1

2
Tytuł oryginału: FIFTY SHADES OF GREY Copyright © Fifty Shades Ltd, 2011 Pierwsza wersja niniejszej powieści zatytułowana Master of Universe ukazała się wcześniej w Internecie. Autorka wydała ją w formie odcinków, z innymi bohaterami, pod pseudonimem Snowqueen’s Icedragon. Copyright © 2012 for the Polish edition by Wydawnictwo Sonia Draga Copyright © 2012 for the Polish translation by Wydawnictwo Sonia Draga Projekt graficzny okładki: Jennifer McGuire Ilustracja na okładce: © Papuga2006/Dreamstime.com Zdjęcie autora: © Michael Lionstar Redakcja: Ewa Penksyk-Kluczkowska Korekta: Magdalena Bargłowska, Iwona Wyrwisz, Aneta Iwan ISBN: 978-83-7508-597-6 Sprzedaż wysyłkowa: www.merlin.com.pl www.empik.com www.soniadraga.pl WYDAWNICTWO SONIA DRAGA Sp. z o.o. Pl. Grunwaldzki 8-10, 40-127 Katowice tel. 32 782 64 77, fax 32 253 77 28 e-mail: info@soniadraga.pl www.soniadraga.pl www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga www.facebook.com/50TwarzyGreya www.piecdziesiattwarzygreya.pl Skład i łamanie: Wydawnictwo Sonia Draga Katowice 2012. Wydanie I

3

Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni”: Pięćdziesiąt twarzy Greya Ciemniejsza strona Greya Nowe oblicze Greya

4 Spis treści Dedykacja PODZIĘKOWANIA ROZDZIAŁ PIERWSZY ROZDZIAŁ DRUGI ROZDZIAŁ TRZECI ROZDZIAŁ CZWARTY ROZDZIAŁ PIĄTY ROZDZIAŁ SZÓSTY ROZDZIAŁ SIÓDMY ROZDZIAŁ ÓSMY ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY ROZDZIAŁ DZIESIĄTY ROZDZIAŁ JEDENASTY ROZDZIAŁ DWUNASTY ROZDZIAŁ TRZYNASTY ROZDZIAŁ CZTERNASTY ROZDZIAŁ PIĘTNASTY ROZDZIAŁ SZESNASTY ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY ROZDZIAŁ OSIEMNASTY ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Przypisy

5

Dla Nialla, pana mojego wszechświata

6 PODZIĘKOWANIA Dziękuję następującym osobom za pomoc i wsparcie: Mojemu mężowi, Niallowi, za tolerowanie mojej obsesji, zajmowanie się domem i pierwszą redakcję tekstu. Mojej szefowej, Lisie, za wytrzymanie ze mną przez ostatni rok, kiedy ogarnięta byłam tym całym szaleństwem. CCL – nie zdradzę, kim jesteś, ale dziękuję Ci. Oryginalnym wsparcie. „bunker babes” za przyjaźń i nieustanne

SR – za wszystkie przydatne rady od samego początku. Sue Malone za zrobienie ze mną porządku. Amandzie i całej ekipie TWCS za przyjęcie zakładu.

7

ROZDZIAŁ PIERWSZY Patrzę w lustro i krzywię się. Do diaska z tymi włosami, zupełnie się nie chcą układać. I do diaska z Katherine Kavanagh, która się rozchorowała i każe mi teraz przez to przechodzić. „Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami. Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami”. Recytując to niczym mantrę, jeszcze raz próbuję podporządkować je szczotce. Wzdycham z irytacją i przyglądam się bladej szatynce z niebieskimi oczami, zbyt dużymi w stosunku do całej twarzy. Szatynka odpowiada mi gniewnym spojrzeniem. Poddaję się. Mogę jedynie związać niesforne włosy w koński ogon i mieć nadzieję, że jakoś się będę prezentować. Kate to moja współlokatorka i akurat dzisiaj musiała dopaść ją grypa, jakby nie mogła w jakikolwiek inny dzień. Dlatego też nie jest w stanie przeprowadzić od dawna zaplanowanego wywiadu dla gazety studenckiej z jakimś megapotężnym potentatem przemysłowym, o którym nigdy nie słyszałam. Zgodziłam się więc zrobić to za nią. Muszę zakuwać do egzaminów końcowych, dokończyć pracę pisemną, no a po południu powinnam pojawić się w pracy, ale nie – dzisiaj pokonam dwieście sześćdziesiąt kilometrów do centrum Seattle, aby się spotkać z tym tajemniczym prezesem Grey Enterprises Holdings Inc. Czas owego wybitnego przedsiębiorcy i głównego dobroczyńcy naszej uczelni jest niezwykle cenny – znacznie cenniejszy niż mój – niemniej jednak zgodził się udzielić Kate wywiadu. Nie lada osiągnięcie, tak twierdzi moja współlokatorka. Te jej przeklęte zajęcia dodatkowe. Kate siedzi skulona na kanapie w salonie. – Ana, tak mi przykro. Dziewięć miesięcy zabiegałam o ten wywiad. Sześć kolejnych potrwa ustalanie nowego terminu,

8 a do tego czasu obie zdążymy skończyć studia. Jako redaktor naczelna nie mogę tego skopać. Proszę – chrypi błagalnie. Jak ona to robi? Nawet chora ślicznie wygląda: jasnorude włosy są nienaganne, a zielone oczy błyszczące, choć nieco zaczerwienione i załzawione. Ignoruję przypływ niepożądanego współczucia. – Oczywiście, że pojadę, Kate. A ty wracaj do łóżka. Przynieść ci nyquil albo tylenol? – Nyquil. Tu masz pytania i dyktafon. Wystarczy, że wciśniesz przycisk nagrywania, o tutaj. Rób notatki, ja wszystko spiszę. – Kompletnie nic o nim nie wiem – burczę, bez powodzenia próbując stłumić rosnącą panikę. – Pytania cię poprowadzą. Jedź już. To długa trasa. Nie chcę, żebyś się spóźniła. – No dobra, jadę. Kładź się do łóżka. Ugotowałam zupę, później ją sobie odgrzej. – Patrzę na nią z czułością. Robię to, Kate, tylko dla ciebie. – Dobrze. Powodzenia. I dziękuję ci. Jak zawsze ratujesz mi życie. Biorę torbę na ramię, uśmiecham się cierpko do Kate, po czym schodzę do samochodu. Nie mogę uwierzyć, że dałam się na to namówić. No ale przecież Kate jest w czymś takim mistrzynią. Będzie z niej świetna dziennikarka. Jest elokwentna, zdecydowana, przekonująca, śliczna – no i to moja najlepsza przyjaciółka. Na drogach panuje niewielki ruch. Wyjeżdżam z Vancouver w stanie Waszyngton i kieruję się w stronę Portland i autostrady I-5. Jest jeszcze wcześnie, a w Seattle muszę być dopiero na drugą. Na szczęście Kate pożyczyła mi swojego sportowego mercedesa

9 CLK. Nie jestem pewna, czy Wanda, mój stary garbus, dałaby radę dowieźć mnie na czas. Merca fajnie się prowadzi, a kilometry uciekają jeden za drugim, gdy wciskam pedał gazu. Celem mojej podróży jest centrala globalnego przedsiębiorstwa pana Greya. To olbrzymi, dwudziestopiętrowy biurowiec, cały ze szkła i stali, funkcjonalna fantazja architekta. Nad szklanymi drzwiami metalowe litery tworzą dyskretny napis „Grey House”. Na miejsce docieram kwadrans przed drugą. Uff, nie spóźniłam się. Ogarnięta uczuciem ulgi wchodzę do ogromnego – i, szczerze mówiąc, onieśmielającego – holu ze szkła, stali i białego piaskowca. Siedząca za biurkiem z litego piaskowca bardzo atrakcyjna, zadbana młoda blondynka uśmiecha się do mnie uprzejmie. Ma na sobie najbardziej szykowną grafitową marynarkę i białą koszulę, jakie w życiu widziałam. Wygląda jak spod igły. – Mam umówione spotkanie z panem Greyem. Anastasia Steele w zastępstwie Katherine Kavanagh. – Chwileczkę, panno Steele. Unosi lekko brew, a ja stoję przed nią skrępowana. Zaczynam żałować, że nie pożyczyłam od Kate eleganckiej marynarki, żeby ją włożyć zamiast granatowego palta. W sumie się postarałam i przywdziałam swoją jedyną spódnicę, brązowe kozaki do kolan oraz niebieski sweter. Dla mnie taki strój jest elegancki. Odgarniam za ucho pasmo włosów, które wymknęło się z kucyka, i udaję, że nie czuję onieśmielenia. – Panna Kavanagh jest umówiona. Proszę się tu podpisać, panno Steele. Ostatnia winda po prawej stronie, dwudzieste piętro. – Gdy składam podpis, uśmiecha się do mnie uprzejmie, jak nic rozbawiona.

10 Wręcza mi identyfikator, na którym wielkimi literami napisano GOŚĆ. Uśmiecham się nieco drwiąco. To oczywiste, że jestem gościem, gołym okiem widać. Zupełnie do tego miejsca nie pasuję. Nic nowego, wzdycham w duchu. Dziękuję jej, po czym udaję się w stronę wind, mijając dwóch pracowników ochrony. W dobrze skrojonych czarnych garniturach wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko ode mnie. Winda w ekspresowym tempie zawozi mnie na dwudzieste piętro. Drzwi rozsuwają się i widzę następny duży hol – ponownie szkło, stal i biały piaskowiec. Staję przed kolejnym biurkiem z piaskowca i kolejną młodą blondynką odzianą nienagannie w czerń oraz biel i powstającą na mój widok. – Panno Steele, zechce pani zaczekać tutaj. – Gestem wskazuje kilka krzeseł obitych białą skórą. Za skórzanymi krzesłami widać sporych rozmiarów przeszkloną salę konferencyjną z dużym stołem z ciemnego drewna, wokół którego stoi co najmniej dwadzieścia krzeseł. Za tym wszystkim znajduje się sięgające od podłogi do sufitu okno z widokiem na Seattle, ciągnącym się aż do Zatoki Puget. Ta panorama jest oszałamiająca i przez chwilę stoję jak wrośnięta w ziemię. Rany. Siadam, wyciągam z torby pytania i przeglądam je, w duchu przeklinając Kate za to, że nie dorzuciła choćby krótkiej notki biograficznej. Nic nie wiem na temat mężczyzny, z którym za chwilę mam przeprowadzić wywiad. Czy ma lat dziewięćdziesiąt, czy trzydzieści. Ta niepewność jest irytująca i znowu zaczynam się denerwować. Nigdy nie przepadałam za rozmowami twarzą w twarz, preferując anonimowość dyskusji grupowej, podczas której mogę siedzieć na końcu sali i nie zwracać na siebie uwagi. Jeśli mam być szczera, to preferuję własne towarzystwo i czytanie w kampusowej bibliotece jakiegoś brytyjskiego klasyka. A nie nerwowe wiercenie się na krześle w potężnym szklanym gmachu.

11 Gromię się w duchu. Weź się w garść, Steele. Sądząc po budynku, który jest zbyt zimny i nowoczesny, uznaję, że Grey ma czterdzieści parę lat: wysportowany, opalony i jasnowłosy, żeby pasować do reszty personelu. W dużych drzwiach po prawej stronie pojawia się kolejna elegancka, nienagannie ubrana blondynka. O co chodzi z tymi jasnowłosymi panienkami jak spod igły? Czy ja trafiłam do Stepford? Robię głęboki wdech i wstaję. – Panna Steele? – pyta najnowsza blondynka. – Tak – odpowiadam chrypliwie i odkasłuję. – Tak. – Proszę, teraz zabrzmiało to pewniej. – Pan Grey za chwilę się z panią spotka. Mogę wziąć pani płaszcz? – Oczywiście. – Zdejmuję palto. – Zaproponowano pani coś do picia? – Eee, nie. – O rety, czy Blondynka Numer Jeden będzie mieć kłopoty? Blondynka Numer Dwa marszczy brwi i mierzy spojrzeniem młodą kobietę za biurkiem. – Co podać? Herbatę, kawę, wodę? – pyta, skupiając uwagę ponownie na mnie. – Wodę, dziękuję – mamroczę. – Olivio, przynieś, proszę, pannie Steele szklankę wody. – W jej głosie słychać surową nutę. Olivia natychmiast zrywa się

12 z miejsca i spieszy w stronę drzwi po drugiej stronie holu. – Najmocniej przepraszam, panno Steele, Olivia to nasza nowa stażystka. Proszę zająć miejsce. Pan Grey zjawi się za pięć minut. Olivia wraca ze szklanką wody z lodem. – Proszę bardzo, panno Steele. – Dziękuję. Blondynka Numer Dwa maszeruje do wielkiego biurka, a stukot obcasów o podłogę z piaskowca roznosi się echem po pomieszczeniu. Siada i obie wracają do pracy. Może pan Grey nalega, aby wszystkie jego pracownice były blondynkami. Zastanawiam się właśnie, czy to zgodne z prawem, kiedy drzwi do gabinetu otwierają się i pojawia się w nich wysoki, elegancko ubrany, przystojny Afroamerykanin z krótkimi dredami. Zdecydowanie powinnam była inaczej się ubrać. Odwraca się i mówi: – Golf w tym tygodniu, Grey. Nie słyszę odpowiedzi. Mężczyzna odwraca się, zauważa mnie i uśmiecha się. Olivia zdążyła już wyskoczyć zza biurka i wcisnąć przycisk przywołujący windę. Szybkie zrywanie się z krzesła ma opanowane do perfekcji. Denerwuje się bardziej ode mnie! – Do widzenia za drzwiami kabiny. paniom – mówi mężczyzna, znikając

– Pan Grey czeka na panią, panno Steele. Proszę wejść –

13 mówi Blondynka Numer Dwa. Wstaję i niepewnie próbuję opanować zdenerwowanie. Podnoszę torbę, zostawiam szklankę z wodą i kieruję się w stronę uchylonych drzwi. – Proszę wchodzić bez pukania. – Uśmiecha się uprzejmie. Popycham drzwi i w tym samym momencie potykam się o własne nogi, po czym wpadam do gabinetu głową naprzód. A niech to szlag – ja i moje dwie lewe nogi! Znajduję się na czworakach w progu gabinetu pana Greya, a usłużne ręce pomagają mi wstać. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ale ze mnie niezdara. Sporo wysiłku muszę włożyć w podniesienie wzroku. Ożeż ty – jest taki młody. – Panno Kavanagh. – Gdy odzyskuję pozycję pionową, wyciąga w moją stronę smukłą dłoń. – Jestem Christian Grey. Nic się pani nie stało? Usiądzie pani? Taki młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie. Dopiero po chwili jestem w stanie odpowiedzieć. – Eee, prawdę mówiąc... – bąkam. Jeśli ten facet ma więcej niż trzydzieści lat, to ja jestem tybetańskim mnichem. Oszołomiona wyciągam dłoń i witamy się uściskiem. Gdy nasze palce się stykają, przez moje ciało przebiega dziwny, przyjemny dreszcz. Pospiesznie cofam rękę. Wyładowania elektryczne i tyle. Mrugam szybko, a ruchy moich powiek dorównują szybkością biciu serca. – Panna Kavanagh jest niedysponowana, przysłała więc mnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadza to panu, panie Grey. – A pani to...? – Ton głosu ma ciepły i chyba nawet rozbawiony, choć trudno to ocenić, gdyż wyraz jego twarzy pozostaje niewzruszony. Sprawia wrażenie umiarkowanie

a ja z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu oblewam się rumieńcem.. jak i obrazami... Powieszone razem zapierają dech w piersiach. Na jednej z nich. w sumie trzydziestu sześciu. – W pełni się z panią zgadzam. że wyglądają jak fotografie. Są śliczne – przedstawiają zwyczajne. panno Steele – odpowiada cicho.. podłoga i ściany. ułożonych w kwadrat. namalowane z taką dbałością o szczegóły. wisi mozaika niewielkich obrazów. kiedy dostrzega. tej z drzwiami. – Są piękne. Ten gabinet jest stanowczo zbyt duży dla jednej osoby. Przekrzywia głowę i przygląda mi się z uwagą. ale nie mam pewności.14 zainteresowanego. reszta gabinetu jest zimna. Katherine. Naprzeciwko sięgających od podłogi do sufitu okien stoi wielkie nowoczesne biurko z ciemnego drewna. że przez jego twarz przemknął cień uśmiechu. eee. na co patrzę. Wydaje mi się. Trouton – wyjaśnia Grey. – Rozumiem – rzuca zwięźle. eee. Nie licząc obrazów. ale przede wszystkim bije z niego uprzejmość. czy odzwierciedla to osobowość .. – Anastasia Steele. Z takiego samego drewna wykonano ławę stojącą obok kanapy. – Może usiądziemy? – Gestem wskazuje na obitą białą skórą kanapę w kształcie litery L. zapomniane przedmioty.. Wszystko inne jest białe: sufit. panną Kavanagh na Uniwersytecie Stanu Waszyngton. wokół którego spokojnie mogłoby zasiąść sześć osób. – Miejscowy malarz. czysta i beznamiętna. Studiuję literaturę angielską razem z Kate. Zwyczajność zmieniają w nadzwyczajność – rzucam zaintrygowana zarówno nim. Zastanawiam się.

drugą podpiera brodę i przesuwa palcem wskazującym po ustach. ponieważ stwierdza: – Nie będzie mi to przeszkadzać. zaniepokojona biegiem swoich myśli. Mrugam. – Nie będzie panu przeszkadzać. który z gracją zajmuje jeden z białych skórzanych foteli naprzeciwko mnie. wyjaśniła cel tego wywiadu? – Tak. Jedna ręka leży swobodnie na kolanach. nie bardzo wiedząc. dostrzegam. Ma się pojawić w kolejnym. panno Steele. – Czy Kate. – bąkam. – Przepraszam przyzwyczajona. co powiedzieć. cierpliwie – mam nadzieję – czekając. Następie kładę na ławie dyktafon. ostatnim w tym roku akademickim numerze gazety studenckiej. gdy tymczasem mnie ogarnia coraz większe zażenowanie. aby umieścić na ławie dyktafon? Rumienię się. Och! To dla mnie nowość i zaintrygowana jestem faktem. Grey nic nie mówi. i wyjmuję z torby pytania Kate. że mnie obserwuje. Przekomarza się ze mną? Oby. a on chyba się nade mną lituje. jak zadała sobie pani tyle trudu. jeśli nagram pańskie odpowiedzi? – Teraz mnie pani o to pyta? Po tym. Kiedy zbieram się na odwagę i podnoszę wzrok. który oczywiście najpierw dwa razy ląduje na podłodze. Potrząsam głową. Chyba próbuje powstrzymać uśmiech.15 tego adonisa. – Nie jestem do tego – Ależ proszę się nie spieszyć. to znaczy panna Kavanagh. ponieważ to ja mam wręczać absolwentom dyplomy. .

odnoszący niesamowite sukcesy. Marszczę brwi. Co prawda uśmiecha się. Zatrudniam wyjątkowy zespół i sowicie go wynagradzam. Ciężko nad tym pracuję. panno Steele. Natrząsa się ze mnie. co poprawia ich wyniki. próbuję wyglądać jak profesjonalistka. policzki zaczynają mi płonąć i prostuję się. – Może ma pan po prostu szczęście. każdy najmniejszy szczegół. Wciskając guzik w dyktafonie. poznać ją na wylot. panie Grey. próbując się ponownie skoncentrować na wyznaczonym zadaniu. – Świetnie. Ale on jest taki arogancki. – Przełykam nerwowo ślinę. – Mam kilka pytań. a mnie świetnie wychodzi ich ocena. a także zgromadzić dobrych ludzi. W tym właśnie sedno: wszystko zawsze się sprowadza do dobrych ludzi. kierując się logiką i faktami. Wiem. aby się wydać wyższą i bardziej onieśmielającą. – Biznes to ludzie.16 że ktoś niewiele ode mnie starszy – okej. Podejmuję decyzje. Gdy dociera to do mnie. – Tego właśnie oczekiwałem – mówi. Czemu zawdzięcza pan swój sukces? – Podnoszę na niego wzrok. i okej. – Przeszywa mnie spojrzeniem szarych oczu. trzeba stać się w niej mistrzem. . – Jest pan bardzo młody jak na osobę. zachowując śmiertelną powagę. co ich inspiruje i jak ich motywować. ale sprawia wrażenie nieco rozczarowanego. Instynkt pozwala mi dostrzec dobry pomysł i zająć się nim. Przez chwilę w jego oczach widzę zaskoczenie. jak pracują. co nie. no ale jednak młody – wręczy mi dyplom ukończenia studiów. – To nie znajduje się na liście Kate. – Zatykam niesforny lok za ucho. może z sześć lat lub coś koło tego. której udało się stworzyć takie imperium. że aby osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie. – Żywię przekonanie.

– Uważa pan.17 – Nie uznaję czegoś takiego jak szczęście czy traf. iż urodził się po to. Gdybym podjął decyzję. gdy przekona samego siebie. Serce zaczyna szybciej mi bić. panno Steele – mówi. że im ciężej pracuję. panno Steele. jeśli takie określenie bardziej pani odpowiada. Patrzę na niego. po mniej więcej miesiącu dwadzieścia tysięcy ludzi miałoby problem ze spłatą hipoteki. sprawuję kontrolę we wszystkich dziedzinach życia. panno Steele. Moje usta same się otwierają. – Och. – Te słowa wydostają się z moich ust bez mojej wiedzy. Jego brak pokory wprawia . Zapewnia mi to swoiste poczucie odpowiedzialności. że lubi pan rządzić. a on odpowiada mi spojrzeniem bacznym i beznamiętnym. w jaki palcem wskazującym przesuwa po dolnej wardze? Naprawdę mógłby przestać tak robić. że ma ogromną władzę? – Normalnie obsesja na punkcie sprawowania kontroli. że ludzki rozwój to najważniejsze powołanie przywództwa. To chyba Harvey Firestone powiedział. tym więcej mam szczęścia. a policzki znowu oblewa rumieniec. Czemu tak mnie wytrąca z równowagi? Może to kwestia jego atrakcyjności? Przeszywającego spojrzenia? Sposobu. Wygląda na to. że już mnie nie interesuje branża telekomunikacyjna i sprzedałbym firmę. – Poza tym ogromną władzę człowiek zdobywa wtedy. ale jego uśmiech pozbawiony jest wesołości. Naprawdę wszystko jest uzależnione od tego. czy ma się w zespole odpowiednich ludzi i czy należycie pożytkuje się ich energię. – Mam cztery tysiące pracowników. – Widać. władzy. aby sprawować kontrolę – kontynuuje gładko.

jak wszystko działa: na jakiej zasadzie. jakby mówiło to pańskie serce. Cóż mogę powiedzieć? – Mam wrażenie. Poza tym kocham statki. Wpatruje się we mnie bacznie. – Unosi brew. Co jest tego powodem? – pytam. strasznie jest arogancki. cholera. gdybym zebrała choć trochę informacji na jego temat. – A czemu mieliby tak mówić? – Bo dobrze mnie znają. – Czy pańscy przyjaciele powiedzieliby. Choć niektórzy powiedzieliby. – Możliwe. Ale.18 mnie w osłupienie. Dostrzegam drgnięcie kącika jego ust. – Inwestuje pan w produkcję przemysłową. a nie logika i fakty. – Jestem właścicielem mojej firmy. Zmieniam taktykę. – Wykrzywia usta w cierpkim uśmiechu. że łatwo pana poznać? – I natychmiast żałuję tego pytania. Nie ma go na liście Kate. że ja nie mam serca. . Dlaczego w jego towarzystwie czuję się taka skrępowana? – Lubię budować różne rzeczy. Lubię wiedzieć. Nie muszę odpowiadać przed zarządem. Czerwienieję. – Nie musi pan odpowiadać przed zarządem? – pytam zdegustowana. jak to złożyć i rozłożyć. Oczywiście wiedziałabym to.

Może jedynie zasadę przewodnią. no i prawdę powiedziawszy. Rzadko udzielam wywiadów. a ja podziwiam tego rodzaju upór. to jaką? – Nie mam filozofii jako takiej. – Bardzo filantropijne podejście. skonsternowana tym. – Dlaczego więc na ten się pan zgodził? – Ponieważ jestem dobroczyńcą waszej uczelni. – To całkiem niezły biznes – stwierdza. kto posiądzie umiejętność władania własnym umysłem. gdy tymczasem powinnam zakuwać do egzaminów. choć mnie się wydaje. panno Steele. panna Kavanagh nie pozwalała się zbyć. panno Steele. może objąć w posiadanie . Zerkam na kolejne pytanie. Skąd pańskie zainteresowanie tą akurat branżą? – Nie da się jeść pieniędzy. co usłyszałam. a zbyt wielu ludzi na tej planecie jest niedożywionych. Bez końca wierciła dziurę w brzuchu moim ludziom z PR. Wiem.19 – Mocno bronię swojej prywatności. że nie mówi tego szczerze. słowa Andrew Carnegiego: „Ten. Dlatego właśnie siedzę tutaj i kulę się pod badawczym spojrzeniem Greya. – Ma pan swoją filozofię? A jeśli tak. Czy to właśnie jest pańską pasją? Nakarmienie biednych tego świata? Wzrusza niezobowiązująco ramionami. Jaki to ma sens: karmienie biednych tego świata? Nie widzę w tym żadnych korzyści finansowych. – Inwestuje pan także w technologie rolnicze. jak uparta potrafi być Kate.

Zaintrygował mnie. nie potrafię się więc oprzeć wrażeniu. tyle że nie mam pojęcia o czym. Patrzę na swego rozmówcę. no nie? Zerkam na kolejne pytanie. . tak to można ująć. panno Steele. że lepiej bym się przygotowała. ale uśmiech nie dociera do oczu. – Bo nim jestem. – Mówi pan jak konsument pierwszej wody. Gdybym wiedziała. – Ile miał pan lat w momencie adopcji? – To fakt powszechnie znany. ale owszem. to akurat pytanie osobiste. Uśmiecha się. Przełykam ślinę. – Został pan adoptowany. aby je posiadać. że mówimy o czymś innym. Chciałabym mieć już ten wywiad za sobą. – Ależ z niego „kontroler”. Panująca w gabinecie temperatura uległa podwyższeniu. kto chce nakarmić świat. a może tylko ja tak to odczuwam. że go nie uraziłam. – Chcę zasługiwać na to. jak i nad tymi. Lubię kontrolę zarówno nad samym sobą. Ponownie oblewam się rumieńcem. którzy mnie otaczają. mając nadzieję. – A więc chce pan obejmować rzeczy w posiadanie. Po raz kolejny nie pasuje to do kogoś. – Nie jestem w stanie tego określić. Chyba zgromadziłam dość materiału dla Kate. do czego ma słuszne prawo”. Szybko zmieniam temat. Cholera. że będę przeprowadzać ten wywiad. Z determinacją dążę do celu. to oczywiste. – W jego głosie pobrzmiewa surowość.20 wszystko inne. Jak dalece ukształtowało to pański charakter? – Och. Marszczy czoło.

– Po raz pierwszy wypowiedział moje imię. a ja kulę się z zażenowaniem.. nie. – Przepraszam. – Unosi brwi. Próbuję raz jeszcze. Szybciej bije mi serce. Grey przechyla głowę. panie Grey? Wciąga głośno powietrze. tylko od razu głośno to przeczytać? Jak mam mu powiedzieć. to ona je przygotowała. – Bardzo przepraszam. To zajęcie dodatkowe Kate. a w jego oczach pojawia się chłodny błysk. eee. O nie... że ja jedynie czytam pytania? Cholerna Kate i jej ciekawość! – Nie. nie jestem. To. i kochających rodziców.. Nie wygląda na zadowolonego. Cholera. – To nie są pani pytania? Krew odpływa mi z twarzy. Nerwowym gestem zatykam pasmo włosów za ucho.21 – Dla pracy poświęca pan życie rodzinne. nie . Nie interesuje mnie powiększanie tej rodziny. – Pracujecie razem w gazecie studenckiej? – Cholera jasna! Nie mam nic wspólnego z tą gazetą. – Czuję się jak zbesztane dziecko. – To nie jest pytanie – rzuca krótko. Anastasio. Kate. – Eee. Jak mogłam nie zastosować czegoś w rodzaju filtra. – Jest pan gejem. jest tu napisane. Mam brata i siostrę. a policzki znowu czerwienieją. panna Kavanagh. – Czy musi pan poświęcać dla pracy życie rodzinne? – Mam rodzinę.

Uff. W zamyśleniu gładzi się po brodzie. Andreo. – To wiele wyjaśnia. – Oczywiście. po czym zamyka za sobą drzwi.22 moje. ale za dwie minuty ma pan kolejne spotkanie. że przeprowadzi ten wywiad? – pyta niebezpiecznie cichym głosem. kto ma komu zadawać pytania? Jego spojrzenie przewierca mnie na wylot. Sprawia wrażenie zagubionej. – Zostałam oddelegowana. – Panie Grey. przepraszam. Andrea waha się. Odwołaj. to spotkanie. Grey odwraca powoli głowę w jej stronę i unosi brwi. – Nie. proszę. Kate jest chora – mówię przepraszająco. panie Grey – bąka. a ja zmuszona jestem powiedzieć prawdę. – Jeszcze nie skończyliśmy. To moja współlokatorka. wpatrując się w niego. Mój rozmówca marszczy brwi. . Chwileczkę. nie tylko ja tak mam. Kobieta oblewa się pąsowym rumieńcem. Twarz mi płonie. że przeszkadzam. Rozlega się pukanie do drzwi i do gabinetu wsuwa głowę Blondynka Numer Dwa. przyglądając mi się uważnie. a następnie skupia uwagę z powrotem na mnie. – Zaoferowała się pani.

zakłopotana jego zainteresowaniem. rozpraszające. kuląc się pod twoim badawczym spojrzeniem.. a palce krzyżuje na wysokości ust. Przełykam ślinę. – W jego szarych oczach błyszczy ciekawość. Proponuje mi pracę? – Och. eleganckim. a więc wracamy do „panny Steele”. – Co ma pani w planach po ukończeniu studiów? Wzruszam ramionami. Jechać do Seattle z Kate. – Choć nie jestem pewna. – Dlaczego tak pani uważa? – Zaintrygowany przechyla głowę na bok. rumieniąc się po raz enty. . a nie siedzieć w tym okazałym. a przez jego twarz przemyka coś na kształt uśmiechu. Na razie muszę zdać egzaminy końcowe. sterylnym gabinecie. – Do których powinnam się teraz przygotowywać.. Będę to miała na uwadze – dukam skonfundowana. Znowu myślę na głos. – O nie. Kurde i jeszcze raz kurde. czybym tutaj pasowała. – Ja naprawdę nie chcę w niczym panu przeszkadzać.23 – Na czym skończyliśmy. znaleźć pracę. – Chciałbym dowiedzieć się czegoś na pani temat. Po co mu to? Opiera łokcie na poręczach fotela. Jego usta są bardzo. – Jeszcze nie poczyniłam planów. – Niewiele tego jest – mówię. – Mamy tutaj doskonały program dla stażystów – mówi cicho. panie Grey. panno Steele? Och. Tak naprawdę nie wybiegam zbytnio myślami w przyszłość. Unoszę z zaskoczeniem brwi. Dla wyrównania rachunków.

panie Grey. – Jak zawsze uprzejmy. – Wraca pani do Vancouver? – W jego głosie słychać zaskoczenie. Już się nie uśmiecha i nagle czuję skurcz jakichś dziwnych mięśni w brzuchu. – Do zobaczenia. a mnie czeka długa droga. – Cała przyjemność po mojej stronie. że ma pan zbyt wiele zajęć. On mruży oczy z namysłem. – Może oprowadzić panią? – pyta. – Tak. . – Jestem niezgrabna. on także podnosi się z fotela i wyciąga rękę. – Panie Grey. mało elegancka i nie mam włosów w kolorze blond. że nadal przeskakują między nami te dziwne iskry. panno Steele. proszę pana – odpowiadam. – I brzmi to jak wyzwanie albo groźba. Marszczę brwi. – Jestem pewna. To pewnie nerwy. Do zobaczenia? Ponownie ujmuję jego dłoń. nie mam pewności. panie Grey. Zdążyło się rozpadać. Pochylam głowę i niewidzącym wzrokiem wpatruję się w zaplecione palce. – Dla mnie nie. wrzucając dyktafon do torby. autorytarny. Czemu miałoby go to obchodzić? – Otrzymała pani wszystko. – Dziękuję za rozmowę. proszę zachować ostrożność. natychmiast. co trzeba? – dodaje. – Ton ma surowy. Wyciągam rękę po dyktafon. – Kiwam głową.24 – To chyba oczywiste. Gdy wstaję. Zerka w stronę okna. a nawet niepokój. zdumiona tym. – Cóż. Co się dzieje? Muszę stąd wyjść.

wychodząc do holu. Naprawdę jest bardzo. panno Steele. Fajnie. Jeśli zauważa moją reakcję. Oblewam się rumieńcem. Przytrzymuje je dla mnie. Kiedy odwracam się. – Anastasio – mówi tytułem pożegnania. aby nic się pani nie stało. wściekam się w duchu. a jego uśmiech staje się szerszy. czekając – ja skrępowana. równie zdziwione. Andrea i Olivia unoszą głowy znad biurek. które przechwytuje Grey. Przewierca mnie swymi szarymi oczami. I litościwie zasuwają się drzwi. To oczywiste. Drzwi rozsuwają się i wchodzę natychmiast do kabiny. że czyni aluzję do mojego mało eleganckiego wkroczenia do gabinetu. – Jest pan bardzo uprzejmy. nic nie daje po sobie poznać. – Chcę dopilnować. – Christianie – odpowiadam. że Grey opiera się jedną ręką o ścianę przy windzie. Wciągam gwałtownie powietrze. . – Uśmiecha się lekko. desperacko pragnąc stąd uciec.25 Sprężystym krokiem podchodzi do drzwi i otwiera je na oścież. a ja wsuwam z zażenowaniem ręce w rękawy. panie Grey – warczę. Długim palcem wskazującym wciska guzik przywołujący windę i stoimy. – Miała pani jakiś płaszcz? – Tak. Na chwilę kładzie dłonie na moich ramionach. Ku memu zaskoczeniu sam też wychodzi. – Olivia zrywa się z krzesła i przynosi moje palto. Naprawdę muszę wydostać się z tego miejsca. że uważasz mnie za zabawną. ale to bardzo przystojny. widzę. Mocno mnie to rozprasza. on obojętnie opanowany.

rzeczywiście jest bardzo przystojny. Potykam się. Po plecach przebiega mi dreszcz. u licha. Gdy zostawiam za sobą miasto i odtwarzam w głowie niedawną rozmowę. miało być? Opierając się o jedną ze stalowych kolumn. I choć maniery ma nienaganne. próbuję się uspokoić i zebrać myśli. ale czemu miałoby być inaczej? Po raz kolejny czuję irytację na Kate. Ruszam w stronę samochodu. próbując odzyskać to. to zimny autokrata. pewny siebie. Cholera – co to było? Serce powoli odzyskuje zwykły rytm. Zamykam oczy i oddycham głęboko. . Zbyt emocjonalnie reaguję na coś wyimaginowanego. Okej. Może i zachowuje się arogancko. Co to. Unoszę twarz ku niebu. a ja znowu jestem w stanie normalnie oddychać. ogarnia mnie zażenowanie. co pozostało z mojego opanowania. że nie zaznajomiła mnie z jego biografią. Głośno oddycham z ulgą. Winda zatrzymuje się na parterze i opuszczam ją od razu po rozsunięciu się drzwi. W każdym razie na pierwszy rzut oka. W ekspresowym tempie docieram do dużych szklanych drzwi i wypadam na rześkie i wilgotne powietrze Seattle. ale na szczęście udaje mi się zachować równowagę. Nie cierpi głupoty. To przez jego wygląd? Uprzejmość? Zamożność? Władzę? Nie rozumiem swojej irracjonalnej reakcji. władczy – ale z drugiej strony arogancki. wystawiając ją na chłodne krople odświeżającego deszczu.26 ROZDZIAŁ DRUGI Serce wali mi jak młot. Żaden mężczyzna nigdy nie podziałał na mnie tak jak Christian Grey i nie jestem w stanie pojąć dlaczego. no ale w końcu ma do tego prawo – tak wiele udało mu się osiągnąć w tak młodym wieku. Potrząsam głową.

zalecającego mi ostrożność. tę. Ziemio. wiem. Mieszkam tu już od czterech lat. wciskając jednocześnie pedał gazu. Uznaję. że mogę jechać tak szybko. Cóż. a ja płacę jej grosze za wynajem. dostanie dyktafon. którą rezerwuje na czas po rozstaniach z chłopakami. jakby miał dwa razy więcej lat. Na tę myśl od razu poprawia mi się nastrój. Jadę wolniej niż zazwyczaj. Grey sprawia wrażenie. że Kate zażąda drobiazgowej relacji. będę się skręcać z zażenowania. niż ma. Szczęściara ze mnie – rodzice Kate kupili dla niej to mieszkanie. Kręcę głową. Nie mogę uwierzyć. Podbiega do mnie i mocno ściska. rozstąp się natychmiast pode mną! Za każdym razem. Przy odrobinie szczęścia nie będę musiała opowiadać zbyt wiele ponad to. Cholerna Katherine Kavanagh! Zerkam na prędkościomierz. a jej się nie da tak łatwo zbyć. co się nagrało. ale nie powinnam tak tego rozpamiętywać. Najwyraźniej uczy się do egzaminów. rozpieram się wygodnie i słucham dudniącej muzyki indie rock. gdy przypomni mi się to pytanie. jak tylko mam ochotę. Zapomnij o tym.27 Podczas jazdy moje myśli ciągle uciekają ku niemu. – Kate siedzi w salonie. Gdy wjeżdżam na autostradę. co sprawia. dociera do mnie. – Zaczynałam się . że go o to zapytałam. choroby i generalnie nastrój depresyjny. Włączam odtwarzacz MP3. robię głośniej. – Ana! Wróciłaś. Mieszkamy na małym osiedlu bliźniaków w Vancouver. że powodem tego jest wspomnienie przenikliwych szarych oczu i surowego głosu. I wiem. Część jego odpowiedzi była mocno enigmatyczna – jakby miał jakieś skryte zamiary. Nigdy więcej się z nim nie spotkam. Ana. Gdy podjeżdżam pod dom. I te pytania Kate! Adopcja i homoseksualizm! Wzdrygam się. że generalnie było to bardzo interesujące doświadczenie. otoczona podręcznikami. Autentycznie zastanawia mnie. niedaleko miasteczka uniwersyteckiego. że ktoś jest tak bardzo nakierowany na odniesienie sukcesu. mimo że nadal ma na sobie piżamę z różowej flaneli w króliczki.

– Wzruszam ramionami. Naprawdę młody. Zjadłaś zupę? – pytam. Co mam powiedzieć? – Cieszę się. Jestem twoją dłużniczką. że jest już po wszystkim i że nie muszę ponownie się z nim spotykać. Był dość onieśmielający. rzekłabym. – Ana. . Wielkie Przesłuchanie Katherine Kavanagh. nieco wyniosły. A tak na marginesie to ile on ma lat? – Dwadzieścia siedem. Ana. – Jezu. tak bardzo ci dziękuję. Ana. ale strasznie panikowałam. że szybciej wrócisz. chcąc zmienić temat. przepraszam. – Dąży do wyznaczonego celu. Kate patrzy na mnie z miną niewiniątka. więc uważam.28 martwić. Jak poszło? Jaki był Grey? – O nie. wywiad się przedłużył. – Och. jakby przedwcześnie się postarzał. – Lepiej wyglądasz. Wzruszam ramionami. – Generalnie był uprzejmy. że czas mam całkiem dobry. że ostro. Czemu nie dołączyłaś biografii? Czułam się przez to jak idiotka. przepraszam. wiem. zaczyna się. Myślałam. formalny. – Macham dyktafonem. Kate przykłada dłoń do ust. no i jest młody. nie pomyślałam. zabiorę się za spisywanie wywiadu. Nie mówi jak facet przed trzydziestką. Powinnam ci to była streścić. – Nie zgrywaj mi tu niewiniątka. Daj mi dyktafon. Gromię ją wzrokiem.

choć – o ironio – beznadziejny ze mnie majsterkowicz. – Ana! Sądziłam. Cieszę się. Zerkam na zegarek. Pracuję u Claytona od początku studiów. Zdążę na część popołudniowej zmiany u Claytona.29 – Tak. Pani Clayton wita mnie z otwartymi ramionami. że cię widzę. co nie jest Christianem Greyem. i jak zawsze była pyszna. – Uśmiecha się do mnie z wdzięcznością. Kilka godzin mogę popracować. – Wyrobiłam się szybciej. W sklepie panuje spory ruch – to początek sezonu letniego i ludzie remontują domy. Czuję się znacznie lepiej. że zdążyłam na swoją zmianę. gdyż dzięki temu mogę się skupić na czymś. Wysyła mnie do magazynu. abym zabrała się za wykładanie towaru na półki i nie mija dużo czasu. będziesz wykończona. To największy sklep żelazny w Portland i okolicy i przez cztery lata pracy nabyłam nieco wiedzy na temat większości sprzedawanych przez nas produktów. – Ana. – Naprawdę się cieszę. – Dam sobie radę. a zadanie to pochłania mnie całkowicie. Zostawiam to tacie. Kiedy wracam do domu. Kate ze słuchawkami na uszach . że dzisiaj nie dasz rady. No to na razie. Jestem raczej typem dziewczyny. – Muszę lecieć. która lubi zasiąść z książką w wygodnym fotelu przed kominkiem. niż zakładałam.

prawda? Chciał mi jedynie zaprezentować swoje włości. wyczerpującym wywiadem i pracą u Claytona. Uświadamiam sobie. Nos nadal ma czerwony.. – Eee. że przygryzam wargę. uciekam się . no nie? Pąsowieję. – Daj spokój. o co ci chodziło z jego formalnością. nim. ponieważ byłam z. którą dziś zaniedbałam. ale w ferworze pracy koncentruje się i szybko pisze. – Unosi idealną brew. nie. – Patrzy na mnie zagadkowo.30 stuka w klawiaturę laptopa. To oczywiste. nawet ty nie możesz być odporna na jego wygląd. Ana. – Nie szkodzi. że nie mamy żadnych oryginalnych zdjęć. Jest sporo materiału na dobry artykuł. Chyba mi się udaje. i mam nadzieję. Ja jestem totalnie wypompowana – wykończona długą jazdą. który muszę dokończyć. – Bardzo się staram. Szkoda. Rumienię się i z niewiadomych powodów moje serce przyspiesza. Nie mogę uwierzyć. Dobra robota. że nie przyjęłaś jego propozycji oprowadzenia cię po budynku. Notowałaś coś? – pyta. Chyba nie to było powodem. Jasny gwint! Aby zmienić temat.. i nauce. Padam na kanapę. myśląc o eseju. aby zabrzmiało to obojętnie. Ana. – Sporo tu niezłego materiału. – Wiem już. Ale ona jest pochłonięta swoją pracą. – Owszem. że Kate tego nie widzi. że chciał spędzić z tobą więcej czasu. Przystojny z niego sukinsyn.

to było najbardziej krępujące pytanie. a on się wkurzył. że to ją w końcu zamknie. Cieszę się. Ana. Ja czułam potworne zażenowanie. że już nigdy nie będę musiała go oglądać. Fascynacja jest całkowicie zrozumiała – dodaję zgodnie z prawdą. – Ty pewnie więcej byś z niego wyciągnęła. – Krzywię się na to wspomnienie. – Och. żeby nie widziała mojej twarzy. – Ty zafascynowana mężczyzną? Pierwszy taki przypadek – prycha. mając nadzieję. co zawsze jest dobrym wybiegiem. Cała ta sprawa była żenująca. na pewno nie było aż tak źle. Wrażenie? Ja? Co ta Kate plecie? . – Z determinacją dąży do celu. – No więc co o nim myślisz tak naprawdę? – Dociekliwa jak diabli. świetnie sobie poradziłaś. Zważywszy. że wrobiłam cię w to na ostatnią chwilę. – Na zdjęciach w rubrykach towarzyskich zawsze pojawia się sam. Steele. Zabieram się za robienie kanapek. że zrobiłaś na nim spore wrażenie. szybko. czy nie jest gejem? Nawiasem mówiąc. – To było żenujące. Pospiesznie wycofuję się w stronę kuchni. Nie może tak po prostu odpuścić? Wymyśl coś. – Wątpię. – Dlaczego chciałaś wiedzieć. W zasadzie zaproponował ci pracę. jest arogancki. Z nagrania wnioskuję. uwielbia kontrolować. ale bardzo charyzmatyczny. – Patrzy na mnie badawczo. w sumie nawet przerażający.31 do pochlebstwa.

Mam nadzieję. aby życzyła mi powodzenia na egzaminach. że nie wzięła kredytu pod zastaw domu. Po kolacji siadam przy stole obok Kate i podczas gdy ona pracuje nad artykułem. w niewłaściwym kraju. Ano? . ona to dopiero znalazła się w niewłaściwym miejscu. I że Bob – względnie nowy. a jednocześnie zakuwa do egzaminów. ja piszę pracę na temat Tessy d’Urberville. ale nie potrafi się na niczym dłużej skoncentrować. co u niej. Generalnie nudzi jej się i potrzebuje czegoś. otulam kołdrą od mamy. aby sprawdzić. w niewłaściwym czasie. Za tydzień będzie to nowy kolejny projekt. białych zimnych podłogach i szarych oczach. Wydaje się zdecydowanie solidniejszy od Męża Numer Trzy.32 – Zrobić ci kanapkę? – Poproszę. czyli produkcji świeczek. a Kate dawno poszła spać. że nie muszę już oglądać flanelowej piżamy w króliczki. Udaję się do swojego pokoju wykończona. Tej nocy śnię o mrocznych miejscach. Ku mojej uldze tego wieczoru nie rozmawiamy już o Christianie Greyu. jest już północ. Kładę się na białym łóżku z kutego żelaza. Reszta tygodnia upływa mi na nauce i pracy u Claytona. zamykam oczy i natychmiast zapadam w sen. – A co u ciebie. a potem zaczyna opowiadać o swoim najnowszym przedsięwzięciu. Dzwonię do Georgii do mamy. ale też po to. że udało mi się zrobić tak dużo. Gdy kończę. Kate także jest mocno zajęta: przygotowuje ostatni numer gazety studenckiej. aby sfinansować najświeższy pomysł. co ją zajmie. Tak właśnie robi. W środę czuje się na tyle dobrze. ale zadowolona. Moja mama co rusz zabiera się za coś nowego. Jejku. ale znacznie od niej starszy mąż – ma na nią oko.

że Ray i José Senior służyli w wojsku w tej samej . W zasadzie to nie tyle rozmowa. Kate i ja zastanawiamy się właśnie. – Ana? Poznałaś kogoś? – O kurczę. chodzi na kręgle oraz na ryby i robi meble. mój przyjaciel. – Wchodź. – Skarbie. którego uważam za ojca i którego nazwisko noszę. Ray to zdolny stolarz i dzięki niemu potrafię odróżnić piłę ręczną od packi. Łączy nas nie tylko identyczne poczucie humoru. – Zupełnie niepotrzebnie. – Nie. Rozmowa nie jest długa. Wygląda na to. Na progu z butelką szampana stoi José. Martwię się o ciebie. naprawdę musisz częściej wychodzić. Później tego wieczoru dzwonię do Raya. dowiesz się o tym jako pierwsza. Okazało się. Męża Numer Dwa. mamo. człowieka. jak ona to robi? Jej ekscytacja jest wręcz namacalna. że wpadłeś! – Witam go uściskiem. Wydawał się wtedy równie zagubiony i osamotniony jak ja. nadal ogląda w telewizji piłkę nożną. – José! Fajnie. Ray nie należy do ludzi rozmownych. co seria pomruków w odpowiedzi na moje łagodne wypytywania.33 Przez chwilę waham się i mama od razu to wyłapuje. mojego ojczyma. którą poznałam po przyjeździe na studia. To pierwsza osoba. Rozpoznaliśmy w sobie bratnie dusze i od tamtego dnia się przyjaźnimy. – Wszystko dobrze. Ale nadal żyje. pracy i gazet studenckich – kiedy rozlega się dzwonek. jak spożytkować piątkowy wieczór – mamy ochotę oderwać się na parę godzin od nauki. że u niego wszystko po staremu. A co u Boba? – Jak zawsze najlepsza strategia to zmiana tematu rozmowy.

Jest uroczy i zabawny.. choć nie powiem. żebyście obie przyszły – dodaje. jednak nie wyrzucono cię ze studiów – przekomarzam się. José studiuje inżynierię i będzie pierwszą osobą w rodzinie z wyższym wykształceniem.. a on z udawaną irytacją marszczy brwi. ale jego prawdziwa pasja to fotografia. – Dobra robota. – José patrzy na mnie bacznie. Nie ma jak ostatnie poprawki w piątkowy wieczór. W efekcie nasi ojcowie także się zaprzyjaźnili. serce podchodzi do gardła. kto by mi się spodobał. cóż. – Uśmiecha się szeroko. Katherine często się ze mną droczy. – Uczcijmy to. Świetnie sobie radzi na studiach. Oblewam się rumieńcem. że brak mi genu „potrzebny mi chłopak”. kto. on jednak na pewno chciałby. że po prostu nie spotkałam nikogo. którego nigdy nie miałam. że nie chciałabym się przekonać. – W przyszłym miesiącu w galerii Portland Place odbędzie się wystawa moich zdjęć.. – Fantastycznie. ale prawda jest taka. José! Powinnam umieścić tę wiadomość w gazecie. a w jego ciemnych oczach pojawia się błysk. – To znaczy. José i ja jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. Traktuję go raczej jak brata. w brzuchu fruwa stado motyli i nie . Kate także uśmiecha się do niego promiennie. kiedy trzęsą się nogi. – Nic mi nie mów. Ma fantastyczne oko do dobrych ujęć. żebyś przyszła na otwarcie. ale to nie mężczyzna dla mnie..34 jednostce. jak to jest. Chcę. – Przynoszę wieści. żeby łączyło nas coś więcej. moje gratulacje! – Uradowana ponownie go ściskam. zerkając nerwowo na Kate.

Wzdrygam się na samo wspomnienie. Korek wyskakuje z butelki. których potrzebujemy. „Jest pan gejem. ma na sobie dżinsy i T-shirt podkreślający twarde mięśnie.. ciemne włosy i oczy. i tych. którzy pragną odpicować swoje domy. Sobota w sklepie to koszmar. śniadą cerę. Nagle z jakiegoś powodu podnoszę wzrok. upewniając się. niezłe z niego ciacho. moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie. nie po tym żenującym wywiadzie. jak José otwiera szampana. John oraz Patrick – dwóch innych pracowników na pół etatu – i ja uwijamy się jak w ukropie. no nie? Patrzę. który stoi po drugiej stronie lady i wpatruje się we mnie. Wiem. czy wszystko się zgadza. i napotykam zuchwałe spojrzenie szarych oczu Christiana Greya. czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Czasami się zastanawiam. a José unosi głowę i uśmiecha się. ale myślę. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i. Państwo Claytonowie. Jest wysoki. Aż do niedawna – szepcze cicho moja podświadomość. siedząc za kasą i dyskretnie podjadając bajgla. aby oczyścić mój organizm z tego okropnego przeżycia. NIE! Natychmiast przeganiam tę myśl. że ten człowiek pojawia się teraz w moich snach. Ale w świecie rzeczywistym nikt nigdy nie sprawił. Mamy wtedy nalot majsterkowiczów. Sprawdzam numery katalogowe produktów. Chyba mam atak serca. które zamówiliśmy. Nie będę o tym myśleć. Robię to. ale tylko dlatego. abym tak się poczuła. co za tym idzie. abym rzuciła okiem na zamówienia. panie Grey?”. Ale w porze lunchu klienci tymczasowo się wykruszają i pan Clayton prosi. Tak. że w końcu to do niego dotarło: jesteśmy tylko przyjaciółmi.. przeskakując wzrokiem od książki z zamówieniami do monitora i z powrotem.35 można w nocy spać. .

– Muszę zrobić małe zakupy. Biorę głęboki oddech i robię minę w stylu „pracuję w tym sklepie od lat”. – Byłem akurat w okolicy – mówi tytułem wyjaśnienia. Rany Julek. on tutaj robi. – Tyle jedynie udaje mi się wyszeptać. – Patrzy na mnie spokojnie. Miło znowu panią widzieć. Moje serce łomocze jak szalone i z jakiegoś powodu oblewa mnie krwisty rumieniec. Cóż za miła niespodzianka. a oczy błyszczą wesoło. jakby bawił go jakiś dobry żart.. No i jest tutaj. Potrząsam głową. Na początek spinki do kabli. W sklepie żelaznym pana Claytona. jakby był wtajemniczony w jakiś wielki sekret.. ale w jego szarych oczach tańczy . niż go zapamiętałam. zapierającego dech w piersiach piękna. Dam sobie radę. A co. panno Steele.36 – Panno Steele. aby zebrać myśli. – Potrzebuję paru rzeczy. Jego spojrzenie jest nieustępliwe i zdecydowane. W końcu moje funkcje poznawcze odzyskują łączność z resztą ciała. – Panie Grey. Mam na imię Ana – bąkam. To takie denerwujące. – Ana. – Jego głos jest ciepły i aksamitny niczym rozpuszczona gorzka czekolada albo karmel. Określić go mianem „przystojny” to zdecydowanie za mało – stanowi uosobienie męskiego. dżinsach i traperkach? Chyba mam otwartą buzię i nie jestem w stanie zlokalizować mózgu ani głosu. To ci dopiero. u licha. albo coś w tym rodzaju. – Czym mogę służyć. Widok tego mężczyzny zupełnie wytrącił mnie z równowagi. na dodatek w kremowym swetrze z grubej dzianiny. panie Grey? Uśmiecha się i znowu ma taką minę. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. Wygląda lepiej.

Steele. Spinki do kabli? – Mamy opaski w różnych rozmiarach. Jak dobrze. Grey lekko marszczy czoło. – Tak. aby się nie potknąć o własne nogi.37 rozbawienie. Pokazać panu? – Głos mam cichy i drżący. u Claytona? A jakaś maleńka. tam gdzie się panoszy podświadomość – szepcze: żeby się z tobą spotkać. panno Steele – mówi. możny. – Znajdują się w dziale elektrycznym. regał ósmy. W życiu! Natychmiast ją odrzucam. próbuję zachowywać się nonszalancko. rzadko używana część mego mózgu – prawdopodobnie umiejscowiona w rdzeniu przedłużonym. próbując uciec ustami – podchodzę do jednego z regałów w dziale elektrycznym. wytworny mężczyzna miałby chcieć się ze mną spotkać? Ten pomysł jest niedorzeczny. jakbym przytrzasnęła palec drzwiami. Czemu ten piękny. – Pani przodem – czyni gest dłonią z wypielęgnowanymi paznokciami. Weź się w garść. Kiedy wychodzę zza lady. – Mój głos jest odrobinę zbyt radosny. Choć serce niemal mnie dusi – ponieważ podeszło mi do gardła. Zerkam na Greya i niemal od razu tego żałuję. Jasny gwint! . – Przyjechał pan do Portland służbowo? – pytam zbyt wysokim głosem. że rankiem zdecydowałam się włożyć swoje najlepsze dżinsy. przystojniak z niego. Kurde. Rumienię się. Dlaczego zjawił się w Portland? Dlaczego zjawił się tutaj. ale tak naprawdę muszę mocno się koncentrować. które nagle nabrały konsystencji galaretki. Proszę prowadzić.

– To wszystko stanowi część pańskiego planu nakarmienia świata? – pytam żartobliwie. Czerwienię się. a ja oblewam się rumieńcem. a potem uśmiecha się . – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Taśmy malarskiej. Obrzuca spojrzeniem dostępne w sklepie spinki do kabli. no nie? – Nie remontuję – odpowiada szybko. zmieszana wcześniejszymi pomysłami. Przesuwa palcami po leżących na półce woreczkach i z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu muszę odwrócić wzrok. Taśmy malarskiej? – Remontuje pan mieszkanie? – Te słowa wydostają się z moich ust w sposób absolutnie niekontrolowany. – Te będą dobre – mówi z tym swoim tajemniczym uśmiechem. a jego usta rozciągają się w półuśmiechu. u licha.38 Wyluzuj. – Coś w tym rodzaju – przyznaje. Widzisz? Wcale nie przyjechał tu dla ciebie – drwi zadowolona z siebie moja podświadomość. zamierza z nimi robić? Jakoś trudno mi go sobie wyobrazić jako majsterkowicza. Finansuję badania dotyczące płodozmianu i gleboznawstwa – odpowiada rzeczowo. Co on. Ana! – Odwiedzałem wydział rolniczy WSU[1] w Vancouver. Do tego to chyba zatrudnia cały sztab ludzi. Schyla się i wybiera jeden z woreczków.

. Steele! – Cztery lata – mamroczę. – Mówi równie chrapliwie. Mimowolnie wciągam głośno powietrze. i ruszam w stronę właściwego regału..39 znacząco. Czemu. – Taśmę malarską mamy w innym dziale.. a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu.. – Ta może być – mówi miękko Grey. . gdy docieramy na miejsce. aby ukryć nawracające rumieńce. gdy prąd odnajduje drogę do jakiejś mrocznej i niezbadanej części mojej istoty. Patrz przed siebie. A niech mnie. – Coś jeszcze? – Głos mam lekko schrypnięty. Desperacko próbuję odzyskać równowagę. Biorę z półki dwie taśmy o różnej szerokości. – Pochylam głowę. wskazując szerszą. gdy widzę jego minę i pociemniałe spojrzenie. – O jaki sznurek panu chodzi? Mamy syntetyczny i z włókna naturalnego. – Długo tu pani pracuje? Głos ma niski i wpatruje się we mnie intensywnie tymi swoimi szarymi oczami. – Chyba jeszcze trochę sznurka. Moje policzki robią się jeszcze czerwieńsze. a po chwili zerkam za siebie. Podaję mu ją. – Ruszam w tamtym kierunku. jakbym znowu była nieporadną czternastolatką. Nasze dłonie na krótką chwilę się stykają i znowu pojawia się prąd. Jestem aż taka śmieszna? Śmiesznie wyglądam? – Tędy – bąkam zakłopotana. że śmieje się ze mnie.. szpagat.. – Urywam. jakbym włożyła palec do kontaktu. u licha. kabel. Oczy Greya się rozszerzają. – Tędy. tak na mnie działa? Czuję się.

Nie patrz na jego usta! – Zorganizowane zajęcia grupowe to nie dla mnie. Głównie literatura . świadoma spoczywającego na mnie gorącego wzroku. czy można czuć jeszcze większe zażenowanie? Z tylnej kieszeni dżinsów wyjmuję nóż tapicerski. zmysłowe usta wygięte są w rozbawieniu. jakbym stała na przesuwających się płytach tektonicznych. Jakimś cudem zdołałam nie odciąć sobie przy tym palca. a jego kształtne. Wraca jego tajemniczy uśmiech. przecinam sznurek i sprawnie go zwijam.40 – Poproszę pięć metrów sznurka z włókna naturalnego. panie Grey. Klasyka. Drżącymi rękami szybko odmierzam pięć metrów. Unosi brew. Anastasio? – pyta miękko. gdy tymczasem podświadomość krzyczy: „Ty! Ty jesteś dla mnie!”. że moja psychika ma tak wygórowane ambicje. Wpatruję się w niego. – Książki – szepczę. Czuję się. Natychmiast ją uciszam zażenowana tym. – Jakiego rodzaju książki? – Przechyla głowę. weź się w końcu w garść” – błaga moja udręczona podświadomość. no wie pan. Czemu go to interesuje? – Och. – A co jest dla ciebie. – Była pani harcerką? – pyta. Normalne. nie będąc w stanie sklecić jednego zdania. „Ana. Jezu. Nie mam śmiałości na niego spojrzeć.

– Nie wiem. a moje spojrzenie mknie ku jego dżinsom. – Zawsze mogę je zdjąć. – Czy coś jeszcze? – pytam piskliwie. – Majsterkowiczowi? Kiwa głową. Zamilknij. – Kombinezon – odpowiadam i od razu wiem. abym zniszczył ubranie – odpowiada Grey bez emocji. jak na moje policzki wracają rumieńce. Pociera brodę długim palcem wskazującym i kciukiem. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Muszę koniecznie zmienić temat. po co mu to wszystko. – Uśmiecha się znacząco. te palce na brodzie są tak zniewalające.41 brytyjska. Z barwy niewątpliwie przypominam manifest komunistyczny. zastanawiając się nad moją odpowiedzią. a jego szare oczy błyszczą szelmowsko. A co pani proponuje? Co proponuję? Nie wiem nawet. A może jest po prostu mocno znudzony i próbuje to ukryć. Czuję. NATYCHMIAST zamilknij. Po raz kolejny unosi z rozbawieniem brew. – Chyba nie chce pan pobrudzić ubrania – wskazuję jego spodnie. podając mu . że nie mam już władzy nad tym. co wydostaje się z moich ust. Rumienię się. – Wezmę ten kombinezon. Boże broń.

.

Następnie wypuszcza mnie z objęć. Grey marszczy brwi. Mruga. Dobrze wyglądasz. Paul ściska mnie mocno na powitanie. panie Grey. że go dzisiaj zobaczę. kto jest normalny. kosmicznie przystojnym i uwielbiającym sprawować kontrolę Greyem fajnie pogadać z kimś. witaj. To najmłodszy brat pana Claytona. że przyjechał z Princeton. Jest tu numer mojej komórki. Przez ułamek sekundy wygląda bezradnie i Ziemia porusza się delikatnie na swej osi. . ale nadal trzyma za ramiona. Paul. – Ana. Kate oszaleje z radości. co słychać? Przyjechałeś na urodziny brata? – Aha. – Eee. Proszę o telefon przed dziesiątą rano. – Cześć. Uśmiecha się szeroko i mierzy uważnym spojrzeniem.43 powietrze. – Dobrze. dobrze? – Sięga do kieszeni i wyjmuje portfel. ale nie spodziewałam się. – To moja wizytówka. tak miło cię widzieć! – wyrzuca z siebie. naprawdę świetnie. Bezradne spojrzenie Christiana Greya. gdy odwracam się od niego. – Da mi pani znać w kwestii jutra. – Ana! Niedaleko nas zmaterializował się Paul. Z Paulem od zawsze się kumplujemy i podczas tego dziwnego spotkania z bogatym. O rety. przepraszam na chwilę. Słyszałam. – Uśmiecham się do niego promiennie. a płyty tektoniczne przesuwają się na nową pozycję.

to Paul Clayton. Z dziwacznego klienta zmienił się w kogoś innego – chłodnego i trzymającego dystans. a usta ma zaciśnięte w obojętną linię.. Dziwne. że obserwuje nas niczym jastrząb. Przyjechał właśnie z Princeton. jak odchodzi w stronę magazynu. – Jasne. – O kurczę. Brat właściciela tego sklepu. Kogoś. – Wyraz twarzy ma obojętny. – No to później pogadamy. – Christian wyciąga dłoń. Kiedy podnoszę wzrok na Christiana Greya. Paul. – Paul. chyba nie TEN Christian Grey? Ten od Grey Enterprises Holdings? – Opryskliwość Paula w ułamku sekundy zmienia się w podziw. – Znam Paula. panie Clayton. gdzie studiuje administrację – paplam. – Coś jeszcze.. że mówi coś zupełnie innego. Grey odpowiada mu grzecznym uśmiechem. kogo powinieneś poznać – mówię. Panie Grey. – I z jakiegoś irracjonalnego powodu odczuwam potrzebę dodatkowych wyjaśnień. ale jego oczy pozostają chłodne. Atmosfera staje się nagle lodowata. Fajnie spotkać się z Paulem. – Patrzę. – Eee. to Christian Grey. ale on zawsze zachowuje się nazbyt poufale. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. stwierdzam. próbując poradzić sobie z wrogością widoczną w oczach Greya. panie Grey? . – Chwileczkę. odkąd zaczęłam tutaj pracować. Jest bardzo pomocna. Mogę w czymś panu pomóc? – Anastasia się wszystkim zajęła. Przestań. Ana. ale jego słowa. – Wymieniają uścisk. można by odnieść wrażenie. Ciągnę Paula za sobą i teraz mierzą się wzrokiem. natychmiast! – Panie Clayton. mam właśnie klienta. – Panie Grey. – Super – odpowiada Paul.44 Zakłopotana przestępuję z nogi na nogę. ale niezbyt często się widujemy.

przewieszając sobie reklamówkę przez ramię. jeszcze jedno. – Poproszę. obraziłam go? Biorę głęboki oddech. A ja zostaję. Kiwam głową i oddaję mu kartę. że to sprawa przegrana. za którymi zniknął. – Świetnie. O co mu chodzi? Wbijam na kasę sznurek. po czym sprężystym krokiem opuszcza sklep. – Uśmiecha się. Jego pojawienie się tutaj to jedynie zbieg okoliczności. – Razem czterdzieści trzy dolary. że panna Kavanagh nie mogła przeprowadzić tego wywiadu. Podoba mi się ten mężczyzna. Pospiesznie pakuję mu zakupy do plastikowej torby. – Jego język pieści moje imię. Ale wiem. prawda? Co w tym złego? A jeśli znajdę . Ledwie jestem w stanie oddychać. – Odwraca się. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego. Wytrąca mnie to z równowagi. – Podnoszę wzrok na Greya i od razu tego żałuję. Anastasio. odwracam się i idę do kasy. a mnie serce po raz kolejny wali jak młotem. – Och. taśmę malarską i spinki do kabli. Okej. przyznałam to sama przed sobą.. Nie jestem już w stanie się ukrywać przed własnymi uczuciami. i wzdycham z żalem zaprawionym kroplą goryczy. No ale chyba wolno mi go podziwiać z daleka. i to bardzo. – Chce pan reklamówkę? – pytam.. Proszę bardzo. nim wreszcie wracam na Ziemię. Anastasio. podoba mi się. – Zadzwoni pani do mnie w sprawie tej sesji zdjęciowej. aby wyjść. po czym się zatrzymuje. Wobec tego być może do zobaczenia jutro. Cieszę się. Cholera. tak? – I znowu przemawia przez niego rzeczowy biznesmen. biorąc od niego kartę kredytową.45 – Tylko te rzeczy – odpowiada szorstko. drżąca masa szalejących kobiecych hormonów. Przygląda mi się uważnie szarymi oczami. kombinezon. Długo wpatruję się w drzwi.

że uśmiecham się jak uczennica. . Muszę zadzwonić do Kate i zorganizować sesję zdjęciową.46 fotografa. Przygryzam wargę i przyłapuję się na tym. jutro będę miała szansę na dalsze podziwianie.

nie gorączkuj się tak. że to zbyt duży zbieg okoliczności. Carlo Bernstein. Nie sądzisz. Przekazał na rzecz wydziału dwa i pół miliona. O kurczę. że przyszedł.47 ROZDZIAŁ TRZECI Kate szaleje z radości. – No tak. – Okej. aby się z tobą spotkać? Serce podskakuje mi na tę myśl. że przyjechał tutaj w sprawach służbowych. ale to krótkotrwała radość. Ana. – Uważam. No więc chcesz te zdjęcia czy nie? . jestem dziennikarką i sporządzam właśnie sylwetkę tego człowieka. Nudna i rozczarowująca rzeczywistość jest taka. starając się udawać obojętność. Wiedza na ten temat to mój obowiązek. Sponsoruje jakieś badania – mamroczę. – Akurat znalazł się w okolicy. – Ale co on robił u Claytona? – Jej ciekawość aż emanuje z telefonu. Znajduję się właśnie w czeluściach magazynu. – Odwiedzał wydział rolniczy WSU. – Skąd wiesz? – Ana.

Bądź co bądź powiedział. kto je zrobi i gdzie. Mówił. kto zrobi te zdjęcia. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – oświadcza zdecydowanie. że mu się podobam. – Najbogatszy. takie maleńkie „może”. Pytanie.. – Eee. że zatrzymał się w okolicy. Uprzejmym – może. on jedynie próbuje być miły. przez krótką chwilę ciesząc się ewentualnością. Swędzi mnie skóra na myśl. No a José? . że to nieprawda. – Ana! Podobasz mu się. że może.. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. Kate sprowadza mnie jednak na ziemię. Wkurzy się. – Hmmm. Kate aż się zachłystuje. Christian Grey nie bawi się w bycie miłym. nie może. że stracił okazję cyknięcia fotki jednemu z największych przedsiębiorców w kraju.. że cieszy się. z którym normalnie współpracujemy. najbardziej nieuchwytny i tajemniczy kawaler w całym stanie Waszyngton ot tak dał ci numer swojej komórki. – Nie wiem. iż to nie Kate przeprowadziła z nim wywiad. – Możemy jego zapytać gdzie. kiedy się dowie. wiem. – Kate. tak.48 – Pewnie. jednak mu się podobam. Obejmuję się radośnie ramionami i kołyszę z boku na bok. Wyjechał na weekend do domu do Idaho Falls. – Możesz się z nim skontaktować? – Mam numer jego komórki. A cichy głosik szepcze: „Być może Kate ma rację”. Levi. że chcę..

– Po tych słowach rozłącza się. Szuka papieru ściernego. kiedy do magazynu wchodzi Paul. dla ciebie zrobi wszystko.49 – Świetny pomysł! Ty go poproś. . że to ty powinnaś do niego zadzwonić. ale nie bardzo mu to wychodzi. José? – pyta drwiąco. sorki – bąkam i odwracam się. to ciebie coś z nim łączy. Właśnie wysyłam José esemesa. gdzie chce zrobić te zdjęcia. – No więc skąd znasz Christiana Greya? – Paul stara się mówić w sposób nonszalancki. – Kate w stosunku do José zachowuje się irytująco nonszalancko. że on ma ochotę poznać cię bliżej. Ze mnie także jest kiepska aktorka. Potem zadzwoń do Greya i dowiedz się. – Musiałam przeprowadzić z nim wywiad do gazety studenckiej. – Eee. I wygląda na to. – Do kogo. Czasami zachowuje się strasznie apodyktycznie. – Ale przynajmniej znasz. – Ledwie go znam. – Myślę. – Łączy? – pytam piskliwie. udając obojętność. – Nie. – Wzruszam ramionami. Po prostu do niego zadzwoń. Marszczę brwi i pokazuję mojej komórce język. – Mamy sporo klientów – mówi bez uszczypliwości. Kate się rozchorowała. – Ana. aby wyjść. Greya.

– Świetnie. – Posłuchaj mnie. Ana. – Nie macie rodzinnej kolacji czy czegoś w tym rodzaju? – To jutro. aby spotykanie się z bratem szefa było dobrym pomysłem. – Ale ja fotografuję miejsca. gdy przyjeżdża do domu. W przyszłym tygodniu mam egzaminy końcowe. W takim razie do jutra. nie ludzi – jęczy José. Kręci głową. – Daj mi ten telefon. aby nasza gazeta napisała o otwarciu twojej wystawy. José Rodriguez. – Ana. to masz ochotę wieczorem wybrać się na drinka albo coś w tym rodzaju? Zawsze. unosząc brew. gdzie i kiedy. Uciszam ją. choćby nie wiadomo jak wysilać wyobraźnię. – Kate zabiera mi go i zamaszystym gestem przerzuca włosy przez ramię.50 – Christian Grey u Claytona. Teraz trzeba jedynie zdecydować. Dzwoń do niego. Paul. ale na pewno nie bohater literacki. Dziś muszę się uczyć. przemierzam nasz salon. „A Grey?” – pyta mnie podświadomość. jeśli chcesz. proszę? – mówię błagalnie. jutro zrobisz dla nas te zdjęcia. – A tak z innej beczki. To już rytuał. – Uśmiecha się. Nie sądzę. – Może innym razem. poza tym Paul to taki fajny amerykański chłopak z sąsiedztwa. capiche? – Kate potrafi być wyjątkowo ostra. – Załatwione. a ja opuszczam magazyn. Przyciskając do ucha telefon. – Zatrzaskuje mój telefon. pewnego dnia w końcu się zgodzisz. patrząc przez okno na zapadający zmierzch. – José. – . To ci dopiero – prycha zdumiony Paul. a ja zawsze odmawiam. Ana zadzwoni i poda ci miejsce i godzinę. chce się ze mną umówić.

że Katherine Kavanagh wpatruje się we mnie z otwartą buzią. W środku cała się trzęsę. Przez chwilę panuje cisza.. Moje płuca łykają haust powietrza. wręcz uwodzicielsko. – Eee. dziewiąta trzydzieści? . jeżeli panu pasuje. Nagle uświadamiam sobie. Ana. Jakie miejsce panu odpowiada? Niemal widzę jego uśmiech w stylu Sfinksa. – Wypowiada to chłodno i spokojnie. ciepło. Myślę. więc czmycham do kuchni. – Jutro. A ja czuję ściskanie w żołądku.. Odbiera po drugim sygnale. ale już! Patrzę na nią wilkiem i sięgam do kieszeni po jego wizytówkę. – Panna Steele. Ton jego głosu uległ zmianie. Kilka razy oddycham głęboko. a potem drżącymi palcami wystukuję numer. aby uniknąć jej badawczego spojrzenia. chcielibyśmy się umówić na tę sesję zdjęciową do artykułu. – Zatrzymałem się w hotelu Heathman w Portland.51 Podaje mi telefon. panie Grey? Z tej strony Anastasia Steele. – Tak bardzo się denerwuję. Jakże miło panią słyszeć. – Eee. – Oddychaj. – Dzwoń do Greya.. Jutro rano. Zaczynam szybciej oddychać i oblewam się rumieńcem. że nie rozpoznaję własnego głosu. – Grey. oddychaj.. że jest zaskoczony i wypowiadane przez niego słowa brzmią tak.

a potem znowu próbuję zasnąć. długich palcach i mrocznych. a nie dorosła kobieta. że w czterech słowach zawarł tyle kuszących obietnic? Rozłączam się.52 – Okej. panno Steele. nie umiejąc ukryć irytacji na Kate. José. On ci się podoba! Jeszcze nigdy nie widziałam. Noc mam niespokojną i bez końca przekręcam się z boku na bok. Kate stoi w kuchni i przygląda mi się z konsternacją. – Onieśmiela mnie i tyle – dodaję spokojniej. Potem muszę się pouczyć. której w stanie Waszyngton wolno głosować i legalnie pić alkohol. że rumienię się na okrągło. – A więc Heathman. – Zadzwonię do kierownictwa i wynegocjuję jakieś miejsce na sesję. Dwa razy się budzę z mocno bijącym sercem. To imponujący gmach z brunatnego piaskowca wybudowany tuż przed wielkim kryzysem. Jutro będę wyglądać po prostu świetnie. – Oczami wyobraźni widzę szelmowski błysk w szarych oczach. spotkamy się na miejscu. – Och. wiesz. Travis i ja jedziemy moim garbusem. aby ktoś tak na ciebie działał. bo naprawdę bardzo rzadko pozwalam sobie na wybuchy emocji. długich nogach. kombinezonie. Uderzam pięścią w poduszkę. Ty się rumienisz. Nie bądź niemądra – warczę. niezbadanych miejscach. . Śniąc o szarych oczach. – Otwieram szafkę. Tak już mam. – Zrobię kolację. Zaskoczona mruga oczami. Hotel Heathman znajduje się w samym centrum Portland. – Anastasio Rose Steele. tak? – mruczy Kate. Jak to możliwe. Kate. – Czekam niecierpliwie. – Zachowuję się egzaltowanie jak dziecko.

przestaw te krzesła. Mamy pół godziny na przygotowania. Ana. Kate udało się uzyskać bezpłatny dostęp do jednego z pokoi w Heathmanie w zamian za wzmiankę na ten temat w artykule. Pomieszczenia są eleganckie. Przewracam oczami. gdyż do mojego auta wszyscy się nie mieścimy. co mi każe. pełne prostoty. a więc znowu się spotykamy.. Taki zwykłych rozmiarów. który ma mu pomóc przy ustawianiu świateł. myślę. natychmiast otrzymujemy apartament zamiast zwykłego pokoju. . – Travis. Jest ubrany w elegancki ciemny garnitur i staje bez słowa w rogu pomieszczenia. gdzie jesteśmy. Gdy na niego patrzę. Kate jest w swoim żywiole. poprosisz personel o jakieś napoje? I daj Greyowi znać. Włosy ma jeszcze wilgotne po prysznicu. Kiedy wyjaśnia w recepcji. zasycha mi w ustach. Pół godziny później do apartamentu wkracza Christian Grey. że rozbrajają go uroda Kate i jej władczy styl bycia. że tłem będzie ta ściana. że będziemy fotografować pana prezesa Christiana Greya. Za Greyem wchodzi trzydziestoparoletni mężczyzna z kilkudniowym zarostem. O niebiosa! Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i szare flanelowe spodnie. Zaaferowany kierownik marketingu prowadzi nas do apartamentu – jest strasznie młody i z jakiegoś powodu bardzo się denerwuje. Jest dziewiąta. proszę pani. zgadzasz się ze mną? – Nie czeka na odpowiedź. a jednocześnie przepychu. Podejrzewam. Beznamiętnie przygląda się nam orzechowymi oczami. Tak. co chce.. ponieważ ona robi z nim. jest tak nieziemsko przystojny. – Panno Steele. Jest taka apodyktyczna. – José. bo największy zajął już pan Grey. ale robię to. Travis to kumpel José. – Grey wyciąga rękę i wymieniamy uścisk dłoni.53 a Kate swoim CLK.

Gdy nasze dłonie się stykają. i jestem pewna. Budzi mój wielki podziw. – Gdzie pan chce zrobić zdjęcia? – pyta. . W jego oczach pojawia się chłód. znowu czuję ten rozkoszny prąd. że w zeszłym tygodniu zmogła panią choroba. – Ufam. że Kate uczęszczała do najlepszych prywatnych szkół w Waszyngtonie. – Panie Grey. – Panie Rodriguez. przenosząc spojrzenie na mnie. panie Grey. Cholera. rety. – Obdarza go grzecznym. nie mrugnąwszy przy tym okiem. – Drobiazg – odpowiada. że czuje się już pani lepiej? Anastasia mówiła. który mnie rozświetla i wywołuje rumieńce. to Katherine Kavanagh – bąkam. która podchodzi i patrzy mu prosto w oczy. Nie da sobie w kaszę dmuchać.. nasz fotograf – uśmiecham się do José.. Co słychać? – Uśmiecha się do niej i wygląda na autentycznie rozbawionego. że wszyscy słyszą mój przyspieszony oddech. który odpowiada mi równie ciepłym uśmiechem. całkiem. – Wyraz twarzy Greya także się zmienia. kiedy lustruje tamtego. – Dziękuję. że poświęca nam pan swój czas. – Panie Grey – kiwa głową. – Zdecydowanym gestem ściska jego dłoń. W jego głosie można wyczuć delikatną nutkę groźby. dziękuję. machając ręką w stronę koleżanki. – Nieustępliwa panna Kavanagh. on jest naprawdę. O rety. – Czuję się dobrze.. a ja znowu się rumienię.. Przypominam sobie. – To José Rodriguez.54 Mrugam szybko. kiedy przenosi spojrzenie ze mnie na Greya. zawodowym uśmiechem. Jej rodzina ma pieniądze i moja przyjaciółka dorastała pewna siebie i swego miejsca na świecie.

przesuwa rękę. – Stajemy. – Wystarczy siedzenia. – Pokazuje mu krzesło ustawione pod ścianą. aby odwrócił się w jedną stronę. że stojący . – Panie Grey. Kolejne ujęcia wykonuje z użyciem statywu. prosząc Greya. Rzucam Kate niespokojne spojrzenie. Grey siedzi i cierpliwie pozuje przez jakieś dwadzieścia minut. Następnie on i ja odsuwamy się i patrzymy na pracę José. – Jasne – odpowiadam.55 Ale Katherine ani myśli pozwolić José grać pierwsze skrzypce. panie Grey. Travis włącza światła. Wzrusza ramionami. – Po raz kolejny do akcji wkracza Katherine. – Świetnie – mówi Kate. Spełniło się moje życzenie: mogę stać i podziwiać Greya wcale nie z tak daleka. panie Grey? – pyta. Wymienia z nim uścisk dłoni. zupełnie zaskoczona. panno Steele? – pyta. i bąka przeprosiny. oślepiając na chwilę Greya. – Czekam niecierpliwie na ten artykuł. Zauważam. Dwukrotnie nasze spojrzenia krzyżują się i nie jest mi łatwo oderwać od niego wzrok. – Odprowadzi mnie pani. Najpierw robi zdjęcia z ręki. Ten się podnosi. – Chyba mamy dość materiału – oznajmia José pięć minut później. a Travis pospiesznie zabiera krzesło. mógłby pan usiąść tutaj? Proszę uważać na przewody od oświetlenia. podobnie José. A potem zrobimy także kilka ujęć na stojąco. – Jeszcze raz dziękujemy. następnie w drugą. panno Kavanagh – mówi Grey i odwraca się w moją stronę. Znowu słychać trzask migawki nikona.

„Może uważa. puszczając mnie przodem. więc sprzęt się także zmieści. Mamy tu dużego suva.. zrobiłam coś nie tak? – Tak sobie pomyślałem. po czym odsuwa się na bok. by wydobyć z siebie głos. – Taylor! – woła. że jeszcze się nie obudziłaś” – drwi ze mnie podświadomość. a ja aż podskakuję.. Taylor – rzuca w jego stronę. Serce podchodzi mi do gardła. który zdążył już dotrzeć na koniec korytarza. Taylor oddala się.56 obok niej José marszczy brwi. a Grey wwierca we mnie płonące spojrzenie szarych oczu. – Czy mógłbyś. a za nim mężczyzna w garniturze. Jasny gwint. Randka? Christian Grey właśnie się ze mną umawia. Kurde. Taylor. To mój kierowca. odwieźć do domu fotografa.. Pyta. – Panie Grey? – pyta Taylor. kiedy dociera do nas. że mogłaby pani pójść ze mną na kawę. zbyt zdumiona. czy mam ochotę na kawę. proszę. starając się odzyskać kontrolę nad nerwami. jego asystenta i pannę Kavanagh? . Jego mina nie zdradza niczego. Chrząkam. Kiwam głową. wykręcając dłonie. – Taylor może ich zawieźć. podczas gdy Grey wychodzi z apartamentu.. – Miłego dnia – mówi do wszystkich Grey i otwiera drzwi. o co w tym wszystkim chodzi? Czego on chce? Zatrzymuję się na hotelowym korytarzu i przestępuję nerwowo z nogi na nogę. odwraca się i wraca w naszą stronę. która jest znowu w szyderczym nastroju. – Zadzwonię do ciebie. – Muszę wszystkich odwieźć – mówię przepraszająco. – Mieszkają w pobliżu uczelni? – pyta Grey.

57 – Oczywiście. Unoszę rękę w nadziei. zamienię się samochodami z Kate.. – Kate. proszę pana – odpowiada Taylor. – Ale ja mu nie ufam – dodaje... który zachowuje stoicki spokój. coś mi się w nim nie podoba – rzuca ostrzegawczo. a zostawić mi swoje auto? – Dlaczego? – Christian Grey zaprosił mnie na kawę. że z całą pewnością mu się podobasz – oświadcza bez żadnego wstępu. José mierzy mnie wzrokiem pełnym dezaprobaty. Chwyta mnie za ramię i zaciąga do sąsiadującej z salonem sypialni. jakby sprawa była już załatwiona. Okazuje się. że przestanie mówić. – Ana. Marszczę brwi. O rety. Taylor nie musi ich odwozić. abym mogła tam wejść. Grey obdarza mnie promiennym. Pójdziemy więc razem na kawę? – Grey uśmiecha się. – . że Katherine jest pogrążona w rozmowie z José. mogłabyś wrócić garbusem. Otwiera szeroko buzię. I jakimś cudem tak właśnie się dzieje. – Eee.. panie Grey. szerokim uśmiechem. I otwiera drzwi do apartamentu. – Ana. Kate oniemiała! Delektuję się tą chwilą. naturalnym. – Widzi pani. uważam. – Posyłam szybkie spojrzenie Taylorowi. to naprawdę. – Jeśli da mi pan chwilkę.

– No to na razie. zgoda. Uśmiecha się szeroko. Nie siedź za długo. – Okej. – Dla kogoś tak niewinnego. że także niebezpieczny. chodźmy na tę kawę – bąkam czerwona jak burak. . – Kogoś takiego jak ja? Co masz na myśli? – pytam ostro. Wygląda jak model pozujący dla ekskluzywnego magazynu o modzie. ale myślę. Gdy wychodzę z apartamentu. W tym tygodniu zaczynają się egzaminy i muszę się uczyć. o co mi chodzi – dodaje z pewną dozą irytacji. czując w brzuchu całe stado motyli. W końcu wyciąga z kieszeni kluczyki i wręcza mi je. Ana. inaczej wyślę ekipę ratunkową. – Dzięki. to tylko kawa. Serce wali mi głośno i nierówno. opierając się o ścianę.58 Jest oszałamiający. – Ściskam ją. Dotknęła mnie tym.. Moje policzki robią się czerwone. Ja podaję jej swoje. Prostuje się i pokazuje ręką. Na drżących nogach idę przez korytarz. Idę na kawę z Christianem Greyem. więc szybko się zmyję. panno Steele. abym szła pierwsza. a ja nie znoszę kawy. jak ty. Sznuruje usta. – Pani przodem.. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty. – Kate. jakby rozważała moją propozycję. Christian Grey czeka na mnie. Wiesz.

Ciekawe. – Od jak dawna znacie się z panną Kavanagh? Och. te windy – mruczy. czy dlatego. – Od pierwszego roku studiów. ale mój towarzysz omija drzwi obrotowe. wciska guzik przywołujący i niemal natychmiast rozbrzmiewa dzwonek. Zaskoczeni i zażenowani. odskakują od siebie i za wszelką cenę starają się na nas nie zerknąć. słyszymy za sobą zduszony chichot pary. że na jego ustach błąka się uśmiech. Czuję przepływ prądu i serce mi przyspiesza. Co powinnam powiedzieć? Nagle paraliżuje mnie lęk. Kiedy spod rzęs rzucam spojrzenie na Greya. że wtedy musiałby puścić moją rękę. widzę. Nawet z głośników nie płynie żadna muzyka. u licha. na początek proste pytania. jak policzki robią mi się różowe. – Hmm – odpowiada niezobowiązująco. więc patrzę w podłogę. O czym teraz myśli? Gdy docieramy do wind. Bardzo się przyjaźnimy. Młoda para milczy i tak jedziemy na dół w pełnej skrępowania ciszy. Przechodzimy przez duży. – Ach. czując. Bardzo się staram zachować spokój. Drzwi rozsuwają się i ku memu zdziwieniu Grey ujmuje mnie za rękę. Wchodzimy do windy. mamy ze sobą wspólnego? Z odrętwienia wyrywa mnie jego aksamitny. Grey uśmiecha się szeroko. .59 Szerokim korytarzem idziemy razem w stronę wind. tętniący życiem hol i kierujemy się w stronę wyjścia. ukazując młodą parę w namiętnym uścisku. Gdy wyprowadza mnie z windy. Drzwi rozsuwają się. O czym będziemy rozmawiać? Co. ciepły głos.

Jestem na ulicy. na spodeczku. – Poproszę.60 Mamy spokojne majowe przedpołudnie. – Wpatruję się w zaplecione palce.. Mijamy cztery kwartały. na szczęście podświadomość wkracza do akcji: „Nie. – Nie. aby przytrzymać przede mną drzwi. czy słodzisz”. z torebką na spodeczku. z torebką . a Christian Grey trzyma mnie za rękę.. Ana” – poucza mnie podświadomość. „Spokojnie. gdzie czekamy na zmianę świateł. eee. English Breakfast. Nadal trzyma mnie za rękę. Na co ma pani ochotę? – pyta uprzejmie. Uśmiecham się. aż docieramy do Portland Coffee House. Świeci słońce. English Breakfast. który już-już ma się pojawić na mojej twarzy.. że to czułe słówko[2]. Grey skręca w lewo i idzie niespiesznie ku przejściu dla pieszych. idiotko. Nikt nigdy tego nie robił. – Nie kawa? – Nie przepadam za kawą. a ruch na ulicach jest niewielki. Unosi brwi. dziękuję. Staram się powstrzymać niedorzeczny uśmiech. Kręci mi się w głowie i czuję mrowienie w całym ciele. on pyta. gdzie Grey puszcza moją dłoń.. a ja pójdę w tym czasie po napoje. Cukier? Przez pełną zdumienia chwilę myślę. – Może wybierze pani stolik. Światła zmieniają się na zielone i ruszamy dalej. – Okej.

– Głos mam cichy i lekko chropawy. że siedzę naprzeciwko Christiana Greya w kafejce w Portland. Wygląda na tak rozluźnionego. Wie. – O czym pani myśli? – powtarza. że aż mu zazdroszczę. Policzki robią mi się szkarłatne. mały dzbanek i talerzyk z saszetką z napisem „Twinings English Breakfast”. miss gracji. Dla siebie zamówił kawę ze ślicznym liściem wyczarowanym na mlecznej piance. gdy stoi i czeka na swoją kolej. Ukradkiem przyglądam mu się. Chętnie ja bym to zrobiła. O rety. Odstawia tacę.. – Kręcę głową. czy byłyby miękkie w dotyku. Nie mogę uwierzyć w to. Raz i drugi przeczesuje długimi.. że coś . Potrząsam głową. dziękuję. Jak oni to robią? Przyniósł sobie także muffinkę z jagodami. aby przeczesać palcami pańskie włosy i zastanawiałam się. Hmmm.. – To moja ulubiona herbata. Oto ja. Jest wysoki.61 – Coś do jedzenia? – Nie. a to. Nie podoba mi się kierunek. w jaki sposób spodnie opinają mu biodra. siada naprzeciwko mnie i krzyżuje długie nogi. Podaje mi filiżankę i spodek. Przygryzam wargę i ponownie wbijam wzrok w dłonie. którą stawia teraz na niewielkim okrągłym stoliku z blatem oklejonym imitacją brzozy. Ta myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie i twarz zaczyna mi płonąć. ale pozostające w lekkim nieładzie włosy. w jakim zmierzają moje niesforne myśli.... nie upadając przy tym na twarz. Właśnie myślałam o tym. To moja ulubiona herbata. – Grosik za pani myśli? – Grey wrócił. tak pewnego siebie we własnym ciele. Marszczy brwi. smukłymi palcami już suche. ledwie będąca w stanie przejść od punktu A do punktu B. Mogłabym patrzeć na niego cały boży dzień. szeroki w ramionach i szczupły. a on udaje się w stronę lady. Przyniósł tacę.

a on do pani. Wrzucam saszetkę do dzbanka i niemal od razu wyjmuję ją łyżeczką. wyraźnie usatysfakcjonowany moją odpowiedzią. – Chce pani spróbować? – pyta. Przyjaźnię się z José. Wraca ten jego tajemniczy uśmiech. – Marszczę brwi i znowu wbijam wzrok w dłonie. Długimi palcami sprawnie odsuwa papierek. Gdy odkładam saszetkę na talerzyk. Zaczarowana. jak uśmiechała się pani do niego. i opuszcza spojrzenie na muffinkę. którego wczoraj poznałem w sklepie. ale nic więcej nas nie łączy. a ja przyglądam się temu z fascynacją. Dlaczego pan sądzi. – Nasze spojrzenia krzyżują się. Śmieję się nerwowo. Grey kiwa lekko głową. – Nie.62 ukrywam. – A ten chłopak. Chcę odwrócić wzrok. ale czuję się sparaliżowana. To nie . – Herbatę lubię czarną i słabą – wyjaśniam. Że co? – Kto? – Ten fotograf. że to mój chłopak? – Widziałem. Zaciekawił mnie. – Rozumiem. José Rodriguez. – Jest dla mnie jak rodzina – szepczę. Dlaczego odniósł takie wrażenie? – Nie. dziękuję. Grey przechyla głowę i mierzy mnie pytającym spojrzeniem. To pani chłopak.

w jakim kierunku zmierzają pani myśli – oświadcza. – A czemu pan pyta? – Denerwuje się pani w towarzystwie mężczyzn. Och. Tajemnicza? Ja? – Nie ma we mnie nic tajemniczego. że nie wiem.63 pani chłopak? – Nie. ale zarazem cierpki uśmiech. – Jest pani bardzo zamknięta w sobie – mruczy. Żałuję jedynie. Naprawdę? Rany. z jakiego powodu się pani rumieni. to się robi niemądre.. – Och. – I słusznie czuje pani onieśmielenie. – Pąsowieję. jak ja to robię? To zdumiewające.. panno Steele. Zerkam na niego. Denerwuję się tylko w twoim towarzystwie. Jest pani bardzo uczciwa. Proszę nie opuszczać głowy. co zdarza się często. Ja zamknięta w sobie? Nie ma mowy. ale w duchu gratuluję sobie szczerości. – Dzięki temu mogę choć trochę się domyślać. Znowu patrzę na dłonie. Paul to tylko kolega. Jasna cholera. – Onieśmiela mnie pan. Mówiłam to panu wczoraj. . a on posyła mi krzepiący. to ma charakter personalny. że się pani rumieni. – Z wyjątkiem tego. Grey. Lubię widzieć pani twarz. – Tajemnicza z pani kobieta.

Poza tym jest prawie blondynką – lekko rudawą – tak jak wszystkie kobiety w jego biurze. Unosi brwi i o ile dobrze widzę. – Po imieniu zwracają się do mnie jedynie członkowie rodziny i kilkoro bliskich przyjaciół. że to robię. – Przyzwyczajony jestem do zdobywania tego. gdyby to jednak Kate pojechała na ten wywiad. Nie podoba mi się ta myśl. I dalej nie powiedział: „Mów mi Christian”. – To dobrze. Dlaczego nie poprosił pan. czego chcę.64 Wkłada do ust mały kawałek muffinki i zaczyna go powoli przeżuwać. Nie mogę uwierzyć. jak przewidywałam. rumienię się. Jasna cholera! – Zawsze czyni pan takie osobiste uwagi? – Nie zdawałem sobie sprawy z tego. – Na wszystkich polach. Anastasio – mówi. abym mówiła mu po imieniu? – Dziwi mnie moja śmiałość. . Biorę łyk herbaty. że moje nastawienie względem niego jest takie wrogie. jak na komendę. Rzeczywiście ma bzika na punkcie kontrolowania wszystkich i wszystkiego i jakaś część mnie myśli teraz. że może lepiej by było. – Ale zachowuje się pan bardzo władczo – wbijam mu szpilę. Zupełnie jakby próbował mnie odstraszyć. on także się lekko rumieni. Lubię taki stan rzeczy. „No i jest piękna” – przypomina mi podświadomość. A ja. nie odrywając ode mnie wzroku. Ona jest taka sama jak on. Uraziłem panią? – W jego głosie słychać zaskoczenie. – Nie wątpię. Dlaczego ta rozmowa stała się tak poważna? Nie przebiega tak. Och. – Nie – odpowiadam zgodnie z prawdą.

Co takiego? Znowu zmienia temat. – I pani matka ponownie wyszła za mąż. Bobem. Mój ojczym mieszka w Montesano. że mówi to szczerze. pocierając w zamyśleniu brodę. – Tak jak i pan. Marszczy brwi. – Moja mama mieszka w Georgii ze swoim nowym mężem. Prycham. – Tak. kiedy byłam mała. – Niewiele pani zdradza.65 a Grey zjada kolejny kawałeczek ciastka. Czemu chce to wiedzieć? To takie nudne. – Nawet go nie pamiętam. – Widać. – A ojciec? – Ojciec zmarł. – Można tak to ująć. – Proszę mi opowiedzieć o rodzicach. – Jest pani jedynaczką? – pyta. prawda? – pyta cierpko. . – Przykro mi.

małomówny. – Tęsknię za nią – kontynuuję. Pamięta to gejowskie pytanie. Już tak dawno nie widziałam się z mamą. kiedy kolejny idiotyczny plan spali na panewce. Christian przygląda mi się uważnie. – I tyle? – pyta zaskoczony Grey.66 – Już raz przeprowadziła pani ze mną wywiad i pamiętam. Wytrąca mnie to z równowagi. Naprawdę nie powinnam patrzeć na jego usta. To nieuleczalna romantyczka. Zaczynam opowiadać o mojej matce – cokolwiek. – A jaki on jest? – Ray? Jest. Kurka wodna. Nie tracę nadziei. co jakiś czas racząc się kawą.. – Teraz ma Boba. że pojawiło się wtedy kilka całkiem dociekliwych pytań. że Bob czuwa i zdoła jej pomóc. Dorastałam z nim. gdy przypomnę sobie tamtą chwilę. byle tylko zagłuszyć tamto wspomnienie. Wiem. – Uśmiecha się drwiąco.. – Dogaduje się pani z ojczymem? – Oczywiście. że w przyszłości będzie mi potrzebna intensywna terapia. Po raz kolejny skręcam się z zażenowania. Wzruszam ramionami. To jedyny ojciec. Te usta. – Moja mama jest cudowna. jakiego znam. Christian unosi z zaskoczeniem brwi. jeśli nie chcę czuć skrępowania za każdym razem. Czego ten facet się spodziewa? Historii mego życia? . – Uśmiecham się ciepło. Obecnie ma czwartego męża.

Moja mama poznała Męża Numer Trzy. jest prawnikiem. Rumienię się. i wędkarstwo muchowe. – Mieszkała pani z nim? – Tak. No ale każdy kij ma dwa końce. Jakoś się powstrzymuję. Myśmy mieszkali w Montesano. – Tato w Seattle. moja mama była świeżo upieczoną mężatką. – Nie chciała pani mieszkać z mamą? – pyta. Wzrusza ramionami. Ciekawi mnie ta odnosząca zawodowe sukcesy para. i robienie mebli. – Mąż Numer Trzy mieszkał w Teksasie. – Urywam. – Opowie mi pan o swoich rodzicach? – pytam. aby nie przewrócić oczami. Mieszkają Och. Co uczyniło go .. no wie pan. Byłym wojskowym. Jest stolarzem. zwłaszcza europejski... a jedno z nich wyrasta na pięknego mężczyznę.. kiedy miałam piętnaście lat. – Lubi futbol. I. jakby nie rozumiał. – Wzdycham. który wyrusza na podbój świata biznesu i w pojedynkę go podbija. a mama pediatrą. Po co Greyowi ta wiedza? To naprawdę nie jego sprawa. Grey. To naprawdę nie twoja sprawa. Mama nigdy nie mówi o Mężu Numer Trzy. Marszczy brwi.67 – Małomówny jak jego pasierbica. i grę w kręgle. a więc dorastał w zamożnej rodzinie. która adoptuje troje dzieci. Zostałam z Rayem.

Przechyla głowę na bok. – A więc powrót do banałów. Czemu nie chce rozmawiać o swojej rodzinie? Dlatego. Była tam pani? – pyta. Nie chce rozmawiać o swojej rodzinie ani o sobie. które zainspirowały tych ludzi do napisania takich wspaniałych książek. . Co on ukrywa? – Chciałaby pani jechać? – Do Paryża? – pytam piskliwie. a moja młodsza siostra przebywa obecnie w Paryżu i uczy się gotować pod okiem jakiegoś znanego francuskiego szefa kuchni. Chciałabym zobaczyć miejsca. Zerkam na zegarek. – Czas na mnie. – W jego oczach pojawia się irytacja. sióstr Bronte. – Podobno Paryż jest śliczny – mówię.68 takim właśnie człowiekiem? Rodzina musi być z niego dumna. – Nigdy nie byłam za granicą. Steele. Austen. A kto by nie chciał? – Pewnie – przyznaję. – Ale tak naprawdę to marzy mi się Anglia. – Czym się zajmuje pańskie rodzeństwo? – Elliot pracuje w budownictwie. że powinnam się teraz uczyć. Skoncentruj się. Mam dużo nauki.. Thomasa Hardy’ego. – Ponieważ? Mrugam szybko. że został adoptowany? – To prawda. O rety. – To ojczyzna Szekspira. Po irytacji nie ma ani śladu. przesuwając palcem wskazującym po dolnej wardze. – Ta rozmowa o geniuszach literatury przypomina mi..

Cała przyjemność po mojej stronie. to desperacko próbuję ocenić. – Zawsze chodzi pani w dżinsach? – pyta ni z tego. – Gdzie jest samochód panny Kavanagh? – Na hotelowym parkingu... Posyła mi ten swój dziwny uśmiech w stylu „a ja mam wielką tajemnicę”. – Odprowadzę panią. jak się udało nasze spotkanie przy kawie. Kręci mi się w głowie. Wracamy spacerkiem do hotelu i chciałabym rzec. Kiwa głową. Chodźmy. na jakie stanowisko. I świadoma jestem tego. że wszystko . Cóż za dziwne pytanie. Speszona ujmuję ją i wychodzę za nim z kafejki. Zaczynają się we wtorek. Jeśli zaś chodzi o mnie. ni z owego. Anastasio. Wracamy do skrzyżowania niedaleko hotelu. tyle że nie wiem. że w przyjacielskim milczeniu. Wiem.69 – Do egzaminów? – Tak. – Nie ma za co. – Najczęściej. panie Grey. jakbym wracała z rozmowy w sprawie pracy. że nasz wspólny czas jest ograniczony. Czuję się. On przynajmniej wygląda jak zawsze spokojnie i opanowanie. Wyciąga rękę. – Dziękuję za herbatę.

gdy tymczasem palce drugiej ręki delikatnie i badawczo błądzą po mojej twarzy. przyciskając do siebie. a ja nie uciekam spojrzeniem przez chwilę. Ale w końcu moją uwagę przyciągają . męski zapach. a może przez całą wieczność. Ana! – woła Grey. Nie bawię się w dziewczyny – mówi miękko. że wpadam na niego w chwili. Obejmuje mnie ramieniem. Muszę od niego uciec. Mija mnie o włos. – Wszystko w porządku? – pyta szeptem. Pociąga mnie za rękę tak mocno.. Anastasio. O kurczę.. Muszę spróbować zebrać myśli. gdy obok mnie śmiga rowerzysta. Wdycham jego czysty.70 schrzaniłam. Kciukiem muska dolną wargę i słyszę. Być może on kogoś ma. to mieszanka odurzająca. że rozwinie to enigmatyczne stwierdzenie – tak się jednak nie dzieje. – Cholera. Przez chwilę sądzę. co on ma na myśli? Nie jest gejem? A może jest – o kurde! Najwyraźniej podczas wywiadu mnie okłamał. O święty Barnabo. Patrzy na mnie. Oddycham głęboko. Wszystko dzieje się tak szybko – w jednej chwili upadam. Robię krok w przód i potykam się. że udzieli mi jakiegoś wyjaśnienia. jadący pod prąd ulicy jednokierunkowej. w drugiej znajduję się w jego ramionach. – Nie. – Ma pan dziewczynę? – wyrzucam z siebie. czy ja to właśnie powiedziałam na głos? Jego usta wykrzywiają się w półuśmiechu. Och. Tuli mnie mocno do piersi. Pachnie świeżym praniem i jakimś drogim żelem pod prysznic. jak wciąga powietrze. Muszę stąd iść... Patrzy mi prosto w oczy.

71 jego piękne usta. . Pragnę poczuć jego usta na swoich. I po raz pierwszy od dwudziestu jeden lat pragnę być pocałowana. O rety.

a sama nie mogę się poruszyć. – W końcu wraca mi zdolność mówienia. aby mnie. – . – Oddychaj. jak oddycha. Jego dłonie spoczywają na moich ramionach. jakby udzielał odpowiedzi na moje niewyartykułowane pytanie. uważnie śledzi moją reakcję. a on tego nie zrobił. że pragnęłam. aby mnie pocałował. Słyszę. dałam mu to jasno do zrozumienia. wciąga powietrze i ledwie zauważalnie kręci głową. Paraliżuje mnie dziwna. Zamyka oczy. Koncertowo wszystko spieprzyłam. Że co? A skąd on to może wiedzieć? Chyba ocena należy do mnie. Nie jestem mężczyzną dla ciebie – szepcze. Teraz cię puszczę i pozwolę odejść – mówi cicho i delikatnie odpycha mnie od siebie. Pocałuj mnie. Poziom adrenaliny wywołany niemal zderzeniem z rowerzystą albo odurzającą bliskością Christiana opada i czuję teraz słabość w całym ciele. Trzymasz mnie w ramionach. podczas gdy ja w ogóle przestałam to robić. do cholery. powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. „Nie!” – krzyczy moja psychika. Czuję się zniewolona. Nie chce mnie. Kiedy ponownie otwiera oczy.72 ROZDZIAŁ CZWARTY Błagam go w myślach. – Rozumiem. proszę. Marszczę brwi i ogarnia mnie uczucie odrzucenia. – Anastasio. widać. że podjął jakąś decyzję. Anastasio. Naprawdę mnie nie chce. gdy on się odsuwa. Wpatruję się jak urzeczona w idealnie wykrojone usta Christiana Greya. A ja jestem w stanie myśleć wyłącznie o tym. a on pociemniałych oczu nie odrywa ode mnie. oddychaj. pocałował. nieznajoma potrzeba.

czując się jak idiotka. Muszę zabrać kruchą. Chcę stąd jak najszybciej odejść. Jak mogłam tak niewłaściwie odczytać wysyłane przez niego sygnały? Muszę stąd jak najszybciej uciec.73 Dziękuję – mamroczę zalana falą upokorzenia. że właśnie się włączyło zielone światło. Przeczesuje dłonią włosy. – Urywa i moją uwagę przyciąga udręka słyszalna w jego głosie. Niechętnie podnoszę wzrok.. a ja stoję przed nim. Odwracam się w stronę ulicy i z ulgą się przekonuję.. Zniknęła gdzieś wcześniejsza samokontrola. że tu byłem. Chcę stąd jechać. Dobrze.. Z trudem odzyskuję zdolność myślenia. – Ten idiota jechał pod prąd. Nie zabrał rąk z moich ramion. ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy. Pod hotelem odwracam się do niego.. że mnie uratowałeś – odpowiadam szeptem. – Za co? – Marszczy brwi. ja. sfrustrowanego. – Dzięki za herbatę i za sesję zdjęciową – bąkam. Chcesz przez chwilę odpocząć w hotelu? – Puszcza mnie. gdy nie kończy zdania. Christianie? – warczę z irytacją. nieokreślone bliżej nadzieje legły w gruzach. Boję się myśleć. Wszystkie moje mgliste. – Powodzenia na egzaminach. Wygląda na rozdartego. – Co. że za mną podąża Grey. zranioną dumę i jakoś ją uleczyć. Szybko przechodzę na drugą stronę. On mnie nie chce. świadoma tego. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam? „Czego Christian Grey mógłby chcieć od ciebie?” – drwi moja podświadomość. W jego oczach maluje się przygnębienie. . co ci się mogło stać. – Za to. – Anastasio.

Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki. Może powinnam być milsza dla chłopców pokroju Paula Claytona i José Rodrigueza. Ale jestem przekonana. Podciągam kolana pod brodę. Na boisku jestem zdecydowanie kulą u nogi. Zawsze więc to ja odtrącałam potencjalnych adoratorów. któremu się podobałam. Być może ten niedorzeczny ból zmniejszy się. zła na siebie za tę bezsensowną reakcję. pozwalam płynąć tym irracjonalnym łzom. zbyt niechlujna. Kiedy docieram do ciemnego betonowego wnętrza. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei. – W moim głosie słychać sarkazm. ale to akurat rozumiałam: bieganie i jednoczesne odbijanie czy rzucanie piłki to nie dla mnie. Opłakuję coś. Dlaczego płaczę? Osuwam się na ziemię. nawet zdziwiona tym. Kładąc głowę na kolanach. Od zawsze brak mi pewności siebie. Był na uczelni chłopak. że żaden z nich nie szlochał w żadnym ciemnym zakątku. Nigdy dotąd nie poznałam. i bez oglądania się za siebie odchodzę w stronę garażu podziemnego. zbyt niezgrabna – lista moich wad nie ma końca. Co ja sobie wyobrażałam? W moich oczach wzbierają nieproszone łzy. – Do widzenia. oświetlanego jedynie słabymi jarzeniówkami. jestem zbyt blada. że się nie potykam. to mnie wybierano zawsze jako ostatnią podczas gry w kosza albo siatkę. Zgoda. Może muszę się po prostu wypłakać. jak smakuje odrzucenie. – Odwracam się na pięcie.74 Co? Dlatego jest tak zasmucony? Tak ma wyglądać nasze pożegnanie? „Powodzenia na egzaminach”? – Dzięki. czego nigdy nie miałam. Co za absurd. opieram się o ścianę i chowam twarz w dłoniach. przeklętych marzeń i oczekiwań. kiedy ja stanę się mniejsza. zbyt chuda. ale nikt nigdy nie wzbudził we mnie zainteresowania – nikt z wyjątkiem cholernego Christiana Greya. panie Grey. . chcąc się zwinąć w jak najmniejszą kulkę.

co cholernie oczywiste. – Jezu. Potraktuję ten incydent jako nauczkę i skoncentruję się na egzaminach.. a jej mina. – Czasem ma wyjątkowy dar ubierania w słowa tego. Myśl ta wywołuje na mojej twarzy cierpki uśmiech. – Nic. o kurczę. – To w sumie niewiele. Natychmiast! I przestań się nad sobą użalać”. – W takim razie czemu płakałaś? Ty nigdy nie płaczesz. Steele. Kate siedzi przy stole. ocierając po drodze łzy z twarzy. Ruszam w stronę samochodu Kate. „Wsiadaj do samochodu. pochylona nad laptopem.. wszystko w porządku? Jesteś ranna? – Odsuwa mnie na odległość ramienia i szybko lustruje od stóp do głów. tylko nie inkwizycja Katherine Kavanagh. a jej spojrzenie pełne jest troski. Powitalny uśmiech gaśnie. ale od razu odwraca jej uwagę od. Mocno mnie przytula. Ręce ma skrzyżowane na piersiach i z frustracją tupie jedną stopą. niego. aby mi odpuściła. Kręcę głową. Ana. aby dała mi spokój.. Muszę coś powiedzieć. Oddycham głęboko. jedź do domu. dając tym gestem do zrozumienia. a przejechałby mnie rowerzysta. Weź się w garść. – Płakałaś.75 „Przestań! Przestań! Przestań!” – krzyczy moja podświadomość. Nie będę już o nim myśleć. ale równie dobrze mogłabym mieszkać z głuchoniemym ślepcem.. bierz się za naukę. Zapomnij o nim. kiedy dostrzega moją twarz. jest naprawdę groźna.. – Ana. – Głos jej łagodnieje. – Mało brakowało. Kate. . Wstaje. co się stało? O nie.. a potem wstaję. – I w tym cały problem. – Co ci zrobił ten drań? – warczy.

– Zamówiłam herbatę. – Ana! Na litość boską. – Odwracam się na pięcie i staję z nią twarzą w twarz. Udaję się do kuchni. . on jest. gdyż zdążyła już się pojawić w drzwiach kuchni. aby nie widziała mojej twarzy. Kate. – Och? Dupa blada... – Co masz na myśli? – Och. – Okej. w zasadzie nie ma o czym opowiadać. no ale w sumie ma jej więcej od większości Amerykanów! – Kate. – Dla mnie nie – oświadcza. Nie wiem. że jej nie znosisz. Jak tam kawa? Wiem. – Nic dziwnego. udaje mi się wypowiedzieć to spokojnie i rzeczowo. O nie. – Ale bardzo się zdenerwowałam. – Tak. – Podobasz mu się. Więcej się z nim nie spotkam. Christian mnie uratował – szepczę. – Wzruszam ramionami. – Już nie. dlaczego mnie zaprosił. Było w porządku. to oczywiste. Zaraz zacznie tę swoją tyradę. ma więcej kasy niż ty. – Tak.76 – Nie. Kate – dodaję cierpko. ile razy mam ci to powtarzać? Ślicznotka z ciebie – przerywa mi. to przecież nie moja liga. Zaintrygowałam ją tym.

W duchu składam sobie przyrzeczenie. aby mnie pocałował. – Bardzo dobry artykuł.. czarno-biały. Udaję. Ciągle przypomina mi się ten jego tekst: „Nie bawię się w dziewczyny” i wkurzam się na siebie. wpatruje się we mnie i uznaje mnie za wybrakowaną. Marszczy brwi. Nie chciał mnie jako swojej dziewczyny.77 – Kate. szukając w tym zdjęciu jakiejś wskazówki odnośnie do tego. że nie przyswoiłam tej informacji prędzej. pozwalam myślom pomknąć ku temu dziwacznemu przedpołudniu. I nagle robi się to oczywiste. To właśnie miał na myśli i teraz łatwiej jest mi zaakceptować jego odrzucenie. proszę cię. kiedy znajdowałam się w jego ramionach i każdą komórką błagałam. José zrobił naprawdę świetne zdjęcia. który znalazł się zbyt blisko słońca i w rezultacie spłonął. Dopiero kiedy leżę w łóżku i próbuję zasnąć. Czy naprawdę potrzebuję wizualnego pięknego Christiana „Nie-chcę-cię” Greya? przypomnienia – Jasne. A może on żyje . że czytam artykuł. To nie mężczyzna dla mnie. Jestem Ikarem. Przekręcam się na bok. Rozumiem.. – Chcesz zobaczyć artykuł? Jest gotowy. dlaczego to podobno nie mężczyzna dla mnie. Muszę się uczyć. a potem wyjmuję notatki i biorę się za czytanie. A teraz idę się uczyć. Krańcowo różnimy się od siebie. No i oto on. Jest zbyt olśniewająco przystojny. – Wyczarowuję uśmiech i podchodzę do laptopa. Jakoś dam radę z tym żyć. a tymczasem patrzę mu prosto w oczy. Przecież to wtedy powiedział. że od teraz nie będę o nim myśleć. Kate. pochodzimy z dwóch różnych światów. Jego słowa mają sens. prawie.

Zostało pięć minut. Już nigdy nie będę musiała siedzieć wśród niespokojnych. Tej nocy śnię o szarych oczach.. „Nie na ciebie” – prycha zaspana podświadomość. Możliwe. Zerkam w drugi koniec sali gimnastycznej na Kate. i nie wiem. Niczego ostatnio nie zamawiałam z Amazona. Dziwne. w co się ubrać dzisiejszego wieczoru. Przesyłkę zaadresowano do panny Anastasii Steele. przesyłka dla ciebie. po czym przypuszcza atak na moje sny. No i nadszedł koniec mojej uczelnianej kariery. Kate kończy pisać i odkłada długopis. Skończyłam. Kate bardziej przejmuje się tym. Ona także się uśmiecha. Jest piątek i wieczorem będziemy świętować. Brak adresu nadawcy. aby otworzyć drzwi. To chyba pierwszy uśmiech w tym tygodniu. Może to od mamy albo Raya.78 w celibacie? Zamykam oczy i zaczyna mi pracować wyobraźnia. Ostatni egzamin dobiegł kresu. Może on czeka. która zawzięcie pisze. ostro świętować. nie rozmawiając po drodze o ostatnim egzaminie. Patrzy w moją stronę.. W myślach robię pełne gracji gwiazdy. Szukam w torebce kluczy. trzymając w ręce paczkę owiniętą w brązowy papier. – Ana. – Kate stoi na schodkach przed drzwiami. osamotnionych studentów. liściastych wzorkach na mleku i biegam po ciemnych pomieszczeniach. Wracamy jej autem do mieszkania. że tylko tam jest to możliwe. Odkładam długopis. – Pewnie od rodziców. . Na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. rozjaśnianych jedynie upiornym światłem jarzeniówek. czy przed czymś uciekam. Kate wręcza mi paczkę i bierze ode mnie klucze. że nawet się upiję! Jeszcze nigdy nie byłam pijana. doskonale wiedząc. czy biegnę ku czemuś.

A tam staroświecką czcionką napisano: A niech mnie. Cóż za ironia – dopiero co przez trzy godziny pisałam pracę na temat powieści Thomasa Hardy’ego. może to coś rozmyślnego. Oglądam książki.. oraz arkusik białego papieru. I od razu wiem. A może to wcale nie ironia. W środku znajdują się trzy pozornie identyczne książki w idealnym stanie. – Kate otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem. obite starym materiałem.. – Pierwsze wydanie – szepczę. Rozrywam papier i moim oczom ukazuje się obite skórą pudełko. trzy tomy Tessy d’Urberville. . – Nie. Otwieram pierwszą z góry. kto je przysłał. to pierwsze wydanie. – Grey? Kiwam głową. Bierze do ręki kartkę.79 – Otwórz! – Kate cała w skowronkach idzie prosto do kuchni po naszego „szampana na koniec egzaminów”. Muszą być warte majątek. Po jednej stronie napisano odręcznie następujący tekst: Rozpoznaję cytat z Tessy. – Nikt inny nie przychodzi mi na myśl. Kate zerka mi ponad ramieniem na książki.

– Chichoczę. – Znalazłam jedno pierwsze wydanie Tessy w Nowym Jorku za czternaście tysięcy dolarów. – Ten cytat. Kate wręcza mi kieliszek z szampanem. – Tak. Ale twoje jest w znacznie lepszym stanie. Wypakowuję książki i kładę je na stole. Tessa mówi to potraktowana przez Aleca D’Urberville’a. – Marszczę brwi. Dlaczego mi to przysłał? Przecież powiedział. Odeślę je z równie zbijającym z tropu cytatem z jakiegoś mroczniejszego fragmentu Tessy. jak to jest – być w jego ramionach i czuć ten wspaniały zapach. jest taka lojalna i zawsze mnie wspiera. że o nim myślisz. właśnie tego. Licho wie czemu. W minionym tygodniu nie pozwoliłam sobie rozmyślać o Christianie Greyu. Musiało kosztować jeszcze więcej. zachowując całkowitą powagę. w którym Angel Clare każe się odpierdolić? – pyta Kate. Google. – Co on ci próbuje powiedzieć? – Nie wiem i mam to gdzieś. – Tego. Nie mogę przyjąć tych książek. jego szare oczy nadal prześladują mnie w snach i wiem. – Kate zasięga porady u swego najlepszego przyjaciela. Przecież nie dobijam się do jego drzwi. że minie wieczność. To chyba ostrzeżenie. do matki niegodziwie – Wiem – duma Kate. że nie jestem dla niego. Okej. – Wiem. że nie chcesz o nim rozmawiać. on ciągle mnie ostrzega.. . nim wymażę z pamięci. Uwielbiam Kate. ale też wiem.. czy nie.80 – Co znaczy ta kartka? – Nie mam pojęcia. Czy cię ostrzega.

José. Ana? – José przekrzykuje hałas. którzy przyszli świętować. Ana! – woła Kate. że to mało rozsądne. Zwłaszcza że wcześniej był już szampan. – Za koniec egzaminów. – Uśmiecham się. a on obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. On kończy studia dopiero za rok. czy ty próbujesz mnie upić? Bo chyba ci się udaje. – Twoja obecność wiele dla mnie znaczy. ależ oni sobie żyją. – Chyba lepiej napiję się piwa. dzięki czemu ogarnia nas poczucie wolności. Rodzice Kate kupili jej tam mieszkanie. – Chichoczę. Kate ma bardzo mocną głowę. Ale wrócisz na moją wystawę? – No jasne. Dołącza do nas José. – I co teraz.81 – Za koniec egzaminów i nasze nowe życie w Seattle – mówi z szerokim uśmiechem. za nic bym jej nie przegapiła. doskonale zdaję sobie sprawę. – Więcej procentów. Ana – szepcze mi do ucha. jednego z naszych kolegów z wydziału. Pójdę zamówić nam cały dzban. – Kate i ja przeprowadzamy się do Seattle. w Seattle W barze jest głośno i pełno w nim prawie absolwentów. nasze nowe życie i doskonałe wyniki. – Dios mio. Gdy wypijam piątego drinka. – Jeszcze jedną margaritę? – José Luisie Rodriguez. który pracuje w studenckiej . ale jest w imprezowym nastroju i kupuje nam wszystkim dzban margarity. Ramieniem obejmuje Leviego. – Stukamy się kieliszkami i pijemy.

może go obudzę.. Muszę się przytrzymać oparcia krzesła. Może powie mi. ale włożyłam najlepsze dżinsy. Nie mam pojęcia. . Ja należę raczej do dziewczyn preferujących trampki i T-shirty. Hmm. – Anastasio. Wyplątuję się z objęć José i wstaję od stolika. – Anastasio? W jego głosie słychać zaskoczenie. Chichoczę. Skąd wie. która jest godzina... Wzrokiem wodzi za Kate. to powinnam skorzystać z toalety. sama jestem zaskoczona tym. ale ty – rzucam oskarżycielsko.. że skoro i tak wstałam od stolika. że do niego dzwonię. którego nie rozpoznaję. niech wie. to chyba jego numer. Wyjmuję z kieszeni komórkę. wszystko w porządku? Masz dziwny głos – mówi z niepokojem. ale na korytarzu jest przynajmniej spokojnie i chłodno. Cóż. O kurczę. Na dzisiaj dał sobie spokój z fotografowaniem otaczającej go pijackiej zabawy. A ona wygląda oszałamiająco w bluzeczce na ramiączkach. do kogo ostatniego dzwoniłam? Do José? Przed nim jest numer. Alkohol uczynił mnie odważną. Jeśli chce. – To nie ja jestem dziwna. dlaczego przysłał mi te książki i zagadkową wiadomość. Powstrzymuję pijacki uśmiech i wciskam odpowiedni przycisk.82 gazecie jako fotograf. Drinki oparte na tequili to nie jest dobry pomysł. aby zabić czymś nudę czekania. Ach tak. Grey. Odbiera po drugim sygnale. Włosy upięła wysoko i tylko pojedyncze pasma otaczają jej twarz. powinien zostawić mnie w spokoju. Dobrze myślisz. Przeciskam się do baru i uznaję. abym się trzymała na dystans. Proszę bardzo. Oczywiście trzeba czekać w kolejce. że to ja? – Dlaczego przysłałeś mi książki? – pytam bełkotliwie. szczerze mówiąc. obcisłych dżinsach i szpilkach. Wtedy mój zamroczony umysł zaczyna pracować. Chwiejnym krokiem ruszam w stronę łazienek. Kręci mi się w głowie. Ana.

– Jego ton jest tak despotyczny.. jak się spodziewałam. gdzie ty. Znowu się śmieję. Christianie? – Anastasio.. czy ty piłaś? – A co ci do tego? – Jestem ciekawy. – Którym barze? – W jego głosie słychać irytację. gdzie jesteś? Mów natychmiast. że wyobrażam go sobie jako reżysera sprzed lat ubranego w bryczesy i dzierżącego staroświecki megafon oraz szpicrutę. – W jakim barze jesteś? – Dlaczego przysłałeś mi te książki. – Ta rozmowa nie przebiega tak. – Ana.83 – Anastasio.. daleko od Seattle. – Jestem w Portland. – W barze w Portland.. Gdzie teraz jesteś? – W barze. – Gdzie w Portland? . Pod wpływem tej wizji śmieję się w głos. – Jesteś taki. jesteś? Christian Grey przeklina. władczy – chichoczę. kurwa. – Jak wrócisz do domu? – Dam sobie radę.

– Ana! Rozłączam się. Kuźwa. czy ja przed chwilą zadzwoniłam do Christiana Greya? Cholera. Zaraz. a do tego czasu nas już tu dawno nie będzie.. kiedy krok za krokiem przesuwam się w stronę toalety. Całą wieczność czekam przy barze na dzban piwa. gdzie jestem. Mocno wali mi serce. Misja niezakończona sukcesem. Mam zaróżowione policzki i wyglądam nieco niewyraźnie. Bezmyślnie wpatruję się w wiszący na drzwiach plakat. Poza tym podróż z Seattle potrwa kilka godzin.84 – Dobranoc. a ja aż podskakuję. Cóż. Nie znajdzie mnie. Myję ręce i zerkam do lustra. Tego akurat się nie spodziewałam. Naprawdę jestem pijana – strasznie kręci mi się w głowie.. Chyba zaraz zwymiotuję. tequila. w końcu wracam do stolika. W końcu docieram do kabiny. nie. – Cześć – rzucam nieśmiało do aparatu. Nie powiedziałam mu. zaraz. .. – Gdzie się podziewałaś? – Czekałam w kolejce do kibelka. Hmm. wychwalający zalety bezpiecznego seksu. Jedzie po mnie? O nie. Christianie. taki był przecież plan. Tylko Christian może wydawać się jednocześnie spokojny i groźny. To przez niego kręci mi się w głowie. – Długo cię nie było – gani mnie Kate. Podciągam dżinsy. Odzywa się mój telefon. Marszczę brwi.. już dobrze.. – Jadę po ciebie – oświadcza i rozłącza się.. Ha! Ale w sumie nie odpowiedział mi na pytanie dotyczące książek.

