1

2
Tytuł oryginału: FIFTY SHADES OF GREY Copyright © Fifty Shades Ltd, 2011 Pierwsza wersja niniejszej powieści zatytułowana Master of Universe ukazała się wcześniej w Internecie. Autorka wydała ją w formie odcinków, z innymi bohaterami, pod pseudonimem Snowqueen’s Icedragon. Copyright © 2012 for the Polish edition by Wydawnictwo Sonia Draga Copyright © 2012 for the Polish translation by Wydawnictwo Sonia Draga Projekt graficzny okładki: Jennifer McGuire Ilustracja na okładce: © Papuga2006/Dreamstime.com Zdjęcie autora: © Michael Lionstar Redakcja: Ewa Penksyk-Kluczkowska Korekta: Magdalena Bargłowska, Iwona Wyrwisz, Aneta Iwan ISBN: 978-83-7508-597-6 Sprzedaż wysyłkowa: www.merlin.com.pl www.empik.com www.soniadraga.pl WYDAWNICTWO SONIA DRAGA Sp. z o.o. Pl. Grunwaldzki 8-10, 40-127 Katowice tel. 32 782 64 77, fax 32 253 77 28 e-mail: info@soniadraga.pl www.soniadraga.pl www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga www.facebook.com/50TwarzyGreya www.piecdziesiattwarzygreya.pl Skład i łamanie: Wydawnictwo Sonia Draga Katowice 2012. Wydanie I

3

Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni”: Pięćdziesiąt twarzy Greya Ciemniejsza strona Greya Nowe oblicze Greya

4 Spis treści Dedykacja PODZIĘKOWANIA ROZDZIAŁ PIERWSZY ROZDZIAŁ DRUGI ROZDZIAŁ TRZECI ROZDZIAŁ CZWARTY ROZDZIAŁ PIĄTY ROZDZIAŁ SZÓSTY ROZDZIAŁ SIÓDMY ROZDZIAŁ ÓSMY ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY ROZDZIAŁ DZIESIĄTY ROZDZIAŁ JEDENASTY ROZDZIAŁ DWUNASTY ROZDZIAŁ TRZYNASTY ROZDZIAŁ CZTERNASTY ROZDZIAŁ PIĘTNASTY ROZDZIAŁ SZESNASTY ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY ROZDZIAŁ OSIEMNASTY ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Przypisy

5

Dla Nialla, pana mojego wszechświata

6 PODZIĘKOWANIA Dziękuję następującym osobom za pomoc i wsparcie: Mojemu mężowi, Niallowi, za tolerowanie mojej obsesji, zajmowanie się domem i pierwszą redakcję tekstu. Mojej szefowej, Lisie, za wytrzymanie ze mną przez ostatni rok, kiedy ogarnięta byłam tym całym szaleństwem. CCL – nie zdradzę, kim jesteś, ale dziękuję Ci. Oryginalnym wsparcie. „bunker babes” za przyjaźń i nieustanne

SR – za wszystkie przydatne rady od samego początku. Sue Malone za zrobienie ze mną porządku. Amandzie i całej ekipie TWCS za przyjęcie zakładu.

7

ROZDZIAŁ PIERWSZY Patrzę w lustro i krzywię się. Do diaska z tymi włosami, zupełnie się nie chcą układać. I do diaska z Katherine Kavanagh, która się rozchorowała i każe mi teraz przez to przechodzić. „Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami. Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami”. Recytując to niczym mantrę, jeszcze raz próbuję podporządkować je szczotce. Wzdycham z irytacją i przyglądam się bladej szatynce z niebieskimi oczami, zbyt dużymi w stosunku do całej twarzy. Szatynka odpowiada mi gniewnym spojrzeniem. Poddaję się. Mogę jedynie związać niesforne włosy w koński ogon i mieć nadzieję, że jakoś się będę prezentować. Kate to moja współlokatorka i akurat dzisiaj musiała dopaść ją grypa, jakby nie mogła w jakikolwiek inny dzień. Dlatego też nie jest w stanie przeprowadzić od dawna zaplanowanego wywiadu dla gazety studenckiej z jakimś megapotężnym potentatem przemysłowym, o którym nigdy nie słyszałam. Zgodziłam się więc zrobić to za nią. Muszę zakuwać do egzaminów końcowych, dokończyć pracę pisemną, no a po południu powinnam pojawić się w pracy, ale nie – dzisiaj pokonam dwieście sześćdziesiąt kilometrów do centrum Seattle, aby się spotkać z tym tajemniczym prezesem Grey Enterprises Holdings Inc. Czas owego wybitnego przedsiębiorcy i głównego dobroczyńcy naszej uczelni jest niezwykle cenny – znacznie cenniejszy niż mój – niemniej jednak zgodził się udzielić Kate wywiadu. Nie lada osiągnięcie, tak twierdzi moja współlokatorka. Te jej przeklęte zajęcia dodatkowe. Kate siedzi skulona na kanapie w salonie. – Ana, tak mi przykro. Dziewięć miesięcy zabiegałam o ten wywiad. Sześć kolejnych potrwa ustalanie nowego terminu,

8 a do tego czasu obie zdążymy skończyć studia. Jako redaktor naczelna nie mogę tego skopać. Proszę – chrypi błagalnie. Jak ona to robi? Nawet chora ślicznie wygląda: jasnorude włosy są nienaganne, a zielone oczy błyszczące, choć nieco zaczerwienione i załzawione. Ignoruję przypływ niepożądanego współczucia. – Oczywiście, że pojadę, Kate. A ty wracaj do łóżka. Przynieść ci nyquil albo tylenol? – Nyquil. Tu masz pytania i dyktafon. Wystarczy, że wciśniesz przycisk nagrywania, o tutaj. Rób notatki, ja wszystko spiszę. – Kompletnie nic o nim nie wiem – burczę, bez powodzenia próbując stłumić rosnącą panikę. – Pytania cię poprowadzą. Jedź już. To długa trasa. Nie chcę, żebyś się spóźniła. – No dobra, jadę. Kładź się do łóżka. Ugotowałam zupę, później ją sobie odgrzej. – Patrzę na nią z czułością. Robię to, Kate, tylko dla ciebie. – Dobrze. Powodzenia. I dziękuję ci. Jak zawsze ratujesz mi życie. Biorę torbę na ramię, uśmiecham się cierpko do Kate, po czym schodzę do samochodu. Nie mogę uwierzyć, że dałam się na to namówić. No ale przecież Kate jest w czymś takim mistrzynią. Będzie z niej świetna dziennikarka. Jest elokwentna, zdecydowana, przekonująca, śliczna – no i to moja najlepsza przyjaciółka. Na drogach panuje niewielki ruch. Wyjeżdżam z Vancouver w stanie Waszyngton i kieruję się w stronę Portland i autostrady I-5. Jest jeszcze wcześnie, a w Seattle muszę być dopiero na drugą. Na szczęście Kate pożyczyła mi swojego sportowego mercedesa

9 CLK. Nie jestem pewna, czy Wanda, mój stary garbus, dałaby radę dowieźć mnie na czas. Merca fajnie się prowadzi, a kilometry uciekają jeden za drugim, gdy wciskam pedał gazu. Celem mojej podróży jest centrala globalnego przedsiębiorstwa pana Greya. To olbrzymi, dwudziestopiętrowy biurowiec, cały ze szkła i stali, funkcjonalna fantazja architekta. Nad szklanymi drzwiami metalowe litery tworzą dyskretny napis „Grey House”. Na miejsce docieram kwadrans przed drugą. Uff, nie spóźniłam się. Ogarnięta uczuciem ulgi wchodzę do ogromnego – i, szczerze mówiąc, onieśmielającego – holu ze szkła, stali i białego piaskowca. Siedząca za biurkiem z litego piaskowca bardzo atrakcyjna, zadbana młoda blondynka uśmiecha się do mnie uprzejmie. Ma na sobie najbardziej szykowną grafitową marynarkę i białą koszulę, jakie w życiu widziałam. Wygląda jak spod igły. – Mam umówione spotkanie z panem Greyem. Anastasia Steele w zastępstwie Katherine Kavanagh. – Chwileczkę, panno Steele. Unosi lekko brew, a ja stoję przed nią skrępowana. Zaczynam żałować, że nie pożyczyłam od Kate eleganckiej marynarki, żeby ją włożyć zamiast granatowego palta. W sumie się postarałam i przywdziałam swoją jedyną spódnicę, brązowe kozaki do kolan oraz niebieski sweter. Dla mnie taki strój jest elegancki. Odgarniam za ucho pasmo włosów, które wymknęło się z kucyka, i udaję, że nie czuję onieśmielenia. – Panna Kavanagh jest umówiona. Proszę się tu podpisać, panno Steele. Ostatnia winda po prawej stronie, dwudzieste piętro. – Gdy składam podpis, uśmiecha się do mnie uprzejmie, jak nic rozbawiona.

10 Wręcza mi identyfikator, na którym wielkimi literami napisano GOŚĆ. Uśmiecham się nieco drwiąco. To oczywiste, że jestem gościem, gołym okiem widać. Zupełnie do tego miejsca nie pasuję. Nic nowego, wzdycham w duchu. Dziękuję jej, po czym udaję się w stronę wind, mijając dwóch pracowników ochrony. W dobrze skrojonych czarnych garniturach wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko ode mnie. Winda w ekspresowym tempie zawozi mnie na dwudzieste piętro. Drzwi rozsuwają się i widzę następny duży hol – ponownie szkło, stal i biały piaskowiec. Staję przed kolejnym biurkiem z piaskowca i kolejną młodą blondynką odzianą nienagannie w czerń oraz biel i powstającą na mój widok. – Panno Steele, zechce pani zaczekać tutaj. – Gestem wskazuje kilka krzeseł obitych białą skórą. Za skórzanymi krzesłami widać sporych rozmiarów przeszkloną salę konferencyjną z dużym stołem z ciemnego drewna, wokół którego stoi co najmniej dwadzieścia krzeseł. Za tym wszystkim znajduje się sięgające od podłogi do sufitu okno z widokiem na Seattle, ciągnącym się aż do Zatoki Puget. Ta panorama jest oszałamiająca i przez chwilę stoję jak wrośnięta w ziemię. Rany. Siadam, wyciągam z torby pytania i przeglądam je, w duchu przeklinając Kate za to, że nie dorzuciła choćby krótkiej notki biograficznej. Nic nie wiem na temat mężczyzny, z którym za chwilę mam przeprowadzić wywiad. Czy ma lat dziewięćdziesiąt, czy trzydzieści. Ta niepewność jest irytująca i znowu zaczynam się denerwować. Nigdy nie przepadałam za rozmowami twarzą w twarz, preferując anonimowość dyskusji grupowej, podczas której mogę siedzieć na końcu sali i nie zwracać na siebie uwagi. Jeśli mam być szczera, to preferuję własne towarzystwo i czytanie w kampusowej bibliotece jakiegoś brytyjskiego klasyka. A nie nerwowe wiercenie się na krześle w potężnym szklanym gmachu.

11 Gromię się w duchu. Weź się w garść, Steele. Sądząc po budynku, który jest zbyt zimny i nowoczesny, uznaję, że Grey ma czterdzieści parę lat: wysportowany, opalony i jasnowłosy, żeby pasować do reszty personelu. W dużych drzwiach po prawej stronie pojawia się kolejna elegancka, nienagannie ubrana blondynka. O co chodzi z tymi jasnowłosymi panienkami jak spod igły? Czy ja trafiłam do Stepford? Robię głęboki wdech i wstaję. – Panna Steele? – pyta najnowsza blondynka. – Tak – odpowiadam chrypliwie i odkasłuję. – Tak. – Proszę, teraz zabrzmiało to pewniej. – Pan Grey za chwilę się z panią spotka. Mogę wziąć pani płaszcz? – Oczywiście. – Zdejmuję palto. – Zaproponowano pani coś do picia? – Eee, nie. – O rety, czy Blondynka Numer Jeden będzie mieć kłopoty? Blondynka Numer Dwa marszczy brwi i mierzy spojrzeniem młodą kobietę za biurkiem. – Co podać? Herbatę, kawę, wodę? – pyta, skupiając uwagę ponownie na mnie. – Wodę, dziękuję – mamroczę. – Olivio, przynieś, proszę, pannie Steele szklankę wody. – W jej głosie słychać surową nutę. Olivia natychmiast zrywa się

12 z miejsca i spieszy w stronę drzwi po drugiej stronie holu. – Najmocniej przepraszam, panno Steele, Olivia to nasza nowa stażystka. Proszę zająć miejsce. Pan Grey zjawi się za pięć minut. Olivia wraca ze szklanką wody z lodem. – Proszę bardzo, panno Steele. – Dziękuję. Blondynka Numer Dwa maszeruje do wielkiego biurka, a stukot obcasów o podłogę z piaskowca roznosi się echem po pomieszczeniu. Siada i obie wracają do pracy. Może pan Grey nalega, aby wszystkie jego pracownice były blondynkami. Zastanawiam się właśnie, czy to zgodne z prawem, kiedy drzwi do gabinetu otwierają się i pojawia się w nich wysoki, elegancko ubrany, przystojny Afroamerykanin z krótkimi dredami. Zdecydowanie powinnam była inaczej się ubrać. Odwraca się i mówi: – Golf w tym tygodniu, Grey. Nie słyszę odpowiedzi. Mężczyzna odwraca się, zauważa mnie i uśmiecha się. Olivia zdążyła już wyskoczyć zza biurka i wcisnąć przycisk przywołujący windę. Szybkie zrywanie się z krzesła ma opanowane do perfekcji. Denerwuje się bardziej ode mnie! – Do widzenia za drzwiami kabiny. paniom – mówi mężczyzna, znikając

– Pan Grey czeka na panią, panno Steele. Proszę wejść –

13 mówi Blondynka Numer Dwa. Wstaję i niepewnie próbuję opanować zdenerwowanie. Podnoszę torbę, zostawiam szklankę z wodą i kieruję się w stronę uchylonych drzwi. – Proszę wchodzić bez pukania. – Uśmiecha się uprzejmie. Popycham drzwi i w tym samym momencie potykam się o własne nogi, po czym wpadam do gabinetu głową naprzód. A niech to szlag – ja i moje dwie lewe nogi! Znajduję się na czworakach w progu gabinetu pana Greya, a usłużne ręce pomagają mi wstać. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ale ze mnie niezdara. Sporo wysiłku muszę włożyć w podniesienie wzroku. Ożeż ty – jest taki młody. – Panno Kavanagh. – Gdy odzyskuję pozycję pionową, wyciąga w moją stronę smukłą dłoń. – Jestem Christian Grey. Nic się pani nie stało? Usiądzie pani? Taki młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie. Dopiero po chwili jestem w stanie odpowiedzieć. – Eee, prawdę mówiąc... – bąkam. Jeśli ten facet ma więcej niż trzydzieści lat, to ja jestem tybetańskim mnichem. Oszołomiona wyciągam dłoń i witamy się uściskiem. Gdy nasze palce się stykają, przez moje ciało przebiega dziwny, przyjemny dreszcz. Pospiesznie cofam rękę. Wyładowania elektryczne i tyle. Mrugam szybko, a ruchy moich powiek dorównują szybkością biciu serca. – Panna Kavanagh jest niedysponowana, przysłała więc mnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadza to panu, panie Grey. – A pani to...? – Ton głosu ma ciepły i chyba nawet rozbawiony, choć trudno to ocenić, gdyż wyraz jego twarzy pozostaje niewzruszony. Sprawia wrażenie umiarkowanie

. eee. Zastanawiam się. Studiuję literaturę angielską razem z Kate. panno Steele – odpowiada cicho. Nie licząc obrazów. Zwyczajność zmieniają w nadzwyczajność – rzucam zaintrygowana zarówno nim.. kiedy dostrzega. Naprzeciwko sięgających od podłogi do sufitu okien stoi wielkie nowoczesne biurko z ciemnego drewna.. ułożonych w kwadrat. że wyglądają jak fotografie. Przekrzywia głowę i przygląda mi się z uwagą. ale przede wszystkim bije z niego uprzejmość. czysta i beznamiętna.. Ten gabinet jest stanowczo zbyt duży dla jednej osoby. a ja z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu oblewam się rumieńcem. Katherine. namalowane z taką dbałością o szczegóły. podłoga i ściany. – Miejscowy malarz. Wydaje mi się.. ale nie mam pewności. wokół którego spokojnie mogłoby zasiąść sześć osób. w sumie trzydziestu sześciu. Są śliczne – przedstawiają zwyczajne. na co patrzę. zapomniane przedmioty. że przez jego twarz przemknął cień uśmiechu. Wszystko inne jest białe: sufit. – Są piękne. wisi mozaika niewielkich obrazów. tej z drzwiami. Trouton – wyjaśnia Grey. – Anastasia Steele. Na jednej z nich.. Z takiego samego drewna wykonano ławę stojącą obok kanapy.14 zainteresowanego. – Rozumiem – rzuca zwięźle. jak i obrazami. czy odzwierciedla to osobowość . – Może usiądziemy? – Gestem wskazuje na obitą białą skórą kanapę w kształcie litery L. – W pełni się z panią zgadzam. Powieszone razem zapierają dech w piersiach. eee. panną Kavanagh na Uniwersytecie Stanu Waszyngton. reszta gabinetu jest zimna.

co powiedzieć. Chyba próbuje powstrzymać uśmiech. gdy tymczasem mnie ogarnia coraz większe zażenowanie. to znaczy panna Kavanagh. jak zadała sobie pani tyle trudu. aby umieścić na ławie dyktafon? Rumienię się. Jedna ręka leży swobodnie na kolanach. nie bardzo wiedząc. – Czy Kate. . Następie kładę na ławie dyktafon.15 tego adonisa. ostatnim w tym roku akademickim numerze gazety studenckiej. ponieważ to ja mam wręczać absolwentom dyplomy. Kiedy zbieram się na odwagę i podnoszę wzrok. Mrugam. zaniepokojona biegiem swoich myśli. panno Steele. wyjaśniła cel tego wywiadu? – Tak. – Nie będzie panu przeszkadzać. a on chyba się nade mną lituje. który oczywiście najpierw dwa razy ląduje na podłodze. ponieważ stwierdza: – Nie będzie mi to przeszkadzać. że mnie obserwuje. dostrzegam. – bąkam. Grey nic nie mówi. – Nie jestem do tego – Ależ proszę się nie spieszyć. i wyjmuję z torby pytania Kate. jeśli nagram pańskie odpowiedzi? – Teraz mnie pani o to pyta? Po tym. Przekomarza się ze mną? Oby. Och! To dla mnie nowość i zaintrygowana jestem faktem. Potrząsam głową. Ma się pojawić w kolejnym. który z gracją zajmuje jeden z białych skórzanych foteli naprzeciwko mnie. – Przepraszam przyzwyczajona. drugą podpiera brodę i przesuwa palcem wskazującym po ustach. cierpliwie – mam nadzieję – czekając.

W tym właśnie sedno: wszystko zawsze się sprowadza do dobrych ludzi. Ciężko nad tym pracuję. zachowując śmiertelną powagę. panno Steele. Wiem. co ich inspiruje i jak ich motywować. odnoszący niesamowite sukcesy. aby się wydać wyższą i bardziej onieśmielającą. no ale jednak młody – wręczy mi dyplom ukończenia studiów. – Mam kilka pytań. Wciskając guzik w dyktafonie. Co prawda uśmiecha się. – Może ma pan po prostu szczęście. i okej. co nie. – Przełykam nerwowo ślinę. – Jest pan bardzo młody jak na osobę. – Tego właśnie oczekiwałem – mówi.16 że ktoś niewiele ode mnie starszy – okej. jak pracują. – Zatykam niesforny lok za ucho. Zatrudniam wyjątkowy zespół i sowicie go wynagradzam. Czemu zawdzięcza pan swój sukces? – Podnoszę na niego wzrok. co poprawia ich wyniki. której udało się stworzyć takie imperium. – To nie znajduje się na liście Kate. Marszczę brwi. ale sprawia wrażenie nieco rozczarowanego. może z sześć lat lub coś koło tego. kierując się logiką i faktami. – Żywię przekonanie. . a mnie świetnie wychodzi ich ocena. – Świetnie. panie Grey. – Biznes to ludzie. Podejmuję decyzje. Natrząsa się ze mnie. że aby osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie. policzki zaczynają mi płonąć i prostuję się. Gdy dociera to do mnie. a także zgromadzić dobrych ludzi. próbuję wyglądać jak profesjonalistka. Ale on jest taki arogancki. próbując się ponownie skoncentrować na wyznaczonym zadaniu. Przez chwilę w jego oczach widzę zaskoczenie. poznać ją na wylot. każdy najmniejszy szczegół. Instynkt pozwala mi dostrzec dobry pomysł i zająć się nim. – Przeszywa mnie spojrzeniem szarych oczu. trzeba stać się w niej mistrzem.

czy ma się w zespole odpowiednich ludzi i czy należycie pożytkuje się ich energię. – Poza tym ogromną władzę człowiek zdobywa wtedy. – Widać. że im ciężej pracuję. aby sprawować kontrolę – kontynuuje gładko. panno Steele – mówi. że lubi pan rządzić. Patrzę na niego. a policzki znowu oblewa rumieniec. sprawuję kontrolę we wszystkich dziedzinach życia. Wygląda na to. jeśli takie określenie bardziej pani odpowiada. Jego brak pokory wprawia . że ludzki rozwój to najważniejsze powołanie przywództwa. panno Steele. a on odpowiada mi spojrzeniem bacznym i beznamiętnym. – Och. Naprawdę wszystko jest uzależnione od tego. tym więcej mam szczęścia.17 – Nie uznaję czegoś takiego jak szczęście czy traf. Moje usta same się otwierają. – Uważa pan. Czemu tak mnie wytrąca z równowagi? Może to kwestia jego atrakcyjności? Przeszywającego spojrzenia? Sposobu. Serce zaczyna szybciej mi bić. władzy. – Te słowa wydostają się z moich ust bez mojej wiedzy. że ma ogromną władzę? – Normalnie obsesja na punkcie sprawowania kontroli. To chyba Harvey Firestone powiedział. iż urodził się po to. że już mnie nie interesuje branża telekomunikacyjna i sprzedałbym firmę. Gdybym podjął decyzję. – Mam cztery tysiące pracowników. ale jego uśmiech pozbawiony jest wesołości. panno Steele. po mniej więcej miesiącu dwadzieścia tysięcy ludzi miałoby problem ze spłatą hipoteki. gdy przekona samego siebie. w jaki palcem wskazującym przesuwa po dolnej wardze? Naprawdę mógłby przestać tak robić. Zapewnia mi to swoiste poczucie odpowiedzialności.

– Czy pańscy przyjaciele powiedzieliby. – Unosi brew. – Wykrzywia usta w cierpkim uśmiechu. Dlaczego w jego towarzystwie czuję się taka skrępowana? – Lubię budować różne rzeczy. Oczywiście wiedziałabym to. Czerwienieję. Nie ma go na liście Kate. – Możliwe. Dostrzegam drgnięcie kącika jego ust. . strasznie jest arogancki. Co jest tego powodem? – pytam. – Inwestuje pan w produkcję przemysłową. Lubię wiedzieć. Choć niektórzy powiedzieliby. jak wszystko działa: na jakiej zasadzie. że ja nie mam serca. jakby mówiło to pańskie serce. jak to złożyć i rozłożyć. – Jestem właścicielem mojej firmy.18 mnie w osłupienie. a nie logika i fakty. – A czemu mieliby tak mówić? – Bo dobrze mnie znają. Nie muszę odpowiadać przed zarządem. Cóż mogę powiedzieć? – Mam wrażenie. Ale. Poza tym kocham statki. gdybym zebrała choć trochę informacji na jego temat. Wpatruje się we mnie bacznie. Zmieniam taktykę. – Nie musi pan odpowiadać przed zarządem? – pytam zdegustowana. cholera. że łatwo pana poznać? – I natychmiast żałuję tego pytania.

– Bardzo filantropijne podejście. słowa Andrew Carnegiego: „Ten. no i prawdę powiedziawszy. Czy to właśnie jest pańską pasją? Nakarmienie biednych tego świata? Wzrusza niezobowiązująco ramionami. Bez końca wierciła dziurę w brzuchu moim ludziom z PR. – Inwestuje pan także w technologie rolnicze. to jaką? – Nie mam filozofii jako takiej. kto posiądzie umiejętność władania własnym umysłem. – To całkiem niezły biznes – stwierdza. co usłyszałam. a ja podziwiam tego rodzaju upór. jak uparta potrafi być Kate.19 – Mocno bronię swojej prywatności. gdy tymczasem powinnam zakuwać do egzaminów. a zbyt wielu ludzi na tej planecie jest niedożywionych. że nie mówi tego szczerze. Skąd pańskie zainteresowanie tą akurat branżą? – Nie da się jeść pieniędzy. panno Steele. panna Kavanagh nie pozwalała się zbyć. może objąć w posiadanie . panno Steele. Wiem. skonsternowana tym. Dlatego właśnie siedzę tutaj i kulę się pod badawczym spojrzeniem Greya. – Dlaczego więc na ten się pan zgodził? – Ponieważ jestem dobroczyńcą waszej uczelni. choć mnie się wydaje. Jaki to ma sens: karmienie biednych tego świata? Nie widzę w tym żadnych korzyści finansowych. Może jedynie zasadę przewodnią. – Ma pan swoją filozofię? A jeśli tak. Zerkam na kolejne pytanie. Rzadko udzielam wywiadów.

że go nie uraziłam. aby je posiadać. Ponownie oblewam się rumieńcem. Uśmiecha się. Po raz kolejny nie pasuje to do kogoś. – Ile miał pan lat w momencie adopcji? – To fakt powszechnie znany. to akurat pytanie osobiste. ale uśmiech nie dociera do oczu. panno Steele. kto chce nakarmić świat. nie potrafię się więc oprzeć wrażeniu. – Bo nim jestem. że będę przeprowadzać ten wywiad. – Chcę zasługiwać na to. – W jego głosie pobrzmiewa surowość. tak to można ująć. do czego ma słuszne prawo”. Zaintrygował mnie. Panująca w gabinecie temperatura uległa podwyższeniu. – Został pan adoptowany. Patrzę na swego rozmówcę. że mówimy o czymś innym. . no nie? Zerkam na kolejne pytanie. Szybko zmieniam temat. – Ależ z niego „kontroler”. ale owszem. Chyba zgromadziłam dość materiału dla Kate. Jak dalece ukształtowało to pański charakter? – Och. Marszczy czoło. tyle że nie mam pojęcia o czym. – Mówi pan jak konsument pierwszej wody. Lubię kontrolę zarówno nad samym sobą. – A więc chce pan obejmować rzeczy w posiadanie. to oczywiste. że lepiej bym się przygotowała. jak i nad tymi. którzy mnie otaczają. mając nadzieję. Przełykam ślinę. Chciałabym mieć już ten wywiad za sobą. Gdybym wiedziała. – Nie jestem w stanie tego określić. a może tylko ja tak to odczuwam.20 wszystko inne. Cholera. Z determinacją dążę do celu.

Próbuję raz jeszcze. nie . To. a w jego oczach pojawia się chłodny błysk. – To nie jest pytanie – rzuca krótko. Jak mogłam nie zastosować czegoś w rodzaju filtra. panna Kavanagh. Nie interesuje mnie powiększanie tej rodziny. Cholera.. Kate. Nerwowym gestem zatykam pasmo włosów za ucho. to ona je przygotowała. jest tu napisane. – Czuję się jak zbesztane dziecko. Szybciej bije mi serce. Mam brata i siostrę. panie Grey? Wciąga głośno powietrze. nie jestem. i kochających rodziców. Grey przechyla głowę. To zajęcie dodatkowe Kate.. – Jest pan gejem. tylko od razu głośno to przeczytać? Jak mam mu powiedzieć. a policzki znowu czerwienieją.21 – Dla pracy poświęca pan życie rodzinne. eee. nie. Anastasio. – To nie są pani pytania? Krew odpływa mi z twarzy. – Czy musi pan poświęcać dla pracy życie rodzinne? – Mam rodzinę. Nie wygląda na zadowolonego. że ja jedynie czytam pytania? Cholerna Kate i jej ciekawość! – Nie. a ja kulę się z zażenowaniem. – Unosi brwi. – Pracujecie razem w gazecie studenckiej? – Cholera jasna! Nie mam nic wspólnego z tą gazetą.. – Po raz pierwszy wypowiedział moje imię. O nie. – Eee. – Przepraszam. – Bardzo przepraszam..

Kobieta oblewa się pąsowym rumieńcem. To moja współlokatorka. W zamyśleniu gładzi się po brodzie. Odwołaj. – Panie Grey. a ja zmuszona jestem powiedzieć prawdę. – Oczywiście. Andrea waha się. przyglądając mi się uważnie. po czym zamyka za sobą drzwi. Sprawia wrażenie zagubionej. Twarz mi płonie. Grey odwraca powoli głowę w jej stronę i unosi brwi. – Zostałam oddelegowana. nie tylko ja tak mam. Uff. wpatrując się w niego. ale za dwie minuty ma pan kolejne spotkanie. a następnie skupia uwagę z powrotem na mnie. że przeszkadzam. proszę. Mój rozmówca marszczy brwi. Andreo. . Chwileczkę. – Jeszcze nie skończyliśmy. – Zaoferowała się pani. kto ma komu zadawać pytania? Jego spojrzenie przewierca mnie na wylot. – Nie.22 moje. Rozlega się pukanie do drzwi i do gabinetu wsuwa głowę Blondynka Numer Dwa. – To wiele wyjaśnia. że przeprowadzi ten wywiad? – pyta niebezpiecznie cichym głosem. Kate jest chora – mówię przepraszająco. to spotkanie. panie Grey – bąka. przepraszam.

a przez jego twarz przemyka coś na kształt uśmiechu. – Mamy tutaj doskonały program dla stażystów – mówi cicho. panie Grey. Proponuje mi pracę? – Och. eleganckim. – Dlaczego tak pani uważa? – Zaintrygowany przechyla głowę na bok.23 – Na czym skończyliśmy. Na razie muszę zdać egzaminy końcowe. Tak naprawdę nie wybiegam zbytnio myślami w przyszłość. Kurde i jeszcze raz kurde. a palce krzyżuje na wysokości ust. – Jeszcze nie poczyniłam planów. a więc wracamy do „panny Steele”. – W jego szarych oczach błyszczy ciekawość. Jechać do Seattle z Kate. – Choć nie jestem pewna. Unoszę z zaskoczeniem brwi. – Do których powinnam się teraz przygotowywać. – Co ma pani w planach po ukończeniu studiów? Wzruszam ramionami. kuląc się pod twoim badawczym spojrzeniem. zakłopotana jego zainteresowaniem. Po co mu to? Opiera łokcie na poręczach fotela.. Będę to miała na uwadze – dukam skonfundowana. Dla wyrównania rachunków.. czybym tutaj pasowała. Jego usta są bardzo. sterylnym gabinecie. – O nie. rumieniąc się po raz enty. Znowu myślę na głos. Przełykam ślinę. panno Steele? Och. rozpraszające. – Ja naprawdę nie chcę w niczym panu przeszkadzać. . – Niewiele tego jest – mówię. a nie siedzieć w tym okazałym. – Chciałbym dowiedzieć się czegoś na pani temat. znaleźć pracę.

– Panie Grey. – Ton ma surowy. Zdążyło się rozpadać. – I brzmi to jak wyzwanie albo groźba. Wyciągam rękę po dyktafon. natychmiast. proszę pana – odpowiadam. – Cóż. – Kiwam głową. On mruży oczy z namysłem. – Jestem pewna. Marszczę brwi. zdumiona tym. Do zobaczenia? Ponownie ujmuję jego dłoń.24 – To chyba oczywiste. nie mam pewności. To pewnie nerwy. panie Grey. mało elegancka i nie mam włosów w kolorze blond. panie Grey. że ma pan zbyt wiele zajęć. – Jestem niezgrabna. Zerka w stronę okna. – Wraca pani do Vancouver? – W jego głosie słychać zaskoczenie. – Może oprowadzić panią? – pyta. że nadal przeskakują między nami te dziwne iskry. a nawet niepokój. proszę zachować ostrożność. . – Do zobaczenia. Gdy wstaję. panno Steele. on także podnosi się z fotela i wyciąga rękę. co trzeba? – dodaje. – Jak zawsze uprzejmy. – Tak. – Cała przyjemność po mojej stronie. wrzucając dyktafon do torby. Czemu miałoby go to obchodzić? – Otrzymała pani wszystko. – Dla mnie nie. Już się nie uśmiecha i nagle czuję skurcz jakichś dziwnych mięśni w brzuchu. – Dziękuję za rozmowę. autorytarny. a mnie czeka długa droga. Co się dzieje? Muszę stąd wyjść. Pochylam głowę i niewidzącym wzrokiem wpatruję się w zaplecione palce.

– Olivia zrywa się z krzesła i przynosi moje palto. czekając – ja skrępowana. Jeśli zauważa moją reakcję. – Miała pani jakiś płaszcz? – Tak. Mocno mnie to rozprasza. panno Steele. – Jest pan bardzo uprzejmy. To oczywiste. Przewierca mnie swymi szarymi oczami. Oblewam się rumieńcem. Wciągam gwałtownie powietrze. Naprawdę jest bardzo. Ku memu zaskoczeniu sam też wychodzi. równie zdziwione. – Christianie – odpowiadam. Andrea i Olivia unoszą głowy znad biurek. Naprawdę muszę wydostać się z tego miejsca. . wściekam się w duchu. Kiedy odwracam się. wychodząc do holu. desperacko pragnąc stąd uciec.25 Sprężystym krokiem podchodzi do drzwi i otwiera je na oścież. ale to bardzo przystojny. Fajnie. – Anastasio – mówi tytułem pożegnania. aby nic się pani nie stało. Długim palcem wskazującym wciska guzik przywołujący windę i stoimy. nic nie daje po sobie poznać. – Uśmiecha się lekko. a jego uśmiech staje się szerszy. widzę. Na chwilę kładzie dłonie na moich ramionach. Drzwi rozsuwają się i wchodzę natychmiast do kabiny. że Grey opiera się jedną ręką o ścianę przy windzie. które przechwytuje Grey. panie Grey – warczę. I litościwie zasuwają się drzwi. że uważasz mnie za zabawną. a ja wsuwam z zażenowaniem ręce w rękawy. – Chcę dopilnować. on obojętnie opanowany. Przytrzymuje je dla mnie. że czyni aluzję do mojego mało eleganckiego wkroczenia do gabinetu.

rzeczywiście jest bardzo przystojny. ale na szczęście udaje mi się zachować równowagę. Może i zachowuje się arogancko. Potykam się. Po plecach przebiega mi dreszcz. I choć maniery ma nienaganne. Głośno oddycham z ulgą. Unoszę twarz ku niebu. miało być? Opierając się o jedną ze stalowych kolumn. ogarnia mnie zażenowanie. pewny siebie.26 ROZDZIAŁ DRUGI Serce wali mi jak młot. Cholera – co to było? Serce powoli odzyskuje zwykły rytm. próbuję się uspokoić i zebrać myśli. wystawiając ją na chłodne krople odświeżającego deszczu. Nie cierpi głupoty. Winda zatrzymuje się na parterze i opuszczam ją od razu po rozsunięciu się drzwi. Potrząsam głową. a ja znowu jestem w stanie normalnie oddychać. W ekspresowym tempie docieram do dużych szklanych drzwi i wypadam na rześkie i wilgotne powietrze Seattle. Żaden mężczyzna nigdy nie podziałał na mnie tak jak Christian Grey i nie jestem w stanie pojąć dlaczego. Okej. Gdy zostawiam za sobą miasto i odtwarzam w głowie niedawną rozmowę. próbując odzyskać to. Zbyt emocjonalnie reaguję na coś wyimaginowanego. to zimny autokrata. To przez jego wygląd? Uprzejmość? Zamożność? Władzę? Nie rozumiem swojej irracjonalnej reakcji. władczy – ale z drugiej strony arogancki. ale czemu miałoby być inaczej? Po raz kolejny czuję irytację na Kate. . W każdym razie na pierwszy rzut oka. co pozostało z mojego opanowania. u licha. Co to. że nie zaznajomiła mnie z jego biografią. Zamykam oczy i oddycham głęboko. no ale w końcu ma do tego prawo – tak wiele udało mu się osiągnąć w tak młodym wieku. Ruszam w stronę samochodu.

Część jego odpowiedzi była mocno enigmatyczna – jakby miał jakieś skryte zamiary. że go o to zapytałam. jakby miał dwa razy więcej lat. co się nagrało. gdy przypomni mi się to pytanie. robię głośniej. że ktoś jest tak bardzo nakierowany na odniesienie sukcesu. tę. – Kate siedzi w salonie. wciskając jednocześnie pedał gazu. – Zaczynałam się . niedaleko miasteczka uniwersyteckiego. rozstąp się natychmiast pode mną! Za każdym razem. Jadę wolniej niż zazwyczaj. Włączam odtwarzacz MP3. Gdy podjeżdżam pod dom. Autentycznie zastanawia mnie. Grey sprawia wrażenie. Przy odrobinie szczęścia nie będę musiała opowiadać zbyt wiele ponad to. Kręcę głową. że mogę jechać tak szybko. Na tę myśl od razu poprawia mi się nastrój. a ja płacę jej grosze za wynajem. Zapomnij o tym. otoczona podręcznikami. – Ana! Wróciłaś. dociera do mnie. Mieszkam tu już od czterech lat. Gdy wjeżdżam na autostradę. że powodem tego jest wspomnienie przenikliwych szarych oczu i surowego głosu. że Kate zażąda drobiazgowej relacji. wiem. że generalnie było to bardzo interesujące doświadczenie. Najwyraźniej uczy się do egzaminów. dostanie dyktafon. co sprawia. będę się skręcać z zażenowania.27 Podczas jazdy moje myśli ciągle uciekają ku niemu. I wiem. którą rezerwuje na czas po rozstaniach z chłopakami. Cóż. Cholerna Katherine Kavanagh! Zerkam na prędkościomierz. mimo że nadal ma na sobie piżamę z różowej flaneli w króliczki. Ziemio. Nigdy więcej się z nim nie spotkam. Nie mogę uwierzyć. Podbiega do mnie i mocno ściska. Uznaję. Ana. ale nie powinnam tak tego rozpamiętywać. Szczęściara ze mnie – rodzice Kate kupili dla niej to mieszkanie. a jej się nie da tak łatwo zbyć. niż ma. choroby i generalnie nastrój depresyjny. Mieszkamy na małym osiedlu bliźniaków w Vancouver. zalecającego mi ostrożność. rozpieram się wygodnie i słucham dudniącej muzyki indie rock. I te pytania Kate! Adopcja i homoseksualizm! Wzdrygam się. jak tylko mam ochotę.

Zjadłaś zupę? – pytam. wywiad się przedłużył. zabiorę się za spisywanie wywiadu. więc uważam. Kate przykłada dłoń do ust. – Nie zgrywaj mi tu niewiniątka. Naprawdę młody.28 martwić. . Jak poszło? Jaki był Grey? – O nie. – Ana. zaczyna się. – Generalnie był uprzejmy. nieco wyniosły. rzekłabym. – Jezu. Powinnam ci to była streścić. formalny. że szybciej wrócisz. tak bardzo ci dziękuję. Jestem twoją dłużniczką. że czas mam całkiem dobry. nie pomyślałam. – Dąży do wyznaczonego celu. Wielkie Przesłuchanie Katherine Kavanagh. Gromię ją wzrokiem. wiem. Wzruszam ramionami. A tak na marginesie to ile on ma lat? – Dwadzieścia siedem. Daj mi dyktafon. że ostro. Czemu nie dołączyłaś biografii? Czułam się przez to jak idiotka. no i jest młody. Co mam powiedzieć? – Cieszę się. Nie mówi jak facet przed trzydziestką. chcąc zmienić temat. Ana. Ana. Kate patrzy na mnie z miną niewiniątka. – Och. Myślałam. – Wzruszam ramionami. że jest już po wszystkim i że nie muszę ponownie się z nim spotykać. przepraszam. Był dość onieśmielający. jakby przedwcześnie się postarzał. przepraszam. ale strasznie panikowałam. – Macham dyktafonem. – Lepiej wyglądasz.

– Muszę lecieć. – Ana. To największy sklep żelazny w Portland i okolicy i przez cztery lata pracy nabyłam nieco wiedzy na temat większości sprzedawanych przez nas produktów. Czuję się znacznie lepiej. Jestem raczej typem dziewczyny. – Ana! Sądziłam. która lubi zasiąść z książką w wygodnym fotelu przed kominkiem. niż zakładałam. Pani Clayton wita mnie z otwartymi ramionami. Kilka godzin mogę popracować. i jak zawsze była pyszna. Pracuję u Claytona od początku studiów. Wysyła mnie do magazynu. Zerkam na zegarek. Zdążę na część popołudniowej zmiany u Claytona. – Naprawdę się cieszę. będziesz wykończona.29 – Tak. Zostawiam to tacie. – Dam sobie radę. W sklepie panuje spory ruch – to początek sezonu letniego i ludzie remontują domy. że cię widzę. gdyż dzięki temu mogę się skupić na czymś. że zdążyłam na swoją zmianę. Kate ze słuchawkami na uszach . No to na razie. Kiedy wracam do domu. choć – o ironio – beznadziejny ze mnie majsterkowicz. Cieszę się. a zadanie to pochłania mnie całkowicie. – Uśmiecha się do mnie z wdzięcznością. co nie jest Christianem Greyem. że dzisiaj nie dasz rady. abym zabrała się za wykładanie towaru na półki i nie mija dużo czasu. – Wyrobiłam się szybciej.

uciekam się . i nauce. Uświadamiam sobie. że nie mamy żadnych oryginalnych zdjęć. – Bardzo się staram. wyczerpującym wywiadem i pracą u Claytona. ale w ferworze pracy koncentruje się i szybko pisze. – Sporo tu niezłego materiału. o co ci chodziło z jego formalnością. i mam nadzieję. Nos nadal ma czerwony. ponieważ byłam z. którą dziś zaniedbałam. Szkoda. Przystojny z niego sukinsyn. Ana. – Owszem. Chyba nie to było powodem.. nie. nim. myśląc o eseju. Padam na kanapę. – Eee. – Unosi idealną brew. no nie? Pąsowieję. nawet ty nie możesz być odporna na jego wygląd.. Chyba mi się udaje. – Patrzy na mnie zagadkowo. Jasny gwint! Aby zmienić temat. Ana. który muszę dokończyć. Jest sporo materiału na dobry artykuł. Rumienię się i z niewiadomych powodów moje serce przyspiesza. To oczywiste. że Kate tego nie widzi.30 stuka w klawiaturę laptopa. prawda? Chciał mi jedynie zaprezentować swoje włości. że przygryzam wargę. Dobra robota. – Wiem już. aby zabrzmiało to obojętnie. Notowałaś coś? – pyta. Ja jestem totalnie wypompowana – wykończona długą jazdą. Nie mogę uwierzyć. – Daj spokój. że chciał spędzić z tobą więcej czasu. – Nie szkodzi. że nie przyjęłaś jego propozycji oprowadzenia cię po budynku. Ale ona jest pochłonięta swoją pracą.

Pospiesznie wycofuję się w stronę kuchni. co zawsze jest dobrym wybiegiem. – Na zdjęciach w rubrykach towarzyskich zawsze pojawia się sam. Fascynacja jest całkowicie zrozumiała – dodaję zgodnie z prawdą. – Ty zafascynowana mężczyzną? Pierwszy taki przypadek – prycha. – To było żenujące. Wrażenie? Ja? Co ta Kate plecie? . – Krzywię się na to wspomnienie. że już nigdy nie będę musiała go oglądać. uwielbia kontrolować. – Wątpię. – Z determinacją dąży do celu. mając nadzieję. ale bardzo charyzmatyczny. – No więc co o nim myślisz tak naprawdę? – Dociekliwa jak diabli. na pewno nie było aż tak źle. że to ją w końcu zamknie. W zasadzie zaproponował ci pracę. – Och. – Dlaczego chciałaś wiedzieć. – Ty pewnie więcej byś z niego wyciągnęła. Zważywszy. – Patrzy na mnie badawczo. Ja czułam potworne zażenowanie. Z nagrania wnioskuję. Cała ta sprawa była żenująca. czy nie jest gejem? Nawiasem mówiąc. Cieszę się. jest arogancki.31 do pochlebstwa. a on się wkurzył. w sumie nawet przerażający. Zabieram się za robienie kanapek. że zrobiłaś na nim spore wrażenie. świetnie sobie poradziłaś. szybko. Nie może tak po prostu odpuścić? Wymyśl coś. Ana. żeby nie widziała mojej twarzy. że wrobiłam cię w to na ostatnią chwilę. to było najbardziej krępujące pytanie. Steele.

ale zadowolona. Tej nocy śnię o mrocznych miejscach. że nie muszę już oglądać flanelowej piżamy w króliczki. aby życzyła mi powodzenia na egzaminach. Gdy kończę. czyli produkcji świeczek. zamykam oczy i natychmiast zapadam w sen. Ku mojej uldze tego wieczoru nie rozmawiamy już o Christianie Greyu. aby sfinansować najświeższy pomysł. Dzwonię do Georgii do mamy. jest już północ. ona to dopiero znalazła się w niewłaściwym miejscu. Kate także jest mocno zajęta: przygotowuje ostatni numer gazety studenckiej. a Kate dawno poszła spać. ale nie potrafi się na niczym dłużej skoncentrować. Mam nadzieję. Za tydzień będzie to nowy kolejny projekt. białych zimnych podłogach i szarych oczach. że nie wzięła kredytu pod zastaw domu. ale też po to. aby sprawdzić. w niewłaściwym kraju. Udaję się do swojego pokoju wykończona. że udało mi się zrobić tak dużo. a potem zaczyna opowiadać o swoim najnowszym przedsięwzięciu. Generalnie nudzi jej się i potrzebuje czegoś. ja piszę pracę na temat Tessy d’Urberville. – A co u ciebie. Jejku. co ją zajmie. Reszta tygodnia upływa mi na nauce i pracy u Claytona. ale znacznie od niej starszy mąż – ma na nią oko. Kładę się na białym łóżku z kutego żelaza. otulam kołdrą od mamy.32 – Zrobić ci kanapkę? – Poproszę. I że Bob – względnie nowy. W środę czuje się na tyle dobrze. w niewłaściwym czasie. Tak właśnie robi. Wydaje się zdecydowanie solidniejszy od Męża Numer Trzy. a jednocześnie zakuwa do egzaminów. Ano? . Moja mama co rusz zabiera się za coś nowego. Po kolacji siadam przy stole obok Kate i podczas gdy ona pracuje nad artykułem. co u niej.

W zasadzie to nie tyle rozmowa. Okazało się. Ale nadal żyje. którą poznałam po przyjeździe na studia.33 Przez chwilę waham się i mama od razu to wyłapuje. Wydawał się wtedy równie zagubiony i osamotniony jak ja. że Ray i José Senior służyli w wojsku w tej samej . co seria pomruków w odpowiedzi na moje łagodne wypytywania. nadal ogląda w telewizji piłkę nożną. że wpadłeś! – Witam go uściskiem. Męża Numer Dwa. pracy i gazet studenckich – kiedy rozlega się dzwonek. – Wchodź. mój przyjaciel. – José! Fajnie. To pierwsza osoba. człowieka. Wygląda na to. że u niego wszystko po staremu. dowiesz się o tym jako pierwsza. A co u Boba? – Jak zawsze najlepsza strategia to zmiana tematu rozmowy. mamo. Później tego wieczoru dzwonię do Raya. Ray to zdolny stolarz i dzięki niemu potrafię odróżnić piłę ręczną od packi. – Nie. Martwię się o ciebie. mojego ojczyma. Łączy nas nie tylko identyczne poczucie humoru. – Skarbie. Rozmowa nie jest długa. chodzi na kręgle oraz na ryby i robi meble. naprawdę musisz częściej wychodzić. – Wszystko dobrze. Ray nie należy do ludzi rozmownych. którego uważam za ojca i którego nazwisko noszę. jak ona to robi? Jej ekscytacja jest wręcz namacalna. Kate i ja zastanawiamy się właśnie. Na progu z butelką szampana stoi José. – Zupełnie niepotrzebnie. – Ana? Poznałaś kogoś? – O kurczę. Rozpoznaliśmy w sobie bratnie dusze i od tamtego dnia się przyjaźnimy. jak spożytkować piątkowy wieczór – mamy ochotę oderwać się na parę godzin od nauki.

– Fantastycznie. José i ja jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. Nie ma jak ostatnie poprawki w piątkowy wieczór.. – W przyszłym miesiącu w galerii Portland Place odbędzie się wystawa moich zdjęć. żebyś przyszła na otwarcie. kto. Kate także uśmiecha się do niego promiennie. – Dobra robota. żeby łączyło nas coś więcej.. cóż. a on z udawaną irytacją marszczy brwi. W efekcie nasi ojcowie także się zaprzyjaźnili. on jednak na pewno chciałby. którego nigdy nie miałam. – To znaczy. – Uczcijmy to. Traktuję go raczej jak brata. jak to jest. zerkając nerwowo na Kate. Świetnie sobie radzi na studiach. serce podchodzi do gardła. moje gratulacje! – Uradowana ponownie go ściskam. że nie chciałabym się przekonać. – Przynoszę wieści. ale prawda jest taka. że brak mi genu „potrzebny mi chłopak”. choć nie powiem.. że po prostu nie spotkałam nikogo. – Nic mi nie mów. – Uśmiecha się szeroko. ale jego prawdziwa pasja to fotografia. jednak nie wyrzucono cię ze studiów – przekomarzam się. Chcę. Katherine często się ze mną droczy. – José patrzy na mnie bacznie. żebyście obie przyszły – dodaje. José! Powinnam umieścić tę wiadomość w gazecie.34 jednostce. a w jego ciemnych oczach pojawia się błysk.. ale to nie mężczyzna dla mnie. José studiuje inżynierię i będzie pierwszą osobą w rodzinie z wyższym wykształceniem. kiedy trzęsą się nogi. Oblewam się rumieńcem. Ma fantastyczne oko do dobrych ujęć. Jest uroczy i zabawny. w brzuchu fruwa stado motyli i nie . kto by mi się spodobał.

John oraz Patrick – dwóch innych pracowników na pół etatu – i ja uwijamy się jak w ukropie. a José unosi głowę i uśmiecha się. Tak. panie Grey?”. który stoi po drugiej stronie lady i wpatruje się we mnie. Nagle z jakiegoś powodu podnoszę wzrok. jak José otwiera szampana. abym tak się poczuła. których potrzebujemy. ciemne włosy i oczy. którzy pragną odpicować swoje domy. przeskakując wzrokiem od książki z zamówieniami do monitora i z powrotem. Korek wyskakuje z butelki. upewniając się. ma na sobie dżinsy i T-shirt podkreślający twarde mięśnie. moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie. no nie? Patrzę. Czasami się zastanawiam. co za tym idzie. czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. które zamówiliśmy. Aż do niedawna – szepcze cicho moja podświadomość.. że w końcu to do niego dotarło: jesteśmy tylko przyjaciółmi. Sobota w sklepie to koszmar. Państwo Claytonowie. niezłe z niego ciacho. że ten człowiek pojawia się teraz w moich snach. Ale w świecie rzeczywistym nikt nigdy nie sprawił. ale tylko dlatego. Chyba mam atak serca. abym rzuciła okiem na zamówienia. i tych. Wiem. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i. śniadą cerę. nie po tym żenującym wywiadzie. Sprawdzam numery katalogowe produktów.. aby oczyścić mój organizm z tego okropnego przeżycia. Jest wysoki. . Mamy wtedy nalot majsterkowiczów. Wzdrygam się na samo wspomnienie. Nie będę o tym myśleć. Ale w porze lunchu klienci tymczasowo się wykruszają i pan Clayton prosi. czy wszystko się zgadza. i napotykam zuchwałe spojrzenie szarych oczu Christiana Greya. NIE! Natychmiast przeganiam tę myśl. Robię to. siedząc za kasą i dyskretnie podjadając bajgla. ale myślę. „Jest pan gejem.35 można w nocy spać.

Potrząsam głową. Moje serce łomocze jak szalone i z jakiegoś powodu oblewa mnie krwisty rumieniec. No i jest tutaj. ale w jego szarych oczach tańczy . – Czym mogę służyć. Rany Julek. panno Steele. Miło znowu panią widzieć.. u licha. jakby bawił go jakiś dobry żart.. – Tyle jedynie udaje mi się wyszeptać. jakby był wtajemniczony w jakiś wielki sekret. Na początek spinki do kabli. panie Grey? Uśmiecha się i znowu ma taką minę. Widok tego mężczyzny zupełnie wytrącił mnie z równowagi. Mam na imię Ana – bąkam. na dodatek w kremowym swetrze z grubej dzianiny. To ci dopiero. – Muszę zrobić małe zakupy. W sklepie żelaznym pana Claytona. – Jego głos jest ciepły i aksamitny niczym rozpuszczona gorzka czekolada albo karmel. – Patrzy na mnie spokojnie. – Potrzebuję paru rzeczy. a oczy błyszczą wesoło. Wygląda lepiej. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. niż go zapamiętałam. – Byłem akurat w okolicy – mówi tytułem wyjaśnienia. aby zebrać myśli. Określić go mianem „przystojny” to zdecydowanie za mało – stanowi uosobienie męskiego. A co. zapierającego dech w piersiach piękna. Dam sobie radę. To takie denerwujące. on tutaj robi. W końcu moje funkcje poznawcze odzyskują łączność z resztą ciała. Biorę głęboki oddech i robię minę w stylu „pracuję w tym sklepie od lat”. dżinsach i traperkach? Chyba mam otwartą buzię i nie jestem w stanie zlokalizować mózgu ani głosu. – Ana. Cóż za miła niespodzianka. albo coś w tym rodzaju.36 – Panno Steele. – Panie Grey. Jego spojrzenie jest nieustępliwe i zdecydowane.

– Mój głos jest odrobinę zbyt radosny. Kiedy wychodzę zza lady. – Tak. Spinki do kabli? – Mamy opaski w różnych rozmiarach. Jak dobrze. że rankiem zdecydowałam się włożyć swoje najlepsze dżinsy. Pokazać panu? – Głos mam cichy i drżący. jakbym przytrzasnęła palec drzwiami. – Pani przodem – czyni gest dłonią z wypielęgnowanymi paznokciami. możny. – Przyjechał pan do Portland służbowo? – pytam zbyt wysokim głosem. Grey lekko marszczy czoło. Kurde. Dlaczego zjawił się w Portland? Dlaczego zjawił się tutaj. – Znajdują się w dziale elektrycznym. tam gdzie się panoszy podświadomość – szepcze: żeby się z tobą spotkać. które nagle nabrały konsystencji galaretki. wytworny mężczyzna miałby chcieć się ze mną spotkać? Ten pomysł jest niedorzeczny. Jasny gwint! . próbując uciec ustami – podchodzę do jednego z regałów w dziale elektrycznym.37 rozbawienie. przystojniak z niego. aby się nie potknąć o własne nogi. Zerkam na Greya i niemal od razu tego żałuję. panno Steele – mówi. Weź się w garść. Choć serce niemal mnie dusi – ponieważ podeszło mi do gardła. rzadko używana część mego mózgu – prawdopodobnie umiejscowiona w rdzeniu przedłużonym. próbuję zachowywać się nonszalancko. Czemu ten piękny. Proszę prowadzić. ale tak naprawdę muszę mocno się koncentrować. Rumienię się. regał ósmy. u Claytona? A jakaś maleńka. W życiu! Natychmiast ją odrzucam. Steele.

– To wszystko stanowi część pańskiego planu nakarmienia świata? – pytam żartobliwie. Przesuwa palcami po leżących na półce woreczkach i z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu muszę odwrócić wzrok. no nie? – Nie remontuję – odpowiada szybko. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Taśmy malarskiej. u licha. Czerwienię się. Do tego to chyba zatrudnia cały sztab ludzi. – Coś w tym rodzaju – przyznaje. Obrzuca spojrzeniem dostępne w sklepie spinki do kabli. Widzisz? Wcale nie przyjechał tu dla ciebie – drwi zadowolona z siebie moja podświadomość. a jego usta rozciągają się w półuśmiechu. Schyla się i wybiera jeden z woreczków.38 Wyluzuj. a potem uśmiecha się . zamierza z nimi robić? Jakoś trudno mi go sobie wyobrazić jako majsterkowicza. Taśmy malarskiej? – Remontuje pan mieszkanie? – Te słowa wydostają się z moich ust w sposób absolutnie niekontrolowany. a ja oblewam się rumieńcem. Ana! – Odwiedzałem wydział rolniczy WSU[1] w Vancouver. zmieszana wcześniejszymi pomysłami. – Te będą dobre – mówi z tym swoim tajemniczym uśmiechem. Finansuję badania dotyczące płodozmianu i gleboznawstwa – odpowiada rzeczowo. Co on.

tak na mnie działa? Czuję się. – Ruszam w tamtym kierunku. jakbym włożyła palec do kontaktu. a po chwili zerkam za siebie. gdy docieramy na miejsce.. – Taśmę malarską mamy w innym dziale. szpagat. – Ta może być – mówi miękko Grey. – Urywam. – Coś jeszcze? – Głos mam lekko schrypnięty. Oczy Greya się rozszerzają..39 znacząco. gdy prąd odnajduje drogę do jakiejś mrocznej i niezbadanej części mojej istoty.. a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Pochylam głowę. Podaję mu ją. Nasze dłonie na krótką chwilę się stykają i znowu pojawia się prąd. gdy widzę jego minę i pociemniałe spojrzenie. Biorę z półki dwie taśmy o różnej szerokości. A niech mnie. – O jaki sznurek panu chodzi? Mamy syntetyczny i z włókna naturalnego. Steele! – Cztery lata – mamroczę. Patrz przed siebie. . Moje policzki robią się jeszcze czerwieńsze. – Tędy. – Mówi równie chrapliwie. Mimowolnie wciągam głośno powietrze.. i ruszam w stronę właściwego regału. Jestem aż taka śmieszna? Śmiesznie wyglądam? – Tędy – bąkam zakłopotana... u licha. aby ukryć nawracające rumieńce. kabel. jakbym znowu była nieporadną czternastolatką. Czemu. Desperacko próbuję odzyskać równowagę. że śmieje się ze mnie. – Chyba jeszcze trochę sznurka. – Długo tu pani pracuje? Głos ma niski i wpatruje się we mnie intensywnie tymi swoimi szarymi oczami. wskazując szerszą.

panie Grey. Wpatruję się w niego.40 – Poproszę pięć metrów sznurka z włókna naturalnego. – Książki – szepczę. weź się w końcu w garść” – błaga moja udręczona podświadomość. – Jakiego rodzaju książki? – Przechyla głowę. „Ana. a jego kształtne. Normalne. Klasyka. – A co jest dla ciebie. Czemu go to interesuje? – Och. Jakimś cudem zdołałam nie odciąć sobie przy tym palca. Drżącymi rękami szybko odmierzam pięć metrów. nie będąc w stanie sklecić jednego zdania. świadoma spoczywającego na mnie gorącego wzroku. Czuję się. gdy tymczasem podświadomość krzyczy: „Ty! Ty jesteś dla mnie!”. Nie patrz na jego usta! – Zorganizowane zajęcia grupowe to nie dla mnie. Jezu. Unosi brew. – Była pani harcerką? – pyta. jakbym stała na przesuwających się płytach tektonicznych. Anastasio? – pyta miękko. Natychmiast ją uciszam zażenowana tym. zmysłowe usta wygięte są w rozbawieniu. Głównie literatura . Nie mam śmiałości na niego spojrzeć. czy można czuć jeszcze większe zażenowanie? Z tylnej kieszeni dżinsów wyjmuję nóż tapicerski. no wie pan. że moja psychika ma tak wygórowane ambicje. Wraca jego tajemniczy uśmiech. przecinam sznurek i sprawnie go zwijam.

podając mu .41 brytyjska. abym zniszczył ubranie – odpowiada Grey bez emocji. Pociera brodę długim palcem wskazującym i kciukiem. Z barwy niewątpliwie przypominam manifest komunistyczny. Po raz kolejny unosi z rozbawieniem brew. – Chyba nie chce pan pobrudzić ubrania – wskazuję jego spodnie. że nie mam już władzy nad tym. – Czy coś jeszcze? – pytam piskliwie. Zamilknij. NATYCHMIAST zamilknij. A może jest po prostu mocno znudzony i próbuje to ukryć. jak na moje policzki wracają rumieńce. po co mu to wszystko. – Majsterkowiczowi? Kiwa głową. te palce na brodzie są tak zniewalające. – Kombinezon – odpowiadam i od razu wiem. – Nie wiem. – Uśmiecha się znacząco. Rumienię się. a jego szare oczy błyszczą szelmowsko. – Wezmę ten kombinezon. a moje spojrzenie mknie ku jego dżinsom. A co pani proponuje? Co proponuję? Nie wiem nawet. co wydostaje się z moich ust. – Zawsze mogę je zdjąć. Czuję. zastanawiając się nad moją odpowiedzią. Boże broń. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Muszę koniecznie zmienić temat.

.

gdy odwracam się od niego. To najmłodszy brat pana Claytona. Grey marszczy brwi. Przez ułamek sekundy wygląda bezradnie i Ziemia porusza się delikatnie na swej osi. Bezradne spojrzenie Christiana Greya. a płyty tektoniczne przesuwają się na nową pozycję. Proszę o telefon przed dziesiątą rano. Z Paulem od zawsze się kumplujemy i podczas tego dziwnego spotkania z bogatym. tak miło cię widzieć! – wyrzuca z siebie. Kate oszaleje z radości. – Dobrze. kosmicznie przystojnym i uwielbiającym sprawować kontrolę Greyem fajnie pogadać z kimś. witaj.43 powietrze. Mruga. ale nadal trzyma za ramiona. O rety. – Da mi pani znać w kwestii jutra. Słyszałam. – Cześć. Dobrze wyglądasz. – Uśmiecham się do niego promiennie. Uśmiecha się szeroko i mierzy uważnym spojrzeniem. co słychać? Przyjechałeś na urodziny brata? – Aha. Następnie wypuszcza mnie z objęć. Paul ściska mnie mocno na powitanie. że go dzisiaj zobaczę. że przyjechał z Princeton. – Ana. – Ana! Niedaleko nas zmaterializował się Paul. kto jest normalny. – To moja wizytówka. – Eee. . Jest tu numer mojej komórki. dobrze? – Sięga do kieszeni i wyjmuje portfel. przepraszam na chwilę. naprawdę świetnie. ale nie spodziewałam się. panie Grey. Paul.

– Super – odpowiada Paul. panie Clayton. Z dziwacznego klienta zmienił się w kogoś innego – chłodnego i trzymającego dystans. a usta ma zaciśnięte w obojętną linię.. Atmosfera staje się nagle lodowata. – Christian wyciąga dłoń. – Eee. Grey odpowiada mu grzecznym uśmiechem. – I z jakiegoś irracjonalnego powodu odczuwam potrzebę dodatkowych wyjaśnień.. kogo powinieneś poznać – mówię. że mówi coś zupełnie innego. Przyjechał właśnie z Princeton. ale on zawsze zachowuje się nazbyt poufale. Kogoś. Przestań. ale jego oczy pozostają chłodne. – Wyraz twarzy ma obojętny. chyba nie TEN Christian Grey? Ten od Grey Enterprises Holdings? – Opryskliwość Paula w ułamku sekundy zmienia się w podziw. Dziwne. Panie Grey. to Christian Grey. – Znam Paula.44 Zakłopotana przestępuję z nogi na nogę. można by odnieść wrażenie. Brat właściciela tego sklepu. – Jasne. Fajnie spotkać się z Paulem. Mogę w czymś panu pomóc? – Anastasia się wszystkim zajęła. – Coś jeszcze. Ciągnę Paula za sobą i teraz mierzą się wzrokiem. Kiedy podnoszę wzrok na Christiana Greya. Ana. to Paul Clayton. jak odchodzi w stronę magazynu. – Panie Grey. odkąd zaczęłam tutaj pracować. że obserwuje nas niczym jastrząb. – Paul. – Patrzę. gdzie studiuje administrację – paplam. – O kurczę. ale niezbyt często się widujemy. mam właśnie klienta. ale jego słowa. – Wymieniają uścisk. próbując poradzić sobie z wrogością widoczną w oczach Greya. stwierdzam. – Chwileczkę. panie Grey? . Paul. natychmiast! – Panie Clayton. Jest bardzo pomocna. – No to później pogadamy. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać.

– Jego język pieści moje imię. Okej. obraziłam go? Biorę głęboki oddech. Jego pojawienie się tutaj to jedynie zbieg okoliczności. i wzdycham z żalem zaprawionym kroplą goryczy. Przygląda mi się uważnie szarymi oczami. przewieszając sobie reklamówkę przez ramię. – Uśmiecha się. tak? – I znowu przemawia przez niego rzeczowy biznesmen.. Wytrąca mnie to z równowagi. Cholera. przyznałam to sama przed sobą. aby wyjść. za którymi zniknął. odwracam się i idę do kasy. taśmę malarską i spinki do kabli. kombinezon. Kiwam głową i oddaję mu kartę. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego. że panna Kavanagh nie mogła przeprowadzić tego wywiadu. a mnie serce po raz kolejny wali jak młotem. – Zadzwoni pani do mnie w sprawie tej sesji zdjęciowej. Podoba mi się ten mężczyzna.45 – Tylko te rzeczy – odpowiada szorstko. Cieszę się. A ja zostaję. – Odwraca się. i to bardzo. jeszcze jedno. – Razem czterdzieści trzy dolary. nim wreszcie wracam na Ziemię. prawda? Co w tym złego? A jeśli znajdę . że to sprawa przegrana. Anastasio. – Podnoszę wzrok na Greya i od razu tego żałuję. biorąc od niego kartę kredytową. No ale chyba wolno mi go podziwiać z daleka. drżąca masa szalejących kobiecych hormonów. – Och. Długo wpatruję się w drzwi. Ledwie jestem w stanie oddychać. Proszę bardzo. po czym sprężystym krokiem opuszcza sklep. Pospiesznie pakuję mu zakupy do plastikowej torby. Ale wiem. Wobec tego być może do zobaczenia jutro. Nie jestem już w stanie się ukrywać przed własnymi uczuciami. O co mu chodzi? Wbijam na kasę sznurek. podoba mi się. – Chce pan reklamówkę? – pytam. – Poproszę. – Świetnie.. po czym się zatrzymuje. Anastasio.

46 fotografa. jutro będę miała szansę na dalsze podziwianie. . że uśmiecham się jak uczennica. Muszę zadzwonić do Kate i zorganizować sesję zdjęciową. Przygryzam wargę i przyłapuję się na tym.

nie gorączkuj się tak. Nie sądzisz. Przekazał na rzecz wydziału dwa i pół miliona.47 ROZDZIAŁ TRZECI Kate szaleje z radości. – Odwiedzał wydział rolniczy WSU. że to zbyt duży zbieg okoliczności. że przyjechał tutaj w sprawach służbowych. Sponsoruje jakieś badania – mamroczę. O kurczę. Wiedza na ten temat to mój obowiązek. jestem dziennikarką i sporządzam właśnie sylwetkę tego człowieka. – Ale co on robił u Claytona? – Jej ciekawość aż emanuje z telefonu. ale to krótkotrwała radość. – No tak. starając się udawać obojętność. Znajduję się właśnie w czeluściach magazynu. Nudna i rozczarowująca rzeczywistość jest taka. – Skąd wiesz? – Ana. Ana. aby się z tobą spotkać? Serce podskakuje mi na tę myśl. Carlo Bernstein. – Okej. No więc chcesz te zdjęcia czy nie? . – Akurat znalazł się w okolicy. że przyszedł. – Uważam.

że chcę. Bądź co bądź powiedział. Pytanie. Christian Grey nie bawi się w bycie miłym. Obejmuję się radośnie ramionami i kołyszę z boku na bok. Kate aż się zachłystuje.. – Eee. Wyjechał na weekend do domu do Idaho Falls. Swędzi mnie skóra na myśl. że stracił okazję cyknięcia fotki jednemu z największych przedsiębiorców w kraju. – Nie wiem. nie może. że może. najbardziej nieuchwytny i tajemniczy kawaler w całym stanie Waszyngton ot tak dał ci numer swojej komórki. Levi. A cichy głosik szepcze: „Być może Kate ma rację”. – Hmmm. Kate sprowadza mnie jednak na ziemię. że to nieprawda. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – oświadcza zdecydowanie. – Możesz się z nim skontaktować? – Mam numer jego komórki. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa.. Mówił. że mu się podobam. – Kate. Wkurzy się. przez krótką chwilę ciesząc się ewentualnością. że cieszy się..48 – Pewnie.. iż to nie Kate przeprowadziła z nim wywiad. – Możemy jego zapytać gdzie. z którym normalnie współpracujemy. – Najbogatszy. – Ana! Podobasz mu się. on jedynie próbuje być miły. tak. takie maleńkie „może”. kiedy się dowie. jednak mu się podobam. kto je zrobi i gdzie. kto zrobi te zdjęcia. że zatrzymał się w okolicy. Uprzejmym – może. wiem. No a José? .

że to ty powinnaś do niego zadzwonić. – Myślę. Właśnie wysyłam José esemesa. – Eee. dla ciebie zrobi wszystko. że on ma ochotę poznać cię bliżej. I wygląda na to. – Ale przynajmniej znasz. gdzie chce zrobić te zdjęcia. – Do kogo. – Ana. – Nie. . Marszczę brwi i pokazuję mojej komórce język. – Mamy sporo klientów – mówi bez uszczypliwości. – Kate w stosunku do José zachowuje się irytująco nonszalancko. Czasami zachowuje się strasznie apodyktycznie. Po prostu do niego zadzwoń. – Musiałam przeprowadzić z nim wywiad do gazety studenckiej. kiedy do magazynu wchodzi Paul. Ze mnie także jest kiepska aktorka.49 – Świetny pomysł! Ty go poproś. Greya. – No więc skąd znasz Christiana Greya? – Paul stara się mówić w sposób nonszalancki. Potem zadzwoń do Greya i dowiedz się. aby wyjść. Szuka papieru ściernego. udając obojętność. – Po tych słowach rozłącza się. – Ledwie go znam. sorki – bąkam i odwracam się. Kate się rozchorowała. – Wzruszam ramionami. José? – pyta drwiąco. – Łączy? – pytam piskliwie. ale nie bardzo mu to wychodzi. to ciebie coś z nim łączy.

pewnego dnia w końcu się zgodzisz. patrząc przez okno na zapadający zmierzch. a ja zawsze odmawiam. To już rytuał. Nie sądzę. gdzie i kiedy. „A Grey?” – pyta mnie podświadomość. – Posłuchaj mnie. to masz ochotę wieczorem wybrać się na drinka albo coś w tym rodzaju? Zawsze. jeśli chcesz. – Może innym razem. Paul. To ci dopiero – prycha zdumiony Paul. Przyciskając do ucha telefon. nie ludzi – jęczy José.50 – Christian Grey u Claytona. Ana. ale na pewno nie bohater literacki. przemierzam nasz salon. Teraz trzeba jedynie zdecydować. – Uśmiecha się. Ana zadzwoni i poda ci miejsce i godzinę. – Ana. – A tak z innej beczki. – Załatwione. aby spotykanie się z bratem szefa było dobrym pomysłem. Dziś muszę się uczyć. choćby nie wiadomo jak wysilać wyobraźnię. – Kate zabiera mi go i zamaszystym gestem przerzuca włosy przez ramię. Uciszam ją. José Rodriguez. – . proszę? – mówię błagalnie. aby nasza gazeta napisała o otwarciu twojej wystawy. Kręci głową. – Daj mi ten telefon. W takim razie do jutra. jutro zrobisz dla nas te zdjęcia. – José. – Świetnie. – Ale ja fotografuję miejsca. unosząc brew. – Nie macie rodzinnej kolacji czy czegoś w tym rodzaju? – To jutro. capiche? – Kate potrafi być wyjątkowo ostra. gdy przyjeżdża do domu. chce się ze mną umówić. Dzwoń do niego. a ja opuszczam magazyn. W przyszłym tygodniu mam egzaminy końcowe. poza tym Paul to taki fajny amerykański chłopak z sąsiedztwa. – Zatrzaskuje mój telefon.

Jutro rano. – Panna Steele. chcielibyśmy się umówić na tę sesję zdjęciową do artykułu.. W środku cała się trzęsę. – Eee. – Tak bardzo się denerwuję. Kilka razy oddycham głęboko..51 Podaje mi telefon. Ana. ale już! Patrzę na nią wilkiem i sięgam do kieszeni po jego wizytówkę. – Grey. – Wypowiada to chłodno i spokojnie. Myślę. Przez chwilę panuje cisza. że jest zaskoczony i wypowiadane przez niego słowa brzmią tak. – Dzwoń do Greya. więc czmycham do kuchni. a potem drżącymi palcami wystukuję numer. A ja czuję ściskanie w żołądku. – Zatrzymałem się w hotelu Heathman w Portland. ciepło. Zaczynam szybciej oddychać i oblewam się rumieńcem. Odbiera po drugim sygnale. Ton jego głosu uległ zmianie. jeżeli panu pasuje. – Oddychaj. panie Grey? Z tej strony Anastasia Steele.. – Jutro. Jakie miejsce panu odpowiada? Niemal widzę jego uśmiech w stylu Sfinksa. że Katherine Kavanagh wpatruje się we mnie z otwartą buzią. dziewiąta trzydzieści? . wręcz uwodzicielsko. aby uniknąć jej badawczego spojrzenia. Jakże miło panią słyszeć. Nagle uświadamiam sobie. że nie rozpoznaję własnego głosu. oddychaj. – Eee.. Moje płuca łykają haust powietrza.

– Zrobię kolację. – Czekam niecierpliwie. a nie dorosła kobieta. długich nogach. – Oczami wyobraźni widzę szelmowski błysk w szarych oczach. . – Zachowuję się egzaltowanie jak dziecko.52 – Okej. To imponujący gmach z brunatnego piaskowca wybudowany tuż przed wielkim kryzysem. Ty się rumienisz. Jutro będę wyglądać po prostu świetnie. Nie bądź niemądra – warczę. Hotel Heathman znajduje się w samym centrum Portland. Noc mam niespokojną i bez końca przekręcam się z boku na bok. Śniąc o szarych oczach. Jak to możliwe. bo naprawdę bardzo rzadko pozwalam sobie na wybuchy emocji. wiesz. Tak już mam. – Anastasio Rose Steele. niezbadanych miejscach. – Onieśmiela mnie i tyle – dodaję spokojniej. Kate. tak? – mruczy Kate. On ci się podoba! Jeszcze nigdy nie widziałam. że w czterech słowach zawarł tyle kuszących obietnic? Rozłączam się. Travis i ja jedziemy moim garbusem. Uderzam pięścią w poduszkę. a potem znowu próbuję zasnąć. spotkamy się na miejscu. – Och. kombinezonie. aby ktoś tak na ciebie działał. – Otwieram szafkę. Potem muszę się pouczyć. Zaskoczona mruga oczami. że rumienię się na okrągło. José. Kate stoi w kuchni i przygląda mi się z konsternacją. której w stanie Waszyngton wolno głosować i legalnie pić alkohol. długich palcach i mrocznych. – Zadzwonię do kierownictwa i wynegocjuję jakieś miejsce na sesję. – A więc Heathman. nie umiejąc ukryć irytacji na Kate. panno Steele. Dwa razy się budzę z mocno bijącym sercem.

. Pół godziny później do apartamentu wkracza Christian Grey. – Panno Steele. myślę. bo największy zajął już pan Grey. Za Greyem wchodzi trzydziestoparoletni mężczyzna z kilkudniowym zarostem. że rozbrajają go uroda Kate i jej władczy styl bycia. że będziemy fotografować pana prezesa Christiana Greya. proszę pani. który ma mu pomóc przy ustawianiu świateł. . Kate jest w swoim żywiole. poprosisz personel o jakieś napoje? I daj Greyowi znać. Kate udało się uzyskać bezpłatny dostęp do jednego z pokoi w Heathmanie w zamian za wzmiankę na ten temat w artykule. – Grey wyciąga rękę i wymieniamy uścisk dłoni. Ana. co chce. Tak.. Jest ubrany w elegancki ciemny garnitur i staje bez słowa w rogu pomieszczenia. a jednocześnie przepychu. zgadzasz się ze mną? – Nie czeka na odpowiedź.53 a Kate swoim CLK. Przewracam oczami. – Travis. Zaaferowany kierownik marketingu prowadzi nas do apartamentu – jest strasznie młody i z jakiegoś powodu bardzo się denerwuje. gdzie jesteśmy. Mamy pół godziny na przygotowania. pełne prostoty. Beznamiętnie przygląda się nam orzechowymi oczami. – José. a więc znowu się spotykamy. Gdy na niego patrzę. Jest taka apodyktyczna. O niebiosa! Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i szare flanelowe spodnie. Podejrzewam. ponieważ ona robi z nim. przestaw te krzesła. Kiedy wyjaśnia w recepcji. gdyż do mojego auta wszyscy się nie mieścimy. ale robię to. Taki zwykłych rozmiarów. że tłem będzie ta ściana. Travis to kumpel José. Pomieszczenia są eleganckie. natychmiast otrzymujemy apartament zamiast zwykłego pokoju. Jest dziewiąta. zasycha mi w ustach. Włosy ma jeszcze wilgotne po prysznicu. co mi każe. jest tak nieziemsko przystojny.

a ja znowu się rumienię. dziękuję. Cholera. Nie da sobie w kaszę dmuchać.54 Mrugam szybko. panie Grey. – Obdarza go grzecznym. – Drobiazg – odpowiada. zawodowym uśmiechem. W jego głosie można wyczuć delikatną nutkę groźby. całkiem. że wszyscy słyszą mój przyspieszony oddech.. – Czuję się dobrze. – Ufam. i jestem pewna. Gdy nasze dłonie się stykają. że Kate uczęszczała do najlepszych prywatnych szkół w Waszyngtonie. który mnie rozświetla i wywołuje rumieńce. znowu czuję ten rozkoszny prąd. – Panie Grey. która podchodzi i patrzy mu prosto w oczy. Przypominam sobie. – Panie Grey – kiwa głową. – Wyraz twarzy Greya także się zmienia. kiedy lustruje tamtego. kiedy przenosi spojrzenie ze mnie na Greya. przenosząc spojrzenie na mnie.. – Nieustępliwa panna Kavanagh. że w zeszłym tygodniu zmogła panią choroba. że czuje się już pani lepiej? Anastasia mówiła.. on jest naprawdę. . – To José Rodriguez. machając ręką w stronę koleżanki.. O rety. to Katherine Kavanagh – bąkam. który odpowiada mi równie ciepłym uśmiechem. rety. – Gdzie pan chce zrobić zdjęcia? – pyta. nasz fotograf – uśmiecham się do José. nie mrugnąwszy przy tym okiem. że poświęca nam pan swój czas. – Panie Rodriguez. Jej rodzina ma pieniądze i moja przyjaciółka dorastała pewna siebie i swego miejsca na świecie. – Dziękuję. Co słychać? – Uśmiecha się do niej i wygląda na autentycznie rozbawionego. W jego oczach pojawia się chłód. – Zdecydowanym gestem ściska jego dłoń. Budzi mój wielki podziw.

oślepiając na chwilę Greya. Travis włącza światła. następnie w drugą. Dwukrotnie nasze spojrzenia krzyżują się i nie jest mi łatwo oderwać od niego wzrok. panno Kavanagh – mówi Grey i odwraca się w moją stronę. że stojący . panno Steele? – pyta. Następnie on i ja odsuwamy się i patrzymy na pracę José. Znowu słychać trzask migawki nikona. Wymienia z nim uścisk dłoni. – Pokazuje mu krzesło ustawione pod ścianą. – Czekam niecierpliwie na ten artykuł. – Wystarczy siedzenia. – Świetnie – mówi Kate.55 Ale Katherine ani myśli pozwolić José grać pierwsze skrzypce. Spełniło się moje życzenie: mogę stać i podziwiać Greya wcale nie z tak daleka. Kolejne ujęcia wykonuje z użyciem statywu. – Chyba mamy dość materiału – oznajmia José pięć minut później. Wzrusza ramionami. panie Grey? – pyta. – Panie Grey. mógłby pan usiąść tutaj? Proszę uważać na przewody od oświetlenia. zupełnie zaskoczona. Najpierw robi zdjęcia z ręki. Grey siedzi i cierpliwie pozuje przez jakieś dwadzieścia minut. a Travis pospiesznie zabiera krzesło. – Jasne – odpowiadam. – Odprowadzi mnie pani. – Po raz kolejny do akcji wkracza Katherine. panie Grey. Rzucam Kate niespokojne spojrzenie. A potem zrobimy także kilka ujęć na stojąco. – Stajemy. aby odwrócił się w jedną stronę. Ten się podnosi. Zauważam. prosząc Greya. przesuwa rękę. podobnie José. i bąka przeprosiny. – Jeszcze raz dziękujemy.

– Taylor! – woła. Taylor. który zdążył już dotrzeć na koniec korytarza. kiedy dociera do nas.. – Muszę wszystkich odwieźć – mówię przepraszająco. która jest znowu w szyderczym nastroju. Kiwam głową. zbyt zdumiona. Taylor – rzuca w jego stronę. Jego mina nie zdradza niczego. Kurde. Randka? Christian Grey właśnie się ze mną umawia. Mamy tu dużego suva. „Może uważa. odwraca się i wraca w naszą stronę. – Czy mógłbyś.. – Panie Grey? – pyta Taylor. – Zadzwonię do ciebie.56 obok niej José marszczy brwi. więc sprzęt się także zmieści. o co w tym wszystkim chodzi? Czego on chce? Zatrzymuję się na hotelowym korytarzu i przestępuję nerwowo z nogi na nogę. odwieźć do domu fotografa. – Mieszkają w pobliżu uczelni? – pyta Grey. by wydobyć z siebie głos. a ja aż podskakuję. a za nim mężczyzna w garniturze.. Pyta. Jasny gwint. że mogłaby pani pójść ze mną na kawę. To mój kierowca. starając się odzyskać kontrolę nad nerwami. podczas gdy Grey wychodzi z apartamentu.. proszę. zrobiłam coś nie tak? – Tak sobie pomyślałem. – Miłego dnia – mówi do wszystkich Grey i otwiera drzwi. puszczając mnie przodem. jego asystenta i pannę Kavanagh? . Taylor oddala się. Serce podchodzi mi do gardła. że jeszcze się nie obudziłaś” – drwi ze mnie podświadomość. po czym odsuwa się na bok. Chrząkam. – Taylor może ich zawieźć. czy mam ochotę na kawę. wykręcając dłonie. a Grey wwierca we mnie płonące spojrzenie szarych oczu.

. – Posyłam szybkie spojrzenie Taylorowi. – Widzi pani.57 – Oczywiście.. – Kate. O rety. – Ale ja mu nie ufam – dodaje. José mierzy mnie wzrokiem pełnym dezaprobaty. panie Grey. – Ana. że Katherine jest pogrążona w rozmowie z José. uważam. Marszczę brwi. Okazuje się. Grey obdarza mnie promiennym... Unoszę rękę w nadziei. abym mogła tam wejść. Chwyta mnie za ramię i zaciąga do sąsiadującej z salonem sypialni. – . a zostawić mi swoje auto? – Dlaczego? – Christian Grey zaprosił mnie na kawę. I otwiera drzwi do apartamentu. jakby sprawa była już załatwiona. że przestanie mówić. Otwiera szeroko buzię. – Ana. który zachowuje stoicki spokój. to naprawdę. – Jeśli da mi pan chwilkę. I jakimś cudem tak właśnie się dzieje. zamienię się samochodami z Kate. Pójdziemy więc razem na kawę? – Grey uśmiecha się. proszę pana – odpowiada Taylor. – Eee. naturalnym. szerokim uśmiechem. coś mi się w nim nie podoba – rzuca ostrzegawczo. mogłabyś wrócić garbusem. Kate oniemiała! Delektuję się tą chwilą. że z całą pewnością mu się podobasz – oświadcza bez żadnego wstępu. Taylor nie musi ich odwozić.

inaczej wyślę ekipę ratunkową. Gdy wychodzę z apartamentu. opierając się o ścianę. – Pani przodem. – Okej. Sznuruje usta. chodźmy na tę kawę – bąkam czerwona jak burak. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty. więc szybko się zmyję. Na drżących nogach idę przez korytarz. – Dla kogoś tak niewinnego. .58 Jest oszałamiający. jak ty. Uśmiecha się szeroko. – No to na razie. Nie siedź za długo. – Ściskam ją. Ja podaję jej swoje. panno Steele. Prostuje się i pokazuje ręką. Dotknęła mnie tym. Christian Grey czeka na mnie. to tylko kawa.. – Kate. abym szła pierwsza. Wiesz. czując w brzuchu całe stado motyli. Wygląda jak model pozujący dla ekskluzywnego magazynu o modzie. Moje policzki robią się czerwone. W tym tygodniu zaczynają się egzaminy i muszę się uczyć. – Kogoś takiego jak ja? Co masz na myśli? – pytam ostro. ale myślę. Ana.. W końcu wyciąga z kieszeni kluczyki i wręcza mi je. a ja nie znoszę kawy. że także niebezpieczny. jakby rozważała moją propozycję. zgoda. Idę na kawę z Christianem Greyem. o co mi chodzi – dodaje z pewną dozą irytacji. Serce wali mi głośno i nierówno. – Dzięki.

– Ach.59 Szerokim korytarzem idziemy razem w stronę wind. tętniący życiem hol i kierujemy się w stronę wyjścia. czy dlatego. Czuję przepływ prądu i serce mi przyspiesza. mamy ze sobą wspólnego? Z odrętwienia wyrywa mnie jego aksamitny. Bardzo się staram zachować spokój. Co powinnam powiedzieć? Nagle paraliżuje mnie lęk. ukazując młodą parę w namiętnym uścisku. wciska guzik przywołujący i niemal natychmiast rozbrzmiewa dzwonek. że na jego ustach błąka się uśmiech. słyszymy za sobą zduszony chichot pary. ale mój towarzysz omija drzwi obrotowe. Przechodzimy przez duży. – Od pierwszego roku studiów. czując. widzę. – Od jak dawna znacie się z panną Kavanagh? Och. jak policzki robią mi się różowe. odskakują od siebie i za wszelką cenę starają się na nas nie zerknąć. O czym teraz myśli? Gdy docieramy do wind. Drzwi rozsuwają się. że wtedy musiałby puścić moją rękę. Bardzo się przyjaźnimy. na początek proste pytania. – Hmm – odpowiada niezobowiązująco. więc patrzę w podłogę. Wchodzimy do windy. Kiedy spod rzęs rzucam spojrzenie na Greya. Zaskoczeni i zażenowani. Drzwi rozsuwają się i ku memu zdziwieniu Grey ujmuje mnie za rękę. O czym będziemy rozmawiać? Co. ciepły głos. Młoda para milczy i tak jedziemy na dół w pełnej skrępowania ciszy. Grey uśmiecha się szeroko. Ciekawe. te windy – mruczy. u licha. . Gdy wyprowadza mnie z windy. Nawet z głośników nie płynie żadna muzyka.

English Breakfast. a ja pójdę w tym czasie po napoje. Kręci mi się w głowie i czuję mrowienie w całym ciele. Cukier? Przez pełną zdumienia chwilę myślę. gdzie czekamy na zmianę świateł.. Na co ma pani ochotę? – pyta uprzejmie. gdzie Grey puszcza moją dłoń. z torebką na spodeczku. Jestem na ulicy. Ana” – poucza mnie podświadomość. z torebką . dziękuję. Unosi brwi. – Nie. Nikt nigdy tego nie robił.. – Może wybierze pani stolik. Światła zmieniają się na zielone i ruszamy dalej.60 Mamy spokojne majowe przedpołudnie. aby przytrzymać przede mną drzwi. – Nie kawa? – Nie przepadam za kawą. eee. on pyta. – Wpatruję się w zaplecione palce. na spodeczku. English Breakfast. Grey skręca w lewo i idzie niespiesznie ku przejściu dla pieszych. a Christian Grey trzyma mnie za rękę. a ruch na ulicach jest niewielki. na szczęście podświadomość wkracza do akcji: „Nie. – Poproszę. że to czułe słówko[2]. idiotko. Staram się powstrzymać niedorzeczny uśmiech. Świeci słońce. Nadal trzyma mnie za rękę. aż docieramy do Portland Coffee House. Mijamy cztery kwartały.. Uśmiecham się. „Spokojnie. – Okej. czy słodzisz”. który już-już ma się pojawić na mojej twarzy..

ledwie będąca w stanie przejść od punktu A do punktu B. Ukradkiem przyglądam mu się. smukłymi palcami już suche. Jest wysoki.. że siedzę naprzeciwko Christiana Greya w kafejce w Portland. Potrząsam głową. siada naprzeciwko mnie i krzyżuje długie nogi. – To moja ulubiona herbata. – Kręcę głową.. Mogłabym patrzeć na niego cały boży dzień. Chętnie ja bym to zrobiła. Przyniósł tacę. – O czym pani myśli? – powtarza. Nie podoba mi się kierunek. – Grosik za pani myśli? – Grey wrócił. Marszczy brwi. aby przeczesać palcami pańskie włosy i zastanawiałam się. mały dzbanek i talerzyk z saszetką z napisem „Twinings English Breakfast”. że aż mu zazdroszczę.61 – Coś do jedzenia? – Nie. Odstawia tacę. Hmmm.. Nie mogę uwierzyć w to. dziękuję. Podaje mi filiżankę i spodek. O rety. szeroki w ramionach i szczupły. Raz i drugi przeczesuje długimi. gdy stoi i czeka na swoją kolej. a to. Wie. miss gracji. w jakim zmierzają moje niesforne myśli. czy byłyby miękkie w dotyku. Jak oni to robią? Przyniósł sobie także muffinkę z jagodami. Policzki robią mi się szkarłatne. w jaki sposób spodnie opinają mu biodra. Oto ja. którą stawia teraz na niewielkim okrągłym stoliku z blatem oklejonym imitacją brzozy.. Właśnie myślałam o tym.. – Głos mam cichy i lekko chropawy. że coś . Przygryzam wargę i ponownie wbijam wzrok w dłonie. Wygląda na tak rozluźnionego. tak pewnego siebie we własnym ciele. Dla siebie zamówił kawę ze ślicznym liściem wyczarowanym na mlecznej piance. To moja ulubiona herbata.. ale pozostające w lekkim nieładzie włosy. a on udaje się w stronę lady. Ta myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie i twarz zaczyna mi płonąć. nie upadając przy tym na twarz.

Wrzucam saszetkę do dzbanka i niemal od razu wyjmuję ją łyżeczką. Zaczarowana. – Jest dla mnie jak rodzina – szepczę. jak uśmiechała się pani do niego. Że co? – Kto? – Ten fotograf. To nie . i opuszcza spojrzenie na muffinkę. Chcę odwrócić wzrok. Śmieję się nerwowo. Dlaczego odniósł takie wrażenie? – Nie. ale czuję się sparaliżowana.62 ukrywam. Długimi palcami sprawnie odsuwa papierek. – Marszczę brwi i znowu wbijam wzrok w dłonie. ale nic więcej nas nie łączy. wyraźnie usatysfakcjonowany moją odpowiedzią. José Rodriguez. Wraca ten jego tajemniczy uśmiech. – A ten chłopak. Grey kiwa lekko głową. Grey przechyla głowę i mierzy mnie pytającym spojrzeniem. – Nie. Gdy odkładam saszetkę na talerzyk. Przyjaźnię się z José. Dlaczego pan sądzi. dziękuję. a on do pani. którego wczoraj poznałem w sklepie. Zaciekawił mnie. a ja przyglądam się temu z fascynacją. – Chce pani spróbować? – pyta. To pani chłopak. – Herbatę lubię czarną i słabą – wyjaśniam. że to mój chłopak? – Widziałem. – Nasze spojrzenia krzyżują się. – Rozumiem.

. w jakim kierunku zmierzają pani myśli – oświadcza. panno Steele. Zerkam na niego. to się robi niemądre. . – Dzięki temu mogę choć trochę się domyślać. Jasna cholera. – I słusznie czuje pani onieśmielenie. że nie wiem. jak ja to robię? To zdumiewające. Mówiłam to panu wczoraj. – Z wyjątkiem tego. Znowu patrzę na dłonie. Denerwuję się tylko w twoim towarzystwie. co zdarza się często. Proszę nie opuszczać głowy.63 pani chłopak? – Nie. – Och. z jakiego powodu się pani rumieni. Och. Lubię widzieć pani twarz. ale zarazem cierpki uśmiech. Żałuję jedynie. Grey. – Tajemnicza z pani kobieta. ale w duchu gratuluję sobie szczerości. – Jest pani bardzo zamknięta w sobie – mruczy.. że się pani rumieni. Paul to tylko kolega. – Onieśmiela mnie pan. Ja zamknięta w sobie? Nie ma mowy. to ma charakter personalny. a on posyła mi krzepiący. Jest pani bardzo uczciwa. Tajemnicza? Ja? – Nie ma we mnie nic tajemniczego. Naprawdę? Rany. – Pąsowieję. – A czemu pan pyta? – Denerwuje się pani w towarzystwie mężczyzn.

Och. – To dobrze. – Ale zachowuje się pan bardzo władczo – wbijam mu szpilę. Dlaczego nie poprosił pan. Poza tym jest prawie blondynką – lekko rudawą – tak jak wszystkie kobiety w jego biurze. nie odrywając ode mnie wzroku. I dalej nie powiedział: „Mów mi Christian”. „No i jest piękna” – przypomina mi podświadomość. Biorę łyk herbaty. – Po imieniu zwracają się do mnie jedynie członkowie rodziny i kilkoro bliskich przyjaciół. Unosi brwi i o ile dobrze widzę. jak na komendę. Anastasio – mówi.64 Wkłada do ust mały kawałek muffinki i zaczyna go powoli przeżuwać. że może lepiej by było. Uraziłem panią? – W jego głosie słychać zaskoczenie. on także się lekko rumieni. że to robię. Dlaczego ta rozmowa stała się tak poważna? Nie przebiega tak. Ona jest taka sama jak on. Nie podoba mi się ta myśl. że moje nastawienie względem niego jest takie wrogie. A ja. Rzeczywiście ma bzika na punkcie kontrolowania wszystkich i wszystkiego i jakaś część mnie myśli teraz. Lubię taki stan rzeczy. gdyby to jednak Kate pojechała na ten wywiad. – Na wszystkich polach. – Nie – odpowiadam zgodnie z prawdą. Zupełnie jakby próbował mnie odstraszyć. – Nie wątpię. . jak przewidywałam. – Przyzwyczajony jestem do zdobywania tego. rumienię się. abym mówiła mu po imieniu? – Dziwi mnie moja śmiałość. czego chcę. Nie mogę uwierzyć. Jasna cholera! – Zawsze czyni pan takie osobiste uwagi? – Nie zdawałem sobie sprawy z tego.

kiedy byłam mała. pocierając w zamyśleniu brodę. prawda? – pyta cierpko. – Przykro mi.65 a Grey zjada kolejny kawałeczek ciastka. Co takiego? Znowu zmienia temat. – Tak. – Widać. Prycham. że mówi to szczerze. Czemu chce to wiedzieć? To takie nudne. – Nawet go nie pamiętam. – Tak jak i pan. Bobem. . – Moja mama mieszka w Georgii ze swoim nowym mężem. – Niewiele pani zdradza. – Proszę mi opowiedzieć o rodzicach. Marszczy brwi. – A ojciec? – Ojciec zmarł. Mój ojczym mieszka w Montesano. – I pani matka ponownie wyszła za mąż. – Jest pani jedynaczką? – pyta. – Można tak to ująć.

Już tak dawno nie widziałam się z mamą. Czego ten facet się spodziewa? Historii mego życia? . – Tęsknię za nią – kontynuuję. To nieuleczalna romantyczka. Wzruszam ramionami. – Uśmiecham się ciepło. że Bob czuwa i zdoła jej pomóc.. że pojawiło się wtedy kilka całkiem dociekliwych pytań. – I tyle? – pyta zaskoczony Grey. co jakiś czas racząc się kawą. – Uśmiecha się drwiąco. jakiego znam. Kurka wodna. że w przyszłości będzie mi potrzebna intensywna terapia. kiedy kolejny idiotyczny plan spali na panewce. – Teraz ma Boba. Zaczynam opowiadać o mojej matce – cokolwiek. Christian unosi z zaskoczeniem brwi. Pamięta to gejowskie pytanie. Dorastałam z nim. byle tylko zagłuszyć tamto wspomnienie. gdy przypomnę sobie tamtą chwilę. Wytrąca mnie to z równowagi. Te usta. Obecnie ma czwartego męża. jeśli nie chcę czuć skrępowania za każdym razem. Wiem. Po raz kolejny skręcam się z zażenowania.. Nie tracę nadziei. Naprawdę nie powinnam patrzeć na jego usta. małomówny. – Dogaduje się pani z ojczymem? – Oczywiście. To jedyny ojciec. – A jaki on jest? – Ray? Jest. Christian przygląda mi się uważnie.66 – Już raz przeprowadziła pani ze mną wywiad i pamiętam. – Moja mama jest cudowna.

jakby nie rozumiał. – Tato w Seattle. i grę w kręgle. – Mąż Numer Trzy mieszkał w Teksasie. Mieszkają Och. no wie pan. – Nie chciała pani mieszkać z mamą? – pyta.. Jest stolarzem. moja mama była świeżo upieczoną mężatką. kiedy miałam piętnaście lat.. który wyrusza na podbój świata biznesu i w pojedynkę go podbija. Po co Greyowi ta wiedza? To naprawdę nie jego sprawa. Ciekawi mnie ta odnosząca zawodowe sukcesy para. Jakoś się powstrzymuję. Moja mama poznała Męża Numer Trzy. Rumienię się. jest prawnikiem. – Urywam. – Lubi futbol.. – Wzdycham. To naprawdę nie twoja sprawa. Zostałam z Rayem. I. a jedno z nich wyrasta na pięknego mężczyznę. i wędkarstwo muchowe.. Co uczyniło go . która adoptuje troje dzieci. Byłym wojskowym. No ale każdy kij ma dwa końce. Myśmy mieszkali w Montesano. i robienie mebli. Grey. – Opowie mi pan o swoich rodzicach? – pytam. – Mieszkała pani z nim? – Tak. a więc dorastał w zamożnej rodzinie.67 – Małomówny jak jego pasierbica. zwłaszcza europejski. Mama nigdy nie mówi o Mężu Numer Trzy. aby nie przewrócić oczami. Marszczy brwi. Wzrusza ramionami. a mama pediatrą.

Była tam pani? – pyta. A kto by nie chciał? – Pewnie – przyznaję. – A więc powrót do banałów. Czemu nie chce rozmawiać o swojej rodzinie? Dlatego. Nie chce rozmawiać o swojej rodzinie ani o sobie. – Czas na mnie.. a moja młodsza siostra przebywa obecnie w Paryżu i uczy się gotować pod okiem jakiegoś znanego francuskiego szefa kuchni. – Ponieważ? Mrugam szybko. które zainspirowały tych ludzi do napisania takich wspaniałych książek. Przechyla głowę na bok. Austen. Steele. że powinnam się teraz uczyć. – W jego oczach pojawia się irytacja. że został adoptowany? – To prawda. Mam dużo nauki. – To ojczyzna Szekspira.68 takim właśnie człowiekiem? Rodzina musi być z niego dumna. . Skoncentruj się. – Podobno Paryż jest śliczny – mówię. Co on ukrywa? – Chciałaby pani jechać? – Do Paryża? – pytam piskliwie. przesuwając palcem wskazującym po dolnej wardze.. – Ale tak naprawdę to marzy mi się Anglia. sióstr Bronte. – Nigdy nie byłam za granicą. – Czym się zajmuje pańskie rodzeństwo? – Elliot pracuje w budownictwie. Thomasa Hardy’ego. Zerkam na zegarek. Po irytacji nie ma ani śladu. – Ta rozmowa o geniuszach literatury przypomina mi. Chciałabym zobaczyć miejsca. O rety.

Zaczynają się we wtorek. jak się udało nasze spotkanie przy kawie.69 – Do egzaminów? – Tak. Posyła mi ten swój dziwny uśmiech w stylu „a ja mam wielką tajemnicę”. – Odprowadzę panią. panie Grey. Anastasio. – Zawsze chodzi pani w dżinsach? – pyta ni z tego. że nasz wspólny czas jest ograniczony. ni z owego. – Gdzie jest samochód panny Kavanagh? – Na hotelowym parkingu. Speszona ujmuję ją i wychodzę za nim z kafejki. tyle że nie wiem. Chodźmy. I świadoma jestem tego. Wiem. Cóż za dziwne pytanie. jakbym wracała z rozmowy w sprawie pracy. Wyciąga rękę. – Najczęściej. Wracamy do skrzyżowania niedaleko hotelu. Czuję się. – Nie ma za co. Kiwa głową. że w przyjacielskim milczeniu. na jakie stanowisko. że wszystko .. Wracamy spacerkiem do hotelu i chciałabym rzec.. On przynajmniej wygląda jak zawsze spokojnie i opanowanie. Cała przyjemność po mojej stronie. Kręci mi się w głowie. – Dziękuję za herbatę. Jeśli zaś chodzi o mnie. to desperacko próbuję ocenić.

Robię krok w przód i potykam się. Muszę spróbować zebrać myśli. Pachnie świeżym praniem i jakimś drogim żelem pod prysznic. przyciskając do siebie. – Wszystko w porządku? – pyta szeptem.. Patrzy na mnie. Muszę stąd iść. – Nie. Tuli mnie mocno do piersi.. co on ma na myśli? Nie jest gejem? A może jest – o kurde! Najwyraźniej podczas wywiadu mnie okłamał. Przez chwilę sądzę. Pociąga mnie za rękę tak mocno. Och. Wdycham jego czysty. Muszę od niego uciec. gdy tymczasem palce drugiej ręki delikatnie i badawczo błądzą po mojej twarzy. Patrzy mi prosto w oczy. czy ja to właśnie powiedziałam na głos? Jego usta wykrzywiają się w półuśmiechu. w drugiej znajduję się w jego ramionach. jadący pod prąd ulicy jednokierunkowej. Ana! – woła Grey. Obejmuje mnie ramieniem. że udzieli mi jakiegoś wyjaśnienia. że wpadam na niego w chwili. a może przez całą wieczność. Mija mnie o włos. gdy obok mnie śmiga rowerzysta. męski zapach.. – Ma pan dziewczynę? – wyrzucam z siebie. Anastasio. Nie bawię się w dziewczyny – mówi miękko. Kciukiem muska dolną wargę i słyszę. że rozwinie to enigmatyczne stwierdzenie – tak się jednak nie dzieje.. Być może on kogoś ma.70 schrzaniłam. Ale w końcu moją uwagę przyciągają . Wszystko dzieje się tak szybko – w jednej chwili upadam. O kurczę. O święty Barnabo. Oddycham głęboko. – Cholera. jak wciąga powietrze. a ja nie uciekam spojrzeniem przez chwilę. to mieszanka odurzająca.

.71 jego piękne usta. Pragnę poczuć jego usta na swoich. O rety. I po raz pierwszy od dwudziestu jeden lat pragnę być pocałowana.

Pocałuj mnie. – W końcu wraca mi zdolność mówienia. Że co? A skąd on to może wiedzieć? Chyba ocena należy do mnie. uważnie śledzi moją reakcję. a sama nie mogę się poruszyć. jak oddycha. powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. oddychaj. Naprawdę mnie nie chce. gdy on się odsuwa. Jego dłonie spoczywają na moich ramionach. – . dałam mu to jasno do zrozumienia. Nie jestem mężczyzną dla ciebie – szepcze. A ja jestem w stanie myśleć wyłącznie o tym. a on tego nie zrobił. Nie chce mnie. Anastasio. „Nie!” – krzyczy moja psychika. aby mnie.72 ROZDZIAŁ CZWARTY Błagam go w myślach. Poziom adrenaliny wywołany niemal zderzeniem z rowerzystą albo odurzającą bliskością Christiana opada i czuję teraz słabość w całym ciele. Zamyka oczy. nieznajoma potrzeba. Kiedy ponownie otwiera oczy. do cholery. pocałował. wciąga powietrze i ledwie zauważalnie kręci głową. Słyszę. – Oddychaj. proszę. Wpatruję się jak urzeczona w idealnie wykrojone usta Christiana Greya. że pragnęłam. Paraliżuje mnie dziwna. a on pociemniałych oczu nie odrywa ode mnie. Koncertowo wszystko spieprzyłam. aby mnie pocałował. podczas gdy ja w ogóle przestałam to robić. Czuję się zniewolona. widać. – Anastasio. Teraz cię puszczę i pozwolę odejść – mówi cicho i delikatnie odpycha mnie od siebie. Marszczę brwi i ogarnia mnie uczucie odrzucenia. że podjął jakąś decyzję. – Rozumiem. jakby udzielał odpowiedzi na moje niewyartykułowane pytanie. Trzymasz mnie w ramionach.

Jak mogłam tak niewłaściwie odczytać wysyłane przez niego sygnały? Muszę stąd jak najszybciej uciec.. Christianie? – warczę z irytacją. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam? „Czego Christian Grey mógłby chcieć od ciebie?” – drwi moja podświadomość.73 Dziękuję – mamroczę zalana falą upokorzenia. Boję się myśleć. co ci się mogło stać. – Ten idiota jechał pod prąd. Niechętnie podnoszę wzrok. – Za to.. W jego oczach maluje się przygnębienie. że właśnie się włączyło zielone światło. – Dzięki za herbatę i za sesję zdjęciową – bąkam. . że tu byłem. nieokreślone bliżej nadzieje legły w gruzach. Nie zabrał rąk z moich ramion. – Anastasio. a ja stoję przed nim. Chcę stąd jak najszybciej odejść. gdy nie kończy zdania. że za mną podąża Grey. – Za co? – Marszczy brwi. Szybko przechodzę na drugą stronę.. Z trudem odzyskuję zdolność myślenia. Odwracam się w stronę ulicy i z ulgą się przekonuję. On mnie nie chce. Pod hotelem odwracam się do niego. Dobrze. ja. zranioną dumę i jakoś ją uleczyć. Przeczesuje dłonią włosy. – Powodzenia na egzaminach. Zniknęła gdzieś wcześniejsza samokontrola. Wszystkie moje mgliste. świadoma tego. Muszę zabrać kruchą. – Co. Chcesz przez chwilę odpocząć w hotelu? – Puszcza mnie. sfrustrowanego. Wygląda na rozdartego. ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy. – Urywa i moją uwagę przyciąga udręka słyszalna w jego głosie. czując się jak idiotka.. że mnie uratowałeś – odpowiadam szeptem. Chcę stąd jechać.

nawet zdziwiona tym. Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki. zła na siebie za tę bezsensowną reakcję. pozwalam płynąć tym irracjonalnym łzom. – Do widzenia. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei. kiedy ja stanę się mniejsza. Opłakuję coś. jak smakuje odrzucenie. i bez oglądania się za siebie odchodzę w stronę garażu podziemnego. Może powinnam być milsza dla chłopców pokroju Paula Claytona i José Rodrigueza. zbyt chuda. Na boisku jestem zdecydowanie kulą u nogi. Był na uczelni chłopak. ale nikt nigdy nie wzbudził we mnie zainteresowania – nikt z wyjątkiem cholernego Christiana Greya. Nigdy dotąd nie poznałam. Może muszę się po prostu wypłakać. Podciągam kolana pod brodę. że się nie potykam. to mnie wybierano zawsze jako ostatnią podczas gry w kosza albo siatkę. . zbyt niechlujna. – W moim głosie słychać sarkazm. Ale jestem przekonana. Zawsze więc to ja odtrącałam potencjalnych adoratorów. Kiedy docieram do ciemnego betonowego wnętrza. czego nigdy nie miałam. opieram się o ścianę i chowam twarz w dłoniach. Kładąc głowę na kolanach. panie Grey. Dlaczego płaczę? Osuwam się na ziemię. oświetlanego jedynie słabymi jarzeniówkami. Co ja sobie wyobrażałam? W moich oczach wzbierają nieproszone łzy. któremu się podobałam. ale to akurat rozumiałam: bieganie i jednoczesne odbijanie czy rzucanie piłki to nie dla mnie.74 Co? Dlatego jest tak zasmucony? Tak ma wyglądać nasze pożegnanie? „Powodzenia na egzaminach”? – Dzięki. Od zawsze brak mi pewności siebie. Zgoda. – Odwracam się na pięcie. zbyt niezgrabna – lista moich wad nie ma końca. przeklętych marzeń i oczekiwań. że żaden z nich nie szlochał w żadnym ciemnym zakątku. chcąc się zwinąć w jak najmniejszą kulkę. Co za absurd. Być może ten niedorzeczny ból zmniejszy się. jestem zbyt blada.

Ręce ma skrzyżowane na piersiach i z frustracją tupie jedną stopą.. Natychmiast! I przestań się nad sobą użalać”. „Wsiadaj do samochodu. co cholernie oczywiste. a potem wstaję. bierz się za naukę. jest naprawdę groźna.. aby mi odpuściła. – W takim razie czemu płakałaś? Ty nigdy nie płaczesz. kiedy dostrzega moją twarz. – Głos jej łagodnieje. – I w tym cały problem. wszystko w porządku? Jesteś ranna? – Odsuwa mnie na odległość ramienia i szybko lustruje od stóp do głów. co się stało? O nie. Muszę coś powiedzieć. a jej spojrzenie pełne jest troski. – To w sumie niewiele. o kurczę. – Ana. . jedź do domu. – Co ci zrobił ten drań? – warczy. Kate siedzi przy stole. Kręcę głową. – Jezu. – Nic. aby dała mi spokój. a przejechałby mnie rowerzysta.. Nie będę już o nim myśleć. – Płakałaś...75 „Przestań! Przestań! Przestań!” – krzyczy moja podświadomość. Weź się w garść. tylko nie inkwizycja Katherine Kavanagh. Mocno mnie przytula. Powitalny uśmiech gaśnie. Ana. Myśl ta wywołuje na mojej twarzy cierpki uśmiech. – Czasem ma wyjątkowy dar ubierania w słowa tego. Potraktuję ten incydent jako nauczkę i skoncentruję się na egzaminach. – Mało brakowało. Ruszam w stronę samochodu Kate.. ale równie dobrze mogłabym mieszkać z głuchoniemym ślepcem. Kate. ale od razu odwraca jej uwagę od. niego. dając tym gestem do zrozumienia. ocierając po drodze łzy z twarzy. Zapomnij o nim. pochylona nad laptopem. Steele. a jej mina. Oddycham głęboko. Wstaje.

udaje mi się wypowiedzieć to spokojnie i rzeczowo. – Ale bardzo się zdenerwowałam. to oczywiste. – Odwracam się na pięcie i staję z nią twarzą w twarz. dlaczego mnie zaprosił. Kate – dodaję cierpko. – Podobasz mu się. ile razy mam ci to powtarzać? Ślicznotka z ciebie – przerywa mi. to przecież nie moja liga. – Okej. on jest. Jak tam kawa? Wiem. Udaję się do kuchni. Więcej się z nim nie spotkam. – Ana! Na litość boską.. O nie. ma więcej kasy niż ty. – Nic dziwnego. – Wzruszam ramionami. że jej nie znosisz. no ale w sumie ma jej więcej od większości Amerykanów! – Kate. Zaraz zacznie tę swoją tyradę. Kate. Christian mnie uratował – szepczę. – Już nie. aby nie widziała mojej twarzy.76 – Nie. – Tak. w zasadzie nie ma o czym opowiadać. gdyż zdążyła już się pojawić w drzwiach kuchni. – Zamówiłam herbatę. . Zaintrygowałam ją tym. – Tak. – Dla mnie nie – oświadcza. Było w porządku. – Och? Dupa blada.. – Co masz na myśli? – Och. Nie wiem.

Jego słowa mają sens. José zrobił naprawdę świetne zdjęcia. pochodzimy z dwóch różnych światów. proszę cię. A teraz idę się uczyć. a tymczasem patrzę mu prosto w oczy.77 – Kate. Muszę się uczyć. że nie przyswoiłam tej informacji prędzej. Marszczy brwi. a potem wyjmuję notatki i biorę się za czytanie. dlaczego to podobno nie mężczyzna dla mnie. W duchu składam sobie przyrzeczenie. Udaję. Rozumiem. Krańcowo różnimy się od siebie. Jestem Ikarem. prawie. kiedy znajdowałam się w jego ramionach i każdą komórką błagałam. – Wyczarowuję uśmiech i podchodzę do laptopa. pozwalam myślom pomknąć ku temu dziwacznemu przedpołudniu. że od teraz nie będę o nim myśleć. który znalazł się zbyt blisko słońca i w rezultacie spłonął. Kate.. To nie mężczyzna dla mnie. wpatruje się we mnie i uznaje mnie za wybrakowaną. – Chcesz zobaczyć artykuł? Jest gotowy. Przecież to wtedy powiedział. Jakoś dam radę z tym żyć. Dopiero kiedy leżę w łóżku i próbuję zasnąć. I nagle robi się to oczywiste.. czarno-biały. Nie chciał mnie jako swojej dziewczyny. Ciągle przypomina mi się ten jego tekst: „Nie bawię się w dziewczyny” i wkurzam się na siebie. A może on żyje . Jest zbyt olśniewająco przystojny. szukając w tym zdjęciu jakiejś wskazówki odnośnie do tego. – Bardzo dobry artykuł. Czy naprawdę potrzebuję wizualnego pięknego Christiana „Nie-chcę-cię” Greya? przypomnienia – Jasne. aby mnie pocałował. Przekręcam się na bok. To właśnie miał na myśli i teraz łatwiej jest mi zaakceptować jego odrzucenie. No i oto on. że czytam artykuł.

aby otworzyć drzwi. która zawzięcie pisze. czy biegnę ku czemuś. Jest piątek i wieczorem będziemy świętować. Możliwe. . – Kate stoi na schodkach przed drzwiami. przesyłka dla ciebie. Dziwne. ostro świętować. Wracamy jej autem do mieszkania. Patrzy w moją stronę. Skończyłam. Może to od mamy albo Raya.. Może on czeka. i nie wiem. Ostatni egzamin dobiegł kresu. Kate kończy pisać i odkłada długopis. osamotnionych studentów. Brak adresu nadawcy. W myślach robię pełne gracji gwiazdy. doskonale wiedząc. Kate wręcza mi paczkę i bierze ode mnie klucze. Tej nocy śnię o szarych oczach.. To chyba pierwszy uśmiech w tym tygodniu. „Nie na ciebie” – prycha zaspana podświadomość. – Pewnie od rodziców. No i nadszedł koniec mojej uczelnianej kariery. trzymając w ręce paczkę owiniętą w brązowy papier. rozjaśnianych jedynie upiornym światłem jarzeniówek. że nawet się upiję! Jeszcze nigdy nie byłam pijana. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. Zerkam w drugi koniec sali gimnastycznej na Kate. że tylko tam jest to możliwe. po czym przypuszcza atak na moje sny. w co się ubrać dzisiejszego wieczoru. Odkładam długopis. liściastych wzorkach na mleku i biegam po ciemnych pomieszczeniach. czy przed czymś uciekam. Już nigdy nie będę musiała siedzieć wśród niespokojnych.78 w celibacie? Zamykam oczy i zaczyna mi pracować wyobraźnia. – Ana. Szukam w torebce kluczy. Ona także się uśmiecha. Przesyłkę zaadresowano do panny Anastasii Steele. Zostało pięć minut. Kate bardziej przejmuje się tym. Niczego ostatnio nie zamawiałam z Amazona. nie rozmawiając po drodze o ostatnim egzaminie.

Oglądam książki. Rozrywam papier i moim oczom ukazuje się obite skórą pudełko. W środku znajdują się trzy pozornie identyczne książki w idealnym stanie. – Nie. Otwieram pierwszą z góry. A tam staroświecką czcionką napisano: A niech mnie. Kate zerka mi ponad ramieniem na książki. obite starym materiałem. oraz arkusik białego papieru. I od razu wiem. A może to wcale nie ironia. Muszą być warte majątek. .. kto je przysłał. to pierwsze wydanie. – Kate otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem. Bierze do ręki kartkę. Po jednej stronie napisano odręcznie następujący tekst: Rozpoznaję cytat z Tessy. – Grey? Kiwam głową. – Nikt inny nie przychodzi mi na myśl. – Pierwsze wydanie – szepczę. trzy tomy Tessy d’Urberville.. może to coś rozmyślnego. Cóż za ironia – dopiero co przez trzy godziny pisałam pracę na temat powieści Thomasa Hardy’ego.79 – Otwórz! – Kate cała w skowronkach idzie prosto do kuchni po naszego „szampana na koniec egzaminów”.

w którym Angel Clare każe się odpierdolić? – pyta Kate. Tessa mówi to potraktowana przez Aleca D’Urberville’a. Nie mogę przyjąć tych książek. . – Znalazłam jedno pierwsze wydanie Tessy w Nowym Jorku za czternaście tysięcy dolarów. czy nie. Czy cię ostrzega. Uwielbiam Kate. Licho wie czemu. właśnie tego. Wypakowuję książki i kładę je na stole. że nie jestem dla niego. – Tak. Dlaczego mi to przysłał? Przecież powiedział. – Ten cytat. on ciągle mnie ostrzega.80 – Co znaczy ta kartka? – Nie mam pojęcia. To chyba ostrzeżenie. do matki niegodziwie – Wiem – duma Kate. jak to jest – być w jego ramionach i czuć ten wspaniały zapach. – Chichoczę.. – Kate zasięga porady u swego najlepszego przyjaciela. jego szare oczy nadal prześladują mnie w snach i wiem. Ale twoje jest w znacznie lepszym stanie. że nie chcesz o nim rozmawiać. – Co on ci próbuje powiedzieć? – Nie wiem i mam to gdzieś. że o nim myślisz. nim wymażę z pamięci. – Tego. że minie wieczność. W minionym tygodniu nie pozwoliłam sobie rozmyślać o Christianie Greyu. ale też wiem. jest taka lojalna i zawsze mnie wspiera. zachowując całkowitą powagę. – Wiem. Google.. Przecież nie dobijam się do jego drzwi. Musiało kosztować jeszcze więcej. Kate wręcza mi kieliszek z szampanem. Odeślę je z równie zbijającym z tropu cytatem z jakiegoś mroczniejszego fragmentu Tessy. – Marszczę brwi. Okej.

– Więcej procentów. że to mało rozsądne. On kończy studia dopiero za rok. – Jeszcze jedną margaritę? – José Luisie Rodriguez. Ana – szepcze mi do ucha. Ana? – José przekrzykuje hałas. Gdy wypijam piątego drinka. dzięki czemu ogarnia nas poczucie wolności. za nic bym jej nie przegapiła. – Kate i ja przeprowadzamy się do Seattle. Ana! – woła Kate. ale jest w imprezowym nastroju i kupuje nam wszystkim dzban margarity. Zwłaszcza że wcześniej był już szampan. Ramieniem obejmuje Leviego. – Uśmiecham się. – Chyba lepiej napiję się piwa. Kate ma bardzo mocną głowę. a on obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. Dołącza do nas José. – Stukamy się kieliszkami i pijemy. nasze nowe życie i doskonałe wyniki. Ale wrócisz na moją wystawę? – No jasne. czy ty próbujesz mnie upić? Bo chyba ci się udaje. jednego z naszych kolegów z wydziału. ależ oni sobie żyją. – Za koniec egzaminów. José. doskonale zdaję sobie sprawę. – Twoja obecność wiele dla mnie znaczy. w Seattle W barze jest głośno i pełno w nim prawie absolwentów. – Chichoczę. – I co teraz.81 – Za koniec egzaminów i nasze nowe życie w Seattle – mówi z szerokim uśmiechem. – Dios mio. którzy przyszli świętować. który pracuje w studenckiej . Rodzice Kate kupili jej tam mieszkanie. Pójdę zamówić nam cały dzban.

Cóż. Chwiejnym krokiem ruszam w stronę łazienek. – Anastasio. do kogo ostatniego dzwoniłam? Do José? Przed nim jest numer. Przeciskam się do baru i uznaję. Chichoczę. Wzrokiem wodzi za Kate. Dobrze myślisz. dlaczego przysłał mi te książki i zagadkową wiadomość. szczerze mówiąc. powinien zostawić mnie w spokoju. sama jestem zaskoczona tym. Grey. Włosy upięła wysoko i tylko pojedyncze pasma otaczają jej twarz. wszystko w porządku? Masz dziwny głos – mówi z niepokojem. ale na korytarzu jest przynajmniej spokojnie i chłodno. obcisłych dżinsach i szpilkach. Skąd wie. O kurczę. ale włożyłam najlepsze dżinsy. – To nie ja jestem dziwna. którego nie rozpoznaję. Ja należę raczej do dziewczyn preferujących trampki i T-shirty. Wyplątuję się z objęć José i wstaję od stolika. Oczywiście trzeba czekać w kolejce.. to powinnam skorzystać z toalety. Odbiera po drugim sygnale. ale ty – rzucam oskarżycielsko. że do niego dzwonię. – Anastasio? W jego głosie słychać zaskoczenie. .. abym się trzymała na dystans. może go obudzę. Muszę się przytrzymać oparcia krzesła. że skoro i tak wstałam od stolika. Ach tak. Proszę bardzo. Wyjmuję z kieszeni komórkę. która jest godzina. Drinki oparte na tequili to nie jest dobry pomysł. niech wie. Alkohol uczynił mnie odważną. Wtedy mój zamroczony umysł zaczyna pracować. Może powie mi.. Hmm. aby zabić czymś nudę czekania. że to ja? – Dlaczego przysłałeś mi książki? – pytam bełkotliwie. Kręci mi się w głowie. A ona wygląda oszałamiająco w bluzeczce na ramiączkach.82 gazecie jako fotograf. Na dzisiaj dał sobie spokój z fotografowaniem otaczającej go pijackiej zabawy. Powstrzymuję pijacki uśmiech i wciskam odpowiedni przycisk. to chyba jego numer. Nie mam pojęcia.. Jeśli chce. Ana.

. – Jak wrócisz do domu? – Dam sobie radę. – Jego ton jest tak despotyczny. czy ty piłaś? – A co ci do tego? – Jestem ciekawy.83 – Anastasio. – Gdzie w Portland? . że wyobrażam go sobie jako reżysera sprzed lat ubranego w bryczesy i dzierżącego staroświecki megafon oraz szpicrutę. – W barze w Portland.. gdzie ty. Christianie? – Anastasio. gdzie jesteś? Mów natychmiast. – Ana. daleko od Seattle. – W jakim barze jesteś? – Dlaczego przysłałeś mi te książki. jak się spodziewałam. – Jestem w Portland. – Jesteś taki. Pod wpływem tej wizji śmieję się w głos. – Ta rozmowa nie przebiega tak. Znowu się śmieję. Gdzie teraz jesteś? – W barze. władczy – chichoczę. jesteś? Christian Grey przeklina. kurwa... – Którym barze? – W jego głosie słychać irytację.

taki był przecież plan. Cóż. wychwalający zalety bezpiecznego seksu. – Długo cię nie było – gani mnie Kate. Ha! Ale w sumie nie odpowiedział mi na pytanie dotyczące książek. W końcu docieram do kabiny. Chyba zaraz zwymiotuję.. Tylko Christian może wydawać się jednocześnie spokojny i groźny. – Gdzie się podziewałaś? – Czekałam w kolejce do kibelka. a ja aż podskakuję. Podciągam dżinsy. Poza tym podróż z Seattle potrwa kilka godzin. a do tego czasu nas już tu dawno nie będzie. Mocno wali mi serce. Jedzie po mnie? O nie.. Naprawdę jestem pijana – strasznie kręci mi się w głowie. Zaraz.. Bezmyślnie wpatruję się w wiszący na drzwiach plakat. tequila. Odzywa się mój telefon. Christianie. Nie powiedziałam mu. – Ana! Rozłączam się. już dobrze.84 – Dobranoc. – Jadę po ciebie – oświadcza i rozłącza się.. Marszczę brwi. Całą wieczność czekam przy barze na dzban piwa. zaraz. w końcu wracam do stolika. kiedy krok za krokiem przesuwam się w stronę toalety. Mam zaróżowione policzki i wyglądam nieco niewyraźnie. Myję ręce i zerkam do lustra. Hmm. To przez niego kręci mi się w głowie. nie. Nie znajdzie mnie. – Cześć – rzucam nieśmiało do aparatu. gdzie jestem. . Tego akurat się nie spodziewałam. Misja niezakończona sukcesem. Kuźwa... czy ja przed chwilą zadzwoniłam do Christiana Greya? Cholera.

