P. 1
Poza Toruń nr 7

Poza Toruń nr 7

|Views: 537|Likes:
Wydawca: Poza Toruń
Wrześniowy numer darmowej gazety Poza Toruń, a w nim szukamy brakujących 195 tysięcy złotych w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, odwiedzamy muzeum Piotra Guranowskiego, a także odnajdujemy Małgośkę z Mirakowa.
Wrześniowy numer darmowej gazety Poza Toruń, a w nim szukamy brakujących 195 tysięcy złotych w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, odwiedzamy muzeum Piotra Guranowskiego, a także odnajdujemy Małgośkę z Mirakowa.

More info:

Published by: Poza Toruń on Sep 26, 2012
Prawo autorskie:Traditional Copyright: All rights reserved

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF or read online from Scribd
See more
See less

09/26/2012

pdf

Październik 2012 Numer 7

ISSN 2084-9117

Specjalny dodatek budowlany. Czytaj na str. 18-22
Reportaż

Do trzech razy w drogę, Małgośka
Policja poszukiwała jej już trzy razy. Dlaczego Małgośka z Mirakowa ucieka? 5

Reportaż Powiat

Prokurator zajrzy do kasy

W szpitalu w Aleksandowie Kuj. znikają pieniądze z kasy. Brakuje 11 194 tys. złotych

BEZPŁATNA GAZETA REGIONU TORUŃSKIEGO

Jesteśmy też na facebook.com/pozatorun

Facet na traktorze

Piotr Guranowski, twórca PBD Bielczyny, od dwudziestu lat prowadzi dużą firmę. Zarobił krocie. Teraz chce zbudować muzeum str. 2 i 4

2 POZA TORUŃ, październik 2012

Fotofelieton Tytusa Szabelskiego

Poza Toruń 24h/7 dni Dzwońcie do nas!
• Coś się dzieje? • Chcesz nam o tym opowiedzieć? • Poza Toruń uruchamia dyżury reporterskie! Czekamy na sprawy wymagające interwencji reporterskiej! Jesteśmy dla Was dostępni 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Kontakt pod numerem telefonu: 537 049 739 Lub na adres mailowy: redakcja@pozatorun.pl

Krzyżacy chyba już przeczuwali, o kim mowa

Felieton
Ratunek w dwóch kołach
MACIEJ KARCZEWSKI
Z największego w Toruniu placu budowy dobiegają niepokojące wieści. Termin oddania mostu może się przesunąć i to nawet do wiosny 2014. Mam nadzieję, że MZD dojdzie do porozumienia z wykonawcą i Strabag zdąży choćby do jesieni przyszłego roku, ale trzeba założyć, że jeszcze dwie zimy ruch może być utrudniony a korki wciąż większe… Winne ponoć są niewypały, niski poziom Wisły, tajemnicze rury w ziemi, nieznane wcześniej inwestorowi jego własne instalacje… Może po prostu nie trafiono z lokalizacją? Jedyną nadzieją dla torunian i Was, nasi drodzy sąsiedzi, wydają się być dwa koła. Dla wielu z silnikiem pod nogami, ale dla wszystkich bez mała, alternatywą w okresie wiosna –jesień jest rower. Tani i zdrowy choć często mało bezpieczny. Mieszkam na Wrzosach i z wielką radością obserwuję zmianę przyzwyczajeń nas-„tubylców”, od czasu kiedy powstała piękna ścieżka rowerowa aż pod Barbarkę. Całe rodziny, często trzy pokolenia, wygrzebują z piwnic i wsiadają na rowery jeżdżąc dla frajdy, ale i do szkoły, do pracy, po zakupy z koszykami zamontowanymi na kierownicach. Widać tu często obutą w rolki całą „wojewódzką śmietankę” co cieszy szczególnie mocno! Rodzi się nam „nowa świecka tradycja”. Bezpieczny ruch. Dlatego bardzo kibicuję budowanej ścieżce aż do Unisławia, która da możliwość BEZPIECZNEJ rowerowej komunikacji dla tej części powiatu. Wielkie brawa dla Marszałka województwa, wielkie dla wójtów sąsiednich gmin i wszystkich inicjatorów tej akcji. Od wiosny jeździmy do Unisławia rowerami dla frajdy, wygody i przede wszystkim dla zdrowia!!! Zapraszam na dwa kółka !!!

Felieton
Muzeum starych traktorów
RADEK RZESZOTEK
Trzeba mieć fantazję. Tylko tych, którzy mieli pomysły wspomina się przy wódce, a zwłaszcza nalewce własnej roboty. O biznesmenie Piotrze Guranowskim, który buduje, załatwia i wije się jak piskorz w toruńskiej rzeczywistości od 20 lat, słyszałem sto lub dwieście historii. Jedni go wychwalali pod niebiosa, inni odsądzali od czci i wiary. Poznałem go dopiero parę dni temu. Przy traktorze, rocznik pięćdziesięt dwa. Nieco młodszym niż jego właściciel. Zaskoczył mnie. Chce zbudować muzuem. Zapowiedział to publicznie. O innych swoich biznesowych pomysłach też mówi, ale to jego sprawa, jego biznes. Muzeum, to co innego. To sprawa wręcz publiczna. Zaczął zbierać stare ciągniki, wozy strażackie, brony, siewniki, maneże. Nawet komarki. Wszystko to trzyma na podwórku lub w stodole. Swój chłop, ze wsi. Chce jednak ten dobytek oddać, pokazać, nawet dać się przejechać. Takich jednak się nie lubi. Bo mu się udało, bo ma więcej. I do tego chce zrobić coś nieszczególnie zrozumiałego... Muzeum starych traktorów? Piotr Guranowski chce zarabiać, to pewne i być może pomysł muzeum ma stworzyć mu lepszy klimat to robienia pieniędzy. Ale kto zarabiać nie chce? Jeśli jednak zdobędzie się na gest i zapowie stojąc przed swoimi traktorami, junakami i citroenami: korzystajcie z tego wszyscy, będę pierwszym, który przyklaśnie jego interesom. Bo potrafić się podzielić znacznie jest trudniej, niż tylko zarobić.

Stopka redakcyjna:
Redakcja „Poza Toruń” Złotoria, ul. 8 marca 28 redakcja@pozatorun.pl Wydawca: Agencja PR Goldendorf goldendorf@goldendorf.pl Redaktor Naczelny: Radosław Rzeszotek radekrzeszotek@gmail.com GSM 609 119 016 Dział publicystyki i reportażu: Marta Chojecka (GSM 667 243 743), Monika Olender, Agnieszka Kapela, Tomasz Więcławski (GSM 798 773 086) Dział rolnictwo: Katarzyna Hejna Dział informacyjno-samorządowy: Łukasz Piecyk, Milena Kaszuba, Monika Bukowska Dział Foto: Maciej Pagała Dział Reklamy i Promocji: reklama@pozatorun.pl Skład: Studio Poza Toruń ISSN 2084-9117
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. *** Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych Agencja Public Relations Goldendorf zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych w “Poza Toruń” jest zabronione bez zgody Wydawcy.

3 POZA TORUŃ, październik 2012
REGION

Łatwiej postawić znak, niż naprawić drogę
Najlepszym sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa na drodze jest jej… zamknięcie. Przynajmniej zdaniem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad
Tomasz Więcławski Zarządcy dróg ignorują mieszkańców gminy Lubicz. Chodnik wzdłuż ruchliwej ulicy? To za wiele. Protesty gminnych radnych są przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad pozostają bez odpowiedzi. Przez Grębocin biegnie krajowa piętnastka. Każdy, kto jechał chociaż raz przez tę wieś, wie że ruch na tej trasie jest ogromny. Przejście przez jezdnię jest nie lada wyzwaniem. Tym trudniej o nie, gdy zlikwiduje się sygnalizację świetlną. - Zarządca drogi zdecydował się przenieść przejście dla pieszych w Grębocinie – mówi Hanna Anzel, przewodnicząca Rady Gminy Lubicz. – Decyzję o samym przeniesieniu można zrozumieć, ale logiczne wytłumaczenie likwidacji sygnalizacji świetlnej jest trudne. Pasy znajdują się nieopodal szkoły i kościoła w Grębocinie. Mieszkańcy muszą z narażeniem życia przemierzać jezdnię pomiędzy pędzącymi samochodami. „Agatki” przeprowadzające dzieci ratują sytuację, ale przecież nie można ich zatrudnić na całą dobę. - Nie planujemy sygnalizacji świetlnej w tym miejscu – mówi Waldemar Nicpoń, kierownik toruńskiego oddziału GDDKiA. – Uznaliśmy, że nie jest ona potrzebna. Dróg w Toruniu. We wsi Rogówko przeprowadzona została modernizacja drogi powiatowej w kierunku Lubicza Dolnego. - Poziom wykonania modernizacji drogi, jest zatrważający – mówi Hanna Anzel. – Wykonawca nie zadbał o właściwe odwodnienie, co w czasie deszczu ogranicza jej drożność. Zalewane są rowy i posesje mieszkańców.
Fot. Maciej Pagała

Komentarz autora
Nieodpowiedni ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach. Taki wniosek nasuwa się w związku z sytuacją na drogach w gminie Lubicz. Utrwaliło się przekonanie, że najwięcej niebezpieczeństw na drodze stwarzają swą brawurą kierowcy. W tym przypadku bezpieczeństwo zależy od dobrej woli i zdrowego rozsądku urzędników. Tych jednak próżno szukać w postępowaniu zarządców dróg. Pracownicy oddziału GDDKiA w Toruniu, Departamentu Infrastruktury Drogowej Urzędu Marszałkowskiego i Powiatowego Zarządu Dróg wydają się żyć w innym świecie. Przynajmniej Ci, z którymi o sprawie rozmawiałem. Empatia, to słowo nieznane. Wszelkie próby rozwikłania zagadki złych planów budowy czy modernizacji dróg pełzną na niczym. Jeżeli dziennikarz nie może wiele zrobić, to co mają powiedzieć mieszkańcy. Buta, z którą trzeba się zmierzyć, jest przerażająca. Służba publiczna? Kolejny archaizm. Nikt z rozmówców nie zapytał nawet, jakie zagrożenia we wskazanych miejscach istnieją. Dla nich liczą się tylko dokumenty, plany, faktury i tajemnica służbowa, która, o zgrozo, obowiązuje pracowników GDDKiA nawet w przypadku pytań o plany modernizacji danej drogi. Szkoda, że wzrost liczby instytucji powołanych do załatwiania konkretnych spraw, nie idzie w parze z jakością ich rozwiązywania. Za karę przecież nikt nie pracuje, a na pewno nie pracuje za darmo. Każdy z nas płaci podatki - drodzy urzędnicy - i normą stanie się to, że zaczniemy wymagać.

Drogowcy powiatowi w deszcz nie jeżdżą
Odpowiedzialność za stan drogi ponosi Powiatowy Zarząd Dróg. - Nie mam żadnych informacji w związku z tą sprawą – mówi Henryk Dygasiewicz. – Niemożliwe, żeby taki stan rzeczy miał miejsce, bo rowy na tym terenie są bardzo głębokie. Trudno to jednak wytłumaczyć mieszkańcom, którzy - coraz bardziej zdesperowani - grożą blokadą. Całość trasy z miejscowości do Lubicza Dolnego jest w fatalnym stanie. Remont zapowiadany jest od kilku lat. Starostwo Powiatowe planuje realizację inwestycji w 2013 roku. Problem w tym, że projekt zakłada porozumienie z gminą. - Nie możemy realizować działań, na które nie mamy funduszy – mówi Hanna Anzel. – Każdy urząd ma przeznaczone subwencje na wykonywanie określonych działań. Drogi powiatowe leżą w gestii starostwa. Nie może dochodzić do sytuacji, w której partycypacja gminy w kosztach budowy czy remontu drogi jest jedyna szansą na wykonanie inwestycji. Władze gminy w Lubiczu alarmują także GDDKiA odnośnie niebezpieczeństwa na terenie drogi krajowej numer 10. Skręt w lewo w kierunku miejscowości Mierzynek jest utrudniony i stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia kierowców. Wyjściem z sytuacji, o którym zarządca drogi powiadomił pisemnie wójta gminy, ma być zamknięcie drogi wiodącej do miejscowości.

- Odbyło się w tej sprawie spotkanie, w którym uczestniczyli przedstawiciele naszej gminy, przedstawiciel ZDW i Gabriela Piotrewicz, reprezentująca Departament Infrastruktury Drogowej w Urzędzie Marszałkowskim – dodaje Hanna Anzel. – Wszyscy obecni na spotkaniu zgodzili się z naszymi argumentami, ale weto wniosła przedstawicielka Urzędu Marszałkowskiego. Spotkanie odbyło się na początku roku, a do tej pory ta sprawa nie została załatwiona.

Groza w Nowej Wsi
Dyrektor Departamentu Janusz Czajkowski i jego zastępca Marzena Baczyńska nie chcą sprawy komentować, twierdząc, że jej szczegółowo nie znają. Trudno jednak ustalić termin, w jakim mogliby rzetelnych informacji udzielić. Przewodnicząca Rady Gminy Lubicz wskazuje, że współpraca z Zarządem Dróg Wojewódzkich układa się poprawnie. Dalece trudniej jest załatwić coś w Urzędzie Marszałkowskim. Nowa Wieś, to kolejna miejscowość, w której sen z powiek rodziców spędza bezpieczeństwo dzieci chodzących do szkoły. Biegnie tam droga wojewódzka, wzdłuż której nie ma chodnika. Problem polega na tym, że pobo-

Blokuje Urząd Marszałkowski?
Mieszkańcy Grębocina mają do dróg pecha. Wojewódzka trasa z Lubicza do Grębocina stała się objazdem autostrady A1. Natężenie ruchu samochodów, często ogromnych ciężarówek, jest bardzo duże. Radni gminy Lubicz postanowili zwrócić się do Zarządu Dróg Wojewódzkich z prośbą o wyznaczenie na wjazdach do miejscowości linii ciągłej. Pozwalałaby ona na zwiększenie bezpieczeństwa, z racji zakazu wyprzedzania pojazdów.

cze w tym miejscu nie pozwala na bezpieczne poruszanie się wzdłuż trasy. Wybór, który istnieje, to narażania życia i podróżowanie po jezdni lub spacer rowem. Na głosy mieszkańców i urzędników gminnych nikt nie reaguje. Urząd Gminy nie zbuduje chodnika przy trasie, gdyż nie znajduje się ona w jego władaniu. Odpowiada za nią Zarząd Dróg Wojewódzkich i Urząd Marszałkowski. Nowa Wieś nie jest w tym problemie odosobniona. Wzdłuż drogi krajowej numer 15, biegnącej z Grębocina w kierunku węzła autostradowego Turzno, chodnika także brak. Urzędnicy pracujący w GDDKiA na interpelacje ze strony gminy odpowiadają ironicznym uśmiechem. Dają za przykład do naśladowania Kowalewo Pomorskie, w którym to władze samorządowe wybudowały chodniki. Sytuacja jest o tyle dziwna, że GDDKiA jest formalnym właścicielem dróg krajowych, a nie jednostki samorządowe... Z powiatowymi drogami, nie jest wiele lepiej. W miejscowości Rogowo nie ma chodnika pozwalającego mieszkańcom przemieszczać się obok drogi powiatowej Rogowo-Rogówko. - To nie jedyna droga w Polsce, wzdłuż której nie ma chodnika – mówi Henryk Dygasiewicz, dyrektor Powiatowego Zarządu

4 POZA TORUŃ, październik 2012
GMINA CHEŁMŻA
Fot. SP Photo Agency

Jedenaście drużyn
Turniej Sołectw wyłonił najlepsze sołectwo, Browina wygrała w potyczce
Tegorocznym mistrzem II Turnieju Sołectw Gminy Chełmża w Dźwierznie zostało sołectwo Browina. Zwycięzcy wrócili do domów z okazałym pucharem, pamiątkowym dyplomem i tysiącem złotych. Browiniakom opłaciło się walczyć do końca. Turniej rozegrany został na miejscowym kompleksie sportowo – rekreacyjnym w Januszewie - Dźwierznie. Rywalizacja jedenastu drużyn (Bielczyny, Brąchnówko, Browina, Głuchowo, Grzywna, Januszewo – Dźwierzno, Kiełbasin, Strużal, Witkowo, Zajączkowo i Zelgno) w ośmiu konkurencjach trwała prawie pięć godzin. Tylko o trzy punkty słabsi od wygranych okazali się reprezentanci Zajączkowa. Zdobyli drugie miejsce i nagrodę - siedemset złotych. Trzecie miejsce w turnieju wielką radość sprawiło gospodarzom imprezy – sołectwu Januszewo – Dźwierzno. Trzeci na podium wygrali pięćset złotych. - Były konkurencje, które wzbudziły szczególne emocje zarówno u zawodników jak i kibiców – mówi Katarzyna Orłowska. - Jak na prawdziwych sportowców przystało, zawodnicy z dużą energią i zapałem rozpoczęli wzajemną rywalizację w poszczególnych konkurencjach. Sołectwa rywalizowały ze sobą w ośmiu konkurencjach: strzały piłką nożną mężczyzn do celu, rzuty karne kobiet, przeciąganie liny mężczyzn, rzut jajem, rzut gumiakiem kobiet, jazda na rowerze, konkurs wiedzy, sztafeta z rzutami do kosza. Panie rzucające gumofilcem zaskoczyły wszystkich sprytem i zręcznością. W konkurencji tej niepokonana okazała się Ewa Zalech z Browiny, która wyrzuciła but na odległość 23 m. Tradycyjną konkurencją turniejową jest jazda zręcznościowa na rowerze. Uczestnicy musieli przebyć rowerem tor o długości 9 m i szerokości 3 m w jak najdłuższym czasie w slalomie równoległym. Zawodnicy podczas jazdy cały czas pozostawali na rowerze, nie mogli podpierać się nogami, cofać w linii prostej ani bocznej. W tej z kolei konkurencji nie do pokonania okazał się zawodnik z Zajączkowa. Tegoroczni mistrzowie turnieju mieli najsilniejszych mężczyzn w przeciąganiu liny. W finale pokonali zespół z Grzywny. Rywalizacja z liną jak zwykle wzbudziła szczególne emocje - drużynowe. - Dopisała pogoda i frekwencja. Ta impreza to nie tylko forma sportowej rywalizacja i dobrej zabawy, ale przede wszystkim sposób na zdrowe i rekreacyjne spędzanie przez mieszkańców gminy wolnego czasu, wykorzystując przy okazji gminną bazę rekreacyjno – sportową – podsumowuje Katarzyna Orłowska. (MC)