– Dość słabo próbuję go odepchnąć. nic mi nie jest. – Wszystko w porządku? – Chyba trochę za dużo wypiłam. – Pomóc ci? – pyta i przysuwa się. José przerywa na chwilę tyradę i rozlewa wszystkim piwo. ale ty masz słabą głowę. Bardziej niż zazwyczaj.85 José i Levi zatopieni są w ożywionej dyskusji na temat miejscowej drużyny bejsbolowej. w głowie mi się nieprzyjemnie kręci i lekko się chwieję na nogach. Robi mi się niedobrze. uświadamiam sobie. wyjdę na chwilę na dwór i zaczerpnę świeżego powietrza. – Ja też – mruczy i bacznie mi się przygląda. – Kate. – José. – Przy moim boku zjawia się José. proszę – szepcze i przyciąga mnie bliżej siebie. jak w starych odcinkach Toma i Jerry’ego. Trzymam się. – Ana. po czym obejmuje ramieniem. – Ana. – Uśmiecham się do niego blado. Oddychając chłodnym wieczornym powietrzem. Chyba zaraz puszczę pawia. Wszystko widzę podwójnie. że naprawdę mam nieźle w czubie. I znowu przeciskam się przez tłum. – José. co ty wyrabiasz? . – Za pięć minut wracam. a potem pociąga spory łyk. Czemu się aż tak zaprawiłam? – Ana.

Ana. Delikatnie całuje moją brodę. Żołądek podchodzi mi do gardła i zginam się we dwoje. – Odpycham go. zrób to tutaj. ale jego umięśnione ciało jest silniejsze. on mnie zamierza pocałować. kierując się ku kącikowi ust. Palce wsunął w moje włosy i teraz unieruchamia mi głowę. – José. Zerkam niespokojnie na Christiana.. Jesteś moim przyjacielem i zaraz chyba zwymiotuję. – Proszę. – W ciemnościach odzywa się cichy głos. – Dios mio. że pani powiedziała „nie”. – Wydaje mi się. – Jedną ręką obejmuje w pasie. przestań. Oddech ma ciepły i zbyt słodki: od margarity i piwa. Mam wrażenie. Patrzy spode łba na José i widać. proszę. – Nie. – Grey – rzuca zwięźle. Skąd się tu wziął? José mnie puszcza.86 – Wiesz. Moje ciało nie jest dłużej w stanie tolerować alkoholu i spektakularnie wymiotuję na ulicę. że jest wściekły. cariña – szepcze w moje usta. Ana! – José odskakuje ze wstrętem. nie. Grey chwyta moje włosy i odsuwa je z linii ognia. a drugą ujmuje brodę. Ana. Cholera. Ogarnia mnie panika. że się duszę. José. – Jeśli masz jeszcze wymiotować. że panuje tam względna ciemność. Nie chcę tego. nie – błagam. że cię lubię.. Jasny gwint. Z uczuciem ulgi dostrzegam. Czuję się pijana i pozbawiona kontroli nad sytuacją. Przytrzymam . Święty Barnabo! Christian Grey. to on. Delikatnie prowadzi mnie w stronę wysokiego klombu na skraju parkingu.

Nadal kręci mi się w głowie. Jedną ręką obejmuje moje ramiona. Chcę. Piorunuję go wzrokiem. ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek mam już pusty. jak puszczasz pawia na miejscową florę. . Nie jestem w stanie na niego spojrzeć. Mam parę słów do powiedzenia temu mojemu tak zwanemu przyjacielowi. zobaczymy się w środku – mamrocze José i znika za drzwiami. targają mną paskudne torsje. Ale to teraz jest znacznie bardziej upokarzające.87 cię. Opieram się dłońmi o otaczający klomb murek i ledwie się trzymam na nogach – takie wymioty są strasznie wyczerpujące. Niezdarnie próbuję go odepchnąć. kogo ty próbujesz oszukać. tak strasznie mi wstyd. Tylko on mógłby mieć przy sobie świeżo wypraną.. Grey puszcza mnie i podaje chusteczkę. To musi być najgorsza chwila w moim życiu. CTG. byle nie tutaj. kiedy próbuję sobie przypomnieć gorszą. który wydaje się mocno zawstydzony i – podobnie jak ja – onieśmielony przez Greya. ale oboje go ignorujemy.. Jęczę i chowam twarz w dłoniach. Zbieram się na odwagę i zerkam na niego. co znaczy „T”.. wszędzie. To wszystko jest po prostu zbyt potworne. Nie wiedziałam. przecież dopiero co widział. eee. Odwracam się i patrzę na José. lnianą chusteczkę z monogramem. Ana. – Ja. że już nigdy nie tknę alkoholu. José stoi w pobliżu wejścia do baru i nas obserwuje... że można je jeszcze kupić. a drugą przytrzymuje włosy. ale żadne z nich nie nadaje się do powtórzenia w obecności pana prezesa Christiana Greya. Chcę znaleźć się gdziekolwiek. Spogląda na mnie z niezdradzającym niczego wyrazem twarzy. aby połknęły mnie azalie na klombie. zastanawiając się. Wycieram usta. ale znowu wymiotuję. Kurczę. Trudno to nazwać wytwornym zachowaniem.. W duchu zarzekam się. Może odrzucenie Christiana. i znowu. W końcu torsje mijają.

. Anastasio? A więc. cholera. to moja decyzja i jemu nic do tego – ale brakuje mi odwagi. Zaczyna mi się robić słabo. – Zawiozę cię do domu – oznajmia. Co powinnam powiedzieć? Przeprosić za tamten telefon? – Przepraszam – bąkam. być może nie aż tak dramatycznie jak ty – mówi cierpko. że zaczynam się rumienić. Dostrzega to i chwyta mnie. A co to ma. – Jeszcze nigdy nie byłam pijana i nie zamierzam tego powtórzyć. Ja sam jestem zwolennikiem przesuwania granic. – Przede wszystkim za telefon. – Trzeba znać swoje granice. co on tu robi. błagam. za wymiotowanie. lista się ciągnie bez końca. że jeśli każdego wieczoru chcę się tak upić. – Za co przepraszasz. Nie rozumiem. jakby mężczyzna w średnim wieku ganił niesforne dziecko. Materiał jest taki delikatny.88 Zostaję sam na sam z Greyem. Po trochu mam ochotę oświadczyć mu. Trzyma mnie w ramionach. Czemu on nadal tu stoi? – Nie – odpowiadam ze skruchą. Anastasio. Wygląda to tak. tuląc do piersi niczym małe dziecko. Kuźwa do kwadratu. domaga się swego. kiedy wymiotowałam na jego oczach. Błagam. Czy masz w zwyczaju tak właśnie się zachowywać? W głowie mi się kręci od alkoholu i irytacji. czy mogę natychmiast umrzeć? – Wszyscy coś takiego przeżyliśmy. chroniąc przed upadkiem. – Czuję. do cholery. z nim wspólnego? Ja go tutaj nie zapraszałam. ale to akurat jest naprawdę nie do przyjęcia. Nie teraz. Och. którą obracam w dłoniach. wpatrując się w chusteczkę.

Zaciska usta w cienką linię i ciężko wzdycha. . Anastasio. Będzie się martwić. – Masz jakiś żakiet czy torebkę? – Eee. Christianie. – Mój brat może jej powiedzieć. Nadal? Dlaczego? – Jak mnie znalazłeś? – Namierzyłem twój telefon. nie przeszkadza mi to. tak. jedno i drugie. Ale. – Co takiego? – Mój brat Elliot rozmawia właśnie z panną Kavanagh. jako że to on. – Nie. Jak to w ogóle możliwe? I czy to jest legalne? „Prześladowca” – szepcze do mnie podświadomość przez opary tequili. – Był ze mną.89 – Muszę powiedzieć Kate. mieszkam w Heathmanie. – W Seattle? – Mam w głowie mętlik. No a jakżeby inaczej. które nadal okupują mi mózg.. proszę.. kiedy zadzwoniłaś. muszę powiedzieć Kate. znowu w jego ramionach. – Och? – Nie rozumiem. – Święty Barnabo.

nieznajome uczucia. Oblewam się rumieńcem. próbując przekrzyczeć hałas.90 – Skoro musisz. Puszcza mnie. bierze mnie znowu za rękę i prowadzi do baru. Przynajmniej tydzień zajmie mi ich rozpracowanie. a potem bierze za rękę i prowadzi do baru. Po chwili wręcza mi dużą szklankę wody z lodem. pan Kontroler Grey nie musi czekać. Mierzy Christiana podejrzliwym wzrokiem. tłoczno i włączono muzykę. W głowie czuję dudnienie dopasowujące się rytmem do basów. Grey trzyma mnie za rękę – dezorientujący wachlarz emocji. że jest zły. Czy jemu wszystko przychodzi tak łatwo? Nie słyszę. – Tańczy – odkrzykuje Levi. co zamawia. Wkładam czarną marynarkę i przeciągam przez głowę pasek torebki. wykończona. – Pij! . nadal pijana. Osamotniony Levi ma żałosną minę. Widać. Te wszystkie zakazane. Czuję się słaba. a gdzieś w głębi moje mięśnie rozkosznie się zaciskają. świeży zapach. muskając nosem jego włosy. José także gdzieś zniknął. – Gdzie Kate? – pytam go. Wywraca oczami. upokorzona i – dziwna sprawa – niesamowicie podekscytowana. Kate nie ma przy naszym stoliku. więc na parkiecie zdążył się już zgromadzić spory tłum. gonią teraz w amoku po moim wymęczonym ciele. Ojej. Natychmiast zostaje obsłużony. W środku jest głośno. którym odmawiałam wydostania się na powierzchnię. czując czysty. – Dotykam ramienia Christiana i krzyczę mu to do ucha. – Jest na parkiecie. zażenowana.

tobym się przewróciła.. trzeba ją uratować przed zalotami przyjaciela. „Och. Grey przygląda mi się uważnie. Robi mi się niedobrze. czy ty to kiedykolwiek przebijesz?” Moja podświadomość cmoka i piorunuje mnie wzrokiem. Ożeż. także w mojej głowie. Biorę niepewny łyk. Może dlatego. Kołnierzyk koszuli jest rozpięty i widać kilka włosków. A niech mnie! Kate działa. Jest taki apodyktyczny. Ma jakiś problem? Nie licząc niemądrej pijanej dziewczyny. Ja nie tańczę. Cholera. prowadzi mnie na parkiet. że wygląda bardzo apetycznie. z lekka sardoniczny uśmiech. Ana. czarne conversy i ciemną marynarkę w prążki. jak puszcza pawia za pawiem. Są na przemian zielone. w co jest ubrany: luźną koszulę z białego lnu. Pociąga mnie mocno za rękę i znowu jestem w jego ramionach.. brata Christiana. Grey bierze ode mnie szklankę i stawia ją na barze. że gdyby mnie nie trzymał. że jestem pijana. oblewając dziwną kolorową poświatą wnętrze lokalu i jego klientelę.91 Poruszające się światła obracają się w rytm muzyki. który umie tańczyć”. Zaczyna się poruszać. Przyciska mnie mocno do siebie i jestem pewna. niebieskie. i wypijam całą wodę. A potem patrzeć. Prowadzi nas przez tłum tancerzy na drugi koniec parkietu i teraz znajdujemy się obok Kate i Elliota. Mętnie zauważam. W głowie pojawia mi się ostrzeżenie mamy: „Nie ufaj mężczyźnie. że za nim nadążam. białe i demonicznie czerwone. co mi każe. – Do dna! – woła do mnie. dżinsy. I nie mogę uwierzyć. Muzyka głośno dudni. W swoim przymuleniu stwierdzam. No i okazuje się. O rany. która dzwoni do niego w środku nocy i której jego zdaniem potrzebny jest ratunek. Robię. ależ on tańczy. Przeczesuje palcami swoje niesforne włosy. Wyczuwa moją niechęć i w kolorowym świetle dyskotekowych lamp widzę jego rozbawiony. . Wygląda na sfrustrowanego i zagniewanego. że rzeczywiście. a ja razem z nim. Chwieję się lekko i on kładzie mi dłoń na ramieniu. Znowu mnie bierze za rękę.

co mówi Elliot. a ona w ogóle nie protestuje. Ale nie udało mi się z nią porozmawiać. Przecież dopiero co go poznała. Kate! Christian nachyla się i krzyczy coś Elliotowi do ucha.92 Tańczy. o nie. jakby jutra nie było. Naprawdę podoba. Nie słyszę co. w jakim kierunku to wszystko zmierza.. szeroki w barach. Głowa zaczyna mi wirować. kiedy ktoś jej się podoba. To oznacza. jakby ku mojej twarzy zbliżała się podłoga. i mam wrażenie. co słyszę. że jutro rano śniadanie zjemy we troje. Muszę wygłosić jej wykład na temat bezpiecznego seksu. W tym pulsującym świetle nie potrafię określić ich koloru. Kate! Pomimo stanu upojenia alkoholowego doznaję szoku. Christian w ekspresowym tempie wyprowadza nas z parkietu. Tak tu ciepło. Myśli przetaczają mi się przez głowę. to jego przekleństwo. nim odpływam w ramionach Christiana Greya. Ostatnie.. ma jasne kręcone włosy i jasne oczy błyszczące szelmowsko. a robi tak tylko wtedy. Kiwa głową na to.. walcząc z pijackim zamroczeniem. tak głośno. Elliot jest wysoki. tak kolorowo – zbyt jaskrawo. Wszystko w porządku? Doskonale wiem. Mam nadzieję.. – Kurwa! . że zapoznała się z treścią plakatów wiszących na drzwiach toalet. uśmiecha się do mnie i macha. Elliot uśmiecha się szeroko i bierze Kate w ramiona.

Nie mam pojęcia. Advil. Sok smakuje niebiańsko. Ale i tak otwiera drzwi i wchodzi do środka. Hmm. złocie i beżu. O w mordę.. Nic nie pomaga na suchość w ustach tak jak sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. Jak się tutaj znalazłam? Powoli wracają fragmenty wydarzeń minionej nocy. W podobnym pokoju byłam razem z Kate. niż na to zasługuję. Rozlega się pukanie do drzwi. Wezgłowie za mną ma kształt olbrzymiego słońca. Gdzie? Przytępiony mózg walczy o odzyskanie wspomnień. Serce podchodzi mi do gardła i nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu. Jestem w apartamencie Christiana Greya. Ani dżinsów. Ten wydaje się większy. Prawdę mówiąc. wcale nie czuję się aż tak źle. Siadam i łykam tabletki.. ale myśli o wszystkim. stanik i figi. Otwieram oczy i przez chwilę spokojnie przypatruję się nieznajomemu otoczeniu. Skarpetek nie. Już go kiedyś widziałam.. Może i lubi sprawować kontrolę. O nie! Wzdrygam się w duchu. Panuje półmrok. Jasny gwint. Nie pamiętam.. Mam na sobie T-shirt. w apartamencie. Wydaje się dziwnie znajome. O niech mnie. Gasi pragnienie i odświeża. Picie – o nie! – telefon – o nie! – wymioty – o nie! José i Christian.93 ROZDZIAŁ PIĄTY Jest bardzo cicho. prawdopodobnie lepiej. W tym łóżku jest mi ciepło i wygodnie. gdzie się znajduję. Pokój jest przestronny i cały w brązie. Jestem w hotelu Heathman. Zerkam na stolik nocny. Jasna cholera. I widzę szklankę soku pomarańczowego oraz dwie tabletki. był na siłowni. Ma na sobie szare spodnie . jak się tu dostałam.

Znajduje się na tyle blisko. która jest ciemna od potu. Kładzie na krześle dużą reklamówkę i chwyta za końce ręcznika. a ja jak zawsze nie mam pojęcia.94 od dresu i szarą koszulkę. to mnie tu nie będzie. – Dzień dobry. – Rozebrałeś mnie? – szepczę. pot. O rety. podobnie jak jego włosy. Podchodzi i siada na skraju łóżka. jakoś dziwne mi się to wydaje. o wiele lepsza od margarity. – Położyłeś mnie do łóżka? – Tak. Patrzy na mnie. Czuję się jak dwulatka. Pot Christiana Greya.. jeśli zamknę oczy. żel pod prysznic i Christian to odurzająca mieszanka.. mogę poczuć. – Kiedy odpadłaś. – Minę ma niewzruszoną. Jak się czujesz? O nie. że mogę go dotknąć. . który ma przewieszony przez szyję. Biorę głęboki oddech i zamykam oczy. o czym myśli. – Wymiotowałam jeszcze? – pytam cicho. nie chciałem narażać skórzanej tapicerki w moim samochodzie i odwozić cię do domu. Świetnie potrafi ukrywać myśli i uczucia. Zerkam na niego. Anastasio. – Lepiej. – Nie. niż na to zasługuję – mamroczę. Przywiozłem cię więc tutaj – wyjaśnia niespiesznie. a coś już na ten temat wiem. – Jak się tutaj znalazłam? – Głos mam cichy i zduszony.

moja firma nie inwestuje ani nie wytwarza żadnych urządzeń inwigilujących. urządzenia do namierzania telefonów komórkowych są dostępne w Internecie. Nieprędko go zapomnę. Lubię. a o ile pamiętam. Próbuję przygryźć wargę. – To był bardzo zabawny wieczór. on zaś piorunuje mnie wzrokiem. Jego usta wykrzywiają się w cierpkim uśmiechu. byłaś w stanie śpiączki. – Nie musiałeś mnie wcale namierzać tym swoim bondowskim sprzętem. Chwileczkę. Ja też nie. najpewniej obudziłabyś się w łóżku tego fotografa. gdybym po ciebie nie przyjechał. – Czuję suchość w ustach i nie jestem w stanie dokończyć zdania. Zaloty! Zerkam na Christiana. Nie prosiłam go o ratunek.95 – Tak. Wpatruję się w swoje dłonie. – Anastasio. drań jeden. – Unosi brew na widok moich rumieńców. nieszczególnie cię zachwycały jego zaloty – oświadcza lodowatym tonem. A teraz to ja się czuję jak jakiś czarny charakter. a po trzecie. on się ze mnie śmieje. – Strasznie cię przepraszam. ale nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu. kiedy moje kobiety czują i odbierają bodźce – stwierdza sucho. .. który produkujesz – warczę.. – My nie. Nekrofilia mnie nie pociąga. – Po pierwsze. Po drugie. W jego oczach dostrzegam zdziwienie i chyba lekką urazę.

że część mnie by tego chciała. że robię tylko to. Jakie wykroczenie teraz popełniłam? Zaciska zęby.. O co mu chodzi? Co się przejmuje? Gdybym była jego. – Wolę nie myśleć. gdybyś była moja. tańczy sobie wesoło w czerwonej spódnicy hula. Dlatego właśnie tak się pochorowałaś. – Przeczesuje palcami włosy i wiem. Wzrok mu łagodnieje. Anastasio. – Dalej będziesz dawał mi burę? – A to właśnie robię? – Tak mi się wydaje. upiłaś się. a na pięknie wykrojonych ustach dostrzegam cień uśmiechu. to zasada numer jeden podczas picia. – Musisz jeść. naraziłaś się na niebezpieczeństwo. Naprawdę.96 – Ze stron jakiej średniowiecznej chichoczę. – Mówisz jak nadworny rycerz. cóż. – Nie wydaje mi się. ale nie jestem. – Masz szczęście. że to oznaka irytacji. Anastasio. Kiedy je otwiera. ale wyraz twarzy ma obojętny. patrzy na mnie gniewnie. to po takim numerze. przez tydzień nie byłabyś w stanie siedzieć. Patrzę na niego wilkiem. Kręcę głową. że mogłabym być jego.. Nic nie zjadłaś. – Uśmiech ma sardoniczny i kręci głową. – Zamyka oczy i wzdryga się lekko. co ci się mogło stać. Ta myśl przedziera się przez irytację wywołaną jego arbitralnymi słowami. jaki wycięłaś wczoraj. – Jak to? – Cóż. Choć możliwe. Ewentualnie mroczny rycerz. . Rumienię się zawstydzona niesfornością mojej podświadomości – na myśl. kroniki uciekłeś? – Jego nastrój ulega zmianie. – Jadłaś coś wczoraj wieczorem? – Ton ma oskarżycielski.

po czym wstaje.. Hmm. – Śniadanie za piętnaście minut. Anastasio. Byłam z Kate. . Nie rozumiem tej reakcji. Pewnie umierasz z głodu. Patrzę jak urzeczona. – Trochę go poniosło – wzruszam ramionami. – Cóż. bólu. To właśnie jest pożądanie... nadal się uśmiechając. – Oddychaj.. Serce mi przyspiesza. Swędzi mnie skóra w miejscach.. Wyciąga rękę i przesuwa kciukiem po moim policzku i dolnej wardze. Moje hormony szaleją. dojmującego. a rdzeń przedłużony zapomina o wysyłaniu sygnałów o konieczności oddychania. Anastasio – szepcze. – Idę wziąć prysznic. Dlaczego on jest tak cholernie przystojny? W tej właśnie chwili mam ochotę iść i dołączyć do niego pod prysznicem. O rety. zdecydowany zwolennik. ponieważ Christian tak rzadko się uśmiecha. Wypuszczam wstrzymywane powietrze. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. W jednej chwili jestem skonsternowana i zła.. w drugiej wpatruję się w ten oszałamiający uśmiech. Chyba że ty chcesz pierwsza? – Przechyla głowę. młody José. Chyba się zaraz zacznę zwijać z palącego. jak zdecydowany. W którymś momencie będę się z nim musiała rozmówić. To rozbrajające. Uśmiech Christiana staje się jeszcze szerszy. – Och. Hmm. – Po tych słowach udaje się do łazienki i zamyka za sobą drzwi.97 – Nic by mi się nie stało. a potem uśmiecha się szelmowsko.. – I fotografem? – warczy. Pożądanie. Nawet nie masz pojęcia. może ktoś powinien nauczyć go dobrych manier. kiedy następnym razem go poniesie. – Ale z ciebie zwolennik surowej dyscypliny – syczę. których dotykał jego kciuk. – Mruży oczy..

„Gdybyś była moja”. aby się zjawić i uratować przed jakimś mylnie pojętym niebezpieczeństwem. Tymczasem on wychodzi z łazienki mokry jeszcze po prysznicu i nieogolony. Unoszę ku niemu twarz. wezmę prysznic – mamroczę. w następnej przysyła książki za czternaście tysięcy dolarów. Łazienka jest pełna pary po jego kąpieli. W jednej chwili mnie odtrąca. ale biały rycerz w lśniącej zbroi. Tyle że spędziłam noc w jego apartamencie i czuję się bezpieczna. że już wstałam. pragnąc jak najszybciej poczuć na sobie oczyszczający strumień wody. Dziwi się. Czyste ubrania. Rozbieram się i szybko wchodzę do kabiny. – Oczy ma barwy obsydianu.. – Dzięki. Cóż za nieoczekiwany bonus. Co jeszcze mogę powiedzieć? Chwytam torbę i pędzę do łazienki. Chroniona. a jeszcze później namierza mnie jak jakiś prześladowca. . O rety – co bym zrobiła. daleko od niepokojącej bliskości nagiego Christiana. Są w torbie na krześle. To nie mroczny rycerz. Ale jest także trudny. – Były brudne od wymiocin. sir Gawain lub Lancelot. Dlaczego on mnie tak zawsze zaskakuje? – Wysłałem Taylora po drugą parę i jakieś buty. Troszczy się o mnie na tyle. – Jeśli szukasz spodni. klasyczny bohater romantyczny. – Pąsowieję. Dawid Michała Anioła wypada przy nim blado. – Och. Wyskakuję z łóżka i gorączkowo zaczynam szukać dżinsów. na którego widok krew szybciej mi krąży. to oddałem je do pralni. – Eee.98 Kładę głowę z powrotem na miękkich poduszkach z pierza. z ręcznikiem na biodrach.. aby być jego? To jedyny mężczyzna. skomplikowany i dezorientujący.

Co sobie myśli? „Spędziłaś w jego łóżku całą noc. między udami. piersiach. Nie rozumiem. Sięgam po żel. brzuchu. Z jasnoniebieską koronką. skarpetki i bieliznę. a on cię nawet nie dotknął. Rumienię się . Po raz pierwszy w życiu mam ochotę iść z mężczyzną do łóżka. Hmm. drwiącą twarz. Moja podświadomość pokazuje swoją brzydką. – Puka do drzwi. Zaglądam do reklamówki. jak jego kobiety czują. Śliczna. Ana. Rozkoszny zapach. No a jakżeby inaczej. Mogłabym zostać pod tym prysznicem już na zawsze. Pospiesznie się wycieram. Dodaj dwa do dwóch”. Oto stwierdzenie faktu. Pachnie nim. Wow. praktyczny opis do nich nie pasuje... Woda jest ciepła i kojąca. A więc pewnie nie żyje w celibacie. Jestem dla niego odpychająca? A jednak przywiózł mnie tutaj. Pragnę poczuć na sobie jego dłonie i usta. Po prostu nie wiem.. że lubi. Ale nie próbował do mnie startować. O rety. brutalnie wyrwana z erotycznego snu na jawie. Pragnie mnie? Nie pocałował mnie w zeszłym tygodniu. Ignoruję ją. – Okej – dukam. To śliczna bielizna jakiejś europejskiej marki. I na dodatek pasuje jak ulał. w co on pogrywa. Wychodzę z kabiny i sięgam po dwa ręczniki. Jednym owijam włosy. ale także jasnoniebieską koszulę. Nacieram nim ciało. ignorując przyjemny dotyk ręcznika ocierającego się o moją uwrażliwioną skórę. takie fajne. – Śniadanie. a ja aż podskakuję. O kurczę. Powiedział. Bardzo. Taylor kupił mi nie tylko dżinsy i nowe conversy. tak jak Paul czy José.. Serce mi znowu przyspiesza i to uczucie jest takie.99 Pragnę Christiana Greya. robiąc na głowie turban w stylu Carmen Mirandy. fantazjując na temat Christiana – że to on rozsmarowuje ten niebiańsko pachnący żel po moim ciele. Czysty stanik i figi – prawdę mówiąc to taki przyziemny.

abym w niego grała. Szybko się ubieram. Przypomina mi się jej gorący taniec. Biorę głęboki oddech. że ja też miałam przygodę na jedną noc. że jesteś tutaj i że nic ci nie jest. że sypialnia jest pusta.100 na myśl o Taylorze kupującym to dla mnie w sklepie z bielizną. Nadal jest z Elliotem. Kate – chrypię. Pomyśli sobie. Christian przygląda mi się władczo. a na ścianie olbrzymi telewizor plazmowy. Zrobiła to tylko dwa razy i za każdym razem musiałam przez tydzień po rozstaniu znosić widok tej koszmarnej piżamy. Poszukam jej w torebce. ozdobna ława ze stosem dużych książek w błyszczących okładkach. Ale jak zwykle odmawiają współpracy i jedyne wyjście to związać je gumką. Christian podnosi wzrok. ale parę razy kibicowałam Kate. co nie znaczy. Christian siedzi przy stole na drugim końcu pomieszczenia i czyta gazetę. Kate! – Cholera. Gazetę wielkości kortu do tenisa. Wszystkie opracowane do perfekcji ruchy wykorzystane jak nic w celu uwiedzenia brata Christiana! Co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Jeszcze nigdy nie spędziłam u nikogo nocy. O nie. pokazując na miejsce przy stole. Zastanawiam się. Wysłałem esemesa Elliotowi – mówi z błyskiem humoru w oczach. ale nie widzę jej tutaj. Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i mankietami. Znajduje się w nim obita pluszem kanapa z mnóstwem miękkich poduszek. jaki jest zakres jego obowiązków. Wycieram ręcznikiem włosy i desperacko próbuję nad nimi zapanować. Ależ jest duży. Z ulgą się przekonuję. Biorę kolejny głęboki oddech i wchodzę do salonu. Rozglądam się za torebką. – Siadaj – wydaje polecenie. miejsce do pracy z komputerem. Reszta ciuchów też doskonale leży. – Wie. Pora na konfrontację z Panem Dezorientującym. .

– Herbaty? – pyta. – Drobiazg. jaką herbatę lubię. Oblewam się rumieńcem i opuszczam wzrok na palce. Decyduję się na naleśniki. syrop klonowy i jajecznicę na bekonie. – Poproszę. – Owszem – przyznaje. – Nie wiedziałem. Do twarzy ci w tym kolorze. . Zaciska usta w cienką linię. więc zamówiłem wszystkiego po trochu. ale nic nie mówi. co lubisz. – Nie mogłam znaleźć suszarki – bąkam zawstydzona. – Masz wilgotne włosy – gani mnie. Jedzenie jest przepyszne. Christian próbuje ukryć uśmiech. naprzeciwko niego. Anastasio. wracając do swojego omletu z samych białek. a na spodeczku leży saszetka herbaty Twinings English Breakfast. że próbowałam. O rany. Stół jest zastawiony jedzeniem. pamięta. – Posyła mi przepraszający uśmiech. mimo że jestem głodna. – Dziękuję za zorganizowanie tych ubrań. gdzie mi kazał. Podaje mi mały dzbanek z gorącą wodą. Co nie znaczy. – To bardzo rozrzutne z twojej strony – mamroczę oszołomiona wyborem jedzenia.101 Podchodzę i siadam tam.

jakbym go właśnie obraziła. pozwól mi. – Przeczesuje palcami włosy. – Uśmiecham się do niego niepewnie. stać mnie na to. jakby się poddawał. naprawdę powinnaś się nauczyć przyjmować komplementy. Dlaczego miałbyś mi je kupować? – Dlatego. – W jego oczach błysnęło coś – To. Co mi przypomina. szelmowskiego. Ale te ubrania. Christianie... że możesz. . proszę. Christianie? – Głos mam miękki. – Anastasio. – Anastasio. ale nie bardzo wiem o czym. – Zamyka oczy. za nie zapłacić. – W jego głosie pobrzmiewa krytyka. – milknie na chwilę i wzrusza ramionami.102 – Wiesz co. że powinieneś – odpowiadam cicho. Powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. że mogę. – Masz jednak coś w sobie i nie potrafię o tobie zapomnieć.. nie bawię się w ten cały romantyzm. Moje upodobania są dość osobliwe. – Czułem. nie oznacza od razu.. Ale tego to już się chyba domyśliłaś. a on unosi brew i nagle mam wrażenie. – Dlaczego mi przysłałeś te książki. – Powinnam ci zwrócić pieniądze za te rzeczy.. – Cóż. że rozmawiamy o czymś innym. – Rzuca mi takie spojrzenie. kiedy o mało nie wpadłaś pod koła roweru i kiedy trzymałem cię. więc dodaję pospiesznie: – Dałeś mi już książki. a ty na mnie patrzyłaś i mówiłaś bezgłośnie: „Pocałuj mnie. ja się nie bawię w serduszka i kwiatki. pocałuj”. Odkłada sztućce i przygląda mi się uważnie.. Jasny gwint – w ustach mi zasycha. których oczywiście nie mogę przyjąć. uwierz mi. że jestem ci winien przeprosiny i ostrzeżenie. – Nie w tym rzecz. a w jego szarych oczach płonie jakieś niezgłębione uczucie.

co mówisz. Nie potrafi zapomnieć! – No to nie rób tego – mówię szeptem. a moje policzki nabierają koloru purpury. – Urywa. Która godzina? – Nagle wpadam w panikę.103 Mój apetyt znika. brodę opiera o długie. – Nie wiesz. aby dotarła do mnie ta informacja. W przyszły weekend przeprowadzamy się do Seattle. patrzymy na siebie i żadne z nas nie dotyka jedzenia. Siedzimy. Otwiera szeroko oczy. – Więc oświeć mnie. Nie mogę uwierzyć. że właśnie powiedziałam coś takiego. Znowu nie działa mój filtr mowy. – Nie. masz mnóstwo czasu. W szarych oczach tańczy rozbawienie. Od południa. – Kate i ja zamierzamy zabrać się za pakowanie. smukłe palce. – Dziś pracuję. prawda? – wyduszam z siebie. – Dopiero po dziesiątej. Anastasio. – Jakie masz plany na następne dni? – pyta niskim głosem. – Nie żyjesz w celibacie. A jutro? – Łokcie ma na stole. a przez cały tydzień pracuję u Claytona. – Masz gdzie mieszkać w Seattle? .

– Ubiegam się w paru miejscach o staż. Jeszcze nikt mi nigdy nie powiedział czegoś tak seksownego. że go rozbawiłam. – A w Seattle gdzie będziesz pracować? O co chodzi z tymi wszystkimi pytaniami? Inkwizycja Christiana Greya jest niemal równie irytująca jak Inkwizycja Katherine Kavanagh. cała . nie. ale pewności nie mam. Jezu. że nie. że zagryzam dolną wargę. O rety. – Gdzie? – Nie pamiętam. – Uśmiecha się blado. jaki to adres.. W dzielnicy Pike Market. – Eee. – Czy pani ze mnie drwi. kiedy używa tego tonu. Rumienię się i opuszczam wzrok na niedokończone śniadanie. Otwieram usta. tak jak ci sugerowałem? Oblewam się rumieńcem.. Serce wali mi jak młotem i chyba dyszę. W ogóle nie jestem świadoma tego. – Niezbyt daleko ode mnie.104 – Tak. – Złożyłaś podanie także w moje firmie. – Chciałbym przygryźć tę wargę – szepcze ponuro. Na razie czekam. panno Steele? – Przechyla głowę i wydaje mi się. – A co ci się nie podoba w mojej firmie? – W twojej firmie czy u ciebie? – uśmiecham się kpiąco. Nie potrafię mu patrzeć w oczy. Oczywiście. jednocześnie wciągając powietrze i przełykając ślinę.

– Muszę ci coś pokazać. – Więc czemu tego nie robisz? – pytam cicho. moglibyśmy wybrać się dzisiaj albo w następną sobotę do Seattle i zjeść kolację u mnie. O kuźwa. ale także zirytowany. Co to oznacza? Wysyła małe dzieci jako niewolników do jakiegoś zapomnianego przez Boga zakątka świata? Należy do jakiejś grupy przestępczej? To by tłumaczyło. mógłby mi to udowodnić nawet i teraz. że nie zamierzam cię dotykać. – Cóż. Jest fanatykiem religijnym? Impotentem? To akurat na pewno nie. Poprawiam się na krześle i patrzę mu prosto w oczy. Anastasio. – Wzdycha i kręci głową rozbawiony. – Dlaczego teraz nie możesz mi powiedzieć? – W moim głosie słychać rozdrażnienie.105 jestem drżąca i wilgotna. – Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. Kiedy już się wszystkiego dowiesz. To mnie prowadzi . dlaczego jest taki bogaty. – Dlatego. dopóki nie będę miał na to twojej pisemnej zgody. Że co? – Co to ma znaczyć? – Dokładnie to. co mówię. Rumienię się na myśl o ewentualnych wytłumaczeniach. a przynajmniej do czasu. najpewniej nie będziesz chciała mnie więcej widzieć. Wtedy zapoznam cię ze wszystkimi faktami. a jeszcze mnie nawet nie dotknął. Wybór należy do ciebie. – Dlatego. Anastasio. że miło mi się je śniadanie w twoim towarzystwie. O której wieczorem kończysz pracę? – Koło ósmej.

. – Czy pan ze mnie drwi. poczuję wtedy ulgę. Charlie Tango! Kto to taki? – Z Portland powiedzmy o dwudziestej trzydzieści. ma czekać w Escali. jeśli się okaże. panie Grey? – pytam słodko. Unosi brew. że nie będę go już chciała znać.. Będę pilotował z Portland do Seattle. Chciałabym jak najprędzej rozwiązać tę zagadkę.. Żadnego „proszę” ani „dziękuję”. Całą noc! – Tak. że tajemnica Christiana Greya jest na tyle potworna. Nie. Będzie mi potrzebny Charlie Tango. Pilotował? – W pogotowiu od dwudziestej drugiej trzydzieści.. – Taylor. – Dziś wieczorem. Jeśli to oznacza. – „Dasz drapaka tylko wtedy. „Nie okłamuj się!” – wrzeszczy moja podświadomość. Mruży oczy i bierze do ręki swojego BlackBerry. – Tak jak Ewie spieszno ci do zjedzenia jabłka z drzewa poznania dobra i zła – rzuca drwiąco. Wciska jeden z klawiszy.. – Odkłada telefon. Jutro rano na telefon. Całą noc. cóż. że to coś naprawdę mocno paskudnego”. Pompatyczny dupek.106 donikąd.

Mrugam szybko. nie lubię marnowania jedzenia. jedz. potrafię być bardzo przekonujący. Od kawy do lotu śmigłowcem. Mam drugą randkę z Christianem Tajemniczym Greyem. A potem podrzucę cię do domu.107 – Ludzie zawsze robią to. Jak mogę teraz jeść? Lecę do Seattle śmigłowcem z Christianem Greyem. A on chce przygryźć mi wargę. Anastasio. Gapię się na niego.. – Polecimy śmigłowcem do Seattle? – Tak. – Anastasio.. – A jeśli dla ciebie nie pracują? – Och.. – Polecimy? – Tak. – Ponieważ mogę. Mam śmigłowiec. co im każesz? – Najczęściej tak. jeśli chcą zachować posadę – odpowiada ze śmiertelną powagą. . Polecimy do Seattle. Powinnaś dokończyć śniadanie. Wow. O ósmej przyjadę po ciebie do Claytona. – Dlaczego? Uśmiecha się złośliwie.. – Jedz – mówi ostrzej. Kończ śniadanie.

Ta myśl jest nawet zabawna. – Wpatruję się w to. Christianie. W jego słowach kryje się coś na kształt obietnicy. Wygląda na zagniewanego. zerkam na niego. . Spojrzenie ma znowu pozbawione emocji. kiedy wysuszysz włosy. aby wypowiedzieć te myśli na głos. choć oczywiście mógł je już sprzątnąć. Przeganiam jednak tę myśl. Kręcę głową. zastanawiając się przez chwilę. – A ty gdzie spałeś dzisiejszej nocy? Nie widać żadnej pościeli ani koców. – Och. Hmm. Nie chcę. – W swoim łóżku – odpowiada zwięźle. nie byłoby cię teraz tutaj i nie odkrywałbym tak szybko kart. – Zawiozę cię do domu. – Co cię tak śmieszy? – pyta. – Zjedz to. zwłaszcza gdy on ma tak posępną minę. co zostało na stole. „Zbyt jestem podekscytowana. ale po kilku krokach się zatrzymuję. co masz na talerzu. Mogłabym tym ustanowić niebezpieczny precedens. Gdybyś wczoraj porządnie się najadła. Marszczę brwi i wracam do zimnego jedzenia.108 – Nie zjem tego wszystkiego. Nie rozumiesz tego?” – wyjaśnia moja podświadomość. Co chce przez to powiedzieć? Wstaję od stołu. Ruszam w stronę sypialni. Mierzy mnie bacznym spojrzeniem. Przełknąwszy ostatni kęs naleśnika. czy nie powinnam zapytać o pozwolenie. Ale za duży ze mnie tchórz. – Grzeczna dziewczynka – orzeka. żebyś się przeziębiła. aby jeść. jak mały chłopiec. nie śmiejąc powiedzieć prawdy. – Usta ma zaciśnięte w cienką linię.

dla mnie także była to nowość. jak on śpi. – Nieuprawianie seksu. – Nie. Przeczesując włosy palcami. aby być przytomną i patrzeć. Christian przygląda się... Jest wilgotne. Och. Chcę umyć zęby. I dociera do mnie. po czym wracam do salonu po torebkę i żakiet. wyciskam na nią pastę i w ekspresowym tempie myję zęby. Zerkając z miną winowajcy na drzwi.. marszcząc brwi.. aż skończy. Dostrzegam szczoteczkę Christiana. – Kręci głową. I muszę przyznać. co to ma znaczyć? Nigdy z nikim nie spał? Jest prawiczkiem? Jakoś w to wątpię. Do reklamówki. To najbardziej zadziwiający człowiek.109 – Owszem. Czuję na sobie jego spojrzenie. – No i proszę. Musiał już jej użyć.. – Uśmiecha się. Właśnie z kimś rozmawia przez BlackBerry. że spałam z Christianem Greyem. wypowiedziałam to słowo. – Spanie z kimś. jakiego miałam okazję poznać. żeby były dwa?.. Hmm. Ile to będzie kosztować?. – Chcą. wkładam wczorajszy T-shirt oraz bieliznę.. w torebce znajduję gumkę. jak związuję włosy w kucyk. Następnie udaję się do łazienki. Okej. Choć to akurat trudno mi sobie wyobrazić.. którą przyniósł Taylor. gdy siadam i czekam. I oczywiście oblewam się rumieńcem. Biorę ją szybko. – Bierze ze stołu gazetę i wraca do czytania. Widzieć go bezbronnego. . ileż bym dała za to. Trudno wyczytać cokolwiek z jego twarzy. jakby przypomniało mu się coś nieprzyjemnego. To byłoby tak. Cóż. Ależ ze mnie niegrzeczna dziewczynka. staram się je jak najlepiej wysuszyć. Alleluja. dotykam włosia szczoteczki. jakbym czuła go w swoich ustach. Stoję i wpatruję się w niego z niedowierzaniem. W sypialni przekopuję się przez szuflady komody i znajduję suszarkę. podobno wszystko wyjaśni się wieczorem. że to dość ekscytujące. O kurczę.

110 a co ze środkami bezpieczeństwa?. co to takiego to „coś”. obie moje dłonie trzymając w górze w żelaznym uścisku. – Proszę przodem.. niech tak będzie. Co więcej. bierze ze stołu kluczyki od samochodu i podchodzi do wyjścia. Okej. atmosfera ulega zmianie i naładowana jest elektrycznym. Informujcie mnie na bieżąco. I pomyśleć. panno Steele.. I kiedy dotrą do Darfuru?. Wychodzę na korytarz. odrobinę zbyt długo. Gdy czekamy. emocjonującym wyczekiwaniem. Cóż. pieprzyć dokumenty – warczy. O święty Barnabo. iż znajdujemy się tak blisko siebie w zamkniętej przestrzeni. Kiwam głową. że spałam z nim zeszłej nocy... – Gotowa? – pyta. – Rozłącza się. – Och. po tej całej tequili i wymiotach. możliwe. Przygryzam wargę. Nagle z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu. a jego usta lekko się wyginają. Przez Kanał Sueski?. popycha na ścianę. Doskakuje do mnie. Uśmiecham się. co się dzieje.. – Przytrzymuje dla mnie drzwi. rzucam mu spojrzenie spod rzęs. Christian odwraca głowę w moją stronę. wspominając jego słowa: „Jest coś w tobie”. Nim orientuję się. a on kątem oka zerka na mnie. Drugą . mam identyczne zdanie na pański temat. panie Grey. Stoję. Nadjeżdża winda i wsiadamy do niej. upajając się jego widokiem. Christian zakłada granatową marynarkę w prążki. Dlaczego akurat mnie? Nie mieści mi się to w głowie.. a on nadal tu jest. W milczeniu podążamy do windy. że przez to. Jego oczy są koloru grafitowego. chce mnie zabrać do Seattle. biodrami przyciska mnie do ściany. i dowiem się. Wygląda zarazem swobodnie i elegancko. Jesteśmy sami. Oddycham szybciej.

zwycięskiej sambie. Christian ujmuje moją brodę i przytrzymuje głowę na miejscu. Zostało nam więc jeszcze jedno.111 ręką pociąga za kucyk. To takie niesprawiedliwe. wprawnie eksplorując wnętrze mych ust. Wydaje się tak spokojny i opanowany. pragnie mnie. rozchylając wargi i dając zielone światło jego językowi... drzwi się otwierają i Christian natychmiast się ode mnie odsuwa. tutaj. To niemal boli. ale to jest zbyt oczywiste. O rety.. On to natychmiast wykorzystuje. Usta wygina w półuśmiechu. – Jesteś. Anastasio Steele.. i co ja mam z tobą począć? .. jakbym właśnie przebiegła maraton. Och. Biznesmeni wysiadają na pierwszym piętrze. Jestem bezradna.. grecki bóg. a ostatecznie ucieczkę wykluczają jego napierające biodra. taka. a jednak działa... teraz. w windzie. Mój język niepewnie dołącza do tego powolnego erotycznego tańca. – Och. ręce mam unieruchomione. Czy moja obecność w ogóle na niego nie działa? Zerka na mnie kątem oka i cicho wypuszcza powietrze z płuc.. jakby rozwiązywał krzyżówkę w „Seattle Times”. Kabina staje. – Umyłaś zęby – mówi. głowę także. Czuję na brzuchu nabrzmiałą erekcję. Jeszcze nigdy się tak nie całowałam. opierającego się na dotyku i odczuwaniu. słodka – mruczy. – Pożyczyłam twoją szczoteczkę – odpowiadam bez tchu. zmuszając do uniesienia głowy. Wydaję cichy jęk. Rzucam spojrzenie Christianowi. a ja pragnę jego. Trzej biznesmeni w eleganckich garniturach wchodzą do środka. Serce wali mi jak młotem i czuję się.. patrząc na mnie. On mnie pragnie. a sekundę później jego usta lądują na moich. Mam ochotę pochylić się i oprzeć dłonie na udach. Moja maleńka wewnętrzna bogini kołysze się w powolnej. uśmiechając się pod nosem. Christian Grey.

. przechodząc przez hol. – Ach. te windy – mruczy pod nosem. Z trudem dotrzymuję mu kroku.112 Drzwi rozsuwają się na parterze. Christian bierze mnie za rękę i pociąga za sobą. bo straciłam przytomność w windzie numer trzy w hotelu Heathman i już jej nie odzyskałam.

Gdy mijają kolejne sekundy. Może wszystko sobie wymyśliłam. Ojej... zaczynam mu dopisywać mityczną. czyli zwyczajny Grey. więc ta muzyka działa na mnie podwójnie. Przekręca kluczyk w stacyjce i wyjeżdża z miejsca parkingowego. Jestem teraz zupełnie inną kobietą. Prowadzi ze swobodną i leniwą pewnością siebie. z opery Lakme. to jest cudowne. Wnętrze samochodu wypełniają słodkie. Christian wyjeżdża na Park Avenue. – Czego słuchamy? – To Flower Duet Delibesa. W moich wszystkich zmysłach panuje chaos. pozbawiony wszelkich zahamowań pocałunek. Podoba ci się? – Christianie. Ani słowem nie wspomniał na temat wybuchu namiętności w windzie. Sprawia. Ja powinnam to zrobić? Powinnyśmy o tym porozmawiać czy udawać. Nigdy się nie zdarzył. Dotykam nabrzmiałych ust. arturiańską legendę i status zaginionego miasta Atlantyda. że do niczego nie doszło? Mój pierwszy prawdziwy. Rozpaczliwie pragnę tego mężczyzny. Rzucam mu spojrzenie z ukosa. Nie.113 ROZDZIAŁ SZÓSTY Christian otwiera przede mną drzwi czarnego audi. że wzdłuż kręgosłupa przebiegają rozkoszne dreszcze. Włącza odtwarzacz MP3. Mam w głowie mętlik. . niemal magiczne głosy dwóch kobiet. Grzeczny i chłodny. a on pragnął mnie.

Choć przyznaję. – Puszczę ci go pewnego dnia.. Muzykę przerywa rozlegający się w głośnikach dźwięk telefonu. – Grey – warczy. beztrosko i oszałamiająco przystojnie. powoli i słodko. Kościelna muzyka chóralna. lubię wszystko od Thomasa Tallisa po Kings of Leon. drażniących się ze mną i uwodzących. Anastasio. . – Christian uśmiecha się szeroko. Christian tym razem wciska guzik przy kierownicy. a potem uwagę skupia ponownie na drodze. Ależ on jest szorstki. Odwraca się i obrzuca mnie szybkim spojrzeniem. kim jest Thomas Tallis. Czy to klucz do niego? Muzyka? Siedzę i słucham anielskich głosów. – Lubisz muzykę klasyczną? – pytam w nadziei. – Mój gust muzyczny jest eklektyczny.114 – Prawda? – Uśmiecha się szeroko. że nie wiem. – Brzmi to bardzo ezoterycznie. To brytyjski kompozytor z szesnastego wieku. Sex on Fire. Hmm. A twoje upodobania? – Tak samo. Wszystko zależy od nastroju. ale jest także magiczne. wiem. Anastasio. Znowu naciska jakiś guzik i rozbrzmiewa utwór Kings of Leon. – Mogę posłuchać jeszcze raz? – Naturalnie. Pasuje jak ulał. to akurat znam. że uda mi się zdobyć jakąś informację dotyczą jego upodobań. Christian wciska guzik i muzyka zaczyna mnie pieścić od nowa.. I przez chwilę wygląda na swój wiek: młodo. delikatnie.

że ani przez chwilę nie rozważałam propozycji podjęcia pracy u niego. Mam informacje. gdyż znowu przerywa ją telefon. proszę pana. – Dobrze. z tej strony Welch. Wzdrygam się na samą myśl. Andrea. których pan potrzebuje. proszę pana. Muzyka gra bardzo krótko. Sięga do przycisku i w samochodzie ponownie rozbrzmiewa muzyka. Coś jeszcze? – Nie. Elliot. – Cześć. Mam włączony zestaw głośnomówiący i nie jestem w samochodzie sam. – Grey. panie Grey. Cieszę się. czy tak wygląda jego życie? Nieustające telefony? – Grey – warkot. I znowu dźwięk telefonu. – Kto jest z tobą? . – Christian wzdycha. – Miłego dnia. zaliczyłeś wczoraj laskę? – Witaj. – Tym razem głos kobiecy.115 – Panie Grey. bezcielesny głos. – Dobrze. Żadnego „dziękuję” czy „do widzenia”. Christian. Christian rozłącza się przyciskiem przy kierownicy. To wszystko. – Z głośników dochodzi chrapliwy. – NDA jest już w pańskiej skrzynce mejlowej. Kuźwa. W stosunku do pracowników jest zbyt zimny i oschły. Prześlij mi je mejlem.

– Mam cię zabrać? – Pewnie. Docieramy do mojego mieszkania. – Christian wymawia znacząco moje imię. – Anastasia Steele. – Dużo o tobie słyszałem. – Anastasio – zaczyna. – No to na razie. które . – Czyżby? – rzuca. Elliot. – Nie wierz w ani jedno słowo Kate. – Rozłącza się i wraca muzyka. Christian marszczy brwi. Jazda nie trwała długo. Rzucam mu gniewne spojrzenie. – Wolę Anę.116 Przewraca oczami. – Cześć. – Dlaczego się upierasz. – Właśnie podrzucam Anastasię do domu. Elliot wybucha śmiechem. Ana! Ana! – Witaj. aby nazywać mnie Anastasią? – Ponieważ tak masz na imię.

zupełnie u niej obcy. Postanawiam to jednak zignorować i ruszam w stronę schodów. aby mnie przytulić. oczywiście. – Wstaje. Mam względem nich pewne plany. Strasznie mnie to teraz frustruje. – Podobało mi się to. . Rumienię się na wspomnienie dotyku jego ust. No. Christian wchodzi za mną do salonu i niezależnie od swego uśmiechu w stylu „całą noc świetnie się bawiłam” Kate mierzy go podejrzliwym spojrzeniem. Każdy zdolny. Dzięki Bogu. chyba że dokonamy tego z premedytacją. Ana.117 on ignoruje. Nie jestem pewna. ale chyba słyszę. Christianie – mówi. No ale przecież przysłał mi książki. Powinien mieć na nazwisko Zagadka. Wysiada z samochodu. że nie zapytał o adres. dżentelmen jak zawsze – z wyjątkiem może tych rzadkich. Kate ma na twarzy absurdalny. wysiadając z auta. – To. co się wydarzyło w windzie – mruczę pod nosem. a jednak go zna. – Dzień dobry. Kate i Elliot siedzą przy stole. a potem odsuwa się na długość ramienia i przygląda mi się uważnie. – Cześć. posiadający śmigłowiec i urządzenia do śledzenia sygnału z telefonu komórkowego prześladowca by go znał. Zatrzymuje się przed domem. Książki za czternaście tysięcy dolarów zdążyły zniknąć. Pragnęłam zanurzyć palce w tych jego dekadenckich. że nie mogłam go wtedy dotknąć. Dlaczego nie chce mnie znowu pocałować? Na tę myśl robię nadąsaną minę. Nie rozumiem. Marszczy brwi i odwraca się w stronę Christiana. W mojej głowie pojawia się myśl. a nie Grey. W jej głosie można wyczuć nutkę wrogości. jak wciąga powietrze. co się wydarzyło w windzie. że zna mój adres. z niewymuszonym wdziękiem przechodzi na moją stronę i otwiera przede mną drzwi. ale nie byłam w stanie ruszyć dłońmi. szeroki uśmiech. potarganych włosach. Poniewczasie dociera do mnie. więcej się nie powtórzy. cennych chwil w windach.

– Też się do niego uśmiecham. – Kate. Ana – uśmiecha się. – Na razie. Zerkam ukradkiem na Christiana i widzę. Elliot także wstaje. że przygryzam wargę. – Jasne. wstydu nie mają? Zażenowana wbijam wzrok w stopy. – Christian kiwa uprzejmie głową. bierze ją w ramiona i obdarza długim. że jej włosy dotykają podłogi. Bezwiednie . Dlaczego ty mnie nie możesz tak pocałować? Elliot nie przerywa pocałunku. Możliwe. aby mnie uściskać. że jest lekko rozbawiony. ona ma na imię Kate – wtrąca burkliwie Elliot. Kate cała się rozpływa. Zakłada mi za ucho pasmo włosów. – Cześć. na nas już pora – stwierdza grzecznie Christian. W ogóle nie jest podobny do Christiana. Christian przewraca oczami i przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy.118 – Panno Kavanagh – odpowiada sztywno i formalnie. – Christian. to ci dopiero. Mam świadomość. Jezu. – Uśmiecha się szeroko. Uległa Kate. – Odwraca się do Kate. W dramatycznym geście przechyla Kate tak. – Elliot. namiętnym pocałunkiem. Elliot. – Cześć.. no ale przecież nie są rodzonymi braćmi. któremu udało się wydostać z kucyka. że przygląda mi się z napięciem. po czym piorunuje brata wzrokiem. ten Elliot musi być naprawdę niezły. mała. Mrużę oczy.. Jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam – na myśl przychodzą mi określenia „nadobna” i „uległa”. W niebieskich oczach migoczą iskierki i natychmiast wzbudza moją sympatię.

jest zaraźliwy. Jest śliczna. mając nadzieję. jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają. zabiera dłoń. Ale choć wiem. mam nadzieję. Czuję nieprzyjemne ukłucie zazdrości. Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. a ja muszę się roześmiać. mała – mruczy. że zżera ją ciekawość.119 przechylam głowę.. Otwiera drzwi i wychodzi. gdyż to zupełnie nie w jego stylu. Szczęśliwa Kate. Po chwili. – No więc zrobiliście to? – pyta Kate. który w progu odwraca się jeszcze i posyła Kate buziaka. bezpośrednia. coś we mnie mięknie.. . Słychać. – Seattle? – Tak. gdy patrzymy. że będzie ciekawie. Kate zawsze się udaje omotać mężczyzn. którym obdarza mnie w odpowiedzi. seksowna. wygląda na to. a ja cieszę się razem z nią. że tylko sobie żartuje. – Może wtedy to zrobicie? – Och.. – Nie – warczę z irytacją. – Nie potrafię ukryć zazdrości. Wracamy do mieszkania. zbyt szybko. zabawna. – Na razie. że powstrzymam tym całą lawinę pytań. – Christian zabiera mnie wieczorem do Seattle. Całkowite przeciwieństwo mnie. Jego spojrzenie łagodnieje. Ale uśmiech. – Ale wy owszem.. Krew we mnie wrze. aby być bliżej jego palców. Nie jest w stanie pohamować ekscytacji i radości. a w ślad za nim Elliot. – Przyjadę po ciebie o ósmej. – Klaszcze w dłonie i podskakuje jak mała dziewczynka. – I wieczorem znowu się spotykamy.

– Pocałował cię już? – pyta. – A niech mnie. Unosi brwi. – Na tyle. chodzi mi tylko o kasę. – Jest bardzo skryty. a po chwili obie zaczynamy chichotać.. Kate marszczy brwi. Zawstydzona kiwam głową. – To dziwne. – To nowa bluzka? – pyta. – Parskam śmiechem. – Jasne. – Raz! – powtarza drwiąco. Oblewam się rumieńcem. – Raz. seksownego miliardera. a ja zaznajamiam ją ze wszystkimi wydarzeniami minionej nocy..? – Tak. parząc kawę. co? – Tak. Christiana Greya. aby. .120 – Podoba ci się. Ana Steele w końcu traci głowę dla faceta.

Idziemy. Z jakiegoś dziwnego powodu nie ufa Christianowi. Ale uznałam. ale Kate mnie zapewnia. Kate wymijająco odpowiedziała na jego pytania dotyczące miejsca mojego pobytu. Nie było to przyjemne. nogi i ręce mam idealnie ogolone. Dwa razy dzwonił także do domu. – Za godzinę muszę być w pracy. aby wieczorem nie był w stanie ci się oprzeć – oświadcza z determinacją. Na pewno wie. więc po zamknięciu sklepu przez dwie godziny muszę wykładać towar na półki. gdyż Kate normalnie nie bawi się w zbywanie.. – Musimy się po prostu postarać. o nie. Czego jeszcze będzie oczekiwał? Muszę przekonać Kate. Nie powiedziałam jej o śmigłowcu. – Godzina mi wystarczy. natarczywymi instrukcjami Kate. – Kate bierze mnie za rękę i ciągnie do swojej sypialni. Jak nic będzie to czasochłonne. To praca niewymagająca myślenia. prawdę mówiąc. No i jeszcze kwestia José. że tego właśnie pragnę. Obiecałam wysłać jej esemesa. Rozpoczął się letni sezon. O nie. Zgodnie z niestrudzonymi i.121 – Dziwne to chyba za mało powiedziane – burczę pod nosem. aby spokojnie się skoncentrować. . dzięki czemu mogę się skupić na czymś innym. upokarzające i bolesne.. Mam od niego trzy wiadomości i siedem nieodebranych połączeń. kiedy dotrę do Seattle. Przez cały dzień nie miałam okazji. może dlatego. że niech się podenerwuje. niepotrzebnie by się denerwowała. że tego właśnie oczekują współcześni mężczyźni. że mnie kryje. że jest taki sztywny i formalny. Dzisiejsza zmiana u Claytona mocno mi się dłuży. mimo że ruch mamy spory. brwi wyregulowane i generalnie cała jestem wymuskana.

. otwiera przede mną drzwi i uśmiecha się ciepło. Głos mam schrypnięty. tupiąc niecierpliwie małą nóżką. – Dobry wieczór. czeka na mnie. – Długo – odpowiadam. – Obdarzam go uprzejmym skinieniem i siadam na tylnej kanapie. czy rzeczywiście będę musiała coś podpisać. Oczywiście jest punktualny. Dotyk ten czuję natychmiast w całym ciele. – Dobry wieczór. Wysiada z audi. Miejsce kierowcy zajmuje Taylor. – Jak było w pracy? – pyta. – Ja też miałem długi dzień. ledwie hamuję podniecenie i zdenerwowanie. – Panie Grey. panno Steele – wita się. . kiedy wychodzę od Claytona. – Jego ton jest poważny. Zgadywanie jest takie frustrujące. Christian siada obok mnie i lekko ściska mi dłoń. głęboki i przepełniony pragnieniem.. To już dziś! Czy jestem na to gotowa? Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. co on we mnie widzi. Ona gotowa jest już od wielu lat i może pójść z Christianem Greyem na całość. w nijakiej Anie Steele – to się nie trzyma kupy. Taylorze – mówię. panno Steele – odpowiada tonem uprzejmym i profesjonalnym. – Witaj. czy żartował.122 Nadal jestem na niego strasznie zła. Christian wspominał o jakichś dokumentach i nie wiem. ale ja nadal nie rozumiem. A jakby tego było mało.

Taylor zatrzymuje się na parkingu. ale zbyt jestem zdenerwowana i podekscytowana. na próżno starając się ignorować to odczucie.123 – Co robiłeś? – Byłem z Elliotem na pieszej wycieczce. a na jego ustach błąka się uśmiech. Słowa nie chcą mi przejść przez gardło. Jak on to robi? Dotyka drobnego fragmentu mego ciała. że na wszystko. że do startu i lądowania śmigłowcom potrzebna jest przestrzeń. przeskakują między nami dziwne prądy. W jego szarych oczach tańczy rozbawienie. to niedopowiedzenie roku. Ha! Myśli o tym samym co ja. Przyprawia mnie to o gęsią skórę. – Jego kciuk gładzi moje knykcie. – Kiwa głową kierowcy i wchodzimy do budynku. – Taylorze. Jak nic ma zdolności telepatyczne. Winda! Na nowo atakuje mnie wspomnienie naszego porannego pocałunku. Stwierdzić. Christian po chwili staje przy mnie i ponownie bierze za rękę. a ja oddycham coraz szybciej. Szybko dojeżdżamy na miejsce. – Gotowa? – pyta. a nawet ja wiem. a we mnie buzują hormony. minę próbuję mieć obojętną. Christian zerka na mnie. gdzie czeka ten legendarny śmigłowiec. a tam od razu kierujemy się w stronę wind. Śniąc na jawie za kasą u Claytona. Christian mocniej ściska mi dłoń . Pan Clayton dwukrotnie musiał mnie zawołać. które mnie zniewalają. Kiwam głową i chcę dodać. Cały dzień myślałam tylko o nim. wysiada i otwiera przede mną drzwi. aby sprowadzić mnie na ziemię. Znajdujemy się na terenie mocno zabudowanym. że byłam nieobecna duchem. Drzwi zasuwają się i proszę bardzo. tam i z powrotem. Gdy wchodzimy do windy. Zastanawiam się. – To tylko trzy piętra – rzuca. Zamykam oczy.

do mężczyzny. a w szarych oczach widać żar. z całą pewnością podchodzi pod niewłaściwe użycie sprzętu służbowego. podążając za mną. ale jestem skutecznie unieruchomiona. niż sądziłam. ale ten ma co najmniej siedem miejsc. A więc ktoś zasługuje na uprzejme traktowanie. Prowadzi mnie do niewielkiego kantorku. że lądowisko jest podświetlone. co zrobimy. Zatrzaskuje drzwi. Być może nie jest jego pracownikiem. a Christian kuca obok. Gdybym tylko mogła się nachylić. – Siadaj i niczego nie dotykaj – poleca. gdy pociąga za jeden z górnych pasów. w przeciwnym razie nic bym nie widziała w tej małej kabinie. gdzie za biurkiem siedzi starszy pan. Jest tak irytująco blisko. panie Grey. – Chodźmy – mówi Christian i ruszamy w stronę śmigłowca. Wstrzymuję oddech. – Dziękuję. Spodziewałam się wersji dla dwóch osób. To. Jest gotowy i czeka na pana. Christian otwiera drzwi i kieruje mnie na jedno z miejsc z przodu. I oto on. Patrzę na starszego pana ze zdziwieniem. Joe. Możecie lecieć. Cieszę się. Znajduje się tak blisko mnie i tak bardzo skupiony jest na tym. co robi. jakby go cieszył jakiś tajemny żart. . Są czteropunktowe i wszystkie łączą się w jednej klamrze. Unosi głowę i uśmiecha się. nos zanurzyłabym w jego włosach. aż ledwie mogę się ruszyć. – Christian uśmiecha się ciepło Och. – Oto plan lotu.124 i pięć sekund później drzwi rozsuwają się na dachu budynku. Wszystko sprawdzone. aby zapiąć mi pasy. Jest o wiele większy. Napina górne pasy. biały helikopter z niebieskim logo firmy i napisem: Grey Enterprises Holding Inc. Nieziemsko pachnie czystością i świeżością. Siadam na wskazanym miejscu.

Wykonuję polecenie i wtedy uruchamia się jest ogłuszający. przede mną wirnik. Migają lampki i cały panel sterowniczy się podświetla. jesteś ze mną bezpieczna. Wyciąga rękę i gładzi mnie po policzku. która znajduje się przede mną. którą ujmuje kciukiem i palcem wskazującym. A ja przeżywam szok i wszystko się we mnie skręca z powodu tego podniecającego. niewinny pocałunek. Słucham? Siada obok i zapina swoje. Anastasio – dodaje miękko.125 – Jesteś bezpieczna.. przesuwając smukłe palce do brody. Mruga. – Załóż je – mówi. słuchawkach rozbrzmiewa głos Christiana. niespodziewanego dotyku warg. Christian! . włączania części przycisków i guzików z oszałamiającej ilości. po czym rozpoczyna przeciągającą się procedurę sprawdzania wskaźników. On także odwraca się i uśmiecha. – Od czterech lat mam licencję pilota. przynajmniej dopóki znajdujemy się w powietrzu – dodaje i mruga do mnie. by złożyć na moich ustach szybki. – Oddychaj. – No. – Wiesz przynajmniej. On także zakłada słuchawki i dalej przyciski. – Sprawdzam wszystko przed startem. – Obdarza mnie drapieżnym uśmiechem.. pokazując na wiszące słuchawki. Pochyla się. Anastasio. co robisz? – pytam. – Podobają mi się te pasy – szepcze. Hałas włącza różne – W moich Odwracam się w jego stronę i uśmiecham szeroko. Oczy mu płoną. nie uciekniesz – szepcze.

Portland znika pod nami. no nie? – rozlega się w moich uszach głos Christiana. PDX. No to lecimy – dodaje pod moim adresem i śmigłowiec powoli unosi się w powietrze. Oczywiście.126 – Gotowa? Kiwam. masz zgodę. znajduje się lądowisko. Między nami nie ma żadnego porównania. bez odbioru. To jak patrzenie z wnętrza okrągłego akwarium. drogi nie oświetla nawet księżyc. że jego dom wyposażony jest w lądowisko dla śmigłowców. O kurczę! Światła oddalają się. Dookoła czerń. gdy wzbijamy się w przestrzeń powietrzną USA. – Skąd wiesz. tu Charlie Tango Golf – Golf Echo Hotel. Tam właśnie lecimy. Jeden z najbezpieczniejszych w swojej klasie. – Wieża Roger. dokąd lecimy? – Dziwne wrażenie. choć mój żołądek pozostaje w Oregonie. – Okej. Elektroniczny kompas. Kiedy wznosimy się wyżej. Wyraźnie . odbiór. – Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. kierunek zero jeden zero. Proszę o potwierdzenie. Charlie Tango startuje. – Na dachu budynku. a po chwili już tylko migają. że lecimy we właściwym kierunku? – Stąd. – Pokazuje mi jeden ze wskaźników. Pułap czternaście tysięcy. On widzi. w sumie nie ma już co oglądać. Jest przystosowany do nocnych lotów. gotowy do startu. wieża. w którym mieszkam. Oczy mam jak pięć złotych. – To Eurocopter EC135. odbiór. – Charlie Tango. Jego twarz delikatnie oświetlają lampki z panelu sterowniczego.

. ale trudno mieć pewność w tych ciemnościach. Trzeba zaufać oprzyrządowaniu – przerywa moją erotyczną zadumę.. Hmm. – Zrozumiałem. Hmm. Ma piękny profil. .. wiatr nam sprzyja. pułap czternaście tysięcy.. – Pokazuje na małe światełko w oddali. odbiór. – PDX. chciałabym poczuć tę szorstkość pod językiem. tu Charlie Tango. Popatrz tam. Chyba przenosimy się z przestrzeni powietrznej Portland do międzynarodowego lotniska w Seattle. o nie. mocno zarysowana żuchwa – chciałabym przesunąć po niej językiem. Wciska kolejny guzik. Niecała godzina dzieli mnie od wielkiego obnażenia. – Jak długo potrwa lot? – pytam bez tchu. nie odrywa wzroku od wskaźników i przycisków. ani przez chwilę. Przyglądam mu się spod opuszczonych rzęs. W moich uszach brzmi to bardzo profesjonalnie. ocierającą się o moją twarz. Wcale nie myślałam o seksie. w niecałą godzinę do Seattle. nic dziwnego. – To Seattle. Nie ogolił się i cień zarostu czyni tę myśl jeszcze bardziej kuszącą. palcami. Christian chyba się uśmiecha. – Wymienia informacje z wieżą kontroli lotów. – W nocy leci się na ślepo. Anastasio? – Tak – odpowiadam krótko. Kurka wodna. bez odbioru. Sea-Tac. Zżera mnie trema. – Niecałą godzinę. Prosty nos. co on dla mnie przygotował? – Wszystko w porządku. Nieźle.127 skoncentrowany. Denerwuję się. że korzystamy ze śmigłowca. Zaciskają się wszystkie mięśnie w moim brzuchu.

. Sea-Tac. – Jego głos jest cichy i poważny.. bez odbioru. Kolejny pierwszy raz? Och. powoli staje się coraz większy. ale nie mam pewności. – Nigdy nie latałem w towarzystwie dziewczyny. chodzi mu o spanie? – Zaimponowałem ci? – Jestem pełna podziwu. – Jesteś taki. – Podziwu? – I przez dwudziestosiedmiolatkiem.128 – Zawsze w ten sposób próbujesz zaimponować kobietom? Chodź. Och. – Wieża Sea-Tac do Charlie Tango. Anastasio. Kiwam głową. Przez jakiś czas w milczeniu przemierzamy ciemność. Jasny punkt. przelecimy się moim śmigłowcem? – pytam. Plan lotu do Escali zatwierdzony.. nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. że jest zadowolony. I pozostać w gotowości. panno Steele – odpowiada uprzejmie. autentycznie zaciekawiona. zrozumiałem. czyli Seattle. – Dziękuję. Christianie. Pozostaję krótką chwilę znowu jest – Widać. Wydaje mi się. Uśmiecha się. że to lubisz – mruczę. To dla mnie kolejny pierwszy raz. kompetentny. Proszę kontynuować. – Tu Charlie Tango. w gotowości. Odbiór.

postępuję chyba ciut okrutnie. co lubię ja.. że znajduję się na jakimś gigantycznym planie filmowym. – Nieźle. – Drogie hobby. Dopada mnie wspomnienie próby pocałunku. odezwij się.. Czuję się strasznie zagubiona. – Gliding? – Tak. z góry. Jesteśmy już na przedmieściach. odnoszę wrażenie. Rany! Wygląda to niesamowicie. Nie oddzwaniając. jak mógłbym tego nie lubić? Choć moim faworytem jest gliding. jak mówiłam mu o tym. – Och.129 – Co? – Zerka w moją stronę. – Wymaga to kontroli i koncentracji. nierzeczywisty.. Łowcy androidów. Mam przed sobą widok z innego świata. Seattle nocą. Kiwam entuzjastycznie głową. No. Seattle się zbliża. – Charlie Tango. latam jednym i drugim. ale może przecież zaczekać do jutra. Czytanie i chodzenie do kina. Moją zadumę przerywa bezcielesny głos kontrolera lotów. Pamiętam.. odbiór. być może na planie ulubionego filmu José. Pewny siebie i panujący nad sytuacją. Christian odpowiada. prawda? – pyta cicho Christian. Szybowce i śmigłowce. Dla laików szybownictwo. . W tym bladym świetle wygląda zagadkowo. – Latanie – odpowiadam. – Za kilka minut będziemy na miejscu – mruczy Christian.

Jego twarz częściowo kryje się w cieniu. Bierze mnie tym z zaskoczenia. Znowu zaczyna rozmawiać z wieżą kontroli lotów.130 Nagle w uszach dudni mi krew. Szkoda.. gdy zajmujemy pozycję nad wieżowcem. czy to z powodu nerwowego wyczekiwania. jak mój niepokój. O rety. Prezentuję się całkiem elegancko. Nasze twarze dzielą zaledwie centymetry. Przelatujemy teraz między budynkami i przed nami widzę wysoki wieżowiec z lądowiskiem na dachu. Boże.. a częściowo oświetlają ją światła lądowiska. Chyba zaraz zemdleję. – Jesteśmy na miejscu – mówi łagodnie. Moje przeznaczenie jest w jego rękach. Śmigłowiec zwalnia i zawisa w powietrzu. Wiesz o tym. Serce mam w gardle. ulgi. po czym wyciąga rękę i zdejmuje także moje. że dotarliśmy cali i zdrowi. na co nie masz ochoty. ale ja już nie słucham.. mam nadzieję. . Powtarzam tę mantrę. a do nich założyłam koszulę w kolorze mięty i czarną marynarkę przyjaciółki. Christian przekręca kluczyk i wirnik powoli cichnie. jest mój nierówny oddech. że nie posłuchałam Kate i nie pożyczyłam od niej jakiejś sukienki. w oczach widzę żar. U szczytu budynku widnieje biały napis „Escala”. że go nie zawiodę. ta metafora pasuje do Christiana. Mroczny rycerz i jasny rycerz. staje się coraz większy. Jesteśmy coraz bliżej. Odpina pasy i sięga. Zdejmuje słuchawki. no ale lubię swoje czarne dżinsy. jaki słyszę. serce bije jak młotem i czuję przypływ adrenaliny. Nie potrafię zdecydować.. Wygląda na mocno zmęczonego. prawda? – W jego głosie słyszę powagę. desperację. aż jedynym dźwiękiem. „Dam radę. po czym Christian sadza go na lądowisku. – Nie musisz robić niczego. Coraz mocniej ściskam brzeg fotela. Dam radę”. aby odpiąć moje. czy strachu. że nie dam rady.

widzę Christiana i cudowne jest to. Prowadzi mnie do windy. po czym drzwi się zamykają. ponieważ w chwili. nie znam się na tym. Naprzeciwko niej widać supernowoczesny kominek ze stali nierdzewnej. Wyskakuje i czeka. a winda rusza w dół. a potem. że obok niego wszędzie jestem ja. po czym rozsuwają się drzwi kabiny. czego bym nie chciała. Christian obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. gdy wypowiadam te słowa. Pośrodku stoi okrągły stół z ciemnego drewna. z gracją przedostaje do drzwi śmigłowca i otwiera je. Ale odnoszą odpowiedni skutek. aż zrobię to samo. a na nim niewiarygodnie wielki bukiet białych kwiatów. Po prawej stronie znajduje się imponująca sofa w kształcie litery U – spokojnie pomieściłaby dziesięć osób. Christian otwiera dwuskrzydłowe drzwi i biały wystrój ciągnie się przez szeroki korytarz aż do okazałego pomieszczenia.131 – Nigdy bym nie zrobiła niczego. – Chodź! – woła. Powiedzieć o niej olbrzymia to stanowczo za mało. a kiedy stoję już na lądowisku. Jej wnętrze jest ciepłe i wyłożone lustrami. wystukuje kod na klawiaturze. To główna część mieszkalna. . o podwójnej wysokości. bierze mnie za rękę. Ściana na samym końcu jest przeszklona i prowadzi na balkon z panoramą Seattle. Płonie w nim łagodny ogień. Na dachu budynku jest bardzo wietrznie i denerwuję się faktem. Na ścianach wiszą obrazy. dosłownie wszędzie. – Tyle że wcale nie jestem tego pewna. przekrzykując wiatr. Christianie. choć taki wysoki. Chwilę później znajdujemy się w urządzonym na biało foyer. Wystukuje kolejny ciąg liczb. Przez chwilę przygląda mi się nieufnie. a może i z platyny. Gdziekolwiek spojrzę. dla mężczyzny siedzącego obok zrobiłabym prawdopodobnie wszystko. że stoję na otwartej przestrzeni na wysokości co najmniej trzydziestu pięter.

chcesz mi towarzyszyć? – Tak. Co ja tu robię? Doskonale wiesz. pragnę się znaleźć w łóżku Christiana Greya. co tu robisz. Po wczorajszej nocy! Próbuje być zabawny? Przez chwilę zastanawiam się. Zdążył już zdjąć marynarkę. Jeszcze się nie rozgrzałam. prycha moja podświadomość. Podchodzę do szklanej ściany i dostrzegam. ten apartament wygląda bardziej jak galeria niż prawdziwe mieszkanie. – Chcesz zdjąć żakiet? – pyta Christian. A w rogu pyszni się wielki czarny fortepian. przed szklaną ścianą.. Na wszystkich ścianach wiszą obrazy w różnych kształtach i rozmiarach. że dolna połowa składa się w harmonijkę. ale nie mam odwagi. nowoczesne. Cały biały z blatami z ciemnego drewna i dużym barem śniadaniowym dla sześciu osób. czy nie poprosić o margaritę. Christianie. O tak. są ciężkie.. – Pouilly Fumé może być? – Nie znam się na winach. przy drzwiach. otwierając drogę na balkon. – Napijesz się czegoś? – Mrugam powiekami.. Widać tu wielkie pieniądze. – Podaje mi kieliszek wina.132 Na lewo. Niewątpliwie będzie dobre. Nawet kieliszki emanują bogactwem. Niedaleko aneksu kuchennego. Szybko bije mi serce. Poważne pieniądze w stylu Billa Gatesa. Mam ochotę uciec. Tak. pewnie także gra na fortepianie. widzę aneks kuchenny. – Ja się napiję białego wina. Poniżej widać rozświetlone Seattle. sporo metrów dzieli go od szklanej ściany – gdzie Christian otwiera butelkę wina. – Proszę. Wracam do aneksu kuchennego – zajmuje mi to kilka sekund. Upijam . Stoję w tym wielkim pomieszczeniu i czuję się wyobcowana. – Mój głos jest cichy i pełen wahania. stoi stół w otoczeniu szesnastu krzeseł. chętnie – odpowiadam cicho.. Kręcę głową. Prawdę mówiąc. kryształowe.

„Pokój” to nie jest właściwe określenie. – Tak. duże – przyznaje. Nie na jedzenie mam ochotę. kiedy odwracam się i rozglądam po olbrzymim wnętrzu. – On także bierze łyk wina. wino okazuje się lekkie. – Jesteś bardzo cicha i nawet się nie rumienisz. Nie spuszcza ze mnie wzroku. ruchem brody wskazując fortepian. to takiej bladej cię jeszcze nie widziałem. kilka rzeczy. – Chcesz usiąść? Kiwam głową.. uderza mnie świadomość. Prawdę mówiąc. Gdy siadam. Anastasio – mruczy.. – Duże mieszkanie – mówię. należący . – Jest rozbawienie. – Grasz? – pytam. Jest coś. – Jesteś głodna? Kręcę głową. rześkie i przepyszne. – Duże? – Duże.133 łyk. czego nie potrafisz robić dobrze? – Tak. – No a jakżeby inaczej. – Dobrze? – Tak. Czuję na sobie jego spojrzenie. że czuję się jak Tessa Durbeyfield oglądająca nowy dom. a w jego oczach błyszczy Biorę kolejny łyk wina. a Christian bierze mnie za rękę i prowadzi do wielkiej białej sofy.

Nie wiesz. – To jedyny powód? – Nawet ja słyszę rozczarowanie w swoim głosie. Chyba go zaskoczyłam tym pytaniem. – Jeśli tylko taki mam wybór.134 do cieszącego się złą sławą Aleca d’Urberville’a. – Dlatego właśnie tu jestem. Moja podświadomość patrzy na mnie z podziwem. poproszę o poniżenie – też szepczę. Mógłbym idealizować cię niemożliwie jak Angel Clare albo poniżać jak Alec d’Urberville – szepcze. – Anastasio. przygryzać wargę. – Wydało mi się to odpowiednie. proszę. Po minucie czy dwóch wraca z jakimiś dokumentami. aby . – To oświadczenie o zachowaniu poufności. – Co cię tak bawi? – Siada obok mnie i odwraca się w moją stronę. Na tę myśl się uśmiecham. – Tak. mówiłaś. – Cóż. – Dlaczego podarowałeś mi akurat Tessę d’Urberville? – pytam. Wybaczysz mi na chwilę? – Znika w szerokich drzwiach na drugim końcu pomieszczenia. co mówisz. a łokieć kładzie na oparciu sofy. a szare oczy ma ciemne i niebezpieczne. Christian przygląda mi się przez chwilę. Marszczy brwi. że lubisz Thomasa Hardy’ego. Opiera głowę o prawą dłoń. To mocno rozpraszające. – Wzrusza ramionami i ma na tyle przyzwoitości. Jego usta zaciskają się w cienką linię. wpatrując się w niego. przestań. Christian wciąga głośno powietrze.

Bez znaczenia jest więc fakt. Jest źle. a teraz moja ciekawość została jeszcze bardziej rozbudzona. wiesz. czy też twojego prawnika. Skoro tak wiele to znaczy dla ciebie.. no. że nie możesz ujawniać niczego na nasz temat. – Co oznacza to oświadczenie? – Oznacza. – Anastasio. poniżenie. – W porządku. – Nie zamierzasz tego nawet przeczytać? – Nie. – Mój prawnik na to nalega. przynajmniej przez większą część książki. będziesz musiała to podpisać. – Skoro wybierasz opcję drugą. Podpiszę. – A jeśli nie chcę niczego podpisywać? – Wtedy będzie idealizm Angela Clare. w takim razie dobrze. z którym ty w sposób oczywisty rozmawiasz. Podpiszę. czy nie. Marszczy brwi. . zawsze należy czytać wszystko. – Wręcza mi je. Wpatruję się w niego z niedowierzaniem. że i tak z nikim bym o nas nie rozmawiała.135 wyglądać na nieco zakłopotanego. Jestem zdeprymowana. naprawdę źle. Podaje mi pióro. – Christianie. czy podpiszę to oświadczenie.. A niech mnie. Nawet z Kate. Niczego i nikomu. co się podpisuje – upomina mnie.

że dzisiaj będziesz się ze mną kochał? – Cholera. Christian wyjmuje z kieszeni klucz i otwiera kolejne drzwi. że uciekniesz. to brzmi tak.. – Celna uwaga. żadnego Xboxa ani Playstation. ale szybko odzyskuje równowagę. gdzie pieprz rośnie. na co się piszesz. a po trzecie. Pieprzy się ostro! Cholera. Czy ja to naprawdę powiedziałam? Jego usta otwierają się lekko. Śmieje się głośno. Ja się pieprzę. Pozwalam się prowadzić z powrotem na korytarz. Wchodzimy na piętro i skręcamy w prawo. wiodące na klatkę schodową. Śmigłowiec w dowolnym . podniecająco. nie wiesz jeszcze.. Anastasio. Chodź. chcę ci pokazać swój pokój zabaw. znajdują się inne drzwi. Możliwe. Po pierwsze. Drugi składam. ja się nie kocham. którymi weszliśmy. Po drugie. Na prawo od dwuskrzydłowych drzwi. Otwieram szeroko buzię. Wstaje i wyciąga rękę. Składam podpis w wykropkowanej części obu egzemplarzy i jeden oddaję jemu. jak by się mogło wydawać. ostro. chowam do torebki i upijam spory łyk wina. po czym kiwa ponuro głową. Anastasio. – Nie. Chodź. – To oznacza.. Ale dlaczego mamy oglądać pokój zabaw? – Chcesz pograć na Xboksie? – pytam. panno Steele.136 Patrzy na mnie. – Nie. Wcale nie czuję się taka odważna. jest znacznie więcej dokumentów do podpisania. – W każdej chwili możesz odejść..

Tak właśnie robi i odsuwa się na bok.137 momencie może cię zabrać tam. co się tam kryje. jakbym cofnęła się do szesnastego wieku i czasów hiszpańskiej inkwizycji. gdzie chcesz. I czuję się tak. Biorę głęboki oddech i przekraczam próg. Cholera jasna. Decyzja należy wyłącznie do ciebie. aby mnie wpuścić. . – Po prostu otwórz te cholerne drzwi. możesz spędzić tu noc i wrócić do domu rano. Zerkam na niego raz jeszcze. Tak bardzo chcę się przekonać.

co zwraca moją uwagę. łańcuchy i błyszczące kajdany. co sprawia. Pod sufitem podwieszono wielką żelazną kratę o wymiarach co najmniej metr na półtora. misternie rzeźbione kawałki drewna. subtelne. a na ścianie obok przymocowano drewniany błyszczący wieszak. W pobliżu drzwi stoi pokaźnych rozmiarów mahoniowa komoda z mnóstwem szuflad wyglądających tak. Przez chwilę się zastanawiam. Na ścianie obok drzwi przymocowano dwa długie. W przeciwległym kącie stoi solidny. że zamiast kijów znajdują się tam laski o różnej długości i średnicy. . środek do polerowania o delikatnie wyczuwalnej nucie cytrusowej. który wygląda jak uchwyt na kije do bilardu. a podłogę pokrywa stary lakierowany parkiet. to zapach: skóra. nie widzę jego źródła. pejczy. jakby przechowywano w nich eksponaty w starym muzeum. drewno. trochę przypominające szczeble balustrady. ukryte jest gdzieś pod gzymsem wokół ścian. Ściany i sufit są w odcieniu bordowym. Światło jest stonowane. a z niej zwisają najprzeróżniejsze sznury. A chcę to w ogóle wiedzieć? W kącie na końcu pomieszczenia stoi ławka obita czerwonobrunatną skórą. Bardzo przyjemny. Wykonano go z lakierowanego mahoniu. Po dokładniejszych oględzinach stwierdzam. Prawdę mówiąc. co rzeczywiście się w nich kryje. przymocowany na kształt litery X. a na nich zawieszono zaskakującą kolekcję rózg.138 ROZDZIAŁ SIÓDMY Pierwsze. Na ścianie naprzeciwko drzwi widzę duży drewniany krzyż. że spore pomieszczenie wydaje się bardziej przytulne. roztaczając nastrojową poświatę. niemal dwumetrowy stół – lakierowane drewno plus rzeźbione nogi – a pod nim dwa taborety. szpicrut i śmiesznych kijków z piórami. lakierowane. ale dłuższe. a na każdym końcu znajdują się kajdanki.

. W sumie dziwne.. Pejcz. ale jest bardziej gęsty.. Zaintrygowało mnie to coś z piórkami.139 Ale to łóżko jest elementem dominującym w tym pomieszczeniu. hmm. . Ciekawe po co.. Dziwne ustawienie. Pod baldachimem dostrzegam kolejne połyskujące łańcuchy i kajdanki. a on za mną.? I uśmiecham się do siebie – akurat kanapę uznałam za dziwną.. że uważnie mnie obserwuje. Chyba jestem zaszokowana. a na końcach przymocowano maleńkie plastikowe koraliki. Jestem w stanie obserwować i chłonąć nowe informacje. ozdobnie rzeźbiony mebel w stylu rokoko. Teraz je rozpoznaję. Z jego twarzy nie da się wyczytać zupełnie nic. Jest wykonane z zamszu i wygląda jak mały bicz.. przodem do łóżka. Na łóżku nie ma pościeli. Wchodzę do środka. to uczucie jest chyba nadrzędne. że prawda jest zgoła inna. nastrojowe oświetlenie i ciemnobrunatna skóra czynią to pomieszczenie delikatnym i romantycznym. Olbrzymi. ale to całe drewno. gdy tymczasem to właśnie ona jest tutaj najzwyczajniejszym elementem wyposażenia. Wiem.. Jak się powinno zareagować na wieść. ale taki jest właśnie romantyzm w stylu Christiana. Dotykam z wahaniem. jedynie materac obity czerwoną skórą i kilka poduszek z czerwonej satyny. że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? Strach. Wygląda mi to na koniec dziewiętnastego wieku... Moja podświadomość dała drapaka. Ja też jestem jak sparaliżowana. kanapa naprzeciwko łóżka.. z czterema kolumienkami. co w związku z tym czuję.. ale nie mówić. – To pejcz.. sparaliżowało ją albo po prostu wyzionęła ducha. ciemne ściany. tak jak się zresztą spodziewałam. w odległości zaledwie pół metra stoi duża kanapa w kolorze ciemnobrunatnym: dokładnie na środku pomieszczenia. – Głos Christiana jest cichy i miękki. W różnych odległościach przytwierdzono do niego karabińczyki. tak. Odwracam się i widzę. Unoszę głowę i przyglądam się sufitowi. W nogach łóżka.

. Dlaczego? Niespiesznie przechodzę na koniec pomieszczenia i klepię wysoką ławkę. to dlaczego przyprowadziłeś tutaj mnie? – Ponieważ chcę robić to z tobą. no. Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto? Podchodzę do łóżka i przesuwam dłonią po jednej z ozdobnie rzeźbionych kolumienek. – Ludziom? – Kilka razy mruga powiekami. Ta myśl jest mocno przygnębiająca. – Och – gwałtownie łapię powietrze. Nie rozumiem. jakby się zastanawiał nad odpowiedzią. aby zrobił mi krzywdę.140 I dziwne. ale to tylko pozory. – Ty robisz to ludziom czy oni tobie? Kąciki jego ust unoszą się. Jest solidna i niezwykle piękna. albo czuje ulgę. Tyle pytań przebiega mi przez głowę. – Skoro masz ochotniczki. – Szare oczy płoną. – Powiedz coś – nakazuje Christian. Głos ma łagodny. po czym przesuwam dłonią po skórzanym siedzisku. On lubi robić kobietom krzywdę. Bardzo chcę. przynajmniej nie bez mojej zgody. – Jesteś sadystą? – Jestem Panem. Jest albo rozbawiony. ale nie strach przed nim – nie sądzę. – Robię to kobietom. które mają na to ochotę.

– A w jaki sposób? – W ustach czuję suchość i żałuję. próbując przyswoić jego słowa. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. będę cię musiał ukarać – szepcze. abyś ich przestrzegała. Jeśli nie. Okej. Zerkam na stojak z laskami. – To część pakietu motywującego. Pragnę. chcę. Głos ma hipnotyzujący. że owszem. – A gdzie w tym miejsce tego wszystkiego? – Zataczam ręką szeroki łuk. – A po cóż miałabym to robić? – Aby mnie zadowolić – szepcze. przechylając głowę. abyś dobrowolnie mi się poddawała. Jeśli będziesz postępować zgodnie z tymi zasadami.141 – A co to znaczy? – pytam szeptem. Zadowolić go! Chce. abyś sprawiała mi przyjemność – mówi miękko. I w tym momencie dociera do mnie. rozumiem kwestię zadowalania. jak i kara. . Marszczę brwi. abym go zadowoliła! Zadowoliła Christiana Greya. że nie wypiłam więcej wina. To jak objawienie. spotka cię nagroda. Zarówno nagroda. ale zastanawia mnie ta cała otoczka rodem z elżbietańskiego buduaru. aby był ze mnie zadowolony. Czy rzeczywiście chcę poznać odpowiedź? – Mam pewne zasady i chcę. dla swojego dobra i mojej przyjemności. – Upraszczając. dokładnie na to mam ochotę. że chcę. – To znaczy.

– Okej. co mi każesz. Anastasio – mówi z rozdrażnieniem. to bardzo proste równanie. Mijamy kilkoro drzwi. przeczesując palcami włosy. Ujmuję jego dłoń i wyprowadza mnie na korytarz. – Nie zrobię ci krzywdy. całej . Kate mówiła. co sobą reprezentuje. i miała rację. – Niczego nie dajesz po sobie poznać. ponieważ wiem. że jest niebezpieczny. tak żebyś mi na to pozwoliła. – Chodzi o zdobycie twojego zaufania i szacunku. że mówi prawdę. – Jego szare oczy patrzą na mnie badawczo i wiem. aż docieramy na sam koniec korytarza. Wyciąga do mnie rękę. jak go nazywa. Christian wpatruje się we mnie. – Coś ci pokażę. że się zgodzę. Twoja obecność tutaj mocno mnie rozprasza. Im większa twoja uległość. – Zejdźmy na dół.142 – Masz więc frajdę z nakłaniania mnie do robienia tego. Część mnie ma ochotę uciec z krzykiem z tego pokoju i wszystkiego. a ja waham się. A część mnie tego nie chce. tym większa moja radość. – Nie kierujemy się ku schodom. lecz na prawo od „pokoju zabaw”. Anastasio. a co z tego mam ja? Wzrusza ramionami i minę ma niemal skruszoną. czy ją ująć. Zupełnie się w tym wszystkim gubię. Skąd wiedziała? Jest niebezpieczny dla mego zdrowia. I wchodzimy do sypialni z dużym podwójnym łóżkiem. gdzie łatwiej mi będzie się skoncentrować. O rany. Twoja uległość sprawi mi wiele przyjemności i radości. – Mnie – odpowiada z prostotą.

. kiedy jesteś w stanie upojenia alkoholowego. Możesz go umeblować. i ten potwór. – Nie na stałe. Jeśli oczywiście tego chcesz – dodaje cicho i z wahaniem. Chodź. Już ci mówiłem. że od piątkowego wieczoru do niedzieli. Miły. że się tu wprowadzę? – Nie potrafię ukryć przerażenia w głosie. Musimy o tym porozmawiać. Zaciskam usta w cienką linię. – W jego spojrzeniu widać reprymendę. co tylko chcesz. – Gdzie więc śpisz? – Mój pokój jest na dole. Jest tu sterylnie i zimno. pościel. na pewno jesteś głodna. – Będę tu spać? – Tak. który trzyma mnie. troskliwy Christian. Wszystko jest białe: meble. gdy puszczam pawia w azalie. ściany.. – Nie z tobą. Z tym akurat nie potrafię się pogodzić. ale przeszklona ściana zapewnia spektakularny widok na Seattle. – Nie. ale wygląda na to. uzgodnić wszystko. mieć w nim. . – To będzie twój pokój. Powiedzmy. który ma specjalny pokój z pejczami i łańcuchami. że straciłam apetyt – mówię z rozdrażnieniem. jak tylko masz ochotę.143 w bieli. Nie sypiam z nikim z wyjątkiem ciebie. – Mój pokój? Oczekujesz ode mnie. – Dziwne.

wchodząc do części kuchennej. Staję przy barze śniadaniowym i obserwuję go. mam. Puszcza moją dłoń. Jeśli mam zamiar w to wejść. – Jakie dokumenty masz na myśli? – Cóż. a ty moje. możesz zapytać mnie. – Wspomniałeś coś o dokumentach. że Christian próbuje mną dyrygować od samego początku naszej znajomości. To umowa konsensualna. prowadzi z powrotem na dół. Gdy wracamy do niewiarygodnie wielkiego pomieszczenia. abyś to wszystko przemyślała. Dociera do mnie. Owszem. Anastasio. będę się musiała przyzwyczaić. – Siadaj. ogarnia mnie strach. jak otwiera lodówkę i wyjmuje deskę z różnymi serami oraz duże kiście zielonych i czerwonych winogron. Stoję na skraju przepaści i muszę zdecydować. a czego nie. – Mam świadomość.144 – Musisz jeść. – Tak. – Pokazuje na jeden ze stołków barowych. Anastasio. co będziemy robić. nie licząc NDA[3]. Na pewno masz jakieś pytania – mówi. czy nie. Stawia deskę na blacie i zabiera się za krojenie bagietki. że prowadzę cię mroczną ścieżką. a ja spełniam jego polecenie. czy skoczę. Anastasio – upomina mnie i biorąc za rękę. jest jeszcze umowa określająca. Ale od czego zacząć? – Podpisałaś oświadczenie o zachowaniu poufności. o co tylko chcesz. i dlatego naprawdę chcę. . a ja udzielę ci odpowiedzi. Muszę znać twoje granice.

jaki jest? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. moja gospodyni. – Co do tego doprowadziło? – A czemu ktoś jest taki... – Jakich zasad muszę przestrzegać? – Wszystkie zostały spisane. – Dlaczego? Wzrusza ramionami. – Taki już jestem. a inni go nie znoszą? Ty lubisz? Pani Jones. – Dlaczego? – To jedyna relacja. . Dlaczego niektórzy lubią ser. jak już zjemy.145 – A jeśli nie będę chciała jej podpisać? – Nic się wtedy nie stanie – odpowiada ostrożnie. Przejrzymy je. Jasny gwint. zostawiła nam go na kolację. Jedzenie. jaka mnie interesuje. Jak mogę teraz jeść? – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. – Wyjmuje z szafki duże białe talerze i jeden stawia przede mną. Rozmowa zeszła na ser. – Ale nie będą nas łączyć żadne relacje? – Nie.

– Łatwo znaleźć kobiety. – Myślę. zgoda. Jest coś w tobie. – Uśmiecha się ironicznie. – Tak. wszystko staje się jasne. które chcą robić coś takiego? Unosi brew. Christian mruży oczy. Nie umiem zostawić cię w spokoju. Nalewa wino. która leci do ognia. – Smacznego. – Jego głos staje się bardziej głęboki. poproszę. kiedy znowu przygryzasz wargę. już ci mówiłem. – W takim razie dlaczego ja? Naprawdę tego nie rozumiem. . – Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę. perwersyjny mężczyzna pragnie właśnie mnie. Anastasio. Mój żołądek fika koziołka – on mnie pragnie.. zwłaszcza teraz. a potem siada obok mnie.146 – Zjesz coś – mówi dobitnie. w pokręcony sposób. że to ja jestem ćmą – burczę. Upijam szybki łyk. – Zdziwiłabyś się – rzuca sucho. – Masz ochotę na jeszcze jeden kieliszek wina? – Tak. ale ten piękny. – Długo już taki jesteś? – pytam. – Jestem jak ćma.. dziwny. – Bardzo cię pragnę. Dominujący Christian. To jakoś przełknę. Odrywam kilka winogron. I to ja się sparzę. – Anastasio.

czy skrzywdzisz mnie fizycznie? . a na twarzy pojawia się uśmiech. Och. O kuźwa. – A mi zrobisz? – To znaczy? – Fizycznie. – Jak sobie pani życzy. – Jedz! – Nie. – Przez długi okres? – Niektóre tak. – Poważną? – Nie. jeśli ci to nie przeszkadza... – Ile kobiet? – Zżera mnie ciekawość. Spojrzenie mu łagodnieje. na co mam ochotę. – Piętnaście. panno Steele. że więcej. – Zrobiłeś kiedyś którejś krzywdę? – Tak.147 Jestem pewna. więc na razie będę robić to. Jeszcze niczego nie podpisałam. Sądziłam.

Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. – Tak. i wtedy będziesz czuć ból. i wręcza mi jakiś dokument.. wychodzącym na balkon. Trudno mi to wszystko ogarnąć. Chcę ci coś pokazać. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas . Przeczytaj je. że spędzę w łóżku tego mężczyzny noc pełną niebywałej namiętności. gestem pokazuje. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Niemądrze sądziłam. Och. kiedy zajdzie taka potrzeba. – A ciebie ktoś kiedyś zbił? – pytam. Christian siada za biurkiem. Udaję się za nim do gabinetu.148 – Ukarzę cię. Uczyni to z ochotą i bez wahania. – Omówmy to w moim gabinecie. a potem porozmawiamy. abym siadła na skórzanym krześle naprzeciwko. a tymczasem negocjujemy warunki dziwacznego układu. – To są zasady.. Pociągam kolejny łyk wina. Stanowią część umowy. Chyba robi mi się słabo. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Nim zadam kolejne pytanie. Mogą podlegać modyfikacjom. Christian przerywa tok moich myśli. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). przestronnego pomieszczenia z kolejnym oknem od sufitu do podłogi. Alkohol – on mi doda odwagi. A to niespodzianka.

Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. której charakter zostanie określony przez Pana. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. w sposób godny szacunku. jaki Pan uzna za stosowny. O cholera. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. które zostały zaakceptowane przez Pana. wyjątek stanowią owoce. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. palić. jakich się dopuści. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów.149 tych nocy. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Uległa będzie prowadzić się skromnie. . Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. z którego Uległa będzie korzystać. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. których nie spędza w towarzystwie Pana. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Musi mieć świadomość. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. nie przebywając w towarzystwie Pana. w jego obecności bądź w innym czasie.

Wydaje mi się to niewłaściwe. nie wystarczy na tego rodzaju stroje. a przez moją głowę przemyka słowo „dziwka”. kiedy nie jestem z tobą? – Nie. – W porządku. kolejna celna uwaga. Co powiesz na trzy? – Chcę cztery razy. Zaufaj mi. pozwól. – Nie chcę ćwiczyć cztery razy w tygodniu. Możliwe. – Tak. silna i wysportowana. – Chcę nie szczędzić ci pieniędzy. – Okej. – Potraktuję je jako uniform. abyś dobrze wtedy wyglądała. że to negocjacje? Zaciska usta. Jestem przekonany. Co powiesz na trzy razy w tygodniu po godzinie i raz w tygodniu pół godziny? . panno Steele. – Anastasio. musimy to określić w naszej umowie. kiedy już znajdziesz pracę. w jakich chciałbym cię widzieć. że będziesz mi towarzyszyć podczas różnych wyjść i chcę. abym ci kupił jakieś stroje. – Sądziłam.150 – Granice bezwzględne? – pytam. czego nie zrobię ja. przydadzą ci się te ćwiczenia. – Nie jestem pewna w kwestii przyjmowania pieniędzy na ubrania. że twoja pensja. – Zażenowana poprawiam się na krześle. – Ale nie cztery razy w tygodniu. musisz być gibka. Czego nie zrobisz ty. – Nie muszę ich nosić.

Woskowanie! Woskowanie czego? Wszystkiego? Uuu. Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. Mam przeczucie.. – Nie sądzę. już ty mi zapewnisz odpowiednią porcję ćwiczeń. że w jego spojrzeniu pojawia się ulga. że kiedy tu będę. niezbędne. – Wręcza mi kolejną kartkę. Jesteś pewna. trzy godziny. – No dobrze. że nie chcesz odbyć stażu w mojej firmie? Niezła z ciebie negocjatorka. – Jest coś. – Przebiegam wzrokiem po zasadach. Oto moje. noży czy krwi Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt Żadnych czynów.. granice. Kuźwa. które pozostawią na skórze trwałe ślady Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu Uch. defekacji ani ich produktów Żadnych czynów z udziałem igieł. – Chciałabyś coś dodać? – pyta grzecznie Christian. czego nie zrobisz? . – Owszem. Patrzy na mnie i marszczy brwi. On to musi wszystko spisać! Oczywiście – to się wydaje bardzo rozsądne i szczerze mówiąc. Nie mam pojęcia. zgadzam się. Chyba nikt zdrowy psychicznie nie miałby ochoty na te wszystkie rzeczy? Mimo wszystko robi mi się niedobrze. Uśmiecha się szelmowsko i mam wrażenie. Kompletnie mnie zatkało. No dobrze.151 – Trzy dni. aby to był dobry pomysł.

ponownie się rumieniąc.. więc nie wiem – odpowiadam cicho. kurwa. nie powiedziałaś? – warczy. Anastasio. na co nie miałaś ochoty? Po raz rumieńcem. Musimy być wobec siebie szczerzy. – Nigdy nic takiego nie robiłam. a kiedy uprawiałaś seks. pierwszy od naprawdę dawna oblewam się – Możesz mi powiedzieć. Kiwam głową. Wbijam wzrok w splecione dłonie. – Czemu mi tego. piorunuje mnie wzrokiem. jakby liczył do dziesięciu. jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu. Christian zamyka oczy i wygląda tak. inaczej to się nie uda. – Nigdy? – pyta szeptem. Kręcę głową. – Cóż. – Jak to nie wiesz? Wiercę się na krześle i przygryzam wargę. – Cóż. Kiedy je otwiera. spotkałaś się z czymś. Zerkam na niego. – Mów. .152 – Nie wiem.. – Jesteś dziewicą? – pyta zduszonym głosem. Wpatruje się we mnie znieruchomiały i pobladły.

właśnie ci pokazałem. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego on tak się wścieka? Zerkam na niego. Chodzi o to. – Niech Bóg mi wybaczy. – Nie rozumiem. może dwa razy. „Może jest krótkowidzem” – moja podświadomość wystawiła swą somnambuliczną głowę. – Staram się wyglądać na jak najbardziej urażoną. prawie dwadzieścia dwa. Splatam palce i wpatruję się w nie intensywnie. – Do diabła. jakby było naprawdę sprośne. Ana. Czy ktoś cię wcześniej całował. Gdzie się podziewała. – warczy. – Do tej pory ten temat nie wypłynął. kiedy jej potrzebowałam? . dlaczego mi nie powiedziałaś – gani mnie.153 ROZDZIAŁ ÓSMY Christian przeczesuje włosy palcami obu dłoni i w tę i z powrotem przemierza gabinet. ale żeby dziewica! – Wymawia to słowo. Jesteś piękna.. – Wpatruję się w swoje dłonie. – Żaden przystojny młodzieniec nie zwalił cię z nóg? Po prostu nie rozumiem. poza mną? – Oczywiście. Rumienię się z zadowolenia. że jesteś niedoświadczona. że jestem piękna. Christian Grey uważa. Obie dłonie oznaczają podwójną irytację. że prawie się nie znamy.. Masz dwadzieścia jeden lat. starając się ukryć niemądry uśmiech. zaciskając usta. – Znów przeczesuje włosy. Piękna. Nie mam w zwyczaju ujawniać swojej seksualnej przeszłości każdej nowo poznanej osobie. – Wiedziałem. – No cóż. ty wiesz teraz o mnie znacznie więcej – rzuca. No dobra. Jego zwykle żelazne opanowanie lekko się zachwiało.

I to mocno. no wiesz. – Nie jestem zły na ciebie. Po prostu zakładałem. gdy tymczasem nie masz żadnego doświadczenia. jestem zły na siebie. – Jak udało ci się uniknąć seksu? Powiedz mi.. Po prostu sam chciałbym ją ugryźć.. proszę. – Chcesz już iść? – pyta łagodniej. – Nie.. . co chcę zrobić. dopiero ty. – Przepraszam. – Dlaczego jesteś na mnie taki zły? – szepczę.154 – I poważnie rozważasz.. aby spojrzeć na mnie. Przygląda mi się przenikliwie i potrząsa głową. Jak on może mówić coś takiego i uważać. – Późno już. a potem spogląda na zegarek.. że się stykają. że nie. – Przygryzasz wargę. – Mówiąc to. żebym poszła – szepczę. O nie. A ty okazujesz się być jakimś potworem. Cieszę się. Łapię powietrze. – Nie zabrał się do tego. – Oczywiście. – Głos ma zachrypnięty i przygląda mi się badawczo. – Ściąga brwi tak bardzo. marszczy brwi. Nie chcę iść. – Nie przepraszaj. – Odwraca się. – Co? – Zaraz naprawimy tę sytuację. chyba że ty chcesz. że tu jesteś. – Nikt do tej pory... Wzruszam ramionami. – wzdycha.. że mnie to nie poruszy? – Chodź – mruczy.

że stałem się nagle słodki i romantyczny. podniecone. Pragnę od chwili. że nagle zaschło mi w gardle. To nie znaczy. od podstaw. i mam nadzieję. którego chcę... ale musisz wiedzieć. – Jego szare spojrzenie jest intensywne. – Wyciąga rękę. Naprawdę chcę się z tobą kochać. Wolę nie przeciągać struny. w co się pakujesz. – Mogę zrobić wyjątek albo połączyć jedno z drugim. Będę się z tobą kochać. – O! – Grunt usuwa mi się spod nóg. Proszę. to środek do celu. Podnosi . żeby nasz układ wypalił. rozpalone. Inaczej nie siedziałabyś tutaj spokojnie. – Zapomnij o zasadach. – Mój głos brzmi chropawo. że ostro się pieprzysz. Proszę. O rany. pójdź ze mną do łóżka. którego skutki czuję aż tam. niepewnie. a ja podaję mu swoją dłoń. ale takiego. Chcę. – Przełykam ślinę. Wstrzymuję oddech. teraz. Pragnę cię. Czerwienię się. ty też go chcesz. Marzenia się spełniają. czując. Sądziłam. że ty też mnie pragniesz.155 – Co masz na myśli? Jaką sytuację? – Twoją sytuację. że ty się nie kochasz. na dole.. Możemy zacząć twoje szkolenie już dziś. – Sądziłam. gdy wpadłaś do mojego gabinetu i wiem.. Dziś wieczorem zapomnij o wszystkich szczegółach. – Ale nie zrobiłam wszystkich wymaganych rzeczy z twojej listy zasad. zobaczymy. Ana. Ana.. spędź ze mną tę noc. – To znaczy jeśli chcesz.. Posyła mi szelmowskie spojrzenie. omawiając kary i granice bezwzględne. jego oczy są jasne.

wyglądającego jak drewno wyrzucone przez fale. Uśmiecha się triumfalnie. zabudowane wieżowcami Seattle. a on się uśmiecha. pozwól mi się z tobą kochać. spogląda na mnie z łagodnym wyrazem twarzy. Nareszcie. puszcza mnie i chwyciwszy za rękę.. co łóżko. Jest zabójczo przystojny. szarego drewna. Gładzi mnie palcem po karku. a meble bladoniebieskie. koszula zwisa luźno. Stopy Christiana Greya. Ogromne. . Co jest w tych nagich stopach? Odwracając się. że nie bierzesz tabletek. – Podejrzewam. Trzęsę się jak liść. prowadzi przez apartament. To jest to. ultranowoczesne łoże wykonano z surowego. zaskoczona tym nagłym manewrem..156 mnie i bierze w ramiona. Powyżej na ścianie wisi przepiękny obraz przedstawiający morze. – Chcę gryźć tę wargę – mruczy w moje usta i ostrożnie przygryza je zębami. z czterema kolumnami. po tylu latach zrobię to. Pozostaje w białej lnianej koszuli i dżinsach. ale bez baldachimu. a oczy patrzą zuchwale. – Jego słowa działają jak ładunek wybuchowy i moja krew wrze. Oddycham płytko i nie mogę oderwać od niego wzroku. potem marynarkę.. Ściąga swoje conversy. Ana. a potem zdejmuje skarpetki. którą wiesza na krześle.. – Dobrze – szepczę. by położyć go na komodzie z tego samego drewna. owija mój kucyk wokół nadgarstka i lekko pociąga. Zdejmuje zegarek. więc muszę podnieść na niego wzrok. czuję jego smukłe ciało przy swoim. O rany. Ciemnomiedziane włosy ma w nieładzie. Jęczę. Pochyla się i delikatnie całuje mnie w usta. – Podziwiam cię. Ściany są białe. Sypialnia jest naprawdę duża. ponieważ po to tu jestem. Zrobię to z samym Christianem Greyem. ssąc dolną wargę. – Jaka z ciebie dzielna młoda kobieta – szepcze. Sięgające do sufitu okna wychodzą na rozświetlone. – Proszę.

– Och. że chcę zamknąć oczy. z płonącymi oczami. Ból jest tak słodki i ostry. Patrzy na mnie uważnie. żeby opuścić rolety? – Wszystko mi jedno – szepczę. Oddycham płytko i nierówno. Pewny siebie. ale jestem zahipnotyzowana spojrzeniem jego szarych oczu. jak bardzo cię pragnę. – Myślałam. gęste i gorące. Ano Steele? – szepcze. – Otwiera górną szufladę komody i wyjmuje paczkę prezerwatyw. składając delikatne jak piórko pocałunki na mojej brodzie i w kącikach ust. dobrze? – mówi miękko. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Odsuwa się i przygląda mi się uważnie. Jego usta są pożądliwe i powolne. – Kto mówi.157 Co?! Do diabła! – Tak myślałem. – Zdejmijmy ten żakiet. dopasowują się do moich. a moje serce zaczyna łomotać. – Zdajesz sobie sprawę z tego. ujmując klapy i delikatnie zsuwając materiał z moich ramion. Mięśnie w najgłębszej. seksowny. głaszcząc moją brodę. wpatrujących się płomiennie w moje. Zaczyna mi rozpinać koszulę. Pochyla się i całuje mnie. – Jasny gwint. że będziemy spać? – mruczy łagodnie. Christian staje naprzeciw mnie i patrzy mi w oczy. Podchodzi do mnie powoli. Mam na sobie . że nie pozwalasz nikomu spać w swoim łóżku. – Chcesz. Podniecenie. Krew szybciej krąży w całym ciele. Powoli zdejmuje ją ze mnie i opuszcza na podłogę. wlewa się do mojego podbrzusza. – Zdajesz sobie sprawę z tego. Jest tak nieziemsko seksowny. Podnosi dłoń i delikatnie przesuwa palcem po moim policzku. Kładzie żakiet na krześle. co z tobą zrobię? – dodaje. najciemniejszej części mnie kurczą się w cudowny sposób.

ale tego nie robi. Oplata mnie ramionami i przyciąga do siebie. – Masz taką piękną skórę. czego sobie życzy. Dlaczego powiedział. Niepewnie podnoszę ręce do jego twarzy i wsuwam palce we włosy. Chwytam go za ramię i czuję twardy biceps. podczas gdy druga wędruje w dół kręgosłupa do mojej talii i niżej. Chwyta gumkę do włosów. posuwając się w stronę kości biodrowej. Są takie miękkie i niesforne. Jęczę. Widzieć go na kolanach przede mną. Ledwie powstrzymuję rozpustne odczucia. Dzięki Bogu. Jedną rękę nadal trzyma w moich włosach. Przysuwa mnie do swoich bioder. Pociągam za nie lekko. koronkowy. ściskając mocno. idealnie dopasowany stanik... jak moje włosy kaskadą spływają na ramiona. Rumienię się. Ano – wzdycha.. do pupy. a potem przygryza lekko skórę. O rany. aż do drugiego biodra. Ściska delikatnie moje pośladki. leniwie na mnie napierającą. Znów jęczę w jego usta. a mój język nieśmiało dotyka jego. że nie może się kochać? Zrobię wszystko. Moje dłonie . czuć jego usta na skórze. Myślałam. a on jęczy. a może to hormony szaleją w moim ciele. przez brzuch. a ja czuję jego erekcję. Tak bardzo go pragnę. podniecające.158 bladoniebieski.. chwytając moją głowę z obu stron. – Ach – jęczę. Wypuszcza mnie z objęć i nagle pada na kolana. zatacza językiem kółka wokół pępka. Oburącz chwyta moje biodra. Popycha mnie lekko w stronę łóżka. Jego pocałunek jest pożądliwy. widząc. O święty Barnabo. to takie nieoczekiwane i. aż czuję je za kolanami. – Och. Pragnę całować każdy jej milimetr. jasną i nieskazitelną. że pchnie mnie na nie. ściąga ją i wzdycha. język i wargi zachęcające. – Lubię brunetki – mruczy i zanurza obie dłonie we włosach.

tak że ląduję na materacu. Pochyla się. Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu. a on wpatruje się we mnie z góry. aby widzieć. co ja mogę z tobą zrobić – szepcze. a potem zębami. Jakim cudem czuję to Tam?! Padam na materac. – Pięknie pachniesz – mruczy i zamyka oczy z wyrazem czystej przyjemności na twarzy. zdejmując ze mnie dżinsy. Dyszę. by po chwili leniwie rozsunąć zamek. potem wstaje i ściąga moje dżinsy. a ja prawie dostaję konwulsji. co robi. Ana. przesuwając nosem po wzgórku między moimi udami. po czym zdejmuje but razem ze skarpetką. ciągnę za nie lekko i próbuję uciszyć zbyt głośny oddech. jęcząc. ponownie przesuwa po podbiciu. Zdejmuje mi drugi but i skarpetkę. jego ręce podążają w kierunku talii. Jasny gwint! Co za słowa! Jest taki uwodzicielski. Nie spuszczając ze mnie wzroku. – Och. muskając skórę. przydymionej szarości. Tam. Zatrzymuje się i oblizuje wargi. Leżę na jego łóżku w samej bieliźnie. To prawie bolesne. Słyszę cichy śmiech. Cholera. Nie mogę się doczekać.. Sięga do góry i rozpina guzik w moich dżinsach. Czuję go. ale czuję. Zsuwają się powoli po pośladkach aż do ud. chwyta mnie za stopę i rozwiązuje sznurówkę.159 pozostają w jego włosach. a jego oczy mają odcień rozpalonej. jak sprawiasz sobie przyjemność. tym razem językiem. Zapiera mi dech. Anastasio Steele. Nadal klęcząc. – Pokaż mi. Nie spuszcza wzroku z moich oczu.. kiedy znajdę się w tobie. nie przerywając kontaktu wzrokowego. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. Christian rzuca mi spojrzenie spod niewiarygodnie długich rzęs. spragniona. jak ten ruch odbija się echem w moim kroczu. Ściąga kołdrę z łóżka i popycha mnie lekko. Opieram się na łokciach. . – Jesteś bardzo piękna. a potem przesuwają się do tyłu.

Rozpina guziki swoich dżinsów i powoli je zsuwa. Och.160 Że co? Marszczę brwi. Czerwienię się. Nie jestem w stanie się nie ruszać. – Nie robię tego – mamroczę. – Będziemy musieli popracować nad unieruchomieniem cię. Moja skóra płonie. przez chwilę zadziwiony. Ano. mała. A po chwili rusza dalej. Jak mogę leżeć spokojnie? Wiercę się pod nim. – Nie wiem. i wbijam paznokcie w prześcieradło. koronkowego materiału majtek. musimy zobaczyć. Pochyla się nade mną i chwytając za kostki. a ja wiję się z pożądania. aż do cienkiego. zmysłowa groźba. . – Nie ruszaj się – mruczy i pochylając się. wyzywający. Potrząsam głową. a jego oczy ciemnieją. dłonią sunie w górę od mojego biodra do talii i w końcu do piersi. szybko rozsuwa mi nogi i wpełza na łóżko pomiędzy nie. Wisi nade mną. Potrząsa głową z niedowierzaniem. Unosi brwi. – Jak doprowadzasz się do orgazmu? Chcę to zobaczyć. za zimno. – Nie wstydź się. – Jego głos jest miękki. cały czas wpatrując się w moje oczy. – Mam zachrypnięty głos. – Pocałunkami podąża w górę mojego brzucha i zanurza język w pępku. o co ci chodzi. tak zmieniło go pożądanie. Z trudem go rozpoznaję. całuje wewnętrzną część mojego uda i dalej w górę. pokaż mi – szepcze. Spogląda na mnie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś. Christian kładzie się obok mnie. za gorąco. – Cóż. co da się z tym zrobić. jak cudowna.

zmysłowe natarcie. kontynuując powolne. z udręczonym ciałem. – Zobaczmy. czując słodkie doznanie. podczas gdy jego dłoń podąża do drugiej. jak sztywnieją mi nogi. że całe moje ciało śpiewa w słodkiej udręce. Christian spogląda na mnie z zadowoloną miną. kciuk i palec wskazujący ciągną mocno. zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika. rozlewające się do samego krocza. maleńka – mruczy. Czuję na sutkach cudowny efekt działania sprawnych palców i ust. O rany. targanym konwulsjami. a kciuk wolno roluje czubek sutka. Prawie skręca mnie z rozkoszy. Jestem taka wilgotna. Sutki mi twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem. Całuje mnie mocno. Jego zęby zaciskają się na mojej brodawce. podczas gdy . zapalający każde zakończenie nerwowe tak.. Delikatnie pociąga koronkę w dół. Jęczę. Delikatnie dmucha na jedną pierś.161 – Idealnie pasujesz do mojej dłoni. błagam w myślach. jego język w moich ustach pochłania mój krzyk. a moje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. proszę – odchylam głowę. Wielkie nieba. Teraz już wiem. ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry.. Anastasio – mruczy. uwalniając pierś. proszę. Och. wydłużając go. – Bardzo ładnie – szepcze z aprobatą. a ja rozpadam się w jego rękach na tysiące kawałków. jęcząc głośno i czując. Jego usta zamykają się na moim drugim sutku. Jego palec przesuwa się do drugiej piersi i powtarza proces. – Och. o co tyle szumu. co się ze mną dzieje? – Dalej. czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób – szepcze. To było nadzwyczajne.

. – Ty też się rozciągniesz. panno Steele – mruczy. a ja wydaję okrzyk. dochodząc do siebie po orgazmie. ustawiając czubek penisa u wrót mej kobiecości. zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość... – Ostro – dodaje . Jęczę z rozkoszy. – Będziesz musiała nauczyć się to kontrolować. Nadal mam nierówny oddech. a potem wchodzi między moje uda.162 na mojej twarzy niewątpliwie malują się jedynie wdzięczność i zachwyt. jego erekcja wyskakuje na wolność. Klęczy. gdy robi to ponownie. Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę.? Jak? – Nie martw się – szepcze. – Pochyla się. – Wsuwa we mnie palec. – Podnieś kolana – każe mi łagodnie. – Jesteś tak cudownie wilgotna. pragnę cię. – Znów mnie całuje.. rozsuwając je jeszcze szerzej. a potem palec wślizguje się pod cieniutką koronkę majteczek i powoli zatacza kółka wokół mnie – Tam. patrząc mi w oczy. tak że wisi nade mną. – W moim głosie słychać błaganie. Rany Julek. Nagle siada wyprostowany. raz za razem. Wchodzi we mnie palcem coraz mocniej i mocniej. a jego oddech staje się nierówny. Jego ręce przesuwają się na biodra. ściąga moje majtki i rzuca na podłogę. trzymając ręce po obu stronach mojej głowy. – Jesteś bardzo wrażliwa – szepcze. Boże. Na chwilę zamyka oczy. – Naprawdę chcesz to zrobić? – pyta miękko. – Teraz będę cię pieprzył.. Och nie. wpatrując się w moje oczy. a uczenie cię będzie świetną zabawą. – Proszę. a ja od razu spełniam polecenie. Masuje dłonią moją łechtaczkę. Dopiero teraz zauważam. Czy to. Gdy zdejmuje bokserki. a ja znowu krzyczę.. że nadal ma na sobie koszulę.

Pozostaje w bezruchu. moje biodra nieśmiało wychodzą mu . Och. Opiera się na łokciach. – To brzmi jak błaganie. Robi to ponownie. Och. chcę tego. wydaje jęk i wbija się we mnie ponownie. Gdy zaczynam się przyzwyczajać do tego dziwnego uczucia. wypełniającą obecność jego męskości w moim ciele.. Znowu krzyczę. Ma rozchylone usta i ciężko oddycha. a on się zatrzymuje. – Teraz będę się poruszał. – Jesteś taka ciasna. – Jeszcze? – szepcze chrapliwie. Czuję się taka pełna. Jęczę.. Zamyka oczy. a moje ciało go przyjmuje. W porządku? Kiwam głową z szeroko otwartymi oczami i dłońmi na jego ramionach. Więc porusza się. ale tym razem nie przestaje. patrząc na mnie oczami rozświetlonymi ekstatycznym triumfem. Wycofuje się niezwykle powoli. I jeszcze raz. – Aaa! – krzyczę. mała – szepcze po chwili. Najpierw rusza się powoli.163 i wchodzi we mnie z impetem. wchodząc i wychodząc. – Jeszcze? – Tak. dzięki czemu mogę oswoić natarczywą. Nieruchomieje. kiedy przedziera się przez moje dziewictwo. – Tak – odpowiadam cicho. więc czuję teraz na sobie jego ciężar. czując w głębi ciała dziwne ukłucie.

Moje ciało drży. próbując spowolnić oddech i łomoczące serce. Ana – szepcze Christian niemal bez tchu. to było niesamowite. że tak będzie. Czuję. że to się okaże takie wspaniałe. wykrzykuje moje imię.. niesłabnącym rytmie. delikatnie składa pocałunek na moim czole i powoli się wysuwa. pokrywając potem.. – Ty mnie pytasz. a ja.. jak przedtem. Gdy dochodzi. wysuwając biodra ku jego pchnięciom.. O niebiosa. Zakłada niesforny kosmyk włosów za moje ucho.164 na spotkanie.. nabierając tempa. . – Poważnie. czy zadałeś mi ból? – Wiem. och. że coś we mnie narasta. A ja muszę się uśmiechnąć. a on wbija się we mnie. – Dojdź dla mnie. pchając mocno. tylko on. tylko ja. leżąc obok. wszystko okej? – Jego spojrzenie jest intensywne. Jęczę... rozpadam się.. wsparty na łokciu. – Uuu. Nie wiedziałam. a jego zęby znów przygryzają mi dolną wargę. – Wzdrygam się na to nieznane odczucie.. by chwilę później znieruchomieć i wlać siebie we mnie. nie miałam pojęcia. przyjmując kolejne pchnięcia. Rany.. dociekliwe. Podnosi powieki i patrzy na mnie łagodnie. Przyspiesza. – Sprawiłem ci ból? – pyta Christian. słysząc jego słowa. Nadal jest we mnie. co to ironia – uśmiecha się sardonicznie. Sztywnieję.. w bezlitosnym. który podchwytuję. Szeroko. a w moich myślach panuje rozpustny zamęt. proszę. Moje myśli znikają i pozostaje tylko doznanie.. Otwieram oczy. Chwyta w dłonie moją głowę i mocno całuje. wygina się. Zaczynam sztywnieć. On opiera czoło na moim.. Pochylając się. Wciąż dyszę. ma zamknięte oczy i nierówny oddech. eksploduję pod nim w orgazmie i rozsypuję się na milion kawałków. wręcz wymagające..