Oddychając chłodnym wieczornym powietrzem. – José. Robi mi się niedobrze. – Dość słabo próbuję go odepchnąć. ale ty masz słabą głowę. jak w starych odcinkach Toma i Jerry’ego. – Przy moim boku zjawia się José. że naprawdę mam nieźle w czubie. – Ja też – mruczy i bacznie mi się przygląda. – Kate. – Uśmiecham się do niego blado. a potem pociąga spory łyk. – Wszystko w porządku? – Chyba trochę za dużo wypiłam. Wszystko widzę podwójnie. I znowu przeciskam się przez tłum. wyjdę na chwilę na dwór i zaczerpnę świeżego powietrza. Czemu się aż tak zaprawiłam? – Ana. – Pomóc ci? – pyta i przysuwa się. co ty wyrabiasz? . José przerywa na chwilę tyradę i rozlewa wszystkim piwo. Chyba zaraz puszczę pawia. – José. w głowie mi się nieprzyjemnie kręci i lekko się chwieję na nogach. Bardziej niż zazwyczaj. – Ana.85 José i Levi zatopieni są w ożywionej dyskusji na temat miejscowej drużyny bejsbolowej. uświadamiam sobie. proszę – szepcze i przyciąga mnie bliżej siebie. Trzymam się. – Ana. nic mi nie jest. – Za pięć minut wracam. po czym obejmuje ramieniem.

ale jego umięśnione ciało jest silniejsze. – Nie. – Jedną ręką obejmuje w pasie. cariña – szepcze w moje usta. Ana. Zerkam niespokojnie na Christiana. że się duszę. Ana! – José odskakuje ze wstrętem. – José. Przytrzymam .. Palce wsunął w moje włosy i teraz unieruchamia mi głowę. José. Mam wrażenie. Jesteś moim przyjacielem i zaraz chyba zwymiotuję.86 – Wiesz. Patrzy spode łba na José i widać. że panuje tam względna ciemność. Delikatnie prowadzi mnie w stronę wysokiego klombu na skraju parkingu. Z uczuciem ulgi dostrzegam. Grey chwyta moje włosy i odsuwa je z linii ognia. że jest wściekły. że pani powiedziała „nie”. Moje ciało nie jest dłużej w stanie tolerować alkoholu i spektakularnie wymiotuję na ulicę. że cię lubię. przestań. Ana. proszę. Święty Barnabo! Christian Grey. Oddech ma ciepły i zbyt słodki: od margarity i piwa. – Odpycham go. Cholera. – Wydaje mi się. on mnie zamierza pocałować. nie. Delikatnie całuje moją brodę.. – Proszę. nie – błagam. Żołądek podchodzi mi do gardła i zginam się we dwoje. Ogarnia mnie panika. Nie chcę tego. – W ciemnościach odzywa się cichy głos. – Jeśli masz jeszcze wymiotować. a drugą ujmuje brodę. – Dios mio. to on. Czuję się pijana i pozbawiona kontroli nad sytuacją. kierując się ku kącikowi ust. Jasny gwint. – Grey – rzuca zwięźle. zrób to tutaj. Skąd się tu wziął? José mnie puszcza.

CTG. kiedy próbuję sobie przypomnieć gorszą. lnianą chusteczkę z monogramem. Ale to teraz jest znacznie bardziej upokarzające. Chcę znaleźć się gdziekolwiek. zobaczymy się w środku – mamrocze José i znika za drzwiami. aby połknęły mnie azalie na klombie. ale żadne z nich nie nadaje się do powtórzenia w obecności pana prezesa Christiana Greya. targają mną paskudne torsje. Trudno to nazwać wytwornym zachowaniem. Nie jestem w stanie na niego spojrzeć.. ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek mam już pusty. wszędzie. – Ja. kogo ty próbujesz oszukać. Jedną ręką obejmuje moje ramiona. a drugą przytrzymuje włosy. Ana. To wszystko jest po prostu zbyt potworne. Chcę.87 cię. który wydaje się mocno zawstydzony i – podobnie jak ja – onieśmielony przez Greya. Niezdarnie próbuję go odepchnąć. jak puszczasz pawia na miejscową florę. Tylko on mógłby mieć przy sobie świeżo wypraną. przecież dopiero co widział. Grey puszcza mnie i podaje chusteczkę. José stoi w pobliżu wejścia do baru i nas obserwuje. Piorunuję go wzrokiem. że już nigdy nie tknę alkoholu... . Może odrzucenie Christiana. zastanawiając się. co znaczy „T”.. że można je jeszcze kupić. Jęczę i chowam twarz w dłoniach. Nie wiedziałam. ale oboje go ignorujemy. Opieram się dłońmi o otaczający klomb murek i ledwie się trzymam na nogach – takie wymioty są strasznie wyczerpujące. Nadal kręci mi się w głowie.. ale znowu wymiotuję. i znowu. eee. Spogląda na mnie z niezdradzającym niczego wyrazem twarzy. Wycieram usta. W duchu zarzekam się. To musi być najgorsza chwila w moim życiu. Zbieram się na odwagę i zerkam na niego. byle nie tutaj. Mam parę słów do powiedzenia temu mojemu tak zwanemu przyjacielowi. Kurczę. tak strasznie mi wstyd.. Odwracam się i patrzę na José. W końcu torsje mijają.

Ja sam jestem zwolennikiem przesuwania granic. Błagam. jakby mężczyzna w średnim wieku ganił niesforne dziecko. Po trochu mam ochotę oświadczyć mu. lista się ciągnie bez końca. Wygląda to tak. z nim wspólnego? Ja go tutaj nie zapraszałam. Czy masz w zwyczaju tak właśnie się zachowywać? W głowie mi się kręci od alkoholu i irytacji. Anastasio. – Przede wszystkim za telefon. co on tu robi. Co powinnam powiedzieć? Przeprosić za tamten telefon? – Przepraszam – bąkam. którą obracam w dłoniach. do cholery. – Trzeba znać swoje granice. domaga się swego. Anastasio? A więc. kiedy wymiotowałam na jego oczach. Zaczyna mi się robić słabo. A co to ma. to moja decyzja i jemu nic do tego – ale brakuje mi odwagi. że zaczynam się rumienić. za wymiotowanie. błagam. cholera. Czemu on nadal tu stoi? – Nie – odpowiadam ze skruchą. ale to akurat jest naprawdę nie do przyjęcia. Nie teraz. Och. Nie rozumiem. chroniąc przed upadkiem. wpatrując się w chusteczkę. Dostrzega to i chwyta mnie. Kuźwa do kwadratu. Trzyma mnie w ramionach. że jeśli każdego wieczoru chcę się tak upić. . – Zawiozę cię do domu – oznajmia. być może nie aż tak dramatycznie jak ty – mówi cierpko. Materiał jest taki delikatny. tuląc do piersi niczym małe dziecko. czy mogę natychmiast umrzeć? – Wszyscy coś takiego przeżyliśmy.88 Zostaję sam na sam z Greyem. – Jeszcze nigdy nie byłam pijana i nie zamierzam tego powtórzyć. – Za co przepraszasz. – Czuję.

No a jakżeby inaczej. Nadal? Dlaczego? – Jak mnie znalazłeś? – Namierzyłem twój telefon. które nadal okupują mi mózg. nie przeszkadza mi to. Ale. – W Seattle? – Mam w głowie mętlik. – Mój brat może jej powiedzieć. – Co takiego? – Mój brat Elliot rozmawia właśnie z panną Kavanagh. – Nie. – Święty Barnabo.. tak. Jak to w ogóle możliwe? I czy to jest legalne? „Prześladowca” – szepcze do mnie podświadomość przez opary tequili. znowu w jego ramionach. jako że to on. Christianie..89 – Muszę powiedzieć Kate. muszę powiedzieć Kate. jedno i drugie. mieszkam w Heathmanie. Będzie się martwić. proszę. – Masz jakiś żakiet czy torebkę? – Eee. kiedy zadzwoniłaś. Anastasio. . Zaciska usta w cienką linię i ciężko wzdycha. – Był ze mną. – Och? – Nie rozumiem.

– Tańczy – odkrzykuje Levi. Kate nie ma przy naszym stoliku. – Gdzie Kate? – pytam go. Oblewam się rumieńcem. José także gdzieś zniknął. a gdzieś w głębi moje mięśnie rozkosznie się zaciskają. Grey trzyma mnie za rękę – dezorientujący wachlarz emocji. Po chwili wręcza mi dużą szklankę wody z lodem. Mierzy Christiana podejrzliwym wzrokiem. świeży zapach. gonią teraz w amoku po moim wymęczonym ciele.90 – Skoro musisz. Widać. Wkładam czarną marynarkę i przeciągam przez głowę pasek torebki. a potem bierze za rękę i prowadzi do baru. Natychmiast zostaje obsłużony. muskając nosem jego włosy. W głowie czuję dudnienie dopasowujące się rytmem do basów. tłoczno i włączono muzykę. Czuję się słaba. czując czysty. upokorzona i – dziwna sprawa – niesamowicie podekscytowana. W środku jest głośno. Osamotniony Levi ma żałosną minę. Czy jemu wszystko przychodzi tak łatwo? Nie słyszę. zażenowana. nieznajome uczucia. że jest zły. próbując przekrzyczeć hałas. – Dotykam ramienia Christiana i krzyczę mu to do ucha. Wywraca oczami. Ojej. bierze mnie znowu za rękę i prowadzi do baru. którym odmawiałam wydostania się na powierzchnię. wykończona. – Pij! . więc na parkiecie zdążył się już zgromadzić spory tłum. – Jest na parkiecie. Przynajmniej tydzień zajmie mi ich rozpracowanie. co zamawia. Te wszystkie zakazane. pan Kontroler Grey nie musi czekać. nadal pijana. Puszcza mnie.

oblewając dziwną kolorową poświatą wnętrze lokalu i jego klientelę. tobym się przewróciła. białe i demonicznie czerwone. Mętnie zauważam. z lekka sardoniczny uśmiech. Znowu mnie bierze za rękę. prowadzi mnie na parkiet. że rzeczywiście. W swoim przymuleniu stwierdzam. Ja nie tańczę. brata Christiana. A potem patrzeć. Jest taki apodyktyczny. „Och. Robi mi się niedobrze. i wypijam całą wodę.91 Poruszające się światła obracają się w rytm muzyki. Ożeż. która dzwoni do niego w środku nocy i której jego zdaniem potrzebny jest ratunek. także w mojej głowie. Może dlatego. Muzyka głośno dudni. że wygląda bardzo apetycznie. Robię. W głowie pojawia mi się ostrzeżenie mamy: „Nie ufaj mężczyźnie. dżinsy. No i okazuje się. w co jest ubrany: luźną koszulę z białego lnu. który umie tańczyć”. Przeczesuje palcami swoje niesforne włosy. Grey przygląda mi się uważnie. Przyciska mnie mocno do siebie i jestem pewna. Wyczuwa moją niechęć i w kolorowym świetle dyskotekowych lamp widzę jego rozbawiony. ależ on tańczy. O rany. jak puszcza pawia za pawiem. Cholera.. Wygląda na sfrustrowanego i zagniewanego. że gdyby mnie nie trzymał. czarne conversy i ciemną marynarkę w prążki. I nie mogę uwierzyć. Chwieję się lekko i on kładzie mi dłoń na ramieniu. trzeba ją uratować przed zalotami przyjaciela. Ma jakiś problem? Nie licząc niemądrej pijanej dziewczyny. Grey bierze ode mnie szklankę i stawia ją na barze. Biorę niepewny łyk. – Do dna! – woła do mnie. a ja razem z nim. Kołnierzyk koszuli jest rozpięty i widać kilka włosków. że za nim nadążam. że jestem pijana. Ana. co mi każe.. Są na przemian zielone. Zaczyna się poruszać. . czy ty to kiedykolwiek przebijesz?” Moja podświadomość cmoka i piorunuje mnie wzrokiem. A niech mnie! Kate działa. Prowadzi nas przez tłum tancerzy na drugi koniec parkietu i teraz znajdujemy się obok Kate i Elliota. niebieskie. Pociąga mnie mocno za rękę i znowu jestem w jego ramionach.

że zapoznała się z treścią plakatów wiszących na drzwiach toalet. jakby ku mojej twarzy zbliżała się podłoga. nim odpływam w ramionach Christiana Greya. Nie słyszę co. To oznacza. że jutro rano śniadanie zjemy we troje. co mówi Elliot. ma jasne kręcone włosy i jasne oczy błyszczące szelmowsko. Ostatnie.92 Tańczy. w jakim kierunku to wszystko zmierza. o nie. Elliot jest wysoki. Przecież dopiero co go poznała.. szeroki w barach. jakby jutra nie było. Wszystko w porządku? Doskonale wiem. Tak tu ciepło. kiedy ktoś jej się podoba. Muszę wygłosić jej wykład na temat bezpiecznego seksu. a robi tak tylko wtedy. W tym pulsującym świetle nie potrafię określić ich koloru. co słyszę. Naprawdę podoba. tak kolorowo – zbyt jaskrawo. walcząc z pijackim zamroczeniem. to jego przekleństwo... uśmiecha się do mnie i macha. – Kurwa! . Kate! Christian nachyla się i krzyczy coś Elliotowi do ucha. Myśli przetaczają mi się przez głowę. Christian w ekspresowym tempie wyprowadza nas z parkietu. a ona w ogóle nie protestuje. Ale nie udało mi się z nią porozmawiać. Mam nadzieję. Kiwa głową na to.. tak głośno. Elliot uśmiecha się szeroko i bierze Kate w ramiona. Kate! Pomimo stanu upojenia alkoholowego doznaję szoku. i mam wrażenie. Głowa zaczyna mi wirować.

prawdopodobnie lepiej. Mam na sobie T-shirt. Wydaje się dziwnie znajome. W podobnym pokoju byłam razem z Kate. O w mordę. niż na to zasługuję. Już go kiedyś widziałam. Pokój jest przestronny i cały w brązie. Gasi pragnienie i odświeża. Wezgłowie za mną ma kształt olbrzymiego słońca. I widzę szklankę soku pomarańczowego oraz dwie tabletki. O nie! Wzdrygam się w duchu. Nic nie pomaga na suchość w ustach tak jak sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. gdzie się znajduję. Panuje półmrok. Ma na sobie szare spodnie . Hmm. Jestem w hotelu Heathman. Może i lubi sprawować kontrolę. Otwieram oczy i przez chwilę spokojnie przypatruję się nieznajomemu otoczeniu. Sok smakuje niebiańsko. Nie mam pojęcia. Jak się tutaj znalazłam? Powoli wracają fragmenty wydarzeń minionej nocy. złocie i beżu. Prawdę mówiąc. Jestem w apartamencie Christiana Greya. Picie – o nie! – telefon – o nie! – wymioty – o nie! José i Christian. Siadam i łykam tabletki. Serce podchodzi mi do gardła i nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu. wcale nie czuję się aż tak źle. W tym łóżku jest mi ciepło i wygodnie. Jasny gwint. jak się tu dostałam. Advil. Ale i tak otwiera drzwi i wchodzi do środka. Ani dżinsów... ale myśli o wszystkim. Skarpetek nie.. Rozlega się pukanie do drzwi. Gdzie? Przytępiony mózg walczy o odzyskanie wspomnień. Ten wydaje się większy. Jasna cholera. w apartamencie.. był na siłowni. Zerkam na stolik nocny.93 ROZDZIAŁ PIĄTY Jest bardzo cicho. O niech mnie. stanik i figi. Nie pamiętam.

Kładzie na krześle dużą reklamówkę i chwyta za końce ręcznika. – Nie. mogę poczuć. – Kiedy odpadłaś. niż na to zasługuję – mamroczę. . o czym myśli. a ja jak zawsze nie mam pojęcia. który ma przewieszony przez szyję. – Lepiej. nie chciałem narażać skórzanej tapicerki w moim samochodzie i odwozić cię do domu. – Rozebrałeś mnie? – szepczę. że mogę go dotknąć. jeśli zamknę oczy.94 od dresu i szarą koszulkę.. O rety. – Minę ma niewzruszoną. Przywiozłem cię więc tutaj – wyjaśnia niespiesznie. to mnie tu nie będzie. Pot Christiana Greya. jakoś dziwne mi się to wydaje. Czuję się jak dwulatka. – Dzień dobry. – Położyłeś mnie do łóżka? – Tak. pot. o wiele lepsza od margarity. Anastasio. a coś już na ten temat wiem. – Wymiotowałam jeszcze? – pytam cicho. Zerkam na niego. żel pod prysznic i Christian to odurzająca mieszanka. podobnie jak jego włosy. Podchodzi i siada na skraju łóżka. która jest ciemna od potu. Patrzy na mnie.. Jak się czujesz? O nie. Znajduje się na tyle blisko. – Jak się tutaj znalazłam? – Głos mam cichy i zduszony. Świetnie potrafi ukrywać myśli i uczucia. Biorę głęboki oddech i zamykam oczy.

który produkujesz – warczę..95 – Tak. a po trzecie. Po drugie. .. – Czuję suchość w ustach i nie jestem w stanie dokończyć zdania. urządzenia do namierzania telefonów komórkowych są dostępne w Internecie. nieszczególnie cię zachwycały jego zaloty – oświadcza lodowatym tonem. Próbuję przygryźć wargę. – My nie. Zaloty! Zerkam na Christiana. – Strasznie cię przepraszam. Jego usta wykrzywiają się w cierpkim uśmiechu. najpewniej obudziłabyś się w łóżku tego fotografa. – Po pierwsze. Nieprędko go zapomnę. – Anastasio. – To był bardzo zabawny wieczór. Nie prosiłam go o ratunek. Nekrofilia mnie nie pociąga. Lubię. kiedy moje kobiety czują i odbierają bodźce – stwierdza sucho. drań jeden. Wpatruję się w swoje dłonie. Chwileczkę. Ja też nie. A teraz to ja się czuję jak jakiś czarny charakter. moja firma nie inwestuje ani nie wytwarza żadnych urządzeń inwigilujących. ale nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu. byłaś w stanie śpiączki. W jego oczach dostrzegam zdziwienie i chyba lekką urazę. – Unosi brew na widok moich rumieńców. on się ze mnie śmieje. gdybym po ciebie nie przyjechał. – Nie musiałeś mnie wcale namierzać tym swoim bondowskim sprzętem. a o ile pamiętam. on zaś piorunuje mnie wzrokiem.

że robię tylko to. kroniki uciekłeś? – Jego nastrój ulega zmianie. Ewentualnie mroczny rycerz.96 – Ze stron jakiej średniowiecznej chichoczę. – Uśmiech ma sardoniczny i kręci głową. Dlatego właśnie tak się pochorowałaś. Kręcę głową. – Przeczesuje palcami włosy i wiem. że to oznaka irytacji. jaki wycięłaś wczoraj. – Masz szczęście. – Wolę nie myśleć. Nic nie zjadłaś. Wzrok mu łagodnieje. .. ale nie jestem. tańczy sobie wesoło w czerwonej spódnicy hula. – Mówisz jak nadworny rycerz. – Jak to? – Cóż. przez tydzień nie byłabyś w stanie siedzieć. – Dalej będziesz dawał mi burę? – A to właśnie robię? – Tak mi się wydaje. cóż. to po takim numerze. Jakie wykroczenie teraz popełniłam? Zaciska zęby. Anastasio. upiłaś się.. Anastasio. Ta myśl przedziera się przez irytację wywołaną jego arbitralnymi słowami. Rumienię się zawstydzona niesfornością mojej podświadomości – na myśl. naraziłaś się na niebezpieczeństwo. że część mnie by tego chciała. a na pięknie wykrojonych ustach dostrzegam cień uśmiechu. – Zamyka oczy i wzdryga się lekko. patrzy na mnie gniewnie. co ci się mogło stać. Kiedy je otwiera. – Musisz jeść. – Nie wydaje mi się. gdybyś była moja. ale wyraz twarzy ma obojętny. Patrzę na niego wilkiem. to zasada numer jeden podczas picia. – Jadłaś coś wczoraj wieczorem? – Ton ma oskarżycielski. Naprawdę. Choć możliwe. że mogłabym być jego. O co mu chodzi? Co się przejmuje? Gdybym była jego.

– Trochę go poniosło – wzruszam ramionami.. młody José. a rdzeń przedłużony zapomina o wysyłaniu sygnałów o konieczności oddychania. – Och. – Idę wziąć prysznic. – Oddychaj. – Mruży oczy. – Ale z ciebie zwolennik surowej dyscypliny – syczę.. Hmm. Moje hormony szaleją. bólu. Chyba że ty chcesz pierwsza? – Przechyla głowę. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. dojmującego. Anastasio. Pożądanie. a potem uśmiecha się szelmowsko. kiedy następnym razem go poniesie. . – Cóż. Byłam z Kate. Anastasio – szepcze. Wypuszczam wstrzymywane powietrze. zdecydowany zwolennik. W jednej chwili jestem skonsternowana i zła. To rozbrajające. Nawet nie masz pojęcia. Dlaczego on jest tak cholernie przystojny? W tej właśnie chwili mam ochotę iść i dołączyć do niego pod prysznicem. Uśmiech Christiana staje się jeszcze szerszy. – Po tych słowach udaje się do łazienki i zamyka za sobą drzwi. nadal się uśmiechając. których dotykał jego kciuk. może ktoś powinien nauczyć go dobrych manier. Nie rozumiem tej reakcji. w drugiej wpatruję się w ten oszałamiający uśmiech.. po czym wstaje. Wyciąga rękę i przesuwa kciukiem po moim policzku i dolnej wardze. ponieważ Christian tak rzadko się uśmiecha. Serce mi przyspiesza. Hmm. Patrzę jak urzeczona. W którymś momencie będę się z nim musiała rozmówić. Pewnie umierasz z głodu. Swędzi mnie skóra w miejscach. – I fotografem? – warczy. jak zdecydowany... Chyba się zaraz zacznę zwijać z palącego..97 – Nic by mi się nie stało... – Śniadanie za piętnaście minut. O rety. To właśnie jest pożądanie.

Co jeszcze mogę powiedzieć? Chwytam torbę i pędzę do łazienki. Dlaczego on mnie tak zawsze zaskakuje? – Wysłałem Taylora po drugą parę i jakieś buty. Są w torbie na krześle. – Były brudne od wymiocin. To nie mroczny rycerz. „Gdybyś była moja”. że już wstałam. pragnąc jak najszybciej poczuć na sobie oczyszczający strumień wody. . Ale jest także trudny. to oddałem je do pralni. Tymczasem on wychodzi z łazienki mokry jeszcze po prysznicu i nieogolony. – Jeśli szukasz spodni. Tyle że spędziłam noc w jego apartamencie i czuję się bezpieczna. Łazienka jest pełna pary po jego kąpieli. – Eee. Unoszę ku niemu twarz. Cóż za nieoczekiwany bonus. klasyczny bohater romantyczny. W jednej chwili mnie odtrąca. sir Gawain lub Lancelot. Rozbieram się i szybko wchodzę do kabiny. – Och. w następnej przysyła książki za czternaście tysięcy dolarów. a jeszcze później namierza mnie jak jakiś prześladowca. Wyskakuję z łóżka i gorączkowo zaczynam szukać dżinsów. – Pąsowieję. Chroniona. skomplikowany i dezorientujący. O rety – co bym zrobiła. Czyste ubrania. wezmę prysznic – mamroczę. aby być jego? To jedyny mężczyzna. na którego widok krew szybciej mi krąży. z ręcznikiem na biodrach. – Oczy ma barwy obsydianu.98 Kładę głowę z powrotem na miękkich poduszkach z pierza. ale biały rycerz w lśniącej zbroi.. Dawid Michała Anioła wypada przy nim blado. Troszczy się o mnie na tyle. Dziwi się.. aby się zjawić i uratować przed jakimś mylnie pojętym niebezpieczeństwem. daleko od niepokojącej bliskości nagiego Christiana. – Dzięki.

Dodaj dwa do dwóch”. O rety. ale także jasnoniebieską koszulę.. Pragnę poczuć na sobie jego dłonie i usta. Woda jest ciepła i kojąca. jak jego kobiety czują.. że lubi. Rumienię się . Serce mi znowu przyspiesza i to uczucie jest takie. w co on pogrywa. Z jasnoniebieską koronką. Jednym owijam włosy. Ignoruję ją. Zaglądam do reklamówki. takie fajne. Wow. Śliczna. A więc pewnie nie żyje w celibacie.. – Okej – dukam. Oto stwierdzenie faktu. Moja podświadomość pokazuje swoją brzydką. fantazjując na temat Christiana – że to on rozsmarowuje ten niebiańsko pachnący żel po moim ciele. Bardzo. Pachnie nim. No a jakżeby inaczej. Czysty stanik i figi – prawdę mówiąc to taki przyziemny. Jestem dla niego odpychająca? A jednak przywiózł mnie tutaj. skarpetki i bieliznę. tak jak Paul czy José. Nie rozumiem. Wychodzę z kabiny i sięgam po dwa ręczniki. – Śniadanie. praktyczny opis do nich nie pasuje. O kurczę. Mogłabym zostać pod tym prysznicem już na zawsze. piersiach. To śliczna bielizna jakiejś europejskiej marki. Nacieram nim ciało. drwiącą twarz.99 Pragnę Christiana Greya. a on cię nawet nie dotknął. między udami. robiąc na głowie turban w stylu Carmen Mirandy. – Puka do drzwi. Pospiesznie się wycieram.. Ana. ignorując przyjemny dotyk ręcznika ocierającego się o moją uwrażliwioną skórę. Po raz pierwszy w życiu mam ochotę iść z mężczyzną do łóżka. Taylor kupił mi nie tylko dżinsy i nowe conversy. brzuchu. Ale nie próbował do mnie startować. Co sobie myśli? „Spędziłaś w jego łóżku całą noc. Po prostu nie wiem. Hmm. a ja aż podskakuję. brutalnie wyrwana z erotycznego snu na jawie. Rozkoszny zapach. Sięgam po żel. Powiedział. I na dodatek pasuje jak ulał. Pragnie mnie? Nie pocałował mnie w zeszłym tygodniu.

co nie znaczy. Reszta ciuchów też doskonale leży. Biorę kolejny głęboki oddech i wchodzę do salonu. abym w niego grała. Wszystkie opracowane do perfekcji ruchy wykorzystane jak nic w celu uwiedzenia brata Christiana! Co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Jeszcze nigdy nie spędziłam u nikogo nocy. Christian podnosi wzrok. Szybko się ubieram. jaki jest zakres jego obowiązków. Ale jak zwykle odmawiają współpracy i jedyne wyjście to związać je gumką. Gazetę wielkości kortu do tenisa. Kate – chrypię. że ja też miałam przygodę na jedną noc. Christian siedzi przy stole na drugim końcu pomieszczenia i czyta gazetę. Zastanawiam się. Nadal jest z Elliotem. Znajduje się w nim obita pluszem kanapa z mnóstwem miękkich poduszek. Z ulgą się przekonuję. Wycieram ręcznikiem włosy i desperacko próbuję nad nimi zapanować. ale nie widzę jej tutaj. że jesteś tutaj i że nic ci nie jest. Zrobiła to tylko dwa razy i za każdym razem musiałam przez tydzień po rozstaniu znosić widok tej koszmarnej piżamy. Rozglądam się za torebką. Pomyśli sobie. że sypialnia jest pusta. Przypomina mi się jej gorący taniec. ale parę razy kibicowałam Kate. miejsce do pracy z komputerem. Wysłałem esemesa Elliotowi – mówi z błyskiem humoru w oczach. O nie. Poszukam jej w torebce. Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i mankietami. – Siadaj – wydaje polecenie. Kate! – Cholera. a na ścianie olbrzymi telewizor plazmowy. Biorę głęboki oddech. ozdobna ława ze stosem dużych książek w błyszczących okładkach. Ależ jest duży. . Pora na konfrontację z Panem Dezorientującym. pokazując na miejsce przy stole.100 na myśl o Taylorze kupującym to dla mnie w sklepie z bielizną. Christian przygląda mi się władczo. – Wie.

Co nie znaczy. a na spodeczku leży saszetka herbaty Twinings English Breakfast. – Drobiazg. Jedzenie jest przepyszne. – Nie mogłam znaleźć suszarki – bąkam zawstydzona. – Poproszę. syrop klonowy i jajecznicę na bekonie. gdzie mi kazał. ale nic nie mówi. jaką herbatę lubię. – Posyła mi przepraszający uśmiech. O rany. że próbowałam. Do twarzy ci w tym kolorze. Oblewam się rumieńcem i opuszczam wzrok na palce. Decyduję się na naleśniki. – Herbaty? – pyta. – Dziękuję za zorganizowanie tych ubrań. – Nie wiedziałem. Podaje mi mały dzbanek z gorącą wodą. . wracając do swojego omletu z samych białek. – Masz wilgotne włosy – gani mnie. naprzeciwko niego. Christian próbuje ukryć uśmiech. co lubisz. mimo że jestem głodna. więc zamówiłem wszystkiego po trochu. Anastasio. Stół jest zastawiony jedzeniem. – To bardzo rozrzutne z twojej strony – mamroczę oszołomiona wyborem jedzenia.101 Podchodzę i siadam tam. – Owszem – przyznaje. pamięta. Zaciska usta w cienką linię.

Christianie. – Przeczesuje palcami włosy. więc dodaję pospiesznie: – Dałeś mi już książki. Co mi przypomina. – Cóż. uwierz mi. za nie zapłacić. – Anastasio. Powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. których oczywiście nie mogę przyjąć.. – Anastasio. że możesz. nie bawię się w ten cały romantyzm. Ale tego to już się chyba domyśliłaś. – Czułem. jakby się poddawał. – W jego oczach błysnęło coś – To. Jasny gwint – w ustach mi zasycha. Ale te ubrania. – W jego głosie pobrzmiewa krytyka. że powinieneś – odpowiadam cicho. – Dlaczego mi przysłałeś te książki. – Uśmiecham się do niego niepewnie. nie oznacza od razu. pocałuj”. Christianie? – Głos mam miękki. – Zamyka oczy. Odkłada sztućce i przygląda mi się uważnie. jakbym go właśnie obraziła. ja się nie bawię w serduszka i kwiatki. proszę. ale nie bardzo wiem o czym. naprawdę powinnaś się nauczyć przyjmować komplementy. – Masz jednak coś w sobie i nie potrafię o tobie zapomnieć. – Rzuca mi takie spojrzenie. pozwól mi. że rozmawiamy o czymś innym. – Nie w tym rzecz. . stać mnie na to.102 – Wiesz co. a on unosi brew i nagle mam wrażenie.. że mogę. kiedy o mało nie wpadłaś pod koła roweru i kiedy trzymałem cię. a w jego szarych oczach płonie jakieś niezgłębione uczucie... – milknie na chwilę i wzrusza ramionami. – Powinnam ci zwrócić pieniądze za te rzeczy. Moje upodobania są dość osobliwe.. Dlaczego miałbyś mi je kupować? – Dlatego. a ty na mnie patrzyłaś i mówiłaś bezgłośnie: „Pocałuj mnie. że jestem ci winien przeprosiny i ostrzeżenie. szelmowskiego..

aby dotarła do mnie ta informacja. prawda? – wyduszam z siebie. patrzymy na siebie i żadne z nas nie dotyka jedzenia. – Dziś pracuję. W przyszły weekend przeprowadzamy się do Seattle. – Urywa. a przez cały tydzień pracuję u Claytona. Nie mogę uwierzyć. że właśnie powiedziałam coś takiego. Nie potrafi zapomnieć! – No to nie rób tego – mówię szeptem. – Dopiero po dziesiątej. smukłe palce. – Nie wiesz. Od południa. Anastasio. masz mnóstwo czasu. a moje policzki nabierają koloru purpury. – Nie żyjesz w celibacie. A jutro? – Łokcie ma na stole. Otwiera szeroko oczy. – Jakie masz plany na następne dni? – pyta niskim głosem. Która godzina? – Nagle wpadam w panikę.103 Mój apetyt znika. – Nie. – Masz gdzie mieszkać w Seattle? . – Więc oświeć mnie. Siedzimy. Znowu nie działa mój filtr mowy. – Kate i ja zamierzamy zabrać się za pakowanie. W szarych oczach tańczy rozbawienie. co mówisz. brodę opiera o długie.

O rety. – Eee. Na razie czekam. że zagryzam dolną wargę. – Czy pani ze mnie drwi. Rumienię się i opuszczam wzrok na niedokończone śniadanie. jednocześnie wciągając powietrze i przełykając ślinę. – A w Seattle gdzie będziesz pracować? O co chodzi z tymi wszystkimi pytaniami? Inkwizycja Christiana Greya jest niemal równie irytująca jak Inkwizycja Katherine Kavanagh. jaki to adres. W ogóle nie jestem świadoma tego. – Niezbyt daleko ode mnie. Nie potrafię mu patrzeć w oczy. cała . tak jak ci sugerowałem? Oblewam się rumieńcem.. – A co ci się nie podoba w mojej firmie? – W twojej firmie czy u ciebie? – uśmiecham się kpiąco. Serce wali mi jak młotem i chyba dyszę. Oczywiście. – Ubiegam się w paru miejscach o staż. że go rozbawiłam.. że nie. – Gdzie? – Nie pamiętam. Jezu. Jeszcze nikt mi nigdy nie powiedział czegoś tak seksownego. – Złożyłaś podanie także w moje firmie. panno Steele? – Przechyla głowę i wydaje mi się. kiedy używa tego tonu. nie. W dzielnicy Pike Market. – Uśmiecha się blado. ale pewności nie mam. Otwieram usta.104 – Tak. – Chciałbym przygryźć tę wargę – szepcze ponuro.

– Dlatego. najpewniej nie będziesz chciała mnie więcej widzieć. – Więc czemu tego nie robisz? – pytam cicho. Wybór należy do ciebie. – Cóż. ale także zirytowany. a przynajmniej do czasu. że nie zamierzam cię dotykać. – Wzdycha i kręci głową rozbawiony. – Dlatego. Anastasio. O której wieczorem kończysz pracę? – Koło ósmej. moglibyśmy wybrać się dzisiaj albo w następną sobotę do Seattle i zjeść kolację u mnie. Co to oznacza? Wysyła małe dzieci jako niewolników do jakiegoś zapomnianego przez Boga zakątka świata? Należy do jakiejś grupy przestępczej? To by tłumaczyło. Anastasio. że miło mi się je śniadanie w twoim towarzystwie. To mnie prowadzi . Wtedy zapoznam cię ze wszystkimi faktami. – Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. dopóki nie będę miał na to twojej pisemnej zgody. Że co? – Co to ma znaczyć? – Dokładnie to. dlaczego jest taki bogaty. a jeszcze mnie nawet nie dotknął. Jest fanatykiem religijnym? Impotentem? To akurat na pewno nie. Rumienię się na myśl o ewentualnych wytłumaczeniach. – Muszę ci coś pokazać. Kiedy już się wszystkiego dowiesz.105 jestem drżąca i wilgotna. – Dlaczego teraz nie możesz mi powiedzieć? – W moim głosie słychać rozdrażnienie. O kuźwa. mógłby mi to udowodnić nawet i teraz. co mówię. Poprawiam się na krześle i patrzę mu prosto w oczy.

Będę pilotował z Portland do Seattle. . poczuję wtedy ulgę. – Dziś wieczorem. panie Grey? – pytam słodko. że nie będę go już chciała znać. „Nie okłamuj się!” – wrzeszczy moja podświadomość. Unosi brew. Całą noc. Jutro rano na telefon. – „Dasz drapaka tylko wtedy. – Tak jak Ewie spieszno ci do zjedzenia jabłka z drzewa poznania dobra i zła – rzuca drwiąco. cóż. Jeśli to oznacza. ma czekać w Escali. Żadnego „proszę” ani „dziękuję”.. Mruży oczy i bierze do ręki swojego BlackBerry. Pompatyczny dupek..106 donikąd.. Nie.. Chciałabym jak najprędzej rozwiązać tę zagadkę. – Czy pan ze mnie drwi. – Taylor. jeśli się okaże. – Odkłada telefon. Charlie Tango! Kto to taki? – Z Portland powiedzmy o dwudziestej trzydzieści. Całą noc! – Tak. Pilotował? – W pogotowiu od dwudziestej drugiej trzydzieści. że tajemnica Christiana Greya jest na tyle potworna. Będzie mi potrzebny Charlie Tango. że to coś naprawdę mocno paskudnego”. Wciska jeden z klawiszy.

A potem podrzucę cię do domu. jeśli chcą zachować posadę – odpowiada ze śmiertelną powagą. Gapię się na niego. co im każesz? – Najczęściej tak. – A jeśli dla ciebie nie pracują? – Och. Anastasio. A on chce przygryźć mi wargę. – Polecimy śmigłowcem do Seattle? – Tak. – Dlaczego? Uśmiecha się złośliwie. Polecimy do Seattle.. Powinnaś dokończyć śniadanie. Mam śmigłowiec.. Od kawy do lotu śmigłowcem. Kończ śniadanie. Jak mogę teraz jeść? Lecę do Seattle śmigłowcem z Christianem Greyem.107 – Ludzie zawsze robią to.. . – Anastasio. potrafię być bardzo przekonujący. Mam drugą randkę z Christianem Tajemniczym Greyem.. nie lubię marnowania jedzenia. – Ponieważ mogę. jedz. – Jedz – mówi ostrzej. – Polecimy? – Tak. O ósmej przyjadę po ciebie do Claytona. Wow. Mrugam szybko.

ale po kilku krokach się zatrzymuję. Spojrzenie ma znowu pozbawione emocji. zerkam na niego. co masz na talerzu. Christianie. Ale za duży ze mnie tchórz. – Usta ma zaciśnięte w cienką linię. Marszczę brwi i wracam do zimnego jedzenia. Nie chcę. – Wpatruję się w to. Hmm. Gdybyś wczoraj porządnie się najadła. kiedy wysuszysz włosy. co zostało na stole.108 – Nie zjem tego wszystkiego. Mogłabym tym ustanowić niebezpieczny precedens. Przełknąwszy ostatni kęs naleśnika. Mierzy mnie bacznym spojrzeniem. Ruszam w stronę sypialni. czy nie powinnam zapytać o pozwolenie. Wygląda na zagniewanego. Co chce przez to powiedzieć? Wstaję od stołu. nie śmiejąc powiedzieć prawdy. – Zjedz to. – Grzeczna dziewczynka – orzeka. W jego słowach kryje się coś na kształt obietnicy. – A ty gdzie spałeś dzisiejszej nocy? Nie widać żadnej pościeli ani koców. aby jeść. – W swoim łóżku – odpowiada zwięźle. Nie rozumiesz tego?” – wyjaśnia moja podświadomość. – Zawiozę cię do domu. zastanawiając się przez chwilę. Kręcę głową. „Zbyt jestem podekscytowana. Ta myśl jest nawet zabawna. jak mały chłopiec. nie byłoby cię teraz tutaj i nie odkrywałbym tak szybko kart. aby wypowiedzieć te myśli na głos. zwłaszcza gdy on ma tak posępną minę. – Och. . – Co cię tak śmieszy? – pyta. choć oczywiście mógł je już sprzątnąć. Przeganiam jednak tę myśl. żebyś się przeziębiła.

aż skończy.. Trudno wyczytać cokolwiek z jego twarzy... Hmm. marszcząc brwi. Jest wilgotne. wyciskam na nią pastę i w ekspresowym tempie myję zęby. – Spanie z kimś. Ależ ze mnie niegrzeczna dziewczynka. – No i proszę. Dostrzegam szczoteczkę Christiana. jakiego miałam okazję poznać. jak on śpi. I muszę przyznać. w torebce znajduję gumkę. – Uśmiecha się. Zerkając z miną winowajcy na drzwi. że to dość ekscytujące. Biorę ją szybko.. Czuję na sobie jego spojrzenie. – Nie. gdy siadam i czekam. Musiał już jej użyć. aby być przytomną i patrzeć. wypowiedziałam to słowo. – Nieuprawianie seksu. Okej. dla mnie także była to nowość. Do reklamówki. – Bierze ze stołu gazetę i wraca do czytania. Cóż. – Kręci głową. Christian przygląda się. Widzieć go bezbronnego. żeby były dwa?. To byłoby tak. . jak związuję włosy w kucyk. Przeczesując włosy palcami. Och. jakby przypomniało mu się coś nieprzyjemnego. I oczywiście oblewam się rumieńcem. dotykam włosia szczoteczki. po czym wracam do salonu po torebkę i żakiet. Stoję i wpatruję się w niego z niedowierzaniem. ileż bym dała za to. I dociera do mnie. staram się je jak najlepiej wysuszyć. podobno wszystko wyjaśni się wieczorem. jakbym czuła go w swoich ustach. Chcę umyć zęby.. Następnie udaję się do łazienki. Choć to akurat trudno mi sobie wyobrazić. Alleluja. W sypialni przekopuję się przez szuflady komody i znajduję suszarkę...109 – Owszem. O kurczę. którą przyniósł Taylor. To najbardziej zadziwiający człowiek.. wkładam wczorajszy T-shirt oraz bieliznę. co to ma znaczyć? Nigdy z nikim nie spał? Jest prawiczkiem? Jakoś w to wątpię. Właśnie z kimś rozmawia przez BlackBerry. że spałam z Christianem Greyem. – Chcą. Ile to będzie kosztować?.

chce mnie zabrać do Seattle. popycha na ścianę. Cóż. Okej. Oddycham szybciej. a on nadal tu jest.. – Och. co się dzieje. Doskakuje do mnie. że przez to. upajając się jego widokiem. Nim orientuję się. Wygląda zarazem swobodnie i elegancko. biodrami przyciska mnie do ściany. – Przytrzymuje dla mnie drzwi. a jego usta lekko się wyginają. panno Steele. pieprzyć dokumenty – warczy. mam identyczne zdanie na pański temat.. Dlaczego akurat mnie? Nie mieści mi się to w głowie. I pomyśleć. możliwe. Kiwam głową. Co więcej. że spałam z nim zeszłej nocy. niech tak będzie. W milczeniu podążamy do windy. odrobinę zbyt długo.. obie moje dłonie trzymając w górze w żelaznym uścisku. a on kątem oka zerka na mnie. rzucam mu spojrzenie spod rzęs. i dowiem się. Drugą . emocjonującym wyczekiwaniem. Christian zakłada granatową marynarkę w prążki.. I kiedy dotrą do Darfuru?.. atmosfera ulega zmianie i naładowana jest elektrycznym. Nadjeżdża winda i wsiadamy do niej. Wychodzę na korytarz. Uśmiecham się. po tej całej tequili i wymiotach. O święty Barnabo. Jesteśmy sami. Gdy czekamy. bierze ze stołu kluczyki od samochodu i podchodzi do wyjścia. – Rozłącza się. Christian odwraca głowę w moją stronę. Stoję. Przez Kanał Sueski?. – Gotowa? – pyta.. Informujcie mnie na bieżąco. iż znajdujemy się tak blisko siebie w zamkniętej przestrzeni. Przygryzam wargę. Nagle z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu. co to takiego to „coś”. panie Grey. – Proszę przodem.110 a co ze środkami bezpieczeństwa?. Jego oczy są koloru grafitowego. wspominając jego słowa: „Jest coś w tobie”.

Christian Grey. ręce mam unieruchomione. Zostało nam więc jeszcze jedno. zmuszając do uniesienia głowy. To niemal boli. patrząc na mnie. a ostatecznie ucieczkę wykluczają jego napierające biodra. zwycięskiej sambie. Czy moja obecność w ogóle na niego nie działa? Zerka na mnie kątem oka i cicho wypuszcza powietrze z płuc.. Kabina staje. a ja pragnę jego... Czuję na brzuchu nabrzmiałą erekcję. słodka – mruczy. Wydaję cichy jęk. grecki bóg. On mnie pragnie. Mam ochotę pochylić się i oprzeć dłonie na udach. Trzej biznesmeni w eleganckich garniturach wchodzą do środka. – Umyłaś zęby – mówi. Biznesmeni wysiadają na pierwszym piętrze. Anastasio Steele. tutaj.111 ręką pociąga za kucyk. Usta wygina w półuśmiechu. To takie niesprawiedliwe. Jestem bezradna.. Serce wali mi jak młotem i czuję się. jakby rozwiązywał krzyżówkę w „Seattle Times”. a jednak działa. Wydaje się tak spokojny i opanowany. drzwi się otwierają i Christian natychmiast się ode mnie odsuwa. – Pożyczyłam twoją szczoteczkę – odpowiadam bez tchu. O rety. wprawnie eksplorując wnętrze mych ust. głowę także. ale to jest zbyt oczywiste. uśmiechając się pod nosem.. Christian ujmuje moją brodę i przytrzymuje głowę na miejscu.. rozchylając wargi i dając zielone światło jego językowi. Rzucam spojrzenie Christianowi. taka.. opierającego się na dotyku i odczuwaniu. w windzie. a sekundę później jego usta lądują na moich. jakbym właśnie przebiegła maraton. Mój język niepewnie dołącza do tego powolnego erotycznego tańca. pragnie mnie. On to natychmiast wykorzystuje. Jeszcze nigdy się tak nie całowałam. – Och. i co ja mam z tobą począć? .. Och.. Moja maleńka wewnętrzna bogini kołysze się w powolnej. – Jesteś. teraz..

te windy – mruczy pod nosem. Christian bierze mnie za rękę i pociąga za sobą. . przechodząc przez hol.112 Drzwi rozsuwają się na parterze. Z trudem dotrzymuję mu kroku. – Ach. bo straciłam przytomność w windzie numer trzy w hotelu Heathman i już jej nie odzyskałam.

Przekręca kluczyk w stacyjce i wyjeżdża z miejsca parkingowego. arturiańską legendę i status zaginionego miasta Atlantyda.. Prowadzi ze swobodną i leniwą pewnością siebie. Nie. pozbawiony wszelkich zahamowań pocałunek. Ojej. Dotykam nabrzmiałych ust. Może wszystko sobie wymyśliłam. z opery Lakme. Ja powinnam to zrobić? Powinnyśmy o tym porozmawiać czy udawać.. . Ani słowem nie wspomniał na temat wybuchu namiętności w windzie. Wnętrze samochodu wypełniają słodkie. Mam w głowie mętlik. więc ta muzyka działa na mnie podwójnie. Jestem teraz zupełnie inną kobietą. W moich wszystkich zmysłach panuje chaos. to jest cudowne. Gdy mijają kolejne sekundy. a on pragnął mnie. czyli zwyczajny Grey. niemal magiczne głosy dwóch kobiet. Grzeczny i chłodny. że do niczego nie doszło? Mój pierwszy prawdziwy. Nigdy się nie zdarzył. Rozpaczliwie pragnę tego mężczyzny. że wzdłuż kręgosłupa przebiegają rozkoszne dreszcze.113 ROZDZIAŁ SZÓSTY Christian otwiera przede mną drzwi czarnego audi. Sprawia. Rzucam mu spojrzenie z ukosa. zaczynam mu dopisywać mityczną. Christian wyjeżdża na Park Avenue. Podoba ci się? – Christianie. Włącza odtwarzacz MP3. – Czego słuchamy? – To Flower Duet Delibesa.

. lubię wszystko od Thomasa Tallisa po Kings of Leon. – Mój gust muzyczny jest eklektyczny.. Sex on Fire. – Puszczę ci go pewnego dnia. że uda mi się zdobyć jakąś informację dotyczą jego upodobań. – Christian uśmiecha się szeroko. Anastasio. Ależ on jest szorstki. drażniących się ze mną i uwodzących. To brytyjski kompozytor z szesnastego wieku. Muzykę przerywa rozlegający się w głośnikach dźwięk telefonu. beztrosko i oszałamiająco przystojnie. Kościelna muzyka chóralna. Christian tym razem wciska guzik przy kierownicy. Pasuje jak ulał. powoli i słodko. A twoje upodobania? – Tak samo. Christian wciska guzik i muzyka zaczyna mnie pieścić od nowa. Anastasio. – Lubisz muzykę klasyczną? – pytam w nadziei. wiem. Znowu naciska jakiś guzik i rozbrzmiewa utwór Kings of Leon. to akurat znam. Choć przyznaję.114 – Prawda? – Uśmiecha się szeroko. – Grey – warczy. ale jest także magiczne. delikatnie. Wszystko zależy od nastroju. Odwraca się i obrzuca mnie szybkim spojrzeniem. I przez chwilę wygląda na swój wiek: młodo. Hmm. kim jest Thomas Tallis. – Mogę posłuchać jeszcze raz? – Naturalnie. . Czy to klucz do niego? Muzyka? Siedzę i słucham anielskich głosów. że nie wiem. – Brzmi to bardzo ezoterycznie. a potem uwagę skupia ponownie na drodze.

Christian. – Grey. – Z głośników dochodzi chrapliwy. Cieszę się. proszę pana. Coś jeszcze? – Nie. – NDA jest już w pańskiej skrzynce mejlowej. Kuźwa. Prześlij mi je mejlem. czy tak wygląda jego życie? Nieustające telefony? – Grey – warkot. że ani przez chwilę nie rozważałam propozycji podjęcia pracy u niego. – Christian wzdycha. gdyż znowu przerywa ją telefon. których pan potrzebuje. z tej strony Welch. zaliczyłeś wczoraj laskę? – Witaj. To wszystko. – Dobrze. – Miłego dnia. proszę pana. Wzdrygam się na samą myśl.115 – Panie Grey. – Kto jest z tobą? . Elliot. I znowu dźwięk telefonu. – Dobrze. Sięga do przycisku i w samochodzie ponownie rozbrzmiewa muzyka. Christian rozłącza się przyciskiem przy kierownicy. Andrea. Mam informacje. Muzyka gra bardzo krótko. Żadnego „dziękuję” czy „do widzenia”. Mam włączony zestaw głośnomówiący i nie jestem w samochodzie sam. W stosunku do pracowników jest zbyt zimny i oschły. – Cześć. bezcielesny głos. panie Grey. – Tym razem głos kobiecy.

Elliot wybucha śmiechem. – Anastasio – zaczyna. Elliot. – Cześć. – Anastasia Steele. aby nazywać mnie Anastasią? – Ponieważ tak masz na imię. Docieramy do mojego mieszkania. – Czyżby? – rzuca. – Rozłącza się i wraca muzyka. Rzucam mu gniewne spojrzenie. – Nie wierz w ani jedno słowo Kate.116 Przewraca oczami. – Dlaczego się upierasz. – Właśnie podrzucam Anastasię do domu. – Christian wymawia znacząco moje imię. które . – No to na razie. Jazda nie trwała długo. – Wolę Anę. – Mam cię zabrać? – Pewnie. Christian marszczy brwi. Ana! Ana! – Witaj. – Dużo o tobie słyszałem.

Każdy zdolny. – To. Christianie – mówi. Christian wchodzi za mną do salonu i niezależnie od swego uśmiechu w stylu „całą noc świetnie się bawiłam” Kate mierzy go podejrzliwym spojrzeniem. a nie Grey. zupełnie u niej obcy. Nie jestem pewna. dżentelmen jak zawsze – z wyjątkiem może tych rzadkich. jak wciąga powietrze. Kate ma na twarzy absurdalny. Wysiada z samochodu. że nie zapytał o adres. Zatrzymuje się przed domem. Ana. – Dzień dobry. posiadający śmigłowiec i urządzenia do śledzenia sygnału z telefonu komórkowego prześladowca by go znał. że zna mój adres. że nie mogłam go wtedy dotknąć. chyba że dokonamy tego z premedytacją. ale nie byłam w stanie ruszyć dłońmi. Nie rozumiem. wysiadając z auta. – Cześć. Powinien mieć na nazwisko Zagadka. W jej głosie można wyczuć nutkę wrogości. Strasznie mnie to teraz frustruje. Poniewczasie dociera do mnie. Dzięki Bogu. cennych chwil w windach. Mam względem nich pewne plany. Pragnęłam zanurzyć palce w tych jego dekadenckich. oczywiście. No ale przecież przysłał mi książki. – Podobało mi się to. z niewymuszonym wdziękiem przechodzi na moją stronę i otwiera przede mną drzwi.117 on ignoruje. Dlaczego nie chce mnie znowu pocałować? Na tę myśl robię nadąsaną minę. – Wstaje. aby mnie przytulić. ale chyba słyszę. Marszczy brwi i odwraca się w stronę Christiana. więcej się nie powtórzy. W mojej głowie pojawia się myśl. co się wydarzyło w windzie. a potem odsuwa się na długość ramienia i przygląda mi się uważnie. szeroki uśmiech. Kate i Elliot siedzą przy stole. a jednak go zna. Postanawiam to jednak zignorować i ruszam w stronę schodów. Książki za czternaście tysięcy dolarów zdążyły zniknąć. Rumienię się na wspomnienie dotyku jego ust. potarganych włosach. No. . co się wydarzyło w windzie – mruczę pod nosem.

Ana – uśmiecha się. W ogóle nie jest podobny do Christiana. – Na razie. Kate cała się rozpływa. Elliot także wstaje. – Elliot. Mam świadomość. – Też się do niego uśmiecham. W niebieskich oczach migoczą iskierki i natychmiast wzbudza moją sympatię. namiętnym pocałunkiem. no ale przecież nie są rodzonymi braćmi. na nas już pora – stwierdza grzecznie Christian. że jej włosy dotykają podłogi. Uległa Kate. W dramatycznym geście przechyla Kate tak. – Cześć. że przygląda mi się z napięciem. – Odwraca się do Kate. Christian przewraca oczami i przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Kate. – Jasne. że przygryzam wargę. ten Elliot musi być naprawdę niezły. – Christian... – Uśmiecha się szeroko. Możliwe. Zerkam ukradkiem na Christiana i widzę. że jest lekko rozbawiony. wstydu nie mają? Zażenowana wbijam wzrok w stopy. – Cześć. Dlaczego ty mnie nie możesz tak pocałować? Elliot nie przerywa pocałunku. ona ma na imię Kate – wtrąca burkliwie Elliot. mała. bierze ją w ramiona i obdarza długim. Bezwiednie . któremu udało się wydostać z kucyka. Jezu. po czym piorunuje brata wzrokiem. Zakłada mi za ucho pasmo włosów. Mrużę oczy. aby mnie uściskać. to ci dopiero. Elliot. – Christian kiwa uprzejmie głową.118 – Panno Kavanagh – odpowiada sztywno i formalnie. Jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam – na myśl przychodzą mi określenia „nadobna” i „uległa”.

Całkowite przeciwieństwo mnie. wygląda na to. jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają. mała – mruczy. Jest śliczna. – Christian zabiera mnie wieczorem do Seattle. a ja cieszę się razem z nią.119 przechylam głowę. zbyt szybko. a ja muszę się roześmiać. że powstrzymam tym całą lawinę pytań. seksowna. – Przyjadę po ciebie o ósmej. bezpośrednia. mając nadzieję. – Na razie. Krew we mnie wrze. coś we mnie mięknie... Słychać. – Seattle? – Tak. a w ślad za nim Elliot. . jest zaraźliwy. że zżera ją ciekawość. – Nie potrafię ukryć zazdrości. Kate zawsze się udaje omotać mężczyzn. – Klaszcze w dłonie i podskakuje jak mała dziewczynka.. mam nadzieję. którym obdarza mnie w odpowiedzi. zabiera dłoń. – No więc zrobiliście to? – pyta Kate. gdyż to zupełnie nie w jego stylu. zabawna. Czuję nieprzyjemne ukłucie zazdrości. Po chwili. aby być bliżej jego palców. Ale uśmiech. Jego spojrzenie łagodnieje. Szczęśliwa Kate. Nie jest w stanie pohamować ekscytacji i radości. – Ale wy owszem. że tylko sobie żartuje. że będzie ciekawie. gdy patrzymy. – I wieczorem znowu się spotykamy. – Nie – warczę z irytacją. Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Otwiera drzwi i wychodzi. który w progu odwraca się jeszcze i posyła Kate buziaka. Ale choć wiem. – Może wtedy to zrobicie? – Och. Wracamy do mieszkania..

parząc kawę. – To nowa bluzka? – pyta. – Jasne.. – Raz. Christiana Greya. a po chwili obie zaczynamy chichotać. – Na tyle. – Jest bardzo skryty. aby. Unosi brwi. – A niech mnie. Zawstydzona kiwam głową. – Raz! – powtarza drwiąco.120 – Podoba ci się. – To dziwne. Kate marszczy brwi.? – Tak. co? – Tak. Oblewam się rumieńcem.. seksownego miliardera. Ana Steele w końcu traci głowę dla faceta. chodzi mi tylko o kasę. – Parskam śmiechem. a ja zaznajamiam ją ze wszystkimi wydarzeniami minionej nocy. – Pocałował cię już? – pyta. .

– Musimy się po prostu postarać. . mimo że ruch mamy spory. Na pewno wie. – Kate bierze mnie za rękę i ciągnie do swojej sypialni.. Jak nic będzie to czasochłonne. Dzisiejsza zmiana u Claytona mocno mi się dłuży. o nie. że niech się podenerwuje. Czego jeszcze będzie oczekiwał? Muszę przekonać Kate. natarczywymi instrukcjami Kate. Dwa razy dzwonił także do domu. Nie było to przyjemne. aby wieczorem nie był w stanie ci się oprzeć – oświadcza z determinacją. – Za godzinę muszę być w pracy. prawdę mówiąc.. upokarzające i bolesne. gdyż Kate normalnie nie bawi się w zbywanie. Ale uznałam. Kate wymijająco odpowiedziała na jego pytania dotyczące miejsca mojego pobytu. kiedy dotrę do Seattle. że tego właśnie oczekują współcześni mężczyźni. brwi wyregulowane i generalnie cała jestem wymuskana. może dlatego. Z jakiegoś dziwnego powodu nie ufa Christianowi. Nie powiedziałam jej o śmigłowcu. Przez cały dzień nie miałam okazji. Idziemy. że tego właśnie pragnę. więc po zamknięciu sklepu przez dwie godziny muszę wykładać towar na półki. dzięki czemu mogę się skupić na czymś innym. że mnie kryje. Rozpoczął się letni sezon. aby spokojnie się skoncentrować.121 – Dziwne to chyba za mało powiedziane – burczę pod nosem. – Godzina mi wystarczy. ale Kate mnie zapewnia. nogi i ręce mam idealnie ogolone. Zgodnie z niestrudzonymi i. No i jeszcze kwestia José. że jest taki sztywny i formalny. To praca niewymagająca myślenia. niepotrzebnie by się denerwowała. Obiecałam wysłać jej esemesa. Mam od niego trzy wiadomości i siedem nieodebranych połączeń. O nie.

co on we mnie widzi. Taylorze – mówię. – Witaj. kiedy wychodzę od Claytona. Wysiada z audi. czy rzeczywiście będę musiała coś podpisać. Christian wspominał o jakichś dokumentach i nie wiem.. czeka na mnie. czy żartował. Oczywiście jest punktualny. A jakby tego było mało. Miejsce kierowcy zajmuje Taylor. Ona gotowa jest już od wielu lat i może pójść z Christianem Greyem na całość. ledwie hamuję podniecenie i zdenerwowanie. panno Steele – wita się. tupiąc niecierpliwie małą nóżką. Głos mam schrypnięty. – Jego ton jest poważny. – Panie Grey. otwiera przede mną drzwi i uśmiecha się ciepło. – Obdarzam go uprzejmym skinieniem i siadam na tylnej kanapie. – Dobry wieczór. To już dziś! Czy jestem na to gotowa? Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. – Jak było w pracy? – pyta. głęboki i przepełniony pragnieniem. – Ja też miałem długi dzień. – Długo – odpowiadam. – Dobry wieczór. panno Steele – odpowiada tonem uprzejmym i profesjonalnym.. w nijakiej Anie Steele – to się nie trzyma kupy. ale ja nadal nie rozumiem. Dotyk ten czuję natychmiast w całym ciele. Zgadywanie jest takie frustrujące.122 Nadal jestem na niego strasznie zła. . Christian siada obok mnie i lekko ściska mi dłoń.

Jak on to robi? Dotyka drobnego fragmentu mego ciała. minę próbuję mieć obojętną. a na jego ustach błąka się uśmiech. na próżno starając się ignorować to odczucie. Znajdujemy się na terenie mocno zabudowanym. Szybko dojeżdżamy na miejsce. Christian zerka na mnie. że byłam nieobecna duchem. Zastanawiam się. które mnie zniewalają. Winda! Na nowo atakuje mnie wspomnienie naszego porannego pocałunku. Stwierdzić. Zamykam oczy. Christian mocniej ściska mi dłoń .123 – Co robiłeś? – Byłem z Elliotem na pieszej wycieczce. a ja oddycham coraz szybciej. – To tylko trzy piętra – rzuca. a nawet ja wiem. – Taylorze. Drzwi zasuwają się i proszę bardzo. ale zbyt jestem zdenerwowana i podekscytowana. a we mnie buzują hormony. – Kiwa głową kierowcy i wchodzimy do budynku. W jego szarych oczach tańczy rozbawienie. Gdy wchodzimy do windy. a tam od razu kierujemy się w stronę wind. Śniąc na jawie za kasą u Claytona. tam i z powrotem. Pan Clayton dwukrotnie musiał mnie zawołać. aby sprowadzić mnie na ziemię. Taylor zatrzymuje się na parkingu. Ha! Myśli o tym samym co ja. to niedopowiedzenie roku. gdzie czeka ten legendarny śmigłowiec. że na wszystko. że do startu i lądowania śmigłowcom potrzebna jest przestrzeń. – Jego kciuk gładzi moje knykcie. Kiwam głową i chcę dodać. Cały dzień myślałam tylko o nim. Christian po chwili staje przy mnie i ponownie bierze za rękę. przeskakują między nami dziwne prądy. – Gotowa? – pyta. Słowa nie chcą mi przejść przez gardło. Jak nic ma zdolności telepatyczne. wysiada i otwiera przede mną drzwi. Przyprawia mnie to o gęsią skórę.

Znajduje się tak blisko mnie i tak bardzo skupiony jest na tym. nos zanurzyłabym w jego włosach. Możecie lecieć. Jest o wiele większy. Jest gotowy i czeka na pana.124 i pięć sekund później drzwi rozsuwają się na dachu budynku. – Chodźmy – mówi Christian i ruszamy w stronę śmigłowca. do mężczyzny. a w szarych oczach widać żar. jakby go cieszył jakiś tajemny żart. niż sądziłam. a Christian kuca obok. ale jestem skutecznie unieruchomiona. panie Grey. co robi. I oto on. Unosi głowę i uśmiecha się. gdzie za biurkiem siedzi starszy pan. podążając za mną. ale ten ma co najmniej siedem miejsc. w przeciwnym razie nic bym nie widziała w tej małej kabinie. – Siadaj i niczego nie dotykaj – poleca. Siadam na wskazanym miejscu. Prowadzi mnie do niewielkiego kantorku. aż ledwie mogę się ruszyć. Gdybym tylko mogła się nachylić. . Joe. Nieziemsko pachnie czystością i świeżością. – Oto plan lotu. co zrobimy. że lądowisko jest podświetlone. Być może nie jest jego pracownikiem. Cieszę się. Napina górne pasy. gdy pociąga za jeden z górnych pasów. Wszystko sprawdzone. biały helikopter z niebieskim logo firmy i napisem: Grey Enterprises Holding Inc. Zatrzaskuje drzwi. Christian otwiera drzwi i kieruje mnie na jedno z miejsc z przodu. To. z całą pewnością podchodzi pod niewłaściwe użycie sprzętu służbowego. – Christian uśmiecha się ciepło Och. Są czteropunktowe i wszystkie łączą się w jednej klamrze. – Dziękuję. A więc ktoś zasługuje na uprzejme traktowanie. Wstrzymuję oddech. Spodziewałam się wersji dla dwóch osób. Patrzę na starszego pana ze zdziwieniem. aby zapiąć mi pasy. Jest tak irytująco blisko.

włączania części przycisków i guzików z oszałamiającej ilości. Słucham? Siada obok i zapina swoje. którą ujmuje kciukiem i palcem wskazującym. Migają lampki i cały panel sterowniczy się podświetla. Christian! .125 – Jesteś bezpieczna. – Oddychaj. A ja przeżywam szok i wszystko się we mnie skręca z powodu tego podniecającego. przede mną wirnik. Oczy mu płoną. – Załóż je – mówi. Hałas włącza różne – W moich Odwracam się w jego stronę i uśmiecham szeroko. przynajmniej dopóki znajdujemy się w powietrzu – dodaje i mruga do mnie. niewinny pocałunek. Anastasio. – Podobają mi się te pasy – szepcze. która znajduje się przede mną. jesteś ze mną bezpieczna. – Obdarza mnie drapieżnym uśmiechem. po czym rozpoczyna przeciągającą się procedurę sprawdzania wskaźników. Pochyla się. niespodziewanego dotyku warg. – No. On także zakłada słuchawki i dalej przyciski.. Anastasio – dodaje miękko. nie uciekniesz – szepcze. Wykonuję polecenie i wtedy uruchamia się jest ogłuszający. co robisz? – pytam.. Mruga. – Wiesz przynajmniej. – Sprawdzam wszystko przed startem. pokazując na wiszące słuchawki. słuchawkach rozbrzmiewa głos Christiana. – Od czterech lat mam licencję pilota. przesuwając smukłe palce do brody. by złożyć na moich ustach szybki. On także odwraca się i uśmiecha. Wyciąga rękę i gładzi mnie po policzku.

wieża. Elektroniczny kompas. drogi nie oświetla nawet księżyc. Pułap czternaście tysięcy. Charlie Tango startuje. Tam właśnie lecimy. On widzi. że jego dom wyposażony jest w lądowisko dla śmigłowców. Wyraźnie . O kurczę! Światła oddalają się. No to lecimy – dodaje pod moim adresem i śmigłowiec powoli unosi się w powietrze. Dookoła czerń. w którym mieszkam. Oczywiście. że lecimy we właściwym kierunku? – Stąd. znajduje się lądowisko. w sumie nie ma już co oglądać. odbiór. odbiór. Portland znika pod nami. bez odbioru. – To Eurocopter EC135. tu Charlie Tango Golf – Golf Echo Hotel. gotowy do startu. Jeden z najbezpieczniejszych w swojej klasie. To jak patrzenie z wnętrza okrągłego akwarium. a po chwili już tylko migają. choć mój żołądek pozostaje w Oregonie. Między nami nie ma żadnego porównania. – Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. Jego twarz delikatnie oświetlają lampki z panelu sterowniczego. – Skąd wiesz. masz zgodę. Kiedy wznosimy się wyżej. gdy wzbijamy się w przestrzeń powietrzną USA. – Wieża Roger. PDX. Jest przystosowany do nocnych lotów.126 – Gotowa? Kiwam. dokąd lecimy? – Dziwne wrażenie. no nie? – rozlega się w moich uszach głos Christiana. Oczy mam jak pięć złotych. kierunek zero jeden zero. – Charlie Tango. – Okej. – Pokazuje mi jeden ze wskaźników. – Na dachu budynku. Proszę o potwierdzenie.

co on dla mnie przygotował? – Wszystko w porządku. Ma piękny profil.. Kurka wodna. Anastasio? – Tak – odpowiadam krótko. Niecała godzina dzieli mnie od wielkiego obnażenia. Nieźle. pułap czternaście tysięcy. – W nocy leci się na ślepo. tu Charlie Tango. – Zrozumiałem. ale trudno mieć pewność w tych ciemnościach. ocierającą się o moją twarz. w niecałą godzinę do Seattle. Chyba przenosimy się z przestrzeni powietrznej Portland do międzynarodowego lotniska w Seattle. odbiór.. Przyglądam mu się spod opuszczonych rzęs. Nie ogolił się i cień zarostu czyni tę myśl jeszcze bardziej kuszącą. Sea-Tac. – PDX. palcami. W moich uszach brzmi to bardzo profesjonalnie. wiatr nam sprzyja. ani przez chwilę. . Zżera mnie trema. Hmm. Denerwuję się.. Hmm. – Pokazuje na małe światełko w oddali. – Wymienia informacje z wieżą kontroli lotów. – To Seattle. Christian chyba się uśmiecha.. – Niecałą godzinę. chciałabym poczuć tę szorstkość pod językiem. Wciska kolejny guzik. że korzystamy ze śmigłowca. Popatrz tam. Zaciskają się wszystkie mięśnie w moim brzuchu. Prosty nos. o nie.127 skoncentrowany. – Jak długo potrwa lot? – pytam bez tchu. nic dziwnego. nie odrywa wzroku od wskaźników i przycisków. mocno zarysowana żuchwa – chciałabym przesunąć po niej językiem. Trzeba zaufać oprzyrządowaniu – przerywa moją erotyczną zadumę. Wcale nie myślałam o seksie. bez odbioru.

I pozostać w gotowości. powoli staje się coraz większy. Christianie. Przez jakiś czas w milczeniu przemierzamy ciemność. – Jesteś taki. ale nie mam pewności. czyli Seattle. Anastasio. Wydaje mi się.. Och. że jest zadowolony. – Nigdy nie latałem w towarzystwie dziewczyny.. chodzi mu o spanie? – Zaimponowałem ci? – Jestem pełna podziwu. Proszę kontynuować. . – Tu Charlie Tango. Uśmiecha się. w gotowości. kompetentny.128 – Zawsze w ten sposób próbujesz zaimponować kobietom? Chodź. Plan lotu do Escali zatwierdzony. – Wieża Sea-Tac do Charlie Tango. Kiwam głową. – Dziękuję. bez odbioru. przelecimy się moim śmigłowcem? – pytam. – Podziwu? – I przez dwudziestosiedmiolatkiem. Jasny punkt. To dla mnie kolejny pierwszy raz. Kolejny pierwszy raz? Och. autentycznie zaciekawiona. zrozumiałem. nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Odbiór. że to lubisz – mruczę. Pozostaję krótką chwilę znowu jest – Widać. – Jego głos jest cichy i poważny. Sea-Tac. panno Steele – odpowiada uprzejmie.

– Drogie hobby. Dla laików szybownictwo. Czuję się strasznie zagubiona. – Och. jak mógłbym tego nie lubić? Choć moim faworytem jest gliding. Jesteśmy już na przedmieściach. Pamiętam. Seattle się zbliża. Pewny siebie i panujący nad sytuacją. jak mówiłam mu o tym. Dopada mnie wspomnienie próby pocałunku. No. . Kiwam entuzjastycznie głową. W tym bladym świetle wygląda zagadkowo. odezwij się. być może na planie ulubionego filmu José.. że znajduję się na jakimś gigantycznym planie filmowym.. – Wymaga to kontroli i koncentracji.129 – Co? – Zerka w moją stronę.. z góry. latam jednym i drugim. Łowcy androidów. Nie oddzwaniając. nierzeczywisty. Czytanie i chodzenie do kina. – Za kilka minut będziemy na miejscu – mruczy Christian. – Gliding? – Tak. odbiór. – Nieźle. Moją zadumę przerywa bezcielesny głos kontrolera lotów. Christian odpowiada. Mam przed sobą widok z innego świata. co lubię ja. – Charlie Tango. – Latanie – odpowiadam. Seattle nocą. odnoszę wrażenie.. Szybowce i śmigłowce. Rany! Wygląda to niesamowicie. prawda? – pyta cicho Christian. postępuję chyba ciut okrutnie. ale może przecież zaczekać do jutra.

Nie potrafię zdecydować. . że dotarliśmy cali i zdrowi. ale ja już nie słucham. Bierze mnie tym z zaskoczenia. staje się coraz większy. że go nie zawiodę. Mroczny rycerz i jasny rycerz. – Jesteśmy na miejscu – mówi łagodnie. w oczach widzę żar. ulgi. po czym wyciąga rękę i zdejmuje także moje. Coraz mocniej ściskam brzeg fotela. czy to z powodu nerwowego wyczekiwania. Chyba zaraz zemdleję. Wygląda na mocno zmęczonego. a częściowo oświetlają ją światła lądowiska... Odpina pasy i sięga. no ale lubię swoje czarne dżinsy. Powtarzam tę mantrę. że nie dam rady. jest mój nierówny oddech. – Nie musisz robić niczego. na co nie masz ochoty. Serce mam w gardle. serce bije jak młotem i czuję przypływ adrenaliny. aby odpiąć moje. Zdejmuje słuchawki. Prezentuję się całkiem elegancko. gdy zajmujemy pozycję nad wieżowcem. Christian przekręca kluczyk i wirnik powoli cichnie. że nie posłuchałam Kate i nie pożyczyłam od niej jakiejś sukienki. Jesteśmy coraz bliżej. O rety. U szczytu budynku widnieje biały napis „Escala”. ta metafora pasuje do Christiana. aż jedynym dźwiękiem. jaki słyszę. Znowu zaczyna rozmawiać z wieżą kontroli lotów. prawda? – W jego głosie słyszę powagę. Nasze twarze dzielą zaledwie centymetry. Szkoda. jak mój niepokój. desperację. „Dam radę. Boże..130 Nagle w uszach dudni mi krew. po czym Christian sadza go na lądowisku.. Jego twarz częściowo kryje się w cieniu. czy strachu. Moje przeznaczenie jest w jego rękach. mam nadzieję. a do nich założyłam koszulę w kolorze mięty i czarną marynarkę przyjaciółki. Wiesz o tym. Przelatujemy teraz między budynkami i przed nami widzę wysoki wieżowiec z lądowiskiem na dachu. Śmigłowiec zwalnia i zawisa w powietrzu. Dam radę”.

Christianie. Pośrodku stoi okrągły stół z ciemnego drewna. z gracją przedostaje do drzwi śmigłowca i otwiera je.131 – Nigdy bym nie zrobiła niczego. wystukuje kod na klawiaturze. a na nim niewiarygodnie wielki bukiet białych kwiatów. że stoję na otwartej przestrzeni na wysokości co najmniej trzydziestu pięter. To główna część mieszkalna. przekrzykując wiatr. Ale odnoszą odpowiedni skutek. Wyskakuje i czeka. Prowadzi mnie do windy. a może i z platyny. – Chodź! – woła. dla mężczyzny siedzącego obok zrobiłabym prawdopodobnie wszystko. po czym drzwi się zamykają. nie znam się na tym. Wystukuje kolejny ciąg liczb. a potem. Na ścianach wiszą obrazy. Przez chwilę przygląda mi się nieufnie. . Powiedzieć o niej olbrzymia to stanowczo za mało. dosłownie wszędzie. – Tyle że wcale nie jestem tego pewna. o podwójnej wysokości. choć taki wysoki. ponieważ w chwili. Naprzeciwko niej widać supernowoczesny kominek ze stali nierdzewnej. Płonie w nim łagodny ogień. Jej wnętrze jest ciepłe i wyłożone lustrami. Christian otwiera dwuskrzydłowe drzwi i biały wystrój ciągnie się przez szeroki korytarz aż do okazałego pomieszczenia. a kiedy stoję już na lądowisku. Ściana na samym końcu jest przeszklona i prowadzi na balkon z panoramą Seattle. Na dachu budynku jest bardzo wietrznie i denerwuję się faktem. czego bym nie chciała. po czym rozsuwają się drzwi kabiny. Po prawej stronie znajduje się imponująca sofa w kształcie litery U – spokojnie pomieściłaby dziesięć osób. Christian obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. bierze mnie za rękę. Gdziekolwiek spojrzę. a winda rusza w dół. Chwilę później znajdujemy się w urządzonym na biało foyer. widzę Christiana i cudowne jest to. gdy wypowiadam te słowa. aż zrobię to samo. że obok niego wszędzie jestem ja.

Prawdę mówiąc. sporo metrów dzieli go od szklanej ściany – gdzie Christian otwiera butelkę wina. Mam ochotę uciec. Niewątpliwie będzie dobre. otwierając drogę na balkon. Po wczorajszej nocy! Próbuje być zabawny? Przez chwilę zastanawiam się. kryształowe. – Napijesz się czegoś? – Mrugam powiekami. Nawet kieliszki emanują bogactwem. Jeszcze się nie rozgrzałam. że dolna połowa składa się w harmonijkę. nowoczesne. – Mój głos jest cichy i pełen wahania. widzę aneks kuchenny. Christianie. co tu robisz.. ale nie mam odwagi. – Podaje mi kieliszek wina.. Poważne pieniądze w stylu Billa Gatesa. Szybko bije mi serce. są ciężkie. O tak. – Pouilly Fumé może być? – Nie znam się na winach. prycha moja podświadomość. A w rogu pyszni się wielki czarny fortepian. Tak. przed szklaną ścianą. Niedaleko aneksu kuchennego. Cały biały z blatami z ciemnego drewna i dużym barem śniadaniowym dla sześciu osób.132 Na lewo. chętnie – odpowiadam cicho. – Proszę.. przy drzwiach. Na wszystkich ścianach wiszą obrazy w różnych kształtach i rozmiarach. – Chcesz zdjąć żakiet? – pyta Christian. Co ja tu robię? Doskonale wiesz. Kręcę głową. stoi stół w otoczeniu szesnastu krzeseł. Wracam do aneksu kuchennego – zajmuje mi to kilka sekund. Zdążył już zdjąć marynarkę. czy nie poprosić o margaritę. – Ja się napiję białego wina. pragnę się znaleźć w łóżku Christiana Greya. pewnie także gra na fortepianie. Poniżej widać rozświetlone Seattle. Stoję w tym wielkim pomieszczeniu i czuję się wyobcowana. Upijam . ten apartament wygląda bardziej jak galeria niż prawdziwe mieszkanie.. chcesz mi towarzyszyć? – Tak. Widać tu wielkie pieniądze. Podchodzę do szklanej ściany i dostrzegam.

należący . a Christian bierze mnie za rękę i prowadzi do wielkiej białej sofy. Anastasio – mruczy. – Jest rozbawienie. wino okazuje się lekkie. – On także bierze łyk wina. że czuję się jak Tessa Durbeyfield oglądająca nowy dom. – Duże mieszkanie – mówię. – No a jakżeby inaczej. Gdy siadam. – Tak. Czuję na sobie jego spojrzenie. – Duże? – Duże. rześkie i przepyszne. kiedy odwracam się i rozglądam po olbrzymim wnętrzu. – Dobrze? – Tak. to takiej bladej cię jeszcze nie widziałem. Nie spuszcza ze mnie wzroku. duże – przyznaje. – Jesteś głodna? Kręcę głową. – Jesteś bardzo cicha i nawet się nie rumienisz. Jest coś. – Grasz? – pytam. kilka rzeczy. ruchem brody wskazując fortepian. a w jego oczach błyszczy Biorę kolejny łyk wina.. – Chcesz usiąść? Kiwam głową. uderza mnie świadomość. Prawdę mówiąc. „Pokój” to nie jest właściwe określenie.133 łyk.. Nie na jedzenie mam ochotę. czego nie potrafisz robić dobrze? – Tak.

Marszczy brwi. co mówisz. – Wydało mi się to odpowiednie. że lubisz Thomasa Hardy’ego. Nie wiesz. – Jeśli tylko taki mam wybór. proszę. Chyba go zaskoczyłam tym pytaniem. – Tak. Christian przygląda mi się przez chwilę. Po minucie czy dwóch wraca z jakimiś dokumentami. Moja podświadomość patrzy na mnie z podziwem. – To oświadczenie o zachowaniu poufności. – Dlatego właśnie tu jestem. Christian wciąga głośno powietrze. To mocno rozpraszające. Wybaczysz mi na chwilę? – Znika w szerokich drzwiach na drugim końcu pomieszczenia. Opiera głowę o prawą dłoń. Mógłbym idealizować cię niemożliwie jak Angel Clare albo poniżać jak Alec d’Urberville – szepcze. przygryzać wargę. wpatrując się w niego. przestań.134 do cieszącego się złą sławą Aleca d’Urberville’a. a łokieć kładzie na oparciu sofy. – Wzrusza ramionami i ma na tyle przyzwoitości. – Anastasio. mówiłaś. – Cóż. Jego usta zaciskają się w cienką linię. a szare oczy ma ciemne i niebezpieczne. – Dlaczego podarowałeś mi akurat Tessę d’Urberville? – pytam. Na tę myśl się uśmiecham. poproszę o poniżenie – też szepczę. – Co cię tak bawi? – Siada obok mnie i odwraca się w moją stronę. aby . – To jedyny powód? – Nawet ja słyszę rozczarowanie w swoim głosie.

Niczego i nikomu. Marszczy brwi. zawsze należy czytać wszystko. że i tak z nikim bym o nas nie rozmawiała. – Co oznacza to oświadczenie? – Oznacza. – Wręcza mi je. Jest źle. – Mój prawnik na to nalega. czy też twojego prawnika. no. a teraz moja ciekawość została jeszcze bardziej rozbudzona. . przynajmniej przez większą część książki. – Anastasio. Podaje mi pióro. w takim razie dobrze. poniżenie. – Skoro wybierasz opcję drugą. że nie możesz ujawniać niczego na nasz temat. będziesz musiała to podpisać. Podpiszę. Wpatruję się w niego z niedowierzaniem. Skoro tak wiele to znaczy dla ciebie. Bez znaczenia jest więc fakt. A niech mnie. czy podpiszę to oświadczenie. – Nie zamierzasz tego nawet przeczytać? – Nie. co się podpisuje – upomina mnie. naprawdę źle.. Jestem zdeprymowana. z którym ty w sposób oczywisty rozmawiasz. – A jeśli nie chcę niczego podpisywać? – Wtedy będzie idealizm Angela Clare.. wiesz. – Christianie. – W porządku.135 wyglądać na nieco zakłopotanego. Nawet z Kate. czy nie. Podpiszę.

Po pierwsze. gdzie pieprz rośnie. Na prawo od dwuskrzydłowych drzwi. na co się piszesz. Chodź. podniecająco. Składam podpis w wykropkowanej części obu egzemplarzy i jeden oddaję jemu. chcę ci pokazać swój pokój zabaw. ale szybko odzyskuje równowagę. Ale dlaczego mamy oglądać pokój zabaw? – Chcesz pograć na Xboksie? – pytam. Ja się pieprzę. Wchodzimy na piętro i skręcamy w prawo. Drugi składam. Anastasio. ostro.. chowam do torebki i upijam spory łyk wina. panno Steele. Śmieje się głośno. to brzmi tak. że dzisiaj będziesz się ze mną kochał? – Cholera. – W każdej chwili możesz odejść.. jak by się mogło wydawać.. Pozwalam się prowadzić z powrotem na korytarz. Chodź. – Nie. Wcale nie czuję się taka odważna.. Śmigłowiec w dowolnym . po czym kiwa ponuro głową. – To oznacza. wiodące na klatkę schodową. Otwieram szeroko buzię. jest znacznie więcej dokumentów do podpisania. że uciekniesz. Anastasio. Wstaje i wyciąga rękę. Czy ja to naprawdę powiedziałam? Jego usta otwierają się lekko. Pieprzy się ostro! Cholera. – Nie. znajdują się inne drzwi. Możliwe. Christian wyjmuje z kieszeni klucz i otwiera kolejne drzwi. a po trzecie. żadnego Xboxa ani Playstation. którymi weszliśmy. – Celna uwaga. nie wiesz jeszcze. ja się nie kocham. Po drugie.136 Patrzy na mnie.

Tak właśnie robi i odsuwa się na bok. I czuję się tak. Tak bardzo chcę się przekonać. Zerkam na niego raz jeszcze. aby mnie wpuścić. Cholera jasna. Decyzja należy wyłącznie do ciebie. . Biorę głęboki oddech i przekraczam próg. jakbym cofnęła się do szesnastego wieku i czasów hiszpańskiej inkwizycji.137 momencie może cię zabrać tam. możesz spędzić tu noc i wrócić do domu rano. co się tam kryje. – Po prostu otwórz te cholerne drzwi. gdzie chcesz.

pejczy. co rzeczywiście się w nich kryje. W przeciwległym kącie stoi solidny. co sprawia. a na ścianie obok przymocowano drewniany błyszczący wieszak. środek do polerowania o delikatnie wyczuwalnej nucie cytrusowej. misternie rzeźbione kawałki drewna. a podłogę pokrywa stary lakierowany parkiet. a na każdym końcu znajdują się kajdanki. Pod sufitem podwieszono wielką żelazną kratę o wymiarach co najmniej metr na półtora. roztaczając nastrojową poświatę.138 ROZDZIAŁ SIÓDMY Pierwsze. jakby przechowywano w nich eksponaty w starym muzeum. Na ścianie naprzeciwko drzwi widzę duży drewniany krzyż. że spore pomieszczenie wydaje się bardziej przytulne. a na nich zawieszono zaskakującą kolekcję rózg. nie widzę jego źródła. że zamiast kijów znajdują się tam laski o różnej długości i średnicy. który wygląda jak uchwyt na kije do bilardu. Na ścianie obok drzwi przymocowano dwa długie. przymocowany na kształt litery X. . lakierowane. Bardzo przyjemny. Ściany i sufit są w odcieniu bordowym. co zwraca moją uwagę. A chcę to w ogóle wiedzieć? W kącie na końcu pomieszczenia stoi ławka obita czerwonobrunatną skórą. łańcuchy i błyszczące kajdany. szpicrut i śmiesznych kijków z piórami. ale dłuższe. Światło jest stonowane. a z niej zwisają najprzeróżniejsze sznury. to zapach: skóra. Prawdę mówiąc. Po dokładniejszych oględzinach stwierdzam. Przez chwilę się zastanawiam. subtelne. ukryte jest gdzieś pod gzymsem wokół ścian. drewno. W pobliżu drzwi stoi pokaźnych rozmiarów mahoniowa komoda z mnóstwem szuflad wyglądających tak. niemal dwumetrowy stół – lakierowane drewno plus rzeźbione nogi – a pod nim dwa taborety. trochę przypominające szczeble balustrady. Wykonano go z lakierowanego mahoniu.

Wchodzę do środka. W sumie dziwne. Wiem. Wygląda mi to na koniec dziewiętnastego wieku. hmm. Moja podświadomość dała drapaka. nastrojowe oświetlenie i ciemnobrunatna skóra czynią to pomieszczenie delikatnym i romantycznym. ale jest bardziej gęsty. z czterema kolumienkami... ciemne ściany. Jak się powinno zareagować na wieść.. Na łóżku nie ma pościeli.. że uważnie mnie obserwuje.. a na końcach przymocowano maleńkie plastikowe koraliki. Olbrzymi. sparaliżowało ją albo po prostu wyzionęła ducha... – Głos Christiana jest cichy i miękki. Ciekawe po co.. co w związku z tym czuję. kanapa naprzeciwko łóżka. Pejcz. Unoszę głowę i przyglądam się sufitowi. przodem do łóżka. w odległości zaledwie pół metra stoi duża kanapa w kolorze ciemnobrunatnym: dokładnie na środku pomieszczenia. Teraz je rozpoznaję. gdy tymczasem to właśnie ona jest tutaj najzwyczajniejszym elementem wyposażenia. a on za mną. ozdobnie rzeźbiony mebel w stylu rokoko. jedynie materac obity czerwoną skórą i kilka poduszek z czerwonej satyny.139 Ale to łóżko jest elementem dominującym w tym pomieszczeniu.? I uśmiecham się do siebie – akurat kanapę uznałam za dziwną.. to uczucie jest chyba nadrzędne. Chyba jestem zaszokowana. tak.. Dziwne ustawienie. – To pejcz. Ja też jestem jak sparaliżowana. Pod baldachimem dostrzegam kolejne połyskujące łańcuchy i kajdanki.. że prawda jest zgoła inna.. Jestem w stanie obserwować i chłonąć nowe informacje. że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? Strach. Odwracam się i widzę. ale nie mówić. Jest wykonane z zamszu i wygląda jak mały bicz. tak jak się zresztą spodziewałam. . ale taki jest właśnie romantyzm w stylu Christiana. Dotykam z wahaniem. Zaintrygowało mnie to coś z piórkami. Z jego twarzy nie da się wyczytać zupełnie nic. W nogach łóżka. ale to całe drewno. W różnych odległościach przytwierdzono do niego karabińczyki.

Ta myśl jest mocno przygnębiająca. Nie rozumiem. ale nie strach przed nim – nie sądzę. – Powiedz coś – nakazuje Christian. – Skoro masz ochotniczki. po czym przesuwam dłonią po skórzanym siedzisku. Jest albo rozbawiony. przynajmniej nie bez mojej zgody. które mają na to ochotę. jakby się zastanawiał nad odpowiedzią. no. ale to tylko pozory. – Och – gwałtownie łapię powietrze. Bardzo chcę. – Ty robisz to ludziom czy oni tobie? Kąciki jego ust unoszą się. Tyle pytań przebiega mi przez głowę. aby zrobił mi krzywdę. Dlaczego? Niespiesznie przechodzę na koniec pomieszczenia i klepię wysoką ławkę. . On lubi robić kobietom krzywdę. Jest solidna i niezwykle piękna. Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto? Podchodzę do łóżka i przesuwam dłonią po jednej z ozdobnie rzeźbionych kolumienek. to dlaczego przyprowadziłeś tutaj mnie? – Ponieważ chcę robić to z tobą.140 I dziwne. – Szare oczy płoną. – Jesteś sadystą? – Jestem Panem. – Robię to kobietom. albo czuje ulgę. – Ludziom? – Kilka razy mruga powiekami. Głos ma łagodny.

chcę. Zarówno nagroda. aby był ze mnie zadowolony. – Upraszczając. że chcę. – To część pakietu motywującego. Zerkam na stojak z laskami. – A gdzie w tym miejsce tego wszystkiego? – Zataczam ręką szeroki łuk. spotka cię nagroda. abyś sprawiała mi przyjemność – mówi miękko. – A w jaki sposób? – W ustach czuję suchość i żałuję. abyś ich przestrzegała. Czy rzeczywiście chcę poznać odpowiedź? – Mam pewne zasady i chcę. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. . Marszczę brwi. Pragnę. – To znaczy. Zadowolić go! Chce. jak i kara. Okej. że nie wypiłam więcej wina.141 – A co to znaczy? – pytam szeptem. To jak objawienie. że owszem. abyś dobrowolnie mi się poddawała. – A po cóż miałabym to robić? – Aby mnie zadowolić – szepcze. Jeśli nie. I w tym momencie dociera do mnie. Jeśli będziesz postępować zgodnie z tymi zasadami. przechylając głowę. dokładnie na to mam ochotę. Głos ma hipnotyzujący. będę cię musiał ukarać – szepcze. próbując przyswoić jego słowa. ale zastanawia mnie ta cała otoczka rodem z elżbietańskiego buduaru. abym go zadowoliła! Zadowoliła Christiana Greya. rozumiem kwestię zadowalania. dla swojego dobra i mojej przyjemności.

całej . Zupełnie się w tym wszystkim gubię. Mijamy kilkoro drzwi.142 – Masz więc frajdę z nakłaniania mnie do robienia tego. – Jego szare oczy patrzą na mnie badawczo i wiem. to bardzo proste równanie. – Niczego nie dajesz po sobie poznać. I wchodzimy do sypialni z dużym podwójnym łóżkiem. gdzie łatwiej mi będzie się skoncentrować. tak żebyś mi na to pozwoliła. Anastasio. Kate mówiła. jak go nazywa. – Coś ci pokażę. – Nie zrobię ci krzywdy. – Okej. aż docieramy na sam koniec korytarza. Twoja uległość sprawi mi wiele przyjemności i radości. – Nie kierujemy się ku schodom. Skąd wiedziała? Jest niebezpieczny dla mego zdrowia. Anastasio – mówi z rozdrażnieniem. a ja waham się. lecz na prawo od „pokoju zabaw”. O rany. że mówi prawdę. co sobą reprezentuje. Im większa twoja uległość. tym większa moja radość. Wyciąga do mnie rękę. że jest niebezpieczny. Część mnie ma ochotę uciec z krzykiem z tego pokoju i wszystkiego. ponieważ wiem. Christian wpatruje się we mnie. – Zejdźmy na dół. przeczesując palcami włosy. – Chodzi o zdobycie twojego zaufania i szacunku. Twoja obecność tutaj mocno mnie rozprasza. że się zgodzę. a co z tego mam ja? Wzrusza ramionami i minę ma niemal skruszoną. czy ją ująć. Ujmuję jego dłoń i wyprowadza mnie na korytarz. A część mnie tego nie chce. – Mnie – odpowiada z prostotą. i miała rację. co mi każesz.

. Możesz go umeblować. że od piątkowego wieczoru do niedzieli. mieć w nim. – Gdzie więc śpisz? – Mój pokój jest na dole. – Nie. Chodź. troskliwy Christian. – Mój pokój? Oczekujesz ode mnie. Wszystko jest białe: meble. – W jego spojrzeniu widać reprymendę. ściany. Z tym akurat nie potrafię się pogodzić. co tylko chcesz. – Będę tu spać? – Tak. Musimy o tym porozmawiać. gdy puszczam pawia w azalie. Jeśli oczywiście tego chcesz – dodaje cicho i z wahaniem. kiedy jesteś w stanie upojenia alkoholowego. ale wygląda na to. – Nie z tobą. pościel. – To będzie twój pokój. że straciłam apetyt – mówię z rozdrażnieniem. – Dziwne.. że się tu wprowadzę? – Nie potrafię ukryć przerażenia w głosie. uzgodnić wszystko. Jest tu sterylnie i zimno. Miły. . i ten potwór. Powiedzmy. jak tylko masz ochotę. ale przeszklona ściana zapewnia spektakularny widok na Seattle. na pewno jesteś głodna.143 w bieli. który trzyma mnie. Zaciskam usta w cienką linię. który ma specjalny pokój z pejczami i łańcuchami. – Nie na stałe. Nie sypiam z nikim z wyjątkiem ciebie. Już ci mówiłem.

jest jeszcze umowa określająca. abyś to wszystko przemyślała. Dociera do mnie. co będziemy robić. Anastasio. ogarnia mnie strach. Puszcza moją dłoń. Anastasio. Owszem.144 – Musisz jeść. a ja spełniam jego polecenie. – Jakie dokumenty masz na myśli? – Cóż. Staję przy barze śniadaniowym i obserwuję go. mam. – Siadaj. . będę się musiała przyzwyczaić. jak otwiera lodówkę i wyjmuje deskę z różnymi serami oraz duże kiście zielonych i czerwonych winogron. a ja udzielę ci odpowiedzi. – Pokazuje na jeden ze stołków barowych. – Tak. i dlatego naprawdę chcę. Anastasio – upomina mnie i biorąc za rękę. Stawia deskę na blacie i zabiera się za krojenie bagietki. a czego nie. Stoję na skraju przepaści i muszę zdecydować. Ale od czego zacząć? – Podpisałaś oświadczenie o zachowaniu poufności. – Wspomniałeś coś o dokumentach. nie licząc NDA[3]. czy skoczę. a ty moje. wchodząc do części kuchennej. czy nie. Na pewno masz jakieś pytania – mówi. że Christian próbuje mną dyrygować od samego początku naszej znajomości. że prowadzę cię mroczną ścieżką. To umowa konsensualna. możesz zapytać mnie. o co tylko chcesz. Jeśli mam zamiar w to wejść. prowadzi z powrotem na dół. – Mam świadomość. Muszę znać twoje granice. Gdy wracamy do niewiarygodnie wielkiego pomieszczenia.

. – Co do tego doprowadziło? – A czemu ktoś jest taki. – Taki już jestem. – Dlaczego? Wzrusza ramionami. – Dlaczego? – To jedyna relacja.145 – A jeśli nie będę chciała jej podpisać? – Nic się wtedy nie stanie – odpowiada ostrożnie. – Wyjmuje z szafki duże białe talerze i jeden stawia przede mną. . jak już zjemy. Przejrzymy je. zostawiła nam go na kolację. Rozmowa zeszła na ser. – Jakich zasad muszę przestrzegać? – Wszystkie zostały spisane. Jedzenie. a inni go nie znoszą? Ty lubisz? Pani Jones. jaki jest? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Jak mogę teraz jeść? – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. – Ale nie będą nas łączyć żadne relacje? – Nie. Dlaczego niektórzy lubią ser.. Jasny gwint. moja gospodyni. jaka mnie interesuje.

– Smacznego. – Anastasio. Nie umiem zostawić cię w spokoju. dziwny. – Masz ochotę na jeszcze jeden kieliszek wina? – Tak. zwłaszcza teraz. Odrywam kilka winogron. w pokręcony sposób.146 – Zjesz coś – mówi dobitnie. zgoda. wszystko staje się jasne. która leci do ognia. poproszę. Dominujący Christian. już ci mówiłem. – Tak. Jest coś w tobie. – Uśmiecha się ironicznie. – Łatwo znaleźć kobiety. – Długo już taki jesteś? – pytam. Upijam szybki łyk. – Jestem jak ćma. Nalewa wino. – Bardzo cię pragnę. To jakoś przełknę. Mój żołądek fika koziołka – on mnie pragnie. że to ja jestem ćmą – burczę. Anastasio. – Jego głos staje się bardziej głęboki. kiedy znowu przygryzasz wargę.. perwersyjny mężczyzna pragnie właśnie mnie. ale ten piękny. – Myślę. I to ja się sparzę. które chcą robić coś takiego? Unosi brew. a potem siada obok mnie. – Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę.. Christian mruży oczy. – W takim razie dlaczego ja? Naprawdę tego nie rozumiem. – Zdziwiłabyś się – rzuca sucho. .

– Piętnaście. na co mam ochotę. więc na razie będę robić to. Och. – Jak sobie pani życzy. O kuźwa. – A mi zrobisz? – To znaczy? – Fizycznie. że więcej.. Jeszcze niczego nie podpisałam. – Jedz! – Nie.147 Jestem pewna. – Ile kobiet? – Zżera mnie ciekawość. – Zrobiłeś kiedyś którejś krzywdę? – Tak. – Przez długi okres? – Niektóre tak. Spojrzenie mu łagodnieje.. panno Steele. czy skrzywdzisz mnie fizycznie? . jeśli ci to nie przeszkadza. a na twarzy pojawia się uśmiech. Sądziłam. – Poważną? – Nie.

abym siadła na skórzanym krześle naprzeciwko.148 – Ukarzę cię. – To są zasady. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Chyba robi mi się słabo. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas . – Tak. Stanowią część umowy. wychodzącym na balkon.. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Nim zadam kolejne pytanie. Trudno mi to wszystko ogarnąć. Niemądrze sądziłam. – A ciebie ktoś kiedyś zbił? – pytam. kiedy zajdzie taka potrzeba. Przeczytaj je. a tymczasem negocjujemy warunki dziwacznego układu. i wtedy będziesz czuć ból. a potem porozmawiamy. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). Mogą podlegać modyfikacjom. Alkohol – on mi doda odwagi. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. przestronnego pomieszczenia z kolejnym oknem od sufitu do podłogi. Christian siada za biurkiem. Chcę ci coś pokazać.. A to niespodzianka. Christian przerywa tok moich myśli. gestem pokazuje. Pociągam kolejny łyk wina. i wręcza mi jakiś dokument. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. że spędzę w łóżku tego mężczyzny noc pełną niebywałej namiętności. – Omówmy to w moim gabinecie. Udaję się za nim do gabinetu. Och.

z którego Uległa będzie korzystać. Musi mieć świadomość. O cholera. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu.149 tych nocy. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. wyjątek stanowią owoce. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). palić. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. w jego obecności bądź w innym czasie. nie przebywając w towarzystwie Pana. których nie spędza w towarzystwie Pana. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. jaki Pan uzna za stosowny. jakich się dopuści. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. . Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. w sposób godny szacunku. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. której charakter zostanie określony przez Pana. które zostały zaakceptowane przez Pana. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów.

Co powiesz na trzy? – Chcę cztery razy. silna i wysportowana. kiedy już znajdziesz pracę. abym ci kupił jakieś stroje. Zaufaj mi. – Anastasio. Co powiesz na trzy razy w tygodniu po godzinie i raz w tygodniu pół godziny? . pozwól. że będziesz mi towarzyszyć podczas różnych wyjść i chcę. – W porządku. czego nie zrobię ja. – Sądziłam. nie wystarczy na tego rodzaju stroje. – Nie chcę ćwiczyć cztery razy w tygodniu. przydadzą ci się te ćwiczenia. Czego nie zrobisz ty. – Nie jestem pewna w kwestii przyjmowania pieniędzy na ubrania. kiedy nie jestem z tobą? – Nie. abyś dobrze wtedy wyglądała. Możliwe. że to negocjacje? Zaciska usta. – Chcę nie szczędzić ci pieniędzy. Jestem przekonany. a przez moją głowę przemyka słowo „dziwka”. musisz być gibka. że twoja pensja. panno Steele. – Nie muszę ich nosić. w jakich chciałbym cię widzieć.150 – Granice bezwzględne? – pytam. kolejna celna uwaga. – Okej. – Zażenowana poprawiam się na krześle. – Tak. – Ale nie cztery razy w tygodniu. Wydaje mi się to niewłaściwe. musimy to określić w naszej umowie. – Potraktuję je jako uniform.

Chyba nikt zdrowy psychicznie nie miałby ochoty na te wszystkie rzeczy? Mimo wszystko robi mi się niedobrze. defekacji ani ich produktów Żadnych czynów z udziałem igieł. które pozostawią na skórze trwałe ślady Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu Uch. Uśmiecha się szelmowsko i mam wrażenie. Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu.. On to musi wszystko spisać! Oczywiście – to się wydaje bardzo rozsądne i szczerze mówiąc. – No dobrze. niezbędne. noży czy krwi Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt Żadnych czynów. że kiedy tu będę. Nie mam pojęcia. Patrzy na mnie i marszczy brwi. – Przebiegam wzrokiem po zasadach.151 – Trzy dni. Mam przeczucie. Woskowanie! Woskowanie czego? Wszystkiego? Uuu. Jesteś pewna. – Chciałabyś coś dodać? – pyta grzecznie Christian. Kompletnie mnie zatkało. Kuźwa. – Wręcza mi kolejną kartkę. że w jego spojrzeniu pojawia się ulga. czego nie zrobisz? . aby to był dobry pomysł. już ty mi zapewnisz odpowiednią porcję ćwiczeń. trzy godziny. granice. No dobrze. zgadzam się. że nie chcesz odbyć stażu w mojej firmie? Niezła z ciebie negocjatorka. – Nie sądzę. – Jest coś.. – Owszem. Oto moje.

Zerkam na niego. pierwszy od naprawdę dawna oblewam się – Możesz mi powiedzieć. nie powiedziałaś? – warczy. Kręcę głową. . Kiwam głową. piorunuje mnie wzrokiem. Musimy być wobec siebie szczerzy. na co nie miałaś ochoty? Po raz rumieńcem. Kiedy je otwiera. Christian zamyka oczy i wygląda tak. – Czemu mi tego. Wbijam wzrok w splecione dłonie. kurwa. – Nigdy nic takiego nie robiłam. jakby liczył do dziesięciu. Wpatruje się we mnie znieruchomiały i pobladły. – Cóż. Anastasio. – Jesteś dziewicą? – pyta zduszonym głosem.. – Nigdy? – pyta szeptem. – Jak to nie wiesz? Wiercę się na krześle i przygryzam wargę.. więc nie wiem – odpowiadam cicho. – Mów. a kiedy uprawiałaś seks. ponownie się rumieniąc. jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu. inaczej to się nie uda.152 – Nie wiem. spotkałaś się z czymś. – Cóż.

„Może jest krótkowidzem” – moja podświadomość wystawiła swą somnambuliczną głowę. – Znów przeczesuje włosy.153 ROZDZIAŁ ÓSMY Christian przeczesuje włosy palcami obu dłoni i w tę i z powrotem przemierza gabinet. – Do diabła. Nie mam w zwyczaju ujawniać swojej seksualnej przeszłości każdej nowo poznanej osobie. Masz dwadzieścia jeden lat. jakby było naprawdę sprośne. Gdzie się podziewała. – Wiedziałem. starając się ukryć niemądry uśmiech. że jestem piękna. Piękna. ale żeby dziewica! – Wymawia to słowo. Obie dłonie oznaczają podwójną irytację. – No cóż. – Staram się wyglądać na jak najbardziej urażoną. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego on tak się wścieka? Zerkam na niego.. może dwa razy. zaciskając usta. – warczy. poza mną? – Oczywiście. Jesteś piękna. Rumienię się z zadowolenia. że prawie się nie znamy. prawie dwadzieścia dwa. – Do tej pory ten temat nie wypłynął. No dobra. Chodzi o to. – Wpatruję się w swoje dłonie. Splatam palce i wpatruję się w nie intensywnie. Jego zwykle żelazne opanowanie lekko się zachwiało. dlaczego mi nie powiedziałaś – gani mnie.. Ana. Czy ktoś cię wcześniej całował. ty wiesz teraz o mnie znacznie więcej – rzuca. że jesteś niedoświadczona. – Niech Bóg mi wybaczy. – Żaden przystojny młodzieniec nie zwalił cię z nóg? Po prostu nie rozumiem. właśnie ci pokazałem. kiedy jej potrzebowałam? . – Nie rozumiem. Christian Grey uważa.

no wiesz.. jestem zły na siebie.. – Przepraszam. O nie.154 – I poważnie rozważasz.. – Odwraca się. Po prostu zakładałem. – Chcesz już iść? – pyta łagodniej. – Nie zabrał się do tego. że mnie to nie poruszy? – Chodź – mruczy. – Nie. dopiero ty. że nie. Nie chcę iść. Cieszę się. marszczy brwi. – Głos ma zachrypnięty i przygląda mi się badawczo. – Nie jestem zły na ciebie. – Ściąga brwi tak bardzo. Jak on może mówić coś takiego i uważać... – Nikt do tej pory. – Późno już. Przygląda mi się przenikliwie i potrząsa głową. A ty okazujesz się być jakimś potworem. Wzruszam ramionami. chyba że ty chcesz. . gdy tymczasem nie masz żadnego doświadczenia. – Mówiąc to. że się stykają. proszę. Łapię powietrze. – Dlaczego jesteś na mnie taki zły? – szepczę.. – Jak udało ci się uniknąć seksu? Powiedz mi. – Nie przepraszaj. – wzdycha. co chcę zrobić. I to mocno. – Co? – Zaraz naprawimy tę sytuację. że tu jesteś.. – Przygryzasz wargę. a potem spogląda na zegarek. żebym poszła – szepczę. aby spojrzeć na mnie.. Po prostu sam chciałbym ją ugryźć. – Oczywiście.

Pragnę cię. Będę się z tobą kochać. Ana. że nagle zaschło mi w gardle. teraz.. Inaczej nie siedziałabyś tutaj spokojnie. Pragnę od chwili. którego skutki czuję aż tam. – Jego szare spojrzenie jest intensywne. że ostro się pieprzysz.155 – Co masz na myśli? Jaką sytuację? – Twoją sytuację. omawiając kary i granice bezwzględne. że stałem się nagle słodki i romantyczny. gdy wpadłaś do mojego gabinetu i wiem. podniecone. ty też go chcesz. spędź ze mną tę noc. Proszę. – Przełykam ślinę. jego oczy są jasne. Sądziłam. żeby nasz układ wypalił. pójdź ze mną do łóżka. Czerwienię się.. O rany. – Mój głos brzmi chropawo. w co się pakujesz. niepewnie. Wstrzymuję oddech. zobaczymy. a ja podaję mu swoją dłoń.. Chcę. Posyła mi szelmowskie spojrzenie. To nie znaczy.. że ty się nie kochasz. Naprawdę chcę się z tobą kochać. – Wyciąga rękę. rozpalone. Wolę nie przeciągać struny.. Podnosi . czując. – Sądziłam. Dziś wieczorem zapomnij o wszystkich szczegółach. którego chcę. od podstaw. ale musisz wiedzieć. – To znaczy jeśli chcesz. że ty też mnie pragniesz. – O! – Grunt usuwa mi się spod nóg. Możemy zacząć twoje szkolenie już dziś. i mam nadzieję.. na dole. Ana. – Ale nie zrobiłam wszystkich wymaganych rzeczy z twojej listy zasad. – Zapomnij o zasadach. – Mogę zrobić wyjątek albo połączyć jedno z drugim. Marzenia się spełniają. to środek do celu. Proszę. ale takiego.

Jest zabójczo przystojny. Ana. . – Proszę. a on się uśmiecha. potem marynarkę. ultranowoczesne łoże wykonano z surowego. Jęczę. Trzęsę się jak liść... Pochyla się i delikatnie całuje mnie w usta. Powyżej na ścianie wisi przepiękny obraz przedstawiający morze. Zrobię to z samym Christianem Greyem. Uśmiecha się triumfalnie. – Podziwiam cię. Stopy Christiana Greya. a oczy patrzą zuchwale. O rany. ssąc dolną wargę. – Podejrzewam. spogląda na mnie z łagodnym wyrazem twarzy. Co jest w tych nagich stopach? Odwracając się. Ściany są białe.156 mnie i bierze w ramiona. Nareszcie. czuję jego smukłe ciało przy swoim. że nie bierzesz tabletek. pozwól mi się z tobą kochać. z czterema kolumnami.. zabudowane wieżowcami Seattle. ponieważ po to tu jestem. Ogromne. – Jego słowa działają jak ładunek wybuchowy i moja krew wrze. po tylu latach zrobię to. a meble bladoniebieskie. puszcza mnie i chwyciwszy za rękę. szarego drewna. Oddycham płytko i nie mogę oderwać od niego wzroku.. Sięgające do sufitu okna wychodzą na rozświetlone. owija mój kucyk wokół nadgarstka i lekko pociąga. Pozostaje w białej lnianej koszuli i dżinsach. prowadzi przez apartament. To jest to. – Chcę gryźć tę wargę – mruczy w moje usta i ostrożnie przygryza je zębami. co łóżko. Ciemnomiedziane włosy ma w nieładzie. ale bez baldachimu. więc muszę podnieść na niego wzrok. Sypialnia jest naprawdę duża. a potem zdejmuje skarpetki. którą wiesza na krześle. koszula zwisa luźno. – Jaka z ciebie dzielna młoda kobieta – szepcze. Ściąga swoje conversy. by położyć go na komodzie z tego samego drewna. – Dobrze – szepczę. Zdejmuje zegarek. Gładzi mnie palcem po karku. zaskoczona tym nagłym manewrem. wyglądającego jak drewno wyrzucone przez fale.

Podniecenie. Mięśnie w najgłębszej. Powoli zdejmuje ją ze mnie i opuszcza na podłogę. Mam na sobie . Ból jest tak słodki i ostry. gęste i gorące. ujmując klapy i delikatnie zsuwając materiał z moich ramion. Pewny siebie. seksowny.157 Co?! Do diabła! – Tak myślałem. że nie pozwalasz nikomu spać w swoim łóżku. – Chcesz. najciemniejszej części mnie kurczą się w cudowny sposób. Krew szybciej krąży w całym ciele. – Zdejmijmy ten żakiet. z płonącymi oczami. żeby opuścić rolety? – Wszystko mi jedno – szepczę. składając delikatne jak piórko pocałunki na mojej brodzie i w kącikach ust. Pochyla się i całuje mnie. Ano Steele? – szepcze. – Kto mówi. Zaczyna mi rozpinać koszulę. – Zdajesz sobie sprawę z tego. ale jestem zahipnotyzowana spojrzeniem jego szarych oczu. – Och. Odsuwa się i przygląda mi się uważnie. dobrze? – mówi miękko. Christian staje naprzeciw mnie i patrzy mi w oczy. – Myślałam. że chcę zamknąć oczy. Jest tak nieziemsko seksowny. co z tobą zrobię? – dodaje. Podchodzi do mnie powoli. jak bardzo cię pragnę. wpatrujących się płomiennie w moje. głaszcząc moją brodę. wlewa się do mojego podbrzusza. dopasowują się do moich. – Jasny gwint. Podnosi dłoń i delikatnie przesuwa palcem po moim policzku. – Otwiera górną szufladę komody i wyjmuje paczkę prezerwatyw. a moje serce zaczyna łomotać. Kładzie żakiet na krześle. Oddycham płytko i nierówno. Patrzy na mnie uważnie. że będziemy spać? – mruczy łagodnie. – Zdajesz sobie sprawę z tego. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Jego usta są pożądliwe i powolne.

posuwając się w stronę kości biodrowej. Jedną rękę nadal trzyma w moich włosach. Rumienię się. podniecające. koronkowy. do pupy. ściskając mocno. Dzięki Bogu. a może to hormony szaleją w moim ciele. O rany. podczas gdy druga wędruje w dół kręgosłupa do mojej talii i niżej. Ano – wzdycha. Widzieć go na kolanach przede mną. Znów jęczę w jego usta. – Lubię brunetki – mruczy i zanurza obie dłonie we włosach. ale tego nie robi. – Ach – jęczę. Wypuszcza mnie z objęć i nagle pada na kolana. Chwytam go za ramię i czuję twardy biceps. Pociągam za nie lekko. Oplata mnie ramionami i przyciąga do siebie. Są takie miękkie i niesforne. a ja czuję jego erekcję. że nie może się kochać? Zrobię wszystko. Ledwie powstrzymuję rozpustne odczucia. a mój język nieśmiało dotyka jego. czego sobie życzy.. Ściska delikatnie moje pośladki.158 bladoniebieski. Moje dłonie . jak moje włosy kaskadą spływają na ramiona. aż do drugiego biodra. Niepewnie podnoszę ręce do jego twarzy i wsuwam palce we włosy. a on jęczy. że pchnie mnie na nie. Jęczę.. Chwyta gumkę do włosów. Oburącz chwyta moje biodra. aż czuję je za kolanami.. Przysuwa mnie do swoich bioder. Popycha mnie lekko w stronę łóżka. to takie nieoczekiwane i. widząc. idealnie dopasowany stanik. leniwie na mnie napierającą. Pragnę całować każdy jej milimetr. – Masz taką piękną skórę. Tak bardzo go pragnę. Myślałam. – Och. Jego pocałunek jest pożądliwy. przez brzuch. zatacza językiem kółka wokół pępka. a potem przygryza lekko skórę. chwytając moją głowę z obu stron. ściąga ją i wzdycha. O święty Barnabo. język i wargi zachęcające. Dlaczego powiedział. czuć jego usta na skórze. jasną i nieskazitelną..

Opieram się na łokciach. Pochyla się. co robi. ciągnę za nie lekko i próbuję uciszyć zbyt głośny oddech. jak sprawiasz sobie przyjemność. ponownie przesuwa po podbiciu. Zatrzymuje się i oblizuje wargi. – Jesteś bardzo piękna. Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu. a on wpatruje się we mnie z góry. spragniona. tak że ląduję na materacu. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. – Pięknie pachniesz – mruczy i zamyka oczy z wyrazem czystej przyjemności na twarzy. przesuwając nosem po wzgórku między moimi udami. Jasny gwint! Co za słowa! Jest taki uwodzicielski. Cholera. a potem przesuwają się do tyłu. aby widzieć. chwyta mnie za stopę i rozwiązuje sznurówkę. po czym zdejmuje but razem ze skarpetką. a ja prawie dostaję konwulsji.159 pozostają w jego włosach. ale czuję. Sięga do góry i rozpina guzik w moich dżinsach. nie przerywając kontaktu wzrokowego. a potem zębami. jak ten ruch odbija się echem w moim kroczu. jęcząc. Christian rzuca mi spojrzenie spod niewiarygodnie długich rzęs. – Och. co ja mogę z tobą zrobić – szepcze. jego ręce podążają w kierunku talii. To prawie bolesne.. Ana. zdejmując ze mnie dżinsy. Nie spuszczając ze mnie wzroku. potem wstaje i ściąga moje dżinsy. Leżę na jego łóżku w samej bieliźnie. Nadal klęcząc.. – Pokaż mi. muskając skórę. Anastasio Steele. Dyszę. przydymionej szarości. Czuję go. Zsuwają się powoli po pośladkach aż do ud. Słyszę cichy śmiech. Zapiera mi dech. Zdejmuje mi drugi but i skarpetkę. Nie mogę się doczekać. Ściąga kołdrę z łóżka i popycha mnie lekko. tym razem językiem. Nie spuszcza wzroku z moich oczu. a jego oczy mają odcień rozpalonej. Tam. by po chwili leniwie rozsunąć zamek. kiedy znajdę się w tobie. . Jakim cudem czuję to Tam?! Padam na materac.

. Ano. – Nie robię tego – mamroczę. – Będziemy musieli popracować nad unieruchomieniem cię. – Pocałunkami podąża w górę mojego brzucha i zanurza język w pępku. za gorąco. Potrząsa głową z niedowierzaniem. Pochyla się nade mną i chwytając za kostki. za zimno. wyzywający. – Jego głos jest miękki. przez chwilę zadziwiony. – Jak doprowadzasz się do orgazmu? Chcę to zobaczyć. Moja skóra płonie. co da się z tym zrobić. tak zmieniło go pożądanie. A po chwili rusza dalej. – Nie wstydź się. musimy zobaczyć. szybko rozsuwa mi nogi i wpełza na łóżko pomiędzy nie. Unosi brwi. aż do cienkiego. Wisi nade mną. Czerwienię się. Nie jestem w stanie się nie ruszać. a jego oczy ciemnieją. Rozpina guziki swoich dżinsów i powoli je zsuwa.160 Że co? Marszczę brwi. – Cóż. koronkowego materiału majtek. mała. jak cudowna. Z trudem go rozpoznaję. – Nie ruszaj się – mruczy i pochylając się. – Nie wiem. Spogląda na mnie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś. o co ci chodzi. a ja wiję się z pożądania. Jak mogę leżeć spokojnie? Wiercę się pod nim. całuje wewnętrzną część mojego uda i dalej w górę. Potrząsam głową. – Mam zachrypnięty głos. cały czas wpatrując się w moje oczy. zmysłowa groźba. Christian kładzie się obok mnie. i wbijam paznokcie w prześcieradło. Och. pokaż mi – szepcze. dłonią sunie w górę od mojego biodra do talii i w końcu do piersi.

błagam w myślach. kciuk i palec wskazujący ciągną mocno. a kciuk wolno roluje czubek sutka. Jego palec przesuwa się do drugiej piersi i powtarza proces. zapalający każde zakończenie nerwowe tak. – Och. targanym konwulsjami. Jego zęby zaciskają się na mojej brodawce. podczas gdy jego dłoń podąża do drugiej. Anastasio – mruczy. proszę – odchylam głowę. kontynuując powolne. O rany. – Zobaczmy. wydłużając go. Sutki mi twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem. a moje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. Wielkie nieba.161 – Idealnie pasujesz do mojej dłoni. podczas gdy . Christian spogląda na mnie z zadowoloną miną. Jestem taka wilgotna. co się ze mną dzieje? – Dalej. Prawie skręca mnie z rozkoszy. zmysłowe natarcie. Czuję na sutkach cudowny efekt działania sprawnych palców i ust. Delikatnie pociąga koronkę w dół. jęcząc głośno i czując. a ja rozpadam się w jego rękach na tysiące kawałków.. Delikatnie dmucha na jedną pierś. uwalniając pierś. czując słodkie doznanie. jak sztywnieją mi nogi. maleńka – mruczy. Och. Jęczę. – Bardzo ładnie – szepcze z aprobatą. z udręczonym ciałem. zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika.. czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób – szepcze. ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry. o co tyle szumu. że całe moje ciało śpiewa w słodkiej udręce. Teraz już wiem. Całuje mnie mocno. Jego usta zamykają się na moim drugim sutku. To było nadzwyczajne. proszę. rozlewające się do samego krocza. jego język w moich ustach pochłania mój krzyk.

wpatrując się w moje oczy. a uczenie cię będzie świetną zabawą. a ja od razu spełniam polecenie. Masuje dłonią moją łechtaczkę. – W moim głosie słychać błaganie. – Podnieś kolana – każe mi łagodnie. – Naprawdę chcesz to zrobić? – pyta miękko. – Będziesz musiała nauczyć się to kontrolować. a ja wydaję okrzyk.162 na mojej twarzy niewątpliwie malują się jedynie wdzięczność i zachwyt. a potem wchodzi między moje uda. jego erekcja wyskakuje na wolność.. – Ty też się rozciągniesz. Wchodzi we mnie palcem coraz mocniej i mocniej.? Jak? – Nie martw się – szepcze. pragnę cię. – Teraz będę cię pieprzył. ustawiając czubek penisa u wrót mej kobiecości. – Jesteś tak cudownie wilgotna. panno Steele – mruczy. Nagle siada wyprostowany. patrząc mi w oczy. – Pochyla się. Boże. – Jesteś bardzo wrażliwa – szepcze. gdy robi to ponownie. rozsuwając je jeszcze szerzej. – Wsuwa we mnie palec. Nadal mam nierówny oddech. – Znów mnie całuje.. – Proszę. zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość. Dopiero teraz zauważam. że nadal ma na sobie koszulę. Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę. ściąga moje majtki i rzuca na podłogę. Jego ręce przesuwają się na biodra.. a ja znowu krzyczę. Czy to. Gdy zdejmuje bokserki. a jego oddech staje się nierówny. Klęczy. trzymając ręce po obu stronach mojej głowy. a potem palec wślizguje się pod cieniutką koronkę majteczek i powoli zatacza kółka wokół mnie – Tam. raz za razem. Rany Julek. Na chwilę zamyka oczy. Jęczę z rozkoszy. Och nie.. – Ostro – dodaje . dochodząc do siebie po orgazmie... tak że wisi nade mną.

– Tak – odpowiadam cicho. mała – szepcze po chwili. Nieruchomieje. Czuję się taka pełna. – Jeszcze? – Tak. – Jeszcze? – szepcze chrapliwie. Wycofuje się niezwykle powoli. Och. – Teraz będę się poruszał. wchodząc i wychodząc. Och. dzięki czemu mogę oswoić natarczywą. moje biodra nieśmiało wychodzą mu . a on się zatrzymuje.. ale tym razem nie przestaje. Najpierw rusza się powoli. Jęczę. czując w głębi ciała dziwne ukłucie. Więc porusza się. – Jesteś taka ciasna. Robi to ponownie. więc czuję teraz na sobie jego ciężar. a moje ciało go przyjmuje. wydaje jęk i wbija się we mnie ponownie. – Aaa! – krzyczę. wypełniającą obecność jego męskości w moim ciele. Ma rozchylone usta i ciężko oddycha. I jeszcze raz. kiedy przedziera się przez moje dziewictwo. Opiera się na łokciach. Gdy zaczynam się przyzwyczajać do tego dziwnego uczucia. Pozostaje w bezruchu. patrząc na mnie oczami rozświetlonymi ekstatycznym triumfem. – To brzmi jak błaganie. Znowu krzyczę. chcę tego. Zamyka oczy..163 i wchodzi we mnie z impetem. W porządku? Kiwam głową z szeroko otwartymi oczami i dłońmi na jego ramionach.

rozpadam się. Wciąż dyszę. a w moich myślach panuje rozpustny zamęt. wysuwając biodra ku jego pchnięciom. co to ironia – uśmiecha się sardonicznie. tylko on.. próbując spowolnić oddech i łomoczące serce. A ja muszę się uśmiechnąć. nie miałam pojęcia. wszystko okej? – Jego spojrzenie jest intensywne. Rany. Moje ciało drży. O niebiosa. – Poważnie.. dociekliwe. że to się okaże takie wspaniałe. leżąc obok. pokrywając potem. On opiera czoło na moim.. wygina się. że coś we mnie narasta. – Sprawiłem ci ból? – pyta Christian. nabierając tempa. który podchwytuję.. w bezlitosnym. Gdy dochodzi.164 na spotkanie. eksploduję pod nim w orgazmie i rozsypuję się na milion kawałków. Chwyta w dłonie moją głowę i mocno całuje. Pochylając się. niesłabnącym rytmie. wręcz wymagające. Zaczynam sztywnieć.. pchając mocno. a on wbija się we mnie. czy zadałeś mi ból? – Wiem. to było niesamowite. ma zamknięte oczy i nierówny oddech.. – Ty mnie pytasz.. Przyspiesza. Nie wiedziałam. – Dojdź dla mnie. och. Jęczę. Podnosi powieki i patrzy na mnie łagodnie. że tak będzie.. słysząc jego słowa.. Moje myśli znikają i pozostaje tylko doznanie. Sztywnieję. Czuję. by chwilę później znieruchomieć i wlać siebie we mnie. . delikatnie składa pocałunek na moim czole i powoli się wysuwa. przyjmując kolejne pchnięcia. – Uuu. wykrzykuje moje imię. a jego zęby znów przygryzają mi dolną wargę.. wsparty na łokciu. Ana – szepcze Christian niemal bez tchu.. jak przedtem. Szeroko.. – Wzdrygam się na to nieznane odczucie. tylko ja. Otwieram oczy. Zakłada niesforny kosmyk włosów za moje ucho. a ja... proszę. Nadal jest we mnie.

Dwa orgazmy. do czego zdolne jest moje ciało. patrząc na niego. – Marszczy brwi. z kośćmi jak z waty.. Czuję. żebym cię znów przeleciał? – szepcze mi do ucha i zaczyna obsypywać pocałunkami okolice ucha i szyję.. Teraz wiem. że jedną nogę wsuwa między moje i leży częściowo na moich plecach. – Chcę to zrobić jeszcze raz – szepczę. – Naprawdę masz niezwykle piękną skórę – mruczy. W ułamku sekundy zrzuca koszulę i znów kładzie się na mnie. głęboko zrelaksowana. a potem się przekręcam. – Taka z ciebie wymagająca istotka? Połóż się na brzuchu. rozpadanie się na kawałki. .. bez czucia w kończynach. kiedy odgarnia mi włosy z twarzy i całuje w nagie ramię. Wygląda wspaniale ze zmierzwionymi włosami.. – Przygryzasz wargę. Nie miałam pojęcia. płonącymi zmrużonymi. – Mrugam. przestaję oddychać. – Czyżby. że widzę przelotny wyraz ulgi na jego twarzy. Szelmowsko się uśmiecham. Uśmiecham się do niego. ale mi nie odpowiedziałaś. że może tak mocno się zacisnąć i rozluźnić tak nagle. Czuję jego ciepłą skórę na mojej. szarymi oczami i poważną pochmurną miną.165 Wyciągam się obok niego. Hmmm.. jak guziki koszuli wbijają mi się w skórę. ale zrelaksowana. tak przyjemnie.. boskie uczucie. rety. Rozpina mi stanik i gładzi ręką moje plecy aż do pośladków. jak program wirowania w pralce. Zamiera. zanim opada kurtyna i patrzy na mnie spod przymkniętych powiek. Jego dłonie posuwają się w dół. Podciąga je wyżej. panno Steele? – Pochyla się i całuje mnie bardzo delikatnie w kącik ust. Przez chwilę wydaje mi się. o co tyle szumu. – Dlaczego masz na sobie koszulę? – pytam.. gładząc moją talię.. To była rozkosz nie do opisania. Jego włoski łaskoczą mnie w plecy. – Więc chcesz. biodro i po udzie aż do kolana. Przechyla się tak. Nie mogę przestać się uśmiechać.

ale nie mogę się poruszyć. podążając za jego dłonią. Efekt jest powalający: cała energia koncentruje się na tym jednym. – Jego głos jest odurzający. bezsilna. Bardzo – szepcze. a pozostałe palce nadal zataczają koła. obracając go i pocierając przednią ścianę pochwy. Przytrzymuje mnie pod sobą. ale stanowczy. – Bosko pachniesz. na zewnątrz. a drugą ręką chwyta moje włosy na karku i lekko pociąga. co on ma zamiar zrobić? Przesuwa się między moje nogi. na zewnątrz. przylegając do pleców. – Wtula nos w miejsce za moim uchem. Nie zapominaj o tym. Pieści go powoli. a jego ręka wędruje w górę uda aż do pośladka. – Jesteś moja – szepcze. Jęczę znowu. przytrzymując mnie. po czym wsuwa palec między moje nogi. Czuję na udzie jego rosnącą erekcję. podoba mi się to. słowa upojne.166 O matko. Anastasio – mruczy. kolistymi ruchami masują łechtaczkę. – Nie ruszaj się. uwodzicielskie. Jego dłoń masuje mnie niestrudzenie. chaotyczne doznania wywołane ruchami jego palców. Zamykam oczy. Jęczę. Leżę pod nim przygwożdżona. Czuję gorący oddech na twarzy. Oszałamiająca rozkosz uderza do mojej krwi jak adrenalina. Anastasio. Powoli wsuwa we mnie kciuk. – Tak szybko robisz się wilgotna. do środka. maleńkim fragmencie mojego ciała. Jego długie palce sięgają pode mnie i delikatnie. utrzymując . Zaczyna powoli zginać kciuk. starając się kontrolować oddech i chłonąć rozproszone. przygryzając brzeg mojego ucha. Och. – Podoba ci się? – pyta cicho. – Głos ma łagodny. – Tylko moja. Moje biodra bezwiednie zaczynają zataczać kręgi. a ogień przeszywa moje ciało. do środka. Jesteś taka wrażliwa. Chcę usztywnić nogi. Nie mogę poruszyć głową. – Wezmę cię od tyłu.

Otwieram szeroko oczy. te drażniące. . – Chcę cię pieprzyć w usta. Jęczę głośno. jakże podniecające. powoli. opanowany. gotów jest posiąść mnie jeszcze raz. To oczekiwanie jest rozkoszne. ale do diabła. Rozrywa folię. a oddech jeszcze bardziej nierówny. a sam. powoli. Tym razem czuję go głębiej. powolny. To jest absolutnie cudowne. – Sprawdź. a ja obejmuję go wargami i ssę jak szalona. Zniewala mnie tak kusząco. Wstrzymuje oddech i pociąga mnie mocniej za włosy. Anastasio. – Kciuk napiera na mój język. odczekuje chwilę i jeszcze raz we mnie wchodzi. mała. I niespiesznie zagłębia się we mnie. – Jego głos jest zachrypły. i wkrótce to zrobię. – Otwórz usta – rozkazuje i wtyka w nie swój kciuk. – Niegrzeczna. słodka dziewczynka – szepcze i sięga do stolika nocnego po foliową paczuszkę. Pieprzyć mnie w usta! Jęczę i gryzę jego kciuk. Christian nagle nieruchomieje. a ja ciężko dyszę i krew śpiewa w moich żyłach. celowo powolne pchnięcia i przerywane uczucie pełni są przejmujące. Anastasio. aż do bólu. Czuję słony posmak z metaliczną nutą krwi. To mnie doprowadza do obłędu. Z moich ust wydobywają się kolejne jęki. opierając ciężar na mnie i chwyta za włosy. nieustępliwy. Pochyla się. jak smakujesz – szepcze mi do ucha. więc puszczam go. Rozciągający. A niech to. – Nie ruszaj się – rozkazuje i puszcza moje włosy.167 stały. powoli. – Ssij. wypełniający. aż do końca. To jest niewłaściwe. Nie mogę się poruszyć. – Tym razem zrobimy to naprawdę. unieruchamiając mi głowę. a on celowo zatacza biodrami koło i wycofuje się. rotacyjny rytm. Powtarza ten ruch raz za razem. mrugając w popłochu. Znów wydaję jęk.

czy zdołam wytrzymać dłużej. – Och. On się wycofuje i czeka. Słodka – mruczy między pchnięciami. zaczyna cały cudowny proces od nowa. masz pamiętać. Wysuwa się i powoli wchodzi we mnie. Jęczę. – Powiedz mi – szepcze. Bardzo. przywodząca mnie nad skraj przepaści. głośno krzycząc w materac zniekształconą wersję jego imienia. Jesteś moja. Pragnę. Christian – szepczę. – Tak. – Czego chcesz. Christian wykonuje jeszcze dwa ostre pchnięcia i zamiera. – Jesteś. – Proszę. jeszcze nie – mruczy. gdy się poruszysz. Pada na mnie. znów zataczając koła biodrami. Moje ciało jest tak naprężone. Nieznacznie zwiększa tempo. – Jesteś. a Christian przyspiesza. za każdym razem. mała. Moje ciało oplata się w konwulsjach wokół niego i dochodzę. proszę. – Chcę. Anastasio? Powiedz mi. Cię. a kiedy dreszcze ustają. Dojdź dla mnie. Moje wnętrze zaczyna drżeć. spragnione ulgi.168 – Dobrze mi w tobie – jęczy Christian. a moje wnętrze zaczyna drżeć. proszę. – Och nie. a jego oddech staje się bardziej nieregularny. w tył i w przód. chowając twarz . – Jutro. – Jęczę głośno. żebyś była obolała – mruczy i kontynuuje te słodkie tortury. Taka. z ulgą oddając się fali rozkoszy. Tylko ja. maleńka. Jego słowa to moja zguba. – Nie wiem. Moja. że tu byłem. – Ciebie.

Spogląda na mnie świetlistymi. z ciałem skąpanym w ciepłym świetle lampy stojącej obok instrumentu. Przeciągam się pod kołdrą i czuję się obolała. całkowicie wyczerpana. odizolowanej plamie światła. jak w bańce. – Cholera. Lekki grymas przebiega po jego twarzy. słodki lament.169 w moich włosach. Siedzi nagi. szarymi oczami z nieodgadnionym wyrazem twarzy. że to Bach. Wydaje się smutny i opuszczony. wpatrując się w rozciągający się za oknem miejski pejzaż. Melodyjny dźwięk fortepianu. Niedawno te same palce umiejętnie dotykały i pieściły moje ciało. nietykalny. Christian siedzi przy fortepianie. cudownie obolała. – Przepraszam – szepczę. Niczym zahipnotyzowana patrzę na jego długie zwinne palce. smutny. Nie mam pojęcia... ale nie jestem pewna. Podchodzę cicho do niego. a na wschodzie majaczy poranek. jak długo spałam. melancholijną melodią. jakby był w swojej własnej. Jest znakomitym muzykiem. Christiana nigdzie nie widać. Słyszę muzykę. Na samo wspomnienie łapię oddech i czerwienię się. Siadam. jak jego muzyka. Natychmiast wysuwa się ze mnie i przetacza na swoją część łóżka. Podciągam kolana do piersi. Na wieżowcach widać mniej świateł. niezgłębionymi. Gra fantastycznie. Gdy reszta pokoju tonie w mroku. Owijam się kołdrą i cicho idę korytarzem do tego wielkiego pokoju. całkowicie zapamiętany w grze. słucham oparta o ścianę przy wejściu. nadal jest ciemno. Wydaje mi się. zwabiona przepiękną. Oczarowana. Ana – dyszy. i od razu odpływam lub zapadam w sen. zaciskając uda. . wygląda. Gdy się budzę. – Nie chciałam ci przeszkadzać. które delikatnie odnajdują i przyciskają klawisze. samotny.

a ciebie nie było. – Trudno mi spać i nie jestem przyzwyczajony do spania z kimś w jednym łóżku – mówi cicho. . – Od jak dawna grasz? – Od szóstego roku życia. – To było melancholijne.. – Rano będziesz wykończona. – Piękna melodia. w jakim jest nastroju. Otacza mnie ramieniem i łagodnie prowadzi z powrotem do sypialni.170 – Oczywiście powinienem powiedzieć ci to samo – mruczy. ale oryginalnie to koncert na obój Alessandra Marcellego. Przerywa grę i kładzie dłonie na kolanach. Czuję suchość w ustach. Wydaje się lekko przygnębiony. takie Jego usta drgają w półuśmiechu. że ma na sobie dół od piżamy. który grał.. widać pracę mięśni jego brzucha. ale w ciemności ciężko to ocenić. Spodnie zwisają mu z bioder w taki sposób. Przeczesuje włosy palcami i wstaje. – Powinnaś być w łóżku – upomina mnie. Wygląda nieziemsko. – Obudziłam się. Bach? – Transkrypcja Bacha. Nie potrafię odgadnąć. Teraz zauważam. wąskie biodra. gdy Christian obchodzi fortepian i zbliża się do mnie. – Do łóżka – zarządza. ale bardzo smutne. Może to z powodu wymowy utworu. przepiękne. ojej. Ma szerokie ramiona. a gdy idzie.

Ujmuje moją brodę i odchyla głowę do tyłu. Wypełniam jego polecenie. ale nie potrafię się wyzbyć uczucia melancholii. – Położę się z tobą. Chyba nigdy nie dotknęłam jego klatki piersiowej. – Jak się czujesz? – pyta po powrocie do sypialni. W tym samym momencie oboje patrzymy na łóżko. Zamykam oczy. a moje serce topnieje. Czerwienię się zawstydzona i owijam ciaśniej kołdrą. obejmując tak. – Do łóżka – rozkazuje ponownie. – Dobrze. Natychmiast odsuwa się ode mnie. stając naprzeciw mnie. Dociera do mnie. że jestem od niego odwrócona. Jego spojrzenie pali moją twarz. – Cóż. Opuszczam rękę i marszczę czoło. Na prześcieradle widać krew – dowód utraty dziewictwa. rozczochrany dzieciak. – Christian jako sześcioletni chłopiec. Oczami wyobraźni widzę ślicznego małego chłopca o miedzianych włosach i szarych oczach. Kładzie się obok mnie i przyciąga do siebie. że dotąd nie widziałam jego nagiego torsu. – Śpij. – Wracaj do łóżka – mówi ostro. by przebiec palcami po lekkim zaroście. Zapala boczne światło.171 – Och. wyjmuje T-shirt i szybko go zakłada. Nie wiem. Bezwiednie wyciągam dłoń. słodka Anastasio – mruczy. który lubi niemożliwie smutną muzykę. Delikatnie całuje moje włosy i głęboko wciąga powietrze. czy to z powodu granego przez niego . to dopiero da pani Jones do myślenia – mruczy Christian.. wpatrując się we mnie. – Jego głos mięknie. Otwiera komodę. starając się nie myśleć o krwi..

Christian Grey ma swoje smutne oblicze. czy jego zachowania.172 utworu. .

nie. Kształtne. ale wzywa mnie potrzeba. że prowadzą do łazienki. ale znajduję się w przestronnej garderobie wielkości mojej sypialni. jak jej idzie z Elliotem. stwierdzam z ironią. czyste włosy są w cudownym nieładzie. Kusi mnie.173 ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Światło wypełnia pokój. myśląc. Obok mnie Christian Grey smacznie śpi.. aby wyciągnąć rękę i go dotknąć. O rety. Przez chwilę zastanawiam się. Christian nadal śpi. gdy śpi. Podobnie jak małe dziecko. Łazienka. Mogłabym patrzeć na niego cały dzień. koszul. Seattle leży u moich stóp. Jak można potrzebować aż tylu ubrań? Cmokam z niezadowoleniem. Sprawdzam drugie drzwi. cóż za widok. jest słodki. co on mówi ani o jego plany. Po co jednemu człowiekowi tyle miejsca? Dwie umywalki. Przeciągam się i otwieram oczy. znajduję jego białą koszulę i zarzucam na siebie. że z nikim nie sypia. W zasadzie ta garderoba mogłaby rywalizować z szafą Kate. Nie muszę się martwić o to. Miałam do niej napisać. Jego piękna twarz wygląda młodziej. lśniące. sprowadzając mnie z głębokiego snu na jawę. jedna . Jest piękny majowy poranek. szczególnie plany w stosunku do mnie. butów i krawatów. mam tyle do przemyślenia. Leży zwrócony w moją stronę i mam niepowtarzalną okazję. i to większa niż moja sypialnia. Dziwię się. A niech to. że nadal jest w łóżku. Będę miała kłopoty. co mówię. raczej nie. Wysuwając się z łóżka. cóż za widok. Zważywszy na to. Nie myślałam o niej cały wieczór. O rety. Gdy wracam do sypialni. Potrząsam głową. Otwieram drzwi.. zrelaksowana we śnie. aby mu się przyjrzeć. Czy ktoś tak piękny może być przyzwoity? Przypominam sobie pokój na piętrze. Całe rzędy drogich garniturów. wydęte usta rozchyliły się lekko. Kate! Och.

Wszystko okej. o który musiałaby się martwić – a może jednak uległam. bogatszy niż Krezus i czeka na mnie w Czerwonym Pokoju Bólu. Moje włosy jak zwykle odmawiają posłuszeństwa. Czy wyglądam inaczej? Bo tak się czuję.174 jest pewnie nieużywana. .. Wracam do sypialni. Zostawiłam torebkę w gabinecie Christiana.. więc zostawiam jej potulną wiadomość. który jest więcej niż piękny. Wpatruję się w swoje odbicie w gigantycznym lustrze nad umywalką. nie w taki sposób. oszołomiona i zdezorientowana. Wzdrygam się. Próbuję przywołać je do porządku palcami. Może znajdę w torebce jakieś gumki. Jestem trochę obolała. Patrzy na mnie z wydętymi wargami i tupie nogą. Umieram z głodu. Moja podświadomość się obudziła. no. oddałaś mu dziewictwo. Trzy wiadomości. ale ponoszę sromotną klęskę i poddaję się. „A więc się z nim przespałaś. patrząc w lustro. Będę musiała to wszystko przetrawić. chce z ciebie zrobić jakąś perwersyjną seksualną niewolnicę. że żyję i nie uległam Sinobrodemu. Nie odbiera. Och. Znajduję ją i sięgam po telefon. chcę zakochać się w facecie. który cię nie kocha. Ana? Gdzie jesteś.. Ana? Cholera. Właściwie ma wobec ciebie dziwne zamiary. Ana! Dzwonię do Kate. nie. facetowi. „Bo nie ćwiczysz”. Rany. ZWARIOWAŁAŚ?!” – krzyczy na mnie. a moje mięśnie.. Śpiący królewicz nie obudził się jeszcze. więc zostawiam go i udaję się do kuchni. Fryzura „po seksie” niezbyt mi pasuje. Krzywię się. szczerze mówiąc. jakbym nigdy w życiu nie ćwiczyła. Szczerze. Kate.

Poprzedniego dnia jadł omlet. że ma rację. Wielkim sukcesem. To daje trochę czasu na myślenie. Potrzebuję kilku sekund. Znajduję w torebce dwie gumki i szybko związuję włosy w dwa kucyki. z dala od tego miejsca. Jego kuchnia mnie onieśmiela. podkręcam dźwięk i zaczynam tańczyć. Rany Julek. Wsuwam go do kieszeni na piersi w koszuli Christiana. Sprawdzam lodówkę. i dochodzę do wniosku. Może powinnam przygotować Christianowi śniadanie. aby pomyśleć. ależ jestem głodna. Przyszłam tutaj spędzić noc w łóżku Christiana Greya i udało mi się. ale niezbyt głębokie. kochanie się ze mną. może. ale w głębi duszy wiem. aby się otworzyły. tyle się od tamtej pory wydarzyło. tym mniej. Rany. Hmm. Przeogromnym. Uśmiecham się szerzej.. żeby wydedukować. a mięśnie głęboko w podbrzuszu słodko się kurczą. Muszę spróbować skategoryzować i zanalizować swoje uczucia do Christiana Greya. że mam ochotę na naleśniki i bekon. Jest tak stylowa i nowoczesna. i żadna z szafek nie ma uchwytu. . Zrezygnowana potrząsam głową. Podkręcona na cały regulator muzyka też pozwala uciszyć poważne refleksje.. Potrzebuję czasu na osobności. Podświadomość rzuca mi gniewne spojrzenie. jego ciało. Tak! Im bardziej dziewczęco wyglądam. a nie kochanie!” – krzyczy na mnie jak harpia. Zamykam oczy. że muszę nacisnąć drzwiczki. Ignoruję ją. To zadanie niemożliwe. grozi mi ze strony Sinobrodego.175 Och. chociaż nie pozwala on nikomu spać w swoim łóżku. Tańcząc po kuchni. moje ciało wibruje na samo wspomnienie. w której jest mnóstwo jajek. Jego słowa. Nie ma jak gotowanie przy muzyce. „Pieprzenie. misja zakończona sukcesem. Uśmiecham się. Jestem rozkojarzona przez wspomnienia ostatniej nocy. aby się skoncentrować na wykonywanym zadaniu. wczoraj w Heathmanie.. zabieram się do robienia ciasta. Dobrze się czymś zająć. Wyjmuję z torebki iPoda i podłączam słuchawki.. to wszystko jest takie pogmatwane. Potrząsam głową.

Fryzura „po seksie” bardzo. a teraz. kiedy wróciłem do łóżka. patrząc przenikliwie. – Ja też. bo sama jestem odmieńcem. poranny zarost.176 Kuchenka jest supernowoczesna. ale w końcu udaje mi się ją rozpracować. – Jesteś głodny? – Bardzo – mówi. a on próbuje ukryć uśmiech. Otrzymałam niemoralną propozycję od samego Króla Odmieńców. panno Steele. Kładę bekon pod grill. . Odwracam się i widzę Christiana siedzącego na jednym ze stołków przy barze śniadaniowym. i chyba nie ma na myśli jedzenia. – Ciekawe dlaczego. – Dzień dobry. rumienię się.. Amy Studt śpiewa mi do ucha o odmieńcach. roztrzepuję kilka jajek. Zaczynam od bekonu. – Naleśniki. – Dobrze spałam – jąkam w odpowiedzi. po czym zbieram się w sobie i wyjmuję słuchawki z uszu. Na jego widok nogi mi miękną. Ma na sobie koszulkę. – Marszczy czoło. w której spał. ale to bardzo mu pasuje. Dlaczego jest właśnie taki? Geny czy wychowanie? Nigdy się wcześniej nad czymś takim nie zastanawiałam. Jest pani dziś rano niezwykle ożywiona – mówi bez emocji. Zastygam. bekon i jajka? – Brzmi kusząco. Wygląda na rozbawionego i zaskoczonego.. z głową podpartą na ułożonych w wieżyczkę dłoniach. a kiedy się opieka. Ta piosenka wiele dla mnie kiedyś znaczyła. podobnie jak stylowy. Nigdy nigdzie nie pasowałam.

– Dobrze roztrzepane i ubite – uśmiecha się ironicznie. Ty gotuj. – Chcesz herbatę? stoi już sok . starając się ukryć uśmiech. wyjmuję bekon.. – Ale cię nie ochronią... – W jego głosie pobrzmiewa wesołość. To bardzo zabawne. Wydymam wargi.. Czy mam włączyć jakąś muzykę. Nie umiem się na niego gniewać. Otwiera szufladę. – Bardzo mi się podobają – szepcze. tak? Moja podświadomość śmieje się ze mnie w dwójnasób. Wracam do swojego zadania. – Jakie lubisz jajka? – pytam sucho. czując. na blacie pomarańczowy. wyciąga szaro-czarne podkładki i kładzie na barze.177 – Nie wiem. a Christian parzy kawę. nie przerywaj z mojego powodu. gdzie trzymasz podkładki pod talerze. – Zajmę się tym. za wszelką cenę starając się nie wyglądać na zdenerwowaną. Odwracam się i dalej ubijam jajka. – Wzruszam ramionami. taniec? Opuszczam wzrok na dłonie. Uśmiecha się. Zwłaszcza kiedy jest tak wyjątkowo wesoły. Delikatnie ciągnie mnie za kucyk. że robię się purpurowa. Wylewam jajka na patelnię. – Proszę. Gdy znów się odwracam. Hmm. Sinobrody. Chwilę później on staje przy mnie. prawdopodobnie trochę za mocno. Zabawne. odwracam i wkładam z powrotem pod grill. eee. żebyś mogła kontynuować swój.

Oczy ma pociemniałe. Tłumię . panno Steele. Och..178 – Tak. Zastanawiam się. Znajduję dwa talerze i kładę je na podgrzewaczu w kuchence. siadając. Patrzę na Christiana. Co ma na myśli? Nasze negocjacje? Nasz.. – Wpatruję się w niego oniemiała. lekko się krzywię.. – Panie Grey – kiwam głową. jeśli masz. nie mam porównania – rzucam. jak miło.. czy powinniśmy kontynuować twoje podstawowe szkolenie. Wydymam wargi. – Panno Steele. eee. a wszystko w środku mnie się ściska. prawda? – Czyżby? Chyba jeszcze nic nie ustaliliśmy. – Bardzo jesteś obolała? – pyta. szczerze mówiąc. – Nie. Czerwienię się. On sięga do szafki i wyciąga herbatę Twinings English Breakfast. a on czeka. że próbuje stłumić uśmiech. – Czyżbyś chciał mi przekazać wyrazy współczucia? – pytam słodko.. poproszę. – To było z góry przesądzone. czy cokolwiek to jest? Wciąż jest taki tajemniczy. Zaglądam do lodówki i znajduję syrop klonowy. – Och.. ale nie jestem pewna. związek. aż usiądę. – Odsuwa jeden ze stołków barowych. Nakładam śniadanie na podgrzane talerze i stawiam je na podkładkach. Wydaje mi się. Dlaczego zadaje tak osobiste pytania? – Cóż. nagle brakuje mi tchu. Wdrapuję się na stołek i siadając.

Czy to część podstawowego szkolenia? – Przestań przygryzać wargę. gdy tymczasem hormony sieją spustoszenie w moim organizmie.. więcej. oczywiście – dodaje. że nie masz na sobie nic pod moją koszulą. – Cóż. – Mój apetyt znów stanął pod znakiem zapytania.. demaskując swoje wysiłki. a ponieważ wiem. Klepie mnie delikatnie po plecach i podaje sok pomarańczowy. Ja z kolei prawie nie czuję smaku. aby sprawiać wrażenie jak najbardziej naturalnej. który przyniósł Christian. więcej seksu. Nic nie mogę wyczytać z jego wyrazu twarzy.179 jęk. – O ile chcesz zostać. co ma na myśli. – Chciałabym dzisiaj zostać.. – Uśmiecha się do mnie szeroko. spokojnej i absolutnie niezainteresowanej. Anastasio. Jutro muszę pracować. rozprasza mnie jeszcze bardziej – warczy.. Zanurzam torebkę herbaty w małym czajniczku. Podstawowe szkolenie! Chcę cię pieprzyć w usta. Jeśli ci to odpowiada. pomyślałem. ponieważ jesteś obolała. Krztuszę się herbatą i wpatruję się w niego z szeroko otwartymi ustami. . – Nawiasem mówiąc. starając się odzyskać równowagę.. Patrzę na niego.. – Jedz. – Jaki zakres podstawowego szkolenia miałeś na myśli? – pytam nieco zbyt wysokim głosem. To mnie rozprasza. tak. To takie frustrujące. to jest pyszne. Zupełnie nie wiem. poproszę. że zostaniemy przy umiejętnościach oralnych. Mam w głowie zamęt.

– Muszę być dziś wieczorem w domu. Wczoraj wieczorem nic nie jadłaś. Potrzebuję czystych ubrań. Usta ma zaciśnięte w wąską linię. Czyżby chciał. Patrzę na niedojedzone śniadanie. – Zawiozę cię jutro do pracy na dziewiątą. Nawet nie zdawałam sobie sprawy. – Naprawdę chcę. – O co ci chodzi z tym jedzeniem? – wyrywa mi się. Apetyt zniknął. Nie mam pieniędzy na nowe ubrania. – A teraz zjedz śniadanie. – Jedz. pociągając ją i uwalniając wargę z uścisku moich zębów. żebyś dokończyła śniadanie. Mruży oczy. – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. Podnosi dłoń i chwyta mnie za brodę. – Znajdziemy ci coś tutaj.180 – O której musisz być w pracy? – O dziewiątej. Marszczę czoło. W mojej głowie i żołądku panuje mętlik. że ją przygryzam. – W porządku – zgadza się. – O co chodzi? – pyta. Jego . Anastasio. żebym została na kolejną noc? – Dziś wieczorem muszę podjechać do domu. Po prostu nie jestem głodna.

. Zauważam. skoro jest taki dziwny w kwestii jedzenia. – Marszczy brwi. porwał mnie wir wydarzeń. Przewracam oczami. – Cześć. – Zrobiłaś to? – Próbuje zdobyć informacje. w porządku. – Ty gotowałaś. Muszę pamiętać. że nie lubię marnować jedzenia. Wyraz jego twarzy łagodnieje. zbolałe. Kiedy skończę. A niech to. słysząc oczekiwanie w jej głosie. – Mówiłem ci. Telefon mi dzwoni. okej. ja zmywam. z dala od niego. Wolałabym wziąć prysznic. – Bardzo demokratycznie. że zmywa swój talerz. – Och. weźmiemy kąpiel. próbując przeżuwać.181 brwi się stykają. – Tak. żeby nie nakładać sobie tyle na talerz. – Christian mi się . Czeka. nie chcę rozmawiać przez telefon. – Wszystko w porządku? – Tak. – Przepraszam. – Ana. i to samo robi z moim. Jego oczy są ciemne. – Kate.. – Odchodzę w kierunku szklanych drzwi balkonowych. Jedz – rzuca. przerywając moją zadumę. – Zupełnie nie w moim stylu. To Kate. – Ojejku. O co w tym wszystkim chodzi? Podnoszę widelec i jem powoli. dlaczego nie napisałaś nic wczoraj wieczorem? – Jest zła. aż skończę.

jak Christian z wdziękiem porusza się po swojej kuchni. Wiem to.. ponieważ podpisałam.182 przygląda. – Cóż. że tak. Jak to się nazywa? Umowę o zachowaniu poufności. proszę! – Nie mogę ukryć irytacji. o seks. – Był delikatny? – Kate. Czerwienię się. Wracam. – Przyglądam się swoim dłoniom. – Ana. a ja nie mogę jej powiedzieć... To będzie trudne do pogodzenia.. odkładając herbatę. – Ta umowa. Potrzebuję planu. mam kilka pytań. no wiesz. nie ukrywaj niczego przede mną. – Jak było? Wszystko w porządku? – Już mówiłam. proszę. by zobaczyć. – Dlaczego pytasz? – Odwraca się i patrzy na mnie. – I chciałabym zapytać Kate. – Rozłączam się. – Zrobiłaś. Podpisałam tę cholerną umowę. Ona jest taka nieustępliwa i chce wiedzieć wszystko ze szczegółami. .. – Zobaczymy się wieczorem.. Niby skąd? Blefuje. Czekałam na ten dzień prawie cztery lata. to obejmuje wszystko? – zaczynam ostrożnie. – Kate. a ja nie mogę o tym rozmawiać. Zacznie panikować i będzie miała rację.

– Nigdy dotąd nie uprawiałem . – Mnie też – mruczy. O rety.. wypaczony pogląd na seks. Potrzebuję bezstronnej opinii. Unosi brwi. perwersyjny jak diabli. – Chodzi o sprawy techniczne.. W środku aż mnie skręca. aby spojrzeć mi prosto w oczy. Wolałbym. Nie mogę zapytać jego.183 – Możesz zapytać mnie. To nie ich sprawa. – Czerwony Pokój Bólu? Tu chodzi głównie o przyjemność. z całym szacunkiem. Jego usta lekko się unoszą.. – Christian.. aż staje naprzeciw mnie. możemy zacząć od tego: jak ci było ostatniej nocy? – W jego oczach płonie ciekawość. – Niespiesznie podchodzi. – Co chcesz wiedzieć? – pyta i przesuwa palcami po moim policzku aż do brody. Uwierz mi – mówi.. eee. – Dobrze – mamroczę. – Cóż. – Mój głos cichnie. – Czy twoja rodzina wie o twoich. Nie potrafię okłamać tego człowieka. – A poza tym – jego ton staje się ostrzejszy – twoja współlokatorka i mój brat zamienili się w bestię o podwójnym grzbiecie[4]. Nie wspomnę o Czerwonym Pokoju Bólu. Anastasio. odchylając moją głowę do tyłu tak. – Nic konkretnego w tej chwili – szepczę. Dostanę w odpowiedzi skrzywiony. upodobaniach? – Nie.. żebyś tego nie robiła.

Ale może dlatego. Dużo przemawia na jego korzyść. aż Tam.. jeśli! Woda jest kusząco gorąca. a ty jesteś obolała. chociaż nadal mam na sobie jego koszulę.. a on każe mi wejść do wanny. Robię krok w przód. – Wiem.. zmysłowy zapach jaśminu. wyglądający na drogi. – Pochyla się i całuje mnie. Gwałtownie wciągam powietrze. co chce. – Zrozumiałaś. że robiłem to z tobą.184 waniliowego seksu. Stoję w progu z szeroko otwartymi oczami i splecionymi dłońmi. – Kiedy to robisz. – Robię. Wanna jest z białego kamienia. Wbija we mnie gorące spojrzenie.. co mi każe. potem zdejmuje T-shirt i rzuca go na podłogę. – Podaje mi rękę. Pieni się. Christian stoi i przygląda mi się pociemniałymi oczami. że mogę . a uczucie podniecenia spływa w dół. – Panno Steele. Gorączkowo kiwam głową. Moje serce podskakuje. Waniliowy seks? – Chodź. – Tak – dodaje wyzywająco. – Wpatruje się we mnie. mam ochotę cię przelecieć. – Odwróć się przodem do mnie. Będę musiała się do tego przyzwyczaić. Nie miałam pojęcia. – Gładzi kciukiem moją dolną wargę. ukradkiem podziwiając jego sylwetkę. że ta warga jest pyszna. jeśli mam zamiar skorzystać z jego szokującej propozycji. automatycznie uwalniając wargę. weźmiemy kąpiel. Moja podświadomość zatacza się i mdleje. głęboka. wydzielając słodki. Christian pochyla się i napełnia ją wodą z kranu wystającego z wyłożonej kafelkami ściany. owalna i bardzo dizajnerska. Robię. Biorę go za rękę. Wlewa do wody jakiś olejek. mogę to potwierdzić. ale czy możesz przestać ją przygryzać? – mówi przez zaciśnięte zęby. okej? Zaszokowana łapię oddech. Jest taki apetyczny.

– Wyjmuje mojego iPoda z kieszeni na piersi i kładzie koło umywalki. niezbyt mądre połączenie – burczy. bym spojrzała mu w oczy. początkowy piekący ból szybko ustępuje. ale wiem. rozsuwając moje nogi. – Chyba tak zrobię. ale ponieważ pachnie niebiańsko. że on nie będzie tego chciał. Nie zwieszaj głowy. – Ujmuje moją brodę i podnosi tak.185 tak na niego działać. – Może do mnie dołączysz? – proponuję odważnie lekko chropawym głosem. Są łagodne i ciepłe. aby mi się przyjrzeć. jestem zupełnie naga. – Hej – przywołuje mnie. Ponownie wstaje. i przesuwa stopy na zewnątrz. Zaskoczona. zgina kolana tak. jesteś bardzo piękną kobietą. jakbyś była zawstydzona. Za wszelką cenę pragnę zniknąć w gorącej wodzie i pianie. O rety. a on patrzy z przechyloną głową. O święty Barnabo. Nie masz się czego wstydzić. odprężając się w kojącym cieple. Pozbywa się spodni od piżamy i wchodzi do wanny za mną. łapie skraj koszuli. Zatrzymuje moje rozbiegane myśli. zdejmuje mi ją przez głowę i rzuca na podłogę. – Możesz teraz usiąść. a stać tutaj i patrzeć na ciebie to prawdziwa przyjemność. Kładę się i na chwilę zamykam oczy. – Dobrze. Christian na mnie patrzy. a on siada i przyciąga mnie do klatki piersiowej. To mnie zaskakuje. Uuu. Gdy je otwieram. Zanurza nos w moich . Jest tak blisko. Poziom wody się podnosi. robię gwałtowny wdech. – Woda i iPody. Zerkam na niego. Oblewam się purpurą i opuszczam wzrok na dłonie. Sięga w dół. że nasze kostki się spotykają. Posuń się. Mogłabym wyciągnąć rękę i go dotknąć. zapraszającej wody. szczypie. Kładzie długie nogi na moich. a ja opuszczam się do ciepłej. – Anastasio.

przepełniona pożądaniem.. bardzo wrażliwe. wciskając piersi w jego dłonie. – Podoba ci się? – Słyszę. a potem jeszcze niżej. Sutki są wrażliwe. gdy oplata je palcami i zaczyna lekko ugniatać. Z wbudowanej w ścianę półeczki obok wanny bierze butelkę żelu i wyciska trochę na dłoń. Jego dłonie ześlizgują się na piersi. masując intensywnie długimi. a ja wciągam głośno powietrze. żeby się ogolić. – Uhm. Mój oddech przyspiesza. To takie podniecające wiedzieć. Cieszę się. Z pewnością dlatego. że się uśmiecha. ktoś mi powiedział.. Nie czeka długo i zsuwa dłonie na brzuch. . Siedzę naga w wannie z Christianem Greyem. – Pachniesz tak pięknie. Gdyby wczoraj. że będę to robić. Moje ciało instynktownie się wygina. Christian sięga po myjkę. Anastasio. że Kate namówiła mnie. mocnymi palcami. że to moje ciało tak na niego działa. kiedy się obudziłam w jego hotelowym apartamencie. wytwarzając delikatną pianę i kładzie ręce na mojej szyi. Oddalam tę nieprzyjemną myśl. że niezbyt delikatnie potraktowano je zeszłej nocy. nie uwierzyłabym. Moje ręce spoczywają na jego silnych. Jego rosnąca erekcja napiera na moje plecy. A nie twój umysł” – szydzi moja podświadomość. a serce bije jak szalone. wcierając żel w kark i ramiona. umięśnionych udach. Opuszcza dłonie na moje ramiona i myje mnie delikatnie pod pachami. Pociera je. To przyjemne czuć na sobie jego dłonie. gdy tymczasem ja dyszę obok niego spragniona.186 włosach i głęboko wciąga powietrze. „Ha. Jęczę. I on także jest nagi. Dreszcz przebiega całe moje ciało.

. Pochłonięta przez to doznanie. przyciskając do jego dłoni. – Odwróć się. – Och. Ja też chcę zostać umyty – szepcze. Poddaję się temu mężczyźnie. żebyś się dobrze zaznajomiła z moją ulubioną . gdy moje ciało się napręża. mała – Christian szepcze mi do ucha i delikatnie je przygryza. a moje biodra zaczynają poruszać się w swoim własnym rytmie.. ale. – Co. Anastasio. – Dlaczego przestałeś? – dyszę. Napięcie we mnie rośnie powoli. że jesteś już wystarczająco czysta – mruczy i nieruchomieje... proszę – szepczę... a on nie pozwala mi się ruszyć. Co? Nie! Nie! Nie! Mój oddech jest nierówny. odchylam głowę i jęczę z rozkoszy. – Chcę. pochyla się i myje mnie między nogami. – Poczuj to dla mnie.. to nie w porządku. – Myślę. Jego nogi przyciskają moje do ścian wanny i trzymają mnie jak więźnia.... czuję się bosko.. – Poczuj to. Wstrzymuję oddech. Och! Odwracam się twarzą do niego i jestem zaskoczona widząc.. O rany. umożliwiając mu dostęp do najintymniejszej części mojego ciała. że trzyma członek mocno w dłoni. nieubłaganie. ja właśnie. Próbuję wyprostować nogi. Otwieram usta ze zdziwienia. Jego palce umiejętnie stymulują mnie przez materiał.187 Wycisnąwszy kolejną porcję żelu. o rety. – Ponieważ mam w stosunku do ciebie inne plany.

. a on kładzie swą dłoń na mojej. hmm. pozwalając. Spoglądam na Christiana i staję oko w oko z jego diabelskim uśmieszkiem. – Ooch. bym kontynuowała sama. Zaczyna oddychać coraz szybciej i lekko rozchyla wargi. a ja pochylam się i obejmuję jego męskość ustami i nieśmiało zaczynam ssać. Bawi go moje zdumienie. maleńka. Pieprzyć mnie w usta. jego wzrok ma kolor płomiennej. Jego oczy są poważne. Jego oczy pozostają zamknięte. że oddech uwiązł mu w gardle. żebym go dotknęła. i zamyka oczy.. Na sekundę zamyka oczy. Usta mam rozchylone. mocno. a ja ssę mocniej. aby łatwiej mi było oddychać. To było we mnie! Niemożliwe. Znów zamyka oczy i słyszę. Wystaje ponad poziom wody. zacierając dłonie. a potem przesuwam po niej językiem.. Specjalnie lekko przygryzam dolną wargę. muskając koniuszek językiem. Pamiętam jak wsunął mi kciuk do ust i kazał ssać. Jest twardszy. Wysuwa nieznacznie biodra w moim kierunku i odruchowo chwytam go mocniej. Ana. – Tak – szepcze i porusza dłonią w górę i w dół. Chce. Sięgam i oplatam go dłonią. które go oplatają.. Jest taki duży i nabrzmiały.. Uśmiecham się do niego i sięgam po żel. Jestem do niej bardzo przywiązany. aż wytworzy się piana.. Przełykam ślinę. Puszcza moją rękę. niż się spodziewałam.. O kurczę. Robię to. co on. mocno ściskając moje palce. . niech będzie. Zdaję sobie sprawę z tego. ciemne i otwierają się szerzej.. Ściskam. gdy muskam wargę językiem. stopniałej szarości. Dobra. gdy przesuwam dłoń w górę i w dół. Niski jęk wydobywa się z jego gardła..188 i najcenniejszą częścią ciała. która pluska wokół jego bioder. Hmm. Gdy je otwiera. naśladując jego chwyt. – Właśnie tak.. – Otwiera gwałtownie oczy. Nie spuszczam z niego wzroku. wyciskając trochę na dłoń. że się gapię.

.. a zaraz po nim jęk. i znów wypuszczam.189 Hmm... – Jezu. i owijam językiem raz za razem. – Chryste – jęczy i znów zamyka oczy. jak stal owinięta aksamitem. dysząc.. Znów słyszę jęk. O matko. wspierając się na jego udach. to wspaniałe – mruczy. Hmm. – Jeśli tego nie chcesz. patrzę. To mój własny lód o smaku Christiana Greya.. A niech to. a on unosi biodra. wkładam go do ust. – Och. uważne i pełne bezwstydnej żądzy. oplatając język wokół żołędzi. że sprawianie przyjemności może być tak podniecające. jak napina mięśnie nóg. – Anastasio.. Ssę mocniej i mocniej. Ha! Moja wewnętrzna bogini jest podekscytowana. Jest jednocześnie miękki i twardy. i zadziwiająco smaczny: słonawy i delikatny. Zaciska zęby. jego oczy są szeroko otwarte. Jak daleko się posuniesz? – szepcze. Umiem pieprzyć go ustami.. Nad sobą słyszę syknięcie. ponownie się wyginając. jak wije się delikatnie w zmysłowym pragnieniu. Mój język zawija się wokół żołędzi. Wciągam go głębiej do ust. Umiem to robić. a ja wkładam go głębiej do ust. Hmm. Pochylając się jeszcze bardziej. – Znów wygina biodra. mała. wkładając go głębiej i głębiej. Ssę mocniej. aż czuję w gardle. Chwyta moje kucyki i teraz naprawdę zaczyna się poruszać.. zaraz dojdę w twoich ustach – ostrzega. zaciskam usta. przerwij. Czuję. Moja wewnętrzna bogini tańczy właśnie merengue z dodatkowymi krokami salsy.. Nie miałam pojęcia. Pragnie mnie. Moich ust. Jego dłonie naprawdę mocno chwytają moje . Ponownie owijam język wokół główki. Osłaniając zęby wargami... Oczy ma teraz otwarte.

to znaczy Christiana Greya. Ale jeden rzut oka i świadomość.. i trzyma większy. – To dobrze – mówi z zadowoleniem i chyba również z ulgą. lecz nadal robi wrażenie.. – Robiłaś to już wcześniej? – Nie. lekko się śliniąc. i już się nie przejmuję. – I nie potrafię ukryć dumy. słonawy płyn spływający mi do gardła. Uch. Patrzy na mnie podejrzliwie. panno Steele. a ja czuję ciepły. o rany. – Dostajesz szóstkę z umiejętności oralnych.. – Kolejny pierwszy raz. – Nie masz odruchu wymiotnego? – pyta zaszokowany. jestem ci winien orgazm. nie jestem do tego stuprocentowo przekonana. Orgazm! Kolejny! Szybko wychodzi z wanny. – Marszczy brwi. naprawdę dobre.. Ana. To doprowadza go do ostateczności. że on rozpada się na kawałki dzięki mnie. nie przestajesz mnie zadziwiać. Owija mały ręcznik wokół bioder. a w kącikach moich ust czai się triumfalny uśmiech.. Opieram się i patrzę na niego. Mogę to zrobić. Wychodząc z wanny.190 włosy. dobre. Chodź do łóżka. zasłaniając to. – Patrzy na mnie badawczo. miękki biały ręcznik dla mnie. choć niespodziewane. Pcham jeszcze mocniej i w momencie niezwykłej pewności odsłaniam zęby.. w pełnej krasie. Otwiera oczy i wpatruje się we mnie.. Christian oddycha nierówno.. to było. co najważniejsze. Krzyczy i zastyga. – Wiesz. Połykam go szybko. pozwalając mi pierwszy raz obejrzeć bosko zbudowanego Adonisa. wspieram się . Moja wewnętrzna bogini przestała tańczyć i również się wpatruje z otwartymi ustami. Jego erekcja lekko przygasła. Uśmiecham się i celowo przygryzam wargę. – Chryste.

191 na podanej mi ręce. Christian owija mnie ręcznikiem, przyciąga do siebie i mocno całuje, wsuwając język do ust. Chcę go objąć... dotknąć, ale ręce mam uwięzione przez ręcznik. Przechyla moją głowę, penetrując językiem usta, a ja zaczynam podejrzewać, że być może wyraża w ten sposób swoją wdzięczność za mojego pierwszego loda. O rany! Odsuwa się, trzymając ręce po obu stronach mojej twarzy, wpatrując mi się intensywnie w oczy. Wydaje się zagubiony. – Zgódź się – szepcze z zapałem. Marszczę czoło, gdyż nie rozumiem. – Na co? – Na nasz układ. Na zostanie moją. Proszę, Ana – szepcze, błagalnie podkreślając moje imię. Znów mnie całuje, słodko, namiętnie, a potem odsuwa się i patrzy, lekko mrugając. Bierze mnie za rękę i prowadzi z powrotem do sypialni, a ponieważ nogi się pode mną uginają, posłusznie idę za nim. Zdumiona. On naprawdę tego chce. W sypialni wpatruje się we mnie, gdy stoimy obok łóżka. – Ufasz mi? – pyta nagle. Kiwam głową, patrząc szeroko otwartymi oczami, i nagle zdaję sobie sprawę, że to prawda. Ufam mu. Co on ma zamiar mi zrobić? Przeszywa mnie niemal elektryczny dreszcz. – Grzeczna dziewczynka – mruczy, gładząc moją dolną wargę. Oddala się do garderoby i wraca ze srebrno-szarym jedwabnym krawatem. – Złóż ręce przed sobą – rozkazuje, zdejmując ze mnie ręcznik i rzucając go na podłogę. Robię, co każe, a on związuje moje nadgarstki, mocno

192 zaciskając krawat. Jego oczy rozświetla dzikie podniecenie. Pociąga za węzeł. Solidny. Musiał być niezłym harcerzem, skoro nauczył się takich węzłów. Co teraz? Mój puls przyspiesza stukrotnie, a serce wali jak oszalałe. Muska dłonią moje kucyki. – Wyglądasz w nich tak młodo. Instynktownie cofam się, aż czuję łóżko za kolanami. Zrzuca swój ręcznik, ale nie mogę oderwać wzroku od jego oczu, pełnych pożądania. – Och, Anastasio, co ja z tobą zrobię? – szepcze i opuszcza mnie na łóżko, a potem kładzie się koło mnie i unosi moje ręce za głowę. – Trzymaj ręce w górze, nie ruszaj nimi, rozumiesz? – Jego oczy wwiercają się w moje, a mnie intensywność doznań zapiera dech w piersiach. Tego faceta nie chciałabym zdenerwować... nigdy. – Odpowiedz – mówi łagodnym głosem. – Nie ruszę rękami. – Ledwie łapię oddech. – Grzeczna dziewczynka – mruczy i rozmyślnie powoli oblizuje usta. Hipnotyzuje mnie widok jego języka prześlizgujacego się po górnej wardze. Christian patrzy mi prosto w oczy, obserwuje, ocenia. Pochyla się i składa na moich ustach szybki pocałunek. – Wycałuję cię całą, panno Steele – mówi miękko, chwytając w dłoń moją brodę i unosząc tak, by mieć dostęp do szyi. Jego usta przesuwają się po niej, całując, ssąc i podgryzając aż do małego zagłębienia u jej podstawy. Moje ciało staje na baczność... każdy jego fragment. Niedawne doświadczenie w wannie niezwykle uwrażliwiło moją skórę. Podgrzana krew zbiera się w dole brzucha, pomiędzy nogami, dokładnie Tam. Wydaję jęk. Chcę go dotknąć. Poruszam rękami i dość niezdarnie,

193 zważywszy na to, że jestem skrępowana, dotykam jego włosów. Przestaje mnie całować i patrzy na mnie uważnie, potrząsając głową i cmokając z dezaprobatą. Sięga po moje ręce i układa je ponownie nad moją głową. – Nie ruszaj rękami, bo będziemy musieli zaczynać wszystko od początku – gani mnie lekko. Och, jak on się ze mną drażni. – Chcę cię dotknąć. – Mój głos jest chropawy, pozbawiony kontroli. – Wiem – szepcze. – Trzymaj ręce nad głową – rozkazuje zdecydowanym głosem. Ponownie chwyta moją brodę i zaczyna całować szyję, tak jak przedtem. Och... to takie frustrujące. Przesuwa dłonie w dół mojego ciała, wokół piersi i dociera ustami do zagłębienia u podstawy szyi. Wierci w nim czubkiem nosa, a potem zaczyna bardzo powolną podróż ustami, zmierzając na południe, podążając szlakiem swych rąk, w dół mostka aż do piersi. Każdą z nich osobno całuje i przygryza, a sutki delikatnie ssie. O niebiosa. Moje biodra same zaczynają falować w rytm jego ust, a ja desperacko staram się pamiętać, by trzymać ręce nad głową. – Nie ruszaj się – rzuca ostrzegawczo. Czuję jego ciepły oddech na skórze. Dotarłszy do mojego pępka, zanurza w nim język, a potem delikatnie gryzie mój brzuch. Wyginam się w łuk. – Hmm. Jesteś taka słodka, panno Steele. – Jego nos ślizga się pomiędzy moim podbrzuszem a linią włosów łonowych. Podgryza mnie lekko i drażni językiem. Gwałtownie siadając, klęka przy moich stopach i chwytając obie kostki naraz, rozsuwa mi nogi. A niech mnie. Chwyta moją lewą stopę, zgina kolano i podnosi stopę do ust. Śledząc moją reakcję, czule całuje każdy palec, a potem gryzie lekko w opuszki. Dochodząc do małego palca, gryzie mocniej. Wiję się, skomląc. Przesuwa językiem po podbiciu,

194 a ja nie mogę już na niego patrzeć. To zbyt erotyczne. Zaraz eksploduję. Zaciskam oczy i staram się przyjąć i znieść każde doznanie, które wywołuje. Całuje kostkę i wyżej, wzdłuż łydki, do kolana, zatrzymując się tuż nad nim. Wówczas przechodzi do prawej stopy, powtarzając cały uwodzicielski, oszałamiający proces. – Och... proszę – jęczę, gdy gryzie mały palec, a doznanie rezonuje głęboko w mym podbrzuszu. – Wszystko, co dobre, panno Steele – szepcze. Tym razem nie zatrzymuje się na kolanie, lecz kontynuuje trasę wzdłuż wewnętrznej strony uda i rozsuwając mi nogi. Wiem, co teraz zrobi i część mnie chce go odepchnąć, ponieważ jestem zawstydzona, zażenowana. Będzie mnie całował Tam! Wiem to. A część mnie upaja się słodkim oczekiwaniem. Christian wraca do drugiego kolana i obsypuje je pocałunkami, posuwając się w górę, całując, liżąc, ssąc i już jest między nogami, muskając moją kobiecość nosem, bardzo czule, bardzo delikatnie. Wiję się... o rany. Nieruchomieje i czeka, aż się uspokoję. Więc się uspokajam i spoglądam na niego z otwartymi ustami, a moje serce chce wyskoczyć z piersi. – Czy wiesz, jak odurzająco pachniesz, panno Steele? – mruczy i nadal patrząc mi w oczy, wsuwa nos w moje włosy łonowe i mocno się zaciąga. Robię się purpurowa, czując, że mdleję i zamykam oczy. Nie mogę patrzeć, jak to robi! Dmucha delikatnie na moją kobiecość. O cholera... – Podobają mi się. – Lekko ciągnie za włoski. – Może je zostawimy.

195 – Och... proszę. – Hmm... Lubię, gdy mnie błagasz, Anastasio. Jęczę. – Wet za wet nie jest w moim stylu, panno Steele – szepcze, dmuchając delikatnie. – Ale zadowoliłaś mnie dzisiaj, więc zostaniesz nagrodzona. – Przy tych słowach szelmowsko się uśmiecha. Gdy moje ciało śpiewa na dźwięk jego słów, jego język zaczyna zataczać kręgi wokół mojej łechtaczki, a ręce przytrzymują uda. – Aaa! – jęczę, a moje ciało wygina się i wpada w konwulsje. Kręci językiem raz za razem, przedłużając torturę. Tracę wszelkie poczucie siebie, każdy atom mojego istnienia całkowicie koncentruje się na tej małej, potężnej elektrowni w zwieńczeniu ud. Moje nogi sztywnieją, a on wkłada we mnie palec. Słyszę jego warczący jęk. – Och, maleńka, uwielbiam, że stajesz się dla mnie taka wilgotna. Zatacza palcem szerokie kręgi, poszerzając, rozciągając mnie, a jego język naśladuje te ruchy, wkoło i wkoło. Jęczę. Tego już zbyt wiele... Moje ciało błaga o ulgę i nie jestem w stanie się tego wyprzeć. Odpuszczam, tracąc świadomość tego, co się dzieje, gdy orgazm porywa mnie i ściska w środku raz za razem. Jasna cholera! Krzyczę, a świat zapada się i znika z pola widzenia, gdy siła orgazmu unicestwia wszystko. Dyszę i ledwie słyszę dźwięk rozrywanej folii. Christian

196 bardzo powoli wchodzi we mnie i zaczyna się poruszać. O rety. Odczucie jest jednocześnie bolesne i słodkie, gwałtowne i delikatne. – Jak ci jest? – W porządku, dobrze – szepczę. I wtedy naprawdę zaczyna się poruszać, szybko, mocno i gwałtownie, wchodząc we mnie raz za razem, nieustępliwie, pchając i pchając, aż znów staję na krawędzi. – Dojdź dla mnie, mała. – Jego głos jest szorstki, ostry, surowy dla ucha. Eksploduję wokół niego, gdy rytmicznie we mnie wchodzi. – Cholerne dzięki – szepcze, po czym ostatni raz pcha mocno i dochodzi, wydając jęk i przywierając do mnie. Potem zamiera, a jego ciało sztywnieje. Opada na mnie, a ja czuję, jak cały jego ciężar wgniata mnie w materac. Zakładam związane ręce wokół jego szyi i przytulam, jak umiem najlepiej. W tym momencie wiem, że zrobiłabym wszystko dla tego człowieka. Cała jestem jego. Te cuda, które mi pokazał, to więcej, niż mogłabym sobie wyobrazić. A on chce posunąć się dalej, jeszcze dalej, do miejsca, którego w swej niewinności nawet sobie nie wyobrażam. Och... co robić? Opiera się na łokciach i patrzy na mnie intensywnie swymi szarymi oczami. – Widzisz, jak nam dobrze razem – mruczy. – Jeśli mi się oddasz, może być jeszcze lepiej. Wierz mi, Anastasio, mogę zabrać cię do miejsc, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia. Jego słowa to echo moich myśli. Pociera mnie nosem. Nadal kręci mi się w głowie od tej niezwykłej, cielesnej reakcji na jego

197 bliskość i patrzę na niego oniemiała, starając się pozbierać myśli. Nagle oboje zdajemy sobie sprawę z głosów dochodzących z korytarza za drzwiami sypialni. Chwilę mi zajmuje zrozumienie tego, co słyszę. – Ale jeśli jest w łóżku, to musi być chory. Nigdy nie leży w łóżku o tej porze. Christian nie ma w zwyczaju długo spać. – Pani Grey, proszę. – Taylor! Nie utrzymasz mnie z dala od mojego syna. – Pani Grey, on nie jest sam. – Jak to: nie jest sam? – Ktoś jest u niego. – Och... – Nawet ja słyszę nutkę niedowierzania w jej głosie. Christian mruga szybko, wpatrując się we mnie oczami otwartymi szeroko w rozbawionym przerażeniu. – Cholera! To moja matka.

198

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Wychodzi ze mnie gwałtownie, a ja się krzywię. Siada na łóżku i wrzuca zużytą prezerwatywę do kosza. – Chodź, musimy się ubrać. To znaczy jeśli chcesz poznać moją matkę. – Uśmiecha się szeroko, zeskakuje na podłogę i wciąga dżinsy. Bez bielizny! Próbuję wstać, ale nadal jestem związana. – Christian, nie mogę się ruszyć. Uśmiecha się jeszcze szerzej i pochyla się, by rozwiązać krawat. Faktura tkaniny odcisnęła się na moich nadgarstkach. To jest... seksowne. Wpatruje się we mnie rozbawiony, a w jego oczach tańczy radość. Szybko całuje mnie w czoło i uśmiecha się do mnie promiennie. – Kolejny pierwszy raz – stwierdza, ale ja nie mam pojęcia, o czym mówi. – Nie mam tu żadnych czystych ubrań. – Ogarnia mnie nagła panika i zdając sobie sprawę, czego właśnie doświadczyłam, czuję, że ta świadomość mnie przytłacza. Jego matka! Jasny gwint! Nie mam żadnych czystych ubrań, a ona praktycznie przyłapała nas na gorącym uczynku. – Może powinnam zostać tutaj? – O nie. Możesz włożyć coś mojego. – Sam wrzucił na grzbiet białą koszulkę i przeczesał palcami fryzurę „po seksie”. Pomimo przerażenia gubię wątek. Czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do widoku tego pięknego mężczyzny? Jego uroda zwala z nóg. – Anastasio, mogłabyś włożyć na siebie worek, a i tak

199 wyglądałabyś przepięknie. Nie przejmuj się, proszę. Chciałbym, żebyś poznała moją matkę. Ubierz się. Ja pójdę na dół ją uspokoić. – Zaciska usta. – Oczekuję cię w pokoju za pięć minut, inaczej przyjdę i sam cię stąd wyciągnę, bez względu na to, jak będziesz ubrana. Tshirty są w komodzie, a koszule w szafie. Bierz, co chcesz! – Przez chwilę uważnie mi się przygląda, po czym wychodzi z pokoju. A niech to. Matka Christiana. Tego nie było w negocjacjach. Może to spotkanie ułatwi nam dopięcie tej układanki. Może pozwoli mi zrozumieć, dlaczego Christian jest taki, jaki jest... Nagle czuję, że chcę ją poznać. Podnoszę z podłogi swoją koszulę i z radością stwierdzam, że przetrwała wczorajszą noc prawie bez zagnieceń. Znajduję pod łóżkiem niebieski stanik i szybko się ubieram. Jest jednak coś, czego nienawidzę: niemożność założenia czystych majtek. Szperam w komodzie Christiana i znajduję obcisłe bokserki. Zakładam obcisłą szarą bieliznę Calvina Kleina, wciągam swoje dżinsy i conversy. Łapiąc w locie żakiet, wpadam do łazienki i patrzę na moje rozświetlone oczy, zaróżowioną twarz i włosy! Jasny gwint... Kucyki w stylu „po seksie” też mi nie pasują. Szukam w szafce szczotki i znajduję grzebień. Musi wystarczyć. Jedynym wyjściem jest kucyk. Rozpaczam nad swoim strojem. Może powinnam skorzystać z ubraniowej oferty Christiana. Moja podświadomość kpiąco wydyma wargi. Ignoruję ją. Szamocząc się z żakietem, cieszę się, że rękawy zakrywają znamienne ślady po krawacie. Rzucam ostatnie spojrzenie w lustro. To będzie musiało wystarczyć. Udaję się do salonu. – A oto i ona. – Christian wstaje z sofy, na której zdążył się rozsiąść. Na jego twarzy malują się ciepło i uznanie. Siedząca obok kobieta o piaskowych włosach odwraca się i posyła mi szeroki, promienny uśmiech. Ona również wstaje. Jest nienagannie ubrana w delikatną dzianinową sukienkę w wielbłądzim kolorze i dobrane

200 kolorystycznie buty. Wygląda zadbanie, elegancko i pięknie, a ja w środku lekko zamieram, przypominając sobie, że sama wyglądam jak nieboskie stworzenie. – Mamo, to Anastasia Steele. Anastasio, to Grace TrevelyanGrey. Dr Trevelyan-Grey wyciąga do mnie rękę. T... jak Trevelyan? – Miło panią poznać – mówi cicho. Jeśli się nie mylę, w jej głosie słychać cień zdumienia i ulgi, a w piwnych oczach dostrzegam ciepły blask. Ujmuję jej dłoń i po prostu muszę się uśmiechnąć, odwzajemniając życzliwość. – Doktor Trevelyan-Grey – bąkam. – Mów mi Grace. – Uśmiecha się, a Christian marszczy brwi. – Zwykle jestem doktor Trevelyan, a pani Grey to moja teściowa. – Puszcza do mnie oko. – Więc jak się poznaliście? – Spogląda pytająco na Christiana, nie kryjąc ciekawości. – Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad dla gazety studenckiej WSU, ponieważ w tym tygodniu będę tam wręczał dyplomy. Kuźwa do kwadratu. Zupełnie o tym zapomniałam. – A więc kończy pani studia? – pyta Grace. – Tak. Dzwoni moja komórka. Założę się, że to Kate. – Przepraszam. – Telefon jest w kuchni. Odchodzę i pochylam się nad barem śniadaniowym, nie sprawdzając numeru.

201 – Kate. – Dios mio! Ana! – Jasny gwint, to José. W jego głosie słychać desperację. – Gdzie jesteś? Próbowałem się z tobą skontaktować. Muszę się z tobą zobaczyć i przeprosić za swoje piątkowe zachowanie. Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? – Słuchaj, José, to nie jest odpowiedni moment. – Zerkam z obawą na Christiana, który intensywnie się we mnie wpatruje, ze spokojem na twarzy szepcząc coś do swojej matki. Odwracam się do niego plecami. – Gdzie jesteś? Kate odpowiada tak wymijająco – skomle. – W Seattle. – Co robisz w Seattle? Jesteś z nim? – José, zadzwonię później. Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. – Rozłączam się. Wracam nonszalancko do Christiana i jego rozgadanej matki. – ...i Elliot zadzwonił powiedzieć, że jesteś. Nie widziałam cię przez dwa tygodnie, kochany. – Dzwonił, tak? – szemrze Christian, wpatrując się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Pomyślałam, że moglibyśmy zjeść razem lunch, ale widzę, że masz inne plany, a ja nie chcę burzyć ci dnia. – Podnosi długi kremowy płaszcz i odwraca się do Christiana, nadstawiając policzek. On całuje ją szybko, czule. Ona go nie dotyka. – Muszę zawieźć Anastasię z powrotem do Portland.

202 – Oczywiście, kochanie. Anastasio, miło mi było cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. – Z błyskiem w oku wyciąga do mnie dłoń i żegnamy się. Taylor pojawia się... skąd? – Pani Grey? – pyta. – Dziękuję, Taylor. – Wyprowadza ją przez dwuskrzydłowe drzwi do holu. Taylor był tu przez cały czas? Od jak dawna tu jest? Gdzie był do tej pory? Christian rzuca mi gniewne spojrzenie. – A więc fotograf dzwonił. Cholera. – Tak. – Czego chciał? – Tylko przeprosić, no wiesz, za piątek. Christian mruży oczy. – Rozumiem – mówi tylko. Ponownie pojawia się Taylor. – Panie Grey, jest problem z transportem do Darfuru. – Charlie Tango z powrotem na Boeing Field? – Tak, proszę pana.

203 Taylor kiwa głową w moją stronę. – Panno Steele. Uśmiecham się do niego nieśmiało, a on odwraca się i wychodzi. – Czy on tu mieszka? Taylor? – Tak – odpowiada Christian zdawkowo. O co mu chodzi? Idzie do kuchni, sięga po BlackBerry i przegląda jakieś mejle, w każdym razie coś, co wygląda na mejle. Z zaciśniętymi ustami wykonuje telefon. – Ros, co to za problem? – rzuca. Słucha, patrząc na mnie badawczo szarymi oczami, kiedy tak stoję pośrodku wielkiego pokoju, zastanawiając się, co ze sobą zrobić, czując się niezwykle niezręcznie i nie na miejscu. – Nie będę narażał żadnej z załóg. Nie, odwołaj... Zamiast tego zrzucimy z powietrza... Dobrze. – rozłącza się. Ciepło w jego oczach zniknęło. Wygląda złowrogo i po jednym zerknięciu na mnie udaje się do gabinetu i wraca chwilę później. – To jest kontrakt. Przeczytaj go i omówimy go w przyszły weekend. Sugeruję, żebyś poszperała trochę, żeby wiedzieć, z czym to się wiąże. – Tu robi pauzę. – To znaczy jeśli się zgodzisz, a ja mam wielką nadzieję, że tak. – Kiwa głową, a jego ton staje się łagodniejszy, zatroskany. – Poszperać? – Zdziwisz się, co można znaleźć w Internecie – wyjaśnia. Internet! Nie mam dostępu do komputera, jedynie do laptopa Kate, a nie mogę użyć komputera u Claytona, na pewno nie do takiego „szperania”.

Co się stało z tym szczodrym... przechylając głowę. Kiwam niepewnie głową. żałując. uśmiechniętym człowiekiem. Podaje mi szarą kopertę. Po co mu ona? Może zostaje w Portland? I wtedy przypominam sobie o uroczystości zakończenia studiów. – Fotograf? – Ma zaciśnięte usta. jego maska powróciła i jest wyraźnie widoczna. On marszczy brwi.204 – O co chodzi? – pyta... Wzdycham. Będzie tam w czwartek. uprzejmą. to zawiozę cię do Portland. Ma ze sobą skórzaną torbę na ramię. chłodny ton brzmi ostrzegawczo i posyłając mi długie. Marszczę . W tym stroju z pewnością nie wygląda na multimilionera. – Na pewno mogę ci jakiś. miliardera czy innego „era”. ale jego nagła rezerwa mnie sparaliżowała. No tak. Jest taki spokojny i opanowany. Wygląda jak chłopak z szemranej dzielnicy. eee. spiętą postawę. pożyczyć. zrelaksowanym. – Nie lubię się dzielić. Włożył czarną skórzaną kurtkę. – Nie mam komputera. – Jego cichy. Chcę usłyszeć głos Kate. chłodne spojrzenie. – Tylko zadzwonię – mówię cicho. Rany boskie. Weź rzeczy. a po drodze zjemy jakiś lunch. a oczy mu płoną.. może niegrzeczny rockman albo model z wybiegu. który kochał się ze mną niespełna pół godziny temu? – Gotowa? – pyta Christian i stajemy przed drzwiami do holu. Christian wychodzi z pokoju. Ponownie przyjął swoją chłodną. Muszę się przebrać. Pamiętaj o tym.. że nie mam choćby jednej dziesiątej jego pewności siebie. Chciałam tylko zadzwonić do Kate. Może Kate mi użyczy laptopa. Chcę za nim krzyknąć. panno Steele.

205 czoło na wspomnienie jego wybuchu w odniesieniu do José. – Przestań przygryzać wargę. dopiero jego wyjątkowym zwyczajom. – Christian. proszę pana. mam problem. inaczej przelecę cię w windzie bez względu na to. Tę kwestię będę musiała poruszyć z Christianem. Który samochód pan bierze? Zerka na mnie. ale w jego oczach dostrzegam cień współczucia. Nie mam porównania. – Bezpiecznej podróży. no chyba że dla wszystkich seks tak wygląda. To naturalne. że powinnam z kimś porozmawiać – a nie mogę porozmawiać z nim. a za chwilę zupełnie nieprzystępny. Jeszcze nie. nareszcie jego humor wydaje się zmieniać. że uległam podejrzanym seksualnym zwyczajom pana Greya. – R8. kto z nami wsiądzie. Panno Steele. – Taylor patrzy na mnie uprzejmie. Niewątpliwie myśli. Czerwienię się. Na myśl o tym marszczę czoło. Taylor otwiera nam drzwi i prowadzi na zewnątrz. ale dostrzegam uśmiech w kąciku jego ust. a nie mogę zapytać Kate. panie Grey. . Anastasio? – Skąd wie. No cóż.. że przetrawiam coś w myślach? Unosi moją brodę. – Tak. – A więc do jutra – rzuca Christian do Taylora. – O co chodzi. skoro raz jest taki otwarty.. przynajmniej wygląda na spokojnego i opanowanego. Christian przywołuje windę. który w odpowiedzi kiwa głową.

co robiliśmy do tej pory – ostrzega. że nie wspomni o niczym Elliotowi. – Czerwienię się. różnica polega na tym.. .206 – Tak? – Poświęca mi uwagę bez reszty. – Zgadzam się od razu. Mam tyle pytań na temat seksu. Kate nie jest taka. Elliot to ciekawski drań. – Cóż. Wsiadamy i Christian naciska przycisk oznaczony literką P. – Porozmawiaj z nią. uśmiechając się do niego z ulgą. – W porządku. co ona mówi o Elliocie. tym lepiej.. Przewraca oczami. Gdyby mi. oczywiście. jeśli musisz. co chcę z tobą zrobić – dodaje tak łagodnie. szukając odpowiednich słów. Jak to powiedzieć? – Muszę porozmawiać z Kate. – Im szybciej będę miał twoje posłuszeństwo. a ty jesteś taki zajęty. – Więc tak. Lekko wykrzywia usta i potrząsa głową. Jeśli chcesz. słysząc taką insynuację. żebym robiła wszystkie te rzeczy. Przyjeżdża winda. – Po prostu nie mam żadnego punktu odniesienia. i skończymy wtedy z tym wszystkim – mruczy. skąd mam wiedzieć. – Prawdopodobnie wyrwałaby mi jaja. – Nie zrobiłaby tego. – Chyba się zirytował. a ja nie powtórzyłabym tobie nic. czy powinnam to słyszeć. – Ale upewnij się. – Urywam. Ale tylko o tym. Oburzam się. gdyby wiedziała. że nie jestem pewna. Wizja Kate z jajami Christiana nie wydaje mi się kusząca. że ja o jego życiu seksualnym nie chcę nic wiedzieć. cokolwiek powiedziała – dodaję szybko.

– I okulary przeciwsłoneczne. na których masce powinna leżeć długonoga blondynka przepasana jedynie szarfą. gdy Christian kieruje w jego stronę pilota. jeśli chcesz. Jak on to robi? – Jaki to samochód? – Audi R8 Spyder. Robi mi się cieplej na sercu. Przewracam oczami. słodki pocałunek dokładnie w momencie. Za rękę prowadzi mnie do podziemnego garażu. a właściwie powinny być dwie. jak nisko. młody. Christian kładzie torbę za naszymi siedzeniami.207 – Skończymy z czym? – Z twoim sprzeciwianiem się mnie. naciska przycisk i dach powoli się . – Chwyta mnie za brodę i składa na moich ustach delikatny. Przekręca kluczyk i słyszę warkot silnika.. jak? Obok windy widzę czarne audi z napędem na cztery koła. Obchodzi samochód ze swobodnym wdziękiem i elegancko sadza swe długie ciało obok mnie. Tam jest bejsbolówka. Otwiera przede mną drzwi. więc możemy opuścić dach. – Wskazuje na schowek. ale nie potrafię powstrzymać uśmiechu. To jeden z tych samochodów.... ale to stylowy. a ja wsiadam do środka. sportowy wóz wydaje dźwięk i mruga światłami. – Ładny samochód – rzucam oschle. Ja mu się sprzeciwiam. – Wiem – odpowiada i na ułamek sekundy powraca słodki. chłopcy i ich zabawki. Uuu. Ach. Jest tak podekscytowany. Jest piękny dzień. gdy drzwi windy się rozsuwają. beztroski Christian. Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko.

– Musisz jeść. Sięgam do schowka i wyjmuję czapki. że na niego. Jak trafnie! Czerwienię się. Jego usta drgają minimalnie. Wdusza mnie w fotel. A potem paranoiczna część mnie myśli. słuchając słów piosenki. Christian zerka na mnie. Bruce śpiewa o rozpaleniu i podnieceniu. Ruch jest niewielki i wkrótce docieramy do autostrady I-5. Kładzie rękę na moim kolanie. – Znów ściska moje kolano. Przez chwilę myślę. a on ją zakłada. że na mnie. na jedzenie akurat nie mam ochoty. ależ ten samochód sunie. – Głodna? No. po czym wyjeżdża z miejsca parkingowego i w górę po rampie. Tam się zatrzymamy.. gdzie zatrzymuje się przed szlabanem. – Znam świetne miejsce niedaleko Olimpii. więc nie mogę nic wyczytać z jego oczu. Zaciska usta w cienką linię..208 składa. pogrążony w myślach. – Nie można nie kochać Bruce’a – szczerzy się do mnie. prowadzącej na południe. ponieważ wiedzą. – Niespecjalnie. Po jednym kliknięciu otacza nas głos Bruce’a Springsteena. a potem kładzie rękę z powrotem na kierownicy i dociska gaz. lekko je ściskając. Ma na nosie ray-bany. gdy przejeżdżamy ulicami. Lubi baseball? Podaję mu czapkę. Anastasio – beszta mnie. Christian chyba tego nie zauważa. majowy poranek. Mariners. że patrzą na samochód. Przekładam swój kucyk przez otwór z tyłu i opuszczam nisko daszek. Rany. Ludzie gapią się na nas. Wyjeżdżamy na ulice Seattle w jasny. a wiatr omiata nam głowy. co robiłam przez ostatnie dwanaście godzin. ale w końcu zdaję sobie sprawę. .

Wystrój jest rustykalny: krzesła każde z innej parafii i stoły pokryte kraciastymi obrusami z polnymi kwiatami w wazonach.209 Restauracja jest mała i kameralna. – Pinot Grigio. Nie ma tu wielkiego wyboru. – O tak. – Spodobałaś się mojej matce – dorzuca chłodno. że jestem gejem. Wydymam wargi zirytowana. Podoba jej się! Więc nie tylko mnie! – Dwa kieliszki Pinot Grigio – mówi Christian tonem znawcy. – Cokolwiek dostaniemy? – Tak. Unika kontaktu wzrokowego z nim. przechylając głowę. udając przerażenie. a ja muszę się zaśmiać. przyrządzają to. Nie mogę nie odwzajemnić tak wspaniałego uśmiechu. – Unosi brwi. Cuisine Sauvage[5] – głosi napis nad wejściem. to dobre wino i będzie pasowało do posiłku. jasną grzywką. . które tu podają. Zawsze myślała. – Poproszę dietetyczną colę – szepczę. – Uśmiecha się. co złapali albo zebrali. cokolwiek dostaniemy – tłumaczy cierpliwie. Czerwieni się. – Co? – rzuca. Mruży szare oczy i potrząsa głową. chowając się pod długą. widząc Christiana. a mój żołądek wykonuje salto. – Naprawdę? – Czerwienię się pod wpływem jego słów. właściwie to drewniana chata w środku lasu. – Dawno tu nie byłem. Kelnerka przyjmuje zamówienie na napoje.

Kelnerka wraca z kieliszkami wina. – Och. Czy on się otwiera. – Wiesz. z żadną z piętnastu. Nie. nigdy nie zabrałem dziewczyny do Charliego Tango. nie. – Ponieważ nigdy nie widziała mnie z dziewczyną. z żadną z tych piętnastu? Uśmiecha się. – Dlaczego myślała. – Ja też – dodaje. – Zapamiętałaś. – Tak? – Nigdy z nikim nie spałem.210 Otwieram usta ze zdziwienia i przypominam sobie to pytanie z wywiadu. – Przestań przygryzać tę wargę – warczy. – Och. czy jedynie dzieli się zwykłym spostrzeżeniem? – Naprawdę dobrze się bawiłam w ten weekend – mówię cicho. Och. zaś intensywność ich spojrzenia zapiera mi dech w piersiach. dla mnie to też był weekend pierwszych razów.. Anastasio. nigdy nie przedstawiłem kobiety mojej matce. a ja od razu upijam łyk. Co ty ze mną robisz? – Jego oczy płoną. żeby tylko nie skupiać . że jesteś gejem? – pytam cicho. – Co to jest waniliowy seks? – pytam. nigdy nie uprawiałem seksu w swoim łóżku..

Byłem jej uległym przez sześć lat. że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. – Cholera. – Wzrusza ramionami. Żadnych zabawek ani dodatków.. Ale co ja tam mogę wiedzieć. Jest pyszna. seksownym spojrzeniu. – Dlaczego wcześniej nie uprawiałeś waniliowego seksu? Czy zawsze robiłeś. że Christian ją ignoruje. Wolno kiwa głową. Chichoczę. palącym. – Och. – Zupa z pokrzyw – informuje nas. to co robisz? – pytam zaintrygowana. którym mnie obdarza. wcześnie! – Miała bardzo szczególne upodobania. – Jedna z koleżanek mojej matki uwiodła mnie..211 się na tym intensywnym. Niepewnie próbuję zupy.. – Tak jakby – mówi ostrożnie. a on przekrzywia głowę. – To piękny dźwięk – mruczy. ale to jest właśnie to. – No wiesz. – Wzrusza ramionami. .. Dokładnie w tym samym momencie oboje z Christianem spoglądamy na siebie z ulgą. Chyba nie podoba jej się. – Myślałam. Śmieje się. po czym odwraca się gwałtownie i wraca do kuchni. Przez chwilę marszczy brwi i zdaje się prowadzić jakąś wewnętrzną walkę. – Czysty seks. gdy miałem piętnaście lat. Wreszcie patrzy na mnie. Kelnerka przynosi nam zupę i oboje wpatrujemy się w nią podejrzliwie. a właściwie nie wiesz. Anastasio. eee. – Och. podjąwszy decyzję.

– Nie spotykałeś się z nikim w college’u? – Nie. – Tak więc wiem. ile miała wtedy lat? . – Uśmiecha się ciepło na to wspomnienie. – To wyznanie mnie sparaliżowało. podkreślając to jedno słowo. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Tak. – Skoro to była koleżanka twojej matki.212 – Och. Poza tym sprałaby mnie za coś takiego na kwaśne jabłko. czego pragnąłem. – Moje za przeciętne. – Dlaczego? – pytam. Patrzę na niego. z czym się to wiąże. Nawet moja podświadomość milczy. czego potrzebowałem. – Nie miałem ochoty. nie mogąc wydobyć z siebie głosu. – Kręci głową. Ona była wszystkim. kiedy zostajemy sami. która przyszła po talerze. to zdecydowanie zbyt dużo informacji – ale chcę więcej. Ooch. Anastasio. Christian uśmiecha się sardonicznie. Na chwilę naszą rozmowę przerywa kelnerka. pierwsze spotkanie z seksem trudno uznać Zwycięża ciekawość. – W jego oczach maluje się zrozumienie.

eee. czasu na osobności. – Nie. – Naprawdę nie jestem głodna. a teraz do naszego równania dorzucił jeszcze to. Kelnerka wraca z sarniną. i obdarza mnie pobłażliwym .. Było. Christianie. – Och. Pociągam spory łyk Pinot Grigio – oczywiście ma rację. Jezu. chociaż nie spotykaliśmy się codziennie.213 Uśmiecha się znacząco.. Christian uległym. – Wystarczająco dużo. Potrzebuję czasu. wino jest przepyszne. Cóż za rewelacja. Twoja matka wie? Jego spojrzenie mówi: zwariowałaś? – Oczywiście. – Czy wy nadal. niezwykle dominujący. a potem do college’u. W końcu chodziłem jeszcze do szkoły. – Był. aby to wszystko przetrawić.. W mordę jeża. że nie.. ale ja nie mam już apetytu. co to znaczy uległość. – Przyjaźnimy się. a nie kiedy rozprasza mnie jego obecność... Anastasio. – Niedobrze mi od twoich rewelacji. – Nadal się z nią spotykasz? – Tak. teraz to dopiero mam o czym myśleć. Wie. trudno. – Kręci głową uśmiechem. Jedz. – Ale to nie był stały układ? – W głowie mam mętlik.. To samiec alfa.. aby mieć więcej rozumu. – Oblewam się rumieńcem.

a potem jem. Marszczę brwi. W głosie tego mężczyzny. – Ciągłe rozkazy? – Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. – Zgadza się. Kiedy je otwiera. będziesz tego chciała – dodaje. – Tak – odpowiada cicho. Rzeczywiście tego chcę? Sięgam po sztućce i z wahaniem kroję kawałek mięsa. zbyt cicho. – Na chwilę zamyka oczy. Jest bardzo smaczne. – Rozumiem. – Za chwilkę – mamroczę. – Jedz – rzuca cicho. On mruga kilka razy.. – To ważny krok – mówię.. wykorzystywanego seksualnie w wieku młodzieńczym. Szczerze wątpię. Patrzę na niego. – W porządku – odpowiada i zabiera się za swoje danie. słychać teraz groźbę. związek? – pytam szeptem. – Czy tak będzie wyglądać nasz. Odkrawam kolejny kawałek sarniny i podnoszę widelec do ust.. Tak właśnie będzie.. jeśli podpiszę umowę: nieustanne wydawanie poleceń. eee. – Co więcej.214 Zaciska usta. .

.niedopasowania. Poszperaj w Internecie. Anastasio.. Ja też stanę się numerem? Szesnastym z wielu? – Co się stało z tamtymi piętnastoma? – wyrzucam z siebie. w środę? Naprawdę chcę. będę w Portland.. po czym zrezygnowany kręci głową.. – urywa.. . – Anastasio. musisz postąpić tak. Dlaczego ja? Czemu nie jedna z tej piętnastki? O nie. – . że ja będę do ciebie pasować? – Tak. jak ci każe instynkt. Zadzwoń do mnie... Jestem monogamistą. chętnie omówię z tobą każdy jej aspekt. przeczytaj umowę.215 maluje się w nich powaga. że nigdy niczego nie pragnąłem aż tak bardzo. Odkładam sztućce. a to nowina. – Więc nie spotykasz się już z żadną z nich? – Nie. jakby szukał w myślach odpowiedniego słowa. Więcej nie dam rady zjeść. Gdybyś chciała porozmawiać przed piątkiem. może uda nam się zjeść razem kolację. Prawda jest taka. W jego oczach widać szczerość i pragnienie.. – I uważasz. – Rozumiem. ale sprowadza się to do. – Poszperaj w necie.. Unosi ze zdziwieniem brwi. – Wzrusza ramionami. Anastasio. Och. – Różne rzeczy. aby to wypaliło.. powiedzmy. I tego właśnie nie potrafię zrozumieć.

udało mi się je poznać całkiem dobrze – mówi znacząco. – Oddałbym wszystko. Patrzę.. Poprawiam się na krześle. a od wina trochę kręci mi się w głowie.. Jak on to robi. każde i prosi o rachunek..216 – To wszystko? Tyle tylko zamierzasz zjeść? Kiwam głową. jest taki nieoczekiwany. ale ciało. Cóż. Anastasio. jak spodnie od piżamy zwisają mu z bioder. ciało przy ciele. Oczami wyobraźni widzę. a ja oblewam się rumieńcem. wstaje i wyciąga rękę. Christian podnosi na mnie wzrok.. Oddycham z ulgą. co Christian chce robić w tamtym pokoju.. Trudno dotrzymać mu kroku. Ten kontakt. Prowadzi mnie do samochodu. czuły gest z tym. o czym teraz myślisz – mruczy. Żołądek skręca mi się od tych wszystkich nowin. Czerwonym Pokoju Bólu. Moje policzki robią się jeszcze bardziej czerwone. aby mieć taką fantastyczną sylwetkę. – W myślach nie. – Chodź. ale nic nie mówi. – Cieszę się. Gestem przywołuje kelnerkę Uregulowawszy go. Christian robi gniewną minę. Milczymy w drodze z Olympii do Vancouver.. Strasznie mnie ta wizja rozprasza. pełen zażyłości. że nie potrafisz czytać mi w myślach. taki normalny. że tak szybko przeskakuje z jednego nastroju w drugi? Jest taki zmienny. jak zjada swoją porcję. . a on uśmiecha się szelmowsko. Jakoś trudno mi pogodzić zwyczajny. Ależ on ma apetyt. aby się dowiedzieć. Sporo musi ćwiczyć.

Środa? Przyjadę po ciebie do pracy czy gdzie tylko chcesz. Christianowi opada szczęka. Nagle robi mi się smutno. Serce podchodzi mi do gardła. Było. W oknach pali się światło. Jeszcze jeden pocałunek w dłoń. – Masz ochotę wejść? – pytam. Mam sporo pracy. Boję się tego. Ujmuje teraz moją dłoń i powoli unosi do ust. aby odjeżdżał. Głowa do góry. aby widział mnie w takim stanie. po czym czule całuje. To taki staromodny. – Nie. a tak przy okazji.. W połowie drogi odwracam się.. choć . mam na sobie twoją bieliznę. jest już piąta. – Środa – odpowiadam szeptem. że będę się musiała z nim rozstać. chyba że towarzyszy jej jeszcze Elliot. słodki gest. Kiedy zatrzymujemy się pod moim mieszkaniem.. Z przyklejonym do twarzy uśmiechem wysiadam z auta i ruszam w stronę schodków.. – Patrzy na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. wiedząc. że muszę stanąć twarzą w twarz z Kate. Steele. A ja wbijam wzrok w splecione palce. Wolnym krokiem podchodzę do drzwi. którą następnie odkłada na moje kolana. – Och. Nie mogę pozwolić. dobrze? – pyta miękko. a więc Kate jest w domu. Dlaczego nagle czuję się taka osamotniona? W gardle tworzy mi się gula. Christian gasi silnik i dociera do mnie. Christian mnie opuszcza. Cóż za reakcja! Od razu poprawia mi się humor. Wysiada z samochodu. Anastasio. Nie chcę się jeszcze rozstawać.217 zatopione w swoich myślach. fantastycznie. by otworzyć mi drzwi. Na pewno się pakuje. – Dziękuję ci za ten weekend. Nie chcę. – Uśmiecham się i na potwierdzenie swoich słów pociągam za gumkę bokserek.

. a już niespokojnie podchodzi do mnie. Oblewam się krwistym rumieńcem.218 w głębi duszy mam ochotę skakać i wyrzucać w górę zaciśniętą dłoń. Świadomość tego. Ale muszę jej coś powiedzieć. Czarno to widzę. cokolwiek. Policzki mi czerwienieją. oczywiście jak Elliot już sobie poszedł.. Gdzie Christian? Jak się czujesz? Nie mam szans się nawet przywitać. Chyba nawet bardzo – mówię cicho. Kate w salonie pakuje właśnie książki do skrzynek. starając się powstrzymać zdradliwy uśmiech. – No i jak było? Nie mogłam przestać o tobie myśleć. Cholera.. Kate. co Christian ma do ukrycia. prawda? – Wzruszam ramionami ze skruchą. chwyta za ramiona i lustruje moją twarz. TAK! Moja wewnętrzna bogini się raduje. ale nagle czuję się onieśmielona. Jest taka bezpośrednia. w przeciwnym razie nie da mi spokoju. a przecież podpisałam dokument zakazujący mi rozmów. Ja też się uśmiecham. Muszę się teraz zmierzyć z nieustępliwością Kate. – Chyba? – Nie mam przecież porównania. – Było dobrze. – Miałaś orgazm? Ożeż ty. – Wróciłaś. – Tak – bąkam. – Uśmiecha się figlarnie. To sprawy prywatne.

– Och? – O tym akurat nigdy mi nie opowiadała. . – Mój pierwszy raz był okropny – kontynuuje. Ujmuje moje dłonie. A ja nie byłam gotowa. że straciłaś dziewictwo z kimś. kto odróżnia kciuk od łokcia. nim przeżyłam pierwszy orgazm podczas penetracji. to okropne. – To fantastycznie. gdybyś tylko wiedziała. minął prawie rok. Moja wewnętrzna bogini siedzi w pozycji kwiatu lotosu i uśmiecha się przebiegle. Och.219 Kate pociąga mnie w stronę sofy i siadamy. Liceum. Byłam za młoda. – Tak. Naturalnie nie z tym palantem. Ten Christian naprawdę musi być dobry w te klocki. robiąc tragikomiczną minę. Kate. – To był twój pierwszy raz.. Dobrze zrobiłaś. typowa katastrofa nastolatków po szkolnym balu. sportowiec idiota. – Cieszę się. – Patrzy na mnie z niedowierzaniem.. – Kate. – Mruga do mnie. Oboje mieliśmy nieźle w czubie. Dopiero po kilku miesiącach zdecydowałam się spróbować jeszcze raz. No wiesz. mocno z siebie zadowolona. – Strasznie niedelikatny. pierwszy raz? Nieśmiało kiwam głową. – Aha. – No to kiedy znowu się spotykacie? – W środę. – Wzdryga się. Steve Paton. Idziemy na kolację. że zaczekałaś. a ty? Proszę bardzo.

. jeśli zbyt wiele wyjawię. Wiarygodna.220 – Więc nadal ci się podoba? – Tak.. nie patrz na pieniądze. przypominając sobie szóstkę za poranny eksperyment w wannie. Ana. Ha. przyszłością. aby wpisać w Google „kary za niedotrzymanie warunków umowy o zachowaniu poufności”.. „To zbyt oczywiste.. – Och. Znacznie lepsza niż: „On ma Czerwony Pokój Bólu i chce ze mnie zrobić seksualną niewolnicę”. – Doskonała wymówka. Jestem obolała – wyznaję. Steele!” – podświadomość piorunuje mnie wzrokiem i grozi chudym palcem. że jego brat nie ma w zwyczaju się z nikim spotykać. zamieszkujemy zupełnie różne światy. o co chodzi? – Przypomniało mi się po prostu coś. Zupełnie jakbym dostała pracę domową. – Naprawdę? – Głos mam wyższy o oktawę. i co zrobi. – Jak to? – To skomplikowane. Kate. – Obolała? . Może będą i oceny. Elliot mówił. – Wyglądasz inaczej – mówi z czułością Kate. co powiedział Christian. – Czuję się inaczej. zabierze mi wszystkie pieniądze? Muszę pamiętać. błagam. Rumienię się. kiedy już będę szperać w necie w poszukiwaniu innych informacji. żeby mi przypomnieć. – Ana. że Christian może mnie podać do sądu. Ale nie wiem. No wiesz. co będzie z. a następnie przekształca się w wagę sprawiedliwości.

no naprawdę. odkąd stałam w tamtej kolejce w barze. Kiwa głową. Patrzy na mnie rozanielonym wzrokiem. – Boli cię? – wykrzykuję. czuję się zrelaksowana po raz pierwszy.. Szczęśliwe. – I spotykam się z nim w sobotę. Nigdy dotąd nie widziałam u niej takiej reakcji na mężczyznę. który wszystko zmienił... – To zwierzęta. – On jest taki.. Faceci – prycha z udawaną odrazą.. zbyt częste użytkowanie. – Opowiedz mi o zbyt często cię użytkującym Elliocie – mówię. Opada mi szczęka. kiedy przestaję się śmiać.. Obie wybuchamy śmiechem.... A kiedy my. Pomoże nam w przeprowadzce. Kim jesteś i co zrobiłeś z moją Kate? – Och.. – Chyba próbujesz mi powiedzieć. No w ogóle. Chichoczę. och.. Katherine Agnes Kavanagh zamienia się w Anastasię Rose Steele. – Ja też. zrywa się z sofy i tanecznym . A niech mnie... – Tak. Ana – zachłystuje się. szczerząc się jak wariatka. że go lubisz. nieskomplikowane czasy. Och. Kate się rumieni. odkąd przestałam podziwiać pana Greya z daleka..221 – Trochę? – Kolejny rumieniec. – Klaszcze w dłonie. nie potrafi sklecić jednego porządnego zdania. odkąd wykonałam telefon. – Fatalnie.

– Taa. – Mniej więcej to. – Bo tak się czuję. niepokojącego brata. Nie mogę ich przyjąć.222 krokiem podchodzi do okna. – Uśmiecham się do Kate. tyle że najpierw zjedliśmy kolację. Przechyla głowę i unosi brwi. zupełnie o niej zapomniałam. Może dzięki niemu choć trochę zrozumiem jego dziwnego. Będę go miała okazję lepiej poznać. Przeprowadzka. zwłaszcza teraz. co wy. posyłając mi spojrzenie w stylu „a jak myślisz. głową i podnosi dwie kolejne książki – Co chcesz zrobić z tymi książkami za czternaście patyków? . mam coś ugotować? Kate kiwa do spakowania. – To miłe z jego strony – przyznaję. Jasny gwint. głupia?”. – pyta. – Poważnie? – Przesadził z tym prezentem. – Jestem głodna jak wilk. – Zwrócić mu. Christian jest bardzo absorbujący. – Naprawdę wszystko w porządku? Sprawiasz wrażenie przytłoczonej. Ale był dla ciebie dobry? – Tak – uspokajam ją. – Uśmiecha się szeroko. a ona kiwa głową. – No więc co robiliście wczoraj wieczorem? – pytam. zdążyłam zauważyć.

zanim Ethan i ja odpłyniemy do świata stałych posad i pensji. Przyszło do ciebie parę listów. W naszym nowym mieszkaniu zamieszkam na razie sama. ale perspektywa dwutygodniowego wygrzewania się w słońcu jest bardzo kusząca. który też ma znajomego. – Hej. Ciekawe. że z twoją średnią wszystkie drzwi będą stały otworem. Nigdy nie byłam za granicą. – Co sądzi Elliot o twoim wyjeździe? – pytam. naturalnie. – Rozumie to. Dziwnie będzie. Biorę ze stołu listy i otwieram je. . wyrywając mnie z zadumy. Kate całe dwa tygodnie spędzi razem z rodzicami i bratem na Barbadosie. czy się z nim spotkam przed ich wyjazdem na wakacje. Ethan przed rokiem ukończył studia i od tamtej pory podróżuje po świecie. Poza tym mama uważa.223 – Rozumiem. zrobi z niego kotlet mielony. załatwiła już sobie staż w „Seattle Times”. Kate. mam rozmowy w sprawie stażu! Za tydzień w Seattle! – W którym wydawnictwie? – W obu! – Mówiłam ci. Chyba jest zdesperowany. Jest przesympatyczny. Kate wchodzi do kuchni i po raz pierwszy tego wieczoru wygląda na niepocieszoną. no i wydzwania José. Ana. Jeśli powiem Kate o José. Dzwoni telefon. Jej ojciec ma znajomego. Trochę nie mam ochoty jechać. – Zadzwonię do niego – rzucam wymijająco. że to będą nasze ostatnie prawdziwe rodzinne wakacje.

– Możemy się spotkać? Przepraszam za piątkowy wieczór. José. – Mój głos przepełniony jest sarkazmem. I to nie ulegnie zmianie.. . że ci wybaczam. – Cześć. bardzo cię kocham i jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym. Wiesz. – José. – José. Po prostu więcej tego nie rób. że muszę z nim porozmawiać. – Strasznie mi przykro. Sądziłem. Wiesz o tym.. Wzdycha ciężko i ze smutkiem. – Na to wygląda. którego nie mam. – Więc teraz jesteś z nim? – W jego głosie słychać pogardę. nie jestem z nikim.. że nie żywię wobec ciebie takich akurat uczuć.. – Oczywiście.. Ana.. Wzdycham. wróciłaś! – woła z ulgą. to może twoje uczucia ulegną zmianie. Przewracam oczami. a ty. wybacz mi. – Ana. ale taka jest prawda. no. Podnoszę słuchawkę. Byłem pijany. proszę. – Ale spędziłaś z nim noc. Przez chwilę milczy. że muszę go rozczarować. Jesteś jak brat. Wiem. – Wiem. Ana. że jeśli cię pocałuję.224 – To pewnie José.

by jeść. nie czekając na jego odpowiedź. Jem .. stojąc z rękami na biodrach. co? Zadzwonię – mówię pojednawczo. dobranoc. Trzy kwadranse później przerywamy pakowanie na rzecz specjalności lokalu. – Może pójdziemy jutro na kawę. – A co to wszystko miało znaczyć? – pyta ostro Katherine. pić tanie wino i oglądać badziewne programy w telewizji. Ale w tej akurat chwili to wszystko nie jest mi potrzebne. twoje feromony szaleją. – Ana – jęczy i od razu mnie przeprasza.225 – To nie twoja sprawa! – Chodzi o pieniądze? – José! Jak śmiesz?! – krzyczę zdumiona jego zuchwałością. ale mam wystarczająco dużo na głowie.. że czuję ściskanie w sercu.. Normalność. mojej lasagne. Co sobie ten głupiec myślał? – Kręci głową z niesmakiem i wraca do pakowania. siadamy pośród kartonów i skrzynek. – José? I na dodatek Christian Grey? Ana. Tak mile widziana po czterdziestu ośmiu godzinach. Wygląda jeszcze bardziej nieustępliwie niż zazwyczaj. Kate otwiera butelkę wina. – Rozłączam się. szaleństwa. José.. że najlepszą polityką będzie szczerość. Zadzwonisz? – Nadzieja w jego głosie sprawia. że czuje się zraniony. – W piątek się do mnie przystawiał. To mój przyjaciel i bardzo go lubię. więc uznaję. Nie jestem teraz w stanie radzić sobie z jego małostkową zazdrością. – No to do jutra. Wiem. – Tak.

aby ją dzisiaj przeczytać? Chowam twarz w dłoniach.. że są rozpraszający. przez co musiał przejść. Wciągam gwałtownie powietrze. Co ci Greyowie mają w sobie? Co sprawia. I co mam zrobić? Oczami wyobraźni widzę te jego płonące szare oczy i mięśnie w moim ciele natychmiast się zaciskają. Kate mruga do mnie i czmycha do swojego pokoju. Serce przepełnia mi smutek na myśl o tym. A teraz znam choć część powodów. że Elliot jest ważniejszy. Ale Christian. Nawet go tu nie ma. Mam dość sił. Christian to zupełnie inna sprawa. a na ich spakowanie mamy resztę tygodnia. a ja się podniecam. że tak mi się podobał lot śmigłowcem. Co on ma z tym jedzeniem? Kate sprząta po kolacji. Nic dziwnego. To Elliot. że powinna teraz pisać mowę pożegnalną. aby chodziło tylko o seks. Tylko czy rzeczywiście chcę wiedzieć? Chcę wejść do jego . a ja kończę w salonie pakowanie. Czerwoną dziurę w mojej torbie wypala ta umowa. aby wiedzieć dokładnie przez co. nieokiełznani i nie można się im oprzeć? Upijam kolejny łyk wina. Skaczę po kanałach telewizyjnych i w sumie mam świadomość. ale wygląda na to. obaj czegoś ode mnie chcą. Dzwoni telefon. Zbyt jestem naiwna. To taka złożona postać.. Wiem. jakby był starszy.. radość wywołana tym.. gra na fortepianie. co nieuchronne. seksualnie wykorzystywany przez jakąś podłą Mrs Robinson. ta słodka i jakże smutna muzyka. ale zrobię research i trochę mnie oświeci.226 spokojnie i nikt mnie do tego nie zmusza. że zachowuje się. Czego jeszcze możemy potrzebować? Tylko kuchni i naszych sypialni. Po trochu mam ochotę uciec i się ukryć. telewizor i stół. prawda? Przypomina mi się jego łagodne przekomarzanie się podczas śniadania. jakby miała czternaście lat. Została nam sofa. że tylko odwlekam to. niż jest. José i Christian. Z tym pierwszym łatwo sobie poradzę. Młody chłopak pozbawiony okresu dojrzewania. To niemożliwe.

Moje myśli biegną ku zeszłej nocy i dzisiejszemu porankowi. Biorę torebkę i powolnym krokiem udaję się do sypialni. wyjątkowo się z nią zgadzając. – Ana. W Christianie jest coś takiego. uśmiechając się od ucha do ucha. Jestem zmęczona naszymi wszystkimi cielesnymi igraszkami i koszmarnym dylematem. a potem obracam ją w dłoniach. z którym muszę się zmierzyć. jednocześnie myśląc: skąd ona. że wróciłaś w jednym kawałku. Przytula mnie. Czy naprawdę chcę poznać zakres deprawacji Christiana? To takie przytłaczające... Nigdy dotąd się tak nie zachowywała. Zmęczona jestem. i tym niezwykłym zmysłowym doświadczeniom. – Cieszę się.. wie? To musi być ta intuicja. o którym nie wiem zupełnie nic? Gdybym go nie poznała. Obdarzam ją bladym uśmiechem. idę do łóżka. Kate wraca niespiesznie do salonu. do diaska. Siadam na łóżku i ostrożnie wyjmuję z torby szarą kopertę. Czy chcę się z tym pożegnać? „Nie!” – krzyczy podświadomość. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. A może ona się zakochała? Gapię się na nią z otwartymi ustami. . które dane mi było przeżyć. dzięki której moja przyjaciółka zostanie świetnym dziennikarzem.. ze skruchą. – Ja też. – dodaje cicho. Kate. pozostawałabym w błogiej nieświadomości..227 świata.. Wzdycham głęboko i z sercem w gardle rozrywam kopertę.

Wszelkie dodatkowe granice i procedury bezpieczeństwa wymagają formy pisemnej. z należytym szacunkiem w odniesieniu do jej potrzeb. Z sercem walącym jak młotem wyjmuję je. zamieszkałym pod adresem 301 Escala. poważnej.228 ROZDZIAŁ JEDENASTY W kopercie jest kilka arkuszy. Jeśli w okresie obowiązywania niniejszej umowy lub po jej przedłużeniu u jednej ze stron zostanie zdiagnozowana taka choroba.. będzie mieć charakter poufny i podlegać będzie uzgodnionym ograniczeniom oraz procedurom bezpieczeństwa wyszczególnionym w umowie. Podstawowym celem niniejszej umowy jest pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic...... 4. 2011 r. granic i dobrego samopoczucia. WARUNKI PODSTAWOWE 2.. Poniżej wymieniono warunki umowy pomiędzy Panem a Uległą.. iż nie są nosicielami żadnej przenoszonej drogą płciową. Obie strony umowy zapewniają. strona ta zobowiązuje się do niezwłocznego poinformowania o tym fakcie drugiej strony. Seattle. sadowię się wygodnie na łóżku i zaczynam czytać. Pan i Uległa zgodnie oświadczają. w szczególności HIV. CO NASTĘPUJE1. zakaźnej czy zagrażającej życiu choroby. zamieszkałą pod adresem 1114 SW Green Street. opryszczki i zapalenia wątroby. nim dojdzie do kontaktu fizycznego między . Haven Heights. 3. („Data zawarcia umowy”) Pomiędzy PANEM CHRISTIANEM GREYEM. WA 98888(„Uległa”)STRONY USTALAJĄ. WA 98889 („Pan”) PANNĄ ANASTASIĄ STEELE. co się wydarzy na mocy niniejszej umowy. UMOWA Zawarta dnia . że wszystko. Apartment 7. zostanie dokonane za przyzwoleniem drugiej strony. Vancouver....

Przestrzeganie powyższego (i wszystkich dodatkowych granic oraz procedur bezpieczeństwa ustalonych zgodnie z pkt. Na mocy zasad. Pan jest odpowiedzialny za dobre samopoczucie i właściwe szkolenie. mając pełną świadomość jej charakteru. Zgodnie z tym zastrzeżeniem oraz z postanowieniami punktów 2– 3 Uległa ma obowiązek służyć Panu i być mu posłuszną. Uległa ma prawo do natychmiastowego wypowiedzenia niniejszej umowy i zaprzestania świadczenia usług względem Pana. Każde naruszenie unieważnia umowę ze skutkiem natychmiastowym i obie strony zgadzają się ponieść pełną odpowiedzialność i konsekwencje takiego naruszenia. Pan i Uległa zawierają niniejszą umowę w dniu określonym powyżej. stosownie do uzgodnionych zasad. służenie radą i dyscyplinowanie. bez względu na formę. Wszystkie punkty niniejszej umowy należy odczytywać i interpretować w świetle podstawowego celu i podstawowych zasad określonych w punktach 2–5. i zobowiązują się przestrzegać jej wszystkich warunków. WYPOWIEDZENIE UMOWY I OKRES OBOWIĄZYWANIA 10. . 8. 3) stanowi podstawę niniejszej umowy. służenia radą i dyscyplinowania oraz o porze i miejscu realizacji tegoż. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. ROLE 7. 6. 5. W przypadku gdy Pan nie będzie przestrzegał uzgodnionych zasad. Uległa zobowiązuje się – bez kwestionowania czy wahania – zaspokajać Pana w wymagany przez niego sposób i przyjmować – bez kwestionowania czy wahania – szkolenie. Ma obowiązek decydować o charakterze takiego szkolenia. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3.229 stronami. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. służenie radą i dyscyplinowanie Uległej. 9.

Uległej wolno poprosić o zwolnienie o dowolnej porze. czy niniejsza umowa i ustalenia. W takich okolicznościach można dopisać kolejne punkty w formie poprawek. Uległa ma obowiązek być dostępną w Wyznaczonym Czasie i ustalonym dodatkowym czasie w miejscach określonych przez Pana. Pan zastrzega sobie prawo do odprawienia Uległej o dowolnej porze i z dowolnego powodu.230 11. Po wygaśnięciu Okresu Obowiązywania Umowy strony przedyskutują. Niniejsza umowa obowiązuje przez okres trzech miesięcy kalendarzowych od daty podpisania („Okres Obowiązywania Umowy”). Uległa zobowiązuje się do bycia dostępną dla Pana od piątkowego wieczoru do niedzielnego popołudnia każdego tygodnia w Okresie Obowiązywania Umowy. Pan zobowiązuje się pokryć wszelkie koszty poniesione przez Uległą. przy czym decyzję podejmuje Pan w zgodzie z prawami Uległej określonymi w punktach 2–5 oraz 8. Strony uznają. Poniższe postanowienia dotyczące usług zostały omówione i uzgodnione i będą przestrzegane przez obie strony przez Okres Obowiązywania. POSTANOWIENIA DOTYCZĄCE USŁUG 15. DOSTĘPNOŚĆ 12. LOKALIZACJA 14. których dokonano na mocy przedstawionych w niej zasad. Każdej ze stron wolno zaproponować przedłużenie niniejszej umowy lub podtrzymanie ustaleń. związane z dotarciem w wyznaczone miejsce. iż mogą zaistnieć pewne kwestie nieokreślone w niniejszej umowie czy postanowieniach dotyczących usług lub że pewne kwestie mogą wymagać renegocjacji. Wszystkie takie poprawki muszą zostać uzgodnione i podpisane . są satysfakcjonujące i czy spełnione zostały potrzeby obu stron. konkretne godziny określi Pan („Wyznaczony Czas”). 13. W przypadku braku zgody na takie przedłużenie niniejsza umowa ulega rozwiązaniu i obie strony mogą powrócić do swego życia sprzed umowy. Kolejne takie godziny strony mogą ustalać doraźnie wspólnie. których dokonały na jej mocy.

Panu wolno dyscyplinować Uległą. aby mieć pewność. aby dyscyplinowanie i przedmioty wykorzystywane . jak w odpowiedni sposób służyć Panu.7. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. którego nie ma obowiązku przedstawiać. jaki uzna za stosowny. którą w Okresie Obowiązywania ma prawo posiadać. 15. Pan nie podejmie ani nie wyrazi zgody na podjęcie działania. smagać batem lub cieleśnie karać Uległą w sposób. których jedna ze stron nie uważa za bezpieczne. że Uległa w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej służalczej roli względem Pana i aby zniechęcać do niedopuszczalnego zachowania. Pozostałe podpunkty niniejszego punktu 15 należy odczytywać w zgodzie z tym zastrzeżeniem i kwestiami podstawowymi. seksualny bądź jakikolwiek inny. kontrolować i dyscyplinować. 15. określonymi w punktach 2–5.6. w którym Uległa może spełniać obowiązki względem Pana. 15. który uzna za stosowny. Priorytetem Pana będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. własnej przyjemności lub z innego powodu. Pan ma obowiązek utrzymywać stałe i bezpieczne środowisko. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować.5. Pan ma obowiązek zapewnić Uległej każde niezbędne szkolenie oraz udzielić rad dotyczących tego. 15.1. 15. które może doprowadzić do poważnych obrażeń bądź zagrożenia życia Uległej.2. PAN 15. Panu wolno chłostać. Panu nie wolno wymagać od Uległej. Pan ma prawo wykorzystywać ciało Uległej w dowolnej chwili Wyznaczonego Czasu lub ustalonych dodatkowych godzinach w sposób.3. prosić ani zezwalać na uczestniczenie wraz z Panem w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2 lub w innych czynnościach. aby na ciele Uległej nie pozostały żadne trwałe ślady i aby nie doszło do obrażeń wymagających pomocy lekarskiej.4. 15.231 przez obie strony i będą podlegać podstawowym warunkom określonym w punktach 2–5. dawać klapsy. Pan uznaje Uległą za swoją własność. dla celów dyscypliny.

14.13. Uległa zdobędzie receptę na doustne środki antykoncepcyjne i dopilnuje przyjmowania ich w należyty sposób w celu zapobieżenia . że jest ona teraz własnością Pana. zakuwać w kajdanki lub związywać Uległą z dowolnego powodu i na długi okres czasu. 15. Panu w dowolnym momencie w trakcie Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych okazji wolno krępować. W przypadku choroby bądź uszkodzenia ciała Pan ma obowiązek zaopiekować się Uległą. jak potrafi. aby sprzęt wykorzystywany w celach szkoleniowych bądź do dyscyplinowania był przez cały czas czysty.17.11. Pan ma obowiązek dbać o to. Uległa ma obowiązek podejmowania wszelkich kroków niezbędnych do pozostania w dobrym zdrowiu i w razie potrzeby poszuka opieki medycznej lub poprosi o nią.15.8. higieniczny i bezpieczny. który Pan uzna za słuszny. na bieżąco informując Pana o wszystkich problemach zdrowotnych.16. Panu nie wolno wypożyczać Uległej innemu Panu.10. 15. ale w szczególności podczas Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych godzin. 15. 15. Uległa ma obowiązek służyć Panu w taki sposób. 15. dbając o jej zdrowie i bezpieczeństwo. aby wyrządziły poważną krzywdę i nie wolno mu w żaden sposób przekraczać granic określonych w niniejszej umowie. 15.9. i dążyć do zadowalania Pana najlepiej. Uległa ma obowiązek być posłuszna zasadom („Zasadom”) wyszczególnionym w Załączniku nr 1 do niniejszej Umowy.232 w celu dyscyplinowania były bezpieczne. mając należyty wzgląd na zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. Uległa uznaje Pana za swego mistrza. 15.15. Nie wolno mu ich używać tak. gdy okaże się to niezbędne dla zachowania środowiska wolnego od ryzyka. Pan ma obowiązek dbać o własne zdrowie i korzystać z pomocy medycznej w przypadku. sugerując i w razie potrzeby – jeśli Pan uzna to za konieczne – wzywając pomoc medyczną. a Pan może się obchodzić z nią tak. w takim rozumieniu.12. 15. ULEGŁA 15. jak tylko ma ochotę – ogólnie podczas Okresu Obowiązywania.

15. których zastosowanie Pan uzna za właściwe . Pan i Uległa mają świadomość. 15. dawanie klapsów lub inne sposoby dyscyplinowania. umysłowej. smaganie. pytań czy skarg. używając wyłącznie określeń: „proszę pana”. „panie Grey” lub innych. bez wahania.24. kiedy otrzyma takie polecenie. Uległa ma obowiązek zachowywać się względem Pana z należytym szacunkiem i zwracać się do niego. Uległa ma obowiązek przyjmować. 15.21. duchowej czy innej szkody. bez wahania i zadawania pytań. chyba że Pan wyraźnie jej na to pozwoli. Uległej nie wolno patrzeć w oczy Pana z wyjątkiem przypadków. W obecności Pana Uległa ma obowiązek spuszczać wzrok i zachowywać się spokojnie i z szacunkiem. Uległej nie wolno kwestionować żadnych czynności dyscyplinujących uznanych przez Pana za konieczne i ma ona obowiązek pamiętać przez cały czas o swoim statusie i roli względem Pana.15. czego Uległa nie jest w stanie spełnić bez ponoszenia fizycznej. chłostanie.23. które jedna ze stron uważa za niebezpieczne bądź w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2.22. iż Pan może zażądać od Uległej czegoś. 17. Uległa ma obowiązek brać udział w każdej czynności seksualnej.19. której Pan zażąda. zaleconych przez Pana. CZYNNOŚCI 16. Uległej nie wolno dotykać się ani zaspokajać seksualnie bez zgody Pana. 15.233 ciąży. 15. W takich okolicznościach Uległej wolno wykorzystać hasło . Uległej nie wolno dotykać Pana.20. Pan i Uległa omówili czynności przedstawione w Załączniku nr 3 i zgodę na nie potwierdzili własnoręcznymi podpisami na Załączniku nr 3. Uległej nie wolno brać udziału w czynnościach lub działaniach natury seksualnej. 15. HASŁA BEZPIECZEŃSTWA 18. emocjonalnej.18.

UWAGI KOŃCOWE 21. W przypadku wypowiedzenia tego hasła Pan natychmiast zaprzestaje wykonywanych działań. co poświadczamy własnoręcznymi podpisami. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia .234 bezpieczeństwa („Hasło/a bezpieczeństwa”). Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas tych nocy. Hasło bezpieczeństwa „Żółte” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Hasło bezpieczeństwa „Czerwone” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. iż Uległa nie jest w stanie znieść dalszych żądań. Uczyni to z ochotą i bez wahania. iż Uległa znajduje się blisko granic wytrzymałości. 19. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. z którego Uległa będzie korzystać. Pan: Christian Grey Data Uległa: Anastasia Steele Data ZAŁĄCZNIK NR 1 ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. których nie spędza w towarzystwie Pana. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł bezpieczeństwa. 20. wyjątek stanowią owoce. które zostały zaakceptowane przez Pana. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. My. Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy warunki niniejszej umowy. przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki niniejszej umowy. niżej podpisani.

Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych. defekacji ani ich produktów. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – w godzinach ustalonych między trenerem a Uległą. Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt. które pozostawią na skórze trwałe ślady. nie przebywając w towarzystwie Pana. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Żadnych czynów. Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. ZAŁĄCZNIK NR 2 Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Żadnych czynów z udziałem igieł. Uległa będzie prowadzić się skromnie. jaki Pan uzna za stosowny. palić. Żadnych czynów wiążących się z bezpośrednim kontaktem ciała . w sposób godny szacunku.235 zakupów. Jej obowiązkiem jest świadomość. w jego obecności bądź w innym czasie. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. noży czy krwi. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. których się dopuści. której charakter zostanie określony przez Pana. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki.

ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa uznaje za dopuszczalne? • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analneCzy krępowanie dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą jest .236 z prądem elektrycznym (zmiennym bądź stałym). ogniem lub płomieniem.

Pary nadal tak mówią? Tylko trzy miesiące – dlatego właśnie miał tyle kobiet? Nie trzyma ich zbyt długo? A może one po trzech miesiącach mają dość? Każdy weekend? To za dużo. gdzie 1 oznacza akceptację. kiedy mam okres – to się wydaje.. Może wtedy. Zaraz. a czy przypadkiem w przysiędze małżeńskiej nie pojawia się to słowo? Posłuszeństwo? Deprymuje mnie to. Nawet nie patrzę na listę pokarmów.. Och. jeszcze raz czytam całość. praktyczne. We wszystkim! Kręcę głową z niedowierzaniem. Pęka mi głowa. a 5 dezaprobatę: Które z poniższych typów bólu/kary/dyscyplinowania są dopuszczalne dla Uległej? • Klapsy • Bicie drewnianymi packami • Biczowanie • Bicie laską • Gryzienie • Klamerki na sutkach • Klamerki na genitaliach • Lód • Gorący wosk • Inne rodzaje/metody zadawania bólu O kurwa. Głośno przełykam ślinę i czując suchość w ustach. Może jeden weekend w miesiącu powinnam mieć dla siebie..237 • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/elementami metalowymi Jak duży ból Uległa jest skłonna znieść? W skali od 1 do 5.] pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic”. litości! „Służyć i być we wszystkim posłuszną”. Christian to mój pan! Wolno mu . zakładając oczywiście. zaraz. że ją dostanę. Jak ja mam się na to wszystko zgodzić? I rzekomo to ja mam mieć z tego korzyść: „[. W ogóle nie będę widywać Kate ani znajomych z nowej pracy..

Być może rano nie uznam tego za kiepski żart. Ma piękne oczy – zniewalające. Wzdrygam się na myśl o chłostaniu czy biczowaniu. które minionej doby stały się moim udziałem. przepastne i mroczne od tajemnic. Te wszystkie cielesne igraszki. na co ma tylko ochotę! Cholera jasna. już raz związał mi dłonie. Nie.. ale lubię mu patrzeć w oczy.. . gdzie myję zęby. Przypomina mi się jego płonące. Jak by to ujął José. szczerze mówiąc. Może powinnam pożyczyć od Kate piżamę z różowej flaneli. nie. I te wszystkie absurdalne zasady. Nie da się być w takim związku. No. Klapsy nie byłyby pewnie takie złe.”.. zrób to. Nie wypożyczy mnie innemu Panu – niech mu to nawet nie przejdzie przez myśl.. wyczerpujące. jeśli mam być szczera.. Coś takiego byłoby absolutnie niedopuszczalne. Jestem wykończona. przydymione spojrzenie i zaciskam uda. Moja podświadomość wyjątkowo sprawia wrażenie rozsądnej i racjonalnej.238 robić ze mną to. o czym myśli. to mnie akurat nie dziwi. Wewnętrzna bogini podskakuje i klaszcze w dłonie jak pięciolatka.. „Proszę.. prawdziwe popieprzenie. Ubrana w T-shirt i spodenki udaję się do łazienki. I nie wolno mi go dotykać. „Ty chyba nie rozważasz tego na poważnie. kogo ja oszukuję? Nigdy nie wiem. o rany. Jedyny sposób na poznanie jego myśli. Choć. podniecające. okazały się.. To było. A psychicznie. Czemu w ogóle zawracam sobie tym głowę? Nie mogę patrzeć mu w oczy. inaczej skończymy w towarzystwie stada kotów i twoich powieści”. więc może to akurat nie byłoby takie złe. hmm. Przeglądam się w lustrze.. naprawdę podniecające. niemniej jednak upokarzające. Chowam twarz w dłoniach.. A krępowanie? Cóż. Wstaję z łóżka i szybko się przebieram. za dużo tego do ogarnięcia. inteligentne. A to ci dopiero. Muszę się przespać. Potrzebuję czegoś milutkiego i dodającego otuchy. nie mogę tego zrobić.

Zerkam na budzik. Moja współlokatorka nie tylko już wstała. jutro będzie nowy dzień.. przynajmniej w ten weekend dostałam to. Och. kiwając z zadowoleniem głową. Jestem uległa? Może taka się wydaję. Chcę zrobić to znowu. żałuję.. Kładę się do łóżka.. Moja wewnętrzna bogini przestaje skakać i na jej twarzy pojawia się pogodny uśmiech. Jestem nieśmiała.. „O tak. wołam cię i wołam. owszem. który mi się spodobał.. W głowie mi się to wszystko nie mieści. Może odniósł mylne wrażenie podczas tamtego wywiadu. kiedy trochę przejaśni mi się w głowie. pejczem i całą masą problemów. Obie wiemy. czego chciałam. głęboko. Jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. Nazajutrz budzi mnie Kate.” – mówi bezgłośnie.. Oblewam się rumieńcem na wspomnienie jego dłoni i ust na mym ciele. Moja wewnętrzna bogini kręci głową... że nie. Może gdybym się zgodziła tylko na seks. Wracam do sypialni. Śpisz jak zabita. Jutro. gdzieś głęboko. Zamykam oczy i czuję znajome rozkoszne zaciskanie mięśni. spałam bite dziewięć godzin. I znowu. Matko Boska. że to akurat podlega dyskusji. ale uległa? Pozwalam Kate. Pomyślę o tym rano. aby mną rządziła – ale czy to to samo? No a te granice względne. – Ana. wpatrując się w sufit. gaszę światło i leżę. O święty Barnabo. poszedłby na to? Podejrzewam.. . jego ciała wewnątrz mojego.. Cóż. ale uspokajam się myślą. przez który przewijają się łóżka z czterema kolumienkami i kajdanami oraz przepastne szare oczy. Ósma rano. Chowam te obraźliwe dokumenty do plecaka. Zamykam oczy i odpływam w mocny sen. ale i zdążyła pobiegać. Otwieram niechętnie oczy. że to kłamstwo. musi występować w pakiecie z cholerną umową. że w ogóle go poznałam.239 Jedyny mężczyzna.

– Przyszedł jakiś facet z przesyłką dla ciebie. Czy on właśnie nazwał mnie panią? Postarzałam się przez noc o dziesięć lat? Jeśli tak. – Panna Steele? I już wiem. – Zaparzę ci herbatę.240 – Co się stało? – mamroczę sennie. W salonie czeka na mnie elegancki młody człowiek z włosami zebranymi w kucyk. To coś dużego. Przeskakuje z podekscytowaniem z nogi na nogę. zawodowym uśmiechem. . – Dzień dobry – bąkam. Musisz podpisać. Wygląda interesująco. – Naprawdę? O tej porze? – Ja tylko wypełniam polecenia. Krzywię się z odrazą. – Obdarza mnie czarującym. a potem wybiega do salonu. – Ale co? – Wstawaj. – Kate wycofuje się do kuchni. od kogo jest ta paczka. ale muszę to rozpakować i zademonstrować działanie. proszę pani. W objęciach piastuje spore pudło. Gramolę się z łóżka i sięgam po wiszący na drzwiach szlafrok. – Tak – odpowiadam ostrożnie. to przez tę umowę. – Mam dla pani przesyłkę.

Laptop jest srebrny. – Laptop od Christiana. że też dobrze spała tej nocy. Nie w takich celach. – Och. O matko. – Dlaczego przysłał ci laptop? Przecież wiesz. Pierwszy raz. Wymówka mało przekonująca. błyszczący i naprawdę śliczny. to zupełna nowość firmy Apple. że możesz korzystać z mojego. – Proszę go rozstawić na stole. udało mi się nabrać Katherine Kavanagh. proszę pani. Chciał wypróbować ten model. – Przewracam oczami. Podaje mi kubek z herbatą. tylko mi go pożycza. – Ma najnowszy system operacyjny i pełną gamę programów. dobrze? Udaję się do kuchni. Ma bardzo duży ekran. Czemu mnie to nie dziwi? Wzdycham głośno. do Kate. Oczy jej błyszczą i widać. – No a jakżeby inaczej. – Marszczy brwi. – Co to jest? – pyta z ciekawością. – Ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach. . Christian Grey lubi życie w wielkiej skali – myślę o jego salonie i całym apartamencie. ale Kate połyka haczyk.241 – Okej. co to takiego? – MacBook Pro.

. Obie zaczynamy po necie? – Wzruszam . Powiedz mi tylko.242 do tego twardy dysk o pojemności półtora terabajta.. o czym mówi i jeśli mam być szczera. Do czego będzie go pani wykorzystywać? – Eee. – I może do surfowania przepraszająco ramionami. – Cóż. ewentualnie biżuterię – mówi znacząco. Nie mam pojęcia. próbując ukryć uśmiech. – Większość kobiet dostaje kwiaty. No i jeszcze trzydzieści dwa giga RAM-u. ma więc pani mnóstwo miejsca. – Sprzęt nowej generacji. Jakoś nie jestem w stanie zachować powagi. Moja przyjaciółka na widok laptopa gwiżdże z uznaniem. do pisania mejli. jest tu łącze bezprzewodowe. W końcu od czterech lat korzystam z laptopa Kate. do reszty dojdę sama. – Unosi brwi. praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. Mam adres mejlowy? Pokazuje na ikonkę na ekranie i dalej do mnie mówi. i skonfigurowałem już pani konto. – Patrzy tęsknie na laptop. jak się to włącza i wyłącza. ale jego słowa zamieniają się w biały szum. w ogóle mnie to nie interesuje. – Mejli! – zachłystuje się. – Moje konto? – Pani nowy adres mejlowy. Wzdycha. To cacko jest gotowe do działania.

Ana Niemal natychmiast otrzymuję odpowiedź. Christian Grey Prezes. dziękuję – z jakiegoś dziwnego powodu – Panu. Grey Enterprises Holdings. chętnie do tego czasu odpowiem e-mailowo na wszelkie pytania. Czekam z niecierpliwością na środową kolację. Rozumiem.Gdybyś miała taką potrzebę. ja siadam z kubkiem herbaty i otwieram program pocztowy. Inc. I oto czeka na mnie mejl od Christiana. a pan od komputera patrzy na nas speszony.Ufam. 23:15 Adresat: Anastasia Steele Droga panno Steele. że dobrze spałaś. Klikam: „odpowiedz”. Serce podchodzi mi do gardła. zatem nie jest mój.243 chichotać. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) . Nadawca: Anastasia Steele Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) Data: 23 maja 2011. tak jak rozmawialiśmy. Gdy Kate odprowadza go do drzwi. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer Data: 22 maja 2011. Kończy i prosi mnie o podpis na kwicie. 8:20 Adresat: Christian Grey Spałam bardzo dobrze. Mam mejla od Christiana Greya! Otwieram go nerwowo. że odpowiednio wykorzystasz ten laptop. że ten komputer został mi wypożyczony. Mam nadzieję.

To silniejsze ode mnie – uśmiecham się. Grey Enterprises Holdings.PS. 8:22 Adresat: Anastasia Steele Komputer został wypożyczony. panno Steele. Inc. niepoważne dziecko. Na czas nieokreślony. Jak mam się oprzeć wesołemu Christianowi? Spóźnię się do pracy. szczerząc się jak idiotka. Cóż. 8:26 Adresat: Anastasia Steele Na razie. Znika niepokój związany z umową. to mój ostatni tydzień – państwo Claytonowie dadzą mi pewnie trochę luzu. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (a jednak pożyczony) Data: 23 maja 2011. Uśmiecham się. zastanawiam się. proszę Pana. Zamykam komputer. poza tym niektórzy z nas muszą pracować zarobkowo. że przeczytałaś otrzymane ode mnie dokumenty. Myjąc włosy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dociekliwość Data: 23 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. Inc. Pędzę pod prysznic.244 Data: 23 maja 2011. Miłego dnia. Przysłał mi mejl! Zachowuję się jak małe. mała. ciągle mimowolnie uśmiechnięta. Ana. Ja też pracuję zarobkowo.Z Twojego tonu wnoszę. 8:25 Adresat: Christian Grey Mam wiele pytań. ale raczej się nie nadają do takiego sposobu komunikacji. Odpowiedź pojawia się natychmiast. Masz w związku z tym jakieś pytania?Christian GreyPrezes. Nie chcę ani nie potrzebuję komputera na czas nieokreślony. o co mogłabym go spytać w mejlu. Na pewno lepiej coś takiego omówić twarzą .Christian GreyPrezes.

. Ana – bąka. Gdy idziemy spacerkiem do pobliskiej kafejki. – Hej. normalność. a ja wracam do wykładania pędzli na półki i do myślenia o Christianie Greyu oraz jego umowie. że nie potrafię długo się na ciebie gniewać.. José. – Jasne. José przyjaciel. Uśmiecha się szeroko... szybko żegnam z Kate i pędzę rozpocząć ostatni tydzień pracy u Claytona. – Naprawdę mi wybaczyłaś? – José. Ktoś. O jedenastej dzwoni José. Jestem w pracy. jak nazwał go Christian? Zalotnik. a ja nie potrafię się na niego gniewać.. – Hej. wsuwam mu rękę pod ramię. Szybko się ubieram. Jestem taka wdzięczna za jego.245 w twarz. Wpada do sklepu jak rozbrykany ciemnooki szczeniak. A gdyby ktoś włamał mu się do skrzynki? Rumienię się na samą myśl o czymś takim. wiesz. Powiem tylko pani Clayton. a nie. – Obdarza mnie tym swoim latynoskim uśmiechem. powiedzmy o dwunastej? – No to do zobaczenia. – Umieram z głodu. Rozłącza się. – Ana. kogo znam i rozumiem. – Cześć. Uch. Możesz tu podjechać. że wychodzę na lunch. to jak będzie z kawą? – Mówi jak dawny José. – Ściskam go na powitanie. José jest punktualny.

Grey Enterprises Holdings. nie zajmujesz się szukaniem informacji w sieci. Kate gdzieś wyszła. Nadawca: Christian Grey Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011.. 17:48 Adresat: Christian Grey Tak. 17:50 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. więc włączam nowy laptop i uruchamiam program pocztowy. dzień w pracy upłynął mi bardzo przyjemnie. Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011.246 Nie mogę się doczekać powrotu do domu i wymieniania mejli z Christianem.Christian GreyPrezes. Ana. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedogodność . Klikam: „odpowiedz”. Grey Enterprises Holdings. że dzień w pracy upłynął Pani przyjemnie. No i może zacznę ten swój internetowy research.Mam nadzieję. Inc. Nadawca: Christian Grey Temat: Bierz się do pracy! Data: 23 maja 2011.Pisząc mejle. proszę Pana..Niezwykle się cieszę. No i proszę. Dziękuję.Christian GreyPrezes. w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Z radości aż podskakuję na krześle. że miała Pani przyjemny dzień. 17:24 Adresat: Anastasia Steele Szanowna Panno Steele.

18:02 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Chciałabym dostać drugą szóstkę..Zawsze zaczynaj od Wikipedii.poproszę o sugestie. Inc.Proszę przestać pisać mejle do mnie – i brać się za odrabianie pracy domowej. 17:53 Adresat: Christian Grey Panie Grey.247 Data: 23 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Niecierpliwość Data: 23 maja 2011.Zrozumiano?Christian GreyPrezes. Grey Enterprises Holdings. Inc. mi przysłał emotikona Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011. abym mogła się zabrać za zadanie domowe. 17:59 Adresat: Christian Grey Panie Grey. Odpalam Google.. proszę przestać przysyłać mi mejle. . Grey Enterprises Holdings. od czego mam zacząć?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011. 17:55 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. O rety.)Christian GreyPrezes. Christian Grey właśnie z przymrużonym okiem. chyba że masz jakieś pytania.Chciałbym dać drugą szóstkę..Koniec z mejlami.Pierwszą otrzymała Pani naprawdę zasłużenie.Ana Śmieję się w kułak.

. może już żywisz pewne podejrzenia.. czy potrafiłabym to robić? Potrzebuję przestrzeni. .248 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Apodyktyczny! Data: 23 maja 2011.Christian GreyPrezes. O rany.. 18:04 Adresat: Christian Grey Tak jest. Grey Enterprises Holdings. 18:06 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Muszę to wszystko przemyśleć. Ale czy dla mnie? Jasna cholera. Sprawdzam w Wikipedii słowo „Uległa”. wpatrując się w ekran. jest mocno podniecona. ta bardzo wilgotna i integralna część. Pół godziny później mam lekkie mdłości i szczerze mówiąc – jestem zaszokowana.Bardzo Pan apodyktyczny. nie masz pojęcia jak bardzo. niektóre z tych rzeczy są niezłe. to właśnie Christian wyprawia w Czerwonym Pokoju Bólu? Siedzę. Do roboty. proszę Pana..No. Inc. a jakaś część mojej istoty. Czy naprawdę chcę o tym wszystkim wiedzieć? Jezu.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Sprawujący kontrolę Data: 23 maja 2011. z którą zaznajomiłam się dopiero niedawno.

I co ja mam zrobić? Pragnę go. czego się mogę po nim spodziewać i czego on oczekuje ode mnie – całkowitej uległości. że to po prostu określenie kryteriów i granic relacji. jestem w takim nastroju. Oddalam się w kierunku niebieskawozielonego zmierzchu. Jestem gotowa mu ją dać? Czy w ogóle jestem do tego zdolna? . a takiego upokorzenia bym nie zniosła. Do uszu ryczy mi Snow Patrol. Na mój widok z wrażenia prawie upuszcza torby z zakupami. Dzięki researchowi wiem. ale czy na jego zasadach? Po prostu nie wiem. Muszę się pozbyć nadmiaru osłabiającej energii. Szczerze mówiąc. Ale to osiem kilometrów. bym dała radę przebiec choćby dwa. Christian na pewno to wie. rumieniąc się na wspomnienia. Zabieram także iPoda. Umowa pokazuje. Nie jestem w stanie dłużej siedzieć przed cudem techniki i dowiadywać się kolejnych niepokojących rzeczy. spodnie od dresu i T-shirt. co jest dopuszczalne. Punkt po punkcie przeanalizować tę absurdalną umowę i zdecydować. żeby nie wzięła mnie w krzyżowy ogień pytań. a nie sądzę. w ogóle nieużywane adidasy. Kate właśnie wysiada z samochodu. Zakładam paskudne. Niewykluczone poza tym. że despota by mi odmówił.249 ROZDZIAŁ DWUNASTY Po raz pierwszy w życiu dobrowolnie idę pobiegać. Ana Steele w adidasach. Tak sobie myślę. że pod względem prawnym umowa jest nieważna. Muszę pobyć sama. Włosy związuję w dwa kucyki. Macham jej i nie zatrzymuję się. Biegnę przez park. które przywołują. Może powinnam ponegocjować. że mogłabym pobiec do hotelu Heathman i zażądać od tego despoty seksu. a co nie. Kiedy zamykam za sobą drzwi.

Głównie bikini i dobrane do nich sarongi. że został uwiedziony w tak młodym wieku? Po prostu nie wiem. co wchodzi w grę.250 Dręczy mnie jedno pytanie – dlaczego Christian jest właśnie taki? Dlatego. Przy niej tak bardzo sobie uświadamiam własne niedoskonałości. Może posunęłam się za daleko. Klikam „wyślij”. . Kate była na zakupach ciuchowych przed wyjazdem na Barbados. że je ma. Kate”? Ma szczupłą figurę z krągłościami w odpowiednich miejscach. spocony tyłek do sypialni pod pretekstem pakowania. opieram dłonie o kolana i oddycham głęboko. Piszę mejl do Christiana. Nadal stanowi dla mnie zagadkę. miałam okazję się o tym przekonać. Ana. Muszę mu powiedzieć. następnie wracam truchtem do mieszkania. to takie oczyszczające. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zaszokowana studentka Data: 23 maja 2011. śmiejąc się z tego żarciku. Och. dość już widziałam. 20:33 Adresat: Christian Grey Okej. oczyszczający oddech. gdy przymierza każdy po kolei. Tak. Muszę przesłać mu mejlem swoje przemyślenia. Czekam na odpowiedź. Zatrzymuję się przy wysokim świerku. pewnie nie. ale i tak każe mi siąść i wydawać opinie.Miło było Cię poznać. Biorę głęboki. Ile razy można mówić: „Wyglądasz bosko. Wiem. ale zabieram swój żałosny. Czuję. że nie robi tego celowo. a co nie. a w środę będziemy je mogli przedyskutować. Christian Grey nie słynie z poczucia humoru. A on uzna go za zabawny? Cholera. jak moje postanowienie się umacnia. Ale ja wiem. wciągając do płuc życiodajny tlen. Zabieram ze sobą srebrny cud techniki i stawiam na biurku. We wszystkich będzie wyglądać fantastycznie.

Otwieram usta. ale kiedy to robię. Mija dziewiąta i nic. że nadal mam na sobie spodnie od dresu. Nawet przez ułamek sekundy nie spodziewałam się. Zaczynam od książek. Aby zagłuszyć rosnący niepokój. Christian Grey siedzi właśnie na moim łóżku. . no a on wygląda jak zawsze olśniewająco. – Głos ma spokojny. Zerkam na budzik. Słuchając Snow Patrol. przyglądając mi się uważnie. – Zastanawiałem się. – Mogę usiąść? – pyta. czym wyłgałam się od prezentacji Kate – za pakowanie. Ma na sobie szare spodnie i białą koszulę. Krzywię się z rozdrażnieniem i wkładam do uszu słuchawki. Cholera. Obraca w palcach kluczyki do samochodu. Nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa. że Christian rzuci wszystko i się tu zjawi. może jednak uznał mój mejl za zabawny? Kiwam głową. siedzę przy biurku. że twój mejl wymaga osobistej odpowiedzi – wyjaśnia sucho. W jego oczach tańczą iskierki rozbawienia. okazuje się. ponownie czytam umowę i dopisuję swoje uwagi. a z jego twarzy nic się nie da wyczytać. jestem nieumyta... klejąca się. Wyciągam słuchawki i zamieram. zabieram się za to. dlaczego unoszę głowę. Nie wiem.251 Czekam. Minęło dziesięć minut. Dzięki Bogu. Anastasio. być może dostrzegam kątem oka jakiś ruch. że Christian stoi w drzwiach mojej sypialni. nie mam pojęcia. – Uznałem. że też Kate musiała tak go wpuścić bez ostrzeżenia. Kurwa! – Dobry wieczór. i czekam. a potem je zamykam. Nadal nie mogę wydobyć z siebie głosu. jak wygląda twoja sypialnia – mówi. Dociera do mnie. Może gdzieś wyszedł.

Kiepska sprawa – mam do wyboru drzwi albo okno. zaścielone patchworkową narzutą zrobioną przez mamę. – Nie. czyżbym go uraziła? Wlepiam wzrok w dłonie. – Celowo przygryzasz dolną wargę? – pyta głucho.. Mój pokój jest funkcjonalny.. lekko przekrzywiając głowę. Anastasio.? Uśmiecha się do mnie. – Napijesz się czegoś? – Uprzejmość wygrywa z tym. – Sądziłam. – Obdarza mnie olśniewającym uśmiechem. – A więc „miło” było mnie poznać? O w mordę.. do czego służy mowa. dziękuję. kiedy ty tu jesteś. Mrugam . że mi odpowiesz mejlowo..252 Rozglądam się. Nie w tej chwili. Jak ja się teraz z tego wyplączę? Jeśli mu powiem. ale przytulny: meble z białej wikliny i białe podwójne łóżko z kutego żelaza. obmyślając drogę ucieczki. która jakiś czas temu przechodziła etap fascynacji ludowością. żałosny. – Bardzo tu pogodnie i spokojnie – stwierdza. – Skąd. co naprawdę chciałabym powiedzieć. raczej nie zrobi to na nim najlepszego wrażenia. W końcu rdzeń przedłużony przypomina sobie. Nie. Ściany są jasnoniebiesko-kremowe. – Głos mam cichy. To akurat wiem. – Mieszkam nadal w Heathmanie. że to był żart.

a po chwili delikatnie. – Nie sądziłam. że znasz Biblię. aby pomyśleć – szepczę. – Potrzebowałam czasu. Anastasio? – Palce zataczają powolne kółka. Anastasio? – O tobie. oczy ma niemal grafitowe. następnie przeczesuje palcami włosy. że miło było mnie poznać? Masz na myśli poznanie w znaczeniu biblijnym? O cholera.. Anastasio. łokcie opiera na kolanach. jak jego dłoń biegnie do drugiego kucyka. – Uczęszczałem do szkoły niedzielnej. – A więc postanowiłaś poćwiczyć. ten rozkoszny prąd wypełniający przestrzeń wyładowaniami. Oblewam się rumieńcem. – Głos ma miękki i melodyjny. – Nie przypominam sobie. Serce wali mi jak młotem.253 powiekami i uwalniam wargę. uwalniając włosy. – Dlaczego. a on doskonale wie. Oddech mam płytki i nie jestem w stanie się ruszyć. – Robiłam to bezwiednie – bąkam. Dużo się tam nauczyłem. To takie zmysłowe. Czuję między nami przyciąganie. aby w Biblii była mowa . co mi robi. Obserwuję zahipnotyzowana. rytmicznie pociągają za ucho.. pociąga za gumkę. Christian siedzi tak blisko mnie. – I doszłaś do wniosku. Delikatnie zakłada mi włosy za ucho. Czuję się jak krążąca wokół ognia ćma. Przechyla się i powoli zdejmuje mi gumkę z jednego kucyka. – Pomyśleć o czym.

Wykonuję ruch wyprzedzający i sama rzucam się na niego. że zdołałaby oświetlić całe Portland. Christian przerywa pocałunek. Mnie. – Cóż. właśnie mnie. że powinienem i przypomnieć ci. a jego usta szukają moich. że wpatruje się we mnie. – Ufasz mi? – pyta bez tchu. może ciebie uczono z jakiegoś Usta wygina w półuśmiechu. Wolną ręką Christian przytrzymuje mi twarz. Otwieram oczy i widzę. Pragnie mnie. Nie Kate w skąpym bikini. Z kieszeni spodni wyjmuje srebrzystoszary jedwabny . jak „miło” było mnie poznać. ale sekundę później leżę na łóżku z rękami przygwożdżonymi nad głową. Być nowoczesnego tłumaczenia. nie jednej z piętnastu. Ten piękny mężczyzna pragnie mnie. Oczy mam szeroko otwarte. rzucając mi wyzwanie. w uszach czuję dudnienie krwi. Usta ma rozchylone – czeka. Wpatruję się w niego z otwartymi ustami. pomyślałem sobie. serce obija mi się o żebra. Moja wewnętrzna bogini tak promienieje. Jego palce przesuwają się z ucha do brody. Jego język wdziera się do środka. – Co ty na to. nie występnej Mrs Robinson. jak do tego dochodzi.254 o klamerkach na sutki. W głębi mego brzucha wybucha niegasnące pożądanie. a ja wpatruję się w nie jak zahipnotyzowana. I nie mam pojęcia. panno Steele? Jego spojrzenie wwierca się we mnie. a ja upajam się jego siłą. przyjechać O kuźwa. gotowy do ataku. władczy i nieustępliwy. Czuję go wzdłuż całego ciała. Kiwam głową.

do łóżka. ale tym razem drugi koniec krawata przywiązuje do jednego ze szczebli w moim białym łóżku. zaknebluję cię. Zdejmuje mi buty i skarpetki. moje stopy. Zsuwa się ze mnie i staje obok łóżka. nie.. Nie. Wiesz. Anastasio. i niesamowicie mnie to podnieca.. Bądź cicho. nogi też ci skrępuję. czy węzeł jest wystarczająco mocny. – Ostrzegawczym gestem przesuwa palcem wskazującym po moich ustach. Porusza się bardzo szybko. Anastasio. O nie. – No dobrze. Katherine nasłuchuje pewnie teraz pod drzwiami. a potem sprawnie zsuwa ze mnie spodnie. Jeśli zaczniesz głośno protestować.255 krawat. leżąc . – Przygryzasz wargę. Patrzy na mnie oczami pociemniałymi z pożądania. Ledwie jestem w stanie się opanować. Jestem przywiązana. O rany. Niedawno biegałam. W jego spojrzeniu triumf miesza się z uczuciem ulgi. Sprawdza. – Nie – protestuję. Schyla się i zaczyna rozwiązywać sznurówkę jednego adidasa. – Jeśli będziesz się rzucać. tym razem na samym prześcieradle. TEN krawat.. w sensie dosłownym. – Powoli oblizuje usta. próbując go odepchnąć.. co robi.. Och – jaką założyłam dziś bieliznę? Unosi mnie. jak to na mnie działa.. Nigdzie się nie wybieram. Zaknebluje mnie! Kate! Nieruchomieję. który pozostawia na mojej skórze odbicie splotu. – Tak lepiej – mruczy i uśmiecha się szelmowsko. Przerywa to. siadając na mnie okrakiem i krępując nadgarstki. wyciąga spode mnie narzutę i kołdrę i kładzie z powrotem.

jak i usta Christiana są chłodne. Powoli. ponieważ nagle zaschło mi w gardle. Ponownie siada na mnie okrakiem. ponieważ wcześniej było w jego ustach. że rozmawia z Kate – o nie.256 bezradnie i patrząc. – Robi się coraz przyjemniej. Słyszę stukające o siebie kostki lodu. niemal leniwie. takie palące. – Tak. Słyszę jakieś głosy i wiem... całuje czule. Idę po coś do picia. że jest nagi. a potem wstaje z łóżka. ale go ze mnie nie zdejmuje. . Białe wino. o matko. mimo że zarówno płyn. lecz zwija go aż do szyi. a potem zakłada mi na głowę. – Chichocze przebiegle. Coś do picia. – Mhm – mruczy z zadowoleniem. Wino smakuje niebiańsko. ale oczy mam zasłonięte. To uderzający do głowy afrodyzjak. – Chce ci się pić. Gdzie? Tutaj? Do Portland? Do Seattle? Wytężam słuch. Opadają na podłogę i wiem. jest praktycznie nagi. – Dyszę.. czego się spodziewam. zdejmuje buty i skarpetki. – Jeszcze? – pyta szeptem. Nachyla się nade mną. Co ona powie? Słyszę jakieś stuknięcie. Anastasio? – pyta lekko żartobliwie. Co to? Wraca. tak że on widzi moje usta i nos. Słyszę ciche skrzypnięcie otwieranych drzwi. Kiwam głową.. wlewając do ust pyszny chłodny płyn. rozpina spodnie i ściąga przez głowę koszulę. że za dużo widziałaś. To takie niespodziewane. ponowne skrzypnięcie drzwi. – Myślę. odgłos kroków i stukających o szkło kostek lodu. podciąga T-shirt. Co to za drink? Christian zamyka drzwi i zdejmuje spodnie. a potem on się pochyla i mnie całuje. Po chwili do moich wlewają się kolejne krople. jak Christian porusza się z gracją po moim pokoju. Ponownie siada na mnie.

napierając nabrzmiałym członkiem na moje biodro. Wiemy. uwalniając moje piersi.. Powoli. – A to jest „miłe”? – pyta. Jeśli rozlejesz wino. niespiesznie obsypuje chłodnymi pocałunkami moją szyję. Robi mi się gorąco w podbrzuszu. – Czy tak jest „miło”? – pyta. – Jeśli się ruszysz. tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. Odruchowo wyginam biodra. ukarzę cię. Chłodnymi ustami całuje najpierw jeden sutek. Och. a on nachyla się i częstuje kolejnym łykiem. O rany! – A teraz leż nieruchomo – szepcze. które próbuje wygiąć się w łuk.257 – Tylko się nie zapędźmy. schodząc w dół do piersi. Anastasio. dmuchając na jeden sutek.. Anastasio. Nie mogę się powstrzymać. Jednym palcem odciąga po kolei miseczki stanika. a stamtąd do brzucha. Uśmiecham się szeroko. Walczę ze swym ciałem. że masz bardzo słabą głowę. panno Steele. Słyszę w jego głosie nutkę groźby. całuje i razem z winem wpuszcza do ust kawałek lodu. Jęczę i rozpaczliwie walczę z pragnieniem uniesienia bioder. Sztywnieję. Do pępka wrzuca kostkę lodu w towarzystwie schłodzonego wina. Zmienia pozycję i leży teraz obok mnie. Ponownie nachyla się nade mną. potem drugi. a potem czuję go . O nie. błagam. wylejesz wino na łóżko. Słyszę kolejne stuknięcie kostek lodu. – O nie.

Koncentruję się jedynie na jego głosie i dotyku. Lód w moim pępku topi się. – Och. Jestem gorąca – gorąca. I co ja mam teraz zrobić? Głośno dyszę. przejmująca tortura. – Zachłanna z ciebie dziewczyna – beszta mnie łagodnie. jak się uśmiecha. unosząc biodra. proszę pana.. Pragnę go w sobie. z całych sił starając się nie ruszać. – Jeśli rozlejesz wino. by po chwili dotrzeć na miejsce.. Cała reszta jest nierzeczywista. Chłodnymi palcami gładzi leniwie mój brzuch.. Jęczę. . jak wciąga powietrze. Jego kciuk zatacza kółka wokół łechtaczki.. nie pozwolę ci dojść. To słodka. Drażniąco powoli porusza palcami. Christian szybko zaczyna go zlizywać.. – Tak szybko na mnie gotowa – mówi. Wydaję głośny jęk. Nic innego się nie liczy. Słyszę.. ssąc. Christianie. Słyszę. Doprowadza mnie do szaleństwa. – Och..258 wokół prawego sutka. natychmiast. mała – mruczy i wsuwa we mnie dwa palce. – Och. całując mnie. a ja napieram na niego. wsuwa i wysuwa. mokra i spragniona. poruszyłaś się. Anastasio. lekko podgryzając. Jego palce wślizgują się pod materiał majtek. nic innego nie jestem w stanie rejestrować. że automatycznie unoszę biodra i ogrzany płyn wycieka z pępka na brzuch.. błagam. gdy tymczasem lewy pozostaje w jego ustach. proszę. Skórę mam tak wrażliwą.

– Proszę – jęczę i w końcu robi mu się mnie żal. Och. a może tak. Cofa rękę i sięga na stolik . Jęczę cichutko. teraz! – Mam cię przelecieć tak. – Czego pragniesz. Nogi zaczynają mi sztywnieć. Christian nieruchomieje. To takie frustrujące. Anastasio? – Ciebie. uwięziona w erotycznych męczarniach. Jestem bezsilna. Anastasio? Och. – Chcę cię dotknąć – dyszę. Mrugam w bladym świetle lampki. Robi to jeszcze raz. – Proszę. cofając mnie znad krawędzi przepaści.. Christianie – wołam w myślach. a jego palce dalej poruszają się rytmicznie wewnątrz mnie. gdy napieram na jego dłoń. – To twoja kara. Christian cofa rękę.. Jego język naśladuje ruchy palców. wyginając ciało pod jego wprawnymi palcami. kciuk masuje i uciska. ciało zaczyna mi drżeć.. Nachyla się i całuje mnie.. tak blisko. wyczerpana tą słodką torturą. Christian wyciąga rękę i ściąga mi T-shirt przez głowę.. a jednocześnie tak daleko.. Tak bardzo pragnę go dotknąć. i jeszcze. Czy to jest „miłe”? – szepcze mi do ucha. – Jak mam cię przelecieć. a może tak? Wybór jest nieograniczony – dyszy mi do ust.259 Jęczę. abym mogła go widzieć. Drugą dłoń zanurza w mych włosach i unieruchamia głowę. błagam. – Wiem – mruczy.

nie.. Zakłada prezerwatywę.. Nie dam rady. – Śmiejesz się teraz? – Nie – miauczę.. jeszcze i jeszcze. Anastasio. Proszę... wołając jego imię. przesuwając dłonią w górę i w dół swej imponującej męskości. Klęka między moimi nogami i bardzo powoli ściąga mi majteczki.. Popycha mi kolana do góry. Błagam. Już po mnie. Unosi brwi. Przez chwilę przygląda mi się. Nim zdążę zareagować. gdy od nowa szczytuję. badając siłę mojego pragnienia. przeleć mnie. Bierze mnie tym z zaskoczenia. ale moje ciało reaguje na to polecenie. stymulując się.. następnie chwyta mnie i szybko obraca na brzuch. – Tak. i daje mocnego klapsa. wpatrując się we mnie płonącym wzrokiem. Nie przestaje. – A to jest „miłe”? – pyta. Christianie. tak że pupę mam teraz w powietrzu. a on wchodzi we mnie i wchodzi.260 po foliową paczuszkę. chyba nie. i natychmiast dochodzę. – Żart? – Głos ma niebezpiecznie łagodny. gdyż ręce mam związane i muszę się wesprzeć na łokciach. – No dalej. a Christian . Wydaję okrzyk – wywołany klapsem i jego nagłym wejściem. Patrzę jak urzeczona. – To miał być żart – szepczę. Christianie. rozpadając się pod nim na kawałki.. jeszcze raz – warczy przez zaciśnięte zęby i to niewiarygodne. Znowu rozpadam się na maleńkie kawałki... gdy tymczasem on dalej rozkosznie wbija się we mnie. i wtedy znowu to się zaczyna. wchodzi we mnie. Jestem kłębkiem seksualnego napięcia i pragnienia. zaciskając się wokół niego.

panno Steele? – Uważam.261 nieruchomieje. delikatnie rozwiązuje krawat i ściąga mój T-shirt. Wstaje i od razu się ubiera. w końcu odpuszczając. ale ucieka. – Nie lubisz go? – Nie. gdy tymczasem on powoli zsuwa się ze mnie. W ogóle mi ono nie odpowiada. w milczeniu przeżywając rozkosz. Dyszę wykończona i z zamkniętymi oczami. O rety. Coś nieuchwytnego przebiega mi przez głowę. A potem wraca na łóżko. nim udaje mi się ją rozpoznać. nie jestem do nich przekonana. Poprawiam stanik. – Och. a ja mam na sobie jedynie stanik. Leży obok mnie ubrany. Wygląda na to. – A to było „miłe”? – pyta przez zaciśnięte zęby. że ma na ciebie dobroczynny wpływ. a on uśmiecha się z wyższością.. sama nie wiem. z głową wspartą na łokciu. Wpatruję się w niego w oszołomieniu. – Tak myślisz? – Głos ma miękki. że twoje ego ma się całkiem dobrze. – No i znowu używasz tego słowa. – To było naprawdę miłe – szepczę. – Dobroczynny wpływ. gdy Christian naciąga na mnie kołdrę i narzutę. ciężko dysząc. Rozcieram nadgarstki. Pada na mnie. uśmiechając się z fałszywą skromnością. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. jakaś przelotna myśl. .. uśmiechając się na widok odciśniętego na nich splotu. tak? Dlaczego tak bardzo ranisz moje ego.

Chcę jednak omówić kilka kwestii.262 – Dlaczego nie lubisz. – Stosunek przerywany.. – Rozczarowałbym się. – Nie wszystko jest zabawne. że nie będzie żadnej dyskusji. że się przygotowałaś. że mi przerwałeś.. wiedziałam. Uśmiecha się do mnie. ale można powiedzieć. Och. – Widzę. – Widzisz. – Przechyla się i całuje w czoło. że mówisz „nie”. tak? Uśmiecham się ze skruchą i wzruszam ramionami. – Więc ten twój mejl był tylko żartem. że gdzieś tam skrywa się w tobie poczucie humoru – uśmiecham się. A więc bierzesz pod uwagę moją propozycję? – Twoją niemoralną propozycję. jakby z ulgą. . – Zamierzałam wysłać ci to w mejlu. gdy cię ktoś dotyka? – Nie lubię i już. powinno mnie to dziwić? Tak mało wiem na ten temat.. Sądziłem. – Tego jeszcze nie wiem. Anastasio.. Jeszcze nigdy tego nie robiłem. Będziesz zakładał mi obrożę? Unosi brwi. Anastasio. Nie podjęłam decyzji. gdyby było inaczej. Owszem. – Rozumiem. Nie wiem.

– Nadal regularnie się kontaktujecie? – Jestem zaszokowana i nie potrafię tego ukryć. że jego śmiech robi się zaraźliwy. z kim omawiasz swoje niekonwencjonalne życie. – Ja tak tego nie postrzegam. teraz się przyjaźnimy. Gdybyś chciała. . Mówiłem ci.. Anastasio. – Poważnieje. – Jest więc ktoś. że tak ją nazwałaś. Mogłabyś z nią porozmawiać. – Tak. ale nie ze mną. – Pani Robinson? – Pani Robinson! – Śmieje się głośno i wygląda przy tym tak młodo i beztrosko.. Och. – Nie. gdzieś w głębi duszy czuję chorobliwą zazdrość – jestem poruszona głębią tego uczucia. – Rozumiem. Że co? Czy on celowo próbuje mnie zdenerwować? – Tobie wydaje się to zabawne? – Nie. sama się tym zajmę. – Powiem jej. – Zdeprymowany potrząsa głową. wielkie dzięki – warczę. – Głos mam zduszony. Pani Robinson stanowiła część tego życia. mogę cię przedstawić którejś z moich dawnych uległych.263 – A tobie ktoś ją zakładał? – pytam szeptem. Marszczy brwi. – Tak. będzie zachwycona.

– W jego niskim. – Tak. – Brak mu słów. – Mierzy mnie uważnym spojrzeniem. – Zostaniesz na noc? – Rano mam spotkanie w Heathmanie. uległymi ani z nikim. niewolnicami. – Nie miałem zamiaru cię obrazić. Ostatni weekend stanowił wyjątek.. – Anastasio.. – Cóż. – Wyrzucasz mnie? – Unosi brwi. Poza tym już ci mówiłem. ale zbulwersowana. Wydymam usta. Pierwszy taki przypadek... – No to mamy kolejny pierwszy raz. że nie sypiam z dziewczynami... niewolnic. ja jestem zmęczona. uległych. – Anastasio Steele.. – Nie jestem obrażona. Patrzy na mnie zaskoczony.264 podciągając kołdrę pod brodę. ja. rozbawiony i lekko skonsternowany. – A więc teraz nie chcesz porozmawiać? O tej umowie? . – Zbulwersowana? – Nie mam ochoty rozmawiać z żadną z twoich byłych dziewczyn. To się więcej nie powtórzy.. czy ty jesteś zazdrosna? Robię się purpurowa na twarzy. jak tam je nazywasz. chrypliwym głosie słyszę zdecydowanie.

Podnoszę gumkę do włosów. no nie. które on . – Nie wolno ci tak mówić. – Można sobie pomarzyć. pejcza i karabińczyków pod sufitem pokoju zabaw. – Środa – potwierdzam. że nie jest „normalny” – pragnę normalnego związku. w dodatku nie byle jaki seks. Ale teraz czuję się jak pojemnik – puste naczynie. psze pani. proszę. Potrzebuję chwili. Jeszcze niczego nie podpisałam. – Boże.. Christian niechętnie wstaje z łóżka. a potem całuje mnie lekko w usta. Anastasio? – Nachyla się nade mną i bierze pod brodę. że po jego wyjściu będę musiała stawić czoło Inkwizycji Katherine Kavanagh. podchodzę do drzwi. – Środa? – mruczy.. Po raz pierwszy żałuję. Otwieram mu drzwi i wbijam wzrok w dłonie. Nie jestem już na niego zła i nagle robię się nieznośnie nieśmiała. otwieram je i wyglądam. Kate nie ma w salonie. okej? – Siadam i sięgam po T-shirt. mrużę oczy. Nie chcę. spodnie. niewymagającego dziesięciostronicowej umowy.265 – Nie – odpowiadam z rozdrażnieniem. Poczułabyś się znacznie lepiej. – Bez powodzenia próbuje ukryć uśmiech. chętnie spuściłbym ci porządne lanie. Podczas tej krótkiej trasy od sypialni do drzwi wejściowych moje myśli i uczucia ulegają transformacji. no i ja także. Włosy mam w nieładzie i wiem. Podnosi je z podłogi i podaje. – Odprowadzę cię. – Podaj mi. Chyba rozmawia u siebie przez telefon. Po raz pierwszy uprawiałam seks na własnym terenie. aby wychodził. – Tak jest. Za mną wychodzi Christian. Wciągając spodnie dresowe.

a ja pragnę więcej. Zamykam drzwi. gdy wsiada do samochodu. że żywię do niego większe uczucie. będę cierpieć. Moja podświadomość kręci głową. Uśmiech. Znacznie więcej. Mam ochotę przeczesać palcami jego włosy. Ukłucie zazdrości. „Miałaś ochotę biec do Heathmana po seks – otrzymałaś go przesyłką kurierską”. Wiem. – Co ty mi robisz? – O to samo mogłabym spytać ciebie – odszeptuję. całuje mnie w czoło i odchodzi.266 napełnia. Opiera się czołem o moje czoło. Krzyżuje ręce na piersi i stuka z rozdrażnieniem stopą.. który posyłam mu w odpowiedzi. choć wcale nie mam takiej pewności. Oddech mu przyspiesza. drugi bok trzyma druga. które czułam zaledwie parę chwil temu. Marszczy czoło. głos pełen napięcia. Coś się zmienia. że jeśli wejdę w ten układ. wtapiając się we mnie. jego usta stają się coraz bardziej niecierpliwe. przesuwając delikatnie kciukiem po mojej wardze. moje serce obejmuje .. Bierze głęboki oddech. jeśli ma taki kaprys. – Anastasio – szepcze. abym na niego spojrzała. Otwierając drzwi. ale wiem. – Wszystko dobrze? – pyta czule. Pogłębia pocałunek. – Środa – potwierdza. Kładę mu ręce na ramionach. Strasznie chce mi się płakać. – Tak – odpowiadam. Zdecydowanym krokiem idzie w stronę zaparkowanego przed domem samochodu i przeczesuje dłonią włosy. podnosi wzrok i uśmiecha się zniewalająco. dłoń przesuwa się z brody na bok głowy. niż jestem to skłonna przyznać. mówi mi. Oczy ma zamknięte. że jemu by się to nie spodobało. jest blady i po raz kolejny przypomina mi się Ikar szybujący zbyt blisko słońca. ujmuje moją brodę i zmusza. a potem nachyla się i całuje mnie delikatnie. Christian nie potrafi ani nie chce zaoferować mi więcej. Christian staje w drzwiach.

– Ana? – pyta łagodnie. – Za to seks miałam fajny. – Masz koszmarne włosy „po seksie”. – No ale przecież mówiłaś. Po policzkach zaczynają mi płynąć łzy. Taki był plan. Jej wystarcza jedno spojrzenie i przytula mnie do siebie. siada za mną i zaczyna powoli rozczesywać mi włosy. Kate puka cicho. – No więc czemu zjawił się tu dzisiaj? – Wysłałam mu mejl. Pociąga mnie za sobą na łóżko i obie na nim siadamy. – Tak już lepiej. aby nasz związek miał jakąkolwiek przyszłość. przystojny drań? – Och. Osuwam się na podłogę i chowam twarz w dłoniach. Mimowolnie się śmieję. Kate. – Po prostu nie sądzę.267 w posiadanie smutna i samotna melancholia. . Nie potrafię. zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie. próbując rozgryźć własne uczucia. – Wpatruję się w palce. że spotykacie się w środę? – Zgadza się. Co się dzieje? Ty przecież nigdy nie płaczesz. czego bym nie chciała. – Bierze ze stolika szczotkę. Wracam do sypialni. – Co się stało? Co zrobił ci ten odrażający. nic. Otwieram drzwi. Kate uśmiecha się.

– Więc sądziłaś. Taka jest prawda. – Wygląda na to. mówiąc. Serce ściska mi się boleśnie.268 – Prosząc. – Tak. bez ujawniania zbyt wielu szczegółów. – Och. – A tymczasem on się zjawił osobiście. to genialne. – Wykorzystuje seks jako broń. Teraz to już nic nie rozumiem. Mrugam szybko powiekami i czuję. Na twarzy Kate maluje się szok. że mocno się w tobie zadurzył. – Prawdę mówiąc. Christian się we mnie zadurzył? Akurat. – A on się zjawia? Ana. że na moje . Nie sądziłam. że kiedykolwiek uda mi się do tego doprowadzić. że odpowie ci mejlowo? – Tak. że nie chcę go więcej widzieć. – Seksem zmusza cię do posłuszeństwa? – Kręci z dezaprobatą głową. Cierpliwie wyjaśniam znaczenie mojego mejla. Szuka po prostu nowej zabawki – wygodnej nowej zabawki. którą może zabrać do łóżka i wyprawiać z nią różne bezeceństwa. to był żart. to wszystko. aby wpadł? – Nie. Wzruszam przepraszająco ramionami. Marszczę brwi. żeby mnie przelecieć. – Przyszedł.

269 policzki wypełza krwisty rumieniec. Och... bingo, Katherine Kavanagh, laureatko Pulitzera. – Ana, ja tego nie rozumiem, przecież mu pozwoliłaś się z tobą kochać? – Nie, Kate, my się nie kochamy, według terminologii Christiana my się pieprzymy. On się nie bawi w kochanie. – Wiedziałam, że jest w nim coś dziwacznego. Ma problem z zaangażowaniem się. Kiwam głową, tak jakbym się z nią zgadzała. A w duchu płaczę rzewnymi łzami. Och, Kate... Chciałabym móc powiedzieć ci wszystko o tym dziwnym, smutnym, perwersyjnym facecie, a wtedy ty kazałabyś mi o nim zapomnieć. Powstrzymałabyś mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. – Chyba mnie to wszystko trochę przytłoczyło – mamroczę. Niedomówienie roku. Nie chcę rozmawiać już o Christianie, pytam ją więc o Elliota. Zachowanie Katherine ulega zmianie, gdy tylko wypowiadam jego imię. Cała się rozpromienia. – Zjawi się tu w sobotę rano, aby pomóc w przeprowadzce. Czuję znajome ukłucie zazdrości. Kate znalazła sobie normalnego mężczyznę i wygląda na niesamowicie szczęśliwą. Odwracam się i ściskam ją. – Och, zapomniałam ci powiedzieć. Dzwonił twój tata, gdy ty byłaś... eee... zajęta. Podobno Bob doznał jakiegoś urazu, więc nie przyjadą z mamą na uroczystość wręczania dyplomów. Ale twój tato w czwartek przyjedzie. Masz do niego zadzwonić. – Och... mama do mnie nie dzwoniła. Z Bobem wszystko

270 w porządku? – Tak. Zadzwoń do niej rano. Teraz jest już późno. – Dzięki, Kate. Już mi lepiej. Do Raya też zadzwonię rano. Teraz chyba pójdę spać. Uśmiecha się, ale w kącikach oczu widzę niepokój. Po jej wyjściu siadam i jeszcze raz czytam umowę, robiąc przy tym notatki. Kiedy kończę, odpalam laptop, gotowa do napisania mejla. W skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 23 maja 2011, 23:16 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,Czekam z niecierpliwością na uwagi dotyczące umowy.A tymczasem śpij dobrze, mała.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:02 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey,Oto lista moich uwag. Czekam z niecierpliwością na środową kolację, podczas której dokładniej je omówimy.Cyfry odnoszą się do punktów umowy: 2. Nie jestem pewna, czy to wyłącznie dla MOJEGO dobra – tzn. eksplorowanie MOJEJ zmysłowości i granic. Jestem przekonana, że w tym celu nie potrzebowałabym dziesięciostronicowej umowy! To wszystko jest dla TWOJEGO dobra. 4. Jak wiesz, jesteś moim jedynym partnerem

271 seksualnym. Nie biorę narkotyków i nie miałam żadnych transfuzji. Prawdopodobnie jestem bezpieczna. No a co z Tobą? 8. Mogę rozwiązać umowę w dowolnym momencie, jeśli uznam, że nie trzymasz się wyznaczonych granic. Okej – to mi się podoba. 9. Być Ci we wszystkim posłuszną? Bez wahania przyjmować dyscyplinowanie? Musimy o tym porozmawiać. 11. Miesięczny okres próbny. Nie trzymiesięczny. 12. Nie mogę Ci poświęcić wszystkich weekendów. Mam własne życie albo będę je mieć. Co powiesz na trzy w miesiącu? 15.2. Wykorzystywanie mojego ciała w sposób seksualny i inny – zdefiniuj, proszę, słowo „inny”. 15.5. Ten cały punkt z dyscyplinowaniem. Nie jestem pewna, czy chcę być chłostana, smagana czy karana cieleśnie. Wiem, że to byłoby naruszenie punktów 2–5. No i jeszcze „z jakiegokolwiek innego powodu”. To podłe i już – a mówiłeś mi, że nie jesteś sadystą. 15.10. Jakby wypożyczenie mnie komuś innemu w ogóle wchodziło w grę. Ale się cieszę, że mam to czarno na białym. 15.14. Zasady. Więcej na ten temat później.15.19. Dotykanie samej siebie bez Twojego pozwolenia. O co ci chodzi? Przecież wiesz, że tego nie robię. 15.21. Dyscyplina – patrz punkt 15.5.15.22. Nie mogę Ci patrzeć w oczy? Dlaczego? 15.24. Czemu nie wolno mi Cię dotykać? Zasady:Sen – zgadzam się na sześć godzin. Jedzenie – nie będę jeść tego, co jest na liście. Albo jedzenie, albo ja – mówię poważnie. Ubrania – dopóki muszę nosić twoje ubrania tylko, kiedy jestem z Tobą... okej. Ćwiczenia – zgodziliśmy się na trzy godziny, a tu nadal są cztery. Granice względne:Czy możemy przeanalizować wszystko po kolei? Żadnego fistingu. Co to jest podwieszanie? Klamerki na genitalia – chyba żartujesz. Gdzie i o której godzinie spotykamy się w środę? Pracuję tego dnia do piątej. Dobranoc,Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:07 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,To długa lista. Dlaczego jeszcze nie śpisz? Christian Grey

272 Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ślęczę po nocach Data: 24 maja 2011, 00:10 Adresat: Christian Grey Proszę pana, Proszę pamiętać, że przeglądałam właśnie umowę, kiedy zjawił się u mnie pewien lubiący rządzić innymi mężczyzna, przerwał mi i zabrał mnie do łóżka. Dobranoc.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Przestań ślęczeć po nocach Data: 24 maja 2011, 00:12 Adresat: Anastasia Steele IDŹ SPAĆ, ANASTASIO. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Och... wersaliki! Wyłączam komputer. Jak to możliwe, że mnie onieśmiela, choć dzieli nas kilka kilometrów? Kręcę głową. Z nadal ciężkim sercem kładę się do łóżka i natychmiast zapadam w głęboki, lecz niespokojny sen.

273

ROZDZIAŁ TRZYNASTY Nazajutrz po powrocie z pracy dzwonię do mamy. U Claytona dzień minął względnie spokojnie, przez co miałam zdecydowanie za dużo czasu na myślenie. Denerwuję się swoją jutrzejszą rozgrywką z Panem Kontrolerem. Martwię się też trochę, czy aby nie mam nieco zbyt negatywnego nastawienia do tej umowy. Może on to wszystko odwoła. Mama emanuje wręcz skruchą, strasznie żałując, że nie dotrze na uroczystość wręczania dyplomów. Bob naderwał jakieś wiązadło, co oznacza, że kuśtyka na jednej nodze. Jest równie podatny na wypadki jak ja. Wyzdrowieje, ale to znaczy, że musi się oszczędzać, a mama musi go teraz doglądać. – Ana, skarbie, tak bardzo mi przykro – jęczy mama do telefonu. – Mamo, w porządku. Przyjedzie Ray. – Kochanie, chyba jesteś markotna, coś się stało? – Nie, mamo. – Och, gdybyś tylko wiedziała. Poznałam pewnego nieprzyzwoicie bogatego faceta, a teraz on chce mnie wplątać w jakiś dziwny, perwersyjny układ, w którym nie mam nic do powiedzenia. – Poznałaś kogoś? – Nie, mamo. – Za żadne skarby jej tego nie powiem. – Cóż, kochanie, będę o tobie myśleć w czwartek. Kocham

274 cię... wiesz o tym, skarbie? Zamykam oczy. Dzięki jej słowom robi mi się w środku ciepło. – Ja ciebie też kocham, mamo. Pozdrów Boba, mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. – Dobrze, skarbie. Pa. – Pa. Chodzę po pokoju z telefonem w dłoni. Od niechcenia włączam niedobre urządzenie i odpalam program pocztowy. Czeka na mnie mejl od Christiana, wysłany późną nocą albo wczesnym rankiem, zależnie od punktu widzenia. Serce natychmiast mi przyspiesza i słyszę w uszach dudnienie krwi. Jasny gwint... a może powiedział, że nie, że to koniec, może odwołał kolację. Ta myśl jest taka bolesna. Odsuwam ją szybko i otwieram wiadomość.

Nadawca: Christian GreyTemat: Twoje uwagiData: 24 maja 2011, 01:27Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Po dokładnym przeczytaniu Twoich uwag chciałbym, jeśli pozwolisz, zwrócić Twoją uwagę na definicję słów „uległość” i „uległy”.1. uległośćrz. ż V, blmskłonność do ustępstw wobec kogoś lub czegoś, pokorne godzenie się z zaistniałym stanem rzeczy synonimy: posłuszeństwo, poddaństwo antonimy: nieposłuszeństwo, nieuległość2. uległyprzym.taki, który pozwala sobą kierować, poddaje się pokornie czyjejś woli, posłuszny komuś; będący wyrazem uległościsynonimy: posłuszny, poddanyantonimy: nieustępliwy, nieposłusznyProszę, miej to na uwadze podczas naszego środowego spotkania.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Pierwsze, co czuję, to ulga. Chce porozmawiać o moich uwagach i chce się jutro spotkać.

275 Po krótkim zastanowieniu odpisuję.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Moje uwagi... A co z Twoimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:29 Adresat: Christian Grey Proszę Pana, Proszę zwrócić uwagę na synonim „poddanie” oraz „poddany”. Z całym szacunkiem chciałabym zwrócić Pańską uwagę na fakt, że jest on nieco anachroniczny. Sporo się zmieniło od czasów feudalnych.Jeśli mogę, to chciałabym także przedstawić pewną definicję, którą proszę mieć na uwadze podczas naszego spotkania:kompromisrz. m IV, D. –u1. ugoda między ludźmi, organizacjami, instytucjami lub państwami, osiągnięta dzięki wzajemnym ustępstwom: Po kilku dniach negocjacji obydwie partie doszły do kompromisu i we wtorek podpisano umowę koalicyjną.2. odstępstwo od wyznawanych zasad ze względu na oczekiwane korzyści: Większość kolegów uznała kompromis moralny, którego wymagała praca w tej redakcji, za niemożliwy do przyjęcia. łac. compromissum ’coś wzajemnie obiecanego’.Ana

Nadawca: Christian Grey Temat: A co z moimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:32 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga, jak zawsze, Panno Steele. Jutro o 7:00 przyjadę po Ciebie do Waszego mieszkania. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: 2011 – kobiety mają prawo jazdy Data: 24 maja 2011, 18:40 Adresat: Christian Grey

276 Proszę Pana,Mam samochód. Mam prawo jazdy. Wolałabym się spotkać w jakimś innym miejscu. Gdzie się spotkamy?W Twoim hotelu o 7:00?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uparte młode kobiety Data: 24 maja 2011, 18:43 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele,Odsyłam Panią do mejla z 24 maja 2011 wysłanego o godz. 1:27 i zawartych w nim definicji.Myślisz, że kiedykolwiek będziesz w stanie robić to, co Ci się każe? Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:49 Adresat: Christian Grey Panie Grey, Chciałabym samochodem.Proszę.Ana.

przyjechać

swoim

Nadawca: Christian Grey Temat: Zirytowani mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:52 Adresat: Anastasia Steele W porządku. W moim hotelu o 7:00.Spotkamy się w Marble Barze.Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nawet w mejlu potrafi być zrzędliwy. Czy on nie rozumie, że może będę musiała szybko uciec? Co prawda mojego garbusa ciężko uznać za szybki środek lokomocji... no ale jednak – potrzebny mi własny środek transportu.

277

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nie aż tacy nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:55 Adresat: Christian Grey Dziękuję. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Irytujące kobiety Data: 24 maja 2011, 18:59 Adresat: Anastasia Steele Proszę. Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Dzwonię do Raya, który zaraz ma zacząć oglądać mecz Soundersów z jakąś drużyną piłkarską z Salt Lake City, więc nasza rozmowa jest na szczęście krótka. Przyjedzie w czwartek na rozdanie dyplomów. Potem chce mnie zabrać na obiad. Podczas rozmowy z Rayem robi mi się ciepło na sercu, a w gardle formuje się wielka gula. To mój constans podczas tych wszystkich romantycznych uniesień mamy. Łączy nas szczególna więź, którą bardzo cenię. Choć to mój ojczym, zawsze traktował mnie jak rodzone dziecko, i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Tak długo się nie widzieliśmy. Jego spokój i hart ducha – tego mi teraz trzeba i za tym właśnie tęsknię. Kate i ja koncentrujemy się na pakowaniu, przy okazji opróżniając butelkę taniego czerwonego wina. Kiedy wreszcie kładę się spać, spakowawszy prawie wszystko z sypialni, jestem spokojniejsza. Wysiłek fizyczny dobrze mi zrobił i czuję przyjemne zmęczenie. Wślizguję się pod kołdrę i w mgnieniu oka zasypiam. Paul przyjechał z Princeton na krótkie wakacje przed przeprowadzką do Nowego Jorku, gdzie rozpocznie staż w instytucji finansowej. Przez cały dzień chodzi za mną, prosząc o spotkanie.

278 Strasznie mnie to irytuje. – Paul, po raz setny ci mówię, że mam wieczorem randkę. – Wcale nie masz, mówisz tak tylko, żeby się mnie pozbyć. Zawsze tak robisz. Tak... można by pomyśleć, że w końcu załapie, o co mi chodzi. – Zawsze uważałam, że umawianie się z bratem szefa to kiepski pomysł. – Pracujesz tu tylko do piątku. Jutro masz wolne. – A w sobotę będę już w Seattle, a ty niedługo jedziesz do Nowego Jorku. Będziemy tak daleko od siebie, że dalej się nie da. Poza tym naprawdę wieczorem mam randkę. – Z José? – Nie. – No to z kim? – Paul... och – wzdycham z rozdrażnieniem. Tak łatwo nie odpuści. – Z Christianem Greyem. – Nawet nie kryję irytacji. Ale udaje się. Paulowi opada szczęka i patrzy na mnie oniemiały. Hmm, już na dźwięk jego nazwiska ludzie zapominają języka w gębie. – Masz randkę z Christianem Greyem? – pyta wreszcie, kiedy mija szok. W jego głosie słychać niedowierzanie. – Tak. – Rozumiem.

279 Wygląda na przybitego, wręcz ogłuszonego i trochę mam mu za złe, że tak go to dziwi. Moja wewnętrzna bogini także. Pokazuje mu środkowy palec. A potem Paul mnie ignoruje. Równo o piątej wychodzę. Kate pożyczyła mi dwie sukienki i dwie pary butów – na dzisiejszy wieczór i na jutrzejszą uroczystość. Chciałabym bardziej ekscytować się ciuchami, ale to naprawdę nie moja bajka. A co nią jest, Anastasio? Prześladuje mnie pytanie, zadane mi niedawno przez Christiana. Potrząsam głową i decyduję się na obcisłą suknię w kolorze śliwkowym. Jest skromna i poważna – w końcu będę negocjować umowę. Biorę prysznic, golę nogi i pachy, myję włosy, a potem przez pół godziny je suszę, tak że opadają miękkimi falami na plecy i piersi. Jedną stronę podpinam grzebykiem, aby odsunąć je z twarzy. Maluję rzęsy, a na usta nakładam odrobinę błyszczyku. Rzadko się maluję – makijaż mnie onieśmiela. Żadna z moich bohaterek literackich nie miała do czynienia z akcesoriami do makijażu, w przeciwnym wypadku niewykluczone, że wiedziałabym więcej na ich temat. Stopy wsuwam w śliwkowe szpilki, pasujące kolorem do sukienki, i o szóstej trzydzieści jestem gotowa. – No i? – pytam Kate. Uśmiecha się szeroko. – Ależ się wystroiłaś. – Kiwa z uznaniem głową. – Gorąca laska z ciebie. – Gorąca! Miało być skromnie i poważnie. – To też, ale przede wszystkim gorąca. W tej sukience naprawdę świetnie wyglądasz, a kolor pasuje ci do cery. Ależ opina

280 ci ciało. – Uśmiecha się znacząco. – Kate! – besztam ją. – Mówię, jak jest, Ana. Całość wygląda świetnie. Będzie ci jadł z ręki. Usta zaciskam w cienką linię. Och, ty zupełnie nic nie rozumiesz. – Życz mi powodzenia. – Potrzebujesz tego na randkę? – Marszczy z konsternacją brwi. – Tak. – Cóż, wobec tego powodzenia. – Ściska mnie, a potem wychodzę. Muszę prowadzić na bosaka. Wanda, mój garbus, nie jest przystosowana do kierowcy w szpilkach. Dokładnie o szóstej pięćdziesiąt osiem podjeżdżam pod Heathmana i wręczam kluczyki parkingowemu. Patrzy pytająco na mojego garbusa, ale go ignoruję. Biorę głęboki oddech, zbieram się w sobie i wchodzę do hotelu. Christian opiera się swobodnie o bar, popijając białe wino. Tradycyjnie ma na sobie białą koszulę, a do tego czarne dżinsy, czarny krawat i czarną marynarkę. Włosy ma potargane jak zawsze. Wzdycham. Przez kilka sekund stoję w progu baru, patrząc na niego, ciesząc oczy widokiem. Rzuca nerwowe – tak mi się wydaje – spojrzenie w stronę wejścia i na mój widok nieruchomieje. Kilka razy mruga powiekami, następnie na jego twarzy pojawia się leniwy, seksowny uśmiech, na którego widok robi mi się gorąco. Mocno się koncentrując na tym, aby nie przygryzać wargi, ruszam w jego stronę świadoma tego, że ja, Anastasia Steele, Miss Gracji, mam na nogach

281 szpilki. Christian wychodzi mi na spotkanie. – Wyglądasz oszałamiająco – mruczy, po czym nachyla się i całuje mnie w policzek. – Sukienka, panno Steele. To mi się podoba. – Ujmuje moje ramię i prowadzi do usytuowanego w kącie boksu, po czym gestem przywołuje kelnera. – Czego się napijesz? Siadając, uśmiecham przynajmniej mnie o to pyta. się chytrze pod nosem. Cóż,

– Poproszę o to samo, co ty. – Widzicie! Potrafię być grzeczna i dobrze się zachowywać. Z rozbawieniem zamawia jeszcze jeden kieliszek Sancerre i siada naprzeciwko mnie. – Mają tu znakomicie zaopatrzoną piwniczkę – stwierdza. Opiera łokcie na blacie i splata palce na wysokości ust. W jego oczach błyszczą jakieś nieodgadnione uczucia. I oto jest... ten znajomy prąd, który biegnie od niego, docierając do mego wnętrza. Wiercę się zażenowana jego bacznym spojrzeniem. Serce wali mi jak młotem. Muszę zachować spokój. – Denerwujesz się? – pyta miękko. – Tak. Nachyla się ku mnie. – Ja też – szepcze konspiracyjnie. Podnoszę na niego wzrok. On? Zdenerwowany? Nigdy. Mrugam, a on uśmiecha się do mnie uroczo. Pojawia się kelner z winem dla mnie, małą miseczką mieszanki orzechów i drugą z oliwkami.

na co nie masz ochoty. Wsuwa ją do ust. – Czy pan sobie ze mnie drwi. że dzisiejsza pogoda była wyjątkowo przeciętna. które dotykały mego ciała.. – Uśmiecha się drwiąco. mogłam zapytać. że ta umowa w sensie prawnym jest nieważna? – W pełni jestem tego świadomy. – Uważam. – Nie masz o mnie zbyt dobrego zdania.. – Wiesz. Oblewam się rumieńcem. Uśmiecha się i sięga po oliwkę. – Sądzisz... prawda? – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. – No. że zgodnie z prawem należysz do mnie? – No. panno Steele. co sądzisz na temat dzisiejszej pogody. że zmusiłbym cię do podpisania czegoś. tak. wszystkich jego części.282 – No więc jak to zrobimy? – pytam. a potem bym udawał. . panie Grey? – Owszem. panno Steele. a moje spojrzenie błądzi po tych ustach. panno Steele. – Zamierzałeś mi o tym w ogóle powiedzieć? Marszczy brwi. – Omówimy po kolei moje uwagi? – Niecierpliwa jak zawsze.

które umożliwią ci odejście. Co to znaczy? – To całkiem proste.. O rany. gdybyś zdecydowała się uciec? Upijam spory łyk wina. jak daleko jestem cię w stanie zabrać. Reprezentuje układ. że ci się nie podoba. czego chciałbym od ciebie i czego ty możesz oczekiwać ode mnie. Jeśli ci się to nie podoba. nie podpisuj. czy naprawdę uważasz. że ciągałbym cię po sądach. wtedy to się nie uda. – Czy podobne rozmowy odbywałeś z. – Jeśli mi nie ufasz w kwestii tego.. czy umowa jest nieważna. Anastasio. Moja podświadomość stuka mnie mocno w ramię. a więc się zaczyna. Wiedziały. – Takie relacje opierają się na szczerości i zaufaniu – kontynuuje. W ich przypadku trzeba było jedynie uzgodnić granice względne i tego typu szczegóły. „Nie pij za dużo”. piętnastką? – Nie. – Macie jakiś swój sklep? Globalną sieć? . – Dlaczego? – Bo wszystkie były doświadczonymi uległymi. Nawet gdyby była prawnie wiążąca. jeśli nie potrafisz być ze mną szczera.283 – Anastasio... jak daleko jestem w stanie się posunąć. eee. czy nie. to nie ma znaczenia. czego chcą w relacji ze mną i czego generalnie od nich oczekuję. a potem uznasz. w umowie jest aż nadto punktów. Jak daleko jest mnie w stanie zabrać. Jeśli podpiszesz. Kuźwa. który chciałbym z tobą stworzyć. Ufasz mi czy nie? – Jego oczy płoną.

Możemy zjeść tutaj albo w moim apartamencie.. odrywając mnie od rozważań. Anastasio.284 Śmieje się. – Nie – mówię cicho. Czy mu ufam? Do tego się właśnie wszystko sprowadza? Do zaufania? No ale to powinno przecież obowiązywać obie strony. na neutralnym gruncie. kiedy zadzwoniłam do José. Mruży oczy. – Jesteś głodna? – pyta. O nie. Pamiętam. Kuźwa.. odpowiedź mu się nie spodoba. – Musisz jeść.. że powinniśmy pozostać w miejscu publicznym. – W takim razie jak to działa? – O tym właśnie chcesz rozmawiać? A może przejdziemy do sedna sprawy? Do twoich uwag? Przełykam ślinę. – Niezupełnie. jedzenie. Jak wolisz? – Myślę.. moja . – Nie. Uczciwość. – Jadłaś coś dzisiaj? Piorunuję go wzrokiem. jak się zirytował.

zarezerwowałem nam prywatną salę jadalną. Zerkam na niego. Nie jestem pewna. Nie miejsce publiczne. że nie masz nic przeciwko. Nawet nie wiem. Mam nadzieję. ale urządzone z przepychem. Tylko jeden stolik. srebrnymi sztućcami i bukietem białych róż. Podaję mu dłoń i staję obok niego. Pomieszczenie jest nieduże. Podchodzi do nas mężczyzna w liberii Heathmana. a potem po schodach na półpiętro. Ten wyłożony drewnem pokój ma swój finezyjny urok.285 Uśmiecha się sardonicznie. – Panie Grey. tędy. czy potrafię . że to by mnie powstrzymało? – W jego głosie pobrzmiewa zmysłowa groźba. wyciągając do mnie rękę. – Zabierz swój kieliszek – dodaje. – Uśmiecha się do mnie enigmatycznie i wstaje. że to robię. – Mam taką nadzieję. proszę. Prowadzi mnie przez bar. – Nie przygryzaj wargi – mówi szeptem. Idziemy za nim przez część z pluszowymi kanapami do ustronnej sali jadalnej. Otwieram szeroko oczy i ponownie przełykam ślinę. czuję ulgę. Kelner odsuwa dla mnie krzesło i siadam. Szczerze mówiąc. – Złożyłem już zamówienie. Cholera. – Naprawdę sądzisz. Pod połyskującym żyrandolem ustawiono stolik z kryształowymi kieliszkami. Marszczę brwi. – Chodź. Christian puszcza mnie i ujmuje za łokieć. Christian siada naprzeciwko mnie. Kładzie mi na kolanach serwetkę.

że potrafisz być zgodna. – Punkt 2. Nigdy nie brałem narkotyków. Mój mejl. Zmienię to. – Miło wiedzieć. Christian Grey dobrze wybiera wino. ja też robię je regularnie co sześć miesięcy. Moja polityka to zero tolerancji dla narkotyków i wśród pracowników przeprowadzam wyrywkowe testy na ich obecność. – Nigdy nie miałem transfuzji krwi. Mrugam. . Korzyść jest obopólna.286 podejmować kolejne decyzje. O matko. Mrugam zaszokowana. – Cóż. to dopiero szczyt kontroli. Jakoś opuszcza mnie odwaga. Już wcześniej o tym wspomniałem. Posiłkuję się jeszcze jednym łykiem wina. wszystkie moje poprzednie partnerki miały robione badania krwi. – Następny punkt. – Moje zdrowie seksualne – kontynuuje. to jestem ich zaciekłym przeciwnikiem. będziemy to omawiać punkt po punkcie. na czym stanęliśmy? – Na sednie sprawy.. twoje uwagi. Zgoda.. – Upijam kolejny łyk wina.. w moim łóżku. – Sięga do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjmuje złożoną kartkę. Czy taka odpowiedź ci wystarcza? Kiwam głową. No dobrze.. Przypomina mi się ostatni łyk. – Nie. – Tak. Naprawdę jest przepyszne. Rumienię się na to wspomnienie. Wszystkie wyniki mam w porządku. Jeśli mam być szczery. jaki od niego otrzymałam. A niech mnie. Christian wydaje się taki poważny. oczywiście.

– No i? – Zjem więcej – odpowiadam sucho. że sobie poradzisz. – W jego oczach błyska rozbawienie. do czego nawiązuje. morska woda. Biorę do ręki moją pierwszą w życiu ostrygę. Uśmiecha się szeroko. to będzie koniec. wyciskam na nią cytrynę. że lubisz ostrygi – mówi miękko Christian. podnoszę do ust i przechylam. wyciska na swoją ostrygę nieco cytryny.. – Okej – mówię cicho. – Więc tego się nie żuje? – Nie. cierpkość cytryny.. Pojawia się kelner z pierwszym daniem. Przygryzam wargę i wyraz jego twarzy natychmiast ulega zmianie. Ześlizguje mi się do gardła. Wygląda wtedy tak młodo. Christian przygląda mi się uważnie. – Śmiało – zachęca.. Myślę. – Uśmiecha się. Jeśli jednak odejdziesz. – Sięga po jedną. Jeśli odejdę. – Naprawdę? Cóż.287 Możesz odejść w każdej chwili. och. . – Mam nadzieję. a potem podnosi ją do ust. – Musisz tylko przechylić i przełknąć. Robię się szkarłatna na twarzy. Ta myśl jest zaskakująco bolesna. Anastasio. pyszna. Oblizuję wargi. – Mhm. Smakuje morzem. Anastasio. – Nigdy. sól. Okej. to będzie koniec. Tak żebyś miała tego świadomość. Jak ja mam teraz jeść? O święty Barnabo. – Wpatruje się we mnie i wiem. Nie powstrzymam cię.. Patrzy na mnie surowo. zamówił ostrygi na lodzie. – Nigdy ich nie jadłam.

Z tobą nie potrzebuję afrodyzjaków. po to właśnie są te wszystkie karabińczyki. On reaguje tak samo. że zrobiłeś w przeszłości komuś krzywdę. – I duchową. Potraktuj to jak odgrywanie roli. – Jaką krzywdę? – Fizyczną. że zrobisz mi krzywdę. – Ale martwię się tym. że ty na mnie reagujesz tak samo – odpowiada z prostotą. Do sznurów.288 – Grzeczna dziewczynka – mówi z dumą. Anastasio. Potrzebuję tego. o kurczę. chcę. – Wybrałeś je celowo? To słynny afrodyzjak? – Nie. Jeden ze sznurów przywiązałem zbyt mocno. a ja sięgam po kolejną ostrygę. – Posłuszeństwo we wszystkich kwestiach. to była pierwsza pozycja w menu. że to wiesz i myślę. że to zrobię? Przekroczę granice. Właściwie to jedno z twoich pytań. To było dawno temu. – Naprawdę sądzisz. .. Mam na niego wpływ. – Co jej zrobiłeś? – Podwiesiłem ją pod sufitem w moim pokoju zabaw.. Myślę. Unoszę rękę. Tak. – No więc na czym skończyliśmy? – Zerka na mój mejl. które jesteś w stanie znieść? – Mówiłeś. aby tak było. aby przestał. – Owszem. Podwieszanie. błagając.

– No więc posłuszeństwo. Może to być twoja granica bezwzględna. Więc nie będziesz mnie podwieszał? – Nie. Teraz też nie potrafię. Myślę. zawsze będziesz mogła odejść. – I proszę. jakbym miała pójść do więzienia. spróbujmy przez trzy miesiące. Nie sądzę. abym wytrzymał bez ciebie tak długo. – Kwestia własności. Jeden miesiąc zamiast trzech to naprawdę mało. cóż. sądzisz. ale tego tygodnia dajesz mi jedną noc w środku tygodnia? – W porządku. – Okej. – Milknie. – Uśmiecha się. Mijają sekundy. że dasz radę? Wpatruje się we mnie intensywnie. że mogłabym je polubić. – Teraz okres obowiązywania. jeśli naprawdę tego nie chcesz. – Trzy miesiące? – Czuję się. ściśle . Nie może beze mnie wytrzymać? Że niby co? – Co powiesz na to: jeden dzień w jeden weekend w miesiącu masz dla siebie. Jeśli ci się nie spodoba. – Świetnie. Biorę kolejny łyk wina i częstuję się ostrygą. – Mogłabym spróbować – szepczę. zwłaszcza że jeden weekend w miesiącu chcesz spędzać osobno.289 – Nie muszę wiedzieć więcej. to jedynie terminologia.

. ledwie . ale to bardzo tego pragnie. Musisz to ochoczo przyjmować. abyś zrozumiała. Widać. że on taki właśnie jest. – Gazowana czy niegazowana? – Gazowana. pozwalając mu sprzątnąć ze stołu. Będę cię szkolił i uczył sprawiania mi przyjemności. abyś mi ufała. Ale wiem. że muszę zasłużyć na twoje zaufanie i tak właśnie zrobię. – Wobec tego woda? Kiwam głową. zrobię z tobą. że to jego obsesja. On naprawdę bardzo. Będę się z tobą pieprzył. ponieważ ty będziesz niegrzeczna. nie odrywając wzroku od mojej twarzy. – Nadal tu jesteś? – pyta ciepłym. Będziemy realizować różne scenariusze.290 związana z główną zasadą posłuszeństwa. Służy temu. Na początku nie będziemy się spieszyć i będę ci pomagał. Mówi to tak żarliwie i hipnotyzująco. – Chciałabyś jeszcze wina? – Prowadzę. I chcę. ale wiem. Chcę. abyś się odpowiednio nastawiła. co tylko będę chciał. Kelner wychodzi. Pociąga łyk wina. Milknie i patrzy na mnie. o co mi chodzi. kiedy będę chciał. Będę cię dyscyplinował. uwodzicielskim szeptem. W drzwiach pojawia się kelner i Christian zauważalnie kiwa głową. że kiedy przekroczysz mój próg jako uległa.. że to dla ciebie nowość. Dlatego właśnie musisz mi ufać. jak będę chciał i gdzie będę chciał. żebyś wiedziała. Nie mogę oderwać od niego wzroku.

Tyle informacji. – No to świetnie. . – Okej. omówmy je. – Za to ty wielomówny. Ufasz mi. aby później wszystko odsłuchać. – Reszta to tylko szczegóły. ale o to właśnie mi chodzi. jak przyjemny potrafi być ból. Jest bardzo cienka granica między przyjemnością a bólem. Teraz mi nie wierzysz. – Mam nadzieję. ponieważ to prawda – rzeczywiście mu ufam. To dwie strony tej samej monety. gdy mówię o zaufaniu. – Ważne szczegóły. że mu ulżyło. ale nie taki.. – Dyscyplina. Będziesz czuć ból. W głowie mi się kręci od jego słów.291 – Jesteś bardzo milcząca – stwierdza Christian. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz. że lubisz ryby – mówi grzecznie Christian. którego nie jesteś w stanie znieść. Anastasio. Mogę ci pokazać. Powinnam była zabrać dyktafon Kate. szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim. Ana? Ana! – Ufam. jedna nie istnieje bez drugiej. – Widać. – Moja odpowiedź jest spontaniczna. tak wiele do przeanalizowania. niepoprzedzona myśleniem. Uśmiecha się.. No i znowu pojawia się kwestia zaufania.

Czy rzeczywiście? – Dlaczego nie mogę cię dotykać? – Bo nie. Przygląda mi się przez chwilę i w końcu daje za wygraną. nie ma mowy. . że nie jesteś głodna. Jak się pieprzyć. – Muszę wiedzieć. – Zasady. panno Steele – mówi cicho. zgoda. Porozmawiajmy o nich. Ach. Przyzwyczaisz się. że będziesz jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie? – Nie. – W tym przypadku się nie ugnę. – Odpuszczam jedzenie i sen. Dlaczego? – Będziesz mi musiał zaufać. – Bingo. Zaciska usta.. ale jedzenie.292 Zaczynam grzebać widelcem w talerzu i wypijam spory łyk wody.. – Dlaczego nie mogę na ciebie patrzeć? – Tak już jest w układzie Pan/Uległa. że to nie wino. Marszczę brwi. Nikt mi nie będzie dyktował. Jedzenie zupełnie odpada? – Tak. – A mogę ująć to tak. co mam jeść. jaka szkoda.

293 Zaciska usta w wąską linię. I nie chcę także. sen. lecz pełen determinacji. Marszczę brwi i wkładam do ust kęs dorsza. – A tak z ciekawości. Wydymam wargi. Ale nie jestem pewna. – Sądzisz. a nie omówiliśmy jeszcze granic względnych. abyś sama się dotykała. ten punkt o zakazie masturbacji. Jedzenie. Anastasio. ale ja muszę. Och.. Poza tym pani Robinson nie pozwoliłaby mi na coś takiego. na jakie Christian poszedł ustępstwa. – Masz o czym myśleć. na to nie mam żadnej odpowiedzi. próbując ocenić. Słucham? Ach tak. – Z powodu pani Robinson? Patrzy na mnie dziwnie. To nie ona jest powodem. dlaczego? – Ponieważ chcę twojej całej przyjemności.. – Skąd ci to przyszło do głowy? – Po chwili zaczyna rozumieć.. Nie zamierza się spieszyć. prawda? . – Nie. że mam po niej uraz? Kiwam głową. – Więc nie ma to nic wspólnego z nią. – Głos ma zachrypły.. Och. czy potrafię to zrobić przy jedzeniu. Z jednej strony zachowuje się w stylu „Chcę przygryźć tę wargę”... – Nie. z drugiej jest taki egoistyczny.

Powiedziałaś. Mięśnie. a przez cały dzień nie jadłaś. że mogę ci ufać. nie każdego dnia odbywam tego typu rozmowy. – Trzy ostrygi. Czuję ucisk w żołądku. cztery kęsy dorsza. jeden szparag. orzeszków. Jego największa broń. proszę. zero ziemniaków. oliwek. Uśmiecha się. – Chcesz porozmawiać także o granicach względnych? – Nie przy jedzeniu. – Wrażliwy żołądek? – Coś w tym rodzaju. Anastasio. – Niewiele zjadłaś. – Wystarczająco. Przełykam ślinę.294 – Tak. – A w tej właśnie chwili mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę. z którymi coraz lepiej się znam. Zedrzeć ze mnie sukienkę Kate. Wszystko notował. Ale nie mogę na to pozwolić. znowu użyta przeciwko mnie. . Jezu. – Christian. – Wiem. – Musisz być sprawna i zdrowa.

a w żyłach krąży mi gorąca krew. jeśli chodzi o seks – nawet ja do tego doszłam. – Chciałbym czegoś spróbować – wyrzuca z siebie. Tutaj. Unosi zaskoczony brwi. nie musiałbym o tym myśleć. Marszczę brwi. – Masz ochotę na deser? – prycha. aby to był dobry pomysł – mówię cicho. Pytania w stylu: czy to właściwe? Powinno wydarzyć się tutaj? Może wydarzyć się teraz? Nie musiałabyś zawracać sobie głowy takimi szczegółami. – Nie sądzę. Widzę. co znam. – Ty mogłabyś być deserem – mruczy sugestywnie. To naprawdę nie fair – szepczę. – Anastasio. jesteś rozkosznie słodka. Tak robię. Anastasio. A potem podnoszę wzrok i patrzę mu prosto w oczy. że przetrawia moje słowa. Dopiero co dał mi tyle do przemyślenia. – Masz rację.295 Jest świetny. Z namysłem gładzi się po brodzie. w ogóle byś ich nie musiała podejmować. – Tak. Jak może mnie uwieść wyłącznie głosem? Oddycham z trudem. – Gdybyś była moją uległą. wpatrując się w dłonie. – Chyba nie jestem wystarczająco słodka. – Te wszystkie decyzje. – Nie zjedliśmy deseru. że bardzo cię pragnę. uwodzicielski. – Głos ma miękki. Byłoby łatwo. Ja to wiem. Używasz seksu jako broni. Używam tego. a teraz jeszcze coś. Nie zmienia to faktu. – Christian. Ja . Teraz.

że obrus się rusza. – Wolisz zimnego dorsza ode mnie? Unoszę głowę i widzę. tego już za wiele. opierając się na latach doświadczenia. Mam rację. Ja jestem zbyt naiwna i niedoświadczona. że w jego oczach połyskuje roztopione srebro.296 bym to robił. O kuźwa. Anastasio.. Są przecież schowane pod stołem. Pozostałe moje wzorce są fikcyjne: Elizabeth Bennet byłaby oburzona. prawda? Rumienię się i wbijam wzrok w dłonie. – Poczułem. – Nie skończyłam jeszcze dorsza. – Skąd wiesz o moich udach? – W moim głosie słychać niedowierzanie. Skąd to wie? – Wiem. że lubisz. że pragniesz mnie teraz. Okej. Jane Eyre przerażona. a Tessa by uległa. To mi właśnie przeszkadza w tej grze w uwodzenie. twój Pan. jesteś . uda. ponieważ. Na domiar wszystkiego jest jasnowidzem? – .. jak wszystko zjadam. – Sądziłam. Moim jedynym przykładem jest Kate. które zadałam w myślach.. To on zna i rozumie zasady. no i zaryzykowałem. Zaciskasz zarumieniona i masz przyspieszony oddech. tak jak ja. I wiem. odpowiada na pytanie. a ona nie daje facetom wciskać sobie kitu.zdradza cię twoje ciało..

że się ze mną bawisz. Nie grasz fair. Udaję niewiniątko. – Christian. – Anastasio. Co mam zrobić? Niedoświadczenie to kamień u mojej szyi. wchodzi. Christian poprawia się na krześle. „Potrafisz to zrobić” – nakłania mnie. Mam tak od zawsze. Oczy Christiana minimalnie się rozszerzają. Patrzy na Christiana. Nabijając na widelec kawałek szparaga. – Ja tylko kończę posiłek. a po takiej rozmowie . – Jem szparaga. Co ty robisz? Odgryzam końcówkę. panie Grey. który marszczy brwi.297 – W tym momencie. Czar pryska. Potrafię? Okej. panno Steele. gówno mnie obchodzi twoje jedzenie. – Myślę. Następnie bardzo powoli wsuwam koniuszek zimnego szparaga do ust i ssę. – Wiem. ale i tak to zauważam. więc kelner zabiera nasze talerze. ale po chwili kiwa głową. patrzę na Christiana i przygryzam wargę. W tej właśnie chwili kelner puka do drzwi i nie czekając na zaproszenie. A mnie wraca rozsądek. Moja wewnętrzna bogini marszczy brwi. Jeśli zostanę. nasze spotkanie skończy się w wiadomy sposób. panno Steele. Muszę jechać. – „Ograć tego boga seksu w jego własnej grze”.

. Przeczesuje palcami włosy i przygląda mi się uważnie. abyś to robił. – Dlaczego? – Ponieważ muszę przemyśleć tak wiele spraw. i potrzebny mi dystans. Nadal nie podjęłam decyzji. w tym pokoju razem z nim. żebyś została. – Wpatruję się w dłonie.. – Oboje nas jutro czeka uroczystość wręczania dyplomów. żebyś jechała. – Tak. Wstaję zdecydowanie. muszę. a jego urok i sprawność seksualna wcale mi tego nie ułatwiają. Spojrzenie nadal ma gorące. abym mogła przemyśleć to. .. – Nie chcę. Chyba powinnam się zbierać. Jeśli tu zostanę. – Mógłbym cię zmusić. – Zbierać? – Nie potrafi ukryć zaskoczenia. dziękuję. o czym rozmawialiśmy. jak zawsze dżentelmen. Potrzebny mi dystans. – Proszę. Kelner wychodzi pospiesznie. – Wiem. przeleci mnie. Christian automatycznie wstaje. – To właściwa decyzja. – Nie. rozum się buntuje.298 potrzebne mi pewne granice. Choć moje ciało pragnie jego dotyku.. – Masz ochotę na deser? – pyta grzecznie Christian. ale nie chcę.

– Bez dotykania? Nie. proszę pana” i „nie.299 – Wiesz. Jęczy. pytając o pozwolenie. Dłoń przesuwa w dół moich pleców i przyciska mnie mocno do swego ciała. – Odsuwa się i patrzy na mnie. przyciągając go do siebie. ale zatrzymuje się. co mówiłaś to „tak. – . że masz rację – odpowiadam bez tchu. niemal jedyne. kiedy wpadłaś do gabinetu. czy jeszcze kiedyś to zrobi. wkładam w to całą siebie – palce wplatam w jego włosy. czy w tym twoim apetycznym ciele drzemie choć odrobina uległości. Pomyślałem. Christian pogłębia pocałunek. aby mnie pocałować. nim jego usta stykają się z moimi. że jesteś urodzoną uległą. – Nie. – Chcę otrzymać szansę zbadania. – Jesteś niemożliwa. reagując na moją żarliwość. – Przysuwa się powoli w moją stronę. Spojrzeniem szuka moich oczu. patrząc na mnie. Taki już jestem. – Możliwe. abyś została? – pyta pomiędzy pocałunkami. – Nie potrafię inaczej. otwieram usta. a ponieważ nie wiem. – Wiem. językiem szukam jego języka. aby przeprowadzić ze mną wywiad. Wysuwam usta i całuje mnie. pragnąc. Anastasio. czy tak jest rzeczywiście – mruczy. Anastasio. – Nie namówię cię. Unosi rękę i przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Ale jeśli mam być szczery. proszę pana”. – Spędź ze mną noc. nie jestem pewny. Nachyla się.

Zerkam na niego. – Odprowadzę cię do holu. robi głęboki wdech. panno Steele – mówi spokojnie. – Jak zawsze cała przyjemność po mojej stronie. gdy tak stoimy i czekamy. Zamyka oczy i opiera czoło o moje. – Dziękuję za kolację – bąkam. Wyciąga rękę. – Christianie. Schylam się. że właśnie wychodzę. Swędzi mnie skóra. Cholera jasna. To może być nasze pożegnanie. że pogrążony jest we własnych myślach.300 Dlaczego mam wrażenie. Potulnie schodzę za nim ze schodów. w uszach dudni krew. następnie mnie puszcza i cofa się kilka kroków. Dręczy mnie bolesna świadomość. Nie wiem. a on z kolei wręcza bilet odźwiernemu. panno Steele – odpowiada grzecznie. że to koniec. czy potrafię być w takim związku. jakiego pragniesz. jeśli nie zdecyduję się przyjąć jego propozycji. Po chwili całuje mnie w czoło. muszę wszystko przemyśleć. utrwalam w pamięci jego piękny profil. a nasze oddechy się uspokajają. że się ze mną żegnasz? – Dlatego. że mogę go już więcej nie zobaczyć. – Jak sobie pani życzy. podnoszę torebkę i podaję mu dłoń. choć widać. podaję mu go. Gdy podnoszę na niego wzrok. Serce ściska mi się boleśnie. możliwe. – Nie to mam na myśli i doskonale o tym wiesz. – Masz bilet parkingowy? Sięgam do torebki. Christian odwraca się nagle i wbija we mnie .

Przez chwilę na jego twarzy widać ulgę. ale zaraz potem marszczy brwi. A kiedy wyciągam ręce do tyłu. nie masz żakietu? – Nie.301 świdrujący wzrok. – W weekend przeprowadzasz się do Seattle.. przypomina mi się. Christianowi opada szczęka. . Chłopak parkingowy wyskakuje z auta i wręcza mi kluczyki. – Tak. – Zobaczymy. jak podczas naszego pierwszego spotkania pomógł mi założyć płaszcz – i jak zareagowało na to moje ciało.. – Proszę. za duża i pachnie nim. Marynarka jest ciepła. żebyś się przeziębiła. Jeśli podejmiesz właściwą decyzję. Może. a Christian spokojnie daje mu napiwek. – Będziesz jechać tym czymś? – Jest zbulwersowany. Mrugam powiekami. – Zrobiło się chłodno. Przed hotelem zatrzymuje się mój samochód. to możemy spotkać się w sobotę? – W jego głosie słychać wahanie. przepysznie. – Czy to jest sprawne? – Patrzy na mnie groźnie. Bierze mnie za rękę i wyprowadza na zewnątrz. gdy przytrzymuje ją dla mnie. Nie chcę. Kręci z irytacją głową i zdejmuje marynarkę.

ale prawda jest taka. – Och. Anastasio. jak ja jego. nie będę płakać. . Naprawdę nie rozumiem. Chcę. dlaczego płaczę. gdy otwiera przede mną drzwi i pomaga wsiąść. a z moich oczu zaczynają płynąć łzy. Jezu. Postawił sprawę jasno. Pragnie mnie. Wanda jest stara. czuję ściskanie w piersi. że przydałoby ci się coś lepszego. – Zgoda. Ale jest moja i w pełni sprawna.302 – Da radę dowieźć cię do Seattle? – Owszem. – Do widzenia. – Nie kupisz mi samochodu. Christianie. Patrzy na mnie spode łba. a w głębi duszy wiem. – Zobaczymy – mówi sucho. – Co masz przez to na myśli? – Już rozumiem. – Bezpiecznie? – Tak – warczę z rozdrażnieniem. żeby pragnął mnie tak. – Głos mam nabrzmiały niechcianymi łzami. Wszystko mi wyjaśnił. Posyłam mu blady uśmiech. myślę. Kupił mi ją ojczym. że potrzebuję czegoś więcej. Krzywi się. Gdy odjeżdżam. że to niemożliwe. Jestem tym wszystkim przytłoczona. Zdejmuję buty i opuszczam szybę. Christian przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Jedź bezpiecznie – mówi cicho.

które do niego żywię. Gdy się rozbieram. jak sobie poradzę z jego odrzuceniem? Być może najlepiej dać sobie spokój od razu i wyjść z tego względnie obronną ręką. koniec umowy. że w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. kina. na kręgle? Prawda jest taka. że nie wydaje mi się. co mogłabym odkryć. Kate musiała gdzieś wyjść. ale chcę mieć w przyszłości. 22:01 Adresat: Anastasia Steele Nie rozumiem. Jak to możliwe. jak go zaklasyfikować. czy ich pragnę. Czy jeśli się zgodzę. powie.303 Nawet nie mam pojęcia. uruchamiam to podłe urządzenie. Nie chcę. kim nie jestem? Jak się wtedy będę czuć? Zainwestuję emocjonalnie trzy miesiące. Mam szczerą nadzieję. dlaczego dziś uciekłaś. że udzieliłem satysfakcjonujących odpowiedzi na wszystkie Twoje . Wiem. Nie mam ochoty analizować uczuć. prawda? Ocieram łzy wierzchem dłoni.. Jeśli natomiast się zgodzę. to będzie moim chłopakiem? Czy będę go mogła przedstawić znajomym? Chodzić z nim do barów. I jeśli wtedy on powie „nie”. a za trzy miesiące on powie „nie”. by znowu przyłapała mnie na płaczu. I co ja mam teraz zrobić? Podjeżdżam pod nasze mieszkanie. W oknach ciemno. Przeraża mnie to. że tak szybko zagościł na stałe w moich myślach? Nie może chodzić wyłącznie o seks. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. że miałabym się z nim więcej nie spotkać. jest koszmarna. choć wcale nie mam pewności. Czuję ulgę. Nie pozwoli mi się dotknąć i nie pozwoli mi ze sobą spać. która nijak ma się do jego wyobrażeń... że dotąd tego nie miałam. no i się okazuje.. że ma dość prób przekształcenia mnie w kogoś. Przyszłości. Ale myśl. robiąc różne rzeczy.

co mam mu powiedzieć. że płacz przeradza się w szloch. Nie jestem romantykiem. Grey Enterprises Holdings. Jego mejl sprawia. Nie kocham się. Nie wiem po prostu. Nie bawię się w dziewczyny. Anastasio. Nie jestem fuzją. Nie odpisuję. powinnaś się trzymać ode mnie z daleka. Naprawdę chcę. Ja też tylko tyle wiem. Wiem. Zaufaj mi. Tyle tylko wiem. kiedy mnie ostrzegał. Inc. wpatrując się w ciemności. aby to się udało. I w ogóle nie będziemy się spieszyć. że poważnie się zastanowisz nad moją propozycją. nie jestem nabytkiem. I gdy szlocham cicho w poduszkę.304 pytania. abym trzymała się od niego z daleka. Gdy leżę. wchodzę pod kołdrę. Być może razem jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej. takie właśnie można odnieść wrażenie. myślę o tych wszystkich razach. Nie jestem mężczyzną dla ciebie. . Christian GreyPrezes. A czytając tę wiadomość. Wkładam piżamę i otulając się jego marynarką. że masz teraz o czym myśleć i żywię gorącą nadzieję. chwytam się tego ostatniego zdania.

Jak? Dlaczego? Siadam wyprostowana. Dyszę. wzdłuż mostka. Uśmiecha się triumfująco. walcząc o oddech. Uderza w słodkie sedno mojej kobiecości. Nie jestem w stanie się ruszyć. Jestem kompletnie zdezorientowana. O matko. Naga leżę przykuta kajdankami do dużego łoża z czterema kolumienkami. Moje usta posłusznie zamykają na szpicrucie. między piersiami i jeszcze niżej. Zatacza końcówką kręgi wokół pępka. Wpatruje się we mnie.305 ROZDZIAŁ CZTERNASTY Christian stoi nade mną ze skórzaną szpicrutą w dłoni. a ja szczytuję. Chowam twarz w dłoniach. zaszokowana. powoli uderzając szpicrutą o dłoń. Głośno oddycham. przez włosy łonowe aż do łechtaczki. Wsuwa końcówkę do mych ust. podarte levisy i nic poza tym. – Wystarczy – słyszę. Budzę się.. było? Jestem w swoim pokoju sama. przesuwa nią po brodzie. a potem po rozchylonych ustach. Nie wiedziałam. gdy wyciąga szpicrutę z mych ust. u licha. po czym kontynuuje drogę w dół. spłowiałe. Jest już ranek. Cała jestem spocona i jeszcze drżę po orgazmie. pociągam za kajdanki.. Głos ma cichy. To przez coś. że potrafię szczytować przez sen. aż do pępka. że potrafię śnić o seksie. o rety. Zerkam na budzik – ósma. które wbijają mi się w nadgarstki i kostki. Nie miałam pojęcia. Co to. szyi. co zjadłam? Może to te ostrygi i internetowe poszukiwania skrzyknęły się i doprowadziły do mojego pierwszego takiego snu. Ma na sobie stare. abym posmakowała gładkiej skóry. krzycząc głośno. wiercę się. . Christian wyciąga rękę i końcem szpicruty przesuwa od mojego czoła przez nos. To zdumiewające. – Ssij – mówi. tak że czuję zapach skóry.

. że to był rybny wieczór. to marynarka Christiana. Muszę się napić herbaty. o czym mogłabym porozmawiać z Kate. uwielbia odgrywanie ról. można więc rzec. Unikam jej świdrujących zielonych oczu.306 Kiedy chwiejnym krokiem wchodzę do kuchni. podwieszając ją pod sufitem w swoim pokoju zabaw. Marszczy brwi. – Fuj. – Jak kolacja? A więc zaczyna się. wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz. Sięgam po czajnik. – Milknę.. i chciał mnie zerżnąć w prywatnej sali jadalnej. żebym mu była we wszystkim posłuszna. – Jedliśmy ostrygi. Kate już się w niej krząta. Co mogę powiedzieć? Nie ma HIV. – Spałaś? – Niezbyt dobrze. Czy to marynarka Christiana? – W porządku. powinnam była przejrzeć się w lustrze. – Cholera. – Nie akceptuje Wandy. nie znoszę ostryg. – Tak. . – Ana. Czy to byłoby dobre streszczenie? Desperacko próbuję przypomnieć sobie coś. A po nich dorsza. Jak tam Christian? O czym rozmawialiście? – Był bardzo troskliwy. chce. zresztą nie interesuje mnie jedzenie. zrobił jednej kobiecie krzywdę. Jeszcze nie doszłam do siebie po tym porannym wydarzeniu.

Kiedy przyjeżdża Ray. ponieważ nie chcę go stracić. Co to. że chcę czegoś więcej.. byle uniknąć bólu. Czy tak właśnie by było? Moja wewnętrzna bogini podskakuje. Jestem tchórzem i zrobię naprawdę dużo. Christian nie bawi się w romanse. Ana? Też mi nowina. Pójdę po nią. Rumienię się. żebym wysłuchała twojej dzisiejszej mowy? – O tak. niosąc laptopa. Katherine Kavanagh odpuściła. Przez głowę przelatywały mi rozmaite opcje. I owszem.. – Och. Co się tak krygujesz? Mów. – Też się napijesz? Chcesz. dziewczyno. Są ustalone godziny i opis obowiązków.307 – A kto akceptuje. Przekrawam bajgla i wrzucam do tostera. Jeśli mu powiem. A to mnie martwi najbardziej. Teraz mam w niej mętlik.. jak czyta swoją mowę na zakończenie studiów. Tylko że nie jestem pewna. Wczoraj wieczorem pracowałam nad nią u Becki. spodobała mu się twoja sukienka. Pomysł Christiana na związek przypomina raczej ofertę pracy. Myślę o swoim śnie. i krzyczy: „Tak!”. Kate. do diaska. napiję się herbaty. – Woda zdążyła się zagotować. przypominając sobie swój wyrazisty sen. – Kate wybiega z kuchni. Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy romans – no ale. . Otwieram drzwi i oto stoi na progu w tym swoim niedopasowanym garniturze. Strasznie mnie męczy z jedzeniem.. naturalnie. jestem już gotowa. Koncentruję się na bajglu i słucham cierpliwie. miało być? Wczoraj wieczorem miałam problem z zaśnięciem. Aha. więc zalewam wrzątkiem saszetkę z herbatą. Do kuchni wraca Kate. wymachując pomponami. może powiedzieć: nie. Uff. czy się nadaję do bycia uległą – tak naprawdę to zniechęcają mnie te laski i pejcze. poruszaliśmy wiele tematów.

ja też się cieszę.308 Zalewa mnie ciepła fala wdzięczności i miłości do tego nieskomplikowanego człowieka. – Dobrze wyglądasz – mówi. Marszczy brwi. Wyglądasz na bardzo zdenerwowaną. – My też już jedziemy? – Tato. – Wszystko dobrze. Annie. ściskając mnie. co słychać u wszystkich w Montesano. Czy dziewczynie nie wolno się ucieszyć na widok staruszka? Uśmiecha się i wchodzi za mną do salonu. Cofa się. kierujących się w stronę auli. – Obrzucam spojrzeniem wiązaną na szyi sukienkę z szarego szyfonu. Zarzucam mu ramiona na szyję w niezwykłym jak na mnie geście okazania uczuć. Annie. Zaskakuję go tym. Dołączamy do rzeki ludzi w czarno-czerwonych togach. Napijesz się herbaty? I możesz mi opowiedzieć. – Hej. mamy jeszcze pół godziny. że cię widzę – mruczy. – Powodzenia. – A gdzie jest Kate? – Pojechała do kampusu. więc musi być tam wcześniej. Ray marszczy brwi. Spokojną miałeś podróż? Ray zajeżdża samochodem na parking w kampusie. mała? – Pewnie. – To sukienka Kate. . tato. kładzie mi ręce na ramionach i uważnie lustruje spojrzeniem. Wygłasza mowę.

których nazwiska także się zaczynają na literę S. Annie. akurat dzisiaj Ray postanowił być – Nie. czyli tak jak zawsze. Że też spostrzegawczy. Siedzę i czekam. a szum podekscytowanych głosów przybiera na sile. że się przyjaźnią i rozmawiają ze sobą z podnieceniem. Mam na sobie czarną togę oraz czarny biret i dzięki nim czuję się chroniona. Za sąsiadki mam dwie obce mi dziewczyny z innych wydziałów. Profesor Collins. kocham tego człowieka. wszyscy w uroczystych czarno-czerwonych togach. On tu gdzieś jest. tymczasem ja udaję się do części dla absolwentów. ale ja i tak się denerwuję. Macham do niego. Serce wali mi jak młotem. Z zażenowaniem odmachuje. On . – Tak. Punktualnie o jedenastej na podium wchodzi rektor. anonimowa. Ostatni na podium zjawiają się Kate i Christian. zasypując gradem pytań. Na podium jeszcze nikogo nie ma. Siedzę w drugim rzędzie. Ray poszedł poszukać miejsca w części dla rodziców i gości. Część profesorów kiwa głową i macha nam. czy Kate z nim teraz rozmawia. Widać. – Och. oddech się rwie. a potem profesorowie. inni wyglądają na znudzonych. jakby dopiero wstał z łóżka. Przeciskam się na swoje miejsce obok studentów. – Dzięki. Aula jest pełna ludzi. tato. Jestem z ciebie dumny. Wstajemy i klaszczemy. co mi zapewnia jeszcze większą anonimowość.309 Coś cię jeszcze czeka? Kuźwa. – I zobaczę Christiana. moja córeczka kończy studia. za nim trzech jego zastępców. wygląda. Aula szybko się zapełnia. tato. Ale to ważny dzień. mój promotor i ulubiony wykładowca. Oglądam się i dostrzegam Raya wysoko na trybunach. Ciekawe.

– Podobno jest gejem – dodaję. – Popatrz tylko na niego! – syczy entuzjastycznie do swojej przyjaciółki jedna z siedzących obok mnie dziewczyn. – Jaka szkoda – jęczy jedna. Zupełnie mi się to nie udaje i kilka sekund później nasze spojrzenia się krzyżują. patrzę. Zaciskam usta w cienką linię. Poprawiam się na krześle zahipnotyzowana jego spojrzeniem i na policzki wypełza mi powoli rumieniec. ten krawat! Bezwiednie pocieram nadgarstki. starając się nie rzucać w oczy. Przypomina mi się mój . jak Christian przeczesuje wzrokiem audytorium. Gdy rektor wstaje i rozpoczyna swoją przemowę. Wpatruje się we mnie z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. – Obie dziewczyny patrzą na mnie zdziwione. Wygląda tak poważnie i dostojnie..310 wyróżnia się w szytym na miarę szarym garniturze. Sztywnieję. – To musi być Christian Grey.. Opuszczam się na krześle i garbię. a sztuczne światło podkreśla miedziane refleksy w jego włosach. O w mordę. – Och. Wszyscy siadają i oklaski cichną. Na pewno nie chodzi im o profesora Collinsa. – Chyba nie – burczę. Gdy siada. z całą pewnością celowo. Założył ten krawat. Nie jestem w stanie oderwać od niego wzroku. – Niezły jest. rozpina jednorzędową marynarkę i dostrzegam krawat. – Jest wolny? Zjeżam się.

słucham uważnie. Wciągam gwałtownie powietrze. omiata spojrzeniem urzeczony tłum i rozpoczyna elokwentną mowę. podziwiające go z daleka. Co o nim powiedziała? Że przyprawia ją o gęsią skórkę. dziewczęta siedzące obok mnie wybuchają śmiechem od razu przy pierwszym żarcie. a potem rozkłada na mównicy swoje notatki. No właśnie. Kate teatralnie kończy przemowę i wszyscy wstają. Na myśl o konfrontacji Kate i Christiana wiercę się niespokojnie na krześle. skupiając się na wiszącym nad wejściem emblematem WSU. Muszę przyznać. Więcej już na mnie nie spogląda. O nie. Przypomina mi się jego wczorajszy mejl. na które z nich bym postawiła. klaszcząc . Chociaż znam już tę mowę. a Kate odrzuca do tyłu śliczne długie włosy. z jego twarzy znowu nie da się nic wyczytać. W tej chwili czuję się taka z niej dumna. lecz zaraz znika. dobra jesteś. że nie wiem. Rektor siada. Nie spieszy się. Och. a kiedy je otwiera. a Christian twardo patrzy przed siebie. Temat przewodni to „Co po studiach?”. ani trochę jej nie onieśmiela tysiąc patrzących na nią osób. Tak. Uśmiecha się. Dlaczego nie chce spojrzeć na mnie? Czyżby zmienił zdanie? Zalewa mnie fala niepokoju. Na chwilę zamyka oczy. Przez twarz Christiana przebiega cień uśmiechu. Podium obejmuje w posiadanie panna Katherine Kavanagh. Christian patrzy na Kate.311 sen i mięśnie w podbrzuszu zaciskają się rozkosznie. aż podejmę decyzję. że wszystkie myśli na temat Christiana spycham na bok. możliwe. to właśnie Kate mogła z nim wtedy przeprowadzić ten wywiad. Rektor dalej nawija. razem. że to schrzaniłam. I to Kate mógłby składać teraz niemoralne propozycje. Jest spokojna i zabawna. Piękna Kate i piękny Christian. Spogląda teraz przed siebie. Wiem. A ja mogłabym być jak te dwie dziewczyny obok. że nic nie odpisałam. Czyżby wczorajsze odejście dla niego także było końcem? Znudziło mu się czekać. co. że Kate by na niego nie poleciała. Nagle rozlegają się głośne oklaski. że ze zdziwieniem. Katherine Kavanagh. Może jest zły. unosząc brwi – myślę.

– Jestem niezmiernie wdzięczny władzom WSU za zaszczyt. tak jak przed chwilą Kate. Rektor w skrócie nakreśla jego osiągnięcia: prezes własnej.. stojąc przed nami wszystkimi. Kate. audytorium także. nasz główny cel to pomoc w zlikwidowaniu głodu i ubóstwa na całym świecie. przesuwa się kilka centymetrów bliżej niego. on rzeczywiście pragnie nakarmić świat. O kuźwa.312 i wydając okrzyki. Siada. To dla mnie bardzo osobista podróż. Christian także wygłosi mowę. I przypomina mi się nasz wywiad. głównie w Afryce. To jej pierwsze owacje na stojąco. Zbliża się do mównicy i toczy spojrzeniem po audytorium.. Moje sąsiadki nachylają się urzeczone. Powitajmy pana Christiana Greya. Serce podchodzi mi do gardła. a ona odpowiada równie szerokim uśmiechem.. odnoszącej niebywałe sukcesy spółki.. Opada mi szczęka. Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej.. – . który mnie dzisiaj spotkał.a także główny ofiarodawca naszej uczelni. wyważony i hipnotyzujący. który do wszystkiego doszedł własną pracą. Naszym celem jest rozwój rentownych i nienaruszających równowagi ekologicznej metod upraw w krajach Trzeciego Świata. Wygląda na tak pewnego siebie. Ponad miliard ludzi.. W tych rejonach powszechna jest rolnicza dysfunkcja. wydaje mi się. to sporo tłumaczy. Że co? Christian doświadczył kiedyś głodu. Rektor ściska gościowi dłoń i rozlegają się uprzejme oklaski. a co za tym idzie destrukcja ekologiczna i społeczna. Cóż. co takiego Kate napisała w swoim . Dobra robota. Uśmiecham się do niej promiennie. Desperacko próbuję sobie przypomnieć. Mam rzadką okazję opowiedzieć wam o imponujących działaniach tutejszego wydziału sozologii. Prawdę mówiąc. a także kilku mężczyzn. a rektor podnosi się z krzesła i przedstawia Christiana. O w mordę. Zaczyna. żyje w skrajnym ubóstwie. człowiek. że większa część żeńskiego audytorium. a głos ma cichy. Wiem. jak to jest być bardzo głodnym.

313 artykule. – Moje gratulacje. że on nie postrzega siebie w taki sposób i nie życzyłby sobie współczucia ani litości. nim został uratowany przez Greyów? Przepełnia mnie oburzenie. . Uśmiechem dziękuje za brawa – nawet Kate klaszcze – a potem wraca na swoje miejsce. Ja także. Robi te wszystkie dobre rzeczy. Wstaje jeden z zastępców rektora i zaczyna się długi. Co za życie musiał znieść. jako mały chłopiec. więc musiał tego doświadczyć wcześniej. ściskając mi dłoń. ale z rezerwą. popieprzony. Jak na komendę wszyscy zgromadzeni w auli wstają i zaczynają bić brawo. Adoptowany w wieku czterech lat. Przypominają mi się te strzępki rozmów o Darfurze. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić. aby Grace go głodziła. nużący proces rozdawania dyplomów. Wszystko wskakuje na swoje miejsce. choć słyszałam najwyżej połowę jego mowy. – Nie. – Masz jakiś problem z laptopem? Marszczę brwi i biorę od niego dyplom. więc mija godzina. Biedny. nim słyszę swoje nazwisko. Przełykam ślinę i serce ściska mi się na myśl o głodnym szarookim dziecku.. a ja mam w głowie mętlik i próbuję przyswoić te nowe informacje na jego temat. O nie. panno Steele – mówi. Christian patrzy na mnie ciepło. Jedzenie. filantropijny Christian – choć jestem przekonana. Absolwentów jest niemal czterystu. perwersyjny.. – W takim razie dlaczego ignorujesz moje mejle? – Widziałam tylko ten o fuzjach i przejęciach. To przytłaczające. Nie patrzy w moją stronę. Udaję się na podium. zarządza wielką spółką i jednocześnie ugania się za mną.

– No nie? – Uśmiecha się promiennie. – Przysłał mnie po ciebie – dodaje.. jak bardzo. Moje dwie sąsiadki. Mejle? Musiał wysłać jeszcze jeden. Christian rozmawia właśnie z rektorem i dwoma profesorami. – Twoja mowa była świetna. Co w nim napisał? Uroczystość ciągnie się przez następną godzinę. – Christian chce z tobą porozmawiać! – woła. Kiwa głową. woła mnie Kate. które stoją teraz obok. . Przewraca oczami. Nie mogę Rayowi kazać zbyt długo czekać. Kate. Moja wewnętrzna bogini nie jest zadowolona. pokazując pięć minut. W końcu rektor opuszcza razem z kadrą podium. zaraz za Christianem i Kate. Idzie w moją stronę. ponieważ blokuję kolejkę. mimo że bardzo bym tego chciała.314 Patrzy na mnie pytająco. Gdy czekam w kolejce do wyjścia. – Później – rzuca. więc idę za Kate w stronę korytarza za podium.. Muszę się przesunąć. Wracam na swoje miejsce. odwracają się i gapią na mnie. Zerkam na niego i unoszę palce. a ja się uśmiecham. Och. – Nie masz pojęcia. – Idziesz? Potrafi być bardzo uparty. Christian nie patrzy w moją stronę. Gdy wchodzę.

– Martwiłeś? Dlaczego? – Ponieważ pojechałaś nazywasz samochodem. który . w tej akurat chwili nie chcę poruszać tego tematu. – Przepraszam panów – słyszę. Jestem kompletnie zaskoczona. do domu tym wrakiem. o co ci chodzi z jedzeniem. Podchodzi i uśmiecha się zdawkowo do Kate. – Martwiłem się o ciebie. ujmuje mój łokieć i kieruje w stronę czegoś. Wygląda na udręczonego. – Świetna przemowa. – Kurde. Sprawdza. gdy odwraca się w moją stronę. Próbuję techniki odwracania uwagi. próbował się do mnie dodzwonić. a potem zamyka drzwi. – Dziękuję. która jest tak skuteczna w przypadku Kate. – Dziękuję ci – mówi i nim ona zdąży coś odpowiedzieć.315 unosi głowę. – Nie zaglądałam dzisiaj do komputera ani do telefonu. – Anastasio. Jasny gwint. Z rozdrażnieniem przeczesuje palcami włosy. – Teraz już rozumiem. co mu chodzi po głowie? Mrugam powiekami. – Zamyka oczy. czy pomieszczenie jest puste. – Dlaczego nie odpisałaś mi na mejl? Ani na esemesa? – Patrzy na mnie gniewnie. co wygląda jak męska szatnia.

– Zostajesz na poczęstunek? – pyta. José regularnie mi go serwisuje. Jest w świetnym stanie. O nie. ja. – W porządku. – Twój ojczym? Chciałbym go poznać. Bierze głęboki oddech. To czekanie doprowadza mnie do szaleństwa. – Tak. – Jeżdżę nim od ponad trzech lat. Dlaczego nie zadzwoniłeś? – Jezu. – José fotograf? – Christian mruży oczy. – Christianie.316 – Słucham? To żaden wrak. a jego spojrzenie staje się lodowate. Odsuwa się. a wcześniej prawdopodobnie do babki i prababki. Przykro mi. mierzy mnie wzrokiem i wyraźnie się odpręża.. muszę poznać twoją odpowiedź. Dlaczego? .. Do jutra chcę odpowiedzi. garbus należał kiedyś do jego matki. przesadza. co chce robić Ray. – Tak. – Jutro. – Anastasio. – Nie wiem. To nie jest bezpieczny samochód. zostawiłam ojczyma zupełnie samego. Jutro. O kurczę.. Posłuchaj. wtedy ci powiem.. że się martwiłeś.

Dostrzega mnie. że jestem twoim przyjacielem. na mojej twarzy także pojawia się uśmiech. macha ręką i schodzi do mnie. ruszam na poszukiwanie Raya. że jestem twoim przyjacielem. Anastasio. Annie. który mnie rozdziewiczył i chce mnie wciągnąć w relację BDSM? Christian patrzy na mnie gniewnie. Wychodzę z szatni. gdzie go zostawiłam. wiem.317 – Nie jestem pewna. – Obejmuje mnie ramieniem. Jak ja go przedstawię Rayowi? Aula nadal jest pełna ludzi i Ray stoi tam. Rektor. czy to dobry pomysł. czterech profesorów i Kate wpatrują się w mnie. „Przyjaciel. W mojej głowie wirują setki myśli. – Hej. To twój dzień. – Mam cię przedstawić tacie jako kogo? To jest ten pan. gdy mijam ich pospiesznie. ale po chwili kąciki jego ust unoszą się w uśmiechu. Prowadź. który chodzi z tobą do łóżka” – krzywi się moja podświadomość. Moje gratulacje. Cholera. – Wstydzisz się mnie? – Nie! – Tym razem to ja jestem rozdrażniona. Zostawiając Christiana w towarzystwie kadry. I choć jestem na niego zła. . jego trzech zastępców. Wiem. Christian otwiera drzwi. – Po prostu mu powiedz. Usta ma zaciśnięte. Odsuwam od siebie tę nieprzyjemną myśl. – Masz ochotę pójść do jakiejś knajpki? – Jasne. Powiedz mu.

Drink dobrze mi zrobi. przez dwie i pół godziny musiałem siedzieć i słuchać różnych bełkotów. Ray wręcza mi kieliszek szampana.318 – Nie musimy. że to raczej tanie wino musujące. Wiruje ze mną wesoło. Jest równie piękny jak Kate. w którym roi się od studentów. „Wyglądasz jak idiotka” – drwi niezawodna podświadomość. jeśli nie chcesz. Nie jest schłodzone i ma słodki smak. – Moje gratulacje! – Uśmiecha się promiennie. Nie będzie mu smakować. Na trawniku rozstawiono olbrzymi namiot. Boże. – Mogę już zdjąć ten biret i togę? Czuję się jak idiotka.. – Och. Podejrzewam. – Annie. – Ray wyjmuje z kieszeni aparat cyfrowy.. powiedz „nie”.. A to niespodzianka. Annie. gdy robi mi zdjęcie.. Mijamy kolejkę do uczelnianego fotografa. – „Ależ byłby z ciebie dumny”. Podobieństwo jest uderzające. – Ana! – Odwracam się i sekundę później znajduję się w objęciach Ethana Kavanagha. z którym się pieprzysz?” – Piorunuje mnie wzrokiem znad okularów. Moje myśli biegną ku Christianowi. przypomniałem sobie. a jego zielone oczy błyszczą radośnie. – Proszę. Włosy w kolorze brudnego blondu ma potargane i seksowne. Objęci wychodzimy razem z tłumem absolwentów i ich rodzin na ciepłe wczesne popołudnie. – „A więc zamierzasz przedstawić Raya facetowi. Przewracam oczami. wykładowców i przyjaciół. . rodziców. – Jedno zdjęcie do albumu. Wszyscy radośnie szczebiocą. czasami jej nienawidzę.

to mój tato. kiedy podnoszę wzrok i napotykam lodowate szare spojrzenie Christiana Greya. Ray. Ethan obejmuje mnie w pasie. Ethan! Cudownie cię widzieć. – Witaj. jakie z całą pewnością teraz czuje. Jasna cholera. . brat Kate. Tato. – To takie słodkie. – Kate całuje Raya w obydwa policzki. – Kiedy wróciłeś z Europy? – pytam. na co on oblewa się rumieńcem. to jest Ethan. – Widać. Tata chłodno lustruje pana Kavanagha. – Poznałeś chłopaka Any? Christian Grey. że rozsadza go duma. – Uśmiecham się szeroko.319 – Wow. Kate! Kurwa! Z mojej twarzy odpływa cała krew. którą Ray ujmuje. Ray Steele.. nie mogłem tego przegapić. ale chciałem zrobić niespodziankę siostrzyczce – mówi porozumiewawczo. – Wygłaszała mowę. – Już tydzień temu. Ethan. nie okazując zaskoczenia. Wyciąga dłoń. zupełnie niezbity z tropu słowami Kate.. – To prawda – przyznaje Ray. – Mowę miała naprawdę świetną. miło pana poznać – mówi ciepło Christian. Wymieniają uściski dłoni. – Panie Steele. Obok niego stoi Kate.

– Panie Kavanagh. Może jedynie brązowe oczy lekko mu się rozszerzają i patrzą na mnie. muskając kciukiem odkryte plecy. Tracę zdolność mowy. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ana. – A to mój brat. Christian obejmuje mnie. – W głosie . mama i tata chcieli nas na słówko. Christian wyciąga rękę do mnie. Wymieniają uścisk dłoni. a ja niemal padam z wrażenia. Christian przenosi arktyczne spojrzenie na Ethana. gdy tymczasem Christian uśmiecha się do niego zimno. to na mnie. i zajmuję miejsce przy jego boku. Przygryzam wargę. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. mówiąc: „Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?”. – Odciąga Ethana na bok. Ethan Kavanagh – kontynuuje Kate. kiedy Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad do gazety studenckiej. Uwalniam się z objęć Ethana. że pracujesz w gazecie. jędza! – Ethan. który nadal mnie obejmuje. – Ana.320 – Panie Grey – bąka. – Nie wiedziałam. – Dwa tygodnie – odpowiada bez zająknięcia. Doskonale wie. – No więc jak długo się znacie? – Ray patrzy to na Christiana. co robi. słysząc to pieszczotliwe określenie. – Poznaliśmy się. skarbie – mruczy. Kate uśmiecha się do mnie szeroko.

Ana. – Kate zachorowała – mamroczę.321 Raya pobrzmiewa ciche upomnienie. Tego ostatniego nie słyszałaś. panu. że zarówno Ray. że jest pan zapalonym Ray unosi brwi i uśmiecha się – rzadki. – Bo wiedziałam. panie Grey. – Dziękuję wędkarzem. głupia! – Nie wydawał się tym poruszony. To ja nie chcę się zaangażować.. – Kate uśmiecha się do mnie słodko. że ty tego nie zrobisz. Christian urabia mojego tatę. – Lepiej ruszę na ratunek Rayowi. Gawędzimy chwilę. jak i Christian patrzą teraz na mnie. głównie o ich zbliżających się wakacjach na Barbadosie i naszej przeprowadzce. Patrzę na nią gniewnie. Rozmawia właśnie z rodzicami. Sama nie wiem któremu. – Unoszę głowę i widzę. Popatrz tylko na niego: Christian nie może oderwać od ciebie wzroku. Nie pękaj. – Kate. Katherine . Jego moc nie ma granic. „Tak jak i ciebie” – warczy podświadomość. Cholera. szczery uśmiech Raya Steele’a – a potem zaczynają rozmawiać o rybach. prawdziwy. – Doskonałą mowę pan wygłosił.. Słyszałem. kiedy mam pewność. Przepraszam i udaję się na poszukiwanie Kate. którzy są jak zawsze przemili i ciepło się ze mną witają. Albo Christianowi. no i chcę pomóc Christianowi w tych jego problemach z zaangażowaniem się. jak mogłaś mnie tak wydać Rayowi? – syczę przy pierwszej okazji. – Obserwuje cię niczym jastrząb. że nikt nas nie słyszy.

Ray oddala się. że ten mężczyzna ma na mnie taki wpływ. Christian chichocze. . Brak mi tchu. Zerkam nerwowo na Christiana. A wy bawcie się dobrze. Unosi pytająco brew. jakby rozśmieszył go jakiś dobry dowcip. Anastasio – szepcze. gdzie tu są toalety? – Za namiotem w prawo. – Dziękuję. Nieruchomiejemy na chwilę. O czym oni rozmawiali oprócz tego. Christian wygląda. – Zaraz wrócę. a tata wydaje się wyjątkowo zrelaksowany. panie Grey. nawet w namiocie pełnym ludzi? – W tej chwili myślę: „Ładny krawat” – wyrzucam z siebie. zważywszy na to. Oblewam się rumieńcem. – Fotograf oddala się szybko. Jak to możliwe. Unosi dłoń i gładzi palcem mój policzek. – Och. – Uśmiecham się do obydwu. – Cześć. że musiał wyjść do ludzi. tak chciałbym wiedzieć. – A więc mojego ojca także oczarowałeś? – Także? – Oczy Christiana płoną. gdy fotograf robi nam zdjęcie. po czym ujmuje moją brodę i unosi tak. że patrzymy sobie w oczy. Chyba jest dobrze. a ja mrugam oślepiona fleszem.322 Kavanagh! – Piorunuję ją wzrokiem. kiedy wracam. oddałam ci przysługę – woła za mną. – Ana. o czym myślisz. że o rybach? – Ana.

Zamykam oczy i w dole brzucha czuję słodkie ściskanie. Kiwam głową i przełykam ślinę. czuć twoją piękną skórę. a oczy ma pociemniałe. Moje całe ciało ożywa. proste. Uśmiecha się blado. no i mogę dotykać twych nagich pleców. Ponownie kiwam głową. Testuje to słowo: krótkie. wszystkie zakończenia nerwowe śpiewają radośnie. prawda. – Anastasio.323 – Ostatnio mój ulubiony. Tylko ja i on. – Ślicznie wyglądasz. – Więcej – powtarza cicho. Christian mruga i oglądam w jego oczach toczącą się w nim walkę. ten prąd przyciąga mnie do niego. Kciukiem przesuwa po mojej dolnej wardze. – Wiesz. że będzie świetnie. mała? – szepcze. – Chcesz serduszek i kwiatków. a między nami przeskakują iskry. Anastasio. Moje policzki przybierają odcień purpury. jakbyśmy byli tu sami. – Ale ja chcę więcej – odpowiadam szeptem. – Głos ma cichy. Nagle robi się tak. – Więcej? – patrzy na mnie z konsternacją. . – Ja też nie. – Nie znam się na tym. ale nabrzmiałe obietnicą. No to już wie. Do twarzy ci w tej sukience.

co jest złe. a może się wybierzemy na jakiś lunch? – Okej. – Annie. Ana. a moje uszy stopniowo wypełniają głosy obecnych w namiocie osób. Łapię powietrze. Spróbuję. próbując odzyskać równowagę. przechylając głowę i uśmiechając się pięknie. Wydaje się taki szczery. – Z zastrzeżeniem granic względnych. jesteś taka nieprzewidywalna. – Jezu. Zapierasz mi dech w piersiach. Przełykam ślinę. – Kręci głową. – Mrugam. – Złe? Dla mnie nie. Rzuca mi wyzwanie. Spróbuję. – A ty wiesz o tym. Robi krok w tył i nagle wraca Ray.324 – Niewiele wiesz – mruczy. tak. a w jego oczach tańczą wesołe iskierki. – Słucham? – Skupiam na sobie sto procent jego uwagi. – Mój głos jest taki cichy. Christian uśmiecha się do Raya. Nie jesteśmy sami. Nie potrafię mu się oprzeć. – Okej. Jestem Ewą z rajskiego ogrodu. – Zgadzasz się? – Nawet nie kryje niedowierzania. „Co ty . a on to wąż. Christian zamyka oczy i bierze mnie w objęcia. – Spróbuj – szepcze. – Okej – szepczę. O kuźwa. właśnie się zgodziłam na bycie jego uległą.

aby wszystko przemyśleć Co ja. – Chciałbyś się do nas przyłączyć. narobiłam? – Dziękuję. Potrzebuję przestrzeni. Wzruszam przepraszająco ramionami. – Och. No i zamożnego.. – Wygląda na porządnego młodego człowieka. Miło było pana poznać. nie odrywając gorącego wzroku od mojej twarzy. ale mam już plany. Czuję ściskanie w żołądku. później? Ray bierze mnie za łokieć i prowadzi w stronę wyjścia z namiotu.325 najlepszego zrobiłaś?” – krzyczy na mnie podświadomość. w jaki sposób on zamierza się mną zaopiekować. Christianie! Patrzę na niego. Christianie? – pyta Ray. podnosi do ust i czule całuje. taki mam zamiar. Annie. Mogłabyś trafić znacznie gorzej. – Opiekuj się dobrze moją dziewczynką. bezgłośnie błagając. – Do zobaczenia później. – I nawzajem – odpowiada Ray. .. Wymieniają uścisk dłoni. panno Steele – mówi cicho głosem nabrzmiałym obietnicą. aby odmówił. Chwileczkę. Christian ujmuje moją dłoń. panie Steele. Ray nie ma pojęcia. Dlaczego jednak musiałem dowiedzieć się o nim od Katherine? – ruga mnie. Moja wewnętrzna bogini robi przewroty w tył godne rosyjskiej gimnastyczki olimpijskiej. Niedobrze mi. kurwa.

. że jeśli chodzi o herbatę i współczucie. wszystko w porządku. Annie. Tak się cieszę. tato. że przyjechałeś. Odwiedzę cię. Annie. A niech mnie. O nie. słoneczko – mówi cicho Ray. Mocno przytulam się do Raya. żebym wszedł i zrobił ci herbaty? Śmieję się mimo łez. co? Chcesz. a ja nie mogę się powstrzymać – w moich oczach wzbierają łzy. – Zadzwoń do mamy – mówi. Pamiętam. w moich oczach każdy. – Dobrze. Gdyby on tylko wiedział. Nie rozkleję się teraz. – Za nic bym tego nie przegapił.326 – Cóż. Annie. mam akceptację Raya. jak poszło. tato. kiedy już zadomowię się w Seattle. – Ważny dzień. jest porządnym gościem. ale drugie już nie bardzo. Daj mi znać. Dla Raya herbata to lek na całe zło. jak mama na niego narzekała. O zmierzchu Ray podrzuca mnie do domu. a w moim gardle tworzy się wielka gula. – Kocham cię. kto lubi wędkarstwo muchowe. tato. – Jasna sprawa. Obejmuje mnie speszony. że przyjechałeś. Jestem z ciebie taki dumny. – Powodzenia podczas tych rozmów w sprawie pracy. – Nie. Dzięki. to pierwsze rozdaje hojnie.. – Hej. .

Trzy nieodebrane połączenia od Christiana. . aby zrobić przegląd. życząc mi wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów. Odczytuję esemesy. Uśmiecha się i wraca do samochodu.327 – Ja ciebie też. że dotarłaś do domu tym swoim samochodem. że wszystko w porządku. Ponieważ się rozładował. Cztery nieodebrane połączenia.Daj znać. najpierw muszę podłączyć ładowarkę. Dlaczego nie zadzwonił na telefon stacjonarny? Idę do sypialni i włączam laptop. 23:58 Adresat: Anastasia Steele Mam nadzieję. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. Macham mu. a José zawsze jest chętny. Grey Enterprises Holdings. a potem wchodzę niespiesznie do mieszkania. Inc. Christian Grey Prezes.. a dopiero potem mogę odczytać wiadomości. Drugi mejl od Christiana ma dzisiejszą datę.. Jezu. czemu się tak przejmuje moim garbusem? Od trzech lat dobrze mi służy. jedno od José i to on nagrał się na pocztę głosową. „Dojechałaś bezpiecznie do domu?” „Zadzwoń do mnie”. gdy odjeżdża. Przede wszystkim sprawdzam telefon komórkowy. Oba od Christiana. jedna wiadomość na poczcie głosowej i dwa esemesy.

Nie mogę ich zatrzymać. Ślicznie dzisiaj wyglądałaś. Grey Enterprises Holdings. Inc. Inc. Niedługo będę.Christian GreyPrezes. 19:23 Adresat: Christian Grey Jeśli chcesz. na którym piszę słowa Tessy: . Muszę coś dla niego przygotować. Pierwsze wydanie książek Thomasa Hardy’ego nadal stoi na półce w salonie. Klikam „odpowiedz”. A niech to.Christian GreyPrezes.328 Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011.. kiedy tylko będziesz chciała. Grey Enterprises Holdings.. że jeździsz takim samochodem. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Mówiłem poważnie. On tu jedzie. nie podoba mi się. aby to omówić. 17:22 Adresat: Anastasia Steele Cóż mogę rzec poza tym. to mogę dziś do Ciebie przyjechać. co już powiedziałem? Chętnie omówię to z Tobą. Chcę się z nim zobaczyć. 19:27 Adresat: Anastasia Steele Ja przyjadę do Ciebie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Pakuję je w brązowy papier.

329 .

– Filiżanki? Nic nie szkodzi. – Mamy tylko filiżanki do herbaty. Idę do kuchni zdenerwowana. – Ciekawy dobór słów – komentuję oschle. Przez chwilę podziwiam jego urodę. – Jeśli mogę – mówi rozbawiony. – Cześć. tak seksownie wygląda w skórze. Uśmiecha się szeroko. – Chcesz też spodeczki? – wołam. podoba mi się. – Czuję nieznośną nieśmiałość. – Och. że możemy uczcić koniec twoich studiów. gdy otwieram drzwi. Zupełnie jakbym miała w salonie całkowicie nieprzewidywalną drapieżną panterę albo lwa górskiego. że nie tracisz rezonu. – Pomyślałem. Christian stoi na ganku w dżinsach i skórzanej kurtce. – Wejdź. Dobry Bollinger jest nie do pobicia. – Jego twarz rozjaśnia promienny uśmiech. a chmary motyli przypuszczają atak na mój brzuch.330 ROZDZIAŁ PIĘTNASTY – Cześć. Podnosi butelkę szampana i wchodzi do środka. . O rany. Spakowałyśmy wszystkie kieliszki.

Przyjmujesz.. To bardzo proste. – Hmm. wilczy uśmiech. Gwałtownie przełykam ślinę. – To dla ciebie – mamroczę z niepokojem. Bardzo trafny cytat. żebyś je przyjęła i koniec dyskusji. Zdecydowałaś się na poniżenie. to zbyt wiele. – Na pewno znajdziesz coś.. jeśli je przyjmiesz. Nie musisz o tym myśleć. – Posyła mi szybki. pewnie będzie kłótnia. kiedy mi je kupiłeś. Cholera. a nie Angelem. – Christian. nie mogę ich przyjąć. Stawiam filiżanki na stole. Gdy wracam. – Nie byłam uległa. – Będę dla ciebie łagodny. że jestem d’Urberville’em. sprzeciwiasz mi się. co będzie współgrało równie dobrze. – To jest również prośba – szepczę. domyśliłem się. ponieważ to mi sprawia przyjemność. Dlaczego jestem taka zdenerwowana? Mam sucho w ustach. – Myślałem. – Kupiłem je dla ciebie – mówi cicho z beznamiętnym wyrazem twarzy. Anastasio. – W zamyśleniu przesuwa długim palcem wskazującym po tekście. z książkami . co dla ciebie kupuję. – Prośba? Żebym był dla ciebie łagodny? Przytakuję.331 – Wystarczą filiżanki. Jako uległa byłabyś za nie jedynie wdzięczna. Chcę. o tym właśnie mówiłem. wpatruje się w pakunek w brązowym papierze. – Widzisz.

czy możemy cofnąć czas? Atmosfera między nami jest teraz napięta. Jak mogę uratować tę sytuację? Stawia butelkę szampana na stole i staje naprzeciw mnie. Nie wiem. że jesteś samochodem i należysz do niego.332 – Nie. Wzdycham. żebyś chciała mnie zadowolić. Chcę. – Zaciska usta. . nieproszona. Nie o tym. że jest zawiedziony. – W takim razie chcę przekazać je organizacji charytatywnej działającej w Darfurze. Jak mogę nie myśleć? „Możesz udawać. więc czas na plan B. – Przygląda mi się nieufnie. Nie chcę go rozczarować i słyszę w głowie jego słowa. – Pomyślę o tym – dorzucam pod nosem. – A więc są moje i mogę z nimi zrobić. co robić. – Tak. Opuszczam wzrok na dłonie. Anastasio. Och. Anastasio. skoro to miejsce jest bliskie twemu sercu.. – Ton jego głosu jest poważny. ale zgodziłaś się. Czerwienię się. Ignoruję ją. ale przyznaje mi rację. co chcę? Patrzy na mnie podejrzliwie. Tej walki nie wygram. Widać. tak jak inne rzeczy” – moja podświadomość odpowiada jadowicie. Mogą je wystawić na aukcję.. – Nie myśl. – Skoro tak właśnie chcesz zrobić.

niewinny pocałunek. Nie trać na to energii. Nie stosuj wobec siebie jakichś ogólnych sądów moralnych na podstawie tego. Mogę sobie na to pozwolić. Masz tak nie myśleć. Napełnia filiżanki do połowy. – Puszcza mnie. Zbyt wiele o tym myślisz. próbując przetrawić jego słowa. – Tak lepiej – mruczy. – Bollinger Grande Annee Rose 1999. – Hej. Marszczę brwi. doskonały rocznik – . Patrzy na mnie z poważną miną. Napij się szampana. to wszystko. – Proszę. Jestem bardzo bogatym człowiekiem. zdejmuje folię oraz druciki podtrzymujące korek i przekręca butelkę zamiast korka. otwierając ją wprawnym ruchem i nie roniąc ani kropelki. – Pochyla się i składa na moich ustach szybki. – Nie ma w tobie nic taniego.333 Chwytając mnie za brodę. Bierze butelkę szampana. co myślą inni. Anastasio. znów chwytając moją brodę i pociągając ją lekko. – Jest różowy – mówię pod nosem zaskoczona. unosi głowę do góry. Anastasio. aby uwolnić dolną wargę z uścisku zębów. na co się zgadzasz. – Czuję się tania – szepczę. Twoje wątpliwości wynikają z zastrzeżeń do naszej umowy. – W jego oczach widzę ciepło i łagodność. Kupiłem ci po prostu kilka starych książek. bo myślałem. – Nie powinnaś. że okażą się dla ciebie ważne. „Dziwka” – mówi bezgłośnie moja podświadomość. przestań – rozkazuje łagodnie. Przyzwyczaj się do tego. Christian z irytacją przeczesuje włosy palcami. – Będę ci kupował mnóstwo rzeczy. więc uśmiecham się nieśmiało. a to zupełnie naturalne. Nie wiesz.

– W filiżankach. czyli nie granice względne. Christian śmieje się łagodnie. czyżby? – Biorę kolejny łyk.. – Och. że chodzi tu o moją kapitulację. – Tylko dzięki temu. Gratulacje z okazji ukończenia studiów. Och. – Dziękuję – bąkam i biorę łyk. Stukamy się filiżankami i Christian upija łyk. Oczywiście jest pyszny.. gdzie sadowi mnie obok siebie. że wiem.. gdy poszliśmy na kawę. – W filiżankach. – Zawsze taka ochocza. ten szampan jest naprawdę bardzo dobry. a ja się czerwienię. że lubi wędkować? – Ty mi powiedziałaś. że jadł ci z ręki. Anastasio. – Sprawiłeś. Rety. – . – Wydymam wargi. – Twój ojczym to bardzo małomówny człowiek. – Skąd wiedziałeś. Uśmiecha się szeroko. Chcę mieć to już za sobą. jak łowić ryby.334 mówi ze znawstwem. ale nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Przejrzymy granice względne? Uśmiecha się. Hmm. ma pamięć do szczegółów.. ten niepokój mnie dręczy. – Bierze mnie za rękę i prowadzi na kanapę.

– Tak. co sprawia. to mój ostatni dzień u Claytona. – Jego szare oczy są błyszczące. . co mi smakuje. wskazując szampana. ale obiecałem odebrać siostrę z lotniska. prawie srebrne. – Pomógłbym ci w przeprowadzce. – Jeszcze? – pyta. – Mieszkanie wygląda na prawie puste. – Pomyślałam o tobie. – Poproszę. Było okropne. gdy go spróbowałam. – Mia przylatuje z Paryża bardzo wcześnie rano w sobotę. Skąd się tak dobrze znasz na winach? – Nie znam się.335 Próbowałeś wina na przyjęciu? Christian się krzywi. Christian wstaje z wdziękiem i podnosi butelkę.. Chce. Jesteś gotowa do przeprowadzki? – Prawie. żebym się wstawiła? Patrzę na niego podejrzliwie. Anastasio. Napełnia moją filiżankę. Och. Jutro jadę z powrotem do Seattle. że się rumienię.. to nowość. Po prostu wiem. – Pracujesz jutro? – Tak. że Elliot wam pomoże. ale słyszałem.

– Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? – Marszczy czoło. – A co robisz w kwestii pracy w Seattle? Kiedy porozmawiamy o granicach względnych? W co on gra? – Mam kilka rozmów w sprawie stażu. – Tak. w których wydawnictwach? . – W kilku wydawnictwach. – Yyy. Mruży oczy.336 – Tak. Anastasio. – Czy to właśnie chcesz robić? Pracować w wydawnictwie? Ostrożnie przytakuję. Kate i Elliot.. teraz ci mówię. – Co więc? – Nie bądź niemądra. Prawdopodobnie dlatego. – Gdzie? Jakoś nie chcę mu powiedzieć. czekając na więcej informacji. kto by pomyślał – mamrocze pod nosem i z jakiegoś powodu nie wygląda na zadowolonego. Kate jest tym bardzo podekscytowana. – Więc? – Patrzy na mnie cierpliwie. że mógłby użyć swoich wpływów..

– Teraz to ty jesteś niemądry. żebym wiedział? – Zbyt duże wpływy. Śmieje się. Po szampanie robię się odważniejsza. Spogląda na mnie przelotnie. Lepiej. Opróżniam filiżankę. Znów ta stara śpiewka...337 – ruga mnie. Marszczy czoło. żebym o tym nie zapomniała. Na twarzy ma ten swój uśmiech pełen samozadowolenia. . – Tak. Wypij i omówimy te granice.. – Wyciąga drugi egzemplarz mojego mejla i listę. tej. – Jadłaś coś? O nie. – W małych – mamroczę. Nosi te listy w kieszeni? Jedna jest chyba w jego marynarce. – Jeszcze? – Poproszę. – Niemądry? Ja? Boże.. Zjadłam z Rayem obiad z trzech dań. ale mi stawiasz wyzwania. która została u mnie. Podnosi butelkę i zatrzymuje się. – Dlaczego nie chcesz. – Przewracam oczami.

– Odpowiedz. wpatruję się w niego. Przysuwam się do niego na kanapie i spoglądam na listę. co? Kiwam głową. Anastasio. Co?! – Och – dziwię się i widzę rozbawienie w jego oczach. Czemu to jest seksowne? Napełnia moją filiżankę. a motyle uciekają z brzucha do ściśniętego gardła. – Tak. patrząc mi intensywnie w oczy. – Dobrze. – Zainteresowałem cię. – Uśmiecha się znacząco. a przełożę cię przez kolano. – Och – odpowiada.. ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa za dopuszczalne? uznaje . – A więc akty seksualne. – Jeszcze raz przewrócisz oczami. odzwierciedlając mój ton głosu.. Moje serce tłucze się w piersi. a ja wypijam ją praktycznie do dna. Większość przerobiliśmy. – Tak to się zaczyna. Skarcona.338 Pochyla się i chwyta moją brodę. zainteresowałeś mnie.

– Szkolenie? – szepczę. że to przyjemne? – Robiłeś to? – pytam szeptem. więcej tego nie zrobimy. Twój tyłek będzie musiał przejść szkolenie. – Zgadzam się co do fistingu. ale naprawdę chciałbym dobrać ci się do tyłeczka. Zresztą w tym przypadku nie możemy od razu skoczyć na głęboką wodę. Ale z tym poczekamy. a tobie się nie spodoba. Skąd wie. – O tak. Jasny gwint. Uwierz mi. – Stosunek analny to niekoniecznie moja bajka. – Uśmiecha się do mnie szeroko. Przełykam ślinę. Zatyka mnie. że mi się spodoba. stosunek analny może być bardzo przyjemny. . Anastasio. Czy na coś jeszcze? – pyta łagodnie. – Tak. Trzeba go będzie dobrze przygotować.339 • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny – Nie zgadzasz się na fisting. Myśli. Mrugam z niedowierzaniem. Ale jeśli spróbujemy.

– Pani Robinson? – Tak. nagle przypominam sobie naszą wcześniejszą rozmowę. – I kiedy napełnia mi filiżankę. Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? . Cóż. patrząc na listę. a moja z zadowoleniem. i ponownie opróżniam filiżankę.. Nigdy nie uprawiałem seksu z mężczyzną.. jak? Marszczę brwi. – Okej. Przechodzi do dalszych punktów na liście. połykanie nasienia. z tego masz już szóstkę. To nie moja bajka. dumna jak paw. wewnętrzna bogini cmoka – A więc – Christian patrzy na mnie uśmiechem – połykanie nasienia w porządku? z promiennym Kiwam głową. Ma na myśli listę czy tylko szampana? Czy z tym całym szampanem chodzi o coś więcej? – Zabawki erotyczne? Wzruszam ramionami. nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy.. – Jeszcze? – Jeszcze.340 – Z mężczyzną? – Nie.. Rumienię się. Rany boskie.

– Och. Zaciskam usta. że wydaję ci się zabawna.341 • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analne – Zatyczka analna? Czy służy do tego. – Nie prawdziwe. A co się kryje pod „Inne zabawki”? – Koraliki. – I odsyłam cię do stosunku analnego wymienionego powyżej. – Nie mogę się powstrzymać od okazania urażonych uczuć. . – Cieszę się. ale w jego oczach nadal czai się rozbawienie. – Jego oczy są duże.. jajka.. na opakowaniu? – Marszczę nos z niesmakiem. szare i szczere.. Przestaje się śmiać. – Anastasio – przymila się. – Przepraszam. Uwierz mi. Jesteś po prostu taka niedoświadczona. tego typu przedmioty. Nigdy nie rozmawiałem o tym tak szczegółowo. – Wybacz mi. – Śmieje się głośno.. – Jajka? – pytam przerażona. panno Steele. przepraszam – stara się wyglądać na skruszonego. – Jakiś problem z zabawkami? – Nie – rzucam. Wybacz mi. co opisano – Tak – uśmiecha się. potrząsając głową. Szkolenie. Nie chciałem się śmiać.

– Okej. wracając do listy.342 Rozluźniam się trochę i pociągam łyk szampana. Co do kneblowania. och.. a ja i tak mam cię tylko na krótko. że nie będę mogła .. Czytam listę.. Czy krępowanie jest dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/metalowymi elementami – Rozmawialiśmy o podwieszaniu i w porządku. – Rozpórka to kołek z kajdankami na kostki lub nadgarstki. A ja kulę się w sobie. – Nie każ mi tego robić kolejny raz – ostrzega. Coś jeszcze? – Nie śmiej się ze mnie. Dobra zabawa. – W takim razie wiązanie – mówi. a moja wewnętrzna bogini skacze jak małe dziecko czekające na lody. ale co to jest rozpórka? – Obiecałem. – Wpatruje się we mnie. że nie będę się śmiać i przeprosiłem dwa razy. Bałabym się. jeśli chcesz to zaznaczyć jako granicę bezwzględną.. To zabiera dużo czasu. jest taki władczy.

gdybyś nie mogła oddychać. jeśli będę zakneblowana? Nieruchomieje. skoro będę związana? Mój umysł zaczyna być lekko zamglony. – Po pierwsze. że nigdy nie będziesz musiała ich użyć. będziemy używać sygnałów bezpieczeństwa – wyjaśnia. – Czy lubisz krępować swoje uległe. – To dlatego związałeś mi ręce? – Tak.. Nie chcę cię udusić. – Nie lubisz o tym mówić. patrząc na niego. Ale jeśli będziesz zakneblowana. – Dobrze. mam nadzieję. Wpatruję się w niego i coś sobie uświadamiam. a jego oczy stają się coraz większe. – A jak będę używać haseł bezpieczeństwa. Jakich.. – Denerwuję się na myśl o kneblowaniu. żeby nie mogły cię dotknąć? Patrzy na mnie. zanotuję to sobie. alkohol. hmm. – To jeden z powodów – mówi cicho. Mrugam.343 oddychać. . – Ja też bym się bał.

Wyobraźnia jest tutaj twoim najgorszym wrogiem. To ta podchwytliwa część. – To nie takie złe. Przeanalizujmy metody.. – Więc jakie jest twoje nastawienie wobec doświadczania bólu? – Christian patrzy na mnie wyczekująco. Natychmiast przestaję. – Musisz to robić? – Tak. – Przygryzasz wargę – mówi poważnie. nie lubię. – Byłaś karana fizycznie jako dziecko? – Nie. a ja chcę się dowiedzieć. ale nie Czerwienię się i patrzę na swoje dłonie.344 – Nie. wiem. . a ja pociągam łyk. Napełnia ponownie moją filiżankę.. Tak właśnie funkcjonuję. że jesteś zdenerwowana. Moja podświadomość ucieka z krzykiem i chowa się za kanapę. jak myślisz. co powiedzieć. Cholera jasna. Widzę. – Dlaczego? – To nieodłączne. Chcesz się jeszcze napić? Po alkoholu stajesz się odważniejsza. Pokazuje mi listę. – A więc nie masz żadnego punktu odniesienia? – Nie. co myślisz na temat bólu.

– Dojdziemy do tego. – No co ty. Anastasio.345 • Klapsy• Bicie drewnianymi packami• Biczowanie• Bicie laską• Gryzienie• Klamerki na sutkach• Klamerki na genitaliach• Lód• Gorący wosk• Inne rodzaje/metody zadawania bólu – Powiedziałaś „nie” klamerkom na genitaliach. chcę omówić jeszcze jedną kwestię. W porządku. Anastasio. – Mój głos jest bardzo cichy. – To część układu. – Albo nie zrobimy wcale – szepczę. rozgrzewając miejsca. Kiedy poczujesz się bardziej komfortowo w tym temacie. prawda? Wzruszam ramionami. że mi powiedziałaś. a on pochyla się i całuje mnie w usta. o których do tej pory nie miałam pojęcia. – Do łóżka? – Mrugam szybko. ponownie czując serce w gardle. ale do wszystkiego dojdziemy. – Kwestia kary najbardziej mnie martwi. a potem zabieram cię do łóżka. Przełykam ślinę. kochanie. po omawianiu tego wszystkiego chcę . Będziemy to robić stopniowo. Blednę. nie było tak źle. – No. Na razie skreślamy z listy bicie laską. To bicie laską boli najbardziej. nie posunę się za daleko. – Słuchaj. a krew w moim ciele zaczyna szybciej krążyć. – Cieszę się. zwiększymy intensywność.

– Nie. gdy jesteś moją uległą. To głównie .. co powiedzieć. a moja wewnętrzna bogini zaczyna dyszeć. Ściska mnie w środku. jak będzie z rozdzieleniem wszystkiego.. – Coś bolesnego? – Nie. Christian Grey jest gotów na więcej! Jest gotów spróbować! Podświadomość wychyla się zza kanapy.. właśnie teraz. – Poza czasem. przestań wszędzie widzieć ból. Nie wiem. Do czego to wszystko zmierza? Ściska mnie za rękę. – Urywa. co chcę wypróbować. Ale jestem gotów spróbować. – Pod jednym warunkiem. – A widzisz? Poza tym jest coś. O rany.346 cię porządnie przelecieć. przyjemność. moglibyśmy spróbować. Może się nie udać. Nie wiem. Opada mi szczęka. Dzisiaj mówiłaś. Na tobie też musiało to zrobić wrażenie. nadal z wyrazem szoku na twarzy harpii. Czy kiedykolwiek cię skrzywdziłem? Czerwienię się. – No właśnie. Rany Julek. Może jedna noc w tygodniu. nagle niepewny. że chcesz więcej. Nie wiem. – Christian patrzy nieufnie na moją zdumioną twarz.. czy to się uda. a moja podświadomość doznaje szoku.

.347 – Jakim? – szepczę. przyciągając mnie do siebie i całując moje włosy. – Anastasio. jestem rozgniewana. szczególnie po tym. – Chodź – wstaje. – Tu przerywa. Patrzy na mnie. Wszystko. co powiedziałam mu o książkach. Dam ci wszystko. oceniając moją reakcję. już go kupił. Biorąc mnie za rękę. Zdejmuje kurtkę i otula mnie nią. ale ja nie mogę zmusić się. Patrzy na mnie. starając się zdecydować. – To dla ciebie. Nigdy bym sobie nie wybaczył. Na zewnątrz stoi czerwone dwudrzwiowe. niebezpieczny. gapiąc się na tę wspaniałą. podnosząc mnie. . sądząc po wyglądzie. kompaktowe audi. ale przeważające uczucie to gniew. ruszając do drzwi. cholera. Kupił mi. zupełnie nowy. skoro tak łatwo jest tę sytuację naprawić. Przerażenie rośnie mi w brzuchu. gdyby coś ci się stało. Był jak najbardziej za – dodaje. z drugiej strony. – Przyjmiesz łaskawie mój prezent z okazji zakończenia studiów. Wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów – mruczy. co o tym wszystkim myśleć. – W głębi duszy wiem. Ale. Tak. żeby spojrzeć na niego. Stoję w milczeniu. że w ogóle to zrobił.. a jeszcze zszokowana. Miałam wystarczający kłopot z książkami. co chcesz.. Patrzę na samochód w osłupieniu. soczyście czerwoną nowość. samochód. – Wspomniałem o tym twojemu ojczymowi. prowadzi ścieżką w stronę nowego nabytku. Jezu.. Z jednej strony jestem przerażona. co to jest. ten twój garbus jest stary i szczerze mówiąc. – Och. z drugiej wdzięczna.

Patrzę na niego z zagniewaną miną. dla mnie to nie jest zbyt wiele. Na zawsze. Ma dobre intencje. otwierając usta z przerażenia. Czuję się zażenowana na myśl. Nie dla mojego spokoju ducha. – Patrzy na mnie ostrożnie. I mój pogląd się zmienia. nie wiedząc. Nie możesz po prostu powiedzieć „dziękuję”? – Ale wiesz. . jak to odebrał mój tato. Ta myśl jest bardzo trzeźwiąca i moje nastawienie do samochodu łagodnieje. – Nie. Jak śmiał? Biedny Ray. Dziękuję. jak potrafię. Czuję się winna z powodu napadu złości. co powiedzieć. – W porządku. – Nie. Całuję go pośpiesznie w policzek. że to zbyt wiele. ale nie złe. ale na teraz. – Cieszę się. – Wspomniałeś o tym Rayowi? Jak mogłeś?! – Ledwie mogę wydusić z siebie słowa. nie całe życie. chybione. Niedobrze mi. W porządku. że mi go pożyczasz.348 Odwracam się i rzucam mu gniewne spojrzenie. tak jak laptop. Wzdycha ciężko. – To prezent. nie na zawsze. nie kiedy był mały. On tego nie rozumie! Całe życie miał pieniądze. – Dziękuję panu za samochód – mówię tak słodko. Marszczy brwi. Anastasio. Pożyczam.

– Przepraszam za książki i samochód – zacinam się. Gdy je otwiera. żeby nie przelecieć cię teraz na masce tego samochodu. szare oczy jak kawałki przydymionego szkła. Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę. bicia laską. Zamyka oczy i potrząsa głową. Tak bardzo go pragnę. kryjąc twarz w dłoniach.. Christian włącza boczne światło i zatrzymuje się... – Proszę.. – Całuje mnie namiętnie. – Wykorzystuję całą swoją samokontrolę.. Rany. Rozbierzemy cię. Nadal milczy. i już przepadłam. gdy jesteś rozgniewany – mówię cicho i wpatruję się w niego. ale jest zły. książek. granic względnych. ostry pocałunek na moich ustach. Chwyta mnie za rękę i prowadzi z powrotem do mieszkania. Ano Steele. – A teraz do środka. Jego wzrok jest beznamiętny. to kupię ci pieprzony samochód – warczy. pragnę go. – Ależ z ciebie prowokatorka.. nie idąc na żadne ustępstwa. patrząc na mnie. Krew zaczyna mi wrzeć i z pasją odwzajemniam pocałunek. wyraz jego twarzy jest odrobinę łagodniejszy. . Moja podświadomość znów siedzi za kanapą. – Przerażasz mnie. a drugą zanurzoną w moich włosach. że jesteś moja i jeśli zechcę kupić ci pieprzony samochód. prosto do mojej sypialni. żeby pokazać ci. rozchylając usta językiem. z jedną ręką na moich plecach. nie bądź na mnie zły – szepczę. – Składa szybki. pomimo samochodu.349 Chwyta mnie nagle i przyciąga do siebie.

Jego ręce chwytają za zamek. jak płonie. moje serce wali jak oszalałe. Odgarnia włosy z moich pleców. Czuję na skórze. całując mnie w kark między każdym słowem. na szyi i sukienka opada. tak że zwisają po prawej stronie. Się. ciemne i tęskne. Kładzie palec wskazujący na moim karku i boleśnie powoli przeciąga wzdłuż kręgosłupa. Jest w tym tak kusząco dobry. podczas gdy usta liżąc. – Chcę z ciebie zdjąć tę sukienkę. Anastasio. . – Podoba mi się ta sukienka – mruczy. staje się płytki. Pochyla się i wącha moje włosy. tak że staję plecami przy nim. całując i ssąc suną przez plecy do drugiego ramienia. składa delikatne jak piórko pocałunki na ramieniu. – Muska nosem skórę za moim uchem i wzdłuż karku. panno Steele. Do bólu powoli rozpina go. szybki. Palec dociera do skraju dekoltu sukienki z odkrytymi plecami gdzieś w talii i chwytając za górę. przyciąga mnie bliżej. Podoba mi się. tak trudno za nim nadążyć. Nie. Kolejna zmiana nastroju. Nauczyć. Mój oddech się zmienia. – Będziesz. Moje ciało rezonuje i leniwie zaczynam poruszać się pod wpływem jego dotyku. wijąc się na piersi. Ruszać – szepcze. pełen oczekiwania. umiejscawia się głęboko w moim podbrzuszu. Tak słodko. Jego wypielęgnowany paznokieć delikatnie mnie drapie. Chwyta za zapięcie materiału u moich stóp. pożądanie zastępuje niepokój i przechodząc przez moje ciało.350 – Odwróć się – szepcze. Odwracam się posłusznie. Musiała. – Pachniesz tak pięknie. kałuża – Bez stanika. – Lubię widzieć twoją nieskazitelną skórę.

. panno Steele. – mruczy za moim uchem i zaczyna pociągać sutki swoimi długimi palcami.. – Powiedz mi. robiąc to samo. a sutki stają się jeszcze twardsze. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu w ten sposób? – szepcze..351 Jego ręce sięgają do przodu i obejmują moje piersi. Moje dłonie wplatają się w jego miękkie. – Podoba ci się. co? – Tak. aby wcisnąć piersi w jego wytrawne dłonie. – Kontynuuje powolną. gdy to doznanie odzywa się ostro w moim kroczu... zmysłową torturę. co ja z jego włosami. by ułatwić mu dostęp do karku. – Podnieś ręce i załóż mi za głowę – mruczy przy moim karku. . – Mhm. a sutki twardnieją pod tym dotykiem. prawda? – Mhm. – Tak.. Wyginam plecy w łuk.. Natychmiast wykonuję polecenie i moje piersi unoszą się wprost w jego dłonie. Jęczę. proszę pana.. – Tak. seksowne włosy i bardzo delikatnie pociągam za nie. ciągnąc delikatnie. Przechylam głowę na jedną stronę.

rozciągając je. Och nie.. jak się uśmiecha. panno Steele – wzdycha. a moje ciało zwija się w konwulsjach. rozrywając je i rzucając przede mnie. że jeszcze nie jesteś gotowa. – Więc może jednak nie pozwolę ci dojść. Palce zaczepiają się z tyłu o moje majtki. a moje ręce wczepiają się w jego włosy i ciągną mocniej. żeby dojść – szepcze. a jego dłonie wędrują w dół do moich bioder. powoli wkłada we mnie palec. Czuję go przy sobie. odwracając mnie twarzą do siebie. a on delikatnie gryzie i pociąga płatek mojego ucha. – Myślę. – Poza tym zdenerwowałaś mnie dzisiaj. Jęczę. Wkłada sobie palec do ust. – Dasz radę – zachęca mnie łagodnie. . czując tę cudowną.352 – Grzeczna dziewczynka. Jestem zaskoczona. ugniatając. – Szczypie mnie mocno. skręcając. moja słodka dziewczynka jest całkiem gotowa – szepcze.. Ocieram się o niego pośladkami. – O tak. i od tyłu. ocierając się o jego przód. Wzdycham. – Rozbierz mnie – rozkazuje cicho. to znaczy czółenka Kate na wysokim obcasie.. Czuję na karku. ciągnąc. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. co to oznacza? Mój mózg rejestruje wszystko przez mgłę palącego pożądania. poruszając na boki. Jego ręce wędrują do mojej kobiecości. Nigdy nie rozbierałam mężczyzny. a kciuk przebija się przez materiał. – Smakujesz tak dobrze. Mój oddech przyspiesza.. abym je mogła zobaczyć. ostrą przyjemność wymieszaną z bólem. Jego ręce zamierają. Mam na sobie jedynie buty. – Zwraca uwagę swoich palców ponownie na moje sutki.

O matko. – To efekt. i zaraz potem skarpetki. Nie T-shirt. Wchodzę na łóżko i siadam na nim okrakiem. Od czego zacząć? Sięgam po Tshirt. Och.. – Będziesz musiał nauczyć się nie ruszać – rugam go i pociągam za włosy pod palcami. Zamyka oczy i wysuwa biodra w moją stronę. – Chcę być w tobie. a ja. – Jego oczy płoną z podniecenia.. Wpatruje się we mnie wzrokiem rozświetlonym radością i pożądaniem. – Co ze mną zrobisz? – drażni się. Wygląda.... Och. Zdejmij mi dżinsy.. aby rozpiąć dżinsy. ale on chwyta mnie za ręce i potrząsa głową. Do tego. – O nie.. Moja wewnętrzna bogini warczy. panno Steele. tyle możliwości. a to nowość. czując włosy na jego jakże rozkosznej ścieżce. cudownie. wkładając palce pod materiał na brzuchu. cały mój.. szybko. a ja zwycięsko patrzę na niego z góry. Ściągam mu buty. a Christian uśmiecha się szeroko. Bierze moją dłoń i kładzie na swoim członku. Mrugam szybko.353 O rany. ja rządzę. Ty rządzisz. jaki u mnie wywołujesz. będziesz musiała mnie dotknąć. Wewnętrzna bogini zaraz eksploduje. upadając. Śmieje się.. kierowana frustracją. Otwieram usta ze zdziwienia. pożądaniem i czystą brawurą Steeleów popycham go na łóżko... co zaplanowałem. niezdarnie.. Nabieram powietrza i obejmuję go palcami. uśmiechając się przebiegle. mogę dotykać w ubraniu. .

354 Wydaje syk i uśmiecha się do mnie. Skopuje ubrania na podłogę. Dwie! Moje nadmiernie pożądliwe palce sięgają do guzika i rozpinają go.. uuu. z zaciśniętymi ustami. Jego skóra jest tak gładka i miękka. Zastyga pode mną. to takie podniecające. z małymi problemami.. prezerwatywa – szepcze. – Tak. mmm. a oczy mu płoną. a cała wesołość nagle znika. gdy go dotykam... i twarda. – Jezu.. Ana.. – W mojej kieszeni. Czy to może być aż tak trudne? – Nie mogę się nie ruszać. a jego biodra podskakują pode mną. tak że mogę ściągnąć spodnie i bokserki za jednym razem. drażnić i sprawdzać go ustami i językiem. a ja przesuwam usta w górę i w dół. Poruszam nimi i ciągnę. patrząc na jego twarz. Ssę go mocno. jeśli przygryzasz wargę – ostrzega i unosi biodra do góry.. Wyławiam dwie foliowe paczuszki i kładę na łóżku koło jego biodra. Jestem więcej niż podniecona. panno Steele – mruczy. Czuję taką moc. a włosy rozsypują się wokół mnie i już jest w moich ustach. Ma otwarte usta. spokojnie – jęczy.. patrząc na jego wyraz twarzy. a w jego głosie pobrzmiewa rozbawienie. Rozpinam rozporek i staję przed problemem zdjęcia mu spodni. Marszczę brwi. O święty Barnabo. jeszcze . hmm. – Co teraz zrobisz? – szepcze.. uwalniając go. Dotykam go. wpychając go aż do gardła. ale ledwie drgną. – Jakaż rozochocona panna Steele – mruczy. Zamyka oczy. Jego usta układają się w literę O. Cieszę się jak dziecko.. co za smakowite połączenie. Pochylam się. gdy gwałtownie wciąga powietrze. jest cały mój i mogę się nim bawić. Powoli szukam w kieszeni.

– Załóż to – podaje mi foliową paczuszkę. Ana. ale czując dezorientację. dobijasz mnie. Bardzo powoli. zatrzymaj się. O rany. a patrzenie na niego jest bardzo. – Ty na górze. drugą zaś się podpiera. – Twoja niewinność i entuzjazm są takie rozbrajające – sapie.. Żadnego powietrza na końcu tego drania – dyszy Christian. – Ściśnij koniec i zroluj do dołu. Patrzę na niego onieśmielona. Podziwiam swoją pracę ręczną i jego. mocno się koncentrując.355 i jeszcze. mrugając i dysząc jak on. Anastasio – jęczy. by umiejscowić się pode mną. – Stop. po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie. że to ja rządzę? Moja wewnętrzna bogini wygląda. – A teraz chcę się w tobie zagłębić – mruczy. jakby ktoś wyrwał jej z ręki loda. wykonuję jego polecenie. Och. – O tak – szepcze i oplata jedną ręką moje biodra. – Chryste. Siadam. Naprawdę jest niezłym okazem mężczyzny. bardzo pobudzające. unosząc mnie nieznacznie. To właśnie musimy zrobić.. a on siada nagle i patrzymy na siebie nos w nos. Myślałam. jak? Rozrywam ją i już trzymam w palcach lepką prezerwatywę. . Nie chcę dojść.

kochanie. co chcę.. i w zachwycie widzę. Jego oczy płoną w dzikim oczekiwaniu.. góra. wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim. Ja go pieprzę. – Tak. w górę i w dół.. wpatrując się uważnie w moje oczy. dół. I jest we mnie. gdy mnie rozwiera.. wszędzie. Oddech jest nierówny. znów i znów.. minuty.. Pomiędzy moimi urywanymi oddechami ta głęboka. Jęcząc. a ja jęczę... moje włosy opadają na plecy. gdy opadam na dół. góra. a ja jego. o rany – doznanie promieniuje przez moje podbrzusze. patrzę na niego. i trzyma mnie na miejscu przez sekundy.. poczuj mnie całego – jęczy i na chwilę zamyka oczy. obfita pełnia. Anastasio. podbijając mnie znów do góry. jak on zachwyca się mną. odrzucam głowę do tyłu. i jest tak. Łapiemy rytm. podobnie jak mój.. Leniwie się uśmiecha i robi. dół. przejmującym i przepełniającym uczuciem. a on bardzo powoli opada z powrotem na łóżko. cudownym.. Weź mnie za ręce – szepcze chrapliwym. zanurzony do końca.. – Tak jest głęboko – mruczy.. Ja rządzę. Och.. niskim głosem..356 Jęczę. To gwałtowne odczucie pulsujące w ciele szybko narasta. który jest taki seksowny.. Ta myśl popycha . jak chcesz.. Chwytam jego ręce jak koło ratunkowe. Delikatnie odpycham się od niego i opadam z powrotem.. on na mnie. nie mam pojęcia.. a on podnosi miednicę.. proszę. – Ty się poruszaj. Cholera! – Jeszcze – szepczę. dobrze. Jest mój. Jednocześnie wygina się i kołysze biodrami.

. . jak obciążoną betonem.357 mnie. odchylając głowę w tył. napełniona nim. na skraj przepaści i dochodzę. z zaciśniętymi ustami dochodzi cicho. Opadam na jego klatkę piersiową. tam gdzie nie ma granic względnych i bezwzględnych.. Chwyta moje biodra i z zamkniętymi oczami. gdzieś pomiędzy fantazją a rzeczywistością. krzycząc nieskładnie.

tak że patrzy teraz na mnie z góry. że musi istnieć ta bariera w postaci materiału T-shirta. ale zaraz łagodzi ten gest. jestem zupełnie wykończona.. Sięga szybko i chwyta moją dłoń. A gdy reszta mego ciała schodzi na ziemię. cóż to za atak. dobrze? – Pociera nosem o mój nos. wpatrując się w jego szare oczy. I jestem ostro porąbany. – Bo skrywa się we mnie pięćdziesiąt odcieni szarości.. – Nie rób tego – mruczy.358 ROZDZIAŁ SZESNASTY Powoli świat zewnętrzny przypuszcza atak na moje zmysły i. silny. o rety. z głową na jego piersi.. zapachem Christiana. – Czemu nie lubisz. Trącam go nosem. Och.. Leżę na Christianie. Przekręca się. a potem odsuwa się i siada. a on pachnie po prostu bosko: świeżym praniem. kończyny mam lekkie i ospałe. – No więc podstawy mamy już chyba przerobione. a ton głosu ma . Nie mam ochoty się stąd ruszać. ta szczerość jest rozbrajająca. wyciągam rękę i kładę na klatce piersiowej. Co ty na to? Wygląda na bardzo z siebie zadowolonego. podnosząc ją do ust i słodko całując. Nie chcę cię obarczać szczegółami. jak ktoś cię dotyka? – pytam szeptem. pragnę bez końca wdychać tę upojną woń. Mrugam powiekami. Anastasio.. po czym całuje mnie lekko. Pierwszy raz go tam dotknęłam.... Po prostu tego nie rób. Jest twardy. Płynę. – Pierwsze lata życia miałem bardzo trudne. jakimś drogim żelem pod prysznic i co najlepsze – najbardziej uwodzicielskim zapachem na tej planecie... żałując.

Mam kłopoty? – Szczytowałam przez sen. – Rano miałam sen. Jednocześnie rumienię się i mrugam powiekami. nie jesteś tylko ładną buzią. – Przez sen? – To mnie obudziło. Przechylam głowę. tak jak on ma w zwyczaju. On nic nie mówi. znowu wpadając w żartobliwy nastrój. to cóż. – Panno Steele. – Uśmiecham się nieśmiało. Cholera. jakby właśnie odhaczył kolejny punkt na liście rzeczy do zrobienia. Zerkam na niego znad ręki i widzę.359 rzeczowy. – Zakrywam ręką oczy. że na jego twarzy maluje się rozbawienie. – Och? Cholera do kwadratu. iż pozwoliłeś mi przejąć kontrolę. Z kolei ja cała jestem w rozsypce po tej uwadze o pierwszych latach życia. – Jeśli sobie wyobrażasz. że uznałam. On je liczy! Marszczy brwi. Ale Christian nie chce się tym ze mną dzielić. a on patrzy na mnie uważnie. nie wziąłeś pod uwagę mojej średniej ocen. – Masz mi coś do powiedzenia? – pyta surowo. Do tej pory miałaś sześć orgazmów i wszystkie to moja zasługa – oświadcza chełpliwie. i z ogromnym wysiłkiem uśmiecham się do niego. . – Ale dziękuję za te złudzenia. To takie frustrujące – tak bardzo bym chciała dowiedzieć się czegoś więcej.

. – Miałeś szpicrutę. – No to jest dla ciebie nadzieja – mruczy. – Co robiłem? Ponownie zasłaniam oczy. żeby wychodził. – Policzki mam purpurowe. co robiłem? Nie zadam ci tego pytania po raz kolejny. Ja też wyskakuję z łóżka. gdyby było inaczej. Chwytam spodnie od dresu i krótką bluzeczkę. – Anastasio. A co ci się śniło? Cholera. całuje lekko. Sprawdzam szybko godzinę – dopiero za dwadzieścia dziesiąta. a potem wstaje i podnosi bokserki. Nie chcę. – Ty.. I jak małe dziecko przez chwilę myślę. następnie siadam po turecku i go obserwuję. Nachyla się. Odsuwa mi rękę. – Naprawdę? – Tak.360 – Zdziwiłbym się. ale na pewno da się taką załatwić. – Nie. że skoro ja go nie widzę. to i on nie widzi mnie. O nie. – Z brązowej plecionej skóry? Śmieje się. Zbiera się do wyjścia. – Mam wiele szpicrut. Co mogę zrobić? .

– No więc? – pyta. ale to akurat ma na celu jego korzyść. o której godzinie. Albo możesz się z nim spotkać u mnie. Że co? – Nie znoszę zakładać tego paskudztwa – burczy. – Mogę poprosić mojego. – Masz swojego lekarza? Kręcę głową. w niedzielę rano. by założyć skarpetki i buty.361 – Kiedy masz miesiączkę? – Przerywa moje myśli. – Okej. po czym kładzie ją na podłodze i wciąga dżinsy. Podnosi prezerwatywę. i patrzy na mnie wyczekująco. – Musisz pomyśleć o antykoncepcji.. Jak wolisz? A więc znowu będzie za coś płacił. – U ciebie. Dam ci znać.. to przecież sprawy intymne. jakby czekał na moją opinię dotyczącą pogody. że na pewno spotkam się z nim w niedzielę. aby przyszedł cię zbadać do twojego mieszkania. – Wbijam wzrok w dłonie. Kuźwa. Siada na łóżku. Jest taki apodyktyczny. – To oznacza. . zanim zjawisz się u mnie. – W przyszłym tygodniu. kiedy nie odpowiadam. Wróciliśmy do fuzji i przejęć – kolejna zmiana nastroju o sto osiemdziesiąt stopni. Marszczy brwi.

Wystarczy trochę wina i zaczynasz mówić. Oboje. – Uda nam się tylko pod takim warunkiem. Zostań ze mną. żebyś szczerze się ze mną komunikowała. Dlaczego? – Jak wrócisz do hotelu? – pytam cicho. In vino veritas. że będziemy ze sobą szczerzy.362 – Wychodzisz? Nie idź. Ale myślę. – Czemu? – Bo generalnie za dużo myślisz i jesteś równie powściągliwa jak twój ojczym. . Patrzy na mnie ciepło. – A ty uważasz. proszę. – Celowo poiłeś mnie alkoholem? – Tak. – Tak. – Patrzy na mnie z rezerwą.. – To już bardziej mi się podoba.. W przeciwnym razie zamykasz się w sobie i nie mam pojęcia. a chcę. – Taylor po mnie przyjedzie. że trochę za dużo wypiłaś. Anastasio. – Ja mogę cię odwieźć. o czym myślisz. że zawsze jesteś ze mną szczery? – Staram się. Mam śliczny nowy samochód.

– I co wtedy? – Moja wewnętrzna bogini obudziła się i teraz uważnie słucha. nie podpisując jej? Christian przygląda mi się badawczo. – Anastasio.363 – Chciałabym. Powoli kiwa głową. – Mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. Ale to dopiero po podpisaniu umowy. Serce podchodzi mi do gardła. – Biorę do ręki drugą prezerwatywę. – Nieprzyjemnie? To znaczy? – Och. Do zobaczenia w niedzielę. eksplozje. żebyś został i wykorzystał to. że jesteś gotowa. porwanie. – Chciałbym odegrać z tobą jakąś scenkę. a potem na jego twarzy pojawia się uśmiech. Muszę iść. Jego uśmiech jest zaraźliwy. ale niewykluczone. a potem naprawdę możemy zacząć się bawić. . że nie zniósłbym tej presji. żebym miał pewność. pewnie tak. Więc mogłabym to przeciągać. Przygotuję dla ciebie poprawioną wersję umowy. – Och. a potem uśmiecha się szeroko. – Cóż. dzisiejszego wieczoru przekroczyłem tak wiele granic. no wiesz. Uśmiecha się wesoło. – Bawić? – O kuźwa. pościgi samochodowe.

Anastasio Steele. – Chodź tutaj – mówi cicho. podnieca mnie to. – Mocno wali mi serce. – A mnie się wydaje. że zrobię. Siada na skraju łóżka. – Przetrzymywał wbrew mojej woli? – Jezu. – Kiwa głową. – A potem kontrola całą dobę na okrągło. – Wznoszę oczy do nieba. – Nie – piszczę. – Tak więc nie masz wyboru – podsumowuje sardonicznie. – Szczerzy zęby. Co mówiłem. – Nie rozumiem. – O tak. jeśli znowu przewrócisz oczami? Jasny gwint. czy ty przewróciłaś właśnie oczami? Cholera. – Oczy mu błyszczą i wyraźnie czuć. że jest podniecony tą myślą. Czy on mówi poważnie? – Byłabyś uległą dwadzieścia cztery godziny na dobę. O kuźwa.364 uwięzienie. że tak. – Och. – Porwałbyś mnie? – O tak. – Na to wygląda. .

Wygląda na to. czekając. Wyciąga rękę. że jednak przyda się ta gumka. W podbrzuszu czuję narastające.. Siedzę. czy on nie może tego przyspieszyć? Nie jestem pewna. przestraszona. – Czekam – mówi. tak że nie jestem w stanie się ruszyć. . Jednym płynnym ruchem przesuwa mnie tak. na litość boską. Podnoszę się z wahaniem. Powinnam uciec? Mam mu pozwolić to zrobić czy odmówić. co wtedy zrobię. – Nie podpisałam jeszcze – szepczę. ale i podniecona.. a potem co? Koniec? Jestem tego pewna. Och.. – Nie należę do ludzi cierpliwych. Jezu. a lewe ramię kładzie na karku. Kurde. Głośno oddycham. Oczy mu płoną. pulsujące pożądanie. Powoli przesuwam się w jego stronę. nogi mam jak z waty. – Grzeczna dziewczynka – mruczy. O kurwa. Głos ma cichy.. on mówi poważnie. wpatrując się w niego. Nagle mnie chwyta i przekłada przez kolano. a ja podaję mu prezerwatywę.365 Blednę. groźny i jest to cholernie podniecające. czy dam radę stać. – Powiedziałem ci. Podświadomość jest równie sparaliżowana jak ja. w zupełnym bezruchu. – A teraz wstań. Krew szybciej krąży mi w żyłach. Dostaniesz klapsy. Christian przygląda mi się. A ja dotrzymuję słowa. Prawą nogę zarzuca na moje nogi. „Zrób to!” – błaga moja wewnętrzna bogini. Niepewnie opuszczam nogi. a potem szybko i ostro cię zerżnę. – Połóż ręce obok głowy – nakazuje. że klatką piersiową opieram się o łóżko obok niego.

gdy to zrobisz. – Bo przewróciłam oczami – szepczę.. Uderza mnie znowu i znowu.. raz za razem. krzywiąc się z bólu. Ledwie jestem w stanie oddychać. boli. – Dlaczego to robię. Próbuję uciec przed ciosami – w moim ciele szaleje adrenalina. – Dostaniesz klapsy za każdym razem. Anastasio? – pyta. bardziej urywany.366 Natychmiast wykonuję to polecenie. czy to będzie bolało? Kładzie rękę na moich nagich pośladkach. Głaszcze je. a za chwilę znowu klaps. Aua! W reakcji na ból otwieram szeroko oczy i próbuję wstać. Cholera. i uderza mnie – mocno. mocne uderzenie. – Uważasz. Ależ to. Aż nagle jego dłoń znika. – Zrobisz to jeszcze raz? – Nie. przerażające i podniecające. aby znieść . Znowu mnie głaszcze tam. zrozumiano? Bardzo powoli opuszcza mi spodnie. – Nie ruszaj się – warczy. kurwa. Ależ to poniżające. ale jego druga dłoń wędruje między moje łopatki. gdzie uderzył. że to uprzejme? – Nie. Nie wydaję z siebie żadnego dźwięku. przesuwając po nich dłoń. Poniżające. Zmienił mu się oddech – jest głośniejszy. Muszę się koncentrować. udaremniając uwolnienie. Serce mam w gardle. I tak to idzie: pieszczota. – Inaczej wlepię ci jeszcze więcej klapsów. Głaszcze mnie teraz.

a potem znowu następuje uderzenie. Nie robię tego jednak. To się robi coraz trudniejsze do zniesienia. Znowu mnie uderza. Christian kontynuuje swój niesłabnący cykl przemienny. Christian nie uderza dwa razy w to samo miejsce – co potęguje jeszcze ból.367 ból. Anastasio. Jęczę. Głaszcze mnie. gdy tak próbuję złagodzić to wyczerpujące doświadczenie. – Wystarczy – dyszy chrapliwie. – Poczuj to. Nie chcę dać mu satysfakcji. Moje ciało krzyczy oburzone tą bezlitosną napaścią. Gładzi delikatnie moje pośladki. A teraz cię zerżnę. Boli mnie twarz. Nagle wsuwa we mnie dwa palce. tylko ja. I uderza mnie jeszcze raz. – Dobra robota. Znowu uderzenie. Połączenie mocnego klapsa i czułej pieszczoty jest otępiające.. Strasznie mnie pieką. Nagle jego palce znikają. maleńka. Krzyczę jeszcze sześć razy. a potem delikatnie głaszcze. tak bardzo ją wykrzywiam. ... Mam ochotę błagać go. – Aaa! – krzyczę przy dziesiątym uderzeniu. Wydaję okrzyk bólu. Nawet się nie zorientowałam. Myśli zamierają. – Nikt cię nie słyszy. – W jego głosie słyszę podziw. aby przestał. Razem osiemnaście klapsów. – Dopiero się rozgrzewam. Nie ma mowy. Szybko wsuwa palce i wysuwa. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. a ja czekam. jak bardzo twoje ciało to lubi.. Jesteś dla mnie wilgotna. Przekonaj się. że w myślach liczę klapsy. kompletnie mnie tym zaskakując. Anastasio. i jeszcze.

. wypełniając szybko sobą. NIE. Ana! – woła głośno Christian. co czuję.. Christian porusza się. a potem popycha mi nogi tak. pada obok mnie. Ściąga zupełnie moje spodnie. To wcale nie było takie złe. A potem czuję to znajome zaciskanie w podbrzuszu. wsparta na łokciach. że klęczę. Delikatnie pieści mój obolały tyłek. a potem unosi mnie delikatnie. Sieje spustoszenie w moich zmysłach. Słucham?! A mam w ogóle jakiś wybór? Sekundę później jest już we mnie. – Witaj w moim świecie. Słyszę.. – Och. czekając. gdzie ta gumka? Sięga po prezerwatywę. tak że leżę teraz na brzuchu. Wydaję głośny jęk. Czule gładzi moje włosy. poniżające i zapierające dech w piersiach. także dochodząc. w szybkim tempie nacierając na moje biedne pośladki. Leżymy. Moja wewnętrzna bogini jest wykończona. Znowu leżę na jego klatce piersiowej.368 – Następnym razem każę ci liczyć. O rany. aby unieść rękę i poczuć go. jak rozpina rozporek i rozrywa foliową paczuszkę... przynajmniej nic nie mówi. pociąga mnie do góry i skrywa twarz w moich włosach. Christian zatapia nos w moich włosach i wciąga głęboko powietrze. dzikie. Ciężko dysząc. gdy wlewa się we mnie. Cóż. aż nasze oddechy się uspokoją. i moje zdradzieckie ciało eksploduje w szaleńczym. – Och. wstrząsającym orgazmie. jest nieopisanie cudowne. przeżyłam. To. mocno tuląc. . Możesz szczytować – mruczy. coraz szybsze. trzymając mocno moje biodra. maleńka – dyszy. Ale tym razem nie mam siły. – Teraz cię przelecę. No dobrze..

– Tak – odpowiadam sennie. – Gdzie macie łazienkę? – Na końcu korytarza po lewej stronie. kto wie. Boli mnie pupa. – W tym właśnie sypiasz? – pyta miękko.369 – Dobra robota. – Lubię swoje dresy – burczę. – Muszę iść. cała promienieję. Zastanawiam się nad odpowiedzią. – Zobaczymy – mówi. – W porządku – odpowiadam szeptem. puszysty ręcznik z hotelu Heathman i taka jestem zadowolona. godzin. Nie chcę mówić niczego więcej. Jego słowa otulają mnie niczym miękki. Całuje mnie delikatnie. Zabiorę cię na zakupy. . i chyba się w tym czasie zdrzemnęłam. – Pochyla się nade mną i całuje lekko w czoło. że on się cieszy. śliczna dziewczyno. – Powinnaś spać otulona jedwabiem i satyną. mała – szepcze z radością. udając irytację. choć jestem wykończona. Ale poza tym. Nic z tego nie rozumiem. Wstaje. – Wszystko w porządku? – pyta łagodnie. Leżymy tak przez kilka minut. Pociąga za ramiączko mojej bluzeczki.

Pozwól. ale szybko się powstrzymuję. Jak to możliwe? Naprawdę tego nie pojmuję. jak to robi. że mi się to podobało. Christian wylewa oliwkę na dłoń. jak majtasy ladacznicy” – stwierdza z rozgoryczeniem moja podświadomość. Nieprzyjemnie się ocierają o mój piekący tyłek. – Lubię cię dotykać – mruczy i muszę mu przyznać rację. że wetrę ci ją w pośladki. Christian siada i delikatnie znowu opuszcza mi spodnie. aby czegoś takiego uniknąć. że ten produkt może mieć tyle zastosowań. Nie mogę powiedzieć. – Anastasio – rzuca ostrzegawczo i mam ochotę przewrócić oczami. . Nie rozumiem i już.. – Znalazłem oliwkę dla dzieci. W myślach mówię jej.370 Podnosi drugą prezerwatywę i wychodzi z sypialni. Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. Nic mi nie będzie. gdzie ma sobie pójść. Strasznie jestem skonsternowana własną reakcją. a potem z ostrożną czułością wsmarowuje ją w moją pupę. ale teraz. Słucham? – Nie. kończąc. Wpatruję się zamiast tego we własne dłonie. Ponownie naciąga mi spodnie. Ale z drugiej strony owszem. Nadal zrobiłabym wiele. dziwną. – Proszę bardzo – mówi. Wraca Christian. Skrywam twarz w dłoniach. postorgazmiczną satysfakcję. Staję przodem do łóżka. Siadam sztywno i wkładam spodnie. jak powiedział – nie mam pewności kiedy – że o wiele lepiej bym się poczuła po porządnym laniu. Pamiętam.. teraz czuję tę bezpieczną. „W górę i w dół. Do zmywania makijażu i do łagodzenia zbitego tyłka – kto by pomyślał. ja też lubię.

że Christian patrzy na mnie zdziwiony i jednocześnie zachwycony. którą jestem? Wiem. jak się oddala. – Nadal nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy.. unikając kontaktu wzrokowego. Dziesiąta trzydzieści. że jej tu nie było i nie słyszała moich krzyków. że jest późno. co słychać? Jak uroczystość? entuzjastycznie. jak i groźbą. I widzę. Nie jest to łatwe. Było mi tu dobrze przez prawie cztery lata. Wiem. a potem bierze mnie nagle w objęcia i gorąco całuje. A jednak dzisiaj. Nie ogląda się. – Do niedzieli – szepcze do mych ust i te słowa są zarówno obietnicą. Jej głos to balsam na moją duszę. – Wychodzę. – Nie musisz zadzwonić po Taylora? – pytam. – Skarbie. Zamykam drzwi i stoję bezradnie w salonie naszego mieszkania. Będę musiała stać. Patrzę. Popatrz na mnie. Na szczęście Kate jeszcze nie wróciła. ale w końcu mi się udaje. – Odprowadzę cię. w którym spędzę już tylko dwie noce. Czy tak bardzo oddaliłam się od osoby. że pod powiekami czeka cała studnia łez.371 Zerkam na budzik. po raz pierwszy. ale postanawiam zadzwonić do mamy. a potem wsiada do wielkiego czarnego audi. – pyta . czuję się w swoim towarzystwie samotna i nieszczęśliwa. Naprawdę się cieszę. – Taylor czeka tu od dziewiątej. – Nie rozpłakałaś się – mówi cicho.. Pewnie jest na kolacji z rodzicami i Ethanem. Co ja wyprawiam? Nawet nie mogę usiąść i się porządnie wypłakać. Bierze mnie za rękę i idziemy razem do drzwi.

. martwisz mnie. Biorę głęboki oddech. A więc w końcu się zakochałaś. – Nic. czy powinniśmy być razem.. . że tak późno dzwonię – szepczę.372 – Przepraszam. że nie mogłam przyjechać na uroczystość rozdania dyplomów. – Zadurzyłam się w jednym facecie. a on jest zupełnie inny niż ja i nie wiem. Przez chwilę milczy. że się o mnie troszczy. mamo. Oho. – Ana. Po moich policzkach zaczynają płynąć nieproszone łzy. Och. że nie mogę być teraz przy tobie. Pragnęłam jedynie porozmawiać z kimś silnym. Tak mi przykro. – Głos ma miękki i pocieszający i wiem. szkoda. – Ana. z mężczyznami nie jest łatwo. proszę. – Co on ci zrobił? – pyta niespokojnie. Ana – mówi i słyszę w jej głosie ból. To zupełnie inny gatunek. kochanie. – Proszę. chodzi o mężczyznę. chciałam jedynie usłyszeć twój głos. Nie chcę jej martwić. powiedz mi. – Och. co się dzieje? Proszę. mamo. – Och. Jak długo się znacie? Christian to zdecydowanie inny gatunek. Tak często płaczę ostatnimi dniami. – Ana? Co się stało? – Głos ma teraz poważny. inna planeta. skarbie. – A może jednak? Cholera. – To nie tak.

kocham cię. Kusząca perspektywa. Rozłączam się i staję twarzą w twarz z rozgniewaną Kate. Dobrym humorem mamy.373 – Prawie trzy tygodnie. tak bardzo. skarbie. – Och. Dziękuję. Bob także chętnie by się z tobą zobaczył. Po prostu dobrze się baw. muszę kończyć. Czy on jest mnie wart? To ciekawe. mamo. kiedy dostrzega. Rzednie jej mina. – Mamo. jej kochającymi ramionami. Przyjedź do nas. Ana. to strasznie krótko. Jesteś stanowczo za młoda. Nie da się kogoś poznać w tak krótkim czasie. nie pozwól. Tęsknię za tobą. Tak ciężko pracujesz. wydajesz się taka nieszczęśliwa. dopóki nie zdecydujesz. Trzymaj się ciepło. Nigdzie się nie spiesz i trzymaj go nieco na dystans. Spojrzysz na wszystko z innej strony. kochanie. Zastanowię się nad przyjazdem. proszę. – W poniedziałek mam w Seattle dwie rozmowy w sprawie pracy. . Uciec do Georgii. skarbie. koktajlami. Zawsze się zastanawiam. ja też cię kocham. – Skarbie. – Ana. czy jest ciebie wart. Otwierają się drzwi i wchodzi uśmiechnięta Kate. trochę już na to za późno. – Skarbie. że płakałam. czy to ja jestem warta jego. Przydadzą ci się krótkie wakacje. Cóż. – Tak. by ten mężczyzna zawrócił ci w głowie. Nacieszyć się słońcem.

które zapełniają mój świat.. ponieważ jestem jedną z najbardziej niezgrabnych osób w stanie Waszyngton. ale byłam zbyt naiwna czy zauroczona. odkąd go poznałaś. trochę. niejednoznacznych odcieni szarości. przez tydzień nie mogłabyś siedzieć po takim numerze... Wraca Kate z butelką czerwonego wina i czystymi . – Powiedz mu. pogadamy. – Siadaj. Witaj w moim świecie. Nie przychodzi jej do głowy. tak. czarno-biały. gdybyś była moja. Świat Katherine Kavanagh jest bardzo prosty. – Zerka na butelkę.374 – Czy ten nieprzyzwoicie bogaty popierdoleniec znowu doprowadził cię do łez? – Nie. że aż tak nie boli. patrząc z obawą na kanapę. Myślami wracam do tamtego poranka w Heathmanie: Cóż. Tak powiedział i wtedy byłam w stanie się skupić wyłącznie na należeniu do niego. Och. Siadam ostrożnie. Nigdy cię nie widziałam w takim stanie. Sporo się pojawiło sygnałów ostrzegawczych. – Wszystko w porządku? – Przewróciłam się i stłukłam sobie tyłek. Hmm.. żeby spadał na drzewo. Masz straszne wahania nastroju. aby to zakwestionować. eee. piliście szampana. Nie ma w nim nieuchwytnych.. Napijmy się wina.. tajemniczych. Podchodzę do niej ostrożnie. siedzenie. Uśmiecham się nieudolnie.. mile zaskoczona. jaki wczoraj wykręciłaś. Ana. – I to całkiem niezłego.. by je dostrzec. że uznam to za błogosławieństwo. Nigdy nie sądziłam.

obserwował cię jak jastrząb. Marszczę brwi. aby zadzwonić do Elliota. Zadurzony? Christian? Dziwny sposób okazywania uczuć? Dobre sobie. Będzie to musiał jakoś przełknąć.375 filiżankami. Nie sądzę. Nie mogę z nią o tym porozmawiać. to skomplikowane. 23:14 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. – Ana. jeśli ten palant ma problem z zaangażowaniem się. To był bardzo długi dzień. – Proszę bardzo. – Kate. Nie będzie smakować tak dobrze jak Bolly. ale może ma jakiś dziwny sposób okazywania uczuć. Fajnie by było. brat Kate jest naprawdę sympatyczny. że jest zadurzony na amen. Ale wystarcza jedno pytanie dotyczące jej dnia i Kate odpuszcza. Cóż. Jak ci minął wieczór? – pytam. . a potem sprawdzam to podłe urządzenie. że po wakacjach Ethan może zamieszka z nami. Jest mejl od Christiana. – Podaje mi jedną i nalewa wina. Przyjemnie siedzieć i słuchać jej trajkotania.. rzuć go. Słyszę nowinę. po czym sięga po telefon. by Christianowi się to spodobało. W tamtym namiocie nie mógł oderwać od ciebie wzroku. że tego nie rozumiem. Choć prawda jest taka. Obstawiałabym. Kate ściska mnie na dobranoc. zbyt wiele przy tym nie ujawniając. Myję zęby. trudno. Jesteś po prostu niesamowita.. Po dwóch filiżankach wina postanawiam iść do łóżka. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty Data: 26 maja 2011.

Inc.W granicach bezwzględnych wprowadzę dodatkową pozycję. 23:20 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. jaką dane mi było poznać. które nie potrafią przyjmować komplementów Data: 26 maja 2011. Dowiem się. to kwestia dyskusyjna.Ana PS. Grey Enterprises Holdings. Inc.Nie pij za dużo. Bicie laską to dla mnie granica BEZWZGLĘDNA.Czerwone wino zawsze jest lepsze niż paracetamol. nie jeździć więcej moim samochodem! Wystukuję odpowiedź. Pochlebstwa donikąd Pana nie zaprowadzą. Grey Enterprises Holdings. Och. ale skoro był Pan już wszędzie. jeśli nie posłuchasz.Taylor zajmie się twoim samochodem i postara się przy tym o dobrą cenę. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty Data: 26 maja 2011. .Christian Grey Prezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Frustrujące kobiety. Klikam „wyślij”. żeby go sprzedać – proszę więc nie wygadywać bredni. Będę musiała pojechać garbusem do autokomisu. Powinnaś już iść do łóżka. dowcipna i odważna kobieta. Wcale Ci nie schlebiam.376 Najpiękniejsza. 23:26 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. I nie masz już jeździć tym swoim garbusem. najbardziej inteligentna. Weź paracetamol – i to nie jest prośba. Christian GreyPrezes.

Nie jestem pewna. prawdopodobnie zanim Pana poznałam. abyś nie mogła siedzieć przez tydzień. słynęłam z tego. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 26 maja 2011. Zaintrygowało mnie to. 23:40 Adresat: Christian Grey Proszę Pana. Taylor to były wojskowy. że przemawia przez Ciebie CZERWONE WINO. 23:57 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Skąd mogę mieć pewność. który potrafi jeździć wszystkim. z którą się czasem pieprzę. że potrafię się nieźle targować. abyś nie nazywała siebie kobietą. Christian Grey Prezes. I bardzo proszę. że ochoczo pozwala Pan ryzykować swojej prawej ręce i siadać za kierownicą mojego samochodu. strasznie mnie to WKURZA. Inc.377 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Taylor – czy to odpowiedni człowiek do tej roboty? Data: 26 maja 2011. ponieważ jeśli mam być szczery. czy w ogóle mi się Pan podoba. Twój samochód nie stanowi dla niego zagrożenia. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj! Data: 26 maja 2011. Zakładam. zwłaszcza w tym momencie. już nie. Kusi mnie jednak. Panna Steele . ale kobiecie. że Taylor dostanie za rzeczony samochód najlepszą możliwą cenę? W przeszłości. a nie przez jeden wieczór. że nie spodobałbym Ci się w takim stanie. od motocykla po czołg Sherman. a także długi i ciężki dzień. aby wrócić i dopilnować. 23:44 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. z którą się Pan czasem pieprzy. a zapewniam Cię. Grey Enterprises Holdings.

Nawet nie powiedziałam o nim Kate.378 Nadawca: Christian Grey Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. a ja wiem w głębi duszy. Grey Enterprises Holdings. kto jest emocjonalnie nieosiągalny. Cudownie było spędzić trochę czasu z Rayem. wieczorem. To był długi dzień. Zakochałam się w kimś. Co Christian sobie myślał? A potem. emocjonalnie wyczerpujący. wyłączam lampkę. i jeszcze ten samochód. może wcale by cię nie chciał”. kładę się do łóżka i leżę. Odwracam się na bok i wtedy otwierają się śluzy. Dobrze wyglądał i o dziwo zaaprobował Christiana. „Gdyby był normalniejszy. Kate i ten jej długi język. kto – według jego własnych słów – jest kompletnie porąbany.. Na myśl o małym. że ma rację. 00:09 Adresat: Christian Grey Bo nigdy nie zostajesz na noc. Ale dlaczego? Musiał doświadczyć w życiu czegoś naprawdę strasznego. to mu da do myślenia. Nigdy w życiu nikt mnie nie zbił. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011.. Zamykam komputer. Podświadomość dolewa oliwy do ognia. on mnie naprawdę uderzył. Po raz pierwszy od lat szlocham bez opamiętania w poduszkę. Boże. Inc. W co ja się wplątałam? Łzy bardzo powoli zaczynają spływać po moich policzkach i wpadać do uszu. okrutnie potraktowanym chłopcu łzy płyną jeszcze większym strumieniem. Jezu. wpatrując się w sufit. 00:03 Adresat: Anastasia Steele Dlaczego Ci się nie podobam?Christian GreyPrezes. Proszę bardzo. .

jeśli będziesz mnie potrzebować – mówi nieco łagodniej. bez przerwy płacze”. – Jezus.379 I wtedy do moich uszu docierają krzyki Kate.. – Chcesz. a ona przewraca oczami. a ona odwraca się i pociąga . bez wątpienia zaskoczony jej epitetem i nastawieniem względem niego. – Krzycz. szlochając. Christian unosi brwi. jesteś u mnie na czarnej liście. „Co ty tu. – Co ty tu robisz? – pytam. żebym wyrzuciła tego dupka za drzwi? – pyta. Kręcę głową. Nie robiłabym tego w obecności pana G. przez co znowu mrużę oczy. kurwa. Cholera jasna. „Nie możesz tu wejść!” Christian wpada do mojej sypialni i bezceremonialnie włącza światło. Nie spuszczam z ciebie oka – syczy do niego. – Wyłącza światło i chwilę później jest już przy mnie. Christian mruga powiekami. Och. Ana. Mrużę oczy. emanując termojądrową wrogością. robisz?” „Nie możesz!” „Co jej znowu zrobiłeś?” „Odkąd cię poznała. Nie mogę przestać płakać. Włącza lampkę. Kate staje w drzwiach. – Grey..

ignorując jego pytanie. Wykonuję polecenie. więc jestem. że to ja jestem za to odpowiedzialny. gdybym sądził. ale nie słyszę o czym. autentycznie oszołomiony. ale targa mną suchy szloch. Chwilę później wraca z tabletkami i filiżanką wody. Z wewnętrznej kieszeni marynarki w prążki wyjmuje chusteczkę i podaje mi ją. Rozmawia z Kate. Minę ma poważną. Dlatego. że chciałabyś. Wpatruję się w dłonie. Napisałaś. – Co się dzieje? – pyta cicho. że jesteś w takim stanie. I zastaję cię w takim stanie. On opuszcza wzrok na mnie. czego jeszcze . siadając na łóżku. skrzywieniem kwitując ból pupy. – Mam pewność. Łzy jakimś cudem przestały płynąć. – Moim obowiązkiem jest zaspokajanie twoich potrzeb. – Mruga powiekami. Siadam i patrzę mu w oczy. – Czemu przyjechałeś? – pytam. – Wzięłaś paracetamol? Kręcę głową. Cóż mogę powiedzieć. Nigdy bym cię nie zostawił. – Mówiłaś. Chyba nie zwróciłam mu jeszcze poprzedniej. twarz pobladłą. – Porozmawiaj ze mną – szepcze. abym spędził z tobą noc. że nic ci nie jest. ale nie mam pojęcia dlaczego. ale zostawia je uchylone.380 za sobą drzwi. Mruży oczy i wychodzi z pokoju. że cię uderzyłem? Podciągam się do góry. – Weź to – mówi.

– Sądziłam. Chcę. Zaskakuję go tym pytaniem. co ci się wydaje. I nie chcę. co mi mówisz? Podnoszę wzrok i widzę. – I nic nie mogę poradzić na to. Wolałabym. że wszystko w porządku. – Anastasio. kiedy cię biłem i kiedy już było po wszystkim? – Nie podobało mi się to. Rumienię się. że tak jest. – A tobie czemu się podoba? – Patrzę na niego gniewnie. że chcę usłyszeć. strasznie mnie to fascynuje. że jestem płaczącą kupką nieszczęścia. że kiedy mówiłaś. – Wcale nie miało ci się podobać. żebyś więcej tego nie robił. To nie jest uczciwe – gani mnie. uwierz mi. Ponownie mruży oczy. a nie dlatego. że marszczy brwi. czy to naprawdę tak trudno pojąć? – Rozumiem. . że w moim głosie obecny jest sarkazm. – Co czułaś. wcale tak nie było. – Jak mogę wierzyć w to. Palcami obu dłoni przeczesuje włosy. aby tu został. ponieważ sam ma na to ochotę. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Och. żeby mnie bił.381 nie usłyszał? Chcę więcej. Minę ma posępną. nie możesz mi mówić tego.

ponownie zaskoczony. zarówno ja. sama siedziałaby tu teraz z obolałym dupskiem. Proste – oświadcza. – Lubię kontrolę. – Czemu więc próbujesz mnie zmienić? – Nie chcę cię zmienić. jaką mi to daje. – Więc nie podobam ci się taka. I żebyś mi się nie przeciwstawiała. Miałem ochotę dać ci klapsa. Karanie cię sprawia mi przyjemność. dzisiaj nie. Uff. Jezu. Anastasio. – No? – ponaglam. żebyś była grzeczna i postępowała zgodnie z otrzymaną ode mnie listą zasad.. odkąd mnie zapytałaś. Nie podoba mi się ta myśl. Blednę. Oblewam się rumieńcem na to wspomnienie. aż się nauczysz zachowywać tak. Chcę.382 – Uważaj – ostrzega. – Znowu mnie uderzysz? – Nie. czy jestem gejem. Wpatruje się w mnie. jaka jestem. po tamtym pytaniu sama miałam ochotę dać sobie klapsa. a jeśli tego nie zrobisz. jak i moja podświadomość oddychamy z ulgą. Chcę. . żebyś się zachowywała w konkretny sposób. jak sobie życzę. A więc to Katherine Kavanagh jest za to wszystko odpowiedzialna i gdyby to ona pojechała przeprowadzić z nim wywiad. będę cię karał. że jesteś urocza. – Uważam..

Cóż. Masz się zachowywać w konkretny sposób. – Więc nie chodzi o ból. – Tego właśnie nie rozumiem. Anastasio.. który mi zadajesz? Przełyka ślinę. – No ale ty nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. – Byłaś tym seksualnie pobudzona. którzy myślą podobnie. Muszę mieć nad tobą kontrolę. Raczej fakt. To właśnie mnie podnieca. Możliwe. Bardzo. jak się okazuje. – Odrobinę. jak twoja śliczna alabastrowa skóra staje się pod moimi dłońmi różowa i gorąca. które jest. . płoną gorącym blaskiem. Anastasio. ile możesz znieść. – Nie patrz tak na mnie – mruczy Christian. nienasycone. To spojrzenie budzi moje libido. że jesteś moja i mogę robić z tobą. W końcu do czegoś dochodzimy.. Zawsze mnie otaczali ludzie. – Taki już jestem.383 – Ale chcesz mnie karać? – Tak. a jeśli nie. lubię patrzeć. To mnie podnieca. Anastasio. A niech to diabli. a kiedy je otwiera. Jak czułaś się po wszystkim? – Miałam w głowie mętlik. Nigdy dotąd nie musiałem się tłumaczyć i tak naprawdę zbyt wiele się nad tym wszystkim nie zastanawiałem. – Zamyka na chwilę oczy. ale nie to jest głównym powodem.. Wzdycha i po raz kolejny przeczesuje palcami włosy. z przyjemnością patrzę. – Wzrusza przepraszająco ramionami. że mam nad tobą stuprocentową kontrolę. co tylko chcę. że nie wyrażam się zbyt jasno..

Anastasio. Christianie. Christian wciąga głośno powietrze. – W komunikacji mejlowej nie masz problemu ze szczerością. Moja wewnętrzna bogini stoi z rozdziawioną buzią. proszę. Mogę zostać? – Chcesz tu zostać? – W moim głosie pobrzmiewa nadzieja. . Nawet ona mu nie wierzy. Napisz mejl. myślę. Czy to nie oczywiste? Nie. dla mnie nie. nie jestem potworem. Twoje mejle zawsze mi mówią. narzuty od mamy zdejmuję – Zwodzisz mnie. a ty jesteś zdenerwowana. a teraz co takiego zrobiłam? – Nie mam już żadnej prezerwatywy. Kompletnie mnie przytłaczasz. Dlaczego teraz tak nie potrafisz? Aż tak bardzo cię onieśmielam? Z niebiesko-kremowej wyimaginowany paproszek. – Cóż. co sądzi twoja współlokatorka. że opacznie to odbierasz – szepcze. Ale teraz naprawdę chciałbym pójść spać.. A więc miałaś w głowie mętlik? Wiercę się pod jego przenikliwym spojrzeniem. Czuję się jak Ikar przelatujący zbyt blisko słońca – mówię cicho. Jezu. co czujesz. – Słucham? – Och. – Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie.. rzuciłaś na mnie urok. Wbrew temu.384 Marszczę brwi. Rzuciłam urok.

portfel. jak się czujesz. – Połóż się na boku. a przez oparcie krzesła przerzuca marynarkę..385 – Chciałaś tego. klucze. leży w moim łóżku. Przewracam oczami. Nie do końca rozumiem dlaczego. ale nie mogę narzekać. – Kładź się – rzuca. tyłem do mnie – burczy w ciemnościach.. Rany Julek. co mi każe. Jest późno. Christian opiera się na łokciu i patrzy na mnie. pieniądze. – Chcesz. Przechodzi na drugą stronę łóżka i wsuwa się pod kołdrę. Nie chcę. Powoli wykonuję polecenie. krzywiąc się i nie odrywając od niego wzroku. obejmuje ramieniem i przyciąga do siebie. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. a jutro oboje musimy pracować. mając świadomość. żebym płakała? – Niekoniecznie. – Jeśli zamierzasz płakać. on rzeczywiście zostaje. ale robię. Gaszę lampkę. Wstaje i opróżnia kieszenie dżinsów: BlackBerry.. nadal apodyktyczny. Jezu. buty. Może częściej powinnam przy nim płakać. . że mnie nie widzi. No i proszę. – Napiszę ci mejl – burczy z rozdrażnieniem. ileż ci mężczyźni noszą w kieszeniach. Zgaś światło. Chcę jedynie wiedzieć. Paraliżuje mnie euforyczny szok. Ostrożnie przysuwa się. Muszę to widzieć. abyś mi się wyślizgiwała. Zdejmuje zegarek.. skarpetki i dżinsy. zrób to przy mnie.

. jaką są dla mnie jego ramiona. mała – szepcze i czuję we włosach jego nos. Christian Grey śpi ze mną. odpływam w spokojny sen. I w cichej przystani.386 – Śpij. W mordę jeża.

Spędził ze mną całą noc. no i jest ciężki. Z jego gardła dobywa się cichy. tuląc do siebie. Na biodrze wyczuwam jego wzwód i otwieram szeroko oczy. zapewne szukała chłodniejszego miejsca. Ono mnie budzi. Mogę go dotknąć. I gdy tak przetrawiam fakt. – Powoli odkleja się ode mnie. Owinął się wokół mego ciała niczym zwycięska flaga.. ale siła przyciągania jest zbyt duża. – Jezu. Dusi mnie gorącem swego ciała. wietrze.. A potem robi się zbyt jasno. Opieram się. budząc się i oddychając głęboko. że leżę w objęciach Christiana Greya. jest duszne. seksownym uśmiechem. że Christian tu leży. a potem jego szare. – Dzień dobry – mruczy i marszczy brwi. Zaczyna się ruszać. Śpi z głową na mojej piersi. Trąca nosem moją klatkę piersiową. a ja lecę zbyt blisko słońca. Prawą rękę mam wyciągniętą. w mojej głowie pojawia się pewna myśl. że nadal leży w moim łóżku. połyskując srebrzyście w świetle świecy. nade wszystko próbując utrzymać się w powietrzu. nawet we śnie ciągnie mnie do ciebie. oślepiona. przypalona i roztapiająca się od skwaru. zaspane spojrzenie napotyka moje. obejmując ramieniem. który nie daje wytchnienia od żaru. On śpi. Otwieram oczy i stwierdzam. Z wahaniem unoszę rękę i przebiegam czubkami palców po jego plecach.387 ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Płomień świecy jest zbyt gorący. Christian zauważa moją reakcję i obdarza leniwym. Mruga kilka razy. ale chyba . – Hmm. moglibyśmy to wykorzystać. Przez chwilę oswajam się z faktem.. To ciepło.. niespokojny jęk. i jeszcze przerzucił przeze mnie nogę. Jestem taka rozgrzana. a już jest ranek. przytłaczające. Migocze i tańczy w ciepłym wietrze. Cienkie niteczki babiego lata fruwają w ciemnościach.

– Gorący jesteś – mówię. Czy ty się ze mnie śmiejesz? . Rzeczywiście świetnie mi się spało. – Tak. Christian Grey jest spóźniony i zdenerwowany. – Marszczy brwi. – Masz na mnie bardzo zły wpływ. Opiera się na łokciu i patrzy z rozbawieniem. – Która godzina? Zerkam na budzik. cholera. – Unosi brwi. – Nachyla się i muska nosem moje ucho.. Rumienię się. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. – Ja też..388 powinniśmy poczekać do niedzieli. O ósmej muszę być na zebraniu w Portland. bardzo dobrze. – Sama jesteś niezła – mruczy i sugestywnie ociera się o mnie. kiedy było mi za gorąco. – Wyskakuje z łóżka i zaczyna wkładać dżinsy. – Dobrze spałaś? – pyta. – Siódma trzydzieści. – Siódma trzydzieści. Nachyla głowę i delikatnie całuje mnie w usta. Kiwam głową. jakby go to dziwiło. może z wyjątkiem ostatnich trzydziestu minut. Poniewczasie uświadamiam sobie. Tym razem to ja czuję rozbawienie. Wcale nie to miałam na myśli. że tyłek już mnie nie boli. Jeszcze bardziej się rumienię.

owszem. czułam podniecenie. dlaczego miałam w głowie mętlik po tym. Napiszę ci w mejlu. który eufemizm będzie najlepszy? – dałeś mi klapsy. Nie siadaj za kierownicą. – Taylor przyjedzie zająć się garbusem. Jak doskonale wiesz. garbusem. mieszkaniem. a jedynie przytulanie. WSU. Rzucam spojrzenie na to podłe urządzenie. że nigdy z nikim nie spał – ale ze mną już trzy razy. szykując się na ostatni dzień pracy u Claytona. podczas całego zatrważającego procesu czułam się poniżona. To koniec pewnej epoki i pożegnanie z państwem Clayton. – Niedziela – mówi. Uśmiecham się szeroko i powoli wstaję z łóżka.. Ruszam do kuchni po herbatę. – I chwilę później już go nie ma. o której godzinie. Vancouver. I choć mocno mnie to zażenowało. wszystko związane z seksem stanowi dla mnie nowość – żałuję .Chciałeś wiedzieć. ukarałeś mnie. 08:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Mówił. Po śniadaniu biorę prysznic i szybko się ubieram. zaatakowałeś. upokorzona i wykorzystana. panno Steele. – Jestem spóźniony.. i to było coś nieoczekiwanego. zbiłeś. I nie było seksu. – Wkłada marynarkę. To nie w moim stylu. Christian Grey spędził ze mną noc i czuję się wypoczęta. Mówiłem poważnie. Mam czas. Cóż. Słowo to jest nabrzmiałe obietnicą. Do zobaczenia w niedzielę u mnie. Więcej we mnie optymizmu. a potem pochyla się i ujmuje w dłonie moją twarz. Uśmiecha się szeroko. Mięśnie w moim podbrzuszu zaciskają się w słodkim oczekiwaniu.389 – Tak. Fantastyczne uczucie. Kolejny pierwszy raz. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Napaść i pobicie Data: 27 maja 2011. jak Ty. Jest dopiero siódma pięćdziesiąt dwie.

– Tak. To akurat trudniej mi opisać. Przeżyłam szok. Cieszyłam się. czując podniecenie. . dla mnie? Tak właśnie zrobiłaby uległa. Jeśli rzeczywiście tak się czujesz..– Zadowolony? To określenie nie zbliża się nawet do tego.. naturalnie. że mogłabyś spróbować uporać się z tymi uczuciami. co to oznacza. chyba że. Czy odpowiedziałam na twoje pytanie? Mam nadzieję. wręcz miałam wyrzuty sumienia. i że nie spóźniłeś się aż tak bardzo. zaspokojona. jak się czułam już po wszystkim. Dziękuję za to. to Ty zdecydowałaś się na to upokorzenie. popełnisz jakieś większe wykroczenie. Jednak naprawdę zmartwiło mnie to. że powinnaś czuć? To dwie różne rzeczy..– Cieszę się z Twojego braku doświadczenia. że dałem Ci klapsy.. Odpowiadając na Twoje uwagi:– Ja bym powiedział. 08:24 Adresat: Anastasia Steele Temat interesujący. Ekstatyczna radość.– A więc czułaś się poniżona. oznacza to. że u mnie zostałeś. myślisz. tak przecież właśnie było. że świat fuzji i przejęć jest równie stymulujący jak zazwyczaj. a co za tym idzie bardziej przygotowana. To do mnie nie pasuje i w rezultacie mam mętlik w głowie.. że nie okazało się to aż tak bolesne. Cenię je i dopiero zaczynam rozumieć. czułam się. że ty jesteś zadowolony.. co wtedy czułem. jak wcześniej zakładałam. Krótko mówiąc. to już by bardziej pasowało. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwolnij umysł Data: 27 maja 2011. upokorzona i wykorzystana – jakie to w stylu Tessy Durbeyfield. a wtedy do ukarania Cię użyję jakiegoś narzędzia.. Panno Steele. aczkolwiek nieco wyolbrzymiony. że nie byłam bardziej doświadczona. Naprawdę tak czujesz czy jedynie uważasz.390 jedynie. Ale krępowało mnie to uczucie.. nie ma w tym nic złego.– Klapsy za karę bolą znacznie bardziej od klapsów zmysłowych – a więc ból będzie najwyżej taki. O ile dobrze pamiętam. byłaś podniecona. co z kolei okazało się bardzo podniecające. że jesteś moja pod każdym względem. Czułam ulgę. A kiedy leżałam w twoich ramionach.

stałaś przy mnie i wiedziałaś. co robimy za zamkniętymi drzwiami. abym przestał – nie użyłaś żadnego z haseł bezpieczeństwa..391 Ręka bardzo mnie bolała. kiedy będzie mnie boleć ręka. jest wyłącznie naszą sprawą. Jesteś dorosła – możesz decydować . to już się nie mogę doczekać następnego razu.A gdybym słuchała swego ciała. Grey Enterprises . Żeby było jasne. Musisz uwolnić umysł i słuchać swego ciała.– Ja też się czułem zaspokojony – nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. 08:26 Adresat: Christian Grey Nie jesteś na zebraniu?Bardzo się cieszę. co zamierzam zrobić. 08:35 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. poczucie. Przemyślę uporanie się z tymi uczuciami.– Świat fuzji i przejęć nie jest nawet w przybliżeniu tak stymulujący jak Pani. Potrafię namierzyć Twoją komórkę – pamiętasz?Jedź do pracy. Inc.. Aż mi oddech przyspiesza. „moja pod każdym względem”. Ale to mi się podobało.– Nie trać energii na wyrzuty sumienia. Grey Enterprises Holdings. Ożeż ty. W sposób oczywisty nie słuchasz właściwej części swego ciała. Ana PS. byłabym teraz na Alasce. Na Alasce jest bardzo zimno. że bolała Cię ręka. Znalazłbym Cię. jeśli Cię to rzeczywiście interesuje. Christian Grey Prezes. Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to. jak bardzo. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Świadomi swych czynów dorośli! Data: 27 maja 2011. Panno Steele. Ani razu nie poprosiłaś. poza tym ucieczka nie ma sensu. Nadawca: Christian Grey Temat: Nie wezwałaś policji Data: 27 maja 2011. Christian Grey Prezes. że robisz źle itd. Jestem na zebraniu poświęconym rynkowi transakcji terminowych.Jeśli mam być szczery.

392 Holdings. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Inny lekarz . Inc. Klikam „odpowiedz”. Inc. Flynna przynosi efekty. Sama dokonuję wyborów. Hmm. Patrzę gniewnie na ekran. Flynnowi za zajmowanie się moimi zapędami prześladowczymi i nie tylko. 08:40 Adresat: Christian Grey Czy wolno mi zasugerować. abyś poszukał rady u innego lekarza?Nie jestem pewna. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kosztowni szarlatani Data: 27 maja 2011. Jedź do pracy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Prześladowca Data: 27 maja 2011. 08:36 Adresat: Christian Grey Zastanawiałeś się nad terapią w kwestii swoich zapędów prześladowczych?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Prześladowca? Ja? Data: 27 maja 2011. Christian Grey Prezes. Poważnie mówi o tym. że by mnie znalazł? Powinnam się zdecydować uciec na jakiś czas? Przez chwilę zastanawiam się nad propozycją mamy. czy terapia dr. 08:38 Adresat: Anastasia Steele Majątek płacę wybitnemu dr. Grey Enterprises Holdings. Christian ma oczywiście rację.

JEDŹ DO PRACY. że to jednak moja sprawa. Grey Enterprises Holdings.Będziesz musiała szybko jechać swoim nowym samochodem. 08:49 Adresat: Christian Grey„Srady”? Nie jestem pewny. Christian Grey Prezes. narażając się na niebezpieczeństwo – wydaje mi się. Nadawca: Anastasia Steele Temat: WIELKIE LITERY Data: 27 maja 2011. Niczego jeszcze nie podpisałam. Ana Nadawca: Christian Grey . że to wbrew ustalonym zasadom.393 Data: 27 maja 2011. A pracę zaczynam dopiero o 9:30. że dr Flynn to jest właśnie ten inny lekarz. 08:43 Adresat: Anastasia Steele W sumie to nie Twoja sprawa. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. Przestaniesz w końcu zawracać mi głowę? Chciałabym jechać do pracy moim nowym samochodem. A językoznawstwo opisowe to dla mnie granica bezwzględna. ale wiedz. Inc. Inc. Christian Grey Prezes. 08:47 Adresat: Christian Grey Skoro jestem obiektem Twoich zapędów prześladowczych. 08:52 Adresat: Christian Grey Waham się pomiędzy kontrolerem a prześladowcą. Grey Enterprises Holdings. gdzie takie określenie widnieje w Websterze. uważam. A więc zasady srady.

. ale zabawne młode kobiety Data: 27 maja 2011. . ale będę mieć przecież trenera osobistego. To BlackBerry. Nie znoszę ćwiczyć. dziękuję. Audi cudownie się prowadzi. Panno Steele. Podczas jazdy próbuję przeanalizować naszą wymianę mejli. Bywa protekcjonalnym sukinsynem. że spróbuję. Zajeżdżam na parking przed sklepem.394 Temat: Prowokacyjne. Ale potem myślę o Grace i ogarniają mnie wyrzuty sumienia.. Grey Enterprises Holdings. Ma wspomaganie kierownicy. 08:56 Adresat: Anastasia Steele Świerzbi mnie ręka. Co takiego przysłał mi teraz Christian? Podpisuję odbiór niewielkiej paczki i natychmiast ją otwieram. Gdy wchodzę. bagażu. Jestem dorosła. – Panna Steele? – pyta kurier. Czy potrafię go przyjąć w pakiecie z Christianem? Jak uległa? Powiedziałam. równie zaskoczony jak ja. Patrzę pytająco na pana Claytona. No ale przecież to nie ona jest jego rodzoną matką. że to mój ostatni dzień. ledwie jestem w stanie uwierzyć. Christian GreyPrezes. Koniec więc z codziennymi ćwiczeniami mięśni rąk. Och. protekcjonalny sukinsyn w takim razie ujdzie. Problem w tym. że mi o tym przypomniałeś. Obok niego stoi kurier. Na szczęście przez sklep przewija się sporo klientów i czas szybko mija. Bagażu ważącego chyba z tonę. Tak. Inc. Cóż. Marszczę brwi. W porze lunchu pan Clayton wzywa mnie do magazynu. całe mnóstwo nieznanego bólu. mój garbus. Wanda. i sama dokonuję wyborów. że pragnę jedynie Christiana. Włączam go. Christianie Greyu. w ogóle go nie miała. Jedź ostrożnie. który wzrusza ramionami. Hmm. a nie tego całego.

już go nienawidząc. 13:24 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga. że mogę. Flynna.A robię to dlatego. Wkładam gadżet do tylnej kieszeni dżinsów. Jestem teraz w pracy. myślę z ironią. Jakież to trafne. Christian Grey Prezes. Wibruje mi przy pośladku. przywołuję jednak całą swoją silną wolę i ignoruję wiadomość. Inc. uznałem. ale teraz powinnam zająć się pracą. Panno Steele. Grey Enterprises Holdings. Twoje zapędy prześladowcze szaleją. O czwartej państwo Clayton zwołują wszystkich pracowników i po straszliwie krępującej przemowie wręczają mi . Christian Grey Prezes. Inc. że powinieneś natychmiast zadzwonić do dr. Nie myliłam się. że przyda Ci się BlackBerry. Napiszę mejl po powrocie do domu. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozszalały konsumpcjonizm Data: 27 maja 2011. 11:15 Adresat: Anastasia Steele Muszę mieć możliwość stałego z Tobą kontaktu. Dziękuję za kolejny gadżet.. że jesteś idealnym konsumentem.. Czemu to robisz?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Roztropność u tak młodej osóbki Data: 27 maja 2011. a jako że to Twoja najuczciwsza forma komunikacji.395 Nadawca: Christian Grey Temat: POŻYCZONY BlackBerry Data: 27 maja 2011. jak zawsze. mówiąc. 13:22 Adresat: Christian Grey Myślę. Mejlowanie z Christianem jest uzależniające. Grey Enterprises Holdings. Dr Flynn ma urlop.

pokazując na audi. O dziwo. Kate opada szczęka. Mocno ściskam państwa Claytonów. pokoje zabaw bez konsoli. Zauważyłam. porąbany miliarder. – Staram się. – Prezent z okazji ukończenia studiów. – Próbowałam go nie przyjąć. Kate zasznurowuje usta. – Nic dziwnego. że jutro się przeprowadzam. – Co to ma być? – pyta oskarżycielsko. loty śmigłowcem i fakt. . koniec studiów. Kiedy podjeżdżam pod dom. Byli dobrymi i szczodrymi pracodawcami i będzie mi ich brakować. Moja podświadomość otwiera buzię ze zdumienia. Tak. ale szczerze mówiąc. jakimś cudem biorę się w garść. W tym momencie kumulują się we mnie wszystkie wydarzenia minionych trzech tygodni: egzaminy. – Uśmiecham się tęsknie. że został na noc. aby zabrzmiało to nonszalancko. Nie mogę się oprzeć. Mruży oczy i przez krótką chwilę się zastanawiam. co? Kiwam głową. że czujesz się przytłoczona. – Samochód – odpowiadam żartobliwie. – Hojny z niego palant. czy ona także zamierza przełożyć mnie przez kolano. – Tak. Kate wysiada właśnie ze swojego samochodu. utrata dziewictwa. granice względne i bezwzględne. nie ma sensu się kłócić. codziennie dostaję w prezencie drogie samochody.396 czek opiewający na trzysta dolarów.

– Panno Steele – mówi – przyjechałem po pani auto. a w drugiej zamienia się w sztywniaka i formalistę. po czym w krępującym – dla mnie – milczeniu idziemy do jasnoniebieskiego garbusa. No bo naprawdę. kiedy skończymy pakowanie.397 – Dokończymy pakowanie? Kiwam głową i wchodzę za nią do środka. Teraz wyjeżdżam do Seattle. – Ach tak. I to tyle. jakby poruszał temat pogody. Jezu. Trudno za nim nadążyć. elegancki w swym garniturze. Nie mam w Wandzie nic . Mam nadzieję. 13:40 Adresat: Anastasia Steele Możemy się spotkać o pierwszej?O 1:30 w Escali zjawi się lekarz. Jesteśmy w kuchni. Grey Enterprises Holdings. Postanawiam. aby Cię zbadać. naturalnie. W jednej chwili potrafi być taki fajny. Sprawdzam mejl od Christiana. zaraz przyniosę kluczyki. Otwieram drzwi i ze schowka wyjmuję latarkę. Nadawca: Christian Grey Temat: Niedziela Data: 27 maja 2011. Podaję mu kluczyki. Christian Grey Prezes. kiedy rozlega się pukanie do drzwi. Przewracam oczami i dołączam do Kate. że odpowiem. że przeprowadzka okaże się bezproblemowa i czekam niecierpliwie na niedzielę. Zauważam cechy byłego wojskowego w jego szczupłej sylwetce i spokojnym spojrzeniu. to jak mejl do pracownika. Na progu stoi Taylor. Inc. na czym dokładnie polega praca Taylora. To z całą pewnością nie wchodzi w zakres jego obowiązków. Proszę wejść. pisze tak. I po raz kolejny się zastanawiam.

Przynosi także sporo butelek piwa. Wando. gdy zamykam drzwi od strony pasażera. Atmosfera pomiędzy mną a José wróciła do normy. dziękuję ci. jedząc winogrona i strzelając palcami w niecierpliwym wyczekiwaniu niedzieli. Następnie żegna mnie kiwnięciem głowy. Cóż. Czy mogę mu wierzyć? O ósmej zjawia się José z chińszczyzną na wynos. idąc niespiesznie do drzwi.. Pakowanie mamy już za sobą. Mieszkanie. Taylor uważa. Jest równie małomówny jak Ray i czuję do niego sympatię. zna wszystkie jego sekrety. – Od jak dawna pracuje pan dla pana Greya? – pytam. No ale pewnie podpisał NDA. – Od czterech lat. a on po turecku na podłodze między nami. Czy to. – To dobry człowiek. wsiada do mojego samochodu i odjeżdża. że to „dobry człowiek”. panno Steele. Głaszczę czule dach. pijemy piwo i snujemy wspomnienia. A największa zmiana to Christian Grey. garbus. Ileż ten człowiek musi wiedzieć o Christianie. Ja siadam z Kate na kanapie. próba pocałunku poszła w niepamięć. Claytonowie – wszystko się teraz zmienia..398 osobistego. a przynajmniej została zamieciona pod dywan.? Drzwi otwiera Kate i niemal natychmiast ląduje w objęciach . na którym leży moja wewnętrzna bogini. Zegnaj. Zerkam na niego nerwowo. panno Steele – mówi z uśmiechem. Oglądamy kiepskie programy w telewizji. Rozlega się pukanie do drzwi i serce podchodzi mi do gardła. Nagle ogarnia mnie przemożne pragnienie zasypania go pytaniami. To były fajne cztery lata. Kręcę głową.

on jest taki nieskomplikowany – do tej pory naprawdę tego nie doceniałam. Ha! Mogę tak robić. José i ja wymieniamy znaczące spojrzenia.. – Jaki to dzień tygodnia? – pytam z nagłą paniką. – Tak. José. kiedy mam na to ochotę. Bardzo gorących objęciach. powinno mi się udać. Puszcza do mnie oko. – Czwartek. zarumieniona. – Idziemy z José na szybkiego drinka. – Przewracam oczami.399 Elliota. Kate podnosi na mnie wzrok. Elliot. prawda? – Jasne. No naprawdę. A ty odwiedzisz nas w Seattle? – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – odpowiada z szerokim uśmiechem. Jestem zbulwersowana ich brakiem hamulców. chichocząc jak nastolatki. – Uśmiecha się szeroko.. . Gdy idziemy spacerkiem do baru.. Oczy jej błyszczą. Żegnaj. – Przejdziemy się do baru? – pytam José. – Ale przyjedziesz na otwarcie mojej wystawy. Boże. a on kiwa entuzjastycznie głową. Elliot.. wstydu nie mają. a potem José i ja wychodzimy. obejmuję go ramieniem. – Witaj. a kiedy dokładnie? – Dziewiątego czerwca. Zbyt nas krępuje ten pokaz namiętności. – Okej.

Nadal jesteś w pracy czy już spakowałaś telefon. no i oczywiście czeka na mnie mejl od Christiana. Jasny gwint do kwadratu. Czy on choć raz mi odpuści? Patrzę . 22:14 Adresat: Anastasia Steele „Jestem w pracy. W przeciwnym razie ja się martwię.400 Jest już późno. Będzie mi brakować jego i jego chłopięcego uroku. Wiem. Nie potrafiłam się przemóc i powiedzieć mu o garbusie. Jeśli mówisz. inaczej będę zmuszony zadzwonić do Elliota. Kate i Elliota nie widać. Oblewam się rumieńcem na tę myśl i uciekam do swojego pokoju. aby tak zrobić. kiedy znowu zobaczę José. że skontaktujesz się ze mną po powrocie z pracy. Pięć nieodebranych połączeń i jedna wiadomość na poczcie głosowej. Zadzwoń do mnie. Myślę. Włączam podłe urządzenie. pewnie na wystawie. Ostrożnie ją odsłuchuję. Mam nadzieję. Sięgam po telefon. a nie jest to uczucie dobrze mi znane i niezbyt dobrzeje toleruję. Ciekawe. że mu się udało. że musisz się nauczyć spełniać moje oczekiwania. powinnaś mieć na tyle przyzwoitości. BlackBerry i MacBooka? Zadzwoń do mnie. że się na mnie wkurzy. ale na razie wystarczy mi jeden wkurzający się na mnie facet. Napiszę mejl po powrocie do domu”. Nadawca: Christian Grey Temat: Gdzie jesteś? Data: 27 maja 2011. I to jak słychać! Jasny gwint. kiedy wracam z baru. kiedy się dowie. Nie jestem człowiekiem cierpliwym. Bo Christian na pewno nie. że ja nie jestem taka głośna. Christian GreyPrezes. To Christian. Grey Enterprises Holdings. To niesamowite. Jasny gwint. Inc. ale za to słychać.

jak się dało. Christian nic nie mówi. – Tak. Serce mam w gardle. – Wiem. ale nic mi nie jest. W końcu wzdycha. melancholijną melodię. Wyszedłem tak szybko. Ta myśl działa na mnie przygnębiająco. – Zamykam oczy. aby przerwać tę ogłuszającą ciszę. – Martwiłem się o ciebie. a słyszę ulgę. Wracam myślami do tamtej nocy. Z rodzącym się w brzuchu uczuciem strachu przewijam listę kontaktów. a potem zjadłyśmy z José chińszczyznę. – Byłem na kolacji dobroczynnej. Serce mi się ściska. – Cześć – mówi miękko i zupełnie mnie tym rozwala. ponieważ nagle mam . On mnie dusi. – Cześć – mruczę.401 gniewnie na telefon. gdy siedział przy fortepianie w swoim olbrzymim salonie i grał tę nieznośnie gorzko-słodką. Nie będę się czuła winna z powodu José. Wydaje się taki smutny i zrezygnowany. gdy czekam. Przerażająco nudnej. Przez chwilę milczy. że nie odpowiedziałam. Przepraszam. Miałby pewnie ochotę stłuc mnie na kwaśne jabłko. gdy wymawiam imię José. docieram do jego nazwiska i wciskam zielony przycisk. – Wieczór był miły? – Jest niezwykle grzeczny. ponieważ spodziewam się gniewu. aż odbierze. – A twój? – pytam. – Szkoda. że cię tu nie ma – szepczę. Skończyłyśmy z Kate pakowanie.

Przytulić. bo słyszę. – Ja też nie. To nie w jego stylu i zaczyna mnie swędzieć skóra z niepokoju.402 ochotę go objąć. W końcu wyczuwam. w niedzielę – mamroczę i przez moje ciało przebiega dreszcz. Zaskakuję go tym. która ciągnie się bez końca. proszę pana. – Tak. . Anastasio. – Powodzenia jutro podczas przeprowadzki. – Dobranoc. – Do zobaczenia w niedzielę? – Tak. Pragnę jego bliskości. – Nie. ty. – Naprawdę? – pyta beznamiętnie. Wiem. że się uśmiecha. – Nie chcę. Nawet jeśli miałby mi na to nie pozwolić. jak wciąga głośno powietrze. – Dobranoc. Po długiej chwili. – Ty się rozłącz – szepczę. wzdycha. a żadne z nas nie chce się rozłączyć. I teraz oboje wisimy na telefonie niczym nastolatki. Kuźwa. – Głos ma miękki.

403 – Bardzo byłeś na mnie zły? – Tak. – Tak jest. Telewizor z płaskim ekranem dziwnie wygląda na tle ściany z cegieł w zaadaptowanym magazynie. panno Steele. co ci się każe? – Jest jednocześnie rozbawiony i poirytowany. Udało mu się podłączyć nasz telewizor do systemu satelitarnego w mieszkaniu w Pike Place Market. Zadne z nas nie kończy rozmowy. – I po tych słowach wreszcie się rozłączam. Elliot stoi i podziwia swoje dzieło. – Nadal jesteś? – Nie. proszę pana. – Naprawdę pan tego chce? – Idź spać. – Zauważyłam. – Więc mnie nie ukarzesz? – Nie. że choć raz uda ci się zrobić to. ale . zachwycone tym. Anastasio. jak radzi sobie z wiertarką. – Sądzisz. Przekonamy się po niedzieli. – Może. – Możesz się teraz rozłączyć. Nie jestem taki. Kate i ja padamy ze śmiechem na kanapę.

czy uda mi się uciec – obiecuje. odbieram jako krępujące – a ja zielenieję z zazdrości. Elliot. – Odprowadzę cię na dół. to proste. Rąk nie mogą od siebie oderwać – co. – Widzisz. Mruga do mnie. Pozdrów ode mnie Christiana. mała. nawet za bardzo. Bardzo lubi. – Oblewam się rumieńcem. mała. – Możesz przyjść po kolacji? – pyta niepewnie Kate. Mamy wieczorem obowiązkową rodzinną kolację. – Kate się uśmiecha. Jakieś dwadzieścia minut później moja przyjaciółka wraca . Elliot jest uroczy i zupełnie inny niż Christian. Zaraz się zacznie robić ckliwie. Wstaję i pod pretekstem rozpakowania jednego z pudeł udaję się do aneksu kuchennego. – Zobaczę. – Tak. – Na razie. – Chętnie bym został. Ana – mówi Elliot. Jest taka łagodna i zupełnie inna niż zazwyczaj. Jest ciepły. ale z Paryża przyleciała moja siostra. Przewracam oczami. otwarty i lubi kontakt fizyczny z Kate. – Mam go tylko pozdrowić? – Unosi znacząco brwi. a ona niemal dosłownie się rozpływa. – Pa. – Uśmiecha się szeroko do Kate. a potem wychodzi za Kate z mieszkania.404 na pewno się przyzwyczaję. prawdę mówiąc.

Chłopak trzyma w ręce butelkę szampana z przytwierdzonym do niej balonikiem w kształcie śmigłowca. a blaty kuchenne z gładkiego betonu. jedząc prosto z kartonu. Kate dziękuje mu promiennym uśmiechem. – Drugie piętro. mieszkanie numer dwa. kiedy drzwi otwiera mu Kate. Wszystkiego najlepszego w nowym mieszkaniu. T-shircie i z włosami spiętymi na czubku głowy. O ósmej rozlega się dźwięk domofonu.405 z pizzą i siedzimy. Nieoczekiwanie zalewa mnie fala rozczarowania. Drogie Panie. Mieszkanie nie jest duże. bardzo modne. Obie bardzo się cieszymy. Christian Grey Kate kręci z dezaprobatą głową. Tak właśnie działa na mężczyzn. Kurierowi opada szczęka. otoczone pudłami. bardzo praktyczne. Tata Kate nie poskąpił pieniędzy. Kate zrywa się z kanapy – a mnie serce podchodzi do gardła. że będziemy mieszkać w samym sercu miasta. – Nie może po prostu napisać „od Christiana”? I co to za dziwaczny balon? . To nie Christian. w naszym nowym mieszkaniu. a potem czyta dołączoną karteczkę. – Przesyłka dla panny Steele i panny Kavanagh. Kate w obcisłych dżinsach. Podłogi są drewniane. ale na nasze potrzeby wystarczające: ma trzy sypialnie i duży salon z oknami wychodzącymi na Pike Place Market. ściany z czerwonej cegły.

kiedy wyjadę? – No pewnie – odpowiadam uspokajająco. który sam pilotuje – oświadczam z dumą. kręcąc z niedowierzaniem głową. ma śmigłowiec. – Ostatnio trochę nie nadążam. Delektuję się więc tą chwilą. Kate jeszcze bardziej się zasępia. Czemu mi nie powiedziałaś? – Kate patrzy na mnie oskarżycielsko. Nowe miasto. – Co? – Christian zabrał mnie do Seattle swoim śmigłowcem. stuknięty chłopak. ale się uśmiecha. – Aha. – Dasz sobie radę. Marszczy brwi. . – Wzruszam ramionami.. ale prześladowanie i śledzenie to jego specjalność – stwierdzam rzeczowo.. On mnie martwi. brak pracy. że należą do rzadkości. Szkoda. że ten nieprzyzwoicie bogaty drań ma śmigłowiec. Kate patrzy na mnie z otwartą buzią. – Dałaś mu nasz adres? – Nie.406 – Charlie Tango. – Jakoś mnie to nie dziwi. że uwielbiam takie chwile: Katherine Kavanagh zaniemówiła. Muszę przyznać. – Oczywiście.

. sygnalizując nadejście mejla...407 Ana. W moim brzuchu szaleją motyle – jak również mroczny. Kod do windy: 1880. doskonały rocznik. Zaparkuj na miejscu numer pięć – to jedno z moich. 08:04 Adresat: Anastasia Steele Jeśli przyjedziesz samochodem.. Otwieramy go od razu i szukamy filiżanek – to ostatnie. Przynajmniej to dobry szampan. gdy próbuję sobie wyobrazić. – Uśmiecham się szeroko do Kate i stukamy się filiżankami. Niecierpliwe wyczekiwanie wisi nad moją głową jak ciemna burzowa chmura. No i oczywiście muszę podpisać tę przeklętą umowę. Christian Grey Prezes.. wpatrując się w kartony. co zapakowałyśmy. Tylko Christian przysłałby schłodzonego szampana albo kazał to zrobić sekretarce. Nadawca: Christian Grey Temat: Moje życie w liczbach Data: 29 maja 2011. zmysłowy. no i na dodatek schłodzony. Grey Enterprises Holdings. Podłe urządzenie stojące na podłodze obok łóżka wydaje cichy dźwięk. potrzebny Ci będzie kod dostępu do garażu podziemnego w Escali: 146963. Oczywiście. co Christian będzie ze mną robił. urzekający ból. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały rocznik . Nie. dzisiaj jest TEN dzień. – Bollinger Grande Annee tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć. zaciskając usta w cienką linię. Moja wewnętrzna bogini nie posiada się z radości i skacze z nogi na nogę. Inc. Budzę się wcześnie w szary niedzielny poranek i leżę.. a może Taylorowi. „Powinnaś się zabrać za rozpakowywanie” – marudzi moja podświadomość.

Zrozumiałam.408 Data: 29 maja 2011. 08:11 Adresat: Anastasia Steele Nie ma za co. W audi mogę prowadzić w szpilkach! Dokładnie o 12. Włożyłam bieliznę. Christian miał ochotę ją ze mnie zedrzeć. W podświetlanym lusterku na osłonie przeciwsłonecznej sprawdzam. Ile ma wykupionych miejsc? Widzę tu audi SUV i R8. a także dwa mniejsze audi SUV. Szczęściarz z Charliego Tango. Moje ciało się spina na tę myśl. Christian Grey Prezes. proszę pana. Moja wewnętrzna bogini wymachuje pomponami cheerleaderki. Udaję się do łazienki. dziewczyno!”. Inc. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Zazdrość Data: 29 maja 2011. „Śmiało. który teraz jest przywiązany do mego łóżka. Rumienię się na myśl. że aż mi zapiera dech w piersiach. czy nie rozmazał mi się tusz. którą kupił mi Taylor.. W nieskończoności luster w windzie sprawdzam śliwkową sukienkę – no. hmm..55 wjeżdżam do garażu Escali i parkuję na miejscu numer pięć. śliwkową sukienkę Kate. czy Elliot dotarł tu wczoraj wieczorem. ale ostatnia linijka sprawia. 08:08 Adresat: Christian Grey Tak jest. Grey Enterprises Holdings. czy też gdzie tam ją kupił. W garbusie nie miałam takich luksusów. To uczucie jest tak przyjemne. Nie spóźnij się. że chodził między półkami w Agent Provocateur. Dziękuję za szampana i nadmuchiwanego Charliego Tango. że się uśmiecham. Drzwi otwierają się i moim oczom ukazuje się hol mieszkania numer jeden. Kiedy ostatni raz miałam ją na sobie. i bardzo się starając trzymać nerwy na wodzy. . zastanawiając się. Przewracam oczami na tę jego apodyktyczność.

– Ana – uśmiecha się. co ma się wydarzyć. Christian siedzi na sofie i przegląda niedzielną prasę. Włożył luźną białą koszulę oraz dżinsy. Pojawia się znajomy prąd. – Hmm. że znacznie więcej. sparaliżowana pięknem tego mężczyzny i słodkim wyczekiwaniem tego. a mam wrażenie. w oczach widzę szelmowski błysk. rozpalający mnie powoli i przyciągający do niego. panno Steele – mówi. a przy tym wygląda dosłownie nieziemsko. ani skarpetek. – Jesteś punktualna. panno Steele – szepcze. – Pan Grey pani oczekuje.. Podnosi głowę. Włosy ma potargane. jak zapamiętałam – od mojej wizyty tu minął tydzień. Wręcza mi „Seattle Timesa”. No a jakżeby inaczej. gdy Taylor wprowadza mnie do salonu. Christian wydaje się spokojny i opanowany. Na stronie ósmej . Dotyk jego warg rezonuje w całym moim ciele. rumieniąc się. Pokój wygląda dokładnie tak. a na jego pięknie wykrojonych ustach błąka się uśmiech. Chodź. nachyla się i składa na moich ustach delikatny. Stoję znieruchomiała w progu. lustrując mnie wzrokiem. po czym ujmuje moją brodę.409 Gdy wysiadam z windy. Wstaje i zbliża się do mnie. nie włożył natomiast ani butów. przy podwójnych drzwiach pojawia się Taylor. – Chciałbym ci coś pokazać – mówi. – Och. ta sukienka – mruczy z uznaniem. – Cześć – szepczę. To mi się podoba. proszę. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do kanapy. lekki pocałunek. mów mi Ana.. – Dzień dobry. gdy siadamy. – Witam ponownie.

Jestem w gazecie. . Kuźwa. więc to musi być prawda. Czytam podpis. czekające i spragnione. Anastasio. Siedzi zwrócony w moją stronę. Kręci głową. – Nie. – Na to wygląda. Na moje nieśmiałe kiwnięcie w jego oczach pojawia się ogień. ni z owego.410 widnieje zdjęcie przedstawiające nas dwoje na uroczystości rozdania dyplomów. – Nie. jeśli chodzi o jedzenie – odpowiadam szeptem. jakby nie mógł w to uwierzyć. podciągnąwszy jedną nogę pod drugą. – A więc teraz jestem twoją „przyjaciółką”. I napisano o tym w gazecie. – Jesteś głodna? – Naprawdę się stara nie okazywać irytacji. – No więc. – Tak. – Uśmiecha się drwiąco. Wyciąga rękę i palcem wskazującym zakłada mi włosy za ucho. – Jadłaś coś? – pyta ni z tego. – Dokąd on zmierza? – A jednak wróciłaś. o wiele więcej wiesz teraz na mój temat niż podczas poprzedniej wizyty. Moje ciało od razu się ożywia. O w mordę. Śmieję się. „Christian Grey z przyjaciółką na uroczystości rozdania dyplomów w WSU Vancouver”.

to Elliot zaprasza także Kate. które mówi. Christian przypomniało coś – Anastasio. ginekolog. – Myślę. Z tego. O święty Barnabo. co mi wiadomo. Dziwnie mi będzie przedstawić cię rodzinie.411 Christian nachyla się i szepcze mi do ucha: – Jak zawsze ochocza. żebyś więcej jadła – gani mnie lekko. a nie mów mi. Nie sądzisz? – pyta grzecznie. jak się na to zapatrujesz. Ale niedługo ma się zjawić doktor Greene. – Co możesz mi powiedzieć o doktor Greene? – pytam. abyś wieczorem przyszła na kolację. to aż się boję myśleć. że tak naprawdę to jesteś kobietą. że spotkam się z twoim lekarzem. – To najlepsza ginekolog w Seattle. Posyła mi spojrzenie. Dziwnie? Dlaczego? . Co więcej? – Wzrusza ramionami. że lepiej będzie. ile to będzie marszczy nagle brwi. jak cię obejrzy specjalista. skoro to najlepsza w dodatku w porze kosztować. Nie wiem. moja matka by chciała. jakby mu się nieprzyjemnego. zupełnie zapomniałam o lekarzu. panno Steele. lunchu. abym nie była niemądra. a on umówił nas na niedzielę. Kiwam głową. – Siada. aby odwrócić jego uwagę od tematu jedzenia. ponieważ ci nie uwierzę. – Chciałbym. Krew w żyłach nieco mi stygnie. – Myślałam. a zdradzę ci pewien sekret: ja też. Jasny gwint.

Nasze . – No to czemu dziwnie? – Bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. – Nie zrobiłem tego świadomie. proszę pana. – Przewraca oczami. – Jest już doktor Greene. – Sporo bym zapłacił za to. Ujmuję jego dłoń. – Oczywiście. uwierz mi. – Dlaczego tobie wolno przewracać oczami. – Zaprowadź ją do pokoju panny Steele. Christian patrzy na mnie. aby pani doktor się to spodobało. Wstaje i wyciąga do mnie rękę. Dłoń wsuwa w moje włosy i przyciąga mnie do siebie. – Ja najczęściej też nie robię tego świadomie – warczę. że nie. Anastasio. ale nie sądzę. że w moim głosie pobrzmiewa uraza. a on bierze mnie w ramiona i mocno całuje. Brak mu słów. żeby móc patrzeć.412 – Wstydzisz się mnie? – Nic nie poradzę na to. Pokój panny Steele! – Gotowa na antykoncepcję? – pyta. Śmieje się. W drzwiach pojawia się Taylor. a mnie nie? Mruga powiekami. – Chyba nie pójdziesz tam razem ze mną? – pytam zaszokowana.

że tu jesteś – szepcze. – Nie mogę się doczekać. . – Cieszę się.413 czoła się stykają. kiedy cię rozbiorę.

– Panie Grey. Pan Grey płaci mi sporą sumę za wizytę u pani. I jestem pewna. że umiera z ciekawości. – Dziękuję. Obdarza Christiana znaczącym spojrzeniem i po chwili dociera do niego jej sygnał. że mam je brać codziennie. jakie to relacje łączą mnie z panem Greyem. które nie tolerują głupoty. że należy do kobiet. o tej samej porze. ale jej oczy są chłodne i oceniające. że nie wyglądałaby . – Wita się z Christianem uściskiem ręki. że wynagrodził mi pan mój czas. Kolejna blondynka ze Stepford. żebym jutro ją zrealizowała. panie Grey. Mam wrażenie. szykowna. Długie włosy związane ma w elegancki kok. Od razu ją lubię. Co mogę dla pani zrobić? Po dokładnym badaniu i długiej rozmowie dr Green i ja decydujemy się na minipigułkę. panno Steele. – Uśmiecha się. że przyszła pani tak szybko. ubrana w ciemnoniebieski kostium. – Zaczekam na dole – mamrocze i wychodzi z pokoju. Przypomina mi kobiety. – A więc. Nie zdradzam żadnych szczegółów. które pracują w biurze Christiana. który będzie moją sypialnią.414 ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Doktor Green jest wysoka. Bardzo mi się podoba jej rzeczowe podejście – do znudzenia powtarza mi. Podajemy sobie dłonie i wiem. Wypisuje mi opłaconą z góry receptę i instruuje. Musi mieć niewiele ponad czterdzieści lat. jasnowłosa. Panno Steele. – Dziękuję. Tak jak Kate.

gdy wchodzimy. Przez chwilę wygląda pogodnie. zażenowana wzruszam ramionami. otulając kokonem i wypełniając pokój słodką. smutną melodią. Jak on to robi? Gdzie się czai? – Jak było? – pyta Christian. Jak lekarz może powiedzieć coś tak nieodpowiedniego? Czyżby dawała mu niezbyt delikatne ostrzeżenie? – Taki mam właśnie zamiar – speszony mówi pod nosem. – Uśmiecha się. Christian jest zaskoczony. panie Grey. Czyta. jakby go to autentycznie interesowało. Wstaje i podchodzi do nas. w którym znajduje się iPod i niezwykła muzyka cichnie. mrużąc oczy. Ano.415 na tak spokojną i opanowaną. – Miłego dnia i powodzenia. Powiedziała. to piękna. ale pozostaje w tle. Proszę się nią opiekować. Nie wiadomo skąd pojawia się Taylor i odprowadza lekarkę do windy. siedząc na kanapie. kiedy przechodzimy obok jego zamkniętych drzwi i schodzimy na dół do galerii sztuki. Czerwienię się. która pełni funkcję salonu Christiana. ściskając jego dłoń. Kieruje pilota w stronę nowoczesnego białego pudełka poniżej kominka. uśmiechając się do mnie ciepło. – W porządku. Z głośników leci przejmująca aria. dziękuję. że muszę się . – Skończyły panie? – pyta. gdy się żegnamy. podobnie jak ja. – Tak. mądra młoda kobieta. gdyby zobaczyła Czerwony Pokój Bólu. Odwraca się i patrzy na nas. Patrząc na niego. która wiruje wokół niego. – Prześlę panu rachunek – mówi lakonicznie doktor Green.

. Jest chodzącym seksem. teraz. .. a ja natychmiast przestaję się śmiać. a ja muszę teraz odzyskać równowagę i coś zjeść. Christian z przerażenia otwiera usta. – Mam cię! – mówi i uśmiecha się z satysfakcją. a za moment. by utrzymać się na nogach. jak znów przekłada mnie przez kolano. – Czy tylko dlatego mnie chcesz? Dla mojego ciała? – szepczę. Nie chcę. – Chociaż bardzo chciałbym wziąć cię tutaj. bierze za rękę i prowadzi do kuchni. panno Steele – mruczy i wpatruje mi się w oczy. Chwyta mnie w talii i przyciąga do siebie. Całuje mnie mocno. Właściwie wygląda dość złowrogo. – I jeszcze dla twojego niewyparzonego języka – odpowiada cicho. a potem wypuszcza nagle z ramion. – Mam cię! Mruży oczy. Wachluję swoją rozpaloną twarz. O cholera. a cała krew odpływa mi z twarzy i wyobrażam sobie. Aria nadal pobrzmiewa w tle. Znów całuje mnie namiętnie. żebyś mi później zemdlała – mruczy przy moich ustach. zanurzając dłoń we włosach i trzymając pewnie w miejscu. – Jesteś niepoprawna.416 powstrzymać od wszelkiej aktywności seksualnej przez cztery następne tygodnie. Moja podświadomość truchleje. musisz coś zjeść i ja również. W jednej chwili żartujemy. a ja wczepiam się w jego umięśnione ramiona. Nogi się pode mną uginają. a ja nie mogę dłużej zachować powagi i śmieję się do niego jak głupia.

jak z wdziękiem porusza się po kuchni. Rumienię się. dziękuję. – Przyglądałam się tylko. a z drugiej nie lubi być dotykany. nic ciężkiego. wyrywając mnie z zadumy. – Sałatka cesarska z kurczakiem ci odpowiada? Dzięki Bogu. – Masz dużo wdzięku. aria z Bachianas brasileiras. Dobra. prawda? – Tak – mamroczę. w pełni się z nim zgadzając. – Chablis? . Siada obok mnie z butelką wina w dłoni. panno Steele – mruczy. Czerwienię się jeszcze bardziej. Bar śniadaniowy nakryty jest dla dwojga..417 – Co to za muzyka? – Villa Lobos. Patrzę. – Dziękuję.. Nikt nie jest samotną wyspą. Więc może gdzieś w głębi nie jest taki swobodny. Christian wyjmuje z lodówki miskę. jak się poruszasz. no może z wyjątkiem Christiana Greya. – I? – pyta ostrożnie. rozmyślam. – Tak. Rozbawiony unosi brwi. – O czym myślisz? – pyta. Z jednej strony tak swobodnie czuje się w swoim ciele.

– Poczęstuj się sałatką – mówi łagodnym głosem. gdy zdaję sobie sprawę. klarowne i owocowe. kończę posiłek wcześniej niż on.418 – Poproszę. Marszczy brwi. .. O dziwo jestem wygłodniała i po raz pierwszy. codziennie. – Jedz. Skąd u niego taka orientacja w temacie? Czerwienię się na samą myśl. o odpowiedniej porze? Rany. na jaką metodę się zdecydowałaś? W jednej chwili pytanie to wprawia mnie w zakłopotanie. że wie o tym od jednej lub kilku z jego piętnastki. że mi przypomnisz – mówię oschle. Zerkam na niego spod rzęs. żeby brać je regularnie. od kiedy z nim jestem. – I będziesz pamiętać. – Powiedz. – Apetyt dopisuje jak zawsze. panno Steele? – Śmieje się. że będę. Wino jest orzeźwiające. – Nie wątpię. – Nastawię przypominacz – uśmiecha się z wyższością.. patrząc na mój pusty talerz. że mówi o wizycie doktor Green. Zerka na mnie z protekcjonalnym rozbawieniem. pewnie. Sałatka cesarska okazuje się pyszna. – Na minipigułkę.

więc spędziłem wczoraj dużo czasu. pierwotnym poziomie.419 – Tak – szepczę. Ciągnie mnie do niego na jakimś głębokim. Ty nie. Przyciąga mnie do siebie. że atmosfera między nami powoli się zmienia. byłoby inaczej. Jego oddech staje się nierówny i kiedy patrzy na mnie. że lubimy zadawać ból albo go doświadczać. dla których ludzie lubią. Jasny gwint.. On chce zadać mi ból. – Chcesz to zrobić – szepcze. ale nie żeby zadać ci ból. Nie chcę cię teraz karać. ewoluuje.. ale ostatnio łamię wszystkie zasady. Gdybym miał cię pod ręką wczoraj wieczorem. a jego erekcja uciska mnie w brzuch. Jego spojrzenie zmienia się z mrocznego na uwodzicielskie. i podnosi mnie ze stołka barowego w swe ramiona. którego zupełnie nie rozumiem. Powinnam uciekać. Jednym z powodów. patrząc na mnie intensywnie. czuję. – Wiem. kiedy to robię. Jak mam sobie z tym poradzić? Nie jestem w stanie ukryć przerażenia. porywając mnie ze sobą.. no cóż. elektryzuje. To bardzo proste. myśląc o tym. by ktoś przekonał cię. Anastasio. – Doszedłeś do jakichś wniosków? . zmniejszając dystans między nami. – Uderzysz mnie? – Tak. jest to. – Nie pozwól. – Nic nie podpisałam.. Wstaje. że jest inaczej. ale nie potrafię.

a serce omal nie wyskoczy mi z piersi. podnosi je i stawia koło drzwi. pobudzający koktajl.420 – Nie i teraz chcę cię związać i pieprzyć do nieprzytomności. – Tak – szepczę. – Dobrze. Rozumiesz? Patrzy tak żarliwie. Christian otwiera drzwi do swojego pokoju zabaw. hipnotyczne. przytrzymując je.. Jesteś na to gotowa. ważąc każde słowo. Zapachy skóry. żebym weszła. Schyla się. pasty do czyszczenia i ciemnego drewna są bardzo zmysłowe. kiedy każę ci coś zrobić.. Chodź. Przytakuję. pożądliwe. Teraz . a jego oczy są płomienne. Nic się nie zmieniło. należysz do mnie bez reszty – mówi wolno.. – Gdy jesteś tutaj. A więc ta chwila nadeszła. mam sucho w ustach. idziemy na górę. Rozgrzana i przerażona krew przepływa przez moje ciało – adrenalina wymieszana z pożądaniem i tęsknotą. Postawa Christiana zmieniła się całkowicie. podczas gdy wszystko w moim ciele momentalnie się kurczy. Moja wewnętrzna bogini wiruje jak światowej klasy balerina. cytrusów. co zechcę. – Mogę z tobą zrobić. Serce mi wali. wykonując jeden piruet za drugim. To uderzający do głowy.. i znów jestem w Czerwonym Pokoju Bólu. Przełykam ślinę i dość niezgrabnie zdejmuję czółenka. – Dobrze. teraz wydaje się twardszy i bardziej surowy. – Bierze mnie za rękę i zostawiając wszystkie brudne naczynia na barze śniadaniowym. rety. Patrzy na mnie z góry. – Zdejmij buty – rozkazuje łagodnie. Naprawdę to zrobię. Nie wahaj się.

Podnieś ręce nad głowę. ramiona i głowę. Zostawia ją na wielkiej szafce koło drzwi. Panie. – Tak. cały czas wciągając mój . piersi. Panie. Wzdłuż mojego kręgosłupa przebiega dreszcz. – Mówisz szczerze? – rzuca ostro. Chcę. chwyta je w garść i przechyla moją głowę na jedną stronę. Robię. a jego dotyk mnie pali.421 zedrę z ciebie tę sukienkę. pobudzając każdy nerw. że czuję promieniujące od niego ciepło. – Wiesz. rozgrzewa mnie całą. co każe. W zasadzie mógłbym przyglądać ci się cały dzień i chcę. Stoi za mną tak bliski. O ile dobrze pamiętam. żebyś czuła się swobodnie w swoim ciele. Rozpina mi stanik. Masz piękne ciało i lubię na nie patrzeć. – Odwróć się. a on sięga w dół i chwyta brzeg sukienki. – Przygryzasz wargę – szepcze. Anastasio. biodra. pragnąłem to zrobić już kilka dni temu. Zbiera moje włosy. gładząc moją skórę palcami i paznokciami kciuków. Odsuwa się. jak na to reaguję – dodaje złowieszczo. – Dobrze. które rozgrzewa mnie. bez wahania. – Tak. Odwracam się natychmiast. by spływały po plecach. – Tak co? – pochyla się nade mną. patrząc gniewnie. To sprawia mi przyjemność. by mnie obejrzeć i nieuważnie składa sukienkę. brzuch. Chwyta moją brodę. chwyta oba ramiączka i powoli ściąga je w dół i w końcu zdejmuje. Powoli podciąga ją przez moje uda. Rozumiesz? – Tak. nie odrywając ode mnie oczu. żebyś nie była zawstydzona ani zażenowana swoją nagością. Wodzi nosem po odsłoniętym karku.

Jęczę. tak będziesz się ubierać. a po chwili powraca do ucha. i pociąga za nie. jak nigdy dotąd. tak że cofam się w jego kierunku.. Anastasio – szepcze. pożądliwie.. co mi każe.. Tylko majtki. dlaczego? Puszcza warkocz. Pociąga mnie za włosy z tyłu i ku memu zdziwieniu. Na koniec związuje je gumką. ledwie mnie dotknął. Hmm. – Pachniesz pięknie.422 zapach. a ja już go pragnę. To odurzający koktajl. – Cicho – szepcze. . – Tak. – Gdy każę ci tu przyjść. panie. – Tak co? – spogląda na mnie gniewnie. składając za mym uchem słodki pocałunek. zaczyna splatać je w jeden duży warkocz. Palce ma szybkie i wprawne. której wcześniej nie widziałam.. Rety. a lęk i pożądanie mieszają się ze sobą. jak masz tutaj związane włosy – szepcze. Mięśnie w moim brzuchu kurczą się zmysłowo. – Odwróć się – rozkazuje. oddychając płytko. Robię. – Lubię. Rozumiesz? – Tak. – Ani piśnij.

Czy mogę czuć jeszcze większe podniecenie? Widzę jego stopy. Dobrze. Nagie stopy. a niecierpliwość zżera mnie od środka. Klęczę i czekam. Gdzie on poszedł? Co ma zamiar ze mną zrobić? Zmienia mi się poczucie czasu. oczekuję. A niech to. – Wychodzi z pokoju.423 Cień uśmiechu unosi kąciki jego ust. odwracam się i trochę niezręcznie klękam. na kilka minut. – Grzeczna dziewczynka. – Wskazuje miejsce przy drzwiach. I nagle wraca. Zmienił dżinsy. Siadam. Sięga dłonią i znów chwyta mnie za warkocz. dziesięć? Mój oddech staje się płytszy. a ja w jednej chwili jestem jednocześnie spokojniejsza i bardziej podniecona. pięć. że będziesz klęczała tam. – Zapamiętasz tę pozycję. – Możesz usiąść na piętach. powinnam robić notatki. Szerzej. – Zrób to teraz. Mrugam. – Jego wzrok przepala mnie na wskroś.. – Połóż dłonie i przedramiona płasko na udach. przetwarzając jego słowa. pociągając tak. panie. – Dobrze. Zostań tu i nie ruszaj się. że muszę spojrzeć na niego w górę.. Idealnie. jak mi każe. Anastasio? – Tak. żebym to wszystko zapamiętała. Podchodzi do mnie i w polu widzenia mam jego stopy i łydki. Te dżinsy są seksowne. Szerzej. Jeśli chce. Prawie nie boli. na jak długo mnie tu zostawi. Nie mam pojęcia. – Gdy każę ci tu przyjść. Te są starsze. Spójrz w podłogę. porwane i sprane. Teraz rozchyl kolana. Zamyka drzwi .

patrząc na niego. Udaje mi się. – Możesz na mnie spojrzeć. Anastasio. Odwraca ją wnętrzem do góry i zanim zdążę pomyśleć. Wstań. ale nadal patrzę w dół. Anastasia. nie tak bardzo. Brawo. Zdezorientowana mrugam. Dzieje się to tak szybko. – Czy to bolało? – Nie. – Teraz cię skuję. – Odpowiedz. oceniająco. ale wyraz jego oczu łagodnieje. . a on wpatruje się we mnie intensywnie.424 i wiesza coś na nich od wewnątrz. – W porządku – marszczę czoło. Daj mi prawą rękę. Wstaję. że prawie nie jestem zaskoczona. – Grzeczna dziewczynka. Górny guzik jego dżinsów jest odpięty. – Jakie to uczucie? – pyta. Zerkam na niego. Podaję.. uderza w jej środek szpicrutą. – Nie marszcz czoła. czuję jedynie lekkie pieczenie. chcę go dotknąć. O rany. której nie zauważyłam w jego prawej dłoni. A co dziwniejsze – to wcale nie boli. Mrugam i staram się wyglądać na spokojną. Ślicznie tak wyglądasz. Zdjął koszulę.. No.

przy ścianie. by spotkać jego oczy. Sięga w górę i ściąga jakieś klamry z czarnymi skórzanymi kajdankami. który. Oddaję się wspaniałemu człowiekowi. jest popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. – Bierze mnie za łokieć i prowadzi pod kratkę. Kate i Elliot wiedzą. Czy to naprawdę nie będzie bolało? – Mówię poważnie – przekonuje. – Podnieś ręce nad głowę. Jest z brązowej plecionej skóry. o czym myślę? Pokazuje mi szpicrutę. Jasna cholera – to przypomina mapę metra. jaką kiedykolwiek robiłam. jak sam przyznaje. Natychmiast się podporządkowuję. ale chcę cię przelecieć. Unoszę wzrok. które rozświetla ogień z nutą rozbawienia. – Wskazuje szpicrutą na ścianę. Rozumiesz? – Tak. – Chodź. Rany. na której widnieje duży. To jest bardziej niż fascynujące. Patrzę w górę. drewniany ukośny krzyż. więc skończymy tam. Tłumię przelotne ukłucie strachu. mój oddech jest taki płytki. – Tę kratkę zaprojektowano tak.425 – To nie będzie bolało. panno Steele – mruczy. To najbardziej podniecająca i przerażająca rzecz. – Naszym celem jest przyjemność. Czy on wie. – Zaczniemy tutaj. – Mój głos jest niepewny. gdy będziesz stała. że tu jestem. czując się. jakbym opuszczała własne ciało i stawała się postronnym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się wokół mnie. . żeby klamry poruszały się po niej. bardziej niż erotyczne.

– szepcze. rozbierając mnie wolno. Pachnie żelem do kąpieli i Christianem. Tym razem. Czując dotyk skóry. Robi krok w tył. leniwie jak dziki kot. ale jedynie patrząc na jego piękną twarz i widząc malujące się na niej pożądanie. Znów krąży wokół mnie. sunąc po mnie szpicrutą. przechodząc ponownie wokół mnie.. Jasna cholera! Czy on rzeczywiście to zrobił? Uśmiecha się do mnie szelmowsko i wkłada je do kieszeni dżinsów. och! Moje .. – Cicho. drżę i ostro wciągam powietrze.. Jego bliskość jest niebiańska. a kończy. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. Nie spuszczając wzroku z moich oczu. Stając naprzeciw mnie. To mi się podoba. w moją kobiecość.426 Staje bardzo blisko i zapina kajdanki. Chcę przejechać nosem i językiem po włoskach na klatce.. Przy drugim okrążeniu nagle trzaska pejczem.. – Wyglądasz niezwykle korzystnie tak podwiązana.. Wpatruję się w jego klatkę piersiową. muskając moje ciało szpicrutą nieco wyżej. a ja jestem bezradna. lubieżnie. klęcząc przede mną. Chodzi powoli wokół mnie. czuję wilgoć między nogami. która sprowadza mnie z powrotem do teraźniejszości. Zbierając się z podłogi. hedonistyczne uczucie. Wstrząs przeszywa moje ciało i jest to najsłodsze. ze związanymi rękami. aż do bólu. że się pochylę. a wszystkie moje nerwy stają na baczność. czekam na to i. podnosi do nosa i głęboko się zaciąga. upojną mieszanką. drażniąc mnie. zmysłowo. najdziwniejsze. który uderza mnie pod pośladkami. dotyka końcem szpicruty mojego pępka i powoli zatacza wokół niego koła. ściska moje majtki w dłoni. gdy strzela pejczem znów w tym samym miejscu. I twoje niewyparzone usta są na razie zamknięte. panno Steele. zaczepia palec o moje majtki i w niespiesznym tempie ściąga je w dół. Wystarczy. Pociągam za więzy. Krzyczę zaskoczona.

szarpiąc za kajdanki. że tak to będzie wyglądać. do czego zmierza. przez moje włosy łonowe. Uderza mnie raz jeszcze. Zagubiona w morzu doznań.. słodka chłosta. jaka jesteś wilgotna. Krążąc dalej. – Tak. kąsającymi liźnięciami bata na brzuchu i posuwa się na południe. gdy moje zakończenia nerwowe śpiewają.. wydaję głośny krzyk. panie – skomlę. tym razem trafiając w mój sutek. – Cicho – rozkazuje i znów uderza mnie w pośladki.. w dół do wejścia do pochwy. próbując wchłonąć miriady doznań zalewających moje ciało. a ja jęczę głośno.. krótka. – Tak co? – Tak. szybka.427 ciało zwija się pod tym słodkim. tym razem w pośladki. Jestem zagubiona. I nagle przeciąga szpicrutę po mojej kobiecości. Nie myślałam. ale kiedy uderza w moją łechtaczkę. Bardzo powoli obsypuje mnie małymi. Mam zamknięte oczy. Przerywa. znów strzela. czekając na to. Uderza drugi sutek. – Och... ale już go nie widzę. a ja odrzucam głowę w tył. Moje sutki twardnieją i wydłużają się pod wpływem tego ataku. . Anastasio? Otwórz oczy i usta. Wiem. proszę! – jęczę. i próbuję przygotować się na to psychicznie. – Widzisz. piekącym smagnięciem. Czuję pieczenie. – Dobrze ci? – szepcze.

co mi każe. Pejcz trafia w mój pośladek. Au! – Proszę co? – Proszę. Wpycha czubek bata do moich ust. Jego klatka napiera na mnie. całuje mocno. robi krok w przód i chwytając mnie. całkowicie zahipnotyzowana. – Czujesz swój smak? Ssij. panie. aby go dotknąć. Jest w swoim żywiole. Uśmiecha się triumfalnie. a oczy patrzą wprost na Christiana. panie – skomlę. proszę. – Jesteś pewna? – Patrzy na mnie surowo. a ja czuję pokusę. smakujesz tak niezwykle cudownie – szepcze. ssij mocno.428 Robię. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu? – Proszę – błagam. wdzierając się językiem do ust. żebym go widziała. tak jak w tamtym śnie. ale nie mogę – moje ręce tkwią bezużytecznie nade mną. – Tak. Wyciąga koniec bata spomiędzy moich warg. przyciąga do siebie. maleńka. . Moje usta zaciskają się na bacie. Jego oczy płoną. – Och. – Tym? – Unosi pejcz tak. – Zamknij oczy. A niech to. panie. Otaczając mnie ramionami. Anastasio. Czuję smak kosztownej skóry i słoność mojego podniecenia. – Tak.

zostawiam pejcz. zwisając bez sił. ale robię. gdyż nogi mam jak z waty. że znów coś we mnie wzbiera. maleńka. zostawiam jego. co każe. Wychodzi ze mnie szybko i stawia pod iksem. Rozpuszczam się w jego objęciach. jeszcze i jeszcze. a potem oplata ramionami moje uda i znów mnie podnosi. a ja miauczę i skomlę. z twarzą przy moim karku. trzymając mnie mocno i blisko. która staje się znajoma. na plecach czuję chłodne drewno wypolerowanego iksa. Gdybym miała siłę. cudownie. O Boże. a ten moment jest słodki. Jego ramiona otaczają mnie. niewielkie muśnięcia łechtaczki. tuli. a on rozpina guziki w dżinsach. dwa razy. Odpinając kajdanki.. Podnosi mnie i nagle się poruszamy. gdy wchodzi we mnie. trawiona postorgazmicznymi dreszczami. a ja opieram głowę na jego klatce piersiowej. puszczam wszystko i znów doznaję rozkoszy. dotknęłabym . Jedno pchnięcie i jest we mnie. miękkie.. raz. Ale nie mam wyboru i z nieuchronnością. Posuwając się w dół. Czuję. podtrzymując mnie swoim ciałem.. a on zaplata moje nogi wokół swych bioder i ustawia się pode mną. przejmujący i intensywny. Rety. Moje ręce pozostają skrępowane nad głową. – Unieś nogi. uwalnia mnie i oboje osuwamy się na podłogę. trzy razy. Na moment stawia mnie przy krzyżu. nie znowu. kąsające liźnięcia w okolicy brzucha. moja głowa na jego klatce. Znów zaczyna mi zadawać niewielkie. i owiń wokół mnie.. Czuję się taka słaba. Pcha raz za razem. krzycząc z ulgą przez zaciśnięte usta. aż w końcu to jest ten moment. gdy zakłada prezerwatywę. nie mogę już dłużej wytrzymać i szczytuję. w ten sposób wchodzi naprawdę głęboko. głośno. słuchając jego ściszonego jęku przy moim uchu. Bierze mnie na kolana. i ostrym oddechem na mojej szyi.429 Zostawiam po tamtej stronie pokój. a ja znów krzyczę. Tracę wszelkie poczucie siebie. Christian przyłącza się. nie. Moje ramiona leżą na jego barkach. Moje ciało chyba nie wytrzyma kolejnego trzęsienia ziemi.

Czy to bolało? – Nie – szepczę. – To dobrze. że większość obaw powstaje w twojej głowie. O święty Barnabo. Ledwie mogę utrzymać otwarte oczy. Nie ma mowy. o cholera. a potem pochyla się i delikatnie całuje mnie w czubek głowy. mam zamknięte oczy. że będzie bolało? – szepcze... – Bo jeszcze z tobą nie skończyłem.. Jestem kompletnie wykończona i walczę z przemożną potrzebą snu. mała. żebym mogła zrobić coś więcej. Otwieram oczy i patrzę na niego.430 go. Jeszcze raz? – Tak – mój głos jest łagodny.. bezpiecznie i wygodnie. i czuję się. Tuli mnie mocno. Dlaczego jestem taka zmęczona? – A myślałaś. rękami i nogami. – Widzisz więc. że nadal ma na sobie dżinsy. a on otula mnie sobą. ale jej nie mam. trzymając mnie blisko i odgarniając palcami niesforne kosmyki z twarzy. a zmęczenie przyćmiewa moją świadomość. – Brawo. – Tak. . – Zrobiłabyś to jeszcze raz? Zastanawiam się przez moment. Czy pozwoli mi spać i śnić? Moje usta drgają na tę niemądrą myśl i zwracając twarz w stronę klatki Christiana. Anastasio. Dopiero teraz zauważam. wdycham jego szczególny zapach i muskam nosem. Jeszcze ze mną nie skończył. – Przez chwilę milczy. ja też – mruczy. ale on natychmiast sztywnieje. Opieram się o jego pierś.

aby uklęknąć. Chwiejnie podnoszę się do pozycji stojącej i skulona podchodzę do drzwi.431 – Nie rób tego – mówi ostrzegawczo. bardzo zmęczona i kompletnie zdezorientowana. Powieki zaczynają mi opadać. ledwo widocznych okrągłych blizn rozsianych po jego klatce. Jestem roztrzęsiona. Nie jest już ciepły. Christian porusza się na obrzeżach mojego pola widzenia. Patrzy na mnie. – Uklęknij przy drzwiach – rozkazuje i odchyla się. ostrożnie. Chcę przeciągnąć językiem po jego włosach. skutecznie uwalniając mnie z objęć. kładąc dłonie na kolanach. O cholera. jak mi każe. bardzo. że znajdę w tym pokoju taką satysfakcję? Kto by pomyślał. Kto by pomyślał. całować go i po raz pierwszy dostrzegam kilka drobnych. Czerwienię się i z powrotem patrzę tęsknie na jego tors. zaspokojone. przyłapał mnie na drzemce – nie będzie dobrze. a temperatura jego głosu spadła o kilka stopni. Jego spojrzenie mięknie. – Nudzę cię. panno Steele? Budzę się momentalnie i widzę Christiana z założonymi rękami. Ospa? Odra? Myślę bezładnie. gdy spoglądam na niego. – Wstań – rozkazuje. Patrzy na mnie. Wstaję wykrzywiają. że to będzie takie wyczerpujące? Moje kończyny są cudownie ciężkie. prawda? . Wewnętrzna bogini wywiesiła na swoich drzwiach tabliczkę „nie przeszkadzać”. a jego usta się – Jesteś skonana.

Teraz zauważam. ale plastik wrzyna mi się w skórę. To boli. Wyciągnij ręce przed siebie. zaciskając plastik. podczas gdy adrenalina znów przeszywa moje ciało. – Wygląda znajomo? – pyta. Jasny gwint. – Ale zrobię to szybko. że jest na nim ciemnoczerwona pościel i klamry na każdym rogu. . – Pokazuje mi je. czerwieniąc się. – Chcę więcej. Trzymaj się kolumny – mówi. Zakupy u Claytona! Wszystko staje się jasne. – Mam tu nożyczki. Dobra – to przykuło moją uwagę – znów jestem rozbudzona. Jesteś zmęczona. – Mruży oczy. co mi rozkazuje. – Wytrzymałość. testując więzy. dużo. – Mogę cię z tego uwolnić w jednym momencie. dużo więcej – pochyla się i szepcze mi do ucha.. – Chodź. jakbyś się chciała pomodlić. nie potrafiąc ukryć uśmiechu. plastikowe spinki do kabli. Rany.. Próbuję rozdzielić nadgarstki. Pomodlić się! Pomodlić do ciebie o łaskawość dla mnie. A moje serce znów zaczyna walić jak szalone. Mrugam powiekami. ale kiedy rozluźniam nadgarstki. Wpatruję się w niego. O rany. – Chwyta moje ręce i prowadzi do łóżka z baldachimem. Momentalnie podnoszę na niego oczy. – Jeszcze się tobą nie nasyciłem. Bierze spinkę do kabli i owija moje nadgarstki.432 Przytakuję nieśmiało. Robię. spinka nie wcina mi się w ciało. panno Steele.

Aua. – Tak lepiej. przesuwa moją prawą nogę w bok. – Dobrze. panie – mamroczę szybko. – Masz taką piękną skórę. Anastasio – ostrzega. żeby utrzymać swój ciężar. lekko je pociągając. dam ci klapsa. tak że pochylam się do przodu. A więc nie na łóżku? Widzę. Anastasio – szepcze i pochylając się. Wyciąga rękę i delikatnie gładzi mnie po plecach. Jeśli puścisz. piecze. Staje za mną i chwytając za biodra. Spać? Dyszę.. – Wsuwa swoją nogę między moje i trzymając mnie za biodra. że mogę rozsunąć dłonie i chwytam bogato rzeźbioną kolumienkę. trzymając kolumnę.433 Marszczę czoło. Teraz nie myślę o spaniu. – Dobrze. panie. Uderza mnie dłonią w pośladek. . – Rozsuń nogi. W tym samym czasie jego ręce wędrują do przodu. Zrozumiałaś? – Tak. szybko pociąga mnie w tył. Zrozumiałaś? – Tak. – Tak.. Po tym pozwolę ci spać. nie puszczaj. dotykają piersi i chwytają moje sutki. całuje mnie wzdłuż kręgosłupa delikatnymi jak piórko muśnięciami. Trzymaj się kolumny. – Przelecę cię teraz ostro od tyłu. – Nie puszczaj. – Niżej – rozkazuje.

jednocześnie ciągnąc za włosy. Ana. popychając do przodu.. On jednak chwyta koniec mojego warkocza i owija sobie wokół nadgarstka. . seksowny tyłek. a moje ręce zaciskają się mocniej na pięknie rzeźbionym filarze. jeśli dojdę. Powoli wychodzi ze mnie. drugą ręką chwyta za biodra i trzymając mocno.. Chwytam się mocniej kolumny i odpycham od niego.. a jego palce wpijają się w moje biodra.. Delikatnie gryzie i ssie mnie w pasie... – Taka wilgotna.. Anastasio – krzyczy przez zaciśnięte zęby. Odsuwa ręce i słyszę znajomy dźwięk rozrywanej folii. raz za razem.. a potem słodką ulgą. jęcząc i powarkując. – Masz tak urzekający. upadnę. a skóra głowy boli mnie od ciągnięcia za włosy.. i czuję narastające uczucie głęboko wewnątrz. Christian nadal ostro porusza się przy mnie. Och nie. Chwyta mnie za biodra i ustawia się.. jak? Czuję przyspieszenie.434 Dławię jęk. Bolą mnie ramiona. a moje imię na jego ustach wysyła mnie w przepaść i staję się jedynie ciałem i rosnącym doznaniem. zanurza się we mnie. aż do mojego karku. zrób to dla mnie – jęczy. Anastasio.. czując. Tracę świadomość. to nie potrwa długo. a potem ześlizgują się w dół i wsuwa we mnie dwa palce. chwieję się na nogach. unieruchamiając mi głowę. Nigdy mnie nie zawodzisz. pociąga za sutki. – Trzymaj się.. oddychając ciężko. gdy on zrzuca dżinsy. jak całe moje ciało odpowiada. Moje ciało odpowiada. – Trzymaj się mocno. I nagle Christian wchodzi we mnie naprawdę głęboko i zastyga.. panno Steele – szepcze i słyszę zachwyt w jego głosie. – Dalej. Bardzo powoli wchodzi we mnie. gdy kontynuuje swoją bezlitosną napaść. raz jeszcze budząc się do życia. Cóż ja bym chciał z nim zrobić? – Jego dłonie głaszczą i ugniatają pośladki. a ja zapieram się w oczekiwaniu na jego atak.. we mnie. i po raz pierwszy boję się swojego orgazmu.

że znów siedzę mu na kolanach. Bierze nożyczki i wkłada jedno ostrze pod spinkę. co ma na myśli. – Nie jestem najlepsza w chichotaniu – mamroczę sennie. Nagle siada. Christian muska nosem moje ucho. ale kiedy to robisz. zachwyca mnie to i raduje. Chichoczę i masuję uwolnione nadgarstki. zapomniałam o nich. Co? Oglądam się na niego. Leży na podłodze. promienna i skonana. plecami na jego brzuchu. ale podnoszę je. – Och. myślę bezładnie. jakbym miała ręce z ołowiu.. by móc rozetrzeć moje ręce i ramiona. że się uśmiecha. starając się zrozumieć. – Bardzo kwieciście powiedziane. – To taki piękny dźwięk – mówi tęsknie. Czuję. Delikatnym masażem przywraca życie moim kończynom. panno Steele. a ja na górze. panie Grey – mówię pod . i wpatruję się w sufit. całkowicie pochłonięta właśnie odbytym stosunkiem. – Podnieś ręce – mówi łagodnie. karabińczyki. Czuję. Och. – To moja wina – mówi i odwraca mnie.. – Że nie chichoczesz częściej. leżę na nim. podnosząc mnie ze sobą tak. – Uważam tę Anę za otwartą – mówi i przecina plastik.435 Gdy wracają mi zmysły.

Jego wzrok łagodnieje. Odsuwając kołdrę. Christian się uśmiecha. pochyla się i całuje mnie delikatnie. delikatnie podnosi mnie ze swoich kolan i wstaje.436 nosem. Uśmiecha się. kładzie mnie i. Nagle chwyta mnie w ramiona i niesie skuloną do pokoju w głębi korytarza. a jego usta drgają w uśmiechu. że jesteś ostro przerżnięta i potrzebujesz snu. Schyla się. – Do łóżka – mówi.. że nie jestem bardziej przytomna. miękki szlafrok. Cierpliwie ubiera mnie. – Nie chcę wystraszyć Taylora ani pani Jones. – Żeby się przespać – dodaje uspokajająco. jaki z niego perwersyjny drań. W jednej chwili żałuję. na pewno wiedzą. Och. Nie pamiętam. Głowa opada mi na jego pierś. Ta myśl nie daje mi spokoju. jakbym była małym dzieckiem. nie. Gdy jestem okryta i wyglądam przyzwoicie. żebym kiedykolwiek była tak zmęczona.. . Nie mam siły unieść rąk. starając się utrzymać otwarte oczy. aby pomóc mi wstać i prowadzi do drzwi. Jestem wykończona. cudownie nagi. widząc moją minę. Hmm.. na których wisi szary. gdzie wcześniej badała mnie doktor Green. – To nie było ani trochę kwieciste – narzekam żartobliwie.. Chwyta dżinsy i po żołniersku wciąga je na siebie. – Powiedziałbym. żeby w pełni to docenić.

. cudowna dziewczynko – szepcze i całuje moje włosy. – Teraz śpij. kładzie się koło mnie i przytula.437 co bardziej zaskakujące. zasypiam. I zanim jestem w stanie zrobić jakiś niemądry ruch.

abym miała osobistego trenera. zachęcający. Za oknem widzę zmierzch. Będę na dole. Całuje mnie szybko i wychodzi. wyjść na kolację z moimi Niechętnie otwieram oczy. Christian pochyla się nade mną i patrzy intensywnie. ale przede wszystkim chcę spać. Jego żądanie. – Anastasio. Poruszam ramionami. którą mu sprzedałam. ale i zdenerwowana. – No dalej. śpiochu. To będzie również pierwsze spotkanie Kate z nimi – przynajmniej ona będzie mnie wspierać. rany boskie – a teraz mam poznać jego rodziców. zostawiając na niej delikatne pocałunki. Rany Julek. bo będziesz miała kłopoty – grozi. Nie zasypiaj. – Głos Christiana jest łagodny. mam poznać jego rodziców! Dopiero co skatował mnie pejczem i skrępował spinką do kabli. Chcę się odwrócić i odpowiedzieć na nie. – Za pół godziny musimy rodzicami – wyjaśnia rozbawiony. a w zasadzie .438 ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Miękkie usta muskają moją skroń. obudź się. Są zesztywniałe. surowym pokoju. zostawiając z resztkami snu na powiekach w chłodnym. Wstawaj. – Przyniosłem ci coś do picia. Czuję się wypoczęta. ale ton głosu ma łagodny. – Nie – mruczę. Mruczę i wtulam się w poduszkę. nie wydaje się teraz tak dziwaczne. – Podnosi się i znów mnie całuje.

barbarzyńsko. a potem patrzę na napój. a stanik na krześle. Hmm. Czy on ma jakieś inne kolory? Frank Sinatra . bo wiem. „Do diabła. A gdzie są moje majtki? Szukam pod krzesłem. w białej lnianej koszuli.. przeglądam się w lustrze: błyszczące oczy.. że moja sukienka wisi na drzwiach szafy. że zrobił to celowo. każdy kij ma dwa końce”. ale nie chcę jej słuchać – niemalże ściskam samą siebie z radości. Co to takiego? Żurawina i woda gazowana. jak – czerwienię się na samo wspomnienie – zachował się tak. Nie ma. Rozplatam warkocz i w pośpiechu szczotkuję włosy. żebym była zażenowana i poprosiła o zwrot majtek. Powoli wychodzę z łóżka i widzę. które uwielbiam i które zwisają mu na biodrach w ten niewiarygodnie seksowny sposób i. Christian stoi przy panoramicznym oknie w szarych flanelowych spodniach. zdaję sobie sprawę. że to go doprowadzi do szaleństwa. „Anastasio Steele!”.439 trener może okazać się niezbędny.. I wtedy sobie przypominam – wcisnął je do kieszeni dżinsów. Nieźle. który mi zostawił.. cień samozadowolenia na twarzy w związku z planem co do majtek i ruszam na dół. na spotkanie z jego rodzicami udam się bez bielizny. Wpadając ponownie do łazienki. Piętnaście minut. na co on się zgodzi albo nie. Moja wewnętrzna bogini śmieje się do mnie. policzki lekko zaróżowione. Chce.. Moja podświadomość łaje mnie. oczywiście. pyszne i świetnie gasi pragnienie. zdumiona brakiem bielizny. wślizguję się w sukienkę i wsuwam buty. Postanawiam nie prosić go o majtki i nie dać mu tej satysfakcji. Jest jasnoróżowy. choć zdecydowanie za krótkim prysznicu. Po tym. Po powrocie do sypialni wkładam stanik. Wycierając się po radosnym. Marszczę brwi. Ana.. Dlaczego nie oddał mi majtek? Zakradam się do łazienki. jeśli mam dotrzymać kroku Christianowi.

aż coś powiem. tęsknoty i rozbawienia. a ja oczarowana. Witchcraft. – Cześć – odpowiada. Christian odwraca się i uśmiecha. a jego szare oczy pełne są obietnicy. – Frank. Unosi brwi i przygląda mi się podejrzliwie. – Zatańcz ze mną – mruczy chrapliwie.440 śpiewa łagodnie w tle. Wyjmując pilota z kieszeni. aż staje naprzeciw. Gdy wchodzę. robi głośniej i wyciąga do mnie dłoń. Uśmiecha się do mnie leniwie. że zapiera mi dech w piersiach. przyciąga w swe objęcia i obejmując mnie ręką w talii. że jesteś fanem Sinatry. A ty? – Czuję się całkiem dobrze. Jest całkowicie urzekający. – Cześć – mówię czule. panno Steele. Frank zaczyna nucić. Podaję mu dłoń. aż Tam. Christian delikatnie wodzi opuszkami palców po moim policzku i czuję to w całym ciele. patrząc na mnie tak intensywnie. – Eklektyczny gust. Stara piosenka. panno Steele – mruczy i podchodzi do mnie jak pantera. . Patrzy na mnie wyczekująco. dziękuję. jedna z Raya ulubionych. Nie pomyślałabym.. zaczyna się kołysać. Czeka.. – Jak się czujesz? – Dobrze. a mój uśmiech Sfinksa napotyka jego.

I tak łatwo mi za nim podążać. Gdy piosenka się kończy. bierze kurtkę. – Jesteś pewna? Kiwam głową tak nonszalancko. kiedy się z nimi spotkam – odpowiadam bez tchu. nie mogę się doczekać. jak on tańczy. Idziemy na spotkanie z moimi rodzicami? – Nie ma za co i owszem. w tę i z powrotem przed szklaną ścianą.441 Kładę wolną rękę na jego ramieniu i uśmiecham się do niego szeroko. Chwyta mnie za rękę. Suniemy po podłodze od okna do kuchni i z powrotem. jak tylko się da pod jego wnikliwą. Czy kiedykolwiek zrozumiem tego zmiennego człowieka? Zerkam na niego w windzie. Rany. Skoro tak chcesz to rozegrać. Dziękuję za taniec. – W porządku. porwana zaraźliwym. panno Steele. to przywróciło twoim policzkom nieco koloru. – No. do fortepianu. – Masz wszystko. i prowadzi przez hol do windy. która wisi na jednym ze stołków barowych. I zaczyna się poruszać. Och. rozbawioną obserwacją. Płyniemy przez jadalnię. Śmieje się z jakiegoś własnego . a jego twarz rozjaśnia się w szerokim uśmiechu. zabawnym nastrojem. te wszystkie oblicza Christiana Greya. co trzeba? – Och tak – odpowiadam słodko. panno Steele. Seattle migocze na zewnątrz jak magiczne malowidło w tle naszego tańca i nie mogę powstrzymać beztroskiego śmiechu. Potrząsa głową. – Nie ma milszej czarownicy niż ty – mruczy i całuje mnie słodko. wirując i obracając się w rytm muzyki. on uśmiecha się do mnie szeroko.

że mi się wymyka. w miarę jak posuwamy się na północ. Nastrój Christiana jest prawie namacalny i wydaje się zmieniać. Minę ma nieodgadnioną. o rany. Pędzimy autostradą I-5.. zważywszy na mój stan swawolnego negliżu. przekornym pomysłem. bez wątpienia skrępowani obecnością Taylora. a ja wsiadam tak elegancko. Rozmyśla wpatrzony w okno i czuję. a spojrzenie staje się pochmurne. Odwraca wzrok w moją stronę. ponieważ się domyślam. abym wyszła pierwsza. . Co mogę powiedzieć przy Taylorze? – Gdzie się nauczyłeś tańczyć? – pytam z wahaniem. Ma moje majtki. oczy ciemne.. Rozbawienie znika z jego twarzy. Christian otwiera przede mną tylne drzwi. Drzwi windy otwierają się na parterze. oboje milczący. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – pyta łagodnie. dobry humor powoli gaśnie. O czym myśli? Nie mam jak go zapytać. Tracę zapał i już nie chcę wiedzieć. a cień uśmiechu flirtuje z jego pięknymi ustami. że śliwkowa sukienka Kate jest tak przylegająca i sięga mi do kolan. jakby chciał odsunąć od siebie myśli i w bardzo dżentelmeński sposób pokazuje. Christian lekko potrząsa głową. – Tak – odpowiadam niechętnie. Cieszę się. W stosunkowo bezpiecznym otoczeniu jego mieszkania wydawało się to zabawnym.442 żartu. Kogo on oszukuje? Nie jest dżentelmenem. Co ja sobie myślałam? Idę na spotkanie z jego rodzicami i nie mam na sobie bielizny. jak potrafię. że śmieje się ze mnie. Taylor podjeżdża dużym audi. Moja podświadomość posyła mi niezbyt pomocne spojrzenie w stylu „a nie mówiłam”. Teraz jestem prawie na zewnątrz bez majtek! Spogląda na mnie i w tym momencie napięcie między nami narasta. Boję się.

pod warunkiem. Nie posiadam żadnych szczególnych umiejętności. Była dobrą nauczycielką i ta myśl mnie smuci – ja niczego nie mogę go nauczyć. zależy. Wracam myślami do popołudnia. Bezwiednie uśmiecham się. bo jeśli tak się stanie. szczególnie wobec kogoś. – Musiała być dobrą nauczycielką. potwierdziły się moje najgorsze przypuszczenia. No i jeszcze ten Czerwony Pokój Bólu. Wpatrując się niewidzącym wzrokiem w okno. Moja wewnętrzna bogini wzdycha z ulgą. że jej nienawidzę. że postąpił ze mną łagodnie. Czuję dreszcz na skórze głowy. Oczywiście. W tym momencie uświadamiam sobie. A może tak czy inaczej by tam trafił. że tak. Mam nadzieję. Odruchowo pocieram nadgarstki – tak działają na dziewczynę cienkie paski plastiku. gdyby mnie poprosił. jak na to spojrzeć. że pokazał światu swoje wnętrze? Ma przecież taką zabawną. Chcę z nim być. to nie odpowiadam za swoje czyny. Dochodzę do wniosku. myślę. radosną stronę. wspominając moment. z panią Robinson czy bez. gdy wirował ze mną po salonie. tak niespodziewanie. że nigdy jej nie spotkam. Nauczyła go również tego wszystkiego albo zepsuła go. . że mnie nie skrzywdzi i że to jest jedyny sposób. co w nim najlepsze? Zanim stał się taki zamknięty? Czy może to ona sprawiła.443 – Pani Robinson lubiła tańczyć. żebym żywiła wobec kogoś tak silne uczucia. co wiem o jego preferencjach. i że ma gdzieś moje majtki. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Nawet nie próbuję zaprzeczać. Nie pamiętam. gdy byłam w jego ramionach. kogo nigdy nie poznałam. Och. żeby z nim być. Czy dostała to. – Była. pielęgnuję swój irracjonalny gniew i zazdrość. Biorąc pod uwagę. Do tego wszystko się sprowadza.

Nie wspomniał o tej przeklętej umowie. – Dlaczego użyłeś spinki do kabli? Posyła mi szeroki uśmiech. Anastasio. I z powrotem jest ze mną. a ty możesz poczuć i doświadczyć czegoś innego. – Nie rób czego? – Nie dotknęłam go. które mnie dręczy. znów patrząc przez okno. unosi do ust i delikatnie całuje. Marszczę czoło i zwracam się w jego stronę. który zdaje się być nieporuszony. Cóż mam odpowiedzieć? Christian niewinnie wzrusza ramionami. że są one dość brutalne i lubię to w narzędziach do krępowania. – Nie myśl za dużo. Wiem. – Nie rób tego – mamrocze pod nosem. – Ściska moją dłoń i puszcza ją. Czerwienię się i zerkam nerwowo na Taylora. – I skutecznie unieruchamiają cię w jednym miejscu. Jest tak dezorientujący. Moja wewnętrzna bogini nie robi nic. ze wzrokiem utkwionym w drodze. a raczej innej ważnej części swojej anatomii. Dziękuję. – Jest szybka i łatwa w użyciu.444 że rzadko używa ona do myślenia mózgu. – Uśmiecha się do mnie łagodnie. – To było wspaniałe popołudnie. w tym momencie znacznie odsłoniętej. – Wyciąga rękę i chwyta moją dłoń. Mrugam powiekami i uśmiecham się do niego nieśmiało. Anastasio. Zadaję pytanie. żeby mnie . ale na jego warunkach? Po prostu nie wiem. – To wszystko stanowi część mojego świata. Rzeczywiście to jego świat i chcę do niego należeć.

więc nie słyszy naszej wymiany zdań. Zapomniałam o nieobecnych majtkach. Tuż przed ósmą audi wjeżdża na podjazd dworku w stylu kolonialnym. – Aż tak źle. Patrzę gniewnie na Christiana. podczas gdy Taylor sunie przez mrok w kierunku Bellevue. – Jesteś gotowa? – pyta Christian. – A ja twoje. – To dla mnie też pierwszy raz – szepcze. co? – Chciałabym znać twoje myśli. Czerwienię się. że krajobraz się zmienił. Przejeżdżamy przez jeden z mostów. Na szczęście Taylor wysiadł z samochodu i otwiera moje drzwi. Ponura noc odzwierciedla mój wewnętrzny nastrój.445 pocieszyć. Przytakuję. – Założę się. włącznie z różami wokół drzwi. Zerkam na Christiana. maleńka – mówi łagodnie. Patrzę przez szybę i widzę. jak z obrazka. gdy Taylor zatrzymuje się przed imponującymi drzwiami frontowymi. – Dam grosz za twoje myśli – mówi. a potem uśmiecha się szelmowsko. a on mi się przygląda. a on ponownie ściska uspokajająco moją dłoń. przytłaczając mnie i dławiąc. . Zapiera dech w piersiach. Uśmiecha się znacząco. Idealny. Wzdycham i marszczę czoło. otoczeni mrokiem ciemnym jak atrament. że wolałabyś mieć teraz na sobie swoją bieliznę – drażni się.

– Panie Grey. jak miło znów cię widzieć. gdy odwracam się i wysiadam z samochodu.446 który uśmiecha się szeroko. Wygląda elegancko i wytwornie w jasnoniebieskiej jedwabnej sukience. Najwyraźniej Christian ją uwielbia. a ton głosu staje się łagodniejszy. Nerwowo zerkam na Christiana. – To moja młodsza siostra. Jego niebieskie oczy są delikatne i łagodne. A to mój ojciec. – Cała przyjemność po mojej stronie. Nie mogę się nie uśmiechnąć w odpowiedzi na jej . ciemnowłosa. Za nią stoi. o zaokrąglonych kształtach. A to nowina. Grace. Jest w moim wieku. pan Grey. gdy wypowiada jej imię. Carrick. miło mi pana poznać – uśmiecham się i potrząsam wyciągniętą dłonią. – Wejdź. jak mniemam. – Grace otula mnie ramionami w ciepłym uścisku. – Ana. – Anastasio. Anastasio. wysoka. I wpada na dół. moja droga. Dr Grace Trevelyan-Grey stoi na progu. O rany. czekając na nas. Mia – mówi prawie z irytacją. W jego słowach słychać sympatię. wysoki blondyn. – Ściska mnie mocno. na swój sposób przystojny jak Christian. – Czy ona tu jest? – Słyszę krzyk z głębi domu. – Proszę mówić mi Ana. poznałaś już moją matkę. – Anastasia! Tyle o tobie słyszałam.

– Promienieje. – . Pokój jest przestronny i umeblowany ze smakiem w odcieniach kremu. brązu i bladego błękitu. całując Christiana w oba policzki. rozsuwa palce i przyciąga mnie do siebie. Mia nie puszcza mojej ręki. To denerwujące. Wszędzie widać ciemne drewno i antyczne chodniki oraz szerokie schody prowadzące na piętro. Kate i Elliot siedzą przytuleni na kanapie. Kate zrywa się. uspokój się – Grace upomina ją delikatnie. – Coś do picia? – Pan Grey pierwszy dochodzi do siebie. – Cześć. aby mnie uściskać. Christian staje obok. – Ana. obejmując mnie ramieniem. On ciepło się do niej uśmiecha. Elliot chwyta mnie w ramiona w szczerym uścisku. – Witaj.447 autentyczny entuzjazm. Ana. tydzień uścisków dla Any? Ten oszałamiający pokaz sympatii – po prostu nie jestem do tego przyzwyczajona. Co to jest. i Mia wreszcie puszcza moją dłoń. gdy ciągnie mnie do wielkiego holu. Wszyscy na nas patrzą. – Kate. Unoszę brwi. – Christian – wita go szorstko skinieniem głowy. Kładzie dłoń na moim biodrze. który przewraca oczami. a potem podaje rękę ojcu. Marszczę czoło na widok tego powitania. proszę – mamroczę. a on mruży oczy. prosto i bardzo stylowo. trzymając kieliszki z szampanem. – On jest równie chłodny w stosunku do niej. Zerkam na Christiana. Wszyscy odwracamy się i ruszamy do jadalni. wygodnie. – Nigdy dotąd nie przyprowadził tu żadnej dziewczyny – mówi Mia z podnieceniem w ciemnych źrenicach. – Mia. kochanie – mówi.

Musiał mnie zaprosić. Oblewam się rumieńcem i widząc Kate siedzącą z Elliotem. Katherine Kavanagh. Przyniosę wino. głuptasie”. Siada obok. Jest wniebowzięta. Christian nie miał wyjścia. Zerkam na Kate. Ano – mówi uprzejmie pan Grey. wychodząc za Mią z pokoju. Chmurzę się na tę myśl. nagle zdaje sobie sprawę. – Elliot zdecydował się pojechać z Kate i jej rodziną na tydzień na Barbados. – Nawet mówicie te same rzeczy. wiedząc. – Siadaj – rozkazuje. wskazując pluszową kanapę i robię. a ona uśmiecha się promiennie z błyskiem w szeroko otwartych oczach. że jest tu moja przyjaciółka. że dowiem się o tym od Kate. Ta myśl jest ponura i przygnębiająca. to jest bardziej niż dziwne... że Christian zaprosił mnie tylko dlatego. okaż trochę godności! – Czy po skończeniu studiów zrobisz sobie przerwę? – pyta . ale nie dotyka mnie. Moja podświadomość mądrze kiwa głową z wyrazem twarzy mówiącym „Wreszcie do tego doszłaś. Christian patrzy na mnie i marszczy brwi.448 Prosecco? – Poproszę – Christian i ja mówimy jednocześnie. co mi każe. Elliot prawdopodobnie swobodnie i radośnie zaprosił ją do domu rodziców. – Właśnie rozmawialiśmy o wakacjach. O rany. Mia klaszcze w dłonie. – Wymyka się z pokoju. – Kolacja już prawie gotowa – melduje Grace. ostrożnie krzyżując nogi.

Uśmiecha się nieco zbyt słodko. – Moja mama tam mieszka. Zaciska usta. – Nie wiem jeszcze. a Kate robi ciekawską minę. mrugając kilka razy. – Wasze zdrowie! – Pan Grey unosi kieliszek. – Chciałabym odpowiadam. – Kiedy planujesz wyjazd? – Jego głos jest niski. jest zły. To zależy od tego. późnym wieczorem. – Georgia? – rzuca pod nosem. – Ana zasługuje na przerwę – mówi znacząco do Christiana..449 pan Grey. z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Jutro. Odpowiedni toast z ust męża lekarki. pojechać do Georgii na kilka dni – Christian wpatruje się we mnie. – Na jak długo? – pyta Christian. O cholera. Mia wraca niespiesznie do salonu i podaje nam kieliszki wypełnione różowym prosecco.. jak mi pójdzie jutro na rozmowach o pracę. a dość dawno już jej nie widziałam. Dlaczego jest do niego tak wrogo nastawiona? O co jej chodzi? . a jego głos jest pozornie łagodny.

Puszczając moją rękę. i dopiero o tym pomyślałam. na środku stoi . Jadalnia przypomina mi o naszym obiedzie w Heathmanie. ale skrywa się w nim gniew. zatrzymując gwałtownie. O cholercia. Jego głos jest łagodny. – Nie wyjeżdżam.. bierze mnie pod łokieć i wyprowadza z pokoju.450 – Masz rozmowy w sprawie pracy? – pyta pan Grey.. – Tak. że sobie coś przypomina. tylko odwiedzam matkę. Nad ciemnym drewnianym stołem wisi kryształowy żyrandol. – Ta rozmowa nie jest jeszcze skończona – szepcze ostrzegawczo. – Kolacja na stole – oznajmia Grace. ale Christian chwyta mnie za łokieć. Stół nakryto świeżo wyprasowanym. gdy wchodzimy do jadalni. na ścianie ogromne lustro w bogato rzeźbionej ramie. Patrzę na niego uważnie. jakbyś miał osę w majtkach. – A co z naszą umową? – Nie mamy jeszcze umowy. jutro w dwóch wydawnictwach. Kate i Elliot wychodzą z pokoju za panem Greyem i Mią. Wszyscy wstajemy. i oddaj mi moje. że wyjeżdżasz? – pyta natarczywie. Mruży oczy i widać. w sprawie stażu. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć. białym lnianym obrusem. Nie denerwuj się. – Wobec tego powodzenia. Chcę iść za nimi.

Pan Grey siedzi u szczytu stołu. – Nie jestem na ciebie zły. chcąc pokierować rozmowę z dala ode mnie. aby napełnić pozostałe kieliszki. Wpatruję się w niego. Ano? – pyta pan Grey. Mia sadowi się koło Christiana i chwytając go za rękę. a on spogląda na mnie. a Christian obok mnie.451 wazon bladoróżowych peonii. – Uśmiecham się do niego. . Wzdycha. przekrzywiając głowę. – Proszę. Zajmujemy miejsca. Zerkam na Christiana. nie złość się na mnie – szepczę. – Wina. – Poproszę. – Przeprowadzała studenckiego WSU. Pan Grey sięga po otwartą butelkę czerwonego wina i proponuje je Kate. mocno ją ściska. – Gdzie poznałeś Anę? – pyta go. – Co? – pyta. On uśmiecha się do niej ciepło. Mia uśmiecha się promiennie do Kate. ja po jego prawej stronie. Pan Grey wstaje. która siedzi po przeciwnej stronie obok Elliota i zaczynają rozmawiać o gazecie studenckiej. ze mną wywiad dla magazynu – Którego Kate jest redaktorem naczelnym – dodaję. Wszystko wygląda oszałamiająco.

Kavanagh” – nawet Kate kuli się pod tym spojrzeniem. Och. a Christian patrzy na nią wzrokiem mówiącym „nie wtrącaj się. Jej oczy natychmiast odnajdują Christiana. – Ton jego głosu jest cichy i grobowy. – Szczególnie teraz. mając nadzieję. Czerwienię się. Czerwieni się i spogląda na niego spod długich wytuszowanych rzęs. Co ona robi? Ona w odpowiedzi również otwiera szeroko oczy i zdaję sobie sprawę. że chce sprawić. Kulę się. niosąc dwa talerze. – Na moment zamyka oczy. Christian nachyla się do mnie. – Tak. – Jaki ci minął piątkowy wieczór z José? Jasna cholera. by Christian był zazdrosny. – W porządku – mamroczę. A już myślałam. – Tylko o moim wyjeździe do Georgii – mówię słodko. aż mnie ręka świerzbi – szepcze. – O czym tak szepczecie? – wtrąca się Kate. jestem na ciebie zły. Patrzę na nią otwartymi ze zdziwienia oczami. ubrana elegancko w jasny błękit. nie. niesie tacę z naczyniami. Kate uśmiecha się z szelmowskim błyskiem w oku. – Zły. Grace zjawia się ponownie.452 – Tak. że ręka cię świerzbi? – pytam nerwowo. że zniweluję ich wzajemną wrogość. a za nią ładna młoda dziewczyna z blond kucykami. . Jakże niewiele wie. że mi się upiecze. Kate.

zaczynajcie. – Zostaw tacę na szafce. Gretchen – mówi łagodnie Grace. – Grace uśmiecha się.. To ze szpitala – mówi do Grace. Wraca pan Grey. zdając sobie sprawę. a jej twarz jest pochmurna. że to przez dzisiejszy wysiłek fizyczny nabrałam takiego apetytu. – Proszę. Czerwienię się. wychodzi. Gretchen kiwa głową i jeszcze raz dyskretnie zerkając na Christiana. – Dziękuję. – Przepraszam. Chwilę później wraca Grace. umieram z głodu. Pachnie wspaniale – chorizo i muszle świętego Jakuba zapiekane z czerwoną papryką i szczypiorkiem. – Pan Grey znowu wstaje i wychodzi. – Telefon do ciebie. podając mi talerz. jak Christian. która taksuje spojrzeniem mojego przyszłego Pana. i wychodzi. kochanie. marszcząc czoło. ukradkowych spojrzeń pięknej Panienki z Kucykami i braku bielizny. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej? Z nachmurzoną miną wpatruję się w swe dłonie na kolanach. – Wszystko w porządku? . posypane natką pietruszki.453 Gdzieś w domu dzwoni telefon.. A więc państwo Greyowie mają służbę. gdy pan Grey wychodzi. I chociaż żołądek podchodzi mi do gardła z powodu zawoalowanych gróźb Christiana. Pan Grey przechyla głowę na jedną stronę.

Elliot marszczy brwi w połowie kęsa i poprawia się nerwowo na krześle. Może zostanę w Georgii. Przystawki są pyszne i koncentruję się na jedzeniu. – Tak się cieszę. Mój umysł pracuje jak szalony. nigdy nie złapały nic poważniejszego niż ospa wietrzna. a Christian przewraca oczami. Jestem jej wdzięczna za to pytanie wyrywające mnie z zakłócających spokój myśli i opowiadam jej o przeprowadzce. Może wcale tego nie zrobię. że nasze dzieci nigdy nie musiały przez to przechodzić. żeby pokazać jej. Biedny Elliot – mówi. dziecko. Przeszli ją tak łagodnie. – Christian i Mia mieli szczęście. W kontaktach z rodziną Christian wydaje się rozluźniony i spokojny. moja droga? – pyta uprzejmie Grace. – Zadomowiłaś się już w nowym mieszkaniu. że może być popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. oglądałeś mecz Marinersów? – Elliot wyraźnie chce zmienić temat. ale . Dzięki Bogu. – Och. pojawia się Gretchen i nie po raz pierwszy chciałabym móc swobodnie dotknąć Christiana. gdy tymczasem Elliot. – Tak. nie. – Tato. Jeszcze nie podpisałam umowy. pan Grey i Christian rozmawiają o baseballu. Czwarty przypadek w tym miesiącu. Gdy kończymy przystawki. siadając i uśmiechając się pobłażliwie do syna. Gdyby tylko ludzie szczepili swoje dzieci. – Ze smutkiem potrząsa głową i uśmiecha się. Mia chichocze. Cholerna Kate. gdzie mnie nie dopadnie.454 – Kolejny przypadek odry – wzdycha Grace. jedna krostka na ich dwoje. w co ona gra? Czy on mnie ukarze? Truchleję na samą myśl o tym.

– Ano. mając przy sobie oboje rodziców.. Kładzie dłoń na moim kolanie. Na szczęście on zdaje się jej nie zauważać. On posyła mi lekko zdziwione spojrzenie. Och. Jego dłoń chwyta moje udo. – Myślę.455 jest mój. Czuję się prawie zażenowana. która nigdy nie była za granicą. starając się odsunąć od niego. ale moja wewnętrzna bogini szaleje z zazdrości. – Grace uśmiecha się do pana Greya. chociaż ociąga się. Znów pojawia się Panienka Europejka z Kucykami. przechodząc moim zdaniem nieco za blisko Christiana. ale bardzo chciałabym pojechać. Najwyraźniej bardzo się kochają i przez chwilę zastanawiam się. podając porcję Christianowi. że jestem jedyną osobą przy tym stole. gdy przyglądam się uważnie.. – Pomimo paryżan. wytrącając mnie z zadumy. a on odwzajemnia jej uśmiech. – Nie.. – Wiem. Rzucając zawstydzone spojrzenia i falując biodrami. unieruchamiając mnie. W desperacji sięgam po wino. nie teraz. wnosi danie główne. a jego palce wędrują w górę uda. Christian. .. Och. powinieneś zabrać Anę do Paryża – stwierdza stanowczo. Na szczęście podaje nam talerze i wychodzi. bodajże wołowinę a la Wellington. byłaś w Paryżu? – Mia pyta niewinnie. Zabiera się do sprzątania ze stołu. jak to jest dorastać. pamięta. nie tutaj. Czerwienię się i przesuwam. – My spędziliśmy w Paryżu nasz miesiąc miodowy. widząc to. że Ana wolałaby Londyn – mówi łagodnie Christian. – To piękne miasto – zgadza się Mia. Kate i Mia rozpływają się nad Paryżem. W odpowiedzi moje całe ciało się spina.

wszystko w porządku? – Christian pyta z troską. – Więc co było nie tak z paryżanami? – pyta Elliot siostrę. Och. Krztuszę się winem. nie przekonali się. co zrobiła. nie. Ma bardzo zaraźliwy śmiech i już za chwilę wszyscy zrywamy boki. ekologicznego osiedla na północ od Seattle. lekko klepie mnie w plecy i zabiera rękę dopiero wtedy. podana z pieczonymi ziemniakami. jakby składali sobie niewypowiedzianą obietnicę. Elliot peroruje na temat swojego najnowszego projektu budowlanego. kochanie” i to . Zerkam na Kate. Wszystko jest tym smaczniejsze. Greyowie swobodnie prowadzą rozmowę: jest w niej ciepło. że czuję się lepiej. że Christian pozostaje w dobrym humorze do końca posiłku. On uśmiecha się do niej i wygląda to tak. marchewką. – Anastasio. dla którego pracowałam. Jeszcze nie rozpracowałam. ten potwór. A Monsieur Floubert. Przy deserze z cytrynowej śmietanki ubitej z winem i żółtkami Mia raczy nas opowieścią o swoich podbojach. nieświadomie przechodząc na płynny francuski. troska i delikatne przekomarzanie. Gdy przytakuję. iż jem z takim apetytem. dzięki Bogu. gdy jest pewny. zdejmując dłoń z mojego uda. czym dokładnie. pasternakiem i zieloną fasolką. Mówi „Na razie. był takim despotycznym tyranem. Wszyscy wpatrujemy się w nią. Wołowina jest pyszna. a Mia dostaje ataku śmiechu. – Nie spodobały im się twoje czarujące zwyczaje? – Wrr. W jego głosie znów pobrzmiewa rozbawienie. a jej oczy płoną pożądaniem lub miłością. aż Christian wyjaśnia jej równie płynnie po francusku. Podejrzewam. że to dlatego. a ona zdziwiona w nas. która spija każde słowo z ust Elliota.456 jak Gretchen wychodzi z pokoju.

On jednak już się zrywa i wyciąga do mnie rękę. znów kładzie dłoń na moim kolanie. żebym pokazał ci posiadłość? – pyta wprost. udając zainteresowanie ich rozmową. Podaję mu dłoń i czuję. by pociągnąć mnie za brodę. w odpowiedzi na jego ciemne. podczas gdy pan Grey. Tor moich myśli przyprawia mnie o rumieńce. – Idę pokazać Anastasii ogród – Christian mówi niewinnie do matki. Europejskich Kucyków nigdzie nie widać. żeby go podrapać i poczuć na swojej twarzy. Grace i Mia zbierają miseczki deserowe i udają się do kuchni. Ma na brodzie lekki zarost i aż świerzbią mnie palce. między udami.457 jest seksowne. że mogłabym patrzeć na niego cały czas. Kate i Elliot dyskutują o korzyściach z instalacji paneli słonecznych w stanie Waszyngton. On spogląda na mnie i unosi dłoń. piersiach. mówię do pana Greya i wychodzę Prowadzi mnie przez hol do kuchni... a Mia . patrząc na nich. by zatrzymać tę wędrówkę. jak wszystkie mięśnie kurczą się głęboko w moim podbrzuszu. Czerwienię się. że powinnam powiedzieć: tak. – Nie przygryzaj wargi – mruczy gardłowo. Wiem. – Chcesz. gdzie Mia i Grace wkładają naczynia do zmywarki. ale nie ufam mu. machając nam na pożegnanie. – Ja chcę to zrobić. cholernie seksowne. Ona uśmiecha się. Wstrzymuję oddech i ściskam uda. – Przepraszam – z Christianem z jadalni. Christian. Jest tak piękny. Widzę. a jego palce podążają w górę uda. głodne. Wzdycham i zerkam na swojego Szarego. że uśmiecha się z wyższością. szare spojrzenie.

oświetlone niewidocznymi lampkami. Rany. łatwo go wkurzyć. proszę. gryzienie wargi.458 wraca do jadalni. W szarych kamiennych donicach rosną krzewy.. o rany – jak pięknie. gdzie przycumowano dwie łódki. Zatrzymuje spojrzeniem. Jest tak malowniczo i spokojnie. trzymam się jego bioder. Muszę zdjąć buty. pokonuje kilka stopni i wychodzi na duży trawnik. nie. prowadzący w dół nad zatokę. Christian pociąga mnie za sobą.. Och. a on z determinacją kroczy przez trawnik. – Schyla się i przerzuca mnie przez ramię. a moje obcasy grzęzną w miękkiej trawie.. się i patrzy na mnie nieprzeniknionym – Moje obcasy. – Ciszej – warczy. Zatrzymuję się na chwilę i podziwiam. Jest o coś zły – może o José. – Zatrzymaj się. jasny majowy księżyc maluje na wodzie błyszczącą srebrną smugę aż do pomostu. Piszczę głośno zaskoczona. Wychodzimy na patio z szarych kamiennych płyt.. Na horyzoncie migocze Seattle. Koło pomostu stoi hangar dla łodzi. Christian przechodzi koło nich. – Kuśtykam za nim. Georgię. a on daje mi piekącego klapsa w pupę. podskakując na jego ramieniu. nie jest dobrze. a w rogu stoi elegancki metalowy stół z krzesłami. – Dlaczego? – pytam bez tchu. Wisząc do góry nogami. – Nie rób sobie kłopotu. Moja podświadomość ma nogi jak z waty. . a chłodny. brak majtek.

. O kuźwa. jestem bardzo opanowany. – Wiesz dlaczego – syczy. Anastasio. – Po co? – Ponieważ mam zamiar spuścić ci lanie. – Wierz mi. że jesteś opanowanym facetem – błagam bez tchu. – Myślałam.459 – Muszę pobyć z tobą sam na sam. a potem cię przelecieć. – Dlaczego? – skomlę.

Tuż za progiem zatrzymuje się na chwilę. aby zapalić światło. Mruga dwa razy. jakby był rzadkim i niebezpiecznym drapieżnikiem szykującym się do ataku.460 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Christian wpada do hangaru. ale nie mam okazji przyjrzeć się jej uważniej. nieokiełznanym pożądaniem. Patrzę na niego tak. Nie mam czasu. nie tutaj. Po chwili duże drewniane pomieszczenie zalewa białe światło jarzeniówek. nie teraz. – Proszę. Christian stawia mnie na drewnianej podłodze. krem i przebłyski czerwieni. gdyż Christian wnosi mnie po drewnianych schodach na górę. no ale przecież przeniósł mnie przez cały trawnik i po schodach aż tutaj. nie bij mnie – szepczę błagalnie. Zatrzymuje się w progu i włącza kolejne przyciski – tym razem halogeny. kołyszącą się łagodnie na ciemnej wodzie. Oddycha głośno. żebyś dawał mi klapsy. – Nie chcę. właściwie to widzę jedynie dwie kanapy. które emitują delikatniejsze. Eksploduję od samego spojrzenia.. Szare oczy płoną gniewem i czystym.. Jestem jak urzeczona. Urządzono go w żeglarskim stylu Nowej Anglii: granat. aby się rozejrzeć – wzrok mam utkwiony w nim. Mebli jest mało. Marszczy brwi. Ze swojej pozycji do góry nogami dostrzegam imponującą łódź motorową. a po chwili otwiera szeroko oczy. . nie tak jaskrawe światło – a chwilę później znajdujemy się w pokoju na poddaszu. Jasny gwint.

. a kiedy otwiera oczy. Uwielbiam je. przysuwam jego usta do swoich i go całuję.461 Proszę. Christian smakuje bosko! Nagle się odsuwa. wyraźnie skonsternowany. jakby nie rozumiał. – Słucham? – Odmówiłam czego? – Przy stole. unoszę rękę i niepewnie przesuwam palcami po jego policzku aż do delikatnego zarostu na brodzie. a więc o to w tym wszystkim chodzi. Jęczy i bierze mnie w objęcia. Intrygujące połączenie – lekko kłujący i zarazem gładki. – Całuję cię. – Co ty mi robisz? – pyta cicho. – Wpatruję się w niego oszołomiona. Unoszę drugą rękę i wsuwam palce w jego włosy. a ja zbieram się na odwagę. – Odmówiłaś. – Ale siedzieliśmy przy stole twoich rodziców. nogami. Christian zamyka powoli oczy i nachyla twarz ku mojej dłoni. Jego dłonie odnajdują drogę do moich włosów. patrzy na mnie nieufnie. Oddech więźnie mu w gardle. co robię. naciskając i wirując. . Nasze języki tańczą razem. Wydaje ledwie słyszalny jęk. Obojgu nam rwie się oddech. Opuszczam ręce na jego ramiona. Wciskam język między jego wargi. Och.. Przysuwam się jeszcze o krok i pociągając go delikatnie za włosy. Otwiera usta ze zdziwienia. mocno do siebie przyciskając.

. ponieważ zacisnęłaś przede mną uda. W tej chwili sukienka ledwie zakrywa moją nagą pupę.. do swojego wzwodu. O rety. Jego dłoń zsuwa się na moje pośladki. – Pragnę cię. – Jestem zły. Bezwiednie przełykam ślinę. – Tylko moje.462 – Jeszcze nikt mi nigdy nie odmówił. który próbował cię uwieść. Co za przyjaciel tak się zachowuje? I jestem zły i podniecony. szybko. gorące i nabrzmiałe. – Oczy mu błyszczą niebezpiecznie i powoli podnosi skraj mojej sukienki. – To jest moje – szepcze gorączkowo. A skoro nie pozwalasz mi dać ci klapsa.. w uszach słyszę dudnienie . wpatrując się we mnie płonącymi oczami. wszystkiego. W jego oczach widać zdumienie i pożądanie. Przyciąga mnie mocno do siebie. próbując wydostać się z klatki piersiowej. i który potem zostawił cię z kimś niemal zupełnie obcym. na co sobie zasłużyłaś. zamierzam przelecieć cię na tej kanapie. gdyż moje pożądanie. I jest to strasznie podniecające. Serce mi wali jak młotem. dotykając. tak że obejmuje moje łono. badając moją reakcję. ponieważ ani słowem nie wspomniałaś mi o Georgii. teraz. a jeden z palców powoli wsuwa do środka. Jestem zły. Rozumiesz? – Wsuwa palec i wysuwa. Mieszanka uderzająca do głowy. przedostaje się do krwi. – Dyszę. – Jesteś zły i podniecony. Zakończeń nerwowych. pragnę cię teraz. twoje. Zduszam jęk. ponieważ poszłaś na drinka z facetem. bo powiedziałam „nie”? – pytam bez tchu. dla mojej przyjemności. kiedy byłaś pijana. oddechu. nie twojej.. Christian nagle przesuwa dłoń. Drugim ramieniem obejmuje mnie w talii i trzyma unieruchomioną. – Tak.

inaczej dam ci klapsa – rzuca ostro. zdecydowanie za szybko. W uchu czuję jego urywany oddech.463 krwi... wypuszczając powietrze przez zaciśnięte zęby. a chwilę później kładzie się na mnie. tu i teraz. Och.. i zsuwa z siebie marynarkę. Nagle. Jest wszędzie. To będzie szybki numerek. nieruchomieje i przeżywa orgazm. a potem sięga do kieszeni marynarki. Czuję. przytłaczając mnie. nogami przygważdża mnie do kanapy. która spada na podłogę. tak że czuję na sobie jego cały słodki ciężar. moja władza nad nim. zmuszając moje uda. jak moje biodra ochoczo wysuwają się ku niemu. Nie jestem gotowa. Nie wolno mi szczytować. dla mnie. idealnie synchronizując ten erotyczny rytm. łokciami przytrzymuje mi ramiona. a niby jak mam to zrobić? Wystarcza jedno płynne pchnięcie i już jest cały we mnie. aby rozchyliły się jeszcze szerzej.. co mu robię. to wyczekiwanie. – Ręce na głowie – nakazuje przez zaciśnięte zęby i klęka. Jęczę głośno. aby pozwolić . W mordę jeża. Jestem taka podniecona. nie dla ciebie. hedonistyczne uczucie. to. Ale to także nieziemskie. Nakłada prezerwatywę na imponujących rozmiarów męskość. rozpływając się wokół niego. A Christian wykonuje nagle kilka czynności naraz: cofa dłoń. że to po to. niemal dusząc. abym go nie dotykała. Zrozumiano? Nie szczytuj. Kładę ręce na głowie i wiem. Nie. rozpina rozporek i popycha mnie na kanapę. Kładzie ręce na moich dłoniach. Porusza się we mnie szybko i wściekle. – Nie mamy dużo czasu. gardłowo i rozkoszuję się uczuciem wypełnienia. Jego ciało od razu się rozluźnia. nie spuszczając ze mnie wzroku. Ale wysuwam biodra ku jego pchnięciom. Tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. Wyjmuje foliową paczuszkę. Moje ciało reaguje.

– W jego oczach znowu płonie gniew. potrafi być naprawdę irytująca. Christian zapina rozporek i przeczesuje palcami włosy. na ile jestem w stanie ją zmobilizować po niedawnym bzykanku. Możesz je założyć. że choć mnie za karę przeleciał. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje moje majtki. Unosi brwi. Patrzę na niego i bezwiednie zaciskam uda. żebyś czuła frustrację. kiedy ze mną nie rozmawiałaś. moje ciało błaga o uwolnienie od nieznośnego napięcia. a na jej twarzy widnieje uśmiech pełen satysfakcji: „Nie musiałaś o nie prosić”. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. – Nie dotykaj się. Ale on się wycofuje. próbując doznać choć odrobiny ulgi. a potem podnosi z podłogi marynarkę. Spojrzenie ma już łagodniejsze. Szybko próbuję przygładzić potargane włosy. Chcę.464 mu wyjść. Lekko kręci mi się w głowie. To właśnie mi zrobiłaś. Wstaje i zdejmuje prezerwatywę. zawiązuje ją na końcu. . kiedy odmawiałaś tego. ale wiem. Odwraca się w moją stronę. – W samą porę. biorąc je od niego. Nie uśmiecham się. dysząc. Chryste. co moje. – Proszę. Siadam oszołomiona. po czym wkłada do kieszeni spodni. tak naprawdę zaliczyłam małe zwycięstwo. przyznając mi rację. Pospiesznie zakładam majtki i wstaję z godnością – na tyle. – Lepiej wracajmy już do domu. – Christian! – krzyczy z dołu Mia. pozostawiając mnie obolałą i wygłodniałą. Kiwam głową. Piorunuje mnie wzrokiem.

465 – Na górze. panno Steele. tu jesteście. – Oprowadzałem Anastasię po hangarze. – Nie sądzę. Możecie uwierzyć? Nie mogą . Mia! – woła Christian. abym sobie na to zasłużyła. Oblewam się rumieńcem. Po schodach wchodzi głośno Mia. – Nieuzasadniony? Pocałowałaś mnie. czuję się już lepiej. aby w jego głosie słychać było urazę. – Ale dało się to jakoś znieść? – pyta cicho. – Rozpromienia się na nasz widok. a on lekko ściska moją dłoń. – Bardzo się stara. że pozwoliłam na pański nieuzasadniony atak. – Christian wyciąga do mnie rękę. Sznuruję usta. ledwo – odpowiadam szeptem. Przechyla głowę i uśmiecha się do mnie. – Ledwo. – Kate i Elliot zaraz wychodzą. zwłaszcza. – Och. – To był atak jako najlepsza forma obrony. ale i tak mam ochotę przełożyć cię przez kolano – mówi cicho. panie Grey. która świerzbi. ale uśmiecham się. – Obrony przed czym? – Tobą i twoją ręką. Ujmuję ją. – Cóż.

Uważaj. – Co tu robiliście? Jezu. ależ jest bezpośrednia. Mimowolnie się uśmiecham. jaki jest naprawdę. Zaskoczona wciągam gwałtownie powietrze. Kate ściska mnie mocno. następnie przytula mocno i całuje moje włosy. wtedy widać. to ty nie wiesz!” – krzyczę na nią w myślach. a ona pokazuje mi język. jutro czekają cię rozmowy . – Zrobię to ponownie. Machamy im na pożegnanie. – To niezbędne. a potem Christian odwraca się w moją stronę. aby zejść na dół. – My też powinniśmy jechać.466 się od siebie odkleić. ale czasami zdarza jej się przekroczyć granice. – Chodźmy się pożegnać z Kate i Elliotem. – Muszę z tobą porozmawiać o tej wrogości wobec Christiana – syczę jej cicho do ucha. Teraz na przykład znajduje się już w sąsiednim kraju. Kate i Elliot żegnają się właśnie z państwem Grey. Żartobliwa Kate to nowość. niedługo – szepcze mi do ucha groźbę. że powodem jej zachowania jest troska o mnie. Moje policzki robią się szkarłatne. Anastasio. to musi być wpływ Elliota. Gromię ją wzrokiem. jaki on jest naprawdę. strasznie lubi wszystko kontrolować – szepcze. Rozumiem. Nagrody wioślarskie? Przyciąga mnie delikatnie przed siebie. a kiedy Mia odwraca się. – No to na razie. – Pokazywałem Anastasii moje nagrody wioślarskie – odpowiada Christian bez zająknięcia. klepie mnie w tyłek. Ana. – Mia udaje odrazę i przenosi spojrzenie z Christiana na mnie. „Wiem.

Christian prowadzi mnie do samochodu. a on także obdarza mnie uściskiem! – Proszę. gdy się żegnamy. nie po tej groźbie w hangarze. że niedługo znowu się spotkamy. – Panie Grey. Christian. a Christian ponownie przewraca oczami. – Dbaj o siebie. Ukradkiem obserwuję ich wzajemne relacje. zażenowany. – Wyciągam do niego rękę. a może sfrustrowany atencją. On się nachyla i całuje ją sztywno. W jej oczach błyszczy jednak matczyna miłość. . do zobaczenia i dziękuję. mów mi Carrick. ale nie śmiem. Rumienię się. jaką mi okazują Greyowie. Dlaczego jemu wolno. moja droga – mówi ciepło Grace. A mnie się wydaje. Ano. bierze mnie za rękę i przyciąga do siebie. a mnie nie? Chcę przewrócić do niego oczami. – Nie sądziliśmy. Pożegnawszy się. Liczę.467 w sprawie pracy. że Grece obdarza go bezwarunkowym matczynym uczuciem. przestań się przekomarzać – beszta go Grace. że w końcu kogoś znajdzie! – wyrzuca z siebie. Zaciskam usta. – Christian. Mia ściska mnie mocno. – Bo jeszcze ją wystraszycie albo zepsujecie zbyt dużą ilością uwagi – burczy. – Mamo – mówi i w jego głosie pobrzmiewa szacunek. To oczywiste. że on się wcale nie przekomarza.

a tak negatywnie o sobie myślisz. żebym tu przyjechała – a to nowina. Zawsze narzeka.468 w którym siedzi Taylor. – Anastasio. Czy tak się właśnie czułaś przez całą wizytę? Och! Chciał. niezależną młodą kobietą. aby mnie przywieźć do rodziców. gdyby skrywał prawdę. że poczułeś się zmuszony do tego. Powoli otula mnie przyjemne ciepło. Po krótkiej rozmowie z Taylorem Christian siada obok mnie. – No co? – pyta cicho. nie przywiózłbym cię tutaj. nie zrobiłbyś tego. Udzielanie odpowiedzi chyba go nie krępuje. Nie. że z nim nie rozmawiam. Czekał tu przez cały czas? Otwiera przede mną drzwi i siadam na tylnej kanapie audi. a przecież tak by było. co za dzień. – Gdyby Elliot nie zaprosił Kate. Czuję. Wydaje się autentycznie zadowolony z tego. a on na mnie. Jezu. że tu jestem. – Głos mam cichy i pełen wahania. fizycznie i emocjonalnie. jak opada ze mnie część napięcia. że poznałaś moich rodziców. Przez chwilę się waham. Dlaczego tak bardzo w siebie wątpisz? Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. Gdybym nie chciał. powiem mu. że moja rodzina także cię polubiła – mruczy. Jesteś silną. – Uważam. Także? W mojej głowie pojawia się nieproszona i nieprzyjemna myśl związana z powodem.. abyś ich poznała. niezwykle cieszę się z tego. Patrzę na Christiana. – Cóż. Jestem wykończona. dla którego otrzymałam zaproszenie. Christian kręci głową . Taylor uruchamia silnik i wyjeżdża z oświetlonego podjazdu na ciemną drogę. – W ciemności nie widzę jego twarzy.. wygląda na to.

Że co? – Eee.469 i sięga po moją dłoń. – Dlaczego? – Miałam nadzieję na małą odskocznię od tego wszystkiego. . od tej intensywności.. jakby toczył wewnętrzną walkę z samym sobą. że Kate mówiła o Barbadosie. – Chcesz odwiedzić matkę? – Tak. – Tak. to chyba nie jest dobry pomysł. Chciałam spróbować wszystko przemyśleć. I jeszcze jedno. jak drgają mu kąciki ust.. – Jestem zbyt intensywny? Wybucham śmiechem.. Wspomniałam o Georgii tylko dlatego. Tak myślałam. – Oględnie powiedziane! W świetle mijanych latarni widzę. Patrzy na mnie dziwnie. – Nie przejmuj się Taylorem. Mów do mnie.. Zerkam nerwowo na Taylora. Jeszcze się nie zdecydowałam. Wzruszam ramionami. – Mogę jechać z tobą? – pyta w końcu.

– Ogarnęły cię wątpliwości? – Niewykluczone. że spróbujesz – mówi. – A jaki bardziej? – Sam to rozgryź. – Zabawny? – O tak. panie Grey – odpowiadam z udawaną powagą. że często to robisz. Patrzy na mnie spokojnie. – Powiedziałaś. sporo pierwszego i trochę drugiego. – Śmiałabyś. panno Steele? – Jakżebym śmiała. czy w twoim towarzystwie jestem w stanie cokolwiek rozgryźć. .470 – Śmieje się pani ze mnie. – Zabawny wesoły czy zabawny śmieszny? – Och. Anastasio – rzuca sardonicznie. po czym kontynuuje cicho: – O czym musisz pomyśleć w Georgii? – O nas – szepczę. – Wiem. – Nie jestem pewny. i uważam.. – Bo jesteś zabawny..

jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. więcej. Pomimo tych wszystkich żądań. Bo nie mogę cię dotykać. Dojeżdżamy do końca mostu i droga po raz kolejny skąpana . więcej uczucia. Ale jego nastroje. Oboje nas spowija ciemność maskująca nasze myśli i uczucia. inteligentny i zabawny.. Samochód jedzie z powrotem przez most. Ściska moją dłoń. Twierdzi. miłości. potrzeby sprawowania kontroli. Zamykam oczy.. – Dlaczego? Jasny gwint. a ty widzisz we mnie jedynie zabawkę. do którego się nie przygotowałam. Cóż mogę powiedzieć? Po prostu chciałabym więcej. odprawisz mnie albo co gorsza zbijesz? Cóż mogę rzec? Przez chwilę wyglądam przez okno.. – Dlaczego. Wzruszam ramionami. ale i tak mnie to przeraża. Nie chcę cię stracić... Co mam powiedzieć? Bo chyba cię kocham.471 Poprawia się na kanapie. różnorakich perwersji. Jakim cudem ta rozmowa stała się nagle taka poważna? Mam wrażenie. Anastasio? – naciska Christian. Nie chcę go stracić. Ten ostatni tydzień. mogąc siedzieć tu obok niego. och – no i chce zadawać mi ból. bo wtedy ty się wzdrygniesz. więcej wesołego Christiana. seksowny. że przemyśli moje zastrzeżenia. Czuję dreszczyk emocji. czując się jak w potrzasku. bo za bardzo się boję okazać ci uczucie. Anastasio. że zdaję egzamin.. – Rozmawiaj ze mną. Ale do tego nie jest nam potrzebna noc. Jest taki nieprzewidywalny.

Dobrze przemyśl. – Naprawdę powinnaś zapiąć pasy – Christian szepcze . nie będziemy się widzieć cały tydzień. spróbuję. Podpiszę twoją umowę. – I przez kilometr czy dwa milczymy. – Dobrze – zgadzam się. – Tak zrobię. Patrzy na mnie. – Jeśli pojedziesz. – Spróbuję. długo i mocno. Mrugam powiekami. Proszę. – Wiem – odpowiada. Odpinam pasy i wdrapuję mu się na kolana. – I ja też spróbuję. – Decyzja podjęta pod wpływem chwili. – Dla ciebie. Oplatam rękami jego szyję i całuję. – Głos ma nabrzmiały szczerością. maleńka. więc jego twarz to kryje się w mroku. biorąc go z zaskoczenia. Anastasio. Przemyśl wszystko. odważnego białego rycerza – czy też mrocznego rycerza. a on puszcza moją dłoń i ujmuje podbródek. To sygnał dla mnie. Jakaż akuratna metafora! To jego uznałam kiedyś za romantycznego bohatera. który pociąga mnie za sobą w ciemność. Nie muszę długo czekać na reakcję. Czy ja nie mogę go poprowadzić ku światłu? – Nadal chcę więcej – mówię cicho. to staje się widoczna. To nie bohater.472 jest w neonowym świetle latarni. – Podpisz po Georgii. uwalniając uwięzioną dolną wargę. jak sam się określił. lecz człowiek z poważnymi emocjonalnymi ułomnościami. – Zostań dziś ze mną – wyrzuca z siebie.

a nie dom. tłumiąc ziewnięcie. W domu. Zalewa mnie fala ulgi. Pozwalam sobie fantazjować. aby nie dotykać jego klatki piersiowej. Tyle że jego mieszkanie to galeria sztuki. – Jest w moim nowym samochodzie – odpowiadam sennie. Wdycham seksowny zapach Christiana i piżmowego żelu pod prysznic. Zbyt szybko zostaję wyrwana ze swoich niespełnialnych marzeń. że ten mężczyzna mnie kocha. Głowę opieram mu na ramieniu. a maleńka część mojej paskudnej podświadomości zachowuje się zupełnie zaskakująco i ośmiela się mieć nadzieję. Uważam.. Ale jego uprzejmy uśmiech niczego nie zdradza.. pełne olbrzymiego potencjału. Uśmiecha się znacząco. że słyszał naszą rozmowę. Christian mierzy mnie wzrokiem. Przytulam się do niego. żeby mnie zepchnąć z kolan. nos schowany na jego szyi. Gdy wysiadamy. świadoma tego. zdejmuje marynarkę i narzuca mi na ramiona. . Och. z Christianem. oczy mam zamknięte. ale nie wykonuje żadnego ruchu. To takie zwodnicze zdanie. a teraz co zrobiłam? – Czemu nie masz żakietu? – Marszczy brwi. O nie. niemal namacalne. a jedynie tulę się do niego mocno.473 z dezaprobatą do mych włosów. i jest to takie rzeczywiste. Taylor otwiera nam drzwi i dziękuję mu nieśmiało. – Jesteśmy w domu – mruczy Christian.

że on z nikim nie sypia. ale teraz przypominam sobie. – Czuję się nieswojo pod jego bacznym spojrzeniem. Nie licząc tych kilku razy ze mną. – To dobrze. przestaję oddychać. chwyta mnie za rękę i wyciąga do holu. których w życiu nie uznałabym za możliwe. Ożeż ty. – Zostałam dziś nakłoniona do robienia rzeczy. Wyciąga rękę i uwalnia mi wargę z zębów. . chwytając zębami jego górną wargę. Marszczę brwi i nagle jego oczy ciemnieją. Przechodzimy przez podwójne drzwi i jesteśmy w domu. że nakłonię cię do jeszcze innych rzeczy. Kiedy drzwi windy się rozsuwają. – Pewnego dnia zerżnę cię w tej windzie. Z jego gardła wydobywa się niski jęk. – Chcesz się czegoś napić? – Nie. Cała się rozpływam. Bierze mnie za rękę i prowadzi do budynku. że chce. ale teraz jesteś zmęczona. a wszystko we mnie skręca się z pożądania. panie Grey. Niemniej jednak uważam. Odwzajemniam się. Chodźmy do łóżka. Najpierw sądziłam. abym z nim spała. że jestem winna wyjaśnienie. więc sądzę..474 – Zmęczona. że powinniśmy pójść spać. niewykluczone. – Cóż.. panno Steele? – Tak. Anastasio. jeśli mi podpadniesz. Pochyla głowę. bierze moją wargę w zęby i delikatnie pociąga. znowu! W windzie przyglądam mu się uważnie.

– Zauważyłam – odpowiadam cierpko. masz niewyparzony język. Kręci głową. – Uśmiecha się do mnie lubieżnie. to bardzo intrygujący smak – wyrzuca z siebie. – Od kiedy? – Od ubiegłej niedzieli. – Na pewno? Jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie gusta. – Prowadzi mnie korytarzem do swojej sypialni i kopniakiem zamyka za nami drzwi. – O nie. – Panie Grey. – Chodź. urodzony z pana romantyk. Wystarczy mi egzotyki na jeden dzień. – Zadowoli cię zwykły. że będę to musiał jakoś utemperować. Możliwe. – Panno Steele. stary waniliowy seks? Przechyla głowę. – Ręce . Im szybciej znajdziesz się w łóżku. co najmniej trzydzieści jeden smaków.475 Unoszę brwi. panno Steele. Chodź. – W waniliowym nie ma nic zwykłego czy starego. – Bogini wydyma usta i nie bardzo jej wychodzi ukrywanie rozczarowania. jutro ważny dzień. A czemu pytasz? Miałaś nadzieję na coś bardziej egzotycznego? Moja wewnętrzna bogini się wychyla. tym szybciej cię przelecę i tym szybciej będziesz mogła zasnąć.

Wskakuj do wyrka.. – Ta da! – woła żartobliwie. że klamka zapadła. Robię. – A jaka będzie następna sztuczka? – pytam wesoło. – Nie – odpowiadam bez tchu. – Sądzisz. – Wydaje mi się. – Marszczy brwi. Jak mogę mu się oprzeć. Kłania się z gracją. – Cóż. kiedy jest właśnie taki? Kładzie sukienkę na stojącym obok komody krześle. Pojawia się na niej konsternacja i atmosfera staje się nagle napięta. Nie bardzo wiem. uśmiechając się przy tym szeroko.476 do góry – nakazuje. – Ja także. co mi każe. . jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię. – Och. drzwi są zamknięte. jak byś miała mnie unikać – stwierdza zgryźliwie. – Och. a on. Chichoczę i grzecznie biję brawo. że choć raz powinnam grać trudną do zdobycia? – pytam kokieteryjnie. a ci pokażę. moja droga panno Steele. – Ale jestem dobrą negocjatorką. – Nie chcesz się pieprzyć? – pyta. – Przygląda mi się i stopniowo wyraz jego twarzy ulega zmianie. Zaskoczony otwiera szeroko oczy i widzę w nich błysk podniecenia.. jak jakiś magik.

.. – Chcę cię dotknąć. no to się zaczyna. – Ana. prawda? – Słuchaj. uważnie mnie obserwując. – O nie.. Odruchowo robi krok w tył i przez jego twarz przebiega strach.. że już to robiliśmy? – mówi w końcu..477 Okej. Twarz mu posępnieje. Nieruchomieje. powiedz mi dlaczego. Jezu.. ja jestem zmęczony. głęboki oddech. – Myślałem. Chodźmy po prostu do łóżka – mówi. „Daj mu chwilę” – warczy moja podświadomość. Wielka mi nowość. – Przeczesuje palcami włosy. – Nie? – Nie.. poszedłem . Po chwili bierze się w garść. – Proszę. – Chcę. dziś wieczorem na wystarczająco wiele ustępstw. I mówię „nie”. naprawdę go zaskoczyłam. – A więc dotykanie jest dla ciebie granicą bezwzględną? – Tak.. Obu rąk. ja. nie wygląda to dobrze. żebyś się ze mną kochał. – Proszę – szepczę. Cholera. z tym się nie da polemizować. Och. ty jesteś zmęczona. panno Steele.

Łapię go zdeprymowana. błagam. – „I co ty. – Nawet nie kryje rozdrażnienia. Patrzy na mnie zaskoczony. – Anastasio. Odwracam się do niego plecami. wyjmuje T-shirt i rzuca w moją stronę. gdzie jest łazienka. – Muszę skorzystać z łazienki.. Przyglądam się sobie w olbrzymim lustrze. Anastasio. że urosną ci rogi i zakręcony ogon?” – warczy moja podświadomość. w końcu nie miałam ich na sobie przez większą część wieczoru. Dzisiaj. Ponownie przeczesuje palcami włosy i zdusza pod nosem przekleństwo. nie. Majtki zostawiam. Marszczę brwi. . ale postanawiam ustąpić.. zdejmuję stanik i jak najszybciej wkładam koszulkę. Rozpina koszulę. aby z niej skorzystać. aby zakryć nagość. podchodzi do komody. nie potrzebujesz mojego pozwolenia. Po tym wszystkim. – Czy ty mnie pytasz o pozwolenie? – Eee. a ja czmycham do łazienki. co dzisiaj robiłam. – Włóż to i chodź do łóżka – warczy z irytacją. wiesz. patrzy na mnie ta sama zwyczajna dziewczyna. Odwraca się na pięcie. – To dla mnie ważne. Odpuść ten temat – burczy z rozdrażnieniem. na tym etapie naszego dziwnego układu.478 – Och. że w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. – Mój głos jest niewiele głośniejszy od szeptu. zaszokowana faktem. „A czego się spodziewałaś.

„Doprowadzasz go do szaleństwa. aby lepiej widzieć. co ci powiedział. Bez słowa bierze ją ode mnie i wkłada do ust. Georgia kusi mnie jeszcze bardziej. wahając się. Ignoruję ją. Muszę umieć okazać mu uczucie – wtedy być może je odwzajemni. wyprawiasz? Dotykanie to jego granica bezwzględna. a w swym gniewie wygląda jak Meduza. Nasze spojrzenia krzyżują się w lustrze. następnie uśmiecha się znacząco i staje obok mnie. – Dziękuję panu. Popędzam go. Za wcześnie. Wszystko dzieje się tak szybko. ale ona nie da się tak łatwo zbyć. Patrzę gniewnie na swoje odbicie. do czego się przyznał”. pożycz sobie moją szczoteczkę – mówi lekko drwiąco. – Uśmiecham się słodko i wychodzę. którą stanowi nasz dziwny układ – na samych końcach. a ja karmię oczy tym widokiem. a ona chwieje się niebezpiecznie. pomyśl o tym wszystkim. Patrzy na mnie beznamiętnie. a spodnie od piżamy zwisają mu z bioder w taki sposób. Oboje musimy przejść bliżej środka.479 u licha. że żadne z nas podczas tej próby nie spadnie. ani przez chwilę nie spuszczając z niego wzroku. Kręcę zrezygnowana głową i biorę szczoteczkę Christiana. a w jego oczach nagle pojawiają się wesołe iskierki. że każda komórka mego ciała podnosi się i wychyla. i ja też nie. Gdy zabieram się za mycie zębów. opłukuję szczoteczkę i wręczam mu ją. Nie jest gotowy. Od pasa w górę jest nagi. Podświadomość jest wściekła. W drzwiach staje Christian. Również się uśmiecham. . Balansujemy na delikatnej huśtawce. Może przydałoby mi się nieco dystansu. Dłońmi ściska twarz niczym postać z Krzyku Muncha. Mam jedynie nadzieję. Kończę myć zęby. – Nie krępuj się. niebieskie z szarym. jakbym umierała z głodu. Moja podświadomość ma naturalnie rację. Trzeba to robić krok po kroku”. rozlega się pukanie do drzwi. – Proszę – mówię z ustami pełnymi pasty. ty idiotko.

480 kierując się prosto do łóżka. – Wyobraź sobie. przełożyłeś mnie przez kolano. że nie możesz mnie dotykać. – Co takiego? – Słyszałeś. że ja bym ci powiedziała. Miałem w życiu niełatwy start. a będziesz mógł tak zrobić. – Znasz mnie wystarczająco dobrze. – Powiedz mi. – Przewróciłeś oczami. – Jak możesz tak mówić? – Klękam twarzą do niego. – Anastasio. Pięćdziesiąt odcieni. . chętnie bym to powtórzył. Kiedy ja tak ostatnio zrobiłam. – Nie tak miał się potoczyć dzisiejszy wieczór – burczy nadąsany. wcale nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć. No bo czemu miałoby być inaczej? – Dlatego. Przewraca z frustracją oczami. już ci mówiłem. Siada po turecku na łóżku. Spływa na mnie natchnienie. – Och. że chcę cię lepiej poznać. Parę minut później dołącza do mnie.

Śmieje się. a ja mam nieczęstą możliwość oglądać beztroskiego Christiana. Ogarnia mnie niepokój i podciągam kolana pod brodę. Co on robi? Ma jakiś niecny plan? Kuźwa. – O drugiej. a ja . – Pokazuje mi.. grzeszny uśmiech. Po chwili poważnieje. Powiedz mi. – Świetnie. Na jego twarzy pojawia się leniwy.. – To tak nie działa. Anastasio. Nie widzę co i zżera mnie ciekawość. trzyma w dłoni coś niewielkiego. Stań tutaj. Owszem.. gorący. – O której godzinie masz jutro pierwszą rozmowę? – pyta miękko. – W jego głosie wibruje Kiwam głową. – Negocjować. – I na moich oczach dokonuje się w nim subtelna zmiana. – W porządku. Następnie zeskakuje z łóżka. a ja przewrócę wtedy oczami.481 – Próbujesz się targować? zaskoczone niedowierzanie. co ja wtedy zrobię? Kiedy Christian w końcu wraca. bardziej nieustępliwy. To Christian – Pan. – Przygląda mi się uważnie.. – Zawsze taka złakniona informacji. może to jest sposób na niego. A jeśli wróci z laską albo jakimś innym perwersyjnym dziwactwem? Jasna cholera. – Zejdź z łóżka. Sporo czasu minęło od ostatniego razu. Staje się surowszy. – Zostań tu – mówi i wychodzi z pokoju.

Przestępuję z nogi na nogę. Kulki są zimne. Kiwam głową. – Bardzo delikatnie wkłada mi kulki do ust. – Grzeczna dziewczynka. w jego oczach migocze obietnica. nie za karę. Usta? – Szerzej. – Są nowe – mówi dobitnie. a jeśli po tym wszystkim nie zaśniesz. Ssij – nakazuje. podniecam się. a potem dać ci klapsy. opowiem ci trochę o swoim wczesnym dzieciństwie.482 w ekspresowym tempie wykonuję jego polecenie. Patrzy na mnie uważnie. Łykam głośno powietrze. a wszystkie mięśnie w moim podbrzuszu słodko się zaciskają. Posyłam mu pytające spojrzenie. Christian nie odrywa ode mnie wzroku. Zgoda? Pyta mnie o zgodę! Bez tchu kiwam głową. Otwórz usta. Nie jestem w stanie wykrztusić ani słowa. – Zamierzam włożyć je w ciebie. błyszczące kulki połączone grubą czarną nicią. Moja wewnętrzna bogini wykonuje taniec siedmiu welonów. gdy badam językiem te nieznajome przedmioty. W moich ustach zbiera się ślina. – Potem będziemy się pieprzyć. – Ufasz mi? – pyta. Wyciąga rękę i moim oczom ukazują się dwie srebrne. Głos ma miękki. ale dla twojej przyjemności i mojej. A niech to. zaskakująco ciężkie i mają metaliczny posmak. – Potrzebne im nawilżenie. . gładkie.

ogrzane przez nasze usta. O kuźwa. że owszem. a przez jego twarz przebiega cień. jak głośniej oddycha. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. Mają temperaturę ciała. T-shirt zsuwa mi się po plecach. Och. Moje ciało szykuje się na uderzającą do głowy mieszankę szaleńczego oczekiwania i podniecenia. . – Wyjmuje je z moich ust. powtarzając ten ruch. Wyjmuje palec i bardzo powoli wsuwa kulki. Odrzuca na bok kołdrę i siada na skraju łóżka. Natychmiast wypełniam jego polecenie. pochyla się i delikatnie muska ustami moją pupę. Widzę tylko jego nogi. Staję przed nim. Jęczę. gdy delikatnie odsuwa materiał majtek na bok i powoli przesuwa palcem w górę i w dół po mojej kobiecości. właściwie ich nie czuję – ale wystarczy. Ale podejrzewam. to bardziej seksowne od szczoteczki do zębów. Wsuwa we mnie jeden palec i zatacza powolne. O rany. – Teraz się odwróć. odsłaniając pupę. iż tam są. Mrugam. pochyl i złap za kostki. Dobrze. że wiem. Christian ze skupieniem kładzie mi rękę na tyłku i delikatnie go pieści. Kiedy już są we mnie. Zamykam oczy. jedną po drugiej. Christian poprawia mi majtki. uda mi się złapać za kostki? Okazuje się. że niedługo się nimi nacieszę.483 – Nie ruszaj się. – Chodź tutaj. ale przyjemnie. Jezu. zmysłowe kółka. – Wystarczy. – Żadnego wahania – beszta mnie i wsuwa kulki do swych ust. że zostawiłam majtki. bez problemu. Słyszę. Interesujące doznanie.

– To świetnie. Wody? Chce wody. tak jakby. aby pomóc w odzyskaniu równowagi. rumieniąc się.484 – Wstań – mówi. dlaczego chce. Anastasio. – A kiedy wrócisz. gdy .. kulki przesuwają się we mnie. Chwyta mnie za biodra.. proszę.. dlaczego? Gdy wychodzę z sypialni.. – Dziwne dobre czy dziwne złe? – Dziwne dobre – przyznaję. – Chciałbym szklankę wody. To takie dziwne uczucie i wcale nie nieprzyjemne. Och. ale wcale nie negatywnie. Och! Teraz je czuję. Pomyśl o tym. – Odwróć się w moją stronę. – Tak. żebym chodziła – gdy to robię. że mój oddech przyspiesza. Kulki się przesuwają i moje mięśnie bezwiednie się wokół nich zaciskają. To doznanie mnie zaskakuje. – Dziwne. przełożę cię przez kolano. staje się aż nazbyt jasne... Prawda jest taka. – Wszystko dobrze? – pyta surowo. teraz. – I jakie to uczucie? – pyta. delikatnie masując. Przynieś mi. a ja niepewnie się prostuję. Tak robię. – W jego oczach czają się wesołe iskierki.

że robi to. rozkoszując się moimi słowami. Gdy wracam. Czeka już na nim foliowa paczuszka. Podchodzę do niego i tym razem.. Jasny gwint. Chce.. następnie odstawia szklankę na nocny stolik. – W jego słowach kryje się zawoalowana groźba i nagle już wiem. panie – szepczę. – Poproś mnie – mówi miękko.. O co? Czego on chce? – Poproś mnie. Marszczę brwi. a jego spojrzenie staje się coraz chłodniejsze. Zamyka na chwilę oczy. Stań obok mnie. Tak jak poprzednio. Anastasio. I wiem. Chwyta moją lewą dłoń i pociąga na swoje kolana. Możliwe. abym czekała z jeszcze większą niecierpliwością. że je zatrzymam. gotowa jak ja.485 z szafki w kuchni wyjmuję szklankę. jestem podekscytowana. – Dziękuję – mówi i bierze ode mnie szklankę. Moje serce przyspiesza. – Chodź tutaj. żebym go poprosiła o klapsy. Bierze niespieszny łyk. – Daj mi klapsy. proszę.. O rany.. Ale o co? – Poproś – powtarza.. Serce mam . Christian przygląda mi się bacznie. Więcej tego nie powiem. Patrzy na mnie wyczekująco. Podniecona. tym razem surowiej. Dzięki nim mam wielką ochotę na seks.

. Kulki przesuwają się w głąb mnie i gubię się w grzęzawisku doznań. nie przeszkadza mi ból. jakie zapewniają kulki i fakcie. co wtedy czuję. że klapsy nie są tak mocne jak ostatnio. nie dlatego. mojej i twojej – szepcze. Dociera do mnie. A potem wraca do ustalonego rytmu. – To jest dla przyjemności.486 w ustach. że chcę uciec przed klapsami. Wiercę się na jego nogach. uderzając w złączenie moich ud i pośladki. . Wydaję jęk. jest. dam radę. próbując przyswoić te wszystkie uczucia.. Te ostatnie klapsy są najlepsze. uczuciu wypełnienia. lewa. A nawet przyjemny. I tak to idzie: lewy pośladek. Znowu pieści moją pupę.. a pomiędzy uderzeniami pieści mnie. że klatkę piersiową mam na łóżku obok niego. Jęczę. ponieważ to się odbywa na moich warunkach. Anastasio. gdy ręką gładzi mój tyłek. prawy. Ale nie przytrzymuje nogą moich nóg. Tym razem też leżę tak. prawa. Unosi rękę i opuszcza szybko. Tak... Czemu nie zdjął mi majtek? Wtedy jego dłoń znika. przesuwając dłonią po skórze i bieliźnie. Och. wewnątrz mnie. Odgarnia mi włosy z twarzy i zakłada je za ucho. ale do zniesienia. Następnie chwyta je na karku.. nie przestając głaskać moich pośladków. a potem niżej. jest. a potem mocniejsze. Christian przerywa i powoli zsuwa mi majtki. Krzywię się. unieruchamiając głowę. Wszystko przesuwa się do przodu. Zsuwa dłoń niżej i ociera ją o moją kobiecość. Jęczę. a chwilę później znowu czuję uderzenie. Niezwykle stymulujące erotyczne doznanie i z jakiegoś powodu. Kilka lekkich klapsów. dół. że Christian mnie unieruchamia. ale ponieważ pragnę więcej. – Chcę widzieć twoją twarz.. to uczucie jest niesamowite.. Pieczeniu pośladków. Zresztą nie jest taki duży – okej. Och.. a to. Anastasio – mruczy.. gładzi – tak więc jestem masowana na zewnątrz i od wewnątrz.

Wymierza mi jeszcze dwa klapsy. – Przekręć się – poleca. – Twój tyłek ma teraz piękny kolor – stwierdza z uznaniem . Po co tyle zamieszania? Strasznie chce mi się spać. Wbija się we mnie. – Oddech ma urywany. czując mnie wokół siebie. – Podobało mi się – szepcze. Jęczę. – Och. a potem przeżywam rozkoszny. intensywny. Wstaje. gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się srebrne kulki. wykrzykując moje imię. Po chwili wraca z buteleczką białej emulsji.487 te doły. a potem nieruchomieje. – Ana! Leży na mnie. głośno oddychając. Gdy zaciskam się wokół niego. powoli. zmysłowe pchnięcia. Jeszcze nigdy nie był tak delikatny i nie mija dużo czasu. wypełniając mnie tam. – Grzeczna dziewczynka. a dłońmi nadal przytrzymuje mi ręce nad głową. W końcu odsuwa się i patrzy mi w oczy. to jeszcze potęguje jego rozkosz. Słyszę odgłos rozrywanej folii. Przytrzymuje mi ręce nad głową i opuszcza się we mnie. a potem całuje mnie słodko. wyczerpujący orgazm. wykonując powolne. rozkoszując się mną. mała – szepcze. Jęczę głośno. przykrywa mnie kołdrą i znika w łazience. a ja bardzo niechętnie obracam się na brzuch. a potem Christian kładzie się przy mnie. a potem pociąga za przytwierdzoną do kulek nitkę i wyciąga je nagle ze mnie. Niemal szczytuję – doznanie jest tak nieziemskie. Płynnym ruchem przekręca mnie na plecy. Siada na łóżku. a docieram nad krawędź.

I tak znowu leżymy na łyżeczki. śpij już. – Jak się czujesz? – Wyrolowana. Grey – ziewam. – Panno Steele. – Od jak dawna? Wzdycha. .. kiedy miałem cztery lata. – Dobranoc. – Umarła. A teraz śpij. – To teraz puść farbę.. – Dobranoc. – Kobieta. Wzdycha. Christianie. Całuje mnie delikatnie w ucho. żeby nie dotykać mojego obolałego tyłka. była dziwką i narkomanką. Nie bardzo ją pamiętam. Pamiętam jedynie pewne rzeczy. która wydała mnie na świat. pani to potrafi zepsuć nastrój. Carrick trochę mi opowiedział. Proszę. kładzie się przy mnie i bierze w ramiona. O w mordę. Anastasio. – Mieliśmy umowę. Uważa.488 i czule wmasowuje chłodzącą emulsję w różowawe pośladki. co to znaczy? – Była? – Nie żyje.

smutnym miejscu. przerażającym. śniąc o czteroletnim szarookim chłopczyku w jakimś ciemnym. .489 I odpływam w oszołomiony i wyczerpany sen.

daleko od zaniedbania. Wzdrygam się na myśl. i już rozumiem. Moja . czy też choć trochę się zbliżyliśmy do siebie. przeszywające. ponieważ nadal to nie tłumaczy.. choć twierdził. otoczony pięknymi i cennymi dziełami sztuki – tak daleko od miejsca. Dlaczego wczoraj nie opuściliśmy rolet? Znajduję się w wielkim łożu Christiana Greya. Zycie w chmurach wydaje się nierzeczywiste. Ale Christiana Greya w nim brak. odporny na realia życia. wypełniając pokój zbyt jasnym blaskiem. Przez chwilę po prostu leżę i podziwiam strzelistą panoramę Seattle. że on chce specjalnego układu. w którym miał swój początek. Jak na ironię ja w jego strzelistej wieży czuję to samo. dlaczego mieszka tutaj odizolowany. że tak powiem – porządnie wykorzystana. że postara się dać mi coś więcej. dlaczego nie wolno mi go dotykać. Co to właściwie oznacza? Tego się właśnie muszę dowiedzieć. przekonać się. Pragnę się ukryć. Gramolę się z łóżka cała zesztywniała i. ciepłe. Ale ono jest zbyt mocne i w końcu wyrywa mnie ze snu. Marszczę brwi. Jestem oderwana od rzeczywistości.490 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Wszędzie jest światło. Jaskrawe. „Tak. uprawiając wymarzony seks z wymarzonym chłopakiem. co musiał przejść jako małe dziecko.. głodu. matek dziwek i narkomanek. Wita mnie śliczny poranek w Seattle – przez sięgające podłogi okna wlewają się słoneczne promienie. to przez ten seks”. tylko na chwilę. Z całych sił próbuję go do siebie nie dopuścić jeszcze przez kilka cennych minut. czy nadal stoimy na przeciwległych końcach huśtawki. oderwany od ziemi. Znajduję się w jego wymarzonym apartamencie. Fantazja – zamek w powietrzu. gdy tymczasem ponura rzeczywistość wygląda tak.

Przewracam oczami. lecz rzeczowy. – Miło mi panią poznać – dukam. ubrana jest w białą dopasowaną koszulę i granatową ołówkową spódnicę. którego świerzbi ręka. – Och. – Może śniadanie. najmocniej przepraszam. – Dzień dobry. Na jej widok zatrzymuję się w pół kroku. Kim jest ta atrakcyjna blondynka w kuchni Christiana? Mam na sobie tylko jego T-shirt i mocno mnie to krępuje.491 podświadomość z dezaprobatą zaciska usta. Nie ma go w galerii sztuki. panno Steele. że poproszę go o tego trenera osobistego. moje nazwisko Jones. Ma pani ochotę na śniadanie? Ton głosu ciepły. dziękuję. Czuję oszołomienie. za to w aneksie kuchennym natykam się na elegancką kobietę w średnim wieku. – Obawiam się. Ignoruję obie i po krótkiej wizycie w łazience idę poszukać Christiana. Na mój widok uśmiecha się szeroko. jestem gospodynią pana Greya. Och. Wie pani może. ciesząc się. Ma krótkie jasne włosy i niebieskie oczy. że w sypialni nie ma pewnego kontrolera. To znaczy jeśli podpiszę umowę. proszę pani? Proszę pani! – Wystarczy herbata. „Oczywiście. nie kryjąc niepokoju. Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. Postanawiam. że podpiszesz”. gdzie jest pan Grey? . że zaskoczyła mnie pani – mówię cicho.

– Czeka. po prostu czegoś mu brakuje. Niech Marco do mnie zadzwoni.. zbyt piękny dla mnie. Na jego przystojnej twarzy pojawia się leniwy. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna bogini. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego. Chcę się z nim spotkać po południu i to omówić. Zażenowana wychodzę szybko z kuchni. Dlaczego Christian zatrudnia tylko atrakcyjne blondynki? I natychmiast w mojej głowie pojawia się nieproszona myśl: wszystkie to jego byłe uległe? Odganiam ją od siebie jak najdalej.. Christian stoi plecami do drzwi i rozmawia przez telefon. nie spuszczając ze mnie wzroku.. – Dziękuję. Podnosi wzrok i dostrzega mnie.. a wszystkie moje nieprzyjemne myśli natychmiast znikają.... choć nie jestem przekonany co do interfejsu.. Tak. – Nie jestem zainteresowany. spoglądający ze swego zamku w chmurach na maleńkich ludzi.. pora podjąć decyzję.. Okej. wyglądając przez okno. Ros.. że prototyp wygląda dobrze. zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole. – Andrea. przekaż Barneyowi. Na razie ten mężczyzna jest mój. Nieśmiało wsuwam głowę do gabinetu. pan osobistego wszechświata. Na tę myśl przez moje ciało przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie. Włosy mu jeszcze nie wyschły po prysznicu. Ma na sobie czarne spodnie i białą koszulę. Przełącz mnie z powrotem do Andrei. .. Właściwie to razem z całą ekipą..492 – W swoim gabinecie. Christian kontynuuje rozmowę. chyba że rachunek zysków i strat tej firmy ulegnie poprawie.... Żadnych więcej kiepskich wymówek. Nie interesuje nas nieproduktywność. że to najprzystojniejszy mężczyzna na Ziemi. seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle. Nie. przeprowadzimy burzę mózgów...

ale przekaż Billowi... – W piątek. To wszystko. Wpatruję się w niego. .. ale po chwili zaczyna reagować... oddaję pocałunek. po Marcu. – Nie chciałem cię budzić. dziękuję. Po południu muszę porozmawiać z Markiem.. Przełóż Barneya i jego ekipę na popołudnie. żeby się tym zajął. Moje zachowanie go zaskakuje. żebym w tym tygodniu codziennie spotykał się z Claudeem. a ja nie jestem w stanie się powstrzymać. gdyż zabiorę osobę towarzyszącą. Nachyla się i lekko mnie całuje. – Będzie mi potrzebne dodatkowe zaproszenie. osobę towarzyszącą. nie chcę upubliczniać Darfuru. Nie. Tak. To w przyszłą sobotę?. Pragnę go.. Nie. – Panie Grey – uśmiecham się nieśmiało. – Zakrywa dłonią słuchawkę. panno Steele. – Dzień dobry.. albo na jutro.. tak właśnie powiedziałem. Dobrze spałaś? – Bardzo dobrze. i znajdź mi czas... Co za impreza?.. napawając się jego widokiem.493 – Przełóż moje poranne spotkania.. pannę Anastasię Steele. Przyciskając ciało do jego ciała... Przyjadę o drugiej. Wierzchem dłoni gładzi mnie delikatnie po policzku. Och. Zarzucam mu ręce na szyję i wplatam palce w jeszcze wilgotne włosy.. żeby do mnie zadzwonił.. Każ mu zaczekać.. Andreo. Jak zawsze z gracją obchodzi biurko i staje przede mną. Powiedz Samowi. Wraca do rozmowy. wyglądałaś tak spokojnie. Chwileczkę. zarezerwuj co najmniej pół godziny. Przyszłam się tylko przywitać. a teraz uciekam pod prysznic. – Kiedy wrócisz z Georgii? – pyta mnie.... – Rozłącza się..

bardzo głęboko. Rzeczywiście jesteś gotowa – szepcze . Przemawia przeze mnie pożądanie przetaczające się przez me ciało. prawda. – Chryste.. co napotka po drodze. – A pewnie. Odsuwa się. językiem badając wnętrze ust. Wchodzi głęboko. panno Steele? Robisz się nienasycona. że głowę mam na samym brzegu. a to harcerz. – Jestem złakniona wyłącznie ciebie – szepczę w odpowiedzi. Dłońmi przez cały czas gładzi moje nagie pośladki. że wyłącznie mnie – warczy i nagle jednym ruchem zrzuca z biurka wszystkie dokumenty i terminarze. – Mówisz i masz. Nakłada prezerwatywę na naprężony członek i patrzy na mnie.. Och. przygważdżając mi nadgarstki do blatu. Jęczę. – Wybieram biurko – odpowiadam bez chwili namysłu. – Spodobało ci się to. – Mam oczywiście nadzieję. Przez ułamek sekundy patrzy na mnie zaskoczony.494 Z jego gardła wydobywa się niski jęk. mała – rzuca. wyjmując z kieszeni spodni foliową paczuszkę. – Uśmiecha się lubieżnie. Przesuwa dłonie po moich plecach aż do pośladków. bierze mnie w ramiona i kładzie w poprzek tak. Ana. że jesteś gotowa. o tak. Jego oczy ciemnieją. A chwilę później jest już we mnie. Rozpina rozporek. – Wolisz iść teraz pod prysznic czy mam cię położyć na biurku? – mruczy. burzące wszystko.

Jego szare oczy płoną. a ja natychmiast wplatam mu palce we włosy. A on. Głośno jęczę.. naprawdę poruszać. Rzucasz na mnie czar. I robi to coraz szybciej. mocniej. a moje ciało dostosowuje się do tego szaleńczego rytmu. pełne namiętności błaganie. To takie surowe. . Otulam ciaśniej nogami. To nie jest kochanie się. Wow. nie spodziewałam się tego.495 z uznaniem. delektując się każdym pchnięciem. robisz? – pyta bez tchu. Ana. przytrzymując blisko siebie w jedyny możliwy sposób.. ale pieprzenie – i ja to uwielbiam. po czym opada na mnie bez tchu. gdy dotykam słońca i spalam się. O tak. Porywając mnie ze sobą wyżej. Christian lekko przyspiesza.. Wydaję jęk. Christian rozchyla usta.. a potem opadam wokół niego. a ogniste pragnienie w jego głosie doprowadza mnie na samą krawędź. wyżej. – Dalej. jak wzbiera to we mnie – ta powolna. wracając bez tchu na ziemię. czując. – Co ty mi. Upajam się tym doznaniem. a jego oddech przyspiesza. Puszcza moje nadgarstki. Zamykam oczy. szczytując. co jeszcze potęguje moje doznania. aż czuję.. – Oczarowujesz mnie. u licha.. Zaczyna się poruszać. Oplatam go nogami w pasie. Cała jestem nim. Zatacza biodrami kółka. maleńka. którym mnie wypełnia. do zamku w chmurach. rozlewająca się po całym ciele rozkosz.. Powoli dochodzę do siebie. Wyrzucam z siebie pozbawione słów. nieruchomieje. dojdź dla mnie – syczy przez zaciśnięte zęby. muskając nosem moją szyję. takie cielesne i wyuzdane.. że sztywnieją mi nogi.

i czasami . Anastasio. Biorę do ręki pustą paczuszkę. że musisz jechać do Georgii? Powoli kiwam głową. – Tak. unieruchamiając ją. dlaczego tak się poczuł. Chwyta mnie za brodę i mocno całuje. nachylając się nade mną. Zastanawiam się. Kładzie dłonie po obu stronach mojej głowy. Krzywię się. podkreślając każde słowo. tak płomiennie – prawdziwy zelota. Moja – mówi. chyba nawet niepokój. następnie wyciąga rękę. Szybko wychodzi ze mnie. – Lubię. Wpatruje się we mnie. a nawet marzyć. ja i tylko ja. aby mi pomóc wstać. W jego oczach pojawia się zakłopotanie. – Oczy mu płoną. że znowu się w sobie zamyka. – Rozumiesz to? Mówi to tak żarliwie. twoja – szepczę. – Jesteś. I widzę. – Można mieć nadzieję. – Jesteś pewna. gdzie byłem. – Trochę – przyznaję. – Boli? – pyta. – To mi przypomina. Siła jego słów jest nieoczekiwana i rozbrajająca. że wyraz jego twarzy ulega zmianie. Zapina rozporek. jak cię boli. Tylko. – Zawsze przygotowany – stwierdzam. Rzucam okiem na leżącą obok mnie folię.496 – To ja jestem oczarowana – szepczę.

Wydaje mi się. Przestępuję z zażenowaniem z nogi na nogę. Znajdziesz je w szafie. ale w jego głosie słychać jakiś podtekst.497 marzenia się spełniają. Nie rozumiem. – To znaczy? .. kiedy uprawiał seks na swoim biurku. Że co? A kiedy.. Nie dziękuję ci za to. że marszczę czoło. Dziwnie to brzmi. Christian marszczy brwi i przeczesuje palcami włosy. że pani Jones uprała twoje wczorajsze ubranie. słyszała nas? Oblewam się rumieńcem. że mnie przeleciałeś. Choć to było bardzo. to było marzenie? – pytam cierpko. u licha. Jak się wykąpiesz. – Mam jeszcze parę telefonów do wykonania. Uśmiecha się enigmatycznie i już wiem. – Ależ nie ma za co – odpowiada automatycznie. – No co? – pyta i uświadamiam sobie. O co mu chodzi? – Więc na biurku. że to nie pierwszy raz. – Co się stało? – pytam miękko. to zrobiła? Jezu. – Dziękuję – bąkam. próbując rozładować napiętą atmosferę. Nie jest to przyjemna myśl. zjemy razem śniadanie. – Lepiej już pójdę pod prysznic.

– Tak. Pani Jones nadal jest w kuchni. Przez chwilę mi się przygląda. – Czasami. było bardzo. że jeśli chodzi o stronę fizyczną tego zbliżenia. Ale strona emocjonalna – cóż. panno Steele. że to była nieoczekiwana – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. po prostu. eee. ale wydaje się skrępowany.. do zobaczenia opuszczam jego gabinet. to jak stwierdzić. że wata cukrowa ma wartości odżywcze. i powtarzam jego słowa. ale to bardzo przyjemnie. – Niby czym? – Powiedzmy przyjemność. Dlaczego? Muszę powiedzieć. – Zaskoczona Sprawiał wrażenie skonsternowanego. że było to duchowo ubogacające. tak jak on ma w zwyczaju. panie Grey. Powiedzieć.498 – No.. niedługo. odprawia mnie. – I to nie byle jakiej – stwierdza. zachowujesz się dziwaczniej niż zazwyczaj. – Nie miałaś iść przypadkiem pod prysznic? Och.. – Jak zawsze mnie pani zaskakuje.. . – Przechylam głowę. – Uważasz mnie za dziwaka? – Próbuje ukryć uśmiech. zirytowała mnie jego reakcja.

a moja wewnętrzna bogini nadal się pławi w pozostałościach orgazmicznego blasku. biorę głęboki oddech i udaję się do kuchni. Też nie ma pojęcia. bekon i jajka. a potem już nie grało. W łazience próbuję odgadnąć. Christiana nigdzie nie widać.499 – Podać teraz herbatę. Śliwkowa sukienka Kate wisi w szafie wyprana i wyprasowana. wygładzam sukienkę. Wycieram ręcznikiem włosy. i nie potrafię zrozumieć jego zmiennych nastrojów. – Chętnie. razem ze stanikiem i majtkami. To najbardziej skomplikowany człowiek. . Zwracam się do swojej podświadomości. co gryzie Christiana. – Anastasia lubi naleśniki. że coś zjesz – warczy Christian. panno Steele? – pyta. a pani Jones sprawdza właśnie zawartość spiżarni. Gwiżdże. wszystko grało. ja tego nie rozumiem. pani Jones. Uprawialiśmy seks. Stopy wsuwam w czółenka Kate. Czuję nieco większą pewność siebie. Kiedy weszłam do gabinetu. rozczesuję je grzebieniem Christiana i związuję w kok.. Nie – wszystkie mamy pustkę w głowie. dziękuję. Nie. – Ma pani ochotę na coś do jedzenia? – Nie.. – Uśmiecham się do niej. – Oczywiście. – Herbaty. Pani Jones jest niesamowita. ręce trzyma za plecami i za wszelką cenę unika mojego wzroku. jakiego znam. dziękuję – bąkam i uciekam spłoniona. panno Steele? – Najpierw wezmę prysznic. gdy jestem już ubrana.

zrobię to po powrocie do domu. że ma odrzutowiec. No pewnie. Robię. przez Internet. dziękuję – poprawiam się szybko. – Tak. – Tak – odpowiadam z udawaną cierpliwością. A pan na co ma ochotę? – Omlet i owoce. Chce mi się śmiać. – Kupiłaś już bilet na samolot? – Nie. Nie robię tego jednak. a on zajmuje sąsiedni stołek. Unosi surowo brew. Nie bez trudu tłumię w sobie chęć przewrócenia oczami. – Doprowadziliśmy już do poważnego nadużycia twojej floty . gdyż nie wiem. pokazując na jeden ze stołków barowych. O rety. panie Grey. pocierając brodę. – Mam odrzutowiec. – Masz pieniądze? O nie. co mi każe.500 – Tak. jakbym rozmawiała z małym dzieckiem. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. Przez trzy najbliższe dni jest wolny i do twojej dyspozycji. mam. Patrzę na niego z otwartymi ustami. że ktoś słyszy naszą rozmowę. wytrąca mnie z równowagi świadomość. Opiera się na łokciu. w jakim on jest nastroju. – Siadaj – narzuca. a z jego twarzy nie da się nic wyczytać. Cholera. gdy tymczasem pani Jones zabiera się za śniadanie.

Och. że zatrudniasz zbyt wielu pracowników. więc zlecę to komuś innemu. aby się przygotować do rozmów w sprawie pracy? – Nie. Nie chciałabym robić tego ponownie. – W pełni jestem tego świadoma. I nie powiesz mi. panno Steele. – Dzisiejsze popołudnie mam dość zajęte. panie Grey. Przez chwilę sprawia wrażenie. – Dużo mogę. wygląda na to. – Wydaje się niemal urażony. – Potrzebujesz dużo czasu. – Świetnie. Ale wolę polecieć tradycyjnymi liniami. – Wyślę mejl do kierowniczki kadr i każę jej się tym zająć. – Jak chcesz. Usta unoszą mu się w niechętnym uśmiechu. ale jednak daje za wygraną. co to za wydawnictwa? – Nie. Chcesz namierzyć moją komórkę? – pytam z miną niewiniątka. – Moja firma.501 powietrznej. Czy on żartuje? – Skoro jesteś w stanie komuś to zlecić. mój odrzutowiec. – Uśmiecha się ironicznie. – . – Wzdycha. jakby chciał mnie dalej przekonywać do swego pomysłu. chłopcy i ich zabawki! – Dziękuję za tę propozycję.

Och. Kręcę głową. że w tak krótkim czasie zaczął tak wiele dla mnie znaczyć? Znalazł drogę do mego serca. Zerkam na Christiana. Posprzątawszy. dlaczego nie lubisz być dotykany. w końcu mi nie powiedziałeś.. patrząc na mnie beznamiętnie. – Tak – odpowiadam zgodnie z prawdą. Nie ma żadnych bliskich przyjaciół? Być może powiedział pani Robinson? Mam ochotę go o to zapytać. dosłownie. dzięki Bogu. że zadałam mu to pytanie. ale nie mogę – nie mogę się tak wtrącać. Jak to możliwe. Anastasio? – Wiesz.. Uśmiecha . A więc nigdy się nikomu nie zwierzył. a mnie ogarniają wyrzuty sumienia. wróciło mu poczucie humoru. taktownie nas opuszcza. On jest rzeczywiście samotną wyspą. Blednie.502 Drgają mu kąciki ust. – Tak. – Na wyjeździe zastanowisz się nad naszym układem? – pyta. – Będziesz tęsknić? Zaskoczył mnie tym pytaniem. – Powiedziałem ci więcej niż komukolwiek – mówi cicho. – O co chodzi. Pani Jones podaje nam śniadanie i przez chwilę jemy w milczeniu.

ale to chyba taki styl raczej niż kwestia oszczędności. Ta myśl jest pocieszająca. wyprostowanymi włosami. co Christian robi na tej kanapie. a mama jest w siódmym niebie.. A w SIP naprawdę chciałabym pracować. Hyde’a z wydawnictwa Seattle Independent Publishing. ale odbyła się w dużym konglomeracie z przedstawicielstwami rozsianymi po całych Stanach i byłabym tam po prostu jedną z wielu asystentek. która stoi w pokoju zabaw Christiana. Przesuwam dłonią po skórze. Lot mam zarezerwowany. że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić. nie – teraz nie mogę o tym myśleć. Jest w niej coś artystycznego i tak sobie myślę. Co kilka chwil podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się miło. Delikatnie głaszcze mój policzek. To moja druga rozmowa i to nią bardziej się denerwuję. Jest późne popołudnie. On się naprawdę stara. bym zabrała ze sobą BlackBerry . nachyla się i całuje. z ekscentryczną klientelą. że taka machina korporacyjna potrafi połknąć. To małe i niekonwencjonalne wydawnictwo. Siedzę na jednej z dwóch kanap obitych ciemnozieloną skórą – nawet podobnych do tej. a potem szybko wypluć. Pierwsza poszła dobrze. niż sobie wyobrażasz – mówi cicho. Kate obiecała. Bardziej.. Christian polecił. – Ja też będę za tobą tęsknił. Ach. Wyobrażam sobie. tyle jest możliwości. Recepcjonistka to młoda Afroamerykanka z dużymi srebrnymi kolczykami i długimi. zastanawiając się. Oblewam się rumieńcem. Umeblowanie jest skromne. czekając na pana J. Niepewnie odwzajemniam jej uśmiech.503 się. preferujące lokalnych autorów. a ja siedzę zdenerwowana w lobby. że odwiezie mnie na lotnisko. Zdążyłam się już spakować. Moje serce raduje się tymi słowami.

– Witaj. a pod nią białą bluzkę. Wygląda dość swobodnie jak na zajmowane stanowisko.504 i Maca. Kobieta wyciąga rękę. – Tak – odpowiadam. Mam na sobie jedną z sukienek Kate. czarny bezrękawnik. wyjeżdżam tylko na kilka dni. kierowniczka działu kadr w SIP. stamtąd zaś do niewielkiej sali konferencyjnej. jakby to były tygodnie. Przez podwójne drzwi za recepcją wchodzimy do dużego kolorowego biura bez ścianek działowych. Ubrana niemal identycznie jak recepcjonistka. że przekroczyła czterdziestkę. Ściany są jasnozielone. Jezu. a na nich . Myślę. Potrafi być czuły. Uparł się. Może mieć trzydzieści kilka lat. jestem Elizabeth Morgan. wesoły. Uśmiecha się do mnie grzecznie. na nogach zaś własne czółenka. Lubi sprawować nad wszystkim kontrolę. nawet słodki i te chwile wydają się zupełnie kosmiczne. ale teraz do mnie dociera. włącznie ze mną. wstając z kanapy. a niewykluczone. a on zachowuje się tak. Przewracam oczami na wspomnienie tej jego nieznośnej apodyktyczności. – Ana Steele? – Z rozmyślań wyrywa mnie stojąca przy biurku w recepcji kobieta z długimi czarnymi włosami jak z malarstwa prerafaelickiego. – Bardzo mi miło. – Proszę za mną. Ana. Jednocześnie bywa tak nieoczekiwanie i rozbrajająco miły. że to strój odpowiedni na taką rozmowę. W przypadku starszych kobiet trudno jednoznacznie określić wiek. aby mnie odprowadzić do garażu. Włosy upięłam w ciasny kok i choć raz nie uciekają z niego żadne pasma. że on już taki po prostu jest. – Ściskam jej dłoń. lustrując orzechowym spojrzeniem.

świadoma tego. siądź. jestem Jack Hyde. – Ana Steele. związanymi w kucyk włosami. Wymieniamy uścisk dłoni. kogo znam – to irytujące. Ana!”. Starając się ignorować irracjonalną nieufność. Przedstawiam szczegóły dotyczące pracy w głównej bibliotece . że jest życzliwie nastawiony. Wymawia moje imię miękko i przechyla głowę na bok. poświęconym technikom udanej rozmowy: „Utrzymuj kontakt wzrokowy. – Ano. rozpoczynam starannie przygotowaną mowę. pozalekcyjnym oddawałaś się w WSU? Jakim zajęciom Oddawałam się? Mrugam powiekami. – Och. – Masz bardzo wysoką średnią. jak ktoś. wstaje i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. Jack i Elizabeth słuchają z uwagą. Co za dziwny dobór słów. Gdy podchodzę. redaktor prowadzący SIP. Patrzę na oboje. O rany. że na policzki wypełza mi różowy rumieniec. ta kobieta też potrafi być apodyktyczna. ale wydaje się. W uszach ma małe srebrne kółka. U szczytu stołu siedzi młody mężczyzna z rudymi. no to nie masz daleko. – Z daleka przyjechałaś? – pyta uprzejmie. Niezmiernie miło cię poznać. w SIP? – pyta. Z jego twarzy trudno cokolwiek wyczytać. pamiętając o wykładzie Katherine Kavanagh. niedawno się przeprowadziłam w okolice Pike Street Market. – Nie.505 wiszą reprodukcje okładek książek. Ubrany jest w jasnoniebieską koszulę i spodnie khaki. dlaczego chciałabyś odbyć staż u nas. a Elizabeth zajmuje krzesło obok niego. Siadam. Proszę.

Nie mam więcej pytań. tym bardziej słabnie moja początkowa nieufność. . ale ja nie daję się zbić z pantałyku – dotrzymuję mu kroku.506 kampusu i jedynego wywiadu z nieprzyzwoicie bogatym despotą dla gazety studenckiej. choć lubi forsować swoje zdanie. Uśmiecha się szeroko. Jack lubi wyłącznie literaturę amerykańską. o pracy u Claytona i niepotrzebnej mi teraz wiedzy z zakresu majsterkowania. inteligentne pytania. Powoli się odprężam. i na taką reakcję miałam nadzieję. jest na swój sposób czarujący i im dłużej rozmawiamy. co niesie przyszłość. nie starszą niż z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. – Od zaraz – odpowiada Elizabeth. – W roli redaktora? Może agenta literackiego? Jestem otwarta na to. Żadnych klasyków – nawet Henry’ego Jamesa. Nic więcej. Elizabeth się nie odzywa. Jack. Jack Hyde zadaje bystre. Scotta Fitzgeralda. Marszczę brwi. Z Christianem Greyem – taka myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie. – A kiedy ty mogłabyś zacząć? – Jestem wolna od przyszłego tygodnia. a kiedy rozmawiamy o moich preferencjach i ulubionych książkach. Ano. Oboje się śmieją. do których należałam. czasami jedynie kiwa głową i robi notatki. Wspominam o dwóch towarzystwach literackich. – Świetnie. chyba przejmuję pałeczkę. A ty? – Od kiedy potrzebujecie stażystki? – pytam. Uptona Sinclaira czy F. – A gdzie się widzisz za pięć lat? – pyta.

a ja mrugam powiekami. nie spiesząc się.. – Dobrze. desperacko starając się ukryć za fasadą profesjonalizmu. więc jest jeszcze mnóstwo czasu. – Miło było cię poznać. Wsiadam do audi A3 i wracam do mieszkania. ale nie mam pewności. Aaa! Dlaczego . Ściska ją delikatnie. Rozmowy w sprawie pracy to takie sztuczne sytuacje. – Jak poszło? – pyta podekscytowana. będę musiała cierpliwie poczekać na odpowiedź. – Uśmiecha się grzecznie. Mam lot nocny z przesiadką w Atlancie. jak potrafi. – Ty i boho chic.507 – Dobrze wiedzieć – stwierdza Jack. choć nie potrafię sprecyzować jego przyczyny. Ano – mówi miękko Jack. W drodze do samochodu czuję niepokój. – Och? – Boho chic byłby lepszy. Cóż. Nie jestem pewna. – Przechyla głowę na bok.. Tylko ona potrafi wyglądać oszałamiająco w za dużej koszuli. czy w drugim przypadku mój strój okazał się wystarczająco cool. każdy się zachowuje najlepiej. Kate rozpakowuje w kuchni kartony. ale samolot startuje dopiero o dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. zniszczonych dżinsach i granatowej bandanie. – Jeśli to wszystko – Elizabeth patrzy na nas – chyba rozmowę możemy uznać za zakończoną. dzięki. Kate unosi brew. ujmując moją dłoń. Chyba dobrze mi poszło.

. nie będę – dodaje pospiesznie. To ty mówiłaś. Chyba dobrze bym się tam czuła. Cholera. – Patrzy na mnie. Ana! – Och? – Radar Katherine Kavanagh. widząc moją gniewną minę. Życie z Christianem jest wystarczająco skomplikowane. – Unosi obronnie ręce. aby uciec? Oblewam się rumieńcem. czy mogłabyś przestać drażnić się z Christianem? Ta wczorajsza uwaga na temat José była zupełnie niepotrzebna. – Wszystko w porządku? Nie wyjeżdżasz do mamy po to. Jednak facet. Nic dobrego tym nie uzyskasz. To zazdrośnik. że przyda mi się trochę . jak ty to znosisz. Zamknij się. On ma bzika na punkcie sprawowania kontroli. – Słuchaj. – Ana. żebym się wtrącała. Nie wiem. gdyby nie był bratem Elliota.508 wszyscy mi przypominają o moim ulubionym Szarym? – Właściwie jesteś jedną z niewielu osób. rozmawiam przecież z Megafonem Kavanagh. trochę mu pomóc w kłopotach z zaangażowaniem się. dobrze. – Urywam. był lekko niepokojący. który przeprowadzał ze mną rozmowę. Ciekawe informacje. – I bardzo dobrze. Uśmiecham się szeroko. – Nie. właśnie się uruchomił. wyłapujący ciekawe informacje. Kate. Jezu. – Ale skoro nie chcesz. mówię jak on. które potem wykorzysta w najmniej stosownym momencie. – A tak nawiasem mówiąc. którym ten styl naprawdę by pasował. – W drugim wydawnictwie naprawdę mi się spodobało. powiedziałabym znacznie więcej. Próbowałam obudzić w nim zazdrość. uwierz mi..

– Jesteś po prostu. to o nich ze mną porozmawiasz. – Chyba naprawdę się zakochałam. że nic ci nie dolega i że jeśli będziesz mieć jakieś kłopoty z Panem Nadzianym. to widać gołym okiem.. Śmieję się niepewnie. powiedz mi. A on w tobie. inna. Szaleje na twoim punkcie.. Ana. zaraz się rozpłaczę. jeśli coś jest nie tak.. – Wzruszam przepraszająco ramionami. Co.509 odpoczynku. nie będę osądzać. – Ana... – Tak myślisz? – Nie powiedział ci? – Nie ujął tego w taki sposób. – A ty mu powiedziałaś? – Nie ujęłam tego w taki sposób. co czuję? . w przeciwnym razie donikąd nie zajdziecie. Mrugam. Spróbuję to zrozumieć. Oczu nie potrafi od ciebie oderwać. sama nie wiem. walcząc ze łzami. – Och. Podchodzi i ujmuje moje dłonie – co jest zupełnie nie w jej stylu. – Ana! Ktoś musi zrobić pierwszy krok. – Ściskam ją mocno.. Kate. I postaram się już go nie drażnić. Mam nadzieję. powiedzieć mu. O nie.

czego jej trzeba. nawet bardzo. co do mnie czuje? Czy w ogóle coś do mnie czuje? Takie sprawia wrażenie. – A skąd wiesz. – Rumienię się. mam przed oczami małego chłopca. że go tym wystraszę. dumając nad jej słowami. Może wtedy strach był jedynym znanym mu uczuciem. Kate uśmiecha się szeroko. Komunikacja pozawerbalna.510 – Boję się. to już połowa sukcesu. a potem udaję się do swojego pokoju. Musimy wyjechać dopiero za dwie godziny. zapominając zamknąć drzwi. – Za to uprawiacie seks! Jeśli jest super. – Okej. że on nie czuje tego samego? – Christian. żeby bał się czegokolwiek. że jestem jego – . Kate przygląda mi się z zaciśniętymi ustami i zmrużonymi oczami. co? Gotowa do drogi? – Prawie. Narzuca żakiet i wychodzi. Ana. to okularów. Cóż. no to niedługo będę z powrotem. Na tę myśl boleśnie ściska mi się serce. – Ostatnio mało rozmawiamy. przypominając moją podświadomość – jedyne. Czy Christian boi się tego. – Ale gdy wypowiadam te słowa. Robimy inne rzeczy. boi się? Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. mówi. a to akurat nam wychodzi. – Musicie siąść i poważnie porozmawiać. Robię to za nią. Pójdę po jakąś chińszczyznę.

. czy coś mi się uda z nich wyłapać. Uznałam. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozmowy w sprawie pracy Data: 30 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Mój dzień Data: 30 maja 2011.. Cóż. że podczas wyjazdu będę musiała na nowo przeanalizować nasze rozmowy i się przekonać. Odpowiedzi Christiana są najczęściej natychmiastowe.. Kręcę głową.. dlaczego Christian chce mnie przekładać przez kolano. „Ten sam adres mejlowy. Uświadamiam sobie. że może Cię to zainteresować.. Ana” – przewraca oczami moja podświadomość i po raz pierwszy rozumiem. w takim razie ja do niego napiszę. Nie chcę teraz o tym myśleć. i czekam. Biorę go ostrożnie do ręki i z rozczarowaniem stwierdzam.Moje dzisiejsze rozmowy w sprawie pracy okazały się udane. Zupełnie mnie oczarowałaś.. A jak Tobie minął dzień? Ana Siedzę i patrzę w ekran. „muszę mieć na własność wszystkich i wszystko”. Włączam podłe urządzenie i tam też nic nie ma. bardziej niż ci się wydaje. 19:03 ..511 ale to tylko część jego osobowości Pana i kontrolera. aż w końcu słyszę znajome piknięcie. Okej. 18:49 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. że nie ma żadnych wiadomości. Ja też będę tęsknić. gdy to robię. BlackBerry właśnie się ładuje. Czekam.. więc nie miałam go przy sobie całe popołudnie.

Interesuje mnie wszystko.„Dziwaczyć” to nie jest czasownik. Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty i pani Jones Data: 30 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty i świat wydawniczy? Data: 30 maja 2011. Nie myśl. A raczej podziękuj ode mnie pani Jones. 19:10 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Dziękuję za śniadanie. ale uspokaja mnie myśl. że nie zauważyłam. Jesteś najbardziej fascynującą kobietą. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały poranek Data: 30 maja 2011. którego powinien używać ktoś. Cieszę się. chociaż po wzorowym seksie na biurku zacząłeś dziwaczyć. Inc. Grey Enterprises Holdings. W porównaniu z nim popołudnie okazało się bardzo nudne. Christian Grey Prezes. Wzorowy? W porównaniu z czym. kto chce wejść do świata wydawniczego.Dla mnie również był wyjątkowy.512 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. 19:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. 19:17 . Chciałabym zapytać Cię o nią – ale żebyś znowu nie zaczął przypadkiem dziwaczyć. Ana Mój palec waha się nad przyciskiem „wyślij”. Christian Grey Prezes. co robisz. jeśli wolno spytać? I o co chcesz mnie spytać w związku z panią Jones? Zaintrygowałaś mnie tym. że rozmowy się udały. Grey Enterprises Holdings. jaką znam. że jutro o tej porze będę na drugim końcu kontynentu. Poranek przerósł moje najśmielsze oczekiwania.

Język ewoluuje i zmienia się. 19:27 .. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Anastasio.. ach tak. kiedy się. że mogłabyś tak pomyśleć. Pieprzenie było wzorcowe. czy wysłać. Relacje.. I tak pozostanie – będzie ograniczone wyłącznie do mnie. co masz na myśli i czy góry nie bierze Twoje poczucie ironii. że Twoje doświadczenie jest ograniczone. jakie nas łączą. Czy pani Jones to twoja była uległa? Ana Po raz kolejny się waham. to Ty – ponieważ jesteś inteligentną młodą kobietą z niezwykłymi zdolnościami negocjacyjnymi. jak ty to ujmujesz. Jestem zaszokowany faktem. dla której uczyniłbym wyjątek. Nadawca: Christian Grey Temat: Zważaj na słowa! Data: 30 maja 2011. z Wieży z Kości Słoniowej Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nawet za tysiąc lat Data: 30 maja 2011. Nie zatrudniam osób. Wzorowy – w porównaniu z innymi razami. pieprzymy. Tyle że jeśli miałabyś używać takiego języka. To żywy organizm. zapewne musiałbym taką decyzję gruntownie przemyśleć. Jedyna osoba. Cieszę się. Inc.513 Adresat: Christian Grey Drogi Panie. jak ograniczone jest moje doświadczenie. Nie tkwi w wieży z kości słoniowej obwieszonej drogimi dziełami sztuki. ale w końcu to robię. Pani Jones to ceniony pracownik. Określenie „wzorowy” uznam za komplement. oczywiście takie jest moje skromne zdanie. z którymi łączą mnie relacje seksualne... z widokiem na panoramę Seattle i lądowiskiem dla śmigłowców na dachu. Christian Grey Prezes. Grey Enterprises Holdings.. choć z Tobą nigdy nie mam pewności. a przecież sam wiesz. mają – i miały – charakter wyłącznie zawodowy..

– Do zobaczenia po powrocie. Zdania nie zmieniłam i nie zmienię. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: A za dwa tysiące? Data: 30 maja 2011. Tulimy się jeszcze raz. . Mam nadzieję. Inc. że już jasno wyraziłam swój sprzeciw wobec pracy w Pańskiej firmie. Nie zawracałam sobie głowy walizką.Wydaje mi się. że Ty i Twoje poczucie ironii dolecicie na miejsce cali i zdrowi. Zatrzymujemy się przed terminalem odlotów lotniska SeaTac. nawet na mnie nie patrząc. 19:29 Adresat: Anastasia Steele Dobranoc. – Dobrze. Kate nachyla się i ściska mnie mocno. Mam nadzieję. Grey Enterprises Holdings. nigdy. i porządnie wypocznij. Nie daj się stłamsić Panu Nadzianemu. Skontaktuję się z Tobą po przylocie do Georgii. Christian Grey Prezes.514 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. wystarczy plecak. Z równie znudzoną miną wręczam mu bilet i dokument ze zdjęciem. że przydzieli mi miejsce przy oknie. – Baw się dobrze na Barbadosie. Kate. Udaję się do kolejki do odprawy i staję w niej z bagażem podręcznym. – Pani bilet? – Znudzony chłopak wyciąga rękę. Moje poczucie ironii i ja życzymy Ci dobrej nocy. a potem zostaję sama. ponieważ Kate wróciła z jedzeniem. Anastasio. który Ray podarował mi na ostatnie urodziny. Teraz muszę Cię opuścić.

że działa w każdym miejscu na Ziemi. – Uśmiecha się grzecznie.Twoje zapędy prześladowcze nie znają granic. panno Steele. że wiedziałeś. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI Zrobiono mi manicure. Z każdym łykiem Moeta coraz bardziej jestem skłonna wybaczyć Christianowi tę jego interwencję. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przesadna rozrzutnośćData: 30 maja 2011. Miejmy nadzieję.515 – Okej. 21:53Adresat: Christian GreySzanowny Panie Grey.. Odbieram od niego kartę pokładową i ruszam w stronę saloniku dla pierwszej klasy. Cholerny Christian Grey. Mrużę oczy.. Została pani przeniesiona do pierwszej klasy. – Jeszcze raz zerka na ekran komputera. – Anastasia Steele. na który lot mam bilet. – Nie. – Słucham? – Gdyby zechciała pani przejść do saloniku dla pierwszej klasy i tam poczekać na lot. pierwsza klasa. wymasowano i poczęstowano dwoma kieliszkami szampana. – To musi być jakaś pomyłka. Salonik dla pierwszej klasy ma jednak swoje plusy. burcząc pod nosem. nie. niepoprawny kontroler.Mocno niepokoi mnie fakt. Otwieram MacBooka w nadziei przetestowania teorii. on nie może tak po prostu odpuścić. – Najwyraźniej się obudził i teraz uśmiecha się do mnie promiennie. jakbym była jednocześnie Świętym Mikołajem i króliczkiem wielkanocnym. .

gdzie jestem – na szczęście jest tak późno. wymasowano plecy i uraczono dwoma kieliszkami szampana – przyjemny początek wyjazdu.Kto Ci masował plecy?Christian GreyPrezes z odpowiednio ustosunkowanymi znajomymi. Pozdrów mamę. – Kocham cię. Patrzę na Maca. Dobranoc. jako że ostatnio nie sypiam zbyt . a tymczasem kabina powoli się zapełnia.516 że doktorowi Flynnowi skończył się już urlop. Niezmiernie sympatyczny.Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Ależ nie ma za coData: 30 maja 2011. Wywołano nasz lot. Aha! Czas się odpłacić. aby mu powiedzieć.Zrobiono mi manicure. poza tym przyda mi się trochę snu dla urody.Plecy masował mi bardzo sympatyczny młody człowiek.Dr Flynn wrócił i wybieram się w tym tygodniu na wizytę. Inc. tato – mówię na pożegnanie.Grey Enterprises Holdings. że rozmowa nie trwa długo. W pierwszej klasie jest tyle miejsca. Ray jest w dobrej formie. Nie jestem pewna. Z kieliszkiem szampana w dłoni moszczę się wygodnie na skórzanym fotelu przy oknie. – Ja ciebie też. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Silne i uzdolnione dłonieData: 30 maja 2011. a potem z tym samym dziecinnym zadowoleniem otwieram go i zabieram się za pisanie. – Rozłączam się. Annie.Dziękuję. Ależ jestem z siebie zadowolona. Tak. 21:59Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele. 22:22Adresat: Christian GreySzanowny Panie. więc wyślę mejl z samolotu. – Dobranoc. W zwykłej sali odlotów nie miałabym okazji poznać Jean-Paula – tak więc raz jeszcze dziękuję za tę przyjemność. Tak będzie bezpieczniej. czy po starcie wolno mi będzie pisać mejle. Dzwonię do Raya.

Troszczy się o ciebie i chce. na czas startu musi pani schować laptop – mówi grzecznie odpicowana stewardesa. w uśmiechu prezentując idealne zęby. Samolot . Niech ma za swoje! Gdybym czekała w zwykłej sali odlotów. myślę o Panu. A może siedzi tu Christian. Fotel obok mnie jest jedynym wolnym miejscem w kabinie przeznaczonej dla szesnastu osób.. jest słodkie.. krzywiąc się nieładnie: „Naprawdę chcesz go rozdrażnić? Przecież to. Co to znaczy? Zamykają drzwi? Swędzi mnie skóra głowy. kto w Seattle jest opalony? Wydaje mi się. A tak w punkcie odpraw wyglądałam jak jakaś ciemięga. Pierwsza klasa zapełniła się i tylko jedno miejsce jest wolne. gdy tak siedzę i czekam.. czując się jak bardzo niegrzeczna dziewczynka. Zerkam nerwowo na zegarek. Patrzę na swój mejl. O nie. jasnowłosy i opalony – no naprawdę. A może jednak? Powiedziałam mu. Nietrudno go zirytować. ale ten akurat szczegół zachowam dla siebie. że to gej. gdy bezcielesny głos z pokładu załogowego oznajmia: – Załoga. A ja aż podskakuję.. Klikam „wyślij” i czekam. żebyś wygodnie podróżowała”. – Panno Steele. Wręcza mi miękki koc i poduszkę. poza jego zasięgiem. sprawdzić drzwi. Fajnie. Cholera. nie zrobiłby tego. że nie chcę. by ze mną leciał. Moja podświadomość wpatruje się we mnie.. przez głowę przelatuje mi mocno niepokojąca myśl. przepraszam.Kolorowych snów.. Widać. Teraz będę musiała czekać. ale mógł mi o tym powiedzieć. nie. Panie Grey..Ana Och. co zrobił. Kate ma rację. JeanPaul nawet by mnie nie dotknął. Był bardzo sympatyczny.. Zgoda. obok mnie. Otulam kocem kolana. że mam coś na sumieniu. ależ się wkurzy – a ja będę wtedy w powietrzu. Cholera.517 dobrze. – Och. jak czasem ktoś ci dogadza.

518 lekko podskakuje i zaczyna się toczyć po asfalcie. Oddycham z ulgą, ale czuję także lekkie ukłucie rozczarowania. Cztery dni bez Christiana. Zaglądam ukradkiem do BlackBerry.

Nadawca: Christian Grey Temat: Ciesz się, póki możesz Data: 30 maja 2011, 22:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele, Wiem, co próbujesz robić – i uwierz mi, udaje Ci się. Następnym razem polecisz w skrzyni w luku bagażowym, związana i zakneblowana. Coś takiego sprawi mi zdecydowanie większą przyjemność niż zwykłe przeniesienie do pierwszej klasy.Czekam niecierpliwie na Twój powrót. Christian GreyPrezes, którego świerzbi ręka, Grey Enterprises Holdings, Inc. Jasna cholera. Taki już problem z poczuciem humoru Christiana – nigdy nie mam pewności, czy żartuje, czy rzeczywiście jest zły. Podejrzewam, że w tym przypadku w grę wchodzi to drugie. Ukradkiem, tak żeby stewardesa nie widziała, wystukuję pod kocem odpowiedź.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Żartujesz? Data: 30 maja 2011, 22:30 Adresat: Christian Grey Widzisz – nie mam pojęcia, czy żartujesz, a jeśli nie, to chyba zostanę już w Georgii. Skrzynie to dla mnie granica bezwzględna. Przepraszam, że Cię wkurzyłam. Powiedz, że mi wybaczasz. A Nadawca: Christian Grey Temat: Żartuję Data: 30 maja 2011, 22:31

519 Adresat: Anastasia Steele Jak to możliwe, że piszesz mejle? Ryzykujesz życie wszystkich na pokładzie, włącznie z Tobą, korzystając z BlackBerry? Uważam, że to pogwałcenie jednej z zasad. Christian Grey Prezes, którego świerzbią obie ręce, Grey Enterprises Holdings, Inc. Obie ręce! Odkładam BlackBerry i opieram się wygodnie. Samolot wjeżdża na pas startowy, a ja wyjmuję wysłużony egzemplarz Tessy – odrobina lekkiej lektury na podróż. Kiedy zaczynamy się wznosić w powietrze, rozkładam siedzenie i wkrótce zapadam w sen. Stewardesa budzi mnie, kiedy zaczynamy podchodzić do lądowania w Atlancie. Miejscowy czas to piąta czterdzieści pięć. Spałam tylko cztery godziny... Jestem półprzytomna, ale dziękuję za szklankę soku pomarańczowego, który mi podaje. Zerkam nerwowo na BlackBerry. Żadnych nowych wiadomości od Christiana. Cóż, w Seattle jest prawie trzecia w nocy, no i pewnie chce mnie powstrzymać przed popsuciem systemu awionicznego czy też co tam nie pozwala samolotom lecieć, kiedy włączone są telefony komórkowe. Postój w Atlancie trwa tylko godzinę. I znowu rozkoszuję się zaletami saloniku dla pierwszej klasy. Kusi mnie, żeby skulić się na jednej z pluszowych sof i zasnąć. Ale za mało jest czasu. Aby czymś się zająć, zaczynam pisać na laptopie długi mejl do Christiana.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Lubisz mnie przerażać? Data: 31 maja 2011, 06:52 EST Adresat: Christian Grey Wiesz, jak bardzo nie lubię, kiedy wydajesz na mnie pieniądze. Owszem, jesteś bardzo bogaty, niemniej jednak mocno mnie to krępuje i czuję się, jakbyś mi płacił za seks. W każdym razie

520 podróż w pierwszej klasie bardzo mi się podoba, jest o wiele wygodniej niż w ekonomicznej. Tak więc dziękuję Ci. Mówię poważnie – i naprawdę podobał mi się masaż Jean-Paula. Wyglądał mi na geja. Nie wspomniałam o tym fakcie w swoim poprzednim mejlu, bo chciałam Cię wkurzyć. Zirytowałeś mnie wtedy i teraz Cię za to przepraszam. Ale jak zwykle przesadzasz. Nie możesz pisać mi takich rzeczy – związana i zakneblowana w skrzyni. (Mówiłeś poważnie czy żartowałeś?) To mnie przeraża... Ty mnie przerażasz... Jestem pod Twoim urokiem, wiodąc z Tobą życie, o którego istnieniu do zeszłego tygodnia nie miałam pojęcia, a potem piszesz mi coś takiego i mam ochotę uciec z krzykiem gdzie pieprz rośnie. Naturalnie tego nie zrobię, ponieważ bym za Tobą tęskniła. Bardzo. Chcę, żeby nam się udało, ale przeraża mnie głębia mych uczuć do Ciebie i mroczne ścieżki, którymi mnie wiedziesz. To, co mi oferujesz, jest erotyczne i seksowne, a ja jestem ciekawa, ale także boję się, że zrobisz mi krzywdę – fizyczną i emocjonalną. Po trzech miesiącach możesz powiedzieć do widzenia, a wtedy co się ze mną stanie? Z drugiej strony takie ryzyko niesie ze sobą pewnie każdy związek. Po prostu nie jest to związek z moich wyobrażeń. Zwłaszcza pierwszy swój związek wyobrażałam sobie inaczej. Miałeś rację, mówiąc, że nie ma we mnie nic uległego... Teraz się z Tobą zgadzam. Pomimo to pragnę być z Tobą, a jeśli tak właśnie muszę się zachowywać, chciałabym spróbować, ale sądzę, że wszystko schrzanię i skończy się to zbiciem na kwaśne jabłko – a ta akurat myśl w ogóle mi się nie podoba. Tak bardzo się cieszę z tego, że powiedziałeś, iż postarasz się spróbować dać mi więcej. Muszę się jedynie zastanowić, czym dla mnie jest to „więcej”, i to właśnie jeden z powodów, dla którego potrzebowałam nieco dystansu. Tak bardzo mnie oszałamiasz, że niełatwo mi jasno myśleć, kiedy jesteśmy razem. Wywołują mój lot. Muszę kończyć. Ciąg dalszy nastąpi. Twoja Ana Wysyłam mejl i śpiąca udaję się do drugiego samolotu. W tym akurat jest tylko sześć miejsc w pierwszej klasie, a od razu po starcie otulam się kocem i zapadam w sen. Zbyt szybko budzi mnie stewardesa z sokiem

521 pomarańczowym, gdyż zaczynamy podchodzić do lądowania na lotnisku Savannah International. Piję powoli, koszmarnie zmęczona, i pozwalam sobie na odrobinę ekscytacji. Spotkam się z mamą po raz pierwszy od sześciu miesięcy. Zerkając ukradkiem na BlackBerry, przypominam sobie, że wysłałam do Christiana rozwlekły mejl – jednak odpowiedzi brak. W Seattle jest piąta rano; mam nadzieję, że jeszcze śpi, a nie wygrywa na fortepianie żałobne melodie. Zalety posiadania bagażu podręcznego są takie, że można szybko opuścić lotnisko, a nie czekać bez końca przy taśmociągu. Zalety podróżowania pierwszą klasą są takie, że samolot opuszcza się w pierwszej kolejności. Mama czeka na mnie w towarzystwie Boba. Tak miło ich widzieć. Nie wiem, czy to z powodu zmęczenia, długiego lotu czy tej całej sytuacji z Christianem, ale kiedy tylko wpadam w ramiona mamy, wybucham płaczem. – Och, Ana, kotku. Musisz być strasznie zmęczona. – Zerka nerwowo na Boba. – Nie, mamo, ja tylko... tak bardzo się cieszę, że cię widzę. – Ściskam ją mocno. Tak mi dobrze w jej ramionach, czuję się jak w domu. Niechętnie ją puszczam i Bob obejmuje mnie ramieniem. Stoi odrobinę niepewnie i przypomina mi się, że ma problem z nogą. – Witaj w domu, Ana. Czemu płaczesz? – pyta. – Oj tam, Bob, po prostu się cieszę, że cię widzę. Patrzę na jego przystojną twarz z kwadratową szczęką i błyszczące niebieskie oczy, w których maluje się życzliwość. Lubię tego męża, mamo. Możesz go zatrzymać. Bierze ode mnie plecak.

522 – Jezu, Ana, co ty w nim masz? To pewnie Mac. Oboje biorą mnie za ręce i we trójkę wychodzimy na parking. Zawsze zapominam, jak nieznośnie gorąco jest w Savannah. Z klimatyzowanej hali przylotów wpadamy w upalne objęcia Georgii. O w mordę! Wyplątuję się z ramion mamy i Boba, żeby natychmiast zdjąć bluzę. Tak się cieszę, że zapakowałam letnie ciuchy. Czasami tęsknię za suchym upalnym klimatem Las Vegas, gdzie jako siedemnastolatka mieszkałam z mamą i Bobem. Do tej gorącej wilgoci Georgii trzeba się przyzwyczaić. Kiedy siedzę na tylnej kanapie cudownie klimatyzowanego suva Boba, robi mi się słabo, a moje włosy puszą się w niemym proteście. Szybko wysyłam esemesa do Raya, Kate i Christiana: „Jestem już w Savannah, cała i zdrowa. A :)” Przez moją głowę przebiega myśl o José i przypomina mi się, że w przyszłym tygodniu jest otwarcie jego wystawy. Powinnam zaprosić Christiana, wiedząc, co względem niego czuje? A czy po tym mejlu Christian nadal mnie będzie chciał widzieć? Wzdrygam się na tę myśl, a potem wyrzucam ją z głowy. Zajmę się tym później. Teraz mam zamiar cieszyć się towarzystwem mamy. – Skarbie, musisz być wykończona. Chcesz się przespać, gdy dojedziemy do domu? – Nie, mamo. Chciałabym pójść na plażę. Tak oto w niebieskim, wiązanym na szyi tankini leżę na leżaku i sączę dietetyczną colę, przed sobą mając Atlantyk. I pomyśleć, że zaledwie wczoraj spoglądałam ponad Cieśniną w stronę Pacyfiku. Moja mama leży obok w absurdalnie dużym kapeluszu i w okularach w stylu Jackie O., także pijąc colę. Jesteśmy

523 na plaży Tybee Island, zaledwie trzy kwartały od naszego domu. Trzyma mnie za rękę. Zmęczenie minęło i cieszę się teraz słońcem. Jest mi wygodnie, ciepło i bezpiecznie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zaczynam się odprężać. – No więc, Ana... opowiedz mi o tym mężczyźnie, który tak ci zawrócił w głowie. Zawrócił w głowie! Skąd ona wie? No i co mam powiedzieć? Podpisałam NDA, więc nie mogę zdradzać żadnych szczegółów, ale czy gdyby było inaczej, to opowiedziałabym mamie o wszystkim? Blednę na tę myśl. – No? – pyta i ściska mi dłoń. – Ma na imię Christian. Jest niesamowicie przystojny. I bogaty... zbyt bogaty. Jest bardzo skomplikowany i zmienny. Tak – niezmiernie mi się podoba to moje zwięzłe, trafne streszczenie. Przekręcam się na bok, aby ją widzieć, a mama robi to samo. Wpatruje się we mnie błękitnymi oczami. – Chcę się skupić na tym, że jest skomplikowany i zmienny. O nie... – Ach, mamo, od jego zmian nastrojów kręci mi się w głowie. Miał trudne dzieciństwo, więc jest bardzo zamknięty w sobie, trudny do rozgryzienia. – Lubisz go? – Więcej niż lubię. – Naprawdę? – Zaskoczyłam ją.

524 – Tak, mamo. – Mężczyźni tak naprawdę nie są skomplikowani, skarbie. Są bardzo prości i dosłowni. Najczęściej mówią to, co myślą. A my godzinami analizujemy ich słowa, gdy tymczasem wszystko powinno być jasne. Na twoim miejscu traktowałabym go dosłownie. To mogłoby ci pomóc. Patrzę na nią z otwartymi ustami. W sumie całkiem dobra rada. Traktować Christiana dosłownie. Natychmiast przypominają mi się jego słowa. Nie chcę cię stracić... Oczarowałaś mnie... Rzuciłaś na mnie urok... Ja też będę tęsknił... nie wiesz, jak bardzo... Przyglądam się mamie. Ma czwartego męża. rzeczywiście wie coś na temat mężczyzn. Może

– Większość facetów jest humorzasta, niektórzy bardziej od innych. Na przykład twój ojciec... – Jej spojrzenie łagodnieje i robi się smutne, jak zawsze na wspomnienie mojego taty. Prawdziwego taty, tego mitycznego mężczyzny, którego nie poznałam, zabranego nam tak okrutnie przez wypadek podczas szkolenia wojskowego. Wydaje mi się, że mama przez cały czas szuka kogoś takiego jak on... Może znalazła go w końcu w Bobie. Szkoda, że nie w Rayu. – Kiedyś uważałam, że twój ojciec jest humorzasty. Ale teraz, kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że był po prostu za bardzo oddany pracy i staraniom, by zapewnić nam godziwe życie. – Wzdycha. – Był taki młody, oboje byliśmy młodzi. Może w tym tkwił problem.

525 Hmm... Christiana nie można nazwać starym. Uśmiecham się do niej czule. Potrafi wpaść w bardzo smutny nastrój, kiedy rozmyśla o moim tacie. Ale jestem przekonana, że jego humory nie umywały się do zmiennych nastrojów Christiana. – Bob chce nas wieczorem zabrać na kolację. Do swojego klubu golfowego. – O nie! Bob z niedowierzaniem. zaczął grać w golfa? – pytam

– Nic mi nie mów – jęczy mama, przewracając oczami. Po lekkim lunchu w domu zabieram się za rozpakowywanie. Mam zamiar oddać się sjeście. Mama zniknęła, żeby się zająć formowaniem świec, czy też co tam z nimi robi, a Bob jest w pracy, mogę się więc trochę przespać. Włączam Maca. W Georgii jest druga po południu, w Seattle jedenasta rano. Ciekawe, czy czeka na mnie odpowiedź od Christiana. Nerwowo zaglądam do skrzynki.

Nadawca: Christian Grey Temat: Nareszcie! Data: 31 maja 2011, 07:30 Adresat: Anastasia Steele Anastasio, Irytuje mnie fakt, że gdy tylko zaczyna nas dzielić odległość, Ty komunikujesz się ze mną otwarcie i szczerze. Dlaczego tak nie potrafisz, kiedy jesteśmy razem? Tak, jestem bogaty. Przyzwyczaj się. Czemu nie miałbym wydawać na Ciebie pieniędzy? Powiedzieliśmy Twojemu ojcu, że jestem Twoim chłopakiem, na litość boską. Czy tak właśnie nie robią chłopacy? Jako Twój Pan będę oczekiwał, że godzisz się z tym bez szemrania. Nawiasem mówiąc, matce także powiedz. Nie wiem, jak przyjąć Twoje stwierdzenie, że czujesz się jak dziwka. Wiem, że nie takich użyłaś słów, ale to właśnie sugerujesz. Nie wiem, co mogę

526 powiedzieć czy zrobić, żebyś przestała się tak czuć. Chciałbym, żebyś miała wszystko, co najlepsze. Pracuję wyjątkowo ciężko, więc mogę wydawać pieniądze, jak mi się żywnie podoba. Mógłbym Ci kupić wszystko, czego pragniesz, Anastasio, i chcę to robić. Jeśli chcesz, nazwij to redystrybucją. Albo po prostu wiedz, że nigdy, przenigdy nie pomyślę o Tobie w sposób taki, jaki napisałaś, i bardzo jestem zły, że Ty masz takie myśli. Jesteś inteligentną, elokwentną, piękną młodą kobietą, a masz naprawdę zaburzone poczucie własnej wartości i zastanawiam się, czy nie umówić Cię z doktorem Flynnem. Przepraszam, że Cię straszę. Potworna jest dla mnie myśl, że moje słowa wzbudzają w Tobie przerażenie. Naprawdę sądzisz, że pozwoliłbym Ci podróżować w zamknięciu? Zaproponowałem Ci własny odrzutowiec, na litość boską. Tak, to był żart, najwyraźniej kiepski. Niemniej jednak prawda jest taka, że myśl o związanej i zakneblowanej Anastasii mnie podnieca (to nie żart – taka jest prawda). Skrzynię mogę darować – nie jest mi do niczego potrzebna. Wiem, że masz problem z kneblowaniem – rozmawialiśmy na ten temat – i jeszcze przedyskutujemy, czy lub kiedy Cię zaknebluję. Wydaje mi się natomiast, że nie dociera do Ciebie fakt, iż w relacjach Pan/uległa to uległa dzierży władzę. Ty. Powtórzę: to Ty dzierżysz całą władzę. Nie ja. W hangarze powiedziałaś „nie”. Nie mogę Cię dotknąć, jeśli mi nie pozwolisz – dlatego właśnie mamy umowę opisującą, co zrobisz, a czego nie. Jeśli spróbujemy czegoś, a Tobie się to nie spodoba, dokonamy w umowie stosownych zmian. To zależy od Ciebie – nie ode mnie. I jeśli nie masz ochoty leżeć w skrzyni związana i zakneblowana, po prostu do tego nie dojdzie.Chcę dzielić z Tobą swój styl życia. Nigdy niczego tak bardzo nie pragnąłem. Jeśli mam być szczery, to Cię podziwiam, że osoba tak niewinna ma chęć spróbować. Nie masz pojęcia, ile mi to mówi. Nie dostrzegasz tego, że ja także uległem Twojemu czarowi, choć mówiłem Ci o tym tyle razy. Nie chcę Cię stracić. Denerwuję się, że przeleciałaś prawie pięć tysięcy kilometrów po to, aby na kilka dni ode mnie uciec, ponieważ przy mnie nie jesteś w stanie jasno myśleć. Ze mną jest tak samo, Anastasio. Tracę rozsądek, kiedy jesteśmy razem – tak głębokie jest moje uczucie do Ciebie. Rozumiem Twój niepokój. Naprawdę próbowałem

527 trzymać się od Ciebie z daleka; wiedziałem, że jesteś niedoświadczona, choć nigdy bym nie posunął się tak daleko, gdybym wiedział, jak wielkie jest Twoje niedoświadczenie. A mimo to umiesz rozbroić mnie całkowicie, jak jeszcze nikt przed Tobą. Na przykład Twój mejl: czytałem go niezliczoną ilość razy, próbując zrozumieć Twój punkt widzenia. Trzy miesiące to tylko dowolnie podana liczba. Moglibyśmy zrobić z tego sześć miesięcy, rok? Jak długo byś chciała? Co by Ci zapewniło poczucie bezpieczeństwa? Powiedz koniecznie. Wiem, że muszę zasłużyć na Twoje zaufanie, ale z tego samego powodu musisz się ze mną komunikować, kiedy ja tego nie robię. Wydajesz się taka silna i niezależna, a potem czytam, co napisałaś, i dostrzegam Twoją inną stronę. Musimy się nawzajem nakierowywać, Anastasio. Musisz być ze mną szczera i oboje musimy znaleźć sposób, aby ten układ wypalił. Martwisz się tym, że nie jesteś uległa. Cóż, może to i prawda. Postawę należną uległej przyjmujesz właściwie tylko w pokoju zabaw. Wygląda na to, że to jedyne miejsce, gdzie pozwalasz mi sprawować nad sobą należytą kontrolę i jedyne miejsce, gdzie robisz to, co każę. Zachowujesz się „przykładnie” – takie słowo nasuwa mi się na myśl. I nigdy bym Cię nie stłukł na kwaśne jabłko. Moim celem jest słodka różowość pośladków. Podoba mi się fakt, że poza pokojem zabaw sprzeciwiasz mi się. To dla mnie nowe, stanowiące miłą odmianę doświadczenie i nie chciałbym tego zmieniać. Więc tak, powiedz mi, czym jest dla Ciebie to „więcej”. Postaram się dać Ci przestrzeń, której potrzebujesz, i będę się trzymał od Ciebie z daleka podczas Twojego pobytu w Georgii. Czekam z niecierpliwością na Twój kolejny mejl. A tymczasem baw się dobrze. Ale nie za dobrze. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. A niech mnie. Napisał wypracowanie, jak za czasów szkolnych – i to całkiem dobre wypracowanie. Serce podchodzi mi do gardła, gdy po raz drugi czytam ten mejl, praktycznie tuląc do siebie Maca. Trzy miesiące zamienić na rok? Mam władzę! Jezu, będę musiała to wszystko porządnie przemyśleć. „Traktuj go dosłownie” – tak brzmiały słowa mojej matki. Nie chce mnie stracić. Dwa razy tak napisał! I też chce, żeby nam się udało. Och,

528 Christianie, ja również! Postara się trzymać z daleka! Czy to oznacza, że może mu się to nie udać? Nagle stwierdzam, że taką mam właśnie nadzieję. Pragnę go zobaczyć. Rozstaliśmy się niecałą dobę temu, a wobec perspektywy czterech dni bez niego uświadamiam sobie, jak bardzo za nim tęsknię. Jak bardzo go kocham. – Ana, skarbie. – Głos jest cichy i ciepły, pełen miłości i słodkich wspomnień. Delikatna dłoń gładzi mnie po policzku. Mama mnie budzi. Leżę, tuląc do siebie laptop. – Ana – powtarza śpiewnie, gdy ja wybudzam się ze snu, mrugając w różowawym świetle zmierzchu. – Cześć, mamo. – Przeciągam się i uśmiecham. – Za pół godziny wychodzimy na kolację. Nadal masz na nią chęć? – pyta życzliwie. – O tak, mamo, oczywiście. – Bardzo się staram zdusić ziewnięcie, ale kiepsko mi to wychodzi. – A cóż to za imponujące cudo techniki? – Pokazuje na laptop. Cholera. – Och... to? – decyduję się na swobodną, zaskoczoną nonszalancję. Mama zauważy? Wydaje się bardziej spostrzegawcza, odkąd mam „chłopaka”. – Christian mi go pożyczył. Myślę, że z jego pomocą można

529 pilotować prom kosmiczny, ale ja go używam tylko do pisania mejli i surfowania po necie. Poważnie, to nic takiego. Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem, siada na łóżku i zakłada mi za ucho luźne pasmo włosów. – Napisał do ciebie? Och, cholera do kwadratu. – Taa. – Moja nonszalancja nieco się rozmywa i oblewam się rumieńcem. – Może za tobą tęskni, co? – Mam nadzieję, mamo. – Co pisze? Och, cholera do sześcianu. Gorączkowo próbuję wyłapać z tego mejla coś niewinnego, co mogę powiedzieć matce. Jestem pewna, że nie ma ochoty słuchać o Panach, krępowaniu i kneblowaniu, no ale o tym to choćbym chciała, nie mogę jej powiedzieć, ponieważ podpisałam NDA. – Kazał mi się dobrze bawić, ale nie za dobrze. – Brzmi rozsądnie. No to wyszykuj się, skarbie. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. – Tak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Cudownie cię widzieć. – Po tych słowach wychodzi z pokoju. Hmm, Christian i rozsądek... Do tej pory byłam zdania, że to się wzajemnie wyklucza, ale po tym mejlu... hm, niewykluczone, że wszystko jest możliwe. Potrząsam głową. Potrzebuję czasu, aby przetrawić jego słowa. Pewnie zrobię to po kolacji – i wtedy mogę

530 mu odpowiedzieć. Wstaję z łóżka, szybko zdejmuję T-shirt oraz krótkie spodenki i wchodzę pod prysznic. Przywiozłam szarą sukienkę Kate, tę, w której odbierałam dyplom. To jedyna elegancka rzecz, jaką tu mam. Plusem tego upału jest to, że zagniecenia się wyprasowały, więc chyba się nada na kolację w klubie golfowym. Gdy się ubieram, włączam laptop. Nic nowego od Christiana i czuję ukłucie rozczarowania. Bardzo szybko piszę do niego mejl.

Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Wielomówny?Data: 31 maja 2011, 19:08 ESTAdresat: Christian GreyProszę Pana, wielomówny z Pana pisarz. Muszę jechać do klubu golfowego Boba na kolację i – dla Twojej wiadomości – przewracam oczami na tę myśl. Ale Ty i Twoja świerzbiąca Cię ręka znajdujecie się daleko, więc mój tyłek jest bezpieczny, przynajmniej na razie. Bardzo mi się podoba Twój mejl. Odpiszę, gdy będę mogła. Już za Tobą tęsknię. Miłego popołudnia.Twoja Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011, 16:10Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Rozprasza mnie temat tego mejla. Rzecz jasna tyłek jest bezpieczny – na razie.Udanej kolacji. Ja też za Tobą tęsknię, zwłaszcza za Twoim tyłeczkiem i niewyparzoną buzią.Moje popołudnie będzie nudne i nieciekawe, ożywione jedynie myślami o Tobie i Twoim przewracaniu oczami. Wydaje mi się, że to Ty roztropnie zauważyłaś, że ja także mam ten okropny zwyczaj.Christian GreyPrezes i przewracacz oczamiGrey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przewracanie oczamiData: 31 maja 2011, 19:14 ESTAdresat: Christian GreySzanowny Panie Grey,Przestań pisać do mnie mejle. Próbuję się wyszykować

może w ten sposób dam ujście części gniewu. I Ciebie. czasami. Grey Enterprises Holdings. Robisz to na okrągło na piśmie. ponurą linię. że myli mnie Pan z kimś innym. Po raz kolejny się zastanawiam.. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. mojej matki i oczywiście doktora Flynna. Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. pani Robinson. Christian Grey Prezes. I tak wolę mój tytuł od Twojego. Mogę . Aha.. że Christiana bije ktoś w wieku mojej matki. Jesteś bardzo rozpraszający. kiedy przewracasz oczami?Twoja Ana Wysyłam i natychmiast przychodzi mi na myśl ta niegodziwa wiedźma. nawet kiedy znajdujesz się na drugim końcu kontynentu. panie Grey? Myślę. 16:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Potrzebna mi laleczka. to takie niestosowne. jakie ta kobieta wyrządziła szkody. co jest mocno niepokojące. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. ja? Data: 31 maja 2011.531 na kolację. a Tobie kto daje klapsy. Na szczęście jestem panem własnego losu i nikt mnie nie gani..Czy choć raz miałam czelność Pana zganić. Naprawdę muszę się szykować. 19:22 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. 16:18 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. który czuję wobec tej nieznajomej. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ganię. Inc.. Usta zaciskam w cienką. żeby powbijać w nią szpilki. Z wyjątkiem.

. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. . 16:31 Adresat: Anastasia Steele JA TEŻ..Christian GreyPrezes. 19:33 EST Adresat: Christian Grey Powoli. Nadawca: Christian Grey Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. Inc.. Grey Enterprises Holdings. a więc chce się bawić. 19:28 ESTAdresat: Christian Grey Wolałabym. że mnie tam teraz nie ma. Inc. Grey Enterprises Holdings.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dozwolone od lat osiemnastu Data: 31 maja 2011. Christian Grey Prezes. Z jakiegoś nieznanego powodu jego słowa zeskakują z ekranu i sprawiają.532 Ci zapiąć sukienkę?Christian Grey Prezes... żebyś ją rozpiął. 16:35 Adresat: Anastasia Steele Żałuję. że wciągam głośno powietrze. Och. Inc. Data: 31 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Ostrożnie z marzeniami.

gdzie czekają mama i Bob. Dlaczego czuję się taka winna? – Już idę. Podoba ci się? Marszczy brwi jeszcze bardziej.533 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. . – Ślicznie wyglądasz. a ja aż podskakuję. Kurde. to sukienka Kate. – Nic mi nie jest. 19:37 EST Adresat: Christian Grey JA TEŻ. mamo. – Cóż. 19:39 EST Adresat: Christian Grey Muszę lecieć. mnie się podoba.Na razie. Pędzę do holu. mały. kochanie. dobrze się czujesz? Masz rumieńce.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011.. – Dlaczego masz na sobie sukienkę Kate? O nie. – Skarbie. – Ana! – woła mnie mama. Mama marszczy brwi. a Kate nie – improwizuję szybko. – Och.

Mam masę ciuchów. I zaczęła udzielać mi dobrych rad. Miłej kolacji. Bob jest jej aniołem stróżem. rozkoszując się letnią wodą.534 Mama mierzy mnie podejrzliwym wzrokiem. Widać. Dlaczego? Wycieram się szybko. Bob umiera z głodu. . klepiąc się po brzuchu i robiąc zbolałą minę. Bob ciepły i troskliwy. Chichoczę. Później. – Święte słowa – burczy Bob. – Jutro zabieram cię na zakupy – oświadcza mama. tuż po naszym wyjściu. 16:41 Adresat: Anastasia Steele Ukradłaś mi tekst. nie musisz tego robić. Kiedy to się zaczęło? Kiedy poznałam Christiana. I zostawiłaś w stanie zawieszenia. Chyba im dobrze ze sobą. kiedy biorę prysznic. Nadawca: Christian Grey Temat: Plagiat Data: 31 maja 2011.. To znaczy. że mogę się przestać o nią martwić i zostawić za nami mroczne czasy Męża Numer Trzy. że jest głodny. a potem wychodzimy. nie mogąc się doczekać powrotu do Christiana. jak bardzo moja mama się zmieniła. Czeka na mnie mejl wysłany kilka godzin temu. – Nie wolno mi zrobić czegoś dla własnej córki? Chodźmy. Podczas kolacji w gronie znajomych z klubu golfowego była dowcipna i czarująca. a tymczasem Bob zaczyna okazywać zniecierpliwienie.. dumam nad tym. – Mamo. Naprawdę się cieszę.

że apetyt Ci dopisuje. że zjadłam stanowczo zbyt dużo.535 Christian GreyPrezes. 22:26 EST Adresat: Christian Grey Kolacja była sycąca – na pewno ucieszy Cię wieść. 22:18 EST Adresat: Christian Grey Proszę Pana. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kogo nazywasz złodziejem? Data: 31 maja 2011. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Elliot jest mało oryginalny. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedokończone sprawy? Data: 31 maja 2011. kiedy się zaczynało robić ciekawie. Inc. Grey Enterprises Holdings. Jakiego zawieszenia? Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy Data: 31 maja 2011. Zaczynało się robić ciekawie? Jak to? Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy – zdecydowanie Data: 31 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. Jak się udała kolacja? Christian Grey Prezes. ten tekst jako pierwszy wyszedł z ust Elliota. Inc. Wróciłaś. jak Pan może pamięta. abym Ci rozpiął sukienkę. . Grey Enterprises Holdings. 19:30 Adresat: Anastasia Steele Głupią udajesz? Przecież to Ty mnie poprosiłaś. Ten tekst na pewno komuś skradł. Cieszy mnie także wiadomość. Christian Grey Prezes. Wyszłaś tak nagle – wtedy.I naprawdę nie mogłem się tego doczekać. Inc.

19:40 Adresat: Anastasia Steele Tak dobrze mnie Pani zna. Na razie.. To tylko niepewność.. Inc.) Nadawca: Christian Grey Temat: Czekam niecierpliwie Data: 31 maja 2011.536 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cóż.. Panie Grey.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo gimnastyczne Data: 31 maja 2011. mała©Christian Grey Prezes. że odbieram Ci apetyt.. . Przykro mi. Inc. i z całą pewnością wykorzystam tę wiedzę dla własnych korzyści. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Oczywiście. zawsze pozostaje nam weekend Data: 31 maja 2011. więc muszę kończyć. Grey Enterprises Holdings.Z ogromną niecierpliwością wyczekuję kolejnego razu. Panno Steele. Grey Enterprises Holdings.Christian GreyPrezes. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Znowu bawiłeś się słownikiem? Nadawca: Christian Grey Temat: Przejrzałaś mnie Data: 31 maja 2011. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Będę o tym pamiętał. Ale tego to już się chyba domyśliłeś. Ty właśnie taki wpływ masz na mnie. Sądziłem. Wybieram się na kolację ze starym przyjacielem. jaką czuję w pobliżu Twojej osoby. że apetyt mi dopisuje. że go zaostrzam. I nigdy nie udawałabym nieświadomie głupiej. Panno Steele. mi go odbiera.

najlepiej w panią Robinson. Mam ochotę w coś walnąć. czekając. że jest w nim znacznie więcej do odkrycia. Niecierpliwie bębnię palcami. że jest humorzasty. a wydaje mi się. Dobrze? Czy znam dobrze Christiana? Znam go na poziomie seksualnym. że Christian ma starych przyjaciół. Jeśli to on miał dość. z wyjątkiem. ale zbyt dużym teraz pałam gniewem.. niej.. że nie mogła znaleźć żadnego zdjęcia z kobietą. jak Kate mówiła. Wyłączam gniewnie laptopa i wchodzę pod kołdrę. i tą kobietą jestem ja. pojawia się moje zdjęcie. Klikam w kolejną stronę.. na trzeciej stronie. Jak ona śmie? Jak śmie zasadzać się na bezbronnego nastolatka? Nadal to robi? Dlaczego przestali? Przez moją głowę przebiegają rozmaite scenariusze. ten facet to same sprzeczności. Otwieram Google i wpisuję do wyszukiwarki słowa „Christian Grey”. I nagle ekran wypełniają zdjęcia Christiana: we fraku. następnie zdjęcie za zdjęciem najbardziej fotogenicznego mężczyzny. Nadal na wszystkich fotkach jest sam i przypomina mi się. Dlaczego on musi się z nią nadal spotykać? Nieoczekiwanie atak przypuszcza zielonooka zazdrość. Przewijam szybko ekran: z jakimiś wspólnikami. A potem. na uroczystości wręczania dyplomów. Mam misję. Marszczę brwi. Czy dr Flynn o niej wie? Gramolę się z łóżka i na nowo uruchamiam to podłe urządzenie. stąd jej „gejowskie” pytanie. ma własne dzieci? „Ma dzieci Christiana?” – pyta drwiąco moja podświadomość. Jedyne zdjęcie z kobietą. aż się pojawi błękitny ekran. w garniturze. to dlaczego nadal się z nią przyjaźni? Tak samo ona.. w białej koszuli i flanelowych spodniach. którego dobrze znam. Czemu on nie dostrzega jej prawdziwego oblicza? Oblicza osoby molestującej nieletnich? Gaszę światło i wpatruję się w ciemność.537 Z jakim starym przyjacielem? Nie sądziłam. Jezu. zabawny. Powinnam przeanalizować jego długi mejl z rana. trudny. Skąd się wzięły w Internecie? Ależ on jest przystojny. Wiem. razem z nim. . Jest zamężna? Rozwiedziona? Jezu. a mnie się robi niedobrze. ciepły. rany – zdjęcia José z Heathmana. zimny.

czy jest teraz z nią. Wyglądam na zaskoczoną obecnością aparatu. żałując. Ale muszę wiedzieć. Mama trzeciego. kładę się i w końcu zapadam w niespokojny sen. Po porannych zakupach i popołudniowym wylegiwaniu się na plaży moja matka zdecydowała. Nie znajdę w Google pani Robinson. Odkładam go na nocny stolik. postanawiając. Czy to pani Robinson? Wysyłam i przygnębiona wracam do łóżka. a jednocześnie chcę zapomnieć. Z kolei Christian wygląda nieziemsko przystojnie i spokojnie. że zapytam Christiana o jego związek z tą kobietą. 23:58 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. To było tuż przed tym. że wieczorem powinnyśmy się wybrać na drinka. Przyglądam mu się. tylko na przeciwległych końcach kontynentu. co mi o niej powiedział. Nic. więc rano muszę pamiętać o pigułce. która może teraz patrzy na tę cholerną panią Robinson. wytrąconą z równowagi. Szybko ustawiam w BlackBerry alarm. że kolacja się udała. I dostałam okres. zdenerwowaną. Dodaję zdjęcie do ulubionych i przewijam przez wszystkie osiemnaście stron wyników. Piszę krótki mejl do Christiana. że nie jesteśmy w tym samym miejscu. jak się zgodziłam spróbować. no i ma TEN krawat. Zostawiamy Boba przed telewizorem i udajemy się do baru w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Savannah. Piję właśnie drugiego cosmopolitana.538 O kuźwa! Jestem w Google! Przyglądam się naszemu zdjęciu. Dzieli się ze mną kolejnymi przemyśleniami na temat delikatnego męskiego ego. Ana PS. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Odpowiednie towarzystwo Data: 31 maja 2011. Desperacko pragnę dowiedzieć się więcej. taka piękna twarz. piękna twarz. To .

co wychodzi z ust kobiety. José to tylko przyjaciel. a zaraz potem. czy wszystko w porządku. – Przytłacza? – Tak.. a potem zapomnieć. mężczyźni uważają. bezskutecznie próbując ukryć rozdrażnienie. – Przewierca mnie wzrokiem. że wszystko. nic. – Potrzebowałam po prostu nieco dystansu od Christiana. o której chcemy pogadać. – Wiem. że nie mówisz mi wszystkiego. Żadnego mejla. żeby spokojnie wszystko przemyśleć. – Skarbie. – Widzisz. . Ana. Cały dzień raczy mnie takimi perełkami. i tyle. Christian nie kontaktował się ze mną przez cały dzień. Kusi mnie. że miał wypadek samochodowy. José. zupełnie tracę dystans. kotku. Nie jakaś rzucona od niechcenia myśl. – Marszczę brwi. Ale coś jest na rzeczy i wydaje mi się. A mimo to za nim tęsknię.. że coś się może wykluć ze znajomości z tym kolegą ze studiów. Mężczyźni wolą działać. to problem do rozwiązania. Wiem. aby do niego zadzwonić i sprawdzić.539 mocno irytujące. że to irracjonalne. – Mamo. Najbardziej się boję. gdzie w grę wchodzi ona. a na jej twarzy widnieje matczyna troska. czemu mi to mówisz? – pytam. Sądziłam. wydajesz się taka zagubiona. Nigdy nie przyprowadziłaś do domu żadnego chłopaka. – Mamo. ale tam. że ta pani Robinson znowu położyła na nim swoje wstrętne łapska. On mnie często przytłacza.

. Skóra na głowie mnie swędzi. a ja mam kolejną okazję sprawdzić BlackBerry. Nie mogę się doczekać naszego spotkania. Tęsknię za Tobą. Znalazła innego nieletniego chłopca. Nadawca: Anastasia Steele Temat: STARE towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. Mama odchodzi od stolika. Przez cały dzień ukradkiem do niego zaglądam. Potwierdziły się moje najgorsze obawy.540 – Skarbie. A więc był z nią na kolacji. Grey Enterprises Holdings. Anastasio. a w moich żyłach buzuje adrenalina. 21:42 EST Adresat: Christian Grey Ona nie jest jedynie starą przyjaciółką. Christian Grey Prezes. To jedynie stara przyjaciółka. gdy wraca moja mama. Jak on mógł? Nie ma mnie dwa dni. Wreszcie – odpowiedź od Christiana! Nadawca: Christian Grey Temat: Towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. Co się stało? Kręcę głową. Inc. a on biegnie do tej podłej suki. strasznie jesteś blada. – Ana. muszę iść do toalety. w którym może zatopić zęby?Zrobiłeś się dla niej za stary? Dlatego właśnie skończył się Wasz związek? Wciskam „wyślij”. byłem na kolacji z panią Robinson. 21:40 EST Adresat: Anastasia Steele Tak.

On kiwa głową. O kuźwa. ale przywołuje gestem jednego z kelnerów i pokazuje na nasze kieliszki.. 21:45 EST Adresat: Anastasia Steele Nie jest to coś. Rozumie międzynarodowe określenie „jeszcze jedną kolejkę”. Grey Enterprises Holdings. Szybko zerkam na BlackBerry. on tu jest.541 – Nic. Marszczy brwi. Napijmy się jeszcze – burczę.Ile jeszcze cosmopolitanów zamierzasz wypić? Christian Grey Prezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj. Data: 1 czerwca 2011. Inc. o czym chcę pisać w mejlach .. .

W świetle halogenów jego włosy połyskują miedzianie. patrząc na mnie nieufnie. Ubrany jest tradycyjnie w białą lnianą koszulę i dżinsy. co się stało? Wyglądasz. Moja wewnętrzna bogini zrywa się z szezlonga i wydaje radosne okrzyki. nie kryjąc szoku i zdumienia.. nie. I już go widzę. Cholera jasna. co? Gniew? Napięcie? Usta ma zaciśnięte w cienką linię. W tym momencie jestem tak bardzo na niego zła. – Co? Naprawdę? – Ona się także rozgląda. Pochyla się i całuje mnie w policzek. jest tutaj. – Cześć – odpowiada. jakbyś zobaczyła ducha. W jego szarych oczach widać.. gdy Christian rusza w naszą stronę. – Ana. – Cześć – mówię piskliwie. Naprawdę się tu zjawił – dla mnie. ale go nie widzę. a on się tu zjawia. . Serce mi zamiera. czym mocno mnie zaskakuje... – To Christian.542 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI Rozglądam się nerwowo po barze. Zapomniałam mamie wspomnieć o jego skłonnościach prześladowczych. Jak mam się gniewać na niego w obecności mojej matki? Podchodzi do naszego stolika. a po chwili wpada w nerwowy rytm.

– Zatrzymałem się w tym hotelu. od jak dawna nas obserwował. No i chcę wiedzieć. Niesamowicie się cieszę. Patrzę na tę dwójkę spod zmrużonych powiek. Niepokoję się także mejlem. ale jestem kompletnie wytrącona z równowagi. – Górę biorą dobre maniery. zbyt wysoki nawet dla moich uszu. Milczy jak zaklęta. nakrzyczeć na niego czy rzucić mu się w ramiona. że go widzę. Och. I już po niej. weź się w garść. a gniew z powodu pani Robinson jeszcze mnie nie opuścił. niezmiernie miło mi panią poznać. – Przyleciałem się z tobą spotkać. a więc zapominanie języka w buzi jest dziedziczne – o tym akurat nie miałam pojęcia. – Co ty tu robisz? – Moje pytanie brzmi bardziej szorstko.543 – Christianie. Nie wiem. to moja matka. mamo. który mu właśnie wysłałam. Carla. Uśmiecha się do niej znacząco. Och. Uśmiech znika z twarzy Christiana i maluje się na niej rezerwa. niż zamierzałam. promiennym Christianowym uśmiechem. Skąd on zna jej nazwisko? Obdarza ją tym swoim firmowym. Ujmuje jego wyciągniętą dłoń i wymieniają uścisk. a w oczach tańczą mu iskierki. – Pani Adams. Jezu. na co mam w tej chwili większą ochotę. aby poznać jego myśli. a sądzę. ile bym dała. opatentowanym. – W tym hotelu? – Głos mam jak studentka po amfetaminie. – Christianie – wyrzuca w końcu z siebie. Szczęka opada jej dosłownie na stół. Odwraca się w jej stronę. a cóż by innego? – Patrzy na mnie beznamiętnie. . że jedno i drugie by mu się nie spodobało.

panno Steele.. że żałujesz. – Dziękuję. – Więc tak się akurat złożyło. Christian sięga po krzesło stojące przy sąsiednim stoliku i siada obok mnie. – Głos ma cichy. Akurat . O w mordę. – Najlepiej Hendricks. o to akurat nie może być zły. ewentualnie Bombay Sapphire. że zatrzymałeś się w hotelu. aby zabrzmiało to lekko. który w ułamku sekundy zjawia się przy stoliku. Jasny gwint. tylko Christian może zamawiać drinka tak. poważny. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. – I jeszcze dwa cosmo – dodaję. jest na mnie zły? Może przez te uwagi na temat pani Robinson? Albo fakt. – Poproszę gin z tonikiem – mówi Christian. że piję trzeciego cosmopolitana. z Bombayem limonka. iż mnie tu nie ma. do którego wybrałyśmy się na drinka? – pytam. a czwarty wkrótce się przede mną pojawi? Mama patrzy na nas nerwowo. Piję razem z mamą.. starając się. Z Hendricksem ogórek. – Albo tak się akurat złożyło.544 – Cóż. Christianie. – Przed chwilą zjadłem kolację. zerkając niespokojnie na Christiana. – Przysuń sobie krzesło. wczoraj napisałaś. jakby to była cała kolacja. – Dosiądziesz się do nas. przyszedłem tutaj i zobaczyłem was. w którym się zatrzymałem – odpowiada Christian. pani Adams. że wy wybrałyście się na drinka do hotelu. Christianie? – Macha na kelnera. – Obserwuje moją reakcję.

Jakby był jakimś egzotycznym stworzeniem. Och.. Ale jak zwykle to ty zaskakujesz mnie. – Rano byłyśmy z mamą na zakupach. ależ go pragnę. mamo. przenikając do krwi i pulsując w całym ciele. że mogę podobać się mężczyźnie? Temu mężczyźnie? „Szczerze mówiąc. – Pomyślałem. przesuwając kciukiem po knykciach. rozgrzewając wszystko na swej drodze. podnoszę wzrok i oto widzę ciebie. Ujmuje moją dłoń i ściska lekko. że nigdy nie miałam chłopaka. a ja czuję znajome przyciąganie. że jestem mu winna wyjaśnienie. Oddech mam urywany. Rumienię się. Ślicznie wyglądasz. tak. a do Christiana umiarkowanie pasuje takie określenie – ale czy rzeczywiście tak trudno uwierzyć w to. O rany. Anastasio. że on też się uśmiecha. A teraz wybrałyśmy się na kilka koktajli – mamroczę. dotąd niespotykanym. uśmiechając się do niego nieśmiało i widzę. wpatruje! Przestań. Pod delikatnym naciskiem jego kciuka pod moją skórą włącza się prąd... zamierzałem jutro złożyć ci wizytę.545 myślałem o twoim ostatnim mejlu. tak” – warczy moja podświadomość. Zerkam szybko na mamę. może się jednak uda uratować ten wieczór. Ale oto jesteś tutaj. słysząc te komplementy.. – Cóż. Co za zbieg okoliczności. że zrobię ci niespodziankę. przymknij się! Pytał cię ktoś o zdanie? . czując. Nie widziałam go już dwa dni.. a po południu na plaży.. I trochę się opaliłaś. Dzięki Bogu. no nie? – Przechyla głowę i na jego ustach dostrzegam cień uśmiechu. Mrugam powiekami. Wiem. – Kupiłaś ten top? – Pokazuje na moją nową bluzeczkę z zielonego jedwabiu. – Pasuje ci ten kolor. która wpatruje się w Christiana.

a ja ponownie oblewam się rumieńcem. a potem sobie pójdę. proszę pana – oświadcza triumfująco. – Zjesz z nami jutro kolację? I proszę. mów mi Carla. Nerwowo sączę cosmopolitana. . Uśmiecha się do niej. zostawiając nas samych. – Christianie. proszę. jak wstaje i odchodzi. – Z największą przyjemnością. – Doskonale. A teraz wybaczcie mi. – Ana opowiadała o tobie same dobre rzeczy.. – Dziękuję – odpowiada grzecznie Christian. Mamo. Mam sporo pracy – mówi poważnie Christian. cudownie cię w końcu poznać – wtrąca mama. pani Adams.. Wypiję szybkiego drinka. muszę skorzystać z toalety. – Nie chcę wam przeszkadzać.546 Rzucam mamie gniewne spojrzenie. Patrzę z rozpaczą. wreszcie odzyskując zdolność mowy. – Jak długo będziesz w Georgii. – Naprawdę? – Unosi z rozbawieniem brew. ale chyba go nie dostrzega. Carlo. dopiero co w niej byłaś. – Hendricks. Pojawia się kelner z naszym zamówieniem. – Do piątku. Christianie? – pyta mama.

– Nie pragnę nikogo oprócz ciebie. – Uważam ją za osobę molestującą nieletnich. podnosi moją dłoń do ust i całuje delikatnie każdą kostkę. Mia? Gwałtownie chwyta powietrze i patrzy na mnie wilkiem. Puszcza moją dłoń. – Relacja seksualna między nami zakończyła się dawno temu. Christianie. powiedzmy. że byłem na kolacji ze starą przyjaciółką. Marszczy brwi. – Christian kieruje na mnie nieufne spojrzenie. teraz chce to załatwić? – Tak – bąkam. wprowadzającym cię w świat BDSM. czekając na jego reakcję. a pani Robinson była panem Robinsonem. coś takiego byłoby w porządku? Gdyby to była. – Wstrzymuję oddech. – To sąd niezwykle krytyczny. . a krew w moich żyłach wrze. – Wykorzystała bezbronnego piętnastolatka – kontynuuję.547 – A więc jesteś na mnie zła o to. Cosmopolitany dodają mi odwagi. w takim razie jak było? – pytam. Jezu. Krytyczny? – Och. Anastasio – szepcze. Wcale tak nie było – szepcze zaszokowany. skonsternowany. – Gdybyś był piętnastoletnią dziewczyną. Blednie. Nie domyśliłaś się tego jeszcze? Mrugam powiekami.

jak się czujesz. żeby cię zdenerwować. Przez siedem ostatnich lat nigdy się nie musiałem nikomu tłumaczyć. to nie było tak. że raz na jakiś czas jemy razem kolację. Lubię swoją autonomię. Może później. ona mi pomogła. nie. Tyle tylko powiem na ten temat. Mogę wrócić do Seattle. – Tym razem to ja jestem skonsternowana. Robię to. na co mam ochotę. Anastasio. abym został. w Hilton Head czeka na mnie samolot. . wybrałeś się z nią na kolację. abyś zrozumiał. ja tak tego nie postrzegałem – mówi cicho. Piorunuję go wzrokiem. – urywam.. Nikomu. Tego mi było trzeba. – Nie rozumiem. Jeśli nie chcesz. Jest na mnie zły. Krępuje mnie rozmowa o tym właśnie teraz. – Tak. – Jesteś zazdrosna? – Patrzy na mnie ze zdumieniem. że tu jesteś. – Nie leć. Gniewam się o to. a po chwili jego spojrzenie łagodnieje. zaraz wróci twoja mama. Nie spotkałem się z panią Robinson po to. to postaw się na moim miejscu. – Anastasio. Nigdy nie łączyły nas relacje seksualne. – Okej. nie chcąc ciągnąć tego wątku. To moja przyjaciółka i partnerka w interesach. Próbuję jedynie sprawić. A jeśli chodzi o twoją zazdrość. Gdy tymczasem ty i ona. A to mój przyjaciel. – Anastasio.. – Stała się motorem zmiany na lepsze. i zła z powodu tego. że ledwie wyjechałam.548 – Ana. lecz dlatego. co ona ci zrobiła. Proszę. gdy spotykam się z José. Pomyśl.. Tak się cieszę..

– Ja tak jej nie postrzegam. – Cóż. Od wielu lat. A teraz dość! – Kochałeś ją? – No i co tam słychać? – Nie zauważyliśmy. – Dlaczego zakończyliście wasz związek? Zaciska usta. Christian sączy drinka. Przywołuję na twarz sztuczny uśmiech i szybko odsuwamy się od siebie. Poniosę sromotną klęskę. O czym on teraz myśli? Kochał ją? Myślę. że was teraz opuszczę. – Tak. aby udało ci się przekonać mnie. że mama wróciła z toalety. drogie panie. – Nie sądzę. jesteśmy wspólnikami – kontynuuje. . bacznie mnie obserwując. że tak. pozwolicie. że ona nie jest pedofilem. A to nowina.549 Partnerka w interesach? Kurwa mać. – Wszystko dobrze. mamo. w jakimś bardziej ustronnym miejscu? – warczy. O w mordę! – Możemy porozmawiać o tym innym razem. – Seksu między nami już nie ma. – Jej mąż się dowiedział.

To oczywiste. – Piękne imię dla pięknej dziewczyny – stwierdza Christian i ściska jej wyciągniętą dłoń. przyjechałaś tu..550 Nie. – Wachluje się teatralnie. Mój gniew powraca z pełną mocą.. Musisz z nim porozmawiać. nie. przeleciał prawie pięć tysięcy kilometrów. A sama wiesz. pokój numer sześćset dwanaście. Na litość boską. proszę. błagając spojrzeniem. jak bardzo męczy taki . Zadzwonię rano. a ona praktycznie się rozpływa. Cholerny. Myślę. Siadam na krześle. że powinniście porozmawiać. – Nie mogę. – Ana. mała – szepcze mi do ucha. – MAMO! – Idź i z nim porozmawiaj. tak przyjemnie słyszeć. aby odpowiedział na moje pytanie. – Na razie. nie może mnie tak teraz zostawić. bo masz mętlik w głowie przez tego chłopaka. te drinki do mojego rachunku. żeby cię zobaczyć. jak ktoś używa twojego pełnego imienia. Całuje mnie grzecznie w policzek. Do jutra. mamo – et tu Brute? Wstaję. Anastasio. że szalejecie na swoim punkcie. Przyjechałam tu do ciebie. normalnie nie do zniesienia.. wpatrując się w niego. co się między wami dzieje. – Dopiszcie. Nie wiem jednak. Co za mężczyzna. – Zatkało mnie. Ależ tu gorąco. Och. kontrolujący wszystko drań. Ana.. Carlo. – Och. I znika.

– No co? – Ma własny samolot – bąkam zakłopotana. ile tylko chcesz. A ona co ci mówi? Wbijam wzrok w dłonie. Ana. Możesz sobie myśleć. to rozmowa. Oblewam się rumieńcem. A on w tobie. Dlaczego mnie to krępuje? Mama unosi brwi.551 lot. mamo. ale dopóki nie porozmawiacie. donikąd cię to nie zaprowadzi. – O rany – mruczy. migoczącego na jego czole? czego potrzebujesz? Neonu Patrzę na nią i w oczach wzbierają mi łzy. Nie powiedziałam jej. – Nie! – Tak. . bez względu na jego charakter. Zrób to. odkąd tu przyleciałaś. od zawsze masz tendencję do nadmiernego analizowania wszystkiego. nie pięć. Marszczę brwi. – Ana. co ci każe intuicja. Ale jedyny sposób rozwiązania problemu. – Chyba się w nim zakochałam – szepczę. – No i to tylko cztery tysiące. Do diaska. coś jest między wami nie tak. że Christian ma własny odrzutowiec. skarbie. Próbuję to rozgryźć. – Skarbie. – Wiem.

Mruga kompletnie zaskoczony. nie rzuca się wszystkiego i nie leci prywatnym samolotem na drugi koniec kontynentu po to. rozmawiający przez komórkę. – Cholera. Otwiera je Christian. bardzo romantyczne. – Wszystkie odprawy podliczone?. nie musisz ze mną wracać.. złota oraz brązu. w pokoju sześćset dwanaście. jesteś dorosła. – Christian gwiżdże. Christian .. Cóż. Moje policzki robią się purpurowe. że on mnie nie kocha. aby napić się herbaty. – Zuch dziewczyna – uśmiecha się. – Dopijmy najpierw cosmopolitany. Pukam nieśmiało do drzwi pokoju sześćset dwanaście i czekam. nie płacz. mamo. klucz znajdziesz na ganku. Kulę się pod jej spojrzeniem. Gdybyś wróciła później do domu. tak jak w Heathmanie. Jezu. – Nieważne. naprawdę.. A Lucas?. Chcę iść i jednocześnie nie chcę.552 – Ana. – Skarbie. Idź do niego! To śliczne miejsce. jak bardzo jest się bogatym.. Wystrój jest bardzo nowoczesny i utrzymany w odcieniach zgaszonego fioletu. I jaka to kwota?.. pod donicą z juką.. że klucz do tego szczęścia znajduje się na górze... kosztowna pomyłka. No i będziecie na neutralnym gruncie. Pragnę twojego szczęścia. Tylko się zabezpiecz. – Myślę... a na chwilę obecną uważam. kotku.. następnie gestem zaprasza mnie do środka. Gdybyś miała tu zostać. Rozglądam się po pokoju.. To apartament.

. że powinniśmy ją rozważyć. następnie przechodzi do sypialni. – Śmieje się.... Dlaczego? – Niech Bill zadzwoni.. że udało mu się to rozwiązać. – Niech Andrea prześle mi wykresy. Jutro. – Nie. Nie przerwał rozmowy. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. nie kochałeś jej? Krzyżuje ręce na piersi i opiera się o ścianę.... Okej. uśmiechając się lekko.. – Nie – mówi cicho. Barney mówił. kiedy weszłam tamtego ranka do gabinetu.. co Georgia ma nam do zaoferowania. W szarych oczach czai się ostrożność. – Jeśli okaże się... że oferta jest wystarczająco atrakcyjna.. bym nie słyszała jego rozmowy. moja kolej. Anastasio? – Powiedziałam ci.. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. – Nie.. Słyszę. Detroit ma także sporo zalet. Chcę się przekonać.553 podchodzi do szafki z ciemnego drewna.. żebym się poczęstowała. Cisza się przeciąga. i jest tam chłodniej. choć upał tutaj panuje nieziemski. Wzruszam ramionami.. Christian wraca. Gestem sugeruje. w piątek. Częstuję się sokiem pomarańczowym. Pewnie po to. Zgadzam się. – Poważnieje. – Co tu robisz. otwiera drzwiczki i moim oczom ukazuje się barek. nie odpowiedziałeś na pytanie czy nie. Jest tu pewna działka. niech Bill zadzwoni. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Niezbyt wcześnie. którą jestem zainteresowany.... . Nie. Okej. Napełnia wannę. jak leci woda. Sądzę. jutro. Wręcza mi kieliszek i pokazuje na wiaderko z lodem. – Rozłącza się i patrzy na mnie...

– Przestań przygryzać wargę. – Marszczy brwi. ale wyłącza go. Nie mogę uwierzyć.. nie kochałem jej. – Pragnę cię. Parska śmiechem. Cóż. Dlatego tu przyszłaś. – Och. zmysłowy.554 Bierze głęboki oddech. . Teraz. że niedawno on tak powiedział do mnie. panie Grey? – Jakżebym śmiał. – Kręci z powagą głową. przypominając sobie. sądzę. gdyby rzeczywiście kochał tę wiedźmę? – Ależ by pomyślał? z ciebie zielonooka bogini. Anastasio. Gdy wypuszczam powietrze. Jesteś w moim pokoju. Robi krok w moją stronę z tą swoją seksowną miną drapieżcy. ale oczy mu się śmieją. Anastasio.. – Ton głosu ma miękki. cała się kurczę. A ty pragniesz mnie. – Nie. Mój oddech przyspiesza. nie widziałem cię prawie trzy dni i długą przebyłem drogę. że wstrzymuję oddech. Wiem. No ale przecież powinniśmy porozmawiać. nawet na niego nie patrząc. Jak bym się czuła. – Naprawdę chciałam wiedzieć – próbuję się bronić. dzięki Bogu chociaż za to. Kto – Kpi pan sobie ze mnie. niby rozbawiony. żeby się z tobą spotkać. ale i pełen konsternacji. że byś śmiał i że często to robisz. dokąd to zmierza. Odzywa się jego BlackBerry.

Powinniśmy porozmawiać. – Och. ale serce mi mocno wali. kiedy staje przede mną. Christian pochyla się i przesuwa nosem po moim ramieniu aż do ucha. – Spogląda na mnie. – Ja tobie też.. mam taką nadzieję.555 – Cóż. krążąca po ciele krew aż śpiewa. teraz już wiesz. pożądanie rośnie. przemieszczając się. – Strasznie byłaś na mnie zła – mówi cicho. O rany. Zębami przygryza lekko skórę. a palce zaciska na włosach. – Powinniśmy porozmawiać – szepczę. – Później. wszędzie. Podoba mi się to. Składa pod moim uchem delikatny pocałunek. odsłaniając szyję. ta jego bliskość i rozkoszny zapach Christiana. – Nie pamiętam. . – Tyle ci chcę powiedzieć.. Palce wsuwa mi we włosy. – Zostaję – bąkam. by ktoś poza rodziną wściekał się na mnie. Opuszkami palców przesuwa po moim policzku. – Tak. Wydaję głośny jęk i chwytam go za ramiona. Zostajesz czy wychodzisz? Rumienię się. patrząc na niego z niepokojem. – Pragnę cię. Odciąga mi głowę.

Wokół wanny biegnie kamienna ława. całych w błękicie i białym piaskowcu. O kurczę. – Masz skurcze? – Nie. – Ależ to upokarzające. Zabiera mnie do łazienki. Nieruchomieje. – Oblewam się rumieńcem. Ale my się nie zatrzymujemy. gdy rozmawiał przez telefon. Och? Bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. Powoli napełnia się wodą. Jestem zażenowana. – Wykąpmy się. która składa się z dwóch pomieszczeń.. zrobił to wszystko.... W drugim pomieszczeniu znajduje się wpuszczona w podłogę wanna zdolna pomieścić cztery osoby. – Masz gumkę do włosów? Sięgam do kieszeni dżinsów i wyjmuję ją. . Nad pianą unosi się para. Kuźwa. Pod jedną ze ścian migoczą świece. Dominuje w niej olbrzymich rozmiarów łoże z wymyślnym baldachimem. Czy nic się przed nim nie ukryje? – Tak – odpowiadam cicho. Jest wielka. Jezu. – Wzięłaś pigułkę? – Tak. Prowadzą do niej kamienne schodki.556 – Krwawisz? – Dalej mnie całuje.

– Ujmuje moje obie dłonie i splata palce z moimi. – Zamierzam cię posiąść w łazience. a on klęczy za mną. po czym on zdejmuje mi bluzkę. Przechylam głowę. tak że są rozcapierzone. Christian wstaje i patrzy na mnie w lustrze. by po chwili zacząć je kąsać. Anastasio. ignorując naturalny odruch zakrycia się. a ja szybko je zzuwam. a pod nim dwie szklane umywalki. Christian pochyla się i zakręca wodę. Jesteś taka piękna – mruczy. Kładzie dłoń na moim brzuchu. Tak też robię. aby miał lepszy dostęp. – Poczuj. – Zobacz. jak gładka jest twoja skóra. – Unieś ręce. Staram się nie ruszać. – Pozbądź się ich. jak pełne są twoje piersi. następnie kieruje je ku piersiom. – Zdejmij sandałki – mruczy. Spełniam jego polecenie. – Głos ma miękki i niski. Chwytam głośno powietrze. Pochyla się i całuje w szyję. – Spójrz tylko na siebie. Teraz jestem naga.557 – Zwiąż włosy – nakazuje cicho. Kładzie je na brzuchu. Stoję przed nim naga od pasa w górę. – Przekonaj się. Całuje moje pośladki. Zatacza moimi dłońmi powolne kółka. sięga do przodu i rozpina mi dżinsy. Naprzeciwko nas wisi wielkie lustro. Klęka. Chwytam się umywalki i skopuję dżinsy. W łazience jest ciepło i wilgotno i materiał bluzeczki zaczyna przyklejać mi się do skóry. Prowadzi mnie z powrotem do pierwszej części łazienki. – Trzyma moje . Nie odrywając ode mnie wzroku. Wkłada kciuki w dżinsy i powoli je zsuwa razem z majtkami. jaka jesteś w dotyku. gdzie staje za mną.

że obejmują piersi. zaraz. Wsuwa mi nogę pomiędzy uda.. Nagle puszcza mi dłonie. jęczę głośno i wyginam plecy w łuk. Rozchylam usta.. krocze. Z mojego gardła wydobywa się jęk. kontynuując zmysłowe pieszczoty. zmuszając do stanięcia w rozkroku.. nie chcąc już widzieć w lustrze tej lubieżnej kobiety. Anastasio – szepcze. – Popatrz tylko na siebie. Ugniata kciukami sutki. Przyglądam się temu z fascynacją.. maleńka – mruczy.. a potem szybko pozbywa się dżinsów. Ponownie mnie obejmuje i ujmuje moje dłonie w swoje.558 dłonie tak. przez talię aż do bioder.. i przesuwa dłonie po mojej kobiecości. Jestem marionetką w jego rękach. świadomość. żebym ja się tym zajął? – Spojrzenie ma palące. Pragnę. jak bardzo to podniecające. całując i kąsając moje ramiona.. tak że piersi wypełniają mi dłonie. To takie erotyczne. To nie jest tak samo. a one natychmiast twardnieją. Och. aby na mnie patrzeć.. Czuję na plecach jego włoski. Czuje swoją skórę tak. – Wolisz. która podnieca się dotykiem własnych dłoni. Delikatnie gładzi kciukami sutki. Prowadzi moje dłonie wzdłuż ciała. Dotykam się. Nie. Och. Bez niego czuję się zagubiona. ustanawiając pewien rytm. po kolei. jego dłoni. muskając łechtaczkę. jak on czuje. rozkoszując się miriadami doznań: szyja. Zdejmuje przez głowę koszulę. proszę. Kąsa mi skórę na karku. Jęczę i zamykam oczy. tak. . – Tak jest. aby on to robił. – Rób to dalej – nakazuje i odsuwa się.. a potem do włosów łonowych. proszę – wyrzucam z siebie. na pośladkach zaś naprężony członek.. a ja zamykam oczy. przekonuje się. bardzo to jest przyjemne. – Och.

. Ana! – Oddech ma urywany. I dochodzę. czy ja się kiedykolwiek tobą nasycę? – szepcze. wejście.. po czym wyrzuca go do muszli klozetowej. czując go w sobie. maleńka – dyszy. dysząc. podobny do mojego.559 że mam go za sobą. A potem ustanawia rytm: wejście. jedną ręką chwyta za nadgarstki i unieruchamia mi je za plecami.. ni z owego... Wszystko wiruje i jednocześnie się zaciska. O kuźwa. Nagle obraca mnie. ściskając brzeg umywalki. Anastasio? – pyta ni z tego. jakby to była modlitwa albo litania. – Och. Zaczyna mnie szaleńczo całować. nacierając na mnie. Sięga mi między nogi. Jezu. cóż za słodka udręka.. tak że ja się pochylam.. abym poszybowała w kosmos. Trzymam się kurczowo umywalki. najpierw porusza się powoli.... Sięga i odnajduje łechtaczkę i zaczyna ją masować. wczoraj – mamroczę. Oddech ma urywany.. maleńka.. o rety. – Przytrzymaj się umywalki – nakazuje i przyciąga do siebie moje biodra. wyjście.. On dociera tam chwilę po mnie. – Och. wołając głośno moje imię. pociąga za niebieski sznureczek – że co?! – i delikatnie wyjmuje tampon. . – Puszcza mnie i znowu obraca. wyjście. Och. napierając pupą na niego. Przytrzymując mnie na miejscu. ach! Skóra przy skórze. o matko. – Kiedy zaczął ci się okres. tak jak w pokoju zabaw. – Eee. wyginając biodra i to wystarczy. testując mnie. – To dobrze. Trzyma moje biodra. – Właśnie tak. głośno.... napierając na moje usta swoimi. A potem jest już we mnie.. Święty Barnabo. drugą zaś pociąga za kucyk..

zniewalająco. wykończona i otumaniona. – To dobrze.560 Powoli osuwamy się na podłogę i bierze mnie w ramiona. Odchylam się i patrzę mu prosto w oczy. Spina się. Mam ochotę unieść rękę i opuszkami palców rysować mu wzory na skórze. – Mnie to nie przeszkadza. odurzający zapach Christiana. . – Ani trochę. że on by tego nie chciał. ale opieram się temu pragnieniu. Głowę mam wspartą o jego tors i oboje się uspokajamy. ciepłe. zastanawiam się. Oboje milczymy zatopieni we własnych myślach. że mam okres. szare oczy. – Krwawię – bąkam. – A tobie to przeszkadza? – pyta miękko. Ależ mnie strasznie kusi. Czy zawsze tak będzie? Tak oszałamiająco.. ale teraz. Weźmy teraz kąpiel. – Zauważyłam – rzucam cierpko. Nie mogę go dotykać . W myślach powtarzam te słowa jak mantrę.. Przeszkadza? Może powinno.. unieruchamiając. Nie mogę go dotykać. czy to ja się kiedykolwiek nim nasycę. Uśmiecha się lekko. powinno? Nie. nie przeszkadza. Delikatnie wdycham słodki. wiedząc. Przypomina mi się.. dojmująco i nieokiełznanie? Chciałam porozmawiać.

– Ona? Pani Robinson? Ona nie jest zwierzęciem. Rumienię się. Patrzę. Gdy to robi. że to nie ona. Milczy. – W jego głosie słychać chłód. przyjmując postawę obronną.. to muszą być ślady po przypaleniach. Jasny gwint. że się mylę.. Nie rozumiem. – To prawda – warczy. a ja zbyt mocno reaguję – zaczyna kiełkować we mnie nadzieja. – To nie są ślady po ospie. – Co się stało? – pyta zaniepokojony Christian. i w końcu odbywamy tę rozmowę. że ktoś gasił na Christianie papierosy. ubrudzony moją krwią. Grace mówiła. Patrzy na mnie gniewnie. Papierosami? Pani Robinson. biologiczna matka.. – Nie patrz tak na mnie.. Stoi nagi. więc muszę na niego spojrzeć. wbijam wzrok w dłonie i wiem już. Jest mi niedobrze. – Twoje blizny – mówię cicho. Marszczy brwi. jak w ułamku sekundy zamyka się w sobie. nadzieja. Anastasio. cudownie nagi. Oczywiście. a usta zaciskają w cienką linię.561 Wyplątuje się ze mnie i wstaje. Przypaleniach czym? Blednę zaszokowana. wręcz gniewną. znowu dostrzegam te małe okrągłe blizny na jego klatce piersiowej. dlaczego musisz tak ją demonizować. – Ona to zrobiła? – pytam. I ja także jestem naga – żadne z nas nie . To nie ślady po ospie. ale nie rozwija tematu. nie będąc w stanie się powstrzymać. że choroba miała u niego bardzo łagodny przebieg. Wyciąga rękę i pomaga mi wstać. twarz mu się zasępia. kto? Kto mu to zrobił? A może istnieje rozsądne wytłumaczenie.

kiedy samemu jest się dalekim od doskonałości. – Sprowadziła mnie z drogi ku destrukcji. Gdyby nie zaznajomiła cię z twoim.. – Gdyby nie pani Robinson. – Spojrzenie ma świdrujące.. Zanurzam się w pachnącej pianie i podnoszę na niego wzrok. pewnie bym poszedł w ślady biologicznej matki. Jest cudownie ciepła. nie odzywając się ani słowem. kojąca i głęboka. Grey – tym razem się nie ugnę. Pilnuje się. którą podążałem. – Zastanawiam się. eee. – Tak. Twoja kolej. Nasze spojrzenia się krzyżują. jaki uznałem za. u licha. jaki byłbyś. Cisza aż dzwoni w uszach. A co to. Wzdycha i wchodzi do wanny.. żeby mnie nie dotykać. W końcu Christian kręci głową i uśmiecha się drwiąco. Bardzo trudno dorastać w idealnej rodzinie. Moja podświadomość się denerwuje i niespokojnie obgryza paznokcie. Biorę głęboki oddech. Siada naprzeciwko mnie. aż tak go zdenerwowałam? Patrzy na mnie beznamiętnie. Spojrzenie ma lodowate. znaczy? – Dopuszczalny? – pytam szeptem. stylem życia. . Narkomania czy prostytucja? Jedno i drugie? – Kochała mnie w sposób. gdybyś jej nie poznał. Och! Mrugam powiekami.. mijam Christiana i wchodzę do wody. ale nie daję za wygraną. chyba że w wannie. Jezu. wzruszając ramionami.562 może się nigdzie schować. ale nie ustępuję. dopuszczalny – dodaje.

I nie zamierza powiedzieć mi więcej. może to te cosmopolitany dodają mi odwagi. że nie mogę już dłużej znieść dzielącej nas odległości. – Wciąż ci powtarzam. że to było dawno temu. A pani Robinson go kochała.563 O nie. skóra przy skórze. – Ona cię nadal kocha? – Nie wydaje mi się. naturalnie. W jego słowach jest tyle nienawiści do samego siebie. Tyle bym się chciała dowiedzieć. nawet gdybym chciał. ale chcę poznać cię lepiej. jesteś taką zagadką. – Ja jedynie próbuję zrozumieć.. siadam obok niego i dotykamy się. Jezu. że pragnę. kiedy próbuję z tobą porozmawiać. nie w taki sposób. jakby wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiał. na litość boską. – Jest rozdrażniony i mokrą dłonią przeczesuje włosy. Spina się i mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. A tobie mówię to wyłącznie dlatego. – Z wyjątkiem. Co chcesz wiedzieć? Co ja muszę zrobić? – Oczy mu płoną i choć nie podnosi głosu. Ona uratowała mnie przed samym sobą. że jest mocno zdenerwowany. Cieszę się. że mówisz mi to. co chcę wiedzieć. – Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem. wiem. ty mnie rozpraszasz. Przesuwam się w wannie. Piana już nie jest taka gęsta. jakbym . – Ufam ci. a za każdym razem. Nie byłbym jej w stanie zmienić. abyś mi zaufała. Zerkam na swoje dłonie. W ustach robi mi się sucho. Jakie to frustrujące. nadal kocha? Czuję się. A nie chcę.. Anastasio. – Wahanie. Z twarzy Christiana nic się nie da wyczytać. widoczne pod wodą. doktora Flynna. ale nagle stwierdzam. Nie znałam dotąd nikogo takiego. – Och. jakbym otrzymała cios w brzuch. Zamknięta przeszłość. – Marszczy brwi. Jasny gwint.

pani R. – Nie gniewam się na ciebie. Potrafimy rozmawiać o wszystkim. starając się nie wpaść w gniew. Anastasio. co? – burczy z rozdrażnieniem. Przygryzam dolną wargę. Rozmawiasz z nią? – pytam. – Urywa i marszczy brwi. Moja podświadomość znowu robi minę z Krzyku Muncha.. . nie gniewaj się na mnie – szepczę. – Tak. tak gwałtownie. – O czym? Odwraca się twarzą do mnie. – Tak.. – Czemu rozmawiacie o mnie? – Próbuję zadać to pytanie tak. że woda wylewa się na podłogę. Za bardzo go naciskam. Takie rozmowy prowadzę tylko z doktorem Flynnem i z. – O życiu.564 go mogła ugryźć. – Z nią. i ja znamy się naprawdę długo. że powinnam przestać. Moja wewnętrzna bogini patrzy na niego zdziwiona. Anastasio. – Nie dajesz za wygraną. ale nie bardzo mi się udaje. – Szare oczy patrzą na mnie uważnie. A to odmiana. – O mnie? – szepczę. wszechświecie. Kładzie mi dłoń na ramieniu. żeby w moim głosie nie było słychać irytacji. sprawach służbowych. Panią Robinson. do takiego wypytywania. – Proszę. starając się poskromić nagłą falę gniewu. Wiem. Po prostu nie jestem przyzwyczajony do tego typu rozmów.

Stąpam po cienkim na niebezpieczeństwo. Jezu. i znowu czegoś nie rozumiem. choć to spieprzyło jej małżeństwo. które mają związek z nią. – Co to znaczy? Kogoś takiego. Jestem bardziej rozdrażniona. – Potrzebuję rad. dzięki której niezwykle dużo zyskałem. Była mężatką. Nie mogę zadawać mu dalszych pytań. – Anastasia. Jak to możliwe. bez zadawania żadnych pytań? Kręci głową. że rozmowa dobiegła końca. ceniona przyjaciółka i wspólniczka. – I udziela ci ich pani Pedo? – warczę. I wiem. Mamy wspólną przeszłość. Nie interesuje mnie ona w sensie seksualnym ani romantycznym. dość tego – rzuca surowo. Ale ta strona naszego związku już nie istnieje. – Już ci to mówiłem. mrużąc oczy. inaczej zupełnie straci cierpliwość. To dobra. I tyle.565 – Nigdy nie znałem nikogo takiego jak ty. – Skończyłaś? – pyta ostro. kto nie podpisał automatycznie twojej umowy. lodzie. niż sądziłam. . narażając się – Inaczej przełożę cię przez kolano. że spotykali się ze sobą tyle lat? – A twoi rodzicie nigdy się nie dowiedzieli? – Nie – warczy. Anastasio.

Chcę wiedzieć. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Nie odniosłaś się do mojego mejla.. – Obdarza mnie szczerym uśmiechem. że przyleciałeś. nie jest do tego przyzwyczajony. nie znoszę być w centrum uwagi. kiedy ja go zasypuję pytaniami. że tu jestem. a wygląda na to. – Nie. Dziękuję.. jestem zadowolona – bąkam. – Zamierzałam to zrobić. – Ja też się cieszę. – Wolałabyś. – To dobrze. jakby poczuł ulgę. O nie. Policzki robią mi się czerwone. że tobie przysługuje immunitet dyplomatyczny tylko dlatego. – No dobrze. żeby cię zobaczyć? Nie kupuję tego. niepokojąca. Cieszę się. panno Steele. moja kolej – burczy. – Mówiłam ci. jakby spadł mu z serca wielki kamień. Ta myśl wydaje mi się nowa. żeby mnie pocałować. że przeleciałem taki kawał.566 – Na razie. że zadałeś sobie tyle trudu – mówię słabo. sądzisz. że każda próba takiej rozmowy go zdenerwuje. co czujesz. Więc skoro mnie można brać w krzyżowy ogień pytań. Być może tak się właśnie czuje. żeby było inaczej? – Wyraz twarzy ma znowu beznamiętny. pomimo twojego przesłuchania. Ale teraz ty jesteś tutaj. Kręcę głową. gdy się nachyla. Moja reakcja jest . Bierze głęboki oddech i wyraźnie się odpręża. – Oczy mu błyszczą. Och.

odpowiedzi na co? Nie mam sekretnej przeszłości. nie mam okropnego dzieciństwa. – Nie jesteś zbyt dobrą uległą – stwierdza.. Woda jest jeszcze ciepła. . Co mógłby chcieć wiedzieć na mój temat. – Nie. – Nachyla się i daje buziaka. czego jeszcze nie wie? Wzdycham zrezygnowana. a potem może być więcej. Więcej? I znowu to słowo. Christian unosi mi brodę i patrzy na mnie z rozbawieniem. – Też sądzę. I Christian chce odpowiedzi. W jego oczach tańczą wesołe iskierki.567 natychmiastowa. – Na dłuższą metę chyba nie dam rady. Christian nieruchomieje i odsuwa się. kim nie jestem. Część mnie czuje się nieco urażona. że nie dasz rady. A co tam. – Śmiejesz się ze mnie? – Tak. ale dobrodusznie. w łazience unosi się para. niech będzie prawda. Cały weekend być kimś. – Oblewam się rumieńcem i wbijam wzrok w dłonie. na początek jak się zapatrujesz na nasz potencjalny układ? Mrugam. – Co chcesz wiedzieć? – Cóż.. Pora na prawdę albo wyzwanie – moja podświadomość i wewnętrzna bogini patrzą na siebie nerwowo. Najpierw chcę poznać odpowiedzi.

Wpatruje się we mnie. Bolało. badając moją reakcję. Odczuwanie przyjemności. – Aż tak było źle. – Nie – mówię cicho. kiedy się nie powinno jej czuć. On miał wtedy piętnaście lat. że chodzi raczej o to. Musi minąć trochę czasu. – Przechyla głowę i uśmiecha się przebiegle. bardziej Przełykam ślinę. ale w sumie nie aż tak bardzo. że się o mnie troszczy. Ale w tym samym czasie czuję rozkoszne zaciskanie mięśni podbrzusza. było dobrze.. podniecająco. To jego sposób okazywania. Niewykluczone. Jezu. co się działo? – Chyba tak. nim poukłada ci się to w głowie. – To raczej wyobrażenie na temat tego. kiedy pierwszy raz dałem ci klapsy? Mrugam.. nie. Anastasio. – Pamiętam. Było aż tak źle? Pamiętam. Być może jedyny sposób – zdaję sobie z tego sprawę. O w mordę. Nie .568 Najpierw wpatruję się w niego zaszokowana. – Może nie mam dobrego nauczyciela.. Parska. – Może. A za drugim razem.. Cóż. co siedzi w mojej głowie. że powinienem być surowy. że czułem to samo. że czułam się skonsternowana swoją reakcją. a potem wybucham śmiechem – a on się przyłącza. – Zawsze możesz użyć hasła bezpieczeństwa. Christian w kółko mi powtarzał.

– Nie to miałam na myśli! – Z irytacją chlapię go wodą.. – Jeszcze jedna sprawa. Przez chwilę patrzy na mnie. – Lubię cię skrępowaną – uśmiecha się znacząco. W jednej chwili mówisz „Nie sprzeciwiaj mi się”. ale owszem. – Dlaczego musisz mieć nade mną kontrolę? – Bo to zaspokaja we mnie potrzebę. że lubisz. A jeśli tylko będziesz postępować zgodnie z zasadami. a tobie gwarantują bezpieczeństwo. pewnie tak. – Czy ty mnie właśnie ochlapałaś? – Tak. Ale jak na razie dobrze ci idzie. – Rozumiem. po czym marszczy brwi. – Więc to forma terapii? – Nie postrzegałem tak tego. – Chwyta i sadza mnie sobie . a w drugiej. unosząc brew. – Och. To akurat potrafię zrozumieć. Patrzy na mnie. – Jasny gwint. mądry. człowieku. I bądź tu.. może jakoś to będzie. to spojrzenie.569 zapominaj o tym. które mnie pozwalają sprawować kontrolę. która w okresie kształtowania osobowości została zaniedbana. – Ale za jaką cenę? Czuję się skrępowana. panno Steele. gdy to robię.

obserwując przy tym moją twarz. pochylając się ku niemu. oddech przyspieszony. Wszystko się we mnie zapala. Odsuwa się i patrzy na mnie. Opuszczam ręce i chwytam się krawędzi wanny. – Proszę. To właśnie lubi. tym rozciągającym mnie wypełnieniem. język między zębami. – Nie dotykaj mnie – prosi i puszcza moje nadgarstki. że wiszę nad nim. niesamowicie powoli. . Jęczę. puść mi ręce – szepczę. – Zamierzam cię teraz przelecieć – szepcze i unosi mnie tak. powoli unoszę się i opuszczam. opierając czoło o jego czoło. Otwieram oczy.. – Tak – odpowiadam. Pochylam głowę i go całuję. zamykam oczy i rozkoszuję się tym doznaniem. Wygląda tak. wypełniając mnie. – Chyba wystarczy już tej rozmowy. ale on łapie za moje nadgarstki i przytrzymuje mi ręce za plecami. Zaciskając dłonie na krawędzi wanny.. jaki jest mi znany. a on opuszcza mnie na siebie. czując pod sobą wzwód.570 na kolanach. Obserwuje mnie. Obejmując w posiadanie moje usta.. śliscy i nasze ciała ocierają się o siebie. Christian wydaje jęk i poprawia mnie tak. Jęczę mu do ust. by go widzieć. sprawując nade mną kontrolę. Oczy ma błyszczące i pełne pożądania. W tym właśnie jest dobry. Jesteśmy mokrzy.. że teraz siedzę na nim okrakiem. Bierze w dłonie moją twarz i mnie całuje.. powoli. Zaczyna poruszać biodrami i łapię głośno powietrze. w jedyny sposób. usta ma rozchylone.. Przechylając mi głowę.. rozlewając wodę na podłogę. zamiast nich łapiąc mnie za biodra. podniecająco. Mocno. Zamyka oczy. dłonie wędrują do jego włosów i oddaję mu pocałunki mówiące: ja ciebie też pragnę. – Gotowa? – pyta bez tchu..

. znowu przesłaniają wszystko inne. Jesteśmy mokrym połączeniem ust. inwokacja. gdy nasze ruchy stają się coraz bardziej gorączkowe. jaki mam na niego wpływ.571 Z wahaniem unoszę ręce i wplatam palce w jego włosy... I poruszamy się razem. Oboje trzymamy przed sobą poduszki. wiruje wokół nas. języków. Kocham jego pożądanie. To takie nieoczekiwane. szare oczy w niebieskie. Moje doznania. naśladując to. a przez moje ciało przetacza się orgazm. takie wzbogacające. twarzą w twarz. poruszająca Leżymy na olbrzymim łożu. Kocham tego mężczyznę. Nie dotykamy się. nie przerywając pocałunku.. Jest mój. – Jestem pełna energii. gwałtowne. Tak . On to lubi. włosów i poruszających się bioder. – Właśnie tak. I dochodzę. Kocham za to.... Pociągam go za włosy. Jesteśmy nadzy.. że przebył taką drogę. – Chce ci się spać? – pyta z troską Christian.. oddając pocałunki.. troszczy się. – Nie. ciasno obejmuje. On zaczyna unosić mnie szybciej. w coraz szybszym tempie. rozlewa się wszędzie.. że się o mnie troszczy. patrząc na siebie.. To wolno mi robić. – Ana! – woła. co dzieje się we mnie. Jedynie patrzymy i podziwiamy. zaczynam rozpoznawać to rozkoszne napinanie się mięśni. to. Jestem blisko... Szaleńcza i docierająca do głębi mego serca. gdy doznaje spełnienia.. ujeżdżając go – szybciej. i w ogóle się tym nie przejmuję. Jęczę mu w usta. a ja jestem jego. przyspieszanie. Ja też. kurczowo trzyma za biodra. maleńka – dyszy. żeby się ze mną spotkać. szybciej. Kocham za to. Nie czuję zmęczenia. pełne namiętności apogeum. które pochłania mnie całą.. A woda. I nagle Christian przyciąga mnie do siebie... odchylając mu głowę i pogłębiając pocałunek.

Uśmiecha się. że piętnaście. – Siedemnastym? – Liczba kobiet. Taka smutna. Sądziłem. panno Steele. – Oczywiście. uprawiałeś seks.. I chcę więcej. – A konkretnie? – Jaki jest twój ulubiony film? Uśmiecha się szeroko. – To liczba kobiet w moim pokoju zabaw. – Mówiłeś. panie Grey. – O czym? – O tobie. – Na co masz ochotę? – pyta.. że o to . Głuptas ze mnie. – Moja konsternacja jest oczywista. – Na rozmowę. – Więc jestem numerem siedemnastym. eee. z którymi. Kąciki jego ust unoszą się. którą z pewnością potrafisz zagrać? Tyle osiągnięć. – Niezupełnie. – Dzisiaj Fortepian. poruszająca muzyka.572 dobrze było porozmawiać. Jego uśmiech jest zaraźliwy. – A najważniejsze to pani.

Anastasio. Nie robiłem nacięć na kolumience przy łóżku ani nic z tych rzeczy.573 ci chodzi. – Przywłaszcza sobie moje słowa. na litość boską. – Kręci głową. – Kuźwa. . Przechyla się i całuje mnie w czubek nosa. co cię zaszokuje.. – Przestań się tak szczerzyć – ganię go lekko. dziesiątkach. Nie jestem w stanie utrzymać powagi.. – Och. – Śmieszna niemądra czy śmieszna ha. – Powiem ci coś. – O jakich liczbach mówimy. Ty jesteś moim jedynym waniliowym podbojem. jest ich więcej. Śmieszna jesteś.. – Wszystkie uległe? – Tak. tysiącach? – Moje oczy stają się coraz większe. – Cholernie to bezczelne z twojej strony. – Nie mogę. Gotowa? setkach. – Dziesiątkach. nadal się uśmiechając. ha? – Chyba jedno i drugie. Nie pytałaś. Ile? – Waniliowy? – Nie. Czemu tak go to bawi? I dlaczego ja też się uśmiecham jak idiotka? – Nie potrafię ci podać konkretnej liczby.. z iloma kobietami uprawiałem seks.

– Aha. – Wszystkie uległe przechodzą szkolenie.574 Kiwam głową. Nauczyć się tego. płaciłem za seks. W Seattle i okolicach są miejsca. nadal z niemądrym uśmiechem na twarzy.. Anastasio. drugi skok jest jeszcze lepszy. że potrafię cię zaszokować jedynie . co ja umiem – mówi.. – Włożyłaś moją bieliznę. gdzie można zdobywać doświadczenie. Jezu. Moja wewnętrzna bogini wykonuje mistrzowski skok o tyczce. I zła. Słucham? – Och. – Wygląda na to. – To cię zaszokowało? – Owszem. jestem mocno zaszokowana. że ja nie jestem w stanie zaszokować ciebie. – Mrugam powiekami. – To cię zaszokowało? – Tak. w sektorze bieliźnianym. – I masz rację. – To żaden powód do dumy – burczę wyniośle. – Nie włożyłaś majtek na kolację u moich rodziców.

– W jego oczach błyszczy ekscytacja. – Tak. W ten weekend? – Okej – zgadzam się nieśmiało. – To cię zaszokowało? – Aha. że jeszcze ci na to pozwolę. – Okej? – Tak. – Pozwoliłaś mi pieścić cię szpicrutą. liczę na to. minę miałeś godną Oscara – chichoczę. – Mówisz do mnie po imieniu. – Och. – To cię szokuje? – Szokuje mnie fakt. – Christian. jaki dane mi było przeżyć. – Cóż. Wejdę znowu do Czerwonego Pokoju Bólu. panno Steele. że mi się to podoba. możliwe.575 – Powiedziałaś mi. – Co takiego? . Uśmiecha się. To największy szok. że jesteś dziewicą. – Chcę jutro coś zrobić. Uśmiecham się od ucha do ucha.

Unoszę brew i jednocześnie tłumię ziewnięcie. .576 – To niespodzianka. – W żadnym razie. po czym gasi światło. A pomimo tego wszystkiego. że znajduję się w samym oku cyklonu. uważam. – Nudzę panią. gdy zamykam oczy. Dla ciebie. chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak szczęśliwa. zmęczona i zaspokojona. – Śpij – nakazuje. – Głos ma niski i miękki. I w tej spokojnej chwili. Przechyla się i delikatnie całuje mnie w usta. co Christian mi powiedział i co przemilczał. panno Steele? – pyta sardonicznie.

żeby go dotknąć. Bierze z miseczki duży dojrzały owoc i wyciąga rękę. puść mnie! Chcę krzyczeć. Nie. Anastasio. Z gracją podchodzi do prętów. mała. klatka znika. Ciągnę i ciągnę. – Jedz – szepcze. aż wreszcie truskawka dotyka mych ust. Ma na sobie tylko te swoje podarte dżinsy. – Anastasia. Na jego twarzy widnieje znaczący uśmiech. Trzyma miseczkę z truskawkami. jedz – mówi...577 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY Christian stoi w metalowej klatce. Próbuję do niego podejść. Christian wysuwa rękę jeszcze dalej. coś trzyma mnie za nadgarstek. Wpatruje się we mnie. nie spuszczając ze mnie wzroku. . a oczy ma pociemniałe. Wyciągam rękę. Puszczaj! – Chodź. a mnie już nic nie trzyma. ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. ale jestem skrępowana. wplatam palce we włoski na jego klatce piersiowej. Otwieram usta i biorę kęs. przeciągając zmysłowo każdą sylabę. – No już. – Jedz. uśmiechając się ślicznie. – Wypowiada moje imię.

Jezu. całując moje policzki. Leżę w łóżku. Rozbawiony. Włączę zaraz lampkę. a ja przed oczami mam nadal to. a on się uśmiecha. – Chcę gonić razem z tobą świt – mówi. że masz ochotę na seks – burczę. czubek nosa. nie – jęczę. że pochyla się nade mną uśmiechnięty Christian. powieki. – Głos ma cichy. moja śliczna – mruczy. Na ułamek sekundy otwieram niechętnie oczy. – Myślałam. Czy on chce seksu? Teraz? – Pora wstać. – Nie.. Chcę wrócić do jego klatki piersiowej. a ktoś muska moje ucho. wrócić do snu. Czemu on mnie budzi? Jest środek nocy. – Skowronkiem to ty nie jesteś – stwierdza. . Wydaję jęk. Proszę. mała. Lampka włączona. co mi się śniło. – Obudź się. maleńka – szepcze. a jego słodki głos rozlewa się w moim ciele niczym ciepły karmel. Chcę cię dotknąć. jest jeszcze ciemno..578 Nie. To Christian. Ubrany! Na czarno. Mrużę oczy i widzę. Nie. usta. a przynajmniej tak mi się wydaje. – Obudź się. – Och. Otwieram oczy. O cholera. – Dzień dobry.

– A co ci się śniło? – pyta cierpliwie. Wstawaj. . że trzecia. My! Siadam i pościel opada. On nadal wydaje się rozbawiony. Dobrze wiedzieć. – Miałam taki przyjemny sen – marudzę. że tak. – Która godzina? – Piąta trzydzieści. ubieraj się. dzięki Bogu. Kąciki ust unoszą mu się w uśmiechu. – Mam wrażenie.579 – Anastasio. No już. – Ty. zawsze mam na niego ochotę. Moje oczy przyzwyczajają się do światła i widzę już lepiej. – Co robiłem tym razem? – Próbowałeś karmić mnie truskawkami. – Rumienię się. żeby mi zrobić miejsce. – Dr Flynn miałby teraz używanie. że ty również – mówi sucho. Christian wstaje. Nie trać czasu na prysznic. Seks przełożymy na inny raz. odsłaniając moje ciało. Wychodzimy. – Nie jest późno.. tyle że nie o takiej później porze. – Oczywiście. później go weźmiemy. lecz wcześnie..

a potem pewnie by umarł. gdyż przypomina mi się scena z Tessy: ta z truskawkami. a oboje wiemy. – Nie mogę wziąć prysznica? Wzdycha. co się wtedy stanie. Zakładam je. czarna marynarka i cenne pierwsze wydanie serii książek. Kręcę głową. – Skoro już wstałaś. Na wierzchu dostrzegam dzianinowe bokserki. Jest podekscytowany. jak się dało. Uśmiecham się. cóż za szczodrość. Mówiłem ci. Mac. – Jeśli pójdziesz pod prysznic. wstawaj. zrobię ci trochę miejsca. Oczywiście leżą starannie złożone na krześle obok łóżka. nawet Freud miałby używanie. Marszczę brwi. będę chciał do ciebie dołączyć. Co tam dr Flynn. a on uśmiecha się do mnie szeroko. – Co będziemy robić? – To niespodzianka. – Okej. bielizna Christiana Greya – kolejna zdobycz do kolekcji. No już. Gramolę się z łóżka i biorę za szukanie ubrań. i to nie byle jakie. Dałem ci spać najdłużej. Hmm. BlackBerry. próbując rozwikłać tajemnice psychiki Szarego. Chodź. Jak mały chłopiec. . nie mogący się czegoś doczekać. Mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. w której jest już samochód. ale od Ralpha Laurena.580 – Nie mamy dużo czasu. Z kolei ona przywołuje mój sen.

581 Christian przechodzi do części dziennej. – Z rozmarzenia wyrywa mnie jego surowy głos.. okej? – Okej. Siedem minut później wchodzę do salonu. – Nie pogrywaj ze mną. Hmm.. a ja uśmiecham się słodko. a sprawisz mi wielką przyjemność – mówi surowo. Śniadanie! Jezu. przy którym je śniadanie. myśląc o jego języku na podniebieniu. Podnosi głowę znad niewielkiego stołu. mój sen. – Zjem później. uczesana. Dla mnie naprawdę jest za wcześnie. a ja idę do łazienki. kiedy mój żołądek się obudzi.. o tej porze. – Mam ochotę przewrócić oczami. ubrana w dżinsy. Podnoszę oczy na sufit.. wprawnym języku. Jasny gwint. Około siódmej trzydzieści. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. Mocno się muszę koncentrować. no i chcę się szybko podmyć. czysta. – Ależ śmiało. Jak mam to rozegrać? – Napiję się herbaty. moją bluzeczkę i bieliznę Christiana Greya. Mogę wziąć croissanta na później? Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem. . Muszę siku. Wpatruję się w niego. zrób to. że się nie wykrzywić. – Jedz – mówi. – Anastasio.

Unoszę brew. abyś się zgrzał. – Uśmiecha się. pełnym zadowolenia uśmiechem. czasami tak fajnie być mną – wyjaśnia z konspiracyjnym. Pij herbatę.582 – Cóż. Zauważam. Christian otwiera buzię. Boy wręcza Christianowi kluczyki do krzykliwego sportowego samochodu ze składanym dachem. – Z drugiej strony nie chciałabym. – Zaufaj mi. klimat jest tu wystarczająco gorący. W jego oczach czai się wesołość. Czy nasycę się kiedyś tym mężczyzną? Gdy wychodzimy. Siadam naprzeciwko niego. nachyla i daje szybkiego buziaka. a potem bierze za rękę i wyprowadza z pokoju. jakbym się nad czymś intensywnie zastanawiała. że to herbata Twinings i serce mi śpiewa. którego nie jestem w stanie nie odwzajemnić. upajając się jego pięknem. kiepsko mu to wychodzi. – Zasznurowuję usta. panno Steele. Patrzę na niego z konsternacją. Jest taki kochany. on się naprawdę o ciebie troszczy” – mówi moja podświadomość. Na dworze jest jeszcze względnie chłodno. Christian rzuca mi bluzę. Z teatralnym ukłonem otwiera . – Wzruszam nonszalancko ramionami. parę klapsów pewnie by mnie dobudziło. „Widzisz. – Prowokacyjna jak zawsze. – Wiesz. – Przyda ci się. Zamyka usta i choć bardzo się stara zrobić gniewną minę. kiedy się zachowuje tak radośnie i beztrosko.

– Traviata? Już to słyszałam. dosłownie „kobieta sprowadzona na złą drogę”. . śliczny. smutna historia – bąkam. – Dokąd jedziemy? – Zobaczysz. gdy wokół nas rozbrzmiewają słodkie dźwięki setki skrzypiec. – Christian znowu uśmiecha się w ten swój tajemniczy sposób. O rany. a potem naciska guzik na kierownicy i wnętrze samochodu wypełnia klasyczna muzyka orkiestrowa.583 mi drzwi i wsiadam do środka. – Zbyt smutna? Chcesz posłuchać innej muzyki? Mam to na iPodzie. – Poprawiam się na miękkim skórzanym fotelu. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie. – Co to? – pytam. Czy on próbuje mi coś powiedzieć? – Hmm. – Ach. – Śmieje mu się buzia. – Cóż.. gdy wrzuca bieg i wyjeżdżamy na Savannah Parkway. – Utwór z Traviaty. – Nieszczęsna kurtyzana. Co to znaczy? Christian patrzy na mnie z ukosa. Programuje nawigację. Opery Verdiego. Jest oparta na Damie Kameliowej Aleksandra Dumasa. Ależ mu humor dopisuje. Czytałam.. – Tak też pomyślałem.

. Moja wewnętrzna bogini stoi na podium. o co ci chodzi – odpowiadam z miną Jeszcze bardziej ścisza muzykę. drań jeden. – Toxic. Kto. Jak on to robi? – Leila? . czekając na złoty medal. wiem. że rzuca mi tym samym wyzwanie. kto? Piosenka się kończy i iPod losowo wybiera smutnego Damiena Rice’a. Zwycięstwo! – To nie ja umieściłem tę piosenkę na iPodzie – mówi lekko i dodaje gazu. a ja gratuluję sobie w duchu.. Kto to zrobił? A ja muszę teraz słuchać jęczącej Britney. Kto? Kto? Wyglądam przez szybę i ściska mnie w żołądku. – Ty wybierasz.584 Nigdzie nie widzę iPoda. Z głośników dudni klubowy bit i Christian przycisza. Może jest jeszcze za wcześnie na zmysłową Britney. to powinno być interesujące. – Nie niewiniątka. co? – Christian uśmiecha się szeroko. Przewijam ekran dotykowy i znajduję idealną piosenkę. co robi. że może być fanem Britney. Ściszył muzykę. – Usta wyginają mu się w uśmiechu i wiem. Stuka palcem w ekran na konsoli między nami i pojawia się lista utworów. Wciskam „play”. iPod Christiana Greya. Nigdy bym się nie domyśliła. Kto? – Leila – odpowiada na moje niewypowiedziane na głos pytanie. a mnie wciska w fotel. Co takiego? Już on doskonale wie.

głęboki. – Co się z nią stało? – Rozstaliśmy się. – Chciała więcej. – Głos ma niski. – Jedna z piętnastki? – pytam. Damien zawodzi w tle. On chce więcej. a co więcej – jest rozmowny. A to nie ja tego pragnę. była uległa? Była. kończąc zdanie znowu tym słowem.585 – Moja była. a ja siedzę oszołomiona. . co wydobywa się z moich ust. nim uruchamiam filtr kontrolujący to. wręcz radosny. Łapię głośno powietrze. to ona wrzuciła tu tę piosenkę. dopóki nie poznałem ciebie. – Nigdy nie chciałem więcej. Ale Christian wydaje się zrelaksowany. – Co się stało z pozostałą czternastką? – pytam... On także chce więcej! Moja wewnętrzna bogini zeskakuje z podium i robi gwiazdy. Za wcześnie na tego typu rozmowę. czy chcę to wiedzieć? Kręci głową... Cholera. – A ty nie? – pytam. Była. – Tak. – Dlaczego? Jezu. A więc nie jestem w tym odosobniona.

586 – Chcesz całą listę? Rozwiedziona, ścięta, zmarła? – Nie jesteś Henrykiem VIII. – Okej, nie licząc Eleny, tylko z czterema kobietami byłem w długotrwałych związkach. – Eleny? – Dla ciebie pani Robinson. – I znowu uśmiecha się tajemniczo. Elena! Ta wiedźma Oczami wyobraźni widzę wampa z kruczoczarnymi i wiem, że jest piękna. Nie o tym myśleć. ma imię, które w dodatku obco brzmi. od razu oszałamiającego, bladolicego włosami, ciemnoczerwonymi ustami wolno mi o tym myśleć. Nie wolno mi

– Co się stało z tamtą czwórką? – pytam, żeby zająć myśli czymś innym. – Cóż za głód wiedzy, panno Steele – beszta mnie żartobliwie. – Czyżby, Panie Kiedy-Masz-Okres? – Anastasio, muszę wiedzieć takie rzeczy. – Ach tak? – Tak. – Po co? – Bo nie chcę, żebyś zaszła w ciążę.

587 – Ja też nie chcę! No, a przynajmniej nie w najbliższych latach. Christian mruga zaskoczony, po czym wyraźnie się odpręża. Okej. Christian nie chce dzieci. Teraz czy nigdy? Nie mogę się otrząsnąć po tym jego nagłym, bezprecedensowym przypływie szczerości. Może to ta wczesna pora? Tutejsza woda? Tutejsze powietrze? Co jeszcze chcę wiedzieć? Carpe diem. – No więc co z tą czwórką? – pytam. – Jedna poznała kogoś innego. Pozostała trójka chciała więcej. Wtedy coś takiego nie wchodziło w grę. – A inne? – nie daję za wygraną. Kręci głową. – Po prostu nie wyszło. Ależ mam informacji do przetworzenia. Zerkam w boczne lusterko i zauważam, że na niebie za samochodem akwamarynowe niebo zaczyna różowieć. Goni nas świt. – Dokąd jedziemy? – pytam skonsternowana, przyglądając się autostradzie 95. Wiem tylko tyle, że w kierunku południowym. – Na lotnisko. – Nie wracamy do Seattle, prawda? – pytam z niepokojem. Nie pożegnałam się z mamą. Jezu, spodziewa się nas dzisiaj na kolacji. Śmieje się. – Nie, Anastasio. Będziemy się oddawać mojej drugiej

588 ulubionej rozrywce. – Drugiej? – Marszczę brwi. – Aha. Rankiem ci mówiłem, jaka jest pierwsza. Zerkam na jego idealny profil, wytężając pamięć. – Rozkoszowanie się tobą, panno Steele. Jest to na szczycie mojej listy. Och. – Cóż, na mojej liście perwersyjnych priorytetów także zajmuje to wysoką pozycję – mamroczę, rumieniąc się. – Miło mi to słyszeć – stwierdza sucho. – No więc lotnisko? Uśmiecha się szeroko. – Szybowanie. Coś mi to mówi. Już o tym wspominał. – Będziemy gonić świt, Anastasio. Odwraca się i obdarza mnie radosnym uśmiechem, gdy tymczasem nawigacja każe mu skręcić w prawo. Wygląda to na jakiś kompleks przemysłowy. Christian zatrzymuje się przed dużym białym budynkiem, nad którym wisi szyld z napisem: KLUB SZYBOWCOWY BRUNSWICK. Szybowiec! Polecimy szybowcem!

589 Gasi silnik. – Masz ochotę? – pyta. – Ty za sterami? – Tak. – No to pewnie! – Nie waham się. On się uśmiecha, przechyla i całuje mnie w usta. – Kolejny pierwszy raz, panno Steele – mówi, wysiadając z samochodu. Pierwszy raz? To znaczy? Pierwszy raz za sterami szybowca... cholera! Nie, mówił, że już to robił. Odprężam się. Obchodzi samochód i otwiera mi drzwi. Niebo przybrało subtelny odcień opalu, połyskując lekko nad nielicznymi małymi chmurami. Zaraz będzie świtać. Christian bierze mnie za rękę i prowadzi na tył budynku, gdzie na asfalcie stoi kilka samolotów. Obok nich czeka mężczyzna z ogoloną głową i błyskiem szaleństwa w oku oraz Taylor. Taylor! Czy Christian nigdzie się bez niego nie rusza? Uśmiecham się do niego na powitanie, na co odpowiada grzecznym uśmiechem. – Panie Grey, to pański pilot, pan Mark Benson – mówi Taylor. Christian i Benson wymieniają uścisk dłoni i wdają się w rozmowę pełną szczegółów technicznych dotyczących prędkości wiatru, kierunku i tym podobnych. – Witaj, Taylor – bąkam nieśmiało.

590 – Panno Steele. – Marszczę brwi. – Ana – poprawia się. – Przez ostatnie dni nie można z nim było wytrzymać. Dobrze, że tu przylecieliśmy – mówi konspiracyjnie. Och, a to ciekawe. Dlaczego? Chyba nie z mojego powodu! Czwartek pełen rewelacji! To pewnie woda w Savannah sprawia, że ci faceci się trochę rozluźnili. – Anastasio – mówi do mnie Christian. – Podejdź. – Wyciąga rękę. – Do zobaczenia później. – Uśmiecham się do Taylora, który mi salutuje i oddala się na parking. – Panie Benson, to moja dziewczyna, Anastasia Steele. – Bardzo mi miło – mamroczę, gdy wymieniamy uścisk dłoni. Benson uśmiecha się do mnie promiennie. – Mnie również – mówi. Po akcencie słychać, że to Brytyjczyk. Gdy znowu wsuwam dłoń w rękę Christiana, żołądek coraz bardziej mi się ściska z ekscytacji. O rany... szybowanie! Idziemy za Markiem Bensonem w stronę pasa startowego. On i Christian dalej prowadzą rozmowę. Wyłapuję ogólny sens. Będziemy lecieć Blanikiem L-23, który podobno jest lepszy niż L-13, choć to pozostaje kwestią otwartą. Benson będzie leciał Piperem Pawnee. Wynosi w górę szybowce już od pięciu lat. Mnie to nic nie mówi, ale przyjemnie się patrzy na Christiana, ożywionego, wyraźnie w swoim żywiole. Szybowiec jest długi, smukły, biały w pomarańczowe pasy.

591 Ma mały kokpit z dwoma miejscami, jednym za drugim. Długim białym kablem połączony jest z małym, zwykłym jednosilnikowcem. Benson otwiera przezroczystą kopułę z pleksiglasu, żebyśmy weszli do kokpitu. – Najpierw musimy przypiąć pani spadochron. Spadochron! – Ja to zrobię – wtrąca Christian i bierze od niego uprząż. – Pójdę po balast – mówi Benson i udaje się do samolotu. – Lubisz mnie przypinać do różnych ustrojstw – zauważam cierpko. – Panno Steele, nawet pani nie wie, jak bardzo. Przełóż przez to nogi. Tak robię, wspierając się na ramieniu Christiana. On się lekko spina, ale nic nie mówi. Następnie podciąga spadochron, a ja przekładam ręce przez szelki. Sprawnie wszystko zapina i reguluje długość szelek. – Proszę bardzo – mówi spokojnie, ale oczy mu błyszczą. – Masz przy sobie gumkę do włosów? Kiwam głową. – Mam je związać? – Tak. Szybko spełniam jego polecenie. – No to wchodź do środka. – Ależ on apodyktyczny.

592 – Siadaj z przodu. Pilot siedzi z tyłu. – Ale przecież będziesz mało widział. – Wystarczająco – uśmiecha się. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam go takiego radosnego – apodyktycznego, ale radosnego. Wchodzę do kabiny i siadam na skórzanym fotelu. Jest zaskakująco wygodny. Christian nachyla się i zapina mi pasy. – Hmm, dwa razy jednego ranka, szczęściarz ze mnie – szepcze i daje mi szybkiego buziaka. – To nie potrwa długo, dwadzieścia, najwyżej trzydzieści minut. Prądy termiczne o tej porze nie są najlepsze, ale widoki bywają zachwycające. Mam nadzieję, że nie jesteś zdenerwowana. – Podekscytowana – uśmiecham się promiennie. Skąd ten absurdalny uśmiech? Prawdę mówiąc, trochę jestem przerażona. Moja wewnętrzna bogini skryła się pod kocem za sofą. – To dobrze. – Odpowiada mi równie szerokim uśmiechem, głaszcze mnie po policzku, a potem znika mi z pola widzenia. Słyszę i czuję jego ruchy, gdy zajmuje miejsce za mną. Przypiął mnie oczywiście tak ciasno, że nie jestem się w stanie obrócić, aby na niego spojrzeć. Typowe! Przed sobą widzę panel z licznikami, dźwigniami i dużym drążkiem. Niczego nie dotykam. Pojawia się Mark Benson. Z wesołym uśmiechem sprawdza moje pasy, a potem nachyla się i coś majstruje przy podłodze kokpitu. Chyba to ten balast, o którym wspominał. – Okej, zabezpieczenie w porządku. Pierwszy raz? – pyta

593 mnie. – Tak. – Będzie pani zachwycona. – Dziękuję, panie Benson. – Proszę mi mówić Mark. – Odwraca się do Christiana. – Okej? – Aha. Ruszajmy. Tak się cieszę, że niczego nie jadłam. Jestem niesamowicie przejęta i nie sądzę, by mój żołądek wytrzymał połączenie jedzenia, ekscytacji i wzlecenia w powietrze. Po raz kolejny oddaję się w sprawne ręce tego pięknego mężczyzny. Mark zamyka pokrywę kokpitu, udaje się do sąsiedniego samolotu i wsiada do niego. Słyszę silnik jednosilnikowca i żołądek podchodzi mi do gardła. Jezu... to się dzieje naprawdę. Mark jedzie powoli pasem startowym, kabel coraz bardziej się napręża, aż nagle czuję szarpnięcie. Ruszamy. Słyszę jakieś głosy w radiu. To chyba Mark rozmawiający z wieżą – ale nie rozumiem, co mówi. Gdy piper nabiera prędkości, my razem z nim. Podskakujemy na asfalcie, a jednosilnikowiec nadal jest na ziemi. Jezu, czy my się w końcu podniesiemy? I nagle żołądek znika mi z gardła i opada gwałtownie aż na podłogę – znajdujemy się w powietrzu. – No i lecimy, mała! – woła z tyłu Christian. Poza jego głosem słyszę jedynie świst wiatru i cichy szum silnika pipera. Trzymam się oburącz krawędzi fotela, tak mocno, że aż mi pobielały kostki. Kierujemy się na zachód, zostawiając wschodzące słońce za plecami. Nabieramy wysokości, przelatując nad polami, lasami, domami i autostradą 95.

594 O rany. To niesamowite, nad nami już tylko niebo. Światło jest wprost niezwykłe, rozproszone i ciepłe, i przypomina mi się, jak José opowiadał o „magicznej godzinie”, porze dnia uwielbianej przez fotografów... tuż po świcie. Przypomina mi się także wystawa José. Hmm. Muszę powiedzieć Christianowi. Ciekawe, jak zareaguje. Ale nie będę martwić się tym teraz, wolę cieszyć się lotem. Uszy mi się zatykają, gdy wznosimy się coraz wyżej, a ziemia coraz bardziej się od nas oddala. Jest tak spokojnie. Doskonale rozumiem, dlaczego on tak bardzo lubi przebywać w powietrzu. Z dala od BlackBerry i presji swej pracy. Radio wydaje z siebie kilka trzasków, a potem Mark Benson informuje, że znajdujemy się na wysokości dziewięciuset kilometrów. O kurczę, wysoko. Zerkam w dół – już wcale nie jest tak łatwo cokolwiek rozróżnić. – Wyczepiaj – mówi do radia Christian i nagle piper znika. I nie czuć już ciągnięcia. A my unosimy się nad Georgią. O kuźwa, to niesamowite! Szybowiec nurkuje, obraca się i teraz lecimy w stronę słońca. Ikar. Właśnie tak. Lecę blisko słońca, ale on jest ze mną, on mnie prowadzi. Łapię głośno powietrze, gdy dociera to do mnie. Opadamy po spirali, podziwiając widoki iście spektakularne. – Trzymaj się mocno! – woła Christian i ponownie dajemy nura, tyle że tym razem chwilę później jestem do góry nogami, patrząc na ziemię przez pokrywę kokpitu. Wydaję głośny pisk, automatycznie wyciągam ręce i opieram je o pleksiglas, żeby tylko nie spaść. Słyszę, jak się śmieje. Drań! Ale jego wesołość jest zaraźliwa i po chwili, kiedy on naprostowuje szybowiec, ja też się śmieję.

595 – Dobrze, że nie jadłam śniadania! – wołam do niego. – Owszem, dobrze, bo zamierzam to powtórzyć. I chwilę później znowu lecimy głowami w dół. Tym razem, ponieważ jestem przygotowana, trzymam się pasów i chichoczę jak głupia. Po raz kolejny wyrównuje lot. – Pięknie, co? – woła. – Tak! Lecimy, przecinając majestatycznie powietrze, słuchając wiatru i ciszy, pławiąc się w świetle wczesnego poranka. Czego można życzyć sobie więcej? – Widzisz ten joystick przed sobą? – woła ponownie. Patrzę na drążek, który sterczy pomiędzy moimi nogami. O nie, o co mu teraz chodzi? – Złap go. Cholera. Każe mi sterować. Nie! – Śmiało, Anastasio, złap go – ponagla mnie. Nieufnie zaciskam na nim dłoń. – Trzymaj mocno... Widzisz ten środkowy wskaźnik? Igła ma być na środku. Serce podchodzi mi do gardła. O kuźwa, pilotuję szybowiec... Szybuję...

596 – Grzeczna dziewczynka. – W głosie Christiana słychać zadowolenie. – Jestem zdumiona, że pozwalasz mi przejąć kontrolę – wołam. – Byłabyś zdumiona, gdybyś wiedziała, na co ci jeszcze pozwolę, panno Steele. A teraz joystick wraca do mnie. Czuję, jak drążek się nagle rusza i puszczam go, a my opadamy spiralnie i znowu zatykają mi się uszy. Ziemia jest coraz bliżej, aż mam wrażenie, że zaraz w nią uderzymy. Jezu, boję się. – BMA, tu BG N Papa Three Alpha, zejście z wiatrem w lewo, pas siódmy trawa, BMA. – Christian stanowczy jak zawsze. Wieża coś odpowiada, ale nie rozumiem co. Kołujemy, opadając powoli ku ziemi. Widzę już lotnisko, prowizoryczne pasy do lądowania i autostradę 95. – Trzymaj się, mała. Może trochę trząść. Jeszcze jedno koło i opadamy niżej, aż nagle z głuchym odgłosem lądujemy i jedziemy szybko po trawie. O cholera. Moje zęby uderzają o siebie, gdy podskakujemy na trawie, aż w końcu się zatrzymujemy. Szybowiec chwilę się chwieje na boki, a potem przechyla na prawo. Biorę głęboki oddech, gdy tymczasem Christian przechyla się i otwiera luk. Wychodzi z kokpitu i się przeciąga. – I jak było? – pyta, a oczy błyszczą mu srebrzystą szarością. Schyla się, żeby mnie odpiąć. – Było niezwykle. Dziękuję – odpowiadam bez tchu. – Czy to było więcej? – pyta z nadzieją w głosie. – Znacznie więcej.

597 Uśmiecha się szeroko. – Chodź. – Wyciąga rękę, a ja ją ujmuję i gramolę się z kokpitu. Christian chwyta mnie za ramiona i mocno przytula. Nagle jego dłoń znajduje się w moich włosach, odchylając mi głowę, a druga biegnie w dół ku talii. Całuje mnie, długo, mocno i namiętnie, językiem eksplorując wnętrze ust. Oddech ma przyspieszony, jego żar... Jasny gwint – jego wzwód... jesteśmy na lotnisku. Ale mam to gdzieś. Wplatam mu palce we włosy, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Pragnę go tutaj, teraz, na trawie. Odrywa usta i patrzy na mnie. Pociemniałe oczy pełne są surowej, aroganckiej zmysłowości. O rety. Zapiera mi dech w piersiach. – Śniadanie – szepcze w taki sposób, że słowo to brzmi rozkosznie erotycznie. Jak to możliwe, że w jego ustach jajka i bekon to zakazany owoc? Niezwykła umiejętność. Odwraca się, bierze mnie za rękę i ciągnie za sobą w stronę samochodu. – A szybowiec? – Ktoś się nim zajmie – odpowiada niedbale. – Teraz jedziemy coś zjeść – dodaje stanowczo. Jedzenie! Mówi o jedzeniu, gdy tymczasem ja tak naprawdę pragnę jego. – Chodź – uśmiecha się. Jeszcze nigdy go nie widziałam w takim wydaniu. No i idę obok, trzymając go za rękę, z niemądrym uśmiechem na twarzy. Przypomina mi się, jak w wieku dziesięciu lat pojechałam z Rayem

598 do Disneylandu. To był idealny dzień i zapowiada się, że dzisiaj będzie podobnie. Gdy już siedzimy w samochodzie i wracamy autostradą do Savannah, uruchamia mi się alarm w telefonie. No tak... pigułka. – Co to? – pyta Christian, patrząc na mnie z ciekawością. Grzebię w torebce. – Alarm, żeby wziąć pigułkę – mamroczę zarumieniona. Kąciki jego ust lekko się unoszą. – Świetnie. Nie znoszę prezerwatyw. – Fajnie, dziewczynę. że przedstawiłeś mnie Markowi jako swoją

– A nie jesteś nią? – Unosi brew. – A jestem? Sądziłam, że pragniesz uległej. – Ja też, Anastasio, i nadal tak jest. Ale już mówiłem, że i ja pragnę więcej. O rany. Przypływ nadziei zapiera mi dech. – Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności, panno Steele. – Uśmiecha się znacząco, gdy zajeżdżamy na parking przed International House of Pancakes. – IHOP – uśmiecham się szeroko. Nie wierzę. Kto by pomyślał...? Christian Grey w IHOP.

że jestem głodna jak wilk.. – Ty w takim miejscu? Nigdy bym nie pomyślała – mówię. – Uśmiecha się do mnie wesoło. staje się bardziej mroczna. zębami przygryzając czubek języka. gdy siadamy.. następnie przeczesuje palcami niesforne włosy. – Wiem. Bierze głośny wdech. – Tutaj? – pyta sugestywnie. kiedy mama wyjeżdżała na jakąś konferencję. O cholera. – Nie przygryzaj wargi – nakazuje. – Tato zabierał nas do IHOP. To była nasza tajemnica.. Patrzy na mnie tak.. seks w IHOP. unosząc brew. uśmiechając się szelmowsko. smażeniną i środkiem dezynfekującym. O rany. umiarkowanie przyjemny zapach. Jego twarz się zmienia. nie teraz. czego ja chcę – mówi Christian bez tchu. Christian prowadzi mnie do boksu. ale w lokalu nie ma wielu klientów. Tymczasem zabieram się za oglądanie menu. Och. Hmm. że od razu czuję ściskanie mięśni w podbrzuszu. – Nie tutaj. Podnoszę na niego wzrok.599 Jest już ósma trzydzieści. jak ja mam ochotę to zrobić. głosem niskim i ochrypłym. Pachnie tu słodkim ciastem. odpowiadając na jego wezwanie... – . Uświadamiam sobie. Krew śpiewa mi w żyłach. – Ja chcę tego samego – szepczę.

chcę tego. Oblewa się rumieńcem.. to na niego. moja wewnętrzna bogini praktycznie mdleje. Jezu. ignorując kelnerkę. modląc się o to. patrząc na siedzącego naprzeciw mnie Pana Pięknego. jestem Leandra.. ponieważ na mnie on także ma taki wpływ. aby komukolwiek innemu udało się wlać tyle zmysłowości w moje imię. eee. jedną czarną kawę z chudym mlekiem i jedną herbatę English Breakfast. dzisiaj. – Dać państwu jeszcze chwilę do namysłu? – Nie. jeśli macie – mówi Christian.. – Anastasio? – pyta mnie. . Wiemy.. eee.. czy to wszystko? – pyta cicho Leandra. byle nie na nas.. dwie szklanki soku pomarańczowego. państwu.600 Spojrzenie ma twarde i przez chwilę wydaje się cudownie niebezpieczny. co jemu w tej chwili. patrząc wszędzie. aby się nie zarumienić tak jak Leandra. a ona ponownie oblewa się rumieńcem i zmyka na zaplecze. a ja czuję ukłucie współczucia. a on patrzy na mnie wygłodniale. Policzki ma szkarłatne.. nie kuś mnie. Oboje zwracamy na nią spojrzenie. A więc wchodzę do gry? Leandra patrzy to na mnie. – Dziękuję. – Cześć.. nisko. Co mogę przynieść. nie spuszczając ze mnie wzroku. – Usta Christiana wyginają się w seksownym uśmiechu. – Skoro nie mogę cię tu posiąść. – Prosimy dwie porcje naleśników z maślanką z syropem klonowym i bekonem z boku. Obecność dziewczyny pozwala mi uciec na chwilę od jego zmysłowego spojrzenia. – Mówiłam ci.. rano – duka. czego chcemy.. co i ty – odpowiadam cicho. I nie wydaje mi się. Przełykam ślinę.

. abym zmienił zdanie jako takie. myślę. w kwestii. nas? Długimi palcami głaszcze się w zamyśleniu po brodzie. Kobiety. – Wbijam wzrok w blat i przesuwam po nim palcem wskazującym.601 – Wiesz. Anastasio – mówi łagodnie. Christianie. Musimy jedynie na nowo sprecyzować kryteria. to naprawdę nie fair. aby zabrzmiało to nonszalancko. Za łamanie zasad spotka cię kara. panno Steele. Twoja niewinność. W pokoju zabaw masz być uległą. że to się może udać. jak rozbrajasz ludzi.. Ale poza tym. – Nie.. – To tylko wygląd.. – Ty mnie kompletnie rozbrajasz. Marszczy czoło. cóż. – Nieustannie. starając się. – Nie wydaje mi się.. – Rozbrajam cię? Prycham. Mnie. to znacznie więcej. – Dlatego właśnie zmieniłeś zdanie? – Zmieniłem zdanie? – Tak.. nakreślić strategię.. Jestem przekonany. eee. – Co jest nie fair? – To.

kiedy jesteś obok. że to możliwe. Poza tym bardzo dobrze mi. On coś skrywa. – Urywa. Po prostu wiem. – Marszczy brwi. jak bardzo jestem głodna. Takie są moje wymagania. Anastasio. – Wobec tego zgadzam się. Co ty na to? – A więc będę z tobą spała? W twoim łóżku? – Tego właśnie chcesz? – Tak. Wysłałaś mi ją mejlem. że pragniesz więcej – szepczę nieśmiało. . a po chwili namysłu dodaje: – Idziemy za twoją radą.. I jak na razie to się udaje. jeśli nie zgodzę się na to wszystko – mówię cicho.602 że wszystko podlega dyskusji. – Wiem. Burczy mi w brzuchu. Nie miałem pojęcia. Christian z irytującą aprobatą patrzy.. jak zmiatam wszystko z talerza. panno Steele. Poza tym. – Bardzo się cieszę. zgodnie z twoją definicją: kompromis. że mnie zostawisz. przypominając. Ale co? W tej chwili pojawia się Leandra z naszym zamówieniem. – Skąd? – Uwierz mi. – Nigdzie się nie wybieram. – Uśmiecha się znacząco. – Strasznie się bałam.

Bo i po co? – Masz ochotę wstąpić? – pytam nieśmiało. ale zjawię się wieczorem. – Czy ty próbujesz zupełnie pozbawić mnie męskości? – To prawdopodobnie jedyne miejsce. Naprawdę. Anastasio. Sznuruję usta. a w jego oczach pojawia się złowróżbny znak. Chcę to zrobić. prześladowca jeden. – Anastasio. On go już zna. Kiedy zatrzymuje się przed domem.603 – Mogę się odwdzięczyć? – pytam Christiana. – Nie sądzę. – Proszę. Prycha. – Nie dąsaj się – rzuca ostrzegawczo. w którym będzie mnie stać na zapłacenie rachunku. – To znaczy? – Zapłacić za ten posiłek. Oczywiście. Ale odpowiedź jest negatywna. doceniam twój gest. nie komentuję tego. że nie pyta o adres mojej matki. – Muszę się zająć pracą. O której godzinie? . Marszczy brwi.

Christianowy zapach. Nadal mam na sobie jego bluzę i bieliznę i jest mi za ciepło. – Jak tam. – Cała przyjemność po mojej stronie. zakochałam się w nim. – Dziękuję. a ja wdycham jego cudowny.. że tą informacją odwrócę jej uwagę. – Jak się udał wieczór? Rozmawialiście? . gdy odjeżdża w blasku słońca. co robiłam zeszłej nocy. – Wow.. – Całuje mnie. skarbie? – pyta i oblewam się rumieńcem. Macham mu. a on umie latać. – Dobrze. – Szybowanie? Takie w małym samolocie bez silnika? To masz na myśli? Kiwam głową. Anastasio. Christian zabrał mnie rano na szybowanie. – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – szepcze. – Mam nadzieję. Nie każdego dnia gości u siebie miliardera. Dlaczego pragnę spędzać każdą chwilę z tym kontrolującym wszystko bogiem seksu? Ach tak. więc strasznie się denerwuje. – Do zobaczenia wieczorem. Mamę zastaję w kuchni. ale w końcu bierze się w garść i wraca do przepytywania. Patrzy na mnie bez słowa.604 Ignoruję nieprzyjemne ukłucie rozczarowania. ponieważ na pewno wie. za więcej.

– Rozmawialiśmy. to ja mogę się zająć gotowaniem. Dziękuję. – Kieruje uwagę z powrotem na cztery książki kucharskie rozłożone na kuchennym stole. to znaczy Elenie. Jest już lepiej. jak sprawić dziewczynie przyjemność. – Okej. wysłać Christianowi krótki mejl Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szybownictwo jako przeciwieństwo niskich lotów Data: 2 czerwca 2011. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Szybownictwo a niskie loty . I wczoraj. Krzywię się. Swego czasu stołowania się u niej nie życzyłabym nawet – kogo nienawidzę? Ach tak – pani Robinson. 10:20 EST Adresat: Christian Grey Czasami naprawdę wiesz. mając świadomość. ale sama chcę to zrobić..605 Jezu.. skarbie. Czy poznam kiedyś tę przeklętą kobietę? Postanawiam z podziękowaniem. No. że zdolności kucharskie mamy są mocno ograniczone. Ale może coś się w tej kwestii zmieniło. gdybyś chciała. – To dobrze. Moje policzki są purpurowe. – Och. – Mamo. jej może jednak życzę. odkąd zamieszkała z Bobem w Savannah. i dzisiaj. to miłe z twojej strony.

i drugie od Twojego chrapania[6]. Nie przestraszyły mnie Twoje KRZYKLIWE wersaliki. 10:26 EST Adresat: Christian Grey JA NIE CHRAPIĘ. że wielokrotnie miałaś okazję się o tym przekonać. 10:32 EST Adresat: Christian Grey Jesteś łajdakiem i draniem – z całą pewnością nie .606 Data: 2 czerwca 2011. Co u licha powiedziałam? O nie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Puść farbę Data: 2 czerwca 2011. Wiem. Kate wiele razy mi o tym wspominała. Panie Grey! A przyjechał Pan przecież na dalekie południe!Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Somnologia Data: 2 czerwca 2011. Nie jest Pan dżentelmenem. że jestem dżentelmenem. gdy spędzam czas z Tobą. Inc. A jeśli nawet. Ale przyznam się do małego niewinnego kłamstwa – nie chrapiesz. Ale tak jest zawsze. Inc. Christian Grey Prezes. I to jest fascynujące. Anastasio. O w mordę. że o tym wspominasz. Nadawca: Anastasia Steele Temat: CHRAPANIE Data: 2 czerwca 2011. Grey Enterprises Holdings. Ja też się dobrze bawiłem. Ale mówisz. 10:24 EST Adresat: Anastasia Steele Wolę i jedno. Grey Enterprises Holdings. to mało szarmanckie z Twojej strony. A co z buziakiem dla mnie?Christian Grey Łajdak i prezes. 10:28 EST Adresat: Anastasia Steele Nigdy nie twierdziłem. że mówię przez sen. i sądzę.

Co w takim razie mówiłam? Żadnych buziaków. że bez względu na to. co przyrządza mama. Mama zdecydowała się na gazpacho i grillowane steki marynowane w oliwie z oliwek. pchając wózek. mam nadzieję. a to proste danie. Christian lubi mięso. mała. ja upiekę chleb – wyrabianie chleba dobrze podziała na moją frustrację. Grey Enterprises Holdings. – Anastasia Steele? .607 dżentelmenem. a on z całą pewnością nie jest gotowy. że rozpali grilla. że to może Christian. albo co gorsza. Ci faceci – oni naprawdę lubią zabawy z ogniem. dopóki mi tego nie powiesz! Nadawca: Christian Grey Temat: Śpiąca mówiąca królewna Data: 2 czerwca 2011. Patrzę gniewnie na komputer i postanawiam. 10:35 EST Adresat: Anastasia Steele Byłoby to z mojej strony niezwykle mało szarmanckie. Nie jestem gotowa. Jezu. nawet gdyby chciał. Bob się zaoferował. że wieczorem Ci powiem. aby coś takiego usłyszeć. Nie rozpoznaję numeru. czosnku i soku z cytryny. W porządku! Aż do wieczora nie odezwę się ani słowem. że go kocham. łajdak i drań. Jeśli będziesz grzeczna. Szukam go w torebce. aby to powiedzieć. a za coś takiego udzielono mi już dzisiaj reprymendy. Pewnie powiedziałam przez sen. Christian GreyPrezes. to niewykluczone. Gdy docieramy do działu mięsnego. Inc. – Halo? – pytam bez tchu. Och. dzwoni mój telefon. że nie. Na razie. Drepczę za mamą w supermarkecie. myśląc. że go nienawidzę. A teraz naprawdę muszę już pędzić na zebranie.

608 – Tak. Dziękuję! – Znasz szczegóły dotyczące wynagrodzenia? – Tak. a ona wydaje głośny pisk i ściska mnie pośrodku supermarketu Publix. I dziękuję. – Wow. Chcielibyśmy. Super. witam. kochanie! Musimy kupić szampana! – Klaszcze w dłonie i podskakuje. – Gratulacje. – Z tej strony Elizabeth Morgan z SIP. Uśmiecham się promiennie do mamy. . to znaczy przyjmuję waszą ofertę.. On nigdy do mnie nie dzwoni. tak? – Do zobaczenia. nieodebrane połączenie od Christiana. aby zaproponować ci pracę asystentki pana Jacka Hyde’a.. – Doskonale. Natychmiast oddzwaniam. Chętnie podejmę pracę w waszym wydawnictwie. – Masz pracę? Kiwam z zadowoleniem głową. Ta kobieta ma lat czterdzieści dwa czy dwanaście? Zerkam na wyświetlacz telefonu i marszczę brwi. W takim razie do zobaczenia w poniedziałek o ósmej trzydzieści. – Och. abyś zaczęła w najbliższy poniedziałek. – Dzwonię. Tak.

mam nadzieję. Radość na twarzy zastąpiła troska. Nie dam rady zjawić się na kolacji. Na wieść.609 – Anastasia – odbiera natychmiast. mamę w moim imieniu. mała – mówi i z tymi słowami wraca mój Christian. – To Christian. Ale i tak możemy rozpalić grilla. proszę. Przeproś. – Och! Szkoda. moja rodzicielka niesłychanie się rozluźniła. Patrzę na mamę. Jest późne popołudnie i razem z mamą leżymy nad basenem. Gdy tak leżę na słońcu. Bezpiecznego lotu. że to nic z tych rzeczy. zresztą mamy co świętować: twoją nową pracę! Musisz mi o niej wszystko opowiedzieć. O nie. że Pan Nadziany nie zjawi się na kolacji. a uśmiech nie chce mi zejść z twarzy. A potem się rozłącza. mam nadzieję. – Nawzajem. Jezu. który muszę rozwiązać. Ostatni jego „problem” to było moje dziewictwo. Kazał cię przeprosić. Jutro się zobaczymy. Coś mi wypadło. że rozwiążesz problem. Wręcz rozgniewamy. że to nic poważnego? – Pojawił się problem. . że to moja wina. – Muszę wrócić do Seattle. – Mam nadzieję. Jestem teraz w drodze do Hilton Head. – Cześć – mówię nieśmiało. jeśli sam nie będę mógł tego zrobić. – Wydaje się chłodny. Musi wracać do Seattle. – Okej. Myślę o Christianie. Ale po raz pierwszy nie myślę od razu. skarbie. Przyślę po ciebie na lotnisko Taylora. myślę o wczorajszym wieczorze i dzisiejszym śniadaniu. pragnąc choć trochę się opalić.

włączam komputer.. Gdy szykuję się do pójścia spać. co to takiego. że próbuje „więcej”.. – Nic takiego. – Co się stało. Hmm. co on robił. że to jakaś nierozważna uwaga podczas śnienia o nim. mamo. Co za piekielny upał.610 gdy wspominam nasze rozmowy i to.. Mogłabym wpaść jej do zupy albo kieliszka z winem i sprawić. Co takiego powiedziałam we śnie? Cholera. żeby się udławiła. niemal wylewając wodę. że zmiana w jego zachowaniu wynika z wewnętrznej potrzeby. Z Eleną. nią. Ani słowa od Christiana.. Która godzina? – Koło wpół do siódmej.. że bezpiecznie wylądował. założę się. gdy przysłał swój długi mejl.. mam nadzieję. W każdym razie bez względu na to. gdy uświadamiam sobie ten fakt. skarbie? – pyta zaskoczona mama. co robiliśmy. gdybym tak podczas ich rozmowy mogła być muchą na ścianie.. Coś mu powiedziała? Och. Był na kolacji z.. Nastawienie Christiana uległo diametralnej zmianie. Muszę znowu dać nura do basenu.. i od naszego wczorajszego spotkania? Co on zrobił? Siadam nagle. Nie dał nawet znać. Kurwa mać! Swędzi mnie skóra na głowie. Co mogło się zmienić? Co się zmieniło od czasu. On temu zaprzecza. ale przyznaje. Mogę go zapytać? Powinnam? A może ona nie ma z tym nic wspólnego? Chciałabym. jeszcze nie wylądował.. . a nie rozmowy z TĄ kobietą.

Grey Enterprises Holdings. 19:36 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Zaczynam się martwić.Proszę o informację. Miła jest świadomość. że troszczysz się o mnie. że się nie odezwałem. A więc wrócił oficjalny ton. Jak mógłbyś w to w ogóle wątpić?Mam nadzieję. Nadawca: Christian Grey Temat: Przepraszam Data: 2 czerwca 2011. Twoja Ana x PS. Nie chcę przysparzać Ci żadnych zmartwień. że Twój „problem” został już rozwiązany. Dojechałem cały i zdrowy i przepraszam najmocniej. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Problem Data: 2 czerwca 2011. Pańska Ana x Trzy minuty później słyszę znajome piknięcie. Christian GreyPrezes. Inc. Myślę. że to oczywiste. iż bardzo się o Ciebie troszczę. Wzdycham. Zamierzasz mi powiedzieć. co mówiłam przez sen? . czy doleciał Pan cały i zdrowy.611 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cały i zdrowy? Data: 2 czerwca 2011. 22:40 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. 22:32 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Ja także myślę o Tobie i jak zawsze niecierpliwie czekam na nasze jutrzejsze spotkanie. Myślę o Panu.

gdy jestem nieprzytomna. 22:48 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność raz jeszcze Data: 2 czerwca 2011.612 Nadawca: Christian Grey Temat: Odmawiam Data: 2 czerwca 2011. Mężczyzna w tak zaawansowanym wieku jak Ty musi być już nieco przygłuchy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność Data: 2 czerwca 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Przyznaję się do winy Data: 2 czerwca 2011. 19:45 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Ale powinieneś wiedzieć. A jeśli chodzi o PS. Inc.Christian Grey Prezes. mogłabyś mówić głośniej? Nie słyszę. że się o mnie troszczysz. . Bardzo podoba mi się fakt. 19:52 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Grey Enterprises Holdings. Inc. „Problem” nie został jeszcze rozwiązany. że nie mogę brać odpowiedzialności za coś. że Cię to rozbawiło.Christian GreyPrezes. Zresztą najprawdopodobniej źle usłyszałeś. co wychodzi z mych ust. Grey Enterprises Holdings. to odpowiedź brzmi „nie”.Przepraszam. 22:54 EST Adresat: Christian Grey Doprowadzasz mnie do szaleństwa.

kropka. Nie.613 Nadawca: Christian Grey Temat: Mam taką nadzieję. Tak właśnie zamierzam zrobić w piątkowy wieczór. Nie sprawdzę. Pięćdziesiąt odcieni irytacji. Uuuch! Nie potrafię się. R. Data: 2 czerwca 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Wrrrrr Data: 2 czerwca 2011. Czekam niecierpliwie. Nie. nie zamierzam sprawdzać. Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Dzika kotka Data: 2 czerwca 2011. Dobrej nocy.. że mam kota. Inc. koniec. potrafi być taki irytujący. Grey Enterprises Holdings. głupia. 19:59 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. 23:02 EST Adresat: Christian Grey Oficjalnie jestem na Ciebie wkurzona. oprzeć pokusie słów Christiana Greya. Grey Enterprises Holdings.. Nie. Ma kota? W jego apartamencie nie widziałam żadnego kota. gdy tymczasem wzrok przyzwyczaja mi się do ciemności. Nadawca: Christian Grey . ani myślę mu odpisywać. 20:05 Adresat: Anastasia Steele Warczy Pani na mnie. patrząc na sufit. Słyszę kolejne piknięcie w laptopie.)Christian GreyPrezes.. Panno Steele? Wystarczy mi. Kładę się do łóżka i leżę. Panna A. Inc. Christian Grey Prezes. Och.

.614 Temat: Co powiedziałaś przez sen Data: 2 czerwca 2011.. O nie. Do tego. Grey Enterprises Holdings. Co ja takiego powiedziałam? Mam złe przeczucia. co Ci przygotowałem na jutro. Idź już spać. Inc..Wolałbym te słowa usłyszeć z Twoich ust. kiedy jesteś przytomna – dlatego Ci nie powiem. 20:20 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. musisz być wypoczęta. Christian Grey Prezes.

Kocham cię. mamo. bezwarunkowej miłości i gdy jeszcze raz się do niej przytulam. znasz to powiedzenie. nim trafi się na księcia.615 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY Mama ściska mnie mocno. musisz jedynie być otwarta. Odpręż się i baw się dobrze. zdumiewa mnie siła uczucia. Mam nadzieję. skarbie. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. – Ja ciebie też. co najlepsze – szepcze mi do ucha. . mamo. wywołują twój lot. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. Uśmiecha się do mnie z pełnią matczynej. w moich oczach wzbierają gorące. Trzeba pocałować wiele żab. że nie przemieni się w żabę. niechciane łzy. – Chyba pocałowałam księcia. – Ana. mamo? – Oczywiście. – Odwiedzisz mnie. – Podążaj za głosem serca. kotku. – Och. – Skarbie. słodko-gorzki uśmiech. Posyłam jej krzywy. Zasługujesz na wszystko. niedługo. – Gdy tulę się do niej. jakie względem niej żywię. a potem całuje włosy. i proszę. – W głosie Boba słychać niepokój. Jesteś taka młoda.

. do którego miał prawo. Co Christian wie o miłości? Wygląda na to. siadam na swoim miejscu i próbuję wziąć się w garść. oczy ma czerwone od powstrzymywanych łez. i widzę. Ściskam na pożegnanie Boba i odwracam się. Marszczę brwi. A z powodu jego pięćdziesięciu odcieni ja się powstrzymuję. Seks jest niesamowity. Jest roztrzepana. Zawsze czuję ból. niewiele widząc przez cały wodospad łez. kierując do wyjścia – dzisiaj nie mam czasu na salonik dla pierwszej klasy. czy on w ogóle jest zdolny do miłości. no i mnie kocha.. Uważa też. Ściska mi się serce i przez głowę przelatują słowa mojej matki: „Tak. w luksusie pierwszej klasy. że Christian mnie kocha. Nie potrafię już dłużej się powstrzymywać. Nie kocha nawet samego siebie. no ale to przecież moja matka. jest piękny. Na pokładzie. wyjmuję BlackBerry i patrzę na niego z przygnębieniem. co najlepsze. że zasługuję na wszystko. Bardzo proste: pragnę jego miłości. Nie oglądam się za siebie..616 Gdy mnie puszcza. że Bob tuli mamę. niezorganizowana. Ona uważa. żegnając się z mamą. że we wczesnym dzieciństwie nie otrzymał tego bezwarunkowego uczucia. ze wzrokiem utkwionym w błyszczącej białej posadzce. a najgorsze. Christian jest zamożny. Marszczę brwi. Bezwarunkowa miłość – właśnie na to zasługuje każde dziecko. Przypomina mi się. która rzewnie płacze. że tak myśli. Ana. jak mówił. czego potrzebujesz? Neonu na jego czole?”. Do diaska.. Dlatego właśnie jestem tak bardzo powściągliwa w kwestii naszego związku – ponieważ na jakimś podstawowym poziomie odnajduję w sobie potrzebę bycia kochaną. ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku. Opuszczam głowę i idę dalej. To prawda i w chwili zaskakującej jasności umysłu widzę to. że nie wiem. aby Christian Grey mnie kochał. ale od niedawna wnikliwa. oczywiście. W końcu się poddaję. Nie chcę jej zostawiać. BDSM to oderwanie od prawdziwego problemu. że JEJ miłość to jedyna forma tego . ale to wszystko bez miłości zupełnie się nie liczy. Potrzebuję tego.

za co dziękuję. bity i co tam jeszcze mu robiła – czuje. że okazuje się mało rozmowny. kiedy sam jesteś daleki od ideału”. Grey Enterprises Holdings. . czekam niecierpliwie na nasze spotkanie. Marszczę brwi. Twoja Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. 12:53 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. że nie zasługuje na miłość. że być może ujawniłam zbyt wiele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. jaką uznał za dopuszczalną. Christian Grey Prezes. 09:58 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. jak ma w zwyczaju. Karany – chłostany. i zupełnie nie jestem w stanie go pojąć. Napisał zwięźle i formalnie. Cierpnie mi skóra na myśl. wyobrażając sobie jego ból. W sumie nie dziwi mnie fakt.617 uczucia. Odliczam minuty do naszego wieczornego spotkania. postanawiam napisać do mojego Szarego. że może on udzieli mi odpowiedzi. Inc. nie dowcipnie. Jak on tak może? Dlaczego? Prześladują mnie jego słowa: „Niełatwo dorastać w idealnej rodzinie. Ponieważ jeszcze nie wystartowaliśmy. kiedy być może uda mi się wydobyć z Ciebie prawdę na temat moich sennych wyznań. Co takiego wyznałam Christianowi przez sen? Jakie sekrety ujawniłam? Przyglądam się BlackBerry i mam cichutką nadzieję. Zamykam oczy. Po raz kolejny zajmuję miejsce w pierwszej klasie.

Narażasz się na ryzyko. Mówiłem poważnie o karach. Panna Steele Nadawca: Christian Grey . Już wystartowałaś? Jeśli tak.Drzwi samolotu są jeszcze otwarte. że wszystko w porządku odnośnie do „sytuacji”. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zbyt silna reakcja Data: 3 czerwca 2011. Co go ugryzło? Może „problem”? Może Taylor oddalił się bez zezwolenia. może stracił kilka milionów na giełdzie. 13:01 EST Adresat: Christian Grey Najdroższy Panie Grey. „Problem” mógłby być mniejszy. ale tylko dziesięciominutowe. co stanowi naruszenie zasady odnoszącej się do Twojego bezpieczeństwa. Ton Twojego mejla mnie martwi. Mamy opóźnienie. Mam nadzieję. 13:06 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Zrzędo. Jezu. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Christian Grey Grey Enterprises Holdings. Inc. Cholera. Możesz więc schować swoją świerzbiącą rękę. to nie powinnaś pisać mejli. Ja i moi współpasażerowie mamy zagwarantowane bezpieczeństwo. Okej. 10:04 Adresat: Anastasia Steele Anastasio.618 Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011.

Nie usłyszysz kolejnego piknięcia ode mnie. Christian Grey Prezes. Na razie. 10:08 Adresat: Anastasia Steele Tęsknię za Tobą i Twoją niewyparzoną buzią. STEELE. Może go uznać za dziecinny – a jeśli będzie w dziwnym nastroju. Gdy w myślach rozważam wszystkie scenariusze dotyczące istoty „problemu”. aż tak zazdrosny. kupić Christianowi mały prezent w podziękowaniu za pierwszą klasę i szybowanie. Panno Steele. Coś się dzieje z Christianem. Uśmiecham się na wspomnienie szybowca – to dopiero była frajda. dociera do mnie. który czeka z kartką z napisem PANNA A. to może nie. Czekam niecierpliwie na powrót. zwłaszcza że cierpisz na głuchotę. nie potrafiąc pozbyć się niepokoju. Inc. że po raz kolejny fotel obok mnie pozostał pusty. co mnie czeka na końcu podróży. czy dam mu swój niemądry prezent. Osiem godzin później pojawiam się w hali przylotów lotniska Sea-Tac. Kręcę głową. Zamykam oczy. . I widzę Taylora.619 Temat: Przepraszam – świerzbiąca ręka schowana Data: 3 czerwca 2011. Ana x Wyłączam BlackBerry. gdy samolot jedzie w stronę pasa startowego. Grey Enterprises Holdings. że Christian mógł wykupić miejsce sąsiadujące z moim. No wiecie co! Ale miło go widzieć. z pomocą mamy. żebym nie mogła z nikim rozmawiać. Rano udało mi się. Uznaję ten pomysł za absurdalny – nikt chyba nie byłby aż tak kontrolujący. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Przeprosiny przyjęte Data: 3 czerwca 2011. gdzie znajduje się mój plecak. 13:10 EST Adresat: Christian Grey Drzwi właśnie się zamykają. gdy pojawia się w niej myśl. Być może „problem” wymknął się spod kontroli. ale jednocześnie boję się tego. Opieram się i zerkam na luk bagażowy pod sufitem. Nie wiem jeszcze. Wracaj bezpiecznie do domu.

Tutaj czuję się obnażona.. Taylor skupia się na drodze. Wzdycham. Taylorze. jak wyglądasz. Właściwie – i ta myśl napawa mnie niepokojem – to jedyny mężczyzna. Powiedzieć o nim. abyś mówił do mnie Ana. Taylor wkłada moje rzeczy do bagażnika i ruszamy w stronę Escali. Nawet Ray nigdy nie musiał tego doświadczać. że ten mężczyzna kupił mi bieliznę. i nalegam. czy włożenie takiej krótkiej spódnicy to był dobry pomysł. choć to akurat wolałabym wymazać z pamięci. to . biała koszula i grafitowy krawat. Idziemy w milczeniu do czarnego audi stojącego na lotniskowym parkingu. Mogę wziąć pani bagaż? – Nie. gdy ode mnie weźmiesz. – Panno Steele. Wsiadam.. proszę pani. – Pomimo oficjalnego tonu w jego brązowych oczach dostrzegam cień uśmiechu. że jest małomówny. Taylorze. – dukam. Jedziemy wolno z powodu popołudniowych korków. jeśli lepiej się poczujesz. Otwiera przede mną drzwi. – A-ale. Jest taki grzeczny. – Bierze ode mnie plecak i nową walizkę na kółkach z ubraniami.620 – Witaj. Dziękuję. zastanawiając się. Zaciska usta. – Dziękuję. który kupił mi bieliznę. nie musisz mieć kartki. Wygląda jak zawsze nienagannie: elegancki grafitowy garnitur. Pamiętam. – Ana. – Wiem. które kupiła mi mama. – Tędy. dam sobie radę. W Georgii było to mile widziane i cool.

to anomalia. – Mógłbyś włączyć jakąś muzykę? – Oczywiście. Taylorze? – Pan Grey jest zatroskany. Na co ma pani ochotę? . proszę pani. a Taylor zerka w lusterko wsteczne i nasze spojrzenia się krzyżują. że niedawna uwaga Taylora na temat tego. proszę pani.621 niedopowiedzenie roku. Zaczynam uważać. – Wolisz nazywać mnie panną Steele? – Tak. Marszczę brwi. – Och. – Zatroskany? – Tak. że Christian był nie do zniesienia. Cóż. że zachował się nielojalnie. Być może teraz jest tym zażenowany. potrafi być równie lakoniczny jak sam Pan Kontroler. że tak. proszę pani. – Co u Christiana. Ta cisza jest paraliżująca. – Dobrze się czuje? – Myślę. Nie mogę dłużej znieść ciszy. dalej podróżujemy w milczeniu. panno Steele. Nic więcej nie mówi. w porządku. martwi się. to pewnie przez ten „problem”. Och. proszę pani. Jezu.

podświadomość. tego mi właśnie trzeba. O tak. gdy nasze spojrzenia ponownie spotykają się na chwilę w lusterku.. w moim żołądku harcuje tysiąc motyli. jak uśmiech przemyka po jego twarzy. Moja wewnętrzna bogini ma nadzieję na jeden konkretny nastrój. w jakim nastroju będzie Christian. Jezu. – Wyraz twarzy ma łagodny. – Proszę wejść.622 – Coś uspokajającego. proszę pani. – Ja wniosę bagaże. – Dziękuję. – Opieram się wygodnie. tak jak i mnie. Widzę. Wchodzę do budynku. Wujek Taylor. panno Steele – mówi. Czemu się tak denerwuję? Wiem – bo nie mam pojęcia. – Dziękuję. przytrzymując mi drzwi. co za myśl. gdy jedziemy powoli autostradą numer 5. panno Steele – mówi z uśmiechem. .. Dwadzieścia pięć minut później zatrzymuje się przed imponującym wejściem do Escali. Wciska kilka guzików na kierownicy i przestrzeń między nami wypełniają dźwięki Kanonu Pachelbela. że po mnie wyjechałeś. wręcz dobroduszny. – Cała przyjemność po mojej stronie. ciepły... – Dobrze. Gdy wjeżdżam na trzydzieste piętro. Portier kiwa głową i macha ręką. zżerają nerwy.

a potem rusza w moją stronę. W jego pocałunku jest coś desperackiego i pierwotnego. wplatając palce w jego włosy. nie ma Taylora. Zasycha mi w ustach i w moim ciele zaczyna kiełkować pożądanie. O co. że jest spięty. Okej. Rozmawia cicho przez BlackBerry. Widać. właśnie teraz. coś jest nie w porządku – napięcie widoczne na linii żuchwy.. parkuje samochód. Oddaję mu pocałunek z równym ferworem. niepokój w oczach. Pozbywa się marynarki.623 Drzwi windy rozsuwają się i wychodzę do holu. szybko chwyta mój kucyk. – Odwraca się i na mój widok zupełnie się zmienia. Jak on może wyglądać tak. ogarnięty jakimś . spoglądając przez szklane drzwi na wieczorną panoramę Seattle. a jego zapach – żel pod prysznic i on sam – jest niezwykle podniecający. Odrywa usta od mych warg i wpatruje się we mnie. do licha. jakby od tego zależało jego życie. przytula mocno. – Informuj mnie na bieżąco – warczy i rozłącza się. On mnie potrzebuje. i tak przyjemnie się na niego patrzy. Do diaska.... pełnia zmysłowości. co dociera bezpośrednio do mojej wewnętrznej bogini... Ma na sobie szary garnitur z rozpiętą marynarką i przeczesuje palcami włosy. chodzi? Ściąga mi z włosów gumkę – boli trochę.. Stoję jak sparaliżowana. Nasze języki owijają się wokół siebie i wybucha między nami ogień. A potem bierze mnie w ramiona. Spięcie zamienia się w ulgę.. Dziwne.. rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę. Christian znajduje się w wielkim salonie. Christian smakuje bosko. co się stało? Spięty czy nie. a ja jeszcze nigdy nie czułam się tak upragniona i pożądana. żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak. O nie.. Tak. gdy pokonuje dzielącą nas odległość. Ach tak.. bez względu na powód. pożerając mnie wzrokiem. a ona w coś jeszcze: coś.. frapująco? – Ani śladu. ale mam to gdzieś.

– Pragnę cię teraz.. Chodź ze mną pod prysznic. – To dobrze. stamtąd zaś do łazienki. od razu.624 nienazwanym uczuciem.. Jest bardzo krótka – mówi niskim głosem.. a z jego gardła wydobywa się jęk. Odwraca się powoli i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. .. Nagle podchodzi do mnie i opiera mnie o ścianę. ostro – dyszy. – Tak się cieszę.. – Co się stało? – pytam bez tchu.. O rany. zanurzając palce w moich włosach.. twarz. Tutaj. być tak pożądaną przez tego greckiego boga. – Dobrze – odpowiadam szeptem. a dłonie ma już na moich udach. Zdejmuję czarne buty na płaskim obcasie. podciągając spódnicę. Niepewnie kładę mu ręce na ramionach. – Rumienię się. a on bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. szyję. Zdejmuje buty. czy polecenie. – Masz świetne nogi. – Podoba mi się twoja spódnica. przez cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. – Krwawisz jeszcze? – Nie. że głos więźnie mi w gardle. czy to prośba. Całuje moje usta. Czuję na plecach chłodne. że wróciłaś. Tam wreszcie mnie puszcza i odkręca wodę w zdecydowanie za dużej kabinie prysznicowej. Głód w jego oczach sprawia.. szybko. Nie potrafię zdecydować. gładkie płytki na ścianie. a potem skarpetki. gdy tak napiera na mnie.

abym posmakowała własnego pożądania. że mam na sobie zbyt dużo ubrań. ale po chwili przyspiesza. Opuszcza na nie dłonie i zmusza mnie do rozchylenia nóg. Ciężko dyszę. Moje ciało zaczyna się naprężać. Trzymając moje pośladki. a on mnie puszcza. Z gardła Christiana wydobywa się niski jęk i chwilę później skrywa twarz na mojej szyi.. ponownie opierając mnie o ścianę. szybciej i szybciej. a kiedy nie jestem w stanie znieść ani odrobiny więcej. Bierze w obie ręce moją twarz i całuje mocno. doznając spełnienia. i całuje uda. Jęczę głośno.. Tak robię. Jego język jest nieustępliwy. wciskając mi język do ust.. jak językiem zatacza kółka wokół łechtaczki. czując. opadając spiralnie ku intensywnemu.625 Kciuki wsuwa za gumkę białych bawełnianych majtek i pociąga je w dół. ale całuje mnie czule. Po dłuższej chwili delikatnie wysuwa się ze mnie i trzyma mocno.. wypełniając mnie sobą. a ja mrugam i patrzę niewidzącym wzrokiem w jego oczy.. silny i uparty. eksploduję wokół niego. wyżej. najpierw powoli.. Łazienka jest cała zaparowana i gorąca. w jednostajnym tempie. a ramiona zarzucam mu na szyję. Co? Nie! Oddech mam urywany i wpatruję się w niego z rozkosznym wyczekiwaniem.. nie ruszając się.. nieokiełznanemu orgazmowi. wbijając palce w miękkie ciało. chwyta za uda i unosi. Oddech ma urywany. Chwyta moje biodra. gdy opuszczam stopy na podłogę. a moje palce same odnajdują drogę do jego włosów. Aaaach! Odchylam głowę i koncentruję się na tym nieziemskim doznaniu. Ta intensywność doznań jest niemal bolesna. Ach! Wciąga głośno powietrze. a ja wydaję jęk.. a on wypełnia mnie. . Czuję. opadając na kolana. nadal wewnątrz mnie. zaczyna się poruszać. Spódnicę mam podciągniętą do góry i jestem naga od pasa w dół.. O rany. uwalnia naprężoną męskość. głębiej. Bezwiednie odchylam głowę i jęczę. owładnięta pragnieniem. – Opleć mnie nogami w pasie. mała – nakazuje. Rozpina rozporek. Porusza się szybko i ostro.

Nieruchomieje. panno Steele. Zaczyna rozpinać guziki przy mojej bluzce. – Jeszcze raz dzięki za pierwszą klasę. Kąciki jego ust unoszą się lekko. – Moje gratulacje. – Nie wiesz? . myślę. Chodź. panno Steele. Naprawdę przyjemniej podróżuje się w taki sposób. dziękuję – mruczę. a ja mu się przyglądam. Wyciąga spinki z mankietów. następnie uśmiecha się do mnie. Spojrzenie ma ciepłe i łagodne. – Dobrze. zabiorę cię pod prysznic. – Och? – Podnosi na mnie wzrok. – Mam ci coś do powiedzenia – dodaję nerwowo. – Dostałam pracę.626 – Chyba się cieszysz na mój widok – mówię z nieśmiałym uśmiechem. – Uśmiecham się nieśmiało. że moja radość jest dość oczywista. Chwilę później bluzka ląduje na jego ubraniach. Obok niej po chwili lądują spodnie i bokserki. pragnąc wyciągnąć rękę i dotknąć jego klatki piersiowej. Powstrzymuję się jednak. – Jak podróż? – pyta grzecznie. po czym ściąga ją przez głowę i rzuca na podłogę. Teraz powiesz mi w końcu gdzie? – pyta żartobliwie. gdy odpina ostatni guzik. rozpina trzy guziki koszuli. Wydaje się teraz znacznie spokojniejszy. – Tak.

– Au! – piszczę. Cóż za uderzające do głowy połączenie. dopóki mogę. Woda mnie parzy. – Wygląda na urażonego. że to jedno z nich. Tak też robię. więc zakładam. Rozpina mi stanik i zamek przy spódnicy. i mnie uspokajasz. Dłonie zaciska na moich pośladkach. – Anastasio. poprosiła. Wiem tyle. Pociąga materiał w dół.. panno Steele. Kiedy zaczynasz? – W poniedziałek. – Całuje moje włosy. gdy Christianowi rzednie mina. to małe. Odwróć się. świetnie. – Och. Christian uśmiecha się. Dobra robota. – Więc nie wiesz. – urywam. naturalnie. jakie to wydawnictwo? – Nie. chyba że byś mnie o to. Nachyla się i zanurza nos w moich włosach i głęboko oddycha. – Bystra dziewczynka. – Odurzasz mnie.627 Kręci głową. całując mnie przy tym w ramię. marszcząc brwi. Bierze mnie za rękę i ciągnie pod prysznic.. żeby się wtrącać w twoje sprawy zawodowe. – A skąd miałbym wiedzieć? – Przy twoich zapędach prześladowczych. nawet by mi do głowy nie przyszło. że mógłbyś. – SIP. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. sądziłam. . że w Seattle są cztery. – Tak szybko? Wobec tego lepiej wykorzystam twoją obecność.

Biorę głęboki oddech. – Mój przyjaciel José. – To tylko odrobina gorącej wody. a ja posłusznie robię. ten fotograf. I prawdę mówiąc. Podkreśliłam słowo „przyjaciel”. zaczyna mnie znowu myć. która wydaje się trwać całe wieki. – Na którą? – Na siódmą trzydzieści. . Bosko się czuję. że przyjadę. – Odwróć się – nakazuje. Masz ochotę wybrać się ze mną? Po długiej chwili. – Tak. Nieruchomieje z dłońmi nad moimi piersiami. Wyciska trochę na dłoń.628 gdy ukrop spływa po nim kaskadami. odwracając się twarzą do ściany. – Muszę powiedzieć ci coś jeszcze – podejmuję. – Chcę cię umyć – mruczy i sięga po żel. zmywając z siebie lepki poranek w Georgii i lepkość po naszym seksie. ma w czwartek otwarcie wystawy w Portland. co mi każe. gdy jego dłonie zaczynają od moich ramion. ma rację. no i co w związku z tym? – pyta surowo. – Tak? – pyta spokojnie. – Powiedziałam.

– Cóż. wygodny fotel. eee.629 Całuje mnie w ucho. Mam zamiar znowu cię posiąść – mruczy mi do ucha. – Owszem. a potem pada na stary. – Nie sądzę – odpowiada i całuje delikatnie w szyję. Skąd wiesz? – Anastasio. – Bałaś się mnie zapytać? – Tak. – Dobrze. że rozmowa dobiegła końca. jestem – odpowiada surowo... Ale dziękuję. . Moja podświadomość odpręża się. Ponownie nieruchomieje. chcąc złagodzić ukłucie. bo ty jesteś. Anastasio.. – A ty lepiej o tym pamiętaj. że zapytałaś. Och. – Mogę cię umyć? – pytam. I znowu latanie.. jakie niesie ze sobą ta odmowa. twoje całe ciało właśnie się rozluźniło – stwierdza sucho. fajnie! Uśmiecham się szeroko. chodzi mu o śmigłowiec. – Połóż dłonie na ścianie. Weźmiemy Charliego Tango. z ręką na mojej pupie. Chwyta moje biodra i już wiem. – Czy kiedyś pozwolisz mi się dotknąć? – pytam śmiało. zazdrosny. głuptas ze mnie.

Kiedy nic nie mówię. szafa jest teraz pełna ubrań dla ciebie. – Mruży oczy. Przewracam teatralnie oczami. Anastasio. który kazał ci wrócić do Seattle? – pytam niepewnie. eee. problem. telefon. – Och? – Tak. Ignoruję ją i udaję się na górę do swojego pokoju. Mam względem ciebie plany na dzisiejszy wieczór. . komputer. że zgodził się na to. dlaczego? Myślałam. które nam zostawiła pani Jones. rzucając mi wyzwanie. abym spała w jego łóżku. ubrania. Samochód. Kupił mi ubrania. – Jeszcze wina? – pyta Christian. I nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. następnym razem to będzie mieszkanie i wtedy naprawdę stanę się jego kochanką. posiliwszy się wybornym spaghetti alle vongole. – Wstaje i obrzuca mnie uważnym spojrzeniem. Siedzę na stołku barowym oszołomiona. – Nierozwiązany – odpowiada niechętnie. – Odrobinę. doskonale wiedząc. – Możesz się przygotować w swoim pokoju. mój Szary? Szkoda mojego tyłka. – Sancerre jest orzeźwiające i przepyszne. A więc jest nadal mój. Pewnie nie jest przyzwyczajony do dzielenia przestrzeni osobistej. – Ale ty się nie musisz niczym przejmować. abyś za piętnaście minut czekała gotowa w moim pokoju zabaw. próbując przyswoić ten strzęp informacji. Nawiasem mówiąc. Ja? Sprzeciw? Wobec ciebie..... – A jak tam. Christian nalewa sobie i mnie. że on mnie nie widzi..630 Później siedzimy w szlafrokach przy barze śniadaniowym. oddala się do gabinetu.. „Dziwka!” – krzywi się moja podświadomość. Chcę. Marszczy brwi.

Czego . chcę myśleć. Zasłane jest czerwoną satyną.. Jest tam gdzieś. O w mordę. a może wszyscy są tacy jak on.. po wszystkim. Ten mężczyzna jest nienasycony. że wszystko będzie leżeć jak ulał. ale przecież nie. Co on tym razem wymyśli? Biorę głęboki. Dla Christiana właściwe.. ława. stół. Pocieszam się myślą. Wspomnienie wyrazu jego twarzy. Przypomina to garderobę Kate – tyle ubrań wiszących schludnie na drążku... Wydaje się takie duże. kanapa. jakbym była oazą na pustyni. byle znowu zobaczyć tę minę. myślałam. nawiązać połączenie z moją wewnętrzną uległą. każdą potrzebę. Serce mam w gardle. To takie. Otwieram drzwi szafy i od razu je zamykam... albo Przyjemności. W moich żyłach krąży niepokój. żeby się nad tym zastanawiać – dzisiejszego wieczoru muszę klęczeć w Czerwonym Pokoju. że mam rozsunąć kolana.. Tego właśnie on pragnie – a po kilku ostatnich dniach. Zrobiłabym niemal wszystko. Rozglądam się szybko po subtelnie oświetlonym pokoju: krzyż. to łóżko. dobija mrocznym i zwodniczym pożądaniem. Klęczę przy drzwiach w samych majtkach. muszę wziąć się w garść i zaakceptować każdą jego zachciankę. nie mam go z kim porównać. pragnienie w jego oczach. zdecydowane kroki w moją stronę. Zaciskam uda na to rozkoszne wspomnienie i przypomina mi się.631 no ale ja też nie. Zamykam oczy i próbuję się uspokoić.. Tak też robię. Jak długo każe mi czekać? To czekanie mnie dobija. Nie mam pojęcia. Bólu.. że przynajmniej mam gdzie przed nim uciec. co zrobił.. Ciekawe. wydał majątek. ale nie ma klucza. podniecona i już wilgotna. Wiem. Jezu. Ale nie mam czasu. że po łazience będzie miał dość. czy pani Jones ma zapasowy. że jest w nich zamek. kiedy zjawiłam się tu dzisiaj. chowając się za wewnętrzną boginią. Zapytam ją o to. uspokajający oddech.. Oglądam drzwi i widzę. ale nie jestem w stanie się tego wyprzeć: jestem podekscytowana. że niewłaściwe.

. ssać każdy palec. że on na mnie patrzy. – Polecenie jest łagodne. zupełnie mnie ignorując. – Ślicznie wyglądasz – odzywa się. pełne zmysłowej obietnicy. Moja podświadomość gorączkowo się wachluje. ale opieram się pokusie rzucenia na to okiem. – Piękna z ciebie kobieta. po czym wyjmuje z niej jakieś przedmioty i kładzie je na blacie. Nie ma na sobie nic z wyjątkiem tych miękkich. Krew pulsuje mi w żyłach. gdy tymczasem ja jestem niemal zupełnie naga. Co on zamierza mi dzisiaj zrobić? Christian odwraca się i nonszalancko wraca do komody. I jesteś cała moja – mruczy.. Głowę mam opuszczoną. – Wstań. wpatrując się w dłonie spoczywające na rozsuniętych udach. Otwiera jedną z szuflad. a wewnętrzna bogini wygina się w jakimś pierwotnym.632 Christian użyje tym razem? Drzwi otwierają się i wchodzi do środka. podartych dżinsów. przebiec językiem po podbiciu. a potem zbliża się niespiesznie do łóżka. Wstaję niepewnie. Powoli na moje policzki wypełza rumieniec. Christian nachyla się i chwyta za brodę. zmuszając do uniesienia głowy. Widzę jego bose stopy i pragnę wycałować ich każdy centymetr. Anastasio. . Szybko opuszczam wzrok. Zżera mnie ciekawość. gęsta i przyprawiona nieobyczajnym pragnieniem. świadoma tego. Wreszcie staje przede mną. Oblizuję bezwiednie usta. zmysłowym rytmie. Kładzie coś na dużej komodzie przy drzwiach. Pozwalam sobie na szybkie spojrzenie na niego i serce niemal mi staje. – Spójrz na mnie. Jest taka gotowa.

że głos więźnie mi w gardle. twarde i cholernie seksowne. Ale omówiliśmy granice. że mogę potrzebować tych haseł? – Jakie są te hasła? – pyta apodyktycznie. – Zapamiętaj je. Zrozumiano? Przełykam ślinę. – „Czerwony” – wyrzucam z siebie. panno Steele. ale nagły lód w jego oczach sprawia. że jest coś takiego jak hasła bezpieczeństwa. – „Żółty” – bąkam. W przeciwnym razie każę ci jej użyć do zrobienia mi loda. Marszczę lekko czoło.. że zrobię wszystko. Okej. okej? O kuźwa.. Mrugam szybko powiekami. Anastasio. co on takiego zaplanował. – Tutaj daruj sobie swoją niewyparzoną buzię. siedem odcieni grzechu w jednym kuszącym spojrzeniu. – I? – Usta ma zaciśnięte. Bezwiednie unoszę brew i już-już mam mu przypomnieć o swojej średniej ocen. W ustach czuję suchość i wiem. co mi każe. Prawdę bezpieczeństwa. I pragnę powtórzyć. Anastasio? – pyta . – Nie podpisaliśmy umowy. – Jakie są hasła niepokojąco powoli.633 Ma spojrzenie Pana – zimne. Na jego ustach błądzi niemal okrutny uśmiech.

mam nadzieję. czarne. Anastasio. Nie tego się spodziewałam. Anastasio. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na to. – Mam zamiar przywiązać cię do tego łóżka. – Chodź. że to nie rap. będzie intensywne.634 mówiąc. – Grzeczna dziewczynka. Kiedy odwraca się znowu twarzą do mnie. ponieważ będziesz czuć ból. że nad komodą wisi eleganckie. odsłaniając odtwarzacz CD oraz rząd przycisków. na jego twarzy błąka się ten jego tajemniczy uśmiech. abyś musiała użyć hasła bezpieczeństwa. bardziej mnie onieśmiela jego ton niż słowa. którą ci puszczę. Rozumiesz? Niezupełnie. Christian wciska kilka po kolei. Intensywne? Wow. Nie będziesz mnie widzieć ani słyszeć. proszę pana – mamroczę pospiesznie. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do antycznego . – Wpatruje się we mnie. które wypowiada. Nic się nie dzieje. matowe pudełko. Ale będziesz mnie czuć. – Chodzi o dotyk. Jezu. Będziesz słyszeć jedynie muzykę. Okej. Muzyczne interludium. To. Marszczę brwi – nie będę go słyszeć? Jak coś takiego ma się udać? Christian odwraca się. co ci zrobię. otwierają się drzwiczki. Gdy macha przed nim ręką. – No więc? – Tak. – Moim zamiarem nie jest doprowadzenie do tego. Ale najpierw zawiążę ci oczy i – pokazuje trzymanego w dłoni iPoda – nie będziesz mnie słyszeć. ale on sprawia wrażenie zadowolonego. Bardzo intensywne i musisz mną pokierować.

– Bądź cicho – mruczy z ustami przy mojej skórze. Zgarnia moje włosy. Pociąga raz jeszcze. Z mojego gardła wydobywa się jęk. tak że muszę cofnąć się o krok. Liczne rzemyki. a potem zaczyna zaplatać warkocz. – Choć podobają mi się twoje kucyki. Anastasio. Będzie musiał wystarczyć jeden. miękki. – Głos ma niski. że bierze coś spod drzwi. W odpowiedzi w moim ciele eksploduje ogień. Związuje koniec gumką. Wyobrażaj sobie. Na każdym rogu przymocowano metalowe łańcuchy ze skórzanymi kajdankami. Odchodzi na chwilę i słyszę. a potem przesuwa językiem i zębami od ucha aż do ramienia. zwłaszcza słuch. Patrz na łóżko.635 łóżka z czterema kolumienkami. Mruczy cicho. – Staję twarzą do łóżka. O rany. On się nachyla i szepcze mi do ucha: – Zaczekaj. a potem pociąga lekko za warkocz. trochę się teraz niecierpliwię. a dźwięk ten rezonuje w mym ciele. W prawej trzyma pejcz. Nachyla się i muska ją nosem. – Dotknij go – szepcze i brzmi jak sam diabeł. Jego wprawne palce muskają czasami moje plecy i każdy dotyk jest dla mnie słodkim elektrycznym porażeniem. a w środku zżera mnie pragnienie. aby mieć lepszy dostęp do szyi. związuje w kucyk. Wszystkie zmysły mam wyostrzone. O kuźwa. zdana wyłącznie na moją łaskę. Wyciąga przede mnie swoje ręce. Co on ma zamiar zrobić? Czuję go za sobą. że leżysz na nim związana. Niepewnie unoszę rękę i muskam długie rzemyki. Wziął coś z wieszaka z pejczami i batami. serce chyba wyskoczy mi z piersi. – Stań tutaj. wszystkie są wykonane z miękkiego . błyszczące na tle czerwonej satyny.

Christian odwraca się i kątem oka dostrzegam. Z absolutnie nieruchomą twarzą wpatruję się w niego szeroko otwartymi oczami. a potem wraca z iPodem. Rany. a także z czymś. ale sprawi. której używałam podczas lotu do Atlanty. – Ręce nad głowę – nakazuje. . – Jakie są hasła bezpieczeństwa. podobna do tej. „żółty” i „czerwony”. Anastasio? – Eee. – A teraz się połóż. – Grzeczna dziewczynka. Rzuca pejcz na łóżko i kładzie dłonie na mojej talii. Na plecach – dodaje. że krew będzie szybciej ci krążyć i skóra stanie się bardzo wrażliwa. – Użyję tego. Wychodzę z nich. – Nie będziesz ich potrzebować – mówi i zsuwa mi majtki. Pospiesznie kładę się na twardym materacu.. Pamiętaj.636 zamszu i mają na końcach małe koraliki. jak idzie do komody. Na tę myśl mam ochotę się uśmiechnąć.. Och. że nie będzie boleć. klepiąc mnie mocno w pośladki. mówi. a potem dwa razy kąsa. i tak właśnie robię. moje ciało jest takie wygłodniałe. Nie będzie bolało. Satyna jest miękka i chłodna. ale usta odmawiają mi posłuszeństwa. opierając się o jedną z rzeźbionych kolumn. najwięcej strachu kryje się w głowie. Za bardzo jestem pochłonięta oczekiwaniem. proszę pana – szepczę. co wygląda jak maska na oczy. – Stój nieruchomo – nakazuje i całuje mnie w pupę.

że go nie widzę. Gumka maski przytrzymuje słuchawki na miejscu. – Słyszę to samo. płaskie urządzenie wyglądające jak jakiś modny kalkulator. Christian rozsuwa mi nogi i krępuje kajdankami najpierw prawą. a on pociąga mnie za nogi. potem lewą. Spełniam jego polecenie. Chyba zaraz wybuchnę. – Unieś głowę – mówi. Pochyla się nade mną. Słyszę. Powoli nakłada mi maskę i chwilę później jestem ślepa. jak przechodzi na drugą stronę. Dziwne. choć dźwięk jest przytłumiony. Christian ujmuje moją lewą rękę. Nadal go słyszę. Oprócz słuchawek ma jakąś osobliwą antenkę. Na koniec przesuwa długimi palcami wzdłuż całej ręki. nie mogę nimi ruszać. Och! Jego dotyk wywołuje w mym ciele dreszcz. tak że ręce mam wyciągnięte i uniesione nad głową. próbując to rozpracować. a ja natychmiast wykonuję polecenie. co on robi? I nie . I tak leżę z rozłożonymi rękami i nogami. no i mam jeszcze pilota. Ogłusza mnie własny oddech – płytki i urywany. To takie irytujące. A niech to. Intensywnie nasłuchuję. delikatnie wkłada mi słuchawki do uszu i przymocowuje iPoda gdzieś nad moją głową.. Jęczę. co ty. Do podniecenia dołącza odrobina niepokoju. a ja robię się jeszcze bardziej wilgotna. wyciąga ją delikatnie w stronę rogu łóżka i przytwierdza mi do nadgarstka skórzane kajdanki.637 Siada na skraju łóżka i pokazuje mi iPoda. – To przekazuje odtwarzaną przez iPoda muzykę do odtwarzacza w pokoju – odpowiada Christian na moje niewyartykułowane na głos pytanie. Marszczę brwi. – Uśmiecha się tajemniczo i pokazuje mi małe. – Unieś głowę. odzwierciedlający moje podniecenie. zupełnie bezbronna. Dlaczego to takie erotyczne? Przechodzi na drugi koniec łóżka i chwyta moje kostki. gdzie robi to samo z prawą ręką..

pierwotny hymn. a potem kolejne – o święty Barnabo. To futro! Futrzana rękawiczka? Christian przesuwa dłoń. do mojego brzucha. co miałam okazję słyszeć. A futro przesuwa się teraz wzdłuż moich rąk i wokół talii. Sutki mi twardnieją pod tym delikatnym dotykiem... i nagle rzemyki znikają. to prawie łaskocze. zabierając mnie... A potem niespodziewanie uderzają w mój brzuch. To takie nieoczekiwane. jest? Nigdy nie słyszałam niczego podobnego.. do góry na piersi.. pomiędzy nogami...... dyszę. Co to. jest w mojej głowie. nogi mam unieruchomione. ale szczerze mówiąc – nie boli. wzdłuż ud.. sunie po jednej nodze... niebiański chór śpiewa różne partie.. gdzie dotknie w następnej kolejności. gdzie jego ręka powędruje w następnej kolejności. Nagle futro znika i czuję na skórze rzemyki pejcza. futro wzdłuż włosów łonowych. niespiesznie i celowo. Gdzieś z wnętrza mojej głowy dochodzi śpiew jednego anielskiego głosu. Zaskakuje mnie to. która nie przypomina niczego. u licha. co futro... nie wiem – to takie przytłaczające.. Coś niemal nieznośnie delikatnego ociera mi się o szyję. a tak trudno się skoncentrować z muzyką w głowie.. jak przesuwają się... a on znowu mnie uderza. Nagle iPod budzi się do życia.... pieszcząc mnie... Mocniej.. Nie mogę ruszyć rękami.... ale ta muzyka. po drugiej. a ja próbuję przewidzieć. – Aaa! – wołam.. że śpiewają po łacinie... dołącza więcej głosów. to chór niebiański – i śpiewając a cappella w mojej głowie jakiś pradawny.... a potem od biodra do biodra. Wychwytuję jedno słowo – „deus” – i dociera do mnie. o rany. ale nie do końca. dotykając sutków. . podążają tym samym szlakiem. zatacza kółka wokół pępka.638 słyszę nic oprócz swego oddechu i dudnienia serca. albo powitać każdy cios. do którego niemal natychmiast dołącza drugi. zastanawiając się. Uderza mnie raz jeszcze.... głosy mieszają się słodko w melodyjnej harmonii. tym razem w piersi. przesuwa leniwie w dół.. uciec.. – Aaa! Chcę się ruszyć.. wokół piersi.

niemal eksplodując w orgazmie.. a wtedy jego język dociera TAM.. a ja jęczę i się wiję... biodra.. a on przerywa. Po chwili ... gdy tymczasem drugi pieści palcami. udach i z powrotem w górę ciała. zgubiona w tych wszystkich doznaniach. mroczne części mojej psychiki. jestem wciągana w ciemne. I nagle na prawej kostce już nie mam kajdanków... Dotarłam do bardzo mrocznego.. Odrzucam głowę i wydaję okrzyk. Christian przechodzi do mego brzucha. coraz głośniej i głośniej. W złączenie moich ud. Całuje i ssie... całując.. I jest powtórka... To słodka udręka – do zniesienia. Tak – już rozumiem.. Nie! Materac ugina się i Christian klęka między moimi nogami. Christian uderza mnie w biodro. Potem śpiewy rozpoczynają się od nowa.. od których nie jestem w stanie uciec. ssąc.. tym razem miejsce futra zajmują jego nos i usta. i kąsa. a potem uderzenia przesuwają się po włosach łonowych. on obsypuje moje ciało uderzeniami... choć tego nie słyszę. aż muzyka dochodzi do punktu kulminacyjnego i milknie... przyjemna – nie. Muzyka zaczyna się od nowa. idąc śladem pejcza i futra. Jestem na łasce jego dotyku. językiem zatacza kółka wokół pępka... jęczę. zmysłowego miejsca. z wyjątkiem swego szaleńczego oddechu. Przesuwam nogę na środek łóżka.. opuszczając się do piersi. jego język wiruje wokół jednego. anielskich głosach. nie od razu. kieruje się w dół... chyba głośno... ale gdy z każdym uderzeniem moja skóra śpiewa wraz z muzyką. by oprzeć ją o niego. Och. Jestem na krawędzi. On także się zatrzymuje.. Łóżko porusza się i czuję go na sobie...... Robi to. Jestem zgubiona. Ach! Drażniąc po kolei sutki. co się dzieje? Co on mi teraz zrobi? To podniecenie jest niemal nie do zniesienia.. i szaleńczego pragnienia. Po raz kolejny muzyka milknie i nie słyszę niczego. przesuwają się wzdłuż mojej szyi. które poddają się temu najbardziej erotycznemu z doznań.... Jęczę. zgubiona w astralnych..... Zgubiona w nim..639 Krzyczę.

płonące oczy. jego tempo przyspiesza. nieznośnie powoli. Przesuwa szybko dłońmi po moich obu nogach.. dręcząco przejmujący orgazm.. Jestem wygięta w łuk. Szybko uwalnia mi drugą rękę. i jednym płynnym ruchem wchodzi we mnie. Mrugam w łagodnym świetle pokoju i wpatruję się w szare.640 uwalnia drugą nogę. o nie.. delikatnie zdejmuje z oczu maskę i wyjmuje słuchawki.. Jęczę. opierając się na rękach. wchodząc i wychodząc. – Cześć – odpowiadam nieśmiało.. – Proszę... nieznacznie. Zaczynam drżeć w oczekiwaniu na zbliżający się orgazm i Christian nieruchomieje.. Chwyta mnie mocniej... w rytm muzyki. następnie opadając na mnie. wreszcie nieruchomiejąc.. o kurwa. Muzyka umilkła i chwilę później mam wolną prawą rękę.. wykonując jeszcze trzy mocne pchnięcia.. przywracając im życie. Następnie chwyta moje biodra i unosi. Jego usta wyginają się . – Proszę! – jęczę. kładzie się na mnie i wypełnia sobą.. ale nieruchomieję. to ostrzeżenie? Nie wiem. Ja zaś nie jestem tego w stanie dłużej znieść.. on wysuwa się ze mnie.. i znowu z mojego gardła wydobywa się krzyk.. spadam w najbardziej intensywny.. tak że plecami nie dotykam już łóżka. Drżenie ustaje... uciskając i ugniatając. A gdy liczba głosów w chóralnej pieśni rośnie. jaki miałam.. ja spadam. Proszę! Krzyczę w myślach. zamierza dalej mnie torturować.... Bardzo powoli znowu zaczyna się poruszać. Gdy muzyka osiąga punkt kulminacyjny... Gdy zaczynam odzyskiwać zdolność myślenia.. – Cześć – mówi cicho. Jednym ruchem opuszcza mnie z powrotem na łóżko.. Co? Klęczy pomiędzy moimi nogami. a Christian podąża za mną.

.. Christian siada na mnie okrakiem i zaczyna masaż. okej.. gdy jego palce tańczą magicznie po moich ramionach. – Czyżby kolejny pierwszy raz. – Dobra robota. Przekręcam się sztywno na brzuch. – Och. – Co powiedziałam przez sen. – Nazywa się Spem in Alium. Jęczę głośno – ma takie silne. Ponownie jęczę. – Chcę ci jedynie rozmasować ramiona. proszę pana? ..641 w uśmiechu. co on chce teraz zrobić? Spojrzenie mu łagodnieje. Pochyla się i całuje mnie w głowę. ja też po raz pierwszy się przy tym pieprzyłam – mruczę sennie. – Hmm. wiesz? – szepcze. Nachyla się. – Co to była za muzyka? – mamroczę niewyraźnie. panie Grey? – W rzeczy samej.. panno Steele. eee. – To było.. – Odwróć się. – Zawsze chciałem się przy tym pieprzyć... Kuźwa.. ty i ja. czterdziestoczęściowy motet Thomasa Tallisa. – Cóż... aby mnie pocałować. sporo mamy ze sobą pierwszych razów. Jestem taka zmęczona.. Chris. wprawne palce. niesamowite.

– Sądziłam. Co ty przede mną skrywasz. – Anastasio. Marszczy brwi. Anastasio. – Że uważam cię za brzydkiego i przemądrzałego i że jesteś beznadziejny w łóżku.642 Jego dłonie na chwilę nieruchomieją.. – A czego się bałaś? Cholera. Christian kończy niebiański masaż i przekręca się. że to wszystko prawda i teraz to mnie dopiero zaintrygowałaś. – Cóż. kiepsko ci wychodzi kłamanie. to na mnie nie działa. że pragniesz więcej. oczywiście. Zmarszczki na jego czole pogłębiają się. że po seksie mnie rozśmieszysz. i że tęsknisz za mną. dzięki Bogu. O klatkach i truskawkach. – Niczego nie skrywam. – Sporo mówiłaś. panno Steele? Mrugam niewinnie. – Nie umiem opowiadać dowcipów. tak że leży obok mnie.. . Och... z głową wspartą na łokciu. – To wszystko? – W moim głosie słychać ulgę.

– I coś ukrywasz. jestem w tym beznadziejny. Możliwe. Anastasio.643 – Panie Grey! Pan czegoś nie umie? – uśmiecham się szeroko. że zaczynam chichotać. – To taki śliczny dźwięk – mruczy. po czym nachyla się i mnie całuje. – Nie. – Ja też jestem w tym kiepska. . że będę musiał wydobyć to z ciebie torturami. – Wygląda na tak z siebie dumnego.

wkurzył się. Christian siedzi w niej i gra. że jest zaabsorbowany czymś innym. Koncentruje się. a potem zaczyna go grać od nowa. Mam ochotę go przytulić. różnica czasu. nie chcąc mu przeszkadzać. Chyba we śnie spadłam ze schodów i teraz jestem kompletnie zdezorientowana. – Ty też – ripostuję. Zerkam na budzik przy łóżku. pogrążony w melancholii muzyki. Na tę myśl się uśmiecham. dostrzega mnie i marszczy brwi. ale czuję się wyspana. co mnie obudziło.644 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Budzę się nagle. a potem znowu opuszcza wzrok na dłonie. ale wiem. Kończy utwór. Waham się. dochodzących z salonu. Coś mnie obudziło. To akurat muszę zobaczyć. wręcz smutny i boleśnie samotny – a może to wina przepełnionej żalem muzyki. wcale nie tak łagodnie. pięknie grając. przyciągana jak ćma do ognia. Wygląda. jak to robi. w Georgii jest teraz ósma. obserwując go w ciemności. muszę wziąć pigułkę. Słyszę ciche dźwięki fortepianu. że mu przeszkadzam? – Powinnaś spać – beszta mnie łagodnie. Uwielbiam patrzeć. nasłuchując magicznych dźwięków melodyjnego lamentu.. a jego włosy błyszczą niczym miedź. że ma na sobie spodnie od piżamy. jakby był nagi. Gramolę się z łóżka wdzięczna temu czemuś. Piąta rano. Plama światła. Christian unosi głowę. Widzę. Wydaje się zagubiony. przez ułamek sekundy panuje cisza. Czemu? Och. jakaś natrętna myśl. Przesuwam się ostrożnie w jego stronę. O cholera. Jest ciemno i sama leżę w łóżku Christiana.. Cholera. Wkładam szlafrok i idę cicho korytarzem. . Christian gra.

Odwraca się i delikatnie muska ustami moje włosy. Zagraj ten drugi utwór. . – Marszczy brwi i przez jego twarz przebiega ślad irytacji bądź gniewu. – Udziela mi pani reprymendy. a na jego twarzy błąka się cień uśmiechu. odważnie siadam obok niego na stołku przed fortepianem i opieram głowę na jego nagim ramieniu. ten. Opus dwudzieste ósme. – Och. Marcello. W tonacji e-moll. gdyby cię to interesowało – mruczy. Na mnie? Na pewno nie. Czuję ruch dłoni w jego ramionach. – Co to było? – pytam. preludium numer cztery. panno Steele? – Tak. gdy utwór dobiega końca. – Chopin. panie Grey. – Nie mogę spać. jak jego sprawne palce pieszczą klawisze. Ignoruję jego minę. który grałeś pierwszej nocy. – Drugi? – Bacha. Zaczyna grać powoli i w skupieniu. Patrzę. – Nie obudziłeś. gdy opieram się o niego z zamkniętymi oczami.645 Ponownie podnosi wzrok. Smutne. co robisz. – Nie chciałem cię budzić. – Interesuje mnie wszystko. gdy tu spałam.

jeszcze smutniejszy niż Chopin. – Co za pamięć – mruczy i widzę. aby lepiej poznać tego wyjątkowego człowieka. Tak żebyś w końcu mogła je łykać o rozsądnej porze. – Tylko ty zaczęłaś je brać w innej strefie czasowej. Kiwa głową. odbijając się echem od ścian. – Aby pasować do idealnej rodziny? – Można tak to ująć – mówi wymijająco. Być może powinnaś odczekać pół godziny. No więc co będziemy robić przez te pół godziny? – Mrugam niewinnie. – Więc miałeś tylko sześć lat. przejmujące pragnienie. gdy w odpowiedzi na moje pytanie wzrusza ramionami. – Czemu nie śpisz? Nie musisz wypocząć po wczorajszym wysiłku? – Dla mnie jest ósma rano. zrozumieć jego smutek. . – Dlaczego grasz tylko takie smutne utwory? Prostuję się i patrzę na niego. aby sprawić przyjemność mojej nowej matce. że jest pod wrażeniem. a jutro kolejne pół. Po chwili odpowiada: – Oddałem się grze na fortepianie. – Dobry plan. Do pewnego stopnia odzwierciedla moje uczucia. W jego oczach czai się nieufność. Głębokie. Unosi z zaskoczeniem brwi.646 melancholijne nuty wirują wokół nas powoli i żałośnie. I muszę wziąć pigułkę. Rozdzierająco piękny utwór. kiedy zacząłeś grać? – nie daję za wygraną. Muzyka zbyt szybko dobiega końca.

– Bierze mnie na kolana. cicho. – Wolę to. A co konkretnie? pocałunkami mego ramienia.647 – Kilka rzeczy przychodzi mi do głowy. Zwłaszcza z tobą. Fortepian. – Przerywa obsypywanie gdy tymczasem – Z drugiej strony. – Śmieję się i chwytam go za ramiona.. a moja wewnętrzna bogini zamyka oczy. Nieźle. – Wyjaśnijmy sobie od razu jedną rzecz – szepczę. panno Steele. Na chwilę przerywa swoją zmysłową napaść. co mi chodzi po głowie. – Zawsze wybierzesz seks zamiast rozmowy. No więc co wymaga wyjaśnienia? – Jego ciepły oddech pieści mi szyję. – Hmm. – Uśmiecha się lubieżnie. – My – szepczę i zamykam oczy.. gdy puls mi zaczyna przyspieszać. mięśnie w podbrzuszu natychmiast się zaciskają. – Muska nosem moje włosy i całuje szyję. Marszczy brwi. – Zawsze taka złakniona informacji. – To prawda. O rety. delektując się dotykiem jego ust. – Może na fortepianie – szepcze. Moje całe ciało napina się na tę myśl. Odpowiadam obojętnym spojrzeniem. moglibyśmy porozmawiać – sugeruję .

– To było wcześniej. – A więc postawmy sprawę jasno. Gładzi mnie opuszkami palców po policzku. – Więcej. – urywa i do jego oczu wraca rezerwa. Christian unosi głowę i patrzy na mnie. – Wcześniej? – Przed. – Cóż.648 – Umowa. – Ale to ty tak bardzo na nią nalegałeś. co zawiera pozostała część . oczy łagodne. a w jego oczach widać cień rozbawienia. że tak zrobię? – Ty jesteś zupełnie nieprzewidywalna. Anastasio – stwierdza sucho. Zresztą Zasady są już ustalone i dalej obowiązują. Wzdycha. – Poza tym już dwa razy byliśmy w pokoju zabaw.. Patrzę na niego pytająco. – A spodziewasz się. nie sądzisz? – Głos ma niski i schrypnięty. żebym przez cały czas trzymała się Zasad. – Jak to? – Tak to – uśmiecha się. – Och. – Wzrusza ramionami. umowa podlega jeszcze dyskusji. Chcesz. ale nie tego.. gdzie pieprz rośnie. a ty nie uciekłaś.

Marszczy brwi. próbując sobie przypomnieć szczegóły. – A czy nie będzie ci do tego potrzebne moje pozwolenie? – Owszem. – A jeśli złamię którąś z Zasad? – Wtedy cię ukarzę. W jego oczach znowu się czai rezerwa i nieufność. Tak szybko zrobiło się poważnie. Wydaje się skonsternowany. Przez cały czas. – Jeśli się nie zgodzisz. gdy złamiesz Zasady. I owszem. – Więc aspekt kary pozostaje. Christian wstaje . ale tylko wtedy. Będę cię musiał jakoś przekonać. – Przyniosę ci. chcę. – Tak. Potrzebuję nieco dystansu. Tam masz postępować zgodnie z duchem tej umowy. O rany. kiedy tego zapragnę. – Będę musiała jeszcze raz je przeczytać – mówię. – Jego ton staje się nagle rzeczowy. że jesteś bezpieczna i będę mógł cię mieć zawsze.649 umowy? – Z wyjątkiem pokoju zabaw. to się nie zgodzisz. Wtedy będę miał pewność. – A jeśli się nie zgodzę? Przygląda mi się przez chwilę. gdy wpatruję się w niego. żebyś trzymała się Zasad. Odrywam się od niego i wstaję.

Trener będzie zdawał Panu relację . kiedy jego absorbuje coś innego – czy to mądre? Idę do kuchni. wyjątek stanowią owoce. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). których nie spędza w towarzystwie Pana. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. przydałaby mi się herbata. Po chwili wraca Christian i siada na jednym ze stołków. z którego Uległa będzie korzystać. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Połykam jedną. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. że coś w nim wykreślił. którą zostawiłam na barze śniadaniowym i szybko je znajduję. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). Jezu. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. Uczyni to z ochotą i bez wahania. – Proszę bardzo. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Pigułka! Sięgam po torebkę.650 ze stołka i udaje się do gabinetu. a potem napełniam wodą czajnik. Swędzi mnie skóra głowy. – Przesuwa w moją stronę wydrukowany dokument i widzę. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Gdzie się włącza światło? Znajduję włącznik. Przyszłość naszego tak zwanego związku jest omawiana o piątej czterdzieści pięć rano. które zostały zaakceptowane przez Pana. w jego obecności bądź w innym czasie. jaki Pan uzna za stosowny. którą spowija ciemność. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum osiem siedem godzin podczas tych nocy. Przygląda mi się uważnie.

– Możliwe. – Czy ty właśnie przewróciłaś oczami. przewracam oczami. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu.651 z postępów czynionych przez Uległą. palić. zależnie od tego. Anastasio? – pyta bez tchu. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Oczy mu błyszczą podekscytowaniem. której charakter zostanie określony przez Pana. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Przełykam odruchowo ślinę i przez moje ciało przebiega . – A więc posłuszeństwo nadal obowiązuje? – O tak – uśmiecha się szeroko. jaka jest twoja reakcja. Kręcę z rozbawieniem głową i nim zdaję sobie sprawę z tego. O kurwa. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. – Taka sama jak zawsze – odpowiada. kręcąc głową. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. co robię. jakich się dopuści. Musi mieć świadomość. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Uległa będzie prowadzić się skromnie. nie przebywając w towarzystwie Pana. w sposób godny szacunku.

– Nie ośmielisz się – przekomarzam się z nim. – Chcesz dać mi teraz klapsy. – I przygryzasz dolną wargę – mówi bez tchu. – W końcu ty też przewracasz oczami. przesuwając się powoli w lewo. I co ja mam zrobić? – Tak? – Oblizuje dolną wargę. powoli wstając ze stołka. – Zamierzasz mnie powstrzymać? – Najpierw będziesz mnie musiał złapać. – Ja też. Cóż.652 dreszcz radosnego podniecenia. – Więc. – Dalej przesuwa się w moją stronę. panie Grey? – uśmiecham się. – Tak.. Jego oczy rozszerzają się. Ja robię to samo. . – Jestem szybka. a potem Christian uśmiecha się szeroko. I zrobię to. – Jasna cholera. panno Steele? Dzieli nas bar śniadaniowy. każdy kij ma dwa końce. wiesz? – Udaję nonszalancję. ale to ty właśnie podniosłaś poprzeczkę w tej grze. – Czyżby. – Owszem.. – Naprawdę. – Oczy mu płoną i cały emanuje wyczekiwaniem.

Przyglądam się uważnie Christianowi. Odsuwam się kawałek. bez względu na zasady. – Nieruchomieje na chwilę. na co ja reaguję piskiem. O kurczę. Co będzie stanowić rażące naruszenie zasady numer siedem. A w chwili obecnej ani myślę dać ci się złapać. – Gorzej się to dla ciebie skończy. Anastasio. Christianie. – A czy ja to potrafię? – Panno Steele. Biegnę w stronę stołu w części jadalnej.. co ma pani na myśli? – Uśmiecha się znacząco. I nagle rzuca się w moją stronę. możesz się przewrócić i zrobić sobie krzywdę. marszcząc brwi. teraz sześć. – Nie masz innego wyjścia. panie Grey. jeśli będę cię musiał sam złapać. Odwrócić uwagę od czego? . a w moim ciele buzuje adrenalina. który zmierza w moją stronę. panie Grey. odkąd tylko pana poznałam. Znowu jestem dzieckiem.653 Nęka mnie we własnej kuchni.. jakie to fajne. – Z całą pewnością wiesz. jak odwrócić uwagę mężczyzny. – Niebezpieczeństwo grozi mi. Udaje mi się uciec i znowu dzieli nas stół. – Anastasio. – Przyjdziesz tu szybko? – pyta. – Owszem. Mocno wali mi serce. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności.

abym cię złapał. Mówią mi tak wiele na jego temat i tego. Nie ma mowy. jakbym . wiele mówią. ja nie czuję się aż tak. Wydaje się kompletnie wyciągnęła mu dywan spod nóg. a ten. – Możemy się tak bawić przez cały dzień. co czuje. – To właśnie czujesz? – pyta szeptem. Marszczę brwi. jak ty do dotykania twego ciała. w jaki je wypowiada. Nie. – Macha wymijająco ręką. Mówią o jego strachu i nienawiści do samego siebie. Moja podświadomość wygrzebała z dna szafy adidasy i jest już w blokach startowych. który stoi przede mną. – Och. Powtarzam te słowa jak mantrę. O nie. ale teraz może mnie lepiej rozumiesz. – Jeszcze by można pomyśleć. A może? – Nie aż w takim stopniu. – Gdy grałeś. że nie chcesz. Nieruchomieje i krzyżuje ręce na piersiach.654 – Życia. ale w końcu cię złapię i wtedy dopiero popamiętasz. – Bo nie chcę. sprawiałeś wrażenie bardzo skupionego. jakbym go uderzyła w twarz. Te trzy słowa i sposób. – Nie mogę być zbyt pewna siebie. mała. – Patrzę na niego niespokojnie. Jest szary na twarzy. I o to właśnie chodzi. Kurde. zagubiony. nastawienie takie. Wszechświata. Do kary mam Zmienia się w ułamku sekundy. Znika wesoły Christian. wygląda tak. Jest rozbawiony. – Wcale nie.

Jego oczy zasnuwają grafitowe burzowe chmury. w pokoju zabaw. a potem zamyka oczy i kręci głową. że ktoś miałby go dotknąć? – Nie. i po chwili staję przed Christianem.. ale nie nienawidzę. a więc tak bardzo nienawistna jest mu myśl.. – Nie mogę ci tego wytłumaczyć – szepcze. Christianie. boję się. – Aż tak tego nie znosisz? – pyta cicho.655 Biorę głęboki oddech i obchodzę stół. – Po prostu tego potrzebuję. Wczoraj wieczorem nie zadałeś mi bólu. Mam do tego stosunek ambiwalentny.. aż w końcu mówi cicho: – Chcę ci sprawiać ból. Ale nie taki. ponieważ ty tego potrzebujesz. – Nie możesz czy nie chcesz? – Nie chcę. – Cóż. – Robię to dla ciebie. Kontekst był zupełnie inny. Jezu. Mija sekunda za sekundą. patrząc mu w pełne niepokoju oczy. – Ale wczoraj wieczorem. ty. nie – uspokajam go. że zrobisz mi krzywdę. Ja nie. – Patrzy na mnie z udręką. Kurwa! – Dlaczego? Przeczesuje palcami włosy i wzrusza ramionami. którego nie byłabyś w stanie znieść. .. poza tym ufam ci. Nie lubię tego. Ale kiedy chcesz mnie ukarać.

– Chcesz. – I serce ściska mi się boleśnie. – Nie odchodź.. Anastasio. Zupełnie mnie tym zaskakuje. Jego strach jest nagi i oczywisty. Wpatruje się we mnie i nagle porywa w ramiona i całuje. – Nie chcę odejść. – Pokaż mi – mówię szeptem. Gdybym cię stracił. Och. . że tego nie zrobisz.. Powiedziałaś. och. – Nie mogę tak ryzykować. – Mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. a we śnie błagałaś. To człowiek w potrzebie. – Tak. gdzieś we własnym mroku. ale Christian jest zagubiony. Oczy ma szerokie i pełne udręki.. O rety. a ja wyczuwam w tym pocałunku panikę i rozpaczliwą potrzebę. Mogę go uspokoić. – Ale mi nie powiesz. abym ja nie zostawiał ciebie – mruczy mi do ust. żebym została. – Jeśli to zrobię. przyłączyć się na chwilę do mroku i dać mu nieco światła. moje nocne wyznania. nie zniósłbym tego. uciekniesz z krzykiem z tego pokoju i już nigdy nie wrócisz. tak namiętnie. – Najbardziej na świecie..656 – Więc wiesz dlaczego.

– Spróbowałabyś? – Tak. że to zrobię. – Jesteś gotowa? Kiwam głową. Mruga powiekami. a stamtąd do pokoju zabaw. Jeśli to zrobię. – Ana. Powiedziałam. Jego oczy ponownie się rozszerzają. jakby się zastanawiał nad alternatywą. Christian odsuwa się ode mnie kompletnie skonsternowany. Lekko mi się w niej kręci. raz na zawsze. – Ja też jestem zdezorientowana. żeby nam wyszło. Wie. Przyjemność i ból. – Pokażę ci. wtedy może ty. potem jednak na jego twarzy pojawia się zdecydowanie i mruży oczy. – Słucham? – Ukarz mnie. czy jestem w stanie to zrobić. jak bardzo może boleć. to takie dezorientujące.. odwraca się i prowadzi mnie w stronę schodów. Przez chwilę wygląda na rozdartego.657 – Ale co? – Pokaż mi. Nagle łapie mnie mocno za ramię. A ty i ja przekonamy się. może on pozwoli mi się dotknąć. – Zatrzymuje się przed drzwiami. Chcę wiedzieć. jak daleko możesz się posunąć. i wtedy będziesz mogła podjąć decyzję. Jeśli tak.. gdy z mojej twarzy . ale chcę. jak bardzo może boleć. nagroda i kara – jego słowa rezonują w mojej głowie. – Ale kieruje mną ukryty motyw. że chodzi mi o dotykanie.

658 odpływa cała krew. nie chcę. do licha. Gdyby otworzył ramiona. Słyszę to w głosie Christiana. a ty będziesz liczyć razem ze mną. abyś to więcej robiła – szepcze. Otwiera drzwi. gdzie wcześniej się skrywał.. że mnie nie widzi. . Unosi skraj mego szlafroka i z jakiegoś powodu czuję się bardziej naga. I uciekałaś przede mną. i choć jest to bardzo podniecające. z wieszaka przy drzwiach zdejmuje coś. żeby tego uniknąć. co wygląda jak pasek. Nie zdjął ze mnie szlafroka. nadal trzymając moje ramię. Dociera do mnie ironia całej tej sytuacji. po prostu tego nie zrobi? Z karania mnie zawsze robi takie przedstawienie. będzie naprawdę bolało. Wraca tam. pobiegłabym do niego natychmiast. wiem to. Zamierzam uderzyć cię sześć razy. ponieważ się zgodziłaś. – Nagle z jego głosu znika ten nerwowy strach. Uciekałam. – Jesteśmy tu. Atmosfera w pokoju ulega zmianie. Pochylam się nad miękką skórą. Delikatnie pieści moje pośladki. Dam radę. Okej. O kuźwa. żebyś zapamiętała. – I przewróciłaś oczami. Trochę mnie to dziwi. aby nie uciekać przede mną. czuję w jego dotyku. Anastasio. Przewracam oczami. – Zrobię to. Czemu. przesuwa po nich ciepłą dłonią.. a potem prowadzi do obitej czerwoną skórą ławy na końcu pomieszczenia. niż gdybym nic na sobie nie miała. Znasz moje zdanie w tej kwestii. dobrze wiedząc. – Przełóż się przez nią – mruczy cicho.

Oddech ma urywany i głośny.. – Licz.. Moje pośladki są całe w ogniu. przygotowując się na uderzenie.. Tak dobrze uzewnętrznić ból. – Sześć – szepczę. niż myślałam. odpychając go . naprawdę boli. Christian uderza znowu. jest trudniej. Aż nadchodzi. Boli o wiele bardziej niż podczas klapsów. dam radę. takie. nie. Uderza mnie ponownie.659 Zamykam oczy. a ja go wcale nie chcę. Pas ponownie smaga mi ciało. Mimowolnie wydaję okrzyk bólu i łykam głośno powietrze. – Pięć. Jezu. jakiego się obawiałam. – Trzy! – W moich oczach pojawiają się nieproszone łzy. Anastasio! – nakazuje. – Mój głos to bardziej zduszony szloch i w tym momencie myślę. Słyszę. Jeszcze jeden... że go nienawidzę.. gdy jeszcze raz czuję przeszywający ból. a ból pulsuje wzdłuż linii uderzenia. – Puść mnie.. O kurwa.. – Wyrywam mu się. – Cztery! – wołam. czując ponowny cios. – Dwa! – krzyczę. desperacko szukając w sobie wewnętrznej siły. i teraz łzy ciekną już ciurkiem po mojej twarzy. gdy tymczasem ja nie oddycham prawie wcale. jak Christian rzuca na podłogę pas i bierze mnie w ramiona. Przepełnia mnie to gniewem. Nie chcę płakać. pełen współczucia. – Jeden! – wołam i brzmi to jak przekleństwo.

że Christian może pójść za mną. W pokoju jest jeszcze ciemno. A przecież on tak właśnie się zachowuje. Patrzy na mnie z rezerwą. uważając. Zwijam się w kulkę i zaczynam szlochać w poduszkę. Walczę z nim. Wiedział. I co teraz? Uciec? Zostać? Jestem taka wściekła. Prostuję się i piorunuję go wzrokiem. Idę sztywno w jego stronę. nie jest mój. żebym go miała. Dokąd pójść? Nie do jego pokoju. Aaa! Bolą. wyraźnie zaszokowany. – Ana – mówi błagalnie. Co ja sobie myślałam? Dlaczego pozwoliłam mu to zrobić? Pragnęłam zapuścić się w mrok. który będzie mój. aby nie siadać na obolałym tyłku. Jak mogłam być taka głupia? Oczywiście. Mam ochotę zwinąć się w kulkę i jakoś dojść do siebie.. Po policzkach płyną gorące łzy i wycieram je gniewnym gestem. Wierzchem dłoni gniewnie ocieram łzy.. cicho zamykając za sobą drzwi. w takim stanie? – Rękawem szlafroka wycieram nos. czy też pokoju. – Popieprzony z ciebie sukinsyn. – Nie dotykaj mnie! – syczę. że to boli. . Niepewnie dotykam pośladków. że będę potrzebować własnej przestrzeni. Zostaję w szlafroku i otulam się nim. co się w nim kryje – ale dla mnie to zbyt wiele. Opieram się o nie. był mój. Nie potrafię tego robić. – To właśnie lubisz? Mnie. – Tylko mi tu nie „Anuj”! Musisz się w końcu wziąć za siebie. Grey! – Po tych słowach odwracam się sztywno i wychodzę z pokoju zabaw. zbadać to. to go podnieca. a on patrzy na mnie oszołomiony. Wchodzę niezgrabnie do łóżka. Do mojego. świadoma.660 od siebie. Uleczyć swoją zachwianą wiarę. Dlatego właśnie chciał.

jak otwierają się drzwi. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. cóż za mroczny poranek.. praktycznie mnie dławi. Słyszę. Chcę do mamy. Jestem zupełnie sama. Jak coś takiego w ogóle mogłoby się udać? A myśl. Nie mogę się ruszyć i leżę sztywno.661 W końcu się przebudziłam.. zaszokowana bólem. i ta rozpacz na jego twarzy. skarbie. Jesteś taka młoda. dlaczego musiałam się zakochać w Szarym? Dlaczego? Dlaczego nie mogę kochać José albo Paula Claytona. On nie jest normalny. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. Tak.. ale jestem jak sparaliżowana. Czy on mi wybaczy. Nie będzie chciał ze mną być. Nie chcę.. Ma potrzeby. co najlepsze”. których ja nie jestem w stanie spełnić.. a teraz mam obolały tyłek i przepełnia mnie udręka. proszę – . jeśli nie mogę mu tego dać. Muszę odejść. a wewnętrznej bogini nigdzie nie widać. a ja mam ochotę odsunąć się od niego. Teraz to do mnie dociera. Stracę go. Ale trzeba mu oddać. Ana. że mnie ostrzegał. Szlocham w poduszkę jeszcze głośniej. – Nie walcz ze mną. muszę odejść. – Ćśśś – mówi cicho. Odpręż się i baw się dobrze. Przypominają mi się jej słowa na pożegnanie: „Podążaj za głosem serca. mój Szary. I podążyłam za głosem serca. Dlaczego. gdy wychodziłam.. Moja podświadomość kręci ze smutkiem głową. albo kogoś podobnego do mnie? Och.. Och. przenieść na drugi koniec łóżka. gdy kładzie się obok mnie. Nie jesteśmy dla siebie stworzeni. już nigdy. że miałabym go już więcej nie zobaczyć. i proszę. żeby tak mnie bił. on tu jest. rezonujące w mojej głowie. nie raz i nie dwa. musisz jedynie być otwarta. Zasługujesz na wszystko.. dlaczego. Kładzie coś na stoliku nocnym. Byłam taka okrutna. O nie. Materac ugina się pod jego ciężarem. Czy ja wybaczę jemu? Myśli mam zagmatwane.

czego bym nie wiedział. Wpatruję się w jego piękną twarz. – Za co? – Za to. Niczego się nie da z niej wyczytać. Otwiera oczy i patrzy na mnie z konsternacją. Tuli mnie do siebie. Głowę mam wspartą o jego ramię. Odwracam się bardzo powoli w jego ramionach. – Nie powiedziałaś niczego. tak że teraz leżę twarzą do niego. – Jego oddech muska moją skórę. prawie w ogóle nie mrugając. Nadchodzi świt. . Unoszę rękę i przesuwam opuszkami palców po jego policzku i kilkudniowym zaroście. co powiedziałam. – W jego oczach pojawia się ulga. nie odzywając się ani słowem. Serce ściska mi się na nowo i pojawia się nowa fala łez. A my nadal leżymy w ciszy. – Przyniosłem ci paracetamol i krem z arniką – odzywa się w końcu. – Przepraszam. chowa nos we włosach. – Przepraszam – szepczę. Och. a ja powoli zaczynam się odprężać i przestaję płakać. Leżymy tak razem długą chwilę. do pokoju zaczyna się wlewać łagodne światło poranka. jest taki niesamowicie przystojny. ale ja zachowuję nieufność.662 szepcze. Delikatnie bierze mnie w ramiona. całuje szyję. ale Christian również patrzy mi w oczy. – Nie czuj do mnie nienawiści. że sprawiłem ci ból. Christian całuje mnie delikatnie. W tak krótkim czasie stał mi się taki drogi. głos jest boleśnie smutny. czule. Christian zamyka oczy i wypuszcza powietrze.

O nie. Słucham? – Nie rozumiem. – Sama o niego poprosiłam. – Masz rację. każdy mieszek włosa staje na baczność. Zamyka ponownie oczy i widzę na jego twarzy miriady uczuć.663 Wzruszam ramionami. Skóra głowy mnie swędzi. – Ja też tego nie chcę – odpowiada cicho. Otwiera szeroko oczy. Głos ma zduszony. mruga i przez jego twarz znowu przebiega strach. abym potrafiła być taka. O nie. Nie jestem kimś odpowiednim dla ciebie. że nigdy więcej ci na to nie pozwolę. a ziemia usuwa się spod mych stóp. – Jesteś taka. ziejącą przepaść. spojrzenie ma puste. Unosi rękę i kciukiem ociera spływającą łzę. zacząłem naprawdę żyć. Muszę to powiedzieć. – I już wiem. jak bym chciał. Powinienem pozwolić ci odejść. Z oczu znowu zaczynają mi płynąć łzy. Nie jestem posłuszna i możesz mieć pewność. – Nie chcę odejść – szepczę. pozostawiając czarną. . – Odkąd cię poznałem. Kiedy je otwiera. sam mówiłeś. Oto ta chwila. – Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. jak byś chciał – mówię cicho. – Nie sądzę. Przełykam ślinę. A tego właśnie pragniesz.

– Nie – wyrzuca z siebie. nie kiedy robię to. nie odchodź. A więc to naprawdę koniec. – Ale dajesz mi je. prawda? – pytam cicho. – Nie możesz mnie kochać. to niewłaściwe. w takim razie lepiej już pójdę – szepczę i siadam. Otwiera szeroko oczy.. abym zostawała. Nie. Do tego się wszystko sprowadza – niedopasowanie. – Jest przerażony. – Nie w tej chwili.. czego pragnę. – Nagle czuję się . Nie potrafię dać ci szczęścia. – Nie. – Nigdy tego nie przeskoczymy. Przypominają mi się te wszystkie biedne uległe. popatrz na siebie. – W jego głosie słychać panikę. – Niewłaściwe? A dlaczego? – Cóż.. Nie jestem w stanie na niego patrzeć. Ana. ale tym razem widać w nich tylko czysty. – Marszczę brwi. krzywiąc się. niekłamany strach. Kręci bez słowa głową. Christianie. – Głos ma pełen udręki. Zamykam oczy. – Nie ma sensu. Zakochałam się w tobie. Kurwa mać.. – Cóż. O nie.664 – Ja też.

O dziwo napawa mnie to poczuciem swobody. jak gra na fortepianie. mechaniczne czynności wymagające prostych. Na dole obrzucam spojrzeniem salon. Tak wiele się wydarzyło od tamtej pory. myśląc o tym. i chcę już stąd iść. Wstaję z łóżka. myśląc wyłącznie o kolejnej sekundzie.665 zmęczona. i dostrzegam torebkę z prezentem dla Christiana: modelem szybowca Blanik L-23. Chciałabym odrobiny prywatności – mówię beznamiętnie i wychodzę z sypialni. Ból jest tak wielki. który trzeba samemu skleić.. Spodnie ocierają mi się o tyłek. myjąc się metodycznie. O nie.. aby zamknąć walizkę. i tak dalej.. – Zamierzam się ubrać. W moich oczach wzbierają łzy. I wiem już. ramiona. że jeszcze niedawno siedziałam z głową opartą na jego ramieniu i słuchałam. proste. Teraz naciśnij butelkę z żelem pod prysznic. że jego pełnia do mnie nie dociera. gdyż on odwraca moją uwagę od tego. ale szczerze mówiąc. piszę kilka słów i kładę ją na wierzchu pudełka. . a ponieważ nie myłam włosów. Umyj twarz. Odstaw butelkę na półkę. Wychodzę spod prysznica. a Christian za mną. Przykucam. Otworzyły mi się oczy i zrozumiałam poziom jego deprawacji. co dzieje się z moim biednym. szczęśliwe czasy. wyjmując z małej walizki dżinsy i T-shirt. Ubieram się w łazience. złamanym sercem. Wyjmuję go z walizki. szybko się wycieram. czując ból. że muszę mu go dać. Czuję otępienie. mechanicznych myśli. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. cieszę się.. kiedy była jeszcze nadzieja na więcej. Szybko wydzieram z notesu kartkę. dosłownie wykończona. wiedząc. że nie jest on zdolny do miłości – dawania i otrzymywania miłości. Jakimś cudem uciekłam od swego ciała i teraz jestem zwykłym obserwatorem rozgrywającej się na moich oczach tragedii. Biorę szybki prysznic.

Kładę go ostrożnie na barze śniadaniowym. a obok niego BlackBerry i kluczyki do samochodu. mógł nam. że mój świat rozpada się na maleńkie kawałki.. dostrzegam. Podchodzę do kanapy i podnoszę z niej plecak. – Podnosi wzrok i zauważa mnie. Zbieram włosy w kok i ignoruję fakt.666 Przeglądam się w lustrze. Wyjmuję z niego Maca i przechodzę do części kuchennej. Kiedy odwracam się twarzą do niego. że teraz należy oszczędzić mi drwin. jeszcze nie. a potem udaję się do salonu. że wpatruje się we mnie znieruchomiały z przerażenia. nie myśl o tym. – Co takiego powiedział? – krzyczy. – Potrzebuję tych pieniędzy. – Cóż.. starając się ignorować Christiana. podnoszę walizkę. – Ana. Nawet ona wie. – Głos mam czysty i spokojny. zostawiam na jego poduszce samolot i kartkę. są twoje – mówi . Welch. a potem się rozłącza. Moja podświadomość kiwa głową z aprobatą. Biorę głęboki oddech. Nie teraz. Jaki jest numer do niego? Muszę zadzwonić. powiedzieć prawdę. a ja aż podskakuję. Jest boso. że okrutnie mi odebrano nadzieję i marzenia. Nie mogę uwierzyć. że mam spuchnięte od płaczu powieki. Christian rozmawia przez telefon. wspaniale. Ma na sobie czarne dżinsy i T-shirt. nie chcę tych rzeczy. kurwa. to prawdziwy burdel. Nie. – Znajdźcie ją – warczy. pozbawiony uczuć. Widzę w nim bladość i oczy przepełnione udręką... nie. które Taylor dostał za mojego garbusa.

Potrzebuję jedynie tamtych pieniędzy. Ana. – Przyjmiesz czek? – pyta zjadliwie. – Proszę. Oczywiście. bądź rozsądna – beszta mnie. Moje spojrzenie biegnie ku fortepianowi. – Marszczę brwi. wpatrując się w niego. Mruży oczy. – Nie chcę niczego. wręcz zimne. Próbuję chronić siebie – dodaję szeptem. – Głos mam jednostajny. – Weź je. prawda? Dla niego to zawsze było pieprzenie. a teraz już ich nie chcę. Pasujące do niego. jak ja ciebie. Christianie. Potrzebuję jedynie pieniędzy ze sprzedaży samochodu.. Nie. że nie.667 z niedowierzaniem. nie ustępując. Odwraca się na pięcie i idzie do gabinetu. chłodne. – Christianie. – Tak. zabierz te rzeczy. Po raz ostatni obrzucam spojrzeniem jego apartament. Jezu. Cóż. . może trochę. co będzie mi o tobie przypominać. – Nie. – Nie. Ponieważ ty nie pragniesz mnie tak. ale ja już nie czuję onieśmielenia. kochalibyśmy się na fortepianie.. nawet teraz. – Naprawdę próbujesz mnie zranić? – Nie. kocham cię. – Ana. gdybym trzymała buzię na kłódkę. Przyjęłam je tylko z musu. Odpowiadam spokojnym spojrzeniem. ja bym się kochała. No. On nigdy się ze mną nie kochał. nie chcę się kłócić. pieprzylibyśmy się na fortepianie. obrazy na ścianach – wszystkie abstrakcyjne.

Szare oczy płoną. Odwracam się z powrotem w stronę Christiana i w jego oczach widzę ledwie hamowaną wściekłość. dziękuję. jak zawsze. Ten samochód to klasyk. a ja mimowolnie się cofam. Dzieli nas nieco ponad metr. czego pragnę. a kiedy się oglądam. – Taylor uzyskał dobrą cenę.668 Wraca Christian i wręcza mi kopertę. – Pójdę do samochodu. Odwracam się i widzę. – W porządku. Taylora już . – Proszę. – Nie chcę. – Nie mogę zostać. Możesz go zapytać. Wiem. Sama pojadę do domu. Zatrzymuje się i jego udręka jest wręcz namacalna. żebyś odchodziła – mówi cicho. a ty nie możesz mi panno Steele – oświadcza Christian kiwa mu głową. Robi krok w moją stronę. – Przy każdej okazji zamierzasz mi się sprzeciwiać? – Po co zmieniać przepraszająco ramionami. pozwól Taylorowi odwieźć cię do domu. – Patrzy gdzieś za mnie. Ana. Zamyka z frustracją oczy i przeczesuje palcami włosy. zdecydowanie Taylor. Zawiezie cię do domu. nie ma. przyzwyczajenia? – Wzruszam stoi Taylor. że w drzwiach nieskazitelny w swym garniturze.

Z kolei ja nie mogę ci dać tego. Chwytam walizkę oraz plecak i ruszam w stronę holu. Jedynego mężczyznę. wyglądam obojętnie przez szybę i powoli dociera do mnie ogrom tego. Cholera. nie. zachowując bezpieczną odległość. – Żegnaj. szukając w torebce ciemnych okularów. Drzwi zasuwają się i winda porywa mnie w dół do czeluści garażu i mego prywatnego piekła. nim zmienię zdanie i spróbuję go pocieszyć. – Proszę. Nic nie mówi i nie patrzy w moją stronę. – Nie zdzierżę teraz jego dotyku.669 tego dać. Christian udaje się za mną. Wciska guzik przywołujący windę i drzwi rozsuwają się. co właśnie zrobiłam. Ależ ze mnie nieudacznik. Przepełniają mnie wstyd i zażenowanie. ogarniętego bólem nie do zniesienia. z którym spałam. Christianie – mówię cicho. Gdy wjeżdżamy na Fourth Avenue. zostawiłam go. Po moich policzkach płyną niechciane łzy i ocieram je pospiesznie dłonią. – Ana. gdy przecina mnie ostry jak nóż ból. ale to zadanie okazało się ponad moje wątłe siły. Gdy zatrzymujemy się na światłach. Taylor otwiera przede mną drzwi i wsiadam do samochodu. Taylor podaje mi lnianą chusteczkę. Unikam kontaktu wzrokowego. Stawia kolejny krok w moją stronę. Wciągam głośno powietrze. którego kochałam. Desperacko próbuję odsunąć od siebie atakujące mnie uczucia. że uda mi się zaciągnąć mojego Szarego w stronę światła. Odwracam od niego wzrok. . Takim samym jak mój. Miałam nadzieję. żegnaj – mówi miękko i wygląda na człowieka załamanego. Jedynego mężczyznę. Biorę ją od niego z wdzięcznością. a ja podnoszę ręce. – Nie mogę. Wsiadam do kabiny. czego ty pragniesz.

. wsącza się do mego szpiku. Siedzę na luksusowej skórzanej kanapie i szlocham. rozpaczliwie tuląc do siebie resztki balonu oraz chusteczkę Taylora. i wyję. nieproszona myśl pochodząca od mojej wewnętrznej bogini. metafizyczny. Zwijam się w kulkę. Tego bólu nie da się opisać.. Fizyczny. duchowy. w butach i ubraniu.. Zrywam go gniewnie i przyciskam do siebie. jest wszędzie. aby czuć się jak u siebie. jak ja. Mieszkanie jest boleśnie puste i nieznajome. która krzywi się drwiąco: ból fizyczny po uderzeniach pasem to nic w porównaniu z tym cierpieniem. Och – co ja zrobiłam? Rzucam się na łóżko. a tam przywiązany do łóżka zwisa smętnie bardzo smutny.. Charlie Tango. Udaję się prosto do swego pokoju. dyskretny akt dobroci okazuje się moją zgubą.670 – Dziękuję – mówię cicho i ten mały. Koniec części pierwszej .. i popadam w żałobne odrętwienie. Gdzieś w głębi pojawia się niedobra. Nie mieszkam tu na tyle długo. sflaczały balon.. Wygląda i czuje się dokładnie tak.

[2] Sugar – ang. „soaring” – szybownictwo. [6] Gra słów. natomiast francuskie tłumaczenie wyrażenia „la bete a deux dos” pochodzi z 1532 roku z utworu Gargantua i Pantagruel François Rabelais’go. „snoring” – chrapanie .671 Przypisy [1] Washington State University – Uniwersytet Stanu Waszyngton (ten i pozostałe przypisy pochodzą od tłumacza). ale także pieszczotliwe określenie w rodzaju „skarbie”. „cukiereczku” [3] Non-Disclosure Agreement – umowa/oświadczenie o zachowaniu poufności. Po raz pierwszy w języku angielskim sformułowania tego użył w roku 1603 Szekspir w tragedii Otello. [4] „Make the beast with two backs” – w slangu brytyjskim określenie stosunku płciowego. [5] Cuisine sauvage – po francusku „dzika kuchnia”. „kotku”. cukier.

672 .

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful