1

2
Tytuł oryginału: FIFTY SHADES OF GREY Copyright © Fifty Shades Ltd, 2011 Pierwsza wersja niniejszej powieści zatytułowana Master of Universe ukazała się wcześniej w Internecie. Autorka wydała ją w formie odcinków, z innymi bohaterami, pod pseudonimem Snowqueen’s Icedragon. Copyright © 2012 for the Polish edition by Wydawnictwo Sonia Draga Copyright © 2012 for the Polish translation by Wydawnictwo Sonia Draga Projekt graficzny okładki: Jennifer McGuire Ilustracja na okładce: © Papuga2006/Dreamstime.com Zdjęcie autora: © Michael Lionstar Redakcja: Ewa Penksyk-Kluczkowska Korekta: Magdalena Bargłowska, Iwona Wyrwisz, Aneta Iwan ISBN: 978-83-7508-597-6 Sprzedaż wysyłkowa: www.merlin.com.pl www.empik.com www.soniadraga.pl WYDAWNICTWO SONIA DRAGA Sp. z o.o. Pl. Grunwaldzki 8-10, 40-127 Katowice tel. 32 782 64 77, fax 32 253 77 28 e-mail: info@soniadraga.pl www.soniadraga.pl www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga www.facebook.com/50TwarzyGreya www.piecdziesiattwarzygreya.pl Skład i łamanie: Wydawnictwo Sonia Draga Katowice 2012. Wydanie I

3

Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni”: Pięćdziesiąt twarzy Greya Ciemniejsza strona Greya Nowe oblicze Greya

4 Spis treści Dedykacja PODZIĘKOWANIA ROZDZIAŁ PIERWSZY ROZDZIAŁ DRUGI ROZDZIAŁ TRZECI ROZDZIAŁ CZWARTY ROZDZIAŁ PIĄTY ROZDZIAŁ SZÓSTY ROZDZIAŁ SIÓDMY ROZDZIAŁ ÓSMY ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY ROZDZIAŁ DZIESIĄTY ROZDZIAŁ JEDENASTY ROZDZIAŁ DWUNASTY ROZDZIAŁ TRZYNASTY ROZDZIAŁ CZTERNASTY ROZDZIAŁ PIĘTNASTY ROZDZIAŁ SZESNASTY ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY ROZDZIAŁ OSIEMNASTY ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Przypisy

5

Dla Nialla, pana mojego wszechświata

6 PODZIĘKOWANIA Dziękuję następującym osobom za pomoc i wsparcie: Mojemu mężowi, Niallowi, za tolerowanie mojej obsesji, zajmowanie się domem i pierwszą redakcję tekstu. Mojej szefowej, Lisie, za wytrzymanie ze mną przez ostatni rok, kiedy ogarnięta byłam tym całym szaleństwem. CCL – nie zdradzę, kim jesteś, ale dziękuję Ci. Oryginalnym wsparcie. „bunker babes” za przyjaźń i nieustanne

SR – za wszystkie przydatne rady od samego początku. Sue Malone za zrobienie ze mną porządku. Amandzie i całej ekipie TWCS za przyjęcie zakładu.

7

ROZDZIAŁ PIERWSZY Patrzę w lustro i krzywię się. Do diaska z tymi włosami, zupełnie się nie chcą układać. I do diaska z Katherine Kavanagh, która się rozchorowała i każe mi teraz przez to przechodzić. „Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami. Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami”. Recytując to niczym mantrę, jeszcze raz próbuję podporządkować je szczotce. Wzdycham z irytacją i przyglądam się bladej szatynce z niebieskimi oczami, zbyt dużymi w stosunku do całej twarzy. Szatynka odpowiada mi gniewnym spojrzeniem. Poddaję się. Mogę jedynie związać niesforne włosy w koński ogon i mieć nadzieję, że jakoś się będę prezentować. Kate to moja współlokatorka i akurat dzisiaj musiała dopaść ją grypa, jakby nie mogła w jakikolwiek inny dzień. Dlatego też nie jest w stanie przeprowadzić od dawna zaplanowanego wywiadu dla gazety studenckiej z jakimś megapotężnym potentatem przemysłowym, o którym nigdy nie słyszałam. Zgodziłam się więc zrobić to za nią. Muszę zakuwać do egzaminów końcowych, dokończyć pracę pisemną, no a po południu powinnam pojawić się w pracy, ale nie – dzisiaj pokonam dwieście sześćdziesiąt kilometrów do centrum Seattle, aby się spotkać z tym tajemniczym prezesem Grey Enterprises Holdings Inc. Czas owego wybitnego przedsiębiorcy i głównego dobroczyńcy naszej uczelni jest niezwykle cenny – znacznie cenniejszy niż mój – niemniej jednak zgodził się udzielić Kate wywiadu. Nie lada osiągnięcie, tak twierdzi moja współlokatorka. Te jej przeklęte zajęcia dodatkowe. Kate siedzi skulona na kanapie w salonie. – Ana, tak mi przykro. Dziewięć miesięcy zabiegałam o ten wywiad. Sześć kolejnych potrwa ustalanie nowego terminu,

8 a do tego czasu obie zdążymy skończyć studia. Jako redaktor naczelna nie mogę tego skopać. Proszę – chrypi błagalnie. Jak ona to robi? Nawet chora ślicznie wygląda: jasnorude włosy są nienaganne, a zielone oczy błyszczące, choć nieco zaczerwienione i załzawione. Ignoruję przypływ niepożądanego współczucia. – Oczywiście, że pojadę, Kate. A ty wracaj do łóżka. Przynieść ci nyquil albo tylenol? – Nyquil. Tu masz pytania i dyktafon. Wystarczy, że wciśniesz przycisk nagrywania, o tutaj. Rób notatki, ja wszystko spiszę. – Kompletnie nic o nim nie wiem – burczę, bez powodzenia próbując stłumić rosnącą panikę. – Pytania cię poprowadzą. Jedź już. To długa trasa. Nie chcę, żebyś się spóźniła. – No dobra, jadę. Kładź się do łóżka. Ugotowałam zupę, później ją sobie odgrzej. – Patrzę na nią z czułością. Robię to, Kate, tylko dla ciebie. – Dobrze. Powodzenia. I dziękuję ci. Jak zawsze ratujesz mi życie. Biorę torbę na ramię, uśmiecham się cierpko do Kate, po czym schodzę do samochodu. Nie mogę uwierzyć, że dałam się na to namówić. No ale przecież Kate jest w czymś takim mistrzynią. Będzie z niej świetna dziennikarka. Jest elokwentna, zdecydowana, przekonująca, śliczna – no i to moja najlepsza przyjaciółka. Na drogach panuje niewielki ruch. Wyjeżdżam z Vancouver w stanie Waszyngton i kieruję się w stronę Portland i autostrady I-5. Jest jeszcze wcześnie, a w Seattle muszę być dopiero na drugą. Na szczęście Kate pożyczyła mi swojego sportowego mercedesa

9 CLK. Nie jestem pewna, czy Wanda, mój stary garbus, dałaby radę dowieźć mnie na czas. Merca fajnie się prowadzi, a kilometry uciekają jeden za drugim, gdy wciskam pedał gazu. Celem mojej podróży jest centrala globalnego przedsiębiorstwa pana Greya. To olbrzymi, dwudziestopiętrowy biurowiec, cały ze szkła i stali, funkcjonalna fantazja architekta. Nad szklanymi drzwiami metalowe litery tworzą dyskretny napis „Grey House”. Na miejsce docieram kwadrans przed drugą. Uff, nie spóźniłam się. Ogarnięta uczuciem ulgi wchodzę do ogromnego – i, szczerze mówiąc, onieśmielającego – holu ze szkła, stali i białego piaskowca. Siedząca za biurkiem z litego piaskowca bardzo atrakcyjna, zadbana młoda blondynka uśmiecha się do mnie uprzejmie. Ma na sobie najbardziej szykowną grafitową marynarkę i białą koszulę, jakie w życiu widziałam. Wygląda jak spod igły. – Mam umówione spotkanie z panem Greyem. Anastasia Steele w zastępstwie Katherine Kavanagh. – Chwileczkę, panno Steele. Unosi lekko brew, a ja stoję przed nią skrępowana. Zaczynam żałować, że nie pożyczyłam od Kate eleganckiej marynarki, żeby ją włożyć zamiast granatowego palta. W sumie się postarałam i przywdziałam swoją jedyną spódnicę, brązowe kozaki do kolan oraz niebieski sweter. Dla mnie taki strój jest elegancki. Odgarniam za ucho pasmo włosów, które wymknęło się z kucyka, i udaję, że nie czuję onieśmielenia. – Panna Kavanagh jest umówiona. Proszę się tu podpisać, panno Steele. Ostatnia winda po prawej stronie, dwudzieste piętro. – Gdy składam podpis, uśmiecha się do mnie uprzejmie, jak nic rozbawiona.

10 Wręcza mi identyfikator, na którym wielkimi literami napisano GOŚĆ. Uśmiecham się nieco drwiąco. To oczywiste, że jestem gościem, gołym okiem widać. Zupełnie do tego miejsca nie pasuję. Nic nowego, wzdycham w duchu. Dziękuję jej, po czym udaję się w stronę wind, mijając dwóch pracowników ochrony. W dobrze skrojonych czarnych garniturach wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko ode mnie. Winda w ekspresowym tempie zawozi mnie na dwudzieste piętro. Drzwi rozsuwają się i widzę następny duży hol – ponownie szkło, stal i biały piaskowiec. Staję przed kolejnym biurkiem z piaskowca i kolejną młodą blondynką odzianą nienagannie w czerń oraz biel i powstającą na mój widok. – Panno Steele, zechce pani zaczekać tutaj. – Gestem wskazuje kilka krzeseł obitych białą skórą. Za skórzanymi krzesłami widać sporych rozmiarów przeszkloną salę konferencyjną z dużym stołem z ciemnego drewna, wokół którego stoi co najmniej dwadzieścia krzeseł. Za tym wszystkim znajduje się sięgające od podłogi do sufitu okno z widokiem na Seattle, ciągnącym się aż do Zatoki Puget. Ta panorama jest oszałamiająca i przez chwilę stoję jak wrośnięta w ziemię. Rany. Siadam, wyciągam z torby pytania i przeglądam je, w duchu przeklinając Kate za to, że nie dorzuciła choćby krótkiej notki biograficznej. Nic nie wiem na temat mężczyzny, z którym za chwilę mam przeprowadzić wywiad. Czy ma lat dziewięćdziesiąt, czy trzydzieści. Ta niepewność jest irytująca i znowu zaczynam się denerwować. Nigdy nie przepadałam za rozmowami twarzą w twarz, preferując anonimowość dyskusji grupowej, podczas której mogę siedzieć na końcu sali i nie zwracać na siebie uwagi. Jeśli mam być szczera, to preferuję własne towarzystwo i czytanie w kampusowej bibliotece jakiegoś brytyjskiego klasyka. A nie nerwowe wiercenie się na krześle w potężnym szklanym gmachu.

11 Gromię się w duchu. Weź się w garść, Steele. Sądząc po budynku, który jest zbyt zimny i nowoczesny, uznaję, że Grey ma czterdzieści parę lat: wysportowany, opalony i jasnowłosy, żeby pasować do reszty personelu. W dużych drzwiach po prawej stronie pojawia się kolejna elegancka, nienagannie ubrana blondynka. O co chodzi z tymi jasnowłosymi panienkami jak spod igły? Czy ja trafiłam do Stepford? Robię głęboki wdech i wstaję. – Panna Steele? – pyta najnowsza blondynka. – Tak – odpowiadam chrypliwie i odkasłuję. – Tak. – Proszę, teraz zabrzmiało to pewniej. – Pan Grey za chwilę się z panią spotka. Mogę wziąć pani płaszcz? – Oczywiście. – Zdejmuję palto. – Zaproponowano pani coś do picia? – Eee, nie. – O rety, czy Blondynka Numer Jeden będzie mieć kłopoty? Blondynka Numer Dwa marszczy brwi i mierzy spojrzeniem młodą kobietę za biurkiem. – Co podać? Herbatę, kawę, wodę? – pyta, skupiając uwagę ponownie na mnie. – Wodę, dziękuję – mamroczę. – Olivio, przynieś, proszę, pannie Steele szklankę wody. – W jej głosie słychać surową nutę. Olivia natychmiast zrywa się

12 z miejsca i spieszy w stronę drzwi po drugiej stronie holu. – Najmocniej przepraszam, panno Steele, Olivia to nasza nowa stażystka. Proszę zająć miejsce. Pan Grey zjawi się za pięć minut. Olivia wraca ze szklanką wody z lodem. – Proszę bardzo, panno Steele. – Dziękuję. Blondynka Numer Dwa maszeruje do wielkiego biurka, a stukot obcasów o podłogę z piaskowca roznosi się echem po pomieszczeniu. Siada i obie wracają do pracy. Może pan Grey nalega, aby wszystkie jego pracownice były blondynkami. Zastanawiam się właśnie, czy to zgodne z prawem, kiedy drzwi do gabinetu otwierają się i pojawia się w nich wysoki, elegancko ubrany, przystojny Afroamerykanin z krótkimi dredami. Zdecydowanie powinnam była inaczej się ubrać. Odwraca się i mówi: – Golf w tym tygodniu, Grey. Nie słyszę odpowiedzi. Mężczyzna odwraca się, zauważa mnie i uśmiecha się. Olivia zdążyła już wyskoczyć zza biurka i wcisnąć przycisk przywołujący windę. Szybkie zrywanie się z krzesła ma opanowane do perfekcji. Denerwuje się bardziej ode mnie! – Do widzenia za drzwiami kabiny. paniom – mówi mężczyzna, znikając

– Pan Grey czeka na panią, panno Steele. Proszę wejść –

13 mówi Blondynka Numer Dwa. Wstaję i niepewnie próbuję opanować zdenerwowanie. Podnoszę torbę, zostawiam szklankę z wodą i kieruję się w stronę uchylonych drzwi. – Proszę wchodzić bez pukania. – Uśmiecha się uprzejmie. Popycham drzwi i w tym samym momencie potykam się o własne nogi, po czym wpadam do gabinetu głową naprzód. A niech to szlag – ja i moje dwie lewe nogi! Znajduję się na czworakach w progu gabinetu pana Greya, a usłużne ręce pomagają mi wstać. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ale ze mnie niezdara. Sporo wysiłku muszę włożyć w podniesienie wzroku. Ożeż ty – jest taki młody. – Panno Kavanagh. – Gdy odzyskuję pozycję pionową, wyciąga w moją stronę smukłą dłoń. – Jestem Christian Grey. Nic się pani nie stało? Usiądzie pani? Taki młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie. Dopiero po chwili jestem w stanie odpowiedzieć. – Eee, prawdę mówiąc... – bąkam. Jeśli ten facet ma więcej niż trzydzieści lat, to ja jestem tybetańskim mnichem. Oszołomiona wyciągam dłoń i witamy się uściskiem. Gdy nasze palce się stykają, przez moje ciało przebiega dziwny, przyjemny dreszcz. Pospiesznie cofam rękę. Wyładowania elektryczne i tyle. Mrugam szybko, a ruchy moich powiek dorównują szybkością biciu serca. – Panna Kavanagh jest niedysponowana, przysłała więc mnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadza to panu, panie Grey. – A pani to...? – Ton głosu ma ciepły i chyba nawet rozbawiony, choć trudno to ocenić, gdyż wyraz jego twarzy pozostaje niewzruszony. Sprawia wrażenie umiarkowanie

Studiuję literaturę angielską razem z Kate. ale nie mam pewności. namalowane z taką dbałością o szczegóły. eee.. Katherine. jak i obrazami.. Są śliczne – przedstawiają zwyczajne.14 zainteresowanego. panno Steele – odpowiada cicho. – Może usiądziemy? – Gestem wskazuje na obitą białą skórą kanapę w kształcie litery L. Zwyczajność zmieniają w nadzwyczajność – rzucam zaintrygowana zarówno nim. wisi mozaika niewielkich obrazów. eee. ułożonych w kwadrat... Nie licząc obrazów. podłoga i ściany. – W pełni się z panią zgadzam. w sumie trzydziestu sześciu. reszta gabinetu jest zimna. Wszystko inne jest białe: sufit. ale przede wszystkim bije z niego uprzejmość. Ten gabinet jest stanowczo zbyt duży dla jednej osoby. że wyglądają jak fotografie. Zastanawiam się. kiedy dostrzega. a ja z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu oblewam się rumieńcem. tej z drzwiami. Przekrzywia głowę i przygląda mi się z uwagą. Na jednej z nich. czy odzwierciedla to osobowość . zapomniane przedmioty. Trouton – wyjaśnia Grey. Naprzeciwko sięgających od podłogi do sufitu okien stoi wielkie nowoczesne biurko z ciemnego drewna. Wydaje mi się. – Anastasia Steele. Powieszone razem zapierają dech w piersiach. Z takiego samego drewna wykonano ławę stojącą obok kanapy. wokół którego spokojnie mogłoby zasiąść sześć osób.. panną Kavanagh na Uniwersytecie Stanu Waszyngton. – Rozumiem – rzuca zwięźle. na co patrzę. – Są piękne.. – Miejscowy malarz. że przez jego twarz przemknął cień uśmiechu. czysta i beznamiętna.

– Nie jestem do tego – Ależ proszę się nie spieszyć. aby umieścić na ławie dyktafon? Rumienię się. zaniepokojona biegiem swoich myśli. panno Steele. który oczywiście najpierw dwa razy ląduje na podłodze. cierpliwie – mam nadzieję – czekając. nie bardzo wiedząc. Jedna ręka leży swobodnie na kolanach. który z gracją zajmuje jeden z białych skórzanych foteli naprzeciwko mnie. Następie kładę na ławie dyktafon. – bąkam. Grey nic nie mówi. a on chyba się nade mną lituje. dostrzegam. Chyba próbuje powstrzymać uśmiech. ponieważ stwierdza: – Nie będzie mi to przeszkadzać. – Nie będzie panu przeszkadzać.15 tego adonisa. Mrugam. – Przepraszam przyzwyczajona. ostatnim w tym roku akademickim numerze gazety studenckiej. Kiedy zbieram się na odwagę i podnoszę wzrok. i wyjmuję z torby pytania Kate. to znaczy panna Kavanagh. Potrząsam głową. Och! To dla mnie nowość i zaintrygowana jestem faktem. wyjaśniła cel tego wywiadu? – Tak. jak zadała sobie pani tyle trudu. ponieważ to ja mam wręczać absolwentom dyplomy. . co powiedzieć. jeśli nagram pańskie odpowiedzi? – Teraz mnie pani o to pyta? Po tym. gdy tymczasem mnie ogarnia coraz większe zażenowanie. drugą podpiera brodę i przesuwa palcem wskazującym po ustach. że mnie obserwuje. Ma się pojawić w kolejnym. Przekomarza się ze mną? Oby. – Czy Kate.

16 że ktoś niewiele ode mnie starszy – okej. jak pracują. Wiem. trzeba stać się w niej mistrzem. – Zatykam niesforny lok za ucho. Marszczę brwi. każdy najmniejszy szczegół. panno Steele. Wciskając guzik w dyktafonie. Ciężko nad tym pracuję. a także zgromadzić dobrych ludzi. zachowując śmiertelną powagę. – Może ma pan po prostu szczęście. – To nie znajduje się na liście Kate. poznać ją na wylot. Przez chwilę w jego oczach widzę zaskoczenie. której udało się stworzyć takie imperium. i okej. . – Mam kilka pytań. co poprawia ich wyniki. aby się wydać wyższą i bardziej onieśmielającą. próbując się ponownie skoncentrować na wyznaczonym zadaniu. – Jest pan bardzo młody jak na osobę. ale sprawia wrażenie nieco rozczarowanego. policzki zaczynają mi płonąć i prostuję się. Natrząsa się ze mnie. – Żywię przekonanie. – Biznes to ludzie. odnoszący niesamowite sukcesy. kierując się logiką i faktami. może z sześć lat lub coś koło tego. panie Grey. Gdy dociera to do mnie. próbuję wyglądać jak profesjonalistka. a mnie świetnie wychodzi ich ocena. W tym właśnie sedno: wszystko zawsze się sprowadza do dobrych ludzi. – Przeszywa mnie spojrzeniem szarych oczu. co ich inspiruje i jak ich motywować. Zatrudniam wyjątkowy zespół i sowicie go wynagradzam. Co prawda uśmiecha się. – Przełykam nerwowo ślinę. Podejmuję decyzje. – Świetnie. co nie. Ale on jest taki arogancki. Czemu zawdzięcza pan swój sukces? – Podnoszę na niego wzrok. że aby osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie. no ale jednak młody – wręczy mi dyplom ukończenia studiów. – Tego właśnie oczekiwałem – mówi. Instynkt pozwala mi dostrzec dobry pomysł i zająć się nim.

gdy przekona samego siebie. a policzki znowu oblewa rumieniec. sprawuję kontrolę we wszystkich dziedzinach życia. – Och. że lubi pan rządzić. Wygląda na to. jeśli takie określenie bardziej pani odpowiada. władzy. panno Steele – mówi. aby sprawować kontrolę – kontynuuje gładko. iż urodził się po to. że ludzki rozwój to najważniejsze powołanie przywództwa. Jego brak pokory wprawia . – Te słowa wydostają się z moich ust bez mojej wiedzy. w jaki palcem wskazującym przesuwa po dolnej wardze? Naprawdę mógłby przestać tak robić. Serce zaczyna szybciej mi bić. Zapewnia mi to swoiste poczucie odpowiedzialności. ale jego uśmiech pozbawiony jest wesołości. a on odpowiada mi spojrzeniem bacznym i beznamiętnym. Naprawdę wszystko jest uzależnione od tego. tym więcej mam szczęścia. Patrzę na niego. Moje usta same się otwierają. że już mnie nie interesuje branża telekomunikacyjna i sprzedałbym firmę. że ma ogromną władzę? – Normalnie obsesja na punkcie sprawowania kontroli. Gdybym podjął decyzję. – Widać. – Poza tym ogromną władzę człowiek zdobywa wtedy. czy ma się w zespole odpowiednich ludzi i czy należycie pożytkuje się ich energię. panno Steele. To chyba Harvey Firestone powiedział. Czemu tak mnie wytrąca z równowagi? Może to kwestia jego atrakcyjności? Przeszywającego spojrzenia? Sposobu. że im ciężej pracuję. – Mam cztery tysiące pracowników. panno Steele. – Uważa pan. po mniej więcej miesiącu dwadzieścia tysięcy ludzi miałoby problem ze spłatą hipoteki.17 – Nie uznaję czegoś takiego jak szczęście czy traf.

jakby mówiło to pańskie serce. – Nie musi pan odpowiadać przed zarządem? – pytam zdegustowana. Lubię wiedzieć. . Choć niektórzy powiedzieliby. Dostrzegam drgnięcie kącika jego ust. Oczywiście wiedziałabym to. strasznie jest arogancki. a nie logika i fakty. – Możliwe. Cóż mogę powiedzieć? – Mam wrażenie. – Unosi brew. Nie ma go na liście Kate. gdybym zebrała choć trochę informacji na jego temat. że łatwo pana poznać? – I natychmiast żałuję tego pytania. Ale. Nie muszę odpowiadać przed zarządem. cholera. – Inwestuje pan w produkcję przemysłową. Wpatruje się we mnie bacznie. jak to złożyć i rozłożyć.18 mnie w osłupienie. – Jestem właścicielem mojej firmy. Zmieniam taktykę. Co jest tego powodem? – pytam. – A czemu mieliby tak mówić? – Bo dobrze mnie znają. że ja nie mam serca. Czerwienieję. – Czy pańscy przyjaciele powiedzieliby. – Wykrzywia usta w cierpkim uśmiechu. Dlaczego w jego towarzystwie czuję się taka skrępowana? – Lubię budować różne rzeczy. jak wszystko działa: na jakiej zasadzie. Poza tym kocham statki.

że nie mówi tego szczerze. może objąć w posiadanie . Wiem. panna Kavanagh nie pozwalała się zbyć. kto posiądzie umiejętność władania własnym umysłem. Skąd pańskie zainteresowanie tą akurat branżą? – Nie da się jeść pieniędzy. – To całkiem niezły biznes – stwierdza. panno Steele. słowa Andrew Carnegiego: „Ten. no i prawdę powiedziawszy. Czy to właśnie jest pańską pasją? Nakarmienie biednych tego świata? Wzrusza niezobowiązująco ramionami. choć mnie się wydaje. panno Steele. skonsternowana tym. gdy tymczasem powinnam zakuwać do egzaminów. to jaką? – Nie mam filozofii jako takiej. jak uparta potrafi być Kate. – Ma pan swoją filozofię? A jeśli tak. a ja podziwiam tego rodzaju upór. Rzadko udzielam wywiadów. Może jedynie zasadę przewodnią. – Dlaczego więc na ten się pan zgodził? – Ponieważ jestem dobroczyńcą waszej uczelni. – Bardzo filantropijne podejście. co usłyszałam. – Inwestuje pan także w technologie rolnicze. Jaki to ma sens: karmienie biednych tego świata? Nie widzę w tym żadnych korzyści finansowych. Zerkam na kolejne pytanie. Dlatego właśnie siedzę tutaj i kulę się pod badawczym spojrzeniem Greya. a zbyt wielu ludzi na tej planecie jest niedożywionych. Bez końca wierciła dziurę w brzuchu moim ludziom z PR.19 – Mocno bronię swojej prywatności.

Po raz kolejny nie pasuje to do kogoś. Z determinacją dążę do celu.20 wszystko inne. że lepiej bym się przygotowała. że mówimy o czymś innym. a może tylko ja tak to odczuwam. tak to można ująć. ale uśmiech nie dociera do oczu. – Mówi pan jak konsument pierwszej wody. że go nie uraziłam. mając nadzieję. . Lubię kontrolę zarówno nad samym sobą. Panująca w gabinecie temperatura uległa podwyższeniu. Chyba zgromadziłam dość materiału dla Kate. Szybko zmieniam temat. – Bo nim jestem. – W jego głosie pobrzmiewa surowość. aby je posiadać. Marszczy czoło. – Nie jestem w stanie tego określić. Cholera. ale owszem. Gdybym wiedziała. – Został pan adoptowany. to oczywiste. Jak dalece ukształtowało to pański charakter? – Och. Przełykam ślinę. nie potrafię się więc oprzeć wrażeniu. którzy mnie otaczają. Uśmiecha się. – A więc chce pan obejmować rzeczy w posiadanie. Patrzę na swego rozmówcę. jak i nad tymi. panno Steele. Ponownie oblewam się rumieńcem. no nie? Zerkam na kolejne pytanie. Chciałabym mieć już ten wywiad za sobą. to akurat pytanie osobiste. do czego ma słuszne prawo”. – Ależ z niego „kontroler”. Zaintrygował mnie. kto chce nakarmić świat. – Ile miał pan lat w momencie adopcji? – To fakt powszechnie znany. że będę przeprowadzać ten wywiad. tyle że nie mam pojęcia o czym. – Chcę zasługiwać na to.

– Czy musi pan poświęcać dla pracy życie rodzinne? – Mam rodzinę. Nie wygląda na zadowolonego. Próbuję raz jeszcze. Anastasio. Nie interesuje mnie powiększanie tej rodziny. O nie. – Pracujecie razem w gazecie studenckiej? – Cholera jasna! Nie mam nic wspólnego z tą gazetą. – Po raz pierwszy wypowiedział moje imię. Nerwowym gestem zatykam pasmo włosów za ucho. nie .21 – Dla pracy poświęca pan życie rodzinne. Grey przechyla głowę. – Przepraszam. to ona je przygotowała.. nie. – Eee.. To. a w jego oczach pojawia się chłodny błysk. a ja kulę się z zażenowaniem. – To nie są pani pytania? Krew odpływa mi z twarzy. jest tu napisane. – Jest pan gejem.. eee. Mam brata i siostrę. a policzki znowu czerwienieją. i kochających rodziców. nie jestem. panie Grey? Wciąga głośno powietrze. – Bardzo przepraszam. panna Kavanagh. – Czuję się jak zbesztane dziecko. – Unosi brwi. Cholera.. Szybciej bije mi serce. tylko od razu głośno to przeczytać? Jak mam mu powiedzieć. To zajęcie dodatkowe Kate. – To nie jest pytanie – rzuca krótko. Jak mogłam nie zastosować czegoś w rodzaju filtra. Kate. że ja jedynie czytam pytania? Cholerna Kate i jej ciekawość! – Nie.

że przeprowadzi ten wywiad? – pyta niebezpiecznie cichym głosem. . Grey odwraca powoli głowę w jej stronę i unosi brwi. Uff. To moja współlokatorka. kto ma komu zadawać pytania? Jego spojrzenie przewierca mnie na wylot. Kobieta oblewa się pąsowym rumieńcem. Sprawia wrażenie zagubionej. Andreo. Chwileczkę. a następnie skupia uwagę z powrotem na mnie. – Jeszcze nie skończyliśmy. nie tylko ja tak mam. – Panie Grey. że przeszkadzam. proszę. po czym zamyka za sobą drzwi. Rozlega się pukanie do drzwi i do gabinetu wsuwa głowę Blondynka Numer Dwa. panie Grey – bąka. – Oczywiście. Kate jest chora – mówię przepraszająco. – Nie. Mój rozmówca marszczy brwi. – Zaoferowała się pani. przepraszam. – Zostałam oddelegowana.22 moje. Andrea waha się. wpatrując się w niego. W zamyśleniu gładzi się po brodzie. Twarz mi płonie. to spotkanie. przyglądając mi się uważnie. ale za dwie minuty ma pan kolejne spotkanie. a ja zmuszona jestem powiedzieć prawdę. Odwołaj. – To wiele wyjaśnia.

. Na razie muszę zdać egzaminy końcowe. – Dlaczego tak pani uważa? – Zaintrygowany przechyla głowę na bok. Jego usta są bardzo. – Do których powinnam się teraz przygotowywać. – Ja naprawdę nie chcę w niczym panu przeszkadzać. znaleźć pracę. – W jego szarych oczach błyszczy ciekawość. – Choć nie jestem pewna..23 – Na czym skończyliśmy. – Niewiele tego jest – mówię. Unoszę z zaskoczeniem brwi. rozpraszające. czybym tutaj pasowała. a palce krzyżuje na wysokości ust. a nie siedzieć w tym okazałym. Kurde i jeszcze raz kurde. a przez jego twarz przemyka coś na kształt uśmiechu.. – Chciałbym dowiedzieć się czegoś na pani temat. Znowu myślę na głos. a więc wracamy do „panny Steele”. Będę to miała na uwadze – dukam skonfundowana. Tak naprawdę nie wybiegam zbytnio myślami w przyszłość. – Mamy tutaj doskonały program dla stażystów – mówi cicho. – Jeszcze nie poczyniłam planów. eleganckim. Proponuje mi pracę? – Och. kuląc się pod twoim badawczym spojrzeniem. panno Steele? Och. Po co mu to? Opiera łokcie na poręczach fotela. panie Grey. – O nie. Przełykam ślinę. Dla wyrównania rachunków. – Co ma pani w planach po ukończeniu studiów? Wzruszam ramionami. Jechać do Seattle z Kate. sterylnym gabinecie. zakłopotana jego zainteresowaniem. rumieniąc się po raz enty.

Wyciągam rękę po dyktafon. – Jak zawsze uprzejmy. – Może oprowadzić panią? – pyta. Co się dzieje? Muszę stąd wyjść. a nawet niepokój. Do zobaczenia? Ponownie ujmuję jego dłoń. – Cała przyjemność po mojej stronie. zdumiona tym. co trzeba? – dodaje. . autorytarny. proszę zachować ostrożność. – Tak. – Dziękuję za rozmowę. że nadal przeskakują między nami te dziwne iskry. – Cóż. natychmiast. – Kiwam głową. że ma pan zbyt wiele zajęć. wrzucając dyktafon do torby. – Wraca pani do Vancouver? – W jego głosie słychać zaskoczenie.24 – To chyba oczywiste. a mnie czeka długa droga. Gdy wstaję. Już się nie uśmiecha i nagle czuję skurcz jakichś dziwnych mięśni w brzuchu. Czemu miałoby go to obchodzić? – Otrzymała pani wszystko. – Do zobaczenia. – Jestem niezgrabna. Zdążyło się rozpadać. Marszczę brwi. Pochylam głowę i niewidzącym wzrokiem wpatruję się w zaplecione palce. panie Grey. mało elegancka i nie mam włosów w kolorze blond. proszę pana – odpowiadam. – I brzmi to jak wyzwanie albo groźba. – Dla mnie nie. on także podnosi się z fotela i wyciąga rękę. – Jestem pewna. panie Grey. – Panie Grey. To pewnie nerwy. On mruży oczy z namysłem. panno Steele. nie mam pewności. Zerka w stronę okna. – Ton ma surowy.

Fajnie. Naprawdę muszę wydostać się z tego miejsca. widzę. – Miała pani jakiś płaszcz? – Tak. Drzwi rozsuwają się i wchodzę natychmiast do kabiny. Mocno mnie to rozprasza. że uważasz mnie za zabawną. Długim palcem wskazującym wciska guzik przywołujący windę i stoimy. Jeśli zauważa moją reakcję. Naprawdę jest bardzo. panie Grey – warczę. wściekam się w duchu. – Jest pan bardzo uprzejmy. – Anastasio – mówi tytułem pożegnania. aby nic się pani nie stało. panno Steele. To oczywiste. Ku memu zaskoczeniu sam też wychodzi. – Christianie – odpowiadam. on obojętnie opanowany. Przytrzymuje je dla mnie. – Chcę dopilnować. – Uśmiecha się lekko. które przechwytuje Grey. I litościwie zasuwają się drzwi. desperacko pragnąc stąd uciec. Oblewam się rumieńcem. wychodząc do holu. a ja wsuwam z zażenowaniem ręce w rękawy. Wciągam gwałtownie powietrze.25 Sprężystym krokiem podchodzi do drzwi i otwiera je na oścież. Kiedy odwracam się. – Olivia zrywa się z krzesła i przynosi moje palto. . czekając – ja skrępowana. Andrea i Olivia unoszą głowy znad biurek. Na chwilę kładzie dłonie na moich ramionach. że Grey opiera się jedną ręką o ścianę przy windzie. ale to bardzo przystojny. że czyni aluzję do mojego mało eleganckiego wkroczenia do gabinetu. Przewierca mnie swymi szarymi oczami. nic nie daje po sobie poznać. a jego uśmiech staje się szerszy. równie zdziwione.

rzeczywiście jest bardzo przystojny. Po plecach przebiega mi dreszcz. Co to. Nie cierpi głupoty. Unoszę twarz ku niebu. ale czemu miałoby być inaczej? Po raz kolejny czuję irytację na Kate. co pozostało z mojego opanowania. u licha. miało być? Opierając się o jedną ze stalowych kolumn. Okej. Ruszam w stronę samochodu. Zamykam oczy i oddycham głęboko. Cholera – co to było? Serce powoli odzyskuje zwykły rytm. a ja znowu jestem w stanie normalnie oddychać. Gdy zostawiam za sobą miasto i odtwarzam w głowie niedawną rozmowę. Może i zachowuje się arogancko. W każdym razie na pierwszy rzut oka. to zimny autokrata. To przez jego wygląd? Uprzejmość? Zamożność? Władzę? Nie rozumiem swojej irracjonalnej reakcji. władczy – ale z drugiej strony arogancki. Zbyt emocjonalnie reaguję na coś wyimaginowanego. Potykam się. próbując odzyskać to.26 ROZDZIAŁ DRUGI Serce wali mi jak młot. I choć maniery ma nienaganne. no ale w końcu ma do tego prawo – tak wiele udało mu się osiągnąć w tak młodym wieku. ogarnia mnie zażenowanie. wystawiając ją na chłodne krople odświeżającego deszczu. W ekspresowym tempie docieram do dużych szklanych drzwi i wypadam na rześkie i wilgotne powietrze Seattle. Winda zatrzymuje się na parterze i opuszczam ją od razu po rozsunięciu się drzwi. ale na szczęście udaje mi się zachować równowagę. Głośno oddycham z ulgą. próbuję się uspokoić i zebrać myśli. pewny siebie. . Żaden mężczyzna nigdy nie podziałał na mnie tak jak Christian Grey i nie jestem w stanie pojąć dlaczego. Potrząsam głową. że nie zaznajomiła mnie z jego biografią.

I te pytania Kate! Adopcja i homoseksualizm! Wzdrygam się. którą rezerwuje na czas po rozstaniach z chłopakami. że ktoś jest tak bardzo nakierowany na odniesienie sukcesu. I wiem. Część jego odpowiedzi była mocno enigmatyczna – jakby miał jakieś skryte zamiary. rozpieram się wygodnie i słucham dudniącej muzyki indie rock. Gdy podjeżdżam pod dom. zalecającego mi ostrożność. otoczona podręcznikami. Mieszkam tu już od czterech lat.27 Podczas jazdy moje myśli ciągle uciekają ku niemu. robię głośniej. Nie mogę uwierzyć. Włączam odtwarzacz MP3. niż ma. że Kate zażąda drobiazgowej relacji. Szczęściara ze mnie – rodzice Kate kupili dla niej to mieszkanie. niedaleko miasteczka uniwersyteckiego. wiem. jakby miał dwa razy więcej lat. Ziemio. a jej się nie da tak łatwo zbyć. Podbiega do mnie i mocno ściska. że generalnie było to bardzo interesujące doświadczenie. a ja płacę jej grosze za wynajem. Ana. jak tylko mam ochotę. Przy odrobinie szczęścia nie będę musiała opowiadać zbyt wiele ponad to. choroby i generalnie nastrój depresyjny. Cholerna Katherine Kavanagh! Zerkam na prędkościomierz. dostanie dyktafon. będę się skręcać z zażenowania. Cóż. – Ana! Wróciłaś. Jadę wolniej niż zazwyczaj. Uznaję. mimo że nadal ma na sobie piżamę z różowej flaneli w króliczki. Na tę myśl od razu poprawia mi się nastrój. Najwyraźniej uczy się do egzaminów. Kręcę głową. rozstąp się natychmiast pode mną! Za każdym razem. gdy przypomni mi się to pytanie. co się nagrało. Grey sprawia wrażenie. że powodem tego jest wspomnienie przenikliwych szarych oczu i surowego głosu. Gdy wjeżdżam na autostradę. co sprawia. – Zaczynałam się . dociera do mnie. Autentycznie zastanawia mnie. że mogę jechać tak szybko. tę. Zapomnij o tym. Mieszkamy na małym osiedlu bliźniaków w Vancouver. że go o to zapytałam. – Kate siedzi w salonie. Nigdy więcej się z nim nie spotkam. ale nie powinnam tak tego rozpamiętywać. wciskając jednocześnie pedał gazu.

Ana. – Generalnie był uprzejmy. no i jest młody. Gromię ją wzrokiem. że ostro. zabiorę się za spisywanie wywiadu. Myślałam. że szybciej wrócisz. Wzruszam ramionami. ale strasznie panikowałam. Był dość onieśmielający. Jestem twoją dłużniczką. nie pomyślałam. Czemu nie dołączyłaś biografii? Czułam się przez to jak idiotka. chcąc zmienić temat. A tak na marginesie to ile on ma lat? – Dwadzieścia siedem. formalny. Zjadłaś zupę? – pytam. Jak poszło? Jaki był Grey? – O nie. Ana. . – Macham dyktafonem. Co mam powiedzieć? – Cieszę się. Nie mówi jak facet przed trzydziestką. przepraszam. jakby przedwcześnie się postarzał. Daj mi dyktafon. – Jezu. więc uważam. Kate patrzy na mnie z miną niewiniątka. tak bardzo ci dziękuję. – Wzruszam ramionami. Kate przykłada dłoń do ust. rzekłabym. wiem. – Lepiej wyglądasz. że jest już po wszystkim i że nie muszę ponownie się z nim spotykać. – Och. – Nie zgrywaj mi tu niewiniątka. przepraszam. że czas mam całkiem dobry. Powinnam ci to była streścić.28 martwić. wywiad się przedłużył. nieco wyniosły. Naprawdę młody. – Ana. Wielkie Przesłuchanie Katherine Kavanagh. zaczyna się. – Dąży do wyznaczonego celu.

Zerkam na zegarek. – Wyrobiłam się szybciej. – Muszę lecieć. To największy sklep żelazny w Portland i okolicy i przez cztery lata pracy nabyłam nieco wiedzy na temat większości sprzedawanych przez nas produktów. będziesz wykończona. choć – o ironio – beznadziejny ze mnie majsterkowicz. Jestem raczej typem dziewczyny. Kate ze słuchawkami na uszach . Pracuję u Claytona od początku studiów. No to na razie. niż zakładałam. Zdążę na część popołudniowej zmiany u Claytona. – Uśmiecha się do mnie z wdzięcznością. Wysyła mnie do magazynu. abym zabrała się za wykładanie towaru na półki i nie mija dużo czasu. Kiedy wracam do domu. W sklepie panuje spory ruch – to początek sezonu letniego i ludzie remontują domy. Czuję się znacznie lepiej. i jak zawsze była pyszna. – Dam sobie radę. która lubi zasiąść z książką w wygodnym fotelu przed kominkiem. że zdążyłam na swoją zmianę. że dzisiaj nie dasz rady. gdyż dzięki temu mogę się skupić na czymś. – Naprawdę się cieszę.29 – Tak. – Ana. Zostawiam to tacie. a zadanie to pochłania mnie całkowicie. – Ana! Sądziłam. Kilka godzin mogę popracować. że cię widzę. co nie jest Christianem Greyem. Cieszę się. Pani Clayton wita mnie z otwartymi ramionami.

Chyba nie to było powodem. że nie przyjęłaś jego propozycji oprowadzenia cię po budynku. ponieważ byłam z. Uświadamiam sobie. uciekam się . że chciał spędzić z tobą więcej czasu. że Kate tego nie widzi. i mam nadzieję. i nauce. Ale ona jest pochłonięta swoją pracą. To oczywiste. że przygryzam wargę. – Nie szkodzi. który muszę dokończyć. – Eee. Rumienię się i z niewiadomych powodów moje serce przyspiesza. aby zabrzmiało to obojętnie. Ana. którą dziś zaniedbałam. wyczerpującym wywiadem i pracą u Claytona. – Bardzo się staram. prawda? Chciał mi jedynie zaprezentować swoje włości. – Owszem. że nie mamy żadnych oryginalnych zdjęć. – Patrzy na mnie zagadkowo. nie. – Wiem już. – Sporo tu niezłego materiału. Ja jestem totalnie wypompowana – wykończona długą jazdą. Jasny gwint! Aby zmienić temat. Ana. ale w ferworze pracy koncentruje się i szybko pisze. Dobra robota. Szkoda. – Unosi idealną brew. Notowałaś coś? – pyta. Nos nadal ma czerwony. myśląc o eseju.30 stuka w klawiaturę laptopa. no nie? Pąsowieję.. Przystojny z niego sukinsyn. Nie mogę uwierzyć. nim. Padam na kanapę.. – Daj spokój. nawet ty nie możesz być odporna na jego wygląd. o co ci chodziło z jego formalnością. Jest sporo materiału na dobry artykuł. Chyba mi się udaje.

Z nagrania wnioskuję. Fascynacja jest całkowicie zrozumiała – dodaję zgodnie z prawdą. szybko. – Ty pewnie więcej byś z niego wyciągnęła. uwielbia kontrolować. co zawsze jest dobrym wybiegiem. mając nadzieję. – Patrzy na mnie badawczo. na pewno nie było aż tak źle. Steele. świetnie sobie poradziłaś. – Wątpię. w sumie nawet przerażający. – Ty zafascynowana mężczyzną? Pierwszy taki przypadek – prycha. czy nie jest gejem? Nawiasem mówiąc. – Na zdjęciach w rubrykach towarzyskich zawsze pojawia się sam. że zrobiłaś na nim spore wrażenie. – Dlaczego chciałaś wiedzieć. – Och. że już nigdy nie będę musiała go oglądać. Zważywszy. Cieszę się. – No więc co o nim myślisz tak naprawdę? – Dociekliwa jak diabli. – Krzywię się na to wspomnienie. Pospiesznie wycofuję się w stronę kuchni. że wrobiłam cię w to na ostatnią chwilę. ale bardzo charyzmatyczny. Wrażenie? Ja? Co ta Kate plecie? . to było najbardziej krępujące pytanie. a on się wkurzył. że to ją w końcu zamknie. – To było żenujące. Ja czułam potworne zażenowanie. Nie może tak po prostu odpuścić? Wymyśl coś. jest arogancki. Zabieram się za robienie kanapek. – Z determinacją dąży do celu. Cała ta sprawa była żenująca.31 do pochlebstwa. W zasadzie zaproponował ci pracę. Ana. żeby nie widziała mojej twarzy.

ale znacznie od niej starszy mąż – ma na nią oko. a jednocześnie zakuwa do egzaminów. ja piszę pracę na temat Tessy d’Urberville. zamykam oczy i natychmiast zapadam w sen. Reszta tygodnia upływa mi na nauce i pracy u Claytona. Dzwonię do Georgii do mamy. czyli produkcji świeczek. Za tydzień będzie to nowy kolejny projekt. a potem zaczyna opowiadać o swoim najnowszym przedsięwzięciu. aby sfinansować najświeższy pomysł. a Kate dawno poszła spać. W środę czuje się na tyle dobrze. co u niej. Kładę się na białym łóżku z kutego żelaza. ale też po to. Jejku. ale nie potrafi się na niczym dłużej skoncentrować. Tak właśnie robi. ale zadowolona. co ją zajmie. Tej nocy śnię o mrocznych miejscach. Po kolacji siadam przy stole obok Kate i podczas gdy ona pracuje nad artykułem. jest już północ. – A co u ciebie. Moja mama co rusz zabiera się za coś nowego. Generalnie nudzi jej się i potrzebuje czegoś. aby życzyła mi powodzenia na egzaminach. w niewłaściwym kraju. Wydaje się zdecydowanie solidniejszy od Męża Numer Trzy. Gdy kończę. Kate także jest mocno zajęta: przygotowuje ostatni numer gazety studenckiej. otulam kołdrą od mamy. że udało mi się zrobić tak dużo. Ku mojej uldze tego wieczoru nie rozmawiamy już o Christianie Greyu. Udaję się do swojego pokoju wykończona. w niewłaściwym czasie. I że Bob – względnie nowy. że nie muszę już oglądać flanelowej piżamy w króliczki. Ano? . aby sprawdzić. Mam nadzieję. że nie wzięła kredytu pod zastaw domu.32 – Zrobić ci kanapkę? – Poproszę. białych zimnych podłogach i szarych oczach. ona to dopiero znalazła się w niewłaściwym miejscu.

mój przyjaciel. Na progu z butelką szampana stoi José. Męża Numer Dwa. – Nie. mamo. Ray to zdolny stolarz i dzięki niemu potrafię odróżnić piłę ręczną od packi. którego uważam za ojca i którego nazwisko noszę. że Ray i José Senior służyli w wojsku w tej samej . Ray nie należy do ludzi rozmownych. A co u Boba? – Jak zawsze najlepsza strategia to zmiana tematu rozmowy. Łączy nas nie tylko identyczne poczucie humoru. Kate i ja zastanawiamy się właśnie. – Wszystko dobrze. – Ana? Poznałaś kogoś? – O kurczę. że wpadłeś! – Witam go uściskiem. W zasadzie to nie tyle rozmowa. Okazało się. – Wchodź. jak ona to robi? Jej ekscytacja jest wręcz namacalna. Martwię się o ciebie. że u niego wszystko po staremu. chodzi na kręgle oraz na ryby i robi meble. Wydawał się wtedy równie zagubiony i osamotniony jak ja. co seria pomruków w odpowiedzi na moje łagodne wypytywania. Rozpoznaliśmy w sobie bratnie dusze i od tamtego dnia się przyjaźnimy. pracy i gazet studenckich – kiedy rozlega się dzwonek. – Skarbie. – Zupełnie niepotrzebnie. To pierwsza osoba. Rozmowa nie jest długa. Wygląda na to. mojego ojczyma.33 Przez chwilę waham się i mama od razu to wyłapuje. – José! Fajnie. nadal ogląda w telewizji piłkę nożną. którą poznałam po przyjeździe na studia. naprawdę musisz częściej wychodzić. Ale nadal żyje. Później tego wieczoru dzwonię do Raya. jak spożytkować piątkowy wieczór – mamy ochotę oderwać się na parę godzin od nauki. człowieka. dowiesz się o tym jako pierwsza.

Świetnie sobie radzi na studiach. José i ja jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. – Nic mi nie mów. – Przynoszę wieści. że brak mi genu „potrzebny mi chłopak”.34 jednostce. cóż. w brzuchu fruwa stado motyli i nie . kto by mi się spodobał. ale prawda jest taka. serce podchodzi do gardła. – To znaczy.. jak to jest. którego nigdy nie miałam. on jednak na pewno chciałby. – Uśmiecha się szeroko. zerkając nerwowo na Kate.. jednak nie wyrzucono cię ze studiów – przekomarzam się. Chcę.. W efekcie nasi ojcowie także się zaprzyjaźnili. żebyście obie przyszły – dodaje. Oblewam się rumieńcem. Nie ma jak ostatnie poprawki w piątkowy wieczór. – José patrzy na mnie bacznie. choć nie powiem. żebyś przyszła na otwarcie. że nie chciałabym się przekonać. a w jego ciemnych oczach pojawia się błysk. José studiuje inżynierię i będzie pierwszą osobą w rodzinie z wyższym wykształceniem.. Ma fantastyczne oko do dobrych ujęć. kto. – W przyszłym miesiącu w galerii Portland Place odbędzie się wystawa moich zdjęć. – Fantastycznie. Traktuję go raczej jak brata. żeby łączyło nas coś więcej. José! Powinnam umieścić tę wiadomość w gazecie. Jest uroczy i zabawny. a on z udawaną irytacją marszczy brwi. Kate także uśmiecha się do niego promiennie. że po prostu nie spotkałam nikogo. – Uczcijmy to. kiedy trzęsą się nogi. – Dobra robota. ale jego prawdziwa pasja to fotografia. ale to nie mężczyzna dla mnie. Katherine często się ze mną droczy. moje gratulacje! – Uradowana ponownie go ściskam.

Jest wysoki. Aż do niedawna – szepcze cicho moja podświadomość. Tak. nie po tym żenującym wywiadzie. . Korek wyskakuje z butelki. Państwo Claytonowie. aby oczyścić mój organizm z tego okropnego przeżycia. upewniając się. no nie? Patrzę. NIE! Natychmiast przeganiam tę myśl. Ale w porze lunchu klienci tymczasowo się wykruszają i pan Clayton prosi. Czasami się zastanawiam. Chyba mam atak serca. śniadą cerę. i tych. abym rzuciła okiem na zamówienia. przeskakując wzrokiem od książki z zamówieniami do monitora i z powrotem. Robię to. Wzdrygam się na samo wspomnienie. abym tak się poczuła. a José unosi głowę i uśmiecha się. ale myślę. niezłe z niego ciacho. Nagle z jakiegoś powodu podnoszę wzrok. które zamówiliśmy. którzy pragną odpicować swoje domy. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i. ciemne włosy i oczy. Ale w świecie rzeczywistym nikt nigdy nie sprawił. Sobota w sklepie to koszmar. John oraz Patrick – dwóch innych pracowników na pół etatu – i ja uwijamy się jak w ukropie. Wiem. co za tym idzie. czy wszystko się zgadza. Nie będę o tym myśleć. panie Grey?”. ale tylko dlatego. moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie. jak José otwiera szampana. ma na sobie dżinsy i T-shirt podkreślający twarde mięśnie..35 można w nocy spać. „Jest pan gejem. że w końcu to do niego dotarło: jesteśmy tylko przyjaciółmi. Mamy wtedy nalot majsterkowiczów. których potrzebujemy. czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. że ten człowiek pojawia się teraz w moich snach. siedząc za kasą i dyskretnie podjadając bajgla.. który stoi po drugiej stronie lady i wpatruje się we mnie. Sprawdzam numery katalogowe produktów. i napotykam zuchwałe spojrzenie szarych oczu Christiana Greya.

No i jest tutaj. albo coś w tym rodzaju. Biorę głęboki oddech i robię minę w stylu „pracuję w tym sklepie od lat”. jakby bawił go jakiś dobry żart. – Jego głos jest ciepły i aksamitny niczym rozpuszczona gorzka czekolada albo karmel. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. u licha. Dam sobie radę. – Muszę zrobić małe zakupy. Widok tego mężczyzny zupełnie wytrącił mnie z równowagi. – Panie Grey.. panno Steele. Na początek spinki do kabli. na dodatek w kremowym swetrze z grubej dzianiny. – Byłem akurat w okolicy – mówi tytułem wyjaśnienia. zapierającego dech w piersiach piękna. Mam na imię Ana – bąkam. Potrząsam głową. Cóż za miła niespodzianka. Rany Julek. – Patrzy na mnie spokojnie. – Ana. aby zebrać myśli..36 – Panno Steele. – Potrzebuję paru rzeczy. Wygląda lepiej. Moje serce łomocze jak szalone i z jakiegoś powodu oblewa mnie krwisty rumieniec. – Tyle jedynie udaje mi się wyszeptać. jakby był wtajemniczony w jakiś wielki sekret. – Czym mogę służyć. To ci dopiero. on tutaj robi. panie Grey? Uśmiecha się i znowu ma taką minę. Określić go mianem „przystojny” to zdecydowanie za mało – stanowi uosobienie męskiego. W końcu moje funkcje poznawcze odzyskują łączność z resztą ciała. niż go zapamiętałam. To takie denerwujące. ale w jego szarych oczach tańczy . W sklepie żelaznym pana Claytona. Jego spojrzenie jest nieustępliwe i zdecydowane. a oczy błyszczą wesoło. A co. Miło znowu panią widzieć. dżinsach i traperkach? Chyba mam otwartą buzię i nie jestem w stanie zlokalizować mózgu ani głosu.

– Znajdują się w dziale elektrycznym. – Mój głos jest odrobinę zbyt radosny. próbując uciec ustami – podchodzę do jednego z regałów w dziale elektrycznym. Czemu ten piękny. W życiu! Natychmiast ją odrzucam. wytworny mężczyzna miałby chcieć się ze mną spotkać? Ten pomysł jest niedorzeczny. – Pani przodem – czyni gest dłonią z wypielęgnowanymi paznokciami. Jasny gwint! . rzadko używana część mego mózgu – prawdopodobnie umiejscowiona w rdzeniu przedłużonym. u Claytona? A jakaś maleńka. regał ósmy. Dlaczego zjawił się w Portland? Dlaczego zjawił się tutaj. Spinki do kabli? – Mamy opaski w różnych rozmiarach. tam gdzie się panoszy podświadomość – szepcze: żeby się z tobą spotkać. Proszę prowadzić. które nagle nabrały konsystencji galaretki. panno Steele – mówi. jakbym przytrzasnęła palec drzwiami. Zerkam na Greya i niemal od razu tego żałuję. ale tak naprawdę muszę mocno się koncentrować. – Tak.37 rozbawienie. Choć serce niemal mnie dusi – ponieważ podeszło mi do gardła. Kiedy wychodzę zza lady. że rankiem zdecydowałam się włożyć swoje najlepsze dżinsy. Kurde. próbuję zachowywać się nonszalancko. Pokazać panu? – Głos mam cichy i drżący. Weź się w garść. aby się nie potknąć o własne nogi. przystojniak z niego. – Przyjechał pan do Portland służbowo? – pytam zbyt wysokim głosem. Jak dobrze. możny. Rumienię się. Steele. Grey lekko marszczy czoło.

Widzisz? Wcale nie przyjechał tu dla ciebie – drwi zadowolona z siebie moja podświadomość. Czerwienię się. Co on. Finansuję badania dotyczące płodozmianu i gleboznawstwa – odpowiada rzeczowo. Taśmy malarskiej? – Remontuje pan mieszkanie? – Te słowa wydostają się z moich ust w sposób absolutnie niekontrolowany. – To wszystko stanowi część pańskiego planu nakarmienia świata? – pytam żartobliwie. Schyla się i wybiera jeden z woreczków. no nie? – Nie remontuję – odpowiada szybko. Obrzuca spojrzeniem dostępne w sklepie spinki do kabli. Przesuwa palcami po leżących na półce woreczkach i z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu muszę odwrócić wzrok. zmieszana wcześniejszymi pomysłami. – Te będą dobre – mówi z tym swoim tajemniczym uśmiechem.38 Wyluzuj. a ja oblewam się rumieńcem. a potem uśmiecha się . a jego usta rozciągają się w półuśmiechu. Do tego to chyba zatrudnia cały sztab ludzi. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Taśmy malarskiej. u licha. zamierza z nimi robić? Jakoś trudno mi go sobie wyobrazić jako majsterkowicza. Ana! – Odwiedzałem wydział rolniczy WSU[1] w Vancouver. – Coś w tym rodzaju – przyznaje.

Moje policzki robią się jeszcze czerwieńsze. – Chyba jeszcze trochę sznurka... kabel. Jestem aż taka śmieszna? Śmiesznie wyglądam? – Tędy – bąkam zakłopotana. Oczy Greya się rozszerzają. że śmieje się ze mnie. A niech mnie. Czemu.. jakbym znowu była nieporadną czternastolatką. – Mówi równie chrapliwie. gdy docieramy na miejsce. – Coś jeszcze? – Głos mam lekko schrypnięty.. szpagat. Biorę z półki dwie taśmy o różnej szerokości. – Tędy.39 znacząco. Patrz przed siebie. – O jaki sznurek panu chodzi? Mamy syntetyczny i z włókna naturalnego. a po chwili zerkam za siebie. Steele! – Cztery lata – mamroczę. i ruszam w stronę właściwego regału. . gdy prąd odnajduje drogę do jakiejś mrocznej i niezbadanej części mojej istoty. a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu. u licha. aby ukryć nawracające rumieńce. Desperacko próbuję odzyskać równowagę.. Nasze dłonie na krótką chwilę się stykają i znowu pojawia się prąd. – Taśmę malarską mamy w innym dziale. Podaję mu ją. gdy widzę jego minę i pociemniałe spojrzenie. – Urywam. – Długo tu pani pracuje? Głos ma niski i wpatruje się we mnie intensywnie tymi swoimi szarymi oczami. tak na mnie działa? Czuję się. – Ta może być – mówi miękko Grey. Mimowolnie wciągam głośno powietrze. jakbym włożyła palec do kontaktu. – Pochylam głowę. wskazując szerszą. – Ruszam w tamtym kierunku..

no wie pan. Normalne. Wpatruję się w niego. – Była pani harcerką? – pyta. weź się w końcu w garść” – błaga moja udręczona podświadomość. Nie patrz na jego usta! – Zorganizowane zajęcia grupowe to nie dla mnie. gdy tymczasem podświadomość krzyczy: „Ty! Ty jesteś dla mnie!”. Jakimś cudem zdołałam nie odciąć sobie przy tym palca. Czemu go to interesuje? – Och. – A co jest dla ciebie. Natychmiast ją uciszam zażenowana tym. Nie mam śmiałości na niego spojrzeć. Jezu. Wraca jego tajemniczy uśmiech. Unosi brew. że moja psychika ma tak wygórowane ambicje.40 – Poproszę pięć metrów sznurka z włókna naturalnego. nie będąc w stanie sklecić jednego zdania. czy można czuć jeszcze większe zażenowanie? Z tylnej kieszeni dżinsów wyjmuję nóż tapicerski. Drżącymi rękami szybko odmierzam pięć metrów. Klasyka. zmysłowe usta wygięte są w rozbawieniu. przecinam sznurek i sprawnie go zwijam. a jego kształtne. jakbym stała na przesuwających się płytach tektonicznych. świadoma spoczywającego na mnie gorącego wzroku. Anastasio? – pyta miękko. „Ana. Głównie literatura . Czuję się. – Książki – szepczę. panie Grey. – Jakiego rodzaju książki? – Przechyla głowę.

A może jest po prostu mocno znudzony i próbuje to ukryć. że nie mam już władzy nad tym. co wydostaje się z moich ust. – Czy coś jeszcze? – pytam piskliwie. jak na moje policzki wracają rumieńce. Po raz kolejny unosi z rozbawieniem brew. – Majsterkowiczowi? Kiwa głową. Z barwy niewątpliwie przypominam manifest komunistyczny. Boże broń. NATYCHMIAST zamilknij. – Chyba nie chce pan pobrudzić ubrania – wskazuję jego spodnie. a jego szare oczy błyszczą szelmowsko. – Kombinezon – odpowiadam i od razu wiem. A co pani proponuje? Co proponuję? Nie wiem nawet. abym zniszczył ubranie – odpowiada Grey bez emocji. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Muszę koniecznie zmienić temat. a moje spojrzenie mknie ku jego dżinsom. – Wezmę ten kombinezon. Rumienię się.41 brytyjska. podając mu . – Uśmiecha się znacząco. po co mu to wszystko. Czuję. te palce na brodzie są tak zniewalające. zastanawiając się nad moją odpowiedzią. Pociera brodę długim palcem wskazującym i kciukiem. – Nie wiem. Zamilknij. – Zawsze mogę je zdjąć.

.

kosmicznie przystojnym i uwielbiającym sprawować kontrolę Greyem fajnie pogadać z kimś. tak miło cię widzieć! – wyrzuca z siebie. – Eee. kto jest normalny. naprawdę świetnie. ale nie spodziewałam się. Jest tu numer mojej komórki. O rety.43 powietrze. co słychać? Przyjechałeś na urodziny brata? – Aha. Paul ściska mnie mocno na powitanie. przepraszam na chwilę. a płyty tektoniczne przesuwają się na nową pozycję. Kate oszaleje z radości. Proszę o telefon przed dziesiątą rano. – Cześć. To najmłodszy brat pana Claytona. – Ana! Niedaleko nas zmaterializował się Paul. panie Grey. ale nadal trzyma za ramiona. Mruga. gdy odwracam się od niego. – Uśmiecham się do niego promiennie. że przyjechał z Princeton. Następnie wypuszcza mnie z objęć. – Ana. . Dobrze wyglądasz. Słyszałam. – Da mi pani znać w kwestii jutra. Przez ułamek sekundy wygląda bezradnie i Ziemia porusza się delikatnie na swej osi. że go dzisiaj zobaczę. witaj. – Dobrze. dobrze? – Sięga do kieszeni i wyjmuje portfel. Bezradne spojrzenie Christiana Greya. Paul. – To moja wizytówka. Grey marszczy brwi. Z Paulem od zawsze się kumplujemy i podczas tego dziwnego spotkania z bogatym. Uśmiecha się szeroko i mierzy uważnym spojrzeniem.

panie Grey? . chyba nie TEN Christian Grey? Ten od Grey Enterprises Holdings? – Opryskliwość Paula w ułamku sekundy zmienia się w podziw. natychmiast! – Panie Clayton. – Coś jeszcze. – Eee. gdzie studiuje administrację – paplam. Z dziwacznego klienta zmienił się w kogoś innego – chłodnego i trzymającego dystans. Kiedy podnoszę wzrok na Christiana Greya. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. to Paul Clayton. Mogę w czymś panu pomóc? – Anastasia się wszystkim zajęła. – Paul. ale niezbyt często się widujemy. Kogoś. Panie Grey.44 Zakłopotana przestępuję z nogi na nogę. Brat właściciela tego sklepu. Jest bardzo pomocna. Fajnie spotkać się z Paulem. – Panie Grey. stwierdzam. Grey odpowiada mu grzecznym uśmiechem. Paul. Atmosfera staje się nagle lodowata. – Znam Paula. że mówi coś zupełnie innego. próbując poradzić sobie z wrogością widoczną w oczach Greya. – Patrzę. że obserwuje nas niczym jastrząb. jak odchodzi w stronę magazynu. – Wyraz twarzy ma obojętny. mam właśnie klienta. odkąd zaczęłam tutaj pracować. – Wymieniają uścisk. – Christian wyciąga dłoń. ale jego oczy pozostają chłodne. – Chwileczkę. ale on zawsze zachowuje się nazbyt poufale. Przestań. – O kurczę. a usta ma zaciśnięte w obojętną linię. – Super – odpowiada Paul. panie Clayton. to Christian Grey. – I z jakiegoś irracjonalnego powodu odczuwam potrzebę dodatkowych wyjaśnień. Dziwne. – No to później pogadamy. – Jasne. Ciągnę Paula za sobą i teraz mierzą się wzrokiem.. Przyjechał właśnie z Princeton. kogo powinieneś poznać – mówię. ale jego słowa.. można by odnieść wrażenie. Ana.

Anastasio. – Och. Cieszę się. i to bardzo.. jeszcze jedno. – Podnoszę wzrok na Greya i od razu tego żałuję. a mnie serce po raz kolejny wali jak młotem. Ledwie jestem w stanie oddychać. Proszę bardzo. drżąca masa szalejących kobiecych hormonów. że panna Kavanagh nie mogła przeprowadzić tego wywiadu. że to sprawa przegrana. Podoba mi się ten mężczyzna. – Chce pan reklamówkę? – pytam. po czym sprężystym krokiem opuszcza sklep. odwracam się i idę do kasy. – Odwraca się. Jego pojawienie się tutaj to jedynie zbieg okoliczności. aby wyjść. Cholera. Długo wpatruję się w drzwi. O co mu chodzi? Wbijam na kasę sznurek. podoba mi się. Kiwam głową i oddaję mu kartę. Wytrąca mnie to z równowagi. prawda? Co w tym złego? A jeśli znajdę . A ja zostaję. – Poproszę. taśmę malarską i spinki do kabli. Wobec tego być może do zobaczenia jutro. nim wreszcie wracam na Ziemię. przyznałam to sama przed sobą. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego. – Uśmiecha się. po czym się zatrzymuje. Ale wiem.. tak? – I znowu przemawia przez niego rzeczowy biznesmen. obraziłam go? Biorę głęboki oddech. No ale chyba wolno mi go podziwiać z daleka. i wzdycham z żalem zaprawionym kroplą goryczy. Nie jestem już w stanie się ukrywać przed własnymi uczuciami. – Jego język pieści moje imię. kombinezon. przewieszając sobie reklamówkę przez ramię. – Świetnie. biorąc od niego kartę kredytową. Okej. Przygląda mi się uważnie szarymi oczami. Pospiesznie pakuję mu zakupy do plastikowej torby. za którymi zniknął.45 – Tylko te rzeczy – odpowiada szorstko. – Zadzwoni pani do mnie w sprawie tej sesji zdjęciowej. Anastasio. – Razem czterdzieści trzy dolary.

Muszę zadzwonić do Kate i zorganizować sesję zdjęciową. Przygryzam wargę i przyłapuję się na tym.46 fotografa. że uśmiecham się jak uczennica. jutro będę miała szansę na dalsze podziwianie. .

nie gorączkuj się tak. Znajduję się właśnie w czeluściach magazynu. że przyjechał tutaj w sprawach służbowych. że przyszedł.47 ROZDZIAŁ TRZECI Kate szaleje z radości. Nudna i rozczarowująca rzeczywistość jest taka. – Ale co on robił u Claytona? – Jej ciekawość aż emanuje z telefonu. – No tak. Sponsoruje jakieś badania – mamroczę. O kurczę. – Uważam. ale to krótkotrwała radość. – Skąd wiesz? – Ana. Przekazał na rzecz wydziału dwa i pół miliona. – Akurat znalazł się w okolicy. że to zbyt duży zbieg okoliczności. Wiedza na ten temat to mój obowiązek. Ana. aby się z tobą spotkać? Serce podskakuje mi na tę myśl. starając się udawać obojętność. – Odwiedzał wydział rolniczy WSU. jestem dziennikarką i sporządzam właśnie sylwetkę tego człowieka. Nie sądzisz. Carlo Bernstein. – Okej. No więc chcesz te zdjęcia czy nie? .

że cieszy się. – Ana! Podobasz mu się. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. Kate aż się zachłystuje.. – Hmmm. Kate sprowadza mnie jednak na ziemię. że może.. Mówił. przez krótką chwilę ciesząc się ewentualnością. wiem. że chcę. – Nie wiem. Levi. kto je zrobi i gdzie.. najbardziej nieuchwytny i tajemniczy kawaler w całym stanie Waszyngton ot tak dał ci numer swojej komórki. z którym normalnie współpracujemy. – Eee.. Swędzi mnie skóra na myśl. że to nieprawda. Wkurzy się. Bądź co bądź powiedział. – Najbogatszy. Pytanie. kto zrobi te zdjęcia. – Możemy jego zapytać gdzie. Wyjechał na weekend do domu do Idaho Falls. Uprzejmym – może. że mu się podobam. że zatrzymał się w okolicy. że stracił okazję cyknięcia fotki jednemu z największych przedsiębiorców w kraju. No a José? . – Kate. Obejmuję się radośnie ramionami i kołyszę z boku na bok. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – oświadcza zdecydowanie. tak. A cichy głosik szepcze: „Być może Kate ma rację”. – Możesz się z nim skontaktować? – Mam numer jego komórki. Christian Grey nie bawi się w bycie miłym. iż to nie Kate przeprowadziła z nim wywiad. jednak mu się podobam. takie maleńkie „może”. on jedynie próbuje być miły. kiedy się dowie. nie może.48 – Pewnie.

to ciebie coś z nim łączy. aby wyjść. Właśnie wysyłam José esemesa. I wygląda na to. – Do kogo. Ze mnie także jest kiepska aktorka. – No więc skąd znasz Christiana Greya? – Paul stara się mówić w sposób nonszalancki. – Ale przynajmniej znasz. że on ma ochotę poznać cię bliżej. udając obojętność. – Ana. – Wzruszam ramionami. kiedy do magazynu wchodzi Paul. – Po tych słowach rozłącza się. – Nie. Po prostu do niego zadzwoń. Kate się rozchorowała.49 – Świetny pomysł! Ty go poproś. Greya. – Mamy sporo klientów – mówi bez uszczypliwości. José? – pyta drwiąco. . – Eee. dla ciebie zrobi wszystko. Szuka papieru ściernego. Potem zadzwoń do Greya i dowiedz się. że to ty powinnaś do niego zadzwonić. – Ledwie go znam. sorki – bąkam i odwracam się. Czasami zachowuje się strasznie apodyktycznie. – Kate w stosunku do José zachowuje się irytująco nonszalancko. – Myślę. gdzie chce zrobić te zdjęcia. – Łączy? – pytam piskliwie. ale nie bardzo mu to wychodzi. – Musiałam przeprowadzić z nim wywiad do gazety studenckiej. Marszczę brwi i pokazuję mojej komórce język.

aby nasza gazeta napisała o otwarciu twojej wystawy. „A Grey?” – pyta mnie podświadomość. – José. – Załatwione. – Daj mi ten telefon. capiche? – Kate potrafi być wyjątkowo ostra. José Rodriguez. Dzwoń do niego. – Zatrzaskuje mój telefon. a ja zawsze odmawiam. W przyszłym tygodniu mam egzaminy końcowe. Dziś muszę się uczyć. unosząc brew. pewnego dnia w końcu się zgodzisz. aby spotykanie się z bratem szefa było dobrym pomysłem. Ana. nie ludzi – jęczy José. gdzie i kiedy. To już rytuał. przemierzam nasz salon. Uciszam ją. a ja opuszczam magazyn. choćby nie wiadomo jak wysilać wyobraźnię. to masz ochotę wieczorem wybrać się na drinka albo coś w tym rodzaju? Zawsze. – Ale ja fotografuję miejsca. Teraz trzeba jedynie zdecydować. – Posłuchaj mnie. – Może innym razem. Paul. gdy przyjeżdża do domu. – Kate zabiera mi go i zamaszystym gestem przerzuca włosy przez ramię. Ana zadzwoni i poda ci miejsce i godzinę. chce się ze mną umówić. proszę? – mówię błagalnie. To ci dopiero – prycha zdumiony Paul. poza tym Paul to taki fajny amerykański chłopak z sąsiedztwa. – A tak z innej beczki. Nie sądzę. Kręci głową. jeśli chcesz. Przyciskając do ucha telefon.50 – Christian Grey u Claytona. patrząc przez okno na zapadający zmierzch. ale na pewno nie bohater literacki. – Uśmiecha się. W takim razie do jutra. – Ana. – Nie macie rodzinnej kolacji czy czegoś w tym rodzaju? – To jutro. – Świetnie. jutro zrobisz dla nas te zdjęcia. – .

– Oddychaj. oddychaj. A ja czuję ściskanie w żołądku. chcielibyśmy się umówić na tę sesję zdjęciową do artykułu. – Wypowiada to chłodno i spokojnie. – Eee. – Zatrzymałem się w hotelu Heathman w Portland. dziewiąta trzydzieści? .. – Dzwoń do Greya. wręcz uwodzicielsko. Nagle uświadamiam sobie. Jutro rano. – Eee. Ana. Odbiera po drugim sygnale. Myślę. jeżeli panu pasuje. Ton jego głosu uległ zmianie. ale już! Patrzę na nią wilkiem i sięgam do kieszeni po jego wizytówkę. że jest zaskoczony i wypowiadane przez niego słowa brzmią tak. więc czmycham do kuchni. aby uniknąć jej badawczego spojrzenia.51 Podaje mi telefon. Zaczynam szybciej oddychać i oblewam się rumieńcem. – Grey. Jakże miło panią słyszeć.. Jakie miejsce panu odpowiada? Niemal widzę jego uśmiech w stylu Sfinksa. Kilka razy oddycham głęboko.. – Jutro. – Tak bardzo się denerwuję. że nie rozpoznaję własnego głosu. Moje płuca łykają haust powietrza. a potem drżącymi palcami wystukuję numer.. panie Grey? Z tej strony Anastasia Steele. ciepło. że Katherine Kavanagh wpatruje się we mnie z otwartą buzią. Przez chwilę panuje cisza. – Panna Steele. W środku cała się trzęsę.

Śniąc o szarych oczach. długich palcach i mrocznych. – Anastasio Rose Steele. której w stanie Waszyngton wolno głosować i legalnie pić alkohol. Kate stoi w kuchni i przygląda mi się z konsternacją. tak? – mruczy Kate. aby ktoś tak na ciebie działał. Nie bądź niemądra – warczę. kombinezonie. wiesz. a nie dorosła kobieta. – Och. Hotel Heathman znajduje się w samym centrum Portland. niezbadanych miejscach. – Czekam niecierpliwie. – Onieśmiela mnie i tyle – dodaję spokojniej. . długich nogach. Travis i ja jedziemy moim garbusem. – Zrobię kolację. spotkamy się na miejscu. – A więc Heathman. Jutro będę wyglądać po prostu świetnie. Ty się rumienisz. Zaskoczona mruga oczami. nie umiejąc ukryć irytacji na Kate. bo naprawdę bardzo rzadko pozwalam sobie na wybuchy emocji. Dwa razy się budzę z mocno bijącym sercem. Kate. że rumienię się na okrągło. Noc mam niespokojną i bez końca przekręcam się z boku na bok. On ci się podoba! Jeszcze nigdy nie widziałam. Tak już mam. – Zadzwonię do kierownictwa i wynegocjuję jakieś miejsce na sesję. panno Steele. Uderzam pięścią w poduszkę. Jak to możliwe. że w czterech słowach zawarł tyle kuszących obietnic? Rozłączam się. José. – Zachowuję się egzaltowanie jak dziecko. Potem muszę się pouczyć. – Otwieram szafkę. To imponujący gmach z brunatnego piaskowca wybudowany tuż przed wielkim kryzysem. – Oczami wyobraźni widzę szelmowski błysk w szarych oczach.52 – Okej. a potem znowu próbuję zasnąć.

Kate udało się uzyskać bezpłatny dostęp do jednego z pokoi w Heathmanie w zamian za wzmiankę na ten temat w artykule. – Grey wyciąga rękę i wymieniamy uścisk dłoni. – Travis. a jednocześnie przepychu. co mi każe. O niebiosa! Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i szare flanelowe spodnie. Podejrzewam. jest tak nieziemsko przystojny. – José. Kiedy wyjaśnia w recepcji. Beznamiętnie przygląda się nam orzechowymi oczami. poprosisz personel o jakieś napoje? I daj Greyowi znać. Ana.. – Panno Steele. zasycha mi w ustach. przestaw te krzesła. Jest ubrany w elegancki ciemny garnitur i staje bez słowa w rogu pomieszczenia. że rozbrajają go uroda Kate i jej władczy styl bycia. że tłem będzie ta ściana.. Przewracam oczami. że będziemy fotografować pana prezesa Christiana Greya. . gdyż do mojego auta wszyscy się nie mieścimy. pełne prostoty. Taki zwykłych rozmiarów. Zaaferowany kierownik marketingu prowadzi nas do apartamentu – jest strasznie młody i z jakiegoś powodu bardzo się denerwuje. co chce. Pół godziny później do apartamentu wkracza Christian Grey. Jest taka apodyktyczna. a więc znowu się spotykamy. ponieważ ona robi z nim. ale robię to. Travis to kumpel José. zgadzasz się ze mną? – Nie czeka na odpowiedź. Kate jest w swoim żywiole. gdzie jesteśmy.53 a Kate swoim CLK. Włosy ma jeszcze wilgotne po prysznicu. myślę. natychmiast otrzymujemy apartament zamiast zwykłego pokoju. Za Greyem wchodzi trzydziestoparoletni mężczyzna z kilkudniowym zarostem. bo największy zajął już pan Grey. Pomieszczenia są eleganckie. proszę pani. Gdy na niego patrzę. który ma mu pomóc przy ustawianiu świateł. Jest dziewiąta. Tak. Mamy pół godziny na przygotowania.

– Panie Grey – kiwa głową. – Dziękuję. Gdy nasze dłonie się stykają. że wszyscy słyszą mój przyspieszony oddech. zawodowym uśmiechem. kiedy lustruje tamtego. – Zdecydowanym gestem ściska jego dłoń. który mnie rozświetla i wywołuje rumieńce. Jej rodzina ma pieniądze i moja przyjaciółka dorastała pewna siebie i swego miejsca na świecie. nasz fotograf – uśmiecham się do José. która podchodzi i patrzy mu prosto w oczy. to Katherine Kavanagh – bąkam. kiedy przenosi spojrzenie ze mnie na Greya. że Kate uczęszczała do najlepszych prywatnych szkół w Waszyngtonie. machając ręką w stronę koleżanki. Co słychać? – Uśmiecha się do niej i wygląda na autentycznie rozbawionego. Budzi mój wielki podziw. – Czuję się dobrze. całkiem. W jego głosie można wyczuć delikatną nutkę groźby.. że w zeszłym tygodniu zmogła panią choroba. W jego oczach pojawia się chłód. – Obdarza go grzecznym. . i jestem pewna. Nie da sobie w kaszę dmuchać. Przypominam sobie. – Panie Rodriguez. znowu czuję ten rozkoszny prąd. – Wyraz twarzy Greya także się zmienia.. dziękuję. Cholera. – Drobiazg – odpowiada. panie Grey. a ja znowu się rumienię.. – Panie Grey. – To José Rodriguez. przenosząc spojrzenie na mnie. rety. O rety. że poświęca nam pan swój czas.54 Mrugam szybko. on jest naprawdę. – Nieustępliwa panna Kavanagh. – Ufam.. nie mrugnąwszy przy tym okiem. że czuje się już pani lepiej? Anastasia mówiła. który odpowiada mi równie ciepłym uśmiechem. – Gdzie pan chce zrobić zdjęcia? – pyta.

panie Grey? – pyta. – Po raz kolejny do akcji wkracza Katherine. Najpierw robi zdjęcia z ręki. i bąka przeprosiny. – Świetnie – mówi Kate. A potem zrobimy także kilka ujęć na stojąco. – Czekam niecierpliwie na ten artykuł. Rzucam Kate niespokojne spojrzenie. panno Kavanagh – mówi Grey i odwraca się w moją stronę. Spełniło się moje życzenie: mogę stać i podziwiać Greya wcale nie z tak daleka. przesuwa rękę. Wzrusza ramionami. aby odwrócił się w jedną stronę. a Travis pospiesznie zabiera krzesło. zupełnie zaskoczona. mógłby pan usiąść tutaj? Proszę uważać na przewody od oświetlenia. Wymienia z nim uścisk dłoni. Kolejne ujęcia wykonuje z użyciem statywu. – Jasne – odpowiadam. podobnie José. prosząc Greya. Ten się podnosi. następnie w drugą. – Chyba mamy dość materiału – oznajmia José pięć minut później. – Jeszcze raz dziękujemy. – Pokazuje mu krzesło ustawione pod ścianą. Znowu słychać trzask migawki nikona. Dwukrotnie nasze spojrzenia krzyżują się i nie jest mi łatwo oderwać od niego wzrok.55 Ale Katherine ani myśli pozwolić José grać pierwsze skrzypce. – Panie Grey. Grey siedzi i cierpliwie pozuje przez jakieś dwadzieścia minut. – Stajemy. oślepiając na chwilę Greya. Zauważam. że stojący . Travis włącza światła. – Wystarczy siedzenia. panno Steele? – pyta. – Odprowadzi mnie pani. panie Grey. Następnie on i ja odsuwamy się i patrzymy na pracę José.

czy mam ochotę na kawę. że mogłaby pani pójść ze mną na kawę. odwieźć do domu fotografa. więc sprzęt się także zmieści. Taylor oddala się. wykręcając dłonie..56 obok niej José marszczy brwi. kiedy dociera do nas. a za nim mężczyzna w garniturze.. Jego mina nie zdradza niczego. starając się odzyskać kontrolę nad nerwami. „Może uważa. podczas gdy Grey wychodzi z apartamentu. – Czy mógłbyś. proszę.. – Muszę wszystkich odwieźć – mówię przepraszająco. Taylor. To mój kierowca. który zdążył już dotrzeć na koniec korytarza. Kiwam głową. – Taylor! – woła. – Mieszkają w pobliżu uczelni? – pyta Grey. o co w tym wszystkim chodzi? Czego on chce? Zatrzymuję się na hotelowym korytarzu i przestępuję nerwowo z nogi na nogę. a Grey wwierca we mnie płonące spojrzenie szarych oczu. Pyta. a ja aż podskakuję. odwraca się i wraca w naszą stronę.. puszczając mnie przodem. Serce podchodzi mi do gardła. Kurde. Mamy tu dużego suva. – Taylor może ich zawieźć. po czym odsuwa się na bok. zbyt zdumiona. jego asystenta i pannę Kavanagh? . Randka? Christian Grey właśnie się ze mną umawia. by wydobyć z siebie głos. Taylor – rzuca w jego stronę. Chrząkam. – Panie Grey? – pyta Taylor. zrobiłam coś nie tak? – Tak sobie pomyślałem. która jest znowu w szyderczym nastroju. – Miłego dnia – mówi do wszystkich Grey i otwiera drzwi. Jasny gwint. że jeszcze się nie obudziłaś” – drwi ze mnie podświadomość. – Zadzwonię do ciebie.

a zostawić mi swoje auto? – Dlaczego? – Christian Grey zaprosił mnie na kawę. – Kate. – Ana. Chwyta mnie za ramię i zaciąga do sąsiadującej z salonem sypialni. – Widzi pani. Unoszę rękę w nadziei. – Eee. szerokim uśmiechem. Taylor nie musi ich odwozić. abym mogła tam wejść. O rety. jakby sprawa była już załatwiona. coś mi się w nim nie podoba – rzuca ostrzegawczo. że Katherine jest pogrążona w rozmowie z José.. że przestanie mówić. – Jeśli da mi pan chwilkę. Okazuje się. Pójdziemy więc razem na kawę? – Grey uśmiecha się.57 – Oczywiście. że z całą pewnością mu się podobasz – oświadcza bez żadnego wstępu... – Ale ja mu nie ufam – dodaje. Marszczę brwi. Grey obdarza mnie promiennym. Otwiera szeroko buzię. – Ana. José mierzy mnie wzrokiem pełnym dezaprobaty. proszę pana – odpowiada Taylor. zamienię się samochodami z Kate. Kate oniemiała! Delektuję się tą chwilą. panie Grey.. – . to naprawdę. I jakimś cudem tak właśnie się dzieje. naturalnym. który zachowuje stoicki spokój. mogłabyś wrócić garbusem. I otwiera drzwi do apartamentu. uważam. – Posyłam szybkie spojrzenie Taylorowi.

zgoda. – Kogoś takiego jak ja? Co masz na myśli? – pytam ostro. Serce wali mi głośno i nierówno. Wiesz. Prostuje się i pokazuje ręką. Nie siedź za długo. czując w brzuchu całe stado motyli. Sznuruje usta. Christian Grey czeka na mnie. Na drżących nogach idę przez korytarz. – Pani przodem. opierając się o ścianę.. – Okej.. Uśmiecha się szeroko. inaczej wyślę ekipę ratunkową. jakby rozważała moją propozycję. Gdy wychodzę z apartamentu. jak ty. panno Steele. ale myślę. – Kate. – No to na razie. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty. Idę na kawę z Christianem Greyem. Dotknęła mnie tym. – Ściskam ją. abym szła pierwsza. . – Dla kogoś tak niewinnego. Moje policzki robią się czerwone. W tym tygodniu zaczynają się egzaminy i muszę się uczyć. o co mi chodzi – dodaje z pewną dozą irytacji. Ana. chodźmy na tę kawę – bąkam czerwona jak burak. a ja nie znoszę kawy. – Dzięki. Ja podaję jej swoje. że także niebezpieczny.58 Jest oszałamiający. W końcu wyciąga z kieszeni kluczyki i wręcza mi je. Wygląda jak model pozujący dla ekskluzywnego magazynu o modzie. to tylko kawa. więc szybko się zmyję.

O czym teraz myśli? Gdy docieramy do wind. – Hmm – odpowiada niezobowiązująco. Ciekawe.59 Szerokim korytarzem idziemy razem w stronę wind. te windy – mruczy. że na jego ustach błąka się uśmiech. Nawet z głośników nie płynie żadna muzyka. ale mój towarzysz omija drzwi obrotowe. Młoda para milczy i tak jedziemy na dół w pełnej skrępowania ciszy. czy dlatego. czując. u licha. wciska guzik przywołujący i niemal natychmiast rozbrzmiewa dzwonek. ukazując młodą parę w namiętnym uścisku. odskakują od siebie i za wszelką cenę starają się na nas nie zerknąć. na początek proste pytania. – Od jak dawna znacie się z panną Kavanagh? Och. tętniący życiem hol i kierujemy się w stronę wyjścia. Drzwi rozsuwają się i ku memu zdziwieniu Grey ujmuje mnie za rękę. Zaskoczeni i zażenowani. Czuję przepływ prądu i serce mi przyspiesza. Co powinnam powiedzieć? Nagle paraliżuje mnie lęk. jak policzki robią mi się różowe. widzę. słyszymy za sobą zduszony chichot pary. Bardzo się przyjaźnimy. że wtedy musiałby puścić moją rękę. ciepły głos. Kiedy spod rzęs rzucam spojrzenie na Greya. Wchodzimy do windy. Grey uśmiecha się szeroko. . Drzwi rozsuwają się. – Od pierwszego roku studiów. Przechodzimy przez duży. O czym będziemy rozmawiać? Co. więc patrzę w podłogę. Gdy wyprowadza mnie z windy. mamy ze sobą wspólnego? Z odrętwienia wyrywa mnie jego aksamitny. Bardzo się staram zachować spokój. – Ach.

– Może wybierze pani stolik. Mijamy cztery kwartały. Grey skręca w lewo i idzie niespiesznie ku przejściu dla pieszych. – Okej.. gdzie czekamy na zmianę świateł. na szczęście podświadomość wkracza do akcji: „Nie. Na co ma pani ochotę? – pyta uprzejmie. – Nie. English Breakfast. gdzie Grey puszcza moją dłoń. że to czułe słówko[2]. z torebką na spodeczku. „Spokojnie.. Unosi brwi. Świeci słońce. Staram się powstrzymać niedorzeczny uśmiech. Cukier? Przez pełną zdumienia chwilę myślę. który już-już ma się pojawić na mojej twarzy. idiotko. aby przytrzymać przede mną drzwi. dziękuję. Ana” – poucza mnie podświadomość. aż docieramy do Portland Coffee House.. – Nie kawa? – Nie przepadam za kawą. Nadal trzyma mnie za rękę. z torebką . English Breakfast. Uśmiecham się. on pyta. Jestem na ulicy.. eee. na spodeczku. – Poproszę. Światła zmieniają się na zielone i ruszamy dalej. a ja pójdę w tym czasie po napoje. czy słodzisz”. Nikt nigdy tego nie robił. a ruch na ulicach jest niewielki. – Wpatruję się w zaplecione palce.60 Mamy spokojne majowe przedpołudnie. Kręci mi się w głowie i czuję mrowienie w całym ciele. a Christian Grey trzyma mnie za rękę.

Podaje mi filiżankę i spodek. w jakim zmierzają moje niesforne myśli. Właśnie myślałam o tym. Jest wysoki. mały dzbanek i talerzyk z saszetką z napisem „Twinings English Breakfast”. nie upadając przy tym na twarz. Wie.. w jaki sposób spodnie opinają mu biodra. Przyniósł tacę. O rety. którą stawia teraz na niewielkim okrągłym stoliku z blatem oklejonym imitacją brzozy.. – Kręcę głową.. Oto ja. Raz i drugi przeczesuje długimi. Przygryzam wargę i ponownie wbijam wzrok w dłonie.. Dla siebie zamówił kawę ze ślicznym liściem wyczarowanym na mlecznej piance. Nie podoba mi się kierunek. że siedzę naprzeciwko Christiana Greya w kafejce w Portland. tak pewnego siebie we własnym ciele. Mogłabym patrzeć na niego cały boży dzień. gdy stoi i czeka na swoją kolej. – Głos mam cichy i lekko chropawy.. aby przeczesać palcami pańskie włosy i zastanawiałam się. czy byłyby miękkie w dotyku. że coś . – O czym pani myśli? – powtarza. miss gracji. siada naprzeciwko mnie i krzyżuje długie nogi. ledwie będąca w stanie przejść od punktu A do punktu B.. że aż mu zazdroszczę. Marszczy brwi. Chętnie ja bym to zrobiła. Jak oni to robią? Przyniósł sobie także muffinkę z jagodami. – To moja ulubiona herbata.61 – Coś do jedzenia? – Nie. Policzki robią mi się szkarłatne. smukłymi palcami już suche. Potrząsam głową. Wygląda na tak rozluźnionego. Ukradkiem przyglądam mu się. Ta myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie i twarz zaczyna mi płonąć. dziękuję. Hmmm. szeroki w ramionach i szczupły. ale pozostające w lekkim nieładzie włosy. Odstawia tacę. Nie mogę uwierzyć w to. – Grosik za pani myśli? – Grey wrócił. a on udaje się w stronę lady. a to. To moja ulubiona herbata.

To pani chłopak. którego wczoraj poznałem w sklepie. dziękuję. Długimi palcami sprawnie odsuwa papierek. To nie . a on do pani. Dlaczego pan sądzi. i opuszcza spojrzenie na muffinkę. jak uśmiechała się pani do niego. Wraca ten jego tajemniczy uśmiech. ale nic więcej nas nie łączy. Przyjaźnię się z José. Grey kiwa lekko głową. – Nasze spojrzenia krzyżują się. że to mój chłopak? – Widziałem. Chcę odwrócić wzrok.62 ukrywam. Wrzucam saszetkę do dzbanka i niemal od razu wyjmuję ją łyżeczką. Grey przechyla głowę i mierzy mnie pytającym spojrzeniem. Gdy odkładam saszetkę na talerzyk. – Herbatę lubię czarną i słabą – wyjaśniam. – A ten chłopak. Śmieję się nerwowo. – Jest dla mnie jak rodzina – szepczę. Że co? – Kto? – Ten fotograf. a ja przyglądam się temu z fascynacją. Zaciekawił mnie. Zaczarowana. ale czuję się sparaliżowana. – Chce pani spróbować? – pyta. wyraźnie usatysfakcjonowany moją odpowiedzią. José Rodriguez. – Nie. Dlaczego odniósł takie wrażenie? – Nie. – Marszczę brwi i znowu wbijam wzrok w dłonie. – Rozumiem.

ale w duchu gratuluję sobie szczerości. . Ja zamknięta w sobie? Nie ma mowy. – Tajemnicza z pani kobieta. to ma charakter personalny. z jakiego powodu się pani rumieni. Proszę nie opuszczać głowy. – A czemu pan pyta? – Denerwuje się pani w towarzystwie mężczyzn. że się pani rumieni. Jest pani bardzo uczciwa. Żałuję jedynie. że nie wiem. Jasna cholera. Tajemnicza? Ja? – Nie ma we mnie nic tajemniczego. panno Steele.. Zerkam na niego. ale zarazem cierpki uśmiech. Paul to tylko kolega. Och. – Z wyjątkiem tego. jak ja to robię? To zdumiewające. – Pąsowieję. w jakim kierunku zmierzają pani myśli – oświadcza. Denerwuję się tylko w twoim towarzystwie. – Jest pani bardzo zamknięta w sobie – mruczy. Lubię widzieć pani twarz. Naprawdę? Rany. – Och. Znowu patrzę na dłonie. to się robi niemądre. co zdarza się często.. Grey. – Dzięki temu mogę choć trochę się domyślać. – I słusznie czuje pani onieśmielenie. a on posyła mi krzepiący. – Onieśmiela mnie pan. Mówiłam to panu wczoraj.63 pani chłopak? – Nie.

– Na wszystkich polach. że moje nastawienie względem niego jest takie wrogie. Unosi brwi i o ile dobrze widzę. Uraziłem panią? – W jego głosie słychać zaskoczenie. A ja. jak na komendę. Rzeczywiście ma bzika na punkcie kontrolowania wszystkich i wszystkiego i jakaś część mnie myśli teraz. Och.64 Wkłada do ust mały kawałek muffinki i zaczyna go powoli przeżuwać. – Nie wątpię. rumienię się. – Nie – odpowiadam zgodnie z prawdą. czego chcę. abym mówiła mu po imieniu? – Dziwi mnie moja śmiałość. Dlaczego ta rozmowa stała się tak poważna? Nie przebiega tak. Dlaczego nie poprosił pan. Zupełnie jakby próbował mnie odstraszyć. Lubię taki stan rzeczy. Anastasio – mówi. Jasna cholera! – Zawsze czyni pan takie osobiste uwagi? – Nie zdawałem sobie sprawy z tego. Ona jest taka sama jak on. „No i jest piękna” – przypomina mi podświadomość. nie odrywając ode mnie wzroku. I dalej nie powiedział: „Mów mi Christian”. jak przewidywałam. . – Przyzwyczajony jestem do zdobywania tego. Biorę łyk herbaty. że to robię. że może lepiej by było. on także się lekko rumieni. Poza tym jest prawie blondynką – lekko rudawą – tak jak wszystkie kobiety w jego biurze. – Ale zachowuje się pan bardzo władczo – wbijam mu szpilę. Nie podoba mi się ta myśl. – To dobrze. Nie mogę uwierzyć. gdyby to jednak Kate pojechała na ten wywiad. – Po imieniu zwracają się do mnie jedynie członkowie rodziny i kilkoro bliskich przyjaciół.

65 a Grey zjada kolejny kawałeczek ciastka. – Niewiele pani zdradza. – Moja mama mieszka w Georgii ze swoim nowym mężem. Czemu chce to wiedzieć? To takie nudne. pocierając w zamyśleniu brodę. Co takiego? Znowu zmienia temat. – Można tak to ująć. . – A ojciec? – Ojciec zmarł. prawda? – pyta cierpko. – Tak jak i pan. – Proszę mi opowiedzieć o rodzicach. Mój ojczym mieszka w Montesano. kiedy byłam mała. – Jest pani jedynaczką? – pyta. – I pani matka ponownie wyszła za mąż. – Nawet go nie pamiętam. Prycham. – Tak. Bobem. że mówi to szczerze. Marszczy brwi. – Przykro mi. – Widać.

Dorastałam z nim. jakiego znam. Obecnie ma czwartego męża. – Uśmiecham się ciepło. To nieuleczalna romantyczka. że w przyszłości będzie mi potrzebna intensywna terapia. małomówny. Po raz kolejny skręcam się z zażenowania. – Teraz ma Boba. że pojawiło się wtedy kilka całkiem dociekliwych pytań. – Tęsknię za nią – kontynuuję. Pamięta to gejowskie pytanie. kiedy kolejny idiotyczny plan spali na panewce. Kurka wodna. Nie tracę nadziei. – A jaki on jest? – Ray? Jest. Naprawdę nie powinnam patrzeć na jego usta. Wytrąca mnie to z równowagi. Czego ten facet się spodziewa? Historii mego życia? . Wiem. jeśli nie chcę czuć skrępowania za każdym razem. byle tylko zagłuszyć tamto wspomnienie.. co jakiś czas racząc się kawą. że Bob czuwa i zdoła jej pomóc. – I tyle? – pyta zaskoczony Grey. Te usta..66 – Już raz przeprowadziła pani ze mną wywiad i pamiętam. To jedyny ojciec. Christian unosi z zaskoczeniem brwi. – Moja mama jest cudowna. – Uśmiecha się drwiąco. Christian przygląda mi się uważnie. Już tak dawno nie widziałam się z mamą. Wzruszam ramionami. gdy przypomnę sobie tamtą chwilę. – Dogaduje się pani z ojczymem? – Oczywiście. Zaczynam opowiadać o mojej matce – cokolwiek.

a więc dorastał w zamożnej rodzinie. jakby nie rozumiał. Jakoś się powstrzymuję. I.. a mama pediatrą. Zostałam z Rayem... – Urywam. Marszczy brwi. a jedno z nich wyrasta na pięknego mężczyznę. Rumienię się. jest prawnikiem. i wędkarstwo muchowe. – Tato w Seattle. – Mąż Numer Trzy mieszkał w Teksasie. no wie pan. Po co Greyowi ta wiedza? To naprawdę nie jego sprawa. No ale każdy kij ma dwa końce. Myśmy mieszkali w Montesano. To naprawdę nie twoja sprawa. moja mama była świeżo upieczoną mężatką. kiedy miałam piętnaście lat. Grey. Mieszkają Och. – Nie chciała pani mieszkać z mamą? – pyta. zwłaszcza europejski.67 – Małomówny jak jego pasierbica. Jest stolarzem. – Lubi futbol. Mama nigdy nie mówi o Mężu Numer Trzy. i robienie mebli. Moja mama poznała Męża Numer Trzy. Wzrusza ramionami. który wyrusza na podbój świata biznesu i w pojedynkę go podbija. Ciekawi mnie ta odnosząca zawodowe sukcesy para. i grę w kręgle. – Opowie mi pan o swoich rodzicach? – pytam. Byłym wojskowym. która adoptuje troje dzieci. – Mieszkała pani z nim? – Tak. aby nie przewrócić oczami. – Wzdycham. Co uczyniło go ..

Chciałabym zobaczyć miejsca. przesuwając palcem wskazującym po dolnej wardze. – Podobno Paryż jest śliczny – mówię. a moja młodsza siostra przebywa obecnie w Paryżu i uczy się gotować pod okiem jakiegoś znanego francuskiego szefa kuchni. Thomasa Hardy’ego.. – Ale tak naprawdę to marzy mi się Anglia. Przechyla głowę na bok. – Czas na mnie. Skoncentruj się. Steele. A kto by nie chciał? – Pewnie – przyznaję. O rety. Co on ukrywa? – Chciałaby pani jechać? – Do Paryża? – pytam piskliwie. – Ta rozmowa o geniuszach literatury przypomina mi. Mam dużo nauki. które zainspirowały tych ludzi do napisania takich wspaniałych książek. że powinnam się teraz uczyć. – To ojczyzna Szekspira. Czemu nie chce rozmawiać o swojej rodzinie? Dlatego. że został adoptowany? – To prawda.68 takim właśnie człowiekiem? Rodzina musi być z niego dumna. sióstr Bronte. Nie chce rozmawiać o swojej rodzinie ani o sobie. Zerkam na zegarek. – Czym się zajmuje pańskie rodzeństwo? – Elliot pracuje w budownictwie. Austen. Była tam pani? – pyta. – W jego oczach pojawia się irytacja. – Nigdy nie byłam za granicą. – A więc powrót do banałów. .. Po irytacji nie ma ani śladu. – Ponieważ? Mrugam szybko.

że wszystko . – Gdzie jest samochód panny Kavanagh? – Na hotelowym parkingu. I świadoma jestem tego. Posyła mi ten swój dziwny uśmiech w stylu „a ja mam wielką tajemnicę”. On przynajmniej wygląda jak zawsze spokojnie i opanowanie. – Nie ma za co. Wracamy do skrzyżowania niedaleko hotelu. Jeśli zaś chodzi o mnie. że nasz wspólny czas jest ograniczony. jak się udało nasze spotkanie przy kawie. Cała przyjemność po mojej stronie. – Zawsze chodzi pani w dżinsach? – pyta ni z tego. Czuję się.. że w przyjacielskim milczeniu. – Najczęściej. Anastasio. Chodźmy. Wracamy spacerkiem do hotelu i chciałabym rzec. Zaczynają się we wtorek. to desperacko próbuję ocenić. Cóż za dziwne pytanie. Kręci mi się w głowie.. tyle że nie wiem. Kiwa głową. jakbym wracała z rozmowy w sprawie pracy.69 – Do egzaminów? – Tak. na jakie stanowisko. panie Grey. ni z owego. Wiem. Wyciąga rękę. – Dziękuję za herbatę. – Odprowadzę panią. Speszona ujmuję ją i wychodzę za nim z kafejki.

Nie bawię się w dziewczyny – mówi miękko. Och. a może przez całą wieczność.70 schrzaniłam. jak wciąga powietrze. Przez chwilę sądzę. a ja nie uciekam spojrzeniem przez chwilę. że udzieli mi jakiegoś wyjaśnienia. Robię krok w przód i potykam się. Ale w końcu moją uwagę przyciągają . – Cholera. Wdycham jego czysty. czy ja to właśnie powiedziałam na głos? Jego usta wykrzywiają się w półuśmiechu. O kurczę. Obejmuje mnie ramieniem. O święty Barnabo. Wszystko dzieje się tak szybko – w jednej chwili upadam. Kciukiem muska dolną wargę i słyszę. Muszę od niego uciec. że rozwinie to enigmatyczne stwierdzenie – tak się jednak nie dzieje. przyciskając do siebie. Być może on kogoś ma. to mieszanka odurzająca. Patrzy mi prosto w oczy.. Pociąga mnie za rękę tak mocno. jadący pod prąd ulicy jednokierunkowej. Oddycham głęboko. w drugiej znajduję się w jego ramionach. Patrzy na mnie. Muszę stąd iść. Tuli mnie mocno do piersi. co on ma na myśli? Nie jest gejem? A może jest – o kurde! Najwyraźniej podczas wywiadu mnie okłamał. męski zapach.... Ana! – woła Grey. Anastasio. gdy obok mnie śmiga rowerzysta. gdy tymczasem palce drugiej ręki delikatnie i badawczo błądzą po mojej twarzy. Pachnie świeżym praniem i jakimś drogim żelem pod prysznic. – Nie. – Wszystko w porządku? – pyta szeptem. Mija mnie o włos. – Ma pan dziewczynę? – wyrzucam z siebie. że wpadam na niego w chwili. Muszę spróbować zebrać myśli.

Pragnę poczuć jego usta na swoich. I po raz pierwszy od dwudziestu jeden lat pragnę być pocałowana. .71 jego piękne usta. O rety.

Czuję się zniewolona. a sama nie mogę się poruszyć. Nie jestem mężczyzną dla ciebie – szepcze. Naprawdę mnie nie chce. aby mnie pocałował. Marszczę brwi i ogarnia mnie uczucie odrzucenia. nieznajoma potrzeba. Trzymasz mnie w ramionach. dałam mu to jasno do zrozumienia. – W końcu wraca mi zdolność mówienia. gdy on się odsuwa. Słyszę. „Nie!” – krzyczy moja psychika.72 ROZDZIAŁ CZWARTY Błagam go w myślach. Zamyka oczy. uważnie śledzi moją reakcję. – Anastasio. pocałował. jak oddycha. – Rozumiem. Poziom adrenaliny wywołany niemal zderzeniem z rowerzystą albo odurzającą bliskością Christiana opada i czuję teraz słabość w całym ciele. a on pociemniałych oczu nie odrywa ode mnie. Koncertowo wszystko spieprzyłam. Pocałuj mnie. Wpatruję się jak urzeczona w idealnie wykrojone usta Christiana Greya. Paraliżuje mnie dziwna. Kiedy ponownie otwiera oczy. Anastasio. podczas gdy ja w ogóle przestałam to robić. Teraz cię puszczę i pozwolę odejść – mówi cicho i delikatnie odpycha mnie od siebie. Jego dłonie spoczywają na moich ramionach. wciąga powietrze i ledwie zauważalnie kręci głową. że pragnęłam. że podjął jakąś decyzję. – Oddychaj. a on tego nie zrobił. Że co? A skąd on to może wiedzieć? Chyba ocena należy do mnie. jakby udzielał odpowiedzi na moje niewyartykułowane pytanie. aby mnie. Nie chce mnie. proszę. do cholery. oddychaj. A ja jestem w stanie myśleć wyłącznie o tym. powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. widać. – .

Christianie? – warczę z irytacją. Niechętnie podnoszę wzrok.. co ci się mogło stać. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam? „Czego Christian Grey mógłby chcieć od ciebie?” – drwi moja podświadomość. że za mną podąża Grey. – Za to.. że właśnie się włączyło zielone światło. a ja stoję przed nim. . świadoma tego. Pod hotelem odwracam się do niego. Szybko przechodzę na drugą stronę. Chcę stąd jak najszybciej odejść. – Za co? – Marszczy brwi.73 Dziękuję – mamroczę zalana falą upokorzenia. – Urywa i moją uwagę przyciąga udręka słyszalna w jego głosie. Z trudem odzyskuję zdolność myślenia. sfrustrowanego. Jak mogłam tak niewłaściwie odczytać wysyłane przez niego sygnały? Muszę stąd jak najszybciej uciec. W jego oczach maluje się przygnębienie. Nie zabrał rąk z moich ramion.. Przeczesuje dłonią włosy. nieokreślone bliżej nadzieje legły w gruzach. Odwracam się w stronę ulicy i z ulgą się przekonuję. Chcę stąd jechać.. zranioną dumę i jakoś ją uleczyć. Dobrze. – Ten idiota jechał pod prąd. – Anastasio. gdy nie kończy zdania. że mnie uratowałeś – odpowiadam szeptem. że tu byłem. Chcesz przez chwilę odpocząć w hotelu? – Puszcza mnie. Wygląda na rozdartego. Wszystkie moje mgliste. Boję się myśleć. – Powodzenia na egzaminach. – Dzięki za herbatę i za sesję zdjęciową – bąkam. czując się jak idiotka. ja. On mnie nie chce. – Co. ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy. Zniknęła gdzieś wcześniejsza samokontrola. Muszę zabrać kruchą.

Zgoda. zbyt niezgrabna – lista moich wad nie ma końca. że się nie potykam. i bez oglądania się za siebie odchodzę w stronę garażu podziemnego. ale to akurat rozumiałam: bieganie i jednoczesne odbijanie czy rzucanie piłki to nie dla mnie. Może muszę się po prostu wypłakać. zbyt chuda. jestem zbyt blada. Kładąc głowę na kolanach. czego nigdy nie miałam. Podciągam kolana pod brodę. że żaden z nich nie szlochał w żadnym ciemnym zakątku. zbyt niechlujna. Był na uczelni chłopak. chcąc się zwinąć w jak najmniejszą kulkę. zła na siebie za tę bezsensowną reakcję. któremu się podobałam. oświetlanego jedynie słabymi jarzeniówkami. opieram się o ścianę i chowam twarz w dłoniach. – W moim głosie słychać sarkazm. pozwalam płynąć tym irracjonalnym łzom. – Odwracam się na pięcie. Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki. ale nikt nigdy nie wzbudził we mnie zainteresowania – nikt z wyjątkiem cholernego Christiana Greya. Być może ten niedorzeczny ból zmniejszy się. Co za absurd. panie Grey. Zawsze więc to ja odtrącałam potencjalnych adoratorów. przeklętych marzeń i oczekiwań. Kiedy docieram do ciemnego betonowego wnętrza. nawet zdziwiona tym. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei. Dlaczego płaczę? Osuwam się na ziemię. Co ja sobie wyobrażałam? W moich oczach wzbierają nieproszone łzy. – Do widzenia. jak smakuje odrzucenie.74 Co? Dlatego jest tak zasmucony? Tak ma wyglądać nasze pożegnanie? „Powodzenia na egzaminach”? – Dzięki. kiedy ja stanę się mniejsza. Nigdy dotąd nie poznałam. . Opłakuję coś. Może powinnam być milsza dla chłopców pokroju Paula Claytona i José Rodrigueza. to mnie wybierano zawsze jako ostatnią podczas gry w kosza albo siatkę. Od zawsze brak mi pewności siebie. Ale jestem przekonana. Na boisku jestem zdecydowanie kulą u nogi.

jedź do domu. a potem wstaję. – Co ci zrobił ten drań? – warczy. – Czasem ma wyjątkowy dar ubierania w słowa tego. kiedy dostrzega moją twarz... tylko nie inkwizycja Katherine Kavanagh.. bierz się za naukę. – Nic. Ana.. Zapomnij o nim. ocierając po drodze łzy z twarzy. Potraktuję ten incydent jako nauczkę i skoncentruję się na egzaminach.. Kate siedzi przy stole. jest naprawdę groźna. – Mało brakowało. Kate. Oddycham głęboko. dając tym gestem do zrozumienia. wszystko w porządku? Jesteś ranna? – Odsuwa mnie na odległość ramienia i szybko lustruje od stóp do głów. – Ana. Mocno mnie przytula. Weź się w garść. „Wsiadaj do samochodu. a jej mina. Myśl ta wywołuje na mojej twarzy cierpki uśmiech. ale równie dobrze mogłabym mieszkać z głuchoniemym ślepcem. ale od razu odwraca jej uwagę od. pochylona nad laptopem. a jej spojrzenie pełne jest troski. Wstaje. niego. – Jezu. Ręce ma skrzyżowane na piersiach i z frustracją tupie jedną stopą.. – Głos jej łagodnieje. o kurczę. Muszę coś powiedzieć. Powitalny uśmiech gaśnie. Kręcę głową. co cholernie oczywiste. aby dała mi spokój. Natychmiast! I przestań się nad sobą użalać”. Ruszam w stronę samochodu Kate. a przejechałby mnie rowerzysta.75 „Przestań! Przestań! Przestań!” – krzyczy moja podświadomość. Nie będę już o nim myśleć. . – To w sumie niewiele. – I w tym cały problem. – Płakałaś. – W takim razie czemu płakałaś? Ty nigdy nie płaczesz. aby mi odpuściła. Steele. co się stało? O nie.

Zaraz zacznie tę swoją tyradę. ma więcej kasy niż ty. – Podobasz mu się. Zaintrygowałam ją tym. Jak tam kawa? Wiem. – Dla mnie nie – oświadcza. – Wzruszam ramionami. w zasadzie nie ma o czym opowiadać. Było w porządku. – Ana! Na litość boską. Udaję się do kuchni.. . Nie wiem.76 – Nie. Christian mnie uratował – szepczę. – Och? Dupa blada. Kate. – Okej. ile razy mam ci to powtarzać? Ślicznotka z ciebie – przerywa mi.. udaje mi się wypowiedzieć to spokojnie i rzeczowo. on jest. – Co masz na myśli? – Och. – Już nie. to oczywiste. – Nic dziwnego. to przecież nie moja liga. aby nie widziała mojej twarzy. – Tak. gdyż zdążyła już się pojawić w drzwiach kuchni. Więcej się z nim nie spotkam. dlaczego mnie zaprosił. no ale w sumie ma jej więcej od większości Amerykanów! – Kate. że jej nie znosisz. – Tak. Kate – dodaję cierpko. – Odwracam się na pięcie i staję z nią twarzą w twarz. – Ale bardzo się zdenerwowałam. O nie. – Zamówiłam herbatę.

. pochodzimy z dwóch różnych światów. Jest zbyt olśniewająco przystojny. To nie mężczyzna dla mnie. który znalazł się zbyt blisko słońca i w rezultacie spłonął. A może on żyje . José zrobił naprawdę świetne zdjęcia. Krańcowo różnimy się od siebie. Muszę się uczyć. – Wyczarowuję uśmiech i podchodzę do laptopa.77 – Kate. Jakoś dam radę z tym żyć. że czytam artykuł. No i oto on. Jego słowa mają sens. pozwalam myślom pomknąć ku temu dziwacznemu przedpołudniu. że od teraz nie będę o nim myśleć. Nie chciał mnie jako swojej dziewczyny. prawie. Przekręcam się na bok. – Bardzo dobry artykuł. I nagle robi się to oczywiste. kiedy znajdowałam się w jego ramionach i każdą komórką błagałam. a potem wyjmuję notatki i biorę się za czytanie. Ciągle przypomina mi się ten jego tekst: „Nie bawię się w dziewczyny” i wkurzam się na siebie. To właśnie miał na myśli i teraz łatwiej jest mi zaakceptować jego odrzucenie. – Chcesz zobaczyć artykuł? Jest gotowy. Udaję. a tymczasem patrzę mu prosto w oczy. A teraz idę się uczyć.. Rozumiem. wpatruje się we mnie i uznaje mnie za wybrakowaną. czarno-biały. Dopiero kiedy leżę w łóżku i próbuję zasnąć. szukając w tym zdjęciu jakiejś wskazówki odnośnie do tego. Przecież to wtedy powiedział. aby mnie pocałował. W duchu składam sobie przyrzeczenie. proszę cię. Czy naprawdę potrzebuję wizualnego pięknego Christiana „Nie-chcę-cię” Greya? przypomnienia – Jasne. dlaczego to podobno nie mężczyzna dla mnie. że nie przyswoiłam tej informacji prędzej. Kate. Jestem Ikarem. Marszczy brwi.

Może to od mamy albo Raya. Brak adresu nadawcy. rozjaśnianych jedynie upiornym światłem jarzeniówek.. Odkładam długopis.78 w celibacie? Zamykam oczy i zaczyna mi pracować wyobraźnia. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. osamotnionych studentów. – Kate stoi na schodkach przed drzwiami. Przesyłkę zaadresowano do panny Anastasii Steele. czy biegnę ku czemuś. nie rozmawiając po drodze o ostatnim egzaminie. . Patrzy w moją stronę. Dziwne. aby otworzyć drzwi. Niczego ostatnio nie zamawiałam z Amazona. Ona także się uśmiecha. liściastych wzorkach na mleku i biegam po ciemnych pomieszczeniach. doskonale wiedząc. trzymając w ręce paczkę owiniętą w brązowy papier. Może on czeka. że nawet się upiję! Jeszcze nigdy nie byłam pijana. i nie wiem. ostro świętować. – Ana. Wracamy jej autem do mieszkania. Ostatni egzamin dobiegł kresu. czy przed czymś uciekam. przesyłka dla ciebie. Zerkam w drugi koniec sali gimnastycznej na Kate. Tej nocy śnię o szarych oczach. Kate bardziej przejmuje się tym. która zawzięcie pisze. Możliwe. po czym przypuszcza atak na moje sny. Kate kończy pisać i odkłada długopis. Już nigdy nie będę musiała siedzieć wśród niespokojnych. W myślach robię pełne gracji gwiazdy. Szukam w torebce kluczy. No i nadszedł koniec mojej uczelnianej kariery. – Pewnie od rodziców. To chyba pierwszy uśmiech w tym tygodniu. w co się ubrać dzisiejszego wieczoru. Zostało pięć minut. Skończyłam. Jest piątek i wieczorem będziemy świętować. Kate wręcza mi paczkę i bierze ode mnie klucze.. że tylko tam jest to możliwe. „Nie na ciebie” – prycha zaspana podświadomość.

. W środku znajdują się trzy pozornie identyczne książki w idealnym stanie. Muszą być warte majątek.79 – Otwórz! – Kate cała w skowronkach idzie prosto do kuchni po naszego „szampana na koniec egzaminów”. oraz arkusik białego papieru. – Nikt inny nie przychodzi mi na myśl. Po jednej stronie napisano odręcznie następujący tekst: Rozpoznaję cytat z Tessy. Bierze do ręki kartkę. – Kate otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem. . – Grey? Kiwam głową.. Otwieram pierwszą z góry. A tam staroświecką czcionką napisano: A niech mnie. – Nie. Oglądam książki. trzy tomy Tessy d’Urberville. – Pierwsze wydanie – szepczę. obite starym materiałem. może to coś rozmyślnego. kto je przysłał. Rozrywam papier i moim oczom ukazuje się obite skórą pudełko. to pierwsze wydanie. Kate zerka mi ponad ramieniem na książki. I od razu wiem. Cóż za ironia – dopiero co przez trzy godziny pisałam pracę na temat powieści Thomasa Hardy’ego. A może to wcale nie ironia.

że nie chcesz o nim rozmawiać. Ale twoje jest w znacznie lepszym stanie. jest taka lojalna i zawsze mnie wspiera. Czy cię ostrzega. Przecież nie dobijam się do jego drzwi. – Wiem. jego szare oczy nadal prześladują mnie w snach i wiem. – Co on ci próbuje powiedzieć? – Nie wiem i mam to gdzieś. że o nim myślisz. – Ten cytat. czy nie. jak to jest – być w jego ramionach i czuć ten wspaniały zapach. do matki niegodziwie – Wiem – duma Kate. W minionym tygodniu nie pozwoliłam sobie rozmyślać o Christianie Greyu. Dlaczego mi to przysłał? Przecież powiedział.. – Tak. Licho wie czemu. – Kate zasięga porady u swego najlepszego przyjaciela. Nie mogę przyjąć tych książek. Tessa mówi to potraktowana przez Aleca D’Urberville’a.80 – Co znaczy ta kartka? – Nie mam pojęcia. Kate wręcza mi kieliszek z szampanem.. on ciągle mnie ostrzega. że minie wieczność. właśnie tego. nim wymażę z pamięci. – Marszczę brwi. – Znalazłam jedno pierwsze wydanie Tessy w Nowym Jorku za czternaście tysięcy dolarów. – Chichoczę. – Tego. Wypakowuję książki i kładę je na stole. Musiało kosztować jeszcze więcej. Uwielbiam Kate. . To chyba ostrzeżenie. w którym Angel Clare każe się odpierdolić? – pyta Kate. Odeślę je z równie zbijającym z tropu cytatem z jakiegoś mroczniejszego fragmentu Tessy. Okej. ale też wiem. że nie jestem dla niego. zachowując całkowitą powagę. Google.

Dołącza do nas José. nasze nowe życie i doskonałe wyniki. – I co teraz. On kończy studia dopiero za rok. którzy przyszli świętować. – Twoja obecność wiele dla mnie znaczy.81 – Za koniec egzaminów i nasze nowe życie w Seattle – mówi z szerokim uśmiechem. w Seattle W barze jest głośno i pełno w nim prawie absolwentów. José. czy ty próbujesz mnie upić? Bo chyba ci się udaje. doskonale zdaję sobie sprawę. dzięki czemu ogarnia nas poczucie wolności. – Chyba lepiej napiję się piwa. – Więcej procentów. – Jeszcze jedną margaritę? – José Luisie Rodriguez. Ana! – woła Kate. Ramieniem obejmuje Leviego. Rodzice Kate kupili jej tam mieszkanie. – Chichoczę. – Dios mio. Ana – szepcze mi do ucha. Ale wrócisz na moją wystawę? – No jasne. że to mało rozsądne. Ana? – José przekrzykuje hałas. za nic bym jej nie przegapiła. ale jest w imprezowym nastroju i kupuje nam wszystkim dzban margarity. Zwłaszcza że wcześniej był już szampan. który pracuje w studenckiej . Gdy wypijam piątego drinka. jednego z naszych kolegów z wydziału. – Uśmiecham się. Pójdę zamówić nam cały dzban. a on obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. – Za koniec egzaminów. – Kate i ja przeprowadzamy się do Seattle. – Stukamy się kieliszkami i pijemy. ależ oni sobie żyją. Kate ma bardzo mocną głowę.

. Ach tak. Cóż. Ana. Jeśli chce. to powinnam skorzystać z toalety. Hmm. A ona wygląda oszałamiająco w bluzeczce na ramiączkach. może go obudzę. Odbiera po drugim sygnale. niech wie. którego nie rozpoznaję. Może powie mi. że to ja? – Dlaczego przysłałeś mi książki? – pytam bełkotliwie. to chyba jego numer. dlaczego przysłał mi te książki i zagadkową wiadomość. – To nie ja jestem dziwna. sama jestem zaskoczona tym. aby zabić czymś nudę czekania. Chichoczę. O kurczę. która jest godzina. wszystko w porządku? Masz dziwny głos – mówi z niepokojem. szczerze mówiąc. . Powstrzymuję pijacki uśmiech i wciskam odpowiedni przycisk. Oczywiście trzeba czekać w kolejce. Wyjmuję z kieszeni komórkę. powinien zostawić mnie w spokoju. obcisłych dżinsach i szpilkach. Kręci mi się w głowie. że do niego dzwonię.. Ja należę raczej do dziewczyn preferujących trampki i T-shirty. ale włożyłam najlepsze dżinsy.82 gazecie jako fotograf.. Wzrokiem wodzi za Kate. Wtedy mój zamroczony umysł zaczyna pracować. Dobrze myślisz. ale na korytarzu jest przynajmniej spokojnie i chłodno. Drinki oparte na tequili to nie jest dobry pomysł. abym się trzymała na dystans. Grey. Nie mam pojęcia. Muszę się przytrzymać oparcia krzesła. że skoro i tak wstałam od stolika. do kogo ostatniego dzwoniłam? Do José? Przed nim jest numer. Na dzisiaj dał sobie spokój z fotografowaniem otaczającej go pijackiej zabawy.. Przeciskam się do baru i uznaję. Włosy upięła wysoko i tylko pojedyncze pasma otaczają jej twarz. Chwiejnym krokiem ruszam w stronę łazienek. Skąd wie. ale ty – rzucam oskarżycielsko. Wyplątuję się z objęć José i wstaję od stolika. Proszę bardzo. Alkohol uczynił mnie odważną. – Anastasio? W jego głosie słychać zaskoczenie. – Anastasio.

83 – Anastasio. – Jego ton jest tak despotyczny. Christianie? – Anastasio. daleko od Seattle. że wyobrażam go sobie jako reżysera sprzed lat ubranego w bryczesy i dzierżącego staroświecki megafon oraz szpicrutę. – Jesteś taki. – W barze w Portland. – Ana. – Jestem w Portland. jak się spodziewałam. władczy – chichoczę. – W jakim barze jesteś? – Dlaczego przysłałeś mi te książki. gdzie jesteś? Mów natychmiast. Pod wpływem tej wizji śmieję się w głos. Gdzie teraz jesteś? – W barze. czy ty piłaś? – A co ci do tego? – Jestem ciekawy. Znowu się śmieję. gdzie ty. jesteś? Christian Grey przeklina. – Ta rozmowa nie przebiega tak. kurwa.. – Którym barze? – W jego głosie słychać irytację.... – Gdzie w Portland? . – Jak wrócisz do domu? – Dam sobie radę.

Kuźwa. Ha! Ale w sumie nie odpowiedział mi na pytanie dotyczące książek. Mam zaróżowione policzki i wyglądam nieco niewyraźnie. . – Jadę po ciebie – oświadcza i rozłącza się. Tego akurat się nie spodziewałam.. Cóż. – Gdzie się podziewałaś? – Czekałam w kolejce do kibelka. gdzie jestem. Poza tym podróż z Seattle potrwa kilka godzin. Odzywa się mój telefon. a do tego czasu nas już tu dawno nie będzie. Marszczę brwi. – Cześć – rzucam nieśmiało do aparatu. Podciągam dżinsy.. Myję ręce i zerkam do lustra. w końcu wracam do stolika. Tylko Christian może wydawać się jednocześnie spokojny i groźny. zaraz. wychwalający zalety bezpiecznego seksu. – Długo cię nie było – gani mnie Kate.84 – Dobranoc. taki był przecież plan. – Ana! Rozłączam się. kiedy krok za krokiem przesuwam się w stronę toalety... Mocno wali mi serce. tequila. Christianie. Chyba zaraz zwymiotuję. a ja aż podskakuję. Całą wieczność czekam przy barze na dzban piwa. W końcu docieram do kabiny. czy ja przed chwilą zadzwoniłam do Christiana Greya? Cholera. Bezmyślnie wpatruję się w wiszący na drzwiach plakat. Jedzie po mnie? O nie. Nie znajdzie mnie. To przez niego kręci mi się w głowie.. Nie powiedziałam mu.. Zaraz. już dobrze. Misja niezakończona sukcesem. nie. Naprawdę jestem pijana – strasznie kręci mi się w głowie. Hmm.

– Kate. po czym obejmuje ramieniem.85 José i Levi zatopieni są w ożywionej dyskusji na temat miejscowej drużyny bejsbolowej. Czemu się aż tak zaprawiłam? – Ana. że naprawdę mam nieźle w czubie. ale ty masz słabą głowę. Chyba zaraz puszczę pawia. – Uśmiecham się do niego blado. proszę – szepcze i przyciąga mnie bliżej siebie. – Wszystko w porządku? – Chyba trochę za dużo wypiłam. wyjdę na chwilę na dwór i zaczerpnę świeżego powietrza. – Ana. – Za pięć minut wracam. jak w starych odcinkach Toma i Jerry’ego. José przerywa na chwilę tyradę i rozlewa wszystkim piwo. w głowie mi się nieprzyjemnie kręci i lekko się chwieję na nogach. a potem pociąga spory łyk. – Pomóc ci? – pyta i przysuwa się. – José. Trzymam się. Bardziej niż zazwyczaj. – Ana. Robi mi się niedobrze. – José. – Przy moim boku zjawia się José. uświadamiam sobie. – Ja też – mruczy i bacznie mi się przygląda. Oddychając chłodnym wieczornym powietrzem. co ty wyrabiasz? . – Dość słabo próbuję go odepchnąć. nic mi nie jest. I znowu przeciskam się przez tłum. Wszystko widzę podwójnie.

Jesteś moim przyjacielem i zaraz chyba zwymiotuję. Jasny gwint. zrób to tutaj. ale jego umięśnione ciało jest silniejsze. cariña – szepcze w moje usta. że jest wściekły. przestań. – Nie. to on. – Odpycham go. Grey chwyta moje włosy i odsuwa je z linii ognia. Moje ciało nie jest dłużej w stanie tolerować alkoholu i spektakularnie wymiotuję na ulicę. Cholera. Przytrzymam . – José.. Ogarnia mnie panika. Palce wsunął w moje włosy i teraz unieruchamia mi głowę. proszę. że panuje tam względna ciemność. Żołądek podchodzi mi do gardła i zginam się we dwoje. Patrzy spode łba na José i widać. Mam wrażenie. kierując się ku kącikowi ust. nie – błagam. Delikatnie prowadzi mnie w stronę wysokiego klombu na skraju parkingu. Delikatnie całuje moją brodę. Oddech ma ciepły i zbyt słodki: od margarity i piwa. Zerkam niespokojnie na Christiana. – Grey – rzuca zwięźle. a drugą ujmuje brodę. on mnie zamierza pocałować. José. – Jeśli masz jeszcze wymiotować. że pani powiedziała „nie”.. – Wydaje mi się. Z uczuciem ulgi dostrzegam. Czuję się pijana i pozbawiona kontroli nad sytuacją. nie. Ana! – José odskakuje ze wstrętem. że się duszę. – Jedną ręką obejmuje w pasie. – W ciemnościach odzywa się cichy głos. Nie chcę tego. Ana. Święty Barnabo! Christian Grey. Skąd się tu wziął? José mnie puszcza.86 – Wiesz. – Proszę. – Dios mio. że cię lubię. Ana.

To wszystko jest po prostu zbyt potworne. José stoi w pobliżu wejścia do baru i nas obserwuje. – Ja. a drugą przytrzymuje włosy. zobaczymy się w środku – mamrocze José i znika za drzwiami. Chcę. Może odrzucenie Christiana.. jak puszczasz pawia na miejscową florę. Tylko on mógłby mieć przy sobie świeżo wypraną. CTG. zastanawiając się. kiedy próbuję sobie przypomnieć gorszą. W duchu zarzekam się. który wydaje się mocno zawstydzony i – podobnie jak ja – onieśmielony przez Greya.. i znowu. aby połknęły mnie azalie na klombie. . kogo ty próbujesz oszukać. Nie wiedziałam. przecież dopiero co widział. ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek mam już pusty. Ale to teraz jest znacznie bardziej upokarzające. Nie jestem w stanie na niego spojrzeć. Chcę znaleźć się gdziekolwiek. ale żadne z nich nie nadaje się do powtórzenia w obecności pana prezesa Christiana Greya. targają mną paskudne torsje. Opieram się dłońmi o otaczający klomb murek i ledwie się trzymam na nogach – takie wymioty są strasznie wyczerpujące. byle nie tutaj. Ana. Piorunuję go wzrokiem. Spogląda na mnie z niezdradzającym niczego wyrazem twarzy. To musi być najgorsza chwila w moim życiu. że można je jeszcze kupić. Nadal kręci mi się w głowie.. że już nigdy nie tknę alkoholu. co znaczy „T”. Niezdarnie próbuję go odepchnąć. Trudno to nazwać wytwornym zachowaniem. Odwracam się i patrzę na José. Kurczę... ale oboje go ignorujemy.87 cię. Mam parę słów do powiedzenia temu mojemu tak zwanemu przyjacielowi. wszędzie. Jedną ręką obejmuje moje ramiona. lnianą chusteczkę z monogramem. Wycieram usta. tak strasznie mi wstyd. ale znowu wymiotuję. W końcu torsje mijają. eee.. Zbieram się na odwagę i zerkam na niego. Jęczę i chowam twarz w dłoniach. Grey puszcza mnie i podaje chusteczkę.

Nie teraz. wpatrując się w chusteczkę. Po trochu mam ochotę oświadczyć mu. Wygląda to tak. tuląc do piersi niczym małe dziecko. czy mogę natychmiast umrzeć? – Wszyscy coś takiego przeżyliśmy. Kuźwa do kwadratu. cholera. lista się ciągnie bez końca. z nim wspólnego? Ja go tutaj nie zapraszałam. Co powinnam powiedzieć? Przeprosić za tamten telefon? – Przepraszam – bąkam. Och. A co to ma. domaga się swego. – Za co przepraszasz. być może nie aż tak dramatycznie jak ty – mówi cierpko. błagam. Anastasio? A więc. Czy masz w zwyczaju tak właśnie się zachowywać? W głowie mi się kręci od alkoholu i irytacji. to moja decyzja i jemu nic do tego – ale brakuje mi odwagi. – Przede wszystkim za telefon. jakby mężczyzna w średnim wieku ganił niesforne dziecko. – Zawiozę cię do domu – oznajmia. którą obracam w dłoniach. chroniąc przed upadkiem. . Materiał jest taki delikatny. Anastasio. ale to akurat jest naprawdę nie do przyjęcia. Ja sam jestem zwolennikiem przesuwania granic. Czemu on nadal tu stoi? – Nie – odpowiadam ze skruchą. – Trzeba znać swoje granice. co on tu robi. kiedy wymiotowałam na jego oczach. Trzyma mnie w ramionach. Nie rozumiem. – Czuję. że zaczynam się rumienić. do cholery. za wymiotowanie.88 Zostaję sam na sam z Greyem. Zaczyna mi się robić słabo. Dostrzega to i chwyta mnie. Błagam. że jeśli każdego wieczoru chcę się tak upić. – Jeszcze nigdy nie byłam pijana i nie zamierzam tego powtórzyć.

– W Seattle? – Mam w głowie mętlik.89 – Muszę powiedzieć Kate.. Ale. mieszkam w Heathmanie. nie przeszkadza mi to. – Święty Barnabo. – Był ze mną. – Mój brat może jej powiedzieć. kiedy zadzwoniłaś. Anastasio. Jak to w ogóle możliwe? I czy to jest legalne? „Prześladowca” – szepcze do mnie podświadomość przez opary tequili. No a jakżeby inaczej. które nadal okupują mi mózg. – Co takiego? – Mój brat Elliot rozmawia właśnie z panną Kavanagh. jedno i drugie. – Masz jakiś żakiet czy torebkę? – Eee. Będzie się martwić. jako że to on. – Och? – Nie rozumiem. znowu w jego ramionach. – Nie. .. Nadal? Dlaczego? – Jak mnie znalazłeś? – Namierzyłem twój telefon. Zaciska usta w cienką linię i ciężko wzdycha. tak. proszę. muszę powiedzieć Kate. Christianie.

nadal pijana. W głowie czuję dudnienie dopasowujące się rytmem do basów. Po chwili wręcza mi dużą szklankę wody z lodem. Oblewam się rumieńcem. – Tańczy – odkrzykuje Levi. José także gdzieś zniknął.90 – Skoro musisz. bierze mnie znowu za rękę i prowadzi do baru. zażenowana. – Gdzie Kate? – pytam go. Grey trzyma mnie za rękę – dezorientujący wachlarz emocji. więc na parkiecie zdążył się już zgromadzić spory tłum. pan Kontroler Grey nie musi czekać. muskając nosem jego włosy. Ojej. Natychmiast zostaje obsłużony. Przynajmniej tydzień zajmie mi ich rozpracowanie. Te wszystkie zakazane. – Dotykam ramienia Christiana i krzyczę mu to do ucha. którym odmawiałam wydostania się na powierzchnię. czując czysty. tłoczno i włączono muzykę. a gdzieś w głębi moje mięśnie rozkosznie się zaciskają. Puszcza mnie. Widać. co zamawia. nieznajome uczucia. wykończona. – Pij! . Osamotniony Levi ma żałosną minę. Wywraca oczami. świeży zapach. Wkładam czarną marynarkę i przeciągam przez głowę pasek torebki. Mierzy Christiana podejrzliwym wzrokiem. Czuję się słaba. W środku jest głośno. a potem bierze za rękę i prowadzi do baru. próbując przekrzyczeć hałas. upokorzona i – dziwna sprawa – niesamowicie podekscytowana. Kate nie ma przy naszym stoliku. że jest zły. – Jest na parkiecie. Czy jemu wszystko przychodzi tak łatwo? Nie słyszę. gonią teraz w amoku po moim wymęczonym ciele.

– Do dna! – woła do mnie. Wygląda na sfrustrowanego i zagniewanego. W swoim przymuleniu stwierdzam. jak puszcza pawia za pawiem. Wyczuwa moją niechęć i w kolorowym świetle dyskotekowych lamp widzę jego rozbawiony. a ja razem z nim. O rany. ależ on tańczy. co mi każe. który umie tańczyć”. Ja nie tańczę. niebieskie. Znowu mnie bierze za rękę. Cholera. Jest taki apodyktyczny. i wypijam całą wodę. Chwieję się lekko i on kładzie mi dłoń na ramieniu. oblewając dziwną kolorową poświatą wnętrze lokalu i jego klientelę. A niech mnie! Kate działa. Muzyka głośno dudni. trzeba ją uratować przed zalotami przyjaciela. I nie mogę uwierzyć.91 Poruszające się światła obracają się w rytm muzyki. Przeczesuje palcami swoje niesforne włosy. białe i demonicznie czerwone. Są na przemian zielone. Może dlatego. brata Christiana. w co jest ubrany: luźną koszulę z białego lnu. że wygląda bardzo apetycznie. także w mojej głowie. .. prowadzi mnie na parkiet. Grey bierze ode mnie szklankę i stawia ją na barze. Biorę niepewny łyk. że rzeczywiście. która dzwoni do niego w środku nocy i której jego zdaniem potrzebny jest ratunek. czarne conversy i ciemną marynarkę w prążki. że za nim nadążam. Ma jakiś problem? Nie licząc niemądrej pijanej dziewczyny. A potem patrzeć. W głowie pojawia mi się ostrzeżenie mamy: „Nie ufaj mężczyźnie. Przyciska mnie mocno do siebie i jestem pewna.. Robi mi się niedobrze. Prowadzi nas przez tłum tancerzy na drugi koniec parkietu i teraz znajdujemy się obok Kate i Elliota. czy ty to kiedykolwiek przebijesz?” Moja podświadomość cmoka i piorunuje mnie wzrokiem. że gdyby mnie nie trzymał. No i okazuje się. „Och. Kołnierzyk koszuli jest rozpięty i widać kilka włosków. Ożeż. Ana. Grey przygląda mi się uważnie. Pociąga mnie mocno za rękę i znowu jestem w jego ramionach. Robię. Zaczyna się poruszać. Mętnie zauważam. dżinsy. że jestem pijana. z lekka sardoniczny uśmiech. tobym się przewróciła.

To oznacza. co mówi Elliot. – Kurwa! . Myśli przetaczają mi się przez głowę. co słyszę. uśmiecha się do mnie i macha.. tak głośno.92 Tańczy. Kate! Pomimo stanu upojenia alkoholowego doznaję szoku. tak kolorowo – zbyt jaskrawo. jakby ku mojej twarzy zbliżała się podłoga. i mam wrażenie. Naprawdę podoba. a robi tak tylko wtedy. walcząc z pijackim zamroczeniem. W tym pulsującym świetle nie potrafię określić ich koloru. Tak tu ciepło. Kate! Christian nachyla się i krzyczy coś Elliotowi do ucha. Nie słyszę co.. Głowa zaczyna mi wirować. to jego przekleństwo. ma jasne kręcone włosy i jasne oczy błyszczące szelmowsko. Wszystko w porządku? Doskonale wiem. Elliot jest wysoki. że jutro rano śniadanie zjemy we troje. Mam nadzieję. jakby jutra nie było. szeroki w barach. w jakim kierunku to wszystko zmierza. Ale nie udało mi się z nią porozmawiać. Elliot uśmiecha się szeroko i bierze Kate w ramiona. Kiwa głową na to. Przecież dopiero co go poznała. Muszę wygłosić jej wykład na temat bezpiecznego seksu. Ostatnie.. że zapoznała się z treścią plakatów wiszących na drzwiach toalet. Christian w ekspresowym tempie wyprowadza nas z parkietu.. kiedy ktoś jej się podoba. o nie. a ona w ogóle nie protestuje. nim odpływam w ramionach Christiana Greya.

Pokój jest przestronny i cały w brązie. Wydaje się dziwnie znajome. Nie mam pojęcia. Ma na sobie szare spodnie . Mam na sobie T-shirt. O nie! Wzdrygam się w duchu. Ten wydaje się większy. Advil. O niech mnie. Jak się tutaj znalazłam? Powoli wracają fragmenty wydarzeń minionej nocy. Jestem w apartamencie Christiana Greya. Zerkam na stolik nocny. jak się tu dostałam. Sok smakuje niebiańsko. gdzie się znajduję. Jestem w hotelu Heathman. I widzę szklankę soku pomarańczowego oraz dwie tabletki. Nic nie pomaga na suchość w ustach tak jak sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. wcale nie czuję się aż tak źle. Otwieram oczy i przez chwilę spokojnie przypatruję się nieznajomemu otoczeniu. Picie – o nie! – telefon – o nie! – wymioty – o nie! José i Christian. Jasny gwint. złocie i beżu. W tym łóżku jest mi ciepło i wygodnie. Nie pamiętam. Już go kiedyś widziałam. Jasna cholera. Gdzie? Przytępiony mózg walczy o odzyskanie wspomnień.. Może i lubi sprawować kontrolę. Wezgłowie za mną ma kształt olbrzymiego słońca. W podobnym pokoju byłam razem z Kate. Panuje półmrok. był na siłowni. Prawdę mówiąc. Rozlega się pukanie do drzwi. O w mordę. Ale i tak otwiera drzwi i wchodzi do środka. w apartamencie. Gasi pragnienie i odświeża. stanik i figi.. prawdopodobnie lepiej. Hmm. Skarpetek nie. ale myśli o wszystkim. niż na to zasługuję. Ani dżinsów.93 ROZDZIAŁ PIĄTY Jest bardzo cicho.. Siadam i łykam tabletki.. Serce podchodzi mi do gardła i nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu.

. . Kładzie na krześle dużą reklamówkę i chwyta za końce ręcznika. – Dzień dobry. a coś już na ten temat wiem. podobnie jak jego włosy. – Kiedy odpadłaś. Anastasio.94 od dresu i szarą koszulkę. żel pod prysznic i Christian to odurzająca mieszanka. która jest ciemna od potu. a ja jak zawsze nie mam pojęcia. Czuję się jak dwulatka. – Położyłeś mnie do łóżka? – Tak. który ma przewieszony przez szyję.. Jak się czujesz? O nie. Patrzy na mnie. Przywiozłem cię więc tutaj – wyjaśnia niespiesznie. – Wymiotowałam jeszcze? – pytam cicho. Podchodzi i siada na skraju łóżka. Znajduje się na tyle blisko. O rety. Biorę głęboki oddech i zamykam oczy. – Lepiej. niż na to zasługuję – mamroczę. – Jak się tutaj znalazłam? – Głos mam cichy i zduszony. mogę poczuć. Świetnie potrafi ukrywać myśli i uczucia. że mogę go dotknąć. o wiele lepsza od margarity. jeśli zamknę oczy. o czym myśli. – Minę ma niewzruszoną. to mnie tu nie będzie. jakoś dziwne mi się to wydaje. pot. Pot Christiana Greya. – Nie. nie chciałem narażać skórzanej tapicerki w moim samochodzie i odwozić cię do domu. Zerkam na niego. – Rozebrałeś mnie? – szepczę.

Nieprędko go zapomnę. Nekrofilia mnie nie pociąga.. Po drugie. który produkujesz – warczę. – Strasznie cię przepraszam. Próbuję przygryźć wargę. Lubię. – My nie. Jego usta wykrzywiają się w cierpkim uśmiechu. a o ile pamiętam. – Po pierwsze. ale nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu. nieszczególnie cię zachwycały jego zaloty – oświadcza lodowatym tonem. . – Unosi brew na widok moich rumieńców. najpewniej obudziłabyś się w łóżku tego fotografa. W jego oczach dostrzegam zdziwienie i chyba lekką urazę. – To był bardzo zabawny wieczór.95 – Tak. kiedy moje kobiety czują i odbierają bodźce – stwierdza sucho. Chwileczkę. on się ze mnie śmieje. on zaś piorunuje mnie wzrokiem. Zaloty! Zerkam na Christiana. byłaś w stanie śpiączki. – Czuję suchość w ustach i nie jestem w stanie dokończyć zdania. Ja też nie. Wpatruję się w swoje dłonie. A teraz to ja się czuję jak jakiś czarny charakter. urządzenia do namierzania telefonów komórkowych są dostępne w Internecie. a po trzecie. moja firma nie inwestuje ani nie wytwarza żadnych urządzeń inwigilujących. – Nie musiałeś mnie wcale namierzać tym swoim bondowskim sprzętem. gdybym po ciebie nie przyjechał. – Anastasio.. drań jeden. Nie prosiłam go o ratunek.

to po takim numerze. Patrzę na niego wilkiem. – Nie wydaje mi się. – Mówisz jak nadworny rycerz. Kręcę głową. – Wolę nie myśleć. kroniki uciekłeś? – Jego nastrój ulega zmianie. Ta myśl przedziera się przez irytację wywołaną jego arbitralnymi słowami. – Przeczesuje palcami włosy i wiem. ale wyraz twarzy ma obojętny. Anastasio. co ci się mogło stać. upiłaś się. – Jadłaś coś wczoraj wieczorem? – Ton ma oskarżycielski. Ewentualnie mroczny rycerz. Naprawdę. – Uśmiech ma sardoniczny i kręci głową. Dlatego właśnie tak się pochorowałaś.. że część mnie by tego chciała. . przez tydzień nie byłabyś w stanie siedzieć. Rumienię się zawstydzona niesfornością mojej podświadomości – na myśl. – Zamyka oczy i wzdryga się lekko. – Jak to? – Cóż. że mogłabym być jego. Nic nie zjadłaś. – Musisz jeść. tańczy sobie wesoło w czerwonej spódnicy hula. Kiedy je otwiera. Choć możliwe.96 – Ze stron jakiej średniowiecznej chichoczę. cóż.. ale nie jestem. jaki wycięłaś wczoraj. a na pięknie wykrojonych ustach dostrzegam cień uśmiechu. patrzy na mnie gniewnie. że to oznaka irytacji. – Masz szczęście. że robię tylko to. gdybyś była moja. Wzrok mu łagodnieje. Jakie wykroczenie teraz popełniłam? Zaciska zęby. – Dalej będziesz dawał mi burę? – A to właśnie robię? – Tak mi się wydaje. naraziłaś się na niebezpieczeństwo. Anastasio. to zasada numer jeden podczas picia. O co mu chodzi? Co się przejmuje? Gdybym była jego.

ponieważ Christian tak rzadko się uśmiecha. Pożądanie. może ktoś powinien nauczyć go dobrych manier. dojmującego. – Oddychaj. w drugiej wpatruję się w ten oszałamiający uśmiech. – Po tych słowach udaje się do łazienki i zamyka za sobą drzwi. O rety. To rozbrajające. po czym wstaje. – I fotografem? – warczy. Nie rozumiem tej reakcji.. – Cóż. młody José. – Trochę go poniosło – wzruszam ramionami. Anastasio – szepcze. W jednej chwili jestem skonsternowana i zła.97 – Nic by mi się nie stało. W którymś momencie będę się z nim musiała rozmówić.. Dlaczego on jest tak cholernie przystojny? W tej właśnie chwili mam ochotę iść i dołączyć do niego pod prysznicem. Moje hormony szaleją. Chyba że ty chcesz pierwsza? – Przechyla głowę.. Uśmiech Christiana staje się jeszcze szerszy. których dotykał jego kciuk. – Mruży oczy. nadal się uśmiechając. – Śniadanie za piętnaście minut. Pewnie umierasz z głodu. Nawet nie masz pojęcia. Swędzi mnie skóra w miejscach. Chyba się zaraz zacznę zwijać z palącego. Anastasio. zdecydowany zwolennik. kiedy następnym razem go poniesie.. Wypuszczam wstrzymywane powietrze.. a potem uśmiecha się szelmowsko. Hmm. – Och. Serce mi przyspiesza.. bólu. Byłam z Kate.. a rdzeń przedłużony zapomina o wysyłaniu sygnałów o konieczności oddychania. – Ale z ciebie zwolennik surowej dyscypliny – syczę. . – Idę wziąć prysznic. Wyciąga rękę i przesuwa kciukiem po moim policzku i dolnej wardze.. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. Hmm. To właśnie jest pożądanie. Patrzę jak urzeczona. jak zdecydowany.

98 Kładę głowę z powrotem na miękkich poduszkach z pierza. Wyskakuję z łóżka i gorączkowo zaczynam szukać dżinsów. z ręcznikiem na biodrach.. na którego widok krew szybciej mi krąży. Co jeszcze mogę powiedzieć? Chwytam torbę i pędzę do łazienki. W jednej chwili mnie odtrąca. – Jeśli szukasz spodni. Ale jest także trudny. a jeszcze później namierza mnie jak jakiś prześladowca.. Tyle że spędziłam noc w jego apartamencie i czuję się bezpieczna. Dziwi się. Tymczasem on wychodzi z łazienki mokry jeszcze po prysznicu i nieogolony. aby się zjawić i uratować przed jakimś mylnie pojętym niebezpieczeństwem. Troszczy się o mnie na tyle. daleko od niepokojącej bliskości nagiego Christiana. – Były brudne od wymiocin. Chroniona. Czyste ubrania. – Pąsowieję. że już wstałam. O rety – co bym zrobiła. Dlaczego on mnie tak zawsze zaskakuje? – Wysłałem Taylora po drugą parę i jakieś buty. Cóż za nieoczekiwany bonus. . Łazienka jest pełna pary po jego kąpieli. Dawid Michała Anioła wypada przy nim blado. to oddałem je do pralni. ale biały rycerz w lśniącej zbroi. klasyczny bohater romantyczny. – Och. – Eee. – Oczy ma barwy obsydianu. To nie mroczny rycerz. sir Gawain lub Lancelot. w następnej przysyła książki za czternaście tysięcy dolarów. Są w torbie na krześle. Rozbieram się i szybko wchodzę do kabiny. wezmę prysznic – mamroczę. „Gdybyś była moja”. aby być jego? To jedyny mężczyzna. Unoszę ku niemu twarz. – Dzięki. pragnąc jak najszybciej poczuć na sobie oczyszczający strumień wody. skomplikowany i dezorientujący.

Jestem dla niego odpychająca? A jednak przywiózł mnie tutaj.. praktyczny opis do nich nie pasuje. Z jasnoniebieską koronką. Serce mi znowu przyspiesza i to uczucie jest takie. Pospiesznie się wycieram. Woda jest ciepła i kojąca. Mogłabym zostać pod tym prysznicem już na zawsze. – Śniadanie. Rozkoszny zapach.. ignorując przyjemny dotyk ręcznika ocierającego się o moją uwrażliwioną skórę. Jednym owijam włosy. Oto stwierdzenie faktu. Taylor kupił mi nie tylko dżinsy i nowe conversy.. Hmm. O kurczę. Powiedział. Po prostu nie wiem. – Okej – dukam. takie fajne. Nie rozumiem. że lubi. jak jego kobiety czują. Co sobie myśli? „Spędziłaś w jego łóżku całą noc. Wow. Śliczna. – Puka do drzwi. Pragnę poczuć na sobie jego dłonie i usta. tak jak Paul czy José. I na dodatek pasuje jak ulał. a ja aż podskakuję. Moja podświadomość pokazuje swoją brzydką. Wychodzę z kabiny i sięgam po dwa ręczniki. No a jakżeby inaczej. robiąc na głowie turban w stylu Carmen Mirandy. Pragnie mnie? Nie pocałował mnie w zeszłym tygodniu. Sięgam po żel. drwiącą twarz. Po raz pierwszy w życiu mam ochotę iść z mężczyzną do łóżka. A więc pewnie nie żyje w celibacie. Rumienię się . Zaglądam do reklamówki. ale także jasnoniebieską koszulę. O rety. Ana. Ignoruję ją. a on cię nawet nie dotknął. brutalnie wyrwana z erotycznego snu na jawie. Bardzo. Nacieram nim ciało. Dodaj dwa do dwóch”. Pachnie nim. w co on pogrywa. Ale nie próbował do mnie startować. między udami. fantazjując na temat Christiana – że to on rozsmarowuje ten niebiańsko pachnący żel po moim ciele. piersiach.99 Pragnę Christiana Greya. skarpetki i bieliznę. brzuchu. To śliczna bielizna jakiejś europejskiej marki.. Czysty stanik i figi – prawdę mówiąc to taki przyziemny.

Pomyśli sobie. Wszystkie opracowane do perfekcji ruchy wykorzystane jak nic w celu uwiedzenia brata Christiana! Co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Jeszcze nigdy nie spędziłam u nikogo nocy. ozdobna ława ze stosem dużych książek w błyszczących okładkach. że ja też miałam przygodę na jedną noc. abym w niego grała. a na ścianie olbrzymi telewizor plazmowy. Biorę kolejny głęboki oddech i wchodzę do salonu. co nie znaczy. Szybko się ubieram. Pora na konfrontację z Panem Dezorientującym. Przypomina mi się jej gorący taniec. Zrobiła to tylko dwa razy i za każdym razem musiałam przez tydzień po rozstaniu znosić widok tej koszmarnej piżamy. Biorę głęboki oddech. jaki jest zakres jego obowiązków. Z ulgą się przekonuję. O nie.100 na myśl o Taylorze kupującym to dla mnie w sklepie z bielizną. . Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i mankietami. Christian przygląda mi się władczo. Christian siedzi przy stole na drugim końcu pomieszczenia i czyta gazetę. że sypialnia jest pusta. Znajduje się w nim obita pluszem kanapa z mnóstwem miękkich poduszek. Kate – chrypię. Ależ jest duży. pokazując na miejsce przy stole. Rozglądam się za torebką. Wycieram ręcznikiem włosy i desperacko próbuję nad nimi zapanować. Wysłałem esemesa Elliotowi – mówi z błyskiem humoru w oczach. – Wie. ale nie widzę jej tutaj. Gazetę wielkości kortu do tenisa. Reszta ciuchów też doskonale leży. Nadal jest z Elliotem. Kate! – Cholera. Zastanawiam się. Ale jak zwykle odmawiają współpracy i jedyne wyjście to związać je gumką. miejsce do pracy z komputerem. Poszukam jej w torebce. Christian podnosi wzrok. ale parę razy kibicowałam Kate. – Siadaj – wydaje polecenie. że jesteś tutaj i że nic ci nie jest.

ale nic nie mówi. . Co nie znaczy. – Poproszę. naprzeciwko niego. – Owszem – przyznaje. Decyduję się na naleśniki. Oblewam się rumieńcem i opuszczam wzrok na palce. Anastasio. pamięta. jaką herbatę lubię. syrop klonowy i jajecznicę na bekonie. Stół jest zastawiony jedzeniem.101 Podchodzę i siadam tam. Christian próbuje ukryć uśmiech. – Nie mogłam znaleźć suszarki – bąkam zawstydzona. Jedzenie jest przepyszne. że próbowałam. gdzie mi kazał. – Posyła mi przepraszający uśmiech. – Masz wilgotne włosy – gani mnie. – Nie wiedziałem. a na spodeczku leży saszetka herbaty Twinings English Breakfast. – Drobiazg. – Dziękuję za zorganizowanie tych ubrań. – Herbaty? – pyta. Zaciska usta w cienką linię. Do twarzy ci w tym kolorze. mimo że jestem głodna. Podaje mi mały dzbanek z gorącą wodą. więc zamówiłem wszystkiego po trochu. – To bardzo rozrzutne z twojej strony – mamroczę oszołomiona wyborem jedzenia. wracając do swojego omletu z samych białek. O rany. co lubisz.

. nie bawię się w ten cały romantyzm. – W jego oczach błysnęło coś – To. Dlaczego miałbyś mi je kupować? – Dlatego. – Uśmiecham się do niego niepewnie.. Ale te ubrania. Co mi przypomina. jakbym go właśnie obraziła. – Cóż. Christianie? – Głos mam miękki. kiedy o mało nie wpadłaś pod koła roweru i kiedy trzymałem cię. uwierz mi. proszę. więc dodaję pospiesznie: – Dałeś mi już książki. nie oznacza od razu. – Dlaczego mi przysłałeś te książki. Powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. Christianie. Odkłada sztućce i przygląda mi się uważnie. szelmowskiego. – Anastasio. że możesz.. – Przeczesuje palcami włosy. jakby się poddawał. a w jego szarych oczach płonie jakieś niezgłębione uczucie. – Masz jednak coś w sobie i nie potrafię o tobie zapomnieć. a ty na mnie patrzyłaś i mówiłaś bezgłośnie: „Pocałuj mnie. . że powinieneś – odpowiadam cicho. – W jego głosie pobrzmiewa krytyka. naprawdę powinnaś się nauczyć przyjmować komplementy. pocałuj”. – Zamyka oczy.. Jasny gwint – w ustach mi zasycha. ja się nie bawię w serduszka i kwiatki. – Powinnam ci zwrócić pieniądze za te rzeczy. – Rzuca mi takie spojrzenie. których oczywiście nie mogę przyjąć. że jestem ci winien przeprosiny i ostrzeżenie. ale nie bardzo wiem o czym. – Anastasio. – Nie w tym rzecz. stać mnie na to.102 – Wiesz co. a on unosi brew i nagle mam wrażenie. pozwól mi. – milknie na chwilę i wzrusza ramionami. że mogę... za nie zapłacić. Ale tego to już się chyba domyśliłaś. że rozmawiamy o czymś innym. Moje upodobania są dość osobliwe. – Czułem.

– Kate i ja zamierzamy zabrać się za pakowanie. a przez cały tydzień pracuję u Claytona. – Nie. Znowu nie działa mój filtr mowy. że właśnie powiedziałam coś takiego. aby dotarła do mnie ta informacja. Nie mogę uwierzyć. Anastasio. Otwiera szeroko oczy. brodę opiera o długie. A jutro? – Łokcie ma na stole. – Więc oświeć mnie. – Dziś pracuję. W szarych oczach tańczy rozbawienie. Siedzimy.103 Mój apetyt znika. – Nie wiesz. Od południa. a moje policzki nabierają koloru purpury. patrzymy na siebie i żadne z nas nie dotyka jedzenia. – Jakie masz plany na następne dni? – pyta niskim głosem. W przyszły weekend przeprowadzamy się do Seattle. Która godzina? – Nagle wpadam w panikę. masz mnóstwo czasu. co mówisz. – Urywa. – Masz gdzie mieszkać w Seattle? . – Nie żyjesz w celibacie. Nie potrafi zapomnieć! – No to nie rób tego – mówię szeptem. smukłe palce. – Dopiero po dziesiątej. prawda? – wyduszam z siebie.

W ogóle nie jestem świadoma tego. – A w Seattle gdzie będziesz pracować? O co chodzi z tymi wszystkimi pytaniami? Inkwizycja Christiana Greya jest niemal równie irytująca jak Inkwizycja Katherine Kavanagh. Na razie czekam. Otwieram usta.. Rumienię się i opuszczam wzrok na niedokończone śniadanie. panno Steele? – Przechyla głowę i wydaje mi się. kiedy używa tego tonu. że zagryzam dolną wargę. O rety. Serce wali mi jak młotem i chyba dyszę. – Ubiegam się w paru miejscach o staż. nie. tak jak ci sugerowałem? Oblewam się rumieńcem. – Niezbyt daleko ode mnie. – Czy pani ze mnie drwi.. – Uśmiecha się blado. – Eee. że go rozbawiłam. – Chciałbym przygryźć tę wargę – szepcze ponuro. Nie potrafię mu patrzeć w oczy. – Złożyłaś podanie także w moje firmie. jaki to adres. – Gdzie? – Nie pamiętam. jednocześnie wciągając powietrze i przełykając ślinę. W dzielnicy Pike Market. cała . Jezu. Oczywiście.104 – Tak. – A co ci się nie podoba w mojej firmie? – W twojej firmie czy u ciebie? – uśmiecham się kpiąco. Jeszcze nikt mi nigdy nie powiedział czegoś tak seksownego. ale pewności nie mam. że nie.

a przynajmniej do czasu. Wtedy zapoznam cię ze wszystkimi faktami. – Wzdycha i kręci głową rozbawiony. dlaczego jest taki bogaty. O kuźwa. Rumienię się na myśl o ewentualnych wytłumaczeniach. Kiedy już się wszystkiego dowiesz. To mnie prowadzi . moglibyśmy wybrać się dzisiaj albo w następną sobotę do Seattle i zjeść kolację u mnie. Poprawiam się na krześle i patrzę mu prosto w oczy. że nie zamierzam cię dotykać. Jest fanatykiem religijnym? Impotentem? To akurat na pewno nie. co mówię.105 jestem drżąca i wilgotna. – Dlatego. Co to oznacza? Wysyła małe dzieci jako niewolników do jakiegoś zapomnianego przez Boga zakątka świata? Należy do jakiejś grupy przestępczej? To by tłumaczyło. Że co? – Co to ma znaczyć? – Dokładnie to. a jeszcze mnie nawet nie dotknął. dopóki nie będę miał na to twojej pisemnej zgody. – Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. mógłby mi to udowodnić nawet i teraz. – Więc czemu tego nie robisz? – pytam cicho. – Dlaczego teraz nie możesz mi powiedzieć? – W moim głosie słychać rozdrażnienie. Anastasio. – Dlatego. najpewniej nie będziesz chciała mnie więcej widzieć. Anastasio. Wybór należy do ciebie. ale także zirytowany. że miło mi się je śniadanie w twoim towarzystwie. – Cóż. O której wieczorem kończysz pracę? – Koło ósmej. – Muszę ci coś pokazać.

poczuję wtedy ulgę.. Wciska jeden z klawiszy. Całą noc. Jutro rano na telefon. – Taylor. Chciałabym jak najprędzej rozwiązać tę zagadkę.. że to coś naprawdę mocno paskudnego”. – Odkłada telefon. – Tak jak Ewie spieszno ci do zjedzenia jabłka z drzewa poznania dobra i zła – rzuca drwiąco. Unosi brew..106 donikąd. że nie będę go już chciała znać. Jeśli to oznacza. . panie Grey? – pytam słodko. Pilotował? – W pogotowiu od dwudziestej drugiej trzydzieści. – „Dasz drapaka tylko wtedy. Będę pilotował z Portland do Seattle. – Dziś wieczorem. Charlie Tango! Kto to taki? – Z Portland powiedzmy o dwudziestej trzydzieści. Pompatyczny dupek. ma czekać w Escali. – Czy pan ze mnie drwi. Nie. Mruży oczy i bierze do ręki swojego BlackBerry. Żadnego „proszę” ani „dziękuję”. Będzie mi potrzebny Charlie Tango. jeśli się okaże.. Całą noc! – Tak. „Nie okłamuj się!” – wrzeszczy moja podświadomość. że tajemnica Christiana Greya jest na tyle potworna. cóż.

jeśli chcą zachować posadę – odpowiada ze śmiertelną powagą.107 – Ludzie zawsze robią to. Anastasio. – A jeśli dla ciebie nie pracują? – Och. Mam śmigłowiec. Mrugam szybko. O ósmej przyjadę po ciebie do Claytona. . – Polecimy? – Tak. – Jedz – mówi ostrzej. A potem podrzucę cię do domu. Powinnaś dokończyć śniadanie.. – Dlaczego? Uśmiecha się złośliwie. Wow. – Anastasio. A on chce przygryźć mi wargę. Gapię się na niego. – Ponieważ mogę. jedz... – Polecimy śmigłowcem do Seattle? – Tak. Mam drugą randkę z Christianem Tajemniczym Greyem.. Od kawy do lotu śmigłowcem. Polecimy do Seattle. potrafię być bardzo przekonujący. co im każesz? – Najczęściej tak. nie lubię marnowania jedzenia. Kończ śniadanie. Jak mogę teraz jeść? Lecę do Seattle śmigłowcem z Christianem Greyem.

Spojrzenie ma znowu pozbawione emocji. Przełknąwszy ostatni kęs naleśnika. nie śmiejąc powiedzieć prawdy. – Grzeczna dziewczynka – orzeka. zwłaszcza gdy on ma tak posępną minę. – W swoim łóżku – odpowiada zwięźle. Ta myśl jest nawet zabawna. zerkam na niego. co masz na talerzu. co zostało na stole. Ruszam w stronę sypialni. – Usta ma zaciśnięte w cienką linię. Hmm. Mogłabym tym ustanowić niebezpieczny precedens. zastanawiając się przez chwilę. nie byłoby cię teraz tutaj i nie odkrywałbym tak szybko kart. Co chce przez to powiedzieć? Wstaję od stołu. Christianie. – Och. aby wypowiedzieć te myśli na głos. . Ale za duży ze mnie tchórz. kiedy wysuszysz włosy. – A ty gdzie spałeś dzisiejszej nocy? Nie widać żadnej pościeli ani koców. Nie rozumiesz tego?” – wyjaśnia moja podświadomość. – Wpatruję się w to. Nie chcę. W jego słowach kryje się coś na kształt obietnicy. – Zawiozę cię do domu.108 – Nie zjem tego wszystkiego. „Zbyt jestem podekscytowana. ale po kilku krokach się zatrzymuję. Kręcę głową. – Zjedz to. – Co cię tak śmieszy? – pyta. czy nie powinnam zapytać o pozwolenie. Przeganiam jednak tę myśl. jak mały chłopiec. choć oczywiście mógł je już sprzątnąć. aby jeść. Wygląda na zagniewanego. Mierzy mnie bacznym spojrzeniem. Marszczę brwi i wracam do zimnego jedzenia. żebyś się przeziębiła. Gdybyś wczoraj porządnie się najadła.

ileż bym dała za to.. Jest wilgotne. I dociera do mnie. . dla mnie także była to nowość. jak on śpi. staram się je jak najlepiej wysuszyć. – Spanie z kimś. po czym wracam do salonu po torebkę i żakiet. wypowiedziałam to słowo. – Bierze ze stołu gazetę i wraca do czytania.. jakbym czuła go w swoich ustach. marszcząc brwi. że to dość ekscytujące. I oczywiście oblewam się rumieńcem. dotykam włosia szczoteczki. – Uśmiecha się. I muszę przyznać. Zerkając z miną winowajcy na drzwi. co to ma znaczyć? Nigdy z nikim nie spał? Jest prawiczkiem? Jakoś w to wątpię. Do reklamówki. żeby były dwa?. że spałam z Christianem Greyem. aby być przytomną i patrzeć. wkładam wczorajszy T-shirt oraz bieliznę. – No i proszę. Ile to będzie kosztować?. Stoję i wpatruję się w niego z niedowierzaniem. To byłoby tak. Ależ ze mnie niegrzeczna dziewczynka. W sypialni przekopuję się przez szuflady komody i znajduję suszarkę. Choć to akurat trudno mi sobie wyobrazić. którą przyniósł Taylor. Widzieć go bezbronnego. Musiał już jej użyć. – Nie. gdy siadam i czekam. Przeczesując włosy palcami.. Następnie udaję się do łazienki. – Chcą. jakby przypomniało mu się coś nieprzyjemnego. podobno wszystko wyjaśni się wieczorem.... To najbardziej zadziwiający człowiek. Christian przygląda się. Czuję na sobie jego spojrzenie.. Chcę umyć zęby. jakiego miałam okazję poznać. wyciskam na nią pastę i w ekspresowym tempie myję zęby.109 – Owszem. Cóż.. Trudno wyczytać cokolwiek z jego twarzy. Biorę ją szybko. aż skończy. Okej. Dostrzegam szczoteczkę Christiana. jak związuję włosy w kucyk. w torebce znajduję gumkę. Hmm. O kurczę. – Kręci głową. Alleluja. Właśnie z kimś rozmawia przez BlackBerry. – Nieuprawianie seksu. Och.

biodrami przyciska mnie do ściany. Jego oczy są koloru grafitowego. Drugą . I pomyśleć. Informujcie mnie na bieżąco. Uśmiecham się. niech tak będzie.. emocjonującym wyczekiwaniem. Gdy czekamy. popycha na ścianę. Co więcej. że przez to. – Proszę przodem. mam identyczne zdanie na pański temat. Jesteśmy sami. i dowiem się. bierze ze stołu kluczyki od samochodu i podchodzi do wyjścia. – Gotowa? – pyta. obie moje dłonie trzymając w górze w żelaznym uścisku. wspominając jego słowa: „Jest coś w tobie”. odrobinę zbyt długo. Okej. O święty Barnabo. Nadjeżdża winda i wsiadamy do niej. Doskakuje do mnie.110 a co ze środkami bezpieczeństwa?. Christian zakłada granatową marynarkę w prążki.... co to takiego to „coś”. panno Steele. Oddycham szybciej. Stoję. panie Grey. I kiedy dotrą do Darfuru?. – Och. że spałam z nim zeszłej nocy. po tej całej tequili i wymiotach. pieprzyć dokumenty – warczy. Cóż. co się dzieje. upajając się jego widokiem. możliwe. Wygląda zarazem swobodnie i elegancko. Nagle z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu. a jego usta lekko się wyginają. a on nadal tu jest. Kiwam głową.. Christian odwraca głowę w moją stronę.. – Rozłącza się. Nim orientuję się. W milczeniu podążamy do windy. Wychodzę na korytarz. Przygryzam wargę. – Przytrzymuje dla mnie drzwi. chce mnie zabrać do Seattle. rzucam mu spojrzenie spod rzęs. Dlaczego akurat mnie? Nie mieści mi się to w głowie. iż znajdujemy się tak blisko siebie w zamkniętej przestrzeni. Przez Kanał Sueski?. atmosfera ulega zmianie i naładowana jest elektrycznym. a on kątem oka zerka na mnie.

Jestem bezradna. – Och. teraz. Christian Grey. ale to jest zbyt oczywiste.. Mam ochotę pochylić się i oprzeć dłonie na udach. To takie niesprawiedliwe. grecki bóg. wprawnie eksplorując wnętrze mych ust. Christian ujmuje moją brodę i przytrzymuje głowę na miejscu. a ja pragnę jego. pragnie mnie. Usta wygina w półuśmiechu. Kabina staje. i co ja mam z tobą począć? . Trzej biznesmeni w eleganckich garniturach wchodzą do środka. Moja maleńka wewnętrzna bogini kołysze się w powolnej. On mnie pragnie. jakbym właśnie przebiegła maraton. jakby rozwiązywał krzyżówkę w „Seattle Times”. – Jesteś. Och. Czy moja obecność w ogóle na niego nie działa? Zerka na mnie kątem oka i cicho wypuszcza powietrze z płuc. a ostatecznie ucieczkę wykluczają jego napierające biodra. O rety. Zostało nam więc jeszcze jedno.111 ręką pociąga za kucyk. – Pożyczyłam twoją szczoteczkę – odpowiadam bez tchu. a jednak działa. tutaj. zwycięskiej sambie.. Anastasio Steele. głowę także. Czuję na brzuchu nabrzmiałą erekcję.. zmuszając do uniesienia głowy.. drzwi się otwierają i Christian natychmiast się ode mnie odsuwa. słodka – mruczy.. opierającego się na dotyku i odczuwaniu.. On to natychmiast wykorzystuje. – Umyłaś zęby – mówi. Wydaje się tak spokojny i opanowany. Jeszcze nigdy się tak nie całowałam. a sekundę później jego usta lądują na moich.. Mój język niepewnie dołącza do tego powolnego erotycznego tańca. Biznesmeni wysiadają na pierwszym piętrze. w windzie. patrząc na mnie.. rozchylając wargi i dając zielone światło jego językowi. ręce mam unieruchomione... To niemal boli. Serce wali mi jak młotem i czuję się. Wydaję cichy jęk. uśmiechając się pod nosem. taka. Rzucam spojrzenie Christianowi.

przechodząc przez hol. bo straciłam przytomność w windzie numer trzy w hotelu Heathman i już jej nie odzyskałam. Z trudem dotrzymuję mu kroku.112 Drzwi rozsuwają się na parterze. . te windy – mruczy pod nosem. – Ach. Christian bierze mnie za rękę i pociąga za sobą.

czyli zwyczajny Grey. Grzeczny i chłodny. więc ta muzyka działa na mnie podwójnie. pozbawiony wszelkich zahamowań pocałunek. Ojej. niemal magiczne głosy dwóch kobiet. że wzdłuż kręgosłupa przebiegają rozkoszne dreszcze. Mam w głowie mętlik. Włącza odtwarzacz MP3. – Czego słuchamy? – To Flower Duet Delibesa. Nigdy się nie zdarzył. Jestem teraz zupełnie inną kobietą. Rzucam mu spojrzenie z ukosa. arturiańską legendę i status zaginionego miasta Atlantyda. to jest cudowne. Może wszystko sobie wymyśliłam. że do niczego nie doszło? Mój pierwszy prawdziwy. Dotykam nabrzmiałych ust. Christian wyjeżdża na Park Avenue.113 ROZDZIAŁ SZÓSTY Christian otwiera przede mną drzwi czarnego audi. Ja powinnam to zrobić? Powinnyśmy o tym porozmawiać czy udawać. Nie. . W moich wszystkich zmysłach panuje chaos.. Prowadzi ze swobodną i leniwą pewnością siebie. zaczynam mu dopisywać mityczną. Sprawia. Gdy mijają kolejne sekundy. Rozpaczliwie pragnę tego mężczyzny. Ani słowem nie wspomniał na temat wybuchu namiętności w windzie. Przekręca kluczyk w stacyjce i wyjeżdża z miejsca parkingowego. Wnętrze samochodu wypełniają słodkie. z opery Lakme. Podoba ci się? – Christianie.. a on pragnął mnie.

Hmm. – Lubisz muzykę klasyczną? – pytam w nadziei. Christian wciska guzik i muzyka zaczyna mnie pieścić od nowa.114 – Prawda? – Uśmiecha się szeroko. – Mój gust muzyczny jest eklektyczny.. wiem. Odwraca się i obrzuca mnie szybkim spojrzeniem. drażniących się ze mną i uwodzących. . Pasuje jak ulał. Znowu naciska jakiś guzik i rozbrzmiewa utwór Kings of Leon. – Christian uśmiecha się szeroko. – Brzmi to bardzo ezoterycznie. powoli i słodko. że nie wiem. delikatnie. Muzykę przerywa rozlegający się w głośnikach dźwięk telefonu. Christian tym razem wciska guzik przy kierownicy. – Puszczę ci go pewnego dnia. Choć przyznaję. beztrosko i oszałamiająco przystojnie. Anastasio. że uda mi się zdobyć jakąś informację dotyczą jego upodobań. Czy to klucz do niego? Muzyka? Siedzę i słucham anielskich głosów. To brytyjski kompozytor z szesnastego wieku. ale jest także magiczne. I przez chwilę wygląda na swój wiek: młodo. Ależ on jest szorstki. A twoje upodobania? – Tak samo. – Mogę posłuchać jeszcze raz? – Naturalnie. a potem uwagę skupia ponownie na drodze. lubię wszystko od Thomasa Tallisa po Kings of Leon. to akurat znam. Anastasio. kim jest Thomas Tallis. Kościelna muzyka chóralna.. – Grey – warczy. Sex on Fire. Wszystko zależy od nastroju.

– Grey. proszę pana. Wzdrygam się na samą myśl. czy tak wygląda jego życie? Nieustające telefony? – Grey – warkot. – Christian wzdycha. Christian rozłącza się przyciskiem przy kierownicy. – Dobrze. Żadnego „dziękuję” czy „do widzenia”. Cieszę się. – Cześć. I znowu dźwięk telefonu.115 – Panie Grey. – Dobrze. panie Grey. Andrea. proszę pana. że ani przez chwilę nie rozważałam propozycji podjęcia pracy u niego. Elliot. Mam włączony zestaw głośnomówiący i nie jestem w samochodzie sam. których pan potrzebuje. W stosunku do pracowników jest zbyt zimny i oschły. zaliczyłeś wczoraj laskę? – Witaj. Kuźwa. Prześlij mi je mejlem. – Kto jest z tobą? . – Tym razem głos kobiecy. Muzyka gra bardzo krótko. – NDA jest już w pańskiej skrzynce mejlowej. Mam informacje. Christian. – Miłego dnia. Coś jeszcze? – Nie. To wszystko. – Z głośników dochodzi chrapliwy. z tej strony Welch. Sięga do przycisku i w samochodzie ponownie rozbrzmiewa muzyka. bezcielesny głos. gdyż znowu przerywa ją telefon.

Elliot wybucha śmiechem. – Dużo o tobie słyszałem. Elliot. – Mam cię zabrać? – Pewnie. – Cześć. aby nazywać mnie Anastasią? – Ponieważ tak masz na imię. – Rozłącza się i wraca muzyka. Ana! Ana! – Witaj. – Dlaczego się upierasz. – Wolę Anę. Rzucam mu gniewne spojrzenie. Docieramy do mojego mieszkania. – Nie wierz w ani jedno słowo Kate.116 Przewraca oczami. – Właśnie podrzucam Anastasię do domu. – Anastasio – zaczyna. – Christian wymawia znacząco moje imię. które . Jazda nie trwała długo. – No to na razie. Christian marszczy brwi. – Anastasia Steele. – Czyżby? – rzuca.

cennych chwil w windach. Książki za czternaście tysięcy dolarów zdążyły zniknąć. z niewymuszonym wdziękiem przechodzi na moją stronę i otwiera przede mną drzwi. Nie rozumiem. Kate ma na twarzy absurdalny. Christianie – mówi. co się wydarzyło w windzie. zupełnie u niej obcy. Strasznie mnie to teraz frustruje. Poniewczasie dociera do mnie. potarganych włosach. aby mnie przytulić. Christian wchodzi za mną do salonu i niezależnie od swego uśmiechu w stylu „całą noc świetnie się bawiłam” Kate mierzy go podejrzliwym spojrzeniem. W jej głosie można wyczuć nutkę wrogości. Ana. Dlaczego nie chce mnie znowu pocałować? Na tę myśl robię nadąsaną minę. Marszczy brwi i odwraca się w stronę Christiana. a potem odsuwa się na długość ramienia i przygląda mi się uważnie. Kate i Elliot siedzą przy stole. Nie jestem pewna. No. Postanawiam to jednak zignorować i ruszam w stronę schodów. posiadający śmigłowiec i urządzenia do śledzenia sygnału z telefonu komórkowego prześladowca by go znał. – Podobało mi się to. chyba że dokonamy tego z premedytacją.117 on ignoruje. oczywiście. Zatrzymuje się przed domem. szeroki uśmiech. – Cześć. dżentelmen jak zawsze – z wyjątkiem może tych rzadkich. Wysiada z samochodu. . – To. więcej się nie powtórzy. że zna mój adres. ale chyba słyszę. W mojej głowie pojawia się myśl. – Dzień dobry. ale nie byłam w stanie ruszyć dłońmi. Pragnęłam zanurzyć palce w tych jego dekadenckich. Każdy zdolny. wysiadając z auta. co się wydarzyło w windzie – mruczę pod nosem. a jednak go zna. No ale przecież przysłał mi książki. Dzięki Bogu. że nie mogłam go wtedy dotknąć. – Wstaje. że nie zapytał o adres. Mam względem nich pewne plany. Powinien mieć na nazwisko Zagadka. jak wciąga powietrze. a nie Grey. Rumienię się na wspomnienie dotyku jego ust.

aby mnie uściskać.. – Cześć. Elliot także wstaje. – Uśmiecha się szeroko. – Na razie. Kate cała się rozpływa. że przygryzam wargę. to ci dopiero. ten Elliot musi być naprawdę niezły. Jezu. – Jasne. Jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam – na myśl przychodzą mi określenia „nadobna” i „uległa”. namiętnym pocałunkiem. któremu udało się wydostać z kucyka. że jej włosy dotykają podłogi. Zakłada mi za ucho pasmo włosów. na nas już pora – stwierdza grzecznie Christian. – Christian kiwa uprzejmie głową. że jest lekko rozbawiony. Mrużę oczy. mała. – Christian. wstydu nie mają? Zażenowana wbijam wzrok w stopy. po czym piorunuje brata wzrokiem. – Cześć. W ogóle nie jest podobny do Christiana. bierze ją w ramiona i obdarza długim. Elliot. – Też się do niego uśmiecham. W dramatycznym geście przechyla Kate tak. – Elliot. Bezwiednie . ona ma na imię Kate – wtrąca burkliwie Elliot. Uległa Kate. W niebieskich oczach migoczą iskierki i natychmiast wzbudza moją sympatię. – Kate. Ana – uśmiecha się.. Możliwe. że przygląda mi się z napięciem.118 – Panno Kavanagh – odpowiada sztywno i formalnie. Christian przewraca oczami i przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. no ale przecież nie są rodzonymi braćmi. – Odwraca się do Kate. Zerkam ukradkiem na Christiana i widzę. Dlaczego ty mnie nie możesz tak pocałować? Elliot nie przerywa pocałunku. Mam świadomość.

że powstrzymam tym całą lawinę pytań. – Może wtedy to zrobicie? – Och. – Ale wy owszem. Czuję nieprzyjemne ukłucie zazdrości. – I wieczorem znowu się spotykamy.. Szczęśliwa Kate.119 przechylam głowę. którym obdarza mnie w odpowiedzi.. – Seattle? – Tak. gdy patrzymy. zbyt szybko. Całkowite przeciwieństwo mnie. że tylko sobie żartuje. mała – mruczy.. a w ślad za nim Elliot. Otwiera drzwi i wychodzi. że zżera ją ciekawość. a ja muszę się roześmiać. – No więc zrobiliście to? – pyta Kate.. zabiera dłoń. Ale choć wiem. Słychać. Nie jest w stanie pohamować ekscytacji i radości. że będzie ciekawie. jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Jego spojrzenie łagodnieje. Kate zawsze się udaje omotać mężczyzn. – Christian zabiera mnie wieczorem do Seattle. zabawna. – Nie – warczę z irytacją. jest zaraźliwy. Po chwili. bezpośrednia. a ja cieszę się razem z nią. . – Nie potrafię ukryć zazdrości. mając nadzieję. Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. wygląda na to. Jest śliczna. Krew we mnie wrze. seksowna. Ale uśmiech. gdyż to zupełnie nie w jego stylu. coś we mnie mięknie. mam nadzieję. który w progu odwraca się jeszcze i posyła Kate buziaka. – Klaszcze w dłonie i podskakuje jak mała dziewczynka. aby być bliżej jego palców. – Na razie. – Przyjadę po ciebie o ósmej. Wracamy do mieszkania.

parząc kawę. co? – Tak. – Jest bardzo skryty.. a po chwili obie zaczynamy chichotać. – Raz. – A niech mnie.? – Tak. – Na tyle. a ja zaznajamiam ją ze wszystkimi wydarzeniami minionej nocy. Kate marszczy brwi. chodzi mi tylko o kasę. seksownego miliardera. – Pocałował cię już? – pyta. . aby.. Unosi brwi.120 – Podoba ci się. – To dziwne. Christiana Greya. Zawstydzona kiwam głową. – Raz! – powtarza drwiąco. – Parskam śmiechem. – Jasne. – To nowa bluzka? – pyta. Oblewam się rumieńcem. Ana Steele w końcu traci głowę dla faceta.

brwi wyregulowane i generalnie cała jestem wymuskana. że niech się podenerwuje. Z jakiegoś dziwnego powodu nie ufa Christianowi. To praca niewymagająca myślenia. Przez cały dzień nie miałam okazji. może dlatego. Jak nic będzie to czasochłonne. .. nogi i ręce mam idealnie ogolone.. O nie. że mnie kryje. upokarzające i bolesne. Zgodnie z niestrudzonymi i. że jest taki sztywny i formalny. że tego właśnie oczekują współcześni mężczyźni. Rozpoczął się letni sezon. Dzisiejsza zmiana u Claytona mocno mi się dłuży. – Musimy się po prostu postarać. prawdę mówiąc. Nie było to przyjemne. że tego właśnie pragnę. No i jeszcze kwestia José. gdyż Kate normalnie nie bawi się w zbywanie. Kate wymijająco odpowiedziała na jego pytania dotyczące miejsca mojego pobytu.121 – Dziwne to chyba za mało powiedziane – burczę pod nosem. Na pewno wie. o nie. mimo że ruch mamy spory. Nie powiedziałam jej o śmigłowcu. aby wieczorem nie był w stanie ci się oprzeć – oświadcza z determinacją. – Kate bierze mnie za rękę i ciągnie do swojej sypialni. więc po zamknięciu sklepu przez dwie godziny muszę wykładać towar na półki. kiedy dotrę do Seattle. natarczywymi instrukcjami Kate. dzięki czemu mogę się skupić na czymś innym. Idziemy. Obiecałam wysłać jej esemesa. Mam od niego trzy wiadomości i siedem nieodebranych połączeń. Dwa razy dzwonił także do domu. – Godzina mi wystarczy. niepotrzebnie by się denerwowała. Czego jeszcze będzie oczekiwał? Muszę przekonać Kate. – Za godzinę muszę być w pracy. aby spokojnie się skoncentrować. ale Kate mnie zapewnia. Ale uznałam.

– Obdarzam go uprzejmym skinieniem i siadam na tylnej kanapie. co on we mnie widzi. Wysiada z audi. ledwie hamuję podniecenie i zdenerwowanie. czy rzeczywiście będę musiała coś podpisać. czy żartował. Dotyk ten czuję natychmiast w całym ciele. – Ja też miałem długi dzień.122 Nadal jestem na niego strasznie zła. Ona gotowa jest już od wielu lat i może pójść z Christianem Greyem na całość. – Długo – odpowiadam. tupiąc niecierpliwie małą nóżką. – Jak było w pracy? – pyta. ale ja nadal nie rozumiem. Głos mam schrypnięty. otwiera przede mną drzwi i uśmiecha się ciepło. panno Steele – odpowiada tonem uprzejmym i profesjonalnym. Oczywiście jest punktualny. Christian siada obok mnie i lekko ściska mi dłoń. – Panie Grey. Miejsce kierowcy zajmuje Taylor. czeka na mnie. głęboki i przepełniony pragnieniem. – Jego ton jest poważny. To już dziś! Czy jestem na to gotowa? Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. Christian wspominał o jakichś dokumentach i nie wiem. Taylorze – mówię. – Witaj. Zgadywanie jest takie frustrujące. A jakby tego było mało. panno Steele – wita się. . – Dobry wieczór. w nijakiej Anie Steele – to się nie trzyma kupy. kiedy wychodzę od Claytona. – Dobry wieczór...

W jego szarych oczach tańczy rozbawienie.123 – Co robiłeś? – Byłem z Elliotem na pieszej wycieczce. Znajdujemy się na terenie mocno zabudowanym. wysiada i otwiera przede mną drzwi. Stwierdzić. Śniąc na jawie za kasą u Claytona. a nawet ja wiem. a we mnie buzują hormony. – Kiwa głową kierowcy i wchodzimy do budynku. to niedopowiedzenie roku. – Jego kciuk gładzi moje knykcie. Jak on to robi? Dotyka drobnego fragmentu mego ciała. Jak nic ma zdolności telepatyczne. Christian po chwili staje przy mnie i ponownie bierze za rękę. Cały dzień myślałam tylko o nim. Drzwi zasuwają się i proszę bardzo. a ja oddycham coraz szybciej. Słowa nie chcą mi przejść przez gardło. a tam od razu kierujemy się w stronę wind. aby sprowadzić mnie na ziemię. Taylor zatrzymuje się na parkingu. minę próbuję mieć obojętną. że byłam nieobecna duchem. Christian mocniej ściska mi dłoń . – To tylko trzy piętra – rzuca. Pan Clayton dwukrotnie musiał mnie zawołać. że na wszystko. – Taylorze. a na jego ustach błąka się uśmiech. Przyprawia mnie to o gęsią skórę. na próżno starając się ignorować to odczucie. gdzie czeka ten legendarny śmigłowiec. ale zbyt jestem zdenerwowana i podekscytowana. Zastanawiam się. Christian zerka na mnie. Gdy wchodzimy do windy. Szybko dojeżdżamy na miejsce. Zamykam oczy. tam i z powrotem. – Gotowa? – pyta. które mnie zniewalają. przeskakują między nami dziwne prądy. Winda! Na nowo atakuje mnie wspomnienie naszego porannego pocałunku. Ha! Myśli o tym samym co ja. że do startu i lądowania śmigłowcom potrzebna jest przestrzeń. Kiwam głową i chcę dodać.

A więc ktoś zasługuje na uprzejme traktowanie. Możecie lecieć. I oto on. Wszystko sprawdzone. Jest tak irytująco blisko. panie Grey. Wstrzymuję oddech. Są czteropunktowe i wszystkie łączą się w jednej klamrze. co zrobimy. – Siadaj i niczego nie dotykaj – poleca. do mężczyzny. . Prowadzi mnie do niewielkiego kantorku. Cieszę się. Nieziemsko pachnie czystością i świeżością. co robi. – Christian uśmiecha się ciepło Och. że lądowisko jest podświetlone. Christian otwiera drzwi i kieruje mnie na jedno z miejsc z przodu. Zatrzaskuje drzwi. aby zapiąć mi pasy. nos zanurzyłabym w jego włosach. Siadam na wskazanym miejscu. – Dziękuję. ale jestem skutecznie unieruchomiona. Unosi głowę i uśmiecha się. gdzie za biurkiem siedzi starszy pan. To.124 i pięć sekund później drzwi rozsuwają się na dachu budynku. aż ledwie mogę się ruszyć. Napina górne pasy. Znajduje się tak blisko mnie i tak bardzo skupiony jest na tym. a w szarych oczach widać żar. jakby go cieszył jakiś tajemny żart. Patrzę na starszego pana ze zdziwieniem. w przeciwnym razie nic bym nie widziała w tej małej kabinie. podążając za mną. ale ten ma co najmniej siedem miejsc. – Chodźmy – mówi Christian i ruszamy w stronę śmigłowca. Joe. Jest gotowy i czeka na pana. Być może nie jest jego pracownikiem. z całą pewnością podchodzi pod niewłaściwe użycie sprzętu służbowego. Gdybym tylko mogła się nachylić. Jest o wiele większy. – Oto plan lotu. biały helikopter z niebieskim logo firmy i napisem: Grey Enterprises Holding Inc. Spodziewałam się wersji dla dwóch osób. niż sądziłam. a Christian kuca obok. gdy pociąga za jeden z górnych pasów.

125 – Jesteś bezpieczna. A ja przeżywam szok i wszystko się we mnie skręca z powodu tego podniecającego. Anastasio. On także odwraca się i uśmiecha. włączania części przycisków i guzików z oszałamiającej ilości. pokazując na wiszące słuchawki.. przynajmniej dopóki znajdujemy się w powietrzu – dodaje i mruga do mnie. co robisz? – pytam. – Od czterech lat mam licencję pilota. – Wiesz przynajmniej. Wyciąga rękę i gładzi mnie po policzku. przesuwając smukłe palce do brody. nie uciekniesz – szepcze. – Podobają mi się te pasy – szepcze. Wykonuję polecenie i wtedy uruchamia się jest ogłuszający. Pochyla się. Słucham? Siada obok i zapina swoje. – Sprawdzam wszystko przed startem. by złożyć na moich ustach szybki. którą ujmuje kciukiem i palcem wskazującym. – Obdarza mnie drapieżnym uśmiechem. przede mną wirnik. On także zakłada słuchawki i dalej przyciski. Oczy mu płoną.. Hałas włącza różne – W moich Odwracam się w jego stronę i uśmiecham szeroko. słuchawkach rozbrzmiewa głos Christiana. – No. która znajduje się przede mną. po czym rozpoczyna przeciągającą się procedurę sprawdzania wskaźników. Anastasio – dodaje miękko. niewinny pocałunek. niespodziewanego dotyku warg. – Oddychaj. – Załóż je – mówi. Migają lampki i cały panel sterowniczy się podświetla. Christian! . Mruga. jesteś ze mną bezpieczna.

znajduje się lądowisko. Elektroniczny kompas. – Na dachu budynku. – Charlie Tango. odbiór. Oczy mam jak pięć złotych. w sumie nie ma już co oglądać. On widzi. Jeden z najbezpieczniejszych w swojej klasie. Między nami nie ma żadnego porównania. – To Eurocopter EC135. Charlie Tango startuje. – Okej.126 – Gotowa? Kiwam. no nie? – rozlega się w moich uszach głos Christiana. Oczywiście. – Pokazuje mi jeden ze wskaźników. że lecimy we właściwym kierunku? – Stąd. Tam właśnie lecimy. masz zgodę. Proszę o potwierdzenie. – Skąd wiesz. – Wieża Roger. dokąd lecimy? – Dziwne wrażenie. a po chwili już tylko migają. choć mój żołądek pozostaje w Oregonie. Pułap czternaście tysięcy. PDX. w którym mieszkam. gdy wzbijamy się w przestrzeń powietrzną USA. gotowy do startu. tu Charlie Tango Golf – Golf Echo Hotel. że jego dom wyposażony jest w lądowisko dla śmigłowców. Portland znika pod nami. odbiór. To jak patrzenie z wnętrza okrągłego akwarium. wieża. Jest przystosowany do nocnych lotów. No to lecimy – dodaje pod moim adresem i śmigłowiec powoli unosi się w powietrze. bez odbioru. O kurczę! Światła oddalają się. Jego twarz delikatnie oświetlają lampki z panelu sterowniczego. – Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. Dookoła czerń. kierunek zero jeden zero. drogi nie oświetla nawet księżyc. Kiedy wznosimy się wyżej. Wyraźnie .

– Zrozumiałem. ani przez chwilę. chciałabym poczuć tę szorstkość pod językiem. – Pokazuje na małe światełko w oddali. – W nocy leci się na ślepo.. że korzystamy ze śmigłowca. Zżera mnie trema..127 skoncentrowany. ocierającą się o moją twarz. bez odbioru. Popatrz tam. . Chyba przenosimy się z przestrzeni powietrznej Portland do międzynarodowego lotniska w Seattle. o nie. odbiór. Nieźle. Hmm. Wciska kolejny guzik. co on dla mnie przygotował? – Wszystko w porządku. nie odrywa wzroku od wskaźników i przycisków. Anastasio? – Tak – odpowiadam krótko. – PDX. mocno zarysowana żuchwa – chciałabym przesunąć po niej językiem. ale trudno mieć pewność w tych ciemnościach.. tu Charlie Tango.. Prosty nos. – Wymienia informacje z wieżą kontroli lotów. nic dziwnego. w niecałą godzinę do Seattle. – To Seattle. Zaciskają się wszystkie mięśnie w moim brzuchu. pułap czternaście tysięcy. Nie ogolił się i cień zarostu czyni tę myśl jeszcze bardziej kuszącą. Denerwuję się. Christian chyba się uśmiecha. Niecała godzina dzieli mnie od wielkiego obnażenia. Ma piękny profil. – Jak długo potrwa lot? – pytam bez tchu. Hmm. Trzeba zaufać oprzyrządowaniu – przerywa moją erotyczną zadumę. Wcale nie myślałam o seksie. palcami. Sea-Tac. Kurka wodna. W moich uszach brzmi to bardzo profesjonalnie. – Niecałą godzinę. wiatr nam sprzyja. Przyglądam mu się spod opuszczonych rzęs.

kompetentny.. bez odbioru. . Anastasio. przelecimy się moim śmigłowcem? – pytam. panno Steele – odpowiada uprzejmie. Christianie. Przez jakiś czas w milczeniu przemierzamy ciemność. Jasny punkt. – Nigdy nie latałem w towarzystwie dziewczyny. zrozumiałem. nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Och. – Dziękuję. To dla mnie kolejny pierwszy raz.. – Podziwu? – I przez dwudziestosiedmiolatkiem. chodzi mu o spanie? – Zaimponowałem ci? – Jestem pełna podziwu. Pozostaję krótką chwilę znowu jest – Widać. czyli Seattle. – Tu Charlie Tango. – Jesteś taki. Odbiór. – Wieża Sea-Tac do Charlie Tango. powoli staje się coraz większy. w gotowości. – Jego głos jest cichy i poważny.128 – Zawsze w ten sposób próbujesz zaimponować kobietom? Chodź. Kiwam głową. ale nie mam pewności. I pozostać w gotowości. że jest zadowolony. że to lubisz – mruczę. Proszę kontynuować. Kolejny pierwszy raz? Och. Sea-Tac. Plan lotu do Escali zatwierdzony. Uśmiecha się. Wydaje mi się. autentycznie zaciekawiona.

być może na planie ulubionego filmu José. No. Mam przed sobą widok z innego świata. Pamiętam. Christian odpowiada. – Gliding? – Tak. Dla laików szybownictwo. ale może przecież zaczekać do jutra. Rany! Wygląda to niesamowicie. Jesteśmy już na przedmieściach. Moją zadumę przerywa bezcielesny głos kontrolera lotów. Łowcy androidów. – Och.. jak mógłbym tego nie lubić? Choć moim faworytem jest gliding.129 – Co? – Zerka w moją stronę. odnoszę wrażenie. – Za kilka minut będziemy na miejscu – mruczy Christian. Czytanie i chodzenie do kina. odezwij się. Pewny siebie i panujący nad sytuacją. co lubię ja. Kiwam entuzjastycznie głową.. – Wymaga to kontroli i koncentracji. Nie oddzwaniając. Czuję się strasznie zagubiona. odbiór. prawda? – pyta cicho Christian... Szybowce i śmigłowce. że znajduję się na jakimś gigantycznym planie filmowym. postępuję chyba ciut okrutnie. Seattle nocą. z góry. – Latanie – odpowiadam. nierzeczywisty. . Dopada mnie wspomnienie próby pocałunku. W tym bladym świetle wygląda zagadkowo. – Nieźle. Seattle się zbliża. latam jednym i drugim. – Drogie hobby. – Charlie Tango. jak mówiłam mu o tym.

Śmigłowiec zwalnia i zawisa w powietrzu.. Boże. no ale lubię swoje czarne dżinsy. Znowu zaczyna rozmawiać z wieżą kontroli lotów. że nie posłuchałam Kate i nie pożyczyłam od niej jakiejś sukienki. że dotarliśmy cali i zdrowi. ta metafora pasuje do Christiana. Jego twarz częściowo kryje się w cieniu. Prezentuję się całkiem elegancko. aż jedynym dźwiękiem. czy strachu. . U szczytu budynku widnieje biały napis „Escala”. Dam radę”. prawda? – W jego głosie słyszę powagę. „Dam radę. serce bije jak młotem i czuję przypływ adrenaliny. Christian przekręca kluczyk i wirnik powoli cichnie. w oczach widzę żar. ale ja już nie słucham. a do nich założyłam koszulę w kolorze mięty i czarną marynarkę przyjaciółki. – Nie musisz robić niczego.. staje się coraz większy.. Wygląda na mocno zmęczonego. Chyba zaraz zemdleję. na co nie masz ochoty. Powtarzam tę mantrę. jest mój nierówny oddech. aby odpiąć moje. Przelatujemy teraz między budynkami i przed nami widzę wysoki wieżowiec z lądowiskiem na dachu. ulgi. O rety. gdy zajmujemy pozycję nad wieżowcem..130 Nagle w uszach dudni mi krew. Moje przeznaczenie jest w jego rękach. po czym wyciąga rękę i zdejmuje także moje. Jesteśmy coraz bliżej. mam nadzieję. Bierze mnie tym z zaskoczenia. jaki słyszę. Nasze twarze dzielą zaledwie centymetry. czy to z powodu nerwowego wyczekiwania. że nie dam rady. jak mój niepokój. Szkoda. Wiesz o tym. desperację. Coraz mocniej ściskam brzeg fotela. Zdejmuje słuchawki. Nie potrafię zdecydować. Mroczny rycerz i jasny rycerz. że go nie zawiodę. Serce mam w gardle. – Jesteśmy na miejscu – mówi łagodnie. Odpina pasy i sięga. a częściowo oświetlają ją światła lądowiska. po czym Christian sadza go na lądowisku.

To główna część mieszkalna. a winda rusza w dół. o podwójnej wysokości. Naprzeciwko niej widać supernowoczesny kominek ze stali nierdzewnej. Powiedzieć o niej olbrzymia to stanowczo za mało. a potem. Prowadzi mnie do windy. Christian obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. przekrzykując wiatr. dla mężczyzny siedzącego obok zrobiłabym prawdopodobnie wszystko. Christian otwiera dwuskrzydłowe drzwi i biały wystrój ciągnie się przez szeroki korytarz aż do okazałego pomieszczenia. Ściana na samym końcu jest przeszklona i prowadzi na balkon z panoramą Seattle. Jej wnętrze jest ciepłe i wyłożone lustrami. Po prawej stronie znajduje się imponująca sofa w kształcie litery U – spokojnie pomieściłaby dziesięć osób. Ale odnoszą odpowiedni skutek. – Tyle że wcale nie jestem tego pewna. Przez chwilę przygląda mi się nieufnie. Pośrodku stoi okrągły stół z ciemnego drewna. widzę Christiana i cudowne jest to. dosłownie wszędzie. a na nim niewiarygodnie wielki bukiet białych kwiatów. z gracją przedostaje do drzwi śmigłowca i otwiera je. aż zrobię to samo. że stoję na otwartej przestrzeni na wysokości co najmniej trzydziestu pięter. gdy wypowiadam te słowa. a może i z platyny. Wystukuje kolejny ciąg liczb. bierze mnie za rękę. wystukuje kod na klawiaturze. Wyskakuje i czeka. Gdziekolwiek spojrzę. Płonie w nim łagodny ogień. .131 – Nigdy bym nie zrobiła niczego. ponieważ w chwili. Christianie. choć taki wysoki. że obok niego wszędzie jestem ja. nie znam się na tym. Chwilę później znajdujemy się w urządzonym na biało foyer. a kiedy stoję już na lądowisku. po czym rozsuwają się drzwi kabiny. czego bym nie chciała. Na ścianach wiszą obrazy. Na dachu budynku jest bardzo wietrznie i denerwuję się faktem. po czym drzwi się zamykają. – Chodź! – woła.

pragnę się znaleźć w łóżku Christiana Greya. Zdążył już zdjąć marynarkę. widzę aneks kuchenny. Jeszcze się nie rozgrzałam. otwierając drogę na balkon. są ciężkie.. Po wczorajszej nocy! Próbuje być zabawny? Przez chwilę zastanawiam się. – Mój głos jest cichy i pełen wahania. Na wszystkich ścianach wiszą obrazy w różnych kształtach i rozmiarach. – Napijesz się czegoś? – Mrugam powiekami. pewnie także gra na fortepianie.132 Na lewo. prycha moja podświadomość. – Chcesz zdjąć żakiet? – pyta Christian. kryształowe. Stoję w tym wielkim pomieszczeniu i czuję się wyobcowana. O tak. Podchodzę do szklanej ściany i dostrzegam. sporo metrów dzieli go od szklanej ściany – gdzie Christian otwiera butelkę wina. – Proszę. A w rogu pyszni się wielki czarny fortepian. Kręcę głową. Mam ochotę uciec.. Cały biały z blatami z ciemnego drewna i dużym barem śniadaniowym dla sześciu osób. Upijam . przy drzwiach. co tu robisz. Szybko bije mi serce. Niedaleko aneksu kuchennego. Nawet kieliszki emanują bogactwem. Widać tu wielkie pieniądze. – Ja się napiję białego wina. Christianie. ten apartament wygląda bardziej jak galeria niż prawdziwe mieszkanie. nowoczesne.. Poważne pieniądze w stylu Billa Gatesa. – Pouilly Fumé może być? – Nie znam się na winach. przed szklaną ścianą. że dolna połowa składa się w harmonijkę. czy nie poprosić o margaritę. Tak. Prawdę mówiąc. chętnie – odpowiadam cicho. Co ja tu robię? Doskonale wiesz. ale nie mam odwagi. Poniżej widać rozświetlone Seattle. stoi stół w otoczeniu szesnastu krzeseł. Niewątpliwie będzie dobre. chcesz mi towarzyszyć? – Tak. Wracam do aneksu kuchennego – zajmuje mi to kilka sekund.. – Podaje mi kieliszek wina.

– Jest rozbawienie. duże – przyznaje. czego nie potrafisz robić dobrze? – Tak.. Nie spuszcza ze mnie wzroku. – Grasz? – pytam. wino okazuje się lekkie. Prawdę mówiąc. – Jesteś bardzo cicha i nawet się nie rumienisz. – Duże? – Duże. Czuję na sobie jego spojrzenie. Nie na jedzenie mam ochotę.133 łyk. – Dobrze? – Tak. kilka rzeczy. – Chcesz usiąść? Kiwam głową. – Jesteś głodna? Kręcę głową. – On także bierze łyk wina. – Duże mieszkanie – mówię. że czuję się jak Tessa Durbeyfield oglądająca nowy dom. Gdy siadam. należący . – Tak. to takiej bladej cię jeszcze nie widziałem. „Pokój” to nie jest właściwe określenie.. Anastasio – mruczy. uderza mnie świadomość. kiedy odwracam się i rozglądam po olbrzymim wnętrzu. Jest coś. a w jego oczach błyszczy Biorę kolejny łyk wina. ruchem brody wskazując fortepian. – No a jakżeby inaczej. rześkie i przepyszne. a Christian bierze mnie za rękę i prowadzi do wielkiej białej sofy.

– Co cię tak bawi? – Siada obok mnie i odwraca się w moją stronę. przestań. – To jedyny powód? – Nawet ja słyszę rozczarowanie w swoim głosie. poproszę o poniżenie – też szepczę. – Anastasio. Moja podświadomość patrzy na mnie z podziwem. – Dlatego właśnie tu jestem. Nie wiesz. – Dlaczego podarowałeś mi akurat Tessę d’Urberville? – pytam. Christian wciąga głośno powietrze. co mówisz. przygryzać wargę. Jego usta zaciskają się w cienką linię. aby . wpatrując się w niego. Chyba go zaskoczyłam tym pytaniem. Opiera głowę o prawą dłoń. To mocno rozpraszające. – Jeśli tylko taki mam wybór. Marszczy brwi. Wybaczysz mi na chwilę? – Znika w szerokich drzwiach na drugim końcu pomieszczenia. – Wzrusza ramionami i ma na tyle przyzwoitości. Christian przygląda mi się przez chwilę. Mógłbym idealizować cię niemożliwie jak Angel Clare albo poniżać jak Alec d’Urberville – szepcze.134 do cieszącego się złą sławą Aleca d’Urberville’a. a łokieć kładzie na oparciu sofy. że lubisz Thomasa Hardy’ego. mówiłaś. Po minucie czy dwóch wraca z jakimiś dokumentami. Na tę myśl się uśmiecham. proszę. – Tak. – Cóż. – To oświadczenie o zachowaniu poufności. a szare oczy ma ciemne i niebezpieczne. – Wydało mi się to odpowiednie.

co się podpisuje – upomina mnie. Bez znaczenia jest więc fakt. Marszczy brwi.135 wyglądać na nieco zakłopotanego. czy podpiszę to oświadczenie. – A jeśli nie chcę niczego podpisywać? – Wtedy będzie idealizm Angela Clare. A niech mnie. – Anastasio. będziesz musiała to podpisać. z którym ty w sposób oczywisty rozmawiasz. . w takim razie dobrze. naprawdę źle.. – Nie zamierzasz tego nawet przeczytać? – Nie. Niczego i nikomu. Jestem zdeprymowana. wiesz. Podpiszę. zawsze należy czytać wszystko. Jest źle. a teraz moja ciekawość została jeszcze bardziej rozbudzona. poniżenie. no. Podpiszę. Skoro tak wiele to znaczy dla ciebie. że nie możesz ujawniać niczego na nasz temat.. Nawet z Kate. – Christianie. Wpatruję się w niego z niedowierzaniem. Podaje mi pióro. że i tak z nikim bym o nas nie rozmawiała. czy też twojego prawnika. – Wręcza mi je. – Co oznacza to oświadczenie? – Oznacza. czy nie. – W porządku. przynajmniej przez większą część książki. – Mój prawnik na to nalega. – Skoro wybierasz opcję drugą.

gdzie pieprz rośnie. chcę ci pokazać swój pokój zabaw. jest znacznie więcej dokumentów do podpisania. Wcale nie czuję się taka odważna. Anastasio. panno Steele. podniecająco. wiodące na klatkę schodową. ja się nie kocham.. – To oznacza.. na co się piszesz. Wchodzimy na piętro i skręcamy w prawo. że dzisiaj będziesz się ze mną kochał? – Cholera. Pieprzy się ostro! Cholera. Czy ja to naprawdę powiedziałam? Jego usta otwierają się lekko. Wstaje i wyciąga rękę.136 Patrzy na mnie. – W każdej chwili możesz odejść. Anastasio. Otwieram szeroko buzię. Chodź. Chodź. Po drugie. Ja się pieprzę. ostro. Drugi składam. Na prawo od dwuskrzydłowych drzwi. Możliwe. Christian wyjmuje z kieszeni klucz i otwiera kolejne drzwi. – Nie. Ale dlaczego mamy oglądać pokój zabaw? – Chcesz pograć na Xboksie? – pytam. żadnego Xboxa ani Playstation. Składam podpis w wykropkowanej części obu egzemplarzy i jeden oddaję jemu. to brzmi tak. Pozwalam się prowadzić z powrotem na korytarz. – Celna uwaga. – Nie. po czym kiwa ponuro głową. Śmigłowiec w dowolnym .. jak by się mogło wydawać. którymi weszliśmy. nie wiesz jeszcze. że uciekniesz. Po pierwsze. znajdują się inne drzwi. ale szybko odzyskuje równowagę. a po trzecie. Śmieje się głośno.. chowam do torebki i upijam spory łyk wina.

I czuję się tak. gdzie chcesz. co się tam kryje. – Po prostu otwórz te cholerne drzwi. . Tak bardzo chcę się przekonać.137 momencie może cię zabrać tam. Cholera jasna. Decyzja należy wyłącznie do ciebie. Zerkam na niego raz jeszcze. Biorę głęboki oddech i przekraczam próg. możesz spędzić tu noc i wrócić do domu rano. Tak właśnie robi i odsuwa się na bok. aby mnie wpuścić. jakbym cofnęła się do szesnastego wieku i czasów hiszpańskiej inkwizycji.

Na ścianie naprzeciwko drzwi widzę duży drewniany krzyż. ale dłuższe. Ściany i sufit są w odcieniu bordowym. a na ścianie obok przymocowano drewniany błyszczący wieszak. Po dokładniejszych oględzinach stwierdzam. trochę przypominające szczeble balustrady. co rzeczywiście się w nich kryje. Na ścianie obok drzwi przymocowano dwa długie. łańcuchy i błyszczące kajdany. Światło jest stonowane. a podłogę pokrywa stary lakierowany parkiet. ukryte jest gdzieś pod gzymsem wokół ścian. drewno. Wykonano go z lakierowanego mahoniu. co sprawia. Prawdę mówiąc.138 ROZDZIAŁ SIÓDMY Pierwsze. a na każdym końcu znajdują się kajdanki. subtelne. nie widzę jego źródła. że spore pomieszczenie wydaje się bardziej przytulne. jakby przechowywano w nich eksponaty w starym muzeum. Bardzo przyjemny. A chcę to w ogóle wiedzieć? W kącie na końcu pomieszczenia stoi ławka obita czerwonobrunatną skórą. środek do polerowania o delikatnie wyczuwalnej nucie cytrusowej. co zwraca moją uwagę. przymocowany na kształt litery X. a na nich zawieszono zaskakującą kolekcję rózg. Przez chwilę się zastanawiam. W przeciwległym kącie stoi solidny. Pod sufitem podwieszono wielką żelazną kratę o wymiarach co najmniej metr na półtora. a z niej zwisają najprzeróżniejsze sznury. który wygląda jak uchwyt na kije do bilardu. . niemal dwumetrowy stół – lakierowane drewno plus rzeźbione nogi – a pod nim dwa taborety. pejczy. że zamiast kijów znajdują się tam laski o różnej długości i średnicy. szpicrut i śmiesznych kijków z piórami. W pobliżu drzwi stoi pokaźnych rozmiarów mahoniowa komoda z mnóstwem szuflad wyglądających tak. lakierowane. misternie rzeźbione kawałki drewna. to zapach: skóra. roztaczając nastrojową poświatę.

.. hmm. że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? Strach. Dziwne ustawienie. – To pejcz. W nogach łóżka. jedynie materac obity czerwoną skórą i kilka poduszek z czerwonej satyny. Wchodzę do środka. tak jak się zresztą spodziewałam. Wygląda mi to na koniec dziewiętnastego wieku. Jestem w stanie obserwować i chłonąć nowe informacje.139 Ale to łóżko jest elementem dominującym w tym pomieszczeniu. Zaintrygowało mnie to coś z piórkami. ale taki jest właśnie romantyzm w stylu Christiana. a na końcach przymocowano maleńkie plastikowe koraliki.. że prawda jest zgoła inna. Unoszę głowę i przyglądam się sufitowi. tak.. Ciekawe po co. Chyba jestem zaszokowana. Pejcz. co w związku z tym czuję. przodem do łóżka. ciemne ściany. ale to całe drewno.. z czterema kolumienkami. Odwracam się i widzę.. Teraz je rozpoznaję. Moja podświadomość dała drapaka. – Głos Christiana jest cichy i miękki... Na łóżku nie ma pościeli. Pod baldachimem dostrzegam kolejne połyskujące łańcuchy i kajdanki. W różnych odległościach przytwierdzono do niego karabińczyki.. gdy tymczasem to właśnie ona jest tutaj najzwyczajniejszym elementem wyposażenia. ale jest bardziej gęsty.. Wiem.? I uśmiecham się do siebie – akurat kanapę uznałam za dziwną. ozdobnie rzeźbiony mebel w stylu rokoko.. w odległości zaledwie pół metra stoi duża kanapa w kolorze ciemnobrunatnym: dokładnie na środku pomieszczenia. ale nie mówić. Dotykam z wahaniem... Jak się powinno zareagować na wieść. Olbrzymi. kanapa naprzeciwko łóżka. W sumie dziwne. Jest wykonane z zamszu i wygląda jak mały bicz. to uczucie jest chyba nadrzędne. Z jego twarzy nie da się wyczytać zupełnie nic. Ja też jestem jak sparaliżowana. nastrojowe oświetlenie i ciemnobrunatna skóra czynią to pomieszczenie delikatnym i romantycznym. że uważnie mnie obserwuje. sparaliżowało ją albo po prostu wyzionęła ducha. a on za mną.

Jest albo rozbawiony. Jest solidna i niezwykle piękna. ale to tylko pozory. – Powiedz coś – nakazuje Christian. Dlaczego? Niespiesznie przechodzę na koniec pomieszczenia i klepię wysoką ławkę. przynajmniej nie bez mojej zgody. no. . Głos ma łagodny. Ta myśl jest mocno przygnębiająca. to dlaczego przyprowadziłeś tutaj mnie? – Ponieważ chcę robić to z tobą. jakby się zastanawiał nad odpowiedzią. które mają na to ochotę. Tyle pytań przebiega mi przez głowę. On lubi robić kobietom krzywdę. – Szare oczy płoną. albo czuje ulgę. – Ty robisz to ludziom czy oni tobie? Kąciki jego ust unoszą się. – Skoro masz ochotniczki. – Ludziom? – Kilka razy mruga powiekami. po czym przesuwam dłonią po skórzanym siedzisku. Nie rozumiem. Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto? Podchodzę do łóżka i przesuwam dłonią po jednej z ozdobnie rzeźbionych kolumienek. ale nie strach przed nim – nie sądzę.140 I dziwne. aby zrobił mi krzywdę. Bardzo chcę. – Robię to kobietom. – Och – gwałtownie łapię powietrze. – Jesteś sadystą? – Jestem Panem.

Jeśli nie. dokładnie na to mam ochotę. będę cię musiał ukarać – szepcze. Zerkam na stojak z laskami. abyś sprawiała mi przyjemność – mówi miękko. aby był ze mnie zadowolony. ale zastanawia mnie ta cała otoczka rodem z elżbietańskiego buduaru. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. Jeśli będziesz postępować zgodnie z tymi zasadami. – A w jaki sposób? – W ustach czuję suchość i żałuję. abyś dobrowolnie mi się poddawała. . spotka cię nagroda. To jak objawienie. Głos ma hipnotyzujący. – To znaczy. chcę. jak i kara. – A po cóż miałabym to robić? – Aby mnie zadowolić – szepcze. abym go zadowoliła! Zadowoliła Christiana Greya. dla swojego dobra i mojej przyjemności. Czy rzeczywiście chcę poznać odpowiedź? – Mam pewne zasady i chcę. Zarówno nagroda. że chcę. I w tym momencie dociera do mnie. Zadowolić go! Chce. że nie wypiłam więcej wina. przechylając głowę. próbując przyswoić jego słowa.141 – A co to znaczy? – pytam szeptem. rozumiem kwestię zadowalania. – Upraszczając. Okej. Pragnę. abyś ich przestrzegała. Marszczę brwi. – To część pakietu motywującego. że owszem. – A gdzie w tym miejsce tego wszystkiego? – Zataczam ręką szeroki łuk.

Im większa twoja uległość. Część mnie ma ochotę uciec z krzykiem z tego pokoju i wszystkiego. co mi każesz. gdzie łatwiej mi będzie się skoncentrować. Anastasio. że mówi prawdę. – Jego szare oczy patrzą na mnie badawczo i wiem. że się zgodzę. a ja waham się. – Nie zrobię ci krzywdy. Mijamy kilkoro drzwi. – Zejdźmy na dół. czy ją ująć. Wyciąga do mnie rękę. lecz na prawo od „pokoju zabaw”. tym większa moja radość. Anastasio – mówi z rozdrażnieniem. i miała rację. ponieważ wiem. całej . co sobą reprezentuje. Zupełnie się w tym wszystkim gubię. – Coś ci pokażę. – Mnie – odpowiada z prostotą. A część mnie tego nie chce. Ujmuję jego dłoń i wyprowadza mnie na korytarz. – Chodzi o zdobycie twojego zaufania i szacunku. – Okej. tak żebyś mi na to pozwoliła. I wchodzimy do sypialni z dużym podwójnym łóżkiem.142 – Masz więc frajdę z nakłaniania mnie do robienia tego. Twoja uległość sprawi mi wiele przyjemności i radości. przeczesując palcami włosy. Kate mówiła. Skąd wiedziała? Jest niebezpieczny dla mego zdrowia. aż docieramy na sam koniec korytarza. – Niczego nie dajesz po sobie poznać. to bardzo proste równanie. a co z tego mam ja? Wzrusza ramionami i minę ma niemal skruszoną. że jest niebezpieczny. Twoja obecność tutaj mocno mnie rozprasza. jak go nazywa. Christian wpatruje się we mnie. – Nie kierujemy się ku schodom. O rany.

Miły. ale wygląda na to. że się tu wprowadzę? – Nie potrafię ukryć przerażenia w głosie. i ten potwór. Powiedzmy.143 w bieli. Chodź.. troskliwy Christian. Możesz go umeblować. – Będę tu spać? – Tak. kiedy jesteś w stanie upojenia alkoholowego. że straciłam apetyt – mówię z rozdrażnieniem. – Dziwne. . Wszystko jest białe: meble. gdy puszczam pawia w azalie. na pewno jesteś głodna.. że od piątkowego wieczoru do niedzieli. Jest tu sterylnie i zimno. – Gdzie więc śpisz? – Mój pokój jest na dole. pościel. Jeśli oczywiście tego chcesz – dodaje cicho i z wahaniem. jak tylko masz ochotę. Z tym akurat nie potrafię się pogodzić. Nie sypiam z nikim z wyjątkiem ciebie. uzgodnić wszystko. – Mój pokój? Oczekujesz ode mnie. mieć w nim. Już ci mówiłem. – To będzie twój pokój. ściany. ale przeszklona ściana zapewnia spektakularny widok na Seattle. – W jego spojrzeniu widać reprymendę. – Nie. Musimy o tym porozmawiać. co tylko chcesz. który trzyma mnie. – Nie z tobą. – Nie na stałe. który ma specjalny pokój z pejczami i łańcuchami. Zaciskam usta w cienką linię.

Anastasio. Gdy wracamy do niewiarygodnie wielkiego pomieszczenia. Owszem. – Tak. – Mam świadomość. prowadzi z powrotem na dół. Anastasio. ogarnia mnie strach. abyś to wszystko przemyślała. a ty moje. – Pokazuje na jeden ze stołków barowych. . Ale od czego zacząć? – Podpisałaś oświadczenie o zachowaniu poufności. wchodząc do części kuchennej. Stoję na skraju przepaści i muszę zdecydować. możesz zapytać mnie. – Wspomniałeś coś o dokumentach. mam. o co tylko chcesz. nie licząc NDA[3]. Puszcza moją dłoń. – Jakie dokumenty masz na myśli? – Cóż. Dociera do mnie. Jeśli mam zamiar w to wejść. To umowa konsensualna. jak otwiera lodówkę i wyjmuje deskę z różnymi serami oraz duże kiście zielonych i czerwonych winogron. – Siadaj. co będziemy robić. Na pewno masz jakieś pytania – mówi. czy skoczę. a ja udzielę ci odpowiedzi. że prowadzę cię mroczną ścieżką. Staję przy barze śniadaniowym i obserwuję go. będę się musiała przyzwyczaić. czy nie. Stawia deskę na blacie i zabiera się za krojenie bagietki. a czego nie. a ja spełniam jego polecenie. Anastasio – upomina mnie i biorąc za rękę. i dlatego naprawdę chcę. Muszę znać twoje granice. że Christian próbuje mną dyrygować od samego początku naszej znajomości. jest jeszcze umowa określająca.144 – Musisz jeść.

– Ale nie będą nas łączyć żadne relacje? – Nie. a inni go nie znoszą? Ty lubisz? Pani Jones. Jak mogę teraz jeść? – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. jaka mnie interesuje. – Co do tego doprowadziło? – A czemu ktoś jest taki.. – Jakich zasad muszę przestrzegać? – Wszystkie zostały spisane.. – Wyjmuje z szafki duże białe talerze i jeden stawia przede mną. jaki jest? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Jasny gwint. Dlaczego niektórzy lubią ser. jak już zjemy. – Dlaczego? Wzrusza ramionami. – Taki już jestem. Rozmowa zeszła na ser. . zostawiła nam go na kolację. moja gospodyni.145 – A jeśli nie będę chciała jej podpisać? – Nic się wtedy nie stanie – odpowiada ostrożnie. Jedzenie. – Dlaczego? – To jedyna relacja. Przejrzymy je.

– Łatwo znaleźć kobiety. ale ten piękny. dziwny. Nie umiem zostawić cię w spokoju.. Odrywam kilka winogron. – Uśmiecha się ironicznie. Jest coś w tobie. – Masz ochotę na jeszcze jeden kieliszek wina? – Tak. – Myślę. poproszę. Dominujący Christian. zgoda. Nalewa wino. Upijam szybki łyk. Mój żołądek fika koziołka – on mnie pragnie. Christian mruży oczy. zwłaszcza teraz. która leci do ognia. wszystko staje się jasne. – Zdziwiłabyś się – rzuca sucho. kiedy znowu przygryzasz wargę. – Długo już taki jesteś? – pytam. już ci mówiłem. – Jestem jak ćma. – W takim razie dlaczego ja? Naprawdę tego nie rozumiem. Anastasio. – Jego głos staje się bardziej głęboki. – Bardzo cię pragnę.146 – Zjesz coś – mówi dobitnie. – Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę.. – Anastasio. w pokręcony sposób. a potem siada obok mnie. – Tak. że to ja jestem ćmą – burczę. – Smacznego. To jakoś przełknę. które chcą robić coś takiego? Unosi brew. . perwersyjny mężczyzna pragnie właśnie mnie. I to ja się sparzę.

– A mi zrobisz? – To znaczy? – Fizycznie. więc na razie będę robić to. – Piętnaście. panno Steele.. – Ile kobiet? – Zżera mnie ciekawość. O kuźwa. czy skrzywdzisz mnie fizycznie? . – Zrobiłeś kiedyś którejś krzywdę? – Tak. – Poważną? – Nie. Och.. na co mam ochotę.147 Jestem pewna. jeśli ci to nie przeszkadza. – Jedz! – Nie. Jeszcze niczego nie podpisałam. – Jak sobie pani życzy. że więcej. Sądziłam. Spojrzenie mu łagodnieje. – Przez długi okres? – Niektóre tak. a na twarzy pojawia się uśmiech.

Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas . że spędzę w łóżku tego mężczyzny noc pełną niebywałej namiętności. Alkohol – on mi doda odwagi. gestem pokazuje. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. abym siadła na skórzanym krześle naprzeciwko. i wręcza mi jakiś dokument. Nim zadam kolejne pytanie. Mogą podlegać modyfikacjom. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. – To są zasady.. – Tak. A to niespodzianka. Christian siada za biurkiem. Przeczytaj je.148 – Ukarzę cię. Chyba robi mi się słabo. – A ciebie ktoś kiedyś zbił? – pytam. a potem porozmawiamy. – Omówmy to w moim gabinecie. a tymczasem negocjujemy warunki dziwacznego układu. przestronnego pomieszczenia z kolejnym oknem od sufitu do podłogi. Pociągam kolejny łyk wina. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Stanowią część umowy. Och. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną.. Christian przerywa tok moich myśli. Trudno mi to wszystko ogarnąć. wychodzącym na balkon. Niemądrze sądziłam. kiedy zajdzie taka potrzeba. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). i wtedy będziesz czuć ból. Udaję się za nim do gabinetu. Chcę ci coś pokazać.

w sposób godny szacunku. jaki Pan uzna za stosowny. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. . które zostały zaakceptowane przez Pana. nie przebywając w towarzystwie Pana. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki.149 tych nocy. których nie spędza w towarzystwie Pana. z którego Uległa będzie korzystać. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. O cholera. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. palić. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. w jego obecności bądź w innym czasie. Musi mieć świadomość. wyjątek stanowią owoce. której charakter zostanie określony przez Pana. jakich się dopuści.

– Ale nie cztery razy w tygodniu. kiedy już znajdziesz pracę. Czego nie zrobisz ty. pozwól. silna i wysportowana. abym ci kupił jakieś stroje. – Sądziłam. Co powiesz na trzy razy w tygodniu po godzinie i raz w tygodniu pół godziny? . – Nie jestem pewna w kwestii przyjmowania pieniędzy na ubrania. że będziesz mi towarzyszyć podczas różnych wyjść i chcę. – Okej. Co powiesz na trzy? – Chcę cztery razy. Jestem przekonany. – Anastasio. przydadzą ci się te ćwiczenia. Wydaje mi się to niewłaściwe. kiedy nie jestem z tobą? – Nie. że to negocjacje? Zaciska usta. nie wystarczy na tego rodzaju stroje. – W porządku. – Chcę nie szczędzić ci pieniędzy. panno Steele. czego nie zrobię ja. – Zażenowana poprawiam się na krześle.150 – Granice bezwzględne? – pytam. kolejna celna uwaga. musimy to określić w naszej umowie. musisz być gibka. – Nie chcę ćwiczyć cztery razy w tygodniu. w jakich chciałbym cię widzieć. że twoja pensja. a przez moją głowę przemyka słowo „dziwka”. – Nie muszę ich nosić. Możliwe. – Potraktuję je jako uniform. Zaufaj mi. abyś dobrze wtedy wyglądała. – Tak.

czego nie zrobisz? . zgadzam się. że kiedy tu będę.. Patrzy na mnie i marszczy brwi. że nie chcesz odbyć stażu w mojej firmie? Niezła z ciebie negocjatorka. noży czy krwi Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt Żadnych czynów. że w jego spojrzeniu pojawia się ulga. już ty mi zapewnisz odpowiednią porcję ćwiczeń. – No dobrze. Uśmiecha się szelmowsko i mam wrażenie. które pozostawią na skórze trwałe ślady Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu Uch. On to musi wszystko spisać! Oczywiście – to się wydaje bardzo rozsądne i szczerze mówiąc. No dobrze.. aby to był dobry pomysł. Kompletnie mnie zatkało. granice. Kuźwa. Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. – Owszem. Mam przeczucie. – Chciałabyś coś dodać? – pyta grzecznie Christian. Nie mam pojęcia. – Wręcza mi kolejną kartkę. – Nie sądzę. trzy godziny. Chyba nikt zdrowy psychicznie nie miałby ochoty na te wszystkie rzeczy? Mimo wszystko robi mi się niedobrze. Woskowanie! Woskowanie czego? Wszystkiego? Uuu.151 – Trzy dni. – Przebiegam wzrokiem po zasadach. Jesteś pewna. Oto moje. niezbędne. – Jest coś. defekacji ani ich produktów Żadnych czynów z udziałem igieł.

Anastasio.. jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu. – Jesteś dziewicą? – pyta zduszonym głosem. Musimy być wobec siebie szczerzy. – Cóż. inaczej to się nie uda. więc nie wiem – odpowiadam cicho. nie powiedziałaś? – warczy.. – Mów. na co nie miałaś ochoty? Po raz rumieńcem. Wpatruje się we mnie znieruchomiały i pobladły. Kręcę głową. Christian zamyka oczy i wygląda tak. – Czemu mi tego. – Cóż. jakby liczył do dziesięciu. piorunuje mnie wzrokiem. Zerkam na niego. . pierwszy od naprawdę dawna oblewam się – Możesz mi powiedzieć. Kiwam głową. – Nigdy nic takiego nie robiłam. ponownie się rumieniąc. kurwa. – Nigdy? – pyta szeptem.152 – Nie wiem. Wbijam wzrok w splecione dłonie. – Jak to nie wiesz? Wiercę się na krześle i przygryzam wargę. a kiedy uprawiałaś seks. spotkałaś się z czymś. Kiedy je otwiera.

Ana. ty wiesz teraz o mnie znacznie więcej – rzuca. Splatam palce i wpatruję się w nie intensywnie.. No dobra. – Wpatruję się w swoje dłonie. Rumienię się z zadowolenia. kiedy jej potrzebowałam? . Jego zwykle żelazne opanowanie lekko się zachwiało. Obie dłonie oznaczają podwójną irytację. starając się ukryć niemądry uśmiech. – Żaden przystojny młodzieniec nie zwalił cię z nóg? Po prostu nie rozumiem. może dwa razy. Jesteś piękna. prawie dwadzieścia dwa. dlaczego mi nie powiedziałaś – gani mnie. Czy ktoś cię wcześniej całował. że jestem piękna. Chodzi o to. że prawie się nie znamy. właśnie ci pokazałem. „Może jest krótkowidzem” – moja podświadomość wystawiła swą somnambuliczną głowę. Masz dwadzieścia jeden lat. – Do diabła. – Znów przeczesuje włosy. zaciskając usta. – Wiedziałem. Nie mam w zwyczaju ujawniać swojej seksualnej przeszłości każdej nowo poznanej osobie. poza mną? – Oczywiście. – Nie rozumiem.153 ROZDZIAŁ ÓSMY Christian przeczesuje włosy palcami obu dłoni i w tę i z powrotem przemierza gabinet. ale żeby dziewica! – Wymawia to słowo. Piękna.. – Niech Bóg mi wybaczy. Gdzie się podziewała. – Staram się wyglądać na jak najbardziej urażoną. Christian Grey uważa. – No cóż. – Do tej pory ten temat nie wypłynął. że jesteś niedoświadczona. jakby było naprawdę sprośne. – warczy. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego on tak się wścieka? Zerkam na niego.

– Odwraca się. gdy tymczasem nie masz żadnego doświadczenia. proszę. że nie. – Co? – Zaraz naprawimy tę sytuację. Cieszę się.. – Nie jestem zły na ciebie.154 – I poważnie rozważasz.. O nie. Po prostu zakładałem. jestem zły na siebie. Nie chcę iść. dopiero ty. – Chcesz już iść? – pyta łagodniej. Wzruszam ramionami. żebym poszła – szepczę. . że mnie to nie poruszy? – Chodź – mruczy. – Jak udało ci się uniknąć seksu? Powiedz mi. – Nie. – Dlaczego jesteś na mnie taki zły? – szepczę. A ty okazujesz się być jakimś potworem. – Głos ma zachrypnięty i przygląda mi się badawczo. co chcę zrobić. I to mocno. no wiesz. marszczy brwi. Przygląda mi się przenikliwie i potrząsa głową.... – Nikt do tej pory. Po prostu sam chciałbym ją ugryźć. – Mówiąc to. – Późno już. że tu jesteś. chyba że ty chcesz. – Przygryzasz wargę. – Ściąga brwi tak bardzo. a potem spogląda na zegarek. Łapię powietrze.. Jak on może mówić coś takiego i uważać. – Przepraszam. że się stykają. – Oczywiście. – Nie zabrał się do tego. – wzdycha... aby spojrzeć na mnie. – Nie przepraszaj.

jego oczy są jasne. – Zapomnij o zasadach. – Jego szare spojrzenie jest intensywne. gdy wpadłaś do mojego gabinetu i wiem. pójdź ze mną do łóżka. ale musisz wiedzieć. – Wyciąga rękę. – Sądziłam. To nie znaczy. Proszę. żeby nasz układ wypalił. na dole. Posyła mi szelmowskie spojrzenie. – Ale nie zrobiłam wszystkich wymaganych rzeczy z twojej listy zasad. Ana. Dziś wieczorem zapomnij o wszystkich szczegółach.. – To znaczy jeśli chcesz. Wstrzymuję oddech. spędź ze mną tę noc. to środek do celu. a ja podaję mu swoją dłoń. czując. Będę się z tobą kochać. że stałem się nagle słodki i romantyczny. zobaczymy. Inaczej nie siedziałabyś tutaj spokojnie. że ostro się pieprzysz. O rany. Podnosi . Naprawdę chcę się z tobą kochać. – O! – Grunt usuwa mi się spod nóg. Chcę. którego skutki czuję aż tam. i mam nadzieję. Pragnę cię. że nagle zaschło mi w gardle. podniecone. Sądziłam.155 – Co masz na myśli? Jaką sytuację? – Twoją sytuację. – Mogę zrobić wyjątek albo połączyć jedno z drugim. Proszę. ale takiego.. niepewnie. że ty też mnie pragniesz. którego chcę. rozpalone. teraz.. Czerwienię się. Marzenia się spełniają. ty też go chcesz. Pragnę od chwili.. – Mój głos brzmi chropawo. – Przełykam ślinę. w co się pakujesz. od podstaw. że ty się nie kochasz. Możemy zacząć twoje szkolenie już dziś... Wolę nie przeciągać struny. omawiając kary i granice bezwzględne. Ana.

więc muszę podnieść na niego wzrok. wyglądającego jak drewno wyrzucone przez fale. a meble bladoniebieskie.. Ściany są białe. Zdejmuje zegarek. pozwól mi się z tobą kochać. puszcza mnie i chwyciwszy za rękę. Nareszcie. którą wiesza na krześle. prowadzi przez apartament. co łóżko. Pozostaje w białej lnianej koszuli i dżinsach. O rany. po tylu latach zrobię to. ultranowoczesne łoże wykonano z surowego. Oddycham płytko i nie mogę oderwać od niego wzroku. – Dobrze – szepczę. Ściąga swoje conversy. Gładzi mnie palcem po karku. ponieważ po to tu jestem. a potem zdejmuje skarpetki. że nie bierzesz tabletek. Powyżej na ścianie wisi przepiękny obraz przedstawiający morze. ssąc dolną wargę. Uśmiecha się triumfalnie. – Jaka z ciebie dzielna młoda kobieta – szepcze. owija mój kucyk wokół nadgarstka i lekko pociąga. Ogromne. Jest zabójczo przystojny. ale bez baldachimu. Ciemnomiedziane włosy ma w nieładzie.. – Podejrzewam.. – Chcę gryźć tę wargę – mruczy w moje usta i ostrożnie przygryza je zębami. Pochyla się i delikatnie całuje mnie w usta. z czterema kolumnami. zabudowane wieżowcami Seattle. Sięgające do sufitu okna wychodzą na rozświetlone. – Jego słowa działają jak ładunek wybuchowy i moja krew wrze.. czuję jego smukłe ciało przy swoim. – Podziwiam cię. Zrobię to z samym Christianem Greyem. – Proszę. Stopy Christiana Greya. szarego drewna. a oczy patrzą zuchwale. Jęczę. . To jest to. Co jest w tych nagich stopach? Odwracając się. koszula zwisa luźno. Trzęsę się jak liść.156 mnie i bierze w ramiona. by położyć go na komodzie z tego samego drewna. zaskoczona tym nagłym manewrem. a on się uśmiecha. Ana. Sypialnia jest naprawdę duża. spogląda na mnie z łagodnym wyrazem twarzy. potem marynarkę.

wlewa się do mojego podbrzusza. gęste i gorące. że chcę zamknąć oczy. – Kto mówi. – Zdejmijmy ten żakiet. dobrze? – mówi miękko. Jego usta są pożądliwe i powolne. – Myślałam. co z tobą zrobię? – dodaje. seksowny. Mam na sobie . – Otwiera górną szufladę komody i wyjmuje paczkę prezerwatyw. składając delikatne jak piórko pocałunki na mojej brodzie i w kącikach ust. wpatrujących się płomiennie w moje. jak bardzo cię pragnę. z płonącymi oczami. Powoli zdejmuje ją ze mnie i opuszcza na podłogę. – Chcesz. najciemniejszej części mnie kurczą się w cudowny sposób. – Zdajesz sobie sprawę z tego. głaszcząc moją brodę. – Jasny gwint. Podniecenie. Christian staje naprzeciw mnie i patrzy mi w oczy. Mięśnie w najgłębszej. Patrzy na mnie uważnie. Nie mogę oderwać od niego wzroku. że będziemy spać? – mruczy łagodnie. Ano Steele? – szepcze. że nie pozwalasz nikomu spać w swoim łóżku. Zaczyna mi rozpinać koszulę. Jest tak nieziemsko seksowny. Ból jest tak słodki i ostry. ale jestem zahipnotyzowana spojrzeniem jego szarych oczu. Kładzie żakiet na krześle.157 Co?! Do diabła! – Tak myślałem. – Zdajesz sobie sprawę z tego. Oddycham płytko i nierówno. Pewny siebie. dopasowują się do moich. Podnosi dłoń i delikatnie przesuwa palcem po moim policzku. Krew szybciej krąży w całym ciele. – Och. żeby opuścić rolety? – Wszystko mi jedno – szepczę. Podchodzi do mnie powoli. a moje serce zaczyna łomotać. ujmując klapy i delikatnie zsuwając materiał z moich ramion. Pochyla się i całuje mnie. Odsuwa się i przygląda mi się uważnie.

że pchnie mnie na nie. Myślałam. koronkowy. a on jęczy. jak moje włosy kaskadą spływają na ramiona.. zatacza językiem kółka wokół pępka. aż czuję je za kolanami. O święty Barnabo. – Masz taką piękną skórę. Jego pocałunek jest pożądliwy. Rumienię się. Jedną rękę nadal trzyma w moich włosach. Tak bardzo go pragnę. Chwytam go za ramię i czuję twardy biceps. Pociągam za nie lekko. a potem przygryza lekko skórę. że nie może się kochać? Zrobię wszystko. Ledwie powstrzymuję rozpustne odczucia. Chwyta gumkę do włosów. podczas gdy druga wędruje w dół kręgosłupa do mojej talii i niżej. ale tego nie robi. Ano – wzdycha. idealnie dopasowany stanik. a ja czuję jego erekcję. Oplata mnie ramionami i przyciąga do siebie. Znów jęczę w jego usta.. aż do drugiego biodra. a może to hormony szaleją w moim ciele. – Lubię brunetki – mruczy i zanurza obie dłonie we włosach.. O rany. chwytając moją głowę z obu stron. Oburącz chwyta moje biodra. Widzieć go na kolanach przede mną. podniecające. Wypuszcza mnie z objęć i nagle pada na kolana. Przysuwa mnie do swoich bioder. do pupy. czuć jego usta na skórze. a mój język nieśmiało dotyka jego. ściąga ją i wzdycha. Pragnę całować każdy jej milimetr. czego sobie życzy. Jęczę. Są takie miękkie i niesforne. przez brzuch. posuwając się w stronę kości biodrowej. – Ach – jęczę. język i wargi zachęcające. ściskając mocno. Niepewnie podnoszę ręce do jego twarzy i wsuwam palce we włosy..158 bladoniebieski. Ściska delikatnie moje pośladki. to takie nieoczekiwane i. – Och. Popycha mnie lekko w stronę łóżka. Moje dłonie . widząc. Dzięki Bogu. Dlaczego powiedział. leniwie na mnie napierającą. jasną i nieskazitelną.

potem wstaje i ściąga moje dżinsy. Tam. . co robi. Leżę na jego łóżku w samej bieliźnie. a ja prawie dostaję konwulsji. spragniona. nie przerywając kontaktu wzrokowego. tak że ląduję na materacu. ale czuję. chwyta mnie za stopę i rozwiązuje sznurówkę. Jasny gwint! Co za słowa! Jest taki uwodzicielski. To prawie bolesne. Nie mogę się doczekać. zdejmując ze mnie dżinsy.159 pozostają w jego włosach. ciągnę za nie lekko i próbuję uciszyć zbyt głośny oddech. a potem zębami. Jakim cudem czuję to Tam?! Padam na materac. Opieram się na łokciach. aby widzieć. Zapiera mi dech. jego ręce podążają w kierunku talii. jak ten ruch odbija się echem w moim kroczu. Dyszę. kiedy znajdę się w tobie. Zdejmuje mi drugi but i skarpetkę. – Pokaż mi. Zsuwają się powoli po pośladkach aż do ud. jak sprawiasz sobie przyjemność. Nie spuszczając ze mnie wzroku. po czym zdejmuje but razem ze skarpetką. jęcząc. – Och. Czuję go. Cholera. co ja mogę z tobą zrobić – szepcze. Nie spuszcza wzroku z moich oczu. Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu.. a potem przesuwają się do tyłu. Pochyla się. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. Zatrzymuje się i oblizuje wargi. przesuwając nosem po wzgórku między moimi udami. Nadal klęcząc. Ściąga kołdrę z łóżka i popycha mnie lekko. tym razem językiem. muskając skórę. Anastasio Steele. Christian rzuca mi spojrzenie spod niewiarygodnie długich rzęs. ponownie przesuwa po podbiciu. przydymionej szarości. a jego oczy mają odcień rozpalonej. – Pięknie pachniesz – mruczy i zamyka oczy z wyrazem czystej przyjemności na twarzy. a on wpatruje się we mnie z góry. by po chwili leniwie rozsunąć zamek. – Jesteś bardzo piękna.. Słyszę cichy śmiech. Ana. Sięga do góry i rozpina guzik w moich dżinsach.

szybko rozsuwa mi nogi i wpełza na łóżko pomiędzy nie. Jak mogę leżeć spokojnie? Wiercę się pod nim. jak cudowna. Moja skóra płonie. Spogląda na mnie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś. Z trudem go rozpoznaję. – Nie robię tego – mamroczę. – Pocałunkami podąża w górę mojego brzucha i zanurza język w pępku. – Jego głos jest miękki. – Cóż. Potrząsa głową z niedowierzaniem. cały czas wpatrując się w moje oczy. mała. Czerwienię się. Potrząsam głową. a jego oczy ciemnieją. – Nie ruszaj się – mruczy i pochylając się. Ano. wyzywający. pokaż mi – szepcze. dłonią sunie w górę od mojego biodra do talii i w końcu do piersi. – Nie wiem. – Będziemy musieli popracować nad unieruchomieniem cię. zmysłowa groźba. – Nie wstydź się. . – Jak doprowadzasz się do orgazmu? Chcę to zobaczyć. za gorąco. tak zmieniło go pożądanie. aż do cienkiego. Pochyla się nade mną i chwytając za kostki. Christian kładzie się obok mnie. a ja wiję się z pożądania. całuje wewnętrzną część mojego uda i dalej w górę. – Mam zachrypnięty głos. A po chwili rusza dalej. Wisi nade mną. Och. co da się z tym zrobić. Rozpina guziki swoich dżinsów i powoli je zsuwa. musimy zobaczyć. koronkowego materiału majtek. przez chwilę zadziwiony.160 Że co? Marszczę brwi. Unosi brwi. o co ci chodzi. za zimno. i wbijam paznokcie w prześcieradło. Nie jestem w stanie się nie ruszać.

161 – Idealnie pasujesz do mojej dłoni. Jęczę. zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika. kontynuując powolne. Wielkie nieba. zapalający każde zakończenie nerwowe tak. Delikatnie pociąga koronkę w dół. Teraz już wiem. a kciuk wolno roluje czubek sutka. a ja rozpadam się w jego rękach na tysiące kawałków. maleńka – mruczy. Delikatnie dmucha na jedną pierś. Christian spogląda na mnie z zadowoloną miną. ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry.. zmysłowe natarcie. proszę. – Och. O rany. jego język w moich ustach pochłania mój krzyk. jęcząc głośno i czując.. co się ze mną dzieje? – Dalej. czując słodkie doznanie. To było nadzwyczajne. targanym konwulsjami. Jego palec przesuwa się do drugiej piersi i powtarza proces. Jestem taka wilgotna. o co tyle szumu. a moje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. – Zobaczmy. – Bardzo ładnie – szepcze z aprobatą. czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób – szepcze. uwalniając pierś. Całuje mnie mocno. z udręczonym ciałem. Czuję na sutkach cudowny efekt działania sprawnych palców i ust. Anastasio – mruczy. podczas gdy . Prawie skręca mnie z rozkoszy. rozlewające się do samego krocza. Jego usta zamykają się na moim drugim sutku. jak sztywnieją mi nogi. Jego zęby zaciskają się na mojej brodawce. wydłużając go. Sutki mi twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem. że całe moje ciało śpiewa w słodkiej udręce. Och. podczas gdy jego dłoń podąża do drugiej. błagam w myślach. kciuk i palec wskazujący ciągną mocno. proszę – odchylam głowę.

– Proszę. a ja od razu spełniam polecenie. trzymając ręce po obu stronach mojej głowy. patrząc mi w oczy. zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość. – Pochyla się. – Wsuwa we mnie palec. że nadal ma na sobie koszulę. Nadal mam nierówny oddech. panno Steele – mruczy. raz za razem.. Czy to. dochodząc do siebie po orgazmie. jego erekcja wyskakuje na wolność. Masuje dłonią moją łechtaczkę. Na chwilę zamyka oczy. Boże. Wchodzi we mnie palcem coraz mocniej i mocniej.. – Jesteś bardzo wrażliwa – szepcze. a potem palec wślizguje się pod cieniutką koronkę majteczek i powoli zatacza kółka wokół mnie – Tam. pragnę cię. rozsuwając je jeszcze szerzej. Dopiero teraz zauważam. – Ty też się rozciągniesz. – Teraz będę cię pieprzył. Nagle siada wyprostowany. tak że wisi nade mną. Jego ręce przesuwają się na biodra. a ja znowu krzyczę. Rany Julek. Och nie. – Naprawdę chcesz to zrobić? – pyta miękko.? Jak? – Nie martw się – szepcze.. – Podnieś kolana – każe mi łagodnie. – Ostro – dodaje . ustawiając czubek penisa u wrót mej kobiecości. – Znów mnie całuje. – W moim głosie słychać błaganie.... – Jesteś tak cudownie wilgotna. wpatrując się w moje oczy.162 na mojej twarzy niewątpliwie malują się jedynie wdzięczność i zachwyt. a potem wchodzi między moje uda. Gdy zdejmuje bokserki. Klęczy. a jego oddech staje się nierówny. – Będziesz musiała nauczyć się to kontrolować. Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę. a ja wydaję okrzyk. a uczenie cię będzie świetną zabawą. ściąga moje majtki i rzuca na podłogę. gdy robi to ponownie. Jęczę z rozkoszy.

I jeszcze raz. Och. a on się zatrzymuje. – To brzmi jak błaganie. Och. – Teraz będę się poruszał. wypełniającą obecność jego męskości w moim ciele. moje biodra nieśmiało wychodzą mu . dzięki czemu mogę oswoić natarczywą. – Jesteś taka ciasna. Więc porusza się. Opiera się na łokciach. kiedy przedziera się przez moje dziewictwo. mała – szepcze po chwili.163 i wchodzi we mnie z impetem. Znowu krzyczę. Ma rozchylone usta i ciężko oddycha. – Tak – odpowiadam cicho. Najpierw rusza się powoli.. chcę tego. Nieruchomieje. Jęczę. patrząc na mnie oczami rozświetlonymi ekstatycznym triumfem. Wycofuje się niezwykle powoli. – Jeszcze? – Tak. – Jeszcze? – szepcze chrapliwie. W porządku? Kiwam głową z szeroko otwartymi oczami i dłońmi na jego ramionach. wydaje jęk i wbija się we mnie ponownie. Pozostaje w bezruchu. czując w głębi ciała dziwne ukłucie. Zamyka oczy. – Aaa! – krzyczę. ale tym razem nie przestaje. Robi to ponownie. Czuję się taka pełna. a moje ciało go przyjmuje. wchodząc i wychodząc.. Gdy zaczynam się przyzwyczajać do tego dziwnego uczucia. więc czuję teraz na sobie jego ciężar.

przyjmując kolejne pchnięcia.. co to ironia – uśmiecha się sardonicznie. wysuwając biodra ku jego pchnięciom. próbując spowolnić oddech i łomoczące serce. wygina się. Zaczynam sztywnieć. och. Przyspiesza. wręcz wymagające. Ana – szepcze Christian niemal bez tchu. tylko ja.. wsparty na łokciu. . by chwilę później znieruchomieć i wlać siebie we mnie. Moje myśli znikają i pozostaje tylko doznanie. Otwieram oczy. Pochylając się. pchając mocno. słysząc jego słowa. Szeroko.164 na spotkanie. że coś we mnie narasta.. pokrywając potem. – Wzdrygam się na to nieznane odczucie. Czuję. a on wbija się we mnie. że tak będzie. że to się okaże takie wspaniałe. Jęczę.. tylko on. – Uuu. nie miałam pojęcia. Wciąż dyszę. w bezlitosnym. O niebiosa. niesłabnącym rytmie.. a w moich myślach panuje rozpustny zamęt. eksploduję pod nim w orgazmie i rozsypuję się na milion kawałków. Sztywnieję. wykrzykuje moje imię. leżąc obok.... A ja muszę się uśmiechnąć. Podnosi powieki i patrzy na mnie łagodnie. proszę. On opiera czoło na moim. czy zadałeś mi ból? – Wiem. który podchwytuję. Rany. to było niesamowite. jak przedtem. Gdy dochodzi. – Ty mnie pytasz. Chwyta w dłonie moją głowę i mocno całuje. nabierając tempa. a ja. dociekliwe. Zakłada niesforny kosmyk włosów za moje ucho. – Dojdź dla mnie. – Poważnie. – Sprawiłem ci ból? – pyta Christian. a jego zęby znów przygryzają mi dolną wargę.. wszystko okej? – Jego spojrzenie jest intensywne. Nadal jest we mnie. rozpadam się. Nie wiedziałam.. delikatnie składa pocałunek na moim czole i powoli się wysuwa... Moje ciało drży... ma zamknięte oczy i nierówny oddech.

Czuję.. Wygląda wspaniale ze zmierzwionymi włosami. przestaję oddychać. Nie mogę przestać się uśmiechać. – Taka z ciebie wymagająca istotka? Połóż się na brzuchu. rety. Przez chwilę wydaje mi się. – Więc chcesz. Podciąga je wyżej. ale mi nie odpowiedziałaś. Szelmowsko się uśmiecham.. Jego dłonie posuwają się w dół. głęboko zrelaksowana.165 Wyciągam się obok niego. To była rozkosz nie do opisania. – Czyżby. żebym cię znów przeleciał? – szepcze mi do ucha i zaczyna obsypywać pocałunkami okolice ucha i szyję. bez czucia w kończynach.. płonącymi zmrużonymi. Hmmm. do czego zdolne jest moje ciało. jak program wirowania w pralce. – Naprawdę masz niezwykle piękną skórę – mruczy. – Mrugam.. zanim opada kurtyna i patrzy na mnie spod przymkniętych powiek. o co tyle szumu. tak przyjemnie. W ułamku sekundy zrzuca koszulę i znów kładzie się na mnie. ale zrelaksowana. że może tak mocno się zacisnąć i rozluźnić tak nagle. biodro i po udzie aż do kolana. a potem się przekręcam. – Marszczy brwi. . kiedy odgarnia mi włosy z twarzy i całuje w nagie ramię. Nie miałam pojęcia.. z kośćmi jak z waty. Jego włoski łaskoczą mnie w plecy. patrząc na niego.. Uśmiecham się do niego. jak guziki koszuli wbijają mi się w skórę.. że widzę przelotny wyraz ulgi na jego twarzy. szarymi oczami i poważną pochmurną miną. – Chcę to zrobić jeszcze raz – szepczę. rozpadanie się na kawałki. – Dlaczego masz na sobie koszulę? – pytam. Czuję jego ciepłą skórę na mojej. Dwa orgazmy. panno Steele? – Pochyla się i całuje mnie bardzo delikatnie w kącik ust. Przechyla się tak. Teraz wiem. Zamiera. że jedną nogę wsuwa między moje i leży częściowo na moich plecach. – Przygryzasz wargę.. Rozpina mi stanik i gładzi ręką moje plecy aż do pośladków. gładząc moją talię. boskie uczucie.

a pozostałe palce nadal zataczają koła.166 O matko. Czuję na udzie jego rosnącą erekcję. – Wezmę cię od tyłu. Jęczę. co on ma zamiar zrobić? Przesuwa się między moje nogi. do środka. przygryzając brzeg mojego ucha. ale stanowczy. – Tak szybko robisz się wilgotna. – Wtula nos w miejsce za moim uchem. – Bosko pachniesz. kolistymi ruchami masują łechtaczkę. utrzymując . starając się kontrolować oddech i chłonąć rozproszone. podoba mi się to. Bardzo – szepcze. maleńkim fragmencie mojego ciała. uwodzicielskie. Pieści go powoli. Zamykam oczy. – Jesteś moja – szepcze. – Tylko moja. po czym wsuwa palec między moje nogi. Powoli wsuwa we mnie kciuk. podążając za jego dłonią. Jesteś taka wrażliwa. do środka. Oszałamiająca rozkosz uderza do mojej krwi jak adrenalina. Chcę usztywnić nogi. Jego długie palce sięgają pode mnie i delikatnie. Anastasio – mruczy. – Jego głos jest odurzający. Anastasio. Czuję gorący oddech na twarzy. słowa upojne. a jego ręka wędruje w górę uda aż do pośladka. na zewnątrz. obracając go i pocierając przednią ścianę pochwy. Nie mogę poruszyć głową. ale nie mogę się poruszyć. Efekt jest powalający: cała energia koncentruje się na tym jednym. Przytrzymuje mnie pod sobą. Zaczyna powoli zginać kciuk. – Głos ma łagodny. – Podoba ci się? – pyta cicho. przytrzymując mnie. Nie zapominaj o tym. Moje biodra bezwiednie zaczynają zataczać kręgi. a ogień przeszywa moje ciało. chaotyczne doznania wywołane ruchami jego palców. na zewnątrz. bezsilna. a drugą ręką chwyta moje włosy na karku i lekko pociąga. Leżę pod nim przygwożdżona. przylegając do pleców. Jęczę znowu. Jego dłoń masuje mnie niestrudzenie. – Nie ruszaj się. Och.

a sam. Tym razem czuję go głębiej. aż do bólu. . słodka dziewczynka – szepcze i sięga do stolika nocnego po foliową paczuszkę. Jęczę głośno. nieustępliwy. mała. A niech to. i wkrótce to zrobię. a ja obejmuję go wargami i ssę jak szalona. aż do końca. wypełniający.167 stały. te drażniące. To jest niewłaściwe. – Sprawdź. – Jego głos jest zachrypły. To oczekiwanie jest rozkoszne. – Otwórz usta – rozkazuje i wtyka w nie swój kciuk. Nie mogę się poruszyć. gotów jest posiąść mnie jeszcze raz. powoli. jakże podniecające. powolny. Z moich ust wydobywają się kolejne jęki. więc puszczam go. I niespiesznie zagłębia się we mnie. Otwieram szeroko oczy. Pieprzyć mnie w usta! Jęczę i gryzę jego kciuk. rotacyjny rytm. – Niegrzeczna. jak smakujesz – szepcze mi do ucha. To jest absolutnie cudowne. opanowany. ale do diabła. Czuję słony posmak z metaliczną nutą krwi. opierając ciężar na mnie i chwyta za włosy. Wstrzymuje oddech i pociąga mnie mocniej za włosy. powoli. – Ssij. powoli. a oddech jeszcze bardziej nierówny. unieruchamiając mi głowę. mrugając w popłochu. – Chcę cię pieprzyć w usta. celowo powolne pchnięcia i przerywane uczucie pełni są przejmujące. a on celowo zatacza biodrami koło i wycofuje się. Christian nagle nieruchomieje. To mnie doprowadza do obłędu. – Tym razem zrobimy to naprawdę. – Kciuk napiera na mój język. Znów wydaję jęk. odczekuje chwilę i jeszcze raz we mnie wchodzi. – Nie ruszaj się – rozkazuje i puszcza moje włosy. Anastasio. Rozrywa folię. a ja ciężko dyszę i krew śpiewa w moich żyłach. Rozciągający. Pochyla się. Anastasio. Zniewala mnie tak kusząco. Powtarza ten ruch raz za razem.

Dojdź dla mnie. – Nie wiem. Christian – szepczę. spragnione ulgi. – Jesteś. – Jęczę głośno. – Jutro. – Och. żebyś była obolała – mruczy i kontynuuje te słodkie tortury. Jego słowa to moja zguba. Bardzo. – Och nie. Nieznacznie zwiększa tempo. – Czego chcesz. proszę. – Powiedz mi – szepcze. Moje wnętrze zaczyna drżeć. – Tak. Moje ciało oplata się w konwulsjach wokół niego i dochodzę. głośno krzycząc w materac zniekształconą wersję jego imienia. – Jesteś. jeszcze nie – mruczy. czy zdołam wytrzymać dłużej. z ulgą oddając się fali rozkoszy. w tył i w przód. proszę. Pragnę. masz pamiętać. znów zataczając koła biodrami. Pada na mnie. a jego oddech staje się bardziej nieregularny. a Christian przyspiesza. Jesteś moja. Moja. przywodząca mnie nad skraj przepaści. a moje wnętrze zaczyna drżeć. Taka. Tylko ja. Christian wykonuje jeszcze dwa ostre pchnięcia i zamiera. Moje ciało jest tak naprężone. zaczyna cały cudowny proces od nowa. Anastasio? Powiedz mi. – Proszę. Wysuwa się i powoli wchodzi we mnie.168 – Dobrze mi w tobie – jęczy Christian. za każdym razem. Cię. On się wycofuje i czeka. Jęczę. maleńka. a kiedy dreszcze ustają. – Ciebie. Słodka – mruczy między pchnięciami. gdy się poruszysz. – Chcę. że tu byłem. mała. chowając twarz .

Jest znakomitym muzykiem. Słyszę muzykę. – Cholera.. że to Bach. Wydaje mi się. zaciskając uda. z ciałem skąpanym w ciepłym świetle lampy stojącej obok instrumentu. Niedawno te same palce umiejętnie dotykały i pieściły moje ciało. Gdy się budzę. melancholijną melodią. samotny. Podchodzę cicho do niego. całkowicie wyczerpana. Gdy reszta pokoju tonie w mroku. szarymi oczami z nieodgadnionym wyrazem twarzy. jak w bańce. jakby był w swojej własnej. które delikatnie odnajdują i przyciskają klawisze. cudownie obolała. niezgłębionymi.169 w moich włosach. . Ana – dyszy. Podciągam kolana do piersi. słucham oparta o ścianę przy wejściu. Siedzi nagi. Gra fantastycznie. Oczarowana. Na samo wspomnienie łapię oddech i czerwienię się. zwabiona przepiękną. Niczym zahipnotyzowana patrzę na jego długie zwinne palce. Melodyjny dźwięk fortepianu. Przeciągam się pod kołdrą i czuję się obolała. odizolowanej plamie światła. Na wieżowcach widać mniej świateł. całkowicie zapamiętany w grze. smutny. nietykalny. słodki lament. jak długo spałam. – Nie chciałam ci przeszkadzać.. Wydaje się smutny i opuszczony. i od razu odpływam lub zapadam w sen. Christian siedzi przy fortepianie. wpatrując się w rozciągający się za oknem miejski pejzaż. nadal jest ciemno. – Przepraszam – szepczę. Christiana nigdzie nie widać. Owijam się kołdrą i cicho idę korytarzem do tego wielkiego pokoju. wygląda. ale nie jestem pewna. Nie mam pojęcia. Siadam. a na wschodzie majaczy poranek. Natychmiast wysuwa się ze mnie i przetacza na swoją część łóżka. jak jego muzyka. Lekki grymas przebiega po jego twarzy. Spogląda na mnie świetlistymi.

– Do łóżka – zarządza. ojej. przepiękne. takie Jego usta drgają w półuśmiechu. wąskie biodra. Otacza mnie ramieniem i łagodnie prowadzi z powrotem do sypialni. – Rano będziesz wykończona.. Może to z powodu wymowy utworu. Przeczesuje włosy palcami i wstaje. Ma szerokie ramiona. – To było melancholijne. Spodnie zwisają mu z bioder w taki sposób.170 – Oczywiście powinienem powiedzieć ci to samo – mruczy. – Od jak dawna grasz? – Od szóstego roku życia. ale bardzo smutne. ale oryginalnie to koncert na obój Alessandra Marcellego. że ma na sobie dół od piżamy. – Piękna melodia. Wygląda nieziemsko. ale w ciemności ciężko to ocenić. Nie potrafię odgadnąć. a ciebie nie było. . Przerywa grę i kładzie dłonie na kolanach.. – Obudziłam się. który grał. – Trudno mi spać i nie jestem przyzwyczajony do spania z kimś w jednym łóżku – mówi cicho. w jakim jest nastroju. widać pracę mięśni jego brzucha. Czuję suchość w ustach. Wydaje się lekko przygnębiony. – Powinnaś być w łóżku – upomina mnie. gdy Christian obchodzi fortepian i zbliża się do mnie. Bach? – Transkrypcja Bacha. Teraz zauważam. a gdy idzie.

że jestem od niego odwrócona. Na prześcieradle widać krew – dowód utraty dziewictwa.171 – Och. że dotąd nie widziałam jego nagiego torsu. czy to z powodu granego przez niego . Bezwiednie wyciągam dłoń. starając się nie myśleć o krwi. Ujmuje moją brodę i odchyla głowę do tyłu. – Jego głos mięknie. Natychmiast odsuwa się ode mnie. to dopiero da pani Jones do myślenia – mruczy Christian. Otwiera komodę. W tym samym momencie oboje patrzymy na łóżko. – Christian jako sześcioletni chłopiec. – Położę się z tobą. Nie wiem. stając naprzeciw mnie. a moje serce topnieje. wpatrując się we mnie. by przebiec palcami po lekkim zaroście. Chyba nigdy nie dotknęłam jego klatki piersiowej. – Wracaj do łóżka – mówi ostro. słodka Anastasio – mruczy. ale nie potrafię się wyzbyć uczucia melancholii. Czerwienię się zawstydzona i owijam ciaśniej kołdrą. – Śpij. – Cóż. Oczami wyobraźni widzę ślicznego małego chłopca o miedzianych włosach i szarych oczach. Dociera do mnie. Delikatnie całuje moje włosy i głęboko wciąga powietrze. Opuszczam rękę i marszczę czoło. Wypełniam jego polecenie. Zamykam oczy. – Dobrze. Jego spojrzenie pali moją twarz.. – Jak się czujesz? – pyta po powrocie do sypialni. obejmując tak. Kładzie się obok mnie i przyciąga do siebie.. który lubi niemożliwie smutną muzykę. wyjmuje T-shirt i szybko go zakłada. Zapala boczne światło. rozczochrany dzieciak. – Do łóżka – rozkazuje ponownie.

czy jego zachowania. Christian Grey ma swoje smutne oblicze. .172 utworu.

raczej nie.. Potrząsam głową. Christian nadal śpi. Po co jednemu człowiekowi tyle miejsca? Dwie umywalki. Jest piękny majowy poranek. Nie muszę się martwić o to.173 ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Światło wypełnia pokój. gdy śpi. że prowadzą do łazienki. co on mówi ani o jego plany. Kusi mnie. wydęte usta rozchyliły się lekko. O rety. Gdy wracam do sypialni. Mogłabym patrzeć na niego cały dzień. Jak można potrzebować aż tylu ubrań? Cmokam z niezadowoleniem. i to większa niż moja sypialnia. cóż za widok. ale wzywa mnie potrzeba. Obok mnie Christian Grey smacznie śpi. lśniące. Zważywszy na to. jak jej idzie z Elliotem. A niech to. Jego piękna twarz wygląda młodziej. sprowadzając mnie z głębokiego snu na jawę. nie. mam tyle do przemyślenia. jedna . Podobnie jak małe dziecko. znajduję jego białą koszulę i zarzucam na siebie. Otwieram drzwi. myśląc. Całe rzędy drogich garniturów.. zrelaksowana we śnie. Dziwię się. Kształtne. cóż za widok. O rety. Przez chwilę zastanawiam się. Miałam do niej napisać. Przeciągam się i otwieram oczy. Kate! Och. Seattle leży u moich stóp. aby wyciągnąć rękę i go dotknąć. że z nikim nie sypia. że nadal jest w łóżku. ale znajduję się w przestronnej garderobie wielkości mojej sypialni. Będę miała kłopoty. koszul. stwierdzam z ironią. Nie myślałam o niej cały wieczór. Łazienka. jest słodki. butów i krawatów. co mówię. szczególnie plany w stosunku do mnie. W zasadzie ta garderoba mogłaby rywalizować z szafą Kate. czyste włosy są w cudownym nieładzie. Czy ktoś tak piękny może być przyzwoity? Przypominam sobie pokój na piętrze. aby mu się przyjrzeć. Wysuwając się z łóżka. Leży zwrócony w moją stronę i mam niepowtarzalną okazję. Sprawdzam drugie drzwi.

174 jest pewnie nieużywana. nie w taki sposób. jakbym nigdy w życiu nie ćwiczyła. Rany. Wszystko okej. „Bo nie ćwiczysz”. Próbuję przywołać je do porządku palcami. oszołomiona i zdezorientowana. Ana? Gdzie jesteś. Będę musiała to wszystko przetrawić.. Czy wyglądam inaczej? Bo tak się czuję. chce z ciebie zrobić jakąś perwersyjną seksualną niewolnicę. Krzywię się. który cię nie kocha. no. oddałaś mu dziewictwo. „A więc się z nim przespałaś. Śpiący królewicz nie obudził się jeszcze. Jestem trochę obolała. Ana? Cholera. Znajduję ją i sięgam po telefon. Och. patrząc w lustro. Fryzura „po seksie” niezbyt mi pasuje. Moja podświadomość się obudziła. a moje mięśnie. chcę zakochać się w facecie. Moje włosy jak zwykle odmawiają posłuszeństwa. Może znajdę w torebce jakieś gumki. szczerze mówiąc. Umieram z głodu. Wracam do sypialni.. ZWARIOWAŁAŚ?!” – krzyczy na mnie. Zostawiłam torebkę w gabinecie Christiana. nie. bogatszy niż Krezus i czeka na mnie w Czerwonym Pokoju Bólu. Kate. Trzy wiadomości. o który musiałaby się martwić – a może jednak uległam. że żyję i nie uległam Sinobrodemu. Patrzy na mnie z wydętymi wargami i tupie nogą. . Ana! Dzwonię do Kate. Nie odbiera. Szczerze. Wzdrygam się.. Właściwie ma wobec ciebie dziwne zamiary.. więc zostawiam jej potulną wiadomość. który jest więcej niż piękny. Wpatruję się w swoje odbicie w gigantycznym lustrze nad umywalką. ale ponoszę sromotną klęskę i poddaję się. facetowi. więc zostawiam go i udaję się do kuchni.

z dala od tego miejsca. Uśmiecham się. Podświadomość rzuca mi gniewne spojrzenie. że ma rację. Rany Julek.. To daje trochę czasu na myślenie. podkręcam dźwięk i zaczynam tańczyć.. Tak! Im bardziej dziewczęco wyglądam. w której jest mnóstwo jajek. tym mniej. Przyszłam tutaj spędzić noc w łóżku Christiana Greya i udało mi się. Potrząsam głową.. Dobrze się czymś zająć. tyle się od tamtej pory wydarzyło. Uśmiecham się szerzej. jego ciało. Jest tak stylowa i nowoczesna. ale w głębi duszy wiem. misja zakończona sukcesem. Zamykam oczy.175 Och. Potrzebuję kilku sekund. aby pomyśleć. Podkręcona na cały regulator muzyka też pozwala uciszyć poważne refleksje. Poprzedniego dnia jadł omlet. że mam ochotę na naleśniki i bekon. . Wsuwam go do kieszeni na piersi w koszuli Christiana. a mięśnie głęboko w podbrzuszu słodko się kurczą. moje ciało wibruje na samo wspomnienie. żeby wydedukować. Rany. To zadanie niemożliwe. Hmm. Zrezygnowana potrząsam głową. Wielkim sukcesem. że muszę nacisnąć drzwiczki. Może powinnam przygotować Christianowi śniadanie. Jego słowa. Potrzebuję czasu na osobności. a nie kochanie!” – krzyczy na mnie jak harpia. i żadna z szafek nie ma uchwytu. aby się otworzyły. Nie ma jak gotowanie przy muzyce. wczoraj w Heathmanie. Znajduję w torebce dwie gumki i szybko związuję włosy w dwa kucyki. Wyjmuję z torebki iPoda i podłączam słuchawki. ależ jestem głodna. grozi mi ze strony Sinobrodego. Muszę spróbować skategoryzować i zanalizować swoje uczucia do Christiana Greya. zabieram się do robienia ciasta. aby się skoncentrować na wykonywanym zadaniu. Tańcząc po kuchni. Jestem rozkojarzona przez wspomnienia ostatniej nocy. Sprawdzam lodówkę. Przeogromnym. chociaż nie pozwala on nikomu spać w swoim łóżku. „Pieprzenie. to wszystko jest takie pogmatwane. Ignoruję ją. kochanie się ze mną. może.. ale niezbyt głębokie. i dochodzę do wniosku. Jego kuchnia mnie onieśmiela.

podobnie jak stylowy. – Naleśniki. kiedy wróciłem do łóżka. a kiedy się opieka. – Dzień dobry.. poranny zarost. z głową podpartą na ułożonych w wieżyczkę dłoniach. Otrzymałam niemoralną propozycję od samego Króla Odmieńców. – Ciekawe dlaczego. . – Jesteś głodny? – Bardzo – mówi. a teraz. Dlaczego jest właśnie taki? Geny czy wychowanie? Nigdy się wcześniej nad czymś takim nie zastanawiałam. Ma na sobie koszulkę. – Ja też. patrząc przenikliwie. bo sama jestem odmieńcem. Zastygam. rumienię się. Fryzura „po seksie” bardzo. a on próbuje ukryć uśmiech.. – Dobrze spałam – jąkam w odpowiedzi. Kładę bekon pod grill. Ta piosenka wiele dla mnie kiedyś znaczyła. – Marszczy czoło. Nigdy nigdzie nie pasowałam.176 Kuchenka jest supernowoczesna. i chyba nie ma na myśli jedzenia. Na jego widok nogi mi miękną. w której spał. Jest pani dziś rano niezwykle ożywiona – mówi bez emocji. Amy Studt śpiewa mi do ucha o odmieńcach. ale w końcu udaje mi się ją rozpracować. ale to bardzo mu pasuje. bekon i jajka? – Brzmi kusząco. Zaczynam od bekonu. po czym zbieram się w sobie i wyjmuję słuchawki z uszu. Wygląda na rozbawionego i zaskoczonego. Odwracam się i widzę Christiana siedzącego na jednym ze stołków przy barze śniadaniowym. roztrzepuję kilka jajek. panno Steele.

Wracam do swojego zadania. wyciąga szaro-czarne podkładki i kładzie na barze. Hmm.. starając się ukryć uśmiech. – Ale cię nie ochronią.. – W jego głosie pobrzmiewa wesołość. Delikatnie ciągnie mnie za kucyk. a Christian parzy kawę. Czy mam włączyć jakąś muzykę. tak? Moja podświadomość śmieje się ze mnie w dwójnasób. na blacie pomarańczowy.. Nie umiem się na niego gniewać. Sinobrody. prawdopodobnie trochę za mocno. – Dobrze roztrzepane i ubite – uśmiecha się ironicznie. eee. Wydymam wargi. Zwłaszcza kiedy jest tak wyjątkowo wesoły. To bardzo zabawne. odwracam i wkładam z powrotem pod grill. że robię się purpurowa. Otwiera szufladę. – Jakie lubisz jajka? – pytam sucho. – Bardzo mi się podobają – szepcze. wyjmuję bekon. Uśmiecha się. nie przerywaj z mojego powodu. Chwilę później on staje przy mnie. Odwracam się i dalej ubijam jajka. Gdy znów się odwracam. żebyś mogła kontynuować swój. – Proszę. – Chcesz herbatę? stoi już sok . – Wzruszam ramionami. Wylewam jajka na patelnię.. Ty gotuj. – Zajmę się tym.177 – Nie wiem. Zabawne. gdzie trzymasz podkładki pod talerze. taniec? Opuszczam wzrok na dłonie. czując. za wszelką cenę starając się nie wyglądać na zdenerwowaną.

Wydaje mi się. aż usiądę. poproszę. że próbuje stłumić uśmiech. ale nie jestem pewna. – Och. Patrzę na Christiana. a wszystko w środku mnie się ściska. – Panno Steele. związek. – Bardzo jesteś obolała? – pyta. Oczy ma pociemniałe. jak miło. nie mam porównania – rzucam. Nakładam śniadanie na podgrzane talerze i stawiam je na podkładkach. – Odsuwa jeden ze stołków barowych. nagle brakuje mi tchu. szczerze mówiąc. lekko się krzywię.. Zastanawiam się. – Panie Grey – kiwam głową. Wdrapuję się na stołek i siadając. Co ma na myśli? Nasze negocjacje? Nasz... czy cokolwiek to jest? Wciąż jest taki tajemniczy. eee. – Czyżbyś chciał mi przekazać wyrazy współczucia? – pytam słodko. Czerwienię się.. – Nie. On sięga do szafki i wyciąga herbatę Twinings English Breakfast. panno Steele. Dlaczego zadaje tak osobiste pytania? – Cóż. czy powinniśmy kontynuować twoje podstawowe szkolenie.. Och.. – Wpatruję się w niego oniemiała. Zaglądam do lodówki i znajduję syrop klonowy. prawda? – Czyżby? Chyba jeszcze nic nie ustaliliśmy. Tłumię .178 – Tak. – To było z góry przesądzone. Znajduję dwa talerze i kładę je na podgrzewaczu w kuchence. a on czeka. siadając. Wydymam wargi. jeśli masz.

więcej. – Jedz. aby sprawiać wrażenie jak najbardziej naturalnej. Nic nie mogę wyczytać z jego wyrazu twarzy. co ma na myśli. To mnie rozprasza. starając się odzyskać równowagę. Krztuszę się herbatą i wpatruję się w niego z szeroko otwartymi ustami. Patrzę na niego. – Jaki zakres podstawowego szkolenia miałeś na myśli? – pytam nieco zbyt wysokim głosem. Czy to część podstawowego szkolenia? – Przestań przygryzać wargę. . Mam w głowie zamęt. oczywiście – dodaje.. Anastasio. – Chciałabym dzisiaj zostać. – Cóż. demaskując swoje wysiłki. rozprasza mnie jeszcze bardziej – warczy. Jeśli ci to odpowiada. ponieważ jesteś obolała. Zupełnie nie wiem. gdy tymczasem hormony sieją spustoszenie w moim organizmie. – O ile chcesz zostać. że zostaniemy przy umiejętnościach oralnych. pomyślałem.179 jęk.. To takie frustrujące. że nie masz na sobie nic pod moją koszulą. poproszę. – Nawiasem mówiąc. który przyniósł Christian. to jest pyszne. tak. więcej seksu. Jutro muszę pracować. – Uśmiecha się do mnie szeroko.. spokojnej i absolutnie niezainteresowanej.. Klepie mnie delikatnie po plecach i podaje sok pomarańczowy... – Mój apetyt znów stanął pod znakiem zapytania. Ja z kolei prawie nie czuję smaku. Podstawowe szkolenie! Chcę cię pieprzyć w usta. a ponieważ wiem. Zanurzam torebkę herbaty w małym czajniczku.

Podnosi dłoń i chwyta mnie za brodę. W mojej głowie i żołądku panuje mętlik. Nie mam pieniędzy na nowe ubrania. Apetyt zniknął. Nawet nie zdawałam sobie sprawy.180 – O której musisz być w pracy? – O dziewiątej. – Jedz. Anastasio. – A teraz zjedz śniadanie. Usta ma zaciśnięte w wąską linię. Patrzę na niedojedzone śniadanie. Wczoraj wieczorem nic nie jadłaś. żebyś dokończyła śniadanie. Potrzebuję czystych ubrań. Jego . – O co chodzi? – pyta. pociągając ją i uwalniając wargę z uścisku moich zębów. że ją przygryzam. – Znajdziemy ci coś tutaj. Czyżby chciał. – Muszę być dziś wieczorem w domu. Marszczę czoło. – W porządku – zgadza się. Mruży oczy. – Zawiozę cię jutro do pracy na dziewiątą. – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. Po prostu nie jestem głodna. – Naprawdę chcę. – O co ci chodzi z tym jedzeniem? – wyrywa mi się. żebym została na kolejną noc? – Dziś wieczorem muszę podjechać do domu.

Wolałabym wziąć prysznic. Czeka. że nie lubię marnować jedzenia.. że zmywa swój talerz. – Christian mi się . ja zmywam. – Wszystko w porządku? – Tak. Kiedy skończę. dlaczego nie napisałaś nic wczoraj wieczorem? – Jest zła. zbolałe.. i to samo robi z moim. nie chcę rozmawiać przez telefon. Jego oczy są ciemne.181 brwi się stykają. weźmiemy kąpiel. A niech to. aż skończę. – Zupełnie nie w moim stylu. O co w tym wszystkim chodzi? Podnoszę widelec i jem powoli. – Mówiłem ci. w porządku. – Tak. skoro jest taki dziwny w kwestii jedzenia. Muszę pamiętać. – Bardzo demokratycznie. Wyraz jego twarzy łagodnieje. z dala od niego. – Ana. porwał mnie wir wydarzeń. przerywając moją zadumę. Zauważam. Przewracam oczami. – Zrobiłaś to? – Próbuje zdobyć informacje. okej. – Ojejku. – Kate. – Ty gotowałaś. – Marszczy brwi. – Odchodzę w kierunku szklanych drzwi balkonowych. żeby nie nakładać sobie tyle na talerz. – Przepraszam. – Cześć. Jedz – rzuca. To Kate. słysząc oczekiwanie w jej głosie. – Och. próbując przeżuwać. Telefon mi dzwoni.

– Ana. Niby skąd? Blefuje. by zobaczyć. . proszę! – Nie mogę ukryć irytacji. – Ta umowa. – Zrobiłaś.. no wiesz. – Przyglądam się swoim dłoniom. Potrzebuję planu. Jak to się nazywa? Umowę o zachowaniu poufności. Podpisałam tę cholerną umowę. – Zobaczymy się wieczorem.. – Cóż. to obejmuje wszystko? – zaczynam ostrożnie.. o seks. że tak. a ja nie mogę jej powiedzieć. Ona jest taka nieustępliwa i chce wiedzieć wszystko ze szczegółami. ponieważ podpisałam... nie ukrywaj niczego przede mną. Wiem to. Zacznie panikować i będzie miała rację. a ja nie mogę o tym rozmawiać. mam kilka pytań. Czerwienię się. proszę. – I chciałabym zapytać Kate. To będzie trudne do pogodzenia. Czekałam na ten dzień prawie cztery lata. – Kate. odkładając herbatę. Wracam. – Dlaczego pytasz? – Odwraca się i patrzy na mnie. jak Christian z wdziękiem porusza się po swojej kuchni.182 przygląda. – Rozłączam się. – Jak było? Wszystko w porządku? – Już mówiłam. – Był delikatny? – Kate..

183 – Możesz zapytać mnie. wypaczony pogląd na seks. żebyś tego nie robiła. – Niespiesznie podchodzi... Uwierz mi – mówi. W środku aż mnie skręca. Wolałbym. Nie mogę zapytać jego.. To nie ich sprawa. możemy zacząć od tego: jak ci było ostatniej nocy? – W jego oczach płonie ciekawość. – Mój głos cichnie. Nie potrafię okłamać tego człowieka. Potrzebuję bezstronnej opinii. – Mnie też – mruczy. Jego usta lekko się unoszą.. Unosi brwi. – A poza tym – jego ton staje się ostrzejszy – twoja współlokatorka i mój brat zamienili się w bestię o podwójnym grzbiecie[4]. – Dobrze – mamroczę. Anastasio. – Christian. – Nic konkretnego w tej chwili – szepczę. aż staje naprzeciw mnie. eee. Dostanę w odpowiedzi skrzywiony. – Nigdy dotąd nie uprawiałem .. – Cóż. O rety. aby spojrzeć mi prosto w oczy. Nie wspomnę o Czerwonym Pokoju Bólu. perwersyjny jak diabli. – Chodzi o sprawy techniczne. z całym szacunkiem. – Co chcesz wiedzieć? – pyta i przesuwa palcami po moim policzku aż do brody. – Czerwony Pokój Bólu? Tu chodzi głównie o przyjemność. odchylając moją głowę do tyłu tak. – Czy twoja rodzina wie o twoich. upodobaniach? – Nie..

potem zdejmuje T-shirt i rzuca go na podłogę. – Zrozumiałaś. – Podaje mi rękę. Nie miałam pojęcia. że ta warga jest pyszna. ale czy możesz przestać ją przygryzać? – mówi przez zaciśnięte zęby.. – Robię. głęboka. – Panno Steele. Waniliowy seks? – Chodź. Jest taki apetyczny. chociaż nadal mam na sobie jego koszulę. Będę musiała się do tego przyzwyczaić. że robiłem to z tobą.184 waniliowego seksu. – Tak – dodaje wyzywająco. mogę to potwierdzić. Dużo przemawia na jego korzyść. okej? Zaszokowana łapię oddech. Christian pochyla się i napełnia ją wodą z kranu wystającego z wyłożonej kafelkami ściany. Moje serce podskakuje. wydzielając słodki. jeśli! Woda jest kusząco gorąca. Ale może dlatego. Wbija we mnie gorące spojrzenie.. a ty jesteś obolała. – Pochyla się i całuje mnie. Christian stoi i przygląda mi się pociemniałymi oczami. owalna i bardzo dizajnerska. Pieni się. – Odwróć się przodem do mnie. wyglądający na drogi. Robię krok w przód. weźmiemy kąpiel.. co chce. ukradkiem podziwiając jego sylwetkę. Gwałtownie wciągam powietrze. że mogę . a uczucie podniecenia spływa w dół. jeśli mam zamiar skorzystać z jego szokującej propozycji. mam ochotę cię przelecieć. – Wiem. Robię. Biorę go za rękę. a on każe mi wejść do wanny.. – Wpatruje się we mnie. Stoję w progu z szeroko otwartymi oczami i splecionymi dłońmi. Gorączkowo kiwam głową. – Kiedy to robisz. automatycznie uwalniając wargę. co mi każe. Wanna jest z białego kamienia. Moja podświadomość zatacza się i mdleje. – Gładzi kciukiem moją dolną wargę. aż Tam. Wlewa do wody jakiś olejek. zmysłowy zapach jaśminu.

że nasze kostki się spotykają. odprężając się w kojącym cieple. a on patrzy z przechyloną głową. O święty Barnabo. zapraszającej wody. Nie masz się czego wstydzić. Zanurza nos w moich . jestem zupełnie naga. Sięga w dół. Christian na mnie patrzy. Ponownie wstaje. Jest tak blisko. zgina kolana tak. bym spojrzała mu w oczy.185 tak na niego działać. Posuń się. Są łagodne i ciepłe. – Dobrze. jesteś bardzo piękną kobietą. szczypie. Zatrzymuje moje rozbiegane myśli. Zerkam na niego. To mnie zaskakuje. Poziom wody się podnosi. zdejmuje mi ją przez głowę i rzuca na podłogę. jakbyś była zawstydzona. – Anastasio. – Ujmuje moją brodę i podnosi tak. robię gwałtowny wdech. Oblewam się purpurą i opuszczam wzrok na dłonie. Uuu. aby mi się przyjrzeć. O rety. – Woda i iPody. – Możesz teraz usiąść. rozsuwając moje nogi. Kładę się i na chwilę zamykam oczy. Zaskoczona. ale wiem. ale ponieważ pachnie niebiańsko. a ja opuszczam się do ciepłej. początkowy piekący ból szybko ustępuje. że on nie będzie tego chciał. i przesuwa stopy na zewnątrz. Mogłabym wyciągnąć rękę i go dotknąć. Gdy je otwieram. a stać tutaj i patrzeć na ciebie to prawdziwa przyjemność. – Hej – przywołuje mnie. Pozbywa się spodni od piżamy i wchodzi do wanny za mną. Za wszelką cenę pragnę zniknąć w gorącej wodzie i pianie. – Chyba tak zrobię. Nie zwieszaj głowy. Kładzie długie nogi na moich. łapie skraj koszuli. niezbyt mądre połączenie – burczy. a on siada i przyciąga mnie do klatki piersiowej. – Wyjmuje mojego iPoda z kieszeni na piersi i kładzie koło umywalki. – Może do mnie dołączysz? – proponuję odważnie lekko chropawym głosem.

a ja wciągam głośno powietrze. że to moje ciało tak na niego działa. Sutki są wrażliwe. wciskając piersi w jego dłonie.. a potem jeszcze niżej. bardzo wrażliwe. że się uśmiecha. Christian sięga po myjkę. I on także jest nagi. że niezbyt delikatnie potraktowano je zeszłej nocy. – Podoba ci się? – Słyszę. wcierając żel w kark i ramiona. Z wbudowanej w ścianę półeczki obok wanny bierze butelkę żelu i wyciska trochę na dłoń. . przepełniona pożądaniem. – Pachniesz tak pięknie. A nie twój umysł” – szydzi moja podświadomość.. To takie podniecające wiedzieć. Dreszcz przebiega całe moje ciało. a serce bije jak szalone. Jego dłonie ześlizgują się na piersi. nie uwierzyłabym. Jego rosnąca erekcja napiera na moje plecy. Jęczę. „Ha. że będę to robić. umięśnionych udach. kiedy się obudziłam w jego hotelowym apartamencie. Siedzę naga w wannie z Christianem Greyem. wytwarzając delikatną pianę i kładzie ręce na mojej szyi. Z pewnością dlatego.186 włosach i głęboko wciąga powietrze. gdy tymczasem ja dyszę obok niego spragniona. masując intensywnie długimi. Nie czeka długo i zsuwa dłonie na brzuch. gdy oplata je palcami i zaczyna lekko ugniatać. Oddalam tę nieprzyjemną myśl. mocnymi palcami. Moje ciało instynktownie się wygina. – Uhm. ktoś mi powiedział. Gdyby wczoraj. Opuszcza dłonie na moje ramiona i myje mnie delikatnie pod pachami. Cieszę się. Anastasio. Moje ręce spoczywają na jego silnych. Pociera je. To przyjemne czuć na sobie jego dłonie. Mój oddech przyspiesza. żeby się ogolić. że Kate namówiła mnie.

Co? Nie! Nie! Nie! Mój oddech jest nierówny. pochyla się i myje mnie między nogami. że trzyma członek mocno w dłoni. nieubłaganie.. – Ponieważ mam w stosunku do ciebie inne plany.. – Chcę. a moje biodra zaczynają poruszać się w swoim własnym rytmie. mała – Christian szepcze mi do ucha i delikatnie je przygryza... – Poczuj to. Napięcie we mnie rośnie powoli. Jego palce umiejętnie stymulują mnie przez materiał. – Poczuj to dla mnie. Otwieram usta ze zdziwienia.. ja właśnie.187 Wycisnąwszy kolejną porcję żelu.. a on nie pozwala mi się ruszyć. odchylam głowę i jęczę z rozkoszy. – Myślę. żebyś się dobrze zaznajomiła z moją ulubioną .. Próbuję wyprostować nogi. O rany. Ja też chcę zostać umyty – szepcze. Anastasio. gdy moje ciało się napręża... Och! Odwracam się twarzą do niego i jestem zaskoczona widząc. – Och. – Odwróć się.. umożliwiając mu dostęp do najintymniejszej części mojego ciała. – Co. – Dlaczego przestałeś? – dyszę.. to nie w porządku. Poddaję się temu mężczyźnie. przyciskając do jego dłoni. że jesteś już wystarczająco czysta – mruczy i nieruchomieje. Wstrzymuję oddech. Pochłonięta przez to doznanie. proszę – szepczę. ale. Jego nogi przyciskają moje do ścian wanny i trzymają mnie jak więźnia.. o rety. czuję się bosko.

i zamyka oczy. aby łatwiej mi było oddychać. maleńka. Zdaję sobie sprawę z tego. Spoglądam na Christiana i staję oko w oko z jego diabelskim uśmieszkiem. gdy przesuwam dłoń w górę i w dół. mocno. a ja pochylam się i obejmuję jego męskość ustami i nieśmiało zaczynam ssać. Specjalnie lekko przygryzam dolną wargę. Hmm. Gdy je otwiera.. Bawi go moje zdumienie. niż się spodziewałam. Ana. Pamiętam jak wsunął mi kciuk do ust i kazał ssać. Pieprzyć mnie w usta. wyciskając trochę na dłoń. a on kładzie swą dłoń na mojej. Puszcza moją rękę. Dobra. Robię to. Zaczyna oddychać coraz szybciej i lekko rozchyla wargi. Wystaje ponad poziom wody. – Otwiera gwałtownie oczy. Nie spuszczam z niego wzroku. mocno ściskając moje palce. Jest taki duży i nabrzmiały. .188 i najcenniejszą częścią ciała. Sięgam i oplatam go dłonią.. jego wzrok ma kolor płomiennej. a potem przesuwam po niej językiem. – Właśnie tak... żebym go dotknęła. Jego oczy są poważne. Uśmiecham się do niego i sięgam po żel. Ściskam. – Ooch. Jestem do niej bardzo przywiązany. zacierając dłonie. a ja ssę mocniej. Chce. która pluska wokół jego bioder.. Jego oczy pozostają zamknięte.. że oddech uwiązł mu w gardle.. O kurczę. hmm. gdy muskam wargę językiem. Znów zamyka oczy i słyszę. że się gapię.. Usta mam rozchylone.. Jest twardszy. co on.. naśladując jego chwyt. które go oplatają. pozwalając. ciemne i otwierają się szerzej. Przełykam ślinę. Wysuwa nieznacznie biodra w moim kierunku i odruchowo chwytam go mocniej. To było we mnie! Niemożliwe. stopniałej szarości. bym kontynuowała sama. – Tak – szepcze i porusza dłonią w górę i w dół. Niski jęk wydobywa się z jego gardła. Na sekundę zamyka oczy. niech będzie. muskając koniuszek językiem. aż wytworzy się piana.

Moich ust. ponownie się wyginając...189 Hmm. Nie miałam pojęcia. a zaraz po nim jęk. A niech to. Chwyta moje kucyki i teraz naprawdę zaczyna się poruszać. Moja wewnętrzna bogini tańczy właśnie merengue z dodatkowymi krokami salsy.. wkładam go do ust. Wciągam go głębiej do ust. Ponownie owijam język wokół główki. Hmm. Czuję. Ssę mocniej i mocniej. Umiem to robić. i znów wypuszczam. Pragnie mnie.. – Jezu. zaraz dojdę w twoich ustach – ostrzega.. Mój język zawija się wokół żołędzi. zaciskam usta. Osłaniając zęby wargami. a on unosi biodra. – Anastasio. uważne i pełne bezwstydnej żądzy. a ja wkładam go głębiej do ust. – Chryste – jęczy i znów zamyka oczy. Umiem pieprzyć go ustami... patrzę. Oczy ma teraz otwarte. to wspaniałe – mruczy. Jego dłonie naprawdę mocno chwytają moje .. Hmm. jak napina mięśnie nóg. Zaciska zęby.. – Znów wygina biodra. Ssę mocniej. – Och. wkładając go głębiej i głębiej. jak wije się delikatnie w zmysłowym pragnieniu. To mój własny lód o smaku Christiana Greya. aż czuję w gardle.. – Jeśli tego nie chcesz. Ha! Moja wewnętrzna bogini jest podekscytowana. jak stal owinięta aksamitem.. Znów słyszę jęk. że sprawianie przyjemności może być tak podniecające.. dysząc. przerwij. wspierając się na jego udach. Jak daleko się posuniesz? – szepcze. i owijam językiem raz za razem. mała. jego oczy są szeroko otwarte. Jest jednocześnie miękki i twardy. oplatając język wokół żołędzi. Pochylając się jeszcze bardziej. O matko. i zadziwiająco smaczny: słonawy i delikatny. Nad sobą słyszę syknięcie.

pozwalając mi pierwszy raz obejrzeć bosko zbudowanego Adonisa. Patrzy na mnie podejrzliwie.190 włosy.. To doprowadza go do ostateczności.. w pełnej krasie. – Marszczy brwi.. – Chryste. – Kolejny pierwszy raz.. Ale jeden rzut oka i świadomość. jestem ci winien orgazm. i już się nie przejmuję. – I nie potrafię ukryć dumy. wspieram się . Pcham jeszcze mocniej i w momencie niezwykłej pewności odsłaniam zęby. Otwiera oczy i wpatruje się we mnie. – Dostajesz szóstkę z umiejętności oralnych. Krzyczy i zastyga. Mogę to zrobić. naprawdę dobre. Jego erekcja lekko przygasła. o rany.. – Nie masz odruchu wymiotnego? – pyta zaszokowany. – Wiesz. Uch. lekko się śliniąc. Moja wewnętrzna bogini przestała tańczyć i również się wpatruje z otwartymi ustami.. a w kącikach moich ust czai się triumfalny uśmiech. Połykam go szybko. zasłaniając to. – Robiłaś to już wcześniej? – Nie. miękki biały ręcznik dla mnie. a ja czuję ciepły. i trzyma większy. Wychodząc z wanny. to było. co najważniejsze.. Owija mały ręcznik wokół bioder. choć niespodziewane. panno Steele. słonawy płyn spływający mi do gardła. – Patrzy na mnie badawczo. że on rozpada się na kawałki dzięki mnie. lecz nadal robi wrażenie. Chodź do łóżka.. nie jestem do tego stuprocentowo przekonana. Opieram się i patrzę na niego. to znaczy Christiana Greya. Orgazm! Kolejny! Szybko wychodzi z wanny. nie przestajesz mnie zadziwiać. Ana. – To dobrze – mówi z zadowoleniem i chyba również z ulgą. Christian oddycha nierówno. Uśmiecham się i celowo przygryzam wargę. dobre.

191 na podanej mi ręce. Christian owija mnie ręcznikiem, przyciąga do siebie i mocno całuje, wsuwając język do ust. Chcę go objąć... dotknąć, ale ręce mam uwięzione przez ręcznik. Przechyla moją głowę, penetrując językiem usta, a ja zaczynam podejrzewać, że być może wyraża w ten sposób swoją wdzięczność za mojego pierwszego loda. O rany! Odsuwa się, trzymając ręce po obu stronach mojej twarzy, wpatrując mi się intensywnie w oczy. Wydaje się zagubiony. – Zgódź się – szepcze z zapałem. Marszczę czoło, gdyż nie rozumiem. – Na co? – Na nasz układ. Na zostanie moją. Proszę, Ana – szepcze, błagalnie podkreślając moje imię. Znów mnie całuje, słodko, namiętnie, a potem odsuwa się i patrzy, lekko mrugając. Bierze mnie za rękę i prowadzi z powrotem do sypialni, a ponieważ nogi się pode mną uginają, posłusznie idę za nim. Zdumiona. On naprawdę tego chce. W sypialni wpatruje się we mnie, gdy stoimy obok łóżka. – Ufasz mi? – pyta nagle. Kiwam głową, patrząc szeroko otwartymi oczami, i nagle zdaję sobie sprawę, że to prawda. Ufam mu. Co on ma zamiar mi zrobić? Przeszywa mnie niemal elektryczny dreszcz. – Grzeczna dziewczynka – mruczy, gładząc moją dolną wargę. Oddala się do garderoby i wraca ze srebrno-szarym jedwabnym krawatem. – Złóż ręce przed sobą – rozkazuje, zdejmując ze mnie ręcznik i rzucając go na podłogę. Robię, co każe, a on związuje moje nadgarstki, mocno

192 zaciskając krawat. Jego oczy rozświetla dzikie podniecenie. Pociąga za węzeł. Solidny. Musiał być niezłym harcerzem, skoro nauczył się takich węzłów. Co teraz? Mój puls przyspiesza stukrotnie, a serce wali jak oszalałe. Muska dłonią moje kucyki. – Wyglądasz w nich tak młodo. Instynktownie cofam się, aż czuję łóżko za kolanami. Zrzuca swój ręcznik, ale nie mogę oderwać wzroku od jego oczu, pełnych pożądania. – Och, Anastasio, co ja z tobą zrobię? – szepcze i opuszcza mnie na łóżko, a potem kładzie się koło mnie i unosi moje ręce za głowę. – Trzymaj ręce w górze, nie ruszaj nimi, rozumiesz? – Jego oczy wwiercają się w moje, a mnie intensywność doznań zapiera dech w piersiach. Tego faceta nie chciałabym zdenerwować... nigdy. – Odpowiedz – mówi łagodnym głosem. – Nie ruszę rękami. – Ledwie łapię oddech. – Grzeczna dziewczynka – mruczy i rozmyślnie powoli oblizuje usta. Hipnotyzuje mnie widok jego języka prześlizgujacego się po górnej wardze. Christian patrzy mi prosto w oczy, obserwuje, ocenia. Pochyla się i składa na moich ustach szybki pocałunek. – Wycałuję cię całą, panno Steele – mówi miękko, chwytając w dłoń moją brodę i unosząc tak, by mieć dostęp do szyi. Jego usta przesuwają się po niej, całując, ssąc i podgryzając aż do małego zagłębienia u jej podstawy. Moje ciało staje na baczność... każdy jego fragment. Niedawne doświadczenie w wannie niezwykle uwrażliwiło moją skórę. Podgrzana krew zbiera się w dole brzucha, pomiędzy nogami, dokładnie Tam. Wydaję jęk. Chcę go dotknąć. Poruszam rękami i dość niezdarnie,

193 zważywszy na to, że jestem skrępowana, dotykam jego włosów. Przestaje mnie całować i patrzy na mnie uważnie, potrząsając głową i cmokając z dezaprobatą. Sięga po moje ręce i układa je ponownie nad moją głową. – Nie ruszaj rękami, bo będziemy musieli zaczynać wszystko od początku – gani mnie lekko. Och, jak on się ze mną drażni. – Chcę cię dotknąć. – Mój głos jest chropawy, pozbawiony kontroli. – Wiem – szepcze. – Trzymaj ręce nad głową – rozkazuje zdecydowanym głosem. Ponownie chwyta moją brodę i zaczyna całować szyję, tak jak przedtem. Och... to takie frustrujące. Przesuwa dłonie w dół mojego ciała, wokół piersi i dociera ustami do zagłębienia u podstawy szyi. Wierci w nim czubkiem nosa, a potem zaczyna bardzo powolną podróż ustami, zmierzając na południe, podążając szlakiem swych rąk, w dół mostka aż do piersi. Każdą z nich osobno całuje i przygryza, a sutki delikatnie ssie. O niebiosa. Moje biodra same zaczynają falować w rytm jego ust, a ja desperacko staram się pamiętać, by trzymać ręce nad głową. – Nie ruszaj się – rzuca ostrzegawczo. Czuję jego ciepły oddech na skórze. Dotarłszy do mojego pępka, zanurza w nim język, a potem delikatnie gryzie mój brzuch. Wyginam się w łuk. – Hmm. Jesteś taka słodka, panno Steele. – Jego nos ślizga się pomiędzy moim podbrzuszem a linią włosów łonowych. Podgryza mnie lekko i drażni językiem. Gwałtownie siadając, klęka przy moich stopach i chwytając obie kostki naraz, rozsuwa mi nogi. A niech mnie. Chwyta moją lewą stopę, zgina kolano i podnosi stopę do ust. Śledząc moją reakcję, czule całuje każdy palec, a potem gryzie lekko w opuszki. Dochodząc do małego palca, gryzie mocniej. Wiję się, skomląc. Przesuwa językiem po podbiciu,

194 a ja nie mogę już na niego patrzeć. To zbyt erotyczne. Zaraz eksploduję. Zaciskam oczy i staram się przyjąć i znieść każde doznanie, które wywołuje. Całuje kostkę i wyżej, wzdłuż łydki, do kolana, zatrzymując się tuż nad nim. Wówczas przechodzi do prawej stopy, powtarzając cały uwodzicielski, oszałamiający proces. – Och... proszę – jęczę, gdy gryzie mały palec, a doznanie rezonuje głęboko w mym podbrzuszu. – Wszystko, co dobre, panno Steele – szepcze. Tym razem nie zatrzymuje się na kolanie, lecz kontynuuje trasę wzdłuż wewnętrznej strony uda i rozsuwając mi nogi. Wiem, co teraz zrobi i część mnie chce go odepchnąć, ponieważ jestem zawstydzona, zażenowana. Będzie mnie całował Tam! Wiem to. A część mnie upaja się słodkim oczekiwaniem. Christian wraca do drugiego kolana i obsypuje je pocałunkami, posuwając się w górę, całując, liżąc, ssąc i już jest między nogami, muskając moją kobiecość nosem, bardzo czule, bardzo delikatnie. Wiję się... o rany. Nieruchomieje i czeka, aż się uspokoję. Więc się uspokajam i spoglądam na niego z otwartymi ustami, a moje serce chce wyskoczyć z piersi. – Czy wiesz, jak odurzająco pachniesz, panno Steele? – mruczy i nadal patrząc mi w oczy, wsuwa nos w moje włosy łonowe i mocno się zaciąga. Robię się purpurowa, czując, że mdleję i zamykam oczy. Nie mogę patrzeć, jak to robi! Dmucha delikatnie na moją kobiecość. O cholera... – Podobają mi się. – Lekko ciągnie za włoski. – Może je zostawimy.

195 – Och... proszę. – Hmm... Lubię, gdy mnie błagasz, Anastasio. Jęczę. – Wet za wet nie jest w moim stylu, panno Steele – szepcze, dmuchając delikatnie. – Ale zadowoliłaś mnie dzisiaj, więc zostaniesz nagrodzona. – Przy tych słowach szelmowsko się uśmiecha. Gdy moje ciało śpiewa na dźwięk jego słów, jego język zaczyna zataczać kręgi wokół mojej łechtaczki, a ręce przytrzymują uda. – Aaa! – jęczę, a moje ciało wygina się i wpada w konwulsje. Kręci językiem raz za razem, przedłużając torturę. Tracę wszelkie poczucie siebie, każdy atom mojego istnienia całkowicie koncentruje się na tej małej, potężnej elektrowni w zwieńczeniu ud. Moje nogi sztywnieją, a on wkłada we mnie palec. Słyszę jego warczący jęk. – Och, maleńka, uwielbiam, że stajesz się dla mnie taka wilgotna. Zatacza palcem szerokie kręgi, poszerzając, rozciągając mnie, a jego język naśladuje te ruchy, wkoło i wkoło. Jęczę. Tego już zbyt wiele... Moje ciało błaga o ulgę i nie jestem w stanie się tego wyprzeć. Odpuszczam, tracąc świadomość tego, co się dzieje, gdy orgazm porywa mnie i ściska w środku raz za razem. Jasna cholera! Krzyczę, a świat zapada się i znika z pola widzenia, gdy siła orgazmu unicestwia wszystko. Dyszę i ledwie słyszę dźwięk rozrywanej folii. Christian

196 bardzo powoli wchodzi we mnie i zaczyna się poruszać. O rety. Odczucie jest jednocześnie bolesne i słodkie, gwałtowne i delikatne. – Jak ci jest? – W porządku, dobrze – szepczę. I wtedy naprawdę zaczyna się poruszać, szybko, mocno i gwałtownie, wchodząc we mnie raz za razem, nieustępliwie, pchając i pchając, aż znów staję na krawędzi. – Dojdź dla mnie, mała. – Jego głos jest szorstki, ostry, surowy dla ucha. Eksploduję wokół niego, gdy rytmicznie we mnie wchodzi. – Cholerne dzięki – szepcze, po czym ostatni raz pcha mocno i dochodzi, wydając jęk i przywierając do mnie. Potem zamiera, a jego ciało sztywnieje. Opada na mnie, a ja czuję, jak cały jego ciężar wgniata mnie w materac. Zakładam związane ręce wokół jego szyi i przytulam, jak umiem najlepiej. W tym momencie wiem, że zrobiłabym wszystko dla tego człowieka. Cała jestem jego. Te cuda, które mi pokazał, to więcej, niż mogłabym sobie wyobrazić. A on chce posunąć się dalej, jeszcze dalej, do miejsca, którego w swej niewinności nawet sobie nie wyobrażam. Och... co robić? Opiera się na łokciach i patrzy na mnie intensywnie swymi szarymi oczami. – Widzisz, jak nam dobrze razem – mruczy. – Jeśli mi się oddasz, może być jeszcze lepiej. Wierz mi, Anastasio, mogę zabrać cię do miejsc, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia. Jego słowa to echo moich myśli. Pociera mnie nosem. Nadal kręci mi się w głowie od tej niezwykłej, cielesnej reakcji na jego

197 bliskość i patrzę na niego oniemiała, starając się pozbierać myśli. Nagle oboje zdajemy sobie sprawę z głosów dochodzących z korytarza za drzwiami sypialni. Chwilę mi zajmuje zrozumienie tego, co słyszę. – Ale jeśli jest w łóżku, to musi być chory. Nigdy nie leży w łóżku o tej porze. Christian nie ma w zwyczaju długo spać. – Pani Grey, proszę. – Taylor! Nie utrzymasz mnie z dala od mojego syna. – Pani Grey, on nie jest sam. – Jak to: nie jest sam? – Ktoś jest u niego. – Och... – Nawet ja słyszę nutkę niedowierzania w jej głosie. Christian mruga szybko, wpatrując się we mnie oczami otwartymi szeroko w rozbawionym przerażeniu. – Cholera! To moja matka.

198

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Wychodzi ze mnie gwałtownie, a ja się krzywię. Siada na łóżku i wrzuca zużytą prezerwatywę do kosza. – Chodź, musimy się ubrać. To znaczy jeśli chcesz poznać moją matkę. – Uśmiecha się szeroko, zeskakuje na podłogę i wciąga dżinsy. Bez bielizny! Próbuję wstać, ale nadal jestem związana. – Christian, nie mogę się ruszyć. Uśmiecha się jeszcze szerzej i pochyla się, by rozwiązać krawat. Faktura tkaniny odcisnęła się na moich nadgarstkach. To jest... seksowne. Wpatruje się we mnie rozbawiony, a w jego oczach tańczy radość. Szybko całuje mnie w czoło i uśmiecha się do mnie promiennie. – Kolejny pierwszy raz – stwierdza, ale ja nie mam pojęcia, o czym mówi. – Nie mam tu żadnych czystych ubrań. – Ogarnia mnie nagła panika i zdając sobie sprawę, czego właśnie doświadczyłam, czuję, że ta świadomość mnie przytłacza. Jego matka! Jasny gwint! Nie mam żadnych czystych ubrań, a ona praktycznie przyłapała nas na gorącym uczynku. – Może powinnam zostać tutaj? – O nie. Możesz włożyć coś mojego. – Sam wrzucił na grzbiet białą koszulkę i przeczesał palcami fryzurę „po seksie”. Pomimo przerażenia gubię wątek. Czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do widoku tego pięknego mężczyzny? Jego uroda zwala z nóg. – Anastasio, mogłabyś włożyć na siebie worek, a i tak

199 wyglądałabyś przepięknie. Nie przejmuj się, proszę. Chciałbym, żebyś poznała moją matkę. Ubierz się. Ja pójdę na dół ją uspokoić. – Zaciska usta. – Oczekuję cię w pokoju za pięć minut, inaczej przyjdę i sam cię stąd wyciągnę, bez względu na to, jak będziesz ubrana. Tshirty są w komodzie, a koszule w szafie. Bierz, co chcesz! – Przez chwilę uważnie mi się przygląda, po czym wychodzi z pokoju. A niech to. Matka Christiana. Tego nie było w negocjacjach. Może to spotkanie ułatwi nam dopięcie tej układanki. Może pozwoli mi zrozumieć, dlaczego Christian jest taki, jaki jest... Nagle czuję, że chcę ją poznać. Podnoszę z podłogi swoją koszulę i z radością stwierdzam, że przetrwała wczorajszą noc prawie bez zagnieceń. Znajduję pod łóżkiem niebieski stanik i szybko się ubieram. Jest jednak coś, czego nienawidzę: niemożność założenia czystych majtek. Szperam w komodzie Christiana i znajduję obcisłe bokserki. Zakładam obcisłą szarą bieliznę Calvina Kleina, wciągam swoje dżinsy i conversy. Łapiąc w locie żakiet, wpadam do łazienki i patrzę na moje rozświetlone oczy, zaróżowioną twarz i włosy! Jasny gwint... Kucyki w stylu „po seksie” też mi nie pasują. Szukam w szafce szczotki i znajduję grzebień. Musi wystarczyć. Jedynym wyjściem jest kucyk. Rozpaczam nad swoim strojem. Może powinnam skorzystać z ubraniowej oferty Christiana. Moja podświadomość kpiąco wydyma wargi. Ignoruję ją. Szamocząc się z żakietem, cieszę się, że rękawy zakrywają znamienne ślady po krawacie. Rzucam ostatnie spojrzenie w lustro. To będzie musiało wystarczyć. Udaję się do salonu. – A oto i ona. – Christian wstaje z sofy, na której zdążył się rozsiąść. Na jego twarzy malują się ciepło i uznanie. Siedząca obok kobieta o piaskowych włosach odwraca się i posyła mi szeroki, promienny uśmiech. Ona również wstaje. Jest nienagannie ubrana w delikatną dzianinową sukienkę w wielbłądzim kolorze i dobrane

200 kolorystycznie buty. Wygląda zadbanie, elegancko i pięknie, a ja w środku lekko zamieram, przypominając sobie, że sama wyglądam jak nieboskie stworzenie. – Mamo, to Anastasia Steele. Anastasio, to Grace TrevelyanGrey. Dr Trevelyan-Grey wyciąga do mnie rękę. T... jak Trevelyan? – Miło panią poznać – mówi cicho. Jeśli się nie mylę, w jej głosie słychać cień zdumienia i ulgi, a w piwnych oczach dostrzegam ciepły blask. Ujmuję jej dłoń i po prostu muszę się uśmiechnąć, odwzajemniając życzliwość. – Doktor Trevelyan-Grey – bąkam. – Mów mi Grace. – Uśmiecha się, a Christian marszczy brwi. – Zwykle jestem doktor Trevelyan, a pani Grey to moja teściowa. – Puszcza do mnie oko. – Więc jak się poznaliście? – Spogląda pytająco na Christiana, nie kryjąc ciekawości. – Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad dla gazety studenckiej WSU, ponieważ w tym tygodniu będę tam wręczał dyplomy. Kuźwa do kwadratu. Zupełnie o tym zapomniałam. – A więc kończy pani studia? – pyta Grace. – Tak. Dzwoni moja komórka. Założę się, że to Kate. – Przepraszam. – Telefon jest w kuchni. Odchodzę i pochylam się nad barem śniadaniowym, nie sprawdzając numeru.

201 – Kate. – Dios mio! Ana! – Jasny gwint, to José. W jego głosie słychać desperację. – Gdzie jesteś? Próbowałem się z tobą skontaktować. Muszę się z tobą zobaczyć i przeprosić za swoje piątkowe zachowanie. Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? – Słuchaj, José, to nie jest odpowiedni moment. – Zerkam z obawą na Christiana, który intensywnie się we mnie wpatruje, ze spokojem na twarzy szepcząc coś do swojej matki. Odwracam się do niego plecami. – Gdzie jesteś? Kate odpowiada tak wymijająco – skomle. – W Seattle. – Co robisz w Seattle? Jesteś z nim? – José, zadzwonię później. Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. – Rozłączam się. Wracam nonszalancko do Christiana i jego rozgadanej matki. – ...i Elliot zadzwonił powiedzieć, że jesteś. Nie widziałam cię przez dwa tygodnie, kochany. – Dzwonił, tak? – szemrze Christian, wpatrując się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Pomyślałam, że moglibyśmy zjeść razem lunch, ale widzę, że masz inne plany, a ja nie chcę burzyć ci dnia. – Podnosi długi kremowy płaszcz i odwraca się do Christiana, nadstawiając policzek. On całuje ją szybko, czule. Ona go nie dotyka. – Muszę zawieźć Anastasię z powrotem do Portland.

202 – Oczywiście, kochanie. Anastasio, miło mi było cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. – Z błyskiem w oku wyciąga do mnie dłoń i żegnamy się. Taylor pojawia się... skąd? – Pani Grey? – pyta. – Dziękuję, Taylor. – Wyprowadza ją przez dwuskrzydłowe drzwi do holu. Taylor był tu przez cały czas? Od jak dawna tu jest? Gdzie był do tej pory? Christian rzuca mi gniewne spojrzenie. – A więc fotograf dzwonił. Cholera. – Tak. – Czego chciał? – Tylko przeprosić, no wiesz, za piątek. Christian mruży oczy. – Rozumiem – mówi tylko. Ponownie pojawia się Taylor. – Panie Grey, jest problem z transportem do Darfuru. – Charlie Tango z powrotem na Boeing Field? – Tak, proszę pana.

203 Taylor kiwa głową w moją stronę. – Panno Steele. Uśmiecham się do niego nieśmiało, a on odwraca się i wychodzi. – Czy on tu mieszka? Taylor? – Tak – odpowiada Christian zdawkowo. O co mu chodzi? Idzie do kuchni, sięga po BlackBerry i przegląda jakieś mejle, w każdym razie coś, co wygląda na mejle. Z zaciśniętymi ustami wykonuje telefon. – Ros, co to za problem? – rzuca. Słucha, patrząc na mnie badawczo szarymi oczami, kiedy tak stoję pośrodku wielkiego pokoju, zastanawiając się, co ze sobą zrobić, czując się niezwykle niezręcznie i nie na miejscu. – Nie będę narażał żadnej z załóg. Nie, odwołaj... Zamiast tego zrzucimy z powietrza... Dobrze. – rozłącza się. Ciepło w jego oczach zniknęło. Wygląda złowrogo i po jednym zerknięciu na mnie udaje się do gabinetu i wraca chwilę później. – To jest kontrakt. Przeczytaj go i omówimy go w przyszły weekend. Sugeruję, żebyś poszperała trochę, żeby wiedzieć, z czym to się wiąże. – Tu robi pauzę. – To znaczy jeśli się zgodzisz, a ja mam wielką nadzieję, że tak. – Kiwa głową, a jego ton staje się łagodniejszy, zatroskany. – Poszperać? – Zdziwisz się, co można znaleźć w Internecie – wyjaśnia. Internet! Nie mam dostępu do komputera, jedynie do laptopa Kate, a nie mogę użyć komputera u Claytona, na pewno nie do takiego „szperania”.

chłodny ton brzmi ostrzegawczo i posyłając mi długie. No tak. Po co mu ona? Może zostaje w Portland? I wtedy przypominam sobie o uroczystości zakończenia studiów. a oczy mu płoną. Chciałam tylko zadzwonić do Kate. spiętą postawę. – Jego cichy. Ma ze sobą skórzaną torbę na ramię. Weź rzeczy. Chcę za nim krzyknąć. to zawiozę cię do Portland. Co się stało z tym szczodrym. ale jego nagła rezerwa mnie sparaliżowała. panno Steele. przechylając głowę. Włożył czarną skórzaną kurtkę. który kochał się ze mną niespełna pół godziny temu? – Gotowa? – pyta Christian i stajemy przed drzwiami do holu. W tym stroju z pewnością nie wygląda na multimilionera. Może Kate mi użyczy laptopa. Wygląda jak chłopak z szemranej dzielnicy. Podaje mi szarą kopertę. że nie mam choćby jednej dziesiątej jego pewności siebie. jego maska powróciła i jest wyraźnie widoczna. uśmiechniętym człowiekiem. Będzie tam w czwartek. Christian wychodzi z pokoju.204 – O co chodzi? – pyta.. – Nie mam komputera. miliardera czy innego „era”. – Tylko zadzwonię – mówię cicho. pożyczyć... Pamiętaj o tym. a po drodze zjemy jakiś lunch. Marszczę . Muszę się przebrać.. Jest taki spokojny i opanowany. Chcę usłyszeć głos Kate. Kiwam niepewnie głową. eee. zrelaksowanym. uprzejmą. żałując. – Nie lubię się dzielić.. może niegrzeczny rockman albo model z wybiegu. Wzdycham.. On marszczy brwi. Rany boskie. chłodne spojrzenie. – Fotograf? – Ma zaciśnięte usta. – Na pewno mogę ci jakiś. Ponownie przyjął swoją chłodną.

kto z nami wsiądzie. .205 czoło na wspomnienie jego wybuchu w odniesieniu do José. Anastasio? – Skąd wie. a za chwilę zupełnie nieprzystępny. Który samochód pan bierze? Zerka na mnie. ale w jego oczach dostrzegam cień współczucia.. – A więc do jutra – rzuca Christian do Taylora.. Jeszcze nie. ale dostrzegam uśmiech w kąciku jego ust. No cóż. Christian przywołuje windę. Nie mam porównania. że powinnam z kimś porozmawiać – a nie mogę porozmawiać z nim. a nie mogę zapytać Kate. Tę kwestię będę musiała poruszyć z Christianem. proszę pana. no chyba że dla wszystkich seks tak wygląda. To naturalne. – Tak. przynajmniej wygląda na spokojnego i opanowanego. – Bezpiecznej podróży. inaczej przelecę cię w windzie bez względu na to. który w odpowiedzi kiwa głową. że uległam podejrzanym seksualnym zwyczajom pana Greya. – O co chodzi. że przetrawiam coś w myślach? Unosi moją brodę. – Christian. – Taylor patrzy na mnie uprzejmie. Czerwienię się. Niewątpliwie myśli. skoro raz jest taki otwarty. mam problem. – R8. Panno Steele. – Przestań przygryzać wargę. Taylor otwiera nam drzwi i prowadzi na zewnątrz. panie Grey. dopiero jego wyjątkowym zwyczajom. Na myśl o tym marszczę czoło. nareszcie jego humor wydaje się zmieniać.

co ona mówi o Elliocie. – Chyba się zirytował. Kate nie jest taka. czy powinnam to słyszeć. – Czerwienię się.206 – Tak? – Poświęca mi uwagę bez reszty. Gdyby mi. cokolwiek powiedziała – dodaję szybko. Lekko wykrzywia usta i potrząsa głową. że nie jestem pewna. – Cóż. – Nie zrobiłaby tego. Wsiadamy i Christian naciska przycisk oznaczony literką P. Wizja Kate z jajami Christiana nie wydaje mi się kusząca. skąd mam wiedzieć. – Porozmawiaj z nią. szukając odpowiednich słów. Mam tyle pytań na temat seksu. Jeśli chcesz. co robiliśmy do tej pory – ostrzega. – Urywam. jeśli musisz. tym lepiej. Przyjeżdża winda. a ja nie powtórzyłabym tobie nic. . Elliot to ciekawski drań. że nie wspomni o niczym Elliotowi. Oburzam się. Jak to powiedzieć? – Muszę porozmawiać z Kate. uśmiechając się do niego z ulgą. co chcę z tobą zrobić – dodaje tak łagodnie. – Więc tak. – W porządku. – Zgadzam się od razu. różnica polega na tym. Przewraca oczami. a ty jesteś taki zajęty. – Im szybciej będę miał twoje posłuszeństwo. Ale tylko o tym.. gdyby wiedziała. – Ale upewnij się. i skończymy wtedy z tym wszystkim – mruczy. oczywiście.. – Po prostu nie mam żadnego punktu odniesienia. – Prawdopodobnie wyrwałaby mi jaja. słysząc taką insynuację. żebym robiła wszystkie te rzeczy. że ja o jego życiu seksualnym nie chcę nic wiedzieć.

Ach. na których masce powinna leżeć długonoga blondynka przepasana jedynie szarfą.. Ja mu się sprzeciwiam.207 – Skończymy z czym? – Z twoim sprzeciwianiem się mnie. jeśli chcesz. beztroski Christian. Przewracam oczami. Robi mi się cieplej na sercu. Przekręca kluczyk i słyszę warkot silnika. Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. Jest piękny dzień. gdy Christian kieruje w jego stronę pilota.. – Ładny samochód – rzucam oschle. – Chwyta mnie za brodę i składa na moich ustach delikatny.. jak? Obok windy widzę czarne audi z napędem na cztery koła. – Wskazuje na schowek. młody. Obchodzi samochód ze swobodnym wdziękiem i elegancko sadza swe długie ciało obok mnie. ale nie potrafię powstrzymać uśmiechu. a właściwie powinny być dwie. więc możemy opuścić dach. gdy drzwi windy się rozsuwają. chłopcy i ich zabawki. To jeden z tych samochodów. Jak on to robi? – Jaki to samochód? – Audi R8 Spyder. – I okulary przeciwsłoneczne. Tam jest bejsbolówka. Christian kładzie torbę za naszymi siedzeniami. naciska przycisk i dach powoli się . Za rękę prowadzi mnie do podziemnego garażu. Otwiera przede mną drzwi. jak nisko. słodki pocałunek dokładnie w momencie. Uuu. a ja wsiadam do środka. Jest tak podekscytowany.. – Wiem – odpowiada i na ułamek sekundy powraca słodki. ale to stylowy. sportowy wóz wydaje dźwięk i mruga światłami.

Anastasio – beszta mnie. więc nie mogę nic wyczytać z jego oczu. Jak trafnie! Czerwienię się. – Niespecjalnie. – Znam świetne miejsce niedaleko Olimpii. Wdusza mnie w fotel. prowadzącej na południe. ponieważ wiedzą. Christian zerka na mnie. – Znów ściska moje kolano. słuchając słów piosenki. na jedzenie akurat nie mam ochoty. że patrzą na samochód. Mariners. po czym wyjeżdża z miejsca parkingowego i w górę po rampie. Rany. że na niego. Tam się zatrzymamy. Ruch jest niewielki i wkrótce docieramy do autostrady I-5. Przekładam swój kucyk przez otwór z tyłu i opuszczam nisko daszek. Po jednym kliknięciu otacza nas głos Bruce’a Springsteena.. że na mnie. Kładzie rękę na moim kolanie. – Głodna? No. – Nie można nie kochać Bruce’a – szczerzy się do mnie. ale w końcu zdaję sobie sprawę. gdy przejeżdżamy ulicami. Jego usta drgają minimalnie. A potem paranoiczna część mnie myśli. gdzie zatrzymuje się przed szlabanem. Lubi baseball? Podaję mu czapkę. Przez chwilę myślę. a on ją zakłada. Sięgam do schowka i wyjmuję czapki. pogrążony w myślach. Zaciska usta w cienką linię. . Ludzie gapią się na nas. Ma na nosie ray-bany.. – Musisz jeść. Bruce śpiewa o rozpaleniu i podnieceniu. ależ ten samochód sunie. a potem kładzie rękę z powrotem na kierownicy i dociska gaz.208 składa. co robiłam przez ostatnie dwanaście godzin. a wiatr omiata nam głowy. majowy poranek. Wyjeżdżamy na ulice Seattle w jasny. lekko je ściskając. Christian chyba tego nie zauważa.

które tu podają. cokolwiek dostaniemy – tłumaczy cierpliwie. – Naprawdę? – Czerwienię się pod wpływem jego słów. przechylając głowę. Wystrój jest rustykalny: krzesła każde z innej parafii i stoły pokryte kraciastymi obrusami z polnymi kwiatami w wazonach. – Spodobałaś się mojej matce – dorzuca chłodno. Nie mogę nie odwzajemnić tak wspaniałego uśmiechu. a mój żołądek wykonuje salto. . przyrządzają to. Cuisine Sauvage[5] – głosi napis nad wejściem. a ja muszę się zaśmiać. Wydymam wargi zirytowana. że jestem gejem. co złapali albo zebrali. to dobre wino i będzie pasowało do posiłku. Nie ma tu wielkiego wyboru. jasną grzywką. – O tak. Mruży szare oczy i potrząsa głową. Kelnerka przyjmuje zamówienie na napoje. – Uśmiecha się. Czerwieni się. – Dawno tu nie byłem.209 Restauracja jest mała i kameralna. – Pinot Grigio. – Poproszę dietetyczną colę – szepczę. – Cokolwiek dostaniemy? – Tak. widząc Christiana. właściwie to drewniana chata w środku lasu. – Co? – rzuca. udając przerażenie. – Unosi brwi. Zawsze myślała. chowając się pod długą. Unika kontaktu wzrokowego z nim. Podoba jej się! Więc nie tylko mnie! – Dwa kieliszki Pinot Grigio – mówi Christian tonem znawcy.

nigdy nie zabrałem dziewczyny do Charliego Tango. – Ponieważ nigdy nie widziała mnie z dziewczyną. dla mnie to też był weekend pierwszych razów. czy jedynie dzieli się zwykłym spostrzeżeniem? – Naprawdę dobrze się bawiłam w ten weekend – mówię cicho. nigdy nie przedstawiłem kobiety mojej matce. żeby tylko nie skupiać . nie. – Ja też – dodaje. – Zapamiętałaś. zaś intensywność ich spojrzenia zapiera mi dech w piersiach. – Tak? – Nigdy z nikim nie spałem. Co ty ze mną robisz? – Jego oczy płoną. z żadną z piętnastu. Czy on się otwiera. Nie.. – Wiesz. Och. – Dlaczego myślała. – Och. Anastasio. nigdy nie uprawiałem seksu w swoim łóżku.. a ja od razu upijam łyk. z żadną z tych piętnastu? Uśmiecha się.210 Otwieram usta ze zdziwienia i przypominam sobie to pytanie z wywiadu. Kelnerka wraca z kieliszkami wina. że jesteś gejem? – pytam cicho. – Co to jest waniliowy seks? – pytam. – Przestań przygryzać tę wargę – warczy. – Och.

– Czysty seks.211 się na tym intensywnym. palącym. Byłem jej uległym przez sześć lat. – To piękny dźwięk – mruczy. wcześnie! – Miała bardzo szczególne upodobania. ale to jest właśnie to. podjąwszy decyzję.. – Zupa z pokrzyw – informuje nas. Dokładnie w tym samym momencie oboje z Christianem spoglądamy na siebie z ulgą. to co robisz? – pytam zaintrygowana. a właściwie nie wiesz. – Jedna z koleżanek mojej matki uwiodła mnie. – Wzrusza ramionami. – Myślałam. eee. – Dlaczego wcześniej nie uprawiałeś waniliowego seksu? Czy zawsze robiłeś. Żadnych zabawek ani dodatków. a on przekrzywia głowę. Anastasio. którym mnie obdarza. Wreszcie patrzy na mnie. Śmieje się. Przez chwilę marszczy brwi i zdaje się prowadzić jakąś wewnętrzną walkę. Chichoczę. – Tak jakby – mówi ostrożnie. że Christian ją ignoruje.. Wolno kiwa głową. – No wiesz. że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. Ale co ja tam mogę wiedzieć. seksownym spojrzeniu. gdy miałem piętnaście lat. Jest pyszna. Chyba nie podoba jej się. Kelnerka przynosi nam zupę i oboje wpatrujemy się w nią podejrzliwie. po czym odwraca się gwałtownie i wraca do kuchni. – Och. – Wzrusza ramionami. – Och... Niepewnie próbuję zupy. . – Cholera.

ile miała wtedy lat? . pierwsze spotkanie z seksem trudno uznać Zwycięża ciekawość. kiedy zostajemy sami. – Nie miałem ochoty. która przyszła po talerze. Nawet moja podświadomość milczy. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Tak.212 – Och. – Uśmiecha się ciepło na to wspomnienie. – Tak więc wiem. Ooch. czego potrzebowałem. Poza tym sprałaby mnie za coś takiego na kwaśne jabłko. – Skoro to była koleżanka twojej matki. z czym się to wiąże. Na chwilę naszą rozmowę przerywa kelnerka. – Nie spotykałeś się z nikim w college’u? – Nie. – Dlaczego? – pytam. Patrzę na niego. podkreślając to jedno słowo. to zdecydowanie zbyt dużo informacji – ale chcę więcej. – Kręci głową. Christian uśmiecha się sardonicznie. Anastasio. – Moje za przeciętne. czego pragnąłem. nie mogąc wydobyć z siebie głosu. – To wyznanie mnie sparaliżowało. – W jego oczach maluje się zrozumienie. Ona była wszystkim.

wino jest przepyszne. – Niedobrze mi od twoich rewelacji. To samiec alfa.213 Uśmiecha się znacząco. ale ja nie mam już apetytu. aby mieć więcej rozumu. W końcu chodziłem jeszcze do szkoły. – Kręci głową uśmiechem. trudno. – Oblewam się rumieńcem. a teraz do naszego równania dorzucił jeszcze to.. – Wystarczająco dużo. Anastasio. i obdarza mnie pobłażliwym . a nie kiedy rozprasza mnie jego obecność. że nie. Christianie. Twoja matka wie? Jego spojrzenie mówi: zwariowałaś? – Oczywiście. – Nadal się z nią spotykasz? – Tak. Jedz.. – Przyjaźnimy się. Kelnerka wraca z sarniną. Było. eee. – Nie. – Był. Christian uległym. Wie. – Ale to nie był stały układ? – W głowie mam mętlik. niezwykle dominujący. chociaż nie spotykaliśmy się codziennie. W mordę jeża. – Czy wy nadal.... czasu na osobności... Pociągam spory łyk Pinot Grigio – oczywiście ma rację. a potem do college’u. Jezu. teraz to dopiero mam o czym myśleć. Potrzebuję czasu.. aby to wszystko przetrawić. Cóż za rewelacja. co to znaczy uległość. – Naprawdę nie jestem głodna. – Och.

– Na chwilę zamyka oczy. zbyt cicho. – To ważny krok – mówię. . będziesz tego chciała – dodaje. Szczerze wątpię. – W porządku – odpowiada i zabiera się za swoje danie.. – Ciągłe rozkazy? – Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. związek? – pytam szeptem. Rzeczywiście tego chcę? Sięgam po sztućce i z wahaniem kroję kawałek mięsa. On mruga kilka razy.. – Za chwilkę – mamroczę. wykorzystywanego seksualnie w wieku młodzieńczym. W głosie tego mężczyzny. – Czy tak będzie wyglądać nasz. Jest bardzo smaczne. Marszczę brwi. – Co więcej. słychać teraz groźbę.214 Zaciska usta.. – Jedz – rzuca cicho. a potem jem. eee. Patrzę na niego. Odkrawam kolejny kawałek sarniny i podnoszę widelec do ust.. – Zgadza się. Kiedy je otwiera. – Rozumiem. Tak właśnie będzie. – Tak – odpowiada cicho. jeśli podpiszę umowę: nieustanne wydawanie poleceń.

– Wzrusza ramionami. przeczytaj umowę. że nigdy niczego nie pragnąłem aż tak bardzo. może uda nam się zjeść razem kolację.. I tego właśnie nie potrafię zrozumieć. Unosi ze zdziwieniem brwi... jakby szukał w myślach odpowiedniego słowa.. ale sprowadza się to do. Anastasio.. – Rozumiem.215 maluje się w nich powaga. Poszperaj w Internecie. musisz postąpić tak. Anastasio.. Prawda jest taka. – Anastasio. – . Odkładam sztućce. w środę? Naprawdę chcę. Dlaczego ja? Czemu nie jedna z tej piętnastki? O nie. – urywa. Ja też stanę się numerem? Szesnastym z wielu? – Co się stało z tamtymi piętnastoma? – wyrzucam z siebie.niedopasowania. W jego oczach widać szczerość i pragnienie. – Różne rzeczy. a to nowina. Więcej nie dam rady zjeść... jak ci każe instynkt. – I uważasz.. po czym zrezygnowany kręci głową. – Więc nie spotykasz się już z żadną z nich? – Nie. chętnie omówię z tobą każdy jej aspekt. że ja będę do ciebie pasować? – Tak. . Zadzwoń do mnie. Gdybyś chciała porozmawiać przed piątkiem. aby to wypaliło.. powiedzmy. będę w Portland. – Poszperaj w necie. Och. Jestem monogamistą.

Anastasio. Trudno dotrzymać mu kroku. – Oddałbym wszystko.. Prowadzi mnie do samochodu. pełen zażyłości. – Chodź. Sporo musi ćwiczyć. że nie potrafisz czytać mi w myślach.. co Christian chce robić w tamtym pokoju. Cóż. Christian robi gniewną minę. wstaje i wyciąga rękę. jak zjada swoją porcję. jest taki nieoczekiwany. ale nic nie mówi. ciało przy ciele. Gestem przywołuje kelnerkę Uregulowawszy go. Strasznie mnie ta wizja rozprasza. o czym teraz myślisz – mruczy. Jak on to robi. Żołądek skręca mi się od tych wszystkich nowin. Ten kontakt.216 – To wszystko? Tyle tylko zamierzasz zjeść? Kiwam głową.. Poprawiam się na krześle. Christian podnosi na mnie wzrok. Ależ on ma apetyt. ale ciało. każde i prosi o rachunek. udało mi się je poznać całkiem dobrze – mówi znacząco. aby się dowiedzieć.. a on uśmiecha się szelmowsko. czuły gest z tym.. . Oddycham z ulgą. taki normalny. Moje policzki robią się jeszcze bardziej czerwone. a od wina trochę kręci mi się w głowie. Milczymy w drodze z Olympii do Vancouver. Patrzę. aby mieć taką fantastyczną sylwetkę. – Cieszę się. że tak szybko przeskakuje z jednego nastroju w drugi? Jest taki zmienny. jak spodnie od piżamy zwisają mu z bioder.. a ja oblewam się rumieńcem. Jakoś trudno mi pogodzić zwyczajny. Oczami wyobraźni widzę. Czerwonym Pokoju Bólu. – W myślach nie.

Serce podchodzi mi do gardła. Boję się tego. by otworzyć mi drzwi. wiedząc. – Środa – odpowiadam szeptem. Wolnym krokiem podchodzę do drzwi. że będę się musiała z nim rozstać. – Masz ochotę wejść? – pytam. Dlaczego nagle czuję się taka osamotniona? W gardle tworzy mi się gula. Ujmuje teraz moją dłoń i powoli unosi do ust. mam na sobie twoją bieliznę. Kiedy zatrzymujemy się pod moim mieszkaniem. aby odjeżdżał. po czym czule całuje. Nie chcę.. Wysiada z samochodu. To taki staromodny. którą następnie odkłada na moje kolana. Christianowi opada szczęka. chyba że towarzyszy jej jeszcze Elliot. aby widział mnie w takim stanie. – Nie. dobrze? – pyta miękko. A ja wbijam wzrok w splecione palce.. Jeszcze jeden pocałunek w dłoń. – Uśmiecham się i na potwierdzenie swoich słów pociągam za gumkę bokserek. słodki gest. – Dziękuję ci za ten weekend. W oknach pali się światło. Nie mogę pozwolić. a więc Kate jest w domu. W połowie drogi odwracam się. Mam sporo pracy.. fantastycznie. Steele. Christian mnie opuszcza. Głowa do góry. a tak przy okazji. Nagle robi mi się smutno. że muszę stanąć twarzą w twarz z Kate. jest już piąta. – Och. Z przyklejonym do twarzy uśmiechem wysiadam z auta i ruszam w stronę schodków. Na pewno się pakuje. Anastasio. Było.. Cóż za reakcja! Od razu poprawia mi się humor. Christian gasi silnik i dociera do mnie.217 zatopione w swoich myślach. Nie chcę się jeszcze rozstawać. Środa? Przyjadę po ciebie do pracy czy gdzie tylko chcesz. choć . – Patrzy na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy.

. – Wróciłaś. prawda? – Wzruszam ramionami ze skruchą. oczywiście jak Elliot już sobie poszedł. Chyba nawet bardzo – mówię cicho. Oblewam się krwistym rumieńcem. cokolwiek. . Ale muszę jej coś powiedzieć. – Chyba? – Nie mam przecież porównania. Jest taka bezpośrednia. Muszę się teraz zmierzyć z nieustępliwością Kate. co Christian ma do ukrycia. Cholera. – No i jak było? Nie mogłam przestać o tobie myśleć. – Było dobrze. Kate w salonie pakuje właśnie książki do skrzynek. ale nagle czuję się onieśmielona. Gdzie Christian? Jak się czujesz? Nie mam szans się nawet przywitać. Świadomość tego. chwyta za ramiona i lustruje moją twarz. Czarno to widzę. Ja też się uśmiecham. To sprawy prywatne. a już niespokojnie podchodzi do mnie. Kate. – Uśmiecha się figlarnie. a przecież podpisałam dokument zakazujący mi rozmów. starając się powstrzymać zdradliwy uśmiech. – Tak – bąkam. TAK! Moja wewnętrzna bogini się raduje.218 w głębi duszy mam ochotę skakać i wyrzucać w górę zaciśniętą dłoń. w przeciwnym razie nie da mi spokoju.. – Miałaś orgazm? Ożeż ty. Policzki mi czerwienieją.

minął prawie rok. Kate. Ten Christian naprawdę musi być dobry w te klocki. Moja wewnętrzna bogini siedzi w pozycji kwiatu lotosu i uśmiecha się przebiegle. że straciłaś dziewictwo z kimś.219 Kate pociąga mnie w stronę sofy i siadamy.. sportowiec idiota. – Mruga do mnie. – Aha. gdybyś tylko wiedziała. – To był twój pierwszy raz. Och. kto odróżnia kciuk od łokcia. nim przeżyłam pierwszy orgazm podczas penetracji. – Cieszę się.. Ujmuje moje dłonie. – No to kiedy znowu się spotykacie? – W środę. – Mój pierwszy raz był okropny – kontynuuje. – Wzdryga się. mocno z siebie zadowolona. Idziemy na kolację. Steve Paton. – Tak. Naturalnie nie z tym palantem. Oboje mieliśmy nieźle w czubie. Byłam za młoda. A ja nie byłam gotowa. – Kate. to okropne. Dopiero po kilku miesiącach zdecydowałam się spróbować jeszcze raz. No wiesz. że zaczekałaś. typowa katastrofa nastolatków po szkolnym balu. . Dobrze zrobiłaś. – Och? – O tym akurat nigdy mi nie opowiadała. robiąc tragikomiczną minę. pierwszy raz? Nieśmiało kiwam głową. – To fantastycznie. – Patrzy na mnie z niedowierzaniem. Liceum. – Strasznie niedelikatny. a ty? Proszę bardzo.

Steele!” – podświadomość piorunuje mnie wzrokiem i grozi chudym palcem. żeby mi przypomnieć. – Ana. Ana. „To zbyt oczywiste. zabierze mi wszystkie pieniądze? Muszę pamiętać.. nie patrz na pieniądze. zamieszkujemy zupełnie różne światy. – Doskonała wymówka. Ale nie wiem. Kate. błagam. Znacznie lepsza niż: „On ma Czerwony Pokój Bólu i chce ze mnie zrobić seksualną niewolnicę”. Ha. jeśli zbyt wiele wyjawię. No wiesz. Wiarygodna. – Obolała? .. Może będą i oceny. – Wyglądasz inaczej – mówi z czułością Kate. przyszłością. że Christian może mnie podać do sądu. – Jak to? – To skomplikowane. Elliot mówił. a następnie przekształca się w wagę sprawiedliwości. co będzie z. – Czuję się inaczej..220 – Więc nadal ci się podoba? – Tak. Jestem obolała – wyznaję.. Rumienię się. że jego brat nie ma w zwyczaju się z nikim spotykać. – Och. i co zrobi. aby wpisać w Google „kary za niedotrzymanie warunków umowy o zachowaniu poufności”. kiedy już będę szperać w necie w poszukiwaniu innych informacji. co powiedział Christian. o co chodzi? – Przypomniało mi się po prostu coś. przypominając sobie szóstkę za poranny eksperyment w wannie. – Naprawdę? – Głos mam wyższy o oktawę. Zupełnie jakbym dostała pracę domową.

. och. – Klaszcze w dłonie. – On jest taki. Och. – Ja też.. nieskomplikowane czasy. szczerząc się jak wariatka. Katherine Agnes Kavanagh zamienia się w Anastasię Rose Steele. Kate się rumieni. Ana – zachłystuje się.221 – Trochę? – Kolejny rumieniec. – Boli cię? – wykrzykuję. Nigdy dotąd nie widziałam u niej takiej reakcji na mężczyznę.. Kiwa głową. A niech mnie. – Tak. no naprawdę. Chichoczę. No w ogóle.. A kiedy my. – Opowiedz mi o zbyt często cię użytkującym Elliocie – mówię.. – To zwierzęta.. odkąd stałam w tamtej kolejce w barze. Szczęśliwe. który wszystko zmienił... że go lubisz.. Faceci – prycha z udawaną odrazą. zbyt częste użytkowanie. zrywa się z sofy i tanecznym .. odkąd wykonałam telefon. Patrzy na mnie rozanielonym wzrokiem.. – Chyba próbujesz mi powiedzieć.. – Fatalnie.. czuję się zrelaksowana po raz pierwszy. – I spotykam się z nim w sobotę. nie potrafi sklecić jednego porządnego zdania. Opada mi szczęka. Pomoże nam w przeprowadzce. odkąd przestałam podziwiać pana Greya z daleka. Kim jesteś i co zrobiłeś z moją Kate? – Och.. Obie wybuchamy śmiechem. kiedy przestaję się śmiać.

– Uśmiecha się szeroko. zdążyłam zauważyć. zupełnie o niej zapomniałam. głupia?”.222 krokiem podchodzi do okna. – Mniej więcej to. – Naprawdę wszystko w porządku? Sprawiasz wrażenie przytłoczonej. – Uśmiecham się do Kate. posyłając mi spojrzenie w stylu „a jak myślisz. Przeprowadzka. zwłaszcza teraz. Będę go miała okazję lepiej poznać. – Jestem głodna jak wilk. Jasny gwint. – pyta. Ale był dla ciebie dobry? – Tak – uspokajam ją. niepokojącego brata. – Taa. – To miłe z jego strony – przyznaję. Christian jest bardzo absorbujący. głową i podnosi dwie kolejne książki – Co chcesz zrobić z tymi książkami za czternaście patyków? . mam coś ugotować? Kate kiwa do spakowania. – No więc co robiliście wczoraj wieczorem? – pytam. Może dzięki niemu choć trochę zrozumiem jego dziwnego. – Poważnie? – Przesadził z tym prezentem. Przechyla głowę i unosi brwi. a ona kiwa głową. co wy. – Zwrócić mu. tyle że najpierw zjedliśmy kolację. – Bo tak się czuję. Nie mogę ich przyjąć.

Poza tym mama uważa. naturalnie. Jej ojciec ma znajomego. Kate. zrobi z niego kotlet mielony. . Ciekawe. Ana. no i wydzwania José. że to będą nasze ostatnie prawdziwe rodzinne wakacje. mam rozmowy w sprawie stażu! Za tydzień w Seattle! – W którym wydawnictwie? – W obu! – Mówiłam ci. W naszym nowym mieszkaniu zamieszkam na razie sama. Kate całe dwa tygodnie spędzi razem z rodzicami i bratem na Barbadosie. Jest przesympatyczny. Dziwnie będzie. Biorę ze stołu listy i otwieram je. Kate wchodzi do kuchni i po raz pierwszy tego wieczoru wygląda na niepocieszoną. Nigdy nie byłam za granicą. – Rozumie to. – Zadzwonię do niego – rzucam wymijająco. Przyszło do ciebie parę listów. ale perspektywa dwutygodniowego wygrzewania się w słońcu jest bardzo kusząca.223 – Rozumiem. który też ma znajomego. Ethan przed rokiem ukończył studia i od tamtej pory podróżuje po świecie. – Co sądzi Elliot o twoim wyjeździe? – pytam. załatwiła już sobie staż w „Seattle Times”. – Hej. wyrywając mnie z zadumy. Chyba jest zdesperowany. Trochę nie mam ochoty jechać. czy się z nim spotkam przed ich wyjazdem na wakacje. Jeśli powiem Kate o José. zanim Ethan i ja odpłyniemy do świata stałych posad i pensji. że z twoją średnią wszystkie drzwi będą stały otworem. Dzwoni telefon.

– Oczywiście. a ty. że muszę z nim porozmawiać. bardzo cię kocham i jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym. Wiesz o tym. Ana. Wiesz. – Strasznie mi przykro. – Na to wygląda. nie jestem z nikim. – Więc teraz jesteś z nim? – W jego głosie słychać pogardę. że nie żywię wobec ciebie takich akurat uczuć. Jesteś jak brat. wybacz mi. Podnoszę słuchawkę. że ci wybaczam. to może twoje uczucia ulegną zmianie. Po prostu więcej tego nie rób.. no. – Mój głos przepełniony jest sarkazmem. Byłem pijany. Wzdycha ciężko i ze smutkiem. którego nie mam. ale taka jest prawda.. proszę. Przez chwilę milczy. – Cześć. – Ana. że muszę go rozczarować. – Możemy się spotkać? Przepraszam za piątkowy wieczór. – Wiem. Przewracam oczami. Ana. I to nie ulegnie zmianie. Sądziłem. wróciłaś! – woła z ulgą. Wzdycham. – José.. – Ale spędziłaś z nim noc.. José..224 – To pewnie José. – José. .. że jeśli cię pocałuję. Wiem.

Trzy kwadranse później przerywamy pakowanie na rzecz specjalności lokalu.. że czuje się zraniony. co? Zadzwonię – mówię pojednawczo. ale mam wystarczająco dużo na głowie. – Tak. nie czekając na jego odpowiedź. – W piątek się do mnie przystawiał. więc uznaję. że czuję ściskanie w sercu.225 – To nie twoja sprawa! – Chodzi o pieniądze? – José! Jak śmiesz?! – krzyczę zdumiona jego zuchwałością. – Może pójdziemy jutro na kawę. Co sobie ten głupiec myślał? – Kręci głową z niesmakiem i wraca do pakowania.. José. szaleństwa. Tak mile widziana po czterdziestu ośmiu godzinach. twoje feromony szaleją.. dobranoc. Nie jestem teraz w stanie radzić sobie z jego małostkową zazdrością. Kate otwiera butelkę wina. Ale w tej akurat chwili to wszystko nie jest mi potrzebne. Jem . – A co to wszystko miało znaczyć? – pyta ostro Katherine. – Ana – jęczy i od razu mnie przeprasza. by jeść. – No to do jutra. – Rozłączam się. stojąc z rękami na biodrach. – José? I na dodatek Christian Grey? Ana. pić tanie wino i oglądać badziewne programy w telewizji. mojej lasagne. Wiem. To mój przyjaciel i bardzo go lubię. Zadzwonisz? – Nadzieja w jego głosie sprawia. że najlepszą polityką będzie szczerość.. siadamy pośród kartonów i skrzynek. Wygląda jeszcze bardziej nieustępliwie niż zazwyczaj. Normalność.

że tak mi się podobał lot śmigłowcem. nieokiełznani i nie można się im oprzeć? Upijam kolejny łyk wina. ale wygląda na to. Ale Christian. To niemożliwe. Po trochu mam ochotę uciec i się ukryć. Młody chłopak pozbawiony okresu dojrzewania. że tylko odwlekam to. Skaczę po kanałach telewizyjnych i w sumie mam świadomość. Z tym pierwszym łatwo sobie poradzę. Dzwoni telefon. Wciągam gwałtownie powietrze.. ta słodka i jakże smutna muzyka. że powinna teraz pisać mowę pożegnalną. Mam dość sił. prawda? Przypomina mi się jego łagodne przekomarzanie się podczas śniadania. aby wiedzieć dokładnie przez co. Zbyt jestem naiwna. Kate mruga do mnie i czmycha do swojego pokoju. Nic dziwnego. ale zrobię research i trochę mnie oświeci. A teraz znam choć część powodów. gra na fortepianie. telewizor i stół. I co mam zrobić? Oczami wyobraźni widzę te jego płonące szare oczy i mięśnie w moim ciele natychmiast się zaciskają.226 spokojnie i nikt mnie do tego nie zmusza. Serce przepełnia mi smutek na myśl o tym. aby ją dzisiaj przeczytać? Chowam twarz w dłoniach. niż jest. jakby miała czternaście lat. Czerwoną dziurę w mojej torbie wypala ta umowa. że Elliot jest ważniejszy. José i Christian. Wiem. To Elliot. Christian to zupełnie inna sprawa. Tylko czy rzeczywiście chcę wiedzieć? Chcę wejść do jego . radość wywołana tym. Nawet go tu nie ma. Co ci Greyowie mają w sobie? Co sprawia. przez co musiał przejść. obaj czegoś ode mnie chcą. a ja kończę w salonie pakowanie. Co on ma z tym jedzeniem? Kate sprząta po kolacji. że zachowuje się. Czego jeszcze możemy potrzebować? Tylko kuchni i naszych sypialni. a na ich spakowanie mamy resztę tygodnia. co nieuchronne. a ja się podniecam.. Została nam sofa.. aby chodziło tylko o seks.. jakby był starszy. że są rozpraszający. seksualnie wykorzystywany przez jakąś podłą Mrs Robinson. To taka złożona postać.

wie? To musi być ta intuicja. wyjątkowo się z nią zgadzając. Siadam na łóżku i ostrożnie wyjmuję z torby szarą kopertę. o którym nie wiem zupełnie nic? Gdybym go nie poznała.. – Cieszę się. Wzdycham głęboko i z sercem w gardle rozrywam kopertę. a potem obracam ją w dłoniach. że wróciłaś w jednym kawałku. Nigdy dotąd się tak nie zachowywała. które dane mi było przeżyć. Jestem zmęczona naszymi wszystkimi cielesnymi igraszkami i koszmarnym dylematem.. idę do łóżka. – dodaje cicho. A może ona się zakochała? Gapię się na nią z otwartymi ustami. Moje myśli biegną ku zeszłej nocy i dzisiejszemu porankowi. Biorę torebkę i powolnym krokiem udaję się do sypialni.. jednocześnie myśląc: skąd ona. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. Przytula mnie. Czy chcę się z tym pożegnać? „Nie!” – krzyczy podświadomość. z którym muszę się zmierzyć. Zmęczona jestem. Obdarzam ją bladym uśmiechem.. uśmiechając się od ucha do ucha. ze skruchą. W Christianie jest coś takiego. Kate wraca niespiesznie do salonu. do diaska. – Ja też. – Ana. . Czy naprawdę chcę poznać zakres deprawacji Christiana? To takie przytłaczające..227 świata. Kate. pozostawałabym w błogiej nieświadomości. i tym niezwykłym zmysłowym doświadczeniom. dzięki której moja przyjaciółka zostanie świetnym dziennikarzem..

iż nie są nosicielami żadnej przenoszonej drogą płciową.. CO NASTĘPUJE1. Jeśli w okresie obowiązywania niniejszej umowy lub po jej przedłużeniu u jednej ze stron zostanie zdiagnozowana taka choroba. Podstawowym celem niniejszej umowy jest pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic.. 2011 r... Seattle..228 ROZDZIAŁ JEDENASTY W kopercie jest kilka arkuszy. będzie mieć charakter poufny i podlegać będzie uzgodnionym ograniczeniom oraz procedurom bezpieczeństwa wyszczególnionym w umowie. 4. granic i dobrego samopoczucia. opryszczki i zapalenia wątroby. poważnej. z należytym szacunkiem w odniesieniu do jej potrzeb. zostanie dokonane za przyzwoleniem drugiej strony. Obie strony umowy zapewniają... Pan i Uległa zgodnie oświadczają.. UMOWA Zawarta dnia . zamieszkałą pod adresem 1114 SW Green Street. co się wydarzy na mocy niniejszej umowy. Apartment 7. w szczególności HIV. WA 98888(„Uległa”)STRONY USTALAJĄ. Poniżej wymieniono warunki umowy pomiędzy Panem a Uległą. Wszelkie dodatkowe granice i procedury bezpieczeństwa wymagają formy pisemnej.. Haven Heights. że wszystko. Vancouver. 3. WARUNKI PODSTAWOWE 2. nim dojdzie do kontaktu fizycznego między . sadowię się wygodnie na łóżku i zaczynam czytać. Z sercem walącym jak młotem wyjmuję je.. („Data zawarcia umowy”) Pomiędzy PANEM CHRISTIANEM GREYEM. zamieszkałym pod adresem 301 Escala. WA 98889 („Pan”) PANNĄ ANASTASIĄ STEELE. strona ta zobowiązuje się do niezwłocznego poinformowania o tym fakcie drugiej strony.. zakaźnej czy zagrażającej życiu choroby.

. 8. 6. 5. W przypadku gdy Pan nie będzie przestrzegał uzgodnionych zasad. WYPOWIEDZENIE UMOWY I OKRES OBOWIĄZYWANIA 10. Uległa ma prawo do natychmiastowego wypowiedzenia niniejszej umowy i zaprzestania świadczenia usług względem Pana. Na mocy zasad. i zobowiązują się przestrzegać jej wszystkich warunków. bez względu na formę. Wszystkie punkty niniejszej umowy należy odczytywać i interpretować w świetle podstawowego celu i podstawowych zasad określonych w punktach 2–5. Ma obowiązek decydować o charakterze takiego szkolenia. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. Pan i Uległa zawierają niniejszą umowę w dniu określonym powyżej. stosownie do uzgodnionych zasad. Każde naruszenie unieważnia umowę ze skutkiem natychmiastowym i obie strony zgadzają się ponieść pełną odpowiedzialność i konsekwencje takiego naruszenia. Przestrzeganie powyższego (i wszystkich dodatkowych granic oraz procedur bezpieczeństwa ustalonych zgodnie z pkt. ROLE 7. służenie radą i dyscyplinowanie. służenie radą i dyscyplinowanie Uległej. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. służenia radą i dyscyplinowania oraz o porze i miejscu realizacji tegoż. 9. Uległa zobowiązuje się – bez kwestionowania czy wahania – zaspokajać Pana w wymagany przez niego sposób i przyjmować – bez kwestionowania czy wahania – szkolenie. Zgodnie z tym zastrzeżeniem oraz z postanowieniami punktów 2– 3 Uległa ma obowiązek służyć Panu i być mu posłuszną. 3) stanowi podstawę niniejszej umowy. mając pełną świadomość jej charakteru.229 stronami. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. Pan jest odpowiedzialny za dobre samopoczucie i właściwe szkolenie.

Pan zobowiązuje się pokryć wszelkie koszty poniesione przez Uległą. Uległa ma obowiązek być dostępną w Wyznaczonym Czasie i ustalonym dodatkowym czasie w miejscach określonych przez Pana. konkretne godziny określi Pan („Wyznaczony Czas”). czy niniejsza umowa i ustalenia. Po wygaśnięciu Okresu Obowiązywania Umowy strony przedyskutują. Wszystkie takie poprawki muszą zostać uzgodnione i podpisane . Kolejne takie godziny strony mogą ustalać doraźnie wspólnie. 13. których dokonano na mocy przedstawionych w niej zasad. iż mogą zaistnieć pewne kwestie nieokreślone w niniejszej umowie czy postanowieniach dotyczących usług lub że pewne kwestie mogą wymagać renegocjacji. są satysfakcjonujące i czy spełnione zostały potrzeby obu stron. Niniejsza umowa obowiązuje przez okres trzech miesięcy kalendarzowych od daty podpisania („Okres Obowiązywania Umowy”). W takich okolicznościach można dopisać kolejne punkty w formie poprawek. LOKALIZACJA 14. Uległa zobowiązuje się do bycia dostępną dla Pana od piątkowego wieczoru do niedzielnego popołudnia każdego tygodnia w Okresie Obowiązywania Umowy. przy czym decyzję podejmuje Pan w zgodzie z prawami Uległej określonymi w punktach 2–5 oraz 8. Poniższe postanowienia dotyczące usług zostały omówione i uzgodnione i będą przestrzegane przez obie strony przez Okres Obowiązywania. POSTANOWIENIA DOTYCZĄCE USŁUG 15. DOSTĘPNOŚĆ 12. Strony uznają. Pan zastrzega sobie prawo do odprawienia Uległej o dowolnej porze i z dowolnego powodu. Każdej ze stron wolno zaproponować przedłużenie niniejszej umowy lub podtrzymanie ustaleń. których dokonały na jej mocy. Uległej wolno poprosić o zwolnienie o dowolnej porze. W przypadku braku zgody na takie przedłużenie niniejsza umowa ulega rozwiązaniu i obie strony mogą powrócić do swego życia sprzed umowy. związane z dotarciem w wyznaczone miejsce.230 11.

Panu wolno dyscyplinować Uległą. którego nie ma obowiązku przedstawiać. Pan uznaje Uległą za swoją własność. 15. jaki uzna za stosowny.2. który uzna za stosowny.7. Priorytetem Pana będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. 15. smagać batem lub cieleśnie karać Uległą w sposób. Pan nie podejmie ani nie wyrazi zgody na podjęcie działania. PAN 15. aby mieć pewność. własnej przyjemności lub z innego powodu. kontrolować i dyscyplinować.1. seksualny bądź jakikolwiek inny. Panu nie wolno wymagać od Uległej. Pozostałe podpunkty niniejszego punktu 15 należy odczytywać w zgodzie z tym zastrzeżeniem i kwestiami podstawowymi. dla celów dyscypliny.3. aby na ciele Uległej nie pozostały żadne trwałe ślady i aby nie doszło do obrażeń wymagających pomocy lekarskiej. które może doprowadzić do poważnych obrażeń bądź zagrożenia życia Uległej. 15.6. których jedna ze stron nie uważa za bezpieczne. Panu wolno chłostać. określonymi w punktach 2–5. 15. aby dyscyplinowanie i przedmioty wykorzystywane . 15.4. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. Pan ma prawo wykorzystywać ciało Uległej w dowolnej chwili Wyznaczonego Czasu lub ustalonych dodatkowych godzinach w sposób. Pan ma obowiązek utrzymywać stałe i bezpieczne środowisko. dawać klapsy. że Uległa w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej służalczej roli względem Pana i aby zniechęcać do niedopuszczalnego zachowania. w którym Uległa może spełniać obowiązki względem Pana.5. prosić ani zezwalać na uczestniczenie wraz z Panem w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2 lub w innych czynnościach. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. 15. Pan ma obowiązek zapewnić Uległej każde niezbędne szkolenie oraz udzielić rad dotyczących tego. jak w odpowiedni sposób służyć Panu. którą w Okresie Obowiązywania ma prawo posiadać.231 przez obie strony i będą podlegać podstawowym warunkom określonym w punktach 2–5.

ale w szczególności podczas Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych godzin.14. Uległa ma obowiązek służyć Panu w taki sposób.9. dbając o jej zdrowie i bezpieczeństwo. sugerując i w razie potrzeby – jeśli Pan uzna to za konieczne – wzywając pomoc medyczną. w takim rozumieniu. W przypadku choroby bądź uszkodzenia ciała Pan ma obowiązek zaopiekować się Uległą. Panu w dowolnym momencie w trakcie Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych okazji wolno krępować. mając należyty wzgląd na zdrowie i bezpieczeństwo Uległej.15. Pan ma obowiązek dbać o własne zdrowie i korzystać z pomocy medycznej w przypadku. gdy okaże się to niezbędne dla zachowania środowiska wolnego od ryzyka. 15. 15.16. Uległa zdobędzie receptę na doustne środki antykoncepcyjne i dopilnuje przyjmowania ich w należyty sposób w celu zapobieżenia .12. 15. aby sprzęt wykorzystywany w celach szkoleniowych bądź do dyscyplinowania był przez cały czas czysty. aby wyrządziły poważną krzywdę i nie wolno mu w żaden sposób przekraczać granic określonych w niniejszej umowie. 15. jak potrafi. a Pan może się obchodzić z nią tak.15. i dążyć do zadowalania Pana najlepiej.10. 15. Uległa ma obowiązek podejmowania wszelkich kroków niezbędnych do pozostania w dobrym zdrowiu i w razie potrzeby poszuka opieki medycznej lub poprosi o nią.232 w celu dyscyplinowania były bezpieczne. Nie wolno mu ich używać tak.8.13. higieniczny i bezpieczny. który Pan uzna za słuszny. 15. 15.17.11. Uległa uznaje Pana za swego mistrza. na bieżąco informując Pana o wszystkich problemach zdrowotnych. Pan ma obowiązek dbać o to. jak tylko ma ochotę – ogólnie podczas Okresu Obowiązywania. Panu nie wolno wypożyczać Uległej innemu Panu. ULEGŁA 15. zakuwać w kajdanki lub związywać Uległą z dowolnego powodu i na długi okres czasu. że jest ona teraz własnością Pana. 15. Uległa ma obowiązek być posłuszna zasadom („Zasadom”) wyszczególnionym w Załączniku nr 1 do niniejszej Umowy.

umysłowej. W obecności Pana Uległa ma obowiązek spuszczać wzrok i zachowywać się spokojnie i z szacunkiem.18. bez wahania i zadawania pytań. Uległej nie wolno dotykać Pana. Pan i Uległa mają świadomość. chyba że Pan wyraźnie jej na to pozwoli. Uległej nie wolno dotykać się ani zaspokajać seksualnie bez zgody Pana. HASŁA BEZPIECZEŃSTWA 18. 15. iż Pan może zażądać od Uległej czegoś.22. 17. zaleconych przez Pana. 15. 15. duchowej czy innej szkody. 15.19. których zastosowanie Pan uzna za właściwe .21. „panie Grey” lub innych. 15.15. CZYNNOŚCI 16.24. Uległa ma obowiązek brać udział w każdej czynności seksualnej. smaganie. czego Uległa nie jest w stanie spełnić bez ponoszenia fizycznej. 15. Uległej nie wolno kwestionować żadnych czynności dyscyplinujących uznanych przez Pana za konieczne i ma ona obowiązek pamiętać przez cały czas o swoim statusie i roli względem Pana.20. Uległa ma obowiązek zachowywać się względem Pana z należytym szacunkiem i zwracać się do niego. której Pan zażąda. bez wahania. Pan i Uległa omówili czynności przedstawione w Załączniku nr 3 i zgodę na nie potwierdzili własnoręcznymi podpisami na Załączniku nr 3. Uległej nie wolno patrzeć w oczy Pana z wyjątkiem przypadków. emocjonalnej. pytań czy skarg. Uległa ma obowiązek przyjmować. chłostanie. które jedna ze stron uważa za niebezpieczne bądź w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2. W takich okolicznościach Uległej wolno wykorzystać hasło .233 ciąży. używając wyłącznie określeń: „proszę pana”. dawanie klapsów lub inne sposoby dyscyplinowania. kiedy otrzyma takie polecenie.23. Uległej nie wolno brać udziału w czynnościach lub działaniach natury seksualnej.

Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy warunki niniejszej umowy. 20. niżej podpisani. Hasło bezpieczeństwa „Żółte” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł bezpieczeństwa. 19. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia . z którego Uległa będzie korzystać. W przypadku wypowiedzenia tego hasła Pan natychmiast zaprzestaje wykonywanych działań. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Pan: Christian Grey Data Uległa: Anastasia Steele Data ZAŁĄCZNIK NR 1 ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. UWAGI KOŃCOWE 21. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). iż Uległa nie jest w stanie znieść dalszych żądań. wyjątek stanowią owoce. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. których nie spędza w towarzystwie Pana. przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki niniejszej umowy. Uczyni to z ochotą i bez wahania.234 bezpieczeństwa („Hasło/a bezpieczeństwa”). Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. My. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas tych nocy. które zostały zaakceptowane przez Pana. co poświadczamy własnoręcznymi podpisami. iż Uległa znajduje się blisko granic wytrzymałości. Hasło bezpieczeństwa „Czerwone” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje.

palić. Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. Uległa będzie prowadzić się skromnie. defekacji ani ich produktów. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. której charakter zostanie określony przez Pana. Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. noży czy krwi. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Jej obowiązkiem jest świadomość. w sposób godny szacunku. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Żadnych czynów. Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu. Żadnych czynów wiążących się z bezpośrednim kontaktem ciała . nie przebywając w towarzystwie Pana. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – w godzinach ustalonych między trenerem a Uległą. ZAŁĄCZNIK NR 2 Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. które pozostawią na skórze trwałe ślady. w jego obecności bądź w innym czasie. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. jaki Pan uzna za stosowny. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Żadnych czynów z udziałem igieł. których się dopuści.235 zakupów.

ogniem lub płomieniem.236 z prądem elektrycznym (zmiennym bądź stałym). ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa uznaje za dopuszczalne? • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analneCzy krępowanie dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą jest .

Nawet nie patrzę na listę pokarmów. Christian to mój pan! Wolno mu . a czy przypadkiem w przysiędze małżeńskiej nie pojawia się to słowo? Posłuszeństwo? Deprymuje mnie to. kiedy mam okres – to się wydaje. Zaraz.. Jak ja mam się na to wszystko zgodzić? I rzekomo to ja mam mieć z tego korzyść: „[. Och. zaraz. Pęka mi głowa.. Głośno przełykam ślinę i czując suchość w ustach..] pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic”. Może wtedy. praktyczne. litości! „Służyć i być we wszystkim posłuszną”. gdzie 1 oznacza akceptację. że ją dostanę. Pary nadal tak mówią? Tylko trzy miesiące – dlatego właśnie miał tyle kobiet? Nie trzyma ich zbyt długo? A może one po trzech miesiącach mają dość? Każdy weekend? To za dużo. We wszystkim! Kręcę głową z niedowierzaniem.237 • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/elementami metalowymi Jak duży ból Uległa jest skłonna znieść? W skali od 1 do 5. a 5 dezaprobatę: Które z poniższych typów bólu/kary/dyscyplinowania są dopuszczalne dla Uległej? • Klapsy • Bicie drewnianymi packami • Biczowanie • Bicie laską • Gryzienie • Klamerki na sutkach • Klamerki na genitaliach • Lód • Gorący wosk • Inne rodzaje/metody zadawania bólu O kurwa. zakładając oczywiście. jeszcze raz czytam całość. W ogóle nie będę widywać Kate ani znajomych z nowej pracy.. Może jeden weekend w miesiącu powinnam mieć dla siebie.

”. Choć. I te wszystkie absurdalne zasady. nie. Klapsy nie byłyby pewnie takie złe.238 robić ze mną to. Nie wypożyczy mnie innemu Panu – niech mu to nawet nie przejdzie przez myśl. Wstaję z łóżka i szybko się przebieram. Jak by to ujął José. okazały się. wyczerpujące. to mnie akurat nie dziwi.. Muszę się przespać. Być może rano nie uznam tego za kiepski żart. Jedyny sposób na poznanie jego myśli. „Proszę. Ma piękne oczy – zniewalające. nie mogę tego zrobić.. Potrzebuję czegoś milutkiego i dodającego otuchy. hmm. za dużo tego do ogarnięcia. ale lubię mu patrzeć w oczy. Chowam twarz w dłoniach. A psychicznie. „Ty chyba nie rozważasz tego na poważnie. na co ma tylko ochotę! Cholera jasna.. Jestem wykończona.. Przypomina mi się jego płonące.. zrób to. . Czemu w ogóle zawracam sobie tym głowę? Nie mogę patrzeć mu w oczy. Przeglądam się w lustrze. No. o rany. przydymione spojrzenie i zaciskam uda. A krępowanie? Cóż. kogo ja oszukuję? Nigdy nie wiem. więc może to akurat nie byłoby takie złe. Wewnętrzna bogini podskakuje i klaszcze w dłonie jak pięciolatka.. Moja podświadomość wyjątkowo sprawia wrażenie rozsądnej i racjonalnej. o czym myśli. inaczej skończymy w towarzystwie stada kotów i twoich powieści”. już raz związał mi dłonie. To było. Coś takiego byłoby absolutnie niedopuszczalne. naprawdę podniecające. Te wszystkie cielesne igraszki.. przepastne i mroczne od tajemnic. inteligentne. Ubrana w T-shirt i spodenki udaję się do łazienki. I nie wolno mi go dotykać. prawdziwe popieprzenie. A to ci dopiero.. Może powinnam pożyczyć od Kate piżamę z różowej flaneli. podniecające. Wzdrygam się na myśl o chłostaniu czy biczowaniu. jeśli mam być szczera. Nie da się być w takim związku.. szczerze mówiąc. niemniej jednak upokarzające. które minionej doby stały się moim udziałem.. Nie. gdzie myję zęby.

przez który przewijają się łóżka z czterema kolumienkami i kajdanami oraz przepastne szare oczy. Jutro.. Ósma rano. owszem. że nie. Może gdybym się zgodziła tylko na seks. jutro będzie nowy dzień. Cóż. Chcę zrobić to znowu. O święty Barnabo. że to kłamstwo. jego ciała wewnątrz mojego. Kładę się do łóżka. Moja wewnętrzna bogini przestaje skakać i na jej twarzy pojawia się pogodny uśmiech. Śpisz jak zabita. kiwając z zadowoleniem głową. Może odniósł mylne wrażenie podczas tamtego wywiadu. Obie wiemy. że w ogóle go poznałam. ale uległa? Pozwalam Kate.. gaszę światło i leżę. Jestem nieśmiała. Zerkam na budzik. Moja współlokatorka nie tylko już wstała.” – mówi bezgłośnie. Jestem uległa? Może taka się wydaję. musi występować w pakiecie z cholerną umową.. W głowie mi się to wszystko nie mieści. Jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. Moja wewnętrzna bogini kręci głową.239 Jedyny mężczyzna.. aby mną rządziła – ale czy to to samo? No a te granice względne.. ale i zdążyła pobiegać. czego chciałam. żałuję. pejczem i całą masą problemów.. który mi się spodobał. Pomyślę o tym rano.. Zamykam oczy i czuję znajome rozkoszne zaciskanie mięśni.. Oblewam się rumieńcem na wspomnienie jego dłoni i ust na mym ciele. – Ana. ale uspokajam się myślą. gdzieś głęboko. I znowu. Otwieram niechętnie oczy. wołam cię i wołam. . że to akurat podlega dyskusji. Matko Boska. Nazajutrz budzi mnie Kate. wpatrując się w sufit. Wracam do sypialni. „O tak. Och. spałam bite dziewięć godzin. poszedłby na to? Podejrzewam. głęboko. Zamykam oczy i odpływam w mocny sen. Chowam te obraźliwe dokumenty do plecaka. przynajmniej w ten weekend dostałam to.. kiedy trochę przejaśni mi się w głowie..

Gramolę się z łóżka i sięgam po wiszący na drzwiach szlafrok. – Naprawdę? O tej porze? – Ja tylko wypełniam polecenia. – Obdarza mnie czarującym. Wygląda interesująco. od kogo jest ta paczka. – Kate wycofuje się do kuchni. – Panna Steele? I już wiem. Krzywię się z odrazą. Czy on właśnie nazwał mnie panią? Postarzałam się przez noc o dziesięć lat? Jeśli tak. ale muszę to rozpakować i zademonstrować działanie. – Tak – odpowiadam ostrożnie. – Zaparzę ci herbatę. proszę pani. – Mam dla pani przesyłkę. a potem wybiega do salonu. W salonie czeka na mnie elegancki młody człowiek z włosami zebranymi w kucyk. – Ale co? – Wstawaj. Przeskakuje z podekscytowaniem z nogi na nogę. – Dzień dobry – bąkam. W objęciach piastuje spore pudło.240 – Co się stało? – mamroczę sennie. To coś dużego. zawodowym uśmiechem. Musisz podpisać. – Przyszedł jakiś facet z przesyłką dla ciebie. . to przez tę umowę.

Christian Grey lubi życie w wielkiej skali – myślę o jego salonie i całym apartamencie. Wymówka mało przekonująca. Pierwszy raz. – No a jakżeby inaczej. Ma bardzo duży ekran. udało mi się nabrać Katherine Kavanagh. Podaje mi kubek z herbatą. Nie w takich celach. do Kate. – Co to jest? – pyta z ciekawością. – Ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach. Laptop jest srebrny. dobrze? Udaję się do kuchni. ale Kate połyka haczyk. – Laptop od Christiana. że możesz korzystać z mojego. Chciał wypróbować ten model. że też dobrze spała tej nocy. proszę pani. – Ma najnowszy system operacyjny i pełną gamę programów. błyszczący i naprawdę śliczny. – Och. co to takiego? – MacBook Pro. O matko. – Przewracam oczami. Czemu mnie to nie dziwi? Wzdycham głośno. – Dlaczego przysłał ci laptop? Przecież wiesz. tylko mi go pożycza. .241 – Okej. to zupełna nowość firmy Apple. – Proszę go rozstawić na stole. Oczy jej błyszczą i widać. – Marszczy brwi.

o czym mówi i jeśli mam być szczera. do pisania mejli. Obie zaczynamy po necie? – Wzruszam . W końcu od czterech lat korzystam z laptopa Kate. do reszty dojdę sama. – Sprzęt nowej generacji. To cacko jest gotowe do działania. Jakoś nie jestem w stanie zachować powagi. – Mejli! – zachłystuje się. ale jego słowa zamieniają się w biały szum. Do czego będzie go pani wykorzystywać? – Eee. – Unosi brwi. Wzdycha.242 do tego twardy dysk o pojemności półtora terabajta. No i jeszcze trzydzieści dwa giga RAM-u. – Moje konto? – Pani nowy adres mejlowy. – Większość kobiet dostaje kwiaty. w ogóle mnie to nie interesuje. – I może do surfowania przepraszająco ramionami.. Mam adres mejlowy? Pokazuje na ikonkę na ekranie i dalej do mnie mówi. – Patrzy tęsknie na laptop. Powiedz mi tylko. próbując ukryć uśmiech. praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. ewentualnie biżuterię – mówi znacząco. i skonfigurowałem już pani konto. Nie mam pojęcia. jest tu łącze bezprzewodowe. – Cóż.. ma więc pani mnóstwo miejsca. jak się to włącza i wyłącza. Moja przyjaciółka na widok laptopa gwiżdże z uznaniem.