Stara moc, nowy duch

Kolekcja zabytkowych ciągników i maszyn rolniczych Piotra Guranowskiego, robi wrażenie w Polsce i za granicą
Tomasz Więcławski

Cegiełki na odbudowę domu
Prosty rachunek: sprzedaż 863 cegiełek za 5 zł każda co daje łączną kwotę 4.315 zł to efekt zbiórki publicznej zorganizowanej podczas tegorocznego Święta Plonów w Pluskowęsach przez Stowarzyszenie Homo homini na cel akcji„ Pluskowęsy – katastrofa budowlana”. Stowarzyszenie postanowiło pomóc poszkodowanej rodzinie z gminy i na podstawie wydanej na wniosek decyzji wójta Gminy Chełmża przeprowadziło podczas dożynek zbiórkę publiczną na szczytny cel. Zebrana kwota ze sprzedaży wspomnianych cegiełek zasiliła konto pomocy dla rodziny państwa Andrzeja i Katarzyny Talarek. - Jesteśmy organizacją społeczną i wszelkie inicjatywy podejmowane przez nasze Stowarzyszenie kierowane są dla mieszkańców naszej gminy. I w takich wyjątkowych sytuacjach, kiedy mieszkańcy potrzebują pomocy nie stoimy obok tylko staramy się pomóc. Zorganizowana podczas dożynek sprzedaż cegiełek jest tego przykładem – podsumowuje akcje pomocy Prezes Stowarzyszenia Homo homini Stanisława Stasieczek. Podobnie akcję zbiórki środków na cel „ Pluskowęsy – kata-

Czekamy na pomoc dla dotkniętej nieszczęściem rodziny z Pluskowęs
strofa budowlana” zdecydował się wesprzeć finansowo Społeczny Komitet Dożynkowy Pluskowęsy – Zalesie, który z uzbieranych od sponsorów środków na organizację Święta Plonów przeznaczył dla rodziny kwotę 2.050 zł. Akcja pomocy dla poszkodowanej w katastrofie budowlanej rodziny państwa Talarek z Pluskowęs nadal trwa. Cały czas można przekazywać środki na rachunek bankowy: 26 1020 5011 0000 9302 0235 9305 z dopiskiem „Pluskowęsy – katastrofa budowlana. (KO)

Podpisane zostało porozumienie o współpracy Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia im. Gen. Józefa Bema w Toruniu z Gimnazjum w Głuchowie. Wspólne działania opierać będą się na przygotowaniu wojskowo-obronnym młodzieży gimnazjalnej. W bieżącym roku szkolnym uczniowie po raz pierwszy rozpoczęli naukę w dwóch nowo powstałych klasach mundurowych gimnazjum. W cyklu nauczania przewidziano ceremoniał wojskowy, nauczanie o wiedzy na temat struktury polskich sił zbrojnych. Uczniowie będą brać także udział w szkoleniach bojowych i ćwiczenia z terenoznawstwa. Nie raz odwiedzą swoich starszych kolegów w jednostkach wojskowych.

Młodzież uczestniczyć będzie również w uroczystościach o charakterze patriotycznym. - Projekt “Program edukacji dla służb mundurowych” jest innowacją pedagogiczną przewidzianą dla uczniów klas I - III Gimnazjum w Głuchowie na najbliższe lata, który uzyskał pozytywną opinię i zgodę na realizację Kujawsko-Pomorskiego Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy – mówi Katarzyna Orłowska z UG Chełmża. Strony podpisujące porozumienie reprezentowali: ppłk Edward Kaniecki z Wojciech Rosiński. Udział w spotkaniu z mundurową młodzieżą wziął również wójt Gminy Jacek Czarnecki. (MC)

Fot. Urząd Gminy Chełmża

Zabytki techniki robią furorę. Nie wystarczy już jednak znaleźć „starocia”. Trzeba go wyremontować z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Wartość mają bowiem dopiero okazy, których odrestaurowanie stoi na niezwykle wysokim poziomie. Piotr Guranowski i Lech Jamiński poznali się przy okazji rallycrossu. Syn kolekcjonera z Bielczyn – Michał - startował w rajdach, a jego mechanikiem był właśnie Lech Jamiński. - W pewnym momencie stwierdziłem, że jeżdżenie od wyścigu do wyścigu jest niezwykle męczące – mówi Piotr Guranowski. – Leszek zaproponował, żebyśmy przeszli na starocie. Zgodziłem się bez wahania. Kolekcję zabytkowych traktorów Piotr Guranowski prezentuje na zlotach, zjazdach kolekcjonerów czy przy okazji różnego rodzaju imprez. Ciągniki można było zobaczyć

chociażby podczas dożynek w Pluskowęsach. Wkrótce wybiera się z nimi za granicę. Szczególne zainteresowanie wzbudza ciągnik URSUS z roku 1956. Model C-45 jest niezwykle unikatową konstrukcją. Pomimo zaledwie 45 KM, robi on furorę wśród kolekcjonerów. - Ten ciągnik jest inny od reszty – mówi Lech Jamiński. – Niesamowite urządzenie, chociażby przez fakt posiadania jednego – ogromnego – cylindra. To taka lokomotywa. Niewielu potrafi nim obecnie jeździć, ale przeżycia z tym związane są nie do opisania. W Wilkowicach koło Leszna odbywa się Ogólnopolski Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych. Okaz Piotra Guranowskiego prezentował się tam niezwykle dumnie. Zwłaszcza, że ciągnik jest nadal na chodzie i można zasmakować przejażdżki tą maszyną. - Niezwykle ważne jest, żeby zabytkowe pojazdy, czy to traktory czy auta, odrestaurowywać w hi-techu – mówi Lech Jamiński. – Nie wystarczy

znaleźć okaz, ale trzeba o niego dbać. Dobrze konserwowany i odrestaurowany staje się dziełem sztuki. Drugie miejsce w przeciąganiu balastu, to ostatnie trofeum, które udało się zdobyć sędziwemu traktorowi. Na pewno nie ostatnie. Wszystkie zabytkowe ciągniki i auta, których właścicielem jest Piotr Guranowski, mają swoją niezwykłą historię. Proces odnowy zabytków trwa często bardzo długo, ale efekty są godne podziwu. - Jeżdżąc z synem na wyścigi samochodowe, zabierałem często zabytkowe auta – mówi właściciel kolekcji. – Oczy kibiców często zwracały się na mnie, a nie na zawodników. Te auta robią ogromne wrażenie. Przyjaciele planują wspólnie otworzenie Muzeum Techniki Motoryzacji. Zwieńczenie prac nad jego powstaniem i pierwsze ekspozycje planowane są na przyszły rok.

Szkoła z mundurami
Szansę na przygodę z armią dostali uczniowie gimnazjum w Głuchowie

5 POZA TORUŃ, październik 2012

Do trzech razy w drogę, Małgośka
Radek Rzeszotek

REGION

Za pierwszym razem uciekła do Sztumu. Za drugim chyba do Inowrocławia, sama już nie pamięta. Kilka dni temu odeszła od matki po raz ostatni
- Opiekuje się nią matka, kto wie, czy sobie poradzi, jak jej zabraknie – mówią sąsiedzi Małgośki z Mirakowa. - Można by o niej opowiadać i opowiadać. Ale czy o to chodzi, żeby plotkować o chorym człowieku? Małgośka skończyła już 34 lata. I co ma z życia? - słyszy w autobusie, potem w pociągu dokładnie to samo. Ona wszystko słyszy, dobrze wie, co ludzie mówią. Wie nawet, gdzie były podsłuchy. Do Sztumu dotarła kilka miesięcy temu. Znalazł ją wtedy na dworcu patrol policji. Nie miała gdzie spać, leżała na ławce. Trochę zmarzła, o mało nie zgubiła okularów, zaczepiali ją obcy i cuchnący ludzie. - Za panią Małgorzatą z Mirakowa już kilkakrotnie rozsyłaliśmy apele poszukiwawcze – mówi Wioletta Dąbrowska, rzecznik prasowy toruńskiej policji. - Na szczęście za każdym razem udawało nam się ją odnaleźć, choć były dość zaskakujące miejsca. Nie mogę jednak ujawniać szczegółów, ponieważ osoba ta ma problemy zdrowotne. Po powrocie ze Sztumu Małgośka o policjantach wszystko dobrze wie. O mundurze, pistoletach i w ogóle. Nawet o tym, gdzie trzeba nacisnąć, żeby można było rozmawiać przez radio. - Byłem u nich parę dni temu, żeby renty zostawić – mówi wąsaty listonosz, który po wsiach rozwozi listy czerwonym cinqułający w terenie mają obowiązek zwrócenia szczególnej uwagi na okoliczności zaginięcia. Niestety, nie we wszystkich wypadkach możemy działać tak, jak chcieliby bliscy osoby poszukiwanej. Policjanci nie mogą tak po prostu wsadzić poszukiwanego do radiowozu i przetransporotować go do domu. Muszą działać z wyczuciem i znajomością szczególowych przepisów. Za trzecim razem Małgośka radiowóz miała gdzieś. Niech ją mija, niech miga kolorowymi światłami, niech wychodzą z niego policjanci z pistoletami. Nawet niech ją wsadzają do samochodu i do Mirakowa odwożą, do starej matki i pustego domu z zielonymi drzwiami. - Ja już wiem, że policja za mną listów rozsyłać nie będzie – mówi Małgośka, stojąc na progu swojego domu. Za nią matka. - Już biorę te tabletki i wszystko już będzie dobrze. Jak nie brałam, to tak się ze mną działo... Ale teraz już będę łykać. Stara matka Małgośki stoi w progu, dotyka ramienia córki. Jakby chciała mieć ją cały czas na wyciągnięcie ręki. Żeby za zielone drzwi już nie wychodziła. Ukradkiem wskazuje palcem na jamę pod progiem. - To był ostatni raz, nigdzie już się nie wybieram – dodaje Małgośka. Tuż obok jamy pod progiem stoi torebka. Błękitna, pełna biletów.

To nic trudnego, wystarczy przejść przez drzwi i zamknąć za sobą spokojne życie, stół ze szklankami i grzybki w occie. Starą matkę, kota na pasku i te wszystkie tabletki. Ludzie z domu przecież wychodzą, to nic nadzwyczajnego. Mogą pojechać do innego miasta, żeby coś załatwić. Ale Małgośka już tak nie będzie, ona wie, co trzeba robić. Małgośka z Mirakowa pod Chełmżą staje w progu zielonych drzwi. Wie, dokąd musi dojść, ona dobrze wie… Tuż pod progiem jest wejście do jamy, ale chyba nie króliczej. Nad nią krzyżyk bez Jezusa, strych i stary dach, który nieba nie sięgał nawet, gdy była małą dziewczynką. Przed nią podwórko, bez samochodu, ciągnika, ani nawet siewnika. Mnóstwo za to chwastów. Pies zamknięty w kojcu na obcych szczeka tylko przez chwilę. Woli spać. Rusza więc w świat Małgośka. Maszeruje na przystanek, ale nie ten najbliższy w Mirakowie. Idzie parę kilometrów dalej, potem jeszcze kawałek. Dobrze wie, dokąd musi dojść, ona dobrze wie... Wokół pola – płasko prawie jak na stole, samochodów przejeżdża coraz mniej. Wreszcie wsiada. Do autobusu, pociągu, wszystko jedno. Ważne, żeby dojechać na miejsce.

ecento. - Wyszła do mnie ta Małgośka z odkrytym brzuchem, jakoś tak... jak normalni ludzie nie robią. Ja tam u nich na dłużej się nie zatrzymuję... Gdy szła do Inowrocławia, w kieszeni brzęczały jej pieniądze. Trzymała je mocno w garści, zwłaszcza kiedy rozmawiała – żeby nikt nie usłyszał, że je ma. Bo Małgośka wie, jak trzeba z pieniędzmi, ona dobrze wie.

- Podobnych zgłoszeń, od rodzin osób z problemami zdrowotnymi, mamy wcale nie tak mało – dodaje podinspektor Wioletta Dąbrowska. - Dostajemy zgłoszenie o zaginięciu i musimy uruchomić procedury poszukiwawcze, chodzi przecież o ludzkie życie. Informacje i zdjęcie zaginionej otrzymują jednostki w całym kraju, zaś policjanci dzia-

Fot. Maciej Pagała

6 POZA TORUŃ, październik 2012
MIASTO CHEŁMŻA

Dopłynął do brązu
Chełmża ma kolejnego medalistę. Tym razem żeglarza
Rafał Kranciszewski został medalistą Mistrzostw Polski Klasy Nieolimpijskiej w żeglarstwie, rozgrywanych w Charzykowach. Jako zawodnik KST „Włókniarz” Chełmża Rafał dopłynął do brązu. Zdobył mistrzostwo w kategorii OK Dinghy juniorów. Młodemu żeglarzowi nie kowskich. Rafał startował w kategorii OK Dinghy. Ten typ żeglarstwa cieszy się krótką, ale ciekawą historią. - Nazwa kategorii pochodzi od konstruktora łódki, Duńczyka Knuda Olsena – informuje Polski Związek OK Dinghy. - Łódź ta była stosowana w ścigów. Rafał Kranciszewski miał szansę na srebrny medal, ale pogoda pokrzyżowała mu plany. Pomimo swego młodego wieku, żeglarz z Chełmży jest już doświadczonym zawodnikiem. Rafał ma za sobą starty w mistrzostwach świata, jest także reprezentantem kadry makroregionu. Trenerem mistrza jest jego ojciec - Krzysztof, który wierzy w umiejętności syna. Zachęca go do dalszego wysiłku na treningach. Młodemu sportowcowi nie jest jednak łatwo rozwijać swoje zainteresowanie. – Aby osiągnąć dużą przewagę nad rywalami potrzebny jest sprzęt, czyli łódź z profesjonalnym ożaglowaniem. Na to jednak nie możemy sobie pozwolić – dodaje ojciec Rafała. Krzysztof Kranciszewski wspiera syna własnymi środkami, część pieniędzy na starty oraz sprzęt pływający pokrywają sponsorzy i klub żeglarski. To jednak za mało, by osiągać sukcesy w rywalizacji z profesjonalistami. (MC)
Fot. Krzysztof Kranciszewski

Małe czołgi z Chełmży
Zawitały do Kiełbasina. Żeby pobudzić wyobraźnię

Fot. Urząd Miasta Chełmża

było łatwo, pogoda utrudniała zawody. - Ciężka praca na treningach owocuje dobrymi wynikami – mówi Krzysztof Kranciszewski, były żeglarz i ojciec Rafała. Zawody zorganizowane zostały na jeziorach charzy-

roli klasy przygotowawczej do olimpijskiego Finna i rozwijała się wraz z nim, choć czasami sama wyznaczała nowe standardy. W kategorii Ok Dinghy startowało 26 zawodników, ale ze względu na kapryśną pogodę rozegrano tylko sześć wy-

Ekspertów od modeli z Chełmży zaproszono do Kiełbasina na festyn parafialny. Oglądających prace modelarzy było wielu, także z racji pogody. A miniatury czołgów, samolotów i okrętów przyciągają ciekawskich. „Combat” z Chełmży, to nie tylko grupa modelarzy, ale także zapaleni historycy. Uczestnicy mogli więc odpowiadać na pytania z tematyki historycznej. Na przykład: na jakich frontach i w jakim okresie był używany dany samolot czy czołg? Kilka tygodni wcześniej

chełmżyński „Combat” zorganizował wystawę swoich modeli na festynie św. Wawrzyńca w Ryńsku. Tam także nie brakowało chętnych do podziwiania efektów pracy rąk hobbystów. - Modelarze klubu „Combat” promują Chełmżę nie tylko na zawodach modelarskich - opowiada Marcin Seroczyński z Urzędu Miasta Chełmży. - Bardzo często otrzymują propozycje zorganizowania wystaw swoich prac w szkołach i podczas różnych imprez plenerowych. (MC)

Bank BGŻ dla przedsiębiorców
Rozmowa z Magdaleną Pieczarką, Dyrektorem Oddziału Banku BGŻ w Chełmży
Czy małe firmy są ważnym klientem dla Banku BGŻ? Małe i średnie przedsiębiorstwa to bardzo ważny segment dla Banku BGŻ. Przygotowując ofertę produktów i usług dedykowanych tej grupie Klientów, której potrzeby przez lata obsługi doskonale poznaliśmy, staramy się dostarczać najwygodniejsze, zapewniające wiele korzyści rozwiązania, dostosowane do specyfiki tych firm. Nasze produkty opracowujemy w odpowiedzi na wyraźne sygnały płynące ze strony małego i średniego biznesu. Mając na uwadze dużą konkurencję bankową, proszę powiedzieć, jakie są oczekiwania małych i średnich firm wobec banków? Przy obecnej dużej konkurencji bankowej, firmy zwracają uwagę na wiele aspektów oferty. Ważna jest, jak dla każdego z nas, atrakcyjna oferta cenowa, minimum formalności, szybkość uzyskania decyzji, prostota procedur oraz szeroko rozumiane doradztwo finansowe. Bank BGŻ w połowie marca wprowadził do oferty kompleksową i nowoczesną ofertę pakietów dla firm i rolników. Na czym polega zmiana, bo przecież wcześniej bank miał dykowany dla organizacji pożytku publicznego. Jako bank społecznie zaangażowany, staramy się pomagać i aktywnie uczestniczyć w życiu lokalnych społeczności. Jakie efekty sprzedażowe bank chce osiągnąć dzięki nowej ofercie? Chcemy wzmocnić swoją pozycję w segmencie Firm Mikro i MSP. Chcemy być bankiem pierwszego wyboru dla klientów z miast do 250 tys. mieszkańców. Znamy tych klientów, wiemy czego potrzebują, a zatem jesteśmy im w stanie zaoferować dobrze dopasowane i atrakcyjne usługi. Oczywiście chcemy także wzmacniać naszą pozycję lidera i eksperta w sektorze Agro. Dziękuję za rozmowę.

już w ofercie pakiety? Rzeczywiście, posiadaliśmy ofertę pakietów, którą postanowiliśmy poszerzyć i zmodyfikować wprowadzając nowe, ale i zachowując wiele docenianych przez Klientów poprzednich rozwiązań. Tak powstało siedem nowych pakietów, dopasowanych do oczekiwań pięciu segmentów: Firm Mikro, MSP, Non-profit, Rolników, podmiotów prowadzących działalność rolniczą i grup producenckich. Każdy z siedmiu pakietów zawiera zróżnicowaną gamę produktów i usług. Oferujemy pakiety zarówno dla firm ograniczających swoją aktywność do korzystania z podstawowych produktów, realizując w większości obrót gotówkowy, jak i dla firm zainteresowanych specjalistycznymi usługami. Niezależnie od rodzaju pakie-

tu, jaki przedsiębiorca zdecyduje się wybrać, w każdym z nich otrzyma rachunek bieżący, bankowość elektroniczną i produkty do lokowania nadwyżek pieniężnych. Pojawiło się też rozwiązanie dla klientów, którzy w szybki i wygodny sposób chcą uzyskać dodatkowe środki – przygotowaliśmy dla nich pakiet Biznes Lider Plus z szybkim dostępem do debetu, przy zachowaniu minimum formalności. Oferta jest rzeczywiście różnorodna. Czy jednak jest jakaś grupa Klientów, na której Bankowi BGŻ zależy najbardziej? Bank BGŻ obsługuje wszystkie segmenty klientów instytucjonalnych i przy tej różnorodności chcemy pozostać. Natomiast to, co jest warte podkreślenia, to że nowa

oferta pakietowa w sposób szczególny została dobrana do potrzeb klientów z segmentu Mikro oraz MSP i z pewnością na tle oferty rynkowej spełni ich oczekiwania. Poza tym tradycyjnie nie zapominamy, a wręcz wzmacniamy swoją ofertę dla sektora Agro. Dla najbardziej wymagających przygotowaliśmy Pakiet Agro Lider Prestiż. Skupiliśmy się w nim nie tylko na ofercie stricte bankowej, ale również doradczej, ponieważ Klienci posiadający ten pakiet otrzymują AgroTydzień - elektroniczny biuletyn o charakterze informacyjno-poradnikowym, redagowany przez specjalistów Banku BGŻ. Nowością jest darmowy Pakiet Społeczny Lider. Do kogo on jest skierowany? Tak, to bezpłatny pakiet de-

Bank BGŻ Oddział w Chełmży ul. Sikorskiego 15 tel. 56 675 22 17 www.bgz.pl
REKLAMA

7 POZA TORUŃ, październik 2012
REGION

Przywrócić znaczenie zawodówkom Utopił psa
Licea profilowane znikają. Pomysł się nie sprawdził. Starostwo likwiduje placówki
Tomasz Więcławski

Szkoły powiatowe przechodzą restrukturyzację. Licea profilowane ulegają likwidacji. Z oferty edukacyjnej znikają technika uzupełniające, a odradzać się ma szkolnictwo zawodowe. Reforma oświatowa z 1999 roku poniosła klęskę. Licea profilowane miały wzbogacić ofertę edukacyjną i wyjść naprzeciw potrzebom zmieniającego się społeczeństwa. Okazały się kompletną porażką. W ogromnym stopniu nadwyrężyły kondycję szkół zawodowych i techników kształcących specjalistów. Nie sprawdziły się także jako placówki umożliwiające młodym ludziom jednoczesne zdobycie fachu i zdanie matury. Poziom punktacyjny egzaminu dojrzałości był w nich zatrważający. Dziś znikają z mapy polskich szkół i niewielu je opłakuje. W powiecie toruńskim re-

Z papierosem do Galerii
Maria Czubaszek w Chełmży wyznała, ile wypala papierosów
Marta Chojecka Przyjechała na zaproszenie chełmżyńskiej biblioteki - Maria Czubaszek znana pisarka, autorka tekstów piosenek, satyryczka. Opowiadała chełmżynianom o swoim życiu i twórczości. Obok niej nieodłączna popielniczka i “Dym z papierosa”… - Na spotkanie w Galerii pod Ratuszem przyszło sporo osób – mówi Marcin Seroczyński z Urzędu Miasta Chełmża. - Pani Maria przez prawie dwie godziny opowiadała z poczuciem humoru o swoim życiu prywatnym i drodze do kariery. Maria Czubaszek od 1966 r. współpracuje z radiową Trójką, w której prezentowała swoje najbardziej znane słuchowiska, m.in. “Serwus, jestem nerwus” i “Dym z papierosa”. Jej teksty wykonywali m.in. Jerzy Dobrowolski, Irena Kwiatkowska, Wojciech Pokora, Bohdan Łazuka, Krzysztof Kowalewski i wielu innych. Jest częstym

strukturyzację przechodzą Zespół Szkół w Chełmży, Zespół Szkół Specjalnych w Chełmży i Zespół Szkół CKU w Gronowie. - Do przekształceń, które przeprowadzamy w tym roku w podległych nam placówkach, zobligowały nas zmiany w systemie szkolnictwa ponadgimnazjalnego – mówi Dariusz Meller, wicestarosta toruński. – Został wydłużony z dwóch do trzech lat okres nauki w szkołach zawodowych. Rekrutacja do liceów profilowanych już się nie odbywa. Rada Powiatu podjęła decyzję o przekształceniach w szkołach powiatowych na sesji w dniu 30 sierpnia. Poza likwidacją liceów profilowanych, zmieniono także organizację zespołów szkół. W Zespole Szkół w Chełmży nie można od tego roku uczyć się w Technikum Uzupełniającym dla Młodzieży oraz Uzupełniających Liceum Ogólnokształcącym dla Dorosłych. W ich miejsce powołano do życia trzyletnie Liceum

Ogólnokształcące dla Dorosłych. - Ostateczny termin przekształceń upływa w 2015 roku, jednak zdecydowaliśmy się już w tym roku na ten krok, gdyż zmiany te wydają się być uzasadnione – mówi Dariusz Meller. – Zastanawiamy się jeszcze nad likwidacją Uzupełniającego LO dla Dorosłych wchodzącego w skład Zespołu Szkół CKU w Gronowie, gdyż uczestniczy ono w projekcie unijnym i dyrekcja szkoły wystąpiła z prośbą o przesunięcie terminu likwidacji placówki. W przypadku szkoły powiatowej w Gronowie, wszelkie zmiany, które są przeprowadzane, są analogiczne do sytuacji w szkole w Chełmży. Nie będą prowadzone już nabory do placówek ponadgimnazjalnych o charakterze uzupełniającym. Docelowo wszystkie tego rodzaju szkoły przekształcone zostaną w LO dla Dorosłych. Okres nauki w Zasadniczej

Szkole Zawodowej Specjalnej wchodzącej w skład Zespołu Szkół Specjalnych w Chełmży został wydłużony o rok. Trzyletnia zawodówka ma wpłynąć na poziom przygotowania do pracy zawodowej. Jest to w przypadku szkół specjalnych o tyle istotne, iż start zawodowy osób do nich uczęszczających, nie jest w naszym kraju łatwy. - Cały proces ma na celu podniesienie efektywności szkolnictwa zawodowego – mówi Dariusz Meller. – Rynek pracy zmienił się o tyle, iż mamy ogromny deficyt fachowców, a przesyt osób z wykształceniem ogólnokształcącym. Tego typu zmiany mają uzdrowić sytuację. Władze starostwa podkreślają, że restrukturyzacja nie wpłynie na poziom zatrudnienia w szkołach. Nie dojdzie do masowych zwolnień nauczycieli. Zespoły szkół ponadgimnazjalnych nie zmieniają siedzib, tylko swój charakter.

W Chełmży, nad jeziorem

Mieszkaniec Chełmży zachował się gorzej niż najdziksze zwierzę. 42-latkowi za utopienie psa może grozić wyrok do 3 lat pozbawienia wolności. W chełmżyńskim jeziorze policjanci odnaleźli zwłoki zwierzęcia, które na szyi miało sznur z uwiązaną cegłą. - Świadek poinformował policję, że w jeziorze przy ul. Bulwar 1000- Lecia nieznany mężczyzna utopił zwierzę - relacjonuje podinsp. Wioletta Dąbrowska Oficer Prasowy KMP w Toruniu. - Policjanci pojechali we wskazane miejsce, jednak sprawcy już nie było. Funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna przed utopieniem zwierzęcia znęcał się nad nim. Sprawca został zatrzymany w swoim mieszkaniu. W chwili aresztowania miał ponad półtora promila alkoholu we krwi. Może usłyszeć zarzut łamania ustawy o ochronie nad zwierzętami. MC

gościem programu “Babilon” w TVN 24. Autorka nie miała problemu z przyznaniem się do niechlubnego rekordu - wypala ponoć dziennie trzy paczki papierosów. Podczas spotkania Maria Czubaszek opowiadała przede wszystkim o

swojej nowej książce pt. „Każdy szczyt ma swój Czubaszek” autorstwa Artura Andrusa. Spotkanie autorskie zostało zorganizowane za pośrednictwem Dyskusyjnego Klubu Książki, działającego w chełmżyńskiej bibliotece.

Fot. Urząd Miasta Chełmża

8 POZA TORUŃ, październik 2012
GMINA OBROWO

Dzików mniej czy więcej?
Mieszkańcami gminy Obrowo są też... dziki. Dawno przestały chować się w lesie
Tomasz Więcławski

Podstawówka z profesorem
Szkoła podstawowa w Obrowie jako jedna z 250 placówek w całej Polsce weźmie udział w projekcie Eduscience. Dla czwartoklasistów z tej podstawówki oznacza m. in. to, że lekcje przyrody będą mieli w obserwatoriach geofizycznych Państwowej Akademii Nauk. Obok przyrody również lekcje matematyki będę prowadzone z wykorzystaniem najnowszych technologii. Szkoła w ramach projektu dostała interaktywną tablicę. Wykorzysta ją do zajęć na specjalnej edukacyjnej platformie, na której nauczyciele oraz naukowcy PAN ułożyli szereg lekcji z ćwiczeniami, filmami czy grami edukacyjnymi. Pedagodzy

Polska Akademia Nauk przygotuje zajęcia dla czwartoklasistów

Rolnik i dzik nie zostaną przyjaciółmi. Pierwszy sieje, a drugi zbiera, często pomijając jednak okres wegetacji. Zwierzęta leśne potrafią zniszczyć dziesiątki hektarów upraw. Mieszkańcy gminy Obrowo skarżą się na plagę dzików. – Nigdy nie było ich tak dużo jak w tym roku – mówi mieszkanka Silna. – Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że dzik jest nieodłącznym elementem wiejskiego krajobrazu. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy stwarza on realne zagrożenie. Uprawy zbóż i ziemniaków to środowisko niezwykle atrakcyjne dla żyjących w pobliskich lasach dzików. Zniszczenia czynione przez te zwierzęta pojawiają się co roku, ale często rolnicy przymykają oko na straty i nie zgłaszają szkód. Ilość zwierzyny leśnej na danym terenie jest ściśle związana z działalnością kół łowieckich. Wszelkie straty, które uczynione zostały przez leśne zwierzęta, należy zgłaszać na piśmie właśnie do nich. - Nadleśnictwo Dobrzejewice nie posiada własnych obwodów łowieckich (wyłączonych) i nie prowadzi gospodarki łowieckiej – mówi Jerzy Pieczewski, inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Dobrzejewice. – Gospodarka łowiecka prowadzona jest z obwodach łowieckich przez dzierżawców tj. koła łowieckie. Władze nadleśnictwa wskazują również, że z danych, którymi dysponują, nie wynika, aby w tym roku liczba dzików żyjących na terenie gminy Obrowo wzrosła. Polityka łowiecka, która prowadzona jest od lat, polega na odstrzale praktycznie całego przyrostu tego gatunku z danego roku. Szkody, o których wiadomo nadleśnictwu powstałe w wy-

na podstawie udostępnionych narzędzi mogą tworzyć własne projekty zajęć i dostosować je do możliwości klasy w oparciu o wcześniej przeprowadzone testy. Na uczniów czekają również transmisje z Polskiej Stacji Polarnej na Spitsbergenie. Jeśli będą mieli jakieś pytania, mogą przez Internet połączyć się z dyżurnym naukowcem PAN-u. Odwiedzą również obserwatoria geofizyczne oraz wezmą udział w piknikach naukowych w pobliskich szkołach. Koszt projektu wynosi blisko 24 mln złotych. Do udziału w nim zaproszono losowo wybrane szkoły z całej Polski. (ŁP)

Na straży gminy
W gminie Obrowo, podobnie jak w innych gminach powiatu toruńskiego, powstała Straż Gminna. Ślubowanie i zwierzchnictwo nad komendantem objął wójt Andrzej Wieczyński. Zadaniem Straży Gminnej będzie współpraca z państwowymi jednostkami działającymi na rzecz zwalczania przestępstw i wykroczeń, żeby chronić porządek publiczny i bezpieczeństwo mieszkańców całej gminy. W pierwszej kolejności Straż Gminna będzie zajmować się kontrolą czystości i porządku. Nowy komendant zapowiada, że z mocy ustawy oraz dzięki regulaminowi jego pracy przyjętemu przez Radę Gminy Strażnik będzie mógł od godz. 6 do 22 wejść wejść na posesję, aby skontrolować gospodarkę odpadami. - Straż Gminna nie powstała po to, żeby komukolwiek z naszych mieszkańców uprzykrzać życie – zapewnia Andrzej Wieczyński, wójt gminy Obrowo. - Chodzi wyłącznie o usystematyzowanie naszych działań, którymi zgodnie z ustawą musimy się zajmować. Jestem przekonany, że praca Straży Gminnej przyczyni się do poprawy jakości życia mieszkańców naszej gminy. W pierwszym ogłoszeniu komendanta opublikowanym na stronie internetowej Urzędu Gmi-

Łukasz Lewandowski komendantem Straży Gminnej w Obrowie
ny Obrowo czytamy, że oprócz kontroli pojemników z odpadami oraz szamb, przeprowadzona zostanie kontrola numeracji na domach. (HH)

niku działalności dzików, łosi i jeleni, wystąpiły na obszarze 21,93 ha. Liczba ta uwzględnia teren całego nadleśnictwa. - Areał szkół wyrządzonych przez zwierzęta na terenie kół łowieckich, gospodarujących m.in. w gminie Obrowo wyniósł w przypadku koła „Młodnik” Złotoria 2,73 ha, koła „Bażant” Czernikowo ponad 4 hektary a np. koła „Zlot” Toruń 30 arów – wskazuje Jerzy Pieczewski. W nadleśnictwie nie widzą problemu, bo jak utrzymują, ilość dzików na terenie gminy Obrowo nie odbiega od ich

stanu w innych częściach nadleśnictwa. - Pewną specyfiką gminy jest większe zajmowanie przez ludzi dotychczasowych upraw rolnych na działki budowlane i przerywanie szlaków migracyjnych zwierzyny – dodaje Jerzy Pieczewski. – Masowa penetracja lasu przez okoliczną ludność zbierającą runo leśne oraz niekontrolowany ruch samochodów i quadów po zamkniętych drogach leśnych może powodować wyganianie zwierzyny na pola np. uprawy kukurydzy.

Fot. www.sxc.hu

Fot. Urząd Gminy Obrowo

9 POZA TORUŃ, październik 2012
REGION

Stawka większa niż osiem miliardów
Marta Chojecka Samorządy zaciskają pasa - nie ma na edukację, pomoc społeczną i sport. Jak twierdzą samorządowcy, decyzje władz centralnych naruszają ich równowagę finansową. Co najmniej 8 mld złotych rocznie tracą wójtowie, starostowie i sołtysi wskutek zmian ustawowych wprowadzanych przez władze centralne. Autorzy akcji „Stawka większa niż 8 miliardów” szacują, że w latach 2005 – 2011 władze centralne wprowadziły liczne zmiany ustawowe, które spowodowały zmniejszenie dochodów samorządów. W tym samym czasie samorządy dostały nowe zadania albo rozszerzono im zakres dotychczasowych. Wynikły z tego tylko komplikacje, bo jak zrobić więcej za mniej? Samorządy nie miały odpowiedniego zabezpieczenia finansowego, więc nie mogły już realizować ryzykownych inwestycji, na które część pieniędzy zazwyczaj otrzymałyby z funduszy europejskich. Włodarze zrezygnowali z oczekiwanych przez mieszkańców inwestycji, pogorszeniu uległa także jakość usług lokalnych. W akcji biorą udział prawie wszystkie gminy z obszaru Powiatu Toruńskiego. - Gmina Lubicz popiera program i bierze w niej udział – mówi Michał Nowicki z Urzędu Gminy Lubicz. - Problem polega na błędnych założeniach systemowych w dofinansowywaniu gmin poprzez subwencje i dotacje, a także na nieodpowiedniej, naszym zdaniem, redystrybucji środków, jakie Skarb Państwa przekazuje do budżetów samorządów. Około 6,8 miliarda złotych znikło za sprawą zmian w systemie podatku dochodowego od osób fizycznych – wprowadzona została dwustopniowa skala podatkowa i ulgi „parorodzinne”. Nieszczęsną ustawę uchwalono w latach 2006 - 2007. - Do trudnej sytuacji, w jakiej władze centralne postawiły samorządy, przyczynił się jeszcze fakt, że w ustawie z 13 listopada 2003 roku o dochodach jednostek samorządu terytorialnego usunięto obowiązującą wcześniej zasadę rekompensowania ubytków, jakie w ich dochodach własnych powodują zmiany prawne uchwalane przez sejm – stwierdza Ryszard Grobelny, Prezes Związku Miast Polskich. Władze centralne postawiły się w znakomitej sytuacji. Można było zabierać, nie oddając. Samorządy nie otrzymywały należnych im pieniędzy, a przecież dzięki nim powstają nowe szkoły i place zabaw. Pieniądze znikły, a razem z nimi wizja szybkiego rozwoju. Rząd może wszystko? - Nie tylko samorządy straciły wskutek zmian legislacyjnych. Rząd także odczuł efekty zmian w podatku PIT, z tą jednak różnicą, że zrekompensował sobie ubytki w budżecie państwa, podnosząc przedsiębiorcom i obywatelom stawki VAT, akcyzę do paliw, składkę rentową oraz wprowadził podatek od kopalń – dodaje Grobelny. Samorządy same pieniędzy nie

„Papierowe” decyzje centralne, realne skutki lokalne – ręce władz centralnych przesiewają pieniądze samorządów
biegnie coraz wolniej. W skali roku wpływy do budżetu państwa z podatku VAT od inwestycji samorządowych zmniejszą się o ponad 6 miliardów zł. Rząd zdaje się zapomniał, że inwestycje generują wzrost podatków dochodowych, które są trzonem budżetu państwa. Na razie brakuje na inwestycje. Sytuacja jednak maluje nieciekawą przyszłość przed bieżącymi wydatkami samorządów na społeczność lokalną. Kolejne decyzje władz centralnych powodują nie tylko straty finansowe dla samorządów, ale też powrót do Polski scentralizowanej. Podpisy nadal zbierane. - Proponujemy zmianę stawek VAT dla gmin, powiatów i województw – mówi Grobelny. Dodatkowo proponujemy nową ekologiczną subwencję dla gmin. Wiele samorządów nie może się rozwijać, bo na swoim terenie mają obszary chronione. Pieniądze pozyskane dla tych samorządów, które mają ograniczenia ekologiczne, zaspokoiłyby oczekiwania obywateli. Pozwoliłyby skorzystać z pieniędzy unijnych. A to dopiero początek naszych propozycji. Słowa organizatorów brzmią jak kolejna „kiełbasa wyborcza”. Jednak autorytety, które znalazły się w gronie przedstawicieli akcji „Stawka większa niż 8 miliardów”, interesu osobistego w tym nie mają, a nawet jeśli, to gra jest warta świeczki. Prof. Jerzy Buzek wie bardzo dobrze ile pieniędzy z Unii Europejskiej można jeszcze pozyskać.

Fot. www.sxc.hu

są w stanie pozyskać. Co więcej, podwyżki wprowadzone przez władzę centralną w trzech pierwszych przypadkach stanowią nowy koszt dla samorządów. Jakby tego było mało, gminy wskazują na jeszcze jeden problem. - Występują opóźnienia w przekazywaniu środków na opiekę społeczną – mówi Krystyna Lulka z Urzędu Miasta Chełmży. Pieniądze, które należą się gminie, często dochodzą po terminie. Wówczas brakuje ich dla tych najbardziej potrzebujących, nie na nowe obiekty sportowe, ale

Rewolucja śmieciowa
W lipcu przyszłego roku czekają nas rewolucyjne zmiany w systemie pozbywania się śmieci. Właściciele posesji martwią się, że będzie drożej. Samorządy jeszcze nie wiedzą, okaże się w styczniu. Ma być jednak taniej i prościej dla użytkowników, dla gmin więcej obowiązków. Nikt też nie uniknie obowiązku segregacji. Rewolucja śmieciowa odbędzie się za sprawą ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która weszła w życie w tym roku. Zakłada ona, że od 1 lipca 2013 roku, to gminy będą miały obowiązek gospodarowania odpadami komunalnymi. Do tej pory taki obowiązek należał do właścicieli nieruchomości. - Projekt tej ustawy nie jest dobry, ani dla mieszkańców ani dla samorządów - mówi Andrzej Wieczyński, wójt gminy Obrowo. - Koszty jej wprowadzenia będą naprawdę duże. Wiele samorządów będzie chciało odciążyć swoich mieszkańców i ze swojego budżetu pokryje część obowiązków nałożonych przez ustawodawcę. Za odbiór odpadów wszyscy mieszkańcy gminy uisz-

Nowe zasady wywozu i segregacji śmieci wiele zmienią, ma być ponoć taniej. Ale czy na pewno?
czać będą opłatę opartą na określonej przez gminę podstawowej stawce, a wyjątek stanowić będą osoby segregujące odpady. Ekologiczni zapłacą mniej? Prawdopodobnie. Koniec z poszukiwaniem najatrakcyjniejszej oferty wywozu odpadów. Koniec ze zmartwieniami co zrobić ze starą pralką, rozpadającą się szafą, przeterminowanymi lekami albo zużytymi bateriami – gmina będzie organizować i wskazywać mieszkańcom punkty odbioru takich odpadów. Z gminy także mogą zostać wysłane samochody, po odbiór większej ilości odpadów. Do 1 lipca 2013 r. właściciel nieruchomości, który ma zawartą umowę na odbieranie odpadów komunalnych jest zwolniony z opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi na rzecz gminy. Kopię takiej umowy należy dołączyć do pierwszej deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, którą prześlemy gminie. Dzięki nowej ustawie powstają warunki do osiągnięcia poziomów europejskiego recyklingu. (MC)

Matka Boska od Hallera
Chełmżynianie nie chowają historii w szafie. Do biblioteki trafią coraz cenniejsze przedmioty

na chleb. W połowie września zebrane były już 121 633 podpisy pod projektem „Ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego”. Podpisy zbierane są na zebraniach sołeckich w całej Polsce. - Z wieloletnich prognoz finansowych samorządów wynika, że przy obecnej sytuacji samorządy będą w stanie utrzymać inwestycje na poziomie zaledwie 19 mld złotych rocznie, w porównaniu do wcześniejszych 42-44 mld zł – alarmują organizatorzy akcji. Konik napędzający gospodarkę

Przedwojenna „bulwarówka”, fotografia spalonej chełmżyńskiej katedry, zabytkowa cukiernica a nawet osobisty dar od generała Hallera – między innymi to przekazali Bibliotece Miejskiej chełmżynianie w ramach akcji „Nie chowaj historii w szafie”. Z prezentami dla biblioteki przyjechała wnuczka międzywojennego burmistrza Bronisława Kurzętkowskiego, Maria de Bassak Liljeberg. Dzięki jej wsparciu biblioteka wzbogaciła się o pamiątki po międzywojennym włodarzu. Do Miejskiej Izby Muzealnej trafiła srebrna cukiernica z wygrawerowanym napisem dedykowanym Bronisławowi Kurzętkowskiemu oraz pamiątkowa popielnica Ochotniczej Straży Pożarnej w Chełmży. - Najcenniejszą pamiątką jest jednak wizerunek Matki Boskiej z dołączonym do niej poświadczeniem, w którym czytamy, że jest to dar dla burmistrza Kurzętkowskiego od samego gen. Józefa Hallera – mówi Marcin Seroczyński, prezes Towarzystwa Przyjaciół Chełmży. Maria de Bassak Liljeberg udostępniła również pełen informacji i zdjęć album zawierający fotografie rodzinne Zofii Kurzętkowskiej, żony burmistrza. - Dzięki akcji rozpowszechnionej drogą internetową do bibliote-

Fot. Urząd Miasta Chełmża

ki napłynęły cenne przedmioty i fotografie od pani Marii Furmańskiej z Elbląga – dodaje Seroczyński. Jak się okazało, Maria Furmańska pochodzi z Chełmży, a jej rodzina zamieszkuje w okolicznych wsiach. Przekazała do biblioteki kolekcję zdjęć z czasów okupacji hitlerowskiej, a także fotografie międzywojennej Chełmży. Szczególnie cenna jest fotografia ukazująca służbę Józefa Paczkowskiego z Grzywny na okręcie ORP „Piorun”, który wsławił się odnalezieniem pancernika „Bismarck”. Znaleźli „Siedem Groszy” Na apele i prośby towarzystwa

o przekazywanie materiałów historycznych dotyczących Chełmży odpowiada coraz więcej mieszkańców. Kazimierz Borkowski, właściciel stacji diagnostycznej przy ul. Dworcowej przekazał bibliotece egzemplarz dziennika „Siedem Groszy”, który zawierał informacje o zatargu w chełmżyńskiej cukrowni pomiędzy jej pracownikami a dyrektorem. - Gazetę przy remoncie starej kamienicy znalazł mój pracownik, Marcin Łuka – mówi Kazimierz Borkowski. Gazeta założona została w 1932 r. przez Wojciecha Korfantego. Na początku posiadała charakter regionalny, szybko jednak zaczęto ją wydawać w całym kraju. Dziennik doczekał się wkrótce kilku odmian regionalnych. Był niedrogi, a przy tym zawierał szereg istotnych i ciekawych informacji. Na pierwszej stronie gazety widniał napis, który uzasadniał popularność gazety: „Dziennik ilustrowany dla wszystkich o wszystkiem”. - Bibliotekarzy, będących jednocześnie członkami Towarzystwa, cieszy, że coraz więcej ludzi otwiera swoje szafy z pamiątkami i udostępnia je fachowcom - mówi Seroczyński. - W listopadzie planowane jest otwarcie wystawy, na której zostaną zaprezentowane wszystkie zebrane eksponaty. (MC)

10 POZA TORUŃ, październik 2012
GMINA CZERNIKOWO

Wszystko dla przedszkolaków Kostki
Władze gminy Czernikowo planują budowę przedszkola
przedszkolaki przez dwa lata po zakończeniu projektu nadal będą mogły uczęszczać do wskazanych placówek. Idea budowy punktów przedszkolnych na terenach wiejskich realizowana jest pod kuratelą lidera projektu – Fundacji na Rzecz Rozwoju Wsi „Polska Wieś 2000 im. Macieja Rataja”. Podmiot ten uzyskał dofinansowanie i zaproponował realizację inwestycji poszczególnym samorządom. Na terenie powiatu toruńskiego, iniTomasz Więcławski Edukacja przedszkolna – to obszar, na który postawiły władze gminy Czernikowo. Dzieci mogą bawić się i uczyć w placówkach w Czernikowie, Osówce i Steklinie. Dla sześćdziesięciorga z nich gmina otrzyma dotację. Urząd Gminy w Czernikowie przystąpił do projektu „Wszystko dla edukacji przedszkolnej w gmiprzedszkolnych w Osówce i Czernikowie oraz od kwietnia 2013 roku w drugiej placówce w Czernikowie i w oddziale w Steklinie. Obecny etap projektu zakończy się we wrześniu 2014 roku. W uchwale rady zadeklarowano, że gmina zobowiązuje się do przeznaczenia kwoty 4500 zł, która stanowić będzie wkład w realizacje inwestycji w okresie jej trwania. - Pieniądze na bieżącą działalność są niezwykle istotne, jednak nie mniej ważny jest wkład niepieniężny, na który składają się utrzymanie sal i innych pomieszczeń służących dzieciom – dodaje Dariusz Zagrabski. – Szacunki w tej mierze wskazują na kwotę ok. 150 tysięcy złotych. Władze Urzędu Gminy w Czernikowie mają w planach budowę przedszkola z prawdziwego zdarzenia. - Projekt takiego przedszkola istnieje – mówi Dariusz Zagrabski. – Punkty przedszkolne, o których mowa można będzie do takiego obiektu przenieść i zaadoptować. Obecnie mamy dwa oddziały przedszkola samorządowego, ale zainteresowanie miejscami przedszkolnymi jest ogromne, stąd też w kolejnych latach niezbędna będzie budowa dużego obiektu. Realizacja inwestycji możliwa będzie, o ile gmina otrzyma dotację na budowę i rozbudowę dotychczas istniejących obiektów - w ramach funduszy z Unii Europejskiej. Nadzieją jest nowy okres programowania przewidziany na lata 2013-2020.

zostały złożone
W Czernikowie mieszka jeden z najlepszych w Polsce specjalistów od układania kostki Rubika. Po sukcesach na regionalnym podwórku, przyszedł czas na nagrody ogólnopolskie. Drugie miejsce w Oficjalnych Mistrzostwach Polski w Układaniu Kostki Rubika zajął Mariusz Wiśniewski. Konkurencja, w której startował, polegała na złożeniu jak największej ilości kostek Rubika, w jak najkrótszym czasie. Cały problem polegał na tym, że trzeba to było zrobić bez patrzenia. Nasz krajan wykazał się niezwykłą zręcznością i koncentracją. Zapamiętanie układu pięciu różnych kostek i złożenie ich z zasłoniętymi oczami, zajęło mu 31 minut. W innej z konkurencji – składaniu jednej kostki, tego rodzaju, na czas – Wiśniewski zajął trzecie miejsce w kraju. Konkurencja była nie byle jaka, bo na najwyższym stopniu podium stanął rekordzista świata w tej dziedzinie Marcin Kowalczyk. (WT)

Układa kostkę Rubika z zamkniętymi oczami. W tej dyscyplinie został wicemistrzem Polski

Fot. Urząd Gminy Czernikowo

nach Czernikowo, Kikół, Wielgie i Zbójno”. - Koncepcja realizowana będzie w czterech punktach przedszkolnych: dwóch w Czernikowie i po jednym w miejscowościach Osówka i Steklin – mówi Dariusz Zagrabski, zastępca wójta gminy Czernikowo. – Zasady realizacji takich projektów uległy modyfikacji. Przystępując do kolejnego etapu w tym roku, musieliśmy zadeklarować, że

cjatywa będzie wdrażana w życie w gminie Czernikowo. - Kwestia ta jest niezwykle istotna, gdyż deficyt miejsc przedszkolnych na polskich wsiach jest ogromny – dodaje Dariusz Zagrabski. – Nie mieliśmy wątpliwości, czy przystąpić do tego projektu. Decyzję o przystąpieniu do projektu podjęła Rada Gminy. Realizowany będzie on od października 2012 roku w punktach

Fot. Urząd Gminy Czernikowo

11 POZA TORUŃ, październik 2012

Prokurator zajrzy do kasy Skok na rynny
Z kasy zapomogowo-pożyczkowej Szpitala Powiatowego w Aleksandrowie Kuj. wyparowało ponad 194 tys. złotych
Monika Olender

ALEKSANDRÓW KUJAWSKI i CIECHOCINEK

Okradli willę prezydenta Komorowskiego, po miesiącu zostali schwytani
Zanim doszło do zatrzymania sprawców kradzieży, ciechocińscy policjanci przesłuchali wielu świadków. Kiedy zuchwali złodzieje zapomnieli już o incydencie sprzed miesiąca, wpadli w ręce policji. Najmłodszy z nich to 23-latek, który jako pierwszy usłyszał zarzut kradzieży. Dwaj jego wspólnicy zostali zatrzymani kilka godzin później. Byli pijani w sztok. 33-latek miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie, natomiast jego starszy kompan, 36-latek, więcej niż 2 promile. – Do tej pory rynny nie zostały odzyskane – dodaje st. sierż. Marta Białkowska-Błachowicz. – Sprawcy usłyszeli już zarzuty kradzieży, a akta sprawy trafiły do sądu. Mężczyźni, za brawurowy skok na dworek Prezydenta, mogą trafić na pięć lat do więzienia. (MO)

W kasie zapomogowo-pożyczkowej Szpitala Powiatowego brakuje pieniędzy. Chodzi o kwotę prawie 195 tys. złotych. Pracownicy rzucają kamieniem – winna jest skarbnik. Tymczasem, w administracji szpitala trwa zmowa milczenia. Zarząd odmawia komentarza, dyrektor odsyła do zarządu. Powiatowy Szpital w Aleksandrowie Kujawskim to duża placówka – osiem oddziałów, dziesięć poradni, siedem pracowni. W oddzielnym budynku znajduje się siedziba kadry kierowniczej. Tam swoje biurka mają dyrektor szpitala, kierownik ds. administracyjno-organizacyjnych, główny księgowy, kierownik sekcji służb pracowniczych. Są też kadry, płace i kasa. Wszystko niby funkcjonuje tak, jak powinno. I właśnie stąd giną pieniądze lekarzy, pielęgniarek, salowych. – Zawiadomienie o przestępstwie wpłynęło do naszej prokuratury 4 września – informuje Mariusz Ciechanowski, z-ca Prokuratora Rejonowego w Aleksandrowie Kujawskim. – Do zawiadomienia dołączone zostały protokoły z wewnętrznego dochodzenia. Z uzasadnienia wynika, że przeprowadzono rozmowy z panią skarbnik, która początkowo nie przyznała się do tego, że wzięła ponad 194 tys. złotych, ale później oświadczyła, że przywłaszczyła sobie powierzone jej pieniądze. Czy taka rozmowa została naprawdę przeprowadzona? Zdaniem Przewodniczącego Zarządu, który złożył zawiadomienie do Prokuratury – tak. Skarbniczka Mieszka z córką w jednej ze starych kamienic niedaleko szpitala, w którym przepracowała ponad trzydzieści lat. Kiedy oskarżono ją, że od sierpnia 2004 roku brała pieniądze z kasy, była akurat na urlopie. – Ja nie będę nic wyjaśniać, dopóki nie złożę zeznań w prokuraturze – mówi. – Wszyscy wypowiadają się za mnie... Na piętrze kamienicy skarb-

Fot. Maciej Pagała

niczki mieszka także małżeństwo z córką, na dole – starsza pani, która też pracowała w tym szpitalu. W kadrach. Przeszła na emeryturę rok szybciej. Zrezygnowała nawet z odprawy, nie mogąc pogodzić się z zasadami prowadzenia szpitalnej księgowości. – Gdzie była księgowa? – pyta z żalem sąsiadka skarbniczki. – Gdzie były kontrole? Przecież co roku przeprowadza się bilans. Częściej niż raz w roku sprawdza się kartoteki – przychody, rozchody. Ona nawet nie miała podpisanej umowy o odpowiedzialności i dopiero niedawno ktoś do niej przyszedł, żeby coś takiego podpisała. Kto się kogo boi przy Słowackiego 18? W szpitalu milczą. Sekretariat odsyła do zarządu kasy, ten z kolei do dyrektora. On do zarządu. Bo kiedy pada hasło „kasa zapomogowa-pożyczkowa” wszyscy wiedzą, o co chodzi... – Kasa zapomogowo-pożyczkowa to samodzielna instytucja – oświadcza Mariusz Trojanowski, dyrektor NZOZ Szpitala Powiatowego w Aleksandrowie Kujawskim. – Zarząd jest niezależny ode mnie, ja nie mam wobec niego żadnych uprawnień kontrolnych. W dniu, kiedy wpłynęło do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa, od-

było się także Walne Zgromadzenie Pracowników Kasy. Na tym spotkaniu obecny był też dyrektor. – Mimo że kontrola zarządu jest poza moimi kompetencjami, mam obowiązek mu pomagać – przekonuje Mariusz Trojanowski. – Na tym spotkaniu byłem tylko po to, aby pomóc pracownikom, doradzić. Ja nie mogę w tej kwestii podejmować decyzji i podpisywać dokumentów. Dyrektor Trojanowski Mariusz Trojanowski jest dyrektorem Powiatowego Szpitala w Aleksandrowie Kujawskim od lipca ubiegłego roku. Wcześniej był dyrektorem Miejskiego Centrum Kultury. W ostatnich dniach pełnienia tej funkcji sprzedał profesjonalny sprzęt muzyczny za 700 złotych. Dlaczego tak tanio? Bo podobno był wadliwy. Co więcej, służbowy samochód – mercedes Vito z 1999 roku został sprzedany za 11 300 złotych Szpitalowi Powiatowemu, w którym wkrótce został dyrektorem. Zanim jednak otrzymał to stanowisko, Narodowy Fundusz Zdrowia przeprowadził w szpitalu kontrolę. Trwała ona od stycznia do marca ubiegłego roku. Szpital został zobowiązany zwrócić NFZ ponad 300 tys. złotych. Prokuratura Rejonowa w Aleksandrowie Kujawskim wszczęła śledztwo w tej sprawie 13 września.

Ponad miesiąc trwało poszukiwanie złodziei, którzy ukradli miedziane rynny z Dworku Prezydenta RP w Ciechocinku. Czy prezydenckie rynny zostały przepite? Willa prezydenta Komorowskiego to najbardziej strzeżony budynek w uzdrowisku. Jest otoczona wysokim murem i obserwowana przez ochroniarzy. Ponadto, na terenie obiektu zamontowany jest monitoring. Mimo to, trzej mieszkańcy Ciechocinka zdołali się zakraść do obiektu. Z garażu, który przylega do głównego budynku Dworku Prezydenckiego, zdemontowali miedziane rynny. – Do kradzieży doszło w nocy z 24 na 25 lipca – informuje st. sierż. Marta Białkowska-Błachowicz, p.o. rzecznika KPP w Aleksandrowie Kujawskim. – Sprawcy zostali schwytani dopiero 29 sierpnia. Początkowo policja trzymała całą sprawę w tajemnicy.

Kolejny balast sprzedany
Uzdrowisko sprzedaje nieruchomości. Szpital „Zacisze” zbyło za 3 miliony złotych
Od kilku lat Przedsiębiorstwo Uzdrowisko Ciechocinek pozbywa się niepotrzebnych nieruchomości. Tym razem wystawiono na sprzedaż, nieczynny od 11 lat, szpital „Zacisze”. Kupiec znalazł się od razu. Budynek dawnego dziecięcego szpitala uzdrowiskowego „Zacisze” położony jest przy ulicy Mickiewicza i Armii Krajowej. Składa się z trzech kondygnacji i ma powierzchnię 2281 m². Nieużytkowany od 2001 roku obiekt wystawiono na sprzedaż w sierpniu br. Wraz z nim licytowano cztery działki o łącznej powierzchni około 5300 m². Ceną wywoławczą była kwota 1 mln. 980 tys. złotych. Mimo to, że stan techniczny pustostanu nie jest najlepszy, od razu znalazły się dwie osoby zainteresowane kupnem obiektu. Przetarg wygrała jedna z nich, a za budynek szpitala zapłaciła około trzech milionów złotych. Otrzymane ze sprzedaży pieniądze uzdrowisko zamierza zainwestować. W planach spółki jest wymiana stacji uzdatniania wody oraz remont niecki w basenie w Szpitalu Uzdrowiskowym nr 4, a także remont kotłowni w Szpitalu Uzdrowiskowym nr 3. Do tej pory uzdrowisko sprzedało także odkryty basen solankowy między tężniami oraz Łazienki nr 3. Spółka ma jeszcze na zbyciu działki o powierzchni kilkudziesięciu metrów. (MO)

12 POZA TORUŃ, październik 2012
GMINA LUBICZ

Przestworza za sznurek trzymali
Gdzie puszczają latawce i dobrze się bawią? W Grębocinie!
Fot. Muzeum Papiernictwa i Piśmiennictwa

Ze szkoły do prokuratury
Nawet 10 lat więzienia grozi 17-latkowi oskarżonemu o handel narkotykami na terenie gminy Lubicz. Zatrzymali go policjanci z tutejszego komisariatu. Materiały zgromadzone przez policjantów trafiły do toruńskiej prokuratury. Ta rozpoczęła śledztwo. Podejrzany usłyszał zarzut udzielania i sprzedaży środków narkotycznych. Oskarżony dostał policyjny dozór i musi zgłaszać się na komisariat 4 razy w tygodniu. Ma również zakaz zbliżania się do osób, którym udzielił narkotyków. - Policjanci dotarli już do 10 osób, z którymi nastolatek miał

Sprzedawał narkotyki, wpadł w ręce policji
kontakt – mówi podinspektor Wioletta Dąbrowska z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. – Byli to uczniowie gminnych szkół. Policję o podejrzanym stanie jednej z uczennic poinformowali pedagodzy. Nastolatka trafiła wcześniej do szpitala, co zaniepokoiło nauczycieli. Oskarżony handlował głównie marihuaną. Posiadanie jej w Polsce w niewielkich ilościach jest przestępstwem zagrożonym karą 3 lat pozbawienia wolności. Za samo udzielanie narkotyków małoletnim grozi do 8 lat w więzieniu. (ŁP)

Tomasz Więcławski
Podczas Święta Latawca w Grębocinie każdy mógł być konstruktorem. Wystarczyło trochę papieru, precyzyjne ręce i wyobraźnia... Tego dnia ojcowie i dziadkowie pokazali synom i wnukom, co zrobić, żeby poczuć się bliżej przestworzy. A gdy wylądowali, poszli skosztować świeżo pieczonego, wypiekanego nieopodal Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa, chleba. Święta Latawca i Chleba to impreza rodzinna, która integruje lokalną społeczność. Pomysłodawcami zabawy są pracownicy Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w Grębocinie. - Imprezy te funkcjonują w naszej gminie od kilku lat – mówi Dariusz Subocz, dyrektor Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w Grębocinie. – Święto Latawca zrodziło się u nas najwcześniej, ale nie

jest to nasz autorski pomysł. W wielu krajach odbywają się tego rodzaju imprezy. Tradycja wywodzi się z Chin, ale współcześnie latawce i ich święto stały się symbolem pokoju na świecie. Imprezy tego rodzaju odbywają się najczęściej 10 października. Organizatorzy festynu w gminie Lubicz rokrocznie przesuwają o miesiąc to wydarzenie, z uwagi na pogodę. W tym roku impreza odbyła się 8 września. Każdy zainteresowany uczestniczył najpierw w tworzeniu papierowego latawca, a później w puszczaniu go w przestworza. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszyło się obchodzone tego samego dnia Święto Chleba. - Wrzesień to czas dożynek, okres świąteczny, w którym rolnicy cieszą się z płodów zebranych ze swoich pól – mówi Dariusz Subocz. – Zaproponowaliśmy więc gminie współpracę przy organizacji tego rodzaju święta. Powstał

specjalnie przygotowany na tę okazję piec chlebowy. Każdy zainteresowany mógł poznać tajniki wypieku pieczywa, które zdradzali zawodowi piekarze. Lepienie bochenków chleba cieszyło się wielką popularnością. Można było dowiedzieć się, z czego tak naprawdę chleb powstaje oraz spróbować swoich sił w mieleniu ziarna. W tym roku władze gminy Lubicz postanowiły przy okazji rodzinnego festynu, włączyć się w ogólnopolską akcję „Narodowego Czytania Pana Tadeusza”. Mieszkańcy mogli usłyszeć żywiołowe interpretacje, bodaj najbardziej znanego polskiego działa literackiego, w wykonaniu wójta gminy, jak także wikarego z grębocińskiej parafii. - Mamy nadzieję, że ta tradycja utrzyma się w kolejnych latach i wszystkie imprezy na trwałe zagoszczą w kalendarzu lokalnych wydarzeń – mówi Dariusz Subocz.

W Złotorii kaloszem do celu

Rzut kolszem do kociołka to nie taka prosta sprawa. Trzeba dobrze skoordynować ruchy, a to najlepiej potrafią młodzi karatecy. Podczas Festynu Rodzinnego w Złotorii nie zabrakło podobnych atrakcji.

Fot. Radek Rzeszotek

13 POZA TORUŃ, październik 2012
DOŻYNKI

14 POZA TORUŃ, październik 2012
GMINY ŁUBIANKA I ŁYSOMICE

Gmina sprzedaje. Ktoś kupi?
Jak gmina Łubianka wykorzystuje i przekształca nieruchomości gruntowe w czasach kryzysu?
Agnieszka Kapela Nowe działki pod zabudowę jednorodzinną w Brąchnowie, przejście od głównej ulicy do wiatraka w Bierzgłowie i geodezyjne „sprzątanie” po poszerzonej drodze w Przecznie – radni Łubianki planują i podsumowują, chociaż na działania na rynku nieruchomości nie jest to najlepszy czas. Może więc przynajmniej mieszkańcom będzie żyło się lepiej. Udało się w Przecznie. Szersza droga cieszy, ale pozostał po niej problem. Nie zawiniła jednak ani gmina, ani poprzedni właściciel działek, Sławomir Bąk. Błąd przy pomiarze powierzchni jednej z nieruchomości popełnił geodeta. Pomyłkę już naprawiono. Trzeba zapłacić – Teraz musimy po prostu załatwić sprawy finansowe – uspokaja Zbigniew Cywiński, przewodniczący Rady Gminy Łubianka. W Bierzgłowie komunikacyjna inwestycja właśnie na dobre się zaczyna. Gmina kupi od Fabiana i Mirosławy Kwiatkowskich nieruchomość o powierzchni 144 m2. Zgodnie z porozumieniem zawartym między właścicielami a wójtem, zapłaci 10 zł za m2, w sumie – 1440 zł. Wszystko po to, by ułatwić życie mieszkańcom. – W tym miejscu powstanie chodnik – mówi Zbigniew Cywiński. – Zdecydowaliśmy się odkupić tę ziemię, bo brakowało przejścia od ulicy głównej do wiatraka. Teraz się to zmieni. Komu działkę, komu? Właściciela mają też zmienić dwie nieruchomości położone w Brąchnowie, które do tej pory stanowiły własność komunalną. Radni zdecydowali, że na ich sprzedaż zostanie ogłoszony przetarg. Powstać mają tam jednoro-

Ekorajd z Barbarki
Za pan brat z przyrodą, historią i kulturą! Uczestnicy EkoRajdu rowerowego pod kierunkiem Beaty Prowadzisz (magistra geografii) i Piotra Bireckiego (doktora i historyka sztuki) poznawali i odkrywali na nowo Nadleśnictwo Toruń i gminę Łubianka. Kto 8 września nie stawił się o 9.00 na Barbarce, ma czego żałować.

dzinne domy. Tylko czy znajdą się chętni na taki zakup? – Na razie nie mamy zainteresowanych, bo do tej pory nigdzie tego nie ogłaszaliśmy – zwraca uwagę Zbigniew Cywiński. – Czekamy na uprawomocnienie decyzji i wtedy zaczniemy działać. Uchwała o planowanej sprzedaży działek w Brąchnowie została podjęta 14 września –na ostatniej sesji Rady Gminy. Trudno przypuszczać, by taki termin mógł mieć decydujące znaczenie dla potencjalnych nabywców. Sytuacja na rynku nieruchomości jest znana i żadne prognozy nie przewidują zmiany. – Zdajemy sobie sprawę, że ze sprzedażą będzie bardzo trudno – przyznaje Zbigniew Cywiński. – Jest kryzys i ludzie nie mają pieniędzy, by wydawać po 60, 80 czy 100 zł za m2 działki. A tak jeszcze niedawno było. Teraz te kwoty zmniejszają się nawet do 35-40, w najlepszym przypadku – do 50 zł. Przypadek Brąchnowa tylko potwierdza ogólną tendencję w Polsce. Zła sytuacja dla sprzedających nieruchomości gruntowe nie omija i miast, także tych wojewódzkich. Najtaniej jest w Gorzo-

wie Wielkopolskim, gdzie średnia cena m2 działki budowlanej wynosi zaledwie 105 zł. To tylko o 4 zł więcej niż uśredniony wynik dla całego naszego województwa, który znacznie zawyżają Bydgoszcz (278 zł za m2) i Toruń (261 zł za m2). Problem bogactwa Kryzys finansowy to jednak niejedyna przeszkoda, jaką w znalezieniu chętnych na dawną własność komunalną w Brąchnowie, może napotkać gmina. – Działek na sprzedaż w okolicy jest naprawdę bardzo dużo – wyjaśnia Zbigniew Cywiński. – Są to głównie grunty prywatne, nie gminne. My na pewno nie zamierzamy schodzić poniżej pewnej cenowej granicy, ale na razie nie jestem w stanie powiedzieć, ile te nieruchomości będą kosztować. Wiadomo natomiast, że na dwóch działkach się nie skończy. Gmina Łubianka planuje kolejne przetargi na zakup terenów pod zabudowę jednorodzinną. Wszystkie zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Młodzi do urn!
Mieszkańcy 9 sołectw gminy w wieku 13-19 lat powinni 5 i 6 października 2012 roku oznaczyć sobie w kalendarzu wykrzyknikiem. Wójt Łubianki, Jerzy Zająkała na pierwszy weekend października wyznaczył wybory do Młodzieżowej Rady Gminy. Swoich przedstawicieli wybiorą gimnazjaliści, licealiści i studenci z Bierzgłowa-Słomowa, Dębin, Pigży, Przeczna, Warszewic,

Znamy termin wyborów do Młodzieżowej Rady Gminy Łubianka

Wybczyka, Wymysłowa, Zamku Bierzgłowskiego (po 1) i Łubianki (2). W piątek głosować będzie można w czasie przerw w zajęciach lekcyjnych, w sobotę do urn pójdą ci, którzy chodzą do szkół poza terenem gminy. Termin zgłaszania kandydatów upłynął 14 września. Informacji o nich należy szukać na rozplakatowanych na terenie gminy obwieszczeniach. (AK)

W Łysomicach intelektualnie
Powstał Dyskusyjny Klub Książki
Osoby czytające książki mogą od września wymieniać się wrażeniami z lektury. Z inicjatywy Gminnej Biblioteki Publicznej powstał klub zrzeszający zapalonych czytelników. Spotkanie organizacyjne klubu odbyło się 4 września. Organizatorzy przedsięwzięcia zakładają, że pozwoli ono mieszkańcom gminy poszerzać wiedzę o autorach i gatunkach literackich. Integracja lokalnej społeczności i chęć wyciągnięcia ludzi z domu to kolejny powód, dla którego pracownicy biblioteki zdecydowali się na tę inicjatywę. Przy okazji liczą także na to, że wzrośnie poziom czytelnictwa w gminnej bibliotece. (WT)

Pierwsza jaskółka zysków
Toruński Apator już po swojej „parapetówce”
Nowe miejsc pracy, nowoczesne technologie i oszczędności – tak wygląda Apator po przeprowadzce do Ostaszewa. Jedno z największych przedsiębiorstw w Toruniu zostało oficjalnie otwarte w nowej siedzibie. Apator w gminie Łysomice działa praktycznie od maja. Na początku września prezes spółki Janusz Niedźwiecki w towarzystwie m. in. wójta gminy Piotra Kowala i marszałka województwa Piotra Całbeckiego przeciął wstęgę, uroczyście otwierając zakład. - Mam nadzieję, że to pierwsza jaskółka, jeśli chodzi o inwestycje polskich firm na naszym terenie – mów wójt Piotr Kowal. – Cieszy mnie niezmiernie, że kolejne obszary inwestycyjne są wykorzystane. Firma przez ponad 50 lat miała swoją siedzibę w Toruniu przy ul. Żółkiewskiego.

POLICEALNE STUDIUM TECHNICZNE DLA DOROSŁYCH
(system zaoczny 2 lata)

Fot. Maciej Pagała

Za 36 milionów przejmie ja właściciel galerii Copernicus. Budynek Apatora ma zostać zburzony, a galeria handlowa rozbudowana. O zmianie lokalizacji zdecydowały oszczędności. W Ostaszewie znajduje się podstrefa Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Łącznie z nowymi technologiami w produkcji i budowie fabryki oraz niższymi podatkami rocznie Apator ma oszczędzić nawet 6

milionów złotych. Ile zarobi na tym gmina, jeszcze nie wiadomo. Na pewno zyskają na tym mieszkańcy, bo Apator szuka nowych pracowników. Docelowo ma być ich 600. Na niektórych liniach produkcja ma zwiększyć się dwukrotnie. Apator jest wiodącą spółką w Grupie Apator. Zajmuje się produkcją aparatury łącznikowej i liczników. (ŁP)

15 POZA TORUŃ, październik 2012
REKLAMA

16 POZA TORUŃ, październik 2012
GMINY WIELKA NIESZAWKA I ZŁAWIEŚ WIELKA

Trzysta dni aquaparku Olender
Wielu w sukces aquaparku w Wielkiej Nieszawce nie wierzyło. Dziś Toruń ma czego zazdrościć małej gminie
Milena Kaszuba

Minął rok od otwarcia aquaparku w Wielkiej Nieszawce. W tym czasie największy kompleks wodny w województwie odwiedziło ponad 250 tys. turystów z całego świata. Szefostwo centrum sportu i rekreacji planuje kolejne zmiany w parku wodnym, które zostały zaplanowane na wiosnę przyszłego roku. Olender jest własnością podtoruńskiej gminy Wielka Nieszawka. Niewielu wierzyło, że w małej miejscowości może powstać obiekt, o jakim niektóre miasta mogą pomarzyć. Udało się. Dziś w Wielkiej Nieszawce klienci mogą skorzystać nie tylko z basenu, ale mają do dyspozycji również sauny, zjeżdżalnie i jacuzzi. Na miłośników innych form wypoczynku czeka siłownia, kręgielnia oraz strzelnica. – W ofercie studia fitness wprowadzamy innowacyjne zajęcia, które cieszą się wielkim zainteresowaniem, np. na zumbę trzeba zapisywać się z dużym wyprzedzeniem – mówi Kamila Fedorowska, kierownik działu marketingu

Fot. Aquapark Olender

Wiejska szkoła nie jest gorsza Z kodeksem do zerówki
Z nowym dyrektorem Zespołu Szkół w Górsku, Andrzejem Walczyńskim rozmawia Monika Bukowska
ci z podstawówki i młodzieży z gimnazjum? Dzieci i młodzież są przede wszystkim oddzielone w przestrzeni szkoły. Parter jest do dyspozycji szkoły podstawowej, tu raczej gimnazjaliści nie przebywają. To na pewno pomaga ich okiełznać. Ja mam bardzo dobre mniemanie o gimnazjalistach. Wszystko zależy od podejścia. Ważne jest wyznaczenie granicy, której nie mogą przekroczyć. Ale gdy się do nich wyjdzie i w jakimś stopniu traktuje po partnersku, to oni z chęcią wezmą trochę tej odpowiedzialności. U nas trudno by doszukać się

w Olendrze. – Obecnie ponownie rozpoczynamy zajęcia hydrocyclingu, czyli rowerów wodnych, a już od października totalny hit Aqua Zumba. Staramy się zawsze być o krok przed konkurencją. Oprócz tego na basenie odbywają się zajęcia indywidual-

nej nauki pływania oraz Aqua Baby - zajęcia w wodzie dla niemowląt i dzieci od trzeciego miesiąca życia. Olendra w ciągu roku odwiedzili turyści między innymi z Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. W czym tkwi sukces Aquaparku?

Pracownicy Olendra stawiają na klientów, to oni są w centrum uwagi obsługi. Z tego też powodu następują liczne zmiany w cennikach, ale tylko na korzyść turystów. W parku wodnym można skorzystać z promocyjnych cen zabiegów Spa, rabatów dla stałych klien-

tów oraz kilku rodzajów karnetów. Dodatkowo centrum sportu i rekreacji prowadzi akcje sezonowe - w czasie wakacji, czy majówki, kiedy proponuje atrakcyjne ceny za swoje usługi. Dlatego w październiku, którego główną atrakcją będą zajęcia hydrocyclingu i Aqua Zumba, klienci za jedno wejście zapłacą 15 zł, zamiast 20. A co zmieniło się w Olendrze w ciągu tego roku? Był to czas ulepszania kompleksu. Oprócz licznych zmian w wyposażeniu centrum sportu i rekreacji przeobrażeniu uległa sfera obsługi klienta. Poszerzono ofertę w zakresie organizacji konferencji, spotkań biznesowych oraz imprez okolicznościowych. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się zabiegi odnowy biologicznej, dla których goście przyjeżdżają z odległych miast. Kolejne zmiany są już zaplanowane. Wiosną 2013 roku przeobrażeniu ma ulec teren zielony znajdujący się dookoła kompleksu. Będzie miał charakter rekreacyjny. Nowo zagospodarowane miejsce ma przyciągnąć nie tylko kolejnych turystów, ale także służyć mieszkańcom gminy.

Caritas Diecezji Toruńskiej zadbał o bezpieczeństwo najmłodszych na drogach

Nadal szkoły wiejskie są za tymi w miastach? Czy nie jest tak, że rodzice wysyłają swoje dzieci do szkół w Toruniu licząc na wyższy poziom edukacji? Szkoła w Górsku nie jest typową szkołą wiejską, silnie istniejemy w strefie podmiejskiej. Najczęściej do szkół w Toruniu czy Bydgoszczy chodzą dzieci z rodzin, które przeprowadziły się na wieś i nie są z tą wsią związane. Wiejska szkoła wcale nie jest gorsza. To stereotypowe myślenie. Ani warunki, ani kadra nie są gorsze. A jak pogodzić potrzeby dzie-

ekscesów z udziałem gimnazjalistów podobnych do tych komentowanych w mediach. Jak, w dobie Internetu i traktowania szkoły jako przykry obowiązek, przekonać do niej młodych? Odpowiedź nie jest prosta. Ale określiłbym to jako wspólne działanie. Dyrektor, Rada Pedagogiczna, rodzice – wszyscy muszą współpracować dla dobra dzieci. Do najmłodszych jest nam łatwiej dotrzeć. Gimnazjaliści to już krytycznie patrzący na rzeczywistość młodzi ludzie. Musimy ich zaangażować. Szkoła ma znaleźć miejsce na ujście ich emocji, kreatywności, pomysłów. Jako historyk może pan ocenić, czy polskie szkolnictwo idzie w dobrym kierunku? Nasze gdybanie nic nie zmieni. Obecny system edukacji jest decyzją polityków. Ja uczyłem w szkole jeszcze przed utworzeniem gimnazjów i uważam, że tamten system był lepszy. Wszystko ma jednak swoje plusy i minusy. Teraz trzeba docenić egzaminy zewnętrzne po każdym etapie edukacji. Obrazują postępy ucznia i w razie potrzeby pozwalają odpowiednio zareagować po trzech, a nie ośmiu latach nauki. I pomimo krytycznych uwag, że uczą myślenia „pod klucz”, mogą być jakimś wyznacznikiem progresu jakiego uczeń dokonał.

Fot. Caritas Diecezji Toruńskiej

Na lekcje w miasteczku drogowym oraz 10 000 kamizelek odblaskowych mogą liczyć dzieci z diecezji toruńskiej. Caritas rusza z akcją prewencyjną „Jestem widoczny, jestem bezpieczny”. W tym roku akcja zaczyna się od zajęć w Ośrodku Szkoleniowym w Przysieku. Tam blisko 700 dzieci z zerówek przez 3 dni poznawało zasady ruchu drogowego. Dodatkowe zajęcia i konkursy prowadzili policjanci z Komendy Miejskiej, Straż Miejska, Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego oraz Toruńska Grupa Ratownictwa PCK. - Uważam, że zajęcia te są dużą atrakcją dla dzieci, gdyż uczniowie w sposób praktyczny poznają i utrwalają sobie przepisy o ruchu drogowym, zapamiętując najważniejsze

zasady – mówiła po zeszłorocznej akcji Iwona Węcławska ze Szkoły Podstawowej w Grucie. - Także konkurs z nagrodami ugruntował i uporządkował tę wiedzę. Myślę, że akcja z powodzeniem może być kontynuowana w latach następnych. W tym roku dodatkowo do dzieci trafi 10000 kamizelek odblaskowych. Dostaną je wszyscy uczestnicy akcji w miasteczku drogowym, a pozostałe zostaną przekazane w parafiach i wręczone uczestnikom inauguracji Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom. Wszystko po to, aby uświadomić dzieci i rodziców, jak ważne jest bezpieczeństwo na drodze. W ciągu samych wakacji zginęło na nich 25 dzieci, a 900 zostało rannych. (ŁP)

Fot. Monika Bukowska

17 POZA TORUŃ, październik 2012
OGRÓD I POLE

Przywrócić uprawy na przyszły rok
Nowe nabory wniosków dla poszkodowanych rolników

Plebiscyt czeka
Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich ogłosiła konkurs “Przyjazna Wieś”
Marta Chojecka

W październiku Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa uruchomi dwa nowe nabory wniosków o przyznanie pomocy w ramach PROW 2007 – 2013. Pomoc przeznaczona jest na potrzeby rolników, którym żywioł zniszczył gospodarstwa. ARiMR przeznaczy na ten cel 200 mln. zł. Czy rolnicy zdołają odbudować produkcje rolne? - Od 15 października do 26 listopada 2012 r. będzie można składać wnioski o przyznanie pomocy w ramach działania “Przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych” – informuje biuro prasowe ARiMR. ARiMR będzie przyjmowała wnioski o przyznanie takiego wsparcia po raz piąty. W dotychczas przeprowadzonych naborach 2010 i 2011 r. z pomocy agencji skorzystało około 4 tys. gospodarstw. - Dzięki wsparciu ARiMR rolnicy, którzy otrzymali pomoc w ramach dotychczas przeprowadzonych czterech naborów, kupili prawie 10 tys. maszyn i urządzeń rolniczych, wybudowali lub zmodernizowali 90 tys.

metrów kwadratowych budynków produkcyjnych i odtworzyli 780 ha sadów lub plantacji wieloletnich – informuje agencja. Warunki ubiegania się o pomoc w tegorocznym naborze nie zmieniły się w porównaniu do tych obowiązujących w poprzednich latach. Z pomocy mogą skorzystać rolnicy, którzy zostali najdotkliwiej poszkodowani przez klęski żywiołowe. Pomoc jednak nie jest prosta do uzyskania. Agencja stawia przed rolnikami szereg wymagań, które muszą spełnić. Gospodarz może otrzymać wsparcie jeżeli poniósł starty w wysokości co najmniej 10 tys. zł w majątku trwałym np. maszynach, budynkach produkcyjnych, sadach czy plantacjach wieloletnich. Jednocześnie należy udowodnić, że klęska żywiołowa spowodowała w jego gospodarstwie powyżej 30% strat w rolniczych uprawach, hodowli zwierząt czy ryb. Wszelkie straty muszą zostać udokumentowane. Rolnik musi dołączyć protokół z oszacowania zakresu i wysokości strat, który sporządza komisja powołana przez wojewodę. Potrzebna jest również opinia wojewody w sprawie zakresu i wysokości start powstałych w gospodar-

stwie rolnika. Jest jednak o co walczyć. Na przywracanie produkcji rolniczej, w całym okresie realizacji PROW 2007 - 2013 jedno gospodarstwo można otrzymać do 300 tys. zł wsparcia. Warunkiem jest jedynie to, że kwota pomocy nie może przekroczyć 90% kosztów kwalifikowanych poniesionych na inwestycje. - Ważne jest, że pomoc udzielana w ramach działania “Przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych” nie ma charakteru odtworzeniowego – dodaje rzecznik. Oznacza to, że jeżeli klęska żywiołowa spowodowała zniszczenia stodoły lub chlewni, to rolnik nie musi ich odbudowywać, może uznać, że bardziej potrzebna będzie mu nowa maszyna. Wniosek o przyznanie pomocy należy złożyć w Oddziale Regionalnym ARiMR, właściwym ze względu na miejsce realizacji operacji osobiście albo przez upoważnioną osobę. Można również wysłać go przesyłką rejestrowaną, przesyłką pocztową. (MC)

Na najlepszy projekt w zakresie infrastruktury zrealizowany na terenach wiejskich przy wsparciu środków unijnych, czekali organizatorzy konkursu „Przyjazna wieś”. Plebiscyt zostanie rozstrzygnięty w październiku. Udział w konkursie biorą te podmioty, które zrealizowali projekty wspierające rozbudowę infrastruktury technicznej, społecznej lub ekologicznej na obszarach wiejskich. Pozytywne zmiany na obszarach wiejskich zaskakują od kilku ostatnich lat. Mimo, że wiele ze środków pochodziło z budżetu państwa czy samorządów, to Funduszowi Europejskiemu należy oddać pierwsze miejsce we wspieraniu projektów na wsiach. Rozwój infrastruktury instytucjonalnej, technicznej czy społecznej pozwala spoić społeczność i zmobilizować do zagospodarowania własnego miejsca życia i pracy. Pobudzenie przedsiębiorczości i społecznego zaangażowania nadaje sens inwestycjom wyróżnionym w ramach konkursu „Przyjazna Wieś”, który odbywa się corocznie od 2009 r. W konkursie mogą brać udział projekty współfinansowane z Funduszy Europejskich od dnia 1 maja 2004. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w ramach działalności Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich organizowało konkurs już po raz czwarty. - Ideą konkursu jest wyłonienie najlepszych projektów infrastrukturalnych zrealizowanych na obszarach wiejskich od 1 maja 2004 r., przy wsparciu środków Unii Europejskiej – informuje biuro prasowe Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - Istotnymi kryteriami oceny projektów jest ich wpływ na rozwój lokalny i

regionalny, tworzenie nowych miejsc pracy, a także wpływ na ochronę środowiska i przystosowanie do potrzeb osób niepełnosprawnych. Konkurs jest realizowany w dwóch etapach - regionalnym i ogólnopolskim. Etapy regionalne przeprowadzają Sekretariaty Regionalne Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich. Etap ogólnopolski przeprowadza Fundacja Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA. Warunkiem udziału w konkursie jest zakończenie projektu przed upływem terminu składania formularzy zgłoszeniowych do pierwszego etapu konkursu, tj. zatwierdzenie sprawozdania finansowego. Kolejny plebiscyt już za rok, gminy, które są w trakcie realizowania projektów mogą się wiec solidnie przygotować do startu w plebiscycie. Pytania należy kierować na adres mailowy: ksow@kujawsko-pomorskie.pl, bądź telefonicznie tel. 0-56 646 20 15 wew. 3059, fax 0-56 656 10 44.

18 POZA TORUŃ, październik 2012

Powrót do epoki kamienia
Monika Olender

STYLOWE WNĘTRZA

Przedstawiamy kilka sposobów wykorzystania najbardziej szlachetnego materiału dekoracyjnego
ciężkich mebli i wieszania wielu detali. Nadaje się natomiast do zestawienia z gładką powierzchnią telewizora. Warto jednak pamiętać, że ściana z kamienia ma być ozdobą samą w sobie. – Dla lepszego podkreślenia jej walorów dekoracyjnych, można ją odpowiednio podświetlić – dodaje Zuzanna Szpejnowska. Kamień dekoracyjny potrafi w niezwykły sposób odmienić każde wnętrze – sypialnię, gabinet, jadalnię, salon, a nawet łazienkę. Przykładowo, płyty marmurowe zastosowane jako tło i podstawa umywalki nadają łazienkom wyjątkowego charakteru. Tego typu dekoracji nie należy się bać, wykańczając także kuchnię. Beżowe, szare i brązowe kamienie o grubej fakturze oraz odpowiednio podświetlone nadadzą temu pomieszczeniu oryginalnego charakteru. Ponadto, są praktycznym rozwiązaniem. W porównaniu do tradycyjnych kafelek, dużo łatwiej je czyścić. Decydując się na wykorzystanie tego dekoracyjnego tworzywa, warto zwrócić uwagę na połączenie kamienia na ścianie z podłogą. Wówczas najlepiej wyłożyć ją naturalnym kamieniem lub gresem, co sprawi, że całe wnętrze będzie posiadało niebanalny wystrój.

Piękny, trwały, ale przede wszystkim praktyczny. Kamień na ścianie? Czemu nie! Dzięki niemu wnętrze staje się wyjątkowe. Podstawową zaletą kamienia dekoracyjnego jest to, że jako jeden z najmodniejszych elementów dekoracyjnych sprawia, że każde wnętrze staje się ekskluzywne. Pojawia się już nie tylko w domach, ale nawet w kawalerkach. Pasuje do wnętrz urządzonych w stylu nowoczesnym i klasycznym. – Mimo rosnącej popularności industrialnych kierunków w wystroju wnętrz, kamień ciągle jest w modzie, zwłaszcza piaskowiec – mówi Zuzanna Szpejnowska, właściciel firmy „StudioZ Projektowanie i aranżacja wnętrz” w Warszawie. Kamienie dekoracyjne cechuje różnorodność faktur i odcieni, a także niezwykle bogata kolorystyka. Materiał ten jest zatem wdzięcznym tematem do aranżacji. Jak osiągnąć najlepszy efekt? Połączyć kamień z jednolitą białą ścianą i prostymi meblami. Jeśli wykorzystujemy go do wykończenia wnętrza w stylu nowoczesnym, zestawmy kamień z rzeczami z hartowanego szkła lub szlachetnego metalu.

Fot. www.sxc.hu

Przy dekorowaniu pomieszczeń, które zdobi kamień, warto użyć połyskliwych tkanin do przykrycia sof lub przystrojenia okien. Marmur, piaskowiec, granit, trawertyn, łupek, ale także ich betonowe i gipsowe odpowiedniki najczęściej pojawiają się we współczesnych salonach. Należy pamiętać, że granit i łupek są najbardziej podatne na zużycie. Kamienie dekoracyjne

położone są najczęściej jako pełna okładzina największej ściany lub stylowe wyeksponowanie jej fragmentu. Są też idealne do obudowy kominka czy wykończenia części posadzki. Coraz częściej we wnętrzach pojawiają się tylko kamienne akcenty, które doskonale podkreślają oryginalność wystroju. – Kamień pojawia się na ścianach, frontach mebli, często jako

rzucający się w oczy dodatek do wystroju – podkreśla Zuzanna Szpejnowska. Sztuka ubierania wnętrza polega na umiejętnym łączeniu różnych elementów. W przypadku kamieni dekoracyjnych, nie powinny one zdobić jednocześnie wielu pomieszczeń lub kilku ścian w jednym pokoju. Kamienna ściana nie jest również idealnym miejscem do stawiania

19 POZA TORUŃ, październik 2012
BUDOWNICTWO

My się zimy nie boimy
Monika Olender

Chcesz ocieplić dom? Musisz zatem dobrze się do tego przygotować
najbardziej popularnymi rozwiązaniami, jeśli chodzi o termoizolację ścian. – Nie ma jednoznacznych wskazań odnośnie tego, która z tych metod jest lepsza – tłumaczy Piotr Orzechowski z firmy MAT-BUD w Toruniu. – Jeśli weźmiemy pod uwagę wyznacznik finansowy, to zdecydowanie atrakcyjniejsza jest metoda lekka-sucha. ocieplenia to 15 cm, co z reguły odpowiada wysokości stosowanych krokwi. Jeśli krokwie są wyższe, układamy również grubszą warstwę izolacji. Jeśli chodzi o dachy skośne, wełnę mineralną lub szklaną umieszcza się między krokwiami. Warto izolację zabezpieczyć od odklejenia się zygzakowato ułożonym drutem lub sznurkiem. Przy stosowaniu folii o niskiej paroprzepuszczalności pamiętajmy, aby pozostawić szczelinę między wełną a folią, co pozwoli na naturalną wentylację. Przy dachach płaskich wykonuje się termoizolację z dwuwarstwowej wełny mineralnej. Jedna warstwa zabezpiecza drugą, która jest odpowiedzialna jedynie za termoizolację. – Decydując się na ocieplenie dachu, jednocześnie zwiększamy jego atrakcyjność na rynku wtórnym – przekonuje Piotr Orzechowski. – Ważne jednak, aby nie stosować tanich produktów, gdyż dobrze ocieplony dach to inwestycja na przyszłość. Zasadniczą rolę w ocieplaniu dachów odgrywają folie paroszczelne. Umożliwiają one kondensację pary wodnej w warstwie ocieplającej. W ten sposób folia chroni izolację, ale przede wszystkim całą konstrukcję dachu przed zawilgoceniem.

Prace nad ociepleniem budynku wymagają dużych umiejętności i wiedzy. Doradzamy, jak wykonać wszystkie związane z tym czynności, aby efekt mógł przetrwać długie lata. Dach, ściany i podłoga na gruncie – granice pomiędzy wnętrzem każdego domu a jego zewnętrznym otoczeniem. Aby, niezależnie od warunków pogodowych, w budynku było ciepło, należy pamiętać o termoizolacji. Nie zapominajmy, że zasadniczą rolę, w utrzymaniu odpowiedniej temperatury we wnętrzu domu, odgrywają ściany. Jakie są zatem najlepsze metody izolacji ścian? Przede wszystkim te, w których termoizolacja układana jest na zewnętrznej stronie ściany. Takie rozwiązanie eliminuje wszelkie mostki termiczne, które wynikają z niewłaściwego wykonania lub rozwiązań konstrukcyjnych. Przy wyborze tego sposobu pojawiają się jednak pewne utrudnienia związane z koniecznością wymiany parapetów i niektórych obróbek blacharskich, a także odsuwania od ściany rur spustowych. Mimo to, metody lekka-sucha i lekka-mokra są

Metody na ściany
Metoda lekka-sucha polega na przymocowaniu do ścian dwóch prostopadłych do siebie rusztów drewnianych i ułożeniu pomiędzy nimi grubych warstw wełny mineralnej. Wełnę należy zabezpieczyć izolacją wiatrochronną. W celu utworzenia szczeliny wentylacyjnej, należy przybić listwy dystansowe. Następnie montowana jest okładzina zewnętrzna, która stanowi nową elewację budynku. Jest to doskonała metoda zwłaszcza dla osób, które chcą samodzielnie wykonać wszystkie prace. Ponadto jest zalecana do ocieplania domów drewnianych, ponieważ jest odporna na wszelkie ruchy budynku związane z sezonowym kurczeniem się drewna. W tym przypadku, należy jednak dodatkowo zastosować folię paroizolacyjną. Z kolei metoda lekka-moFot. www.sxc.hu

kra polega na przymocowaniu płyt izolacyjnych do ścian budynku, potem wzmocnieniu ich powierzchni siatką z włókna szklanego i nałożeniu tynku cienkowarstwowego. Warto wiedzieć, że płyty izolacyjne można jedynie przykleić do ściany, ale niekiedy trzeba je mechanicznie zamocować. Siatka wzmacniająca musi być wtopiona w zaprawę klejową. Przy wyborze tej metody ocieplenia, mamy do czynienia z dwoma rodzajami materiałów termoizolacyjnych: styropianem i wełną mineralną. W przypadku starych domów, możemy ograniczyć się do użycia wyłącznie styropianu. – Przy wyborze tej metody należy zatrudnić dobrego wykonawcę – dodaje Piotr Orze-

chowski. – Czas jesienny to ostatni moment na ocieplenie ścian.

Po drugie, ciepły dach
W przypadku dachu, mamy do wyboru kilka materiałów termoizolacyjnych: styropian, wełnę mineralną lub szklaną. Jak się okazuje, najwyższe parametry cieplne posiada wełna mineralna, która zawiera sprężyste włókna. Ponadto waga tego materiału jest stosunkowo niska. Podobne właściwości ma również wełna szklana. Z kolei styropian jest wykorzystywany jedynie sporadycznie jako warstwa izolacji termicznej do ocieplania połaci dachowej. Warto pamiętać, że minimalna grubość

20 POZA TORUŃ, październik 2012

Ogrzej dom prądem z II taryfy
W przypadku niskoenergetycznego domu, bezpośrednie ogrzewanie prądem jest bardzo opłacalne
Robert Ćwikliński Systemy ogrzewania akumulacyjnego na prąd są coraz popularniejsze. Mit głosił że elektryczne ogrzewanie domu nie jest tanie. Wszystko zależy jednak od nas. Jeżeli poznamy zasadę działania takiego systemu, może okazać się on korzystniejszy od ogrzewania gazowego. Opinia głosząca, że elektryczne systemy grzewcze są kosztowne w eksploatacji zrodziła się w czasach, gdy budynki były źle izolowane, a więc zapotrzebowanie na ciepło znacznie przewyższało obecne standardy. Współcześnie dobrze ocieplonych domach gdzie działaniem ogrzewania akumulacyjnego sterują elektroniczne termostaty z czujnikiem temperatury w każdym pomieszczeniu a całością nadzoruje regulator pogodowy– koszty ogrzewania elektrycznego z II taryfy są bardzo niskie. Argumentem za systemami akumulacyjnymi na prąd, są także niskie nakłady inwestycyjne. Nie trzeba budować komina, instalacji z rur, przyłącza gazowego czy kupować lub dzierżawić zbiorników na olej lub gaz płynny a także oszczędzamy jedno pomieszczenie na inne cele niż kotłownia. przekroju żył minimum 2,5 mm² z zasilaniem trójfazowym. Planując miejsce ustawienia pieców, trzeba pamiętać o tym, aby nie ograniczać w nich swobodnego wypływu powietrza. Utrudniać to mogą firanki czy meble stojące w pobliżu.

BUDOWNICTWO

Działanie
Piece akumulacyjne dostępne na polskim rynku dzielą się na dwa rodzaje – z dynamicznym lub statycznym rozładowaniem. W pierwszych piecach zmagazynowane w rdzeniu akumulacyjnym ciepło jest przekazywane do powietrza, którego obieg wymusza wbudowany w urządzenie wentylator. Co ważne, izolacja termiczna zapobiega oddawaniu ciepła przez obudowę urządzenia. W drugich – znacznie prostszych w konstrukcji, a przez to tańszych – ciepło swobodnie przepływa przez blok akumulacyjny i przesłony kanałów. Innym z systemów jest podłogowe ogrzewanie akumulacyjne. W tego rodzaju systemie podłoga - oprócz tego, że grzeje – pełni też funkcję akumulatora ciepła: absorbuje je podczas obowiązywania drugiej taryfy i stopniowo oddaje podczas kolejnych godzin w ciągu doby. Do ogrzewania akumulacyjnego stosuje się

Warto wiedzieć
Każdy zainteresowany tego rodzaju rozwiązaniem, musi wiedzieć o kilku niezwykle istotnych szczegółach. Zanim bowiem zainstaluje u siebie w domu tego rodzaju system, trzeba spełnić kilka wymagań dla urządzeń i instalacji. Na początku, trzeba wystąpić do zakładu energetycznego o przydział większej mocy oraz o zgodę na rozliczanie prądu według drugiej, tańszej taryfy. Odpowiednie wybranie taryfy jest niezwykle ważne, gdyż zwiększa efektywność systemu i zmniejsza koszty jego eksploatacji. Do tak wybranej taryfy dostosowuje się licznik, który zostanie w domu zamontowany. Przykładem takiego licznika przy tym systemie może być licznik dwusterowy. Zanim urządzenia te zaczną ogrzewać dom, należy wykonać odpowiednią instalację elektryczną i sterującą. Do ich zasilania trzeba zastosować przewody o

staloodporne przewody grzejne. Składają się one z izolowanego drutu oporowego, ekranu, który stanowi zabezpieczenie przeciwpożarowe, oraz izolacji zewnętrznej z tworzyw sztucznych a do sterowania specjalne regulatory z aplikacją „Fazzy Logic” Elektryczne ogrzewanie pod-

łogowe i piece akumulacyjne są polecane jako podstawowy system grzewczy w domach prawidłowo ocieplonych. Takie rozwiązanie jest opłacalne ekonomicznie jeśli jest możliwość korzystania z tańszej energii elektrycznej. Należy również pamiętać, że żywotność tego rodzaju systemów jest niezwykle długa. W przypadku pieców akumulacyjnych wynosi ona 25 lat. Wskaźnik taki dla podłogi elektrycznej oscyluje w granicach 80 lat. Koszty tego rodzaju systemów są różne w zależności od wielkości domu, jego zapotrzebowanie ciepła na cele grzewcze, jak również wysokości stawek za energię elektryczną dla odbiorców indywidualnych w poszczególnych zakładach energetycznych. W nowo budowanych domach, tego rodzaju ogrzewanie może być korzystne ekonomicznie, tańsze w porównaniu do ogrzewania węglem, drewnem czy gazem. Przyjmując te same parametry mieszkania i wydatki na ogrzewanie wody, można oszacować, że roczne wydatki na tego rodzaju system są niższe w przypadku elektrycznego ogrzewania podłogowego niż przy zastosowaniu pieców akumulacyjnych.

Czy wiesz, że:
• Zakłady energetyczne mają specjalne oferty dla osób ogrzewających dom prądem. Najbardziej popularna jest taryfa dwustrefowa – G12. • Piece akumulacyjne po zaprogramowaniu ich działania nie wymagają żadnej obsługi. • Pracą elektrycznej podłogówki sterują specjalne regulatory, załączają zasilanie systemu grzewczego w II taryfie, tak aby temperatura podłogi lub powietrza osiągnęła swą komfortową wartość w ciągu dnia.

21 POZA TORUŃ, październik 2012
BUDOWNICTWO

A gdyby tak biel?
Monika Olender

Zastanawiasz się, jaki kolor jest zawsze w modzie? Tylko jeden, od wieków...
rezygnować z zabaw innymi kolorami. Biel jest idealnym tłem niemal do każdej stylizacji. Połączona z czarnymi, bądź fioletowymi elementami nada pomieszczeniu zupełnie inny charakter. Zestawiona z szarością doda wnętrzu nowoczesnego charakteru. Z kolei podkreślona kolorom czerwonym lub soczyście pomarańczowym sprawi, że cała stylizacja nabierze wyrazistego akcentu. – Biel jest idealnym kolorem do przełamania innych barw – dodaje Zuzanna Szpejnowska. – Dominująca w kuchni jest także wprowadzana do innych pomieszczeń jako kontynuacja całości wystroju. Wiele osób boi się bieli. Białe wnętrza są piękne i eleganckie, jeśli są utrzymane w czystości. Z obawy przed nieestetycznym wyglądem pomieszczenia, często decydujemy się na inne kolory ścian. Jednak intensywne kolory szybko nam się nudzą. A co za tym idzie, częściej zmieniamy kolorystykę mieszkania, bądź pokoju. Ze względu na to, że biel jest zawsze na czasie, nie nudzi się tak szybko jak nasycony fiolet, bądź pastelowy róż. Ponadto, kolor biały działa uspokajająco.

Co sezon pojawiają się nowe pomysły na oryginalne zestawienia kolorów, które wyznaczają kierunki w stylizacji wnętrz. Jak się okazuje, biel to najbardziej wdzięczny kolor do aranżacji. Jest uniwersalna – nadaje się do każdego wnętrza. Skąd taka popularność koloru białego? Po pierwsze, daje on poczucie elegancji i czystości. Po drugie, pasuje niemal do każdej stylizacji. Po trzecie, optycznie powiększa, a także rozjaśnia pomieszczenie. Jest zatem idealnym rozwiązaniem do aranżacji małych i ciemnych mieszkań. Co więcej, biel jest zawsze w modzie. – Kolor biały dominuje w kuchniach i łazienkach – mówi Zuzanna Szpejnowska, właściciel firmy „StudioZ Projektowanie i aranżacja wnętrz” w Warszawie. – Obecnie dwie na trzy kuchnie toną w bieli. Kolor biały ma wiele odcieni: od ciepłych, o lekko żółtym zabarwieniu, po zimne, które posiadają delikatnie błękitną tonację. Aranżując pomieszczenie, warto je wszystkie połączyć, aby uzyskać efekt optycznego powiększenia ca-

Fot. www.sxc.hu

łości. Urządzając mieszkanie, bądź dom w nowoczesnym stylu, wybierzmy zimny odcień bieli dla drzwi i ścian. Idealnym uzupełnieniem takiej aranżacji jest wprowadzenie błyszczących dodatków, luster oraz mebli „na wysoki połysk”. Dzięki takim rozwiązaniom, pomieszczenie staje się interesujące i wielowymiarowe. Ciepłemu wystrojowi sprzyjać będą zdecydowanie bardziej kremowe odcienie

bieli. A może białe meble? Jeśli o nie chodzi, to warto zwrócić szczególną uwagę na materiał, z którego są wykonane. Kolor biały ma to bowiem do siebie, że się brudzi. Należy zatem dokładnie sprawdzić, w jaki sposób trzeba konserwować wybrane meble. W przypadku sof lub tapczanów, powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy tkanina, z której są one wykonane, jest odporna

na plamy. Charakter białego wnętrza doskonale podkreśli także jasna podłoga: bielone drewno na podłodze lub wylewana posadzka z połyskiem. Natomiast pozostałe dodatki: zasłony, narzuty, poduszki, wazony, ramy lub klosze lamp, dobrze jest utrzymać albo również w jasnych, albo w intensywnych kolorach. Decydując się na odrobinę luksusu i wprowadzając białą barwę do wnętrz, nie trzeba

SYSTEMY CENTRALNEGO ODKURZANIA
PROJEKT INSTALACJI GRATIS
TUDEN ul. Polna 129 87-100 Toruń tel. 56 659-81-21 www.tuden.com

ATRAKCYJNE CENY JEDNOSTEK CENTRALNYCH

22 POZA TORUŃ, październik 2012
WNĘTRZE I DOM

Po meble nie trzeba do Londynu
Jak zaprojektować wnętrze, modne jesienią?

Twój jest ten kawałek podłogi
Jaki rodzaj podłogi zdobi wnętrze i służy przez długie lata?
Monika Olender

Fot. www.sxc.hu

Monika Olender

Jak urządzić dom, aby zachwycał domowników i gości swoją wyjątkowością? Nie trzeba sprowadzać mebli z Londynu. Wystarczy mieć pomysł, dobrego doradcę w sklepie meblowym i kilka modnych akcentów. Styl eko to najmodniejszy trend wnętrzarski. Jest to propozycja nie tylko dla tych, którzy żyją w zgodzie z naturą, ale także dla miłośników prostoty i wygody. Ciepły klimat stworzą naturalne produkty – oryginalne i solidne. Styl eko we wnętrzach można uzyskać nie tylko kolorem, ale także odpowiednimi dekoracjami wykonanymi z naturalnych materiałów, takich jak: skóra, drewno, rattan, wiklina, kamień, metal. W tej aranżacji dobrze prezentują się drewniane podłogi. Z kolei w palecie barw szczególne miejsce zajmują odcienie zieleni, brązu i beżu, zwłaszcza w połączeniu z bielą. Przy stylizacji wnętrz należy zwracać szcze-

gólną uwagę na wszystkie detale. W tym sezonie modne są wszelkie dodatki. Warto zadbać zatem o to, aby w pomieszczeniach pojawiły się nietuzinkowe dekoracje, które podkreślą oryginalność wystroju. Na przykład, ramki na zdjęcia z naturalnego drewna, bądź koszyki na drobiazgi z wikliny to prawdziwy hit tego sezonu. Interesującym rozwiązaniem jest także tapeta z motywem roślinnym, która nadaje się do ozdobienia każdego pomieszczenia. Obok prostych w formie, najlepiej drewnianych, mebli sprawdzą się także koszyki ustawione na półkach i na podłodze, które pozwolą łatwo uporządkować przestrzeń. Inną propozycją aranżacyjną jest urządzenie wnętrza w stylu egzotycznym. Przy takiej stylizacji najlepiej wybrać solidne regały, masywne komody, stoły z kutymi elementami. Do afrykańskiego klimatu najlepiej pasują ściany w odcieniach bieli, kości słoniowej, ecru, połączone z czernią. A

kolor żółty, czerwony lub pomarańczowy, zdobiący tylko jedną ze ścian, pozwoli uzyskać odpowiednie połączenie barw. Jaka podłoga najlepiej dopełni wystrój w stylu kolonialnym? Zdecydowanie z egzotycznego drewna, np. bambusa. Nie warto jednak przesadzać z oryginalnością przy doborze motywów dekoracyjnych. Mimo, że cętki i łatki najlepiej wpisują się w egzotyczny klimat, to nie mieszajmy ich. – Klienci częściej wybierają jednak styl eko – przekonuje Zuzanna Szpejnowska, właściciel firmy „StudioZ Projektowanie i aranżacja wnętrz” w Warszawie. – Dbają o to, aby podłogi były wykonane z naturalnych materiałów, rezygnując z ich sztucznych odpowiedników. Na ściany zazwyczaj wybierają kolory ziemi. Niezależnie od stylu, warto pamiętać o tym, że ten sam odcień powinien pojawić się na meblach, dywanach, zasłonach i dekoracjach.

Podłoga stanowi o stylu pomieszczenia i jego funkcjonalności. Jej wybór powinien być dokładnie przemyślany. Gruby katalog pokryć podłogowych, a także ich zróżnicowane cechy powodują, że trudno podjąć szybką decyzję. Sposobów na wykończenie podłogi w domu jest bardzo wiele. Jakie zatem rozwiązanie wybrać? Jednym z pomysłów na wykończenie podłogi są panele. Jest to nie tylko eleganckie, ale także ekonomiczne rozwiązanie. Ponadto, montaż paneli nie jest trudny. Nie trzeba ich przyklejać, przybijać czy przykręcać do podłoża. Trzeba tylko starannie połączyć ich krawędzie. Warto wiedzieć, że panele układa się dopiero po zakończeniu prac wykończeniowych i instalacyjnych w pomieszczeniu. Wówczas temperatura we wnętrzu musi wynosić około 12˚C, a wilgotność powietrza nie więcej niż 60%. Podczas układania paneli nie należy także wietrzyć pomieszczenia. Taka podłoga ciągle pracuje, co wiąże się z tym, że pod wpływem wilgoci i temperatury może minimalnie zmienić swoje wymiary. Nie należy zatem ciasno i sztywno montować paneli, a wzdłuż ścian powinno się zostawić szczelinę

dylatacyjną o szerokości 5-15 mm, którą zasłania się potem listwą przypodłogową. Dzięki temu rozwiązaniu panele nie pękną, gdy zmieni się objętość podłogi. Ponadto, warto pamiętać, że układając deski w konkretnym wzorze, musimy koniecznie zachować wizualną ciągłość tego wzoru. Aby nie popełnić błędu, można posortować i odpowiednio ułożyć deski jeszcze przed montażem. Mimo uniwersalnego charakteru, ten rodzaj podłogi jest dość nietrwały. Ponadto, sztuczne dodatki sprawiają, że panele szybko elektryzują się i przyciągają kurz. Należy je zatem często przecierać odpowiednimi środkami i regularnie zmywać. Znane od wielu wieków pokrycie podłogi kamieniem sprawia, że całe wnętrze zyskuje odpowiedni klimat. Mimo to, że obecnie to rozwiązanie staje się niezwykle modne, nie można zapominać, że kamień jest zimny w dotyku. Z tego rodzaju wykończenia podłogi powinniśmy zatem zrezygnować w sypialniach oraz pokojach dziecięcych. – Wszystko zależy od stylu, w którym zdecydujemy się urządzić wnętrze – dodaje Joanna Piotrkowicz, projektant wnętrz. – We współczesnych wnętrzach dominują przestrzenie otwarte, na przykład hol jest połączony z salonem. Wówczas najlepiej połączyć kamień z drewnem.

Fot. www.sxc.hu

23 POZA TORUŃ, październik 2012
SPORT

Anty-turniej zmarł. Powstanie? Czekają na zgłoszenia!
Czy turniej im. Konrada Kamińskiego zostanie reaktywowany?
Tomasz Więcławski Zmagania młodych piłkarzy podczas Tunieju im. Konrada Kamińskiego obserwowali wysłannicy wielu profesjonalnych klubów. Na zawody odbywające się w Toruniu i Chełmży na razie nikt nie przyjedzie. Choć była to największa tego typu impreza w Polsce, w tym roku się nie odbędzie. Dlaczego? Historia Turnieju Miast w piłce nożnej juniorów im. Konrada Kamińskiego sięga 2001 roku. Dotychczas odbyło się jedenaście edycji zmagań młodych adeptów piłki nożnej. W tym roku planowano rozegranie XII Pucharu Miast, jednak impreza w dotychczasowym kształcie przeszła do lamusa. - Turniej im. Konrada Kamińskiego, był największą tego typu imprezą w Polsce – mówi Ewaryst Schäfer, wieloletni przewodniczący komitetu organizacyjnego, były wiceprezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. – Klimat, który wytworzył się wokół jego organizacji po zakończeniu ubiegłorocznych zmagań, zniechęcił mnie jednak do dalszych działań na jego rzecz. W PZPN podkreślają, że osób chętnych do współpracy z pomysłodawcą i wieloletnim dyrektorem turnieju było coraz mniej. Trud organizacji zmagań dla nawet 1000 zawodników z całej Polski, był ogromny. Współorganizatorami turnieju były Urząd Marszałkowski oraz Urząd Miasta Torunia. Swoją cegiełkę dokładały także urzędy w Chełmży, Inowrocławiu i Kowa-

Mistrzostwa Polski Kadetów w kick-boxingu już 19 października w Dobrzejewiach

Fot. Maciej Pagała

Hazard? To nie dla nich
Jest jednak światło w tunelu. - Mamy zamiar powrócić do tej inicjatywy w następnym roku – mówi Ryszard Molewski, obecny wiceprezes KPZPN ds. podokręgu Toruń. – Nie będzie to już najprawdopodobniej tak spektakularny turniej i zmieni się jego formuła, ale nie pozwolimy mu zginąć. Zgodnie z deklaracją wiceprezesa, w 2013 roku ma odbyć się kolejna edycja turnieju, jednak rozgrywana tylko w jednej lub dwóch kategoriach wiekowych. Zmniejszy się także najprawdopodobniej zasięg zmagań. - Nie może dochodzić do takich sytuacji, że zgłoszenia przysyłało bardzo wielu chętnych, a nie wszyscy stawiali się na miejscu zmagań – mówi Ryszard Molewski. – To wpływało na problemy z budżetem turnieju, planowaniem jego kosztorysu.

Zespół Szkół w Dobrzejewicach stanie się areną walk młodych adeptów kick-boxingu. Kadeci staną w szranki w kilku kategoriach wiekowych i wagowych. Impreza rozpocznie się w piątek 19 października oficjalnym ważeniem, a jej zwieńczeniem będą niedzielne (21 października) finały. Warunkiem uczestnictwa w I Mistrzostwach Polski Kadetów Młodszych w kick-boxingu jest skończenie 10 lat. Najstarszą grupę wiekową stanowić będą dwunastolatkowie. Walki rozgry-

wane będą w formule kick-light. Organizatorem imprezy jest Urząd Gminy w Obrowie oraz Polski Związek Kickboxingu. Poza Toruń objął patronatem medialnym zmagania młodych sportowców. Zgłoszenie chęci udziału w zawodach należy wysłać do organizatorów do dnia 12 października. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do kibicowania. Emocji i woli walki na pewno nie zabraknie. (WT)

Rowerowe rodziny wystartowały
Na rajd rowerowy do Górska przyjechali cykliści z całego regionu

lewie Pomorskim. Na pytania odnoszące się do braku turnieju w kalendarzu tegorocznych imprez sportowych w regionie, urzędnicy odpowiadają niezwykle lakonicznie. - Pytania dotyczące organizacji Turnieju Miast w piłce nożnej juniorów im. Konrada Kamińskiego należy skierować do organizatora imprezy, czyli KPZPN – mówi Marcin Drogorób, naczelnik Wydziału Sportu w Urzędzie Marszałkowskim. Podobnie w Urzędzie Miasta niechętnie na ten temat mówią. - Nie wiem, jakie są powody, które zadecydowały o tym, że KPZPN zrezygnował z organizacji imprezy – mówi Jarosław Więckowski, dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki w Urzędzie Miasta Torunia. – Do nas nie wpłynął wniosek o dofinansowanie imprezy, stąd też nie mogliśmy przeznaczyć na nią funduszy w budżecie.

Rusza pokerowa liga w Czernikowie

Obmyślają strategię na podstawie obliczeń matematycznych i zachowań przeciwników. Za jeden turniej dostają nawet 10 milionów dolarów. Pokerzyści, o których mowa, to światowa czołówka. Kto wie, w przyszłości może do niej dołączyć zwycięzca czernikowskiej Ligi Pokera Sportowego. To już trzecia edycja pokerowej ligi w Czernikowie. Mieszkańcy gminy przy stołach z taliami kart siadają od zeszłego roku. Wtedy w lutym odbył się turniej „Czernikowo Open”, który miał wyłonić mistrza gminy. Już w czasie kolejnych rozdań uczestnicy wpadli na pomysł zorganizowania regularnej ligi. - Gdy zaczynaliśmy rozgrywki, praktycznie nikt nie znał zasad. Teraz gramy już w kilku odmianach – mówi Przemysław Pujer z Urzędu Gminy Czernikowo. – Zapraszamy również każdego, kto zasady chce poznać i zacząć grać z nami. Wrześniową kolejkę pokerzyści zagrali w odmianę No Limit Texas Hold’em. Uczestnicy zrywają również ze stereotypem pokera jako gry czysto hazardowej. W wersji sportowej chodzi m. in. o stosowanie rachunku prawdopodobieństwa. Każdy gracz tworzy strategię zarządzania żetonami, musi wydedukować, jakie karty może mieć przeciwnik oraz interpretować mowę ciała,

np. czy przysłowiowa pokerowa twarz nie drgnie. W pierwszej kolejce ligi wzięło udział 18 osób, ale na listę zapisało się 8 kolejnych. Siedem następnych turniejów będzie rozgrywanych co miesiąc. (ŁP)

Dzieci, rodzice, a nawet dziadkowie – wszyscy wsiedli 9 września na jednoślady, żeby oddać się przygodzie. Na starcie Rodzinnego Rajdu Rowerowego w Górsku stanęło ponad 80 amatorów jazdy na dwóch kółkach. W gminie Zławieś Wielka postawiono na promocję poprzez sport i turystykę. Frekwencja na starcie tegorocznej edycji Rodzinnego Rajdy Rowerowego, zaskoczyła nawet organizatorów. Wśród cyklistów znalazły się osoby z całego regionu. Silną reprezentację wystawili gospodarze - grupa dzieci ze Szkoły Podstawowej w Górsku, była najliczniejszą. - Dwa pierwsze rajdy z tego cyklu odbyły się w roku ubiegłym – mówi Waldemar Wieczorkowski, prezes „KTK Przygoda”. – W

czterech z pięciu imprez uczestniczyło od 80 do nawet 100 osób, w tym blisko połowa uczestników, to dzieci i młodzież. Organizatorami imprezy są LZS „Błękitni” Górsk, Gminne Zrzeszenie LZS w Złejwsi Wielkiej, Oddział Miejski PTTK w Toruniu oraz Klub Turystyki Kolarskiej PTTK „Przygoda”. Trasa rajdu wiodła przez malownicze lasy nieopodal wsi Czarne Błoto oraz przez teren położony nad Stawami przysieckimi do Starego Torunia. Pętla kończyła się w miejscu zbiórki, na terenie szkoły w Górsku. Zwycięzcą rajdu nie został kolarz, który jako pierwszy minął linię mety. Nagroda przewidziana została dla najliczniejszej rodziny. Zwyciężyli państwo Bonieccy. Uhonorowano także najstarszego

i najmłodszego uczestnika rajdu – Józefa Kołcza i Mikołaja Bonieckiego. - Charakterystyczne dla organizowanej przez nas imprezy, jest to, że najmłodsi uczestnicy mają 7-8 lat, a najstarsi nawet 80 – dodaje Waldemar Wieczorkowski. – Wszyscy bawią się równie dobrze. Nie widać konfliktu pokoleń. Organizatorzy rajdu dbają, żeby przejazdowi rowerzystów towarzyszyło także zwiedzanie interesujących miejsc w regionie. W tym roku rowerzyści mogli zwiedzić kościół parafialny w Górsku oraz dowiedzieć się od proboszcza o jego historii. Nie lada atrakcją było także podziwianie kamienia, który wskazuje miejsce pierwszej lokacji Torunia. (WT)

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->