. ale mi nie odpowiedziałaś. żebym cię znów przeleciał? – szepcze mi do ucha i zaczyna obsypywać pocałunkami okolice ucha i szyję. gładząc moją talię. Szelmowsko się uśmiecham. Przez chwilę wydaje mi się. płonącymi zmrużonymi. To była rozkosz nie do opisania. – Naprawdę masz niezwykle piękną skórę – mruczy. Wygląda wspaniale ze zmierzwionymi włosami. Dwa orgazmy. Nie mogę przestać się uśmiechać. bez czucia w kończynach. ale zrelaksowana. z kośćmi jak z waty. biodro i po udzie aż do kolana.165 Wyciągam się obok niego. – Mrugam. kiedy odgarnia mi włosy z twarzy i całuje w nagie ramię.. – Dlaczego masz na sobie koszulę? – pytam. a potem się przekręcam. – Przygryzasz wargę. – Marszczy brwi. Podciąga je wyżej. panno Steele? – Pochyla się i całuje mnie bardzo delikatnie w kącik ust. Czuję jego ciepłą skórę na mojej. rozpadanie się na kawałki. że jedną nogę wsuwa między moje i leży częściowo na moich plecach. Zamiera. Teraz wiem. – Więc chcesz. W ułamku sekundy zrzuca koszulę i znów kładzie się na mnie. Przechyla się tak. patrząc na niego. – Czyżby.. – Chcę to zrobić jeszcze raz – szepczę... Jego dłonie posuwają się w dół. Czuję. jak guziki koszuli wbijają mi się w skórę. do czego zdolne jest moje ciało. przestaję oddychać. Jego włoski łaskoczą mnie w plecy. rety. głęboko zrelaksowana.. Rozpina mi stanik i gładzi ręką moje plecy aż do pośladków. że widzę przelotny wyraz ulgi na jego twarzy. . tak przyjemnie. Nie miałam pojęcia. boskie uczucie. że może tak mocno się zacisnąć i rozluźnić tak nagle. Uśmiecham się do niego. szarymi oczami i poważną pochmurną miną. – Taka z ciebie wymagająca istotka? Połóż się na brzuchu. o co tyle szumu.. Hmmm. jak program wirowania w pralce.. zanim opada kurtyna i patrzy na mnie spod przymkniętych powiek.

podążając za jego dłonią. – Tylko moja. a pozostałe palce nadal zataczają koła. Leżę pod nim przygwożdżona. Zaczyna powoli zginać kciuk. – Głos ma łagodny. ale stanowczy. – Bosko pachniesz. – Tak szybko robisz się wilgotna. Nie mogę poruszyć głową. na zewnątrz. – Podoba ci się? – pyta cicho. – Wezmę cię od tyłu. Och. Bardzo – szepcze. Chcę usztywnić nogi. Anastasio – mruczy. maleńkim fragmencie mojego ciała. Jęczę. uwodzicielskie. Czuję gorący oddech na twarzy. Jego długie palce sięgają pode mnie i delikatnie. do środka. na zewnątrz. Oszałamiająca rozkosz uderza do mojej krwi jak adrenalina. utrzymując . po czym wsuwa palec między moje nogi. Anastasio. Czuję na udzie jego rosnącą erekcję. obracając go i pocierając przednią ścianę pochwy. do środka. bezsilna. starając się kontrolować oddech i chłonąć rozproszone. kolistymi ruchami masują łechtaczkę. – Nie ruszaj się. Jęczę znowu. a jego ręka wędruje w górę uda aż do pośladka. ale nie mogę się poruszyć. przygryzając brzeg mojego ucha. słowa upojne.166 O matko. Jego dłoń masuje mnie niestrudzenie. a ogień przeszywa moje ciało. co on ma zamiar zrobić? Przesuwa się między moje nogi. Pieści go powoli. Moje biodra bezwiednie zaczynają zataczać kręgi. – Jesteś moja – szepcze. Powoli wsuwa we mnie kciuk. przylegając do pleców. chaotyczne doznania wywołane ruchami jego palców. Efekt jest powalający: cała energia koncentruje się na tym jednym. podoba mi się to. Przytrzymuje mnie pod sobą. – Jego głos jest odurzający. a drugą ręką chwyta moje włosy na karku i lekko pociąga. Zamykam oczy. Nie zapominaj o tym. Jesteś taka wrażliwa. – Wtula nos w miejsce za moim uchem. przytrzymując mnie.

Wstrzymuje oddech i pociąga mnie mocniej za włosy. powoli. To mnie doprowadza do obłędu. wypełniający. Anastasio. a sam. aż do bólu. – Nie ruszaj się – rozkazuje i puszcza moje włosy. Nie mogę się poruszyć. . opanowany.167 stały. a on celowo zatacza biodrami koło i wycofuje się. Christian nagle nieruchomieje. – Otwórz usta – rozkazuje i wtyka w nie swój kciuk. jakże podniecające. mała. unieruchamiając mi głowę. Zniewala mnie tak kusząco. nieustępliwy. a ja obejmuję go wargami i ssę jak szalona. Czuję słony posmak z metaliczną nutą krwi. rotacyjny rytm. powoli. – Tym razem zrobimy to naprawdę. Znów wydaję jęk. powolny. – Kciuk napiera na mój język. Rozrywa folię. odczekuje chwilę i jeszcze raz we mnie wchodzi. To oczekiwanie jest rozkoszne. Tym razem czuję go głębiej. a oddech jeszcze bardziej nierówny. ale do diabła. I niespiesznie zagłębia się we mnie. Pochyla się. i wkrótce to zrobię. To jest absolutnie cudowne. Otwieram szeroko oczy. więc puszczam go. To jest niewłaściwe. Pieprzyć mnie w usta! Jęczę i gryzę jego kciuk. a ja ciężko dyszę i krew śpiewa w moich żyłach. – Chcę cię pieprzyć w usta. celowo powolne pchnięcia i przerywane uczucie pełni są przejmujące. Powtarza ten ruch raz za razem. – Jego głos jest zachrypły. powoli. A niech to. Anastasio. gotów jest posiąść mnie jeszcze raz. – Sprawdź. mrugając w popłochu. – Ssij. aż do końca. opierając ciężar na mnie i chwyta za włosy. Jęczę głośno. jak smakujesz – szepcze mi do ucha. – Niegrzeczna. Rozciągający. te drażniące. słodka dziewczynka – szepcze i sięga do stolika nocnego po foliową paczuszkę. Z moich ust wydobywają się kolejne jęki.

168 – Dobrze mi w tobie – jęczy Christian. żebyś była obolała – mruczy i kontynuuje te słodkie tortury. Jęczę. Pada na mnie. głośno krzycząc w materac zniekształconą wersję jego imienia. – Proszę. czy zdołam wytrzymać dłużej. a moje wnętrze zaczyna drżeć. – Nie wiem. a jego oddech staje się bardziej nieregularny. proszę. – Jesteś. a Christian przyspiesza. – Jęczę głośno. Pragnę. Christian wykonuje jeszcze dwa ostre pchnięcia i zamiera. – Czego chcesz. Nieznacznie zwiększa tempo. w tył i w przód. znów zataczając koła biodrami. spragnione ulgi. Moja. Christian – szepczę. Wysuwa się i powoli wchodzi we mnie. gdy się poruszysz. jeszcze nie – mruczy. Słodka – mruczy między pchnięciami. Moje ciało oplata się w konwulsjach wokół niego i dochodzę. a kiedy dreszcze ustają. – Chcę. proszę. – Jutro. z ulgą oddając się fali rozkoszy. Bardzo. Moje wnętrze zaczyna drżeć. Dojdź dla mnie. maleńka. masz pamiętać. mała. Cię. – Powiedz mi – szepcze. – Tak. Tylko ja. Jesteś moja. że tu byłem. Moje ciało jest tak naprężone. zaczyna cały cudowny proces od nowa. przywodząca mnie nad skraj przepaści. chowając twarz . za każdym razem. Anastasio? Powiedz mi. – Jesteś. Taka. On się wycofuje i czeka. – Och nie. Jego słowa to moja zguba. – Ciebie. – Och.

Na wieżowcach widać mniej świateł. Wydaje mi się. nadal jest ciemno. jak w bańce. samotny. całkowicie wyczerpana. Podchodzę cicho do niego. – Nie chciałam ci przeszkadzać. Przeciągam się pod kołdrą i czuję się obolała. niezgłębionymi. jakby był w swojej własnej. całkowicie zapamiętany w grze. smutny. Siedzi nagi. z ciałem skąpanym w ciepłym świetle lampy stojącej obok instrumentu. słodki lament. Spogląda na mnie świetlistymi.. Gdy reszta pokoju tonie w mroku. Natychmiast wysuwa się ze mnie i przetacza na swoją część łóżka. Niedawno te same palce umiejętnie dotykały i pieściły moje ciało. nietykalny. wpatrując się w rozciągający się za oknem miejski pejzaż. Niczym zahipnotyzowana patrzę na jego długie zwinne palce. – Przepraszam – szepczę. cudownie obolała. Podciągam kolana do piersi. zwabiona przepiękną. Christian siedzi przy fortepianie. Oczarowana. szarymi oczami z nieodgadnionym wyrazem twarzy. . zaciskając uda. które delikatnie odnajdują i przyciskają klawisze. jak długo spałam. Słyszę muzykę. Nie mam pojęcia. Gdy się budzę. że to Bach. Jest znakomitym muzykiem. Owijam się kołdrą i cicho idę korytarzem do tego wielkiego pokoju. Melodyjny dźwięk fortepianu. słucham oparta o ścianę przy wejściu. – Cholera.169 w moich włosach. Siadam. Gra fantastycznie. Christiana nigdzie nie widać. odizolowanej plamie światła. Ana – dyszy. Wydaje się smutny i opuszczony. i od razu odpływam lub zapadam w sen.. a na wschodzie majaczy poranek. wygląda. ale nie jestem pewna. Na samo wspomnienie łapię oddech i czerwienię się. melancholijną melodią. jak jego muzyka. Lekki grymas przebiega po jego twarzy.

– Od jak dawna grasz? – Od szóstego roku życia. ale w ciemności ciężko to ocenić. ale bardzo smutne. a gdy idzie. Wygląda nieziemsko. w jakim jest nastroju. ale oryginalnie to koncert na obój Alessandra Marcellego. Teraz zauważam. Spodnie zwisają mu z bioder w taki sposób. – Do łóżka – zarządza. Nie potrafię odgadnąć. – Powinnaś być w łóżku – upomina mnie.. widać pracę mięśni jego brzucha. Wydaje się lekko przygnębiony. Ma szerokie ramiona.170 – Oczywiście powinienem powiedzieć ci to samo – mruczy. – Obudziłam się. Otacza mnie ramieniem i łagodnie prowadzi z powrotem do sypialni. który grał. Przerywa grę i kładzie dłonie na kolanach. Przeczesuje włosy palcami i wstaje. przepiękne. ojej. Bach? – Transkrypcja Bacha. wąskie biodra. – Trudno mi spać i nie jestem przyzwyczajony do spania z kimś w jednym łóżku – mówi cicho. Czuję suchość w ustach. a ciebie nie było. gdy Christian obchodzi fortepian i zbliża się do mnie. – Rano będziesz wykończona. – To było melancholijne.. Może to z powodu wymowy utworu. . – Piękna melodia. takie Jego usta drgają w półuśmiechu. że ma na sobie dół od piżamy.

Chyba nigdy nie dotknęłam jego klatki piersiowej. słodka Anastasio – mruczy. Zapala boczne światło. a moje serce topnieje. Nie wiem. Zamykam oczy. to dopiero da pani Jones do myślenia – mruczy Christian. – Śpij. – Jak się czujesz? – pyta po powrocie do sypialni. – Jego głos mięknie.171 – Och. Natychmiast odsuwa się ode mnie. – Do łóżka – rozkazuje ponownie. Czerwienię się zawstydzona i owijam ciaśniej kołdrą. Oczami wyobraźni widzę ślicznego małego chłopca o miedzianych włosach i szarych oczach. Delikatnie całuje moje włosy i głęboko wciąga powietrze. że jestem od niego odwrócona. obejmując tak. – Cóż. – Dobrze. starając się nie myśleć o krwi. W tym samym momencie oboje patrzymy na łóżko. Kładzie się obok mnie i przyciąga do siebie. Wypełniam jego polecenie. ale nie potrafię się wyzbyć uczucia melancholii. – Christian jako sześcioletni chłopiec. wpatrując się we mnie. że dotąd nie widziałam jego nagiego torsu.. – Wracaj do łóżka – mówi ostro. stając naprzeciw mnie. Otwiera komodę. by przebiec palcami po lekkim zaroście. rozczochrany dzieciak. Bezwiednie wyciągam dłoń. Ujmuje moją brodę i odchyla głowę do tyłu. – Położę się z tobą.. Opuszczam rękę i marszczę czoło. Jego spojrzenie pali moją twarz. Dociera do mnie. który lubi niemożliwie smutną muzykę. Na prześcieradle widać krew – dowód utraty dziewictwa. wyjmuje T-shirt i szybko go zakłada. czy to z powodu granego przez niego .

172 utworu. . czy jego zachowania. Christian Grey ma swoje smutne oblicze.

Christian nadal śpi. Podobnie jak małe dziecko. ale wzywa mnie potrzeba. Nie muszę się martwić o to. jedna . koszul. cóż za widok. Otwieram drzwi. co mówię. że nadal jest w łóżku.173 ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Światło wypełnia pokój. Łazienka. W zasadzie ta garderoba mogłaby rywalizować z szafą Kate. butów i krawatów. Kusi mnie. nie. Leży zwrócony w moją stronę i mam niepowtarzalną okazję. jak jej idzie z Elliotem. Wysuwając się z łóżka. sprowadzając mnie z głębokiego snu na jawę. Jego piękna twarz wygląda młodziej. ale znajduję się w przestronnej garderobie wielkości mojej sypialni. wydęte usta rozchyliły się lekko. O rety. cóż za widok. Dziwię się. zrelaksowana we śnie. lśniące. znajduję jego białą koszulę i zarzucam na siebie. myśląc. Seattle leży u moich stóp. czyste włosy są w cudownym nieładzie. O rety. mam tyle do przemyślenia. aby wyciągnąć rękę i go dotknąć.. Kształtne. Obok mnie Christian Grey smacznie śpi. Nie myślałam o niej cały wieczór. Kate! Och. Czy ktoś tak piękny może być przyzwoity? Przypominam sobie pokój na piętrze. Miałam do niej napisać. Będę miała kłopoty. jest słodki. Gdy wracam do sypialni. raczej nie. gdy śpi. Przez chwilę zastanawiam się. co on mówi ani o jego plany. szczególnie plany w stosunku do mnie. A niech to. stwierdzam z ironią. że z nikim nie sypia.. aby mu się przyjrzeć. Całe rzędy drogich garniturów. Przeciągam się i otwieram oczy. Potrząsam głową. Zważywszy na to. Sprawdzam drugie drzwi. Jak można potrzebować aż tylu ubrań? Cmokam z niezadowoleniem. Po co jednemu człowiekowi tyle miejsca? Dwie umywalki. Mogłabym patrzeć na niego cały dzień. że prowadzą do łazienki. Jest piękny majowy poranek. i to większa niż moja sypialnia.

który jest więcej niż piękny. Śpiący królewicz nie obudził się jeszcze.. Będę musiała to wszystko przetrawić. Znajduję ją i sięgam po telefon. Wpatruję się w swoje odbicie w gigantycznym lustrze nad umywalką. Zostawiłam torebkę w gabinecie Christiana. . szczerze mówiąc. więc zostawiam jej potulną wiadomość. oddałaś mu dziewictwo. Umieram z głodu. ZWARIOWAŁAŚ?!” – krzyczy na mnie. Ana? Cholera. Wszystko okej. że żyję i nie uległam Sinobrodemu. oszołomiona i zdezorientowana. chcę zakochać się w facecie. Krzywię się. więc zostawiam go i udaję się do kuchni. Ana? Gdzie jesteś. patrząc w lustro.. Fryzura „po seksie” niezbyt mi pasuje. Kate. Patrzy na mnie z wydętymi wargami i tupie nogą. „Bo nie ćwiczysz”. Nie odbiera. Moje włosy jak zwykle odmawiają posłuszeństwa. który cię nie kocha. Rany. no.. Ana! Dzwonię do Kate. nie. Próbuję przywołać je do porządku palcami. „A więc się z nim przespałaś. Właściwie ma wobec ciebie dziwne zamiary. jakbym nigdy w życiu nie ćwiczyła. Moja podświadomość się obudziła. Wzdrygam się. Jestem trochę obolała. Szczerze. Wracam do sypialni.. Trzy wiadomości.174 jest pewnie nieużywana. ale ponoszę sromotną klęskę i poddaję się. facetowi. Czy wyglądam inaczej? Bo tak się czuję. a moje mięśnie. Och. nie w taki sposób. Może znajdę w torebce jakieś gumki. bogatszy niż Krezus i czeka na mnie w Czerwonym Pokoju Bólu. o który musiałaby się martwić – a może jednak uległam. chce z ciebie zrobić jakąś perwersyjną seksualną niewolnicę.

. Ignoruję ją. To zadanie niemożliwe. ale w głębi duszy wiem.. Przeogromnym. Jestem rozkojarzona przez wspomnienia ostatniej nocy. kochanie się ze mną. Dobrze się czymś zająć. Poprzedniego dnia jadł omlet. chociaż nie pozwala on nikomu spać w swoim łóżku.. Podświadomość rzuca mi gniewne spojrzenie. Rany. że ma rację. misja zakończona sukcesem. że muszę nacisnąć drzwiczki. Muszę spróbować skategoryzować i zanalizować swoje uczucia do Christiana Greya. podkręcam dźwięk i zaczynam tańczyć. tyle się od tamtej pory wydarzyło. i dochodzę do wniosku.. Zamykam oczy. aby się skoncentrować na wykonywanym zadaniu. i żadna z szafek nie ma uchwytu. Sprawdzam lodówkę. . „Pieprzenie. To daje trochę czasu na myślenie. Nie ma jak gotowanie przy muzyce. Potrząsam głową. jego ciało. Przyszłam tutaj spędzić noc w łóżku Christiana Greya i udało mi się. Tańcząc po kuchni. ależ jestem głodna. Hmm. Rany Julek. Zrezygnowana potrząsam głową. z dala od tego miejsca. Podkręcona na cały regulator muzyka też pozwala uciszyć poważne refleksje. Uśmiecham się szerzej. Uśmiecham się. ale niezbyt głębokie. Wyjmuję z torebki iPoda i podłączam słuchawki. moje ciało wibruje na samo wspomnienie. aby pomyśleć. Potrzebuję kilku sekund. Jego kuchnia mnie onieśmiela. Jego słowa. aby się otworzyły. Może powinnam przygotować Christianowi śniadanie. może.175 Och. Wielkim sukcesem. a mięśnie głęboko w podbrzuszu słodko się kurczą. a nie kochanie!” – krzyczy na mnie jak harpia. żeby wydedukować. Wsuwam go do kieszeni na piersi w koszuli Christiana. Potrzebuję czasu na osobności. Jest tak stylowa i nowoczesna. tym mniej. w której jest mnóstwo jajek. Tak! Im bardziej dziewczęco wyglądam. zabieram się do robienia ciasta. to wszystko jest takie pogmatwane. wczoraj w Heathmanie. grozi mi ze strony Sinobrodego. Znajduję w torebce dwie gumki i szybko związuję włosy w dwa kucyki. że mam ochotę na naleśniki i bekon.

. rumienię się. roztrzepuję kilka jajek. bo sama jestem odmieńcem. patrząc przenikliwie. kiedy wróciłem do łóżka. – Ja też. Ta piosenka wiele dla mnie kiedyś znaczyła. Amy Studt śpiewa mi do ucha o odmieńcach. – Dobrze spałam – jąkam w odpowiedzi. w której spał. a on próbuje ukryć uśmiech. ale w końcu udaje mi się ją rozpracować. – Naleśniki. bekon i jajka? – Brzmi kusząco. podobnie jak stylowy. – Ciekawe dlaczego. ale to bardzo mu pasuje. Ma na sobie koszulkę. Na jego widok nogi mi miękną. Zaczynam od bekonu. po czym zbieram się w sobie i wyjmuję słuchawki z uszu. Nigdy nigdzie nie pasowałam. z głową podpartą na ułożonych w wieżyczkę dłoniach. Jest pani dziś rano niezwykle ożywiona – mówi bez emocji. Odwracam się i widzę Christiana siedzącego na jednym ze stołków przy barze śniadaniowym. poranny zarost. i chyba nie ma na myśli jedzenia. a teraz. – Marszczy czoło. Wygląda na rozbawionego i zaskoczonego. Zastygam. panno Steele. . Otrzymałam niemoralną propozycję od samego Króla Odmieńców.176 Kuchenka jest supernowoczesna. – Dzień dobry. – Jesteś głodny? – Bardzo – mówi. Kładę bekon pod grill.. Fryzura „po seksie” bardzo. a kiedy się opieka. Dlaczego jest właśnie taki? Geny czy wychowanie? Nigdy się wcześniej nad czymś takim nie zastanawiałam.

żebyś mogła kontynuować swój. eee. czując. wyjmuję bekon. Zabawne. – Ale cię nie ochronią. Wracam do swojego zadania. – Dobrze roztrzepane i ubite – uśmiecha się ironicznie. – W jego głosie pobrzmiewa wesołość. odwracam i wkładam z powrotem pod grill. za wszelką cenę starając się nie wyglądać na zdenerwowaną. tak? Moja podświadomość śmieje się ze mnie w dwójnasób.. Nie umiem się na niego gniewać. Otwiera szufladę.. Wydymam wargi. Gdy znów się odwracam. prawdopodobnie trochę za mocno. wyciąga szaro-czarne podkładki i kładzie na barze. Wylewam jajka na patelnię. – Bardzo mi się podobają – szepcze. na blacie pomarańczowy. Sinobrody. – Jakie lubisz jajka? – pytam sucho.. Zwłaszcza kiedy jest tak wyjątkowo wesoły. nie przerywaj z mojego powodu.177 – Nie wiem. Ty gotuj. starając się ukryć uśmiech. Chwilę później on staje przy mnie. – Proszę. – Zajmę się tym. Odwracam się i dalej ubijam jajka. Hmm. a Christian parzy kawę. Uśmiecha się. Czy mam włączyć jakąś muzykę. gdzie trzymasz podkładki pod talerze. Delikatnie ciągnie mnie za kucyk. – Chcesz herbatę? stoi już sok . taniec? Opuszczam wzrok na dłonie.. że robię się purpurowa. – Wzruszam ramionami. To bardzo zabawne.

– Panie Grey – kiwam głową. nie mam porównania – rzucam. ale nie jestem pewna. Och. nagle brakuje mi tchu. Tłumię . poproszę. – Czyżbyś chciał mi przekazać wyrazy współczucia? – pytam słodko. Wydymam wargi. On sięga do szafki i wyciąga herbatę Twinings English Breakfast. Zaglądam do lodówki i znajduję syrop klonowy. a wszystko w środku mnie się ściska. czy powinniśmy kontynuować twoje podstawowe szkolenie. – Bardzo jesteś obolała? – pyta. – Nie. jak miło. Oczy ma pociemniałe. Patrzę na Christiana.. Wydaje mi się. szczerze mówiąc. Znajduję dwa talerze i kładę je na podgrzewaczu w kuchence. aż usiądę.. związek. – Panno Steele. Wdrapuję się na stołek i siadając. – Wpatruję się w niego oniemiała.. Dlaczego zadaje tak osobiste pytania? – Cóż. a on czeka. – Och. czy cokolwiek to jest? Wciąż jest taki tajemniczy.. Czerwienię się. lekko się krzywię. jeśli masz. że próbuje stłumić uśmiech. panno Steele. Nakładam śniadanie na podgrzane talerze i stawiam je na podkładkach.. siadając. Zastanawiam się.. eee. – Odsuwa jeden ze stołków barowych.178 – Tak. prawda? – Czyżby? Chyba jeszcze nic nie ustaliliśmy. Co ma na myśli? Nasze negocjacje? Nasz. – To było z góry przesądzone.

– Nawiasem mówiąc. a ponieważ wiem. Zanurzam torebkę herbaty w małym czajniczku. to jest pyszne. demaskując swoje wysiłki. . Jutro muszę pracować.. – Cóż. pomyślałem. To takie frustrujące. Mam w głowie zamęt. gdy tymczasem hormony sieją spustoszenie w moim organizmie.. starając się odzyskać równowagę. rozprasza mnie jeszcze bardziej – warczy. więcej seksu. który przyniósł Christian. że nie masz na sobie nic pod moją koszulą. tak. – Jedz. – Jaki zakres podstawowego szkolenia miałeś na myśli? – pytam nieco zbyt wysokim głosem.. To mnie rozprasza. Jeśli ci to odpowiada. – Chciałabym dzisiaj zostać.. Nic nie mogę wyczytać z jego wyrazu twarzy. Anastasio.. Podstawowe szkolenie! Chcę cię pieprzyć w usta. – Uśmiecha się do mnie szeroko. ponieważ jesteś obolała. oczywiście – dodaje. Patrzę na niego. aby sprawiać wrażenie jak najbardziej naturalnej. więcej. – O ile chcesz zostać. Klepie mnie delikatnie po plecach i podaje sok pomarańczowy. spokojnej i absolutnie niezainteresowanej. – Mój apetyt znów stanął pod znakiem zapytania. co ma na myśli.179 jęk.. Krztuszę się herbatą i wpatruję się w niego z szeroko otwartymi ustami. Czy to część podstawowego szkolenia? – Przestań przygryzać wargę. że zostaniemy przy umiejętnościach oralnych. Ja z kolei prawie nie czuję smaku. poproszę. Zupełnie nie wiem.

pociągając ją i uwalniając wargę z uścisku moich zębów. Nie mam pieniędzy na nowe ubrania. – Muszę być dziś wieczorem w domu. – W porządku – zgadza się. Potrzebuję czystych ubrań. – Jedz. Wczoraj wieczorem nic nie jadłaś. – O co ci chodzi z tym jedzeniem? – wyrywa mi się. Jego . W mojej głowie i żołądku panuje mętlik. – Znajdziemy ci coś tutaj. – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. – Zawiozę cię jutro do pracy na dziewiątą.180 – O której musisz być w pracy? – O dziewiątej. Patrzę na niedojedzone śniadanie. – O co chodzi? – pyta. – Naprawdę chcę. Apetyt zniknął. Anastasio. że ją przygryzam. Nawet nie zdawałam sobie sprawy. żebym została na kolejną noc? – Dziś wieczorem muszę podjechać do domu. Po prostu nie jestem głodna. Marszczę czoło. żebyś dokończyła śniadanie. Usta ma zaciśnięte w wąską linię. Czyżby chciał. Mruży oczy. Podnosi dłoń i chwyta mnie za brodę. – A teraz zjedz śniadanie.

skoro jest taki dziwny w kwestii jedzenia. dlaczego nie napisałaś nic wczoraj wieczorem? – Jest zła. – Mówiłem ci. żeby nie nakładać sobie tyle na talerz. A niech to. – Ojejku. – Ana. – Tak. O co w tym wszystkim chodzi? Podnoszę widelec i jem powoli. że zmywa swój talerz. że nie lubię marnować jedzenia. – Marszczy brwi. okej. próbując przeżuwać. – Odchodzę w kierunku szklanych drzwi balkonowych. Wyraz jego twarzy łagodnieje. – Zrobiłaś to? – Próbuje zdobyć informacje. – Ty gotowałaś. Wolałabym wziąć prysznic. – Zupełnie nie w moim stylu. Telefon mi dzwoni. Zauważam. – Kate. porwał mnie wir wydarzeń. Jedz – rzuca. Przewracam oczami. – Cześć. Kiedy skończę. nie chcę rozmawiać przez telefon.. zbolałe.. aż skończę. Czeka. – Christian mi się . przerywając moją zadumę. Jego oczy są ciemne. Muszę pamiętać. z dala od niego. weźmiemy kąpiel. – Och. słysząc oczekiwanie w jej głosie. – Bardzo demokratycznie. i to samo robi z moim.181 brwi się stykają. – Przepraszam. ja zmywam. w porządku. – Wszystko w porządku? – Tak. To Kate.

– Ta umowa. jak Christian z wdziękiem porusza się po swojej kuchni. proszę! – Nie mogę ukryć irytacji. Potrzebuję planu. – Ana. Czerwienię się. o seks. To będzie trudne do pogodzenia. a ja nie mogę jej powiedzieć.. – Dlaczego pytasz? – Odwraca się i patrzy na mnie. by zobaczyć. Niby skąd? Blefuje. że tak. no wiesz... – Kate. – Rozłączam się.. – I chciałabym zapytać Kate. – Zrobiłaś. odkładając herbatę.182 przygląda. proszę. – Cóż. ponieważ podpisałam. Czekałam na ten dzień prawie cztery lata.. . – Zobaczymy się wieczorem. a ja nie mogę o tym rozmawiać. – Był delikatny? – Kate.. Zacznie panikować i będzie miała rację. to obejmuje wszystko? – zaczynam ostrożnie. Wracam. mam kilka pytań. Wiem to. Ona jest taka nieustępliwa i chce wiedzieć wszystko ze szczegółami. Jak to się nazywa? Umowę o zachowaniu poufności. – Przyglądam się swoim dłoniom. Podpisałam tę cholerną umowę. – Jak było? Wszystko w porządku? – Już mówiłam. nie ukrywaj niczego przede mną.

. Nie potrafię okłamać tego człowieka. Nie wspomnę o Czerwonym Pokoju Bólu. Dostanę w odpowiedzi skrzywiony.183 – Możesz zapytać mnie. wypaczony pogląd na seks. odchylając moją głowę do tyłu tak. – Christian. aby spojrzeć mi prosto w oczy. – Czerwony Pokój Bólu? Tu chodzi głównie o przyjemność. z całym szacunkiem. Wolałbym. To nie ich sprawa. Anastasio. – Niespiesznie podchodzi. – Dobrze – mamroczę.. – Cóż. żebyś tego nie robiła.. możemy zacząć od tego: jak ci było ostatniej nocy? – W jego oczach płonie ciekawość. – Chodzi o sprawy techniczne. – Nigdy dotąd nie uprawiałem . – Mój głos cichnie. Nie mogę zapytać jego. eee. – Co chcesz wiedzieć? – pyta i przesuwa palcami po moim policzku aż do brody. upodobaniach? – Nie. Uwierz mi – mówi. perwersyjny jak diabli. aż staje naprzeciw mnie. – Czy twoja rodzina wie o twoich. Jego usta lekko się unoszą. – Mnie też – mruczy. O rety. Potrzebuję bezstronnej opinii. Unosi brwi... – Nic konkretnego w tej chwili – szepczę. W środku aż mnie skręca. – A poza tym – jego ton staje się ostrzejszy – twoja współlokatorka i mój brat zamienili się w bestię o podwójnym grzbiecie[4]..

mogę to potwierdzić. a uczucie podniecenia spływa w dół.184 waniliowego seksu. – Odwróć się przodem do mnie. Christian stoi i przygląda mi się pociemniałymi oczami. Stoję w progu z szeroko otwartymi oczami i splecionymi dłońmi. wyglądający na drogi. aż Tam. Waniliowy seks? – Chodź.. Wlewa do wody jakiś olejek. mam ochotę cię przelecieć. a on każe mi wejść do wanny. okej? Zaszokowana łapię oddech. że robiłem to z tobą. co mi każe. chociaż nadal mam na sobie jego koszulę. Ale może dlatego. – Panno Steele. wydzielając słodki. Robię krok w przód. owalna i bardzo dizajnerska. Moje serce podskakuje. – Wpatruje się we mnie. Christian pochyla się i napełnia ją wodą z kranu wystającego z wyłożonej kafelkami ściany. potem zdejmuje T-shirt i rzuca go na podłogę. automatycznie uwalniając wargę. Moja podświadomość zatacza się i mdleje. – Wiem. – Zrozumiałaś.. że ta warga jest pyszna. – Kiedy to robisz. a ty jesteś obolała. – Robię. ale czy możesz przestać ją przygryzać? – mówi przez zaciśnięte zęby. – Podaje mi rękę. – Gładzi kciukiem moją dolną wargę. Pieni się. Gorączkowo kiwam głową. Dużo przemawia na jego korzyść. Wbija we mnie gorące spojrzenie. Będę musiała się do tego przyzwyczaić. ukradkiem podziwiając jego sylwetkę. co chce. Jest taki apetyczny. – Tak – dodaje wyzywająco. Wanna jest z białego kamienia. Robię. że mogę . głęboka. Gwałtownie wciągam powietrze. jeśli mam zamiar skorzystać z jego szokującej propozycji. weźmiemy kąpiel. Nie miałam pojęcia. Biorę go za rękę. zmysłowy zapach jaśminu. – Pochyla się i całuje mnie... jeśli! Woda jest kusząco gorąca.

niezbyt mądre połączenie – burczy. początkowy piekący ból szybko ustępuje. Nie zwieszaj głowy. – Może do mnie dołączysz? – proponuję odważnie lekko chropawym głosem. Mogłabym wyciągnąć rękę i go dotknąć. Gdy je otwieram. O rety. zgina kolana tak. – Ujmuje moją brodę i podnosi tak. Zatrzymuje moje rozbiegane myśli. a ja opuszczam się do ciepłej. O święty Barnabo. i przesuwa stopy na zewnątrz. że on nie będzie tego chciał. jesteś bardzo piękną kobietą. bym spojrzała mu w oczy. Pozbywa się spodni od piżamy i wchodzi do wanny za mną. – Chyba tak zrobię. zapraszającej wody. – Anastasio. – Hej – przywołuje mnie. ale wiem. odprężając się w kojącym cieple. – Możesz teraz usiąść. rozsuwając moje nogi. ale ponieważ pachnie niebiańsko. – Dobrze. Nie masz się czego wstydzić. Poziom wody się podnosi. jestem zupełnie naga. Kładzie długie nogi na moich. To mnie zaskakuje. że nasze kostki się spotykają. Kładę się i na chwilę zamykam oczy. Zanurza nos w moich . zdejmuje mi ją przez głowę i rzuca na podłogę. aby mi się przyjrzeć. a stać tutaj i patrzeć na ciebie to prawdziwa przyjemność. Oblewam się purpurą i opuszczam wzrok na dłonie. Są łagodne i ciepłe. Za wszelką cenę pragnę zniknąć w gorącej wodzie i pianie. a on patrzy z przechyloną głową. Christian na mnie patrzy. Sięga w dół. Zaskoczona. jakbyś była zawstydzona. robię gwałtowny wdech. Jest tak blisko. Uuu. Ponownie wstaje. – Woda i iPody. Zerkam na niego. łapie skraj koszuli. Posuń się. – Wyjmuje mojego iPoda z kieszeni na piersi i kładzie koło umywalki.185 tak na niego działać. a on siada i przyciąga mnie do klatki piersiowej. szczypie.

. że się uśmiecha. żeby się ogolić. A nie twój umysł” – szydzi moja podświadomość. masując intensywnie długimi. wciskając piersi w jego dłonie. . gdy tymczasem ja dyszę obok niego spragniona.186 włosach i głęboko wciąga powietrze.. mocnymi palcami. To przyjemne czuć na sobie jego dłonie. To takie podniecające wiedzieć. Siedzę naga w wannie z Christianem Greyem. wytwarzając delikatną pianę i kładzie ręce na mojej szyi. kiedy się obudziłam w jego hotelowym apartamencie. że niezbyt delikatnie potraktowano je zeszłej nocy. a ja wciągam głośno powietrze. a serce bije jak szalone. nie uwierzyłabym. I on także jest nagi. Moje ciało instynktownie się wygina. że będę to robić. bardzo wrażliwe. Jęczę. – Pachniesz tak pięknie. Pociera je. – Podoba ci się? – Słyszę. Gdyby wczoraj. Anastasio. a potem jeszcze niżej. Dreszcz przebiega całe moje ciało. przepełniona pożądaniem. wcierając żel w kark i ramiona. Z wbudowanej w ścianę półeczki obok wanny bierze butelkę żelu i wyciska trochę na dłoń. Jego dłonie ześlizgują się na piersi. Oddalam tę nieprzyjemną myśl. Christian sięga po myjkę. ktoś mi powiedział. Nie czeka długo i zsuwa dłonie na brzuch. Moje ręce spoczywają na jego silnych. gdy oplata je palcami i zaczyna lekko ugniatać. Opuszcza dłonie na moje ramiona i myje mnie delikatnie pod pachami. „Ha. Jego rosnąca erekcja napiera na moje plecy. Z pewnością dlatego. że to moje ciało tak na niego działa. Mój oddech przyspiesza. umięśnionych udach. że Kate namówiła mnie. – Uhm. Sutki są wrażliwe. Cieszę się.

.. – Dlaczego przestałeś? – dyszę. – Poczuj to.... przyciskając do jego dłoni. Jego nogi przyciskają moje do ścian wanny i trzymają mnie jak więźnia. Jego palce umiejętnie stymulują mnie przez materiał... Och! Odwracam się twarzą do niego i jestem zaskoczona widząc.. żebyś się dobrze zaznajomiła z moją ulubioną . o rety. Anastasio. – Co. O rany. Napięcie we mnie rośnie powoli.187 Wycisnąwszy kolejną porcję żelu. – Myślę. czuję się bosko.. to nie w porządku. Ja też chcę zostać umyty – szepcze. ja właśnie. umożliwiając mu dostęp do najintymniejszej części mojego ciała. odchylam głowę i jęczę z rozkoszy. nieubłaganie.. – Chcę. Wstrzymuję oddech. Poddaję się temu mężczyźnie. a moje biodra zaczynają poruszać się w swoim własnym rytmie. Co? Nie! Nie! Nie! Mój oddech jest nierówny. Otwieram usta ze zdziwienia. – Poczuj to dla mnie. – Odwróć się. ale. że jesteś już wystarczająco czysta – mruczy i nieruchomieje. gdy moje ciało się napręża. – Ponieważ mam w stosunku do ciebie inne plany... że trzyma członek mocno w dłoni. Próbuję wyprostować nogi. proszę – szepczę. pochyla się i myje mnie między nogami. mała – Christian szepcze mi do ucha i delikatnie je przygryza. a on nie pozwala mi się ruszyć. Pochłonięta przez to doznanie. – Och.

Zdaję sobie sprawę z tego. i zamyka oczy. Specjalnie lekko przygryzam dolną wargę.. która pluska wokół jego bioder. Ściskam. Spoglądam na Christiana i staję oko w oko z jego diabelskim uśmieszkiem. a ja ssę mocniej. To było we mnie! Niemożliwe. Gdy je otwiera. – Właśnie tak. a potem przesuwam po niej językiem. bym kontynuowała sama. O kurczę. Robię to. – Tak – szepcze i porusza dłonią w górę i w dół. Hmm. Usta mam rozchylone. Pamiętam jak wsunął mi kciuk do ust i kazał ssać. Wystaje ponad poziom wody.. Dobra. Na sekundę zamyka oczy. Uśmiecham się do niego i sięgam po żel. stopniałej szarości. ciemne i otwierają się szerzej. Ana. – Otwiera gwałtownie oczy. Przełykam ślinę.. hmm. Puszcza moją rękę.188 i najcenniejszą częścią ciała.. które go oplatają. mocno ściskając moje palce. Niski jęk wydobywa się z jego gardła. co on. Znów zamyka oczy i słyszę. Sięgam i oplatam go dłonią.. zacierając dłonie.. Wysuwa nieznacznie biodra w moim kierunku i odruchowo chwytam go mocniej. Jest twardszy... Bawi go moje zdumienie. Jestem do niej bardzo przywiązany. niż się spodziewałam. jego wzrok ma kolor płomiennej. Jego oczy są poważne. że oddech uwiązł mu w gardle. gdy muskam wargę językiem. mocno. Jest taki duży i nabrzmiały.. gdy przesuwam dłoń w górę i w dół. aby łatwiej mi było oddychać. niech będzie. Nie spuszczam z niego wzroku. – Ooch. a on kładzie swą dłoń na mojej. żebym go dotknęła. maleńka. pozwalając. Chce. naśladując jego chwyt. że się gapię. wyciskając trochę na dłoń. a ja pochylam się i obejmuję jego męskość ustami i nieśmiało zaczynam ssać. aż wytworzy się piana. muskając koniuszek językiem. . Pieprzyć mnie w usta. Jego oczy pozostają zamknięte. Zaczyna oddychać coraz szybciej i lekko rozchyla wargi..

. jak wije się delikatnie w zmysłowym pragnieniu.. mała.. zaciskam usta. Osłaniając zęby wargami... Znów słyszę jęk. Wciągam go głębiej do ust.189 Hmm.. Pragnie mnie. To mój własny lód o smaku Christiana Greya. Umiem pieprzyć go ustami. uważne i pełne bezwstydnej żądzy. – Chryste – jęczy i znów zamyka oczy.. – Jezu. dysząc. Ssę mocniej. Pochylając się jeszcze bardziej. wkładając go głębiej i głębiej.. – Och. i owijam językiem raz za razem. aż czuję w gardle. Ha! Moja wewnętrzna bogini jest podekscytowana. i zadziwiająco smaczny: słonawy i delikatny. oplatając język wokół żołędzi. patrzę. Ponownie owijam język wokół główki. A niech to. Umiem to robić. to wspaniałe – mruczy. Nie miałam pojęcia. wkładam go do ust. Hmm.. Nad sobą słyszę syknięcie. Mój język zawija się wokół żołędzi. jego oczy są szeroko otwarte. – Anastasio. Ssę mocniej i mocniej. Zaciska zęby. Chwyta moje kucyki i teraz naprawdę zaczyna się poruszać. Oczy ma teraz otwarte. przerwij. a ja wkładam go głębiej do ust. jak stal owinięta aksamitem. Jego dłonie naprawdę mocno chwytają moje . wspierając się na jego udach. O matko. Hmm. ponownie się wyginając. Jest jednocześnie miękki i twardy. zaraz dojdę w twoich ustach – ostrzega. że sprawianie przyjemności może być tak podniecające. – Znów wygina biodra. Jak daleko się posuniesz? – szepcze. a zaraz po nim jęk. jak napina mięśnie nóg. a on unosi biodra. – Jeśli tego nie chcesz.. i znów wypuszczam. Moich ust.. Czuję.. Moja wewnętrzna bogini tańczy właśnie merengue z dodatkowymi krokami salsy.

i już się nie przejmuję. – Marszczy brwi. jestem ci winien orgazm. – Chryste.. Krzyczy i zastyga. a w kącikach moich ust czai się triumfalny uśmiech.190 włosy. Christian oddycha nierówno. – Nie masz odruchu wymiotnego? – pyta zaszokowany. lekko się śliniąc. lecz nadal robi wrażenie. dobre.. że on rozpada się na kawałki dzięki mnie.. Mogę to zrobić. To doprowadza go do ostateczności. panno Steele. w pełnej krasie. nie jestem do tego stuprocentowo przekonana. Orgazm! Kolejny! Szybko wychodzi z wanny.. – Wiesz. nie przestajesz mnie zadziwiać. Chodź do łóżka. miękki biały ręcznik dla mnie.. Połykam go szybko. Otwiera oczy i wpatruje się we mnie. pozwalając mi pierwszy raz obejrzeć bosko zbudowanego Adonisa. Opieram się i patrzę na niego. – Kolejny pierwszy raz. Wychodząc z wanny. Ana. Patrzy na mnie podejrzliwie. – To dobrze – mówi z zadowoleniem i chyba również z ulgą. Jego erekcja lekko przygasła. – Robiłaś to już wcześniej? – Nie. wspieram się . Ale jeden rzut oka i świadomość. Pcham jeszcze mocniej i w momencie niezwykłej pewności odsłaniam zęby. o rany. to znaczy Christiana Greya. – Patrzy na mnie badawczo. a ja czuję ciepły. naprawdę dobre.. Moja wewnętrzna bogini przestała tańczyć i również się wpatruje z otwartymi ustami. Owija mały ręcznik wokół bioder. słonawy płyn spływający mi do gardła... co najważniejsze. choć niespodziewane. Uśmiecham się i celowo przygryzam wargę. zasłaniając to. Uch. – I nie potrafię ukryć dumy. to było. – Dostajesz szóstkę z umiejętności oralnych. i trzyma większy.

191 na podanej mi ręce. Christian owija mnie ręcznikiem, przyciąga do siebie i mocno całuje, wsuwając język do ust. Chcę go objąć... dotknąć, ale ręce mam uwięzione przez ręcznik. Przechyla moją głowę, penetrując językiem usta, a ja zaczynam podejrzewać, że być może wyraża w ten sposób swoją wdzięczność za mojego pierwszego loda. O rany! Odsuwa się, trzymając ręce po obu stronach mojej twarzy, wpatrując mi się intensywnie w oczy. Wydaje się zagubiony. – Zgódź się – szepcze z zapałem. Marszczę czoło, gdyż nie rozumiem. – Na co? – Na nasz układ. Na zostanie moją. Proszę, Ana – szepcze, błagalnie podkreślając moje imię. Znów mnie całuje, słodko, namiętnie, a potem odsuwa się i patrzy, lekko mrugając. Bierze mnie za rękę i prowadzi z powrotem do sypialni, a ponieważ nogi się pode mną uginają, posłusznie idę za nim. Zdumiona. On naprawdę tego chce. W sypialni wpatruje się we mnie, gdy stoimy obok łóżka. – Ufasz mi? – pyta nagle. Kiwam głową, patrząc szeroko otwartymi oczami, i nagle zdaję sobie sprawę, że to prawda. Ufam mu. Co on ma zamiar mi zrobić? Przeszywa mnie niemal elektryczny dreszcz. – Grzeczna dziewczynka – mruczy, gładząc moją dolną wargę. Oddala się do garderoby i wraca ze srebrno-szarym jedwabnym krawatem. – Złóż ręce przed sobą – rozkazuje, zdejmując ze mnie ręcznik i rzucając go na podłogę. Robię, co każe, a on związuje moje nadgarstki, mocno

192 zaciskając krawat. Jego oczy rozświetla dzikie podniecenie. Pociąga za węzeł. Solidny. Musiał być niezłym harcerzem, skoro nauczył się takich węzłów. Co teraz? Mój puls przyspiesza stukrotnie, a serce wali jak oszalałe. Muska dłonią moje kucyki. – Wyglądasz w nich tak młodo. Instynktownie cofam się, aż czuję łóżko za kolanami. Zrzuca swój ręcznik, ale nie mogę oderwać wzroku od jego oczu, pełnych pożądania. – Och, Anastasio, co ja z tobą zrobię? – szepcze i opuszcza mnie na łóżko, a potem kładzie się koło mnie i unosi moje ręce za głowę. – Trzymaj ręce w górze, nie ruszaj nimi, rozumiesz? – Jego oczy wwiercają się w moje, a mnie intensywność doznań zapiera dech w piersiach. Tego faceta nie chciałabym zdenerwować... nigdy. – Odpowiedz – mówi łagodnym głosem. – Nie ruszę rękami. – Ledwie łapię oddech. – Grzeczna dziewczynka – mruczy i rozmyślnie powoli oblizuje usta. Hipnotyzuje mnie widok jego języka prześlizgujacego się po górnej wardze. Christian patrzy mi prosto w oczy, obserwuje, ocenia. Pochyla się i składa na moich ustach szybki pocałunek. – Wycałuję cię całą, panno Steele – mówi miękko, chwytając w dłoń moją brodę i unosząc tak, by mieć dostęp do szyi. Jego usta przesuwają się po niej, całując, ssąc i podgryzając aż do małego zagłębienia u jej podstawy. Moje ciało staje na baczność... każdy jego fragment. Niedawne doświadczenie w wannie niezwykle uwrażliwiło moją skórę. Podgrzana krew zbiera się w dole brzucha, pomiędzy nogami, dokładnie Tam. Wydaję jęk. Chcę go dotknąć. Poruszam rękami i dość niezdarnie,

193 zważywszy na to, że jestem skrępowana, dotykam jego włosów. Przestaje mnie całować i patrzy na mnie uważnie, potrząsając głową i cmokając z dezaprobatą. Sięga po moje ręce i układa je ponownie nad moją głową. – Nie ruszaj rękami, bo będziemy musieli zaczynać wszystko od początku – gani mnie lekko. Och, jak on się ze mną drażni. – Chcę cię dotknąć. – Mój głos jest chropawy, pozbawiony kontroli. – Wiem – szepcze. – Trzymaj ręce nad głową – rozkazuje zdecydowanym głosem. Ponownie chwyta moją brodę i zaczyna całować szyję, tak jak przedtem. Och... to takie frustrujące. Przesuwa dłonie w dół mojego ciała, wokół piersi i dociera ustami do zagłębienia u podstawy szyi. Wierci w nim czubkiem nosa, a potem zaczyna bardzo powolną podróż ustami, zmierzając na południe, podążając szlakiem swych rąk, w dół mostka aż do piersi. Każdą z nich osobno całuje i przygryza, a sutki delikatnie ssie. O niebiosa. Moje biodra same zaczynają falować w rytm jego ust, a ja desperacko staram się pamiętać, by trzymać ręce nad głową. – Nie ruszaj się – rzuca ostrzegawczo. Czuję jego ciepły oddech na skórze. Dotarłszy do mojego pępka, zanurza w nim język, a potem delikatnie gryzie mój brzuch. Wyginam się w łuk. – Hmm. Jesteś taka słodka, panno Steele. – Jego nos ślizga się pomiędzy moim podbrzuszem a linią włosów łonowych. Podgryza mnie lekko i drażni językiem. Gwałtownie siadając, klęka przy moich stopach i chwytając obie kostki naraz, rozsuwa mi nogi. A niech mnie. Chwyta moją lewą stopę, zgina kolano i podnosi stopę do ust. Śledząc moją reakcję, czule całuje każdy palec, a potem gryzie lekko w opuszki. Dochodząc do małego palca, gryzie mocniej. Wiję się, skomląc. Przesuwa językiem po podbiciu,

194 a ja nie mogę już na niego patrzeć. To zbyt erotyczne. Zaraz eksploduję. Zaciskam oczy i staram się przyjąć i znieść każde doznanie, które wywołuje. Całuje kostkę i wyżej, wzdłuż łydki, do kolana, zatrzymując się tuż nad nim. Wówczas przechodzi do prawej stopy, powtarzając cały uwodzicielski, oszałamiający proces. – Och... proszę – jęczę, gdy gryzie mały palec, a doznanie rezonuje głęboko w mym podbrzuszu. – Wszystko, co dobre, panno Steele – szepcze. Tym razem nie zatrzymuje się na kolanie, lecz kontynuuje trasę wzdłuż wewnętrznej strony uda i rozsuwając mi nogi. Wiem, co teraz zrobi i część mnie chce go odepchnąć, ponieważ jestem zawstydzona, zażenowana. Będzie mnie całował Tam! Wiem to. A część mnie upaja się słodkim oczekiwaniem. Christian wraca do drugiego kolana i obsypuje je pocałunkami, posuwając się w górę, całując, liżąc, ssąc i już jest między nogami, muskając moją kobiecość nosem, bardzo czule, bardzo delikatnie. Wiję się... o rany. Nieruchomieje i czeka, aż się uspokoję. Więc się uspokajam i spoglądam na niego z otwartymi ustami, a moje serce chce wyskoczyć z piersi. – Czy wiesz, jak odurzająco pachniesz, panno Steele? – mruczy i nadal patrząc mi w oczy, wsuwa nos w moje włosy łonowe i mocno się zaciąga. Robię się purpurowa, czując, że mdleję i zamykam oczy. Nie mogę patrzeć, jak to robi! Dmucha delikatnie na moją kobiecość. O cholera... – Podobają mi się. – Lekko ciągnie za włoski. – Może je zostawimy.

195 – Och... proszę. – Hmm... Lubię, gdy mnie błagasz, Anastasio. Jęczę. – Wet za wet nie jest w moim stylu, panno Steele – szepcze, dmuchając delikatnie. – Ale zadowoliłaś mnie dzisiaj, więc zostaniesz nagrodzona. – Przy tych słowach szelmowsko się uśmiecha. Gdy moje ciało śpiewa na dźwięk jego słów, jego język zaczyna zataczać kręgi wokół mojej łechtaczki, a ręce przytrzymują uda. – Aaa! – jęczę, a moje ciało wygina się i wpada w konwulsje. Kręci językiem raz za razem, przedłużając torturę. Tracę wszelkie poczucie siebie, każdy atom mojego istnienia całkowicie koncentruje się na tej małej, potężnej elektrowni w zwieńczeniu ud. Moje nogi sztywnieją, a on wkłada we mnie palec. Słyszę jego warczący jęk. – Och, maleńka, uwielbiam, że stajesz się dla mnie taka wilgotna. Zatacza palcem szerokie kręgi, poszerzając, rozciągając mnie, a jego język naśladuje te ruchy, wkoło i wkoło. Jęczę. Tego już zbyt wiele... Moje ciało błaga o ulgę i nie jestem w stanie się tego wyprzeć. Odpuszczam, tracąc świadomość tego, co się dzieje, gdy orgazm porywa mnie i ściska w środku raz za razem. Jasna cholera! Krzyczę, a świat zapada się i znika z pola widzenia, gdy siła orgazmu unicestwia wszystko. Dyszę i ledwie słyszę dźwięk rozrywanej folii. Christian

196 bardzo powoli wchodzi we mnie i zaczyna się poruszać. O rety. Odczucie jest jednocześnie bolesne i słodkie, gwałtowne i delikatne. – Jak ci jest? – W porządku, dobrze – szepczę. I wtedy naprawdę zaczyna się poruszać, szybko, mocno i gwałtownie, wchodząc we mnie raz za razem, nieustępliwie, pchając i pchając, aż znów staję na krawędzi. – Dojdź dla mnie, mała. – Jego głos jest szorstki, ostry, surowy dla ucha. Eksploduję wokół niego, gdy rytmicznie we mnie wchodzi. – Cholerne dzięki – szepcze, po czym ostatni raz pcha mocno i dochodzi, wydając jęk i przywierając do mnie. Potem zamiera, a jego ciało sztywnieje. Opada na mnie, a ja czuję, jak cały jego ciężar wgniata mnie w materac. Zakładam związane ręce wokół jego szyi i przytulam, jak umiem najlepiej. W tym momencie wiem, że zrobiłabym wszystko dla tego człowieka. Cała jestem jego. Te cuda, które mi pokazał, to więcej, niż mogłabym sobie wyobrazić. A on chce posunąć się dalej, jeszcze dalej, do miejsca, którego w swej niewinności nawet sobie nie wyobrażam. Och... co robić? Opiera się na łokciach i patrzy na mnie intensywnie swymi szarymi oczami. – Widzisz, jak nam dobrze razem – mruczy. – Jeśli mi się oddasz, może być jeszcze lepiej. Wierz mi, Anastasio, mogę zabrać cię do miejsc, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia. Jego słowa to echo moich myśli. Pociera mnie nosem. Nadal kręci mi się w głowie od tej niezwykłej, cielesnej reakcji na jego

197 bliskość i patrzę na niego oniemiała, starając się pozbierać myśli. Nagle oboje zdajemy sobie sprawę z głosów dochodzących z korytarza za drzwiami sypialni. Chwilę mi zajmuje zrozumienie tego, co słyszę. – Ale jeśli jest w łóżku, to musi być chory. Nigdy nie leży w łóżku o tej porze. Christian nie ma w zwyczaju długo spać. – Pani Grey, proszę. – Taylor! Nie utrzymasz mnie z dala od mojego syna. – Pani Grey, on nie jest sam. – Jak to: nie jest sam? – Ktoś jest u niego. – Och... – Nawet ja słyszę nutkę niedowierzania w jej głosie. Christian mruga szybko, wpatrując się we mnie oczami otwartymi szeroko w rozbawionym przerażeniu. – Cholera! To moja matka.

198

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Wychodzi ze mnie gwałtownie, a ja się krzywię. Siada na łóżku i wrzuca zużytą prezerwatywę do kosza. – Chodź, musimy się ubrać. To znaczy jeśli chcesz poznać moją matkę. – Uśmiecha się szeroko, zeskakuje na podłogę i wciąga dżinsy. Bez bielizny! Próbuję wstać, ale nadal jestem związana. – Christian, nie mogę się ruszyć. Uśmiecha się jeszcze szerzej i pochyla się, by rozwiązać krawat. Faktura tkaniny odcisnęła się na moich nadgarstkach. To jest... seksowne. Wpatruje się we mnie rozbawiony, a w jego oczach tańczy radość. Szybko całuje mnie w czoło i uśmiecha się do mnie promiennie. – Kolejny pierwszy raz – stwierdza, ale ja nie mam pojęcia, o czym mówi. – Nie mam tu żadnych czystych ubrań. – Ogarnia mnie nagła panika i zdając sobie sprawę, czego właśnie doświadczyłam, czuję, że ta świadomość mnie przytłacza. Jego matka! Jasny gwint! Nie mam żadnych czystych ubrań, a ona praktycznie przyłapała nas na gorącym uczynku. – Może powinnam zostać tutaj? – O nie. Możesz włożyć coś mojego. – Sam wrzucił na grzbiet białą koszulkę i przeczesał palcami fryzurę „po seksie”. Pomimo przerażenia gubię wątek. Czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do widoku tego pięknego mężczyzny? Jego uroda zwala z nóg. – Anastasio, mogłabyś włożyć na siebie worek, a i tak

199 wyglądałabyś przepięknie. Nie przejmuj się, proszę. Chciałbym, żebyś poznała moją matkę. Ubierz się. Ja pójdę na dół ją uspokoić. – Zaciska usta. – Oczekuję cię w pokoju za pięć minut, inaczej przyjdę i sam cię stąd wyciągnę, bez względu na to, jak będziesz ubrana. Tshirty są w komodzie, a koszule w szafie. Bierz, co chcesz! – Przez chwilę uważnie mi się przygląda, po czym wychodzi z pokoju. A niech to. Matka Christiana. Tego nie było w negocjacjach. Może to spotkanie ułatwi nam dopięcie tej układanki. Może pozwoli mi zrozumieć, dlaczego Christian jest taki, jaki jest... Nagle czuję, że chcę ją poznać. Podnoszę z podłogi swoją koszulę i z radością stwierdzam, że przetrwała wczorajszą noc prawie bez zagnieceń. Znajduję pod łóżkiem niebieski stanik i szybko się ubieram. Jest jednak coś, czego nienawidzę: niemożność założenia czystych majtek. Szperam w komodzie Christiana i znajduję obcisłe bokserki. Zakładam obcisłą szarą bieliznę Calvina Kleina, wciągam swoje dżinsy i conversy. Łapiąc w locie żakiet, wpadam do łazienki i patrzę na moje rozświetlone oczy, zaróżowioną twarz i włosy! Jasny gwint... Kucyki w stylu „po seksie” też mi nie pasują. Szukam w szafce szczotki i znajduję grzebień. Musi wystarczyć. Jedynym wyjściem jest kucyk. Rozpaczam nad swoim strojem. Może powinnam skorzystać z ubraniowej oferty Christiana. Moja podświadomość kpiąco wydyma wargi. Ignoruję ją. Szamocząc się z żakietem, cieszę się, że rękawy zakrywają znamienne ślady po krawacie. Rzucam ostatnie spojrzenie w lustro. To będzie musiało wystarczyć. Udaję się do salonu. – A oto i ona. – Christian wstaje z sofy, na której zdążył się rozsiąść. Na jego twarzy malują się ciepło i uznanie. Siedząca obok kobieta o piaskowych włosach odwraca się i posyła mi szeroki, promienny uśmiech. Ona również wstaje. Jest nienagannie ubrana w delikatną dzianinową sukienkę w wielbłądzim kolorze i dobrane

200 kolorystycznie buty. Wygląda zadbanie, elegancko i pięknie, a ja w środku lekko zamieram, przypominając sobie, że sama wyglądam jak nieboskie stworzenie. – Mamo, to Anastasia Steele. Anastasio, to Grace TrevelyanGrey. Dr Trevelyan-Grey wyciąga do mnie rękę. T... jak Trevelyan? – Miło panią poznać – mówi cicho. Jeśli się nie mylę, w jej głosie słychać cień zdumienia i ulgi, a w piwnych oczach dostrzegam ciepły blask. Ujmuję jej dłoń i po prostu muszę się uśmiechnąć, odwzajemniając życzliwość. – Doktor Trevelyan-Grey – bąkam. – Mów mi Grace. – Uśmiecha się, a Christian marszczy brwi. – Zwykle jestem doktor Trevelyan, a pani Grey to moja teściowa. – Puszcza do mnie oko. – Więc jak się poznaliście? – Spogląda pytająco na Christiana, nie kryjąc ciekawości. – Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad dla gazety studenckiej WSU, ponieważ w tym tygodniu będę tam wręczał dyplomy. Kuźwa do kwadratu. Zupełnie o tym zapomniałam. – A więc kończy pani studia? – pyta Grace. – Tak. Dzwoni moja komórka. Założę się, że to Kate. – Przepraszam. – Telefon jest w kuchni. Odchodzę i pochylam się nad barem śniadaniowym, nie sprawdzając numeru.

201 – Kate. – Dios mio! Ana! – Jasny gwint, to José. W jego głosie słychać desperację. – Gdzie jesteś? Próbowałem się z tobą skontaktować. Muszę się z tobą zobaczyć i przeprosić za swoje piątkowe zachowanie. Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? – Słuchaj, José, to nie jest odpowiedni moment. – Zerkam z obawą na Christiana, który intensywnie się we mnie wpatruje, ze spokojem na twarzy szepcząc coś do swojej matki. Odwracam się do niego plecami. – Gdzie jesteś? Kate odpowiada tak wymijająco – skomle. – W Seattle. – Co robisz w Seattle? Jesteś z nim? – José, zadzwonię później. Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. – Rozłączam się. Wracam nonszalancko do Christiana i jego rozgadanej matki. – ...i Elliot zadzwonił powiedzieć, że jesteś. Nie widziałam cię przez dwa tygodnie, kochany. – Dzwonił, tak? – szemrze Christian, wpatrując się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Pomyślałam, że moglibyśmy zjeść razem lunch, ale widzę, że masz inne plany, a ja nie chcę burzyć ci dnia. – Podnosi długi kremowy płaszcz i odwraca się do Christiana, nadstawiając policzek. On całuje ją szybko, czule. Ona go nie dotyka. – Muszę zawieźć Anastasię z powrotem do Portland.

202 – Oczywiście, kochanie. Anastasio, miło mi było cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. – Z błyskiem w oku wyciąga do mnie dłoń i żegnamy się. Taylor pojawia się... skąd? – Pani Grey? – pyta. – Dziękuję, Taylor. – Wyprowadza ją przez dwuskrzydłowe drzwi do holu. Taylor był tu przez cały czas? Od jak dawna tu jest? Gdzie był do tej pory? Christian rzuca mi gniewne spojrzenie. – A więc fotograf dzwonił. Cholera. – Tak. – Czego chciał? – Tylko przeprosić, no wiesz, za piątek. Christian mruży oczy. – Rozumiem – mówi tylko. Ponownie pojawia się Taylor. – Panie Grey, jest problem z transportem do Darfuru. – Charlie Tango z powrotem na Boeing Field? – Tak, proszę pana.

203 Taylor kiwa głową w moją stronę. – Panno Steele. Uśmiecham się do niego nieśmiało, a on odwraca się i wychodzi. – Czy on tu mieszka? Taylor? – Tak – odpowiada Christian zdawkowo. O co mu chodzi? Idzie do kuchni, sięga po BlackBerry i przegląda jakieś mejle, w każdym razie coś, co wygląda na mejle. Z zaciśniętymi ustami wykonuje telefon. – Ros, co to za problem? – rzuca. Słucha, patrząc na mnie badawczo szarymi oczami, kiedy tak stoję pośrodku wielkiego pokoju, zastanawiając się, co ze sobą zrobić, czując się niezwykle niezręcznie i nie na miejscu. – Nie będę narażał żadnej z załóg. Nie, odwołaj... Zamiast tego zrzucimy z powietrza... Dobrze. – rozłącza się. Ciepło w jego oczach zniknęło. Wygląda złowrogo i po jednym zerknięciu na mnie udaje się do gabinetu i wraca chwilę później. – To jest kontrakt. Przeczytaj go i omówimy go w przyszły weekend. Sugeruję, żebyś poszperała trochę, żeby wiedzieć, z czym to się wiąże. – Tu robi pauzę. – To znaczy jeśli się zgodzisz, a ja mam wielką nadzieję, że tak. – Kiwa głową, a jego ton staje się łagodniejszy, zatroskany. – Poszperać? – Zdziwisz się, co można znaleźć w Internecie – wyjaśnia. Internet! Nie mam dostępu do komputera, jedynie do laptopa Kate, a nie mogę użyć komputera u Claytona, na pewno nie do takiego „szperania”.

to zawiozę cię do Portland. przechylając głowę. – Na pewno mogę ci jakiś. Może Kate mi użyczy laptopa. Będzie tam w czwartek.. miliardera czy innego „era”. spiętą postawę.. Christian wychodzi z pokoju. ale jego nagła rezerwa mnie sparaliżowała.. Ponownie przyjął swoją chłodną. Chciałam tylko zadzwonić do Kate. Muszę się przebrać. Ma ze sobą skórzaną torbę na ramię. może niegrzeczny rockman albo model z wybiegu. No tak. – Jego cichy. jego maska powróciła i jest wyraźnie widoczna. że nie mam choćby jednej dziesiątej jego pewności siebie. Kiwam niepewnie głową.. Po co mu ona? Może zostaje w Portland? I wtedy przypominam sobie o uroczystości zakończenia studiów. Co się stało z tym szczodrym. Chcę usłyszeć głos Kate.. a po drodze zjemy jakiś lunch. chłodny ton brzmi ostrzegawczo i posyłając mi długie. Marszczę . – Fotograf? – Ma zaciśnięte usta. Wzdycham. Chcę za nim krzyknąć. Pamiętaj o tym. Włożył czarną skórzaną kurtkę. uśmiechniętym człowiekiem. Weź rzeczy. On marszczy brwi. eee. W tym stroju z pewnością nie wygląda na multimilionera.204 – O co chodzi? – pyta. Wygląda jak chłopak z szemranej dzielnicy. – Nie mam komputera. chłodne spojrzenie. – Tylko zadzwonię – mówię cicho. Jest taki spokojny i opanowany. który kochał się ze mną niespełna pół godziny temu? – Gotowa? – pyta Christian i stajemy przed drzwiami do holu. Podaje mi szarą kopertę.. zrelaksowanym. – Nie lubię się dzielić. panno Steele. uprzejmą. Rany boskie. pożyczyć. a oczy mu płoną. żałując.

no chyba że dla wszystkich seks tak wygląda. dopiero jego wyjątkowym zwyczajom. skoro raz jest taki otwarty. mam problem.. Na myśl o tym marszczę czoło. Który samochód pan bierze? Zerka na mnie. – Taylor patrzy na mnie uprzejmie. że przetrawiam coś w myślach? Unosi moją brodę. a nie mogę zapytać Kate. Nie mam porównania. . – A więc do jutra – rzuca Christian do Taylora. Czerwienię się. kto z nami wsiądzie.. Anastasio? – Skąd wie. Taylor otwiera nam drzwi i prowadzi na zewnątrz. Christian przywołuje windę. przynajmniej wygląda na spokojnego i opanowanego. No cóż. – Christian. Tę kwestię będę musiała poruszyć z Christianem. panie Grey. który w odpowiedzi kiwa głową. nareszcie jego humor wydaje się zmieniać. ale dostrzegam uśmiech w kąciku jego ust. Niewątpliwie myśli. że uległam podejrzanym seksualnym zwyczajom pana Greya. Panno Steele. ale w jego oczach dostrzegam cień współczucia. – Bezpiecznej podróży. że powinnam z kimś porozmawiać – a nie mogę porozmawiać z nim. proszę pana. Jeszcze nie. a za chwilę zupełnie nieprzystępny.205 czoło na wspomnienie jego wybuchu w odniesieniu do José. – Przestań przygryzać wargę. inaczej przelecę cię w windzie bez względu na to. – O co chodzi. To naturalne. – Tak. – R8.

– Prawdopodobnie wyrwałaby mi jaja. że nie wspomni o niczym Elliotowi. . Elliot to ciekawski drań. co robiliśmy do tej pory – ostrzega. szukając odpowiednich słów. – Im szybciej będę miał twoje posłuszeństwo. czy powinnam to słyszeć. Gdyby mi. Wizja Kate z jajami Christiana nie wydaje mi się kusząca. że nie jestem pewna. a ja nie powtórzyłabym tobie nic. skąd mam wiedzieć. – Urywam. a ty jesteś taki zajęty. co ona mówi o Elliocie. Jeśli chcesz. cokolwiek powiedziała – dodaję szybko. Przewraca oczami. co chcę z tobą zrobić – dodaje tak łagodnie. Ale tylko o tym. – Czerwienię się. gdyby wiedziała. – Porozmawiaj z nią.. – Cóż. różnica polega na tym. – W porządku. żebym robiła wszystkie te rzeczy. – Ale upewnij się. że ja o jego życiu seksualnym nie chcę nic wiedzieć.. oczywiście. uśmiechając się do niego z ulgą. jeśli musisz. i skończymy wtedy z tym wszystkim – mruczy. – Zgadzam się od razu. Oburzam się. Kate nie jest taka. Przyjeżdża winda. słysząc taką insynuację. Jak to powiedzieć? – Muszę porozmawiać z Kate. Mam tyle pytań na temat seksu. – Po prostu nie mam żadnego punktu odniesienia. tym lepiej. – Chyba się zirytował. – Nie zrobiłaby tego. – Więc tak. Lekko wykrzywia usta i potrząsa głową. Wsiadamy i Christian naciska przycisk oznaczony literką P.206 – Tak? – Poświęca mi uwagę bez reszty.

Tam jest bejsbolówka. beztroski Christian. Uuu. Jest tak podekscytowany. więc możemy opuścić dach.. Ach.. Za rękę prowadzi mnie do podziemnego garażu. jeśli chcesz. Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. Robi mi się cieplej na sercu. sportowy wóz wydaje dźwięk i mruga światłami. – Wiem – odpowiada i na ułamek sekundy powraca słodki. Przewracam oczami. naciska przycisk i dach powoli się . młody.. Ja mu się sprzeciwiam. – Ładny samochód – rzucam oschle. Jak on to robi? – Jaki to samochód? – Audi R8 Spyder. – I okulary przeciwsłoneczne.207 – Skończymy z czym? – Z twoim sprzeciwianiem się mnie. chłopcy i ich zabawki. Przekręca kluczyk i słyszę warkot silnika. Christian kładzie torbę za naszymi siedzeniami. na których masce powinna leżeć długonoga blondynka przepasana jedynie szarfą. Otwiera przede mną drzwi. jak nisko. gdy Christian kieruje w jego stronę pilota. Obchodzi samochód ze swobodnym wdziękiem i elegancko sadza swe długie ciało obok mnie. To jeden z tych samochodów. ale to stylowy. słodki pocałunek dokładnie w momencie. Jest piękny dzień. a ja wsiadam do środka. a właściwie powinny być dwie. gdy drzwi windy się rozsuwają. ale nie potrafię powstrzymać uśmiechu. – Wskazuje na schowek.. – Chwyta mnie za brodę i składa na moich ustach delikatny. jak? Obok windy widzę czarne audi z napędem na cztery koła.

ponieważ wiedzą. Christian chyba tego nie zauważa. Rany. – Niespecjalnie. Przez chwilę myślę. że na mnie. Ma na nosie ray-bany. na jedzenie akurat nie mam ochoty. pogrążony w myślach. majowy poranek. Jego usta drgają minimalnie. ależ ten samochód sunie. Jak trafnie! Czerwienię się. prowadzącej na południe. Po jednym kliknięciu otacza nas głos Bruce’a Springsteena. gdy przejeżdżamy ulicami.208 składa. – Nie można nie kochać Bruce’a – szczerzy się do mnie. Ruch jest niewielki i wkrótce docieramy do autostrady I-5. co robiłam przez ostatnie dwanaście godzin. po czym wyjeżdża z miejsca parkingowego i w górę po rampie. A potem paranoiczna część mnie myśli. Tam się zatrzymamy. Lubi baseball? Podaję mu czapkę. Mariners. Zaciska usta w cienką linię. – Znam świetne miejsce niedaleko Olimpii. – Głodna? No. a on ją zakłada. a potem kładzie rękę z powrotem na kierownicy i dociska gaz. . Wdusza mnie w fotel.. lekko je ściskając. że na niego. Sięgam do schowka i wyjmuję czapki. Kładzie rękę na moim kolanie. ale w końcu zdaję sobie sprawę. Wyjeżdżamy na ulice Seattle w jasny. Christian zerka na mnie. więc nie mogę nic wyczytać z jego oczu. że patrzą na samochód.. Anastasio – beszta mnie. Przekładam swój kucyk przez otwór z tyłu i opuszczam nisko daszek. Ludzie gapią się na nas. słuchając słów piosenki. a wiatr omiata nam głowy. – Musisz jeść. gdzie zatrzymuje się przed szlabanem. – Znów ściska moje kolano. Bruce śpiewa o rozpaleniu i podnieceniu.

. jasną grzywką. przyrządzają to. Wydymam wargi zirytowana. – Pinot Grigio. Unika kontaktu wzrokowego z nim. Czerwieni się. Wystrój jest rustykalny: krzesła każde z innej parafii i stoły pokryte kraciastymi obrusami z polnymi kwiatami w wazonach. – Co? – rzuca. to dobre wino i będzie pasowało do posiłku. Nie mogę nie odwzajemnić tak wspaniałego uśmiechu. które tu podają. – Spodobałaś się mojej matce – dorzuca chłodno. – Cokolwiek dostaniemy? – Tak. a ja muszę się zaśmiać. Nie ma tu wielkiego wyboru. a mój żołądek wykonuje salto. udając przerażenie. – Unosi brwi. – Dawno tu nie byłem. co złapali albo zebrali. – Naprawdę? – Czerwienię się pod wpływem jego słów. właściwie to drewniana chata w środku lasu. że jestem gejem. Podoba jej się! Więc nie tylko mnie! – Dwa kieliszki Pinot Grigio – mówi Christian tonem znawcy. – Poproszę dietetyczną colę – szepczę. – Uśmiecha się. chowając się pod długą. widząc Christiana. Mruży szare oczy i potrząsa głową. Cuisine Sauvage[5] – głosi napis nad wejściem. przechylając głowę. cokolwiek dostaniemy – tłumaczy cierpliwie. Kelnerka przyjmuje zamówienie na napoje.209 Restauracja jest mała i kameralna. – O tak. Zawsze myślała.

– Ja też – dodaje. że jesteś gejem? – pytam cicho. a ja od razu upijam łyk. – Dlaczego myślała. Anastasio. nie. z żadną z tych piętnastu? Uśmiecha się. – Ponieważ nigdy nie widziała mnie z dziewczyną. nigdy nie zabrałem dziewczyny do Charliego Tango. – Och. Nie. z żadną z piętnastu. – Przestań przygryzać tę wargę – warczy. – Tak? – Nigdy z nikim nie spałem. nigdy nie uprawiałem seksu w swoim łóżku. – Wiesz. żeby tylko nie skupiać . Czy on się otwiera.. – Zapamiętałaś. Co ty ze mną robisz? – Jego oczy płoną.. dla mnie to też był weekend pierwszych razów. – Och. czy jedynie dzieli się zwykłym spostrzeżeniem? – Naprawdę dobrze się bawiłam w ten weekend – mówię cicho.210 Otwieram usta ze zdziwienia i przypominam sobie to pytanie z wywiadu. Och. Kelnerka wraca z kieliszkami wina. zaś intensywność ich spojrzenia zapiera mi dech w piersiach. – Co to jest waniliowy seks? – pytam. nigdy nie przedstawiłem kobiety mojej matce.

Dokładnie w tym samym momencie oboje z Christianem spoglądamy na siebie z ulgą. – Czysty seks. wcześnie! – Miała bardzo szczególne upodobania. Przez chwilę marszczy brwi i zdaje się prowadzić jakąś wewnętrzną walkę. Żadnych zabawek ani dodatków. Wolno kiwa głową. – Och. – Och. Jest pyszna. – Jedna z koleżanek mojej matki uwiodła mnie. palącym. Kelnerka przynosi nam zupę i oboje wpatrujemy się w nią podejrzliwie. – Wzrusza ramionami.. – To piękny dźwięk – mruczy. – Dlaczego wcześniej nie uprawiałeś waniliowego seksu? Czy zawsze robiłeś. że Christian ją ignoruje.. – Cholera. gdy miałem piętnaście lat.211 się na tym intensywnym.. to co robisz? – pytam zaintrygowana. Anastasio. – No wiesz. a właściwie nie wiesz. podjąwszy decyzję. którym mnie obdarza. . Wreszcie patrzy na mnie. Ale co ja tam mogę wiedzieć. Chyba nie podoba jej się. Byłem jej uległym przez sześć lat. – Zupa z pokrzyw – informuje nas. Śmieje się. Niepewnie próbuję zupy.. a on przekrzywia głowę. eee. – Myślałam. ale to jest właśnie to. że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. po czym odwraca się gwałtownie i wraca do kuchni. – Tak jakby – mówi ostrożnie. Chichoczę. – Wzrusza ramionami. seksownym spojrzeniu.

– W jego oczach maluje się zrozumienie. podkreślając to jedno słowo. czego pragnąłem. Christian uśmiecha się sardonicznie. – Nie spotykałeś się z nikim w college’u? – Nie. z czym się to wiąże. nie mogąc wydobyć z siebie głosu. – To wyznanie mnie sparaliżowało. ile miała wtedy lat? . Nawet moja podświadomość milczy. czego potrzebowałem. kiedy zostajemy sami.212 – Och. Ooch. która przyszła po talerze. – Moje za przeciętne. Patrzę na niego. – Dlaczego? – pytam. Poza tym sprałaby mnie za coś takiego na kwaśne jabłko. pierwsze spotkanie z seksem trudno uznać Zwycięża ciekawość. Na chwilę naszą rozmowę przerywa kelnerka. – Nie miałem ochoty. – Kręci głową. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Tak. – Skoro to była koleżanka twojej matki. – Tak więc wiem. to zdecydowanie zbyt dużo informacji – ale chcę więcej. – Uśmiecha się ciepło na to wspomnienie. Ona była wszystkim. Anastasio.

Christianie. – Wystarczająco dużo. a teraz do naszego równania dorzucił jeszcze to. W mordę jeża.. czasu na osobności. wino jest przepyszne.. Christian uległym. – Czy wy nadal. a nie kiedy rozprasza mnie jego obecność.. teraz to dopiero mam o czym myśleć. Anastasio. – Był. a potem do college’u. Jezu. – Kręci głową uśmiechem. aby mieć więcej rozumu. – Och. Cóż za rewelacja. – Przyjaźnimy się.. To samiec alfa.213 Uśmiecha się znacząco. – Nadal się z nią spotykasz? – Tak. – Nie. W końcu chodziłem jeszcze do szkoły. ale ja nie mam już apetytu. i obdarza mnie pobłażliwym . chociaż nie spotykaliśmy się codziennie. Pociągam spory łyk Pinot Grigio – oczywiście ma rację. Jedz. trudno. – Oblewam się rumieńcem. Kelnerka wraca z sarniną.. – Ale to nie był stały układ? – W głowie mam mętlik. aby to wszystko przetrawić. – Niedobrze mi od twoich rewelacji. Było. – Naprawdę nie jestem głodna. Wie.. Potrzebuję czasu.. niezwykle dominujący. Twoja matka wie? Jego spojrzenie mówi: zwariowałaś? – Oczywiście. co to znaczy uległość.. że nie. eee.

– Czy tak będzie wyglądać nasz. związek? – pytam szeptem. jeśli podpiszę umowę: nieustanne wydawanie poleceń. – Na chwilę zamyka oczy. . – W porządku – odpowiada i zabiera się za swoje danie. Jest bardzo smaczne. – Tak – odpowiada cicho.214 Zaciska usta. Tak właśnie będzie. – Rozumiem. – To ważny krok – mówię.. będziesz tego chciała – dodaje. Odkrawam kolejny kawałek sarniny i podnoszę widelec do ust. – Ciągłe rozkazy? – Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. – Za chwilkę – mamroczę. – Co więcej.. Szczerze wątpię. eee. Rzeczywiście tego chcę? Sięgam po sztućce i z wahaniem kroję kawałek mięsa. a potem jem. słychać teraz groźbę. wykorzystywanego seksualnie w wieku młodzieńczym. Patrzę na niego. – Zgadza się.. zbyt cicho. W głosie tego mężczyzny. Kiedy je otwiera. On mruga kilka razy. – Jedz – rzuca cicho. Marszczę brwi..

jakby szukał w myślach odpowiedniego słowa. a to nowina.. jak ci każe instynkt. Ja też stanę się numerem? Szesnastym z wielu? – Co się stało z tamtymi piętnastoma? – wyrzucam z siebie.. chętnie omówię z tobą każdy jej aspekt. że nigdy niczego nie pragnąłem aż tak bardzo. – Anastasio. Dlaczego ja? Czemu nie jedna z tej piętnastki? O nie.215 maluje się w nich powaga. powiedzmy. przeczytaj umowę. ale sprowadza się to do.. Jestem monogamistą. – Różne rzeczy. – Więc nie spotykasz się już z żadną z nich? – Nie. W jego oczach widać szczerość i pragnienie. Gdybyś chciała porozmawiać przed piątkiem. może uda nam się zjeść razem kolację. w środę? Naprawdę chcę. Więcej nie dam rady zjeść. że ja będę do ciebie pasować? – Tak. – I uważasz. – Wzrusza ramionami. Prawda jest taka. Unosi ze zdziwieniem brwi. będę w Portland.. – Rozumiem.. Poszperaj w Internecie. Zadzwoń do mnie. aby to wypaliło. – urywa. Anastasio... po czym zrezygnowany kręci głową... Anastasio. – Poszperaj w necie.niedopasowania. . Odkładam sztućce.. – . musisz postąpić tak. I tego właśnie nie potrafię zrozumieć. Och.

Żołądek skręca mi się od tych wszystkich nowin. a on uśmiecha się szelmowsko. a ja oblewam się rumieńcem. jest taki nieoczekiwany.. pełen zażyłości. każde i prosi o rachunek. Prowadzi mnie do samochodu. – Chodź. Patrzę. udało mi się je poznać całkiem dobrze – mówi znacząco. Oczami wyobraźni widzę. Poprawiam się na krześle. Trudno dotrzymać mu kroku. Gestem przywołuje kelnerkę Uregulowawszy go. czuły gest z tym. a od wina trochę kręci mi się w głowie. – W myślach nie. Jak on to robi. Milczymy w drodze z Olympii do Vancouver. taki normalny. Jakoś trudno mi pogodzić zwyczajny.. Oddycham z ulgą. co Christian chce robić w tamtym pokoju. Moje policzki robią się jeszcze bardziej czerwone. – Cieszę się.. że nie potrafisz czytać mi w myślach. że tak szybko przeskakuje z jednego nastroju w drugi? Jest taki zmienny.. Christian podnosi na mnie wzrok.. jak zjada swoją porcję. Strasznie mnie ta wizja rozprasza. – Oddałbym wszystko. ciało przy ciele. ale nic nie mówi. ale ciało. Ależ on ma apetyt. jak spodnie od piżamy zwisają mu z bioder. aby mieć taką fantastyczną sylwetkę. Ten kontakt.. aby się dowiedzieć. . Christian robi gniewną minę. Cóż. o czym teraz myślisz – mruczy. Anastasio. wstaje i wyciąga rękę. Sporo musi ćwiczyć.216 – To wszystko? Tyle tylko zamierzasz zjeść? Kiwam głową. Czerwonym Pokoju Bólu.

Christian mnie opuszcza.. Serce podchodzi mi do gardła. Nie mogę pozwolić.. Było. aby widział mnie w takim stanie. – Nie. Środa? Przyjadę po ciebie do pracy czy gdzie tylko chcesz. Na pewno się pakuje. Głowa do góry. Nie chcę. chyba że towarzyszy jej jeszcze Elliot. – Uśmiecham się i na potwierdzenie swoich słów pociągam za gumkę bokserek. dobrze? – pyta miękko.. – Masz ochotę wejść? – pytam. Dlaczego nagle czuję się taka osamotniona? W gardle tworzy mi się gula. Nagle robi mi się smutno. Christian gasi silnik i dociera do mnie. że muszę stanąć twarzą w twarz z Kate. jest już piąta. fantastycznie. To taki staromodny. Boję się tego. Jeszcze jeden pocałunek w dłoń. Steele. Kiedy zatrzymujemy się pod moim mieszkaniem. Ujmuje teraz moją dłoń i powoli unosi do ust. – Patrzy na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Och. Nie chcę się jeszcze rozstawać. a tak przy okazji. Anastasio. Cóż za reakcja! Od razu poprawia mi się humor. Mam sporo pracy. A ja wbijam wzrok w splecione palce. którą następnie odkłada na moje kolana. – Środa – odpowiadam szeptem. by otworzyć mi drzwi. W połowie drogi odwracam się.217 zatopione w swoich myślach. – Dziękuję ci za ten weekend. choć . W oknach pali się światło. że będę się musiała z nim rozstać. Christianowi opada szczęka. aby odjeżdżał. a więc Kate jest w domu. Wolnym krokiem podchodzę do drzwi. wiedząc. mam na sobie twoją bieliznę. Z przyklejonym do twarzy uśmiechem wysiadam z auta i ruszam w stronę schodków. Wysiada z samochodu. po czym czule całuje. słodki gest..

218 w głębi duszy mam ochotę skakać i wyrzucać w górę zaciśniętą dłoń... Muszę się teraz zmierzyć z nieustępliwością Kate. – Uśmiecha się figlarnie. Gdzie Christian? Jak się czujesz? Nie mam szans się nawet przywitać. ale nagle czuję się onieśmielona. Cholera. – Było dobrze. chwyta za ramiona i lustruje moją twarz. a przecież podpisałam dokument zakazujący mi rozmów. Czarno to widzę. oczywiście jak Elliot już sobie poszedł. – Wróciłaś. To sprawy prywatne. . Kate w salonie pakuje właśnie książki do skrzynek. – Chyba? – Nie mam przecież porównania. a już niespokojnie podchodzi do mnie. – Tak – bąkam. co Christian ma do ukrycia. cokolwiek. Świadomość tego. Kate. – No i jak było? Nie mogłam przestać o tobie myśleć. Ale muszę jej coś powiedzieć. w przeciwnym razie nie da mi spokoju. Policzki mi czerwienieją. starając się powstrzymać zdradliwy uśmiech. Ja też się uśmiecham. TAK! Moja wewnętrzna bogini się raduje. Oblewam się krwistym rumieńcem. Jest taka bezpośrednia. prawda? – Wzruszam ramionami ze skruchą. – Miałaś orgazm? Ożeż ty. Chyba nawet bardzo – mówię cicho.

Kate. Ten Christian naprawdę musi być dobry w te klocki. to okropne. że zaczekałaś. – To fantastycznie.219 Kate pociąga mnie w stronę sofy i siadamy. Moja wewnętrzna bogini siedzi w pozycji kwiatu lotosu i uśmiecha się przebiegle. kto odróżnia kciuk od łokcia. Liceum. gdybyś tylko wiedziała. – Patrzy na mnie z niedowierzaniem. – Och? – O tym akurat nigdy mi nie opowiadała. – Mruga do mnie. Dobrze zrobiłaś. pierwszy raz? Nieśmiało kiwam głową. A ja nie byłam gotowa. robiąc tragikomiczną minę. nim przeżyłam pierwszy orgazm podczas penetracji. – To był twój pierwszy raz. Naturalnie nie z tym palantem. – Aha. Och. No wiesz.. – Cieszę się. minął prawie rok. – Strasznie niedelikatny. sportowiec idiota. Steve Paton. Byłam za młoda. że straciłaś dziewictwo z kimś. . mocno z siebie zadowolona. Ujmuje moje dłonie. a ty? Proszę bardzo. typowa katastrofa nastolatków po szkolnym balu. – No to kiedy znowu się spotykacie? – W środę.. – Wzdryga się. – Tak. – Mój pierwszy raz był okropny – kontynuuje. – Kate. Idziemy na kolację. Oboje mieliśmy nieźle w czubie. Dopiero po kilku miesiącach zdecydowałam się spróbować jeszcze raz.

przypominając sobie szóstkę za poranny eksperyment w wannie. – Jak to? – To skomplikowane.. No wiesz. Wiarygodna. Elliot mówił. Ale nie wiem. Jestem obolała – wyznaję.. jeśli zbyt wiele wyjawię. co powiedział Christian. – Obolała? . Ha. że Christian może mnie podać do sądu. – Wyglądasz inaczej – mówi z czułością Kate. Ana. – Czuję się inaczej. błagam. nie patrz na pieniądze. zamieszkujemy zupełnie różne światy. a następnie przekształca się w wagę sprawiedliwości. Steele!” – podświadomość piorunuje mnie wzrokiem i grozi chudym palcem. – Ana. i co zrobi. zabierze mi wszystkie pieniądze? Muszę pamiętać. – Naprawdę? – Głos mam wyższy o oktawę... o co chodzi? – Przypomniało mi się po prostu coś. „To zbyt oczywiste. Kate. – Doskonała wymówka. co będzie z. żeby mi przypomnieć. Rumienię się. – Och. że jego brat nie ma w zwyczaju się z nikim spotykać. kiedy już będę szperać w necie w poszukiwaniu innych informacji. Zupełnie jakbym dostała pracę domową.220 – Więc nadal ci się podoba? – Tak. aby wpisać w Google „kary za niedotrzymanie warunków umowy o zachowaniu poufności”. Znacznie lepsza niż: „On ma Czerwony Pokój Bólu i chce ze mnie zrobić seksualną niewolnicę”. przyszłością. Może będą i oceny.

. – Fatalnie. A kiedy my. och. Nigdy dotąd nie widziałam u niej takiej reakcji na mężczyznę. nie potrafi sklecić jednego porządnego zdania.. szczerząc się jak wariatka. no naprawdę. czuję się zrelaksowana po raz pierwszy.. kiedy przestaję się śmiać. Obie wybuchamy śmiechem. – Klaszcze w dłonie. Och. Katherine Agnes Kavanagh zamienia się w Anastasię Rose Steele. – Opowiedz mi o zbyt często cię użytkującym Elliocie – mówię. zrywa się z sofy i tanecznym . nieskomplikowane czasy. który wszystko zmienił. Kate się rumieni. zbyt częste użytkowanie. odkąd wykonałam telefon. Pomoże nam w przeprowadzce.. – On jest taki... – Chyba próbujesz mi powiedzieć... Patrzy na mnie rozanielonym wzrokiem.. Faceci – prycha z udawaną odrazą.. Chichoczę. – Tak. – To zwierzęta.. No w ogóle.. odkąd przestałam podziwiać pana Greya z daleka. Opada mi szczęka. Kiwa głową. – Boli cię? – wykrzykuję.221 – Trochę? – Kolejny rumieniec. – Ja też. Ana – zachłystuje się. Szczęśliwe. Kim jesteś i co zrobiłeś z moją Kate? – Och. – I spotykam się z nim w sobotę.. A niech mnie. że go lubisz. odkąd stałam w tamtej kolejce w barze..

zupełnie o niej zapomniałam. Jasny gwint. Ale był dla ciebie dobry? – Tak – uspokajam ją. Może dzięki niemu choć trochę zrozumiem jego dziwnego. – Mniej więcej to. posyłając mi spojrzenie w stylu „a jak myślisz. co wy. mam coś ugotować? Kate kiwa do spakowania. – Zwrócić mu. zwłaszcza teraz. – Naprawdę wszystko w porządku? Sprawiasz wrażenie przytłoczonej. Będę go miała okazję lepiej poznać. – Jestem głodna jak wilk. – Uśmiecha się szeroko. – Uśmiecham się do Kate.222 krokiem podchodzi do okna. a ona kiwa głową. Christian jest bardzo absorbujący. – Taa. Przechyla głowę i unosi brwi. zdążyłam zauważyć. niepokojącego brata. – No więc co robiliście wczoraj wieczorem? – pytam. – Poważnie? – Przesadził z tym prezentem. głową i podnosi dwie kolejne książki – Co chcesz zrobić z tymi książkami za czternaście patyków? . głupia?”. – Bo tak się czuję. tyle że najpierw zjedliśmy kolację. Przeprowadzka. – To miłe z jego strony – przyznaję. – pyta. Nie mogę ich przyjąć.

czy się z nim spotkam przed ich wyjazdem na wakacje. Chyba jest zdesperowany. Biorę ze stołu listy i otwieram je. no i wydzwania José. zrobi z niego kotlet mielony. mam rozmowy w sprawie stażu! Za tydzień w Seattle! – W którym wydawnictwie? – W obu! – Mówiłam ci. zanim Ethan i ja odpłyniemy do świata stałych posad i pensji. Kate wchodzi do kuchni i po raz pierwszy tego wieczoru wygląda na niepocieszoną.223 – Rozumiem. . ale perspektywa dwutygodniowego wygrzewania się w słońcu jest bardzo kusząca. W naszym nowym mieszkaniu zamieszkam na razie sama. Trochę nie mam ochoty jechać. który też ma znajomego. Ethan przed rokiem ukończył studia i od tamtej pory podróżuje po świecie. – Hej. załatwiła już sobie staż w „Seattle Times”. – Zadzwonię do niego – rzucam wymijająco. Kate. – Co sądzi Elliot o twoim wyjeździe? – pytam. Dzwoni telefon. Jeśli powiem Kate o José. Przyszło do ciebie parę listów. Jej ojciec ma znajomego. Kate całe dwa tygodnie spędzi razem z rodzicami i bratem na Barbadosie. wyrywając mnie z zadumy. – Rozumie to. naturalnie. Ciekawe. że to będą nasze ostatnie prawdziwe rodzinne wakacje. Jest przesympatyczny. Ana. że z twoją średnią wszystkie drzwi będą stały otworem. Nigdy nie byłam za granicą. Poza tym mama uważa. Dziwnie będzie.

.. José.. wróciłaś! – woła z ulgą. Ana. – Ale spędziłaś z nim noc. – Więc teraz jesteś z nim? – W jego głosie słychać pogardę. Sądziłem. – Ana. że nie żywię wobec ciebie takich akurat uczuć. – Na to wygląda. . Podnoszę słuchawkę. – Strasznie mi przykro. a ty. bardzo cię kocham i jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym. – Cześć. Wzdycha ciężko i ze smutkiem. – Mój głos przepełniony jest sarkazmem. Wiem. Wiesz.. Ana.. – Oczywiście. – José. Wzdycham.. Przez chwilę milczy. wybacz mi. że muszę go rozczarować. – Wiem. Po prostu więcej tego nie rób. Wiesz o tym.224 – To pewnie José. że ci wybaczam. proszę. – Możemy się spotkać? Przepraszam za piątkowy wieczór. Jesteś jak brat. nie jestem z nikim. Przewracam oczami. to może twoje uczucia ulegną zmianie. że jeśli cię pocałuję. no. – José. którego nie mam. I to nie ulegnie zmianie. ale taka jest prawda. że muszę z nim porozmawiać. Byłem pijany.

Wiem. – W piątek się do mnie przystawiał. szaleństwa.225 – To nie twoja sprawa! – Chodzi o pieniądze? – José! Jak śmiesz?! – krzyczę zdumiona jego zuchwałością. To mój przyjaciel i bardzo go lubię. Normalność. twoje feromony szaleją. – Ana – jęczy i od razu mnie przeprasza. stojąc z rękami na biodrach. – A co to wszystko miało znaczyć? – pyta ostro Katherine.. Nie jestem teraz w stanie radzić sobie z jego małostkową zazdrością. José. Trzy kwadranse później przerywamy pakowanie na rzecz specjalności lokalu. – José? I na dodatek Christian Grey? Ana. by jeść. Ale w tej akurat chwili to wszystko nie jest mi potrzebne. co? Zadzwonię – mówię pojednawczo. Kate otwiera butelkę wina.. nie czekając na jego odpowiedź. pić tanie wino i oglądać badziewne programy w telewizji. że czuję ściskanie w sercu. – Rozłączam się. – Może pójdziemy jutro na kawę. – No to do jutra. więc uznaję. Zadzwonisz? – Nadzieja w jego głosie sprawia. dobranoc. Wygląda jeszcze bardziej nieustępliwie niż zazwyczaj. mojej lasagne.. że czuje się zraniony. Co sobie ten głupiec myślał? – Kręci głową z niesmakiem i wraca do pakowania. siadamy pośród kartonów i skrzynek. że najlepszą polityką będzie szczerość. ale mam wystarczająco dużo na głowie. Jem . Tak mile widziana po czterdziestu ośmiu godzinach. – Tak..

co nieuchronne. Christian to zupełnie inna sprawa. Dzwoni telefon. Nawet go tu nie ma. a na ich spakowanie mamy resztę tygodnia. Nic dziwnego. że zachowuje się. że są rozpraszający. Mam dość sił. Co ci Greyowie mają w sobie? Co sprawia. prawda? Przypomina mi się jego łagodne przekomarzanie się podczas śniadania.226 spokojnie i nikt mnie do tego nie zmusza.. jakby miała czternaście lat. że powinna teraz pisać mowę pożegnalną. ta słodka i jakże smutna muzyka. jakby był starszy. Ale Christian. Młody chłopak pozbawiony okresu dojrzewania. że tak mi się podobał lot śmigłowcem. A teraz znam choć część powodów.. przez co musiał przejść. Serce przepełnia mi smutek na myśl o tym. Co on ma z tym jedzeniem? Kate sprząta po kolacji. aby wiedzieć dokładnie przez co. Została nam sofa. Czerwoną dziurę w mojej torbie wypala ta umowa. Kate mruga do mnie i czmycha do swojego pokoju. I co mam zrobić? Oczami wyobraźni widzę te jego płonące szare oczy i mięśnie w moim ciele natychmiast się zaciskają.. Tylko czy rzeczywiście chcę wiedzieć? Chcę wejść do jego . Po trochu mam ochotę uciec i się ukryć. Skaczę po kanałach telewizyjnych i w sumie mam świadomość. Wciągam gwałtownie powietrze. aby ją dzisiaj przeczytać? Chowam twarz w dłoniach. Zbyt jestem naiwna. ale zrobię research i trochę mnie oświeci. telewizor i stół. aby chodziło tylko o seks. a ja się podniecam. że tylko odwlekam to. José i Christian. nieokiełznani i nie można się im oprzeć? Upijam kolejny łyk wina. że Elliot jest ważniejszy. seksualnie wykorzystywany przez jakąś podłą Mrs Robinson. a ja kończę w salonie pakowanie. radość wywołana tym. To Elliot. gra na fortepianie. Czego jeszcze możemy potrzebować? Tylko kuchni i naszych sypialni. obaj czegoś ode mnie chcą. Wiem.. To niemożliwe. niż jest. ale wygląda na to. To taka złożona postać. Z tym pierwszym łatwo sobie poradzę.

– Ana. o którym nie wiem zupełnie nic? Gdybym go nie poznała. do diaska. pozostawałabym w błogiej nieświadomości. Nigdy dotąd się tak nie zachowywała. Zmęczona jestem. Obdarzam ją bladym uśmiechem. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. ... – Ja też. A może ona się zakochała? Gapię się na nią z otwartymi ustami.. – Cieszę się. Biorę torebkę i powolnym krokiem udaję się do sypialni. i tym niezwykłym zmysłowym doświadczeniom. które dane mi było przeżyć. dzięki której moja przyjaciółka zostanie świetnym dziennikarzem. wie? To musi być ta intuicja. Czy naprawdę chcę poznać zakres deprawacji Christiana? To takie przytłaczające.. wyjątkowo się z nią zgadzając. z którym muszę się zmierzyć. Przytula mnie.227 świata. Kate.. uśmiechając się od ucha do ucha. a potem obracam ją w dłoniach. Wzdycham głęboko i z sercem w gardle rozrywam kopertę. Siadam na łóżku i ostrożnie wyjmuję z torby szarą kopertę. że wróciłaś w jednym kawałku. W Christianie jest coś takiego. Kate wraca niespiesznie do salonu. jednocześnie myśląc: skąd ona. – dodaje cicho. Czy chcę się z tym pożegnać? „Nie!” – krzyczy podświadomość. Moje myśli biegną ku zeszłej nocy i dzisiejszemu porankowi. idę do łóżka.. ze skruchą. Jestem zmęczona naszymi wszystkimi cielesnymi igraszkami i koszmarnym dylematem.

CO NASTĘPUJE1. Haven Heights. Apartment 7. Seattle. Obie strony umowy zapewniają. granic i dobrego samopoczucia. zakaźnej czy zagrażającej życiu choroby. 4. Jeśli w okresie obowiązywania niniejszej umowy lub po jej przedłużeniu u jednej ze stron zostanie zdiagnozowana taka choroba. nim dojdzie do kontaktu fizycznego między .228 ROZDZIAŁ JEDENASTY W kopercie jest kilka arkuszy.. Podstawowym celem niniejszej umowy jest pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic.. Poniżej wymieniono warunki umowy pomiędzy Panem a Uległą.. 2011 r. Z sercem walącym jak młotem wyjmuję je. Wszelkie dodatkowe granice i procedury bezpieczeństwa wymagają formy pisemnej. WA 98888(„Uległa”)STRONY USTALAJĄ. („Data zawarcia umowy”) Pomiędzy PANEM CHRISTIANEM GREYEM.. zamieszkałym pod adresem 301 Escala. zamieszkałą pod adresem 1114 SW Green Street... sadowię się wygodnie na łóżku i zaczynam czytać.. strona ta zobowiązuje się do niezwłocznego poinformowania o tym fakcie drugiej strony. Vancouver. co się wydarzy na mocy niniejszej umowy. Pan i Uległa zgodnie oświadczają. 3. z należytym szacunkiem w odniesieniu do jej potrzeb.. WA 98889 („Pan”) PANNĄ ANASTASIĄ STEELE. iż nie są nosicielami żadnej przenoszonej drogą płciową... poważnej. będzie mieć charakter poufny i podlegać będzie uzgodnionym ograniczeniom oraz procedurom bezpieczeństwa wyszczególnionym w umowie. UMOWA Zawarta dnia . że wszystko.. opryszczki i zapalenia wątroby. w szczególności HIV. zostanie dokonane za przyzwoleniem drugiej strony. WARUNKI PODSTAWOWE 2.

Każde naruszenie unieważnia umowę ze skutkiem natychmiastowym i obie strony zgadzają się ponieść pełną odpowiedzialność i konsekwencje takiego naruszenia. Na mocy zasad. służenie radą i dyscyplinowanie Uległej. ROLE 7. Przestrzeganie powyższego (i wszystkich dodatkowych granic oraz procedur bezpieczeństwa ustalonych zgodnie z pkt.229 stronami. Pan i Uległa zawierają niniejszą umowę w dniu określonym powyżej. 3) stanowi podstawę niniejszej umowy. 8. Uległa zobowiązuje się – bez kwestionowania czy wahania – zaspokajać Pana w wymagany przez niego sposób i przyjmować – bez kwestionowania czy wahania – szkolenie. mając pełną świadomość jej charakteru. 9. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. W przypadku gdy Pan nie będzie przestrzegał uzgodnionych zasad. i zobowiązują się przestrzegać jej wszystkich warunków. Wszystkie punkty niniejszej umowy należy odczytywać i interpretować w świetle podstawowego celu i podstawowych zasad określonych w punktach 2–5. Zgodnie z tym zastrzeżeniem oraz z postanowieniami punktów 2– 3 Uległa ma obowiązek służyć Panu i być mu posłuszną. służenie radą i dyscyplinowanie. służenia radą i dyscyplinowania oraz o porze i miejscu realizacji tegoż. . bez względu na formę. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. WYPOWIEDZENIE UMOWY I OKRES OBOWIĄZYWANIA 10. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. Pan jest odpowiedzialny za dobre samopoczucie i właściwe szkolenie. Ma obowiązek decydować o charakterze takiego szkolenia. stosownie do uzgodnionych zasad. 5. 6. Uległa ma prawo do natychmiastowego wypowiedzenia niniejszej umowy i zaprzestania świadczenia usług względem Pana.

iż mogą zaistnieć pewne kwestie nieokreślone w niniejszej umowie czy postanowieniach dotyczących usług lub że pewne kwestie mogą wymagać renegocjacji. W przypadku braku zgody na takie przedłużenie niniejsza umowa ulega rozwiązaniu i obie strony mogą powrócić do swego życia sprzed umowy. Kolejne takie godziny strony mogą ustalać doraźnie wspólnie. konkretne godziny określi Pan („Wyznaczony Czas”). POSTANOWIENIA DOTYCZĄCE USŁUG 15. których dokonano na mocy przedstawionych w niej zasad.230 11. DOSTĘPNOŚĆ 12. których dokonały na jej mocy. LOKALIZACJA 14. przy czym decyzję podejmuje Pan w zgodzie z prawami Uległej określonymi w punktach 2–5 oraz 8. Każdej ze stron wolno zaproponować przedłużenie niniejszej umowy lub podtrzymanie ustaleń. Uległa ma obowiązek być dostępną w Wyznaczonym Czasie i ustalonym dodatkowym czasie w miejscach określonych przez Pana. związane z dotarciem w wyznaczone miejsce. Uległa zobowiązuje się do bycia dostępną dla Pana od piątkowego wieczoru do niedzielnego popołudnia każdego tygodnia w Okresie Obowiązywania Umowy. Strony uznają. Pan zastrzega sobie prawo do odprawienia Uległej o dowolnej porze i z dowolnego powodu. 13. W takich okolicznościach można dopisać kolejne punkty w formie poprawek. Po wygaśnięciu Okresu Obowiązywania Umowy strony przedyskutują. Uległej wolno poprosić o zwolnienie o dowolnej porze. czy niniejsza umowa i ustalenia. Pan zobowiązuje się pokryć wszelkie koszty poniesione przez Uległą. Wszystkie takie poprawki muszą zostać uzgodnione i podpisane . Niniejsza umowa obowiązuje przez okres trzech miesięcy kalendarzowych od daty podpisania („Okres Obowiązywania Umowy”). Poniższe postanowienia dotyczące usług zostały omówione i uzgodnione i będą przestrzegane przez obie strony przez Okres Obowiązywania. są satysfakcjonujące i czy spełnione zostały potrzeby obu stron.

Panu wolno dyscyplinować Uległą. Panu wolno chłostać. którą w Okresie Obowiązywania ma prawo posiadać. które może doprowadzić do poważnych obrażeń bądź zagrożenia życia Uległej. 15. Pan uznaje Uległą za swoją własność.5. 15. własnej przyjemności lub z innego powodu. jak w odpowiedni sposób służyć Panu. 15. Pan ma obowiązek zapewnić Uległej każde niezbędne szkolenie oraz udzielić rad dotyczących tego. smagać batem lub cieleśnie karać Uległą w sposób. jaki uzna za stosowny. Pan ma obowiązek utrzymywać stałe i bezpieczne środowisko. 15.4.1. aby dyscyplinowanie i przedmioty wykorzystywane . Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. w którym Uległa może spełniać obowiązki względem Pana. którego nie ma obowiązku przedstawiać.7. 15. kontrolować i dyscyplinować. że Uległa w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej służalczej roli względem Pana i aby zniechęcać do niedopuszczalnego zachowania. aby na ciele Uległej nie pozostały żadne trwałe ślady i aby nie doszło do obrażeń wymagających pomocy lekarskiej. aby mieć pewność. prosić ani zezwalać na uczestniczenie wraz z Panem w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2 lub w innych czynnościach. 15. dawać klapsy.231 przez obie strony i będą podlegać podstawowym warunkom określonym w punktach 2–5. Pozostałe podpunkty niniejszego punktu 15 należy odczytywać w zgodzie z tym zastrzeżeniem i kwestiami podstawowymi. seksualny bądź jakikolwiek inny. dla celów dyscypliny. Panu nie wolno wymagać od Uległej. który uzna za stosowny.2. PAN 15. określonymi w punktach 2–5. których jedna ze stron nie uważa za bezpieczne.3. Pan nie podejmie ani nie wyrazi zgody na podjęcie działania.6. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. Pan ma prawo wykorzystywać ciało Uległej w dowolnej chwili Wyznaczonego Czasu lub ustalonych dodatkowych godzinach w sposób. Priorytetem Pana będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo Uległej.

a Pan może się obchodzić z nią tak. Uległa uznaje Pana za swego mistrza. gdy okaże się to niezbędne dla zachowania środowiska wolnego od ryzyka.17. aby wyrządziły poważną krzywdę i nie wolno mu w żaden sposób przekraczać granic określonych w niniejszej umowie.13. ale w szczególności podczas Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych godzin.9.10.14.16. 15. w takim rozumieniu.8. ULEGŁA 15. mając należyty wzgląd na zdrowie i bezpieczeństwo Uległej.12.15. że jest ona teraz własnością Pana. 15. Uległa ma obowiązek służyć Panu w taki sposób.11.232 w celu dyscyplinowania były bezpieczne. Panu w dowolnym momencie w trakcie Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych okazji wolno krępować. sugerując i w razie potrzeby – jeśli Pan uzna to za konieczne – wzywając pomoc medyczną. Uległa ma obowiązek być posłuszna zasadom („Zasadom”) wyszczególnionym w Załączniku nr 1 do niniejszej Umowy. na bieżąco informując Pana o wszystkich problemach zdrowotnych. Pan ma obowiązek dbać o to. 15. W przypadku choroby bądź uszkodzenia ciała Pan ma obowiązek zaopiekować się Uległą. 15. 15. który Pan uzna za słuszny. dbając o jej zdrowie i bezpieczeństwo. Uległa ma obowiązek podejmowania wszelkich kroków niezbędnych do pozostania w dobrym zdrowiu i w razie potrzeby poszuka opieki medycznej lub poprosi o nią. jak tylko ma ochotę – ogólnie podczas Okresu Obowiązywania.15. jak potrafi. aby sprzęt wykorzystywany w celach szkoleniowych bądź do dyscyplinowania był przez cały czas czysty. Nie wolno mu ich używać tak. i dążyć do zadowalania Pana najlepiej. Uległa zdobędzie receptę na doustne środki antykoncepcyjne i dopilnuje przyjmowania ich w należyty sposób w celu zapobieżenia . 15. Panu nie wolno wypożyczać Uległej innemu Panu. 15. Pan ma obowiązek dbać o własne zdrowie i korzystać z pomocy medycznej w przypadku. zakuwać w kajdanki lub związywać Uległą z dowolnego powodu i na długi okres czasu. 15. higieniczny i bezpieczny.

Uległa ma obowiązek zachowywać się względem Pana z należytym szacunkiem i zwracać się do niego. zaleconych przez Pana.18. W obecności Pana Uległa ma obowiązek spuszczać wzrok i zachowywać się spokojnie i z szacunkiem.20. 15. 15. której Pan zażąda. 15. W takich okolicznościach Uległej wolno wykorzystać hasło . chyba że Pan wyraźnie jej na to pozwoli. których zastosowanie Pan uzna za właściwe .21. bez wahania i zadawania pytań. „panie Grey” lub innych. 15. chłostanie. Uległej nie wolno dotykać Pana. dawanie klapsów lub inne sposoby dyscyplinowania. kiedy otrzyma takie polecenie.22. Uległej nie wolno dotykać się ani zaspokajać seksualnie bez zgody Pana. używając wyłącznie określeń: „proszę pana”. Uległa ma obowiązek brać udział w każdej czynności seksualnej. które jedna ze stron uważa za niebezpieczne bądź w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2.24. emocjonalnej. Pan i Uległa omówili czynności przedstawione w Załączniku nr 3 i zgodę na nie potwierdzili własnoręcznymi podpisami na Załączniku nr 3.19.23. smaganie. Uległej nie wolno kwestionować żadnych czynności dyscyplinujących uznanych przez Pana za konieczne i ma ona obowiązek pamiętać przez cały czas o swoim statusie i roli względem Pana. pytań czy skarg. Pan i Uległa mają świadomość. 17. Uległa ma obowiązek przyjmować. HASŁA BEZPIECZEŃSTWA 18. CZYNNOŚCI 16. 15. iż Pan może zażądać od Uległej czegoś. 15. Uległej nie wolno brać udziału w czynnościach lub działaniach natury seksualnej. Uległej nie wolno patrzeć w oczy Pana z wyjątkiem przypadków. duchowej czy innej szkody. czego Uległa nie jest w stanie spełnić bez ponoszenia fizycznej. umysłowej.15. bez wahania.233 ciąży.

z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). iż Uległa nie jest w stanie znieść dalszych żądań. które zostały zaakceptowane przez Pana. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. W przypadku wypowiedzenia tego hasła Pan natychmiast zaprzestaje wykonywanych działań. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas tych nocy. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. iż Uległa znajduje się blisko granic wytrzymałości. Pan: Christian Grey Data Uległa: Anastasia Steele Data ZAŁĄCZNIK NR 1 ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. 20. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł bezpieczeństwa. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki niniejszej umowy. 19. Hasło bezpieczeństwa „Czerwone” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. Hasło bezpieczeństwa „Żółte” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. niżej podpisani. z którego Uległa będzie korzystać. wyjątek stanowią owoce. Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy warunki niniejszej umowy. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia . My. co poświadczamy własnoręcznymi podpisami. których nie spędza w towarzystwie Pana.234 bezpieczeństwa („Hasło/a bezpieczeństwa”). Uczyni to z ochotą i bez wahania. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. UWAGI KOŃCOWE 21.

której charakter zostanie określony przez Pana. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych. nie przebywając w towarzystwie Pana. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. w jego obecności bądź w innym czasie. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. ZAŁĄCZNIK NR 2 Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Żadnych czynów. Żadnych czynów wiążących się z bezpośrednim kontaktem ciała . Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu. Jej obowiązkiem jest świadomość. Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary.235 zakupów. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. które pozostawią na skórze trwałe ślady. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. noży czy krwi. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – w godzinach ustalonych między trenerem a Uległą. w sposób godny szacunku. Żadnych czynów z udziałem igieł. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. których się dopuści. jaki Pan uzna za stosowny. defekacji ani ich produktów. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. palić.

ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa uznaje za dopuszczalne? • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analneCzy krępowanie dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą jest .236 z prądem elektrycznym (zmiennym bądź stałym). ogniem lub płomieniem.

a czy przypadkiem w przysiędze małżeńskiej nie pojawia się to słowo? Posłuszeństwo? Deprymuje mnie to. Pary nadal tak mówią? Tylko trzy miesiące – dlatego właśnie miał tyle kobiet? Nie trzyma ich zbyt długo? A może one po trzech miesiącach mają dość? Każdy weekend? To za dużo. Głośno przełykam ślinę i czując suchość w ustach. Może jeden weekend w miesiącu powinnam mieć dla siebie.. Zaraz. Może wtedy. Christian to mój pan! Wolno mu . Nawet nie patrzę na listę pokarmów.] pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic”. praktyczne. We wszystkim! Kręcę głową z niedowierzaniem. a 5 dezaprobatę: Które z poniższych typów bólu/kary/dyscyplinowania są dopuszczalne dla Uległej? • Klapsy • Bicie drewnianymi packami • Biczowanie • Bicie laską • Gryzienie • Klamerki na sutkach • Klamerki na genitaliach • Lód • Gorący wosk • Inne rodzaje/metody zadawania bólu O kurwa. zakładając oczywiście. Pęka mi głowa... zaraz. jeszcze raz czytam całość. że ją dostanę. W ogóle nie będę widywać Kate ani znajomych z nowej pracy. Jak ja mam się na to wszystko zgodzić? I rzekomo to ja mam mieć z tego korzyść: „[. Och.237 • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/elementami metalowymi Jak duży ból Uległa jest skłonna znieść? W skali od 1 do 5. kiedy mam okres – to się wydaje. litości! „Służyć i być we wszystkim posłuszną”.. gdzie 1 oznacza akceptację.

Być może rano nie uznam tego za kiepski żart. Te wszystkie cielesne igraszki. jeśli mam być szczera. Klapsy nie byłyby pewnie takie złe. inteligentne. A to ci dopiero. Czemu w ogóle zawracam sobie tym głowę? Nie mogę patrzeć mu w oczy. okazały się. No.. Moja podświadomość wyjątkowo sprawia wrażenie rozsądnej i racjonalnej. to mnie akurat nie dziwi. A psychicznie. Chowam twarz w dłoniach.. przepastne i mroczne od tajemnic.”. „Ty chyba nie rozważasz tego na poważnie. Jestem wykończona. inaczej skończymy w towarzystwie stada kotów i twoich powieści”. o czym myśli. Ubrana w T-shirt i spodenki udaję się do łazienki. przydymione spojrzenie i zaciskam uda. Potrzebuję czegoś milutkiego i dodającego otuchy. wyczerpujące. Nie da się być w takim związku. A krępowanie? Cóż. które minionej doby stały się moim udziałem. ale lubię mu patrzeć w oczy. za dużo tego do ogarnięcia. Przypomina mi się jego płonące. więc może to akurat nie byłoby takie złe. na co ma tylko ochotę! Cholera jasna. Nie. Choć. I te wszystkie absurdalne zasady.. hmm.. Muszę się przespać. naprawdę podniecające. Ma piękne oczy – zniewalające. prawdziwe popieprzenie. podniecające. nie mogę tego zrobić. Może powinnam pożyczyć od Kate piżamę z różowej flaneli. Coś takiego byłoby absolutnie niedopuszczalne. Wstaję z łóżka i szybko się przebieram. I nie wolno mi go dotykać. o rany. zrób to. nie. szczerze mówiąc. To było. już raz związał mi dłonie. . Wewnętrzna bogini podskakuje i klaszcze w dłonie jak pięciolatka. Jak by to ujął José.. Przeglądam się w lustrze... Nie wypożyczy mnie innemu Panu – niech mu to nawet nie przejdzie przez myśl. „Proszę. kogo ja oszukuję? Nigdy nie wiem..238 robić ze mną to. niemniej jednak upokarzające. gdzie myję zęby... Wzdrygam się na myśl o chłostaniu czy biczowaniu. Jedyny sposób na poznanie jego myśli.

owszem.” – mówi bezgłośnie. ale uległa? Pozwalam Kate. Otwieram niechętnie oczy. – Ana. . gaszę światło i leżę. musi występować w pakiecie z cholerną umową.... Jestem nieśmiała.. przynajmniej w ten weekend dostałam to. że nie. Jutro. spałam bite dziewięć godzin. Wracam do sypialni. Jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz.. Obie wiemy.. Kładę się do łóżka. Może gdybym się zgodziła tylko na seks. czego chciałam. pejczem i całą masą problemów. jutro będzie nowy dzień. Moja wewnętrzna bogini przestaje skakać i na jej twarzy pojawia się pogodny uśmiech. Zamykam oczy i odpływam w mocny sen. Oblewam się rumieńcem na wspomnienie jego dłoni i ust na mym ciele. Pomyślę o tym rano. że w ogóle go poznałam. aby mną rządziła – ale czy to to samo? No a te granice względne. I znowu. Może odniósł mylne wrażenie podczas tamtego wywiadu. „O tak. jego ciała wewnątrz mojego. Zerkam na budzik. głęboko. O święty Barnabo... Chcę zrobić to znowu. kiedy trochę przejaśni mi się w głowie. gdzieś głęboko. że to akurat podlega dyskusji.. wpatrując się w sufit. Jestem uległa? Może taka się wydaję. Matko Boska. Chowam te obraźliwe dokumenty do plecaka. Och. że to kłamstwo. Zamykam oczy i czuję znajome rozkoszne zaciskanie mięśni. Ósma rano. kiwając z zadowoleniem głową. przez który przewijają się łóżka z czterema kolumienkami i kajdanami oraz przepastne szare oczy.239 Jedyny mężczyzna. który mi się spodobał. Śpisz jak zabita. Moja współlokatorka nie tylko już wstała. Moja wewnętrzna bogini kręci głową. wołam cię i wołam.. Nazajutrz budzi mnie Kate. poszedłby na to? Podejrzewam. Cóż. żałuję. W głowie mi się to wszystko nie mieści. ale uspokajam się myślą. ale i zdążyła pobiegać.

W salonie czeka na mnie elegancki młody człowiek z włosami zebranymi w kucyk. to przez tę umowę. Wygląda interesująco. W objęciach piastuje spore pudło. To coś dużego. a potem wybiega do salonu. – Ale co? – Wstawaj. . zawodowym uśmiechem. – Dzień dobry – bąkam. Gramolę się z łóżka i sięgam po wiszący na drzwiach szlafrok. – Tak – odpowiadam ostrożnie. – Mam dla pani przesyłkę. Musisz podpisać. – Zaparzę ci herbatę. – Kate wycofuje się do kuchni.240 – Co się stało? – mamroczę sennie. proszę pani. Czy on właśnie nazwał mnie panią? Postarzałam się przez noc o dziesięć lat? Jeśli tak. – Przyszedł jakiś facet z przesyłką dla ciebie. Przeskakuje z podekscytowaniem z nogi na nogę. ale muszę to rozpakować i zademonstrować działanie. Krzywię się z odrazą. – Obdarza mnie czarującym. – Naprawdę? O tej porze? – Ja tylko wypełniam polecenia. – Panna Steele? I już wiem. od kogo jest ta paczka.

Czemu mnie to nie dziwi? Wzdycham głośno. Oczy jej błyszczą i widać. ale Kate połyka haczyk. że możesz korzystać z mojego. do Kate. – Och. O matko. proszę pani. co to takiego? – MacBook Pro. Ma bardzo duży ekran. błyszczący i naprawdę śliczny. – Ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach. Nie w takich celach. – Marszczy brwi. – No a jakżeby inaczej. udało mi się nabrać Katherine Kavanagh. Chciał wypróbować ten model. tylko mi go pożycza. – Dlaczego przysłał ci laptop? Przecież wiesz. – Proszę go rozstawić na stole. – Przewracam oczami. – Co to jest? – pyta z ciekawością. że też dobrze spała tej nocy. – Laptop od Christiana. Pierwszy raz.241 – Okej. Laptop jest srebrny. Wymówka mało przekonująca. Christian Grey lubi życie w wielkiej skali – myślę o jego salonie i całym apartamencie. dobrze? Udaję się do kuchni. to zupełna nowość firmy Apple. Podaje mi kubek z herbatą. . – Ma najnowszy system operacyjny i pełną gamę programów.

– Unosi brwi. Jakoś nie jestem w stanie zachować powagi. o czym mówi i jeśli mam być szczera.. ma więc pani mnóstwo miejsca. Powiedz mi tylko. Mam adres mejlowy? Pokazuje na ikonkę na ekranie i dalej do mnie mówi. praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. ewentualnie biżuterię – mówi znacząco. – Większość kobiet dostaje kwiaty. – Patrzy tęsknie na laptop. i skonfigurowałem już pani konto. próbując ukryć uśmiech. W końcu od czterech lat korzystam z laptopa Kate. w ogóle mnie to nie interesuje. jest tu łącze bezprzewodowe. do pisania mejli.242 do tego twardy dysk o pojemności półtora terabajta. – Cóż. – Mejli! – zachłystuje się. – I może do surfowania przepraszająco ramionami. Obie zaczynamy po necie? – Wzruszam . – Sprzęt nowej generacji.. ale jego słowa zamieniają się w biały szum. Nie mam pojęcia. – Moje konto? – Pani nowy adres mejlowy. To cacko jest gotowe do działania. do reszty dojdę sama. Moja przyjaciółka na widok laptopa gwiżdże z uznaniem. jak się to włącza i wyłącza. Do czego będzie go pani wykorzystywać? – Eee. No i jeszcze trzydzieści dwa giga RAM-u. Wzdycha.

ja siadam z kubkiem herbaty i otwieram program pocztowy. dziękuję – z jakiegoś dziwnego powodu – Panu. Rozumiem. Gdy Kate odprowadza go do drzwi. Mam nadzieję. 23:15 Adresat: Anastasia Steele Droga panno Steele. a pan od komputera patrzy na nas speszony.Ufam.243 chichotać. Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) Data: 23 maja 2011. że ten komputer został mi wypożyczony. zatem nie jest mój. Grey Enterprises Holdings. Inc. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer Data: 22 maja 2011. Kończy i prosi mnie o podpis na kwicie. 8:20 Adresat: Christian Grey Spałam bardzo dobrze. Ana Niemal natychmiast otrzymuję odpowiedź.Gdybyś miała taką potrzebę. I oto czeka na mnie mejl od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) . że odpowiednio wykorzystasz ten laptop. Klikam: „odpowiedz”. chętnie do tego czasu odpowiem e-mailowo na wszelkie pytania. Serce podchodzi mi do gardła. tak jak rozmawialiśmy. Czekam z niecierpliwością na środową kolację. Mam mejla od Christiana Greya! Otwieram go nerwowo. że dobrze spałaś.

Myjąc włosy. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (a jednak pożyczony) Data: 23 maja 2011. Uśmiecham się. Znika niepokój związany z umową. 8:25 Adresat: Christian Grey Mam wiele pytań. Zamykam komputer. Nie chcę ani nie potrzebuję komputera na czas nieokreślony. 8:26 Adresat: Anastasia Steele Na razie. Inc. proszę Pana.Christian GreyPrezes. Cóż. Przysłał mi mejl! Zachowuję się jak małe. ciągle mimowolnie uśmiechnięta. Grey Enterprises Holdings.244 Data: 23 maja 2011. Ja też pracuję zarobkowo. Pędzę pod prysznic. że przeczytałaś otrzymane ode mnie dokumenty. szczerząc się jak idiotka. Odpowiedź pojawia się natychmiast.Z Twojego tonu wnoszę. to mój ostatni tydzień – państwo Claytonowie dadzą mi pewnie trochę luzu. ale raczej się nie nadają do takiego sposobu komunikacji. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dociekliwość Data: 23 maja 2011. panno Steele. Na czas nieokreślony. mała. poza tym niektórzy z nas muszą pracować zarobkowo. Jak mam się oprzeć wesołemu Christianowi? Spóźnię się do pracy. Na pewno lepiej coś takiego omówić twarzą . o co mogłabym go spytać w mejlu. Masz w związku z tym jakieś pytania?Christian GreyPrezes. Ana. To silniejsze ode mnie – uśmiecham się. Inc.PS. Miłego dnia. zastanawiam się. 8:22 Adresat: Anastasia Steele Komputer został wypożyczony. niepoważne dziecko. Grey Enterprises Holdings.

Ktoś. Gdy idziemy spacerkiem do pobliskiej kafejki.. powiedzmy o dwunastej? – No to do zobaczenia. – Umieram z głodu. – Obdarza mnie tym swoim latynoskim uśmiechem. – Ściskam go na powitanie. – Hej. – Ana. Szybko się ubieram. Wpada do sklepu jak rozbrykany ciemnooki szczeniak.. kogo znam i rozumiem. José przyjaciel. normalność. że nie potrafię długo się na ciebie gniewać. a nie. José jest punktualny. . Uśmiecha się szeroko. Jestem w pracy... – Jasne. – Cześć. wsuwam mu rękę pod ramię.245 w twarz. Rozłącza się. wiesz. – Naprawdę mi wybaczyłaś? – José. jak nazwał go Christian? Zalotnik. José. a ja wracam do wykładania pędzli na półki i do myślenia o Christianie Greyu oraz jego umowie. Powiem tylko pani Clayton. to jak będzie z kawą? – Mówi jak dawny José. Ana – bąka. A gdyby ktoś włamał mu się do skrzynki? Rumienię się na samą myśl o czymś takim. Jestem taka wdzięczna za jego. Możesz tu podjechać. Uch. O jedenastej dzwoni José. szybko żegnam z Kate i pędzę rozpocząć ostatni tydzień pracy u Claytona. a ja nie potrafię się na niego gniewać. – Hej. że wychodzę na lunch.

Ana. więc włączam nowy laptop i uruchamiam program pocztowy. Inc. nie zajmujesz się szukaniem informacji w sieci. 17:50 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedogodność .246 Nie mogę się doczekać powrotu do domu i wymieniania mejli z Christianem. 17:24 Adresat: Anastasia Steele Szanowna Panno Steele. że miała Pani przyjemny dzień. Inc. No i proszę.Niezwykle się cieszę.Christian GreyPrezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011.Pisząc mejle. Kate gdzieś wyszła. w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. dzień w pracy upłynął mi bardzo przyjemnie.. Klikam: „odpowiedz”. 17:48 Adresat: Christian Grey Tak.. Dziękuję. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. No i może zacznę ten swój internetowy research. Nadawca: Christian Grey Temat: Bierz się do pracy! Data: 23 maja 2011.Mam nadzieję.Christian GreyPrezes. proszę Pana. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. że dzień w pracy upłynął Pani przyjemnie. Z radości aż podskakuję na krześle.

Proszę przestać pisać mejle do mnie – i brać się za odrabianie pracy domowej. O rety.Zrozumiano?Christian GreyPrezes. Odpalam Google. od czego mam zacząć?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011. Grey Enterprises Holdings.Pierwszą otrzymała Pani naprawdę zasłużenie.. chyba że masz jakieś pytania. 17:55 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Nadawca: Christian Grey Temat: Niecierpliwość Data: 23 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. .)Christian GreyPrezes.poproszę o sugestie.247 Data: 23 maja 2011. 18:02 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.Zawsze zaczynaj od Wikipedii.. Christian Grey właśnie z przymrużonym okiem.Koniec z mejlami. proszę przestać przysyłać mi mejle. 17:59 Adresat: Christian Grey Panie Grey.Chciałbym dać drugą szóstkę.Ana Śmieję się w kułak. Inc. Inc.. mi przysłał emotikona Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011. abym mogła się zabrać za zadanie domowe. 17:53 Adresat: Christian Grey Panie Grey. Chciałabym dostać drugą szóstkę.

. to właśnie Christian wyprawia w Czerwonym Pokoju Bólu? Siedzę..Bardzo Pan apodyktyczny. może już żywisz pewne podejrzenia. jest mocno podniecona. Grey Enterprises Holdings. Pół godziny później mam lekkie mdłości i szczerze mówiąc – jestem zaszokowana.No. czy potrafiłabym to robić? Potrzebuję przestrzeni. Inc. wpatrując się w ekran. z którą zaznajomiłam się dopiero niedawno. ta bardzo wilgotna i integralna część.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Sprawujący kontrolę Data: 23 maja 2011. 18:06 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. a jakaś część mojej istoty. proszę Pana. Muszę to wszystko przemyśleć. .. niektóre z tych rzeczy są niezłe. 18:04 Adresat: Christian Grey Tak jest. Czy naprawdę chcę o tym wszystkim wiedzieć? Jezu.248 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Apodyktyczny! Data: 23 maja 2011.Christian GreyPrezes. O rany. Do roboty. Sprawdzam w Wikipedii słowo „Uległa”.. Ale czy dla mnie? Jasna cholera. nie masz pojęcia jak bardzo.

Oddalam się w kierunku niebieskawozielonego zmierzchu. co jest dopuszczalne. że mogłabym pobiec do hotelu Heathman i zażądać od tego despoty seksu. czego się mogę po nim spodziewać i czego on oczekuje ode mnie – całkowitej uległości. Kiedy zamykam za sobą drzwi. Nie jestem w stanie dłużej siedzieć przed cudem techniki i dowiadywać się kolejnych niepokojących rzeczy. że pod względem prawnym umowa jest nieważna. Umowa pokazuje. a takiego upokorzenia bym nie zniosła. I co ja mam zrobić? Pragnę go. bym dała radę przebiec choćby dwa. a co nie. a nie sądzę. Szczerze mówiąc. Ana Steele w adidasach. Niewykluczone poza tym. Zabieram także iPoda. żeby nie wzięła mnie w krzyżowy ogień pytań. które przywołują. ale czy na jego zasadach? Po prostu nie wiem. jestem w takim nastroju. Jestem gotowa mu ją dać? Czy w ogóle jestem do tego zdolna? . że despota by mi odmówił. Ale to osiem kilometrów. Włosy związuję w dwa kucyki. Zakładam paskudne. spodnie od dresu i T-shirt. Kate właśnie wysiada z samochodu. w ogóle nieużywane adidasy. Christian na pewno to wie. Może powinnam ponegocjować. Muszę pobyć sama. Biegnę przez park. Macham jej i nie zatrzymuję się. że to po prostu określenie kryteriów i granic relacji.249 ROZDZIAŁ DWUNASTY Po raz pierwszy w życiu dobrowolnie idę pobiegać. Tak sobie myślę. Na mój widok z wrażenia prawie upuszcza torby z zakupami. Do uszu ryczy mi Snow Patrol. Dzięki researchowi wiem. rumieniąc się na wspomnienia. Muszę się pozbyć nadmiaru osłabiającej energii. Punkt po punkcie przeanalizować tę absurdalną umowę i zdecydować.

250 Dręczy mnie jedno pytanie – dlaczego Christian jest właśnie taki? Dlatego. Przy niej tak bardzo sobie uświadamiam własne niedoskonałości. Czuję. Kate”? Ma szczupłą figurę z krągłościami w odpowiednich miejscach. We wszystkich będzie wyglądać fantastycznie. to takie oczyszczające. pewnie nie. Piszę mejl do Christiana. Zatrzymuję się przy wysokim świerku. Och. miałam okazję się o tym przekonać. ale i tak każe mi siąść i wydawać opinie. Muszę przesłać mu mejlem swoje przemyślenia. Może posunęłam się za daleko. że został uwiedziony w tak młodym wieku? Po prostu nie wiem.Miło było Cię poznać. 20:33 Adresat: Christian Grey Okej. ale zabieram swój żałosny. Kate była na zakupach ciuchowych przed wyjazdem na Barbados. Ile razy można mówić: „Wyglądasz bosko. Ana. Klikam „wyślij”. a co nie. Ale ja wiem. że nie robi tego celowo. oczyszczający oddech. a w środę będziemy je mogli przedyskutować. . Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zaszokowana studentka Data: 23 maja 2011. jak moje postanowienie się umacnia. że je ma. opieram dłonie o kolana i oddycham głęboko. Czekam na odpowiedź. Muszę mu powiedzieć. dość już widziałam. co wchodzi w grę. śmiejąc się z tego żarciku. gdy przymierza każdy po kolei. spocony tyłek do sypialni pod pretekstem pakowania. Tak. Christian Grey nie słynie z poczucia humoru. Nadal stanowi dla mnie zagadkę. wciągając do płuc życiodajny tlen. Zabieram ze sobą srebrny cud techniki i stawiam na biurku. następnie wracam truchtem do mieszkania. A on uzna go za zabawny? Cholera. Głównie bikini i dobrane do nich sarongi. Biorę głęboki. Wiem.

Otwieram usta. jestem nieumyta. Nadal nie mogę wydobyć z siebie głosu. Wyciągam słuchawki i zamieram. Ma na sobie szare spodnie i białą koszulę. zabieram się za to. Nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa. że Christian rzuci wszystko i się tu zjawi. Dzięki Bogu. i czekam. Dociera do mnie.. no a on wygląda jak zawsze olśniewająco. Minęło dziesięć minut. Aby zagłuszyć rosnący niepokój. – Uznałem. Może gdzieś wyszedł. Obraca w palcach kluczyki do samochodu. przyglądając mi się uważnie. a potem je zamykam. Zerkam na budzik.. że twój mejl wymaga osobistej odpowiedzi – wyjaśnia sucho. Christian Grey siedzi właśnie na moim łóżku. – Zastanawiałem się. jak wygląda twoja sypialnia – mówi. że też Kate musiała tak go wpuścić bez ostrzeżenia. a z jego twarzy nic się nie da wyczytać. W jego oczach tańczą iskierki rozbawienia. Słuchając Snow Patrol. klejąca się. Krzywię się z rozdrażnieniem i wkładam do uszu słuchawki. . – Mogę usiąść? – pyta. być może dostrzegam kątem oka jakiś ruch. Nawet przez ułamek sekundy nie spodziewałam się. dlaczego unoszę głowę. ponownie czytam umowę i dopisuję swoje uwagi. Zaczynam od książek. Mija dziewiąta i nic. okazuje się. Anastasio. – Głos ma spokojny. że nadal mam na sobie spodnie od dresu. może jednak uznał mój mejl za zabawny? Kiwam głową. czym wyłgałam się od prezentacji Kate – za pakowanie. Kurwa! – Dobry wieczór. Cholera. Nie wiem. nie mam pojęcia. siedzę przy biurku.251 Czekam. ale kiedy to robię. że Christian stoi w drzwiach mojej sypialni.

. To akurat wiem.? Uśmiecha się do mnie. – A więc „miło” było mnie poznać? O w mordę.252 Rozglądam się. Anastasio. Nie w tej chwili. raczej nie zrobi to na nim najlepszego wrażenia. Ściany są jasnoniebiesko-kremowe. Nie. – Napijesz się czegoś? – Uprzejmość wygrywa z tym. – Celowo przygryzasz dolną wargę? – pyta głucho.. dziękuję. co naprawdę chciałabym powiedzieć. do czego służy mowa. – Obdarza mnie olśniewającym uśmiechem. żałosny. że to był żart. ale przytulny: meble z białej wikliny i białe podwójne łóżko z kutego żelaza.. Kiepska sprawa – mam do wyboru drzwi albo okno. – Mieszkam nadal w Heathmanie. lekko przekrzywiając głowę. – Nie. która jakiś czas temu przechodziła etap fascynacji ludowością.. kiedy ty tu jesteś. czyżbym go uraziła? Wlepiam wzrok w dłonie. W końcu rdzeń przedłużony przypomina sobie. zaścielone patchworkową narzutą zrobioną przez mamę. Mrugam . – Głos mam cichy. – Sądziłam. że mi odpowiesz mejlowo. – Bardzo tu pogodnie i spokojnie – stwierdza. – Skąd. obmyślając drogę ucieczki. Jak ja się teraz z tego wyplączę? Jeśli mu powiem. Mój pokój jest funkcjonalny.

– Robiłam to bezwiednie – bąkam. aby w Biblii była mowa . – A więc postanowiłaś poćwiczyć. oczy ma niemal grafitowe. że miło było mnie poznać? Masz na myśli poznanie w znaczeniu biblijnym? O cholera. że znasz Biblię. uwalniając włosy. To takie zmysłowe. – Nie przypominam sobie. Dużo się tam nauczyłem. Czuję się jak krążąca wokół ognia ćma. Czuję między nami przyciąganie. Przechyla się i powoli zdejmuje mi gumkę z jednego kucyka. co mi robi. Christian siedzi tak blisko mnie. Anastasio. Anastasio? – O tobie. – Uczęszczałem do szkoły niedzielnej. aby pomyśleć – szepczę. – Pomyśleć o czym... – Nie sądziłam. Delikatnie zakłada mi włosy za ucho. a po chwili delikatnie. pociąga za gumkę. rytmicznie pociągają za ucho. Anastasio? – Palce zataczają powolne kółka. – Potrzebowałam czasu. ten rozkoszny prąd wypełniający przestrzeń wyładowaniami. – Dlaczego. Serce wali mi jak młotem. Oblewam się rumieńcem. Oddech mam płytki i nie jestem w stanie się ruszyć. – I doszłaś do wniosku. – Głos ma miękki i melodyjny. Obserwuję zahipnotyzowana. a on doskonale wie. następnie przeczesuje palcami włosy. jak jego dłoń biegnie do drugiego kucyka.253 powiekami i uwalniam wargę. łokcie opiera na kolanach.

jak „miło” było mnie poznać. może ciebie uczono z jakiegoś Usta wygina w półuśmiechu. Jego język wdziera się do środka. gotowy do ataku. – Co ty na to. że powinienem i przypomnieć ci. – Ufasz mi? – pyta bez tchu. a ja upajam się jego siłą.254 o klamerkach na sutki. W głębi mego brzucha wybucha niegasnące pożądanie. Oczy mam szeroko otwarte. Moja wewnętrzna bogini tak promienieje. – Cóż. Czuję go wzdłuż całego ciała. serce obija mi się o żebra. przyjechać O kuźwa. rzucając mi wyzwanie. pomyślałem sobie. w uszach czuję dudnienie krwi. Z kieszeni spodni wyjmuje srebrzystoszary jedwabny . Być nowoczesnego tłumaczenia. Ten piękny mężczyzna pragnie mnie. I nie mam pojęcia. że wpatruje się we mnie. Otwieram oczy i widzę. władczy i nieustępliwy. Usta ma rozchylone – czeka. Wykonuję ruch wyprzedzający i sama rzucam się na niego. Wolną ręką Christian przytrzymuje mi twarz. właśnie mnie. Jego palce przesuwają się z ucha do brody. Wpatruję się w niego z otwartymi ustami. nie występnej Mrs Robinson. ale sekundę później leżę na łóżku z rękami przygwożdżonymi nad głową. a jego usta szukają moich. Christian przerywa pocałunek. jak do tego dochodzi. Pragnie mnie. a ja wpatruję się w nie jak zahipnotyzowana. że zdołałaby oświetlić całe Portland. panno Steele? Jego spojrzenie wwierca się we mnie. Mnie. Nie Kate w skąpym bikini. nie jednej z piętnastu. Kiwam głową.

próbując go odepchnąć.. O nie. leżąc . – Jeśli będziesz się rzucać. w sensie dosłownym. – Nie – protestuję. – Przygryzasz wargę. – Ostrzegawczym gestem przesuwa palcem wskazującym po moich ustach. zaknebluję cię.. który pozostawia na mojej skórze odbicie splotu. TEN krawat. Niedawno biegałam.. Katherine nasłuchuje pewnie teraz pod drzwiami. Zdejmuje mi buty i skarpetki. moje stopy. do łóżka. – Powoli oblizuje usta. Patrzy na mnie oczami pociemniałymi z pożądania. Przerywa to. Jestem przywiązana.. Porusza się bardzo szybko.. nogi też ci skrępuję. Sprawdza. czy węzeł jest wystarczająco mocny. Bądź cicho. nie.255 krawat. – No dobrze. W jego spojrzeniu triumf miesza się z uczuciem ulgi. Zsuwa się ze mnie i staje obok łóżka. i niesamowicie mnie to podnieca. Anastasio. jak to na mnie działa. Nigdzie się nie wybieram. – Tak lepiej – mruczy i uśmiecha się szelmowsko. co robi. Anastasio. Schyla się i zaczyna rozwiązywać sznurówkę jednego adidasa. Och – jaką założyłam dziś bieliznę? Unosi mnie. Zaknebluje mnie! Kate! Nieruchomieję. siadając na mnie okrakiem i krępując nadgarstki. a potem sprawnie zsuwa ze mnie spodnie. Jeśli zaczniesz głośno protestować. tym razem na samym prześcieradle. ale tym razem drugi koniec krawata przywiązuje do jednego ze szczebli w moim białym łóżku. Wiesz. O rany.. Nie. wyciąga spode mnie narzutę i kołdrę i kładzie z powrotem. Ledwie jestem w stanie się opanować.

zdejmuje buty i skarpetki. Nachyla się nade mną. Gdzie? Tutaj? Do Portland? Do Seattle? Wytężam słuch. wlewając do ust pyszny chłodny płyn. To uderzający do głowy afrodyzjak. a potem on się pochyla i mnie całuje. ponieważ wcześniej było w jego ustach.. podciąga T-shirt. Ponownie siada na mnie. tak że on widzi moje usta i nos. – Dyszę. odgłos kroków i stukających o szkło kostek lodu. Wino smakuje niebiańsko. całuje czule. mimo że zarówno płyn. Co ona powie? Słyszę jakieś stuknięcie. że jest nagi. że za dużo widziałaś.. – Jeszcze? – pyta szeptem.. Kiwam głową. jest praktycznie nagi. czego się spodziewam. Ponownie siada na mnie okrakiem. jak i usta Christiana są chłodne. – Tak. Powoli. takie palące. o matko. – Mhm – mruczy z zadowoleniem. Coś do picia. To takie niespodziewane. ponowne skrzypnięcie drzwi. że rozmawia z Kate – o nie. Słyszę ciche skrzypnięcie otwieranych drzwi. . jak Christian porusza się z gracją po moim pokoju. lecz zwija go aż do szyi. ale go ze mnie nie zdejmuje.. Co to za drink? Christian zamyka drzwi i zdejmuje spodnie. Słyszę jakieś głosy i wiem. Idę po coś do picia. niemal leniwie.256 bezradnie i patrząc. Anastasio? – pyta lekko żartobliwie. – Myślę. Opadają na podłogę i wiem. a potem zakłada mi na głowę. ale oczy mam zasłonięte. rozpina spodnie i ściąga przez głowę koszulę. ponieważ nagle zaschło mi w gardle. Białe wino. Po chwili do moich wlewają się kolejne krople. a potem wstaje z łóżka. – Chichocze przebiegle. Co to? Wraca. – Robi się coraz przyjemniej. – Chce ci się pić. Słyszę stukające o siebie kostki lodu.

wylejesz wino na łóżko. Powoli. schodząc w dół do piersi. Uśmiecham się szeroko. niespiesznie obsypuje chłodnymi pocałunkami moją szyję. uwalniając moje piersi. Słyszę w jego głosie nutkę groźby. a stamtąd do brzucha. panno Steele. Nie mogę się powstrzymać. Jęczę i rozpaczliwie walczę z pragnieniem uniesienia bioder. Do pępka wrzuca kostkę lodu w towarzystwie schłodzonego wina. Wiemy. – A to jest „miłe”? – pyta. Jednym palcem odciąga po kolei miseczki stanika. O nie. całuje i razem z winem wpuszcza do ust kawałek lodu. Robi mi się gorąco w podbrzuszu. Sztywnieję. tak bardzo pragnę poczuć go w sobie.. dmuchając na jeden sutek. – Jeśli się ruszysz. Walczę ze swym ciałem. Och. – Czy tak jest „miło”? – pyta. O rany! – A teraz leż nieruchomo – szepcze.257 – Tylko się nie zapędźmy. a on nachyla się i częstuje kolejnym łykiem. ukarzę cię.. Ponownie nachyla się nade mną. które próbuje wygiąć się w łuk. Chłodnymi ustami całuje najpierw jeden sutek. Słyszę kolejne stuknięcie kostek lodu. Anastasio. – O nie. Anastasio. Odruchowo wyginam biodra. Zmienia pozycję i leży teraz obok mnie. a potem czuję go . Jeśli rozlejesz wino. potem drugi. błagam. napierając nabrzmiałym członkiem na moje biodro. że masz bardzo słabą głowę.

mała – mruczy i wsuwa we mnie dwa palce. mokra i spragniona. Doprowadza mnie do szaleństwa. Drażniąco powoli porusza palcami.. . – Och. wsuwa i wysuwa. Jego kciuk zatacza kółka wokół łechtaczki. z całych sił starając się nie ruszać. Anastasio. Christian szybko zaczyna go zlizywać. I co ja mam teraz zrobić? Głośno dyszę. – Zachłanna z ciebie dziewczyna – beszta mnie łagodnie. Lód w moim pępku topi się. – Jeśli rozlejesz wino. – Och. Słyszę. Chłodnymi palcami gładzi leniwie mój brzuch. przejmująca tortura. by po chwili dotrzeć na miejsce. a ja napieram na niego. całując mnie. ssąc. poruszyłaś się. gdy tymczasem lewy pozostaje w jego ustach. Christianie. natychmiast... unosząc biodra. Jego palce wślizgują się pod materiał majtek.258 wokół prawego sutka.. że automatycznie unoszę biodra i ogrzany płyn wycieka z pępka na brzuch.. Jestem gorąca – gorąca. lekko podgryzając. błagam. Cała reszta jest nierzeczywista.. nie pozwolę ci dojść. nic innego nie jestem w stanie rejestrować.. proszę pana. Nic innego się nie liczy. jak się uśmiecha. proszę. – Och. jak wciąga powietrze. Pragnę go w sobie. Wydaję głośny jęk.. Koncentruję się jedynie na jego głosie i dotyku. Słyszę. To słodka. – Tak szybko na mnie gotowa – mówi. Jęczę. Skórę mam tak wrażliwą.

.. To takie frustrujące. a może tak. kciuk masuje i uciska. tak blisko. gdy napieram na jego dłoń. Mrugam w bladym świetle lampki. – Jak mam cię przelecieć. Christian wyciąga rękę i ściąga mi T-shirt przez głowę. – Proszę – jęczę i w końcu robi mu się mnie żal. abym mogła go widzieć. Jęczę cichutko. Nogi zaczynają mi sztywnieć. ciało zaczyna mi drżeć. Christian nieruchomieje. teraz! – Mam cię przelecieć tak. Robi to jeszcze raz. – To twoja kara. Tak bardzo pragnę go dotknąć. – Wiem – mruczy. Och. a jego palce dalej poruszają się rytmicznie wewnątrz mnie. – Czego pragniesz. wyginając ciało pod jego wprawnymi palcami. Nachyla się i całuje mnie. – Chcę cię dotknąć – dyszę. i jeszcze. a jednocześnie tak daleko. Czy to jest „miłe”? – szepcze mi do ucha. cofając mnie znad krawędzi przepaści. Cofa rękę i sięga na stolik . – Proszę.. Drugą dłoń zanurza w mych włosach i unieruchamia głowę. błagam. Christianie – wołam w myślach. Jego język naśladuje ruchy palców.. uwięziona w erotycznych męczarniach... Anastasio? Och. wyczerpana tą słodką torturą. a może tak? Wybór jest nieograniczony – dyszy mi do ust. Christian cofa rękę.259 Jęczę. Jestem bezsilna. Anastasio? – Ciebie.

– Żart? – Głos ma niebezpiecznie łagodny. – Śmiejesz się teraz? – Nie – miauczę. Christianie. jeszcze i jeszcze. Przez chwilę przygląda mi się.. jeszcze raz – warczy przez zaciśnięte zęby i to niewiarygodne. – To miał być żart – szepczę. tak że pupę mam teraz w powietrzu.. Wydaję okrzyk – wywołany klapsem i jego nagłym wejściem. – A to jest „miłe”? – pyta. przeleć mnie. przesuwając dłonią w górę i w dół swej imponującej męskości. badając siłę mojego pragnienia. Już po mnie. Proszę. – Tak. ale moje ciało reaguje na to polecenie. chyba nie.. Bierze mnie tym z zaskoczenia. Nim zdążę zareagować. Christianie..260 po foliową paczuszkę. Znowu rozpadam się na maleńkie kawałki. Popycha mi kolana do góry. Zakłada prezerwatywę.. stymulując się. wpatrując się we mnie płonącym wzrokiem. rozpadając się pod nim na kawałki. i wtedy znowu to się zaczyna.. nie. wołając jego imię. – No dalej... zaciskając się wokół niego. i daje mocnego klapsa. a Christian . Unosi brwi. Nie dam rady.. gdyż ręce mam związane i muszę się wesprzeć na łokciach.. Jestem kłębkiem seksualnego napięcia i pragnienia. Patrzę jak urzeczona. wchodzi we mnie. i natychmiast dochodzę. Klęka między moimi nogami i bardzo powoli ściąga mi majteczki. gdy od nowa szczytuję. następnie chwyta mnie i szybko obraca na brzuch. Nie przestaje. gdy tymczasem on dalej rozkosznie wbija się we mnie. a on wchodzi we mnie i wchodzi. Anastasio. Błagam.

a on uśmiecha się z wyższością. – Och. . z głową wspartą na łokciu. delikatnie rozwiązuje krawat i ściąga mój T-shirt. – A to było „miłe”? – pyta przez zaciśnięte zęby. – Tak myślisz? – Głos ma miękki. uśmiechając się na widok odciśniętego na nich splotu. Poprawiam stanik. w milczeniu przeżywając rozkosz. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. uśmiechając się z fałszywą skromnością. sama nie wiem. Wpatruję się w niego w oszołomieniu. Coś nieuchwytnego przebiega mi przez głowę. W ogóle mi ono nie odpowiada. w końcu odpuszczając. – Nie lubisz go? – Nie. gdy Christian naciąga na mnie kołdrę i narzutę. – No i znowu używasz tego słowa. – Dobroczynny wpływ.. nim udaje mi się ją rozpoznać. tak? Dlaczego tak bardzo ranisz moje ego. nie jestem do nich przekonana. że ma na ciebie dobroczynny wpływ. Dyszę wykończona i z zamkniętymi oczami. O rety. – To było naprawdę miłe – szepczę. Rozcieram nadgarstki. Wygląda na to. a ja mam na sobie jedynie stanik. Leży obok mnie ubrany. ciężko dysząc. A potem wraca na łóżko. Wstaje i od razu się ubiera.. ale ucieka. gdy tymczasem on powoli zsuwa się ze mnie. Pada na mnie. panno Steele? – Uważam.261 nieruchomieje. jakaś przelotna myśl. że twoje ego ma się całkiem dobrze.

– Zamierzałam wysłać ci to w mejlu. że nie będzie żadnej dyskusji. – Widzę. Będziesz zakładał mi obrożę? Unosi brwi. Och. powinno mnie to dziwić? Tak mało wiem na ten temat. – Więc ten twój mejl był tylko żartem. że mi przerwałeś. – Rozumiem. Nie podjęłam decyzji. Chcę jednak omówić kilka kwestii. – Widzisz. – Nie wszystko jest zabawne. Nie wiem. że mówisz „nie”. Sądziłem. że gdzieś tam skrywa się w tobie poczucie humoru – uśmiecham się. Anastasio. .262 – Dlaczego nie lubisz. tak? Uśmiecham się ze skruchą i wzruszam ramionami.. Jeszcze nigdy tego nie robiłem. Anastasio. – Tego jeszcze nie wiem. ale można powiedzieć.. Owszem.. – Stosunek przerywany.. gdyby było inaczej. – Rozczarowałbym się. gdy cię ktoś dotyka? – Nie lubię i już. jakby z ulgą. A więc bierzesz pod uwagę moją propozycję? – Twoją niemoralną propozycję. – Przechyla się i całuje w czoło. Uśmiecha się do mnie. wiedziałam. że się przygotowałaś.

sama się tym zajmę. – Pani Robinson? – Pani Robinson! – Śmieje się głośno i wygląda przy tym tak młodo i beztrosko. że jego śmiech robi się zaraźliwy. – Tak. gdzieś w głębi duszy czuję chorobliwą zazdrość – jestem poruszona głębią tego uczucia. Anastasio. że tak ją nazwałaś. Och. ale nie ze mną. Że co? Czy on celowo próbuje mnie zdenerwować? – Tobie wydaje się to zabawne? – Nie. Mogłabyś z nią porozmawiać. Mówiłem ci. – Nie. – Ja tak tego nie postrzegam. Gdybyś chciała. – Powiem jej. . z kim omawiasz swoje niekonwencjonalne życie.. Marszczy brwi. teraz się przyjaźnimy. wielkie dzięki – warczę. – Nadal regularnie się kontaktujecie? – Jestem zaszokowana i nie potrafię tego ukryć. – Zdeprymowany potrząsa głową. będzie zachwycona. – Tak. – Głos mam zduszony.263 – A tobie ktoś ją zakładał? – pytam szeptem. – Jest więc ktoś. – Poważnieje.. – Rozumiem. mogę cię przedstawić którejś z moich dawnych uległych. Pani Robinson stanowiła część tego życia.

uległych. chrypliwym głosie słyszę zdecydowanie... – Brak mu słów.264 podciągając kołdrę pod brodę. – Nie miałem zamiaru cię obrazić. Wydymam usta.. niewolnicami. ja. – No to mamy kolejny pierwszy raz. – A więc teraz nie chcesz porozmawiać? O tej umowie? .. Patrzy na mnie zaskoczony. – W jego niskim. rozbawiony i lekko skonsternowany.. że nie sypiam z dziewczynami. Pierwszy taki przypadek. Poza tym już ci mówiłem. Ostatni weekend stanowił wyjątek. uległymi ani z nikim. – Wyrzucasz mnie? – Unosi brwi. To się więcej nie powtórzy. – Zbulwersowana? – Nie mam ochoty rozmawiać z żadną z twoich byłych dziewczyn.. – Cóż. jak tam je nazywasz. ja jestem zmęczona.. – Nie jestem obrażona. – Anastasio Steele. – Mierzy mnie uważnym spojrzeniem. – Tak. – Zostaniesz na noc? – Rano mam spotkanie w Heathmanie. czy ty jesteś zazdrosna? Robię się purpurowa na twarzy. – Anastasio. ale zbulwersowana. niewolnic..

otwieram je i wyglądam. – Środa? – mruczy. Podnoszę gumkę do włosów. Ale teraz czuję się jak pojemnik – puste naczynie. aby wychodził. niewymagającego dziesięciostronicowej umowy. – Podaj mi. okej? – Siadam i sięgam po T-shirt. Po raz pierwszy żałuję. Christian niechętnie wstaje z łóżka. – Nie wolno ci tak mówić. w dodatku nie byle jaki seks. Chyba rozmawia u siebie przez telefon. a potem całuje mnie lekko w usta. Nie jestem już na niego zła i nagle robię się nieznośnie nieśmiała. no i ja także. no nie.. – Boże.265 – Nie – odpowiadam z rozdrażnieniem.. mrużę oczy. – Środa – potwierdzam. podchodzę do drzwi. Podczas tej krótkiej trasy od sypialni do drzwi wejściowych moje myśli i uczucia ulegają transformacji. Kate nie ma w salonie. Wciągając spodnie dresowe. spodnie. Podnosi je z podłogi i podaje. Jeszcze niczego nie podpisałam. Potrzebuję chwili. Poczułabyś się znacznie lepiej. Po raz pierwszy uprawiałam seks na własnym terenie. – Można sobie pomarzyć. Anastasio? – Nachyla się nade mną i bierze pod brodę. Włosy mam w nieładzie i wiem. pejcza i karabińczyków pod sufitem pokoju zabaw. które on . chętnie spuściłbym ci porządne lanie. – Odprowadzę cię. – Bez powodzenia próbuje ukryć uśmiech. – Tak jest. Nie chcę. że nie jest „normalny” – pragnę normalnego związku. psze pani. że po jego wyjściu będę musiała stawić czoło Inkwizycji Katherine Kavanagh. proszę. Otwieram mu drzwi i wbijam wzrok w dłonie. Za mną wychodzi Christian.

moje serce obejmuje . że jeśli wejdę w ten układ. Uśmiech. Ukłucie zazdrości. wtapiając się we mnie. – Wszystko dobrze? – pyta czule. że jemu by się to nie spodobało. Otwierając drzwi. abym na niego spojrzała. Wiem. gdy wsiada do samochodu. niż jestem to skłonna przyznać. Oddech mu przyspiesza. Marszczy czoło. podnosi wzrok i uśmiecha się zniewalająco. Bierze głęboki oddech. który posyłam mu w odpowiedzi.. dłoń przesuwa się z brody na bok głowy. będę cierpieć. Zamykam drzwi. ale wiem. – Tak – odpowiadam. ujmuje moją brodę i zmusza. „Miałaś ochotę biec do Heathmana po seks – otrzymałaś go przesyłką kurierską”. przesuwając delikatnie kciukiem po mojej wardze. jego usta stają się coraz bardziej niecierpliwe. a potem nachyla się i całuje mnie delikatnie. Oczy ma zamknięte. drugi bok trzyma druga. głos pełen napięcia.266 napełnia. Moja podświadomość kręci głową. choć wcale nie mam takiej pewności. Krzyżuje ręce na piersi i stuka z rozdrażnieniem stopą. – Anastasio – szepcze. jest blady i po raz kolejny przypomina mi się Ikar szybujący zbyt blisko słońca. Christian nie potrafi ani nie chce zaoferować mi więcej. które czułam zaledwie parę chwil temu. Strasznie chce mi się płakać. a ja pragnę więcej. jeśli ma taki kaprys. – Co ty mi robisz? – O to samo mogłabym spytać ciebie – odszeptuję.. Kładę mu ręce na ramionach. Coś się zmienia. Pogłębia pocałunek. mówi mi. Christian staje w drzwiach. Znacznie więcej. Mam ochotę przeczesać palcami jego włosy. że żywię do niego większe uczucie. – Środa – potwierdza. Opiera się czołem o moje czoło. Zdecydowanym krokiem idzie w stronę zaparkowanego przed domem samochodu i przeczesuje dłonią włosy. całuje mnie w czoło i odchodzi.

Kate uśmiecha się.267 w posiadanie smutna i samotna melancholia. – Bierze ze stolika szczotkę. Jej wystarcza jedno spojrzenie i przytula mnie do siebie. – Po prostu nie sądzę. czego bym nie chciała. Mimowolnie się śmieję. Wracam do sypialni. – No więc czemu zjawił się tu dzisiaj? – Wysłałam mu mejl. Co się dzieje? Ty przecież nigdy nie płaczesz. Osuwam się na podłogę i chowam twarz w dłoniach. Nie potrafię. zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie. – Ana? – pyta łagodnie. Kate puka cicho. – Wpatruję się w palce. Taki był plan. próbując rozgryźć własne uczucia. – Masz koszmarne włosy „po seksie”. Kate. Po policzkach zaczynają mi płynąć łzy. aby nasz związek miał jakąkolwiek przyszłość. – No ale przecież mówiłaś. nic. – Co się stało? Co zrobił ci ten odrażający. że spotykacie się w środę? – Zgadza się. Otwieram drzwi. – Tak już lepiej. siada za mną i zaczyna powoli rozczesywać mi włosy. – Za to seks miałam fajny. . Pociąga mnie za sobą na łóżko i obie na nim siadamy. przystojny drań? – Och.

– Prawdę mówiąc. – Wykorzystuje seks jako broń. – Wygląda na to. że mocno się w tobie zadurzył. to wszystko. że kiedykolwiek uda mi się do tego doprowadzić. – Seksem zmusza cię do posłuszeństwa? – Kręci z dezaprobatą głową. – A tymczasem on się zjawił osobiście. Mrugam szybko powiekami i czuję. to genialne. Serce ściska mi się boleśnie. Teraz to już nic nie rozumiem. Cierpliwie wyjaśniam znaczenie mojego mejla. – Och. Marszczę brwi. Nie sądziłam. że na moje . Szuka po prostu nowej zabawki – wygodnej nowej zabawki. Christian się we mnie zadurzył? Akurat.268 – Prosząc. to był żart. – A on się zjawia? Ana. żeby mnie przelecieć. mówiąc. aby wpadł? – Nie. że nie chcę go więcej widzieć. Wzruszam przepraszająco ramionami. – Więc sądziłaś. Taka jest prawda. – Przyszedł. którą może zabrać do łóżka i wyprawiać z nią różne bezeceństwa. że odpowie ci mejlowo? – Tak. bez ujawniania zbyt wielu szczegółów. Na twarzy Kate maluje się szok. – Tak.

269 policzki wypełza krwisty rumieniec. Och... bingo, Katherine Kavanagh, laureatko Pulitzera. – Ana, ja tego nie rozumiem, przecież mu pozwoliłaś się z tobą kochać? – Nie, Kate, my się nie kochamy, według terminologii Christiana my się pieprzymy. On się nie bawi w kochanie. – Wiedziałam, że jest w nim coś dziwacznego. Ma problem z zaangażowaniem się. Kiwam głową, tak jakbym się z nią zgadzała. A w duchu płaczę rzewnymi łzami. Och, Kate... Chciałabym móc powiedzieć ci wszystko o tym dziwnym, smutnym, perwersyjnym facecie, a wtedy ty kazałabyś mi o nim zapomnieć. Powstrzymałabyś mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. – Chyba mnie to wszystko trochę przytłoczyło – mamroczę. Niedomówienie roku. Nie chcę rozmawiać już o Christianie, pytam ją więc o Elliota. Zachowanie Katherine ulega zmianie, gdy tylko wypowiadam jego imię. Cała się rozpromienia. – Zjawi się tu w sobotę rano, aby pomóc w przeprowadzce. Czuję znajome ukłucie zazdrości. Kate znalazła sobie normalnego mężczyznę i wygląda na niesamowicie szczęśliwą. Odwracam się i ściskam ją. – Och, zapomniałam ci powiedzieć. Dzwonił twój tata, gdy ty byłaś... eee... zajęta. Podobno Bob doznał jakiegoś urazu, więc nie przyjadą z mamą na uroczystość wręczania dyplomów. Ale twój tato w czwartek przyjedzie. Masz do niego zadzwonić. – Och... mama do mnie nie dzwoniła. Z Bobem wszystko

270 w porządku? – Tak. Zadzwoń do niej rano. Teraz jest już późno. – Dzięki, Kate. Już mi lepiej. Do Raya też zadzwonię rano. Teraz chyba pójdę spać. Uśmiecha się, ale w kącikach oczu widzę niepokój. Po jej wyjściu siadam i jeszcze raz czytam umowę, robiąc przy tym notatki. Kiedy kończę, odpalam laptop, gotowa do napisania mejla. W skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 23 maja 2011, 23:16 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,Czekam z niecierpliwością na uwagi dotyczące umowy.A tymczasem śpij dobrze, mała.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:02 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey,Oto lista moich uwag. Czekam z niecierpliwością na środową kolację, podczas której dokładniej je omówimy.Cyfry odnoszą się do punktów umowy: 2. Nie jestem pewna, czy to wyłącznie dla MOJEGO dobra – tzn. eksplorowanie MOJEJ zmysłowości i granic. Jestem przekonana, że w tym celu nie potrzebowałabym dziesięciostronicowej umowy! To wszystko jest dla TWOJEGO dobra. 4. Jak wiesz, jesteś moim jedynym partnerem

271 seksualnym. Nie biorę narkotyków i nie miałam żadnych transfuzji. Prawdopodobnie jestem bezpieczna. No a co z Tobą? 8. Mogę rozwiązać umowę w dowolnym momencie, jeśli uznam, że nie trzymasz się wyznaczonych granic. Okej – to mi się podoba. 9. Być Ci we wszystkim posłuszną? Bez wahania przyjmować dyscyplinowanie? Musimy o tym porozmawiać. 11. Miesięczny okres próbny. Nie trzymiesięczny. 12. Nie mogę Ci poświęcić wszystkich weekendów. Mam własne życie albo będę je mieć. Co powiesz na trzy w miesiącu? 15.2. Wykorzystywanie mojego ciała w sposób seksualny i inny – zdefiniuj, proszę, słowo „inny”. 15.5. Ten cały punkt z dyscyplinowaniem. Nie jestem pewna, czy chcę być chłostana, smagana czy karana cieleśnie. Wiem, że to byłoby naruszenie punktów 2–5. No i jeszcze „z jakiegokolwiek innego powodu”. To podłe i już – a mówiłeś mi, że nie jesteś sadystą. 15.10. Jakby wypożyczenie mnie komuś innemu w ogóle wchodziło w grę. Ale się cieszę, że mam to czarno na białym. 15.14. Zasady. Więcej na ten temat później.15.19. Dotykanie samej siebie bez Twojego pozwolenia. O co ci chodzi? Przecież wiesz, że tego nie robię. 15.21. Dyscyplina – patrz punkt 15.5.15.22. Nie mogę Ci patrzeć w oczy? Dlaczego? 15.24. Czemu nie wolno mi Cię dotykać? Zasady:Sen – zgadzam się na sześć godzin. Jedzenie – nie będę jeść tego, co jest na liście. Albo jedzenie, albo ja – mówię poważnie. Ubrania – dopóki muszę nosić twoje ubrania tylko, kiedy jestem z Tobą... okej. Ćwiczenia – zgodziliśmy się na trzy godziny, a tu nadal są cztery. Granice względne:Czy możemy przeanalizować wszystko po kolei? Żadnego fistingu. Co to jest podwieszanie? Klamerki na genitalia – chyba żartujesz. Gdzie i o której godzinie spotykamy się w środę? Pracuję tego dnia do piątej. Dobranoc,Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:07 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,To długa lista. Dlaczego jeszcze nie śpisz? Christian Grey

272 Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ślęczę po nocach Data: 24 maja 2011, 00:10 Adresat: Christian Grey Proszę pana, Proszę pamiętać, że przeglądałam właśnie umowę, kiedy zjawił się u mnie pewien lubiący rządzić innymi mężczyzna, przerwał mi i zabrał mnie do łóżka. Dobranoc.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Przestań ślęczeć po nocach Data: 24 maja 2011, 00:12 Adresat: Anastasia Steele IDŹ SPAĆ, ANASTASIO. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Och... wersaliki! Wyłączam komputer. Jak to możliwe, że mnie onieśmiela, choć dzieli nas kilka kilometrów? Kręcę głową. Z nadal ciężkim sercem kładę się do łóżka i natychmiast zapadam w głęboki, lecz niespokojny sen.

273

ROZDZIAŁ TRZYNASTY Nazajutrz po powrocie z pracy dzwonię do mamy. U Claytona dzień minął względnie spokojnie, przez co miałam zdecydowanie za dużo czasu na myślenie. Denerwuję się swoją jutrzejszą rozgrywką z Panem Kontrolerem. Martwię się też trochę, czy aby nie mam nieco zbyt negatywnego nastawienia do tej umowy. Może on to wszystko odwoła. Mama emanuje wręcz skruchą, strasznie żałując, że nie dotrze na uroczystość wręczania dyplomów. Bob naderwał jakieś wiązadło, co oznacza, że kuśtyka na jednej nodze. Jest równie podatny na wypadki jak ja. Wyzdrowieje, ale to znaczy, że musi się oszczędzać, a mama musi go teraz doglądać. – Ana, skarbie, tak bardzo mi przykro – jęczy mama do telefonu. – Mamo, w porządku. Przyjedzie Ray. – Kochanie, chyba jesteś markotna, coś się stało? – Nie, mamo. – Och, gdybyś tylko wiedziała. Poznałam pewnego nieprzyzwoicie bogatego faceta, a teraz on chce mnie wplątać w jakiś dziwny, perwersyjny układ, w którym nie mam nic do powiedzenia. – Poznałaś kogoś? – Nie, mamo. – Za żadne skarby jej tego nie powiem. – Cóż, kochanie, będę o tobie myśleć w czwartek. Kocham

274 cię... wiesz o tym, skarbie? Zamykam oczy. Dzięki jej słowom robi mi się w środku ciepło. – Ja ciebie też kocham, mamo. Pozdrów Boba, mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. – Dobrze, skarbie. Pa. – Pa. Chodzę po pokoju z telefonem w dłoni. Od niechcenia włączam niedobre urządzenie i odpalam program pocztowy. Czeka na mnie mejl od Christiana, wysłany późną nocą albo wczesnym rankiem, zależnie od punktu widzenia. Serce natychmiast mi przyspiesza i słyszę w uszach dudnienie krwi. Jasny gwint... a może powiedział, że nie, że to koniec, może odwołał kolację. Ta myśl jest taka bolesna. Odsuwam ją szybko i otwieram wiadomość.

Nadawca: Christian GreyTemat: Twoje uwagiData: 24 maja 2011, 01:27Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Po dokładnym przeczytaniu Twoich uwag chciałbym, jeśli pozwolisz, zwrócić Twoją uwagę na definicję słów „uległość” i „uległy”.1. uległośćrz. ż V, blmskłonność do ustępstw wobec kogoś lub czegoś, pokorne godzenie się z zaistniałym stanem rzeczy synonimy: posłuszeństwo, poddaństwo antonimy: nieposłuszeństwo, nieuległość2. uległyprzym.taki, który pozwala sobą kierować, poddaje się pokornie czyjejś woli, posłuszny komuś; będący wyrazem uległościsynonimy: posłuszny, poddanyantonimy: nieustępliwy, nieposłusznyProszę, miej to na uwadze podczas naszego środowego spotkania.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Pierwsze, co czuję, to ulga. Chce porozmawiać o moich uwagach i chce się jutro spotkać.

275 Po krótkim zastanowieniu odpisuję.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Moje uwagi... A co z Twoimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:29 Adresat: Christian Grey Proszę Pana, Proszę zwrócić uwagę na synonim „poddanie” oraz „poddany”. Z całym szacunkiem chciałabym zwrócić Pańską uwagę na fakt, że jest on nieco anachroniczny. Sporo się zmieniło od czasów feudalnych.Jeśli mogę, to chciałabym także przedstawić pewną definicję, którą proszę mieć na uwadze podczas naszego spotkania:kompromisrz. m IV, D. –u1. ugoda między ludźmi, organizacjami, instytucjami lub państwami, osiągnięta dzięki wzajemnym ustępstwom: Po kilku dniach negocjacji obydwie partie doszły do kompromisu i we wtorek podpisano umowę koalicyjną.2. odstępstwo od wyznawanych zasad ze względu na oczekiwane korzyści: Większość kolegów uznała kompromis moralny, którego wymagała praca w tej redakcji, za niemożliwy do przyjęcia. łac. compromissum ’coś wzajemnie obiecanego’.Ana

Nadawca: Christian Grey Temat: A co z moimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:32 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga, jak zawsze, Panno Steele. Jutro o 7:00 przyjadę po Ciebie do Waszego mieszkania. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: 2011 – kobiety mają prawo jazdy Data: 24 maja 2011, 18:40 Adresat: Christian Grey

276 Proszę Pana,Mam samochód. Mam prawo jazdy. Wolałabym się spotkać w jakimś innym miejscu. Gdzie się spotkamy?W Twoim hotelu o 7:00?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uparte młode kobiety Data: 24 maja 2011, 18:43 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele,Odsyłam Panią do mejla z 24 maja 2011 wysłanego o godz. 1:27 i zawartych w nim definicji.Myślisz, że kiedykolwiek będziesz w stanie robić to, co Ci się każe? Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:49 Adresat: Christian Grey Panie Grey, Chciałabym samochodem.Proszę.Ana.

przyjechać

swoim

Nadawca: Christian Grey Temat: Zirytowani mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:52 Adresat: Anastasia Steele W porządku. W moim hotelu o 7:00.Spotkamy się w Marble Barze.Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nawet w mejlu potrafi być zrzędliwy. Czy on nie rozumie, że może będę musiała szybko uciec? Co prawda mojego garbusa ciężko uznać za szybki środek lokomocji... no ale jednak – potrzebny mi własny środek transportu.

277

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nie aż tacy nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:55 Adresat: Christian Grey Dziękuję. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Irytujące kobiety Data: 24 maja 2011, 18:59 Adresat: Anastasia Steele Proszę. Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Dzwonię do Raya, który zaraz ma zacząć oglądać mecz Soundersów z jakąś drużyną piłkarską z Salt Lake City, więc nasza rozmowa jest na szczęście krótka. Przyjedzie w czwartek na rozdanie dyplomów. Potem chce mnie zabrać na obiad. Podczas rozmowy z Rayem robi mi się ciepło na sercu, a w gardle formuje się wielka gula. To mój constans podczas tych wszystkich romantycznych uniesień mamy. Łączy nas szczególna więź, którą bardzo cenię. Choć to mój ojczym, zawsze traktował mnie jak rodzone dziecko, i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Tak długo się nie widzieliśmy. Jego spokój i hart ducha – tego mi teraz trzeba i za tym właśnie tęsknię. Kate i ja koncentrujemy się na pakowaniu, przy okazji opróżniając butelkę taniego czerwonego wina. Kiedy wreszcie kładę się spać, spakowawszy prawie wszystko z sypialni, jestem spokojniejsza. Wysiłek fizyczny dobrze mi zrobił i czuję przyjemne zmęczenie. Wślizguję się pod kołdrę i w mgnieniu oka zasypiam. Paul przyjechał z Princeton na krótkie wakacje przed przeprowadzką do Nowego Jorku, gdzie rozpocznie staż w instytucji finansowej. Przez cały dzień chodzi za mną, prosząc o spotkanie.

278 Strasznie mnie to irytuje. – Paul, po raz setny ci mówię, że mam wieczorem randkę. – Wcale nie masz, mówisz tak tylko, żeby się mnie pozbyć. Zawsze tak robisz. Tak... można by pomyśleć, że w końcu załapie, o co mi chodzi. – Zawsze uważałam, że umawianie się z bratem szefa to kiepski pomysł. – Pracujesz tu tylko do piątku. Jutro masz wolne. – A w sobotę będę już w Seattle, a ty niedługo jedziesz do Nowego Jorku. Będziemy tak daleko od siebie, że dalej się nie da. Poza tym naprawdę wieczorem mam randkę. – Z José? – Nie. – No to z kim? – Paul... och – wzdycham z rozdrażnieniem. Tak łatwo nie odpuści. – Z Christianem Greyem. – Nawet nie kryję irytacji. Ale udaje się. Paulowi opada szczęka i patrzy na mnie oniemiały. Hmm, już na dźwięk jego nazwiska ludzie zapominają języka w gębie. – Masz randkę z Christianem Greyem? – pyta wreszcie, kiedy mija szok. W jego głosie słychać niedowierzanie. – Tak. – Rozumiem.

279 Wygląda na przybitego, wręcz ogłuszonego i trochę mam mu za złe, że tak go to dziwi. Moja wewnętrzna bogini także. Pokazuje mu środkowy palec. A potem Paul mnie ignoruje. Równo o piątej wychodzę. Kate pożyczyła mi dwie sukienki i dwie pary butów – na dzisiejszy wieczór i na jutrzejszą uroczystość. Chciałabym bardziej ekscytować się ciuchami, ale to naprawdę nie moja bajka. A co nią jest, Anastasio? Prześladuje mnie pytanie, zadane mi niedawno przez Christiana. Potrząsam głową i decyduję się na obcisłą suknię w kolorze śliwkowym. Jest skromna i poważna – w końcu będę negocjować umowę. Biorę prysznic, golę nogi i pachy, myję włosy, a potem przez pół godziny je suszę, tak że opadają miękkimi falami na plecy i piersi. Jedną stronę podpinam grzebykiem, aby odsunąć je z twarzy. Maluję rzęsy, a na usta nakładam odrobinę błyszczyku. Rzadko się maluję – makijaż mnie onieśmiela. Żadna z moich bohaterek literackich nie miała do czynienia z akcesoriami do makijażu, w przeciwnym wypadku niewykluczone, że wiedziałabym więcej na ich temat. Stopy wsuwam w śliwkowe szpilki, pasujące kolorem do sukienki, i o szóstej trzydzieści jestem gotowa. – No i? – pytam Kate. Uśmiecha się szeroko. – Ależ się wystroiłaś. – Kiwa z uznaniem głową. – Gorąca laska z ciebie. – Gorąca! Miało być skromnie i poważnie. – To też, ale przede wszystkim gorąca. W tej sukience naprawdę świetnie wyglądasz, a kolor pasuje ci do cery. Ależ opina

280 ci ciało. – Uśmiecha się znacząco. – Kate! – besztam ją. – Mówię, jak jest, Ana. Całość wygląda świetnie. Będzie ci jadł z ręki. Usta zaciskam w cienką linię. Och, ty zupełnie nic nie rozumiesz. – Życz mi powodzenia. – Potrzebujesz tego na randkę? – Marszczy z konsternacją brwi. – Tak. – Cóż, wobec tego powodzenia. – Ściska mnie, a potem wychodzę. Muszę prowadzić na bosaka. Wanda, mój garbus, nie jest przystosowana do kierowcy w szpilkach. Dokładnie o szóstej pięćdziesiąt osiem podjeżdżam pod Heathmana i wręczam kluczyki parkingowemu. Patrzy pytająco na mojego garbusa, ale go ignoruję. Biorę głęboki oddech, zbieram się w sobie i wchodzę do hotelu. Christian opiera się swobodnie o bar, popijając białe wino. Tradycyjnie ma na sobie białą koszulę, a do tego czarne dżinsy, czarny krawat i czarną marynarkę. Włosy ma potargane jak zawsze. Wzdycham. Przez kilka sekund stoję w progu baru, patrząc na niego, ciesząc oczy widokiem. Rzuca nerwowe – tak mi się wydaje – spojrzenie w stronę wejścia i na mój widok nieruchomieje. Kilka razy mruga powiekami, następnie na jego twarzy pojawia się leniwy, seksowny uśmiech, na którego widok robi mi się gorąco. Mocno się koncentrując na tym, aby nie przygryzać wargi, ruszam w jego stronę świadoma tego, że ja, Anastasia Steele, Miss Gracji, mam na nogach

281 szpilki. Christian wychodzi mi na spotkanie. – Wyglądasz oszałamiająco – mruczy, po czym nachyla się i całuje mnie w policzek. – Sukienka, panno Steele. To mi się podoba. – Ujmuje moje ramię i prowadzi do usytuowanego w kącie boksu, po czym gestem przywołuje kelnera. – Czego się napijesz? Siadając, uśmiecham przynajmniej mnie o to pyta. się chytrze pod nosem. Cóż,

– Poproszę o to samo, co ty. – Widzicie! Potrafię być grzeczna i dobrze się zachowywać. Z rozbawieniem zamawia jeszcze jeden kieliszek Sancerre i siada naprzeciwko mnie. – Mają tu znakomicie zaopatrzoną piwniczkę – stwierdza. Opiera łokcie na blacie i splata palce na wysokości ust. W jego oczach błyszczą jakieś nieodgadnione uczucia. I oto jest... ten znajomy prąd, który biegnie od niego, docierając do mego wnętrza. Wiercę się zażenowana jego bacznym spojrzeniem. Serce wali mi jak młotem. Muszę zachować spokój. – Denerwujesz się? – pyta miękko. – Tak. Nachyla się ku mnie. – Ja też – szepcze konspiracyjnie. Podnoszę na niego wzrok. On? Zdenerwowany? Nigdy. Mrugam, a on uśmiecha się do mnie uroczo. Pojawia się kelner z winem dla mnie, małą miseczką mieszanki orzechów i drugą z oliwkami.

Wsuwa ją do ust. które dotykały mego ciała. że zgodnie z prawem należysz do mnie? – No.282 – No więc jak to zrobimy? – pytam. – Omówimy po kolei moje uwagi? – Niecierpliwa jak zawsze. prawda? – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. panno Steele. – Nie masz o mnie zbyt dobrego zdania.. a moje spojrzenie błądzi po tych ustach. – Wiesz. – Uważam. wszystkich jego części. Oblewam się rumieńcem. co sądzisz na temat dzisiejszej pogody. mogłam zapytać. – Sądzisz. – Czy pan sobie ze mnie drwi. panno Steele.. że dzisiejsza pogoda była wyjątkowo przeciętna. Uśmiecha się i sięga po oliwkę. – Zamierzałeś mi o tym w ogóle powiedzieć? Marszczy brwi. tak. na co nie masz ochoty. – Uśmiecha się drwiąco. – No. panno Steele.. że zmusiłbym cię do podpisania czegoś. a potem bym udawał. że ta umowa w sensie prawnym jest nieważna? – W pełni jestem tego świadomy.. panie Grey? – Owszem. .

jeśli nie potrafisz być ze mną szczera. że ci się nie podoba. czy nie. a potem uznasz. eee.283 – Anastasio. Jak daleko jest mnie w stanie zabrać. „Nie pij za dużo”.. jak daleko jestem w stanie się posunąć. Nawet gdyby była prawnie wiążąca. w umowie jest aż nadto punktów. wtedy to się nie uda. – Takie relacje opierają się na szczerości i zaufaniu – kontynuuje. – Dlaczego? – Bo wszystkie były doświadczonymi uległymi. gdybyś zdecydowała się uciec? Upijam spory łyk wina. Anastasio. O rany. który chciałbym z tobą stworzyć. Jeśli podpiszesz. a więc się zaczyna. Ufasz mi czy nie? – Jego oczy płoną. czego chciałbym od ciebie i czego ty możesz oczekiwać ode mnie. nie podpisuj. piętnastką? – Nie. Co to znaczy? – To całkiem proste. które umożliwią ci odejście.. czy umowa jest nieważna. jak daleko jestem cię w stanie zabrać. Reprezentuje układ. Moja podświadomość stuka mnie mocno w ramię. czy naprawdę uważasz. że ciągałbym cię po sądach. Kuźwa. W ich przypadku trzeba było jedynie uzgodnić granice względne i tego typu szczegóły. – Macie jakiś swój sklep? Globalną sieć? . Wiedziały.. – Jeśli mi nie ufasz w kwestii tego.. Jeśli ci się to nie podoba. czego chcą w relacji ze mną i czego generalnie od nich oczekuję. – Czy podobne rozmowy odbywałeś z. to nie ma znaczenia.

odpowiedź mu się nie spodoba. – Jesteś głodna? – pyta. – W takim razie jak to działa? – O tym właśnie chcesz rozmawiać? A może przejdziemy do sedna sprawy? Do twoich uwag? Przełykam ślinę. Pamiętam. jedzenie.. moja ..284 Śmieje się. odrywając mnie od rozważań. – Niezupełnie. że powinniśmy pozostać w miejscu publicznym. jak się zirytował.. Kuźwa. – Nie – mówię cicho. Uczciwość. Czy mu ufam? Do tego się właśnie wszystko sprowadza? Do zaufania? No ale to powinno przecież obowiązywać obie strony. – Jadłaś coś dzisiaj? Piorunuję go wzrokiem. na neutralnym gruncie. Możemy zjeść tutaj albo w moim apartamencie. O nie. – Nie.. Jak wolisz? – Myślę. Anastasio. kiedy zadzwoniłam do José. – Musisz jeść. Mruży oczy.

że nie masz nic przeciwko. Podchodzi do nas mężczyzna w liberii Heathmana. Cholera. proszę. czuję ulgę. Tylko jeden stolik. Mam nadzieję. Christian siada naprzeciwko mnie. – Chodź. Ten wyłożony drewnem pokój ma swój finezyjny urok. Pomieszczenie jest nieduże. że to robię. Nie jestem pewna. Zerkam na niego. Kelner odsuwa dla mnie krzesło i siadam. Podaję mu dłoń i staję obok niego. – Naprawdę sądzisz. Idziemy za nim przez część z pluszowymi kanapami do ustronnej sali jadalnej. ale urządzone z przepychem. Nawet nie wiem. że to by mnie powstrzymało? – W jego głosie pobrzmiewa zmysłowa groźba. tędy. Otwieram szeroko oczy i ponownie przełykam ślinę. zarezerwowałem nam prywatną salę jadalną. Prowadzi mnie przez bar. srebrnymi sztućcami i bukietem białych róż. – Złożyłem już zamówienie. Marszczę brwi. Kładzie mi na kolanach serwetkę. Szczerze mówiąc. Nie miejsce publiczne. – Mam taką nadzieję. Pod połyskującym żyrandolem ustawiono stolik z kryształowymi kieliszkami. Christian puszcza mnie i ujmuje za łokieć. – Panie Grey. wyciągając do mnie rękę. – Uśmiecha się do mnie enigmatycznie i wstaje. – Zabierz swój kieliszek – dodaje. a potem po schodach na półpiętro.285 Uśmiecha się sardonicznie. czy potrafię . – Nie przygryzaj wargi – mówi szeptem.

Przypomina mi się ostatni łyk. Czy taka odpowiedź ci wystarcza? Kiwam głową. Już wcześniej o tym wspomniałem. ja też robię je regularnie co sześć miesięcy. Mój mejl. w moim łóżku. – Nigdy nie miałem transfuzji krwi. Mrugam zaszokowana. oczywiście. Moja polityka to zero tolerancji dla narkotyków i wśród pracowników przeprowadzam wyrywkowe testy na ich obecność. Wszystkie wyniki mam w porządku. twoje uwagi. jaki od niego otrzymałam. – Cóż. Nigdy nie brałem narkotyków. . wszystkie moje poprzednie partnerki miały robione badania krwi. A niech mnie. No dobrze. na czym stanęliśmy? – Na sednie sprawy. że potrafisz być zgodna. – Sięga do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjmuje złożoną kartkę. Christian wydaje się taki poważny. Christian Grey dobrze wybiera wino. – Tak. – Moje zdrowie seksualne – kontynuuje. – Punkt 2. – Nie.. – Upijam kolejny łyk wina.286 podejmować kolejne decyzje. Rumienię się na to wspomnienie. to jestem ich zaciekłym przeciwnikiem. to dopiero szczyt kontroli. Korzyść jest obopólna. – Następny punkt. będziemy to omawiać punkt po punkcie. Jeśli mam być szczery. Zgoda. Zmienię to. Posiłkuję się jeszcze jednym łykiem wina. O matko. Jakoś opuszcza mnie odwaga.. – Miło wiedzieć. Naprawdę jest przepyszne... Mrugam.

Nie powstrzymam cię. Oblizuję wargi. Wygląda wtedy tak młodo.287 Możesz odejść w każdej chwili.. Anastasio. Patrzy na mnie surowo. – Więc tego się nie żuje? – Nie. – Naprawdę? Cóż. że lubisz ostrygi – mówi miękko Christian. że sobie poradzisz. Smakuje morzem. – No i? – Zjem więcej – odpowiadam sucho. – Śmiało – zachęca. Okej. Pojawia się kelner z pierwszym daniem. – Okej – mówię cicho. och. Ześlizguje mi się do gardła. morska woda. Tak żebyś miała tego świadomość. to będzie koniec.. Robię się szkarłatna na twarzy. Christian przygląda mi się uważnie.. sól. – Sięga po jedną. pyszna. – Nigdy. – Wpatruje się we mnie i wiem. do czego nawiązuje. – Nigdy ich nie jadłam. Jak ja mam teraz jeść? O święty Barnabo. podnoszę do ust i przechylam. – W jego oczach błyska rozbawienie. Przygryzam wargę i wyraz jego twarzy natychmiast ulega zmianie. Jeśli jednak odejdziesz.. zamówił ostrygi na lodzie. Uśmiecha się szeroko. Biorę do ręki moją pierwszą w życiu ostrygę. Jeśli odejdę. a potem podnosi ją do ust. Anastasio. to będzie koniec. wyciska na swoją ostrygę nieco cytryny. Ta myśl jest zaskakująco bolesna. wyciskam na nią cytrynę. – Uśmiecha się. – Mhm. – Mam nadzieję. Myślę. . cierpkość cytryny. – Musisz tylko przechylić i przełknąć.

– No więc na czym skończyliśmy? – Zerka na mój mejl. – Co jej zrobiłeś? – Podwiesiłem ją pod sufitem w moim pokoju zabaw. że to wiesz i myślę. Tak.288 – Grzeczna dziewczynka – mówi z dumą. po to właśnie są te wszystkie karabińczyki. – Ale martwię się tym. – Naprawdę sądzisz. że to zrobię? Przekroczę granice. Potraktuj to jak odgrywanie roli. aby przestał. że zrobisz mi krzywdę. – I duchową. błagając. Podwieszanie. – Posłuszeństwo we wszystkich kwestiach. Myślę. aby tak było. To było dawno temu. a ja sięgam po kolejną ostrygę. o kurczę. – Owszem. On reaguje tak samo. które jesteś w stanie znieść? – Mówiłeś. Unoszę rękę. – Jaką krzywdę? – Fizyczną. Potrzebuję tego. Anastasio. Z tobą nie potrzebuję afrodyzjaków. Mam na niego wpływ. – Wybrałeś je celowo? To słynny afrodyzjak? – Nie.. . Jeden ze sznurów przywiązałem zbyt mocno. że ty na mnie reagujesz tak samo – odpowiada z prostotą. to była pierwsza pozycja w menu.. Do sznurów. chcę. że zrobiłeś w przeszłości komuś krzywdę. Właściwie to jedno z twoich pytań.

– Teraz okres obowiązywania. że dasz radę? Wpatruje się we mnie intensywnie. ściśle . jakbym miała pójść do więzienia. – Okej. Mijają sekundy. – Kwestia własności. Jeden miesiąc zamiast trzech to naprawdę mało. abym wytrzymał bez ciebie tak długo.289 – Nie muszę wiedzieć więcej. – Uśmiecha się. Biorę kolejny łyk wina i częstuję się ostrygą. że mogłabym je polubić. cóż. – I proszę. – Trzy miesiące? – Czuję się. jeśli naprawdę tego nie chcesz. Myślę. spróbujmy przez trzy miesiące. to jedynie terminologia. Więc nie będziesz mnie podwieszał? – Nie. – Mogłabym spróbować – szepczę. – Świetnie. zawsze będziesz mogła odejść. Jeśli ci się nie spodoba. – Milknie. Może to być twoja granica bezwzględna. sądzisz. Nie może beze mnie wytrzymać? Że niby co? – Co powiesz na to: jeden dzień w jeden weekend w miesiącu masz dla siebie. – No więc posłuszeństwo. Teraz też nie potrafię. ale tego tygodnia dajesz mi jedną noc w środku tygodnia? – W porządku. Nie sądzę. zwłaszcza że jeden weekend w miesiącu chcesz spędzać osobno.

ledwie . że muszę zasłużyć na twoje zaufanie i tak właśnie zrobię. Na początku nie będziemy się spieszyć i będę ci pomagał. jak będę chciał i gdzie będę chciał. – Chciałabyś jeszcze wina? – Prowadzę. Ale wiem.290 związana z główną zasadą posłuszeństwa. – Nadal tu jesteś? – pyta ciepłym. – Gazowana czy niegazowana? – Gazowana. W drzwiach pojawia się kelner i Christian zauważalnie kiwa głową. I chcę. Musisz to ochoczo przyjmować. Służy temu. że to jego obsesja. ale wiem. kiedy będę chciał. nie odrywając wzroku od mojej twarzy. Będę cię dyscyplinował.. Kelner wychodzi. – Wobec tego woda? Kiwam głową. o co mi chodzi. ale to bardzo tego pragnie. Pociąga łyk wina. zrobię z tobą. Milknie i patrzy na mnie. że kiedy przekroczysz mój próg jako uległa. że on taki właśnie jest. pozwalając mu sprzątnąć ze stołu. Dlatego właśnie musisz mi ufać. Nie mogę oderwać od niego wzroku. abyś mi ufała. abyś się odpowiednio nastawiła. ponieważ ty będziesz niegrzeczna. Będziemy realizować różne scenariusze. że to dla ciebie nowość. On naprawdę bardzo. Chcę. uwodzicielskim szeptem.. co tylko będę chciał. żebyś wiedziała. Będę się z tobą pieprzył. abyś zrozumiała. Mówi to tak żarliwie i hipnotyzująco. Będę cię szkolił i uczył sprawiania mi przyjemności. Widać.

– Okej. . Tyle informacji. – No to świetnie. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz. Ana? Ana! – Ufam. ponieważ to prawda – rzeczywiście mu ufam. – Widać. Teraz mi nie wierzysz. Jest bardzo cienka granica między przyjemnością a bólem. gdy mówię o zaufaniu. omówmy je. ale o to właśnie mi chodzi. – Mam nadzieję.291 – Jesteś bardzo milcząca – stwierdza Christian. Mogę ci pokazać.. którego nie jesteś w stanie znieść. Uśmiecha się. – Moja odpowiedź jest spontaniczna. – Za to ty wielomówny. – Reszta to tylko szczegóły. aby później wszystko odsłuchać. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie. że lubisz ryby – mówi grzecznie Christian. To dwie strony tej samej monety. jedna nie istnieje bez drugiej. Ufasz mi. Powinnam była zabrać dyktafon Kate. No i znowu pojawia się kwestia zaufania. że mu ulżyło. jak przyjemny potrafi być ból. tak wiele do przeanalizowania. szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim.. Będziesz czuć ból. – Dyscyplina. niepoprzedzona myśleniem. ale nie taki. – Ważne szczegóły. W głowie mi się kręci od jego słów. Anastasio.

że nie jesteś głodna. – Odpuszczam jedzenie i sen. Marszczę brwi. – A mogę ująć to tak. – Bingo. co mam jeść. Jedzenie zupełnie odpada? – Tak. Przygląda mi się przez chwilę i w końcu daje za wygraną. – W tym przypadku się nie ugnę. Przyzwyczaisz się. Dlaczego? – Będziesz mi musiał zaufać. Czy rzeczywiście? – Dlaczego nie mogę cię dotykać? – Bo nie. zgoda. Ach. – Zasady. Jak się pieprzyć. jaka szkoda. że to nie wino.292 Zaczynam grzebać widelcem w talerzu i wypijam spory łyk wody. nie ma mowy. Nikt mi nie będzie dyktował. ale jedzenie. – Dlaczego nie mogę na ciebie patrzeć? – Tak już jest w układzie Pan/Uległa. – Muszę wiedzieć. . Zaciska usta. panno Steele – mówi cicho... Porozmawiajmy o nich. że będziesz jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie? – Nie.

Anastasio.. że mam po niej uraz? Kiwam głową. Jedzenie.. sen. – Masz o czym myśleć. Ale nie jestem pewna.. na to nie mam żadnej odpowiedzi. Poza tym pani Robinson nie pozwoliłaby mi na coś takiego. – Z powodu pani Robinson? Patrzy na mnie dziwnie. – Nie. – Więc nie ma to nic wspólnego z nią. próbując ocenić. Wydymam wargi. I nie chcę także.. – Głos ma zachrypły.293 Zaciska usta w wąską linię. – Nie. Och. prawda? . – A tak z ciekawości. – Skąd ci to przyszło do głowy? – Po chwili zaczyna rozumieć. Marszczę brwi i wkładam do ust kęs dorsza.. ten punkt o zakazie masturbacji. abyś sama się dotykała.. lecz pełen determinacji. To nie ona jest powodem. czy potrafię to zrobić przy jedzeniu. Z jednej strony zachowuje się w stylu „Chcę przygryźć tę wargę”. dlaczego? – Ponieważ chcę twojej całej przyjemności. Słucham? Ach tak. na jakie Christian poszedł ustępstwa. ale ja muszę. a nie omówiliśmy jeszcze granic względnych. – Sądzisz. Och. z drugiej jest taki egoistyczny. Nie zamierza się spieszyć.

Jezu. Mięśnie. a przez cały dzień nie jadłaś. – Musisz być sprawna i zdrowa. Ale nie mogę na to pozwolić. Jego największa broń. Anastasio. – Chcesz porozmawiać także o granicach względnych? – Nie przy jedzeniu. . że mogę ci ufać. nie każdego dnia odbywam tego typu rozmowy. jeden szparag. proszę. – A w tej właśnie chwili mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę. Powiedziałaś. oliwek. znowu użyta przeciwko mnie. Wszystko notował. zero ziemniaków. z którymi coraz lepiej się znam. – Niewiele zjadłaś. – Wiem. – Christian. orzeszków. Czuję ucisk w żołądku. cztery kęsy dorsza.294 – Tak. – Wrażliwy żołądek? – Coś w tym rodzaju. Przełykam ślinę. – Wystarczająco. – Trzy ostrygi. Zedrzeć ze mnie sukienkę Kate. Uśmiecha się.

Używam tego. jeśli chodzi o seks – nawet ja do tego doszłam. Marszczę brwi. Unosi zaskoczony brwi. aby to był dobry pomysł – mówię cicho. Byłoby łatwo. Teraz. jesteś rozkosznie słodka. – Nie zjedliśmy deseru. – Christian. Tak robię. Używasz seksu jako broni. – Chciałbym czegoś spróbować – wyrzuca z siebie. Dopiero co dał mi tyle do przemyślenia. Ja . To naprawdę nie fair – szepczę. Nie zmienia to faktu. A potem podnoszę wzrok i patrzę mu prosto w oczy. – Ty mogłabyś być deserem – mruczy sugestywnie. – Głos ma miękki. – Chyba nie jestem wystarczająco słodka. – Te wszystkie decyzje. Anastasio. a teraz jeszcze coś. – Masz rację. Tutaj. – Masz ochotę na deser? – prycha. a w żyłach krąży mi gorąca krew. Jak może mnie uwieść wyłącznie głosem? Oddycham z trudem. Z namysłem gładzi się po brodzie. – Gdybyś była moją uległą. – Anastasio. nie musiałbym o tym myśleć. Ja to wiem. w ogóle byś ich nie musiała podejmować. co znam.295 Jest świetny. – Tak. – Nie sądzę. że bardzo cię pragnę. Pytania w stylu: czy to właściwe? Powinno wydarzyć się tutaj? Może wydarzyć się teraz? Nie musiałabyś zawracać sobie głowy takimi szczegółami. uwodzicielski. wpatrując się w dłonie. Widzę. że przetrawia moje słowa.

odpowiada na pytanie. twój Pan. prawda? Rumienię się i wbijam wzrok w dłonie. ponieważ. Są przecież schowane pod stołem. Pozostałe moje wzorce są fikcyjne: Elizabeth Bennet byłaby oburzona. opierając się na latach doświadczenia. I wiem. To on zna i rozumie zasady.296 bym to robił. tego już za wiele. Ja jestem zbyt naiwna i niedoświadczona. Jane Eyre przerażona. uda. jak wszystko zjadam.. jesteś . że pragniesz mnie teraz. – Poczułem. że lubisz. – Sądziłam. – Wolisz zimnego dorsza ode mnie? Unoszę głowę i widzę. – Nie skończyłam jeszcze dorsza. To mi właśnie przeszkadza w tej grze w uwodzenie. Skąd to wie? – Wiem. że obrus się rusza. tak jak ja. Na domiar wszystkiego jest jasnowidzem? – . a Tessa by uległa. Zaciskasz zarumieniona i masz przyspieszony oddech. Mam rację. – Skąd wiesz o moich udach? – W moim głosie słychać niedowierzanie. a ona nie daje facetom wciskać sobie kitu. Moim jedynym przykładem jest Kate. Anastasio.zdradza cię twoje ciało.. które zadałam w myślach.. O kuźwa. że w jego oczach połyskuje roztopione srebro. Okej. no i zaryzykowałem..

panno Steele. – Ja tylko kończę posiłek. – Christian. – Anastasio. panno Steele. W tej właśnie chwili kelner puka do drzwi i nie czekając na zaproszenie. Patrzy na Christiana. Co ty robisz? Odgryzam końcówkę. Następnie bardzo powoli wsuwam koniuszek zimnego szparaga do ust i ssę. Nabijając na widelec kawałek szparaga. Potrafię? Okej. patrzę na Christiana i przygryzam wargę. Udaję niewiniątko. Mam tak od zawsze. a po takiej rozmowie . – „Ograć tego boga seksu w jego własnej grze”. który marszczy brwi. – Jem szparaga. A mnie wraca rozsądek. więc kelner zabiera nasze talerze. Oczy Christiana minimalnie się rozszerzają. wchodzi. Christian poprawia się na krześle. Jeśli zostanę. panie Grey. nasze spotkanie skończy się w wiadomy sposób. gówno mnie obchodzi twoje jedzenie. „Potrafisz to zrobić” – nakłania mnie. – Myślę. że się ze mną bawisz. Moja wewnętrzna bogini marszczy brwi. Nie grasz fair. – Wiem. ale po chwili kiwa głową. Co mam zrobić? Niedoświadczenie to kamień u mojej szyi. Muszę jechać.297 – W tym momencie. ale i tak to zauważam. Czar pryska.

rozum się buntuje.. – Tak. – Oboje nas jutro czeka uroczystość wręczania dyplomów.298 potrzebne mi pewne granice. Chyba powinnam się zbierać. Jeśli tu zostanę.. – Nie chcę. dziękuję. – Dlaczego? – Ponieważ muszę przemyśleć tak wiele spraw. – Wpatruję się w dłonie.. żebyś została. muszę. – Wiem.. ale nie chcę. . jak zawsze dżentelmen. – To właściwa decyzja. Potrzebny mi dystans. abym mogła przemyśleć to. Choć moje ciało pragnie jego dotyku. o czym rozmawialiśmy. Spojrzenie nadal ma gorące. a jego urok i sprawność seksualna wcale mi tego nie ułatwiają. – Zbierać? – Nie potrafi ukryć zaskoczenia. – Masz ochotę na deser? – pyta grzecznie Christian. w tym pokoju razem z nim. żebyś jechała. Christian automatycznie wstaje. Wstaję zdecydowanie. – Mógłbym cię zmusić. Nadal nie podjęłam decyzji. – Nie. Przeczesuje palcami włosy i przygląda mi się uważnie. – Proszę. i potrzebny mi dystans. Kelner wychodzi pospiesznie. abyś to robił. przeleci mnie.

językiem szukam jego języka. – Jesteś niemożliwa. – Spędź ze mną noc. nie jestem pewny. Anastasio.299 – Wiesz. przyciągając go do siebie. – Wiem. Wysuwam usta i całuje mnie. a ponieważ nie wiem. że jesteś urodzoną uległą. czy w tym twoim apetycznym ciele drzemie choć odrobina uległości. – Bez dotykania? Nie. co mówiłaś to „tak. – Nie. – Chcę otrzymać szansę zbadania. aby mnie pocałować. Christian pogłębia pocałunek. abyś została? – pyta pomiędzy pocałunkami. Dłoń przesuwa w dół moich pleców i przyciska mnie mocno do swego ciała. pragnąc. kiedy wpadłaś do gabinetu. Taki już jestem. Spojrzeniem szuka moich oczu. – . – Nie potrafię inaczej. – Możliwe. Nachyla się. aby przeprowadzić ze mną wywiad. Ale jeśli mam być szczery. niemal jedyne. pytając o pozwolenie. Unosi rękę i przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Jęczy. Pomyślałem. wkładam w to całą siebie – palce wplatam w jego włosy. proszę pana”. czy jeszcze kiedyś to zrobi. proszę pana” i „nie. nim jego usta stykają się z moimi. – Nie namówię cię. czy tak jest rzeczywiście – mruczy. ale zatrzymuje się. że masz rację – odpowiadam bez tchu. – Odsuwa się i patrzy na mnie. patrząc na mnie. – Przysuwa się powoli w moją stronę. Anastasio. reagując na moją żarliwość. otwieram usta.

To może być nasze pożegnanie. Nie wiem.300 Dlaczego mam wrażenie. Swędzi mnie skóra. utrwalam w pamięci jego piękny profil. że to koniec. podnoszę torebkę i podaję mu dłoń. że się ze mną żegnasz? – Dlatego. – Dziękuję za kolację – bąkam. a nasze oddechy się uspokajają. Zamyka oczy i opiera czoło o moje. panno Steele – odpowiada grzecznie. Christian odwraca się nagle i wbija we mnie . gdy tak stoimy i czekamy. Dręczy mnie bolesna świadomość. następnie mnie puszcza i cofa się kilka kroków. Po chwili całuje mnie w czoło. panno Steele – mówi spokojnie. że pogrążony jest we własnych myślach. jakiego pragniesz. jeśli nie zdecyduję się przyjąć jego propozycji. Wyciąga rękę. robi głęboki wdech. że właśnie wychodzę. w uszach dudni krew. czy potrafię być w takim związku. Zerkam na niego. – Masz bilet parkingowy? Sięgam do torebki. Potulnie schodzę za nim ze schodów. Gdy podnoszę na niego wzrok. – Jak zawsze cała przyjemność po mojej stronie. – Christianie. podaję mu go. Serce ściska mi się boleśnie. a on z kolei wręcza bilet odźwiernemu. – Jak sobie pani życzy. możliwe. Cholera jasna. choć widać. że mogę go już więcej nie zobaczyć. Schylam się. – Odprowadzę cię do holu. muszę wszystko przemyśleć. – Nie to mam na myśli i doskonale o tym wiesz.

to możemy spotkać się w sobotę? – W jego głosie słychać wahanie. ale zaraz potem marszczy brwi. Chłopak parkingowy wyskakuje z auta i wręcza mi kluczyki. Przez chwilę na jego twarzy widać ulgę. Przed hotelem zatrzymuje się mój samochód. gdy przytrzymuje ją dla mnie. jak podczas naszego pierwszego spotkania pomógł mi założyć płaszcz – i jak zareagowało na to moje ciało. a Christian spokojnie daje mu napiwek. – Proszę. A kiedy wyciągam ręce do tyłu. Może. – Będziesz jechać tym czymś? – Jest zbulwersowany. Marynarka jest ciepła. Mrugam powiekami. – Tak. . nie masz żakietu? – Nie. Nie chcę. Jeśli podejmiesz właściwą decyzję. – W weekend przeprowadzasz się do Seattle. – Zrobiło się chłodno. Christianowi opada szczęka. za duża i pachnie nim. przypomina mi się. – Zobaczymy. przepysznie.301 świdrujący wzrok. – Czy to jest sprawne? – Patrzy na mnie groźnie. Kręci z irytacją głową i zdejmuje marynarkę. Bierze mnie za rękę i wyprowadza na zewnątrz.. żebyś się przeziębiła..

– Och. nie będę płakać.302 – Da radę dowieźć cię do Seattle? – Owszem. – Bezpiecznie? – Tak – warczę z rozdrażnieniem. Pragnie mnie. . Wanda jest stara. – Jedź bezpiecznie – mówi cicho. – Zgoda. Gdy odjeżdżam. Christian przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Wszystko mi wyjaśnił. Jestem tym wszystkim przytłoczona. że przydałoby ci się coś lepszego. myślę. żeby pragnął mnie tak. gdy otwiera przede mną drzwi i pomaga wsiąść. Ale jest moja i w pełni sprawna. a w głębi duszy wiem. – Zobaczymy – mówi sucho. Anastasio. – Co masz przez to na myśli? – Już rozumiem. jak ja jego. że potrzebuję czegoś więcej. Naprawdę nie rozumiem. ale prawda jest taka. Postawił sprawę jasno. Chcę. że to niemożliwe. Krzywi się. czuję ściskanie w piersi. – Do widzenia. Jezu. – Nie kupisz mi samochodu. Zdejmuję buty i opuszczam szybę. Kupił mi ją ojczym. Patrzy na mnie spode łba. – Głos mam nabrzmiały niechcianymi łzami. dlaczego płaczę. a z moich oczu zaczynają płynąć łzy. Posyłam mu blady uśmiech. Christianie.

W oknach ciemno. prawda? Ocieram łzy wierzchem dłoni. że nie wydaje mi się. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. Kate musiała gdzieś wyjść.. Czuję ulgę. że dotąd tego nie miałam. a za trzy miesiące on powie „nie”. jak sobie poradzę z jego odrzuceniem? Być może najlepiej dać sobie spokój od razu i wyjść z tego względnie obronną ręką. 22:01 Adresat: Anastasia Steele Nie rozumiem. kina. Ale myśl. kim nie jestem? Jak się wtedy będę czuć? Zainwestuję emocjonalnie trzy miesiące. że miałabym się z nim więcej nie spotkać. dlaczego dziś uciekłaś. Jeśli natomiast się zgodzę. no i się okazuje.. uruchamiam to podłe urządzenie. Nie chcę. że ma dość prób przekształcenia mnie w kogoś. Wiem. że w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. by znowu przyłapała mnie na płaczu. że udzieliłem satysfakcjonujących odpowiedzi na wszystkie Twoje . powie. robiąc różne rzeczy. Przyszłości. czy ich pragnę. które do niego żywię. która nijak ma się do jego wyobrażeń. jest koszmarna. I co ja mam teraz zrobić? Podjeżdżam pod nasze mieszkanie.. koniec umowy. to będzie moim chłopakiem? Czy będę go mogła przedstawić znajomym? Chodzić z nim do barów. Nie mam ochoty analizować uczuć. co mogłabym odkryć. Nie pozwoli mi się dotknąć i nie pozwoli mi ze sobą spać. Przeraża mnie to.. Jak to możliwe. że tak szybko zagościł na stałe w moich myślach? Nie może chodzić wyłącznie o seks. I jeśli wtedy on powie „nie”. Czy jeśli się zgodzę.303 Nawet nie mam pojęcia. ale chcę mieć w przyszłości. na kręgle? Prawda jest taka. Mam szczerą nadzieję. jak go zaklasyfikować. Gdy się rozbieram. choć wcale nie mam pewności.

Naprawdę chcę. myślę o tych wszystkich razach. Inc. Wkładam piżamę i otulając się jego marynarką. Jego mejl sprawia. Nie jestem fuzją. co mam mu powiedzieć.304 pytania. Wiem. Nie jestem romantykiem. Gdy leżę. kiedy mnie ostrzegał. Być może razem jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej. Christian GreyPrezes. Nie jestem mężczyzną dla ciebie. Tyle tylko wiem. że masz teraz o czym myśleć i żywię gorącą nadzieję. abym trzymała się od niego z daleka. aby to się udało. Zaufaj mi. nie jestem nabytkiem. Nie odpisuję. I gdy szlocham cicho w poduszkę. powinnaś się trzymać ode mnie z daleka. Nie wiem po prostu. takie właśnie można odnieść wrażenie. wchodzę pod kołdrę. I w ogóle nie będziemy się spieszyć. Nie kocham się. Anastasio. A czytając tę wiadomość. . że poważnie się zastanowisz nad moją propozycją. że płacz przeradza się w szloch. chwytam się tego ostatniego zdania. Nie bawię się w dziewczyny. Grey Enterprises Holdings. Ja też tylko tyle wiem. wpatrując się w ciemności.

Christian wyciąga rękę i końcem szpicruty przesuwa od mojego czoła przez nos. Wsuwa końcówkę do mych ust. To przez coś. tak że czuję zapach skóry. Jak? Dlaczego? Siadam wyprostowana. szyi. Nie jestem w stanie się ruszyć. Cała jestem spocona i jeszcze drżę po orgazmie. Naga leżę przykuta kajdankami do dużego łoża z czterema kolumienkami. Głos ma cichy. było? Jestem w swoim pokoju sama. . wzdłuż mostka. walcząc o oddech. że potrafię śnić o seksie. To zdumiewające.305 ROZDZIAŁ CZTERNASTY Christian stoi nade mną ze skórzaną szpicrutą w dłoni. Chowam twarz w dłoniach. że potrafię szczytować przez sen. krzycząc głośno. Uderza w słodkie sedno mojej kobiecości. aż do pępka. Jestem kompletnie zdezorientowana.. Zatacza końcówką kręgi wokół pępka. przez włosy łonowe aż do łechtaczki. gdy wyciąga szpicrutę z mych ust. o rety. Moje usta posłusznie zamykają na szpicrucie. pociągam za kajdanki. Uśmiecha się triumfująco. Wpatruje się we mnie. wiercę się. Dyszę. co zjadłam? Może to te ostrygi i internetowe poszukiwania skrzyknęły się i doprowadziły do mojego pierwszego takiego snu. abym posmakowała gładkiej skóry. Co to. u licha. Ma na sobie stare. zaszokowana. Nie miałam pojęcia. przesuwa nią po brodzie.. a ja szczytuję. O matko. a potem po rozchylonych ustach. spłowiałe. między piersiami i jeszcze niżej. – Ssij – mówi. Nie wiedziałam. – Wystarczy – słyszę. Budzę się. podarte levisy i nic poza tym. Zerkam na budzik – ósma. po czym kontynuuje drogę w dół. Jest już ranek. Głośno oddycham. powoli uderzając szpicrutą o dłoń. które wbijają mi się w nadgarstki i kostki.

– Nie akceptuje Wandy. podwieszając ją pod sufitem w swoim pokoju zabaw. – Cholera. Muszę się napić herbaty. Jak tam Christian? O czym rozmawialiście? – Był bardzo troskliwy. – Jedliśmy ostrygi. A po nich dorsza.306 Kiedy chwiejnym krokiem wchodzę do kuchni. i chciał mnie zerżnąć w prywatnej sali jadalnej. nie znoszę ostryg. – Jak kolacja? A więc zaczyna się. . powinnam była przejrzeć się w lustrze. wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz. Czy to marynarka Christiana? – W porządku. Unikam jej świdrujących zielonych oczu. o czym mogłabym porozmawiać z Kate. to marynarka Christiana. Jeszcze nie doszłam do siebie po tym porannym wydarzeniu. – Spałaś? – Niezbyt dobrze. że to był rybny wieczór. chce. zrobił jednej kobiecie krzywdę. – Milknę. zresztą nie interesuje mnie jedzenie. – Ana. uwielbia odgrywanie ról. Co mogę powiedzieć? Nie ma HIV. Czy to byłoby dobre streszczenie? Desperacko próbuję przypomnieć sobie coś.. Marszczy brwi. – Fuj. żebym mu była we wszystkim posłuszna. Sięgam po czajnik. Kate już się w niej krząta. można więc rzec. – Tak..

Kate.. Teraz mam w niej mętlik. Christian nie bawi się w romanse. miało być? Wczoraj wieczorem miałam problem z zaśnięciem. Co się tak krygujesz? Mów. Ana? Też mi nowina. byle uniknąć bólu. Katherine Kavanagh odpuściła. że chcę czegoś więcej. Tylko że nie jestem pewna. Rumienię się. do diaska. Do kuchni wraca Kate... Co to. Aha. Przekrawam bajgla i wrzucam do tostera. Uff. – Też się napijesz? Chcesz.. Czy tak właśnie by było? Moja wewnętrzna bogini podskakuje. Są ustalone godziny i opis obowiązków. może powiedzieć: nie. poruszaliśmy wiele tematów. napiję się herbaty. A to mnie martwi najbardziej. Wczoraj wieczorem pracowałam nad nią u Becki. ponieważ nie chcę go stracić. . i krzyczy: „Tak!”. – Kate wybiega z kuchni. czy się nadaję do bycia uległą – tak naprawdę to zniechęcają mnie te laski i pejcze. Otwieram drzwi i oto stoi na progu w tym swoim niedopasowanym garniturze. Myślę o swoim śnie. przypominając sobie swój wyrazisty sen. spodobała mu się twoja sukienka. naturalnie. Jestem tchórzem i zrobię naprawdę dużo. Jeśli mu powiem. – Och. wymachując pomponami. jak czyta swoją mowę na zakończenie studiów. niosąc laptopa. więc zalewam wrzątkiem saszetkę z herbatą. Kiedy przyjeżdża Ray. Przez głowę przelatywały mi rozmaite opcje. Koncentruję się na bajglu i słucham cierpliwie. dziewczyno. Pomysł Christiana na związek przypomina raczej ofertę pracy. Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy romans – no ale. – Woda zdążyła się zagotować.307 – A kto akceptuje. I owszem. Strasznie mnie męczy z jedzeniem. Pójdę po nią. jestem już gotowa. żebym wysłuchała twojej dzisiejszej mowy? – O tak.

ja też się cieszę. Czy dziewczynie nie wolno się ucieszyć na widok staruszka? Uśmiecha się i wchodzi za mną do salonu. Wyglądasz na bardzo zdenerwowaną. Annie. Annie. – A gdzie jest Kate? – Pojechała do kampusu. – My też już jedziemy? – Tato. Dołączamy do rzeki ludzi w czarno-czerwonych togach. ściskając mnie. Wygłasza mowę. Spokojną miałeś podróż? Ray zajeżdża samochodem na parking w kampusie. Napijesz się herbaty? I możesz mi opowiedzieć. Zarzucam mu ramiona na szyję w niezwykłym jak na mnie geście okazania uczuć. Cofa się. Zaskakuję go tym. – Powodzenia. – Dobrze wyglądasz – mówi. mała? – Pewnie. że cię widzę – mruczy. co słychać u wszystkich w Montesano. tato. kierujących się w stronę auli. Ray marszczy brwi.308 Zalewa mnie ciepła fala wdzięczności i miłości do tego nieskomplikowanego człowieka. Marszczy brwi. – Hej. więc musi być tam wcześniej. mamy jeszcze pół godziny. – Wszystko dobrze. kładzie mi ręce na ramionach i uważnie lustruje spojrzeniem. – Obrzucam spojrzeniem wiązaną na szyi sukienkę z szarego szyfonu. . – To sukienka Kate.

– Tak. czyli tak jak zawsze. Jestem z ciebie dumny. moja córeczka kończy studia. On tu gdzieś jest. kocham tego człowieka. Aula jest pełna ludzi. wygląda. że się przyjaźnią i rozmawiają ze sobą z podnieceniem. inni wyglądają na znudzonych. a potem profesorowie. zasypując gradem pytań. mój promotor i ulubiony wykładowca. Ray poszedł poszukać miejsca w części dla rodziców i gości. Punktualnie o jedenastej na podium wchodzi rektor. – Dzięki. Annie. Że też spostrzegawczy. Przeciskam się na swoje miejsce obok studentów. Widać. Ciekawe. których nazwiska także się zaczynają na literę S. a szum podekscytowanych głosów przybiera na sile. oddech się rwie. Z zażenowaniem odmachuje. wszyscy w uroczystych czarno-czerwonych togach. Za sąsiadki mam dwie obce mi dziewczyny z innych wydziałów. tymczasem ja udaję się do części dla absolwentów. Wstajemy i klaszczemy. On .309 Coś cię jeszcze czeka? Kuźwa. Oglądam się i dostrzegam Raya wysoko na trybunach. Siedzę i czekam. Ostatni na podium zjawiają się Kate i Christian. anonimowa. za nim trzech jego zastępców. Na podium jeszcze nikogo nie ma. czy Kate z nim teraz rozmawia. Mam na sobie czarną togę oraz czarny biret i dzięki nim czuję się chroniona. ale ja i tak się denerwuję. Profesor Collins. co mi zapewnia jeszcze większą anonimowość. – Och. Macham do niego. Część profesorów kiwa głową i macha nam. tato. Siedzę w drugim rzędzie. jakby dopiero wstał z łóżka. akurat dzisiaj Ray postanowił być – Nie. Aula szybko się zapełnia. tato. – I zobaczę Christiana. Serce wali mi jak młotem. Ale to ważny dzień.

Przypomina mi się mój . Wszyscy siadają i oklaski cichną. Założył ten krawat. starając się nie rzucać w oczy. jak Christian przeczesuje wzrokiem audytorium. a sztuczne światło podkreśla miedziane refleksy w jego włosach. Gdy rektor wstaje i rozpoczyna swoją przemowę. Nie jestem w stanie oderwać od niego wzroku. Zaciskam usta w cienką linię. Wpatruje się we mnie z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. O w mordę. – Obie dziewczyny patrzą na mnie zdziwione. rozpina jednorzędową marynarkę i dostrzegam krawat. – Chyba nie – burczę. – Jaka szkoda – jęczy jedna. Gdy siada. – Och. Na pewno nie chodzi im o profesora Collinsa. – Popatrz tylko na niego! – syczy entuzjastycznie do swojej przyjaciółki jedna z siedzących obok mnie dziewczyn. – Podobno jest gejem – dodaję. Poprawiam się na krześle zahipnotyzowana jego spojrzeniem i na policzki wypełza mi powoli rumieniec. – Jest wolny? Zjeżam się. – To musi być Christian Grey. – Niezły jest.310 wyróżnia się w szytym na miarę szarym garniturze. patrzę.. Zupełnie mi się to nie udaje i kilka sekund później nasze spojrzenia się krzyżują. Wygląda tak poważnie i dostojnie. z całą pewnością celowo. Opuszczam się na krześle i garbię. Sztywnieję. ten krawat! Bezwiednie pocieram nadgarstki..

klaszcząc . Wciągam gwałtownie powietrze. słucham uważnie. że nie wiem. Na chwilę zamyka oczy. Rektor siada. Co o nim powiedziała? Że przyprawia ją o gęsią skórkę. Nie spieszy się. Dlaczego nie chce spojrzeć na mnie? Czyżby zmienił zdanie? Zalewa mnie fala niepokoju. No właśnie. aż podejmę decyzję. razem. Och. że ze zdziwieniem. dobra jesteś. Na myśl o konfrontacji Kate i Christiana wiercę się niespokojnie na krześle. lecz zaraz znika. dziewczęta siedzące obok mnie wybuchają śmiechem od razu przy pierwszym żarcie. Rektor dalej nawija. W tej chwili czuję się taka z niej dumna. że to schrzaniłam. A ja mogłabym być jak te dwie dziewczyny obok. Przez twarz Christiana przebiega cień uśmiechu. a Kate odrzuca do tyłu śliczne długie włosy. Christian patrzy na Kate. podziwiające go z daleka. Czyżby wczorajsze odejście dla niego także było końcem? Znudziło mu się czekać. Kate teatralnie kończy przemowę i wszyscy wstają. Chociaż znam już tę mowę. Tak. Więcej już na mnie nie spogląda.311 sen i mięśnie w podbrzuszu zaciskają się rozkosznie. Temat przewodni to „Co po studiach?”. a Christian twardo patrzy przed siebie. na które z nich bym postawiła. I to Kate mógłby składać teraz niemoralne propozycje. to właśnie Kate mogła z nim wtedy przeprowadzić ten wywiad. unosząc brwi – myślę. że nic nie odpisałam. a potem rozkłada na mównicy swoje notatki. Piękna Kate i piękny Christian. Wiem. Uśmiecha się. możliwe. co. że wszystkie myśli na temat Christiana spycham na bok. Katherine Kavanagh. a kiedy je otwiera. Jest spokojna i zabawna. Spogląda teraz przed siebie. skupiając się na wiszącym nad wejściem emblematem WSU. Muszę przyznać. Nagle rozlegają się głośne oklaski. O nie. z jego twarzy znowu nie da się nic wyczytać. omiata spojrzeniem urzeczony tłum i rozpoczyna elokwentną mowę. ani trochę jej nie onieśmiela tysiąc patrzących na nią osób. że Kate by na niego nie poleciała. Przypomina mi się jego wczorajszy mejl. Podium obejmuje w posiadanie panna Katherine Kavanagh. Może jest zły.

odnoszącej niebywałe sukcesy spółki. To dla mnie bardzo osobista podróż. O w mordę. człowiek... to sporo tłumaczy. – . Że co? Christian doświadczył kiedyś głodu.a także główny ofiarodawca naszej uczelni. Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej. To jej pierwsze owacje na stojąco. on rzeczywiście pragnie nakarmić świat. przesuwa się kilka centymetrów bliżej niego. Siada.. Zaczyna. stojąc przed nami wszystkimi. Powitajmy pana Christiana Greya. Rektor ściska gościowi dłoń i rozlegają się uprzejme oklaski. Prawdę mówiąc. a co za tym idzie destrukcja ekologiczna i społeczna. żyje w skrajnym ubóstwie. Christian także wygłosi mowę. Wiem. Wygląda na tak pewnego siebie. że większa część żeńskiego audytorium. a głos ma cichy.. Rektor w skrócie nakreśla jego osiągnięcia: prezes własnej. – Jestem niezmiernie wdzięczny władzom WSU za zaszczyt.. Opada mi szczęka.. Dobra robota. głównie w Afryce. Serce podchodzi mi do gardła. który do wszystkiego doszedł własną pracą. Kate. Zbliża się do mównicy i toczy spojrzeniem po audytorium. tak jak przed chwilą Kate. wydaje mi się. co takiego Kate napisała w swoim . Ponad miliard ludzi. wyważony i hipnotyzujący. Moje sąsiadki nachylają się urzeczone. a rektor podnosi się z krzesła i przedstawia Christiana. nasz główny cel to pomoc w zlikwidowaniu głodu i ubóstwa na całym świecie.312 i wydając okrzyki. I przypomina mi się nasz wywiad. Naszym celem jest rozwój rentownych i nienaruszających równowagi ekologicznej metod upraw w krajach Trzeciego Świata. a ona odpowiada równie szerokim uśmiechem. W tych rejonach powszechna jest rolnicza dysfunkcja. O kuźwa. a także kilku mężczyzn. jak to jest być bardzo głodnym. audytorium także. który mnie dzisiaj spotkał. Desperacko próbuję sobie przypomnieć. Mam rzadką okazję opowiedzieć wam o imponujących działaniach tutejszego wydziału sozologii. Cóż. Uśmiecham się do niej promiennie.

. – Moje gratulacje. Uśmiechem dziękuje za brawa – nawet Kate klaszcze – a potem wraca na swoje miejsce.. filantropijny Christian – choć jestem przekonana. Jak na komendę wszyscy zgromadzeni w auli wstają i zaczynają bić brawo. Biedny. To przytłaczające. Udaję się na podium. nim został uratowany przez Greyów? Przepełnia mnie oburzenie. Absolwentów jest niemal czterystu. . – Nie. aby Grace go głodziła. Wszystko wskakuje na swoje miejsce. choć słyszałam najwyżej połowę jego mowy. Christian patrzy na mnie ciepło. Przypominają mi się te strzępki rozmów o Darfurze. Adoptowany w wieku czterech lat. Wstaje jeden z zastępców rektora i zaczyna się długi. więc mija godzina. nim słyszę swoje nazwisko. Ja także. jako mały chłopiec. – Masz jakiś problem z laptopem? Marszczę brwi i biorę od niego dyplom. ale z rezerwą. Co za życie musiał znieść. że on nie postrzega siebie w taki sposób i nie życzyłby sobie współczucia ani litości. Jedzenie. – W takim razie dlaczego ignorujesz moje mejle? – Widziałam tylko ten o fuzjach i przejęciach. nużący proces rozdawania dyplomów. Nie patrzy w moją stronę. O nie. zarządza wielką spółką i jednocześnie ugania się za mną. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić. Robi te wszystkie dobre rzeczy.313 artykule. perwersyjny. więc musiał tego doświadczyć wcześniej. ściskając mi dłoń. Przełykam ślinę i serce ściska mi się na myśl o głodnym szarookim dziecku. popieprzony. a ja mam w głowie mętlik i próbuję przyswoić te nowe informacje na jego temat. panno Steele – mówi.

które stoją teraz obok. – Twoja mowa była świetna. odwracają się i gapią na mnie. Mejle? Musiał wysłać jeszcze jeden. – Idziesz? Potrafi być bardzo uparty. a ja się uśmiecham. W końcu rektor opuszcza razem z kadrą podium. Nie mogę Rayowi kazać zbyt długo czekać. Christian rozmawia właśnie z rektorem i dwoma profesorami. Gdy czekam w kolejce do wyjścia. więc idę za Kate w stronę korytarza za podium.. – Później – rzuca. Co w nim napisał? Uroczystość ciągnie się przez następną godzinę. woła mnie Kate. Muszę się przesunąć. mimo że bardzo bym tego chciała. ponieważ blokuję kolejkę. – Christian chce z tobą porozmawiać! – woła.. – No nie? – Uśmiecha się promiennie. – Nie masz pojęcia. Moja wewnętrzna bogini nie jest zadowolona. . Och. Przewraca oczami. Moje dwie sąsiadki. jak bardzo. – Przysłał mnie po ciebie – dodaje. Kate. Zerkam na niego i unoszę palce. pokazując pięć minut. Kiwa głową. zaraz za Christianem i Kate. Gdy wchodzę. Wracam na swoje miejsce.314 Patrzy na mnie pytająco. Idzie w moją stronę. Christian nie patrzy w moją stronę.

a potem zamyka drzwi. Wygląda na udręczonego. – Dlaczego nie odpisałaś mi na mejl? Ani na esemesa? – Patrzy na mnie gniewnie. co mu chodzi po głowie? Mrugam powiekami. – Zamyka oczy. – Przepraszam panów – słyszę. Z rozdrażnieniem przeczesuje palcami włosy. która jest tak skuteczna w przypadku Kate. – Nie zaglądałam dzisiaj do komputera ani do telefonu. Sprawdza. Jasny gwint. co wygląda jak męska szatnia. gdy odwraca się w moją stronę. – Dziękuję ci – mówi i nim ona zdąży coś odpowiedzieć. – Martwiłem się o ciebie. – Anastasio. – Teraz już rozumiem. czy pomieszczenie jest puste. w tej akurat chwili nie chcę poruszać tego tematu. ujmuje mój łokieć i kieruje w stronę czegoś. Podchodzi i uśmiecha się zdawkowo do Kate. – Kurde. do domu tym wrakiem. próbował się do mnie dodzwonić. Jestem kompletnie zaskoczona. który .315 unosi głowę. Próbuję techniki odwracania uwagi. o co ci chodzi z jedzeniem. – Martwiłeś? Dlaczego? – Ponieważ pojechałaś nazywasz samochodem. – Dziękuję. – Świetna przemowa.

– Zostajesz na poczęstunek? – pyta. – José fotograf? – Christian mruży oczy. zostawiłam ojczyma zupełnie samego. co chce robić Ray. – Jutro. ja. – Christianie. że się martwiłeś. Bierze głęboki oddech. Jutro. – Jeżdżę nim od ponad trzech lat. Dlaczego nie zadzwoniłeś? – Jezu. Do jutra chcę odpowiedzi..316 – Słucham? To żaden wrak. – W porządku. José regularnie mi go serwisuje. mierzy mnie wzrokiem i wyraźnie się odpręża.. To nie jest bezpieczny samochód. O kurczę. Przykro mi. – Anastasio. – Twój ojczym? Chciałbym go poznać. O nie. Odsuwa się. To czekanie doprowadza mnie do szaleństwa. Dlaczego? . a jego spojrzenie staje się lodowate. – Tak. muszę poznać twoją odpowiedź. a wcześniej prawdopodobnie do babki i prababki. – Tak. wtedy ci powiem. garbus należał kiedyś do jego matki.. Jest w świetnym stanie. przesadza. Posłuchaj. – Nie wiem..

że jestem twoim przyjacielem. ruszam na poszukiwanie Raya. – Po prostu mu powiedz. – Wstydzisz się mnie? – Nie! – Tym razem to ja jestem rozdrażniona. jego trzech zastępców. Prowadź. gdzie go zostawiłam. że jestem twoim przyjacielem. Moje gratulacje. Jak ja go przedstawię Rayowi? Aula nadal jest pełna ludzi i Ray stoi tam. – Hej. czterech profesorów i Kate wpatrują się w mnie. „Przyjaciel. czy to dobry pomysł. Zostawiając Christiana w towarzystwie kadry. – Masz ochotę pójść do jakiejś knajpki? – Jasne. – Obejmuje mnie ramieniem. na mojej twarzy także pojawia się uśmiech. Anastasio. Wiem. . Cholera. który mnie rozdziewiczył i chce mnie wciągnąć w relację BDSM? Christian patrzy na mnie gniewnie. Usta ma zaciśnięte. wiem. który chodzi z tobą do łóżka” – krzywi się moja podświadomość. Annie. Wychodzę z szatni. Rektor. gdy mijam ich pospiesznie. I choć jestem na niego zła. Dostrzega mnie. Christian otwiera drzwi. W mojej głowie wirują setki myśli. Powiedz mu.317 – Nie jestem pewna. ale po chwili kąciki jego ust unoszą się w uśmiechu. Odsuwam od siebie tę nieprzyjemną myśl. macha ręką i schodzi do mnie. – Mam cię przedstawić tacie jako kogo? To jest ten pan. To twój dzień.

rodziców. wykładowców i przyjaciół. przypomniałem sobie. – „Ależ byłby z ciebie dumny”. – Proszę. a jego zielone oczy błyszczą radośnie. Drink dobrze mi zrobi. – „A więc zamierzasz przedstawić Raya facetowi. – Annie. Mijamy kolejkę do uczelnianego fotografa. Moje myśli biegną ku Christianowi. Wszyscy radośnie szczebiocą. że to raczej tanie wino musujące. przez dwie i pół godziny musiałem siedzieć i słuchać różnych bełkotów.. Nie jest schłodzone i ma słodki smak.. Objęci wychodzimy razem z tłumem absolwentów i ich rodzin na ciepłe wczesne popołudnie. . Wiruje ze mną wesoło. A to niespodzianka. czasami jej nienawidzę. Włosy w kolorze brudnego blondu ma potargane i seksowne. Przewracam oczami.. – Mogę już zdjąć ten biret i togę? Czuję się jak idiotka. Ray wręcza mi kieliszek szampana. – Jedno zdjęcie do albumu. Na trawniku rozstawiono olbrzymi namiot. z którym się pieprzysz?” – Piorunuje mnie wzrokiem znad okularów. powiedz „nie”. Jest równie piękny jak Kate. „Wyglądasz jak idiotka” – drwi niezawodna podświadomość. – Ray wyjmuje z kieszeni aparat cyfrowy. w którym roi się od studentów.318 – Nie musimy. – Och. Nie będzie mu smakować. Annie.. – Moje gratulacje! – Uśmiecha się promiennie. Boże. Podejrzewam. – Ana! – Odwracam się i sekundę później znajduję się w objęciach Ethana Kavanagha. gdy robi mi zdjęcie. jeśli nie chcesz. Podobieństwo jest uderzające.

Ethan! Cudownie cię widzieć. – Panie Steele. – To prawda – przyznaje Ray. Kate! Kurwa! Z mojej twarzy odpływa cała krew.. Ray. – Witaj. – Poznałeś chłopaka Any? Christian Grey. – Widać. – Wygłaszała mowę. że rozsadza go duma. nie okazując zaskoczenia. kiedy podnoszę wzrok i napotykam lodowate szare spojrzenie Christiana Greya. jakie z całą pewnością teraz czuje. Wymieniają uściski dłoni. miło pana poznać – mówi ciepło Christian. Wyciąga dłoń. nie mogłem tego przegapić. to jest Ethan. na co on oblewa się rumieńcem. – Uśmiecham się szeroko. – To takie słodkie. Ray Steele. Ethan. – Kiedy wróciłeś z Europy? – pytam. Tato. Obok niego stoi Kate. – Mowę miała naprawdę świetną. zupełnie niezbity z tropu słowami Kate. to mój tato. ale chciałem zrobić niespodziankę siostrzyczce – mówi porozumiewawczo. Tata chłodno lustruje pana Kavanagha. Ethan obejmuje mnie w pasie.. . brat Kate. – Już tydzień temu. – Kate całuje Raya w obydwa policzki. Jasna cholera.319 – Wow. którą Ray ujmuje.

Christian obejmuje mnie. – Nie wiedziałam. Uwalniam się z objęć Ethana. – Odciąga Ethana na bok. Przygryzam wargę. Doskonale wie. mama i tata chcieli nas na słówko. Tracę zdolność mowy. Ethan Kavanagh – kontynuuje Kate. który nadal mnie obejmuje. Może jedynie brązowe oczy lekko mu się rozszerzają i patrzą na mnie. – A to mój brat. a ja niemal padam z wrażenia. – No więc jak długo się znacie? – Ray patrzy to na Christiana. mówiąc: „Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?”. jędza! – Ethan. że pracujesz w gazecie. Christian wyciąga rękę do mnie. – Poznaliśmy się. – Ana. to na mnie. – W głosie . Ana. – Panie Kavanagh. Wymieniają uścisk dłoni. co robi. skarbie – mruczy. kiedy Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad do gazety studenckiej. gdy tymczasem Christian uśmiecha się do niego zimno. słysząc to pieszczotliwe określenie. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. muskając kciukiem odkryte plecy. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. i zajmuję miejsce przy jego boku. Kate uśmiecha się do mnie szeroko. – Dwa tygodnie – odpowiada bez zająknięcia. Christian przenosi arktyczne spojrzenie na Ethana.320 – Panie Grey – bąka.

panu. Albo Christianowi. – Unoszę głowę i widzę. jak mogłaś mnie tak wydać Rayowi? – syczę przy pierwszej okazji. Ana. głupia! – Nie wydawał się tym poruszony. którzy są jak zawsze przemili i ciepło się ze mną witają. że ty tego nie zrobisz. Cholera.. jak i Christian patrzą teraz na mnie. Rozmawia właśnie z rodzicami. szczery uśmiech Raya Steele’a – a potem zaczynają rozmawiać o rybach. – Doskonałą mowę pan wygłosił. że nikt nas nie słyszy. Tego ostatniego nie słyszałaś. – Kate uśmiecha się do mnie słodko. – Kate. – Kate zachorowała – mamroczę. To ja nie chcę się zaangażować. – Dziękuję wędkarzem. Słyszałem. „Tak jak i ciebie” – warczy podświadomość. prawdziwy. – Obserwuje cię niczym jastrząb. Katherine . – Bo wiedziałam. Patrzę na nią gniewnie. – Lepiej ruszę na ratunek Rayowi. Jego moc nie ma granic. Sama nie wiem któremu. panie Grey.. kiedy mam pewność. Gawędzimy chwilę.321 Raya pobrzmiewa ciche upomnienie. Popatrz tylko na niego: Christian nie może oderwać od ciebie wzroku. że jest pan zapalonym Ray unosi brwi i uśmiecha się – rzadki. Christian urabia mojego tatę. że zarówno Ray. Nie pękaj. no i chcę pomóc Christianowi w tych jego problemach z zaangażowaniem się. Przepraszam i udaję się na poszukiwanie Kate. głównie o ich zbliżających się wakacjach na Barbadosie i naszej przeprowadzce.

gdy fotograf robi nam zdjęcie. a ja mrugam oślepiona fleszem. po czym ujmuje moją brodę i unosi tak. – Fotograf oddala się szybko. że patrzymy sobie w oczy. Unosi dłoń i gładzi palcem mój policzek. kiedy wracam. a tata wydaje się wyjątkowo zrelaksowany. tak chciałbym wiedzieć. Unosi pytająco brew. – Cześć. – Och. Christian chichocze. A wy bawcie się dobrze. Anastasio – szepcze. Chyba jest dobrze. nawet w namiocie pełnym ludzi? – W tej chwili myślę: „Ładny krawat” – wyrzucam z siebie. – Dziękuję. – Zaraz wrócę. Jak to możliwe. Zerkam nerwowo na Christiana. Brak mi tchu. O czym oni rozmawiali oprócz tego.322 Kavanagh! – Piorunuję ją wzrokiem. że musiał wyjść do ludzi. Christian wygląda. gdzie tu są toalety? – Za namiotem w prawo. oddałam ci przysługę – woła za mną. . – Uśmiecham się do obydwu. że ten mężczyzna ma na mnie taki wpływ. – Ana. Nieruchomiejemy na chwilę. – A więc mojego ojca także oczarowałeś? – Także? – Oczy Christiana płoną. panie Grey. Oblewam się rumieńcem. że o rybach? – Ana. Ray oddala się. zważywszy na to. o czym myślisz. jakby rozśmieszył go jakiś dobry dowcip.

– Anastasio. Anastasio.323 – Ostatnio mój ulubiony. Do twarzy ci w tej sukience. Christian mruga i oglądam w jego oczach toczącą się w nim walkę. a między nami przeskakują iskry. – Więcej? – patrzy na mnie z konsternacją. ale nabrzmiałe obietnicą. – Chcesz serduszek i kwiatków. Zamykam oczy i w dole brzucha czuję słodkie ściskanie. Moje całe ciało ożywa. – Ale ja chcę więcej – odpowiadam szeptem. Testuje to słowo: krótkie. Kciukiem przesuwa po mojej dolnej wardze. – Ja też nie. Nagle robi się tak. – Wiesz. mała? – szepcze. ten prąd przyciąga mnie do niego. no i mogę dotykać twych nagich pleców. . że będzie świetnie. – Głos ma cichy. jakbyśmy byli tu sami. – Ślicznie wyglądasz. Kiwam głową i przełykam ślinę. wszystkie zakończenia nerwowe śpiewają radośnie. Moje policzki przybierają odcień purpury. – Więcej – powtarza cicho. Ponownie kiwam głową. prawda. No to już wie. czuć twoją piękną skórę. Uśmiecha się blado. Tylko ja i on. proste. a oczy ma pociemniałe. – Nie znam się na tym.

– Jezu. – A ty wiesz o tym. a on to wąż. – Kręci głową. Christian zamyka oczy i bierze mnie w objęcia. Łapię powietrze. tak. Christian uśmiecha się do Raya. „Co ty . – Okej. Jestem Ewą z rajskiego ogrodu. – Z zastrzeżeniem granic względnych. właśnie się zgodziłam na bycie jego uległą. – Mrugam. Przełykam ślinę. a może się wybierzemy na jakiś lunch? – Okej. – Słucham? – Skupiam na sobie sto procent jego uwagi. Nie jesteśmy sami. przechylając głowę i uśmiechając się pięknie. Spróbuję. Nie potrafię mu się oprzeć. Robi krok w tył i nagle wraca Ray. a moje uszy stopniowo wypełniają głosy obecnych w namiocie osób. Ana. Zapierasz mi dech w piersiach. Spróbuję. a w jego oczach tańczą wesołe iskierki. – Zgadzasz się? – Nawet nie kryje niedowierzania. – Mój głos jest taki cichy. jesteś taka nieprzewidywalna. – Okej – szepczę.324 – Niewiele wiesz – mruczy. Wydaje się taki szczery. O kuźwa. próbując odzyskać równowagę. Rzuca mi wyzwanie. – Spróbuj – szepcze. – Annie. – Złe? Dla mnie nie. co jest złe.

– Wygląda na porządnego młodego człowieka. Dlaczego jednak musiałem dowiedzieć się o nim od Katherine? – ruga mnie. – Och. – Do zobaczenia później. Wymieniają uścisk dłoni. później? Ray bierze mnie za łokieć i prowadzi w stronę wyjścia z namiotu. Chwileczkę. – Opiekuj się dobrze moją dziewczynką. Mogłabyś trafić znacznie gorzej. Czuję ściskanie w żołądku. panno Steele – mówi cicho głosem nabrzmiałym obietnicą.. narobiłam? – Dziękuję. Niedobrze mi. aby odmówił. panie Steele. kurwa. nie odrywając gorącego wzroku od mojej twarzy. bezgłośnie błagając. – Chciałbyś się do nas przyłączyć. w jaki sposób on zamierza się mną zaopiekować. No i zamożnego. Miło było pana poznać. – I nawzajem – odpowiada Ray. ale mam już plany. Christianie! Patrzę na niego. Christian ujmuje moją dłoń. . Moja wewnętrzna bogini robi przewroty w tył godne rosyjskiej gimnastyczki olimpijskiej. Potrzebuję przestrzeni. aby wszystko przemyśleć Co ja. Wzruszam przepraszająco ramionami.325 najlepszego zrobiłaś?” – krzyczy na mnie podświadomość. Ray nie ma pojęcia. taki mam zamiar.. Christianie? – pyta Ray. podnosi do ust i czule całuje. Annie.

– Nie. ale drugie już nie bardzo. tato. mam akceptację Raya. Dzięki. A niech mnie. tato. Jestem z ciebie taki dumny. – Ważny dzień. Dla Raya herbata to lek na całe zło. Mocno przytulam się do Raya. – Dobrze. – Zadzwoń do mamy – mówi. Pamiętam. żebym wszedł i zrobił ci herbaty? Śmieję się mimo łez. Annie. O nie. że jeśli chodzi o herbatę i współczucie. że przyjechałeś. że przyjechałeś. a w moim gardle tworzy się wielka gula. to pierwsze rozdaje hojnie. Tak się cieszę. a ja nie mogę się powstrzymać – w moich oczach wzbierają łzy. słoneczko – mówi cicho Ray.326 – Cóż. Obejmuje mnie speszony. – Jasna sprawa.. – Kocham cię. co? Chcesz. w moich oczach każdy. – Za nic bym tego nie przegapił.. tato. Annie. . – Hej. – Powodzenia podczas tych rozmów w sprawie pracy. O zmierzchu Ray podrzuca mnie do domu. jak mama na niego narzekała. Odwiedzę cię. wszystko w porządku. Nie rozkleję się teraz. Daj mi znać. jest porządnym gościem. Gdyby on tylko wiedział. kto lubi wędkarstwo muchowe. Annie. jak poszło. kiedy już zadomowię się w Seattle.

Oba od Christiana.327 – Ja ciebie też. Macham mu. Grey Enterprises Holdings. a José zawsze jest chętny. aby zrobić przegląd. że wszystko w porządku. a potem wchodzę niespiesznie do mieszkania. . Ponieważ się rozładował.. Dlaczego nie zadzwonił na telefon stacjonarny? Idę do sypialni i włączam laptop. jedno od José i to on nagrał się na pocztę głosową. Drugi mejl od Christiana ma dzisiejszą datę. Christian Grey Prezes. Przede wszystkim sprawdzam telefon komórkowy. jedna wiadomość na poczcie głosowej i dwa esemesy. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. „Dojechałaś bezpiecznie do domu?” „Zadzwoń do mnie”. Inc. 23:58 Adresat: Anastasia Steele Mam nadzieję. że dotarłaś do domu tym swoim samochodem. gdy odjeżdża.. Trzy nieodebrane połączenia od Christiana. Cztery nieodebrane połączenia. najpierw muszę podłączyć ładowarkę. życząc mi wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów.Daj znać. Jezu. Uśmiecha się i wraca do samochodu. czemu się tak przejmuje moim garbusem? Od trzech lat dobrze mi służy. Odczytuję esemesy. a dopiero potem mogę odczytać wiadomości.

A niech to. Inc.Christian GreyPrezes.328 Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Muszę coś dla niego przygotować. to mogę dziś do Ciebie przyjechać. Ślicznie dzisiaj wyglądałaś. Klikam „odpowiedz”. Niedługo będę. co już powiedziałem? Chętnie omówię to z Tobą. że jeździsz takim samochodem. Pierwsze wydanie książek Thomasa Hardy’ego nadal stoi na półce w salonie. nie podoba mi się.Christian GreyPrezes. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Inc. 19:27 Adresat: Anastasia Steele Ja przyjadę do Ciebie. 17:22 Adresat: Anastasia Steele Cóż mogę rzec poza tym. On tu jedzie. na którym piszę słowa Tessy: . aby to omówić.. kiedy tylko będziesz chciała. 19:23 Adresat: Christian Grey Jeśli chcesz. Mówiłem poważnie. Grey Enterprises Holdings.. Chcę się z nim zobaczyć. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Nie mogę ich zatrzymać. Pakuję je w brązowy papier. Grey Enterprises Holdings.

329 .

że nie tracisz rezonu. – Wejdź. Spakowałyśmy wszystkie kieliszki. – Ciekawy dobór słów – komentuję oschle. – Jeśli mogę – mówi rozbawiony. Dobry Bollinger jest nie do pobicia. – Czuję nieznośną nieśmiałość. Christian stoi na ganku w dżinsach i skórzanej kurtce. – Jego twarz rozjaśnia promienny uśmiech. – Chcesz też spodeczki? – wołam. – Filiżanki? Nic nie szkodzi. Podnosi butelkę szampana i wchodzi do środka. O rany. Przez chwilę podziwiam jego urodę. tak seksownie wygląda w skórze. Uśmiecha się szeroko. – Cześć. . – Mamy tylko filiżanki do herbaty. a chmary motyli przypuszczają atak na mój brzuch. Idę do kuchni zdenerwowana. – Och. gdy otwieram drzwi. Zupełnie jakbym miała w salonie całkowicie nieprzewidywalną drapieżną panterę albo lwa górskiego. że możemy uczcić koniec twoich studiów. podoba mi się. – Pomyślałem.330 ROZDZIAŁ PIĘTNASTY – Cześć.

Przyjmujesz.331 – Wystarczą filiżanki. pewnie będzie kłótnia. Zdecydowałaś się na poniżenie.. Gdy wracam. co dla ciebie kupuję. z książkami . – Nie byłam uległa. To bardzo proste. Gwałtownie przełykam ślinę. co będzie współgrało równie dobrze. ponieważ to mi sprawia przyjemność. – Posyła mi szybki. – Christian. – To dla ciebie – mamroczę z niepokojem. jeśli je przyjmiesz. Nie musisz o tym myśleć. Cholera. – Na pewno znajdziesz coś. Jako uległa byłabyś za nie jedynie wdzięczna. nie mogę ich przyjąć. – Będę dla ciebie łagodny. to zbyt wiele. sprzeciwiasz mi się. – Hmm. o tym właśnie mówiłem. – To jest również prośba – szepczę. wilczy uśmiech. Stawiam filiżanki na stole. kiedy mi je kupiłeś. a nie Angelem. żebyś je przyjęła i koniec dyskusji. Dlaczego jestem taka zdenerwowana? Mam sucho w ustach. domyśliłem się. wpatruje się w pakunek w brązowym papierze. – W zamyśleniu przesuwa długim palcem wskazującym po tekście. Chcę. – Prośba? Żebym był dla ciebie łagodny? Przytakuję.. – Widzisz. – Kupiłem je dla ciebie – mówi cicho z beznamiętnym wyrazem twarzy. że jestem d’Urberville’em. Bardzo trafny cytat. – Myślałem. Anastasio.

Mogą je wystawić na aukcję. czy możemy cofnąć czas? Atmosfera między nami jest teraz napięta. – Tak. – Przygląda mi się nieufnie. Nie wiem. Czerwienię się. tak jak inne rzeczy” – moja podświadomość odpowiada jadowicie. – Ton jego głosu jest poważny. Jak mogę nie myśleć? „Możesz udawać. Anastasio. Nie o tym. ale zgodziłaś się. – W takim razie chcę przekazać je organizacji charytatywnej działającej w Darfurze. – Pomyślę o tym – dorzucam pod nosem. – Zaciska usta. ale przyznaje mi rację. co chcę? Patrzy na mnie podejrzliwie. Tej walki nie wygram. że jest zawiedziony. skoro to miejsce jest bliskie twemu sercu.332 – Nie. że jesteś samochodem i należysz do niego. więc czas na plan B. nieproszona. Nie chcę go rozczarować i słyszę w głowie jego słowa. Wzdycham. Ignoruję ją. Och. Anastasio... . Opuszczam wzrok na dłonie. – Nie myśl. co robić. Chcę. – Skoro tak właśnie chcesz zrobić. Widać. Jak mogę uratować tę sytuację? Stawia butelkę szampana na stole i staje naprzeciw mnie. – A więc są moje i mogę z nimi zrobić. żebyś chciała mnie zadowolić.

Przyzwyczaj się do tego. znów chwytając moją brodę i pociągając ją lekko.333 Chwytając mnie za brodę. próbując przetrawić jego słowa. – Tak lepiej – mruczy. „Dziwka” – mówi bezgłośnie moja podświadomość. – Pochyla się i składa na moich ustach szybki. Christian z irytacją przeczesuje włosy palcami. – Bollinger Grande Annee Rose 1999. niewinny pocałunek. Masz tak nie myśleć. na co się zgadzasz. Patrzy na mnie z poważną miną. – Proszę. Jestem bardzo bogatym człowiekiem. doskonały rocznik – . więc uśmiecham się nieśmiało. Mogę sobie na to pozwolić. to wszystko. Twoje wątpliwości wynikają z zastrzeżeń do naszej umowy. Marszczę brwi. – Nie powinnaś. unosi głowę do góry. Napełnia filiżanki do połowy. a to zupełnie naturalne. – Nie ma w tobie nic taniego. Anastasio. otwierając ją wprawnym ruchem i nie roniąc ani kropelki. co myślą inni. Nie wiesz. przestań – rozkazuje łagodnie. – Jest różowy – mówię pod nosem zaskoczona. Anastasio. – Puszcza mnie. Zbyt wiele o tym myślisz. aby uwolnić dolną wargę z uścisku zębów. Nie trać na to energii. bo myślałem. Bierze butelkę szampana. Napij się szampana. – Będę ci kupował mnóstwo rzeczy. zdejmuje folię oraz druciki podtrzymujące korek i przekręca butelkę zamiast korka. Nie stosuj wobec siebie jakichś ogólnych sądów moralnych na podstawie tego. – Hej. że okażą się dla ciebie ważne. Kupiłem ci po prostu kilka starych książek. – Czuję się tania – szepczę. – W jego oczach widzę ciepło i łagodność.

– Wydymam wargi. Uśmiecha się szeroko. – Och. – Dziękuję – bąkam i biorę łyk. czyżby? – Biorę kolejny łyk.334 mówi ze znawstwem. ten szampan jest naprawdę bardzo dobry.. Chcę mieć to już za sobą. Anastasio. – Twój ojczym to bardzo małomówny człowiek. Stukamy się filiżankami i Christian upija łyk.. – Przejrzymy granice względne? Uśmiecha się. gdy poszliśmy na kawę. czyli nie granice względne. ten niepokój mnie dręczy. Gratulacje z okazji ukończenia studiów. że jadł ci z ręki. Rety. Hmm. ma pamięć do szczegółów.. – W filiżankach. że chodzi tu o moją kapitulację. że wiem. – Tylko dzięki temu. a ja się czerwienię. – W filiżankach. – . jak łowić ryby.. że lubi wędkować? – Ty mi powiedziałaś. Christian śmieje się łagodnie. gdzie sadowi mnie obok siebie. – Skąd wiedziałeś. – Bierze mnie za rękę i prowadzi na kanapę. Och. Oczywiście jest pyszny. – Zawsze taka ochocza. ale nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Sprawiłeś.

– Pracujesz jutro? – Tak. Napełnia moją filiżankę. – Poproszę. to mój ostatni dzień u Claytona. ale słyszałem. że się rumienię.335 Próbowałeś wina na przyjęciu? Christian się krzywi. Anastasio.. że Elliot wam pomoże. – Mieszkanie wygląda na prawie puste. – Pomógłbym ci w przeprowadzce. co mi smakuje. ale obiecałem odebrać siostrę z lotniska. Chce. Jesteś gotowa do przeprowadzki? – Prawie. – Jeszcze? – pyta. – Mia przylatuje z Paryża bardzo wcześnie rano w sobotę.. – Jego szare oczy są błyszczące. – Tak. gdy go spróbowałam. żebym się wstawiła? Patrzę na niego podejrzliwie. . Christian wstaje z wdziękiem i podnosi butelkę. Och. wskazując szampana. – Pomyślałam o tobie. Po prostu wiem. Jutro jadę z powrotem do Seattle. Było okropne. prawie srebrne. co sprawia. Skąd się tak dobrze znasz na winach? – Nie znam się. to nowość.

. Anastasio. – Yyy. kto by pomyślał – mamrocze pod nosem i z jakiegoś powodu nie wygląda na zadowolonego. że mógłby użyć swoich wpływów. czekając na więcej informacji. Mruży oczy. – Czy to właśnie chcesz robić? Pracować w wydawnictwie? Ostrożnie przytakuję.. Kate i Elliot. – A co robisz w kwestii pracy w Seattle? Kiedy porozmawiamy o granicach względnych? W co on gra? – Mam kilka rozmów w sprawie stażu. – Więc? – Patrzy na mnie cierpliwie. Prawdopodobnie dlatego. – Co więc? – Nie bądź niemądra. – W kilku wydawnictwach. – Gdzie? Jakoś nie chcę mu powiedzieć.336 – Tak. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? – Marszczy czoło. teraz ci mówię. Kate jest tym bardzo podekscytowana. w których wydawnictwach? . – Tak.

. tej. Lepiej.. Marszczy czoło. – Niemądry? Ja? Boże. Wypij i omówimy te granice. Po szampanie robię się odważniejsza. – Teraz to ty jesteś niemądry. – Dlaczego nie chcesz. Śmieje się. która została u mnie. – Przewracam oczami. Podnosi butelkę i zatrzymuje się. Spogląda na mnie przelotnie. żebym wiedział? – Zbyt duże wpływy. – Tak. – Jadłaś coś? O nie. Znów ta stara śpiewka. Opróżniam filiżankę. żebym o tym nie zapomniała. – Jeszcze? – Poproszę. – Wyciąga drugi egzemplarz mojego mejla i listę. Na twarzy ma ten swój uśmiech pełen samozadowolenia.337 – ruga mnie.. Nosi te listy w kieszeni? Jedna jest chyba w jego marynarce. . Zjadłam z Rayem obiad z trzech dań.. – W małych – mamroczę. ale mi stawiasz wyzwania.

. Co?! – Och – dziwię się i widzę rozbawienie w jego oczach. – Jeszcze raz przewrócisz oczami. a motyle uciekają z brzucha do ściśniętego gardła. – Zainteresowałem cię. – Tak to się zaczyna.. zainteresowałeś mnie. Przysuwam się do niego na kanapie i spoglądam na listę. a przełożę cię przez kolano. Większość przerobiliśmy. wpatruję się w niego. ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa za dopuszczalne? uznaje . Anastasio. Czemu to jest seksowne? Napełnia moją filiżankę. – Dobrze. Skarcona. Moje serce tłucze się w piersi. co? Kiwam głową. – Uśmiecha się znacząco. a ja wypijam ją praktycznie do dna. – Och – odpowiada.338 Pochyla się i chwyta moją brodę. odzwierciedlając mój ton głosu. – Odpowiedz. – Tak. patrząc mi intensywnie w oczy. – A więc akty seksualne.

– Zgadzam się co do fistingu. Jasny gwint. – Uśmiecha się do mnie szeroko. więcej tego nie zrobimy. Skąd wie. – Stosunek analny to niekoniecznie moja bajka. Myśli. – Tak. Ale z tym poczekamy. że mi się spodoba. Zatyka mnie. Twój tyłek będzie musiał przejść szkolenie. Uwierz mi. Zresztą w tym przypadku nie możemy od razu skoczyć na głęboką wodę. że to przyjemne? – Robiłeś to? – pytam szeptem.339 • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny – Nie zgadzasz się na fisting. Ale jeśli spróbujemy. Mrugam z niedowierzaniem. – Szkolenie? – szepczę. Anastasio. . ale naprawdę chciałbym dobrać ci się do tyłeczka. stosunek analny może być bardzo przyjemny. – O tak. a tobie się nie spodoba. Czy na coś jeszcze? – pyta łagodnie. Przełykam ślinę. Trzeba go będzie dobrze przygotować.

wewnętrzna bogini cmoka – A więc – Christian patrzy na mnie uśmiechem – połykanie nasienia w porządku? z promiennym Kiwam głową. Cóż. i ponownie opróżniam filiżankę. – Okej. dumna jak paw. nagle przypominam sobie naszą wcześniejszą rozmowę.. – Jeszcze? – Jeszcze. patrząc na listę. nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. połykanie nasienia. Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? .340 – Z mężczyzną? – Nie. z tego masz już szóstkę. a moja z zadowoleniem... To nie moja bajka. Rany boskie. Nigdy nie uprawiałem seksu z mężczyzną. jak? Marszczę brwi. – Pani Robinson? – Tak.. Ma na myśli listę czy tylko szampana? Czy z tym całym szampanem chodzi o coś więcej? – Zabawki erotyczne? Wzruszam ramionami. Rumienię się. – I kiedy napełnia mi filiżankę. Przechodzi do dalszych punktów na liście.

– Wybacz mi. – Jakiś problem z zabawkami? – Nie – rzucam. panno Steele. Uwierz mi. potrząsając głową. – Anastasio – przymila się.. – Nie prawdziwe. A co się kryje pod „Inne zabawki”? – Koraliki. – Śmieje się głośno. Wybacz mi. – Och. przepraszam – stara się wyglądać na skruszonego. – Jajka? – pytam przerażona. Zaciskam usta. szare i szczere. Szkolenie. – Przepraszam. – Nie mogę się powstrzymać od okazania urażonych uczuć. – I odsyłam cię do stosunku analnego wymienionego powyżej. . – Cieszę się. ale w jego oczach nadal czai się rozbawienie.. na opakowaniu? – Marszczę nos z niesmakiem. Przestaje się śmiać. – Jego oczy są duże. że wydaję ci się zabawna.341 • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analne – Zatyczka analna? Czy służy do tego. Nie chciałem się śmiać. Jesteś po prostu taka niedoświadczona.. jajka. tego typu przedmioty.. Nigdy nie rozmawiałem o tym tak szczegółowo. co opisano – Tak – uśmiecha się.

– Wpatruje się we mnie. – W takim razie wiązanie – mówi. – Rozpórka to kołek z kajdankami na kostki lub nadgarstki.. jest taki władczy. A ja kulę się w sobie. To zabiera dużo czasu. Dobra zabawa. a moja wewnętrzna bogini skacze jak małe dziecko czekające na lody. – Okej.342 Rozluźniam się trochę i pociągam łyk szampana. Co do kneblowania. że nie będę mogła . że nie będę się śmiać i przeprosiłem dwa razy. wracając do listy.. Bałabym się. – Nie każ mi tego robić kolejny raz – ostrzega.. ale co to jest rozpórka? – Obiecałem. jeśli chcesz to zaznaczyć jako granicę bezwzględną.. Coś jeszcze? – Nie śmiej się ze mnie. a ja i tak mam cię tylko na krótko. Czy krępowanie jest dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/metalowymi elementami – Rozmawialiśmy o podwieszaniu i w porządku. och. Czytam listę.

– Ja też bym się bał. – Czy lubisz krępować swoje uległe. Wpatruję się w niego i coś sobie uświadamiam. Jakich. – To dlatego związałeś mi ręce? – Tak.. Ale jeśli będziesz zakneblowana. że nigdy nie będziesz musiała ich użyć.. żeby nie mogły cię dotknąć? Patrzy na mnie. – Nie lubisz o tym mówić. – Denerwuję się na myśl o kneblowaniu. skoro będę związana? Mój umysł zaczyna być lekko zamglony. . gdybyś nie mogła oddychać. – Po pierwsze. hmm. – A jak będę używać haseł bezpieczeństwa.343 oddychać. alkohol. – Dobrze. Nie chcę cię udusić. patrząc na niego. – To jeden z powodów – mówi cicho. mam nadzieję. a jego oczy stają się coraz większe. zanotuję to sobie. jeśli będę zakneblowana? Nieruchomieje. Mrugam. będziemy używać sygnałów bezpieczeństwa – wyjaśnia.

344 – Nie. że jesteś zdenerwowana. co powiedzieć. Pokazuje mi listę.. – Przygryzasz wargę – mówi poważnie. – Byłaś karana fizycznie jako dziecko? – Nie. Przeanalizujmy metody. co myślisz na temat bólu. Napełnia ponownie moją filiżankę. wiem. Chcesz się jeszcze napić? Po alkoholu stajesz się odważniejsza. a ja pociągam łyk. .. Cholera jasna. ale nie Czerwienię się i patrzę na swoje dłonie. – A więc nie masz żadnego punktu odniesienia? – Nie. To ta podchwytliwa część. Moja podświadomość ucieka z krzykiem i chowa się za kanapę. Wyobraźnia jest tutaj twoim najgorszym wrogiem. a ja chcę się dowiedzieć. Natychmiast przestaję. – Musisz to robić? – Tak. – Dlaczego? – To nieodłączne. nie lubię. – Więc jakie jest twoje nastawienie wobec doświadczania bólu? – Christian patrzy na mnie wyczekująco. – To nie takie złe. Widzę. Tak właśnie funkcjonuję. jak myślisz.

– Cieszę się. a potem zabieram cię do łóżka. – No co ty. Przełykam ślinę. – Kwestia kary najbardziej mnie martwi. To bicie laską boli najbardziej. a krew w moim ciele zaczyna szybciej krążyć. Na razie skreślamy z listy bicie laską. – Dojdziemy do tego. że mi powiedziałaś. Kiedy poczujesz się bardziej komfortowo w tym temacie. chcę omówić jeszcze jedną kwestię. – Albo nie zrobimy wcale – szepczę.345 • Klapsy• Bicie drewnianymi packami• Biczowanie• Bicie laską• Gryzienie• Klamerki na sutkach• Klamerki na genitaliach• Lód• Gorący wosk• Inne rodzaje/metody zadawania bólu – Powiedziałaś „nie” klamerkom na genitaliach. ale do wszystkiego dojdziemy. – Mój głos jest bardzo cichy. Będziemy to robić stopniowo. – Słuchaj. Anastasio. W porządku. rozgrzewając miejsca. zwiększymy intensywność. kochanie. nie posunę się za daleko. o których do tej pory nie miałam pojęcia. prawda? Wzruszam ramionami. – No. – Do łóżka? – Mrugam szybko. a on pochyla się i całuje mnie w usta. Blednę. nie było tak źle. po omawianiu tego wszystkiego chcę . – To część układu. Anastasio. ponownie czując serce w gardle.

nadal z wyrazem szoku na twarzy harpii. Ale jestem gotów spróbować. – Poza czasem. Może się nie udać. To głównie . – Urywa. Opada mi szczęka.. gdy jesteś moją uległą. – No właśnie. czy to się uda. Ściska mnie w środku. że chcesz więcej. Do czego to wszystko zmierza? Ściska mnie za rękę. nagle niepewny.346 cię porządnie przelecieć. a moja podświadomość doznaje szoku. jak będzie z rozdzieleniem wszystkiego. Może jedna noc w tygodniu. Nie wiem. – Pod jednym warunkiem. – A widzisz? Poza tym jest coś. – Coś bolesnego? – Nie. co powiedzieć.. właśnie teraz. – Christian patrzy nieufnie na moją zdumioną twarz. Nie wiem. przyjemność. Czy kiedykolwiek cię skrzywdziłem? Czerwienię się. O rany. Christian Grey jest gotów na więcej! Jest gotów spróbować! Podświadomość wychyla się zza kanapy.. Na tobie też musiało to zrobić wrażenie.. Dzisiaj mówiłaś. przestań wszędzie widzieć ból. a moja wewnętrzna bogini zaczyna dyszeć. – Nie. co chcę wypróbować. Rany Julek. Nie wiem. moglibyśmy spróbować.

oceniając moją reakcję. Ale. Miałam wystarczający kłopot z książkami. – W głębi duszy wiem. – Chodź – wstaje. – To dla ciebie. szczególnie po tym. że w ogóle to zrobił. Zdejmuje kurtkę i otula mnie nią. Kupił mi. Tak. Na zewnątrz stoi czerwone dwudrzwiowe. soczyście czerwoną nowość. starając się zdecydować. gdyby coś ci się stało. samochód. . co chcesz. Wszystko. gapiąc się na tę wspaniałą. kompaktowe audi. a jeszcze zszokowana. Był jak najbardziej za – dodaje. cholera. co o tym wszystkim myśleć. prowadzi ścieżką w stronę nowego nabytku. Stoję w milczeniu. Patrzę na samochód w osłupieniu. Przerażenie rośnie mi w brzuchu. – Och. – Tu przerywa.. Patrzy na mnie. co powiedziałam mu o książkach. co to jest. podnosząc mnie. przyciągając mnie do siebie i całując moje włosy. niebezpieczny. Jezu. skoro tak łatwo jest tę sytuację naprawić.347 – Jakim? – szepczę. – Anastasio. żeby spojrzeć na niego. Wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów – mruczy. zupełnie nowy. Patrzy na mnie. Z jednej strony jestem przerażona. jestem rozgniewana. ale ja nie mogę zmusić się. ruszając do drzwi. ale przeważające uczucie to gniew. – Wspomniałem o tym twojemu ojczymowi. – Przyjmiesz łaskawie mój prezent z okazji zakończenia studiów. Nigdy bym sobie nie wybaczył. Dam ci wszystko. Biorąc mnie za rękę.. ten twój garbus jest stary i szczerze mówiąc. sądząc po wyglądzie. z drugiej wdzięczna... już go kupił. z drugiej strony.

W porządku. że to zbyt wiele. dla mnie to nie jest zbyt wiele. – Dziękuję panu za samochód – mówię tak słodko. jak potrafię. Marszczy brwi. co powiedzieć. nie kiedy był mały. Czuję się winna z powodu napadu złości.348 Odwracam się i rzucam mu gniewne spojrzenie. Pożyczam. – Patrzy na mnie ostrożnie. – W porządku. – Nie. Na zawsze. Anastasio. – Nie. Wzdycha ciężko. Nie możesz po prostu powiedzieć „dziękuję”? – Ale wiesz. chybione. Całuję go pośpiesznie w policzek. nie na zawsze. . Patrzę na niego z zagniewaną miną. Nie dla mojego spokoju ducha. ale na teraz. Ma dobre intencje. że mi go pożyczasz. nie całe życie. Niedobrze mi. ale nie złe. – To prezent. Czuję się zażenowana na myśl. Ta myśl jest bardzo trzeźwiąca i moje nastawienie do samochodu łagodnieje. nie wiedząc. jak to odebrał mój tato. – Wspomniałeś o tym Rayowi? Jak mogłeś?! – Ledwie mogę wydusić z siebie słowa. On tego nie rozumie! Całe życie miał pieniądze. tak jak laptop. Dziękuję. I mój pogląd się zmienia. – Cieszę się. otwierając usta z przerażenia. Jak śmiał? Biedny Ray.

książek.. nie idąc na żadne ustępstwa. Tak bardzo go pragnę. żeby nie przelecieć cię teraz na masce tego samochodu. – Wykorzystuję całą swoją samokontrolę. – Przepraszam za książki i samochód – zacinam się. pomimo samochodu. patrząc na mnie. granic względnych. szare oczy jak kawałki przydymionego szkła. – Składa szybki. Rany. Zamyka oczy i potrząsa głową. Ano Steele. Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę. pragnę go. i już przepadłam. Gdy je otwiera. Krew zaczyna mi wrzeć i z pasją odwzajemniam pocałunek. z jedną ręką na moich plecach. Christian włącza boczne światło i zatrzymuje się. że jesteś moja i jeśli zechcę kupić ci pieprzony samochód. – Przerażasz mnie. .. gdy jesteś rozgniewany – mówię cicho i wpatruję się w niego. Jego wzrok jest beznamiętny. prosto do mojej sypialni. – Proszę. nie bądź na mnie zły – szepczę. wyraz jego twarzy jest odrobinę łagodniejszy.. kryjąc twarz w dłoniach. a drugą zanurzoną w moich włosach. – A teraz do środka. Chwyta mnie za rękę i prowadzi z powrotem do mieszkania.349 Chwyta mnie nagle i przyciąga do siebie. ostry pocałunek na moich ustach. żeby pokazać ci. – Całuje mnie namiętnie... bicia laską. rozchylając usta językiem. Moja podświadomość znów siedzi za kanapą. ale jest zły. to kupię ci pieprzony samochód – warczy. Nadal milczy. – Ależ z ciebie prowokatorka.. Rozbierzemy cię.

składa delikatne jak piórko pocałunki na ramieniu. Pochyla się i wącha moje włosy. Chwyta za zapięcie materiału u moich stóp. pełen oczekiwania. panno Steele. Mój oddech się zmienia. Nie. Kolejna zmiana nastroju. ciemne i tęskne. . kałuża – Bez stanika. tak że zwisają po prawej stronie. Anastasio. przyciąga mnie bliżej. Musiała. szybki. Do bólu powoli rozpina go. Się. tak że staję plecami przy nim. Ruszać – szepcze. – Pachniesz tak pięknie. Nauczyć. – Podoba mi się ta sukienka – mruczy. Jego ręce chwytają za zamek. umiejscawia się głęboko w moim podbrzuszu. – Muska nosem skórę za moim uchem i wzdłuż karku.350 – Odwróć się – szepcze. – Chcę z ciebie zdjąć tę sukienkę. całując i ssąc suną przez plecy do drugiego ramienia. podczas gdy usta liżąc. jak płonie. moje serce wali jak oszalałe. – Lubię widzieć twoją nieskazitelną skórę. Odwracam się posłusznie. na szyi i sukienka opada. pożądanie zastępuje niepokój i przechodząc przez moje ciało. Odgarnia włosy z moich pleców. całując mnie w kark między każdym słowem. Czuję na skórze. Palec dociera do skraju dekoltu sukienki z odkrytymi plecami gdzieś w talii i chwytając za górę. Tak słodko. Podoba mi się. Moje ciało rezonuje i leniwie zaczynam poruszać się pod wpływem jego dotyku. Jego wypielęgnowany paznokieć delikatnie mnie drapie. – Będziesz. Kładzie palec wskazujący na moim karku i boleśnie powoli przeciąga wzdłuż kręgosłupa. Jest w tym tak kusząco dobry. wijąc się na piersi. tak trudno za nim nadążyć. staje się płytki.

Moje dłonie wplatają się w jego miękkie. prawda? – Mhm. – mruczy za moim uchem i zaczyna pociągać sutki swoimi długimi palcami. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu w ten sposób? – szepcze. aby wcisnąć piersi w jego wytrawne dłonie. – Powiedz mi. – Tak.. seksowne włosy i bardzo delikatnie pociągam za nie... – Mhm. co ja z jego włosami.. co? – Tak.351 Jego ręce sięgają do przodu i obejmują moje piersi. a sutki stają się jeszcze twardsze. by ułatwić mu dostęp do karku. Jęczę. Natychmiast wykonuję polecenie i moje piersi unoszą się wprost w jego dłonie. – Podoba ci się.. panno Steele.. proszę pana. – Kontynuuje powolną.. – Tak. robiąc to samo.. Przechylam głowę na jedną stronę. a sutki twardnieją pod tym dotykiem. – Podnieś ręce i załóż mi za głowę – mruczy przy moim karku. gdy to doznanie odzywa się ostro w moim kroczu. Wyginam plecy w łuk. zmysłową torturę. ciągnąc delikatnie. .

żeby dojść – szepcze. jak się uśmiecha. Jestem zaskoczona.. ugniatając. Czuję na karku. Jego ręce zamierają. ciągnąc. rozrywając je i rzucając przede mnie.352 – Grzeczna dziewczynka. a jego dłonie wędrują w dół do moich bioder. Czuję go przy sobie. . ocierając się o jego przód.. abym je mogła zobaczyć. Wkłada sobie palec do ust. to znaczy czółenka Kate na wysokim obcasie. ostrą przyjemność wymieszaną z bólem. poruszając na boki. skręcając. że jeszcze nie jesteś gotowa. Jego ręce wędrują do mojej kobiecości. Wzdycham. – Zwraca uwagę swoich palców ponownie na moje sutki. – Dasz radę – zachęca mnie łagodnie. Jęczę. Palce zaczepiają się z tyłu o moje majtki. a kciuk przebija się przez materiał. panno Steele – wzdycha. co to oznacza? Mój mózg rejestruje wszystko przez mgłę palącego pożądania.. – Myślę. odwracając mnie twarzą do siebie. Mam na sobie jedynie buty. a on delikatnie gryzie i pociąga płatek mojego ucha. Och nie. a moje ręce wczepiają się w jego włosy i ciągną mocniej. – Więc może jednak nie pozwolę ci dojść. – Rozbierz mnie – rozkazuje cicho. – O tak.. a moje ciało zwija się w konwulsjach. Nigdy nie rozbierałam mężczyzny. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. – Poza tym zdenerwowałaś mnie dzisiaj. Mój oddech przyspiesza. powoli wkłada we mnie palec. czując tę cudowną. i od tyłu. moja słodka dziewczynka jest całkiem gotowa – szepcze. – Szczypie mnie mocno. – Smakujesz tak dobrze. rozciągając je. Ocieram się o niego pośladkami.

kierowana frustracją. Zdejmij mi dżinsy.. ja rządzę. – O nie.. a to nowość. mogę dotykać w ubraniu. Moja wewnętrzna bogini warczy. a ja zwycięsko patrzę na niego z góry. – Co ze mną zrobisz? – drażni się. Wewnętrzna bogini zaraz eksploduje.. Och.. O matko. panno Steele. wkładając palce pod materiał na brzuchu. Od czego zacząć? Sięgam po Tshirt. i zaraz potem skarpetki. Do tego.. tyle możliwości. Och. Zamyka oczy i wysuwa biodra w moją stronę. co zaplanowałem.. jaki u mnie wywołujesz. upadając. Nabieram powietrza i obejmuję go palcami. czując włosy na jego jakże rozkosznej ścieżce. Bierze moją dłoń i kładzie na swoim członku. – Jego oczy płoną z podniecenia.. . Wpatruje się we mnie wzrokiem rozświetlonym radością i pożądaniem. – Będziesz musiał nauczyć się nie ruszać – rugam go i pociągam za włosy pod palcami. niezdarnie.. Śmieje się. cały mój.. Wygląda. Otwieram usta ze zdziwienia. będziesz musiała mnie dotknąć. Ty rządzisz.. Nie T-shirt. a ja. – To efekt.353 O rany. a Christian uśmiecha się szeroko. – Chcę być w tobie. uśmiechając się przebiegle. Ściągam mu buty. szybko. aby rozpiąć dżinsy. Mrugam szybko. cudownie. pożądaniem i czystą brawurą Steeleów popycham go na łóżko... ale on chwyta mnie za ręce i potrząsa głową. Wchodzę na łóżko i siadam na nim okrakiem.

Jego skóra jest tak gładka i miękka. patrząc na jego wyraz twarzy.. gdy go dotykam. Jego usta układają się w literę O. Cieszę się jak dziecko.. – Jezu. jest cały mój i mogę się nim bawić. a włosy rozsypują się wokół mnie i już jest w moich ustach. a jego biodra podskakują pode mną. ale ledwie drgną. – W mojej kieszeni. Zamyka oczy.. – Co teraz zrobisz? – szepcze. O święty Barnabo. Ana. co za smakowite połączenie. gdy gwałtownie wciąga powietrze.. a w jego głosie pobrzmiewa rozbawienie. drażnić i sprawdzać go ustami i językiem. Jestem więcej niż podniecona. Pochylam się. Dotykam go. Czy to może być aż tak trudne? – Nie mogę się nie ruszać... a oczy mu płoną. spokojnie – jęczy.. uuu. uwalniając go. jeszcze . panno Steele – mruczy. – Jakaż rozochocona panna Steele – mruczy. tak że mogę ściągnąć spodnie i bokserki za jednym razem. – Tak. prezerwatywa – szepcze. mmm. Poruszam nimi i ciągnę. i twarda. patrząc na jego twarz. to takie podniecające. Wyławiam dwie foliowe paczuszki i kładę na łóżku koło jego biodra. Ma otwarte usta. Dwie! Moje nadmiernie pożądliwe palce sięgają do guzika i rozpinają go. jeśli przygryzasz wargę – ostrzega i unosi biodra do góry. Zastyga pode mną.. Marszczę brwi. hmm. a ja przesuwam usta w górę i w dół. Czuję taką moc. Skopuje ubrania na podłogę. wpychając go aż do gardła. z małymi problemami.. Ssę go mocno. a cała wesołość nagle znika.354 Wydaje syk i uśmiecha się do mnie.. Rozpinam rozporek i staję przed problemem zdjęcia mu spodni. z zaciśniętymi ustami. Powoli szukam w kieszeni.

– O tak – szepcze i oplata jedną ręką moje biodra. – Twoja niewinność i entuzjazm są takie rozbrajające – sapie. – A teraz chcę się w tobie zagłębić – mruczy. Podziwiam swoją pracę ręczną i jego. dobijasz mnie. – Załóż to – podaje mi foliową paczuszkę. mrugając i dysząc jak on. Nie chcę dojść. Och. Myślałam. bardzo pobudzające. O rany. To właśnie musimy zrobić. drugą zaś się podpiera.. że to ja rządzę? Moja wewnętrzna bogini wygląda. Ana. Naprawdę jest niezłym okazem mężczyzny. a patrzenie na niego jest bardzo. jakby ktoś wyrwał jej z ręki loda. – Stop. Siadam. – Ściśnij koniec i zroluj do dołu. po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie. Patrzę na niego onieśmielona. wykonuję jego polecenie. mocno się koncentrując. a on siada nagle i patrzymy na siebie nos w nos. unosząc mnie nieznacznie. zatrzymaj się. by umiejscowić się pode mną. jak? Rozrywam ją i już trzymam w palcach lepką prezerwatywę. Żadnego powietrza na końcu tego drania – dyszy Christian. Anastasio – jęczy.. ale czując dezorientację. – Ty na górze. .355 i jeszcze. Bardzo powoli. – Chryste.

a on bardzo powoli opada z powrotem na łóżko. Leniwie się uśmiecha i robi. a on podnosi miednicę. który jest taki seksowny. Jednocześnie wygina się i kołysze biodrami. podobnie jak mój. Chwytam jego ręce jak koło ratunkowe.... wszędzie. gdy opadam na dół... znów i znów. góra. minuty. jak chcesz.. Jest mój.. Pomiędzy moimi urywanymi oddechami ta głęboka. wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim.. on na mnie. Ja rządzę. i jest tak. Delikatnie odpycham się od niego i opadam z powrotem. Jego oczy płoną w dzikim oczekiwaniu. Och.. – Tak. moje włosy opadają na plecy. Ta myśl popycha . – Tak jest głęboko – mruczy..356 Jęczę.... – Ty się poruszaj. dół. podbijając mnie znów do góry. o rany – doznanie promieniuje przez moje podbrzusze. jak on zachwyca się mną. zanurzony do końca.. w górę i w dół.. a ja jęczę... gdy mnie rozwiera. niskim głosem. dobrze. nie mam pojęcia. a ja jego. Cholera! – Jeszcze – szepczę. kochanie.. Jęcząc. poczuj mnie całego – jęczy i na chwilę zamyka oczy. proszę. obfita pełnia. i w zachwycie widzę. dół. Weź mnie za ręce – szepcze chrapliwym. I jest we mnie. To gwałtowne odczucie pulsujące w ciele szybko narasta. odrzucam głowę do tyłu.. góra. cudownym.. co chcę. wpatrując się uważnie w moje oczy. i trzyma mnie na miejscu przez sekundy. patrzę na niego. Oddech jest nierówny. Anastasio. Ja go pieprzę. Łapiemy rytm. przejmującym i przepełniającym uczuciem.

jak obciążoną betonem. tam gdzie nie ma granic względnych i bezwzględnych. gdzieś pomiędzy fantazją a rzeczywistością. odchylając głowę w tył..357 mnie. Opadam na jego klatkę piersiową. krzycząc nieskładnie. Chwyta moje biodra i z zamkniętymi oczami.. z zaciśniętymi ustami dochodzi cicho. . na skraj przepaści i dochodzę. napełniona nim.

. pragnę bez końca wdychać tę upojną woń.. kończyny mam lekkie i ospałe. – No więc podstawy mamy już chyba przerobione. żałując. Nie mam ochoty się stąd ruszać. ta szczerość jest rozbrajająca. jestem zupełnie wykończona. zapachem Christiana. silny. z głową na jego piersi.. jakimś drogim żelem pod prysznic i co najlepsze – najbardziej uwodzicielskim zapachem na tej planecie. Trącam go nosem. – Czemu nie lubisz. Och. cóż to za atak. wpatrując się w jego szare oczy. – Nie rób tego – mruczy. Anastasio. – Bo skrywa się we mnie pięćdziesiąt odcieni szarości.. a potem odsuwa się i siada.. Płynę.358 ROZDZIAŁ SZESNASTY Powoli świat zewnętrzny przypuszcza atak na moje zmysły i... tak że patrzy teraz na mnie z góry. że musi istnieć ta bariera w postaci materiału T-shirta. A gdy reszta mego ciała schodzi na ziemię. – Pierwsze lata życia miałem bardzo trudne.. podnosząc ją do ust i słodko całując. po czym całuje mnie lekko... Po prostu tego nie rób. Co ty na to? Wygląda na bardzo z siebie zadowolonego. Nie chcę cię obarczać szczegółami. jak ktoś cię dotyka? – pytam szeptem. Jest twardy. a ton głosu ma . dobrze? – Pociera nosem o mój nos. Pierwszy raz go tam dotknęłam. ale zaraz łagodzi ten gest. Przekręca się. Sięga szybko i chwyta moją dłoń. Mrugam powiekami. wyciągam rękę i kładę na klatce piersiowej. Leżę na Christianie. a on pachnie po prostu bosko: świeżym praniem. I jestem ostro porąbany. o rety.

To takie frustrujące – tak bardzo bym chciała dowiedzieć się czegoś więcej. nie jesteś tylko ładną buzią. – Przez sen? – To mnie obudziło. – Ale dziękuję za te złudzenia. iż pozwoliłeś mi przejąć kontrolę. to cóż. a on patrzy na mnie uważnie. że uznałam. Ale Christian nie chce się tym ze mną dzielić. – Zakrywam ręką oczy. Jednocześnie rumienię się i mrugam powiekami. – Rano miałam sen. Przechylam głowę. – Uśmiecham się nieśmiało. jakby właśnie odhaczył kolejny punkt na liście rzeczy do zrobienia. tak jak on ma w zwyczaju. – Masz mi coś do powiedzenia? – pyta surowo. Zerkam na niego znad ręki i widzę. Mam kłopoty? – Szczytowałam przez sen. Cholera. – Panno Steele. . On nic nie mówi.359 rzeczowy. – Och? Cholera do kwadratu. On je liczy! Marszczy brwi. Z kolei ja cała jestem w rozsypce po tej uwadze o pierwszych latach życia. Do tej pory miałaś sześć orgazmów i wszystkie to moja zasługa – oświadcza chełpliwie. że na jego twarzy maluje się rozbawienie. – Jeśli sobie wyobrażasz. znowu wpadając w żartobliwy nastrój. i z ogromnym wysiłkiem uśmiecham się do niego. nie wziąłeś pod uwagę mojej średniej ocen.

ale na pewno da się taką załatwić.. – Co robiłem? Ponownie zasłaniam oczy. Odsuwa mi rękę. – Mam wiele szpicrut. Sprawdzam szybko godzinę – dopiero za dwadzieścia dziesiąta. całuje lekko. Nachyla się.. co robiłem? Nie zadam ci tego pytania po raz kolejny. – Naprawdę? – Tak. I jak małe dziecko przez chwilę myślę. następnie siadam po turecku i go obserwuję. – Miałeś szpicrutę. – Ty. Co mogę zrobić? . to i on nie widzi mnie. Chwytam spodnie od dresu i krótką bluzeczkę. gdyby było inaczej. – Anastasio.360 – Zdziwiłbym się. A co ci się śniło? Cholera. żeby wychodził. O nie. Zbiera się do wyjścia. – No to jest dla ciebie nadzieja – mruczy. – Nie. – Policzki mam purpurowe. że skoro ja go nie widzę. – Z brązowej plecionej skóry? Śmieje się. Nie chcę. a potem wstaje i podnosi bokserki. Ja też wyskakuję z łóżka.

Siada na łóżku. że na pewno spotkam się z nim w niedzielę. – W przyszłym tygodniu.. by założyć skarpetki i buty. i patrzy na mnie wyczekująco. Dam ci znać. zanim zjawisz się u mnie. Marszczy brwi. – U ciebie. – Masz swojego lekarza? Kręcę głową.361 – Kiedy masz miesiączkę? – Przerywa moje myśli. Podnosi prezerwatywę. kiedy nie odpowiadam. Wróciliśmy do fuzji i przejęć – kolejna zmiana nastroju o sto osiemdziesiąt stopni. jakby czekał na moją opinię dotyczącą pogody. to przecież sprawy intymne. ale to akurat ma na celu jego korzyść. . – Okej. po czym kładzie ją na podłodze i wciąga dżinsy. – Wbijam wzrok w dłonie. – No więc? – pyta. Że co? – Nie znoszę zakładać tego paskudztwa – burczy. – Mogę poprosić mojego.. Jak wolisz? A więc znowu będzie za coś płacił. o której godzinie. Jest taki apodyktyczny. aby przyszedł cię zbadać do twojego mieszkania. – To oznacza. Kuźwa. w niedzielę rano. – Musisz pomyśleć o antykoncepcji. Albo możesz się z nim spotkać u mnie.

.362 – Wychodzisz? Nie idź. proszę. że będziemy ze sobą szczerzy. In vino veritas. W przeciwnym razie zamykasz się w sobie i nie mam pojęcia. – Taylor po mnie przyjedzie. Oboje. że zawsze jesteś ze mną szczery? – Staram się. Anastasio. o czym myślisz. – Czemu? – Bo generalnie za dużo myślisz i jesteś równie powściągliwa jak twój ojczym. a chcę. żebyś szczerze się ze mną komunikowała. – Tak. – A ty uważasz.. – Ja mogę cię odwieźć. – To już bardziej mi się podoba. Mam śliczny nowy samochód. – Celowo poiłeś mnie alkoholem? – Tak. . – Patrzy na mnie z rezerwą. Wystarczy trochę wina i zaczynasz mówić. Patrzy na mnie ciepło. Zostań ze mną. Dlaczego? – Jak wrócisz do hotelu? – pytam cicho. Ale myślę. – Uda nam się tylko pod takim warunkiem. że trochę za dużo wypiłaś.

pościgi samochodowe. Przygotuję dla ciebie poprawioną wersję umowy. że nie zniósłbym tej presji. że jesteś gotowa. Powoli kiwa głową. Muszę iść. Jego uśmiech jest zaraźliwy. Serce podchodzi mi do gardła. – Och. – Cóż. a potem naprawdę możemy zacząć się bawić. pewnie tak. ale niewykluczone. eksplozje. . Do zobaczenia w niedzielę. a potem uśmiecha się szeroko. – Biorę do ręki drugą prezerwatywę. Ale to dopiero po podpisaniu umowy. Uśmiecha się wesoło. żebym miał pewność. – Nieprzyjemnie? To znaczy? – Och. dzisiejszego wieczoru przekroczyłem tak wiele granic. no wiesz. – Bawić? – O kuźwa. – Anastasio. – Mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. nie podpisując jej? Christian przygląda mi się badawczo. Więc mogłabym to przeciągać.363 – Chciałabym. – I co wtedy? – Moja wewnętrzna bogini obudziła się i teraz uważnie słucha. żebyś został i wykorzystał to. porwanie. a potem na jego twarzy pojawia się uśmiech. – Chciałbym odegrać z tobą jakąś scenkę.

że zrobię. – Oczy mu błyszczą i wyraźnie czuć. – Na to wygląda. – A potem kontrola całą dobę na okrągło. – Och. – A mnie się wydaje. – Przetrzymywał wbrew mojej woli? – Jezu. czy ty przewróciłaś właśnie oczami? Cholera. – Nie – piszczę. że tak. jeśli znowu przewrócisz oczami? Jasny gwint. – Szczerzy zęby. Anastasio Steele. Czy on mówi poważnie? – Byłabyś uległą dwadzieścia cztery godziny na dobę. – Nie rozumiem. – Kiwa głową. – Wznoszę oczy do nieba. Co mówiłem.364 uwięzienie. – Mocno wali mi serce. – Chodź tutaj – mówi cicho. Siada na skraju łóżka. O kuźwa. – Tak więc nie masz wyboru – podsumowuje sardonicznie. podnieca mnie to. że jest podniecony tą myślą. – O tak. . – Porwałbyś mnie? – O tak.

Kurde. czy dam radę stać. Oczy mu płoną. Nagle mnie chwyta i przekłada przez kolano. Wygląda na to. Wyciąga rękę. Głos ma cichy. przestraszona. czekając. że jednak przyda się ta gumka. pulsujące pożądanie. Jednym płynnym ruchem przesuwa mnie tak. wpatrując się w niego. w zupełnym bezruchu.. czy on nie może tego przyspieszyć? Nie jestem pewna. – A teraz wstań. W podbrzuszu czuję narastające. – Nie podpisałam jeszcze – szepczę. A ja dotrzymuję słowa. Dostaniesz klapsy.. Prawą nogę zarzuca na moje nogi.. Podświadomość jest równie sparaliżowana jak ja. Krew szybciej krąży mi w żyłach. ale i podniecona. nogi mam jak z waty. „Zrób to!” – błaga moja wewnętrzna bogini.365 Blednę. groźny i jest to cholernie podniecające. Podnoszę się z wahaniem. a ja podaję mu prezerwatywę. a potem co? Koniec? Jestem tego pewna. on mówi poważnie. – Nie należę do ludzi cierpliwych. . tak że nie jestem w stanie się ruszyć. Siedzę. Och. O kurwa. – Połóż ręce obok głowy – nakazuje. Christian przygląda mi się. Powoli przesuwam się w jego stronę. Niepewnie opuszczam nogi.. a lewe ramię kładzie na karku. na litość boską. – Powiedziałem ci. – Czekam – mówi. co wtedy zrobię. Głośno oddycham. że klatką piersiową opieram się o łóżko obok niego. Powinnam uciec? Mam mu pozwolić to zrobić czy odmówić. Jezu. a potem szybko i ostro cię zerżnę. – Grzeczna dziewczynka – mruczy.

krzywiąc się z bólu. Zmienił mu się oddech – jest głośniejszy. zrozumiano? Bardzo powoli opuszcza mi spodnie. czy to będzie bolało? Kładzie rękę na moich nagich pośladkach. – Nie ruszaj się – warczy. bardziej urywany. Anastasio? – pyta. Aż nagle jego dłoń znika.366 Natychmiast wykonuję to polecenie. przesuwając po nich dłoń. aby znieść . Muszę się koncentrować. przerażające i podniecające. Głaszcze mnie teraz. – Uważasz. – Dostaniesz klapsy za każdym razem. Głaszcze je. że to uprzejme? – Nie. udaremniając uwolnienie. Uderza mnie znowu i znowu.. – Bo przewróciłam oczami – szepczę. I tak to idzie: pieszczota. raz za razem. kurwa. Znowu mnie głaszcze tam. Aua! W reakcji na ból otwieram szeroko oczy i próbuję wstać. Nie wydaję z siebie żadnego dźwięku. – Inaczej wlepię ci jeszcze więcej klapsów. i uderza mnie – mocno. – Zrobisz to jeszcze raz? – Nie. Ledwie jestem w stanie oddychać. Poniżające. Serce mam w gardle. gdzie uderzył. mocne uderzenie. ale jego druga dłoń wędruje między moje łopatki. Ależ to poniżające. – Dlaczego to robię. Próbuję uciec przed ciosami – w moim ciele szaleje adrenalina. a za chwilę znowu klaps. gdy to zrobisz.. Ależ to. boli. Cholera.

i jeszcze. I uderza mnie jeszcze raz. – Wystarczy – dyszy chrapliwie. Mam ochotę błagać go. Gładzi delikatnie moje pośladki. Christian nie uderza dwa razy w to samo miejsce – co potęguje jeszcze ból. . Nie chcę dać mu satysfakcji. – Nikt cię nie słyszy. Przekonaj się. Znowu uderzenie. Myśli zamierają. Boli mnie twarz. Nagle jego palce znikają. Krzyczę jeszcze sześć razy. Połączenie mocnego klapsa i czułej pieszczoty jest otępiające. że w myślach liczę klapsy. – Dopiero się rozgrzewam. maleńka. tak bardzo ją wykrzywiam.367 ból. – Aaa! – krzyczę przy dziesiątym uderzeniu. Głaszcze mnie. – Dobra robota. Znowu mnie uderza. a potem delikatnie głaszcze. kompletnie mnie tym zaskakując. Moje ciało krzyczy oburzone tą bezlitosną napaścią. – W jego głosie słyszę podziw.. Strasznie mnie pieką. Anastasio. aby przestał. Wydaję okrzyk bólu. a ja czekam. To się robi coraz trudniejsze do zniesienia. a potem znowu następuje uderzenie. – Poczuj to. tylko ja. Christian kontynuuje swój niesłabnący cykl przemienny. Szybko wsuwa palce i wysuwa. jak bardzo twoje ciało to lubi.. gdy tak próbuję złagodzić to wyczerpujące doświadczenie. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. Anastasio. Jesteś dla mnie wilgotna.. Nie robię tego jednak. Nawet się nie zorientowałam. Nagle wsuwa we mnie dwa palce. Razem osiemnaście klapsów. A teraz cię zerżnę.. Jęczę. Nie ma mowy.

a potem unosi mnie delikatnie. Moja wewnętrzna bogini jest wykończona. Delikatnie pieści mój obolały tyłek. Wydaję głośny jęk. czekając. A potem czuję to znajome zaciskanie w podbrzuszu. jest nieopisanie cudowne. Christian zatapia nos w moich włosach i wciąga głęboko powietrze.. NIE. aż nasze oddechy się uspokoją. aby unieść rękę i poczuć go. Słyszę. O rany. Ściąga zupełnie moje spodnie.. Ale tym razem nie mam siły. co czuję. Słucham?! A mam w ogóle jakiś wybór? Sekundę później jest już we mnie. tak że leżę teraz na brzuchu. wypełniając szybko sobą. trzymając mocno moje biodra. także dochodząc. wsparta na łokciach. No dobrze. . pada obok mnie.. poniżające i zapierające dech w piersiach. Ciężko dysząc. mocno tuląc. – Och. Czule gładzi moje włosy. dzikie. Cóż. przynajmniej nic nie mówi. wstrząsającym orgazmie. maleńka – dyszy. – Och. Christian porusza się.. coraz szybsze. Sieje spustoszenie w moich zmysłach. a potem popycha mi nogi tak. – Witaj w moim świecie. Ana! – woła głośno Christian. jak rozpina rozporek i rozrywa foliową paczuszkę. gdy wlewa się we mnie.. w szybkim tempie nacierając na moje biedne pośladki.368 – Następnym razem każę ci liczyć. przeżyłam. To. i moje zdradzieckie ciało eksploduje w szaleńczym. Leżymy.. pociąga mnie do góry i skrywa twarz w moich włosach. – Teraz cię przelecę. gdzie ta gumka? Sięga po prezerwatywę. Znowu leżę na jego klatce piersiowej. Możesz szczytować – mruczy. że klęczę. To wcale nie było takie złe.

– Tak – odpowiadam sennie. – W porządku – odpowiadam szeptem. – Zobaczymy – mówi. mała – szepcze z radością. Całuje mnie delikatnie. – Wszystko w porządku? – pyta łagodnie. – W tym właśnie sypiasz? – pyta miękko. cała promienieję. i chyba się w tym czasie zdrzemnęłam. Jego słowa otulają mnie niczym miękki. – Muszę iść. Ale poza tym. Zastanawiam się nad odpowiedzią. udając irytację. Nic z tego nie rozumiem. – Pochyla się nade mną i całuje lekko w czoło. Boli mnie pupa. – Powinnaś spać otulona jedwabiem i satyną. – Lubię swoje dresy – burczę. Leżymy tak przez kilka minut. choć jestem wykończona.369 – Dobra robota. puszysty ręcznik z hotelu Heathman i taka jestem zadowolona. . Zabiorę cię na zakupy. godzin. Pociąga za ramiączko mojej bluzeczki. – Gdzie macie łazienkę? – Na końcu korytarza po lewej stronie. śliczna dziewczyno. kto wie. że on się cieszy. Wstaje. Nie chcę mówić niczego więcej.

że wetrę ci ją w pośladki. Do zmywania makijażu i do łagodzenia zbitego tyłka – kto by pomyślał. Christian siada i delikatnie znowu opuszcza mi spodnie. Wpatruję się zamiast tego we własne dłonie. „W górę i w dół. . jak to robi. Christian wylewa oliwkę na dłoń. Nie mogę powiedzieć. – Lubię cię dotykać – mruczy i muszę mu przyznać rację.370 Podnosi drugą prezerwatywę i wychodzi z sypialni. Słucham? – Nie. Nadal zrobiłabym wiele. Nic mi nie będzie. aby czegoś takiego uniknąć. a potem z ostrożną czułością wsmarowuje ją w moją pupę. Pamiętam. Staję przodem do łóżka. Pozwól. – Znalazłem oliwkę dla dzieci. ja też lubię.. – Proszę bardzo – mówi. postorgazmiczną satysfakcję. W myślach mówię jej. Nie rozumiem i już. jak powiedział – nie mam pewności kiedy – że o wiele lepiej bym się poczuła po porządnym laniu. Ponownie naciąga mi spodnie. Siadam sztywno i wkładam spodnie. teraz czuję tę bezpieczną. Skrywam twarz w dłoniach. – Anastasio – rzuca ostrzegawczo i mam ochotę przewrócić oczami. dziwną. gdzie ma sobie pójść. że mi się to podobało. Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. Ale z drugiej strony owszem. Strasznie jestem skonsternowana własną reakcją. kończąc. jak majtasy ladacznicy” – stwierdza z rozgoryczeniem moja podświadomość.. Jak to możliwe? Naprawdę tego nie pojmuję. Nieprzyjemnie się ocierają o mój piekący tyłek. że ten produkt może mieć tyle zastosowań. ale szybko się powstrzymuję. ale teraz. Wraca Christian.

– Taylor czeka tu od dziewiątej. Pewnie jest na kolacji z rodzicami i Ethanem. Popatrz na mnie. Czy tak bardzo oddaliłam się od osoby. że jest późno. ale w końcu mi się udaje. unikając kontaktu wzrokowego. Nie ogląda się. – Do niedzieli – szepcze do mych ust i te słowa są zarówno obietnicą. – pyta . że Christian patrzy na mnie zdziwiony i jednocześnie zachwycony.. ale postanawiam zadzwonić do mamy. Naprawdę się cieszę. – Skarbie. – Wychodzę. – Odprowadzę cię. – Nie rozpłakałaś się – mówi cicho. czuję się w swoim towarzystwie samotna i nieszczęśliwa.. – Nie musisz zadzwonić po Taylora? – pytam.371 Zerkam na budzik. w którym spędzę już tylko dwie noce. Nie jest to łatwe. Będę musiała stać. a potem wsiada do wielkiego czarnego audi. – Nadal nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. Zamykam drzwi i stoję bezradnie w salonie naszego mieszkania. jak się oddala. co słychać? Jak uroczystość? entuzjastycznie. Co ja wyprawiam? Nawet nie mogę usiąść i się porządnie wypłakać. Było mi tu dobrze przez prawie cztery lata. że jej tu nie było i nie słyszała moich krzyków. że pod powiekami czeka cała studnia łez. którą jestem? Wiem. Jej głos to balsam na moją duszę. a potem bierze mnie nagle w objęcia i gorąco całuje. Patrzę. jak i groźbą. Bierze mnie za rękę i idziemy razem do drzwi. A jednak dzisiaj. Na szczęście Kate jeszcze nie wróciła. Wiem. po raz pierwszy. I widzę. Dziesiąta trzydzieści.

czy powinniśmy być razem. że nie mogłam przyjechać na uroczystość rozdania dyplomów. chodzi o mężczyznę. powiedz mi. . z mężczyznami nie jest łatwo.. szkoda. chciałam jedynie usłyszeć twój głos. – Nic. A więc w końcu się zakochałaś. Tak mi przykro. – Ana. – Ana? Co się stało? – Głos ma teraz poważny. – Och. – To nie tak. Tak często płaczę ostatnimi dniami. Biorę głęboki oddech. Jak długo się znacie? Christian to zdecydowanie inny gatunek. Ana – mówi i słyszę w jej głosie ból. że się o mnie troszczy. co się dzieje? Proszę. – A może jednak? Cholera. – Och. kochanie. inna planeta. Pragnęłam jedynie porozmawiać z kimś silnym. Och. że nie mogę być teraz przy tobie. Przez chwilę milczy. że tak późno dzwonię – szepczę. – Proszę. a on jest zupełnie inny niż ja i nie wiem. – Co on ci zrobił? – pyta niespokojnie. – Ana. mamo. martwisz mnie. proszę.372 – Przepraszam.. To zupełnie inny gatunek. – Zadurzyłam się w jednym facecie. – Głos ma miękki i pocieszający i wiem. mamo. Nie chcę jej martwić. Po moich policzkach zaczynają płynąć nieproszone łzy. skarbie. Oho.

Przydadzą ci się krótkie wakacje. czy to ja jestem warta jego. kochanie. – Skarbie. Bob także chętnie by się z tobą zobaczył. proszę. – Tak. Po prostu dobrze się baw. czy jest ciebie wart. – Och. jej kochającymi ramionami. Czy on jest mnie wart? To ciekawe. Otwierają się drzwi i wchodzi uśmiechnięta Kate. że płakałam. – Mamo. Cóż. kiedy dostrzega. Uciec do Georgii. Nigdzie się nie spiesz i trzymaj go nieco na dystans. ja też cię kocham. Tęsknię za tobą. Rzednie jej mina. tak bardzo. muszę kończyć. skarbie. mamo. kocham cię. Spojrzysz na wszystko z innej strony. nie pozwól. Przyjedź do nas. koktajlami. Zastanowię się nad przyjazdem. Dziękuję. – Skarbie. – W poniedziałek mam w Seattle dwie rozmowy w sprawie pracy. Kusząca perspektywa. to strasznie krótko. Rozłączam się i staję twarzą w twarz z rozgniewaną Kate. .373 – Prawie trzy tygodnie. Jesteś stanowczo za młoda. Ana. trochę już na to za późno. – Ana. Tak ciężko pracujesz. wydajesz się taka nieszczęśliwa. Trzymaj się ciepło. Nacieszyć się słońcem. dopóki nie zdecydujesz. Nie da się kogoś poznać w tak krótkim czasie. Zawsze się zastanawiam. by ten mężczyzna zawrócił ci w głowie. Dobrym humorem mamy. skarbie.

374 – Czy ten nieprzyzwoicie bogaty popierdoleniec znowu doprowadził cię do łez? – Nie. Och. Masz straszne wahania nastroju. – I to całkiem niezłego. czarno-biały... piliście szampana. żeby spadał na drzewo. odkąd go poznałaś. – Zerka na butelkę. mile zaskoczona. ale byłam zbyt naiwna czy zauroczona. Podchodzę do niej ostrożnie. Hmm.. Nigdy nie sądziłam. Wraca Kate z butelką czerwonego wina i czystymi . jaki wczoraj wykręciłaś. – Wszystko w porządku? – Przewróciłam się i stłukłam sobie tyłek. gdybyś była moja. trochę.. aby to zakwestionować. tak. eee. pogadamy. – Siadaj. Nigdy cię nie widziałam w takim stanie. patrząc z obawą na kanapę. – Powiedz mu.. niejednoznacznych odcieni szarości. które zapełniają mój świat. Nie ma w nim nieuchwytnych.. że uznam to za błogosławieństwo. by je dostrzec. Świat Katherine Kavanagh jest bardzo prosty. Sporo się pojawiło sygnałów ostrzegawczych.. Siadam ostrożnie. że aż tak nie boli. Witaj w moim świecie. ponieważ jestem jedną z najbardziej niezgrabnych osób w stanie Waszyngton. tajemniczych.. Ana. Tak powiedział i wtedy byłam w stanie się skupić wyłącznie na należeniu do niego. Napijmy się wina. Myślami wracam do tamtego poranka w Heathmanie: Cóż. przez tydzień nie mogłabyś siedzieć po takim numerze. Uśmiecham się nieudolnie. Nie przychodzi jej do głowy. siedzenie.

Marszczę brwi. a potem sprawdzam to podłe urządzenie. że po wakacjach Ethan może zamieszka z nami.. – Kate. Jak ci minął wieczór? – pytam. Myję zęby. Choć prawda jest taka. 23:14 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. ale może ma jakiś dziwny sposób okazywania uczuć. Po dwóch filiżankach wina postanawiam iść do łóżka. . zbyt wiele przy tym nie ujawniając. Cóż. W tamtym namiocie nie mógł oderwać od ciebie wzroku. Obstawiałabym. To był bardzo długi dzień. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty Data: 26 maja 2011. – Proszę bardzo. – Podaje mi jedną i nalewa wina. Będzie to musiał jakoś przełknąć. Zadurzony? Christian? Dziwny sposób okazywania uczuć? Dobre sobie. Przyjemnie siedzieć i słuchać jej trajkotania. Jest mejl od Christiana.. że jest zadurzony na amen. po czym sięga po telefon. Ale wystarcza jedno pytanie dotyczące jej dnia i Kate odpuszcza. aby zadzwonić do Elliota.375 filiżankami. Nie sądzę. Jesteś po prostu niesamowita. rzuć go. jeśli ten palant ma problem z zaangażowaniem się. że tego nie rozumiem. obserwował cię jak jastrząb. Słyszę nowinę. Kate ściska mnie na dobranoc. to skomplikowane. Nie będzie smakować tak dobrze jak Bolly. by Christianowi się to spodobało. – Ana. brat Kate jest naprawdę sympatyczny. trudno. Nie mogę z nią o tym porozmawiać. Fajnie by było.

Nadawca: Christian Grey Temat: Frustrujące kobiety. Powinnaś już iść do łóżka.Czerwone wino zawsze jest lepsze niż paracetamol.Ana PS. Och. Klikam „wyślij”. Christian GreyPrezes. . Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty Data: 26 maja 2011. dowcipna i odważna kobieta. jaką dane mi było poznać. 23:26 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele.376 Najpiękniejsza. Będę musiała pojechać garbusem do autokomisu.Nie pij za dużo. ale skoro był Pan już wszędzie. 23:20 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Grey Enterprises Holdings.W granicach bezwzględnych wprowadzę dodatkową pozycję. Inc.Taylor zajmie się twoim samochodem i postara się przy tym o dobrą cenę. to kwestia dyskusyjna.Christian Grey Prezes. Wcale Ci nie schlebiam. Grey Enterprises Holdings. nie jeździć więcej moim samochodem! Wystukuję odpowiedź. I nie masz już jeździć tym swoim garbusem. najbardziej inteligentna. jeśli nie posłuchasz. Bicie laską to dla mnie granica BEZWZGLĘDNA. Inc. Pochlebstwa donikąd Pana nie zaprowadzą. żeby go sprzedać – proszę więc nie wygadywać bredni. które nie potrafią przyjmować komplementów Data: 26 maja 2011. Dowiem się. Weź paracetamol – i to nie jest prośba.

23:44 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. od motocykla po czołg Sherman. a zapewniam Cię. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 26 maja 2011. który potrafi jeździć wszystkim. Taylor to były wojskowy. zwłaszcza w tym momencie. z którą się czasem pieprzę. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj! Data: 26 maja 2011. a także długi i ciężki dzień. Skąd mogę mieć pewność. 23:57 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Panna Steele . że ochoczo pozwala Pan ryzykować swojej prawej ręce i siadać za kierownicą mojego samochodu. że Taylor dostanie za rzeczony samochód najlepszą możliwą cenę? W przeszłości. czy w ogóle mi się Pan podoba. już nie. abyś nie nazywała siebie kobietą. z którą się Pan czasem pieprzy. abyś nie mogła siedzieć przez tydzień. że potrafię się nieźle targować. Zaintrygowało mnie to. Nie jestem pewna. słynęłam z tego. ponieważ jeśli mam być szczery. Grey Enterprises Holdings. Zakładam. I bardzo proszę. Kusi mnie jednak. a nie przez jeden wieczór. że przemawia przez Ciebie CZERWONE WINO. prawdopodobnie zanim Pana poznałam. Christian Grey Prezes. aby wrócić i dopilnować. Twój samochód nie stanowi dla niego zagrożenia. 23:40 Adresat: Christian Grey Proszę Pana. strasznie mnie to WKURZA.377 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Taylor – czy to odpowiedni człowiek do tej roboty? Data: 26 maja 2011. że nie spodobałbym Ci się w takim stanie. Inc. ale kobiecie.

To był długi dzień. Po raz pierwszy od lat szlocham bez opamiętania w poduszkę. Inc. a ja wiem w głębi duszy. W co ja się wplątałam? Łzy bardzo powoli zaczynają spływać po moich policzkach i wpadać do uszu. Kate i ten jej długi język. Nigdy w życiu nikt mnie nie zbił. Na myśl o małym. wpatrując się w sufit. Boże. kładę się do łóżka i leżę. kto jest emocjonalnie nieosiągalny. i jeszcze ten samochód. Ale dlaczego? Musiał doświadczyć w życiu czegoś naprawdę strasznego. . Co Christian sobie myślał? A potem. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011.. kto – według jego własnych słów – jest kompletnie porąbany.. że ma rację.378 Nadawca: Christian Grey Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. Proszę bardzo. 00:03 Adresat: Anastasia Steele Dlaczego Ci się nie podobam?Christian GreyPrezes. Cudownie było spędzić trochę czasu z Rayem. Podświadomość dolewa oliwy do ognia. okrutnie potraktowanym chłopcu łzy płyną jeszcze większym strumieniem. Zamykam komputer. Odwracam się na bok i wtedy otwierają się śluzy. Jezu. 00:09 Adresat: Christian Grey Bo nigdy nie zostajesz na noc. wyłączam lampkę. Grey Enterprises Holdings. wieczorem. on mnie naprawdę uderzył. może wcale by cię nie chciał”. Zakochałam się w kimś. „Gdyby był normalniejszy. to mu da do myślenia. Nawet nie powiedziałam o nim Kate. Dobrze wyglądał i o dziwo zaaprobował Christiana. emocjonalnie wyczerpujący.

– Jezus. Ana. Nie mogę przestać płakać. – Co ty tu robisz? – pytam. Włącza lampkę. jeśli będziesz mnie potrzebować – mówi nieco łagodniej. – Grey. Och. emanując termojądrową wrogością. „Co ty tu.379 I wtedy do moich uszu docierają krzyki Kate. przez co znowu mrużę oczy. Christian mruga powiekami. Nie robiłabym tego w obecności pana G. jesteś u mnie na czarnej liście. żebym wyrzuciła tego dupka za drzwi? – pyta. szlochając. Kate staje w drzwiach. Kręcę głową. – Krzycz. – Wyłącza światło i chwilę później jest już przy mnie. Christian unosi brwi.. a ona odwraca się i pociąga . bez przerwy płacze”. robisz?” „Nie możesz!” „Co jej znowu zrobiłeś?” „Odkąd cię poznała.. „Nie możesz tu wejść!” Christian wpada do mojej sypialni i bezceremonialnie włącza światło. a ona przewraca oczami. Cholera jasna. bez wątpienia zaskoczony jej epitetem i nastawieniem względem niego. kurwa. Nie spuszczam z ciebie oka – syczy do niego. Mrużę oczy. – Chcesz.

– Mam pewność. czego jeszcze . ale targa mną suchy szloch. skrzywieniem kwitując ból pupy. I zastaję cię w takim stanie. ignorując jego pytanie. że jesteś w takim stanie. że chciałabyś. Nigdy bym cię nie zostawił. ale zostawia je uchylone. – Czemu przyjechałeś? – pytam. Chyba nie zwróciłam mu jeszcze poprzedniej. twarz pobladłą. Mruży oczy i wychodzi z pokoju. ale nie słyszę o czym. Wykonuję polecenie. – Mruga powiekami. gdybym sądził. siadając na łóżku. Chwilę później wraca z tabletkami i filiżanką wody. – Porozmawiaj ze mną – szepcze. Cóż mogę powiedzieć. – Moim obowiązkiem jest zaspokajanie twoich potrzeb. że cię uderzyłem? Podciągam się do góry. – Co się dzieje? – pyta cicho. że nic ci nie jest. abym spędził z tobą noc. Minę ma poważną. On opuszcza wzrok na mnie. Wpatruję się w dłonie. Z wewnętrznej kieszeni marynarki w prążki wyjmuje chusteczkę i podaje mi ją. Siadam i patrzę mu w oczy. – Mówiłaś. ale nie mam pojęcia dlaczego. – Wzięłaś paracetamol? Kręcę głową. Łzy jakimś cudem przestały płynąć.380 za sobą drzwi. – Weź to – mówi. że to ja jestem za to odpowiedzialny. Dlatego. autentycznie oszołomiony. Napisałaś. więc jestem. Rozmawia z Kate.

nie możesz mi mówić tego. że marszczy brwi. Rumienię się. wcale tak nie było. – I nic nie mogę poradzić na to. To nie jest uczciwe – gani mnie.381 nie usłyszał? Chcę więcej. że chcę usłyszeć. co ci się wydaje. uwierz mi. że wszystko w porządku. co mi mówisz? Podnoszę wzrok i widzę. aby tu został. Wolałabym. Zaskakuję go tym pytaniem. Palcami obu dłoni przeczesuje włosy. – Wcale nie miało ci się podobać. żebyś więcej tego nie robił. . że jestem płaczącą kupką nieszczęścia. – Anastasio. a nie dlatego. że tak jest. Ponownie mruży oczy. że w moim głosie obecny jest sarkazm. – Jak mogę wierzyć w to. żeby mnie bił. – Sądziłam. ponieważ sam ma na to ochotę. – Co czułaś. kiedy cię biłem i kiedy już było po wszystkim? – Nie podobało mi się to. – A tobie czemu się podoba? – Patrzę na niego gniewnie. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Och. że kiedy mówiłaś. I nie chcę. Minę ma posępną. strasznie mnie to fascynuje. Chcę. czy to naprawdę tak trudno pojąć? – Rozumiem.

– Czemu więc próbujesz mnie zmienić? – Nie chcę cię zmienić. jaka jestem. jak i moja podświadomość oddychamy z ulgą. dzisiaj nie. Anastasio. jak sobie życzę. czy jestem gejem. – Więc nie podobam ci się taka. że jesteś urocza. a jeśli tego nie zrobisz. A więc to Katherine Kavanagh jest za to wszystko odpowiedzialna i gdyby to ona pojechała przeprowadzić z nim wywiad. odkąd mnie zapytałaś. – Uważam. – Lubię kontrolę. jaką mi to daje. Uff. Wpatruje się w mnie. sama siedziałaby tu teraz z obolałym dupskiem. Karanie cię sprawia mi przyjemność. I żebyś mi się nie przeciwstawiała. Oblewam się rumieńcem na to wspomnienie. będę cię karał. Proste – oświadcza. żebyś się zachowywała w konkretny sposób..382 – Uważaj – ostrzega. Blednę. żebyś była grzeczna i postępowała zgodnie z otrzymaną ode mnie listą zasad. . – Znowu mnie uderzysz? – Nie. aż się nauczysz zachowywać tak. Chcę. Nie podoba mi się ta myśl.. Miałem ochotę dać ci klapsa. Chcę. ponownie zaskoczony. zarówno ja. Jezu. po tamtym pytaniu sama miałam ochotę dać sobie klapsa. – No? – ponaglam.

które jest. Anastasio. Bardzo. Anastasio. jak się okazuje. Możliwe.383 – Ale chcesz mnie karać? – Tak. Masz się zachowywać w konkretny sposób. Zawsze mnie otaczali ludzie. . To właśnie mnie podnieca. – Taki już jestem. Nigdy dotąd nie musiałem się tłumaczyć i tak naprawdę zbyt wiele się nad tym wszystkim nie zastanawiałem. z przyjemnością patrzę. którzy myślą podobnie. a kiedy je otwiera. Raczej fakt. ile możesz znieść. Wzdycha i po raz kolejny przeczesuje palcami włosy. – Odrobinę.. lubię patrzeć. że nie wyrażam się zbyt jasno.. Jak czułaś się po wszystkim? – Miałam w głowie mętlik. który mi zadajesz? Przełyka ślinę. co tylko chcę. – Tego właśnie nie rozumiem.. nienasycone. a jeśli nie. To mnie podnieca. ale nie to jest głównym powodem. A niech to diabli.. – Nie patrz tak na mnie – mruczy Christian. że mam nad tobą stuprocentową kontrolę. Anastasio. jak twoja śliczna alabastrowa skóra staje się pod moimi dłońmi różowa i gorąca. To spojrzenie budzi moje libido. – Byłaś tym seksualnie pobudzona. – Zamyka na chwilę oczy. – Wzrusza przepraszająco ramionami. Cóż. – No ale ty nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. płoną gorącym blaskiem. W końcu do czegoś dochodzimy. – Więc nie chodzi o ból. Muszę mieć nad tobą kontrolę. że jesteś moja i mogę robić z tobą.

rzuciłaś na mnie urok. Dlaczego teraz tak nie potrafisz? Aż tak bardzo cię onieśmielam? Z niebiesko-kremowej wyimaginowany paproszek. – W komunikacji mejlowej nie masz problemu ze szczerością. co czujesz. – Cóż. Jezu.. Christian wciąga głośno powietrze. Czy to nie oczywiste? Nie. Czuję się jak Ikar przelatujący zbyt blisko słońca – mówię cicho. Anastasio. Kompletnie mnie przytłaczasz. – Słucham? – Och.384 Marszczę brwi. dla mnie nie. A więc miałaś w głowie mętlik? Wiercę się pod jego przenikliwym spojrzeniem. proszę. co sądzi twoja współlokatorka. Nawet ona mu nie wierzy. – Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Mogę zostać? – Chcesz tu zostać? – W moim głosie pobrzmiewa nadzieja. Napisz mejl. Moja wewnętrzna bogini stoi z rozdziawioną buzią. Rzuciłam urok. a teraz co takiego zrobiłam? – Nie mam już żadnej prezerwatywy. Christianie. nie jestem potworem. Twoje mejle zawsze mi mówią. myślę. Ale teraz naprawdę chciałbym pójść spać. Wbrew temu.. że opacznie to odbierasz – szepcze. a ty jesteś zdenerwowana. . narzuty od mamy zdejmuję – Zwodzisz mnie.

ale robię. buty. Ostrożnie przysuwa się. nadal apodyktyczny. ileż ci mężczyźni noszą w kieszeniach. Zgaś światło. . ale nie mogę narzekać. portfel. – Napiszę ci mejl – burczy z rozdrażnieniem. Christian opiera się na łokciu i patrzy na mnie. Nie chcę. tyłem do mnie – burczy w ciemnościach. jak się czujesz. Jezu. Wstaje i opróżnia kieszenie dżinsów: BlackBerry. Muszę to widzieć. pieniądze.. – Kładź się – rzuca. abyś mi się wyślizgiwała. skarpetki i dżinsy. Nie do końca rozumiem dlaczego. Gaszę lampkę. a jutro oboje musimy pracować. Chcę jedynie wiedzieć.. – Połóż się na boku.. Przechodzi na drugą stronę łóżka i wsuwa się pod kołdrę. on rzeczywiście zostaje.385 – Chciałaś tego. – Chcesz. Jest późno. zrób to przy mnie. Może częściej powinnam przy nim płakać. Zdejmuje zegarek. Rany Julek.. obejmuje ramieniem i przyciąga do siebie. – Jeśli zamierzasz płakać. Przewracam oczami. że mnie nie widzi. leży w moim łóżku. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Paraliżuje mnie euforyczny szok. klucze. Powoli wykonuję polecenie. krzywiąc się i nie odrywając od niego wzroku. żebym płakała? – Niekoniecznie. co mi każe. No i proszę. a przez oparcie krzesła przerzuca marynarkę. mając świadomość.

jaką są dla mnie jego ramiona. odpływam w spokojny sen. mała – szepcze i czuję we włosach jego nos.386 – Śpij. I w cichej przystani. W mordę jeża. Christian Grey śpi ze mną. .

Zaczyna się ruszać. który nie daje wytchnienia od żaru. a ja lecę zbyt blisko słońca. że Christian tu leży. tuląc do siebie. w mojej głowie pojawia się pewna myśl. Śpi z głową na mojej piersi. przypalona i roztapiająca się od skwaru. seksownym uśmiechem. – Hmm. budząc się i oddychając głęboko. niespokojny jęk. Z jego gardła dobywa się cichy. – Dzień dobry – mruczy i marszczy brwi. moglibyśmy to wykorzystać. Trąca nosem moją klatkę piersiową.. Jestem taka rozgrzana. A potem robi się zbyt jasno. Przez chwilę oswajam się z faktem. oślepiona. połyskując srebrzyście w świetle świecy. On śpi. że leżę w objęciach Christiana Greya. Cienkie niteczki babiego lata fruwają w ciemnościach. nawet we śnie ciągnie mnie do ciebie. ale chyba . Spędził ze mną całą noc. Owinął się wokół mego ciała niczym zwycięska flaga. Na biodrze wyczuwam jego wzwód i otwieram szeroko oczy. Opieram się. Dusi mnie gorącem swego ciała. I gdy tak przetrawiam fakt.. Z wahaniem unoszę rękę i przebiegam czubkami palców po jego plecach. Ono mnie budzi. no i jest ciężki. jest duszne. Mogę go dotknąć. obejmując ramieniem. Christian zauważa moją reakcję i obdarza leniwym. zapewne szukała chłodniejszego miejsca.. Otwieram oczy i stwierdzam. a już jest ranek. Prawą rękę mam wyciągniętą. wietrze.387 ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Płomień świecy jest zbyt gorący. przytłaczające. – Jezu. ale siła przyciągania jest zbyt duża. a potem jego szare. – Powoli odkleja się ode mnie. Migocze i tańczy w ciepłym wietrze. że nadal leży w moim łóżku. Mruga kilka razy. To ciepło. zaspane spojrzenie napotyka moje. i jeszcze przerzucił przeze mnie nogę.. nade wszystko próbując utrzymać się w powietrzu.

– Unosi brwi. Opiera się na łokciu i patrzy z rozbawieniem. – Siódma trzydzieści. Nachyla głowę i delikatnie całuje mnie w usta. może z wyjątkiem ostatnich trzydziestu minut. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. że tyłek już mnie nie boli. Jeszcze bardziej się rumienię.. – Sama jesteś niezła – mruczy i sugestywnie ociera się o mnie. – Tak. – Masz na mnie bardzo zły wpływ. cholera. – Dobrze spałaś? – pyta. – Wyskakuje z łóżka i zaczyna wkładać dżinsy. jakby go to dziwiło. O ósmej muszę być na zebraniu w Portland. Czy ty się ze mnie śmiejesz? . – Gorący jesteś – mówię. – Ja też.. – Siódma trzydzieści. Rumienię się. Tym razem to ja czuję rozbawienie. bardzo dobrze. – Marszczy brwi. – Nachyla się i muska nosem moje ucho. Rzeczywiście świetnie mi się spało. – Która godzina? Zerkam na budzik. kiedy było mi za gorąco. Christian Grey jest spóźniony i zdenerwowany. Poniewczasie uświadamiam sobie. Kiwam głową. Wcale nie to miałam na myśli.388 powinniśmy poczekać do niedzieli.

To nie w moim stylu. ukarałeś mnie. Cóż. To koniec pewnej epoki i pożegnanie z państwem Clayton. Jak doskonale wiesz. owszem. Vancouver. garbusem. – Wkłada marynarkę. a jedynie przytulanie. zaatakowałeś. podczas całego zatrważającego procesu czułam się poniżona. Mówił. Uśmiecham się szeroko i powoli wstaję z łóżka. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Napaść i pobicie Data: 27 maja 2011. Więcej we mnie optymizmu.Chciałeś wiedzieć. wszystko związane z seksem stanowi dla mnie nowość – żałuję . I choć mocno mnie to zażenowało. jak Ty. Słowo to jest nabrzmiałe obietnicą.. Mam czas. panno Steele.389 – Tak. Jest dopiero siódma pięćdziesiąt dwie. Christian Grey spędził ze mną noc i czuję się wypoczęta. Ruszam do kuchni po herbatę. Po śniadaniu biorę prysznic i szybko się ubieram. WSU. mieszkaniem. I nie było seksu. – Jestem spóźniony. i to było coś nieoczekiwanego. o której godzinie. Mięśnie w moim podbrzuszu zaciskają się w słodkim oczekiwaniu. – I chwilę później już go nie ma. a potem pochyla się i ujmuje w dłonie moją twarz. szykując się na ostatni dzień pracy u Claytona. 08:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. czułam podniecenie. że nigdy z nikim nie spał – ale ze mną już trzy razy. – Taylor przyjedzie zająć się garbusem.. zbiłeś. Napiszę ci w mejlu. dlaczego miałam w głowie mętlik po tym. Nie siadaj za kierownicą. Fantastyczne uczucie. Rzucam spojrzenie na to podłe urządzenie. Uśmiecha się szeroko. upokorzona i wykorzystana. Mówiłem poważnie. który eufemizm będzie najlepszy? – dałeś mi klapsy. Do zobaczenia w niedzielę u mnie. Kolejny pierwszy raz. – Niedziela – mówi.

czułam się. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwolnij umysł Data: 27 maja 2011. Cieszyłam się.390 jedynie. byłaś podniecona. że powinnaś czuć? To dwie różne rzeczy. to już by bardziej pasowało. chyba że. Odpowiadając na Twoje uwagi:– Ja bym powiedział..– A więc czułaś się poniżona.. nie ma w tym nic złego. Ale krępowało mnie to uczucie.. a wtedy do ukarania Cię użyję jakiegoś narzędzia.– Tak. jak wcześniej zakładałam. popełnisz jakieś większe wykroczenie. jak się czułam już po wszystkim. co z kolei okazało się bardzo podniecające.. To akurat trudniej mi opisać.– Klapsy za karę bolą znacznie bardziej od klapsów zmysłowych – a więc ból będzie najwyżej taki.– Zadowolony? To określenie nie zbliża się nawet do tego. że u mnie zostałeś. oznacza to. że nie okazało się to aż tak bolesne. to Ty zdecydowałaś się na to upokorzenie. że jesteś moja pod każdym względem. myślisz. i że nie spóźniłeś się aż tak bardzo. a co za tym idzie bardziej przygotowana. A kiedy leżałam w twoich ramionach. że dałem Ci klapsy. . co to oznacza. Dziękuję za to.. Jednak naprawdę zmartwiło mnie to.. O ile dobrze pamiętam. Czy odpowiedziałam na twoje pytanie? Mam nadzieję. tak przecież właśnie było. że świat fuzji i przejęć jest równie stymulujący jak zazwyczaj. Naprawdę tak czujesz czy jedynie uważasz. co wtedy czułem. czując podniecenie. Czułam ulgę. dla mnie? Tak właśnie zrobiłaby uległa. że mogłabyś spróbować uporać się z tymi uczuciami. Panno Steele. Przeżyłam szok.. wręcz miałam wyrzuty sumienia. Jeśli rzeczywiście tak się czujesz. aczkolwiek nieco wyolbrzymiony. naturalnie. zaspokojona.– Cieszę się z Twojego braku doświadczenia. upokorzona i wykorzystana – jakie to w stylu Tessy Durbeyfield. że ty jesteś zadowolony. Cenię je i dopiero zaczynam rozumieć.. Krótko mówiąc. Ekstatyczna radość. 08:24 Adresat: Anastasia Steele Temat interesujący. że nie byłam bardziej doświadczona. To do mnie nie pasuje i w rezultacie mam mętlik w głowie.

Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to. poczucie. Ana PS. 08:26 Adresat: Christian Grey Nie jesteś na zebraniu?Bardzo się cieszę. Znalazłbym Cię. Ale to mi się podobało. „moja pod każdym względem”. Potrafię namierzyć Twoją komórkę – pamiętasz?Jedź do pracy. co zamierzam zrobić.– Nie trać energii na wyrzuty sumienia. Panno Steele. W sposób oczywisty nie słuchasz właściwej części swego ciała. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Świadomi swych czynów dorośli! Data: 27 maja 2011. jest wyłącznie naszą sprawą.– Ja też się czułem zaspokojony – nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. to już się nie mogę doczekać następnego razu. Ożeż ty. Żeby było jasne. kiedy będzie mnie boleć ręka. że robisz źle itd. Jesteś dorosła – możesz decydować . 08:35 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Aż mi oddech przyspiesza. Jestem na zebraniu poświęconym rynkowi transakcji terminowych. Na Alasce jest bardzo zimno.. Christian Grey Prezes. że bolała Cię ręka. poza tym ucieczka nie ma sensu. Ani razu nie poprosiłaś. Nadawca: Christian Grey Temat: Nie wezwałaś policji Data: 27 maja 2011. co robimy za zamkniętymi drzwiami. Christian Grey Prezes. jeśli Cię to rzeczywiście interesuje. Inc. byłabym teraz na Alasce. Przemyślę uporanie się z tymi uczuciami.Jeśli mam być szczery. Musisz uwolnić umysł i słuchać swego ciała. jak bardzo. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises ..A gdybym słuchała swego ciała. stałaś przy mnie i wiedziałaś.391 Ręka bardzo mnie bolała.– Świat fuzji i przejęć nie jest nawet w przybliżeniu tak stymulujący jak Pani. abym przestał – nie użyłaś żadnego z haseł bezpieczeństwa.

08:38 Adresat: Anastasia Steele Majątek płacę wybitnemu dr. że by mnie znalazł? Powinnam się zdecydować uciec na jakiś czas? Przez chwilę zastanawiam się nad propozycją mamy. 08:36 Adresat: Christian Grey Zastanawiałeś się nad terapią w kwestii swoich zapędów prześladowczych?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Prześladowca? Ja? Data: 27 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Prześladowca Data: 27 maja 2011. Hmm. Inc. Jedź do pracy. Klikam „odpowiedz”. czy terapia dr.392 Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kosztowni szarlatani Data: 27 maja 2011. Christian ma oczywiście rację. Patrzę gniewnie na ekran. 08:40 Adresat: Christian Grey Czy wolno mi zasugerować. Poważnie mówi o tym. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Inny lekarz . Inc. Christian Grey Prezes. Sama dokonuję wyborów. Flynna przynosi efekty. abyś poszukał rady u innego lekarza?Nie jestem pewna. Flynnowi za zajmowanie się moimi zapędami prześladowczymi i nie tylko. Grey Enterprises Holdings.

A językoznawstwo opisowe to dla mnie granica bezwzględna.Będziesz musiała szybko jechać swoim nowym samochodem. A pracę zaczynam dopiero o 9:30. Christian Grey Prezes. A więc zasady srady. Ana Nadawca: Christian Grey . 08:49 Adresat: Christian Grey„Srady”? Nie jestem pewny. że dr Flynn to jest właśnie ten inny lekarz. Inc. Christian Grey Prezes. Grey Enterprises Holdings. że to jednak moja sprawa. 08:52 Adresat: Christian Grey Waham się pomiędzy kontrolerem a prześladowcą. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. uważam. Niczego jeszcze nie podpisałam. Nadawca: Anastasia Steele Temat: WIELKIE LITERY Data: 27 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. gdzie takie określenie widnieje w Websterze. Grey Enterprises Holdings. ale wiedz. Przestaniesz w końcu zawracać mi głowę? Chciałabym jechać do pracy moim nowym samochodem. 08:43 Adresat: Anastasia Steele W sumie to nie Twoja sprawa.393 Data: 27 maja 2011. Inc. że to wbrew ustalonym zasadom. JEDŹ DO PRACY. 08:47 Adresat: Christian Grey Skoro jestem obiektem Twoich zapędów prześladowczych. narażając się na niebezpieczeństwo – wydaje mi się.

. że to mój ostatni dzień. Co takiego przysłał mi teraz Christian? Podpisuję odbiór niewielkiej paczki i natychmiast ją otwieram. ledwie jestem w stanie uwierzyć. Na szczęście przez sklep przewija się sporo klientów i czas szybko mija. Patrzę pytająco na pana Claytona. Hmm. Obok niego stoi kurier. Bagażu ważącego chyba z tonę. bagażu.394 Temat: Prowokacyjne. równie zaskoczony jak ja. Jedź ostrożnie. i sama dokonuję wyborów. że mi o tym przypomniałeś.. Cóż. Problem w tym. który wzrusza ramionami. Koniec więc z codziennymi ćwiczeniami mięśni rąk. Włączam go. Inc. 08:56 Adresat: Anastasia Steele Świerzbi mnie ręka. Christianie Greyu. dziękuję. Wanda. No ale przecież to nie ona jest jego rodzoną matką. To BlackBerry. że pragnę jedynie Christiana. Zajeżdżam na parking przed sklepem. Christian GreyPrezes. Grey Enterprises Holdings. całe mnóstwo nieznanego bólu. Tak. a nie tego całego. mój garbus. Marszczę brwi. . ale będę mieć przecież trenera osobistego. ale zabawne młode kobiety Data: 27 maja 2011. W porze lunchu pan Clayton wzywa mnie do magazynu. Czy potrafię go przyjąć w pakiecie z Christianem? Jak uległa? Powiedziałam. że spróbuję. Gdy wchodzę. Bywa protekcjonalnym sukinsynem. Audi cudownie się prowadzi. Podczas jazdy próbuję przeanalizować naszą wymianę mejli. Jestem dorosła. Ma wspomaganie kierownicy. protekcjonalny sukinsyn w takim razie ujdzie. w ogóle go nie miała. Och. Ale potem myślę o Grace i ogarniają mnie wyrzuty sumienia. Nie znoszę ćwiczyć. Panno Steele. – Panna Steele? – pyta kurier.

Christian Grey Prezes. O czwartej państwo Clayton zwołują wszystkich pracowników i po straszliwie krępującej przemowie wręczają mi .. Wkładam gadżet do tylnej kieszeni dżinsów. ale teraz powinnam zająć się pracą.A robię to dlatego.395 Nadawca: Christian Grey Temat: POŻYCZONY BlackBerry Data: 27 maja 2011. że powinieneś natychmiast zadzwonić do dr.. myślę z ironią. przywołuję jednak całą swoją silną wolę i ignoruję wiadomość. Inc. Wibruje mi przy pośladku. że jesteś idealnym konsumentem. Panno Steele. Twoje zapędy prześladowcze szaleją. Flynna. Mejlowanie z Christianem jest uzależniające. 13:22 Adresat: Christian Grey Myślę. Napiszę mejl po powrocie do domu. że mogę. 11:15 Adresat: Anastasia Steele Muszę mieć możliwość stałego z Tobą kontaktu. Dziękuję za kolejny gadżet. a jako że to Twoja najuczciwsza forma komunikacji. mówiąc. Jestem teraz w pracy. Nie myliłam się. Jakież to trafne. 13:24 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga. Dr Flynn ma urlop. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozszalały konsumpcjonizm Data: 27 maja 2011. Czemu to robisz?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Roztropność u tak młodej osóbki Data: 27 maja 2011. że przyda Ci się BlackBerry. już go nienawidząc. uznałem. Grey Enterprises Holdings. jak zawsze. Christian Grey Prezes. Inc. Grey Enterprises Holdings.

– Hojny z niego palant. Kate wysiada właśnie ze swojego samochodu. porąbany miliarder. że czujesz się przytłoczona. loty śmigłowcem i fakt. Mruży oczy i przez krótką chwilę się zastanawiam. – Nic dziwnego. codziennie dostaję w prezencie drogie samochody. O dziwo. co? Kiwam głową. Byli dobrymi i szczodrymi pracodawcami i będzie mi ich brakować. – Samochód – odpowiadam żartobliwie. – Staram się. – Tak. aby zabrzmiało to nonszalancko. pokoje zabaw bez konsoli. – Uśmiecham się tęsknie. utrata dziewictwa. Kate zasznurowuje usta. Moja podświadomość otwiera buzię ze zdumienia. . czy ona także zamierza przełożyć mnie przez kolano. Kate opada szczęka.396 czek opiewający na trzysta dolarów. koniec studiów. ale szczerze mówiąc. – Co to ma być? – pyta oskarżycielsko. Tak. że jutro się przeprowadzam. że został na noc. – Prezent z okazji ukończenia studiów. jakimś cudem biorę się w garść. granice względne i bezwzględne. pokazując na audi. Nie mogę się oprzeć. Mocno ściskam państwa Claytonów. Kiedy podjeżdżam pod dom. – Próbowałam go nie przyjąć. W tym momencie kumulują się we mnie wszystkie wydarzenia minionych trzech tygodni: egzaminy. nie ma sensu się kłócić. Zauważyłam.

W jednej chwili potrafi być taki fajny. Otwieram drzwi i ze schowka wyjmuję latarkę. 13:40 Adresat: Anastasia Steele Możemy się spotkać o pierwszej?O 1:30 w Escali zjawi się lekarz. elegancki w swym garniturze. To z całą pewnością nie wchodzi w zakres jego obowiązków. pisze tak. Teraz wyjeżdżam do Seattle. Nadawca: Christian Grey Temat: Niedziela Data: 27 maja 2011. Christian Grey Prezes. I to tyle. aby Cię zbadać. Jesteśmy w kuchni. Zauważam cechy byłego wojskowego w jego szczupłej sylwetce i spokojnym spojrzeniu. Jezu. jakby poruszał temat pogody. Trudno za nim nadążyć. to jak mejl do pracownika. I po raz kolejny się zastanawiam. Na progu stoi Taylor. na czym dokładnie polega praca Taylora. No bo naprawdę. Podaję mu kluczyki.397 – Dokończymy pakowanie? Kiwam głową i wchodzę za nią do środka. a w drugiej zamienia się w sztywniaka i formalistę. Postanawiam. Inc. zaraz przyniosę kluczyki. że przeprowadzka okaże się bezproblemowa i czekam niecierpliwie na niedzielę. – Panno Steele – mówi – przyjechałem po pani auto. Sprawdzam mejl od Christiana. naturalnie. Mam nadzieję. Przewracam oczami i dołączam do Kate. Nie mam w Wandzie nic . kiedy rozlega się pukanie do drzwi. że odpowiem. – Ach tak. Proszę wejść. kiedy skończymy pakowanie. Grey Enterprises Holdings. po czym w krępującym – dla mnie – milczeniu idziemy do jasnoniebieskiego garbusa.

wsiada do mojego samochodu i odjeżdża. a on po turecku na podłodze między nami. pijemy piwo i snujemy wspomnienia. zna wszystkie jego sekrety. Pakowanie mamy już za sobą. A największa zmiana to Christian Grey.? Drzwi otwiera Kate i niemal natychmiast ląduje w objęciach . Nagle ogarnia mnie przemożne pragnienie zasypania go pytaniami. dziękuję ci. – Od czterech lat. idąc niespiesznie do drzwi.. Jest równie małomówny jak Ray i czuję do niego sympatię. Ileż ten człowiek musi wiedzieć o Christianie. jedząc winogrona i strzelając palcami w niecierpliwym wyczekiwaniu niedzieli. na którym leży moja wewnętrzna bogini. Kręcę głową. Oglądamy kiepskie programy w telewizji. Zerkam na niego nerwowo. że to „dobry człowiek”. Cóż.. gdy zamykam drzwi od strony pasażera. Czy to. To były fajne cztery lata. – To dobry człowiek. a przynajmniej została zamieciona pod dywan. Rozlega się pukanie do drzwi i serce podchodzi mi do gardła. Mieszkanie. Zegnaj. Głaszczę czule dach. Ja siadam z Kate na kanapie. Claytonowie – wszystko się teraz zmienia. Atmosfera pomiędzy mną a José wróciła do normy. garbus.398 osobistego. Czy mogę mu wierzyć? O ósmej zjawia się José z chińszczyzną na wynos. Następnie żegna mnie kiwnięciem głowy. próba pocałunku poszła w niepamięć. Przynosi także sporo butelek piwa. Taylor uważa. panno Steele – mówi z uśmiechem. panno Steele. No ale pewnie podpisał NDA. Wando. – Od jak dawna pracuje pan dla pana Greya? – pytam.

– Witaj. a on kiwa entuzjastycznie głową. powinno mi się udać. – Przewracam oczami. – Uśmiecha się szeroko. – Tak. – Jaki to dzień tygodnia? – pytam z nagłą paniką. on jest taki nieskomplikowany – do tej pory naprawdę tego nie doceniałam. Bardzo gorących objęciach. Gdy idziemy spacerkiem do baru. – Okej.. Ha! Mogę tak robić. Żegnaj. . Zbyt nas krępuje ten pokaz namiętności. prawda? – Jasne.. – Idziemy z José na szybkiego drinka. chichocząc jak nastolatki. Elliot. No naprawdę. obejmuję go ramieniem.. Boże. Elliot. – Czwartek. Puszcza do mnie oko. – Przejdziemy się do baru? – pytam José.. zarumieniona. José i ja wymieniamy znaczące spojrzenia. Kate podnosi na mnie wzrok. a potem José i ja wychodzimy. kiedy mam na to ochotę.399 Elliota. A ty odwiedzisz nas w Seattle? – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – odpowiada z szerokim uśmiechem. Oczy jej błyszczą. a kiedy dokładnie? – Dziewiątego czerwca. – Ale przyjedziesz na otwarcie mojej wystawy. wstydu nie mają. José. Jestem zbulwersowana ich brakiem hamulców.

Bo Christian na pewno nie.Nadal jesteś w pracy czy już spakowałaś telefon. no i oczywiście czeka na mnie mejl od Christiana. kiedy znowu zobaczę José. że się na mnie wkurzy. aby tak zrobić. To niesamowite. inaczej będę zmuszony zadzwonić do Elliota. I to jak słychać! Jasny gwint. W przeciwnym razie ja się martwię. kiedy się dowie. 22:14 Adresat: Anastasia Steele „Jestem w pracy. To Christian.400 Jest już późno. Sięgam po telefon. że skontaktujesz się ze mną po powrocie z pracy. że ja nie jestem taka głośna. Inc. Będzie mi brakować jego i jego chłopięcego uroku. Jasny gwint do kwadratu. Ostrożnie ją odsłuchuję. Napiszę mejl po powrocie do domu”. Czy on choć raz mi odpuści? Patrzę . BlackBerry i MacBooka? Zadzwoń do mnie. Myślę. Zadzwoń do mnie. Wiem. ale za to słychać. Mam nadzieję. Nadawca: Christian Grey Temat: Gdzie jesteś? Data: 27 maja 2011. że mu się udało. Włączam podłe urządzenie. Grey Enterprises Holdings. że musisz się nauczyć spełniać moje oczekiwania. a nie jest to uczucie dobrze mi znane i niezbyt dobrzeje toleruję. pewnie na wystawie. Christian GreyPrezes. powinnaś mieć na tyle przyzwoitości. Jeśli mówisz. Nie jestem człowiekiem cierpliwym. Kate i Elliota nie widać. Ciekawe. Oblewam się rumieńcem na tę myśl i uciekam do swojego pokoju. kiedy wracam z baru. Jasny gwint. Pięć nieodebranych połączeń i jedna wiadomość na poczcie głosowej. Nie potrafiłam się przemóc i powiedzieć mu o garbusie. ale na razie wystarczy mi jeden wkurzający się na mnie facet.

ponieważ nagle mam . Christian nic nie mówi. Wydaje się taki smutny i zrezygnowany. – Szkoda. jak się dało. – Tak. – Cześć – mruczę. melancholijną melodię. aż odbierze. Przepraszam. docieram do jego nazwiska i wciskam zielony przycisk. Ta myśl działa na mnie przygnębiająco. Wracam myślami do tamtej nocy. ale nic mi nie jest. W końcu wzdycha. Przerażająco nudnej. Serce mi się ściska. Przez chwilę milczy. gdy wymawiam imię José. Nie będę się czuła winna z powodu José. ponieważ spodziewam się gniewu. Z rodzącym się w brzuchu uczuciem strachu przewijam listę kontaktów. – Zamykam oczy. że cię tu nie ma – szepczę. Miałby pewnie ochotę stłuc mnie na kwaśne jabłko. – Wiem. a słyszę ulgę. – A twój? – pytam.401 gniewnie na telefon. a potem zjadłyśmy z José chińszczyznę. gdy siedział przy fortepianie w swoim olbrzymim salonie i grał tę nieznośnie gorzko-słodką. że nie odpowiedziałam. aby przerwać tę ogłuszającą ciszę. Serce mam w gardle. – Cześć – mówi miękko i zupełnie mnie tym rozwala. Wyszedłem tak szybko. – Wieczór był miły? – Jest niezwykle grzeczny. gdy czekam. On mnie dusi. Skończyłyśmy z Kate pakowanie. – Byłem na kolacji dobroczynnej. – Martwiłem się o ciebie.

Zaskakuję go tym. – Tak. jak wciąga głośno powietrze. która ciągnie się bez końca. Nawet jeśli miałby mi na to nie pozwolić. – Ja też nie. – Powodzenia jutro podczas przeprowadzki. Pragnę jego bliskości. Wiem. – Ty się rozłącz – szepczę. – Nie chcę. W końcu wyczuwam. bo słyszę. I teraz oboje wisimy na telefonie niczym nastolatki. – Nie. w niedzielę – mamroczę i przez moje ciało przebiega dreszcz. ty. Przytulić. – Naprawdę? – pyta beznamiętnie. Kuźwa. . Po długiej chwili. Anastasio. że się uśmiecha. – Głos ma miękki. wzdycha. a żadne z nas nie chce się rozłączyć. – Do zobaczenia w niedzielę? – Tak. – Dobranoc. To nie w jego stylu i zaczyna mnie swędzieć skóra z niepokoju. – Dobranoc. proszę pana.402 ochotę go objąć.

Udało mu się podłączyć nasz telewizor do systemu satelitarnego w mieszkaniu w Pike Place Market. Zadne z nas nie kończy rozmowy. Nie jestem taki. panno Steele. – Możesz się teraz rozłączyć. że choć raz uda ci się zrobić to. – Więc mnie nie ukarzesz? – Nie. zachwycone tym. – I po tych słowach wreszcie się rozłączam. – Może.403 – Bardzo byłeś na mnie zły? – Tak. Kate i ja padamy ze śmiechem na kanapę. Anastasio. – Tak jest. Telewizor z płaskim ekranem dziwnie wygląda na tle ściany z cegieł w zaadaptowanym magazynie. – Sądzisz. ale . – Naprawdę pan tego chce? – Idź spać. Przekonamy się po niedzieli. – Zauważyłam. proszę pana. co ci się każe? – Jest jednocześnie rozbawiony i poirytowany. – Nadal jesteś? – Nie. Elliot stoi i podziwia swoje dzieło. jak radzi sobie z wiertarką.

Rąk nie mogą od siebie oderwać – co. czy uda mi się uciec – obiecuje. – Uśmiecha się szeroko do Kate. mała. – Widzisz. otwarty i lubi kontakt fizyczny z Kate. – Mam go tylko pozdrowić? – Unosi znacząco brwi. – Kate się uśmiecha. Bardzo lubi. Zaraz się zacznie robić ckliwie. Jest taka łagodna i zupełnie inna niż zazwyczaj. Ana – mówi Elliot. Elliot jest uroczy i zupełnie inny niż Christian. a ona niemal dosłownie się rozpływa. – Tak. Jest ciepły. – Oblewam się rumieńcem. Mamy wieczorem obowiązkową rodzinną kolację. – Zobaczę. – Na razie. odbieram jako krępujące – a ja zielenieję z zazdrości. a potem wychodzi za Kate z mieszkania. Wstaję i pod pretekstem rozpakowania jednego z pudeł udaję się do aneksu kuchennego. – Możesz przyjść po kolacji? – pyta niepewnie Kate.404 na pewno się przyzwyczaję. ale z Paryża przyleciała moja siostra. nawet za bardzo. Elliot. prawdę mówiąc. Przewracam oczami. – Odprowadzę cię na dół. to proste. – Pa. Pozdrów ode mnie Christiana. Jakieś dwadzieścia minut później moja przyjaciółka wraca . Mruga do mnie. mała. – Chętnie bym został.

Podłogi są drewniane. T-shircie i z włosami spiętymi na czubku głowy. bardzo modne. Kurierowi opada szczęka. otoczone pudłami. Drogie Panie. O ósmej rozlega się dźwięk domofonu. Tata Kate nie poskąpił pieniędzy. a potem czyta dołączoną karteczkę. Obie bardzo się cieszymy. Tak właśnie działa na mężczyzn. ale na nasze potrzeby wystarczające: ma trzy sypialnie i duży salon z oknami wychodzącymi na Pike Place Market. – Drugie piętro. jedząc prosto z kartonu. ściany z czerwonej cegły. Wszystkiego najlepszego w nowym mieszkaniu. bardzo praktyczne. kiedy drzwi otwiera mu Kate. – Przesyłka dla panny Steele i panny Kavanagh. To nie Christian. Mieszkanie nie jest duże. Nieoczekiwanie zalewa mnie fala rozczarowania. Kate w obcisłych dżinsach. a blaty kuchenne z gładkiego betonu.405 z pizzą i siedzimy. Christian Grey Kate kręci z dezaprobatą głową. Chłopak trzyma w ręce butelkę szampana z przytwierdzonym do niej balonikiem w kształcie śmigłowca. – Nie może po prostu napisać „od Christiana”? I co to za dziwaczny balon? . Kate dziękuje mu promiennym uśmiechem. Kate zrywa się z kanapy – a mnie serce podchodzi do gardła. mieszkanie numer dwa. że będziemy mieszkać w samym sercu miasta. w naszym nowym mieszkaniu.

Delektuję się więc tą chwilą. Szkoda. Kate jeszcze bardziej się zasępia. Czemu mi nie powiedziałaś? – Kate patrzy na mnie oskarżycielsko.406 – Charlie Tango. – Jakoś mnie to nie dziwi. – Aha. – Dałaś mu nasz adres? – Nie.. że należą do rzadkości. ale się uśmiecha. Muszę przyznać. – Dasz sobie radę. Kate patrzy na mnie z otwartą buzią. ma śmigłowiec. On mnie martwi. że uwielbiam takie chwile: Katherine Kavanagh zaniemówiła. który sam pilotuje – oświadczam z dumą.. Nowe miasto. kiedy wyjadę? – No pewnie – odpowiadam uspokajająco. kręcąc z niedowierzaniem głową. ale prześladowanie i śledzenie to jego specjalność – stwierdzam rzeczowo. – Wzruszam ramionami. Marszczy brwi. – Co? – Christian zabrał mnie do Seattle swoim śmigłowcem. brak pracy. stuknięty chłopak. – Oczywiście. – Ostatnio trochę nie nadążam. . że ten nieprzyzwoicie bogaty drań ma śmigłowiec.

– Uśmiecham się szeroko do Kate i stukamy się filiżankami. no i na dodatek schłodzony.. Inc. – Bollinger Grande Annee tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć. 08:04 Adresat: Anastasia Steele Jeśli przyjedziesz samochodem. gdy próbuję sobie wyobrazić. Przynajmniej to dobry szampan. „Powinnaś się zabrać za rozpakowywanie” – marudzi moja podświadomość. dzisiaj jest TEN dzień. potrzebny Ci będzie kod dostępu do garażu podziemnego w Escali: 146963. Otwieramy go od razu i szukamy filiżanek – to ostatnie. Podłe urządzenie stojące na podłodze obok łóżka wydaje cichy dźwięk..407 Ana. No i oczywiście muszę podpisać tę przeklętą umowę.. sygnalizując nadejście mejla. co zapakowałyśmy. Nie. Zaparkuj na miejscu numer pięć – to jedno z moich. Christian Grey Prezes. urzekający ból. Moja wewnętrzna bogini nie posiada się z radości i skacze z nogi na nogę.. a może Taylorowi. co Christian będzie ze mną robił. Tylko Christian przysłałby schłodzonego szampana albo kazał to zrobić sekretarce. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały rocznik ... zmysłowy. zaciskając usta w cienką linię. Oczywiście. wpatrując się w kartony. Budzę się wcześnie w szary niedzielny poranek i leżę. doskonały rocznik. Kod do windy: 1880. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Christian Grey Temat: Moje życie w liczbach Data: 29 maja 2011. Niecierpliwe wyczekiwanie wisi nad moją głową jak ciemna burzowa chmura. W moim brzuchu szaleją motyle – jak również mroczny.

ale ostatnia linijka sprawia. Christian Grey Prezes. i bardzo się starając trzymać nerwy na wodzy. Nie spóźnij się. Przewracam oczami na tę jego apodyktyczność.55 wjeżdżam do garażu Escali i parkuję na miejscu numer pięć. czy Elliot dotarł tu wczoraj wieczorem. 08:11 Adresat: Anastasia Steele Nie ma za co. W audi mogę prowadzić w szpilkach! Dokładnie o 12. który teraz jest przywiązany do mego łóżka. W nieskończoności luster w windzie sprawdzam śliwkową sukienkę – no. Ile ma wykupionych miejsc? Widzę tu audi SUV i R8. Rumienię się na myśl. „Śmiało. Kiedy ostatni raz miałam ją na sobie. W garbusie nie miałam takich luksusów.. czy też gdzie tam ją kupił. że aż mi zapiera dech w piersiach. że chodził między półkami w Agent Provocateur. Inc. Grey Enterprises Holdings. hmm. a także dwa mniejsze audi SUV. Włożyłam bieliznę. Szczęściarz z Charliego Tango. śliwkową sukienkę Kate. Moja wewnętrzna bogini wymachuje pomponami cheerleaderki. że się uśmiecham. 08:08 Adresat: Christian Grey Tak jest. proszę pana. Drzwi otwierają się i moim oczom ukazuje się hol mieszkania numer jeden..408 Data: 29 maja 2011. To uczucie jest tak przyjemne. Dziękuję za szampana i nadmuchiwanego Charliego Tango. W podświetlanym lusterku na osłonie przeciwsłonecznej sprawdzam. Udaję się do łazienki. Zrozumiałam. zastanawiając się. dziewczyno!”. Moje ciało się spina na tę myśl. Christian miał ochotę ją ze mnie zedrzeć. . którą kupił mi Taylor. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Zazdrość Data: 29 maja 2011. czy nie rozmazał mi się tusz.

gdy Taylor wprowadza mnie do salonu. – Pan Grey pani oczekuje. w oczach widzę szelmowski błysk. a przy tym wygląda dosłownie nieziemsko. co ma się wydarzyć. panno Steele – szepcze. mów mi Ana. Christian wydaje się spokojny i opanowany. Włosy ma potargane. a mam wrażenie. proszę. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do kanapy. że znacznie więcej. Chodź. Pokój wygląda dokładnie tak. nachyla się i składa na moich ustach delikatny.. lekki pocałunek. – Och. – Dzień dobry. Na stronie ósmej . – Cześć – szepczę. rozpalający mnie powoli i przyciągający do niego. Christian siedzi na sofie i przegląda niedzielną prasę. No a jakżeby inaczej. – Chciałbym ci coś pokazać – mówi. sparaliżowana pięknem tego mężczyzny i słodkim wyczekiwaniem tego. nie włożył natomiast ani butów. Wręcza mi „Seattle Timesa”. gdy siadamy. – Ana – uśmiecha się. – Witam ponownie. po czym ujmuje moją brodę. panno Steele – mówi. przy podwójnych drzwiach pojawia się Taylor. rumieniąc się. lustrując mnie wzrokiem.409 Gdy wysiadam z windy. Podnosi głowę. Dotyk jego warg rezonuje w całym moim ciele. ta sukienka – mruczy z uznaniem. Wstaje i zbliża się do mnie.. jak zapamiętałam – od mojej wizyty tu minął tydzień. Pojawia się znajomy prąd. ani skarpetek. To mi się podoba. – Hmm. Stoję znieruchomiała w progu. a na jego pięknie wykrojonych ustach błąka się uśmiech. Włożył luźną białą koszulę oraz dżinsy. – Jesteś punktualna.

– Na to wygląda. – Uśmiecha się drwiąco. Czytam podpis. Wyciąga rękę i palcem wskazującym zakłada mi włosy za ucho. więc to musi być prawda. czekające i spragnione. – No więc. Anastasio. Kręci głową. jeśli chodzi o jedzenie – odpowiadam szeptem. podciągnąwszy jedną nogę pod drugą. ni z owego. „Christian Grey z przyjaciółką na uroczystości rozdania dyplomów w WSU Vancouver”. . – Jesteś głodna? – Naprawdę się stara nie okazywać irytacji. – A więc teraz jestem twoją „przyjaciółką”. jakby nie mógł w to uwierzyć. – Nie. – Dokąd on zmierza? – A jednak wróciłaś. – Nie. – Tak. Śmieję się. Siedzi zwrócony w moją stronę.410 widnieje zdjęcie przedstawiające nas dwoje na uroczystości rozdania dyplomów. I napisano o tym w gazecie. O w mordę. – Jadłaś coś? – pyta ni z tego. Jestem w gazecie. o wiele więcej wiesz teraz na mój temat niż podczas poprzedniej wizyty. Kuźwa. Moje ciało od razu się ożywia. Na moje nieśmiałe kiwnięcie w jego oczach pojawia się ogień.

że tak naprawdę to jesteś kobietą. – To najlepsza ginekolog w Seattle. jakby mu się nieprzyjemnego. moja matka by chciała. jak cię obejrzy specjalista. aby odwrócić jego uwagę od tematu jedzenia. ponieważ ci nie uwierzę. ile to będzie marszczy nagle brwi. Krew w żyłach nieco mi stygnie. zupełnie zapomniałam o lekarzu. – Siada. to aż się boję myśleć. Posyła mi spojrzenie. abym nie była niemądra. to Elliot zaprasza także Kate. – Chciałbym. Dziwnie? Dlaczego? . Christian przypomniało coś – Anastasio. – Myślę. Nie sądzisz? – pyta grzecznie.411 Christian nachyla się i szepcze mi do ucha: – Jak zawsze ochocza. że spotkam się z twoim lekarzem. panno Steele. lunchu. jak się na to zapatrujesz. Jasny gwint. co mi wiadomo. Co więcej? – Wzrusza ramionami. Nie wiem. ginekolog. – Co możesz mi powiedzieć o doktor Greene? – pytam. Dziwnie mi będzie przedstawić cię rodzinie. a on umówił nas na niedzielę. a nie mów mi. abyś wieczorem przyszła na kolację. – Myślałam. a zdradzę ci pewien sekret: ja też. które mówi. Kiwam głową. Z tego. O święty Barnabo. żebyś więcej jadła – gani mnie lekko. skoro to najlepsza w dodatku w porze kosztować. Ale niedługo ma się zjawić doktor Greene. że lepiej będzie.

proszę pana. Wstaje i wyciąga do mnie rękę.412 – Wstydzisz się mnie? – Nic nie poradzę na to. – Dlaczego tobie wolno przewracać oczami. – Sporo bym zapłacił za to. – Oczywiście. Dłoń wsuwa w moje włosy i przyciąga mnie do siebie. Ujmuję jego dłoń. – Chyba nie pójdziesz tam razem ze mną? – pytam zaszokowana. uwierz mi. Brak mu słów. – Przewraca oczami. Śmieje się. – Ja najczęściej też nie robię tego świadomie – warczę. Nasze . a mnie nie? Mruga powiekami. Pokój panny Steele! – Gotowa na antykoncepcję? – pyta. że nie. Anastasio. że w moim głosie pobrzmiewa uraza. aby pani doktor się to spodobało. a on bierze mnie w ramiona i mocno całuje. ale nie sądzę. – No to czemu dziwnie? – Bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. Christian patrzy na mnie. żeby móc patrzeć. – Nie zrobiłem tego świadomie. – Zaprowadź ją do pokoju panny Steele. – Jest już doktor Greene. W drzwiach pojawia się Taylor.

413 czoła się stykają. – Cieszę się. kiedy cię rozbiorę. że tu jesteś – szepcze. . – Nie mogę się doczekać.

Bardzo mi się podoba jej rzeczowe podejście – do znudzenia powtarza mi. jakie to relacje łączą mnie z panem Greyem. Nie zdradzam żadnych szczegółów. o tej samej porze. Pan Grey płaci mi sporą sumę za wizytę u pani. żebym jutro ją zrealizowała. – Dziękuję. że nie wyglądałaby . – Panie Grey. panno Steele. Tak jak Kate. panie Grey. – Dziękuję. ubrana w ciemnoniebieski kostium. – A więc. że wynagrodził mi pan mój czas. I jestem pewna. szykowna. Co mogę dla pani zrobić? Po dokładnym badaniu i długiej rozmowie dr Green i ja decydujemy się na minipigułkę. Obdarza Christiana znaczącym spojrzeniem i po chwili dociera do niego jej sygnał. Wypisuje mi opłaconą z góry receptę i instruuje.414 ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Doktor Green jest wysoka. jasnowłosa. Podajemy sobie dłonie i wiem. że mam je brać codziennie. które nie tolerują głupoty. – Zaczekam na dole – mamrocze i wychodzi z pokoju. które pracują w biurze Christiana. który będzie moją sypialnią. Mam wrażenie. Panno Steele. – Wita się z Christianem uściskiem ręki. Od razu ją lubię. że przyszła pani tak szybko. że należy do kobiet. Przypomina mi kobiety. Długie włosy związane ma w elegancki kok. że umiera z ciekawości. Musi mieć niewiele ponad czterdzieści lat. ale jej oczy są chłodne i oceniające. – Uśmiecha się. Kolejna blondynka ze Stepford.

mądra młoda kobieta. Jak on to robi? Gdzie się czai? – Jak było? – pyta Christian. Ano. podobnie jak ja. Przez chwilę wygląda pogodnie. dziękuję. Christian jest zaskoczony. która wiruje wokół niego. w którym znajduje się iPod i niezwykła muzyka cichnie. – Skończyły panie? – pyta. – Uśmiecha się. gdy wchodzimy. ściskając jego dłoń. mrużąc oczy. ale pozostaje w tle. zażenowana wzruszam ramionami. to piękna.415 na tak spokojną i opanowaną. która pełni funkcję salonu Christiana. panie Grey. Patrząc na niego. Kieruje pilota w stronę nowoczesnego białego pudełka poniżej kominka. Z głośników leci przejmująca aria. – Tak. – W porządku. gdyby zobaczyła Czerwony Pokój Bólu. Proszę się nią opiekować. Jak lekarz może powiedzieć coś tak nieodpowiedniego? Czyżby dawała mu niezbyt delikatne ostrzeżenie? – Taki mam właśnie zamiar – speszony mówi pod nosem. uśmiechając się do mnie ciepło. Powiedziała. gdy się żegnamy. smutną melodią. otulając kokonem i wypełniając pokój słodką. jakby go to autentycznie interesowało. Wstaje i podchodzi do nas. siedząc na kanapie. – Miłego dnia i powodzenia. Czyta. Odwraca się i patrzy na nas. że muszę się . kiedy przechodzimy obok jego zamkniętych drzwi i schodzimy na dół do galerii sztuki. Nie wiadomo skąd pojawia się Taylor i odprowadza lekarkę do windy. – Prześlę panu rachunek – mówi lakonicznie doktor Green. Czerwienię się.

– Chociaż bardzo chciałbym wziąć cię tutaj. a ja natychmiast przestaję się śmiać. – Jesteś niepoprawna.. – Mam cię! Mruży oczy. – I jeszcze dla twojego niewyparzonego języka – odpowiada cicho. żebyś mi później zemdlała – mruczy przy moich ustach. jak znów przekłada mnie przez kolano. a ja wczepiam się w jego umięśnione ramiona. Wachluję swoją rozpaloną twarz. Nogi się pode mną uginają. Właściwie wygląda dość złowrogo. teraz. by utrzymać się na nogach. panno Steele – mruczy i wpatruje mi się w oczy. – Mam cię! – mówi i uśmiecha się z satysfakcją. Jest chodzącym seksem. Moja podświadomość truchleje. musisz coś zjeść i ja również. zanurzając dłoń we włosach i trzymając pewnie w miejscu. Aria nadal pobrzmiewa w tle. a za moment. a potem wypuszcza nagle z ramion. a ja muszę teraz odzyskać równowagę i coś zjeść. – Czy tylko dlatego mnie chcesz? Dla mojego ciała? – szepczę. O cholera. Christian z przerażenia otwiera usta. bierze za rękę i prowadzi do kuchni. W jednej chwili żartujemy. a ja nie mogę dłużej zachować powagi i śmieję się do niego jak głupia.416 powstrzymać od wszelkiej aktywności seksualnej przez cztery następne tygodnie. . Znów całuje mnie namiętnie.. Chwyta mnie w talii i przyciąga do siebie. Całuje mnie mocno. Nie chcę. a cała krew odpływa mi z twarzy i wyobrażam sobie.

. – Chablis? . Rozbawiony unosi brwi. jak z wdziękiem porusza się po kuchni. Christian wyjmuje z lodówki miskę. – Sałatka cesarska z kurczakiem ci odpowiada? Dzięki Bogu. rozmyślam. Z jednej strony tak swobodnie czuje się w swoim ciele. aria z Bachianas brasileiras. – Przyglądałam się tylko. Bar śniadaniowy nakryty jest dla dwojga. – Tak.417 – Co to za muzyka? – Villa Lobos. dziękuję. Więc może gdzieś w głębi nie jest taki swobodny. nic ciężkiego. – Dziękuję. prawda? – Tak – mamroczę. no może z wyjątkiem Christiana Greya. Czerwienię się jeszcze bardziej. – O czym myślisz? – pyta. jak się poruszasz. Rumienię się. Patrzę. Siada obok mnie z butelką wina w dłoni. w pełni się z nim zgadzając.. Dobra. wyrywając mnie z zadumy. Nikt nie jest samotną wyspą. a z drugiej nie lubi być dotykany. – Masz dużo wdzięku. panno Steele – mruczy. – I? – pyta ostrożnie.

że wie o tym od jednej lub kilku z jego piętnastki. Skąd u niego taka orientacja w temacie? Czerwienię się na samą myśl. klarowne i owocowe. O dziwo jestem wygłodniała i po raz pierwszy. panno Steele? – Śmieje się. kończę posiłek wcześniej niż on. że mówi o wizycie doktor Green.. Zerka na mnie z protekcjonalnym rozbawieniem. – Nastawię przypominacz – uśmiecha się z wyższością.. Marszczy brwi. od kiedy z nim jestem. – Jedz. – Na minipigułkę.418 – Poproszę. – I będziesz pamiętać. – Nie wątpię. żeby brać je regularnie. gdy zdaję sobie sprawę. codziennie. pewnie. – Apetyt dopisuje jak zawsze. . patrząc na mój pusty talerz. Wino jest orzeźwiające. – Powiedz. o odpowiedniej porze? Rany. że mi przypomnisz – mówię oschle. że będę. Sałatka cesarska okazuje się pyszna. na jaką metodę się zdecydowałaś? W jednej chwili pytanie to wprawia mnie w zakłopotanie. Zerkam na niego spod rzęs. – Poczęstuj się sałatką – mówi łagodnym głosem.

– Uderzysz mnie? – Tak. pierwotnym poziomie. porywając mnie ze sobą. że atmosfera między nami powoli się zmienia. ale nie potrafię. że lubimy zadawać ból albo go doświadczać. by ktoś przekonał cię. Nie chcę cię teraz karać. Anastasio. ewoluuje. no cóż. – Nie pozwól. i podnosi mnie ze stołka barowego w swe ramiona. myśląc o tym. Wstaje.419 – Tak – szepczę.. Ty nie. – Wiem. To bardzo proste. Jasny gwint. którego zupełnie nie rozumiem. Jego spojrzenie zmienia się z mrocznego na uwodzicielskie. kiedy to robię. byłoby inaczej. – Doszedłeś do jakichś wniosków? . On chce zadać mi ból. – Nic nie podpisałam. dla których ludzie lubią. – Chcesz to zrobić – szepcze. jest to. Jednym z powodów. Jego oddech staje się nierówny i kiedy patrzy na mnie.. ale ostatnio łamię wszystkie zasady. więc spędziłem wczoraj dużo czasu. Jak mam sobie z tym poradzić? Nie jestem w stanie ukryć przerażenia. Powinnam uciekać. czuję. patrząc na mnie intensywnie. Ciągnie mnie do niego na jakimś głębokim. Przyciąga mnie do siebie. że jest inaczej. ale nie żeby zadać ci ból.. a jego erekcja uciska mnie w brzuch. Gdybym miał cię pod ręką wczoraj wieczorem.. elektryzuje. zmniejszając dystans między nami.

Nic się nie zmieniło. pożądliwe.420 – Nie i teraz chcę cię związać i pieprzyć do nieprzytomności. Zapachy skóry. To uderzający do głowy. Moja wewnętrzna bogini wiruje jak światowej klasy balerina. – Tak – szepczę. podczas gdy wszystko w moim ciele momentalnie się kurczy. A więc ta chwila nadeszła. Postawa Christiana zmieniła się całkowicie. Rozgrzana i przerażona krew przepływa przez moje ciało – adrenalina wymieszana z pożądaniem i tęsknotą. rety. i znów jestem w Czerwonym Pokoju Bólu. cytrusów. przytrzymując je. ważąc każde słowo. hipnotyczne. kiedy każę ci coś zrobić. żebym weszła. mam sucho w ustach. Naprawdę to zrobię. – Zdejmij buty – rozkazuje łagodnie. pobudzający koktajl. – Mogę z tobą zrobić. Patrzy na mnie z góry. wykonując jeden piruet za drugim. Schyla się. podnosi je i stawia koło drzwi.. Teraz . Chodź. pasty do czyszczenia i ciemnego drewna są bardzo zmysłowe. Serce mi wali. Przełykam ślinę i dość niezgrabnie zdejmuję czółenka.. a jego oczy są płomienne. Christian otwiera drzwi do swojego pokoju zabaw. Jesteś na to gotowa. Przytakuję. – Dobrze. – Bierze mnie za rękę i zostawiając wszystkie brudne naczynia na barze śniadaniowym. – Dobrze. idziemy na górę. należysz do mnie bez reszty – mówi wolno.. co zechcę. teraz wydaje się twardszy i bardziej surowy. Rozumiesz? Patrzy tak żarliwie. – Gdy jesteś tutaj. Nie wahaj się. a serce omal nie wyskoczy mi z piersi..

Anastasio. Stoi za mną tak bliski. Chwyta moją brodę. Zbiera moje włosy. Wodzi nosem po odsłoniętym karku. cały czas wciągając mój . a jego dotyk mnie pali. Rozpina mi stanik. ramiona i głowę. by mnie obejrzeć i nieuważnie składa sukienkę. Zostawia ją na wielkiej szafce koło drzwi. W zasadzie mógłbym przyglądać ci się cały dzień i chcę. patrząc gniewnie. chwyta oba ramiączka i powoli ściąga je w dół i w końcu zdejmuje. gładząc moją skórę palcami i paznokciami kciuków. Rozumiesz? – Tak. pobudzając każdy nerw. żebyś nie była zawstydzona ani zażenowana swoją nagością. brzuch. Odwracam się natychmiast. by spływały po plecach. Podnieś ręce nad głowę. O ile dobrze pamiętam. nie odrywając ode mnie oczu. – Dobrze. To sprawia mi przyjemność. – Odwróć się. pragnąłem to zrobić już kilka dni temu. Chcę. biodra.421 zedrę z ciebie tę sukienkę. Wzdłuż mojego kręgosłupa przebiega dreszcz. – Tak. – Tak. żebyś czuła się swobodnie w swoim ciele. – Tak co? – pochyla się nade mną. Odsuwa się. Panie. Panie. Robię. Powoli podciąga ją przez moje uda. co każe. – Przygryzasz wargę – szepcze. chwyta je w garść i przechyla moją głowę na jedną stronę. – Wiesz. a on sięga w dół i chwyta brzeg sukienki. rozgrzewa mnie całą. że czuję promieniujące od niego ciepło. bez wahania. które rozgrzewa mnie. piersi. – Mówisz szczerze? – rzuca ostro. Masz piękne ciało i lubię na nie patrzeć. jak na to reaguję – dodaje złowieszczo.

– Tak. – Lubię. Palce ma szybkie i wprawne. jak nigdy dotąd. składając za mym uchem słodki pocałunek. i pociąga za nie. – Odwróć się – rozkazuje. To odurzający koktajl. panie. – Ani piśnij. jak masz tutaj związane włosy – szepcze. ledwie mnie dotknął. a po chwili powraca do ucha. której wcześniej nie widziałam. Hmm. Tylko majtki.. Na koniec związuje je gumką. – Pachniesz pięknie. co mi każe. Mięśnie w moim brzuchu kurczą się zmysłowo. oddychając płytko.. – Tak co? – spogląda na mnie gniewnie. Rozumiesz? – Tak.. tak że cofam się w jego kierunku. Anastasio – szepcze. – Cicho – szepcze. Robię. tak będziesz się ubierać. Pociąga mnie za włosy z tyłu i ku memu zdziwieniu. a ja już go pragnę. . zaczyna splatać je w jeden duży warkocz. a lęk i pożądanie mieszają się ze sobą..422 zapach. – Gdy każę ci tu przyjść. Jęczę. dlaczego? Puszcza warkocz. Rety. pożądliwie.

Zamyka drzwi . Czy mogę czuć jeszcze większe podniecenie? Widzę jego stopy. Sięga dłonią i znów chwyta mnie za warkocz. dziesięć? Mój oddech staje się płytszy.. na jak długo mnie tu zostawi. Mrugam. – Grzeczna dziewczynka. a ja w jednej chwili jestem jednocześnie spokojniejsza i bardziej podniecona. a niecierpliwość zżera mnie od środka. panie. Gdzie on poszedł? Co ma zamiar ze mną zrobić? Zmienia mi się poczucie czasu.423 Cień uśmiechu unosi kąciki jego ust. Szerzej. Idealnie. Teraz rozchyl kolana. przetwarzając jego słowa. – Możesz usiąść na piętach. Prawie nie boli. że będziesz klęczała tam. jak mi każe. Te dżinsy są seksowne. – Gdy każę ci tu przyjść.. – Jego wzrok przepala mnie na wskroś. – Wskazuje miejsce przy drzwiach. – Zrób to teraz. porwane i sprane. Nie mam pojęcia. Szerzej. odwracam się i trochę niezręcznie klękam. A niech to. Spójrz w podłogę. Dobrze. Te są starsze. na kilka minut. – Połóż dłonie i przedramiona płasko na udach. Siadam. – Dobrze. – Wychodzi z pokoju. oczekuję. Podchodzi do mnie i w polu widzenia mam jego stopy i łydki. pociągając tak. I nagle wraca. Jeśli chce. pięć. Klęczę i czekam. Anastasio? – Tak. Nagie stopy. żebym to wszystko zapamiętała. powinnam robić notatki. Zmienił dżinsy. – Zapamiętasz tę pozycję. że muszę spojrzeć na niego w górę. Zostań tu i nie ruszaj się.

Dzieje się to tak szybko. ale wyraz jego oczu łagodnieje. Podaję. . – Czy to bolało? – Nie. czuję jedynie lekkie pieczenie. Wstań. której nie zauważyłam w jego prawej dłoni. oceniająco. – Możesz na mnie spojrzeć. O rany. Udaje mi się. Anastasio.. No. Brawo..424 i wiesza coś na nich od wewnątrz. uderza w jej środek szpicrutą. – Teraz cię skuję. Ślicznie tak wyglądasz. – Jakie to uczucie? – pyta. chcę go dotknąć. – Nie marszcz czoła. Zerkam na niego. Anastasia. nie tak bardzo. – Grzeczna dziewczynka. – Odpowiedz. Daj mi prawą rękę. Wstaję. Mrugam i staram się wyglądać na spokojną. patrząc na niego. A co dziwniejsze – to wcale nie boli. Zdezorientowana mrugam. – W porządku – marszczę czoło. ale nadal patrzę w dół. Górny guzik jego dżinsów jest odpięty. że prawie nie jestem zaskoczona. Odwraca ją wnętrzem do góry i zanim zdążę pomyśleć. Zdjął koszulę. a on wpatruje się we mnie intensywnie.

gdy będziesz stała. Czy to naprawdę nie będzie bolało? – Mówię poważnie – przekonuje. drewniany ukośny krzyż. Rozumiesz? – Tak. przy ścianie. – Mój głos jest niepewny. – Chodź. Tłumię przelotne ukłucie strachu. więc skończymy tam. panno Steele – mruczy. Patrzę w górę. Sięga w górę i ściąga jakieś klamry z czarnymi skórzanymi kajdankami. Oddaję się wspaniałemu człowiekowi. że tu jestem. jaką kiedykolwiek robiłam. żeby klamry poruszały się po niej.425 – To nie będzie bolało. który. które rozświetla ogień z nutą rozbawienia. jak sam przyznaje. – Wskazuje szpicrutą na ścianę. jest popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. – Tę kratkę zaprojektowano tak. o czym myślę? Pokazuje mi szpicrutę. by spotkać jego oczy. na której widnieje duży. . To jest bardziej niż fascynujące. ale chcę cię przelecieć. – Zaczniemy tutaj. Czy on wie. Jasna cholera – to przypomina mapę metra. Kate i Elliot wiedzą. Natychmiast się podporządkowuję. Rany. To najbardziej podniecająca i przerażająca rzecz. – Podnieś ręce nad głowę. mój oddech jest taki płytki. czując się. Jest z brązowej plecionej skóry. jakbym opuszczała własne ciało i stawała się postronnym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się wokół mnie. – Bierze mnie za łokieć i prowadzi pod kratkę. – Naszym celem jest przyjemność. Unoszę wzrok. bardziej niż erotyczne.

Tym razem. Zbierając się z podłogi. podnosi do nosa i głęboko się zaciąga. ściska moje majtki w dłoni. Jasna cholera! Czy on rzeczywiście to zrobił? Uśmiecha się do mnie szelmowsko i wkłada je do kieszeni dżinsów. och! Moje . Czując dotyk skóry. klęcząc przede mną. Chodzi powoli wokół mnie.. czekam na to i. – Cicho. a kończy. To mi się podoba.. – szepcze. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. Znów krąży wokół mnie. Chcę przejechać nosem i językiem po włoskach na klatce. rozbierając mnie wolno.. a ja jestem bezradna. Wystarczy. ze związanymi rękami. który uderza mnie pod pośladkami. że się pochylę. muskając moje ciało szpicrutą nieco wyżej. – Wyglądasz niezwykle korzystnie tak podwiązana. Krzyczę zaskoczona. najdziwniejsze. Wstrząs przeszywa moje ciało i jest to najsłodsze. lubieżnie.. gdy strzela pejczem znów w tym samym miejscu. aż do bólu. leniwie jak dziki kot. zaczepia palec o moje majtki i w niespiesznym tempie ściąga je w dół. a wszystkie moje nerwy stają na baczność. Przy drugim okrążeniu nagle trzaska pejczem. panno Steele. Jego bliskość jest niebiańska. która sprowadza mnie z powrotem do teraźniejszości. dotyka końcem szpicruty mojego pępka i powoli zatacza wokół niego koła. Nie spuszczając wzroku z moich oczu. I twoje niewyparzone usta są na razie zamknięte. hedonistyczne uczucie. upojną mieszanką. zmysłowo. przechodząc ponownie wokół mnie. Stając naprzeciw mnie.426 Staje bardzo blisko i zapina kajdanki. czuję wilgoć między nogami. drażniąc mnie. Pociągam za więzy. Pachnie żelem do kąpieli i Christianem... w moją kobiecość. sunąc po mnie szpicrutą. Robi krok w tył. drżę i ostro wciągam powietrze. Wpatruję się w jego klatkę piersiową. ale jedynie patrząc na jego piękną twarz i widząc malujące się na niej pożądanie.

proszę! – jęczę. szybka. że tak to będzie wyglądać..427 ciało zwija się pod tym słodkim. Moje sutki twardnieją i wydłużają się pod wpływem tego ataku. a ja odrzucam głowę w tył. próbując wchłonąć miriady doznań zalewających moje ciało. wydaję głośny krzyk.. tym razem w pośladki. – Cicho – rozkazuje i znów uderza mnie w pośladki. ale już go nie widzę. do czego zmierza. panie – skomlę. ale kiedy uderza w moją łechtaczkę. – Dobrze ci? – szepcze.. w dół do wejścia do pochwy. Uderza mnie raz jeszcze. – Widzisz. Mam zamknięte oczy. Bardzo powoli obsypuje mnie małymi. znów strzela. Uderza drugi sutek. słodka chłosta. – Tak co? – Tak. Krążąc dalej. . piekącym smagnięciem. gdy moje zakończenia nerwowe śpiewają. – Och. przez moje włosy łonowe. Anastasio? Otwórz oczy i usta. czekając na to. krótka. tym razem trafiając w mój sutek. jaka jesteś wilgotna. kąsającymi liźnięciami bata na brzuchu i posuwa się na południe. Jestem zagubiona. szarpiąc za kajdanki... Nie myślałam. Przerywa. i próbuję przygotować się na to psychicznie. Wiem. I nagle przeciąga szpicrutę po mojej kobiecości. – Tak. a ja jęczę głośno.. Zagubiona w morzu doznań. Czuję pieczenie.

proszę. – Tym? – Unosi pejcz tak. Czuję smak kosztownej skóry i słoność mojego podniecenia. ssij mocno. Au! – Proszę co? – Proszę. co mi każe. Jest w swoim żywiole. Uśmiecha się triumfalnie. robi krok w przód i chwytając mnie. panie. Jego oczy płoną. Wyciąga koniec bata spomiędzy moich warg. – Zamknij oczy. przyciąga do siebie. żebym go widziała. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu? – Proszę – błagam. Otaczając mnie ramionami. A niech to. całuje mocno. Pejcz trafia w mój pośladek. – Och. . a oczy patrzą wprost na Christiana. Moje usta zaciskają się na bacie. Anastasio. – Tak. Wpycha czubek bata do moich ust. – Tak. aby go dotknąć. całkowicie zahipnotyzowana. smakujesz tak niezwykle cudownie – szepcze. tak jak w tamtym śnie.428 Robię. ale nie mogę – moje ręce tkwią bezużytecznie nade mną. Jego klatka napiera na mnie. a ja czuję pokusę. panie. – Czujesz swój smak? Ssij. maleńka. – Jesteś pewna? – Patrzy na mnie surowo. panie – skomlę. wdzierając się językiem do ust.

nie znowu. a ten moment jest słodki. Ale nie mam wyboru i z nieuchronnością.429 Zostawiam po tamtej stronie pokój. Bierze mnie na kolana. aż w końcu to jest ten moment. raz. Christian przyłącza się.. że znów coś we mnie wzbiera. gdyż nogi mam jak z waty. kąsające liźnięcia w okolicy brzucha. Znów zaczyna mi zadawać niewielkie. z twarzą przy moim karku. trzy razy. puszczam wszystko i znów doznaję rozkoszy. i owiń wokół mnie. niewielkie muśnięcia łechtaczki. Czuję. nie. gdy wchodzi we mnie. moja głowa na jego klatce. maleńka. i ostrym oddechem na mojej szyi. co każe. przejmujący i intensywny. Jego ramiona otaczają mnie. dotknęłabym . Gdybym miała siłę. Pcha raz za razem. Tracę wszelkie poczucie siebie. krzycząc z ulgą przez zaciśnięte usta. dwa razy. uwalnia mnie i oboje osuwamy się na podłogę. trzymając mnie mocno i blisko. zwisając bez sił. Jedno pchnięcie i jest we mnie.. na plecach czuję chłodne drewno wypolerowanego iksa. głośno. Odpinając kajdanki. Podnosi mnie i nagle się poruszamy.. trawiona postorgazmicznymi dreszczami. a on rozpina guziki w dżinsach. ale robię. Czuję się taka słaba.. podtrzymując mnie swoim ciałem. gdy zakłada prezerwatywę. a ja miauczę i skomlę. zostawiam pejcz. Moje ramiona leżą na jego barkach. Posuwając się w dół. która staje się znajoma. O Boże. – Unieś nogi. a potem oplata ramionami moje uda i znów mnie podnosi. Moje ręce pozostają skrępowane nad głową. Rety. tuli. Rozpuszczam się w jego objęciach. Wychodzi ze mnie szybko i stawia pod iksem. a ja znów krzyczę. miękkie. a ja opieram głowę na jego klatce piersiowej. słuchając jego ściszonego jęku przy moim uchu. Moje ciało chyba nie wytrzyma kolejnego trzęsienia ziemi. zostawiam jego. jeszcze i jeszcze. cudownie. Na moment stawia mnie przy krzyżu. a on zaplata moje nogi wokół swych bioder i ustawia się pode mną. nie mogę już dłużej wytrzymać i szczytuję. w ten sposób wchodzi naprawdę głęboko.

a potem pochyla się i delikatnie całuje mnie w czubek głowy.430 go. – Przez chwilę milczy. Otwieram oczy i patrzę na niego. ale on natychmiast sztywnieje. ale jej nie mam. że będzie bolało? – szepcze. – Zrobiłabyś to jeszcze raz? Zastanawiam się przez moment. Jeszcze ze mną nie skończył. i czuję się. że większość obaw powstaje w twojej głowie. – To dobrze. mam zamknięte oczy. – Bo jeszcze z tobą nie skończyłem. żebym mogła zrobić coś więcej. a zmęczenie przyćmiewa moją świadomość. Ledwie mogę utrzymać otwarte oczy. – Widzisz więc. Czy to bolało? – Nie – szepczę. Dlaczego jestem taka zmęczona? – A myślałaś. rękami i nogami. Jeszcze raz? – Tak – mój głos jest łagodny. o cholera.. Opieram się o jego pierś. – Tak. Dopiero teraz zauważam. – Brawo. Nie ma mowy. Czy pozwoli mi spać i śnić? Moje usta drgają na tę niemądrą myśl i zwracając twarz w stronę klatki Christiana. a on otula mnie sobą. . mała. ja też – mruczy. że nadal ma na sobie dżinsy.. Tuli mnie mocno. trzymając mnie blisko i odgarniając palcami niesforne kosmyki z twarzy. bezpiecznie i wygodnie. wdycham jego szczególny zapach i muskam nosem.. O święty Barnabo.. Anastasio. Jestem kompletnie wykończona i walczę z przemożną potrzebą snu.

Czerwienię się i z powrotem patrzę tęsknie na jego tors. że znajdę w tym pokoju taką satysfakcję? Kto by pomyślał. kładąc dłonie na kolanach. Chcę przeciągnąć językiem po jego włosach. bardzo zmęczona i kompletnie zdezorientowana. ostrożnie. skutecznie uwalniając mnie z objęć. że to będzie takie wyczerpujące? Moje kończyny są cudownie ciężkie. bardzo. Christian porusza się na obrzeżach mojego pola widzenia. O cholera. Powieki zaczynają mi opadać. Patrzy na mnie.431 – Nie rób tego – mówi ostrzegawczo. – Uklęknij przy drzwiach – rozkazuje i odchyla się. Wstaję wykrzywiają. jak mi każe. Jego spojrzenie mięknie. gdy spoglądam na niego. Wewnętrzna bogini wywiesiła na swoich drzwiach tabliczkę „nie przeszkadzać”. Nie jest już ciepły. Kto by pomyślał. ledwo widocznych okrągłych blizn rozsianych po jego klatce. prawda? . Ospa? Odra? Myślę bezładnie. całować go i po raz pierwszy dostrzegam kilka drobnych. panno Steele? Budzę się momentalnie i widzę Christiana z założonymi rękami. a jego usta się – Jesteś skonana. – Wstań – rozkazuje. przyłapał mnie na drzemce – nie będzie dobrze. – Nudzę cię. a temperatura jego głosu spadła o kilka stopni. zaspokojone. Chwiejnie podnoszę się do pozycji stojącej i skulona podchodzę do drzwi. Patrzy na mnie. Jestem roztrzęsiona. aby uklęknąć.

O rany. nie potrafiąc ukryć uśmiechu. – Mogę cię z tego uwolnić w jednym momencie. ale plastik wrzyna mi się w skórę. podczas gdy adrenalina znów przeszywa moje ciało. A moje serce znów zaczyna walić jak szalone. – Chcę więcej. co mi rozkazuje. Pomodlić się! Pomodlić do ciebie o łaskawość dla mnie. ale kiedy rozluźniam nadgarstki. . dużo więcej – pochyla się i szepcze mi do ucha. Zakupy u Claytona! Wszystko staje się jasne. To boli. – Pokazuje mi je. – Ale zrobię to szybko. czerwieniąc się. – Chwyta moje ręce i prowadzi do łóżka z baldachimem.. Mrugam powiekami. – Mam tu nożyczki. panno Steele. – Chodź. plastikowe spinki do kabli. jakbyś się chciała pomodlić. Teraz zauważam. testując więzy. Rany. dużo. Jesteś zmęczona. Jasny gwint. Robię. Wpatruję się w niego. Próbuję rozdzielić nadgarstki. – Wygląda znajomo? – pyta. Dobra – to przykuło moją uwagę – znów jestem rozbudzona. spinka nie wcina mi się w ciało. Wyciągnij ręce przed siebie. zaciskając plastik. Momentalnie podnoszę na niego oczy. że jest na nim ciemnoczerwona pościel i klamry na każdym rogu. – Wytrzymałość. Trzymaj się kolumny – mówi.. – Jeszcze się tobą nie nasyciłem. – Mruży oczy.432 Przytakuję nieśmiało. Bierze spinkę do kabli i owija moje nadgarstki.

trzymając kolumnę. Staje za mną i chwytając za biodra. – Dobrze. Zrozumiałaś? – Tak. Aua. lekko je pociągając. całuje mnie wzdłuż kręgosłupa delikatnymi jak piórko muśnięciami. szybko pociąga mnie w tył. W tym samym czasie jego ręce wędrują do przodu. przesuwa moją prawą nogę w bok. – Tak.. A więc nie na łóżku? Widzę. panie. – Tak lepiej. tak że pochylam się do przodu. Uderza mnie dłonią w pośladek. panie – mamroczę szybko. – Nie puszczaj. że mogę rozsunąć dłonie i chwytam bogato rzeźbioną kolumienkę. Teraz nie myślę o spaniu. Spać? Dyszę. – Niżej – rozkazuje. Trzymaj się kolumny.. Jeśli puścisz. . Po tym pozwolę ci spać. Anastasio – ostrzega. – Dobrze.433 Marszczę czoło. Anastasio – szepcze i pochylając się. dam ci klapsa. nie puszczaj. – Przelecę cię teraz ostro od tyłu. żeby utrzymać swój ciężar. – Wsuwa swoją nogę między moje i trzymając mnie za biodra. Wyciąga rękę i delikatnie gładzi mnie po plecach. – Rozsuń nogi. dotykają piersi i chwytają moje sutki. piecze. Zrozumiałaś? – Tak. – Masz taką piękną skórę.

a moje ręce zaciskają się mocniej na pięknie rzeźbionym filarze. i po raz pierwszy boję się swojego orgazmu. a potem słodką ulgą. i czuję narastające uczucie głęboko wewnątrz. a jego palce wpijają się w moje biodra. raz jeszcze budząc się do życia..... jednocześnie ciągnąc za włosy.. jeśli dojdę. – Taka wilgotna. Bardzo powoli wchodzi we mnie. Ana.. jak całe moje ciało odpowiada. Powoli wychodzi ze mnie. raz za razem. – Trzymaj się mocno.. – Masz tak urzekający. – Trzymaj się. we mnie.. gdy on zrzuca dżinsy. upadnę. a moje imię na jego ustach wysyła mnie w przepaść i staję się jedynie ciałem i rosnącym doznaniem. Nigdy mnie nie zawodzisz.. to nie potrwa długo. seksowny tyłek. a ja zapieram się w oczekiwaniu na jego atak. Bolą mnie ramiona. popychając do przodu. panno Steele – szepcze i słyszę zachwyt w jego głosie.. Chwyta mnie za biodra i ustawia się. chwieję się na nogach. On jednak chwyta koniec mojego warkocza i owija sobie wokół nadgarstka. Chwytam się mocniej kolumny i odpycham od niego. Christian nadal ostro porusza się przy mnie. a potem ześlizgują się w dół i wsuwa we mnie dwa palce. drugą ręką chwyta za biodra i trzymając mocno. unieruchamiając mi głowę. jęcząc i powarkując. Moje ciało odpowiada. gdy kontynuuje swoją bezlitosną napaść. – Dalej. jak? Czuję przyspieszenie. Anastasio – krzyczy przez zaciśnięte zęby. aż do mojego karku. Tracę świadomość.. I nagle Christian wchodzi we mnie naprawdę głęboko i zastyga. a skóra głowy boli mnie od ciągnięcia za włosy. Delikatnie gryzie i ssie mnie w pasie. Odsuwa ręce i słyszę znajomy dźwięk rozrywanej folii. zanurza się we mnie. pociąga za sutki.434 Dławię jęk. Cóż ja bym chciał z nim zrobić? – Jego dłonie głaszczą i ugniatają pośladki. Anastasio. czując... . Och nie.. oddychając ciężko. zrób to dla mnie – jęczy.

Delikatnym masażem przywraca życie moim kończynom. zapomniałam o nich. promienna i skonana. Co? Oglądam się na niego. i wpatruję się w sufit. Och. myślę bezładnie. jakbym miała ręce z ołowiu. a ja na górze. Leży na podłodze.. ale kiedy to robisz. panno Steele. Bierze nożyczki i wkłada jedno ostrze pod spinkę.435 Gdy wracają mi zmysły. – Uważam tę Anę za otwartą – mówi i przecina plastik. – Och. – Podnieś ręce – mówi łagodnie. – Że nie chichoczesz częściej. podnosząc mnie ze sobą tak. Czuję. – To moja wina – mówi i odwraca mnie. starając się zrozumieć. co ma na myśli. Nagle siada. – Nie jestem najlepsza w chichotaniu – mamroczę sennie. Chichoczę i masuję uwolnione nadgarstki. całkowicie pochłonięta właśnie odbytym stosunkiem. Czuję. że się uśmiecha. panie Grey – mówię pod . karabińczyki. – To taki piękny dźwięk – mówi tęsknie. by móc rozetrzeć moje ręce i ramiona. że znów siedzę mu na kolanach. – Bardzo kwieciście powiedziane. Christian muska nosem moje ucho. zachwyca mnie to i raduje. ale podnoszę je.. leżę na nim. plecami na jego brzuchu.

. że nie jestem bardziej przytomna. – Żeby się przespać – dodaje uspokajająco. aby pomóc mi wstać i prowadzi do drzwi. – To nie było ani trochę kwieciste – narzekam żartobliwie.436 nosem. że jesteś ostro przerżnięta i potrzebujesz snu. – Powiedziałbym. Gdy jestem okryta i wyglądam przyzwoicie. Uśmiecha się. widząc moją minę. – Do łóżka – mówi. Chwyta dżinsy i po żołniersku wciąga je na siebie. Nie mam siły unieść rąk.. . Nie pamiętam. jaki z niego perwersyjny drań. W jednej chwili żałuję. Jego wzrok łagodnieje.. nie. Nagle chwyta mnie w ramiona i niesie skuloną do pokoju w głębi korytarza. żeby w pełni to docenić. a jego usta drgają w uśmiechu. Hmm. delikatnie podnosi mnie ze swoich kolan i wstaje. Odsuwając kołdrę. Jestem wykończona. miękki szlafrok. Cierpliwie ubiera mnie. żebym kiedykolwiek była tak zmęczona. Głowa opada mi na jego pierś. kładzie mnie i. Schyla się. Och. pochyla się i całuje mnie delikatnie. gdzie wcześniej badała mnie doktor Green. na których wisi szary. Ta myśl nie daje mi spokoju. cudownie nagi. jakbym była małym dzieckiem. na pewno wiedzą.. starając się utrzymać otwarte oczy. Christian się uśmiecha. – Nie chcę wystraszyć Taylora ani pani Jones.

– Teraz śpij.437 co bardziej zaskakujące. zasypiam. I zanim jestem w stanie zrobić jakiś niemądry ruch. . kładzie się koło mnie i przytula. cudowna dziewczynko – szepcze i całuje moje włosy.

Będę na dole. – Anastasio. – Przyniosłem ci coś do picia. To będzie również pierwsze spotkanie Kate z nimi – przynajmniej ona będzie mnie wspierać. zostawiając na niej delikatne pocałunki. Czuję się wypoczęta. – Nie – mruczę. ale przede wszystkim chcę spać. mam poznać jego rodziców! Dopiero co skatował mnie pejczem i skrępował spinką do kabli. bo będziesz miała kłopoty – grozi. Jego żądanie. zostawiając z resztkami snu na powiekach w chłodnym.438 ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Miękkie usta muskają moją skroń. surowym pokoju. Za oknem widzę zmierzch. Mruczę i wtulam się w poduszkę. nie wydaje się teraz tak dziwaczne. Chcę się odwrócić i odpowiedzieć na nie. rany boskie – a teraz mam poznać jego rodziców. zachęcający. Poruszam ramionami. – Za pół godziny musimy rodzicami – wyjaśnia rozbawiony. obudź się. a w zasadzie . – No dalej. wyjść na kolację z moimi Niechętnie otwieram oczy. ale i zdenerwowana. Wstawaj. ale ton głosu ma łagodny. – Głos Christiana jest łagodny. Nie zasypiaj. Rany Julek. – Podnosi się i znów mnie całuje. śpiochu. którą mu sprzedałam. Są zesztywniałe. abym miała osobistego trenera. Całuje mnie szybko i wychodzi. Christian pochyla się nade mną i patrzy intensywnie.

Ana. „Anastasio Steele!”. Chce. „Do diabła.. Po powrocie do sypialni wkładam stanik. żebym była zażenowana i poprosiła o zwrot majtek. każdy kij ma dwa końce”. zdumiona brakiem bielizny. Powoli wychodzę z łóżka i widzę. Moja wewnętrzna bogini śmieje się do mnie. że zrobił to celowo. Piętnaście minut. Co to takiego? Żurawina i woda gazowana.. Wpadając ponownie do łazienki. ale nie chcę jej słuchać – niemalże ściskam samą siebie z radości. cień samozadowolenia na twarzy w związku z planem co do majtek i ruszam na dół. Wycierając się po radosnym. Moja podświadomość łaje mnie. jeśli mam dotrzymać kroku Christianowi.. że to go doprowadzi do szaleństwa. A gdzie są moje majtki? Szukam pod krzesłem. a potem patrzę na napój. wślizguję się w sukienkę i wsuwam buty. Hmm. Rozplatam warkocz i w pośpiechu szczotkuję włosy. na co on się zgodzi albo nie. choć zdecydowanie za krótkim prysznicu. a stanik na krześle. w białej lnianej koszuli. oczywiście. Marszczę brwi.. Christian stoi przy panoramicznym oknie w szarych flanelowych spodniach. barbarzyńsko. Czy on ma jakieś inne kolory? Frank Sinatra . Jest jasnoróżowy. bo wiem. pyszne i świetnie gasi pragnienie. I wtedy sobie przypominam – wcisnął je do kieszeni dżinsów. które uwielbiam i które zwisają mu na biodrach w ten niewiarygodnie seksowny sposób i. że moja sukienka wisi na drzwiach szafy. policzki lekko zaróżowione. Postanawiam nie prosić go o majtki i nie dać mu tej satysfakcji.. Nieźle.439 trener może okazać się niezbędny. Po tym. Dlaczego nie oddał mi majtek? Zakradam się do łazienki. na spotkanie z jego rodzicami udam się bez bielizny. przeglądam się w lustrze: błyszczące oczy. Nie ma. zdaję sobie sprawę. jak – czerwienię się na samo wspomnienie – zachował się tak.. który mi zostawił.

Podaję mu dłoń.440 śpiewa łagodnie w tle. zaczyna się kołysać. . Frank zaczyna nucić. Christian delikatnie wodzi opuszkami palców po moim policzku i czuję to w całym ciele. – Jak się czujesz? – Dobrze. przyciąga w swe objęcia i obejmując mnie ręką w talii. – Cześć – odpowiada. – Frank. Nie pomyślałabym. Witchcraft. A ty? – Czuję się całkiem dobrze. Unosi brwi i przygląda mi się podejrzliwie. Czeka. panno Steele – mruczy i podchodzi do mnie jak pantera. – Zatańcz ze mną – mruczy chrapliwie. – Eklektyczny gust. patrząc na mnie tak intensywnie. że zapiera mi dech w piersiach.. aż coś powiem. a mój uśmiech Sfinksa napotyka jego. Christian odwraca się i uśmiecha. – Cześć – mówię czule. aż Tam. tęsknoty i rozbawienia. aż staje naprzeciw. Uśmiecha się do mnie leniwie. Patrzy na mnie wyczekująco. Wyjmując pilota z kieszeni.. że jesteś fanem Sinatry. Jest całkowicie urzekający. panno Steele. Stara piosenka. Gdy wchodzę. a jego szare oczy pełne są obietnicy. jedna z Raya ulubionych. a ja oczarowana. robi głośniej i wyciąga do mnie dłoń. dziękuję.

która wisi na jednym ze stołków barowych. I tak łatwo mi za nim podążać. jak tylko się da pod jego wnikliwą. on uśmiecha się do mnie szeroko. – Nie ma milszej czarownicy niż ty – mruczy i całuje mnie słodko. Dziękuję za taniec. i prowadzi przez hol do windy. panno Steele. – W porządku. Potrząsa głową. wirując i obracając się w rytm muzyki. Idziemy na spotkanie z moimi rodzicami? – Nie ma za co i owszem. w tę i z powrotem przed szklaną ścianą. Chwyta mnie za rękę. Seattle migocze na zewnątrz jak magiczne malowidło w tle naszego tańca i nie mogę powstrzymać beztroskiego śmiechu. panno Steele. Skoro tak chcesz to rozegrać.441 Kładę wolną rękę na jego ramieniu i uśmiecham się do niego szeroko. kiedy się z nimi spotkam – odpowiadam bez tchu. to przywróciło twoim policzkom nieco koloru. Śmieje się z jakiegoś własnego . – Masz wszystko. co trzeba? – Och tak – odpowiadam słodko. nie mogę się doczekać. jak on tańczy. – No. Czy kiedykolwiek zrozumiem tego zmiennego człowieka? Zerkam na niego w windzie. do fortepianu. porwana zaraźliwym. bierze kurtkę. I zaczyna się poruszać. rozbawioną obserwacją. te wszystkie oblicza Christiana Greya. Gdy piosenka się kończy. zabawnym nastrojem. Suniemy po podłodze od okna do kuchni i z powrotem. Och. Płyniemy przez jadalnię. a jego twarz rozjaśnia się w szerokim uśmiechu. Rany. – Jesteś pewna? Kiwam głową tak nonszalancko.

dobry humor powoli gaśnie. a spojrzenie staje się pochmurne. a cień uśmiechu flirtuje z jego pięknymi ustami. Nastrój Christiana jest prawie namacalny i wydaje się zmieniać. Ma moje majtki. jakby chciał odsunąć od siebie myśli i w bardzo dżentelmeński sposób pokazuje. jak potrafię. że mi się wymyka. zważywszy na mój stan swawolnego negliżu. . oboje milczący. Drzwi windy otwierają się na parterze. Teraz jestem prawie na zewnątrz bez majtek! Spogląda na mnie i w tym momencie napięcie między nami narasta. Minę ma nieodgadnioną. bez wątpienia skrępowani obecnością Taylora. Christian otwiera przede mną tylne drzwi. Moja podświadomość posyła mi niezbyt pomocne spojrzenie w stylu „a nie mówiłam”. Co ja sobie myślałam? Idę na spotkanie z jego rodzicami i nie mam na sobie bielizny. O czym myśli? Nie mam jak go zapytać. że śliwkowa sukienka Kate jest tak przylegająca i sięga mi do kolan. Tracę zapał i już nie chcę wiedzieć. ponieważ się domyślam. Boję się. Rozmyśla wpatrzony w okno i czuję.442 żartu.. Pędzimy autostradą I-5. Kogo on oszukuje? Nie jest dżentelmenem. Co mogę powiedzieć przy Taylorze? – Gdzie się nauczyłeś tańczyć? – pytam z wahaniem. Rozbawienie znika z jego twarzy. Cieszę się. W stosunkowo bezpiecznym otoczeniu jego mieszkania wydawało się to zabawnym. abym wyszła pierwsza. a ja wsiadam tak elegancko. Taylor podjeżdża dużym audi. Christian lekko potrząsa głową. oczy ciemne. o rany. – Tak – odpowiadam niechętnie. w miarę jak posuwamy się na północ. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – pyta łagodnie. przekornym pomysłem. Odwraca wzrok w moją stronę.. że śmieje się ze mnie.

Nauczyła go również tego wszystkiego albo zepsuła go. Och. Wpatrując się niewidzącym wzrokiem w okno. Moja wewnętrzna bogini wzdycha z ulgą. Czy dostała to. pod warunkiem. bo jeśli tak się stanie. co w nim najlepsze? Zanim stał się taki zamknięty? Czy może to ona sprawiła. że postąpił ze mną łagodnie. A może tak czy inaczej by tam trafił. Nie posiadam żadnych szczególnych umiejętności. – Musiała być dobrą nauczycielką. Biorąc pod uwagę. . zależy. co wiem o jego preferencjach. gdyby mnie poprosił. Chcę z nim być. gdy wirował ze mną po salonie. Odruchowo pocieram nadgarstki – tak działają na dziewczynę cienkie paski plastiku. że mnie nie skrzywdzi i że to jest jedyny sposób. Była dobrą nauczycielką i ta myśl mnie smuci – ja niczego nie mogę go nauczyć. że jej nienawidzę. Dochodzę do wniosku. gdy byłam w jego ramionach. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Nawet nie próbuję zaprzeczać. i że ma gdzieś moje majtki. kogo nigdy nie poznałam.443 – Pani Robinson lubiła tańczyć. jak na to spojrzeć. to nie odpowiadam za swoje czyny. W tym momencie uświadamiam sobie. tak niespodziewanie. No i jeszcze ten Czerwony Pokój Bólu. Nie pamiętam. Wracam myślami do popołudnia. Do tego wszystko się sprowadza. pielęgnuję swój irracjonalny gniew i zazdrość. – Była. Mam nadzieję. że tak. wspominając moment. żebym żywiła wobec kogoś tak silne uczucia. potwierdziły się moje najgorsze przypuszczenia. że pokazał światu swoje wnętrze? Ma przecież taką zabawną. Bezwiednie uśmiecham się. Oczywiście. radosną stronę. z panią Robinson czy bez. Czuję dreszcz na skórze głowy. szczególnie wobec kogoś. że nigdy jej nie spotkam. myślę. żeby z nim być.

Wiem. Jest tak dezorientujący. – To wszystko stanowi część mojego świata. w tym momencie znacznie odsłoniętej. – Nie myśl za dużo. że są one dość brutalne i lubię to w narzędziach do krępowania. Nie wspomniał o tej przeklętej umowie. które mnie dręczy. unosi do ust i delikatnie całuje. Marszczę czoło i zwracam się w jego stronę. Mrugam powiekami i uśmiecham się do niego nieśmiało. I z powrotem jest ze mną. Dziękuję. – Wyciąga rękę i chwyta moją dłoń.444 że rzadko używa ona do myślenia mózgu. Czerwienię się i zerkam nerwowo na Taylora. a raczej innej ważnej części swojej anatomii. – Ściska moją dłoń i puszcza ją. Moja wewnętrzna bogini nie robi nic. Rzeczywiście to jego świat i chcę do niego należeć. – Nie rób czego? – Nie dotknęłam go. ale na jego warunkach? Po prostu nie wiem. – Dlaczego użyłeś spinki do kabli? Posyła mi szeroki uśmiech. – Uśmiecha się do mnie łagodnie. który zdaje się być nieporuszony. Cóż mam odpowiedzieć? Christian niewinnie wzrusza ramionami. Zadaję pytanie. ze wzrokiem utkwionym w drodze. Anastasio. Anastasio. – I skutecznie unieruchamiają cię w jednym miejscu. żeby mnie . a ty możesz poczuć i doświadczyć czegoś innego. – Nie rób tego – mamrocze pod nosem. znów patrząc przez okno. – Jest szybka i łatwa w użyciu. – To było wspaniałe popołudnie.

przytłaczając mnie i dławiąc. włącznie z różami wokół drzwi. Przytakuję. – Jesteś gotowa? – pyta Christian. – A ja twoje. Zerkam na Christiana. podczas gdy Taylor sunie przez mrok w kierunku Bellevue. Patrzę gniewnie na Christiana. a on ponownie ściska uspokajająco moją dłoń. Wzdycham i marszczę czoło. Zapiera dech w piersiach. Ponura noc odzwierciedla mój wewnętrzny nastrój. że krajobraz się zmienił. więc nie słyszy naszej wymiany zdań. co? – Chciałabym znać twoje myśli. – Aż tak źle.445 pocieszyć. a on mi się przygląda. maleńka – mówi łagodnie. Idealny. Na szczęście Taylor wysiadł z samochodu i otwiera moje drzwi. gdy Taylor zatrzymuje się przed imponującymi drzwiami frontowymi. Tuż przed ósmą audi wjeżdża na podjazd dworku w stylu kolonialnym. a potem uśmiecha się szelmowsko. . Patrzę przez szybę i widzę. jak z obrazka. – Dam grosz za twoje myśli – mówi. Zapomniałam o nieobecnych majtkach. Uśmiecha się znacząco. – To dla mnie też pierwszy raz – szepcze. Czerwienię się. otoczeni mrokiem ciemnym jak atrament. Przejeżdżamy przez jeden z mostów. że wolałabyś mieć teraz na sobie swoją bieliznę – drażni się. – Założę się.

miło mi pana poznać – uśmiecham się i potrząsam wyciągniętą dłonią. – Anastasia! Tyle o tobie słyszałam. – Anastasio. O rany. – Panie Grey. – Wejdź. wysoki blondyn. Jest w moim wieku. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Ściska mnie mocno. Za nią stoi. W jego słowach słychać sympatię. I wpada na dół. – Czy ona tu jest? – Słyszę krzyk z głębi domu. moja droga. – Grace otula mnie ramionami w ciepłym uścisku. gdy wypowiada jej imię. – Ana. – To moja młodsza siostra. A to nowina. Najwyraźniej Christian ją uwielbia.446 który uśmiecha się szeroko. A to mój ojciec. ciemnowłosa. o zaokrąglonych kształtach. jak mniemam. Mia – mówi prawie z irytacją. jak miło znów cię widzieć. Anastasio. Jego niebieskie oczy są delikatne i łagodne. czekając na nas. Nie mogę się nie uśmiechnąć w odpowiedzi na jej . poznałaś już moją matkę. Dr Grace Trevelyan-Grey stoi na progu. na swój sposób przystojny jak Christian. Grace. gdy odwracam się i wysiadam z samochodu. Wygląda elegancko i wytwornie w jasnoniebieskiej jedwabnej sukience. Nerwowo zerkam na Christiana. wysoka. Carrick. a ton głosu staje się łagodniejszy. pan Grey. – Proszę mówić mi Ana.

447 autentyczny entuzjazm. – On jest równie chłodny w stosunku do niej. uspokój się – Grace upomina ją delikatnie. Pokój jest przestronny i umeblowany ze smakiem w odcieniach kremu. – Kate. brązu i bladego błękitu. Ana. Elliot chwyta mnie w ramiona w szczerym uścisku. Zerkam na Christiana. i Mia wreszcie puszcza moją dłoń. gdy ciągnie mnie do wielkiego holu. tydzień uścisków dla Any? Ten oszałamiający pokaz sympatii – po prostu nie jestem do tego przyzwyczajona. Marszczę czoło na widok tego powitania. Wszyscy na nas patrzą. Mia nie puszcza mojej ręki. prosto i bardzo stylowo. Kate zrywa się. Kate i Elliot siedzą przytuleni na kanapie. On ciepło się do niej uśmiecha. a potem podaje rękę ojcu. – Cześć. Christian staje obok. trzymając kieliszki z szampanem. wygodnie. – Nigdy dotąd nie przyprowadził tu żadnej dziewczyny – mówi Mia z podnieceniem w ciemnych źrenicach. To denerwujące. – Mia. – Promienieje. Unoszę brwi. Wszędzie widać ciemne drewno i antyczne chodniki oraz szerokie schody prowadzące na piętro. – Coś do picia? – Pan Grey pierwszy dochodzi do siebie. Co to jest. aby mnie uściskać. Kładzie dłoń na moim biodrze. całując Christiana w oba policzki. – Christian – wita go szorstko skinieniem głowy. – Witaj. – Ana. Wszyscy odwracamy się i ruszamy do jadalni. proszę – mamroczę. obejmując mnie ramieniem. – . a on mruży oczy. który przewraca oczami. rozsuwa palce i przyciąga mnie do siebie. kochanie – mówi.

okaż trochę godności! – Czy po skończeniu studiów zrobisz sobie przerwę? – pyta . Siada obok. że dowiem się o tym od Kate. ale nie dotyka mnie. to jest bardziej niż dziwne. Moja podświadomość mądrze kiwa głową z wyrazem twarzy mówiącym „Wreszcie do tego doszłaś. wskazując pluszową kanapę i robię.. Chmurzę się na tę myśl. – Nawet mówicie te same rzeczy. – Kolacja już prawie gotowa – melduje Grace. – Wymyka się z pokoju. wychodząc za Mią z pokoju. – Właśnie rozmawialiśmy o wakacjach. – Elliot zdecydował się pojechać z Kate i jej rodziną na tydzień na Barbados. Musiał mnie zaprosić. wiedząc. Ta myśl jest ponura i przygnębiająca. co mi każe. Ano – mówi uprzejmie pan Grey. że jest tu moja przyjaciółka. Mia klaszcze w dłonie. Christian patrzy na mnie i marszczy brwi. Elliot prawdopodobnie swobodnie i radośnie zaprosił ją do domu rodziców. – Siadaj – rozkazuje.. Zerkam na Kate. głuptasie”. a ona uśmiecha się promiennie z błyskiem w szeroko otwartych oczach. nagle zdaje sobie sprawę. Przyniosę wino. Oblewam się rumieńcem i widząc Kate siedzącą z Elliotem. Christian nie miał wyjścia. Katherine Kavanagh. Jest wniebowzięta. ostrożnie krzyżując nogi.448 Prosecco? – Poproszę – Christian i ja mówimy jednocześnie. że Christian zaprosił mnie tylko dlatego. O rany.

– Jutro.. późnym wieczorem. a Kate robi ciekawską minę. z nieodgadnionym wyrazem twarzy. jak mi pójdzie jutro na rozmowach o pracę. – Nie wiem jeszcze. To zależy od tego. Zaciska usta. – Kiedy planujesz wyjazd? – Jego głos jest niski. pojechać do Georgii na kilka dni – Christian wpatruje się we mnie.449 pan Grey. – Na jak długo? – pyta Christian. – Chciałabym odpowiadam.. – Ana zasługuje na przerwę – mówi znacząco do Christiana. Mia wraca niespiesznie do salonu i podaje nam kieliszki wypełnione różowym prosecco. – Georgia? – rzuca pod nosem. a dość dawno już jej nie widziałam. Dlaczego jest do niego tak wrogo nastawiona? O co jej chodzi? . – Moja mama tam mieszka. jest zły. O cholera. mrugając kilka razy. – Wasze zdrowie! – Pan Grey unosi kieliszek. a jego głos jest pozornie łagodny. Odpowiedni toast z ust męża lekarki. Uśmiecha się nieco zbyt słodko.

i oddaj mi moje. Jadalnia przypomina mi o naszym obiedzie w Heathmanie. tylko odwiedzam matkę. – Wobec tego powodzenia. Nie denerwuj się. O cholercia. w sprawie stażu. że sobie coś przypomina.450 – Masz rozmowy w sprawie pracy? – pyta pan Grey. jakbyś miał osę w majtkach. gdy wchodzimy do jadalni. – Ta rozmowa nie jest jeszcze skończona – szepcze ostrzegawczo. zatrzymując gwałtownie. Chcę iść za nimi. ale skrywa się w nim gniew. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć.. – Tak. bierze mnie pod łokieć i wyprowadza z pokoju. na ścianie ogromne lustro w bogato rzeźbionej ramie. ale Christian chwyta mnie za łokieć. na środku stoi . że wyjeżdżasz? – pyta natarczywie. – A co z naszą umową? – Nie mamy jeszcze umowy. jutro w dwóch wydawnictwach. Kate i Elliot wychodzą z pokoju za panem Greyem i Mią. i dopiero o tym pomyślałam. – Kolacja na stole – oznajmia Grace. Puszczając moją rękę. Jego głos jest łagodny. Wszyscy wstajemy. Mruży oczy i widać.. Patrzę na niego uważnie. białym lnianym obrusem. Nad ciemnym drewnianym stołem wisi kryształowy żyrandol. – Nie wyjeżdżam. Stół nakryto świeżo wyprasowanym.

a on spogląda na mnie. – Co? – pyta. – Uśmiecham się do niego. a Christian obok mnie. – Proszę. Mia uśmiecha się promiennie do Kate. Pan Grey wstaje.451 wazon bladoróżowych peonii. która siedzi po przeciwnej stronie obok Elliota i zaczynają rozmawiać o gazecie studenckiej. Mia sadowi się koło Christiana i chwytając go za rękę. Zerkam na Christiana. – Gdzie poznałeś Anę? – pyta go. – Poproszę. Wzdycha. Wpatruję się w niego. ze mną wywiad dla magazynu – Którego Kate jest redaktorem naczelnym – dodaję. Wszystko wygląda oszałamiająco. Pan Grey siedzi u szczytu stołu. mocno ją ściska. Pan Grey sięga po otwartą butelkę czerwonego wina i proponuje je Kate. . Zajmujemy miejsca. – Wina. – Nie jestem na ciebie zły. ja po jego prawej stronie. przekrzywiając głowę. aby napełnić pozostałe kieliszki. nie złość się na mnie – szepczę. On uśmiecha się do niej ciepło. chcąc pokierować rozmowę z dala ode mnie. – Przeprowadzała studenckiego WSU. Ano? – pyta pan Grey.

– Ton jego głosu jest cichy i grobowy. Och. Czerwienię się. Kavanagh” – nawet Kate kuli się pod tym spojrzeniem. mając nadzieję. Czerwieni się i spogląda na niego spod długich wytuszowanych rzęs. – Na moment zamyka oczy. nie. Co ona robi? Ona w odpowiedzi również otwiera szeroko oczy i zdaję sobie sprawę. Jej oczy natychmiast odnajdują Christiana. ubrana elegancko w jasny błękit.452 – Tak. – W porządku – mamroczę. jestem na ciebie zły. Patrzę na nią otwartymi ze zdziwienia oczami. a za nią ładna młoda dziewczyna z blond kucykami. – Jaki ci minął piątkowy wieczór z José? Jasna cholera. że zniweluję ich wzajemną wrogość. że chce sprawić. – Tak. – Zły. Kate. aż mnie ręka świerzbi – szepcze. Kate uśmiecha się z szelmowskim błyskiem w oku. . Kulę się. by Christian był zazdrosny. A już myślałam. niesie tacę z naczyniami. że mi się upiecze. Christian nachyla się do mnie. Grace zjawia się ponownie. – Tylko o moim wyjeździe do Georgii – mówię słodko. a Christian patrzy na nią wzrokiem mówiącym „nie wtrącaj się. niosąc dwa talerze. Jakże niewiele wie. – Szczególnie teraz. że ręka cię świerzbi? – pytam nerwowo. – O czym tak szepczecie? – wtrąca się Kate.

i wychodzi. kochanie. – Telefon do ciebie. Chwilę później wraca Grace. – Dziękuję. I chociaż żołądek podchodzi mi do gardła z powodu zawoalowanych gróźb Christiana. – Zostaw tacę na szafce. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej? Z nachmurzoną miną wpatruję się w swe dłonie na kolanach. podając mi talerz.. marszcząc czoło. zdając sobie sprawę.453 Gdzieś w domu dzwoni telefon. – Pan Grey znowu wstaje i wychodzi. – Wszystko w porządku? . – Proszę. a jej twarz jest pochmurna. – Grace uśmiecha się. Pan Grey przechyla głowę na jedną stronę. która taksuje spojrzeniem mojego przyszłego Pana. umieram z głodu. Pachnie wspaniale – chorizo i muszle świętego Jakuba zapiekane z czerwoną papryką i szczypiorkiem. Czerwienię się. Wraca pan Grey. ukradkowych spojrzeń pięknej Panienki z Kucykami i braku bielizny. – Przepraszam. To ze szpitala – mówi do Grace. zaczynajcie. Gretchen – mówi łagodnie Grace. posypane natką pietruszki. gdy pan Grey wychodzi. wychodzi. jak Christian. że to przez dzisiejszy wysiłek fizyczny nabrałam takiego apetytu. A więc państwo Greyowie mają służbę. Gretchen kiwa głową i jeszcze raz dyskretnie zerkając na Christiana..

nigdy nie złapały nic poważniejszego niż ospa wietrzna. – Tak się cieszę. – Zadomowiłaś się już w nowym mieszkaniu. ale . Jeszcze nie podpisałam umowy. Dzięki Bogu. że nasze dzieci nigdy nie musiały przez to przechodzić. gdy tymczasem Elliot. jedna krostka na ich dwoje. – Tak. Może wcale tego nie zrobię. gdzie mnie nie dopadnie. Mój umysł pracuje jak szalony. – Tato. Przystawki są pyszne i koncentruję się na jedzeniu. żeby pokazać jej. moja droga? – pyta uprzejmie Grace. Gdy kończymy przystawki. pojawia się Gretchen i nie po raz pierwszy chciałabym móc swobodnie dotknąć Christiana. – Och. oglądałeś mecz Marinersów? – Elliot wyraźnie chce zmienić temat. Biedny Elliot – mówi. Czwarty przypadek w tym miesiącu.454 – Kolejny przypadek odry – wzdycha Grace. siadając i uśmiechając się pobłażliwie do syna. – Christian i Mia mieli szczęście. a Christian przewraca oczami. pan Grey i Christian rozmawiają o baseballu. nie. W kontaktach z rodziną Christian wydaje się rozluźniony i spokojny. Elliot marszczy brwi w połowie kęsa i poprawia się nerwowo na krześle. dziecko. Cholerna Kate. – Ze smutkiem potrząsa głową i uśmiecha się. w co ona gra? Czy on mnie ukarze? Truchleję na samą myśl o tym. że może być popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. Jestem jej wdzięczna za to pytanie wyrywające mnie z zakłócających spokój myśli i opowiadam jej o przeprowadzce. Może zostanę w Georgii. Przeszli ją tak łagodnie. Mia chichocze. Gdyby tylko ludzie szczepili swoje dzieci.

która nigdy nie była za granicą. Na szczęście podaje nam talerze i wychodzi. nie tutaj. gdy przyglądam się uważnie.. Och. byłaś w Paryżu? – Mia pyta niewinnie.455 jest mój. przechodząc moim zdaniem nieco za blisko Christiana. – Wiem. bodajże wołowinę a la Wellington. – My spędziliśmy w Paryżu nasz miesiąc miodowy. jak to jest dorastać.. widząc to. – Ano. W odpowiedzi moje całe ciało się spina. Na szczęście on zdaje się jej nie zauważać. Kate i Mia rozpływają się nad Paryżem. Czerwienię się i przesuwam. pamięta. nie teraz. starając się odsunąć od niego. a jego palce wędrują w górę uda. ale moja wewnętrzna bogini szaleje z zazdrości. On posyła mi lekko zdziwione spojrzenie. powinieneś zabrać Anę do Paryża – stwierdza stanowczo. – Pomimo paryżan. Jego dłoń chwyta moje udo. – Nie. że Ana wolałaby Londyn – mówi łagodnie Christian. W desperacji sięgam po wino. chociaż ociąga się. – Myślę. Znów pojawia się Panienka Europejka z Kucykami. Czuję się prawie zażenowana. Najwyraźniej bardzo się kochają i przez chwilę zastanawiam się. Och. Rzucając zawstydzone spojrzenia i falując biodrami. że jestem jedyną osobą przy tym stole. – Grace uśmiecha się do pana Greya. wytrącając mnie z zadumy. . unieruchamiając mnie. Christian. ale bardzo chciałabym pojechać. Kładzie dłoń na moim kolanie. wnosi danie główne. Zabiera się do sprzątania ze stołu. – To piękne miasto – zgadza się Mia. a on odwzajemnia jej uśmiech. mając przy sobie oboje rodziców... podając porcję Christianowi.

456 jak Gretchen wychodzi z pokoju. A Monsieur Floubert. zdejmując dłoń z mojego uda. a Mia dostaje ataku śmiechu. a ona zdziwiona w nas. Jeszcze nie rozpracowałam. Greyowie swobodnie prowadzą rozmowę: jest w niej ciepło. On uśmiecha się do niej i wygląda to tak. Przy deserze z cytrynowej śmietanki ubitej z winem i żółtkami Mia raczy nas opowieścią o swoich podbojach. że Christian pozostaje w dobrym humorze do końca posiłku. nie przekonali się. że to dlatego. pasternakiem i zieloną fasolką. Och. a jej oczy płoną pożądaniem lub miłością. ekologicznego osiedla na północ od Seattle. że czuję się lepiej. Wszyscy wpatrujemy się w nią. – Nie spodobały im się twoje czarujące zwyczaje? – Wrr. jakby składali sobie niewypowiedzianą obietnicę. dzięki Bogu. co zrobiła. Wołowina jest pyszna. – Więc co było nie tak z paryżanami? – pyta Elliot siostrę. aż Christian wyjaśnia jej równie płynnie po francusku. nie. – Anastasio. podana z pieczonymi ziemniakami. lekko klepie mnie w plecy i zabiera rękę dopiero wtedy. czym dokładnie. Mówi „Na razie. Elliot peroruje na temat swojego najnowszego projektu budowlanego. W jego głosie znów pobrzmiewa rozbawienie. iż jem z takim apetytem. kochanie” i to . Krztuszę się winem. wszystko w porządku? – Christian pyta z troską. Ma bardzo zaraźliwy śmiech i już za chwilę wszyscy zrywamy boki. ten potwór. był takim despotycznym tyranem. Zerkam na Kate. która spija każde słowo z ust Elliota. Podejrzewam. gdy jest pewny. dla którego pracowałam. nieświadomie przechodząc na płynny francuski. troska i delikatne przekomarzanie. marchewką. Gdy przytakuję. Wszystko jest tym smaczniejsze.

mówię do pana Greya i wychodzę Prowadzi mnie przez hol do kuchni. Widzę. On jednak już się zrywa i wyciąga do mnie rękę. – Ja chcę to zrobić. by zatrzymać tę wędrówkę. Ma na brodzie lekki zarost i aż świerzbią mnie palce. ale nie ufam mu.457 jest seksowne. Christian. piersiach. Ona uśmiecha się. jak wszystkie mięśnie kurczą się głęboko w moim podbrzuszu. Wstrzymuję oddech i ściskam uda. podczas gdy pan Grey. gdzie Mia i Grace wkładają naczynia do zmywarki. by pociągnąć mnie za brodę. Kate i Elliot dyskutują o korzyściach z instalacji paneli słonecznych w stanie Waszyngton. w odpowiedzi na jego ciemne. że mogłabym patrzeć na niego cały czas.. żebym pokazał ci posiadłość? – pyta wprost. Wiem. machając nam na pożegnanie. że powinnam powiedzieć: tak. udając zainteresowanie ich rozmową. że uśmiecha się z wyższością. żeby go podrapać i poczuć na swojej twarzy. patrząc na nich. – Nie przygryzaj wargi – mruczy gardłowo. – Przepraszam – z Christianem z jadalni. Podaję mu dłoń i czuję. – Idę pokazać Anastasii ogród – Christian mówi niewinnie do matki. – Chcesz. szare spojrzenie. Europejskich Kucyków nigdzie nie widać. a jego palce podążają w górę uda. On spogląda na mnie i unosi dłoń.. Czerwienię się. Tor moich myśli przyprawia mnie o rumieńce. Grace i Mia zbierają miseczki deserowe i udają się do kuchni. głodne. Jest tak piękny. Wzdycham i zerkam na swojego Szarego. znów kładzie dłoń na moim kolanie. między udami. a Mia . cholernie seksowne.

pokonuje kilka stopni i wychodzi na duży trawnik. Zatrzymuję się na chwilę i podziwiam. – Dlaczego? – pytam bez tchu. brak majtek. Wisząc do góry nogami. Jest tak malowniczo i spokojnie. o rany – jak pięknie. – Schyla się i przerzuca mnie przez ramię. nie. Jest o coś zły – może o José. Koło pomostu stoi hangar dla łodzi.. Zatrzymuje spojrzeniem.. Wychodzimy na patio z szarych kamiennych płyt.458 wraca do jadalni. a w rogu stoi elegancki metalowy stół z krzesłami.. nie jest dobrze. – Zatrzymaj się. Och. Moja podświadomość ma nogi jak z waty. gryzienie wargi. a on z determinacją kroczy przez trawnik. Georgię. – Ciszej – warczy.. Rany. prowadzący w dół nad zatokę. – Kuśtykam za nim. jasny majowy księżyc maluje na wodzie błyszczącą srebrną smugę aż do pomostu. Piszczę głośno zaskoczona. – Nie rób sobie kłopotu. Christian pociąga mnie za sobą. . a chłodny. proszę. Christian przechodzi koło nich. Muszę zdjąć buty. gdzie przycumowano dwie łódki. trzymam się jego bioder. podskakując na jego ramieniu. się i patrzy na mnie nieprzeniknionym – Moje obcasy. a moje obcasy grzęzną w miękkiej trawie. Na horyzoncie migocze Seattle. a on daje mi piekącego klapsa w pupę. łatwo go wkurzyć. W szarych kamiennych donicach rosną krzewy. oświetlone niewidocznymi lampkami.

. – Dlaczego? – skomlę. a potem cię przelecieć. jestem bardzo opanowany.459 – Muszę pobyć z tobą sam na sam. – Myślałam. O kuźwa. – Wierz mi. – Wiesz dlaczego – syczy. że jesteś opanowanym facetem – błagam bez tchu. – Po co? – Ponieważ mam zamiar spuścić ci lanie. Anastasio.

aby się rozejrzeć – wzrok mam utkwiony w nim. Nie mam czasu. właściwie to widzę jedynie dwie kanapy. a po chwili otwiera szeroko oczy. Jasny gwint. kołyszącą się łagodnie na ciemnej wodzie. – Nie chcę.. Szare oczy płoną gniewem i czystym. Mebli jest mało. jakby był rzadkim i niebezpiecznym drapieżnikiem szykującym się do ataku. krem i przebłyski czerwieni. Tuż za progiem zatrzymuje się na chwilę. nieokiełznanym pożądaniem. no ale przecież przeniósł mnie przez cały trawnik i po schodach aż tutaj.. Christian stawia mnie na drewnianej podłodze. – Proszę. Jestem jak urzeczona. Ze swojej pozycji do góry nogami dostrzegam imponującą łódź motorową. Marszczy brwi.460 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Christian wpada do hangaru. żebyś dawał mi klapsy. nie tak jaskrawe światło – a chwilę później znajdujemy się w pokoju na poddaszu. nie tutaj. Zatrzymuje się w progu i włącza kolejne przyciski – tym razem halogeny. gdyż Christian wnosi mnie po drewnianych schodach na górę. które emitują delikatniejsze. Eksploduję od samego spojrzenia. . nie teraz. nie bij mnie – szepczę błagalnie. Patrzę na niego tak. Urządzono go w żeglarskim stylu Nowej Anglii: granat. Oddycha głośno. aby zapalić światło. Po chwili duże drewniane pomieszczenie zalewa białe światło jarzeniówek. Mruga dwa razy. ale nie mam okazji przyjrzeć się jej uważniej.

naciskając i wirując. Uwielbiam je. Obojgu nam rwie się oddech. mocno do siebie przyciskając. Opuszczam ręce na jego ramiona.. Unoszę drugą rękę i wsuwam palce w jego włosy. Jęczy i bierze mnie w objęcia. Otwiera usta ze zdziwienia. jakby nie rozumiał. – Odmówiłaś. Wydaje ledwie słyszalny jęk. Wciskam język między jego wargi. Jego dłonie odnajdują drogę do moich włosów. – Całuję cię. przysuwam jego usta do swoich i go całuję. Przysuwam się jeszcze o krok i pociągając go delikatnie za włosy. co robię. – Słucham? – Odmówiłam czego? – Przy stole. . Christian smakuje bosko! Nagle się odsuwa. Nasze języki tańczą razem. Christian zamyka powoli oczy i nachyla twarz ku mojej dłoni. Oddech więźnie mu w gardle. – Co ty mi robisz? – pyta cicho. a kiedy otwiera oczy.461 Proszę. Intrygujące połączenie – lekko kłujący i zarazem gładki. – Ale siedzieliśmy przy stole twoich rodziców. patrzy na mnie nieufnie. nogami.. a więc o to w tym wszystkim chodzi. unoszę rękę i niepewnie przesuwam palcami po jego policzku aż do delikatnego zarostu na brodzie. a ja zbieram się na odwagę. – Wpatruję się w niego oszołomiona. wyraźnie skonsternowany. Och.

Zduszam jęk. pragnę cię teraz. wpatrując się we mnie płonącymi oczami. O rety. oddechu. gorące i nabrzmiałe. Zakończeń nerwowych. ponieważ zacisnęłaś przede mną uda. A skoro nie pozwalasz mi dać ci klapsa. badając moją reakcję. do swojego wzwodu. Przyciąga mnie mocno do siebie.. – Jesteś zły i podniecony. twoje. teraz.462 – Jeszcze nikt mi nigdy nie odmówił. przedostaje się do krwi. – Tylko moje. ponieważ poszłaś na drinka z facetem. tak że obejmuje moje łono. ponieważ ani słowem nie wspomniałaś mi o Georgii. i który potem zostawił cię z kimś niemal zupełnie obcym. Jego dłoń zsuwa się na moje pośladki. Co za przyjaciel tak się zachowuje? I jestem zły i podniecony. Christian nagle przesuwa dłoń. dotykając. gdyż moje pożądanie. Jestem zły. wszystkiego. I jest to strasznie podniecające. bo powiedziałam „nie”? – pytam bez tchu. – Dyszę. Bezwiednie przełykam ślinę. kiedy byłaś pijana. Mieszanka uderzająca do głowy. nie twojej. W jego oczach widać zdumienie i pożądanie. – To jest moje – szepcze gorączkowo. Serce mi wali jak młotem.. na co sobie zasłużyłaś. Rozumiesz? – Wsuwa palec i wysuwa. a jeden z palców powoli wsuwa do środka. próbując wydostać się z klatki piersiowej. który próbował cię uwieść. szybko. zamierzam przelecieć cię na tej kanapie. w uszach słyszę dudnienie . Drugim ramieniem obejmuje mnie w talii i trzyma unieruchomioną.. – Oczy mu błyszczą niebezpiecznie i powoli podnosi skraj mojej sukienki. dla mojej przyjemności. W tej chwili sukienka ledwie zakrywa moją nagą pupę. – Jestem zły. – Pragnę cię. – Tak..

– Nie mamy dużo czasu. i zsuwa z siebie marynarkę. Moje ciało reaguje. Ale to także nieziemskie. moja władza nad nim. Porusza się we mnie szybko i wściekle. przytłaczając mnie. Nagle. Tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. tak że czuję na sobie jego cały słodki ciężar.. Nakłada prezerwatywę na imponujących rozmiarów męskość. abym go nie dotykała. nieruchomieje i przeżywa orgazm. to wyczekiwanie. łokciami przytrzymuje mi ramiona. Kładzie ręce na moich dłoniach. W mordę jeża. nogami przygważdża mnie do kanapy. gardłowo i rozkoszuję się uczuciem wypełnienia. Jest wszędzie. zdecydowanie za szybko. nie dla ciebie. To będzie szybki numerek. co mu robię. Och. to. Jestem taka podniecona. wypuszczając powietrze przez zaciśnięte zęby. że to po to. niemal dusząc. rozpina rozporek i popycha mnie na kanapę. tu i teraz. Wyjmuje foliową paczuszkę.. Jego ciało od razu się rozluźnia. Nie wolno mi szczytować.463 krwi. a potem sięga do kieszeni marynarki. aby rozchyliły się jeszcze szerzej. rozpływając się wokół niego. hedonistyczne uczucie... W uchu czuję jego urywany oddech. inaczej dam ci klapsa – rzuca ostro. jak moje biodra ochoczo wysuwają się ku niemu. Ale wysuwam biodra ku jego pchnięciom. A Christian wykonuje nagle kilka czynności naraz: cofa dłoń. a chwilę później kładzie się na mnie. – Ręce na głowie – nakazuje przez zaciśnięte zęby i klęka. Czuję. idealnie synchronizując ten erotyczny rytm. Nie jestem gotowa. Zrozumiano? Nie szczytuj. dla mnie. Jęczę głośno. Kładę ręce na głowie i wiem. zmuszając moje uda. nie spuszczając ze mnie wzroku. aby pozwolić . która spada na podłogę. Nie. a niby jak mam to zrobić? Wystarcza jedno płynne pchnięcie i już jest cały we mnie.

tak naprawdę zaliczyłam małe zwycięstwo. Piorunuje mnie wzrokiem. – Lepiej wracajmy już do domu. żebyś czuła frustrację. kiedy ze mną nie rozmawiałaś. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje moje majtki. co moje. a na jej twarzy widnieje uśmiech pełen satysfakcji: „Nie musiałaś o nie prosić”. – Christian! – krzyczy z dołu Mia. Lekko kręci mi się w głowie. przyznając mi rację. To właśnie mi zrobiłaś. ale wiem. pozostawiając mnie obolałą i wygłodniałą. zawiązuje ją na końcu. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. – W samą porę. Patrzę na niego i bezwiednie zaciskam uda. Ale on się wycofuje. Chcę. a potem podnosi z podłogi marynarkę. Możesz je założyć. moje ciało błaga o uwolnienie od nieznośnego napięcia. Nie uśmiecham się. Pospiesznie zakładam majtki i wstaję z godnością – na tyle.464 mu wyjść. próbując doznać choć odrobiny ulgi. – Proszę. Unosi brwi. Chryste. że choć mnie za karę przeleciał. Christian zapina rozporek i przeczesuje palcami włosy. Kiwam głową. Szybko próbuję przygładzić potargane włosy. biorąc je od niego. . Spojrzenie ma już łagodniejsze. potrafi być naprawdę irytująca. – W jego oczach znowu płonie gniew. Wstaje i zdejmuje prezerwatywę. kiedy odmawiałaś tego. Siadam oszołomiona. – Nie dotykaj się. Odwraca się w moją stronę. po czym wkłada do kieszeni spodni. dysząc. na ile jestem w stanie ją zmobilizować po niedawnym bzykanku.

Mia! – woła Christian. – Oprowadzałem Anastasię po hangarze. – Cóż. panno Steele. a on lekko ściska moją dłoń. aby w jego głosie słychać było urazę. tu jesteście. zwłaszcza. ale uśmiecham się. która świerzbi. – Och. – Kate i Elliot zaraz wychodzą. – Ale dało się to jakoś znieść? – pyta cicho. Możecie uwierzyć? Nie mogą . że pozwoliłam na pański nieuzasadniony atak. panie Grey. – Nie sądzę. czuję się już lepiej. Ujmuję ją. Sznuruję usta. – Nieuzasadniony? Pocałowałaś mnie. Przechyla głowę i uśmiecha się do mnie. – Ledwo. – Christian wyciąga do mnie rękę. ale i tak mam ochotę przełożyć cię przez kolano – mówi cicho.465 – Na górze. – Obrony przed czym? – Tobą i twoją ręką. abym sobie na to zasłużyła. Oblewam się rumieńcem. – Rozpromienia się na nasz widok. ledwo – odpowiadam szeptem. – To był atak jako najlepsza forma obrony. – Bardzo się stara. Po schodach wchodzi głośno Mia.

– Chodźmy się pożegnać z Kate i Elliotem. – To niezbędne. – Co tu robiliście? Jezu. Moje policzki robią się szkarłatne. że powodem jej zachowania jest troska o mnie. Anastasio.466 się od siebie odkleić. strasznie lubi wszystko kontrolować – szepcze. wtedy widać. klepie mnie w tyłek. Rozumiem. jaki jest naprawdę. a kiedy Mia odwraca się. to musi być wpływ Elliota. Nagrody wioślarskie? Przyciąga mnie delikatnie przed siebie. – Muszę z tobą porozmawiać o tej wrogości wobec Christiana – syczę jej cicho do ucha. to ty nie wiesz!” – krzyczę na nią w myślach. następnie przytula mocno i całuje moje włosy. ale czasami zdarza jej się przekroczyć granice. Ana. a potem Christian odwraca się w moją stronę. – My też powinniśmy jechać. Zaskoczona wciągam gwałtownie powietrze. – Mia udaje odrazę i przenosi spojrzenie z Christiana na mnie. Kate ściska mnie mocno. aby zejść na dół. Teraz na przykład znajduje się już w sąsiednim kraju. Żartobliwa Kate to nowość. – Zrobię to ponownie. ależ jest bezpośrednia. – No to na razie. „Wiem. – Pokazywałem Anastasii moje nagrody wioślarskie – odpowiada Christian bez zająknięcia. niedługo – szepcze mi do ucha groźbę. Mimowolnie się uśmiecham. Machamy im na pożegnanie. Uważaj. jaki on jest naprawdę. Gromię ją wzrokiem. a ona pokazuje mi język. Kate i Elliot żegnają się właśnie z państwem Grey. jutro czekają cię rozmowy .

To oczywiste. – Wyciągam do niego rękę. że on się wcale nie przekomarza. Ano. On się nachyla i całuje ją sztywno. mów mi Carrick. – Nie sądziliśmy. – Christian. – Bo jeszcze ją wystraszycie albo zepsujecie zbyt dużą ilością uwagi – burczy. nie po tej groźbie w hangarze. – Mamo – mówi i w jego głosie pobrzmiewa szacunek. Christian prowadzi mnie do samochodu. jaką mi okazują Greyowie. że Grece obdarza go bezwarunkowym matczynym uczuciem. Ukradkiem obserwuję ich wzajemne relacje.467 w sprawie pracy. Zaciskam usta. że w końcu kogoś znajdzie! – wyrzuca z siebie. że niedługo znowu się spotkamy. Pożegnawszy się. Christian. a on także obdarza mnie uściskiem! – Proszę. moja droga – mówi ciepło Grace. – Dbaj o siebie. a mnie nie? Chcę przewrócić do niego oczami. Mia ściska mnie mocno. A mnie się wydaje. – Panie Grey. W jej oczach błyszczy jednak matczyna miłość. przestań się przekomarzać – beszta go Grace. zażenowany. Liczę. . Rumienię się. Dlaczego jemu wolno. bierze mnie za rękę i przyciąga do siebie. do zobaczenia i dziękuję. a może sfrustrowany atencją. gdy się żegnamy. ale nie śmiem. a Christian ponownie przewraca oczami.

fizycznie i emocjonalnie. dla którego otrzymałam zaproszenie. Jezu. co za dzień.. – No co? – pyta cicho. nie przywiózłbym cię tutaj. – Gdyby Elliot nie zaprosił Kate. powiem mu. Przez chwilę się waham. Christian kręci głową . żebym tu przyjechała – a to nowina. Taylor uruchamia silnik i wyjeżdża z oświetlonego podjazdu na ciemną drogę. że moja rodzina także cię polubiła – mruczy. gdyby skrywał prawdę. Wydaje się autentycznie zadowolony z tego. abyś ich poznała. Jestem wykończona. aby mnie przywieźć do rodziców. Czuję. Nie. że tu jestem. Jesteś silną. – W ciemności nie widzę jego twarzy. Także? W mojej głowie pojawia się nieproszona i nieprzyjemna myśl związana z powodem. Zawsze narzeka. Gdybym nie chciał. Czekał tu przez cały czas? Otwiera przede mną drzwi i siadam na tylnej kanapie audi. Czy tak się właśnie czułaś przez całą wizytę? Och! Chciał. – Uważam. a tak negatywnie o sobie myślisz. niezależną młodą kobietą. nie zrobiłbyś tego. Powoli otula mnie przyjemne ciepło. Udzielanie odpowiedzi chyba go nie krępuje. a przecież tak by było. a on na mnie. że z nim nie rozmawiam. że poznałaś moich rodziców. Dlaczego tak bardzo w siebie wątpisz? Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. Patrzę na Christiana. – Anastasio. jak opada ze mnie część napięcia. Po krótkiej rozmowie z Taylorem Christian siada obok mnie. – Cóż.. wygląda na to.468 w którym siedzi Taylor. niezwykle cieszę się z tego. – Głos mam cichy i pełen wahania. że poczułeś się zmuszony do tego.

że Kate mówiła o Barbadosie. – Chcesz odwiedzić matkę? – Tak.. – Tak. Zerkam nerwowo na Taylora. Tak myślałam. Wspomniałam o Georgii tylko dlatego. to chyba nie jest dobry pomysł. od tej intensywności. – Dlaczego? – Miałam nadzieję na małą odskocznię od tego wszystkiego.. Patrzy na mnie dziwnie. Mów do mnie. – Nie przejmuj się Taylorem.469 i sięga po moją dłoń. – Oględnie powiedziane! W świetle mijanych latarni widzę.. jak drgają mu kąciki ust. jakby toczył wewnętrzną walkę z samym sobą.. Wzruszam ramionami. Chciałam spróbować wszystko przemyśleć. I jeszcze jedno. – Mogę jechać z tobą? – pyta w końcu. Że co? – Eee. . – Jestem zbyt intensywny? Wybucham śmiechem. Jeszcze się nie zdecydowałam.

– Bo jesteś zabawny.. – Powiedziałaś. – Zabawny? – O tak. – Śmiałabyś.470 – Śmieje się pani ze mnie. – A jaki bardziej? – Sam to rozgryź. po czym kontynuuje cicho: – O czym musisz pomyśleć w Georgii? – O nas – szepczę. – Nie jestem pewny. panno Steele? – Jakżebym śmiała. – Zabawny wesoły czy zabawny śmieszny? – Och. – Ogarnęły cię wątpliwości? – Niewykluczone.. Patrzy na mnie spokojnie. że spróbujesz – mówi. sporo pierwszego i trochę drugiego. – Wiem. i uważam. że często to robisz. panie Grey – odpowiadam z udawaną powagą. . czy w twoim towarzystwie jestem w stanie cokolwiek rozgryźć. Anastasio – rzuca sardonicznie.

Co mam powiedzieć? Bo chyba cię kocham.. – Dlaczego. czując się jak w potrzasku. Nie chcę cię stracić. Jest taki nieprzewidywalny. Pomimo tych wszystkich żądań. Ale jego nastroje. Nie chcę go stracić. jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. Ten ostatni tydzień. bo wtedy ty się wzdrygniesz.. mogąc siedzieć tu obok niego. – Dlaczego? Jasny gwint.. – Rozmawiaj ze mną. bo za bardzo się boję okazać ci uczucie. więcej. Twierdzi. różnorakich perwersji. Zamykam oczy. Ściska moją dłoń. więcej wesołego Christiana. potrzeby sprawowania kontroli.471 Poprawia się na kanapie. Wzruszam ramionami. do którego się nie przygotowałam. Czuję dreszczyk emocji. seksowny. Oboje nas spowija ciemność maskująca nasze myśli i uczucia. och – no i chce zadawać mi ból. Jakim cudem ta rozmowa stała się nagle taka poważna? Mam wrażenie. Anastasio. a ty widzisz we mnie jedynie zabawkę. że przemyśli moje zastrzeżenia. więcej uczucia... inteligentny i zabawny. że zdaję egzamin. miłości. Samochód jedzie z powrotem przez most. Anastasio? – naciska Christian. Bo nie mogę cię dotykać. Ale do tego nie jest nam potrzebna noc. ale i tak mnie to przeraża.. Dojeżdżamy do końca mostu i droga po raz kolejny skąpana . Cóż mogę powiedzieć? Po prostu chciałabym więcej. odprawisz mnie albo co gorsza zbijesz? Cóż mogę rzec? Przez chwilę wyglądam przez okno.

– Dla ciebie. więc jego twarz to kryje się w mroku. który pociąga mnie za sobą w ciemność. Czy ja nie mogę go poprowadzić ku światłu? – Nadal chcę więcej – mówię cicho. spróbuję. to staje się widoczna. biorąc go z zaskoczenia. Przemyśl wszystko. Patrzy na mnie. długo i mocno. Jakaż akuratna metafora! To jego uznałam kiedyś za romantycznego bohatera. – Spróbuję. Odpinam pasy i wdrapuję mu się na kolana. – Tak zrobię. odważnego białego rycerza – czy też mrocznego rycerza. jak sam się określił. – Wiem – odpowiada. Oplatam rękami jego szyję i całuję. Dobrze przemyśl. To nie bohater. maleńka. – I ja też spróbuję.472 jest w neonowym świetle latarni. lecz człowiek z poważnymi emocjonalnymi ułomnościami. Mrugam powiekami. – Dobrze – zgadzam się. uwalniając uwięzioną dolną wargę. – I przez kilometr czy dwa milczymy. Nie muszę długo czekać na reakcję. – Jeśli pojedziesz. a on puszcza moją dłoń i ujmuje podbródek. Podpiszę twoją umowę. – Zostań dziś ze mną – wyrzuca z siebie. – Naprawdę powinnaś zapiąć pasy – Christian szepcze . – Podpisz po Georgii. Anastasio. nie będziemy się widzieć cały tydzień. Proszę. To sygnał dla mnie. – Decyzja podjęta pod wpływem chwili. – Głos ma nabrzmiały szczerością.

nos schowany na jego szyi. To takie zwodnicze zdanie. Zalewa mnie fala ulgi. – Jesteśmy w domu – mruczy Christian. Och. i jest to takie rzeczywiste. Uśmiecha się znacząco. niemal namacalne. Gdy wysiadamy. Pozwalam sobie fantazjować. Głowę opieram mu na ramieniu. tłumiąc ziewnięcie. ale nie wykonuje żadnego ruchu. a teraz co zrobiłam? – Czemu nie masz żakietu? – Marszczy brwi. zdejmuje marynarkę i narzuca mi na ramiona.. aby nie dotykać jego klatki piersiowej. Tyle że jego mieszkanie to galeria sztuki. W domu. świadoma tego. O nie. z Christianem. żeby mnie zepchnąć z kolan. że słyszał naszą rozmowę. a maleńka część mojej paskudnej podświadomości zachowuje się zupełnie zaskakująco i ośmiela się mieć nadzieję. oczy mam zamknięte.473 z dezaprobatą do mych włosów. Ale jego uprzejmy uśmiech niczego nie zdradza. Taylor otwiera nam drzwi i dziękuję mu nieśmiało. Wdycham seksowny zapach Christiana i piżmowego żelu pod prysznic.. a nie dom. pełne olbrzymiego potencjału. a jedynie tulę się do niego mocno. Zbyt szybko zostaję wyrwana ze swoich niespełnialnych marzeń. Christian mierzy mnie wzrokiem. Uważam. – Jest w moim nowym samochodzie – odpowiadam sennie. Przytulam się do niego. że ten mężczyzna mnie kocha. .

że jestem winna wyjaśnienie. panno Steele? – Tak. bierze moją wargę w zęby i delikatnie pociąga. Cała się rozpływam. – Cóż. abym z nim spała. Kiedy drzwi windy się rozsuwają. Wyciąga rękę i uwalnia mi wargę z zębów. Przechodzimy przez podwójne drzwi i jesteśmy w domu. przestaję oddychać.. że powinniśmy pójść spać. chwyta mnie za rękę i wyciąga do holu. że nakłonię cię do jeszcze innych rzeczy. więc sądzę..474 – Zmęczona. niewykluczone. których w życiu nie uznałabym za możliwe. Pochyla głowę. Niemniej jednak uważam. ale teraz jesteś zmęczona. Nie licząc tych kilku razy ze mną. panie Grey. chwytając zębami jego górną wargę. ale teraz przypominam sobie. Anastasio. Bierze mnie za rękę i prowadzi do budynku. Z jego gardła wydobywa się niski jęk. – To dobrze. – Pewnego dnia zerżnę cię w tej windzie. – Zostałam dziś nakłoniona do robienia rzeczy. że on z nikim nie sypia. że chce. Ożeż ty. Marszczę brwi i nagle jego oczy ciemnieją. jeśli mi podpadniesz. – Chcesz się czegoś napić? – Nie. a wszystko we mnie skręca się z pożądania. Najpierw sądziłam. znowu! W windzie przyglądam mu się uważnie. – Czuję się nieswojo pod jego bacznym spojrzeniem. Odwzajemniam się. Chodźmy do łóżka. .

Chodź. – Chodź. – O nie. stary waniliowy seks? Przechyla głowę. – Zadowoli cię zwykły. – Panno Steele.475 Unoszę brwi. masz niewyparzony język. – Na pewno? Jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie gusta. panno Steele. Wystarczy mi egzotyki na jeden dzień. – Bogini wydyma usta i nie bardzo jej wychodzi ukrywanie rozczarowania. Możliwe. tym szybciej cię przelecę i tym szybciej będziesz mogła zasnąć. – Od kiedy? – Od ubiegłej niedzieli. Im szybciej znajdziesz się w łóżku. jutro ważny dzień. że będę to musiał jakoś utemperować. co najmniej trzydzieści jeden smaków. – Ręce . A czemu pytasz? Miałaś nadzieję na coś bardziej egzotycznego? Moja wewnętrzna bogini się wychyla. to bardzo intrygujący smak – wyrzuca z siebie. – Panie Grey. – Prowadzi mnie korytarzem do swojej sypialni i kopniakiem zamyka za nami drzwi. Kręci głową. – Zauważyłam – odpowiadam cierpko. – Uśmiecha się do mnie lubieżnie. – W waniliowym nie ma nic zwykłego czy starego. urodzony z pana romantyk.

Chichoczę i grzecznie biję brawo. drzwi są zamknięte. Zaskoczony otwiera szeroko oczy i widzę w nich błysk podniecenia. a ci pokażę.. moja droga panno Steele. – Marszczy brwi. – Cóż. że klamka zapadła. – Och. – Ta da! – woła żartobliwie. Nie bardzo wiem. a on. uśmiechając się przy tym szeroko. – Nie – odpowiadam bez tchu.476 do góry – nakazuje. . – A jaka będzie następna sztuczka? – pytam wesoło. – Ale jestem dobrą negocjatorką. Jak mogę mu się oprzeć. jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię. – Sądzisz. Pojawia się na niej konsternacja i atmosfera staje się nagle napięta. – Och. jak byś miała mnie unikać – stwierdza zgryźliwie. co mi każe. kiedy jest właśnie taki? Kładzie sukienkę na stojącym obok komody krześle. Robię. Kłania się z gracją. jak jakiś magik. – Ja także. Wskakuj do wyrka. że choć raz powinnam grać trudną do zdobycia? – pytam kokieteryjnie. – Nie chcesz się pieprzyć? – pyta.. – Przygląda mi się i stopniowo wyraz jego twarzy ulega zmianie. – Wydaje mi się.

. Po chwili bierze się w garść. no to się zaczyna. żebyś się ze mną kochał. głęboki oddech...477 Okej. – Nie? – Nie. – Ana. Wielka mi nowość.. Och.. panno Steele. Odruchowo robi krok w tył i przez jego twarz przebiega strach. – Proszę – szepczę. Obu rąk. – O nie. ja jestem zmęczony. prawda? – Słuchaj. – Chcę. ty jesteś zmęczona. ja. Chodźmy po prostu do łóżka – mówi. – Chcę cię dotknąć. – A więc dotykanie jest dla ciebie granicą bezwzględną? – Tak. – Proszę. „Daj mu chwilę” – warczy moja podświadomość. Cholera. naprawdę go zaskoczyłam. – Przeczesuje palcami włosy. z tym się nie da polemizować.. nie wygląda to dobrze. Twarz mu posępnieje.. dziś wieczorem na wystarczająco wiele ustępstw. I mówię „nie”. uważnie mnie obserwując. powiedz mi dlaczego.. Jezu. że już to robiliśmy? – mówi w końcu. – Myślałem. Nieruchomieje. poszedłem .

– Włóż to i chodź do łóżka – warczy z irytacją. Anastasio. błagam. na tym etapie naszego dziwnego układu. Po tym wszystkim. Odwraca się na pięcie. w końcu nie miałam ich na sobie przez większą część wieczoru. . gdzie jest łazienka. Rozpina koszulę. – Muszę skorzystać z łazienki. nie.478 – Och. patrzy na mnie ta sama zwyczajna dziewczyna. aby z niej skorzystać. zdejmuję stanik i jak najszybciej wkładam koszulkę. – Czy ty mnie pytasz o pozwolenie? – Eee.. ale postanawiam ustąpić. Dzisiaj.. Marszczę brwi. Odpuść ten temat – burczy z rozdrażnieniem. Przyglądam się sobie w olbrzymim lustrze. Łapię go zdeprymowana. Ponownie przeczesuje palcami włosy i zdusza pod nosem przekleństwo. – Nawet nie kryje rozdrażnienia. wiesz. „A czego się spodziewałaś. Odwracam się do niego plecami. że urosną ci rogi i zakręcony ogon?” – warczy moja podświadomość. – Anastasio. co dzisiaj robiłam. a ja czmycham do łazienki. – „I co ty. zaszokowana faktem. aby zakryć nagość. wyjmuje T-shirt i rzuca w moją stronę. podchodzi do komody. że w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. nie potrzebujesz mojego pozwolenia. Majtki zostawiam. – Mój głos jest niewiele głośniejszy od szeptu. Patrzy na mnie zaskoczony. – To dla mnie ważne.

Dłońmi ściska twarz niczym postać z Krzyku Muncha. Nasze spojrzenia krzyżują się w lustrze. ty idiotko. ani przez chwilę nie spuszczając z niego wzroku. następnie uśmiecha się znacząco i staje obok mnie. Patrzy na mnie beznamiętnie. Oboje musimy przejść bliżej środka. i ja też nie. a w swym gniewie wygląda jak Meduza. Trzeba to robić krok po kroku”. Od pasa w górę jest nagi. – Proszę – mówię z ustami pełnymi pasty. – Uśmiecham się słodko i wychodzę. pomyśl o tym wszystkim. wahając się. Mam jedynie nadzieję. Patrzę gniewnie na swoje odbicie. – Dziękuję panu. Wszystko dzieje się tak szybko. Kręcę zrezygnowana głową i biorę szczoteczkę Christiana. Może przydałoby mi się nieco dystansu. rozlega się pukanie do drzwi. W drzwiach staje Christian. Kończę myć zęby. Moja podświadomość ma naturalnie rację. Podświadomość jest wściekła. – Nie krępuj się. niebieskie z szarym. . że żadne z nas podczas tej próby nie spadnie. pożycz sobie moją szczoteczkę – mówi lekko drwiąco. a spodnie od piżamy zwisają mu z bioder w taki sposób. że każda komórka mego ciała podnosi się i wychyla. a ja karmię oczy tym widokiem. a w jego oczach nagle pojawiają się wesołe iskierki. „Doprowadzasz go do szaleństwa. Balansujemy na delikatnej huśtawce. co ci powiedział. Za wcześnie. ale ona nie da się tak łatwo zbyć. aby lepiej widzieć. Gdy zabieram się za mycie zębów. którą stanowi nasz dziwny układ – na samych końcach. Również się uśmiecham. a ona chwieje się niebezpiecznie. Bez słowa bierze ją ode mnie i wkłada do ust.479 u licha. Popędzam go. wyprawiasz? Dotykanie to jego granica bezwzględna. jakbym umierała z głodu. Nie jest gotowy. Georgia kusi mnie jeszcze bardziej. do czego się przyznał”. Ignoruję ją. Muszę umieć okazać mu uczucie – wtedy być może je odwzajemni. opłukuję szczoteczkę i wręczam mu ją.

– Jak możesz tak mówić? – Klękam twarzą do niego. że ja bym ci powiedziała. Pięćdziesiąt odcieni. – Powiedz mi. . Spływa na mnie natchnienie. przełożyłeś mnie przez kolano. Miałem w życiu niełatwy start. – Anastasio. – Nie tak miał się potoczyć dzisiejszy wieczór – burczy nadąsany. że chcę cię lepiej poznać. – Przewróciłeś oczami. wcale nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć. a będziesz mógł tak zrobić. – Znasz mnie wystarczająco dobrze. Kiedy ja tak ostatnio zrobiłam. chętnie bym to powtórzył. – Wyobraź sobie. Parę minut później dołącza do mnie. już ci mówiłem. Siada po turecku na łóżku. No bo czemu miałoby być inaczej? – Dlatego. Przewraca z frustracją oczami. – Co takiego? – Słyszałeś. – Och.480 kierując się prosto do łóżka. że nie możesz mnie dotykać.

a ja . – W jego głosie wibruje Kiwam głową. To Christian – Pan. A jeśli wróci z laską albo jakimś innym perwersyjnym dziwactwem? Jasna cholera. gorący.. a ja mam nieczęstą możliwość oglądać beztroskiego Christiana. – Zostań tu – mówi i wychodzi z pokoju.... Co on robi? Ma jakiś niecny plan? Kuźwa. co ja wtedy zrobię? Kiedy Christian w końcu wraca. a ja przewrócę wtedy oczami. – Negocjować. Śmieje się. Owszem. – O której godzinie masz jutro pierwszą rozmowę? – pyta miękko. Na jego twarzy pojawia się leniwy. Następnie zeskakuje z łóżka. Ogarnia mnie niepokój i podciągam kolana pod brodę. Anastasio. – To tak nie działa. bardziej nieustępliwy. Nie widzę co i zżera mnie ciekawość. grzeszny uśmiech. Sporo czasu minęło od ostatniego razu. trzyma w dłoni coś niewielkiego. – Zejdź z łóżka. – W porządku. Powiedz mi. – Pokazuje mi. Staje się surowszy.481 – Próbujesz się targować? zaskoczone niedowierzanie. – I na moich oczach dokonuje się w nim subtelna zmiana. Po chwili poważnieje. – Świetnie. Stań tutaj. – Przygląda mi się uważnie. – O drugiej. – Zawsze taka złakniona informacji. może to jest sposób na niego.

Kiwam głową. w jego oczach migocze obietnica. Usta? – Szerzej. Christian nie odrywa ode mnie wzroku. Nie jestem w stanie wykrztusić ani słowa. opowiem ci trochę o swoim wczesnym dzieciństwie. błyszczące kulki połączone grubą czarną nicią. A niech to. a wszystkie mięśnie w moim podbrzuszu słodko się zaciskają. Głos ma miękki. Zgoda? Pyta mnie o zgodę! Bez tchu kiwam głową. nie za karę. Posyłam mu pytające spojrzenie. W moich ustach zbiera się ślina. – Bardzo delikatnie wkłada mi kulki do ust. a potem dać ci klapsy. podniecam się. Otwórz usta.482 w ekspresowym tempie wykonuję jego polecenie. ale dla twojej przyjemności i mojej. – Zamierzam włożyć je w ciebie. Kulki są zimne. Patrzy na mnie uważnie. – Ufasz mi? – pyta. gdy badam językiem te nieznajome przedmioty. – Potrzebne im nawilżenie. Łykam głośno powietrze. – Potem będziemy się pieprzyć. – Są nowe – mówi dobitnie. . Ssij – nakazuje. zaskakująco ciężkie i mają metaliczny posmak. – Grzeczna dziewczynka. a jeśli po tym wszystkim nie zaśniesz. Wyciąga rękę i moim oczom ukazują się dwie srebrne. Przestępuję z nogi na nogę. gładkie. Moja wewnętrzna bogini wykonuje taniec siedmiu welonów.

– Wyjmuje je z moich ust. Wsuwa we mnie jeden palec i zatacza powolne. Zamykam oczy. uda mi się złapać za kostki? Okazuje się. Kiedy już są we mnie. ogrzane przez nasze usta. Christian ze skupieniem kładzie mi rękę na tyłku i delikatnie go pieści. – Żadnego wahania – beszta mnie i wsuwa kulki do swych ust. O kuźwa. . Słyszę. T-shirt zsuwa mi się po plecach. pochyla się i delikatnie muska ustami moją pupę. Christian poprawia mi majtki. Jęczę. odsłaniając pupę. O rany. Mrugam. Ale podejrzewam. a przez jego twarz przebiega cień. iż tam są. – Wystarczy. powtarzając ten ruch. Widzę tylko jego nogi. pochyl i złap za kostki. Staję przed nim. zmysłowe kółka. że zostawiłam majtki. Interesujące doznanie. bez problemu. jedną po drugiej. – Teraz się odwróć. gdy delikatnie odsuwa materiał majtek na bok i powoli przesuwa palcem w górę i w dół po mojej kobiecości. Dobrze. że wiem. – Chodź tutaj. Moje ciało szykuje się na uderzającą do głowy mieszankę szaleńczego oczekiwania i podniecenia. Och. Wyjmuje palec i bardzo powoli wsuwa kulki. Jezu. Mają temperaturę ciała. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. to bardziej seksowne od szczoteczki do zębów. właściwie ich nie czuję – ale wystarczy. że owszem. Natychmiast wypełniam jego polecenie. jak głośniej oddycha.483 – Nie ruszaj się. że niedługo się nimi nacieszę. Odrzuca na bok kołdrę i siada na skraju łóżka. ale przyjemnie.

proszę. – Chciałbym szklankę wody. przełożę cię przez kolano.. – A kiedy wrócisz. aby pomóc w odzyskaniu równowagi. Anastasio.. Chwyta mnie za biodra. teraz. dlaczego? Gdy wychodzę z sypialni.. a ja niepewnie się prostuję. rumieniąc się. – W jego oczach czają się wesołe iskierki.. Kulki się przesuwają i moje mięśnie bezwiednie się wokół nich zaciskają. delikatnie masując. – Dziwne. Och. kulki przesuwają się we mnie. – I jakie to uczucie? – pyta. – Wszystko dobrze? – pyta surowo. – Dziwne dobre czy dziwne złe? – Dziwne dobre – przyznaję. Tak robię. Przynieś mi. gdy . Prawda jest taka. żebym chodziła – gdy to robię. – To świetnie.. dlaczego chce. Pomyśl o tym.484 – Wstań – mówi. – Tak. tak jakby. To doznanie mnie zaskakuje.. Wody? Chce wody. Och! Teraz je czuję. że mój oddech przyspiesza. To takie dziwne uczucie i wcale nie nieprzyjemne. staje się aż nazbyt jasne. ale wcale nie negatywnie. – Odwróć się w moją stronę.

Patrzy na mnie wyczekująco.485 z szafki w kuchni wyjmuję szklankę. Więcej tego nie powiem. Chwyta moją lewą dłoń i pociąga na swoje kolana. Serce mam . – Daj mi klapsy. Czeka już na nim foliowa paczuszka. że robi to. Stań obok mnie. I wiem. Tak jak poprzednio. proszę. gotowa jak ja. że je zatrzymam. – Dziękuję – mówi i bierze ode mnie szklankę.. rozkoszując się moimi słowami.. – Poproś mnie – mówi miękko. abym czekała z jeszcze większą niecierpliwością.. następnie odstawia szklankę na nocny stolik. O co? Czego on chce? – Poproś mnie. – Chodź tutaj. Bierze niespieszny łyk. Marszczę brwi. Możliwe. Ale o co? – Poproś – powtarza. Chce. a jego spojrzenie staje się coraz chłodniejsze. jestem podekscytowana. Gdy wracam. Christian przygląda mi się bacznie. tym razem surowiej. Jasny gwint. Zamyka na chwilę oczy. Anastasio.. żebym go poprosiła o klapsy.. O rany. Moje serce przyspiesza. Podchodzę do niego i tym razem. Podniecona. – W jego słowach kryje się zawoalowana groźba i nagle już wiem. panie – szepczę.. Dzięki nim mam wielką ochotę na seks.

Och. Czemu nie zdjął mi majtek? Wtedy jego dłoń znika. że klapsy nie są tak mocne jak ostatnio.. to uczucie jest niesamowite. Znowu pieści moją pupę. że Christian mnie unieruchamia.. Anastasio – mruczy.. Dociera do mnie. Jęczę. ponieważ to się odbywa na moich warunkach. a chwilę później znowu czuję uderzenie.. – Chcę widzieć twoją twarz.. a pomiędzy uderzeniami pieści mnie. dam radę. Wiercę się na jego nogach.. uderzając w złączenie moich ud i pośladki. A nawet przyjemny. Wszystko przesuwa się do przodu. Tak. co wtedy czuję. unieruchamiając głowę. Pieczeniu pośladków. nie dlatego. I tak to idzie: lewy pośladek.. prawa. że chcę uciec przed klapsami. gdy ręką gładzi mój tyłek. gładzi – tak więc jestem masowana na zewnątrz i od wewnątrz.. nie przestając głaskać moich pośladków. a to. Niezwykle stymulujące erotyczne doznanie i z jakiegoś powodu. a potem niżej. Kulki przesuwają się w głąb mnie i gubię się w grzęzawisku doznań. wewnątrz mnie. – To jest dla przyjemności. . ale ponieważ pragnę więcej.. jest. Zresztą nie jest taki duży – okej. Ale nie przytrzymuje nogą moich nóg. mojej i twojej – szepcze. Kilka lekkich klapsów. ale do zniesienia. Jęczę. Następnie chwyta je na karku. próbując przyswoić te wszystkie uczucia. Wydaję jęk. Christian przerywa i powoli zsuwa mi majtki. Tym razem też leżę tak. lewa. że klatkę piersiową mam na łóżku obok niego. przesuwając dłonią po skórze i bieliźnie. Och. Anastasio. a potem mocniejsze. dół. Unosi rękę i opuszcza szybko. Zsuwa dłoń niżej i ociera ją o moją kobiecość. prawy.. Te ostatnie klapsy są najlepsze. Odgarnia mi włosy z twarzy i zakłada je za ucho. A potem wraca do ustalonego rytmu. jest. nie przeszkadza mi ból. Krzywię się. jakie zapewniają kulki i fakcie. uczuciu wypełnienia.486 w ustach.

Siada na łóżku. intensywny. Jęczę. przykrywa mnie kołdrą i znika w łazience. Wbija się we mnie. a docieram nad krawędź. to jeszcze potęguje jego rozkosz. – Ana! Leży na mnie. a potem nieruchomieje. a ja bardzo niechętnie obracam się na brzuch. – Grzeczna dziewczynka. wyczerpujący orgazm. wykrzykując moje imię. czując mnie wokół siebie. Jęczę głośno. a potem przeżywam rozkoszny. – Podobało mi się – szepcze. a potem Christian kładzie się przy mnie. Przytrzymuje mi ręce nad głową i opuszcza się we mnie. mała – szepcze. powoli. Jeszcze nigdy nie był tak delikatny i nie mija dużo czasu. Wymierza mi jeszcze dwa klapsy. zmysłowe pchnięcia. Po co tyle zamieszania? Strasznie chce mi się spać. Wstaje. a potem pociąga za przytwierdzoną do kulek nitkę i wyciąga je nagle ze mnie. Słyszę odgłos rozrywanej folii. – Och. – Twój tyłek ma teraz piękny kolor – stwierdza z uznaniem . a dłońmi nadal przytrzymuje mi ręce nad głową. gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się srebrne kulki. rozkoszując się mną.487 te doły. – Oddech ma urywany. Po chwili wraca z buteleczką białej emulsji. W końcu odsuwa się i patrzy mi w oczy. a potem całuje mnie słodko. Niemal szczytuję – doznanie jest tak nieziemskie. głośno oddychając. Płynnym ruchem przekręca mnie na plecy. wykonując powolne. – Przekręć się – poleca. wypełniając mnie tam. Gdy zaciskam się wokół niego.

była dziwką i narkomanką. – Dobranoc.. kładzie się przy mnie i bierze w ramiona. – Kobieta. która wydała mnie na świat. Uważa. – To teraz puść farbę. kiedy miałem cztery lata. Christianie. pani to potrafi zepsuć nastrój. Carrick trochę mi opowiedział. Grey – ziewam. – Panno Steele. . Anastasio. Nie bardzo ją pamiętam. Wzdycha. – Jak się czujesz? – Wyrolowana. Całuje mnie delikatnie w ucho.. Proszę. śpij już. co to znaczy? – Była? – Nie żyje. – Umarła. – Od jak dawna? Wzdycha. O w mordę. – Dobranoc. żeby nie dotykać mojego obolałego tyłka.488 i czule wmasowuje chłodzącą emulsję w różowawe pośladki. I tak znowu leżymy na łyżeczki. A teraz śpij. Pamiętam jedynie pewne rzeczy. – Mieliśmy umowę.

.489 I odpływam w oszołomiony i wyczerpany sen. smutnym miejscu. przerażającym. śniąc o czteroletnim szarookim chłopczyku w jakimś ciemnym.

„Tak. to przez ten seks”. Ale Christiana Greya w nim brak. czy też choć trochę się zbliżyliśmy do siebie. i już rozumiem. Fantazja – zamek w powietrzu. oderwany od ziemi. Moja . gdy tymczasem ponura rzeczywistość wygląda tak. że on chce specjalnego układu. Gramolę się z łóżka cała zesztywniała i. Pragnę się ukryć. głodu. otoczony pięknymi i cennymi dziełami sztuki – tak daleko od miejsca. Znajduję się w jego wymarzonym apartamencie.. czy nadal stoimy na przeciwległych końcach huśtawki. że tak powiem – porządnie wykorzystana. daleko od zaniedbania. Z całych sił próbuję go do siebie nie dopuścić jeszcze przez kilka cennych minut. tylko na chwilę. Jak na ironię ja w jego strzelistej wieży czuję to samo. Ale ono jest zbyt mocne i w końcu wyrywa mnie ze snu. odporny na realia życia. Marszczę brwi. ponieważ nadal to nie tłumaczy. że postara się dać mi coś więcej. choć twierdził. Jestem oderwana od rzeczywistości. co musiał przejść jako małe dziecko. przeszywające. Dlaczego wczoraj nie opuściliśmy rolet? Znajduję się w wielkim łożu Christiana Greya. Co to właściwie oznacza? Tego się właśnie muszę dowiedzieć. matek dziwek i narkomanek.. Jaskrawe. dlaczego nie wolno mi go dotykać. Przez chwilę po prostu leżę i podziwiam strzelistą panoramę Seattle. Wzdrygam się na myśl. w którym miał swój początek. ciepłe. Wita mnie śliczny poranek w Seattle – przez sięgające podłogi okna wlewają się słoneczne promienie. wypełniając pokój zbyt jasnym blaskiem. przekonać się. dlaczego mieszka tutaj odizolowany.490 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Wszędzie jest światło. uprawiając wymarzony seks z wymarzonym chłopakiem. Zycie w chmurach wydaje się nierzeczywiste.

491 podświadomość z dezaprobatą zaciska usta. Ignoruję obie i po krótkiej wizycie w łazience idę poszukać Christiana. Och. najmocniej przepraszam. lecz rzeczowy. Ma pani ochotę na śniadanie? Ton głosu ciepły. Nie ma go w galerii sztuki. – Może śniadanie. Postanawiam. że podpiszesz”. proszę pani? Proszę pani! – Wystarczy herbata. nie kryjąc niepokoju. że poproszę go o tego trenera osobistego. Ma krótkie jasne włosy i niebieskie oczy. Wie pani może. Czuję oszołomienie. za to w aneksie kuchennym natykam się na elegancką kobietę w średnim wieku. panno Steele. – Miło mi panią poznać – dukam. Na mój widok uśmiecha się szeroko. Na jej widok zatrzymuję się w pół kroku. którego świerzbi ręka. „Oczywiście. Przewracam oczami. Kim jest ta atrakcyjna blondynka w kuchni Christiana? Mam na sobie tylko jego T-shirt i mocno mnie to krępuje. – Obawiam się. Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. – Och. że w sypialni nie ma pewnego kontrolera. że zaskoczyła mnie pani – mówię cicho. To znaczy jeśli podpiszę umowę. ubrana jest w białą dopasowaną koszulę i granatową ołówkową spódnicę. – Dzień dobry. dziękuję. ciesząc się. moje nazwisko Jones. gdzie jest pan Grey? . jestem gospodynią pana Greya.

. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego. Nie. Na tę myśl przez moje ciało przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie... zbyt piękny dla mnie. Okej.. Chcę się z nim spotkać po południu i to omówić. Tak. zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole.. spoglądający ze swego zamku w chmurach na maleńkich ludzi. Christian stoi plecami do drzwi i rozmawia przez telefon. Nie interesuje nas nieproduktywność. nie spuszczając ze mnie wzroku. seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle. Żadnych więcej kiepskich wymówek. chyba że rachunek zysków i strat tej firmy ulegnie poprawie. Włosy mu jeszcze nie wyschły po prysznicu. pan osobistego wszechświata. – Dziękuję. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna bogini.. Dlaczego Christian zatrudnia tylko atrakcyjne blondynki? I natychmiast w mojej głowie pojawia się nieproszona myśl: wszystkie to jego byłe uległe? Odganiam ją od siebie jak najdalej. – Andrea. przekaż Barneyowi.. że prototyp wygląda dobrze. Na razie ten mężczyzna jest mój. – Nie jestem zainteresowany. że to najprzystojniejszy mężczyzna na Ziemi.. Zażenowana wychodzę szybko z kuchni. Niech Marco do mnie zadzwoni.. Podnosi wzrok i dostrzega mnie.. Ros. Właściwie to razem z całą ekipą... przeprowadzimy burzę mózgów. Christian kontynuuje rozmowę.. wyglądając przez okno..492 – W swoim gabinecie. – Czeka. .. Ma na sobie czarne spodnie i białą koszulę. Na jego przystojnej twarzy pojawia się leniwy. Przełącz mnie z powrotem do Andrei.. a wszystkie moje nieprzyjemne myśli natychmiast znikają. po prostu czegoś mu brakuje.. pora podjąć decyzję. choć nie jestem przekonany co do interfejsu.. Nieśmiało wsuwam głowę do gabinetu.

ale przekaż Billowi. Każ mu zaczekać... Przyszłam się tylko przywitać. Och. Dobrze spałaś? – Bardzo dobrze.. To w przyszłą sobotę?. – Zakrywa dłonią słuchawkę. i znajdź mi czas. Chwileczkę.493 – Przełóż moje poranne spotkania. – Rozłącza się.. Zarzucam mu ręce na szyję i wplatam palce w jeszcze wilgotne włosy. osobę towarzyszącą.. Przełóż Barneya i jego ekipę na popołudnie.. albo na jutro. żeby się tym zajął. panno Steele.. Po południu muszę porozmawiać z Markiem. ale po chwili zaczyna reagować. Nie. – W piątek. oddaję pocałunek. Przyciskając ciało do jego ciała. – Panie Grey – uśmiecham się nieśmiało. wyglądałaś tak spokojnie. Powiedz Samowi. Pragnę go.. Wraca do rozmowy. napawając się jego widokiem. Co za impreza?.. a teraz uciekam pod prysznic... Wpatruję się w niego. – Dzień dobry. – Kiedy wrócisz z Georgii? – pyta mnie. Moje zachowanie go zaskakuje. dziękuję. gdyż zabiorę osobę towarzyszącą. Andreo. Nachyla się i lekko mnie całuje. – Będzie mi potrzebne dodatkowe zaproszenie. . a ja nie jestem w stanie się powstrzymać. Jak zawsze z gracją obchodzi biurko i staje przede mną... nie chcę upubliczniać Darfuru.. Tak.. Wierzchem dłoni gładzi mnie delikatnie po policzku..... żebym w tym tygodniu codziennie spotykał się z Claudeem. Nie. – Nie chciałem cię budzić. To wszystko. po Marcu. żeby do mnie zadzwonił... pannę Anastasię Steele. Przyjadę o drugiej. tak właśnie powiedziałem. zarezerwuj co najmniej pół godziny..

– Spodobało ci się to. mała – rzuca. Rozpina rozporek. – Mówisz i masz.494 Z jego gardła wydobywa się niski jęk. że wyłącznie mnie – warczy i nagle jednym ruchem zrzuca z biurka wszystkie dokumenty i terminarze. Przez ułamek sekundy patrzy na mnie zaskoczony. Przesuwa dłonie po moich plecach aż do pośladków. Och.. – A pewnie. o tak. A chwilę później jest już we mnie. co napotka po drodze. Jęczę. – Jestem złakniona wyłącznie ciebie – szepczę w odpowiedzi. Ana. Odsuwa się. przygważdżając mi nadgarstki do blatu. burzące wszystko. Przemawia przeze mnie pożądanie przetaczające się przez me ciało. bierze mnie w ramiona i kładzie w poprzek tak. Nakłada prezerwatywę na naprężony członek i patrzy na mnie. – Uśmiecha się lubieżnie.. wyjmując z kieszeni spodni foliową paczuszkę. Rzeczywiście jesteś gotowa – szepcze . Dłońmi przez cały czas gładzi moje nagie pośladki. Jego oczy ciemnieją. – Wybieram biurko – odpowiadam bez chwili namysłu. że jesteś gotowa. bardzo głęboko. językiem badając wnętrze ust. Wchodzi głęboko. – Mam oczywiście nadzieję. – Chryste. a to harcerz. panno Steele? Robisz się nienasycona. prawda. – Wolisz iść teraz pod prysznic czy mam cię położyć na biurku? – mruczy. że głowę mam na samym brzegu.

. pełne namiętności błaganie. a moje ciało dostosowuje się do tego szaleńczego rytmu. . Zatacza biodrami kółka. takie cielesne i wyuzdane. do zamku w chmurach. Oplatam go nogami w pasie. Zaczyna się poruszać.. u licha. nieruchomieje.. przytrzymując blisko siebie w jedyny możliwy sposób. dojdź dla mnie – syczy przez zaciśnięte zęby. maleńka.. Powoli dochodzę do siebie. Wyrzucam z siebie pozbawione słów. Otulam ciaśniej nogami.. wyżej. Wow. O tak. Puszcza moje nadgarstki.. a jego oddech przyspiesza. – Oczarowujesz mnie. Christian rozchyla usta. – Dalej. A on. ale pieprzenie – i ja to uwielbiam. Jego szare oczy płoną. To nie jest kochanie się. Ana. Rzucasz na mnie czar. delektując się każdym pchnięciem. Christian lekko przyspiesza. a ogniste pragnienie w jego głosie doprowadza mnie na samą krawędź. że sztywnieją mi nogi. szczytując. gdy dotykam słońca i spalam się. Porywając mnie ze sobą wyżej. po czym opada na mnie bez tchu.495 z uznaniem. jak wzbiera to we mnie – ta powolna. Zamykam oczy. To takie surowe. Upajam się tym doznaniem. a potem opadam wokół niego. – Co ty mi. a ja natychmiast wplatam mu palce we włosy.. którym mnie wypełnia. Głośno jęczę. wracając bez tchu na ziemię. Cała jestem nim. nie spodziewałam się tego. naprawdę poruszać.. Wydaję jęk. czując. muskając nosem moją szyję. robisz? – pyta bez tchu. rozlewająca się po całym ciele rozkosz. mocniej. I robi to coraz szybciej. aż czuję. co jeszcze potęguje moje doznania.

twoja – szepczę. unieruchamiając ją. następnie wyciąga rękę. – Boli? – pyta. nachylając się nade mną. Rzucam okiem na leżącą obok mnie folię. tak płomiennie – prawdziwy zelota. dlaczego tak się poczuł. a nawet marzyć. że znowu się w sobie zamyka. chyba nawet niepokój. i czasami . Tylko. że wyraz jego twarzy ulega zmianie. Zapina rozporek. – Oczy mu płoną. – To mi przypomina. że musisz jechać do Georgii? Powoli kiwam głową. – Tak. jak cię boli. Zastanawiam się. Kładzie dłonie po obu stronach mojej głowy. I widzę. – Zawsze przygotowany – stwierdzam. podkreślając każde słowo. – Trochę – przyznaję. Wpatruje się we mnie. Anastasio. Chwyta mnie za brodę i mocno całuje. gdzie byłem. Moja – mówi. W jego oczach pojawia się zakłopotanie. – Lubię. ja i tylko ja. Krzywię się. aby mi pomóc wstać. – Jesteś pewna. – Można mieć nadzieję. – Rozumiesz to? Mówi to tak żarliwie. Szybko wychodzi ze mnie.496 – To ja jestem oczarowana – szepczę. – Jesteś. Biorę do ręki pustą paczuszkę. Siła jego słów jest nieoczekiwana i rozbrajająca.

Nie dziękuję ci za to. Nie rozumiem. Przestępuję z zażenowaniem z nogi na nogę. to zrobiła? Jezu. – Dziękuję – bąkam. Dziwnie to brzmi. O co mu chodzi? – Więc na biurku. – Co się stało? – pytam miękko. u licha. ale w jego głosie słychać jakiś podtekst. słyszała nas? Oblewam się rumieńcem. – Ależ nie ma za co – odpowiada automatycznie. że pani Jones uprała twoje wczorajsze ubranie. Że co? A kiedy. Choć to było bardzo. że to nie pierwszy raz. Znajdziesz je w szafie. Christian marszczy brwi i przeczesuje palcami włosy..497 marzenia się spełniają. – Lepiej już pójdę pod prysznic. że marszczę czoło. – No co? – pyta i uświadamiam sobie. Nie jest to przyjemna myśl.. kiedy uprawiał seks na swoim biurku. że mnie przeleciałeś. Jak się wykąpiesz. – Mam jeszcze parę telefonów do wykonania. próbując rozładować napiętą atmosferę. zjemy razem śniadanie. to było marzenie? – pytam cierpko. – To znaczy? . Wydaje mi się. Uśmiecha się enigmatycznie i już wiem.

Dlaczego? Muszę powiedzieć.498 – No. że wata cukrowa ma wartości odżywcze. Przez chwilę mi się przygląda. – Uważasz mnie za dziwaka? – Próbuje ukryć uśmiech. – Czasami... ale wydaje się skrępowany. ale to bardzo przyjemnie. Ale strona emocjonalna – cóż. panie Grey. tak jak on ma w zwyczaju. Pani Jones nadal jest w kuchni. – I to nie byle jakiej – stwierdza. zachowujesz się dziwaczniej niż zazwyczaj. po prostu. – Jak zawsze mnie pani zaskakuje. panno Steele. – Tak. – Nie miałaś iść przypadkiem pod prysznic? Och. – Niby czym? – Powiedzmy przyjemność. zirytowała mnie jego reakcja. eee. niedługo.. do zobaczenia opuszczam jego gabinet. – Zaskoczona Sprawiał wrażenie skonsternowanego. że było to duchowo ubogacające. – Przechylam głowę. to jak stwierdzić. że to była nieoczekiwana – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. Powiedzieć. i powtarzam jego słowa. że jeśli chodzi o stronę fizyczną tego zbliżenia. było bardzo.. odprawia mnie. .

i nie potrafię zrozumieć jego zmiennych nastrojów. panno Steele? – Najpierw wezmę prysznic. To najbardziej skomplikowany człowiek. ja tego nie rozumiem. rozczesuję je grzebieniem Christiana i związuję w kok. Też nie ma pojęcia. co gryzie Christiana. Kiedy weszłam do gabinetu. Christiana nigdzie nie widać. Gwiżdże. – Ma pani ochotę na coś do jedzenia? – Nie. W łazience próbuję odgadnąć. . Czuję nieco większą pewność siebie.. pani Jones. biorę głęboki oddech i udaję się do kuchni. a pani Jones sprawdza właśnie zawartość spiżarni. że coś zjesz – warczy Christian.. – Anastasia lubi naleśniki. ręce trzyma za plecami i za wszelką cenę unika mojego wzroku. – Oczywiście. jakiego znam. Śliwkowa sukienka Kate wisi w szafie wyprana i wyprasowana. Pani Jones jest niesamowita. Nie. wygładzam sukienkę. bekon i jajka. gdy jestem już ubrana. a potem już nie grało. panno Steele? – pyta.499 – Podać teraz herbatę. Zwracam się do swojej podświadomości. Uprawialiśmy seks. wszystko grało. Stopy wsuwam w czółenka Kate. – Uśmiecham się do niej. dziękuję – bąkam i uciekam spłoniona. dziękuję. – Chętnie. a moja wewnętrzna bogini nadal się pławi w pozostałościach orgazmicznego blasku. – Herbaty. Wycieram ręcznikiem włosy. Nie – wszystkie mamy pustkę w głowie. razem ze stanikiem i majtkami.

O rety. – Mam odrzutowiec. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. co mi każe. Cholera. jakbym rozmawiała z małym dzieckiem. w jakim on jest nastroju. Unosi surowo brew.500 – Tak. pokazując na jeden ze stołków barowych. wytrąca mnie z równowagi świadomość. – Tak – odpowiadam z udawaną cierpliwością. dziękuję – poprawiam się szybko. Opiera się na łokciu. gdyż nie wiem. Chce mi się śmiać. Nie robię tego jednak. Patrzę na niego z otwartymi ustami. mam. – Masz pieniądze? O nie. że ktoś słyszy naszą rozmowę. a on zajmuje sąsiedni stołek. – Doprowadziliśmy już do poważnego nadużycia twojej floty . – Kupiłaś już bilet na samolot? – Nie. panie Grey. Przez trzy najbliższe dni jest wolny i do twojej dyspozycji. zrobię to po powrocie do domu. że ma odrzutowiec. przez Internet. Nie bez trudu tłumię w sobie chęć przewrócenia oczami. – Siadaj – narzuca. gdy tymczasem pani Jones zabiera się za śniadanie. Robię. No pewnie. a z jego twarzy nie da się nic wyczytać. A pan na co ma ochotę? – Omlet i owoce. pocierając brodę. – Tak.

wygląda na to. – Uśmiecha się ironicznie. Chcesz namierzyć moją komórkę? – pytam z miną niewiniątka. – Moja firma. – Jak chcesz. ale jednak daje za wygraną. – W pełni jestem tego świadoma. – Dzisiejsze popołudnie mam dość zajęte. Och. mój odrzutowiec. panie Grey. – Wzdycha. Czy on żartuje? – Skoro jesteś w stanie komuś to zlecić. – Świetnie. I nie powiesz mi. panno Steele. – . Przez chwilę sprawia wrażenie. Usta unoszą mu się w niechętnym uśmiechu. Nie chciałabym robić tego ponownie.501 powietrznej. – Dużo mogę. Ale wolę polecieć tradycyjnymi liniami. – Wyślę mejl do kierowniczki kadr i każę jej się tym zająć. więc zlecę to komuś innemu. co to za wydawnictwa? – Nie. aby się przygotować do rozmów w sprawie pracy? – Nie. – Potrzebujesz dużo czasu. – Wydaje się niemal urażony. jakby chciał mnie dalej przekonywać do swego pomysłu. że zatrudniasz zbyt wielu pracowników. chłopcy i ich zabawki! – Dziękuję za tę propozycję.

a mnie ogarniają wyrzuty sumienia. w końcu mi nie powiedziałeś. Blednie. – Będziesz tęsknić? Zaskoczył mnie tym pytaniem. dlaczego nie lubisz być dotykany. Jak to możliwe.. Och. – Tak – odpowiadam zgodnie z prawdą. Uśmiecha . że zadałam mu to pytanie. Nie ma żadnych bliskich przyjaciół? Być może powiedział pani Robinson? Mam ochotę go o to zapytać.. On jest rzeczywiście samotną wyspą. Kręcę głową. ale nie mogę – nie mogę się tak wtrącać. Anastasio? – Wiesz. – Powiedziałem ci więcej niż komukolwiek – mówi cicho. dzięki Bogu. wróciło mu poczucie humoru. taktownie nas opuszcza.502 Drgają mu kąciki ust. patrząc na mnie beznamiętnie. Pani Jones podaje nam śniadanie i przez chwilę jemy w milczeniu. Zerkam na Christiana. dosłownie. – Tak. A więc nigdy się nikomu nie zwierzył. – O co chodzi. Posprzątawszy. że w tak krótkim czasie zaczął tak wiele dla mnie znaczyć? Znalazł drogę do mego serca. – Na wyjeździe zastanowisz się nad naszym układem? – pyta.

tyle jest możliwości. Bardziej.. czekając na pana J. Delikatnie głaszcze mój policzek. Jest w niej coś artystycznego i tak sobie myślę.. co Christian robi na tej kanapie. Umeblowanie jest skromne. To moja druga rozmowa i to nią bardziej się denerwuję. niż sobie wyobrażasz – mówi cicho. To małe i niekonwencjonalne wydawnictwo. Moje serce raduje się tymi słowami. z ekscentryczną klientelą. wyprostowanymi włosami. która stoi w pokoju zabaw Christiana. a mama jest w siódmym niebie. Oblewam się rumieńcem. nie – teraz nie mogę o tym myśleć. Kate obiecała. Hyde’a z wydawnictwa Seattle Independent Publishing. Niepewnie odwzajemniam jej uśmiech. że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić. Wyobrażam sobie. Pierwsza poszła dobrze. że odwiezie mnie na lotnisko. Lot mam zarezerwowany. preferujące lokalnych autorów. – Ja też będę za tobą tęsknił. a ja siedzę zdenerwowana w lobby. a potem szybko wypluć. Zdążyłam się już spakować. Co kilka chwil podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się miło. Siedzę na jednej z dwóch kanap obitych ciemnozieloną skórą – nawet podobnych do tej. bym zabrała ze sobą BlackBerry . że taka machina korporacyjna potrafi połknąć. Recepcjonistka to młoda Afroamerykanka z dużymi srebrnymi kolczykami i długimi. nachyla się i całuje. Jest późne popołudnie. Ta myśl jest pocieszająca. Ach. On się naprawdę stara. A w SIP naprawdę chciałabym pracować. ale odbyła się w dużym konglomeracie z przedstawicielstwami rozsianymi po całych Stanach i byłabym tam po prostu jedną z wielu asystentek. Christian polecił.503 się. Przesuwam dłonią po skórze. ale to chyba taki styl raczej niż kwestia oszczędności. zastanawiając się.

stamtąd zaś do niewielkiej sali konferencyjnej. – Proszę za mną. Lubi sprawować nad wszystkim kontrolę. Jednocześnie bywa tak nieoczekiwanie i rozbrajająco miły. – Bardzo mi miło. że przekroczyła czterdziestkę. że on już taki po prostu jest. czarny bezrękawnik. nawet słodki i te chwile wydają się zupełnie kosmiczne. a pod nią białą bluzkę. – Tak – odpowiadam. jakby to były tygodnie. Kobieta wyciąga rękę. Potrafi być czuły. a niewykluczone. jestem Elizabeth Morgan. że to strój odpowiedni na taką rozmowę. Ubrana niemal identycznie jak recepcjonistka. a on zachowuje się tak. – Ściskam jej dłoń. Ściany są jasnozielone. Może mieć trzydzieści kilka lat. Uparł się. – Ana Steele? – Z rozmyślań wyrywa mnie stojąca przy biurku w recepcji kobieta z długimi czarnymi włosami jak z malarstwa prerafaelickiego. Uśmiecha się do mnie grzecznie. na nogach zaś własne czółenka. Wygląda dość swobodnie jak na zajmowane stanowisko. włącznie ze mną. ale teraz do mnie dociera. – Witaj. Przez podwójne drzwi za recepcją wchodzimy do dużego kolorowego biura bez ścianek działowych. Myślę. Przewracam oczami na wspomnienie tej jego nieznośnej apodyktyczności. wstając z kanapy. Jezu.504 i Maca. Mam na sobie jedną z sukienek Kate. wyjeżdżam tylko na kilka dni. kierowniczka działu kadr w SIP. a na nich . lustrując orzechowym spojrzeniem. Włosy upięłam w ciasny kok i choć raz nie uciekają z niego żadne pasma. aby mnie odprowadzić do garażu. Ana. wesoły. W przypadku starszych kobiet trudno jednoznacznie określić wiek.

Jack i Elizabeth słuchają z uwagą. pozalekcyjnym oddawałaś się w WSU? Jakim zajęciom Oddawałam się? Mrugam powiekami. Niezmiernie miło cię poznać. wstaje i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. – Z daleka przyjechałaś? – pyta uprzejmie. poświęconym technikom udanej rozmowy: „Utrzymuj kontakt wzrokowy. – Ana Steele. – Nie. Wymieniamy uścisk dłoni. U szczytu stołu siedzi młody mężczyzna z rudymi. – Masz bardzo wysoką średnią. no to nie masz daleko. że na policzki wypełza mi różowy rumieniec. ta kobieta też potrafi być apodyktyczna. Gdy podchodzę. Proszę. świadoma tego. Co za dziwny dobór słów. a Elizabeth zajmuje krzesło obok niego. dlaczego chciałabyś odbyć staż u nas. – Ano. O rany. Z jego twarzy trudno cokolwiek wyczytać. redaktor prowadzący SIP. Ana!”. rozpoczynam starannie przygotowaną mowę. pamiętając o wykładzie Katherine Kavanagh. Siadam. Patrzę na oboje. jestem Jack Hyde. niedawno się przeprowadziłam w okolice Pike Street Market. – Och. w SIP? – pyta. Wymawia moje imię miękko i przechyla głowę na bok.505 wiszą reprodukcje okładek książek. W uszach ma małe srebrne kółka. siądź. związanymi w kucyk włosami. Ubrany jest w jasnoniebieską koszulę i spodnie khaki. jak ktoś. kogo znam – to irytujące. Przedstawiam szczegóły dotyczące pracy w głównej bibliotece . że jest życzliwie nastawiony. ale wydaje się. Starając się ignorować irracjonalną nieufność.

inteligentne pytania. – W roli redaktora? Może agenta literackiego? Jestem otwarta na to. Jack Hyde zadaje bystre. a kiedy rozmawiamy o moich preferencjach i ulubionych książkach. Uśmiecha się szeroko. i na taką reakcję miałam nadzieję. Marszczę brwi. jest na swój sposób czarujący i im dłużej rozmawiamy. Uptona Sinclaira czy F. do których należałam. nie starszą niż z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku.506 kampusu i jedynego wywiadu z nieprzyzwoicie bogatym despotą dla gazety studenckiej. Scotta Fitzgeralda. Nie mam więcej pytań. czasami jedynie kiwa głową i robi notatki. co niesie przyszłość. chyba przejmuję pałeczkę. Z Christianem Greyem – taka myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie. Oboje się śmieją. – A gdzie się widzisz za pięć lat? – pyta. – Świetnie. Wspominam o dwóch towarzystwach literackich. Jack lubi wyłącznie literaturę amerykańską. – A kiedy ty mogłabyś zacząć? – Jestem wolna od przyszłego tygodnia. A ty? – Od kiedy potrzebujecie stażystki? – pytam. – Od zaraz – odpowiada Elizabeth. Ano. choć lubi forsować swoje zdanie. Żadnych klasyków – nawet Henry’ego Jamesa. Jack. tym bardziej słabnie moja początkowa nieufność. Elizabeth się nie odzywa. Powoli się odprężam. Nic więcej. ale ja nie daję się zbić z pantałyku – dotrzymuję mu kroku. o pracy u Claytona i niepotrzebnej mi teraz wiedzy z zakresu majsterkowania. .

507 – Dobrze wiedzieć – stwierdza Jack. – Dobrze. Nie jestem pewna. Tylko ona potrafi wyglądać oszałamiająco w za dużej koszuli. dzięki. – Uśmiecha się grzecznie. Ściska ją delikatnie. Mam lot nocny z przesiadką w Atlancie. Rozmowy w sprawie pracy to takie sztuczne sytuacje.. ale samolot startuje dopiero o dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. każdy się zachowuje najlepiej. desperacko starając się ukryć za fasadą profesjonalizmu. Cóż. – Och? – Boho chic byłby lepszy. będę musiała cierpliwie poczekać na odpowiedź. czy w drugim przypadku mój strój okazał się wystarczająco cool. Wsiadam do audi A3 i wracam do mieszkania. a ja mrugam powiekami. Chyba dobrze mi poszło. Aaa! Dlaczego . – Ty i boho chic. jak potrafi. – Przechyla głowę na bok. ale nie mam pewności. – Jak poszło? – pyta podekscytowana. więc jest jeszcze mnóstwo czasu. – Miło było cię poznać.. Kate rozpakowuje w kuchni kartony. Ano – mówi miękko Jack. choć nie potrafię sprecyzować jego przyczyny. W drodze do samochodu czuję niepokój. zniszczonych dżinsach i granatowej bandanie. nie spiesząc się. ujmując moją dłoń. Kate unosi brew. – Jeśli to wszystko – Elizabeth patrzy na nas – chyba rozmowę możemy uznać za zakończoną.

. Cholera. nie będę – dodaje pospiesznie. Ana! – Och? – Radar Katherine Kavanagh. uwierz mi. – A tak nawiasem mówiąc. widząc moją gniewną minę. dobrze. które potem wykorzysta w najmniej stosownym momencie. który przeprowadzał ze mną rozmowę. właśnie się uruchomił. – Słuchaj. rozmawiam przecież z Megafonem Kavanagh. Jezu. Kate. – W drugim wydawnictwie naprawdę mi się spodobało. jak ty to znosisz. aby uciec? Oblewam się rumieńcem.. trochę mu pomóc w kłopotach z zaangażowaniem się. – Ale skoro nie chcesz. To zazdrośnik. Ciekawe informacje. Nic dobrego tym nie uzyskasz. Życie z Christianem jest wystarczająco skomplikowane.508 wszyscy mi przypominają o moim ulubionym Szarym? – Właściwie jesteś jedną z niewielu osób. – Urywam. – Ana. – Patrzy na mnie. wyłapujący ciekawe informacje. Zamknij się. powiedziałabym znacznie więcej. To ty mówiłaś. żebym się wtrącała. był lekko niepokojący. którym ten styl naprawdę by pasował. Uśmiecham się szeroko. Chyba dobrze bym się tam czuła. – Unosi obronnie ręce. czy mogłabyś przestać drażnić się z Christianem? Ta wczorajsza uwaga na temat José była zupełnie niepotrzebna. On ma bzika na punkcie sprawowania kontroli. – Nie. Próbowałam obudzić w nim zazdrość. Jednak facet. mówię jak on. – I bardzo dobrze. gdyby nie był bratem Elliota. – Wszystko w porządku? Nie wyjeżdżasz do mamy po to. że przyda mi się trochę . Nie wiem.

– Ana.509 odpoczynku. Spróbuję to zrozumieć. – Wzruszam przepraszająco ramionami. w przeciwnym razie donikąd nie zajdziecie. powiedz mi. – Och. O nie.. – Tak myślisz? – Nie powiedział ci? – Nie ujął tego w taki sposób.. to widać gołym okiem. Kate. – Chyba naprawdę się zakochałam. inna. powiedzieć mu. A on w tobie. I postaram się już go nie drażnić. – Jesteś po prostu.. co czuję? . to o nich ze mną porozmawiasz. – Ściskam ją mocno. walcząc ze łzami.. – Ana! Ktoś musi zrobić pierwszy krok. Co. Mam nadzieję.. zaraz się rozpłaczę. Śmieję się niepewnie. Szaleje na twoim punkcie. Ana. jeśli coś jest nie tak. nie będę osądzać. że nic ci nie dolega i że jeśli będziesz mieć jakieś kłopoty z Panem Nadzianym.. sama nie wiem. Podchodzi i ujmuje moje dłonie – co jest zupełnie nie w jej stylu. Mrugam. – A ty mu powiedziałaś? – Nie ujęłam tego w taki sposób. Oczu nie potrafi od ciebie oderwać.

– A skąd wiesz. mówi. Na tę myśl boleśnie ściska mi się serce. Czy Christian boi się tego. – Okej. – Ostatnio mało rozmawiamy. Robię to za nią. to okularów. Kate uśmiecha się szeroko. co do mnie czuje? Czy w ogóle coś do mnie czuje? Takie sprawia wrażenie. Pójdę po jakąś chińszczyznę. – Ale gdy wypowiadam te słowa. – Rumienię się. przypominając moją podświadomość – jedyne. dumając nad jej słowami. Robimy inne rzeczy. zapominając zamknąć drzwi. Ana. że jestem jego – . – Musicie siąść i poważnie porozmawiać.510 – Boję się. Komunikacja pozawerbalna. Może wtedy strach był jedynym znanym mu uczuciem. a potem udaję się do swojego pokoju. – Za to uprawiacie seks! Jeśli jest super. a to akurat nam wychodzi. że go tym wystraszę. mam przed oczami małego chłopca. że on nie czuje tego samego? – Christian. Musimy wyjechać dopiero za dwie godziny. Narzuca żakiet i wychodzi. boi się? Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. żeby bał się czegokolwiek. czego jej trzeba. no to niedługo będę z powrotem. nawet bardzo. to już połowa sukcesu. Kate przygląda mi się z zaciśniętymi ustami i zmrużonymi oczami. Cóż. co? Gotowa do drogi? – Prawie.

. 18:49 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie... 19:03 .. i czekam.Moje dzisiejsze rozmowy w sprawie pracy okazały się udane. aż w końcu słyszę znajome piknięcie. więc nie miałam go przy sobie całe popołudnie. dlaczego Christian chce mnie przekładać przez kolano. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozmowy w sprawie pracy Data: 30 maja 2011. Okej. Kręcę głową. A jak Tobie minął dzień? Ana Siedzę i patrzę w ekran. że podczas wyjazdu będę musiała na nowo przeanalizować nasze rozmowy i się przekonać. bardziej niż ci się wydaje. „Ten sam adres mejlowy. Nadawca: Christian Grey Temat: Mój dzień Data: 30 maja 2011. Zupełnie mnie oczarowałaś.. że nie ma żadnych wiadomości. Biorę go ostrożnie do ręki i z rozczarowaniem stwierdzam. Włączam podłe urządzenie i tam też nic nie ma.. Ja też będę tęsknić. Uświadamiam sobie. w takim razie ja do niego napiszę. Nie chcę teraz o tym myśleć. że może Cię to zainteresować. gdy to robię. czy coś mi się uda z nich wyłapać. BlackBerry właśnie się ładuje. Czekam. Uznałam. Cóż. Ana” – przewraca oczami moja podświadomość i po raz pierwszy rozumiem. „muszę mieć na własność wszystkich i wszystko”...511 ale to tylko część jego osobowości Pana i kontrolera. Odpowiedzi Christiana są najczęściej natychmiastowe.

Dziękuję za śniadanie. Inc. Ana Mój palec waha się nad przyciskiem „wyślij”. Grey Enterprises Holdings. W porównaniu z nim popołudnie okazało się bardzo nudne. kto chce wejść do świata wydawniczego. którego powinien używać ktoś. że rozmowy się udały. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały poranek Data: 30 maja 2011.512 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. 19:17 . Chciałabym zapytać Cię o nią – ale żebyś znowu nie zaczął przypadkiem dziwaczyć. że jutro o tej porze będę na drugim końcu kontynentu. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty i świat wydawniczy? Data: 30 maja 2011. jeśli wolno spytać? I o co chcesz mnie spytać w związku z panią Jones? Zaintrygowałaś mnie tym. Nie myśl. Interesuje mnie wszystko.Dla mnie również był wyjątkowy. 19:10 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Wzorowy? W porównaniu z czym. Cieszę się. jaką znam.„Dziwaczyć” to nie jest czasownik. chociaż po wzorowym seksie na biurku zacząłeś dziwaczyć. 19:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Christian Grey Prezes. co robisz. A raczej podziękuj ode mnie pani Jones. Inc. Poranek przerósł moje najśmielsze oczekiwania. ale uspokaja mnie myśl. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty i pani Jones Data: 30 maja 2011. że nie zauważyłam. Grey Enterprises Holdings. Christian Grey Prezes. Jesteś najbardziej fascynującą kobietą.

. to Ty – ponieważ jesteś inteligentną młodą kobietą z niezwykłymi zdolnościami negocjacyjnymi. ale w końcu to robię. co masz na myśli i czy góry nie bierze Twoje poczucie ironii... mają – i miały – charakter wyłącznie zawodowy. Pani Jones to ceniony pracownik. dla której uczyniłbym wyjątek. Cieszę się. pieprzymy. Określenie „wzorowy” uznam za komplement. że mogłabyś tak pomyśleć.513 Adresat: Christian Grey Drogi Panie. Jedyna osoba. Nie tkwi w wieży z kości słoniowej obwieszonej drogimi dziełami sztuki. z którymi łączą mnie relacje seksualne. Język ewoluuje i zmienia się. Christian Grey Prezes. z widokiem na panoramę Seattle i lądowiskiem dla śmigłowców na dachu. Jestem zaszokowany faktem. jakie nas łączą. Czy pani Jones to twoja była uległa? Ana Po raz kolejny się waham. kiedy się. czy wysłać. choć z Tobą nigdy nie mam pewności. jak ty to ujmujesz. Pieprzenie było wzorcowe. zapewne musiałbym taką decyzję gruntownie przemyśleć.. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. oczywiście takie jest moje skromne zdanie.. Relacje. Nadawca: Christian Grey Temat: Zważaj na słowa! Data: 30 maja 2011. Nie zatrudniam osób.. że Twoje doświadczenie jest ograniczone. Wzorowy – w porównaniu z innymi razami. Grey Enterprises Holdings.. Inc. Tyle że jeśli miałabyś używać takiego języka. a przecież sam wiesz. To żywy organizm. I tak pozostanie – będzie ograniczone wyłącznie do mnie. 19:27 . jak ograniczone jest moje doświadczenie. ach tak. z Wieży z Kości Słoniowej Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nawet za tysiąc lat Data: 30 maja 2011.

514 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. – Dobrze. nawet na mnie nie patrząc. Z równie znudzoną miną wręczam mu bilet i dokument ze zdjęciem. Moje poczucie ironii i ja życzymy Ci dobrej nocy.Wydaje mi się. ponieważ Kate wróciła z jedzeniem. Christian Grey Prezes. – Baw się dobrze na Barbadosie. Teraz muszę Cię opuścić. – Do zobaczenia po powrocie. Udaję się do kolejki do odprawy i staję w niej z bagażem podręcznym. Nie zawracałam sobie głowy walizką. . Grey Enterprises Holdings. że przydzieli mi miejsce przy oknie. Kate nachyla się i ściska mnie mocno. Zdania nie zmieniłam i nie zmienię. który Ray podarował mi na ostatnie urodziny. wystarczy plecak. a potem zostaję sama. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: A za dwa tysiące? Data: 30 maja 2011. Nie daj się stłamsić Panu Nadzianemu. Mam nadzieję. Kate. Mam nadzieję. 19:29 Adresat: Anastasia Steele Dobranoc. Tulimy się jeszcze raz. Zatrzymujemy się przed terminalem odlotów lotniska SeaTac. – Pani bilet? – Znudzony chłopak wyciąga rękę. Inc. i porządnie wypocznij. że już jasno wyraziłam swój sprzeciw wobec pracy w Pańskiej firmie. Skontaktuję się z Tobą po przylocie do Georgii. Anastasio. nigdy. że Ty i Twoje poczucie ironii dolecicie na miejsce cali i zdrowi.

Twoje zapędy prześladowcze nie znają granic.. Miejmy nadzieję. – Słucham? – Gdyby zechciała pani przejść do saloniku dla pierwszej klasy i tam poczekać na lot. panno Steele.. Otwieram MacBooka w nadziei przetestowania teorii. nie. – Jeszcze raz zerka na ekran komputera. – Uśmiecha się grzecznie. burcząc pod nosem. jakbym była jednocześnie Świętym Mikołajem i króliczkiem wielkanocnym. Salonik dla pierwszej klasy ma jednak swoje plusy.515 – Okej. on nie może tak po prostu odpuścić. – Nie. 21:53Adresat: Christian GreySzanowny Panie Grey. Odbieram od niego kartę pokładową i ruszam w stronę saloniku dla pierwszej klasy. niepoprawny kontroler. że wiedziałeś. – Najwyraźniej się obudził i teraz uśmiecha się do mnie promiennie. Cholerny Christian Grey. pierwsza klasa. na który lot mam bilet. Została pani przeniesiona do pierwszej klasy. – Anastasia Steele. wymasowano i poczęstowano dwoma kieliszkami szampana. – To musi być jakaś pomyłka. .Mocno niepokoi mnie fakt. że działa w każdym miejscu na Ziemi. Z każdym łykiem Moeta coraz bardziej jestem skłonna wybaczyć Christianowi tę jego interwencję. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI Zrobiono mi manicure. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przesadna rozrzutnośćData: 30 maja 2011. Mrużę oczy.

a potem z tym samym dziecinnym zadowoleniem otwieram go i zabieram się za pisanie. jako że ostatnio nie sypiam zbyt .Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Ależ nie ma za coData: 30 maja 2011. – Rozłączam się. Tak.Plecy masował mi bardzo sympatyczny młody człowiek. Dobranoc. – Kocham cię. Annie. tato – mówię na pożegnanie. Inc. czy po starcie wolno mi będzie pisać mejle.Dr Flynn wrócił i wybieram się w tym tygodniu na wizytę. wymasowano plecy i uraczono dwoma kieliszkami szampana – przyjemny początek wyjazdu.Dziękuję. 21:59Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele. Patrzę na Maca. a tymczasem kabina powoli się zapełnia. gdzie jestem – na szczęście jest tak późno. że rozmowa nie trwa długo.Zrobiono mi manicure. Tak będzie bezpieczniej. Niezmiernie sympatyczny.Kto Ci masował plecy?Christian GreyPrezes z odpowiednio ustosunkowanymi znajomymi. aby mu powiedzieć. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Silne i uzdolnione dłonieData: 30 maja 2011. W zwykłej sali odlotów nie miałabym okazji poznać Jean-Paula – tak więc raz jeszcze dziękuję za tę przyjemność. Ray jest w dobrej formie. W pierwszej klasie jest tyle miejsca. Wywołano nasz lot. 22:22Adresat: Christian GreySzanowny Panie. Aha! Czas się odpłacić. Pozdrów mamę. Dzwonię do Raya. Nie jestem pewna. poza tym przyda mi się trochę snu dla urody.Grey Enterprises Holdings. więc wyślę mejl z samolotu. – Ja ciebie też.516 że doktorowi Flynnowi skończył się już urlop. Ależ jestem z siebie zadowolona. Z kieliszkiem szampana w dłoni moszczę się wygodnie na skórzanym fotelu przy oknie. – Dobranoc.

Samolot . Kate ma rację. Moja podświadomość wpatruje się we mnie. ale mógł mi o tym powiedzieć. by ze mną leciał. gdy bezcielesny głos z pokładu załogowego oznajmia: – Załoga.. Wręcza mi miękki koc i poduszkę. Widać. – Och. – Panno Steele. przepraszam. Cholera. na czas startu musi pani schować laptop – mówi grzecznie odpicowana stewardesa. nie. obok mnie. Teraz będę musiała czekać. Klikam „wyślij” i czekam. gdy tak siedzę i czekam. Co to znaczy? Zamykają drzwi? Swędzi mnie skóra głowy. O nie. A tak w punkcie odpraw wyglądałam jak jakaś ciemięga. A może jednak? Powiedziałam mu. żebyś wygodnie podróżowała”. Fajnie. w uśmiechu prezentując idealne zęby.517 dobrze.. krzywiąc się nieładnie: „Naprawdę chcesz go rozdrażnić? Przecież to. jasnowłosy i opalony – no naprawdę. Zgoda. że nie chcę.. Pierwsza klasa zapełniła się i tylko jedno miejsce jest wolne.Kolorowych snów... że to gej. A ja aż podskakuję. Nietrudno go zirytować. przez głowę przelatuje mi mocno niepokojąca myśl. JeanPaul nawet by mnie nie dotknął. co zrobił. czując się jak bardzo niegrzeczna dziewczynka.. sprawdzić drzwi. Patrzę na swój mejl. nie zrobiłby tego. myślę o Panu. poza jego zasięgiem. Niech ma za swoje! Gdybym czekała w zwykłej sali odlotów. Troszczy się o ciebie i chce. kto w Seattle jest opalony? Wydaje mi się. A może siedzi tu Christian. ale ten akurat szczegół zachowam dla siebie. jak czasem ktoś ci dogadza. Cholera. Zerkam nerwowo na zegarek.Ana Och. Otulam kocem kolana.. że mam coś na sumieniu. Fotel obok mnie jest jedynym wolnym miejscem w kabinie przeznaczonej dla szesnastu osób.. Panie Grey. Był bardzo sympatyczny. jest słodkie. ależ się wkurzy – a ja będę wtedy w powietrzu.

518 lekko podskakuje i zaczyna się toczyć po asfalcie. Oddycham z ulgą, ale czuję także lekkie ukłucie rozczarowania. Cztery dni bez Christiana. Zaglądam ukradkiem do BlackBerry.

Nadawca: Christian Grey Temat: Ciesz się, póki możesz Data: 30 maja 2011, 22:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele, Wiem, co próbujesz robić – i uwierz mi, udaje Ci się. Następnym razem polecisz w skrzyni w luku bagażowym, związana i zakneblowana. Coś takiego sprawi mi zdecydowanie większą przyjemność niż zwykłe przeniesienie do pierwszej klasy.Czekam niecierpliwie na Twój powrót. Christian GreyPrezes, którego świerzbi ręka, Grey Enterprises Holdings, Inc. Jasna cholera. Taki już problem z poczuciem humoru Christiana – nigdy nie mam pewności, czy żartuje, czy rzeczywiście jest zły. Podejrzewam, że w tym przypadku w grę wchodzi to drugie. Ukradkiem, tak żeby stewardesa nie widziała, wystukuję pod kocem odpowiedź.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Żartujesz? Data: 30 maja 2011, 22:30 Adresat: Christian Grey Widzisz – nie mam pojęcia, czy żartujesz, a jeśli nie, to chyba zostanę już w Georgii. Skrzynie to dla mnie granica bezwzględna. Przepraszam, że Cię wkurzyłam. Powiedz, że mi wybaczasz. A Nadawca: Christian Grey Temat: Żartuję Data: 30 maja 2011, 22:31

519 Adresat: Anastasia Steele Jak to możliwe, że piszesz mejle? Ryzykujesz życie wszystkich na pokładzie, włącznie z Tobą, korzystając z BlackBerry? Uważam, że to pogwałcenie jednej z zasad. Christian Grey Prezes, którego świerzbią obie ręce, Grey Enterprises Holdings, Inc. Obie ręce! Odkładam BlackBerry i opieram się wygodnie. Samolot wjeżdża na pas startowy, a ja wyjmuję wysłużony egzemplarz Tessy – odrobina lekkiej lektury na podróż. Kiedy zaczynamy się wznosić w powietrze, rozkładam siedzenie i wkrótce zapadam w sen. Stewardesa budzi mnie, kiedy zaczynamy podchodzić do lądowania w Atlancie. Miejscowy czas to piąta czterdzieści pięć. Spałam tylko cztery godziny... Jestem półprzytomna, ale dziękuję za szklankę soku pomarańczowego, który mi podaje. Zerkam nerwowo na BlackBerry. Żadnych nowych wiadomości od Christiana. Cóż, w Seattle jest prawie trzecia w nocy, no i pewnie chce mnie powstrzymać przed popsuciem systemu awionicznego czy też co tam nie pozwala samolotom lecieć, kiedy włączone są telefony komórkowe. Postój w Atlancie trwa tylko godzinę. I znowu rozkoszuję się zaletami saloniku dla pierwszej klasy. Kusi mnie, żeby skulić się na jednej z pluszowych sof i zasnąć. Ale za mało jest czasu. Aby czymś się zająć, zaczynam pisać na laptopie długi mejl do Christiana.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Lubisz mnie przerażać? Data: 31 maja 2011, 06:52 EST Adresat: Christian Grey Wiesz, jak bardzo nie lubię, kiedy wydajesz na mnie pieniądze. Owszem, jesteś bardzo bogaty, niemniej jednak mocno mnie to krępuje i czuję się, jakbyś mi płacił za seks. W każdym razie

520 podróż w pierwszej klasie bardzo mi się podoba, jest o wiele wygodniej niż w ekonomicznej. Tak więc dziękuję Ci. Mówię poważnie – i naprawdę podobał mi się masaż Jean-Paula. Wyglądał mi na geja. Nie wspomniałam o tym fakcie w swoim poprzednim mejlu, bo chciałam Cię wkurzyć. Zirytowałeś mnie wtedy i teraz Cię za to przepraszam. Ale jak zwykle przesadzasz. Nie możesz pisać mi takich rzeczy – związana i zakneblowana w skrzyni. (Mówiłeś poważnie czy żartowałeś?) To mnie przeraża... Ty mnie przerażasz... Jestem pod Twoim urokiem, wiodąc z Tobą życie, o którego istnieniu do zeszłego tygodnia nie miałam pojęcia, a potem piszesz mi coś takiego i mam ochotę uciec z krzykiem gdzie pieprz rośnie. Naturalnie tego nie zrobię, ponieważ bym za Tobą tęskniła. Bardzo. Chcę, żeby nam się udało, ale przeraża mnie głębia mych uczuć do Ciebie i mroczne ścieżki, którymi mnie wiedziesz. To, co mi oferujesz, jest erotyczne i seksowne, a ja jestem ciekawa, ale także boję się, że zrobisz mi krzywdę – fizyczną i emocjonalną. Po trzech miesiącach możesz powiedzieć do widzenia, a wtedy co się ze mną stanie? Z drugiej strony takie ryzyko niesie ze sobą pewnie każdy związek. Po prostu nie jest to związek z moich wyobrażeń. Zwłaszcza pierwszy swój związek wyobrażałam sobie inaczej. Miałeś rację, mówiąc, że nie ma we mnie nic uległego... Teraz się z Tobą zgadzam. Pomimo to pragnę być z Tobą, a jeśli tak właśnie muszę się zachowywać, chciałabym spróbować, ale sądzę, że wszystko schrzanię i skończy się to zbiciem na kwaśne jabłko – a ta akurat myśl w ogóle mi się nie podoba. Tak bardzo się cieszę z tego, że powiedziałeś, iż postarasz się spróbować dać mi więcej. Muszę się jedynie zastanowić, czym dla mnie jest to „więcej”, i to właśnie jeden z powodów, dla którego potrzebowałam nieco dystansu. Tak bardzo mnie oszałamiasz, że niełatwo mi jasno myśleć, kiedy jesteśmy razem. Wywołują mój lot. Muszę kończyć. Ciąg dalszy nastąpi. Twoja Ana Wysyłam mejl i śpiąca udaję się do drugiego samolotu. W tym akurat jest tylko sześć miejsc w pierwszej klasie, a od razu po starcie otulam się kocem i zapadam w sen. Zbyt szybko budzi mnie stewardesa z sokiem

521 pomarańczowym, gdyż zaczynamy podchodzić do lądowania na lotnisku Savannah International. Piję powoli, koszmarnie zmęczona, i pozwalam sobie na odrobinę ekscytacji. Spotkam się z mamą po raz pierwszy od sześciu miesięcy. Zerkając ukradkiem na BlackBerry, przypominam sobie, że wysłałam do Christiana rozwlekły mejl – jednak odpowiedzi brak. W Seattle jest piąta rano; mam nadzieję, że jeszcze śpi, a nie wygrywa na fortepianie żałobne melodie. Zalety posiadania bagażu podręcznego są takie, że można szybko opuścić lotnisko, a nie czekać bez końca przy taśmociągu. Zalety podróżowania pierwszą klasą są takie, że samolot opuszcza się w pierwszej kolejności. Mama czeka na mnie w towarzystwie Boba. Tak miło ich widzieć. Nie wiem, czy to z powodu zmęczenia, długiego lotu czy tej całej sytuacji z Christianem, ale kiedy tylko wpadam w ramiona mamy, wybucham płaczem. – Och, Ana, kotku. Musisz być strasznie zmęczona. – Zerka nerwowo na Boba. – Nie, mamo, ja tylko... tak bardzo się cieszę, że cię widzę. – Ściskam ją mocno. Tak mi dobrze w jej ramionach, czuję się jak w domu. Niechętnie ją puszczam i Bob obejmuje mnie ramieniem. Stoi odrobinę niepewnie i przypomina mi się, że ma problem z nogą. – Witaj w domu, Ana. Czemu płaczesz? – pyta. – Oj tam, Bob, po prostu się cieszę, że cię widzę. Patrzę na jego przystojną twarz z kwadratową szczęką i błyszczące niebieskie oczy, w których maluje się życzliwość. Lubię tego męża, mamo. Możesz go zatrzymać. Bierze ode mnie plecak.

522 – Jezu, Ana, co ty w nim masz? To pewnie Mac. Oboje biorą mnie za ręce i we trójkę wychodzimy na parking. Zawsze zapominam, jak nieznośnie gorąco jest w Savannah. Z klimatyzowanej hali przylotów wpadamy w upalne objęcia Georgii. O w mordę! Wyplątuję się z ramion mamy i Boba, żeby natychmiast zdjąć bluzę. Tak się cieszę, że zapakowałam letnie ciuchy. Czasami tęsknię za suchym upalnym klimatem Las Vegas, gdzie jako siedemnastolatka mieszkałam z mamą i Bobem. Do tej gorącej wilgoci Georgii trzeba się przyzwyczaić. Kiedy siedzę na tylnej kanapie cudownie klimatyzowanego suva Boba, robi mi się słabo, a moje włosy puszą się w niemym proteście. Szybko wysyłam esemesa do Raya, Kate i Christiana: „Jestem już w Savannah, cała i zdrowa. A :)” Przez moją głowę przebiega myśl o José i przypomina mi się, że w przyszłym tygodniu jest otwarcie jego wystawy. Powinnam zaprosić Christiana, wiedząc, co względem niego czuje? A czy po tym mejlu Christian nadal mnie będzie chciał widzieć? Wzdrygam się na tę myśl, a potem wyrzucam ją z głowy. Zajmę się tym później. Teraz mam zamiar cieszyć się towarzystwem mamy. – Skarbie, musisz być wykończona. Chcesz się przespać, gdy dojedziemy do domu? – Nie, mamo. Chciałabym pójść na plażę. Tak oto w niebieskim, wiązanym na szyi tankini leżę na leżaku i sączę dietetyczną colę, przed sobą mając Atlantyk. I pomyśleć, że zaledwie wczoraj spoglądałam ponad Cieśniną w stronę Pacyfiku. Moja mama leży obok w absurdalnie dużym kapeluszu i w okularach w stylu Jackie O., także pijąc colę. Jesteśmy

523 na plaży Tybee Island, zaledwie trzy kwartały od naszego domu. Trzyma mnie za rękę. Zmęczenie minęło i cieszę się teraz słońcem. Jest mi wygodnie, ciepło i bezpiecznie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zaczynam się odprężać. – No więc, Ana... opowiedz mi o tym mężczyźnie, który tak ci zawrócił w głowie. Zawrócił w głowie! Skąd ona wie? No i co mam powiedzieć? Podpisałam NDA, więc nie mogę zdradzać żadnych szczegółów, ale czy gdyby było inaczej, to opowiedziałabym mamie o wszystkim? Blednę na tę myśl. – No? – pyta i ściska mi dłoń. – Ma na imię Christian. Jest niesamowicie przystojny. I bogaty... zbyt bogaty. Jest bardzo skomplikowany i zmienny. Tak – niezmiernie mi się podoba to moje zwięzłe, trafne streszczenie. Przekręcam się na bok, aby ją widzieć, a mama robi to samo. Wpatruje się we mnie błękitnymi oczami. – Chcę się skupić na tym, że jest skomplikowany i zmienny. O nie... – Ach, mamo, od jego zmian nastrojów kręci mi się w głowie. Miał trudne dzieciństwo, więc jest bardzo zamknięty w sobie, trudny do rozgryzienia. – Lubisz go? – Więcej niż lubię. – Naprawdę? – Zaskoczyłam ją.

524 – Tak, mamo. – Mężczyźni tak naprawdę nie są skomplikowani, skarbie. Są bardzo prości i dosłowni. Najczęściej mówią to, co myślą. A my godzinami analizujemy ich słowa, gdy tymczasem wszystko powinno być jasne. Na twoim miejscu traktowałabym go dosłownie. To mogłoby ci pomóc. Patrzę na nią z otwartymi ustami. W sumie całkiem dobra rada. Traktować Christiana dosłownie. Natychmiast przypominają mi się jego słowa. Nie chcę cię stracić... Oczarowałaś mnie... Rzuciłaś na mnie urok... Ja też będę tęsknił... nie wiesz, jak bardzo... Przyglądam się mamie. Ma czwartego męża. rzeczywiście wie coś na temat mężczyzn. Może

– Większość facetów jest humorzasta, niektórzy bardziej od innych. Na przykład twój ojciec... – Jej spojrzenie łagodnieje i robi się smutne, jak zawsze na wspomnienie mojego taty. Prawdziwego taty, tego mitycznego mężczyzny, którego nie poznałam, zabranego nam tak okrutnie przez wypadek podczas szkolenia wojskowego. Wydaje mi się, że mama przez cały czas szuka kogoś takiego jak on... Może znalazła go w końcu w Bobie. Szkoda, że nie w Rayu. – Kiedyś uważałam, że twój ojciec jest humorzasty. Ale teraz, kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że był po prostu za bardzo oddany pracy i staraniom, by zapewnić nam godziwe życie. – Wzdycha. – Był taki młody, oboje byliśmy młodzi. Może w tym tkwił problem.

525 Hmm... Christiana nie można nazwać starym. Uśmiecham się do niej czule. Potrafi wpaść w bardzo smutny nastrój, kiedy rozmyśla o moim tacie. Ale jestem przekonana, że jego humory nie umywały się do zmiennych nastrojów Christiana. – Bob chce nas wieczorem zabrać na kolację. Do swojego klubu golfowego. – O nie! Bob z niedowierzaniem. zaczął grać w golfa? – pytam

– Nic mi nie mów – jęczy mama, przewracając oczami. Po lekkim lunchu w domu zabieram się za rozpakowywanie. Mam zamiar oddać się sjeście. Mama zniknęła, żeby się zająć formowaniem świec, czy też co tam z nimi robi, a Bob jest w pracy, mogę się więc trochę przespać. Włączam Maca. W Georgii jest druga po południu, w Seattle jedenasta rano. Ciekawe, czy czeka na mnie odpowiedź od Christiana. Nerwowo zaglądam do skrzynki.

Nadawca: Christian Grey Temat: Nareszcie! Data: 31 maja 2011, 07:30 Adresat: Anastasia Steele Anastasio, Irytuje mnie fakt, że gdy tylko zaczyna nas dzielić odległość, Ty komunikujesz się ze mną otwarcie i szczerze. Dlaczego tak nie potrafisz, kiedy jesteśmy razem? Tak, jestem bogaty. Przyzwyczaj się. Czemu nie miałbym wydawać na Ciebie pieniędzy? Powiedzieliśmy Twojemu ojcu, że jestem Twoim chłopakiem, na litość boską. Czy tak właśnie nie robią chłopacy? Jako Twój Pan będę oczekiwał, że godzisz się z tym bez szemrania. Nawiasem mówiąc, matce także powiedz. Nie wiem, jak przyjąć Twoje stwierdzenie, że czujesz się jak dziwka. Wiem, że nie takich użyłaś słów, ale to właśnie sugerujesz. Nie wiem, co mogę

526 powiedzieć czy zrobić, żebyś przestała się tak czuć. Chciałbym, żebyś miała wszystko, co najlepsze. Pracuję wyjątkowo ciężko, więc mogę wydawać pieniądze, jak mi się żywnie podoba. Mógłbym Ci kupić wszystko, czego pragniesz, Anastasio, i chcę to robić. Jeśli chcesz, nazwij to redystrybucją. Albo po prostu wiedz, że nigdy, przenigdy nie pomyślę o Tobie w sposób taki, jaki napisałaś, i bardzo jestem zły, że Ty masz takie myśli. Jesteś inteligentną, elokwentną, piękną młodą kobietą, a masz naprawdę zaburzone poczucie własnej wartości i zastanawiam się, czy nie umówić Cię z doktorem Flynnem. Przepraszam, że Cię straszę. Potworna jest dla mnie myśl, że moje słowa wzbudzają w Tobie przerażenie. Naprawdę sądzisz, że pozwoliłbym Ci podróżować w zamknięciu? Zaproponowałem Ci własny odrzutowiec, na litość boską. Tak, to był żart, najwyraźniej kiepski. Niemniej jednak prawda jest taka, że myśl o związanej i zakneblowanej Anastasii mnie podnieca (to nie żart – taka jest prawda). Skrzynię mogę darować – nie jest mi do niczego potrzebna. Wiem, że masz problem z kneblowaniem – rozmawialiśmy na ten temat – i jeszcze przedyskutujemy, czy lub kiedy Cię zaknebluję. Wydaje mi się natomiast, że nie dociera do Ciebie fakt, iż w relacjach Pan/uległa to uległa dzierży władzę. Ty. Powtórzę: to Ty dzierżysz całą władzę. Nie ja. W hangarze powiedziałaś „nie”. Nie mogę Cię dotknąć, jeśli mi nie pozwolisz – dlatego właśnie mamy umowę opisującą, co zrobisz, a czego nie. Jeśli spróbujemy czegoś, a Tobie się to nie spodoba, dokonamy w umowie stosownych zmian. To zależy od Ciebie – nie ode mnie. I jeśli nie masz ochoty leżeć w skrzyni związana i zakneblowana, po prostu do tego nie dojdzie.Chcę dzielić z Tobą swój styl życia. Nigdy niczego tak bardzo nie pragnąłem. Jeśli mam być szczery, to Cię podziwiam, że osoba tak niewinna ma chęć spróbować. Nie masz pojęcia, ile mi to mówi. Nie dostrzegasz tego, że ja także uległem Twojemu czarowi, choć mówiłem Ci o tym tyle razy. Nie chcę Cię stracić. Denerwuję się, że przeleciałaś prawie pięć tysięcy kilometrów po to, aby na kilka dni ode mnie uciec, ponieważ przy mnie nie jesteś w stanie jasno myśleć. Ze mną jest tak samo, Anastasio. Tracę rozsądek, kiedy jesteśmy razem – tak głębokie jest moje uczucie do Ciebie. Rozumiem Twój niepokój. Naprawdę próbowałem

527 trzymać się od Ciebie z daleka; wiedziałem, że jesteś niedoświadczona, choć nigdy bym nie posunął się tak daleko, gdybym wiedział, jak wielkie jest Twoje niedoświadczenie. A mimo to umiesz rozbroić mnie całkowicie, jak jeszcze nikt przed Tobą. Na przykład Twój mejl: czytałem go niezliczoną ilość razy, próbując zrozumieć Twój punkt widzenia. Trzy miesiące to tylko dowolnie podana liczba. Moglibyśmy zrobić z tego sześć miesięcy, rok? Jak długo byś chciała? Co by Ci zapewniło poczucie bezpieczeństwa? Powiedz koniecznie. Wiem, że muszę zasłużyć na Twoje zaufanie, ale z tego samego powodu musisz się ze mną komunikować, kiedy ja tego nie robię. Wydajesz się taka silna i niezależna, a potem czytam, co napisałaś, i dostrzegam Twoją inną stronę. Musimy się nawzajem nakierowywać, Anastasio. Musisz być ze mną szczera i oboje musimy znaleźć sposób, aby ten układ wypalił. Martwisz się tym, że nie jesteś uległa. Cóż, może to i prawda. Postawę należną uległej przyjmujesz właściwie tylko w pokoju zabaw. Wygląda na to, że to jedyne miejsce, gdzie pozwalasz mi sprawować nad sobą należytą kontrolę i jedyne miejsce, gdzie robisz to, co każę. Zachowujesz się „przykładnie” – takie słowo nasuwa mi się na myśl. I nigdy bym Cię nie stłukł na kwaśne jabłko. Moim celem jest słodka różowość pośladków. Podoba mi się fakt, że poza pokojem zabaw sprzeciwiasz mi się. To dla mnie nowe, stanowiące miłą odmianę doświadczenie i nie chciałbym tego zmieniać. Więc tak, powiedz mi, czym jest dla Ciebie to „więcej”. Postaram się dać Ci przestrzeń, której potrzebujesz, i będę się trzymał od Ciebie z daleka podczas Twojego pobytu w Georgii. Czekam z niecierpliwością na Twój kolejny mejl. A tymczasem baw się dobrze. Ale nie za dobrze. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. A niech mnie. Napisał wypracowanie, jak za czasów szkolnych – i to całkiem dobre wypracowanie. Serce podchodzi mi do gardła, gdy po raz drugi czytam ten mejl, praktycznie tuląc do siebie Maca. Trzy miesiące zamienić na rok? Mam władzę! Jezu, będę musiała to wszystko porządnie przemyśleć. „Traktuj go dosłownie” – tak brzmiały słowa mojej matki. Nie chce mnie stracić. Dwa razy tak napisał! I też chce, żeby nam się udało. Och,

528 Christianie, ja również! Postara się trzymać z daleka! Czy to oznacza, że może mu się to nie udać? Nagle stwierdzam, że taką mam właśnie nadzieję. Pragnę go zobaczyć. Rozstaliśmy się niecałą dobę temu, a wobec perspektywy czterech dni bez niego uświadamiam sobie, jak bardzo za nim tęsknię. Jak bardzo go kocham. – Ana, skarbie. – Głos jest cichy i ciepły, pełen miłości i słodkich wspomnień. Delikatna dłoń gładzi mnie po policzku. Mama mnie budzi. Leżę, tuląc do siebie laptop. – Ana – powtarza śpiewnie, gdy ja wybudzam się ze snu, mrugając w różowawym świetle zmierzchu. – Cześć, mamo. – Przeciągam się i uśmiecham. – Za pół godziny wychodzimy na kolację. Nadal masz na nią chęć? – pyta życzliwie. – O tak, mamo, oczywiście. – Bardzo się staram zdusić ziewnięcie, ale kiepsko mi to wychodzi. – A cóż to za imponujące cudo techniki? – Pokazuje na laptop. Cholera. – Och... to? – decyduję się na swobodną, zaskoczoną nonszalancję. Mama zauważy? Wydaje się bardziej spostrzegawcza, odkąd mam „chłopaka”. – Christian mi go pożyczył. Myślę, że z jego pomocą można

529 pilotować prom kosmiczny, ale ja go używam tylko do pisania mejli i surfowania po necie. Poważnie, to nic takiego. Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem, siada na łóżku i zakłada mi za ucho luźne pasmo włosów. – Napisał do ciebie? Och, cholera do kwadratu. – Taa. – Moja nonszalancja nieco się rozmywa i oblewam się rumieńcem. – Może za tobą tęskni, co? – Mam nadzieję, mamo. – Co pisze? Och, cholera do sześcianu. Gorączkowo próbuję wyłapać z tego mejla coś niewinnego, co mogę powiedzieć matce. Jestem pewna, że nie ma ochoty słuchać o Panach, krępowaniu i kneblowaniu, no ale o tym to choćbym chciała, nie mogę jej powiedzieć, ponieważ podpisałam NDA. – Kazał mi się dobrze bawić, ale nie za dobrze. – Brzmi rozsądnie. No to wyszykuj się, skarbie. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. – Tak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Cudownie cię widzieć. – Po tych słowach wychodzi z pokoju. Hmm, Christian i rozsądek... Do tej pory byłam zdania, że to się wzajemnie wyklucza, ale po tym mejlu... hm, niewykluczone, że wszystko jest możliwe. Potrząsam głową. Potrzebuję czasu, aby przetrawić jego słowa. Pewnie zrobię to po kolacji – i wtedy mogę

530 mu odpowiedzieć. Wstaję z łóżka, szybko zdejmuję T-shirt oraz krótkie spodenki i wchodzę pod prysznic. Przywiozłam szarą sukienkę Kate, tę, w której odbierałam dyplom. To jedyna elegancka rzecz, jaką tu mam. Plusem tego upału jest to, że zagniecenia się wyprasowały, więc chyba się nada na kolację w klubie golfowym. Gdy się ubieram, włączam laptop. Nic nowego od Christiana i czuję ukłucie rozczarowania. Bardzo szybko piszę do niego mejl.

Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Wielomówny?Data: 31 maja 2011, 19:08 ESTAdresat: Christian GreyProszę Pana, wielomówny z Pana pisarz. Muszę jechać do klubu golfowego Boba na kolację i – dla Twojej wiadomości – przewracam oczami na tę myśl. Ale Ty i Twoja świerzbiąca Cię ręka znajdujecie się daleko, więc mój tyłek jest bezpieczny, przynajmniej na razie. Bardzo mi się podoba Twój mejl. Odpiszę, gdy będę mogła. Już za Tobą tęsknię. Miłego popołudnia.Twoja Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011, 16:10Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Rozprasza mnie temat tego mejla. Rzecz jasna tyłek jest bezpieczny – na razie.Udanej kolacji. Ja też za Tobą tęsknię, zwłaszcza za Twoim tyłeczkiem i niewyparzoną buzią.Moje popołudnie będzie nudne i nieciekawe, ożywione jedynie myślami o Tobie i Twoim przewracaniu oczami. Wydaje mi się, że to Ty roztropnie zauważyłaś, że ja także mam ten okropny zwyczaj.Christian GreyPrezes i przewracacz oczamiGrey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przewracanie oczamiData: 31 maja 2011, 19:14 ESTAdresat: Christian GreySzanowny Panie Grey,Przestań pisać do mnie mejle. Próbuję się wyszykować

Z wyjątkiem. może w ten sposób dam ujście części gniewu. żeby powbijać w nią szpilki. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ganię. 19:22 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie.531 na kolację. Jesteś bardzo rozpraszający. czasami. Naprawdę muszę się szykować. Aha. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. co jest mocno niepokojące. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. że myli mnie Pan z kimś innym. Christian Grey Prezes. Po raz kolejny się zastanawiam. Potrzebna mi laleczka. ja? Data: 31 maja 2011. Mogę . mojej matki i oczywiście doktora Flynna. to takie niestosowne.. kiedy przewracasz oczami?Twoja Ana Wysyłam i natychmiast przychodzi mi na myśl ta niegodziwa wiedźma. a Tobie kto daje klapsy. że Christiana bije ktoś w wieku mojej matki. 16:18 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele... panie Grey? Myślę. który czuję wobec tej nieznajomej.. Robisz to na okrągło na piśmie. pani Robinson. jakie ta kobieta wyrządziła szkody. nawet kiedy znajdujesz się na drugim końcu kontynentu. 16:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Usta zaciskam w cienką. Inc.Czy choć raz miałam czelność Pana zganić. ponurą linię. Grey Enterprises Holdings. I tak wolę mój tytuł od Twojego. I Ciebie. Na szczęście jestem panem własnego losu i nikt mnie nie gani.

Grey Enterprises Holdings.Christian GreyPrezes. Och. 19:33 EST Adresat: Christian Grey Powoli. Grey Enterprises Holdings. 16:31 Adresat: Anastasia Steele JA TEŻ. a więc chce się bawić. Christian Grey Prezes. Z jakiegoś nieznanego powodu jego słowa zeskakują z ekranu i sprawiają.532 Ci zapiąć sukienkę?Christian Grey Prezes. że mnie tam teraz nie ma. Inc. Grey Enterprises Holdings.. 16:35 Adresat: Anastasia Steele Żałuję. żebyś ją rozpiął.. Nadawca: Christian Grey Temat: Ostrożnie z marzeniami. Nadawca: Christian Grey Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. Inc.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dozwolone od lat osiemnastu Data: 31 maja 2011. .. Inc. Data: 31 maja 2011.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011.. 19:28 ESTAdresat: Christian Grey Wolałabym. że wciągam głośno powietrze.

– Nic mi nie jest. dobrze się czujesz? Masz rumieńce. a ja aż podskakuję. mały.. to sukienka Kate. mnie się podoba.533 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. Kurde.Na razie. kochanie. . Podoba ci się? Marszczy brwi jeszcze bardziej. Dlaczego czuję się taka winna? – Już idę. – Skarbie. Pędzę do holu. mamo. gdzie czekają mama i Bob. – Ana! – woła mnie mama. a Kate nie – improwizuję szybko. – Ślicznie wyglądasz. – Cóż. – Och. 19:39 EST Adresat: Christian Grey Muszę lecieć.. – Dlaczego masz na sobie sukienkę Kate? O nie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. Mama marszczy brwi. 19:37 EST Adresat: Christian Grey JA TEŻ.

Nadawca: Christian Grey Temat: Plagiat Data: 31 maja 2011.534 Mama mierzy mnie podejrzliwym wzrokiem. I zostawiłaś w stanie zawieszenia. Chyba im dobrze ze sobą. – Mamo. Bob jest jej aniołem stróżem. klepiąc się po brzuchu i robiąc zbolałą minę. rozkoszując się letnią wodą. Podczas kolacji w gronie znajomych z klubu golfowego była dowcipna i czarująca. . Kiedy to się zaczęło? Kiedy poznałam Christiana. nie mogąc się doczekać powrotu do Christiana. Widać. Później. Miłej kolacji. nie musisz tego robić. 16:41 Adresat: Anastasia Steele Ukradłaś mi tekst. Naprawdę się cieszę. Dlaczego? Wycieram się szybko. dumam nad tym.. Bob umiera z głodu. że jest głodny. Czeka na mnie mejl wysłany kilka godzin temu. że mogę się przestać o nią martwić i zostawić za nami mroczne czasy Męża Numer Trzy. a potem wychodzimy. Mam masę ciuchów. Bob ciepły i troskliwy. I zaczęła udzielać mi dobrych rad. a tymczasem Bob zaczyna okazywać zniecierpliwienie. tuż po naszym wyjściu. – Jutro zabieram cię na zakupy – oświadcza mama. Chichoczę. – Święte słowa – burczy Bob. To znaczy.. kiedy biorę prysznic. – Nie wolno mi zrobić czegoś dla własnej córki? Chodźmy. jak bardzo moja mama się zmieniła.

Jak się udała kolacja? Christian Grey Prezes. jak Pan może pamięta. ten tekst jako pierwszy wyszedł z ust Elliota. że apetyt Ci dopisuje. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kogo nazywasz złodziejem? Data: 31 maja 2011. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Grey Enterprises Holdings. Inc. Ten tekst na pewno komuś skradł.535 Christian GreyPrezes. Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedokończone sprawy? Data: 31 maja 2011. Jakiego zawieszenia? Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy Data: 31 maja 2011. Inc. kiedy się zaczynało robić ciekawie. Wróciłaś. Cieszy mnie także wiadomość. 19:30 Adresat: Anastasia Steele Głupią udajesz? Przecież to Ty mnie poprosiłaś. Wyszłaś tak nagle – wtedy. 22:26 EST Adresat: Christian Grey Kolacja była sycąca – na pewno ucieszy Cię wieść. że zjadłam stanowczo zbyt dużo. Grey Enterprises Holdings. abym Ci rozpiął sukienkę. Grey Enterprises Holdings. Zaczynało się robić ciekawie? Jak to? Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy – zdecydowanie Data: 31 maja 2011. Inc. 22:18 EST Adresat: Christian Grey Proszę Pana. Elliot jest mało oryginalny. .I naprawdę nie mogłem się tego doczekać.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo gimnastyczne Data: 31 maja 2011... Ty właśnie taki wpływ masz na mnie.Christian GreyPrezes. Ale tego to już się chyba domyśliłeś. Panie Grey.) Nadawca: Christian Grey Temat: Czekam niecierpliwie Data: 31 maja 2011. . że odbieram Ci apetyt.. To tylko niepewność. Grey Enterprises Holdings. mi go odbiera. Panno Steele. i z całą pewnością wykorzystam tę wiedzę dla własnych korzyści. Inc. Inc. mała©Christian Grey Prezes. jaką czuję w pobliżu Twojej osoby. więc muszę kończyć. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Oczywiście. że apetyt mi dopisuje. Grey Enterprises Holdings..536 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cóż.Z ogromną niecierpliwością wyczekuję kolejnego razu. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Będę o tym pamiętał. Sądziłem. Panno Steele. I nigdy nie udawałabym nieświadomie głupiej. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Tak dobrze mnie Pani zna. że go zaostrzam. zawsze pozostaje nam weekend Data: 31 maja 2011.. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Znowu bawiłeś się słownikiem? Nadawca: Christian Grey Temat: Przejrzałaś mnie Data: 31 maja 2011. Wybieram się na kolację ze starym przyjacielem. Na razie. Przykro mi.

Dobrze? Czy znam dobrze Christiana? Znam go na poziomie seksualnym. ciepły. Jezu.. Czemu on nie dostrzega jej prawdziwego oblicza? Oblicza osoby molestującej nieletnich? Gaszę światło i wpatruję się w ciemność. Marszczę brwi. I nagle ekran wypełniają zdjęcia Christiana: we fraku. A potem. . Skąd się wzięły w Internecie? Ależ on jest przystojny. razem z nim.. zabawny. aż się pojawi błękitny ekran. czekając. zimny. z wyjątkiem. najlepiej w panią Robinson. Powinnam przeanalizować jego długi mejl z rana. że jest humorzasty. niej. w białej koszuli i flanelowych spodniach. ten facet to same sprzeczności. rany – zdjęcia José z Heathmana. ma własne dzieci? „Ma dzieci Christiana?” – pyta drwiąco moja podświadomość. a wydaje mi się. Niecierpliwie bębnię palcami. następnie zdjęcie za zdjęciem najbardziej fotogenicznego mężczyzny.537 Z jakim starym przyjacielem? Nie sądziłam. jak Kate mówiła. ale zbyt dużym teraz pałam gniewem. Jest zamężna? Rozwiedziona? Jezu. że nie mogła znaleźć żadnego zdjęcia z kobietą. Jedyne zdjęcie z kobietą. którego dobrze znam. Otwieram Google i wpisuję do wyszukiwarki słowa „Christian Grey”. to dlaczego nadal się z nią przyjaźni? Tak samo ona. Mam ochotę w coś walnąć. Jeśli to on miał dość. Przewijam szybko ekran: z jakimiś wspólnikami. Dlaczego on musi się z nią nadal spotykać? Nieoczekiwanie atak przypuszcza zielonooka zazdrość. Wyłączam gniewnie laptopa i wchodzę pod kołdrę. Wiem. i tą kobietą jestem ja. stąd jej „gejowskie” pytanie. Nadal na wszystkich fotkach jest sam i przypomina mi się. na uroczystości wręczania dyplomów. Jak ona śmie? Jak śmie zasadzać się na bezbronnego nastolatka? Nadal to robi? Dlaczego przestali? Przez moją głowę przebiegają rozmaite scenariusze.. trudny. pojawia się moje zdjęcie. Czy dr Flynn o niej wie? Gramolę się z łóżka i na nowo uruchamiam to podłe urządzenie. Klikam w kolejną stronę.. w garniturze. a mnie się robi niedobrze. na trzeciej stronie. Mam misję. że Christian ma starych przyjaciół. że jest w nim znacznie więcej do odkrycia.

538 O kuźwa! Jestem w Google! Przyglądam się naszemu zdjęciu. To było tuż przed tym. Nic. więc rano muszę pamiętać o pigułce. jak się zgodziłam spróbować. Wyglądam na zaskoczoną obecnością aparatu. I dostałam okres. Desperacko pragnę dowiedzieć się więcej. Dodaję zdjęcie do ulubionych i przewijam przez wszystkie osiemnaście stron wyników. Przyglądam mu się. żałując. Odkładam go na nocny stolik. że zapytam Christiana o jego związek z tą kobietą. Ana PS. Piszę krótki mejl do Christiana. Dzieli się ze mną kolejnymi przemyśleniami na temat delikatnego męskiego ego. że kolacja się udała. Z kolei Christian wygląda nieziemsko przystojnie i spokojnie. że nie jesteśmy w tym samym miejscu. Zostawiamy Boba przed telewizorem i udajemy się do baru w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Savannah. To . Szybko ustawiam w BlackBerry alarm. Po porannych zakupach i popołudniowym wylegiwaniu się na plaży moja matka zdecydowała. a jednocześnie chcę zapomnieć. że wieczorem powinnyśmy się wybrać na drinka. piękna twarz. kładę się i w końcu zapadam w niespokojny sen. która może teraz patrzy na tę cholerną panią Robinson. 23:58 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. Czy to pani Robinson? Wysyłam i przygnębiona wracam do łóżka. czy jest teraz z nią. wytrąconą z równowagi. taka piękna twarz. Piję właśnie drugiego cosmopolitana. no i ma TEN krawat. Nie znajdę w Google pani Robinson. co mi o niej powiedział. Ale muszę wiedzieć. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Odpowiednie towarzystwo Data: 31 maja 2011. tylko na przeciwległych końcach kontynentu. zdenerwowaną. postanawiając. Mama trzeciego.

a potem zapomnieć. Christian nie kontaktował się ze mną przez cały dzień. Nie jakaś rzucona od niechcenia myśl. Cały dzień raczy mnie takimi perełkami.. Żadnego mejla. Najbardziej się boję. ale tam. Wiem. – Skarbie. bezskutecznie próbując ukryć rozdrażnienie. że coś się może wykluć ze znajomości z tym kolegą ze studiów. o której chcemy pogadać. a na jej twarzy widnieje matczyna troska. – Przewierca mnie wzrokiem. A mimo to za nim tęsknię. nic. – Potrzebowałam po prostu nieco dystansu od Christiana. a zaraz potem. – Mamo. – Mamo. Ale coś jest na rzeczy i wydaje mi się. José. – Marszczę brwi. José to tylko przyjaciel. że wszystko. że miał wypadek samochodowy. zupełnie tracę dystans. – Wiem. kotku. czemu mi to mówisz? – pytam. czy wszystko w porządku.539 mocno irytujące. On mnie często przytłacza. Kusi mnie. to problem do rozwiązania. . – Przytłacza? – Tak. wydajesz się taka zagubiona.. gdzie w grę wchodzi ona. że to irracjonalne. aby do niego zadzwonić i sprawdzić. że nie mówisz mi wszystkiego. żeby spokojnie wszystko przemyśleć. Mężczyźni wolą działać. Ana. Sądziłam. – Widzisz. i tyle. Nigdy nie przyprowadziłaś do domu żadnego chłopaka. że ta pani Robinson znowu położyła na nim swoje wstrętne łapska. co wychodzi z ust kobiety. mężczyźni uważają.

21:42 EST Adresat: Christian Grey Ona nie jest jedynie starą przyjaciółką. 21:40 EST Adresat: Anastasia Steele Tak. w którym może zatopić zęby?Zrobiłeś się dla niej za stary? Dlatego właśnie skończył się Wasz związek? Wciskam „wyślij”. Skóra na głowie mnie swędzi. a ja mam kolejną okazję sprawdzić BlackBerry. Mama odchodzi od stolika. A więc był z nią na kolacji. Co się stało? Kręcę głową. byłem na kolacji z panią Robinson. a on biegnie do tej podłej suki. Nadawca: Anastasia Steele Temat: STARE towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. Jak on mógł? Nie ma mnie dwa dni. Nie mogę się doczekać naszego spotkania.540 – Skarbie. . Christian Grey Prezes. a w moich żyłach buzuje adrenalina. Wreszcie – odpowiedź od Christiana! Nadawca: Christian Grey Temat: Towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. strasznie jesteś blada. Inc. Grey Enterprises Holdings. gdy wraca moja mama. Przez cały dzień ukradkiem do niego zaglądam. Znalazła innego nieletniego chłopca. Anastasio. – Ana. Tęsknię za Tobą. muszę iść do toalety. To jedynie stara przyjaciółka.

Napijmy się jeszcze – burczę. o czym chcę pisać w mejlach .541 – Nic. On kiwa głową. Szybko zerkam na BlackBerry. Rozumie międzynarodowe określenie „jeszcze jedną kolejkę”. Inc.. Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj. 21:45 EST Adresat: Anastasia Steele Nie jest to coś.. Marszczy brwi. Grey Enterprises Holdings. O kuźwa.Ile jeszcze cosmopolitanów zamierzasz wypić? Christian Grey Prezes. on tu jest. Data: 1 czerwca 2011. . ale przywołuje gestem jednego z kelnerów i pokazuje na nasze kieliszki.

Moja wewnętrzna bogini zrywa się z szezlonga i wydaje radosne okrzyki. gdy Christian rusza w naszą stronę.. I już go widzę. Zapomniałam mamie wspomnieć o jego skłonnościach prześladowczych. W jego szarych oczach widać. Serce mi zamiera. Naprawdę się tu zjawił – dla mnie. Ubrany jest tradycyjnie w białą lnianą koszulę i dżinsy.. nie. Pochyla się i całuje mnie w policzek. – Co? Naprawdę? – Ona się także rozgląda. – Cześć – odpowiada. ale go nie widzę. czym mocno mnie zaskakuje. . co? Gniew? Napięcie? Usta ma zaciśnięte w cienką linię. co się stało? Wyglądasz. jakbyś zobaczyła ducha. Cholera jasna. W świetle halogenów jego włosy połyskują miedzianie. jest tutaj. a on się tu zjawia.. a po chwili wpada w nerwowy rytm. Jak mam się gniewać na niego w obecności mojej matki? Podchodzi do naszego stolika. – To Christian. W tym momencie jestem tak bardzo na niego zła. – Ana. – Cześć – mówię piskliwie.. nie kryjąc szoku i zdumienia. patrząc na mnie nieufnie.542 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI Rozglądam się nerwowo po barze.

a sądzę. ile bym dała. Uśmiech znika z twarzy Christiana i maluje się na niej rezerwa. że jedno i drugie by mu się nie spodobało. od jak dawna nas obserwował. – Górę biorą dobre maniery. mamo. Odwraca się w jej stronę.543 – Christianie. Jezu. – Przyleciałem się z tobą spotkać. a w oczach tańczą mu iskierki. Szczęka opada jej dosłownie na stół. na co mam w tej chwili większą ochotę. Patrzę na tę dwójkę spod zmrużonych powiek. No i chcę wiedzieć. Skąd on zna jej nazwisko? Obdarza ją tym swoim firmowym. ale jestem kompletnie wytrącona z równowagi. I już po niej. Uśmiecha się do niej znacząco. a cóż by innego? – Patrzy na mnie beznamiętnie. – Zatrzymałem się w tym hotelu. Milczy jak zaklęta. aby poznać jego myśli. . – Pani Adams. Niesamowicie się cieszę. Carla. Niepokoję się także mejlem. promiennym Christianowym uśmiechem. nakrzyczeć na niego czy rzucić mu się w ramiona. niż zamierzałam. to moja matka. a gniew z powodu pani Robinson jeszcze mnie nie opuścił. Nie wiem. Och. Ujmuje jego wyciągniętą dłoń i wymieniają uścisk. – Co ty tu robisz? – Moje pytanie brzmi bardziej szorstko. zbyt wysoki nawet dla moich uszu. który mu właśnie wysłałam. weź się w garść. – W tym hotelu? – Głos mam jak studentka po amfetaminie. – Christianie – wyrzuca w końcu z siebie. a więc zapominanie języka w buzi jest dziedziczne – o tym akurat nie miałam pojęcia. Och. opatentowanym. że go widzę. niezmiernie miło mi panią poznać.

. – Przysuń sobie krzesło. – I jeszcze dwa cosmo – dodaję. Akurat . tylko Christian może zamawiać drinka tak. – Poproszę gin z tonikiem – mówi Christian. – Więc tak się akurat złożyło. iż mnie tu nie ma. Z Hendricksem ogórek. aby zabrzmiało to lekko. jest na mnie zły? Może przez te uwagi na temat pani Robinson? Albo fakt. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. zerkając niespokojnie na Christiana. ewentualnie Bombay Sapphire. – Albo tak się akurat złożyło. że wy wybrałyście się na drinka do hotelu. Jasny gwint. o to akurat nie może być zły. Christian sięga po krzesło stojące przy sąsiednim stoliku i siada obok mnie. jakby to była cała kolacja. – Dziękuję. panno Steele. który w ułamku sekundy zjawia się przy stoliku. Christianie? – Macha na kelnera. przyszedłem tutaj i zobaczyłem was. a czwarty wkrótce się przede mną pojawi? Mama patrzy na nas nerwowo. wczoraj napisałaś. poważny.. w którym się zatrzymałem – odpowiada Christian. – Obserwuje moją reakcję. że piję trzeciego cosmopolitana. – Dosiądziesz się do nas. Piję razem z mamą. z Bombayem limonka. Christianie. – Głos ma cichy. że zatrzymałeś się w hotelu. O w mordę. do którego wybrałyśmy się na drinka? – pytam. pani Adams. – Przed chwilą zjadłem kolację. – Najlepiej Hendricks. starając się.544 – Cóż. że żałujesz.

podnoszę wzrok i oto widzę ciebie. przenikając do krwi i pulsując w całym ciele.. – Pasuje ci ten kolor. rozgrzewając wszystko na swej drodze.. przymknij się! Pytał cię ktoś o zdanie? . tak. uśmiechając się do niego nieśmiało i widzę. Dzięki Bogu.. no nie? – Przechyla głowę i na jego ustach dostrzegam cień uśmiechu. I trochę się opaliłaś. słysząc te komplementy. Nie widziałam go już dwa dni. ależ go pragnę. zamierzałem jutro złożyć ci wizytę. że jestem mu winna wyjaśnienie. mamo. może się jednak uda uratować ten wieczór. Anastasio. Ujmuje moją dłoń i ściska lekko. Mrugam powiekami. a po południu na plaży. przesuwając kciukiem po knykciach.. Ale oto jesteś tutaj. Ale jak zwykle to ty zaskakujesz mnie. że on też się uśmiecha. a ja czuję znajome przyciąganie. dotąd niespotykanym. O rany. Oddech mam urywany. – Pomyślałem. Pod delikatnym naciskiem jego kciuka pod moją skórą włącza się prąd. że zrobię ci niespodziankę.. a do Christiana umiarkowanie pasuje takie określenie – ale czy rzeczywiście tak trudno uwierzyć w to. Wiem. że mogę podobać się mężczyźnie? Temu mężczyźnie? „Szczerze mówiąc. że nigdy nie miałam chłopaka. Ślicznie wyglądasz. Zerkam szybko na mamę. – Rano byłyśmy z mamą na zakupach.. – Kupiłaś ten top? – Pokazuje na moją nową bluzeczkę z zielonego jedwabiu. wpatruje! Przestań. Rumienię się. czując. – Cóż. tak” – warczy moja podświadomość. Jakby był jakimś egzotycznym stworzeniem.545 myślałem o twoim ostatnim mejlu. która wpatruje się w Christiana. A teraz wybrałyśmy się na kilka koktajli – mamroczę. Och. Co za zbieg okoliczności.

– Do piątku.. a ja ponownie oblewam się rumieńcem. – Naprawdę? – Unosi z rozbawieniem brew. Uśmiecha się do niej. proszę. – Nie chcę wam przeszkadzać.. – Jak długo będziesz w Georgii. – Ana opowiadała o tobie same dobre rzeczy. Pojawia się kelner z naszym zamówieniem. zostawiając nas samych. wreszcie odzyskując zdolność mowy. ale chyba go nie dostrzega. Nerwowo sączę cosmopolitana. cudownie cię w końcu poznać – wtrąca mama. Patrzę z rozpaczą. Carlo.546 Rzucam mamie gniewne spojrzenie. Mamo. Mam sporo pracy – mówi poważnie Christian. – Doskonale. pani Adams. . – Dziękuję – odpowiada grzecznie Christian. jak wstaje i odchodzi. Christianie? – pyta mama. – Zjesz z nami jutro kolację? I proszę. – Hendricks. mów mi Carla. Wypiję szybkiego drinka. a potem sobie pójdę. proszę pana – oświadcza triumfująco. – Christianie. muszę skorzystać z toalety. dopiero co w niej byłaś. – Z największą przyjemnością. A teraz wybaczcie mi.

Marszczy brwi. – To sąd niezwykle krytyczny. – Wstrzymuję oddech. a pani Robinson była panem Robinsonem. Christianie. coś takiego byłoby w porządku? Gdyby to była. – Wykorzystała bezbronnego piętnastolatka – kontynuuję. Krytyczny? – Och. czekając na jego reakcję. – Uważam ją za osobę molestującą nieletnich. Puszcza moją dłoń.547 – A więc jesteś na mnie zła o to. – Christian kieruje na mnie nieufne spojrzenie. – Gdybyś był piętnastoletnią dziewczyną. podnosi moją dłoń do ust i całuje delikatnie każdą kostkę. Jezu. Anastasio – szepcze. Nie domyśliłaś się tego jeszcze? Mrugam powiekami. – Relacja seksualna między nami zakończyła się dawno temu. . wprowadzającym cię w świat BDSM. teraz chce to załatwić? – Tak – bąkam. a krew w moich żyłach wrze. Blednie. skonsternowany. Wcale tak nie było – szepcze zaszokowany. że byłem na kolacji ze starą przyjaciółką. Mia? Gwałtownie chwyta powietrze i patrzy na mnie wilkiem. powiedzmy. Cosmopolitany dodają mi odwagi. – Nie pragnę nikogo oprócz ciebie. w takim razie jak było? – pytam.

żeby cię zdenerwować. to nie było tak. Robię to. – Nie rozumiem. Gdy tymczasem ty i ona. – urywam. Proszę. Próbuję jedynie sprawić.. zaraz wróci twoja mama. To moja przyjaciółka i partnerka w interesach. – Jesteś zazdrosna? – Patrzy na mnie ze zdumieniem. – Anastasio. – Tak. Nigdy nie łączyły nas relacje seksualne. Nikomu. – Anastasio. jak się czujesz. ona mi pomogła. – Nie leć. – Okej. to postaw się na moim miejscu. abym został. gdy spotykam się z José. Tak się cieszę. Może później. Gniewam się o to. nie. nie chcąc ciągnąć tego wątku. na co mam ochotę. lecz dlatego. że ledwie wyjechałam. w Hilton Head czeka na mnie samolot.. Jeśli nie chcesz.. wybrałeś się z nią na kolację. co ona ci zrobiła. Tego mi było trzeba. A to mój przyjaciel. A jeśli chodzi o twoją zazdrość. Nie spotkałem się z panią Robinson po to. Jest na mnie zły. Tyle tylko powiem na ten temat. i zła z powodu tego. Przez siedem ostatnich lat nigdy się nie musiałem nikomu tłumaczyć. Krępuje mnie rozmowa o tym właśnie teraz. a po chwili jego spojrzenie łagodnieje.548 – Ana. . – Tym razem to ja jestem skonsternowana. Pomyśl. ja tak tego nie postrzegałem – mówi cicho. że raz na jakiś czas jemy razem kolację. abyś zrozumiał. że tu jesteś. Lubię swoją autonomię. Anastasio. Mogę wrócić do Seattle.. – Stała się motorem zmiany na lepsze. Piorunuję go wzrokiem.

– Wszystko dobrze. – Tak. Poniosę sromotną klęskę. Od wielu lat. . Christian sączy drinka. aby udało ci się przekonać mnie. – Dlaczego zakończyliście wasz związek? Zaciska usta. jesteśmy wspólnikami – kontynuuje. – Nie sądzę. A to nowina. O czym on teraz myśli? Kochał ją? Myślę. że was teraz opuszczę. O w mordę! – Możemy porozmawiać o tym innym razem. – Seksu między nami już nie ma. w jakimś bardziej ustronnym miejscu? – warczy. pozwolicie. Przywołuję na twarz sztuczny uśmiech i szybko odsuwamy się od siebie. że ona nie jest pedofilem. – Ja tak jej nie postrzegam.549 Partnerka w interesach? Kurwa mać. drogie panie. – Jej mąż się dowiedział. że tak. – Cóż. mamo. że mama wróciła z toalety. A teraz dość! – Kochałeś ją? – No i co tam słychać? – Nie zauważyliśmy. bacznie mnie obserwując.

nie. bo masz mętlik w głowie przez tego chłopaka. Mój gniew powraca z pełną mocą. wpatrując się w niego. błagając spojrzeniem. Co za mężczyzna. że powinniście porozmawiać. To oczywiste. A sama wiesz.. – Dopiszcie. jak ktoś używa twojego pełnego imienia.550 Nie. pokój numer sześćset dwanaście. Siadam na krześle. normalnie nie do zniesienia. przeleciał prawie pięć tysięcy kilometrów. żeby cię zobaczyć. jak bardzo męczy taki . tak przyjemnie słyszeć. – Zatkało mnie. przyjechałaś tu. a ona praktycznie się rozpływa. – Wachluje się teatralnie. proszę. Anastasio. Przyjechałam tu do ciebie. Och. Zadzwonię rano. kontrolujący wszystko drań. – Och. Nie wiem jednak. I znika.. Myślę. Ana. Musisz z nim porozmawiać. Do jutra.. – Piękne imię dla pięknej dziewczyny – stwierdza Christian i ściska jej wyciągniętą dłoń. – Ana. że szalejecie na swoim punkcie. nie może mnie tak teraz zostawić. te drinki do mojego rachunku. Carlo.. Całuje mnie grzecznie w policzek. co się między wami dzieje. Ależ tu gorąco. mała – szepcze mi do ucha. aby odpowiedział na moje pytanie. – MAMO! – Idź i z nim porozmawiaj. – Na razie. Cholerny. – Nie mogę. Na litość boską. mamo – et tu Brute? Wstaję.

Zrób to. – Skarbie. że Christian ma własny odrzutowiec. – Ana. – O rany – mruczy. migoczącego na jego czole? czego potrzebujesz? Neonu Patrzę na nią i w oczach wzbierają mi łzy. odkąd tu przyleciałaś. – No i to tylko cztery tysiące. – Nie! – Tak. nie pięć. . Marszczę brwi. A ona co ci mówi? Wbijam wzrok w dłonie. coś jest między wami nie tak. bez względu na jego charakter. A on w tobie. to rozmowa. skarbie. Próbuję to rozgryźć. – Wiem. Nie powiedziałam jej. – Chyba się w nim zakochałam – szepczę. Ale jedyny sposób rozwiązania problemu. od zawsze masz tendencję do nadmiernego analizowania wszystkiego. Możesz sobie myśleć. Ana. Oblewam się rumieńcem. – No co? – Ma własny samolot – bąkam zakłopotana.551 lot. ale dopóki nie porozmawiacie. ile tylko chcesz. donikąd cię to nie zaprowadzi. Dlaczego mnie to krępuje? Mama unosi brwi. co ci każe intuicja. mamo. Do diaska.

Pukam nieśmiało do drzwi pokoju sześćset dwanaście i czekam.. że klucz do tego szczęścia znajduje się na górze. nie płacz. Idź do niego! To śliczne miejsce... Jezu. kosztowna pomyłka. Tylko się zabezpiecz..552 – Ana. a na chwilę obecną uważam. że on mnie nie kocha. bardzo romantyczne. Gdybyś wróciła później do domu. nie musisz ze mną wracać. To apartament. – Zuch dziewczyna – uśmiecha się. – Cholera. pod donicą z juką.. kotku. No i będziecie na neutralnym gruncie. mamo. – Myślę. Christian . tak jak w Heathmanie. następnie gestem zaprasza mnie do środka. Cóż.. w pokoju sześćset dwanaście. I jaka to kwota?. naprawdę. Otwiera je Christian. – Christian gwiżdże. Rozglądam się po pokoju. Kulę się pod jej spojrzeniem. złota oraz brązu.. nie rzuca się wszystkiego i nie leci prywatnym samolotem na drugi koniec kontynentu po to.. aby napić się herbaty. – Skarbie.. – Nieważne. Moje policzki robią się purpurowe. A Lucas?. rozmawiający przez komórkę. – Wszystkie odprawy podliczone?. klucz znajdziesz na ganku. jesteś dorosła.. – Dopijmy najpierw cosmopolitany.. Chcę iść i jednocześnie nie chcę. Gdybyś miała tu zostać. Wystrój jest bardzo nowoczesny i utrzymany w odcieniach zgaszonego fioletu.. Mruga kompletnie zaskoczony. Pragnę twojego szczęścia. jak bardzo jest się bogatym.

– Nie – mówi cicho.. żebym się poczęstowała. i jest tam chłodniej.... Cisza się przeciąga. – Co tu robisz.. – Nie. Jest tu pewna działka. nie kochałeś jej? Krzyżuje ręce na piersi i opiera się o ścianę. Sądzę.. Niezbyt wcześnie. Dlaczego? – Niech Bill zadzwoni. W szarych oczach czai się ostrożność. następnie przechodzi do sypialni. – Rozłącza się i patrzy na mnie. co Georgia ma nam do zaoferowania. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. – Jeśli okaże się. Christian wraca..553 podchodzi do szafki z ciemnego drewna. Okej. Jutro. uśmiechając się lekko. . Barney mówił. Okej. Zgadzam się. Wręcza mi kieliszek i pokazuje na wiaderko z lodem. Detroit ma także sporo zalet. że udało mu się to rozwiązać. że powinniśmy ją rozważyć. niech Bill zadzwoni. Nie przerwał rozmowy. że oferta jest wystarczająco atrakcyjna. otwiera drzwiczki i moim oczom ukazuje się barek. w piątek.. choć upał tutaj panuje nieziemski. Słyszę. Pewnie po to. – Nie spuszcza ze mnie wzroku.. – Niech Andrea prześle mi wykresy. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać... nie odpowiedziałeś na pytanie czy nie. Nie. Wzruszam ramionami. moja kolej.. – Śmieje się... bym nie słyszała jego rozmowy. Gestem sugeruje. kiedy weszłam tamtego ranka do gabinetu.. którą jestem zainteresowany. jak leci woda. jutro... Częstuję się sokiem pomarańczowym..... – Poważnieje. Napełnia wannę.. – Nie. Chcę się przekonać. Anastasio? – Powiedziałam ci.

ale oczy mu się śmieją. sądzę. Anastasio. dokąd to zmierza. – Kręci z powagą głową. Cóż.. – Przestań przygryzać wargę. że byś śmiał i że często to robisz. Mój oddech przyspiesza. A ty pragniesz mnie. . – Pragnę cię. żeby się z tobą spotkać.. nie widziałem cię prawie trzy dni i długą przebyłem drogę. że wstrzymuję oddech. – Och. ale wyłącza go. Gdy wypuszczam powietrze. przypominając sobie. Robi krok w moją stronę z tą swoją seksowną miną drapieżcy. Teraz. – Marszczy brwi. Wiem. ale i pełen konsternacji. – Nie. gdyby rzeczywiście kochał tę wiedźmę? – Ależ by pomyślał? z ciebie zielonooka bogini. Dlatego tu przyszłaś. cała się kurczę.554 Bierze głęboki oddech. Kto – Kpi pan sobie ze mnie. – Naprawdę chciałam wiedzieć – próbuję się bronić. Parska śmiechem. Jak bym się czuła. Nie mogę uwierzyć. niby rozbawiony. Anastasio. że niedawno on tak powiedział do mnie. No ale przecież powinniśmy porozmawiać. nie kochałem jej. zmysłowy. Jesteś w moim pokoju. Odzywa się jego BlackBerry. – Ton głosu ma miękki. panie Grey? – Jakżebym śmiał. nawet na niego nie patrząc. dzięki Bogu chociaż za to.

. – Spogląda na mnie.555 – Cóż. Palce wsuwa mi we włosy. Christian pochyla się i przesuwa nosem po moim ramieniu aż do ucha. Zostajesz czy wychodzisz? Rumienię się. ale serce mi mocno wali. Wydaję głośny jęk i chwytam go za ramiona. wszędzie. – Tyle ci chcę powiedzieć. – Och. krążąca po ciele krew aż śpiewa. – Ja tobie też. a palce zaciska na włosach. . Odciąga mi głowę. by ktoś poza rodziną wściekał się na mnie. – Nie pamiętam. Zębami przygryza lekko skórę. – Powinniśmy porozmawiać – szepczę. – Strasznie byłaś na mnie zła – mówi cicho. – Zostaję – bąkam. Powinniśmy porozmawiać. odsłaniając szyję. – Później. przemieszczając się. pożądanie rośnie. ta jego bliskość i rozkoszny zapach Christiana. – Tak. mam taką nadzieję. Składa pod moim uchem delikatny pocałunek. patrząc na niego z niepokojem.. kiedy staje przede mną. teraz już wiesz. – Pragnę cię. O rany. Opuszkami palców przesuwa po moim policzku. Podoba mi się to.

Jest wielka. Nad pianą unosi się para. Ale my się nie zatrzymujemy. gdy rozmawiał przez telefon. W drugim pomieszczeniu znajduje się wpuszczona w podłogę wanna zdolna pomieścić cztery osoby. . Czy nic się przed nim nie ukryje? – Tak – odpowiadam cicho. – Ależ to upokarzające. Zabiera mnie do łazienki.. Wokół wanny biegnie kamienna ława..556 – Krwawisz? – Dalej mnie całuje. Pod jedną ze ścian migoczą świece. Och? Bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni... Jestem zażenowana. Jezu. Kuźwa. Dominuje w niej olbrzymich rozmiarów łoże z wymyślnym baldachimem. Prowadzą do niej kamienne schodki. Nieruchomieje. całych w błękicie i białym piaskowcu. – Oblewam się rumieńcem. która składa się z dwóch pomieszczeń. – Masz gumkę do włosów? Sięgam do kieszeni dżinsów i wyjmuję ją. zrobił to wszystko. – Wykąpmy się. – Wzięłaś pigułkę? – Tak. Powoli napełnia się wodą. – Masz skurcze? – Nie. O kurczę.

jaka jesteś w dotyku. Tak też robię. – Przekonaj się. – Zdejmij sandałki – mruczy. Spełniam jego polecenie. a pod nim dwie szklane umywalki. Całuje moje pośladki. Nie odrywając ode mnie wzroku. jak gładka jest twoja skóra. – Ujmuje moje obie dłonie i splata palce z moimi. a on klęczy za mną. Stoję przed nim naga od pasa w górę. Chwytam głośno powietrze. aby miał lepszy dostęp. – Zobacz. Zatacza moimi dłońmi powolne kółka. Chwytam się umywalki i skopuję dżinsy. gdzie staje za mną. jak pełne są twoje piersi. – Poczuj. Jesteś taka piękna – mruczy. Christian pochyla się i zakręca wodę. Naprzeciwko nas wisi wielkie lustro. sięga do przodu i rozpina mi dżinsy. – Unieś ręce. – Zamierzam cię posiąść w łazience. Anastasio. następnie kieruje je ku piersiom. Staram się nie ruszać. Kładzie dłoń na moim brzuchu. ignorując naturalny odruch zakrycia się. W łazience jest ciepło i wilgotno i materiał bluzeczki zaczyna przyklejać mi się do skóry. Pochyla się i całuje w szyję. Przechylam głowę. – Spójrz tylko na siebie. – Pozbądź się ich. – Głos ma miękki i niski. Teraz jestem naga. Prowadzi mnie z powrotem do pierwszej części łazienki. tak że są rozcapierzone. a ja szybko je zzuwam. Wkłada kciuki w dżinsy i powoli je zsuwa razem z majtkami. Christian wstaje i patrzy na mnie w lustrze. po czym on zdejmuje mi bluzkę. – Trzyma moje .557 – Zwiąż włosy – nakazuje cicho. Klęka. by po chwili zacząć je kąsać. Kładzie je na brzuchu.

że obejmują piersi. To takie erotyczne.. bardzo to jest przyjemne. muskając łechtaczkę. a potem do włosów łonowych. Czuje swoją skórę tak. Dotykam się. Bez niego czuję się zagubiona. przez talię aż do bioder. świadomość.. proszę – wyrzucam z siebie. aby on to robił. a potem szybko pozbywa się dżinsów. Jestem marionetką w jego rękach.. Czuję na plecach jego włoski. – Rób to dalej – nakazuje i odsuwa się. . aby na mnie patrzeć... Och.. Zdejmuje przez głowę koszulę.. Z mojego gardła wydobywa się jęk. Delikatnie gładzi kciukami sutki. Kąsa mi skórę na karku. Prowadzi moje dłonie wzdłuż ciała. i przesuwa dłonie po mojej kobiecości. po kolei. – Wolisz. – Tak jest. ustanawiając pewien rytm. a one natychmiast twardnieją.. zaraz. zmuszając do stanięcia w rozkroku. Ugniata kciukami sutki. Och. To nie jest tak samo. Rozchylam usta. żebym ja się tym zajął? – Spojrzenie ma palące. kontynuując zmysłowe pieszczoty. a ja zamykam oczy. całując i kąsając moje ramiona. Ponownie mnie obejmuje i ujmuje moje dłonie w swoje. jego dłoni. jęczę głośno i wyginam plecy w łuk.. Nagle puszcza mi dłonie. nie chcąc już widzieć w lustrze tej lubieżnej kobiety. krocze. która podnieca się dotykiem własnych dłoni. proszę. Nie. rozkoszując się miriadami doznań: szyja. maleńka – mruczy. Przyglądam się temu z fascynacją. – Och. Pragnę. Wsuwa mi nogę pomiędzy uda. na pośladkach zaś naprężony członek. tak że piersi wypełniają mi dłonie. jak on czuje. – Popatrz tylko na siebie. jak bardzo to podniecające. przekonuje się.. Jęczę i zamykam oczy. tak.558 dłonie tak. Anastasio – szepcze.

.. Święty Barnabo.. wejście. O kuźwa. wyginając biodra i to wystarczy. wczoraj – mamroczę. cóż za słodka udręka.. najpierw porusza się powoli. ściskając brzeg umywalki. wyjście. dysząc. – To dobrze. – Eee. testując mnie. o matko.. – Puszcza mnie i znowu obraca. o rety. ni z owego. czy ja się kiedykolwiek tobą nasycę? – szepcze. Ana! – Oddech ma urywany. napierając pupą na niego. abym poszybowała w kosmos.. Anastasio? – pyta ni z tego. Trzyma moje biodra. . nacierając na mnie. jedną ręką chwyta za nadgarstki i unieruchamia mi je za plecami. – Przytrzymaj się umywalki – nakazuje i przyciąga do siebie moje biodra. tak że ja się pochylam. Sięga mi między nogi... Oddech ma urywany.. maleńka – dyszy. – Właśnie tak. Zaczyna mnie szaleńczo całować. Jezu. drugą zaś pociąga za kucyk. Nagle obraca mnie. maleńka. Sięga i odnajduje łechtaczkę i zaczyna ją masować. Przytrzymując mnie na miejscu. – Och. napierając na moje usta swoimi. – Och.. ach! Skóra przy skórze. Och. podobny do mojego.559 że mam go za sobą. A potem ustanawia rytm: wejście. głośno.. jakby to była modlitwa albo litania. pociąga za niebieski sznureczek – że co?! – i delikatnie wyjmuje tampon. Wszystko wiruje i jednocześnie się zaciska. czując go w sobie. tak jak w pokoju zabaw.. I dochodzę. A potem jest już we mnie..... – Kiedy zaczął ci się okres... wołając głośno moje imię. On dociera tam chwilę po mnie. wyjście. Trzymam się kurczowo umywalki. po czym wyrzuca go do muszli klozetowej.

Głowę mam wspartą o jego tors i oboje się uspokajamy.560 Powoli osuwamy się na podłogę i bierze mnie w ramiona. W myślach powtarzam te słowa jak mantrę. dojmująco i nieokiełznanie? Chciałam porozmawiać. szare oczy. Przypomina mi się. – Zauważyłam – rzucam cierpko. że mam okres. wiedząc. Oboje milczymy zatopieni we własnych myślach. że on by tego nie chciał. ale opieram się temu pragnieniu. Nie mogę go dotykać. Weźmy teraz kąpiel.. – Ani trochę. Spina się. Czy zawsze tak będzie? Tak oszałamiająco. wykończona i otumaniona.. – Mnie to nie przeszkadza. odurzający zapach Christiana. Nie mogę go dotykać . zastanawiam się. czy to ja się kiedykolwiek nim nasycę. – Krwawię – bąkam. Uśmiecha się lekko. Przeszkadza? Może powinno. ciepłe. zniewalająco. unieruchamiając. ale teraz. Delikatnie wdycham słodki. Ależ mnie strasznie kusi. – To dobrze.. . Mam ochotę unieść rękę i opuszkami palców rysować mu wzory na skórze. nie przeszkadza. – A tobie to przeszkadza? – pyta miękko. Odchylam się i patrzę mu prosto w oczy. powinno? Nie..

561 Wyplątuje się ze mnie i wstaje. nie będąc w stanie się powstrzymać. to muszą być ślady po przypaleniach. Marszczy brwi. Anastasio. Przypaleniach czym? Blednę zaszokowana. – Ona to zrobiła? – pytam. przyjmując postawę obronną. – Co się stało? – pyta zaniepokojony Christian. dlaczego musisz tak ją demonizować. Stoi nagi. Gdy to robi. wbijam wzrok w dłonie i wiem już.. biologiczna matka. – W jego głosie słychać chłód. Oczywiście. ale nie rozwija tematu. znowu dostrzegam te małe okrągłe blizny na jego klatce piersiowej. nadzieja. że choroba miała u niego bardzo łagodny przebieg.. wręcz gniewną. – Twoje blizny – mówię cicho. – Ona? Pani Robinson? Ona nie jest zwierzęciem. kto? Kto mu to zrobił? A może istnieje rozsądne wytłumaczenie. i w końcu odbywamy tę rozmowę. Jasny gwint. – Nie patrz tak na mnie. Wyciąga rękę i pomaga mi wstać. Nie rozumiem. To nie ślady po ospie. a usta zaciskają w cienką linię. Milczy. Grace mówiła. cudownie nagi. – To prawda – warczy. ubrudzony moją krwią. że ktoś gasił na Christianie papierosy.. Rumienię się. jak w ułamku sekundy zamyka się w sobie. twarz mu się zasępia. – To nie są ślady po ospie. Papierosami? Pani Robinson. więc muszę na niego spojrzeć. że to nie ona. Jest mi niedobrze. a ja zbyt mocno reaguję – zaczyna kiełkować we mnie nadzieja.. Patrzy na mnie gniewnie. Patrzę. że się mylę. I ja także jestem naga – żadne z nas nie .

którą podążałem. Jest cudownie ciepła. Wzdycha i wchodzi do wanny. Siada naprzeciwko mnie.. – Sprowadziła mnie z drogi ku destrukcji. Zanurzam się w pachnącej pianie i podnoszę na niego wzrok. . Gdyby nie zaznajomiła cię z twoim. Och! Mrugam powiekami. W końcu Christian kręci głową i uśmiecha się drwiąco. jaki byłbyś. – Spojrzenie ma świdrujące. Spojrzenie ma lodowate. Pilnuje się. Grey – tym razem się nie ugnę. Cisza aż dzwoni w uszach. wzruszając ramionami. Twoja kolej. jaki uznałem za. dopuszczalny – dodaje. Narkomania czy prostytucja? Jedno i drugie? – Kochała mnie w sposób.. znaczy? – Dopuszczalny? – pytam szeptem. Biorę głęboki oddech. A co to. Moja podświadomość się denerwuje i niespokojnie obgryza paznokcie. – Tak. Jezu. – Gdyby nie pani Robinson. Bardzo trudno dorastać w idealnej rodzinie. mijam Christiana i wchodzę do wody.. ale nie daję za wygraną. – Zastanawiam się. chyba że w wannie. kiedy samemu jest się dalekim od doskonałości. eee. żeby mnie nie dotykać. nie odzywając się ani słowem. stylem życia.. u licha. aż tak go zdenerwowałam? Patrzy na mnie beznamiętnie. kojąca i głęboka. ale nie ustępuję. gdybyś jej nie poznał. Nasze spojrzenia się krzyżują. pewnie bym poszedł w ślady biologicznej matki.562 może się nigdzie schować.

skóra przy skórze. W ustach robi mi się sucho. jakbym otrzymała cios w brzuch. – Marszczy brwi.. – Ona cię nadal kocha? – Nie wydaje mi się. – Z wyjątkiem. Tyle bym się chciała dowiedzieć. Spina się i mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. I nie zamierza powiedzieć mi więcej. że jest mocno zdenerwowany. Co chcesz wiedzieć? Co ja muszę zrobić? – Oczy mu płoną i choć nie podnosi głosu. Piana już nie jest taka gęsta. co chcę wiedzieć. Anastasio. Jezu. A tobie mówię to wyłącznie dlatego. Ona uratowała mnie przed samym sobą. – Wahanie. a za każdym razem. Nie byłbym jej w stanie zmienić. ty mnie rozpraszasz. siadam obok niego i dotykamy się. – Ufam ci. Zerkam na swoje dłonie. – Wciąż ci powtarzam. – Jest rozdrażniony i mokrą dłonią przeczesuje włosy. że to było dawno temu.563 O nie. – Ja jedynie próbuję zrozumieć. kiedy próbuję z tobą porozmawiać. jesteś taką zagadką. że mówisz mi to. doktora Flynna. Z twarzy Christiana nic się nie da wyczytać. wiem. może to te cosmopolitany dodają mi odwagi. A nie chcę. widoczne pod wodą. że pragnę. jakbym . jakby wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiał. abyś mi zaufała. Przesuwam się w wannie. ale nagle stwierdzam. Cieszę się. nie w taki sposób.. naturalnie. Nie znałam dotąd nikogo takiego. że nie mogę już dłużej znieść dzielącej nas odległości. W jego słowach jest tyle nienawiści do samego siebie. A pani Robinson go kochała. Zamknięta przeszłość. na litość boską. – Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem. Jakie to frustrujące. nadal kocha? Czuję się. – Och. ale chcę poznać cię lepiej. nawet gdybym chciał. Jasny gwint.

Moja podświadomość znowu robi minę z Krzyku Muncha.. – Tak. Potrafimy rozmawiać o wszystkim. do takiego wypytywania. Takie rozmowy prowadzę tylko z doktorem Flynnem i z. – Nie gniewam się na ciebie. – O mnie? – szepczę. – Nie dajesz za wygraną. Po prostu nie jestem przyzwyczajony do tego typu rozmów. A to odmiana. nie gniewaj się na mnie – szepczę. . starając się poskromić nagłą falę gniewu. i ja znamy się naprawdę długo. tak gwałtownie. że woda wylewa się na podłogę. Rozmawiasz z nią? – pytam. Przygryzam dolną wargę. Anastasio. ale nie bardzo mi się udaje. pani R. – O życiu. – O czym? Odwraca się twarzą do mnie. Za bardzo go naciskam. żeby w moim głosie nie było słychać irytacji. co? – burczy z rozdrażnieniem.564 go mogła ugryźć. Anastasio. Panią Robinson. – Proszę. – Urywa i marszczy brwi. wszechświecie.. Kładzie mi dłoń na ramieniu. – Czemu rozmawiacie o mnie? – Próbuję zadać to pytanie tak. Moja wewnętrzna bogini patrzy na niego zdziwiona. sprawach służbowych. – Z nią. – Tak. starając się nie wpaść w gniew. – Szare oczy patrzą na mnie uważnie. Wiem. że powinnam przestać.

Nie interesuje mnie ona w sensie seksualnym ani romantycznym. dość tego – rzuca surowo. – Już ci to mówiłem.565 – Nigdy nie znałem nikogo takiego jak ty. ceniona przyjaciółka i wspólniczka. Jestem bardziej rozdrażniona. Była mężatką. że rozmowa dobiegła końca. – I udziela ci ich pani Pedo? – warczę. Jezu. Jak to możliwe. że spotykali się ze sobą tyle lat? – A twoi rodzicie nigdy się nie dowiedzieli? – Nie – warczy. lodzie. Stąpam po cienkim na niebezpieczeństwo. bez zadawania żadnych pytań? Kręci głową. – Co to znaczy? Kogoś takiego. inaczej zupełnie straci cierpliwość. . i znowu czegoś nie rozumiem. kto nie podpisał automatycznie twojej umowy. narażając się – Inaczej przełożę cię przez kolano. I tyle. które mają związek z nią. Anastasio. – Skończyłaś? – pyta ostro. Nie mogę zadawać mu dalszych pytań. Ale ta strona naszego związku już nie istnieje. – Potrzebuję rad. I wiem. dzięki której niezwykle dużo zyskałem. Mamy wspólną przeszłość. mrużąc oczy. To dobra. niż sądziłam. choć to spieprzyło jej małżeństwo. – Anastasia.

Moja reakcja jest . jestem zadowolona – bąkam. jakby poczuł ulgę. że tobie przysługuje immunitet dyplomatyczny tylko dlatego. że przeleciałem taki kawał. – Zamierzałam to zrobić. pomimo twojego przesłuchania. – Nie odniosłaś się do mojego mejla. Ta myśl wydaje mi się nowa. niepokojąca. a wygląda na to. Chcę wiedzieć. – Obdarza mnie szczerym uśmiechem. kiedy ja go zasypuję pytaniami.566 – Na razie.. żeby było inaczej? – Wyraz twarzy ma znowu beznamiętny. – To dobrze. – Ja też się cieszę. że przyleciałeś. panno Steele. Bierze głęboki oddech i wyraźnie się odpręża. że tu jestem. że zadałeś sobie tyle trudu – mówię słabo. Och. moja kolej – burczy. O nie. nie jest do tego przyzwyczajony. Kręcę głową. Policzki robią mi się czerwone. – Wolałabyś. – Nie. gdy się nachyla. żeby cię zobaczyć? Nie kupuję tego. Więc skoro mnie można brać w krzyżowy ogień pytań. jakby spadł mu z serca wielki kamień. nie znoszę być w centrum uwagi. Cieszę się. co czujesz. – Oczy mu błyszczą. – Cała przyjemność po mojej stronie. Ale teraz ty jesteś tutaj.. sądzisz. – Mówiłam ci. żeby mnie pocałować. że każda próba takiej rozmowy go zdenerwuje. Dziękuję. Być może tak się właśnie czuje. – No dobrze.

czego jeszcze nie wie? Wzdycham zrezygnowana. – Też sądzę. odpowiedzi na co? Nie mam sekretnej przeszłości.567 natychmiastowa. Najpierw chcę poznać odpowiedzi. I Christian chce odpowiedzi. Pora na prawdę albo wyzwanie – moja podświadomość i wewnętrzna bogini patrzą na siebie nerwowo. A co tam. a potem może być więcej. – Na dłuższą metę chyba nie dam rady. w łazience unosi się para. Więcej? I znowu to słowo. – Co chcesz wiedzieć? – Cóż. Co mógłby chcieć wiedzieć na mój temat. – Nie jesteś zbyt dobrą uległą – stwierdza. – Nie.. – Oblewam się rumieńcem i wbijam wzrok w dłonie. że nie dasz rady. na początek jak się zapatrujesz na nasz potencjalny układ? Mrugam. Woda jest jeszcze ciepła. kim nie jestem. niech będzie prawda. – Nachyla się i daje buziaka. ale dobrodusznie. – Śmiejesz się ze mnie? – Tak.. Część mnie czuje się nieco urażona. Christian nieruchomieje i odsuwa się. . nie mam okropnego dzieciństwa. Christian unosi mi brodę i patrzy na mnie z rozbawieniem. W jego oczach tańczą wesołe iskierki. Cały weekend być kimś.

– Może nie mam dobrego nauczyciela. – Nie – mówię cicho. że powinienem być surowy. że się o mnie troszczy. Być może jedyny sposób – zdaję sobie z tego sprawę. badając moją reakcję. – Zawsze możesz użyć hasła bezpieczeństwa. kiedy się nie powinno jej czuć. – Aż tak było źle. podniecająco. co się działo? – Chyba tak.. On miał wtedy piętnaście lat. Ale w tym samym czasie czuję rozkoszne zaciskanie mięśni podbrzusza. To jego sposób okazywania. Wpatruje się we mnie. Musi minąć trochę czasu. – Pamiętam. było dobrze. Bolało.. nie. Było aż tak źle? Pamiętam. co siedzi w mojej głowie. nim poukłada ci się to w głowie... Jezu. Niewykluczone. Christian w kółko mi powtarzał. – Może. że czułem to samo. Cóż. Parska. O w mordę. kiedy pierwszy raz dałem ci klapsy? Mrugam. że czułam się skonsternowana swoją reakcją. że chodzi raczej o to. ale w sumie nie aż tak bardzo. Anastasio. Nie . – Przechyla głowę i uśmiecha się przebiegle. – To raczej wyobrażenie na temat tego.568 Najpierw wpatruję się w niego zaszokowana. a potem wybucham śmiechem – a on się przyłącza. bardziej Przełykam ślinę. A za drugim razem. Odczuwanie przyjemności.

– Jeszcze jedna sprawa. – Rozumiem. to spojrzenie. Ale jak na razie dobrze ci idzie. która w okresie kształtowania osobowości została zaniedbana. Patrzy na mnie. To akurat potrafię zrozumieć. że lubisz. I bądź tu. – Czy ty mnie właśnie ochlapałaś? – Tak. po czym marszczy brwi. panno Steele. Przez chwilę patrzy na mnie.. unosząc brew. ale owszem. które mnie pozwalają sprawować kontrolę. – Nie to miałam na myśli! – Z irytacją chlapię go wodą. – Jasny gwint. a w drugiej. może jakoś to będzie.569 zapominaj o tym. A jeśli tylko będziesz postępować zgodnie z zasadami. – Dlaczego musisz mieć nade mną kontrolę? – Bo to zaspokaja we mnie potrzebę. – Chwyta i sadza mnie sobie . pewnie tak. człowieku. a tobie gwarantują bezpieczeństwo. – Och. gdy to robię. W jednej chwili mówisz „Nie sprzeciwiaj mi się”. – Ale za jaką cenę? Czuję się skrępowana. mądry.. – Lubię cię skrępowaną – uśmiecha się znacząco. – Więc to forma terapii? – Nie postrzegałem tak tego.

puść mi ręce – szepczę. Bierze w dłonie moją twarz i mnie całuje. Mocno. tym rozciągającym mnie wypełnieniem.. dłonie wędrują do jego włosów i oddaję mu pocałunki mówiące: ja ciebie też pragnę. Obserwuje mnie. pochylając się ku niemu. – Zamierzam cię teraz przelecieć – szepcze i unosi mnie tak. Pochylam głowę i go całuję. Christian wydaje jęk i poprawia mnie tak. opierając czoło o jego czoło. Zaciskając dłonie na krawędzi wanny. To właśnie lubi.. zamykam oczy i rozkoszuję się tym doznaniem. sprawując nade mną kontrolę. śliscy i nasze ciała ocierają się o siebie... w jedyny sposób. obserwując przy tym moją twarz. Opuszczam ręce i chwytam się krawędzi wanny. Jesteśmy mokrzy. – Tak – odpowiadam. W tym właśnie jest dobry. wypełniając mnie. by go widzieć. rozlewając wodę na podłogę. powoli unoszę się i opuszczam. Jęczę.. czując pod sobą wzwód.. – Chyba wystarczy już tej rozmowy. usta ma rozchylone. jaki jest mi znany. język między zębami. ale on łapie za moje nadgarstki i przytrzymuje mi ręce za plecami. Otwieram oczy. zamiast nich łapiąc mnie za biodra. Odsuwa się i patrzy na mnie. Jęczę mu do ust. że wiszę nad nim. Wszystko się we mnie zapala. Zaczyna poruszać biodrami i łapię głośno powietrze. Przechylając mi głowę. Zamyka oczy. niesamowicie powoli. Wygląda tak. że teraz siedzę na nim okrakiem. .. podniecająco. powoli. a on opuszcza mnie na siebie. Obejmując w posiadanie moje usta. – Nie dotykaj mnie – prosi i puszcza moje nadgarstki.570 na kolanach. oddech przyspieszony.. – Proszę. – Gotowa? – pyta bez tchu. Oczy ma błyszczące i pełne pożądania.

szare oczy w niebieskie. Moje doznania.. Jest mój. że się o mnie troszczy. takie wzbogacające. szybciej. twarzą w twarz.. Kocham tego mężczyznę. maleńka – dyszy. odchylając mu głowę i pogłębiając pocałunek. kurczowo trzyma za biodra.. inwokacja. – Właśnie tak. w coraz szybszym tempie. patrząc na siebie... a ja jestem jego. Oboje trzymamy przed sobą poduszki. gdy doznaje spełnienia. Nie czuję zmęczenia. które pochłania mnie całą. języków. To takie nieoczekiwane. To wolno mi robić. oddając pocałunki. pełne namiętności apogeum.. Kocham za to. Ja też. żeby się ze mną spotkać. przyspieszanie. Szaleńcza i docierająca do głębi mego serca. jaki mam na niego wpływ. Jesteśmy mokrym połączeniem ust.. wiruje wokół nas.. I nagle Christian przyciąga mnie do siebie. Nie dotykamy się. A woda. Pociągam go za włosy.. gdy nasze ruchy stają się coraz bardziej gorączkowe. poruszająca Leżymy na olbrzymim łożu.. ciasno obejmuje.. zaczynam rozpoznawać to rozkoszne napinanie się mięśni. I dochodzę. że przebył taką drogę... i w ogóle się tym nie przejmuję. Jedynie patrzymy i podziwiamy. Tak . Jesteśmy nadzy. nie przerywając pocałunku.571 Z wahaniem unoszę ręce i wplatam palce w jego włosy. znowu przesłaniają wszystko inne.. – Ana! – woła. – Chce ci się spać? – pyta z troską Christian. gwałtowne. Kocham jego pożądanie. Jęczę mu w usta. włosów i poruszających się bioder.. troszczy się.. I poruszamy się razem. co dzieje się we mnie. – Nie.. to. Kocham za to. ujeżdżając go – szybciej.. Jestem blisko. a przez moje ciało przetacza się orgazm. On zaczyna unosić mnie szybciej. On to lubi. – Jestem pełna energii. rozlewa się wszędzie. naśladując to.

że o to . – Siedemnastym? – Liczba kobiet. – A konkretnie? – Jaki jest twój ulubiony film? Uśmiecha się szeroko. że piętnaście.. panie Grey. Sądziłem. z którymi. poruszająca muzyka. – Moja konsternacja jest oczywista. – A najważniejsze to pani. – Mówiłeś. Kąciki jego ust unoszą się. – Więc jestem numerem siedemnastym. panno Steele.572 dobrze było porozmawiać. – To liczba kobiet w moim pokoju zabaw. – Niezupełnie. – Oczywiście. Jego uśmiech jest zaraźliwy. Uśmiecha się. którą z pewnością potrafisz zagrać? Tyle osiągnięć. Głuptas ze mnie. – Na co masz ochotę? – pyta. – Na rozmowę. – Dzisiaj Fortepian. – O czym? – O tobie. I chcę więcej. eee. Taka smutna.. uprawiałeś seks.

ha? – Chyba jedno i drugie. – Przywłaszcza sobie moje słowa. Gotowa? setkach. – Przestań się tak szczerzyć – ganię go lekko. tysiącach? – Moje oczy stają się coraz większe. z iloma kobietami uprawiałem seks. – Nie mogę... – Cholernie to bezczelne z twojej strony.573 ci chodzi. – O jakich liczbach mówimy. na litość boską. – Kuźwa. Nie pytałaś. nadal się uśmiechając. co cię zaszokuje. Nie jestem w stanie utrzymać powagi. – Kręci głową. dziesiątkach. – Śmieszna niemądra czy śmieszna ha. Ty jesteś moim jedynym waniliowym podbojem. Przechyla się i całuje mnie w czubek nosa. – Wszystkie uległe? – Tak. Ile? – Waniliowy? – Nie. Czemu tak go to bawi? I dlaczego ja też się uśmiecham jak idiotka? – Nie potrafię ci podać konkretnej liczby.. – Dziesiątkach. – Och. – Powiem ci coś. Śmieszna jesteś. jest ich więcej. Nie robiłem nacięć na kolumience przy łóżku ani nic z tych rzeczy.. . Anastasio.

– Włożyłaś moją bieliznę. – To cię zaszokowało? – Owszem.. – Nie włożyłaś majtek na kolację u moich rodziców.574 Kiwam głową. że ja nie jestem w stanie zaszokować ciebie. – I masz rację. – To cię zaszokowało? – Tak. Słucham? – Och. – Wygląda na to.. – Aha. co ja umiem – mówi. nadal z niemądrym uśmiechem na twarzy. – Wszystkie uległe przechodzą szkolenie. że potrafię cię zaszokować jedynie . w sektorze bieliźnianym. W Seattle i okolicach są miejsca. Anastasio. płaciłem za seks. Moja wewnętrzna bogini wykonuje mistrzowski skok o tyczce. Jezu. Nauczyć się tego. jestem mocno zaszokowana. I zła. gdzie można zdobywać doświadczenie. drugi skok jest jeszcze lepszy. – Mrugam powiekami. – To żaden powód do dumy – burczę wyniośle.

minę miałeś godną Oscara – chichoczę. jaki dane mi było przeżyć. że jeszcze ci na to pozwolę. Uśmiecham się od ucha do ucha. – Cóż. – W jego oczach błyszczy ekscytacja. Wejdę znowu do Czerwonego Pokoju Bólu. Uśmiecha się. W ten weekend? – Okej – zgadzam się nieśmiało. – To cię zaszokowało? – Aha. – Christian. – To cię szokuje? – Szokuje mnie fakt. – Chcę jutro coś zrobić. liczę na to. – Och.575 – Powiedziałaś mi. To największy szok. możliwe. – Pozwoliłaś mi pieścić cię szpicrutą. że mi się to podoba. – Okej? – Tak. że jesteś dziewicą. – Tak. – Mówisz do mnie po imieniu. – Co takiego? . panno Steele.

chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak szczęśliwa. . że znajduję się w samym oku cyklonu. gdy zamykam oczy. po czym gasi światło. Unoszę brew i jednocześnie tłumię ziewnięcie. – Głos ma niski i miękki. zmęczona i zaspokojona. I w tej spokojnej chwili. – W żadnym razie.576 – To niespodzianka. A pomimo tego wszystkiego. Przechyla się i delikatnie całuje mnie w usta. uważam. panno Steele? – pyta sardonicznie. co Christian mi powiedział i co przemilczał. Dla ciebie. – Nudzę panią. – Śpij – nakazuje.

a mnie już nic nie trzyma. Nie. Wyciągam rękę. puść mnie! Chcę krzyczeć. Christian wysuwa rękę jeszcze dalej. – Jedz – szepcze.. ale jestem skrępowana. wplatam palce we włoski na jego klatce piersiowej. Anastasio. uśmiechając się ślicznie. nie spuszczając ze mnie wzroku. Trzyma miseczkę z truskawkami. żeby go dotknąć. Na jego twarzy widnieje znaczący uśmiech.. a oczy ma pociemniałe. Ciągnę i ciągnę. – Wypowiada moje imię. ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. Ma na sobie tylko te swoje podarte dżinsy. jedz – mówi. . – Jedz. mała. – No już. aż wreszcie truskawka dotyka mych ust. Bierze z miseczki duży dojrzały owoc i wyciąga rękę. – Anastasia. przeciągając zmysłowo każdą sylabę.577 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY Christian stoi w metalowej klatce. Wpatruje się we mnie. Puszczaj! – Chodź. Próbuję do niego podejść. Otwieram usta i biorę kęs. klatka znika. Z gracją podchodzi do prętów. coś trzyma mnie za nadgarstek.

Mrużę oczy i widzę. Jezu. – Nie. – Dzień dobry. Lampka włączona. wrócić do snu. Włączę zaraz lampkę. Leżę w łóżku. Czemu on mnie budzi? Jest środek nocy. czubek nosa. Na ułamek sekundy otwieram niechętnie oczy. a ktoś muska moje ucho. – Och. O cholera. Chcę wrócić do jego klatki piersiowej. Czy on chce seksu? Teraz? – Pora wstać. a on się uśmiecha. Proszę. . całując moje policzki. a przynajmniej tak mi się wydaje. Rozbawiony. – Głos ma cichy. – Obudź się. nie – jęczę. Nie. Chcę cię dotknąć. co mi się śniło. mała. Ubrany! Na czarno. – Myślałam. a jego słodki głos rozlewa się w moim ciele niczym ciepły karmel. – Obudź się. Wydaję jęk. a ja przed oczami mam nadal to. jest jeszcze ciemno. moja śliczna – mruczy..578 Nie. – Skowronkiem to ty nie jesteś – stwierdza. – Chcę gonić razem z tobą świt – mówi. Otwieram oczy.. To Christian. maleńka – szepcze. powieki. usta. że pochyla się nade mną uśmiechnięty Christian. że masz ochotę na seks – burczę.

– Miałam taki przyjemny sen – marudzę. lecz wcześnie. ubieraj się. tyle że nie o takiej później porze. Moje oczy przyzwyczajają się do światła i widzę już lepiej. później go weźmiemy. Christian wstaje... – Ty. odsłaniając moje ciało. – Nie jest późno. Wychodzimy. On nadal wydaje się rozbawiony. żeby mi zrobić miejsce. dzięki Bogu. Wstawaj. – Co robiłem tym razem? – Próbowałeś karmić mnie truskawkami. że tak. – Mam wrażenie. Dobrze wiedzieć. – Rumienię się.579 – Anastasio. że trzecia. – A co ci się śniło? – pyta cierpliwie. Kąciki ust unoszą mu się w uśmiechu. – Która godzina? – Piąta trzydzieści. Nie trać czasu na prysznic. że ty również – mówi sucho. . zawsze mam na niego ochotę. – Dr Flynn miałby teraz używanie. No już. My! Siadam i pościel opada. Seks przełożymy na inny raz. – Oczywiście.

jak się dało. gdyż przypomina mi się scena z Tessy: ta z truskawkami.580 – Nie mamy dużo czasu. Dałem ci spać najdłużej. BlackBerry. nie mogący się czegoś doczekać. Uśmiecham się. Hmm. wstawaj. – Co będziemy robić? – To niespodzianka. – Skoro już wstałaś. Na wierzchu dostrzegam dzianinowe bokserki. – Jeśli pójdziesz pod prysznic. Oczywiście leżą starannie złożone na krześle obok łóżka. – Okej. Mac. Jak mały chłopiec. cóż za szczodrość. No już. Mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. będę chciał do ciebie dołączyć. czarna marynarka i cenne pierwsze wydanie serii książek. nawet Freud miałby używanie. Zakładam je. zrobię ci trochę miejsca. Marszczę brwi. w której jest już samochód. Mówiłem ci. Kręcę głową. bielizna Christiana Greya – kolejna zdobycz do kolekcji. Co tam dr Flynn. Z kolei ona przywołuje mój sen. co się wtedy stanie. próbując rozwikłać tajemnice psychiki Szarego. Chodź. ale od Ralpha Laurena. Jest podekscytowany. a oboje wiemy. a potem pewnie by umarł. Gramolę się z łóżka i biorę za szukanie ubrań. a on uśmiecha się do mnie szeroko. i to nie byle jakie. – Nie mogę wziąć prysznica? Wzdycha. .

Mogę wziąć croissanta na później? Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem. że się nie wykrzywić. kiedy mój żołądek się obudzi. Siedem minut później wchodzę do salonu. – Nie pogrywaj ze mną. moją bluzeczkę i bieliznę Christiana Greya. Jasny gwint. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. a sprawisz mi wielką przyjemność – mówi surowo. . Dla mnie naprawdę jest za wcześnie. przy którym je śniadanie.. – Zjem później. Mocno się muszę koncentrować. a ja idę do łazienki. no i chcę się szybko podmyć. a ja uśmiecham się słodko. Jak mam to rozegrać? – Napiję się herbaty. Podnoszę oczy na sufit. o tej porze. wprawnym języku. okej? – Okej. uczesana. Śniadanie! Jezu. ubrana w dżinsy.581 Christian przechodzi do części dziennej. Muszę siku.. czysta. zrób to. – Anastasio. – Ależ śmiało. Podnosi głowę znad niewielkiego stołu. mój sen. – Z rozmarzenia wyrywa mnie jego surowy głos. Hmm.. myśląc o jego języku na podniebieniu. – Jedz – mówi.. – Mam ochotę przewrócić oczami. Wpatruję się w niego. Około siódmej trzydzieści.

Christian otwiera buzię. Na dworze jest jeszcze względnie chłodno. „Widzisz. – Prowokacyjna jak zawsze. – Wiesz. W jego oczach czai się wesołość. Czy nasycę się kiedyś tym mężczyzną? Gdy wychodzimy. klimat jest tu wystarczająco gorący. – Wzruszam nonszalancko ramionami. jakbym się nad czymś intensywnie zastanawiała. parę klapsów pewnie by mnie dobudziło. pełnym zadowolenia uśmiechem. kiepsko mu to wychodzi. Zauważam. on się naprawdę o ciebie troszczy” – mówi moja podświadomość. którego nie jestem w stanie nie odwzajemnić. – Uśmiecha się. Unoszę brew. panno Steele. Patrzę na niego z konsternacją. – Zaufaj mi. Zamyka usta i choć bardzo się stara zrobić gniewną minę. abyś się zgrzał. Jest taki kochany. Boy wręcza Christianowi kluczyki do krzykliwego sportowego samochodu ze składanym dachem. – Przyda ci się. Christian rzuca mi bluzę. – Zasznurowuję usta. nachyla i daje szybkiego buziaka. czasami tak fajnie być mną – wyjaśnia z konspiracyjnym. a potem bierze za rękę i wyprowadza z pokoju.582 – Cóż. – Z drugiej strony nie chciałabym. Pij herbatę. upajając się jego pięknem. Siadam naprzeciwko niego. Z teatralnym ukłonem otwiera . kiedy się zachowuje tak radośnie i beztrosko. że to herbata Twinings i serce mi śpiewa.

– Co to? – pytam. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie. – Traviata? Już to słyszałam. dosłownie „kobieta sprowadzona na złą drogę”. a potem naciska guzik na kierownicy i wnętrze samochodu wypełnia klasyczna muzyka orkiestrowa. Ależ mu humor dopisuje. gdy wrzuca bieg i wyjeżdżamy na Savannah Parkway. Czytałam. – Utwór z Traviaty.. Opery Verdiego. – Ach. – Tak też pomyślałem. . – Christian znowu uśmiecha się w ten swój tajemniczy sposób. – Cóż. Co to znaczy? Christian patrzy na mnie z ukosa. smutna historia – bąkam.583 mi drzwi i wsiadam do środka. – Nieszczęsna kurtyzana. – Poprawiam się na miękkim skórzanym fotelu. – Śmieje mu się buzia. śliczny. – Zbyt smutna? Chcesz posłuchać innej muzyki? Mam to na iPodzie.. Jest oparta na Damie Kameliowej Aleksandra Dumasa. Programuje nawigację. gdy wokół nas rozbrzmiewają słodkie dźwięki setki skrzypiec. – Dokąd jedziemy? – Zobaczysz. O rany. Czy on próbuje mi coś powiedzieć? – Hmm.

Zwycięstwo! – To nie ja umieściłem tę piosenkę na iPodzie – mówi lekko i dodaje gazu. wiem. o co ci chodzi – odpowiadam z miną Jeszcze bardziej ścisza muzykę. a mnie wciska w fotel. Jak on to robi? – Leila? . – Toxic. Kto? Kto? Wyglądam przez szybę i ściska mnie w żołądku. – Usta wyginają mu się w uśmiechu i wiem. Co takiego? Już on doskonale wie. co? – Christian uśmiecha się szeroko. – Ty wybierasz.. – Nie niewiniątka. kto? Piosenka się kończy i iPod losowo wybiera smutnego Damiena Rice’a. Wciskam „play”. drań jeden. Kto. że rzuca mi tym samym wyzwanie. Z głośników dudni klubowy bit i Christian przycisza. że może być fanem Britney. a ja gratuluję sobie w duchu. Stuka palcem w ekran na konsoli między nami i pojawia się lista utworów. Ściszył muzykę. Przewijam ekran dotykowy i znajduję idealną piosenkę. co robi. Kto? – Leila – odpowiada na moje niewypowiedziane na głos pytanie.584 Nigdzie nie widzę iPoda. czekając na złoty medal.. Może jest jeszcze za wcześnie na zmysłową Britney. Moja wewnętrzna bogini stoi na podium. Nigdy bym się nie domyśliła. Kto to zrobił? A ja muszę teraz słuchać jęczącej Britney. to powinno być interesujące. iPod Christiana Greya.

Damien zawodzi w tle. co wydobywa się z moich ust. Ale Christian wydaje się zrelaksowany. to ona wrzuciła tu tę piosenkę. kończąc zdanie znowu tym słowem. A więc nie jestem w tym odosobniona. – Tak.585 – Moja była. a co więcej – jest rozmowny. głęboki.. On chce więcej. dopóki nie poznałem ciebie. Była... . – Co się stało z pozostałą czternastką? – pytam. a ja siedzę oszołomiona. – Głos ma niski.. – A ty nie? – pytam. Za wcześnie na tego typu rozmowę. – Jedna z piętnastki? – pytam. Cholera. A to nie ja tego pragnę. Łapię głośno powietrze. – Nigdy nie chciałem więcej. wręcz radosny. – Co się z nią stało? – Rozstaliśmy się. nim uruchamiam filtr kontrolujący to. – Chciała więcej. – Dlaczego? Jezu. On także chce więcej! Moja wewnętrzna bogini zeskakuje z podium i robi gwiazdy. była uległa? Była. czy chcę to wiedzieć? Kręci głową.

586 – Chcesz całą listę? Rozwiedziona, ścięta, zmarła? – Nie jesteś Henrykiem VIII. – Okej, nie licząc Eleny, tylko z czterema kobietami byłem w długotrwałych związkach. – Eleny? – Dla ciebie pani Robinson. – I znowu uśmiecha się tajemniczo. Elena! Ta wiedźma Oczami wyobraźni widzę wampa z kruczoczarnymi i wiem, że jest piękna. Nie o tym myśleć. ma imię, które w dodatku obco brzmi. od razu oszałamiającego, bladolicego włosami, ciemnoczerwonymi ustami wolno mi o tym myśleć. Nie wolno mi

– Co się stało z tamtą czwórką? – pytam, żeby zająć myśli czymś innym. – Cóż za głód wiedzy, panno Steele – beszta mnie żartobliwie. – Czyżby, Panie Kiedy-Masz-Okres? – Anastasio, muszę wiedzieć takie rzeczy. – Ach tak? – Tak. – Po co? – Bo nie chcę, żebyś zaszła w ciążę.

587 – Ja też nie chcę! No, a przynajmniej nie w najbliższych latach. Christian mruga zaskoczony, po czym wyraźnie się odpręża. Okej. Christian nie chce dzieci. Teraz czy nigdy? Nie mogę się otrząsnąć po tym jego nagłym, bezprecedensowym przypływie szczerości. Może to ta wczesna pora? Tutejsza woda? Tutejsze powietrze? Co jeszcze chcę wiedzieć? Carpe diem. – No więc co z tą czwórką? – pytam. – Jedna poznała kogoś innego. Pozostała trójka chciała więcej. Wtedy coś takiego nie wchodziło w grę. – A inne? – nie daję za wygraną. Kręci głową. – Po prostu nie wyszło. Ależ mam informacji do przetworzenia. Zerkam w boczne lusterko i zauważam, że na niebie za samochodem akwamarynowe niebo zaczyna różowieć. Goni nas świt. – Dokąd jedziemy? – pytam skonsternowana, przyglądając się autostradzie 95. Wiem tylko tyle, że w kierunku południowym. – Na lotnisko. – Nie wracamy do Seattle, prawda? – pytam z niepokojem. Nie pożegnałam się z mamą. Jezu, spodziewa się nas dzisiaj na kolacji. Śmieje się. – Nie, Anastasio. Będziemy się oddawać mojej drugiej

588 ulubionej rozrywce. – Drugiej? – Marszczę brwi. – Aha. Rankiem ci mówiłem, jaka jest pierwsza. Zerkam na jego idealny profil, wytężając pamięć. – Rozkoszowanie się tobą, panno Steele. Jest to na szczycie mojej listy. Och. – Cóż, na mojej liście perwersyjnych priorytetów także zajmuje to wysoką pozycję – mamroczę, rumieniąc się. – Miło mi to słyszeć – stwierdza sucho. – No więc lotnisko? Uśmiecha się szeroko. – Szybowanie. Coś mi to mówi. Już o tym wspominał. – Będziemy gonić świt, Anastasio. Odwraca się i obdarza mnie radosnym uśmiechem, gdy tymczasem nawigacja każe mu skręcić w prawo. Wygląda to na jakiś kompleks przemysłowy. Christian zatrzymuje się przed dużym białym budynkiem, nad którym wisi szyld z napisem: KLUB SZYBOWCOWY BRUNSWICK. Szybowiec! Polecimy szybowcem!

589 Gasi silnik. – Masz ochotę? – pyta. – Ty za sterami? – Tak. – No to pewnie! – Nie waham się. On się uśmiecha, przechyla i całuje mnie w usta. – Kolejny pierwszy raz, panno Steele – mówi, wysiadając z samochodu. Pierwszy raz? To znaczy? Pierwszy raz za sterami szybowca... cholera! Nie, mówił, że już to robił. Odprężam się. Obchodzi samochód i otwiera mi drzwi. Niebo przybrało subtelny odcień opalu, połyskując lekko nad nielicznymi małymi chmurami. Zaraz będzie świtać. Christian bierze mnie za rękę i prowadzi na tył budynku, gdzie na asfalcie stoi kilka samolotów. Obok nich czeka mężczyzna z ogoloną głową i błyskiem szaleństwa w oku oraz Taylor. Taylor! Czy Christian nigdzie się bez niego nie rusza? Uśmiecham się do niego na powitanie, na co odpowiada grzecznym uśmiechem. – Panie Grey, to pański pilot, pan Mark Benson – mówi Taylor. Christian i Benson wymieniają uścisk dłoni i wdają się w rozmowę pełną szczegółów technicznych dotyczących prędkości wiatru, kierunku i tym podobnych. – Witaj, Taylor – bąkam nieśmiało.

590 – Panno Steele. – Marszczę brwi. – Ana – poprawia się. – Przez ostatnie dni nie można z nim było wytrzymać. Dobrze, że tu przylecieliśmy – mówi konspiracyjnie. Och, a to ciekawe. Dlaczego? Chyba nie z mojego powodu! Czwartek pełen rewelacji! To pewnie woda w Savannah sprawia, że ci faceci się trochę rozluźnili. – Anastasio – mówi do mnie Christian. – Podejdź. – Wyciąga rękę. – Do zobaczenia później. – Uśmiecham się do Taylora, który mi salutuje i oddala się na parking. – Panie Benson, to moja dziewczyna, Anastasia Steele. – Bardzo mi miło – mamroczę, gdy wymieniamy uścisk dłoni. Benson uśmiecha się do mnie promiennie. – Mnie również – mówi. Po akcencie słychać, że to Brytyjczyk. Gdy znowu wsuwam dłoń w rękę Christiana, żołądek coraz bardziej mi się ściska z ekscytacji. O rany... szybowanie! Idziemy za Markiem Bensonem w stronę pasa startowego. On i Christian dalej prowadzą rozmowę. Wyłapuję ogólny sens. Będziemy lecieć Blanikiem L-23, który podobno jest lepszy niż L-13, choć to pozostaje kwestią otwartą. Benson będzie leciał Piperem Pawnee. Wynosi w górę szybowce już od pięciu lat. Mnie to nic nie mówi, ale przyjemnie się patrzy na Christiana, ożywionego, wyraźnie w swoim żywiole. Szybowiec jest długi, smukły, biały w pomarańczowe pasy.

591 Ma mały kokpit z dwoma miejscami, jednym za drugim. Długim białym kablem połączony jest z małym, zwykłym jednosilnikowcem. Benson otwiera przezroczystą kopułę z pleksiglasu, żebyśmy weszli do kokpitu. – Najpierw musimy przypiąć pani spadochron. Spadochron! – Ja to zrobię – wtrąca Christian i bierze od niego uprząż. – Pójdę po balast – mówi Benson i udaje się do samolotu. – Lubisz mnie przypinać do różnych ustrojstw – zauważam cierpko. – Panno Steele, nawet pani nie wie, jak bardzo. Przełóż przez to nogi. Tak robię, wspierając się na ramieniu Christiana. On się lekko spina, ale nic nie mówi. Następnie podciąga spadochron, a ja przekładam ręce przez szelki. Sprawnie wszystko zapina i reguluje długość szelek. – Proszę bardzo – mówi spokojnie, ale oczy mu błyszczą. – Masz przy sobie gumkę do włosów? Kiwam głową. – Mam je związać? – Tak. Szybko spełniam jego polecenie. – No to wchodź do środka. – Ależ on apodyktyczny.

592 – Siadaj z przodu. Pilot siedzi z tyłu. – Ale przecież będziesz mało widział. – Wystarczająco – uśmiecha się. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam go takiego radosnego – apodyktycznego, ale radosnego. Wchodzę do kabiny i siadam na skórzanym fotelu. Jest zaskakująco wygodny. Christian nachyla się i zapina mi pasy. – Hmm, dwa razy jednego ranka, szczęściarz ze mnie – szepcze i daje mi szybkiego buziaka. – To nie potrwa długo, dwadzieścia, najwyżej trzydzieści minut. Prądy termiczne o tej porze nie są najlepsze, ale widoki bywają zachwycające. Mam nadzieję, że nie jesteś zdenerwowana. – Podekscytowana – uśmiecham się promiennie. Skąd ten absurdalny uśmiech? Prawdę mówiąc, trochę jestem przerażona. Moja wewnętrzna bogini skryła się pod kocem za sofą. – To dobrze. – Odpowiada mi równie szerokim uśmiechem, głaszcze mnie po policzku, a potem znika mi z pola widzenia. Słyszę i czuję jego ruchy, gdy zajmuje miejsce za mną. Przypiął mnie oczywiście tak ciasno, że nie jestem się w stanie obrócić, aby na niego spojrzeć. Typowe! Przed sobą widzę panel z licznikami, dźwigniami i dużym drążkiem. Niczego nie dotykam. Pojawia się Mark Benson. Z wesołym uśmiechem sprawdza moje pasy, a potem nachyla się i coś majstruje przy podłodze kokpitu. Chyba to ten balast, o którym wspominał. – Okej, zabezpieczenie w porządku. Pierwszy raz? – pyta

593 mnie. – Tak. – Będzie pani zachwycona. – Dziękuję, panie Benson. – Proszę mi mówić Mark. – Odwraca się do Christiana. – Okej? – Aha. Ruszajmy. Tak się cieszę, że niczego nie jadłam. Jestem niesamowicie przejęta i nie sądzę, by mój żołądek wytrzymał połączenie jedzenia, ekscytacji i wzlecenia w powietrze. Po raz kolejny oddaję się w sprawne ręce tego pięknego mężczyzny. Mark zamyka pokrywę kokpitu, udaje się do sąsiedniego samolotu i wsiada do niego. Słyszę silnik jednosilnikowca i żołądek podchodzi mi do gardła. Jezu... to się dzieje naprawdę. Mark jedzie powoli pasem startowym, kabel coraz bardziej się napręża, aż nagle czuję szarpnięcie. Ruszamy. Słyszę jakieś głosy w radiu. To chyba Mark rozmawiający z wieżą – ale nie rozumiem, co mówi. Gdy piper nabiera prędkości, my razem z nim. Podskakujemy na asfalcie, a jednosilnikowiec nadal jest na ziemi. Jezu, czy my się w końcu podniesiemy? I nagle żołądek znika mi z gardła i opada gwałtownie aż na podłogę – znajdujemy się w powietrzu. – No i lecimy, mała! – woła z tyłu Christian. Poza jego głosem słyszę jedynie świst wiatru i cichy szum silnika pipera. Trzymam się oburącz krawędzi fotela, tak mocno, że aż mi pobielały kostki. Kierujemy się na zachód, zostawiając wschodzące słońce za plecami. Nabieramy wysokości, przelatując nad polami, lasami, domami i autostradą 95.

594 O rany. To niesamowite, nad nami już tylko niebo. Światło jest wprost niezwykłe, rozproszone i ciepłe, i przypomina mi się, jak José opowiadał o „magicznej godzinie”, porze dnia uwielbianej przez fotografów... tuż po świcie. Przypomina mi się także wystawa José. Hmm. Muszę powiedzieć Christianowi. Ciekawe, jak zareaguje. Ale nie będę martwić się tym teraz, wolę cieszyć się lotem. Uszy mi się zatykają, gdy wznosimy się coraz wyżej, a ziemia coraz bardziej się od nas oddala. Jest tak spokojnie. Doskonale rozumiem, dlaczego on tak bardzo lubi przebywać w powietrzu. Z dala od BlackBerry i presji swej pracy. Radio wydaje z siebie kilka trzasków, a potem Mark Benson informuje, że znajdujemy się na wysokości dziewięciuset kilometrów. O kurczę, wysoko. Zerkam w dół – już wcale nie jest tak łatwo cokolwiek rozróżnić. – Wyczepiaj – mówi do radia Christian i nagle piper znika. I nie czuć już ciągnięcia. A my unosimy się nad Georgią. O kuźwa, to niesamowite! Szybowiec nurkuje, obraca się i teraz lecimy w stronę słońca. Ikar. Właśnie tak. Lecę blisko słońca, ale on jest ze mną, on mnie prowadzi. Łapię głośno powietrze, gdy dociera to do mnie. Opadamy po spirali, podziwiając widoki iście spektakularne. – Trzymaj się mocno! – woła Christian i ponownie dajemy nura, tyle że tym razem chwilę później jestem do góry nogami, patrząc na ziemię przez pokrywę kokpitu. Wydaję głośny pisk, automatycznie wyciągam ręce i opieram je o pleksiglas, żeby tylko nie spaść. Słyszę, jak się śmieje. Drań! Ale jego wesołość jest zaraźliwa i po chwili, kiedy on naprostowuje szybowiec, ja też się śmieję.

595 – Dobrze, że nie jadłam śniadania! – wołam do niego. – Owszem, dobrze, bo zamierzam to powtórzyć. I chwilę później znowu lecimy głowami w dół. Tym razem, ponieważ jestem przygotowana, trzymam się pasów i chichoczę jak głupia. Po raz kolejny wyrównuje lot. – Pięknie, co? – woła. – Tak! Lecimy, przecinając majestatycznie powietrze, słuchając wiatru i ciszy, pławiąc się w świetle wczesnego poranka. Czego można życzyć sobie więcej? – Widzisz ten joystick przed sobą? – woła ponownie. Patrzę na drążek, który sterczy pomiędzy moimi nogami. O nie, o co mu teraz chodzi? – Złap go. Cholera. Każe mi sterować. Nie! – Śmiało, Anastasio, złap go – ponagla mnie. Nieufnie zaciskam na nim dłoń. – Trzymaj mocno... Widzisz ten środkowy wskaźnik? Igła ma być na środku. Serce podchodzi mi do gardła. O kuźwa, pilotuję szybowiec... Szybuję...

596 – Grzeczna dziewczynka. – W głosie Christiana słychać zadowolenie. – Jestem zdumiona, że pozwalasz mi przejąć kontrolę – wołam. – Byłabyś zdumiona, gdybyś wiedziała, na co ci jeszcze pozwolę, panno Steele. A teraz joystick wraca do mnie. Czuję, jak drążek się nagle rusza i puszczam go, a my opadamy spiralnie i znowu zatykają mi się uszy. Ziemia jest coraz bliżej, aż mam wrażenie, że zaraz w nią uderzymy. Jezu, boję się. – BMA, tu BG N Papa Three Alpha, zejście z wiatrem w lewo, pas siódmy trawa, BMA. – Christian stanowczy jak zawsze. Wieża coś odpowiada, ale nie rozumiem co. Kołujemy, opadając powoli ku ziemi. Widzę już lotnisko, prowizoryczne pasy do lądowania i autostradę 95. – Trzymaj się, mała. Może trochę trząść. Jeszcze jedno koło i opadamy niżej, aż nagle z głuchym odgłosem lądujemy i jedziemy szybko po trawie. O cholera. Moje zęby uderzają o siebie, gdy podskakujemy na trawie, aż w końcu się zatrzymujemy. Szybowiec chwilę się chwieje na boki, a potem przechyla na prawo. Biorę głęboki oddech, gdy tymczasem Christian przechyla się i otwiera luk. Wychodzi z kokpitu i się przeciąga. – I jak było? – pyta, a oczy błyszczą mu srebrzystą szarością. Schyla się, żeby mnie odpiąć. – Było niezwykle. Dziękuję – odpowiadam bez tchu. – Czy to było więcej? – pyta z nadzieją w głosie. – Znacznie więcej.

597 Uśmiecha się szeroko. – Chodź. – Wyciąga rękę, a ja ją ujmuję i gramolę się z kokpitu. Christian chwyta mnie za ramiona i mocno przytula. Nagle jego dłoń znajduje się w moich włosach, odchylając mi głowę, a druga biegnie w dół ku talii. Całuje mnie, długo, mocno i namiętnie, językiem eksplorując wnętrze ust. Oddech ma przyspieszony, jego żar... Jasny gwint – jego wzwód... jesteśmy na lotnisku. Ale mam to gdzieś. Wplatam mu palce we włosy, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Pragnę go tutaj, teraz, na trawie. Odrywa usta i patrzy na mnie. Pociemniałe oczy pełne są surowej, aroganckiej zmysłowości. O rety. Zapiera mi dech w piersiach. – Śniadanie – szepcze w taki sposób, że słowo to brzmi rozkosznie erotycznie. Jak to możliwe, że w jego ustach jajka i bekon to zakazany owoc? Niezwykła umiejętność. Odwraca się, bierze mnie za rękę i ciągnie za sobą w stronę samochodu. – A szybowiec? – Ktoś się nim zajmie – odpowiada niedbale. – Teraz jedziemy coś zjeść – dodaje stanowczo. Jedzenie! Mówi o jedzeniu, gdy tymczasem ja tak naprawdę pragnę jego. – Chodź – uśmiecha się. Jeszcze nigdy go nie widziałam w takim wydaniu. No i idę obok, trzymając go za rękę, z niemądrym uśmiechem na twarzy. Przypomina mi się, jak w wieku dziesięciu lat pojechałam z Rayem

598 do Disneylandu. To był idealny dzień i zapowiada się, że dzisiaj będzie podobnie. Gdy już siedzimy w samochodzie i wracamy autostradą do Savannah, uruchamia mi się alarm w telefonie. No tak... pigułka. – Co to? – pyta Christian, patrząc na mnie z ciekawością. Grzebię w torebce. – Alarm, żeby wziąć pigułkę – mamroczę zarumieniona. Kąciki jego ust lekko się unoszą. – Świetnie. Nie znoszę prezerwatyw. – Fajnie, dziewczynę. że przedstawiłeś mnie Markowi jako swoją

– A nie jesteś nią? – Unosi brew. – A jestem? Sądziłam, że pragniesz uległej. – Ja też, Anastasio, i nadal tak jest. Ale już mówiłem, że i ja pragnę więcej. O rany. Przypływ nadziei zapiera mi dech. – Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności, panno Steele. – Uśmiecha się znacząco, gdy zajeżdżamy na parking przed International House of Pancakes. – IHOP – uśmiecham się szeroko. Nie wierzę. Kto by pomyślał...? Christian Grey w IHOP.

uśmiechając się szelmowsko. Och. – Nie tutaj. czego ja chcę – mówi Christian bez tchu. Jego twarz się zmienia. – Nie przygryzaj wargi – nakazuje. O rany. – Wiem. Krew śpiewa mi w żyłach. że od razu czuję ściskanie mięśni w podbrzuszu. staje się bardziej mroczna. To była nasza tajemnica.. Uświadamiam sobie. Tymczasem zabieram się za oglądanie menu. – . Patrzy na mnie tak. Bierze głośny wdech. kiedy mama wyjeżdżała na jakąś konferencję.. – Tato zabierał nas do IHOP. Hmm. – Ja chcę tego samego – szepczę..599 Jest już ósma trzydzieści. jak ja mam ochotę to zrobić. Podnoszę na niego wzrok. – Tutaj? – pyta sugestywnie. ale w lokalu nie ma wielu klientów. Christian prowadzi mnie do boksu. odpowiadając na jego wezwanie. następnie przeczesuje palcami niesforne włosy.. – Ty w takim miejscu? Nigdy bym nie pomyślała – mówię. smażeniną i środkiem dezynfekującym. gdy siadamy. zębami przygryzając czubek języka. seks w IHOP. nie teraz. że jestem głodna jak wilk. – Uśmiecha się do mnie wesoło. Pachnie tu słodkim ciastem. unosząc brew. O cholera. umiarkowanie przyjemny zapach... głosem niskim i ochrypłym.

aby komukolwiek innemu udało się wlać tyle zmysłowości w moje imię.. nie kuś mnie.. czego chcemy. rano – duka.. jedną czarną kawę z chudym mlekiem i jedną herbatę English Breakfast. modląc się o to. nie spuszczając ze mnie wzroku. Oblewa się rumieńcem.. . aby się nie zarumienić tak jak Leandra. jestem Leandra. co jemu w tej chwili. dwie szklanki soku pomarańczowego. Wiemy.600 Spojrzenie ma twarde i przez chwilę wydaje się cudownie niebezpieczny. nisko. Co mogę przynieść. co i ty – odpowiadam cicho. – Prosimy dwie porcje naleśników z maślanką z syropem klonowym i bekonem z boku. dzisiaj. chcę tego.. eee. a ona ponownie oblewa się rumieńcem i zmyka na zaplecze. eee. – Mówiłam ci. ignorując kelnerkę. Przełykam ślinę.. A więc wchodzę do gry? Leandra patrzy to na mnie. – Dziękuję. – Usta Christiana wyginają się w seksownym uśmiechu. I nie wydaje mi się. – Anastasio? – pyta mnie.. państwu. czy to wszystko? – pyta cicho Leandra. a on patrzy na mnie wygłodniale. Oboje zwracamy na nią spojrzenie. – Skoro nie mogę cię tu posiąść. patrząc wszędzie. patrząc na siedzącego naprzeciw mnie Pana Pięknego. – Dać państwu jeszcze chwilę do namysłu? – Nie. a ja czuję ukłucie współczucia. Jezu. Obecność dziewczyny pozwala mi uciec na chwilę od jego zmysłowego spojrzenia... – Cześć. ponieważ na mnie on także ma taki wpływ. Policzki ma szkarłatne.. moja wewnętrzna bogini praktycznie mdleje. byle nie na nas. to na niego. jeśli macie – mówi Christian.

że to się może udać.. cóż. to naprawdę nie fair. nas? Długimi palcami głaszcze się w zamyśleniu po brodzie.. myślę. . Za łamanie zasad spotka cię kara. aby zabrzmiało to nonszalancko. Mnie... W pokoju zabaw masz być uległą. – Co jest nie fair? – To. jak rozbrajasz ludzi. nakreślić strategię. Twoja niewinność.. – Nieustannie.. Ale poza tym. – Rozbrajam cię? Prycham. to znacznie więcej. – Nie.601 – Wiesz. abym zmienił zdanie jako takie. – Dlatego właśnie zmieniłeś zdanie? – Zmieniłem zdanie? – Tak. w kwestii. – To tylko wygląd. Kobiety. Jestem przekonany. – Wbijam wzrok w blat i przesuwam po nim palcem wskazującym. Marszczy czoło. eee. Musimy jedynie na nowo sprecyzować kryteria. – Ty mnie kompletnie rozbrajasz. Anastasio – mówi łagodnie. Christianie. panno Steele. starając się. – Nie wydaje mi się.

przypominając. Ale co? W tej chwili pojawia się Leandra z naszym zamówieniem. Anastasio. – Uśmiecha się znacząco. – Wiem. jak zmiatam wszystko z talerza. Nie miałem pojęcia. Po prostu wiem. Poza tym bardzo dobrze mi. Poza tym. – Skąd? – Uwierz mi. że to możliwe. I jak na razie to się udaje. Burczy mi w brzuchu. – Bardzo się cieszę. – Nigdzie się nie wybieram. Christian z irytującą aprobatą patrzy. – Marszczy brwi.602 że wszystko podlega dyskusji. Takie są moje wymagania. że mnie zostawisz. że pragniesz więcej – szepczę nieśmiało. – Urywa.. jeśli nie zgodzę się na to wszystko – mówię cicho.. a po chwili namysłu dodaje: – Idziemy za twoją radą. – Wobec tego zgadzam się. Wysłałaś mi ją mejlem. zgodnie z twoją definicją: kompromis. jak bardzo jestem głodna. – Strasznie się bałam. Co ty na to? – A więc będę z tobą spała? W twoim łóżku? – Tego właśnie chcesz? – Tak. . On coś skrywa. kiedy jesteś obok. panno Steele.

Ale odpowiedź jest negatywna. a w jego oczach pojawia się złowróżbny znak. ale zjawię się wieczorem. w którym będzie mnie stać na zapłacenie rachunku. Anastasio. Marszczy brwi. Sznuruję usta. – Nie dąsaj się – rzuca ostrzegawczo. – Proszę. – Czy ty próbujesz zupełnie pozbawić mnie męskości? – To prawdopodobnie jedyne miejsce. Bo i po co? – Masz ochotę wstąpić? – pytam nieśmiało. On go już zna. O której godzinie? . – Muszę się zająć pracą. Chcę to zrobić. Kiedy zatrzymuje się przed domem. Naprawdę. prześladowca jeden. nie komentuję tego.603 – Mogę się odwdzięczyć? – pytam Christiana. że nie pyta o adres mojej matki. Oczywiście. – Anastasio. – Nie sądzę. doceniam twój gest. Prycha. – To znaczy? – Zapłacić za ten posiłek.

– Do zobaczenia wieczorem. – Jak się udał wieczór? Rozmawialiście? . co robiłam zeszłej nocy.. ponieważ na pewno wie. gdy odjeżdża w blasku słońca. – Mam nadzieję. więc strasznie się denerwuje. – Dobrze. Christian zabrał mnie rano na szybowanie. – Szybowanie? Takie w małym samolocie bez silnika? To masz na myśli? Kiwam głową. Mamę zastaję w kuchni. Anastasio. a ja wdycham jego cudowny. że tą informacją odwrócę jej uwagę. Macham mu. – Całuje mnie. – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – szepcze. – Wow.604 Ignoruję nieprzyjemne ukłucie rozczarowania. Christianowy zapach. Dlaczego pragnę spędzać każdą chwilę z tym kontrolującym wszystko bogiem seksu? Ach tak. Patrzy na mnie bez słowa. ale w końcu bierze się w garść i wraca do przepytywania. Nadal mam na sobie jego bluzę i bieliznę i jest mi za ciepło.. – Dziękuję. – Jak tam. Nie każdego dnia gości u siebie miliardera. skarbie? – pyta i oblewam się rumieńcem. za więcej. a on umie latać. – Cała przyjemność po mojej stronie. zakochałam się w nim.

to ja mogę się zająć gotowaniem. – Och. – Okej. ale sama chcę to zrobić. i dzisiaj. Ale może coś się w tej kwestii zmieniło. Jest już lepiej. – Kieruje uwagę z powrotem na cztery książki kucharskie rozłożone na kuchennym stole. Krzywię się. Moje policzki są purpurowe. No. odkąd zamieszkała z Bobem w Savannah. – Mamo.605 Jezu. Dziękuję. jak sprawić dziewczynie przyjemność. to miłe z twojej strony. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Szybownictwo a niskie loty . – To dobrze. że zdolności kucharskie mamy są mocno ograniczone. – Rozmawialiśmy. jej może jednak życzę. gdybyś chciała. mając świadomość. I wczoraj.. Swego czasu stołowania się u niej nie życzyłabym nawet – kogo nienawidzę? Ach tak – pani Robinson. 10:20 EST Adresat: Christian Grey Czasami naprawdę wiesz.. skarbie. wysłać Christianowi krótki mejl Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szybownictwo jako przeciwieństwo niskich lotów Data: 2 czerwca 2011. Czy poznam kiedyś tę przeklętą kobietę? Postanawiam z podziękowaniem. to znaczy Elenie.

Grey Enterprises Holdings. Wiem. A jeśli nawet. że mówię przez sen. Kate wiele razy mi o tym wspominała.606 Data: 2 czerwca 2011. Ale przyznam się do małego niewinnego kłamstwa – nie chrapiesz. O w mordę. że wielokrotnie miałaś okazję się o tym przekonać. Grey Enterprises Holdings. i sądzę. Panie Grey! A przyjechał Pan przecież na dalekie południe!Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Somnologia Data: 2 czerwca 2011. 10:24 EST Adresat: Anastasia Steele Wolę i jedno. Nadawca: Anastasia Steele Temat: CHRAPANIE Data: 2 czerwca 2011. A co z buziakiem dla mnie?Christian Grey Łajdak i prezes. 10:28 EST Adresat: Anastasia Steele Nigdy nie twierdziłem. Ja też się dobrze bawiłem. to mało szarmanckie z Twojej strony. Anastasio. że o tym wspominasz. Co u licha powiedziałam? O nie. Nie przestraszyły mnie Twoje KRZYKLIWE wersaliki. Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Puść farbę Data: 2 czerwca 2011. Christian Grey Prezes. 10:32 EST Adresat: Christian Grey Jesteś łajdakiem i draniem – z całą pewnością nie . Inc. że jestem dżentelmenem. 10:26 EST Adresat: Christian Grey JA NIE CHRAPIĘ. I to jest fascynujące. Nie jest Pan dżentelmenem. gdy spędzam czas z Tobą. Ale tak jest zawsze. Ale mówisz. i drugie od Twojego chrapania[6].

łajdak i drań. W porządku! Aż do wieczora nie odezwę się ani słowem. Patrzę gniewnie na komputer i postanawiam. mała. Pewnie powiedziałam przez sen. że bez względu na to. Drepczę za mamą w supermarkecie. Och.607 dżentelmenem. że rozpali grilla. Christian GreyPrezes. dopóki mi tego nie powiesz! Nadawca: Christian Grey Temat: Śpiąca mówiąca królewna Data: 2 czerwca 2011. 10:35 EST Adresat: Anastasia Steele Byłoby to z mojej strony niezwykle mało szarmanckie. Gdy docieramy do działu mięsnego. nawet gdyby chciał. Grey Enterprises Holdings. mam nadzieję. co przyrządza mama. – Halo? – pytam bez tchu. dzwoni mój telefon. Jezu. Nie rozpoznaję numeru. Nie jestem gotowa. a on z całą pewnością nie jest gotowy. Na razie. aby coś takiego usłyszeć. aby to powiedzieć. albo co gorsza. czosnku i soku z cytryny. pchając wózek. że nie. Jeśli będziesz grzeczna. Szukam go w torebce. że go kocham. Bob się zaoferował.Co w takim razie mówiłam? Żadnych buziaków. myśląc. a to proste danie. Christian lubi mięso. – Anastasia Steele? . że wieczorem Ci powiem. A teraz naprawdę muszę już pędzić na zebranie. Ci faceci – oni naprawdę lubią zabawy z ogniem. Inc. Mama zdecydowała się na gazpacho i grillowane steki marynowane w oliwie z oliwek. a za coś takiego udzielono mi już dzisiaj reprymendy. to niewykluczone. że to może Christian. ja upiekę chleb – wyrabianie chleba dobrze podziała na moją frustrację. że go nienawidzę.

kochanie! Musimy kupić szampana! – Klaszcze w dłonie i podskakuje. – Dzwonię. I dziękuję. Dziękuję! – Znasz szczegóły dotyczące wynagrodzenia? – Tak. Chcielibyśmy. to znaczy przyjmuję waszą ofertę. aby zaproponować ci pracę asystentki pana Jacka Hyde’a. Natychmiast oddzwaniam. a ona wydaje głośny pisk i ściska mnie pośrodku supermarketu Publix. witam. Tak. – Wow. W takim razie do zobaczenia w poniedziałek o ósmej trzydzieści. . On nigdy do mnie nie dzwoni. abyś zaczęła w najbliższy poniedziałek.. – Z tej strony Elizabeth Morgan z SIP. tak? – Do zobaczenia. – Doskonale.608 – Tak. Chętnie podejmę pracę w waszym wydawnictwie.. Super. Uśmiecham się promiennie do mamy. Ta kobieta ma lat czterdzieści dwa czy dwanaście? Zerkam na wyświetlacz telefonu i marszczę brwi. – Och. – Gratulacje. – Masz pracę? Kiwam z zadowoleniem głową. nieodebrane połączenie od Christiana.

mam nadzieję. a uśmiech nie chce mi zejść z twarzy. myślę o wczorajszym wieczorze i dzisiejszym śniadaniu. mamę w moim imieniu. Na wieść. – To Christian. że to moja wina. Coś mi wypadło.609 – Anastasia – odbiera natychmiast. Musi wracać do Seattle. – Wydaje się chłodny. że rozwiążesz problem. Ale i tak możemy rozpalić grilla. Jutro się zobaczymy. Patrzę na mamę. – Cześć – mówię nieśmiało. Jest późne popołudnie i razem z mamą leżymy nad basenem. skarbie. – Muszę wrócić do Seattle. który muszę rozwiązać. Przyślę po ciebie na lotnisko Taylora. Kazał cię przeprosić. że Pan Nadziany nie zjawi się na kolacji. O nie. Gdy tak leżę na słońcu. Bezpiecznego lotu. pragnąc choć trochę się opalić. A potem się rozłącza. jeśli sam nie będę mógł tego zrobić. – Okej. Jezu. – Mam nadzieję. Ostatni jego „problem” to było moje dziewictwo. że to nic poważnego? – Pojawił się problem. Myślę o Christianie. mam nadzieję. mała – mówi i z tymi słowami wraca mój Christian. – Och! Szkoda. proszę. Nie dam rady zjawić się na kolacji. – Nawzajem. Ale po raz pierwszy nie myślę od razu. . Przeproś. Jestem teraz w drodze do Hilton Head. że to nic z tych rzeczy. zresztą mamy co świętować: twoją nową pracę! Musisz mi o niej wszystko opowiedzieć. Radość na twarzy zastąpiła troska. Wręcz rozgniewamy. moja rodzicielka niesłychanie się rozluźniła.

Nie dał nawet znać. Coś mu powiedziała? Och.. żeby się udławiła. . W każdym razie bez względu na to. Nastawienie Christiana uległo diametralnej zmianie. ale przyznaje. Był na kolacji z. Gdy szykuję się do pójścia spać... Kurwa mać! Swędzi mnie skóra na głowie. Co za piekielny upał. nią.610 gdy wspominam nasze rozmowy i to. Mogłabym wpaść jej do zupy albo kieliszka z winem i sprawić. gdybym tak podczas ich rozmowy mogła być muchą na ścianie. Ani słowa od Christiana.. Co takiego powiedziałam we śnie? Cholera. że zmiana w jego zachowaniu wynika z wewnętrznej potrzeby. włączam komputer. Co mogło się zmienić? Co się zmieniło od czasu. Hmm. – Co się stało.. Która godzina? – Koło wpół do siódmej. Muszę znowu dać nura do basenu. co to takiego. co on robił. i od naszego wczorajszego spotkania? Co on zrobił? Siadam nagle.. że bezpiecznie wylądował. co robiliśmy.. a nie rozmowy z TĄ kobietą. że próbuje „więcej”. Mogę go zapytać? Powinnam? A może ona nie ma z tym nic wspólnego? Chciałabym. założę się. gdy uświadamiam sobie ten fakt.. mam nadzieję. On temu zaprzecza. mamo. skarbie? – pyta zaskoczona mama.. niemal wylewając wodę. Z Eleną. jeszcze nie wylądował.. że to jakaś nierozważna uwaga podczas śnienia o nim. gdy przysłał swój długi mejl. – Nic takiego.

Christian GreyPrezes. Myślę o Panu. Nadawca: Christian Grey Temat: Przepraszam Data: 2 czerwca 2011. Pańska Ana x Trzy minuty później słyszę znajome piknięcie. że to oczywiste.Proszę o informację. Inc. Wzdycham. czy doleciał Pan cały i zdrowy. iż bardzo się o Ciebie troszczę. Zamierzasz mi powiedzieć. 19:36 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Zaczynam się martwić. Myślę. Twoja Ana x PS. że się nie odezwałem. A więc wrócił oficjalny ton. Jak mógłbyś w to w ogóle wątpić?Mam nadzieję. Dojechałem cały i zdrowy i przepraszam najmocniej. że troszczysz się o mnie. Ja także myślę o Tobie i jak zawsze niecierpliwie czekam na nasze jutrzejsze spotkanie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Problem Data: 2 czerwca 2011. Miła jest świadomość. Grey Enterprises Holdings. 22:40 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. 22:32 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. że Twój „problem” został już rozwiązany. co mówiłam przez sen? . Nie chcę przysparzać Ci żadnych zmartwień.611 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cały i zdrowy? Data: 2 czerwca 2011.

że nie mogę brać odpowiedzialności za coś. Bardzo podoba mi się fakt. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność raz jeszcze Data: 2 czerwca 2011. Inc. 19:52 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. 19:45 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Inc.Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność Data: 2 czerwca 2011.Przepraszam. Grey Enterprises Holdings. . Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Christian Grey Temat: Przyznaję się do winy Data: 2 czerwca 2011. mogłabyś mówić głośniej? Nie słyszę. co wychodzi z mych ust. gdy jestem nieprzytomna. 22:54 EST Adresat: Christian Grey Doprowadzasz mnie do szaleństwa.Christian GreyPrezes. Ale powinieneś wiedzieć. że się o mnie troszczysz. Mężczyzna w tak zaawansowanym wieku jak Ty musi być już nieco przygłuchy. że Cię to rozbawiło. A jeśli chodzi o PS. 22:48 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. to odpowiedź brzmi „nie”. Zresztą najprawdopodobniej źle usłyszałeś. „Problem” nie został jeszcze rozwiązany.612 Nadawca: Christian Grey Temat: Odmawiam Data: 2 czerwca 2011.

patrząc na sufit. głupia. Nie. że mam kota. Nie. Inc. Nie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Wrrrrr Data: 2 czerwca 2011. Czekam niecierpliwie. Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Dzika kotka Data: 2 czerwca 2011. 19:59 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. potrafi być taki irytujący.. kropka. Dobrej nocy. Kładę się do łóżka i leżę. 23:02 EST Adresat: Christian Grey Oficjalnie jestem na Ciebie wkurzona. oprzeć pokusie słów Christiana Greya. Grey Enterprises Holdings... Panna A. Tak właśnie zamierzam zrobić w piątkowy wieczór. Uuuch! Nie potrafię się. Och. R. Słyszę kolejne piknięcie w laptopie. ani myślę mu odpisywać. Data: 2 czerwca 2011. Nadawca: Christian Grey .)Christian GreyPrezes. Grey Enterprises Holdings.613 Nadawca: Christian Grey Temat: Mam taką nadzieję. koniec. Ma kota? W jego apartamencie nie widziałam żadnego kota. gdy tymczasem wzrok przyzwyczaja mi się do ciemności. Inc. Panno Steele? Wystarczy mi. nie zamierzam sprawdzać. Nie sprawdzę. Pięćdziesiąt odcieni irytacji. 20:05 Adresat: Anastasia Steele Warczy Pani na mnie. Christian Grey Prezes.

Inc. musisz być wypoczęta. Do tego. O nie. Christian Grey Prezes. kiedy jesteś przytomna – dlatego Ci nie powiem. .Wolałbym te słowa usłyszeć z Twoich ust..614 Temat: Co powiedziałaś przez sen Data: 2 czerwca 2011. co Ci przygotowałem na jutro. Co ja takiego powiedziałam? Mam złe przeczucia. Idź już spać. Grey Enterprises Holdings. 20:20 Adresat: Anastasia Steele Anastasio..

musisz jedynie być otwarta. niedługo. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. Trzeba pocałować wiele żab. mamo. – Ana. Odpręż się i baw się dobrze. – Podążaj za głosem serca. a potem całuje włosy. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. – W głosie Boba słychać niepokój. mamo. – Och. – Odwiedzisz mnie. – Ja ciebie też. znasz to powiedzenie. w moich oczach wzbierają gorące. – Chyba pocałowałam księcia. wywołują twój lot. zdumiewa mnie siła uczucia. że nie przemieni się w żabę. nim trafi się na księcia. Mam nadzieję. skarbie. – Skarbie. kotku. Uśmiecha się do mnie z pełnią matczynej. jakie względem niej żywię. Kocham cię.615 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY Mama ściska mnie mocno. . Jesteś taka młoda. Posyłam jej krzywy. mamo? – Oczywiście. słodko-gorzki uśmiech. Zasługujesz na wszystko. niechciane łzy. bezwarunkowej miłości i gdy jeszcze raz się do niej przytulam. – Gdy tulę się do niej. i proszę. co najlepsze – szepcze mi do ucha.

czy on w ogóle jest zdolny do miłości. że Christian mnie kocha. W końcu się poddaję. ale to wszystko bez miłości zupełnie się nie liczy. niewiele widząc przez cały wodospad łez. Dlatego właśnie jestem tak bardzo powściągliwa w kwestii naszego związku – ponieważ na jakimś podstawowym poziomie odnajduję w sobie potrzebę bycia kochaną. Marszczę brwi. wyjmuję BlackBerry i patrzę na niego z przygnębieniem.616 Gdy mnie puszcza. aby Christian Grey mnie kochał. Jest roztrzepana. że we wczesnym dzieciństwie nie otrzymał tego bezwarunkowego uczucia. no i mnie kocha. Nie potrafię już dłużej się powstrzymywać. że tak myśli. co najlepsze. To prawda i w chwili zaskakującej jasności umysłu widzę to. ale od niedawna wnikliwa. no ale to przecież moja matka.. i widzę. Bezwarunkowa miłość – właśnie na to zasługuje każde dziecko. Zawsze czuję ból. Uważa też. Przypomina mi się. oczywiście. Christian jest zamożny. oczy ma czerwone od powstrzymywanych łez. Seks jest niesamowity. Nie chcę jej zostawiać. żegnając się z mamą. że JEJ miłość to jedyna forma tego . czego potrzebujesz? Neonu na jego czole?”. która rzewnie płacze. Potrzebuję tego. Opuszczam głowę i idę dalej. Marszczę brwi. Nie kocha nawet samego siebie.. siadam na swoim miejscu i próbuję wziąć się w garść. do którego miał prawo. ze wzrokiem utkwionym w błyszczącej białej posadzce. że nie wiem. kierując do wyjścia – dzisiaj nie mam czasu na salonik dla pierwszej klasy. BDSM to oderwanie od prawdziwego problemu. jak mówił. że zasługuję na wszystko. Bardzo proste: pragnę jego miłości. Ana. jest piękny. Nie oglądam się za siebie. A z powodu jego pięćdziesięciu odcieni ja się powstrzymuję. Co Christian wie o miłości? Wygląda na to.. w luksusie pierwszej klasy. a najgorsze. że Bob tuli mamę. Ściskam na pożegnanie Boba i odwracam się. Ona uważa. Do diaska. Na pokładzie. Ściska mi się serce i przez głowę przelatują słowa mojej matki: „Tak. niezorganizowana.. ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku.

wyobrażając sobie jego ból. W sumie nie dziwi mnie fakt. że okazuje się mało rozmowny. Ponieważ jeszcze nie wystartowaliśmy. . za co dziękuję. Cierpnie mi skóra na myśl. 09:58 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. kiedy być może uda mi się wydobyć z Ciebie prawdę na temat moich sennych wyznań. Twoja Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. kiedy sam jesteś daleki od ideału”. Inc.617 uczucia. Karany – chłostany. Po raz kolejny zajmuję miejsce w pierwszej klasie. Napisał zwięźle i formalnie. że może on udzieli mi odpowiedzi. Co takiego wyznałam Christianowi przez sen? Jakie sekrety ujawniłam? Przyglądam się BlackBerry i mam cichutką nadzieję. nie dowcipnie. 12:53 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Marszczę brwi. jaką uznał za dopuszczalną. czekam niecierpliwie na nasze spotkanie. że być może ujawniłam zbyt wiele. i zupełnie nie jestem w stanie go pojąć. jak ma w zwyczaju. Odliczam minuty do naszego wieczornego spotkania. Grey Enterprises Holdings. Christian Grey Prezes. bity i co tam jeszcze mu robiła – czuje. postanawiam napisać do mojego Szarego. Zamykam oczy. Jak on tak może? Dlaczego? Prześladują mnie jego słowa: „Niełatwo dorastać w idealnej rodzinie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. że nie zasługuje na miłość.

Mamy opóźnienie. Okej. „Problem” mógłby być mniejszy. Mówiłem poważnie o karach. 13:01 EST Adresat: Christian Grey Najdroższy Panie Grey. Co go ugryzło? Może „problem”? Może Taylor oddalił się bez zezwolenia. 10:04 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zbyt silna reakcja Data: 3 czerwca 2011. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Mam nadzieję. Jezu. ale tylko dziesięciominutowe. Inc. Cholera. co stanowi naruszenie zasady odnoszącej się do Twojego bezpieczeństwa. może stracił kilka milionów na giełdzie. Ja i moi współpasażerowie mamy zagwarantowane bezpieczeństwo. 13:06 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Zrzędo. Christian Grey Grey Enterprises Holdings. że wszystko w porządku odnośnie do „sytuacji”. Możesz więc schować swoją świerzbiącą rękę.618 Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. to nie powinnaś pisać mejli.Drzwi samolotu są jeszcze otwarte. Narażasz się na ryzyko. Panna Steele Nadawca: Christian Grey . Już wystartowałaś? Jeśli tak. Ton Twojego mejla mnie martwi.

żebym nie mogła z nikim rozmawiać. że po raz kolejny fotel obok mnie pozostał pusty. Zamykam oczy. . że Christian mógł wykupić miejsce sąsiadujące z moim. No wiecie co! Ale miło go widzieć. ale jednocześnie boję się tego. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Przeprosiny przyjęte Data: 3 czerwca 2011. Uznaję ten pomysł za absurdalny – nikt chyba nie byłby aż tak kontrolujący. Nie wiem jeszcze. to może nie. Grey Enterprises Holdings. gdzie znajduje się mój plecak. Christian Grey Prezes. który czeka z kartką z napisem PANNA A. Kręcę głową. Czekam niecierpliwie na powrót. Może go uznać za dziecinny – a jeśli będzie w dziwnym nastroju. dociera do mnie. Wracaj bezpiecznie do domu. aż tak zazdrosny. Na razie. Panno Steele. Uśmiecham się na wspomnienie szybowca – to dopiero była frajda. gdy samolot jedzie w stronę pasa startowego. 10:08 Adresat: Anastasia Steele Tęsknię za Tobą i Twoją niewyparzoną buzią. Inc. Osiem godzin później pojawiam się w hali przylotów lotniska Sea-Tac. Rano udało mi się. zwłaszcza że cierpisz na głuchotę. 13:10 EST Adresat: Christian Grey Drzwi właśnie się zamykają. nie potrafiąc pozbyć się niepokoju. Gdy w myślach rozważam wszystkie scenariusze dotyczące istoty „problemu”. czy dam mu swój niemądry prezent. Być może „problem” wymknął się spod kontroli. kupić Christianowi mały prezent w podziękowaniu za pierwszą klasę i szybowanie. Ana x Wyłączam BlackBerry. gdy pojawia się w niej myśl. I widzę Taylora. Nie usłyszysz kolejnego piknięcia ode mnie. STEELE.619 Temat: Przepraszam – świerzbiąca ręka schowana Data: 3 czerwca 2011. z pomocą mamy. co mnie czeka na końcu podróży. Opieram się i zerkam na luk bagażowy pod sufitem. Coś się dzieje z Christianem.

czy włożenie takiej krótkiej spódnicy to był dobry pomysł. choć to akurat wolałabym wymazać z pamięci. gdy ode mnie weźmiesz.. – Bierze ode mnie plecak i nową walizkę na kółkach z ubraniami. że ten mężczyzna kupił mi bieliznę. – dukam. to . Wsiadam. Nawet Ray nigdy nie musiał tego doświadczać.. dam sobie radę. Taylor skupia się na drodze. – Wiem. Zaciska usta. Powiedzieć o nim. że jest małomówny. Taylor wkłada moje rzeczy do bagażnika i ruszamy w stronę Escali. nie musisz mieć kartki. – Pomimo oficjalnego tonu w jego brązowych oczach dostrzegam cień uśmiechu. Wzdycham. Właściwie – i ta myśl napawa mnie niepokojem – to jedyny mężczyzna. – Ana. Jedziemy wolno z powodu popołudniowych korków. – Panno Steele. i nalegam. – A-ale. Taylorze. – Dziękuję. Idziemy w milczeniu do czarnego audi stojącego na lotniskowym parkingu.620 – Witaj. które kupiła mi mama. Otwiera przede mną drzwi. jeśli lepiej się poczujesz. jak wyglądasz. który kupił mi bieliznę. Pamiętam. abyś mówił do mnie Ana. Jest taki grzeczny. proszę pani. Tutaj czuję się obnażona. Dziękuję. Wygląda jak zawsze nienagannie: elegancki grafitowy garnitur. W Georgii było to mile widziane i cool. Mogę wziąć pani bagaż? – Nie. Taylorze. biała koszula i grafitowy krawat. – Tędy. zastanawiając się.

że Christian był nie do zniesienia. – Och. Być może teraz jest tym zażenowany. – Wolisz nazywać mnie panną Steele? – Tak. Ta cisza jest paraliżująca. Taylorze? – Pan Grey jest zatroskany. to anomalia. w porządku. Nic więcej nie mówi. to pewnie przez ten „problem”. panno Steele. potrafi być równie lakoniczny jak sam Pan Kontroler. Och. dalej podróżujemy w milczeniu.621 niedopowiedzenie roku. a Taylor zerka w lusterko wsteczne i nasze spojrzenia się krzyżują. że niedawna uwaga Taylora na temat tego. Zaczynam uważać. martwi się. – Mógłbyś włączyć jakąś muzykę? – Oczywiście. proszę pani. – Zatroskany? – Tak. Nie mogę dłużej znieść ciszy. – Dobrze się czuje? – Myślę. proszę pani. Na co ma pani ochotę? . proszę pani. – Co u Christiana. proszę pani. że tak. Cóż. Jezu. że zachował się nielojalnie. Marszczę brwi.

Wchodzę do budynku.. Portier kiwa głową i macha ręką. Wujek Taylor.. gdy jedziemy powoli autostradą numer 5. – Dobrze. Wciska kilka guzików na kierownicy i przestrzeń między nami wypełniają dźwięki Kanonu Pachelbela. w jakim nastroju będzie Christian. gdy nasze spojrzenia ponownie spotykają się na chwilę w lusterku. panno Steele – mówi. – Wyraz twarzy ma łagodny. w moim żołądku harcuje tysiąc motyli. Widzę. jak uśmiech przemyka po jego twarzy. podświadomość. proszę pani. O tak. Jezu. Czemu się tak denerwuję? Wiem – bo nie mam pojęcia.. – Ja wniosę bagaże. wręcz dobroduszny. – Dziękuję. tego mi właśnie trzeba. – Proszę wejść.622 – Coś uspokajającego. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Opieram się wygodnie. Gdy wjeżdżam na trzydzieste piętro. co za myśl. . tak jak i mnie. Dwadzieścia pięć minut później zatrzymuje się przed imponującym wejściem do Escali. – Dziękuję. przytrzymując mi drzwi. Moja wewnętrzna bogini ma nadzieję na jeden konkretny nastrój. że po mnie wyjechałeś. ciepły. zżerają nerwy.. panno Steele – mówi z uśmiechem.

Jak on może wyglądać tak. właśnie teraz. pożerając mnie wzrokiem.623 Drzwi windy rozsuwają się i wychodzę do holu. że jest spięty. a potem rusza w moją stronę. a ja jeszcze nigdy nie czułam się tak upragniona i pożądana. niepokój w oczach... coś jest nie w porządku – napięcie widoczne na linii żuchwy.. bez względu na powód. – Informuj mnie na bieżąco – warczy i rozłącza się. Christian znajduje się w wielkim salonie. Rozmawia cicho przez BlackBerry. frapująco? – Ani śladu.. gdy pokonuje dzielącą nas odległość. Spięcie zamienia się w ulgę. co dociera bezpośrednio do mojej wewnętrznej bogini. Widać.. chodzi? Ściąga mi z włosów gumkę – boli trochę. nie ma Taylora. Tak. szybko chwyta mój kucyk. co się stało? Spięty czy nie.. żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak. On mnie potrzebuje. Christian smakuje bosko. Stoję jak sparaliżowana. wplatając palce w jego włosy. W jego pocałunku jest coś desperackiego i pierwotnego. Do diaska. do licha. Ach tak. Pozbywa się marynarki.. ogarnięty jakimś . ale mam to gdzieś. Zasycha mi w ustach i w moim ciele zaczyna kiełkować pożądanie. pełnia zmysłowości. O co. przytula mocno. Dziwne.. Nasze języki owijają się wokół siebie i wybucha między nami ogień. A potem bierze mnie w ramiona. – Odwraca się i na mój widok zupełnie się zmienia. Oddaję mu pocałunek z równym ferworem. spoglądając przez szklane drzwi na wieczorną panoramę Seattle... Odrywa usta od mych warg i wpatruje się we mnie.. rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę. Okej. jakby od tego zależało jego życie. O nie. a jego zapach – żel pod prysznic i on sam – jest niezwykle podniecający. a ona w coś jeszcze: coś. Ma na sobie szary garnitur z rozpiętą marynarką i przeczesuje palcami włosy. parkuje samochód. i tak przyjemnie się na niego patrzy..

stamtąd zaś do łazienki. że wróciłaś. że głos więźnie mi w gardle. twarz.. – Dobrze – odpowiadam szeptem. a potem skarpetki. – Pragnę cię teraz. Odwraca się powoli i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. szyję. czy to prośba. a dłonie ma już na moich udach.. Tam wreszcie mnie puszcza i odkręca wodę w zdecydowanie za dużej kabinie prysznicowej. Niepewnie kładę mu ręce na ramionach. przez cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. czy polecenie.. O rany. szybko. a on bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. Jest bardzo krótka – mówi niskim głosem. – Co się stało? – pytam bez tchu. . Nagle podchodzi do mnie i opiera mnie o ścianę... – Krwawisz jeszcze? – Nie. – Masz świetne nogi. Chodź ze mną pod prysznic. Tutaj. – To dobrze. – Podoba mi się twoja spódnica.624 nienazwanym uczuciem. ostro – dyszy. zanurzając palce w moich włosach. być tak pożądaną przez tego greckiego boga. Zdejmuje buty. podciągając spódnicę. Głód w jego oczach sprawia.. Zdejmuję czarne buty na płaskim obcasie. a z jego gardła wydobywa się jęk. Nie potrafię zdecydować. Całuje moje usta.. Czuję na plecach chłodne. od razu. gdy tak napiera na mnie. – Tak się cieszę.. – Rumienię się. gładkie płytki na ścianie.

opadając na kolana. Aaaach! Odchylam głowę i koncentruję się na tym nieziemskim doznaniu. a ja mrugam i patrzę niewidzącym wzrokiem w jego oczy. Ach! Wciąga głośno powietrze. czując. mała – nakazuje. nieokiełznanemu orgazmowi. Ciężko dyszę. nadal wewnątrz mnie. jak językiem zatacza kółka wokół łechtaczki. a ramiona zarzucam mu na szyję. chwyta za uda i unosi. Trzymając moje pośladki. eksploduję wokół niego.. szybciej i szybciej. najpierw powoli. że mam na sobie zbyt dużo ubrań. i całuje uda.. wciskając mi język do ust. wyżej...625 Kciuki wsuwa za gumkę białych bawełnianych majtek i pociąga je w dół. Rozpina rozporek. ponownie opierając mnie o ścianę. .. Jęczę głośno.. – Opleć mnie nogami w pasie. owładnięta pragnieniem. wbijając palce w miękkie ciało. Opuszcza na nie dłonie i zmusza mnie do rozchylenia nóg. a moje palce same odnajdują drogę do jego włosów. O rany. ale całuje mnie czule. Porusza się szybko i ostro. ale po chwili przyspiesza. a on mnie puszcza.. Po dłuższej chwili delikatnie wysuwa się ze mnie i trzyma mocno.. Ta intensywność doznań jest niemal bolesna. Moje ciało zaczyna się naprężać. a on wypełnia mnie. a kiedy nie jestem w stanie znieść ani odrobiny więcej. Jego język jest nieustępliwy. Czuję. Co? Nie! Oddech mam urywany i wpatruję się w niego z rozkosznym wyczekiwaniem. wypełniając mnie sobą. w jednostajnym tempie. Z gardła Christiana wydobywa się niski jęk i chwilę później skrywa twarz na mojej szyi. Oddech ma urywany. doznając spełnienia. abym posmakowała własnego pożądania. Łazienka jest cała zaparowana i gorąca.. zaczyna się poruszać. Bierze w obie ręce moją twarz i całuje mocno. opadając spiralnie ku intensywnemu. a ja wydaję jęk. Bezwiednie odchylam głowę i jęczę. głębiej. gdy opuszczam stopy na podłogę. Spódnicę mam podciągniętą do góry i jestem naga od pasa w dół. silny i uparty. uwalnia naprężoną męskość. nie ruszając się. Tak robię.. Chwyta moje biodra.

– Nie wiesz? . Teraz powiesz mi w końcu gdzie? – pyta żartobliwie. Powstrzymuję się jednak. gdy odpina ostatni guzik. Naprawdę przyjemniej podróżuje się w taki sposób. – Tak. Nieruchomieje. myślę. pragnąc wyciągnąć rękę i dotknąć jego klatki piersiowej. – Uśmiecham się nieśmiało. po czym ściąga ją przez głowę i rzuca na podłogę.626 – Chyba się cieszysz na mój widok – mówię z nieśmiałym uśmiechem. – Dobrze. Chwilę później bluzka ląduje na jego ubraniach. zabiorę cię pod prysznic. że moja radość jest dość oczywista. Chodź. – Moje gratulacje. – Jak podróż? – pyta grzecznie. – Och? – Podnosi na mnie wzrok. Wydaje się teraz znacznie spokojniejszy. Zaczyna rozpinać guziki przy mojej bluzce. – Jeszcze raz dzięki za pierwszą klasę. panno Steele. rozpina trzy guziki koszuli. Kąciki jego ust unoszą się lekko. – Mam ci coś do powiedzenia – dodaję nerwowo. Spojrzenie ma ciepłe i łagodne. a ja mu się przyglądam. dziękuję – mruczę. – Dostałam pracę. panno Steele. Wyciąga spinki z mankietów. następnie uśmiecha się do mnie. Obok niej po chwili lądują spodnie i bokserki.

Woda mnie parzy. i mnie uspokajasz. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. panno Steele. Kiedy zaczynasz? – W poniedziałek. że to jedno z nich. jakie to wydawnictwo? – Nie. gdy Christianowi rzednie mina.627 Kręci głową. marszcząc brwi. całując mnie przy tym w ramię.. poprosiła. – Wygląda na urażonego. naturalnie. – Tak szybko? Wobec tego lepiej wykorzystam twoją obecność. Bierze mnie za rękę i ciągnie pod prysznic. Dobra robota. dopóki mogę. Dłonie zaciska na moich pośladkach. sądziłam. Cóż za uderzające do głowy połączenie. że mógłbyś. nawet by mi do głowy nie przyszło. – Bystra dziewczynka. . Christian uśmiecha się. Wiem tyle. żeby się wtrącać w twoje sprawy zawodowe. – SIP. – Całuje moje włosy. – Odurzasz mnie. – Więc nie wiesz. więc zakładam. Nachyla się i zanurza nos w moich włosach i głęboko oddycha. – A skąd miałbym wiedzieć? – Przy twoich zapędach prześladowczych. chyba że byś mnie o to. że w Seattle są cztery. Tak też robię. Rozpina mi stanik i zamek przy spódnicy. Odwróć się. – urywam. to małe. – Anastasio.. – Au! – piszczę. – Och. świetnie. Pociąga materiał w dół.

ma rację. Wyciska trochę na dłoń. I prawdę mówiąc. która wydaje się trwać całe wieki. – Tak. Masz ochotę wybrać się ze mną? Po długiej chwili. co mi każe. Bosko się czuję. – Na którą? – Na siódmą trzydzieści. – Odwróć się – nakazuje. – Chcę cię umyć – mruczy i sięga po żel. ma w czwartek otwarcie wystawy w Portland. no i co w związku z tym? – pyta surowo. . – To tylko odrobina gorącej wody. – Muszę powiedzieć ci coś jeszcze – podejmuję.628 gdy ukrop spływa po nim kaskadami. a ja posłusznie robię. zaczyna mnie znowu myć. – Tak? – pyta spokojnie. – Mój przyjaciel José. Biorę głęboki oddech. że przyjadę. Podkreśliłam słowo „przyjaciel”. ten fotograf. – Powiedziałam. Nieruchomieje z dłońmi nad moimi piersiami. odwracając się twarzą do ściany. zmywając z siebie lepki poranek w Georgii i lepkość po naszym seksie. gdy jego dłonie zaczynają od moich ramion.

chodzi mu o śmigłowiec. I znowu latanie. chcąc złagodzić ukłucie. – A ty lepiej o tym pamiętaj.. że zapytałaś. jestem – odpowiada surowo. Anastasio. – Bałaś się mnie zapytać? – Tak. a potem pada na stary. fajnie! Uśmiecham się szeroko. Mam zamiar znowu cię posiąść – mruczy mi do ucha. – Nie sądzę – odpowiada i całuje delikatnie w szyję. – Owszem. – Mogę cię umyć? – pytam. bo ty jesteś. że rozmowa dobiegła końca. Weźmiemy Charliego Tango. . wygodny fotel. Chwyta moje biodra i już wiem. Skąd wiesz? – Anastasio. jakie niesie ze sobą ta odmowa.. Ponownie nieruchomieje. z ręką na mojej pupie. Ale dziękuję.629 Całuje mnie w ucho. Moja podświadomość odpręża się. Och. głuptas ze mnie. – Cóż.. – Dobrze. – Czy kiedyś pozwolisz mi się dotknąć? – pytam śmiało. zazdrosny.. twoje całe ciało właśnie się rozluźniło – stwierdza sucho. eee. – Połóż dłonie na ścianie.

630 Później siedzimy w szlafrokach przy barze śniadaniowym. – Możesz się przygotować w swoim pokoju. eee. Pewnie nie jest przyzwyczajony do dzielenia przestrzeni osobistej. I nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. – A jak tam. Chcę. mój Szary? Szkoda mojego tyłka. ubrania. że on mnie nie widzi.. „Dziwka!” – krzywi się moja podświadomość. – Och? – Tak. oddala się do gabinetu. problem. Marszczy brwi. abyś za piętnaście minut czekała gotowa w moim pokoju zabaw. Christian nalewa sobie i mnie.. że zgodził się na to. – Jeszcze wina? – pyta Christian. Nawiasem mówiąc. dlaczego? Myślałam. próbując przyswoić ten strzęp informacji. – Mruży oczy. doskonale wiedząc. A więc jest nadal mój. Przewracam teatralnie oczami. – Sancerre jest orzeźwiające i przepyszne. Kupił mi ubrania. posiliwszy się wybornym spaghetti alle vongole.. następnym razem to będzie mieszkanie i wtedy naprawdę stanę się jego kochanką. które nam zostawiła pani Jones. szafa jest teraz pełna ubrań dla ciebie. – Odrobinę. abym spała w jego łóżku. komputer. – Ale ty się nie musisz niczym przejmować. który kazał ci wrócić do Seattle? – pytam niepewnie. Ja? Sprzeciw? Wobec ciebie. Mam względem ciebie plany na dzisiejszy wieczór. Kiedy nic nie mówię. – Nierozwiązany – odpowiada niechętnie. Anastasio. telefon. Siedzę na stołku barowym oszołomiona. Ignoruję ją i udaję się na górę do swojego pokoju. Samochód.. rzucając mi wyzwanie.. . – Wstaje i obrzuca mnie uważnym spojrzeniem..

zdecydowane kroki w moją stronę. wydał majątek. Nie mam pojęcia. byle znowu zobaczyć tę minę. Tego właśnie on pragnie – a po kilku ostatnich dniach. nawiązać połączenie z moją wewnętrzną uległą. Jezu. Jest tam gdzieś. To takie. Klęczę przy drzwiach w samych majtkach. Wspomnienie wyrazu jego twarzy. pragnienie w jego oczach. W moich żyłach krąży niepokój. ale przecież nie. Zaciskam uda na to rozkoszne wspomnienie i przypomina mi się. Dla Christiana właściwe.... dobija mrocznym i zwodniczym pożądaniem. Serce mam w gardle. albo Przyjemności.. że wszystko będzie leżeć jak ulał. każdą potrzebę. O w mordę.. Jak długo każe mi czekać? To czekanie mnie dobija. ale nie jestem w stanie się tego wyprzeć: jestem podekscytowana. że przynajmniej mam gdzie przed nim uciec... Zamykam oczy i próbuję się uspokoić. Co on tym razem wymyśli? Biorę głęboki. nie mam go z kim porównać. a może wszyscy są tacy jak on. Otwieram drzwi szafy i od razu je zamykam.. kanapa.. Wydaje się takie duże. chowając się za wewnętrzną boginią. żeby się nad tym zastanawiać – dzisiejszego wieczoru muszę klęczeć w Czerwonym Pokoju. ława. Ciekawe. muszę wziąć się w garść i zaakceptować każdą jego zachciankę. Tak też robię. Zapytam ją o to.. Pocieszam się myślą. podniecona i już wilgotna. chcę myśleć. że jest w nich zamek. ale nie ma klucza. Zasłane jest czerwoną satyną. Przypomina to garderobę Kate – tyle ubrań wiszących schludnie na drążku. uspokajający oddech. Wiem. co zrobił.631 no ale ja też nie. myślałam. kiedy zjawiłam się tu dzisiaj. Rozglądam się szybko po subtelnie oświetlonym pokoju: krzyż. czy pani Jones ma zapasowy. jakbym była oazą na pustyni. Czego . stół. to łóżko. że po łazience będzie miał dość. że mam rozsunąć kolana. Zrobiłabym niemal wszystko. Bólu. Ale nie mam czasu.. po wszystkim. że niewłaściwe.. Oglądam drzwi i widzę. Ten mężczyzna jest nienasycony.

Pozwalam sobie na szybkie spojrzenie na niego i serce niemal mi staje. po czym wyjmuje z niej jakieś przedmioty i kładzie je na blacie. a wewnętrzna bogini wygina się w jakimś pierwotnym. Krew pulsuje mi w żyłach. świadoma tego.632 Christian użyje tym razem? Drzwi otwierają się i wchodzi do środka. Moja podświadomość gorączkowo się wachluje. . zupełnie mnie ignorując. zmysłowym rytmie. a potem zbliża się niespiesznie do łóżka. Zżera mnie ciekawość. ale opieram się pokusie rzucenia na to okiem. – Wstań. Co on zamierza mi dzisiaj zrobić? Christian odwraca się i nonszalancko wraca do komody.. pełne zmysłowej obietnicy. Powoli na moje policzki wypełza rumieniec.. gęsta i przyprawiona nieobyczajnym pragnieniem. Nie ma na sobie nic z wyjątkiem tych miękkich. Kładzie coś na dużej komodzie przy drzwiach. Widzę jego bose stopy i pragnę wycałować ich każdy centymetr. Głowę mam opuszczoną. gdy tymczasem ja jestem niemal zupełnie naga. zmuszając do uniesienia głowy. Christian nachyla się i chwyta za brodę. – Polecenie jest łagodne. Anastasio. podartych dżinsów. przebiec językiem po podbiciu. Szybko opuszczam wzrok. Wstaję niepewnie. ssać każdy palec. – Piękna z ciebie kobieta. I jesteś cała moja – mruczy. wpatrując się w dłonie spoczywające na rozsuniętych udach. – Spójrz na mnie. Oblizuję bezwiednie usta. Jest taka gotowa. Wreszcie staje przede mną. – Ślicznie wyglądasz – odzywa się. Otwiera jedną z szuflad. że on na mnie patrzy.

Prawdę bezpieczeństwa. Marszczę lekko czoło. – Jakie są hasła niepokojąco powoli. Anastasio? – pyta . – Zapamiętaj je. okej? O kuźwa. co mi każe. co on takiego zaplanował. W przeciwnym razie każę ci jej użyć do zrobienia mi loda.. że głos więźnie mi w gardle. twarde i cholernie seksowne. – Nie podpisaliśmy umowy. Zrozumiano? Przełykam ślinę. – „Czerwony” – wyrzucam z siebie. Ale omówiliśmy granice. I pragnę powtórzyć. – Tutaj daruj sobie swoją niewyparzoną buzię. że mogę potrzebować tych haseł? – Jakie są te hasła? – pyta apodyktycznie. – „Żółty” – bąkam..633 Ma spojrzenie Pana – zimne. Anastasio. Mrugam szybko powiekami. siedem odcieni grzechu w jednym kuszącym spojrzeniu. że zrobię wszystko. W ustach czuję suchość i wiem. – I? – Usta ma zaciśnięte. że jest coś takiego jak hasła bezpieczeństwa. ale nagły lód w jego oczach sprawia. Bezwiednie unoszę brew i już-już mam mu przypomnieć o swojej średniej ocen. panno Steele. Okej. Na jego ustach błądzi niemal okrutny uśmiech.

Muzyczne interludium. na jego twarzy błąka się ten jego tajemniczy uśmiech. będzie intensywne. którą ci puszczę. Nie będziesz mnie widzieć ani słyszeć. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do antycznego . To. które wypowiada. że to nie rap. bardziej mnie onieśmiela jego ton niż słowa. Ale będziesz mnie czuć. Bardzo intensywne i musisz mną pokierować. abyś musiała użyć hasła bezpieczeństwa. że nad komodą wisi eleganckie. – Mam zamiar przywiązać cię do tego łóżka. Nic się nie dzieje. Będziesz słyszeć jedynie muzykę. czarne. proszę pana – mamroczę pospiesznie. Anastasio. – Grzeczna dziewczynka. Jezu. matowe pudełko. otwierają się drzwiczki. Kiedy odwraca się znowu twarzą do mnie. Ale najpierw zawiążę ci oczy i – pokazuje trzymanego w dłoni iPoda – nie będziesz mnie słyszeć. Christian wciska kilka po kolei. ale on sprawia wrażenie zadowolonego. Rozumiesz? Niezupełnie. Intensywne? Wow. – Wpatruje się we mnie. mam nadzieję. Anastasio. – Chodź.634 mówiąc. co ci zrobię. Gdy macha przed nim ręką. – Moim zamiarem nie jest doprowadzenie do tego. Nie tego się spodziewałam. odsłaniając odtwarzacz CD oraz rząd przycisków. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na to. – No więc? – Tak. Marszczę brwi – nie będę go słyszeć? Jak coś takiego ma się udać? Christian odwraca się. – Chodzi o dotyk. ponieważ będziesz czuć ból. Okej.

Nachyla się i muska ją nosem. – Bądź cicho – mruczy z ustami przy mojej skórze. że leżysz na nim związana. tak że muszę cofnąć się o krok. a potem pociąga lekko za warkocz. Liczne rzemyki. a potem przesuwa językiem i zębami od ucha aż do ramienia. – Dotknij go – szepcze i brzmi jak sam diabeł. – Choć podobają mi się twoje kucyki. a w środku zżera mnie pragnienie. Związuje koniec gumką. W odpowiedzi w moim ciele eksploduje ogień. Wyciąga przede mnie swoje ręce. Jego wprawne palce muskają czasami moje plecy i każdy dotyk jest dla mnie słodkim elektrycznym porażeniem. Wyobrażaj sobie. W prawej trzyma pejcz. Będzie musiał wystarczyć jeden. Wziął coś z wieszaka z pejczami i batami. trochę się teraz niecierpliwię. Co on ma zamiar zrobić? Czuję go za sobą. związuje w kucyk. serce chyba wyskoczy mi z piersi. zdana wyłącznie na moją łaskę. Odchodzi na chwilę i słyszę. Na każdym rogu przymocowano metalowe łańcuchy ze skórzanymi kajdankami. Pociąga raz jeszcze. Patrz na łóżko. że bierze coś spod drzwi. miękki. Z mojego gardła wydobywa się jęk. – Stań tutaj. – Głos ma niski. a dźwięk ten rezonuje w mym ciele. O rany. On się nachyla i szepcze mi do ucha: – Zaczekaj. Zgarnia moje włosy. wszystkie są wykonane z miękkiego . Wszystkie zmysły mam wyostrzone. zwłaszcza słuch. O kuźwa. Mruczy cicho.635 łóżka z czterema kolumienkami. błyszczące na tle czerwonej satyny. a potem zaczyna zaplatać warkocz. aby mieć lepszy dostęp do szyi. – Staję twarzą do łóżka. Niepewnie unoszę rękę i muskam długie rzemyki. Anastasio.

Na plecach – dodaje. Za bardzo jestem pochłonięta oczekiwaniem. proszę pana – szepczę. ale sprawi. Pospiesznie kładę się na twardym materacu. Na tę myśl mam ochotę się uśmiechnąć. Christian odwraca się i kątem oka dostrzegam. – Grzeczna dziewczynka. podobna do tej.. opierając się o jedną z rzeźbionych kolumn. klepiąc mnie mocno w pośladki. – A teraz się połóż. ale usta odmawiają mi posłuszeństwa. . moje ciało jest takie wygłodniałe. mówi.636 zamszu i mają na końcach małe koraliki. i tak właśnie robię.. co wygląda jak maska na oczy. a potem dwa razy kąsa. – Ręce nad głowę – nakazuje. której używałam podczas lotu do Atlanty. – Stój nieruchomo – nakazuje i całuje mnie w pupę. Satyna jest miękka i chłodna. „żółty” i „czerwony”. – Nie będziesz ich potrzebować – mówi i zsuwa mi majtki. jak idzie do komody. że krew będzie szybciej ci krążyć i skóra stanie się bardzo wrażliwa. a potem wraca z iPodem. – Użyję tego. a także z czymś. Pamiętaj. Wychodzę z nich. Och. – Jakie są hasła bezpieczeństwa. Anastasio? – Eee. Z absolutnie nieruchomą twarzą wpatruję się w niego szeroko otwartymi oczami. Rany. Rzuca pejcz na łóżko i kładzie dłonie na mojej talii. Nie będzie bolało. najwięcej strachu kryje się w głowie. że nie będzie boleć.

Na koniec przesuwa długimi palcami wzdłuż całej ręki. nie mogę nimi ruszać. tak że ręce mam wyciągnięte i uniesione nad głową. Jęczę. co ty. – Słyszę to samo. Dziwne. Pochyla się nade mną. delikatnie wkłada mi słuchawki do uszu i przymocowuje iPoda gdzieś nad moją głową. a on pociąga mnie za nogi. Nadal go słyszę.637 Siada na skraju łóżka i pokazuje mi iPoda. płaskie urządzenie wyglądające jak jakiś modny kalkulator. Ogłusza mnie własny oddech – płytki i urywany. Chyba zaraz wybuchnę.. próbując to rozpracować. Gumka maski przytrzymuje słuchawki na miejscu.. co on robi? I nie . Intensywnie nasłuchuję. – Unieś głowę – mówi. że go nie widzę. Słyszę. I tak leżę z rozłożonymi rękami i nogami. jak przechodzi na drugą stronę. Christian rozsuwa mi nogi i krępuje kajdankami najpierw prawą. a ja natychmiast wykonuję polecenie. Christian ujmuje moją lewą rękę. potem lewą. Och! Jego dotyk wywołuje w mym ciele dreszcz. odzwierciedlający moje podniecenie. A niech to. no i mam jeszcze pilota. Do podniecenia dołącza odrobina niepokoju. Spełniam jego polecenie. Powoli nakłada mi maskę i chwilę później jestem ślepa. choć dźwięk jest przytłumiony. – Uśmiecha się tajemniczo i pokazuje mi małe. To takie irytujące. gdzie robi to samo z prawą ręką. Marszczę brwi. Oprócz słuchawek ma jakąś osobliwą antenkę. Dlaczego to takie erotyczne? Przechodzi na drugi koniec łóżka i chwyta moje kostki. a ja robię się jeszcze bardziej wilgotna. – Unieś głowę. – To przekazuje odtwarzaną przez iPoda muzykę do odtwarzacza w pokoju – odpowiada Christian na moje niewyartykułowane na głos pytanie. zupełnie bezbronna. wyciąga ją delikatnie w stronę rogu łóżka i przytwierdza mi do nadgarstka skórzane kajdanki.

A potem niespodziewanie uderzają w mój brzuch. Zaskakuje mnie to... dotykając sutków... nogi mam unieruchomione. po drugiej. pierwotny hymn. jest? Nigdy nie słyszałam niczego podobnego. dyszę.. futro wzdłuż włosów łonowych.. która nie przypomina niczego.. wokół piersi. Mocniej. zastanawiając się... wzdłuż ud. nie wiem – to takie przytłaczające. uciec. jest w mojej głowie.. Nie mogę ruszyć rękami. ale nie do końca. to chór niebiański – i śpiewając a cappella w mojej głowie jakiś pradawny. niespiesznie i celowo. gdzie jego ręka powędruje w następnej kolejności.... To futro! Futrzana rękawiczka? Christian przesuwa dłoń. i nagle rzemyki znikają. . do którego niemal natychmiast dołącza drugi.638 słyszę nic oprócz swego oddechu i dudnienia serca... do góry na piersi... co miałam okazję słyszeć. – Aaa! Chcę się ruszyć. podążają tym samym szlakiem. Sutki mi twardnieją pod tym delikatnym dotykiem.. to prawie łaskocze.... Uderza mnie raz jeszcze.. ale ta muzyka.. głosy mieszają się słodko w melodyjnej harmonii. a ja próbuję przewidzieć. a potem kolejne – o święty Barnabo. Nagle futro znika i czuję na skórze rzemyki pejcza... pieszcząc mnie. ale szczerze mówiąc – nie boli. gdzie dotknie w następnej kolejności... A futro przesuwa się teraz wzdłuż moich rąk i wokół talii. To takie nieoczekiwane. u licha. a on znowu mnie uderza. Coś niemal nieznośnie delikatnego ociera mi się o szyję. zatacza kółka wokół pępka. dołącza więcej głosów.. że śpiewają po łacinie... a potem od biodra do biodra.. przesuwa leniwie w dół.. tym razem w piersi... do mojego brzucha. pomiędzy nogami.. niebiański chór śpiewa różne partie.. zabierając mnie. sunie po jednej nodze. a tak trudno się skoncentrować z muzyką w głowie. jak przesuwają się.. albo powitać każdy cios. Gdzieś z wnętrza mojej głowy dochodzi śpiew jednego anielskiego głosu. co futro. Wychwytuję jedno słowo – „deus” – i dociera do mnie..... Co to. Nagle iPod budzi się do życia. o rany. – Aaa! – wołam..

z wyjątkiem swego szaleńczego oddechu. W złączenie moich ud.... zgubiona w tych wszystkich doznaniach..... a on przerywa. Dotarłam do bardzo mrocznego. a potem uderzenia przesuwają się po włosach łonowych. Muzyka zaczyna się od nowa. Po raz kolejny muzyka milknie i nie słyszę niczego. jęczę. zmysłowego miejsca. tym razem miejsce futra zajmują jego nos i usta. on obsypuje moje ciało uderzeniami. co się dzieje? Co on mi teraz zrobi? To podniecenie jest niemal nie do zniesienia. przyjemna – nie. Całuje i ssie. udach i z powrotem w górę ciała. przesuwają się wzdłuż mojej szyi.... Och.. Jestem zgubiona. a wtedy jego język dociera TAM. i kąsa... językiem zatacza kółka wokół pępka. całując.639 Krzyczę. od których nie jestem w stanie uciec. Nie! Materac ugina się i Christian klęka między moimi nogami. biodra.. To słodka udręka – do zniesienia..... Przesuwam nogę na środek łóżka. by oprzeć ją o niego.. I jest powtórka. kieruje się w dół... Odrzucam głowę i wydaję okrzyk.. Tak – już rozumiem. Christian przechodzi do mego brzucha. opuszczając się do piersi. Potem śpiewy rozpoczynają się od nowa. które poddają się temu najbardziej erotycznemu z doznań... niemal eksplodując w orgazmie.. mroczne części mojej psychiki.. a ja jęczę i się wiję.. Christian uderza mnie w biodro... gdy tymczasem drugi pieści palcami.. anielskich głosach. i szaleńczego pragnienia... Po chwili ... nie od razu. coraz głośniej i głośniej... ale gdy z każdym uderzeniem moja skóra śpiewa wraz z muzyką. ssąc.. Jęczę. jego język wiruje wokół jednego. On także się zatrzymuje.. Robi to.. Jestem na krawędzi.. choć tego nie słyszę.. Zgubiona w nim. I nagle na prawej kostce już nie mam kajdanków.. aż muzyka dochodzi do punktu kulminacyjnego i milknie. zgubiona w astralnych.. chyba głośno. idąc śladem pejcza i futra. Łóżko porusza się i czuję go na sobie. jestem wciągana w ciemne. Ach! Drażniąc po kolei sutki.. Jestem na łasce jego dotyku.

Zaczynam drżeć w oczekiwaniu na zbliżający się orgazm i Christian nieruchomieje. Chwyta mnie mocniej.. – Proszę! – jęczę. a Christian podąża za mną. przywracając im życie.. Co? Klęczy pomiędzy moimi nogami. nieznośnie powoli. wchodząc i wychodząc. Jęczę. – Cześć – mówi cicho. kładzie się na mnie i wypełnia sobą... Proszę! Krzyczę w myślach.. A gdy liczba głosów w chóralnej pieśni rośnie. Następnie chwyta moje biodra i unosi. Jednym ruchem opuszcza mnie z powrotem na łóżko... – Cześć – odpowiadam nieśmiało. uciskając i ugniatając. Przesuwa szybko dłońmi po moich obu nogach.. delikatnie zdejmuje z oczu maskę i wyjmuje słuchawki... i znowu z mojego gardła wydobywa się krzyk. Jestem wygięta w łuk. dręcząco przejmujący orgazm. płonące oczy... opierając się na rękach. ja spadam. o kurwa... Jego usta wyginają się . ale nieruchomieję..... wreszcie nieruchomiejąc.. Muzyka umilkła i chwilę później mam wolną prawą rękę. spadam w najbardziej intensywny. następnie opadając na mnie.. jaki miałam. Mrugam w łagodnym świetle pokoju i wpatruję się w szare. o nie. nieznacznie. Gdy muzyka osiąga punkt kulminacyjny. jego tempo przyspiesza. Ja zaś nie jestem tego w stanie dłużej znieść.. on wysuwa się ze mnie. tak że plecami nie dotykam już łóżka. Drżenie ustaje. w rytm muzyki. wykonując jeszcze trzy mocne pchnięcia... zamierza dalej mnie torturować. Gdy zaczynam odzyskiwać zdolność myślenia. i jednym płynnym ruchem wchodzi we mnie. Bardzo powoli znowu zaczyna się poruszać... – Proszę.. to ostrzeżenie? Nie wiem..640 uwalnia drugą nogę. Szybko uwalnia mi drugą rękę..

Jęczę głośno – ma takie silne.. – Och. niesamowite.. – Co powiedziałam przez sen. – To było. wiesz? – szepcze. Przekręcam się sztywno na brzuch. ja też po raz pierwszy się przy tym pieprzyłam – mruczę sennie.. sporo mamy ze sobą pierwszych razów. Nachyla się.. – Zawsze chciałem się przy tym pieprzyć. Ponownie jęczę. proszę pana? . ty i ja. wprawne palce. Pochyla się i całuje mnie w głowę. czterdziestoczęściowy motet Thomasa Tallisa. gdy jego palce tańczą magicznie po moich ramionach.. eee... – Co to była za muzyka? – mamroczę niewyraźnie. co on chce teraz zrobić? Spojrzenie mu łagodnieje. – Czyżby kolejny pierwszy raz.641 w uśmiechu. – Nazywa się Spem in Alium. panie Grey? – W rzeczy samej. – Cóż.. – Hmm. Chris.. – Odwróć się. panno Steele. aby mnie pocałować. – Dobra robota. okej.. Kuźwa.. – Chcę ci jedynie rozmasować ramiona. Christian siada na mnie okrakiem i zaczyna masaż. Jestem taka zmęczona..

– Niczego nie skrywam. Och. – Nie umiem opowiadać dowcipów.. Marszczy brwi. że pragniesz więcej. i że tęsknisz za mną. – Cóż. panno Steele? Mrugam niewinnie. Zmarszczki na jego czole pogłębiają się. . – Że uważam cię za brzydkiego i przemądrzałego i że jesteś beznadziejny w łóżku.. O klatkach i truskawkach. Christian kończy niebiański masaż i przekręca się... – Anastasio.642 Jego dłonie na chwilę nieruchomieją. z głową wspartą na łokciu. – Sądziłam. Co ty przede mną skrywasz. – Sporo mówiłaś. – To wszystko? – W moim głosie słychać ulgę. Anastasio. – A czego się bałaś? Cholera. oczywiście. że to wszystko prawda i teraz to mnie dopiero zaintrygowałaś. kiepsko ci wychodzi kłamanie. tak że leży obok mnie. dzięki Bogu. że po seksie mnie rozśmieszysz. to na mnie nie działa.

– Ja też jestem w tym kiepska. – I coś ukrywasz. Możliwe. – To taki śliczny dźwięk – mruczy. – Nie. . że zaczynam chichotać.643 – Panie Grey! Pan czegoś nie umie? – uśmiecham się szeroko. po czym nachyla się i mnie całuje. Anastasio. – Wygląda na tak z siebie dumnego. jestem w tym beznadziejny. że będę musiał wydobyć to z ciebie torturami.

obserwując go w ciemności. przyciągana jak ćma do ognia. ale czuję się wyspana. Wkładam szlafrok i idę cicho korytarzem. Uwielbiam patrzeć. nasłuchując magicznych dźwięków melodyjnego lamentu. Gramolę się z łóżka wdzięczna temu czemuś. Plama światła. O cholera. Chyba we śnie spadłam ze schodów i teraz jestem kompletnie zdezorientowana. jakaś natrętna myśl. różnica czasu. przez ułamek sekundy panuje cisza. Christian unosi głowę. Zerkam na budzik przy łóżku. Mam ochotę go przytulić. Piąta rano. muszę wziąć pigułkę. w Georgii jest teraz ósma. Waham się. . Przesuwam się ostrożnie w jego stronę. – Ty też – ripostuję. Kończy utwór. wkurzył się. Widzę. Christian siedzi w niej i gra. a jego włosy błyszczą niczym miedź. Jest ciemno i sama leżę w łóżku Christiana. Słyszę ciche dźwięki fortepianu. To akurat muszę zobaczyć. Koncentruje się.644 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Budzę się nagle. że mu przeszkadzam? – Powinnaś spać – beszta mnie łagodnie. jak to robi. Na tę myśl się uśmiecham. Cholera. Christian gra. że jest zaabsorbowany czymś innym. a potem zaczyna go grać od nowa. Wygląda. wręcz smutny i boleśnie samotny – a może to wina przepełnionej żalem muzyki. a potem znowu opuszcza wzrok na dłonie. dochodzących z salonu. pięknie grając. co mnie obudziło. ale wiem. jakby był nagi. że ma na sobie spodnie od piżamy... Czemu? Och. wcale nie tak łagodnie. nie chcąc mu przeszkadzać. dostrzega mnie i marszczy brwi. pogrążony w melancholii muzyki. Coś mnie obudziło. Wydaje się zagubiony.

ten. odważnie siadam obok niego na stołku przed fortepianem i opieram głowę na jego nagim ramieniu. gdy opieram się o niego z zamkniętymi oczami. Opus dwudzieste ósme. preludium numer cztery. Marcello. Zaczyna grać powoli i w skupieniu. Na mnie? Na pewno nie. – Nie chciałem cię budzić. W tonacji e-moll. gdy utwór dobiega końca. co robisz. – Nie obudziłeś. Smutne. – Interesuje mnie wszystko. Patrzę. a na jego twarzy błąka się cień uśmiechu. – Nie mogę spać. panno Steele? – Tak. – Och. – Marszczy brwi i przez jego twarz przebiega ślad irytacji bądź gniewu. jak jego sprawne palce pieszczą klawisze. . – Drugi? – Bacha. Czuję ruch dłoni w jego ramionach. panie Grey. który grałeś pierwszej nocy.645 Ponownie podnosi wzrok. – Udziela mi pani reprymendy. Zagraj ten drugi utwór. Odwraca się i delikatnie muska ustami moje włosy. gdy tu spałam. – Chopin. Ignoruję jego minę. gdyby cię to interesowało – mruczy. – Co to było? – pytam.

Unosi z zaskoczeniem brwi. aby lepiej poznać tego wyjątkowego człowieka. kiedy zacząłeś grać? – nie daję za wygraną. . Kiwa głową. W jego oczach czai się nieufność. No więc co będziemy robić przez te pół godziny? – Mrugam niewinnie. – Aby pasować do idealnej rodziny? – Można tak to ująć – mówi wymijająco. – Co za pamięć – mruczy i widzę. Rozdzierająco piękny utwór. Być może powinnaś odczekać pół godziny. Po chwili odpowiada: – Oddałem się grze na fortepianie. a jutro kolejne pół. Muzyka zbyt szybko dobiega końca. zrozumieć jego smutek. I muszę wziąć pigułkę. Głębokie. – Dlaczego grasz tylko takie smutne utwory? Prostuję się i patrzę na niego. gdy w odpowiedzi na moje pytanie wzrusza ramionami. że jest pod wrażeniem. – Tylko ty zaczęłaś je brać w innej strefie czasowej. – Dobry plan. Tak żebyś w końcu mogła je łykać o rozsądnej porze. – Więc miałeś tylko sześć lat. Do pewnego stopnia odzwierciedla moje uczucia. – Czemu nie śpisz? Nie musisz wypocząć po wczorajszym wysiłku? – Dla mnie jest ósma rano. odbijając się echem od ścian. przejmujące pragnienie. aby sprawić przyjemność mojej nowej matce. jeszcze smutniejszy niż Chopin.646 melancholijne nuty wirują wokół nas powoli i żałośnie.

647 – Kilka rzeczy przychodzi mi do głowy. – Śmieję się i chwytam go za ramiona. Na chwilę przerywa swoją zmysłową napaść. No więc co wymaga wyjaśnienia? – Jego ciepły oddech pieści mi szyję. – Zawsze taka złakniona informacji.. mięśnie w podbrzuszu natychmiast się zaciskają. Marszczy brwi. panno Steele. – Przerywa obsypywanie gdy tymczasem – Z drugiej strony. Zwłaszcza z tobą. – Wyjaśnijmy sobie od razu jedną rzecz – szepczę. – My – szepczę i zamykam oczy.. – Hmm. – Może na fortepianie – szepcze. delektując się dotykiem jego ust. cicho. Fortepian. Moje całe ciało napina się na tę myśl. – Bierze mnie na kolana. – Zawsze wybierzesz seks zamiast rozmowy. – Wolę to. co mi chodzi po głowie. O rety. Nieźle. a moja wewnętrzna bogini zamyka oczy. – Uśmiecha się lubieżnie. Odpowiadam obojętnym spojrzeniem. gdy puls mi zaczyna przyspieszać. – To prawda. – Muska nosem moje włosy i całuje szyję. A co konkretnie? pocałunkami mego ramienia. moglibyśmy porozmawiać – sugeruję .

oczy łagodne. Anastasio – stwierdza sucho. – To było wcześniej. umowa podlega jeszcze dyskusji.. – Wcześniej? – Przed.. – Wzrusza ramionami. ale nie tego. – Och. – Więcej. Christian unosi głowę i patrzy na mnie. że tak zrobię? – Ty jesteś zupełnie nieprzewidywalna. – Poza tym już dwa razy byliśmy w pokoju zabaw. a ty nie uciekłaś. Wzdycha. Zresztą Zasady są już ustalone i dalej obowiązują.648 – Umowa. żebym przez cały czas trzymała się Zasad. gdzie pieprz rośnie. – A więc postawmy sprawę jasno. – A spodziewasz się. – urywa i do jego oczu wraca rezerwa. Patrzę na niego pytająco. nie sądzisz? – Głos ma niski i schrypnięty. Gładzi mnie opuszkami palców po policzku. a w jego oczach widać cień rozbawienia. – Jak to? – Tak to – uśmiecha się. co zawiera pozostała część . – Cóż. Chcesz. – Ale to ty tak bardzo na nią nalegałeś.

– Tak. kiedy tego zapragnę. – Przyniosę ci. – Jeśli się nie zgodzisz. to się nie zgodzisz. Odrywam się od niego i wstaję. W jego oczach znowu się czai rezerwa i nieufność. chcę. żebyś trzymała się Zasad. – A jeśli się nie zgodzę? Przygląda mi się przez chwilę. – A jeśli złamię którąś z Zasad? – Wtedy cię ukarzę. Wtedy będę miał pewność. Tak szybko zrobiło się poważnie. Potrzebuję nieco dystansu. Christian wstaje .649 umowy? – Z wyjątkiem pokoju zabaw. – Jego ton staje się nagle rzeczowy. gdy złamiesz Zasady. Marszczy brwi. Wydaje się skonsternowany. Tam masz postępować zgodnie z duchem tej umowy. – A czy nie będzie ci do tego potrzebne moje pozwolenie? – Owszem. Będę cię musiał jakoś przekonać. że jesteś bezpieczna i będę mógł cię mieć zawsze. ale tylko wtedy. gdy wpatruję się w niego. – Będę musiała jeszcze raz je przeczytać – mówię. Przez cały czas. O rany. próbując sobie przypomnieć szczegóły. – Więc aspekt kary pozostaje. I owszem.

650 ze stołka i udaje się do gabinetu. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum osiem siedem godzin podczas tych nocy. Po chwili wraca Christian i siada na jednym ze stołków. – Przesuwa w moją stronę wydrukowany dokument i widzę. którą zostawiłam na barze śniadaniowym i szybko je znajduję. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. którą spowija ciemność. że coś w nim wykreślił. z którego Uległa będzie korzystać. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Połykam jedną. Gdzie się włącza światło? Znajduję włącznik. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Swędzi mnie skóra głowy. wyjątek stanowią owoce. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). których nie spędza w towarzystwie Pana. jaki Pan uzna za stosowny. Trener będzie zdawał Panu relację . kiedy jego absorbuje coś innego – czy to mądre? Idę do kuchni. przydałaby mi się herbata. a potem napełniam wodą czajnik. Przyszłość naszego tak zwanego związku jest omawiana o piątej czterdzieści pięć rano. Przygląda mi się uważnie. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Jezu. – Proszę bardzo. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. w jego obecności bądź w innym czasie. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. które zostały zaakceptowane przez Pana. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. Pigułka! Sięgam po torebkę.

Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. kręcąc głową. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. w sposób godny szacunku. Anastasio? – pyta bez tchu. jakich się dopuści. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. jaka jest twoja reakcja. palić. O kurwa. – Możliwe. przewracam oczami.651 z postępów czynionych przez Uległą. – A więc posłuszeństwo nadal obowiązuje? – O tak – uśmiecha się szeroko. Kręcę z rozbawieniem głową i nim zdaję sobie sprawę z tego. – Czy ty właśnie przewróciłaś oczami. zależnie od tego. Oczy mu błyszczą podekscytowaniem. Przełykam odruchowo ślinę i przez moje ciało przebiega . nie przebywając w towarzystwie Pana. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Musi mieć świadomość. co robię. – Taka sama jak zawsze – odpowiada. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. której charakter zostanie określony przez Pana.

652 dreszcz radosnego podniecenia. – Naprawdę. przesuwając się powoli w lewo.. Ja robię to samo. – W końcu ty też przewracasz oczami. panno Steele? Dzieli nas bar śniadaniowy. – Tak. – Ja też. – Chcesz dać mi teraz klapsy. – Owszem. – Czyżby. a potem Christian uśmiecha się szeroko. – Oczy mu płoną i cały emanuje wyczekiwaniem. Jego oczy rozszerzają się. – Jasna cholera. – Więc. panie Grey? – uśmiecham się. ale to ty właśnie podniosłaś poprzeczkę w tej grze. – Nie ośmielisz się – przekomarzam się z nim. – Zamierzasz mnie powstrzymać? – Najpierw będziesz mnie musiał złapać. powoli wstając ze stołka. I zrobię to. I co ja mam zrobić? – Tak? – Oblizuje dolną wargę. każdy kij ma dwa końce. Cóż.. – I przygryzasz dolną wargę – mówi bez tchu. – Jestem szybka. – Dalej przesuwa się w moją stronę. . wiesz? – Udaję nonszalancję.

– Niebezpieczeństwo grozi mi. – Gorzej się to dla ciebie skończy. – Z całą pewnością wiesz. a w moim ciele buzuje adrenalina. I nagle rzuca się w moją stronę. Przyglądam się uważnie Christianowi. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. Udaje mi się uciec i znowu dzieli nas stół. panie Grey. teraz sześć. Co będzie stanowić rażące naruszenie zasady numer siedem. marszcząc brwi. Anastasio.. jeśli będę cię musiał sam złapać. – A czy ja to potrafię? – Panno Steele. – Przyjdziesz tu szybko? – pyta. – Nieruchomieje na chwilę. jakie to fajne.653 Nęka mnie we własnej kuchni. A w chwili obecnej ani myślę dać ci się złapać. Christianie. – Nie masz innego wyjścia. na co ja reaguję piskiem. – Owszem. panie Grey. – Anastasio. jak odwrócić uwagę mężczyzny. odkąd tylko pana poznałam. Biegnę w stronę stołu w części jadalnej. co ma pani na myśli? – Uśmiecha się znacząco. możesz się przewrócić i zrobić sobie krzywdę. Znowu jestem dzieckiem. który zmierza w moją stronę. O kurczę. Odwrócić uwagę od czego? . Mocno wali mi serce.. bez względu na zasady. Odsuwam się kawałek.

jakbym go uderzyła w twarz. – Bo nie chcę. Mówią mi tak wiele na jego temat i tego. I o to właśnie chodzi. – Macha wymijająco ręką. w jaki je wypowiada. a ten. Mówią o jego strachu i nienawiści do samego siebie. Nie ma mowy. Do kary mam Zmienia się w ułamku sekundy. Jest szary na twarzy. Te trzy słowa i sposób. – Nie mogę być zbyt pewna siebie. Znika wesoły Christian. – Patrzę na niego niespokojnie. Wydaje się kompletnie wyciągnęła mu dywan spod nóg. – Jeszcze by można pomyśleć. – To właśnie czujesz? – pyta szeptem. abym cię złapał. Jest rozbawiony. ja nie czuję się aż tak. – Gdy grałeś. wygląda tak.654 – Życia. Wszechświata. Marszczę brwi. zagubiony. Moja podświadomość wygrzebała z dna szafy adidasy i jest już w blokach startowych. co czuje. Kurde. Nie. sprawiałeś wrażenie bardzo skupionego. jak ty do dotykania twego ciała. O nie. – Możemy się tak bawić przez cały dzień. – Wcale nie. A może? – Nie aż w takim stopniu. który stoi przede mną. jakbym . mała. że nie chcesz. Nieruchomieje i krzyżuje ręce na piersiach. nastawienie takie. ale w końcu cię złapię i wtedy dopiero popamiętasz. Powtarzam te słowa jak mantrę. wiele mówią. ale teraz może mnie lepiej rozumiesz. – Och.

. – Nie możesz czy nie chcesz? – Nie chcę. Mija sekunda za sekundą. a potem zamyka oczy i kręci głową. Jezu. Ale nie taki. aż w końcu mówi cicho: – Chcę ci sprawiać ból. – Ale wczoraj wieczorem.. że zrobisz mi krzywdę. którego nie byłabyś w stanie znieść. poza tym ufam ci. Jego oczy zasnuwają grafitowe burzowe chmury. – Aż tak tego nie znosisz? – pyta cicho. Ja nie. – Cóż. ponieważ ty tego potrzebujesz. Wczoraj wieczorem nie zadałeś mi bólu. – Patrzy na mnie z udręką.. Ale kiedy chcesz mnie ukarać. w pokoju zabaw. Nie lubię tego. nie – uspokajam go. Mam do tego stosunek ambiwalentny. boję się. – Po prostu tego potrzebuję. Kurwa! – Dlaczego? Przeczesuje palcami włosy i wzrusza ramionami. – Nie mogę ci tego wytłumaczyć – szepcze.655 Biorę głęboki oddech i obchodzę stół. i po chwili staję przed Christianem.. a więc tak bardzo nienawistna jest mu myśl. Kontekst był zupełnie inny. patrząc mu w pełne niepokoju oczy. ty. – Robię to dla ciebie.. Christianie. ale nie nienawidzę. że ktoś miałby go dotknąć? – Nie.

Zupełnie mnie tym zaskakuje. uciekniesz z krzykiem z tego pokoju i już nigdy nie wrócisz. – Ale mi nie powiesz. – Mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. Jego strach jest nagi i oczywisty. gdzieś we własnym mroku. nie zniósłbym tego. – Najbardziej na świecie. Anastasio. Wpatruje się we mnie i nagle porywa w ramiona i całuje... – Pokaż mi – mówię szeptem. Oczy ma szerokie i pełne udręki. żebym została. – Nie odchodź. Powiedziałaś.656 – Więc wiesz dlaczego. a ja wyczuwam w tym pocałunku panikę i rozpaczliwą potrzebę. moje nocne wyznania. – Tak.. tak namiętnie. ale Christian jest zagubiony. To człowiek w potrzebie. Och. że tego nie zrobisz. – Jeśli to zrobię.. – Chcesz. – Nie chcę odejść. Gdybym cię stracił. Mogę go uspokoić. O rety. przyłączyć się na chwilę do mroku i dać mu nieco światła. och. . abym ja nie zostawiał ciebie – mruczy mi do ust. – I serce ściska mi się boleśnie. – Nie mogę tak ryzykować. a we śnie błagałaś.

Przez chwilę wygląda na rozdartego. nagroda i kara – jego słowa rezonują w mojej głowie. A ty i ja przekonamy się. Wie. – Zatrzymuje się przed drzwiami. żeby nam wyszło. odwraca się i prowadzi mnie w stronę schodów. Jeśli tak. i wtedy będziesz mogła podjąć decyzję. ale chcę. jak bardzo może boleć. Przyjemność i ból. – Ale kieruje mną ukryty motyw. raz na zawsze. gdy z mojej twarzy .657 – Ale co? – Pokaż mi. jakby się zastanawiał nad alternatywą. Chcę wiedzieć. Nagle łapie mnie mocno za ramię.. – Ja też jestem zdezorientowana. to takie dezorientujące. potem jednak na jego twarzy pojawia się zdecydowanie i mruży oczy. jak bardzo może boleć. – Pokażę ci. – Ana. a stamtąd do pokoju zabaw. jak daleko możesz się posunąć. – Jesteś gotowa? Kiwam głową. może on pozwoli mi się dotknąć. Jego oczy ponownie się rozszerzają. – Słucham? – Ukarz mnie. Lekko mi się w niej kręci. wtedy może ty. że chodzi mi o dotykanie. czy jestem w stanie to zrobić. że to zrobię. Powiedziałam. Christian odsuwa się ode mnie kompletnie skonsternowany. – Spróbowałabyś? – Tak.. Jeśli to zrobię. Mruga powiekami.

nadal trzymając moje ramię. Unosi skraj mego szlafroka i z jakiegoś powodu czuję się bardziej naga. Anastasio. do licha. – I przewróciłaś oczami. Uciekałam. Okej. żebyś zapamiętała. czuję w jego dotyku.. aby nie uciekać przede mną. Gdyby otworzył ramiona. gdzie wcześniej się skrywał. Trochę mnie to dziwi. a potem prowadzi do obitej czerwoną skórą ławy na końcu pomieszczenia. Delikatnie pieści moje pośladki. niż gdybym nic na sobie nie miała. I uciekałaś przede mną. ponieważ się zgodziłaś. . Zamierzam uderzyć cię sześć razy. Dociera do mnie ironia całej tej sytuacji. Pochylam się nad miękką skórą. i choć jest to bardzo podniecające. pobiegłabym do niego natychmiast. Znasz moje zdanie w tej kwestii. O kuźwa. przesuwa po nich ciepłą dłonią. abyś to więcej robiła – szepcze. Otwiera drzwi. Czemu. dobrze wiedząc. wiem to. po prostu tego nie zrobi? Z karania mnie zawsze robi takie przedstawienie.. z wieszaka przy drzwiach zdejmuje coś. – Zrobię to. – Nagle z jego głosu znika ten nerwowy strach. co wygląda jak pasek. – Jesteśmy tu. – Przełóż się przez nią – mruczy cicho. Atmosfera w pokoju ulega zmianie. że mnie nie widzi. żeby tego uniknąć. będzie naprawdę bolało.658 odpływa cała krew. Słyszę to w głosie Christiana. Nie zdjął ze mnie szlafroka. Dam radę. a ty będziesz liczyć razem ze mną. Przewracam oczami. Wraca tam. nie chcę.

czując ponowny cios. – Pięć. a ja go wcale nie chcę. jak Christian rzuca na podłogę pas i bierze mnie w ramiona.. Aż nadchodzi. takie. gdy tymczasem ja nie oddycham prawie wcale. – Jeden! – wołam i brzmi to jak przekleństwo.. naprawdę boli. Jeszcze jeden. – Dwa! – krzyczę. a ból pulsuje wzdłuż linii uderzenia.. desperacko szukając w sobie wewnętrznej siły. – Licz. jakiego się obawiałam. Boli o wiele bardziej niż podczas klapsów. Jezu. przygotowując się na uderzenie. Oddech ma urywany i głośny.. Nie chcę płakać. Anastasio! – nakazuje.659 Zamykam oczy. O kurwa.. – Trzy! – W moich oczach pojawiają się nieproszone łzy.. Christian uderza znowu.. jest trudniej. – Mój głos to bardziej zduszony szloch i w tym momencie myślę. Pas ponownie smaga mi ciało. Słyszę. Przepełnia mnie to gniewem. dam radę. że go nienawidzę. gdy jeszcze raz czuję przeszywający ból. Moje pośladki są całe w ogniu. Tak dobrze uzewnętrznić ból. Uderza mnie ponownie. Mimowolnie wydaję okrzyk bólu i łykam głośno powietrze. i teraz łzy ciekną już ciurkiem po mojej twarzy. nie. – Wyrywam mu się.. niż myślałam. pełen współczucia. – Sześć – szepczę. odpychając go . – Cztery! – wołam. – Puść mnie.

Do mojego. – To właśnie lubisz? Mnie. cicho zamykając za sobą drzwi.. Jak mogłam być taka głupia? Oczywiście. to go podnieca. żebym go miała. że będę potrzebować własnej przestrzeni. Dlatego właśnie chciał. – Ana – mówi błagalnie. nie jest mój. zbadać to. A przecież on tak właśnie się zachowuje. Po policzkach płyną gorące łzy i wycieram je gniewnym gestem. świadoma. Co ja sobie myślałam? Dlaczego pozwoliłam mu to zrobić? Pragnęłam zapuścić się w mrok. w takim stanie? – Rękawem szlafroka wycieram nos. że to boli. wyraźnie zaszokowany. Prostuję się i piorunuję go wzrokiem. – Nie dotykaj mnie! – syczę. że Christian może pójść za mną. uważając. W pokoju jest jeszcze ciemno. I co teraz? Uciec? Zostać? Jestem taka wściekła. Uleczyć swoją zachwianą wiarę. Zwijam się w kulkę i zaczynam szlochać w poduszkę. czy też pokoju. Nie potrafię tego robić. który będzie mój. Opieram się o nie. Patrzy na mnie z rezerwą. – Popieprzony z ciebie sukinsyn. Wiedział. .660 od siebie. był mój. a on patrzy na mnie oszołomiony. Wchodzę niezgrabnie do łóżka. co się w nim kryje – ale dla mnie to zbyt wiele.. – Tylko mi tu nie „Anuj”! Musisz się w końcu wziąć za siebie. Walczę z nim. Mam ochotę zwinąć się w kulkę i jakoś dojść do siebie. Grey! – Po tych słowach odwracam się sztywno i wychodzę z pokoju zabaw. Dokąd pójść? Nie do jego pokoju. Idę sztywno w jego stronę. Zostaję w szlafroku i otulam się nim. aby nie siadać na obolałym tyłku. Wierzchem dłoni gniewnie ocieram łzy. Niepewnie dotykam pośladków. Aaa! Bolą.

już nigdy. Tak. Ma potrzeby. cóż za mroczny poranek. jak otwierają się drzwi.661 W końcu się przebudziłam. On nie jest normalny. Kładzie coś na stoliku nocnym. skarbie. a ja mam ochotę odsunąć się od niego.. których ja nie jestem w stanie spełnić. Nie będzie chciał ze mną być.. Czy ja wybaczę jemu? Myśli mam zagmatwane. dlaczego musiałam się zakochać w Szarym? Dlaczego? Dlaczego nie mogę kochać José albo Paula Claytona. a wewnętrznej bogini nigdzie nie widać.. mój Szary. że miałabym go już więcej nie zobaczyć. Odpręż się i baw się dobrze. Przypominają mi się jej słowa na pożegnanie: „Podążaj za głosem serca. Teraz to do mnie dociera. on tu jest. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. i proszę. gdy kładzie się obok mnie. – Ćśśś – mówi cicho. Szlocham w poduszkę jeszcze głośniej. przenieść na drugi koniec łóżka. żeby tak mnie bił. Dlaczego. Zasługujesz na wszystko. rezonujące w mojej głowie. a teraz mam obolały tyłek i przepełnia mnie udręka. Muszę odejść. jeśli nie mogę mu tego dać. dlaczego. zaszokowana bólem. Och. Jak coś takiego w ogóle mogłoby się udać? A myśl. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. Jestem zupełnie sama. ale jestem jak sparaliżowana. I podążyłam za głosem serca. Chcę do mamy. muszę odejść. O nie. że mnie ostrzegał. Moja podświadomość kręci ze smutkiem głową. Byłam taka okrutna. co najlepsze”. Jesteś taka młoda. nie raz i nie dwa. albo kogoś podobnego do mnie? Och. praktycznie mnie dławi. Nie jesteśmy dla siebie stworzeni. i ta rozpacz na jego twarzy.. Słyszę. Ale trzeba mu oddać. – Nie walcz ze mną... proszę – . Czy on mi wybaczy. Stracę go. Ana. musisz jedynie być otwarta.. gdy wychodziłam.. Materac ugina się pod jego ciężarem. Nie chcę. Nie mogę się ruszyć i leżę sztywno.

głos jest boleśnie smutny. Wpatruję się w jego piękną twarz. Głowę mam wspartą o jego ramię. chowa nos we włosach. czule. Och. a ja powoli zaczynam się odprężać i przestaję płakać. Odwracam się bardzo powoli w jego ramionach. W tak krótkim czasie stał mi się taki drogi. czego bym nie wiedział. Otwiera oczy i patrzy na mnie z konsternacją. – Przepraszam – szepczę. – Nie czuj do mnie nienawiści. ale ja zachowuję nieufność. do pokoju zaczyna się wlewać łagodne światło poranka. . – Za co? – Za to. ale Christian również patrzy mi w oczy.662 szepcze. Nadchodzi świt. Christian zamyka oczy i wypuszcza powietrze. A my nadal leżymy w ciszy. Delikatnie bierze mnie w ramiona. jest taki niesamowicie przystojny. co powiedziałam. – Przyniosłem ci paracetamol i krem z arniką – odzywa się w końcu. tak że teraz leżę twarzą do niego. Niczego się nie da z niej wyczytać. Unoszę rękę i przesuwam opuszkami palców po jego policzku i kilkudniowym zaroście. Leżymy tak razem długą chwilę. – Przepraszam. – W jego oczach pojawia się ulga. – Nie powiedziałaś niczego. całuje szyję. nie odzywając się ani słowem. że sprawiłem ci ból. prawie w ogóle nie mrugając. – Jego oddech muska moją skórę. Christian całuje mnie delikatnie. Serce ściska mi się na nowo i pojawia się nowa fala łez. Tuli mnie do siebie.

że nigdy więcej ci na to nie pozwolę. Skóra głowy mnie swędzi. Słucham? – Nie rozumiem. Muszę to powiedzieć. spojrzenie ma puste. Głos ma zduszony. Z oczu znowu zaczynają mi płynąć łzy. – Jesteś taka.663 Wzruszam ramionami. Przełykam ślinę. Nie jestem posłuszna i możesz mieć pewność. Powinienem pozwolić ci odejść. A tego właśnie pragniesz. Oto ta chwila. ziejącą przepaść. zacząłem naprawdę żyć. Zamyka ponownie oczy i widzę na jego twarzy miriady uczuć. abym potrafiła być taka. jak byś chciał – mówię cicho. jak bym chciał. Otwiera szeroko oczy. – Masz rację. – Sama o niego poprosiłam. – Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. – Nie sądzę. Nie jestem kimś odpowiednim dla ciebie. mruga i przez jego twarz znowu przebiega strach. – Ja też tego nie chcę – odpowiada cicho. – Odkąd cię poznałem. a ziemia usuwa się spod mych stóp. O nie. O nie. – Nie chcę odejść – szepczę. Unosi rękę i kciukiem ociera spływającą łzę. Kiedy je otwiera. . pozostawiając czarną. – I już wiem. każdy mieszek włosa staje na baczność. sam mówiłeś.

ale tym razem widać w nich tylko czysty. – Głos ma pełen udręki. – Nie. O nie. – Ale dajesz mi je. nie odchodź. Christianie. – Nie – wyrzuca z siebie. krzywiąc się. – Nagle czuję się . w takim razie lepiej już pójdę – szepczę i siadam.. Kurwa mać. – Niewłaściwe? A dlaczego? – Cóż. – Jest przerażony. – Nie ma sensu. Otwiera szeroko oczy. Do tego się wszystko sprowadza – niedopasowanie. Zamykam oczy. Nie jestem w stanie na niego patrzeć. to niewłaściwe. czego pragnę. niekłamany strach. abym zostawała. Ana. – Nigdy tego nie przeskoczymy.. nie kiedy robię to.. Nie. – W jego głosie słychać panikę. – Cóż. popatrz na siebie. prawda? – pytam cicho. Przypominają mi się te wszystkie biedne uległe. Zakochałam się w tobie. – Marszczę brwi. Nie potrafię dać ci szczęścia.664 – Ja też.. Kręci bez słowa głową. A więc to naprawdę koniec. – Nie w tej chwili. – Nie możesz mnie kochać.

szybko się wycieram. ale szczerze mówiąc. dosłownie wykończona. aby zamknąć walizkę. Jakimś cudem uciekłam od swego ciała i teraz jestem zwykłym obserwatorem rozgrywającej się na moich oczach tragedii. O dziwo napawa mnie to poczuciem swobody. i tak dalej. Wyjmuję go z walizki. Czuję otępienie. wiedząc. Teraz naciśnij butelkę z żelem pod prysznic. że nie jest on zdolny do miłości – dawania i otrzymywania miłości. i chcę już stąd iść.. Szybko wydzieram z notesu kartkę. a Christian za mną. Ubieram się w łazience. Przykucam. myśląc wyłącznie o kolejnej sekundzie. mechanicznych myśli. Otworzyły mi się oczy i zrozumiałam poziom jego deprawacji. a ponieważ nie myłam włosów. myjąc się metodycznie. że jeszcze niedawno siedziałam z głową opartą na jego ramieniu i słuchałam. czując ból.. Spodnie ocierają mi się o tyłek. szczęśliwe czasy. wyjmując z małej walizki dżinsy i T-shirt. Chciałabym odrobiny prywatności – mówię beznamiętnie i wychodzę z sypialni.. Umyj twarz. Na dole obrzucam spojrzeniem salon. . że muszę mu go dać. Biorę szybki prysznic. że jego pełnia do mnie nie dociera. mechaniczne czynności wymagające prostych. i dostrzegam torebkę z prezentem dla Christiana: modelem szybowca Blanik L-23. Odstaw butelkę na półkę. gdyż on odwraca moją uwagę od tego. piszę kilka słów i kładę ją na wierzchu pudełka. myśląc o tym. proste. kiedy była jeszcze nadzieja na więcej. złamanym sercem. Wstaję z łóżka. – Zamierzam się ubrać. W moich oczach wzbierają łzy. ramiona. jak gra na fortepianie. który trzeba samemu skleić.. O nie.665 zmęczona. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. Ból jest tak wielki. Tak wiele się wydarzyło od tamtej pory. co dzieje się z moim biednym. Wychodzę spod prysznica. I wiem już. cieszę się.

. Kiedy odwracam się twarzą do niego. Nie. – Co takiego powiedział? – krzyczy. Widzę w nim bladość i oczy przepełnione udręką. nie. pozbawiony uczuć. że wpatruje się we mnie znieruchomiały z przerażenia. Moja podświadomość kiwa głową z aprobatą. Jaki jest numer do niego? Muszę zadzwonić. to prawdziwy burdel. Welch. Nie mogę uwierzyć. Wyjmuję z niego Maca i przechodzę do części kuchennej.666 Przeglądam się w lustrze. a obok niego BlackBerry i kluczyki do samochodu. mógł nam. – Potrzebuję tych pieniędzy. jeszcze nie. Kładę go ostrożnie na barze śniadaniowym. Biorę głęboki oddech. Zbieram włosy w kok i ignoruję fakt. że teraz należy oszczędzić mi drwin. – Głos mam czysty i spokojny. nie myśl o tym. – Cóż. a ja aż podskakuję. wspaniale. kurwa. które Taylor dostał za mojego garbusa. powiedzieć prawdę. Podchodzę do kanapy i podnoszę z niej plecak. starając się ignorować Christiana... a potem się rozłącza. że mój świat rozpada się na maleńkie kawałki. Jest boso. Nie teraz. Christian rozmawia przez telefon. Ma na sobie czarne dżinsy i T-shirt. – Ana.. podnoszę walizkę. że okrutnie mi odebrano nadzieję i marzenia. zostawiam na jego poduszce samolot i kartkę. są twoje – mówi . Nawet ona wie. że mam spuchnięte od płaczu powieki. – Podnosi wzrok i zauważa mnie. nie chcę tych rzeczy. a potem udaję się do salonu. dostrzegam. – Znajdźcie ją – warczy.

Próbuję chronić siebie – dodaję szeptem. – Proszę. – Nie. kochalibyśmy się na fortepianie. nie chcę się kłócić. Odwraca się na pięcie i idzie do gabinetu. że nie. – Tak. chłodne. prawda? Dla niego to zawsze było pieprzenie. Oczywiście. Mruży oczy. Christianie.. a teraz już ich nie chcę. No. bądź rozsądna – beszta mnie. – Weź je. – Marszczę brwi. zabierz te rzeczy. Jezu. Moje spojrzenie biegnie ku fortepianowi. kocham cię. – Głos mam jednostajny. Przyjęłam je tylko z musu. ale ja już nie czuję onieśmielenia. gdybym trzymała buzię na kłódkę. – Christianie. .667 z niedowierzaniem. nie ustępując. obrazy na ścianach – wszystkie abstrakcyjne. Nie. Potrzebuję jedynie pieniędzy ze sprzedaży samochodu. Cóż. Ponieważ ty nie pragniesz mnie tak. jak ja ciebie. – Nie. wpatrując się w niego. Potrzebuję jedynie tamtych pieniędzy.. – Ana. pieprzylibyśmy się na fortepianie. Odpowiadam spokojnym spojrzeniem. – Nie chcę niczego. Ana. może trochę. Po raz ostatni obrzucam spojrzeniem jego apartament. nawet teraz. – Naprawdę próbujesz mnie zranić? – Nie. ja bym się kochała. – Przyjmiesz czek? – pyta zjadliwie. Pasujące do niego. co będzie mi o tobie przypominać. wręcz zimne. On nigdy się ze mną nie kochał.

Wiem. – Proszę. a ja mimowolnie się cofam. – Patrzy gdzieś za mnie. przyzwyczajenia? – Wzruszam stoi Taylor. a ty nie możesz mi panno Steele – oświadcza Christian kiwa mu głową. dziękuję. – Taylor uzyskał dobrą cenę. że w drzwiach nieskazitelny w swym garniturze. czego pragnę. Ten samochód to klasyk. Odwracam się z powrotem w stronę Christiana i w jego oczach widzę ledwie hamowaną wściekłość. – Pójdę do samochodu. a kiedy się oglądam. Ana.668 Wraca Christian i wręcza mi kopertę. żebyś odchodziła – mówi cicho. zdecydowanie Taylor. Możesz go zapytać. Zatrzymuje się i jego udręka jest wręcz namacalna. Sama pojadę do domu. Dzieli nas nieco ponad metr. jak zawsze. – Nie chcę. – Nie mogę zostać. – W porządku. pozwól Taylorowi odwieźć cię do domu. Odwracam się i widzę. Zamyka z frustracją oczy i przeczesuje palcami włosy. nie ma. Szare oczy płoną. Robi krok w moją stronę. Zawiezie cię do domu. – Przy każdej okazji zamierzasz mi się sprzeciwiać? – Po co zmieniać przepraszająco ramionami. Taylora już .

Cholera. Odwracam od niego wzrok. Biorę ją od niego z wdzięcznością. z którym spałam. czego ty pragniesz. Gdy wjeżdżamy na Fourth Avenue. Z kolei ja nie mogę ci dać tego. Wciska guzik przywołujący windę i drzwi rozsuwają się. Chwytam walizkę oraz plecak i ruszam w stronę holu. żegnaj – mówi miękko i wygląda na człowieka załamanego. nim zmienię zdanie i spróbuję go pocieszyć. zachowując bezpieczną odległość.669 tego dać. szukając w torebce ciemnych okularów. – Proszę. – Nie mogę. Christianie – mówię cicho. Nic nie mówi i nie patrzy w moją stronę. nie. Po moich policzkach płyną niechciane łzy i ocieram je pospiesznie dłonią. ale to zadanie okazało się ponad moje wątłe siły. Jedynego mężczyznę. Wsiadam do kabiny. zostawiłam go. Miałam nadzieję. gdy przecina mnie ostry jak nóż ból. Takim samym jak mój. Gdy zatrzymujemy się na światłach. Taylor otwiera przede mną drzwi i wsiadam do samochodu. Stawia kolejny krok w moją stronę. co właśnie zrobiłam. – Żegnaj. a ja podnoszę ręce. Jedynego mężczyznę. Ależ ze mnie nieudacznik. wyglądam obojętnie przez szybę i powoli dociera do mnie ogrom tego. ogarniętego bólem nie do zniesienia. którego kochałam. Desperacko próbuję odsunąć od siebie atakujące mnie uczucia. . Unikam kontaktu wzrokowego. Christian udaje się za mną. Wciągam głośno powietrze. że uda mi się zaciągnąć mojego Szarego w stronę światła. – Ana. Taylor podaje mi lnianą chusteczkę. – Nie zdzierżę teraz jego dotyku. Przepełniają mnie wstyd i zażenowanie. Drzwi zasuwają się i winda porywa mnie w dół do czeluści garażu i mego prywatnego piekła.

Zrywam go gniewnie i przyciskam do siebie. która krzywi się drwiąco: ból fizyczny po uderzeniach pasem to nic w porównaniu z tym cierpieniem. dyskretny akt dobroci okazuje się moją zgubą. aby czuć się jak u siebie. i popadam w żałobne odrętwienie. Wygląda i czuje się dokładnie tak. Koniec części pierwszej . Fizyczny. Och – co ja zrobiłam? Rzucam się na łóżko. Gdzieś w głębi pojawia się niedobra. Zwijam się w kulkę. jest wszędzie. Charlie Tango. nieproszona myśl pochodząca od mojej wewnętrznej bogini. rozpaczliwie tuląc do siebie resztki balonu oraz chusteczkę Taylora... wsącza się do mego szpiku. a tam przywiązany do łóżka zwisa smętnie bardzo smutny. Tego bólu nie da się opisać. jak ja. duchowy. Udaję się prosto do swego pokoju.. i wyję. Nie mieszkam tu na tyle długo.670 – Dziękuję – mówię cicho i ten mały.. w butach i ubraniu.. Mieszkanie jest boleśnie puste i nieznajome.. Siedzę na luksusowej skórzanej kanapie i szlocham. metafizyczny. sflaczały balon.

671 Przypisy [1] Washington State University – Uniwersytet Stanu Waszyngton (ten i pozostałe przypisy pochodzą od tłumacza). „soaring” – szybownictwo. Po raz pierwszy w języku angielskim sformułowania tego użył w roku 1603 Szekspir w tragedii Otello. „snoring” – chrapanie . [2] Sugar – ang. [6] Gra słów. cukier. „kotku”. ale także pieszczotliwe określenie w rodzaju „skarbie”. „cukiereczku” [3] Non-Disclosure Agreement – umowa/oświadczenie o zachowaniu poufności. [4] „Make the beast with two backs” – w slangu brytyjskim określenie stosunku płciowego. natomiast francuskie tłumaczenie wyrażenia „la bete a deux dos” pochodzi z 1532 roku z utworu Gargantua i Pantagruel François Rabelais’go. [5] Cuisine sauvage – po francusku „dzika kuchnia”.

672 .