Inc. Kończy i prosi mnie o podpis na kwicie. że dobrze spałaś. Christian Grey Prezes. chętnie do tego czasu odpowiem e-mailowo na wszelkie pytania. dziękuję – z jakiegoś dziwnego powodu – Panu. Serce podchodzi mi do gardła. Klikam: „odpowiedz”. I oto czeka na mnie mejl od Christiana. Ana Niemal natychmiast otrzymuję odpowiedź. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) .Ufam. ja siadam z kubkiem herbaty i otwieram program pocztowy. tak jak rozmawialiśmy. Grey Enterprises Holdings. że odpowiednio wykorzystasz ten laptop. Gdy Kate odprowadza go do drzwi. a pan od komputera patrzy na nas speszony. Czekam z niecierpliwością na środową kolację.243 chichotać. że ten komputer został mi wypożyczony. Rozumiem. 23:15 Adresat: Anastasia Steele Droga panno Steele. zatem nie jest mój. 8:20 Adresat: Christian Grey Spałam bardzo dobrze. Mam mejla od Christiana Greya! Otwieram go nerwowo. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer Data: 22 maja 2011. Mam nadzieję. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) Data: 23 maja 2011.Gdybyś miała taką potrzebę.

ciągle mimowolnie uśmiechnięta. Na pewno lepiej coś takiego omówić twarzą . Jak mam się oprzeć wesołemu Christianowi? Spóźnię się do pracy. 8:25 Adresat: Christian Grey Mam wiele pytań. Znika niepokój związany z umową. Cóż. Ja też pracuję zarobkowo.244 Data: 23 maja 2011. Pędzę pod prysznic. Ana. Inc. to mój ostatni tydzień – państwo Claytonowie dadzą mi pewnie trochę luzu. zastanawiam się. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dociekliwość Data: 23 maja 2011. Nie chcę ani nie potrzebuję komputera na czas nieokreślony. Myjąc włosy. Przysłał mi mejl! Zachowuję się jak małe. Zamykam komputer. proszę Pana. 8:22 Adresat: Anastasia Steele Komputer został wypożyczony. panno Steele.Christian GreyPrezes. Uśmiecham się.PS. że przeczytałaś otrzymane ode mnie dokumenty. ale raczej się nie nadają do takiego sposobu komunikacji. o co mogłabym go spytać w mejlu. Miłego dnia. 8:26 Adresat: Anastasia Steele Na razie. Odpowiedź pojawia się natychmiast. Grey Enterprises Holdings. niepoważne dziecko. szczerząc się jak idiotka. mała. Na czas nieokreślony. Masz w związku z tym jakieś pytania?Christian GreyPrezes. Inc.Z Twojego tonu wnoszę. poza tym niektórzy z nas muszą pracować zarobkowo. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (a jednak pożyczony) Data: 23 maja 2011. To silniejsze ode mnie – uśmiecham się.

a ja wracam do wykładania pędzli na półki i do myślenia o Christianie Greyu oraz jego umowie.. José jest punktualny. – Umieram z głodu. a nie. Powiem tylko pani Clayton. Ana – bąka. Jestem taka wdzięczna za jego. szybko żegnam z Kate i pędzę rozpocząć ostatni tydzień pracy u Claytona. – Obdarza mnie tym swoim latynoskim uśmiechem. – Naprawdę mi wybaczyłaś? – José.245 w twarz. Uch. że wychodzę na lunch. A gdyby ktoś włamał mu się do skrzynki? Rumienię się na samą myśl o czymś takim. powiedzmy o dwunastej? – No to do zobaczenia. to jak będzie z kawą? – Mówi jak dawny José. Uśmiecha się szeroko. Ktoś. a ja nie potrafię się na niego gniewać. normalność. . jak nazwał go Christian? Zalotnik.. – Ściskam go na powitanie. Możesz tu podjechać. Wpada do sklepu jak rozbrykany ciemnooki szczeniak. Gdy idziemy spacerkiem do pobliskiej kafejki. kogo znam i rozumiem. José przyjaciel. José. – Cześć. – Hej... – Jasne. – Ana. Jestem w pracy. O jedenastej dzwoni José. – Hej. Szybko się ubieram. Rozłącza się. że nie potrafię długo się na ciebie gniewać. wiesz. wsuwam mu rękę pod ramię.

więc włączam nowy laptop i uruchamiam program pocztowy.. proszę Pana. Inc.Christian GreyPrezes. No i może zacznę ten swój internetowy research. Grey Enterprises Holdings. nie zajmujesz się szukaniem informacji w sieci. dzień w pracy upłynął mi bardzo przyjemnie. Kate gdzieś wyszła. Klikam: „odpowiedz”. Nadawca: Christian Grey Temat: Bierz się do pracy! Data: 23 maja 2011. 17:24 Adresat: Anastasia Steele Szanowna Panno Steele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedogodność . 17:48 Adresat: Christian Grey Tak. Ana.246 Nie mogę się doczekać powrotu do domu i wymieniania mejli z Christianem.Niezwykle się cieszę.Mam nadzieję. Z radości aż podskakuję na krześle. Nadawca: Christian Grey Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011.Christian GreyPrezes. 17:50 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. że dzień w pracy upłynął Pani przyjemnie. że miała Pani przyjemny dzień. Inc. Grey Enterprises Holdings. Dziękuję. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. No i proszę..Pisząc mejle. w skrzynce czeka wiadomość od Christiana.

)Christian GreyPrezes. .Ana Śmieję się w kułak.Chciałbym dać drugą szóstkę. Inc. Odpalam Google. O rety. Chciałabym dostać drugą szóstkę. 17:53 Adresat: Christian Grey Panie Grey.. Inc. 17:55 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.Koniec z mejlami. mi przysłał emotikona Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011.Zawsze zaczynaj od Wikipedii.Proszę przestać pisać mejle do mnie – i brać się za odrabianie pracy domowej. Grey Enterprises Holdings.247 Data: 23 maja 2011. 18:02 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. 17:59 Adresat: Christian Grey Panie Grey.. Christian Grey właśnie z przymrużonym okiem.Zrozumiano?Christian GreyPrezes.Pierwszą otrzymała Pani naprawdę zasłużenie. Grey Enterprises Holdings. od czego mam zacząć?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011.. proszę przestać przysyłać mi mejle.poproszę o sugestie. chyba że masz jakieś pytania. abym mogła się zabrać za zadanie domowe. Nadawca: Christian Grey Temat: Niecierpliwość Data: 23 maja 2011.

248 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Apodyktyczny! Data: 23 maja 2011. Czy naprawdę chcę o tym wszystkim wiedzieć? Jezu. ..Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Sprawujący kontrolę Data: 23 maja 2011. nie masz pojęcia jak bardzo. niektóre z tych rzeczy są niezłe. wpatrując się w ekran. Sprawdzam w Wikipedii słowo „Uległa”. ta bardzo wilgotna i integralna część. 18:04 Adresat: Christian Grey Tak jest.Bardzo Pan apodyktyczny. Do roboty. 18:06 Adresat: Anastasia Steele Anastasio.. Pół godziny później mam lekkie mdłości i szczerze mówiąc – jestem zaszokowana. czy potrafiłabym to robić? Potrzebuję przestrzeni. Inc. Ale czy dla mnie? Jasna cholera.. z którą zaznajomiłam się dopiero niedawno. jest mocno podniecona.. a jakaś część mojej istoty. proszę Pana.No.Christian GreyPrezes. może już żywisz pewne podejrzenia. Grey Enterprises Holdings. O rany. Muszę to wszystko przemyśleć. to właśnie Christian wyprawia w Czerwonym Pokoju Bólu? Siedzę.

a co nie. a nie sądzę. Niewykluczone poza tym. że mogłabym pobiec do hotelu Heathman i zażądać od tego despoty seksu. Nie jestem w stanie dłużej siedzieć przed cudem techniki i dowiadywać się kolejnych niepokojących rzeczy.249 ROZDZIAŁ DWUNASTY Po raz pierwszy w życiu dobrowolnie idę pobiegać. a takiego upokorzenia bym nie zniosła. które przywołują. Do uszu ryczy mi Snow Patrol. Tak sobie myślę. Biegnę przez park. czego się mogę po nim spodziewać i czego on oczekuje ode mnie – całkowitej uległości. Zakładam paskudne. w ogóle nieużywane adidasy. że despota by mi odmówił. Zabieram także iPoda. Na mój widok z wrażenia prawie upuszcza torby z zakupami. spodnie od dresu i T-shirt. Muszę się pozbyć nadmiaru osłabiającej energii. Muszę pobyć sama. Szczerze mówiąc. Macham jej i nie zatrzymuję się. Punkt po punkcie przeanalizować tę absurdalną umowę i zdecydować. rumieniąc się na wspomnienia. co jest dopuszczalne. Oddalam się w kierunku niebieskawozielonego zmierzchu. żeby nie wzięła mnie w krzyżowy ogień pytań. Może powinnam ponegocjować. Ale to osiem kilometrów. że pod względem prawnym umowa jest nieważna. że to po prostu określenie kryteriów i granic relacji. Dzięki researchowi wiem. Ana Steele w adidasach. jestem w takim nastroju. bym dała radę przebiec choćby dwa. Kiedy zamykam za sobą drzwi. ale czy na jego zasadach? Po prostu nie wiem. Umowa pokazuje. Kate właśnie wysiada z samochodu. Christian na pewno to wie. Jestem gotowa mu ją dać? Czy w ogóle jestem do tego zdolna? . Włosy związuję w dwa kucyki. I co ja mam zrobić? Pragnę go.

że został uwiedziony w tak młodym wieku? Po prostu nie wiem. dość już widziałam. Piszę mejl do Christiana. Christian Grey nie słynie z poczucia humoru. wciągając do płuc życiodajny tlen. opieram dłonie o kolana i oddycham głęboko.Miło było Cię poznać. Kate była na zakupach ciuchowych przed wyjazdem na Barbados. Przy niej tak bardzo sobie uświadamiam własne niedoskonałości. oczyszczający oddech. Biorę głęboki. Ale ja wiem.250 Dręczy mnie jedno pytanie – dlaczego Christian jest właśnie taki? Dlatego. Muszę przesłać mu mejlem swoje przemyślenia. Nadal stanowi dla mnie zagadkę. a w środę będziemy je mogli przedyskutować. . jak moje postanowienie się umacnia. śmiejąc się z tego żarciku. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zaszokowana studentka Data: 23 maja 2011. Czuję. ale i tak każe mi siąść i wydawać opinie. Ile razy można mówić: „Wyglądasz bosko. Kate”? Ma szczupłą figurę z krągłościami w odpowiednich miejscach. Czekam na odpowiedź. następnie wracam truchtem do mieszkania. ale zabieram swój żałosny. 20:33 Adresat: Christian Grey Okej. Może posunęłam się za daleko. pewnie nie. a co nie. że nie robi tego celowo. to takie oczyszczające. A on uzna go za zabawny? Cholera. Ana. Och. że je ma. Wiem. co wchodzi w grę. gdy przymierza każdy po kolei. spocony tyłek do sypialni pod pretekstem pakowania. miałam okazję się o tym przekonać. Tak. Zatrzymuję się przy wysokim świerku. Klikam „wyślij”. Głównie bikini i dobrane do nich sarongi. We wszystkich będzie wyglądać fantastycznie. Zabieram ze sobą srebrny cud techniki i stawiam na biurku. Muszę mu powiedzieć.

Może gdzieś wyszedł. Wyciągam słuchawki i zamieram. być może dostrzegam kątem oka jakiś ruch. a potem je zamykam. jak wygląda twoja sypialnia – mówi. Cholera. że Christian rzuci wszystko i się tu zjawi. a z jego twarzy nic się nie da wyczytać. Zaczynam od książek. Nawet przez ułamek sekundy nie spodziewałam się. zabieram się za to. okazuje się. Christian Grey siedzi właśnie na moim łóżku. Obraca w palcach kluczyki do samochodu. Zerkam na budzik. Krzywię się z rozdrażnieniem i wkładam do uszu słuchawki. czym wyłgałam się od prezentacji Kate – za pakowanie. klejąca się. że też Kate musiała tak go wpuścić bez ostrzeżenia. Słuchając Snow Patrol. Nadal nie mogę wydobyć z siebie głosu. – Głos ma spokojny. nie mam pojęcia. . – Zastanawiałem się. Nie wiem. Anastasio.. ponownie czytam umowę i dopisuję swoje uwagi. dlaczego unoszę głowę. siedzę przy biurku. ale kiedy to robię. może jednak uznał mój mejl za zabawny? Kiwam głową.. Dociera do mnie. że nadal mam na sobie spodnie od dresu. W jego oczach tańczą iskierki rozbawienia. Ma na sobie szare spodnie i białą koszulę. Aby zagłuszyć rosnący niepokój. Mija dziewiąta i nic. i czekam. przyglądając mi się uważnie. że Christian stoi w drzwiach mojej sypialni. – Uznałem. Dzięki Bogu. Nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa. no a on wygląda jak zawsze olśniewająco. Otwieram usta. Kurwa! – Dobry wieczór. że twój mejl wymaga osobistej odpowiedzi – wyjaśnia sucho. – Mogę usiąść? – pyta. jestem nieumyta. Minęło dziesięć minut.251 Czekam.

– Napijesz się czegoś? – Uprzejmość wygrywa z tym. Anastasio.? Uśmiecha się do mnie. – Sądziłam. żałosny.. – Celowo przygryzasz dolną wargę? – pyta głucho. – Obdarza mnie olśniewającym uśmiechem. – A więc „miło” było mnie poznać? O w mordę. kiedy ty tu jesteś.252 Rozglądam się.. czyżbym go uraziła? Wlepiam wzrok w dłonie. lekko przekrzywiając głowę. dziękuję.. Nie. To akurat wiem. która jakiś czas temu przechodziła etap fascynacji ludowością. zaścielone patchworkową narzutą zrobioną przez mamę. – Bardzo tu pogodnie i spokojnie – stwierdza. raczej nie zrobi to na nim najlepszego wrażenia. że to był żart. – Mieszkam nadal w Heathmanie. W końcu rdzeń przedłużony przypomina sobie. ale przytulny: meble z białej wikliny i białe podwójne łóżko z kutego żelaza. Ściany są jasnoniebiesko-kremowe.. Mój pokój jest funkcjonalny. Jak ja się teraz z tego wyplączę? Jeśli mu powiem. do czego służy mowa. Mrugam . Kiepska sprawa – mam do wyboru drzwi albo okno. – Skąd. że mi odpowiesz mejlowo. obmyślając drogę ucieczki. co naprawdę chciałabym powiedzieć. – Głos mam cichy. Nie w tej chwili. – Nie.

uwalniając włosy. że znasz Biblię. – Nie przypominam sobie.. Oblewam się rumieńcem. Przechyla się i powoli zdejmuje mi gumkę z jednego kucyka. – A więc postanowiłaś poćwiczyć. a on doskonale wie. – Pomyśleć o czym. Anastasio? – O tobie. Serce wali mi jak młotem. – Głos ma miękki i melodyjny. Obserwuję zahipnotyzowana. – Uczęszczałem do szkoły niedzielnej. – Robiłam to bezwiednie – bąkam. – I doszłaś do wniosku. aby pomyśleć – szepczę. To takie zmysłowe. rytmicznie pociągają za ucho. ten rozkoszny prąd wypełniający przestrzeń wyładowaniami. jak jego dłoń biegnie do drugiego kucyka. że miło było mnie poznać? Masz na myśli poznanie w znaczeniu biblijnym? O cholera. Anastasio. – Dlaczego. Anastasio? – Palce zataczają powolne kółka. Dużo się tam nauczyłem. oczy ma niemal grafitowe. Delikatnie zakłada mi włosy za ucho. Christian siedzi tak blisko mnie. następnie przeczesuje palcami włosy. Czuję się jak krążąca wokół ognia ćma. – Potrzebowałam czasu. Czuję między nami przyciąganie. – Nie sądziłam. Oddech mam płytki i nie jestem w stanie się ruszyć. pociąga za gumkę.253 powiekami i uwalniam wargę. łokcie opiera na kolanach.. co mi robi. a po chwili delikatnie. aby w Biblii była mowa .

Kiwam głową. a ja wpatruję się w nie jak zahipnotyzowana. – Ufasz mi? – pyta bez tchu. Pragnie mnie. rzucając mi wyzwanie. Moja wewnętrzna bogini tak promienieje. jak do tego dochodzi. pomyślałem sobie. Oczy mam szeroko otwarte. ale sekundę później leżę na łóżku z rękami przygwożdżonymi nad głową. Jego język wdziera się do środka. – Co ty na to. Ten piękny mężczyzna pragnie mnie. nie jednej z piętnastu. Wykonuję ruch wyprzedzający i sama rzucam się na niego. że wpatruje się we mnie. Czuję go wzdłuż całego ciała. przyjechać O kuźwa. W głębi mego brzucha wybucha niegasnące pożądanie. – Cóż. Christian przerywa pocałunek. że powinienem i przypomnieć ci.254 o klamerkach na sutki. Usta ma rozchylone – czeka. Nie Kate w skąpym bikini. władczy i nieustępliwy. w uszach czuję dudnienie krwi. Być nowoczesnego tłumaczenia. jak „miło” było mnie poznać. właśnie mnie. Wolną ręką Christian przytrzymuje mi twarz. Wpatruję się w niego z otwartymi ustami. Otwieram oczy i widzę. gotowy do ataku. serce obija mi się o żebra. że zdołałaby oświetlić całe Portland. nie występnej Mrs Robinson. I nie mam pojęcia. panno Steele? Jego spojrzenie wwierca się we mnie. Jego palce przesuwają się z ucha do brody. może ciebie uczono z jakiegoś Usta wygina w półuśmiechu. Mnie. a ja upajam się jego siłą. Z kieszeni spodni wyjmuje srebrzystoszary jedwabny . a jego usta szukają moich.

Wiesz. Ledwie jestem w stanie się opanować. Nie. Zaknebluje mnie! Kate! Nieruchomieję. w sensie dosłownym. – Powoli oblizuje usta. – Przygryzasz wargę. leżąc . Przerywa to. i niesamowicie mnie to podnieca. co robi. Patrzy na mnie oczami pociemniałymi z pożądania.. czy węzeł jest wystarczająco mocny. próbując go odepchnąć. moje stopy. TEN krawat.. Jestem przywiązana. zaknebluję cię. wyciąga spode mnie narzutę i kołdrę i kładzie z powrotem.. a potem sprawnie zsuwa ze mnie spodnie. O rany.255 krawat. Anastasio. – No dobrze. Zsuwa się ze mnie i staje obok łóżka. – Tak lepiej – mruczy i uśmiecha się szelmowsko. O nie. siadając na mnie okrakiem i krępując nadgarstki. Schyla się i zaczyna rozwiązywać sznurówkę jednego adidasa. W jego spojrzeniu triumf miesza się z uczuciem ulgi. Porusza się bardzo szybko. nie.. nogi też ci skrępuję. który pozostawia na mojej skórze odbicie splotu. do łóżka. – Ostrzegawczym gestem przesuwa palcem wskazującym po moich ustach. Zdejmuje mi buty i skarpetki. Bądź cicho. Sprawdza. – Jeśli będziesz się rzucać. Nigdzie się nie wybieram. tym razem na samym prześcieradle.. Katherine nasłuchuje pewnie teraz pod drzwiami. jak to na mnie działa. Anastasio. Jeśli zaczniesz głośno protestować. Niedawno biegałam. – Nie – protestuję.. Och – jaką założyłam dziś bieliznę? Unosi mnie. ale tym razem drugi koniec krawata przywiązuje do jednego ze szczebli w moim białym łóżku.

o matko. Ponownie siada na mnie okrakiem. To uderzający do głowy afrodyzjak. – Robi się coraz przyjemniej. całuje czule. rozpina spodnie i ściąga przez głowę koszulę. Coś do picia.. Słyszę jakieś głosy i wiem. ponowne skrzypnięcie drzwi. jest praktycznie nagi. – Chce ci się pić. – Jeszcze? – pyta szeptem. czego się spodziewam. Gdzie? Tutaj? Do Portland? Do Seattle? Wytężam słuch. – Chichocze przebiegle. odgłos kroków i stukających o szkło kostek lodu.. a potem wstaje z łóżka. Powoli. że jest nagi. . To takie niespodziewane. Słyszę stukające o siebie kostki lodu. – Myślę. – Mhm – mruczy z zadowoleniem.256 bezradnie i patrząc. że za dużo widziałaś. że rozmawia z Kate – o nie. ale go ze mnie nie zdejmuje. wlewając do ust pyszny chłodny płyn. – Tak. ponieważ wcześniej było w jego ustach. – Dyszę. lecz zwija go aż do szyi. Ponownie siada na mnie. zdejmuje buty i skarpetki. Kiwam głową. Słyszę ciche skrzypnięcie otwieranych drzwi.. ponieważ nagle zaschło mi w gardle. Anastasio? – pyta lekko żartobliwie. Idę po coś do picia. jak i usta Christiana są chłodne. Białe wino. a potem on się pochyla i mnie całuje. podciąga T-shirt. Opadają na podłogę i wiem. takie palące. tak że on widzi moje usta i nos. Co ona powie? Słyszę jakieś stuknięcie. a potem zakłada mi na głowę. niemal leniwie.. jak Christian porusza się z gracją po moim pokoju. ale oczy mam zasłonięte. mimo że zarówno płyn. Co to za drink? Christian zamyka drzwi i zdejmuje spodnie. Co to? Wraca. Nachyla się nade mną. Wino smakuje niebiańsko. Po chwili do moich wlewają się kolejne krople.

Jęczę i rozpaczliwie walczę z pragnieniem uniesienia bioder. Do pępka wrzuca kostkę lodu w towarzystwie schłodzonego wina. Słyszę w jego głosie nutkę groźby. błagam. Robi mi się gorąco w podbrzuszu. Nie mogę się powstrzymać. Chłodnymi ustami całuje najpierw jeden sutek. niespiesznie obsypuje chłodnymi pocałunkami moją szyję. Jeśli rozlejesz wino. dmuchając na jeden sutek. całuje i razem z winem wpuszcza do ust kawałek lodu. Walczę ze swym ciałem. potem drugi. ukarzę cię. – Czy tak jest „miło”? – pyta. Powoli. uwalniając moje piersi. Odruchowo wyginam biodra. Anastasio. a stamtąd do brzucha. O rany! – A teraz leż nieruchomo – szepcze. że masz bardzo słabą głowę. panno Steele. Wiemy. – A to jest „miłe”? – pyta. Ponownie nachyla się nade mną.257 – Tylko się nie zapędźmy.. a on nachyla się i częstuje kolejnym łykiem. a potem czuję go . Och. tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. wylejesz wino na łóżko. – O nie. schodząc w dół do piersi.. Zmienia pozycję i leży teraz obok mnie. Uśmiecham się szeroko. Jednym palcem odciąga po kolei miseczki stanika. O nie. Słyszę kolejne stuknięcie kostek lodu. Anastasio. napierając nabrzmiałym członkiem na moje biodro. które próbuje wygiąć się w łuk. Sztywnieję. – Jeśli się ruszysz.

nie pozwolę ci dojść. Chłodnymi palcami gładzi leniwie mój brzuch. I co ja mam teraz zrobić? Głośno dyszę. Cała reszta jest nierzeczywista. – Tak szybko na mnie gotowa – mówi. Doprowadza mnie do szaleństwa. – Jeśli rozlejesz wino. by po chwili dotrzeć na miejsce. Pragnę go w sobie.. jak się uśmiecha. ssąc.. Jego palce wślizgują się pod materiał majtek. że automatycznie unoszę biodra i ogrzany płyn wycieka z pępka na brzuch. Christianie. unosząc biodra. – Och. Słyszę. lekko podgryzając. – Och. Jego kciuk zatacza kółka wokół łechtaczki. jak wciąga powietrze. Nic innego się nie liczy. z całych sił starając się nie ruszać. mała – mruczy i wsuwa we mnie dwa palce.. Słyszę. – Zachłanna z ciebie dziewczyna – beszta mnie łagodnie. Koncentruję się jedynie na jego głosie i dotyku. . a ja napieram na niego.258 wokół prawego sutka. Lód w moim pępku topi się. natychmiast.. wsuwa i wysuwa. błagam. proszę pana. proszę. Wydaję głośny jęk. Skórę mam tak wrażliwą. Anastasio. gdy tymczasem lewy pozostaje w jego ustach.. Drażniąco powoli porusza palcami.. Christian szybko zaczyna go zlizywać. nic innego nie jestem w stanie rejestrować. całując mnie. – Och. To słodka. Jęczę. poruszyłaś się... przejmująca tortura. mokra i spragniona. Jestem gorąca – gorąca.

– Proszę. i jeszcze.. Tak bardzo pragnę go dotknąć. Robi to jeszcze raz. Drugą dłoń zanurza w mych włosach i unieruchamia głowę. Nogi zaczynają mi sztywnieć. – Jak mam cię przelecieć. uwięziona w erotycznych męczarniach. – Proszę – jęczę i w końcu robi mu się mnie żal. ciało zaczyna mi drżeć. Jego język naśladuje ruchy palców. Och. Mrugam w bladym świetle lampki. kciuk masuje i uciska. Czy to jest „miłe”? – szepcze mi do ucha. wyczerpana tą słodką torturą. To takie frustrujące. gdy napieram na jego dłoń. Christian nieruchomieje. – Wiem – mruczy.. a jednocześnie tak daleko. Jęczę cichutko. – To twoja kara.. wyginając ciało pod jego wprawnymi palcami.. Christian cofa rękę. – Czego pragniesz. abym mogła go widzieć. Christian wyciąga rękę i ściąga mi T-shirt przez głowę. a może tak. Anastasio? – Ciebie. a jego palce dalej poruszają się rytmicznie wewnątrz mnie. Jestem bezsilna..259 Jęczę. a może tak? Wybór jest nieograniczony – dyszy mi do ust. teraz! – Mam cię przelecieć tak. Cofa rękę i sięga na stolik . – Chcę cię dotknąć – dyszę. błagam. cofając mnie znad krawędzi przepaści.. Nachyla się i całuje mnie. Anastasio? Och. tak blisko. Christianie – wołam w myślach.

Zakłada prezerwatywę. Znowu rozpadam się na maleńkie kawałki. – Żart? – Głos ma niebezpiecznie łagodny. Nie dam rady. gdy od nowa szczytuję. – To miał być żart – szepczę. i natychmiast dochodzę.... zaciskając się wokół niego. Christianie.. Bierze mnie tym z zaskoczenia. Nim zdążę zareagować. Proszę. Jestem kłębkiem seksualnego napięcia i pragnienia. a on wchodzi we mnie i wchodzi. Anastasio.. tak że pupę mam teraz w powietrzu. Nie przestaje. a Christian . wpatrując się we mnie płonącym wzrokiem. wołając jego imię. Przez chwilę przygląda mi się. badając siłę mojego pragnienia. następnie chwyta mnie i szybko obraca na brzuch.. chyba nie. Błagam. gdy tymczasem on dalej rozkosznie wbija się we mnie. i wtedy znowu to się zaczyna.. jeszcze i jeszcze. Patrzę jak urzeczona. – Tak. przeleć mnie. – No dalej.. przesuwając dłonią w górę i w dół swej imponującej męskości. i daje mocnego klapsa. – A to jest „miłe”? – pyta. stymulując się.. – Śmiejesz się teraz? – Nie – miauczę. wchodzi we mnie. Wydaję okrzyk – wywołany klapsem i jego nagłym wejściem. Unosi brwi. Christianie.. gdyż ręce mam związane i muszę się wesprzeć na łokciach. rozpadając się pod nim na kawałki. Już po mnie. ale moje ciało reaguje na to polecenie. nie.260 po foliową paczuszkę. Klęka między moimi nogami i bardzo powoli ściąga mi majteczki. jeszcze raz – warczy przez zaciśnięte zęby i to niewiarygodne. Popycha mi kolana do góry.

Coś nieuchwytnego przebiega mi przez głowę. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. Wstaje i od razu się ubiera. gdy Christian naciąga na mnie kołdrę i narzutę. ale ucieka. – Och. z głową wspartą na łokciu. ciężko dysząc. . uśmiechając się na widok odciśniętego na nich splotu. – A to było „miłe”? – pyta przez zaciśnięte zęby. tak? Dlaczego tak bardzo ranisz moje ego. Dyszę wykończona i z zamkniętymi oczami. Wpatruję się w niego w oszołomieniu. nim udaje mi się ją rozpoznać. – Dobroczynny wpływ. delikatnie rozwiązuje krawat i ściąga mój T-shirt. a on uśmiecha się z wyższością. sama nie wiem. – No i znowu używasz tego słowa. Wygląda na to.. W ogóle mi ono nie odpowiada. w końcu odpuszczając.261 nieruchomieje. O rety. Poprawiam stanik. że ma na ciebie dobroczynny wpływ. – Tak myślisz? – Głos ma miękki. w milczeniu przeżywając rozkosz. uśmiechając się z fałszywą skromnością. Rozcieram nadgarstki.. gdy tymczasem on powoli zsuwa się ze mnie. że twoje ego ma się całkiem dobrze. A potem wraca na łóżko. a ja mam na sobie jedynie stanik. Pada na mnie. – Nie lubisz go? – Nie. jakaś przelotna myśl. nie jestem do nich przekonana. panno Steele? – Uważam. Leży obok mnie ubrany. – To było naprawdę miłe – szepczę.

– Rozczarowałbym się. gdyby było inaczej.. tak? Uśmiecham się ze skruchą i wzruszam ramionami. że się przygotowałaś. . – Zamierzałam wysłać ci to w mejlu.. Jeszcze nigdy tego nie robiłem. – Widzę. – Rozumiem. że gdzieś tam skrywa się w tobie poczucie humoru – uśmiecham się. ale można powiedzieć. A więc bierzesz pod uwagę moją propozycję? – Twoją niemoralną propozycję.. gdy cię ktoś dotyka? – Nie lubię i już. Chcę jednak omówić kilka kwestii. – Widzisz. Nie podjęłam decyzji. Owszem. Anastasio. że mówisz „nie”. – Przechyla się i całuje w czoło. jakby z ulgą. Uśmiecha się do mnie. że nie będzie żadnej dyskusji. że mi przerwałeś. powinno mnie to dziwić? Tak mało wiem na ten temat.. – Więc ten twój mejl był tylko żartem. – Tego jeszcze nie wiem. wiedziałam. Och. Sądziłem. Będziesz zakładał mi obrożę? Unosi brwi. – Nie wszystko jest zabawne. Nie wiem.262 – Dlaczego nie lubisz. Anastasio. – Stosunek przerywany.

– Nadal regularnie się kontaktujecie? – Jestem zaszokowana i nie potrafię tego ukryć. gdzieś w głębi duszy czuję chorobliwą zazdrość – jestem poruszona głębią tego uczucia. sama się tym zajmę. – Tak. – Zdeprymowany potrząsa głową.. Gdybyś chciała. teraz się przyjaźnimy. Mogłabyś z nią porozmawiać. że jego śmiech robi się zaraźliwy. Mówiłem ci. Och. Marszczy brwi. z kim omawiasz swoje niekonwencjonalne życie. – Powiem jej. mogę cię przedstawić którejś z moich dawnych uległych. Pani Robinson stanowiła część tego życia. że tak ją nazwałaś. – Rozumiem.263 – A tobie ktoś ją zakładał? – pytam szeptem. Że co? Czy on celowo próbuje mnie zdenerwować? – Tobie wydaje się to zabawne? – Nie. – Ja tak tego nie postrzegam. Anastasio. ale nie ze mną. – Poważnieje. – Głos mam zduszony. wielkie dzięki – warczę. będzie zachwycona. – Nie. – Pani Robinson? – Pani Robinson! – Śmieje się głośno i wygląda przy tym tak młodo i beztrosko. – Jest więc ktoś.. – Tak. .

Wydymam usta.. – Nie jestem obrażona.. Ostatni weekend stanowił wyjątek. To się więcej nie powtórzy. że nie sypiam z dziewczynami.. rozbawiony i lekko skonsternowany. – Mierzy mnie uważnym spojrzeniem. – No to mamy kolejny pierwszy raz. – A więc teraz nie chcesz porozmawiać? O tej umowie? . chrypliwym głosie słyszę zdecydowanie. – Nie miałem zamiaru cię obrazić.. – Anastasio Steele. – Anastasio. ale zbulwersowana. – Wyrzucasz mnie? – Unosi brwi. jak tam je nazywasz. – W jego niskim. – Brak mu słów. czy ty jesteś zazdrosna? Robię się purpurowa na twarzy. Poza tym już ci mówiłem. – Zostaniesz na noc? – Rano mam spotkanie w Heathmanie. ja.. Pierwszy taki przypadek. – Cóż. – Zbulwersowana? – Nie mam ochoty rozmawiać z żadną z twoich byłych dziewczyn. ja jestem zmęczona. Patrzy na mnie zaskoczony. uległych. uległymi ani z nikim..264 podciągając kołdrę pod brodę.. niewolnic. – Tak.. niewolnicami.

no nie. aby wychodził. – Nie wolno ci tak mówić. – Można sobie pomarzyć. Włosy mam w nieładzie i wiem. – Podaj mi.265 – Nie – odpowiadam z rozdrażnieniem. Po raz pierwszy żałuję. Podnoszę gumkę do włosów. proszę. Kate nie ma w salonie. okej? – Siadam i sięgam po T-shirt. Po raz pierwszy uprawiałam seks na własnym terenie. Poczułabyś się znacznie lepiej. Nie chcę. Ale teraz czuję się jak pojemnik – puste naczynie. – Odprowadzę cię. Za mną wychodzi Christian. niewymagającego dziesięciostronicowej umowy. chętnie spuściłbym ci porządne lanie. – Środa – potwierdzam. w dodatku nie byle jaki seks. Podnosi je z podłogi i podaje. spodnie. no i ja także. Christian niechętnie wstaje z łóżka. Nie jestem już na niego zła i nagle robię się nieznośnie nieśmiała. pejcza i karabińczyków pod sufitem pokoju zabaw. Anastasio? – Nachyla się nade mną i bierze pod brodę. otwieram je i wyglądam. że nie jest „normalny” – pragnę normalnego związku. Chyba rozmawia u siebie przez telefon. – Boże. Podczas tej krótkiej trasy od sypialni do drzwi wejściowych moje myśli i uczucia ulegają transformacji. – Bez powodzenia próbuje ukryć uśmiech. – Środa? – mruczy. Potrzebuję chwili. – Tak jest. a potem całuje mnie lekko w usta. Wciągając spodnie dresowe. mrużę oczy. podchodzę do drzwi.. Jeszcze niczego nie podpisałam. psze pani. że po jego wyjściu będę musiała stawić czoło Inkwizycji Katherine Kavanagh.. Otwieram mu drzwi i wbijam wzrok w dłonie. które on .

Wiem. Moja podświadomość kręci głową. który posyłam mu w odpowiedzi. Krzyżuje ręce na piersi i stuka z rozdrażnieniem stopą. Bierze głęboki oddech. przesuwając delikatnie kciukiem po mojej wardze. – Tak – odpowiadam. a ja pragnę więcej. jest blady i po raz kolejny przypomina mi się Ikar szybujący zbyt blisko słońca. – Co ty mi robisz? – O to samo mogłabym spytać ciebie – odszeptuję. Oczy ma zamknięte. – Wszystko dobrze? – pyta czule. Marszczy czoło. mówi mi. gdy wsiada do samochodu. choć wcale nie mam takiej pewności. Zamykam drzwi. Znacznie więcej. ale wiem. Otwierając drzwi. dłoń przesuwa się z brody na bok głowy. że jemu by się to nie spodobało. będę cierpieć.266 napełnia. moje serce obejmuje . jego usta stają się coraz bardziej niecierpliwe. że żywię do niego większe uczucie. całuje mnie w czoło i odchodzi. – Anastasio – szepcze. wtapiając się we mnie. drugi bok trzyma druga. głos pełen napięcia. Coś się zmienia. Uśmiech. Christian nie potrafi ani nie chce zaoferować mi więcej. Kładę mu ręce na ramionach. Opiera się czołem o moje czoło. które czułam zaledwie parę chwil temu. Ukłucie zazdrości. Oddech mu przyspiesza. niż jestem to skłonna przyznać. jeśli ma taki kaprys. Zdecydowanym krokiem idzie w stronę zaparkowanego przed domem samochodu i przeczesuje dłonią włosy. podnosi wzrok i uśmiecha się zniewalająco. a potem nachyla się i całuje mnie delikatnie. Mam ochotę przeczesać palcami jego włosy. abym na niego spojrzała. – Środa – potwierdza. „Miałaś ochotę biec do Heathmana po seks – otrzymałaś go przesyłką kurierską”. ujmuje moją brodę i zmusza. Pogłębia pocałunek. że jeśli wejdę w ten układ. Strasznie chce mi się płakać.. Christian staje w drzwiach..

aby nasz związek miał jakąkolwiek przyszłość. – Za to seks miałam fajny. Otwieram drzwi. Osuwam się na podłogę i chowam twarz w dłoniach. . Kate uśmiecha się. Po policzkach zaczynają mi płynąć łzy. – No ale przecież mówiłaś. siada za mną i zaczyna powoli rozczesywać mi włosy. Wracam do sypialni. Nie potrafię. Jej wystarcza jedno spojrzenie i przytula mnie do siebie. – Po prostu nie sądzę. Kate puka cicho. przystojny drań? – Och. – No więc czemu zjawił się tu dzisiaj? – Wysłałam mu mejl. Mimowolnie się śmieję. – Tak już lepiej. Kate. – Wpatruję się w palce. że spotykacie się w środę? – Zgadza się. próbując rozgryźć własne uczucia. czego bym nie chciała. Co się dzieje? Ty przecież nigdy nie płaczesz. – Bierze ze stolika szczotkę.267 w posiadanie smutna i samotna melancholia. nic. – Ana? – pyta łagodnie. – Masz koszmarne włosy „po seksie”. Taki był plan. – Co się stało? Co zrobił ci ten odrażający. zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie. Pociąga mnie za sobą na łóżko i obie na nim siadamy.

Szuka po prostu nowej zabawki – wygodnej nowej zabawki. że nie chcę go więcej widzieć. – Więc sądziłaś.268 – Prosząc. że odpowie ci mejlowo? – Tak. Serce ściska mi się boleśnie. Wzruszam przepraszająco ramionami. Taka jest prawda. – Och. – Seksem zmusza cię do posłuszeństwa? – Kręci z dezaprobatą głową. że kiedykolwiek uda mi się do tego doprowadzić. to wszystko. Nie sądziłam. żeby mnie przelecieć. to był żart. Marszczę brwi. Na twarzy Kate maluje się szok. to genialne. – A on się zjawia? Ana. Teraz to już nic nie rozumiem. że na moje . – Wygląda na to. aby wpadł? – Nie. mówiąc. – A tymczasem on się zjawił osobiście. – Przyszedł. bez ujawniania zbyt wielu szczegółów. Christian się we mnie zadurzył? Akurat. – Tak. Cierpliwie wyjaśniam znaczenie mojego mejla. – Wykorzystuje seks jako broń. Mrugam szybko powiekami i czuję. że mocno się w tobie zadurzył. – Prawdę mówiąc. którą może zabrać do łóżka i wyprawiać z nią różne bezeceństwa.

269 policzki wypełza krwisty rumieniec. Och... bingo, Katherine Kavanagh, laureatko Pulitzera. – Ana, ja tego nie rozumiem, przecież mu pozwoliłaś się z tobą kochać? – Nie, Kate, my się nie kochamy, według terminologii Christiana my się pieprzymy. On się nie bawi w kochanie. – Wiedziałam, że jest w nim coś dziwacznego. Ma problem z zaangażowaniem się. Kiwam głową, tak jakbym się z nią zgadzała. A w duchu płaczę rzewnymi łzami. Och, Kate... Chciałabym móc powiedzieć ci wszystko o tym dziwnym, smutnym, perwersyjnym facecie, a wtedy ty kazałabyś mi o nim zapomnieć. Powstrzymałabyś mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. – Chyba mnie to wszystko trochę przytłoczyło – mamroczę. Niedomówienie roku. Nie chcę rozmawiać już o Christianie, pytam ją więc o Elliota. Zachowanie Katherine ulega zmianie, gdy tylko wypowiadam jego imię. Cała się rozpromienia. – Zjawi się tu w sobotę rano, aby pomóc w przeprowadzce. Czuję znajome ukłucie zazdrości. Kate znalazła sobie normalnego mężczyznę i wygląda na niesamowicie szczęśliwą. Odwracam się i ściskam ją. – Och, zapomniałam ci powiedzieć. Dzwonił twój tata, gdy ty byłaś... eee... zajęta. Podobno Bob doznał jakiegoś urazu, więc nie przyjadą z mamą na uroczystość wręczania dyplomów. Ale twój tato w czwartek przyjedzie. Masz do niego zadzwonić. – Och... mama do mnie nie dzwoniła. Z Bobem wszystko

270 w porządku? – Tak. Zadzwoń do niej rano. Teraz jest już późno. – Dzięki, Kate. Już mi lepiej. Do Raya też zadzwonię rano. Teraz chyba pójdę spać. Uśmiecha się, ale w kącikach oczu widzę niepokój. Po jej wyjściu siadam i jeszcze raz czytam umowę, robiąc przy tym notatki. Kiedy kończę, odpalam laptop, gotowa do napisania mejla. W skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 23 maja 2011, 23:16 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,Czekam z niecierpliwością na uwagi dotyczące umowy.A tymczasem śpij dobrze, mała.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:02 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey,Oto lista moich uwag. Czekam z niecierpliwością na środową kolację, podczas której dokładniej je omówimy.Cyfry odnoszą się do punktów umowy: 2. Nie jestem pewna, czy to wyłącznie dla MOJEGO dobra – tzn. eksplorowanie MOJEJ zmysłowości i granic. Jestem przekonana, że w tym celu nie potrzebowałabym dziesięciostronicowej umowy! To wszystko jest dla TWOJEGO dobra. 4. Jak wiesz, jesteś moim jedynym partnerem

271 seksualnym. Nie biorę narkotyków i nie miałam żadnych transfuzji. Prawdopodobnie jestem bezpieczna. No a co z Tobą? 8. Mogę rozwiązać umowę w dowolnym momencie, jeśli uznam, że nie trzymasz się wyznaczonych granic. Okej – to mi się podoba. 9. Być Ci we wszystkim posłuszną? Bez wahania przyjmować dyscyplinowanie? Musimy o tym porozmawiać. 11. Miesięczny okres próbny. Nie trzymiesięczny. 12. Nie mogę Ci poświęcić wszystkich weekendów. Mam własne życie albo będę je mieć. Co powiesz na trzy w miesiącu? 15.2. Wykorzystywanie mojego ciała w sposób seksualny i inny – zdefiniuj, proszę, słowo „inny”. 15.5. Ten cały punkt z dyscyplinowaniem. Nie jestem pewna, czy chcę być chłostana, smagana czy karana cieleśnie. Wiem, że to byłoby naruszenie punktów 2–5. No i jeszcze „z jakiegokolwiek innego powodu”. To podłe i już – a mówiłeś mi, że nie jesteś sadystą. 15.10. Jakby wypożyczenie mnie komuś innemu w ogóle wchodziło w grę. Ale się cieszę, że mam to czarno na białym. 15.14. Zasady. Więcej na ten temat później.15.19. Dotykanie samej siebie bez Twojego pozwolenia. O co ci chodzi? Przecież wiesz, że tego nie robię. 15.21. Dyscyplina – patrz punkt 15.5.15.22. Nie mogę Ci patrzeć w oczy? Dlaczego? 15.24. Czemu nie wolno mi Cię dotykać? Zasady:Sen – zgadzam się na sześć godzin. Jedzenie – nie będę jeść tego, co jest na liście. Albo jedzenie, albo ja – mówię poważnie. Ubrania – dopóki muszę nosić twoje ubrania tylko, kiedy jestem z Tobą... okej. Ćwiczenia – zgodziliśmy się na trzy godziny, a tu nadal są cztery. Granice względne:Czy możemy przeanalizować wszystko po kolei? Żadnego fistingu. Co to jest podwieszanie? Klamerki na genitalia – chyba żartujesz. Gdzie i o której godzinie spotykamy się w środę? Pracuję tego dnia do piątej. Dobranoc,Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:07 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,To długa lista. Dlaczego jeszcze nie śpisz? Christian Grey

272 Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ślęczę po nocach Data: 24 maja 2011, 00:10 Adresat: Christian Grey Proszę pana, Proszę pamiętać, że przeglądałam właśnie umowę, kiedy zjawił się u mnie pewien lubiący rządzić innymi mężczyzna, przerwał mi i zabrał mnie do łóżka. Dobranoc.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Przestań ślęczeć po nocach Data: 24 maja 2011, 00:12 Adresat: Anastasia Steele IDŹ SPAĆ, ANASTASIO. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Och... wersaliki! Wyłączam komputer. Jak to możliwe, że mnie onieśmiela, choć dzieli nas kilka kilometrów? Kręcę głową. Z nadal ciężkim sercem kładę się do łóżka i natychmiast zapadam w głęboki, lecz niespokojny sen.

273

ROZDZIAŁ TRZYNASTY Nazajutrz po powrocie z pracy dzwonię do mamy. U Claytona dzień minął względnie spokojnie, przez co miałam zdecydowanie za dużo czasu na myślenie. Denerwuję się swoją jutrzejszą rozgrywką z Panem Kontrolerem. Martwię się też trochę, czy aby nie mam nieco zbyt negatywnego nastawienia do tej umowy. Może on to wszystko odwoła. Mama emanuje wręcz skruchą, strasznie żałując, że nie dotrze na uroczystość wręczania dyplomów. Bob naderwał jakieś wiązadło, co oznacza, że kuśtyka na jednej nodze. Jest równie podatny na wypadki jak ja. Wyzdrowieje, ale to znaczy, że musi się oszczędzać, a mama musi go teraz doglądać. – Ana, skarbie, tak bardzo mi przykro – jęczy mama do telefonu. – Mamo, w porządku. Przyjedzie Ray. – Kochanie, chyba jesteś markotna, coś się stało? – Nie, mamo. – Och, gdybyś tylko wiedziała. Poznałam pewnego nieprzyzwoicie bogatego faceta, a teraz on chce mnie wplątać w jakiś dziwny, perwersyjny układ, w którym nie mam nic do powiedzenia. – Poznałaś kogoś? – Nie, mamo. – Za żadne skarby jej tego nie powiem. – Cóż, kochanie, będę o tobie myśleć w czwartek. Kocham

274 cię... wiesz o tym, skarbie? Zamykam oczy. Dzięki jej słowom robi mi się w środku ciepło. – Ja ciebie też kocham, mamo. Pozdrów Boba, mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. – Dobrze, skarbie. Pa. – Pa. Chodzę po pokoju z telefonem w dłoni. Od niechcenia włączam niedobre urządzenie i odpalam program pocztowy. Czeka na mnie mejl od Christiana, wysłany późną nocą albo wczesnym rankiem, zależnie od punktu widzenia. Serce natychmiast mi przyspiesza i słyszę w uszach dudnienie krwi. Jasny gwint... a może powiedział, że nie, że to koniec, może odwołał kolację. Ta myśl jest taka bolesna. Odsuwam ją szybko i otwieram wiadomość.

Nadawca: Christian GreyTemat: Twoje uwagiData: 24 maja 2011, 01:27Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Po dokładnym przeczytaniu Twoich uwag chciałbym, jeśli pozwolisz, zwrócić Twoją uwagę na definicję słów „uległość” i „uległy”.1. uległośćrz. ż V, blmskłonność do ustępstw wobec kogoś lub czegoś, pokorne godzenie się z zaistniałym stanem rzeczy synonimy: posłuszeństwo, poddaństwo antonimy: nieposłuszeństwo, nieuległość2. uległyprzym.taki, który pozwala sobą kierować, poddaje się pokornie czyjejś woli, posłuszny komuś; będący wyrazem uległościsynonimy: posłuszny, poddanyantonimy: nieustępliwy, nieposłusznyProszę, miej to na uwadze podczas naszego środowego spotkania.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Pierwsze, co czuję, to ulga. Chce porozmawiać o moich uwagach i chce się jutro spotkać.

275 Po krótkim zastanowieniu odpisuję.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Moje uwagi... A co z Twoimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:29 Adresat: Christian Grey Proszę Pana, Proszę zwrócić uwagę na synonim „poddanie” oraz „poddany”. Z całym szacunkiem chciałabym zwrócić Pańską uwagę na fakt, że jest on nieco anachroniczny. Sporo się zmieniło od czasów feudalnych.Jeśli mogę, to chciałabym także przedstawić pewną definicję, którą proszę mieć na uwadze podczas naszego spotkania:kompromisrz. m IV, D. –u1. ugoda między ludźmi, organizacjami, instytucjami lub państwami, osiągnięta dzięki wzajemnym ustępstwom: Po kilku dniach negocjacji obydwie partie doszły do kompromisu i we wtorek podpisano umowę koalicyjną.2. odstępstwo od wyznawanych zasad ze względu na oczekiwane korzyści: Większość kolegów uznała kompromis moralny, którego wymagała praca w tej redakcji, za niemożliwy do przyjęcia. łac. compromissum ’coś wzajemnie obiecanego’.Ana

Nadawca: Christian Grey Temat: A co z moimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:32 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga, jak zawsze, Panno Steele. Jutro o 7:00 przyjadę po Ciebie do Waszego mieszkania. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: 2011 – kobiety mają prawo jazdy Data: 24 maja 2011, 18:40 Adresat: Christian Grey

276 Proszę Pana,Mam samochód. Mam prawo jazdy. Wolałabym się spotkać w jakimś innym miejscu. Gdzie się spotkamy?W Twoim hotelu o 7:00?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uparte młode kobiety Data: 24 maja 2011, 18:43 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele,Odsyłam Panią do mejla z 24 maja 2011 wysłanego o godz. 1:27 i zawartych w nim definicji.Myślisz, że kiedykolwiek będziesz w stanie robić to, co Ci się każe? Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:49 Adresat: Christian Grey Panie Grey, Chciałabym samochodem.Proszę.Ana.

przyjechać

swoim

Nadawca: Christian Grey Temat: Zirytowani mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:52 Adresat: Anastasia Steele W porządku. W moim hotelu o 7:00.Spotkamy się w Marble Barze.Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nawet w mejlu potrafi być zrzędliwy. Czy on nie rozumie, że może będę musiała szybko uciec? Co prawda mojego garbusa ciężko uznać za szybki środek lokomocji... no ale jednak – potrzebny mi własny środek transportu.

277

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nie aż tacy nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:55 Adresat: Christian Grey Dziękuję. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Irytujące kobiety Data: 24 maja 2011, 18:59 Adresat: Anastasia Steele Proszę. Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Dzwonię do Raya, który zaraz ma zacząć oglądać mecz Soundersów z jakąś drużyną piłkarską z Salt Lake City, więc nasza rozmowa jest na szczęście krótka. Przyjedzie w czwartek na rozdanie dyplomów. Potem chce mnie zabrać na obiad. Podczas rozmowy z Rayem robi mi się ciepło na sercu, a w gardle formuje się wielka gula. To mój constans podczas tych wszystkich romantycznych uniesień mamy. Łączy nas szczególna więź, którą bardzo cenię. Choć to mój ojczym, zawsze traktował mnie jak rodzone dziecko, i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Tak długo się nie widzieliśmy. Jego spokój i hart ducha – tego mi teraz trzeba i za tym właśnie tęsknię. Kate i ja koncentrujemy się na pakowaniu, przy okazji opróżniając butelkę taniego czerwonego wina. Kiedy wreszcie kładę się spać, spakowawszy prawie wszystko z sypialni, jestem spokojniejsza. Wysiłek fizyczny dobrze mi zrobił i czuję przyjemne zmęczenie. Wślizguję się pod kołdrę i w mgnieniu oka zasypiam. Paul przyjechał z Princeton na krótkie wakacje przed przeprowadzką do Nowego Jorku, gdzie rozpocznie staż w instytucji finansowej. Przez cały dzień chodzi za mną, prosząc o spotkanie.

278 Strasznie mnie to irytuje. – Paul, po raz setny ci mówię, że mam wieczorem randkę. – Wcale nie masz, mówisz tak tylko, żeby się mnie pozbyć. Zawsze tak robisz. Tak... można by pomyśleć, że w końcu załapie, o co mi chodzi. – Zawsze uważałam, że umawianie się z bratem szefa to kiepski pomysł. – Pracujesz tu tylko do piątku. Jutro masz wolne. – A w sobotę będę już w Seattle, a ty niedługo jedziesz do Nowego Jorku. Będziemy tak daleko od siebie, że dalej się nie da. Poza tym naprawdę wieczorem mam randkę. – Z José? – Nie. – No to z kim? – Paul... och – wzdycham z rozdrażnieniem. Tak łatwo nie odpuści. – Z Christianem Greyem. – Nawet nie kryję irytacji. Ale udaje się. Paulowi opada szczęka i patrzy na mnie oniemiały. Hmm, już na dźwięk jego nazwiska ludzie zapominają języka w gębie. – Masz randkę z Christianem Greyem? – pyta wreszcie, kiedy mija szok. W jego głosie słychać niedowierzanie. – Tak. – Rozumiem.

279 Wygląda na przybitego, wręcz ogłuszonego i trochę mam mu za złe, że tak go to dziwi. Moja wewnętrzna bogini także. Pokazuje mu środkowy palec. A potem Paul mnie ignoruje. Równo o piątej wychodzę. Kate pożyczyła mi dwie sukienki i dwie pary butów – na dzisiejszy wieczór i na jutrzejszą uroczystość. Chciałabym bardziej ekscytować się ciuchami, ale to naprawdę nie moja bajka. A co nią jest, Anastasio? Prześladuje mnie pytanie, zadane mi niedawno przez Christiana. Potrząsam głową i decyduję się na obcisłą suknię w kolorze śliwkowym. Jest skromna i poważna – w końcu będę negocjować umowę. Biorę prysznic, golę nogi i pachy, myję włosy, a potem przez pół godziny je suszę, tak że opadają miękkimi falami na plecy i piersi. Jedną stronę podpinam grzebykiem, aby odsunąć je z twarzy. Maluję rzęsy, a na usta nakładam odrobinę błyszczyku. Rzadko się maluję – makijaż mnie onieśmiela. Żadna z moich bohaterek literackich nie miała do czynienia z akcesoriami do makijażu, w przeciwnym wypadku niewykluczone, że wiedziałabym więcej na ich temat. Stopy wsuwam w śliwkowe szpilki, pasujące kolorem do sukienki, i o szóstej trzydzieści jestem gotowa. – No i? – pytam Kate. Uśmiecha się szeroko. – Ależ się wystroiłaś. – Kiwa z uznaniem głową. – Gorąca laska z ciebie. – Gorąca! Miało być skromnie i poważnie. – To też, ale przede wszystkim gorąca. W tej sukience naprawdę świetnie wyglądasz, a kolor pasuje ci do cery. Ależ opina

280 ci ciało. – Uśmiecha się znacząco. – Kate! – besztam ją. – Mówię, jak jest, Ana. Całość wygląda świetnie. Będzie ci jadł z ręki. Usta zaciskam w cienką linię. Och, ty zupełnie nic nie rozumiesz. – Życz mi powodzenia. – Potrzebujesz tego na randkę? – Marszczy z konsternacją brwi. – Tak. – Cóż, wobec tego powodzenia. – Ściska mnie, a potem wychodzę. Muszę prowadzić na bosaka. Wanda, mój garbus, nie jest przystosowana do kierowcy w szpilkach. Dokładnie o szóstej pięćdziesiąt osiem podjeżdżam pod Heathmana i wręczam kluczyki parkingowemu. Patrzy pytająco na mojego garbusa, ale go ignoruję. Biorę głęboki oddech, zbieram się w sobie i wchodzę do hotelu. Christian opiera się swobodnie o bar, popijając białe wino. Tradycyjnie ma na sobie białą koszulę, a do tego czarne dżinsy, czarny krawat i czarną marynarkę. Włosy ma potargane jak zawsze. Wzdycham. Przez kilka sekund stoję w progu baru, patrząc na niego, ciesząc oczy widokiem. Rzuca nerwowe – tak mi się wydaje – spojrzenie w stronę wejścia i na mój widok nieruchomieje. Kilka razy mruga powiekami, następnie na jego twarzy pojawia się leniwy, seksowny uśmiech, na którego widok robi mi się gorąco. Mocno się koncentrując na tym, aby nie przygryzać wargi, ruszam w jego stronę świadoma tego, że ja, Anastasia Steele, Miss Gracji, mam na nogach

281 szpilki. Christian wychodzi mi na spotkanie. – Wyglądasz oszałamiająco – mruczy, po czym nachyla się i całuje mnie w policzek. – Sukienka, panno Steele. To mi się podoba. – Ujmuje moje ramię i prowadzi do usytuowanego w kącie boksu, po czym gestem przywołuje kelnera. – Czego się napijesz? Siadając, uśmiecham przynajmniej mnie o to pyta. się chytrze pod nosem. Cóż,

– Poproszę o to samo, co ty. – Widzicie! Potrafię być grzeczna i dobrze się zachowywać. Z rozbawieniem zamawia jeszcze jeden kieliszek Sancerre i siada naprzeciwko mnie. – Mają tu znakomicie zaopatrzoną piwniczkę – stwierdza. Opiera łokcie na blacie i splata palce na wysokości ust. W jego oczach błyszczą jakieś nieodgadnione uczucia. I oto jest... ten znajomy prąd, który biegnie od niego, docierając do mego wnętrza. Wiercę się zażenowana jego bacznym spojrzeniem. Serce wali mi jak młotem. Muszę zachować spokój. – Denerwujesz się? – pyta miękko. – Tak. Nachyla się ku mnie. – Ja też – szepcze konspiracyjnie. Podnoszę na niego wzrok. On? Zdenerwowany? Nigdy. Mrugam, a on uśmiecha się do mnie uroczo. Pojawia się kelner z winem dla mnie, małą miseczką mieszanki orzechów i drugą z oliwkami.

mogłam zapytać. tak. – Omówimy po kolei moje uwagi? – Niecierpliwa jak zawsze. panno Steele. – Wiesz. – Uważam. – Uśmiecha się drwiąco. że ta umowa w sensie prawnym jest nieważna? – W pełni jestem tego świadomy. Uśmiecha się i sięga po oliwkę. na co nie masz ochoty. panie Grey? – Owszem. prawda? – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. panno Steele. a moje spojrzenie błądzi po tych ustach.282 – No więc jak to zrobimy? – pytam.. Oblewam się rumieńcem. – Zamierzałeś mi o tym w ogóle powiedzieć? Marszczy brwi. – No. które dotykały mego ciała. a potem bym udawał. Wsuwa ją do ust. . co sądzisz na temat dzisiejszej pogody. wszystkich jego części. – Czy pan sobie ze mnie drwi.. panno Steele. że zmusiłbym cię do podpisania czegoś. że zgodnie z prawem należysz do mnie? – No. że dzisiejsza pogoda była wyjątkowo przeciętna. – Sądzisz... – Nie masz o mnie zbyt dobrego zdania.

– Jeśli mi nie ufasz w kwestii tego. piętnastką? – Nie. Jeśli podpiszesz.. Wiedziały.. które umożliwią ci odejście. jak daleko jestem w stanie się posunąć. Nawet gdyby była prawnie wiążąca. czy umowa jest nieważna. gdybyś zdecydowała się uciec? Upijam spory łyk wina. jeśli nie potrafisz być ze mną szczera. Kuźwa. Jeśli ci się to nie podoba. wtedy to się nie uda. a więc się zaczyna.283 – Anastasio. Anastasio. że ciągałbym cię po sądach. czy nie. czy naprawdę uważasz. jak daleko jestem cię w stanie zabrać. W ich przypadku trzeba było jedynie uzgodnić granice względne i tego typu szczegóły.. czego chciałbym od ciebie i czego ty możesz oczekiwać ode mnie. czego chcą w relacji ze mną i czego generalnie od nich oczekuję. – Czy podobne rozmowy odbywałeś z. „Nie pij za dużo”. – Macie jakiś swój sklep? Globalną sieć? . który chciałbym z tobą stworzyć. w umowie jest aż nadto punktów. eee. że ci się nie podoba. nie podpisuj. Jak daleko jest mnie w stanie zabrać. – Takie relacje opierają się na szczerości i zaufaniu – kontynuuje. Co to znaczy? – To całkiem proste.. – Dlaczego? – Bo wszystkie były doświadczonymi uległymi. O rany. Reprezentuje układ. to nie ma znaczenia. a potem uznasz. Ufasz mi czy nie? – Jego oczy płoną. Moja podświadomość stuka mnie mocno w ramię.

kiedy zadzwoniłam do José. jak się zirytował. – Jadłaś coś dzisiaj? Piorunuję go wzrokiem. – Jesteś głodna? – pyta. Możemy zjeść tutaj albo w moim apartamencie. – Musisz jeść. O nie. moja . – Nie. Kuźwa. że powinniśmy pozostać w miejscu publicznym.. Pamiętam. odpowiedź mu się nie spodoba. Anastasio. – Niezupełnie. – W takim razie jak to działa? – O tym właśnie chcesz rozmawiać? A może przejdziemy do sedna sprawy? Do twoich uwag? Przełykam ślinę.. Czy mu ufam? Do tego się właśnie wszystko sprowadza? Do zaufania? No ale to powinno przecież obowiązywać obie strony. na neutralnym gruncie... odrywając mnie od rozważań. Jak wolisz? – Myślę. Mruży oczy. jedzenie. – Nie – mówię cicho.284 Śmieje się. Uczciwość.

ale urządzone z przepychem. Prowadzi mnie przez bar. – Naprawdę sądzisz. Cholera. – Chodź. – Panie Grey. – Uśmiecha się do mnie enigmatycznie i wstaje. Tylko jeden stolik. Pomieszczenie jest nieduże. Nie jestem pewna. Otwieram szeroko oczy i ponownie przełykam ślinę. Marszczę brwi. Zerkam na niego. zarezerwowałem nam prywatną salę jadalną. proszę. – Zabierz swój kieliszek – dodaje. – Złożyłem już zamówienie. Podaję mu dłoń i staję obok niego. że nie masz nic przeciwko. Christian siada naprzeciwko mnie. Pod połyskującym żyrandolem ustawiono stolik z kryształowymi kieliszkami. Ten wyłożony drewnem pokój ma swój finezyjny urok. czuję ulgę. wyciągając do mnie rękę. Mam nadzieję. Nawet nie wiem. Kładzie mi na kolanach serwetkę. a potem po schodach na półpiętro. srebrnymi sztućcami i bukietem białych róż. czy potrafię . Nie miejsce publiczne. – Mam taką nadzieję. Podchodzi do nas mężczyzna w liberii Heathmana. że to by mnie powstrzymało? – W jego głosie pobrzmiewa zmysłowa groźba. tędy. Idziemy za nim przez część z pluszowymi kanapami do ustronnej sali jadalnej. Christian puszcza mnie i ujmuje za łokieć. Kelner odsuwa dla mnie krzesło i siadam. że to robię. – Nie przygryzaj wargi – mówi szeptem. Szczerze mówiąc.285 Uśmiecha się sardonicznie.

– Miło wiedzieć. Zgoda.. – Sięga do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjmuje złożoną kartkę. oczywiście. Christian Grey dobrze wybiera wino. to dopiero szczyt kontroli. twoje uwagi. wszystkie moje poprzednie partnerki miały robione badania krwi. Moja polityka to zero tolerancji dla narkotyków i wśród pracowników przeprowadzam wyrywkowe testy na ich obecność. na czym stanęliśmy? – Na sednie sprawy. jaki od niego otrzymałam. w moim łóżku. ja też robię je regularnie co sześć miesięcy.. – Moje zdrowie seksualne – kontynuuje. . Przypomina mi się ostatni łyk. – Nie. będziemy to omawiać punkt po punkcie.286 podejmować kolejne decyzje. Naprawdę jest przepyszne. Jeśli mam być szczery.. Mój mejl. Jakoś opuszcza mnie odwaga. O matko. A niech mnie. Mrugam zaszokowana. Mrugam. że potrafisz być zgodna. – Tak. Nigdy nie brałem narkotyków. Christian wydaje się taki poważny. No dobrze. Posiłkuję się jeszcze jednym łykiem wina. Już wcześniej o tym wspomniałem. Wszystkie wyniki mam w porządku. Rumienię się na to wspomnienie. to jestem ich zaciekłym przeciwnikiem. – Upijam kolejny łyk wina. – Nigdy nie miałem transfuzji krwi. Korzyść jest obopólna. Czy taka odpowiedź ci wystarcza? Kiwam głową. Zmienię to. – Następny punkt.. – Cóż. – Punkt 2.

Anastasio. Okej. Ześlizguje mi się do gardła. och. to będzie koniec. pyszna. Anastasio. wyciska na swoją ostrygę nieco cytryny. a potem podnosi ją do ust. – W jego oczach błyska rozbawienie.. Tak żebyś miała tego świadomość.. – Musisz tylko przechylić i przełknąć. – No i? – Zjem więcej – odpowiadam sucho. Pojawia się kelner z pierwszym daniem. Patrzy na mnie surowo. . cierpkość cytryny. – Wpatruje się we mnie i wiem. – Nigdy. że sobie poradzisz. Robię się szkarłatna na twarzy. – Uśmiecha się. Myślę. Biorę do ręki moją pierwszą w życiu ostrygę. Jeśli jednak odejdziesz. Ta myśl jest zaskakująco bolesna. zamówił ostrygi na lodzie. – Okej – mówię cicho. Uśmiecha się szeroko. Przygryzam wargę i wyraz jego twarzy natychmiast ulega zmianie. Oblizuję wargi. sól. Christian przygląda mi się uważnie. Jeśli odejdę. do czego nawiązuje. Jak ja mam teraz jeść? O święty Barnabo.287 Możesz odejść w każdej chwili. Wygląda wtedy tak młodo. – Więc tego się nie żuje? – Nie. – Śmiało – zachęca. wyciskam na nią cytrynę.. – Sięga po jedną. Nie powstrzymam cię. – Nigdy ich nie jadłam. to będzie koniec.. Smakuje morzem. morska woda. że lubisz ostrygi – mówi miękko Christian. – Mhm. – Naprawdę? Cóż. – Mam nadzieję. podnoszę do ust i przechylam.

że zrobiłeś w przeszłości komuś krzywdę. błagając. Właściwie to jedno z twoich pytań. a ja sięgam po kolejną ostrygę. chcę. – Co jej zrobiłeś? – Podwiesiłem ją pod sufitem w moim pokoju zabaw. Anastasio. – Posłuszeństwo we wszystkich kwestiach.288 – Grzeczna dziewczynka – mówi z dumą. Do sznurów.. – No więc na czym skończyliśmy? – Zerka na mój mejl. To było dawno temu. – I duchową. Potraktuj to jak odgrywanie roli. Jeden ze sznurów przywiązałem zbyt mocno. że to zrobię? Przekroczę granice. to była pierwsza pozycja w menu. aby tak było. Potrzebuję tego. które jesteś w stanie znieść? – Mówiłeś. Unoszę rękę. po to właśnie są te wszystkie karabińczyki. – Ale martwię się tym. że to wiesz i myślę. Tak. – Jaką krzywdę? – Fizyczną. On reaguje tak samo. – Wybrałeś je celowo? To słynny afrodyzjak? – Nie. Myślę. Mam na niego wpływ. Z tobą nie potrzebuję afrodyzjaków. o kurczę. – Naprawdę sądzisz. – Owszem. Podwieszanie. aby przestał. że ty na mnie reagujesz tak samo – odpowiada z prostotą.. . że zrobisz mi krzywdę.

Więc nie będziesz mnie podwieszał? – Nie. ściśle . Myślę. abym wytrzymał bez ciebie tak długo. że dasz radę? Wpatruje się we mnie intensywnie. że mogłabym je polubić. – No więc posłuszeństwo.289 – Nie muszę wiedzieć więcej. Jeden miesiąc zamiast trzech to naprawdę mało. Mijają sekundy. – Okej. jeśli naprawdę tego nie chcesz. Jeśli ci się nie spodoba. – Teraz okres obowiązywania. – Świetnie. – Uśmiecha się. – Trzy miesiące? – Czuję się. – Mogłabym spróbować – szepczę. – I proszę. Nie sądzę. Nie może beze mnie wytrzymać? Że niby co? – Co powiesz na to: jeden dzień w jeden weekend w miesiącu masz dla siebie. sądzisz. spróbujmy przez trzy miesiące. zawsze będziesz mogła odejść. jakbym miała pójść do więzienia. ale tego tygodnia dajesz mi jedną noc w środku tygodnia? – W porządku. to jedynie terminologia. – Milknie. Może to być twoja granica bezwzględna. zwłaszcza że jeden weekend w miesiącu chcesz spędzać osobno. cóż. – Kwestia własności. Teraz też nie potrafię. Biorę kolejny łyk wina i częstuję się ostrygą.

Pociąga łyk wina. I chcę. Milknie i patrzy na mnie. – Gazowana czy niegazowana? – Gazowana. jak będę chciał i gdzie będę chciał. abyś zrozumiała. Będę cię szkolił i uczył sprawiania mi przyjemności. Musisz to ochoczo przyjmować. Dlatego właśnie musisz mi ufać. Mówi to tak żarliwie i hipnotyzująco. ledwie .. Będę cię dyscyplinował. ale wiem. Służy temu. – Wobec tego woda? Kiwam głową. – Nadal tu jesteś? – pyta ciepłym. Będę się z tobą pieprzył. Widać. zrobię z tobą. że on taki właśnie jest. nie odrywając wzroku od mojej twarzy. że to dla ciebie nowość. Chcę. ponieważ ty będziesz niegrzeczna. Kelner wychodzi.. Na początku nie będziemy się spieszyć i będę ci pomagał. kiedy będę chciał. uwodzicielskim szeptem. ale to bardzo tego pragnie. On naprawdę bardzo.290 związana z główną zasadą posłuszeństwa. abyś mi ufała. W drzwiach pojawia się kelner i Christian zauważalnie kiwa głową. że kiedy przekroczysz mój próg jako uległa. – Chciałabyś jeszcze wina? – Prowadzę. Będziemy realizować różne scenariusze. żebyś wiedziała. Ale wiem. Nie mogę oderwać od niego wzroku. że muszę zasłużyć na twoje zaufanie i tak właśnie zrobię. co tylko będę chciał. pozwalając mu sprzątnąć ze stołu. o co mi chodzi. że to jego obsesja. abyś się odpowiednio nastawiła.

. Będziesz czuć ból. Uśmiecha się. – Widać. Powinnam była zabrać dyktafon Kate. tak wiele do przeanalizowania. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz. że lubisz ryby – mówi grzecznie Christian. – Okej.. niepoprzedzona myśleniem.291 – Jesteś bardzo milcząca – stwierdza Christian. No i znowu pojawia się kwestia zaufania. szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim. aby później wszystko odsłuchać.. W głowie mi się kręci od jego słów. – Ważne szczegóły. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie. ponieważ to prawda – rzeczywiście mu ufam. Teraz mi nie wierzysz. omówmy je. Anastasio. że mu ulżyło. jedna nie istnieje bez drugiej. gdy mówię o zaufaniu. – Dyscyplina. – Reszta to tylko szczegóły. Ufasz mi. Tyle informacji. Ana? Ana! – Ufam. którego nie jesteś w stanie znieść. ale o to właśnie mi chodzi. – No to świetnie. jak przyjemny potrafi być ból. – Moja odpowiedź jest spontaniczna. Mogę ci pokazać. Jest bardzo cienka granica między przyjemnością a bólem. – Za to ty wielomówny. To dwie strony tej samej monety. – Mam nadzieję. ale nie taki.

że nie jesteś głodna. Porozmawiajmy o nich.292 Zaczynam grzebać widelcem w talerzu i wypijam spory łyk wody. ale jedzenie. Jak się pieprzyć. Przyzwyczaisz się. – Odpuszczam jedzenie i sen. Czy rzeczywiście? – Dlaczego nie mogę cię dotykać? – Bo nie. Nikt mi nie będzie dyktował. że będziesz jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie? – Nie.. co mam jeść. Dlaczego? – Będziesz mi musiał zaufać. że to nie wino. Marszczę brwi. – Bingo. panno Steele – mówi cicho. . Ach.. jaka szkoda. – W tym przypadku się nie ugnę. nie ma mowy. Zaciska usta. – Dlaczego nie mogę na ciebie patrzeć? – Tak już jest w układzie Pan/Uległa. – A mogę ująć to tak. Jedzenie zupełnie odpada? – Tak. – Zasady. – Muszę wiedzieć. Przygląda mi się przez chwilę i w końcu daje za wygraną. zgoda.

dlaczego? – Ponieważ chcę twojej całej przyjemności. że mam po niej uraz? Kiwam głową. – Z powodu pani Robinson? Patrzy na mnie dziwnie. – Więc nie ma to nic wspólnego z nią. Anastasio.293 Zaciska usta w wąską linię.. – Masz o czym myśleć. I nie chcę także. lecz pełen determinacji. czy potrafię to zrobić przy jedzeniu.. Jedzenie.. na jakie Christian poszedł ustępstwa. Ale nie jestem pewna. Słucham? Ach tak. na to nie mam żadnej odpowiedzi. próbując ocenić. Poza tym pani Robinson nie pozwoliłaby mi na coś takiego. Wydymam wargi. ale ja muszę. sen. prawda? ... abyś sama się dotykała. Nie zamierza się spieszyć. To nie ona jest powodem. – Nie. z drugiej jest taki egoistyczny. – Głos ma zachrypły. – Sądzisz. Och. – A tak z ciekawości. Z jednej strony zachowuje się w stylu „Chcę przygryźć tę wargę”. ten punkt o zakazie masturbacji. a nie omówiliśmy jeszcze granic względnych. – Skąd ci to przyszło do głowy? – Po chwili zaczyna rozumieć. Och. Marszczę brwi i wkładam do ust kęs dorsza.. – Nie.

– Wrażliwy żołądek? – Coś w tym rodzaju. orzeszków. – Musisz być sprawna i zdrowa. że mogę ci ufać. Anastasio. Mięśnie. – Trzy ostrygi. . – Wystarczająco. Zedrzeć ze mnie sukienkę Kate. Wszystko notował. jeden szparag. Jego największa broń. a przez cały dzień nie jadłaś. zero ziemniaków. – A w tej właśnie chwili mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę. Ale nie mogę na to pozwolić. – Wiem. – Christian. nie każdego dnia odbywam tego typu rozmowy. cztery kęsy dorsza. – Niewiele zjadłaś. z którymi coraz lepiej się znam.294 – Tak. Jezu. Powiedziałaś. – Chcesz porozmawiać także o granicach względnych? – Nie przy jedzeniu. Czuję ucisk w żołądku. znowu użyta przeciwko mnie. Uśmiecha się. oliwek. proszę. Przełykam ślinę.

– Christian. – Gdybyś była moją uległą. Tutaj. że bardzo cię pragnę. Używasz seksu jako broni. Tak robię. – Chyba nie jestem wystarczająco słodka. Widzę. Unosi zaskoczony brwi. jesteś rozkosznie słodka. Pytania w stylu: czy to właściwe? Powinno wydarzyć się tutaj? Może wydarzyć się teraz? Nie musiałabyś zawracać sobie głowy takimi szczegółami. a w żyłach krąży mi gorąca krew. A potem podnoszę wzrok i patrzę mu prosto w oczy. Używam tego. To naprawdę nie fair – szepczę. w ogóle byś ich nie musiała podejmować. – Masz ochotę na deser? – prycha.295 Jest świetny. Ja . – Nie sądzę. – Tak. – Ty mogłabyś być deserem – mruczy sugestywnie. Ja to wiem. a teraz jeszcze coś. nie musiałbym o tym myśleć. – Chciałbym czegoś spróbować – wyrzuca z siebie. Marszczę brwi. – Te wszystkie decyzje. uwodzicielski. Anastasio. Byłoby łatwo. Nie zmienia to faktu. – Nie zjedliśmy deseru. Jak może mnie uwieść wyłącznie głosem? Oddycham z trudem. Dopiero co dał mi tyle do przemyślenia. Teraz. wpatrując się w dłonie. – Anastasio. Z namysłem gładzi się po brodzie. co znam. jeśli chodzi o seks – nawet ja do tego doszłam. aby to był dobry pomysł – mówię cicho. – Głos ma miękki. że przetrawia moje słowa. – Masz rację.

. no i zaryzykowałem. twój Pan. Anastasio. prawda? Rumienię się i wbijam wzrok w dłonie.. a ona nie daje facetom wciskać sobie kitu. Mam rację. jesteś . I wiem. Ja jestem zbyt naiwna i niedoświadczona. – Skąd wiesz o moich udach? – W moim głosie słychać niedowierzanie. – Sądziłam. Są przecież schowane pod stołem. To on zna i rozumie zasady. Okej. Moim jedynym przykładem jest Kate. które zadałam w myślach. tak jak ja. że pragniesz mnie teraz. – Nie skończyłam jeszcze dorsza.zdradza cię twoje ciało. O kuźwa. uda. że lubisz. Zaciskasz zarumieniona i masz przyspieszony oddech. odpowiada na pytanie. a Tessa by uległa. ponieważ. Skąd to wie? – Wiem. że obrus się rusza.. Pozostałe moje wzorce są fikcyjne: Elizabeth Bennet byłaby oburzona. opierając się na latach doświadczenia. jak wszystko zjadam. Jane Eyre przerażona. że w jego oczach połyskuje roztopione srebro. – Wolisz zimnego dorsza ode mnie? Unoszę głowę i widzę. Na domiar wszystkiego jest jasnowidzem? – . tego już za wiele. – Poczułem.. To mi właśnie przeszkadza w tej grze w uwodzenie.296 bym to robił.

Nie grasz fair. Udaję niewiniątko. Jeśli zostanę. panno Steele. „Potrafisz to zrobić” – nakłania mnie. Mam tak od zawsze. Nabijając na widelec kawałek szparaga. Christian poprawia się na krześle. ale i tak to zauważam. Co mam zrobić? Niedoświadczenie to kamień u mojej szyi. Patrzy na Christiana. A mnie wraca rozsądek. Następnie bardzo powoli wsuwam koniuszek zimnego szparaga do ust i ssę. – Wiem. patrzę na Christiana i przygryzam wargę.297 – W tym momencie. Czar pryska. Potrafię? Okej. – Myślę. Muszę jechać. gówno mnie obchodzi twoje jedzenie. a po takiej rozmowie . – Christian. – Anastasio. Co ty robisz? Odgryzam końcówkę. – Jem szparaga. ale po chwili kiwa głową. panno Steele. – Ja tylko kończę posiłek. – „Ograć tego boga seksu w jego własnej grze”. wchodzi. panie Grey. W tej właśnie chwili kelner puka do drzwi i nie czekając na zaproszenie. że się ze mną bawisz. który marszczy brwi. nasze spotkanie skończy się w wiadomy sposób. więc kelner zabiera nasze talerze. Oczy Christiana minimalnie się rozszerzają. Moja wewnętrzna bogini marszczy brwi.

jak zawsze dżentelmen. abyś to robił. – Proszę.. – Nie chcę. – Dlaczego? – Ponieważ muszę przemyśleć tak wiele spraw. – Wpatruję się w dłonie. – Nie. Christian automatycznie wstaje. Chyba powinnam się zbierać. żebyś jechała..298 potrzebne mi pewne granice. Jeśli tu zostanę. – Zbierać? – Nie potrafi ukryć zaskoczenia.. dziękuję. – Tak. – Oboje nas jutro czeka uroczystość wręczania dyplomów. muszę. Spojrzenie nadal ma gorące. w tym pokoju razem z nim. Wstaję zdecydowanie. ale nie chcę. – Mógłbym cię zmusić. . Kelner wychodzi pospiesznie. Nadal nie podjęłam decyzji. i potrzebny mi dystans. Przeczesuje palcami włosy i przygląda mi się uważnie. rozum się buntuje.. – Wiem. Choć moje ciało pragnie jego dotyku. – To właściwa decyzja. żebyś została. o czym rozmawialiśmy. abym mogła przemyśleć to. przeleci mnie. – Masz ochotę na deser? – pyta grzecznie Christian. a jego urok i sprawność seksualna wcale mi tego nie ułatwiają. Potrzebny mi dystans.

Taki już jestem. reagując na moją żarliwość. – . – Chcę otrzymać szansę zbadania. patrząc na mnie. a ponieważ nie wiem. – Nie namówię cię. abyś została? – pyta pomiędzy pocałunkami. – Spędź ze mną noc. językiem szukam jego języka. – Nie. czy jeszcze kiedyś to zrobi. nim jego usta stykają się z moimi. przyciągając go do siebie. że jesteś urodzoną uległą. Spojrzeniem szuka moich oczu. – Wiem. niemal jedyne. Pomyślałem. nie jestem pewny. Anastasio. ale zatrzymuje się. – Odsuwa się i patrzy na mnie. Jęczy. pragnąc. Christian pogłębia pocałunek. Nachyla się. wkładam w to całą siebie – palce wplatam w jego włosy. czy w tym twoim apetycznym ciele drzemie choć odrobina uległości. – Możliwe. proszę pana”. co mówiłaś to „tak.299 – Wiesz. Anastasio. – Jesteś niemożliwa. aby mnie pocałować. – Przysuwa się powoli w moją stronę. – Bez dotykania? Nie. otwieram usta. kiedy wpadłaś do gabinetu. że masz rację – odpowiadam bez tchu. Unosi rękę i przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Ale jeśli mam być szczery. Wysuwam usta i całuje mnie. pytając o pozwolenie. aby przeprowadzić ze mną wywiad. czy tak jest rzeczywiście – mruczy. proszę pana” i „nie. – Nie potrafię inaczej. Dłoń przesuwa w dół moich pleców i przyciska mnie mocno do swego ciała.

a on z kolei wręcza bilet odźwiernemu. że to koniec. To może być nasze pożegnanie. Dręczy mnie bolesna świadomość. choć widać. – Jak sobie pani życzy. że się ze mną żegnasz? – Dlatego. że pogrążony jest we własnych myślach. że właśnie wychodzę. Cholera jasna. Wyciąga rękę. Nie wiem. Potulnie schodzę za nim ze schodów. – Christianie. a nasze oddechy się uspokajają. Gdy podnoszę na niego wzrok. następnie mnie puszcza i cofa się kilka kroków. – Masz bilet parkingowy? Sięgam do torebki. podnoszę torebkę i podaję mu dłoń. – Dziękuję za kolację – bąkam. utrwalam w pamięci jego piękny profil. – Jak zawsze cała przyjemność po mojej stronie.300 Dlaczego mam wrażenie. gdy tak stoimy i czekamy. Zerkam na niego. robi głęboki wdech. że mogę go już więcej nie zobaczyć. Swędzi mnie skóra. – Nie to mam na myśli i doskonale o tym wiesz. Schylam się. Po chwili całuje mnie w czoło. w uszach dudni krew. Serce ściska mi się boleśnie. jeśli nie zdecyduję się przyjąć jego propozycji. Christian odwraca się nagle i wbija we mnie . muszę wszystko przemyśleć. jakiego pragniesz. panno Steele – odpowiada grzecznie. Zamyka oczy i opiera czoło o moje. czy potrafię być w takim związku. możliwe. – Odprowadzę cię do holu. panno Steele – mówi spokojnie. podaję mu go.

Christianowi opada szczęka. jak podczas naszego pierwszego spotkania pomógł mi założyć płaszcz – i jak zareagowało na to moje ciało. żebyś się przeziębiła. za duża i pachnie nim. przepysznie. Jeśli podejmiesz właściwą decyzję. to możemy spotkać się w sobotę? – W jego głosie słychać wahanie. – Tak. ale zaraz potem marszczy brwi. – Będziesz jechać tym czymś? – Jest zbulwersowany.. Chłopak parkingowy wyskakuje z auta i wręcza mi kluczyki. przypomina mi się. a Christian spokojnie daje mu napiwek. Mrugam powiekami. Kręci z irytacją głową i zdejmuje marynarkę. gdy przytrzymuje ją dla mnie. – Zobaczymy. Nie chcę. . – Proszę. A kiedy wyciągam ręce do tyłu. nie masz żakietu? – Nie.. – W weekend przeprowadzasz się do Seattle. – Czy to jest sprawne? – Patrzy na mnie groźnie.301 świdrujący wzrok. – Zrobiło się chłodno. Przed hotelem zatrzymuje się mój samochód. Przez chwilę na jego twarzy widać ulgę. Bierze mnie za rękę i wyprowadza na zewnątrz. Może. Marynarka jest ciepła.

Kupił mi ją ojczym. Chcę. nie będę płakać. – Nie kupisz mi samochodu. myślę. Wanda jest stara. Christianie. Jezu. – Bezpiecznie? – Tak – warczę z rozdrażnieniem. Patrzy na mnie spode łba. Wszystko mi wyjaśnił. – Zobaczymy – mówi sucho. Naprawdę nie rozumiem. że przydałoby ci się coś lepszego. Pragnie mnie. – Głos mam nabrzmiały niechcianymi łzami. – Zgoda. a z moich oczu zaczynają płynąć łzy. Anastasio. Christian przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy.302 – Da radę dowieźć cię do Seattle? – Owszem. Posyłam mu blady uśmiech. – Co masz przez to na myśli? – Już rozumiem. jak ja jego. Ale jest moja i w pełni sprawna. . że potrzebuję czegoś więcej. – Jedź bezpiecznie – mówi cicho. – Och. gdy otwiera przede mną drzwi i pomaga wsiąść. czuję ściskanie w piersi. Zdejmuję buty i opuszczam szybę. ale prawda jest taka. a w głębi duszy wiem. – Do widzenia. Jestem tym wszystkim przytłoczona. że to niemożliwe. dlaczego płaczę. Gdy odjeżdżam. Postawił sprawę jasno. Krzywi się. żeby pragnął mnie tak.

jak sobie poradzę z jego odrzuceniem? Być może najlepiej dać sobie spokój od razu i wyjść z tego względnie obronną ręką. dlaczego dziś uciekłaś. no i się okazuje. że w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Przyszłości. Mam szczerą nadzieję.. robiąc różne rzeczy. I co ja mam teraz zrobić? Podjeżdżam pod nasze mieszkanie. Ale myśl. a za trzy miesiące on powie „nie”. koniec umowy. W oknach ciemno. Kate musiała gdzieś wyjść.. na kręgle? Prawda jest taka. choć wcale nie mam pewności. że dotąd tego nie miałam. powie. Nie mam ochoty analizować uczuć. Czy jeśli się zgodzę. że ma dość prób przekształcenia mnie w kogoś. uruchamiam to podłe urządzenie. Jeśli natomiast się zgodzę.. 22:01 Adresat: Anastasia Steele Nie rozumiem. I jeśli wtedy on powie „nie”. Przeraża mnie to. Gdy się rozbieram. Jak to możliwe. że miałabym się z nim więcej nie spotkać.. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. jest koszmarna. jak go zaklasyfikować. które do niego żywię. czy ich pragnę. co mogłabym odkryć. Nie chcę. Wiem. że tak szybko zagościł na stałe w moich myślach? Nie może chodzić wyłącznie o seks. ale chcę mieć w przyszłości. że udzieliłem satysfakcjonujących odpowiedzi na wszystkie Twoje . Nie pozwoli mi się dotknąć i nie pozwoli mi ze sobą spać. która nijak ma się do jego wyobrażeń. kim nie jestem? Jak się wtedy będę czuć? Zainwestuję emocjonalnie trzy miesiące.303 Nawet nie mam pojęcia. to będzie moim chłopakiem? Czy będę go mogła przedstawić znajomym? Chodzić z nim do barów. Czuję ulgę. kina. by znowu przyłapała mnie na płaczu. prawda? Ocieram łzy wierzchem dłoni. że nie wydaje mi się.

że płacz przeradza się w szloch. Nie kocham się. Ja też tylko tyle wiem. myślę o tych wszystkich razach. wpatrując się w ciemności. Naprawdę chcę. Nie jestem fuzją. Christian GreyPrezes. aby to się udało. A czytając tę wiadomość. I gdy szlocham cicho w poduszkę. Nie odpisuję. że masz teraz o czym myśleć i żywię gorącą nadzieję. chwytam się tego ostatniego zdania. Wiem.304 pytania. Inc. Jego mejl sprawia. Nie jestem mężczyzną dla ciebie. co mam mu powiedzieć. nie jestem nabytkiem. Tyle tylko wiem. Gdy leżę. . Nie jestem romantykiem. abym trzymała się od niego z daleka. wchodzę pod kołdrę. Anastasio. Zaufaj mi. Grey Enterprises Holdings. Nie wiem po prostu. że poważnie się zastanowisz nad moją propozycją. I w ogóle nie będziemy się spieszyć. powinnaś się trzymać ode mnie z daleka. Nie bawię się w dziewczyny. takie właśnie można odnieść wrażenie. Wkładam piżamę i otulając się jego marynarką. Być może razem jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej. kiedy mnie ostrzegał.

. Moje usta posłusznie zamykają na szpicrucie. co zjadłam? Może to te ostrygi i internetowe poszukiwania skrzyknęły się i doprowadziły do mojego pierwszego takiego snu. wiercę się. walcząc o oddech. Wsuwa końcówkę do mych ust. podarte levisy i nic poza tym. . spłowiałe. O matko. Uśmiecha się triumfująco. przesuwa nią po brodzie.305 ROZDZIAŁ CZTERNASTY Christian stoi nade mną ze skórzaną szpicrutą w dłoni. Nie wiedziałam. – Wystarczy – słyszę. Uderza w słodkie sedno mojej kobiecości. pociągam za kajdanki. wzdłuż mostka. Zatacza końcówką kręgi wokół pępka. u licha. Jest już ranek. Jestem kompletnie zdezorientowana. które wbijają mi się w nadgarstki i kostki. gdy wyciąga szpicrutę z mych ust. Chowam twarz w dłoniach. krzycząc głośno. szyi. To przez coś. a ja szczytuję. Co to. powoli uderzając szpicrutą o dłoń. Zerkam na budzik – ósma. o rety. – Ssij – mówi. Ma na sobie stare. Głośno oddycham. Christian wyciąga rękę i końcem szpicruty przesuwa od mojego czoła przez nos. To zdumiewające. a potem po rozchylonych ustach. aż do pępka. zaszokowana. po czym kontynuuje drogę w dół. Nie jestem w stanie się ruszyć. Budzę się. Cała jestem spocona i jeszcze drżę po orgazmie. że potrafię śnić o seksie. Dyszę. Wpatruje się we mnie. między piersiami i jeszcze niżej. Naga leżę przykuta kajdankami do dużego łoża z czterema kolumienkami. Nie miałam pojęcia.. tak że czuję zapach skóry. abym posmakowała gładkiej skóry. Jak? Dlaczego? Siadam wyprostowana. że potrafię szczytować przez sen. Głos ma cichy. przez włosy łonowe aż do łechtaczki. było? Jestem w swoim pokoju sama.

– Spałaś? – Niezbyt dobrze. i chciał mnie zerżnąć w prywatnej sali jadalnej.306 Kiedy chwiejnym krokiem wchodzę do kuchni. – Jedliśmy ostrygi. zresztą nie interesuje mnie jedzenie. A po nich dorsza. można więc rzec. – Ana. Unikam jej świdrujących zielonych oczu. że to był rybny wieczór. Kate już się w niej krząta. uwielbia odgrywanie ról. – Tak. to marynarka Christiana. podwieszając ją pod sufitem w swoim pokoju zabaw. Muszę się napić herbaty. Czy to marynarka Christiana? – W porządku. – Fuj. Marszczy brwi. zrobił jednej kobiecie krzywdę. – Jak kolacja? A więc zaczyna się. – Nie akceptuje Wandy. . Sięgam po czajnik. – Milknę. Czy to byłoby dobre streszczenie? Desperacko próbuję przypomnieć sobie coś. Co mogę powiedzieć? Nie ma HIV. – Cholera. o czym mogłabym porozmawiać z Kate. wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz. powinnam była przejrzeć się w lustrze. chce. żebym mu była we wszystkim posłuszna... Jeszcze nie doszłam do siebie po tym porannym wydarzeniu. nie znoszę ostryg. Jak tam Christian? O czym rozmawialiście? – Był bardzo troskliwy.

Ana? Też mi nowina. wymachując pomponami. Koncentruję się na bajglu i słucham cierpliwie. I owszem. do diaska. – Też się napijesz? Chcesz. Wczoraj wieczorem pracowałam nad nią u Becki. może powiedzieć: nie. czy się nadaję do bycia uległą – tak naprawdę to zniechęcają mnie te laski i pejcze. naturalnie. jestem już gotowa. Otwieram drzwi i oto stoi na progu w tym swoim niedopasowanym garniturze. Do kuchni wraca Kate..307 – A kto akceptuje.. miało być? Wczoraj wieczorem miałam problem z zaśnięciem. Strasznie mnie męczy z jedzeniem. Aha. Są ustalone godziny i opis obowiązków. Jestem tchórzem i zrobię naprawdę dużo. Katherine Kavanagh odpuściła. Co się tak krygujesz? Mów. – Kate wybiega z kuchni. Rumienię się. Christian nie bawi się w romanse. Czy tak właśnie by było? Moja wewnętrzna bogini podskakuje. Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy romans – no ale. napiję się herbaty. i krzyczy: „Tak!”. – Woda zdążyła się zagotować. dziewczyno. Teraz mam w niej mętlik. niosąc laptopa. byle uniknąć bólu.. Pomysł Christiana na związek przypomina raczej ofertę pracy. Kate. – Och. Przez głowę przelatywały mi rozmaite opcje. więc zalewam wrzątkiem saszetkę z herbatą. Uff. Co to. że chcę czegoś więcej. Tylko że nie jestem pewna. Jeśli mu powiem. poruszaliśmy wiele tematów. Pójdę po nią. . spodobała mu się twoja sukienka. przypominając sobie swój wyrazisty sen. Kiedy przyjeżdża Ray.. żebym wysłuchała twojej dzisiejszej mowy? – O tak. ponieważ nie chcę go stracić. Myślę o swoim śnie. A to mnie martwi najbardziej. jak czyta swoją mowę na zakończenie studiów. Przekrawam bajgla i wrzucam do tostera.

Marszczy brwi. kładzie mi ręce na ramionach i uważnie lustruje spojrzeniem. – Wszystko dobrze. – Dobrze wyglądasz – mówi. Zaskakuję go tym. ja też się cieszę. Dołączamy do rzeki ludzi w czarno-czerwonych togach. Czy dziewczynie nie wolno się ucieszyć na widok staruszka? Uśmiecha się i wchodzi za mną do salonu. Napijesz się herbaty? I możesz mi opowiedzieć. – Hej. – To sukienka Kate. tato. że cię widzę – mruczy. Zarzucam mu ramiona na szyję w niezwykłym jak na mnie geście okazania uczuć. ściskając mnie. Annie. Wyglądasz na bardzo zdenerwowaną. – A gdzie jest Kate? – Pojechała do kampusu. Wygłasza mowę. – Powodzenia. co słychać u wszystkich w Montesano. kierujących się w stronę auli. – My też już jedziemy? – Tato. – Obrzucam spojrzeniem wiązaną na szyi sukienkę z szarego szyfonu. Spokojną miałeś podróż? Ray zajeżdża samochodem na parking w kampusie. więc musi być tam wcześniej. mała? – Pewnie. Annie. . Ray marszczy brwi. Cofa się. mamy jeszcze pół godziny.308 Zalewa mnie ciepła fala wdzięczności i miłości do tego nieskomplikowanego człowieka.

Serce wali mi jak młotem. – I zobaczę Christiana. Mam na sobie czarną togę oraz czarny biret i dzięki nim czuję się chroniona. ale ja i tak się denerwuję. Wstajemy i klaszczemy. – Och. Ray poszedł poszukać miejsca w części dla rodziców i gości. Profesor Collins. zasypując gradem pytań. Oglądam się i dostrzegam Raya wysoko na trybunach. za nim trzech jego zastępców. że się przyjaźnią i rozmawiają ze sobą z podnieceniem. moja córeczka kończy studia. Na podium jeszcze nikogo nie ma. Annie. Że też spostrzegawczy. czyli tak jak zawsze. co mi zapewnia jeszcze większą anonimowość. mój promotor i ulubiony wykładowca. kocham tego człowieka. a szum podekscytowanych głosów przybiera na sile. Macham do niego. Ale to ważny dzień. On tu gdzieś jest. inni wyglądają na znudzonych. a potem profesorowie. Aula jest pełna ludzi. tato. których nazwiska także się zaczynają na literę S. Siedzę w drugim rzędzie. Siedzę i czekam. wygląda. anonimowa. – Tak. Ciekawe. tato. Z zażenowaniem odmachuje. Ostatni na podium zjawiają się Kate i Christian. czy Kate z nim teraz rozmawia. Przeciskam się na swoje miejsce obok studentów. akurat dzisiaj Ray postanowił być – Nie. oddech się rwie. Punktualnie o jedenastej na podium wchodzi rektor. On . – Dzięki. Jestem z ciebie dumny. wszyscy w uroczystych czarno-czerwonych togach. jakby dopiero wstał z łóżka. Część profesorów kiwa głową i macha nam. Aula szybko się zapełnia. tymczasem ja udaję się do części dla absolwentów. Widać.309 Coś cię jeszcze czeka? Kuźwa. Za sąsiadki mam dwie obce mi dziewczyny z innych wydziałów.

Przypomina mi się mój . Zupełnie mi się to nie udaje i kilka sekund później nasze spojrzenia się krzyżują. – Chyba nie – burczę. – To musi być Christian Grey. Gdy siada.. Wszyscy siadają i oklaski cichną. patrzę. – Popatrz tylko na niego! – syczy entuzjastycznie do swojej przyjaciółki jedna z siedzących obok mnie dziewczyn.. Założył ten krawat. a sztuczne światło podkreśla miedziane refleksy w jego włosach. – Niezły jest. – Jest wolny? Zjeżam się. Wpatruje się we mnie z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Nie jestem w stanie oderwać od niego wzroku. ten krawat! Bezwiednie pocieram nadgarstki. O w mordę.310 wyróżnia się w szytym na miarę szarym garniturze. Zaciskam usta w cienką linię. – Obie dziewczyny patrzą na mnie zdziwione. – Och. Sztywnieję. Gdy rektor wstaje i rozpoczyna swoją przemowę. – Podobno jest gejem – dodaję. Na pewno nie chodzi im o profesora Collinsa. – Jaka szkoda – jęczy jedna. jak Christian przeczesuje wzrokiem audytorium. Opuszczam się na krześle i garbię. Poprawiam się na krześle zahipnotyzowana jego spojrzeniem i na policzki wypełza mi powoli rumieniec. starając się nie rzucać w oczy. Wygląda tak poważnie i dostojnie. rozpina jednorzędową marynarkę i dostrzegam krawat. z całą pewnością celowo.

unosząc brwi – myślę. a Christian twardo patrzy przed siebie. a kiedy je otwiera. Jest spokojna i zabawna.311 sen i mięśnie w podbrzuszu zaciskają się rozkosznie. dobra jesteś. W tej chwili czuję się taka z niej dumna. Na chwilę zamyka oczy. że Kate by na niego nie poleciała. że to schrzaniłam. Katherine Kavanagh. Rektor siada. lecz zaraz znika. Kate teatralnie kończy przemowę i wszyscy wstają. na które z nich bym postawiła. Czyżby wczorajsze odejście dla niego także było końcem? Znudziło mu się czekać. Och. A ja mogłabym być jak te dwie dziewczyny obok. omiata spojrzeniem urzeczony tłum i rozpoczyna elokwentną mowę. Nie spieszy się. Na myśl o konfrontacji Kate i Christiana wiercę się niespokojnie na krześle. Spogląda teraz przed siebie. O nie. Podium obejmuje w posiadanie panna Katherine Kavanagh. że nic nie odpisałam. a potem rozkłada na mównicy swoje notatki. a Kate odrzuca do tyłu śliczne długie włosy. Chociaż znam już tę mowę. że nie wiem. słucham uważnie. że ze zdziwieniem. ani trochę jej nie onieśmiela tysiąc patrzących na nią osób. Rektor dalej nawija. że wszystkie myśli na temat Christiana spycham na bok. Więcej już na mnie nie spogląda. klaszcząc . skupiając się na wiszącym nad wejściem emblematem WSU. Temat przewodni to „Co po studiach?”. Nagle rozlegają się głośne oklaski. Muszę przyznać. Wiem. Uśmiecha się. Dlaczego nie chce spojrzeć na mnie? Czyżby zmienił zdanie? Zalewa mnie fala niepokoju. Wciągam gwałtownie powietrze. dziewczęta siedzące obok mnie wybuchają śmiechem od razu przy pierwszym żarcie. Tak. razem. Christian patrzy na Kate. Przez twarz Christiana przebiega cień uśmiechu. Przypomina mi się jego wczorajszy mejl. Może jest zły. podziwiające go z daleka. Piękna Kate i piękny Christian. możliwe. z jego twarzy znowu nie da się nic wyczytać. I to Kate mógłby składać teraz niemoralne propozycje. co. No właśnie. Co o nim powiedziała? Że przyprawia ją o gęsią skórkę. to właśnie Kate mogła z nim wtedy przeprowadzić ten wywiad. aż podejmę decyzję.

tak jak przed chwilą Kate. Opada mi szczęka. – Jestem niezmiernie wdzięczny władzom WSU za zaszczyt.312 i wydając okrzyki. Ponad miliard ludzi... Wygląda na tak pewnego siebie.a także główny ofiarodawca naszej uczelni. co takiego Kate napisała w swoim . który mnie dzisiaj spotkał. Uśmiecham się do niej promiennie. a rektor podnosi się z krzesła i przedstawia Christiana. Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej. a co za tym idzie destrukcja ekologiczna i społeczna. Wiem. – . Kate. Zaczyna. że większa część żeńskiego audytorium. człowiek. żyje w skrajnym ubóstwie. wydaje mi się. on rzeczywiście pragnie nakarmić świat. głównie w Afryce. To dla mnie bardzo osobista podróż. Zbliża się do mównicy i toczy spojrzeniem po audytorium. O kuźwa.. Dobra robota. Christian także wygłosi mowę. audytorium także. przesuwa się kilka centymetrów bliżej niego. To jej pierwsze owacje na stojąco. Moje sąsiadki nachylają się urzeczone. Siada. Serce podchodzi mi do gardła. Desperacko próbuję sobie przypomnieć. O w mordę. odnoszącej niebywałe sukcesy spółki.. Cóż. który do wszystkiego doszedł własną pracą. a ona odpowiada równie szerokim uśmiechem. W tych rejonach powszechna jest rolnicza dysfunkcja. stojąc przed nami wszystkimi. Rektor w skrócie nakreśla jego osiągnięcia: prezes własnej. Prawdę mówiąc. wyważony i hipnotyzujący. Że co? Christian doświadczył kiedyś głodu. I przypomina mi się nasz wywiad. Powitajmy pana Christiana Greya. nasz główny cel to pomoc w zlikwidowaniu głodu i ubóstwa na całym świecie. a głos ma cichy.. a także kilku mężczyzn. Naszym celem jest rozwój rentownych i nienaruszających równowagi ekologicznej metod upraw w krajach Trzeciego Świata. jak to jest być bardzo głodnym. Rektor ściska gościowi dłoń i rozlegają się uprzejme oklaski. Mam rzadką okazję opowiedzieć wam o imponujących działaniach tutejszego wydziału sozologii.. to sporo tłumaczy.

. Przypominają mi się te strzępki rozmów o Darfurze. – Nie. a ja mam w głowie mętlik i próbuję przyswoić te nowe informacje na jego temat. filantropijny Christian – choć jestem przekonana. jako mały chłopiec. Adoptowany w wieku czterech lat. popieprzony. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić. zarządza wielką spółką i jednocześnie ugania się za mną. O nie. Udaję się na podium. Jak na komendę wszyscy zgromadzeni w auli wstają i zaczynają bić brawo.. – Masz jakiś problem z laptopem? Marszczę brwi i biorę od niego dyplom. Christian patrzy na mnie ciepło. choć słyszałam najwyżej połowę jego mowy. . panno Steele – mówi. więc mija godzina. To przytłaczające. Biedny. – Moje gratulacje. ściskając mi dłoń. Robi te wszystkie dobre rzeczy. Co za życie musiał znieść. Wszystko wskakuje na swoje miejsce. Ja także. aby Grace go głodziła. Absolwentów jest niemal czterystu. Wstaje jeden z zastępców rektora i zaczyna się długi. Przełykam ślinę i serce ściska mi się na myśl o głodnym szarookim dziecku. nim został uratowany przez Greyów? Przepełnia mnie oburzenie. perwersyjny. nim słyszę swoje nazwisko. więc musiał tego doświadczyć wcześniej. ale z rezerwą. Uśmiechem dziękuje za brawa – nawet Kate klaszcze – a potem wraca na swoje miejsce. Nie patrzy w moją stronę. Jedzenie. że on nie postrzega siebie w taki sposób i nie życzyłby sobie współczucia ani litości. – W takim razie dlaczego ignorujesz moje mejle? – Widziałam tylko ten o fuzjach i przejęciach.313 artykule. nużący proces rozdawania dyplomów.

ponieważ blokuję kolejkę. Kiwa głową. więc idę za Kate w stronę korytarza za podium. – Twoja mowa była świetna. woła mnie Kate. Mejle? Musiał wysłać jeszcze jeden. Christian nie patrzy w moją stronę.. Idzie w moją stronę. Moja wewnętrzna bogini nie jest zadowolona. Kate. Moje dwie sąsiadki. odwracają się i gapią na mnie. Zerkam na niego i unoszę palce. – Idziesz? Potrafi być bardzo uparty. Och. Muszę się przesunąć. W końcu rektor opuszcza razem z kadrą podium. . – Nie masz pojęcia. a ja się uśmiecham. – Później – rzuca. Gdy czekam w kolejce do wyjścia.314 Patrzy na mnie pytająco. Wracam na swoje miejsce. Gdy wchodzę. – Christian chce z tobą porozmawiać! – woła. Przewraca oczami. mimo że bardzo bym tego chciała. Christian rozmawia właśnie z rektorem i dwoma profesorami. jak bardzo. Co w nim napisał? Uroczystość ciągnie się przez następną godzinę. – Przysłał mnie po ciebie – dodaje. zaraz za Christianem i Kate. Nie mogę Rayowi kazać zbyt długo czekać.. które stoją teraz obok. pokazując pięć minut. – No nie? – Uśmiecha się promiennie.

Wygląda na udręczonego. – Dziękuję ci – mówi i nim ona zdąży coś odpowiedzieć. – Przepraszam panów – słyszę. – Dlaczego nie odpisałaś mi na mejl? Ani na esemesa? – Patrzy na mnie gniewnie. do domu tym wrakiem. – Martwiłeś? Dlaczego? – Ponieważ pojechałaś nazywasz samochodem. co mu chodzi po głowie? Mrugam powiekami. ujmuje mój łokieć i kieruje w stronę czegoś. – Dziękuję. gdy odwraca się w moją stronę. Jasny gwint. – Teraz już rozumiem. Z rozdrażnieniem przeczesuje palcami włosy. – Anastasio.315 unosi głowę. co wygląda jak męska szatnia. czy pomieszczenie jest puste. Sprawdza. – Nie zaglądałam dzisiaj do komputera ani do telefonu. – Zamyka oczy. Jestem kompletnie zaskoczona. – Świetna przemowa. o co ci chodzi z jedzeniem. Podchodzi i uśmiecha się zdawkowo do Kate. Próbuję techniki odwracania uwagi. która jest tak skuteczna w przypadku Kate. w tej akurat chwili nie chcę poruszać tego tematu. – Martwiłem się o ciebie. – Kurde. który . próbował się do mnie dodzwonić. a potem zamyka drzwi.

– Twój ojczym? Chciałbym go poznać. Jutro.. – Tak. Jest w świetnym stanie. Do jutra chcę odpowiedzi. – Jeżdżę nim od ponad trzech lat. garbus należał kiedyś do jego matki. Dlaczego nie zadzwoniłeś? – Jezu. Posłuchaj. – Tak. – Nie wiem. To czekanie doprowadza mnie do szaleństwa. – W porządku.. – José fotograf? – Christian mruży oczy. że się martwiłeś.. Przykro mi. – Zostajesz na poczęstunek? – pyta. O kurczę. przesadza. mierzy mnie wzrokiem i wyraźnie się odpręża. – Jutro.. a wcześniej prawdopodobnie do babki i prababki. – Anastasio. Bierze głęboki oddech. muszę poznać twoją odpowiedź. zostawiłam ojczyma zupełnie samego. Odsuwa się. To nie jest bezpieczny samochód. a jego spojrzenie staje się lodowate. O nie. José regularnie mi go serwisuje. ja. Dlaczego? .316 – Słucham? To żaden wrak. – Christianie. wtedy ci powiem. co chce robić Ray.

gdzie go zostawiłam. Jak ja go przedstawię Rayowi? Aula nadal jest pełna ludzi i Ray stoi tam. Usta ma zaciśnięte. wiem. Cholera. Christian otwiera drzwi. . Rektor. – Wstydzisz się mnie? – Nie! – Tym razem to ja jestem rozdrażniona. To twój dzień. że jestem twoim przyjacielem. że jestem twoim przyjacielem. Powiedz mu. Odsuwam od siebie tę nieprzyjemną myśl. I choć jestem na niego zła. który chodzi z tobą do łóżka” – krzywi się moja podświadomość. czterech profesorów i Kate wpatrują się w mnie. – Hej. – Mam cię przedstawić tacie jako kogo? To jest ten pan. na mojej twarzy także pojawia się uśmiech. „Przyjaciel. ale po chwili kąciki jego ust unoszą się w uśmiechu. Dostrzega mnie. czy to dobry pomysł. Annie. – Obejmuje mnie ramieniem. macha ręką i schodzi do mnie. W mojej głowie wirują setki myśli. który mnie rozdziewiczył i chce mnie wciągnąć w relację BDSM? Christian patrzy na mnie gniewnie. ruszam na poszukiwanie Raya. gdy mijam ich pospiesznie. jego trzech zastępców. Wiem. Wychodzę z szatni.317 – Nie jestem pewna. Zostawiając Christiana w towarzystwie kadry. – Po prostu mu powiedz. – Masz ochotę pójść do jakiejś knajpki? – Jasne. Anastasio. Prowadź. Moje gratulacje.

– Mogę już zdjąć ten biret i togę? Czuję się jak idiotka. Jest równie piękny jak Kate. Przewracam oczami.. – Och. – Proszę. Boże. powiedz „nie”.. przez dwie i pół godziny musiałem siedzieć i słuchać różnych bełkotów. Nie jest schłodzone i ma słodki smak. przypomniałem sobie. – Jedno zdjęcie do albumu. Na trawniku rozstawiono olbrzymi namiot. Wszyscy radośnie szczebiocą. Podobieństwo jest uderzające. wykładowców i przyjaciół. – Ray wyjmuje z kieszeni aparat cyfrowy. Włosy w kolorze brudnego blondu ma potargane i seksowne. – „Ależ byłby z ciebie dumny”. a jego zielone oczy błyszczą radośnie. Annie. – Annie. Nie będzie mu smakować. Moje myśli biegną ku Christianowi. Drink dobrze mi zrobi. . gdy robi mi zdjęcie. w którym roi się od studentów. Objęci wychodzimy razem z tłumem absolwentów i ich rodzin na ciepłe wczesne popołudnie. Mijamy kolejkę do uczelnianego fotografa. rodziców. Ray wręcza mi kieliszek szampana. z którym się pieprzysz?” – Piorunuje mnie wzrokiem znad okularów. – „A więc zamierzasz przedstawić Raya facetowi. czasami jej nienawidzę. że to raczej tanie wino musujące.. „Wyglądasz jak idiotka” – drwi niezawodna podświadomość. A to niespodzianka. Wiruje ze mną wesoło. Podejrzewam. – Moje gratulacje! – Uśmiecha się promiennie. jeśli nie chcesz. – Ana! – Odwracam się i sekundę później znajduję się w objęciach Ethana Kavanagha.318 – Nie musimy..

to jest Ethan. brat Kate. .. jakie z całą pewnością teraz czuje. – To takie słodkie.. że rozsadza go duma. Obok niego stoi Kate. kiedy podnoszę wzrok i napotykam lodowate szare spojrzenie Christiana Greya. Ethan. nie okazując zaskoczenia. – To prawda – przyznaje Ray. Wyciąga dłoń. którą Ray ujmuje. ale chciałem zrobić niespodziankę siostrzyczce – mówi porozumiewawczo.319 – Wow. miło pana poznać – mówi ciepło Christian. – Panie Steele. – Mowę miała naprawdę świetną. – Widać. Wymieniają uściski dłoni. Ethan obejmuje mnie w pasie. Tato. Ethan! Cudownie cię widzieć. Ray Steele. nie mogłem tego przegapić. – Witaj. to mój tato. zupełnie niezbity z tropu słowami Kate. – Kiedy wróciłeś z Europy? – pytam. Jasna cholera. – Uśmiecham się szeroko. – Wygłaszała mowę. – Już tydzień temu. – Poznałeś chłopaka Any? Christian Grey. Ray. – Kate całuje Raya w obydwa policzki. Tata chłodno lustruje pana Kavanagha. na co on oblewa się rumieńcem. Kate! Kurwa! Z mojej twarzy odpływa cała krew.

Christian przenosi arktyczne spojrzenie na Ethana. – W głosie . Tracę zdolność mowy. Doskonale wie. – Nie wiedziałam. Wymieniają uścisk dłoni. – Dwa tygodnie – odpowiada bez zająknięcia. gdy tymczasem Christian uśmiecha się do niego zimno. Kate uśmiecha się do mnie szeroko. Ethan Kavanagh – kontynuuje Kate. – Odciąga Ethana na bok. to na mnie. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. – No więc jak długo się znacie? – Ray patrzy to na Christiana. – A to mój brat. Christian wyciąga rękę do mnie. który nadal mnie obejmuje. mama i tata chcieli nas na słówko. – Poznaliśmy się. muskając kciukiem odkryte plecy. skarbie – mruczy. i zajmuję miejsce przy jego boku.320 – Panie Grey – bąka. mówiąc: „Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?”. kiedy Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad do gazety studenckiej. Przygryzam wargę. że pracujesz w gazecie. jędza! – Ethan. a ja niemal padam z wrażenia. Christian obejmuje mnie. – Panie Kavanagh. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Może jedynie brązowe oczy lekko mu się rozszerzają i patrzą na mnie. – Ana. Ana. słysząc to pieszczotliwe określenie. Uwalniam się z objęć Ethana. co robi.

jak i Christian patrzą teraz na mnie. – Doskonałą mowę pan wygłosił. panie Grey. – Dziękuję wędkarzem. Cholera. szczery uśmiech Raya Steele’a – a potem zaczynają rozmawiać o rybach. Tego ostatniego nie słyszałaś. panu. że ty tego nie zrobisz. Rozmawia właśnie z rodzicami. Nie pękaj. – Kate uśmiecha się do mnie słodko. Ana. głównie o ich zbliżających się wakacjach na Barbadosie i naszej przeprowadzce. głupia! – Nie wydawał się tym poruszony. którzy są jak zawsze przemili i ciepło się ze mną witają. „Tak jak i ciebie” – warczy podświadomość. no i chcę pomóc Christianowi w tych jego problemach z zaangażowaniem się. Katherine . – Obserwuje cię niczym jastrząb. – Kate zachorowała – mamroczę. – Lepiej ruszę na ratunek Rayowi.. kiedy mam pewność. Christian urabia mojego tatę. – Kate. Gawędzimy chwilę. Patrzę na nią gniewnie. że zarówno Ray. – Unoszę głowę i widzę. To ja nie chcę się zaangażować. Jego moc nie ma granic. jak mogłaś mnie tak wydać Rayowi? – syczę przy pierwszej okazji. Sama nie wiem któremu. Słyszałem.321 Raya pobrzmiewa ciche upomnienie. Przepraszam i udaję się na poszukiwanie Kate. Popatrz tylko na niego: Christian nie może oderwać od ciebie wzroku. że nikt nas nie słyszy. że jest pan zapalonym Ray unosi brwi i uśmiecha się – rzadki. prawdziwy. – Bo wiedziałam.. Albo Christianowi.

że musiał wyjść do ludzi. – A więc mojego ojca także oczarowałeś? – Także? – Oczy Christiana płoną. zważywszy na to. Jak to możliwe. O czym oni rozmawiali oprócz tego. Brak mi tchu. że ten mężczyzna ma na mnie taki wpływ. jakby rozśmieszył go jakiś dobry dowcip. Anastasio – szepcze. nawet w namiocie pełnym ludzi? – W tej chwili myślę: „Ładny krawat” – wyrzucam z siebie. – Fotograf oddala się szybko. Unosi pytająco brew. oddałam ci przysługę – woła za mną. gdzie tu są toalety? – Za namiotem w prawo. panie Grey. – Ana. gdy fotograf robi nam zdjęcie. o czym myślisz. po czym ujmuje moją brodę i unosi tak. Unosi dłoń i gładzi palcem mój policzek. a ja mrugam oślepiona fleszem. kiedy wracam. tak chciałbym wiedzieć. Zerkam nerwowo na Christiana. że o rybach? – Ana. że patrzymy sobie w oczy. a tata wydaje się wyjątkowo zrelaksowany. . Christian wygląda. Ray oddala się. Nieruchomiejemy na chwilę. Christian chichocze. Chyba jest dobrze. – Dziękuję. – Och. – Zaraz wrócę. – Cześć. – Uśmiecham się do obydwu. A wy bawcie się dobrze. Oblewam się rumieńcem.322 Kavanagh! – Piorunuję ją wzrokiem.

Ponownie kiwam głową. Anastasio. Uśmiecha się blado. – Chcesz serduszek i kwiatków. Tylko ja i on. – Wiesz. mała? – szepcze. że będzie świetnie. proste. No to już wie. Nagle robi się tak. no i mogę dotykać twych nagich pleców. – Anastasio. prawda. a między nami przeskakują iskry. Testuje to słowo: krótkie. Moje całe ciało ożywa. – Ja też nie. – Głos ma cichy. Christian mruga i oglądam w jego oczach toczącą się w nim walkę. jakbyśmy byli tu sami. . ten prąd przyciąga mnie do niego. czuć twoją piękną skórę. Kciukiem przesuwa po mojej dolnej wardze. – Więcej – powtarza cicho. Moje policzki przybierają odcień purpury.323 – Ostatnio mój ulubiony. – Ale ja chcę więcej – odpowiadam szeptem. – Więcej? – patrzy na mnie z konsternacją. wszystkie zakończenia nerwowe śpiewają radośnie. – Ślicznie wyglądasz. Do twarzy ci w tej sukience. ale nabrzmiałe obietnicą. Zamykam oczy i w dole brzucha czuję słodkie ściskanie. – Nie znam się na tym. a oczy ma pociemniałe. Kiwam głową i przełykam ślinę.

Spróbuję. – Okej – szepczę. Rzuca mi wyzwanie. Zapierasz mi dech w piersiach. – Spróbuj – szepcze. a moje uszy stopniowo wypełniają głosy obecnych w namiocie osób. – Z zastrzeżeniem granic względnych. a on to wąż. a w jego oczach tańczą wesołe iskierki. a może się wybierzemy na jakiś lunch? – Okej. – Mrugam. – Mój głos jest taki cichy. „Co ty . Ana. – Okej. Nie potrafię mu się oprzeć. – Słucham? – Skupiam na sobie sto procent jego uwagi. Christian uśmiecha się do Raya. Christian zamyka oczy i bierze mnie w objęcia. co jest złe. – Jezu.324 – Niewiele wiesz – mruczy. O kuźwa. tak. – Zgadzasz się? – Nawet nie kryje niedowierzania. Łapię powietrze. przechylając głowę i uśmiechając się pięknie. jesteś taka nieprzewidywalna. Jestem Ewą z rajskiego ogrodu. właśnie się zgodziłam na bycie jego uległą. – Annie. – Złe? Dla mnie nie. Wydaje się taki szczery. próbując odzyskać równowagę. Robi krok w tył i nagle wraca Ray. Nie jesteśmy sami. – A ty wiesz o tym. Spróbuję. – Kręci głową. Przełykam ślinę.

aby wszystko przemyśleć Co ja. panno Steele – mówi cicho głosem nabrzmiałym obietnicą. Wzruszam przepraszająco ramionami. Czuję ściskanie w żołądku. podnosi do ust i czule całuje. Christianie? – pyta Ray. – Do zobaczenia później. Moja wewnętrzna bogini robi przewroty w tył godne rosyjskiej gimnastyczki olimpijskiej. Potrzebuję przestrzeni. No i zamożnego. w jaki sposób on zamierza się mną zaopiekować.. Niedobrze mi. Chwileczkę. kurwa. ale mam już plany. – I nawzajem – odpowiada Ray. – Och. Dlaczego jednak musiałem dowiedzieć się o nim od Katherine? – ruga mnie. – Opiekuj się dobrze moją dziewczynką. Wymieniają uścisk dłoni. . Miło było pana poznać. Mogłabyś trafić znacznie gorzej.. – Chciałbyś się do nas przyłączyć. bezgłośnie błagając. Christianie! Patrzę na niego. aby odmówił. narobiłam? – Dziękuję. Christian ujmuje moją dłoń.325 najlepszego zrobiłaś?” – krzyczy na mnie podświadomość. panie Steele. nie odrywając gorącego wzroku od mojej twarzy. taki mam zamiar. Ray nie ma pojęcia. – Wygląda na porządnego młodego człowieka. Annie. później? Ray bierze mnie za łokieć i prowadzi w stronę wyjścia z namiotu.

żebym wszedł i zrobił ci herbaty? Śmieję się mimo łez. mam akceptację Raya. jak poszło.326 – Cóż. Mocno przytulam się do Raya. – Ważny dzień. Dzięki. a ja nie mogę się powstrzymać – w moich oczach wzbierają łzy. – Nie. Annie. Gdyby on tylko wiedział. co? Chcesz. że przyjechałeś. kto lubi wędkarstwo muchowe. tato. Annie. Daj mi znać. Jestem z ciebie taki dumny. tato. Odwiedzę cię. A niech mnie. jak mama na niego narzekała. Nie rozkleję się teraz. tato.. .. – Powodzenia podczas tych rozmów w sprawie pracy. a w moim gardle tworzy się wielka gula. – Hej. wszystko w porządku. – Dobrze. to pierwsze rozdaje hojnie. Dla Raya herbata to lek na całe zło. Pamiętam. – Za nic bym tego nie przegapił. ale drugie już nie bardzo. jest porządnym gościem. O zmierzchu Ray podrzuca mnie do domu. że jeśli chodzi o herbatę i współczucie. – Kocham cię. – Jasna sprawa. O nie. Tak się cieszę. że przyjechałeś. kiedy już zadomowię się w Seattle. w moich oczach każdy. słoneczko – mówi cicho Ray. Annie. Obejmuje mnie speszony. – Zadzwoń do mamy – mówi.

gdy odjeżdża. Ponieważ się rozładował. Cztery nieodebrane połączenia. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011.. a dopiero potem mogę odczytać wiadomości. aby zrobić przegląd. Trzy nieodebrane połączenia od Christiana. a potem wchodzę niespiesznie do mieszkania. Dlaczego nie zadzwonił na telefon stacjonarny? Idę do sypialni i włączam laptop. że dotarłaś do domu tym swoim samochodem. jedno od José i to on nagrał się na pocztę głosową. Inc. Drugi mejl od Christiana ma dzisiejszą datę. najpierw muszę podłączyć ładowarkę. życząc mi wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów. czemu się tak przejmuje moim garbusem? Od trzech lat dobrze mi służy.Daj znać. Odczytuję esemesy. Uśmiecha się i wraca do samochodu. jedna wiadomość na poczcie głosowej i dwa esemesy. 23:58 Adresat: Anastasia Steele Mam nadzieję. Christian Grey Prezes. Macham mu.327 – Ja ciebie też. Grey Enterprises Holdings. Jezu. Oba od Christiana.. a José zawsze jest chętny. „Dojechałaś bezpiecznie do domu?” „Zadzwoń do mnie”. że wszystko w porządku. Przede wszystkim sprawdzam telefon komórkowy. .

19:27 Adresat: Anastasia Steele Ja przyjadę do Ciebie. Inc. Grey Enterprises Holdings. 17:22 Adresat: Anastasia Steele Cóż mogę rzec poza tym. Pierwsze wydanie książek Thomasa Hardy’ego nadal stoi na półce w salonie. On tu jedzie. Inc. co już powiedziałem? Chętnie omówię to z Tobą. aby to omówić. Ślicznie dzisiaj wyglądałaś. Chcę się z nim zobaczyć. Nie mogę ich zatrzymać. kiedy tylko będziesz chciała. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011.Christian GreyPrezes..Christian GreyPrezes.328 Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. A niech to. nie podoba mi się. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. to mogę dziś do Ciebie przyjechać. na którym piszę słowa Tessy: . Pakuję je w brązowy papier. Grey Enterprises Holdings.. Muszę coś dla niego przygotować. Klikam „odpowiedz”. że jeździsz takim samochodem. 19:23 Adresat: Christian Grey Jeśli chcesz. Niedługo będę. Mówiłem poważnie.

329 .

gdy otwieram drzwi. Spakowałyśmy wszystkie kieliszki. że możemy uczcić koniec twoich studiów. – Jeśli mogę – mówi rozbawiony. – Pomyślałem. . Zupełnie jakbym miała w salonie całkowicie nieprzewidywalną drapieżną panterę albo lwa górskiego.330 ROZDZIAŁ PIĘTNASTY – Cześć. – Chcesz też spodeczki? – wołam. – Och. podoba mi się. Podnosi butelkę szampana i wchodzi do środka. a chmary motyli przypuszczają atak na mój brzuch. tak seksownie wygląda w skórze. – Czuję nieznośną nieśmiałość. Przez chwilę podziwiam jego urodę. Uśmiecha się szeroko. – Wejdź. – Jego twarz rozjaśnia promienny uśmiech. – Cześć. – Mamy tylko filiżanki do herbaty. O rany. – Filiżanki? Nic nie szkodzi. Christian stoi na ganku w dżinsach i skórzanej kurtce. Idę do kuchni zdenerwowana. – Ciekawy dobór słów – komentuję oschle. Dobry Bollinger jest nie do pobicia. że nie tracisz rezonu.

Dlaczego jestem taka zdenerwowana? Mam sucho w ustach. Gwałtownie przełykam ślinę. Bardzo trafny cytat. – Prośba? Żebym był dla ciebie łagodny? Przytakuję. – Myślałem. – Będę dla ciebie łagodny. ponieważ to mi sprawia przyjemność.. – Hmm. – To jest również prośba – szepczę. – Na pewno znajdziesz coś. domyśliłem się. kiedy mi je kupiłeś. o tym właśnie mówiłem. – W zamyśleniu przesuwa długim palcem wskazującym po tekście. a nie Angelem. Chcę. że jestem d’Urberville’em. sprzeciwiasz mi się. Jako uległa byłabyś za nie jedynie wdzięczna. nie mogę ich przyjąć. – Posyła mi szybki. To bardzo proste. Cholera. Anastasio. żebyś je przyjęła i koniec dyskusji. z książkami . jeśli je przyjmiesz. pewnie będzie kłótnia. – To dla ciebie – mamroczę z niepokojem. – Nie byłam uległa.331 – Wystarczą filiżanki. Zdecydowałaś się na poniżenie. Gdy wracam. – Widzisz. – Kupiłem je dla ciebie – mówi cicho z beznamiętnym wyrazem twarzy. co będzie współgrało równie dobrze. Przyjmujesz. Stawiam filiżanki na stole. co dla ciebie kupuję.. – Christian. wilczy uśmiech. Nie musisz o tym myśleć. to zbyt wiele. wpatruje się w pakunek w brązowym papierze.

– A więc są moje i mogę z nimi zrobić. Jak mogę uratować tę sytuację? Stawia butelkę szampana na stole i staje naprzeciw mnie. – Ton jego głosu jest poważny. Widać. Anastasio. Ignoruję ją. Och. Nie o tym. nieproszona. – Pomyślę o tym – dorzucam pod nosem. tak jak inne rzeczy” – moja podświadomość odpowiada jadowicie.332 – Nie. więc czas na plan B. co robić. Nie wiem. – Skoro tak właśnie chcesz zrobić. czy możemy cofnąć czas? Atmosfera między nami jest teraz napięta.. Anastasio. Wzdycham. – Przygląda mi się nieufnie.. Opuszczam wzrok na dłonie. Mogą je wystawić na aukcję. Chcę. . Czerwienię się. ale zgodziłaś się. Jak mogę nie myśleć? „Możesz udawać. – Tak. co chcę? Patrzy na mnie podejrzliwie. – Nie myśl. – W takim razie chcę przekazać je organizacji charytatywnej działającej w Darfurze. że jesteś samochodem i należysz do niego. że jest zawiedziony. Nie chcę go rozczarować i słyszę w głowie jego słowa. żebyś chciała mnie zadowolić. skoro to miejsce jest bliskie twemu sercu. – Zaciska usta. Tej walki nie wygram. ale przyznaje mi rację.

– Jest różowy – mówię pod nosem zaskoczona. Przyzwyczaj się do tego. bo myślałem. że okażą się dla ciebie ważne. – Nie ma w tobie nic taniego. Nie stosuj wobec siebie jakichś ogólnych sądów moralnych na podstawie tego. znów chwytając moją brodę i pociągając ją lekko. na co się zgadzasz. Masz tak nie myśleć. „Dziwka” – mówi bezgłośnie moja podświadomość. Nie wiesz. niewinny pocałunek. – Tak lepiej – mruczy. doskonały rocznik – . Patrzy na mnie z poważną miną. to wszystko. przestań – rozkazuje łagodnie. Jestem bardzo bogatym człowiekiem. – Nie powinnaś. – W jego oczach widzę ciepło i łagodność. Napełnia filiżanki do połowy. zdejmuje folię oraz druciki podtrzymujące korek i przekręca butelkę zamiast korka. – Bollinger Grande Annee Rose 1999. – Będę ci kupował mnóstwo rzeczy. co myślą inni. Marszczę brwi. Anastasio. Kupiłem ci po prostu kilka starych książek. Nie trać na to energii. Mogę sobie na to pozwolić. – Proszę. unosi głowę do góry.333 Chwytając mnie za brodę. Anastasio. Twoje wątpliwości wynikają z zastrzeżeń do naszej umowy. Zbyt wiele o tym myślisz. Bierze butelkę szampana. – Czuję się tania – szepczę. Napij się szampana. otwierając ją wprawnym ruchem i nie roniąc ani kropelki. próbując przetrawić jego słowa. aby uwolnić dolną wargę z uścisku zębów. Christian z irytacją przeczesuje włosy palcami. – Pochyla się i składa na moich ustach szybki. więc uśmiecham się nieśmiało. – Hej. a to zupełnie naturalne. – Puszcza mnie.

Rety. że wiem. Och. że lubi wędkować? – Ty mi powiedziałaś. Hmm. ten szampan jest naprawdę bardzo dobry. ma pamięć do szczegółów. Gratulacje z okazji ukończenia studiów. Chcę mieć to już za sobą. – Bierze mnie za rękę i prowadzi na kanapę. czyli nie granice względne. Stukamy się filiżankami i Christian upija łyk. – Przejrzymy granice względne? Uśmiecha się. że jadł ci z ręki. – Tylko dzięki temu. – Dziękuję – bąkam i biorę łyk. ten niepokój mnie dręczy. Anastasio. Oczywiście jest pyszny. – Zawsze taka ochocza. ale nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Wydymam wargi.. – Och.. Uśmiecha się szeroko. jak łowić ryby.. – Sprawiłeś. Christian śmieje się łagodnie. – W filiżankach. gdy poszliśmy na kawę. gdzie sadowi mnie obok siebie. – Skąd wiedziałeś. – W filiżankach. a ja się czerwienię. – .334 mówi ze znawstwem. czyżby? – Biorę kolejny łyk. że chodzi tu o moją kapitulację.. – Twój ojczym to bardzo małomówny człowiek.

Jesteś gotowa do przeprowadzki? – Prawie. – Pracujesz jutro? – Tak. – Mieszkanie wygląda na prawie puste. Napełnia moją filiżankę. Było okropne. – Pomyślałam o tobie. że Elliot wam pomoże.. Jutro jadę z powrotem do Seattle. Och. – Tak. co sprawia. – Jeszcze? – pyta. ale obiecałem odebrać siostrę z lotniska. – Mia przylatuje z Paryża bardzo wcześnie rano w sobotę. – Poproszę. to nowość. Skąd się tak dobrze znasz na winach? – Nie znam się. gdy go spróbowałam. Christian wstaje z wdziękiem i podnosi butelkę. Chce. .. że się rumienię. ale słyszałem. Po prostu wiem. to mój ostatni dzień u Claytona. – Pomógłbym ci w przeprowadzce. – Jego szare oczy są błyszczące. żebym się wstawiła? Patrzę na niego podejrzliwie. prawie srebrne. Anastasio.335 Próbowałeś wina na przyjęciu? Christian się krzywi. wskazując szampana. co mi smakuje.

Mruży oczy. Kate jest tym bardzo podekscytowana. – W kilku wydawnictwach. Anastasio.. Kate i Elliot. że mógłby użyć swoich wpływów. – Gdzie? Jakoś nie chcę mu powiedzieć. – A co robisz w kwestii pracy w Seattle? Kiedy porozmawiamy o granicach względnych? W co on gra? – Mam kilka rozmów w sprawie stażu. kto by pomyślał – mamrocze pod nosem i z jakiegoś powodu nie wygląda na zadowolonego. – Więc? – Patrzy na mnie cierpliwie.. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? – Marszczy czoło. czekając na więcej informacji. – Tak. – Czy to właśnie chcesz robić? Pracować w wydawnictwie? Ostrożnie przytakuję. w których wydawnictwach? . – Co więc? – Nie bądź niemądra. – Yyy. teraz ci mówię.336 – Tak. Prawdopodobnie dlatego.

337 – ruga mnie. Śmieje się. Wypij i omówimy te granice. Podnosi butelkę i zatrzymuje się. – Teraz to ty jesteś niemądry. – W małych – mamroczę.. Po szampanie robię się odważniejsza. Spogląda na mnie przelotnie. która została u mnie. Opróżniam filiżankę. – Jadłaś coś? O nie.. Marszczy czoło. tej. Znów ta stara śpiewka.. – Tak. żebym o tym nie zapomniała. – Wyciąga drugi egzemplarz mojego mejla i listę. Na twarzy ma ten swój uśmiech pełen samozadowolenia. ale mi stawiasz wyzwania. – Przewracam oczami. żebym wiedział? – Zbyt duże wpływy. – Jeszcze? – Poproszę. Zjadłam z Rayem obiad z trzech dań. – Dlaczego nie chcesz. Lepiej.. Nosi te listy w kieszeni? Jedna jest chyba w jego marynarce. – Niemądry? Ja? Boże. .

Moje serce tłucze się w piersi. Co?! – Och – dziwię się i widzę rozbawienie w jego oczach. – Jeszcze raz przewrócisz oczami. – Tak to się zaczyna.. – Uśmiecha się znacząco. patrząc mi intensywnie w oczy. Skarcona.338 Pochyla się i chwyta moją brodę. a przełożę cię przez kolano. odzwierciedlając mój ton głosu. zainteresowałeś mnie. – Zainteresowałem cię.. – Tak. Czemu to jest seksowne? Napełnia moją filiżankę. – Odpowiedz. co? Kiwam głową. Większość przerobiliśmy. Przysuwam się do niego na kanapie i spoglądam na listę. ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa za dopuszczalne? uznaje . – Och – odpowiada. Anastasio. – A więc akty seksualne. – Dobrze. a ja wypijam ją praktycznie do dna. a motyle uciekają z brzucha do ściśniętego gardła. wpatruję się w niego.

Twój tyłek będzie musiał przejść szkolenie. że to przyjemne? – Robiłeś to? – pytam szeptem. Skąd wie. Zatyka mnie.339 • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny – Nie zgadzasz się na fisting. Ale z tym poczekamy. . ale naprawdę chciałbym dobrać ci się do tyłeczka. – Uśmiecha się do mnie szeroko. stosunek analny może być bardzo przyjemny. Jasny gwint. Ale jeśli spróbujemy. że mi się spodoba. – Tak. Myśli. Czy na coś jeszcze? – pyta łagodnie. Uwierz mi. Zresztą w tym przypadku nie możemy od razu skoczyć na głęboką wodę. Anastasio. a tobie się nie spodoba. – Stosunek analny to niekoniecznie moja bajka. Trzeba go będzie dobrze przygotować. więcej tego nie zrobimy. – Szkolenie? – szepczę. – O tak. Mrugam z niedowierzaniem. Przełykam ślinę. – Zgadzam się co do fistingu.

. patrząc na listę.340 – Z mężczyzną? – Nie. Cóż. Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? . – Jeszcze? – Jeszcze. Przechodzi do dalszych punktów na liście. Rumienię się. nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. i ponownie opróżniam filiżankę.. z tego masz już szóstkę. Nigdy nie uprawiałem seksu z mężczyzną. Rany boskie.. dumna jak paw. – Okej. – Pani Robinson? – Tak.. To nie moja bajka. a moja z zadowoleniem. nagle przypominam sobie naszą wcześniejszą rozmowę. – I kiedy napełnia mi filiżankę. Ma na myśli listę czy tylko szampana? Czy z tym całym szampanem chodzi o coś więcej? – Zabawki erotyczne? Wzruszam ramionami. wewnętrzna bogini cmoka – A więc – Christian patrzy na mnie uśmiechem – połykanie nasienia w porządku? z promiennym Kiwam głową. jak? Marszczę brwi. połykanie nasienia.

. .. ale w jego oczach nadal czai się rozbawienie. – Przepraszam. A co się kryje pod „Inne zabawki”? – Koraliki.. Szkolenie.341 • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analne – Zatyczka analna? Czy służy do tego. – Anastasio – przymila się. jajka. – Wybacz mi. co opisano – Tak – uśmiecha się. Uwierz mi. przepraszam – stara się wyglądać na skruszonego. – Och.. – Jego oczy są duże. Nie chciałem się śmiać. Zaciskam usta. – Nie mogę się powstrzymać od okazania urażonych uczuć. szare i szczere. tego typu przedmioty. Przestaje się śmiać. że wydaję ci się zabawna. Jesteś po prostu taka niedoświadczona. – Jajka? – pytam przerażona. – I odsyłam cię do stosunku analnego wymienionego powyżej. potrząsając głową. Nigdy nie rozmawiałem o tym tak szczegółowo. – Nie prawdziwe. – Cieszę się. panno Steele. – Śmieje się głośno. na opakowaniu? – Marszczę nos z niesmakiem. Wybacz mi. – Jakiś problem z zabawkami? – Nie – rzucam.

Bałabym się.. jest taki władczy. a ja i tak mam cię tylko na krótko. och. że nie będę się śmiać i przeprosiłem dwa razy.. wracając do listy. że nie będę mogła . Dobra zabawa. A ja kulę się w sobie. – Wpatruje się we mnie. Coś jeszcze? – Nie śmiej się ze mnie. To zabiera dużo czasu. Czy krępowanie jest dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/metalowymi elementami – Rozmawialiśmy o podwieszaniu i w porządku. Co do kneblowania..342 Rozluźniam się trochę i pociągam łyk szampana. ale co to jest rozpórka? – Obiecałem. – Okej.. – W takim razie wiązanie – mówi. – Nie każ mi tego robić kolejny raz – ostrzega. – Rozpórka to kołek z kajdankami na kostki lub nadgarstki. Czytam listę. jeśli chcesz to zaznaczyć jako granicę bezwzględną. a moja wewnętrzna bogini skacze jak małe dziecko czekające na lody.

jeśli będę zakneblowana? Nieruchomieje. – A jak będę używać haseł bezpieczeństwa. będziemy używać sygnałów bezpieczeństwa – wyjaśnia. Wpatruję się w niego i coś sobie uświadamiam. Mrugam. . gdybyś nie mogła oddychać. patrząc na niego. – Czy lubisz krępować swoje uległe. – Dobrze. – Denerwuję się na myśl o kneblowaniu. że nigdy nie będziesz musiała ich użyć.343 oddychać. – Ja też bym się bał.. – Po pierwsze. Jakich.. mam nadzieję. – To dlatego związałeś mi ręce? – Tak. – Nie lubisz o tym mówić. Ale jeśli będziesz zakneblowana. Nie chcę cię udusić. a jego oczy stają się coraz większe. hmm. żeby nie mogły cię dotknąć? Patrzy na mnie. skoro będę związana? Mój umysł zaczyna być lekko zamglony. zanotuję to sobie. alkohol. – To jeden z powodów – mówi cicho.

– Musisz to robić? – Tak.344 – Nie. Natychmiast przestaję. wiem. Napełnia ponownie moją filiżankę. że jesteś zdenerwowana. co myślisz na temat bólu. Tak właśnie funkcjonuję. a ja pociągam łyk. a ja chcę się dowiedzieć. Cholera jasna. Przeanalizujmy metody.. Widzę. co powiedzieć. Pokazuje mi listę. Wyobraźnia jest tutaj twoim najgorszym wrogiem. – Więc jakie jest twoje nastawienie wobec doświadczania bólu? – Christian patrzy na mnie wyczekująco. Moja podświadomość ucieka z krzykiem i chowa się za kanapę. ale nie Czerwienię się i patrzę na swoje dłonie. – Dlaczego? – To nieodłączne.. To ta podchwytliwa część. Chcesz się jeszcze napić? Po alkoholu stajesz się odważniejsza. – Przygryzasz wargę – mówi poważnie. – To nie takie złe. – Byłaś karana fizycznie jako dziecko? – Nie. . – A więc nie masz żadnego punktu odniesienia? – Nie. jak myślisz. nie lubię.

rozgrzewając miejsca. kochanie.345 • Klapsy• Bicie drewnianymi packami• Biczowanie• Bicie laską• Gryzienie• Klamerki na sutkach• Klamerki na genitaliach• Lód• Gorący wosk• Inne rodzaje/metody zadawania bólu – Powiedziałaś „nie” klamerkom na genitaliach. Na razie skreślamy z listy bicie laską. – No co ty. Blednę. ponownie czując serce w gardle. po omawianiu tego wszystkiego chcę . – Do łóżka? – Mrugam szybko. a krew w moim ciele zaczyna szybciej krążyć. chcę omówić jeszcze jedną kwestię. – To część układu. Będziemy to robić stopniowo. prawda? Wzruszam ramionami. nie było tak źle. – Dojdziemy do tego. – Albo nie zrobimy wcale – szepczę. Kiedy poczujesz się bardziej komfortowo w tym temacie. a on pochyla się i całuje mnie w usta. Anastasio. że mi powiedziałaś. o których do tej pory nie miałam pojęcia. W porządku. Przełykam ślinę. nie posunę się za daleko. – Cieszę się. – Słuchaj. a potem zabieram cię do łóżka. ale do wszystkiego dojdziemy. To bicie laską boli najbardziej. – No. zwiększymy intensywność. – Kwestia kary najbardziej mnie martwi. Anastasio. – Mój głos jest bardzo cichy.

Christian Grey jest gotów na więcej! Jest gotów spróbować! Podświadomość wychyla się zza kanapy.. gdy jesteś moją uległą. Nie wiem. przestań wszędzie widzieć ból. O rany. moglibyśmy spróbować. Czy kiedykolwiek cię skrzywdziłem? Czerwienię się. co chcę wypróbować.. Ale jestem gotów spróbować. – Urywa. Nie wiem. – Coś bolesnego? – Nie.. Dzisiaj mówiłaś. – A widzisz? Poza tym jest coś. że chcesz więcej. nadal z wyrazem szoku na twarzy harpii. a moja wewnętrzna bogini zaczyna dyszeć. Do czego to wszystko zmierza? Ściska mnie za rękę. właśnie teraz. przyjemność. nagle niepewny. Ściska mnie w środku.. Może jedna noc w tygodniu. To głównie . Opada mi szczęka. Nie wiem. – Nie. Może się nie udać. Na tobie też musiało to zrobić wrażenie. jak będzie z rozdzieleniem wszystkiego. co powiedzieć. czy to się uda. Rany Julek.346 cię porządnie przelecieć. – Poza czasem. – Christian patrzy nieufnie na moją zdumioną twarz. a moja podświadomość doznaje szoku. – No właśnie. – Pod jednym warunkiem.

Wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów – mruczy. – Tu przerywa. – To dla ciebie. niebezpieczny. sądząc po wyglądzie. gdyby coś ci się stało. ten twój garbus jest stary i szczerze mówiąc. – Och. Wszystko. ale ja nie mogę zmusić się. a jeszcze zszokowana. z drugiej wdzięczna. ruszając do drzwi. – Przyjmiesz łaskawie mój prezent z okazji zakończenia studiów. – Anastasio.347 – Jakim? – szepczę. Był jak najbardziej za – dodaje. Przerażenie rośnie mi w brzuchu. prowadzi ścieżką w stronę nowego nabytku. oceniając moją reakcję. Patrzy na mnie. z drugiej strony. Nigdy bym sobie nie wybaczył. żeby spojrzeć na niego. Tak. . Patrzy na mnie. co o tym wszystkim myśleć. zupełnie nowy. Stoję w milczeniu. Miałam wystarczający kłopot z książkami. Zdejmuje kurtkę i otula mnie nią. Na zewnątrz stoi czerwone dwudrzwiowe.. skoro tak łatwo jest tę sytuację naprawić. Biorąc mnie za rękę. starając się zdecydować. – W głębi duszy wiem. Patrzę na samochód w osłupieniu. Jezu. cholera. – Wspomniałem o tym twojemu ojczymowi. Kupił mi. ale przeważające uczucie to gniew. szczególnie po tym. Ale. Dam ci wszystko. co to jest. już go kupił.. Z jednej strony jestem przerażona. podnosząc mnie.. samochód. – Chodź – wstaje. jestem rozgniewana.. co chcesz. kompaktowe audi. przyciągając mnie do siebie i całując moje włosy. gapiąc się na tę wspaniałą. co powiedziałam mu o książkach. że w ogóle to zrobił. soczyście czerwoną nowość.

Patrzę na niego z zagniewaną miną. jak potrafię. Ma dobre intencje. nie kiedy był mały. ale na teraz. – Wspomniałeś o tym Rayowi? Jak mogłeś?! – Ledwie mogę wydusić z siebie słowa. – Dziękuję panu za samochód – mówię tak słodko. ale nie złe. otwierając usta z przerażenia. co powiedzieć. że to zbyt wiele. – Cieszę się. nie całe życie. Marszczy brwi. – Patrzy na mnie ostrożnie. – Nie. nie na zawsze. nie wiedząc. Czuję się winna z powodu napadu złości. – Nie. Na zawsze. Czuję się zażenowana na myśl. On tego nie rozumie! Całe życie miał pieniądze. Pożyczam. Nie możesz po prostu powiedzieć „dziękuję”? – Ale wiesz. że mi go pożyczasz. chybione. dla mnie to nie jest zbyt wiele.348 Odwracam się i rzucam mu gniewne spojrzenie. Jak śmiał? Biedny Ray. W porządku. – W porządku. . Dziękuję. tak jak laptop. I mój pogląd się zmienia. Ta myśl jest bardzo trzeźwiąca i moje nastawienie do samochodu łagodnieje. jak to odebrał mój tato. Całuję go pośpiesznie w policzek. Niedobrze mi. Anastasio. – To prezent. Nie dla mojego spokoju ducha. Wzdycha ciężko.

Chwyta mnie za rękę i prowadzi z powrotem do mieszkania. książek. rozchylając usta językiem. wyraz jego twarzy jest odrobinę łagodniejszy. – Wykorzystuję całą swoją samokontrolę. żeby pokazać ci. i już przepadłam. – Proszę.. ostry pocałunek na moich ustach. gdy jesteś rozgniewany – mówię cicho i wpatruję się w niego. z jedną ręką na moich plecach. granic względnych. żeby nie przelecieć cię teraz na masce tego samochodu. pomimo samochodu. – Ależ z ciebie prowokatorka. szare oczy jak kawałki przydymionego szkła. patrząc na mnie. to kupię ci pieprzony samochód – warczy. Krew zaczyna mi wrzeć i z pasją odwzajemniam pocałunek. – Przepraszam za książki i samochód – zacinam się.. nie bądź na mnie zły – szepczę. Nadal milczy.. Tak bardzo go pragnę. Moja podświadomość znów siedzi za kanapą.. bicia laską. Jego wzrok jest beznamiętny. nie idąc na żadne ustępstwa. – A teraz do środka. Gdy je otwiera. – Przerażasz mnie. Zamyka oczy i potrząsa głową. kryjąc twarz w dłoniach. prosto do mojej sypialni.. Rozbierzemy cię. Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę.349 Chwyta mnie nagle i przyciąga do siebie. – Składa szybki. ale jest zły. pragnę go. . a drugą zanurzoną w moich włosach. Rany.. Ano Steele. że jesteś moja i jeśli zechcę kupić ci pieprzony samochód. – Całuje mnie namiętnie. Christian włącza boczne światło i zatrzymuje się.

przyciąga mnie bliżej. szybki. ciemne i tęskne. pożądanie zastępuje niepokój i przechodząc przez moje ciało. wijąc się na piersi. staje się płytki. Anastasio. Chwyta za zapięcie materiału u moich stóp. kałuża – Bez stanika. podczas gdy usta liżąc. Jego ręce chwytają za zamek. Się. Kładzie palec wskazujący na moim karku i boleśnie powoli przeciąga wzdłuż kręgosłupa. Podoba mi się. – Pachniesz tak pięknie. – Będziesz. panno Steele. Odgarnia włosy z moich pleców. – Chcę z ciebie zdjąć tę sukienkę. Kolejna zmiana nastroju. składa delikatne jak piórko pocałunki na ramieniu. Czuję na skórze. jak płonie. moje serce wali jak oszalałe. Musiała. Palec dociera do skraju dekoltu sukienki z odkrytymi plecami gdzieś w talii i chwytając za górę. tak trudno za nim nadążyć. – Muska nosem skórę za moim uchem i wzdłuż karku. . pełen oczekiwania. Odwracam się posłusznie. Tak słodko. Nauczyć. Ruszać – szepcze. całując mnie w kark między każdym słowem. Do bólu powoli rozpina go. na szyi i sukienka opada. umiejscawia się głęboko w moim podbrzuszu.350 – Odwróć się – szepcze. Jest w tym tak kusząco dobry. – Podoba mi się ta sukienka – mruczy. tak że zwisają po prawej stronie. Pochyla się i wącha moje włosy. Jego wypielęgnowany paznokieć delikatnie mnie drapie. – Lubię widzieć twoją nieskazitelną skórę. Nie. tak że staję plecami przy nim. Moje ciało rezonuje i leniwie zaczynam poruszać się pod wpływem jego dotyku. Mój oddech się zmienia. całując i ssąc suną przez plecy do drugiego ramienia.

– Tak. panno Steele. zmysłową torturę.351 Jego ręce sięgają do przodu i obejmują moje piersi.. – Kontynuuje powolną. Jęczę. – Mhm.. proszę pana. by ułatwić mu dostęp do karku. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu w ten sposób? – szepcze.. co ja z jego włosami. – mruczy za moim uchem i zaczyna pociągać sutki swoimi długimi palcami. – Powiedz mi. robiąc to samo. Natychmiast wykonuję polecenie i moje piersi unoszą się wprost w jego dłonie.. a sutki stają się jeszcze twardsze. – Podnieś ręce i załóż mi za głowę – mruczy przy moim karku. aby wcisnąć piersi w jego wytrawne dłonie.. seksowne włosy i bardzo delikatnie pociągam za nie... – Podoba ci się. Wyginam plecy w łuk. Moje dłonie wplatają się w jego miękkie. prawda? – Mhm. Przechylam głowę na jedną stronę. a sutki twardnieją pod tym dotykiem. – Tak.. gdy to doznanie odzywa się ostro w moim kroczu. . co? – Tak. ciągnąc delikatnie.

moja słodka dziewczynka jest całkiem gotowa – szepcze. Jestem zaskoczona.. że jeszcze nie jesteś gotowa. Czuję go przy sobie. ugniatając. co to oznacza? Mój mózg rejestruje wszystko przez mgłę palącego pożądania... a moje ciało zwija się w konwulsjach. ocierając się o jego przód. Mój oddech przyspiesza. to znaczy czółenka Kate na wysokim obcasie. Czuję na karku. Ocieram się o niego pośladkami. żeby dojść – szepcze. – Zwraca uwagę swoich palców ponownie na moje sutki. abym je mogła zobaczyć. – Myślę. – O tak. – Więc może jednak nie pozwolę ci dojść. – Dasz radę – zachęca mnie łagodnie. Mam na sobie jedynie buty. powoli wkłada we mnie palec.. Och nie. Jego ręce wędrują do mojej kobiecości. Jęczę. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek.352 – Grzeczna dziewczynka. Wkłada sobie palec do ust. – Smakujesz tak dobrze. a kciuk przebija się przez materiał. a on delikatnie gryzie i pociąga płatek mojego ucha. Wzdycham. Palce zaczepiają się z tyłu o moje majtki. – Rozbierz mnie – rozkazuje cicho. ciągnąc. jak się uśmiecha. Nigdy nie rozbierałam mężczyzny. odwracając mnie twarzą do siebie. rozrywając je i rzucając przede mnie. . skręcając. Jego ręce zamierają. czując tę cudowną. i od tyłu. poruszając na boki. – Szczypie mnie mocno. a moje ręce wczepiają się w jego włosy i ciągną mocniej. panno Steele – wzdycha. ostrą przyjemność wymieszaną z bólem. – Poza tym zdenerwowałaś mnie dzisiaj. rozciągając je. a jego dłonie wędrują w dół do moich bioder.

Śmieje się. upadając. a Christian uśmiecha się szeroko. Nabieram powietrza i obejmuję go palcami... Wygląda. kierowana frustracją. a to nowość. będziesz musiała mnie dotknąć. Wewnętrzna bogini zaraz eksploduje. . uśmiechając się przebiegle. Och. niezdarnie. ale on chwyta mnie za ręce i potrząsa głową. a ja.. Ty rządzisz.... Och. – To efekt. – Chcę być w tobie. pożądaniem i czystą brawurą Steeleów popycham go na łóżko. jaki u mnie wywołujesz. Wpatruje się we mnie wzrokiem rozświetlonym radością i pożądaniem. Mrugam szybko. tyle możliwości. a ja zwycięsko patrzę na niego z góry. panno Steele.. – Będziesz musiał nauczyć się nie ruszać – rugam go i pociągam za włosy pod palcami.353 O rany. Do tego. Od czego zacząć? Sięgam po Tshirt.. – O nie. Zdejmij mi dżinsy. cudownie. ja rządzę. co zaplanowałem. Ściągam mu buty. i zaraz potem skarpetki. Bierze moją dłoń i kładzie na swoim członku. aby rozpiąć dżinsy. – Jego oczy płoną z podniecenia.. wkładając palce pod materiał na brzuchu. Wchodzę na łóżko i siadam na nim okrakiem. Zamyka oczy i wysuwa biodra w moją stronę. Nie T-shirt. szybko... O matko.. – Co ze mną zrobisz? – drażni się. Moja wewnętrzna bogini warczy. Otwieram usta ze zdziwienia. cały mój. czując włosy na jego jakże rozkosznej ścieżce. mogę dotykać w ubraniu.

prezerwatywa – szepcze. Czuję taką moc. a w jego głosie pobrzmiewa rozbawienie. a jego biodra podskakują pode mną. spokojnie – jęczy. Ma otwarte usta. – Co teraz zrobisz? – szepcze. – Tak. a cała wesołość nagle znika. a oczy mu płoną. Rozpinam rozporek i staję przed problemem zdjęcia mu spodni.. uwalniając go. z małymi problemami. drażnić i sprawdzać go ustami i językiem.. patrząc na jego wyraz twarzy. tak że mogę ściągnąć spodnie i bokserki za jednym razem.. gdy go dotykam... a włosy rozsypują się wokół mnie i już jest w moich ustach. Cieszę się jak dziecko. Ana. jeszcze . Marszczę brwi. Wyławiam dwie foliowe paczuszki i kładę na łóżku koło jego biodra. to takie podniecające. Powoli szukam w kieszeni. uuu. z zaciśniętymi ustami. O święty Barnabo. mmm.. co za smakowite połączenie.354 Wydaje syk i uśmiecha się do mnie. jest cały mój i mogę się nim bawić. – W mojej kieszeni. patrząc na jego twarz. panno Steele – mruczy. jeśli przygryzasz wargę – ostrzega i unosi biodra do góry. ale ledwie drgną. hmm. Zastyga pode mną... wpychając go aż do gardła. i twarda. Jestem więcej niż podniecona. Dwie! Moje nadmiernie pożądliwe palce sięgają do guzika i rozpinają go. – Jakaż rozochocona panna Steele – mruczy. gdy gwałtownie wciąga powietrze. a ja przesuwam usta w górę i w dół.. Czy to może być aż tak trudne? – Nie mogę się nie ruszać. Jego usta układają się w literę O.. Pochylam się. Skopuje ubrania na podłogę. Dotykam go. Poruszam nimi i ciągnę. Zamyka oczy. Ssę go mocno. – Jezu. Jego skóra jest tak gładka i miękka.

Patrzę na niego onieśmielona. – Ściśnij koniec i zroluj do dołu. by umiejscowić się pode mną. unosząc mnie nieznacznie. Anastasio – jęczy.355 i jeszcze. – Stop. mrugając i dysząc jak on. – O tak – szepcze i oplata jedną ręką moje biodra. Myślałam. drugą zaś się podpiera. Och. jak? Rozrywam ją i już trzymam w palcach lepką prezerwatywę. To właśnie musimy zrobić.. Naprawdę jest niezłym okazem mężczyzny. jakby ktoś wyrwał jej z ręki loda. Podziwiam swoją pracę ręczną i jego. – A teraz chcę się w tobie zagłębić – mruczy. O rany.. – Chryste. zatrzymaj się. Ana. Żadnego powietrza na końcu tego drania – dyszy Christian. Bardzo powoli. a on siada nagle i patrzymy na siebie nos w nos. Siadam. mocno się koncentrując. – Twoja niewinność i entuzjazm są takie rozbrajające – sapie. Nie chcę dojść. a patrzenie na niego jest bardzo. wykonuję jego polecenie. . po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie. że to ja rządzę? Moja wewnętrzna bogini wygląda. dobijasz mnie. – Ty na górze. bardzo pobudzające. ale czując dezorientację. – Załóż to – podaje mi foliową paczuszkę.

. moje włosy opadają na plecy. Ja rządzę. – Tak jest głęboko – mruczy. w górę i w dół. i trzyma mnie na miejscu przez sekundy.. odrzucam głowę do tyłu. Jego oczy płoną w dzikim oczekiwaniu.. – Tak. dół. podbijając mnie znów do góry. nie mam pojęcia. I jest we mnie. i w zachwycie widzę.356 Jęczę. Jednocześnie wygina się i kołysze biodrami. cudownym. kochanie. Ta myśl popycha . Jest mój. o rany – doznanie promieniuje przez moje podbrzusze. Anastasio. poczuj mnie całego – jęczy i na chwilę zamyka oczy. wszędzie. co chcę... Leniwie się uśmiecha i robi. proszę.. a on podnosi miednicę. Pomiędzy moimi urywanymi oddechami ta głęboka. Weź mnie za ręce – szepcze chrapliwym. góra... dobrze. – Ty się poruszaj. dół. gdy mnie rozwiera. Chwytam jego ręce jak koło ratunkowe. on na mnie. podobnie jak mój. obfita pełnia. znów i znów. gdy opadam na dół.. Ja go pieprzę. Jęcząc. a ja jego. Oddech jest nierówny.. i jest tak. Delikatnie odpycham się od niego i opadam z powrotem. Och. a ja jęczę... zanurzony do końca. a on bardzo powoli opada z powrotem na łóżko. Łapiemy rytm... jak on zachwyca się mną. patrzę na niego.... wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim. To gwałtowne odczucie pulsujące w ciele szybko narasta. minuty. który jest taki seksowny. niskim głosem.. przejmującym i przepełniającym uczuciem.. wpatrując się uważnie w moje oczy.. Cholera! – Jeszcze – szepczę. jak chcesz. góra.

krzycząc nieskładnie. tam gdzie nie ma granic względnych i bezwzględnych.. jak obciążoną betonem. z zaciśniętymi ustami dochodzi cicho. odchylając głowę w tył. na skraj przepaści i dochodzę.. Opadam na jego klatkę piersiową. napełniona nim. gdzieś pomiędzy fantazją a rzeczywistością.357 mnie. . Chwyta moje biodra i z zamkniętymi oczami.

– Czemu nie lubisz. A gdy reszta mego ciała schodzi na ziemię. jestem zupełnie wykończona. a ton głosu ma .. Sięga szybko i chwyta moją dłoń. Po prostu tego nie rób. Och. Anastasio. Płynę.. ta szczerość jest rozbrajająca.. Nie mam ochoty się stąd ruszać. wpatrując się w jego szare oczy.. – Nie rób tego – mruczy. dobrze? – Pociera nosem o mój nos. – Pierwsze lata życia miałem bardzo trudne. Pierwszy raz go tam dotknęłam. Mrugam powiekami. Leżę na Christianie. tak że patrzy teraz na mnie z góry. pragnę bez końca wdychać tę upojną woń.. jak ktoś cię dotyka? – pytam szeptem. żałując. po czym całuje mnie lekko.. Trącam go nosem. cóż to za atak. podnosząc ją do ust i słodko całując. Nie chcę cię obarczać szczegółami. z głową na jego piersi. I jestem ostro porąbany. kończyny mam lekkie i ospałe.. silny. że musi istnieć ta bariera w postaci materiału T-shirta. zapachem Christiana.358 ROZDZIAŁ SZESNASTY Powoli świat zewnętrzny przypuszcza atak na moje zmysły i. o rety. Jest twardy. wyciągam rękę i kładę na klatce piersiowej. jakimś drogim żelem pod prysznic i co najlepsze – najbardziej uwodzicielskim zapachem na tej planecie. – Bo skrywa się we mnie pięćdziesiąt odcieni szarości.. Przekręca się. a on pachnie po prostu bosko: świeżym praniem. a potem odsuwa się i siada. – No więc podstawy mamy już chyba przerobione. ale zaraz łagodzi ten gest. Co ty na to? Wygląda na bardzo z siebie zadowolonego...

– Jeśli sobie wyobrażasz. i z ogromnym wysiłkiem uśmiecham się do niego. – Masz mi coś do powiedzenia? – pyta surowo. Przechylam głowę. To takie frustrujące – tak bardzo bym chciała dowiedzieć się czegoś więcej. Ale Christian nie chce się tym ze mną dzielić. tak jak on ma w zwyczaju. Z kolei ja cała jestem w rozsypce po tej uwadze o pierwszych latach życia. Do tej pory miałaś sześć orgazmów i wszystkie to moja zasługa – oświadcza chełpliwie. Jednocześnie rumienię się i mrugam powiekami. – Rano miałam sen. znowu wpadając w żartobliwy nastrój. On nic nie mówi. – Uśmiecham się nieśmiało. Cholera.359 rzeczowy. – Ale dziękuję za te złudzenia. – Och? Cholera do kwadratu. to cóż. a on patrzy na mnie uważnie. . – Zakrywam ręką oczy. Mam kłopoty? – Szczytowałam przez sen. – Przez sen? – To mnie obudziło. że na jego twarzy maluje się rozbawienie. nie wziąłeś pod uwagę mojej średniej ocen. – Panno Steele. On je liczy! Marszczy brwi. nie jesteś tylko ładną buzią. że uznałam. jakby właśnie odhaczył kolejny punkt na liście rzeczy do zrobienia. Zerkam na niego znad ręki i widzę. iż pozwoliłeś mi przejąć kontrolę.

Zbiera się do wyjścia. – Nie. Chwytam spodnie od dresu i krótką bluzeczkę. – No to jest dla ciebie nadzieja – mruczy. – Z brązowej plecionej skóry? Śmieje się. a potem wstaje i podnosi bokserki. I jak małe dziecko przez chwilę myślę. O nie. Nachyla się. ale na pewno da się taką załatwić. – Anastasio. Odsuwa mi rękę.. – Co robiłem? Ponownie zasłaniam oczy. co robiłem? Nie zadam ci tego pytania po raz kolejny. następnie siadam po turecku i go obserwuję. całuje lekko. to i on nie widzi mnie. Co mogę zrobić? .. Sprawdzam szybko godzinę – dopiero za dwadzieścia dziesiąta. żeby wychodził. – Miałeś szpicrutę. – Naprawdę? – Tak. – Ty. Ja też wyskakuję z łóżka. że skoro ja go nie widzę. Nie chcę. – Policzki mam purpurowe. gdyby było inaczej.360 – Zdziwiłbym się. A co ci się śniło? Cholera. – Mam wiele szpicrut.

że na pewno spotkam się z nim w niedzielę. Kuźwa. .. Jak wolisz? A więc znowu będzie za coś płacił.361 – Kiedy masz miesiączkę? – Przerywa moje myśli. ale to akurat ma na celu jego korzyść. Dam ci znać. Albo możesz się z nim spotkać u mnie. Podnosi prezerwatywę. – Mogę poprosić mojego. – No więc? – pyta. – Wbijam wzrok w dłonie.. – To oznacza. aby przyszedł cię zbadać do twojego mieszkania. kiedy nie odpowiadam. w niedzielę rano. Marszczy brwi. jakby czekał na moją opinię dotyczącą pogody. – W przyszłym tygodniu. – Musisz pomyśleć o antykoncepcji. zanim zjawisz się u mnie. by założyć skarpetki i buty. to przecież sprawy intymne. Że co? – Nie znoszę zakładać tego paskudztwa – burczy. po czym kładzie ją na podłodze i wciąga dżinsy. o której godzinie. – Masz swojego lekarza? Kręcę głową. – Okej. i patrzy na mnie wyczekująco. Siada na łóżku. – U ciebie. Jest taki apodyktyczny. Wróciliśmy do fuzji i przejęć – kolejna zmiana nastroju o sto osiemdziesiąt stopni.

o czym myślisz. Patrzy na mnie ciepło. Wystarczy trochę wina i zaczynasz mówić. Oboje. – Tak. – Uda nam się tylko pod takim warunkiem.362 – Wychodzisz? Nie idź. Zostań ze mną. że zawsze jesteś ze mną szczery? – Staram się.. – Celowo poiłeś mnie alkoholem? – Tak. W przeciwnym razie zamykasz się w sobie i nie mam pojęcia. In vino veritas. – A ty uważasz. że będziemy ze sobą szczerzy. Mam śliczny nowy samochód. – Taylor po mnie przyjedzie. Ale myślę. – Ja mogę cię odwieźć. że trochę za dużo wypiłaś. żebyś szczerze się ze mną komunikowała. – Czemu? – Bo generalnie za dużo myślisz i jesteś równie powściągliwa jak twój ojczym. – Patrzy na mnie z rezerwą. Dlaczego? – Jak wrócisz do hotelu? – pytam cicho. proszę. Anastasio.. . a chcę. – To już bardziej mi się podoba.

– I co wtedy? – Moja wewnętrzna bogini obudziła się i teraz uważnie słucha. – Chciałbym odegrać z tobą jakąś scenkę. dzisiejszego wieczoru przekroczyłem tak wiele granic. Muszę iść. że jesteś gotowa. – Anastasio. pewnie tak. Więc mogłabym to przeciągać. no wiesz. – Biorę do ręki drugą prezerwatywę. żebyś został i wykorzystał to.363 – Chciałabym. że nie zniósłbym tej presji. – Bawić? – O kuźwa. . żebym miał pewność. Uśmiecha się wesoło. – Mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. porwanie. Powoli kiwa głową. a potem uśmiecha się szeroko. – Och. eksplozje. ale niewykluczone. Do zobaczenia w niedzielę. nie podpisując jej? Christian przygląda mi się badawczo. Serce podchodzi mi do gardła. Ale to dopiero po podpisaniu umowy. pościgi samochodowe. Jego uśmiech jest zaraźliwy. – Cóż. a potem na jego twarzy pojawia się uśmiech. – Nieprzyjemnie? To znaczy? – Och. a potem naprawdę możemy zacząć się bawić. Przygotuję dla ciebie poprawioną wersję umowy.

– Nie rozumiem. – A potem kontrola całą dobę na okrągło. – Przetrzymywał wbrew mojej woli? – Jezu. – Szczerzy zęby. Co mówiłem. – Porwałbyś mnie? – O tak. Anastasio Steele. – Mocno wali mi serce. – Wznoszę oczy do nieba. – Oczy mu błyszczą i wyraźnie czuć. – Kiwa głową. że jest podniecony tą myślą. – Och. – Nie – piszczę. – O tak. Siada na skraju łóżka. czy ty przewróciłaś właśnie oczami? Cholera. – Na to wygląda. że tak. . że zrobię. Czy on mówi poważnie? – Byłabyś uległą dwadzieścia cztery godziny na dobę. – A mnie się wydaje. – Tak więc nie masz wyboru – podsumowuje sardonicznie.364 uwięzienie. – Chodź tutaj – mówi cicho. podnieca mnie to. O kuźwa. jeśli znowu przewrócisz oczami? Jasny gwint.

– Powiedziałem ci. a ja podaję mu prezerwatywę. . Nagle mnie chwyta i przekłada przez kolano.. – Grzeczna dziewczynka – mruczy. Podświadomość jest równie sparaliżowana jak ja. Wygląda na to. Niepewnie opuszczam nogi. na litość boską. wpatrując się w niego. czekając. Dostaniesz klapsy. A ja dotrzymuję słowa. Wyciąga rękę. Oczy mu płoną. czy dam radę stać. że klatką piersiową opieram się o łóżko obok niego. a potem szybko i ostro cię zerżnę. – Połóż ręce obok głowy – nakazuje. Krew szybciej krąży mi w żyłach. – Nie należę do ludzi cierpliwych.365 Blednę.. Podnoszę się z wahaniem. tak że nie jestem w stanie się ruszyć. Powoli przesuwam się w jego stronę. ale i podniecona. – A teraz wstań. „Zrób to!” – błaga moja wewnętrzna bogini. a potem co? Koniec? Jestem tego pewna. on mówi poważnie. w zupełnym bezruchu. Christian przygląda mi się. Siedzę. co wtedy zrobię. Głos ma cichy. Powinnam uciec? Mam mu pozwolić to zrobić czy odmówić. a lewe ramię kładzie na karku. Prawą nogę zarzuca na moje nogi. – Czekam – mówi.. nogi mam jak z waty.. czy on nie może tego przyspieszyć? Nie jestem pewna. że jednak przyda się ta gumka. pulsujące pożądanie. Jezu. przestraszona. W podbrzuszu czuję narastające. Och. O kurwa. groźny i jest to cholernie podniecające. Głośno oddycham. Jednym płynnym ruchem przesuwa mnie tak. Kurde. – Nie podpisałam jeszcze – szepczę.

Aż nagle jego dłoń znika. gdy to zrobisz. Zmienił mu się oddech – jest głośniejszy. i uderza mnie – mocno. udaremniając uwolnienie.366 Natychmiast wykonuję to polecenie. Głaszcze je. – Uważasz. przesuwając po nich dłoń. Ależ to. przerażające i podniecające. kurwa. Anastasio? – pyta. – Nie ruszaj się – warczy. Cholera. boli. Próbuję uciec przed ciosami – w moim ciele szaleje adrenalina. Serce mam w gardle. I tak to idzie: pieszczota. – Bo przewróciłam oczami – szepczę. Poniżające. Znowu mnie głaszcze tam. – Inaczej wlepię ci jeszcze więcej klapsów. mocne uderzenie. Ależ to poniżające. – Dlaczego to robię. ale jego druga dłoń wędruje między moje łopatki. gdzie uderzył. Uderza mnie znowu i znowu. raz za razem.. Nie wydaję z siebie żadnego dźwięku. że to uprzejme? – Nie.. – Dostaniesz klapsy za każdym razem. bardziej urywany. krzywiąc się z bólu. Ledwie jestem w stanie oddychać. Muszę się koncentrować. czy to będzie bolało? Kładzie rękę na moich nagich pośladkach. Głaszcze mnie teraz. a za chwilę znowu klaps. zrozumiano? Bardzo powoli opuszcza mi spodnie. aby znieść . – Zrobisz to jeszcze raz? – Nie. Aua! W reakcji na ból otwieram szeroko oczy i próbuję wstać.

Nagle jego palce znikają. Mam ochotę błagać go. I uderza mnie jeszcze raz. i jeszcze. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. że w myślach liczę klapsy. Krzyczę jeszcze sześć razy. . Christian nie uderza dwa razy w to samo miejsce – co potęguje jeszcze ból. Nagle wsuwa we mnie dwa palce. Razem osiemnaście klapsów. Moje ciało krzyczy oburzone tą bezlitosną napaścią. a ja czekam. – Aaa! – krzyczę przy dziesiątym uderzeniu. Przekonaj się. Jęczę. Szybko wsuwa palce i wysuwa. maleńka. aby przestał. gdy tak próbuję złagodzić to wyczerpujące doświadczenie. – W jego głosie słyszę podziw. Połączenie mocnego klapsa i czułej pieszczoty jest otępiające.367 ból.. Wydaję okrzyk bólu. Głaszcze mnie. Anastasio. a potem delikatnie głaszcze. Nie ma mowy. Znowu uderzenie. Nie robię tego jednak. tylko ja. Boli mnie twarz. Christian kontynuuje swój niesłabnący cykl przemienny. Nawet się nie zorientowałam.. To się robi coraz trudniejsze do zniesienia. jak bardzo twoje ciało to lubi.. – Dobra robota. a potem znowu następuje uderzenie. Myśli zamierają. – Nikt cię nie słyszy. – Poczuj to. Gładzi delikatnie moje pośladki.. Strasznie mnie pieką. Nie chcę dać mu satysfakcji. Jesteś dla mnie wilgotna. – Dopiero się rozgrzewam. A teraz cię zerżnę. tak bardzo ją wykrzywiam. kompletnie mnie tym zaskakując. – Wystarczy – dyszy chrapliwie. Znowu mnie uderza. Anastasio.

że klęczę.. gdy wlewa się we mnie. poniżające i zapierające dech w piersiach. No dobrze. jak rozpina rozporek i rozrywa foliową paczuszkę. mocno tuląc. aż nasze oddechy się uspokoją. w szybkim tempie nacierając na moje biedne pośladki. Ale tym razem nie mam siły. O rany. NIE. pada obok mnie. a potem unosi mnie delikatnie. i moje zdradzieckie ciało eksploduje w szaleńczym. przynajmniej nic nie mówi. Moja wewnętrzna bogini jest wykończona. Czule gładzi moje włosy. A potem czuję to znajome zaciskanie w podbrzuszu. wstrząsającym orgazmie. pociąga mnie do góry i skrywa twarz w moich włosach. Słyszę. Sieje spustoszenie w moich zmysłach. Cóż. jest nieopisanie cudowne. także dochodząc. Możesz szczytować – mruczy. dzikie.. – Och. coraz szybsze.. . wsparta na łokciach. – Witaj w moim świecie. Ana! – woła głośno Christian.368 – Następnym razem każę ci liczyć. Leżymy. wypełniając szybko sobą. Ściąga zupełnie moje spodnie. aby unieść rękę i poczuć go. tak że leżę teraz na brzuchu. gdzie ta gumka? Sięga po prezerwatywę. Słucham?! A mam w ogóle jakiś wybór? Sekundę później jest już we mnie. czekając. To. Ciężko dysząc. co czuję. Christian porusza się. przeżyłam. Wydaję głośny jęk. To wcale nie było takie złe.. a potem popycha mi nogi tak. Znowu leżę na jego klatce piersiowej. Christian zatapia nos w moich włosach i wciąga głęboko powietrze... maleńka – dyszy. – Och. – Teraz cię przelecę. Delikatnie pieści mój obolały tyłek. trzymając mocno moje biodra.

Pociąga za ramiączko mojej bluzeczki. – W tym właśnie sypiasz? – pyta miękko. choć jestem wykończona. – Tak – odpowiadam sennie. Boli mnie pupa. – Pochyla się nade mną i całuje lekko w czoło. śliczna dziewczyno. – W porządku – odpowiadam szeptem. cała promienieję. – Muszę iść.369 – Dobra robota. Nie chcę mówić niczego więcej. – Zobaczymy – mówi. – Lubię swoje dresy – burczę. i chyba się w tym czasie zdrzemnęłam. – Powinnaś spać otulona jedwabiem i satyną. Jego słowa otulają mnie niczym miękki. Nic z tego nie rozumiem. Ale poza tym. – Gdzie macie łazienkę? – Na końcu korytarza po lewej stronie. kto wie. że on się cieszy. Zastanawiam się nad odpowiedzią. Całuje mnie delikatnie. Zabiorę cię na zakupy. mała – szepcze z radością. udając irytację. godzin. puszysty ręcznik z hotelu Heathman i taka jestem zadowolona. Wstaje. Leżymy tak przez kilka minut. . – Wszystko w porządku? – pyta łagodnie.

Nic mi nie będzie. Siadam sztywno i wkładam spodnie. a potem z ostrożną czułością wsmarowuje ją w moją pupę. Pamiętam. aby czegoś takiego uniknąć. Christian wylewa oliwkę na dłoń. że wetrę ci ją w pośladki. Christian siada i delikatnie znowu opuszcza mi spodnie.. Pozwól. – Proszę bardzo – mówi. Jak to możliwe? Naprawdę tego nie pojmuję. Wraca Christian. Słucham? – Nie. Nieprzyjemnie się ocierają o mój piekący tyłek. Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. – Lubię cię dotykać – mruczy i muszę mu przyznać rację. Nadal zrobiłabym wiele. Ponownie naciąga mi spodnie. jak powiedział – nie mam pewności kiedy – że o wiele lepiej bym się poczuła po porządnym laniu. kończąc. że ten produkt może mieć tyle zastosowań. Nie mogę powiedzieć. ale teraz. Wpatruję się zamiast tego we własne dłonie. „W górę i w dół. Do zmywania makijażu i do łagodzenia zbitego tyłka – kto by pomyślał. Staję przodem do łóżka. Nie rozumiem i już. gdzie ma sobie pójść. jak to robi. – Znalazłem oliwkę dla dzieci. że mi się to podobało. postorgazmiczną satysfakcję. ale szybko się powstrzymuję. W myślach mówię jej. dziwną. Strasznie jestem skonsternowana własną reakcją. teraz czuję tę bezpieczną. ja też lubię. jak majtasy ladacznicy” – stwierdza z rozgoryczeniem moja podświadomość. Skrywam twarz w dłoniach.. Ale z drugiej strony owszem.370 Podnosi drugą prezerwatywę i wychodzi z sypialni. . – Anastasio – rzuca ostrzegawczo i mam ochotę przewrócić oczami.

jak i groźbą. czuję się w swoim towarzystwie samotna i nieszczęśliwa. ale postanawiam zadzwonić do mamy. że jej tu nie było i nie słyszała moich krzyków. – Nie rozpłakałaś się – mówi cicho. – Do niedzieli – szepcze do mych ust i te słowa są zarówno obietnicą. Było mi tu dobrze przez prawie cztery lata. Jej głos to balsam na moją duszę. Nie jest to łatwe. którą jestem? Wiem. – pyta . Czy tak bardzo oddaliłam się od osoby. po raz pierwszy. że Christian patrzy na mnie zdziwiony i jednocześnie zachwycony. Co ja wyprawiam? Nawet nie mogę usiąść i się porządnie wypłakać. – Nie musisz zadzwonić po Taylora? – pytam. a potem wsiada do wielkiego czarnego audi.. Pewnie jest na kolacji z rodzicami i Ethanem. Będę musiała stać. Patrzę. unikając kontaktu wzrokowego. w którym spędzę już tylko dwie noce. Zamykam drzwi i stoję bezradnie w salonie naszego mieszkania. co słychać? Jak uroczystość? entuzjastycznie. Wiem. Dziesiąta trzydzieści. – Odprowadzę cię. I widzę.371 Zerkam na budzik. a potem bierze mnie nagle w objęcia i gorąco całuje.. ale w końcu mi się udaje. Nie ogląda się. Bierze mnie za rękę i idziemy razem do drzwi. Naprawdę się cieszę. Popatrz na mnie. – Wychodzę. – Taylor czeka tu od dziewiątej. A jednak dzisiaj. że pod powiekami czeka cała studnia łez. Na szczęście Kate jeszcze nie wróciła. – Skarbie. – Nadal nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. jak się oddala. że jest późno.

Oho. – Głos ma miękki i pocieszający i wiem. Tak mi przykro. A więc w końcu się zakochałaś. Przez chwilę milczy. że się o mnie troszczy. skarbie. kochanie. Jak długo się znacie? Christian to zdecydowanie inny gatunek. inna planeta. – Ana. z mężczyznami nie jest łatwo. że tak późno dzwonię – szepczę. chodzi o mężczyznę. Tak często płaczę ostatnimi dniami. – To nie tak. czy powinniśmy być razem. co się dzieje? Proszę. – Proszę. – Ana. – Zadurzyłam się w jednym facecie. – Co on ci zrobił? – pyta niespokojnie. Ana – mówi i słyszę w jej głosie ból. że nie mogłam przyjechać na uroczystość rozdania dyplomów. Nie chcę jej martwić. – Nic. Biorę głęboki oddech. – A może jednak? Cholera. chciałam jedynie usłyszeć twój głos. Pragnęłam jedynie porozmawiać z kimś silnym. a on jest zupełnie inny niż ja i nie wiem. Och. że nie mogę być teraz przy tobie. . proszę.372 – Przepraszam. – Och. powiedz mi.. – Och. martwisz mnie. szkoda. mamo. Po moich policzkach zaczynają płynąć nieproszone łzy. To zupełnie inny gatunek. mamo. – Ana? Co się stało? – Głos ma teraz poważny..

– Skarbie. Bob także chętnie by się z tobą zobaczył. Uciec do Georgii. Dobrym humorem mamy. Tak ciężko pracujesz. Rzednie jej mina. mamo. wydajesz się taka nieszczęśliwa. – Mamo. to strasznie krótko. Po prostu dobrze się baw. Trzymaj się ciepło. Przyjedź do nas. ja też cię kocham. Ana. jej kochającymi ramionami. kocham cię. Czy on jest mnie wart? To ciekawe. . dopóki nie zdecydujesz. – Och. Kusząca perspektywa. by ten mężczyzna zawrócił ci w głowie.373 – Prawie trzy tygodnie. kiedy dostrzega. Otwierają się drzwi i wchodzi uśmiechnięta Kate. Rozłączam się i staję twarzą w twarz z rozgniewaną Kate. czy jest ciebie wart. skarbie. Spojrzysz na wszystko z innej strony. trochę już na to za późno. Nacieszyć się słońcem. że płakałam. czy to ja jestem warta jego. proszę. Nigdzie się nie spiesz i trzymaj go nieco na dystans. skarbie. Jesteś stanowczo za młoda. kochanie. – Tak. muszę kończyć. Zawsze się zastanawiam. koktajlami. Zastanowię się nad przyjazdem. nie pozwól. Przydadzą ci się krótkie wakacje. Dziękuję. Tęsknię za tobą. – W poniedziałek mam w Seattle dwie rozmowy w sprawie pracy. tak bardzo. Nie da się kogoś poznać w tak krótkim czasie. Cóż. – Ana. – Skarbie.

Ana. Myślami wracam do tamtego poranka w Heathmanie: Cóż. Masz straszne wahania nastroju. – Wszystko w porządku? – Przewróciłam się i stłukłam sobie tyłek.. – Powiedz mu. Hmm. Witaj w moim świecie. – I to całkiem niezłego. Nigdy cię nie widziałam w takim stanie. że uznam to za błogosławieństwo. tak. piliście szampana. gdybyś była moja.. pogadamy. ponieważ jestem jedną z najbardziej niezgrabnych osób w stanie Waszyngton. patrząc z obawą na kanapę.. Podchodzę do niej ostrożnie. Uśmiecham się nieudolnie. Tak powiedział i wtedy byłam w stanie się skupić wyłącznie na należeniu do niego. ale byłam zbyt naiwna czy zauroczona. które zapełniają mój świat. Nigdy nie sądziłam. mile zaskoczona. jaki wczoraj wykręciłaś. Nie przychodzi jej do głowy.. Napijmy się wina. Wraca Kate z butelką czerwonego wina i czystymi . odkąd go poznałaś. siedzenie. trochę. czarno-biały. przez tydzień nie mogłabyś siedzieć po takim numerze. – Zerka na butelkę. Świat Katherine Kavanagh jest bardzo prosty. Siadam ostrożnie. Sporo się pojawiło sygnałów ostrzegawczych. – Siadaj.. Nie ma w nim nieuchwytnych. aby to zakwestionować. Och. niejednoznacznych odcieni szarości. eee.374 – Czy ten nieprzyzwoicie bogaty popierdoleniec znowu doprowadził cię do łez? – Nie. tajemniczych. by je dostrzec... żeby spadał na drzewo.. że aż tak nie boli.

Słyszę nowinę. – Podaje mi jedną i nalewa wina. że jest zadurzony na amen. Kate ściska mnie na dobranoc. W tamtym namiocie nie mógł oderwać od ciebie wzroku. – Ana. . Marszczę brwi. obserwował cię jak jastrząb. by Christianowi się to spodobało. rzuć go. – Kate. aby zadzwonić do Elliota. Jest mejl od Christiana. to skomplikowane.. Fajnie by było. Będzie to musiał jakoś przełknąć. że tego nie rozumiem. Cóż. Myję zęby. po czym sięga po telefon. Jesteś po prostu niesamowita. Nie sądzę. trudno. zbyt wiele przy tym nie ujawniając.375 filiżankami. ale może ma jakiś dziwny sposób okazywania uczuć. Nie będzie smakować tak dobrze jak Bolly. Jak ci minął wieczór? – pytam. Zadurzony? Christian? Dziwny sposób okazywania uczuć? Dobre sobie. Choć prawda jest taka. To był bardzo długi dzień. brat Kate jest naprawdę sympatyczny. – Proszę bardzo. Obstawiałabym. Nie mogę z nią o tym porozmawiać. 23:14 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. że po wakacjach Ethan może zamieszka z nami.. Przyjemnie siedzieć i słuchać jej trajkotania. jeśli ten palant ma problem z zaangażowaniem się. Po dwóch filiżankach wina postanawiam iść do łóżka. a potem sprawdzam to podłe urządzenie. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty Data: 26 maja 2011. Ale wystarcza jedno pytanie dotyczące jej dnia i Kate odpuszcza.

Inc. 23:20 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey.Taylor zajmie się twoim samochodem i postara się przy tym o dobrą cenę. 23:26 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Dowiem się. Klikam „wyślij”.376 Najpiękniejsza. . I nie masz już jeździć tym swoim garbusem. jaką dane mi było poznać. jeśli nie posłuchasz. Pochlebstwa donikąd Pana nie zaprowadzą.Christian Grey Prezes. nie jeździć więcej moim samochodem! Wystukuję odpowiedź. Och.Ana PS. które nie potrafią przyjmować komplementów Data: 26 maja 2011. najbardziej inteligentna.W granicach bezwzględnych wprowadzę dodatkową pozycję. Grey Enterprises Holdings. żeby go sprzedać – proszę więc nie wygadywać bredni. Weź paracetamol – i to nie jest prośba. to kwestia dyskusyjna.Czerwone wino zawsze jest lepsze niż paracetamol. Grey Enterprises Holdings. Będę musiała pojechać garbusem do autokomisu. Inc. Christian GreyPrezes. Wcale Ci nie schlebiam. Nadawca: Christian Grey Temat: Frustrujące kobiety.Nie pij za dużo. Bicie laską to dla mnie granica BEZWZGLĘDNA. dowcipna i odważna kobieta. ale skoro był Pan już wszędzie. Powinnaś już iść do łóżka. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty Data: 26 maja 2011.

Panna Steele .377 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Taylor – czy to odpowiedni człowiek do tej roboty? Data: 26 maja 2011. że potrafię się nieźle targować. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 26 maja 2011. słynęłam z tego. od motocykla po czołg Sherman. 23:57 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Zakładam. 23:44 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. abyś nie mogła siedzieć przez tydzień. Nie jestem pewna. strasznie mnie to WKURZA. z którą się czasem pieprzę. a nie przez jeden wieczór. aby wrócić i dopilnować. Zaintrygowało mnie to. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj! Data: 26 maja 2011. czy w ogóle mi się Pan podoba. z którą się Pan czasem pieprzy. prawdopodobnie zanim Pana poznałam. że nie spodobałbym Ci się w takim stanie. Grey Enterprises Holdings. że ochoczo pozwala Pan ryzykować swojej prawej ręce i siadać za kierownicą mojego samochodu. że Taylor dostanie za rzeczony samochód najlepszą możliwą cenę? W przeszłości. I bardzo proszę. ale kobiecie. Kusi mnie jednak. ponieważ jeśli mam być szczery. Christian Grey Prezes. Inc. abyś nie nazywała siebie kobietą. Skąd mogę mieć pewność. a zapewniam Cię. już nie. który potrafi jeździć wszystkim. 23:40 Adresat: Christian Grey Proszę Pana. że przemawia przez Ciebie CZERWONE WINO. a także długi i ciężki dzień. Taylor to były wojskowy. Twój samochód nie stanowi dla niego zagrożenia. zwłaszcza w tym momencie.

Cudownie było spędzić trochę czasu z Rayem. Grey Enterprises Holdings. Nigdy w życiu nikt mnie nie zbił. że ma rację. a ja wiem w głębi duszy. Odwracam się na bok i wtedy otwierają się śluzy.. Zamykam komputer. Co Christian sobie myślał? A potem. 00:03 Adresat: Anastasia Steele Dlaczego Ci się nie podobam?Christian GreyPrezes. kto – według jego własnych słów – jest kompletnie porąbany. Nawet nie powiedziałam o nim Kate. i jeszcze ten samochód. Dobrze wyglądał i o dziwo zaaprobował Christiana. Ale dlaczego? Musiał doświadczyć w życiu czegoś naprawdę strasznego. kto jest emocjonalnie nieosiągalny. 00:09 Adresat: Christian Grey Bo nigdy nie zostajesz na noc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. to mu da do myślenia. Kate i ten jej długi język. może wcale by cię nie chciał”. Po raz pierwszy od lat szlocham bez opamiętania w poduszkę.. wpatrując się w sufit. Podświadomość dolewa oliwy do ognia. on mnie naprawdę uderzył.378 Nadawca: Christian Grey Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. wieczorem. okrutnie potraktowanym chłopcu łzy płyną jeszcze większym strumieniem. Inc. emocjonalnie wyczerpujący. Proszę bardzo. Zakochałam się w kimś. To był długi dzień. kładę się do łóżka i leżę. „Gdyby był normalniejszy. Na myśl o małym. . wyłączam lampkę. Jezu. W co ja się wplątałam? Łzy bardzo powoli zaczynają spływać po moich policzkach i wpadać do uszu. Boże.

– Jezus. żebym wyrzuciła tego dupka za drzwi? – pyta. Kręcę głową. a ona przewraca oczami. – Grey. Cholera jasna. Christian mruga powiekami. „Nie możesz tu wejść!” Christian wpada do mojej sypialni i bezceremonialnie włącza światło. jeśli będziesz mnie potrzebować – mówi nieco łagodniej. przez co znowu mrużę oczy. robisz?” „Nie możesz!” „Co jej znowu zrobiłeś?” „Odkąd cię poznała. „Co ty tu. – Co ty tu robisz? – pytam. Nie spuszczam z ciebie oka – syczy do niego.379 I wtedy do moich uszu docierają krzyki Kate. Nie mogę przestać płakać. Mrużę oczy. Nie robiłabym tego w obecności pana G. a ona odwraca się i pociąga . Włącza lampkę.. Ana.. szlochając. – Chcesz. Kate staje w drzwiach. Och. – Wyłącza światło i chwilę później jest już przy mnie. bez przerwy płacze”. bez wątpienia zaskoczony jej epitetem i nastawieniem względem niego. emanując termojądrową wrogością. jesteś u mnie na czarnej liście. Christian unosi brwi. – Krzycz. kurwa.

gdybym sądził. Siadam i patrzę mu w oczy. Cóż mogę powiedzieć. więc jestem. abym spędził z tobą noc. Z wewnętrznej kieszeni marynarki w prążki wyjmuje chusteczkę i podaje mi ją. że cię uderzyłem? Podciągam się do góry. Napisałaś. – Mruga powiekami. twarz pobladłą. – Moim obowiązkiem jest zaspokajanie twoich potrzeb. Wpatruję się w dłonie. siadając na łóżku. Nigdy bym cię nie zostawił. – Wzięłaś paracetamol? Kręcę głową. – Weź to – mówi. – Co się dzieje? – pyta cicho. że to ja jestem za to odpowiedzialny. ale targa mną suchy szloch. – Mam pewność. autentycznie oszołomiony. skrzywieniem kwitując ból pupy. Chwilę później wraca z tabletkami i filiżanką wody. On opuszcza wzrok na mnie. Dlatego. czego jeszcze . ale zostawia je uchylone. – Czemu przyjechałeś? – pytam. – Mówiłaś. I zastaję cię w takim stanie. że nic ci nie jest. ignorując jego pytanie. ale nie mam pojęcia dlaczego. że chciałabyś. Minę ma poważną. Łzy jakimś cudem przestały płynąć. Mruży oczy i wychodzi z pokoju. – Porozmawiaj ze mną – szepcze. Chyba nie zwróciłam mu jeszcze poprzedniej. że jesteś w takim stanie. Wykonuję polecenie. ale nie słyszę o czym.380 za sobą drzwi. Rozmawia z Kate.

a nie dlatego. – Jak mogę wierzyć w to. – A tobie czemu się podoba? – Patrzę na niego gniewnie. . Minę ma posępną. Palcami obu dłoni przeczesuje włosy. Chcę. uwierz mi. że w moim głosie obecny jest sarkazm. co ci się wydaje. że kiedy mówiłaś. że tak jest. Zaskakuję go tym pytaniem. co mi mówisz? Podnoszę wzrok i widzę. czy to naprawdę tak trudno pojąć? – Rozumiem. ponieważ sam ma na to ochotę. To nie jest uczciwe – gani mnie.381 nie usłyszał? Chcę więcej. Wolałabym. – I nic nie mogę poradzić na to. – Wcale nie miało ci się podobać. żeby mnie bił. – Sądziłam. żebyś więcej tego nie robił. że jestem płaczącą kupką nieszczęścia. – Anastasio. że marszczy brwi. I nie chcę. wcale tak nie było. Rumienię się. kiedy cię biłem i kiedy już było po wszystkim? – Nie podobało mi się to. Ponownie mruży oczy. że wszystko w porządku. aby tu został. – Co czułaś. nie możesz mi mówić tego. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Och. że chcę usłyszeć. strasznie mnie to fascynuje.

– Czemu więc próbujesz mnie zmienić? – Nie chcę cię zmienić. żebyś się zachowywała w konkretny sposób. będę cię karał. jak i moja podświadomość oddychamy z ulgą. jaka jestem. – Lubię kontrolę. Karanie cię sprawia mi przyjemność. czy jestem gejem. . odkąd mnie zapytałaś. że jesteś urocza.. – Uważam. Proste – oświadcza. sama siedziałaby tu teraz z obolałym dupskiem. Chcę. aż się nauczysz zachowywać tak. Wpatruje się w mnie. żebyś była grzeczna i postępowała zgodnie z otrzymaną ode mnie listą zasad. Jezu. jak sobie życzę.382 – Uważaj – ostrzega. Oblewam się rumieńcem na to wspomnienie. po tamtym pytaniu sama miałam ochotę dać sobie klapsa. ponownie zaskoczony. dzisiaj nie. I żebyś mi się nie przeciwstawiała. Blednę. Chcę. a jeśli tego nie zrobisz. – Znowu mnie uderzysz? – Nie. Nie podoba mi się ta myśl. Uff. – No? – ponaglam. A więc to Katherine Kavanagh jest za to wszystko odpowiedzialna i gdyby to ona pojechała przeprowadzić z nim wywiad. – Więc nie podobam ci się taka. Anastasio. Miałem ochotę dać ci klapsa. zarówno ja. jaką mi to daje..

To spojrzenie budzi moje libido. co tylko chcę. ale nie to jest głównym powodem. – Więc nie chodzi o ból. że jesteś moja i mogę robić z tobą. – Zamyka na chwilę oczy. – Taki już jestem. Wzdycha i po raz kolejny przeczesuje palcami włosy. Nigdy dotąd nie musiałem się tłumaczyć i tak naprawdę zbyt wiele się nad tym wszystkim nie zastanawiałem. Masz się zachowywać w konkretny sposób. Anastasio.. To mnie podnieca. Muszę mieć nad tobą kontrolę. Bardzo. że nie wyrażam się zbyt jasno. Anastasio. – Wzrusza przepraszająco ramionami. – Odrobinę. Jak czułaś się po wszystkim? – Miałam w głowie mętlik. który mi zadajesz? Przełyka ślinę. . nienasycone. że mam nad tobą stuprocentową kontrolę. Anastasio. – Nie patrz tak na mnie – mruczy Christian. lubię patrzeć. jak twoja śliczna alabastrowa skóra staje się pod moimi dłońmi różowa i gorąca. Cóż.. A niech to diabli. jak się okazuje. W końcu do czegoś dochodzimy. które jest. Zawsze mnie otaczali ludzie. Raczej fakt.. a jeśli nie. – Byłaś tym seksualnie pobudzona. Możliwe. z przyjemnością patrzę. a kiedy je otwiera.383 – Ale chcesz mnie karać? – Tak. – Tego właśnie nie rozumiem. To właśnie mnie podnieca. płoną gorącym blaskiem. ile możesz znieść.. którzy myślą podobnie. – No ale ty nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie.

Nawet ona mu nie wierzy. proszę. Wbrew temu. a ty jesteś zdenerwowana. a teraz co takiego zrobiłam? – Nie mam już żadnej prezerwatywy. Mogę zostać? – Chcesz tu zostać? – W moim głosie pobrzmiewa nadzieja. nie jestem potworem. Rzuciłam urok. A więc miałaś w głowie mętlik? Wiercę się pod jego przenikliwym spojrzeniem. Kompletnie mnie przytłaczasz. Ale teraz naprawdę chciałbym pójść spać. narzuty od mamy zdejmuję – Zwodzisz mnie. Twoje mejle zawsze mi mówią. rzuciłaś na mnie urok.. myślę. Czy to nie oczywiste? Nie.. Christian wciąga głośno powietrze. Jezu.384 Marszczę brwi. Anastasio. Napisz mejl. Moja wewnętrzna bogini stoi z rozdziawioną buzią. dla mnie nie. – Cóż. Czuję się jak Ikar przelatujący zbyt blisko słońca – mówię cicho. co sądzi twoja współlokatorka. co czujesz. . że opacznie to odbierasz – szepcze. – Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. – Słucham? – Och. Christianie. Dlaczego teraz tak nie potrafisz? Aż tak bardzo cię onieśmielam? Z niebiesko-kremowej wyimaginowany paproszek. – W komunikacji mejlowej nie masz problemu ze szczerością.

Wstaje i opróżnia kieszenie dżinsów: BlackBerry. tyłem do mnie – burczy w ciemnościach. Może częściej powinnam przy nim płakać. abyś mi się wyślizgiwała. Ostrożnie przysuwa się. Jest późno. a jutro oboje musimy pracować. – Napiszę ci mejl – burczy z rozdrażnieniem. Nie do końca rozumiem dlaczego. Chcę jedynie wiedzieć. nadal apodyktyczny. on rzeczywiście zostaje. pieniądze. żebym płakała? – Niekoniecznie. jak się czujesz. – Kładź się – rzuca. klucze. mając świadomość. Przechodzi na drugą stronę łóżka i wsuwa się pod kołdrę. – Jeśli zamierzasz płakać. Paraliżuje mnie euforyczny szok. skarpetki i dżinsy. Powoli wykonuję polecenie. że mnie nie widzi.385 – Chciałaś tego. krzywiąc się i nie odrywając od niego wzroku. No i proszę. obejmuje ramieniem i przyciąga do siebie. Gaszę lampkę.. co mi każe. Jezu. Rany Julek. zrób to przy mnie. buty. a przez oparcie krzesła przerzuca marynarkę. ale nie mogę narzekać. Nie chcę. Zgaś światło. – Połóż się na boku. Przewracam oczami.. ale robię. . – Chcesz.. leży w moim łóżku. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Zdejmuje zegarek. Muszę to widzieć.. portfel. ileż ci mężczyźni noszą w kieszeniach. Christian opiera się na łokciu i patrzy na mnie.

jaką są dla mnie jego ramiona. . Christian Grey śpi ze mną. mała – szepcze i czuję we włosach jego nos. odpływam w spokojny sen.386 – Śpij. W mordę jeża. I w cichej przystani.

a już jest ranek. Z jego gardła dobywa się cichy. oślepiona. nade wszystko próbując utrzymać się w powietrzu. Trąca nosem moją klatkę piersiową. że nadal leży w moim łóżku. wietrze. Przez chwilę oswajam się z faktem. i jeszcze przerzucił przeze mnie nogę. że leżę w objęciach Christiana Greya. a potem jego szare. Migocze i tańczy w ciepłym wietrze. w mojej głowie pojawia się pewna myśl. zaspane spojrzenie napotyka moje. Jestem taka rozgrzana. Mogę go dotknąć. Prawą rękę mam wyciągniętą. Cienkie niteczki babiego lata fruwają w ciemnościach. niespokojny jęk. On śpi. I gdy tak przetrawiam fakt. przypalona i roztapiająca się od skwaru.. Mruga kilka razy. tuląc do siebie. nawet we śnie ciągnie mnie do ciebie. a ja lecę zbyt blisko słońca. Na biodrze wyczuwam jego wzwód i otwieram szeroko oczy.. ale chyba . A potem robi się zbyt jasno. Śpi z głową na mojej piersi. moglibyśmy to wykorzystać. – Dzień dobry – mruczy i marszczy brwi. że Christian tu leży. – Hmm. no i jest ciężki. jest duszne. – Powoli odkleja się ode mnie. – Jezu. Spędził ze mną całą noc. Christian zauważa moją reakcję i obdarza leniwym. seksownym uśmiechem. zapewne szukała chłodniejszego miejsca. Owinął się wokół mego ciała niczym zwycięska flaga.387 ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Płomień świecy jest zbyt gorący. połyskując srebrzyście w świetle świecy... obejmując ramieniem. Dusi mnie gorącem swego ciała. Z wahaniem unoszę rękę i przebiegam czubkami palców po jego plecach. Opieram się. Ono mnie budzi. To ciepło. który nie daje wytchnienia od żaru. Zaczyna się ruszać. budząc się i oddychając głęboko. ale siła przyciągania jest zbyt duża. przytłaczające. Otwieram oczy i stwierdzam.

388 powinniśmy poczekać do niedzieli. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Czy ty się ze mnie śmiejesz? . – Nachyla się i muska nosem moje ucho. – Dobrze spałaś? – pyta. – Gorący jesteś – mówię.. – Marszczy brwi. Wcale nie to miałam na myśli. – Która godzina? Zerkam na budzik. Christian Grey jest spóźniony i zdenerwowany. – Tak. może z wyjątkiem ostatnich trzydziestu minut. cholera. Kiwam głową. Nachyla głowę i delikatnie całuje mnie w usta. jakby go to dziwiło. – Siódma trzydzieści. – Ja też. – Sama jesteś niezła – mruczy i sugestywnie ociera się o mnie. Poniewczasie uświadamiam sobie. kiedy było mi za gorąco. Tym razem to ja czuję rozbawienie. – Masz na mnie bardzo zły wpływ.. Jeszcze bardziej się rumienię. że tyłek już mnie nie boli. Rumienię się. Opiera się na łokciu i patrzy z rozbawieniem. O ósmej muszę być na zebraniu w Portland. – Unosi brwi. – Wyskakuje z łóżka i zaczyna wkładać dżinsy. Rzeczywiście świetnie mi się spało. – Siódma trzydzieści. bardzo dobrze.

Do zobaczenia w niedzielę u mnie. Jest dopiero siódma pięćdziesiąt dwie. zbiłeś. Słowo to jest nabrzmiałe obietnicą. – Jestem spóźniony. – Niedziela – mówi. a potem pochyla się i ujmuje w dłonie moją twarz. mieszkaniem. który eufemizm będzie najlepszy? – dałeś mi klapsy. i to było coś nieoczekiwanego. dlaczego miałam w głowie mętlik po tym. Mówiłem poważnie. upokorzona i wykorzystana.. szykując się na ostatni dzień pracy u Claytona. Więcej we mnie optymizmu. Christian Grey spędził ze mną noc i czuję się wypoczęta. Vancouver. Cóż. I choć mocno mnie to zażenowało. ukarałeś mnie. To koniec pewnej epoki i pożegnanie z państwem Clayton. Uśmiecham się szeroko i powoli wstaję z łóżka. Rzucam spojrzenie na to podłe urządzenie. Mięśnie w moim podbrzuszu zaciskają się w słodkim oczekiwaniu. Ruszam do kuchni po herbatę. owszem. – Wkłada marynarkę. I nie było seksu. zaatakowałeś. a jedynie przytulanie. To nie w moim stylu. o której godzinie. jak Ty.. że nigdy z nikim nie spał – ale ze mną już trzy razy. – Taylor przyjedzie zająć się garbusem.Chciałeś wiedzieć. Kolejny pierwszy raz. WSU. Po śniadaniu biorę prysznic i szybko się ubieram. podczas całego zatrważającego procesu czułam się poniżona. 08:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. wszystko związane z seksem stanowi dla mnie nowość – żałuję . Fantastyczne uczucie. Uśmiecha się szeroko. Mówił. Mam czas.389 – Tak. Napiszę ci w mejlu. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Napaść i pobicie Data: 27 maja 2011. Nie siadaj za kierownicą. panno Steele. garbusem. czułam podniecenie. Jak doskonale wiesz. – I chwilę później już go nie ma.

. upokorzona i wykorzystana – jakie to w stylu Tessy Durbeyfield.– Klapsy za karę bolą znacznie bardziej od klapsów zmysłowych – a więc ból będzie najwyżej taki. oznacza to. co z kolei okazało się bardzo podniecające. to Ty zdecydowałaś się na to upokorzenie. że nie byłam bardziej doświadczona. a co za tym idzie bardziej przygotowana. Jeśli rzeczywiście tak się czujesz.. 08:24 Adresat: Anastasia Steele Temat interesujący.. A kiedy leżałam w twoich ramionach.390 jedynie. Panno Steele. a wtedy do ukarania Cię użyję jakiegoś narzędzia. To akurat trudniej mi opisać. Dziękuję za to.. że ty jesteś zadowolony.. Przeżyłam szok.. nie ma w tym nic złego. Cenię je i dopiero zaczynam rozumieć. dla mnie? Tak właśnie zrobiłaby uległa. Jednak naprawdę zmartwiło mnie to.– Tak. jak się czułam już po wszystkim. co to oznacza. chyba że. Krótko mówiąc. zaspokojona. . To do mnie nie pasuje i w rezultacie mam mętlik w głowie. że jesteś moja pod każdym względem. Czy odpowiedziałam na twoje pytanie? Mam nadzieję.– Zadowolony? To określenie nie zbliża się nawet do tego. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwolnij umysł Data: 27 maja 2011. czując podniecenie. O ile dobrze pamiętam. byłaś podniecona. Cieszyłam się. że mogłabyś spróbować uporać się z tymi uczuciami. Czułam ulgę. wręcz miałam wyrzuty sumienia. Naprawdę tak czujesz czy jedynie uważasz.. co wtedy czułem. Ekstatyczna radość. że nie okazało się to aż tak bolesne. że u mnie zostałeś. że powinnaś czuć? To dwie różne rzeczy. aczkolwiek nieco wyolbrzymiony. że dałem Ci klapsy.– Cieszę się z Twojego braku doświadczenia. myślisz. popełnisz jakieś większe wykroczenie. Ale krępowało mnie to uczucie. i że nie spóźniłeś się aż tak bardzo.– A więc czułaś się poniżona. czułam się. to już by bardziej pasowało. Odpowiadając na Twoje uwagi:– Ja bym powiedział. tak przecież właśnie było.. że świat fuzji i przejęć jest równie stymulujący jak zazwyczaj. naturalnie. jak wcześniej zakładałam.

08:26 Adresat: Christian Grey Nie jesteś na zebraniu?Bardzo się cieszę. Znalazłbym Cię.– Ja też się czułem zaspokojony – nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. byłabym teraz na Alasce..A gdybym słuchała swego ciała. to już się nie mogę doczekać następnego razu. co zamierzam zrobić. jak bardzo. jest wyłącznie naszą sprawą. poza tym ucieczka nie ma sensu. Christian Grey Prezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Nie wezwałaś policji Data: 27 maja 2011. stałaś przy mnie i wiedziałaś. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Świadomi swych czynów dorośli! Data: 27 maja 2011. W sposób oczywisty nie słuchasz właściwej części swego ciała. poczucie. Panno Steele. że robisz źle itd. abym przestał – nie użyłaś żadnego z haseł bezpieczeństwa. Ani razu nie poprosiłaś. Ana PS. Ale to mi się podobało. Na Alasce jest bardzo zimno. Christian Grey Prezes. 08:35 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to.– Świat fuzji i przejęć nie jest nawet w przybliżeniu tak stymulujący jak Pani. Przemyślę uporanie się z tymi uczuciami. Inc.Jeśli mam być szczery. że bolała Cię ręka.– Nie trać energii na wyrzuty sumienia. Grey Enterprises Holdings. Potrafię namierzyć Twoją komórkę – pamiętasz?Jedź do pracy. Jesteś dorosła – możesz decydować . Jestem na zebraniu poświęconym rynkowi transakcji terminowych.391 Ręka bardzo mnie bolała. co robimy za zamkniętymi drzwiami. Aż mi oddech przyspiesza.. kiedy będzie mnie boleć ręka. Ożeż ty. „moja pod każdym względem”. Żeby było jasne. Grey Enterprises . Musisz uwolnić umysł i słuchać swego ciała. jeśli Cię to rzeczywiście interesuje.

czy terapia dr. Christian ma oczywiście rację.392 Holdings. Patrzę gniewnie na ekran. 08:36 Adresat: Christian Grey Zastanawiałeś się nad terapią w kwestii swoich zapędów prześladowczych?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Prześladowca? Ja? Data: 27 maja 2011. Hmm. Flynna przynosi efekty. 08:38 Adresat: Anastasia Steele Majątek płacę wybitnemu dr. 08:40 Adresat: Christian Grey Czy wolno mi zasugerować. abyś poszukał rady u innego lekarza?Nie jestem pewna. Poważnie mówi o tym. Jedź do pracy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kosztowni szarlatani Data: 27 maja 2011. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Inny lekarz . Nadawca: Anastasia Steele Temat: Prześladowca Data: 27 maja 2011. Flynnowi za zajmowanie się moimi zapędami prześladowczymi i nie tylko. że by mnie znalazł? Powinnam się zdecydować uciec na jakiś czas? Przez chwilę zastanawiam się nad propozycją mamy. Inc. Grey Enterprises Holdings. Klikam „odpowiedz”. Sama dokonuję wyborów. Christian Grey Prezes. Inc.

Christian Grey Prezes. 08:52 Adresat: Christian Grey Waham się pomiędzy kontrolerem a prześladowcą. gdzie takie określenie widnieje w Websterze. że to wbrew ustalonym zasadom. Inc.Będziesz musiała szybko jechać swoim nowym samochodem. uważam. 08:49 Adresat: Christian Grey„Srady”? Nie jestem pewny. Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. narażając się na niebezpieczeństwo – wydaje mi się. Grey Enterprises Holdings. 08:47 Adresat: Christian Grey Skoro jestem obiektem Twoich zapędów prześladowczych. A więc zasady srady. że to jednak moja sprawa. Przestaniesz w końcu zawracać mi głowę? Chciałabym jechać do pracy moim nowym samochodem. Ana Nadawca: Christian Grey . Nadawca: Anastasia Steele Temat: WIELKIE LITERY Data: 27 maja 2011. ale wiedz. Inc. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. Niczego jeszcze nie podpisałam. że dr Flynn to jest właśnie ten inny lekarz. Grey Enterprises Holdings. JEDŹ DO PRACY.393 Data: 27 maja 2011. 08:43 Adresat: Anastasia Steele W sumie to nie Twoja sprawa. A pracę zaczynam dopiero o 9:30. A językoznawstwo opisowe to dla mnie granica bezwzględna.

Och. ale zabawne młode kobiety Data: 27 maja 2011. 08:56 Adresat: Anastasia Steele Świerzbi mnie ręka. Audi cudownie się prowadzi. Jedź ostrożnie. w ogóle go nie miała. Christian GreyPrezes. Panno Steele. Grey Enterprises Holdings. protekcjonalny sukinsyn w takim razie ujdzie. że mi o tym przypomniałeś. Podczas jazdy próbuję przeanalizować naszą wymianę mejli. Ale potem myślę o Grace i ogarniają mnie wyrzuty sumienia. To BlackBerry. . Problem w tym. że spróbuję. Koniec więc z codziennymi ćwiczeniami mięśni rąk. Wanda. W porze lunchu pan Clayton wzywa mnie do magazynu. Co takiego przysłał mi teraz Christian? Podpisuję odbiór niewielkiej paczki i natychmiast ją otwieram. Bagażu ważącego chyba z tonę. mój garbus. bagażu. że pragnę jedynie Christiana. No ale przecież to nie ona jest jego rodzoną matką. Christianie Greyu. Włączam go. całe mnóstwo nieznanego bólu. dziękuję. ale będę mieć przecież trenera osobistego. i sama dokonuję wyborów. Cóż. Czy potrafię go przyjąć w pakiecie z Christianem? Jak uległa? Powiedziałam. Tak. Inc. Marszczę brwi. Gdy wchodzę.. – Panna Steele? – pyta kurier.. który wzrusza ramionami. Ma wspomaganie kierownicy. ledwie jestem w stanie uwierzyć. Patrzę pytająco na pana Claytona. równie zaskoczony jak ja.394 Temat: Prowokacyjne. a nie tego całego. że to mój ostatni dzień. Zajeżdżam na parking przed sklepem. Na szczęście przez sklep przewija się sporo klientów i czas szybko mija. Obok niego stoi kurier. Nie znoszę ćwiczyć. Bywa protekcjonalnym sukinsynem. Jestem dorosła. Hmm.

uznałem.. Nie myliłam się. jak zawsze. Panno Steele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozszalały konsumpcjonizm Data: 27 maja 2011. Jestem teraz w pracy. Christian Grey Prezes. Napiszę mejl po powrocie do domu. Inc. 11:15 Adresat: Anastasia Steele Muszę mieć możliwość stałego z Tobą kontaktu. Jakież to trafne. Inc. Flynna.. ale teraz powinnam zająć się pracą. Grey Enterprises Holdings. że przyda Ci się BlackBerry. Mejlowanie z Christianem jest uzależniające. 13:22 Adresat: Christian Grey Myślę.A robię to dlatego.395 Nadawca: Christian Grey Temat: POŻYCZONY BlackBerry Data: 27 maja 2011. że powinieneś natychmiast zadzwonić do dr. że mogę. już go nienawidząc. Dziękuję za kolejny gadżet. Wkładam gadżet do tylnej kieszeni dżinsów. mówiąc. O czwartej państwo Clayton zwołują wszystkich pracowników i po straszliwie krępującej przemowie wręczają mi . a jako że to Twoja najuczciwsza forma komunikacji. myślę z ironią. Grey Enterprises Holdings. Czemu to robisz?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Roztropność u tak młodej osóbki Data: 27 maja 2011. Christian Grey Prezes. przywołuję jednak całą swoją silną wolę i ignoruję wiadomość. Wibruje mi przy pośladku. że jesteś idealnym konsumentem. Dr Flynn ma urlop. Twoje zapędy prześladowcze szaleją. 13:24 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga.

że został na noc. – Prezent z okazji ukończenia studiów. – Hojny z niego palant. Moja podświadomość otwiera buzię ze zdumienia. koniec studiów. – Próbowałam go nie przyjąć. czy ona także zamierza przełożyć mnie przez kolano. utrata dziewictwa. Kate opada szczęka. codziennie dostaję w prezencie drogie samochody. – Samochód – odpowiadam żartobliwie. loty śmigłowcem i fakt. – Tak. – Nic dziwnego.396 czek opiewający na trzysta dolarów. co? Kiwam głową. jakimś cudem biorę się w garść. Zauważyłam. Tak. – Staram się. że jutro się przeprowadzam. – Co to ma być? – pyta oskarżycielsko. W tym momencie kumulują się we mnie wszystkie wydarzenia minionych trzech tygodni: egzaminy. Kate wysiada właśnie ze swojego samochodu. . ale szczerze mówiąc. aby zabrzmiało to nonszalancko. Mruży oczy i przez krótką chwilę się zastanawiam. porąbany miliarder. że czujesz się przytłoczona. granice względne i bezwzględne. Mocno ściskam państwa Claytonów. Kiedy podjeżdżam pod dom. Kate zasznurowuje usta. Byli dobrymi i szczodrymi pracodawcami i będzie mi ich brakować. O dziwo. Nie mogę się oprzeć. pokazując na audi. pokoje zabaw bez konsoli. – Uśmiecham się tęsknie. nie ma sensu się kłócić.

po czym w krępującym – dla mnie – milczeniu idziemy do jasnoniebieskiego garbusa. kiedy skończymy pakowanie.397 – Dokończymy pakowanie? Kiwam głową i wchodzę za nią do środka. W jednej chwili potrafi być taki fajny. a w drugiej zamienia się w sztywniaka i formalistę. No bo naprawdę. I po raz kolejny się zastanawiam. że odpowiem. Sprawdzam mejl od Christiana. Grey Enterprises Holdings. Inc. Trudno za nim nadążyć. Otwieram drzwi i ze schowka wyjmuję latarkę. Christian Grey Prezes. To z całą pewnością nie wchodzi w zakres jego obowiązków. elegancki w swym garniturze. Nie mam w Wandzie nic . Mam nadzieję. Przewracam oczami i dołączam do Kate. I to tyle. Postanawiam. Podaję mu kluczyki. naturalnie. Teraz wyjeżdżam do Seattle. Zauważam cechy byłego wojskowego w jego szczupłej sylwetce i spokojnym spojrzeniu. 13:40 Adresat: Anastasia Steele Możemy się spotkać o pierwszej?O 1:30 w Escali zjawi się lekarz. to jak mejl do pracownika. Na progu stoi Taylor. kiedy rozlega się pukanie do drzwi. aby Cię zbadać. Jesteśmy w kuchni. Proszę wejść. zaraz przyniosę kluczyki. – Panno Steele – mówi – przyjechałem po pani auto. na czym dokładnie polega praca Taylora. że przeprowadzka okaże się bezproblemowa i czekam niecierpliwie na niedzielę. jakby poruszał temat pogody. Jezu. Nadawca: Christian Grey Temat: Niedziela Data: 27 maja 2011. pisze tak. – Ach tak.

Zerkam na niego nerwowo. Przynosi także sporo butelek piwa. Kręcę głową. jedząc winogrona i strzelając palcami w niecierpliwym wyczekiwaniu niedzieli. Nagle ogarnia mnie przemożne pragnienie zasypania go pytaniami. – Od jak dawna pracuje pan dla pana Greya? – pytam. To były fajne cztery lata. Czy mogę mu wierzyć? O ósmej zjawia się José z chińszczyzną na wynos. na którym leży moja wewnętrzna bogini. dziękuję ci.398 osobistego. Wando. a przynajmniej została zamieciona pod dywan. zna wszystkie jego sekrety. garbus. Pakowanie mamy już za sobą. – To dobry człowiek. Jest równie małomówny jak Ray i czuję do niego sympatię. Rozlega się pukanie do drzwi i serce podchodzi mi do gardła.? Drzwi otwiera Kate i niemal natychmiast ląduje w objęciach . idąc niespiesznie do drzwi. a on po turecku na podłodze między nami. Ileż ten człowiek musi wiedzieć o Christianie. – Od czterech lat. wsiada do mojego samochodu i odjeżdża. Taylor uważa. pijemy piwo i snujemy wspomnienia. Następnie żegna mnie kiwnięciem głowy. próba pocałunku poszła w niepamięć. panno Steele – mówi z uśmiechem. że to „dobry człowiek”. gdy zamykam drzwi od strony pasażera. A największa zmiana to Christian Grey. Cóż.. Claytonowie – wszystko się teraz zmienia. panno Steele. Oglądamy kiepskie programy w telewizji. Głaszczę czule dach. Atmosfera pomiędzy mną a José wróciła do normy. No ale pewnie podpisał NDA.. Mieszkanie. Czy to. Ja siadam z Kate na kanapie. Zegnaj.

– Uśmiecha się szeroko. José. a on kiwa entuzjastycznie głową. – Przejdziemy się do baru? – pytam José.. powinno mi się udać. a potem José i ja wychodzimy. Elliot. – Witaj. chichocząc jak nastolatki. Elliot. Kate podnosi na mnie wzrok. Oczy jej błyszczą.. Bardzo gorących objęciach. Zbyt nas krępuje ten pokaz namiętności. on jest taki nieskomplikowany – do tej pory naprawdę tego nie doceniałam. – Tak. wstydu nie mają. Puszcza do mnie oko. kiedy mam na to ochotę. Żegnaj. A ty odwiedzisz nas w Seattle? – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – odpowiada z szerokim uśmiechem.. No naprawdę. – Przewracam oczami. José i ja wymieniamy znaczące spojrzenia. . a kiedy dokładnie? – Dziewiątego czerwca. – Idziemy z José na szybkiego drinka. Gdy idziemy spacerkiem do baru.. – Czwartek. zarumieniona. – Ale przyjedziesz na otwarcie mojej wystawy. – Okej. Boże. obejmuję go ramieniem.399 Elliota. – Jaki to dzień tygodnia? – pytam z nagłą paniką. prawda? – Jasne. Jestem zbulwersowana ich brakiem hamulców. Ha! Mogę tak robić.

kiedy się dowie. Ciekawe. Nadawca: Christian Grey Temat: Gdzie jesteś? Data: 27 maja 2011. Mam nadzieję. Nie jestem człowiekiem cierpliwym. że ja nie jestem taka głośna. Włączam podłe urządzenie. Czy on choć raz mi odpuści? Patrzę . Bo Christian na pewno nie. BlackBerry i MacBooka? Zadzwoń do mnie. Sięgam po telefon. Zadzwoń do mnie. Oblewam się rumieńcem na tę myśl i uciekam do swojego pokoju. że się na mnie wkurzy. Kate i Elliota nie widać. no i oczywiście czeka na mnie mejl od Christiana. Jeśli mówisz. Myślę. Jasny gwint do kwadratu. Grey Enterprises Holdings. Inc. Napiszę mejl po powrocie do domu”.400 Jest już późno. Nie potrafiłam się przemóc i powiedzieć mu o garbusie. a nie jest to uczucie dobrze mi znane i niezbyt dobrzeje toleruję. kiedy znowu zobaczę José. To niesamowite. To Christian. ale na razie wystarczy mi jeden wkurzający się na mnie facet. Wiem. kiedy wracam z baru. I to jak słychać! Jasny gwint. inaczej będę zmuszony zadzwonić do Elliota. 22:14 Adresat: Anastasia Steele „Jestem w pracy. że mu się udało. pewnie na wystawie. Christian GreyPrezes. W przeciwnym razie ja się martwię. że skontaktujesz się ze mną po powrocie z pracy. Ostrożnie ją odsłuchuję. Pięć nieodebranych połączeń i jedna wiadomość na poczcie głosowej. powinnaś mieć na tyle przyzwoitości.Nadal jesteś w pracy czy już spakowałaś telefon. że musisz się nauczyć spełniać moje oczekiwania. aby tak zrobić. ale za to słychać. Jasny gwint. Będzie mi brakować jego i jego chłopięcego uroku.

– Cześć – mówi miękko i zupełnie mnie tym rozwala. – Martwiłem się o ciebie. gdy wymawiam imię José. Przepraszam. docieram do jego nazwiska i wciskam zielony przycisk. Skończyłyśmy z Kate pakowanie. Christian nic nie mówi. Wydaje się taki smutny i zrezygnowany. a słyszę ulgę. aby przerwać tę ogłuszającą ciszę. – Zamykam oczy. melancholijną melodię. Miałby pewnie ochotę stłuc mnie na kwaśne jabłko. Wyszedłem tak szybko. – Cześć – mruczę. gdy czekam. Serce mam w gardle. – Wiem. On mnie dusi. Serce mi się ściska. Przerażająco nudnej. Przez chwilę milczy. – Szkoda. W końcu wzdycha. że cię tu nie ma – szepczę. jak się dało. ale nic mi nie jest. – Wieczór był miły? – Jest niezwykle grzeczny. Ta myśl działa na mnie przygnębiająco. Nie będę się czuła winna z powodu José. aż odbierze. – A twój? – pytam. ponieważ nagle mam . Z rodzącym się w brzuchu uczuciem strachu przewijam listę kontaktów. że nie odpowiedziałam.401 gniewnie na telefon. a potem zjadłyśmy z José chińszczyznę. Wracam myślami do tamtej nocy. – Byłem na kolacji dobroczynnej. gdy siedział przy fortepianie w swoim olbrzymim salonie i grał tę nieznośnie gorzko-słodką. ponieważ spodziewam się gniewu. – Tak.

wzdycha. – Dobranoc. Anastasio. w niedzielę – mamroczę i przez moje ciało przebiega dreszcz.402 ochotę go objąć. ty. Nawet jeśli miałby mi na to nie pozwolić. proszę pana. I teraz oboje wisimy na telefonie niczym nastolatki. – Nie chcę. Wiem. że się uśmiecha. – Naprawdę? – pyta beznamiętnie. – Tak. Pragnę jego bliskości. bo słyszę. Zaskakuję go tym. – Ja też nie. Po długiej chwili. Przytulić. a żadne z nas nie chce się rozłączyć. – Powodzenia jutro podczas przeprowadzki. W końcu wyczuwam. jak wciąga głośno powietrze. . – Do zobaczenia w niedzielę? – Tak. – Nie. która ciągnie się bez końca. Kuźwa. – Dobranoc. – Ty się rozłącz – szepczę. – Głos ma miękki. To nie w jego stylu i zaczyna mnie swędzieć skóra z niepokoju.

Przekonamy się po niedzieli. – I po tych słowach wreszcie się rozłączam. – Nadal jesteś? – Nie. – Możesz się teraz rozłączyć. Elliot stoi i podziwia swoje dzieło. – Zauważyłam. Zadne z nas nie kończy rozmowy. że choć raz uda ci się zrobić to. – Tak jest. Udało mu się podłączyć nasz telewizor do systemu satelitarnego w mieszkaniu w Pike Place Market. – Więc mnie nie ukarzesz? – Nie. ale . Anastasio. Telewizor z płaskim ekranem dziwnie wygląda na tle ściany z cegieł w zaadaptowanym magazynie. panno Steele.403 – Bardzo byłeś na mnie zły? – Tak. co ci się każe? – Jest jednocześnie rozbawiony i poirytowany. – Naprawdę pan tego chce? – Idź spać. jak radzi sobie z wiertarką. – Sądzisz. Kate i ja padamy ze śmiechem na kanapę. proszę pana. Nie jestem taki. zachwycone tym. – Może.

Zaraz się zacznie robić ckliwie. Ana – mówi Elliot. – Tak. mała. ale z Paryża przyleciała moja siostra. Wstaję i pod pretekstem rozpakowania jednego z pudeł udaję się do aneksu kuchennego. a ona niemal dosłownie się rozpływa. – Zobaczę. to proste. nawet za bardzo. Jest taka łagodna i zupełnie inna niż zazwyczaj. czy uda mi się uciec – obiecuje. – Mam go tylko pozdrowić? – Unosi znacząco brwi. mała. – Na razie. a potem wychodzi za Kate z mieszkania. odbieram jako krępujące – a ja zielenieję z zazdrości. Pozdrów ode mnie Christiana. prawdę mówiąc. otwarty i lubi kontakt fizyczny z Kate. – Oblewam się rumieńcem. Elliot. – Możesz przyjść po kolacji? – pyta niepewnie Kate. – Kate się uśmiecha. Jest ciepły. – Chętnie bym został. – Widzisz. – Pa. – Uśmiecha się szeroko do Kate. Bardzo lubi. Rąk nie mogą od siebie oderwać – co. Jakieś dwadzieścia minut później moja przyjaciółka wraca . – Odprowadzę cię na dół.404 na pewno się przyzwyczaję. Mamy wieczorem obowiązkową rodzinną kolację. Mruga do mnie. Elliot jest uroczy i zupełnie inny niż Christian. Przewracam oczami.

jedząc prosto z kartonu. – Drugie piętro. Kurierowi opada szczęka. Chłopak trzyma w ręce butelkę szampana z przytwierdzonym do niej balonikiem w kształcie śmigłowca. bardzo modne. Wszystkiego najlepszego w nowym mieszkaniu. Kate zrywa się z kanapy – a mnie serce podchodzi do gardła. – Nie może po prostu napisać „od Christiana”? I co to za dziwaczny balon? . a blaty kuchenne z gładkiego betonu. mieszkanie numer dwa. Kate dziękuje mu promiennym uśmiechem. kiedy drzwi otwiera mu Kate. – Przesyłka dla panny Steele i panny Kavanagh. T-shircie i z włosami spiętymi na czubku głowy. Podłogi są drewniane. Christian Grey Kate kręci z dezaprobatą głową. w naszym nowym mieszkaniu. Nieoczekiwanie zalewa mnie fala rozczarowania. To nie Christian. O ósmej rozlega się dźwięk domofonu. ściany z czerwonej cegły. Obie bardzo się cieszymy. Kate w obcisłych dżinsach. Tak właśnie działa na mężczyzn. a potem czyta dołączoną karteczkę. Mieszkanie nie jest duże. Drogie Panie. Tata Kate nie poskąpił pieniędzy. że będziemy mieszkać w samym sercu miasta. bardzo praktyczne.405 z pizzą i siedzimy. otoczone pudłami. ale na nasze potrzeby wystarczające: ma trzy sypialnie i duży salon z oknami wychodzącymi na Pike Place Market.

ale się uśmiecha. ma śmigłowiec. że należą do rzadkości.. – Jakoś mnie to nie dziwi. – Ostatnio trochę nie nadążam. – Co? – Christian zabrał mnie do Seattle swoim śmigłowcem. – Wzruszam ramionami. że ten nieprzyzwoicie bogaty drań ma śmigłowiec. On mnie martwi. kręcąc z niedowierzaniem głową. Kate patrzy na mnie z otwartą buzią. który sam pilotuje – oświadczam z dumą. ale prześladowanie i śledzenie to jego specjalność – stwierdzam rzeczowo. Szkoda. kiedy wyjadę? – No pewnie – odpowiadam uspokajająco. . – Dasz sobie radę. Marszczy brwi. stuknięty chłopak. brak pracy. Muszę przyznać. – Aha. – Dałaś mu nasz adres? – Nie. że uwielbiam takie chwile: Katherine Kavanagh zaniemówiła.. Czemu mi nie powiedziałaś? – Kate patrzy na mnie oskarżycielsko.406 – Charlie Tango. Delektuję się więc tą chwilą. – Oczywiście. Nowe miasto. Kate jeszcze bardziej się zasępia.

Budzę się wcześnie w szary niedzielny poranek i leżę. Oczywiście. Niecierpliwe wyczekiwanie wisi nad moją głową jak ciemna burzowa chmura. wpatrując się w kartony. Inc. dzisiaj jest TEN dzień. Zaparkuj na miejscu numer pięć – to jedno z moich.. W moim brzuchu szaleją motyle – jak również mroczny. Otwieramy go od razu i szukamy filiżanek – to ostatnie. no i na dodatek schłodzony. „Powinnaś się zabrać za rozpakowywanie” – marudzi moja podświadomość.407 Ana. co zapakowałyśmy. Przynajmniej to dobry szampan.... – Uśmiecham się szeroko do Kate i stukamy się filiżankami. a może Taylorowi. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały rocznik . urzekający ból. potrzebny Ci będzie kod dostępu do garażu podziemnego w Escali: 146963.. sygnalizując nadejście mejla.. Christian Grey Prezes. No i oczywiście muszę podpisać tę przeklętą umowę. Grey Enterprises Holdings. doskonały rocznik. zmysłowy. gdy próbuję sobie wyobrazić. Nie. zaciskając usta w cienką linię. Nadawca: Christian Grey Temat: Moje życie w liczbach Data: 29 maja 2011. Moja wewnętrzna bogini nie posiada się z radości i skacze z nogi na nogę. – Bollinger Grande Annee tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć. 08:04 Adresat: Anastasia Steele Jeśli przyjedziesz samochodem. Podłe urządzenie stojące na podłodze obok łóżka wydaje cichy dźwięk. Kod do windy: 1880. Tylko Christian przysłałby schłodzonego szampana albo kazał to zrobić sekretarce. co Christian będzie ze mną robił.

Udaję się do łazienki. Moje ciało się spina na tę myśl. zastanawiając się. a także dwa mniejsze audi SUV. i bardzo się starając trzymać nerwy na wodzy. Christian Grey Prezes. czy Elliot dotarł tu wczoraj wieczorem. Nie spóźnij się. którą kupił mi Taylor. hmm. że aż mi zapiera dech w piersiach. proszę pana. Moja wewnętrzna bogini wymachuje pomponami cheerleaderki. Włożyłam bieliznę. czy też gdzie tam ją kupił. 08:08 Adresat: Christian Grey Tak jest. Rumienię się na myśl.. Szczęściarz z Charliego Tango.408 Data: 29 maja 2011. dziewczyno!”. Ile ma wykupionych miejsc? Widzę tu audi SUV i R8. W audi mogę prowadzić w szpilkach! Dokładnie o 12. który teraz jest przywiązany do mego łóżka.55 wjeżdżam do garażu Escali i parkuję na miejscu numer pięć. czy nie rozmazał mi się tusz. . Zrozumiałam. „Śmiało. śliwkową sukienkę Kate. Grey Enterprises Holdings. ale ostatnia linijka sprawia. że chodził między półkami w Agent Provocateur.. Drzwi otwierają się i moim oczom ukazuje się hol mieszkania numer jeden. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Zazdrość Data: 29 maja 2011. To uczucie jest tak przyjemne. Christian miał ochotę ją ze mnie zedrzeć. W garbusie nie miałam takich luksusów. Inc. W podświetlanym lusterku na osłonie przeciwsłonecznej sprawdzam. Przewracam oczami na tę jego apodyktyczność. W nieskończoności luster w windzie sprawdzam śliwkową sukienkę – no. że się uśmiecham. Kiedy ostatni raz miałam ją na sobie. Dziękuję za szampana i nadmuchiwanego Charliego Tango. 08:11 Adresat: Anastasia Steele Nie ma za co.

panno Steele – szepcze. w oczach widzę szelmowski błysk. Wstaje i zbliża się do mnie. Stoję znieruchomiała w progu. Christian wydaje się spokojny i opanowany. a mam wrażenie. Christian siedzi na sofie i przegląda niedzielną prasę. nie włożył natomiast ani butów. rumieniąc się. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do kanapy. To mi się podoba. gdy siadamy. przy podwójnych drzwiach pojawia się Taylor. No a jakżeby inaczej. że znacznie więcej. co ma się wydarzyć. – Ana – uśmiecha się. Włożył luźną białą koszulę oraz dżinsy. proszę. – Dzień dobry.. Na stronie ósmej .409 Gdy wysiadam z windy. gdy Taylor wprowadza mnie do salonu. Pojawia się znajomy prąd.. – Och. Wręcza mi „Seattle Timesa”. – Hmm. nachyla się i składa na moich ustach delikatny. – Witam ponownie. sparaliżowana pięknem tego mężczyzny i słodkim wyczekiwaniem tego. Włosy ma potargane. ani skarpetek. – Chciałbym ci coś pokazać – mówi. ta sukienka – mruczy z uznaniem. lekki pocałunek. Podnosi głowę. Dotyk jego warg rezonuje w całym moim ciele. Chodź. – Pan Grey pani oczekuje. mów mi Ana. Pokój wygląda dokładnie tak. a na jego pięknie wykrojonych ustach błąka się uśmiech. panno Steele – mówi. – Jesteś punktualna. rozpalający mnie powoli i przyciągający do niego. jak zapamiętałam – od mojej wizyty tu minął tydzień. a przy tym wygląda dosłownie nieziemsko. po czym ujmuje moją brodę. lustrując mnie wzrokiem. – Cześć – szepczę.

Moje ciało od razu się ożywia. Wyciąga rękę i palcem wskazującym zakłada mi włosy za ucho. – Nie. Siedzi zwrócony w moją stronę. – Uśmiecha się drwiąco. I napisano o tym w gazecie. – Dokąd on zmierza? – A jednak wróciłaś. podciągnąwszy jedną nogę pod drugą. – A więc teraz jestem twoją „przyjaciółką”. – Jadłaś coś? – pyta ni z tego. Kuźwa. Czytam podpis. – Na to wygląda. Śmieję się. jeśli chodzi o jedzenie – odpowiadam szeptem. O w mordę. Jestem w gazecie. Anastasio. – No więc.410 widnieje zdjęcie przedstawiające nas dwoje na uroczystości rozdania dyplomów. więc to musi być prawda. czekające i spragnione. – Nie. ni z owego. o wiele więcej wiesz teraz na mój temat niż podczas poprzedniej wizyty. „Christian Grey z przyjaciółką na uroczystości rozdania dyplomów w WSU Vancouver”. Kręci głową. – Tak. jakby nie mógł w to uwierzyć. Na moje nieśmiałe kiwnięcie w jego oczach pojawia się ogień. . – Jesteś głodna? – Naprawdę się stara nie okazywać irytacji.

– Co możesz mi powiedzieć o doktor Greene? – pytam. a zdradzę ci pewien sekret: ja też. że lepiej będzie. ginekolog. żebyś więcej jadła – gani mnie lekko. O święty Barnabo. ile to będzie marszczy nagle brwi. a nie mów mi. jak cię obejrzy specjalista. ponieważ ci nie uwierzę. jak się na to zapatrujesz. to Elliot zaprasza także Kate. lunchu. Jasny gwint. że spotkam się z twoim lekarzem. abyś wieczorem przyszła na kolację. które mówi. że tak naprawdę to jesteś kobietą. – Siada. jakby mu się nieprzyjemnego. – To najlepsza ginekolog w Seattle. Dziwnie mi będzie przedstawić cię rodzinie. a on umówił nas na niedzielę. – Myślę. abym nie była niemądra. Co więcej? – Wzrusza ramionami. Krew w żyłach nieco mi stygnie. – Myślałam. to aż się boję myśleć. Nie wiem.411 Christian nachyla się i szepcze mi do ucha: – Jak zawsze ochocza. co mi wiadomo. skoro to najlepsza w dodatku w porze kosztować. Dziwnie? Dlaczego? . Nie sądzisz? – pyta grzecznie. Kiwam głową. zupełnie zapomniałam o lekarzu. Posyła mi spojrzenie. Christian przypomniało coś – Anastasio. aby odwrócić jego uwagę od tematu jedzenia. moja matka by chciała. – Chciałbym. panno Steele. Ale niedługo ma się zjawić doktor Greene. Z tego.

proszę pana. – No to czemu dziwnie? – Bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. – Jest już doktor Greene. Śmieje się. – Sporo bym zapłacił za to. – Oczywiście. ale nie sądzę. że nie. Wstaje i wyciąga do mnie rękę. aby pani doktor się to spodobało. Dłoń wsuwa w moje włosy i przyciąga mnie do siebie. Ujmuję jego dłoń. że w moim głosie pobrzmiewa uraza.412 – Wstydzisz się mnie? – Nic nie poradzę na to. Anastasio. Nasze . – Przewraca oczami. żeby móc patrzeć. uwierz mi. – Nie zrobiłem tego świadomie. – Chyba nie pójdziesz tam razem ze mną? – pytam zaszokowana. – Dlaczego tobie wolno przewracać oczami. – Ja najczęściej też nie robię tego świadomie – warczę. a on bierze mnie w ramiona i mocno całuje. Brak mu słów. Christian patrzy na mnie. a mnie nie? Mruga powiekami. – Zaprowadź ją do pokoju panny Steele. Pokój panny Steele! – Gotowa na antykoncepcję? – pyta. W drzwiach pojawia się Taylor.

że tu jesteś – szepcze. kiedy cię rozbiorę.413 czoła się stykają. – Cieszę się. . – Nie mogę się doczekać.

– Dziękuję. Mam wrażenie. Obdarza Christiana znaczącym spojrzeniem i po chwili dociera do niego jej sygnał. Musi mieć niewiele ponad czterdzieści lat. że przyszła pani tak szybko. Nie zdradzam żadnych szczegółów. że nie wyglądałaby . że wynagrodził mi pan mój czas. I jestem pewna. panie Grey. że mam je brać codziennie. – A więc. jasnowłosa. Pan Grey płaci mi sporą sumę za wizytę u pani. Co mogę dla pani zrobić? Po dokładnym badaniu i długiej rozmowie dr Green i ja decydujemy się na minipigułkę. ubrana w ciemnoniebieski kostium.414 ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Doktor Green jest wysoka. Długie włosy związane ma w elegancki kok. – Dziękuję. ale jej oczy są chłodne i oceniające. który będzie moją sypialnią. jakie to relacje łączą mnie z panem Greyem. – Panie Grey. Od razu ją lubię. że umiera z ciekawości. Przypomina mi kobiety. Tak jak Kate. żebym jutro ją zrealizowała. Kolejna blondynka ze Stepford. Podajemy sobie dłonie i wiem. – Wita się z Christianem uściskiem ręki. które nie tolerują głupoty. – Uśmiecha się. Panno Steele. o tej samej porze. Wypisuje mi opłaconą z góry receptę i instruuje. Bardzo mi się podoba jej rzeczowe podejście – do znudzenia powtarza mi. że należy do kobiet. panno Steele. które pracują w biurze Christiana. szykowna. – Zaczekam na dole – mamrocze i wychodzi z pokoju.

Patrząc na niego. zażenowana wzruszam ramionami. Czyta. – Uśmiecha się. jakby go to autentycznie interesowało. Z głośników leci przejmująca aria. gdy wchodzimy. Czerwienię się. siedząc na kanapie. mrużąc oczy. podobnie jak ja. Proszę się nią opiekować. Christian jest zaskoczony. – W porządku. w którym znajduje się iPod i niezwykła muzyka cichnie. – Miłego dnia i powodzenia. dziękuję. kiedy przechodzimy obok jego zamkniętych drzwi i schodzimy na dół do galerii sztuki. – Tak. – Skończyły panie? – pyta. Jak on to robi? Gdzie się czai? – Jak było? – pyta Christian. Jak lekarz może powiedzieć coś tak nieodpowiedniego? Czyżby dawała mu niezbyt delikatne ostrzeżenie? – Taki mam właśnie zamiar – speszony mówi pod nosem. Odwraca się i patrzy na nas. gdy się żegnamy. Powiedziała.415 na tak spokojną i opanowaną. że muszę się . Kieruje pilota w stronę nowoczesnego białego pudełka poniżej kominka. Nie wiadomo skąd pojawia się Taylor i odprowadza lekarkę do windy. otulając kokonem i wypełniając pokój słodką. – Prześlę panu rachunek – mówi lakonicznie doktor Green. gdyby zobaczyła Czerwony Pokój Bólu. Przez chwilę wygląda pogodnie. smutną melodią. mądra młoda kobieta. która wiruje wokół niego. to piękna. ściskając jego dłoń. ale pozostaje w tle. uśmiechając się do mnie ciepło. która pełni funkcję salonu Christiana. Ano. Wstaje i podchodzi do nas. panie Grey.

żebyś mi później zemdlała – mruczy przy moich ustach. a ja nie mogę dłużej zachować powagi i śmieję się do niego jak głupia. a ja natychmiast przestaję się śmiać. Christian z przerażenia otwiera usta. a potem wypuszcza nagle z ramion. Moja podświadomość truchleje. W jednej chwili żartujemy. – Chociaż bardzo chciałbym wziąć cię tutaj. Całuje mnie mocno. a ja muszę teraz odzyskać równowagę i coś zjeść. Aria nadal pobrzmiewa w tle. O cholera. – Jesteś niepoprawna. a ja wczepiam się w jego umięśnione ramiona.. . by utrzymać się na nogach. zanurzając dłoń we włosach i trzymając pewnie w miejscu. – Mam cię! Mruży oczy. bierze za rękę i prowadzi do kuchni. Właściwie wygląda dość złowrogo.416 powstrzymać od wszelkiej aktywności seksualnej przez cztery następne tygodnie. panno Steele – mruczy i wpatruje mi się w oczy. Znów całuje mnie namiętnie. a za moment. – Mam cię! – mówi i uśmiecha się z satysfakcją. Jest chodzącym seksem. – I jeszcze dla twojego niewyparzonego języka – odpowiada cicho. Chwyta mnie w talii i przyciąga do siebie.. jak znów przekłada mnie przez kolano. Wachluję swoją rozpaloną twarz. Nie chcę. musisz coś zjeść i ja również. – Czy tylko dlatego mnie chcesz? Dla mojego ciała? – szepczę. teraz. Nogi się pode mną uginają. a cała krew odpływa mi z twarzy i wyobrażam sobie.

rozmyślam. w pełni się z nim zgadzając. – Przyglądałam się tylko.. – O czym myślisz? – pyta. no może z wyjątkiem Christiana Greya. jak się poruszasz. Więc może gdzieś w głębi nie jest taki swobodny. – Sałatka cesarska z kurczakiem ci odpowiada? Dzięki Bogu. Rozbawiony unosi brwi. nic ciężkiego. Nikt nie jest samotną wyspą. prawda? – Tak – mamroczę. aria z Bachianas brasileiras. Dobra. a z drugiej nie lubi być dotykany. Bar śniadaniowy nakryty jest dla dwojga. Siada obok mnie z butelką wina w dłoni. Z jednej strony tak swobodnie czuje się w swoim ciele. dziękuję. jak z wdziękiem porusza się po kuchni. Rumienię się. – I? – pyta ostrożnie..417 – Co to za muzyka? – Villa Lobos. – Masz dużo wdzięku. Czerwienię się jeszcze bardziej. wyrywając mnie z zadumy. Christian wyjmuje z lodówki miskę. Patrzę. panno Steele – mruczy. – Tak. – Chablis? . – Dziękuję.

panno Steele? – Śmieje się. na jaką metodę się zdecydowałaś? W jednej chwili pytanie to wprawia mnie w zakłopotanie. klarowne i owocowe. kończę posiłek wcześniej niż on. od kiedy z nim jestem. – Na minipigułkę. – Powiedz. że będę. o odpowiedniej porze? Rany.. – Apetyt dopisuje jak zawsze. Skąd u niego taka orientacja w temacie? Czerwienię się na samą myśl. żeby brać je regularnie. – Jedz. Wino jest orzeźwiające. patrząc na mój pusty talerz. że wie o tym od jednej lub kilku z jego piętnastki. – Nie wątpię. gdy zdaję sobie sprawę. że mi przypomnisz – mówię oschle. – Nastawię przypominacz – uśmiecha się z wyższością. Sałatka cesarska okazuje się pyszna. O dziwo jestem wygłodniała i po raz pierwszy. Zerkam na niego spod rzęs. że mówi o wizycie doktor Green.. – I będziesz pamiętać. pewnie. codziennie. Marszczy brwi. . Zerka na mnie z protekcjonalnym rozbawieniem. – Poczęstuj się sałatką – mówi łagodnym głosem.418 – Poproszę.

– Chcesz to zrobić – szepcze. Przyciąga mnie do siebie. – Nie pozwól. On chce zadać mi ból. To bardzo proste. ale nie potrafię. i podnosi mnie ze stołka barowego w swe ramiona. Ty nie.. zmniejszając dystans między nami. – Wiem. elektryzuje.. Nie chcę cię teraz karać. Jednym z powodów. – Nic nie podpisałam. pierwotnym poziomie. ale ostatnio łamię wszystkie zasady. że jest inaczej. porywając mnie ze sobą. patrząc na mnie intensywnie. kiedy to robię. ale nie żeby zadać ci ból. Jego oddech staje się nierówny i kiedy patrzy na mnie. Jak mam sobie z tym poradzić? Nie jestem w stanie ukryć przerażenia. ewoluuje.419 – Tak – szepczę. Powinnam uciekać. – Uderzysz mnie? – Tak. czuję. no cóż. – Doszedłeś do jakichś wniosków? . więc spędziłem wczoraj dużo czasu. Jasny gwint. Ciągnie mnie do niego na jakimś głębokim. Wstaje. Gdybym miał cię pod ręką wczoraj wieczorem. Anastasio. że lubimy zadawać ból albo go doświadczać. byłoby inaczej. myśląc o tym. jest to. by ktoś przekonał cię.. dla których ludzie lubią. że atmosfera między nami powoli się zmienia. którego zupełnie nie rozumiem.. a jego erekcja uciska mnie w brzuch. Jego spojrzenie zmienia się z mrocznego na uwodzicielskie.

a jego oczy są płomienne. Moja wewnętrzna bogini wiruje jak światowej klasy balerina. rety. Rozumiesz? Patrzy tak żarliwie. cytrusów. – Dobrze. idziemy na górę. pobudzający koktajl. pasty do czyszczenia i ciemnego drewna są bardzo zmysłowe. Postawa Christiana zmieniła się całkowicie. i znów jestem w Czerwonym Pokoju Bólu. żebym weszła. Nic się nie zmieniło. podczas gdy wszystko w moim ciele momentalnie się kurczy. a serce omal nie wyskoczy mi z piersi. – Dobrze. przytrzymując je... ważąc każde słowo. Przytakuję. podnosi je i stawia koło drzwi. należysz do mnie bez reszty – mówi wolno. Teraz . – Zdejmij buty – rozkazuje łagodnie. pożądliwe. teraz wydaje się twardszy i bardziej surowy. Christian otwiera drzwi do swojego pokoju zabaw. – Bierze mnie za rękę i zostawiając wszystkie brudne naczynia na barze śniadaniowym. kiedy każę ci coś zrobić. Chodź. – Mogę z tobą zrobić.. – Tak – szepczę. Serce mi wali. – Gdy jesteś tutaj. mam sucho w ustach. Nie wahaj się. Naprawdę to zrobię. Zapachy skóry. Schyla się.. co zechcę. A więc ta chwila nadeszła. Jesteś na to gotowa. Rozgrzana i przerażona krew przepływa przez moje ciało – adrenalina wymieszana z pożądaniem i tęsknotą. To uderzający do głowy. wykonując jeden piruet za drugim. hipnotyczne.420 – Nie i teraz chcę cię związać i pieprzyć do nieprzytomności. Przełykam ślinę i dość niezgrabnie zdejmuję czółenka. Patrzy na mnie z góry.

chwyta je w garść i przechyla moją głowę na jedną stronę. – Mówisz szczerze? – rzuca ostro. pragnąłem to zrobić już kilka dni temu. rozgrzewa mnie całą. Odsuwa się. ramiona i głowę. by spływały po plecach. piersi. – Tak. że czuję promieniujące od niego ciepło. żebyś nie była zawstydzona ani zażenowana swoją nagością. Rozumiesz? – Tak. Anastasio.421 zedrę z ciebie tę sukienkę. W zasadzie mógłbym przyglądać ci się cały dzień i chcę. biodra. cały czas wciągając mój . a jego dotyk mnie pali. To sprawia mi przyjemność. – Odwróć się. chwyta oba ramiączka i powoli ściąga je w dół i w końcu zdejmuje. Wzdłuż mojego kręgosłupa przebiega dreszcz. – Tak co? – pochyla się nade mną. bez wahania. Wodzi nosem po odsłoniętym karku. Powoli podciąga ją przez moje uda. Masz piękne ciało i lubię na nie patrzeć. co każe. jak na to reaguję – dodaje złowieszczo. brzuch. Panie. Rozpina mi stanik. patrząc gniewnie. żebyś czuła się swobodnie w swoim ciele. O ile dobrze pamiętam. Robię. Odwracam się natychmiast. Chwyta moją brodę. Chcę. które rozgrzewa mnie. pobudzając każdy nerw. a on sięga w dół i chwyta brzeg sukienki. by mnie obejrzeć i nieuważnie składa sukienkę. Podnieś ręce nad głowę. – Przygryzasz wargę – szepcze. gładząc moją skórę palcami i paznokciami kciuków. Zostawia ją na wielkiej szafce koło drzwi. nie odrywając ode mnie oczu. Stoi za mną tak bliski. – Wiesz. Panie. Zbiera moje włosy. – Dobrze. – Tak.

Pociąga mnie za włosy z tyłu i ku memu zdziwieniu. – Odwróć się – rozkazuje. Rozumiesz? – Tak. ledwie mnie dotknął.. Tylko majtki.. Anastasio – szepcze. składając za mym uchem słodki pocałunek.. dlaczego? Puszcza warkocz. oddychając płytko. jak masz tutaj związane włosy – szepcze.422 zapach. To odurzający koktajl. i pociąga za nie. a ja już go pragnę. tak że cofam się w jego kierunku. – Cicho – szepcze. pożądliwie. Palce ma szybkie i wprawne. – Lubię. jak nigdy dotąd. zaczyna splatać je w jeden duży warkocz.. Rety. której wcześniej nie widziałam. a lęk i pożądanie mieszają się ze sobą. – Pachniesz pięknie. . Jęczę. Robię. Na koniec związuje je gumką. Mięśnie w moim brzuchu kurczą się zmysłowo. panie. co mi każe. Hmm. a po chwili powraca do ucha. – Ani piśnij. – Gdy każę ci tu przyjść. – Tak. tak będziesz się ubierać. – Tak co? – spogląda na mnie gniewnie.

Zamyka drzwi . a niecierpliwość zżera mnie od środka. – Grzeczna dziewczynka. że muszę spojrzeć na niego w górę. – Wskazuje miejsce przy drzwiach. Gdzie on poszedł? Co ma zamiar ze mną zrobić? Zmienia mi się poczucie czasu. że będziesz klęczała tam. Mrugam. Podchodzi do mnie i w polu widzenia mam jego stopy i łydki. Klęczę i czekam. oczekuję. – Zrób to teraz. Szerzej. Zmienił dżinsy.. pięć. Te dżinsy są seksowne. – Gdy każę ci tu przyjść. A niech to. – Jego wzrok przepala mnie na wskroś. Zostań tu i nie ruszaj się. przetwarzając jego słowa. – Połóż dłonie i przedramiona płasko na udach.. powinnam robić notatki. I nagle wraca. Prawie nie boli.423 Cień uśmiechu unosi kąciki jego ust. Jeśli chce. dziesięć? Mój oddech staje się płytszy. porwane i sprane. jak mi każe. – Możesz usiąść na piętach. Idealnie. Spójrz w podłogę. Teraz rozchyl kolana. – Wychodzi z pokoju. Nagie stopy. panie. a ja w jednej chwili jestem jednocześnie spokojniejsza i bardziej podniecona. odwracam się i trochę niezręcznie klękam. Te są starsze. na kilka minut. Nie mam pojęcia. Dobrze. Czy mogę czuć jeszcze większe podniecenie? Widzę jego stopy. żebym to wszystko zapamiętała. Siadam. pociągając tak. – Zapamiętasz tę pozycję. Anastasio? – Tak. na jak długo mnie tu zostawi. – Dobrze. Szerzej. Sięga dłonią i znów chwyta mnie za warkocz.

Wstań. – Czy to bolało? – Nie. że prawie nie jestem zaskoczona. Odwraca ją wnętrzem do góry i zanim zdążę pomyśleć. . chcę go dotknąć. Brawo. Daj mi prawą rękę. – Jakie to uczucie? – pyta. O rany. Zerkam na niego. – Teraz cię skuję. Zdjął koszulę. Wstaję. No.. Dzieje się to tak szybko. – Nie marszcz czoła. ale nadal patrzę w dół.424 i wiesza coś na nich od wewnątrz. patrząc na niego.. uderza w jej środek szpicrutą. A co dziwniejsze – to wcale nie boli. Anastasio. – Możesz na mnie spojrzeć. nie tak bardzo. Górny guzik jego dżinsów jest odpięty. oceniająco. a on wpatruje się we mnie intensywnie. – W porządku – marszczę czoło. Ślicznie tak wyglądasz. czuję jedynie lekkie pieczenie. Udaje mi się. której nie zauważyłam w jego prawej dłoni. Mrugam i staram się wyglądać na spokojną. Zdezorientowana mrugam. Podaję. – Grzeczna dziewczynka. Anastasia. ale wyraz jego oczu łagodnieje. – Odpowiedz.

mój oddech jest taki płytki. przy ścianie. – Bierze mnie za łokieć i prowadzi pod kratkę. – Chodź. na której widnieje duży. bardziej niż erotyczne. jaką kiedykolwiek robiłam. by spotkać jego oczy. Kate i Elliot wiedzą. – Podnieś ręce nad głowę. jak sam przyznaje. Patrzę w górę. Rozumiesz? – Tak. Czy to naprawdę nie będzie bolało? – Mówię poważnie – przekonuje. gdy będziesz stała. Unoszę wzrok. jest popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. To jest bardziej niż fascynujące. które rozświetla ogień z nutą rozbawienia. . Sięga w górę i ściąga jakieś klamry z czarnymi skórzanymi kajdankami. Oddaję się wspaniałemu człowiekowi. o czym myślę? Pokazuje mi szpicrutę. panno Steele – mruczy. Czy on wie. Rany. drewniany ukośny krzyż. – Mój głos jest niepewny. czując się. jakbym opuszczała własne ciało i stawała się postronnym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się wokół mnie. że tu jestem. żeby klamry poruszały się po niej. – Tę kratkę zaprojektowano tak. Natychmiast się podporządkowuję. więc skończymy tam. który. To najbardziej podniecająca i przerażająca rzecz. ale chcę cię przelecieć.425 – To nie będzie bolało. Tłumię przelotne ukłucie strachu. – Zaczniemy tutaj. – Wskazuje szpicrutą na ścianę. – Naszym celem jest przyjemność. Jasna cholera – to przypomina mapę metra. Jest z brązowej plecionej skóry.

..426 Staje bardzo blisko i zapina kajdanki. leniwie jak dziki kot. Wystarczy. hedonistyczne uczucie. Chcę przejechać nosem i językiem po włoskach na klatce. Pachnie żelem do kąpieli i Christianem. czuję wilgoć między nogami. Chodzi powoli wokół mnie.. Jasna cholera! Czy on rzeczywiście to zrobił? Uśmiecha się do mnie szelmowsko i wkłada je do kieszeni dżinsów. och! Moje . Wstrząs przeszywa moje ciało i jest to najsłodsze. Nie spuszczając wzroku z moich oczu. aż do bólu. Zbierając się z podłogi. zmysłowo. przechodząc ponownie wokół mnie. Robi krok w tył. dotyka końcem szpicruty mojego pępka i powoli zatacza wokół niego koła. która sprowadza mnie z powrotem do teraźniejszości. podnosi do nosa i głęboko się zaciąga. klęcząc przede mną. Krzyczę zaskoczona. Czując dotyk skóry. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek.. – Wyglądasz niezwykle korzystnie tak podwiązana. rozbierając mnie wolno. lubieżnie. Jego bliskość jest niebiańska. I twoje niewyparzone usta są na razie zamknięte. ale jedynie patrząc na jego piękną twarz i widząc malujące się na niej pożądanie. muskając moje ciało szpicrutą nieco wyżej. Pociągam za więzy. czekam na to i.. najdziwniejsze. To mi się podoba. sunąc po mnie szpicrutą. Wpatruję się w jego klatkę piersiową. ściska moje majtki w dłoni. panno Steele. w moją kobiecość. – szepcze. Przy drugim okrążeniu nagle trzaska pejczem. a wszystkie moje nerwy stają na baczność. Znów krąży wokół mnie. upojną mieszanką. drżę i ostro wciągam powietrze. Tym razem. drażniąc mnie.. a kończy. ze związanymi rękami. który uderza mnie pod pośladkami. gdy strzela pejczem znów w tym samym miejscu. a ja jestem bezradna. że się pochylę. – Cicho. zaczepia palec o moje majtki i w niespiesznym tempie ściąga je w dół. Stając naprzeciw mnie.

Jestem zagubiona. I nagle przeciąga szpicrutę po mojej kobiecości. i próbuję przygotować się na to psychicznie. szarpiąc za kajdanki. . panie – skomlę. do czego zmierza. w dół do wejścia do pochwy. – Dobrze ci? – szepcze. ale już go nie widzę... proszę! – jęczę. Czuję pieczenie. – Widzisz. czekając na to. tym razem trafiając w mój sutek. tym razem w pośladki.. szybka. Nie myślałam. Krążąc dalej. Anastasio? Otwórz oczy i usta. krótka. przez moje włosy łonowe. Mam zamknięte oczy. – Cicho – rozkazuje i znów uderza mnie w pośladki. – Och. słodka chłosta. próbując wchłonąć miriady doznań zalewających moje ciało. Bardzo powoli obsypuje mnie małymi. Wiem. że tak to będzie wyglądać. – Tak. znów strzela. Moje sutki twardnieją i wydłużają się pod wpływem tego ataku. a ja jęczę głośno. – Tak co? – Tak. Uderza mnie raz jeszcze.. Przerywa. jaka jesteś wilgotna. kąsającymi liźnięciami bata na brzuchu i posuwa się na południe. wydaję głośny krzyk. a ja odrzucam głowę w tył.. gdy moje zakończenia nerwowe śpiewają. Zagubiona w morzu doznań. piekącym smagnięciem. ale kiedy uderza w moją łechtaczkę.. Uderza drugi sutek.427 ciało zwija się pod tym słodkim.

robi krok w przód i chwytając mnie. Otaczając mnie ramionami. przyciąga do siebie. Pejcz trafia w mój pośladek.428 Robię. maleńka. wdzierając się językiem do ust. a oczy patrzą wprost na Christiana. ssij mocno. – Zamknij oczy. Au! – Proszę co? – Proszę. – Czujesz swój smak? Ssij. ale nie mogę – moje ręce tkwią bezużytecznie nade mną. całkowicie zahipnotyzowana. Czuję smak kosztownej skóry i słoność mojego podniecenia. proszę. panie. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu? – Proszę – błagam. panie. Jest w swoim żywiole. Wpycha czubek bata do moich ust. – Jesteś pewna? – Patrzy na mnie surowo. A niech to. Moje usta zaciskają się na bacie. Uśmiecha się triumfalnie. Anastasio. smakujesz tak niezwykle cudownie – szepcze. panie – skomlę. całuje mocno. Jego oczy płoną. co mi każe. Wyciąga koniec bata spomiędzy moich warg. – Tak. a ja czuję pokusę. Jego klatka napiera na mnie. aby go dotknąć. . – Och. tak jak w tamtym śnie. – Tym? – Unosi pejcz tak. żebym go widziała. – Tak.

maleńka. nie znowu. a on rozpina guziki w dżinsach. a ja opieram głowę na jego klatce piersiowej. Na moment stawia mnie przy krzyżu. a on zaplata moje nogi wokół swych bioder i ustawia się pode mną. moja głowa na jego klatce. dwa razy.. gdy wchodzi we mnie. – Unieś nogi. krzycząc z ulgą przez zaciśnięte usta. a ten moment jest słodki. nie. Moje ramiona leżą na jego barkach. Bierze mnie na kolana. a ja znów krzyczę.. aż w końcu to jest ten moment. która staje się znajoma. nie mogę już dłużej wytrzymać i szczytuję. w ten sposób wchodzi naprawdę głęboko. Christian przyłącza się. głośno. Jego ramiona otaczają mnie. raz. przejmujący i intensywny. zwisając bez sił. dotknęłabym . i ostrym oddechem na mojej szyi. kąsające liźnięcia w okolicy brzucha. Gdybym miała siłę. podtrzymując mnie swoim ciałem. Jedno pchnięcie i jest we mnie.. Moje ręce pozostają skrępowane nad głową. Tracę wszelkie poczucie siebie. Rety. Czuję. a ja miauczę i skomlę. a potem oplata ramionami moje uda i znów mnie podnosi. Rozpuszczam się w jego objęciach. Moje ciało chyba nie wytrzyma kolejnego trzęsienia ziemi. słuchając jego ściszonego jęku przy moim uchu. Pcha raz za razem. Posuwając się w dół. puszczam wszystko i znów doznaję rozkoszy. Wychodzi ze mnie szybko i stawia pod iksem. gdy zakłada prezerwatywę. trzymając mnie mocno i blisko. ale robię. Znów zaczyna mi zadawać niewielkie. Odpinając kajdanki. co każe. jeszcze i jeszcze. O Boże. cudownie. Ale nie mam wyboru i z nieuchronnością. że znów coś we mnie wzbiera. z twarzą przy moim karku. niewielkie muśnięcia łechtaczki. uwalnia mnie i oboje osuwamy się na podłogę. zostawiam pejcz. zostawiam jego. trzy razy. na plecach czuję chłodne drewno wypolerowanego iksa. i owiń wokół mnie. tuli. Podnosi mnie i nagle się poruszamy. miękkie.429 Zostawiam po tamtej stronie pokój.. gdyż nogi mam jak z waty. Czuję się taka słaba. trawiona postorgazmicznymi dreszczami.

i czuję się. – Bo jeszcze z tobą nie skończyłem. – Przez chwilę milczy. Jeszcze raz? – Tak – mój głos jest łagodny.430 go. wdycham jego szczególny zapach i muskam nosem. – Widzisz więc.. mam zamknięte oczy. Dlaczego jestem taka zmęczona? – A myślałaś. rękami i nogami. O święty Barnabo. o cholera. że będzie bolało? – szepcze. – Tak. trzymając mnie blisko i odgarniając palcami niesforne kosmyki z twarzy. . że nadal ma na sobie dżinsy. Otwieram oczy i patrzę na niego. Dopiero teraz zauważam. a on otula mnie sobą. – Brawo. a potem pochyla się i delikatnie całuje mnie w czubek głowy. Nie ma mowy. mała. ale on natychmiast sztywnieje. – Zrobiłabyś to jeszcze raz? Zastanawiam się przez moment. Opieram się o jego pierś. bezpiecznie i wygodnie. żebym mogła zrobić coś więcej. Anastasio.. Czy pozwoli mi spać i śnić? Moje usta drgają na tę niemądrą myśl i zwracając twarz w stronę klatki Christiana.. Jestem kompletnie wykończona i walczę z przemożną potrzebą snu. Jeszcze ze mną nie skończył. ja też – mruczy. że większość obaw powstaje w twojej głowie. a zmęczenie przyćmiewa moją świadomość. Czy to bolało? – Nie – szepczę. – To dobrze. Tuli mnie mocno.. ale jej nie mam. Ledwie mogę utrzymać otwarte oczy.

przyłapał mnie na drzemce – nie będzie dobrze. – Wstań – rozkazuje. Kto by pomyślał. Jego spojrzenie mięknie. Jestem roztrzęsiona. prawda? . że znajdę w tym pokoju taką satysfakcję? Kto by pomyślał. Chwiejnie podnoszę się do pozycji stojącej i skulona podchodzę do drzwi. gdy spoglądam na niego. O cholera.431 – Nie rób tego – mówi ostrzegawczo. Nie jest już ciepły. Christian porusza się na obrzeżach mojego pola widzenia. – Uklęknij przy drzwiach – rozkazuje i odchyla się. Wewnętrzna bogini wywiesiła na swoich drzwiach tabliczkę „nie przeszkadzać”. Powieki zaczynają mi opadać. aby uklęknąć. Chcę przeciągnąć językiem po jego włosach. Patrzy na mnie. ledwo widocznych okrągłych blizn rozsianych po jego klatce. – Nudzę cię. Patrzy na mnie. jak mi każe. ostrożnie. bardzo. Wstaję wykrzywiają. a jego usta się – Jesteś skonana. skutecznie uwalniając mnie z objęć. zaspokojone. Czerwienię się i z powrotem patrzę tęsknie na jego tors. bardzo zmęczona i kompletnie zdezorientowana. panno Steele? Budzę się momentalnie i widzę Christiana z założonymi rękami. Ospa? Odra? Myślę bezładnie. całować go i po raz pierwszy dostrzegam kilka drobnych. a temperatura jego głosu spadła o kilka stopni. kładąc dłonie na kolanach. że to będzie takie wyczerpujące? Moje kończyny są cudownie ciężkie.

– Jeszcze się tobą nie nasyciłem. zaciskając plastik. spinka nie wcina mi się w ciało. że jest na nim ciemnoczerwona pościel i klamry na każdym rogu. Zakupy u Claytona! Wszystko staje się jasne. Wyciągnij ręce przed siebie. – Mogę cię z tego uwolnić w jednym momencie. – Wytrzymałość. A moje serce znów zaczyna walić jak szalone. Jesteś zmęczona. podczas gdy adrenalina znów przeszywa moje ciało. Dobra – to przykuło moją uwagę – znów jestem rozbudzona. Mrugam powiekami. – Pokazuje mi je. – Chcę więcej. co mi rozkazuje.. ale kiedy rozluźniam nadgarstki.432 Przytakuję nieśmiało. Próbuję rozdzielić nadgarstki. Robię. Rany. panno Steele. Bierze spinkę do kabli i owija moje nadgarstki. – Chwyta moje ręce i prowadzi do łóżka z baldachimem. Trzymaj się kolumny – mówi. dużo więcej – pochyla się i szepcze mi do ucha. Wpatruję się w niego. dużo. – Mruży oczy. plastikowe spinki do kabli. – Ale zrobię to szybko. – Wygląda znajomo? – pyta. – Chodź. Pomodlić się! Pomodlić do ciebie o łaskawość dla mnie. Jasny gwint.. Momentalnie podnoszę na niego oczy. . ale plastik wrzyna mi się w skórę. testując więzy. nie potrafiąc ukryć uśmiechu. O rany. jakbyś się chciała pomodlić. To boli. Teraz zauważam. czerwieniąc się. – Mam tu nożyczki.

Zrozumiałaś? – Tak. nie puszczaj. piecze. panie. przesuwa moją prawą nogę w bok. Spać? Dyszę. Po tym pozwolę ci spać. – Wsuwa swoją nogę między moje i trzymając mnie za biodra. Wyciąga rękę i delikatnie gładzi mnie po plecach. – Przelecę cię teraz ostro od tyłu. trzymając kolumnę. Staje za mną i chwytając za biodra. Zrozumiałaś? – Tak. – Niżej – rozkazuje. tak że pochylam się do przodu. W tym samym czasie jego ręce wędrują do przodu. całuje mnie wzdłuż kręgosłupa delikatnymi jak piórko muśnięciami. Jeśli puścisz.433 Marszczę czoło. A więc nie na łóżku? Widzę. Anastasio – szepcze i pochylając się. – Dobrze.. Uderza mnie dłonią w pośladek. lekko je pociągając. szybko pociąga mnie w tył. Teraz nie myślę o spaniu. Aua. – Nie puszczaj. że mogę rozsunąć dłonie i chwytam bogato rzeźbioną kolumienkę. . – Masz taką piękną skórę. dam ci klapsa. – Tak lepiej. Trzymaj się kolumny. – Tak. żeby utrzymać swój ciężar. panie – mamroczę szybko. – Dobrze.. dotykają piersi i chwytają moje sutki. – Rozsuń nogi. Anastasio – ostrzega.

434 Dławię jęk. a moje imię na jego ustach wysyła mnie w przepaść i staję się jedynie ciałem i rosnącym doznaniem. Chwytam się mocniej kolumny i odpycham od niego. Anastasio – krzyczy przez zaciśnięte zęby.. gdy on zrzuca dżinsy. panno Steele – szepcze i słyszę zachwyt w jego głosie. chwieję się na nogach. a moje ręce zaciskają się mocniej na pięknie rzeźbionym filarze. I nagle Christian wchodzi we mnie naprawdę głęboko i zastyga. i po raz pierwszy boję się swojego orgazmu. – Trzymaj się.. jednocześnie ciągnąc za włosy. – Taka wilgotna. oddychając ciężko. czując. aż do mojego karku.. popychając do przodu. a potem słodką ulgą. Powoli wychodzi ze mnie. Odsuwa ręce i słyszę znajomy dźwięk rozrywanej folii. – Trzymaj się mocno... seksowny tyłek.. raz za razem. Bolą mnie ramiona. Christian nadal ostro porusza się przy mnie... Tracę świadomość. Bardzo powoli wchodzi we mnie. jęcząc i powarkując. jak? Czuję przyspieszenie. Cóż ja bym chciał z nim zrobić? – Jego dłonie głaszczą i ugniatają pośladki. i czuję narastające uczucie głęboko wewnątrz. jak całe moje ciało odpowiada. gdy kontynuuje swoją bezlitosną napaść. Nigdy mnie nie zawodzisz.. raz jeszcze budząc się do życia. a ja zapieram się w oczekiwaniu na jego atak. Moje ciało odpowiada. we mnie. Anastasio. On jednak chwyta koniec mojego warkocza i owija sobie wokół nadgarstka. upadnę. Och nie.. to nie potrwa długo. – Dalej. Chwyta mnie za biodra i ustawia się.. zanurza się we mnie. pociąga za sutki. Ana. a jego palce wpijają się w moje biodra.. zrób to dla mnie – jęczy.. Delikatnie gryzie i ssie mnie w pasie. jeśli dojdę. . a skóra głowy boli mnie od ciągnięcia za włosy. a potem ześlizgują się w dół i wsuwa we mnie dwa palce. unieruchamiając mi głowę. drugą ręką chwyta za biodra i trzymając mocno.. – Masz tak urzekający.

– Uważam tę Anę za otwartą – mówi i przecina plastik. – Bardzo kwieciście powiedziane. co ma na myśli. Leży na podłodze.. leżę na nim. karabińczyki. myślę bezładnie. a ja na górze. – Że nie chichoczesz częściej.435 Gdy wracają mi zmysły. panie Grey – mówię pod . Co? Oglądam się na niego. Delikatnym masażem przywraca życie moim kończynom. plecami na jego brzuchu. – Nie jestem najlepsza w chichotaniu – mamroczę sennie. Czuję. by móc rozetrzeć moje ręce i ramiona. ale kiedy to robisz. podnosząc mnie ze sobą tak. zachwyca mnie to i raduje. Nagle siada. – To taki piękny dźwięk – mówi tęsknie. Czuję. jakbym miała ręce z ołowiu. panno Steele. całkowicie pochłonięta właśnie odbytym stosunkiem. – Och. Och. – To moja wina – mówi i odwraca mnie. Christian muska nosem moje ucho. – Podnieś ręce – mówi łagodnie.. starając się zrozumieć. Chichoczę i masuję uwolnione nadgarstki. zapomniałam o nich. promienna i skonana. że znów siedzę mu na kolanach. że się uśmiecha. ale podnoszę je. i wpatruję się w sufit. Bierze nożyczki i wkłada jedno ostrze pod spinkę.

. – Powiedziałbym. widząc moją minę. żeby w pełni to docenić. Jego wzrok łagodnieje. delikatnie podnosi mnie ze swoich kolan i wstaje. cudownie nagi.436 nosem. Nagle chwyta mnie w ramiona i niesie skuloną do pokoju w głębi korytarza. na których wisi szary... – Nie chcę wystraszyć Taylora ani pani Jones. – Żeby się przespać – dodaje uspokajająco. Schyla się. kładzie mnie i. Hmm. Uśmiecha się. starając się utrzymać otwarte oczy. Chwyta dżinsy i po żołniersku wciąga je na siebie. Jestem wykończona. że jesteś ostro przerżnięta i potrzebujesz snu. aby pomóc mi wstać i prowadzi do drzwi. Cierpliwie ubiera mnie. – To nie było ani trochę kwieciste – narzekam żartobliwie. Gdy jestem okryta i wyglądam przyzwoicie. na pewno wiedzą. Nie mam siły unieść rąk. Ta myśl nie daje mi spokoju. Odsuwając kołdrę. gdzie wcześniej badała mnie doktor Green. . – Do łóżka – mówi. jakbym była małym dzieckiem. Głowa opada mi na jego pierś. Christian się uśmiecha. nie. jaki z niego perwersyjny drań. Och. Nie pamiętam. żebym kiedykolwiek była tak zmęczona. pochyla się i całuje mnie delikatnie. że nie jestem bardziej przytomna. a jego usta drgają w uśmiechu.. W jednej chwili żałuję. miękki szlafrok.

cudowna dziewczynko – szepcze i całuje moje włosy. kładzie się koło mnie i przytula. zasypiam. I zanim jestem w stanie zrobić jakiś niemądry ruch. – Teraz śpij.437 co bardziej zaskakujące. .

śpiochu. zostawiając z resztkami snu na powiekach w chłodnym. wyjść na kolację z moimi Niechętnie otwieram oczy. – Przyniosłem ci coś do picia.438 ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Miękkie usta muskają moją skroń. Rany Julek. Christian pochyla się nade mną i patrzy intensywnie. surowym pokoju. Mruczę i wtulam się w poduszkę. Nie zasypiaj. Czuję się wypoczęta. nie wydaje się teraz tak dziwaczne. abym miała osobistego trenera. Za oknem widzę zmierzch. którą mu sprzedałam. Chcę się odwrócić i odpowiedzieć na nie. ale przede wszystkim chcę spać. Wstawaj. – Anastasio. rany boskie – a teraz mam poznać jego rodziców. – Podnosi się i znów mnie całuje. bo będziesz miała kłopoty – grozi. – No dalej. To będzie również pierwsze spotkanie Kate z nimi – przynajmniej ona będzie mnie wspierać. Jego żądanie. ale ton głosu ma łagodny. – Głos Christiana jest łagodny. mam poznać jego rodziców! Dopiero co skatował mnie pejczem i skrępował spinką do kabli. zostawiając na niej delikatne pocałunki. – Nie – mruczę. Są zesztywniałe. ale i zdenerwowana. Poruszam ramionami. Będę na dole. Całuje mnie szybko i wychodzi. – Za pół godziny musimy rodzicami – wyjaśnia rozbawiony. a w zasadzie . obudź się. zachęcający.

na spotkanie z jego rodzicami udam się bez bielizny. Piętnaście minut. oczywiście. barbarzyńsko. Co to takiego? Żurawina i woda gazowana. Jest jasnoróżowy. Ana. Czy on ma jakieś inne kolory? Frank Sinatra . bo wiem. Wpadając ponownie do łazienki. Marszczę brwi. Dlaczego nie oddał mi majtek? Zakradam się do łazienki. Nieźle. a potem patrzę na napój. jeśli mam dotrzymać kroku Christianowi. Po powrocie do sypialni wkładam stanik. które uwielbiam i które zwisają mu na biodrach w ten niewiarygodnie seksowny sposób i. który mi zostawił. Chce. zdaję sobie sprawę.. A gdzie są moje majtki? Szukam pod krzesłem. że zrobił to celowo. żebym była zażenowana i poprosiła o zwrot majtek. każdy kij ma dwa końce”. Moja podświadomość łaje mnie.. I wtedy sobie przypominam – wcisnął je do kieszeni dżinsów. Powoli wychodzę z łóżka i widzę.. Wycierając się po radosnym. „Do diabła.. Christian stoi przy panoramicznym oknie w szarych flanelowych spodniach. Po tym. że moja sukienka wisi na drzwiach szafy. wślizguję się w sukienkę i wsuwam buty. jak – czerwienię się na samo wspomnienie – zachował się tak. zdumiona brakiem bielizny. Hmm. cień samozadowolenia na twarzy w związku z planem co do majtek i ruszam na dół. Rozplatam warkocz i w pośpiechu szczotkuję włosy. że to go doprowadzi do szaleństwa.. „Anastasio Steele!”.439 trener może okazać się niezbędny. przeglądam się w lustrze: błyszczące oczy. choć zdecydowanie za krótkim prysznicu. Postanawiam nie prosić go o majtki i nie dać mu tej satysfakcji. Moja wewnętrzna bogini śmieje się do mnie. a stanik na krześle. Nie ma.. ale nie chcę jej słuchać – niemalże ściskam samą siebie z radości. na co on się zgodzi albo nie. w białej lnianej koszuli. policzki lekko zaróżowione. pyszne i świetnie gasi pragnienie.

– Eklektyczny gust. Stara piosenka. – Cześć – odpowiada... – Zatańcz ze mną – mruczy chrapliwie. że jesteś fanem Sinatry. a mój uśmiech Sfinksa napotyka jego. robi głośniej i wyciąga do mnie dłoń. Wyjmując pilota z kieszeni. Christian delikatnie wodzi opuszkami palców po moim policzku i czuję to w całym ciele. Jest całkowicie urzekający. aż coś powiem. Unosi brwi i przygląda mi się podejrzliwie. Gdy wchodzę. panno Steele. że zapiera mi dech w piersiach. a jego szare oczy pełne są obietnicy. . aż Tam. aż staje naprzeciw. a ja oczarowana. jedna z Raya ulubionych. Christian odwraca się i uśmiecha. Patrzy na mnie wyczekująco. – Frank. Nie pomyślałabym. – Jak się czujesz? – Dobrze. – Cześć – mówię czule. A ty? – Czuję się całkiem dobrze.440 śpiewa łagodnie w tle. Frank zaczyna nucić. dziękuję. Uśmiecha się do mnie leniwie. Witchcraft. patrząc na mnie tak intensywnie. tęsknoty i rozbawienia. zaczyna się kołysać. panno Steele – mruczy i podchodzi do mnie jak pantera. przyciąga w swe objęcia i obejmując mnie ręką w talii. Czeka. Podaję mu dłoń.

do fortepianu. Potrząsa głową. – W porządku. jak on tańczy. Płyniemy przez jadalnię. nie mogę się doczekać. rozbawioną obserwacją. Czy kiedykolwiek zrozumiem tego zmiennego człowieka? Zerkam na niego w windzie. Och. panno Steele. I zaczyna się poruszać. Śmieje się z jakiegoś własnego . która wisi na jednym ze stołków barowych. Idziemy na spotkanie z moimi rodzicami? – Nie ma za co i owszem. Skoro tak chcesz to rozegrać. Suniemy po podłodze od okna do kuchni i z powrotem. panno Steele. i prowadzi przez hol do windy. – No. a jego twarz rozjaśnia się w szerokim uśmiechu. w tę i z powrotem przed szklaną ścianą. co trzeba? – Och tak – odpowiadam słodko. – Jesteś pewna? Kiwam głową tak nonszalancko. wirując i obracając się w rytm muzyki. Chwyta mnie za rękę. – Nie ma milszej czarownicy niż ty – mruczy i całuje mnie słodko. Dziękuję za taniec. zabawnym nastrojem. on uśmiecha się do mnie szeroko. Seattle migocze na zewnątrz jak magiczne malowidło w tle naszego tańca i nie mogę powstrzymać beztroskiego śmiechu. – Masz wszystko. to przywróciło twoim policzkom nieco koloru. porwana zaraźliwym. Gdy piosenka się kończy. bierze kurtkę. kiedy się z nimi spotkam – odpowiadam bez tchu. jak tylko się da pod jego wnikliwą.441 Kładę wolną rękę na jego ramieniu i uśmiecham się do niego szeroko. Rany. I tak łatwo mi za nim podążać. te wszystkie oblicza Christiana Greya.

Co ja sobie myślałam? Idę na spotkanie z jego rodzicami i nie mam na sobie bielizny. a spojrzenie staje się pochmurne. jak potrafię. Minę ma nieodgadnioną. dobry humor powoli gaśnie. a cień uśmiechu flirtuje z jego pięknymi ustami. Drzwi windy otwierają się na parterze. Teraz jestem prawie na zewnątrz bez majtek! Spogląda na mnie i w tym momencie napięcie między nami narasta. Boję się. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – pyta łagodnie. Christian otwiera przede mną tylne drzwi. Tracę zapał i już nie chcę wiedzieć. że mi się wymyka. Christian lekko potrząsa głową. oboje milczący. jakby chciał odsunąć od siebie myśli i w bardzo dżentelmeński sposób pokazuje. abym wyszła pierwsza. Odwraca wzrok w moją stronę. Co mogę powiedzieć przy Taylorze? – Gdzie się nauczyłeś tańczyć? – pytam z wahaniem. Kogo on oszukuje? Nie jest dżentelmenem. Rozmyśla wpatrzony w okno i czuję. . – Tak – odpowiadam niechętnie. Rozbawienie znika z jego twarzy. że śmieje się ze mnie. o rany. oczy ciemne. a ja wsiadam tak elegancko. W stosunkowo bezpiecznym otoczeniu jego mieszkania wydawało się to zabawnym. Ma moje majtki. zważywszy na mój stan swawolnego negliżu. Pędzimy autostradą I-5. przekornym pomysłem. że śliwkowa sukienka Kate jest tak przylegająca i sięga mi do kolan.442 żartu.. Nastrój Christiana jest prawie namacalny i wydaje się zmieniać. Cieszę się. Moja podświadomość posyła mi niezbyt pomocne spojrzenie w stylu „a nie mówiłam”.. bez wątpienia skrępowani obecnością Taylora. ponieważ się domyślam. w miarę jak posuwamy się na północ. Taylor podjeżdża dużym audi. O czym myśli? Nie mam jak go zapytać.

wspominając moment. szczególnie wobec kogoś. Mam nadzieję. radosną stronę. – Musiała być dobrą nauczycielką. Biorąc pod uwagę. że mnie nie skrzywdzi i że to jest jedyny sposób. Nie pamiętam. z panią Robinson czy bez. gdyby mnie poprosił. i że ma gdzieś moje majtki. Odruchowo pocieram nadgarstki – tak działają na dziewczynę cienkie paski plastiku. że nigdy jej nie spotkam. gdy byłam w jego ramionach. żebym żywiła wobec kogoś tak silne uczucia. Och. to nie odpowiadam za swoje czyny. tak niespodziewanie. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Nawet nie próbuję zaprzeczać. że pokazał światu swoje wnętrze? Ma przecież taką zabawną. Wpatrując się niewidzącym wzrokiem w okno. Dochodzę do wniosku. że jej nienawidzę. Moja wewnętrzna bogini wzdycha z ulgą. co w nim najlepsze? Zanim stał się taki zamknięty? Czy może to ona sprawiła. Nie posiadam żadnych szczególnych umiejętności. – Była. Chcę z nim być. bo jeśli tak się stanie. Czuję dreszcz na skórze głowy. Bezwiednie uśmiecham się. Nauczyła go również tego wszystkiego albo zepsuła go. Czy dostała to. A może tak czy inaczej by tam trafił. W tym momencie uświadamiam sobie. żeby z nim być. myślę. zależy. kogo nigdy nie poznałam. Oczywiście. No i jeszcze ten Czerwony Pokój Bólu. Wracam myślami do popołudnia. pielęgnuję swój irracjonalny gniew i zazdrość. potwierdziły się moje najgorsze przypuszczenia. jak na to spojrzeć. Była dobrą nauczycielką i ta myśl mnie smuci – ja niczego nie mogę go nauczyć. gdy wirował ze mną po salonie.443 – Pani Robinson lubiła tańczyć. co wiem o jego preferencjach. że postąpił ze mną łagodnie. pod warunkiem. że tak. Do tego wszystko się sprowadza. .

444 że rzadko używa ona do myślenia mózgu. że są one dość brutalne i lubię to w narzędziach do krępowania. – To wszystko stanowi część mojego świata. unosi do ust i delikatnie całuje. żeby mnie . Jest tak dezorientujący. – I skutecznie unieruchamiają cię w jednym miejscu. – Jest szybka i łatwa w użyciu. – Nie rób tego – mamrocze pod nosem. Rzeczywiście to jego świat i chcę do niego należeć. – Ściska moją dłoń i puszcza ją. Czerwienię się i zerkam nerwowo na Taylora. ale na jego warunkach? Po prostu nie wiem. ze wzrokiem utkwionym w drodze. Anastasio. I z powrotem jest ze mną. Cóż mam odpowiedzieć? Christian niewinnie wzrusza ramionami. – Dlaczego użyłeś spinki do kabli? Posyła mi szeroki uśmiech. który zdaje się być nieporuszony. – Uśmiecha się do mnie łagodnie. Anastasio. – Wyciąga rękę i chwyta moją dłoń. – Nie rób czego? – Nie dotknęłam go. Mrugam powiekami i uśmiecham się do niego nieśmiało. – Nie myśl za dużo. – To było wspaniałe popołudnie. Dziękuję. Marszczę czoło i zwracam się w jego stronę. Nie wspomniał o tej przeklętej umowie. a ty możesz poczuć i doświadczyć czegoś innego. a raczej innej ważnej części swojej anatomii. znów patrząc przez okno. w tym momencie znacznie odsłoniętej. Zadaję pytanie. które mnie dręczy. Wiem. Moja wewnętrzna bogini nie robi nic.

. jak z obrazka. Na szczęście Taylor wysiadł z samochodu i otwiera moje drzwi. – To dla mnie też pierwszy raz – szepcze. Uśmiecha się znacząco. – Dam grosz za twoje myśli – mówi. Patrzę gniewnie na Christiana. a on ponownie ściska uspokajająco moją dłoń. że krajobraz się zmienił. – Jesteś gotowa? – pyta Christian.445 pocieszyć. podczas gdy Taylor sunie przez mrok w kierunku Bellevue. – Założę się. więc nie słyszy naszej wymiany zdań. otoczeni mrokiem ciemnym jak atrament. – A ja twoje. Wzdycham i marszczę czoło. Zapomniałam o nieobecnych majtkach. włącznie z różami wokół drzwi. Przejeżdżamy przez jeden z mostów. co? – Chciałabym znać twoje myśli. a on mi się przygląda. że wolałabyś mieć teraz na sobie swoją bieliznę – drażni się. maleńka – mówi łagodnie. Patrzę przez szybę i widzę. – Aż tak źle. a potem uśmiecha się szelmowsko. Czerwienię się. Zerkam na Christiana. Przytakuję. przytłaczając mnie i dławiąc. Ponura noc odzwierciedla mój wewnętrzny nastrój. Idealny. Zapiera dech w piersiach. gdy Taylor zatrzymuje się przed imponującymi drzwiami frontowymi. Tuż przed ósmą audi wjeżdża na podjazd dworku w stylu kolonialnym.

jak mniemam. – Wejdź. gdy odwracam się i wysiadam z samochodu. Jego niebieskie oczy są delikatne i łagodne. – Czy ona tu jest? – Słyszę krzyk z głębi domu. Za nią stoi. czekając na nas. jak miło znów cię widzieć. miło mi pana poznać – uśmiecham się i potrząsam wyciągniętą dłonią. wysoki blondyn. Anastasio. I wpada na dół. – Grace otula mnie ramionami w ciepłym uścisku. Dr Grace Trevelyan-Grey stoi na progu. na swój sposób przystojny jak Christian. Nie mogę się nie uśmiechnąć w odpowiedzi na jej . poznałaś już moją matkę. Wygląda elegancko i wytwornie w jasnoniebieskiej jedwabnej sukience. – To moja młodsza siostra. – Anastasio.446 który uśmiecha się szeroko. o zaokrąglonych kształtach. A to mój ojciec. – Ściska mnie mocno. Najwyraźniej Christian ją uwielbia. Mia – mówi prawie z irytacją. Grace. Jest w moim wieku. a ton głosu staje się łagodniejszy. ciemnowłosa. pan Grey. wysoka. Nerwowo zerkam na Christiana. – Proszę mówić mi Ana. – Panie Grey. Carrick. – Ana. W jego słowach słychać sympatię. A to nowina. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Anastasia! Tyle o tobie słyszałam. moja droga. O rany. gdy wypowiada jej imię.

– On jest równie chłodny w stosunku do niej. – Christian – wita go szorstko skinieniem głowy. – Nigdy dotąd nie przyprowadził tu żadnej dziewczyny – mówi Mia z podnieceniem w ciemnych źrenicach. a on mruży oczy. Wszędzie widać ciemne drewno i antyczne chodniki oraz szerokie schody prowadzące na piętro. tydzień uścisków dla Any? Ten oszałamiający pokaz sympatii – po prostu nie jestem do tego przyzwyczajona. Wszyscy na nas patrzą. On ciepło się do niej uśmiecha. – . Co to jest. Kate i Elliot siedzą przytuleni na kanapie. kochanie – mówi. To denerwujące. Wszyscy odwracamy się i ruszamy do jadalni. prosto i bardzo stylowo. całując Christiana w oba policzki. Pokój jest przestronny i umeblowany ze smakiem w odcieniach kremu. uspokój się – Grace upomina ją delikatnie. trzymając kieliszki z szampanem. Kate zrywa się. brązu i bladego błękitu. wygodnie. Unoszę brwi. Christian staje obok.447 autentyczny entuzjazm. – Promienieje. proszę – mamroczę. obejmując mnie ramieniem. Mia nie puszcza mojej ręki. – Ana. – Mia. i Mia wreszcie puszcza moją dłoń. – Cześć. aby mnie uściskać. który przewraca oczami. Ana. gdy ciągnie mnie do wielkiego holu. Zerkam na Christiana. – Witaj. – Coś do picia? – Pan Grey pierwszy dochodzi do siebie. Kładzie dłoń na moim biodrze. Marszczę czoło na widok tego powitania. a potem podaje rękę ojcu. Elliot chwyta mnie w ramiona w szczerym uścisku. rozsuwa palce i przyciąga mnie do siebie. – Kate.

okaż trochę godności! – Czy po skończeniu studiów zrobisz sobie przerwę? – pyta . to jest bardziej niż dziwne.448 Prosecco? – Poproszę – Christian i ja mówimy jednocześnie. Ta myśl jest ponura i przygnębiająca. Oblewam się rumieńcem i widząc Kate siedzącą z Elliotem. Przyniosę wino. ale nie dotyka mnie. Moja podświadomość mądrze kiwa głową z wyrazem twarzy mówiącym „Wreszcie do tego doszłaś. że Christian zaprosił mnie tylko dlatego. że dowiem się o tym od Kate. Ano – mówi uprzejmie pan Grey. O rany. Christian nie miał wyjścia.. Zerkam na Kate. Mia klaszcze w dłonie. wskazując pluszową kanapę i robię. Katherine Kavanagh. – Elliot zdecydował się pojechać z Kate i jej rodziną na tydzień na Barbados. – Siadaj – rozkazuje.. – Nawet mówicie te same rzeczy. Siada obok. Chmurzę się na tę myśl. – Wymyka się z pokoju. – Kolacja już prawie gotowa – melduje Grace. Jest wniebowzięta. Elliot prawdopodobnie swobodnie i radośnie zaprosił ją do domu rodziców. wychodząc za Mią z pokoju. nagle zdaje sobie sprawę. Musiał mnie zaprosić. głuptasie”. że jest tu moja przyjaciółka. wiedząc. a ona uśmiecha się promiennie z błyskiem w szeroko otwartych oczach. ostrożnie krzyżując nogi. – Właśnie rozmawialiśmy o wakacjach. co mi każe. Christian patrzy na mnie i marszczy brwi.

– Nie wiem jeszcze. – Jutro. a dość dawno już jej nie widziałam. – Na jak długo? – pyta Christian. pojechać do Georgii na kilka dni – Christian wpatruje się we mnie. Dlaczego jest do niego tak wrogo nastawiona? O co jej chodzi? . O cholera. jest zły. – Georgia? – rzuca pod nosem. Zaciska usta. a Kate robi ciekawską minę. – Wasze zdrowie! – Pan Grey unosi kieliszek. Uśmiecha się nieco zbyt słodko. a jego głos jest pozornie łagodny. To zależy od tego. – Kiedy planujesz wyjazd? – Jego głos jest niski. – Ana zasługuje na przerwę – mówi znacząco do Christiana..449 pan Grey. – Moja mama tam mieszka. z nieodgadnionym wyrazem twarzy. późnym wieczorem.. jak mi pójdzie jutro na rozmowach o pracę. Mia wraca niespiesznie do salonu i podaje nam kieliszki wypełnione różowym prosecco. Odpowiedni toast z ust męża lekarki. mrugając kilka razy. – Chciałabym odpowiadam.

Jadalnia przypomina mi o naszym obiedzie w Heathmanie. O cholercia. Chcę iść za nimi.. i oddaj mi moje. że wyjeżdżasz? – pyta natarczywie. że sobie coś przypomina. – A co z naszą umową? – Nie mamy jeszcze umowy. jakbyś miał osę w majtkach. Kate i Elliot wychodzą z pokoju za panem Greyem i Mią. Nad ciemnym drewnianym stołem wisi kryształowy żyrandol. – Tak. ale Christian chwyta mnie za łokieć. – Kolacja na stole – oznajmia Grace. – Nie wyjeżdżam. – Wobec tego powodzenia.. – Ta rozmowa nie jest jeszcze skończona – szepcze ostrzegawczo. ale skrywa się w nim gniew.450 – Masz rozmowy w sprawie pracy? – pyta pan Grey. białym lnianym obrusem. Stół nakryto świeżo wyprasowanym. Puszczając moją rękę. jutro w dwóch wydawnictwach. Wszyscy wstajemy. bierze mnie pod łokieć i wyprowadza z pokoju. na środku stoi . na ścianie ogromne lustro w bogato rzeźbionej ramie. Mruży oczy i widać. Jego głos jest łagodny. i dopiero o tym pomyślałam. Patrzę na niego uważnie. zatrzymując gwałtownie. tylko odwiedzam matkę. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć. w sprawie stażu. Nie denerwuj się. gdy wchodzimy do jadalni.

Pan Grey wstaje. ze mną wywiad dla magazynu – Którego Kate jest redaktorem naczelnym – dodaję. Ano? – pyta pan Grey. Pan Grey siedzi u szczytu stołu. przekrzywiając głowę. – Proszę. Mia uśmiecha się promiennie do Kate. Wszystko wygląda oszałamiająco. Wpatruję się w niego. która siedzi po przeciwnej stronie obok Elliota i zaczynają rozmawiać o gazecie studenckiej. Pan Grey sięga po otwartą butelkę czerwonego wina i proponuje je Kate. a on spogląda na mnie. Zajmujemy miejsca. Zerkam na Christiana. On uśmiecha się do niej ciepło. – Przeprowadzała studenckiego WSU. ja po jego prawej stronie. nie złość się na mnie – szepczę. aby napełnić pozostałe kieliszki. . – Gdzie poznałeś Anę? – pyta go. Mia sadowi się koło Christiana i chwytając go za rękę. a Christian obok mnie. – Poproszę. chcąc pokierować rozmowę z dala ode mnie. – Wina.451 wazon bladoróżowych peonii. Wzdycha. mocno ją ściska. – Uśmiecham się do niego. – Nie jestem na ciebie zły. – Co? – pyta.

– W porządku – mamroczę. Jej oczy natychmiast odnajdują Christiana. a Christian patrzy na nią wzrokiem mówiącym „nie wtrącaj się. – Tak. Czerwieni się i spogląda na niego spod długich wytuszowanych rzęs. Jakże niewiele wie. że ręka cię świerzbi? – pytam nerwowo. Czerwienię się. jestem na ciebie zły. Kate uśmiecha się z szelmowskim błyskiem w oku. – Zły. A już myślałam. a za nią ładna młoda dziewczyna z blond kucykami. aż mnie ręka świerzbi – szepcze.452 – Tak. – Jaki ci minął piątkowy wieczór z José? Jasna cholera. – Szczególnie teraz. Christian nachyla się do mnie. by Christian był zazdrosny. Kate. – O czym tak szepczecie? – wtrąca się Kate. . Kulę się. że zniweluję ich wzajemną wrogość. Co ona robi? Ona w odpowiedzi również otwiera szeroko oczy i zdaję sobie sprawę. Patrzę na nią otwartymi ze zdziwienia oczami. nie. Kavanagh” – nawet Kate kuli się pod tym spojrzeniem. mając nadzieję. niosąc dwa talerze. Och. niesie tacę z naczyniami. Grace zjawia się ponownie. – Na moment zamyka oczy. że mi się upiecze. ubrana elegancko w jasny błękit. że chce sprawić. – Tylko o moim wyjeździe do Georgii – mówię słodko. – Ton jego głosu jest cichy i grobowy.

posypane natką pietruszki. zaczynajcie. gdy pan Grey wychodzi. A więc państwo Greyowie mają służbę. umieram z głodu. jak Christian.. – Pan Grey znowu wstaje i wychodzi. kochanie. Chwilę później wraca Grace. – Proszę. – Zostaw tacę na szafce. – Dziękuję. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej? Z nachmurzoną miną wpatruję się w swe dłonie na kolanach. Pachnie wspaniale – chorizo i muszle świętego Jakuba zapiekane z czerwoną papryką i szczypiorkiem. ukradkowych spojrzeń pięknej Panienki z Kucykami i braku bielizny. i wychodzi. To ze szpitala – mówi do Grace.453 Gdzieś w domu dzwoni telefon. która taksuje spojrzeniem mojego przyszłego Pana. Pan Grey przechyla głowę na jedną stronę. – Przepraszam. – Grace uśmiecha się. wychodzi. – Telefon do ciebie. marszcząc czoło. zdając sobie sprawę. że to przez dzisiejszy wysiłek fizyczny nabrałam takiego apetytu. Czerwienię się. a jej twarz jest pochmurna. – Wszystko w porządku? .. I chociaż żołądek podchodzi mi do gardła z powodu zawoalowanych gróźb Christiana. Gretchen – mówi łagodnie Grace. Gretchen kiwa głową i jeszcze raz dyskretnie zerkając na Christiana. Wraca pan Grey. podając mi talerz.

Gdyby tylko ludzie szczepili swoje dzieci. Elliot marszczy brwi w połowie kęsa i poprawia się nerwowo na krześle. Jestem jej wdzięczna za to pytanie wyrywające mnie z zakłócających spokój myśli i opowiadam jej o przeprowadzce. Jeszcze nie podpisałam umowy. nie. Czwarty przypadek w tym miesiącu. Mój umysł pracuje jak szalony. żeby pokazać jej. – Tak. w co ona gra? Czy on mnie ukarze? Truchleję na samą myśl o tym. gdy tymczasem Elliot. Cholerna Kate. moja droga? – pyta uprzejmie Grace. Przystawki są pyszne i koncentruję się na jedzeniu. Dzięki Bogu. – Zadomowiłaś się już w nowym mieszkaniu. pan Grey i Christian rozmawiają o baseballu. dziecko. Może zostanę w Georgii. Mia chichocze. pojawia się Gretchen i nie po raz pierwszy chciałabym móc swobodnie dotknąć Christiana. że może być popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. – Tak się cieszę. siadając i uśmiechając się pobłażliwie do syna. – Ze smutkiem potrząsa głową i uśmiecha się. – Christian i Mia mieli szczęście. oglądałeś mecz Marinersów? – Elliot wyraźnie chce zmienić temat. gdzie mnie nie dopadnie. jedna krostka na ich dwoje.454 – Kolejny przypadek odry – wzdycha Grace. nigdy nie złapały nic poważniejszego niż ospa wietrzna. Przeszli ją tak łagodnie. W kontaktach z rodziną Christian wydaje się rozluźniony i spokojny. Gdy kończymy przystawki. Biedny Elliot – mówi. że nasze dzieci nigdy nie musiały przez to przechodzić. a Christian przewraca oczami. Może wcale tego nie zrobię. – Och. – Tato. ale .

Najwyraźniej bardzo się kochają i przez chwilę zastanawiam się. Rzucając zawstydzone spojrzenia i falując biodrami. bodajże wołowinę a la Wellington. a jego palce wędrują w górę uda. unieruchamiając mnie. ale bardzo chciałabym pojechać. że Ana wolałaby Londyn – mówi łagodnie Christian. mając przy sobie oboje rodziców. – To piękne miasto – zgadza się Mia. widząc to. – Ano.. która nigdy nie była za granicą. przechodząc moim zdaniem nieco za blisko Christiana.. Och.. byłaś w Paryżu? – Mia pyta niewinnie. Na szczęście on zdaje się jej nie zauważać. Kate i Mia rozpływają się nad Paryżem. że jestem jedyną osobą przy tym stole. – Wiem. Na szczęście podaje nam talerze i wychodzi. – Nie. chociaż ociąga się. Kładzie dłoń na moim kolanie. Och.. podając porcję Christianowi. . Christian.455 jest mój. Czuję się prawie zażenowana. wytrącając mnie z zadumy. Czerwienię się i przesuwam. W desperacji sięgam po wino. wnosi danie główne. – Grace uśmiecha się do pana Greya. nie teraz. a on odwzajemnia jej uśmiech. starając się odsunąć od niego. ale moja wewnętrzna bogini szaleje z zazdrości. On posyła mi lekko zdziwione spojrzenie. W odpowiedzi moje całe ciało się spina. Jego dłoń chwyta moje udo. nie tutaj. – Myślę. powinieneś zabrać Anę do Paryża – stwierdza stanowczo. Znów pojawia się Panienka Europejka z Kucykami. gdy przyglądam się uważnie. Zabiera się do sprzątania ze stołu. jak to jest dorastać. pamięta. – Pomimo paryżan. – My spędziliśmy w Paryżu nasz miesiąc miodowy.

W jego głosie znów pobrzmiewa rozbawienie. nieświadomie przechodząc na płynny francuski. lekko klepie mnie w plecy i zabiera rękę dopiero wtedy. iż jem z takim apetytem. nie przekonali się.456 jak Gretchen wychodzi z pokoju. aż Christian wyjaśnia jej równie płynnie po francusku. Podejrzewam. Krztuszę się winem. był takim despotycznym tyranem. wszystko w porządku? – Christian pyta z troską. jakby składali sobie niewypowiedzianą obietnicę. ten potwór. czym dokładnie. ekologicznego osiedla na północ od Seattle. pasternakiem i zieloną fasolką. a jej oczy płoną pożądaniem lub miłością. a Mia dostaje ataku śmiechu. Mówi „Na razie. a ona zdziwiona w nas. zdejmując dłoń z mojego uda. dzięki Bogu. Wołowina jest pyszna. że to dlatego. Przy deserze z cytrynowej śmietanki ubitej z winem i żółtkami Mia raczy nas opowieścią o swoich podbojach. Wszystko jest tym smaczniejsze. co zrobiła. Jeszcze nie rozpracowałam. która spija każde słowo z ust Elliota. Wszyscy wpatrujemy się w nią. Greyowie swobodnie prowadzą rozmowę: jest w niej ciepło. dla którego pracowałam. gdy jest pewny. Elliot peroruje na temat swojego najnowszego projektu budowlanego. – Więc co było nie tak z paryżanami? – pyta Elliot siostrę. marchewką. kochanie” i to . Och. troska i delikatne przekomarzanie. nie. Gdy przytakuję. Ma bardzo zaraźliwy śmiech i już za chwilę wszyscy zrywamy boki. – Nie spodobały im się twoje czarujące zwyczaje? – Wrr. że Christian pozostaje w dobrym humorze do końca posiłku. A Monsieur Floubert. Zerkam na Kate. podana z pieczonymi ziemniakami. że czuję się lepiej. On uśmiecha się do niej i wygląda to tak. – Anastasio.

– Idę pokazać Anastasii ogród – Christian mówi niewinnie do matki. – Ja chcę to zrobić. cholernie seksowne. Christian.. Wiem. podczas gdy pan Grey. patrząc na nich. machając nam na pożegnanie. szare spojrzenie. Tor moich myśli przyprawia mnie o rumieńce. że uśmiecha się z wyższością. Grace i Mia zbierają miseczki deserowe i udają się do kuchni. Czerwienię się.. ale nie ufam mu. głodne. – Przepraszam – z Christianem z jadalni.457 jest seksowne. Widzę. – Chcesz. żeby go podrapać i poczuć na swojej twarzy. żebym pokazał ci posiadłość? – pyta wprost. udając zainteresowanie ich rozmową. Wstrzymuję oddech i ściskam uda. – Nie przygryzaj wargi – mruczy gardłowo. Kate i Elliot dyskutują o korzyściach z instalacji paneli słonecznych w stanie Waszyngton. Wzdycham i zerkam na swojego Szarego. Ona uśmiecha się. że powinnam powiedzieć: tak. a Mia . gdzie Mia i Grace wkładają naczynia do zmywarki. mówię do pana Greya i wychodzę Prowadzi mnie przez hol do kuchni. znów kładzie dłoń na moim kolanie. piersiach. Ma na brodzie lekki zarost i aż świerzbią mnie palce. Jest tak piękny. Podaję mu dłoń i czuję. a jego palce podążają w górę uda. On jednak już się zrywa i wyciąga do mnie rękę. jak wszystkie mięśnie kurczą się głęboko w moim podbrzuszu. Europejskich Kucyków nigdzie nie widać. że mogłabym patrzeć na niego cały czas. by pociągnąć mnie za brodę. w odpowiedzi na jego ciemne. by zatrzymać tę wędrówkę. On spogląda na mnie i unosi dłoń. między udami.

pokonuje kilka stopni i wychodzi na duży trawnik. nie. – Dlaczego? – pytam bez tchu. Jest o coś zły – może o José. – Kuśtykam za nim.. nie jest dobrze. Georgię. – Schyla się i przerzuca mnie przez ramię. Muszę zdjąć buty. Koło pomostu stoi hangar dla łodzi. prowadzący w dół nad zatokę. Moja podświadomość ma nogi jak z waty. trzymam się jego bioder. a on daje mi piekącego klapsa w pupę. – Zatrzymaj się. proszę. – Ciszej – warczy. gdzie przycumowano dwie łódki. a on z determinacją kroczy przez trawnik. podskakując na jego ramieniu. Christian pociąga mnie za sobą. – Nie rób sobie kłopotu. się i patrzy na mnie nieprzeniknionym – Moje obcasy. Christian przechodzi koło nich. a moje obcasy grzęzną w miękkiej trawie. o rany – jak pięknie. Wisząc do góry nogami. gryzienie wargi. . Piszczę głośno zaskoczona.. Jest tak malowniczo i spokojnie. W szarych kamiennych donicach rosną krzewy.. brak majtek. Rany. Na horyzoncie migocze Seattle. Och. jasny majowy księżyc maluje na wodzie błyszczącą srebrną smugę aż do pomostu.. a w rogu stoi elegancki metalowy stół z krzesłami. Wychodzimy na patio z szarych kamiennych płyt. Zatrzymuję się na chwilę i podziwiam. oświetlone niewidocznymi lampkami.458 wraca do jadalni. a chłodny. Zatrzymuje spojrzeniem. łatwo go wkurzyć.

– Po co? – Ponieważ mam zamiar spuścić ci lanie. – Dlaczego? – skomlę. Anastasio.459 – Muszę pobyć z tobą sam na sam. jestem bardzo opanowany. . że jesteś opanowanym facetem – błagam bez tchu. – Wierz mi. a potem cię przelecieć. – Myślałam. – Wiesz dlaczego – syczy. O kuźwa.

nie tutaj. Ze swojej pozycji do góry nogami dostrzegam imponującą łódź motorową. aby zapalić światło. żebyś dawał mi klapsy. Jestem jak urzeczona. aby się rozejrzeć – wzrok mam utkwiony w nim. które emitują delikatniejsze..460 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Christian wpada do hangaru. no ale przecież przeniósł mnie przez cały trawnik i po schodach aż tutaj. Tuż za progiem zatrzymuje się na chwilę. Oddycha głośno. Urządzono go w żeglarskim stylu Nowej Anglii: granat.. nie teraz. gdyż Christian wnosi mnie po drewnianych schodach na górę. Christian stawia mnie na drewnianej podłodze. Szare oczy płoną gniewem i czystym. nie bij mnie – szepczę błagalnie. Patrzę na niego tak. – Proszę. Mruga dwa razy. krem i przebłyski czerwieni. – Nie chcę. jakby był rzadkim i niebezpiecznym drapieżnikiem szykującym się do ataku. kołyszącą się łagodnie na ciemnej wodzie. nieokiełznanym pożądaniem. Mebli jest mało. Eksploduję od samego spojrzenia. . właściwie to widzę jedynie dwie kanapy. a po chwili otwiera szeroko oczy. Nie mam czasu. Jasny gwint. Po chwili duże drewniane pomieszczenie zalewa białe światło jarzeniówek. ale nie mam okazji przyjrzeć się jej uważniej. Marszczy brwi. Zatrzymuje się w progu i włącza kolejne przyciski – tym razem halogeny. nie tak jaskrawe światło – a chwilę później znajdujemy się w pokoju na poddaszu.

. Uwielbiam je. Christian smakuje bosko! Nagle się odsuwa. Nasze języki tańczą razem. przysuwam jego usta do swoich i go całuję. Intrygujące połączenie – lekko kłujący i zarazem gładki. Otwiera usta ze zdziwienia. Wciskam język między jego wargi. – Słucham? – Odmówiłam czego? – Przy stole. Przysuwam się jeszcze o krok i pociągając go delikatnie za włosy.461 Proszę. Och. a więc o to w tym wszystkim chodzi.. a kiedy otwiera oczy. jakby nie rozumiał. wyraźnie skonsternowany. Jego dłonie odnajdują drogę do moich włosów. – Wpatruję się w niego oszołomiona. mocno do siebie przyciskając. – Ale siedzieliśmy przy stole twoich rodziców. – Całuję cię. co robię. Obojgu nam rwie się oddech. patrzy na mnie nieufnie. naciskając i wirując. unoszę rękę i niepewnie przesuwam palcami po jego policzku aż do delikatnego zarostu na brodzie. Jęczy i bierze mnie w objęcia. – Co ty mi robisz? – pyta cicho. Unoszę drugą rękę i wsuwam palce w jego włosy. a ja zbieram się na odwagę. Opuszczam ręce na jego ramiona. – Odmówiłaś. Oddech więźnie mu w gardle. Wydaje ledwie słyszalny jęk. nogami. Christian zamyka powoli oczy i nachyla twarz ku mojej dłoni..

– Oczy mu błyszczą niebezpiecznie i powoli podnosi skraj mojej sukienki. zamierzam przelecieć cię na tej kanapie. teraz. i który potem zostawił cię z kimś niemal zupełnie obcym.. Bezwiednie przełykam ślinę. kiedy byłaś pijana. dla mojej przyjemności. W jego oczach widać zdumienie i pożądanie. wpatrując się we mnie płonącymi oczami. W tej chwili sukienka ledwie zakrywa moją nagą pupę.. Mieszanka uderzająca do głowy. A skoro nie pozwalasz mi dać ci klapsa. ponieważ ani słowem nie wspomniałaś mi o Georgii. Serce mi wali jak młotem. Christian nagle przesuwa dłoń. szybko. gorące i nabrzmiałe. badając moją reakcję. tak że obejmuje moje łono. Jestem zły. – Tylko moje. Co za przyjaciel tak się zachowuje? I jestem zły i podniecony. – To jest moje – szepcze gorączkowo. wszystkiego. oddechu. dotykając. Rozumiesz? – Wsuwa palec i wysuwa. przedostaje się do krwi. nie twojej. I jest to strasznie podniecające. – Jesteś zły i podniecony. twoje. ponieważ poszłaś na drinka z facetem. który próbował cię uwieść. Jego dłoń zsuwa się na moje pośladki. na co sobie zasłużyłaś. – Tak. Zakończeń nerwowych. w uszach słyszę dudnienie . – Dyszę. bo powiedziałam „nie”? – pytam bez tchu. pragnę cię teraz. a jeden z palców powoli wsuwa do środka. Przyciąga mnie mocno do siebie. do swojego wzwodu.. – Pragnę cię. próbując wydostać się z klatki piersiowej. O rety. ponieważ zacisnęłaś przede mną uda. gdyż moje pożądanie. Zduszam jęk.462 – Jeszcze nikt mi nigdy nie odmówił.. Drugim ramieniem obejmuje mnie w talii i trzyma unieruchomioną. – Jestem zły.

hedonistyczne uczucie. – Ręce na głowie – nakazuje przez zaciśnięte zęby i klęka. A Christian wykonuje nagle kilka czynności naraz: cofa dłoń. to wyczekiwanie. Porusza się we mnie szybko i wściekle. moja władza nad nim. jak moje biodra ochoczo wysuwają się ku niemu. Ale to także nieziemskie. to.. W mordę jeża. niemal dusząc.. dla mnie. nieruchomieje i przeżywa orgazm. Ale wysuwam biodra ku jego pchnięciom. i zsuwa z siebie marynarkę. co mu robię. To będzie szybki numerek. gardłowo i rozkoszuję się uczuciem wypełnienia. Jestem taka podniecona. nie spuszczając ze mnie wzroku. Nagle. a potem sięga do kieszeni marynarki. łokciami przytrzymuje mi ramiona. Tak bardzo pragnę poczuć go w sobie.. zmuszając moje uda.. że to po to. nogami przygważdża mnie do kanapy. aby rozchyliły się jeszcze szerzej. Nakłada prezerwatywę na imponujących rozmiarów męskość. Jęczę głośno.463 krwi. a niby jak mam to zrobić? Wystarcza jedno płynne pchnięcie i już jest cały we mnie. inaczej dam ci klapsa – rzuca ostro. Kładzie ręce na moich dłoniach. przytłaczając mnie. nie dla ciebie. która spada na podłogę. Kładę ręce na głowie i wiem. Jego ciało od razu się rozluźnia. Nie. Jest wszędzie. Nie wolno mi szczytować. tu i teraz. wypuszczając powietrze przez zaciśnięte zęby. tak że czuję na sobie jego cały słodki ciężar. idealnie synchronizując ten erotyczny rytm. aby pozwolić . Och. rozpina rozporek i popycha mnie na kanapę. rozpływając się wokół niego. Zrozumiano? Nie szczytuj. zdecydowanie za szybko. Nie jestem gotowa. – Nie mamy dużo czasu. abym go nie dotykała. Wyjmuje foliową paczuszkę. a chwilę później kładzie się na mnie. W uchu czuję jego urywany oddech. Moje ciało reaguje. Czuję.

– Christian! – krzyczy z dołu Mia. żebyś czuła frustrację. kiedy odmawiałaś tego. a potem podnosi z podłogi marynarkę. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. Chcę. że choć mnie za karę przeleciał. kiedy ze mną nie rozmawiałaś. To właśnie mi zrobiłaś. Nie uśmiecham się. Odwraca się w moją stronę. Szybko próbuję przygładzić potargane włosy. – W samą porę. Christian zapina rozporek i przeczesuje palcami włosy. Ale on się wycofuje. a na jej twarzy widnieje uśmiech pełen satysfakcji: „Nie musiałaś o nie prosić”. biorąc je od niego. przyznając mi rację. na ile jestem w stanie ją zmobilizować po niedawnym bzykanku. Siadam oszołomiona. Piorunuje mnie wzrokiem. pozostawiając mnie obolałą i wygłodniałą. Lekko kręci mi się w głowie. Pospiesznie zakładam majtki i wstaję z godnością – na tyle. – Lepiej wracajmy już do domu. Wstaje i zdejmuje prezerwatywę. Spojrzenie ma już łagodniejsze. Unosi brwi. Możesz je założyć. zawiązuje ją na końcu. próbując doznać choć odrobiny ulgi. moje ciało błaga o uwolnienie od nieznośnego napięcia. Patrzę na niego i bezwiednie zaciskam uda. co moje. ale wiem. potrafi być naprawdę irytująca. Chryste. – Proszę. dysząc. tak naprawdę zaliczyłam małe zwycięstwo.464 mu wyjść. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje moje majtki. . – Nie dotykaj się. – W jego oczach znowu płonie gniew. po czym wkłada do kieszeni spodni. Kiwam głową.

abym sobie na to zasłużyła. zwłaszcza. czuję się już lepiej.465 – Na górze. która świerzbi. Mia! – woła Christian. – Och. Możecie uwierzyć? Nie mogą . – Cóż. – Christian wyciąga do mnie rękę. – Nie sądzę. – Kate i Elliot zaraz wychodzą. ledwo – odpowiadam szeptem. że pozwoliłam na pański nieuzasadniony atak. panno Steele. ale i tak mam ochotę przełożyć cię przez kolano – mówi cicho. – Ledwo. Po schodach wchodzi głośno Mia. tu jesteście. – Bardzo się stara. Sznuruję usta. a on lekko ściska moją dłoń. – To był atak jako najlepsza forma obrony. panie Grey. – Oprowadzałem Anastasię po hangarze. – Obrony przed czym? – Tobą i twoją ręką. Oblewam się rumieńcem. – Nieuzasadniony? Pocałowałaś mnie. aby w jego głosie słychać było urazę. Ujmuję ją. Przechyla głowę i uśmiecha się do mnie. – Ale dało się to jakoś znieść? – pyta cicho. – Rozpromienia się na nasz widok. ale uśmiecham się.

Teraz na przykład znajduje się już w sąsiednim kraju. – My też powinniśmy jechać. że powodem jej zachowania jest troska o mnie. Nagrody wioślarskie? Przyciąga mnie delikatnie przed siebie. następnie przytula mocno i całuje moje włosy. ależ jest bezpośrednia. Rozumiem. – Chodźmy się pożegnać z Kate i Elliotem. Kate ściska mnie mocno. jaki on jest naprawdę. a kiedy Mia odwraca się. – No to na razie. Żartobliwa Kate to nowość. – Mia udaje odrazę i przenosi spojrzenie z Christiana na mnie. – Muszę z tobą porozmawiać o tej wrogości wobec Christiana – syczę jej cicho do ucha. Gromię ją wzrokiem. Mimowolnie się uśmiecham. Anastasio. a ona pokazuje mi język. Zaskoczona wciągam gwałtownie powietrze. niedługo – szepcze mi do ucha groźbę. Uważaj. Machamy im na pożegnanie. aby zejść na dół.466 się od siebie odkleić. wtedy widać. „Wiem. a potem Christian odwraca się w moją stronę. Ana. strasznie lubi wszystko kontrolować – szepcze. to musi być wpływ Elliota. jaki jest naprawdę. Moje policzki robią się szkarłatne. jutro czekają cię rozmowy . Kate i Elliot żegnają się właśnie z państwem Grey. – Zrobię to ponownie. – Co tu robiliście? Jezu. to ty nie wiesz!” – krzyczę na nią w myślach. ale czasami zdarza jej się przekroczyć granice. – To niezbędne. – Pokazywałem Anastasii moje nagrody wioślarskie – odpowiada Christian bez zająknięcia. klepie mnie w tyłek.

– Nie sądziliśmy. mów mi Carrick. W jej oczach błyszczy jednak matczyna miłość. Zaciskam usta. Christian prowadzi mnie do samochodu. On się nachyla i całuje ją sztywno. – Bo jeszcze ją wystraszycie albo zepsujecie zbyt dużą ilością uwagi – burczy. że niedługo znowu się spotkamy. że w końcu kogoś znajdzie! – wyrzuca z siebie. zażenowany. a mnie nie? Chcę przewrócić do niego oczami. Liczę. Christian. To oczywiste. że on się wcale nie przekomarza. Ukradkiem obserwuję ich wzajemne relacje. Rumienię się. Pożegnawszy się. a może sfrustrowany atencją. bierze mnie za rękę i przyciąga do siebie. że Grece obdarza go bezwarunkowym matczynym uczuciem. gdy się żegnamy. – Dbaj o siebie. – Panie Grey. – Mamo – mówi i w jego głosie pobrzmiewa szacunek. A mnie się wydaje. przestań się przekomarzać – beszta go Grace. Dlaczego jemu wolno. a on także obdarza mnie uściskiem! – Proszę. – Wyciągam do niego rękę. a Christian ponownie przewraca oczami. . Mia ściska mnie mocno. moja droga – mówi ciepło Grace. Ano. ale nie śmiem.467 w sprawie pracy. – Christian. jaką mi okazują Greyowie. nie po tej groźbie w hangarze. do zobaczenia i dziękuję.

Także? W mojej głowie pojawia się nieproszona i nieprzyjemna myśl związana z powodem. że tu jestem. Christian kręci głową . Jesteś silną. Po krótkiej rozmowie z Taylorem Christian siada obok mnie.. niezwykle cieszę się z tego. Powoli otula mnie przyjemne ciepło. że z nim nie rozmawiam. Czekał tu przez cały czas? Otwiera przede mną drzwi i siadam na tylnej kanapie audi. Taylor uruchamia silnik i wyjeżdża z oświetlonego podjazdu na ciemną drogę. Nie. żebym tu przyjechała – a to nowina. Jezu. Patrzę na Christiana. aby mnie przywieźć do rodziców.468 w którym siedzi Taylor. – Cóż. co za dzień. że poznałaś moich rodziców. – Anastasio. gdyby skrywał prawdę. Czy tak się właśnie czułaś przez całą wizytę? Och! Chciał. – Uważam. niezależną młodą kobietą. a on na mnie. Gdybym nie chciał. – W ciemności nie widzę jego twarzy. – Głos mam cichy i pełen wahania.. wygląda na to. a tak negatywnie o sobie myślisz. Przez chwilę się waham. że poczułeś się zmuszony do tego. Udzielanie odpowiedzi chyba go nie krępuje. – Gdyby Elliot nie zaprosił Kate. dla którego otrzymałam zaproszenie. Czuję. Dlaczego tak bardzo w siebie wątpisz? Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. powiem mu. Wydaje się autentycznie zadowolony z tego. fizycznie i emocjonalnie. – No co? – pyta cicho. Zawsze narzeka. jak opada ze mnie część napięcia. nie zrobiłbyś tego. Jestem wykończona. a przecież tak by było. że moja rodzina także cię polubiła – mruczy. abyś ich poznała. nie przywiózłbym cię tutaj.

Jeszcze się nie zdecydowałam. – Dlaczego? – Miałam nadzieję na małą odskocznię od tego wszystkiego.469 i sięga po moją dłoń.. to chyba nie jest dobry pomysł... – Jestem zbyt intensywny? Wybucham śmiechem. – Nie przejmuj się Taylorem. jakby toczył wewnętrzną walkę z samym sobą. że Kate mówiła o Barbadosie. . Mów do mnie. – Chcesz odwiedzić matkę? – Tak. Zerkam nerwowo na Taylora. – Oględnie powiedziane! W świetle mijanych latarni widzę. – Tak. Wzruszam ramionami. od tej intensywności. – Mogę jechać z tobą? – pyta w końcu. I jeszcze jedno. Chciałam spróbować wszystko przemyśleć. Że co? – Eee. Patrzy na mnie dziwnie. Wspomniałam o Georgii tylko dlatego. Tak myślałam. jak drgają mu kąciki ust..

panno Steele? – Jakżebym śmiała. panie Grey – odpowiadam z udawaną powagą...470 – Śmieje się pani ze mnie. – A jaki bardziej? – Sam to rozgryź. Patrzy na mnie spokojnie. – Ogarnęły cię wątpliwości? – Niewykluczone. . że często to robisz. Anastasio – rzuca sardonicznie. – Zabawny wesoły czy zabawny śmieszny? – Och. i uważam. – Bo jesteś zabawny. że spróbujesz – mówi. czy w twoim towarzystwie jestem w stanie cokolwiek rozgryźć. – Powiedziałaś. – Wiem. – Śmiałabyś. po czym kontynuuje cicho: – O czym musisz pomyśleć w Georgii? – O nas – szepczę. – Zabawny? – O tak. – Nie jestem pewny. sporo pierwszego i trochę drugiego.

mogąc siedzieć tu obok niego. jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. Pomimo tych wszystkich żądań. Ściska moją dłoń. Zamykam oczy. – Rozmawiaj ze mną. odprawisz mnie albo co gorsza zbijesz? Cóż mogę rzec? Przez chwilę wyglądam przez okno. bo wtedy ty się wzdrygniesz. do którego się nie przygotowałam. ale i tak mnie to przeraża. – Dlaczego. potrzeby sprawowania kontroli.. och – no i chce zadawać mi ból. więcej uczucia. więcej wesołego Christiana. Oboje nas spowija ciemność maskująca nasze myśli i uczucia. Nie chcę cię stracić. bo za bardzo się boję okazać ci uczucie. miłości.471 Poprawia się na kanapie.. Nie chcę go stracić. więcej.. czując się jak w potrzasku. seksowny. Ten ostatni tydzień. Cóż mogę powiedzieć? Po prostu chciałabym więcej. że zdaję egzamin. inteligentny i zabawny. Samochód jedzie z powrotem przez most. różnorakich perwersji. Wzruszam ramionami. Ale do tego nie jest nam potrzebna noc. Jest taki nieprzewidywalny. Anastasio. Co mam powiedzieć? Bo chyba cię kocham.. Anastasio? – naciska Christian.. Twierdzi. że przemyśli moje zastrzeżenia. Dojeżdżamy do końca mostu i droga po raz kolejny skąpana . Jakim cudem ta rozmowa stała się nagle taka poważna? Mam wrażenie.. – Dlaczego? Jasny gwint. a ty widzisz we mnie jedynie zabawkę. Bo nie mogę cię dotykać. Czuję dreszczyk emocji. Ale jego nastroje.

– I przez kilometr czy dwa milczymy. – Spróbuję. – Podpisz po Georgii. uwalniając uwięzioną dolną wargę. – Jeśli pojedziesz. – Dobrze – zgadzam się. długo i mocno. To nie bohater. maleńka. – Zostań dziś ze mną – wyrzuca z siebie. to staje się widoczna. Oplatam rękami jego szyję i całuję. Podpiszę twoją umowę. Przemyśl wszystko. Mrugam powiekami. – Dla ciebie. nie będziemy się widzieć cały tydzień. – Decyzja podjęta pod wpływem chwili. To sygnał dla mnie. lecz człowiek z poważnymi emocjonalnymi ułomnościami. – Tak zrobię. Odpinam pasy i wdrapuję mu się na kolana. Jakaż akuratna metafora! To jego uznałam kiedyś za romantycznego bohatera. jak sam się określił. Nie muszę długo czekać na reakcję. a on puszcza moją dłoń i ujmuje podbródek. biorąc go z zaskoczenia. – I ja też spróbuję. który pociąga mnie za sobą w ciemność. Patrzy na mnie. Czy ja nie mogę go poprowadzić ku światłu? – Nadal chcę więcej – mówię cicho. Anastasio. – Naprawdę powinnaś zapiąć pasy – Christian szepcze . – Głos ma nabrzmiały szczerością. Dobrze przemyśl. odważnego białego rycerza – czy też mrocznego rycerza. Proszę. – Wiem – odpowiada. więc jego twarz to kryje się w mroku.472 jest w neonowym świetle latarni. spróbuję.

W domu. . oczy mam zamknięte. Zbyt szybko zostaję wyrwana ze swoich niespełnialnych marzeń.473 z dezaprobatą do mych włosów. Pozwalam sobie fantazjować. tłumiąc ziewnięcie. zdejmuje marynarkę i narzuca mi na ramiona. Taylor otwiera nam drzwi i dziękuję mu nieśmiało. O nie. Głowę opieram mu na ramieniu. pełne olbrzymiego potencjału. ale nie wykonuje żadnego ruchu. aby nie dotykać jego klatki piersiowej. świadoma tego. Uśmiecha się znacząco. – Jest w moim nowym samochodzie – odpowiadam sennie. niemal namacalne. Tyle że jego mieszkanie to galeria sztuki. a jedynie tulę się do niego mocno. i jest to takie rzeczywiste. Gdy wysiadamy. Uważam. a nie dom. To takie zwodnicze zdanie. nos schowany na jego szyi. Wdycham seksowny zapach Christiana i piżmowego żelu pod prysznic. a maleńka część mojej paskudnej podświadomości zachowuje się zupełnie zaskakująco i ośmiela się mieć nadzieję. Zalewa mnie fala ulgi. z Christianem. a teraz co zrobiłam? – Czemu nie masz żakietu? – Marszczy brwi. że ten mężczyzna mnie kocha. żeby mnie zepchnąć z kolan. Przytulam się do niego. Ale jego uprzejmy uśmiech niczego nie zdradza. – Jesteśmy w domu – mruczy Christian. Christian mierzy mnie wzrokiem. Och... że słyszał naszą rozmowę.

Bierze mnie za rękę i prowadzi do budynku. Pochyla głowę. – Chcesz się czegoś napić? – Nie. chwyta mnie za rękę i wyciąga do holu. – Pewnego dnia zerżnę cię w tej windzie. ale teraz jesteś zmęczona. Marszczę brwi i nagle jego oczy ciemnieją.. że chce. Najpierw sądziłam. że nakłonię cię do jeszcze innych rzeczy. panie Grey. że on z nikim nie sypia. chwytając zębami jego górną wargę. Odwzajemniam się.. Ożeż ty. panno Steele? – Tak. – Zostałam dziś nakłoniona do robienia rzeczy. Nie licząc tych kilku razy ze mną. abym z nim spała. Chodźmy do łóżka. niewykluczone. Kiedy drzwi windy się rozsuwają. Niemniej jednak uważam. jeśli mi podpadniesz. których w życiu nie uznałabym za możliwe. .474 – Zmęczona. więc sądzę. Cała się rozpływam. przestaję oddychać. Przechodzimy przez podwójne drzwi i jesteśmy w domu. a wszystko we mnie skręca się z pożądania. że powinniśmy pójść spać. – To dobrze. bierze moją wargę w zęby i delikatnie pociąga. że jestem winna wyjaśnienie. – Cóż. znowu! W windzie przyglądam mu się uważnie. Z jego gardła wydobywa się niski jęk. Anastasio. – Czuję się nieswojo pod jego bacznym spojrzeniem. Wyciąga rękę i uwalnia mi wargę z zębów. ale teraz przypominam sobie.

– Bogini wydyma usta i nie bardzo jej wychodzi ukrywanie rozczarowania. – Chodź. panno Steele. A czemu pytasz? Miałaś nadzieję na coś bardziej egzotycznego? Moja wewnętrzna bogini się wychyla. co najmniej trzydzieści jeden smaków. – O nie. – Od kiedy? – Od ubiegłej niedzieli. Wystarczy mi egzotyki na jeden dzień. Im szybciej znajdziesz się w łóżku. – W waniliowym nie ma nic zwykłego czy starego.475 Unoszę brwi. – Zadowoli cię zwykły. jutro ważny dzień. Kręci głową. – Ręce . – Prowadzi mnie korytarzem do swojej sypialni i kopniakiem zamyka za nami drzwi. że będę to musiał jakoś utemperować. urodzony z pana romantyk. stary waniliowy seks? Przechyla głowę. – Panno Steele. Chodź. – Panie Grey. tym szybciej cię przelecę i tym szybciej będziesz mogła zasnąć. – Zauważyłam – odpowiadam cierpko. to bardzo intrygujący smak – wyrzuca z siebie. Możliwe. – Na pewno? Jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie gusta. – Uśmiecha się do mnie lubieżnie. masz niewyparzony język.

a on. Jak mogę mu się oprzeć. – Przygląda mi się i stopniowo wyraz jego twarzy ulega zmianie. Chichoczę i grzecznie biję brawo. moja droga panno Steele. – Och. – A jaka będzie następna sztuczka? – pytam wesoło. – Ale jestem dobrą negocjatorką. Wskakuj do wyrka. jak byś miała mnie unikać – stwierdza zgryźliwie.. – Sądzisz. co mi każe. że choć raz powinnam grać trudną do zdobycia? – pytam kokieteryjnie. Nie bardzo wiem. – Ja także. Robię. że klamka zapadła. – Och. Kłania się z gracją. – Nie chcesz się pieprzyć? – pyta. – Nie – odpowiadam bez tchu. uśmiechając się przy tym szeroko. – Cóż. . – Wydaje mi się.. Zaskoczony otwiera szeroko oczy i widzę w nich błysk podniecenia. kiedy jest właśnie taki? Kładzie sukienkę na stojącym obok komody krześle. jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię. Pojawia się na niej konsternacja i atmosfera staje się nagle napięta. drzwi są zamknięte. jak jakiś magik.476 do góry – nakazuje. a ci pokażę. – Ta da! – woła żartobliwie. – Marszczy brwi.

Wielka mi nowość. uważnie mnie obserwując. głęboki oddech.. I mówię „nie”. Jezu. – Proszę. Twarz mu posępnieje... ty jesteś zmęczona. – Proszę – szepczę. – Przeczesuje palcami włosy.. Nieruchomieje. – A więc dotykanie jest dla ciebie granicą bezwzględną? – Tak. naprawdę go zaskoczyłam. – Nie? – Nie. nie wygląda to dobrze.. Po chwili bierze się w garść. żebyś się ze mną kochał. Och. „Daj mu chwilę” – warczy moja podświadomość.. – Myślałem. no to się zaczyna. Odruchowo robi krok w tył i przez jego twarz przebiega strach. – Chcę cię dotknąć.. panno Steele.. prawda? – Słuchaj. – Ana. ja jestem zmęczony. że już to robiliśmy? – mówi w końcu. powiedz mi dlaczego. Chodźmy po prostu do łóżka – mówi. – O nie. Cholera. Obu rąk. – Chcę. ja. dziś wieczorem na wystarczająco wiele ustępstw. z tym się nie da polemizować. poszedłem .477 Okej.

– Nawet nie kryje rozdrażnienia. wyjmuje T-shirt i rzuca w moją stronę. Przyglądam się sobie w olbrzymim lustrze. – To dla mnie ważne.478 – Och. Odwraca się na pięcie. patrzy na mnie ta sama zwyczajna dziewczyna. co dzisiaj robiłam. a ja czmycham do łazienki. w końcu nie miałam ich na sobie przez większą część wieczoru. ale postanawiam ustąpić. „A czego się spodziewałaś. nie potrzebujesz mojego pozwolenia. Anastasio. błagam. Majtki zostawiam. wiesz. – Anastasio. podchodzi do komody.. nie. – Włóż to i chodź do łóżka – warczy z irytacją. Ponownie przeczesuje palcami włosy i zdusza pod nosem przekleństwo. że w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. zaszokowana faktem. – Czy ty mnie pytasz o pozwolenie? – Eee. Odpuść ten temat – burczy z rozdrażnieniem. aby z niej skorzystać. Łapię go zdeprymowana. – Muszę skorzystać z łazienki.. Odwracam się do niego plecami. zdejmuję stanik i jak najszybciej wkładam koszulkę. Dzisiaj. aby zakryć nagość. Rozpina koszulę. gdzie jest łazienka. że urosną ci rogi i zakręcony ogon?” – warczy moja podświadomość. . na tym etapie naszego dziwnego układu. – „I co ty. Po tym wszystkim. Marszczę brwi. – Mój głos jest niewiele głośniejszy od szeptu. Patrzy na mnie zaskoczony.

Kręcę zrezygnowana głową i biorę szczoteczkę Christiana. że żadne z nas podczas tej próby nie spadnie. pożycz sobie moją szczoteczkę – mówi lekko drwiąco. Bez słowa bierze ją ode mnie i wkłada do ust. Może przydałoby mi się nieco dystansu. Gdy zabieram się za mycie zębów. . Popędzam go. a ona chwieje się niebezpiecznie. rozlega się pukanie do drzwi. Patrzę gniewnie na swoje odbicie. że każda komórka mego ciała podnosi się i wychyla. wahając się. Nie jest gotowy. niebieskie z szarym. Za wcześnie. i ja też nie. Ignoruję ją. „Doprowadzasz go do szaleństwa.479 u licha. Oboje musimy przejść bliżej środka. co ci powiedział. ty idiotko. a ja karmię oczy tym widokiem. a w swym gniewie wygląda jak Meduza. Nasze spojrzenia krzyżują się w lustrze. Kończę myć zęby. – Nie krępuj się. – Dziękuję panu. Trzeba to robić krok po kroku”. Patrzy na mnie beznamiętnie. do czego się przyznał”. Balansujemy na delikatnej huśtawce. Muszę umieć okazać mu uczucie – wtedy być może je odwzajemni. Moja podświadomość ma naturalnie rację. Od pasa w górę jest nagi. którą stanowi nasz dziwny układ – na samych końcach. aby lepiej widzieć. Również się uśmiecham. wyprawiasz? Dotykanie to jego granica bezwzględna. Podświadomość jest wściekła. ale ona nie da się tak łatwo zbyć. W drzwiach staje Christian. – Proszę – mówię z ustami pełnymi pasty. – Uśmiecham się słodko i wychodzę. następnie uśmiecha się znacząco i staje obok mnie. Georgia kusi mnie jeszcze bardziej. a w jego oczach nagle pojawiają się wesołe iskierki. ani przez chwilę nie spuszczając z niego wzroku. jakbym umierała z głodu. Dłońmi ściska twarz niczym postać z Krzyku Muncha. Wszystko dzieje się tak szybko. pomyśl o tym wszystkim. Mam jedynie nadzieję. opłukuję szczoteczkę i wręczam mu ją. a spodnie od piżamy zwisają mu z bioder w taki sposób.

Spływa na mnie natchnienie. – Wyobraź sobie. No bo czemu miałoby być inaczej? – Dlatego. – Powiedz mi. że chcę cię lepiej poznać.480 kierując się prosto do łóżka. . – Nie tak miał się potoczyć dzisiejszy wieczór – burczy nadąsany. – Co takiego? – Słyszałeś. Parę minut później dołącza do mnie. już ci mówiłem. wcale nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć. a będziesz mógł tak zrobić. Siada po turecku na łóżku. – Przewróciłeś oczami. że ja bym ci powiedziała. że nie możesz mnie dotykać. Przewraca z frustracją oczami. – Anastasio. – Znasz mnie wystarczająco dobrze. Pięćdziesiąt odcieni. Kiedy ja tak ostatnio zrobiłam. przełożyłeś mnie przez kolano. – Och. – Jak możesz tak mówić? – Klękam twarzą do niego. Miałem w życiu niełatwy start. chętnie bym to powtórzył.

A jeśli wróci z laską albo jakimś innym perwersyjnym dziwactwem? Jasna cholera. a ja przewrócę wtedy oczami. co ja wtedy zrobię? Kiedy Christian w końcu wraca. – O drugiej. trzyma w dłoni coś niewielkiego. – I na moich oczach dokonuje się w nim subtelna zmiana. – To tak nie działa. – W porządku.. – Pokazuje mi. może to jest sposób na niego.481 – Próbujesz się targować? zaskoczone niedowierzanie. – Zejdź z łóżka.. Następnie zeskakuje z łóżka. – W jego głosie wibruje Kiwam głową. a ja . – Świetnie. bardziej nieustępliwy. Staje się surowszy. grzeszny uśmiech. Na jego twarzy pojawia się leniwy. Powiedz mi. Po chwili poważnieje. Ogarnia mnie niepokój i podciągam kolana pod brodę. Co on robi? Ma jakiś niecny plan? Kuźwa. Sporo czasu minęło od ostatniego razu. a ja mam nieczęstą możliwość oglądać beztroskiego Christiana.. gorący. Śmieje się. – O której godzinie masz jutro pierwszą rozmowę? – pyta miękko. Owszem. – Przygląda mi się uważnie.. Stań tutaj. To Christian – Pan. Anastasio. Nie widzę co i zżera mnie ciekawość. – Zawsze taka złakniona informacji. – Zostań tu – mówi i wychodzi z pokoju. – Negocjować.

– Potrzebne im nawilżenie. ale dla twojej przyjemności i mojej. Posyłam mu pytające spojrzenie. a wszystkie mięśnie w moim podbrzuszu słodko się zaciskają. opowiem ci trochę o swoim wczesnym dzieciństwie. Ssij – nakazuje. Nie jestem w stanie wykrztusić ani słowa. Zgoda? Pyta mnie o zgodę! Bez tchu kiwam głową. Głos ma miękki. – Grzeczna dziewczynka. zaskakująco ciężkie i mają metaliczny posmak. Usta? – Szerzej. Łykam głośno powietrze. błyszczące kulki połączone grubą czarną nicią. gładkie. – Potem będziemy się pieprzyć. a potem dać ci klapsy. – Bardzo delikatnie wkłada mi kulki do ust. W moich ustach zbiera się ślina. gdy badam językiem te nieznajome przedmioty. Moja wewnętrzna bogini wykonuje taniec siedmiu welonów. Otwórz usta. Kulki są zimne. – Zamierzam włożyć je w ciebie. Christian nie odrywa ode mnie wzroku. A niech to. nie za karę. – Są nowe – mówi dobitnie. w jego oczach migocze obietnica. podniecam się.482 w ekspresowym tempie wykonuję jego polecenie. a jeśli po tym wszystkim nie zaśniesz. Przestępuję z nogi na nogę. Wyciąga rękę i moim oczom ukazują się dwie srebrne. – Ufasz mi? – pyta. Kiwam głową. Patrzy na mnie uważnie. .

Zamykam oczy. Jezu. pochyl i złap za kostki. Interesujące doznanie. Słyszę. że wiem. że niedługo się nimi nacieszę. Wyjmuje palec i bardzo powoli wsuwa kulki. Staję przed nim.483 – Nie ruszaj się. – Teraz się odwróć. Mrugam. to bardziej seksowne od szczoteczki do zębów. O rany. Widzę tylko jego nogi. Christian poprawia mi majtki. uda mi się złapać za kostki? Okazuje się. właściwie ich nie czuję – ale wystarczy. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. Kiedy już są we mnie. – Żadnego wahania – beszta mnie i wsuwa kulki do swych ust. że owszem. jak głośniej oddycha. gdy delikatnie odsuwa materiał majtek na bok i powoli przesuwa palcem w górę i w dół po mojej kobiecości. a przez jego twarz przebiega cień. – Wyjmuje je z moich ust. Mają temperaturę ciała. Natychmiast wypełniam jego polecenie. że zostawiłam majtki. Odrzuca na bok kołdrę i siada na skraju łóżka. jedną po drugiej. odsłaniając pupę. Moje ciało szykuje się na uderzającą do głowy mieszankę szaleńczego oczekiwania i podniecenia. Dobrze. powtarzając ten ruch. bez problemu. T-shirt zsuwa mi się po plecach. – Chodź tutaj. pochyla się i delikatnie muska ustami moją pupę. Christian ze skupieniem kładzie mi rękę na tyłku i delikatnie go pieści. Wsuwa we mnie jeden palec i zatacza powolne. O kuźwa. zmysłowe kółka. ogrzane przez nasze usta. – Wystarczy. Ale podejrzewam. Jęczę. ale przyjemnie. iż tam są. Och. .

a ja niepewnie się prostuję. – Dziwne dobre czy dziwne złe? – Dziwne dobre – przyznaję. dlaczego chce. delikatnie masując. dlaczego? Gdy wychodzę z sypialni. ale wcale nie negatywnie. Kulki się przesuwają i moje mięśnie bezwiednie się wokół nich zaciskają. przełożę cię przez kolano. proszę.. Prawda jest taka. – W jego oczach czają się wesołe iskierki. – Tak.. żebym chodziła – gdy to robię. – Chciałbym szklankę wody. – A kiedy wrócisz. że mój oddech przyspiesza.. To takie dziwne uczucie i wcale nie nieprzyjemne. Och. Pomyśl o tym. teraz. Och! Teraz je czuję. Tak robię.484 – Wstań – mówi. – To świetnie. – Wszystko dobrze? – pyta surowo. – Odwróć się w moją stronę.. Anastasio. Chwyta mnie za biodra. – Dziwne.. rumieniąc się. staje się aż nazbyt jasne. aby pomóc w odzyskaniu równowagi. kulki przesuwają się we mnie.. – I jakie to uczucie? – pyta. gdy . tak jakby. To doznanie mnie zaskakuje. Wody? Chce wody. Przynieś mi.

abym czekała z jeszcze większą niecierpliwością.. Ale o co? – Poproś – powtarza. Chce. Możliwe. proszę.. Więcej tego nie powiem. Podniecona. O rany. – Poproś mnie – mówi miękko. Tak jak poprzednio. Chwyta moją lewą dłoń i pociąga na swoje kolana. Bierze niespieszny łyk. Moje serce przyspiesza. Zamyka na chwilę oczy. Marszczę brwi.. rozkoszując się moimi słowami. że je zatrzymam. jestem podekscytowana.. Podchodzę do niego i tym razem. I wiem. Patrzy na mnie wyczekująco. panie – szepczę. – Dziękuję – mówi i bierze ode mnie szklankę. Jasny gwint. że robi to. Stań obok mnie.. następnie odstawia szklankę na nocny stolik. Czeka już na nim foliowa paczuszka. Dzięki nim mam wielką ochotę na seks. O co? Czego on chce? – Poproś mnie. – Daj mi klapsy. Anastasio. żebym go poprosiła o klapsy. Serce mam . gotowa jak ja. Christian przygląda mi się bacznie. Gdy wracam.485 z szafki w kuchni wyjmuję szklankę.. a jego spojrzenie staje się coraz chłodniejsze. – Chodź tutaj. – W jego słowach kryje się zawoalowana groźba i nagle już wiem. tym razem surowiej.

A nawet przyjemny. Dociera do mnie. gdy ręką gładzi mój tyłek. próbując przyswoić te wszystkie uczucia. Wiercę się na jego nogach.. Kilka lekkich klapsów. Zsuwa dłoń niżej i ociera ją o moją kobiecość. Tym razem też leżę tak. Wydaję jęk. Jęczę.. jest. Następnie chwyta je na karku. – To jest dla przyjemności. przesuwając dłonią po skórze i bieliźnie. Anastasio. to uczucie jest niesamowite. Tak. Och. że Christian mnie unieruchamia. uderzając w złączenie moich ud i pośladki. a potem niżej. Niezwykle stymulujące erotyczne doznanie i z jakiegoś powodu.. dół.. prawy. ale do zniesienia. Och. lewa. Pieczeniu pośladków. a pomiędzy uderzeniami pieści mnie. mojej i twojej – szepcze... Wszystko przesuwa się do przodu. a chwilę później znowu czuję uderzenie. Jęczę. Znowu pieści moją pupę. wewnątrz mnie.. Unosi rękę i opuszcza szybko. nie przestając głaskać moich pośladków. Te ostatnie klapsy są najlepsze. Kulki przesuwają się w głąb mnie i gubię się w grzęzawisku doznań. A potem wraca do ustalonego rytmu. Czemu nie zdjął mi majtek? Wtedy jego dłoń znika. prawa. Krzywię się. – Chcę widzieć twoją twarz. nie dlatego. Odgarnia mi włosy z twarzy i zakłada je za ucho. a to. ponieważ to się odbywa na moich warunkach. jakie zapewniają kulki i fakcie. że klatkę piersiową mam na łóżku obok niego. a potem mocniejsze. uczuciu wypełnienia. jest.. że chcę uciec przed klapsami. Christian przerywa i powoli zsuwa mi majtki. I tak to idzie: lewy pośladek.. gładzi – tak więc jestem masowana na zewnątrz i od wewnątrz.. unieruchamiając głowę. Ale nie przytrzymuje nogą moich nóg. nie przeszkadza mi ból. co wtedy czuję. że klapsy nie są tak mocne jak ostatnio. ale ponieważ pragnę więcej. dam radę.486 w ustach. Zresztą nie jest taki duży – okej. Anastasio – mruczy. .

Po chwili wraca z buteleczką białej emulsji. Po co tyle zamieszania? Strasznie chce mi się spać. wyczerpujący orgazm. a docieram nad krawędź. Niemal szczytuję – doznanie jest tak nieziemskie. wykonując powolne. Wstaje. Jeszcze nigdy nie był tak delikatny i nie mija dużo czasu. Siada na łóżku. Słyszę odgłos rozrywanej folii. Jęczę. a potem przeżywam rozkoszny. gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się srebrne kulki.487 te doły. a potem Christian kładzie się przy mnie. – Oddech ma urywany. a dłońmi nadal przytrzymuje mi ręce nad głową. a potem nieruchomieje. powoli. Wbija się we mnie. – Och. wypełniając mnie tam. intensywny. rozkoszując się mną. – Grzeczna dziewczynka. wykrzykując moje imię. zmysłowe pchnięcia. – Przekręć się – poleca. – Ana! Leży na mnie. przykrywa mnie kołdrą i znika w łazience. mała – szepcze. Jęczę głośno. Gdy zaciskam się wokół niego. a potem całuje mnie słodko. a potem pociąga za przytwierdzoną do kulek nitkę i wyciąga je nagle ze mnie. czując mnie wokół siebie. W końcu odsuwa się i patrzy mi w oczy. Wymierza mi jeszcze dwa klapsy. głośno oddychając. Płynnym ruchem przekręca mnie na plecy. to jeszcze potęguje jego rozkosz. – Podobało mi się – szepcze. Przytrzymuje mi ręce nad głową i opuszcza się we mnie. – Twój tyłek ma teraz piękny kolor – stwierdza z uznaniem . a ja bardzo niechętnie obracam się na brzuch.

Proszę. która wydała mnie na świat. śpij już. – Panno Steele. Anastasio.488 i czule wmasowuje chłodzącą emulsję w różowawe pośladki. Grey – ziewam. Carrick trochę mi opowiedział. – To teraz puść farbę. Christianie. A teraz śpij. – Jak się czujesz? – Wyrolowana. – Umarła. I tak znowu leżymy na łyżeczki. była dziwką i narkomanką. pani to potrafi zepsuć nastrój. żeby nie dotykać mojego obolałego tyłka.. – Mieliśmy umowę. O w mordę. – Kobieta. Całuje mnie delikatnie w ucho.. Pamiętam jedynie pewne rzeczy. Uważa. – Dobranoc. – Dobranoc. Wzdycha. kiedy miałem cztery lata. . Nie bardzo ją pamiętam. co to znaczy? – Była? – Nie żyje. – Od jak dawna? Wzdycha. kładzie się przy mnie i bierze w ramiona.

. smutnym miejscu. śniąc o czteroletnim szarookim chłopczyku w jakimś ciemnym. przerażającym.489 I odpływam w oszołomiony i wyczerpany sen.

Ale Christiana Greya w nim brak. Wzdrygam się na myśl. Zycie w chmurach wydaje się nierzeczywiste. daleko od zaniedbania. że on chce specjalnego układu. tylko na chwilę. to przez ten seks”. Wita mnie śliczny poranek w Seattle – przez sięgające podłogi okna wlewają się słoneczne promienie. odporny na realia życia. choć twierdził. i już rozumiem. dlaczego nie wolno mi go dotykać. Jestem oderwana od rzeczywistości. Z całych sił próbuję go do siebie nie dopuścić jeszcze przez kilka cennych minut. Ale ono jest zbyt mocne i w końcu wyrywa mnie ze snu. że tak powiem – porządnie wykorzystana. oderwany od ziemi. matek dziwek i narkomanek. co musiał przejść jako małe dziecko. przeszywające. wypełniając pokój zbyt jasnym blaskiem. „Tak. Moja . w którym miał swój początek. dlaczego mieszka tutaj odizolowany. czy nadal stoimy na przeciwległych końcach huśtawki. ciepłe. głodu. gdy tymczasem ponura rzeczywistość wygląda tak. przekonać się. uprawiając wymarzony seks z wymarzonym chłopakiem. Przez chwilę po prostu leżę i podziwiam strzelistą panoramę Seattle. Jaskrawe. Znajduję się w jego wymarzonym apartamencie. że postara się dać mi coś więcej. Marszczę brwi. Jak na ironię ja w jego strzelistej wieży czuję to samo. Dlaczego wczoraj nie opuściliśmy rolet? Znajduję się w wielkim łożu Christiana Greya.490 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Wszędzie jest światło. Co to właściwie oznacza? Tego się właśnie muszę dowiedzieć. Fantazja – zamek w powietrzu. Pragnę się ukryć. otoczony pięknymi i cennymi dziełami sztuki – tak daleko od miejsca. ponieważ nadal to nie tłumaczy.. Gramolę się z łóżka cała zesztywniała i. czy też choć trochę się zbliżyliśmy do siebie..

najmocniej przepraszam. Ma pani ochotę na śniadanie? Ton głosu ciepły.491 podświadomość z dezaprobatą zaciska usta. Na jej widok zatrzymuję się w pół kroku. panno Steele. Och. To znaczy jeśli podpiszę umowę. – Dzień dobry. Czuję oszołomienie. „Oczywiście. gdzie jest pan Grey? . że podpiszesz”. Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. ubrana jest w białą dopasowaną koszulę i granatową ołówkową spódnicę. za to w aneksie kuchennym natykam się na elegancką kobietę w średnim wieku. Przewracam oczami. proszę pani? Proszę pani! – Wystarczy herbata. którego świerzbi ręka. Ma krótkie jasne włosy i niebieskie oczy. ciesząc się. Wie pani może. Na mój widok uśmiecha się szeroko. – Może śniadanie. że w sypialni nie ma pewnego kontrolera. – Och. dziękuję. Ignoruję obie i po krótkiej wizycie w łazience idę poszukać Christiana. Nie ma go w galerii sztuki. jestem gospodynią pana Greya. że poproszę go o tego trenera osobistego. że zaskoczyła mnie pani – mówię cicho. lecz rzeczowy. nie kryjąc niepokoju. moje nazwisko Jones. Postanawiam. – Obawiam się. Kim jest ta atrakcyjna blondynka w kuchni Christiana? Mam na sobie tylko jego T-shirt i mocno mnie to krępuje. – Miło mi panią poznać – dukam.

Na razie ten mężczyzna jest mój. Zażenowana wychodzę szybko z kuchni. że to najprzystojniejszy mężczyzna na Ziemi. Przełącz mnie z powrotem do Andrei... – Czeka. Ros... pan osobistego wszechświata... przekaż Barneyowi. Na tę myśl przez moje ciało przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie.492 – W swoim gabinecie. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego.. Dlaczego Christian zatrudnia tylko atrakcyjne blondynki? I natychmiast w mojej głowie pojawia się nieproszona myśl: wszystkie to jego byłe uległe? Odganiam ją od siebie jak najdalej. zbyt piękny dla mnie. Nieśmiało wsuwam głowę do gabinetu. chyba że rachunek zysków i strat tej firmy ulegnie poprawie. Nie interesuje nas nieproduktywność. po prostu czegoś mu brakuje.. Właściwie to razem z całą ekipą. zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole... nie spuszczając ze mnie wzroku. Żadnych więcej kiepskich wymówek. spoglądający ze swego zamku w chmurach na maleńkich ludzi.. Ma na sobie czarne spodnie i białą koszulę. pora podjąć decyzję. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna bogini. Nie. – Andrea. – Dziękuję. Niech Marco do mnie zadzwoni... choć nie jestem przekonany co do interfejsu. seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle.. Tak. Podnosi wzrok i dostrzega mnie. przeprowadzimy burzę mózgów. wyglądając przez okno.. Christian kontynuuje rozmowę. Christian stoi plecami do drzwi i rozmawia przez telefon.. – Nie jestem zainteresowany. Włosy mu jeszcze nie wyschły po prysznicu. Okej.. że prototyp wygląda dobrze. Na jego przystojnej twarzy pojawia się leniwy.. . Chcę się z nim spotkać po południu i to omówić. a wszystkie moje nieprzyjemne myśli natychmiast znikają.

.. Wierzchem dłoni gładzi mnie delikatnie po policzku... Moje zachowanie go zaskakuje. osobę towarzyszącą. oddaję pocałunek. Dobrze spałaś? – Bardzo dobrze. nie chcę upubliczniać Darfuru... Wraca do rozmowy. Po południu muszę porozmawiać z Markiem.. żebym w tym tygodniu codziennie spotykał się z Claudeem.. – Panie Grey – uśmiecham się nieśmiało. – Rozłącza się. To wszystko. Tak. Andreo. – Kiedy wrócisz z Georgii? – pyta mnie. panno Steele. pannę Anastasię Steele. gdyż zabiorę osobę towarzyszącą... – Dzień dobry. – Nie chciałem cię budzić. – Będzie mi potrzebne dodatkowe zaproszenie. Przełóż Barneya i jego ekipę na popołudnie.. – Zakrywa dłonią słuchawkę. – W piątek. ale przekaż Billowi. Och. Powiedz Samowi. Nachyla się i lekko mnie całuje.493 – Przełóż moje poranne spotkania. dziękuję. tak właśnie powiedziałem. a ja nie jestem w stanie się powstrzymać. Wpatruję się w niego. Chwileczkę. po Marcu. Każ mu zaczekać... Jak zawsze z gracją obchodzi biurko i staje przede mną. i znajdź mi czas. wyglądałaś tak spokojnie.. Nie. To w przyszłą sobotę?.. żeby do mnie zadzwonił. Zarzucam mu ręce na szyję i wplatam palce w jeszcze wilgotne włosy.. Przyciskając ciało do jego ciała.. . ale po chwili zaczyna reagować. Przyjadę o drugiej. Co za impreza?.. zarezerwuj co najmniej pół godziny. Przyszłam się tylko przywitać... Nie. albo na jutro... Pragnę go. napawając się jego widokiem. a teraz uciekam pod prysznic. żeby się tym zajął.

. burzące wszystko. Och. Nakłada prezerwatywę na naprężony członek i patrzy na mnie. – Mam oczywiście nadzieję. Ana. Jego oczy ciemnieją. wyjmując z kieszeni spodni foliową paczuszkę. A chwilę później jest już we mnie. mała – rzuca. – Jestem złakniona wyłącznie ciebie – szepczę w odpowiedzi. – Uśmiecha się lubieżnie. Jęczę. bierze mnie w ramiona i kładzie w poprzek tak. Wchodzi głęboko. – A pewnie. o tak. – Wybieram biurko – odpowiadam bez chwili namysłu. że jesteś gotowa.. Rzeczywiście jesteś gotowa – szepcze . Dłońmi przez cały czas gładzi moje nagie pośladki. Przesuwa dłonie po moich plecach aż do pośladków. że wyłącznie mnie – warczy i nagle jednym ruchem zrzuca z biurka wszystkie dokumenty i terminarze. Przemawia przeze mnie pożądanie przetaczające się przez me ciało. a to harcerz. bardzo głęboko. przygważdżając mi nadgarstki do blatu. – Mówisz i masz. panno Steele? Robisz się nienasycona. – Spodobało ci się to. prawda. – Chryste. że głowę mam na samym brzegu. co napotka po drodze.494 Z jego gardła wydobywa się niski jęk. – Wolisz iść teraz pod prysznic czy mam cię położyć na biurku? – mruczy. językiem badając wnętrze ust. Odsuwa się. Rozpina rozporek. Przez ułamek sekundy patrzy na mnie zaskoczony.

co jeszcze potęguje moje doznania. . a ja natychmiast wplatam mu palce we włosy.. muskając nosem moją szyję. Otulam ciaśniej nogami. I robi to coraz szybciej. rozlewająca się po całym ciele rozkosz. naprawdę poruszać. takie cielesne i wyuzdane. że sztywnieją mi nogi. pełne namiętności błaganie. Wow. Jego szare oczy płoną. – Oczarowujesz mnie. gdy dotykam słońca i spalam się. – Dalej. jak wzbiera to we mnie – ta powolna.495 z uznaniem.. – Co ty mi. A on. aż czuję. dojdź dla mnie – syczy przez zaciśnięte zęby.. Porywając mnie ze sobą wyżej. Głośno jęczę. mocniej. czując. Zatacza biodrami kółka.. Puszcza moje nadgarstki. u licha. Oplatam go nogami w pasie. a jego oddech przyspiesza. Christian rozchyla usta. a ogniste pragnienie w jego głosie doprowadza mnie na samą krawędź. którym mnie wypełnia. a potem opadam wokół niego. maleńka. To nie jest kochanie się. a moje ciało dostosowuje się do tego szaleńczego rytmu.. nie spodziewałam się tego. Wydaję jęk. Upajam się tym doznaniem. Zaczyna się poruszać. Wyrzucam z siebie pozbawione słów.. wracając bez tchu na ziemię. do zamku w chmurach. Rzucasz na mnie czar.. wyżej. robisz? – pyta bez tchu. Christian lekko przyspiesza. nieruchomieje. To takie surowe. Zamykam oczy.. Ana. Cała jestem nim. szczytując. przytrzymując blisko siebie w jedyny możliwy sposób. ale pieprzenie – i ja to uwielbiam. O tak. Powoli dochodzę do siebie. po czym opada na mnie bez tchu. delektując się każdym pchnięciem.

Moja – mówi. nachylając się nade mną. aby mi pomóc wstać. – Tak. że musisz jechać do Georgii? Powoli kiwam głową. Szybko wychodzi ze mnie. gdzie byłem. – To mi przypomina. chyba nawet niepokój. I widzę. tak płomiennie – prawdziwy zelota. Tylko. Kładzie dłonie po obu stronach mojej głowy. – Oczy mu płoną. dlaczego tak się poczuł. Siła jego słów jest nieoczekiwana i rozbrajająca. unieruchamiając ją. Krzywię się. że znowu się w sobie zamyka. a nawet marzyć. następnie wyciąga rękę.496 – To ja jestem oczarowana – szepczę. – Trochę – przyznaję. Rzucam okiem na leżącą obok mnie folię. ja i tylko ja. – Jesteś. – Zawsze przygotowany – stwierdzam. – Jesteś pewna. – Rozumiesz to? Mówi to tak żarliwie. twoja – szepczę. Anastasio. Zastanawiam się. Zapina rozporek. – Można mieć nadzieję. Biorę do ręki pustą paczuszkę. jak cię boli. Wpatruje się we mnie. i czasami . – Boli? – pyta. – Lubię. podkreślając każde słowo. W jego oczach pojawia się zakłopotanie. Chwyta mnie za brodę i mocno całuje. że wyraz jego twarzy ulega zmianie.

to zrobiła? Jezu. że marszczę czoło. Nie dziękuję ci za to. że pani Jones uprała twoje wczorajsze ubranie. Nie jest to przyjemna myśl. że mnie przeleciałeś. – Co się stało? – pytam miękko. zjemy razem śniadanie. Uśmiecha się enigmatycznie i już wiem. Że co? A kiedy. – Mam jeszcze parę telefonów do wykonania. że to nie pierwszy raz. kiedy uprawiał seks na swoim biurku.497 marzenia się spełniają. Wydaje mi się.. Choć to było bardzo. O co mu chodzi? – Więc na biurku. – Lepiej już pójdę pod prysznic. Znajdziesz je w szafie. u licha. – To znaczy? . – Dziękuję – bąkam. Jak się wykąpiesz. – No co? – pyta i uświadamiam sobie. Nie rozumiem. Dziwnie to brzmi.. próbując rozładować napiętą atmosferę. ale w jego głosie słychać jakiś podtekst. Christian marszczy brwi i przeczesuje palcami włosy. to było marzenie? – pytam cierpko. – Ależ nie ma za co – odpowiada automatycznie. Przestępuję z zażenowaniem z nogi na nogę. słyszała nas? Oblewam się rumieńcem.

– Tak. – Nie miałaś iść przypadkiem pod prysznic? Och.. było bardzo. tak jak on ma w zwyczaju. po prostu. . – I to nie byle jakiej – stwierdza. Powiedzieć. – Jak zawsze mnie pani zaskakuje. – Niby czym? – Powiedzmy przyjemność. – Przechylam głowę. ale to bardzo przyjemnie. to jak stwierdzić. panno Steele. i powtarzam jego słowa.. że wata cukrowa ma wartości odżywcze. do zobaczenia opuszczam jego gabinet. ale wydaje się skrępowany.. – Uważasz mnie za dziwaka? – Próbuje ukryć uśmiech. – Czasami. eee. Przez chwilę mi się przygląda. zirytowała mnie jego reakcja. odprawia mnie. Ale strona emocjonalna – cóż. zachowujesz się dziwaczniej niż zazwyczaj. niedługo. – Zaskoczona Sprawiał wrażenie skonsternowanego. panie Grey.. że było to duchowo ubogacające. że jeśli chodzi o stronę fizyczną tego zbliżenia.498 – No. Dlaczego? Muszę powiedzieć. że to była nieoczekiwana – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. Pani Jones nadal jest w kuchni.

i nie potrafię zrozumieć jego zmiennych nastrojów. Wycieram ręcznikiem włosy. panno Steele? – pyta. – Ma pani ochotę na coś do jedzenia? – Nie. To najbardziej skomplikowany człowiek. Też nie ma pojęcia. gdy jestem już ubrana. Zwracam się do swojej podświadomości. Uprawialiśmy seks. a potem już nie grało. Pani Jones jest niesamowita.. Nie. – Oczywiście. Christiana nigdzie nie widać. Śliwkowa sukienka Kate wisi w szafie wyprana i wyprasowana. wygładzam sukienkę. że coś zjesz – warczy Christian. rozczesuję je grzebieniem Christiana i związuję w kok. a moja wewnętrzna bogini nadal się pławi w pozostałościach orgazmicznego blasku. bekon i jajka. a pani Jones sprawdza właśnie zawartość spiżarni. co gryzie Christiana. biorę głęboki oddech i udaję się do kuchni. ręce trzyma za plecami i za wszelką cenę unika mojego wzroku. panno Steele? – Najpierw wezmę prysznic. Gwiżdże. – Chętnie. – Anastasia lubi naleśniki.. W łazience próbuję odgadnąć. Czuję nieco większą pewność siebie. ja tego nie rozumiem. jakiego znam. dziękuję. . Stopy wsuwam w czółenka Kate. pani Jones. – Herbaty. Nie – wszystkie mamy pustkę w głowie. Kiedy weszłam do gabinetu. wszystko grało. – Uśmiecham się do niej. dziękuję – bąkam i uciekam spłoniona. razem ze stanikiem i majtkami.499 – Podać teraz herbatę.

a z jego twarzy nie da się nic wyczytać. wytrąca mnie z równowagi świadomość. w jakim on jest nastroju.500 – Tak. przez Internet. Nie bez trudu tłumię w sobie chęć przewrócenia oczami. A pan na co ma ochotę? – Omlet i owoce. Nie robię tego jednak. Unosi surowo brew. mam. Przez trzy najbliższe dni jest wolny i do twojej dyspozycji. – Tak – odpowiadam z udawaną cierpliwością. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. – Tak. co mi każe. że ma odrzutowiec. dziękuję – poprawiam się szybko. Opiera się na łokciu. a on zajmuje sąsiedni stołek. – Doprowadziliśmy już do poważnego nadużycia twojej floty . pokazując na jeden ze stołków barowych. O rety. panie Grey. Cholera. gdy tymczasem pani Jones zabiera się za śniadanie. Chce mi się śmiać. Robię. zrobię to po powrocie do domu. jakbym rozmawiała z małym dzieckiem. pocierając brodę. – Mam odrzutowiec. Patrzę na niego z otwartymi ustami. – Masz pieniądze? O nie. – Kupiłaś już bilet na samolot? – Nie. że ktoś słyszy naszą rozmowę. – Siadaj – narzuca. No pewnie. gdyż nie wiem.

– Dużo mogę. – Uśmiecha się ironicznie. Nie chciałabym robić tego ponownie. chłopcy i ich zabawki! – Dziękuję za tę propozycję. – . jakby chciał mnie dalej przekonywać do swego pomysłu. – Świetnie. co to za wydawnictwa? – Nie. – Dzisiejsze popołudnie mam dość zajęte. mój odrzutowiec. – Jak chcesz. aby się przygotować do rozmów w sprawie pracy? – Nie. – Moja firma. – Potrzebujesz dużo czasu. Czy on żartuje? – Skoro jesteś w stanie komuś to zlecić. więc zlecę to komuś innemu. ale jednak daje za wygraną. Przez chwilę sprawia wrażenie. – Wzdycha. że zatrudniasz zbyt wielu pracowników. panie Grey. – Wydaje się niemal urażony. wygląda na to. Usta unoszą mu się w niechętnym uśmiechu. – Wyślę mejl do kierowniczki kadr i każę jej się tym zająć.501 powietrznej. I nie powiesz mi. – W pełni jestem tego świadoma. panno Steele. Ale wolę polecieć tradycyjnymi liniami. Och. Chcesz namierzyć moją komórkę? – pytam z miną niewiniątka.

Nie ma żadnych bliskich przyjaciół? Być może powiedział pani Robinson? Mam ochotę go o to zapytać.. – Tak – odpowiadam zgodnie z prawdą. a mnie ogarniają wyrzuty sumienia. że zadałam mu to pytanie.502 Drgają mu kąciki ust. ale nie mogę – nie mogę się tak wtrącać. w końcu mi nie powiedziałeś. dzięki Bogu. dosłownie. patrząc na mnie beznamiętnie. A więc nigdy się nikomu nie zwierzył. – Powiedziałem ci więcej niż komukolwiek – mówi cicho. Uśmiecha . Pani Jones podaje nam śniadanie i przez chwilę jemy w milczeniu. wróciło mu poczucie humoru. On jest rzeczywiście samotną wyspą. Zerkam na Christiana. Anastasio? – Wiesz. że w tak krótkim czasie zaczął tak wiele dla mnie znaczyć? Znalazł drogę do mego serca. – O co chodzi. taktownie nas opuszcza. – Na wyjeździe zastanowisz się nad naszym układem? – pyta. – Będziesz tęsknić? Zaskoczył mnie tym pytaniem. Och. – Tak. Posprzątawszy.. Blednie. Kręcę głową. Jak to możliwe. dlaczego nie lubisz być dotykany.

niż sobie wyobrażasz – mówi cicho. a potem szybko wypluć. Pierwsza poszła dobrze. Niepewnie odwzajemniam jej uśmiech. To małe i niekonwencjonalne wydawnictwo. Hyde’a z wydawnictwa Seattle Independent Publishing. nachyla się i całuje. a ja siedzę zdenerwowana w lobby. ale odbyła się w dużym konglomeracie z przedstawicielstwami rozsianymi po całych Stanach i byłabym tam po prostu jedną z wielu asystentek. Lot mam zarezerwowany. – Ja też będę za tobą tęsknił. Moje serce raduje się tymi słowami. Christian polecił. wyprostowanymi włosami. a mama jest w siódmym niebie. Oblewam się rumieńcem. tyle jest możliwości. Delikatnie głaszcze mój policzek. Umeblowanie jest skromne. On się naprawdę stara. która stoi w pokoju zabaw Christiana. co Christian robi na tej kanapie. Ta myśl jest pocieszająca. bym zabrała ze sobą BlackBerry . czekając na pana J. nie – teraz nie mogę o tym myśleć. Wyobrażam sobie. To moja druga rozmowa i to nią bardziej się denerwuję.. Zdążyłam się już spakować..503 się. z ekscentryczną klientelą. Kate obiecała. A w SIP naprawdę chciałabym pracować. Jest w niej coś artystycznego i tak sobie myślę. Jest późne popołudnie. Przesuwam dłonią po skórze. ale to chyba taki styl raczej niż kwestia oszczędności. zastanawiając się. Co kilka chwil podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się miło. że taka machina korporacyjna potrafi połknąć. Recepcjonistka to młoda Afroamerykanka z dużymi srebrnymi kolczykami i długimi. Bardziej. że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić. Siedzę na jednej z dwóch kanap obitych ciemnozieloną skórą – nawet podobnych do tej. że odwiezie mnie na lotnisko. preferujące lokalnych autorów. Ach.

stamtąd zaś do niewielkiej sali konferencyjnej. Kobieta wyciąga rękę. Włosy upięłam w ciasny kok i choć raz nie uciekają z niego żadne pasma. – Proszę za mną. a niewykluczone. Przewracam oczami na wspomnienie tej jego nieznośnej apodyktyczności.504 i Maca. wstając z kanapy. – Ściskam jej dłoń. Uśmiecha się do mnie grzecznie. że to strój odpowiedni na taką rozmowę. Uparł się. – Ana Steele? – Z rozmyślań wyrywa mnie stojąca przy biurku w recepcji kobieta z długimi czarnymi włosami jak z malarstwa prerafaelickiego. – Witaj. Wygląda dość swobodnie jak na zajmowane stanowisko. W przypadku starszych kobiet trudno jednoznacznie określić wiek. czarny bezrękawnik. aby mnie odprowadzić do garażu. jestem Elizabeth Morgan. włącznie ze mną. jakby to były tygodnie. na nogach zaś własne czółenka. że on już taki po prostu jest. Jezu. a na nich . kierowniczka działu kadr w SIP. Myślę. nawet słodki i te chwile wydają się zupełnie kosmiczne. Przez podwójne drzwi za recepcją wchodzimy do dużego kolorowego biura bez ścianek działowych. Ana. Lubi sprawować nad wszystkim kontrolę. wyjeżdżam tylko na kilka dni. lustrując orzechowym spojrzeniem. ale teraz do mnie dociera. Potrafi być czuły. – Tak – odpowiadam. Mam na sobie jedną z sukienek Kate. Może mieć trzydzieści kilka lat. wesoły. Ubrana niemal identycznie jak recepcjonistka. a on zachowuje się tak. że przekroczyła czterdziestkę. Jednocześnie bywa tak nieoczekiwanie i rozbrajająco miły. – Bardzo mi miło. a pod nią białą bluzkę. Ściany są jasnozielone.

w SIP? – pyta. no to nie masz daleko. U szczytu stołu siedzi młody mężczyzna z rudymi. związanymi w kucyk włosami. Wymawia moje imię miękko i przechyla głowę na bok. Ana!”. wstaje i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. a Elizabeth zajmuje krzesło obok niego. Przedstawiam szczegóły dotyczące pracy w głównej bibliotece . niedawno się przeprowadziłam w okolice Pike Street Market. – Ana Steele. – Masz bardzo wysoką średnią. Patrzę na oboje. Z jego twarzy trudno cokolwiek wyczytać. – Z daleka przyjechałaś? – pyta uprzejmie. Proszę. jak ktoś. redaktor prowadzący SIP.505 wiszą reprodukcje okładek książek. Wymieniamy uścisk dłoni. siądź. Ubrany jest w jasnoniebieską koszulę i spodnie khaki. rozpoczynam starannie przygotowaną mowę. – Nie. Siadam. Jack i Elizabeth słuchają z uwagą. O rany. ta kobieta też potrafi być apodyktyczna. ale wydaje się. że na policzki wypełza mi różowy rumieniec. świadoma tego. kogo znam – to irytujące. Starając się ignorować irracjonalną nieufność. – Och. – Ano. poświęconym technikom udanej rozmowy: „Utrzymuj kontakt wzrokowy. Co za dziwny dobór słów. W uszach ma małe srebrne kółka. pozalekcyjnym oddawałaś się w WSU? Jakim zajęciom Oddawałam się? Mrugam powiekami. dlaczego chciałabyś odbyć staż u nas. Gdy podchodzę. pamiętając o wykładzie Katherine Kavanagh. jestem Jack Hyde. Niezmiernie miło cię poznać. że jest życzliwie nastawiony.

do których należałam. Jack. Jack lubi wyłącznie literaturę amerykańską. – W roli redaktora? Może agenta literackiego? Jestem otwarta na to. choć lubi forsować swoje zdanie. Elizabeth się nie odzywa. i na taką reakcję miałam nadzieję. Nie mam więcej pytań. Jack Hyde zadaje bystre. – A kiedy ty mogłabyś zacząć? – Jestem wolna od przyszłego tygodnia. Scotta Fitzgeralda. Nic więcej. co niesie przyszłość. jest na swój sposób czarujący i im dłużej rozmawiamy. . Powoli się odprężam. inteligentne pytania. a kiedy rozmawiamy o moich preferencjach i ulubionych książkach. Oboje się śmieją. nie starszą niż z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. tym bardziej słabnie moja początkowa nieufność.506 kampusu i jedynego wywiadu z nieprzyzwoicie bogatym despotą dla gazety studenckiej. Marszczę brwi. Ano. Uptona Sinclaira czy F. Uśmiecha się szeroko. – Od zaraz – odpowiada Elizabeth. Wspominam o dwóch towarzystwach literackich. – A gdzie się widzisz za pięć lat? – pyta. Żadnych klasyków – nawet Henry’ego Jamesa. – Świetnie. o pracy u Claytona i niepotrzebnej mi teraz wiedzy z zakresu majsterkowania. A ty? – Od kiedy potrzebujecie stażystki? – pytam. ale ja nie daję się zbić z pantałyku – dotrzymuję mu kroku. chyba przejmuję pałeczkę. czasami jedynie kiwa głową i robi notatki. Z Christianem Greyem – taka myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie.

czy w drugim przypadku mój strój okazał się wystarczająco cool. Mam lot nocny z przesiadką w Atlancie. Rozmowy w sprawie pracy to takie sztuczne sytuacje. ujmując moją dłoń. Kate rozpakowuje w kuchni kartony.. jak potrafi. zniszczonych dżinsach i granatowej bandanie. – Dobrze. – Och? – Boho chic byłby lepszy. nie spiesząc się. Tylko ona potrafi wyglądać oszałamiająco w za dużej koszuli.507 – Dobrze wiedzieć – stwierdza Jack. Chyba dobrze mi poszło. ale samolot startuje dopiero o dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. Ano – mówi miękko Jack. – Uśmiecha się grzecznie. – Jak poszło? – pyta podekscytowana. Aaa! Dlaczego . więc jest jeszcze mnóstwo czasu. desperacko starając się ukryć za fasadą profesjonalizmu. Kate unosi brew. Cóż. a ja mrugam powiekami. Nie jestem pewna. każdy się zachowuje najlepiej. – Przechyla głowę na bok. ale nie mam pewności. choć nie potrafię sprecyzować jego przyczyny. – Miło było cię poznać. – Ty i boho chic.. – Jeśli to wszystko – Elizabeth patrzy na nas – chyba rozmowę możemy uznać za zakończoną. Ściska ją delikatnie. dzięki. W drodze do samochodu czuję niepokój. Wsiadam do audi A3 i wracam do mieszkania. będę musiała cierpliwie poczekać na odpowiedź.

Ciekawe informacje. – Urywam. – Wszystko w porządku? Nie wyjeżdżasz do mamy po to. Życie z Christianem jest wystarczająco skomplikowane. Zamknij się. Próbowałam obudzić w nim zazdrość. uwierz mi. To zazdrośnik. dobrze. właśnie się uruchomił. mówię jak on. – I bardzo dobrze. czy mogłabyś przestać drażnić się z Christianem? Ta wczorajsza uwaga na temat José była zupełnie niepotrzebna. To ty mówiłaś.. – Nie. – Słuchaj. żebym się wtrącała. wyłapujący ciekawe informacje. – Ana. jak ty to znosisz. Kate. – Unosi obronnie ręce. – A tak nawiasem mówiąc. widząc moją gniewną minę. Chyba dobrze bym się tam czuła. Jednak facet. Nie wiem. który przeprowadzał ze mną rozmowę. którym ten styl naprawdę by pasował. powiedziałabym znacznie więcej. Uśmiecham się szeroko. był lekko niepokojący. Nic dobrego tym nie uzyskasz. rozmawiam przecież z Megafonem Kavanagh. On ma bzika na punkcie sprawowania kontroli. nie będę – dodaje pospiesznie. – Ale skoro nie chcesz. – Patrzy na mnie. aby uciec? Oblewam się rumieńcem. Ana! – Och? – Radar Katherine Kavanagh. że przyda mi się trochę . Cholera.. trochę mu pomóc w kłopotach z zaangażowaniem się. – W drugim wydawnictwie naprawdę mi się spodobało.508 wszyscy mi przypominają o moim ulubionym Szarym? – Właściwie jesteś jedną z niewielu osób. gdyby nie był bratem Elliota. Jezu. które potem wykorzysta w najmniej stosownym momencie.

– Ana! Ktoś musi zrobić pierwszy krok. powiedz mi. Podchodzi i ujmuje moje dłonie – co jest zupełnie nie w jej stylu. to o nich ze mną porozmawiasz. jeśli coś jest nie tak. Śmieję się niepewnie. Kate. – A ty mu powiedziałaś? – Nie ujęłam tego w taki sposób. walcząc ze łzami. A on w tobie.. to widać gołym okiem. zaraz się rozpłaczę. że nic ci nie dolega i że jeśli będziesz mieć jakieś kłopoty z Panem Nadzianym. Co. – Tak myślisz? – Nie powiedział ci? – Nie ujął tego w taki sposób. – Jesteś po prostu. sama nie wiem. – Ściskam ją mocno. w przeciwnym razie donikąd nie zajdziecie. Szaleje na twoim punkcie.. powiedzieć mu. Spróbuję to zrozumieć. Mrugam. I postaram się już go nie drażnić.. – Ana...509 odpoczynku. Mam nadzieję. Ana. co czuję? . – Chyba naprawdę się zakochałam. – Wzruszam przepraszająco ramionami. nie będę osądzać.. Oczu nie potrafi od ciebie oderwać. – Och. inna. O nie.

– Ostatnio mało rozmawiamy. przypominając moją podświadomość – jedyne. – Za to uprawiacie seks! Jeśli jest super. to okularów. że on nie czuje tego samego? – Christian. to już połowa sukcesu. nawet bardzo. Może wtedy strach był jedynym znanym mu uczuciem. mam przed oczami małego chłopca. – Ale gdy wypowiadam te słowa. Robię to za nią. Musimy wyjechać dopiero za dwie godziny. że jestem jego – . Kate uśmiecha się szeroko. Ana. Na tę myśl boleśnie ściska mi się serce. czego jej trzeba.510 – Boję się. zapominając zamknąć drzwi. boi się? Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. a to akurat nam wychodzi. Narzuca żakiet i wychodzi. – Musicie siąść i poważnie porozmawiać. żeby bał się czegokolwiek. dumając nad jej słowami. no to niedługo będę z powrotem. – Okej. co? Gotowa do drogi? – Prawie. że go tym wystraszę. – Rumienię się. Cóż. a potem udaję się do swojego pokoju. Robimy inne rzeczy. Kate przygląda mi się z zaciśniętymi ustami i zmrużonymi oczami. Czy Christian boi się tego. Komunikacja pozawerbalna. – A skąd wiesz. Pójdę po jakąś chińszczyznę. co do mnie czuje? Czy w ogóle coś do mnie czuje? Takie sprawia wrażenie. mówi.

Biorę go ostrożnie do ręki i z rozczarowaniem stwierdzam. BlackBerry właśnie się ładuje.. A jak Tobie minął dzień? Ana Siedzę i patrzę w ekran. Ja też będę tęsknić. Nadawca: Christian Grey Temat: Mój dzień Data: 30 maja 2011.. że nie ma żadnych wiadomości.511 ale to tylko część jego osobowości Pana i kontrolera. 19:03 . Odpowiedzi Christiana są najczęściej natychmiastowe. 18:49 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. aż w końcu słyszę znajome piknięcie.. Czekam. że może Cię to zainteresować. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozmowy w sprawie pracy Data: 30 maja 2011. Nie chcę teraz o tym myśleć. „muszę mieć na własność wszystkich i wszystko”. Zupełnie mnie oczarowałaś. więc nie miałam go przy sobie całe popołudnie. Uznałam. i czekam.. bardziej niż ci się wydaje... że podczas wyjazdu będę musiała na nowo przeanalizować nasze rozmowy i się przekonać. czy coś mi się uda z nich wyłapać. w takim razie ja do niego napiszę. Uświadamiam sobie. Ana” – przewraca oczami moja podświadomość i po raz pierwszy rozumiem. Włączam podłe urządzenie i tam też nic nie ma.Moje dzisiejsze rozmowy w sprawie pracy okazały się udane. dlaczego Christian chce mnie przekładać przez kolano. „Ten sam adres mejlowy. Okej. gdy to robię. Kręcę głową.. Cóż..

Christian Grey Prezes. Wzorowy? W porównaniu z czym. ale uspokaja mnie myśl. Grey Enterprises Holdings. W porównaniu z nim popołudnie okazało się bardzo nudne. chociaż po wzorowym seksie na biurku zacząłeś dziwaczyć. jeśli wolno spytać? I o co chcesz mnie spytać w związku z panią Jones? Zaintrygowałaś mnie tym. Chciałabym zapytać Cię o nią – ale żebyś znowu nie zaczął przypadkiem dziwaczyć.512 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. że nie zauważyłam. 19:10 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Cieszę się. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty i pani Jones Data: 30 maja 2011. którego powinien używać ktoś. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały poranek Data: 30 maja 2011. Jesteś najbardziej fascynującą kobietą. że rozmowy się udały. Poranek przerósł moje najśmielsze oczekiwania. co robisz. Ana Mój palec waha się nad przyciskiem „wyślij”. Christian Grey Prezes. Interesuje mnie wszystko.„Dziwaczyć” to nie jest czasownik. Inc.Dla mnie również był wyjątkowy. 19:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty i świat wydawniczy? Data: 30 maja 2011. jaką znam. 19:17 . Nie myśl. Inc. że jutro o tej porze będę na drugim końcu kontynentu. Grey Enterprises Holdings. Dziękuję za śniadanie. A raczej podziękuj ode mnie pani Jones. kto chce wejść do świata wydawniczego.

że Twoje doświadczenie jest ograniczone. ale w końcu to robię. mają – i miały – charakter wyłącznie zawodowy.. Czy pani Jones to twoja była uległa? Ana Po raz kolejny się waham. Christian Grey Prezes. Nie zatrudniam osób. Określenie „wzorowy” uznam za komplement. co masz na myśli i czy góry nie bierze Twoje poczucie ironii. Tyle że jeśli miałabyś używać takiego języka. to Ty – ponieważ jesteś inteligentną młodą kobietą z niezwykłymi zdolnościami negocjacyjnymi. z którymi łączą mnie relacje seksualne. Pani Jones to ceniony pracownik. czy wysłać.... oczywiście takie jest moje skromne zdanie. z Wieży z Kości Słoniowej Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nawet za tysiąc lat Data: 30 maja 2011. I tak pozostanie – będzie ograniczone wyłącznie do mnie. jak ty to ujmujesz... Cieszę się. dla której uczyniłbym wyjątek. Wzorowy – w porównaniu z innymi razami. kiedy się. że mogłabyś tak pomyśleć.. To żywy organizm. Inc. Pieprzenie było wzorcowe. Nie tkwi w wieży z kości słoniowej obwieszonej drogimi dziełami sztuki. z widokiem na panoramę Seattle i lądowiskiem dla śmigłowców na dachu. zapewne musiałbym taką decyzję gruntownie przemyśleć. pieprzymy. jak ograniczone jest moje doświadczenie. Język ewoluuje i zmienia się. choć z Tobą nigdy nie mam pewności. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. a przecież sam wiesz. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Christian Grey Temat: Zważaj na słowa! Data: 30 maja 2011. jakie nas łączą.513 Adresat: Christian Grey Drogi Panie. Relacje. ach tak. Jedyna osoba. 19:27 . Jestem zaszokowany faktem.

Zatrzymujemy się przed terminalem odlotów lotniska SeaTac. Grey Enterprises Holdings. wystarczy plecak. że już jasno wyraziłam swój sprzeciw wobec pracy w Pańskiej firmie. że przydzieli mi miejsce przy oknie. że Ty i Twoje poczucie ironii dolecicie na miejsce cali i zdrowi. Nie zawracałam sobie głowy walizką. nawet na mnie nie patrząc. który Ray podarował mi na ostatnie urodziny. Moje poczucie ironii i ja życzymy Ci dobrej nocy.Wydaje mi się. Kate nachyla się i ściska mnie mocno. Christian Grey Prezes. Anastasio. . Ana Nadawca: Christian Grey Temat: A za dwa tysiące? Data: 30 maja 2011. – Baw się dobrze na Barbadosie. – Dobrze. Mam nadzieję. a potem zostaję sama. – Pani bilet? – Znudzony chłopak wyciąga rękę. Tulimy się jeszcze raz. Inc. 19:29 Adresat: Anastasia Steele Dobranoc. Z równie znudzoną miną wręczam mu bilet i dokument ze zdjęciem. Zdania nie zmieniłam i nie zmienię. Kate.514 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. ponieważ Kate wróciła z jedzeniem. Mam nadzieję. i porządnie wypocznij. nigdy. Skontaktuję się z Tobą po przylocie do Georgii. Udaję się do kolejki do odprawy i staję w niej z bagażem podręcznym. Teraz muszę Cię opuścić. Nie daj się stłamsić Panu Nadzianemu. – Do zobaczenia po powrocie.

pierwsza klasa. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI Zrobiono mi manicure. Otwieram MacBooka w nadziei przetestowania teorii. 21:53Adresat: Christian GreySzanowny Panie Grey. Mrużę oczy. – Najwyraźniej się obudził i teraz uśmiecha się do mnie promiennie. na który lot mam bilet. że działa w każdym miejscu na Ziemi. niepoprawny kontroler. on nie może tak po prostu odpuścić. burcząc pod nosem. Odbieram od niego kartę pokładową i ruszam w stronę saloniku dla pierwszej klasy. – Anastasia Steele. wymasowano i poczęstowano dwoma kieliszkami szampana. – Uśmiecha się grzecznie. Z każdym łykiem Moeta coraz bardziej jestem skłonna wybaczyć Christianowi tę jego interwencję.Twoje zapędy prześladowcze nie znają granic. jakbym była jednocześnie Świętym Mikołajem i króliczkiem wielkanocnym. – Nie. . Miejmy nadzieję... Cholerny Christian Grey. Została pani przeniesiona do pierwszej klasy. Salonik dla pierwszej klasy ma jednak swoje plusy. nie.Mocno niepokoi mnie fakt.515 – Okej. panno Steele. że wiedziałeś. – Słucham? – Gdyby zechciała pani przejść do saloniku dla pierwszej klasy i tam poczekać na lot. – Jeszcze raz zerka na ekran komputera. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przesadna rozrzutnośćData: 30 maja 2011. – To musi być jakaś pomyłka.

Dziękuję. – Dobranoc.Kto Ci masował plecy?Christian GreyPrezes z odpowiednio ustosunkowanymi znajomymi. więc wyślę mejl z samolotu. Patrzę na Maca. gdzie jestem – na szczęście jest tak późno. wymasowano plecy i uraczono dwoma kieliszkami szampana – przyjemny początek wyjazdu. Inc. Dobranoc. Dzwonię do Raya. – Ja ciebie też.Plecy masował mi bardzo sympatyczny młody człowiek. Pozdrów mamę. Niezmiernie sympatyczny.Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Ależ nie ma za coData: 30 maja 2011. Nie jestem pewna. 21:59Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele. a tymczasem kabina powoli się zapełnia. 22:22Adresat: Christian GreySzanowny Panie. Ależ jestem z siebie zadowolona.Grey Enterprises Holdings.Dr Flynn wrócił i wybieram się w tym tygodniu na wizytę. Wywołano nasz lot. Z kieliszkiem szampana w dłoni moszczę się wygodnie na skórzanym fotelu przy oknie. Tak będzie bezpieczniej. Aha! Czas się odpłacić. czy po starcie wolno mi będzie pisać mejle. W zwykłej sali odlotów nie miałabym okazji poznać Jean-Paula – tak więc raz jeszcze dziękuję za tę przyjemność. W pierwszej klasie jest tyle miejsca. Annie. poza tym przyda mi się trochę snu dla urody. Tak. aby mu powiedzieć. – Rozłączam się.Zrobiono mi manicure. a potem z tym samym dziecinnym zadowoleniem otwieram go i zabieram się za pisanie. że rozmowa nie trwa długo. tato – mówię na pożegnanie.516 że doktorowi Flynnowi skończył się już urlop. jako że ostatnio nie sypiam zbyt . Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Silne i uzdolnione dłonieData: 30 maja 2011. Ray jest w dobrej formie. – Kocham cię.

. ale ten akurat szczegół zachowam dla siebie. poza jego zasięgiem. Zerkam nerwowo na zegarek.. Zgoda. Moja podświadomość wpatruje się we mnie. Teraz będę musiała czekać. Cholera. w uśmiechu prezentując idealne zęby. Nietrudno go zirytować. Troszczy się o ciebie i chce. obok mnie. Samolot . Otulam kocem kolana. A tak w punkcie odpraw wyglądałam jak jakaś ciemięga. jest słodkie. A może siedzi tu Christian. jasnowłosy i opalony – no naprawdę. O nie. nie. Kate ma rację. gdy bezcielesny głos z pokładu załogowego oznajmia: – Załoga. – Och. gdy tak siedzę i czekam. A ja aż podskakuję..517 dobrze. na czas startu musi pani schować laptop – mówi grzecznie odpicowana stewardesa. Panie Grey. myślę o Panu. sprawdzić drzwi. przez głowę przelatuje mi mocno niepokojąca myśl.. co zrobił. by ze mną leciał. Był bardzo sympatyczny. żebyś wygodnie podróżowała”.... Cholera. Fotel obok mnie jest jedynym wolnym miejscem w kabinie przeznaczonej dla szesnastu osób. przepraszam. ale mógł mi o tym powiedzieć. JeanPaul nawet by mnie nie dotknął. – Panno Steele.. krzywiąc się nieładnie: „Naprawdę chcesz go rozdrażnić? Przecież to.Kolorowych snów. Wręcza mi miękki koc i poduszkę. że mam coś na sumieniu.Ana Och. Patrzę na swój mejl. A może jednak? Powiedziałam mu. Klikam „wyślij” i czekam. kto w Seattle jest opalony? Wydaje mi się. Niech ma za swoje! Gdybym czekała w zwykłej sali odlotów. ależ się wkurzy – a ja będę wtedy w powietrzu. Widać. jak czasem ktoś ci dogadza. Pierwsza klasa zapełniła się i tylko jedno miejsce jest wolne. nie zrobiłby tego. Fajnie. Co to znaczy? Zamykają drzwi? Swędzi mnie skóra głowy. czując się jak bardzo niegrzeczna dziewczynka. że to gej. że nie chcę.

518 lekko podskakuje i zaczyna się toczyć po asfalcie. Oddycham z ulgą, ale czuję także lekkie ukłucie rozczarowania. Cztery dni bez Christiana. Zaglądam ukradkiem do BlackBerry.

Nadawca: Christian Grey Temat: Ciesz się, póki możesz Data: 30 maja 2011, 22:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele, Wiem, co próbujesz robić – i uwierz mi, udaje Ci się. Następnym razem polecisz w skrzyni w luku bagażowym, związana i zakneblowana. Coś takiego sprawi mi zdecydowanie większą przyjemność niż zwykłe przeniesienie do pierwszej klasy.Czekam niecierpliwie na Twój powrót. Christian GreyPrezes, którego świerzbi ręka, Grey Enterprises Holdings, Inc. Jasna cholera. Taki już problem z poczuciem humoru Christiana – nigdy nie mam pewności, czy żartuje, czy rzeczywiście jest zły. Podejrzewam, że w tym przypadku w grę wchodzi to drugie. Ukradkiem, tak żeby stewardesa nie widziała, wystukuję pod kocem odpowiedź.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Żartujesz? Data: 30 maja 2011, 22:30 Adresat: Christian Grey Widzisz – nie mam pojęcia, czy żartujesz, a jeśli nie, to chyba zostanę już w Georgii. Skrzynie to dla mnie granica bezwzględna. Przepraszam, że Cię wkurzyłam. Powiedz, że mi wybaczasz. A Nadawca: Christian Grey Temat: Żartuję Data: 30 maja 2011, 22:31

519 Adresat: Anastasia Steele Jak to możliwe, że piszesz mejle? Ryzykujesz życie wszystkich na pokładzie, włącznie z Tobą, korzystając z BlackBerry? Uważam, że to pogwałcenie jednej z zasad. Christian Grey Prezes, którego świerzbią obie ręce, Grey Enterprises Holdings, Inc. Obie ręce! Odkładam BlackBerry i opieram się wygodnie. Samolot wjeżdża na pas startowy, a ja wyjmuję wysłużony egzemplarz Tessy – odrobina lekkiej lektury na podróż. Kiedy zaczynamy się wznosić w powietrze, rozkładam siedzenie i wkrótce zapadam w sen. Stewardesa budzi mnie, kiedy zaczynamy podchodzić do lądowania w Atlancie. Miejscowy czas to piąta czterdzieści pięć. Spałam tylko cztery godziny... Jestem półprzytomna, ale dziękuję za szklankę soku pomarańczowego, który mi podaje. Zerkam nerwowo na BlackBerry. Żadnych nowych wiadomości od Christiana. Cóż, w Seattle jest prawie trzecia w nocy, no i pewnie chce mnie powstrzymać przed popsuciem systemu awionicznego czy też co tam nie pozwala samolotom lecieć, kiedy włączone są telefony komórkowe. Postój w Atlancie trwa tylko godzinę. I znowu rozkoszuję się zaletami saloniku dla pierwszej klasy. Kusi mnie, żeby skulić się na jednej z pluszowych sof i zasnąć. Ale za mało jest czasu. Aby czymś się zająć, zaczynam pisać na laptopie długi mejl do Christiana.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Lubisz mnie przerażać? Data: 31 maja 2011, 06:52 EST Adresat: Christian Grey Wiesz, jak bardzo nie lubię, kiedy wydajesz na mnie pieniądze. Owszem, jesteś bardzo bogaty, niemniej jednak mocno mnie to krępuje i czuję się, jakbyś mi płacił za seks. W każdym razie

520 podróż w pierwszej klasie bardzo mi się podoba, jest o wiele wygodniej niż w ekonomicznej. Tak więc dziękuję Ci. Mówię poważnie – i naprawdę podobał mi się masaż Jean-Paula. Wyglądał mi na geja. Nie wspomniałam o tym fakcie w swoim poprzednim mejlu, bo chciałam Cię wkurzyć. Zirytowałeś mnie wtedy i teraz Cię za to przepraszam. Ale jak zwykle przesadzasz. Nie możesz pisać mi takich rzeczy – związana i zakneblowana w skrzyni. (Mówiłeś poważnie czy żartowałeś?) To mnie przeraża... Ty mnie przerażasz... Jestem pod Twoim urokiem, wiodąc z Tobą życie, o którego istnieniu do zeszłego tygodnia nie miałam pojęcia, a potem piszesz mi coś takiego i mam ochotę uciec z krzykiem gdzie pieprz rośnie. Naturalnie tego nie zrobię, ponieważ bym za Tobą tęskniła. Bardzo. Chcę, żeby nam się udało, ale przeraża mnie głębia mych uczuć do Ciebie i mroczne ścieżki, którymi mnie wiedziesz. To, co mi oferujesz, jest erotyczne i seksowne, a ja jestem ciekawa, ale także boję się, że zrobisz mi krzywdę – fizyczną i emocjonalną. Po trzech miesiącach możesz powiedzieć do widzenia, a wtedy co się ze mną stanie? Z drugiej strony takie ryzyko niesie ze sobą pewnie każdy związek. Po prostu nie jest to związek z moich wyobrażeń. Zwłaszcza pierwszy swój związek wyobrażałam sobie inaczej. Miałeś rację, mówiąc, że nie ma we mnie nic uległego... Teraz się z Tobą zgadzam. Pomimo to pragnę być z Tobą, a jeśli tak właśnie muszę się zachowywać, chciałabym spróbować, ale sądzę, że wszystko schrzanię i skończy się to zbiciem na kwaśne jabłko – a ta akurat myśl w ogóle mi się nie podoba. Tak bardzo się cieszę z tego, że powiedziałeś, iż postarasz się spróbować dać mi więcej. Muszę się jedynie zastanowić, czym dla mnie jest to „więcej”, i to właśnie jeden z powodów, dla którego potrzebowałam nieco dystansu. Tak bardzo mnie oszałamiasz, że niełatwo mi jasno myśleć, kiedy jesteśmy razem. Wywołują mój lot. Muszę kończyć. Ciąg dalszy nastąpi. Twoja Ana Wysyłam mejl i śpiąca udaję się do drugiego samolotu. W tym akurat jest tylko sześć miejsc w pierwszej klasie, a od razu po starcie otulam się kocem i zapadam w sen. Zbyt szybko budzi mnie stewardesa z sokiem

521 pomarańczowym, gdyż zaczynamy podchodzić do lądowania na lotnisku Savannah International. Piję powoli, koszmarnie zmęczona, i pozwalam sobie na odrobinę ekscytacji. Spotkam się z mamą po raz pierwszy od sześciu miesięcy. Zerkając ukradkiem na BlackBerry, przypominam sobie, że wysłałam do Christiana rozwlekły mejl – jednak odpowiedzi brak. W Seattle jest piąta rano; mam nadzieję, że jeszcze śpi, a nie wygrywa na fortepianie żałobne melodie. Zalety posiadania bagażu podręcznego są takie, że można szybko opuścić lotnisko, a nie czekać bez końca przy taśmociągu. Zalety podróżowania pierwszą klasą są takie, że samolot opuszcza się w pierwszej kolejności. Mama czeka na mnie w towarzystwie Boba. Tak miło ich widzieć. Nie wiem, czy to z powodu zmęczenia, długiego lotu czy tej całej sytuacji z Christianem, ale kiedy tylko wpadam w ramiona mamy, wybucham płaczem. – Och, Ana, kotku. Musisz być strasznie zmęczona. – Zerka nerwowo na Boba. – Nie, mamo, ja tylko... tak bardzo się cieszę, że cię widzę. – Ściskam ją mocno. Tak mi dobrze w jej ramionach, czuję się jak w domu. Niechętnie ją puszczam i Bob obejmuje mnie ramieniem. Stoi odrobinę niepewnie i przypomina mi się, że ma problem z nogą. – Witaj w domu, Ana. Czemu płaczesz? – pyta. – Oj tam, Bob, po prostu się cieszę, że cię widzę. Patrzę na jego przystojną twarz z kwadratową szczęką i błyszczące niebieskie oczy, w których maluje się życzliwość. Lubię tego męża, mamo. Możesz go zatrzymać. Bierze ode mnie plecak.

522 – Jezu, Ana, co ty w nim masz? To pewnie Mac. Oboje biorą mnie za ręce i we trójkę wychodzimy na parking. Zawsze zapominam, jak nieznośnie gorąco jest w Savannah. Z klimatyzowanej hali przylotów wpadamy w upalne objęcia Georgii. O w mordę! Wyplątuję się z ramion mamy i Boba, żeby natychmiast zdjąć bluzę. Tak się cieszę, że zapakowałam letnie ciuchy. Czasami tęsknię za suchym upalnym klimatem Las Vegas, gdzie jako siedemnastolatka mieszkałam z mamą i Bobem. Do tej gorącej wilgoci Georgii trzeba się przyzwyczaić. Kiedy siedzę na tylnej kanapie cudownie klimatyzowanego suva Boba, robi mi się słabo, a moje włosy puszą się w niemym proteście. Szybko wysyłam esemesa do Raya, Kate i Christiana: „Jestem już w Savannah, cała i zdrowa. A :)” Przez moją głowę przebiega myśl o José i przypomina mi się, że w przyszłym tygodniu jest otwarcie jego wystawy. Powinnam zaprosić Christiana, wiedząc, co względem niego czuje? A czy po tym mejlu Christian nadal mnie będzie chciał widzieć? Wzdrygam się na tę myśl, a potem wyrzucam ją z głowy. Zajmę się tym później. Teraz mam zamiar cieszyć się towarzystwem mamy. – Skarbie, musisz być wykończona. Chcesz się przespać, gdy dojedziemy do domu? – Nie, mamo. Chciałabym pójść na plażę. Tak oto w niebieskim, wiązanym na szyi tankini leżę na leżaku i sączę dietetyczną colę, przed sobą mając Atlantyk. I pomyśleć, że zaledwie wczoraj spoglądałam ponad Cieśniną w stronę Pacyfiku. Moja mama leży obok w absurdalnie dużym kapeluszu i w okularach w stylu Jackie O., także pijąc colę. Jesteśmy

523 na plaży Tybee Island, zaledwie trzy kwartały od naszego domu. Trzyma mnie za rękę. Zmęczenie minęło i cieszę się teraz słońcem. Jest mi wygodnie, ciepło i bezpiecznie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zaczynam się odprężać. – No więc, Ana... opowiedz mi o tym mężczyźnie, który tak ci zawrócił w głowie. Zawrócił w głowie! Skąd ona wie? No i co mam powiedzieć? Podpisałam NDA, więc nie mogę zdradzać żadnych szczegółów, ale czy gdyby było inaczej, to opowiedziałabym mamie o wszystkim? Blednę na tę myśl. – No? – pyta i ściska mi dłoń. – Ma na imię Christian. Jest niesamowicie przystojny. I bogaty... zbyt bogaty. Jest bardzo skomplikowany i zmienny. Tak – niezmiernie mi się podoba to moje zwięzłe, trafne streszczenie. Przekręcam się na bok, aby ją widzieć, a mama robi to samo. Wpatruje się we mnie błękitnymi oczami. – Chcę się skupić na tym, że jest skomplikowany i zmienny. O nie... – Ach, mamo, od jego zmian nastrojów kręci mi się w głowie. Miał trudne dzieciństwo, więc jest bardzo zamknięty w sobie, trudny do rozgryzienia. – Lubisz go? – Więcej niż lubię. – Naprawdę? – Zaskoczyłam ją.

524 – Tak, mamo. – Mężczyźni tak naprawdę nie są skomplikowani, skarbie. Są bardzo prości i dosłowni. Najczęściej mówią to, co myślą. A my godzinami analizujemy ich słowa, gdy tymczasem wszystko powinno być jasne. Na twoim miejscu traktowałabym go dosłownie. To mogłoby ci pomóc. Patrzę na nią z otwartymi ustami. W sumie całkiem dobra rada. Traktować Christiana dosłownie. Natychmiast przypominają mi się jego słowa. Nie chcę cię stracić... Oczarowałaś mnie... Rzuciłaś na mnie urok... Ja też będę tęsknił... nie wiesz, jak bardzo... Przyglądam się mamie. Ma czwartego męża. rzeczywiście wie coś na temat mężczyzn. Może

– Większość facetów jest humorzasta, niektórzy bardziej od innych. Na przykład twój ojciec... – Jej spojrzenie łagodnieje i robi się smutne, jak zawsze na wspomnienie mojego taty. Prawdziwego taty, tego mitycznego mężczyzny, którego nie poznałam, zabranego nam tak okrutnie przez wypadek podczas szkolenia wojskowego. Wydaje mi się, że mama przez cały czas szuka kogoś takiego jak on... Może znalazła go w końcu w Bobie. Szkoda, że nie w Rayu. – Kiedyś uważałam, że twój ojciec jest humorzasty. Ale teraz, kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że był po prostu za bardzo oddany pracy i staraniom, by zapewnić nam godziwe życie. – Wzdycha. – Był taki młody, oboje byliśmy młodzi. Może w tym tkwił problem.

525 Hmm... Christiana nie można nazwać starym. Uśmiecham się do niej czule. Potrafi wpaść w bardzo smutny nastrój, kiedy rozmyśla o moim tacie. Ale jestem przekonana, że jego humory nie umywały się do zmiennych nastrojów Christiana. – Bob chce nas wieczorem zabrać na kolację. Do swojego klubu golfowego. – O nie! Bob z niedowierzaniem. zaczął grać w golfa? – pytam

– Nic mi nie mów – jęczy mama, przewracając oczami. Po lekkim lunchu w domu zabieram się za rozpakowywanie. Mam zamiar oddać się sjeście. Mama zniknęła, żeby się zająć formowaniem świec, czy też co tam z nimi robi, a Bob jest w pracy, mogę się więc trochę przespać. Włączam Maca. W Georgii jest druga po południu, w Seattle jedenasta rano. Ciekawe, czy czeka na mnie odpowiedź od Christiana. Nerwowo zaglądam do skrzynki.

Nadawca: Christian Grey Temat: Nareszcie! Data: 31 maja 2011, 07:30 Adresat: Anastasia Steele Anastasio, Irytuje mnie fakt, że gdy tylko zaczyna nas dzielić odległość, Ty komunikujesz się ze mną otwarcie i szczerze. Dlaczego tak nie potrafisz, kiedy jesteśmy razem? Tak, jestem bogaty. Przyzwyczaj się. Czemu nie miałbym wydawać na Ciebie pieniędzy? Powiedzieliśmy Twojemu ojcu, że jestem Twoim chłopakiem, na litość boską. Czy tak właśnie nie robią chłopacy? Jako Twój Pan będę oczekiwał, że godzisz się z tym bez szemrania. Nawiasem mówiąc, matce także powiedz. Nie wiem, jak przyjąć Twoje stwierdzenie, że czujesz się jak dziwka. Wiem, że nie takich użyłaś słów, ale to właśnie sugerujesz. Nie wiem, co mogę

526 powiedzieć czy zrobić, żebyś przestała się tak czuć. Chciałbym, żebyś miała wszystko, co najlepsze. Pracuję wyjątkowo ciężko, więc mogę wydawać pieniądze, jak mi się żywnie podoba. Mógłbym Ci kupić wszystko, czego pragniesz, Anastasio, i chcę to robić. Jeśli chcesz, nazwij to redystrybucją. Albo po prostu wiedz, że nigdy, przenigdy nie pomyślę o Tobie w sposób taki, jaki napisałaś, i bardzo jestem zły, że Ty masz takie myśli. Jesteś inteligentną, elokwentną, piękną młodą kobietą, a masz naprawdę zaburzone poczucie własnej wartości i zastanawiam się, czy nie umówić Cię z doktorem Flynnem. Przepraszam, że Cię straszę. Potworna jest dla mnie myśl, że moje słowa wzbudzają w Tobie przerażenie. Naprawdę sądzisz, że pozwoliłbym Ci podróżować w zamknięciu? Zaproponowałem Ci własny odrzutowiec, na litość boską. Tak, to był żart, najwyraźniej kiepski. Niemniej jednak prawda jest taka, że myśl o związanej i zakneblowanej Anastasii mnie podnieca (to nie żart – taka jest prawda). Skrzynię mogę darować – nie jest mi do niczego potrzebna. Wiem, że masz problem z kneblowaniem – rozmawialiśmy na ten temat – i jeszcze przedyskutujemy, czy lub kiedy Cię zaknebluję. Wydaje mi się natomiast, że nie dociera do Ciebie fakt, iż w relacjach Pan/uległa to uległa dzierży władzę. Ty. Powtórzę: to Ty dzierżysz całą władzę. Nie ja. W hangarze powiedziałaś „nie”. Nie mogę Cię dotknąć, jeśli mi nie pozwolisz – dlatego właśnie mamy umowę opisującą, co zrobisz, a czego nie. Jeśli spróbujemy czegoś, a Tobie się to nie spodoba, dokonamy w umowie stosownych zmian. To zależy od Ciebie – nie ode mnie. I jeśli nie masz ochoty leżeć w skrzyni związana i zakneblowana, po prostu do tego nie dojdzie.Chcę dzielić z Tobą swój styl życia. Nigdy niczego tak bardzo nie pragnąłem. Jeśli mam być szczery, to Cię podziwiam, że osoba tak niewinna ma chęć spróbować. Nie masz pojęcia, ile mi to mówi. Nie dostrzegasz tego, że ja także uległem Twojemu czarowi, choć mówiłem Ci o tym tyle razy. Nie chcę Cię stracić. Denerwuję się, że przeleciałaś prawie pięć tysięcy kilometrów po to, aby na kilka dni ode mnie uciec, ponieważ przy mnie nie jesteś w stanie jasno myśleć. Ze mną jest tak samo, Anastasio. Tracę rozsądek, kiedy jesteśmy razem – tak głębokie jest moje uczucie do Ciebie. Rozumiem Twój niepokój. Naprawdę próbowałem

527 trzymać się od Ciebie z daleka; wiedziałem, że jesteś niedoświadczona, choć nigdy bym nie posunął się tak daleko, gdybym wiedział, jak wielkie jest Twoje niedoświadczenie. A mimo to umiesz rozbroić mnie całkowicie, jak jeszcze nikt przed Tobą. Na przykład Twój mejl: czytałem go niezliczoną ilość razy, próbując zrozumieć Twój punkt widzenia. Trzy miesiące to tylko dowolnie podana liczba. Moglibyśmy zrobić z tego sześć miesięcy, rok? Jak długo byś chciała? Co by Ci zapewniło poczucie bezpieczeństwa? Powiedz koniecznie. Wiem, że muszę zasłużyć na Twoje zaufanie, ale z tego samego powodu musisz się ze mną komunikować, kiedy ja tego nie robię. Wydajesz się taka silna i niezależna, a potem czytam, co napisałaś, i dostrzegam Twoją inną stronę. Musimy się nawzajem nakierowywać, Anastasio. Musisz być ze mną szczera i oboje musimy znaleźć sposób, aby ten układ wypalił. Martwisz się tym, że nie jesteś uległa. Cóż, może to i prawda. Postawę należną uległej przyjmujesz właściwie tylko w pokoju zabaw. Wygląda na to, że to jedyne miejsce, gdzie pozwalasz mi sprawować nad sobą należytą kontrolę i jedyne miejsce, gdzie robisz to, co każę. Zachowujesz się „przykładnie” – takie słowo nasuwa mi się na myśl. I nigdy bym Cię nie stłukł na kwaśne jabłko. Moim celem jest słodka różowość pośladków. Podoba mi się fakt, że poza pokojem zabaw sprzeciwiasz mi się. To dla mnie nowe, stanowiące miłą odmianę doświadczenie i nie chciałbym tego zmieniać. Więc tak, powiedz mi, czym jest dla Ciebie to „więcej”. Postaram się dać Ci przestrzeń, której potrzebujesz, i będę się trzymał od Ciebie z daleka podczas Twojego pobytu w Georgii. Czekam z niecierpliwością na Twój kolejny mejl. A tymczasem baw się dobrze. Ale nie za dobrze. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. A niech mnie. Napisał wypracowanie, jak za czasów szkolnych – i to całkiem dobre wypracowanie. Serce podchodzi mi do gardła, gdy po raz drugi czytam ten mejl, praktycznie tuląc do siebie Maca. Trzy miesiące zamienić na rok? Mam władzę! Jezu, będę musiała to wszystko porządnie przemyśleć. „Traktuj go dosłownie” – tak brzmiały słowa mojej matki. Nie chce mnie stracić. Dwa razy tak napisał! I też chce, żeby nam się udało. Och,

528 Christianie, ja również! Postara się trzymać z daleka! Czy to oznacza, że może mu się to nie udać? Nagle stwierdzam, że taką mam właśnie nadzieję. Pragnę go zobaczyć. Rozstaliśmy się niecałą dobę temu, a wobec perspektywy czterech dni bez niego uświadamiam sobie, jak bardzo za nim tęsknię. Jak bardzo go kocham. – Ana, skarbie. – Głos jest cichy i ciepły, pełen miłości i słodkich wspomnień. Delikatna dłoń gładzi mnie po policzku. Mama mnie budzi. Leżę, tuląc do siebie laptop. – Ana – powtarza śpiewnie, gdy ja wybudzam się ze snu, mrugając w różowawym świetle zmierzchu. – Cześć, mamo. – Przeciągam się i uśmiecham. – Za pół godziny wychodzimy na kolację. Nadal masz na nią chęć? – pyta życzliwie. – O tak, mamo, oczywiście. – Bardzo się staram zdusić ziewnięcie, ale kiepsko mi to wychodzi. – A cóż to za imponujące cudo techniki? – Pokazuje na laptop. Cholera. – Och... to? – decyduję się na swobodną, zaskoczoną nonszalancję. Mama zauważy? Wydaje się bardziej spostrzegawcza, odkąd mam „chłopaka”. – Christian mi go pożyczył. Myślę, że z jego pomocą można

529 pilotować prom kosmiczny, ale ja go używam tylko do pisania mejli i surfowania po necie. Poważnie, to nic takiego. Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem, siada na łóżku i zakłada mi za ucho luźne pasmo włosów. – Napisał do ciebie? Och, cholera do kwadratu. – Taa. – Moja nonszalancja nieco się rozmywa i oblewam się rumieńcem. – Może za tobą tęskni, co? – Mam nadzieję, mamo. – Co pisze? Och, cholera do sześcianu. Gorączkowo próbuję wyłapać z tego mejla coś niewinnego, co mogę powiedzieć matce. Jestem pewna, że nie ma ochoty słuchać o Panach, krępowaniu i kneblowaniu, no ale o tym to choćbym chciała, nie mogę jej powiedzieć, ponieważ podpisałam NDA. – Kazał mi się dobrze bawić, ale nie za dobrze. – Brzmi rozsądnie. No to wyszykuj się, skarbie. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. – Tak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Cudownie cię widzieć. – Po tych słowach wychodzi z pokoju. Hmm, Christian i rozsądek... Do tej pory byłam zdania, że to się wzajemnie wyklucza, ale po tym mejlu... hm, niewykluczone, że wszystko jest możliwe. Potrząsam głową. Potrzebuję czasu, aby przetrawić jego słowa. Pewnie zrobię to po kolacji – i wtedy mogę

530 mu odpowiedzieć. Wstaję z łóżka, szybko zdejmuję T-shirt oraz krótkie spodenki i wchodzę pod prysznic. Przywiozłam szarą sukienkę Kate, tę, w której odbierałam dyplom. To jedyna elegancka rzecz, jaką tu mam. Plusem tego upału jest to, że zagniecenia się wyprasowały, więc chyba się nada na kolację w klubie golfowym. Gdy się ubieram, włączam laptop. Nic nowego od Christiana i czuję ukłucie rozczarowania. Bardzo szybko piszę do niego mejl.

Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Wielomówny?Data: 31 maja 2011, 19:08 ESTAdresat: Christian GreyProszę Pana, wielomówny z Pana pisarz. Muszę jechać do klubu golfowego Boba na kolację i – dla Twojej wiadomości – przewracam oczami na tę myśl. Ale Ty i Twoja świerzbiąca Cię ręka znajdujecie się daleko, więc mój tyłek jest bezpieczny, przynajmniej na razie. Bardzo mi się podoba Twój mejl. Odpiszę, gdy będę mogła. Już za Tobą tęsknię. Miłego popołudnia.Twoja Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011, 16:10Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Rozprasza mnie temat tego mejla. Rzecz jasna tyłek jest bezpieczny – na razie.Udanej kolacji. Ja też za Tobą tęsknię, zwłaszcza za Twoim tyłeczkiem i niewyparzoną buzią.Moje popołudnie będzie nudne i nieciekawe, ożywione jedynie myślami o Tobie i Twoim przewracaniu oczami. Wydaje mi się, że to Ty roztropnie zauważyłaś, że ja także mam ten okropny zwyczaj.Christian GreyPrezes i przewracacz oczamiGrey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przewracanie oczamiData: 31 maja 2011, 19:14 ESTAdresat: Christian GreySzanowny Panie Grey,Przestań pisać do mnie mejle. Próbuję się wyszykować

ja? Data: 31 maja 2011. Jesteś bardzo rozpraszający. że Christiana bije ktoś w wieku mojej matki. panie Grey? Myślę. że myli mnie Pan z kimś innym. Robisz to na okrągło na piśmie. czasami. Usta zaciskam w cienką.531 na kolację. co jest mocno niepokojące. Grey Enterprises Holdings. może w ten sposób dam ujście części gniewu. Christian Grey Prezes. który czuję wobec tej nieznajomej.. kiedy przewracasz oczami?Twoja Ana Wysyłam i natychmiast przychodzi mi na myśl ta niegodziwa wiedźma.. ponurą linię. Mogę . Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ganię. 16:18 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Inc. Na szczęście jestem panem własnego losu i nikt mnie nie gani. Aha. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. to takie niestosowne. Potrzebna mi laleczka. pani Robinson. Z wyjątkiem. Naprawdę muszę się szykować. I tak wolę mój tytuł od Twojego. Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011.. 19:22 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. a Tobie kto daje klapsy.. nawet kiedy znajdujesz się na drugim końcu kontynentu. żeby powbijać w nią szpilki. 16:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. jakie ta kobieta wyrządziła szkody.Czy choć raz miałam czelność Pana zganić. mojej matki i oczywiście doktora Flynna. Po raz kolejny się zastanawiam. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. I Ciebie.

19:33 EST Adresat: Christian Grey Powoli.Christian GreyPrezes. Inc. 16:31 Adresat: Anastasia Steele JA TEŻ.532 Ci zapiąć sukienkę?Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. że mnie tam teraz nie ma.. 16:35 Adresat: Anastasia Steele Żałuję.. Grey Enterprises Holdings. a więc chce się bawić. Och. żebyś ją rozpiął.. Nadawca: Christian Grey Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. Inc. Christian Grey Prezes. 19:28 ESTAdresat: Christian Grey Wolałabym. Inc. .. że wciągam głośno powietrze. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Christian Grey Temat: Ostrożnie z marzeniami.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dozwolone od lat osiemnastu Data: 31 maja 2011. Z jakiegoś nieznanego powodu jego słowa zeskakują z ekranu i sprawiają. Data: 31 maja 2011..

Pędzę do holu. 19:39 EST Adresat: Christian Grey Muszę lecieć. gdzie czekają mama i Bob. mnie się podoba. Dlaczego czuję się taka winna? – Już idę. a Kate nie – improwizuję szybko.533 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. . kochanie. mamo. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. to sukienka Kate.. – Skarbie.Na razie. – Dlaczego masz na sobie sukienkę Kate? O nie. – Ślicznie wyglądasz. – Och. Mama marszczy brwi. Kurde. – Cóż. mały. – Nic mi nie jest. Podoba ci się? Marszczy brwi jeszcze bardziej. 19:37 EST Adresat: Christian Grey JA TEŻ. – Ana! – woła mnie mama. dobrze się czujesz? Masz rumieńce. a ja aż podskakuję..

jak bardzo moja mama się zmieniła. – Nie wolno mi zrobić czegoś dla własnej córki? Chodźmy. – Święte słowa – burczy Bob. Dlaczego? Wycieram się szybko. nie musisz tego robić. Później. Bob jest jej aniołem stróżem. Bob ciepły i troskliwy. Podczas kolacji w gronie znajomych z klubu golfowego była dowcipna i czarująca.534 Mama mierzy mnie podejrzliwym wzrokiem.. tuż po naszym wyjściu. klepiąc się po brzuchu i robiąc zbolałą minę. Naprawdę się cieszę. a tymczasem Bob zaczyna okazywać zniecierpliwienie. To znaczy. Kiedy to się zaczęło? Kiedy poznałam Christiana. że mogę się przestać o nią martwić i zostawić za nami mroczne czasy Męża Numer Trzy. Bob umiera z głodu. Czeka na mnie mejl wysłany kilka godzin temu. a potem wychodzimy. Chyba im dobrze ze sobą. – Jutro zabieram cię na zakupy – oświadcza mama. dumam nad tym. Chichoczę. I zaczęła udzielać mi dobrych rad.. Mam masę ciuchów. Miłej kolacji. – Mamo. Nadawca: Christian Grey Temat: Plagiat Data: 31 maja 2011. że jest głodny. nie mogąc się doczekać powrotu do Christiana. Widać. kiedy biorę prysznic. 16:41 Adresat: Anastasia Steele Ukradłaś mi tekst. . I zostawiłaś w stanie zawieszenia. rozkoszując się letnią wodą.

kiedy się zaczynało robić ciekawie.I naprawdę nie mogłem się tego doczekać. 22:18 EST Adresat: Christian Grey Proszę Pana. Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedokończone sprawy? Data: 31 maja 2011. Zaczynało się robić ciekawie? Jak to? Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy – zdecydowanie Data: 31 maja 2011. . Wróciłaś. 19:30 Adresat: Anastasia Steele Głupią udajesz? Przecież to Ty mnie poprosiłaś. że zjadłam stanowczo zbyt dużo. Elliot jest mało oryginalny. Grey Enterprises Holdings.535 Christian GreyPrezes. Christian Grey Prezes. Wyszłaś tak nagle – wtedy. ten tekst jako pierwszy wyszedł z ust Elliota. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kogo nazywasz złodziejem? Data: 31 maja 2011. Jak się udała kolacja? Christian Grey Prezes. Inc. Ten tekst na pewno komuś skradł. jak Pan może pamięta. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. że apetyt Ci dopisuje. Jakiego zawieszenia? Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy Data: 31 maja 2011. Inc. Grey Enterprises Holdings. Cieszy mnie także wiadomość. abym Ci rozpiął sukienkę. 22:26 EST Adresat: Christian Grey Kolacja była sycąca – na pewno ucieszy Cię wieść.

Ty właśnie taki wpływ masz na mnie. Panie Grey.536 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cóż. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Oczywiście. więc muszę kończyć.. że apetyt mi dopisuje. Ale tego to już się chyba domyśliłeś. Panno Steele. I nigdy nie udawałabym nieświadomie głupiej. mała©Christian Grey Prezes. Grey Enterprises Holdings.. Inc. Wybieram się na kolację ze starym przyjacielem. że go zaostrzam. To tylko niepewność.. Inc. Grey Enterprises Holdings. zawsze pozostaje nam weekend Data: 31 maja 2011.. mi go odbiera. i z całą pewnością wykorzystam tę wiedzę dla własnych korzyści. Panno Steele. Przykro mi.Christian GreyPrezes. .. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Znowu bawiłeś się słownikiem? Nadawca: Christian Grey Temat: Przejrzałaś mnie Data: 31 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo gimnastyczne Data: 31 maja 2011. Sądziłem. że odbieram Ci apetyt. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Tak dobrze mnie Pani zna. jaką czuję w pobliżu Twojej osoby.) Nadawca: Christian Grey Temat: Czekam niecierpliwie Data: 31 maja 2011. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Będę o tym pamiętał. Na razie.Z ogromną niecierpliwością wyczekuję kolejnego razu.

Mam ochotę w coś walnąć. A potem. następnie zdjęcie za zdjęciem najbardziej fotogenicznego mężczyzny. I nagle ekran wypełniają zdjęcia Christiana: we fraku. Czemu on nie dostrzega jej prawdziwego oblicza? Oblicza osoby molestującej nieletnich? Gaszę światło i wpatruję się w ciemność. którego dobrze znam. najlepiej w panią Robinson. Czy dr Flynn o niej wie? Gramolę się z łóżka i na nowo uruchamiam to podłe urządzenie. aż się pojawi błękitny ekran. trudny. niej. Wyłączam gniewnie laptopa i wchodzę pod kołdrę. Jedyne zdjęcie z kobietą. na trzeciej stronie. Jest zamężna? Rozwiedziona? Jezu.. Nadal na wszystkich fotkach jest sam i przypomina mi się. a mnie się robi niedobrze. Wiem. razem z nim. jak Kate mówiła. stąd jej „gejowskie” pytanie. Dlaczego on musi się z nią nadal spotykać? Nieoczekiwanie atak przypuszcza zielonooka zazdrość.537 Z jakim starym przyjacielem? Nie sądziłam.. Otwieram Google i wpisuję do wyszukiwarki słowa „Christian Grey”. Powinnam przeanalizować jego długi mejl z rana. Przewijam szybko ekran: z jakimiś wspólnikami. a wydaje mi się. ciepły. czekając. Klikam w kolejną stronę. ten facet to same sprzeczności. Jak ona śmie? Jak śmie zasadzać się na bezbronnego nastolatka? Nadal to robi? Dlaczego przestali? Przez moją głowę przebiegają rozmaite scenariusze. z wyjątkiem. Skąd się wzięły w Internecie? Ależ on jest przystojny. rany – zdjęcia José z Heathmana. że Christian ma starych przyjaciół.. Marszczę brwi. Jezu. Niecierpliwie bębnię palcami. w białej koszuli i flanelowych spodniach. Mam misję.. że nie mogła znaleźć żadnego zdjęcia z kobietą. i tą kobietą jestem ja. pojawia się moje zdjęcie. ma własne dzieci? „Ma dzieci Christiana?” – pyta drwiąco moja podświadomość. . Jeśli to on miał dość. ale zbyt dużym teraz pałam gniewem. że jest humorzasty. zabawny. to dlaczego nadal się z nią przyjaźni? Tak samo ona. Dobrze? Czy znam dobrze Christiana? Znam go na poziomie seksualnym. że jest w nim znacznie więcej do odkrycia. w garniturze. na uroczystości wręczania dyplomów. zimny.

taka piękna twarz. a jednocześnie chcę zapomnieć. piękna twarz. Dodaję zdjęcie do ulubionych i przewijam przez wszystkie osiemnaście stron wyników. że wieczorem powinnyśmy się wybrać na drinka. że nie jesteśmy w tym samym miejscu. Przyglądam mu się. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Odpowiednie towarzystwo Data: 31 maja 2011. I dostałam okres. Mama trzeciego. kładę się i w końcu zapadam w niespokojny sen. Dzieli się ze mną kolejnymi przemyśleniami na temat delikatnego męskiego ego. 23:58 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. żałując. Nic. Wyglądam na zaskoczoną obecnością aparatu. Szybko ustawiam w BlackBerry alarm.538 O kuźwa! Jestem w Google! Przyglądam się naszemu zdjęciu. jak się zgodziłam spróbować. zdenerwowaną. Piszę krótki mejl do Christiana. Piję właśnie drugiego cosmopolitana. wytrąconą z równowagi. To było tuż przed tym. Z kolei Christian wygląda nieziemsko przystojnie i spokojnie. Zostawiamy Boba przed telewizorem i udajemy się do baru w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Savannah. Po porannych zakupach i popołudniowym wylegiwaniu się na plaży moja matka zdecydowała. Ana PS. że zapytam Christiana o jego związek z tą kobietą. co mi o niej powiedział. Desperacko pragnę dowiedzieć się więcej. no i ma TEN krawat. Czy to pani Robinson? Wysyłam i przygnębiona wracam do łóżka. To . więc rano muszę pamiętać o pigułce. tylko na przeciwległych końcach kontynentu. Nie znajdę w Google pani Robinson. postanawiając. Ale muszę wiedzieć. Odkładam go na nocny stolik. czy jest teraz z nią. że kolacja się udała. która może teraz patrzy na tę cholerną panią Robinson.

czemu mi to mówisz? – pytam. że ta pani Robinson znowu położyła na nim swoje wstrętne łapska. i tyle. kotku. to problem do rozwiązania. a potem zapomnieć. że to irracjonalne. czy wszystko w porządku. że coś się może wykluć ze znajomości z tym kolegą ze studiów.. – Mamo. Wiem. A mimo to za nim tęsknię. gdzie w grę wchodzi ona. bezskutecznie próbując ukryć rozdrażnienie. aby do niego zadzwonić i sprawdzić. żeby spokojnie wszystko przemyśleć. wydajesz się taka zagubiona. On mnie często przytłacza. – Skarbie. – Przewierca mnie wzrokiem. mężczyźni uważają. Nie jakaś rzucona od niechcenia myśl. Najbardziej się boję. – Wiem. – Widzisz. Christian nie kontaktował się ze mną przez cały dzień. Sądziłam. Nigdy nie przyprowadziłaś do domu żadnego chłopaka.539 mocno irytujące. – Przytłacza? – Tak. a zaraz potem. że miał wypadek samochodowy. – Mamo. – Marszczę brwi. nic. José. że wszystko. Mężczyźni wolą działać. Żadnego mejla. o której chcemy pogadać. a na jej twarzy widnieje matczyna troska. Kusi mnie. – Potrzebowałam po prostu nieco dystansu od Christiana. Ana. zupełnie tracę dystans. . Cały dzień raczy mnie takimi perełkami. że nie mówisz mi wszystkiego.. ale tam. José to tylko przyjaciel. co wychodzi z ust kobiety. Ale coś jest na rzeczy i wydaje mi się.

Anastasio.540 – Skarbie. gdy wraca moja mama. Znalazła innego nieletniego chłopca. muszę iść do toalety. Nie mogę się doczekać naszego spotkania. A więc był z nią na kolacji. Skóra na głowie mnie swędzi. 21:42 EST Adresat: Christian Grey Ona nie jest jedynie starą przyjaciółką. a ja mam kolejną okazję sprawdzić BlackBerry. . 21:40 EST Adresat: Anastasia Steele Tak. strasznie jesteś blada. Nadawca: Anastasia Steele Temat: STARE towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. Jak on mógł? Nie ma mnie dwa dni. Tęsknię za Tobą. To jedynie stara przyjaciółka. byłem na kolacji z panią Robinson. Przez cały dzień ukradkiem do niego zaglądam. Mama odchodzi od stolika. a on biegnie do tej podłej suki. a w moich żyłach buzuje adrenalina. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. Co się stało? Kręcę głową. Grey Enterprises Holdings. w którym może zatopić zęby?Zrobiłeś się dla niej za stary? Dlatego właśnie skończył się Wasz związek? Wciskam „wyślij”. Christian Grey Prezes. Wreszcie – odpowiedź od Christiana! Nadawca: Christian Grey Temat: Towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. – Ana. Inc.

on tu jest. Rozumie międzynarodowe określenie „jeszcze jedną kolejkę”. . o czym chcę pisać w mejlach .. On kiwa głową.. ale przywołuje gestem jednego z kelnerów i pokazuje na nasze kieliszki. O kuźwa. Napijmy się jeszcze – burczę. Grey Enterprises Holdings. Szybko zerkam na BlackBerry. Data: 1 czerwca 2011.Ile jeszcze cosmopolitanów zamierzasz wypić? Christian Grey Prezes. Marszczy brwi.541 – Nic. Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj. 21:45 EST Adresat: Anastasia Steele Nie jest to coś. Inc.

Serce mi zamiera. nie. czym mocno mnie zaskakuje. . W tym momencie jestem tak bardzo na niego zła. Ubrany jest tradycyjnie w białą lnianą koszulę i dżinsy.. a po chwili wpada w nerwowy rytm. Naprawdę się tu zjawił – dla mnie. I już go widzę. gdy Christian rusza w naszą stronę.. Pochyla się i całuje mnie w policzek.542 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI Rozglądam się nerwowo po barze. jest tutaj. Zapomniałam mamie wspomnieć o jego skłonnościach prześladowczych. Cholera jasna. W świetle halogenów jego włosy połyskują miedzianie.. a on się tu zjawia. co? Gniew? Napięcie? Usta ma zaciśnięte w cienką linię. W jego szarych oczach widać. Jak mam się gniewać na niego w obecności mojej matki? Podchodzi do naszego stolika. Moja wewnętrzna bogini zrywa się z szezlonga i wydaje radosne okrzyki. ale go nie widzę. co się stało? Wyglądasz. – To Christian. – Cześć – odpowiada. – Ana. – Cześć – mówię piskliwie. jakbyś zobaczyła ducha.. – Co? Naprawdę? – Ona się także rozgląda. nie kryjąc szoku i zdumienia. patrząc na mnie nieufnie.

opatentowanym. niezmiernie miło mi panią poznać. niż zamierzałam. a w oczach tańczą mu iskierki. I już po niej. promiennym Christianowym uśmiechem. – Górę biorą dobre maniery. No i chcę wiedzieć. Odwraca się w jej stronę. który mu właśnie wysłałam. że go widzę. Och. Skąd on zna jej nazwisko? Obdarza ją tym swoim firmowym. – Zatrzymałem się w tym hotelu. Szczęka opada jej dosłownie na stół. nakrzyczeć na niego czy rzucić mu się w ramiona. – Pani Adams. Ujmuje jego wyciągniętą dłoń i wymieniają uścisk. .543 – Christianie. Patrzę na tę dwójkę spod zmrużonych powiek. Och. Niepokoję się także mejlem. weź się w garść. Uśmiecha się do niej znacząco. Jezu. ile bym dała. zbyt wysoki nawet dla moich uszu. a cóż by innego? – Patrzy na mnie beznamiętnie. Nie wiem. a sądzę. Uśmiech znika z twarzy Christiana i maluje się na niej rezerwa. ale jestem kompletnie wytrącona z równowagi. – Co ty tu robisz? – Moje pytanie brzmi bardziej szorstko. – Christianie – wyrzuca w końcu z siebie. na co mam w tej chwili większą ochotę. – W tym hotelu? – Głos mam jak studentka po amfetaminie. że jedno i drugie by mu się nie spodobało. mamo. – Przyleciałem się z tobą spotkać. Milczy jak zaklęta. to moja matka. od jak dawna nas obserwował. a więc zapominanie języka w buzi jest dziedziczne – o tym akurat nie miałam pojęcia. Niesamowicie się cieszę. Carla. aby poznać jego myśli. a gniew z powodu pani Robinson jeszcze mnie nie opuścił.

– Więc tak się akurat złożyło. pani Adams. o to akurat nie może być zły.. tylko Christian może zamawiać drinka tak. przyszedłem tutaj i zobaczyłem was. do którego wybrałyśmy się na drinka? – pytam. zerkając niespokojnie na Christiana. Z Hendricksem ogórek. – Dziękuję. z Bombayem limonka.544 – Cóż. jest na mnie zły? Może przez te uwagi na temat pani Robinson? Albo fakt. O w mordę. – Przed chwilą zjadłem kolację. – Najlepiej Hendricks. – Przysuń sobie krzesło. – Głos ma cichy. Christianie. iż mnie tu nie ma.. ewentualnie Bombay Sapphire. – Albo tak się akurat złożyło. wczoraj napisałaś. który w ułamku sekundy zjawia się przy stoliku. poważny. że zatrzymałeś się w hotelu. Christianie? – Macha na kelnera. Jasny gwint. – Obserwuje moją reakcję. Piję razem z mamą. że żałujesz. że piję trzeciego cosmopolitana. że wy wybrałyście się na drinka do hotelu. panno Steele. – Poproszę gin z tonikiem – mówi Christian. w którym się zatrzymałem – odpowiada Christian. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. Christian sięga po krzesło stojące przy sąsiednim stoliku i siada obok mnie. a czwarty wkrótce się przede mną pojawi? Mama patrzy na nas nerwowo. – Dosiądziesz się do nas. aby zabrzmiało to lekko. Akurat . jakby to była cała kolacja. starając się. – I jeszcze dwa cosmo – dodaję.

. Anastasio. Ujmuje moją dłoń i ściska lekko. a po południu na plaży. Ślicznie wyglądasz. Pod delikatnym naciskiem jego kciuka pod moją skórą włącza się prąd. – Rano byłyśmy z mamą na zakupach. ależ go pragnę. – Kupiłaś ten top? – Pokazuje na moją nową bluzeczkę z zielonego jedwabiu.. zamierzałem jutro złożyć ci wizytę. że mogę podobać się mężczyźnie? Temu mężczyźnie? „Szczerze mówiąc. Dzięki Bogu. czując. – Pomyślałem.. O rany.. mamo.545 myślałem o twoim ostatnim mejlu. Ale jak zwykle to ty zaskakujesz mnie. Jakby był jakimś egzotycznym stworzeniem. przymknij się! Pytał cię ktoś o zdanie? . no nie? – Przechyla głowę i na jego ustach dostrzegam cień uśmiechu. która wpatruje się w Christiana. dotąd niespotykanym. Och. a do Christiana umiarkowanie pasuje takie określenie – ale czy rzeczywiście tak trudno uwierzyć w to. tak. rozgrzewając wszystko na swej drodze. – Pasuje ci ten kolor. że zrobię ci niespodziankę. Co za zbieg okoliczności. Rumienię się. Oddech mam urywany. że jestem mu winna wyjaśnienie. a ja czuję znajome przyciąganie. Ale oto jesteś tutaj. Nie widziałam go już dwa dni. że on też się uśmiecha. przesuwając kciukiem po knykciach. I trochę się opaliłaś. Zerkam szybko na mamę.. – Cóż. uśmiechając się do niego nieśmiało i widzę. tak” – warczy moja podświadomość. Wiem. wpatruje! Przestań. że nigdy nie miałam chłopaka. podnoszę wzrok i oto widzę ciebie. A teraz wybrałyśmy się na kilka koktajli – mamroczę. słysząc te komplementy.. przenikając do krwi i pulsując w całym ciele. Mrugam powiekami. może się jednak uda uratować ten wieczór.

Uśmiecha się do niej. – Jak długo będziesz w Georgii. – Christianie. – Nie chcę wam przeszkadzać. dopiero co w niej byłaś. Nerwowo sączę cosmopolitana. proszę pana – oświadcza triumfująco. A teraz wybaczcie mi. – Hendricks. wreszcie odzyskując zdolność mowy. Patrzę z rozpaczą. Pojawia się kelner z naszym zamówieniem. ale chyba go nie dostrzega. zostawiając nas samych. pani Adams. Mam sporo pracy – mówi poważnie Christian. – Do piątku. – Naprawdę? – Unosi z rozbawieniem brew. cudownie cię w końcu poznać – wtrąca mama. proszę. muszę skorzystać z toalety.546 Rzucam mamie gniewne spojrzenie. . – Doskonale. mów mi Carla. a potem sobie pójdę. Christianie? – pyta mama. jak wstaje i odchodzi. Wypiję szybkiego drinka. Carlo. – Ana opowiadała o tobie same dobre rzeczy. – Zjesz z nami jutro kolację? I proszę. Mamo. a ja ponownie oblewam się rumieńcem. – Dziękuję – odpowiada grzecznie Christian... – Z największą przyjemnością.

a pani Robinson była panem Robinsonem. Christianie. podnosi moją dłoń do ust i całuje delikatnie każdą kostkę. że byłem na kolacji ze starą przyjaciółką. powiedzmy. – Wykorzystała bezbronnego piętnastolatka – kontynuuję. – Wstrzymuję oddech. Marszczy brwi. w takim razie jak było? – pytam. Krytyczny? – Och. – Relacja seksualna między nami zakończyła się dawno temu. wprowadzającym cię w świat BDSM. Wcale tak nie było – szepcze zaszokowany. – Nie pragnę nikogo oprócz ciebie.547 – A więc jesteś na mnie zła o to. Jezu. coś takiego byłoby w porządku? Gdyby to była. Nie domyśliłaś się tego jeszcze? Mrugam powiekami. – Christian kieruje na mnie nieufne spojrzenie. Blednie. Anastasio – szepcze. – To sąd niezwykle krytyczny. Mia? Gwałtownie chwyta powietrze i patrzy na mnie wilkiem. teraz chce to załatwić? – Tak – bąkam. skonsternowany. – Uważam ją za osobę molestującą nieletnich. Cosmopolitany dodają mi odwagi. a krew w moich żyłach wrze. – Gdybyś był piętnastoletnią dziewczyną. Puszcza moją dłoń. . czekając na jego reakcję.

548 – Ana. abyś zrozumiał. w Hilton Head czeka na mnie samolot. co ona ci zrobiła. A jeśli chodzi o twoją zazdrość. Krępuje mnie rozmowa o tym właśnie teraz. To moja przyjaciółka i partnerka w interesach. że ledwie wyjechałam. Pomyśl. Jest na mnie zły.. nie. Anastasio. Tak się cieszę. Próbuję jedynie sprawić. – Okej. Nikomu. Piorunuję go wzrokiem. – urywam. – Nie rozumiem. wybrałeś się z nią na kolację. – Stała się motorem zmiany na lepsze. – Tak. ona mi pomogła. – Tym razem to ja jestem skonsternowana. Mogę wrócić do Seattle.. ja tak tego nie postrzegałem – mówi cicho. lecz dlatego. zaraz wróci twoja mama. Tego mi było trzeba. a po chwili jego spojrzenie łagodnieje. że tu jesteś. – Anastasio. gdy spotykam się z José. Proszę. – Jesteś zazdrosna? – Patrzy na mnie ze zdumieniem. Nigdy nie łączyły nas relacje seksualne. na co mam ochotę. Tyle tylko powiem na ten temat. Nie spotkałem się z panią Robinson po to. – Anastasio. . że raz na jakiś czas jemy razem kolację. i zła z powodu tego.. nie chcąc ciągnąć tego wątku. Gdy tymczasem ty i ona. Przez siedem ostatnich lat nigdy się nie musiałem nikomu tłumaczyć. Lubię swoją autonomię. to postaw się na moim miejscu. Gniewam się o to. żeby cię zdenerwować. – Nie leć. to nie było tak. Może później. abym został. Robię to. jak się czujesz. Jeśli nie chcesz. A to mój przyjaciel..

że tak. A to nowina. bacznie mnie obserwując.549 Partnerka w interesach? Kurwa mać. O w mordę! – Możemy porozmawiać o tym innym razem. że mama wróciła z toalety. – Wszystko dobrze. Christian sączy drinka. – Tak. A teraz dość! – Kochałeś ją? – No i co tam słychać? – Nie zauważyliśmy. aby udało ci się przekonać mnie. O czym on teraz myśli? Kochał ją? Myślę. Od wielu lat. jesteśmy wspólnikami – kontynuuje. drogie panie. pozwolicie. – Nie sądzę. mamo. – Dlaczego zakończyliście wasz związek? Zaciska usta. że ona nie jest pedofilem. Przywołuję na twarz sztuczny uśmiech i szybko odsuwamy się od siebie. Poniosę sromotną klęskę. – Jej mąż się dowiedział. że was teraz opuszczę. – Ja tak jej nie postrzegam. – Cóż. – Seksu między nami już nie ma. w jakimś bardziej ustronnym miejscu? – warczy. .

I znika. nie. – Piękne imię dla pięknej dziewczyny – stwierdza Christian i ściska jej wyciągniętą dłoń. bo masz mętlik w głowie przez tego chłopaka. błagając spojrzeniem. Carlo. Ależ tu gorąco. Musisz z nim porozmawiać. mamo – et tu Brute? Wstaję. – Ana. Myślę. jak ktoś używa twojego pełnego imienia. mała – szepcze mi do ucha. Co za mężczyzna. proszę. Zadzwonię rano. Nie wiem jednak. te drinki do mojego rachunku. że powinniście porozmawiać. – Na razie. normalnie nie do zniesienia. co się między wami dzieje. A sama wiesz. Przyjechałam tu do ciebie. Anastasio. Całuje mnie grzecznie w policzek. – MAMO! – Idź i z nim porozmawiaj. Do jutra. To oczywiste. – Nie mogę. aby odpowiedział na moje pytanie. Och. kontrolujący wszystko drań. – Och.. a ona praktycznie się rozpływa.. Mój gniew powraca z pełną mocą. tak przyjemnie słyszeć.550 Nie. Ana. Cholerny. jak bardzo męczy taki . pokój numer sześćset dwanaście. nie może mnie tak teraz zostawić. – Dopiszcie. – Wachluje się teatralnie. – Zatkało mnie.. przyjechałaś tu. żeby cię zobaczyć. przeleciał prawie pięć tysięcy kilometrów. Na litość boską. że szalejecie na swoim punkcie. Siadam na krześle. wpatrując się w niego..

– Ana. Ana. to rozmowa.551 lot. Do diaska. Dlaczego mnie to krępuje? Mama unosi brwi. coś jest między wami nie tak. nie pięć. mamo. – Skarbie. migoczącego na jego czole? czego potrzebujesz? Neonu Patrzę na nią i w oczach wzbierają mi łzy. A ona co ci mówi? Wbijam wzrok w dłonie. odkąd tu przyleciałaś. od zawsze masz tendencję do nadmiernego analizowania wszystkiego. Nie powiedziałam jej. – No co? – Ma własny samolot – bąkam zakłopotana. donikąd cię to nie zaprowadzi. . że Christian ma własny odrzutowiec. Możesz sobie myśleć. Oblewam się rumieńcem. ile tylko chcesz. skarbie. co ci każe intuicja. Marszczę brwi. – Chyba się w nim zakochałam – szepczę. – Nie! – Tak. ale dopóki nie porozmawiacie. – Wiem. bez względu na jego charakter. Ale jedyny sposób rozwiązania problemu. – No i to tylko cztery tysiące. Zrób to. Próbuję to rozgryźć. – O rany – mruczy. A on w tobie.

. tak jak w Heathmanie. złota oraz brązu.. To apartament. – Nieważne.552 – Ana. w pokoju sześćset dwanaście. Kulę się pod jej spojrzeniem. A Lucas?. następnie gestem zaprasza mnie do środka.. aby napić się herbaty. mamo.. I jaka to kwota?. rozmawiający przez komórkę. Idź do niego! To śliczne miejsce. Cóż. Wystrój jest bardzo nowoczesny i utrzymany w odcieniach zgaszonego fioletu. kosztowna pomyłka. Tylko się zabezpiecz. że on mnie nie kocha.. nie rzuca się wszystkiego i nie leci prywatnym samolotem na drugi koniec kontynentu po to. – Myślę. Pragnę twojego szczęścia. Gdybyś miała tu zostać. Gdybyś wróciła później do domu. a na chwilę obecną uważam. – Dopijmy najpierw cosmopolitany. nie płacz. – Christian gwiżdże.. Rozglądam się po pokoju. Otwiera je Christian. pod donicą z juką.. naprawdę. klucz znajdziesz na ganku. nie musisz ze mną wracać. Mruga kompletnie zaskoczony.. – Zuch dziewczyna – uśmiecha się. – Wszystkie odprawy podliczone?.. Pukam nieśmiało do drzwi pokoju sześćset dwanaście i czekam. Jezu. – Cholera. jak bardzo jest się bogatym.. No i będziecie na neutralnym gruncie.. kotku. – Skarbie. że klucz do tego szczęścia znajduje się na górze. bardzo romantyczne. jesteś dorosła. Moje policzki robią się purpurowe. Chcę iść i jednocześnie nie chcę. Christian ..

Napełnia wannę. Częstuję się sokiem pomarańczowym. Okej. że oferta jest wystarczająco atrakcyjna. kiedy weszłam tamtego ranka do gabinetu. Cisza się przeciąga.. Okej. moja kolej.. – Rozłącza się i patrzy na mnie... Zgadzam się. że powinniśmy ją rozważyć.553 podchodzi do szafki z ciemnego drewna. nie odpowiedziałeś na pytanie czy nie. Detroit ma także sporo zalet. Wręcza mi kieliszek i pokazuje na wiaderko z lodem. nie kochałeś jej? Krzyżuje ręce na piersi i opiera się o ścianę.. jutro. – Nie – mówi cicho.. Gestem sugeruje. W szarych oczach czai się ostrożność. bym nie słyszała jego rozmowy. Nie.. . Nie przerwał rozmowy. Jest tu pewna działka. co Georgia ma nam do zaoferowania.. – Nie. – Poważnieje.. Słyszę. – Co tu robisz. że udało mu się to rozwiązać. uśmiechając się lekko. i jest tam chłodniej. jak leci woda. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.. Christian wraca.. – Niech Andrea prześle mi wykresy. Anastasio? – Powiedziałam ci. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać.. Niezbyt wcześnie. – Jeśli okaże się. Sądzę. niech Bill zadzwoni. choć upał tutaj panuje nieziemski. – Nie. Chcę się przekonać. – Śmieje się. Jutro.. – Nie spuszcza ze mnie wzroku.... Dlaczego? – Niech Bill zadzwoni. żebym się poczęstowała.. Wzruszam ramionami.. Barney mówił. otwiera drzwiczki i moim oczom ukazuje się barek.... w piątek. którą jestem zainteresowany.. Pewnie po to. następnie przechodzi do sypialni.

Odzywa się jego BlackBerry.554 Bierze głęboki oddech. Anastasio. nie kochałem jej. nawet na niego nie patrząc. Robi krok w moją stronę z tą swoją seksowną miną drapieżcy. dokąd to zmierza. że niedawno on tak powiedział do mnie. – Marszczy brwi.. gdyby rzeczywiście kochał tę wiedźmę? – Ależ by pomyślał? z ciebie zielonooka bogini.. Dlatego tu przyszłaś. – Nie. Teraz. . – Och. Parska śmiechem. ale oczy mu się śmieją. Cóż. A ty pragniesz mnie. nie widziałem cię prawie trzy dni i długą przebyłem drogę. Nie mogę uwierzyć. Mój oddech przyspiesza. przypominając sobie. Wiem. sądzę. – Naprawdę chciałam wiedzieć – próbuję się bronić. żeby się z tobą spotkać. Jesteś w moim pokoju. Anastasio. niby rozbawiony. Kto – Kpi pan sobie ze mnie. No ale przecież powinniśmy porozmawiać. panie Grey? – Jakżebym śmiał. ale i pełen konsternacji. że wstrzymuję oddech. cała się kurczę. zmysłowy. – Ton głosu ma miękki. że byś śmiał i że często to robisz. dzięki Bogu chociaż za to. – Przestań przygryzać wargę. – Pragnę cię. Gdy wypuszczam powietrze. Jak bym się czuła. – Kręci z powagą głową. ale wyłącza go.

Christian pochyla się i przesuwa nosem po moim ramieniu aż do ucha. – Spogląda na mnie. O rany. mam taką nadzieję.. Palce wsuwa mi we włosy.. Składa pod moim uchem delikatny pocałunek. Zostajesz czy wychodzisz? Rumienię się. Powinniśmy porozmawiać. ale serce mi mocno wali. ta jego bliskość i rozkoszny zapach Christiana. – Później. Odciąga mi głowę. – Zostaję – bąkam. przemieszczając się. – Tak. Wydaję głośny jęk i chwytam go za ramiona. – Nie pamiętam. Opuszkami palców przesuwa po moim policzku. – Ja tobie też. – Pragnę cię. . – Tyle ci chcę powiedzieć.555 – Cóż. Zębami przygryza lekko skórę. kiedy staje przede mną. patrząc na niego z niepokojem. – Powinniśmy porozmawiać – szepczę. – Och. krążąca po ciele krew aż śpiewa. wszędzie. odsłaniając szyję. by ktoś poza rodziną wściekał się na mnie. teraz już wiesz. pożądanie rośnie. Podoba mi się to. – Strasznie byłaś na mnie zła – mówi cicho. a palce zaciska na włosach.

– Masz gumkę do włosów? Sięgam do kieszeni dżinsów i wyjmuję ją..556 – Krwawisz? – Dalej mnie całuje. Wokół wanny biegnie kamienna ława. O kurczę. – Ależ to upokarzające. Jest wielka. która składa się z dwóch pomieszczeń. Ale my się nie zatrzymujemy.. Prowadzą do niej kamienne schodki. Jestem zażenowana. Och? Bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. Kuźwa. Dominuje w niej olbrzymich rozmiarów łoże z wymyślnym baldachimem. zrobił to wszystko.. Zabiera mnie do łazienki. Pod jedną ze ścian migoczą świece. . – Masz skurcze? – Nie. – Wzięłaś pigułkę? – Tak. Jezu. całych w błękicie i białym piaskowcu. – Oblewam się rumieńcem. gdy rozmawiał przez telefon. – Wykąpmy się.. W drugim pomieszczeniu znajduje się wpuszczona w podłogę wanna zdolna pomieścić cztery osoby. Powoli napełnia się wodą. Czy nic się przed nim nie ukryje? – Tak – odpowiadam cicho. Nieruchomieje. Nad pianą unosi się para.

po czym on zdejmuje mi bluzkę. – Pozbądź się ich. Nie odrywając ode mnie wzroku. Stoję przed nim naga od pasa w górę. Tak też robię. Chwytam się umywalki i skopuję dżinsy. – Spójrz tylko na siebie. Pochyla się i całuje w szyję. a pod nim dwie szklane umywalki. – Głos ma miękki i niski. – Unieś ręce. Wkłada kciuki w dżinsy i powoli je zsuwa razem z majtkami. jak gładka jest twoja skóra. – Zamierzam cię posiąść w łazience. Teraz jestem naga. – Ujmuje moje obie dłonie i splata palce z moimi. Jesteś taka piękna – mruczy. – Zobacz. – Poczuj. Staram się nie ruszać. Chwytam głośno powietrze.557 – Zwiąż włosy – nakazuje cicho. jaka jesteś w dotyku. – Zdejmij sandałki – mruczy. – Przekonaj się. Anastasio. następnie kieruje je ku piersiom. Zatacza moimi dłońmi powolne kółka. jak pełne są twoje piersi. a on klęczy za mną. tak że są rozcapierzone. W łazience jest ciepło i wilgotno i materiał bluzeczki zaczyna przyklejać mi się do skóry. aby miał lepszy dostęp. Klęka. Przechylam głowę. Christian pochyla się i zakręca wodę. Kładzie je na brzuchu. Prowadzi mnie z powrotem do pierwszej części łazienki. Spełniam jego polecenie. Christian wstaje i patrzy na mnie w lustrze. ignorując naturalny odruch zakrycia się. Naprzeciwko nas wisi wielkie lustro. gdzie staje za mną. Całuje moje pośladki. sięga do przodu i rozpina mi dżinsy. by po chwili zacząć je kąsać. Kładzie dłoń na moim brzuchu. a ja szybko je zzuwam. – Trzyma moje .

przekonuje się. po kolei. a potem szybko pozbywa się dżinsów. proszę – wyrzucam z siebie. bardzo to jest przyjemne.. jego dłoni. Nagle puszcza mi dłonie. Delikatnie gładzi kciukami sutki. Jestem marionetką w jego rękach. jak bardzo to podniecające. Och. Anastasio – szepcze. Czuję na plecach jego włoski. tak że piersi wypełniają mi dłonie. że obejmują piersi. Zdejmuje przez głowę koszulę. a one natychmiast twardnieją. tak. . muskając łechtaczkę. Czuje swoją skórę tak. a ja zamykam oczy. ustanawiając pewien rytm. Dotykam się. Kąsa mi skórę na karku. Prowadzi moje dłonie wzdłuż ciała.. rozkoszując się miriadami doznań: szyja. zmuszając do stanięcia w rozkroku.. aby na mnie patrzeć. Pragnę. całując i kąsając moje ramiona. żebym ja się tym zajął? – Spojrzenie ma palące. Rozchylam usta.. proszę.. Przyglądam się temu z fascynacją. Bez niego czuję się zagubiona.. aby on to robił.558 dłonie tak.. na pośladkach zaś naprężony członek. nie chcąc już widzieć w lustrze tej lubieżnej kobiety. To nie jest tak samo. zaraz. – Rób to dalej – nakazuje i odsuwa się. jak on czuje. która podnieca się dotykiem własnych dłoni. kontynuując zmysłowe pieszczoty. a potem do włosów łonowych. Jęczę i zamykam oczy. jęczę głośno i wyginam plecy w łuk. Ugniata kciukami sutki. Och. przez talię aż do bioder. – Tak jest. i przesuwa dłonie po mojej kobiecości.. Nie.. – Popatrz tylko na siebie. – Wolisz. Z mojego gardła wydobywa się jęk. maleńka – mruczy. Ponownie mnie obejmuje i ujmuje moje dłonie w swoje. krocze. – Och. Wsuwa mi nogę pomiędzy uda.. świadomość. To takie erotyczne.

wyjście. po czym wyrzuca go do muszli klozetowej.559 że mam go za sobą.. napierając pupą na niego. o matko. ściskając brzeg umywalki. Zaczyna mnie szaleńczo całować. wejście. najpierw porusza się powoli. tak że ja się pochylam.. tak jak w pokoju zabaw. jedną ręką chwyta za nadgarstki i unieruchamia mi je za plecami. – Och. A potem jest już we mnie.. Trzymam się kurczowo umywalki. ach! Skóra przy skórze. – Puszcza mnie i znowu obraca... Sięga mi między nogi. – Kiedy zaczął ci się okres. głośno. Anastasio? – pyta ni z tego. testując mnie.. Och. Święty Barnabo. czując go w sobie.. On dociera tam chwilę po mnie. Jezu... Trzyma moje biodra. Nagle obraca mnie. Wszystko wiruje i jednocześnie się zaciska.. – To dobrze. o rety. czy ja się kiedykolwiek tobą nasycę? – szepcze.. O kuźwa. ni z owego. . – Właśnie tak. I dochodzę. jakby to była modlitwa albo litania. maleńka. wyjście. Oddech ma urywany.. drugą zaś pociąga za kucyk. napierając na moje usta swoimi. wołając głośno moje imię... wyginając biodra i to wystarczy. dysząc... – Przytrzymaj się umywalki – nakazuje i przyciąga do siebie moje biodra. – Och. Ana! – Oddech ma urywany. nacierając na mnie. maleńka – dyszy. A potem ustanawia rytm: wejście. abym poszybowała w kosmos. – Eee.. Przytrzymując mnie na miejscu.. wczoraj – mamroczę. podobny do mojego. pociąga za niebieski sznureczek – że co?! – i delikatnie wyjmuje tampon. Sięga i odnajduje łechtaczkę i zaczyna ją masować. cóż za słodka udręka.

. ale opieram się temu pragnieniu. Głowę mam wspartą o jego tors i oboje się uspokajamy. Nie mogę go dotykać . Nie mogę go dotykać. Czy zawsze tak będzie? Tak oszałamiająco. ciepłe. Ależ mnie strasznie kusi. – To dobrze. Przeszkadza? Może powinno. – Zauważyłam – rzucam cierpko. W myślach powtarzam te słowa jak mantrę. Uśmiecha się lekko. . że mam okres. powinno? Nie. dojmująco i nieokiełznanie? Chciałam porozmawiać.. Spina się.560 Powoli osuwamy się na podłogę i bierze mnie w ramiona. ale teraz. wiedząc. że on by tego nie chciał. zastanawiam się. odurzający zapach Christiana. – Ani trochę. czy to ja się kiedykolwiek nim nasycę. szare oczy. Przypomina mi się.. wykończona i otumaniona. Weźmy teraz kąpiel. Odchylam się i patrzę mu prosto w oczy. – Krwawię – bąkam. zniewalająco. nie przeszkadza. unieruchamiając. Mam ochotę unieść rękę i opuszkami palców rysować mu wzory na skórze. – A tobie to przeszkadza? – pyta miękko. Delikatnie wdycham słodki. Oboje milczymy zatopieni we własnych myślach.. – Mnie to nie przeszkadza.

561 Wyplątuje się ze mnie i wstaje. nadzieja. a ja zbyt mocno reaguję – zaczyna kiełkować we mnie nadzieja. To nie ślady po ospie. biologiczna matka. że choroba miała u niego bardzo łagodny przebieg. ale nie rozwija tematu. – Ona to zrobiła? – pytam. więc muszę na niego spojrzeć... Rumienię się. jak w ułamku sekundy zamyka się w sobie. – Twoje blizny – mówię cicho. Oczywiście. i w końcu odbywamy tę rozmowę. wręcz gniewną. Nie rozumiem. Marszczy brwi. Patrzę. że ktoś gasił na Christianie papierosy. Przypaleniach czym? Blednę zaszokowana. że to nie ona. Anastasio. nie będąc w stanie się powstrzymać.. – Co się stało? – pyta zaniepokojony Christian. Papierosami? Pani Robinson. a usta zaciskają w cienką linię. Gdy to robi. Milczy. to muszą być ślady po przypaleniach. Patrzy na mnie gniewnie. Grace mówiła.. Stoi nagi. Jasny gwint. twarz mu się zasępia. – To prawda – warczy. I ja także jestem naga – żadne z nas nie . – W jego głosie słychać chłód. – Ona? Pani Robinson? Ona nie jest zwierzęciem. ubrudzony moją krwią. kto? Kto mu to zrobił? A może istnieje rozsądne wytłumaczenie. że się mylę. cudownie nagi. – To nie są ślady po ospie. wbijam wzrok w dłonie i wiem już. Jest mi niedobrze. dlaczego musisz tak ją demonizować. przyjmując postawę obronną. Wyciąga rękę i pomaga mi wstać. znowu dostrzegam te małe okrągłe blizny na jego klatce piersiowej. – Nie patrz tak na mnie.

aż tak go zdenerwowałam? Patrzy na mnie beznamiętnie. – Sprowadziła mnie z drogi ku destrukcji. . Zanurzam się w pachnącej pianie i podnoszę na niego wzrok. ale nie ustępuję. – Spojrzenie ma świdrujące. kiedy samemu jest się dalekim od doskonałości. Moja podświadomość się denerwuje i niespokojnie obgryza paznokcie. wzruszając ramionami. ale nie daję za wygraną. Narkomania czy prostytucja? Jedno i drugie? – Kochała mnie w sposób. eee. Bardzo trudno dorastać w idealnej rodzinie. Biorę głęboki oddech. Siada naprzeciwko mnie. pewnie bym poszedł w ślady biologicznej matki.. – Gdyby nie pani Robinson. Nasze spojrzenia się krzyżują. u licha. mijam Christiana i wchodzę do wody. W końcu Christian kręci głową i uśmiecha się drwiąco.. kojąca i głęboka. Twoja kolej. Cisza aż dzwoni w uszach. Spojrzenie ma lodowate. – Tak. Pilnuje się. – Zastanawiam się.562 może się nigdzie schować. żeby mnie nie dotykać. dopuszczalny – dodaje. Grey – tym razem się nie ugnę. Jezu.. Jest cudownie ciepła. znaczy? – Dopuszczalny? – pytam szeptem. jaki uznałem za. nie odzywając się ani słowem. chyba że w wannie. A co to. Wzdycha i wchodzi do wanny.. którą podążałem. Och! Mrugam powiekami. stylem życia. gdybyś jej nie poznał. Gdyby nie zaznajomiła cię z twoim. jaki byłbyś.

jakby wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiał. Jasny gwint. co chcę wiedzieć. wiem. może to te cosmopolitany dodają mi odwagi. A tobie mówię to wyłącznie dlatego. nie w taki sposób. A nie chcę. ale nagle stwierdzam. – Ja jedynie próbuję zrozumieć. siadam obok niego i dotykamy się. – Jest rozdrażniony i mokrą dłonią przeczesuje włosy. widoczne pod wodą.563 O nie. że nie mogę już dłużej znieść dzielącej nas odległości. Z twarzy Christiana nic się nie da wyczytać. Cieszę się. abyś mi zaufała. na litość boską. Jakie to frustrujące. – Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem. – Ufam ci. Jezu. jakbym . naturalnie. Piana już nie jest taka gęsta.. W ustach robi mi się sucho. ty mnie rozpraszasz. Ona uratowała mnie przed samym sobą. – Z wyjątkiem. Co chcesz wiedzieć? Co ja muszę zrobić? – Oczy mu płoną i choć nie podnosi głosu. Anastasio. że mówisz mi to. że jest mocno zdenerwowany. Zerkam na swoje dłonie. W jego słowach jest tyle nienawiści do samego siebie. I nie zamierza powiedzieć mi więcej. Tyle bym się chciała dowiedzieć. – Ona cię nadal kocha? – Nie wydaje mi się. ale chcę poznać cię lepiej. Nie byłbym jej w stanie zmienić. – Wahanie. jesteś taką zagadką. Przesuwam się w wannie. Spina się i mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. Zamknięta przeszłość. że pragnę. A pani Robinson go kochała. skóra przy skórze. nadal kocha? Czuję się.. że to było dawno temu. jakbym otrzymała cios w brzuch. – Marszczy brwi. nawet gdybym chciał. kiedy próbuję z tobą porozmawiać. – Wciąż ci powtarzam. Nie znałam dotąd nikogo takiego. a za każdym razem. doktora Flynna. – Och.

. Kładzie mi dłoń na ramieniu. starając się poskromić nagłą falę gniewu. Anastasio. Panią Robinson. – Czemu rozmawiacie o mnie? – Próbuję zadać to pytanie tak. – Nie gniewam się na ciebie. – Urywa i marszczy brwi. Potrafimy rozmawiać o wszystkim. i ja znamy się naprawdę długo. Moja wewnętrzna bogini patrzy na niego zdziwiona. – Nie dajesz za wygraną. co? – burczy z rozdrażnieniem. do takiego wypytywania. Wiem. że powinnam przestać. Rozmawiasz z nią? – pytam. starając się nie wpaść w gniew. – Proszę. Po prostu nie jestem przyzwyczajony do tego typu rozmów.564 go mogła ugryźć. A to odmiana. – Szare oczy patrzą na mnie uważnie. Moja podświadomość znowu robi minę z Krzyku Muncha. żeby w moim głosie nie było słychać irytacji. – Tak. – O mnie? – szepczę. pani R. – O życiu. Za bardzo go naciskam. – O czym? Odwraca się twarzą do mnie. Anastasio. ale nie bardzo mi się udaje. że woda wylewa się na podłogę. Przygryzam dolną wargę. nie gniewaj się na mnie – szepczę. sprawach służbowych. tak gwałtownie. – Z nią. . wszechświecie. – Tak. Takie rozmowy prowadzę tylko z doktorem Flynnem i z..

inaczej zupełnie straci cierpliwość. że rozmowa dobiegła końca. – Potrzebuję rad. – Anastasia. Mamy wspólną przeszłość. które mają związek z nią. mrużąc oczy. i znowu czegoś nie rozumiem. I tyle. Była mężatką. Stąpam po cienkim na niebezpieczeństwo. – Już ci to mówiłem. choć to spieprzyło jej małżeństwo. Nie mogę zadawać mu dalszych pytań. Jezu.565 – Nigdy nie znałem nikogo takiego jak ty. – I udziela ci ich pani Pedo? – warczę. bez zadawania żadnych pytań? Kręci głową. niż sądziłam. ceniona przyjaciółka i wspólniczka. Jak to możliwe. Jestem bardziej rozdrażniona. To dobra. dość tego – rzuca surowo. Ale ta strona naszego związku już nie istnieje. I wiem. kto nie podpisał automatycznie twojej umowy. że spotykali się ze sobą tyle lat? – A twoi rodzicie nigdy się nie dowiedzieli? – Nie – warczy. Anastasio. lodzie. – Skończyłaś? – pyta ostro. . narażając się – Inaczej przełożę cię przez kolano. – Co to znaczy? Kogoś takiego. Nie interesuje mnie ona w sensie seksualnym ani romantycznym. dzięki której niezwykle dużo zyskałem.

566 – Na razie.. Bierze głęboki oddech i wyraźnie się odpręża. niepokojąca. Kręcę głową. że zadałeś sobie tyle trudu – mówię słabo. – Mówiłam ci. Więc skoro mnie można brać w krzyżowy ogień pytań. żeby cię zobaczyć? Nie kupuję tego. że przyleciałeś. żeby było inaczej? – Wyraz twarzy ma znowu beznamiętny. nie znoszę być w centrum uwagi. a wygląda na to. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Zamierzałam to zrobić. jakby poczuł ulgę. jakby spadł mu z serca wielki kamień. Ale teraz ty jesteś tutaj. co czujesz. Dziękuję. że każda próba takiej rozmowy go zdenerwuje. O nie. – Obdarza mnie szczerym uśmiechem. – Nie.. Cieszę się. Policzki robią mi się czerwone. – To dobrze. – Ja też się cieszę. żeby mnie pocałować. – Wolałabyś. Chcę wiedzieć. – Oczy mu błyszczą. panno Steele. Być może tak się właśnie czuje. sądzisz. pomimo twojego przesłuchania. kiedy ja go zasypuję pytaniami. że przeleciałem taki kawał. Ta myśl wydaje mi się nowa. – Nie odniosłaś się do mojego mejla. nie jest do tego przyzwyczajony. że tobie przysługuje immunitet dyplomatyczny tylko dlatego. – No dobrze. jestem zadowolona – bąkam. Moja reakcja jest . że tu jestem. Och. moja kolej – burczy. gdy się nachyla.

ale dobrodusznie. nie mam okropnego dzieciństwa. niech będzie prawda. w łazience unosi się para. że nie dasz rady. W jego oczach tańczą wesołe iskierki. Część mnie czuje się nieco urażona. – Nie jesteś zbyt dobrą uległą – stwierdza. – Na dłuższą metę chyba nie dam rady. Więcej? I znowu to słowo. Cały weekend być kimś.567 natychmiastowa.. – Co chcesz wiedzieć? – Cóż. A co tam. Najpierw chcę poznać odpowiedzi. – Nie. Christian nieruchomieje i odsuwa się. – Nachyla się i daje buziaka. Woda jest jeszcze ciepła. I Christian chce odpowiedzi. – Śmiejesz się ze mnie? – Tak. . czego jeszcze nie wie? Wzdycham zrezygnowana. – Oblewam się rumieńcem i wbijam wzrok w dłonie. Co mógłby chcieć wiedzieć na mój temat. na początek jak się zapatrujesz na nasz potencjalny układ? Mrugam. a potem może być więcej. Christian unosi mi brodę i patrzy na mnie z rozbawieniem. odpowiedzi na co? Nie mam sekretnej przeszłości. kim nie jestem. – Też sądzę. Pora na prawdę albo wyzwanie – moja podświadomość i wewnętrzna bogini patrzą na siebie nerwowo..

– Może nie mam dobrego nauczyciela. O w mordę. podniecająco. kiedy pierwszy raz dałem ci klapsy? Mrugam. nim poukłada ci się to w głowie. – Zawsze możesz użyć hasła bezpieczeństwa. Cóż.. – Może. Christian w kółko mi powtarzał. – Pamiętam. nie. że się o mnie troszczy. Bolało.. a potem wybucham śmiechem – a on się przyłącza. Było aż tak źle? Pamiętam. – To raczej wyobrażenie na temat tego. Wpatruje się we mnie. że chodzi raczej o to. – Aż tak było źle. Anastasio. – Przechyla głowę i uśmiecha się przebiegle. było dobrze. Być może jedyny sposób – zdaję sobie z tego sprawę. badając moją reakcję. co siedzi w mojej głowie. Niewykluczone. Odczuwanie przyjemności. – Nie – mówię cicho.. ale w sumie nie aż tak bardzo. Nie . bardziej Przełykam ślinę. Parska. że powinienem być surowy.568 Najpierw wpatruję się w niego zaszokowana. że czułem to samo. On miał wtedy piętnaście lat. Ale w tym samym czasie czuję rozkoszne zaciskanie mięśni podbrzusza. kiedy się nie powinno jej czuć. A za drugim razem. że czułam się skonsternowana swoją reakcją. co się działo? – Chyba tak. To jego sposób okazywania. Musi minąć trochę czasu. Jezu..

to spojrzenie.569 zapominaj o tym. człowieku. – Czy ty mnie właśnie ochlapałaś? – Tak. gdy to robię. – Chwyta i sadza mnie sobie . która w okresie kształtowania osobowości została zaniedbana. a w drugiej. – Nie to miałam na myśli! – Z irytacją chlapię go wodą. Ale jak na razie dobrze ci idzie. panno Steele. pewnie tak. W jednej chwili mówisz „Nie sprzeciwiaj mi się”. może jakoś to będzie. I bądź tu. – Lubię cię skrępowaną – uśmiecha się znacząco. – Ale za jaką cenę? Czuję się skrępowana. To akurat potrafię zrozumieć. – Rozumiem. – Jeszcze jedna sprawa. – Och. Patrzy na mnie. – Jasny gwint.. unosząc brew. A jeśli tylko będziesz postępować zgodnie z zasadami. po czym marszczy brwi. że lubisz. ale owszem. a tobie gwarantują bezpieczeństwo. Przez chwilę patrzy na mnie. mądry. – Dlaczego musisz mieć nade mną kontrolę? – Bo to zaspokaja we mnie potrzebę.. – Więc to forma terapii? – Nie postrzegałem tak tego. które mnie pozwalają sprawować kontrolę.

. – Proszę. podniecająco. powoli. Jęczę. W tym właśnie jest dobry. – Gotowa? – pyta bez tchu. Przechylając mi głowę. niesamowicie powoli.. w jedyny sposób. by go widzieć. że teraz siedzę na nim okrakiem. Pochylam głowę i go całuję. To właśnie lubi. Zaczyna poruszać biodrami i łapię głośno powietrze. Oczy ma błyszczące i pełne pożądania. zamykam oczy i rozkoszuję się tym doznaniem.. – Zamierzam cię teraz przelecieć – szepcze i unosi mnie tak. . Otwieram oczy. język między zębami. oddech przyspieszony. rozlewając wodę na podłogę.. a on opuszcza mnie na siebie. pochylając się ku niemu. Mocno. zamiast nich łapiąc mnie za biodra.. Jęczę mu do ust. wypełniając mnie. Zamyka oczy. czując pod sobą wzwód. Obserwuje mnie. powoli unoszę się i opuszczam. Wszystko się we mnie zapala. jaki jest mi znany. Wygląda tak. dłonie wędrują do jego włosów i oddaję mu pocałunki mówiące: ja ciebie też pragnę. – Nie dotykaj mnie – prosi i puszcza moje nadgarstki. opierając czoło o jego czoło. śliscy i nasze ciała ocierają się o siebie.. ale on łapie za moje nadgarstki i przytrzymuje mi ręce za plecami.. Obejmując w posiadanie moje usta. sprawując nade mną kontrolę.. Odsuwa się i patrzy na mnie. usta ma rozchylone. że wiszę nad nim. – Tak – odpowiadam. obserwując przy tym moją twarz. – Chyba wystarczy już tej rozmowy. Bierze w dłonie moją twarz i mnie całuje. Zaciskając dłonie na krawędzi wanny. tym rozciągającym mnie wypełnieniem. puść mi ręce – szepczę. Jesteśmy mokrzy.570 na kolanach. Christian wydaje jęk i poprawia mnie tak. Opuszczam ręce i chwytam się krawędzi wanny.

I dochodzę. ujeżdżając go – szybciej. maleńka – dyszy. i w ogóle się tym nie przejmuję. szybciej. że się o mnie troszczy. oddając pocałunki.. Jesteśmy mokrym połączeniem ust... rozlewa się wszędzie. – Chce ci się spać? – pyta z troską Christian.. ciasno obejmuje. Oboje trzymamy przed sobą poduszki. a ja jestem jego. On zaczyna unosić mnie szybciej. żeby się ze mną spotkać. To wolno mi robić. Moje doznania.. troszczy się. twarzą w twarz.. – Jestem pełna energii. Kocham tego mężczyznę. gwałtowne.. Tak . Jesteśmy nadzy.. Jest mój. nie przerywając pocałunku. Nie czuję zmęczenia. naśladując to.571 Z wahaniem unoszę ręce i wplatam palce w jego włosy.. co dzieje się we mnie. zaczynam rozpoznawać to rozkoszne napinanie się mięśni. Jestem blisko.. pełne namiętności apogeum. inwokacja. odchylając mu głowę i pogłębiając pocałunek. I poruszamy się razem. On to lubi. – Nie. włosów i poruszających się bioder. – Właśnie tak.. Kocham za to. jaki mam na niego wpływ. wiruje wokół nas.. Szaleńcza i docierająca do głębi mego serca. patrząc na siebie. I nagle Christian przyciąga mnie do siebie. znowu przesłaniają wszystko inne. szare oczy w niebieskie. przyspieszanie. to. gdy doznaje spełnienia. w coraz szybszym tempie.. To takie nieoczekiwane. Ja też. kurczowo trzyma za biodra. gdy nasze ruchy stają się coraz bardziej gorączkowe. – Ana! – woła.. że przebył taką drogę. Pociągam go za włosy. Kocham za to. A woda... które pochłania mnie całą. Nie dotykamy się. Jedynie patrzymy i podziwiamy. a przez moje ciało przetacza się orgazm.. języków. Jęczę mu w usta. takie wzbogacające. Kocham jego pożądanie.. poruszająca Leżymy na olbrzymim łożu.

uprawiałeś seks. – Siedemnastym? – Liczba kobiet. – A konkretnie? – Jaki jest twój ulubiony film? Uśmiecha się szeroko. Taka smutna. – Moja konsternacja jest oczywista. Głuptas ze mnie. że piętnaście. – Oczywiście. I chcę więcej. – To liczba kobiet w moim pokoju zabaw. – Na co masz ochotę? – pyta. Jego uśmiech jest zaraźliwy. panie Grey. – A najważniejsze to pani. że o to .572 dobrze było porozmawiać. Kąciki jego ust unoszą się. – O czym? – O tobie. którą z pewnością potrafisz zagrać? Tyle osiągnięć.. – Niezupełnie. – Na rozmowę. – Mówiłeś. – Dzisiaj Fortepian. Sądziłem. – Więc jestem numerem siedemnastym. poruszająca muzyka. z którymi. eee. Uśmiecha się. panno Steele..

Śmieszna jesteś. – Cholernie to bezczelne z twojej strony. ha? – Chyba jedno i drugie. Nie robiłem nacięć na kolumience przy łóżku ani nic z tych rzeczy. Nie pytałaś. – Powiem ci coś. – Kręci głową. – Nie mogę. Przechyla się i całuje mnie w czubek nosa. – Kuźwa. – Przestań się tak szczerzyć – ganię go lekko. co cię zaszokuje. Gotowa? setkach. tysiącach? – Moje oczy stają się coraz większe. Ty jesteś moim jedynym waniliowym podbojem. . dziesiątkach. – Dziesiątkach... – Śmieszna niemądra czy śmieszna ha. Anastasio.. Nie jestem w stanie utrzymać powagi. z iloma kobietami uprawiałem seks.. Ile? – Waniliowy? – Nie. – O jakich liczbach mówimy.573 ci chodzi. – Wszystkie uległe? – Tak. Czemu tak go to bawi? I dlaczego ja też się uśmiecham jak idiotka? – Nie potrafię ci podać konkretnej liczby. nadal się uśmiechając. jest ich więcej. – Przywłaszcza sobie moje słowa. na litość boską. – Och.

że potrafię cię zaszokować jedynie . – Nie włożyłaś majtek na kolację u moich rodziców. Anastasio. Jezu. I zła. – Wszystkie uległe przechodzą szkolenie. drugi skok jest jeszcze lepszy. płaciłem za seks. W Seattle i okolicach są miejsca. Moja wewnętrzna bogini wykonuje mistrzowski skok o tyczce. – Włożyłaś moją bieliznę. – I masz rację. gdzie można zdobywać doświadczenie. że ja nie jestem w stanie zaszokować ciebie.. co ja umiem – mówi. nadal z niemądrym uśmiechem na twarzy. – To cię zaszokowało? – Tak. – Mrugam powiekami. Słucham? – Och. – Wygląda na to.. – To żaden powód do dumy – burczę wyniośle. jestem mocno zaszokowana. – To cię zaszokowało? – Owszem. – Aha. w sektorze bieliźnianym.574 Kiwam głową. Nauczyć się tego.

– Christian. – Tak. możliwe. – To cię szokuje? – Szokuje mnie fakt. Uśmiecham się od ucha do ucha. – Pozwoliłaś mi pieścić cię szpicrutą. – Co takiego? . jaki dane mi było przeżyć. – Chcę jutro coś zrobić. – Mówisz do mnie po imieniu. To największy szok. Uśmiecha się. że mi się to podoba. liczę na to. – W jego oczach błyszczy ekscytacja. – Cóż. że jeszcze ci na to pozwolę. minę miałeś godną Oscara – chichoczę.575 – Powiedziałaś mi. że jesteś dziewicą. – Och. panno Steele. Wejdę znowu do Czerwonego Pokoju Bólu. – To cię zaszokowało? – Aha. W ten weekend? – Okej – zgadzam się nieśmiało. – Okej? – Tak.

że znajduję się w samym oku cyklonu. – Głos ma niski i miękki. Przechyla się i delikatnie całuje mnie w usta. Dla ciebie. uważam. chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak szczęśliwa. po czym gasi światło. co Christian mi powiedział i co przemilczał. A pomimo tego wszystkiego. panno Steele? – pyta sardonicznie. – W żadnym razie. – Nudzę panią. Unoszę brew i jednocześnie tłumię ziewnięcie. . I w tej spokojnej chwili. gdy zamykam oczy. – Śpij – nakazuje. zmęczona i zaspokojona.576 – To niespodzianka.

jedz – mówi. a oczy ma pociemniałe. Wyciągam rękę. wplatam palce we włoski na jego klatce piersiowej. Puszczaj! – Chodź. nie spuszczając ze mnie wzroku. Anastasio. a mnie już nic nie trzyma. Nie. aż wreszcie truskawka dotyka mych ust. klatka znika. żeby go dotknąć. Z gracją podchodzi do prętów. Otwieram usta i biorę kęs. . Ma na sobie tylko te swoje podarte dżinsy. Christian wysuwa rękę jeszcze dalej. coś trzyma mnie za nadgarstek. uśmiechając się ślicznie.. Trzyma miseczkę z truskawkami. przeciągając zmysłowo każdą sylabę. ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. Ciągnę i ciągnę. mała. – Anastasia. Wpatruje się we mnie. puść mnie! Chcę krzyczeć. – Wypowiada moje imię. – Jedz – szepcze.577 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY Christian stoi w metalowej klatce. Na jego twarzy widnieje znaczący uśmiech. – No już. Bierze z miseczki duży dojrzały owoc i wyciąga rękę. ale jestem skrępowana. Próbuję do niego podejść.. – Jedz.

– Och.. że masz ochotę na seks – burczę. mała. – Myślałam. To Christian. Nie. – Skowronkiem to ty nie jesteś – stwierdza. O cholera. – Chcę gonić razem z tobą świt – mówi. Chcę cię dotknąć. czubek nosa. Leżę w łóżku. maleńka – szepcze. Otwieram oczy. Mrużę oczy i widzę. – Obudź się. że pochyla się nade mną uśmiechnięty Christian. wrócić do snu. – Obudź się. – Nie. Jezu. a przynajmniej tak mi się wydaje. a ktoś muska moje ucho. – Dzień dobry. – Głos ma cichy. moja śliczna – mruczy. jest jeszcze ciemno. Wydaję jęk. Na ułamek sekundy otwieram niechętnie oczy. nie – jęczę. Proszę. powieki. Czy on chce seksu? Teraz? – Pora wstać. co mi się śniło. a jego słodki głos rozlewa się w moim ciele niczym ciepły karmel. Lampka włączona. Ubrany! Na czarno. a on się uśmiecha. a ja przed oczami mam nadal to. Rozbawiony. usta.578 Nie. Chcę wrócić do jego klatki piersiowej. całując moje policzki. Włączę zaraz lampkę.. . Czemu on mnie budzi? Jest środek nocy.

– Co robiłem tym razem? – Próbowałeś karmić mnie truskawkami. żeby mi zrobić miejsce. Nie trać czasu na prysznic. później go weźmiemy. – A co ci się śniło? – pyta cierpliwie. Moje oczy przyzwyczajają się do światła i widzę już lepiej. Dobrze wiedzieć. że ty również – mówi sucho. – Rumienię się. dzięki Bogu.. – Oczywiście. lecz wcześnie. odsłaniając moje ciało. że tak. Seks przełożymy na inny raz.. ubieraj się. – Która godzina? – Piąta trzydzieści. – Ty.579 – Anastasio. – Miałam taki przyjemny sen – marudzę. Wstawaj. Wychodzimy. – Nie jest późno. . Kąciki ust unoszą mu się w uśmiechu. My! Siadam i pościel opada. – Mam wrażenie. że trzecia. tyle że nie o takiej później porze. zawsze mam na niego ochotę. – Dr Flynn miałby teraz używanie. No już. Christian wstaje. On nadal wydaje się rozbawiony.

Co tam dr Flynn. Zakładam je. Gramolę się z łóżka i biorę za szukanie ubrań. w której jest już samochód. Mówiłem ci. będę chciał do ciebie dołączyć.580 – Nie mamy dużo czasu. BlackBerry. bielizna Christiana Greya – kolejna zdobycz do kolekcji. Z kolei ona przywołuje mój sen. – Co będziemy robić? – To niespodzianka. a on uśmiecha się do mnie szeroko. ale od Ralpha Laurena. – Jeśli pójdziesz pod prysznic. wstawaj. i to nie byle jakie. nawet Freud miałby używanie. – Skoro już wstałaś. . Dałem ci spać najdłużej. – Okej. nie mogący się czegoś doczekać. Oczywiście leżą starannie złożone na krześle obok łóżka. jak się dało. Marszczę brwi. Jak mały chłopiec. próbując rozwikłać tajemnice psychiki Szarego. gdyż przypomina mi się scena z Tessy: ta z truskawkami. czarna marynarka i cenne pierwsze wydanie serii książek. Mac. Uśmiecham się. Mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. co się wtedy stanie. a potem pewnie by umarł. zrobię ci trochę miejsca. Chodź. a oboje wiemy. Hmm. cóż za szczodrość. – Nie mogę wziąć prysznica? Wzdycha. Jest podekscytowany. Kręcę głową. Na wierzchu dostrzegam dzianinowe bokserki. No już.

– Z rozmarzenia wyrywa mnie jego surowy głos.. czysta. Wpatruję się w niego. Muszę siku.. Jasny gwint. moją bluzeczkę i bieliznę Christiana Greya. myśląc o jego języku na podniebieniu.. . Siedem minut później wchodzę do salonu. Około siódmej trzydzieści. Podnoszę oczy na sufit.. że się nie wykrzywić. – Ależ śmiało.581 Christian przechodzi do części dziennej. – Nie pogrywaj ze mną. zrób to. – Jedz – mówi. przy którym je śniadanie. Jak mam to rozegrać? – Napiję się herbaty. mój sen. – Mam ochotę przewrócić oczami. o tej porze. okej? – Okej. ubrana w dżinsy. Śniadanie! Jezu. kiedy mój żołądek się obudzi. a ja idę do łazienki. no i chcę się szybko podmyć. Podnosi głowę znad niewielkiego stołu. wprawnym języku. – Anastasio. uczesana. – Zjem później. a sprawisz mi wielką przyjemność – mówi surowo. a ja uśmiecham się słodko. Hmm. Mogę wziąć croissanta na później? Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem. Mocno się muszę koncentrować. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. Dla mnie naprawdę jest za wcześnie.

czasami tak fajnie być mną – wyjaśnia z konspiracyjnym. upajając się jego pięknem. – Wiesz. że to herbata Twinings i serce mi śpiewa. Jest taki kochany. Pij herbatę. Christian rzuca mi bluzę. Zamyka usta i choć bardzo się stara zrobić gniewną minę. pełnym zadowolenia uśmiechem. Zauważam. Na dworze jest jeszcze względnie chłodno. panno Steele. – Przyda ci się. jakbym się nad czymś intensywnie zastanawiała. kiedy się zachowuje tak radośnie i beztrosko. – Zaufaj mi. Czy nasycę się kiedyś tym mężczyzną? Gdy wychodzimy. – Zasznurowuję usta. abyś się zgrzał. W jego oczach czai się wesołość. a potem bierze za rękę i wyprowadza z pokoju. – Uśmiecha się. on się naprawdę o ciebie troszczy” – mówi moja podświadomość. kiepsko mu to wychodzi. Siadam naprzeciwko niego. „Widzisz. – Z drugiej strony nie chciałabym. – Wzruszam nonszalancko ramionami. którego nie jestem w stanie nie odwzajemnić. parę klapsów pewnie by mnie dobudziło. Z teatralnym ukłonem otwiera . klimat jest tu wystarczająco gorący. Patrzę na niego z konsternacją.582 – Cóż. Boy wręcza Christianowi kluczyki do krzykliwego sportowego samochodu ze składanym dachem. – Prowokacyjna jak zawsze. nachyla i daje szybkiego buziaka. Unoszę brew. Christian otwiera buzię.

– Christian znowu uśmiecha się w ten swój tajemniczy sposób. gdy wrzuca bieg i wyjeżdżamy na Savannah Parkway. – Śmieje mu się buzia. – Nieszczęsna kurtyzana. – Tak też pomyślałem. Ależ mu humor dopisuje. – Zbyt smutna? Chcesz posłuchać innej muzyki? Mam to na iPodzie. – Cóż. Jest oparta na Damie Kameliowej Aleksandra Dumasa.583 mi drzwi i wsiadam do środka. Co to znaczy? Christian patrzy na mnie z ukosa. a potem naciska guzik na kierownicy i wnętrze samochodu wypełnia klasyczna muzyka orkiestrowa.. – Co to? – pytam.. – Dokąd jedziemy? – Zobaczysz. – Utwór z Traviaty. Czytałam. Opery Verdiego. Czy on próbuje mi coś powiedzieć? – Hmm. gdy wokół nas rozbrzmiewają słodkie dźwięki setki skrzypiec. O rany. dosłownie „kobieta sprowadzona na złą drogę”. – Poprawiam się na miękkim skórzanym fotelu. smutna historia – bąkam. śliczny. . – Ach. – Traviata? Już to słyszałam. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Programuje nawigację.

– Toxic. Kto to zrobił? A ja muszę teraz słuchać jęczącej Britney. to powinno być interesujące. a mnie wciska w fotel. Kto? Kto? Wyglądam przez szybę i ściska mnie w żołądku.584 Nigdzie nie widzę iPoda. czekając na złoty medal. Przewijam ekran dotykowy i znajduję idealną piosenkę. Stuka palcem w ekran na konsoli między nami i pojawia się lista utworów. Kto. wiem. Wciskam „play”. Może jest jeszcze za wcześnie na zmysłową Britney. Jak on to robi? – Leila? . – Ty wybierasz. Moja wewnętrzna bogini stoi na podium. Kto? – Leila – odpowiada na moje niewypowiedziane na głos pytanie. że rzuca mi tym samym wyzwanie. Nigdy bym się nie domyśliła.. Ściszył muzykę.. a ja gratuluję sobie w duchu. drań jeden. – Nie niewiniątka. iPod Christiana Greya. Zwycięstwo! – To nie ja umieściłem tę piosenkę na iPodzie – mówi lekko i dodaje gazu. co robi. Co takiego? Już on doskonale wie. – Usta wyginają mu się w uśmiechu i wiem. że może być fanem Britney. co? – Christian uśmiecha się szeroko. o co ci chodzi – odpowiadam z miną Jeszcze bardziej ścisza muzykę. Z głośników dudni klubowy bit i Christian przycisza. kto? Piosenka się kończy i iPod losowo wybiera smutnego Damiena Rice’a.

– Nigdy nie chciałem więcej. była uległa? Była. nim uruchamiam filtr kontrolujący to. – Chciała więcej. Łapię głośno powietrze. – Co się z nią stało? – Rozstaliśmy się. wręcz radosny. dopóki nie poznałem ciebie. Za wcześnie na tego typu rozmowę.. – Dlaczego? Jezu.. A to nie ja tego pragnę. On także chce więcej! Moja wewnętrzna bogini zeskakuje z podium i robi gwiazdy. – Co się stało z pozostałą czternastką? – pytam. . – Głos ma niski. czy chcę to wiedzieć? Kręci głową. – Tak. a co więcej – jest rozmowny. kończąc zdanie znowu tym słowem. co wydobywa się z moich ust. Była. a ja siedzę oszołomiona. Ale Christian wydaje się zrelaksowany. Damien zawodzi w tle.. On chce więcej. – A ty nie? – pytam.585 – Moja była. – Jedna z piętnastki? – pytam. A więc nie jestem w tym odosobniona.. to ona wrzuciła tu tę piosenkę. głęboki. Cholera.

586 – Chcesz całą listę? Rozwiedziona, ścięta, zmarła? – Nie jesteś Henrykiem VIII. – Okej, nie licząc Eleny, tylko z czterema kobietami byłem w długotrwałych związkach. – Eleny? – Dla ciebie pani Robinson. – I znowu uśmiecha się tajemniczo. Elena! Ta wiedźma Oczami wyobraźni widzę wampa z kruczoczarnymi i wiem, że jest piękna. Nie o tym myśleć. ma imię, które w dodatku obco brzmi. od razu oszałamiającego, bladolicego włosami, ciemnoczerwonymi ustami wolno mi o tym myśleć. Nie wolno mi

– Co się stało z tamtą czwórką? – pytam, żeby zająć myśli czymś innym. – Cóż za głód wiedzy, panno Steele – beszta mnie żartobliwie. – Czyżby, Panie Kiedy-Masz-Okres? – Anastasio, muszę wiedzieć takie rzeczy. – Ach tak? – Tak. – Po co? – Bo nie chcę, żebyś zaszła w ciążę.

587 – Ja też nie chcę! No, a przynajmniej nie w najbliższych latach. Christian mruga zaskoczony, po czym wyraźnie się odpręża. Okej. Christian nie chce dzieci. Teraz czy nigdy? Nie mogę się otrząsnąć po tym jego nagłym, bezprecedensowym przypływie szczerości. Może to ta wczesna pora? Tutejsza woda? Tutejsze powietrze? Co jeszcze chcę wiedzieć? Carpe diem. – No więc co z tą czwórką? – pytam. – Jedna poznała kogoś innego. Pozostała trójka chciała więcej. Wtedy coś takiego nie wchodziło w grę. – A inne? – nie daję za wygraną. Kręci głową. – Po prostu nie wyszło. Ależ mam informacji do przetworzenia. Zerkam w boczne lusterko i zauważam, że na niebie za samochodem akwamarynowe niebo zaczyna różowieć. Goni nas świt. – Dokąd jedziemy? – pytam skonsternowana, przyglądając się autostradzie 95. Wiem tylko tyle, że w kierunku południowym. – Na lotnisko. – Nie wracamy do Seattle, prawda? – pytam z niepokojem. Nie pożegnałam się z mamą. Jezu, spodziewa się nas dzisiaj na kolacji. Śmieje się. – Nie, Anastasio. Będziemy się oddawać mojej drugiej

588 ulubionej rozrywce. – Drugiej? – Marszczę brwi. – Aha. Rankiem ci mówiłem, jaka jest pierwsza. Zerkam na jego idealny profil, wytężając pamięć. – Rozkoszowanie się tobą, panno Steele. Jest to na szczycie mojej listy. Och. – Cóż, na mojej liście perwersyjnych priorytetów także zajmuje to wysoką pozycję – mamroczę, rumieniąc się. – Miło mi to słyszeć – stwierdza sucho. – No więc lotnisko? Uśmiecha się szeroko. – Szybowanie. Coś mi to mówi. Już o tym wspominał. – Będziemy gonić świt, Anastasio. Odwraca się i obdarza mnie radosnym uśmiechem, gdy tymczasem nawigacja każe mu skręcić w prawo. Wygląda to na jakiś kompleks przemysłowy. Christian zatrzymuje się przed dużym białym budynkiem, nad którym wisi szyld z napisem: KLUB SZYBOWCOWY BRUNSWICK. Szybowiec! Polecimy szybowcem!

589 Gasi silnik. – Masz ochotę? – pyta. – Ty za sterami? – Tak. – No to pewnie! – Nie waham się. On się uśmiecha, przechyla i całuje mnie w usta. – Kolejny pierwszy raz, panno Steele – mówi, wysiadając z samochodu. Pierwszy raz? To znaczy? Pierwszy raz za sterami szybowca... cholera! Nie, mówił, że już to robił. Odprężam się. Obchodzi samochód i otwiera mi drzwi. Niebo przybrało subtelny odcień opalu, połyskując lekko nad nielicznymi małymi chmurami. Zaraz będzie świtać. Christian bierze mnie za rękę i prowadzi na tył budynku, gdzie na asfalcie stoi kilka samolotów. Obok nich czeka mężczyzna z ogoloną głową i błyskiem szaleństwa w oku oraz Taylor. Taylor! Czy Christian nigdzie się bez niego nie rusza? Uśmiecham się do niego na powitanie, na co odpowiada grzecznym uśmiechem. – Panie Grey, to pański pilot, pan Mark Benson – mówi Taylor. Christian i Benson wymieniają uścisk dłoni i wdają się w rozmowę pełną szczegółów technicznych dotyczących prędkości wiatru, kierunku i tym podobnych. – Witaj, Taylor – bąkam nieśmiało.

590 – Panno Steele. – Marszczę brwi. – Ana – poprawia się. – Przez ostatnie dni nie można z nim było wytrzymać. Dobrze, że tu przylecieliśmy – mówi konspiracyjnie. Och, a to ciekawe. Dlaczego? Chyba nie z mojego powodu! Czwartek pełen rewelacji! To pewnie woda w Savannah sprawia, że ci faceci się trochę rozluźnili. – Anastasio – mówi do mnie Christian. – Podejdź. – Wyciąga rękę. – Do zobaczenia później. – Uśmiecham się do Taylora, który mi salutuje i oddala się na parking. – Panie Benson, to moja dziewczyna, Anastasia Steele. – Bardzo mi miło – mamroczę, gdy wymieniamy uścisk dłoni. Benson uśmiecha się do mnie promiennie. – Mnie również – mówi. Po akcencie słychać, że to Brytyjczyk. Gdy znowu wsuwam dłoń w rękę Christiana, żołądek coraz bardziej mi się ściska z ekscytacji. O rany... szybowanie! Idziemy za Markiem Bensonem w stronę pasa startowego. On i Christian dalej prowadzą rozmowę. Wyłapuję ogólny sens. Będziemy lecieć Blanikiem L-23, który podobno jest lepszy niż L-13, choć to pozostaje kwestią otwartą. Benson będzie leciał Piperem Pawnee. Wynosi w górę szybowce już od pięciu lat. Mnie to nic nie mówi, ale przyjemnie się patrzy na Christiana, ożywionego, wyraźnie w swoim żywiole. Szybowiec jest długi, smukły, biały w pomarańczowe pasy.

591 Ma mały kokpit z dwoma miejscami, jednym za drugim. Długim białym kablem połączony jest z małym, zwykłym jednosilnikowcem. Benson otwiera przezroczystą kopułę z pleksiglasu, żebyśmy weszli do kokpitu. – Najpierw musimy przypiąć pani spadochron. Spadochron! – Ja to zrobię – wtrąca Christian i bierze od niego uprząż. – Pójdę po balast – mówi Benson i udaje się do samolotu. – Lubisz mnie przypinać do różnych ustrojstw – zauważam cierpko. – Panno Steele, nawet pani nie wie, jak bardzo. Przełóż przez to nogi. Tak robię, wspierając się na ramieniu Christiana. On się lekko spina, ale nic nie mówi. Następnie podciąga spadochron, a ja przekładam ręce przez szelki. Sprawnie wszystko zapina i reguluje długość szelek. – Proszę bardzo – mówi spokojnie, ale oczy mu błyszczą. – Masz przy sobie gumkę do włosów? Kiwam głową. – Mam je związać? – Tak. Szybko spełniam jego polecenie. – No to wchodź do środka. – Ależ on apodyktyczny.

592 – Siadaj z przodu. Pilot siedzi z tyłu. – Ale przecież będziesz mało widział. – Wystarczająco – uśmiecha się. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam go takiego radosnego – apodyktycznego, ale radosnego. Wchodzę do kabiny i siadam na skórzanym fotelu. Jest zaskakująco wygodny. Christian nachyla się i zapina mi pasy. – Hmm, dwa razy jednego ranka, szczęściarz ze mnie – szepcze i daje mi szybkiego buziaka. – To nie potrwa długo, dwadzieścia, najwyżej trzydzieści minut. Prądy termiczne o tej porze nie są najlepsze, ale widoki bywają zachwycające. Mam nadzieję, że nie jesteś zdenerwowana. – Podekscytowana – uśmiecham się promiennie. Skąd ten absurdalny uśmiech? Prawdę mówiąc, trochę jestem przerażona. Moja wewnętrzna bogini skryła się pod kocem za sofą. – To dobrze. – Odpowiada mi równie szerokim uśmiechem, głaszcze mnie po policzku, a potem znika mi z pola widzenia. Słyszę i czuję jego ruchy, gdy zajmuje miejsce za mną. Przypiął mnie oczywiście tak ciasno, że nie jestem się w stanie obrócić, aby na niego spojrzeć. Typowe! Przed sobą widzę panel z licznikami, dźwigniami i dużym drążkiem. Niczego nie dotykam. Pojawia się Mark Benson. Z wesołym uśmiechem sprawdza moje pasy, a potem nachyla się i coś majstruje przy podłodze kokpitu. Chyba to ten balast, o którym wspominał. – Okej, zabezpieczenie w porządku. Pierwszy raz? – pyta

593 mnie. – Tak. – Będzie pani zachwycona. – Dziękuję, panie Benson. – Proszę mi mówić Mark. – Odwraca się do Christiana. – Okej? – Aha. Ruszajmy. Tak się cieszę, że niczego nie jadłam. Jestem niesamowicie przejęta i nie sądzę, by mój żołądek wytrzymał połączenie jedzenia, ekscytacji i wzlecenia w powietrze. Po raz kolejny oddaję się w sprawne ręce tego pięknego mężczyzny. Mark zamyka pokrywę kokpitu, udaje się do sąsiedniego samolotu i wsiada do niego. Słyszę silnik jednosilnikowca i żołądek podchodzi mi do gardła. Jezu... to się dzieje naprawdę. Mark jedzie powoli pasem startowym, kabel coraz bardziej się napręża, aż nagle czuję szarpnięcie. Ruszamy. Słyszę jakieś głosy w radiu. To chyba Mark rozmawiający z wieżą – ale nie rozumiem, co mówi. Gdy piper nabiera prędkości, my razem z nim. Podskakujemy na asfalcie, a jednosilnikowiec nadal jest na ziemi. Jezu, czy my się w końcu podniesiemy? I nagle żołądek znika mi z gardła i opada gwałtownie aż na podłogę – znajdujemy się w powietrzu. – No i lecimy, mała! – woła z tyłu Christian. Poza jego głosem słyszę jedynie świst wiatru i cichy szum silnika pipera. Trzymam się oburącz krawędzi fotela, tak mocno, że aż mi pobielały kostki. Kierujemy się na zachód, zostawiając wschodzące słońce za plecami. Nabieramy wysokości, przelatując nad polami, lasami, domami i autostradą 95.

594 O rany. To niesamowite, nad nami już tylko niebo. Światło jest wprost niezwykłe, rozproszone i ciepłe, i przypomina mi się, jak José opowiadał o „magicznej godzinie”, porze dnia uwielbianej przez fotografów... tuż po świcie. Przypomina mi się także wystawa José. Hmm. Muszę powiedzieć Christianowi. Ciekawe, jak zareaguje. Ale nie będę martwić się tym teraz, wolę cieszyć się lotem. Uszy mi się zatykają, gdy wznosimy się coraz wyżej, a ziemia coraz bardziej się od nas oddala. Jest tak spokojnie. Doskonale rozumiem, dlaczego on tak bardzo lubi przebywać w powietrzu. Z dala od BlackBerry i presji swej pracy. Radio wydaje z siebie kilka trzasków, a potem Mark Benson informuje, że znajdujemy się na wysokości dziewięciuset kilometrów. O kurczę, wysoko. Zerkam w dół – już wcale nie jest tak łatwo cokolwiek rozróżnić. – Wyczepiaj – mówi do radia Christian i nagle piper znika. I nie czuć już ciągnięcia. A my unosimy się nad Georgią. O kuźwa, to niesamowite! Szybowiec nurkuje, obraca się i teraz lecimy w stronę słońca. Ikar. Właśnie tak. Lecę blisko słońca, ale on jest ze mną, on mnie prowadzi. Łapię głośno powietrze, gdy dociera to do mnie. Opadamy po spirali, podziwiając widoki iście spektakularne. – Trzymaj się mocno! – woła Christian i ponownie dajemy nura, tyle że tym razem chwilę później jestem do góry nogami, patrząc na ziemię przez pokrywę kokpitu. Wydaję głośny pisk, automatycznie wyciągam ręce i opieram je o pleksiglas, żeby tylko nie spaść. Słyszę, jak się śmieje. Drań! Ale jego wesołość jest zaraźliwa i po chwili, kiedy on naprostowuje szybowiec, ja też się śmieję.

595 – Dobrze, że nie jadłam śniadania! – wołam do niego. – Owszem, dobrze, bo zamierzam to powtórzyć. I chwilę później znowu lecimy głowami w dół. Tym razem, ponieważ jestem przygotowana, trzymam się pasów i chichoczę jak głupia. Po raz kolejny wyrównuje lot. – Pięknie, co? – woła. – Tak! Lecimy, przecinając majestatycznie powietrze, słuchając wiatru i ciszy, pławiąc się w świetle wczesnego poranka. Czego można życzyć sobie więcej? – Widzisz ten joystick przed sobą? – woła ponownie. Patrzę na drążek, który sterczy pomiędzy moimi nogami. O nie, o co mu teraz chodzi? – Złap go. Cholera. Każe mi sterować. Nie! – Śmiało, Anastasio, złap go – ponagla mnie. Nieufnie zaciskam na nim dłoń. – Trzymaj mocno... Widzisz ten środkowy wskaźnik? Igła ma być na środku. Serce podchodzi mi do gardła. O kuźwa, pilotuję szybowiec... Szybuję...

596 – Grzeczna dziewczynka. – W głosie Christiana słychać zadowolenie. – Jestem zdumiona, że pozwalasz mi przejąć kontrolę – wołam. – Byłabyś zdumiona, gdybyś wiedziała, na co ci jeszcze pozwolę, panno Steele. A teraz joystick wraca do mnie. Czuję, jak drążek się nagle rusza i puszczam go, a my opadamy spiralnie i znowu zatykają mi się uszy. Ziemia jest coraz bliżej, aż mam wrażenie, że zaraz w nią uderzymy. Jezu, boję się. – BMA, tu BG N Papa Three Alpha, zejście z wiatrem w lewo, pas siódmy trawa, BMA. – Christian stanowczy jak zawsze. Wieża coś odpowiada, ale nie rozumiem co. Kołujemy, opadając powoli ku ziemi. Widzę już lotnisko, prowizoryczne pasy do lądowania i autostradę 95. – Trzymaj się, mała. Może trochę trząść. Jeszcze jedno koło i opadamy niżej, aż nagle z głuchym odgłosem lądujemy i jedziemy szybko po trawie. O cholera. Moje zęby uderzają o siebie, gdy podskakujemy na trawie, aż w końcu się zatrzymujemy. Szybowiec chwilę się chwieje na boki, a potem przechyla na prawo. Biorę głęboki oddech, gdy tymczasem Christian przechyla się i otwiera luk. Wychodzi z kokpitu i się przeciąga. – I jak było? – pyta, a oczy błyszczą mu srebrzystą szarością. Schyla się, żeby mnie odpiąć. – Było niezwykle. Dziękuję – odpowiadam bez tchu. – Czy to było więcej? – pyta z nadzieją w głosie. – Znacznie więcej.

597 Uśmiecha się szeroko. – Chodź. – Wyciąga rękę, a ja ją ujmuję i gramolę się z kokpitu. Christian chwyta mnie za ramiona i mocno przytula. Nagle jego dłoń znajduje się w moich włosach, odchylając mi głowę, a druga biegnie w dół ku talii. Całuje mnie, długo, mocno i namiętnie, językiem eksplorując wnętrze ust. Oddech ma przyspieszony, jego żar... Jasny gwint – jego wzwód... jesteśmy na lotnisku. Ale mam to gdzieś. Wplatam mu palce we włosy, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Pragnę go tutaj, teraz, na trawie. Odrywa usta i patrzy na mnie. Pociemniałe oczy pełne są surowej, aroganckiej zmysłowości. O rety. Zapiera mi dech w piersiach. – Śniadanie – szepcze w taki sposób, że słowo to brzmi rozkosznie erotycznie. Jak to możliwe, że w jego ustach jajka i bekon to zakazany owoc? Niezwykła umiejętność. Odwraca się, bierze mnie za rękę i ciągnie za sobą w stronę samochodu. – A szybowiec? – Ktoś się nim zajmie – odpowiada niedbale. – Teraz jedziemy coś zjeść – dodaje stanowczo. Jedzenie! Mówi o jedzeniu, gdy tymczasem ja tak naprawdę pragnę jego. – Chodź – uśmiecha się. Jeszcze nigdy go nie widziałam w takim wydaniu. No i idę obok, trzymając go za rękę, z niemądrym uśmiechem na twarzy. Przypomina mi się, jak w wieku dziesięciu lat pojechałam z Rayem

598 do Disneylandu. To był idealny dzień i zapowiada się, że dzisiaj będzie podobnie. Gdy już siedzimy w samochodzie i wracamy autostradą do Savannah, uruchamia mi się alarm w telefonie. No tak... pigułka. – Co to? – pyta Christian, patrząc na mnie z ciekawością. Grzebię w torebce. – Alarm, żeby wziąć pigułkę – mamroczę zarumieniona. Kąciki jego ust lekko się unoszą. – Świetnie. Nie znoszę prezerwatyw. – Fajnie, dziewczynę. że przedstawiłeś mnie Markowi jako swoją

– A nie jesteś nią? – Unosi brew. – A jestem? Sądziłam, że pragniesz uległej. – Ja też, Anastasio, i nadal tak jest. Ale już mówiłem, że i ja pragnę więcej. O rany. Przypływ nadziei zapiera mi dech. – Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności, panno Steele. – Uśmiecha się znacząco, gdy zajeżdżamy na parking przed International House of Pancakes. – IHOP – uśmiecham się szeroko. Nie wierzę. Kto by pomyślał...? Christian Grey w IHOP.

– Uśmiecha się do mnie wesoło. Tymczasem zabieram się za oglądanie menu. następnie przeczesuje palcami niesforne włosy. umiarkowanie przyjemny zapach. jak ja mam ochotę to zrobić. To była nasza tajemnica. Bierze głośny wdech. Uświadamiam sobie.599 Jest już ósma trzydzieści. Krew śpiewa mi w żyłach.. Patrzy na mnie tak.. – Nie tutaj. głosem niskim i ochrypłym. ale w lokalu nie ma wielu klientów. że jestem głodna jak wilk.. Podnoszę na niego wzrok. uśmiechając się szelmowsko.. Christian prowadzi mnie do boksu. – Ja chcę tego samego – szepczę. odpowiadając na jego wezwanie. – Tato zabierał nas do IHOP. smażeniną i środkiem dezynfekującym. nie teraz. Pachnie tu słodkim ciastem. staje się bardziej mroczna. czego ja chcę – mówi Christian bez tchu. O rany. seks w IHOP. Jego twarz się zmienia. – . Hmm. – Nie przygryzaj wargi – nakazuje. zębami przygryzając czubek języka. gdy siadamy. – Ty w takim miejscu? Nigdy bym nie pomyślała – mówię.. Och. – Wiem. kiedy mama wyjeżdżała na jakąś konferencję. unosząc brew. że od razu czuję ściskanie mięśni w podbrzuszu.. O cholera. – Tutaj? – pyta sugestywnie.

aby się nie zarumienić tak jak Leandra. a ja czuję ukłucie współczucia.. – Prosimy dwie porcje naleśników z maślanką z syropem klonowym i bekonem z boku. Przełykam ślinę. jedną czarną kawę z chudym mlekiem i jedną herbatę English Breakfast. to na niego. – Cześć. ponieważ na mnie on także ma taki wpływ. Obecność dziewczyny pozwala mi uciec na chwilę od jego zmysłowego spojrzenia.. – Dać państwu jeszcze chwilę do namysłu? – Nie. A więc wchodzę do gry? Leandra patrzy to na mnie. eee. eee. ignorując kelnerkę. aby komukolwiek innemu udało się wlać tyle zmysłowości w moje imię. I nie wydaje mi się. moja wewnętrzna bogini praktycznie mdleje.. dwie szklanki soku pomarańczowego. modląc się o to.. byle nie na nas. nie spuszczając ze mnie wzroku. Co mogę przynieść. co jemu w tej chwili. rano – duka. jeśli macie – mówi Christian. – Mówiłam ci.. państwu. Oblewa się rumieńcem. – Skoro nie mogę cię tu posiąść. patrząc na siedzącego naprzeciw mnie Pana Pięknego. Policzki ma szkarłatne. – Usta Christiana wyginają się w seksownym uśmiechu. nie kuś mnie. Wiemy. – Dziękuję. Oboje zwracamy na nią spojrzenie.. . czy to wszystko? – pyta cicho Leandra. patrząc wszędzie.. a on patrzy na mnie wygłodniale. czego chcemy. dzisiaj. jestem Leandra.. Jezu. chcę tego. nisko.600 Spojrzenie ma twarde i przez chwilę wydaje się cudownie niebezpieczny. – Anastasio? – pyta mnie. a ona ponownie oblewa się rumieńcem i zmyka na zaplecze... co i ty – odpowiadam cicho.

– Nieustannie. . – Co jest nie fair? – To.. – To tylko wygląd. Christianie.... – Wbijam wzrok w blat i przesuwam po nim palcem wskazującym. Anastasio – mówi łagodnie. cóż.. Kobiety. jak rozbrajasz ludzi. – Ty mnie kompletnie rozbrajasz. Mnie. Marszczy czoło. Jestem przekonany.. – Dlatego właśnie zmieniłeś zdanie? – Zmieniłem zdanie? – Tak. myślę. nakreślić strategię.601 – Wiesz. Ale poza tym. w kwestii. że to się może udać. Za łamanie zasad spotka cię kara. – Nie. Musimy jedynie na nowo sprecyzować kryteria. nas? Długimi palcami głaszcze się w zamyśleniu po brodzie. panno Steele. – Rozbrajam cię? Prycham. W pokoju zabaw masz być uległą. eee. to znacznie więcej. starając się. Twoja niewinność. abym zmienił zdanie jako takie. aby zabrzmiało to nonszalancko. – Nie wydaje mi się. to naprawdę nie fair.

że to możliwe. przypominając. jeśli nie zgodzę się na to wszystko – mówię cicho. panno Steele. – Urywa. jak zmiatam wszystko z talerza. – Strasznie się bałam. I jak na razie to się udaje. – Wiem. Wysłałaś mi ją mejlem. Anastasio. – Nigdzie się nie wybieram.. Christian z irytującą aprobatą patrzy. – Bardzo się cieszę. Ale co? W tej chwili pojawia się Leandra z naszym zamówieniem. że pragniesz więcej – szepczę nieśmiało. – Marszczy brwi.. Takie są moje wymagania. Poza tym. Co ty na to? – A więc będę z tobą spała? W twoim łóżku? – Tego właśnie chcesz? – Tak. On coś skrywa. Nie miałem pojęcia. . że mnie zostawisz. – Uśmiecha się znacząco. a po chwili namysłu dodaje: – Idziemy za twoją radą. Burczy mi w brzuchu. – Skąd? – Uwierz mi. – Wobec tego zgadzam się.602 że wszystko podlega dyskusji. zgodnie z twoją definicją: kompromis. kiedy jesteś obok. jak bardzo jestem głodna. Poza tym bardzo dobrze mi. Po prostu wiem.

– Czy ty próbujesz zupełnie pozbawić mnie męskości? – To prawdopodobnie jedyne miejsce. prześladowca jeden. – To znaczy? – Zapłacić za ten posiłek. – Muszę się zająć pracą. – Nie dąsaj się – rzuca ostrzegawczo. – Anastasio. – Proszę. Marszczy brwi. – Nie sądzę. Naprawdę. Prycha. doceniam twój gest. a w jego oczach pojawia się złowróżbny znak. Ale odpowiedź jest negatywna. On go już zna. ale zjawię się wieczorem. Chcę to zrobić. O której godzinie? . Kiedy zatrzymuje się przed domem.603 – Mogę się odwdzięczyć? – pytam Christiana. nie komentuję tego. w którym będzie mnie stać na zapłacenie rachunku. Sznuruję usta. Oczywiście. Bo i po co? – Masz ochotę wstąpić? – pytam nieśmiało. że nie pyta o adres mojej matki. Anastasio.

Christian zabrał mnie rano na szybowanie. Mamę zastaję w kuchni. więc strasznie się denerwuje. – Do zobaczenia wieczorem. a on umie latać. gdy odjeżdża w blasku słońca. ale w końcu bierze się w garść i wraca do przepytywania. Anastasio. zakochałam się w nim. – Mam nadzieję. Christianowy zapach. Macham mu.604 Ignoruję nieprzyjemne ukłucie rozczarowania. Nadal mam na sobie jego bluzę i bieliznę i jest mi za ciepło. – Jak się udał wieczór? Rozmawialiście? . – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – szepcze. że tą informacją odwrócę jej uwagę. za więcej. – Dziękuję. a ja wdycham jego cudowny. ponieważ na pewno wie... – Całuje mnie. – Szybowanie? Takie w małym samolocie bez silnika? To masz na myśli? Kiwam głową. – Dobrze. Nie każdego dnia gości u siebie miliardera. co robiłam zeszłej nocy. – Wow. Dlaczego pragnę spędzać każdą chwilę z tym kontrolującym wszystko bogiem seksu? Ach tak. – Jak tam. Patrzy na mnie bez słowa. – Cała przyjemność po mojej stronie. skarbie? – pyta i oblewam się rumieńcem.

i dzisiaj. – Okej. Dziękuję. że zdolności kucharskie mamy są mocno ograniczone. to miłe z twojej strony. mając świadomość. jak sprawić dziewczynie przyjemność. skarbie. gdybyś chciała. ale sama chcę to zrobić. – To dobrze. to ja mogę się zająć gotowaniem. – Och. – Mamo.605 Jezu. wysłać Christianowi krótki mejl Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szybownictwo jako przeciwieństwo niskich lotów Data: 2 czerwca 2011. I wczoraj. Moje policzki są purpurowe.. – Rozmawialiśmy.. – Kieruje uwagę z powrotem na cztery książki kucharskie rozłożone na kuchennym stole. to znaczy Elenie. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Szybownictwo a niskie loty . Ale może coś się w tej kwestii zmieniło. Swego czasu stołowania się u niej nie życzyłabym nawet – kogo nienawidzę? Ach tak – pani Robinson. jej może jednak życzę. 10:20 EST Adresat: Christian Grey Czasami naprawdę wiesz. Krzywię się. odkąd zamieszkała z Bobem w Savannah. No. Jest już lepiej. Czy poznam kiedyś tę przeklętą kobietę? Postanawiam z podziękowaniem.

to mało szarmanckie z Twojej strony. A co z buziakiem dla mnie?Christian Grey Łajdak i prezes. Ja też się dobrze bawiłem. i drugie od Twojego chrapania[6]. Nie jest Pan dżentelmenem. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Puść farbę Data: 2 czerwca 2011. 10:28 EST Adresat: Anastasia Steele Nigdy nie twierdziłem. gdy spędzam czas z Tobą. że mówię przez sen. Wiem. Grey Enterprises Holdings. Inc. Kate wiele razy mi o tym wspominała. Ale przyznam się do małego niewinnego kłamstwa – nie chrapiesz. A jeśli nawet. Nadawca: Anastasia Steele Temat: CHRAPANIE Data: 2 czerwca 2011. Grey Enterprises Holdings. O w mordę. 10:26 EST Adresat: Christian Grey JA NIE CHRAPIĘ. Ale mówisz. Inc.606 Data: 2 czerwca 2011. Co u licha powiedziałam? O nie. 10:24 EST Adresat: Anastasia Steele Wolę i jedno. Ale tak jest zawsze. Anastasio. 10:32 EST Adresat: Christian Grey Jesteś łajdakiem i draniem – z całą pewnością nie . Christian Grey Prezes. i sądzę. Panie Grey! A przyjechał Pan przecież na dalekie południe!Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Somnologia Data: 2 czerwca 2011. Nie przestraszyły mnie Twoje KRZYKLIWE wersaliki. że wielokrotnie miałaś okazję się o tym przekonać. że o tym wspominasz. że jestem dżentelmenem. I to jest fascynujące.

Och. aby coś takiego usłyszeć. Jezu.607 dżentelmenem. że go kocham. Ci faceci – oni naprawdę lubią zabawy z ogniem. dopóki mi tego nie powiesz! Nadawca: Christian Grey Temat: Śpiąca mówiąca królewna Data: 2 czerwca 2011. to niewykluczone. nawet gdyby chciał. że wieczorem Ci powiem. dzwoni mój telefon.Co w takim razie mówiłam? Żadnych buziaków. że rozpali grilla. Mama zdecydowała się na gazpacho i grillowane steki marynowane w oliwie z oliwek. A teraz naprawdę muszę już pędzić na zebranie. że nie. Pewnie powiedziałam przez sen. – Halo? – pytam bez tchu. a to proste danie. 10:35 EST Adresat: Anastasia Steele Byłoby to z mojej strony niezwykle mało szarmanckie. że bez względu na to. Bob się zaoferował. że to może Christian. Szukam go w torebce. a on z całą pewnością nie jest gotowy. Inc. czosnku i soku z cytryny. co przyrządza mama. łajdak i drań. Christian lubi mięso. Patrzę gniewnie na komputer i postanawiam. Drepczę za mamą w supermarkecie. ja upiekę chleb – wyrabianie chleba dobrze podziała na moją frustrację. aby to powiedzieć. Grey Enterprises Holdings. Nie jestem gotowa. Nie rozpoznaję numeru. myśląc. mała. że go nienawidzę. a za coś takiego udzielono mi już dzisiaj reprymendy. Gdy docieramy do działu mięsnego. Christian GreyPrezes. – Anastasia Steele? . mam nadzieję. Na razie. pchając wózek. albo co gorsza. Jeśli będziesz grzeczna. W porządku! Aż do wieczora nie odezwę się ani słowem.

Ta kobieta ma lat czterdzieści dwa czy dwanaście? Zerkam na wyświetlacz telefonu i marszczę brwi. witam. Natychmiast oddzwaniam. – Z tej strony Elizabeth Morgan z SIP. On nigdy do mnie nie dzwoni. abyś zaczęła w najbliższy poniedziałek. Dziękuję! – Znasz szczegóły dotyczące wynagrodzenia? – Tak. aby zaproponować ci pracę asystentki pana Jacka Hyde’a. nieodebrane połączenie od Christiana. . Chcielibyśmy.608 – Tak. W takim razie do zobaczenia w poniedziałek o ósmej trzydzieści. tak? – Do zobaczenia. – Och. – Dzwonię. a ona wydaje głośny pisk i ściska mnie pośrodku supermarketu Publix. Chętnie podejmę pracę w waszym wydawnictwie. to znaczy przyjmuję waszą ofertę. – Gratulacje.. Super. I dziękuję. Uśmiecham się promiennie do mamy. – Masz pracę? Kiwam z zadowoleniem głową. – Wow. Tak.. kochanie! Musimy kupić szampana! – Klaszcze w dłonie i podskakuje. – Doskonale.

Jutro się zobaczymy. – Wydaje się chłodny. Ale po raz pierwszy nie myślę od razu. który muszę rozwiązać. moja rodzicielka niesłychanie się rozluźniła. Bezpiecznego lotu. Gdy tak leżę na słońcu. mam nadzieję. A potem się rozłącza. Jest późne popołudnie i razem z mamą leżymy nad basenem. – Nawzajem. Ale i tak możemy rozpalić grilla. – Muszę wrócić do Seattle. O nie. Jezu. Patrzę na mamę. myślę o wczorajszym wieczorze i dzisiejszym śniadaniu. Przeproś. mała – mówi i z tymi słowami wraca mój Christian. – Okej. Przyślę po ciebie na lotnisko Taylora. – Cześć – mówię nieśmiało. – Mam nadzieję. jeśli sam nie będę mógł tego zrobić. mam nadzieję. Coś mi wypadło. że to moja wina. – To Christian. że to nic poważnego? – Pojawił się problem. pragnąc choć trochę się opalić. zresztą mamy co świętować: twoją nową pracę! Musisz mi o niej wszystko opowiedzieć. mamę w moim imieniu. że rozwiążesz problem. Wręcz rozgniewamy. że Pan Nadziany nie zjawi się na kolacji. Myślę o Christianie. Nie dam rady zjawić się na kolacji. proszę. – Och! Szkoda. a uśmiech nie chce mi zejść z twarzy. Jestem teraz w drodze do Hilton Head. Ostatni jego „problem” to było moje dziewictwo. . Kazał cię przeprosić. Musi wracać do Seattle.609 – Anastasia – odbiera natychmiast. skarbie. że to nic z tych rzeczy. Na wieść. Radość na twarzy zastąpiła troska.

. Hmm. On temu zaprzecza. – Nic takiego. Z Eleną.. Która godzina? – Koło wpół do siódmej.. – Co się stało. że zmiana w jego zachowaniu wynika z wewnętrznej potrzeby. i od naszego wczorajszego spotkania? Co on zrobił? Siadam nagle. Muszę znowu dać nura do basenu. gdybym tak podczas ich rozmowy mogła być muchą na ścianie.. nią. Był na kolacji z.. Co takiego powiedziałam we śnie? Cholera. Nie dał nawet znać. włączam komputer. Co mogło się zmienić? Co się zmieniło od czasu. Mogę go zapytać? Powinnam? A może ona nie ma z tym nic wspólnego? Chciałabym.. gdy przysłał swój długi mejl. co on robił. W każdym razie bez względu na to. ale przyznaje. mamo. założę się.. niemal wylewając wodę. Ani słowa od Christiana. Mogłabym wpaść jej do zupy albo kieliszka z winem i sprawić. Nastawienie Christiana uległo diametralnej zmianie. mam nadzieję. Coś mu powiedziała? Och.. Gdy szykuję się do pójścia spać. że bezpiecznie wylądował. a nie rozmowy z TĄ kobietą.. co robiliśmy. Co za piekielny upał. że to jakaś nierozważna uwaga podczas śnienia o nim. skarbie? – pyta zaskoczona mama. . co to takiego. że próbuje „więcej”. Kurwa mać! Swędzi mnie skóra na głowie.610 gdy wspominam nasze rozmowy i to.. jeszcze nie wylądował. gdy uświadamiam sobie ten fakt. żeby się udławiła.

czy doleciał Pan cały i zdrowy. A więc wrócił oficjalny ton. Christian GreyPrezes. że troszczysz się o mnie. Wzdycham. Ja także myślę o Tobie i jak zawsze niecierpliwie czekam na nasze jutrzejsze spotkanie. co mówiłam przez sen? . Miła jest świadomość. Grey Enterprises Holdings. że to oczywiste. Pańska Ana x Trzy minuty później słyszę znajome piknięcie. Zamierzasz mi powiedzieć. Twoja Ana x PS. Zaczynam się martwić. 19:36 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Nadawca: Christian Grey Temat: Przepraszam Data: 2 czerwca 2011. Myślę. 22:32 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Problem Data: 2 czerwca 2011.611 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cały i zdrowy? Data: 2 czerwca 2011. że się nie odezwałem. Dojechałem cały i zdrowy i przepraszam najmocniej. iż bardzo się o Ciebie troszczę.Proszę o informację. Nie chcę przysparzać Ci żadnych zmartwień. Myślę o Panu. Inc. że Twój „problem” został już rozwiązany. 22:40 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Jak mógłbyś w to w ogóle wątpić?Mam nadzieję.

że nie mogę brać odpowiedzialności za coś. A jeśli chodzi o PS. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność raz jeszcze Data: 2 czerwca 2011. Bardzo podoba mi się fakt. Grey Enterprises Holdings. Zresztą najprawdopodobniej źle usłyszałeś. gdy jestem nieprzytomna. Nadawca: Christian Grey Temat: Przyznaję się do winy Data: 2 czerwca 2011. to odpowiedź brzmi „nie”. Inc.Christian GreyPrezes. mogłabyś mówić głośniej? Nie słyszę. że się o mnie troszczysz.612 Nadawca: Christian Grey Temat: Odmawiam Data: 2 czerwca 2011. 22:54 EST Adresat: Christian Grey Doprowadzasz mnie do szaleństwa.Przepraszam. co wychodzi z mych ust. że Cię to rozbawiło. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność Data: 2 czerwca 2011. Inc.Christian Grey Prezes. Ale powinieneś wiedzieć. . „Problem” nie został jeszcze rozwiązany. Mężczyzna w tak zaawansowanym wieku jak Ty musi być już nieco przygłuchy. 19:52 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. 19:45 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. 22:48 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję.

. głupia. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Wrrrrr Data: 2 czerwca 2011. Christian Grey Prezes. R. patrząc na sufit. Nie sprawdzę. Nie.. Słyszę kolejne piknięcie w laptopie. Kładę się do łóżka i leżę. ani myślę mu odpisywać. Data: 2 czerwca 2011. Och. Nadawca: Christian Grey . Grey Enterprises Holdings. Inc. 20:05 Adresat: Anastasia Steele Warczy Pani na mnie.. oprzeć pokusie słów Christiana Greya.)Christian GreyPrezes. że mam kota. Ma kota? W jego apartamencie nie widziałam żadnego kota. Pięćdziesiąt odcieni irytacji. Tak właśnie zamierzam zrobić w piątkowy wieczór. Uuuch! Nie potrafię się. Czekam niecierpliwie. Grey Enterprises Holdings. koniec. 19:59 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Nie. gdy tymczasem wzrok przyzwyczaja mi się do ciemności. Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Dzika kotka Data: 2 czerwca 2011. Panna A. kropka. Panno Steele? Wystarczy mi. Inc.613 Nadawca: Christian Grey Temat: Mam taką nadzieję. nie zamierzam sprawdzać. Nie. 23:02 EST Adresat: Christian Grey Oficjalnie jestem na Ciebie wkurzona. potrafi być taki irytujący. Dobrej nocy.

Inc..Wolałbym te słowa usłyszeć z Twoich ust. co Ci przygotowałem na jutro. kiedy jesteś przytomna – dlatego Ci nie powiem. Grey Enterprises Holdings. 20:20 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Co ja takiego powiedziałam? Mam złe przeczucia. Christian Grey Prezes. Do tego. musisz być wypoczęta.. Idź już spać.614 Temat: Co powiedziałaś przez sen Data: 2 czerwca 2011. O nie. .

a potem całuje włosy. – W głosie Boba słychać niepokój. jakie względem niej żywię. mamo? – Oczywiście. – Podążaj za głosem serca. Zasługujesz na wszystko. . Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. – Chyba pocałowałam księcia. znasz to powiedzenie. – Och. w moich oczach wzbierają gorące. Trzeba pocałować wiele żab. – Skarbie. – Gdy tulę się do niej. wywołują twój lot. kotku. – Ana. – Odwiedzisz mnie. że nie przemieni się w żabę. i proszę. bezwarunkowej miłości i gdy jeszcze raz się do niej przytulam. Mam nadzieję.615 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY Mama ściska mnie mocno. zdumiewa mnie siła uczucia. nim trafi się na księcia. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. mamo. Odpręż się i baw się dobrze. niedługo. musisz jedynie być otwarta. niechciane łzy. co najlepsze – szepcze mi do ucha. Posyłam jej krzywy. mamo. – Ja ciebie też. Kocham cię. Uśmiecha się do mnie z pełnią matczynej. Jesteś taka młoda. słodko-gorzki uśmiech. skarbie.

Na pokładzie. że Bob tuli mamę. że tak myśli. do którego miał prawo. oczywiście. ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku. czy on w ogóle jest zdolny do miłości. aby Christian Grey mnie kochał. że zasługuję na wszystko. Ona uważa. niewiele widząc przez cały wodospad łez. Ana. Uważa też. Nie oglądam się za siebie. Nie potrafię już dłużej się powstrzymywać. ze wzrokiem utkwionym w błyszczącej białej posadzce.. BDSM to oderwanie od prawdziwego problemu. która rzewnie płacze. Christian jest zamożny. Bezwarunkowa miłość – właśnie na to zasługuje każde dziecko.. Marszczę brwi. czego potrzebujesz? Neonu na jego czole?”. że nie wiem. To prawda i w chwili zaskakującej jasności umysłu widzę to. i widzę.. że we wczesnym dzieciństwie nie otrzymał tego bezwarunkowego uczucia. Jest roztrzepana. Opuszczam głowę i idę dalej. Bardzo proste: pragnę jego miłości. a najgorsze. w luksusie pierwszej klasy. siadam na swoim miejscu i próbuję wziąć się w garść. Seks jest niesamowity. ale to wszystko bez miłości zupełnie się nie liczy. niezorganizowana. jak mówił. W końcu się poddaję. Zawsze czuję ból. Ściska mi się serce i przez głowę przelatują słowa mojej matki: „Tak. Nie kocha nawet samego siebie.. Ściskam na pożegnanie Boba i odwracam się. wyjmuję BlackBerry i patrzę na niego z przygnębieniem. no ale to przecież moja matka. Przypomina mi się. oczy ma czerwone od powstrzymywanych łez. Nie chcę jej zostawiać. ale od niedawna wnikliwa. Marszczę brwi. kierując do wyjścia – dzisiaj nie mam czasu na salonik dla pierwszej klasy. że JEJ miłość to jedyna forma tego . co najlepsze. Do diaska.616 Gdy mnie puszcza. Co Christian wie o miłości? Wygląda na to. Potrzebuję tego. jest piękny. że Christian mnie kocha. A z powodu jego pięćdziesięciu odcieni ja się powstrzymuję. no i mnie kocha. żegnając się z mamą. Dlatego właśnie jestem tak bardzo powściągliwa w kwestii naszego związku – ponieważ na jakimś podstawowym poziomie odnajduję w sobie potrzebę bycia kochaną.

617 uczucia. 09:58 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. że okazuje się mało rozmowny. 12:53 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Po raz kolejny zajmuję miejsce w pierwszej klasie. Marszczę brwi. Cierpnie mi skóra na myśl. i zupełnie nie jestem w stanie go pojąć. że być może ujawniłam zbyt wiele. kiedy być może uda mi się wydobyć z Ciebie prawdę na temat moich sennych wyznań. Twoja Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. za co dziękuję. jak ma w zwyczaju. czekam niecierpliwie na nasze spotkanie. Co takiego wyznałam Christianowi przez sen? Jakie sekrety ujawniłam? Przyglądam się BlackBerry i mam cichutką nadzieję. Ponieważ jeszcze nie wystartowaliśmy. że nie zasługuje na miłość. Jak on tak może? Dlaczego? Prześladują mnie jego słowa: „Niełatwo dorastać w idealnej rodzinie. wyobrażając sobie jego ból. Inc. Grey Enterprises Holdings. Karany – chłostany. . bity i co tam jeszcze mu robiła – czuje. Napisał zwięźle i formalnie. Zamykam oczy. nie dowcipnie. Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. W sumie nie dziwi mnie fakt. Odliczam minuty do naszego wieczornego spotkania. kiedy sam jesteś daleki od ideału”. postanawiam napisać do mojego Szarego. jaką uznał za dopuszczalną. że może on udzieli mi odpowiedzi.

ale tylko dziesięciominutowe. może stracił kilka milionów na giełdzie. Co go ugryzło? Może „problem”? Może Taylor oddalił się bez zezwolenia. że wszystko w porządku odnośnie do „sytuacji”. to nie powinnaś pisać mejli. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zbyt silna reakcja Data: 3 czerwca 2011.Drzwi samolotu są jeszcze otwarte. Jezu. Narażasz się na ryzyko. Mówiłem poważnie o karach. 13:06 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Zrzędo. 13:01 EST Adresat: Christian Grey Najdroższy Panie Grey. Cholera.618 Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. co stanowi naruszenie zasady odnoszącej się do Twojego bezpieczeństwa. 10:04 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Panna Steele Nadawca: Christian Grey . Christian Grey Grey Enterprises Holdings. Mamy opóźnienie. Ja i moi współpasażerowie mamy zagwarantowane bezpieczeństwo. „Problem” mógłby być mniejszy. Inc. Okej. Już wystartowałaś? Jeśli tak. Mam nadzieję. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Możesz więc schować swoją świerzbiącą rękę. Ton Twojego mejla mnie martwi.

Panno Steele. Kręcę głową. kupić Christianowi mały prezent w podziękowaniu za pierwszą klasę i szybowanie. Czekam niecierpliwie na powrót. gdy pojawia się w niej myśl. 13:10 EST Adresat: Christian Grey Drzwi właśnie się zamykają. co mnie czeka na końcu podróży. aż tak zazdrosny. Zamykam oczy. z pomocą mamy. dociera do mnie. Opieram się i zerkam na luk bagażowy pod sufitem. . to może nie. Christian Grey Prezes. żebym nie mogła z nikim rozmawiać. Nie usłyszysz kolejnego piknięcia ode mnie. Osiem godzin później pojawiam się w hali przylotów lotniska Sea-Tac. gdzie znajduje się mój plecak. ale jednocześnie boję się tego. Wracaj bezpiecznie do domu. Może go uznać za dziecinny – a jeśli będzie w dziwnym nastroju. Gdy w myślach rozważam wszystkie scenariusze dotyczące istoty „problemu”. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Przeprosiny przyjęte Data: 3 czerwca 2011. Uśmiecham się na wspomnienie szybowca – to dopiero była frajda. że po raz kolejny fotel obok mnie pozostał pusty. Ana x Wyłączam BlackBerry. Grey Enterprises Holdings. Rano udało mi się. STEELE. Coś się dzieje z Christianem. Na razie. No wiecie co! Ale miło go widzieć. nie potrafiąc pozbyć się niepokoju. gdy samolot jedzie w stronę pasa startowego. czy dam mu swój niemądry prezent. 10:08 Adresat: Anastasia Steele Tęsknię za Tobą i Twoją niewyparzoną buzią. I widzę Taylora. Inc. że Christian mógł wykupić miejsce sąsiadujące z moim. Uznaję ten pomysł za absurdalny – nikt chyba nie byłby aż tak kontrolujący.619 Temat: Przepraszam – świerzbiąca ręka schowana Data: 3 czerwca 2011. Być może „problem” wymknął się spod kontroli. zwłaszcza że cierpisz na głuchotę. który czeka z kartką z napisem PANNA A. Nie wiem jeszcze.

. – Dziękuję. Idziemy w milczeniu do czarnego audi stojącego na lotniskowym parkingu. – Pomimo oficjalnego tonu w jego brązowych oczach dostrzegam cień uśmiechu. Mogę wziąć pani bagaż? – Nie.. – Bierze ode mnie plecak i nową walizkę na kółkach z ubraniami. proszę pani. – A-ale. Właściwie – i ta myśl napawa mnie niepokojem – to jedyny mężczyzna. czy włożenie takiej krótkiej spódnicy to był dobry pomysł. Zaciska usta. – Ana. gdy ode mnie weźmiesz. dam sobie radę. Taylor skupia się na drodze. abyś mówił do mnie Ana. – Tędy. Taylorze. jeśli lepiej się poczujesz. że ten mężczyzna kupił mi bieliznę. jak wyglądasz. biała koszula i grafitowy krawat. Wygląda jak zawsze nienagannie: elegancki grafitowy garnitur. Jest taki grzeczny. Taylorze. – Wiem. to . Wzdycham. że jest małomówny. Taylor wkłada moje rzeczy do bagażnika i ruszamy w stronę Escali. który kupił mi bieliznę. – Panno Steele. Nawet Ray nigdy nie musiał tego doświadczać. Jedziemy wolno z powodu popołudniowych korków. i nalegam. które kupiła mi mama. choć to akurat wolałabym wymazać z pamięci. nie musisz mieć kartki. Tutaj czuję się obnażona. Wsiadam. W Georgii było to mile widziane i cool. Dziękuję. zastanawiając się.620 – Witaj. Powiedzieć o nim. Pamiętam. – dukam. Otwiera przede mną drzwi.

że zachował się nielojalnie. Na co ma pani ochotę? . – Zatroskany? – Tak. Cóż. Zaczynam uważać. panno Steele. że tak. – Och. że Christian był nie do zniesienia. to pewnie przez ten „problem”. proszę pani. Być może teraz jest tym zażenowany. proszę pani. Nic więcej nie mówi. dalej podróżujemy w milczeniu. – Co u Christiana. potrafi być równie lakoniczny jak sam Pan Kontroler. martwi się. Ta cisza jest paraliżująca. Och. to anomalia. – Dobrze się czuje? – Myślę. proszę pani. Marszczę brwi. w porządku. – Mógłbyś włączyć jakąś muzykę? – Oczywiście. Taylorze? – Pan Grey jest zatroskany. – Wolisz nazywać mnie panną Steele? – Tak. a Taylor zerka w lusterko wsteczne i nasze spojrzenia się krzyżują.621 niedopowiedzenie roku. Jezu. Nie mogę dłużej znieść ciszy. że niedawna uwaga Taylora na temat tego. proszę pani.

Portier kiwa głową i macha ręką. Wujek Taylor. wręcz dobroduszny. Jezu. Dwadzieścia pięć minut później zatrzymuje się przed imponującym wejściem do Escali. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Dobrze. w jakim nastroju będzie Christian. – Proszę wejść. gdy jedziemy powoli autostradą numer 5. Widzę. Gdy wjeżdżam na trzydzieste piętro. tego mi właśnie trzeba. ciepły.. jak uśmiech przemyka po jego twarzy. że po mnie wyjechałeś. – Opieram się wygodnie. co za myśl.. przytrzymując mi drzwi. – Wyraz twarzy ma łagodny. O tak. podświadomość. – Dziękuję. – Dziękuję.622 – Coś uspokajającego. Wchodzę do budynku. Czemu się tak denerwuję? Wiem – bo nie mam pojęcia. – Ja wniosę bagaże. zżerają nerwy. w moim żołądku harcuje tysiąc motyli. Moja wewnętrzna bogini ma nadzieję na jeden konkretny nastrój. tak jak i mnie.. gdy nasze spojrzenia ponownie spotykają się na chwilę w lusterku. panno Steele – mówi z uśmiechem.. Wciska kilka guzików na kierownicy i przestrzeń między nami wypełniają dźwięki Kanonu Pachelbela. panno Steele – mówi. proszę pani. .

gdy pokonuje dzielącą nas odległość. Christian smakuje bosko. Stoję jak sparaliżowana. Oddaję mu pocałunek z równym ferworem. O nie.. Pozbywa się marynarki.. co się stało? Spięty czy nie. – Odwraca się i na mój widok zupełnie się zmienia. ale mam to gdzieś.. Tak. żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak... a potem rusza w moją stronę. A potem bierze mnie w ramiona. niepokój w oczach. szybko chwyta mój kucyk. Christian znajduje się w wielkim salonie. Ach tak. Rozmawia cicho przez BlackBerry.. a ona w coś jeszcze: coś. Ma na sobie szary garnitur z rozpiętą marynarką i przeczesuje palcami włosy. Do diaska. frapująco? – Ani śladu. Widać. chodzi? Ściąga mi z włosów gumkę – boli trochę. i tak przyjemnie się na niego patrzy. coś jest nie w porządku – napięcie widoczne na linii żuchwy. jakby od tego zależało jego życie. że jest spięty. Spięcie zamienia się w ulgę... Okej. Zasycha mi w ustach i w moim ciele zaczyna kiełkować pożądanie. do licha.. bez względu na powód. O co. Jak on może wyglądać tak. W jego pocałunku jest coś desperackiego i pierwotnego. pożerając mnie wzrokiem.623 Drzwi windy rozsuwają się i wychodzę do holu. właśnie teraz.. rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę. spoglądając przez szklane drzwi na wieczorną panoramę Seattle. przytula mocno. co dociera bezpośrednio do mojej wewnętrznej bogini. wplatając palce w jego włosy. a jego zapach – żel pod prysznic i on sam – jest niezwykle podniecający. – Informuj mnie na bieżąco – warczy i rozłącza się. nie ma Taylora. parkuje samochód. Odrywa usta od mych warg i wpatruje się we mnie... pełnia zmysłowości. On mnie potrzebuje. Nasze języki owijają się wokół siebie i wybucha między nami ogień. ogarnięty jakimś . Dziwne. a ja jeszcze nigdy nie czułam się tak upragniona i pożądana.

Tam wreszcie mnie puszcza i odkręca wodę w zdecydowanie za dużej kabinie prysznicowej. zanurzając palce w moich włosach. stamtąd zaś do łazienki. – Pragnę cię teraz. gładkie płytki na ścianie. ostro – dyszy.. – Masz świetne nogi. Odwraca się powoli i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. – Krwawisz jeszcze? – Nie. że wróciłaś. a on bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni.. Nagle podchodzi do mnie i opiera mnie o ścianę.. – Podoba mi się twoja spódnica. że głos więźnie mi w gardle.624 nienazwanym uczuciem. Jest bardzo krótka – mówi niskim głosem. Zdejmuje buty. a z jego gardła wydobywa się jęk. gdy tak napiera na mnie. szybko. Czuję na plecach chłodne.. . Tutaj. podciągając spódnicę. Zdejmuję czarne buty na płaskim obcasie. Całuje moje usta. Nie potrafię zdecydować.. Chodź ze mną pod prysznic. Niepewnie kładę mu ręce na ramionach. być tak pożądaną przez tego greckiego boga. szyję. – Rumienię się. Głód w jego oczach sprawia.. a dłonie ma już na moich udach. – Dobrze – odpowiadam szeptem.. – Co się stało? – pytam bez tchu. od razu. – To dobrze. O rany. czy to prośba. – Tak się cieszę. przez cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. twarz.. a potem skarpetki. czy polecenie.

a kiedy nie jestem w stanie znieść ani odrobiny więcej. Po dłuższej chwili delikatnie wysuwa się ze mnie i trzyma mocno. ale całuje mnie czule.. wypełniając mnie sobą. Chwyta moje biodra. – Opleć mnie nogami w pasie.. Tak robię. że mam na sobie zbyt dużo ubrań. nadal wewnątrz mnie. Oddech ma urywany.625 Kciuki wsuwa za gumkę białych bawełnianych majtek i pociąga je w dół. owładnięta pragnieniem. szybciej i szybciej. czując. a moje palce same odnajdują drogę do jego włosów. Spódnicę mam podciągniętą do góry i jestem naga od pasa w dół. mała – nakazuje. a ja wydaję jęk.. wyżej. a on wypełnia mnie... O rany. chwyta za uda i unosi. Porusza się szybko i ostro. a ramiona zarzucam mu na szyję. wciskając mi język do ust. opadając na kolana. wbijając palce w miękkie ciało. Rozpina rozporek. jak językiem zatacza kółka wokół łechtaczki. opadając spiralnie ku intensywnemu. głębiej. Aaaach! Odchylam głowę i koncentruję się na tym nieziemskim doznaniu. najpierw powoli. ale po chwili przyspiesza.. abym posmakowała własnego pożądania. Ciężko dyszę. i całuje uda. Trzymając moje pośladki. Bezwiednie odchylam głowę i jęczę. a ja mrugam i patrzę niewidzącym wzrokiem w jego oczy. Jęczę głośno. Moje ciało zaczyna się naprężać. Opuszcza na nie dłonie i zmusza mnie do rozchylenia nóg. silny i uparty. nieokiełznanemu orgazmowi. nie ruszając się. Jego język jest nieustępliwy. . gdy opuszczam stopy na podłogę... doznając spełnienia. a on mnie puszcza. w jednostajnym tempie. ponownie opierając mnie o ścianę. Łazienka jest cała zaparowana i gorąca. Ta intensywność doznań jest niemal bolesna. Bierze w obie ręce moją twarz i całuje mocno. Z gardła Christiana wydobywa się niski jęk i chwilę później skrywa twarz na mojej szyi. uwalnia naprężoną męskość.. eksploduję wokół niego. Ach! Wciąga głośno powietrze.. Czuję. Co? Nie! Oddech mam urywany i wpatruję się w niego z rozkosznym wyczekiwaniem. zaczyna się poruszać.

myślę. Naprawdę przyjemniej podróżuje się w taki sposób. – Dobrze. Spojrzenie ma ciepłe i łagodne. panno Steele.626 – Chyba się cieszysz na mój widok – mówię z nieśmiałym uśmiechem. a ja mu się przyglądam. – Dostałam pracę. – Jak podróż? – pyta grzecznie. Teraz powiesz mi w końcu gdzie? – pyta żartobliwie. – Och? – Podnosi na mnie wzrok. po czym ściąga ją przez głowę i rzuca na podłogę. Wydaje się teraz znacznie spokojniejszy. Powstrzymuję się jednak. następnie uśmiecha się do mnie. Kąciki jego ust unoszą się lekko. – Jeszcze raz dzięki za pierwszą klasę. panno Steele. Nieruchomieje. – Nie wiesz? . zabiorę cię pod prysznic. Chwilę później bluzka ląduje na jego ubraniach. – Tak. – Mam ci coś do powiedzenia – dodaję nerwowo. dziękuję – mruczę. że moja radość jest dość oczywista. rozpina trzy guziki koszuli. – Uśmiecham się nieśmiało. Obok niej po chwili lądują spodnie i bokserki. Chodź. pragnąc wyciągnąć rękę i dotknąć jego klatki piersiowej. – Moje gratulacje. Wyciąga spinki z mankietów. gdy odpina ostatni guzik. Zaczyna rozpinać guziki przy mojej bluzce.

że to jedno z nich. Bierze mnie za rękę i ciągnie pod prysznic. gdy Christianowi rzednie mina. – Bystra dziewczynka. chyba że byś mnie o to. Christian uśmiecha się. Pociąga materiał w dół. i mnie uspokajasz. że mógłbyś. – Och. – urywam. – Więc nie wiesz. – Odurzasz mnie. żeby się wtrącać w twoje sprawy zawodowe. Odwróć się. Dobra robota. że w Seattle są cztery. Rozpina mi stanik i zamek przy spódnicy. Nachyla się i zanurza nos w moich włosach i głęboko oddycha. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. więc zakładam. Woda mnie parzy. . naturalnie. Cóż za uderzające do głowy połączenie. – SIP. – Wygląda na urażonego. całując mnie przy tym w ramię. nawet by mi do głowy nie przyszło.. – Całuje moje włosy. to małe. sądziłam. – Anastasio. jakie to wydawnictwo? – Nie. Wiem tyle. świetnie. – Tak szybko? Wobec tego lepiej wykorzystam twoją obecność. Dłonie zaciska na moich pośladkach.. Kiedy zaczynasz? – W poniedziałek. dopóki mogę. poprosiła. marszcząc brwi. panno Steele. – A skąd miałbym wiedzieć? – Przy twoich zapędach prześladowczych. – Au! – piszczę. Tak też robię.627 Kręci głową.

– Muszę powiedzieć ci coś jeszcze – podejmuję. Wyciska trochę na dłoń. – Tak? – pyta spokojnie. I prawdę mówiąc. ma w czwartek otwarcie wystawy w Portland. co mi każe. odwracając się twarzą do ściany. zmywając z siebie lepki poranek w Georgii i lepkość po naszym seksie. ten fotograf. Nieruchomieje z dłońmi nad moimi piersiami. – Chcę cię umyć – mruczy i sięga po żel. – Odwróć się – nakazuje. zaczyna mnie znowu myć. – To tylko odrobina gorącej wody. – Tak. gdy jego dłonie zaczynają od moich ramion. . Masz ochotę wybrać się ze mną? Po długiej chwili. – Na którą? – Na siódmą trzydzieści. – Mój przyjaciel José.628 gdy ukrop spływa po nim kaskadami. – Powiedziałam. no i co w związku z tym? – pyta surowo. że przyjadę. Podkreśliłam słowo „przyjaciel”. ma rację. Bosko się czuję. która wydaje się trwać całe wieki. Biorę głęboki oddech. a ja posłusznie robię.

eee. z ręką na mojej pupie.. – Połóż dłonie na ścianie. I znowu latanie. – Owszem. a potem pada na stary. Weźmiemy Charliego Tango. Skąd wiesz? – Anastasio. Och.. jakie niesie ze sobą ta odmowa. – Bałaś się mnie zapytać? – Tak. – Mogę cię umyć? – pytam. Moja podświadomość odpręża się. że zapytałaś...629 Całuje mnie w ucho. twoje całe ciało właśnie się rozluźniło – stwierdza sucho. zazdrosny. Ponownie nieruchomieje. chcąc złagodzić ukłucie. – Cóż. Anastasio. Chwyta moje biodra i już wiem. – Dobrze. Mam zamiar znowu cię posiąść – mruczy mi do ucha. bo ty jesteś. że rozmowa dobiegła końca. wygodny fotel. – Nie sądzę – odpowiada i całuje delikatnie w szyję. jestem – odpowiada surowo. chodzi mu o śmigłowiec. fajnie! Uśmiecham się szeroko. – A ty lepiej o tym pamiętaj. . głuptas ze mnie. – Czy kiedyś pozwolisz mi się dotknąć? – pytam śmiało. Ale dziękuję.

.. który kazał ci wrócić do Seattle? – pytam niepewnie. – Och? – Tak. abym spała w jego łóżku. Chcę. Anastasio. szafa jest teraz pełna ubrań dla ciebie. – Mruży oczy. – Możesz się przygotować w swoim pokoju. Pewnie nie jest przyzwyczajony do dzielenia przestrzeni osobistej. Przewracam teatralnie oczami. że on mnie nie widzi. Nawiasem mówiąc. że zgodził się na to. – A jak tam. I nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. mój Szary? Szkoda mojego tyłka. – Nierozwiązany – odpowiada niechętnie. Samochód. Marszczy brwi. posiliwszy się wybornym spaghetti alle vongole. Mam względem ciebie plany na dzisiejszy wieczór. – Ale ty się nie musisz niczym przejmować.. – Sancerre jest orzeźwiające i przepyszne.. następnym razem to będzie mieszkanie i wtedy naprawdę stanę się jego kochanką. A więc jest nadal mój. abyś za piętnaście minut czekała gotowa w moim pokoju zabaw. „Dziwka!” – krzywi się moja podświadomość. dlaczego? Myślałam. komputer. problem. . oddala się do gabinetu. – Odrobinę. Christian nalewa sobie i mnie. – Wstaje i obrzuca mnie uważnym spojrzeniem. Kupił mi ubrania. rzucając mi wyzwanie.. telefon.630 Później siedzimy w szlafrokach przy barze śniadaniowym. ubrania. – Jeszcze wina? – pyta Christian. Ja? Sprzeciw? Wobec ciebie. eee. Ignoruję ją i udaję się na górę do swojego pokoju. Kiedy nic nie mówię. próbując przyswoić ten strzęp informacji. doskonale wiedząc. Siedzę na stołku barowym oszołomiona.. które nam zostawiła pani Jones.

że wszystko będzie leżeć jak ulał. Nie mam pojęcia. myślałam. Co on tym razem wymyśli? Biorę głęboki. Ten mężczyzna jest nienasycony.. że po łazience będzie miał dość.631 no ale ja też nie. Dla Christiana właściwe. muszę wziąć się w garść i zaakceptować każdą jego zachciankę. ale nie jestem w stanie się tego wyprzeć: jestem podekscytowana. to łóżko. Bólu. Jezu. Ciekawe. Wydaje się takie duże. wydał majątek.. pragnienie w jego oczach.. podniecona i już wilgotna. nie mam go z kim porównać. Jest tam gdzieś.. po wszystkim. co zrobił. Zaciskam uda na to rozkoszne wspomnienie i przypomina mi się. a może wszyscy są tacy jak on. że jest w nich zamek. albo Przyjemności.. kanapa. kiedy zjawiłam się tu dzisiaj. Zapytam ją o to. stół. byle znowu zobaczyć tę minę. Przypomina to garderobę Kate – tyle ubrań wiszących schludnie na drążku. nawiązać połączenie z moją wewnętrzną uległą. To takie. Ale nie mam czasu. uspokajający oddech. czy pani Jones ma zapasowy. Tak też robię. Klęczę przy drzwiach w samych majtkach. Otwieram drzwi szafy i od razu je zamykam. każdą potrzebę. Jak długo każe mi czekać? To czekanie mnie dobija. chcę myśleć. Wiem. Zrobiłabym niemal wszystko. Czego . Zamykam oczy i próbuję się uspokoić. Oglądam drzwi i widzę.. ława. Tego właśnie on pragnie – a po kilku ostatnich dniach. chowając się za wewnętrzną boginią.. ale przecież nie. Zasłane jest czerwoną satyną. ale nie ma klucza. dobija mrocznym i zwodniczym pożądaniem. jakbym była oazą na pustyni. że mam rozsunąć kolana. Wspomnienie wyrazu jego twarzy. że przynajmniej mam gdzie przed nim uciec. W moich żyłach krąży niepokój.. Serce mam w gardle.. żeby się nad tym zastanawiać – dzisiejszego wieczoru muszę klęczeć w Czerwonym Pokoju... O w mordę.. Pocieszam się myślą. zdecydowane kroki w moją stronę. że niewłaściwe. Rozglądam się szybko po subtelnie oświetlonym pokoju: krzyż.

Głowę mam opuszczoną. Wstaję niepewnie. – Piękna z ciebie kobieta.. a wewnętrzna bogini wygina się w jakimś pierwotnym. Moja podświadomość gorączkowo się wachluje. Powoli na moje policzki wypełza rumieniec.. zmuszając do uniesienia głowy. Christian nachyla się i chwyta za brodę. Szybko opuszczam wzrok.632 Christian użyje tym razem? Drzwi otwierają się i wchodzi do środka. po czym wyjmuje z niej jakieś przedmioty i kładzie je na blacie. Oblizuję bezwiednie usta. pełne zmysłowej obietnicy. Kładzie coś na dużej komodzie przy drzwiach. Anastasio. – Ślicznie wyglądasz – odzywa się. Otwiera jedną z szuflad. Widzę jego bose stopy i pragnę wycałować ich każdy centymetr. I jesteś cała moja – mruczy. zmysłowym rytmie. – Wstań. gęsta i przyprawiona nieobyczajnym pragnieniem. – Spójrz na mnie. gdy tymczasem ja jestem niemal zupełnie naga. przebiec językiem po podbiciu. . Krew pulsuje mi w żyłach. Co on zamierza mi dzisiaj zrobić? Christian odwraca się i nonszalancko wraca do komody. Jest taka gotowa. że on na mnie patrzy. ssać każdy palec. wpatrując się w dłonie spoczywające na rozsuniętych udach. Pozwalam sobie na szybkie spojrzenie na niego i serce niemal mi staje. ale opieram się pokusie rzucenia na to okiem. Zżera mnie ciekawość. Wreszcie staje przede mną. Nie ma na sobie nic z wyjątkiem tych miękkich. a potem zbliża się niespiesznie do łóżka. podartych dżinsów. – Polecenie jest łagodne. zupełnie mnie ignorując. świadoma tego.

że mogę potrzebować tych haseł? – Jakie są te hasła? – pyta apodyktycznie. Mrugam szybko powiekami. I pragnę powtórzyć. Anastasio. Anastasio? – pyta . – Zapamiętaj je. że głos więźnie mi w gardle. że zrobię wszystko. Bezwiednie unoszę brew i już-już mam mu przypomnieć o swojej średniej ocen. twarde i cholernie seksowne. – „Żółty” – bąkam. że jest coś takiego jak hasła bezpieczeństwa. Na jego ustach błądzi niemal okrutny uśmiech. Prawdę bezpieczeństwa. siedem odcieni grzechu w jednym kuszącym spojrzeniu.633 Ma spojrzenie Pana – zimne. W przeciwnym razie każę ci jej użyć do zrobienia mi loda.. – I? – Usta ma zaciśnięte. panno Steele. W ustach czuję suchość i wiem. – Nie podpisaliśmy umowy. Okej. Zrozumiano? Przełykam ślinę. ale nagły lód w jego oczach sprawia. co on takiego zaplanował. okej? O kuźwa. – Tutaj daruj sobie swoją niewyparzoną buzię. co mi każe.. – „Czerwony” – wyrzucam z siebie. Marszczę lekko czoło. Ale omówiliśmy granice. – Jakie są hasła niepokojąco powoli.

634 mówiąc. – Chodź. Okej. Będziesz słyszeć jedynie muzykę. Marszczę brwi – nie będę go słyszeć? Jak coś takiego ma się udać? Christian odwraca się. odsłaniając odtwarzacz CD oraz rząd przycisków. Christian wciska kilka po kolei. – Grzeczna dziewczynka. Nie tego się spodziewałam. bardziej mnie onieśmiela jego ton niż słowa. co ci zrobię. Anastasio. które wypowiada. otwierają się drzwiczki. Rozumiesz? Niezupełnie. – Chodzi o dotyk. że to nie rap. Nie będziesz mnie widzieć ani słyszeć. Kiedy odwraca się znowu twarzą do mnie. Gdy macha przed nim ręką. Bardzo intensywne i musisz mną pokierować. Anastasio. że nad komodą wisi eleganckie. którą ci puszczę. – No więc? – Tak. Ale będziesz mnie czuć. proszę pana – mamroczę pospiesznie. To. Nic się nie dzieje. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na to. – Moim zamiarem nie jest doprowadzenie do tego. czarne. na jego twarzy błąka się ten jego tajemniczy uśmiech. Intensywne? Wow. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do antycznego . matowe pudełko. ale on sprawia wrażenie zadowolonego. ponieważ będziesz czuć ból. mam nadzieję. będzie intensywne. Muzyczne interludium. abyś musiała użyć hasła bezpieczeństwa. Jezu. Ale najpierw zawiążę ci oczy i – pokazuje trzymanego w dłoni iPoda – nie będziesz mnie słyszeć. – Wpatruje się we mnie. – Mam zamiar przywiązać cię do tego łóżka.

O kuźwa. – Stań tutaj. – Staję twarzą do łóżka. a w środku zżera mnie pragnienie. Związuje koniec gumką. – Choć podobają mi się twoje kucyki. Co on ma zamiar zrobić? Czuję go za sobą. aby mieć lepszy dostęp do szyi. Wszystkie zmysły mam wyostrzone. – Głos ma niski. Patrz na łóżko. Z mojego gardła wydobywa się jęk. błyszczące na tle czerwonej satyny. Na każdym rogu przymocowano metalowe łańcuchy ze skórzanymi kajdankami. Wyobrażaj sobie. Odchodzi na chwilę i słyszę. a potem zaczyna zaplatać warkocz. zdana wyłącznie na moją łaskę. a potem przesuwa językiem i zębami od ucha aż do ramienia. miękki. O rany. Anastasio. a dźwięk ten rezonuje w mym ciele. Nachyla się i muska ją nosem. tak że muszę cofnąć się o krok. Zgarnia moje włosy. że leżysz na nim związana.635 łóżka z czterema kolumienkami. wszystkie są wykonane z miękkiego . W odpowiedzi w moim ciele eksploduje ogień. że bierze coś spod drzwi. Jego wprawne palce muskają czasami moje plecy i każdy dotyk jest dla mnie słodkim elektrycznym porażeniem. Mruczy cicho. związuje w kucyk. serce chyba wyskoczy mi z piersi. a potem pociąga lekko za warkocz. zwłaszcza słuch. On się nachyla i szepcze mi do ucha: – Zaczekaj. Niepewnie unoszę rękę i muskam długie rzemyki. Wziął coś z wieszaka z pejczami i batami. – Bądź cicho – mruczy z ustami przy mojej skórze. Będzie musiał wystarczyć jeden. W prawej trzyma pejcz. trochę się teraz niecierpliwię. Pociąga raz jeszcze. Liczne rzemyki. Wyciąga przede mnie swoje ręce. – Dotknij go – szepcze i brzmi jak sam diabeł.

Za bardzo jestem pochłonięta oczekiwaniem. Na plecach – dodaje. mówi. – Grzeczna dziewczynka. Pamiętaj. Pospiesznie kładę się na twardym materacu. – Użyję tego. podobna do tej. Rzuca pejcz na łóżko i kładzie dłonie na mojej talii. Wychodzę z nich. że krew będzie szybciej ci krążyć i skóra stanie się bardzo wrażliwa.636 zamszu i mają na końcach małe koraliki. . i tak właśnie robię. – A teraz się połóż. że nie będzie boleć. jak idzie do komody. – Jakie są hasła bezpieczeństwa. Och. – Stój nieruchomo – nakazuje i całuje mnie w pupę... a potem dwa razy kąsa. Anastasio? – Eee. a także z czymś. co wygląda jak maska na oczy. Rany. „żółty” i „czerwony”. proszę pana – szepczę. Z absolutnie nieruchomą twarzą wpatruję się w niego szeroko otwartymi oczami. najwięcej strachu kryje się w głowie. – Ręce nad głowę – nakazuje. Na tę myśl mam ochotę się uśmiechnąć. Satyna jest miękka i chłodna. – Nie będziesz ich potrzebować – mówi i zsuwa mi majtki. której używałam podczas lotu do Atlanty. Nie będzie bolało. ale sprawi. ale usta odmawiają mi posłuszeństwa. opierając się o jedną z rzeźbionych kolumn. klepiąc mnie mocno w pośladki. a potem wraca z iPodem. Christian odwraca się i kątem oka dostrzegam. moje ciało jest takie wygłodniałe.

Ogłusza mnie własny oddech – płytki i urywany. Dlaczego to takie erotyczne? Przechodzi na drugi koniec łóżka i chwyta moje kostki. choć dźwięk jest przytłumiony. Chyba zaraz wybuchnę. Jęczę. delikatnie wkłada mi słuchawki do uszu i przymocowuje iPoda gdzieś nad moją głową. – Uśmiecha się tajemniczo i pokazuje mi małe. tak że ręce mam wyciągnięte i uniesione nad głową. odzwierciedlający moje podniecenie. Powoli nakłada mi maskę i chwilę później jestem ślepa. Na koniec przesuwa długimi palcami wzdłuż całej ręki. płaskie urządzenie wyglądające jak jakiś modny kalkulator. jak przechodzi na drugą stronę. Marszczę brwi. wyciąga ją delikatnie w stronę rogu łóżka i przytwierdza mi do nadgarstka skórzane kajdanki. Gumka maski przytrzymuje słuchawki na miejscu. – Słyszę to samo. Och! Jego dotyk wywołuje w mym ciele dreszcz. a ja robię się jeszcze bardziej wilgotna. Christian ujmuje moją lewą rękę. Christian rozsuwa mi nogi i krępuje kajdankami najpierw prawą. – Unieś głowę. że go nie widzę. A niech to. I tak leżę z rozłożonymi rękami i nogami. potem lewą.637 Siada na skraju łóżka i pokazuje mi iPoda. no i mam jeszcze pilota. gdzie robi to samo z prawą ręką. Spełniam jego polecenie. – To przekazuje odtwarzaną przez iPoda muzykę do odtwarzacza w pokoju – odpowiada Christian na moje niewyartykułowane na głos pytanie. zupełnie bezbronna. a ja natychmiast wykonuję polecenie. co ty. – Unieś głowę – mówi. Oprócz słuchawek ma jakąś osobliwą antenkę. próbując to rozpracować. Dziwne. Do podniecenia dołącza odrobina niepokoju.. a on pociąga mnie za nogi. Pochyla się nade mną. nie mogę nimi ruszać. To takie irytujące. Nadal go słyszę. Intensywnie nasłuchuję.. Słyszę. co on robi? I nie .

gdzie dotknie w następnej kolejności. o rany.. to prawie łaskocze. i nagle rzemyki znikają. ale szczerze mówiąc – nie boli. Nagle iPod budzi się do życia. po drugiej. niespiesznie i celowo.. albo powitać każdy cios... co miałam okazję słyszeć. Nie mogę ruszyć rękami.... a potem kolejne – o święty Barnabo.. a ja próbuję przewidzieć. gdzie jego ręka powędruje w następnej kolejności. pierwotny hymn.. Sutki mi twardnieją pod tym delikatnym dotykiem.. Uderza mnie raz jeszcze..638 słyszę nic oprócz swego oddechu i dudnienia serca.. a on znowu mnie uderza. pomiędzy nogami.. pieszcząc mnie. u licha... . wokół piersi. a tak trudno się skoncentrować z muzyką w głowie. do góry na piersi... Nagle futro znika i czuję na skórze rzemyki pejcza. sunie po jednej nodze. jest? Nigdy nie słyszałam niczego podobnego.... tym razem w piersi. A potem niespodziewanie uderzają w mój brzuch. wzdłuż ud.... Coś niemal nieznośnie delikatnego ociera mi się o szyję. która nie przypomina niczego. a potem od biodra do biodra. podążają tym samym szlakiem. Zaskakuje mnie to. jak przesuwają się.... do mojego brzucha... dotykając sutków. do którego niemal natychmiast dołącza drugi... A futro przesuwa się teraz wzdłuż moich rąk i wokół talii.. – Aaa! – wołam. Wychwytuję jedno słowo – „deus” – i dociera do mnie. zastanawiając się.... nie wiem – to takie przytłaczające. futro wzdłuż włosów łonowych. jest w mojej głowie. – Aaa! Chcę się ruszyć. zabierając mnie. To takie nieoczekiwane. nogi mam unieruchomione. głosy mieszają się słodko w melodyjnej harmonii. Mocniej.. ale nie do końca. niebiański chór śpiewa różne partie.. dyszę. Gdzieś z wnętrza mojej głowy dochodzi śpiew jednego anielskiego głosu. że śpiewają po łacinie. zatacza kółka wokół pępka. To futro! Futrzana rękawiczka? Christian przesuwa dłoń. Co to.... to chór niebiański – i śpiewając a cappella w mojej głowie jakiś pradawny. przesuwa leniwie w dół. ale ta muzyka... co futro.. uciec. dołącza więcej głosów.

.. jego język wiruje wokół jednego... zgubiona w tych wszystkich doznaniach. a wtedy jego język dociera TAM. zgubiona w astralnych. przesuwają się wzdłuż mojej szyi. Potem śpiewy rozpoczynają się od nowa.. językiem zatacza kółka wokół pępka. nie od razu. To słodka udręka – do zniesienia. idąc śladem pejcza i futra... Ach! Drażniąc po kolei sutki. by oprzeć ją o niego.. aż muzyka dochodzi do punktu kulminacyjnego i milknie. Łóżko porusza się i czuję go na sobie..... a on przerywa. niemal eksplodując w orgazmie. Christian uderza mnie w biodro. całując. zmysłowego miejsca. Zgubiona w nim. anielskich głosach..... biodra.. Christian przechodzi do mego brzucha. W złączenie moich ud. jestem wciągana w ciemne... coraz głośniej i głośniej. z wyjątkiem swego szaleńczego oddechu... a ja jęczę i się wiję... Jestem zgubiona... Przesuwam nogę na środek łóżka. i szaleńczego pragnienia. od których nie jestem w stanie uciec...639 Krzyczę. Po raz kolejny muzyka milknie i nie słyszę niczego... Dotarłam do bardzo mrocznego.. ale gdy z każdym uderzeniem moja skóra śpiewa wraz z muzyką.. On także się zatrzymuje. które poddają się temu najbardziej erotycznemu z doznań. I jest powtórka. Jestem na łasce jego dotyku. Muzyka zaczyna się od nowa.. on obsypuje moje ciało uderzeniami. chyba głośno. Jęczę. gdy tymczasem drugi pieści palcami.. Po chwili . jęczę. przyjemna – nie. i kąsa. a potem uderzenia przesuwają się po włosach łonowych.... kieruje się w dół. Och.. co się dzieje? Co on mi teraz zrobi? To podniecenie jest niemal nie do zniesienia. ssąc. Jestem na krawędzi... opuszczając się do piersi.. Nie! Materac ugina się i Christian klęka między moimi nogami. Całuje i ssie.. udach i z powrotem w górę ciała. I nagle na prawej kostce już nie mam kajdanków... mroczne części mojej psychiki. choć tego nie słyszę. Robi to. Odrzucam głowę i wydaję okrzyk. Tak – już rozumiem. tym razem miejsce futra zajmują jego nos i usta..

. wchodząc i wychodząc.. Jednym ruchem opuszcza mnie z powrotem na łóżko.. Przesuwa szybko dłońmi po moich obu nogach. Bardzo powoli znowu zaczyna się poruszać.. i znowu z mojego gardła wydobywa się krzyk. uciskając i ugniatając....640 uwalnia drugą nogę..... Jego usta wyginają się . – Cześć – mówi cicho.. spadam w najbardziej intensywny. Następnie chwyta moje biodra i unosi. wreszcie nieruchomiejąc. wykonując jeszcze trzy mocne pchnięcia. jego tempo przyspiesza. Szybko uwalnia mi drugą rękę.. A gdy liczba głosów w chóralnej pieśni rośnie. opierając się na rękach. to ostrzeżenie? Nie wiem... nieznacznie.. Drżenie ustaje. o kurwa.. a Christian podąża za mną. w rytm muzyki. delikatnie zdejmuje z oczu maskę i wyjmuje słuchawki. on wysuwa się ze mnie. nieznośnie powoli. zamierza dalej mnie torturować.. Zaczynam drżeć w oczekiwaniu na zbliżający się orgazm i Christian nieruchomieje. następnie opadając na mnie. Jestem wygięta w łuk. – Proszę! – jęczę. Jęczę.. kładzie się na mnie i wypełnia sobą. Ja zaś nie jestem tego w stanie dłużej znieść... Co? Klęczy pomiędzy moimi nogami. Chwyta mnie mocniej. Proszę! Krzyczę w myślach... dręcząco przejmujący orgazm. – Proszę. – Cześć – odpowiadam nieśmiało. płonące oczy.. jaki miałam. Gdy muzyka osiąga punkt kulminacyjny... Gdy zaczynam odzyskiwać zdolność myślenia. ja spadam.. ale nieruchomieję. tak że plecami nie dotykam już łóżka. Mrugam w łagodnym świetle pokoju i wpatruję się w szare.. przywracając im życie. o nie. i jednym płynnym ruchem wchodzi we mnie. Muzyka umilkła i chwilę później mam wolną prawą rękę.

. Ponownie jęczę. eee.. okej. Jestem taka zmęczona. – Chcę ci jedynie rozmasować ramiona. aby mnie pocałować. ty i ja. – Dobra robota. proszę pana? .. – Cóż. ja też po raz pierwszy się przy tym pieprzyłam – mruczę sennie... niesamowite. – Nazywa się Spem in Alium. co on chce teraz zrobić? Spojrzenie mu łagodnieje.641 w uśmiechu.. – Odwróć się. Kuźwa. – Zawsze chciałem się przy tym pieprzyć. – Co to była za muzyka? – mamroczę niewyraźnie. wiesz? – szepcze..... Chris. Nachyla się.. – Och. czterdziestoczęściowy motet Thomasa Tallisa. – Co powiedziałam przez sen. – To było. Christian siada na mnie okrakiem i zaczyna masaż. panie Grey? – W rzeczy samej. – Czyżby kolejny pierwszy raz. sporo mamy ze sobą pierwszych razów. wprawne palce. Przekręcam się sztywno na brzuch. – Hmm. panno Steele.. Pochyla się i całuje mnie w głowę. gdy jego palce tańczą magicznie po moich ramionach. Jęczę głośno – ma takie silne.

– Że uważam cię za brzydkiego i przemądrzałego i że jesteś beznadziejny w łóżku. to na mnie nie działa. Och. Zmarszczki na jego czole pogłębiają się.642 Jego dłonie na chwilę nieruchomieją. i że tęsknisz za mną. – To wszystko? – W moim głosie słychać ulgę. tak że leży obok mnie. – Anastasio.. Marszczy brwi. że po seksie mnie rozśmieszysz. dzięki Bogu. . kiepsko ci wychodzi kłamanie. że pragniesz więcej. – Nie umiem opowiadać dowcipów. – Niczego nie skrywam. oczywiście. – A czego się bałaś? Cholera. – Cóż. O klatkach i truskawkach.. Christian kończy niebiański masaż i przekręca się.. – Sądziłam.. panno Steele? Mrugam niewinnie. z głową wspartą na łokciu. że to wszystko prawda i teraz to mnie dopiero zaintrygowałaś. – Sporo mówiłaś. Anastasio. Co ty przede mną skrywasz.

– Nie.643 – Panie Grey! Pan czegoś nie umie? – uśmiecham się szeroko. Możliwe. – To taki śliczny dźwięk – mruczy. . że zaczynam chichotać. – Ja też jestem w tym kiepska. po czym nachyla się i mnie całuje. – I coś ukrywasz. – Wygląda na tak z siebie dumnego. Anastasio. że będę musiał wydobyć to z ciebie torturami. jestem w tym beznadziejny.

przyciągana jak ćma do ognia. Piąta rano. Coś mnie obudziło. Na tę myśl się uśmiecham. Mam ochotę go przytulić. Uwielbiam patrzeć. przez ułamek sekundy panuje cisza. Wydaje się zagubiony. Jest ciemno i sama leżę w łóżku Christiana. Kończy utwór. a potem zaczyna go grać od nowa. Słyszę ciche dźwięki fortepianu. pogrążony w melancholii muzyki. O cholera. Plama światła. pięknie grając. że ma na sobie spodnie od piżamy. ale wiem. muszę wziąć pigułkę.644 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Budzę się nagle. Waham się.. wcale nie tak łagodnie. jakaś natrętna myśl. . że mu przeszkadzam? – Powinnaś spać – beszta mnie łagodnie. Zerkam na budzik przy łóżku.. Wygląda. a jego włosy błyszczą niczym miedź. w Georgii jest teraz ósma. – Ty też – ripostuję. Christian unosi głowę. nie chcąc mu przeszkadzać. jak to robi. Christian siedzi w niej i gra. ale czuję się wyspana. wkurzył się. Gramolę się z łóżka wdzięczna temu czemuś. Przesuwam się ostrożnie w jego stronę. że jest zaabsorbowany czymś innym. Cholera. dostrzega mnie i marszczy brwi. różnica czasu. a potem znowu opuszcza wzrok na dłonie. obserwując go w ciemności. Czemu? Och. Koncentruje się. nasłuchując magicznych dźwięków melodyjnego lamentu. Christian gra. To akurat muszę zobaczyć. Widzę. jakby był nagi. Chyba we śnie spadłam ze schodów i teraz jestem kompletnie zdezorientowana. dochodzących z salonu. co mnie obudziło. Wkładam szlafrok i idę cicho korytarzem. wręcz smutny i boleśnie samotny – a może to wina przepełnionej żalem muzyki.

Czuję ruch dłoni w jego ramionach. – Co to było? – pytam. który grałeś pierwszej nocy. jak jego sprawne palce pieszczą klawisze. W tonacji e-moll. a na jego twarzy błąka się cień uśmiechu. Opus dwudzieste ósme. Zagraj ten drugi utwór. Patrzę. gdy opieram się o niego z zamkniętymi oczami. Smutne.645 Ponownie podnosi wzrok. Marcello. – Drugi? – Bacha. – Chopin. ten. odważnie siadam obok niego na stołku przed fortepianem i opieram głowę na jego nagim ramieniu. – Udziela mi pani reprymendy. Zaczyna grać powoli i w skupieniu. preludium numer cztery. co robisz. gdyby cię to interesowało – mruczy. . gdy utwór dobiega końca. – Nie chciałem cię budzić. Ignoruję jego minę. panie Grey. gdy tu spałam. – Och. panno Steele? – Tak. Na mnie? Na pewno nie. – Nie obudziłeś. Odwraca się i delikatnie muska ustami moje włosy. – Interesuje mnie wszystko. – Marszczy brwi i przez jego twarz przebiega ślad irytacji bądź gniewu. – Nie mogę spać.

aby sprawić przyjemność mojej nowej matce. zrozumieć jego smutek. Tak żebyś w końcu mogła je łykać o rozsądnej porze. Głębokie. – Tylko ty zaczęłaś je brać w innej strefie czasowej. – Dlaczego grasz tylko takie smutne utwory? Prostuję się i patrzę na niego. – Dobry plan. No więc co będziemy robić przez te pół godziny? – Mrugam niewinnie. I muszę wziąć pigułkę. że jest pod wrażeniem. a jutro kolejne pół. Rozdzierająco piękny utwór. – Co za pamięć – mruczy i widzę. – Czemu nie śpisz? Nie musisz wypocząć po wczorajszym wysiłku? – Dla mnie jest ósma rano. Być może powinnaś odczekać pół godziny. – Aby pasować do idealnej rodziny? – Można tak to ująć – mówi wymijająco.646 melancholijne nuty wirują wokół nas powoli i żałośnie. Muzyka zbyt szybko dobiega końca. przejmujące pragnienie. Po chwili odpowiada: – Oddałem się grze na fortepianie. – Więc miałeś tylko sześć lat. odbijając się echem od ścian. . gdy w odpowiedzi na moje pytanie wzrusza ramionami. kiedy zacząłeś grać? – nie daję za wygraną. aby lepiej poznać tego wyjątkowego człowieka. Do pewnego stopnia odzwierciedla moje uczucia. jeszcze smutniejszy niż Chopin. Kiwa głową. Unosi z zaskoczeniem brwi. W jego oczach czai się nieufność.

– Bierze mnie na kolana. – Muska nosem moje włosy i całuje szyję. – Zawsze taka złakniona informacji. cicho. moglibyśmy porozmawiać – sugeruję .647 – Kilka rzeczy przychodzi mi do głowy. Fortepian.. a moja wewnętrzna bogini zamyka oczy. Marszczy brwi. Na chwilę przerywa swoją zmysłową napaść. Zwłaszcza z tobą. Moje całe ciało napina się na tę myśl. – Przerywa obsypywanie gdy tymczasem – Z drugiej strony. – Wolę to. – To prawda. co mi chodzi po głowie. – Hmm. – Wyjaśnijmy sobie od razu jedną rzecz – szepczę. Nieźle. – My – szepczę i zamykam oczy.. Odpowiadam obojętnym spojrzeniem. panno Steele. – Uśmiecha się lubieżnie. – Może na fortepianie – szepcze. No więc co wymaga wyjaśnienia? – Jego ciepły oddech pieści mi szyję. – Śmieję się i chwytam go za ramiona. mięśnie w podbrzuszu natychmiast się zaciskają. delektując się dotykiem jego ust. gdy puls mi zaczyna przyspieszać. A co konkretnie? pocałunkami mego ramienia. – Zawsze wybierzesz seks zamiast rozmowy. O rety.

ale nie tego. Wzdycha. że tak zrobię? – Ty jesteś zupełnie nieprzewidywalna. – Ale to ty tak bardzo na nią nalegałeś. – Wcześniej? – Przed. – Och. umowa podlega jeszcze dyskusji. – Wzrusza ramionami.648 – Umowa. gdzie pieprz rośnie. – A więc postawmy sprawę jasno. – Poza tym już dwa razy byliśmy w pokoju zabaw. Gładzi mnie opuszkami palców po policzku. Zresztą Zasady są już ustalone i dalej obowiązują. – Jak to? – Tak to – uśmiecha się. – A spodziewasz się. – urywa i do jego oczu wraca rezerwa. Anastasio – stwierdza sucho. – To było wcześniej. Chcesz. żebym przez cały czas trzymała się Zasad. oczy łagodne.. – Cóż. a ty nie uciekłaś. co zawiera pozostała część . – Więcej.. Patrzę na niego pytająco. Christian unosi głowę i patrzy na mnie. nie sądzisz? – Głos ma niski i schrypnięty. a w jego oczach widać cień rozbawienia.

Wydaje się skonsternowany. – A czy nie będzie ci do tego potrzebne moje pozwolenie? – Owszem.649 umowy? – Z wyjątkiem pokoju zabaw. Tak szybko zrobiło się poważnie. – Będę musiała jeszcze raz je przeczytać – mówię. Przez cały czas. Odrywam się od niego i wstaję. to się nie zgodzisz. gdy wpatruję się w niego. – Przyniosę ci. ale tylko wtedy. – Jego ton staje się nagle rzeczowy. Tam masz postępować zgodnie z duchem tej umowy. żebyś trzymała się Zasad. kiedy tego zapragnę. że jesteś bezpieczna i będę mógł cię mieć zawsze. O rany. I owszem. Wtedy będę miał pewność. gdy złamiesz Zasady. chcę. Marszczy brwi. – Więc aspekt kary pozostaje. próbując sobie przypomnieć szczegóły. W jego oczach znowu się czai rezerwa i nieufność. – A jeśli złamię którąś z Zasad? – Wtedy cię ukarzę. – A jeśli się nie zgodzę? Przygląda mi się przez chwilę. – Tak. Potrzebuję nieco dystansu. Christian wstaje . Będę cię musiał jakoś przekonać. – Jeśli się nie zgodzisz.

– Przesuwa w moją stronę wydrukowany dokument i widzę. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną.650 ze stołka i udaje się do gabinetu. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. Przyszłość naszego tak zwanego związku jest omawiana o piątej czterdzieści pięć rano. Swędzi mnie skóra głowy. którą spowija ciemność. – Proszę bardzo. że coś w nim wykreślił. Połykam jedną. Uczyni to z ochotą i bez wahania. których nie spędza w towarzystwie Pana. jaki Pan uzna za stosowny. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum osiem siedem godzin podczas tych nocy. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). Trener będzie zdawał Panu relację . które zostały zaakceptowane przez Pana. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Pigułka! Sięgam po torebkę. w jego obecności bądź w innym czasie. z którego Uległa będzie korzystać. przydałaby mi się herbata. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Gdzie się włącza światło? Znajduję włącznik. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Przygląda mi się uważnie. Jezu. a potem napełniam wodą czajnik. wyjątek stanowią owoce. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. którą zostawiłam na barze śniadaniowym i szybko je znajduję. kiedy jego absorbuje coś innego – czy to mądre? Idę do kuchni. Po chwili wraca Christian i siada na jednym ze stołków.

Musi mieć świadomość. Oczy mu błyszczą podekscytowaniem. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. – A więc posłuszeństwo nadal obowiązuje? – O tak – uśmiecha się szeroko. palić. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Kręcę z rozbawieniem głową i nim zdaję sobie sprawę z tego. O kurwa. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. jakich się dopuści. co robię. której charakter zostanie określony przez Pana. – Możliwe. Przełykam odruchowo ślinę i przez moje ciało przebiega .651 z postępów czynionych przez Uległą. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. – Czy ty właśnie przewróciłaś oczami. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Anastasio? – pyta bez tchu. kręcąc głową. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. – Taka sama jak zawsze – odpowiada. w sposób godny szacunku. jaka jest twoja reakcja. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. przewracam oczami. nie przebywając w towarzystwie Pana. zależnie od tego.

. – Zamierzasz mnie powstrzymać? – Najpierw będziesz mnie musiał złapać. panie Grey? – uśmiecham się. Cóż. – Tak. – Dalej przesuwa się w moją stronę. Jego oczy rozszerzają się. – Owszem. – Ja też. – Naprawdę.652 dreszcz radosnego podniecenia. przesuwając się powoli w lewo. – I przygryzasz dolną wargę – mówi bez tchu. – Oczy mu płoną i cały emanuje wyczekiwaniem. – Więc. I co ja mam zrobić? – Tak? – Oblizuje dolną wargę. każdy kij ma dwa końce.. – Chcesz dać mi teraz klapsy. panno Steele? Dzieli nas bar śniadaniowy. – Nie ośmielisz się – przekomarzam się z nim. – Jestem szybka. wiesz? – Udaję nonszalancję. a potem Christian uśmiecha się szeroko. powoli wstając ze stołka. Ja robię to samo.. – W końcu ty też przewracasz oczami. – Jasna cholera. ale to ty właśnie podniosłaś poprzeczkę w tej grze. – Czyżby. I zrobię to.

teraz sześć. Udaje mi się uciec i znowu dzieli nas stół.. Christianie. jakie to fajne. – Gorzej się to dla ciebie skończy. Mocno wali mi serce. I nagle rzuca się w moją stronę. O kurczę. Co będzie stanowić rażące naruszenie zasady numer siedem. bez względu na zasady. który zmierza w moją stronę. Odwrócić uwagę od czego? . co ma pani na myśli? – Uśmiecha się znacząco. na co ja reaguję piskiem. – Przyjdziesz tu szybko? – pyta. – Nieruchomieje na chwilę. Przyglądam się uważnie Christianowi. – A czy ja to potrafię? – Panno Steele. panie Grey. – Anastasio.653 Nęka mnie we własnej kuchni. Biegnę w stronę stołu w części jadalnej. a w moim ciele buzuje adrenalina.. Odsuwam się kawałek. jeśli będę cię musiał sam złapać. Znowu jestem dzieckiem. panie Grey. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. marszcząc brwi. Anastasio. jak odwrócić uwagę mężczyzny. – Niebezpieczeństwo grozi mi. – Nie masz innego wyjścia. A w chwili obecnej ani myślę dać ci się złapać. odkąd tylko pana poznałam. – Owszem. możesz się przewrócić i zrobić sobie krzywdę. – Z całą pewnością wiesz.

Jest szary na twarzy. – Wcale nie. który stoi przede mną. sprawiałeś wrażenie bardzo skupionego. Jest rozbawiony. – Możemy się tak bawić przez cały dzień. wiele mówią. ja nie czuję się aż tak. mała. ale teraz może mnie lepiej rozumiesz. Nieruchomieje i krzyżuje ręce na piersiach. I o to właśnie chodzi. – Jeszcze by można pomyśleć. co czuje. Nie ma mowy. – Bo nie chcę. Kurde. Wszechświata. – Och. nastawienie takie. – To właśnie czujesz? – pyta szeptem. wygląda tak. zagubiony. jak ty do dotykania twego ciała. Wydaje się kompletnie wyciągnęła mu dywan spod nóg. Powtarzam te słowa jak mantrę. Do kary mam Zmienia się w ułamku sekundy. Nie. Marszczę brwi. O nie. – Nie mogę być zbyt pewna siebie. a ten. Moja podświadomość wygrzebała z dna szafy adidasy i jest już w blokach startowych. A może? – Nie aż w takim stopniu. jakbym go uderzyła w twarz. abym cię złapał.654 – Życia. Mówią o jego strachu i nienawiści do samego siebie. Mówią mi tak wiele na jego temat i tego. że nie chcesz. – Patrzę na niego niespokojnie. Te trzy słowa i sposób. – Macha wymijająco ręką. – Gdy grałeś. Znika wesoły Christian. jakbym . ale w końcu cię złapię i wtedy dopiero popamiętasz. w jaki je wypowiada.

Ale nie taki. Nie lubię tego. ale nie nienawidzę. . – Nie możesz czy nie chcesz? – Nie chcę. Ja nie. Mija sekunda za sekundą. – Cóż.. aż w końcu mówi cicho: – Chcę ci sprawiać ból. Mam do tego stosunek ambiwalentny. Jego oczy zasnuwają grafitowe burzowe chmury. – Aż tak tego nie znosisz? – pyta cicho. Kurwa! – Dlaczego? Przeczesuje palcami włosy i wzrusza ramionami. Kontekst był zupełnie inny. ponieważ ty tego potrzebujesz.655 Biorę głęboki oddech i obchodzę stół. w pokoju zabaw. Christianie. że zrobisz mi krzywdę. boję się.. poza tym ufam ci. i po chwili staję przed Christianem. a więc tak bardzo nienawistna jest mu myśl.. – Robię to dla ciebie. a potem zamyka oczy i kręci głową. Jezu. że ktoś miałby go dotknąć? – Nie. nie – uspokajam go.. Ale kiedy chcesz mnie ukarać. – Nie mogę ci tego wytłumaczyć – szepcze. którego nie byłabyś w stanie znieść. ty. patrząc mu w pełne niepokoju oczy. – Po prostu tego potrzebuję. – Patrzy na mnie z udręką. Wczoraj wieczorem nie zadałeś mi bólu. – Ale wczoraj wieczorem.

Oczy ma szerokie i pełne udręki. gdzieś we własnym mroku. Och. – Nie mogę tak ryzykować. och. moje nocne wyznania. Powiedziałaś. – I serce ściska mi się boleśnie. To człowiek w potrzebie. a ja wyczuwam w tym pocałunku panikę i rozpaczliwą potrzebę. – Ale mi nie powiesz. Wpatruje się we mnie i nagle porywa w ramiona i całuje.. uciekniesz z krzykiem z tego pokoju i już nigdy nie wrócisz... a we śnie błagałaś. ale Christian jest zagubiony. Jego strach jest nagi i oczywisty.. O rety. – Pokaż mi – mówię szeptem. – Najbardziej na świecie. przyłączyć się na chwilę do mroku i dać mu nieco światła. Mogę go uspokoić. abym ja nie zostawiał ciebie – mruczy mi do ust. – Chcesz. że tego nie zrobisz.656 – Więc wiesz dlaczego. tak namiętnie. Gdybym cię stracił. nie zniósłbym tego. Anastasio. – Mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. . – Tak. – Nie chcę odejść. żebym została. – Jeśli to zrobię. Zupełnie mnie tym zaskakuje. – Nie odchodź.

Powiedziałam. Christian odsuwa się ode mnie kompletnie skonsternowany. jak bardzo może boleć. Nagle łapie mnie mocno za ramię. jak daleko możesz się posunąć. jakby się zastanawiał nad alternatywą. i wtedy będziesz mogła podjąć decyzję. raz na zawsze. Jego oczy ponownie się rozszerzają. nagroda i kara – jego słowa rezonują w mojej głowie. odwraca się i prowadzi mnie w stronę schodów.. jak bardzo może boleć.657 – Ale co? – Pokaż mi. może on pozwoli mi się dotknąć. – Ja też jestem zdezorientowana. gdy z mojej twarzy . – Słucham? – Ukarz mnie. – Pokażę ci. Jeśli to zrobię. Mruga powiekami.. Lekko mi się w niej kręci. – Ale kieruje mną ukryty motyw. potem jednak na jego twarzy pojawia się zdecydowanie i mruży oczy. to takie dezorientujące. – Jesteś gotowa? Kiwam głową. ale chcę. Wie. czy jestem w stanie to zrobić. Przez chwilę wygląda na rozdartego. że chodzi mi o dotykanie. – Spróbowałabyś? – Tak. Chcę wiedzieć. a stamtąd do pokoju zabaw. Jeśli tak. że to zrobię. – Zatrzymuje się przed drzwiami. A ty i ja przekonamy się. żeby nam wyszło. Przyjemność i ból. – Ana. wtedy może ty.

Trochę mnie to dziwi. Okej. pobiegłabym do niego natychmiast. nie chcę. Zamierzam uderzyć cię sześć razy. niż gdybym nic na sobie nie miała. żebyś zapamiętała. i choć jest to bardzo podniecające. Pochylam się nad miękką skórą. Anastasio. będzie naprawdę bolało..658 odpływa cała krew. czuję w jego dotyku. I uciekałaś przede mną. Dam radę. aby nie uciekać przede mną.. Unosi skraj mego szlafroka i z jakiegoś powodu czuję się bardziej naga. co wygląda jak pasek. Atmosfera w pokoju ulega zmianie. przesuwa po nich ciepłą dłonią. Przewracam oczami. O kuźwa. Czemu. Otwiera drzwi. a ty będziesz liczyć razem ze mną. Wraca tam. abyś to więcej robiła – szepcze. Znasz moje zdanie w tej kwestii. po prostu tego nie zrobi? Z karania mnie zawsze robi takie przedstawienie. Dociera do mnie ironia całej tej sytuacji. – Przełóż się przez nią – mruczy cicho. dobrze wiedząc. z wieszaka przy drzwiach zdejmuje coś. a potem prowadzi do obitej czerwoną skórą ławy na końcu pomieszczenia. – Jesteśmy tu. żeby tego uniknąć. Nie zdjął ze mnie szlafroka. Uciekałam. – Nagle z jego głosu znika ten nerwowy strach. – I przewróciłaś oczami. Delikatnie pieści moje pośladki. – Zrobię to. nadal trzymając moje ramię. wiem to. do licha. że mnie nie widzi. Gdyby otworzył ramiona. ponieważ się zgodziłaś. . Słyszę to w głosie Christiana. gdzie wcześniej się skrywał.

Christian uderza znowu.. nie. takie. że go nienawidzę.. odpychając go . – Cztery! – wołam. Mimowolnie wydaję okrzyk bólu i łykam głośno powietrze. – Dwa! – krzyczę. niż myślałam. naprawdę boli.. Jeszcze jeden. Słyszę. – Wyrywam mu się. Jezu.. Tak dobrze uzewnętrznić ból.. – Pięć. O kurwa. jest trudniej. przygotowując się na uderzenie. desperacko szukając w sobie wewnętrznej siły. – Trzy! – W moich oczach pojawiają się nieproszone łzy. – Puść mnie. – Licz. dam radę. – Sześć – szepczę.. Nie chcę płakać. czując ponowny cios.. i teraz łzy ciekną już ciurkiem po mojej twarzy. Moje pośladki są całe w ogniu. Anastasio! – nakazuje.. Uderza mnie ponownie. jak Christian rzuca na podłogę pas i bierze mnie w ramiona. pełen współczucia. jakiego się obawiałam. – Mój głos to bardziej zduszony szloch i w tym momencie myślę. Pas ponownie smaga mi ciało. gdy tymczasem ja nie oddycham prawie wcale. gdy jeszcze raz czuję przeszywający ból. Przepełnia mnie to gniewem. Boli o wiele bardziej niż podczas klapsów.659 Zamykam oczy. a ja go wcale nie chcę. Aż nadchodzi. a ból pulsuje wzdłuż linii uderzenia. Oddech ma urywany i głośny. – Jeden! – wołam i brzmi to jak przekleństwo.

– Popieprzony z ciebie sukinsyn. czy też pokoju. Dokąd pójść? Nie do jego pokoju. Po policzkach płyną gorące łzy i wycieram je gniewnym gestem. Prostuję się i piorunuję go wzrokiem. świadoma. a on patrzy na mnie oszołomiony.. w takim stanie? – Rękawem szlafroka wycieram nos. Wchodzę niezgrabnie do łóżka. to go podnieca. uważając. A przecież on tak właśnie się zachowuje. żebym go miała. Nie potrafię tego robić. Opieram się o nie. Grey! – Po tych słowach odwracam się sztywno i wychodzę z pokoju zabaw. że będę potrzebować własnej przestrzeni. Idę sztywno w jego stronę. Co ja sobie myślałam? Dlaczego pozwoliłam mu to zrobić? Pragnęłam zapuścić się w mrok. co się w nim kryje – ale dla mnie to zbyt wiele. Uleczyć swoją zachwianą wiarę. – To właśnie lubisz? Mnie. – Ana – mówi błagalnie. że Christian może pójść za mną. Zwijam się w kulkę i zaczynam szlochać w poduszkę. Wiedział. cicho zamykając za sobą drzwi. I co teraz? Uciec? Zostać? Jestem taka wściekła. W pokoju jest jeszcze ciemno.660 od siebie. Aaa! Bolą. Wierzchem dłoni gniewnie ocieram łzy. Mam ochotę zwinąć się w kulkę i jakoś dojść do siebie. – Tylko mi tu nie „Anuj”! Musisz się w końcu wziąć za siebie. Dlatego właśnie chciał. . Jak mogłam być taka głupia? Oczywiście. był mój. – Nie dotykaj mnie! – syczę. zbadać to.. wyraźnie zaszokowany. Zostaję w szlafroku i otulam się nim. który będzie mój. Do mojego. Niepewnie dotykam pośladków. Patrzy na mnie z rezerwą. nie jest mój. aby nie siadać na obolałym tyłku. Walczę z nim. że to boli.

. Muszę odejść. co najlepsze”. Stracę go. dlaczego musiałam się zakochać w Szarym? Dlaczego? Dlaczego nie mogę kochać José albo Paula Claytona. On nie jest normalny. muszę odejść. Zasługujesz na wszystko. i proszę. a ja mam ochotę odsunąć się od niego. Czy on mi wybaczy. Byłam taka okrutna. Och.. jeśli nie mogę mu tego dać.. nie raz i nie dwa. musisz jedynie być otwarta. Kładzie coś na stoliku nocnym. O nie. cóż za mroczny poranek. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. przenieść na drugi koniec łóżka. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. skarbie. proszę – . Czy ja wybaczę jemu? Myśli mam zagmatwane. Nie chcę. Odpręż się i baw się dobrze. praktycznie mnie dławi. że mnie ostrzegał. on tu jest. – Nie walcz ze mną. Chcę do mamy.. rezonujące w mojej głowie.661 W końcu się przebudziłam. a teraz mam obolały tyłek i przepełnia mnie udręka. Tak. mój Szary. Moja podświadomość kręci ze smutkiem głową. Materac ugina się pod jego ciężarem. albo kogoś podobnego do mnie? Och. Jesteś taka młoda. Jestem zupełnie sama.. Nie jesteśmy dla siebie stworzeni. a wewnętrznej bogini nigdzie nie widać. Nie będzie chciał ze mną być. ale jestem jak sparaliżowana. żeby tak mnie bił. zaszokowana bólem. Przypominają mi się jej słowa na pożegnanie: „Podążaj za głosem serca.. których ja nie jestem w stanie spełnić. gdy wychodziłam. Ana. już nigdy. dlaczego. Teraz to do mnie dociera.. że miałabym go już więcej nie zobaczyć. gdy kładzie się obok mnie. Jak coś takiego w ogóle mogłoby się udać? A myśl. jak otwierają się drzwi. Ma potrzeby. Nie mogę się ruszyć i leżę sztywno. Dlaczego. I podążyłam za głosem serca.. – Ćśśś – mówi cicho. Ale trzeba mu oddać. Szlocham w poduszkę jeszcze głośniej. Słyszę. i ta rozpacz na jego twarzy.

– Za co? – Za to. – Przyniosłem ci paracetamol i krem z arniką – odzywa się w końcu. prawie w ogóle nie mrugając. jest taki niesamowicie przystojny. Otwiera oczy i patrzy na mnie z konsternacją. Odwracam się bardzo powoli w jego ramionach. ale Christian również patrzy mi w oczy. – Nie powiedziałaś niczego. W tak krótkim czasie stał mi się taki drogi. Serce ściska mi się na nowo i pojawia się nowa fala łez. Głowę mam wspartą o jego ramię. nie odzywając się ani słowem. głos jest boleśnie smutny. Nadchodzi świt. Tuli mnie do siebie. Christian zamyka oczy i wypuszcza powietrze. chowa nos we włosach. – Przepraszam – szepczę. . a ja powoli zaczynam się odprężać i przestaję płakać. co powiedziałam. czule.662 szepcze. – Nie czuj do mnie nienawiści. – Przepraszam. całuje szyję. Och. do pokoju zaczyna się wlewać łagodne światło poranka. tak że teraz leżę twarzą do niego. Niczego się nie da z niej wyczytać. ale ja zachowuję nieufność. A my nadal leżymy w ciszy. – Jego oddech muska moją skórę. czego bym nie wiedział. Delikatnie bierze mnie w ramiona. – W jego oczach pojawia się ulga. Unoszę rękę i przesuwam opuszkami palców po jego policzku i kilkudniowym zaroście. Leżymy tak razem długą chwilę. Wpatruję się w jego piękną twarz. że sprawiłem ci ból. Christian całuje mnie delikatnie.

Powinienem pozwolić ci odejść. O nie. Unosi rękę i kciukiem ociera spływającą łzę. Nie jestem kimś odpowiednim dla ciebie. Kiedy je otwiera. – Masz rację. – Sama o niego poprosiłam. – Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Oto ta chwila. każdy mieszek włosa staje na baczność. że nigdy więcej ci na to nie pozwolę. – Jesteś taka.663 Wzruszam ramionami. jak bym chciał. A tego właśnie pragniesz. abym potrafiła być taka. O nie. Nie jestem posłuszna i możesz mieć pewność. . Muszę to powiedzieć. Zamyka ponownie oczy i widzę na jego twarzy miriady uczuć. – Ja też tego nie chcę – odpowiada cicho. – Nie chcę odejść – szepczę. – Nie sądzę. a ziemia usuwa się spod mych stóp. Z oczu znowu zaczynają mi płynąć łzy. Skóra głowy mnie swędzi. mruga i przez jego twarz znowu przebiega strach. Słucham? – Nie rozumiem. jak byś chciał – mówię cicho. – Odkąd cię poznałem. ziejącą przepaść. zacząłem naprawdę żyć. Otwiera szeroko oczy. – I już wiem. sam mówiłeś. pozostawiając czarną. Głos ma zduszony. spojrzenie ma puste. Przełykam ślinę.

– W jego głosie słychać panikę. – Nie możesz mnie kochać.. – Nie w tej chwili. – Jest przerażony. nie odchodź. – Głos ma pełen udręki. Nie. Nie potrafię dać ci szczęścia. Kurwa mać. to niewłaściwe. – Nagle czuję się . krzywiąc się. ale tym razem widać w nich tylko czysty. Przypominają mi się te wszystkie biedne uległe. popatrz na siebie. – Nie ma sensu.. w takim razie lepiej już pójdę – szepczę i siadam. Christianie.. nie kiedy robię to. Ana. – Cóż. czego pragnę. – Marszczę brwi. – Nigdy tego nie przeskoczymy. Kręci bez słowa głową. A więc to naprawdę koniec. Nie jestem w stanie na niego patrzeć. niekłamany strach. Otwiera szeroko oczy.. – Nie – wyrzuca z siebie. prawda? – pytam cicho. O nie. – Ale dajesz mi je.664 – Ja też. Zamykam oczy. abym zostawała. – Nie. Do tego się wszystko sprowadza – niedopasowanie. Zakochałam się w tobie. – Niewłaściwe? A dlaczego? – Cóż.

Na dole obrzucam spojrzeniem salon. szybko się wycieram. – Zamierzam się ubrać. wyjmując z małej walizki dżinsy i T-shirt. ale szczerze mówiąc. Jakimś cudem uciekłam od swego ciała i teraz jestem zwykłym obserwatorem rozgrywającej się na moich oczach tragedii. że muszę mu go dać.665 zmęczona. że jeszcze niedawno siedziałam z głową opartą na jego ramieniu i słuchałam. Wyjmuję go z walizki. co dzieje się z moim biednym. a Christian za mną.. Biorę szybki prysznic. czując ból. że nie jest on zdolny do miłości – dawania i otrzymywania miłości. i dostrzegam torebkę z prezentem dla Christiana: modelem szybowca Blanik L-23. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. piszę kilka słów i kładę ją na wierzchu pudełka. Wstaję z łóżka. proste. myśląc o tym. I wiem już. wiedząc. mechaniczne czynności wymagające prostych. . Ból jest tak wielki. Otworzyły mi się oczy i zrozumiałam poziom jego deprawacji. który trzeba samemu skleić.. dosłownie wykończona. Umyj twarz.. myśląc wyłącznie o kolejnej sekundzie. O nie. kiedy była jeszcze nadzieja na więcej.. Czuję otępienie. Spodnie ocierają mi się o tyłek. Ubieram się w łazience. Tak wiele się wydarzyło od tamtej pory. Wychodzę spod prysznica. Chciałabym odrobiny prywatności – mówię beznamiętnie i wychodzę z sypialni. złamanym sercem. Odstaw butelkę na półkę. W moich oczach wzbierają łzy. gdyż on odwraca moją uwagę od tego. O dziwo napawa mnie to poczuciem swobody. ramiona. myjąc się metodycznie. a ponieważ nie myłam włosów. Przykucam. mechanicznych myśli. szczęśliwe czasy. Teraz naciśnij butelkę z żelem pod prysznic. aby zamknąć walizkę. że jego pełnia do mnie nie dociera. jak gra na fortepianie. i tak dalej. i chcę już stąd iść. cieszę się. Szybko wydzieram z notesu kartkę.

podnoszę walizkę. zostawiam na jego poduszce samolot i kartkę. jeszcze nie. powiedzieć prawdę. to prawdziwy burdel. Nie mogę uwierzyć. nie. które Taylor dostał za mojego garbusa. Welch.. pozbawiony uczuć. mógł nam. Christian rozmawia przez telefon. nie myśl o tym. Nawet ona wie. a obok niego BlackBerry i kluczyki do samochodu. Wyjmuję z niego Maca i przechodzę do części kuchennej. są twoje – mówi . a potem się rozłącza.. wspaniale. Kładę go ostrożnie na barze śniadaniowym. Widzę w nim bladość i oczy przepełnione udręką.. nie chcę tych rzeczy. że mój świat rozpada się na maleńkie kawałki. dostrzegam. Ma na sobie czarne dżinsy i T-shirt. a ja aż podskakuję. Biorę głęboki oddech. – Co takiego powiedział? – krzyczy. Podchodzę do kanapy i podnoszę z niej plecak. kurwa. Zbieram włosy w kok i ignoruję fakt. – Podnosi wzrok i zauważa mnie. a potem udaję się do salonu.. Nie. Jest boso. Nie teraz. – Ana. Kiedy odwracam się twarzą do niego. – Znajdźcie ją – warczy. Moja podświadomość kiwa głową z aprobatą.666 Przeglądam się w lustrze. – Cóż. Jaki jest numer do niego? Muszę zadzwonić. – Potrzebuję tych pieniędzy. starając się ignorować Christiana. – Głos mam czysty i spokojny. że okrutnie mi odebrano nadzieję i marzenia. że mam spuchnięte od płaczu powieki. że wpatruje się we mnie znieruchomiały z przerażenia. że teraz należy oszczędzić mi drwin.

Próbuję chronić siebie – dodaję szeptem. chłodne. Potrzebuję jedynie pieniędzy ze sprzedaży samochodu. Pasujące do niego. Potrzebuję jedynie tamtych pieniędzy. wręcz zimne. . – Głos mam jednostajny. – Naprawdę próbujesz mnie zranić? – Nie. Cóż. jak ja ciebie. – Proszę. On nigdy się ze mną nie kochał. – Przyjmiesz czek? – pyta zjadliwie. Ana. Christianie. Mruży oczy. No. nawet teraz. co będzie mi o tobie przypominać.. ale ja już nie czuję onieśmielenia. Jezu. gdybym trzymała buzię na kłódkę. nie ustępując. – Marszczę brwi. kocham cię. Oczywiście. pieprzylibyśmy się na fortepianie. – Christianie. obrazy na ścianach – wszystkie abstrakcyjne. a teraz już ich nie chcę. Po raz ostatni obrzucam spojrzeniem jego apartament. – Ana. wpatrując się w niego. Odwraca się na pięcie i idzie do gabinetu. – Tak. kochalibyśmy się na fortepianie. – Nie. ja bym się kochała. – Nie.. – Weź je. może trochę. Odpowiadam spokojnym spojrzeniem. prawda? Dla niego to zawsze było pieprzenie. – Nie chcę niczego. zabierz te rzeczy. Nie. że nie. Ponieważ ty nie pragniesz mnie tak. Przyjęłam je tylko z musu. Moje spojrzenie biegnie ku fortepianowi. bądź rozsądna – beszta mnie.667 z niedowierzaniem. nie chcę się kłócić.

Zawiezie cię do domu. – Proszę. że w drzwiach nieskazitelny w swym garniturze. – Pójdę do samochodu. jak zawsze. Taylora już . – Taylor uzyskał dobrą cenę. a kiedy się oglądam. a ty nie możesz mi panno Steele – oświadcza Christian kiwa mu głową. Sama pojadę do domu. Odwracam się i widzę. – Nie chcę. Wiem. a ja mimowolnie się cofam. Zatrzymuje się i jego udręka jest wręcz namacalna. Dzieli nas nieco ponad metr. – Patrzy gdzieś za mnie. zdecydowanie Taylor. Możesz go zapytać. Ana.668 Wraca Christian i wręcza mi kopertę. Robi krok w moją stronę. nie ma. Szare oczy płoną. – W porządku. Ten samochód to klasyk. Zamyka z frustracją oczy i przeczesuje palcami włosy. żebyś odchodziła – mówi cicho. – Przy każdej okazji zamierzasz mi się sprzeciwiać? – Po co zmieniać przepraszająco ramionami. pozwól Taylorowi odwieźć cię do domu. dziękuję. – Nie mogę zostać. przyzwyczajenia? – Wzruszam stoi Taylor. Odwracam się z powrotem w stronę Christiana i w jego oczach widzę ledwie hamowaną wściekłość. czego pragnę.

Chwytam walizkę oraz plecak i ruszam w stronę holu. ale to zadanie okazało się ponad moje wątłe siły. Miałam nadzieję. ogarniętego bólem nie do zniesienia. Gdy wjeżdżamy na Fourth Avenue. Taylor podaje mi lnianą chusteczkę. Stawia kolejny krok w moją stronę. gdy przecina mnie ostry jak nóż ból. wyglądam obojętnie przez szybę i powoli dociera do mnie ogrom tego. Po moich policzkach płyną niechciane łzy i ocieram je pospiesznie dłonią. z którym spałam. Wciska guzik przywołujący windę i drzwi rozsuwają się. Gdy zatrzymujemy się na światłach. Z kolei ja nie mogę ci dać tego. – Proszę. Christianie – mówię cicho. Ależ ze mnie nieudacznik.669 tego dać. Drzwi zasuwają się i winda porywa mnie w dół do czeluści garażu i mego prywatnego piekła. żegnaj – mówi miękko i wygląda na człowieka załamanego. czego ty pragniesz. Desperacko próbuję odsunąć od siebie atakujące mnie uczucia. Odwracam od niego wzrok. Unikam kontaktu wzrokowego. Jedynego mężczyznę. . Jedynego mężczyznę. którego kochałam. zostawiłam go. nim zmienię zdanie i spróbuję go pocieszyć. nie. – Żegnaj. – Ana. Taylor otwiera przede mną drzwi i wsiadam do samochodu. Cholera. szukając w torebce ciemnych okularów. zachowując bezpieczną odległość. Przepełniają mnie wstyd i zażenowanie. Wciągam głośno powietrze. Nic nie mówi i nie patrzy w moją stronę. Christian udaje się za mną. a ja podnoszę ręce. – Nie zdzierżę teraz jego dotyku. co właśnie zrobiłam. Biorę ją od niego z wdzięcznością. Wsiadam do kabiny. – Nie mogę. że uda mi się zaciągnąć mojego Szarego w stronę światła. Takim samym jak mój.

metafizyczny.. Fizyczny. duchowy. nieproszona myśl pochodząca od mojej wewnętrznej bogini. jest wszędzie. Udaję się prosto do swego pokoju. a tam przywiązany do łóżka zwisa smętnie bardzo smutny. Mieszkanie jest boleśnie puste i nieznajome.670 – Dziękuję – mówię cicho i ten mały.. rozpaczliwie tuląc do siebie resztki balonu oraz chusteczkę Taylora. Zrywam go gniewnie i przyciskam do siebie. aby czuć się jak u siebie.. sflaczały balon.. i popadam w żałobne odrętwienie. Charlie Tango. Nie mieszkam tu na tyle długo. i wyję. która krzywi się drwiąco: ból fizyczny po uderzeniach pasem to nic w porównaniu z tym cierpieniem. Gdzieś w głębi pojawia się niedobra.. Koniec części pierwszej . dyskretny akt dobroci okazuje się moją zgubą. Tego bólu nie da się opisać. wsącza się do mego szpiku. jak ja. Wygląda i czuje się dokładnie tak. Och – co ja zrobiłam? Rzucam się na łóżko.. Siedzę na luksusowej skórzanej kanapie i szlocham. Zwijam się w kulkę. w butach i ubraniu.

„kotku”. cukier. „cukiereczku” [3] Non-Disclosure Agreement – umowa/oświadczenie o zachowaniu poufności. [4] „Make the beast with two backs” – w slangu brytyjskim określenie stosunku płciowego. [5] Cuisine sauvage – po francusku „dzika kuchnia”. ale także pieszczotliwe określenie w rodzaju „skarbie”. „snoring” – chrapanie . [6] Gra słów. natomiast francuskie tłumaczenie wyrażenia „la bete a deux dos” pochodzi z 1532 roku z utworu Gargantua i Pantagruel François Rabelais’go. Po raz pierwszy w języku angielskim sformułowania tego użył w roku 1603 Szekspir w tragedii Otello.671 Przypisy [1] Washington State University – Uniwersytet Stanu Waszyngton (ten i pozostałe przypisy pochodzą od tłumacza). „soaring” – szybownictwo. [2] Sugar – ang.

672 .

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful