P. 1
50 twarzy greya.pdf

50 twarzy greya.pdf

4.46

|Views: 262,930|Likes:
Wydawca: meteor71

More info:

Published by: meteor71 on Mar 17, 2013
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

06/02/2015

pdf

text

original

1

2
Tytuł oryginału: FIFTY SHADES OF GREY Copyright © Fifty Shades Ltd, 2011 Pierwsza wersja niniejszej powieści zatytułowana Master of Universe ukazała się wcześniej w Internecie. Autorka wydała ją w formie odcinków, z innymi bohaterami, pod pseudonimem Snowqueen’s Icedragon. Copyright © 2012 for the Polish edition by Wydawnictwo Sonia Draga Copyright © 2012 for the Polish translation by Wydawnictwo Sonia Draga Projekt graficzny okładki: Jennifer McGuire Ilustracja na okładce: © Papuga2006/Dreamstime.com Zdjęcie autora: © Michael Lionstar Redakcja: Ewa Penksyk-Kluczkowska Korekta: Magdalena Bargłowska, Iwona Wyrwisz, Aneta Iwan ISBN: 978-83-7508-597-6 Sprzedaż wysyłkowa: www.merlin.com.pl www.empik.com www.soniadraga.pl WYDAWNICTWO SONIA DRAGA Sp. z o.o. Pl. Grunwaldzki 8-10, 40-127 Katowice tel. 32 782 64 77, fax 32 253 77 28 e-mail: info@soniadraga.pl www.soniadraga.pl www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga www.facebook.com/50TwarzyGreya www.piecdziesiattwarzygreya.pl Skład i łamanie: Wydawnictwo Sonia Draga Katowice 2012. Wydanie I

3

Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni”: Pięćdziesiąt twarzy Greya Ciemniejsza strona Greya Nowe oblicze Greya

4 Spis treści Dedykacja PODZIĘKOWANIA ROZDZIAŁ PIERWSZY ROZDZIAŁ DRUGI ROZDZIAŁ TRZECI ROZDZIAŁ CZWARTY ROZDZIAŁ PIĄTY ROZDZIAŁ SZÓSTY ROZDZIAŁ SIÓDMY ROZDZIAŁ ÓSMY ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY ROZDZIAŁ DZIESIĄTY ROZDZIAŁ JEDENASTY ROZDZIAŁ DWUNASTY ROZDZIAŁ TRZYNASTY ROZDZIAŁ CZTERNASTY ROZDZIAŁ PIĘTNASTY ROZDZIAŁ SZESNASTY ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY ROZDZIAŁ OSIEMNASTY ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Przypisy

5

Dla Nialla, pana mojego wszechświata

6 PODZIĘKOWANIA Dziękuję następującym osobom za pomoc i wsparcie: Mojemu mężowi, Niallowi, za tolerowanie mojej obsesji, zajmowanie się domem i pierwszą redakcję tekstu. Mojej szefowej, Lisie, za wytrzymanie ze mną przez ostatni rok, kiedy ogarnięta byłam tym całym szaleństwem. CCL – nie zdradzę, kim jesteś, ale dziękuję Ci. Oryginalnym wsparcie. „bunker babes” za przyjaźń i nieustanne

SR – za wszystkie przydatne rady od samego początku. Sue Malone za zrobienie ze mną porządku. Amandzie i całej ekipie TWCS za przyjęcie zakładu.

7

ROZDZIAŁ PIERWSZY Patrzę w lustro i krzywię się. Do diaska z tymi włosami, zupełnie się nie chcą układać. I do diaska z Katherine Kavanagh, która się rozchorowała i każe mi teraz przez to przechodzić. „Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami. Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami”. Recytując to niczym mantrę, jeszcze raz próbuję podporządkować je szczotce. Wzdycham z irytacją i przyglądam się bladej szatynce z niebieskimi oczami, zbyt dużymi w stosunku do całej twarzy. Szatynka odpowiada mi gniewnym spojrzeniem. Poddaję się. Mogę jedynie związać niesforne włosy w koński ogon i mieć nadzieję, że jakoś się będę prezentować. Kate to moja współlokatorka i akurat dzisiaj musiała dopaść ją grypa, jakby nie mogła w jakikolwiek inny dzień. Dlatego też nie jest w stanie przeprowadzić od dawna zaplanowanego wywiadu dla gazety studenckiej z jakimś megapotężnym potentatem przemysłowym, o którym nigdy nie słyszałam. Zgodziłam się więc zrobić to za nią. Muszę zakuwać do egzaminów końcowych, dokończyć pracę pisemną, no a po południu powinnam pojawić się w pracy, ale nie – dzisiaj pokonam dwieście sześćdziesiąt kilometrów do centrum Seattle, aby się spotkać z tym tajemniczym prezesem Grey Enterprises Holdings Inc. Czas owego wybitnego przedsiębiorcy i głównego dobroczyńcy naszej uczelni jest niezwykle cenny – znacznie cenniejszy niż mój – niemniej jednak zgodził się udzielić Kate wywiadu. Nie lada osiągnięcie, tak twierdzi moja współlokatorka. Te jej przeklęte zajęcia dodatkowe. Kate siedzi skulona na kanapie w salonie. – Ana, tak mi przykro. Dziewięć miesięcy zabiegałam o ten wywiad. Sześć kolejnych potrwa ustalanie nowego terminu,

8 a do tego czasu obie zdążymy skończyć studia. Jako redaktor naczelna nie mogę tego skopać. Proszę – chrypi błagalnie. Jak ona to robi? Nawet chora ślicznie wygląda: jasnorude włosy są nienaganne, a zielone oczy błyszczące, choć nieco zaczerwienione i załzawione. Ignoruję przypływ niepożądanego współczucia. – Oczywiście, że pojadę, Kate. A ty wracaj do łóżka. Przynieść ci nyquil albo tylenol? – Nyquil. Tu masz pytania i dyktafon. Wystarczy, że wciśniesz przycisk nagrywania, o tutaj. Rób notatki, ja wszystko spiszę. – Kompletnie nic o nim nie wiem – burczę, bez powodzenia próbując stłumić rosnącą panikę. – Pytania cię poprowadzą. Jedź już. To długa trasa. Nie chcę, żebyś się spóźniła. – No dobra, jadę. Kładź się do łóżka. Ugotowałam zupę, później ją sobie odgrzej. – Patrzę na nią z czułością. Robię to, Kate, tylko dla ciebie. – Dobrze. Powodzenia. I dziękuję ci. Jak zawsze ratujesz mi życie. Biorę torbę na ramię, uśmiecham się cierpko do Kate, po czym schodzę do samochodu. Nie mogę uwierzyć, że dałam się na to namówić. No ale przecież Kate jest w czymś takim mistrzynią. Będzie z niej świetna dziennikarka. Jest elokwentna, zdecydowana, przekonująca, śliczna – no i to moja najlepsza przyjaciółka. Na drogach panuje niewielki ruch. Wyjeżdżam z Vancouver w stanie Waszyngton i kieruję się w stronę Portland i autostrady I-5. Jest jeszcze wcześnie, a w Seattle muszę być dopiero na drugą. Na szczęście Kate pożyczyła mi swojego sportowego mercedesa

9 CLK. Nie jestem pewna, czy Wanda, mój stary garbus, dałaby radę dowieźć mnie na czas. Merca fajnie się prowadzi, a kilometry uciekają jeden za drugim, gdy wciskam pedał gazu. Celem mojej podróży jest centrala globalnego przedsiębiorstwa pana Greya. To olbrzymi, dwudziestopiętrowy biurowiec, cały ze szkła i stali, funkcjonalna fantazja architekta. Nad szklanymi drzwiami metalowe litery tworzą dyskretny napis „Grey House”. Na miejsce docieram kwadrans przed drugą. Uff, nie spóźniłam się. Ogarnięta uczuciem ulgi wchodzę do ogromnego – i, szczerze mówiąc, onieśmielającego – holu ze szkła, stali i białego piaskowca. Siedząca za biurkiem z litego piaskowca bardzo atrakcyjna, zadbana młoda blondynka uśmiecha się do mnie uprzejmie. Ma na sobie najbardziej szykowną grafitową marynarkę i białą koszulę, jakie w życiu widziałam. Wygląda jak spod igły. – Mam umówione spotkanie z panem Greyem. Anastasia Steele w zastępstwie Katherine Kavanagh. – Chwileczkę, panno Steele. Unosi lekko brew, a ja stoję przed nią skrępowana. Zaczynam żałować, że nie pożyczyłam od Kate eleganckiej marynarki, żeby ją włożyć zamiast granatowego palta. W sumie się postarałam i przywdziałam swoją jedyną spódnicę, brązowe kozaki do kolan oraz niebieski sweter. Dla mnie taki strój jest elegancki. Odgarniam za ucho pasmo włosów, które wymknęło się z kucyka, i udaję, że nie czuję onieśmielenia. – Panna Kavanagh jest umówiona. Proszę się tu podpisać, panno Steele. Ostatnia winda po prawej stronie, dwudzieste piętro. – Gdy składam podpis, uśmiecha się do mnie uprzejmie, jak nic rozbawiona.

10 Wręcza mi identyfikator, na którym wielkimi literami napisano GOŚĆ. Uśmiecham się nieco drwiąco. To oczywiste, że jestem gościem, gołym okiem widać. Zupełnie do tego miejsca nie pasuję. Nic nowego, wzdycham w duchu. Dziękuję jej, po czym udaję się w stronę wind, mijając dwóch pracowników ochrony. W dobrze skrojonych czarnych garniturach wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko ode mnie. Winda w ekspresowym tempie zawozi mnie na dwudzieste piętro. Drzwi rozsuwają się i widzę następny duży hol – ponownie szkło, stal i biały piaskowiec. Staję przed kolejnym biurkiem z piaskowca i kolejną młodą blondynką odzianą nienagannie w czerń oraz biel i powstającą na mój widok. – Panno Steele, zechce pani zaczekać tutaj. – Gestem wskazuje kilka krzeseł obitych białą skórą. Za skórzanymi krzesłami widać sporych rozmiarów przeszkloną salę konferencyjną z dużym stołem z ciemnego drewna, wokół którego stoi co najmniej dwadzieścia krzeseł. Za tym wszystkim znajduje się sięgające od podłogi do sufitu okno z widokiem na Seattle, ciągnącym się aż do Zatoki Puget. Ta panorama jest oszałamiająca i przez chwilę stoję jak wrośnięta w ziemię. Rany. Siadam, wyciągam z torby pytania i przeglądam je, w duchu przeklinając Kate za to, że nie dorzuciła choćby krótkiej notki biograficznej. Nic nie wiem na temat mężczyzny, z którym za chwilę mam przeprowadzić wywiad. Czy ma lat dziewięćdziesiąt, czy trzydzieści. Ta niepewność jest irytująca i znowu zaczynam się denerwować. Nigdy nie przepadałam za rozmowami twarzą w twarz, preferując anonimowość dyskusji grupowej, podczas której mogę siedzieć na końcu sali i nie zwracać na siebie uwagi. Jeśli mam być szczera, to preferuję własne towarzystwo i czytanie w kampusowej bibliotece jakiegoś brytyjskiego klasyka. A nie nerwowe wiercenie się na krześle w potężnym szklanym gmachu.

11 Gromię się w duchu. Weź się w garść, Steele. Sądząc po budynku, który jest zbyt zimny i nowoczesny, uznaję, że Grey ma czterdzieści parę lat: wysportowany, opalony i jasnowłosy, żeby pasować do reszty personelu. W dużych drzwiach po prawej stronie pojawia się kolejna elegancka, nienagannie ubrana blondynka. O co chodzi z tymi jasnowłosymi panienkami jak spod igły? Czy ja trafiłam do Stepford? Robię głęboki wdech i wstaję. – Panna Steele? – pyta najnowsza blondynka. – Tak – odpowiadam chrypliwie i odkasłuję. – Tak. – Proszę, teraz zabrzmiało to pewniej. – Pan Grey za chwilę się z panią spotka. Mogę wziąć pani płaszcz? – Oczywiście. – Zdejmuję palto. – Zaproponowano pani coś do picia? – Eee, nie. – O rety, czy Blondynka Numer Jeden będzie mieć kłopoty? Blondynka Numer Dwa marszczy brwi i mierzy spojrzeniem młodą kobietę za biurkiem. – Co podać? Herbatę, kawę, wodę? – pyta, skupiając uwagę ponownie na mnie. – Wodę, dziękuję – mamroczę. – Olivio, przynieś, proszę, pannie Steele szklankę wody. – W jej głosie słychać surową nutę. Olivia natychmiast zrywa się

12 z miejsca i spieszy w stronę drzwi po drugiej stronie holu. – Najmocniej przepraszam, panno Steele, Olivia to nasza nowa stażystka. Proszę zająć miejsce. Pan Grey zjawi się za pięć minut. Olivia wraca ze szklanką wody z lodem. – Proszę bardzo, panno Steele. – Dziękuję. Blondynka Numer Dwa maszeruje do wielkiego biurka, a stukot obcasów o podłogę z piaskowca roznosi się echem po pomieszczeniu. Siada i obie wracają do pracy. Może pan Grey nalega, aby wszystkie jego pracownice były blondynkami. Zastanawiam się właśnie, czy to zgodne z prawem, kiedy drzwi do gabinetu otwierają się i pojawia się w nich wysoki, elegancko ubrany, przystojny Afroamerykanin z krótkimi dredami. Zdecydowanie powinnam była inaczej się ubrać. Odwraca się i mówi: – Golf w tym tygodniu, Grey. Nie słyszę odpowiedzi. Mężczyzna odwraca się, zauważa mnie i uśmiecha się. Olivia zdążyła już wyskoczyć zza biurka i wcisnąć przycisk przywołujący windę. Szybkie zrywanie się z krzesła ma opanowane do perfekcji. Denerwuje się bardziej ode mnie! – Do widzenia za drzwiami kabiny. paniom – mówi mężczyzna, znikając

– Pan Grey czeka na panią, panno Steele. Proszę wejść –

13 mówi Blondynka Numer Dwa. Wstaję i niepewnie próbuję opanować zdenerwowanie. Podnoszę torbę, zostawiam szklankę z wodą i kieruję się w stronę uchylonych drzwi. – Proszę wchodzić bez pukania. – Uśmiecha się uprzejmie. Popycham drzwi i w tym samym momencie potykam się o własne nogi, po czym wpadam do gabinetu głową naprzód. A niech to szlag – ja i moje dwie lewe nogi! Znajduję się na czworakach w progu gabinetu pana Greya, a usłużne ręce pomagają mi wstać. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ale ze mnie niezdara. Sporo wysiłku muszę włożyć w podniesienie wzroku. Ożeż ty – jest taki młody. – Panno Kavanagh. – Gdy odzyskuję pozycję pionową, wyciąga w moją stronę smukłą dłoń. – Jestem Christian Grey. Nic się pani nie stało? Usiądzie pani? Taki młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie. Dopiero po chwili jestem w stanie odpowiedzieć. – Eee, prawdę mówiąc... – bąkam. Jeśli ten facet ma więcej niż trzydzieści lat, to ja jestem tybetańskim mnichem. Oszołomiona wyciągam dłoń i witamy się uściskiem. Gdy nasze palce się stykają, przez moje ciało przebiega dziwny, przyjemny dreszcz. Pospiesznie cofam rękę. Wyładowania elektryczne i tyle. Mrugam szybko, a ruchy moich powiek dorównują szybkością biciu serca. – Panna Kavanagh jest niedysponowana, przysłała więc mnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadza to panu, panie Grey. – A pani to...? – Ton głosu ma ciepły i chyba nawet rozbawiony, choć trudno to ocenić, gdyż wyraz jego twarzy pozostaje niewzruszony. Sprawia wrażenie umiarkowanie

Wydaje mi się. – Anastasia Steele. reszta gabinetu jest zimna. Z takiego samego drewna wykonano ławę stojącą obok kanapy. Nie licząc obrazów. a ja z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu oblewam się rumieńcem. wisi mozaika niewielkich obrazów. Wszystko inne jest białe: sufit. – Są piękne. Zastanawiam się. Studiuję literaturę angielską razem z Kate. panną Kavanagh na Uniwersytecie Stanu Waszyngton. ale nie mam pewności. zapomniane przedmioty. Powieszone razem zapierają dech w piersiach. Przekrzywia głowę i przygląda mi się z uwagą. jak i obrazami.. tej z drzwiami. eee.. czysta i beznamiętna... Zwyczajność zmieniają w nadzwyczajność – rzucam zaintrygowana zarówno nim. wokół którego spokojnie mogłoby zasiąść sześć osób. eee. ale przede wszystkim bije z niego uprzejmość.. podłoga i ściany. Trouton – wyjaśnia Grey. Na jednej z nich. że przez jego twarz przemknął cień uśmiechu. czy odzwierciedla to osobowość . ułożonych w kwadrat. namalowane z taką dbałością o szczegóły.. na co patrzę. – Rozumiem – rzuca zwięźle. – Miejscowy malarz. w sumie trzydziestu sześciu. Są śliczne – przedstawiają zwyczajne. Katherine. Ten gabinet jest stanowczo zbyt duży dla jednej osoby. Naprzeciwko sięgających od podłogi do sufitu okien stoi wielkie nowoczesne biurko z ciemnego drewna. że wyglądają jak fotografie. panno Steele – odpowiada cicho.14 zainteresowanego. kiedy dostrzega. – W pełni się z panią zgadzam. – Może usiądziemy? – Gestem wskazuje na obitą białą skórą kanapę w kształcie litery L.

– bąkam. który z gracją zajmuje jeden z białych skórzanych foteli naprzeciwko mnie. wyjaśniła cel tego wywiadu? – Tak. – Przepraszam przyzwyczajona. drugą podpiera brodę i przesuwa palcem wskazującym po ustach. który oczywiście najpierw dwa razy ląduje na podłodze. ostatnim w tym roku akademickim numerze gazety studenckiej. Następie kładę na ławie dyktafon. cierpliwie – mam nadzieję – czekając. ponieważ to ja mam wręczać absolwentom dyplomy. Och! To dla mnie nowość i zaintrygowana jestem faktem. że mnie obserwuje. gdy tymczasem mnie ogarnia coraz większe zażenowanie. jak zadała sobie pani tyle trudu. a on chyba się nade mną lituje. Jedna ręka leży swobodnie na kolanach. . panno Steele. Mrugam. – Nie jestem do tego – Ależ proszę się nie spieszyć. nie bardzo wiedząc. Potrząsam głową. to znaczy panna Kavanagh. Przekomarza się ze mną? Oby. i wyjmuję z torby pytania Kate. Grey nic nie mówi. Chyba próbuje powstrzymać uśmiech. Ma się pojawić w kolejnym.15 tego adonisa. co powiedzieć. zaniepokojona biegiem swoich myśli. jeśli nagram pańskie odpowiedzi? – Teraz mnie pani o to pyta? Po tym. aby umieścić na ławie dyktafon? Rumienię się. dostrzegam. Kiedy zbieram się na odwagę i podnoszę wzrok. – Nie będzie panu przeszkadzać. – Czy Kate. ponieważ stwierdza: – Nie będzie mi to przeszkadzać.

– Zatykam niesforny lok za ucho. Natrząsa się ze mnie. zachowując śmiertelną powagę. – Przeszywa mnie spojrzeniem szarych oczu. policzki zaczynają mi płonąć i prostuję się. W tym właśnie sedno: wszystko zawsze się sprowadza do dobrych ludzi. której udało się stworzyć takie imperium. – Biznes to ludzie. Gdy dociera to do mnie. Wiem. . panie Grey. Zatrudniam wyjątkowy zespół i sowicie go wynagradzam. aby się wydać wyższą i bardziej onieśmielającą. Instynkt pozwala mi dostrzec dobry pomysł i zająć się nim. poznać ją na wylot. a mnie świetnie wychodzi ich ocena. że aby osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie. Podejmuję decyzje. panno Steele. a także zgromadzić dobrych ludzi. Ale on jest taki arogancki. Czemu zawdzięcza pan swój sukces? – Podnoszę na niego wzrok. – Żywię przekonanie. co ich inspiruje i jak ich motywować. – Świetnie. Marszczę brwi. co poprawia ich wyniki. – Mam kilka pytań. – Przełykam nerwowo ślinę. trzeba stać się w niej mistrzem. – Może ma pan po prostu szczęście. Przez chwilę w jego oczach widzę zaskoczenie.16 że ktoś niewiele ode mnie starszy – okej. jak pracują. próbuję wyglądać jak profesjonalistka. może z sześć lat lub coś koło tego. Wciskając guzik w dyktafonie. – To nie znajduje się na liście Kate. no ale jednak młody – wręczy mi dyplom ukończenia studiów. każdy najmniejszy szczegół. Co prawda uśmiecha się. i okej. kierując się logiką i faktami. Ciężko nad tym pracuję. ale sprawia wrażenie nieco rozczarowanego. – Tego właśnie oczekiwałem – mówi. próbując się ponownie skoncentrować na wyznaczonym zadaniu. – Jest pan bardzo młody jak na osobę. odnoszący niesamowite sukcesy. co nie.

że im ciężej pracuję. Serce zaczyna szybciej mi bić. że lubi pan rządzić. tym więcej mam szczęścia. że już mnie nie interesuje branża telekomunikacyjna i sprzedałbym firmę. – Och. gdy przekona samego siebie. – Te słowa wydostają się z moich ust bez mojej wiedzy. Jego brak pokory wprawia . jeśli takie określenie bardziej pani odpowiada. w jaki palcem wskazującym przesuwa po dolnej wardze? Naprawdę mógłby przestać tak robić. – Uważa pan. Czemu tak mnie wytrąca z równowagi? Może to kwestia jego atrakcyjności? Przeszywającego spojrzenia? Sposobu. a policzki znowu oblewa rumieniec. ale jego uśmiech pozbawiony jest wesołości. – Poza tym ogromną władzę człowiek zdobywa wtedy. panno Steele – mówi. Zapewnia mi to swoiste poczucie odpowiedzialności. Moje usta same się otwierają. Gdybym podjął decyzję. aby sprawować kontrolę – kontynuuje gładko. – Widać.17 – Nie uznaję czegoś takiego jak szczęście czy traf. że ma ogromną władzę? – Normalnie obsesja na punkcie sprawowania kontroli. władzy. Patrzę na niego. To chyba Harvey Firestone powiedział. panno Steele. iż urodził się po to. czy ma się w zespole odpowiednich ludzi i czy należycie pożytkuje się ich energię. Wygląda na to. panno Steele. że ludzki rozwój to najważniejsze powołanie przywództwa. a on odpowiada mi spojrzeniem bacznym i beznamiętnym. – Mam cztery tysiące pracowników. po mniej więcej miesiącu dwadzieścia tysięcy ludzi miałoby problem ze spłatą hipoteki. Naprawdę wszystko jest uzależnione od tego. sprawuję kontrolę we wszystkich dziedzinach życia.

Poza tym kocham statki. jak wszystko działa: na jakiej zasadzie.18 mnie w osłupienie. Nie ma go na liście Kate. Oczywiście wiedziałabym to. – A czemu mieliby tak mówić? – Bo dobrze mnie znają. – Unosi brew. Zmieniam taktykę. Ale. Choć niektórzy powiedzieliby. Czerwienieję. – Nie musi pan odpowiadać przed zarządem? – pytam zdegustowana. gdybym zebrała choć trochę informacji na jego temat. – Wykrzywia usta w cierpkim uśmiechu. Lubię wiedzieć. Wpatruje się we mnie bacznie. Nie muszę odpowiadać przed zarządem. a nie logika i fakty. strasznie jest arogancki. – Możliwe. – Jestem właścicielem mojej firmy. cholera. – Inwestuje pan w produkcję przemysłową. Cóż mogę powiedzieć? – Mam wrażenie. . że ja nie mam serca. jak to złożyć i rozłożyć. Co jest tego powodem? – pytam. Dlaczego w jego towarzystwie czuję się taka skrępowana? – Lubię budować różne rzeczy. Dostrzegam drgnięcie kącika jego ust. jakby mówiło to pańskie serce. że łatwo pana poznać? – I natychmiast żałuję tego pytania. – Czy pańscy przyjaciele powiedzieliby.

no i prawdę powiedziawszy. Jaki to ma sens: karmienie biednych tego świata? Nie widzę w tym żadnych korzyści finansowych. Dlatego właśnie siedzę tutaj i kulę się pod badawczym spojrzeniem Greya. gdy tymczasem powinnam zakuwać do egzaminów. panna Kavanagh nie pozwalała się zbyć. Rzadko udzielam wywiadów. choć mnie się wydaje. Zerkam na kolejne pytanie. to jaką? – Nie mam filozofii jako takiej. jak uparta potrafi być Kate. panno Steele. kto posiądzie umiejętność władania własnym umysłem. skonsternowana tym. – Inwestuje pan także w technologie rolnicze. – Bardzo filantropijne podejście. – Ma pan swoją filozofię? A jeśli tak.19 – Mocno bronię swojej prywatności. Wiem. słowa Andrew Carnegiego: „Ten. Bez końca wierciła dziurę w brzuchu moim ludziom z PR. Może jedynie zasadę przewodnią. Skąd pańskie zainteresowanie tą akurat branżą? – Nie da się jeść pieniędzy. co usłyszałam. Czy to właśnie jest pańską pasją? Nakarmienie biednych tego świata? Wzrusza niezobowiązująco ramionami. że nie mówi tego szczerze. panno Steele. a zbyt wielu ludzi na tej planecie jest niedożywionych. – Dlaczego więc na ten się pan zgodził? – Ponieważ jestem dobroczyńcą waszej uczelni. – To całkiem niezły biznes – stwierdza. może objąć w posiadanie . a ja podziwiam tego rodzaju upór.

– Ile miał pan lat w momencie adopcji? – To fakt powszechnie znany. to oczywiste. Przełykam ślinę. jak i nad tymi. że lepiej bym się przygotowała. – Ależ z niego „kontroler”. to akurat pytanie osobiste. – Mówi pan jak konsument pierwszej wody. Szybko zmieniam temat. – Został pan adoptowany. – W jego głosie pobrzmiewa surowość. panno Steele. Jak dalece ukształtowało to pański charakter? – Och. aby je posiadać. do czego ma słuszne prawo”. ale uśmiech nie dociera do oczu. a może tylko ja tak to odczuwam. Chyba zgromadziłam dość materiału dla Kate. . Patrzę na swego rozmówcę. ale owszem. Lubię kontrolę zarówno nad samym sobą. Po raz kolejny nie pasuje to do kogoś. no nie? Zerkam na kolejne pytanie. nie potrafię się więc oprzeć wrażeniu. że będę przeprowadzać ten wywiad. – A więc chce pan obejmować rzeczy w posiadanie. Chciałabym mieć już ten wywiad za sobą. Z determinacją dążę do celu. tak to można ująć. Panująca w gabinecie temperatura uległa podwyższeniu. kto chce nakarmić świat. – Nie jestem w stanie tego określić. Gdybym wiedziała. mając nadzieję. tyle że nie mam pojęcia o czym. Ponownie oblewam się rumieńcem. Marszczy czoło. – Chcę zasługiwać na to. którzy mnie otaczają. że go nie uraziłam. Zaintrygował mnie. Uśmiecha się. że mówimy o czymś innym. – Bo nim jestem. Cholera.20 wszystko inne.

i kochających rodziców. Kate. że ja jedynie czytam pytania? Cholerna Kate i jej ciekawość! – Nie. O nie. – Przepraszam. eee. a policzki znowu czerwienieją. a ja kulę się z zażenowaniem. To. – To nie jest pytanie – rzuca krótko. Cholera. – Po raz pierwszy wypowiedział moje imię. a w jego oczach pojawia się chłodny błysk. – To nie są pani pytania? Krew odpływa mi z twarzy.. – Czy musi pan poświęcać dla pracy życie rodzinne? – Mam rodzinę.. Nie wygląda na zadowolonego. – Pracujecie razem w gazecie studenckiej? – Cholera jasna! Nie mam nic wspólnego z tą gazetą. Próbuję raz jeszcze. panie Grey? Wciąga głośno powietrze. jest tu napisane.. Szybciej bije mi serce. – Jest pan gejem. Anastasio. – Bardzo przepraszam. Nerwowym gestem zatykam pasmo włosów za ucho. Grey przechyla głowę. panna Kavanagh.21 – Dla pracy poświęca pan życie rodzinne. to ona je przygotowała. Jak mogłam nie zastosować czegoś w rodzaju filtra. – Czuję się jak zbesztane dziecko. nie . nie. tylko od razu głośno to przeczytać? Jak mam mu powiedzieć. To zajęcie dodatkowe Kate. – Eee. Nie interesuje mnie powiększanie tej rodziny. – Unosi brwi. Mam brata i siostrę.. nie jestem.

Kate jest chora – mówię przepraszająco. a ja zmuszona jestem powiedzieć prawdę. przepraszam. przyglądając mi się uważnie.22 moje. panie Grey – bąka. Mój rozmówca marszczy brwi. – Zostałam oddelegowana. Chwileczkę. Odwołaj. Andreo. kto ma komu zadawać pytania? Jego spojrzenie przewierca mnie na wylot. po czym zamyka za sobą drzwi. Andrea waha się. a następnie skupia uwagę z powrotem na mnie. Uff. Sprawia wrażenie zagubionej. – To wiele wyjaśnia. ale za dwie minuty ma pan kolejne spotkanie. nie tylko ja tak mam. – Jeszcze nie skończyliśmy. Twarz mi płonie. że przeprowadzi ten wywiad? – pyta niebezpiecznie cichym głosem. – Panie Grey. – Zaoferowała się pani. wpatrując się w niego. to spotkanie. że przeszkadzam. Grey odwraca powoli głowę w jej stronę i unosi brwi. W zamyśleniu gładzi się po brodzie. proszę. – Nie. Kobieta oblewa się pąsowym rumieńcem. To moja współlokatorka. – Oczywiście. . Rozlega się pukanie do drzwi i do gabinetu wsuwa głowę Blondynka Numer Dwa.

Przełykam ślinę. Znowu myślę na głos. panie Grey. . eleganckim. Na razie muszę zdać egzaminy końcowe. – Niewiele tego jest – mówię. Unoszę z zaskoczeniem brwi.. Będę to miała na uwadze – dukam skonfundowana. Jego usta są bardzo. – Mamy tutaj doskonały program dla stażystów – mówi cicho.. Jechać do Seattle z Kate. – Co ma pani w planach po ukończeniu studiów? Wzruszam ramionami. Proponuje mi pracę? – Och. – Do których powinnam się teraz przygotowywać. Tak naprawdę nie wybiegam zbytnio myślami w przyszłość. a nie siedzieć w tym okazałym. – W jego szarych oczach błyszczy ciekawość. – Jeszcze nie poczyniłam planów. – Dlaczego tak pani uważa? – Zaintrygowany przechyla głowę na bok. Dla wyrównania rachunków. zakłopotana jego zainteresowaniem. rumieniąc się po raz enty. kuląc się pod twoim badawczym spojrzeniem. Po co mu to? Opiera łokcie na poręczach fotela. czybym tutaj pasowała.23 – Na czym skończyliśmy. panno Steele? Och. sterylnym gabinecie. rozpraszające. – Chciałbym dowiedzieć się czegoś na pani temat. – O nie. – Choć nie jestem pewna. a więc wracamy do „panny Steele”. Kurde i jeszcze raz kurde. a palce krzyżuje na wysokości ust. – Ja naprawdę nie chcę w niczym panu przeszkadzać. znaleźć pracę. a przez jego twarz przemyka coś na kształt uśmiechu.

– Do zobaczenia. autorytarny. a mnie czeka długa droga. a nawet niepokój. Zdążyło się rozpadać. on także podnosi się z fotela i wyciąga rękę. – Cóż. natychmiast. On mruży oczy z namysłem. Co się dzieje? Muszę stąd wyjść. Czemu miałoby go to obchodzić? – Otrzymała pani wszystko. – Jestem pewna. wrzucając dyktafon do torby. – Może oprowadzić panią? – pyta. panno Steele. Gdy wstaję. panie Grey. . co trzeba? – dodaje. nie mam pewności. że nadal przeskakują między nami te dziwne iskry. – Jak zawsze uprzejmy. – Wraca pani do Vancouver? – W jego głosie słychać zaskoczenie. Wyciągam rękę po dyktafon. proszę pana – odpowiadam. – Tak. – Ton ma surowy. To pewnie nerwy. że ma pan zbyt wiele zajęć. – I brzmi to jak wyzwanie albo groźba.24 – To chyba oczywiste. Do zobaczenia? Ponownie ujmuję jego dłoń. – Dziękuję za rozmowę. panie Grey. – Panie Grey. – Jestem niezgrabna. – Kiwam głową. Marszczę brwi. Już się nie uśmiecha i nagle czuję skurcz jakichś dziwnych mięśni w brzuchu. – Dla mnie nie. mało elegancka i nie mam włosów w kolorze blond. Zerka w stronę okna. – Cała przyjemność po mojej stronie. Pochylam głowę i niewidzącym wzrokiem wpatruję się w zaplecione palce. zdumiona tym. proszę zachować ostrożność.

ale to bardzo przystojny. . wściekam się w duchu. Ku memu zaskoczeniu sam też wychodzi. widzę. Na chwilę kładzie dłonie na moich ramionach. – Anastasio – mówi tytułem pożegnania. że czyni aluzję do mojego mało eleganckiego wkroczenia do gabinetu. równie zdziwione.25 Sprężystym krokiem podchodzi do drzwi i otwiera je na oścież. Naprawdę muszę wydostać się z tego miejsca. Fajnie. – Miała pani jakiś płaszcz? – Tak. Andrea i Olivia unoszą głowy znad biurek. – Olivia zrywa się z krzesła i przynosi moje palto. Naprawdę jest bardzo. Oblewam się rumieńcem. że uważasz mnie za zabawną. To oczywiste. Kiedy odwracam się. on obojętnie opanowany. które przechwytuje Grey. panno Steele. Drzwi rozsuwają się i wchodzę natychmiast do kabiny. Przytrzymuje je dla mnie. Wciągam gwałtownie powietrze. wychodząc do holu. a jego uśmiech staje się szerszy. desperacko pragnąc stąd uciec. Przewierca mnie swymi szarymi oczami. że Grey opiera się jedną ręką o ścianę przy windzie. – Uśmiecha się lekko. aby nic się pani nie stało. panie Grey – warczę. Jeśli zauważa moją reakcję. czekając – ja skrępowana. – Christianie – odpowiadam. – Chcę dopilnować. I litościwie zasuwają się drzwi. Długim palcem wskazującym wciska guzik przywołujący windę i stoimy. nic nie daje po sobie poznać. a ja wsuwam z zażenowaniem ręce w rękawy. Mocno mnie to rozprasza. – Jest pan bardzo uprzejmy.

Okej. Zbyt emocjonalnie reaguję na coś wyimaginowanego. Winda zatrzymuje się na parterze i opuszczam ją od razu po rozsunięciu się drzwi. Potykam się. Gdy zostawiam za sobą miasto i odtwarzam w głowie niedawną rozmowę. rzeczywiście jest bardzo przystojny. To przez jego wygląd? Uprzejmość? Zamożność? Władzę? Nie rozumiem swojej irracjonalnej reakcji. pewny siebie. . I choć maniery ma nienaganne. Co to. miało być? Opierając się o jedną ze stalowych kolumn. co pozostało z mojego opanowania. ale czemu miałoby być inaczej? Po raz kolejny czuję irytację na Kate. ale na szczęście udaje mi się zachować równowagę. wystawiając ją na chłodne krople odświeżającego deszczu. a ja znowu jestem w stanie normalnie oddychać. W ekspresowym tempie docieram do dużych szklanych drzwi i wypadam na rześkie i wilgotne powietrze Seattle. próbując odzyskać to. u licha. Głośno oddycham z ulgą. próbuję się uspokoić i zebrać myśli. Ruszam w stronę samochodu. że nie zaznajomiła mnie z jego biografią. ogarnia mnie zażenowanie. W każdym razie na pierwszy rzut oka. Żaden mężczyzna nigdy nie podziałał na mnie tak jak Christian Grey i nie jestem w stanie pojąć dlaczego. Nie cierpi głupoty.26 ROZDZIAŁ DRUGI Serce wali mi jak młot. Zamykam oczy i oddycham głęboko. no ale w końcu ma do tego prawo – tak wiele udało mu się osiągnąć w tak młodym wieku. Cholera – co to było? Serce powoli odzyskuje zwykły rytm. Potrząsam głową. Po plecach przebiega mi dreszcz. Może i zachowuje się arogancko. Unoszę twarz ku niebu. władczy – ale z drugiej strony arogancki. to zimny autokrata.

co sprawia. – Zaczynałam się . dociera do mnie. Uznaję. rozpieram się wygodnie i słucham dudniącej muzyki indie rock. Cholerna Katherine Kavanagh! Zerkam na prędkościomierz. jak tylko mam ochotę. Podbiega do mnie i mocno ściska. otoczona podręcznikami. jakby miał dwa razy więcej lat. I te pytania Kate! Adopcja i homoseksualizm! Wzdrygam się. będę się skręcać z zażenowania. Grey sprawia wrażenie. Mieszkamy na małym osiedlu bliźniaków w Vancouver. Nie mogę uwierzyć. że generalnie było to bardzo interesujące doświadczenie. że ktoś jest tak bardzo nakierowany na odniesienie sukcesu. że go o to zapytałam. Kręcę głową. Gdy wjeżdżam na autostradę. a ja płacę jej grosze za wynajem. Zapomnij o tym. robię głośniej. co się nagrało. dostanie dyktafon. zalecającego mi ostrożność. wciskając jednocześnie pedał gazu. Mieszkam tu już od czterech lat. wiem. Przy odrobinie szczęścia nie będę musiała opowiadać zbyt wiele ponad to. rozstąp się natychmiast pode mną! Za każdym razem. Szczęściara ze mnie – rodzice Kate kupili dla niej to mieszkanie. że powodem tego jest wspomnienie przenikliwych szarych oczu i surowego głosu. Cóż. – Kate siedzi w salonie. że Kate zażąda drobiazgowej relacji.27 Podczas jazdy moje myśli ciągle uciekają ku niemu. I wiem. Ziemio. niż ma. ale nie powinnam tak tego rozpamiętywać. Włączam odtwarzacz MP3. – Ana! Wróciłaś. że mogę jechać tak szybko. mimo że nadal ma na sobie piżamę z różowej flaneli w króliczki. gdy przypomni mi się to pytanie. Część jego odpowiedzi była mocno enigmatyczna – jakby miał jakieś skryte zamiary. Jadę wolniej niż zazwyczaj. Na tę myśl od razu poprawia mi się nastrój. a jej się nie da tak łatwo zbyć. choroby i generalnie nastrój depresyjny. niedaleko miasteczka uniwersyteckiego. tę. którą rezerwuje na czas po rozstaniach z chłopakami. Nigdy więcej się z nim nie spotkam. Gdy podjeżdżam pod dom. Ana. Najwyraźniej uczy się do egzaminów. Autentycznie zastanawia mnie.

Czemu nie dołączyłaś biografii? Czułam się przez to jak idiotka. A tak na marginesie to ile on ma lat? – Dwadzieścia siedem. Jestem twoją dłużniczką. no i jest młody. wywiad się przedłużył. nieco wyniosły. – Macham dyktafonem. – Wzruszam ramionami.28 martwić. więc uważam. przepraszam. tak bardzo ci dziękuję. Kate patrzy na mnie z miną niewiniątka. zaczyna się. – Lepiej wyglądasz. chcąc zmienić temat. – Generalnie był uprzejmy. formalny. Powinnam ci to była streścić. Ana. że szybciej wrócisz. jakby przedwcześnie się postarzał. Jak poszło? Jaki był Grey? – O nie. – Nie zgrywaj mi tu niewiniątka. zabiorę się za spisywanie wywiadu. – Ana. Naprawdę młody. – Dąży do wyznaczonego celu. że ostro. Daj mi dyktafon. . – Jezu. wiem. – Och. Co mam powiedzieć? – Cieszę się. Gromię ją wzrokiem. Ana. Kate przykłada dłoń do ust. przepraszam. Wzruszam ramionami. Był dość onieśmielający. że jest już po wszystkim i że nie muszę ponownie się z nim spotykać. Nie mówi jak facet przed trzydziestką. Myślałam. nie pomyślałam. że czas mam całkiem dobry. ale strasznie panikowałam. rzekłabym. Wielkie Przesłuchanie Katherine Kavanagh. Zjadłaś zupę? – pytam.

Zerkam na zegarek. To największy sklep żelazny w Portland i okolicy i przez cztery lata pracy nabyłam nieco wiedzy na temat większości sprzedawanych przez nas produktów. co nie jest Christianem Greyem. – Ana! Sądziłam. choć – o ironio – beznadziejny ze mnie majsterkowicz. abym zabrała się za wykładanie towaru na półki i nie mija dużo czasu. Kate ze słuchawkami na uszach . – Ana. – Wyrobiłam się szybciej. i jak zawsze była pyszna. będziesz wykończona. że dzisiaj nie dasz rady. niż zakładałam. że zdążyłam na swoją zmianę. która lubi zasiąść z książką w wygodnym fotelu przed kominkiem. a zadanie to pochłania mnie całkowicie. No to na razie. gdyż dzięki temu mogę się skupić na czymś. Pracuję u Claytona od początku studiów.29 – Tak. że cię widzę. – Dam sobie radę. Kilka godzin mogę popracować. – Naprawdę się cieszę. W sklepie panuje spory ruch – to początek sezonu letniego i ludzie remontują domy. Zostawiam to tacie. Jestem raczej typem dziewczyny. Wysyła mnie do magazynu. – Uśmiecha się do mnie z wdzięcznością. Pani Clayton wita mnie z otwartymi ramionami. Cieszę się. Zdążę na część popołudniowej zmiany u Claytona. Czuję się znacznie lepiej. Kiedy wracam do domu. – Muszę lecieć.

że Kate tego nie widzi. Nos nadal ma czerwony. – Patrzy na mnie zagadkowo.. myśląc o eseju. Ana. Nie mogę uwierzyć. – Unosi idealną brew. Uświadamiam sobie. wyczerpującym wywiadem i pracą u Claytona. że chciał spędzić z tobą więcej czasu. że przygryzam wargę. no nie? Pąsowieję. uciekam się . – Nie szkodzi. nawet ty nie możesz być odporna na jego wygląd. Szkoda. nim. Jest sporo materiału na dobry artykuł. To oczywiste. nie. – Sporo tu niezłego materiału. – Bardzo się staram. o co ci chodziło z jego formalnością. Ana.30 stuka w klawiaturę laptopa. że nie mamy żadnych oryginalnych zdjęć. Notowałaś coś? – pyta. – Daj spokój. Chyba nie to było powodem. że nie przyjęłaś jego propozycji oprowadzenia cię po budynku. i nauce. aby zabrzmiało to obojętnie. ale w ferworze pracy koncentruje się i szybko pisze. i mam nadzieję. Rumienię się i z niewiadomych powodów moje serce przyspiesza. Ale ona jest pochłonięta swoją pracą. Chyba mi się udaje. – Eee. Dobra robota. Padam na kanapę. ponieważ byłam z. – Wiem już. którą dziś zaniedbałam. prawda? Chciał mi jedynie zaprezentować swoje włości.. Przystojny z niego sukinsyn. Ja jestem totalnie wypompowana – wykończona długą jazdą. – Owszem. który muszę dokończyć. Jasny gwint! Aby zmienić temat.

– Och. Steele. Pospiesznie wycofuję się w stronę kuchni. a on się wkurzył. Zabieram się za robienie kanapek. ale bardzo charyzmatyczny. – To było żenujące. Nie może tak po prostu odpuścić? Wymyśl coś. Zważywszy. czy nie jest gejem? Nawiasem mówiąc.31 do pochlebstwa. w sumie nawet przerażający. Cieszę się. – Ty pewnie więcej byś z niego wyciągnęła. uwielbia kontrolować. – Na zdjęciach w rubrykach towarzyskich zawsze pojawia się sam. mając nadzieję. Z nagrania wnioskuję. Ana. że zrobiłaś na nim spore wrażenie. że to ją w końcu zamknie. – Wątpię. że już nigdy nie będę musiała go oglądać. Ja czułam potworne zażenowanie. to było najbardziej krępujące pytanie. – Ty zafascynowana mężczyzną? Pierwszy taki przypadek – prycha. na pewno nie było aż tak źle. Wrażenie? Ja? Co ta Kate plecie? . że wrobiłam cię w to na ostatnią chwilę. – Dlaczego chciałaś wiedzieć. co zawsze jest dobrym wybiegiem. – Patrzy na mnie badawczo. Fascynacja jest całkowicie zrozumiała – dodaję zgodnie z prawdą. W zasadzie zaproponował ci pracę. żeby nie widziała mojej twarzy. – No więc co o nim myślisz tak naprawdę? – Dociekliwa jak diabli. świetnie sobie poradziłaś. szybko. – Z determinacją dąży do celu. jest arogancki. – Krzywię się na to wspomnienie. Cała ta sprawa była żenująca.

zamykam oczy i natychmiast zapadam w sen. Tak właśnie robi. Reszta tygodnia upływa mi na nauce i pracy u Claytona. białych zimnych podłogach i szarych oczach. otulam kołdrą od mamy. Jejku. a potem zaczyna opowiadać o swoim najnowszym przedsięwzięciu. Po kolacji siadam przy stole obok Kate i podczas gdy ona pracuje nad artykułem. Tej nocy śnię o mrocznych miejscach. Wydaje się zdecydowanie solidniejszy od Męża Numer Trzy. Udaję się do swojego pokoju wykończona. Moja mama co rusz zabiera się za coś nowego. a jednocześnie zakuwa do egzaminów. Gdy kończę.32 – Zrobić ci kanapkę? – Poproszę. co u niej. że nie muszę już oglądać flanelowej piżamy w króliczki. aby sfinansować najświeższy pomysł. Ku mojej uldze tego wieczoru nie rozmawiamy już o Christianie Greyu. aby sprawdzić. jest już północ. ja piszę pracę na temat Tessy d’Urberville. Za tydzień będzie to nowy kolejny projekt. aby życzyła mi powodzenia na egzaminach. ale zadowolona. W środę czuje się na tyle dobrze. I że Bob – względnie nowy. ale nie potrafi się na niczym dłużej skoncentrować. Kate także jest mocno zajęta: przygotowuje ostatni numer gazety studenckiej. że udało mi się zrobić tak dużo. Dzwonię do Georgii do mamy. ale też po to. że nie wzięła kredytu pod zastaw domu. Ano? . co ją zajmie. w niewłaściwym kraju. ona to dopiero znalazła się w niewłaściwym miejscu. Mam nadzieję. a Kate dawno poszła spać. – A co u ciebie. w niewłaściwym czasie. ale znacznie od niej starszy mąż – ma na nią oko. Generalnie nudzi jej się i potrzebuje czegoś. czyli produkcji świeczek. Kładę się na białym łóżku z kutego żelaza.

że Ray i José Senior służyli w wojsku w tej samej . – Wchodź. W zasadzie to nie tyle rozmowa. jak ona to robi? Jej ekscytacja jest wręcz namacalna. – Wszystko dobrze. pracy i gazet studenckich – kiedy rozlega się dzwonek. Męża Numer Dwa. jak spożytkować piątkowy wieczór – mamy ochotę oderwać się na parę godzin od nauki.33 Przez chwilę waham się i mama od razu to wyłapuje. Później tego wieczoru dzwonię do Raya. mamo. człowieka. Ray to zdolny stolarz i dzięki niemu potrafię odróżnić piłę ręczną od packi. którego uważam za ojca i którego nazwisko noszę. – Ana? Poznałaś kogoś? – O kurczę. dowiesz się o tym jako pierwsza. – Zupełnie niepotrzebnie. mój przyjaciel. – Skarbie. Ale nadal żyje. Martwię się o ciebie. Kate i ja zastanawiamy się właśnie. że wpadłeś! – Witam go uściskiem. Okazało się. Rozmowa nie jest długa. Łączy nas nie tylko identyczne poczucie humoru. Wydawał się wtedy równie zagubiony i osamotniony jak ja. A co u Boba? – Jak zawsze najlepsza strategia to zmiana tematu rozmowy. – Nie. Na progu z butelką szampana stoi José. Wygląda na to. którą poznałam po przyjeździe na studia. chodzi na kręgle oraz na ryby i robi meble. Rozpoznaliśmy w sobie bratnie dusze i od tamtego dnia się przyjaźnimy. mojego ojczyma. – José! Fajnie. To pierwsza osoba. naprawdę musisz częściej wychodzić. że u niego wszystko po staremu. co seria pomruków w odpowiedzi na moje łagodne wypytywania. Ray nie należy do ludzi rozmownych. nadal ogląda w telewizji piłkę nożną.

ale to nie mężczyzna dla mnie. jednak nie wyrzucono cię ze studiów – przekomarzam się. Nie ma jak ostatnie poprawki w piątkowy wieczór. – Nic mi nie mów. Ma fantastyczne oko do dobrych ujęć. – Dobra robota. – Uśmiecha się szeroko. cóż. José! Powinnam umieścić tę wiadomość w gazecie. żeby łączyło nas coś więcej. Kate także uśmiecha się do niego promiennie.. ale jego prawdziwa pasja to fotografia. Traktuję go raczej jak brata. kiedy trzęsą się nogi. kto. Świetnie sobie radzi na studiach. Chcę. W efekcie nasi ojcowie także się zaprzyjaźnili. kto by mi się spodobał. ale prawda jest taka. jak to jest. – W przyszłym miesiącu w galerii Portland Place odbędzie się wystawa moich zdjęć. zerkając nerwowo na Kate. Jest uroczy i zabawny. moje gratulacje! – Uradowana ponownie go ściskam. José i ja jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. – José patrzy na mnie bacznie. – Fantastycznie.. którego nigdy nie miałam. a on z udawaną irytacją marszczy brwi. Oblewam się rumieńcem. że nie chciałabym się przekonać. w brzuchu fruwa stado motyli i nie . José studiuje inżynierię i będzie pierwszą osobą w rodzinie z wyższym wykształceniem. Katherine często się ze mną droczy. żebyś przyszła na otwarcie. – To znaczy. choć nie powiem. a w jego ciemnych oczach pojawia się błysk. że po prostu nie spotkałam nikogo... serce podchodzi do gardła. że brak mi genu „potrzebny mi chłopak”.34 jednostce. żebyście obie przyszły – dodaje. on jednak na pewno chciałby. – Przynoszę wieści. – Uczcijmy to.

czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Tak. niezłe z niego ciacho. moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie. Sprawdzam numery katalogowe produktów. i tych. które zamówiliśmy. „Jest pan gejem. NIE! Natychmiast przeganiam tę myśl. Sobota w sklepie to koszmar. aby oczyścić mój organizm z tego okropnego przeżycia. Korek wyskakuje z butelki. Mamy wtedy nalot majsterkowiczów. abym tak się poczuła. Nie będę o tym myśleć. siedząc za kasą i dyskretnie podjadając bajgla. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i. Wzdrygam się na samo wspomnienie. Wiem. John oraz Patrick – dwóch innych pracowników na pół etatu – i ja uwijamy się jak w ukropie. Państwo Claytonowie. przeskakując wzrokiem od książki z zamówieniami do monitora i z powrotem. upewniając się. ale tylko dlatego. no nie? Patrzę. co za tym idzie.. Czasami się zastanawiam. że w końcu to do niego dotarło: jesteśmy tylko przyjaciółmi.35 można w nocy spać. abym rzuciła okiem na zamówienia. Ale w porze lunchu klienci tymczasowo się wykruszają i pan Clayton prosi. ale myślę. Jest wysoki. których potrzebujemy. . czy wszystko się zgadza. ma na sobie dżinsy i T-shirt podkreślający twarde mięśnie. a José unosi głowę i uśmiecha się. i napotykam zuchwałe spojrzenie szarych oczu Christiana Greya. który stoi po drugiej stronie lady i wpatruje się we mnie. Nagle z jakiegoś powodu podnoszę wzrok. Chyba mam atak serca. jak José otwiera szampana. śniadą cerę. Ale w świecie rzeczywistym nikt nigdy nie sprawił.. Robię to. nie po tym żenującym wywiadzie. ciemne włosy i oczy. którzy pragną odpicować swoje domy. że ten człowiek pojawia się teraz w moich snach. panie Grey?”. Aż do niedawna – szepcze cicho moja podświadomość.

To ci dopiero. on tutaj robi. aby zebrać myśli. u licha. Potrząsam głową. Widok tego mężczyzny zupełnie wytrącił mnie z równowagi. – Jego głos jest ciepły i aksamitny niczym rozpuszczona gorzka czekolada albo karmel. Jego spojrzenie jest nieustępliwe i zdecydowane. Dam sobie radę. Wygląda lepiej. – Muszę zrobić małe zakupy. – Ana. Na początek spinki do kabli. No i jest tutaj. jakby bawił go jakiś dobry żart. W końcu moje funkcje poznawcze odzyskują łączność z resztą ciała. A co. – Czym mogę służyć. Miło znowu panią widzieć. niż go zapamiętałam. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. Cóż za miła niespodzianka. Biorę głęboki oddech i robię minę w stylu „pracuję w tym sklepie od lat”. Moje serce łomocze jak szalone i z jakiegoś powodu oblewa mnie krwisty rumieniec. panie Grey? Uśmiecha się i znowu ma taką minę. dżinsach i traperkach? Chyba mam otwartą buzię i nie jestem w stanie zlokalizować mózgu ani głosu. panno Steele. Określić go mianem „przystojny” to zdecydowanie za mało – stanowi uosobienie męskiego. albo coś w tym rodzaju. W sklepie żelaznym pana Claytona. – Byłem akurat w okolicy – mówi tytułem wyjaśnienia. To takie denerwujące. Rany Julek. zapierającego dech w piersiach piękna. na dodatek w kremowym swetrze z grubej dzianiny. – Panie Grey. – Tyle jedynie udaje mi się wyszeptać. jakby był wtajemniczony w jakiś wielki sekret. ale w jego szarych oczach tańczy . – Potrzebuję paru rzeczy. a oczy błyszczą wesoło.. – Patrzy na mnie spokojnie. Mam na imię Ana – bąkam.36 – Panno Steele..

Jak dobrze. wytworny mężczyzna miałby chcieć się ze mną spotkać? Ten pomysł jest niedorzeczny. Weź się w garść. – Pani przodem – czyni gest dłonią z wypielęgnowanymi paznokciami. W życiu! Natychmiast ją odrzucam. Grey lekko marszczy czoło.37 rozbawienie. Jasny gwint! . Dlaczego zjawił się w Portland? Dlaczego zjawił się tutaj. Zerkam na Greya i niemal od razu tego żałuję. regał ósmy. jakbym przytrzasnęła palec drzwiami. przystojniak z niego. tam gdzie się panoszy podświadomość – szepcze: żeby się z tobą spotkać. Pokazać panu? – Głos mam cichy i drżący. próbuję zachowywać się nonszalancko. – Mój głos jest odrobinę zbyt radosny. – Tak. Czemu ten piękny. Choć serce niemal mnie dusi – ponieważ podeszło mi do gardła. – Znajdują się w dziale elektrycznym. że rankiem zdecydowałam się włożyć swoje najlepsze dżinsy. możny. które nagle nabrały konsystencji galaretki. Kurde. aby się nie potknąć o własne nogi. ale tak naprawdę muszę mocno się koncentrować. panno Steele – mówi. u Claytona? A jakaś maleńka. – Przyjechał pan do Portland służbowo? – pytam zbyt wysokim głosem. Proszę prowadzić. Rumienię się. rzadko używana część mego mózgu – prawdopodobnie umiejscowiona w rdzeniu przedłużonym. Spinki do kabli? – Mamy opaski w różnych rozmiarach. Kiedy wychodzę zza lady. Steele. próbując uciec ustami – podchodzę do jednego z regałów w dziale elektrycznym.

– Te będą dobre – mówi z tym swoim tajemniczym uśmiechem. Schyla się i wybiera jeden z woreczków. Co on. Obrzuca spojrzeniem dostępne w sklepie spinki do kabli. Widzisz? Wcale nie przyjechał tu dla ciebie – drwi zadowolona z siebie moja podświadomość. a jego usta rozciągają się w półuśmiechu. u licha.38 Wyluzuj. Ana! – Odwiedzałem wydział rolniczy WSU[1] w Vancouver. no nie? – Nie remontuję – odpowiada szybko. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Taśmy malarskiej. Czerwienię się. zamierza z nimi robić? Jakoś trudno mi go sobie wyobrazić jako majsterkowicza. – Coś w tym rodzaju – przyznaje. Taśmy malarskiej? – Remontuje pan mieszkanie? – Te słowa wydostają się z moich ust w sposób absolutnie niekontrolowany. – To wszystko stanowi część pańskiego planu nakarmienia świata? – pytam żartobliwie. zmieszana wcześniejszymi pomysłami. Finansuję badania dotyczące płodozmianu i gleboznawstwa – odpowiada rzeczowo. Przesuwa palcami po leżących na półce woreczkach i z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu muszę odwrócić wzrok. Do tego to chyba zatrudnia cały sztab ludzi. a potem uśmiecha się . a ja oblewam się rumieńcem.

Nasze dłonie na krótką chwilę się stykają i znowu pojawia się prąd. Desperacko próbuję odzyskać równowagę. Podaję mu ją. – Coś jeszcze? – Głos mam lekko schrypnięty.. jakbym znowu była nieporadną czternastolatką. – Chyba jeszcze trochę sznurka. że śmieje się ze mnie.39 znacząco. aby ukryć nawracające rumieńce. – O jaki sznurek panu chodzi? Mamy syntetyczny i z włókna naturalnego. gdy docieramy na miejsce. Patrz przed siebie. – Ruszam w tamtym kierunku. – Tędy. Steele! – Cztery lata – mamroczę. Biorę z półki dwie taśmy o różnej szerokości. szpagat. – Urywam. u licha. kabel. a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Ta może być – mówi miękko Grey. gdy prąd odnajduje drogę do jakiejś mrocznej i niezbadanej części mojej istoty. i ruszam w stronę właściwego regału. Czemu.. Moje policzki robią się jeszcze czerwieńsze. tak na mnie działa? Czuję się.. Mimowolnie wciągam głośno powietrze. – Mówi równie chrapliwie. . – Pochylam głowę. – Taśmę malarską mamy w innym dziale. Oczy Greya się rozszerzają. a po chwili zerkam za siebie. jakbym włożyła palec do kontaktu.. gdy widzę jego minę i pociemniałe spojrzenie... wskazując szerszą. A niech mnie. Jestem aż taka śmieszna? Śmiesznie wyglądam? – Tędy – bąkam zakłopotana. – Długo tu pani pracuje? Głos ma niski i wpatruje się we mnie intensywnie tymi swoimi szarymi oczami.

weź się w końcu w garść” – błaga moja udręczona podświadomość. nie będąc w stanie sklecić jednego zdania. Anastasio? – pyta miękko.40 – Poproszę pięć metrów sznurka z włókna naturalnego. a jego kształtne. Jezu. Unosi brew. Normalne. – Książki – szepczę. Natychmiast ją uciszam zażenowana tym. czy można czuć jeszcze większe zażenowanie? Z tylnej kieszeni dżinsów wyjmuję nóż tapicerski. gdy tymczasem podświadomość krzyczy: „Ty! Ty jesteś dla mnie!”. zmysłowe usta wygięte są w rozbawieniu. Czuję się. no wie pan. Klasyka. Czemu go to interesuje? – Och. Nie mam śmiałości na niego spojrzeć. – A co jest dla ciebie. Drżącymi rękami szybko odmierzam pięć metrów. Wraca jego tajemniczy uśmiech. – Była pani harcerką? – pyta. – Jakiego rodzaju książki? – Przechyla głowę. Nie patrz na jego usta! – Zorganizowane zajęcia grupowe to nie dla mnie. że moja psychika ma tak wygórowane ambicje. Jakimś cudem zdołałam nie odciąć sobie przy tym palca. Głównie literatura . świadoma spoczywającego na mnie gorącego wzroku. panie Grey. jakbym stała na przesuwających się płytach tektonicznych. Wpatruję się w niego. „Ana. przecinam sznurek i sprawnie go zwijam.

po co mu to wszystko. Zamilknij. A co pani proponuje? Co proponuję? Nie wiem nawet. Boże broń. Rumienię się. Po raz kolejny unosi z rozbawieniem brew. jak na moje policzki wracają rumieńce. podając mu . że nie mam już władzy nad tym. – Nie wiem. – Chyba nie chce pan pobrudzić ubrania – wskazuję jego spodnie. te palce na brodzie są tak zniewalające.41 brytyjska. a moje spojrzenie mknie ku jego dżinsom. – Czy coś jeszcze? – pytam piskliwie. – Wezmę ten kombinezon. Pociera brodę długim palcem wskazującym i kciukiem. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Muszę koniecznie zmienić temat. zastanawiając się nad moją odpowiedzią. – Zawsze mogę je zdjąć. A może jest po prostu mocno znudzony i próbuje to ukryć. NATYCHMIAST zamilknij. abym zniszczył ubranie – odpowiada Grey bez emocji. a jego szare oczy błyszczą szelmowsko. Czuję. Z barwy niewątpliwie przypominam manifest komunistyczny. – Kombinezon – odpowiadam i od razu wiem. – Majsterkowiczowi? Kiwa głową. co wydostaje się z moich ust. – Uśmiecha się znacząco.

.

– Dobrze. kosmicznie przystojnym i uwielbiającym sprawować kontrolę Greyem fajnie pogadać z kimś. przepraszam na chwilę. co słychać? Przyjechałeś na urodziny brata? – Aha. Bezradne spojrzenie Christiana Greya. Z Paulem od zawsze się kumplujemy i podczas tego dziwnego spotkania z bogatym. naprawdę świetnie. ale nie spodziewałam się. kto jest normalny. Dobrze wyglądasz. Słyszałam. – Cześć.43 powietrze. – Ana. tak miło cię widzieć! – wyrzuca z siebie. Jest tu numer mojej komórki. O rety. że przyjechał z Princeton. Paul. – To moja wizytówka. Paul ściska mnie mocno na powitanie. Kate oszaleje z radości. – Da mi pani znać w kwestii jutra. . ale nadal trzyma za ramiona. Uśmiecha się szeroko i mierzy uważnym spojrzeniem. – Eee. – Ana! Niedaleko nas zmaterializował się Paul. – Uśmiecham się do niego promiennie. Grey marszczy brwi. Mruga. Następnie wypuszcza mnie z objęć. a płyty tektoniczne przesuwają się na nową pozycję. Przez ułamek sekundy wygląda bezradnie i Ziemia porusza się delikatnie na swej osi. To najmłodszy brat pana Claytona. że go dzisiaj zobaczę. witaj. gdy odwracam się od niego. Proszę o telefon przed dziesiątą rano. dobrze? – Sięga do kieszeni i wyjmuje portfel. panie Grey.

– Panie Grey. Przyjechał właśnie z Princeton. – Jasne. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. Kiedy podnoszę wzrok na Christiana Greya. natychmiast! – Panie Clayton. to Christian Grey. a usta ma zaciśnięte w obojętną linię. – Coś jeszcze. Jest bardzo pomocna. Ana. Przestań. – Eee. Brat właściciela tego sklepu. próbując poradzić sobie z wrogością widoczną w oczach Greya. Fajnie spotkać się z Paulem. – Chwileczkę. – Paul. Atmosfera staje się nagle lodowata. – Wyraz twarzy ma obojętny. panie Clayton. Paul.44 Zakłopotana przestępuję z nogi na nogę. – No to później pogadamy. – Christian wyciąga dłoń. że mówi coś zupełnie innego. to Paul Clayton.. ale jego słowa. chyba nie TEN Christian Grey? Ten od Grey Enterprises Holdings? – Opryskliwość Paula w ułamku sekundy zmienia się w podziw. Panie Grey. kogo powinieneś poznać – mówię. można by odnieść wrażenie. ale niezbyt często się widujemy. Ciągnę Paula za sobą i teraz mierzą się wzrokiem. – Znam Paula. Mogę w czymś panu pomóc? – Anastasia się wszystkim zajęła. – Wymieniają uścisk. stwierdzam.. ale on zawsze zachowuje się nazbyt poufale. że obserwuje nas niczym jastrząb. odkąd zaczęłam tutaj pracować. jak odchodzi w stronę magazynu. Kogoś. mam właśnie klienta. Z dziwacznego klienta zmienił się w kogoś innego – chłodnego i trzymającego dystans. – I z jakiegoś irracjonalnego powodu odczuwam potrzebę dodatkowych wyjaśnień. gdzie studiuje administrację – paplam. – Super – odpowiada Paul. Dziwne. – Patrzę. Grey odpowiada mu grzecznym uśmiechem. ale jego oczy pozostają chłodne. panie Grey? . – O kurczę.

i to bardzo. Ledwie jestem w stanie oddychać. Cholera. przyznałam to sama przed sobą.. kombinezon. Wobec tego być może do zobaczenia jutro. Jego pojawienie się tutaj to jedynie zbieg okoliczności. – Odwraca się. – Och. Przygląda mi się uważnie szarymi oczami. – Poproszę. Anastasio. prawda? Co w tym złego? A jeśli znajdę . Kiwam głową i oddaję mu kartę. jeszcze jedno. – Razem czterdzieści trzy dolary. i wzdycham z żalem zaprawionym kroplą goryczy. – Chce pan reklamówkę? – pytam. że to sprawa przegrana. – Jego język pieści moje imię. Ale wiem. podoba mi się. obraziłam go? Biorę głęboki oddech. Okej. – Uśmiecha się. za którymi zniknął. biorąc od niego kartę kredytową. A ja zostaję. przewieszając sobie reklamówkę przez ramię. – Zadzwoni pani do mnie w sprawie tej sesji zdjęciowej. Nie jestem już w stanie się ukrywać przed własnymi uczuciami. Pospiesznie pakuję mu zakupy do plastikowej torby. aby wyjść. Wytrąca mnie to z równowagi. drżąca masa szalejących kobiecych hormonów. No ale chyba wolno mi go podziwiać z daleka. Anastasio. a mnie serce po raz kolejny wali jak młotem. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego. taśmę malarską i spinki do kabli.45 – Tylko te rzeczy – odpowiada szorstko. Proszę bardzo. Długo wpatruję się w drzwi. tak? – I znowu przemawia przez niego rzeczowy biznesmen. po czym sprężystym krokiem opuszcza sklep. – Podnoszę wzrok na Greya i od razu tego żałuję. nim wreszcie wracam na Ziemię. że panna Kavanagh nie mogła przeprowadzić tego wywiadu. Cieszę się. odwracam się i idę do kasy. – Świetnie. O co mu chodzi? Wbijam na kasę sznurek. po czym się zatrzymuje. Podoba mi się ten mężczyzna..

Przygryzam wargę i przyłapuję się na tym. Muszę zadzwonić do Kate i zorganizować sesję zdjęciową.46 fotografa. że uśmiecham się jak uczennica. . jutro będę miała szansę na dalsze podziwianie.

jestem dziennikarką i sporządzam właśnie sylwetkę tego człowieka. że przyszedł. ale to krótkotrwała radość.47 ROZDZIAŁ TRZECI Kate szaleje z radości. Nie sądzisz. – Ale co on robił u Claytona? – Jej ciekawość aż emanuje z telefonu. No więc chcesz te zdjęcia czy nie? . że przyjechał tutaj w sprawach służbowych. nie gorączkuj się tak. – Akurat znalazł się w okolicy. – Odwiedzał wydział rolniczy WSU. – Skąd wiesz? – Ana. starając się udawać obojętność. O kurczę. Przekazał na rzecz wydziału dwa i pół miliona. Carlo Bernstein. – Okej. Nudna i rozczarowująca rzeczywistość jest taka. – No tak. aby się z tobą spotkać? Serce podskakuje mi na tę myśl. Znajduję się właśnie w czeluściach magazynu. Sponsoruje jakieś badania – mamroczę. Wiedza na ten temat to mój obowiązek. Ana. że to zbyt duży zbieg okoliczności. – Uważam.

jednak mu się podobam. – Możemy jego zapytać gdzie. No a José? . Kate aż się zachłystuje. że mu się podobam. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – oświadcza zdecydowanie. że może. z którym normalnie współpracujemy. Kate sprowadza mnie jednak na ziemię. że to nieprawda. Wkurzy się. – Eee. kto je zrobi i gdzie. tak. że cieszy się. takie maleńkie „może”.. przez krótką chwilę ciesząc się ewentualnością. Uprzejmym – może. – Hmmm. kto zrobi te zdjęcia. on jedynie próbuje być miły. A cichy głosik szepcze: „Być może Kate ma rację”. iż to nie Kate przeprowadziła z nim wywiad. – Ana! Podobasz mu się.. – Najbogatszy.48 – Pewnie. – Możesz się z nim skontaktować? – Mam numer jego komórki. – Kate. wiem. że stracił okazję cyknięcia fotki jednemu z największych przedsiębiorców w kraju. nie może. Wyjechał na weekend do domu do Idaho Falls. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. że chcę. Mówił.. Swędzi mnie skóra na myśl. Levi. że zatrzymał się w okolicy. Bądź co bądź powiedział. Obejmuję się radośnie ramionami i kołyszę z boku na bok. Christian Grey nie bawi się w bycie miłym.. kiedy się dowie. najbardziej nieuchwytny i tajemniczy kawaler w całym stanie Waszyngton ot tak dał ci numer swojej komórki. Pytanie. – Nie wiem.

Ze mnie także jest kiepska aktorka.49 – Świetny pomysł! Ty go poproś. Greya. – No więc skąd znasz Christiana Greya? – Paul stara się mówić w sposób nonszalancki. Kate się rozchorowała. Po prostu do niego zadzwoń. Potem zadzwoń do Greya i dowiedz się. – Ana. to ciebie coś z nim łączy. – Kate w stosunku do José zachowuje się irytująco nonszalancko. – Nie. . aby wyjść. – Po tych słowach rozłącza się. Właśnie wysyłam José esemesa. – Wzruszam ramionami. sorki – bąkam i odwracam się. kiedy do magazynu wchodzi Paul. ale nie bardzo mu to wychodzi. – Ale przynajmniej znasz. – Łączy? – pytam piskliwie. José? – pyta drwiąco. – Ledwie go znam. Szuka papieru ściernego. że to ty powinnaś do niego zadzwonić. – Myślę. Marszczę brwi i pokazuję mojej komórce język. że on ma ochotę poznać cię bliżej. Czasami zachowuje się strasznie apodyktycznie. I wygląda na to. gdzie chce zrobić te zdjęcia. dla ciebie zrobi wszystko. – Eee. udając obojętność. – Musiałam przeprowadzić z nim wywiad do gazety studenckiej. – Mamy sporo klientów – mówi bez uszczypliwości. – Do kogo.

– Załatwione. przemierzam nasz salon. – Uśmiecha się. Uciszam ją. Nie sądzę. capiche? – Kate potrafi być wyjątkowo ostra. aby nasza gazeta napisała o otwarciu twojej wystawy. – José. Teraz trzeba jedynie zdecydować. José Rodriguez. – Zatrzaskuje mój telefon. – Posłuchaj mnie. jeśli chcesz. poza tym Paul to taki fajny amerykański chłopak z sąsiedztwa. chce się ze mną umówić. Paul. nie ludzi – jęczy José. Dziś muszę się uczyć. proszę? – mówię błagalnie. to masz ochotę wieczorem wybrać się na drinka albo coś w tym rodzaju? Zawsze. „A Grey?” – pyta mnie podświadomość. To już rytuał. – .50 – Christian Grey u Claytona. – Nie macie rodzinnej kolacji czy czegoś w tym rodzaju? – To jutro. pewnego dnia w końcu się zgodzisz. – Kate zabiera mi go i zamaszystym gestem przerzuca włosy przez ramię. Przyciskając do ucha telefon. a ja opuszczam magazyn. W takim razie do jutra. – Daj mi ten telefon. jutro zrobisz dla nas te zdjęcia. – Ale ja fotografuję miejsca. ale na pewno nie bohater literacki. gdzie i kiedy. Ana zadzwoni i poda ci miejsce i godzinę. – Ana. patrząc przez okno na zapadający zmierzch. gdy przyjeżdża do domu. Ana. – A tak z innej beczki. Dzwoń do niego. Kręci głową. a ja zawsze odmawiam. unosząc brew. aby spotykanie się z bratem szefa było dobrym pomysłem. – Świetnie. To ci dopiero – prycha zdumiony Paul. W przyszłym tygodniu mam egzaminy końcowe. choćby nie wiadomo jak wysilać wyobraźnię. – Może innym razem.

Kilka razy oddycham głęboko. – Grey. Ana. Odbiera po drugim sygnale. – Wypowiada to chłodno i spokojnie. – Dzwoń do Greya. Zaczynam szybciej oddychać i oblewam się rumieńcem.. dziewiąta trzydzieści? . – Jutro..51 Podaje mi telefon. Moje płuca łykają haust powietrza. Jakie miejsce panu odpowiada? Niemal widzę jego uśmiech w stylu Sfinksa. Jutro rano. wręcz uwodzicielsko. więc czmycham do kuchni. że nie rozpoznaję własnego głosu.. – Tak bardzo się denerwuję. chcielibyśmy się umówić na tę sesję zdjęciową do artykułu. jeżeli panu pasuje. panie Grey? Z tej strony Anastasia Steele. że Katherine Kavanagh wpatruje się we mnie z otwartą buzią. – Zatrzymałem się w hotelu Heathman w Portland. – Eee. że jest zaskoczony i wypowiadane przez niego słowa brzmią tak. Przez chwilę panuje cisza. – Panna Steele. Myślę. A ja czuję ściskanie w żołądku. ciepło. Ton jego głosu uległ zmianie. aby uniknąć jej badawczego spojrzenia. – Oddychaj. Jakże miło panią słyszeć. – Eee.. Nagle uświadamiam sobie. ale już! Patrzę na nią wilkiem i sięgam do kieszeni po jego wizytówkę. a potem drżącymi palcami wystukuję numer. oddychaj. W środku cała się trzęsę.

. Jutro będę wyglądać po prostu świetnie. – Anastasio Rose Steele. Ty się rumienisz. Zaskoczona mruga oczami. Hotel Heathman znajduje się w samym centrum Portland. Potem muszę się pouczyć. wiesz. nie umiejąc ukryć irytacji na Kate. że rumienię się na okrągło. Kate. a nie dorosła kobieta. Uderzam pięścią w poduszkę. Kate stoi w kuchni i przygląda mi się z konsternacją. panno Steele. której w stanie Waszyngton wolno głosować i legalnie pić alkohol. Dwa razy się budzę z mocno bijącym sercem. kombinezonie. – Onieśmiela mnie i tyle – dodaję spokojniej. niezbadanych miejscach.52 – Okej. Tak już mam. – Zadzwonię do kierownictwa i wynegocjuję jakieś miejsce na sesję. spotkamy się na miejscu. Jak to możliwe. tak? – mruczy Kate. – Zachowuję się egzaltowanie jak dziecko. długich palcach i mrocznych. Nie bądź niemądra – warczę. bo naprawdę bardzo rzadko pozwalam sobie na wybuchy emocji. Noc mam niespokojną i bez końca przekręcam się z boku na bok. – A więc Heathman. – Oczami wyobraźni widzę szelmowski błysk w szarych oczach. – Och. Travis i ja jedziemy moim garbusem. długich nogach. a potem znowu próbuję zasnąć. On ci się podoba! Jeszcze nigdy nie widziałam. To imponujący gmach z brunatnego piaskowca wybudowany tuż przed wielkim kryzysem. aby ktoś tak na ciebie działał. że w czterech słowach zawarł tyle kuszących obietnic? Rozłączam się. – Czekam niecierpliwie. José. Śniąc o szarych oczach. – Zrobię kolację. – Otwieram szafkę.

a więc znowu się spotykamy. gdzie jesteśmy. Pół godziny później do apartamentu wkracza Christian Grey. O niebiosa! Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i szare flanelowe spodnie.53 a Kate swoim CLK. Za Greyem wchodzi trzydziestoparoletni mężczyzna z kilkudniowym zarostem. Zaaferowany kierownik marketingu prowadzi nas do apartamentu – jest strasznie młody i z jakiegoś powodu bardzo się denerwuje. Jest taka apodyktyczna. poprosisz personel o jakieś napoje? I daj Greyowi znać. który ma mu pomóc przy ustawianiu świateł. Przewracam oczami. bo największy zajął już pan Grey. natychmiast otrzymujemy apartament zamiast zwykłego pokoju. – Travis. Travis to kumpel José. proszę pani. Kate jest w swoim żywiole. że tłem będzie ta ściana. Beznamiętnie przygląda się nam orzechowymi oczami. zasycha mi w ustach. Taki zwykłych rozmiarów. gdyż do mojego auta wszyscy się nie mieścimy. że rozbrajają go uroda Kate i jej władczy styl bycia. Pomieszczenia są eleganckie. Jest ubrany w elegancki ciemny garnitur i staje bez słowa w rogu pomieszczenia. . Tak. Włosy ma jeszcze wilgotne po prysznicu. że będziemy fotografować pana prezesa Christiana Greya. Kiedy wyjaśnia w recepcji. ale robię to. – Panno Steele. Mamy pół godziny na przygotowania. Gdy na niego patrzę.. pełne prostoty. ponieważ ona robi z nim. jest tak nieziemsko przystojny. zgadzasz się ze mną? – Nie czeka na odpowiedź. co mi każe. – Grey wyciąga rękę i wymieniamy uścisk dłoni. myślę. Ana. co chce. – José. a jednocześnie przepychu. Jest dziewiąta. przestaw te krzesła. Kate udało się uzyskać bezpłatny dostęp do jednego z pokoi w Heathmanie w zamian za wzmiankę na ten temat w artykule.. Podejrzewam.

on jest naprawdę. zawodowym uśmiechem. O rety. – Panie Grey. – Nieustępliwa panna Kavanagh. W jego oczach pojawia się chłód. Cholera. kiedy przenosi spojrzenie ze mnie na Greya. która podchodzi i patrzy mu prosto w oczy. Co słychać? – Uśmiecha się do niej i wygląda na autentycznie rozbawionego. znowu czuję ten rozkoszny prąd. i jestem pewna. Gdy nasze dłonie się stykają. nasz fotograf – uśmiecham się do José. że w zeszłym tygodniu zmogła panią choroba.. – Ufam. panie Grey.54 Mrugam szybko. – Panie Grey – kiwa głową. – Obdarza go grzecznym. W jego głosie można wyczuć delikatną nutkę groźby. który odpowiada mi równie ciepłym uśmiechem. – Zdecydowanym gestem ściska jego dłoń. że Kate uczęszczała do najlepszych prywatnych szkół w Waszyngtonie. – Wyraz twarzy Greya także się zmienia. że poświęca nam pan swój czas. przenosząc spojrzenie na mnie. – Drobiazg – odpowiada.. rety. – Dziękuję. całkiem. Przypominam sobie. to Katherine Kavanagh – bąkam. że czuje się już pani lepiej? Anastasia mówiła. – To José Rodriguez. Budzi mój wielki podziw. który mnie rozświetla i wywołuje rumieńce. nie mrugnąwszy przy tym okiem. Jej rodzina ma pieniądze i moja przyjaciółka dorastała pewna siebie i swego miejsca na świecie. Nie da sobie w kaszę dmuchać.. . – Czuję się dobrze. a ja znowu się rumienię. dziękuję.. – Gdzie pan chce zrobić zdjęcia? – pyta. machając ręką w stronę koleżanki. – Panie Rodriguez. że wszyscy słyszą mój przyspieszony oddech. kiedy lustruje tamtego.

mógłby pan usiąść tutaj? Proszę uważać na przewody od oświetlenia. Travis włącza światła. panie Grey? – pyta. oślepiając na chwilę Greya. – Odprowadzi mnie pani. a Travis pospiesznie zabiera krzesło. – Pokazuje mu krzesło ustawione pod ścianą. podobnie José. Dwukrotnie nasze spojrzenia krzyżują się i nie jest mi łatwo oderwać od niego wzrok. panie Grey. – Jasne – odpowiadam. Ten się podnosi. – Świetnie – mówi Kate. panno Kavanagh – mówi Grey i odwraca się w moją stronę. Grey siedzi i cierpliwie pozuje przez jakieś dwadzieścia minut. Wymienia z nim uścisk dłoni. że stojący . – Jeszcze raz dziękujemy. aby odwrócił się w jedną stronę. Znowu słychać trzask migawki nikona. przesuwa rękę. prosząc Greya. A potem zrobimy także kilka ujęć na stojąco. Wzrusza ramionami. i bąka przeprosiny.55 Ale Katherine ani myśli pozwolić José grać pierwsze skrzypce. zupełnie zaskoczona. – Stajemy. Następnie on i ja odsuwamy się i patrzymy na pracę José. następnie w drugą. Kolejne ujęcia wykonuje z użyciem statywu. – Po raz kolejny do akcji wkracza Katherine. Zauważam. – Wystarczy siedzenia. – Chyba mamy dość materiału – oznajmia José pięć minut później. – Czekam niecierpliwie na ten artykuł. Najpierw robi zdjęcia z ręki. Rzucam Kate niespokojne spojrzenie. Spełniło się moje życzenie: mogę stać i podziwiać Greya wcale nie z tak daleka. – Panie Grey. panno Steele? – pyta.

– Zadzwonię do ciebie. – Panie Grey? – pyta Taylor. Kiwam głową. Jego mina nie zdradza niczego. że jeszcze się nie obudziłaś” – drwi ze mnie podświadomość. starając się odzyskać kontrolę nad nerwami. Pyta. proszę. że mogłaby pani pójść ze mną na kawę. Taylor. która jest znowu w szyderczym nastroju. jego asystenta i pannę Kavanagh? . Taylor – rzuca w jego stronę. zrobiłam coś nie tak? – Tak sobie pomyślałem. – Miłego dnia – mówi do wszystkich Grey i otwiera drzwi. – Czy mógłbyś. po czym odsuwa się na bok. – Muszę wszystkich odwieźć – mówię przepraszająco. a za nim mężczyzna w garniturze. kiedy dociera do nas. odwieźć do domu fotografa. Serce podchodzi mi do gardła. a ja aż podskakuję. a Grey wwierca we mnie płonące spojrzenie szarych oczu. zbyt zdumiona. więc sprzęt się także zmieści.. o co w tym wszystkim chodzi? Czego on chce? Zatrzymuję się na hotelowym korytarzu i przestępuję nerwowo z nogi na nogę. by wydobyć z siebie głos. czy mam ochotę na kawę. Chrząkam.. Mamy tu dużego suva. puszczając mnie przodem.. Taylor oddala się.. – Taylor! – woła.56 obok niej José marszczy brwi. – Mieszkają w pobliżu uczelni? – pyta Grey. – Taylor może ich zawieźć. To mój kierowca. „Może uważa. odwraca się i wraca w naszą stronę. Jasny gwint. który zdążył już dotrzeć na koniec korytarza. podczas gdy Grey wychodzi z apartamentu. Kurde. wykręcając dłonie. Randka? Christian Grey właśnie się ze mną umawia.

Chwyta mnie za ramię i zaciąga do sąsiadującej z salonem sypialni.. że z całą pewnością mu się podobasz – oświadcza bez żadnego wstępu. Otwiera szeroko buzię. – . to naprawdę. zamienię się samochodami z Kate. a zostawić mi swoje auto? – Dlaczego? – Christian Grey zaprosił mnie na kawę. panie Grey. – Posyłam szybkie spojrzenie Taylorowi. mogłabyś wrócić garbusem.. który zachowuje stoicki spokój. Grey obdarza mnie promiennym. jakby sprawa była już załatwiona. abym mogła tam wejść. I otwiera drzwi do apartamentu. – Jeśli da mi pan chwilkę. uważam. coś mi się w nim nie podoba – rzuca ostrzegawczo. Okazuje się. naturalnym. proszę pana – odpowiada Taylor. O rety. Taylor nie musi ich odwozić. że Katherine jest pogrążona w rozmowie z José. – Eee.. – Widzi pani.. José mierzy mnie wzrokiem pełnym dezaprobaty. szerokim uśmiechem. I jakimś cudem tak właśnie się dzieje. Kate oniemiała! Delektuję się tą chwilą. – Ale ja mu nie ufam – dodaje. Pójdziemy więc razem na kawę? – Grey uśmiecha się.57 – Oczywiście. – Kate. że przestanie mówić. – Ana. – Ana. Marszczę brwi. Unoszę rękę w nadziei.

więc szybko się zmyję. jakby rozważała moją propozycję. chodźmy na tę kawę – bąkam czerwona jak burak. Christian Grey czeka na mnie. – Kogoś takiego jak ja? Co masz na myśli? – pytam ostro. Ana. Idę na kawę z Christianem Greyem. Prostuje się i pokazuje ręką. inaczej wyślę ekipę ratunkową. abym szła pierwsza. – Dla kogoś tak niewinnego.58 Jest oszałamiający. Wygląda jak model pozujący dla ekskluzywnego magazynu o modzie. ale myślę. Moje policzki robią się czerwone. a ja nie znoszę kawy. Uśmiecha się szeroko. jak ty. opierając się o ścianę. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty. że także niebezpieczny. Serce wali mi głośno i nierówno. czując w brzuchu całe stado motyli. – Ściskam ją. Dotknęła mnie tym. Gdy wychodzę z apartamentu. Na drżących nogach idę przez korytarz. Nie siedź za długo. zgoda. o co mi chodzi – dodaje z pewną dozą irytacji. to tylko kawa. Sznuruje usta.. – Kate. Wiesz. Ja podaję jej swoje. W końcu wyciąga z kieszeni kluczyki i wręcza mi je. . – Okej. – Pani przodem. W tym tygodniu zaczynają się egzaminy i muszę się uczyć. – Dzięki. panno Steele. – No to na razie..

mamy ze sobą wspólnego? Z odrętwienia wyrywa mnie jego aksamitny. tętniący życiem hol i kierujemy się w stronę wyjścia. słyszymy za sobą zduszony chichot pary. – Hmm – odpowiada niezobowiązująco. czy dlatego. Bardzo się staram zachować spokój. Grey uśmiecha się szeroko. – Od pierwszego roku studiów. na początek proste pytania. że wtedy musiałby puścić moją rękę. Gdy wyprowadza mnie z windy. widzę. czując. więc patrzę w podłogę. Ciekawe. że na jego ustach błąka się uśmiech. Drzwi rozsuwają się i ku memu zdziwieniu Grey ujmuje mnie za rękę. . O czym teraz myśli? Gdy docieramy do wind. – Ach. u licha. ukazując młodą parę w namiętnym uścisku. Kiedy spod rzęs rzucam spojrzenie na Greya. Co powinnam powiedzieć? Nagle paraliżuje mnie lęk. O czym będziemy rozmawiać? Co. Bardzo się przyjaźnimy. jak policzki robią mi się różowe. Zaskoczeni i zażenowani. Młoda para milczy i tak jedziemy na dół w pełnej skrępowania ciszy. te windy – mruczy. ale mój towarzysz omija drzwi obrotowe. odskakują od siebie i za wszelką cenę starają się na nas nie zerknąć. ciepły głos. Nawet z głośników nie płynie żadna muzyka. wciska guzik przywołujący i niemal natychmiast rozbrzmiewa dzwonek. – Od jak dawna znacie się z panną Kavanagh? Och. Czuję przepływ prądu i serce mi przyspiesza.59 Szerokim korytarzem idziemy razem w stronę wind. Przechodzimy przez duży. Wchodzimy do windy. Drzwi rozsuwają się.

English Breakfast..60 Mamy spokojne majowe przedpołudnie. Światła zmieniają się na zielone i ruszamy dalej. gdzie Grey puszcza moją dłoń. English Breakfast. Jestem na ulicy. Świeci słońce. że to czułe słówko[2]. – Wpatruję się w zaplecione palce. Mijamy cztery kwartały. Ana” – poucza mnie podświadomość. – Może wybierze pani stolik. Grey skręca w lewo i idzie niespiesznie ku przejściu dla pieszych.. a ruch na ulicach jest niewielki. aż docieramy do Portland Coffee House. Kręci mi się w głowie i czuję mrowienie w całym ciele. Na co ma pani ochotę? – pyta uprzejmie. gdzie czekamy na zmianę świateł. „Spokojnie. – Nie.. – Nie kawa? – Nie przepadam za kawą. Cukier? Przez pełną zdumienia chwilę myślę. Staram się powstrzymać niedorzeczny uśmiech. który już-już ma się pojawić na mojej twarzy. z torebką na spodeczku. na spodeczku. Nikt nigdy tego nie robił. eee. a ja pójdę w tym czasie po napoje. aby przytrzymać przede mną drzwi. – Okej. na szczęście podświadomość wkracza do akcji: „Nie. Unosi brwi. – Poproszę. idiotko. z torebką .. on pyta. Nadal trzyma mnie za rękę. a Christian Grey trzyma mnie za rękę. czy słodzisz”. dziękuję. Uśmiecham się.

. Nie mogę uwierzyć w to. – Grosik za pani myśli? – Grey wrócił. a to. Raz i drugi przeczesuje długimi. Potrząsam głową. siada naprzeciwko mnie i krzyżuje długie nogi. że siedzę naprzeciwko Christiana Greya w kafejce w Portland. O rety.61 – Coś do jedzenia? – Nie. – O czym pani myśli? – powtarza. którą stawia teraz na niewielkim okrągłym stoliku z blatem oklejonym imitacją brzozy. – Głos mam cichy i lekko chropawy. Wie. – Kręcę głową. Mogłabym patrzeć na niego cały boży dzień.. gdy stoi i czeka na swoją kolej. Przyniósł tacę. że coś . aby przeczesać palcami pańskie włosy i zastanawiałam się.. Marszczy brwi. miss gracji. Ta myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie i twarz zaczyna mi płonąć.. To moja ulubiona herbata. nie upadając przy tym na twarz. Nie podoba mi się kierunek. Odstawia tacę. szeroki w ramionach i szczupły. Przygryzam wargę i ponownie wbijam wzrok w dłonie.. Oto ja.. w jaki sposób spodnie opinają mu biodra. w jakim zmierzają moje niesforne myśli. Hmmm. Podaje mi filiżankę i spodek. mały dzbanek i talerzyk z saszetką z napisem „Twinings English Breakfast”. Jest wysoki. smukłymi palcami już suche. a on udaje się w stronę lady. Chętnie ja bym to zrobiła. Wygląda na tak rozluźnionego. czy byłyby miękkie w dotyku. Dla siebie zamówił kawę ze ślicznym liściem wyczarowanym na mlecznej piance. Właśnie myślałam o tym. że aż mu zazdroszczę. Ukradkiem przyglądam mu się. – To moja ulubiona herbata. ale pozostające w lekkim nieładzie włosy. dziękuję. tak pewnego siebie we własnym ciele. Jak oni to robią? Przyniósł sobie także muffinkę z jagodami. ledwie będąca w stanie przejść od punktu A do punktu B. Policzki robią mi się szkarłatne.

Że co? – Kto? – Ten fotograf. – Herbatę lubię czarną i słabą – wyjaśniam. Dlaczego pan sądzi. Przyjaźnię się z José. José Rodriguez. To pani chłopak. ale czuję się sparaliżowana. – Nie. Grey kiwa lekko głową. Chcę odwrócić wzrok.62 ukrywam. Gdy odkładam saszetkę na talerzyk. To nie . Dlaczego odniósł takie wrażenie? – Nie. Zaczarowana. a on do pani. Wraca ten jego tajemniczy uśmiech. – Rozumiem. Wrzucam saszetkę do dzbanka i niemal od razu wyjmuję ją łyżeczką. – Chce pani spróbować? – pyta. dziękuję. – Jest dla mnie jak rodzina – szepczę. – Nasze spojrzenia krzyżują się. którego wczoraj poznałem w sklepie. jak uśmiechała się pani do niego. Długimi palcami sprawnie odsuwa papierek. Śmieję się nerwowo. a ja przyglądam się temu z fascynacją. ale nic więcej nas nie łączy. – A ten chłopak. Grey przechyla głowę i mierzy mnie pytającym spojrzeniem. wyraźnie usatysfakcjonowany moją odpowiedzią. – Marszczę brwi i znowu wbijam wzrok w dłonie. że to mój chłopak? – Widziałem. Zaciekawił mnie. i opuszcza spojrzenie na muffinkę.

. Proszę nie opuszczać głowy. – Och. panno Steele. – Tajemnicza z pani kobieta.. a on posyła mi krzepiący. – A czemu pan pyta? – Denerwuje się pani w towarzystwie mężczyzn. Żałuję jedynie. co zdarza się często. Denerwuję się tylko w twoim towarzystwie. to się robi niemądre. Jasna cholera. – Z wyjątkiem tego. Paul to tylko kolega. Znowu patrzę na dłonie.. Jest pani bardzo uczciwa. ale zarazem cierpki uśmiech. – Onieśmiela mnie pan. Zerkam na niego. – Jest pani bardzo zamknięta w sobie – mruczy. Tajemnicza? Ja? – Nie ma we mnie nic tajemniczego. Grey. z jakiego powodu się pani rumieni.63 pani chłopak? – Nie. to ma charakter personalny. jak ja to robię? To zdumiewające. że się pani rumieni. Lubię widzieć pani twarz. – Dzięki temu mogę choć trochę się domyślać. Naprawdę? Rany. Ja zamknięta w sobie? Nie ma mowy. ale w duchu gratuluję sobie szczerości. Mówiłam to panu wczoraj. – I słusznie czuje pani onieśmielenie. w jakim kierunku zmierzają pani myśli – oświadcza. Och. że nie wiem. – Pąsowieję.

że to robię. – To dobrze. Dlaczego nie poprosił pan. on także się lekko rumieni. Anastasio – mówi. Uraziłem panią? – W jego głosie słychać zaskoczenie. gdyby to jednak Kate pojechała na ten wywiad. Nie mogę uwierzyć. I dalej nie powiedział: „Mów mi Christian”. że moje nastawienie względem niego jest takie wrogie. Ona jest taka sama jak on. abym mówiła mu po imieniu? – Dziwi mnie moja śmiałość. Lubię taki stan rzeczy. – Na wszystkich polach. Och. Rzeczywiście ma bzika na punkcie kontrolowania wszystkich i wszystkiego i jakaś część mnie myśli teraz. czego chcę. „No i jest piękna” – przypomina mi podświadomość. jak na komendę. – Nie – odpowiadam zgodnie z prawdą. – Ale zachowuje się pan bardzo władczo – wbijam mu szpilę. . Jasna cholera! – Zawsze czyni pan takie osobiste uwagi? – Nie zdawałem sobie sprawy z tego. że może lepiej by było. A ja. Zupełnie jakby próbował mnie odstraszyć. rumienię się. jak przewidywałam. – Przyzwyczajony jestem do zdobywania tego. Dlaczego ta rozmowa stała się tak poważna? Nie przebiega tak. Nie podoba mi się ta myśl.64 Wkłada do ust mały kawałek muffinki i zaczyna go powoli przeżuwać. – Nie wątpię. – Po imieniu zwracają się do mnie jedynie członkowie rodziny i kilkoro bliskich przyjaciół. Unosi brwi i o ile dobrze widzę. Biorę łyk herbaty. Poza tym jest prawie blondynką – lekko rudawą – tak jak wszystkie kobiety w jego biurze. nie odrywając ode mnie wzroku.

– Proszę mi opowiedzieć o rodzicach. – Moja mama mieszka w Georgii ze swoim nowym mężem. – A ojciec? – Ojciec zmarł. – Tak jak i pan. – Jest pani jedynaczką? – pyta. – Widać.65 a Grey zjada kolejny kawałeczek ciastka. – Przykro mi. Prycham. Bobem. – I pani matka ponownie wyszła za mąż. – Niewiele pani zdradza. Mój ojczym mieszka w Montesano. Czemu chce to wiedzieć? To takie nudne. Co takiego? Znowu zmienia temat. że mówi to szczerze. prawda? – pyta cierpko. kiedy byłam mała. Marszczy brwi. – Tak. . – Nawet go nie pamiętam. – Można tak to ująć. pocierając w zamyśleniu brodę.

że pojawiło się wtedy kilka całkiem dociekliwych pytań. Wzruszam ramionami. – Teraz ma Boba. Kurka wodna. – Uśmiecha się drwiąco.. jakiego znam. To nieuleczalna romantyczka. Nie tracę nadziei. Christian unosi z zaskoczeniem brwi. Już tak dawno nie widziałam się z mamą. Po raz kolejny skręcam się z zażenowania. – I tyle? – pyta zaskoczony Grey. – Uśmiecham się ciepło. jeśli nie chcę czuć skrępowania za każdym razem. kiedy kolejny idiotyczny plan spali na panewce. Obecnie ma czwartego męża. – Dogaduje się pani z ojczymem? – Oczywiście. Naprawdę nie powinnam patrzeć na jego usta. że w przyszłości będzie mi potrzebna intensywna terapia.66 – Już raz przeprowadziła pani ze mną wywiad i pamiętam. Dorastałam z nim. Zaczynam opowiadać o mojej matce – cokolwiek. Christian przygląda mi się uważnie. To jedyny ojciec. że Bob czuwa i zdoła jej pomóc. gdy przypomnę sobie tamtą chwilę. – Moja mama jest cudowna. Wytrąca mnie to z równowagi. Wiem. co jakiś czas racząc się kawą.. małomówny. byle tylko zagłuszyć tamto wspomnienie. Czego ten facet się spodziewa? Historii mego życia? . – A jaki on jest? – Ray? Jest. Pamięta to gejowskie pytanie. – Tęsknię za nią – kontynuuję. Te usta.

aby nie przewrócić oczami. Wzrusza ramionami. – Opowie mi pan o swoich rodzicach? – pytam. zwłaszcza europejski.. Po co Greyowi ta wiedza? To naprawdę nie jego sprawa. – Lubi futbol. Moja mama poznała Męża Numer Trzy. który wyrusza na podbój świata biznesu i w pojedynkę go podbija. Jakoś się powstrzymuję. Zostałam z Rayem. – Nie chciała pani mieszkać z mamą? – pyta. Byłym wojskowym. która adoptuje troje dzieci.. a jedno z nich wyrasta na pięknego mężczyznę. – Tato w Seattle. Rumienię się. Jest stolarzem. i robienie mebli. Marszczy brwi. kiedy miałam piętnaście lat. I.67 – Małomówny jak jego pasierbica. jest prawnikiem. – Mieszkała pani z nim? – Tak. i wędkarstwo muchowe. Grey. i grę w kręgle. Ciekawi mnie ta odnosząca zawodowe sukcesy para.. – Mąż Numer Trzy mieszkał w Teksasie. a mama pediatrą. moja mama była świeżo upieczoną mężatką. No ale każdy kij ma dwa końce.. a więc dorastał w zamożnej rodzinie. jakby nie rozumiał. – Urywam. To naprawdę nie twoja sprawa. Co uczyniło go . Myśmy mieszkali w Montesano. Mieszkają Och. no wie pan. Mama nigdy nie mówi o Mężu Numer Trzy. – Wzdycham.

Co on ukrywa? – Chciałaby pani jechać? – Do Paryża? – pytam piskliwie. Zerkam na zegarek. A kto by nie chciał? – Pewnie – przyznaję. – Ale tak naprawdę to marzy mi się Anglia. – Podobno Paryż jest śliczny – mówię. że powinnam się teraz uczyć. Chciałabym zobaczyć miejsca.68 takim właśnie człowiekiem? Rodzina musi być z niego dumna. – A więc powrót do banałów.. – To ojczyzna Szekspira. Thomasa Hardy’ego. Była tam pani? – pyta. Mam dużo nauki. – Ponieważ? Mrugam szybko. Steele. – Nigdy nie byłam za granicą. Przechyla głowę na bok. – Ta rozmowa o geniuszach literatury przypomina mi. – Czym się zajmuje pańskie rodzeństwo? – Elliot pracuje w budownictwie. które zainspirowały tych ludzi do napisania takich wspaniałych książek. – Czas na mnie. a moja młodsza siostra przebywa obecnie w Paryżu i uczy się gotować pod okiem jakiegoś znanego francuskiego szefa kuchni. Skoncentruj się. O rety. Nie chce rozmawiać o swojej rodzinie ani o sobie. Po irytacji nie ma ani śladu. Austen. przesuwając palcem wskazującym po dolnej wardze. . Czemu nie chce rozmawiać o swojej rodzinie? Dlatego. sióstr Bronte. – W jego oczach pojawia się irytacja. że został adoptowany? – To prawda..

– Najczęściej. że w przyjacielskim milczeniu. Wracamy do skrzyżowania niedaleko hotelu. Kiwa głową. Wyciąga rękę. – Dziękuję za herbatę. Wracamy spacerkiem do hotelu i chciałabym rzec. Czuję się. – Gdzie jest samochód panny Kavanagh? – Na hotelowym parkingu.69 – Do egzaminów? – Tak. Speszona ujmuję ją i wychodzę za nim z kafejki. Posyła mi ten swój dziwny uśmiech w stylu „a ja mam wielką tajemnicę”. Anastasio. On przynajmniej wygląda jak zawsze spokojnie i opanowanie. Wiem. Jeśli zaś chodzi o mnie. Cała przyjemność po mojej stronie. Cóż za dziwne pytanie.. Zaczynają się we wtorek. – Zawsze chodzi pani w dżinsach? – pyta ni z tego. że wszystko . to desperacko próbuję ocenić. – Nie ma za co. na jakie stanowisko. jak się udało nasze spotkanie przy kawie. Kręci mi się w głowie. tyle że nie wiem. że nasz wspólny czas jest ograniczony. jakbym wracała z rozmowy w sprawie pracy. Chodźmy. panie Grey. I świadoma jestem tego. ni z owego. – Odprowadzę panią..

Muszę spróbować zebrać myśli. jak wciąga powietrze. że rozwinie to enigmatyczne stwierdzenie – tak się jednak nie dzieje. – Cholera. jadący pod prąd ulicy jednokierunkowej. w drugiej znajduję się w jego ramionach. to mieszanka odurzająca. co on ma na myśli? Nie jest gejem? A może jest – o kurde! Najwyraźniej podczas wywiadu mnie okłamał. Być może on kogoś ma. Anastasio. Nie bawię się w dziewczyny – mówi miękko. Oddycham głęboko. a ja nie uciekam spojrzeniem przez chwilę..70 schrzaniłam. O kurczę. czy ja to właśnie powiedziałam na głos? Jego usta wykrzywiają się w półuśmiechu. – Ma pan dziewczynę? – wyrzucam z siebie. gdy tymczasem palce drugiej ręki delikatnie i badawczo błądzą po mojej twarzy. gdy obok mnie śmiga rowerzysta.. Robię krok w przód i potykam się. że wpadam na niego w chwili. Przez chwilę sądzę. Ale w końcu moją uwagę przyciągają . Wszystko dzieje się tak szybko – w jednej chwili upadam. Patrzy mi prosto w oczy. przyciskając do siebie. Muszę od niego uciec. – Wszystko w porządku? – pyta szeptem. Ana! – woła Grey. Tuli mnie mocno do piersi. że udzieli mi jakiegoś wyjaśnienia. męski zapach.. Mija mnie o włos.. – Nie. Och. Obejmuje mnie ramieniem. Wdycham jego czysty. O święty Barnabo. Muszę stąd iść. Pachnie świeżym praniem i jakimś drogim żelem pod prysznic. Patrzy na mnie. Kciukiem muska dolną wargę i słyszę. a może przez całą wieczność. Pociąga mnie za rękę tak mocno.

.71 jego piękne usta. Pragnę poczuć jego usta na swoich. I po raz pierwszy od dwudziestu jeden lat pragnę być pocałowana. O rety.

dałam mu to jasno do zrozumienia. uważnie śledzi moją reakcję. Nie chce mnie. podczas gdy ja w ogóle przestałam to robić. aby mnie.72 ROZDZIAŁ CZWARTY Błagam go w myślach. A ja jestem w stanie myśleć wyłącznie o tym. powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. Anastasio. Poziom adrenaliny wywołany niemal zderzeniem z rowerzystą albo odurzającą bliskością Christiana opada i czuję teraz słabość w całym ciele. – Rozumiem. Że co? A skąd on to może wiedzieć? Chyba ocena należy do mnie. widać. pocałował. oddychaj. Czuję się zniewolona. Zamyka oczy. gdy on się odsuwa. Teraz cię puszczę i pozwolę odejść – mówi cicho i delikatnie odpycha mnie od siebie. nieznajoma potrzeba. jak oddycha. a on tego nie zrobił. wciąga powietrze i ledwie zauważalnie kręci głową. jakby udzielał odpowiedzi na moje niewyartykułowane pytanie. – . do cholery. Paraliżuje mnie dziwna. „Nie!” – krzyczy moja psychika. Słyszę. Koncertowo wszystko spieprzyłam. Marszczę brwi i ogarnia mnie uczucie odrzucenia. Pocałuj mnie. Nie jestem mężczyzną dla ciebie – szepcze. a sama nie mogę się poruszyć. Kiedy ponownie otwiera oczy. aby mnie pocałował. że podjął jakąś decyzję. że pragnęłam. a on pociemniałych oczu nie odrywa ode mnie. Wpatruję się jak urzeczona w idealnie wykrojone usta Christiana Greya. – Anastasio. proszę. Naprawdę mnie nie chce. – W końcu wraca mi zdolność mówienia. Jego dłonie spoczywają na moich ramionach. – Oddychaj. Trzymasz mnie w ramionach.

że mnie uratowałeś – odpowiadam szeptem. – Za co? – Marszczy brwi. czując się jak idiotka. Boję się myśleć. Wygląda na rozdartego. a ja stoję przed nim.. – Anastasio. W jego oczach maluje się przygnębienie. sfrustrowanego.. Wszystkie moje mgliste. że właśnie się włączyło zielone światło. Z trudem odzyskuję zdolność myślenia. . – Powodzenia na egzaminach. – Ten idiota jechał pod prąd. Chcę stąd jechać. że za mną podąża Grey. – Dzięki za herbatę i za sesję zdjęciową – bąkam. Muszę zabrać kruchą. – Za to. ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy.. Christianie? – warczę z irytacją.. – Urywa i moją uwagę przyciąga udręka słyszalna w jego głosie. – Co. ja. Jak mogłam tak niewłaściwie odczytać wysyłane przez niego sygnały? Muszę stąd jak najszybciej uciec. zranioną dumę i jakoś ją uleczyć. Odwracam się w stronę ulicy i z ulgą się przekonuję. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam? „Czego Christian Grey mógłby chcieć od ciebie?” – drwi moja podświadomość.73 Dziękuję – mamroczę zalana falą upokorzenia. nieokreślone bliżej nadzieje legły w gruzach. Przeczesuje dłonią włosy. On mnie nie chce. że tu byłem. Dobrze. gdy nie kończy zdania. świadoma tego. Zniknęła gdzieś wcześniejsza samokontrola. Pod hotelem odwracam się do niego. Chcę stąd jak najszybciej odejść. Nie zabrał rąk z moich ramion. Niechętnie podnoszę wzrok. Chcesz przez chwilę odpocząć w hotelu? – Puszcza mnie. co ci się mogło stać. Szybko przechodzę na drugą stronę.

Opłakuję coś. Może muszę się po prostu wypłakać. – W moim głosie słychać sarkazm.74 Co? Dlatego jest tak zasmucony? Tak ma wyglądać nasze pożegnanie? „Powodzenia na egzaminach”? – Dzięki. Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki. Na boisku jestem zdecydowanie kulą u nogi. Był na uczelni chłopak. zła na siebie za tę bezsensowną reakcję. – Odwracam się na pięcie. któremu się podobałam. Co ja sobie wyobrażałam? W moich oczach wzbierają nieproszone łzy. Od zawsze brak mi pewności siebie. ale nikt nigdy nie wzbudził we mnie zainteresowania – nikt z wyjątkiem cholernego Christiana Greya. że się nie potykam. Być może ten niedorzeczny ból zmniejszy się. Nigdy dotąd nie poznałam. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei. . zbyt chuda. jak smakuje odrzucenie. Ale jestem przekonana. ale to akurat rozumiałam: bieganie i jednoczesne odbijanie czy rzucanie piłki to nie dla mnie. Kładąc głowę na kolanach. Dlaczego płaczę? Osuwam się na ziemię. kiedy ja stanę się mniejsza. pozwalam płynąć tym irracjonalnym łzom. to mnie wybierano zawsze jako ostatnią podczas gry w kosza albo siatkę. Podciągam kolana pod brodę. że żaden z nich nie szlochał w żadnym ciemnym zakątku. Może powinnam być milsza dla chłopców pokroju Paula Claytona i José Rodrigueza. Kiedy docieram do ciemnego betonowego wnętrza. oświetlanego jedynie słabymi jarzeniówkami. panie Grey. jestem zbyt blada. opieram się o ścianę i chowam twarz w dłoniach. Zgoda. Co za absurd. chcąc się zwinąć w jak najmniejszą kulkę. zbyt niechlujna. przeklętych marzeń i oczekiwań. czego nigdy nie miałam. Zawsze więc to ja odtrącałam potencjalnych adoratorów. i bez oglądania się za siebie odchodzę w stronę garażu podziemnego. – Do widzenia. nawet zdziwiona tym. zbyt niezgrabna – lista moich wad nie ma końca.

– Głos jej łagodnieje.. Potraktuję ten incydent jako nauczkę i skoncentruję się na egzaminach. Kręcę głową. Steele. co cholernie oczywiste. Kate. jest naprawdę groźna.. – W takim razie czemu płakałaś? Ty nigdy nie płaczesz.. Natychmiast! I przestań się nad sobą użalać”. – Mało brakowało. Ruszam w stronę samochodu Kate.. tylko nie inkwizycja Katherine Kavanagh. a przejechałby mnie rowerzysta. Myśl ta wywołuje na mojej twarzy cierpki uśmiech. jedź do domu. – Czasem ma wyjątkowy dar ubierania w słowa tego. ocierając po drodze łzy z twarzy. Zapomnij o nim. kiedy dostrzega moją twarz. – To w sumie niewiele. Weź się w garść.. a jej mina. – Nic. o kurczę. – Co ci zrobił ten drań? – warczy. Kate siedzi przy stole. „Wsiadaj do samochodu. – Ana.. Mocno mnie przytula.75 „Przestań! Przestań! Przestań!” – krzyczy moja podświadomość. Ręce ma skrzyżowane na piersiach i z frustracją tupie jedną stopą. ale równie dobrze mogłabym mieszkać z głuchoniemym ślepcem. Wstaje. pochylona nad laptopem. Muszę coś powiedzieć. a jej spojrzenie pełne jest troski. bierz się za naukę. niego. wszystko w porządku? Jesteś ranna? – Odsuwa mnie na odległość ramienia i szybko lustruje od stóp do głów. . – Płakałaś. ale od razu odwraca jej uwagę od. aby mi odpuściła. dając tym gestem do zrozumienia. co się stało? O nie. a potem wstaję. – Jezu. Ana. – I w tym cały problem. Powitalny uśmiech gaśnie. Nie będę już o nim myśleć. aby dała mi spokój. Oddycham głęboko.

aby nie widziała mojej twarzy. – Co masz na myśli? – Och. ma więcej kasy niż ty. – Odwracam się na pięcie i staję z nią twarzą w twarz. Było w porządku. no ale w sumie ma jej więcej od większości Amerykanów! – Kate. Jak tam kawa? Wiem.76 – Nie. – Ana! Na litość boską. . – Nic dziwnego. Kate – dodaję cierpko. ile razy mam ci to powtarzać? Ślicznotka z ciebie – przerywa mi. w zasadzie nie ma o czym opowiadać. – Tak. Zaraz zacznie tę swoją tyradę. to oczywiste.. – Dla mnie nie – oświadcza. Więcej się z nim nie spotkam. to przecież nie moja liga. dlaczego mnie zaprosił. Nie wiem. Udaję się do kuchni. – Podobasz mu się. – Okej. – Tak. Christian mnie uratował – szepczę. udaje mi się wypowiedzieć to spokojnie i rzeczowo. – Zamówiłam herbatę. O nie. – Och? Dupa blada. że jej nie znosisz. Zaintrygowałam ją tym. – Ale bardzo się zdenerwowałam. – Wzruszam ramionami.. – Już nie. Kate. gdyż zdążyła już się pojawić w drzwiach kuchni. on jest.

A może on żyje . dlaczego to podobno nie mężczyzna dla mnie. Jakoś dam radę z tym żyć. pochodzimy z dwóch różnych światów. To nie mężczyzna dla mnie. Marszczy brwi. że nie przyswoiłam tej informacji prędzej. Jestem Ikarem. Ciągle przypomina mi się ten jego tekst: „Nie bawię się w dziewczyny” i wkurzam się na siebie. że czytam artykuł. – Wyczarowuję uśmiech i podchodzę do laptopa. Dopiero kiedy leżę w łóżku i próbuję zasnąć. Nie chciał mnie jako swojej dziewczyny. czarno-biały. a potem wyjmuję notatki i biorę się za czytanie. To właśnie miał na myśli i teraz łatwiej jest mi zaakceptować jego odrzucenie. Kate. Krańcowo różnimy się od siebie. a tymczasem patrzę mu prosto w oczy. szukając w tym zdjęciu jakiejś wskazówki odnośnie do tego. – Chcesz zobaczyć artykuł? Jest gotowy.. No i oto on. kiedy znajdowałam się w jego ramionach i każdą komórką błagałam. José zrobił naprawdę świetne zdjęcia. Przekręcam się na bok. prawie. pozwalam myślom pomknąć ku temu dziwacznemu przedpołudniu. A teraz idę się uczyć. wpatruje się we mnie i uznaje mnie za wybrakowaną. proszę cię. Czy naprawdę potrzebuję wizualnego pięknego Christiana „Nie-chcę-cię” Greya? przypomnienia – Jasne. aby mnie pocałował. że od teraz nie będę o nim myśleć.77 – Kate. Rozumiem. Jest zbyt olśniewająco przystojny. Przecież to wtedy powiedział. I nagle robi się to oczywiste. Muszę się uczyć. Jego słowa mają sens. W duchu składam sobie przyrzeczenie. Udaję. który znalazł się zbyt blisko słońca i w rezultacie spłonął.. – Bardzo dobry artykuł.

Może to od mamy albo Raya. która zawzięcie pisze. „Nie na ciebie” – prycha zaspana podświadomość. doskonale wiedząc. Ostatni egzamin dobiegł kresu.. – Ana. i nie wiem. Może on czeka. Tej nocy śnię o szarych oczach. Zerkam w drugi koniec sali gimnastycznej na Kate. Możliwe. że nawet się upiję! Jeszcze nigdy nie byłam pijana.. No i nadszedł koniec mojej uczelnianej kariery. liściastych wzorkach na mleku i biegam po ciemnych pomieszczeniach. Zostało pięć minut. Skończyłam. Ona także się uśmiecha. po czym przypuszcza atak na moje sny. przesyłka dla ciebie. Jest piątek i wieczorem będziemy świętować. Kate wręcza mi paczkę i bierze ode mnie klucze. ostro świętować.78 w celibacie? Zamykam oczy i zaczyna mi pracować wyobraźnia. Brak adresu nadawcy. . Kate kończy pisać i odkłada długopis. aby otworzyć drzwi. osamotnionych studentów. Dziwne. Odkładam długopis. nie rozmawiając po drodze o ostatnim egzaminie. Wracamy jej autem do mieszkania. że tylko tam jest to możliwe. rozjaśnianych jedynie upiornym światłem jarzeniówek. To chyba pierwszy uśmiech w tym tygodniu. Szukam w torebce kluczy. Niczego ostatnio nie zamawiałam z Amazona. Już nigdy nie będę musiała siedzieć wśród niespokojnych. – Kate stoi na schodkach przed drzwiami. Patrzy w moją stronę. Przesyłkę zaadresowano do panny Anastasii Steele. trzymając w ręce paczkę owiniętą w brązowy papier. Kate bardziej przejmuje się tym. czy przed czymś uciekam. czy biegnę ku czemuś. w co się ubrać dzisiejszego wieczoru. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. W myślach robię pełne gracji gwiazdy. – Pewnie od rodziców.

kto je przysłał. może to coś rozmyślnego. W środku znajdują się trzy pozornie identyczne książki w idealnym stanie. I od razu wiem. – Pierwsze wydanie – szepczę. A może to wcale nie ironia. Bierze do ręki kartkę. oraz arkusik białego papieru. Rozrywam papier i moim oczom ukazuje się obite skórą pudełko. – Kate otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem. Otwieram pierwszą z góry. trzy tomy Tessy d’Urberville. – Grey? Kiwam głową.79 – Otwórz! – Kate cała w skowronkach idzie prosto do kuchni po naszego „szampana na koniec egzaminów”. – Nikt inny nie przychodzi mi na myśl. to pierwsze wydanie. . – Nie.. Oglądam książki. Muszą być warte majątek.. Cóż za ironia – dopiero co przez trzy godziny pisałam pracę na temat powieści Thomasa Hardy’ego. A tam staroświecką czcionką napisano: A niech mnie. Po jednej stronie napisano odręcznie następujący tekst: Rozpoznaję cytat z Tessy. Kate zerka mi ponad ramieniem na książki. obite starym materiałem.

. że nie chcesz o nim rozmawiać. Przecież nie dobijam się do jego drzwi. – Tak. Ale twoje jest w znacznie lepszym stanie. zachowując całkowitą powagę. . Tessa mówi to potraktowana przez Aleca D’Urberville’a. – Ten cytat. Kate wręcza mi kieliszek z szampanem. – Marszczę brwi. w którym Angel Clare każe się odpierdolić? – pyta Kate. – Wiem. Odeślę je z równie zbijającym z tropu cytatem z jakiegoś mroczniejszego fragmentu Tessy. W minionym tygodniu nie pozwoliłam sobie rozmyślać o Christianie Greyu. do matki niegodziwie – Wiem – duma Kate. – Chichoczę. Musiało kosztować jeszcze więcej. Dlaczego mi to przysłał? Przecież powiedział. właśnie tego. – Znalazłam jedno pierwsze wydanie Tessy w Nowym Jorku za czternaście tysięcy dolarów. jego szare oczy nadal prześladują mnie w snach i wiem. Licho wie czemu. że nie jestem dla niego. że o nim myślisz. on ciągle mnie ostrzega. ale też wiem. czy nie. nim wymażę z pamięci. Okej. Czy cię ostrzega. Uwielbiam Kate. To chyba ostrzeżenie. jak to jest – być w jego ramionach i czuć ten wspaniały zapach. – Co on ci próbuje powiedzieć? – Nie wiem i mam to gdzieś.80 – Co znaczy ta kartka? – Nie mam pojęcia. że minie wieczność. – Tego. jest taka lojalna i zawsze mnie wspiera. – Kate zasięga porady u swego najlepszego przyjaciela. Nie mogę przyjąć tych książek.. Google. Wypakowuję książki i kładę je na stole.

81 – Za koniec egzaminów i nasze nowe życie w Seattle – mówi z szerokim uśmiechem. ależ oni sobie żyją. Ana? – José przekrzykuje hałas. – Uśmiecham się. Dołącza do nas José. ale jest w imprezowym nastroju i kupuje nam wszystkim dzban margarity. nasze nowe życie i doskonałe wyniki. Zwłaszcza że wcześniej był już szampan. Kate ma bardzo mocną głowę. który pracuje w studenckiej . On kończy studia dopiero za rok. Ale wrócisz na moją wystawę? – No jasne. za nic bym jej nie przegapiła. – Chichoczę. – Twoja obecność wiele dla mnie znaczy. – Dios mio. a on obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. doskonale zdaję sobie sprawę. – Stukamy się kieliszkami i pijemy. Ana! – woła Kate. jednego z naszych kolegów z wydziału. – Kate i ja przeprowadzamy się do Seattle. Rodzice Kate kupili jej tam mieszkanie. – Za koniec egzaminów. Ana – szepcze mi do ucha. Gdy wypijam piątego drinka. Pójdę zamówić nam cały dzban. Ramieniem obejmuje Leviego. – I co teraz. że to mało rozsądne. – Jeszcze jedną margaritę? – José Luisie Rodriguez. w Seattle W barze jest głośno i pełno w nim prawie absolwentów. czy ty próbujesz mnie upić? Bo chyba ci się udaje. którzy przyszli świętować. – Chyba lepiej napiję się piwa. – Więcej procentów. dzięki czemu ogarnia nas poczucie wolności. José.

. Hmm. Kręci mi się w głowie. do kogo ostatniego dzwoniłam? Do José? Przed nim jest numer. aby zabić czymś nudę czekania. to powinnam skorzystać z toalety. Drinki oparte na tequili to nie jest dobry pomysł. Proszę bardzo. która jest godzina. A ona wygląda oszałamiająco w bluzeczce na ramiączkach. – Anastasio? W jego głosie słychać zaskoczenie.. niech wie. że do niego dzwonię. O kurczę. Ja należę raczej do dziewczyn preferujących trampki i T-shirty. Ana. Może powie mi. ale ty – rzucam oskarżycielsko. szczerze mówiąc. Nie mam pojęcia. Chichoczę.82 gazecie jako fotograf. Oczywiście trzeba czekać w kolejce. – To nie ja jestem dziwna. Włosy upięła wysoko i tylko pojedyncze pasma otaczają jej twarz. że skoro i tak wstałam od stolika. dlaczego przysłał mi te książki i zagadkową wiadomość. Alkohol uczynił mnie odważną. którego nie rozpoznaję. sama jestem zaskoczona tym. Chwiejnym krokiem ruszam w stronę łazienek. może go obudzę. abym się trzymała na dystans. ale włożyłam najlepsze dżinsy. Dobrze myślisz. Wzrokiem wodzi za Kate. Wtedy mój zamroczony umysł zaczyna pracować.. – Anastasio. to chyba jego numer. Ach tak. Cóż. Jeśli chce. powinien zostawić mnie w spokoju. . Grey. Skąd wie. ale na korytarzu jest przynajmniej spokojnie i chłodno. Wyplątuję się z objęć José i wstaję od stolika. że to ja? – Dlaczego przysłałeś mi książki? – pytam bełkotliwie. Wyjmuję z kieszeni komórkę. Na dzisiaj dał sobie spokój z fotografowaniem otaczającej go pijackiej zabawy. Powstrzymuję pijacki uśmiech i wciskam odpowiedni przycisk. obcisłych dżinsach i szpilkach. Przeciskam się do baru i uznaję. Muszę się przytrzymać oparcia krzesła. wszystko w porządku? Masz dziwny głos – mówi z niepokojem. Odbiera po drugim sygnale..

. kurwa. jak się spodziewałam. gdzie ty. Pod wpływem tej wizji śmieję się w głos. że wyobrażam go sobie jako reżysera sprzed lat ubranego w bryczesy i dzierżącego staroświecki megafon oraz szpicrutę.. – Ta rozmowa nie przebiega tak.83 – Anastasio. gdzie jesteś? Mów natychmiast. – Ana. – Którym barze? – W jego głosie słychać irytację. – W jakim barze jesteś? – Dlaczego przysłałeś mi te książki. Znowu się śmieję. władczy – chichoczę. – Gdzie w Portland? . – Jesteś taki. – Jak wrócisz do domu? – Dam sobie radę. daleko od Seattle. – W barze w Portland. – Jestem w Portland.. jesteś? Christian Grey przeklina. Christianie? – Anastasio. czy ty piłaś? – A co ci do tego? – Jestem ciekawy.. Gdzie teraz jesteś? – W barze. – Jego ton jest tak despotyczny.

już dobrze. wychwalający zalety bezpiecznego seksu.84 – Dobranoc.. kiedy krok za krokiem przesuwam się w stronę toalety. Cóż.. Misja niezakończona sukcesem. Odzywa się mój telefon. Tego akurat się nie spodziewałam. Myję ręce i zerkam do lustra. Bezmyślnie wpatruję się w wiszący na drzwiach plakat. . – Długo cię nie było – gani mnie Kate. w końcu wracam do stolika. Nie znajdzie mnie.. zaraz.. tequila.. czy ja przed chwilą zadzwoniłam do Christiana Greya? Cholera. Hmm. Marszczę brwi. Ha! Ale w sumie nie odpowiedział mi na pytanie dotyczące książek. Tylko Christian może wydawać się jednocześnie spokojny i groźny. Całą wieczność czekam przy barze na dzban piwa. Jedzie po mnie? O nie. Chyba zaraz zwymiotuję. Mocno wali mi serce. Christianie. a do tego czasu nas już tu dawno nie będzie.. Podciągam dżinsy. gdzie jestem. Kuźwa. – Jadę po ciebie – oświadcza i rozłącza się. To przez niego kręci mi się w głowie. a ja aż podskakuję. nie. – Gdzie się podziewałaś? – Czekałam w kolejce do kibelka. Zaraz. W końcu docieram do kabiny. Poza tym podróż z Seattle potrwa kilka godzin. Mam zaróżowione policzki i wyglądam nieco niewyraźnie. Nie powiedziałam mu. – Ana! Rozłączam się. Naprawdę jestem pijana – strasznie kręci mi się w głowie. taki był przecież plan. – Cześć – rzucam nieśmiało do aparatu.

a potem pociąga spory łyk. – Uśmiecham się do niego blado.85 José i Levi zatopieni są w ożywionej dyskusji na temat miejscowej drużyny bejsbolowej. ale ty masz słabą głowę. – Pomóc ci? – pyta i przysuwa się. w głowie mi się nieprzyjemnie kręci i lekko się chwieję na nogach. – Ja też – mruczy i bacznie mi się przygląda. – Przy moim boku zjawia się José. Chyba zaraz puszczę pawia. – Ana. Wszystko widzę podwójnie. – Wszystko w porządku? – Chyba trochę za dużo wypiłam. Robi mi się niedobrze. wyjdę na chwilę na dwór i zaczerpnę świeżego powietrza. nic mi nie jest. – José. po czym obejmuje ramieniem. jak w starych odcinkach Toma i Jerry’ego. Czemu się aż tak zaprawiłam? – Ana. I znowu przeciskam się przez tłum. – Ana. José przerywa na chwilę tyradę i rozlewa wszystkim piwo. Oddychając chłodnym wieczornym powietrzem. co ty wyrabiasz? . proszę – szepcze i przyciąga mnie bliżej siebie. – Dość słabo próbuję go odepchnąć. że naprawdę mam nieźle w czubie. uświadamiam sobie. Trzymam się. – José. Bardziej niż zazwyczaj. – Kate. – Za pięć minut wracam.

że jest wściekły. Ogarnia mnie panika. proszę. cariña – szepcze w moje usta. – José. że cię lubię. Przytrzymam . – W ciemnościach odzywa się cichy głos. – Jedną ręką obejmuje w pasie. że się duszę. Oddech ma ciepły i zbyt słodki: od margarity i piwa. on mnie zamierza pocałować.. zrób to tutaj. to on. Delikatnie prowadzi mnie w stronę wysokiego klombu na skraju parkingu. Mam wrażenie. nie. – Jeśli masz jeszcze wymiotować. Z uczuciem ulgi dostrzegam. Ana. Ana! – José odskakuje ze wstrętem. Jasny gwint. Grey chwyta moje włosy i odsuwa je z linii ognia. że panuje tam względna ciemność. ale jego umięśnione ciało jest silniejsze. – Dios mio. Święty Barnabo! Christian Grey. Cholera. nie – błagam. Zerkam niespokojnie na Christiana. Ana. – Proszę. Patrzy spode łba na José i widać. Czuję się pijana i pozbawiona kontroli nad sytuacją. że pani powiedziała „nie”. – Grey – rzuca zwięźle. Nie chcę tego. przestań. Moje ciało nie jest dłużej w stanie tolerować alkoholu i spektakularnie wymiotuję na ulicę. Skąd się tu wziął? José mnie puszcza. a drugą ujmuje brodę. José. – Nie. – Wydaje mi się.86 – Wiesz. Jesteś moim przyjacielem i zaraz chyba zwymiotuję. – Odpycham go. Palce wsunął w moje włosy i teraz unieruchamia mi głowę. Delikatnie całuje moją brodę.. kierując się ku kącikowi ust. Żołądek podchodzi mi do gardła i zginam się we dwoje.

Spogląda na mnie z niezdradzającym niczego wyrazem twarzy. co znaczy „T”. Niezdarnie próbuję go odepchnąć. Zbieram się na odwagę i zerkam na niego. Jęczę i chowam twarz w dłoniach. wszędzie.. Grey puszcza mnie i podaje chusteczkę. że już nigdy nie tknę alkoholu. To wszystko jest po prostu zbyt potworne. Kurczę. a drugą przytrzymuje włosy. José stoi w pobliżu wejścia do baru i nas obserwuje. kogo ty próbujesz oszukać... Chcę. lnianą chusteczkę z monogramem. Nie wiedziałam. który wydaje się mocno zawstydzony i – podobnie jak ja – onieśmielony przez Greya.. ale znowu wymiotuję. byle nie tutaj. i znowu. CTG. – Ja. Ale to teraz jest znacznie bardziej upokarzające. Trudno to nazwać wytwornym zachowaniem. To musi być najgorsza chwila w moim życiu... W końcu torsje mijają. że można je jeszcze kupić. Nie jestem w stanie na niego spojrzeć. ale oboje go ignorujemy. jak puszczasz pawia na miejscową florę. aby połknęły mnie azalie na klombie. ale żadne z nich nie nadaje się do powtórzenia w obecności pana prezesa Christiana Greya. tak strasznie mi wstyd. . Wycieram usta. targają mną paskudne torsje. ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek mam już pusty. Mam parę słów do powiedzenia temu mojemu tak zwanemu przyjacielowi. Nadal kręci mi się w głowie. Ana. Piorunuję go wzrokiem.87 cię. Opieram się dłońmi o otaczający klomb murek i ledwie się trzymam na nogach – takie wymioty są strasznie wyczerpujące. W duchu zarzekam się. Chcę znaleźć się gdziekolwiek. zastanawiając się. Odwracam się i patrzę na José. Może odrzucenie Christiana. eee. przecież dopiero co widział. Tylko on mógłby mieć przy sobie świeżo wypraną. Jedną ręką obejmuje moje ramiona. zobaczymy się w środku – mamrocze José i znika za drzwiami. kiedy próbuję sobie przypomnieć gorszą.

to moja decyzja i jemu nic do tego – ale brakuje mi odwagi. że jeśli każdego wieczoru chcę się tak upić. Czemu on nadal tu stoi? – Nie – odpowiadam ze skruchą. tuląc do piersi niczym małe dziecko. Ja sam jestem zwolennikiem przesuwania granic. wpatrując się w chusteczkę. chroniąc przed upadkiem. którą obracam w dłoniach. – Za co przepraszasz. domaga się swego. Zaczyna mi się robić słabo. że zaczynam się rumienić. – Przede wszystkim za telefon. lista się ciągnie bez końca. Trzyma mnie w ramionach. Kuźwa do kwadratu.88 Zostaję sam na sam z Greyem. Po trochu mam ochotę oświadczyć mu. cholera. Och. czy mogę natychmiast umrzeć? – Wszyscy coś takiego przeżyliśmy. kiedy wymiotowałam na jego oczach. Nie rozumiem. Materiał jest taki delikatny. – Zawiozę cię do domu – oznajmia. Wygląda to tak. do cholery. – Jeszcze nigdy nie byłam pijana i nie zamierzam tego powtórzyć. A co to ma. za wymiotowanie. być może nie aż tak dramatycznie jak ty – mówi cierpko. co on tu robi. Anastasio. Dostrzega to i chwyta mnie. Czy masz w zwyczaju tak właśnie się zachowywać? W głowie mi się kręci od alkoholu i irytacji. błagam. jakby mężczyzna w średnim wieku ganił niesforne dziecko. – Czuję. – Trzeba znać swoje granice. Anastasio? A więc. Błagam. ale to akurat jest naprawdę nie do przyjęcia. . Nie teraz. Co powinnam powiedzieć? Przeprosić za tamten telefon? – Przepraszam – bąkam. z nim wspólnego? Ja go tutaj nie zapraszałam.

. które nadal okupują mi mózg. – Święty Barnabo. Ale. mieszkam w Heathmanie. Jak to w ogóle możliwe? I czy to jest legalne? „Prześladowca” – szepcze do mnie podświadomość przez opary tequili. – Co takiego? – Mój brat Elliot rozmawia właśnie z panną Kavanagh. Anastasio. Zaciska usta w cienką linię i ciężko wzdycha. – Masz jakiś żakiet czy torebkę? – Eee. muszę powiedzieć Kate. jako że to on. Nadal? Dlaczego? – Jak mnie znalazłeś? – Namierzyłem twój telefon. proszę. – Och? – Nie rozumiem. – Był ze mną. – Nie. znowu w jego ramionach. – Mój brat może jej powiedzieć. jedno i drugie. nie przeszkadza mi to.89 – Muszę powiedzieć Kate. – W Seattle? – Mam w głowie mętlik. Będzie się martwić. Christianie. kiedy zadzwoniłaś.. . tak. No a jakżeby inaczej.

gonią teraz w amoku po moim wymęczonym ciele. świeży zapach. Przynajmniej tydzień zajmie mi ich rozpracowanie. Wkładam czarną marynarkę i przeciągam przez głowę pasek torebki. Osamotniony Levi ma żałosną minę. Czy jemu wszystko przychodzi tak łatwo? Nie słyszę. W głowie czuję dudnienie dopasowujące się rytmem do basów.90 – Skoro musisz. – Pij! . Czuję się słaba. – Dotykam ramienia Christiana i krzyczę mu to do ucha. W środku jest głośno. bierze mnie znowu za rękę i prowadzi do baru. pan Kontroler Grey nie musi czekać. Po chwili wręcza mi dużą szklankę wody z lodem. – Jest na parkiecie. zażenowana. co zamawia. Te wszystkie zakazane. więc na parkiecie zdążył się już zgromadzić spory tłum. nieznajome uczucia. nadal pijana. którym odmawiałam wydostania się na powierzchnię. Puszcza mnie. Wywraca oczami. a gdzieś w głębi moje mięśnie rozkosznie się zaciskają. José także gdzieś zniknął. Oblewam się rumieńcem. że jest zły. – Tańczy – odkrzykuje Levi. upokorzona i – dziwna sprawa – niesamowicie podekscytowana. Kate nie ma przy naszym stoliku. Mierzy Christiana podejrzliwym wzrokiem. Ojej. – Gdzie Kate? – pytam go. Grey trzyma mnie za rękę – dezorientujący wachlarz emocji. Natychmiast zostaje obsłużony. Widać. muskając nosem jego włosy. czując czysty. próbując przekrzyczeć hałas. tłoczno i włączono muzykę. a potem bierze za rękę i prowadzi do baru. wykończona.

czy ty to kiedykolwiek przebijesz?” Moja podświadomość cmoka i piorunuje mnie wzrokiem. W swoim przymuleniu stwierdzam. a ja razem z nim. No i okazuje się. Ma jakiś problem? Nie licząc niemądrej pijanej dziewczyny. Ja nie tańczę. Mętnie zauważam. białe i demonicznie czerwone. dżinsy. oblewając dziwną kolorową poświatą wnętrze lokalu i jego klientelę. brata Christiana. Znowu mnie bierze za rękę. Wyczuwa moją niechęć i w kolorowym świetle dyskotekowych lamp widzę jego rozbawiony. z lekka sardoniczny uśmiech. trzeba ją uratować przed zalotami przyjaciela. . co mi każe. Są na przemian zielone. Robi mi się niedobrze. Ana. Pociąga mnie mocno za rękę i znowu jestem w jego ramionach. Jest taki apodyktyczny. czarne conversy i ciemną marynarkę w prążki. Kołnierzyk koszuli jest rozpięty i widać kilka włosków.. że wygląda bardzo apetycznie. że gdyby mnie nie trzymał. który umie tańczyć”. tobym się przewróciła. W głowie pojawia mi się ostrzeżenie mamy: „Nie ufaj mężczyźnie. Wygląda na sfrustrowanego i zagniewanego. Cholera. Przeczesuje palcami swoje niesforne włosy.. Biorę niepewny łyk. Zaczyna się poruszać. Przyciska mnie mocno do siebie i jestem pewna. Ożeż. Muzyka głośno dudni. Robię. Grey bierze ode mnie szklankę i stawia ją na barze. niebieskie. „Och. Grey przygląda mi się uważnie.91 Poruszające się światła obracają się w rytm muzyki. A niech mnie! Kate działa. prowadzi mnie na parkiet. I nie mogę uwierzyć. że za nim nadążam. Chwieję się lekko i on kładzie mi dłoń na ramieniu. A potem patrzeć. która dzwoni do niego w środku nocy i której jego zdaniem potrzebny jest ratunek. Może dlatego. O rany. ależ on tańczy. Prowadzi nas przez tłum tancerzy na drugi koniec parkietu i teraz znajdujemy się obok Kate i Elliota. – Do dna! – woła do mnie. w co jest ubrany: luźną koszulę z białego lnu. że rzeczywiście. także w mojej głowie. że jestem pijana. jak puszcza pawia za pawiem. i wypijam całą wodę.

Naprawdę podoba. jakby ku mojej twarzy zbliżała się podłoga. Elliot jest wysoki. co słyszę. Mam nadzieję. tak kolorowo – zbyt jaskrawo. że jutro rano śniadanie zjemy we troje. co mówi Elliot. ma jasne kręcone włosy i jasne oczy błyszczące szelmowsko. tak głośno. Myśli przetaczają mi się przez głowę. Kate! Christian nachyla się i krzyczy coś Elliotowi do ucha. Ostatnie. nim odpływam w ramionach Christiana Greya. – Kurwa! . Nie słyszę co.92 Tańczy. to jego przekleństwo. Kiwa głową na to. W tym pulsującym świetle nie potrafię określić ich koloru.. Przecież dopiero co go poznała. i mam wrażenie. Głowa zaczyna mi wirować. szeroki w barach. kiedy ktoś jej się podoba. w jakim kierunku to wszystko zmierza. Christian w ekspresowym tempie wyprowadza nas z parkietu. uśmiecha się do mnie i macha. Muszę wygłosić jej wykład na temat bezpiecznego seksu. Wszystko w porządku? Doskonale wiem... jakby jutra nie było. To oznacza. Ale nie udało mi się z nią porozmawiać. o nie. a ona w ogóle nie protestuje. Kate! Pomimo stanu upojenia alkoholowego doznaję szoku. a robi tak tylko wtedy. że zapoznała się z treścią plakatów wiszących na drzwiach toalet. Elliot uśmiecha się szeroko i bierze Kate w ramiona. Tak tu ciepło. walcząc z pijackim zamroczeniem..

wcale nie czuję się aż tak źle. Ale i tak otwiera drzwi i wchodzi do środka. Jasna cholera. ale myśli o wszystkim. Jestem w apartamencie Christiana Greya. Ten wydaje się większy. Pokój jest przestronny i cały w brązie.. Picie – o nie! – telefon – o nie! – wymioty – o nie! José i Christian. gdzie się znajduję. Nic nie pomaga na suchość w ustach tak jak sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. Otwieram oczy i przez chwilę spokojnie przypatruję się nieznajomemu otoczeniu. Ma na sobie szare spodnie .. Siadam i łykam tabletki. jak się tu dostałam. Mam na sobie T-shirt. Wydaje się dziwnie znajome. O niech mnie. niż na to zasługuję. Gasi pragnienie i odświeża. Serce podchodzi mi do gardła i nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu. Jestem w hotelu Heathman. Ani dżinsów.. W tym łóżku jest mi ciepło i wygodnie. Gdzie? Przytępiony mózg walczy o odzyskanie wspomnień. w apartamencie. Może i lubi sprawować kontrolę. O w mordę. Prawdę mówiąc. Wezgłowie za mną ma kształt olbrzymiego słońca. Skarpetek nie. Jasny gwint. Advil. Sok smakuje niebiańsko.. stanik i figi. Hmm. Zerkam na stolik nocny. Nie mam pojęcia. Nie pamiętam. I widzę szklankę soku pomarańczowego oraz dwie tabletki. był na siłowni.93 ROZDZIAŁ PIĄTY Jest bardzo cicho. Rozlega się pukanie do drzwi. O nie! Wzdrygam się w duchu. złocie i beżu. Panuje półmrok. W podobnym pokoju byłam razem z Kate. Jak się tutaj znalazłam? Powoli wracają fragmenty wydarzeń minionej nocy. prawdopodobnie lepiej. Już go kiedyś widziałam.

. Anastasio. Kładzie na krześle dużą reklamówkę i chwyta za końce ręcznika. niż na to zasługuję – mamroczę. a ja jak zawsze nie mam pojęcia. podobnie jak jego włosy. jeśli zamknę oczy. jakoś dziwne mi się to wydaje. mogę poczuć. – Wymiotowałam jeszcze? – pytam cicho. to mnie tu nie będzie. O rety. pot. a coś już na ten temat wiem. – Minę ma niewzruszoną. Podchodzi i siada na skraju łóżka. Świetnie potrafi ukrywać myśli i uczucia. Znajduje się na tyle blisko. żel pod prysznic i Christian to odurzająca mieszanka. – Nie. Biorę głęboki oddech i zamykam oczy. – Kiedy odpadłaś. Pot Christiana Greya. Patrzy na mnie.. że mogę go dotknąć. – Dzień dobry. która jest ciemna od potu. – Lepiej. który ma przewieszony przez szyję. o czym myśli. – Jak się tutaj znalazłam? – Głos mam cichy i zduszony. . – Położyłeś mnie do łóżka? – Tak. Czuję się jak dwulatka. o wiele lepsza od margarity. Zerkam na niego. nie chciałem narażać skórzanej tapicerki w moim samochodzie i odwozić cię do domu. – Rozebrałeś mnie? – szepczę.94 od dresu i szarą koszulkę. Jak się czujesz? O nie. Przywiozłem cię więc tutaj – wyjaśnia niespiesznie.

Nieprędko go zapomnę. – Czuję suchość w ustach i nie jestem w stanie dokończyć zdania. on zaś piorunuje mnie wzrokiem. kiedy moje kobiety czują i odbierają bodźce – stwierdza sucho. Jego usta wykrzywiają się w cierpkim uśmiechu. – Po pierwsze. Chwileczkę. Po drugie. drań jeden. . gdybym po ciebie nie przyjechał. Nie prosiłam go o ratunek.95 – Tak. – Unosi brew na widok moich rumieńców. moja firma nie inwestuje ani nie wytwarza żadnych urządzeń inwigilujących. – Strasznie cię przepraszam.. on się ze mnie śmieje. nieszczególnie cię zachwycały jego zaloty – oświadcza lodowatym tonem. – My nie. najpewniej obudziłabyś się w łóżku tego fotografa. Ja też nie. A teraz to ja się czuję jak jakiś czarny charakter. urządzenia do namierzania telefonów komórkowych są dostępne w Internecie. W jego oczach dostrzegam zdziwienie i chyba lekką urazę. byłaś w stanie śpiączki. Lubię. Zaloty! Zerkam na Christiana. – Nie musiałeś mnie wcale namierzać tym swoim bondowskim sprzętem. – Anastasio. – To był bardzo zabawny wieczór. Nekrofilia mnie nie pociąga. ale nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu.. Wpatruję się w swoje dłonie. a po trzecie. a o ile pamiętam. Próbuję przygryźć wargę. który produkujesz – warczę.

tańczy sobie wesoło w czerwonej spódnicy hula. to po takim numerze. O co mu chodzi? Co się przejmuje? Gdybym była jego. – Dalej będziesz dawał mi burę? – A to właśnie robię? – Tak mi się wydaje. jaki wycięłaś wczoraj. Choć możliwe. że część mnie by tego chciała. upiłaś się. Patrzę na niego wilkiem. Rumienię się zawstydzona niesfornością mojej podświadomości – na myśl. Jakie wykroczenie teraz popełniłam? Zaciska zęby. – Musisz jeść. że to oznaka irytacji. Wzrok mu łagodnieje. patrzy na mnie gniewnie. że mogłabym być jego. naraziłaś się na niebezpieczeństwo. przez tydzień nie byłabyś w stanie siedzieć. – Mówisz jak nadworny rycerz. Anastasio. że robię tylko to. ale wyraz twarzy ma obojętny.. gdybyś była moja. cóż. co ci się mogło stać. – Jak to? – Cóż. Nic nie zjadłaś. kroniki uciekłeś? – Jego nastrój ulega zmianie. – Przeczesuje palcami włosy i wiem. ale nie jestem. Kiedy je otwiera. Ta myśl przedziera się przez irytację wywołaną jego arbitralnymi słowami. Ewentualnie mroczny rycerz. – Nie wydaje mi się.. Kręcę głową. Dlatego właśnie tak się pochorowałaś. to zasada numer jeden podczas picia. a na pięknie wykrojonych ustach dostrzegam cień uśmiechu. – Uśmiech ma sardoniczny i kręci głową. – Masz szczęście. Naprawdę. Anastasio.96 – Ze stron jakiej średniowiecznej chichoczę. – Wolę nie myśleć. – Zamyka oczy i wzdryga się lekko. . – Jadłaś coś wczoraj wieczorem? – Ton ma oskarżycielski.

Anastasio – szepcze. Moje hormony szaleją. Anastasio... Hmm. może ktoś powinien nauczyć go dobrych manier. Wyciąga rękę i przesuwa kciukiem po moim policzku i dolnej wardze. – Cóż. Patrzę jak urzeczona. To rozbrajające. ponieważ Christian tak rzadko się uśmiecha. – Po tych słowach udaje się do łazienki i zamyka za sobą drzwi. zdecydowany zwolennik. Byłam z Kate.. – Mruży oczy. Uśmiech Christiana staje się jeszcze szerszy. – Och. kiedy następnym razem go poniesie. – Oddychaj.. O rety. Chyba że ty chcesz pierwsza? – Przechyla głowę. – I fotografem? – warczy. a rdzeń przedłużony zapomina o wysyłaniu sygnałów o konieczności oddychania. a potem uśmiecha się szelmowsko.. dojmującego. Pewnie umierasz z głodu. To właśnie jest pożądanie. Swędzi mnie skóra w miejscach. bólu... Chyba się zaraz zacznę zwijać z palącego. Pożądanie.97 – Nic by mi się nie stało. – Idę wziąć prysznic. Nawet nie masz pojęcia. W którymś momencie będę się z nim musiała rozmówić. jak zdecydowany. po czym wstaje. młody José. – Śniadanie za piętnaście minut. – Ale z ciebie zwolennik surowej dyscypliny – syczę. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. nadal się uśmiechając. Wypuszczam wstrzymywane powietrze. których dotykał jego kciuk. w drugiej wpatruję się w ten oszałamiający uśmiech. Hmm. Nie rozumiem tej reakcji. Serce mi przyspiesza. Dlaczego on jest tak cholernie przystojny? W tej właśnie chwili mam ochotę iść i dołączyć do niego pod prysznicem.. – Trochę go poniosło – wzruszam ramionami. . W jednej chwili jestem skonsternowana i zła.

Cóż za nieoczekiwany bonus. Są w torbie na krześle. – Dzięki. – Były brudne od wymiocin. W jednej chwili mnie odtrąca. Troszczy się o mnie na tyle. skomplikowany i dezorientujący. pragnąc jak najszybciej poczuć na sobie oczyszczający strumień wody. na którego widok krew szybciej mi krąży... Wyskakuję z łóżka i gorączkowo zaczynam szukać dżinsów. że już wstałam. Łazienka jest pełna pary po jego kąpieli. wezmę prysznic – mamroczę. – Eee. To nie mroczny rycerz. – Jeśli szukasz spodni. O rety – co bym zrobiła. Dawid Michała Anioła wypada przy nim blado. Chroniona. klasyczny bohater romantyczny. . Co jeszcze mogę powiedzieć? Chwytam torbę i pędzę do łazienki. Tymczasem on wychodzi z łazienki mokry jeszcze po prysznicu i nieogolony. Ale jest także trudny. ale biały rycerz w lśniącej zbroi. Dziwi się. aby być jego? To jedyny mężczyzna. sir Gawain lub Lancelot. Unoszę ku niemu twarz. Rozbieram się i szybko wchodzę do kabiny. a jeszcze później namierza mnie jak jakiś prześladowca. Dlaczego on mnie tak zawsze zaskakuje? – Wysłałem Taylora po drugą parę i jakieś buty. „Gdybyś była moja”. daleko od niepokojącej bliskości nagiego Christiana. Czyste ubrania. – Och. w następnej przysyła książki za czternaście tysięcy dolarów. – Oczy ma barwy obsydianu.98 Kładę głowę z powrotem na miękkich poduszkach z pierza. Tyle że spędziłam noc w jego apartamencie i czuję się bezpieczna. to oddałem je do pralni. – Pąsowieję. z ręcznikiem na biodrach. aby się zjawić i uratować przed jakimś mylnie pojętym niebezpieczeństwem.

Mogłabym zostać pod tym prysznicem już na zawsze. Po raz pierwszy w życiu mam ochotę iść z mężczyzną do łóżka. – Puka do drzwi. Jednym owijam włosy. Ana. Powiedział. Sięgam po żel. jak jego kobiety czują. brutalnie wyrwana z erotycznego snu na jawie. robiąc na głowie turban w stylu Carmen Mirandy. Woda jest ciepła i kojąca. Serce mi znowu przyspiesza i to uczucie jest takie. Wychodzę z kabiny i sięgam po dwa ręczniki. Po prostu nie wiem. A więc pewnie nie żyje w celibacie. praktyczny opis do nich nie pasuje. między udami. Dodaj dwa do dwóch”. piersiach. Jestem dla niego odpychająca? A jednak przywiózł mnie tutaj. Ignoruję ją. I na dodatek pasuje jak ulał. Pragnie mnie? Nie pocałował mnie w zeszłym tygodniu... a ja aż podskakuję. w co on pogrywa. Co sobie myśli? „Spędziłaś w jego łóżku całą noc. Śliczna. tak jak Paul czy José. Z jasnoniebieską koronką. Pachnie nim. Bardzo. Hmm. skarpetki i bieliznę. Moja podświadomość pokazuje swoją brzydką. że lubi. brzuchu.99 Pragnę Christiana Greya.. O kurczę. Nacieram nim ciało. a on cię nawet nie dotknął. Wow. O rety. Oto stwierdzenie faktu. Ale nie próbował do mnie startować. Taylor kupił mi nie tylko dżinsy i nowe conversy. drwiącą twarz. fantazjując na temat Christiana – że to on rozsmarowuje ten niebiańsko pachnący żel po moim ciele. Czysty stanik i figi – prawdę mówiąc to taki przyziemny. – Śniadanie. ignorując przyjemny dotyk ręcznika ocierającego się o moją uwrażliwioną skórę. Zaglądam do reklamówki. Pospiesznie się wycieram. Rumienię się .. Pragnę poczuć na sobie jego dłonie i usta. ale także jasnoniebieską koszulę. Nie rozumiem. Rozkoszny zapach. To śliczna bielizna jakiejś europejskiej marki. – Okej – dukam. No a jakżeby inaczej. takie fajne.

Znajduje się w nim obita pluszem kanapa z mnóstwem miękkich poduszek. a na ścianie olbrzymi telewizor plazmowy. Biorę głęboki oddech. miejsce do pracy z komputerem. jaki jest zakres jego obowiązków. Wysłałem esemesa Elliotowi – mówi z błyskiem humoru w oczach. Gazetę wielkości kortu do tenisa. Zastanawiam się. że sypialnia jest pusta. co nie znaczy. Kate! – Cholera. Wszystkie opracowane do perfekcji ruchy wykorzystane jak nic w celu uwiedzenia brata Christiana! Co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Jeszcze nigdy nie spędziłam u nikogo nocy.100 na myśl o Taylorze kupującym to dla mnie w sklepie z bielizną. abym w niego grała. że jesteś tutaj i że nic ci nie jest. Kate – chrypię. że ja też miałam przygodę na jedną noc. Reszta ciuchów też doskonale leży. . ale parę razy kibicowałam Kate. ale nie widzę jej tutaj. Pora na konfrontację z Panem Dezorientującym. – Siadaj – wydaje polecenie. – Wie. Christian siedzi przy stole na drugim końcu pomieszczenia i czyta gazetę. pokazując na miejsce przy stole. Christian przygląda mi się władczo. Nadal jest z Elliotem. Ależ jest duży. Wycieram ręcznikiem włosy i desperacko próbuję nad nimi zapanować. Przypomina mi się jej gorący taniec. ozdobna ława ze stosem dużych książek w błyszczących okładkach. O nie. Ale jak zwykle odmawiają współpracy i jedyne wyjście to związać je gumką. Biorę kolejny głęboki oddech i wchodzę do salonu. Pomyśli sobie. Rozglądam się za torebką. Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i mankietami. Szybko się ubieram. Poszukam jej w torebce. Christian podnosi wzrok. Z ulgą się przekonuję. Zrobiła to tylko dwa razy i za każdym razem musiałam przez tydzień po rozstaniu znosić widok tej koszmarnej piżamy.

– Masz wilgotne włosy – gani mnie. jaką herbatę lubię. Podaje mi mały dzbanek z gorącą wodą. Oblewam się rumieńcem i opuszczam wzrok na palce. – Posyła mi przepraszający uśmiech.101 Podchodzę i siadam tam. Anastasio. że próbowałam. – Owszem – przyznaje. Zaciska usta w cienką linię. co lubisz. – Drobiazg. gdzie mi kazał. pamięta. naprzeciwko niego. – Dziękuję za zorganizowanie tych ubrań. Co nie znaczy. Jedzenie jest przepyszne. – To bardzo rozrzutne z twojej strony – mamroczę oszołomiona wyborem jedzenia. – Herbaty? – pyta. Do twarzy ci w tym kolorze. syrop klonowy i jajecznicę na bekonie. wracając do swojego omletu z samych białek. Christian próbuje ukryć uśmiech. ale nic nie mówi. – Poproszę. mimo że jestem głodna. Stół jest zastawiony jedzeniem. Decyduję się na naleśniki. a na spodeczku leży saszetka herbaty Twinings English Breakfast. O rany. – Nie wiedziałem. . więc zamówiłem wszystkiego po trochu. – Nie mogłam znaleźć suszarki – bąkam zawstydzona.

. – Cóż. – Powinnam ci zwrócić pieniądze za te rzeczy. – Przeczesuje palcami włosy. jakbym go właśnie obraziła. a ty na mnie patrzyłaś i mówiłaś bezgłośnie: „Pocałuj mnie. – Anastasio. – Rzuca mi takie spojrzenie. że powinieneś – odpowiadam cicho. a on unosi brew i nagle mam wrażenie. ale nie bardzo wiem o czym. Dlaczego miałbyś mi je kupować? – Dlatego. stać mnie na to. – milknie na chwilę i wzrusza ramionami. Co mi przypomina. jakby się poddawał.. szelmowskiego..102 – Wiesz co. – Anastasio. Moje upodobania są dość osobliwe. – W jego głosie pobrzmiewa krytyka. – Czułem. ja się nie bawię w serduszka i kwiatki. kiedy o mało nie wpadłaś pod koła roweru i kiedy trzymałem cię. nie oznacza od razu. Odkłada sztućce i przygląda mi się uważnie. Ale te ubrania. – Uśmiecham się do niego niepewnie. za nie zapłacić. nie bawię się w ten cały romantyzm. – Dlaczego mi przysłałeś te książki.. Jasny gwint – w ustach mi zasycha. – Nie w tym rzecz.. Christianie? – Głos mam miękki. Christianie. – Zamyka oczy. że jestem ci winien przeprosiny i ostrzeżenie. więc dodaję pospiesznie: – Dałeś mi już książki. Ale tego to już się chyba domyśliłaś. proszę. uwierz mi. że możesz. pozwól mi. że mogę. – Masz jednak coś w sobie i nie potrafię o tobie zapomnieć. – W jego oczach błysnęło coś – To. że rozmawiamy o czymś innym. Powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. .. naprawdę powinnaś się nauczyć przyjmować komplementy. a w jego szarych oczach płonie jakieś niezgłębione uczucie. pocałuj”. których oczywiście nie mogę przyjąć.

– Dziś pracuję. – Nie wiesz. patrzymy na siebie i żadne z nas nie dotyka jedzenia. Anastasio. A jutro? – Łokcie ma na stole. aby dotarła do mnie ta informacja. – Dopiero po dziesiątej. W szarych oczach tańczy rozbawienie. – Urywa. co mówisz. Od południa. – Więc oświeć mnie. Nie mogę uwierzyć. – Nie żyjesz w celibacie. – Masz gdzie mieszkać w Seattle? . smukłe palce. prawda? – wyduszam z siebie. masz mnóstwo czasu. Siedzimy. W przyszły weekend przeprowadzamy się do Seattle. Która godzina? – Nagle wpadam w panikę. a moje policzki nabierają koloru purpury. Znowu nie działa mój filtr mowy. – Nie. że właśnie powiedziałam coś takiego. Otwiera szeroko oczy. brodę opiera o długie. Nie potrafi zapomnieć! – No to nie rób tego – mówię szeptem. – Kate i ja zamierzamy zabrać się za pakowanie. a przez cały tydzień pracuję u Claytona. – Jakie masz plany na następne dni? – pyta niskim głosem.103 Mój apetyt znika.

– Czy pani ze mnie drwi. Rumienię się i opuszczam wzrok na niedokończone śniadanie. Oczywiście. panno Steele? – Przechyla głowę i wydaje mi się. – A co ci się nie podoba w mojej firmie? – W twojej firmie czy u ciebie? – uśmiecham się kpiąco. – Gdzie? – Nie pamiętam. – Uśmiecha się blado. Jeszcze nikt mi nigdy nie powiedział czegoś tak seksownego. W ogóle nie jestem świadoma tego. cała . że zagryzam dolną wargę.104 – Tak. że go rozbawiłam. – Złożyłaś podanie także w moje firmie. nie. W dzielnicy Pike Market. tak jak ci sugerowałem? Oblewam się rumieńcem. kiedy używa tego tonu. ale pewności nie mam. Nie potrafię mu patrzeć w oczy. jednocześnie wciągając powietrze i przełykając ślinę. – Eee. że nie. jaki to adres. – Ubiegam się w paru miejscach o staż. Serce wali mi jak młotem i chyba dyszę.. – Chciałbym przygryźć tę wargę – szepcze ponuro. Na razie czekam. – A w Seattle gdzie będziesz pracować? O co chodzi z tymi wszystkimi pytaniami? Inkwizycja Christiana Greya jest niemal równie irytująca jak Inkwizycja Katherine Kavanagh. Otwieram usta. O rety.. Jezu. – Niezbyt daleko ode mnie.

Rumienię się na myśl o ewentualnych wytłumaczeniach. dopóki nie będę miał na to twojej pisemnej zgody.105 jestem drżąca i wilgotna. Anastasio. – Więc czemu tego nie robisz? – pytam cicho. mógłby mi to udowodnić nawet i teraz. – Cóż. a jeszcze mnie nawet nie dotknął. ale także zirytowany. Wtedy zapoznam cię ze wszystkimi faktami. moglibyśmy wybrać się dzisiaj albo w następną sobotę do Seattle i zjeść kolację u mnie. dlaczego jest taki bogaty. Anastasio. – Muszę ci coś pokazać. To mnie prowadzi . O kuźwa. – Dlatego. Wybór należy do ciebie. a przynajmniej do czasu. Że co? – Co to ma znaczyć? – Dokładnie to. najpewniej nie będziesz chciała mnie więcej widzieć. – Wzdycha i kręci głową rozbawiony. co mówię. że nie zamierzam cię dotykać. Co to oznacza? Wysyła małe dzieci jako niewolników do jakiegoś zapomnianego przez Boga zakątka świata? Należy do jakiejś grupy przestępczej? To by tłumaczyło. – Dlatego. O której wieczorem kończysz pracę? – Koło ósmej. – Dlaczego teraz nie możesz mi powiedzieć? – W moim głosie słychać rozdrażnienie. Kiedy już się wszystkiego dowiesz. Jest fanatykiem religijnym? Impotentem? To akurat na pewno nie. – Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. Poprawiam się na krześle i patrzę mu prosto w oczy. że miło mi się je śniadanie w twoim towarzystwie.

ma czekać w Escali.... Charlie Tango! Kto to taki? – Z Portland powiedzmy o dwudziestej trzydzieści. że to coś naprawdę mocno paskudnego”. że tajemnica Christiana Greya jest na tyle potworna. panie Grey? – pytam słodko. poczuję wtedy ulgę. – Czy pan ze mnie drwi. – „Dasz drapaka tylko wtedy.. że nie będę go już chciała znać. Jutro rano na telefon.106 donikąd. cóż. Będzie mi potrzebny Charlie Tango. Mruży oczy i bierze do ręki swojego BlackBerry. – Odkłada telefon. – Tak jak Ewie spieszno ci do zjedzenia jabłka z drzewa poznania dobra i zła – rzuca drwiąco. Unosi brew. Chciałabym jak najprędzej rozwiązać tę zagadkę. „Nie okłamuj się!” – wrzeszczy moja podświadomość. Będę pilotował z Portland do Seattle. – Dziś wieczorem. Całą noc! – Tak. – Taylor. Całą noc. Pompatyczny dupek. Nie. Żadnego „proszę” ani „dziękuję”. . Wciska jeden z klawiszy. Pilotował? – W pogotowiu od dwudziestej drugiej trzydzieści. jeśli się okaże. Jeśli to oznacza.

potrafię być bardzo przekonujący. Jak mogę teraz jeść? Lecę do Seattle śmigłowcem z Christianem Greyem. O ósmej przyjadę po ciebie do Claytona..107 – Ludzie zawsze robią to.. – Ponieważ mogę. A potem podrzucę cię do domu. co im każesz? – Najczęściej tak. Polecimy do Seattle. Mam śmigłowiec. – Polecimy śmigłowcem do Seattle? – Tak. nie lubię marnowania jedzenia. Od kawy do lotu śmigłowcem. Mam drugą randkę z Christianem Tajemniczym Greyem. Anastasio. Kończ śniadanie. – Jedz – mówi ostrzej. Wow. Mrugam szybko. – A jeśli dla ciebie nie pracują? – Och.. jeśli chcą zachować posadę – odpowiada ze śmiertelną powagą. Gapię się na niego. Powinnaś dokończyć śniadanie. – Polecimy? – Tak. – Dlaczego? Uśmiecha się złośliwie. . jedz. A on chce przygryźć mi wargę. – Anastasio..

Nie rozumiesz tego?” – wyjaśnia moja podświadomość. Spojrzenie ma znowu pozbawione emocji.108 – Nie zjem tego wszystkiego. choć oczywiście mógł je już sprzątnąć. – W swoim łóżku – odpowiada zwięźle. Ruszam w stronę sypialni. Nie chcę. zastanawiając się przez chwilę. – Grzeczna dziewczynka – orzeka. Mogłabym tym ustanowić niebezpieczny precedens. Kręcę głową. zwłaszcza gdy on ma tak posępną minę. – Zawiozę cię do domu. „Zbyt jestem podekscytowana. Ale za duży ze mnie tchórz. Hmm. – Co cię tak śmieszy? – pyta. jak mały chłopiec. co zostało na stole. Mierzy mnie bacznym spojrzeniem. – Och. – A ty gdzie spałeś dzisiejszej nocy? Nie widać żadnej pościeli ani koców. – Zjedz to. – Usta ma zaciśnięte w cienką linię. kiedy wysuszysz włosy. co masz na talerzu. zerkam na niego. Ta myśl jest nawet zabawna. nie śmiejąc powiedzieć prawdy. Christianie. W jego słowach kryje się coś na kształt obietnicy. – Wpatruję się w to. aby wypowiedzieć te myśli na głos. żebyś się przeziębiła. ale po kilku krokach się zatrzymuję. nie byłoby cię teraz tutaj i nie odkrywałbym tak szybko kart. Przełknąwszy ostatni kęs naleśnika. . Marszczę brwi i wracam do zimnego jedzenia. Gdybyś wczoraj porządnie się najadła. czy nie powinnam zapytać o pozwolenie. Co chce przez to powiedzieć? Wstaję od stołu. Wygląda na zagniewanego. Przeganiam jednak tę myśl. aby jeść.

po czym wracam do salonu po torebkę i żakiet. dla mnie także była to nowość. Właśnie z kimś rozmawia przez BlackBerry. jak związuję włosy w kucyk. Przeczesując włosy palcami. I oczywiście oblewam się rumieńcem. Czuję na sobie jego spojrzenie. Musiał już jej użyć. aż skończy. staram się je jak najlepiej wysuszyć. Trudno wyczytać cokolwiek z jego twarzy. jakby przypomniało mu się coś nieprzyjemnego. Chcę umyć zęby. – Nieuprawianie seksu. Alleluja. jak on śpi. . To byłoby tak. Choć to akurat trudno mi sobie wyobrazić. Hmm. Ależ ze mnie niegrzeczna dziewczynka. Zerkając z miną winowajcy na drzwi. w torebce znajduję gumkę. wkładam wczorajszy T-shirt oraz bieliznę. – No i proszę. – Nie. O kurczę. Stoję i wpatruję się w niego z niedowierzaniem. Jest wilgotne.109 – Owszem.. że to dość ekscytujące. że spałam z Christianem Greyem. Cóż. Widzieć go bezbronnego. którą przyniósł Taylor.. Do reklamówki. – Spanie z kimś.. I muszę przyznać. Och. żeby były dwa?. gdy siadam i czekam. podobno wszystko wyjaśni się wieczorem. wyciskam na nią pastę i w ekspresowym tempie myję zęby.. marszcząc brwi. jakiego miałam okazję poznać.. – Uśmiecha się. co to ma znaczyć? Nigdy z nikim nie spał? Jest prawiczkiem? Jakoś w to wątpię. dotykam włosia szczoteczki. Dostrzegam szczoteczkę Christiana.. W sypialni przekopuję się przez szuflady komody i znajduję suszarkę.. ileż bym dała za to. – Chcą. To najbardziej zadziwiający człowiek. Okej. aby być przytomną i patrzeć. Biorę ją szybko. Ile to będzie kosztować?. I dociera do mnie.. Następnie udaję się do łazienki. jakbym czuła go w swoich ustach. wypowiedziałam to słowo. – Kręci głową. – Bierze ze stołu gazetę i wraca do czytania. Christian przygląda się.

Stoję. Christian odwraca głowę w moją stronę. Przygryzam wargę. – Przytrzymuje dla mnie drzwi. Christian zakłada granatową marynarkę w prążki. – Rozłącza się. Jego oczy są koloru grafitowego.. Przez Kanał Sueski?. wspominając jego słowa: „Jest coś w tobie”. I pomyśleć. Doskakuje do mnie. po tej całej tequili i wymiotach. Nadjeżdża winda i wsiadamy do niej. niech tak będzie. a on kątem oka zerka na mnie. Oddycham szybciej. Drugą . – Proszę przodem. panie Grey.. bierze ze stołu kluczyki od samochodu i podchodzi do wyjścia.. odrobinę zbyt długo. Cóż. co się dzieje. co to takiego to „coś”. – Och. Kiwam głową.. Uśmiecham się. Informujcie mnie na bieżąco. emocjonującym wyczekiwaniem. – Gotowa? – pyta. Jesteśmy sami. Nagle z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu. panno Steele.110 a co ze środkami bezpieczeństwa?. W milczeniu podążamy do windy. Okej. iż znajdujemy się tak blisko siebie w zamkniętej przestrzeni. biodrami przyciska mnie do ściany. a jego usta lekko się wyginają. pieprzyć dokumenty – warczy. Wychodzę na korytarz. Gdy czekamy. że przez to. mam identyczne zdanie na pański temat. Nim orientuję się. O święty Barnabo. Co więcej. możliwe. I kiedy dotrą do Darfuru?. atmosfera ulega zmianie i naładowana jest elektrycznym. i dowiem się.. popycha na ścianę. że spałam z nim zeszłej nocy.. a on nadal tu jest. rzucam mu spojrzenie spod rzęs. Wygląda zarazem swobodnie i elegancko. obie moje dłonie trzymając w górze w żelaznym uścisku. Dlaczego akurat mnie? Nie mieści mi się to w głowie. upajając się jego widokiem. chce mnie zabrać do Seattle.

.. jakbym właśnie przebiegła maraton. Usta wygina w półuśmiechu. To takie niesprawiedliwe. a jednak działa.. Christian ujmuje moją brodę i przytrzymuje głowę na miejscu. Anastasio Steele.. Och. słodka – mruczy. zmuszając do uniesienia głowy. Moja maleńka wewnętrzna bogini kołysze się w powolnej. Jeszcze nigdy się tak nie całowałam. Rzucam spojrzenie Christianowi.. – Jesteś. Trzej biznesmeni w eleganckich garniturach wchodzą do środka. drzwi się otwierają i Christian natychmiast się ode mnie odsuwa. zwycięskiej sambie. O rety. grecki bóg.. Czuję na brzuchu nabrzmiałą erekcję. Kabina staje. Czy moja obecność w ogóle na niego nie działa? Zerka na mnie kątem oka i cicho wypuszcza powietrze z płuc. rozchylając wargi i dając zielone światło jego językowi. wprawnie eksplorując wnętrze mych ust. Wydaję cichy jęk. – Umyłaś zęby – mówi. Zostało nam więc jeszcze jedno. ale to jest zbyt oczywiste. patrząc na mnie. uśmiechając się pod nosem. On to natychmiast wykorzystuje. – Och. On mnie pragnie. Jestem bezradna.. Serce wali mi jak młotem i czuję się. Mam ochotę pochylić się i oprzeć dłonie na udach.. Christian Grey.. i co ja mam z tobą począć? . teraz. a sekundę później jego usta lądują na moich. w windzie. głowę także. Wydaje się tak spokojny i opanowany. pragnie mnie. ręce mam unieruchomione. a ja pragnę jego. jakby rozwiązywał krzyżówkę w „Seattle Times”. Mój język niepewnie dołącza do tego powolnego erotycznego tańca. Biznesmeni wysiadają na pierwszym piętrze.. a ostatecznie ucieczkę wykluczają jego napierające biodra. opierającego się na dotyku i odczuwaniu.111 ręką pociąga za kucyk. To niemal boli. – Pożyczyłam twoją szczoteczkę – odpowiadam bez tchu. taka. tutaj.

Christian bierze mnie za rękę i pociąga za sobą. . Z trudem dotrzymuję mu kroku. te windy – mruczy pod nosem. – Ach. bo straciłam przytomność w windzie numer trzy w hotelu Heathman i już jej nie odzyskałam.112 Drzwi rozsuwają się na parterze. przechodząc przez hol.

więc ta muzyka działa na mnie podwójnie. Ojej. Mam w głowie mętlik. arturiańską legendę i status zaginionego miasta Atlantyda. Rozpaczliwie pragnę tego mężczyzny. . Christian wyjeżdża na Park Avenue. a on pragnął mnie. Wnętrze samochodu wypełniają słodkie. Sprawia. Gdy mijają kolejne sekundy. czyli zwyczajny Grey. pozbawiony wszelkich zahamowań pocałunek.113 ROZDZIAŁ SZÓSTY Christian otwiera przede mną drzwi czarnego audi. z opery Lakme.. Włącza odtwarzacz MP3. Jestem teraz zupełnie inną kobietą. że wzdłuż kręgosłupa przebiegają rozkoszne dreszcze. Podoba ci się? – Christianie. Ani słowem nie wspomniał na temat wybuchu namiętności w windzie. W moich wszystkich zmysłach panuje chaos. Prowadzi ze swobodną i leniwą pewnością siebie. Grzeczny i chłodny. Nigdy się nie zdarzył. – Czego słuchamy? – To Flower Duet Delibesa. zaczynam mu dopisywać mityczną.. Rzucam mu spojrzenie z ukosa. to jest cudowne. Ja powinnam to zrobić? Powinnyśmy o tym porozmawiać czy udawać. Może wszystko sobie wymyśliłam. Przekręca kluczyk w stacyjce i wyjeżdża z miejsca parkingowego. Dotykam nabrzmiałych ust. Nie. niemal magiczne głosy dwóch kobiet. że do niczego nie doszło? Mój pierwszy prawdziwy.

Anastasio.. I przez chwilę wygląda na swój wiek: młodo. to akurat znam. – Mogę posłuchać jeszcze raz? – Naturalnie. kim jest Thomas Tallis. – Christian uśmiecha się szeroko. Ależ on jest szorstki. Wszystko zależy od nastroju. A twoje upodobania? – Tak samo. Znowu naciska jakiś guzik i rozbrzmiewa utwór Kings of Leon. . Czy to klucz do niego? Muzyka? Siedzę i słucham anielskich głosów. Pasuje jak ulał. Odwraca się i obrzuca mnie szybkim spojrzeniem. że uda mi się zdobyć jakąś informację dotyczą jego upodobań. lubię wszystko od Thomasa Tallisa po Kings of Leon.114 – Prawda? – Uśmiecha się szeroko. Kościelna muzyka chóralna. powoli i słodko. – Lubisz muzykę klasyczną? – pytam w nadziei. Hmm. Sex on Fire. Anastasio. Choć przyznaję. a potem uwagę skupia ponownie na drodze. drażniących się ze mną i uwodzących. Christian wciska guzik i muzyka zaczyna mnie pieścić od nowa. – Puszczę ci go pewnego dnia. delikatnie. To brytyjski kompozytor z szesnastego wieku. wiem. Christian tym razem wciska guzik przy kierownicy. ale jest także magiczne. beztrosko i oszałamiająco przystojnie. – Brzmi to bardzo ezoterycznie.. – Mój gust muzyczny jest eklektyczny. że nie wiem. – Grey – warczy. Muzykę przerywa rozlegający się w głośnikach dźwięk telefonu.

Prześlij mi je mejlem. – Kto jest z tobą? . Christian. bezcielesny głos. Wzdrygam się na samą myśl. – Grey. – Dobrze. których pan potrzebuje. Kuźwa. Cieszę się. Muzyka gra bardzo krótko. – Tym razem głos kobiecy. – NDA jest już w pańskiej skrzynce mejlowej. Christian rozłącza się przyciskiem przy kierownicy. To wszystko. z tej strony Welch. gdyż znowu przerywa ją telefon. – Dobrze. że ani przez chwilę nie rozważałam propozycji podjęcia pracy u niego.115 – Panie Grey. proszę pana. I znowu dźwięk telefonu. Mam informacje. Mam włączony zestaw głośnomówiący i nie jestem w samochodzie sam. Elliot. czy tak wygląda jego życie? Nieustające telefony? – Grey – warkot. proszę pana. panie Grey. – Cześć. zaliczyłeś wczoraj laskę? – Witaj. Andrea. W stosunku do pracowników jest zbyt zimny i oschły. Coś jeszcze? – Nie. Żadnego „dziękuję” czy „do widzenia”. Sięga do przycisku i w samochodzie ponownie rozbrzmiewa muzyka. – Z głośników dochodzi chrapliwy. – Christian wzdycha. – Miłego dnia.

Ana! Ana! – Witaj. – Wolę Anę. – Anastasio – zaczyna. – Dużo o tobie słyszałem. – No to na razie. – Dlaczego się upierasz. Elliot wybucha śmiechem. – Właśnie podrzucam Anastasię do domu. – Nie wierz w ani jedno słowo Kate. – Anastasia Steele. – Cześć. które . Elliot. – Czyżby? – rzuca. – Mam cię zabrać? – Pewnie. Rzucam mu gniewne spojrzenie. – Christian wymawia znacząco moje imię.116 Przewraca oczami. Christian marszczy brwi. Docieramy do mojego mieszkania. aby nazywać mnie Anastasią? – Ponieważ tak masz na imię. Jazda nie trwała długo. – Rozłącza się i wraca muzyka.

– Podobało mi się to. Kate i Elliot siedzą przy stole. że nie mogłam go wtedy dotknąć. co się wydarzyło w windzie – mruczę pod nosem. Zatrzymuje się przed domem. cennych chwil w windach. jak wciąga powietrze. – Dzień dobry. chyba że dokonamy tego z premedytacją. że nie zapytał o adres. – Cześć. zupełnie u niej obcy. – Wstaje. a jednak go zna. No ale przecież przysłał mi książki. Dzięki Bogu. No. posiadający śmigłowiec i urządzenia do śledzenia sygnału z telefonu komórkowego prześladowca by go znał. Powinien mieć na nazwisko Zagadka. Nie rozumiem. dżentelmen jak zawsze – z wyjątkiem może tych rzadkich. Wysiada z samochodu. a nie Grey. potarganych włosach. Rumienię się na wspomnienie dotyku jego ust. wysiadając z auta. Nie jestem pewna. Poniewczasie dociera do mnie. że zna mój adres.117 on ignoruje. W jej głosie można wyczuć nutkę wrogości. – To. co się wydarzyło w windzie. Strasznie mnie to teraz frustruje. Marszczy brwi i odwraca się w stronę Christiana. Ana. a potem odsuwa się na długość ramienia i przygląda mi się uważnie. W mojej głowie pojawia się myśl. Pragnęłam zanurzyć palce w tych jego dekadenckich. Mam względem nich pewne plany. Kate ma na twarzy absurdalny. ale chyba słyszę. więcej się nie powtórzy. ale nie byłam w stanie ruszyć dłońmi. Postanawiam to jednak zignorować i ruszam w stronę schodów. szeroki uśmiech. oczywiście. Christian wchodzi za mną do salonu i niezależnie od swego uśmiechu w stylu „całą noc świetnie się bawiłam” Kate mierzy go podejrzliwym spojrzeniem. . Dlaczego nie chce mnie znowu pocałować? Na tę myśl robię nadąsaną minę. Każdy zdolny. Christianie – mówi. Książki za czternaście tysięcy dolarów zdążyły zniknąć. aby mnie przytulić. z niewymuszonym wdziękiem przechodzi na moją stronę i otwiera przede mną drzwi.

mała. bierze ją w ramiona i obdarza długim. Możliwe. Mam świadomość.118 – Panno Kavanagh – odpowiada sztywno i formalnie. – Cześć. to ci dopiero. W ogóle nie jest podobny do Christiana. – Cześć. ona ma na imię Kate – wtrąca burkliwie Elliot. – Christian. Kate cała się rozpływa. W dramatycznym geście przechyla Kate tak. – Na razie. że przygryzam wargę. – Kate. – Też się do niego uśmiecham. Jezu. po czym piorunuje brata wzrokiem. Zerkam ukradkiem na Christiana i widzę. – Jasne. któremu udało się wydostać z kucyka. Elliot także wstaje. że jej włosy dotykają podłogi. aby mnie uściskać. Dlaczego ty mnie nie możesz tak pocałować? Elliot nie przerywa pocałunku. – Elliot. Jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam – na myśl przychodzą mi określenia „nadobna” i „uległa”.. – Odwraca się do Kate. że przygląda mi się z napięciem. Mrużę oczy. Uległa Kate. że jest lekko rozbawiony. Christian przewraca oczami i przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Uśmiecha się szeroko. namiętnym pocałunkiem. W niebieskich oczach migoczą iskierki i natychmiast wzbudza moją sympatię. Bezwiednie . wstydu nie mają? Zażenowana wbijam wzrok w stopy. Ana – uśmiecha się. na nas już pora – stwierdza grzecznie Christian. no ale przecież nie są rodzonymi braćmi. ten Elliot musi być naprawdę niezły. Elliot. – Christian kiwa uprzejmie głową.. Zakłada mi za ucho pasmo włosów.

jest zaraźliwy. mając nadzieję.119 przechylam głowę. Nie jest w stanie pohamować ekscytacji i radości. – Przyjadę po ciebie o ósmej. Otwiera drzwi i wychodzi.. że zżera ją ciekawość. – Ale wy owszem. jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają. że tylko sobie żartuje. – No więc zrobiliście to? – pyta Kate. a ja cieszę się razem z nią. – Christian zabiera mnie wieczorem do Seattle. coś we mnie mięknie. bezpośrednia. Szczęśliwa Kate. wygląda na to. Ale uśmiech. Całkowite przeciwieństwo mnie. seksowna. . – Klaszcze w dłonie i podskakuje jak mała dziewczynka. mam nadzieję. mała – mruczy. Po chwili. – Może wtedy to zrobicie? – Och. Wracamy do mieszkania. zabiera dłoń.. Słychać. gdy patrzymy. który w progu odwraca się jeszcze i posyła Kate buziaka. – I wieczorem znowu się spotykamy. zabawna. aby być bliżej jego palców. – Nie potrafię ukryć zazdrości. że będzie ciekawie. Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. a w ślad za nim Elliot. Kate zawsze się udaje omotać mężczyzn. Jego spojrzenie łagodnieje. – Nie – warczę z irytacją. Krew we mnie wrze. którym obdarza mnie w odpowiedzi. Ale choć wiem. że powstrzymam tym całą lawinę pytań. Czuję nieprzyjemne ukłucie zazdrości.. – Na razie. Jest śliczna. a ja muszę się roześmiać. gdyż to zupełnie nie w jego stylu. zbyt szybko.. – Seattle? – Tak.

– Jest bardzo skryty.. – Raz. Oblewam się rumieńcem. – Raz! – powtarza drwiąco. – Pocałował cię już? – pyta. – A niech mnie. Zawstydzona kiwam głową. a ja zaznajamiam ją ze wszystkimi wydarzeniami minionej nocy.. – To nowa bluzka? – pyta. – Jasne.120 – Podoba ci się. . co? – Tak. Ana Steele w końcu traci głowę dla faceta. Christiana Greya. a po chwili obie zaczynamy chichotać. – Na tyle. Kate marszczy brwi. Unosi brwi. parząc kawę. seksownego miliardera. – Parskam śmiechem.? – Tak. chodzi mi tylko o kasę. – To dziwne. aby.

Czego jeszcze będzie oczekiwał? Muszę przekonać Kate. ale Kate mnie zapewnia.. Idziemy. że mnie kryje. Dwa razy dzwonił także do domu. aby wieczorem nie był w stanie ci się oprzeć – oświadcza z determinacją. że niech się podenerwuje. gdyż Kate normalnie nie bawi się w zbywanie. Ale uznałam. O nie. Nie było to przyjemne. mimo że ruch mamy spory. Obiecałam wysłać jej esemesa. – Godzina mi wystarczy. że tego właśnie oczekują współcześni mężczyźni. Z jakiegoś dziwnego powodu nie ufa Christianowi. nogi i ręce mam idealnie ogolone. Kate wymijająco odpowiedziała na jego pytania dotyczące miejsca mojego pobytu. może dlatego. – Za godzinę muszę być w pracy. kiedy dotrę do Seattle. że jest taki sztywny i formalny. prawdę mówiąc. Na pewno wie. niepotrzebnie by się denerwowała. Zgodnie z niestrudzonymi i. Jak nic będzie to czasochłonne. że tego właśnie pragnę. Mam od niego trzy wiadomości i siedem nieodebranych połączeń.121 – Dziwne to chyba za mało powiedziane – burczę pod nosem. Dzisiejsza zmiana u Claytona mocno mi się dłuży. – Musimy się po prostu postarać. Nie powiedziałam jej o śmigłowcu. o nie. brwi wyregulowane i generalnie cała jestem wymuskana. No i jeszcze kwestia José. dzięki czemu mogę się skupić na czymś innym. aby spokojnie się skoncentrować. natarczywymi instrukcjami Kate. Rozpoczął się letni sezon. . To praca niewymagająca myślenia.. więc po zamknięciu sklepu przez dwie godziny muszę wykładać towar na półki. upokarzające i bolesne. – Kate bierze mnie za rękę i ciągnie do swojej sypialni. Przez cały dzień nie miałam okazji.

tupiąc niecierpliwie małą nóżką. – Panie Grey. – Witaj. czy rzeczywiście będę musiała coś podpisać. – Obdarzam go uprzejmym skinieniem i siadam na tylnej kanapie. otwiera przede mną drzwi i uśmiecha się ciepło. – Dobry wieczór. panno Steele – wita się. Christian siada obok mnie i lekko ściska mi dłoń. ledwie hamuję podniecenie i zdenerwowanie. co on we mnie widzi. Taylorze – mówię. Głos mam schrypnięty. Oczywiście jest punktualny. – Ja też miałem długi dzień. . w nijakiej Anie Steele – to się nie trzyma kupy. – Jak było w pracy? – pyta. Wysiada z audi. Zgadywanie jest takie frustrujące. głęboki i przepełniony pragnieniem. Dotyk ten czuję natychmiast w całym ciele. A jakby tego było mało. czy żartował. – Jego ton jest poważny. Miejsce kierowcy zajmuje Taylor. ale ja nadal nie rozumiem. czeka na mnie. Ona gotowa jest już od wielu lat i może pójść z Christianem Greyem na całość. Christian wspominał o jakichś dokumentach i nie wiem.122 Nadal jestem na niego strasznie zła. – Dobry wieczór. kiedy wychodzę od Claytona. – Długo – odpowiadam. To już dziś! Czy jestem na to gotowa? Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem.. panno Steele – odpowiada tonem uprzejmym i profesjonalnym..

Jak on to robi? Dotyka drobnego fragmentu mego ciała. Winda! Na nowo atakuje mnie wspomnienie naszego porannego pocałunku. Zastanawiam się. Gdy wchodzimy do windy. W jego szarych oczach tańczy rozbawienie. Słowa nie chcą mi przejść przez gardło. – Taylorze. – To tylko trzy piętra – rzuca. a tam od razu kierujemy się w stronę wind. – Jego kciuk gładzi moje knykcie. a ja oddycham coraz szybciej. aby sprowadzić mnie na ziemię. Ha! Myśli o tym samym co ja. wysiada i otwiera przede mną drzwi. że byłam nieobecna duchem. Jak nic ma zdolności telepatyczne. Przyprawia mnie to o gęsią skórę. Kiwam głową i chcę dodać. przeskakują między nami dziwne prądy. Taylor zatrzymuje się na parkingu. Christian po chwili staje przy mnie i ponownie bierze za rękę. Cały dzień myślałam tylko o nim. Zamykam oczy. ale zbyt jestem zdenerwowana i podekscytowana. Śniąc na jawie za kasą u Claytona. które mnie zniewalają. a nawet ja wiem. a we mnie buzują hormony. Znajdujemy się na terenie mocno zabudowanym. na próżno starając się ignorować to odczucie. Stwierdzić. Szybko dojeżdżamy na miejsce. – Kiwa głową kierowcy i wchodzimy do budynku. Christian zerka na mnie. Christian mocniej ściska mi dłoń . a na jego ustach błąka się uśmiech. że do startu i lądowania śmigłowcom potrzebna jest przestrzeń. – Gotowa? – pyta. tam i z powrotem. Drzwi zasuwają się i proszę bardzo. to niedopowiedzenie roku. Pan Clayton dwukrotnie musiał mnie zawołać. że na wszystko.123 – Co robiłeś? – Byłem z Elliotem na pieszej wycieczce. minę próbuję mieć obojętną. gdzie czeka ten legendarny śmigłowiec.

Wszystko sprawdzone. Prowadzi mnie do niewielkiego kantorku. ale jestem skutecznie unieruchomiona. Gdybym tylko mogła się nachylić. podążając za mną. Spodziewałam się wersji dla dwóch osób. gdzie za biurkiem siedzi starszy pan. Znajduje się tak blisko mnie i tak bardzo skupiony jest na tym. Jest o wiele większy. w przeciwnym razie nic bym nie widziała w tej małej kabinie. Unosi głowę i uśmiecha się. aż ledwie mogę się ruszyć. z całą pewnością podchodzi pod niewłaściwe użycie sprzętu służbowego. Wstrzymuję oddech. co zrobimy. Zatrzaskuje drzwi. gdy pociąga za jeden z górnych pasów. – Christian uśmiecha się ciepło Och. Są czteropunktowe i wszystkie łączą się w jednej klamrze. Możecie lecieć. To.124 i pięć sekund później drzwi rozsuwają się na dachu budynku. – Dziękuję. Patrzę na starszego pana ze zdziwieniem. że lądowisko jest podświetlone. Joe. a Christian kuca obok. – Siadaj i niczego nie dotykaj – poleca. jakby go cieszył jakiś tajemny żart. nos zanurzyłabym w jego włosach. Jest gotowy i czeka na pana. Nieziemsko pachnie czystością i świeżością. Jest tak irytująco blisko. I oto on. co robi. biały helikopter z niebieskim logo firmy i napisem: Grey Enterprises Holding Inc. – Chodźmy – mówi Christian i ruszamy w stronę śmigłowca. Cieszę się. Siadam na wskazanym miejscu. do mężczyzny. panie Grey. . Napina górne pasy. a w szarych oczach widać żar. aby zapiąć mi pasy. Christian otwiera drzwi i kieruje mnie na jedno z miejsc z przodu. niż sądziłam. ale ten ma co najmniej siedem miejsc. Być może nie jest jego pracownikiem. – Oto plan lotu. A więc ktoś zasługuje na uprzejme traktowanie.

niespodziewanego dotyku warg. którą ujmuje kciukiem i palcem wskazującym. niewinny pocałunek. włączania części przycisków i guzików z oszałamiającej ilości. przede mną wirnik. – Podobają mi się te pasy – szepcze. Anastasio. Wykonuję polecenie i wtedy uruchamia się jest ogłuszający.125 – Jesteś bezpieczna. – Załóż je – mówi. pokazując na wiszące słuchawki. Wyciąga rękę i gładzi mnie po policzku. przynajmniej dopóki znajdujemy się w powietrzu – dodaje i mruga do mnie. nie uciekniesz – szepcze. słuchawkach rozbrzmiewa głos Christiana. która znajduje się przede mną.. – Wiesz przynajmniej. Słucham? Siada obok i zapina swoje. Migają lampki i cały panel sterowniczy się podświetla. Anastasio – dodaje miękko. jesteś ze mną bezpieczna. A ja przeżywam szok i wszystko się we mnie skręca z powodu tego podniecającego. Oczy mu płoną. – Oddychaj. On także zakłada słuchawki i dalej przyciski. – Obdarza mnie drapieżnym uśmiechem. On także odwraca się i uśmiecha. po czym rozpoczyna przeciągającą się procedurę sprawdzania wskaźników. Hałas włącza różne – W moich Odwracam się w jego stronę i uśmiecham szeroko. Pochyla się. by złożyć na moich ustach szybki. – Od czterech lat mam licencję pilota. Mruga. – No. przesuwając smukłe palce do brody. co robisz? – pytam.. – Sprawdzam wszystko przed startem. Christian! .

– Charlie Tango. PDX. – Skąd wiesz. Elektroniczny kompas. – To Eurocopter EC135. Portland znika pod nami. bez odbioru. O kurczę! Światła oddalają się. Jeden z najbezpieczniejszych w swojej klasie. tu Charlie Tango Golf – Golf Echo Hotel. masz zgodę. kierunek zero jeden zero. Tam właśnie lecimy. Pułap czternaście tysięcy. Dookoła czerń. – Wieża Roger. On widzi. że lecimy we właściwym kierunku? – Stąd. drogi nie oświetla nawet księżyc. – Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. a po chwili już tylko migają. Proszę o potwierdzenie. Oczywiście. wieża. dokąd lecimy? – Dziwne wrażenie. Jest przystosowany do nocnych lotów. Wyraźnie . To jak patrzenie z wnętrza okrągłego akwarium. że jego dom wyposażony jest w lądowisko dla śmigłowców. w którym mieszkam. – Pokazuje mi jeden ze wskaźników. No to lecimy – dodaje pod moim adresem i śmigłowiec powoli unosi się w powietrze.126 – Gotowa? Kiwam. znajduje się lądowisko. no nie? – rozlega się w moich uszach głos Christiana. odbiór. Kiedy wznosimy się wyżej. gdy wzbijamy się w przestrzeń powietrzną USA. Oczy mam jak pięć złotych. Między nami nie ma żadnego porównania. gotowy do startu. Charlie Tango startuje. w sumie nie ma już co oglądać. – Okej. choć mój żołądek pozostaje w Oregonie. odbiór. Jego twarz delikatnie oświetlają lampki z panelu sterowniczego. – Na dachu budynku.

Wciska kolejny guzik.. W moich uszach brzmi to bardzo profesjonalnie. Wcale nie myślałam o seksie. Chyba przenosimy się z przestrzeni powietrznej Portland do międzynarodowego lotniska w Seattle. Prosty nos. Christian chyba się uśmiecha. – Wymienia informacje z wieżą kontroli lotów. Nieźle. palcami. Sea-Tac.. Kurka wodna. o nie.. chciałabym poczuć tę szorstkość pod językiem. ani przez chwilę. – PDX. ocierającą się o moją twarz. mocno zarysowana żuchwa – chciałabym przesunąć po niej językiem. – Jak długo potrwa lot? – pytam bez tchu. Hmm. nie odrywa wzroku od wskaźników i przycisków. – To Seattle. – W nocy leci się na ślepo.127 skoncentrowany. Trzeba zaufać oprzyrządowaniu – przerywa moją erotyczną zadumę. . Niecała godzina dzieli mnie od wielkiego obnażenia.. w niecałą godzinę do Seattle. Denerwuję się. – Zrozumiałem. – Pokazuje na małe światełko w oddali. nic dziwnego. Nie ogolił się i cień zarostu czyni tę myśl jeszcze bardziej kuszącą. pułap czternaście tysięcy. – Niecałą godzinę. Przyglądam mu się spod opuszczonych rzęs. ale trudno mieć pewność w tych ciemnościach. Hmm. co on dla mnie przygotował? – Wszystko w porządku. tu Charlie Tango. Zżera mnie trema. bez odbioru. że korzystamy ze śmigłowca. Popatrz tam. Ma piękny profil. Zaciskają się wszystkie mięśnie w moim brzuchu. Anastasio? – Tak – odpowiadam krótko. wiatr nam sprzyja. odbiór.

Jasny punkt. kompetentny. czyli Seattle. że to lubisz – mruczę. Wydaje mi się.. Odbiór. zrozumiałem. Christianie. I pozostać w gotowości. w gotowości. powoli staje się coraz większy. – Tu Charlie Tango. – Podziwu? – I przez dwudziestosiedmiolatkiem. Pozostaję krótką chwilę znowu jest – Widać. Anastasio. . Kolejny pierwszy raz? Och. ale nie mam pewności. chodzi mu o spanie? – Zaimponowałem ci? – Jestem pełna podziwu. Plan lotu do Escali zatwierdzony. nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Kiwam głową. Sea-Tac. – Jego głos jest cichy i poważny. przelecimy się moim śmigłowcem? – pytam. panno Steele – odpowiada uprzejmie. Uśmiecha się..128 – Zawsze w ten sposób próbujesz zaimponować kobietom? Chodź. – Wieża Sea-Tac do Charlie Tango. Proszę kontynuować. – Jesteś taki. autentycznie zaciekawiona. że jest zadowolony. – Nigdy nie latałem w towarzystwie dziewczyny. To dla mnie kolejny pierwszy raz. bez odbioru. – Dziękuję. Och. Przez jakiś czas w milczeniu przemierzamy ciemność.

Czuję się strasznie zagubiona. Jesteśmy już na przedmieściach. W tym bladym świetle wygląda zagadkowo. Czytanie i chodzenie do kina. Pamiętam. jak mówiłam mu o tym. być może na planie ulubionego filmu José. co lubię ja. że znajduję się na jakimś gigantycznym planie filmowym. Rany! Wygląda to niesamowicie. odbiór. odezwij się. Dla laików szybownictwo.. odnoszę wrażenie. – Nieźle. Kiwam entuzjastycznie głową. – Charlie Tango. – Gliding? – Tak. – Wymaga to kontroli i koncentracji. Pewny siebie i panujący nad sytuacją. No.. Christian odpowiada. z góry. Mam przed sobą widok z innego świata. – Drogie hobby. Seattle nocą. ale może przecież zaczekać do jutra. jak mógłbym tego nie lubić? Choć moim faworytem jest gliding. – Och. Seattle się zbliża. nierzeczywisty. Moją zadumę przerywa bezcielesny głos kontrolera lotów. Szybowce i śmigłowce. Łowcy androidów.. latam jednym i drugim. postępuję chyba ciut okrutnie. – Za kilka minut będziemy na miejscu – mruczy Christian. Dopada mnie wspomnienie próby pocałunku.129 – Co? – Zerka w moją stronę. Nie oddzwaniając.. – Latanie – odpowiadam. prawda? – pyta cicho Christian. .

aby odpiąć moje. U szczytu budynku widnieje biały napis „Escala”. jest mój nierówny oddech. Nie potrafię zdecydować. serce bije jak młotem i czuję przypływ adrenaliny.. Jego twarz częściowo kryje się w cieniu. Bierze mnie tym z zaskoczenia. Chyba zaraz zemdleję. że go nie zawiodę. aż jedynym dźwiękiem. no ale lubię swoje czarne dżinsy. . Boże. Przelatujemy teraz między budynkami i przed nami widzę wysoki wieżowiec z lądowiskiem na dachu. Wiesz o tym. Serce mam w gardle. O rety. Moje przeznaczenie jest w jego rękach. staje się coraz większy.. gdy zajmujemy pozycję nad wieżowcem. Dam radę”. Coraz mocniej ściskam brzeg fotela. po czym Christian sadza go na lądowisku. Szkoda. Jesteśmy coraz bliżej. po czym wyciąga rękę i zdejmuje także moje. Śmigłowiec zwalnia i zawisa w powietrzu. Znowu zaczyna rozmawiać z wieżą kontroli lotów. prawda? – W jego głosie słyszę powagę. – Jesteśmy na miejscu – mówi łagodnie. a do nich założyłam koszulę w kolorze mięty i czarną marynarkę przyjaciółki.130 Nagle w uszach dudni mi krew. mam nadzieję. Nasze twarze dzielą zaledwie centymetry. na co nie masz ochoty. czy to z powodu nerwowego wyczekiwania. desperację. Christian przekręca kluczyk i wirnik powoli cichnie. ta metafora pasuje do Christiana. ulgi. czy strachu. Prezentuję się całkiem elegancko. że nie dam rady. Zdejmuje słuchawki. a częściowo oświetlają ją światła lądowiska. że dotarliśmy cali i zdrowi. Mroczny rycerz i jasny rycerz. Odpina pasy i sięga.. jak mój niepokój. – Nie musisz robić niczego. w oczach widzę żar.. ale ja już nie słucham. Powtarzam tę mantrę. Wygląda na mocno zmęczonego. jaki słyszę. że nie posłuchałam Kate i nie pożyczyłam od niej jakiejś sukienki. „Dam radę.

Na ścianach wiszą obrazy.131 – Nigdy bym nie zrobiła niczego. o podwójnej wysokości. Ściana na samym końcu jest przeszklona i prowadzi na balkon z panoramą Seattle. gdy wypowiadam te słowa. z gracją przedostaje do drzwi śmigłowca i otwiera je. przekrzykując wiatr. Jej wnętrze jest ciepłe i wyłożone lustrami. a na nim niewiarygodnie wielki bukiet białych kwiatów. Chwilę później znajdujemy się w urządzonym na biało foyer. a potem. choć taki wysoki. Naprzeciwko niej widać supernowoczesny kominek ze stali nierdzewnej. że obok niego wszędzie jestem ja. Christian obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. Powiedzieć o niej olbrzymia to stanowczo za mało. po czym drzwi się zamykają. a winda rusza w dół. a kiedy stoję już na lądowisku. nie znam się na tym. czego bym nie chciała. Wyskakuje i czeka. Gdziekolwiek spojrzę. Wystukuje kolejny ciąg liczb. aż zrobię to samo. po czym rozsuwają się drzwi kabiny. a może i z platyny. Prowadzi mnie do windy. bierze mnie za rękę. – Chodź! – woła. Ale odnoszą odpowiedni skutek. Na dachu budynku jest bardzo wietrznie i denerwuję się faktem. wystukuje kod na klawiaturze. widzę Christiana i cudowne jest to. Christianie. – Tyle że wcale nie jestem tego pewna. Płonie w nim łagodny ogień. dla mężczyzny siedzącego obok zrobiłabym prawdopodobnie wszystko. dosłownie wszędzie. To główna część mieszkalna. że stoję na otwartej przestrzeni na wysokości co najmniej trzydziestu pięter. Po prawej stronie znajduje się imponująca sofa w kształcie litery U – spokojnie pomieściłaby dziesięć osób. Przez chwilę przygląda mi się nieufnie. ponieważ w chwili. Pośrodku stoi okrągły stół z ciemnego drewna. . Christian otwiera dwuskrzydłowe drzwi i biały wystrój ciągnie się przez szeroki korytarz aż do okazałego pomieszczenia.

Poniżej widać rozświetlone Seattle. pewnie także gra na fortepianie. Mam ochotę uciec. Niedaleko aneksu kuchennego.. Podchodzę do szklanej ściany i dostrzegam. Prawdę mówiąc. Po wczorajszej nocy! Próbuje być zabawny? Przez chwilę zastanawiam się.. nowoczesne. Christianie. Zdążył już zdjąć marynarkę. – Podaje mi kieliszek wina. przy drzwiach. chętnie – odpowiadam cicho. Widać tu wielkie pieniądze. Cały biały z blatami z ciemnego drewna i dużym barem śniadaniowym dla sześciu osób. – Napijesz się czegoś? – Mrugam powiekami. O tak. – Mój głos jest cichy i pełen wahania. – Chcesz zdjąć żakiet? – pyta Christian. sporo metrów dzieli go od szklanej ściany – gdzie Christian otwiera butelkę wina.. ten apartament wygląda bardziej jak galeria niż prawdziwe mieszkanie. A w rogu pyszni się wielki czarny fortepian. Co ja tu robię? Doskonale wiesz. czy nie poprosić o margaritę. co tu robisz. pragnę się znaleźć w łóżku Christiana Greya. Nawet kieliszki emanują bogactwem.132 Na lewo. Wracam do aneksu kuchennego – zajmuje mi to kilka sekund. że dolna połowa składa się w harmonijkę. otwierając drogę na balkon. Na wszystkich ścianach wiszą obrazy w różnych kształtach i rozmiarach.. Niewątpliwie będzie dobre. widzę aneks kuchenny. są ciężkie. prycha moja podświadomość. Szybko bije mi serce. Tak. – Ja się napiję białego wina. Kręcę głową. Poważne pieniądze w stylu Billa Gatesa. ale nie mam odwagi. – Pouilly Fumé może być? – Nie znam się na winach. Upijam . chcesz mi towarzyszyć? – Tak. Jeszcze się nie rozgrzałam. kryształowe. stoi stół w otoczeniu szesnastu krzeseł. przed szklaną ścianą. – Proszę. Stoję w tym wielkim pomieszczeniu i czuję się wyobcowana.

a w jego oczach błyszczy Biorę kolejny łyk wina. – Grasz? – pytam. Gdy siadam. – Tak. – Duże mieszkanie – mówię. ruchem brody wskazując fortepian. – Jesteś bardzo cicha i nawet się nie rumienisz. Jest coś. – Jesteś głodna? Kręcę głową.. że czuję się jak Tessa Durbeyfield oglądająca nowy dom. rześkie i przepyszne. czego nie potrafisz robić dobrze? – Tak. – No a jakżeby inaczej. Czuję na sobie jego spojrzenie. – Dobrze? – Tak. – On także bierze łyk wina. Nie na jedzenie mam ochotę. Nie spuszcza ze mnie wzroku. „Pokój” to nie jest właściwe określenie. należący . – Jest rozbawienie. kiedy odwracam się i rozglądam po olbrzymim wnętrzu. duże – przyznaje. a Christian bierze mnie za rękę i prowadzi do wielkiej białej sofy. to takiej bladej cię jeszcze nie widziałem. Anastasio – mruczy.. wino okazuje się lekkie.133 łyk. – Chcesz usiąść? Kiwam głową. – Duże? – Duże. uderza mnie świadomość. Prawdę mówiąc. kilka rzeczy.

– To jedyny powód? – Nawet ja słyszę rozczarowanie w swoim głosie. – Jeśli tylko taki mam wybór. Nie wiesz. – Wzrusza ramionami i ma na tyle przyzwoitości. – To oświadczenie o zachowaniu poufności. Na tę myśl się uśmiecham. mówiłaś.134 do cieszącego się złą sławą Aleca d’Urberville’a. a łokieć kładzie na oparciu sofy. Opiera głowę o prawą dłoń. Christian przygląda mi się przez chwilę. – Dlatego właśnie tu jestem. że lubisz Thomasa Hardy’ego. – Cóż. – Co cię tak bawi? – Siada obok mnie i odwraca się w moją stronę. To mocno rozpraszające. Jego usta zaciskają się w cienką linię. Mógłbym idealizować cię niemożliwie jak Angel Clare albo poniżać jak Alec d’Urberville – szepcze. poproszę o poniżenie – też szepczę. – Dlaczego podarowałeś mi akurat Tessę d’Urberville? – pytam. Marszczy brwi. – Tak. Po minucie czy dwóch wraca z jakimiś dokumentami. wpatrując się w niego. a szare oczy ma ciemne i niebezpieczne. – Wydało mi się to odpowiednie. aby . proszę. przestań. Christian wciąga głośno powietrze. przygryzać wargę. Moja podświadomość patrzy na mnie z podziwem. – Anastasio. co mówisz. Chyba go zaskoczyłam tym pytaniem. Wybaczysz mi na chwilę? – Znika w szerokich drzwiach na drugim końcu pomieszczenia.

– Nie zamierzasz tego nawet przeczytać? – Nie. – Anastasio.. czy też twojego prawnika. A niech mnie. Jestem zdeprymowana. czy nie. że i tak z nikim bym o nas nie rozmawiała. . Nawet z Kate. Marszczy brwi. będziesz musiała to podpisać. no. – A jeśli nie chcę niczego podpisywać? – Wtedy będzie idealizm Angela Clare. Wpatruję się w niego z niedowierzaniem. – W porządku. Skoro tak wiele to znaczy dla ciebie. – Co oznacza to oświadczenie? – Oznacza. Jest źle.. Podpiszę. Niczego i nikomu. przynajmniej przez większą część książki. – Mój prawnik na to nalega. Podpiszę. – Wręcza mi je. wiesz. czy podpiszę to oświadczenie. zawsze należy czytać wszystko. że nie możesz ujawniać niczego na nasz temat. Bez znaczenia jest więc fakt. z którym ty w sposób oczywisty rozmawiasz. w takim razie dobrze. poniżenie. co się podpisuje – upomina mnie. a teraz moja ciekawość została jeszcze bardziej rozbudzona. – Christianie. – Skoro wybierasz opcję drugą. Podaje mi pióro. naprawdę źle.135 wyglądać na nieco zakłopotanego.

że dzisiaj będziesz się ze mną kochał? – Cholera.. Ale dlaczego mamy oglądać pokój zabaw? – Chcesz pograć na Xboksie? – pytam. Wcale nie czuję się taka odważna. nie wiesz jeszcze.. chcę ci pokazać swój pokój zabaw. Anastasio. Składam podpis w wykropkowanej części obu egzemplarzy i jeden oddaję jemu.. ja się nie kocham. którymi weszliśmy. – Celna uwaga. – Nie. Christian wyjmuje z kieszeni klucz i otwiera kolejne drzwi. jak by się mogło wydawać. jest znacznie więcej dokumentów do podpisania. Śmigłowiec w dowolnym . Wstaje i wyciąga rękę. Po drugie. panno Steele. Po pierwsze. Pieprzy się ostro! Cholera. Śmieje się głośno. Na prawo od dwuskrzydłowych drzwi. gdzie pieprz rośnie.. to brzmi tak. – Nie. – W każdej chwili możesz odejść. Otwieram szeroko buzię. żadnego Xboxa ani Playstation. że uciekniesz. ale szybko odzyskuje równowagę. chowam do torebki i upijam spory łyk wina. Anastasio. Wchodzimy na piętro i skręcamy w prawo. Możliwe. Drugi składam. po czym kiwa ponuro głową. Pozwalam się prowadzić z powrotem na korytarz. znajdują się inne drzwi. wiodące na klatkę schodową. – To oznacza. na co się piszesz. ostro. podniecająco. Chodź.136 Patrzy na mnie. Ja się pieprzę. Chodź. Czy ja to naprawdę powiedziałam? Jego usta otwierają się lekko. a po trzecie.

Tak właśnie robi i odsuwa się na bok. gdzie chcesz. Tak bardzo chcę się przekonać. Zerkam na niego raz jeszcze.137 momencie może cię zabrać tam. . aby mnie wpuścić. co się tam kryje. Cholera jasna. – Po prostu otwórz te cholerne drzwi. Biorę głęboki oddech i przekraczam próg. możesz spędzić tu noc i wrócić do domu rano. jakbym cofnęła się do szesnastego wieku i czasów hiszpańskiej inkwizycji. Decyzja należy wyłącznie do ciebie. I czuję się tak.

Po dokładniejszych oględzinach stwierdzam. który wygląda jak uchwyt na kije do bilardu. trochę przypominające szczeble balustrady. środek do polerowania o delikatnie wyczuwalnej nucie cytrusowej. Ściany i sufit są w odcieniu bordowym. ukryte jest gdzieś pod gzymsem wokół ścian. co zwraca moją uwagę. Prawdę mówiąc. to zapach: skóra. W pobliżu drzwi stoi pokaźnych rozmiarów mahoniowa komoda z mnóstwem szuflad wyglądających tak. przymocowany na kształt litery X. Światło jest stonowane. szpicrut i śmiesznych kijków z piórami. a podłogę pokrywa stary lakierowany parkiet. subtelne. co sprawia.138 ROZDZIAŁ SIÓDMY Pierwsze. roztaczając nastrojową poświatę. łańcuchy i błyszczące kajdany. W przeciwległym kącie stoi solidny. co rzeczywiście się w nich kryje. drewno. a na każdym końcu znajdują się kajdanki. niemal dwumetrowy stół – lakierowane drewno plus rzeźbione nogi – a pod nim dwa taborety. Przez chwilę się zastanawiam. lakierowane. . misternie rzeźbione kawałki drewna. Na ścianie obok drzwi przymocowano dwa długie. że spore pomieszczenie wydaje się bardziej przytulne. Wykonano go z lakierowanego mahoniu. a z niej zwisają najprzeróżniejsze sznury. nie widzę jego źródła. pejczy. A chcę to w ogóle wiedzieć? W kącie na końcu pomieszczenia stoi ławka obita czerwonobrunatną skórą. ale dłuższe. Na ścianie naprzeciwko drzwi widzę duży drewniany krzyż. jakby przechowywano w nich eksponaty w starym muzeum. a na ścianie obok przymocowano drewniany błyszczący wieszak. a na nich zawieszono zaskakującą kolekcję rózg. Bardzo przyjemny. Pod sufitem podwieszono wielką żelazną kratę o wymiarach co najmniej metr na półtora. że zamiast kijów znajdują się tam laski o różnej długości i średnicy.

– To pejcz.. że prawda jest zgoła inna. tak jak się zresztą spodziewałam.. Wchodzę do środka. sparaliżowało ją albo po prostu wyzionęła ducha... w odległości zaledwie pół metra stoi duża kanapa w kolorze ciemnobrunatnym: dokładnie na środku pomieszczenia. Moja podświadomość dała drapaka. Unoszę głowę i przyglądam się sufitowi. W różnych odległościach przytwierdzono do niego karabińczyki. Ciekawe po co. że uważnie mnie obserwuje. to uczucie jest chyba nadrzędne. Na łóżku nie ma pościeli. ale nie mówić. jedynie materac obity czerwoną skórą i kilka poduszek z czerwonej satyny. Wygląda mi to na koniec dziewiętnastego wieku. hmm. ale to całe drewno. W sumie dziwne.. tak. – Głos Christiana jest cichy i miękki. Chyba jestem zaszokowana.. Dziwne ustawienie.. W nogach łóżka.139 Ale to łóżko jest elementem dominującym w tym pomieszczeniu. ciemne ściany. Teraz je rozpoznaję. Dotykam z wahaniem. że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? Strach. Pod baldachimem dostrzegam kolejne połyskujące łańcuchy i kajdanki. a na końcach przymocowano maleńkie plastikowe koraliki. Z jego twarzy nie da się wyczytać zupełnie nic.. Zaintrygowało mnie to coś z piórkami. Jestem w stanie obserwować i chłonąć nowe informacje. gdy tymczasem to właśnie ona jest tutaj najzwyczajniejszym elementem wyposażenia. z czterema kolumienkami. Odwracam się i widzę. Jest wykonane z zamszu i wygląda jak mały bicz. nastrojowe oświetlenie i ciemnobrunatna skóra czynią to pomieszczenie delikatnym i romantycznym. . przodem do łóżka.. Jak się powinno zareagować na wieść.. ale taki jest właśnie romantyzm w stylu Christiana. Ja też jestem jak sparaliżowana. Olbrzymi. co w związku z tym czuję.? I uśmiecham się do siebie – akurat kanapę uznałam za dziwną. Wiem. ozdobnie rzeźbiony mebel w stylu rokoko. a on za mną.. Pejcz.. kanapa naprzeciwko łóżka. ale jest bardziej gęsty.

Dlaczego? Niespiesznie przechodzę na koniec pomieszczenia i klepię wysoką ławkę. Nie rozumiem. no. – Robię to kobietom. – Powiedz coś – nakazuje Christian. ale to tylko pozory. – Jesteś sadystą? – Jestem Panem. aby zrobił mi krzywdę. Jest solidna i niezwykle piękna. – Ty robisz to ludziom czy oni tobie? Kąciki jego ust unoszą się. Tyle pytań przebiega mi przez głowę. albo czuje ulgę. jakby się zastanawiał nad odpowiedzią. Bardzo chcę. – Szare oczy płoną. po czym przesuwam dłonią po skórzanym siedzisku. – Ludziom? – Kilka razy mruga powiekami. – Skoro masz ochotniczki. . Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto? Podchodzę do łóżka i przesuwam dłonią po jednej z ozdobnie rzeźbionych kolumienek. – Och – gwałtownie łapię powietrze. Ta myśl jest mocno przygnębiająca. Jest albo rozbawiony. które mają na to ochotę. ale nie strach przed nim – nie sądzę. On lubi robić kobietom krzywdę. Głos ma łagodny. przynajmniej nie bez mojej zgody. to dlaczego przyprowadziłeś tutaj mnie? – Ponieważ chcę robić to z tobą.140 I dziwne.

abyś ich przestrzegała. że chcę. próbując przyswoić jego słowa. jak i kara. Czy rzeczywiście chcę poznać odpowiedź? – Mam pewne zasady i chcę.141 – A co to znaczy? – pytam szeptem. spotka cię nagroda. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. dla swojego dobra i mojej przyjemności. Marszczę brwi. Okej. – To część pakietu motywującego. abyś dobrowolnie mi się poddawała. To jak objawienie. Zadowolić go! Chce. – A po cóż miałabym to robić? – Aby mnie zadowolić – szepcze. ale zastanawia mnie ta cała otoczka rodem z elżbietańskiego buduaru. Głos ma hipnotyzujący. że owszem. Jeśli nie. Pragnę. aby był ze mnie zadowolony. będę cię musiał ukarać – szepcze. Jeśli będziesz postępować zgodnie z tymi zasadami. abyś sprawiała mi przyjemność – mówi miękko. abym go zadowoliła! Zadowoliła Christiana Greya. rozumiem kwestię zadowalania. Zarówno nagroda. . – Upraszczając. I w tym momencie dociera do mnie. – A gdzie w tym miejsce tego wszystkiego? – Zataczam ręką szeroki łuk. – To znaczy. chcę. dokładnie na to mam ochotę. Zerkam na stojak z laskami. – A w jaki sposób? – W ustach czuję suchość i żałuję. przechylając głowę. że nie wypiłam więcej wina.

A część mnie tego nie chce. – Okej. a ja waham się. Kate mówiła. przeczesując palcami włosy. O rany. Anastasio. Im większa twoja uległość. – Chodzi o zdobycie twojego zaufania i szacunku. jak go nazywa. Anastasio – mówi z rozdrażnieniem. – Jego szare oczy patrzą na mnie badawczo i wiem. – Nie kierujemy się ku schodom. – Nie zrobię ci krzywdy. Mijamy kilkoro drzwi. Twoja uległość sprawi mi wiele przyjemności i radości. tak żebyś mi na to pozwoliła. to bardzo proste równanie. Część mnie ma ochotę uciec z krzykiem z tego pokoju i wszystkiego. lecz na prawo od „pokoju zabaw”. – Zejdźmy na dół. że jest niebezpieczny. Zupełnie się w tym wszystkim gubię. – Mnie – odpowiada z prostotą. a co z tego mam ja? Wzrusza ramionami i minę ma niemal skruszoną. Ujmuję jego dłoń i wyprowadza mnie na korytarz. gdzie łatwiej mi będzie się skoncentrować. Skąd wiedziała? Jest niebezpieczny dla mego zdrowia. – Niczego nie dajesz po sobie poznać. czy ją ująć. całej . Wyciąga do mnie rękę. I wchodzimy do sypialni z dużym podwójnym łóżkiem. tym większa moja radość.142 – Masz więc frajdę z nakłaniania mnie do robienia tego. Christian wpatruje się we mnie. że mówi prawdę. co sobą reprezentuje. – Coś ci pokażę. że się zgodzę. Twoja obecność tutaj mocno mnie rozprasza. ponieważ wiem. co mi każesz. aż docieramy na sam koniec korytarza. i miała rację.

Wszystko jest białe: meble. pościel. Powiedzmy. że straciłam apetyt – mówię z rozdrażnieniem. – Dziwne. – Będę tu spać? – Tak. kiedy jesteś w stanie upojenia alkoholowego. – Nie na stałe. Musimy o tym porozmawiać. ale wygląda na to. Jest tu sterylnie i zimno. Miły. – To będzie twój pokój.. Możesz go umeblować. że się tu wprowadzę? – Nie potrafię ukryć przerażenia w głosie.143 w bieli. że od piątkowego wieczoru do niedzieli. Z tym akurat nie potrafię się pogodzić. który trzyma mnie. na pewno jesteś głodna. który ma specjalny pokój z pejczami i łańcuchami. – Mój pokój? Oczekujesz ode mnie. co tylko chcesz. .. Chodź. – Nie z tobą. Nie sypiam z nikim z wyjątkiem ciebie. Jeśli oczywiście tego chcesz – dodaje cicho i z wahaniem. Już ci mówiłem. – Gdzie więc śpisz? – Mój pokój jest na dole. – W jego spojrzeniu widać reprymendę. – Nie. troskliwy Christian. i ten potwór. ściany. mieć w nim. Zaciskam usta w cienką linię. ale przeszklona ściana zapewnia spektakularny widok na Seattle. uzgodnić wszystko. gdy puszczam pawia w azalie. jak tylko masz ochotę.

mam. – Mam świadomość. jest jeszcze umowa określająca. Anastasio – upomina mnie i biorąc za rękę. czy skoczę. o co tylko chcesz. możesz zapytać mnie. Puszcza moją dłoń. że prowadzę cię mroczną ścieżką. – Wspomniałeś coś o dokumentach. – Siadaj. abyś to wszystko przemyślała.144 – Musisz jeść. a czego nie. Staję przy barze śniadaniowym i obserwuję go. – Tak. a ja udzielę ci odpowiedzi. co będziemy robić. prowadzi z powrotem na dół. Anastasio. a ja spełniam jego polecenie. Anastasio. czy nie. będę się musiała przyzwyczaić. Stoję na skraju przepaści i muszę zdecydować. Stawia deskę na blacie i zabiera się za krojenie bagietki. wchodząc do części kuchennej. nie licząc NDA[3]. Owszem. że Christian próbuje mną dyrygować od samego początku naszej znajomości. Gdy wracamy do niewiarygodnie wielkiego pomieszczenia. ogarnia mnie strach. Jeśli mam zamiar w to wejść. jak otwiera lodówkę i wyjmuje deskę z różnymi serami oraz duże kiście zielonych i czerwonych winogron. a ty moje. Muszę znać twoje granice. i dlatego naprawdę chcę. Dociera do mnie. Ale od czego zacząć? – Podpisałaś oświadczenie o zachowaniu poufności. To umowa konsensualna. . Na pewno masz jakieś pytania – mówi. – Pokazuje na jeden ze stołków barowych. – Jakie dokumenty masz na myśli? – Cóż.

– Dlaczego? – To jedyna relacja. Jak mogę teraz jeść? – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. moja gospodyni. – Taki już jestem. jaka mnie interesuje.145 – A jeśli nie będę chciała jej podpisać? – Nic się wtedy nie stanie – odpowiada ostrożnie. – Co do tego doprowadziło? – A czemu ktoś jest taki.. Dlaczego niektórzy lubią ser. – Jakich zasad muszę przestrzegać? – Wszystkie zostały spisane. jaki jest? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. a inni go nie znoszą? Ty lubisz? Pani Jones. – Ale nie będą nas łączyć żadne relacje? – Nie. zostawiła nam go na kolację. Jedzenie.. Rozmowa zeszła na ser. – Wyjmuje z szafki duże białe talerze i jeden stawia przede mną. Jasny gwint. jak już zjemy. Przejrzymy je. . – Dlaczego? Wzrusza ramionami.

Nie umiem zostawić cię w spokoju. Upijam szybki łyk. – Tak.146 – Zjesz coś – mówi dobitnie. – Myślę. – Długo już taki jesteś? – pytam.. perwersyjny mężczyzna pragnie właśnie mnie. – Smacznego. – Łatwo znaleźć kobiety. która leci do ognia. wszystko staje się jasne. – W takim razie dlaczego ja? Naprawdę tego nie rozumiem. dziwny. Mój żołądek fika koziołka – on mnie pragnie. ale ten piękny. kiedy znowu przygryzasz wargę. a potem siada obok mnie. – Jestem jak ćma. w pokręcony sposób. – Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę. że to ja jestem ćmą – burczę. które chcą robić coś takiego? Unosi brew. Jest coś w tobie. – Masz ochotę na jeszcze jeden kieliszek wina? – Tak. .. – Jego głos staje się bardziej głęboki. Christian mruży oczy. – Bardzo cię pragnę. Dominujący Christian. – Uśmiecha się ironicznie. – Anastasio. Nalewa wino. – Zdziwiłabyś się – rzuca sucho. zgoda. Odrywam kilka winogron. I to ja się sparzę. zwłaszcza teraz. poproszę. Anastasio. już ci mówiłem. To jakoś przełknę.

O kuźwa. więc na razie będę robić to. – Poważną? – Nie. – Przez długi okres? – Niektóre tak.. Sądziłam. – Piętnaście. Och. – Zrobiłeś kiedyś którejś krzywdę? – Tak. – A mi zrobisz? – To znaczy? – Fizycznie. – Ile kobiet? – Zżera mnie ciekawość. a na twarzy pojawia się uśmiech. Spojrzenie mu łagodnieje. – Jak sobie pani życzy. że więcej. na co mam ochotę.147 Jestem pewna. jeśli ci to nie przeszkadza. Jeszcze niczego nie podpisałam. – Jedz! – Nie. panno Steele. czy skrzywdzisz mnie fizycznie? ..

i wtedy będziesz czuć ból. – Omówmy to w moim gabinecie. Niemądrze sądziłam. kiedy zajdzie taka potrzeba. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Udaję się za nim do gabinetu. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). Stanowią część umowy. – Tak. i wręcza mi jakiś dokument. że spędzę w łóżku tego mężczyzny noc pełną niebywałej namiętności. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. Przeczytaj je.148 – Ukarzę cię. Pociągam kolejny łyk wina. – A ciebie ktoś kiedyś zbił? – pytam. Och. gestem pokazuje.. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas . Chyba robi mi się słabo. Uczyni to z ochotą i bez wahania. – To są zasady.. A to niespodzianka. a tymczasem negocjujemy warunki dziwacznego układu. przestronnego pomieszczenia z kolejnym oknem od sufitu do podłogi. Nim zadam kolejne pytanie. abym siadła na skórzanym krześle naprzeciwko. Alkohol – on mi doda odwagi. a potem porozmawiamy. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Christian siada za biurkiem. Christian przerywa tok moich myśli. Chcę ci coś pokazać. Trudno mi to wszystko ogarnąć. wychodzącym na balkon. Mogą podlegać modyfikacjom.

nie przebywając w towarzystwie Pana. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. w jego obecności bądź w innym czasie. której charakter zostanie określony przez Pana. Uległa będzie prowadzić się skromnie. w sposób godny szacunku. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. palić. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. jaki Pan uzna za stosowny. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. wyjątek stanowią owoce. których nie spędza w towarzystwie Pana. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Musi mieć świadomość. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4).149 tych nocy. O cholera. z którego Uległa będzie korzystać. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. jakich się dopuści. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. . które zostały zaakceptowane przez Pana. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu.

– Okej. – Potraktuję je jako uniform. Możliwe. kolejna celna uwaga. w jakich chciałbym cię widzieć. – W porządku. musisz być gibka. – Nie jestem pewna w kwestii przyjmowania pieniędzy na ubrania. – Sądziłam.150 – Granice bezwzględne? – pytam. abyś dobrze wtedy wyglądała. Co powiesz na trzy? – Chcę cztery razy. – Nie muszę ich nosić. kiedy już znajdziesz pracę. Co powiesz na trzy razy w tygodniu po godzinie i raz w tygodniu pół godziny? . – Ale nie cztery razy w tygodniu. – Zażenowana poprawiam się na krześle. że twoja pensja. silna i wysportowana. – Nie chcę ćwiczyć cztery razy w tygodniu. czego nie zrobię ja. musimy to określić w naszej umowie. przydadzą ci się te ćwiczenia. że to negocjacje? Zaciska usta. Wydaje mi się to niewłaściwe. a przez moją głowę przemyka słowo „dziwka”. – Tak. nie wystarczy na tego rodzaju stroje. – Anastasio. kiedy nie jestem z tobą? – Nie. że będziesz mi towarzyszyć podczas różnych wyjść i chcę. – Chcę nie szczędzić ci pieniędzy. pozwól. Jestem przekonany. Czego nie zrobisz ty. Zaufaj mi. panno Steele. abym ci kupił jakieś stroje.

aby to był dobry pomysł. trzy godziny. Mam przeczucie. No dobrze. które pozostawią na skórze trwałe ślady Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu Uch. Kompletnie mnie zatkało. Oto moje. czego nie zrobisz? . – Nie sądzę. że nie chcesz odbyć stażu w mojej firmie? Niezła z ciebie negocjatorka. Jesteś pewna. Chyba nikt zdrowy psychicznie nie miałby ochoty na te wszystkie rzeczy? Mimo wszystko robi mi się niedobrze. Woskowanie! Woskowanie czego? Wszystkiego? Uuu.151 – Trzy dni. defekacji ani ich produktów Żadnych czynów z udziałem igieł. że w jego spojrzeniu pojawia się ulga. – Jest coś. noży czy krwi Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt Żadnych czynów. już ty mi zapewnisz odpowiednią porcję ćwiczeń. – No dobrze. – Chciałabyś coś dodać? – pyta grzecznie Christian. Patrzy na mnie i marszczy brwi. Uśmiecha się szelmowsko i mam wrażenie. że kiedy tu będę... zgadzam się. Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. – Wręcza mi kolejną kartkę. – Owszem. granice. Nie mam pojęcia. Kuźwa. On to musi wszystko spisać! Oczywiście – to się wydaje bardzo rozsądne i szczerze mówiąc. – Przebiegam wzrokiem po zasadach. niezbędne.

– Nigdy? – pyta szeptem.. – Czemu mi tego. – Cóż. Kiwam głową. . – Cóż. pierwszy od naprawdę dawna oblewam się – Możesz mi powiedzieć. na co nie miałaś ochoty? Po raz rumieńcem. Anastasio.152 – Nie wiem. Zerkam na niego.. Wpatruje się we mnie znieruchomiały i pobladły. – Jak to nie wiesz? Wiercę się na krześle i przygryzam wargę. Wbijam wzrok w splecione dłonie. nie powiedziałaś? – warczy. – Nigdy nic takiego nie robiłam. kurwa. Kiedy je otwiera. a kiedy uprawiałaś seks. spotkałaś się z czymś. Kręcę głową. więc nie wiem – odpowiadam cicho. – Mów. Musimy być wobec siebie szczerzy. inaczej to się nie uda. ponownie się rumieniąc. piorunuje mnie wzrokiem. jakby liczył do dziesięciu. Christian zamyka oczy i wygląda tak. – Jesteś dziewicą? – pyta zduszonym głosem. jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu.

– No cóż. – Żaden przystojny młodzieniec nie zwalił cię z nóg? Po prostu nie rozumiem. Jesteś piękna.. – Do diabła. że jesteś niedoświadczona. dlaczego mi nie powiedziałaś – gani mnie. prawie dwadzieścia dwa. Rumienię się z zadowolenia. – Do tej pory ten temat nie wypłynął. starając się ukryć niemądry uśmiech. No dobra. Piękna.. Masz dwadzieścia jeden lat. Splatam palce i wpatruję się w nie intensywnie. Nie mam w zwyczaju ujawniać swojej seksualnej przeszłości każdej nowo poznanej osobie. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego on tak się wścieka? Zerkam na niego. właśnie ci pokazałem. Czy ktoś cię wcześniej całował. ale żeby dziewica! – Wymawia to słowo. – Staram się wyglądać na jak najbardziej urażoną. – Znów przeczesuje włosy. – warczy. – Niech Bóg mi wybaczy. – Wiedziałem.153 ROZDZIAŁ ÓSMY Christian przeczesuje włosy palcami obu dłoni i w tę i z powrotem przemierza gabinet. że jestem piękna. Ana. – Wpatruję się w swoje dłonie. „Może jest krótkowidzem” – moja podświadomość wystawiła swą somnambuliczną głowę. poza mną? – Oczywiście. – Nie rozumiem. jakby było naprawdę sprośne. Chodzi o to. Gdzie się podziewała. Jego zwykle żelazne opanowanie lekko się zachwiało. że prawie się nie znamy. Obie dłonie oznaczają podwójną irytację. kiedy jej potrzebowałam? . może dwa razy. zaciskając usta. ty wiesz teraz o mnie znacznie więcej – rzuca. Christian Grey uważa.

– Ściąga brwi tak bardzo. dopiero ty. – Głos ma zachrypnięty i przygląda mi się badawczo. – Chcesz już iść? – pyta łagodniej. aby spojrzeć na mnie.. – Przygryzasz wargę. – Mówiąc to. jestem zły na siebie. . – Późno już. że się stykają.. – Jak udało ci się uniknąć seksu? Powiedz mi. że mnie to nie poruszy? – Chodź – mruczy. – Nikt do tej pory. że tu jesteś. – Odwraca się. – Przepraszam. – Oczywiście. chyba że ty chcesz. Cieszę się. Łapię powietrze. no wiesz. marszczy brwi. Po prostu zakładałem... Po prostu sam chciałbym ją ugryźć.154 – I poważnie rozważasz. a potem spogląda na zegarek.. że nie. Nie chcę iść. I to mocno. – Nie jestem zły na ciebie.. żebym poszła – szepczę. Jak on może mówić coś takiego i uważać.. – Dlaczego jesteś na mnie taki zły? – szepczę. – Nie przepraszaj. gdy tymczasem nie masz żadnego doświadczenia. O nie. – Nie zabrał się do tego. A ty okazujesz się być jakimś potworem. Przygląda mi się przenikliwie i potrząsa głową. – Co? – Zaraz naprawimy tę sytuację. – Nie. co chcę zrobić. proszę. – wzdycha.. Wzruszam ramionami.

pójdź ze mną do łóżka. – Zapomnij o zasadach. Sądziłam. Pragnę od chwili. – Mogę zrobić wyjątek albo połączyć jedno z drugim. Wstrzymuję oddech. zobaczymy. że ostro się pieprzysz. czując. – Mój głos brzmi chropawo. – Jego szare spojrzenie jest intensywne. w co się pakujesz.. Inaczej nie siedziałabyś tutaj spokojnie. że ty się nie kochasz. – Sądziłam. ty też go chcesz. żeby nasz układ wypalił. Ana. – Przełykam ślinę. Wolę nie przeciągać struny. to środek do celu. ale takiego. – O! – Grunt usuwa mi się spod nóg. niepewnie. a ja podaję mu swoją dłoń.. jego oczy są jasne. Chcę. teraz. O rany. że stałem się nagle słodki i romantyczny. spędź ze mną tę noc. że nagle zaschło mi w gardle.. którego skutki czuję aż tam.. ale musisz wiedzieć.. Będę się z tobą kochać. Proszę. że ty też mnie pragniesz. na dole. – Wyciąga rękę. Ana. podniecone.155 – Co masz na myśli? Jaką sytuację? – Twoją sytuację. Posyła mi szelmowskie spojrzenie.. którego chcę. Podnosi . Dziś wieczorem zapomnij o wszystkich szczegółach. Marzenia się spełniają. omawiając kary i granice bezwzględne. Proszę. To nie znaczy. – Ale nie zrobiłam wszystkich wymaganych rzeczy z twojej listy zasad. Pragnę cię. Czerwienię się. Naprawdę chcę się z tobą kochać. – To znaczy jeśli chcesz. gdy wpadłaś do mojego gabinetu i wiem. Możemy zacząć twoje szkolenie już dziś. od podstaw. i mam nadzieję. rozpalone.

Ściąga swoje conversy. Ciemnomiedziane włosy ma w nieładzie. Ogromne. co łóżko. którą wiesza na krześle. Gładzi mnie palcem po karku. zabudowane wieżowcami Seattle. Zdejmuje zegarek. Trzęsę się jak liść. – Chcę gryźć tę wargę – mruczy w moje usta i ostrożnie przygryza je zębami. – Podejrzewam. więc muszę podnieść na niego wzrok. ale bez baldachimu. Ana. Jest zabójczo przystojny. Nareszcie. Jęczę. zaskoczona tym nagłym manewrem. koszula zwisa luźno.. – Proszę. czuję jego smukłe ciało przy swoim. – Podziwiam cię. Zrobię to z samym Christianem Greyem. że nie bierzesz tabletek. a oczy patrzą zuchwale. To jest to. puszcza mnie i chwyciwszy za rękę. ultranowoczesne łoże wykonano z surowego. a meble bladoniebieskie. – Jego słowa działają jak ładunek wybuchowy i moja krew wrze. Sypialnia jest naprawdę duża. po tylu latach zrobię to. pozwól mi się z tobą kochać. Pozostaje w białej lnianej koszuli i dżinsach. ponieważ po to tu jestem. ssąc dolną wargę. Powyżej na ścianie wisi przepiękny obraz przedstawiający morze. potem marynarkę. owija mój kucyk wokół nadgarstka i lekko pociąga. a potem zdejmuje skarpetki. wyglądającego jak drewno wyrzucone przez fale. . prowadzi przez apartament.. Pochyla się i delikatnie całuje mnie w usta. – Dobrze – szepczę. z czterema kolumnami... Sięgające do sufitu okna wychodzą na rozświetlone. – Jaka z ciebie dzielna młoda kobieta – szepcze. Oddycham płytko i nie mogę oderwać od niego wzroku. Ściany są białe. Uśmiecha się triumfalnie. spogląda na mnie z łagodnym wyrazem twarzy. by położyć go na komodzie z tego samego drewna. Co jest w tych nagich stopach? Odwracając się. Stopy Christiana Greya.156 mnie i bierze w ramiona. a on się uśmiecha. O rany. szarego drewna.

– Och. Kładzie żakiet na krześle. Patrzy na mnie uważnie. – Zdajesz sobie sprawę z tego. wpatrujących się płomiennie w moje. ujmując klapy i delikatnie zsuwając materiał z moich ramion. Odsuwa się i przygląda mi się uważnie. że będziemy spać? – mruczy łagodnie.157 Co?! Do diabła! – Tak myślałem. wlewa się do mojego podbrzusza. – Jasny gwint. Ból jest tak słodki i ostry. a moje serce zaczyna łomotać. co z tobą zrobię? – dodaje. dobrze? – mówi miękko. Pochyla się i całuje mnie. Mięśnie w najgłębszej. że chcę zamknąć oczy. jak bardzo cię pragnę. najciemniejszej części mnie kurczą się w cudowny sposób. Podniecenie. Jego usta są pożądliwe i powolne. Christian staje naprzeciw mnie i patrzy mi w oczy. Mam na sobie . – Zdajesz sobie sprawę z tego. składając delikatne jak piórko pocałunki na mojej brodzie i w kącikach ust. – Myślałam. Powoli zdejmuje ją ze mnie i opuszcza na podłogę. żeby opuścić rolety? – Wszystko mi jedno – szepczę. – Kto mówi. głaszcząc moją brodę. z płonącymi oczami. seksowny. dopasowują się do moich. Podnosi dłoń i delikatnie przesuwa palcem po moim policzku. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Zaczyna mi rozpinać koszulę. że nie pozwalasz nikomu spać w swoim łóżku. gęste i gorące. ale jestem zahipnotyzowana spojrzeniem jego szarych oczu. Ano Steele? – szepcze. – Otwiera górną szufladę komody i wyjmuje paczkę prezerwatyw. Pewny siebie. Krew szybciej krąży w całym ciele. – Chcesz. Podchodzi do mnie powoli. Jest tak nieziemsko seksowny. Oddycham płytko i nierówno. – Zdejmijmy ten żakiet.

Ściska delikatnie moje pośladki.. Są takie miękkie i niesforne. zatacza językiem kółka wokół pępka. Oburącz chwyta moje biodra. koronkowy. idealnie dopasowany stanik. a mój język nieśmiało dotyka jego. Przysuwa mnie do swoich bioder. Widzieć go na kolanach przede mną. Dlaczego powiedział. Ledwie powstrzymuję rozpustne odczucia. czuć jego usta na skórze. posuwając się w stronę kości biodrowej. Wypuszcza mnie z objęć i nagle pada na kolana. Jedną rękę nadal trzyma w moich włosach. przez brzuch. – Ach – jęczę. Dzięki Bogu.158 bladoniebieski. Tak bardzo go pragnę. a on jęczy. język i wargi zachęcające. Jego pocałunek jest pożądliwy. Ano – wzdycha. chwytając moją głowę z obu stron. a potem przygryza lekko skórę.. Pragnę całować każdy jej milimetr. Moje dłonie . – Och.. Chwyta gumkę do włosów. Oplata mnie ramionami i przyciąga do siebie. do pupy. ściąga ją i wzdycha. O święty Barnabo. że pchnie mnie na nie. – Masz taką piękną skórę. Jęczę.. O rany. jak moje włosy kaskadą spływają na ramiona. Chwytam go za ramię i czuję twardy biceps. a może to hormony szaleją w moim ciele. Myślałam. widząc. ściskając mocno. Znów jęczę w jego usta. ale tego nie robi. Niepewnie podnoszę ręce do jego twarzy i wsuwam palce we włosy. jasną i nieskazitelną. czego sobie życzy. – Lubię brunetki – mruczy i zanurza obie dłonie we włosach. Rumienię się. podczas gdy druga wędruje w dół kręgosłupa do mojej talii i niżej. leniwie na mnie napierającą. aż czuję je za kolanami. podniecające. że nie może się kochać? Zrobię wszystko. Pociągam za nie lekko. to takie nieoczekiwane i. a ja czuję jego erekcję. aż do drugiego biodra. Popycha mnie lekko w stronę łóżka.

spragniona. Christian rzuca mi spojrzenie spod niewiarygodnie długich rzęs. Ana. Czuję go. Nie spuszczając ze mnie wzroku. Zapiera mi dech. a on wpatruje się we mnie z góry. Słyszę cichy śmiech. Zsuwają się powoli po pośladkach aż do ud. kiedy znajdę się w tobie. muskając skórę. Ściąga kołdrę z łóżka i popycha mnie lekko. ale czuję. Sięga do góry i rozpina guzik w moich dżinsach. przydymionej szarości. nie przerywając kontaktu wzrokowego. – Och. a potem zębami. przesuwając nosem po wzgórku między moimi udami. Opieram się na łokciach. ponownie przesuwa po podbiciu. tym razem językiem. – Pokaż mi. – Pięknie pachniesz – mruczy i zamyka oczy z wyrazem czystej przyjemności na twarzy. Nadal klęcząc. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. by po chwili leniwie rozsunąć zamek. Cholera. jęcząc.159 pozostają w jego włosach. jak sprawiasz sobie przyjemność. Anastasio Steele.. a ja prawie dostaję konwulsji. ciągnę za nie lekko i próbuję uciszyć zbyt głośny oddech. chwyta mnie za stopę i rozwiązuje sznurówkę. jak ten ruch odbija się echem w moim kroczu. a jego oczy mają odcień rozpalonej. zdejmując ze mnie dżinsy. a potem przesuwają się do tyłu. co ja mogę z tobą zrobić – szepcze. po czym zdejmuje but razem ze skarpetką. Nie spuszcza wzroku z moich oczu. Jakim cudem czuję to Tam?! Padam na materac. co robi. Dyszę. potem wstaje i ściąga moje dżinsy.. Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu. Jasny gwint! Co za słowa! Jest taki uwodzicielski. jego ręce podążają w kierunku talii. Nie mogę się doczekać. Pochyla się. aby widzieć. . Tam. To prawie bolesne. tak że ląduję na materacu. Zatrzymuje się i oblizuje wargi. Zdejmuje mi drugi but i skarpetkę. – Jesteś bardzo piękna. Leżę na jego łóżku w samej bieliźnie.

i wbijam paznokcie w prześcieradło. a ja wiję się z pożądania. cały czas wpatrując się w moje oczy. – Nie ruszaj się – mruczy i pochylając się. szybko rozsuwa mi nogi i wpełza na łóżko pomiędzy nie. o co ci chodzi. A po chwili rusza dalej. Moja skóra płonie. wyzywający. Ano. Potrząsa głową z niedowierzaniem. musimy zobaczyć. – Nie robię tego – mamroczę. koronkowego materiału majtek. a jego oczy ciemnieją. Och. za zimno. jak cudowna. Wisi nade mną. co da się z tym zrobić. całuje wewnętrzną część mojego uda i dalej w górę. – Nie wstydź się. – Cóż. – Jak doprowadzasz się do orgazmu? Chcę to zobaczyć. Nie jestem w stanie się nie ruszać.160 Że co? Marszczę brwi. – Pocałunkami podąża w górę mojego brzucha i zanurza język w pępku. Pochyla się nade mną i chwytając za kostki. – Nie wiem. – Mam zachrypnięty głos. Rozpina guziki swoich dżinsów i powoli je zsuwa. przez chwilę zadziwiony. aż do cienkiego. mała. Christian kładzie się obok mnie. dłonią sunie w górę od mojego biodra do talii i w końcu do piersi. – Będziemy musieli popracować nad unieruchomieniem cię. Czerwienię się. Spogląda na mnie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś. Unosi brwi. tak zmieniło go pożądanie. Jak mogę leżeć spokojnie? Wiercę się pod nim. . za gorąco. Z trudem go rozpoznaję. pokaż mi – szepcze. – Jego głos jest miękki. Potrząsam głową. zmysłowa groźba.

o co tyle szumu.. jak sztywnieją mi nogi. Jego usta zamykają się na moim drugim sutku. uwalniając pierś. a kciuk wolno roluje czubek sutka. a ja rozpadam się w jego rękach na tysiące kawałków. zapalający każde zakończenie nerwowe tak. Całuje mnie mocno. proszę. czując słodkie doznanie. Jęczę. Delikatnie pociąga koronkę w dół. Jego zęby zaciskają się na mojej brodawce. Wielkie nieba. kontynuując powolne. jęcząc głośno i czując. rozlewające się do samego krocza. że całe moje ciało śpiewa w słodkiej udręce. Jestem taka wilgotna. Czuję na sutkach cudowny efekt działania sprawnych palców i ust. Anastasio – mruczy. a moje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. Sutki mi twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem. ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry. proszę – odchylam głowę. z udręczonym ciałem. wydłużając go. O rany. maleńka – mruczy. zmysłowe natarcie. – Och. Prawie skręca mnie z rozkoszy. czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób – szepcze. – Bardzo ładnie – szepcze z aprobatą.161 – Idealnie pasujesz do mojej dłoni. zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika. To było nadzwyczajne.. podczas gdy . Jego palec przesuwa się do drugiej piersi i powtarza proces. Teraz już wiem. Christian spogląda na mnie z zadowoloną miną. Delikatnie dmucha na jedną pierś. błagam w myślach. targanym konwulsjami. kciuk i palec wskazujący ciągną mocno. co się ze mną dzieje? – Dalej. Och. – Zobaczmy. jego język w moich ustach pochłania mój krzyk. podczas gdy jego dłoń podąża do drugiej.

– Pochyla się. dochodząc do siebie po orgazmie. – Jesteś tak cudownie wilgotna. a potem wchodzi między moje uda. – Wsuwa we mnie palec. że nadal ma na sobie koszulę. – Znów mnie całuje. ustawiając czubek penisa u wrót mej kobiecości. Dopiero teraz zauważam. Rany Julek. Nadal mam nierówny oddech. Gdy zdejmuje bokserki. gdy robi to ponownie. pragnę cię. Nagle siada wyprostowany. a uczenie cię będzie świetną zabawą. Wchodzi we mnie palcem coraz mocniej i mocniej. – W moim głosie słychać błaganie. ściąga moje majtki i rzuca na podłogę. Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę. patrząc mi w oczy. – Naprawdę chcesz to zrobić? – pyta miękko. Och nie. a ja od razu spełniam polecenie. – Podnieś kolana – każe mi łagodnie. – Proszę. Jęczę z rozkoszy. – Ostro – dodaje . Klęczy. Masuje dłonią moją łechtaczkę. wpatrując się w moje oczy. jego erekcja wyskakuje na wolność. Czy to. zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość... raz za razem.. a jego oddech staje się nierówny. – Będziesz musiała nauczyć się to kontrolować.? Jak? – Nie martw się – szepcze. tak że wisi nade mną. rozsuwając je jeszcze szerzej. a ja wydaję okrzyk. a potem palec wślizguje się pod cieniutką koronkę majteczek i powoli zatacza kółka wokół mnie – Tam. trzymając ręce po obu stronach mojej głowy.. Jego ręce przesuwają się na biodra.162 na mojej twarzy niewątpliwie malują się jedynie wdzięczność i zachwyt. Boże. – Teraz będę cię pieprzył. Na chwilę zamyka oczy. – Ty też się rozciągniesz. a ja znowu krzyczę... panno Steele – mruczy. – Jesteś bardzo wrażliwa – szepcze.

ale tym razem nie przestaje. więc czuję teraz na sobie jego ciężar. czując w głębi ciała dziwne ukłucie. Opiera się na łokciach. Pozostaje w bezruchu. Czuję się taka pełna. – Jeszcze? – Tak. kiedy przedziera się przez moje dziewictwo. a moje ciało go przyjmuje. Nieruchomieje. Wycofuje się niezwykle powoli.. mała – szepcze po chwili. – To brzmi jak błaganie. Gdy zaczynam się przyzwyczajać do tego dziwnego uczucia. Och. wypełniającą obecność jego męskości w moim ciele. – Teraz będę się poruszał. moje biodra nieśmiało wychodzą mu . wchodząc i wychodząc. wydaje jęk i wbija się we mnie ponownie. Zamyka oczy. Robi to ponownie. Och.163 i wchodzi we mnie z impetem. – Tak – odpowiadam cicho. Więc porusza się. chcę tego. Znowu krzyczę. – Jeszcze? – szepcze chrapliwie. dzięki czemu mogę oswoić natarczywą. a on się zatrzymuje. patrząc na mnie oczami rozświetlonymi ekstatycznym triumfem.. – Aaa! – krzyczę. – Jesteś taka ciasna. Najpierw rusza się powoli. W porządku? Kiwam głową z szeroko otwartymi oczami i dłońmi na jego ramionach. I jeszcze raz. Ma rozchylone usta i ciężko oddycha. Jęczę.

wręcz wymagające. Pochylając się.. . wykrzykuje moje imię. niesłabnącym rytmie. a on wbija się we mnie. Otwieram oczy. próbując spowolnić oddech i łomoczące serce..... to było niesamowite. by chwilę później znieruchomieć i wlać siebie we mnie. przyjmując kolejne pchnięcia. Podnosi powieki i patrzy na mnie łagodnie.. wszystko okej? – Jego spojrzenie jest intensywne. A ja muszę się uśmiechnąć.164 na spotkanie. Moje myśli znikają i pozostaje tylko doznanie. Zakłada niesforny kosmyk włosów za moje ucho. Ana – szepcze Christian niemal bez tchu. wsparty na łokciu. leżąc obok. pchając mocno.. Chwyta w dłonie moją głowę i mocno całuje. Nadal jest we mnie. ma zamknięte oczy i nierówny oddech. że coś we mnie narasta. – Sprawiłem ci ból? – pyta Christian. a ja.. – Ty mnie pytasz. w bezlitosnym. Moje ciało drży. Sztywnieję. Szeroko. wysuwając biodra ku jego pchnięciom. och.. jak przedtem.. O niebiosa. rozpadam się.. – Dojdź dla mnie.. czy zadałeś mi ból? – Wiem. nabierając tempa. że tak będzie. Rany. On opiera czoło na moim. – Poważnie. dociekliwe. Gdy dochodzi. który podchwytuję. Wciąż dyszę. proszę. Jęczę. delikatnie składa pocałunek na moim czole i powoli się wysuwa. – Uuu. a w moich myślach panuje rozpustny zamęt. tylko on. Czuję. że to się okaże takie wspaniałe. eksploduję pod nim w orgazmie i rozsypuję się na milion kawałków. – Wzdrygam się na to nieznane odczucie. Nie wiedziałam.. słysząc jego słowa. pokrywając potem. Zaczynam sztywnieć. Przyspiesza. wygina się. nie miałam pojęcia. a jego zęby znów przygryzają mi dolną wargę. tylko ja. co to ironia – uśmiecha się sardonicznie..

– Taka z ciebie wymagająca istotka? Połóż się na brzuchu. żebym cię znów przeleciał? – szepcze mi do ucha i zaczyna obsypywać pocałunkami okolice ucha i szyję. Jego dłonie posuwają się w dół. głęboko zrelaksowana.. Jego włoski łaskoczą mnie w plecy. W ułamku sekundy zrzuca koszulę i znów kładzie się na mnie. rozpadanie się na kawałki. Zamiera. o co tyle szumu. a potem się przekręcam. – Naprawdę masz niezwykle piękną skórę – mruczy. Rozpina mi stanik i gładzi ręką moje plecy aż do pośladków. – Przygryzasz wargę. że może tak mocno się zacisnąć i rozluźnić tak nagle. płonącymi zmrużonymi. – Mrugam. zanim opada kurtyna i patrzy na mnie spod przymkniętych powiek. że widzę przelotny wyraz ulgi na jego twarzy.. Teraz wiem. – Więc chcesz. Uśmiecham się do niego. kiedy odgarnia mi włosy z twarzy i całuje w nagie ramię. – Marszczy brwi.. Nie miałam pojęcia. jak program wirowania w pralce. Czuję. boskie uczucie. z kośćmi jak z waty. Nie mogę przestać się uśmiechać. Wygląda wspaniale ze zmierzwionymi włosami. biodro i po udzie aż do kolana. – Dlaczego masz na sobie koszulę? – pytam. – Czyżby.. Czuję jego ciepłą skórę na mojej. do czego zdolne jest moje ciało. przestaję oddychać... ale zrelaksowana. patrząc na niego. Przechyla się tak. bez czucia w kończynach. gładząc moją talię. tak przyjemnie. Szelmowsko się uśmiecham. Dwa orgazmy.. Hmmm. Podciąga je wyżej. szarymi oczami i poważną pochmurną miną..165 Wyciągam się obok niego. panno Steele? – Pochyla się i całuje mnie bardzo delikatnie w kącik ust. To była rozkosz nie do opisania. ale mi nie odpowiedziałaś. Przez chwilę wydaje mi się. – Chcę to zrobić jeszcze raz – szepczę. . rety. że jedną nogę wsuwa między moje i leży częściowo na moich plecach. jak guziki koszuli wbijają mi się w skórę.

a jego ręka wędruje w górę uda aż do pośladka. Chcę usztywnić nogi. Zamykam oczy. a ogień przeszywa moje ciało. Czuję gorący oddech na twarzy. utrzymując . Nie zapominaj o tym. przygryzając brzeg mojego ucha. starając się kontrolować oddech i chłonąć rozproszone. – Wtula nos w miejsce za moim uchem. po czym wsuwa palec między moje nogi. – Nie ruszaj się. – Podoba ci się? – pyta cicho. Jego dłoń masuje mnie niestrudzenie. a pozostałe palce nadal zataczają koła. Jego długie palce sięgają pode mnie i delikatnie. do środka.166 O matko. ale stanowczy. bezsilna. Och. Oszałamiająca rozkosz uderza do mojej krwi jak adrenalina. – Tylko moja. Pieści go powoli. Nie mogę poruszyć głową. Leżę pod nim przygwożdżona. Jęczę. Czuję na udzie jego rosnącą erekcję. – Jego głos jest odurzający. chaotyczne doznania wywołane ruchami jego palców. obracając go i pocierając przednią ścianę pochwy. a drugą ręką chwyta moje włosy na karku i lekko pociąga. ale nie mogę się poruszyć. do środka. – Jesteś moja – szepcze. Zaczyna powoli zginać kciuk. podążając za jego dłonią. – Wezmę cię od tyłu. podoba mi się to. uwodzicielskie. na zewnątrz. Jesteś taka wrażliwa. Moje biodra bezwiednie zaczynają zataczać kręgi. – Głos ma łagodny. Bardzo – szepcze. Powoli wsuwa we mnie kciuk. Efekt jest powalający: cała energia koncentruje się na tym jednym. Jęczę znowu. – Tak szybko robisz się wilgotna. Anastasio – mruczy. słowa upojne. Przytrzymuje mnie pod sobą. przytrzymując mnie. przylegając do pleców. Anastasio. na zewnątrz. kolistymi ruchami masują łechtaczkę. maleńkim fragmencie mojego ciała. – Bosko pachniesz. co on ma zamiar zrobić? Przesuwa się między moje nogi.

rotacyjny rytm. A niech to. gotów jest posiąść mnie jeszcze raz. powoli. a ja obejmuję go wargami i ssę jak szalona. – Niegrzeczna. Z moich ust wydobywają się kolejne jęki. celowo powolne pchnięcia i przerywane uczucie pełni są przejmujące. jak smakujesz – szepcze mi do ucha. Rozciągający. powoli. I niespiesznie zagłębia się we mnie. Pochyla się. Anastasio. Zniewala mnie tak kusząco. mała. – Ssij. – Jego głos jest zachrypły. aż do końca. To jest absolutnie cudowne. – Sprawdź. a ja ciężko dyszę i krew śpiewa w moich żyłach. i wkrótce to zrobię. – Tym razem zrobimy to naprawdę. – Otwórz usta – rozkazuje i wtyka w nie swój kciuk. Powtarza ten ruch raz za razem. jakże podniecające. Anastasio. – Nie ruszaj się – rozkazuje i puszcza moje włosy. słodka dziewczynka – szepcze i sięga do stolika nocnego po foliową paczuszkę. Christian nagle nieruchomieje. powoli. odczekuje chwilę i jeszcze raz we mnie wchodzi. .167 stały. opierając ciężar na mnie i chwyta za włosy. – Chcę cię pieprzyć w usta. powolny. mrugając w popłochu. Jęczę głośno. Nie mogę się poruszyć. To oczekiwanie jest rozkoszne. To jest niewłaściwe. Czuję słony posmak z metaliczną nutą krwi. Rozrywa folię. a oddech jeszcze bardziej nierówny. Tym razem czuję go głębiej. a on celowo zatacza biodrami koło i wycofuje się. opanowany. wypełniający. więc puszczam go. nieustępliwy. To mnie doprowadza do obłędu. Otwieram szeroko oczy. Znów wydaję jęk. ale do diabła. Pieprzyć mnie w usta! Jęczę i gryzę jego kciuk. aż do bólu. te drażniące. Wstrzymuje oddech i pociąga mnie mocniej za włosy. a sam. – Kciuk napiera na mój język. unieruchamiając mi głowę.

a jego oddech staje się bardziej nieregularny. Anastasio? Powiedz mi. za każdym razem. w tył i w przód. – Tak. Moje ciało jest tak naprężone. głośno krzycząc w materac zniekształconą wersję jego imienia. mała. spragnione ulgi. znów zataczając koła biodrami. – Ciebie. Dojdź dla mnie. żebyś była obolała – mruczy i kontynuuje te słodkie tortury. z ulgą oddając się fali rozkoszy. – Och. – Czego chcesz. masz pamiętać. czy zdołam wytrzymać dłużej. – Jutro. chowając twarz . Bardzo. Jesteś moja. Wysuwa się i powoli wchodzi we mnie. – Powiedz mi – szepcze. Pada na mnie. Jęczę. – Och nie. a kiedy dreszcze ustają. – Proszę. Moja. jeszcze nie – mruczy. – Nie wiem. Moje ciało oplata się w konwulsjach wokół niego i dochodzę. – Jęczę głośno. Moje wnętrze zaczyna drżeć. maleńka. a moje wnętrze zaczyna drżeć. On się wycofuje i czeka. proszę. Taka. Pragnę. przywodząca mnie nad skraj przepaści. Cię. Nieznacznie zwiększa tempo. Tylko ja. zaczyna cały cudowny proces od nowa. gdy się poruszysz. Jego słowa to moja zguba. – Chcę. że tu byłem. a Christian przyspiesza. – Jesteś.168 – Dobrze mi w tobie – jęczy Christian. Christian – szepczę. proszę. Christian wykonuje jeszcze dwa ostre pchnięcia i zamiera. Słodka – mruczy między pchnięciami. – Jesteś.

Owijam się kołdrą i cicho idę korytarzem do tego wielkiego pokoju. Christian siedzi przy fortepianie... jak długo spałam. Niedawno te same palce umiejętnie dotykały i pieściły moje ciało. Siedzi nagi. że to Bach. Podciągam kolana do piersi. Christiana nigdzie nie widać. szarymi oczami z nieodgadnionym wyrazem twarzy. odizolowanej plamie światła. ale nie jestem pewna. Wydaje mi się. Melodyjny dźwięk fortepianu. – Nie chciałam ci przeszkadzać. samotny. Nie mam pojęcia. wpatrując się w rozciągający się za oknem miejski pejzaż. smutny. Na wieżowcach widać mniej świateł. jak jego muzyka. melancholijną melodią. Wydaje się smutny i opuszczony. Gdy reszta pokoju tonie w mroku. Spogląda na mnie świetlistymi. Siadam. Słyszę muzykę. – Przepraszam – szepczę. nadal jest ciemno. jak w bańce. Lekki grymas przebiega po jego twarzy. Jest znakomitym muzykiem. nietykalny. Na samo wspomnienie łapię oddech i czerwienię się. – Cholera. zaciskając uda. całkowicie wyczerpana. Oczarowana. cudownie obolała. . jakby był w swojej własnej. niezgłębionymi. Natychmiast wysuwa się ze mnie i przetacza na swoją część łóżka. słodki lament. z ciałem skąpanym w ciepłym świetle lampy stojącej obok instrumentu. Ana – dyszy. które delikatnie odnajdują i przyciskają klawisze. Podchodzę cicho do niego. wygląda.169 w moich włosach. słucham oparta o ścianę przy wejściu. Gdy się budzę. Niczym zahipnotyzowana patrzę na jego długie zwinne palce. i od razu odpływam lub zapadam w sen. a na wschodzie majaczy poranek. zwabiona przepiękną. Przeciągam się pod kołdrą i czuję się obolała. całkowicie zapamiętany w grze. Gra fantastycznie.

Wygląda nieziemsko. przepiękne. – Trudno mi spać i nie jestem przyzwyczajony do spania z kimś w jednym łóżku – mówi cicho. . Otacza mnie ramieniem i łagodnie prowadzi z powrotem do sypialni. – Piękna melodia. Nie potrafię odgadnąć. ale bardzo smutne. Spodnie zwisają mu z bioder w taki sposób. w jakim jest nastroju. – Do łóżka – zarządza. takie Jego usta drgają w półuśmiechu.. Bach? – Transkrypcja Bacha. który grał. – Obudziłam się. Ma szerokie ramiona.170 – Oczywiście powinienem powiedzieć ci to samo – mruczy. Teraz zauważam. a gdy idzie. Wydaje się lekko przygnębiony. Przeczesuje włosy palcami i wstaje. ale w ciemności ciężko to ocenić. widać pracę mięśni jego brzucha. że ma na sobie dół od piżamy. ojej. Czuję suchość w ustach. Może to z powodu wymowy utworu. gdy Christian obchodzi fortepian i zbliża się do mnie. – To było melancholijne. a ciebie nie było. ale oryginalnie to koncert na obój Alessandra Marcellego. – Od jak dawna grasz? – Od szóstego roku życia.. – Rano będziesz wykończona. wąskie biodra. Przerywa grę i kładzie dłonie na kolanach. – Powinnaś być w łóżku – upomina mnie.

czy to z powodu granego przez niego . obejmując tak. Bezwiednie wyciągam dłoń. Dociera do mnie. – Wracaj do łóżka – mówi ostro. Na prześcieradle widać krew – dowód utraty dziewictwa. Zapala boczne światło. słodka Anastasio – mruczy. wpatrując się we mnie.. Ujmuje moją brodę i odchyla głowę do tyłu. że jestem od niego odwrócona. W tym samym momencie oboje patrzymy na łóżko. Otwiera komodę. który lubi niemożliwie smutną muzykę.. Delikatnie całuje moje włosy i głęboko wciąga powietrze. – Śpij. Czerwienię się zawstydzona i owijam ciaśniej kołdrą. rozczochrany dzieciak. starając się nie myśleć o krwi. Zamykam oczy. – Cóż. – Położę się z tobą. Oczami wyobraźni widzę ślicznego małego chłopca o miedzianych włosach i szarych oczach. ale nie potrafię się wyzbyć uczucia melancholii.171 – Och. Jego spojrzenie pali moją twarz. a moje serce topnieje. to dopiero da pani Jones do myślenia – mruczy Christian. Nie wiem. – Dobrze. – Jego głos mięknie. – Christian jako sześcioletni chłopiec. – Jak się czujesz? – pyta po powrocie do sypialni. by przebiec palcami po lekkim zaroście. Wypełniam jego polecenie. Opuszczam rękę i marszczę czoło. Chyba nigdy nie dotknęłam jego klatki piersiowej. że dotąd nie widziałam jego nagiego torsu. Natychmiast odsuwa się ode mnie. – Do łóżka – rozkazuje ponownie. Kładzie się obok mnie i przyciąga do siebie. stając naprzeciw mnie. wyjmuje T-shirt i szybko go zakłada.

.172 utworu. czy jego zachowania. Christian Grey ma swoje smutne oblicze.

Przeciągam się i otwieram oczy. Mogłabym patrzeć na niego cały dzień. butów i krawatów.173 ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Światło wypełnia pokój. Seattle leży u moich stóp. co on mówi ani o jego plany. Łazienka. W zasadzie ta garderoba mogłaby rywalizować z szafą Kate. Nie myślałam o niej cały wieczór. Leży zwrócony w moją stronę i mam niepowtarzalną okazję. Gdy wracam do sypialni. co mówię. A niech to. mam tyle do przemyślenia. Kusi mnie.. jedna . Otwieram drzwi. stwierdzam z ironią. lśniące. i to większa niż moja sypialnia. znajduję jego białą koszulę i zarzucam na siebie. myśląc. raczej nie. ale wzywa mnie potrzeba. jak jej idzie z Elliotem. aby mu się przyjrzeć. czyste włosy są w cudownym nieładzie. że z nikim nie sypia. Miałam do niej napisać. cóż za widok. szczególnie plany w stosunku do mnie. Jak można potrzebować aż tylu ubrań? Cmokam z niezadowoleniem. koszul. nie. Całe rzędy drogich garniturów. sprowadzając mnie z głębokiego snu na jawę. wydęte usta rozchyliły się lekko. Przez chwilę zastanawiam się. O rety. aby wyciągnąć rękę i go dotknąć. gdy śpi. cóż za widok. Jest piękny majowy poranek. Kształtne. Będę miała kłopoty.. Zważywszy na to. że prowadzą do łazienki. Sprawdzam drugie drzwi. Czy ktoś tak piękny może być przyzwoity? Przypominam sobie pokój na piętrze. Nie muszę się martwić o to. Obok mnie Christian Grey smacznie śpi. Podobnie jak małe dziecko. Potrząsam głową. O rety. Christian nadal śpi. jest słodki. Kate! Och. Wysuwając się z łóżka. Jego piękna twarz wygląda młodziej. Dziwię się. zrelaksowana we śnie. Po co jednemu człowiekowi tyle miejsca? Dwie umywalki. ale znajduję się w przestronnej garderobie wielkości mojej sypialni. że nadal jest w łóżku.

Krzywię się. Och. Ana! Dzwonię do Kate. o który musiałaby się martwić – a może jednak uległam. „A więc się z nim przespałaś. Zostawiłam torebkę w gabinecie Christiana. oszołomiona i zdezorientowana. bogatszy niż Krezus i czeka na mnie w Czerwonym Pokoju Bólu. patrząc w lustro. Wpatruję się w swoje odbicie w gigantycznym lustrze nad umywalką. jakbym nigdy w życiu nie ćwiczyła. więc zostawiam go i udaję się do kuchni. Próbuję przywołać je do porządku palcami. Umieram z głodu. Ana? Cholera.. Rany. Kate. Moja podświadomość się obudziła. . Właściwie ma wobec ciebie dziwne zamiary. chce z ciebie zrobić jakąś perwersyjną seksualną niewolnicę. Wzdrygam się. Szczerze. szczerze mówiąc.. ZWARIOWAŁAŚ?!” – krzyczy na mnie.174 jest pewnie nieużywana.. chcę zakochać się w facecie. więc zostawiam jej potulną wiadomość. „Bo nie ćwiczysz”.. no. Może znajdę w torebce jakieś gumki. Ana? Gdzie jesteś. Czy wyglądam inaczej? Bo tak się czuję. oddałaś mu dziewictwo. a moje mięśnie. Wracam do sypialni. nie w taki sposób. facetowi. Wszystko okej. Śpiący królewicz nie obudził się jeszcze. który cię nie kocha. Fryzura „po seksie” niezbyt mi pasuje. nie. który jest więcej niż piękny. Znajduję ją i sięgam po telefon. że żyję i nie uległam Sinobrodemu. ale ponoszę sromotną klęskę i poddaję się. Jestem trochę obolała. Nie odbiera. Trzy wiadomości. Będę musiała to wszystko przetrawić. Patrzy na mnie z wydętymi wargami i tupie nogą. Moje włosy jak zwykle odmawiają posłuszeństwa.

Podświadomość rzuca mi gniewne spojrzenie. „Pieprzenie. moje ciało wibruje na samo wspomnienie. z dala od tego miejsca. Jestem rozkojarzona przez wspomnienia ostatniej nocy.. podkręcam dźwięk i zaczynam tańczyć. Podkręcona na cały regulator muzyka też pozwala uciszyć poważne refleksje. żeby wydedukować. Zamykam oczy. że ma rację..175 Och. że muszę nacisnąć drzwiczki.. i dochodzę do wniosku. może. To daje trochę czasu na myślenie. Tak! Im bardziej dziewczęco wyglądam. Znajduję w torebce dwie gumki i szybko związuję włosy w dwa kucyki. Muszę spróbować skategoryzować i zanalizować swoje uczucia do Christiana Greya. Uśmiecham się szerzej. w której jest mnóstwo jajek. Nie ma jak gotowanie przy muzyce. Przeogromnym. a mięśnie głęboko w podbrzuszu słodko się kurczą. to wszystko jest takie pogmatwane. Potrzebuję kilku sekund. Jest tak stylowa i nowoczesna. Rany Julek. . misja zakończona sukcesem. kochanie się ze mną. tyle się od tamtej pory wydarzyło. Jego kuchnia mnie onieśmiela. Wyjmuję z torebki iPoda i podłączam słuchawki. Potrzebuję czasu na osobności. Potrząsam głową. Poprzedniego dnia jadł omlet. Ignoruję ją. wczoraj w Heathmanie. Tańcząc po kuchni.. grozi mi ze strony Sinobrodego. ale niezbyt głębokie. Zrezygnowana potrząsam głową. tym mniej. ale w głębi duszy wiem. że mam ochotę na naleśniki i bekon. Rany. Hmm. Wielkim sukcesem. chociaż nie pozwala on nikomu spać w swoim łóżku. Przyszłam tutaj spędzić noc w łóżku Christiana Greya i udało mi się. Może powinnam przygotować Christianowi śniadanie. To zadanie niemożliwe. aby się otworzyły. jego ciało. Jego słowa. Dobrze się czymś zająć. Uśmiecham się. aby pomyśleć. Sprawdzam lodówkę. Wsuwam go do kieszeni na piersi w koszuli Christiana. zabieram się do robienia ciasta. i żadna z szafek nie ma uchwytu. aby się skoncentrować na wykonywanym zadaniu. a nie kochanie!” – krzyczy na mnie jak harpia. ależ jestem głodna.

Jest pani dziś rano niezwykle ożywiona – mówi bez emocji. podobnie jak stylowy. – Ciekawe dlaczego. ale to bardzo mu pasuje. Otrzymałam niemoralną propozycję od samego Króla Odmieńców. kiedy wróciłem do łóżka. roztrzepuję kilka jajek. Kładę bekon pod grill. Zaczynam od bekonu. Fryzura „po seksie” bardzo. – Dobrze spałam – jąkam w odpowiedzi. Nigdy nigdzie nie pasowałam. rumienię się.. a teraz. – Dzień dobry. bo sama jestem odmieńcem. Amy Studt śpiewa mi do ucha o odmieńcach. ale w końcu udaje mi się ją rozpracować. po czym zbieram się w sobie i wyjmuję słuchawki z uszu. poranny zarost. – Marszczy czoło. i chyba nie ma na myśli jedzenia. – Ja też. – Naleśniki. – Jesteś głodny? – Bardzo – mówi.. Na jego widok nogi mi miękną. bekon i jajka? – Brzmi kusząco. Wygląda na rozbawionego i zaskoczonego. a on próbuje ukryć uśmiech. a kiedy się opieka. Dlaczego jest właśnie taki? Geny czy wychowanie? Nigdy się wcześniej nad czymś takim nie zastanawiałam. Zastygam. Ta piosenka wiele dla mnie kiedyś znaczyła. w której spał. . Odwracam się i widzę Christiana siedzącego na jednym ze stołków przy barze śniadaniowym.176 Kuchenka jest supernowoczesna. z głową podpartą na ułożonych w wieżyczkę dłoniach. Ma na sobie koszulkę. patrząc przenikliwie. panno Steele.

taniec? Opuszczam wzrok na dłonie. Wydymam wargi. Odwracam się i dalej ubijam jajka. wyciąga szaro-czarne podkładki i kładzie na barze. Wylewam jajka na patelnię. wyjmuję bekon.. – Ale cię nie ochronią. – Zajmę się tym.. Zwłaszcza kiedy jest tak wyjątkowo wesoły. prawdopodobnie trochę za mocno.. na blacie pomarańczowy. odwracam i wkładam z powrotem pod grill. nie przerywaj z mojego powodu. eee. – Dobrze roztrzepane i ubite – uśmiecha się ironicznie. – Proszę. starając się ukryć uśmiech. że robię się purpurowa.. Zabawne. Hmm. Otwiera szufladę. Wracam do swojego zadania.177 – Nie wiem. Ty gotuj. a Christian parzy kawę. czując. – Chcesz herbatę? stoi już sok . Gdy znów się odwracam. gdzie trzymasz podkładki pod talerze. Chwilę później on staje przy mnie. To bardzo zabawne. – Jakie lubisz jajka? – pytam sucho. Nie umiem się na niego gniewać. tak? Moja podświadomość śmieje się ze mnie w dwójnasób. Delikatnie ciągnie mnie za kucyk. – Wzruszam ramionami. – W jego głosie pobrzmiewa wesołość. Sinobrody. Uśmiecha się. – Bardzo mi się podobają – szepcze. Czy mam włączyć jakąś muzykę. żebyś mogła kontynuować swój. za wszelką cenę starając się nie wyglądać na zdenerwowaną.

. Zastanawiam się.. – Czyżbyś chciał mi przekazać wyrazy współczucia? – pytam słodko. – Wpatruję się w niego oniemiała. czy powinniśmy kontynuować twoje podstawowe szkolenie. Wdrapuję się na stołek i siadając. eee. nagle brakuje mi tchu. Wydymam wargi. prawda? – Czyżby? Chyba jeszcze nic nie ustaliliśmy. Nakładam śniadanie na podgrzane talerze i stawiam je na podkładkach. Och. On sięga do szafki i wyciąga herbatę Twinings English Breakfast.. ale nie jestem pewna. Co ma na myśli? Nasze negocjacje? Nasz. Oczy ma pociemniałe. Dlaczego zadaje tak osobiste pytania? – Cóż. jeśli masz. – Bardzo jesteś obolała? – pyta. a on czeka. poproszę. siadając. Czerwienię się. Wydaje mi się. – Panie Grey – kiwam głową. Znajduję dwa talerze i kładę je na podgrzewaczu w kuchence. lekko się krzywię. że próbuje stłumić uśmiech. – Odsuwa jeden ze stołków barowych. – Och. Zaglądam do lodówki i znajduję syrop klonowy. – Nie. związek. – Panno Steele. a wszystko w środku mnie się ściska.. szczerze mówiąc. panno Steele.178 – Tak. Tłumię . jak miło. nie mam porównania – rzucam... aż usiądę. Patrzę na Christiana. – To było z góry przesądzone. czy cokolwiek to jest? Wciąż jest taki tajemniczy.

tak. Anastasio. że zostaniemy przy umiejętnościach oralnych. to jest pyszne. co ma na myśli.. pomyślałem.. – Uśmiecha się do mnie szeroko. poproszę. starając się odzyskać równowagę. Nic nie mogę wyczytać z jego wyrazu twarzy. – Mój apetyt znów stanął pod znakiem zapytania. a ponieważ wiem. Mam w głowie zamęt. który przyniósł Christian. Zanurzam torebkę herbaty w małym czajniczku. Jutro muszę pracować. demaskując swoje wysiłki. Jeśli ci to odpowiada. – Nawiasem mówiąc. więcej. rozprasza mnie jeszcze bardziej – warczy. – Jaki zakres podstawowego szkolenia miałeś na myśli? – pytam nieco zbyt wysokim głosem.179 jęk. oczywiście – dodaje. – Chciałabym dzisiaj zostać. aby sprawiać wrażenie jak najbardziej naturalnej. ... Czy to część podstawowego szkolenia? – Przestań przygryzać wargę. To mnie rozprasza. spokojnej i absolutnie niezainteresowanej. ponieważ jesteś obolała.. Klepie mnie delikatnie po plecach i podaje sok pomarańczowy. Podstawowe szkolenie! Chcę cię pieprzyć w usta. – Cóż. że nie masz na sobie nic pod moją koszulą. Patrzę na niego.. – Jedz. Zupełnie nie wiem. więcej seksu. – O ile chcesz zostać. Krztuszę się herbatą i wpatruję się w niego z szeroko otwartymi ustami. To takie frustrujące. Ja z kolei prawie nie czuję smaku. gdy tymczasem hormony sieją spustoszenie w moim organizmie.

Jego . Czyżby chciał. Anastasio. pociągając ją i uwalniając wargę z uścisku moich zębów. Po prostu nie jestem głodna. W mojej głowie i żołądku panuje mętlik. – O co ci chodzi z tym jedzeniem? – wyrywa mi się. Nie mam pieniędzy na nowe ubrania. Mruży oczy.180 – O której musisz być w pracy? – O dziewiątej. że ją przygryzam. żebym została na kolejną noc? – Dziś wieczorem muszę podjechać do domu. – Naprawdę chcę. – O co chodzi? – pyta. Usta ma zaciśnięte w wąską linię. Nawet nie zdawałam sobie sprawy. Apetyt zniknął. – Jedz. – A teraz zjedz śniadanie. – Muszę być dziś wieczorem w domu. Wczoraj wieczorem nic nie jadłaś. Patrzę na niedojedzone śniadanie. – W porządku – zgadza się. – Znajdziemy ci coś tutaj. żebyś dokończyła śniadanie. Podnosi dłoń i chwyta mnie za brodę. Potrzebuję czystych ubrań. – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. – Zawiozę cię jutro do pracy na dziewiątą. Marszczę czoło.

nie chcę rozmawiać przez telefon. dlaczego nie napisałaś nic wczoraj wieczorem? – Jest zła. – Ty gotowałaś. A niech to.. – Bardzo demokratycznie. Telefon mi dzwoni. – Och. Przewracam oczami. słysząc oczekiwanie w jej głosie. O co w tym wszystkim chodzi? Podnoszę widelec i jem powoli. z dala od niego. – Ojejku. i to samo robi z moim. Wolałabym wziąć prysznic. – Zupełnie nie w moim stylu. Jego oczy są ciemne. – Kate. skoro jest taki dziwny w kwestii jedzenia. – Ana. w porządku. – Odchodzę w kierunku szklanych drzwi balkonowych. To Kate. – Marszczy brwi. – Cześć. ja zmywam. okej. Muszę pamiętać. – Wszystko w porządku? – Tak. – Mówiłem ci. zbolałe. Zauważam. przerywając moją zadumę. – Tak. weźmiemy kąpiel. próbując przeżuwać. aż skończę. Jedz – rzuca. Wyraz jego twarzy łagodnieje. – Zrobiłaś to? – Próbuje zdobyć informacje. – Przepraszam. żeby nie nakładać sobie tyle na talerz. Kiedy skończę. porwał mnie wir wydarzeń..181 brwi się stykają. Czeka. że zmywa swój talerz. – Christian mi się . że nie lubię marnować jedzenia.

To będzie trudne do pogodzenia. – Zobaczymy się wieczorem. jak Christian z wdziękiem porusza się po swojej kuchni. – Kate.. że tak. Czerwienię się. mam kilka pytań. Potrzebuję planu. – Był delikatny? – Kate. Wiem to. Czekałam na ten dzień prawie cztery lata.. proszę! – Nie mogę ukryć irytacji. .182 przygląda. – Jak było? Wszystko w porządku? – Już mówiłam. – Cóż. – Rozłączam się. Ona jest taka nieustępliwa i chce wiedzieć wszystko ze szczegółami.. – Zrobiłaś. Podpisałam tę cholerną umowę. proszę. Wracam. Zacznie panikować i będzie miała rację. no wiesz.. Jak to się nazywa? Umowę o zachowaniu poufności. nie ukrywaj niczego przede mną. – Ta umowa. a ja nie mogę o tym rozmawiać. – Ana. o seks.. by zobaczyć. a ja nie mogę jej powiedzieć. odkładając herbatę. – Przyglądam się swoim dłoniom. Niby skąd? Blefuje. ponieważ podpisałam. – Dlaczego pytasz? – Odwraca się i patrzy na mnie.. – I chciałabym zapytać Kate. to obejmuje wszystko? – zaczynam ostrożnie.

Wolałbym. aby spojrzeć mi prosto w oczy. – Chodzi o sprawy techniczne. Jego usta lekko się unoszą. odchylając moją głowę do tyłu tak.. – Nigdy dotąd nie uprawiałem . – Czerwony Pokój Bólu? Tu chodzi głównie o przyjemność. – Dobrze – mamroczę. Nie potrafię okłamać tego człowieka.. To nie ich sprawa.. Uwierz mi – mówi. – Czy twoja rodzina wie o twoich. – A poza tym – jego ton staje się ostrzejszy – twoja współlokatorka i mój brat zamienili się w bestię o podwójnym grzbiecie[4]. z całym szacunkiem. O rety. Nie wspomnę o Czerwonym Pokoju Bólu. Potrzebuję bezstronnej opinii. W środku aż mnie skręca. żebyś tego nie robiła.. aż staje naprzeciw mnie. – Cóż. upodobaniach? – Nie. – Mój głos cichnie. – Nic konkretnego w tej chwili – szepczę. Anastasio.. perwersyjny jak diabli.. – Co chcesz wiedzieć? – pyta i przesuwa palcami po moim policzku aż do brody. Nie mogę zapytać jego. możemy zacząć od tego: jak ci było ostatniej nocy? – W jego oczach płonie ciekawość. – Mnie też – mruczy. eee. – Christian. Dostanę w odpowiedzi skrzywiony. – Niespiesznie podchodzi. Unosi brwi.183 – Możesz zapytać mnie. wypaczony pogląd na seks.

– Kiedy to robisz. – Tak – dodaje wyzywająco. że mogę . że ta warga jest pyszna. Nie miałam pojęcia. potem zdejmuje T-shirt i rzuca go na podłogę. – Wpatruje się we mnie. zmysłowy zapach jaśminu. Robię. że robiłem to z tobą. Gwałtownie wciągam powietrze. Ale może dlatego. Robię krok w przód. ukradkiem podziwiając jego sylwetkę. mogę to potwierdzić. Biorę go za rękę. aż Tam. – Robię. Będę musiała się do tego przyzwyczaić. głęboka. wyglądający na drogi. jeśli! Woda jest kusząco gorąca.. automatycznie uwalniając wargę. a on każe mi wejść do wanny. – Wiem. Gorączkowo kiwam głową. a uczucie podniecenia spływa w dół. Dużo przemawia na jego korzyść. – Pochyla się i całuje mnie. Wanna jest z białego kamienia. Christian stoi i przygląda mi się pociemniałymi oczami. Moje serce podskakuje.. – Odwróć się przodem do mnie. Wlewa do wody jakiś olejek.184 waniliowego seksu. – Gładzi kciukiem moją dolną wargę. Stoję w progu z szeroko otwartymi oczami i splecionymi dłońmi. wydzielając słodki. Jest taki apetyczny. okej? Zaszokowana łapię oddech. Wbija we mnie gorące spojrzenie.. Pieni się. Waniliowy seks? – Chodź. – Podaje mi rękę. Moja podświadomość zatacza się i mdleje. – Zrozumiałaś. ale czy możesz przestać ją przygryzać? – mówi przez zaciśnięte zęby.. chociaż nadal mam na sobie jego koszulę. co mi każe. co chce. weźmiemy kąpiel. a ty jesteś obolała. Christian pochyla się i napełnia ją wodą z kranu wystającego z wyłożonej kafelkami ściany. owalna i bardzo dizajnerska. – Panno Steele. mam ochotę cię przelecieć. jeśli mam zamiar skorzystać z jego szokującej propozycji.

Kładzie długie nogi na moich. Posuń się. – Wyjmuje mojego iPoda z kieszeni na piersi i kładzie koło umywalki. rozsuwając moje nogi. robię gwałtowny wdech. Sięga w dół. Uuu.185 tak na niego działać. Jest tak blisko. ale wiem. aby mi się przyjrzeć. zgina kolana tak. Poziom wody się podnosi. – Anastasio. Mogłabym wyciągnąć rękę i go dotknąć. Są łagodne i ciepłe. – Dobrze. zdejmuje mi ją przez głowę i rzuca na podłogę. odprężając się w kojącym cieple. – Możesz teraz usiąść. – Może do mnie dołączysz? – proponuję odważnie lekko chropawym głosem. Nie masz się czego wstydzić. Zerkam na niego. To mnie zaskakuje. – Chyba tak zrobię. O rety. że on nie będzie tego chciał. Nie zwieszaj głowy. a ja opuszczam się do ciepłej. – Woda i iPody. Za wszelką cenę pragnę zniknąć w gorącej wodzie i pianie. łapie skraj koszuli. ale ponieważ pachnie niebiańsko. a stać tutaj i patrzeć na ciebie to prawdziwa przyjemność. a on siada i przyciąga mnie do klatki piersiowej. Ponownie wstaje. – Hej – przywołuje mnie. początkowy piekący ból szybko ustępuje. niezbyt mądre połączenie – burczy. O święty Barnabo. Zaskoczona. zapraszającej wody. Zanurza nos w moich . szczypie. i przesuwa stopy na zewnątrz. bym spojrzała mu w oczy. Oblewam się purpurą i opuszczam wzrok na dłonie. Pozbywa się spodni od piżamy i wchodzi do wanny za mną. Kładę się i na chwilę zamykam oczy. jestem zupełnie naga. jakbyś była zawstydzona. a on patrzy z przechyloną głową. Gdy je otwieram. Christian na mnie patrzy. – Ujmuje moją brodę i podnosi tak. Zatrzymuje moje rozbiegane myśli. jesteś bardzo piękną kobietą. że nasze kostki się spotykają.

mocnymi palcami. Nie czeka długo i zsuwa dłonie na brzuch. ktoś mi powiedział. Jęczę. To takie podniecające wiedzieć. Z pewnością dlatego. – Podoba ci się? – Słyszę. wytwarzając delikatną pianę i kładzie ręce na mojej szyi.. masując intensywnie długimi. a potem jeszcze niżej. Jego dłonie ześlizgują się na piersi. Opuszcza dłonie na moje ramiona i myje mnie delikatnie pod pachami. umięśnionych udach. „Ha. – Uhm. że to moje ciało tak na niego działa. Moje ręce spoczywają na jego silnych. Cieszę się. Sutki są wrażliwe. kiedy się obudziłam w jego hotelowym apartamencie. Z wbudowanej w ścianę półeczki obok wanny bierze butelkę żelu i wyciska trochę na dłoń. że będę to robić. Gdyby wczoraj. . że niezbyt delikatnie potraktowano je zeszłej nocy. wcierając żel w kark i ramiona. Christian sięga po myjkę.186 włosach i głęboko wciąga powietrze. Dreszcz przebiega całe moje ciało. żeby się ogolić. – Pachniesz tak pięknie. nie uwierzyłabym. Mój oddech przyspiesza. przepełniona pożądaniem. wciskając piersi w jego dłonie. To przyjemne czuć na sobie jego dłonie. Siedzę naga w wannie z Christianem Greyem. Jego rosnąca erekcja napiera na moje plecy. Pociera je. gdy oplata je palcami i zaczyna lekko ugniatać. Moje ciało instynktownie się wygina. I on także jest nagi. a serce bije jak szalone. bardzo wrażliwe. A nie twój umysł” – szydzi moja podświadomość. gdy tymczasem ja dyszę obok niego spragniona. Oddalam tę nieprzyjemną myśl. a ja wciągam głośno powietrze. Anastasio. że Kate namówiła mnie.. że się uśmiecha.

– Odwróć się. Ja też chcę zostać umyty – szepcze. Napięcie we mnie rośnie powoli... umożliwiając mu dostęp do najintymniejszej części mojego ciała.187 Wycisnąwszy kolejną porcję żelu. Poddaję się temu mężczyźnie. – Poczuj to. Próbuję wyprostować nogi. przyciskając do jego dłoni. a on nie pozwala mi się ruszyć. Jego nogi przyciskają moje do ścian wanny i trzymają mnie jak więźnia. o rety.. gdy moje ciało się napręża. a moje biodra zaczynają poruszać się w swoim własnym rytmie.. Otwieram usta ze zdziwienia.. mała – Christian szepcze mi do ucha i delikatnie je przygryza. proszę – szepczę. ale.. – Poczuj to dla mnie. pochyla się i myje mnie między nogami.. Jego palce umiejętnie stymulują mnie przez materiał. – Ponieważ mam w stosunku do ciebie inne plany. Och! Odwracam się twarzą do niego i jestem zaskoczona widząc. nieubłaganie. że trzyma członek mocno w dłoni. Wstrzymuję oddech.. żebyś się dobrze zaznajomiła z moją ulubioną . czuję się bosko. że jesteś już wystarczająco czysta – mruczy i nieruchomieje. Anastasio. O rany. – Och. – Myślę.. – Co. – Chcę... Pochłonięta przez to doznanie. ja właśnie. odchylam głowę i jęczę z rozkoszy. – Dlaczego przestałeś? – dyszę. Co? Nie! Nie! Nie! Mój oddech jest nierówny.. to nie w porządku.

która pluska wokół jego bioder. maleńka. aby łatwiej mi było oddychać.. – Ooch.. zacierając dłonie. że się gapię. To było we mnie! Niemożliwe.188 i najcenniejszą częścią ciała. a potem przesuwam po niej językiem. Wystaje ponad poziom wody. – Właśnie tak. hmm. gdy muskam wargę językiem. . aż wytworzy się piana. a ja pochylam się i obejmuję jego męskość ustami i nieśmiało zaczynam ssać. Jest taki duży i nabrzmiały. Zaczyna oddychać coraz szybciej i lekko rozchyla wargi. mocno ściskając moje palce. Pieprzyć mnie w usta. Wysuwa nieznacznie biodra w moim kierunku i odruchowo chwytam go mocniej. Jest twardszy. Jestem do niej bardzo przywiązany. Robię to.. ciemne i otwierają się szerzej. Specjalnie lekko przygryzam dolną wargę.. Ściskam. Hmm. Nie spuszczam z niego wzroku. niech będzie. Puszcza moją rękę. Usta mam rozchylone. Jego oczy są poważne. Chce. stopniałej szarości. jego wzrok ma kolor płomiennej. Niski jęk wydobywa się z jego gardła. a ja ssę mocniej. co on. Gdy je otwiera.. Ana. Bawi go moje zdumienie. Uśmiecham się do niego i sięgam po żel. Dobra. muskając koniuszek językiem. – Otwiera gwałtownie oczy. Przełykam ślinę. Znów zamyka oczy i słyszę. Zdaję sobie sprawę z tego. Sięgam i oplatam go dłonią. Jego oczy pozostają zamknięte. bym kontynuowała sama. żebym go dotknęła.. niż się spodziewałam. i zamyka oczy. Pamiętam jak wsunął mi kciuk do ust i kazał ssać.. które go oplatają. mocno. gdy przesuwam dłoń w górę i w dół.. naśladując jego chwyt. wyciskając trochę na dłoń.. Na sekundę zamyka oczy. Spoglądam na Christiana i staję oko w oko z jego diabelskim uśmieszkiem. że oddech uwiązł mu w gardle. pozwalając. a on kładzie swą dłoń na mojej.. – Tak – szepcze i porusza dłonią w górę i w dół. O kurczę.

i zadziwiająco smaczny: słonawy i delikatny.189 Hmm. Umiem to robić. Ssę mocniej i mocniej. i owijam językiem raz za razem.. a ja wkładam go głębiej do ust. aż czuję w gardle. O matko. Czuję. Ssę mocniej. Nie miałam pojęcia. Pragnie mnie. dysząc. Ponownie owijam język wokół główki. uważne i pełne bezwstydnej żądzy.. zaraz dojdę w twoich ustach – ostrzega. wkładając go głębiej i głębiej. Hmm.. jak stal owinięta aksamitem.. – Znów wygina biodra. To mój własny lód o smaku Christiana Greya. – Och.. Chwyta moje kucyki i teraz naprawdę zaczyna się poruszać. patrzę... – Jeśli tego nie chcesz. wspierając się na jego udach. Osłaniając zęby wargami. wkładam go do ust. Moich ust. a on unosi biodra. – Chryste – jęczy i znów zamyka oczy. – Jezu. Zaciska zęby. a zaraz po nim jęk. Jego dłonie naprawdę mocno chwytają moje .. Pochylając się jeszcze bardziej. Hmm. Wciągam go głębiej do ust.. przerwij. zaciskam usta. Moja wewnętrzna bogini tańczy właśnie merengue z dodatkowymi krokami salsy. A niech to. jego oczy są szeroko otwarte. jak wije się delikatnie w zmysłowym pragnieniu. i znów wypuszczam. mała. Nad sobą słyszę syknięcie. Znów słyszę jęk. jak napina mięśnie nóg. ponownie się wyginając. Jak daleko się posuniesz? – szepcze. Ha! Moja wewnętrzna bogini jest podekscytowana.. Umiem pieprzyć go ustami. – Anastasio. to wspaniałe – mruczy. Oczy ma teraz otwarte.. że sprawianie przyjemności może być tak podniecające. Jest jednocześnie miękki i twardy.. Mój język zawija się wokół żołędzi. oplatając język wokół żołędzi.

wspieram się . pozwalając mi pierwszy raz obejrzeć bosko zbudowanego Adonisa. choć niespodziewane.. Opieram się i patrzę na niego. Wychodząc z wanny. i już się nie przejmuję. i trzyma większy. Patrzy na mnie podejrzliwie.. – I nie potrafię ukryć dumy. – Nie masz odruchu wymiotnego? – pyta zaszokowany. – Kolejny pierwszy raz. Uch. to znaczy Christiana Greya. nie przestajesz mnie zadziwiać. Połykam go szybko. – Patrzy na mnie badawczo. panno Steele. – Dostajesz szóstkę z umiejętności oralnych. Orgazm! Kolejny! Szybko wychodzi z wanny. lekko się śliniąc.. Pcham jeszcze mocniej i w momencie niezwykłej pewności odsłaniam zęby. miękki biały ręcznik dla mnie. Ale jeden rzut oka i świadomość. Krzyczy i zastyga. a ja czuję ciepły. słonawy płyn spływający mi do gardła. – Chryste. lecz nadal robi wrażenie. Owija mały ręcznik wokół bioder. w pełnej krasie.. dobre. to było. Jego erekcja lekko przygasła. – Marszczy brwi. Otwiera oczy i wpatruje się we mnie. – Robiłaś to już wcześniej? – Nie. zasłaniając to. Chodź do łóżka. Moja wewnętrzna bogini przestała tańczyć i również się wpatruje z otwartymi ustami.. Mogę to zrobić. nie jestem do tego stuprocentowo przekonana. o rany. że on rozpada się na kawałki dzięki mnie. – Wiesz. – To dobrze – mówi z zadowoleniem i chyba również z ulgą. co najważniejsze. Christian oddycha nierówno. Uśmiecham się i celowo przygryzam wargę..190 włosy. jestem ci winien orgazm.. Ana. naprawdę dobre.. To doprowadza go do ostateczności. a w kącikach moich ust czai się triumfalny uśmiech.

191 na podanej mi ręce. Christian owija mnie ręcznikiem, przyciąga do siebie i mocno całuje, wsuwając język do ust. Chcę go objąć... dotknąć, ale ręce mam uwięzione przez ręcznik. Przechyla moją głowę, penetrując językiem usta, a ja zaczynam podejrzewać, że być może wyraża w ten sposób swoją wdzięczność za mojego pierwszego loda. O rany! Odsuwa się, trzymając ręce po obu stronach mojej twarzy, wpatrując mi się intensywnie w oczy. Wydaje się zagubiony. – Zgódź się – szepcze z zapałem. Marszczę czoło, gdyż nie rozumiem. – Na co? – Na nasz układ. Na zostanie moją. Proszę, Ana – szepcze, błagalnie podkreślając moje imię. Znów mnie całuje, słodko, namiętnie, a potem odsuwa się i patrzy, lekko mrugając. Bierze mnie za rękę i prowadzi z powrotem do sypialni, a ponieważ nogi się pode mną uginają, posłusznie idę za nim. Zdumiona. On naprawdę tego chce. W sypialni wpatruje się we mnie, gdy stoimy obok łóżka. – Ufasz mi? – pyta nagle. Kiwam głową, patrząc szeroko otwartymi oczami, i nagle zdaję sobie sprawę, że to prawda. Ufam mu. Co on ma zamiar mi zrobić? Przeszywa mnie niemal elektryczny dreszcz. – Grzeczna dziewczynka – mruczy, gładząc moją dolną wargę. Oddala się do garderoby i wraca ze srebrno-szarym jedwabnym krawatem. – Złóż ręce przed sobą – rozkazuje, zdejmując ze mnie ręcznik i rzucając go na podłogę. Robię, co każe, a on związuje moje nadgarstki, mocno

192 zaciskając krawat. Jego oczy rozświetla dzikie podniecenie. Pociąga za węzeł. Solidny. Musiał być niezłym harcerzem, skoro nauczył się takich węzłów. Co teraz? Mój puls przyspiesza stukrotnie, a serce wali jak oszalałe. Muska dłonią moje kucyki. – Wyglądasz w nich tak młodo. Instynktownie cofam się, aż czuję łóżko za kolanami. Zrzuca swój ręcznik, ale nie mogę oderwać wzroku od jego oczu, pełnych pożądania. – Och, Anastasio, co ja z tobą zrobię? – szepcze i opuszcza mnie na łóżko, a potem kładzie się koło mnie i unosi moje ręce za głowę. – Trzymaj ręce w górze, nie ruszaj nimi, rozumiesz? – Jego oczy wwiercają się w moje, a mnie intensywność doznań zapiera dech w piersiach. Tego faceta nie chciałabym zdenerwować... nigdy. – Odpowiedz – mówi łagodnym głosem. – Nie ruszę rękami. – Ledwie łapię oddech. – Grzeczna dziewczynka – mruczy i rozmyślnie powoli oblizuje usta. Hipnotyzuje mnie widok jego języka prześlizgujacego się po górnej wardze. Christian patrzy mi prosto w oczy, obserwuje, ocenia. Pochyla się i składa na moich ustach szybki pocałunek. – Wycałuję cię całą, panno Steele – mówi miękko, chwytając w dłoń moją brodę i unosząc tak, by mieć dostęp do szyi. Jego usta przesuwają się po niej, całując, ssąc i podgryzając aż do małego zagłębienia u jej podstawy. Moje ciało staje na baczność... każdy jego fragment. Niedawne doświadczenie w wannie niezwykle uwrażliwiło moją skórę. Podgrzana krew zbiera się w dole brzucha, pomiędzy nogami, dokładnie Tam. Wydaję jęk. Chcę go dotknąć. Poruszam rękami i dość niezdarnie,

193 zważywszy na to, że jestem skrępowana, dotykam jego włosów. Przestaje mnie całować i patrzy na mnie uważnie, potrząsając głową i cmokając z dezaprobatą. Sięga po moje ręce i układa je ponownie nad moją głową. – Nie ruszaj rękami, bo będziemy musieli zaczynać wszystko od początku – gani mnie lekko. Och, jak on się ze mną drażni. – Chcę cię dotknąć. – Mój głos jest chropawy, pozbawiony kontroli. – Wiem – szepcze. – Trzymaj ręce nad głową – rozkazuje zdecydowanym głosem. Ponownie chwyta moją brodę i zaczyna całować szyję, tak jak przedtem. Och... to takie frustrujące. Przesuwa dłonie w dół mojego ciała, wokół piersi i dociera ustami do zagłębienia u podstawy szyi. Wierci w nim czubkiem nosa, a potem zaczyna bardzo powolną podróż ustami, zmierzając na południe, podążając szlakiem swych rąk, w dół mostka aż do piersi. Każdą z nich osobno całuje i przygryza, a sutki delikatnie ssie. O niebiosa. Moje biodra same zaczynają falować w rytm jego ust, a ja desperacko staram się pamiętać, by trzymać ręce nad głową. – Nie ruszaj się – rzuca ostrzegawczo. Czuję jego ciepły oddech na skórze. Dotarłszy do mojego pępka, zanurza w nim język, a potem delikatnie gryzie mój brzuch. Wyginam się w łuk. – Hmm. Jesteś taka słodka, panno Steele. – Jego nos ślizga się pomiędzy moim podbrzuszem a linią włosów łonowych. Podgryza mnie lekko i drażni językiem. Gwałtownie siadając, klęka przy moich stopach i chwytając obie kostki naraz, rozsuwa mi nogi. A niech mnie. Chwyta moją lewą stopę, zgina kolano i podnosi stopę do ust. Śledząc moją reakcję, czule całuje każdy palec, a potem gryzie lekko w opuszki. Dochodząc do małego palca, gryzie mocniej. Wiję się, skomląc. Przesuwa językiem po podbiciu,

194 a ja nie mogę już na niego patrzeć. To zbyt erotyczne. Zaraz eksploduję. Zaciskam oczy i staram się przyjąć i znieść każde doznanie, które wywołuje. Całuje kostkę i wyżej, wzdłuż łydki, do kolana, zatrzymując się tuż nad nim. Wówczas przechodzi do prawej stopy, powtarzając cały uwodzicielski, oszałamiający proces. – Och... proszę – jęczę, gdy gryzie mały palec, a doznanie rezonuje głęboko w mym podbrzuszu. – Wszystko, co dobre, panno Steele – szepcze. Tym razem nie zatrzymuje się na kolanie, lecz kontynuuje trasę wzdłuż wewnętrznej strony uda i rozsuwając mi nogi. Wiem, co teraz zrobi i część mnie chce go odepchnąć, ponieważ jestem zawstydzona, zażenowana. Będzie mnie całował Tam! Wiem to. A część mnie upaja się słodkim oczekiwaniem. Christian wraca do drugiego kolana i obsypuje je pocałunkami, posuwając się w górę, całując, liżąc, ssąc i już jest między nogami, muskając moją kobiecość nosem, bardzo czule, bardzo delikatnie. Wiję się... o rany. Nieruchomieje i czeka, aż się uspokoję. Więc się uspokajam i spoglądam na niego z otwartymi ustami, a moje serce chce wyskoczyć z piersi. – Czy wiesz, jak odurzająco pachniesz, panno Steele? – mruczy i nadal patrząc mi w oczy, wsuwa nos w moje włosy łonowe i mocno się zaciąga. Robię się purpurowa, czując, że mdleję i zamykam oczy. Nie mogę patrzeć, jak to robi! Dmucha delikatnie na moją kobiecość. O cholera... – Podobają mi się. – Lekko ciągnie za włoski. – Może je zostawimy.

195 – Och... proszę. – Hmm... Lubię, gdy mnie błagasz, Anastasio. Jęczę. – Wet za wet nie jest w moim stylu, panno Steele – szepcze, dmuchając delikatnie. – Ale zadowoliłaś mnie dzisiaj, więc zostaniesz nagrodzona. – Przy tych słowach szelmowsko się uśmiecha. Gdy moje ciało śpiewa na dźwięk jego słów, jego język zaczyna zataczać kręgi wokół mojej łechtaczki, a ręce przytrzymują uda. – Aaa! – jęczę, a moje ciało wygina się i wpada w konwulsje. Kręci językiem raz za razem, przedłużając torturę. Tracę wszelkie poczucie siebie, każdy atom mojego istnienia całkowicie koncentruje się na tej małej, potężnej elektrowni w zwieńczeniu ud. Moje nogi sztywnieją, a on wkłada we mnie palec. Słyszę jego warczący jęk. – Och, maleńka, uwielbiam, że stajesz się dla mnie taka wilgotna. Zatacza palcem szerokie kręgi, poszerzając, rozciągając mnie, a jego język naśladuje te ruchy, wkoło i wkoło. Jęczę. Tego już zbyt wiele... Moje ciało błaga o ulgę i nie jestem w stanie się tego wyprzeć. Odpuszczam, tracąc świadomość tego, co się dzieje, gdy orgazm porywa mnie i ściska w środku raz za razem. Jasna cholera! Krzyczę, a świat zapada się i znika z pola widzenia, gdy siła orgazmu unicestwia wszystko. Dyszę i ledwie słyszę dźwięk rozrywanej folii. Christian

196 bardzo powoli wchodzi we mnie i zaczyna się poruszać. O rety. Odczucie jest jednocześnie bolesne i słodkie, gwałtowne i delikatne. – Jak ci jest? – W porządku, dobrze – szepczę. I wtedy naprawdę zaczyna się poruszać, szybko, mocno i gwałtownie, wchodząc we mnie raz za razem, nieustępliwie, pchając i pchając, aż znów staję na krawędzi. – Dojdź dla mnie, mała. – Jego głos jest szorstki, ostry, surowy dla ucha. Eksploduję wokół niego, gdy rytmicznie we mnie wchodzi. – Cholerne dzięki – szepcze, po czym ostatni raz pcha mocno i dochodzi, wydając jęk i przywierając do mnie. Potem zamiera, a jego ciało sztywnieje. Opada na mnie, a ja czuję, jak cały jego ciężar wgniata mnie w materac. Zakładam związane ręce wokół jego szyi i przytulam, jak umiem najlepiej. W tym momencie wiem, że zrobiłabym wszystko dla tego człowieka. Cała jestem jego. Te cuda, które mi pokazał, to więcej, niż mogłabym sobie wyobrazić. A on chce posunąć się dalej, jeszcze dalej, do miejsca, którego w swej niewinności nawet sobie nie wyobrażam. Och... co robić? Opiera się na łokciach i patrzy na mnie intensywnie swymi szarymi oczami. – Widzisz, jak nam dobrze razem – mruczy. – Jeśli mi się oddasz, może być jeszcze lepiej. Wierz mi, Anastasio, mogę zabrać cię do miejsc, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia. Jego słowa to echo moich myśli. Pociera mnie nosem. Nadal kręci mi się w głowie od tej niezwykłej, cielesnej reakcji na jego

197 bliskość i patrzę na niego oniemiała, starając się pozbierać myśli. Nagle oboje zdajemy sobie sprawę z głosów dochodzących z korytarza za drzwiami sypialni. Chwilę mi zajmuje zrozumienie tego, co słyszę. – Ale jeśli jest w łóżku, to musi być chory. Nigdy nie leży w łóżku o tej porze. Christian nie ma w zwyczaju długo spać. – Pani Grey, proszę. – Taylor! Nie utrzymasz mnie z dala od mojego syna. – Pani Grey, on nie jest sam. – Jak to: nie jest sam? – Ktoś jest u niego. – Och... – Nawet ja słyszę nutkę niedowierzania w jej głosie. Christian mruga szybko, wpatrując się we mnie oczami otwartymi szeroko w rozbawionym przerażeniu. – Cholera! To moja matka.

198

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Wychodzi ze mnie gwałtownie, a ja się krzywię. Siada na łóżku i wrzuca zużytą prezerwatywę do kosza. – Chodź, musimy się ubrać. To znaczy jeśli chcesz poznać moją matkę. – Uśmiecha się szeroko, zeskakuje na podłogę i wciąga dżinsy. Bez bielizny! Próbuję wstać, ale nadal jestem związana. – Christian, nie mogę się ruszyć. Uśmiecha się jeszcze szerzej i pochyla się, by rozwiązać krawat. Faktura tkaniny odcisnęła się na moich nadgarstkach. To jest... seksowne. Wpatruje się we mnie rozbawiony, a w jego oczach tańczy radość. Szybko całuje mnie w czoło i uśmiecha się do mnie promiennie. – Kolejny pierwszy raz – stwierdza, ale ja nie mam pojęcia, o czym mówi. – Nie mam tu żadnych czystych ubrań. – Ogarnia mnie nagła panika i zdając sobie sprawę, czego właśnie doświadczyłam, czuję, że ta świadomość mnie przytłacza. Jego matka! Jasny gwint! Nie mam żadnych czystych ubrań, a ona praktycznie przyłapała nas na gorącym uczynku. – Może powinnam zostać tutaj? – O nie. Możesz włożyć coś mojego. – Sam wrzucił na grzbiet białą koszulkę i przeczesał palcami fryzurę „po seksie”. Pomimo przerażenia gubię wątek. Czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do widoku tego pięknego mężczyzny? Jego uroda zwala z nóg. – Anastasio, mogłabyś włożyć na siebie worek, a i tak

199 wyglądałabyś przepięknie. Nie przejmuj się, proszę. Chciałbym, żebyś poznała moją matkę. Ubierz się. Ja pójdę na dół ją uspokoić. – Zaciska usta. – Oczekuję cię w pokoju za pięć minut, inaczej przyjdę i sam cię stąd wyciągnę, bez względu na to, jak będziesz ubrana. Tshirty są w komodzie, a koszule w szafie. Bierz, co chcesz! – Przez chwilę uważnie mi się przygląda, po czym wychodzi z pokoju. A niech to. Matka Christiana. Tego nie było w negocjacjach. Może to spotkanie ułatwi nam dopięcie tej układanki. Może pozwoli mi zrozumieć, dlaczego Christian jest taki, jaki jest... Nagle czuję, że chcę ją poznać. Podnoszę z podłogi swoją koszulę i z radością stwierdzam, że przetrwała wczorajszą noc prawie bez zagnieceń. Znajduję pod łóżkiem niebieski stanik i szybko się ubieram. Jest jednak coś, czego nienawidzę: niemożność założenia czystych majtek. Szperam w komodzie Christiana i znajduję obcisłe bokserki. Zakładam obcisłą szarą bieliznę Calvina Kleina, wciągam swoje dżinsy i conversy. Łapiąc w locie żakiet, wpadam do łazienki i patrzę na moje rozświetlone oczy, zaróżowioną twarz i włosy! Jasny gwint... Kucyki w stylu „po seksie” też mi nie pasują. Szukam w szafce szczotki i znajduję grzebień. Musi wystarczyć. Jedynym wyjściem jest kucyk. Rozpaczam nad swoim strojem. Może powinnam skorzystać z ubraniowej oferty Christiana. Moja podświadomość kpiąco wydyma wargi. Ignoruję ją. Szamocząc się z żakietem, cieszę się, że rękawy zakrywają znamienne ślady po krawacie. Rzucam ostatnie spojrzenie w lustro. To będzie musiało wystarczyć. Udaję się do salonu. – A oto i ona. – Christian wstaje z sofy, na której zdążył się rozsiąść. Na jego twarzy malują się ciepło i uznanie. Siedząca obok kobieta o piaskowych włosach odwraca się i posyła mi szeroki, promienny uśmiech. Ona również wstaje. Jest nienagannie ubrana w delikatną dzianinową sukienkę w wielbłądzim kolorze i dobrane

200 kolorystycznie buty. Wygląda zadbanie, elegancko i pięknie, a ja w środku lekko zamieram, przypominając sobie, że sama wyglądam jak nieboskie stworzenie. – Mamo, to Anastasia Steele. Anastasio, to Grace TrevelyanGrey. Dr Trevelyan-Grey wyciąga do mnie rękę. T... jak Trevelyan? – Miło panią poznać – mówi cicho. Jeśli się nie mylę, w jej głosie słychać cień zdumienia i ulgi, a w piwnych oczach dostrzegam ciepły blask. Ujmuję jej dłoń i po prostu muszę się uśmiechnąć, odwzajemniając życzliwość. – Doktor Trevelyan-Grey – bąkam. – Mów mi Grace. – Uśmiecha się, a Christian marszczy brwi. – Zwykle jestem doktor Trevelyan, a pani Grey to moja teściowa. – Puszcza do mnie oko. – Więc jak się poznaliście? – Spogląda pytająco na Christiana, nie kryjąc ciekawości. – Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad dla gazety studenckiej WSU, ponieważ w tym tygodniu będę tam wręczał dyplomy. Kuźwa do kwadratu. Zupełnie o tym zapomniałam. – A więc kończy pani studia? – pyta Grace. – Tak. Dzwoni moja komórka. Założę się, że to Kate. – Przepraszam. – Telefon jest w kuchni. Odchodzę i pochylam się nad barem śniadaniowym, nie sprawdzając numeru.

201 – Kate. – Dios mio! Ana! – Jasny gwint, to José. W jego głosie słychać desperację. – Gdzie jesteś? Próbowałem się z tobą skontaktować. Muszę się z tobą zobaczyć i przeprosić za swoje piątkowe zachowanie. Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? – Słuchaj, José, to nie jest odpowiedni moment. – Zerkam z obawą na Christiana, który intensywnie się we mnie wpatruje, ze spokojem na twarzy szepcząc coś do swojej matki. Odwracam się do niego plecami. – Gdzie jesteś? Kate odpowiada tak wymijająco – skomle. – W Seattle. – Co robisz w Seattle? Jesteś z nim? – José, zadzwonię później. Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. – Rozłączam się. Wracam nonszalancko do Christiana i jego rozgadanej matki. – ...i Elliot zadzwonił powiedzieć, że jesteś. Nie widziałam cię przez dwa tygodnie, kochany. – Dzwonił, tak? – szemrze Christian, wpatrując się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Pomyślałam, że moglibyśmy zjeść razem lunch, ale widzę, że masz inne plany, a ja nie chcę burzyć ci dnia. – Podnosi długi kremowy płaszcz i odwraca się do Christiana, nadstawiając policzek. On całuje ją szybko, czule. Ona go nie dotyka. – Muszę zawieźć Anastasię z powrotem do Portland.

202 – Oczywiście, kochanie. Anastasio, miło mi było cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. – Z błyskiem w oku wyciąga do mnie dłoń i żegnamy się. Taylor pojawia się... skąd? – Pani Grey? – pyta. – Dziękuję, Taylor. – Wyprowadza ją przez dwuskrzydłowe drzwi do holu. Taylor był tu przez cały czas? Od jak dawna tu jest? Gdzie był do tej pory? Christian rzuca mi gniewne spojrzenie. – A więc fotograf dzwonił. Cholera. – Tak. – Czego chciał? – Tylko przeprosić, no wiesz, za piątek. Christian mruży oczy. – Rozumiem – mówi tylko. Ponownie pojawia się Taylor. – Panie Grey, jest problem z transportem do Darfuru. – Charlie Tango z powrotem na Boeing Field? – Tak, proszę pana.

203 Taylor kiwa głową w moją stronę. – Panno Steele. Uśmiecham się do niego nieśmiało, a on odwraca się i wychodzi. – Czy on tu mieszka? Taylor? – Tak – odpowiada Christian zdawkowo. O co mu chodzi? Idzie do kuchni, sięga po BlackBerry i przegląda jakieś mejle, w każdym razie coś, co wygląda na mejle. Z zaciśniętymi ustami wykonuje telefon. – Ros, co to za problem? – rzuca. Słucha, patrząc na mnie badawczo szarymi oczami, kiedy tak stoję pośrodku wielkiego pokoju, zastanawiając się, co ze sobą zrobić, czując się niezwykle niezręcznie i nie na miejscu. – Nie będę narażał żadnej z załóg. Nie, odwołaj... Zamiast tego zrzucimy z powietrza... Dobrze. – rozłącza się. Ciepło w jego oczach zniknęło. Wygląda złowrogo i po jednym zerknięciu na mnie udaje się do gabinetu i wraca chwilę później. – To jest kontrakt. Przeczytaj go i omówimy go w przyszły weekend. Sugeruję, żebyś poszperała trochę, żeby wiedzieć, z czym to się wiąże. – Tu robi pauzę. – To znaczy jeśli się zgodzisz, a ja mam wielką nadzieję, że tak. – Kiwa głową, a jego ton staje się łagodniejszy, zatroskany. – Poszperać? – Zdziwisz się, co można znaleźć w Internecie – wyjaśnia. Internet! Nie mam dostępu do komputera, jedynie do laptopa Kate, a nie mogę użyć komputera u Claytona, na pewno nie do takiego „szperania”.

przechylając głowę. spiętą postawę. a oczy mu płoną. Może Kate mi użyczy laptopa.. Pamiętaj o tym. ale jego nagła rezerwa mnie sparaliżowała. – Jego cichy. chłodny ton brzmi ostrzegawczo i posyłając mi długie. Christian wychodzi z pokoju. Podaje mi szarą kopertę. jego maska powróciła i jest wyraźnie widoczna.204 – O co chodzi? – pyta. Rany boskie... pożyczyć. uśmiechniętym człowiekiem. Włożył czarną skórzaną kurtkę. Wzdycham. to zawiozę cię do Portland. zrelaksowanym. On marszczy brwi. Co się stało z tym szczodrym.. miliardera czy innego „era”. W tym stroju z pewnością nie wygląda na multimilionera. że nie mam choćby jednej dziesiątej jego pewności siebie. Ponownie przyjął swoją chłodną. – Nie mam komputera. Weź rzeczy. Chcę usłyszeć głos Kate. Wygląda jak chłopak z szemranej dzielnicy. Jest taki spokojny i opanowany. panno Steele. Po co mu ona? Może zostaje w Portland? I wtedy przypominam sobie o uroczystości zakończenia studiów. No tak. – Nie lubię się dzielić. może niegrzeczny rockman albo model z wybiegu. Kiwam niepewnie głową. Marszczę . eee.. a po drodze zjemy jakiś lunch. który kochał się ze mną niespełna pół godziny temu? – Gotowa? – pyta Christian i stajemy przed drzwiami do holu. Muszę się przebrać. Będzie tam w czwartek. – Na pewno mogę ci jakiś. uprzejmą. Ma ze sobą skórzaną torbę na ramię. chłodne spojrzenie. – Tylko zadzwonię – mówię cicho. Chciałam tylko zadzwonić do Kate. – Fotograf? – Ma zaciśnięte usta. żałując. Chcę za nim krzyknąć..

Nie mam porównania. kto z nami wsiądzie. – O co chodzi. No cóż. – A więc do jutra – rzuca Christian do Taylora. no chyba że dla wszystkich seks tak wygląda.205 czoło na wspomnienie jego wybuchu w odniesieniu do José. Taylor otwiera nam drzwi i prowadzi na zewnątrz. – Tak. – Taylor patrzy na mnie uprzejmie. ale w jego oczach dostrzegam cień współczucia. nareszcie jego humor wydaje się zmieniać. że powinnam z kimś porozmawiać – a nie mogę porozmawiać z nim. To naturalne. a za chwilę zupełnie nieprzystępny.. skoro raz jest taki otwarty. . który w odpowiedzi kiwa głową. Tę kwestię będę musiała poruszyć z Christianem. Czerwienię się.. Panno Steele. Anastasio? – Skąd wie. inaczej przelecę cię w windzie bez względu na to. Na myśl o tym marszczę czoło. że uległam podejrzanym seksualnym zwyczajom pana Greya. przynajmniej wygląda na spokojnego i opanowanego. proszę pana. – Bezpiecznej podróży. panie Grey. mam problem. – Przestań przygryzać wargę. – Christian. Christian przywołuje windę. Który samochód pan bierze? Zerka na mnie. a nie mogę zapytać Kate. Jeszcze nie. że przetrawiam coś w myślach? Unosi moją brodę. Niewątpliwie myśli. – R8. dopiero jego wyjątkowym zwyczajom. ale dostrzegam uśmiech w kąciku jego ust.

słysząc taką insynuację. – Po prostu nie mam żadnego punktu odniesienia. co chcę z tobą zrobić – dodaje tak łagodnie. uśmiechając się do niego z ulgą. że nie jestem pewna. . – Cóż. jeśli musisz. – Czerwienię się. różnica polega na tym. Mam tyle pytań na temat seksu. czy powinnam to słyszeć. Oburzam się. a ja nie powtórzyłabym tobie nic. a ty jesteś taki zajęty. – Chyba się zirytował.. Lekko wykrzywia usta i potrząsa głową. i skończymy wtedy z tym wszystkim – mruczy. – Urywam.. – Ale upewnij się. oczywiście. – Prawdopodobnie wyrwałaby mi jaja. Przewraca oczami. – Więc tak. – Porozmawiaj z nią. Elliot to ciekawski drań. gdyby wiedziała. tym lepiej. szukając odpowiednich słów. Wsiadamy i Christian naciska przycisk oznaczony literką P.206 – Tak? – Poświęca mi uwagę bez reszty. Wizja Kate z jajami Christiana nie wydaje mi się kusząca. że nie wspomni o niczym Elliotowi. cokolwiek powiedziała – dodaję szybko. Gdyby mi. Jeśli chcesz. że ja o jego życiu seksualnym nie chcę nic wiedzieć. co robiliśmy do tej pory – ostrzega. – Zgadzam się od razu. Przyjeżdża winda. Jak to powiedzieć? – Muszę porozmawiać z Kate. Ale tylko o tym. Kate nie jest taka. żebym robiła wszystkie te rzeczy. – W porządku. – Nie zrobiłaby tego. – Im szybciej będę miał twoje posłuszeństwo. co ona mówi o Elliocie. skąd mam wiedzieć.

. – I okulary przeciwsłoneczne. jeśli chcesz.. – Wskazuje na schowek. młody. To jeden z tych samochodów. naciska przycisk i dach powoli się . beztroski Christian. – Wiem – odpowiada i na ułamek sekundy powraca słodki. Tam jest bejsbolówka. jak nisko. jak? Obok windy widzę czarne audi z napędem na cztery koła. na których masce powinna leżeć długonoga blondynka przepasana jedynie szarfą. a ja wsiadam do środka.. sportowy wóz wydaje dźwięk i mruga światłami. Ja mu się sprzeciwiam.207 – Skończymy z czym? – Z twoim sprzeciwianiem się mnie. Ach. Jest piękny dzień. Przekręca kluczyk i słyszę warkot silnika.. a właściwie powinny być dwie. słodki pocałunek dokładnie w momencie. Jest tak podekscytowany. Obchodzi samochód ze swobodnym wdziękiem i elegancko sadza swe długie ciało obok mnie. Uuu. więc możemy opuścić dach. Robi mi się cieplej na sercu. Christian kładzie torbę za naszymi siedzeniami. – Chwyta mnie za brodę i składa na moich ustach delikatny. Otwiera przede mną drzwi. ale to stylowy. gdy Christian kieruje w jego stronę pilota. Jak on to robi? – Jaki to samochód? – Audi R8 Spyder. – Ładny samochód – rzucam oschle. gdy drzwi windy się rozsuwają. chłopcy i ich zabawki. Za rękę prowadzi mnie do podziemnego garażu. Przewracam oczami. ale nie potrafię powstrzymać uśmiechu. Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko.

że na mnie. a on ją zakłada. – Głodna? No. – Musisz jeść. Bruce śpiewa o rozpaleniu i podnieceniu. Wdusza mnie w fotel. Rany. co robiłam przez ostatnie dwanaście godzin. Ludzie gapią się na nas. – Znam świetne miejsce niedaleko Olimpii. więc nie mogę nic wyczytać z jego oczu. Ma na nosie ray-bany. Christian zerka na mnie. ależ ten samochód sunie. gdy przejeżdżamy ulicami. A potem paranoiczna część mnie myśli. Sięgam do schowka i wyjmuję czapki. słuchając słów piosenki. po czym wyjeżdża z miejsca parkingowego i w górę po rampie. Po jednym kliknięciu otacza nas głos Bruce’a Springsteena.208 składa. pogrążony w myślach. a wiatr omiata nam głowy. Lubi baseball? Podaję mu czapkę. Christian chyba tego nie zauważa. Kładzie rękę na moim kolanie. Tam się zatrzymamy. na jedzenie akurat nie mam ochoty. Wyjeżdżamy na ulice Seattle w jasny. Zaciska usta w cienką linię. . że na niego. Anastasio – beszta mnie. a potem kładzie rękę z powrotem na kierownicy i dociska gaz. Ruch jest niewielki i wkrótce docieramy do autostrady I-5. ponieważ wiedzą. lekko je ściskając. Jego usta drgają minimalnie. Przez chwilę myślę.. ale w końcu zdaję sobie sprawę. gdzie zatrzymuje się przed szlabanem. – Niespecjalnie. że patrzą na samochód. – Znów ściska moje kolano. Przekładam swój kucyk przez otwór z tyłu i opuszczam nisko daszek. prowadzącej na południe.. majowy poranek. Jak trafnie! Czerwienię się. Mariners. – Nie można nie kochać Bruce’a – szczerzy się do mnie.

– Cokolwiek dostaniemy? – Tak. Czerwieni się. Unika kontaktu wzrokowego z nim. które tu podają. to dobre wino i będzie pasowało do posiłku. przyrządzają to. Kelnerka przyjmuje zamówienie na napoje. – Co? – rzuca. właściwie to drewniana chata w środku lasu. Mruży szare oczy i potrząsa głową. a mój żołądek wykonuje salto. – Spodobałaś się mojej matce – dorzuca chłodno. – Unosi brwi. Wystrój jest rustykalny: krzesła każde z innej parafii i stoły pokryte kraciastymi obrusami z polnymi kwiatami w wazonach. cokolwiek dostaniemy – tłumaczy cierpliwie. Nie ma tu wielkiego wyboru. co złapali albo zebrali. że jestem gejem. – Uśmiecha się. – Pinot Grigio. . – Dawno tu nie byłem. – O tak. – Poproszę dietetyczną colę – szepczę. udając przerażenie. Podoba jej się! Więc nie tylko mnie! – Dwa kieliszki Pinot Grigio – mówi Christian tonem znawcy. przechylając głowę. jasną grzywką. a ja muszę się zaśmiać. Nie mogę nie odwzajemnić tak wspaniałego uśmiechu.209 Restauracja jest mała i kameralna. chowając się pod długą. – Naprawdę? – Czerwienię się pod wpływem jego słów. widząc Christiana. Wydymam wargi zirytowana. Zawsze myślała. Cuisine Sauvage[5] – głosi napis nad wejściem.

nigdy nie przedstawiłem kobiety mojej matce. czy jedynie dzieli się zwykłym spostrzeżeniem? – Naprawdę dobrze się bawiłam w ten weekend – mówię cicho. zaś intensywność ich spojrzenia zapiera mi dech w piersiach. z żadną z piętnastu. Czy on się otwiera. – Przestań przygryzać tę wargę – warczy. Kelnerka wraca z kieliszkami wina. nigdy nie zabrałem dziewczyny do Charliego Tango. – Ponieważ nigdy nie widziała mnie z dziewczyną. – Zapamiętałaś. nie. – Wiesz. a ja od razu upijam łyk. Co ty ze mną robisz? – Jego oczy płoną.210 Otwieram usta ze zdziwienia i przypominam sobie to pytanie z wywiadu. – Och. – Co to jest waniliowy seks? – pytam. Och. z żadną z tych piętnastu? Uśmiecha się. – Dlaczego myślała. – Och.. żeby tylko nie skupiać . – Ja też – dodaje.. nigdy nie uprawiałem seksu w swoim łóżku. Anastasio. że jesteś gejem? – pytam cicho. Nie. dla mnie to też był weekend pierwszych razów. – Tak? – Nigdy z nikim nie spałem.

seksownym spojrzeniu. – Zupa z pokrzyw – informuje nas. ale to jest właśnie to. – To piękny dźwięk – mruczy. – No wiesz. a on przekrzywia głowę.211 się na tym intensywnym. Przez chwilę marszczy brwi i zdaje się prowadzić jakąś wewnętrzną walkę. Ale co ja tam mogę wiedzieć. Wreszcie patrzy na mnie. Śmieje się. – Och. . Chyba nie podoba jej się. – Dlaczego wcześniej nie uprawiałeś waniliowego seksu? Czy zawsze robiłeś. – Jedna z koleżanek mojej matki uwiodła mnie. że Christian ją ignoruje. Dokładnie w tym samym momencie oboje z Christianem spoglądamy na siebie z ulgą. Byłem jej uległym przez sześć lat. Kelnerka przynosi nam zupę i oboje wpatrujemy się w nią podejrzliwie.. którym mnie obdarza.. wcześnie! – Miała bardzo szczególne upodobania. Żadnych zabawek ani dodatków. że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu.. Niepewnie próbuję zupy. – Czysty seks. – Myślałam. palącym. Wolno kiwa głową. Chichoczę. a właściwie nie wiesz. – Cholera. – Och. gdy miałem piętnaście lat. podjąwszy decyzję. – Tak jakby – mówi ostrożnie.. – Wzrusza ramionami. Anastasio. Jest pyszna. to co robisz? – pytam zaintrygowana. eee. po czym odwraca się gwałtownie i wraca do kuchni. – Wzrusza ramionami.

Anastasio. – Uśmiecha się ciepło na to wspomnienie. Ona była wszystkim. Poza tym sprałaby mnie za coś takiego na kwaśne jabłko. pierwsze spotkanie z seksem trudno uznać Zwycięża ciekawość. – Tak więc wiem. Christian uśmiecha się sardonicznie. – Nie spotykałeś się z nikim w college’u? – Nie. czego pragnąłem. kiedy zostajemy sami. czego potrzebowałem. podkreślając to jedno słowo. – W jego oczach maluje się zrozumienie. – Moje za przeciętne. Patrzę na niego. – Kręci głową. – Dlaczego? – pytam. Nawet moja podświadomość milczy. to zdecydowanie zbyt dużo informacji – ale chcę więcej. nie mogąc wydobyć z siebie głosu. która przyszła po talerze. ile miała wtedy lat? . z czym się to wiąże. Na chwilę naszą rozmowę przerywa kelnerka. – Nie miałem ochoty. – Skoro to była koleżanka twojej matki.212 – Och. – To wyznanie mnie sparaliżowało. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Tak. Ooch.

– Och. trudno. – Nadal się z nią spotykasz? – Tak. wino jest przepyszne.. – Wystarczająco dużo. Było.. – Kręci głową uśmiechem. Anastasio. a teraz do naszego równania dorzucił jeszcze to.. Kelnerka wraca z sarniną. niezwykle dominujący. – Czy wy nadal.. – Ale to nie był stały układ? – W głowie mam mętlik. aby to wszystko przetrawić.213 Uśmiecha się znacząco. ale ja nie mam już apetytu. W mordę jeża.. a nie kiedy rozprasza mnie jego obecność. aby mieć więcej rozumu. Potrzebuję czasu. eee. Wie. czasu na osobności. Twoja matka wie? Jego spojrzenie mówi: zwariowałaś? – Oczywiście. Christian uległym. – Nie. – Niedobrze mi od twoich rewelacji. i obdarza mnie pobłażliwym . że nie. Pociągam spory łyk Pinot Grigio – oczywiście ma rację.. Cóż za rewelacja. – Przyjaźnimy się. To samiec alfa. chociaż nie spotykaliśmy się codziennie. Jezu. – Był.. Christianie.. co to znaczy uległość. – Oblewam się rumieńcem. Jedz. – Naprawdę nie jestem głodna. W końcu chodziłem jeszcze do szkoły. teraz to dopiero mam o czym myśleć. a potem do college’u.

a potem jem. będziesz tego chciała – dodaje. – W porządku – odpowiada i zabiera się za swoje danie. Odkrawam kolejny kawałek sarniny i podnoszę widelec do ust. – Tak – odpowiada cicho..214 Zaciska usta. Szczerze wątpię. jeśli podpiszę umowę: nieustanne wydawanie poleceń. – Rozumiem. – Jedz – rzuca cicho. – Zgadza się. – Ciągłe rozkazy? – Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. – Czy tak będzie wyglądać nasz. W głosie tego mężczyzny. – Co więcej. Kiedy je otwiera. eee. – Na chwilę zamyka oczy.. Patrzę na niego. .. – To ważny krok – mówię. Rzeczywiście tego chcę? Sięgam po sztućce i z wahaniem kroję kawałek mięsa. związek? – pytam szeptem. Tak właśnie będzie. wykorzystywanego seksualnie w wieku młodzieńczym. On mruga kilka razy. Marszczę brwi. – Za chwilkę – mamroczę. słychać teraz groźbę.. zbyt cicho. Jest bardzo smaczne.

Poszperaj w Internecie. – Anastasio.. I tego właśnie nie potrafię zrozumieć.. – Rozumiem..215 maluje się w nich powaga.. Dlaczego ja? Czemu nie jedna z tej piętnastki? O nie. – Wzrusza ramionami.. – Poszperaj w necie. w środę? Naprawdę chcę. Odkładam sztućce. Jestem monogamistą. – Więc nie spotykasz się już z żadną z nich? – Nie. że ja będę do ciebie pasować? – Tak. Zadzwoń do mnie. może uda nam się zjeść razem kolację. aby to wypaliło. Ja też stanę się numerem? Szesnastym z wielu? – Co się stało z tamtymi piętnastoma? – wyrzucam z siebie. – .niedopasowania. Anastasio. że nigdy niczego nie pragnąłem aż tak bardzo. po czym zrezygnowany kręci głową.. jak ci każe instynkt. będę w Portland.. jakby szukał w myślach odpowiedniego słowa. Anastasio. przeczytaj umowę.. powiedzmy. Prawda jest taka. chętnie omówię z tobą każdy jej aspekt. . – urywa.. Gdybyś chciała porozmawiać przed piątkiem. musisz postąpić tak. ale sprowadza się to do. a to nowina. Och. Unosi ze zdziwieniem brwi. – Różne rzeczy. – I uważasz.. Więcej nie dam rady zjeść. W jego oczach widać szczerość i pragnienie.

każde i prosi o rachunek. jak spodnie od piżamy zwisają mu z bioder. ale ciało. Strasznie mnie ta wizja rozprasza. Ależ on ma apetyt. pełen zażyłości.. że tak szybko przeskakuje z jednego nastroju w drugi? Jest taki zmienny. jest taki nieoczekiwany. Czerwonym Pokoju Bólu. ale nic nie mówi. Trudno dotrzymać mu kroku. ciało przy ciele... Prowadzi mnie do samochodu. Patrzę. Milczymy w drodze z Olympii do Vancouver. Cóż. Żołądek skręca mi się od tych wszystkich nowin. a ja oblewam się rumieńcem. że nie potrafisz czytać mi w myślach. o czym teraz myślisz – mruczy. udało mi się je poznać całkiem dobrze – mówi znacząco. Christian podnosi na mnie wzrok. czuły gest z tym.. Ten kontakt. Sporo musi ćwiczyć. Gestem przywołuje kelnerkę Uregulowawszy go. Poprawiam się na krześle. co Christian chce robić w tamtym pokoju. Oddycham z ulgą. Christian robi gniewną minę. wstaje i wyciąga rękę. – Oddałbym wszystko. aby się dowiedzieć. aby mieć taką fantastyczną sylwetkę.216 – To wszystko? Tyle tylko zamierzasz zjeść? Kiwam głową. Moje policzki robią się jeszcze bardziej czerwone. – Chodź. taki normalny. – W myślach nie. – Cieszę się. Jakoś trudno mi pogodzić zwyczajny. Oczami wyobraźni widzę. jak zjada swoją porcję.. a on uśmiecha się szelmowsko. . Jak on to robi.. Anastasio. a od wina trochę kręci mi się w głowie.

słodki gest.. Nie chcę się jeszcze rozstawać. Kiedy zatrzymujemy się pod moim mieszkaniem. Christian mnie opuszcza. mam na sobie twoją bieliznę. Głowa do góry. że będę się musiała z nim rozstać. fantastycznie. Serce podchodzi mi do gardła. a więc Kate jest w domu. Anastasio. Christian gasi silnik i dociera do mnie. Steele. – Masz ochotę wejść? – pytam. A ja wbijam wzrok w splecione palce. – Dziękuję ci za ten weekend. a tak przy okazji. Z przyklejonym do twarzy uśmiechem wysiadam z auta i ruszam w stronę schodków. Środa? Przyjadę po ciebie do pracy czy gdzie tylko chcesz. że muszę stanąć twarzą w twarz z Kate. Wolnym krokiem podchodzę do drzwi. po czym czule całuje. To taki staromodny. Boję się tego. jest już piąta. – Och. Cóż za reakcja! Od razu poprawia mi się humor. Ujmuje teraz moją dłoń i powoli unosi do ust. Dlaczego nagle czuję się taka osamotniona? W gardle tworzy mi się gula. W oknach pali się światło.217 zatopione w swoich myślach. którą następnie odkłada na moje kolana. Nie mogę pozwolić... Nie chcę. chyba że towarzyszy jej jeszcze Elliot. Było. Jeszcze jeden pocałunek w dłoń. – Patrzy na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Mam sporo pracy. dobrze? – pyta miękko. – Uśmiecham się i na potwierdzenie swoich słów pociągam za gumkę bokserek. W połowie drogi odwracam się. Nagle robi mi się smutno. wiedząc. by otworzyć mi drzwi. choć . – Środa – odpowiadam szeptem. Wysiada z samochodu. Na pewno się pakuje. – Nie.. aby odjeżdżał. Christianowi opada szczęka. aby widział mnie w takim stanie.

oczywiście jak Elliot już sobie poszedł. a już niespokojnie podchodzi do mnie. TAK! Moja wewnętrzna bogini się raduje. Policzki mi czerwienieją. Ja też się uśmiecham. prawda? – Wzruszam ramionami ze skruchą. ale nagle czuję się onieśmielona.. Ale muszę jej coś powiedzieć. Chyba nawet bardzo – mówię cicho. Gdzie Christian? Jak się czujesz? Nie mam szans się nawet przywitać. w przeciwnym razie nie da mi spokoju. – Miałaś orgazm? Ożeż ty. Kate w salonie pakuje właśnie książki do skrzynek. Cholera. – Chyba? – Nie mam przecież porównania.. chwyta za ramiona i lustruje moją twarz. co Christian ma do ukrycia. Kate. a przecież podpisałam dokument zakazujący mi rozmów. Muszę się teraz zmierzyć z nieustępliwością Kate. – Uśmiecha się figlarnie. . To sprawy prywatne. Jest taka bezpośrednia. cokolwiek. Czarno to widzę.218 w głębi duszy mam ochotę skakać i wyrzucać w górę zaciśniętą dłoń. – Było dobrze. starając się powstrzymać zdradliwy uśmiech. – Wróciłaś. – Tak – bąkam. Oblewam się krwistym rumieńcem. – No i jak było? Nie mogłam przestać o tobie myśleć. Świadomość tego.

– Aha. . Och. A ja nie byłam gotowa. Liceum. typowa katastrofa nastolatków po szkolnym balu. to okropne. Ujmuje moje dłonie. że zaczekałaś. No wiesz. Moja wewnętrzna bogini siedzi w pozycji kwiatu lotosu i uśmiecha się przebiegle. a ty? Proszę bardzo.219 Kate pociąga mnie w stronę sofy i siadamy. – Mruga do mnie. – Tak. – Patrzy na mnie z niedowierzaniem. – Wzdryga się. kto odróżnia kciuk od łokcia. Dobrze zrobiłaś. – Och? – O tym akurat nigdy mi nie opowiadała. że straciłaś dziewictwo z kimś. Byłam za młoda. Ten Christian naprawdę musi być dobry w te klocki. robiąc tragikomiczną minę. mocno z siebie zadowolona.. Idziemy na kolację. – Kate. – No to kiedy znowu się spotykacie? – W środę. nim przeżyłam pierwszy orgazm podczas penetracji. minął prawie rok. Steve Paton. – Strasznie niedelikatny. Oboje mieliśmy nieźle w czubie. – Mój pierwszy raz był okropny – kontynuuje.. – To był twój pierwszy raz. sportowiec idiota. Dopiero po kilku miesiącach zdecydowałam się spróbować jeszcze raz. pierwszy raz? Nieśmiało kiwam głową. – Cieszę się. Naturalnie nie z tym palantem. – To fantastycznie. Kate. gdybyś tylko wiedziała.

. Steele!” – podświadomość piorunuje mnie wzrokiem i grozi chudym palcem. – Och. – Wyglądasz inaczej – mówi z czułością Kate. – Naprawdę? – Głos mam wyższy o oktawę. jeśli zbyt wiele wyjawię.. – Czuję się inaczej. Zupełnie jakbym dostała pracę domową. co powiedział Christian. Wiarygodna. co będzie z. – Doskonała wymówka. – Ana. że jego brat nie ma w zwyczaju się z nikim spotykać. nie patrz na pieniądze. Znacznie lepsza niż: „On ma Czerwony Pokój Bólu i chce ze mnie zrobić seksualną niewolnicę”. – Obolała? . aby wpisać w Google „kary za niedotrzymanie warunków umowy o zachowaniu poufności”.. błagam. kiedy już będę szperać w necie w poszukiwaniu innych informacji. Ana. przyszłością. Ha. zamieszkujemy zupełnie różne światy. o co chodzi? – Przypomniało mi się po prostu coś. Elliot mówił. – Jak to? – To skomplikowane. Jestem obolała – wyznaję. zabierze mi wszystkie pieniądze? Muszę pamiętać. i co zrobi. Ale nie wiem. żeby mi przypomnieć. Rumienię się. Może będą i oceny.220 – Więc nadal ci się podoba? – Tak. przypominając sobie szóstkę za poranny eksperyment w wannie. No wiesz.. Kate. „To zbyt oczywiste. a następnie przekształca się w wagę sprawiedliwości. że Christian może mnie podać do sądu.

szczerząc się jak wariatka. A niech mnie. Faceci – prycha z udawaną odrazą.. Szczęśliwe. – To zwierzęta. Obie wybuchamy śmiechem. Kate się rumieni. – I spotykam się z nim w sobotę.... że go lubisz. odkąd przestałam podziwiać pana Greya z daleka. nie potrafi sklecić jednego porządnego zdania.. – Fatalnie. Patrzy na mnie rozanielonym wzrokiem.... kiedy przestaję się śmiać. – Boli cię? – wykrzykuję.. no naprawdę. No w ogóle. odkąd stałam w tamtej kolejce w barze.. Katherine Agnes Kavanagh zamienia się w Anastasię Rose Steele.. och. Opada mi szczęka.. Ana – zachłystuje się.221 – Trochę? – Kolejny rumieniec. odkąd wykonałam telefon. Nigdy dotąd nie widziałam u niej takiej reakcji na mężczyznę. zbyt częste użytkowanie. A kiedy my. Och.. Kim jesteś i co zrobiłeś z moją Kate? – Och. – Tak. Kiwa głową. – On jest taki. który wszystko zmienił. Pomoże nam w przeprowadzce. zrywa się z sofy i tanecznym . – Klaszcze w dłonie. nieskomplikowane czasy. – Ja też. Chichoczę. – Chyba próbujesz mi powiedzieć.. czuję się zrelaksowana po raz pierwszy. – Opowiedz mi o zbyt często cię użytkującym Elliocie – mówię.

– Taa. niepokojącego brata. – Uśmiecha się szeroko. a ona kiwa głową. – Uśmiecham się do Kate.222 krokiem podchodzi do okna. co wy. głupia?”. Christian jest bardzo absorbujący. – Bo tak się czuję. zupełnie o niej zapomniałam. – Zwrócić mu. Nie mogę ich przyjąć. – Poważnie? – Przesadził z tym prezentem. – Mniej więcej to. Będę go miała okazję lepiej poznać. – To miłe z jego strony – przyznaję. – pyta. Przeprowadzka. posyłając mi spojrzenie w stylu „a jak myślisz. głową i podnosi dwie kolejne książki – Co chcesz zrobić z tymi książkami za czternaście patyków? . tyle że najpierw zjedliśmy kolację. – Jestem głodna jak wilk. mam coś ugotować? Kate kiwa do spakowania. Jasny gwint. Przechyla głowę i unosi brwi. zwłaszcza teraz. zdążyłam zauważyć. – Naprawdę wszystko w porządku? Sprawiasz wrażenie przytłoczonej. Ale był dla ciebie dobry? – Tak – uspokajam ją. – No więc co robiliście wczoraj wieczorem? – pytam. Może dzięki niemu choć trochę zrozumiem jego dziwnego.

Poza tym mama uważa. – Zadzwonię do niego – rzucam wymijająco. który też ma znajomego. Dzwoni telefon. – Co sądzi Elliot o twoim wyjeździe? – pytam. mam rozmowy w sprawie stażu! Za tydzień w Seattle! – W którym wydawnictwie? – W obu! – Mówiłam ci. – Hej. Jeśli powiem Kate o José. Jest przesympatyczny. Kate wchodzi do kuchni i po raz pierwszy tego wieczoru wygląda na niepocieszoną. czy się z nim spotkam przed ich wyjazdem na wakacje. Przyszło do ciebie parę listów.223 – Rozumiem. załatwiła już sobie staż w „Seattle Times”. W naszym nowym mieszkaniu zamieszkam na razie sama. naturalnie. Chyba jest zdesperowany. no i wydzwania José. że z twoją średnią wszystkie drzwi będą stały otworem. wyrywając mnie z zadumy. – Rozumie to. Kate. Trochę nie mam ochoty jechać. zrobi z niego kotlet mielony. Dziwnie będzie. Nigdy nie byłam za granicą. że to będą nasze ostatnie prawdziwe rodzinne wakacje. Ethan przed rokiem ukończył studia i od tamtej pory podróżuje po świecie. zanim Ethan i ja odpłyniemy do świata stałych posad i pensji. ale perspektywa dwutygodniowego wygrzewania się w słońcu jest bardzo kusząca. Biorę ze stołu listy i otwieram je. Kate całe dwa tygodnie spędzi razem z rodzicami i bratem na Barbadosie. Ana. Ciekawe. Jej ojciec ma znajomego. .

że jeśli cię pocałuję. że muszę z nim porozmawiać. że ci wybaczam. – Ale spędziłaś z nim noc. – Możemy się spotkać? Przepraszam za piątkowy wieczór. . wybacz mi. Jesteś jak brat. – Ana. a ty. Byłem pijany. – Więc teraz jesteś z nim? – W jego głosie słychać pogardę. Sądziłem. Ana. którego nie mam...224 – To pewnie José. – Cześć. Wiem. – Strasznie mi przykro. że muszę go rozczarować. bardzo cię kocham i jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym... – José. Po prostu więcej tego nie rób. Podnoszę słuchawkę. – Na to wygląda. José. – Mój głos przepełniony jest sarkazmem. Przewracam oczami. nie jestem z nikim. proszę. wróciłaś! – woła z ulgą. I to nie ulegnie zmianie.. – Wiem. że nie żywię wobec ciebie takich akurat uczuć. – José. Wiesz. – Oczywiście. Przez chwilę milczy. no. ale taka jest prawda. Ana. Wzdycham.. to może twoje uczucia ulegną zmianie. Wzdycha ciężko i ze smutkiem. Wiesz o tym.

pić tanie wino i oglądać badziewne programy w telewizji. – W piątek się do mnie przystawiał. – Tak. by jeść. dobranoc. Co sobie ten głupiec myślał? – Kręci głową z niesmakiem i wraca do pakowania. co? Zadzwonię – mówię pojednawczo. – Rozłączam się. że czuje się zraniony. – Ana – jęczy i od razu mnie przeprasza. ale mam wystarczająco dużo na głowie... że czuję ściskanie w sercu. Normalność. Nie jestem teraz w stanie radzić sobie z jego małostkową zazdrością.. Trzy kwadranse później przerywamy pakowanie na rzecz specjalności lokalu. Tak mile widziana po czterdziestu ośmiu godzinach. siadamy pośród kartonów i skrzynek. mojej lasagne. – A co to wszystko miało znaczyć? – pyta ostro Katherine.225 – To nie twoja sprawa! – Chodzi o pieniądze? – José! Jak śmiesz?! – krzyczę zdumiona jego zuchwałością. szaleństwa. nie czekając na jego odpowiedź. stojąc z rękami na biodrach. Zadzwonisz? – Nadzieja w jego głosie sprawia. To mój przyjaciel i bardzo go lubię. Ale w tej akurat chwili to wszystko nie jest mi potrzebne. Jem . twoje feromony szaleją. Wygląda jeszcze bardziej nieustępliwie niż zazwyczaj. więc uznaję.. Wiem. – Może pójdziemy jutro na kawę. José. że najlepszą polityką będzie szczerość. Kate otwiera butelkę wina. – José? I na dodatek Christian Grey? Ana. – No to do jutra.

przez co musiał przejść. a ja kończę w salonie pakowanie. Wciągam gwałtownie powietrze. Z tym pierwszym łatwo sobie poradzę. Czerwoną dziurę w mojej torbie wypala ta umowa. jakby był starszy. telewizor i stół. ale zrobię research i trochę mnie oświeci. Serce przepełnia mi smutek na myśl o tym. radość wywołana tym. Zbyt jestem naiwna... Nic dziwnego. Skaczę po kanałach telewizyjnych i w sumie mam świadomość. To taka złożona postać. Nawet go tu nie ma. co nieuchronne. Została nam sofa. niż jest. że tylko odwlekam to.. Po trochu mam ochotę uciec i się ukryć. aby wiedzieć dokładnie przez co. a ja się podniecam. Ale Christian. że tak mi się podobał lot śmigłowcem. Dzwoni telefon. aby chodziło tylko o seks. jakby miała czternaście lat. Młody chłopak pozbawiony okresu dojrzewania. ale wygląda na to. Co ci Greyowie mają w sobie? Co sprawia.. gra na fortepianie. seksualnie wykorzystywany przez jakąś podłą Mrs Robinson. że Elliot jest ważniejszy. Wiem. że są rozpraszający. To Elliot. Czego jeszcze możemy potrzebować? Tylko kuchni i naszych sypialni. Kate mruga do mnie i czmycha do swojego pokoju. że powinna teraz pisać mowę pożegnalną. aby ją dzisiaj przeczytać? Chowam twarz w dłoniach.226 spokojnie i nikt mnie do tego nie zmusza. ta słodka i jakże smutna muzyka. a na ich spakowanie mamy resztę tygodnia. Tylko czy rzeczywiście chcę wiedzieć? Chcę wejść do jego . Mam dość sił. José i Christian. prawda? Przypomina mi się jego łagodne przekomarzanie się podczas śniadania. że zachowuje się. nieokiełznani i nie można się im oprzeć? Upijam kolejny łyk wina. Christian to zupełnie inna sprawa. obaj czegoś ode mnie chcą. I co mam zrobić? Oczami wyobraźni widzę te jego płonące szare oczy i mięśnie w moim ciele natychmiast się zaciskają. Co on ma z tym jedzeniem? Kate sprząta po kolacji. A teraz znam choć część powodów. To niemożliwe.

wyjątkowo się z nią zgadzając. Kate. pozostawałabym w błogiej nieświadomości. Nigdy dotąd się tak nie zachowywała. które dane mi było przeżyć. że wróciłaś w jednym kawałku. a potem obracam ją w dłoniach. Biorę torebkę i powolnym krokiem udaję się do sypialni. wie? To musi być ta intuicja..227 świata.. o którym nie wiem zupełnie nic? Gdybym go nie poznała. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. – Cieszę się. Przytula mnie. idę do łóżka. uśmiechając się od ucha do ucha. Moje myśli biegną ku zeszłej nocy i dzisiejszemu porankowi. – Ja też.. ze skruchą. Zmęczona jestem. Czy naprawdę chcę poznać zakres deprawacji Christiana? To takie przytłaczające.. Kate wraca niespiesznie do salonu. Jestem zmęczona naszymi wszystkimi cielesnymi igraszkami i koszmarnym dylematem.. i tym niezwykłym zmysłowym doświadczeniom.. jednocześnie myśląc: skąd ona. dzięki której moja przyjaciółka zostanie świetnym dziennikarzem. do diaska. Czy chcę się z tym pożegnać? „Nie!” – krzyczy podświadomość. Obdarzam ją bladym uśmiechem. . Wzdycham głęboko i z sercem w gardle rozrywam kopertę. Siadam na łóżku i ostrożnie wyjmuję z torby szarą kopertę. – dodaje cicho. W Christianie jest coś takiego. z którym muszę się zmierzyć. A może ona się zakochała? Gapię się na nią z otwartymi ustami. – Ana.

w szczególności HIV. WARUNKI PODSTAWOWE 2. Apartment 7. zakaźnej czy zagrażającej życiu choroby. granic i dobrego samopoczucia. Haven Heights. opryszczki i zapalenia wątroby. Wszelkie dodatkowe granice i procedury bezpieczeństwa wymagają formy pisemnej. WA 98889 („Pan”) PANNĄ ANASTASIĄ STEELE.. Poniżej wymieniono warunki umowy pomiędzy Panem a Uległą. co się wydarzy na mocy niniejszej umowy. 3. że wszystko. WA 98888(„Uległa”)STRONY USTALAJĄ.. zamieszkałą pod adresem 1114 SW Green Street.. 4.. zostanie dokonane za przyzwoleniem drugiej strony.. UMOWA Zawarta dnia . sadowię się wygodnie na łóżku i zaczynam czytać. 2011 r.. Z sercem walącym jak młotem wyjmuję je. będzie mieć charakter poufny i podlegać będzie uzgodnionym ograniczeniom oraz procedurom bezpieczeństwa wyszczególnionym w umowie.. iż nie są nosicielami żadnej przenoszonej drogą płciową. nim dojdzie do kontaktu fizycznego między . („Data zawarcia umowy”) Pomiędzy PANEM CHRISTIANEM GREYEM. strona ta zobowiązuje się do niezwłocznego poinformowania o tym fakcie drugiej strony. Obie strony umowy zapewniają.. poważnej. Podstawowym celem niniejszej umowy jest pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic. Seattle.228 ROZDZIAŁ JEDENASTY W kopercie jest kilka arkuszy... zamieszkałym pod adresem 301 Escala.. Pan i Uległa zgodnie oświadczają. Vancouver. z należytym szacunkiem w odniesieniu do jej potrzeb. Jeśli w okresie obowiązywania niniejszej umowy lub po jej przedłużeniu u jednej ze stron zostanie zdiagnozowana taka choroba. CO NASTĘPUJE1.

Uległa zobowiązuje się – bez kwestionowania czy wahania – zaspokajać Pana w wymagany przez niego sposób i przyjmować – bez kwestionowania czy wahania – szkolenie. W przypadku gdy Pan nie będzie przestrzegał uzgodnionych zasad. i zobowiązują się przestrzegać jej wszystkich warunków. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. 8. stosownie do uzgodnionych zasad. Uległa ma prawo do natychmiastowego wypowiedzenia niniejszej umowy i zaprzestania świadczenia usług względem Pana. służenia radą i dyscyplinowania oraz o porze i miejscu realizacji tegoż. służenie radą i dyscyplinowanie Uległej. WYPOWIEDZENIE UMOWY I OKRES OBOWIĄZYWANIA 10. 3) stanowi podstawę niniejszej umowy. . 5. 6. Zgodnie z tym zastrzeżeniem oraz z postanowieniami punktów 2– 3 Uległa ma obowiązek służyć Panu i być mu posłuszną. bez względu na formę. mając pełną świadomość jej charakteru. ROLE 7. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. Wszystkie punkty niniejszej umowy należy odczytywać i interpretować w świetle podstawowego celu i podstawowych zasad określonych w punktach 2–5. służenie radą i dyscyplinowanie.229 stronami. Ma obowiązek decydować o charakterze takiego szkolenia. Pan i Uległa zawierają niniejszą umowę w dniu określonym powyżej. Przestrzeganie powyższego (i wszystkich dodatkowych granic oraz procedur bezpieczeństwa ustalonych zgodnie z pkt. Na mocy zasad. Pan jest odpowiedzialny za dobre samopoczucie i właściwe szkolenie. Każde naruszenie unieważnia umowę ze skutkiem natychmiastowym i obie strony zgadzają się ponieść pełną odpowiedzialność i konsekwencje takiego naruszenia. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. 9.

W takich okolicznościach można dopisać kolejne punkty w formie poprawek. Poniższe postanowienia dotyczące usług zostały omówione i uzgodnione i będą przestrzegane przez obie strony przez Okres Obowiązywania. Pan zobowiązuje się pokryć wszelkie koszty poniesione przez Uległą. których dokonały na jej mocy. których dokonano na mocy przedstawionych w niej zasad. W przypadku braku zgody na takie przedłużenie niniejsza umowa ulega rozwiązaniu i obie strony mogą powrócić do swego życia sprzed umowy. Po wygaśnięciu Okresu Obowiązywania Umowy strony przedyskutują. Uległa ma obowiązek być dostępną w Wyznaczonym Czasie i ustalonym dodatkowym czasie w miejscach określonych przez Pana. Wszystkie takie poprawki muszą zostać uzgodnione i podpisane . są satysfakcjonujące i czy spełnione zostały potrzeby obu stron. POSTANOWIENIA DOTYCZĄCE USŁUG 15. 13. Kolejne takie godziny strony mogą ustalać doraźnie wspólnie. czy niniejsza umowa i ustalenia. LOKALIZACJA 14. DOSTĘPNOŚĆ 12. iż mogą zaistnieć pewne kwestie nieokreślone w niniejszej umowie czy postanowieniach dotyczących usług lub że pewne kwestie mogą wymagać renegocjacji. Pan zastrzega sobie prawo do odprawienia Uległej o dowolnej porze i z dowolnego powodu. związane z dotarciem w wyznaczone miejsce. konkretne godziny określi Pan („Wyznaczony Czas”). przy czym decyzję podejmuje Pan w zgodzie z prawami Uległej określonymi w punktach 2–5 oraz 8. Każdej ze stron wolno zaproponować przedłużenie niniejszej umowy lub podtrzymanie ustaleń. Uległa zobowiązuje się do bycia dostępną dla Pana od piątkowego wieczoru do niedzielnego popołudnia każdego tygodnia w Okresie Obowiązywania Umowy. Niniejsza umowa obowiązuje przez okres trzech miesięcy kalendarzowych od daty podpisania („Okres Obowiązywania Umowy”).230 11. Strony uznają. Uległej wolno poprosić o zwolnienie o dowolnej porze.

Pan uznaje Uległą za swoją własność. Pan ma obowiązek zapewnić Uległej każde niezbędne szkolenie oraz udzielić rad dotyczących tego. którą w Okresie Obowiązywania ma prawo posiadać. który uzna za stosowny. dawać klapsy. prosić ani zezwalać na uczestniczenie wraz z Panem w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2 lub w innych czynnościach. 15. 15. 15.4. PAN 15. Priorytetem Pana będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. których jedna ze stron nie uważa za bezpieczne. 15. 15. aby mieć pewność. jak w odpowiedni sposób służyć Panu. Pan ma obowiązek utrzymywać stałe i bezpieczne środowisko. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. kontrolować i dyscyplinować.1. 15. Pozostałe podpunkty niniejszego punktu 15 należy odczytywać w zgodzie z tym zastrzeżeniem i kwestiami podstawowymi. Pan ma prawo wykorzystywać ciało Uległej w dowolnej chwili Wyznaczonego Czasu lub ustalonych dodatkowych godzinach w sposób.231 przez obie strony i będą podlegać podstawowym warunkom określonym w punktach 2–5.7. aby dyscyplinowanie i przedmioty wykorzystywane . jaki uzna za stosowny. w którym Uległa może spełniać obowiązki względem Pana. Panu nie wolno wymagać od Uległej.3. Pan nie podejmie ani nie wyrazi zgody na podjęcie działania. własnej przyjemności lub z innego powodu. Panu wolno dyscyplinować Uległą. dla celów dyscypliny. że Uległa w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej służalczej roli względem Pana i aby zniechęcać do niedopuszczalnego zachowania.2. określonymi w punktach 2–5.5. seksualny bądź jakikolwiek inny. aby na ciele Uległej nie pozostały żadne trwałe ślady i aby nie doszło do obrażeń wymagających pomocy lekarskiej. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. które może doprowadzić do poważnych obrażeń bądź zagrożenia życia Uległej. którego nie ma obowiązku przedstawiać. Panu wolno chłostać. smagać batem lub cieleśnie karać Uległą w sposób.6.

16. higieniczny i bezpieczny. Uległa uznaje Pana za swego mistrza. jak tylko ma ochotę – ogólnie podczas Okresu Obowiązywania. ULEGŁA 15. mając należyty wzgląd na zdrowie i bezpieczeństwo Uległej.9. dbając o jej zdrowie i bezpieczeństwo.14. 15. Uległa zdobędzie receptę na doustne środki antykoncepcyjne i dopilnuje przyjmowania ich w należyty sposób w celu zapobieżenia . Panu nie wolno wypożyczać Uległej innemu Panu. Pan ma obowiązek dbać o to. który Pan uzna za słuszny.12. 15. Panu w dowolnym momencie w trakcie Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych okazji wolno krępować. Pan ma obowiązek dbać o własne zdrowie i korzystać z pomocy medycznej w przypadku. że jest ona teraz własnością Pana. i dążyć do zadowalania Pana najlepiej.15. Uległa ma obowiązek podejmowania wszelkich kroków niezbędnych do pozostania w dobrym zdrowiu i w razie potrzeby poszuka opieki medycznej lub poprosi o nią. 15.11.13. zakuwać w kajdanki lub związywać Uległą z dowolnego powodu i na długi okres czasu. 15.17. aby wyrządziły poważną krzywdę i nie wolno mu w żaden sposób przekraczać granic określonych w niniejszej umowie. gdy okaże się to niezbędne dla zachowania środowiska wolnego od ryzyka. 15. na bieżąco informując Pana o wszystkich problemach zdrowotnych.15. sugerując i w razie potrzeby – jeśli Pan uzna to za konieczne – wzywając pomoc medyczną.10. 15. Uległa ma obowiązek być posłuszna zasadom („Zasadom”) wyszczególnionym w Załączniku nr 1 do niniejszej Umowy.8. 15. 15. ale w szczególności podczas Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych godzin. jak potrafi. w takim rozumieniu. W przypadku choroby bądź uszkodzenia ciała Pan ma obowiązek zaopiekować się Uległą.232 w celu dyscyplinowania były bezpieczne. aby sprzęt wykorzystywany w celach szkoleniowych bądź do dyscyplinowania był przez cały czas czysty. a Pan może się obchodzić z nią tak. Nie wolno mu ich używać tak. Uległa ma obowiązek służyć Panu w taki sposób.

19. Uległej nie wolno dotykać się ani zaspokajać seksualnie bez zgody Pana.20.15. Pan i Uległa mają świadomość.23. Uległa ma obowiązek zachowywać się względem Pana z należytym szacunkiem i zwracać się do niego.22. 15. bez wahania i zadawania pytań. dawanie klapsów lub inne sposoby dyscyplinowania. 15. Uległej nie wolno patrzeć w oczy Pana z wyjątkiem przypadków. kiedy otrzyma takie polecenie.21. smaganie. Uległej nie wolno brać udziału w czynnościach lub działaniach natury seksualnej. duchowej czy innej szkody. 15. bez wahania.18. chyba że Pan wyraźnie jej na to pozwoli. CZYNNOŚCI 16.233 ciąży. 17. W obecności Pana Uległa ma obowiązek spuszczać wzrok i zachowywać się spokojnie i z szacunkiem. 15. Uległej nie wolno kwestionować żadnych czynności dyscyplinujących uznanych przez Pana za konieczne i ma ona obowiązek pamiętać przez cały czas o swoim statusie i roli względem Pana. Uległa ma obowiązek przyjmować. HASŁA BEZPIECZEŃSTWA 18. których zastosowanie Pan uzna za właściwe . W takich okolicznościach Uległej wolno wykorzystać hasło . czego Uległa nie jest w stanie spełnić bez ponoszenia fizycznej. 15.24. emocjonalnej. chłostanie. 15. „panie Grey” lub innych. iż Pan może zażądać od Uległej czegoś. pytań czy skarg. Uległej nie wolno dotykać Pana. zaleconych przez Pana. które jedna ze stron uważa za niebezpieczne bądź w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2. Uległa ma obowiązek brać udział w każdej czynności seksualnej. umysłowej. używając wyłącznie określeń: „proszę pana”. Pan i Uległa omówili czynności przedstawione w Załączniku nr 3 i zgodę na nie potwierdzili własnoręcznymi podpisami na Załączniku nr 3. której Pan zażąda.

Hasło bezpieczeństwa „Żółte” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). wyjątek stanowią owoce. UWAGI KOŃCOWE 21. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia . którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. 19.234 bezpieczeństwa („Hasło/a bezpieczeństwa”). Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy warunki niniejszej umowy. 20. przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki niniejszej umowy. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. niżej podpisani. iż Uległa nie jest w stanie znieść dalszych żądań. których nie spędza w towarzystwie Pana. które zostały zaakceptowane przez Pana. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas tych nocy. co poświadczamy własnoręcznymi podpisami. Pan: Christian Grey Data Uległa: Anastasia Steele Data ZAŁĄCZNIK NR 1 ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. W przypadku wypowiedzenia tego hasła Pan natychmiast zaprzestaje wykonywanych działań. My. z którego Uległa będzie korzystać. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Uczyni to z ochotą i bez wahania. W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł bezpieczeństwa. Hasło bezpieczeństwa „Czerwone” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. iż Uległa znajduje się blisko granic wytrzymałości.

Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. ZAŁĄCZNIK NR 2 Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia. defekacji ani ich produktów. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. w sposób godny szacunku. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Jej obowiązkiem jest świadomość. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Żadnych czynów. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – w godzinach ustalonych między trenerem a Uległą. Żadnych czynów z udziałem igieł. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych.235 zakupów. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. w jego obecności bądź w innym czasie. której charakter zostanie określony przez Pana. Żadnych czynów wiążących się z bezpośrednim kontaktem ciała . które pozostawią na skórze trwałe ślady. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. jaki Pan uzna za stosowny. palić. nie przebywając w towarzystwie Pana. noży czy krwi. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. których się dopuści. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu.

ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa uznaje za dopuszczalne? • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analneCzy krępowanie dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą jest . ogniem lub płomieniem.236 z prądem elektrycznym (zmiennym bądź stałym).

kiedy mam okres – to się wydaje. Jak ja mam się na to wszystko zgodzić? I rzekomo to ja mam mieć z tego korzyść: „[.237 • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/elementami metalowymi Jak duży ból Uległa jest skłonna znieść? W skali od 1 do 5. zaraz. Pary nadal tak mówią? Tylko trzy miesiące – dlatego właśnie miał tyle kobiet? Nie trzyma ich zbyt długo? A może one po trzech miesiącach mają dość? Każdy weekend? To za dużo. litości! „Służyć i być we wszystkim posłuszną”. a 5 dezaprobatę: Które z poniższych typów bólu/kary/dyscyplinowania są dopuszczalne dla Uległej? • Klapsy • Bicie drewnianymi packami • Biczowanie • Bicie laską • Gryzienie • Klamerki na sutkach • Klamerki na genitaliach • Lód • Gorący wosk • Inne rodzaje/metody zadawania bólu O kurwa.. praktyczne. jeszcze raz czytam całość. W ogóle nie będę widywać Kate ani znajomych z nowej pracy.. Christian to mój pan! Wolno mu .. Zaraz. We wszystkim! Kręcę głową z niedowierzaniem.. zakładając oczywiście. że ją dostanę. Głośno przełykam ślinę i czując suchość w ustach.] pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic”. Pęka mi głowa. a czy przypadkiem w przysiędze małżeńskiej nie pojawia się to słowo? Posłuszeństwo? Deprymuje mnie to. Może wtedy. Och. gdzie 1 oznacza akceptację. Może jeden weekend w miesiącu powinnam mieć dla siebie. Nawet nie patrzę na listę pokarmów.

jeśli mam być szczera. Jestem wykończona. które minionej doby stały się moim udziałem.. nie. I te wszystkie absurdalne zasady. Wzdrygam się na myśl o chłostaniu czy biczowaniu. I nie wolno mi go dotykać. „Ty chyba nie rozważasz tego na poważnie. kogo ja oszukuję? Nigdy nie wiem.. „Proszę. Wstaję z łóżka i szybko się przebieram.”.. A psychicznie. Wewnętrzna bogini podskakuje i klaszcze w dłonie jak pięciolatka. prawdziwe popieprzenie. szczerze mówiąc. Ma piękne oczy – zniewalające. więc może to akurat nie byłoby takie złe.. hmm. o czym myśli. Jedyny sposób na poznanie jego myśli. Ubrana w T-shirt i spodenki udaję się do łazienki. Przypomina mi się jego płonące. Moja podświadomość wyjątkowo sprawia wrażenie rozsądnej i racjonalnej.238 robić ze mną to. . To było. Choć. Nie da się być w takim związku. Chowam twarz w dłoniach.. Te wszystkie cielesne igraszki. Klapsy nie byłyby pewnie takie złe. za dużo tego do ogarnięcia. Może powinnam pożyczyć od Kate piżamę z różowej flaneli. naprawdę podniecające. podniecające. Coś takiego byłoby absolutnie niedopuszczalne.. Być może rano nie uznam tego za kiepski żart.... nie mogę tego zrobić. Nie wypożyczy mnie innemu Panu – niech mu to nawet nie przejdzie przez myśl. na co ma tylko ochotę! Cholera jasna. wyczerpujące. A krępowanie? Cóż. Potrzebuję czegoś milutkiego i dodającego otuchy. przydymione spojrzenie i zaciskam uda. zrób to. już raz związał mi dłonie. Przeglądam się w lustrze. inteligentne. Jak by to ujął José. Czemu w ogóle zawracam sobie tym głowę? Nie mogę patrzeć mu w oczy. to mnie akurat nie dziwi. inaczej skończymy w towarzystwie stada kotów i twoich powieści”. Muszę się przespać. niemniej jednak upokarzające. o rany.. gdzie myję zęby. No. okazały się. ale lubię mu patrzeć w oczy. przepastne i mroczne od tajemnic. Nie. A to ci dopiero.

przez który przewijają się łóżka z czterema kolumienkami i kajdanami oraz przepastne szare oczy. ale uległa? Pozwalam Kate. poszedłby na to? Podejrzewam. który mi się spodobał. gaszę światło i leżę.” – mówi bezgłośnie. głęboko. Moja wewnętrzna bogini przestaje skakać i na jej twarzy pojawia się pogodny uśmiech. .. Zamykam oczy i czuję znajome rozkoszne zaciskanie mięśni. żałuję. wołam cię i wołam. Cóż. „O tak. owszem. I znowu. Och. Jutro. aby mną rządziła – ale czy to to samo? No a te granice względne.. że to akurat podlega dyskusji. Zamykam oczy i odpływam w mocny sen. wpatrując się w sufit. W głowie mi się to wszystko nie mieści. jutro będzie nowy dzień. że nie. Pomyślę o tym rano. Obie wiemy. Jestem uległa? Może taka się wydaję.. ale uspokajam się myślą. kiwając z zadowoleniem głową. O święty Barnabo. Ósma rano. kiedy trochę przejaśni mi się w głowie. pejczem i całą masą problemów. Zerkam na budzik. Nazajutrz budzi mnie Kate.239 Jedyny mężczyzna... Chcę zrobić to znowu. jego ciała wewnątrz mojego. Moja współlokatorka nie tylko już wstała. Chowam te obraźliwe dokumenty do plecaka. czego chciałam. spałam bite dziewięć godzin... – Ana. Kładę się do łóżka. Otwieram niechętnie oczy. Moja wewnętrzna bogini kręci głową. Jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. musi występować w pakiecie z cholerną umową. Matko Boska. że w ogóle go poznałam. że to kłamstwo. Może odniósł mylne wrażenie podczas tamtego wywiadu. Oblewam się rumieńcem na wspomnienie jego dłoni i ust na mym ciele.. Jestem nieśmiała. Śpisz jak zabita.. przynajmniej w ten weekend dostałam to. Może gdybym się zgodziła tylko na seks. gdzieś głęboko. Wracam do sypialni. ale i zdążyła pobiegać..

– Ale co? – Wstawaj.240 – Co się stało? – mamroczę sennie. . – Obdarza mnie czarującym. od kogo jest ta paczka. to przez tę umowę. ale muszę to rozpakować i zademonstrować działanie. – Panna Steele? I już wiem. To coś dużego. – Dzień dobry – bąkam. Musisz podpisać. proszę pani. Przeskakuje z podekscytowaniem z nogi na nogę. – Mam dla pani przesyłkę. – Zaparzę ci herbatę. – Naprawdę? O tej porze? – Ja tylko wypełniam polecenia. a potem wybiega do salonu. Czy on właśnie nazwał mnie panią? Postarzałam się przez noc o dziesięć lat? Jeśli tak. W objęciach piastuje spore pudło. – Tak – odpowiadam ostrożnie. Wygląda interesująco. Gramolę się z łóżka i sięgam po wiszący na drzwiach szlafrok. – Przyszedł jakiś facet z przesyłką dla ciebie. zawodowym uśmiechem. W salonie czeka na mnie elegancki młody człowiek z włosami zebranymi w kucyk. Krzywię się z odrazą. – Kate wycofuje się do kuchni.

Chciał wypróbować ten model. dobrze? Udaję się do kuchni. Wymówka mało przekonująca. proszę pani. – No a jakżeby inaczej. do Kate. – Co to jest? – pyta z ciekawością. błyszczący i naprawdę śliczny. że możesz korzystać z mojego. udało mi się nabrać Katherine Kavanagh. Laptop jest srebrny. – Laptop od Christiana. .241 – Okej. Christian Grey lubi życie w wielkiej skali – myślę o jego salonie i całym apartamencie. tylko mi go pożycza. Oczy jej błyszczą i widać. Podaje mi kubek z herbatą. Pierwszy raz. O matko. co to takiego? – MacBook Pro. ale Kate połyka haczyk. – Och. – Dlaczego przysłał ci laptop? Przecież wiesz. to zupełna nowość firmy Apple. Nie w takich celach. – Ma najnowszy system operacyjny i pełną gamę programów. że też dobrze spała tej nocy. Czemu mnie to nie dziwi? Wzdycham głośno. – Marszczy brwi. – Ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach. Ma bardzo duży ekran. – Przewracam oczami. – Proszę go rozstawić na stole.

. jak się to włącza i wyłącza. Mam adres mejlowy? Pokazuje na ikonkę na ekranie i dalej do mnie mówi. Do czego będzie go pani wykorzystywać? – Eee. – Moje konto? – Pani nowy adres mejlowy. – Patrzy tęsknie na laptop. W końcu od czterech lat korzystam z laptopa Kate. – Mejli! – zachłystuje się. – Unosi brwi. do pisania mejli. ma więc pani mnóstwo miejsca.. Obie zaczynamy po necie? – Wzruszam . i skonfigurowałem już pani konto. Wzdycha. – Cóż. o czym mówi i jeśli mam być szczera. Moja przyjaciółka na widok laptopa gwiżdże z uznaniem. To cacko jest gotowe do działania. – Sprzęt nowej generacji. praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. – I może do surfowania przepraszająco ramionami. do reszty dojdę sama. Nie mam pojęcia. ewentualnie biżuterię – mówi znacząco. próbując ukryć uśmiech. ale jego słowa zamieniają się w biały szum. jest tu łącze bezprzewodowe. Powiedz mi tylko.242 do tego twardy dysk o pojemności półtora terabajta. w ogóle mnie to nie interesuje. No i jeszcze trzydzieści dwa giga RAM-u. Jakoś nie jestem w stanie zachować powagi. – Większość kobiet dostaje kwiaty.

Gdy Kate odprowadza go do drzwi.243 chichotać. I oto czeka na mnie mejl od Christiana. a pan od komputera patrzy na nas speszony.Gdybyś miała taką potrzebę. że dobrze spałaś. chętnie do tego czasu odpowiem e-mailowo na wszelkie pytania. Kończy i prosi mnie o podpis na kwicie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) Data: 23 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer Data: 22 maja 2011. że odpowiednio wykorzystasz ten laptop.Ufam. dziękuję – z jakiegoś dziwnego powodu – Panu. Inc. 8:20 Adresat: Christian Grey Spałam bardzo dobrze. Czekam z niecierpliwością na środową kolację. Serce podchodzi mi do gardła. zatem nie jest mój. Grey Enterprises Holdings. 23:15 Adresat: Anastasia Steele Droga panno Steele. Rozumiem. Klikam: „odpowiedz”. tak jak rozmawialiśmy. Christian Grey Prezes. że ten komputer został mi wypożyczony. Mam mejla od Christiana Greya! Otwieram go nerwowo. Ana Niemal natychmiast otrzymuję odpowiedź. Mam nadzieję. ja siadam z kubkiem herbaty i otwieram program pocztowy. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) .

Christian GreyPrezes. niepoważne dziecko. Ana. zastanawiam się. Grey Enterprises Holdings. ale raczej się nie nadają do takiego sposobu komunikacji. to mój ostatni tydzień – państwo Claytonowie dadzą mi pewnie trochę luzu.Z Twojego tonu wnoszę. Przysłał mi mejl! Zachowuję się jak małe. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dociekliwość Data: 23 maja 2011. że przeczytałaś otrzymane ode mnie dokumenty. Masz w związku z tym jakieś pytania?Christian GreyPrezes. 8:26 Adresat: Anastasia Steele Na razie. Na czas nieokreślony. Ja też pracuję zarobkowo. Odpowiedź pojawia się natychmiast. Zamykam komputer. mała. Znika niepokój związany z umową. Pędzę pod prysznic. Myjąc włosy. To silniejsze ode mnie – uśmiecham się. poza tym niektórzy z nas muszą pracować zarobkowo. szczerząc się jak idiotka. Inc. Miłego dnia. 8:25 Adresat: Christian Grey Mam wiele pytań. panno Steele. Na pewno lepiej coś takiego omówić twarzą . ciągle mimowolnie uśmiechnięta. Grey Enterprises Holdings.244 Data: 23 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (a jednak pożyczony) Data: 23 maja 2011. Cóż. Uśmiecham się. 8:22 Adresat: Anastasia Steele Komputer został wypożyczony.PS. Nie chcę ani nie potrzebuję komputera na czas nieokreślony. Jak mam się oprzeć wesołemu Christianowi? Spóźnię się do pracy. o co mogłabym go spytać w mejlu. proszę Pana. Inc.

– Jasne. to jak będzie z kawą? – Mówi jak dawny José.. Powiem tylko pani Clayton. Uśmiecha się szeroko. Gdy idziemy spacerkiem do pobliskiej kafejki. Uch. – Hej. Możesz tu podjechać. wiesz. A gdyby ktoś włamał mu się do skrzynki? Rumienię się na samą myśl o czymś takim. że wychodzę na lunch. normalność. szybko żegnam z Kate i pędzę rozpocząć ostatni tydzień pracy u Claytona.. że nie potrafię długo się na ciebie gniewać. – Cześć.. a ja nie potrafię się na niego gniewać. powiedzmy o dwunastej? – No to do zobaczenia. – Obdarza mnie tym swoim latynoskim uśmiechem. Szybko się ubieram. – Ściskam go na powitanie. a ja wracam do wykładania pędzli na półki i do myślenia o Christianie Greyu oraz jego umowie. O jedenastej dzwoni José. wsuwam mu rękę pod ramię. Jestem taka wdzięczna za jego. José jest punktualny. – Naprawdę mi wybaczyłaś? – José. José przyjaciel. José. Jestem w pracy. – Hej. Ktoś.. – Ana. Ana – bąka. – Umieram z głodu. a nie. jak nazwał go Christian? Zalotnik. kogo znam i rozumiem. Wpada do sklepu jak rozbrykany ciemnooki szczeniak. Rozłącza się.245 w twarz. .

Inc. w skrzynce czeka wiadomość od Christiana.Pisząc mejle. Inc. 17:48 Adresat: Christian Grey Tak.Christian GreyPrezes.246 Nie mogę się doczekać powrotu do domu i wymieniania mejli z Christianem. Z radości aż podskakuję na krześle. Nadawca: Christian Grey Temat: Bierz się do pracy! Data: 23 maja 2011. proszę Pana. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedogodność . No i może zacznę ten swój internetowy research.Niezwykle się cieszę. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. 17:24 Adresat: Anastasia Steele Szanowna Panno Steele. Nadawca: Christian Grey Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011.Christian GreyPrezes. że dzień w pracy upłynął Pani przyjemnie. więc włączam nowy laptop i uruchamiam program pocztowy.. że miała Pani przyjemny dzień. dzień w pracy upłynął mi bardzo przyjemnie. 17:50 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.Mam nadzieję. Dziękuję. Grey Enterprises Holdings. Kate gdzieś wyszła. nie zajmujesz się szukaniem informacji w sieci. Grey Enterprises Holdings. No i proszę. Klikam: „odpowiedz”. Ana..

Chciałabym dostać drugą szóstkę. Odpalam Google. ..Ana Śmieję się w kułak.. mi przysłał emotikona Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011.Proszę przestać pisać mejle do mnie – i brać się za odrabianie pracy domowej. od czego mam zacząć?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. 17:59 Adresat: Christian Grey Panie Grey.Zawsze zaczynaj od Wikipedii. chyba że masz jakieś pytania. 17:55 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. proszę przestać przysyłać mi mejle.Koniec z mejlami. Inc. Nadawca: Christian Grey Temat: Niecierpliwość Data: 23 maja 2011. Christian Grey właśnie z przymrużonym okiem. 18:02 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.. Inc.)Christian GreyPrezes.Chciałbym dać drugą szóstkę.Zrozumiano?Christian GreyPrezes. O rety.247 Data: 23 maja 2011.poproszę o sugestie. 17:53 Adresat: Christian Grey Panie Grey.Pierwszą otrzymała Pani naprawdę zasłużenie. Grey Enterprises Holdings. abym mogła się zabrać za zadanie domowe.

Sprawdzam w Wikipedii słowo „Uległa”. nie masz pojęcia jak bardzo. 18:04 Adresat: Christian Grey Tak jest. . 18:06 Adresat: Anastasia Steele Anastasio.Bardzo Pan apodyktyczny.. niektóre z tych rzeczy są niezłe. a jakaś część mojej istoty.. to właśnie Christian wyprawia w Czerwonym Pokoju Bólu? Siedzę.248 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Apodyktyczny! Data: 23 maja 2011. jest mocno podniecona. Grey Enterprises Holdings. Pół godziny później mam lekkie mdłości i szczerze mówiąc – jestem zaszokowana. Inc.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Sprawujący kontrolę Data: 23 maja 2011. Do roboty. Ale czy dla mnie? Jasna cholera. może już żywisz pewne podejrzenia.Christian GreyPrezes. Muszę to wszystko przemyśleć.No. O rany. czy potrafiłabym to robić? Potrzebuję przestrzeni. Czy naprawdę chcę o tym wszystkim wiedzieć? Jezu. proszę Pana. z którą zaznajomiłam się dopiero niedawno.. ta bardzo wilgotna i integralna część.. wpatrując się w ekran.

Biegnę przez park. Na mój widok z wrażenia prawie upuszcza torby z zakupami. Włosy związuję w dwa kucyki. a co nie. Dzięki researchowi wiem. Zakładam paskudne. czego się mogę po nim spodziewać i czego on oczekuje ode mnie – całkowitej uległości. Nie jestem w stanie dłużej siedzieć przed cudem techniki i dowiadywać się kolejnych niepokojących rzeczy. Oddalam się w kierunku niebieskawozielonego zmierzchu. Punkt po punkcie przeanalizować tę absurdalną umowę i zdecydować. Niewykluczone poza tym. Macham jej i nie zatrzymuję się. bym dała radę przebiec choćby dwa. że despota by mi odmówił. w ogóle nieużywane adidasy. Kiedy zamykam za sobą drzwi. spodnie od dresu i T-shirt. co jest dopuszczalne. Szczerze mówiąc. I co ja mam zrobić? Pragnę go. Ana Steele w adidasach. Kate właśnie wysiada z samochodu.249 ROZDZIAŁ DWUNASTY Po raz pierwszy w życiu dobrowolnie idę pobiegać. a takiego upokorzenia bym nie zniosła. Muszę pobyć sama. żeby nie wzięła mnie w krzyżowy ogień pytań. że to po prostu określenie kryteriów i granic relacji. że pod względem prawnym umowa jest nieważna. Muszę się pozbyć nadmiaru osłabiającej energii. że mogłabym pobiec do hotelu Heathman i zażądać od tego despoty seksu. Ale to osiem kilometrów. Jestem gotowa mu ją dać? Czy w ogóle jestem do tego zdolna? . Może powinnam ponegocjować. które przywołują. Tak sobie myślę. Do uszu ryczy mi Snow Patrol. a nie sądzę. Christian na pewno to wie. jestem w takim nastroju. rumieniąc się na wspomnienia. Umowa pokazuje. Zabieram także iPoda. ale czy na jego zasadach? Po prostu nie wiem.

spocony tyłek do sypialni pod pretekstem pakowania. 20:33 Adresat: Christian Grey Okej. śmiejąc się z tego żarciku. a co nie. ale i tak każe mi siąść i wydawać opinie. Wiem. Muszę mu powiedzieć. Ale ja wiem. Ana. Zatrzymuję się przy wysokim świerku. następnie wracam truchtem do mieszkania. wciągając do płuc życiodajny tlen. Przy niej tak bardzo sobie uświadamiam własne niedoskonałości. dość już widziałam. We wszystkich będzie wyglądać fantastycznie. Głównie bikini i dobrane do nich sarongi. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zaszokowana studentka Data: 23 maja 2011. Biorę głęboki. Tak. Kate”? Ma szczupłą figurę z krągłościami w odpowiednich miejscach.250 Dręczy mnie jedno pytanie – dlaczego Christian jest właśnie taki? Dlatego. oczyszczający oddech. Kate była na zakupach ciuchowych przed wyjazdem na Barbados. że został uwiedziony w tak młodym wieku? Po prostu nie wiem. Muszę przesłać mu mejlem swoje przemyślenia. Zabieram ze sobą srebrny cud techniki i stawiam na biurku.Miło było Cię poznać. ale zabieram swój żałosny. co wchodzi w grę. pewnie nie. jak moje postanowienie się umacnia. że nie robi tego celowo. Och. . Czekam na odpowiedź. Może posunęłam się za daleko. Piszę mejl do Christiana. Ile razy można mówić: „Wyglądasz bosko. Klikam „wyślij”. Christian Grey nie słynie z poczucia humoru. że je ma. gdy przymierza każdy po kolei. a w środę będziemy je mogli przedyskutować. Czuję. to takie oczyszczające. miałam okazję się o tym przekonać. A on uzna go za zabawny? Cholera. Nadal stanowi dla mnie zagadkę. opieram dłonie o kolana i oddycham głęboko.

że też Kate musiała tak go wpuścić bez ostrzeżenia. że nadal mam na sobie spodnie od dresu. okazuje się. nie mam pojęcia. . Krzywię się z rozdrażnieniem i wkładam do uszu słuchawki. siedzę przy biurku. a potem je zamykam. – Mogę usiąść? – pyta. Otwieram usta. Nadal nie mogę wydobyć z siebie głosu. Aby zagłuszyć rosnący niepokój. – Uznałem. jak wygląda twoja sypialnia – mówi.251 Czekam. Mija dziewiąta i nic. Zaczynam od książek. Obraca w palcach kluczyki do samochodu. Dzięki Bogu. być może dostrzegam kątem oka jakiś ruch. klejąca się. Nawet przez ułamek sekundy nie spodziewałam się. Może gdzieś wyszedł. dlaczego unoszę głowę. przyglądając mi się uważnie. Ma na sobie szare spodnie i białą koszulę. Anastasio. W jego oczach tańczą iskierki rozbawienia.. Cholera. no a on wygląda jak zawsze olśniewająco. Dociera do mnie. Kurwa! – Dobry wieczór. – Głos ma spokojny. ale kiedy to robię. Minęło dziesięć minut. ponownie czytam umowę i dopisuję swoje uwagi. że Christian stoi w drzwiach mojej sypialni. – Zastanawiałem się. Christian Grey siedzi właśnie na moim łóżku. i czekam. a z jego twarzy nic się nie da wyczytać. jestem nieumyta. Nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa. może jednak uznał mój mejl za zabawny? Kiwam głową. zabieram się za to. Nie wiem. Wyciągam słuchawki i zamieram. że Christian rzuci wszystko i się tu zjawi.. że twój mejl wymaga osobistej odpowiedzi – wyjaśnia sucho. Zerkam na budzik. Słuchając Snow Patrol. czym wyłgałam się od prezentacji Kate – za pakowanie.

W końcu rdzeń przedłużony przypomina sobie. – Celowo przygryzasz dolną wargę? – pyta głucho. To akurat wiem. że to był żart. Jak ja się teraz z tego wyplączę? Jeśli mu powiem. Mój pokój jest funkcjonalny. Ściany są jasnoniebiesko-kremowe. kiedy ty tu jesteś. Kiepska sprawa – mam do wyboru drzwi albo okno. – Obdarza mnie olśniewającym uśmiechem. – Napijesz się czegoś? – Uprzejmość wygrywa z tym. do czego służy mowa. czyżbym go uraziła? Wlepiam wzrok w dłonie. – Sądziłam. co naprawdę chciałabym powiedzieć. Mrugam .252 Rozglądam się. zaścielone patchworkową narzutą zrobioną przez mamę. ale przytulny: meble z białej wikliny i białe podwójne łóżko z kutego żelaza. Nie. Nie w tej chwili. – Bardzo tu pogodnie i spokojnie – stwierdza.. dziękuję. – A więc „miło” było mnie poznać? O w mordę... Anastasio. – Skąd.? Uśmiecha się do mnie. raczej nie zrobi to na nim najlepszego wrażenia. – Mieszkam nadal w Heathmanie. obmyślając drogę ucieczki. – Nie. która jakiś czas temu przechodziła etap fascynacji ludowością. – Głos mam cichy. że mi odpowiesz mejlowo. żałosny.. lekko przekrzywiając głowę.

Oblewam się rumieńcem. następnie przeczesuje palcami włosy. oczy ma niemal grafitowe. Oddech mam płytki i nie jestem w stanie się ruszyć. uwalniając włosy. Anastasio? – Palce zataczają powolne kółka. jak jego dłoń biegnie do drugiego kucyka. aby pomyśleć – szepczę. – Dlaczego. – Nie sądziłam. Serce wali mi jak młotem. – A więc postanowiłaś poćwiczyć. Dużo się tam nauczyłem. – Nie przypominam sobie. pociąga za gumkę. – Robiłam to bezwiednie – bąkam.253 powiekami i uwalniam wargę. ten rozkoszny prąd wypełniający przestrzeń wyładowaniami. Przechyla się i powoli zdejmuje mi gumkę z jednego kucyka.. – Uczęszczałem do szkoły niedzielnej. że miło było mnie poznać? Masz na myśli poznanie w znaczeniu biblijnym? O cholera. a po chwili delikatnie. – Głos ma miękki i melodyjny. Czuję się jak krążąca wokół ognia ćma. To takie zmysłowe. Czuję między nami przyciąganie.. rytmicznie pociągają za ucho. co mi robi. a on doskonale wie. Anastasio. Anastasio? – O tobie. Christian siedzi tak blisko mnie. – Potrzebowałam czasu. że znasz Biblię. łokcie opiera na kolanach. – Pomyśleć o czym. aby w Biblii była mowa . Obserwuję zahipnotyzowana. – I doszłaś do wniosku. Delikatnie zakłada mi włosy za ucho.

że powinienem i przypomnieć ci. Christian przerywa pocałunek. serce obija mi się o żebra. – Co ty na to. nie występnej Mrs Robinson. przyjechać O kuźwa. jak do tego dochodzi. Moja wewnętrzna bogini tak promienieje. Być nowoczesnego tłumaczenia. gotowy do ataku. nie jednej z piętnastu. Oczy mam szeroko otwarte. pomyślałem sobie. a ja wpatruję się w nie jak zahipnotyzowana. Jego palce przesuwają się z ucha do brody. Wolną ręką Christian przytrzymuje mi twarz. – Cóż. Pragnie mnie. Otwieram oczy i widzę. Jego język wdziera się do środka. – Ufasz mi? – pyta bez tchu. właśnie mnie. jak „miło” było mnie poznać. Kiwam głową. że wpatruje się we mnie. Wpatruję się w niego z otwartymi ustami. panno Steele? Jego spojrzenie wwierca się we mnie. władczy i nieustępliwy. a jego usta szukają moich. może ciebie uczono z jakiegoś Usta wygina w półuśmiechu.254 o klamerkach na sutki. Wykonuję ruch wyprzedzający i sama rzucam się na niego. Nie Kate w skąpym bikini. Mnie. Czuję go wzdłuż całego ciała. a ja upajam się jego siłą. w uszach czuję dudnienie krwi. Usta ma rozchylone – czeka. rzucając mi wyzwanie. ale sekundę później leżę na łóżku z rękami przygwożdżonymi nad głową. I nie mam pojęcia. W głębi mego brzucha wybucha niegasnące pożądanie. że zdołałaby oświetlić całe Portland. Ten piękny mężczyzna pragnie mnie. Z kieszeni spodni wyjmuje srebrzystoszary jedwabny .

co robi. Bądź cicho. Anastasio. – Tak lepiej – mruczy i uśmiecha się szelmowsko. Nigdzie się nie wybieram. Och – jaką założyłam dziś bieliznę? Unosi mnie. w sensie dosłownym. – Jeśli będziesz się rzucać. Ledwie jestem w stanie się opanować.. O rany. leżąc .. nogi też ci skrępuję. O nie. wyciąga spode mnie narzutę i kołdrę i kładzie z powrotem. siadając na mnie okrakiem i krępując nadgarstki. Zsuwa się ze mnie i staje obok łóżka.. Zaknebluje mnie! Kate! Nieruchomieję. TEN krawat. W jego spojrzeniu triumf miesza się z uczuciem ulgi. Przerywa to. nie. Jeśli zaczniesz głośno protestować. – Nie – protestuję. – Ostrzegawczym gestem przesuwa palcem wskazującym po moich ustach.. moje stopy. ale tym razem drugi koniec krawata przywiązuje do jednego ze szczebli w moim białym łóżku. – Przygryzasz wargę. – Powoli oblizuje usta.. Zdejmuje mi buty i skarpetki.. Anastasio. Sprawdza. Porusza się bardzo szybko. czy węzeł jest wystarczająco mocny. Patrzy na mnie oczami pociemniałymi z pożądania. Schyla się i zaczyna rozwiązywać sznurówkę jednego adidasa. a potem sprawnie zsuwa ze mnie spodnie. do łóżka. i niesamowicie mnie to podnieca. zaknebluję cię. Niedawno biegałam. który pozostawia na mojej skórze odbicie splotu. Wiesz. tym razem na samym prześcieradle.255 krawat. Nie. Jestem przywiązana. jak to na mnie działa. Katherine nasłuchuje pewnie teraz pod drzwiami. próbując go odepchnąć. – No dobrze.

że rozmawia z Kate – o nie. tak że on widzi moje usta i nos. Białe wino. Co to? Wraca. odgłos kroków i stukających o szkło kostek lodu. Słyszę stukające o siebie kostki lodu..256 bezradnie i patrząc. Ponownie siada na mnie okrakiem. rozpina spodnie i ściąga przez głowę koszulę. Nachyla się nade mną. Po chwili do moich wlewają się kolejne krople. Kiwam głową. – Tak. wlewając do ust pyszny chłodny płyn. a potem wstaje z łóżka. ponieważ wcześniej było w jego ustach. że jest nagi. podciąga T-shirt. o matko. ponieważ nagle zaschło mi w gardle. jak Christian porusza się z gracją po moim pokoju. że za dużo widziałaś.. Powoli. – Myślę. a potem on się pochyla i mnie całuje. Słyszę jakieś głosy i wiem. Gdzie? Tutaj? Do Portland? Do Seattle? Wytężam słuch. Słyszę ciche skrzypnięcie otwieranych drzwi.. To uderzający do głowy afrodyzjak. ponowne skrzypnięcie drzwi. a potem zakłada mi na głowę. Wino smakuje niebiańsko.. Co to za drink? Christian zamyka drzwi i zdejmuje spodnie. Anastasio? – pyta lekko żartobliwie. To takie niespodziewane. lecz zwija go aż do szyi. Ponownie siada na mnie. Co ona powie? Słyszę jakieś stuknięcie. – Mhm – mruczy z zadowoleniem. Coś do picia. takie palące. zdejmuje buty i skarpetki. . jak i usta Christiana są chłodne. czego się spodziewam. – Jeszcze? – pyta szeptem. jest praktycznie nagi. niemal leniwie. Idę po coś do picia. ale oczy mam zasłonięte. – Chce ci się pić. – Chichocze przebiegle. mimo że zarówno płyn. Opadają na podłogę i wiem. ale go ze mnie nie zdejmuje. całuje czule. – Robi się coraz przyjemniej. – Dyszę.

wylejesz wino na łóżko. tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. Do pępka wrzuca kostkę lodu w towarzystwie schłodzonego wina. że masz bardzo słabą głowę. Sztywnieję. O nie. Ponownie nachyla się nade mną. Robi mi się gorąco w podbrzuszu. schodząc w dół do piersi. Uśmiecham się szeroko. dmuchając na jeden sutek.. błagam. ukarzę cię. a stamtąd do brzucha. – Jeśli się ruszysz. niespiesznie obsypuje chłodnymi pocałunkami moją szyję.257 – Tylko się nie zapędźmy. Nie mogę się powstrzymać. Słyszę kolejne stuknięcie kostek lodu. całuje i razem z winem wpuszcza do ust kawałek lodu. które próbuje wygiąć się w łuk.. – O nie. a on nachyla się i częstuje kolejnym łykiem. a potem czuję go . Słyszę w jego głosie nutkę groźby. – Czy tak jest „miło”? – pyta. Anastasio. uwalniając moje piersi. Chłodnymi ustami całuje najpierw jeden sutek. Walczę ze swym ciałem. Jęczę i rozpaczliwie walczę z pragnieniem uniesienia bioder. O rany! – A teraz leż nieruchomo – szepcze. Wiemy. panno Steele. – A to jest „miłe”? – pyta. Powoli. Odruchowo wyginam biodra. Jeśli rozlejesz wino. napierając nabrzmiałym członkiem na moje biodro. potem drugi. Jednym palcem odciąga po kolei miseczki stanika. Anastasio. Och. Zmienia pozycję i leży teraz obok mnie.

Cała reszta jest nierzeczywista... wsuwa i wysuwa. natychmiast. z całych sił starając się nie ruszać.. błagam. – Zachłanna z ciebie dziewczyna – beszta mnie łagodnie. Jęczę. – Tak szybko na mnie gotowa – mówi. Jestem gorąca – gorąca. Chłodnymi palcami gładzi leniwie mój brzuch. mokra i spragniona. lekko podgryzając. ssąc. gdy tymczasem lewy pozostaje w jego ustach. poruszyłaś się. Lód w moim pępku topi się. jak się uśmiecha. a ja napieram na niego. I co ja mam teraz zrobić? Głośno dyszę. całując mnie. nic innego nie jestem w stanie rejestrować. Koncentruję się jedynie na jego głosie i dotyku. – Och. – Och. To słodka. – Och.. mała – mruczy i wsuwa we mnie dwa palce. jak wciąga powietrze. Skórę mam tak wrażliwą.. Christianie. – Jeśli rozlejesz wino. . Słyszę. unosząc biodra. przejmująca tortura.. Jego kciuk zatacza kółka wokół łechtaczki. Pragnę go w sobie. Jego palce wślizgują się pod materiał majtek. Wydaję głośny jęk.258 wokół prawego sutka. Drażniąco powoli porusza palcami. proszę. Doprowadza mnie do szaleństwa.. że automatycznie unoszę biodra i ogrzany płyn wycieka z pępka na brzuch. Anastasio. by po chwili dotrzeć na miejsce. nie pozwolę ci dojść. Christian szybko zaczyna go zlizywać. Nic innego się nie liczy. proszę pana.. Słyszę.

– Czego pragniesz. Och. teraz! – Mam cię przelecieć tak. – Jak mam cię przelecieć. Robi to jeszcze raz. uwięziona w erotycznych męczarniach. Mrugam w bladym świetle lampki. – Wiem – mruczy. Christian nieruchomieje.. Anastasio? Och.. Cofa rękę i sięga na stolik . To takie frustrujące. Drugą dłoń zanurza w mych włosach i unieruchamia głowę... ciało zaczyna mi drżeć. a może tak. a może tak? Wybór jest nieograniczony – dyszy mi do ust.. – Proszę. gdy napieram na jego dłoń. Christian cofa rękę. cofając mnie znad krawędzi przepaści.259 Jęczę. a jednocześnie tak daleko. Nogi zaczynają mi sztywnieć. Anastasio? – Ciebie. tak blisko. Christian wyciąga rękę i ściąga mi T-shirt przez głowę. – Proszę – jęczę i w końcu robi mu się mnie żal. Jęczę cichutko. – To twoja kara. kciuk masuje i uciska. wyczerpana tą słodką torturą. wyginając ciało pod jego wprawnymi palcami.. – Chcę cię dotknąć – dyszę. i jeszcze. Nachyla się i całuje mnie. Tak bardzo pragnę go dotknąć. Czy to jest „miłe”? – szepcze mi do ucha. Jestem bezsilna. Jego język naśladuje ruchy palców. a jego palce dalej poruszają się rytmicznie wewnątrz mnie. błagam. abym mogła go widzieć. Christianie – wołam w myślach.

– Tak. wołając jego imię. Klęka między moimi nogami i bardzo powoli ściąga mi majteczki. nie. – To miał być żart – szepczę. Znowu rozpadam się na maleńkie kawałki. wpatrując się we mnie płonącym wzrokiem. gdyż ręce mam związane i muszę się wesprzeć na łokciach. rozpadając się pod nim na kawałki. Już po mnie.. jeszcze raz – warczy przez zaciśnięte zęby i to niewiarygodne. Christianie. Christianie. Nie przestaje.. gdy tymczasem on dalej rozkosznie wbija się we mnie. przeleć mnie. – No dalej. i natychmiast dochodzę. Jestem kłębkiem seksualnego napięcia i pragnienia.. a on wchodzi we mnie i wchodzi. – A to jest „miłe”? – pyta.. następnie chwyta mnie i szybko obraca na brzuch. jeszcze i jeszcze... Nim zdążę zareagować. Zakłada prezerwatywę. stymulując się. Anastasio. i wtedy znowu to się zaczyna. Proszę..260 po foliową paczuszkę. Unosi brwi. Błagam. – Śmiejesz się teraz? – Nie – miauczę. Wydaję okrzyk – wywołany klapsem i jego nagłym wejściem. Bierze mnie tym z zaskoczenia. zaciskając się wokół niego. a Christian . – Żart? – Głos ma niebezpiecznie łagodny. wchodzi we mnie. ale moje ciało reaguje na to polecenie. chyba nie. gdy od nowa szczytuję. przesuwając dłonią w górę i w dół swej imponującej męskości. i daje mocnego klapsa.. Przez chwilę przygląda mi się. badając siłę mojego pragnienia. Nie dam rady... Popycha mi kolana do góry. tak że pupę mam teraz w powietrzu. Patrzę jak urzeczona.

Rozcieram nadgarstki. a on uśmiecha się z wyższością..261 nieruchomieje.. delikatnie rozwiązuje krawat i ściąga mój T-shirt. – Dobroczynny wpływ. ale ucieka. nie jestem do nich przekonana. że twoje ego ma się całkiem dobrze. Poprawiam stanik. O rety. Coś nieuchwytnego przebiega mi przez głowę. tak? Dlaczego tak bardzo ranisz moje ego. – To było naprawdę miłe – szepczę. gdy Christian naciąga na mnie kołdrę i narzutę. uśmiechając się z fałszywą skromnością. Wstaje i od razu się ubiera. uśmiechając się na widok odciśniętego na nich splotu. z głową wspartą na łokciu. . – Tak myślisz? – Głos ma miękki. ciężko dysząc. że ma na ciebie dobroczynny wpływ. w milczeniu przeżywając rozkosz. – Och. – Nie lubisz go? – Nie. W ogóle mi ono nie odpowiada. Dyszę wykończona i z zamkniętymi oczami. A potem wraca na łóżko. Wpatruję się w niego w oszołomieniu. Wygląda na to. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. Pada na mnie. nim udaje mi się ją rozpoznać. a ja mam na sobie jedynie stanik. sama nie wiem. – A to było „miłe”? – pyta przez zaciśnięte zęby. w końcu odpuszczając. – No i znowu używasz tego słowa. Leży obok mnie ubrany. gdy tymczasem on powoli zsuwa się ze mnie. jakaś przelotna myśl. panno Steele? – Uważam.

że gdzieś tam skrywa się w tobie poczucie humoru – uśmiecham się. Nie wiem. A więc bierzesz pod uwagę moją propozycję? – Twoją niemoralną propozycję. tak? Uśmiecham się ze skruchą i wzruszam ramionami. gdyby było inaczej. ale można powiedzieć.262 – Dlaczego nie lubisz. wiedziałam. powinno mnie to dziwić? Tak mało wiem na ten temat. Jeszcze nigdy tego nie robiłem. Uśmiecha się do mnie.. że nie będzie żadnej dyskusji. Nie podjęłam decyzji. – Stosunek przerywany. – Rozumiem. Owszem. Anastasio. – Nie wszystko jest zabawne. – Widzę.. – Zamierzałam wysłać ci to w mejlu. jakby z ulgą. – Więc ten twój mejl był tylko żartem. że mówisz „nie”. Sądziłem.. – Widzisz. – Rozczarowałbym się. gdy cię ktoś dotyka? – Nie lubię i już. że się przygotowałaś. Będziesz zakładał mi obrożę? Unosi brwi. . Och. – Tego jeszcze nie wiem. Chcę jednak omówić kilka kwestii. – Przechyla się i całuje w czoło. że mi przerwałeś.. Anastasio.

gdzieś w głębi duszy czuję chorobliwą zazdrość – jestem poruszona głębią tego uczucia. – Rozumiem. będzie zachwycona. – Pani Robinson? – Pani Robinson! – Śmieje się głośno i wygląda przy tym tak młodo i beztrosko. że tak ją nazwałaś. – Poważnieje. z kim omawiasz swoje niekonwencjonalne życie. teraz się przyjaźnimy. sama się tym zajmę. Że co? Czy on celowo próbuje mnie zdenerwować? – Tobie wydaje się to zabawne? – Nie. – Jest więc ktoś. – Nadal regularnie się kontaktujecie? – Jestem zaszokowana i nie potrafię tego ukryć. wielkie dzięki – warczę.. Mogłabyś z nią porozmawiać.. – Nie. Anastasio. Mówiłem ci. – Powiem jej. – Tak. ale nie ze mną. że jego śmiech robi się zaraźliwy. – Zdeprymowany potrząsa głową. – Tak. Pani Robinson stanowiła część tego życia.263 – A tobie ktoś ją zakładał? – pytam szeptem. Marszczy brwi. Gdybyś chciała. – Głos mam zduszony. mogę cię przedstawić którejś z moich dawnych uległych. . Och. – Ja tak tego nie postrzegam.

uległych.. – Tak. Poza tym już ci mówiłem. niewolnicami.. – W jego niskim. rozbawiony i lekko skonsternowany. ja jestem zmęczona.. – Anastasio.. – Anastasio Steele. czy ty jesteś zazdrosna? Robię się purpurowa na twarzy... – Nie miałem zamiaru cię obrazić. – Brak mu słów. ja.264 podciągając kołdrę pod brodę. jak tam je nazywasz. uległymi ani z nikim. Wydymam usta. – Mierzy mnie uważnym spojrzeniem. ale zbulwersowana. – Cóż. – Zostaniesz na noc? – Rano mam spotkanie w Heathmanie. że nie sypiam z dziewczynami. – No to mamy kolejny pierwszy raz. – Nie jestem obrażona. – Zbulwersowana? – Nie mam ochoty rozmawiać z żadną z twoich byłych dziewczyn. Pierwszy taki przypadek. chrypliwym głosie słyszę zdecydowanie. niewolnic. – A więc teraz nie chcesz porozmawiać? O tej umowie? . – Wyrzucasz mnie? – Unosi brwi.. Patrzy na mnie zaskoczony.. To się więcej nie powtórzy. Ostatni weekend stanowił wyjątek.

Christian niechętnie wstaje z łóżka. proszę. niewymagającego dziesięciostronicowej umowy.. Wciągając spodnie dresowe. Po raz pierwszy uprawiałam seks na własnym terenie. – Środa – potwierdzam. Podnosi je z podłogi i podaje. podchodzę do drzwi.265 – Nie – odpowiadam z rozdrażnieniem. Po raz pierwszy żałuję. Kate nie ma w salonie. – Tak jest. psze pani. Za mną wychodzi Christian. Podczas tej krótkiej trasy od sypialni do drzwi wejściowych moje myśli i uczucia ulegają transformacji. Otwieram mu drzwi i wbijam wzrok w dłonie. spodnie. które on .. – Podaj mi. Jeszcze niczego nie podpisałam. – Bez powodzenia próbuje ukryć uśmiech. – Boże. – Można sobie pomarzyć. Poczułabyś się znacznie lepiej. Chyba rozmawia u siebie przez telefon. Ale teraz czuję się jak pojemnik – puste naczynie. że po jego wyjściu będę musiała stawić czoło Inkwizycji Katherine Kavanagh. Podnoszę gumkę do włosów. – Środa? – mruczy. no i ja także. – Odprowadzę cię. a potem całuje mnie lekko w usta. w dodatku nie byle jaki seks. Włosy mam w nieładzie i wiem. mrużę oczy. Nie chcę. no nie. że nie jest „normalny” – pragnę normalnego związku. Nie jestem już na niego zła i nagle robię się nieznośnie nieśmiała. Anastasio? – Nachyla się nade mną i bierze pod brodę. chętnie spuściłbym ci porządne lanie. otwieram je i wyglądam. – Nie wolno ci tak mówić. Potrzebuję chwili. pejcza i karabińczyków pod sufitem pokoju zabaw. aby wychodził. okej? – Siadam i sięgam po T-shirt.

Zamykam drzwi. całuje mnie w czoło i odchodzi. Oczy ma zamknięte. Strasznie chce mi się płakać. „Miałaś ochotę biec do Heathmana po seks – otrzymałaś go przesyłką kurierską”. Marszczy czoło. mówi mi. będę cierpieć. – Wszystko dobrze? – pyta czule. gdy wsiada do samochodu. Christian staje w drzwiach. Christian nie potrafi ani nie chce zaoferować mi więcej. Pogłębia pocałunek. a potem nachyla się i całuje mnie delikatnie.. który posyłam mu w odpowiedzi. – Tak – odpowiadam. choć wcale nie mam takiej pewności. moje serce obejmuje . Ukłucie zazdrości. – Co ty mi robisz? – O to samo mogłabym spytać ciebie – odszeptuję. Bierze głęboki oddech. Uśmiech. głos pełen napięcia. drugi bok trzyma druga. Krzyżuje ręce na piersi i stuka z rozdrażnieniem stopą. przesuwając delikatnie kciukiem po mojej wardze.266 napełnia. Kładę mu ręce na ramionach. ujmuje moją brodę i zmusza. a ja pragnę więcej. Wiem. Coś się zmienia. Mam ochotę przeczesać palcami jego włosy. Moja podświadomość kręci głową.. jest blady i po raz kolejny przypomina mi się Ikar szybujący zbyt blisko słońca. Zdecydowanym krokiem idzie w stronę zaparkowanego przed domem samochodu i przeczesuje dłonią włosy. – Anastasio – szepcze. Otwierając drzwi. – Środa – potwierdza. które czułam zaledwie parę chwil temu. podnosi wzrok i uśmiecha się zniewalająco. Opiera się czołem o moje czoło. ale wiem. jeśli ma taki kaprys. jego usta stają się coraz bardziej niecierpliwe. że jeśli wejdę w ten układ. wtapiając się we mnie. Oddech mu przyspiesza. dłoń przesuwa się z brody na bok głowy. że jemu by się to nie spodobało. niż jestem to skłonna przyznać. Znacznie więcej. że żywię do niego większe uczucie. abym na niego spojrzała.

– Tak już lepiej. czego bym nie chciała. – Co się stało? Co zrobił ci ten odrażający. Otwieram drzwi. – Bierze ze stolika szczotkę. próbując rozgryźć własne uczucia. – Za to seks miałam fajny. – Ana? – pyta łagodnie. Co się dzieje? Ty przecież nigdy nie płaczesz. Po policzkach zaczynają mi płynąć łzy. Kate puka cicho. – No ale przecież mówiłaś. . że spotykacie się w środę? – Zgadza się. Jej wystarcza jedno spojrzenie i przytula mnie do siebie. Osuwam się na podłogę i chowam twarz w dłoniach.267 w posiadanie smutna i samotna melancholia. Taki był plan. Kate uśmiecha się. Nie potrafię. Pociąga mnie za sobą na łóżko i obie na nim siadamy. siada za mną i zaczyna powoli rozczesywać mi włosy. – Po prostu nie sądzę. – Masz koszmarne włosy „po seksie”. Kate. Mimowolnie się śmieję. Wracam do sypialni. – No więc czemu zjawił się tu dzisiaj? – Wysłałam mu mejl. aby nasz związek miał jakąkolwiek przyszłość. przystojny drań? – Och. – Wpatruję się w palce. nic. zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie.

Szuka po prostu nowej zabawki – wygodnej nowej zabawki. – Tak. że kiedykolwiek uda mi się do tego doprowadzić. Taka jest prawda. Cierpliwie wyjaśniam znaczenie mojego mejla. bez ujawniania zbyt wielu szczegółów. – A tymczasem on się zjawił osobiście. aby wpadł? – Nie. że nie chcę go więcej widzieć. – A on się zjawia? Ana. Serce ściska mi się boleśnie. że na moje . Christian się we mnie zadurzył? Akurat. Mrugam szybko powiekami i czuję. – Wygląda na to. – Przyszedł. to wszystko. żeby mnie przelecieć. że mocno się w tobie zadurzył. – Wykorzystuje seks jako broń. – Seksem zmusza cię do posłuszeństwa? – Kręci z dezaprobatą głową. Marszczę brwi.268 – Prosząc. którą może zabrać do łóżka i wyprawiać z nią różne bezeceństwa. Wzruszam przepraszająco ramionami. – Prawdę mówiąc. mówiąc. to był żart. że odpowie ci mejlowo? – Tak. – Więc sądziłaś. – Och. to genialne. Teraz to już nic nie rozumiem. Nie sądziłam. Na twarzy Kate maluje się szok.

269 policzki wypełza krwisty rumieniec. Och... bingo, Katherine Kavanagh, laureatko Pulitzera. – Ana, ja tego nie rozumiem, przecież mu pozwoliłaś się z tobą kochać? – Nie, Kate, my się nie kochamy, według terminologii Christiana my się pieprzymy. On się nie bawi w kochanie. – Wiedziałam, że jest w nim coś dziwacznego. Ma problem z zaangażowaniem się. Kiwam głową, tak jakbym się z nią zgadzała. A w duchu płaczę rzewnymi łzami. Och, Kate... Chciałabym móc powiedzieć ci wszystko o tym dziwnym, smutnym, perwersyjnym facecie, a wtedy ty kazałabyś mi o nim zapomnieć. Powstrzymałabyś mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. – Chyba mnie to wszystko trochę przytłoczyło – mamroczę. Niedomówienie roku. Nie chcę rozmawiać już o Christianie, pytam ją więc o Elliota. Zachowanie Katherine ulega zmianie, gdy tylko wypowiadam jego imię. Cała się rozpromienia. – Zjawi się tu w sobotę rano, aby pomóc w przeprowadzce. Czuję znajome ukłucie zazdrości. Kate znalazła sobie normalnego mężczyznę i wygląda na niesamowicie szczęśliwą. Odwracam się i ściskam ją. – Och, zapomniałam ci powiedzieć. Dzwonił twój tata, gdy ty byłaś... eee... zajęta. Podobno Bob doznał jakiegoś urazu, więc nie przyjadą z mamą na uroczystość wręczania dyplomów. Ale twój tato w czwartek przyjedzie. Masz do niego zadzwonić. – Och... mama do mnie nie dzwoniła. Z Bobem wszystko

270 w porządku? – Tak. Zadzwoń do niej rano. Teraz jest już późno. – Dzięki, Kate. Już mi lepiej. Do Raya też zadzwonię rano. Teraz chyba pójdę spać. Uśmiecha się, ale w kącikach oczu widzę niepokój. Po jej wyjściu siadam i jeszcze raz czytam umowę, robiąc przy tym notatki. Kiedy kończę, odpalam laptop, gotowa do napisania mejla. W skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 23 maja 2011, 23:16 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,Czekam z niecierpliwością na uwagi dotyczące umowy.A tymczasem śpij dobrze, mała.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:02 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey,Oto lista moich uwag. Czekam z niecierpliwością na środową kolację, podczas której dokładniej je omówimy.Cyfry odnoszą się do punktów umowy: 2. Nie jestem pewna, czy to wyłącznie dla MOJEGO dobra – tzn. eksplorowanie MOJEJ zmysłowości i granic. Jestem przekonana, że w tym celu nie potrzebowałabym dziesięciostronicowej umowy! To wszystko jest dla TWOJEGO dobra. 4. Jak wiesz, jesteś moim jedynym partnerem

271 seksualnym. Nie biorę narkotyków i nie miałam żadnych transfuzji. Prawdopodobnie jestem bezpieczna. No a co z Tobą? 8. Mogę rozwiązać umowę w dowolnym momencie, jeśli uznam, że nie trzymasz się wyznaczonych granic. Okej – to mi się podoba. 9. Być Ci we wszystkim posłuszną? Bez wahania przyjmować dyscyplinowanie? Musimy o tym porozmawiać. 11. Miesięczny okres próbny. Nie trzymiesięczny. 12. Nie mogę Ci poświęcić wszystkich weekendów. Mam własne życie albo będę je mieć. Co powiesz na trzy w miesiącu? 15.2. Wykorzystywanie mojego ciała w sposób seksualny i inny – zdefiniuj, proszę, słowo „inny”. 15.5. Ten cały punkt z dyscyplinowaniem. Nie jestem pewna, czy chcę być chłostana, smagana czy karana cieleśnie. Wiem, że to byłoby naruszenie punktów 2–5. No i jeszcze „z jakiegokolwiek innego powodu”. To podłe i już – a mówiłeś mi, że nie jesteś sadystą. 15.10. Jakby wypożyczenie mnie komuś innemu w ogóle wchodziło w grę. Ale się cieszę, że mam to czarno na białym. 15.14. Zasady. Więcej na ten temat później.15.19. Dotykanie samej siebie bez Twojego pozwolenia. O co ci chodzi? Przecież wiesz, że tego nie robię. 15.21. Dyscyplina – patrz punkt 15.5.15.22. Nie mogę Ci patrzeć w oczy? Dlaczego? 15.24. Czemu nie wolno mi Cię dotykać? Zasady:Sen – zgadzam się na sześć godzin. Jedzenie – nie będę jeść tego, co jest na liście. Albo jedzenie, albo ja – mówię poważnie. Ubrania – dopóki muszę nosić twoje ubrania tylko, kiedy jestem z Tobą... okej. Ćwiczenia – zgodziliśmy się na trzy godziny, a tu nadal są cztery. Granice względne:Czy możemy przeanalizować wszystko po kolei? Żadnego fistingu. Co to jest podwieszanie? Klamerki na genitalia – chyba żartujesz. Gdzie i o której godzinie spotykamy się w środę? Pracuję tego dnia do piątej. Dobranoc,Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:07 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,To długa lista. Dlaczego jeszcze nie śpisz? Christian Grey

272 Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ślęczę po nocach Data: 24 maja 2011, 00:10 Adresat: Christian Grey Proszę pana, Proszę pamiętać, że przeglądałam właśnie umowę, kiedy zjawił się u mnie pewien lubiący rządzić innymi mężczyzna, przerwał mi i zabrał mnie do łóżka. Dobranoc.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Przestań ślęczeć po nocach Data: 24 maja 2011, 00:12 Adresat: Anastasia Steele IDŹ SPAĆ, ANASTASIO. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Och... wersaliki! Wyłączam komputer. Jak to możliwe, że mnie onieśmiela, choć dzieli nas kilka kilometrów? Kręcę głową. Z nadal ciężkim sercem kładę się do łóżka i natychmiast zapadam w głęboki, lecz niespokojny sen.

273

ROZDZIAŁ TRZYNASTY Nazajutrz po powrocie z pracy dzwonię do mamy. U Claytona dzień minął względnie spokojnie, przez co miałam zdecydowanie za dużo czasu na myślenie. Denerwuję się swoją jutrzejszą rozgrywką z Panem Kontrolerem. Martwię się też trochę, czy aby nie mam nieco zbyt negatywnego nastawienia do tej umowy. Może on to wszystko odwoła. Mama emanuje wręcz skruchą, strasznie żałując, że nie dotrze na uroczystość wręczania dyplomów. Bob naderwał jakieś wiązadło, co oznacza, że kuśtyka na jednej nodze. Jest równie podatny na wypadki jak ja. Wyzdrowieje, ale to znaczy, że musi się oszczędzać, a mama musi go teraz doglądać. – Ana, skarbie, tak bardzo mi przykro – jęczy mama do telefonu. – Mamo, w porządku. Przyjedzie Ray. – Kochanie, chyba jesteś markotna, coś się stało? – Nie, mamo. – Och, gdybyś tylko wiedziała. Poznałam pewnego nieprzyzwoicie bogatego faceta, a teraz on chce mnie wplątać w jakiś dziwny, perwersyjny układ, w którym nie mam nic do powiedzenia. – Poznałaś kogoś? – Nie, mamo. – Za żadne skarby jej tego nie powiem. – Cóż, kochanie, będę o tobie myśleć w czwartek. Kocham

274 cię... wiesz o tym, skarbie? Zamykam oczy. Dzięki jej słowom robi mi się w środku ciepło. – Ja ciebie też kocham, mamo. Pozdrów Boba, mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. – Dobrze, skarbie. Pa. – Pa. Chodzę po pokoju z telefonem w dłoni. Od niechcenia włączam niedobre urządzenie i odpalam program pocztowy. Czeka na mnie mejl od Christiana, wysłany późną nocą albo wczesnym rankiem, zależnie od punktu widzenia. Serce natychmiast mi przyspiesza i słyszę w uszach dudnienie krwi. Jasny gwint... a może powiedział, że nie, że to koniec, może odwołał kolację. Ta myśl jest taka bolesna. Odsuwam ją szybko i otwieram wiadomość.

Nadawca: Christian GreyTemat: Twoje uwagiData: 24 maja 2011, 01:27Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Po dokładnym przeczytaniu Twoich uwag chciałbym, jeśli pozwolisz, zwrócić Twoją uwagę na definicję słów „uległość” i „uległy”.1. uległośćrz. ż V, blmskłonność do ustępstw wobec kogoś lub czegoś, pokorne godzenie się z zaistniałym stanem rzeczy synonimy: posłuszeństwo, poddaństwo antonimy: nieposłuszeństwo, nieuległość2. uległyprzym.taki, który pozwala sobą kierować, poddaje się pokornie czyjejś woli, posłuszny komuś; będący wyrazem uległościsynonimy: posłuszny, poddanyantonimy: nieustępliwy, nieposłusznyProszę, miej to na uwadze podczas naszego środowego spotkania.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Pierwsze, co czuję, to ulga. Chce porozmawiać o moich uwagach i chce się jutro spotkać.

275 Po krótkim zastanowieniu odpisuję.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Moje uwagi... A co z Twoimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:29 Adresat: Christian Grey Proszę Pana, Proszę zwrócić uwagę na synonim „poddanie” oraz „poddany”. Z całym szacunkiem chciałabym zwrócić Pańską uwagę na fakt, że jest on nieco anachroniczny. Sporo się zmieniło od czasów feudalnych.Jeśli mogę, to chciałabym także przedstawić pewną definicję, którą proszę mieć na uwadze podczas naszego spotkania:kompromisrz. m IV, D. –u1. ugoda między ludźmi, organizacjami, instytucjami lub państwami, osiągnięta dzięki wzajemnym ustępstwom: Po kilku dniach negocjacji obydwie partie doszły do kompromisu i we wtorek podpisano umowę koalicyjną.2. odstępstwo od wyznawanych zasad ze względu na oczekiwane korzyści: Większość kolegów uznała kompromis moralny, którego wymagała praca w tej redakcji, za niemożliwy do przyjęcia. łac. compromissum ’coś wzajemnie obiecanego’.Ana

Nadawca: Christian Grey Temat: A co z moimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:32 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga, jak zawsze, Panno Steele. Jutro o 7:00 przyjadę po Ciebie do Waszego mieszkania. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: 2011 – kobiety mają prawo jazdy Data: 24 maja 2011, 18:40 Adresat: Christian Grey

276 Proszę Pana,Mam samochód. Mam prawo jazdy. Wolałabym się spotkać w jakimś innym miejscu. Gdzie się spotkamy?W Twoim hotelu o 7:00?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uparte młode kobiety Data: 24 maja 2011, 18:43 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele,Odsyłam Panią do mejla z 24 maja 2011 wysłanego o godz. 1:27 i zawartych w nim definicji.Myślisz, że kiedykolwiek będziesz w stanie robić to, co Ci się każe? Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:49 Adresat: Christian Grey Panie Grey, Chciałabym samochodem.Proszę.Ana.

przyjechać

swoim

Nadawca: Christian Grey Temat: Zirytowani mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:52 Adresat: Anastasia Steele W porządku. W moim hotelu o 7:00.Spotkamy się w Marble Barze.Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nawet w mejlu potrafi być zrzędliwy. Czy on nie rozumie, że może będę musiała szybko uciec? Co prawda mojego garbusa ciężko uznać za szybki środek lokomocji... no ale jednak – potrzebny mi własny środek transportu.

277

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nie aż tacy nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:55 Adresat: Christian Grey Dziękuję. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Irytujące kobiety Data: 24 maja 2011, 18:59 Adresat: Anastasia Steele Proszę. Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Dzwonię do Raya, który zaraz ma zacząć oglądać mecz Soundersów z jakąś drużyną piłkarską z Salt Lake City, więc nasza rozmowa jest na szczęście krótka. Przyjedzie w czwartek na rozdanie dyplomów. Potem chce mnie zabrać na obiad. Podczas rozmowy z Rayem robi mi się ciepło na sercu, a w gardle formuje się wielka gula. To mój constans podczas tych wszystkich romantycznych uniesień mamy. Łączy nas szczególna więź, którą bardzo cenię. Choć to mój ojczym, zawsze traktował mnie jak rodzone dziecko, i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Tak długo się nie widzieliśmy. Jego spokój i hart ducha – tego mi teraz trzeba i za tym właśnie tęsknię. Kate i ja koncentrujemy się na pakowaniu, przy okazji opróżniając butelkę taniego czerwonego wina. Kiedy wreszcie kładę się spać, spakowawszy prawie wszystko z sypialni, jestem spokojniejsza. Wysiłek fizyczny dobrze mi zrobił i czuję przyjemne zmęczenie. Wślizguję się pod kołdrę i w mgnieniu oka zasypiam. Paul przyjechał z Princeton na krótkie wakacje przed przeprowadzką do Nowego Jorku, gdzie rozpocznie staż w instytucji finansowej. Przez cały dzień chodzi za mną, prosząc o spotkanie.

278 Strasznie mnie to irytuje. – Paul, po raz setny ci mówię, że mam wieczorem randkę. – Wcale nie masz, mówisz tak tylko, żeby się mnie pozbyć. Zawsze tak robisz. Tak... można by pomyśleć, że w końcu załapie, o co mi chodzi. – Zawsze uważałam, że umawianie się z bratem szefa to kiepski pomysł. – Pracujesz tu tylko do piątku. Jutro masz wolne. – A w sobotę będę już w Seattle, a ty niedługo jedziesz do Nowego Jorku. Będziemy tak daleko od siebie, że dalej się nie da. Poza tym naprawdę wieczorem mam randkę. – Z José? – Nie. – No to z kim? – Paul... och – wzdycham z rozdrażnieniem. Tak łatwo nie odpuści. – Z Christianem Greyem. – Nawet nie kryję irytacji. Ale udaje się. Paulowi opada szczęka i patrzy na mnie oniemiały. Hmm, już na dźwięk jego nazwiska ludzie zapominają języka w gębie. – Masz randkę z Christianem Greyem? – pyta wreszcie, kiedy mija szok. W jego głosie słychać niedowierzanie. – Tak. – Rozumiem.

279 Wygląda na przybitego, wręcz ogłuszonego i trochę mam mu za złe, że tak go to dziwi. Moja wewnętrzna bogini także. Pokazuje mu środkowy palec. A potem Paul mnie ignoruje. Równo o piątej wychodzę. Kate pożyczyła mi dwie sukienki i dwie pary butów – na dzisiejszy wieczór i na jutrzejszą uroczystość. Chciałabym bardziej ekscytować się ciuchami, ale to naprawdę nie moja bajka. A co nią jest, Anastasio? Prześladuje mnie pytanie, zadane mi niedawno przez Christiana. Potrząsam głową i decyduję się na obcisłą suknię w kolorze śliwkowym. Jest skromna i poważna – w końcu będę negocjować umowę. Biorę prysznic, golę nogi i pachy, myję włosy, a potem przez pół godziny je suszę, tak że opadają miękkimi falami na plecy i piersi. Jedną stronę podpinam grzebykiem, aby odsunąć je z twarzy. Maluję rzęsy, a na usta nakładam odrobinę błyszczyku. Rzadko się maluję – makijaż mnie onieśmiela. Żadna z moich bohaterek literackich nie miała do czynienia z akcesoriami do makijażu, w przeciwnym wypadku niewykluczone, że wiedziałabym więcej na ich temat. Stopy wsuwam w śliwkowe szpilki, pasujące kolorem do sukienki, i o szóstej trzydzieści jestem gotowa. – No i? – pytam Kate. Uśmiecha się szeroko. – Ależ się wystroiłaś. – Kiwa z uznaniem głową. – Gorąca laska z ciebie. – Gorąca! Miało być skromnie i poważnie. – To też, ale przede wszystkim gorąca. W tej sukience naprawdę świetnie wyglądasz, a kolor pasuje ci do cery. Ależ opina

280 ci ciało. – Uśmiecha się znacząco. – Kate! – besztam ją. – Mówię, jak jest, Ana. Całość wygląda świetnie. Będzie ci jadł z ręki. Usta zaciskam w cienką linię. Och, ty zupełnie nic nie rozumiesz. – Życz mi powodzenia. – Potrzebujesz tego na randkę? – Marszczy z konsternacją brwi. – Tak. – Cóż, wobec tego powodzenia. – Ściska mnie, a potem wychodzę. Muszę prowadzić na bosaka. Wanda, mój garbus, nie jest przystosowana do kierowcy w szpilkach. Dokładnie o szóstej pięćdziesiąt osiem podjeżdżam pod Heathmana i wręczam kluczyki parkingowemu. Patrzy pytająco na mojego garbusa, ale go ignoruję. Biorę głęboki oddech, zbieram się w sobie i wchodzę do hotelu. Christian opiera się swobodnie o bar, popijając białe wino. Tradycyjnie ma na sobie białą koszulę, a do tego czarne dżinsy, czarny krawat i czarną marynarkę. Włosy ma potargane jak zawsze. Wzdycham. Przez kilka sekund stoję w progu baru, patrząc na niego, ciesząc oczy widokiem. Rzuca nerwowe – tak mi się wydaje – spojrzenie w stronę wejścia i na mój widok nieruchomieje. Kilka razy mruga powiekami, następnie na jego twarzy pojawia się leniwy, seksowny uśmiech, na którego widok robi mi się gorąco. Mocno się koncentrując na tym, aby nie przygryzać wargi, ruszam w jego stronę świadoma tego, że ja, Anastasia Steele, Miss Gracji, mam na nogach

281 szpilki. Christian wychodzi mi na spotkanie. – Wyglądasz oszałamiająco – mruczy, po czym nachyla się i całuje mnie w policzek. – Sukienka, panno Steele. To mi się podoba. – Ujmuje moje ramię i prowadzi do usytuowanego w kącie boksu, po czym gestem przywołuje kelnera. – Czego się napijesz? Siadając, uśmiecham przynajmniej mnie o to pyta. się chytrze pod nosem. Cóż,

– Poproszę o to samo, co ty. – Widzicie! Potrafię być grzeczna i dobrze się zachowywać. Z rozbawieniem zamawia jeszcze jeden kieliszek Sancerre i siada naprzeciwko mnie. – Mają tu znakomicie zaopatrzoną piwniczkę – stwierdza. Opiera łokcie na blacie i splata palce na wysokości ust. W jego oczach błyszczą jakieś nieodgadnione uczucia. I oto jest... ten znajomy prąd, który biegnie od niego, docierając do mego wnętrza. Wiercę się zażenowana jego bacznym spojrzeniem. Serce wali mi jak młotem. Muszę zachować spokój. – Denerwujesz się? – pyta miękko. – Tak. Nachyla się ku mnie. – Ja też – szepcze konspiracyjnie. Podnoszę na niego wzrok. On? Zdenerwowany? Nigdy. Mrugam, a on uśmiecha się do mnie uroczo. Pojawia się kelner z winem dla mnie, małą miseczką mieszanki orzechów i drugą z oliwkami.

mogłam zapytać. – Uśmiecha się drwiąco. – Omówimy po kolei moje uwagi? – Niecierpliwa jak zawsze. . – Wiesz. prawda? – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. panno Steele. że dzisiejsza pogoda była wyjątkowo przeciętna. co sądzisz na temat dzisiejszej pogody. Wsuwa ją do ust. panno Steele.. – Uważam. że ta umowa w sensie prawnym jest nieważna? – W pełni jestem tego świadomy. które dotykały mego ciała. na co nie masz ochoty. wszystkich jego części. panno Steele.. – Nie masz o mnie zbyt dobrego zdania. panie Grey? – Owszem. a potem bym udawał. że zmusiłbym cię do podpisania czegoś. – No. że zgodnie z prawem należysz do mnie? – No. a moje spojrzenie błądzi po tych ustach. tak. – Czy pan sobie ze mnie drwi. Uśmiecha się i sięga po oliwkę. – Sądzisz.282 – No więc jak to zrobimy? – pytam. Oblewam się rumieńcem.. – Zamierzałeś mi o tym w ogóle powiedzieć? Marszczy brwi..

– Macie jakiś swój sklep? Globalną sieć? . Moja podświadomość stuka mnie mocno w ramię. czy nie. piętnastką? – Nie. to nie ma znaczenia. czy naprawdę uważasz.. czy umowa jest nieważna. – Jeśli mi nie ufasz w kwestii tego. wtedy to się nie uda. czego chcą w relacji ze mną i czego generalnie od nich oczekuję. w umowie jest aż nadto punktów. że ci się nie podoba. jak daleko jestem cię w stanie zabrać. Anastasio. które umożliwią ci odejście. – Takie relacje opierają się na szczerości i zaufaniu – kontynuuje. jak daleko jestem w stanie się posunąć. nie podpisuj.283 – Anastasio. Jeśli podpiszesz. czego chciałbym od ciebie i czego ty możesz oczekiwać ode mnie. eee.. a więc się zaczyna.. a potem uznasz. Wiedziały. W ich przypadku trzeba było jedynie uzgodnić granice względne i tego typu szczegóły.. jeśli nie potrafisz być ze mną szczera. Reprezentuje układ. – Czy podobne rozmowy odbywałeś z. – Dlaczego? – Bo wszystkie były doświadczonymi uległymi. O rany. Jeśli ci się to nie podoba. Nawet gdyby była prawnie wiążąca. że ciągałbym cię po sądach. „Nie pij za dużo”. Jak daleko jest mnie w stanie zabrać. Kuźwa. gdybyś zdecydowała się uciec? Upijam spory łyk wina. Ufasz mi czy nie? – Jego oczy płoną. który chciałbym z tobą stworzyć. Co to znaczy? – To całkiem proste.

O nie. kiedy zadzwoniłam do José. Mruży oczy. na neutralnym gruncie. – Nie. – Musisz jeść. jak się zirytował. – Jadłaś coś dzisiaj? Piorunuję go wzrokiem. – W takim razie jak to działa? – O tym właśnie chcesz rozmawiać? A może przejdziemy do sedna sprawy? Do twoich uwag? Przełykam ślinę. – Niezupełnie.284 Śmieje się. odrywając mnie od rozważań. jedzenie. odpowiedź mu się nie spodoba.. Jak wolisz? – Myślę.. – Jesteś głodna? – pyta. Czy mu ufam? Do tego się właśnie wszystko sprowadza? Do zaufania? No ale to powinno przecież obowiązywać obie strony.. Uczciwość. Kuźwa. Anastasio. moja . że powinniśmy pozostać w miejscu publicznym.. Możemy zjeść tutaj albo w moim apartamencie. – Nie – mówię cicho. Pamiętam.

zarezerwowałem nam prywatną salę jadalną. Mam nadzieję. Tylko jeden stolik. Christian puszcza mnie i ujmuje za łokieć. Nie miejsce publiczne. – Uśmiecha się do mnie enigmatycznie i wstaje. Prowadzi mnie przez bar. Ten wyłożony drewnem pokój ma swój finezyjny urok. Nie jestem pewna. Szczerze mówiąc. ale urządzone z przepychem. Otwieram szeroko oczy i ponownie przełykam ślinę. – Panie Grey. – Złożyłem już zamówienie. Podchodzi do nas mężczyzna w liberii Heathmana. Zerkam na niego. Kelner odsuwa dla mnie krzesło i siadam. tędy. – Naprawdę sądzisz. Nawet nie wiem. czuję ulgę. Marszczę brwi. a potem po schodach na półpiętro. – Zabierz swój kieliszek – dodaje. Pomieszczenie jest nieduże. – Nie przygryzaj wargi – mówi szeptem. że to by mnie powstrzymało? – W jego głosie pobrzmiewa zmysłowa groźba. Kładzie mi na kolanach serwetkę. Podaję mu dłoń i staję obok niego. Idziemy za nim przez część z pluszowymi kanapami do ustronnej sali jadalnej. proszę. że to robię. Pod połyskującym żyrandolem ustawiono stolik z kryształowymi kieliszkami. Christian siada naprzeciwko mnie.285 Uśmiecha się sardonicznie. Cholera. – Chodź. wyciągając do mnie rękę. srebrnymi sztućcami i bukietem białych róż. że nie masz nic przeciwko. czy potrafię . – Mam taką nadzieję.

– Punkt 2. Mrugam. Już wcześniej o tym wspomniałem. że potrafisz być zgodna. na czym stanęliśmy? – Na sednie sprawy. będziemy to omawiać punkt po punkcie. wszystkie moje poprzednie partnerki miały robione badania krwi. Posiłkuję się jeszcze jednym łykiem wina. – Miło wiedzieć. – Moje zdrowie seksualne – kontynuuje. w moim łóżku. Przypomina mi się ostatni łyk. Jeśli mam być szczery. Wszystkie wyniki mam w porządku. Zgoda. – Nigdy nie miałem transfuzji krwi. Czy taka odpowiedź ci wystarcza? Kiwam głową. Korzyść jest obopólna. Moja polityka to zero tolerancji dla narkotyków i wśród pracowników przeprowadzam wyrywkowe testy na ich obecność. – Sięga do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjmuje złożoną kartkę.286 podejmować kolejne decyzje. . – Nie. twoje uwagi. Naprawdę jest przepyszne. ja też robię je regularnie co sześć miesięcy. O matko. Christian Grey dobrze wybiera wino. Jakoś opuszcza mnie odwaga. Nigdy nie brałem narkotyków. No dobrze. – Cóż. Zmienię to. A niech mnie. Rumienię się na to wspomnienie... Christian wydaje się taki poważny. jaki od niego otrzymałam. Mój mejl. to jestem ich zaciekłym przeciwnikiem. oczywiście. – Następny punkt. to dopiero szczyt kontroli. – Upijam kolejny łyk wina. – Tak. Mrugam zaszokowana...

Patrzy na mnie surowo. wyciska na swoją ostrygę nieco cytryny. Jak ja mam teraz jeść? O święty Barnabo. Jeśli odejdę. pyszna. wyciskam na nią cytrynę. że lubisz ostrygi – mówi miękko Christian. – Śmiało – zachęca.287 Możesz odejść w każdej chwili. do czego nawiązuje. – Musisz tylko przechylić i przełknąć. – W jego oczach błyska rozbawienie. cierpkość cytryny. Smakuje morzem. – Nigdy ich nie jadłam. – Wpatruje się we mnie i wiem. Anastasio. Christian przygląda mi się uważnie. Biorę do ręki moją pierwszą w życiu ostrygę. . – No i? – Zjem więcej – odpowiadam sucho.. a potem podnosi ją do ust. – Mhm.. że sobie poradzisz. och. Wygląda wtedy tak młodo. – Sięga po jedną. Myślę.. Jeśli jednak odejdziesz. sól. Ta myśl jest zaskakująco bolesna. podnoszę do ust i przechylam. Oblizuję wargi. Uśmiecha się szeroko. to będzie koniec. Przygryzam wargę i wyraz jego twarzy natychmiast ulega zmianie. Okej. – Więc tego się nie żuje? – Nie. Pojawia się kelner z pierwszym daniem. Anastasio. Nie powstrzymam cię. morska woda. – Nigdy. – Uśmiecha się. Tak żebyś miała tego świadomość. – Okej – mówię cicho. zamówił ostrygi na lodzie. Robię się szkarłatna na twarzy.. – Naprawdę? Cóż. Ześlizguje mi się do gardła. to będzie koniec. – Mam nadzieję.

– Jaką krzywdę? – Fizyczną. o kurczę. – Ale martwię się tym. Anastasio. – No więc na czym skończyliśmy? – Zerka na mój mejl. a ja sięgam po kolejną ostrygę. po to właśnie są te wszystkie karabińczyki. Mam na niego wpływ. błagając. Podwieszanie.288 – Grzeczna dziewczynka – mówi z dumą.. że zrobisz mi krzywdę. Unoszę rękę. . – Posłuszeństwo we wszystkich kwestiach. że ty na mnie reagujesz tak samo – odpowiada z prostotą. – Wybrałeś je celowo? To słynny afrodyzjak? – Nie. – Naprawdę sądzisz. Z tobą nie potrzebuję afrodyzjaków. Tak. Potrzebuję tego. Potraktuj to jak odgrywanie roli. Właściwie to jedno z twoich pytań.. że to wiesz i myślę. że to zrobię? Przekroczę granice. On reaguje tak samo. To było dawno temu. aby przestał. to była pierwsza pozycja w menu. które jesteś w stanie znieść? – Mówiłeś. aby tak było. Do sznurów. – I duchową. – Owszem. Jeden ze sznurów przywiązałem zbyt mocno. Myślę. – Co jej zrobiłeś? – Podwiesiłem ją pod sufitem w moim pokoju zabaw. chcę. że zrobiłeś w przeszłości komuś krzywdę.

– No więc posłuszeństwo. że mogłabym je polubić. ściśle . Nie sądzę. Teraz też nie potrafię. abym wytrzymał bez ciebie tak długo. Nie może beze mnie wytrzymać? Że niby co? – Co powiesz na to: jeden dzień w jeden weekend w miesiącu masz dla siebie. – Okej. zawsze będziesz mogła odejść. – Mogłabym spróbować – szepczę.289 – Nie muszę wiedzieć więcej. – Trzy miesiące? – Czuję się. zwłaszcza że jeden weekend w miesiącu chcesz spędzać osobno. – Milknie. Myślę. Jeden miesiąc zamiast trzech to naprawdę mało. – Kwestia własności. Mijają sekundy. że dasz radę? Wpatruje się we mnie intensywnie. spróbujmy przez trzy miesiące. cóż. Może to być twoja granica bezwzględna. – I proszę. jeśli naprawdę tego nie chcesz. jakbym miała pójść do więzienia. Więc nie będziesz mnie podwieszał? – Nie. to jedynie terminologia. – Świetnie. Biorę kolejny łyk wina i częstuję się ostrygą. ale tego tygodnia dajesz mi jedną noc w środku tygodnia? – W porządku. Jeśli ci się nie spodoba. – Uśmiecha się. – Teraz okres obowiązywania. sądzisz.

– Nadal tu jesteś? – pyta ciepłym. Służy temu. ale wiem. zrobię z tobą. Milknie i patrzy na mnie.290 związana z główną zasadą posłuszeństwa. jak będę chciał i gdzie będę chciał. że to dla ciebie nowość. Dlatego właśnie musisz mi ufać. kiedy będę chciał. że to jego obsesja. Musisz to ochoczo przyjmować. ledwie . Ale wiem.. Będę cię szkolił i uczył sprawiania mi przyjemności. ale to bardzo tego pragnie. że kiedy przekroczysz mój próg jako uległa. uwodzicielskim szeptem. On naprawdę bardzo. ponieważ ty będziesz niegrzeczna. – Wobec tego woda? Kiwam głową. Będę cię dyscyplinował. – Chciałabyś jeszcze wina? – Prowadzę. – Gazowana czy niegazowana? – Gazowana. I chcę. żebyś wiedziała. Chcę. nie odrywając wzroku od mojej twarzy. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Pociąga łyk wina. abyś zrozumiała. Kelner wychodzi. pozwalając mu sprzątnąć ze stołu. Będę się z tobą pieprzył. Widać. co tylko będę chciał. że on taki właśnie jest. Na początku nie będziemy się spieszyć i będę ci pomagał. o co mi chodzi. że muszę zasłużyć na twoje zaufanie i tak właśnie zrobię. abyś mi ufała. Będziemy realizować różne scenariusze. Mówi to tak żarliwie i hipnotyzująco. W drzwiach pojawia się kelner i Christian zauważalnie kiwa głową. abyś się odpowiednio nastawiła..

Ufasz mi. ponieważ to prawda – rzeczywiście mu ufam. – Mam nadzieję. Będziesz czuć ból. – Dyscyplina. że mu ulżyło. Ana? Ana! – Ufam. ale nie taki.291 – Jesteś bardzo milcząca – stwierdza Christian. No i znowu pojawia się kwestia zaufania. aby później wszystko odsłuchać. ale o to właśnie mi chodzi. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie. – Za to ty wielomówny.. . szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim. Anastasio. jak przyjemny potrafi być ból. – Ważne szczegóły. Teraz mi nie wierzysz.. – Okej. jedna nie istnieje bez drugiej. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz. gdy mówię o zaufaniu. Mogę ci pokazać. że lubisz ryby – mówi grzecznie Christian. Powinnam była zabrać dyktafon Kate. – Widać. Tyle informacji. To dwie strony tej samej monety. W głowie mi się kręci od jego słów. – Moja odpowiedź jest spontaniczna. którego nie jesteś w stanie znieść. niepoprzedzona myśleniem. Uśmiecha się. Jest bardzo cienka granica między przyjemnością a bólem. omówmy je. tak wiele do przeanalizowania. – Reszta to tylko szczegóły. – No to świetnie.

292 Zaczynam grzebać widelcem w talerzu i wypijam spory łyk wody. – Odpuszczam jedzenie i sen. że to nie wino. – Bingo.. Marszczę brwi. zgoda. Dlaczego? – Będziesz mi musiał zaufać. Przyzwyczaisz się. Jak się pieprzyć. Porozmawiajmy o nich. Czy rzeczywiście? – Dlaczego nie mogę cię dotykać? – Bo nie. – Zasady. jaka szkoda. – Muszę wiedzieć. – W tym przypadku się nie ugnę. Zaciska usta. Przygląda mi się przez chwilę i w końcu daje za wygraną. że będziesz jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie? – Nie. – Dlaczego nie mogę na ciebie patrzeć? – Tak już jest w układzie Pan/Uległa. ale jedzenie. . nie ma mowy.. co mam jeść. Ach. Jedzenie zupełnie odpada? – Tak. panno Steele – mówi cicho. Nikt mi nie będzie dyktował. że nie jesteś głodna. – A mogę ująć to tak.

– Głos ma zachrypły. ten punkt o zakazie masturbacji. sen. a nie omówiliśmy jeszcze granic względnych. – Skąd ci to przyszło do głowy? – Po chwili zaczyna rozumieć. Och.. To nie ona jest powodem. – Nie. próbując ocenić...293 Zaciska usta w wąską linię.. prawda? . Och. na to nie mam żadnej odpowiedzi. Słucham? Ach tak. Ale nie jestem pewna.. czy potrafię to zrobić przy jedzeniu. – Więc nie ma to nic wspólnego z nią. ale ja muszę. że mam po niej uraz? Kiwam głową. lecz pełen determinacji. abyś sama się dotykała. Wydymam wargi. na jakie Christian poszedł ustępstwa. Poza tym pani Robinson nie pozwoliłaby mi na coś takiego. Z jednej strony zachowuje się w stylu „Chcę przygryźć tę wargę”. dlaczego? – Ponieważ chcę twojej całej przyjemności. – Sądzisz. Anastasio. Jedzenie. Nie zamierza się spieszyć. Marszczę brwi i wkładam do ust kęs dorsza. – A tak z ciekawości. I nie chcę także. – Z powodu pani Robinson? Patrzy na mnie dziwnie.. – Masz o czym myśleć. – Nie. z drugiej jest taki egoistyczny.

Przełykam ślinę. Jego największa broń. – Chcesz porozmawiać także o granicach względnych? – Nie przy jedzeniu. nie każdego dnia odbywam tego typu rozmowy. Uśmiecha się. a przez cały dzień nie jadłaś. . – Musisz być sprawna i zdrowa. że mogę ci ufać. oliwek. zero ziemniaków. Zedrzeć ze mnie sukienkę Kate. – Wystarczająco. proszę. jeden szparag. Anastasio. Czuję ucisk w żołądku. – Wiem. Mięśnie. Jezu. Ale nie mogę na to pozwolić. – Wrażliwy żołądek? – Coś w tym rodzaju. orzeszków.294 – Tak. – Trzy ostrygi. – A w tej właśnie chwili mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę. cztery kęsy dorsza. – Niewiele zjadłaś. Powiedziałaś. znowu użyta przeciwko mnie. – Christian. z którymi coraz lepiej się znam. Wszystko notował.

Widzę. Teraz. – Tak. co znam. w ogóle byś ich nie musiała podejmować. że przetrawia moje słowa. – Ty mogłabyś być deserem – mruczy sugestywnie. Jak może mnie uwieść wyłącznie głosem? Oddycham z trudem. – Masz ochotę na deser? – prycha. – Anastasio. – Chyba nie jestem wystarczająco słodka. Tak robię. aby to był dobry pomysł – mówię cicho. – Gdybyś była moją uległą. jesteś rozkosznie słodka. Ja to wiem. Anastasio. Używam tego. Używasz seksu jako broni. nie musiałbym o tym myśleć. Dopiero co dał mi tyle do przemyślenia. – Nie sądzę. – Chciałbym czegoś spróbować – wyrzuca z siebie. – Te wszystkie decyzje. – Głos ma miękki. To naprawdę nie fair – szepczę. Unosi zaskoczony brwi. – Christian. Byłoby łatwo. Z namysłem gładzi się po brodzie. A potem podnoszę wzrok i patrzę mu prosto w oczy.295 Jest świetny. a w żyłach krąży mi gorąca krew. – Masz rację. Pytania w stylu: czy to właściwe? Powinno wydarzyć się tutaj? Może wydarzyć się teraz? Nie musiałabyś zawracać sobie głowy takimi szczegółami. wpatrując się w dłonie. Nie zmienia to faktu. uwodzicielski. Marszczę brwi. – Nie zjedliśmy deseru. a teraz jeszcze coś. jeśli chodzi o seks – nawet ja do tego doszłam. Ja . Tutaj. że bardzo cię pragnę.

że pragniesz mnie teraz.296 bym to robił.... że obrus się rusza. Okej.zdradza cię twoje ciało. – Sądziłam. które zadałam w myślach. a Tessa by uległa. Anastasio. no i zaryzykowałem. To on zna i rozumie zasady. Mam rację. ponieważ. twój Pan. Jane Eyre przerażona. a ona nie daje facetom wciskać sobie kitu. uda. Są przecież schowane pod stołem. tego już za wiele. że lubisz. – Skąd wiesz o moich udach? – W moim głosie słychać niedowierzanie. Ja jestem zbyt naiwna i niedoświadczona. prawda? Rumienię się i wbijam wzrok w dłonie.. – Wolisz zimnego dorsza ode mnie? Unoszę głowę i widzę. O kuźwa. – Nie skończyłam jeszcze dorsza. odpowiada na pytanie. opierając się na latach doświadczenia. Pozostałe moje wzorce są fikcyjne: Elizabeth Bennet byłaby oburzona. tak jak ja. jak wszystko zjadam. I wiem. Zaciskasz zarumieniona i masz przyspieszony oddech. jesteś . Skąd to wie? – Wiem. że w jego oczach połyskuje roztopione srebro. – Poczułem. Moim jedynym przykładem jest Kate. Na domiar wszystkiego jest jasnowidzem? – . To mi właśnie przeszkadza w tej grze w uwodzenie.

Mam tak od zawsze. Nabijając na widelec kawałek szparaga. – Jem szparaga. – Christian. Christian poprawia się na krześle. panno Steele. Patrzy na Christiana. wchodzi. – Myślę. Potrafię? Okej. A mnie wraca rozsądek. Co mam zrobić? Niedoświadczenie to kamień u mojej szyi. panie Grey. ale po chwili kiwa głową. gówno mnie obchodzi twoje jedzenie.297 – W tym momencie. Moja wewnętrzna bogini marszczy brwi. Oczy Christiana minimalnie się rozszerzają. że się ze mną bawisz. Nie grasz fair. więc kelner zabiera nasze talerze. – Ja tylko kończę posiłek. ale i tak to zauważam. panno Steele. Czar pryska. Udaję niewiniątko. nasze spotkanie skończy się w wiadomy sposób. Następnie bardzo powoli wsuwam koniuszek zimnego szparaga do ust i ssę. – Anastasio. „Potrafisz to zrobić” – nakłania mnie. – Wiem. który marszczy brwi. – „Ograć tego boga seksu w jego własnej grze”. Muszę jechać. a po takiej rozmowie . patrzę na Christiana i przygryzam wargę. Jeśli zostanę. Co ty robisz? Odgryzam końcówkę. W tej właśnie chwili kelner puka do drzwi i nie czekając na zaproszenie.

Choć moje ciało pragnie jego dotyku. Potrzebny mi dystans. o czym rozmawialiśmy. abym mogła przemyśleć to. – Nie chcę. w tym pokoju razem z nim. – Wiem. – Zbierać? – Nie potrafi ukryć zaskoczenia.298 potrzebne mi pewne granice. jak zawsze dżentelmen. Christian automatycznie wstaje. ale nie chcę. – Tak.. – Mógłbym cię zmusić. rozum się buntuje.. – Wpatruję się w dłonie. Nadal nie podjęłam decyzji. – Oboje nas jutro czeka uroczystość wręczania dyplomów. – Nie. . – To właściwa decyzja. Kelner wychodzi pospiesznie. Spojrzenie nadal ma gorące. i potrzebny mi dystans. a jego urok i sprawność seksualna wcale mi tego nie ułatwiają.. żebyś została. Wstaję zdecydowanie. muszę. – Masz ochotę na deser? – pyta grzecznie Christian. dziękuję. żebyś jechała. Chyba powinnam się zbierać. – Dlaczego? – Ponieważ muszę przemyśleć tak wiele spraw. przeleci mnie. Przeczesuje palcami włosy i przygląda mi się uważnie. – Proszę. abyś to robił. Jeśli tu zostanę..

aby mnie pocałować. Nachyla się. co mówiłaś to „tak. patrząc na mnie. Dłoń przesuwa w dół moich pleców i przyciska mnie mocno do swego ciała. czy w tym twoim apetycznym ciele drzemie choć odrobina uległości. otwieram usta. aby przeprowadzić ze mną wywiad. Anastasio. Spojrzeniem szuka moich oczu. a ponieważ nie wiem. pytając o pozwolenie. – Odsuwa się i patrzy na mnie. nie jestem pewny. pragnąc. – Chcę otrzymać szansę zbadania. Jęczy. niemal jedyne. kiedy wpadłaś do gabinetu. językiem szukam jego języka. że jesteś urodzoną uległą. Taki już jestem.299 – Wiesz. proszę pana”. proszę pana” i „nie. – Możliwe. wkładam w to całą siebie – palce wplatam w jego włosy. – Przysuwa się powoli w moją stronę. – Wiem. Wysuwam usta i całuje mnie. Unosi rękę i przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. ale zatrzymuje się. Anastasio. Pomyślałem. – Bez dotykania? Nie. czy tak jest rzeczywiście – mruczy. – Nie potrafię inaczej. – Jesteś niemożliwa. czy jeszcze kiedyś to zrobi. – Nie namówię cię. reagując na moją żarliwość. – Spędź ze mną noc. – . – Nie. Christian pogłębia pocałunek. przyciągając go do siebie. nim jego usta stykają się z moimi. że masz rację – odpowiadam bez tchu. Ale jeśli mam być szczery. abyś została? – pyta pomiędzy pocałunkami.

To może być nasze pożegnanie. panno Steele – mówi spokojnie. Serce ściska mi się boleśnie. robi głęboki wdech. – Nie to mam na myśli i doskonale o tym wiesz. czy potrafię być w takim związku. – Masz bilet parkingowy? Sięgam do torebki. – Dziękuję za kolację – bąkam. Cholera jasna. – Odprowadzę cię do holu. Zamyka oczy i opiera czoło o moje. jeśli nie zdecyduję się przyjąć jego propozycji. Zerkam na niego. że pogrążony jest we własnych myślach. a on z kolei wręcza bilet odźwiernemu. jakiego pragniesz. że to koniec. podaję mu go. że się ze mną żegnasz? – Dlatego. podnoszę torebkę i podaję mu dłoń. – Jak sobie pani życzy. choć widać. a nasze oddechy się uspokajają. Christian odwraca się nagle i wbija we mnie . Gdy podnoszę na niego wzrok. – Jak zawsze cała przyjemność po mojej stronie. Potulnie schodzę za nim ze schodów. możliwe. Schylam się.300 Dlaczego mam wrażenie. Swędzi mnie skóra. w uszach dudni krew. panno Steele – odpowiada grzecznie. utrwalam w pamięci jego piękny profil. Dręczy mnie bolesna świadomość. Wyciąga rękę. Nie wiem. muszę wszystko przemyśleć. że właśnie wychodzę. – Christianie. gdy tak stoimy i czekamy. następnie mnie puszcza i cofa się kilka kroków. Po chwili całuje mnie w czoło. że mogę go już więcej nie zobaczyć.

przepysznie. Kręci z irytacją głową i zdejmuje marynarkę. A kiedy wyciągam ręce do tyłu.. nie masz żakietu? – Nie. Może. Christianowi opada szczęka. a Christian spokojnie daje mu napiwek. Marynarka jest ciepła. – Będziesz jechać tym czymś? – Jest zbulwersowany. . jak podczas naszego pierwszego spotkania pomógł mi założyć płaszcz – i jak zareagowało na to moje ciało. – Zobaczymy. ale zaraz potem marszczy brwi. Jeśli podejmiesz właściwą decyzję. to możemy spotkać się w sobotę? – W jego głosie słychać wahanie. gdy przytrzymuje ją dla mnie. Bierze mnie za rękę i wyprowadza na zewnątrz.. żebyś się przeziębiła. – Czy to jest sprawne? – Patrzy na mnie groźnie. przypomina mi się. – Zrobiło się chłodno. za duża i pachnie nim. – Tak. – W weekend przeprowadzasz się do Seattle. Przed hotelem zatrzymuje się mój samochód. Przez chwilę na jego twarzy widać ulgę. Chłopak parkingowy wyskakuje z auta i wręcza mi kluczyki.301 świdrujący wzrok. Nie chcę. Mrugam powiekami. – Proszę.

a w głębi duszy wiem.302 – Da radę dowieźć cię do Seattle? – Owszem. nie będę płakać. – Bezpiecznie? – Tak – warczę z rozdrażnieniem. Wanda jest stara. Posyłam mu blady uśmiech. Pragnie mnie. – Zobaczymy – mówi sucho. myślę. – Do widzenia. gdy otwiera przede mną drzwi i pomaga wsiąść. Zdejmuję buty i opuszczam szybę. Postawił sprawę jasno. jak ja jego. czuję ściskanie w piersi. – Zgoda. Gdy odjeżdżam. Ale jest moja i w pełni sprawna. – Jedź bezpiecznie – mówi cicho. – Och. Krzywi się. Anastasio. Chcę. dlaczego płaczę. że przydałoby ci się coś lepszego. Patrzy na mnie spode łba. że to niemożliwe. Jestem tym wszystkim przytłoczona. Christianie. Christian przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Nie kupisz mi samochodu. a z moich oczu zaczynają płynąć łzy. . – Co masz przez to na myśli? – Już rozumiem. Naprawdę nie rozumiem. Kupił mi ją ojczym. żeby pragnął mnie tak. Wszystko mi wyjaśnił. że potrzebuję czegoś więcej. Jezu. ale prawda jest taka. – Głos mam nabrzmiały niechcianymi łzami.

która nijak ma się do jego wyobrażeń. co mogłabym odkryć. Jak to możliwe. na kręgle? Prawda jest taka.. Przeraża mnie to. robiąc różne rzeczy.. a za trzy miesiące on powie „nie”. że ma dość prób przekształcenia mnie w kogoś. Czuję ulgę. to będzie moim chłopakiem? Czy będę go mogła przedstawić znajomym? Chodzić z nim do barów. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. powie. które do niego żywię. koniec umowy. że miałabym się z nim więcej nie spotkać. Wiem. że nie wydaje mi się. jak sobie poradzę z jego odrzuceniem? Być może najlepiej dać sobie spokój od razu i wyjść z tego względnie obronną ręką. prawda? Ocieram łzy wierzchem dłoni. Gdy się rozbieram. Nie chcę. I co ja mam teraz zrobić? Podjeżdżam pod nasze mieszkanie. I jeśli wtedy on powie „nie”. Czy jeśli się zgodzę. że w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. jest koszmarna.. Jeśli natomiast się zgodzę. 22:01 Adresat: Anastasia Steele Nie rozumiem. ale chcę mieć w przyszłości. kim nie jestem? Jak się wtedy będę czuć? Zainwestuję emocjonalnie trzy miesiące. W oknach ciemno.303 Nawet nie mam pojęcia. no i się okazuje. Nie pozwoli mi się dotknąć i nie pozwoli mi ze sobą spać. że udzieliłem satysfakcjonujących odpowiedzi na wszystkie Twoje . Mam szczerą nadzieję. Nie mam ochoty analizować uczuć. jak go zaklasyfikować. choć wcale nie mam pewności. że tak szybko zagościł na stałe w moich myślach? Nie może chodzić wyłącznie o seks. dlaczego dziś uciekłaś. Przyszłości. że dotąd tego nie miałam. Kate musiała gdzieś wyjść. kina. Ale myśl. by znowu przyłapała mnie na płaczu. uruchamiam to podłe urządzenie.. czy ich pragnę.

że płacz przeradza się w szloch. Naprawdę chcę. Christian GreyPrezes. powinnaś się trzymać ode mnie z daleka. wchodzę pod kołdrę. Nie jestem romantykiem. Nie kocham się. . aby to się udało. I gdy szlocham cicho w poduszkę. takie właśnie można odnieść wrażenie. Anastasio. Nie odpisuję. abym trzymała się od niego z daleka. Grey Enterprises Holdings. nie jestem nabytkiem. kiedy mnie ostrzegał. myślę o tych wszystkich razach. Nie jestem fuzją. Gdy leżę. Nie wiem po prostu. Wiem. Tyle tylko wiem. że masz teraz o czym myśleć i żywię gorącą nadzieję. Jego mejl sprawia.304 pytania. A czytając tę wiadomość. Wkładam piżamę i otulając się jego marynarką. Nie jestem mężczyzną dla ciebie. że poważnie się zastanowisz nad moją propozycją. wpatrując się w ciemności. Nie bawię się w dziewczyny. Być może razem jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej. Inc. I w ogóle nie będziemy się spieszyć. co mam mu powiedzieć. chwytam się tego ostatniego zdania. Ja też tylko tyle wiem. Zaufaj mi.

a potem po rozchylonych ustach. a ja szczytuję. aż do pępka. Moje usta posłusznie zamykają na szpicrucie. tak że czuję zapach skóry. Budzę się. spłowiałe. O matko. że potrafię śnić o seksie. Zatacza końcówką kręgi wokół pępka. Nie jestem w stanie się ruszyć. po czym kontynuuje drogę w dół. powoli uderzając szpicrutą o dłoń.. między piersiami i jeszcze niżej. Christian wyciąga rękę i końcem szpicruty przesuwa od mojego czoła przez nos. Co to. które wbijają mi się w nadgarstki i kostki. Wpatruje się we mnie. Uderza w słodkie sedno mojej kobiecości. Jak? Dlaczego? Siadam wyprostowana. było? Jestem w swoim pokoju sama. walcząc o oddech. szyi. Jest już ranek. Jestem kompletnie zdezorientowana. krzycząc głośno. co zjadłam? Może to te ostrygi i internetowe poszukiwania skrzyknęły się i doprowadziły do mojego pierwszego takiego snu. Głos ma cichy. u licha. wiercę się. To przez coś. podarte levisy i nic poza tym. Naga leżę przykuta kajdankami do dużego łoża z czterema kolumienkami. Ma na sobie stare. abym posmakowała gładkiej skóry. Dyszę. pociągam za kajdanki. Uśmiecha się triumfująco. – Ssij – mówi. że potrafię szczytować przez sen. Nie wiedziałam. przesuwa nią po brodzie. o rety. Chowam twarz w dłoniach. Wsuwa końcówkę do mych ust.305 ROZDZIAŁ CZTERNASTY Christian stoi nade mną ze skórzaną szpicrutą w dłoni. Zerkam na budzik – ósma. . To zdumiewające. zaszokowana. gdy wyciąga szpicrutę z mych ust. przez włosy łonowe aż do łechtaczki. – Wystarczy – słyszę. Cała jestem spocona i jeszcze drżę po orgazmie. wzdłuż mostka.. Nie miałam pojęcia. Głośno oddycham.

wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz. można więc rzec. chce. Kate już się w niej krząta. Marszczy brwi. – Spałaś? – Niezbyt dobrze. Jeszcze nie doszłam do siebie po tym porannym wydarzeniu. – Cholera. że to był rybny wieczór. – Fuj. o czym mogłabym porozmawiać z Kate. nie znoszę ostryg. Co mogę powiedzieć? Nie ma HIV.. – Nie akceptuje Wandy. Czy to marynarka Christiana? – W porządku. powinnam była przejrzeć się w lustrze. – Jak kolacja? A więc zaczyna się. A po nich dorsza.306 Kiedy chwiejnym krokiem wchodzę do kuchni. – Ana. zrobił jednej kobiecie krzywdę. Czy to byłoby dobre streszczenie? Desperacko próbuję przypomnieć sobie coś. – Jedliśmy ostrygi. . Unikam jej świdrujących zielonych oczu. zresztą nie interesuje mnie jedzenie. Sięgam po czajnik. Muszę się napić herbaty. Jak tam Christian? O czym rozmawialiście? – Był bardzo troskliwy. to marynarka Christiana. – Tak.. podwieszając ją pod sufitem w swoim pokoju zabaw. uwielbia odgrywanie ról. żebym mu była we wszystkim posłuszna. – Milknę. i chciał mnie zerżnąć w prywatnej sali jadalnej.

Kate. Rumienię się. jak czyta swoją mowę na zakończenie studiów. Christian nie bawi się w romanse. Pójdę po nią. Do kuchni wraca Kate. dziewczyno. niosąc laptopa. przypominając sobie swój wyrazisty sen. Przez głowę przelatywały mi rozmaite opcje. wymachując pomponami. Koncentruję się na bajglu i słucham cierpliwie. Strasznie mnie męczy z jedzeniem. Jeśli mu powiem. A to mnie martwi najbardziej. byle uniknąć bólu. żebym wysłuchała twojej dzisiejszej mowy? – O tak. ponieważ nie chcę go stracić. Są ustalone godziny i opis obowiązków. Aha.. Otwieram drzwi i oto stoi na progu w tym swoim niedopasowanym garniturze.307 – A kto akceptuje. Przekrawam bajgla i wrzucam do tostera. Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy romans – no ale. może powiedzieć: nie. naturalnie. .. jestem już gotowa. Wczoraj wieczorem pracowałam nad nią u Becki. do diaska.. miało być? Wczoraj wieczorem miałam problem z zaśnięciem. czy się nadaję do bycia uległą – tak naprawdę to zniechęcają mnie te laski i pejcze. Co się tak krygujesz? Mów. poruszaliśmy wiele tematów. Tylko że nie jestem pewna. – Też się napijesz? Chcesz. Uff. spodobała mu się twoja sukienka. Teraz mam w niej mętlik. Jestem tchórzem i zrobię naprawdę dużo. – Kate wybiega z kuchni.. że chcę czegoś więcej. Kiedy przyjeżdża Ray. więc zalewam wrzątkiem saszetkę z herbatą. – Woda zdążyła się zagotować. Co to. napiję się herbaty. Czy tak właśnie by było? Moja wewnętrzna bogini podskakuje. Katherine Kavanagh odpuściła. Pomysł Christiana na związek przypomina raczej ofertę pracy. Myślę o swoim śnie. – Och. i krzyczy: „Tak!”. Ana? Też mi nowina. I owszem.

Dołączamy do rzeki ludzi w czarno-czerwonych togach. kładzie mi ręce na ramionach i uważnie lustruje spojrzeniem. więc musi być tam wcześniej. – My też już jedziemy? – Tato. – Hej. Cofa się. co słychać u wszystkich w Montesano. Zaskakuję go tym. ściskając mnie. – A gdzie jest Kate? – Pojechała do kampusu. Wyglądasz na bardzo zdenerwowaną. mała? – Pewnie. – Powodzenia. Spokojną miałeś podróż? Ray zajeżdża samochodem na parking w kampusie.308 Zalewa mnie ciepła fala wdzięczności i miłości do tego nieskomplikowanego człowieka. że cię widzę – mruczy. Wygłasza mowę. tato. Marszczy brwi. ja też się cieszę. Napijesz się herbaty? I możesz mi opowiedzieć. Ray marszczy brwi. Annie. mamy jeszcze pół godziny. – Obrzucam spojrzeniem wiązaną na szyi sukienkę z szarego szyfonu. kierujących się w stronę auli. . – To sukienka Kate. Annie. – Wszystko dobrze. – Dobrze wyglądasz – mówi. Czy dziewczynie nie wolno się ucieszyć na widok staruszka? Uśmiecha się i wchodzi za mną do salonu. Zarzucam mu ramiona na szyję w niezwykłym jak na mnie geście okazania uczuć.

– Tak. Profesor Collins. Macham do niego. ale ja i tak się denerwuję. oddech się rwie. Ale to ważny dzień. Ray poszedł poszukać miejsca w części dla rodziców i gości. Wstajemy i klaszczemy. za nim trzech jego zastępców. akurat dzisiaj Ray postanowił być – Nie. a potem profesorowie. mój promotor i ulubiony wykładowca. jakby dopiero wstał z łóżka. Jestem z ciebie dumny. Punktualnie o jedenastej na podium wchodzi rektor. inni wyglądają na znudzonych. tato. tato. co mi zapewnia jeszcze większą anonimowość. Ostatni na podium zjawiają się Kate i Christian. że się przyjaźnią i rozmawiają ze sobą z podnieceniem. Siedzę i czekam. On tu gdzieś jest. których nazwiska także się zaczynają na literę S. moja córeczka kończy studia. czyli tak jak zawsze. Aula szybko się zapełnia. – I zobaczę Christiana. zasypując gradem pytań. Za sąsiadki mam dwie obce mi dziewczyny z innych wydziałów. Annie. anonimowa. Że też spostrzegawczy. Oglądam się i dostrzegam Raya wysoko na trybunach. – Dzięki. Z zażenowaniem odmachuje. Mam na sobie czarną togę oraz czarny biret i dzięki nim czuję się chroniona. wszyscy w uroczystych czarno-czerwonych togach. Przeciskam się na swoje miejsce obok studentów. Serce wali mi jak młotem. Na podium jeszcze nikogo nie ma. Siedzę w drugim rzędzie. wygląda. a szum podekscytowanych głosów przybiera na sile. Część profesorów kiwa głową i macha nam. – Och. Ciekawe. Widać. Aula jest pełna ludzi. tymczasem ja udaję się do części dla absolwentów. czy Kate z nim teraz rozmawia. kocham tego człowieka.309 Coś cię jeszcze czeka? Kuźwa. On .

– Jaka szkoda – jęczy jedna. a sztuczne światło podkreśla miedziane refleksy w jego włosach. Wpatruje się we mnie z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. – Och.. Zaciskam usta w cienką linię.310 wyróżnia się w szytym na miarę szarym garniturze. Wygląda tak poważnie i dostojnie.. Sztywnieję. Przypomina mi się mój . – Obie dziewczyny patrzą na mnie zdziwione. jak Christian przeczesuje wzrokiem audytorium. Zupełnie mi się to nie udaje i kilka sekund później nasze spojrzenia się krzyżują. Wszyscy siadają i oklaski cichną. patrzę. – Podobno jest gejem – dodaję. Gdy siada. – Jest wolny? Zjeżam się. O w mordę. Poprawiam się na krześle zahipnotyzowana jego spojrzeniem i na policzki wypełza mi powoli rumieniec. starając się nie rzucać w oczy. – To musi być Christian Grey. Na pewno nie chodzi im o profesora Collinsa. Założył ten krawat. ten krawat! Bezwiednie pocieram nadgarstki. – Popatrz tylko na niego! – syczy entuzjastycznie do swojej przyjaciółki jedna z siedzących obok mnie dziewczyn. Opuszczam się na krześle i garbię. rozpina jednorzędową marynarkę i dostrzegam krawat. – Chyba nie – burczę. Nie jestem w stanie oderwać od niego wzroku. – Niezły jest. z całą pewnością celowo. Gdy rektor wstaje i rozpoczyna swoją przemowę.

słucham uważnie. że ze zdziwieniem. lecz zaraz znika. Rektor dalej nawija. O nie. I to Kate mógłby składać teraz niemoralne propozycje.311 sen i mięśnie w podbrzuszu zaciskają się rozkosznie. Wciągam gwałtownie powietrze. to właśnie Kate mogła z nim wtedy przeprowadzić ten wywiad. na które z nich bym postawiła. klaszcząc . możliwe. skupiając się na wiszącym nad wejściem emblematem WSU. Temat przewodni to „Co po studiach?”. Przez twarz Christiana przebiega cień uśmiechu. Nie spieszy się. Przypomina mi się jego wczorajszy mejl. Piękna Kate i piękny Christian. a Kate odrzuca do tyłu śliczne długie włosy. z jego twarzy znowu nie da się nic wyczytać. że nic nie odpisałam. Więcej już na mnie nie spogląda. Dlaczego nie chce spojrzeć na mnie? Czyżby zmienił zdanie? Zalewa mnie fala niepokoju. W tej chwili czuję się taka z niej dumna. Może jest zły. że to schrzaniłam. Wiem. Kate teatralnie kończy przemowę i wszyscy wstają. Spogląda teraz przed siebie. No właśnie. Uśmiecha się. Chociaż znam już tę mowę. dobra jesteś. że wszystkie myśli na temat Christiana spycham na bok. Tak. A ja mogłabym być jak te dwie dziewczyny obok. Och. Podium obejmuje w posiadanie panna Katherine Kavanagh. że Kate by na niego nie poleciała. omiata spojrzeniem urzeczony tłum i rozpoczyna elokwentną mowę. Co o nim powiedziała? Że przyprawia ją o gęsią skórkę. Jest spokojna i zabawna. co. Czyżby wczorajsze odejście dla niego także było końcem? Znudziło mu się czekać. Christian patrzy na Kate. Rektor siada. unosząc brwi – myślę. podziwiające go z daleka. Na chwilę zamyka oczy. a potem rozkłada na mównicy swoje notatki. a kiedy je otwiera. Na myśl o konfrontacji Kate i Christiana wiercę się niespokojnie na krześle. Muszę przyznać. a Christian twardo patrzy przed siebie. razem. Nagle rozlegają się głośne oklaski. ani trochę jej nie onieśmiela tysiąc patrzących na nią osób. aż podejmę decyzję. dziewczęta siedzące obok mnie wybuchają śmiechem od razu przy pierwszym żarcie. że nie wiem. Katherine Kavanagh.

Siada. Prawdę mówiąc. a głos ma cichy. co takiego Kate napisała w swoim . Kate. O kuźwa. To dla mnie bardzo osobista podróż. wyważony i hipnotyzujący. To jej pierwsze owacje na stojąco. – Jestem niezmiernie wdzięczny władzom WSU za zaszczyt. Opada mi szczęka. wydaje mi się. Zbliża się do mównicy i toczy spojrzeniem po audytorium.. a ona odpowiada równie szerokim uśmiechem. człowiek. Ponad miliard ludzi. odnoszącej niebywałe sukcesy spółki. tak jak przed chwilą Kate. – . Dobra robota. Desperacko próbuję sobie przypomnieć.312 i wydając okrzyki. stojąc przed nami wszystkimi. Moje sąsiadki nachylają się urzeczone. a rektor podnosi się z krzesła i przedstawia Christiana. Christian także wygłosi mowę.a także główny ofiarodawca naszej uczelni. który do wszystkiego doszedł własną pracą. a także kilku mężczyzn. Naszym celem jest rozwój rentownych i nienaruszających równowagi ekologicznej metod upraw w krajach Trzeciego Świata. audytorium także. to sporo tłumaczy. nasz główny cel to pomoc w zlikwidowaniu głodu i ubóstwa na całym świecie. Wiem. Serce podchodzi mi do gardła. Że co? Christian doświadczył kiedyś głodu. Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej.. żyje w skrajnym ubóstwie. Powitajmy pana Christiana Greya. przesuwa się kilka centymetrów bliżej niego. Uśmiecham się do niej promiennie. O w mordę. I przypomina mi się nasz wywiad. głównie w Afryce. który mnie dzisiaj spotkał. że większa część żeńskiego audytorium. Wygląda na tak pewnego siebie. Zaczyna.. Cóż.. on rzeczywiście pragnie nakarmić świat. a co za tym idzie destrukcja ekologiczna i społeczna.. Rektor ściska gościowi dłoń i rozlegają się uprzejme oklaski.. W tych rejonach powszechna jest rolnicza dysfunkcja. Mam rzadką okazję opowiedzieć wam o imponujących działaniach tutejszego wydziału sozologii. jak to jest być bardzo głodnym. Rektor w skrócie nakreśla jego osiągnięcia: prezes własnej.

Adoptowany w wieku czterech lat. więc musiał tego doświadczyć wcześniej. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić. – Nie. . O nie. zarządza wielką spółką i jednocześnie ugania się za mną. ściskając mi dłoń. Wszystko wskakuje na swoje miejsce. Wstaje jeden z zastępców rektora i zaczyna się długi. Christian patrzy na mnie ciepło. nim słyszę swoje nazwisko. więc mija godzina. choć słyszałam najwyżej połowę jego mowy. Jak na komendę wszyscy zgromadzeni w auli wstają i zaczynają bić brawo. Przełykam ślinę i serce ściska mi się na myśl o głodnym szarookim dziecku. Przypominają mi się te strzępki rozmów o Darfurze. Biedny. Ja także. popieprzony. panno Steele – mówi.. ale z rezerwą. Robi te wszystkie dobre rzeczy. To przytłaczające. nim został uratowany przez Greyów? Przepełnia mnie oburzenie. że on nie postrzega siebie w taki sposób i nie życzyłby sobie współczucia ani litości. Uśmiechem dziękuje za brawa – nawet Kate klaszcze – a potem wraca na swoje miejsce. – Moje gratulacje. Absolwentów jest niemal czterystu. nużący proces rozdawania dyplomów. filantropijny Christian – choć jestem przekonana. Udaję się na podium. – W takim razie dlaczego ignorujesz moje mejle? – Widziałam tylko ten o fuzjach i przejęciach. – Masz jakiś problem z laptopem? Marszczę brwi i biorę od niego dyplom. jako mały chłopiec. Nie patrzy w moją stronę. a ja mam w głowie mętlik i próbuję przyswoić te nowe informacje na jego temat. Jedzenie. Co za życie musiał znieść. perwersyjny.. aby Grace go głodziła.313 artykule.

ponieważ blokuję kolejkę. zaraz za Christianem i Kate. Muszę się przesunąć. Nie mogę Rayowi kazać zbyt długo czekać. – Później – rzuca. a ja się uśmiecham. – No nie? – Uśmiecha się promiennie. pokazując pięć minut. więc idę za Kate w stronę korytarza za podium. Mejle? Musiał wysłać jeszcze jeden. . Christian rozmawia właśnie z rektorem i dwoma profesorami. Christian nie patrzy w moją stronę. odwracają się i gapią na mnie. – Idziesz? Potrafi być bardzo uparty. Idzie w moją stronę. – Christian chce z tobą porozmawiać! – woła. woła mnie Kate. jak bardzo. – Twoja mowa była świetna. Moje dwie sąsiadki. Zerkam na niego i unoszę palce. Kiwa głową. Wracam na swoje miejsce. Przewraca oczami. Moja wewnętrzna bogini nie jest zadowolona. Och. które stoją teraz obok. W końcu rektor opuszcza razem z kadrą podium. Gdy wchodzę..314 Patrzy na mnie pytająco. Gdy czekam w kolejce do wyjścia. mimo że bardzo bym tego chciała.. Kate. – Nie masz pojęcia. Co w nim napisał? Uroczystość ciągnie się przez następną godzinę. – Przysłał mnie po ciebie – dodaje.

ujmuje mój łokieć i kieruje w stronę czegoś. a potem zamyka drzwi. Podchodzi i uśmiecha się zdawkowo do Kate. czy pomieszczenie jest puste. Jestem kompletnie zaskoczona. która jest tak skuteczna w przypadku Kate. Z rozdrażnieniem przeczesuje palcami włosy. gdy odwraca się w moją stronę. – Dlaczego nie odpisałaś mi na mejl? Ani na esemesa? – Patrzy na mnie gniewnie. – Martwiłeś? Dlaczego? – Ponieważ pojechałaś nazywasz samochodem. Sprawdza. – Anastasio. – Dziękuję.315 unosi głowę. – Martwiłem się o ciebie. w tej akurat chwili nie chcę poruszać tego tematu. – Zamyka oczy. – Przepraszam panów – słyszę. który . próbował się do mnie dodzwonić. do domu tym wrakiem. – Świetna przemowa. Wygląda na udręczonego. Jasny gwint. – Nie zaglądałam dzisiaj do komputera ani do telefonu. co wygląda jak męska szatnia. – Dziękuję ci – mówi i nim ona zdąży coś odpowiedzieć. co mu chodzi po głowie? Mrugam powiekami. o co ci chodzi z jedzeniem. – Kurde. Próbuję techniki odwracania uwagi. – Teraz już rozumiem.

mierzy mnie wzrokiem i wyraźnie się odpręża. Jest w świetnym stanie. ja. muszę poznać twoją odpowiedź. a wcześniej prawdopodobnie do babki i prababki. Przykro mi.316 – Słucham? To żaden wrak. Jutro. – Jutro. że się martwiłeś.. – W porządku. To nie jest bezpieczny samochód. zostawiłam ojczyma zupełnie samego. – Twój ojczym? Chciałbym go poznać. – Christianie. wtedy ci powiem. – Tak. O nie. garbus należał kiedyś do jego matki. – Zostajesz na poczęstunek? – pyta. – Anastasio. Do jutra chcę odpowiedzi. Posłuchaj. – José fotograf? – Christian mruży oczy. Dlaczego? .. To czekanie doprowadza mnie do szaleństwa. Bierze głęboki oddech. José regularnie mi go serwisuje. a jego spojrzenie staje się lodowate. Dlaczego nie zadzwoniłeś? – Jezu.. Odsuwa się. – Nie wiem.. O kurczę. – Tak. – Jeżdżę nim od ponad trzech lat. co chce robić Ray. przesadza.

Powiedz mu. . wiem. – Obejmuje mnie ramieniem. Wychodzę z szatni. I choć jestem na niego zła. gdzie go zostawiłam. który chodzi z tobą do łóżka” – krzywi się moja podświadomość. – Hej. Prowadź. który mnie rozdziewiczył i chce mnie wciągnąć w relację BDSM? Christian patrzy na mnie gniewnie. Christian otwiera drzwi. – Wstydzisz się mnie? – Nie! – Tym razem to ja jestem rozdrażniona. czy to dobry pomysł. na mojej twarzy także pojawia się uśmiech. Odsuwam od siebie tę nieprzyjemną myśl. Rektor. – Mam cię przedstawić tacie jako kogo? To jest ten pan. macha ręką i schodzi do mnie. że jestem twoim przyjacielem. gdy mijam ich pospiesznie. Moje gratulacje. ruszam na poszukiwanie Raya. Jak ja go przedstawię Rayowi? Aula nadal jest pełna ludzi i Ray stoi tam. Zostawiając Christiana w towarzystwie kadry. W mojej głowie wirują setki myśli. ale po chwili kąciki jego ust unoszą się w uśmiechu. Cholera. Anastasio. Annie. Dostrzega mnie. że jestem twoim przyjacielem. jego trzech zastępców. To twój dzień. Usta ma zaciśnięte.317 – Nie jestem pewna. – Po prostu mu powiedz. czterech profesorów i Kate wpatrują się w mnie. – Masz ochotę pójść do jakiejś knajpki? – Jasne. „Przyjaciel. Wiem.

Boże. – Mogę już zdjąć ten biret i togę? Czuję się jak idiotka. – Annie. czasami jej nienawidzę. a jego zielone oczy błyszczą radośnie. Nie jest schłodzone i ma słodki smak. – Jedno zdjęcie do albumu. „Wyglądasz jak idiotka” – drwi niezawodna podświadomość. . przez dwie i pół godziny musiałem siedzieć i słuchać różnych bełkotów. Podobieństwo jest uderzające. – Proszę. w którym roi się od studentów. Wiruje ze mną wesoło. – „Ależ byłby z ciebie dumny”. że to raczej tanie wino musujące. Mijamy kolejkę do uczelnianego fotografa. wykładowców i przyjaciół. Objęci wychodzimy razem z tłumem absolwentów i ich rodzin na ciepłe wczesne popołudnie. jeśli nie chcesz. Ray wręcza mi kieliszek szampana. rodziców. – Ray wyjmuje z kieszeni aparat cyfrowy. Nie będzie mu smakować. – Moje gratulacje! – Uśmiecha się promiennie. przypomniałem sobie. Wszyscy radośnie szczebiocą. – Ana! – Odwracam się i sekundę później znajduję się w objęciach Ethana Kavanagha.. gdy robi mi zdjęcie. – „A więc zamierzasz przedstawić Raya facetowi. Na trawniku rozstawiono olbrzymi namiot.. Annie. Włosy w kolorze brudnego blondu ma potargane i seksowne.318 – Nie musimy. Drink dobrze mi zrobi. Jest równie piękny jak Kate. – Och. A to niespodzianka.. Przewracam oczami. powiedz „nie”. Moje myśli biegną ku Christianowi.. Podejrzewam. z którym się pieprzysz?” – Piorunuje mnie wzrokiem znad okularów.

Ray.. Ethan! Cudownie cię widzieć. Ethan obejmuje mnie w pasie. Kate! Kurwa! Z mojej twarzy odpływa cała krew. na co on oblewa się rumieńcem. brat Kate. ale chciałem zrobić niespodziankę siostrzyczce – mówi porozumiewawczo. Jasna cholera. Ethan. Wymieniają uściski dłoni. Tata chłodno lustruje pana Kavanagha. to mój tato. – Wygłaszała mowę. Wyciąga dłoń.. zupełnie niezbity z tropu słowami Kate. jakie z całą pewnością teraz czuje. że rozsadza go duma. – To prawda – przyznaje Ray. – Poznałeś chłopaka Any? Christian Grey. Obok niego stoi Kate. miło pana poznać – mówi ciepło Christian. nie okazując zaskoczenia. – To takie słodkie. Tato. . to jest Ethan. – Już tydzień temu. – Kate całuje Raya w obydwa policzki. – Kiedy wróciłeś z Europy? – pytam. – Witaj. – Mowę miała naprawdę świetną. – Widać. – Panie Steele. którą Ray ujmuje. Ray Steele. kiedy podnoszę wzrok i napotykam lodowate szare spojrzenie Christiana Greya. nie mogłem tego przegapić. – Uśmiecham się szeroko.319 – Wow.

kiedy Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad do gazety studenckiej. Tracę zdolność mowy. skarbie – mruczy. Christian przenosi arktyczne spojrzenie na Ethana. mówiąc: „Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?”. – Poznaliśmy się. mama i tata chcieli nas na słówko. – W głosie . – A to mój brat. – Nie wiedziałam. Uwalniam się z objęć Ethana. a ja niemal padam z wrażenia. że pracujesz w gazecie. muskając kciukiem odkryte plecy. co robi. Ethan Kavanagh – kontynuuje Kate. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. – Panie Kavanagh.320 – Panie Grey – bąka. który nadal mnie obejmuje. to na mnie. Ana. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. jędza! – Ethan. – Ana. – Dwa tygodnie – odpowiada bez zająknięcia. Kate uśmiecha się do mnie szeroko. – Odciąga Ethana na bok. gdy tymczasem Christian uśmiecha się do niego zimno. Przygryzam wargę. i zajmuję miejsce przy jego boku. Doskonale wie. słysząc to pieszczotliwe określenie. Christian obejmuje mnie. Wymieniają uścisk dłoni. Może jedynie brązowe oczy lekko mu się rozszerzają i patrzą na mnie. Christian wyciąga rękę do mnie. – No więc jak długo się znacie? – Ray patrzy to na Christiana.

– Unoszę głowę i widzę. jak mogłaś mnie tak wydać Rayowi? – syczę przy pierwszej okazji. Katherine . – Kate uśmiecha się do mnie słodko. Sama nie wiem któremu. Gawędzimy chwilę. – Kate zachorowała – mamroczę. – Obserwuje cię niczym jastrząb. głupia! – Nie wydawał się tym poruszony. no i chcę pomóc Christianowi w tych jego problemach z zaangażowaniem się. Christian urabia mojego tatę. Rozmawia właśnie z rodzicami. „Tak jak i ciebie” – warczy podświadomość. że nikt nas nie słyszy. – Dziękuję wędkarzem. – Bo wiedziałam. Słyszałem. – Lepiej ruszę na ratunek Rayowi. Patrzę na nią gniewnie. Tego ostatniego nie słyszałaś. Ana.. Cholera. panu.. że jest pan zapalonym Ray unosi brwi i uśmiecha się – rzadki. Popatrz tylko na niego: Christian nie może oderwać od ciebie wzroku.321 Raya pobrzmiewa ciche upomnienie. prawdziwy. To ja nie chcę się zaangażować. że zarówno Ray. – Doskonałą mowę pan wygłosił. Albo Christianowi. jak i Christian patrzą teraz na mnie. panie Grey. szczery uśmiech Raya Steele’a – a potem zaczynają rozmawiać o rybach. Przepraszam i udaję się na poszukiwanie Kate. że ty tego nie zrobisz. Nie pękaj. Jego moc nie ma granic. – Kate. kiedy mam pewność. którzy są jak zawsze przemili i ciepło się ze mną witają. głównie o ich zbliżających się wakacjach na Barbadosie i naszej przeprowadzce.

że ten mężczyzna ma na mnie taki wpływ. Anastasio – szepcze. o czym myślisz. gdy fotograf robi nam zdjęcie. . – Och. jakby rozśmieszył go jakiś dobry dowcip. panie Grey. oddałam ci przysługę – woła za mną. Unosi dłoń i gładzi palcem mój policzek. – Ana. A wy bawcie się dobrze. że patrzymy sobie w oczy. Nieruchomiejemy na chwilę. Zerkam nerwowo na Christiana. Ray oddala się. nawet w namiocie pełnym ludzi? – W tej chwili myślę: „Ładny krawat” – wyrzucam z siebie. – Uśmiecham się do obydwu. – A więc mojego ojca także oczarowałeś? – Także? – Oczy Christiana płoną. zważywszy na to. – Dziękuję. O czym oni rozmawiali oprócz tego. kiedy wracam. po czym ujmuje moją brodę i unosi tak. Chyba jest dobrze. Jak to możliwe. Brak mi tchu. że musiał wyjść do ludzi. Unosi pytająco brew. Oblewam się rumieńcem. że o rybach? – Ana. – Fotograf oddala się szybko. a tata wydaje się wyjątkowo zrelaksowany. – Cześć. Christian chichocze. Christian wygląda. – Zaraz wrócę. a ja mrugam oślepiona fleszem. tak chciałbym wiedzieć.322 Kavanagh! – Piorunuję ją wzrokiem. gdzie tu są toalety? – Za namiotem w prawo.

ale nabrzmiałe obietnicą. – Ale ja chcę więcej – odpowiadam szeptem. Christian mruga i oglądam w jego oczach toczącą się w nim walkę.323 – Ostatnio mój ulubiony. – Głos ma cichy. ten prąd przyciąga mnie do niego. – Ślicznie wyglądasz. Zamykam oczy i w dole brzucha czuję słodkie ściskanie. No to już wie. – Więcej? – patrzy na mnie z konsternacją. Anastasio. proste. Nagle robi się tak. – Anastasio. Kiwam głową i przełykam ślinę. Kciukiem przesuwa po mojej dolnej wardze. Do twarzy ci w tej sukience. – Wiesz. Tylko ja i on. Testuje to słowo: krótkie. że będzie świetnie. Moje całe ciało ożywa. mała? – szepcze. prawda. . – Nie znam się na tym. jakbyśmy byli tu sami. Ponownie kiwam głową. Uśmiecha się blado. a między nami przeskakują iskry. Moje policzki przybierają odcień purpury. – Ja też nie. no i mogę dotykać twych nagich pleców. wszystkie zakończenia nerwowe śpiewają radośnie. – Więcej – powtarza cicho. czuć twoją piękną skórę. – Chcesz serduszek i kwiatków. a oczy ma pociemniałe.

– Mój głos jest taki cichy. – Złe? Dla mnie nie. Przełykam ślinę. – Mrugam. Christian uśmiecha się do Raya. Rzuca mi wyzwanie. – Okej. Robi krok w tył i nagle wraca Ray. O kuźwa. – Zgadzasz się? – Nawet nie kryje niedowierzania. Ana. – Kręci głową. – Słucham? – Skupiam na sobie sto procent jego uwagi. – Z zastrzeżeniem granic względnych. a w jego oczach tańczą wesołe iskierki. – A ty wiesz o tym. – Okej – szepczę.324 – Niewiele wiesz – mruczy. właśnie się zgodziłam na bycie jego uległą. co jest złe. Zapierasz mi dech w piersiach. a moje uszy stopniowo wypełniają głosy obecnych w namiocie osób. Christian zamyka oczy i bierze mnie w objęcia. a może się wybierzemy na jakiś lunch? – Okej. jesteś taka nieprzewidywalna. Łapię powietrze. – Annie. Jestem Ewą z rajskiego ogrodu. Nie jesteśmy sami. Spróbuję. Wydaje się taki szczery. – Spróbuj – szepcze. przechylając głowę i uśmiechając się pięknie. „Co ty . Nie potrafię mu się oprzeć. próbując odzyskać równowagę. a on to wąż. – Jezu. Spróbuję. tak.

. panie Steele.325 najlepszego zrobiłaś?” – krzyczy na mnie podświadomość. – Do zobaczenia później. bezgłośnie błagając. Wzruszam przepraszająco ramionami. taki mam zamiar. Niedobrze mi. Chwileczkę. Wymieniają uścisk dłoni. – Chciałbyś się do nas przyłączyć. nie odrywając gorącego wzroku od mojej twarzy. – Och. Mogłabyś trafić znacznie gorzej. panno Steele – mówi cicho głosem nabrzmiałym obietnicą. – Opiekuj się dobrze moją dziewczynką. aby odmówił. podnosi do ust i czule całuje. – I nawzajem – odpowiada Ray. później? Ray bierze mnie za łokieć i prowadzi w stronę wyjścia z namiotu. Christianie? – pyta Ray. Ray nie ma pojęcia. – Wygląda na porządnego młodego człowieka. Miło było pana poznać. Christian ujmuje moją dłoń.. Christianie! Patrzę na niego. No i zamożnego. narobiłam? – Dziękuję. kurwa. Moja wewnętrzna bogini robi przewroty w tył godne rosyjskiej gimnastyczki olimpijskiej. w jaki sposób on zamierza się mną zaopiekować. Dlaczego jednak musiałem dowiedzieć się o nim od Katherine? – ruga mnie. aby wszystko przemyśleć Co ja. Annie. Czuję ściskanie w żołądku. ale mam już plany. Potrzebuję przestrzeni. .

wszystko w porządku. słoneczko – mówi cicho Ray. – Zadzwoń do mamy – mówi. że przyjechałeś. Annie. Gdyby on tylko wiedział. że przyjechałeś. Obejmuje mnie speszony. .326 – Cóż. Dzięki. jak poszło. tato. Annie. a w moim gardle tworzy się wielka gula. Pamiętam. jak mama na niego narzekała. O nie. – Nie. – Dobrze. co? Chcesz. – Kocham cię. to pierwsze rozdaje hojnie. że jeśli chodzi o herbatę i współczucie. – Za nic bym tego nie przegapił. – Powodzenia podczas tych rozmów w sprawie pracy. tato. Odwiedzę cię. – Jasna sprawa. Tak się cieszę. Nie rozkleję się teraz. Annie. ale drugie już nie bardzo. żebym wszedł i zrobił ci herbaty? Śmieję się mimo łez. A niech mnie.. Mocno przytulam się do Raya. tato. – Ważny dzień. mam akceptację Raya. jest porządnym gościem. kto lubi wędkarstwo muchowe. a ja nie mogę się powstrzymać – w moich oczach wzbierają łzy. O zmierzchu Ray podrzuca mnie do domu. – Hej.. Daj mi znać. kiedy już zadomowię się w Seattle. Jestem z ciebie taki dumny. w moich oczach każdy. Dla Raya herbata to lek na całe zło.

Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. czemu się tak przejmuje moim garbusem? Od trzech lat dobrze mi służy. „Dojechałaś bezpiecznie do domu?” „Zadzwoń do mnie”. Oba od Christiana. Jezu. Macham mu. a José zawsze jest chętny. Uśmiecha się i wraca do samochodu. a potem wchodzę niespiesznie do mieszkania. najpierw muszę podłączyć ładowarkę. Christian Grey Prezes. . Trzy nieodebrane połączenia od Christiana. życząc mi wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów.Daj znać. Cztery nieodebrane połączenia. jedna wiadomość na poczcie głosowej i dwa esemesy. aby zrobić przegląd. Przede wszystkim sprawdzam telefon komórkowy. że dotarłaś do domu tym swoim samochodem.327 – Ja ciebie też. Drugi mejl od Christiana ma dzisiejszą datę. Ponieważ się rozładował. jedno od José i to on nagrał się na pocztę głosową. a dopiero potem mogę odczytać wiadomości. że wszystko w porządku. Odczytuję esemesy. Inc. Grey Enterprises Holdings. gdy odjeżdża.. Dlaczego nie zadzwonił na telefon stacjonarny? Idę do sypialni i włączam laptop.. 23:58 Adresat: Anastasia Steele Mam nadzieję.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. że jeździsz takim samochodem.328 Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011.Christian GreyPrezes. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Inc. Klikam „odpowiedz”. 17:22 Adresat: Anastasia Steele Cóż mogę rzec poza tym. na którym piszę słowa Tessy: . Muszę coś dla niego przygotować. Niedługo będę. kiedy tylko będziesz chciała.. 19:27 Adresat: Anastasia Steele Ja przyjadę do Ciebie. Chcę się z nim zobaczyć.Christian GreyPrezes. Pakuję je w brązowy papier. 19:23 Adresat: Christian Grey Jeśli chcesz. Ślicznie dzisiaj wyglądałaś. co już powiedziałem? Chętnie omówię to z Tobą. Mówiłem poważnie. aby to omówić. Nie mogę ich zatrzymać.. Grey Enterprises Holdings. nie podoba mi się. to mogę dziś do Ciebie przyjechać. Pierwsze wydanie książek Thomasa Hardy’ego nadal stoi na półce w salonie. Inc. On tu jedzie. Grey Enterprises Holdings. A niech to.

329 .

O rany. Dobry Bollinger jest nie do pobicia. – Pomyślałem. gdy otwieram drzwi. – Ciekawy dobór słów – komentuję oschle. Zupełnie jakbym miała w salonie całkowicie nieprzewidywalną drapieżną panterę albo lwa górskiego. podoba mi się. – Czuję nieznośną nieśmiałość. – Jego twarz rozjaśnia promienny uśmiech. Christian stoi na ganku w dżinsach i skórzanej kurtce. – Filiżanki? Nic nie szkodzi.330 ROZDZIAŁ PIĘTNASTY – Cześć. – Chcesz też spodeczki? – wołam. – Cześć. a chmary motyli przypuszczają atak na mój brzuch. Podnosi butelkę szampana i wchodzi do środka. – Mamy tylko filiżanki do herbaty. – Wejdź. Spakowałyśmy wszystkie kieliszki. że nie tracisz rezonu. Uśmiecha się szeroko. tak seksownie wygląda w skórze. – Jeśli mogę – mówi rozbawiony. Idę do kuchni zdenerwowana. . Przez chwilę podziwiam jego urodę. – Och. że możemy uczcić koniec twoich studiów.

domyśliłem się. – Hmm. to zbyt wiele. Chcę. Nie musisz o tym myśleć. że jestem d’Urberville’em. – Nie byłam uległa. – Prośba? Żebym był dla ciebie łagodny? Przytakuję. a nie Angelem. Gwałtownie przełykam ślinę. Cholera. Jako uległa byłabyś za nie jedynie wdzięczna. – Widzisz. – Myślałem. wilczy uśmiech. jeśli je przyjmiesz. kiedy mi je kupiłeś. wpatruje się w pakunek w brązowym papierze. – Na pewno znajdziesz coś. Zdecydowałaś się na poniżenie. sprzeciwiasz mi się. o tym właśnie mówiłem. – Posyła mi szybki.. Bardzo trafny cytat. pewnie będzie kłótnia.331 – Wystarczą filiżanki. co dla ciebie kupuję. – To dla ciebie – mamroczę z niepokojem. żebyś je przyjęła i koniec dyskusji. – Kupiłem je dla ciebie – mówi cicho z beznamiętnym wyrazem twarzy. – W zamyśleniu przesuwa długim palcem wskazującym po tekście. – Christian. co będzie współgrało równie dobrze. To bardzo proste. Dlaczego jestem taka zdenerwowana? Mam sucho w ustach. z książkami . Stawiam filiżanki na stole. ponieważ to mi sprawia przyjemność. Anastasio. – To jest również prośba – szepczę. – Będę dla ciebie łagodny.. Przyjmujesz. nie mogę ich przyjąć. Gdy wracam.

Widać. Wzdycham. – Tak. Mogą je wystawić na aukcję. że jest zawiedziony. Och. czy możemy cofnąć czas? Atmosfera między nami jest teraz napięta. – Pomyślę o tym – dorzucam pod nosem. – W takim razie chcę przekazać je organizacji charytatywnej działającej w Darfurze. Nie wiem. ale zgodziłaś się. Chcę. tak jak inne rzeczy” – moja podświadomość odpowiada jadowicie. Anastasio. nieproszona. więc czas na plan B.332 – Nie. co robić. Jak mogę nie myśleć? „Możesz udawać. Nie chcę go rozczarować i słyszę w głowie jego słowa. że jesteś samochodem i należysz do niego. – Przygląda mi się nieufnie. – Skoro tak właśnie chcesz zrobić. Jak mogę uratować tę sytuację? Stawia butelkę szampana na stole i staje naprzeciw mnie.. co chcę? Patrzy na mnie podejrzliwie. . Czerwienię się. Anastasio. ale przyznaje mi rację. – Zaciska usta. żebyś chciała mnie zadowolić. Nie o tym. Opuszczam wzrok na dłonie. – Nie myśl. – A więc są moje i mogę z nimi zrobić. Tej walki nie wygram. skoro to miejsce jest bliskie twemu sercu. Ignoruję ją. – Ton jego głosu jest poważny..

Bierze butelkę szampana. Napij się szampana. – Czuję się tania – szepczę. Anastasio. bo myślałem. przestań – rozkazuje łagodnie. „Dziwka” – mówi bezgłośnie moja podświadomość. doskonały rocznik – . Mogę sobie na to pozwolić. – Nie ma w tobie nic taniego. – Tak lepiej – mruczy. Marszczę brwi. próbując przetrawić jego słowa. – Pochyla się i składa na moich ustach szybki. na co się zgadzasz. – Bollinger Grande Annee Rose 1999. Napełnia filiżanki do połowy. – Nie powinnaś. więc uśmiecham się nieśmiało. Kupiłem ci po prostu kilka starych książek. Masz tak nie myśleć. Christian z irytacją przeczesuje włosy palcami. zdejmuje folię oraz druciki podtrzymujące korek i przekręca butelkę zamiast korka. – Proszę. Nie trać na to energii. Przyzwyczaj się do tego. – Będę ci kupował mnóstwo rzeczy. Jestem bardzo bogatym człowiekiem. to wszystko. co myślą inni. niewinny pocałunek.333 Chwytając mnie za brodę. aby uwolnić dolną wargę z uścisku zębów. Anastasio. że okażą się dla ciebie ważne. a to zupełnie naturalne. – Jest różowy – mówię pod nosem zaskoczona. – Puszcza mnie. – W jego oczach widzę ciepło i łagodność. Zbyt wiele o tym myślisz. Twoje wątpliwości wynikają z zastrzeżeń do naszej umowy. znów chwytając moją brodę i pociągając ją lekko. unosi głowę do góry. – Hej. Nie stosuj wobec siebie jakichś ogólnych sądów moralnych na podstawie tego. Nie wiesz. Patrzy na mnie z poważną miną. otwierając ją wprawnym ruchem i nie roniąc ani kropelki.

że chodzi tu o moją kapitulację. jak łowić ryby. gdy poszliśmy na kawę. ten szampan jest naprawdę bardzo dobry. ale nie mogę się oprzeć wrażeniu. ma pamięć do szczegółów. Rety. Gratulacje z okazji ukończenia studiów. czyli nie granice względne. że jadł ci z ręki.334 mówi ze znawstwem. – Wydymam wargi. – Och. – Sprawiłeś. – Twój ojczym to bardzo małomówny człowiek.. Uśmiecha się szeroko. – Tylko dzięki temu. Oczywiście jest pyszny. – W filiżankach. ten niepokój mnie dręczy. gdzie sadowi mnie obok siebie. – Zawsze taka ochocza... a ja się czerwienię. Hmm. – Dziękuję – bąkam i biorę łyk. Stukamy się filiżankami i Christian upija łyk. Christian śmieje się łagodnie. – Skąd wiedziałeś. – . Chcę mieć to już za sobą. Och. – Bierze mnie za rękę i prowadzi na kanapę. że wiem. że lubi wędkować? – Ty mi powiedziałaś. Anastasio.. – W filiżankach. czyżby? – Biorę kolejny łyk. – Przejrzymy granice względne? Uśmiecha się.

gdy go spróbowałam. – Pomyślałam o tobie. – Mia przylatuje z Paryża bardzo wcześnie rano w sobotę. Po prostu wiem. Jesteś gotowa do przeprowadzki? – Prawie. Było okropne. – Jego szare oczy są błyszczące. to mój ostatni dzień u Claytona.335 Próbowałeś wina na przyjęciu? Christian się krzywi. Anastasio.. Och. – Mieszkanie wygląda na prawie puste. Napełnia moją filiżankę. Chce. co mi smakuje. – Pracujesz jutro? – Tak. co sprawia. żebym się wstawiła? Patrzę na niego podejrzliwie. Jutro jadę z powrotem do Seattle. prawie srebrne. ale słyszałem. . – Tak.. ale obiecałem odebrać siostrę z lotniska. że Elliot wam pomoże. to nowość. że się rumienię. Skąd się tak dobrze znasz na winach? – Nie znam się. – Pomógłbym ci w przeprowadzce. – Poproszę. – Jeszcze? – pyta. Christian wstaje z wdziękiem i podnosi butelkę. wskazując szampana.

– Yyy. – Czy to właśnie chcesz robić? Pracować w wydawnictwie? Ostrożnie przytakuję.. – Gdzie? Jakoś nie chcę mu powiedzieć. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? – Marszczy czoło. teraz ci mówię. – Więc? – Patrzy na mnie cierpliwie. czekając na więcej informacji. kto by pomyślał – mamrocze pod nosem i z jakiegoś powodu nie wygląda na zadowolonego.. Kate jest tym bardzo podekscytowana. – Tak. Kate i Elliot. Mruży oczy. – W kilku wydawnictwach. Prawdopodobnie dlatego. – Co więc? – Nie bądź niemądra. że mógłby użyć swoich wpływów. w których wydawnictwach? .336 – Tak. Anastasio. – A co robisz w kwestii pracy w Seattle? Kiedy porozmawiamy o granicach względnych? W co on gra? – Mam kilka rozmów w sprawie stażu.

Zjadłam z Rayem obiad z trzech dań. tej. Śmieje się. Na twarzy ma ten swój uśmiech pełen samozadowolenia. Opróżniam filiżankę. żebym o tym nie zapomniała. . Wypij i omówimy te granice. Po szampanie robię się odważniejsza.337 – ruga mnie.. Znów ta stara śpiewka. – Przewracam oczami. – Dlaczego nie chcesz. – Teraz to ty jesteś niemądry. żebym wiedział? – Zbyt duże wpływy. – W małych – mamroczę. – Niemądry? Ja? Boże. – Jadłaś coś? O nie. która została u mnie. Nosi te listy w kieszeni? Jedna jest chyba w jego marynarce. – Tak.. Spogląda na mnie przelotnie.. ale mi stawiasz wyzwania. – Wyciąga drugi egzemplarz mojego mejla i listę. – Jeszcze? – Poproszę.. Podnosi butelkę i zatrzymuje się. Marszczy czoło. Lepiej.

Przysuwam się do niego na kanapie i spoglądam na listę. ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa za dopuszczalne? uznaje . Czemu to jest seksowne? Napełnia moją filiżankę. wpatruję się w niego. co? Kiwam głową. odzwierciedlając mój ton głosu. – Och – odpowiada. – Tak to się zaczyna. Skarcona. a motyle uciekają z brzucha do ściśniętego gardła. Większość przerobiliśmy. – Jeszcze raz przewrócisz oczami. – Dobrze. – A więc akty seksualne. – Odpowiedz. Moje serce tłucze się w piersi.. – Zainteresowałem cię. – Uśmiecha się znacząco.. Anastasio. a ja wypijam ją praktycznie do dna.338 Pochyla się i chwyta moją brodę. – Tak. patrząc mi intensywnie w oczy. Co?! – Och – dziwię się i widzę rozbawienie w jego oczach. zainteresowałeś mnie. a przełożę cię przez kolano.

Czy na coś jeszcze? – pyta łagodnie. – Stosunek analny to niekoniecznie moja bajka. – Zgadzam się co do fistingu. więcej tego nie zrobimy. Ale jeśli spróbujemy. stosunek analny może być bardzo przyjemny. . – Tak. Jasny gwint. – O tak. ale naprawdę chciałbym dobrać ci się do tyłeczka. że mi się spodoba.339 • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny – Nie zgadzasz się na fisting. Twój tyłek będzie musiał przejść szkolenie. Uwierz mi. że to przyjemne? – Robiłeś to? – pytam szeptem. Przełykam ślinę. Skąd wie. – Uśmiecha się do mnie szeroko. Ale z tym poczekamy. Myśli. Anastasio. Trzeba go będzie dobrze przygotować. a tobie się nie spodoba. Zatyka mnie. – Szkolenie? – szepczę. Mrugam z niedowierzaniem. Zresztą w tym przypadku nie możemy od razu skoczyć na głęboką wodę.

To nie moja bajka. wewnętrzna bogini cmoka – A więc – Christian patrzy na mnie uśmiechem – połykanie nasienia w porządku? z promiennym Kiwam głową. Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? . Cóż. – Pani Robinson? – Tak. Rany boskie. – Okej. z tego masz już szóstkę.. Rumienię się. Ma na myśli listę czy tylko szampana? Czy z tym całym szampanem chodzi o coś więcej? – Zabawki erotyczne? Wzruszam ramionami... i ponownie opróżniam filiżankę. jak? Marszczę brwi.340 – Z mężczyzną? – Nie. patrząc na listę.. Przechodzi do dalszych punktów na liście. nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. dumna jak paw. – Jeszcze? – Jeszcze. a moja z zadowoleniem. Nigdy nie uprawiałem seksu z mężczyzną. – I kiedy napełnia mi filiżankę. nagle przypominam sobie naszą wcześniejszą rozmowę. połykanie nasienia.

– Nie mogę się powstrzymać od okazania urażonych uczuć. Uwierz mi. na opakowaniu? – Marszczę nos z niesmakiem. potrząsając głową.. – Jakiś problem z zabawkami? – Nie – rzucam. Wybacz mi. – I odsyłam cię do stosunku analnego wymienionego powyżej. – Jajka? – pytam przerażona. Szkolenie. szare i szczere. – Nie prawdziwe. – Wybacz mi. Nigdy nie rozmawiałem o tym tak szczegółowo. tego typu przedmioty. Zaciskam usta. że wydaję ci się zabawna. Nie chciałem się śmiać.. – Och. co opisano – Tak – uśmiecha się. Jesteś po prostu taka niedoświadczona. jajka. . – Przepraszam. – Cieszę się. Przestaje się śmiać. panno Steele. A co się kryje pod „Inne zabawki”? – Koraliki.. przepraszam – stara się wyglądać na skruszonego.. – Śmieje się głośno. – Anastasio – przymila się.341 • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analne – Zatyczka analna? Czy służy do tego. – Jego oczy są duże. ale w jego oczach nadal czai się rozbawienie.

och. a ja i tak mam cię tylko na krótko. Dobra zabawa. Czytam listę. To zabiera dużo czasu. – Nie każ mi tego robić kolejny raz – ostrzega.342 Rozluźniam się trochę i pociągam łyk szampana.. – Okej. Coś jeszcze? – Nie śmiej się ze mnie. że nie będę mogła . – Rozpórka to kołek z kajdankami na kostki lub nadgarstki. Bałabym się. – Wpatruje się we mnie. a moja wewnętrzna bogini skacze jak małe dziecko czekające na lody. wracając do listy. Czy krępowanie jest dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/metalowymi elementami – Rozmawialiśmy o podwieszaniu i w porządku. jeśli chcesz to zaznaczyć jako granicę bezwzględną. A ja kulę się w sobie. jest taki władczy.. że nie będę się śmiać i przeprosiłem dwa razy. Co do kneblowania. ale co to jest rozpórka? – Obiecałem. – W takim razie wiązanie – mówi...

– A jak będę używać haseł bezpieczeństwa. – Czy lubisz krępować swoje uległe.. że nigdy nie będziesz musiała ich użyć. mam nadzieję. – Po pierwsze. Nie chcę cię udusić. patrząc na niego. Wpatruję się w niego i coś sobie uświadamiam. – Ja też bym się bał. skoro będę związana? Mój umysł zaczyna być lekko zamglony. zanotuję to sobie. jeśli będę zakneblowana? Nieruchomieje. żeby nie mogły cię dotknąć? Patrzy na mnie. alkohol. . a jego oczy stają się coraz większe. gdybyś nie mogła oddychać.. – To dlatego związałeś mi ręce? – Tak. – Nie lubisz o tym mówić. będziemy używać sygnałów bezpieczeństwa – wyjaśnia. Jakich. – Dobrze. Ale jeśli będziesz zakneblowana. Mrugam. – Denerwuję się na myśl o kneblowaniu.343 oddychać. hmm. – To jeden z powodów – mówi cicho.

wiem... Widzę. – A więc nie masz żadnego punktu odniesienia? – Nie. Pokazuje mi listę. Cholera jasna. nie lubię. ale nie Czerwienię się i patrzę na swoje dłonie. – To nie takie złe. co powiedzieć. – Musisz to robić? – Tak. a ja pociągam łyk. Moja podświadomość ucieka z krzykiem i chowa się za kanapę. – Byłaś karana fizycznie jako dziecko? – Nie. a ja chcę się dowiedzieć. jak myślisz. co myślisz na temat bólu. . – Przygryzasz wargę – mówi poważnie. Tak właśnie funkcjonuję. Natychmiast przestaję. Napełnia ponownie moją filiżankę. Przeanalizujmy metody. Wyobraźnia jest tutaj twoim najgorszym wrogiem. To ta podchwytliwa część. że jesteś zdenerwowana. – Dlaczego? – To nieodłączne. – Więc jakie jest twoje nastawienie wobec doświadczania bólu? – Christian patrzy na mnie wyczekująco.344 – Nie. Chcesz się jeszcze napić? Po alkoholu stajesz się odważniejsza.

prawda? Wzruszam ramionami. – No co ty. – Słuchaj. Będziemy to robić stopniowo. a on pochyla się i całuje mnie w usta. zwiększymy intensywność. rozgrzewając miejsca. – Kwestia kary najbardziej mnie martwi. ale do wszystkiego dojdziemy.345 • Klapsy• Bicie drewnianymi packami• Biczowanie• Bicie laską• Gryzienie• Klamerki na sutkach• Klamerki na genitaliach• Lód• Gorący wosk• Inne rodzaje/metody zadawania bólu – Powiedziałaś „nie” klamerkom na genitaliach. że mi powiedziałaś. – Do łóżka? – Mrugam szybko. a potem zabieram cię do łóżka. nie było tak źle. Anastasio. chcę omówić jeszcze jedną kwestię. a krew w moim ciele zaczyna szybciej krążyć. – Cieszę się. Na razie skreślamy z listy bicie laską. – Mój głos jest bardzo cichy. ponownie czując serce w gardle. W porządku. nie posunę się za daleko. – To część układu. – No. po omawianiu tego wszystkiego chcę . Przełykam ślinę. – Dojdziemy do tego. o których do tej pory nie miałam pojęcia. kochanie. – Albo nie zrobimy wcale – szepczę. To bicie laską boli najbardziej. Anastasio. Kiedy poczujesz się bardziej komfortowo w tym temacie. Blednę.

gdy jesteś moją uległą. Do czego to wszystko zmierza? Ściska mnie za rękę. przyjemność. czy to się uda. Nie wiem. że chcesz więcej. – A widzisz? Poza tym jest coś. – Nie. Może jedna noc w tygodniu. – Christian patrzy nieufnie na moją zdumioną twarz. nagle niepewny. moglibyśmy spróbować.. a moja podświadomość doznaje szoku. jak będzie z rozdzieleniem wszystkiego. – Coś bolesnego? – Nie.346 cię porządnie przelecieć. Nie wiem. Na tobie też musiało to zrobić wrażenie. – Poza czasem. Ale jestem gotów spróbować. – Urywa. przestań wszędzie widzieć ból. Opada mi szczęka. właśnie teraz... To głównie . Dzisiaj mówiłaś. Może się nie udać. – No właśnie. a moja wewnętrzna bogini zaczyna dyszeć. Rany Julek. Nie wiem. co chcę wypróbować. – Pod jednym warunkiem. Christian Grey jest gotów na więcej! Jest gotów spróbować! Podświadomość wychyla się zza kanapy.. co powiedzieć. Czy kiedykolwiek cię skrzywdziłem? Czerwienię się. nadal z wyrazem szoku na twarzy harpii. O rany. Ściska mnie w środku.

Jezu. – Och. samochód. gapiąc się na tę wspaniałą. Ale. Wszystko. Kupił mi. a jeszcze zszokowana. Patrzę na samochód w osłupieniu. ale ja nie mogę zmusić się. ale przeważające uczucie to gniew. Na zewnątrz stoi czerwone dwudrzwiowe. ruszając do drzwi. podnosząc mnie. Tak. z drugiej wdzięczna... soczyście czerwoną nowość.. zupełnie nowy. Przerażenie rośnie mi w brzuchu. – Chodź – wstaje. ten twój garbus jest stary i szczerze mówiąc. starając się zdecydować. skoro tak łatwo jest tę sytuację naprawić. – To dla ciebie. już go kupił. co to jest. – Anastasio. z drugiej strony. sądząc po wyglądzie. przyciągając mnie do siebie i całując moje włosy. co o tym wszystkim myśleć.347 – Jakim? – szepczę. żeby spojrzeć na niego. .. niebezpieczny. gdyby coś ci się stało. – Wspomniałem o tym twojemu ojczymowi. jestem rozgniewana. prowadzi ścieżką w stronę nowego nabytku. co powiedziałam mu o książkach. Wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów – mruczy. Zdejmuje kurtkę i otula mnie nią. Patrzy na mnie. co chcesz. cholera. że w ogóle to zrobił. Patrzy na mnie. Biorąc mnie za rękę. – Tu przerywa. Z jednej strony jestem przerażona. Stoję w milczeniu. Dam ci wszystko. szczególnie po tym. oceniając moją reakcję. Miałam wystarczający kłopot z książkami. Nigdy bym sobie nie wybaczył. Był jak najbardziej za – dodaje. – W głębi duszy wiem. – Przyjmiesz łaskawie mój prezent z okazji zakończenia studiów. kompaktowe audi.

– W porządku. chybione. – Patrzy na mnie ostrożnie. nie kiedy był mały. Na zawsze. jak potrafię. Nie możesz po prostu powiedzieć „dziękuję”? – Ale wiesz. że mi go pożyczasz. On tego nie rozumie! Całe życie miał pieniądze. – Dziękuję panu za samochód – mówię tak słodko. W porządku. Dziękuję. dla mnie to nie jest zbyt wiele. nie wiedząc. że to zbyt wiele. Jak śmiał? Biedny Ray. Czuję się winna z powodu napadu złości. Niedobrze mi. Anastasio. Patrzę na niego z zagniewaną miną. Ta myśl jest bardzo trzeźwiąca i moje nastawienie do samochodu łagodnieje. jak to odebrał mój tato. – Nie.348 Odwracam się i rzucam mu gniewne spojrzenie. Nie dla mojego spokoju ducha. – Wspomniałeś o tym Rayowi? Jak mogłeś?! – Ledwie mogę wydusić z siebie słowa. . Czuję się zażenowana na myśl. co powiedzieć. ale na teraz. I mój pogląd się zmienia. Wzdycha ciężko. nie na zawsze. – Nie. Całuję go pośpiesznie w policzek. otwierając usta z przerażenia. Pożyczam. nie całe życie. tak jak laptop. – Cieszę się. – To prezent. Marszczy brwi. Ma dobre intencje. ale nie złe.

.. rozchylając usta językiem. – A teraz do środka. a drugą zanurzoną w moich włosach. Chwyta mnie za rękę i prowadzi z powrotem do mieszkania. Christian włącza boczne światło i zatrzymuje się. Rozbierzemy cię. bicia laską. Gdy je otwiera.. że jesteś moja i jeśli zechcę kupić ci pieprzony samochód. książek. ostry pocałunek na moich ustach. Zamyka oczy i potrząsa głową. – Całuje mnie namiętnie.349 Chwyta mnie nagle i przyciąga do siebie. to kupię ci pieprzony samochód – warczy. Rany. i już przepadłam. – Ależ z ciebie prowokatorka. pragnę go.. Tak bardzo go pragnę. granic względnych. – Przerażasz mnie. patrząc na mnie. ale jest zły. Jego wzrok jest beznamiętny.. wyraz jego twarzy jest odrobinę łagodniejszy. żeby pokazać ci. szare oczy jak kawałki przydymionego szkła. prosto do mojej sypialni. kryjąc twarz w dłoniach. Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę.. Krew zaczyna mi wrzeć i z pasją odwzajemniam pocałunek. – Przepraszam za książki i samochód – zacinam się. nie bądź na mnie zły – szepczę. nie idąc na żadne ustępstwa. . Ano Steele. pomimo samochodu. z jedną ręką na moich plecach. – Składa szybki. – Proszę. Moja podświadomość znów siedzi za kanapą. gdy jesteś rozgniewany – mówię cicho i wpatruję się w niego. Nadal milczy. – Wykorzystuję całą swoją samokontrolę. żeby nie przelecieć cię teraz na masce tego samochodu.

– Będziesz. całując i ssąc suną przez plecy do drugiego ramienia. pożądanie zastępuje niepokój i przechodząc przez moje ciało. tak że zwisają po prawej stronie. Odwracam się posłusznie. składa delikatne jak piórko pocałunki na ramieniu. na szyi i sukienka opada. podczas gdy usta liżąc. wijąc się na piersi. Nie. pełen oczekiwania. ciemne i tęskne. Jego wypielęgnowany paznokieć delikatnie mnie drapie. – Chcę z ciebie zdjąć tę sukienkę. . tak trudno za nim nadążyć. – Muska nosem skórę za moim uchem i wzdłuż karku. Pochyla się i wącha moje włosy. Palec dociera do skraju dekoltu sukienki z odkrytymi plecami gdzieś w talii i chwytając za górę. Się. moje serce wali jak oszalałe. Tak słodko. staje się płytki. tak że staję plecami przy nim. Do bólu powoli rozpina go. umiejscawia się głęboko w moim podbrzuszu. Podoba mi się. szybki. Odgarnia włosy z moich pleców. – Lubię widzieć twoją nieskazitelną skórę. Czuję na skórze. Jego ręce chwytają za zamek. Musiała. Chwyta za zapięcie materiału u moich stóp. Ruszać – szepcze. Kolejna zmiana nastroju. kałuża – Bez stanika.350 – Odwróć się – szepcze. przyciąga mnie bliżej. jak płonie. – Podoba mi się ta sukienka – mruczy. Jest w tym tak kusząco dobry. Mój oddech się zmienia. Kładzie palec wskazujący na moim karku i boleśnie powoli przeciąga wzdłuż kręgosłupa. Moje ciało rezonuje i leniwie zaczynam poruszać się pod wpływem jego dotyku. całując mnie w kark między każdym słowem. Anastasio. – Pachniesz tak pięknie. Nauczyć. panno Steele.

. by ułatwić mu dostęp do karku... aby wcisnąć piersi w jego wytrawne dłonie. – Podnieś ręce i załóż mi za głowę – mruczy przy moim karku. zmysłową torturę. proszę pana. – Mhm... ciągnąc delikatnie. Przechylam głowę na jedną stronę.. . – Kontynuuje powolną. prawda? – Mhm. Moje dłonie wplatają się w jego miękkie. a sutki twardnieją pod tym dotykiem. – Powiedz mi. – Tak.351 Jego ręce sięgają do przodu i obejmują moje piersi. – Tak. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu w ten sposób? – szepcze. co ja z jego włosami. panno Steele. Jęczę. co? – Tak. – mruczy za moim uchem i zaczyna pociągać sutki swoimi długimi palcami. Wyginam plecy w łuk. gdy to doznanie odzywa się ostro w moim kroczu. robiąc to samo. a sutki stają się jeszcze twardsze... Natychmiast wykonuję polecenie i moje piersi unoszą się wprost w jego dłonie. seksowne włosy i bardzo delikatnie pociągam za nie. – Podoba ci się.

Jęczę. – Szczypie mnie mocno. – Więc może jednak nie pozwolę ci dojść. Jestem zaskoczona.. i od tyłu. Palce zaczepiają się z tyłu o moje majtki.. Wzdycham. Mój oddech przyspiesza. ocierając się o jego przód. a moje ręce wczepiają się w jego włosy i ciągną mocniej. abym je mogła zobaczyć. żeby dojść – szepcze. – O tak. Och nie. – Zwraca uwagę swoich palców ponownie na moje sutki. . – Dasz radę – zachęca mnie łagodnie. Mam na sobie jedynie buty. – Smakujesz tak dobrze. Ocieram się o niego pośladkami.352 – Grzeczna dziewczynka. czując tę cudowną. co to oznacza? Mój mózg rejestruje wszystko przez mgłę palącego pożądania. a jego dłonie wędrują w dół do moich bioder.. odwracając mnie twarzą do siebie. a kciuk przebija się przez materiał. ugniatając. a on delikatnie gryzie i pociąga płatek mojego ucha. Czuję go przy sobie. powoli wkłada we mnie palec. to znaczy czółenka Kate na wysokim obcasie. – Myślę. Jego ręce zamierają. panno Steele – wzdycha. Nigdy nie rozbierałam mężczyzny. ciągnąc. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. poruszając na boki. ostrą przyjemność wymieszaną z bólem. – Rozbierz mnie – rozkazuje cicho. skręcając. Wkłada sobie palec do ust. moja słodka dziewczynka jest całkiem gotowa – szepcze. rozciągając je. Jego ręce wędrują do mojej kobiecości. Czuję na karku. – Poza tym zdenerwowałaś mnie dzisiaj.. że jeszcze nie jesteś gotowa. a moje ciało zwija się w konwulsjach. rozrywając je i rzucając przede mnie. jak się uśmiecha.

będziesz musiała mnie dotknąć. szybko.. upadając. Mrugam szybko. aby rozpiąć dżinsy.. Ty rządzisz. Ściągam mu buty. Wchodzę na łóżko i siadam na nim okrakiem. mogę dotykać w ubraniu. tyle możliwości. Otwieram usta ze zdziwienia.. cały mój.. cudownie. – Co ze mną zrobisz? – drażni się. Od czego zacząć? Sięgam po Tshirt. O matko. niezdarnie. Do tego...353 O rany.. – To efekt. – Jego oczy płoną z podniecenia. – Chcę być w tobie. – O nie. pożądaniem i czystą brawurą Steeleów popycham go na łóżko. Zdejmij mi dżinsy.. Zamyka oczy i wysuwa biodra w moją stronę. uśmiechając się przebiegle. ale on chwyta mnie za ręce i potrząsa głową. Wewnętrzna bogini zaraz eksploduje. Nabieram powietrza i obejmuję go palcami. Bierze moją dłoń i kładzie na swoim członku.. Moja wewnętrzna bogini warczy.. Och. kierowana frustracją.. a to nowość. Och. a Christian uśmiecha się szeroko. Śmieje się. panno Steele. a ja. czując włosy na jego jakże rozkosznej ścieżce. co zaplanowałem. . Nie T-shirt. Wygląda. i zaraz potem skarpetki. wkładając palce pod materiał na brzuchu. jaki u mnie wywołujesz. – Będziesz musiał nauczyć się nie ruszać – rugam go i pociągam za włosy pod palcami. ja rządzę.. Wpatruje się we mnie wzrokiem rozświetlonym radością i pożądaniem. a ja zwycięsko patrzę na niego z góry.

prezerwatywa – szepcze. O święty Barnabo.. a cała wesołość nagle znika. z małymi problemami. z zaciśniętymi ustami. patrząc na jego twarz.. jest cały mój i mogę się nim bawić. Jego skóra jest tak gładka i miękka. Czuję taką moc. hmm.. wpychając go aż do gardła. – Co teraz zrobisz? – szepcze.. Pochylam się. spokojnie – jęczy. to takie podniecające. a oczy mu płoną. jeśli przygryzasz wargę – ostrzega i unosi biodra do góry. Skopuje ubrania na podłogę.. Ssę go mocno. Ma otwarte usta. Zastyga pode mną. tak że mogę ściągnąć spodnie i bokserki za jednym razem. Marszczę brwi.. a w jego głosie pobrzmiewa rozbawienie. mmm. Dwie! Moje nadmiernie pożądliwe palce sięgają do guzika i rozpinają go. Dotykam go.354 Wydaje syk i uśmiecha się do mnie. Cieszę się jak dziecko. a ja przesuwam usta w górę i w dół. a włosy rozsypują się wokół mnie i już jest w moich ustach. Rozpinam rozporek i staję przed problemem zdjęcia mu spodni. Jego usta układają się w literę O.. drażnić i sprawdzać go ustami i językiem. uuu.. jeszcze . Jestem więcej niż podniecona. – Tak. co za smakowite połączenie. Poruszam nimi i ciągnę. a jego biodra podskakują pode mną. patrząc na jego wyraz twarzy. Ana. panno Steele – mruczy. gdy go dotykam. Zamyka oczy. ale ledwie drgną.. Czy to może być aż tak trudne? – Nie mogę się nie ruszać. – W mojej kieszeni. – Jakaż rozochocona panna Steele – mruczy. Wyławiam dwie foliowe paczuszki i kładę na łóżku koło jego biodra. – Jezu.. i twarda. Powoli szukam w kieszeni. gdy gwałtownie wciąga powietrze. uwalniając go.

Żadnego powietrza na końcu tego drania – dyszy Christian. unosząc mnie nieznacznie. Anastasio – jęczy. drugą zaś się podpiera. .. a on siada nagle i patrzymy na siebie nos w nos. Podziwiam swoją pracę ręczną i jego. Och. a patrzenie na niego jest bardzo. dobijasz mnie. O rany. Nie chcę dojść. – Twoja niewinność i entuzjazm są takie rozbrajające – sapie.. wykonuję jego polecenie. – A teraz chcę się w tobie zagłębić – mruczy. – Chryste. Bardzo powoli. mocno się koncentrując. To właśnie musimy zrobić. ale czując dezorientację. – Stop. jakby ktoś wyrwał jej z ręki loda. po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie. zatrzymaj się. – Ty na górze. Patrzę na niego onieśmielona. mrugając i dysząc jak on. Siadam. by umiejscowić się pode mną. że to ja rządzę? Moja wewnętrzna bogini wygląda. bardzo pobudzające. – Załóż to – podaje mi foliową paczuszkę. Naprawdę jest niezłym okazem mężczyzny. – O tak – szepcze i oplata jedną ręką moje biodra. – Ściśnij koniec i zroluj do dołu. Ana.355 i jeszcze. Myślałam. jak? Rozrywam ją i już trzymam w palcach lepką prezerwatywę.

obfita pełnia. Jęcząc. przejmującym i przepełniającym uczuciem.. Weź mnie za ręce – szepcze chrapliwym. – Tak. Och.. dół. Anastasio... a on podnosi miednicę. Oddech jest nierówny. podobnie jak mój. Jego oczy płoną w dzikim oczekiwaniu. wszędzie. Jest mój.. i w zachwycie widzę.. a ja jęczę. o rany – doznanie promieniuje przez moje podbrzusze. niskim głosem. jak chcesz. góra. co chcę. cudownym. Pomiędzy moimi urywanymi oddechami ta głęboka. – Ty się poruszaj.. – Tak jest głęboko – mruczy.. góra.. kochanie. odrzucam głowę do tyłu. podbijając mnie znów do góry. zanurzony do końca. i trzyma mnie na miejscu przez sekundy. I jest we mnie.. wpatrując się uważnie w moje oczy. on na mnie. Ja rządzę. w górę i w dół. minuty. jak on zachwyca się mną... gdy mnie rozwiera.. moje włosy opadają na plecy... dół. Chwytam jego ręce jak koło ratunkowe.356 Jęczę. To gwałtowne odczucie pulsujące w ciele szybko narasta. proszę. Jednocześnie wygina się i kołysze biodrami.. który jest taki seksowny. Ja go pieprzę. a ja jego. wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim.. Ta myśl popycha . Łapiemy rytm. i jest tak. gdy opadam na dół.. Cholera! – Jeszcze – szepczę. Leniwie się uśmiecha i robi. znów i znów. nie mam pojęcia.. dobrze. poczuj mnie całego – jęczy i na chwilę zamyka oczy. Delikatnie odpycham się od niego i opadam z powrotem. a on bardzo powoli opada z powrotem na łóżko.. patrzę na niego.

na skraj przepaści i dochodzę. tam gdzie nie ma granic względnych i bezwzględnych. z zaciśniętymi ustami dochodzi cicho. . Chwyta moje biodra i z zamkniętymi oczami. Opadam na jego klatkę piersiową. odchylając głowę w tył. napełniona nim. krzycząc nieskładnie. gdzieś pomiędzy fantazją a rzeczywistością.357 mnie.. jak obciążoną betonem..

jakimś drogim żelem pod prysznic i co najlepsze – najbardziej uwodzicielskim zapachem na tej planecie. Po prostu tego nie rób. że musi istnieć ta bariera w postaci materiału T-shirta. wpatrując się w jego szare oczy. Sięga szybko i chwyta moją dłoń. Anastasio. Trącam go nosem.. z głową na jego piersi. – No więc podstawy mamy już chyba przerobione. pragnę bez końca wdychać tę upojną woń. a potem odsuwa się i siada. silny. wyciągam rękę i kładę na klatce piersiowej. zapachem Christiana.. Płynę.. tak że patrzy teraz na mnie z góry.. podnosząc ją do ust i słodko całując. Przekręca się. ale zaraz łagodzi ten gest.. o rety. jak ktoś cię dotyka? – pytam szeptem. żałując. I jestem ostro porąbany. Jest twardy. Nie chcę cię obarczać szczegółami. a ton głosu ma . Mrugam powiekami... kończyny mam lekkie i ospałe. Och. dobrze? – Pociera nosem o mój nos. jestem zupełnie wykończona..358 ROZDZIAŁ SZESNASTY Powoli świat zewnętrzny przypuszcza atak na moje zmysły i. – Nie rób tego – mruczy. a on pachnie po prostu bosko: świeżym praniem. cóż to za atak. Leżę na Christianie. – Bo skrywa się we mnie pięćdziesiąt odcieni szarości. A gdy reszta mego ciała schodzi na ziemię. po czym całuje mnie lekko.. Nie mam ochoty się stąd ruszać.. ta szczerość jest rozbrajająca. – Czemu nie lubisz. – Pierwsze lata życia miałem bardzo trudne. Pierwszy raz go tam dotknęłam. Co ty na to? Wygląda na bardzo z siebie zadowolonego.

tak jak on ma w zwyczaju. nie wziąłeś pod uwagę mojej średniej ocen. – Przez sen? – To mnie obudziło. jakby właśnie odhaczył kolejny punkt na liście rzeczy do zrobienia. Ale Christian nie chce się tym ze mną dzielić. On nic nie mówi.359 rzeczowy. – Masz mi coś do powiedzenia? – pyta surowo. iż pozwoliłeś mi przejąć kontrolę. – Uśmiecham się nieśmiało. i z ogromnym wysiłkiem uśmiecham się do niego. a on patrzy na mnie uważnie. . Mam kłopoty? – Szczytowałam przez sen. – Zakrywam ręką oczy. to cóż. – Jeśli sobie wyobrażasz. – Panno Steele. że uznałam. że na jego twarzy maluje się rozbawienie. – Och? Cholera do kwadratu. On je liczy! Marszczy brwi. Zerkam na niego znad ręki i widzę. nie jesteś tylko ładną buzią. Jednocześnie rumienię się i mrugam powiekami. znowu wpadając w żartobliwy nastrój. Do tej pory miałaś sześć orgazmów i wszystkie to moja zasługa – oświadcza chełpliwie. – Rano miałam sen. To takie frustrujące – tak bardzo bym chciała dowiedzieć się czegoś więcej. Z kolei ja cała jestem w rozsypce po tej uwadze o pierwszych latach życia. – Ale dziękuję za te złudzenia. Przechylam głowę. Cholera.

Nachyla się. całuje lekko. Chwytam spodnie od dresu i krótką bluzeczkę. I jak małe dziecko przez chwilę myślę. – Anastasio. O nie. – No to jest dla ciebie nadzieja – mruczy. A co ci się śniło? Cholera. gdyby było inaczej. Sprawdzam szybko godzinę – dopiero za dwadzieścia dziesiąta. a potem wstaje i podnosi bokserki. Zbiera się do wyjścia. Ja też wyskakuję z łóżka. – Mam wiele szpicrut. – Miałeś szpicrutę. – Z brązowej plecionej skóry? Śmieje się. – Naprawdę? – Tak. – Nie. to i on nie widzi mnie.. Odsuwa mi rękę. – Policzki mam purpurowe. że skoro ja go nie widzę. – Co robiłem? Ponownie zasłaniam oczy. co robiłem? Nie zadam ci tego pytania po raz kolejny. Co mogę zrobić? . żeby wychodził. ale na pewno da się taką załatwić. następnie siadam po turecku i go obserwuję. Nie chcę.. – Ty.360 – Zdziwiłbym się.

– W przyszłym tygodniu.. to przecież sprawy intymne. – Musisz pomyśleć o antykoncepcji. i patrzy na mnie wyczekująco. . Siada na łóżku. Jest taki apodyktyczny.361 – Kiedy masz miesiączkę? – Przerywa moje myśli. Że co? – Nie znoszę zakładać tego paskudztwa – burczy. – No więc? – pyta. że na pewno spotkam się z nim w niedzielę. – Mogę poprosić mojego. Podnosi prezerwatywę. w niedzielę rano. zanim zjawisz się u mnie. kiedy nie odpowiadam. jakby czekał na moją opinię dotyczącą pogody. Dam ci znać. Marszczy brwi. – Okej. Kuźwa. po czym kładzie ją na podłodze i wciąga dżinsy. o której godzinie. Albo możesz się z nim spotkać u mnie.. – U ciebie. Jak wolisz? A więc znowu będzie za coś płacił. – Wbijam wzrok w dłonie. by założyć skarpetki i buty. aby przyszedł cię zbadać do twojego mieszkania. ale to akurat ma na celu jego korzyść. – To oznacza. – Masz swojego lekarza? Kręcę głową. Wróciliśmy do fuzji i przejęć – kolejna zmiana nastroju o sto osiemdziesiąt stopni.

Patrzy na mnie ciepło. Mam śliczny nowy samochód. – Patrzy na mnie z rezerwą. że będziemy ze sobą szczerzy. Wystarczy trochę wina i zaczynasz mówić.362 – Wychodzisz? Nie idź. żebyś szczerze się ze mną komunikowała. – Czemu? – Bo generalnie za dużo myślisz i jesteś równie powściągliwa jak twój ojczym. a chcę. . że trochę za dużo wypiłaś. o czym myślisz. że zawsze jesteś ze mną szczery? – Staram się. – Tak. Ale myślę. – To już bardziej mi się podoba. – Celowo poiłeś mnie alkoholem? – Tak. – Uda nam się tylko pod takim warunkiem. – A ty uważasz. W przeciwnym razie zamykasz się w sobie i nie mam pojęcia. In vino veritas.. – Ja mogę cię odwieźć. Dlaczego? – Jak wrócisz do hotelu? – pytam cicho. proszę. – Taylor po mnie przyjedzie. Anastasio. Zostań ze mną.. Oboje.

Powoli kiwa głową. – Nieprzyjemnie? To znaczy? – Och. a potem na jego twarzy pojawia się uśmiech. no wiesz. – Mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. ale niewykluczone. . Jego uśmiech jest zaraźliwy. Więc mogłabym to przeciągać. pewnie tak. – Bawić? – O kuźwa. nie podpisując jej? Christian przygląda mi się badawczo. porwanie. – Anastasio. a potem uśmiecha się szeroko. Uśmiecha się wesoło. Do zobaczenia w niedzielę. pościgi samochodowe. że jesteś gotowa. – Och. Muszę iść. Ale to dopiero po podpisaniu umowy. że nie zniósłbym tej presji. Przygotuję dla ciebie poprawioną wersję umowy. żebyś został i wykorzystał to. a potem naprawdę możemy zacząć się bawić. dzisiejszego wieczoru przekroczyłem tak wiele granic.363 – Chciałabym. – Biorę do ręki drugą prezerwatywę. eksplozje. – Cóż. żebym miał pewność. Serce podchodzi mi do gardła. – Chciałbym odegrać z tobą jakąś scenkę. – I co wtedy? – Moja wewnętrzna bogini obudziła się i teraz uważnie słucha.

– Tak więc nie masz wyboru – podsumowuje sardonicznie. jeśli znowu przewrócisz oczami? Jasny gwint. Siada na skraju łóżka. Anastasio Steele. – Nie rozumiem. – O tak. . – A mnie się wydaje. – Mocno wali mi serce. O kuźwa. – A potem kontrola całą dobę na okrągło.364 uwięzienie. podnieca mnie to. – Wznoszę oczy do nieba. – Porwałbyś mnie? – O tak. czy ty przewróciłaś właśnie oczami? Cholera. Co mówiłem. – Przetrzymywał wbrew mojej woli? – Jezu. że jest podniecony tą myślą. że zrobię. – Och. – Nie – piszczę. – Kiwa głową. – Na to wygląda. Czy on mówi poważnie? – Byłabyś uległą dwadzieścia cztery godziny na dobę. – Oczy mu błyszczą i wyraźnie czuć. – Szczerzy zęby. że tak. – Chodź tutaj – mówi cicho.

– A teraz wstań. Nagle mnie chwyta i przekłada przez kolano. – Połóż ręce obok głowy – nakazuje. Jednym płynnym ruchem przesuwa mnie tak. wpatrując się w niego. pulsujące pożądanie. Dostaniesz klapsy. że klatką piersiową opieram się o łóżko obok niego. Niepewnie opuszczam nogi.365 Blednę. a lewe ramię kładzie na karku. czy dam radę stać. Oczy mu płoną. Christian przygląda mi się. co wtedy zrobię. – Powiedziałem ci. nogi mam jak z waty. Krew szybciej krąży mi w żyłach. Powoli przesuwam się w jego stronę. Podświadomość jest równie sparaliżowana jak ja. a potem szybko i ostro cię zerżnę. O kurwa. Głos ma cichy. Jezu. a potem co? Koniec? Jestem tego pewna... – Nie należę do ludzi cierpliwych. W podbrzuszu czuję narastające. groźny i jest to cholernie podniecające. – Grzeczna dziewczynka – mruczy. tak że nie jestem w stanie się ruszyć. Głośno oddycham. Wygląda na to. Och. A ja dotrzymuję słowa. on mówi poważnie. Podnoszę się z wahaniem. Powinnam uciec? Mam mu pozwolić to zrobić czy odmówić. czy on nie może tego przyspieszyć? Nie jestem pewna. a ja podaję mu prezerwatywę. czekając. . – Czekam – mówi. ale i podniecona. przestraszona. – Nie podpisałam jeszcze – szepczę. na litość boską.. „Zrób to!” – błaga moja wewnętrzna bogini. Siedzę. Prawą nogę zarzuca na moje nogi. w zupełnym bezruchu.. że jednak przyda się ta gumka. Kurde. Wyciąga rękę.

kurwa. ale jego druga dłoń wędruje między moje łopatki. Znowu mnie głaszcze tam. – Inaczej wlepię ci jeszcze więcej klapsów. Aż nagle jego dłoń znika. a za chwilę znowu klaps. Poniżające. że to uprzejme? – Nie.. mocne uderzenie. Próbuję uciec przed ciosami – w moim ciele szaleje adrenalina. raz za razem.. Uderza mnie znowu i znowu. Zmienił mu się oddech – jest głośniejszy. Nie wydaję z siebie żadnego dźwięku. przesuwając po nich dłoń. zrozumiano? Bardzo powoli opuszcza mi spodnie. gdzie uderzył. Ależ to. Muszę się koncentrować. Ależ to poniżające. Ledwie jestem w stanie oddychać. i uderza mnie – mocno. Aua! W reakcji na ból otwieram szeroko oczy i próbuję wstać. – Bo przewróciłam oczami – szepczę.366 Natychmiast wykonuję to polecenie. udaremniając uwolnienie. – Nie ruszaj się – warczy. Głaszcze mnie teraz. – Zrobisz to jeszcze raz? – Nie. boli. krzywiąc się z bólu. Głaszcze je. czy to będzie bolało? Kładzie rękę na moich nagich pośladkach. – Dlaczego to robię. – Dostaniesz klapsy za każdym razem. bardziej urywany. przerażające i podniecające. – Uważasz. Serce mam w gardle. Cholera. I tak to idzie: pieszczota. aby znieść . Anastasio? – pyta. gdy to zrobisz.

. i jeszcze. Strasznie mnie pieką. A teraz cię zerżnę. aby przestał.. Znowu uderzenie. – W jego głosie słyszę podziw. – Poczuj to. Anastasio. – Nikt cię nie słyszy. jak bardzo twoje ciało to lubi. Moje ciało krzyczy oburzone tą bezlitosną napaścią. – Dopiero się rozgrzewam. Szybko wsuwa palce i wysuwa. Nie robię tego jednak. maleńka. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. a potem delikatnie głaszcze. Wydaję okrzyk bólu. Nawet się nie zorientowałam. Jęczę. Mam ochotę błagać go. Znowu mnie uderza. Gładzi delikatnie moje pośladki. Anastasio. I uderza mnie jeszcze raz. Nie ma mowy. Nie chcę dać mu satysfakcji. Nagle wsuwa we mnie dwa palce. tylko ja.. Boli mnie twarz. że w myślach liczę klapsy. a ja czekam. – Wystarczy – dyszy chrapliwie. Christian kontynuuje swój niesłabnący cykl przemienny. tak bardzo ją wykrzywiam. Przekonaj się.. Nagle jego palce znikają. kompletnie mnie tym zaskakując.367 ból. a potem znowu następuje uderzenie. Christian nie uderza dwa razy w to samo miejsce – co potęguje jeszcze ból. Krzyczę jeszcze sześć razy. – Aaa! – krzyczę przy dziesiątym uderzeniu. gdy tak próbuję złagodzić to wyczerpujące doświadczenie. Jesteś dla mnie wilgotna. Połączenie mocnego klapsa i czułej pieszczoty jest otępiające. To się robi coraz trudniejsze do zniesienia. – Dobra robota. Głaszcze mnie. Razem osiemnaście klapsów. Myśli zamierają..

Cóż. Ana! – woła głośno Christian. Słucham?! A mam w ogóle jakiś wybór? Sekundę później jest już we mnie. wsparta na łokciach. jest nieopisanie cudowne. – Och. O rany. To wcale nie było takie złe. także dochodząc. mocno tuląc. coraz szybsze. NIE. dzikie.368 – Następnym razem każę ci liczyć. jak rozpina rozporek i rozrywa foliową paczuszkę. A potem czuję to znajome zaciskanie w podbrzuszu. czekając. Możesz szczytować – mruczy. Moja wewnętrzna bogini jest wykończona. gdzie ta gumka? Sięga po prezerwatywę.. No dobrze. To. tak że leżę teraz na brzuchu.. trzymając mocno moje biodra. przynajmniej nic nie mówi. Sieje spustoszenie w moich zmysłach. aż nasze oddechy się uspokoją. Wydaję głośny jęk. maleńka – dyszy. co czuję. Leżymy. Znowu leżę na jego klatce piersiowej. a potem popycha mi nogi tak. Ale tym razem nie mam siły. – Och... Christian porusza się. a potem unosi mnie delikatnie. pociąga mnie do góry i skrywa twarz w moich włosach. – Witaj w moim świecie. poniżające i zapierające dech w piersiach.. pada obok mnie. gdy wlewa się we mnie. Ciężko dysząc. – Teraz cię przelecę. aby unieść rękę i poczuć go. i moje zdradzieckie ciało eksploduje w szaleńczym.. Christian zatapia nos w moich włosach i wciąga głęboko powietrze. Słyszę. że klęczę. przeżyłam. . wstrząsającym orgazmie. w szybkim tempie nacierając na moje biedne pośladki. wypełniając szybko sobą. Delikatnie pieści mój obolały tyłek. Czule gładzi moje włosy. Ściąga zupełnie moje spodnie.

– Gdzie macie łazienkę? – Na końcu korytarza po lewej stronie. że on się cieszy. mała – szepcze z radością. Wstaje.369 – Dobra robota. – Muszę iść. – Powinnaś spać otulona jedwabiem i satyną. – Lubię swoje dresy – burczę. – Pochyla się nade mną i całuje lekko w czoło. – W porządku – odpowiadam szeptem. – Zobaczymy – mówi. Nie chcę mówić niczego więcej. udając irytację. Pociąga za ramiączko mojej bluzeczki. Całuje mnie delikatnie. Nic z tego nie rozumiem. Zabiorę cię na zakupy. – Wszystko w porządku? – pyta łagodnie. Boli mnie pupa. – W tym właśnie sypiasz? – pyta miękko. Zastanawiam się nad odpowiedzią. . choć jestem wykończona. Leżymy tak przez kilka minut. śliczna dziewczyno. kto wie. Jego słowa otulają mnie niczym miękki. – Tak – odpowiadam sennie. Ale poza tym. cała promienieję. puszysty ręcznik z hotelu Heathman i taka jestem zadowolona. godzin. i chyba się w tym czasie zdrzemnęłam.

ja też lubię. Nadal zrobiłabym wiele. Wpatruję się zamiast tego we własne dłonie. – Anastasio – rzuca ostrzegawczo i mam ochotę przewrócić oczami. Ale z drugiej strony owszem. Wraca Christian. ale szybko się powstrzymuję. Nic mi nie będzie. aby czegoś takiego uniknąć. Skrywam twarz w dłoniach. Siadam sztywno i wkładam spodnie. Do zmywania makijażu i do łagodzenia zbitego tyłka – kto by pomyślał. Pamiętam. Strasznie jestem skonsternowana własną reakcją. postorgazmiczną satysfakcję. Nie rozumiem i już.. Ponownie naciąga mi spodnie. a potem z ostrożną czułością wsmarowuje ją w moją pupę. .. Nie mogę powiedzieć. – Lubię cię dotykać – mruczy i muszę mu przyznać rację. Pozwól. jak majtasy ladacznicy” – stwierdza z rozgoryczeniem moja podświadomość. że wetrę ci ją w pośladki. Christian siada i delikatnie znowu opuszcza mi spodnie. Christian wylewa oliwkę na dłoń. dziwną. że ten produkt może mieć tyle zastosowań. Słucham? – Nie. „W górę i w dół. Nieprzyjemnie się ocierają o mój piekący tyłek. Staję przodem do łóżka. Jak to możliwe? Naprawdę tego nie pojmuję. kończąc. teraz czuję tę bezpieczną. – Znalazłem oliwkę dla dzieci. W myślach mówię jej. – Proszę bardzo – mówi. gdzie ma sobie pójść.370 Podnosi drugą prezerwatywę i wychodzi z sypialni. jak powiedział – nie mam pewności kiedy – że o wiele lepiej bym się poczuła po porządnym laniu. jak to robi. ale teraz. że mi się to podobało. Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy.

Popatrz na mnie. Jej głos to balsam na moją duszę. – Do niedzieli – szepcze do mych ust i te słowa są zarówno obietnicą. Nie jest to łatwe. w którym spędzę już tylko dwie noce. unikając kontaktu wzrokowego. że Christian patrzy na mnie zdziwiony i jednocześnie zachwycony. a potem wsiada do wielkiego czarnego audi. Wiem. – Wychodzę. I widzę. jak i groźbą. – Nie musisz zadzwonić po Taylora? – pytam. ale w końcu mi się udaje. – Taylor czeka tu od dziewiątej. – Odprowadzę cię. którą jestem? Wiem. – Nie rozpłakałaś się – mówi cicho. Bierze mnie za rękę i idziemy razem do drzwi. – Skarbie. czuję się w swoim towarzystwie samotna i nieszczęśliwa. jak się oddala. po raz pierwszy. że jest późno.371 Zerkam na budzik. Czy tak bardzo oddaliłam się od osoby. Naprawdę się cieszę.. Patrzę. Było mi tu dobrze przez prawie cztery lata. – pyta . – Nadal nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. a potem bierze mnie nagle w objęcia i gorąco całuje. A jednak dzisiaj.. że jej tu nie było i nie słyszała moich krzyków. ale postanawiam zadzwonić do mamy. Zamykam drzwi i stoję bezradnie w salonie naszego mieszkania. Będę musiała stać. Na szczęście Kate jeszcze nie wróciła. Pewnie jest na kolacji z rodzicami i Ethanem. Nie ogląda się. Dziesiąta trzydzieści. że pod powiekami czeka cała studnia łez. co słychać? Jak uroczystość? entuzjastycznie. Co ja wyprawiam? Nawet nie mogę usiąść i się porządnie wypłakać.

– Ana. Biorę głęboki oddech. Oho. że tak późno dzwonię – szepczę. chodzi o mężczyznę. Nie chcę jej martwić.. chciałam jedynie usłyszeć twój głos. proszę. powiedz mi. – Nic. skarbie. – To nie tak. mamo. Tak mi przykro. że się o mnie troszczy. – Zadurzyłam się w jednym facecie. Och. Pragnęłam jedynie porozmawiać z kimś silnym. Tak często płaczę ostatnimi dniami. Po moich policzkach zaczynają płynąć nieproszone łzy. – Och. Ana – mówi i słyszę w jej głosie ból. szkoda. . – Głos ma miękki i pocieszający i wiem. – Ana. mamo. inna planeta. z mężczyznami nie jest łatwo. martwisz mnie. a on jest zupełnie inny niż ja i nie wiem. A więc w końcu się zakochałaś. – A może jednak? Cholera.. czy powinniśmy być razem. że nie mogę być teraz przy tobie. Jak długo się znacie? Christian to zdecydowanie inny gatunek. – Proszę. – Och.372 – Przepraszam. że nie mogłam przyjechać na uroczystość rozdania dyplomów. – Co on ci zrobił? – pyta niespokojnie. Przez chwilę milczy. kochanie. co się dzieje? Proszę. – Ana? Co się stało? – Głos ma teraz poważny. To zupełnie inny gatunek.

Przydadzą ci się krótkie wakacje. Bob także chętnie by się z tobą zobaczył. – Skarbie. mamo. – Mamo. . Kusząca perspektywa. Uciec do Georgii. Po prostu dobrze się baw. proszę. by ten mężczyzna zawrócił ci w głowie. trochę już na to za późno. wydajesz się taka nieszczęśliwa. nie pozwól. Ana. że płakałam. koktajlami. muszę kończyć. kocham cię. Jesteś stanowczo za młoda. to strasznie krótko. Spojrzysz na wszystko z innej strony. Rzednie jej mina. kiedy dostrzega. Czy on jest mnie wart? To ciekawe. Tak ciężko pracujesz. Nie da się kogoś poznać w tak krótkim czasie. Nacieszyć się słońcem. Rozłączam się i staję twarzą w twarz z rozgniewaną Kate. Trzymaj się ciepło. – Tak. jej kochającymi ramionami. Dziękuję. – W poniedziałek mam w Seattle dwie rozmowy w sprawie pracy. Dobrym humorem mamy. – Ana. Tęsknię za tobą. tak bardzo. dopóki nie zdecydujesz. Otwierają się drzwi i wchodzi uśmiechnięta Kate. Przyjedź do nas. Cóż. Nigdzie się nie spiesz i trzymaj go nieco na dystans. czy jest ciebie wart. Zastanowię się nad przyjazdem. skarbie. skarbie. – Skarbie. Zawsze się zastanawiam. ja też cię kocham. – Och.373 – Prawie trzy tygodnie. czy to ja jestem warta jego. kochanie.

mile zaskoczona. jaki wczoraj wykręciłaś. Podchodzę do niej ostrożnie. Hmm.. Nie przychodzi jej do głowy. – Powiedz mu.374 – Czy ten nieprzyzwoicie bogaty popierdoleniec znowu doprowadził cię do łez? – Nie. tajemniczych. – Siadaj. Och.. gdybyś była moja. by je dostrzec. – I to całkiem niezłego. Uśmiecham się nieudolnie. siedzenie. Ana. niejednoznacznych odcieni szarości. czarno-biały. Siadam ostrożnie.. aby to zakwestionować. żeby spadał na drzewo. przez tydzień nie mogłabyś siedzieć po takim numerze. Świat Katherine Kavanagh jest bardzo prosty. Witaj w moim świecie. ale byłam zbyt naiwna czy zauroczona. eee. Masz straszne wahania nastroju.. Nigdy nie sądziłam. Napijmy się wina. tak. – Wszystko w porządku? – Przewróciłam się i stłukłam sobie tyłek. Myślami wracam do tamtego poranka w Heathmanie: Cóż. Tak powiedział i wtedy byłam w stanie się skupić wyłącznie na należeniu do niego. że uznam to za błogosławieństwo. – Zerka na butelkę. pogadamy. ponieważ jestem jedną z najbardziej niezgrabnych osób w stanie Waszyngton. odkąd go poznałaś. Nie ma w nim nieuchwytnych. Sporo się pojawiło sygnałów ostrzegawczych. że aż tak nie boli. patrząc z obawą na kanapę... trochę. piliście szampana. Nigdy cię nie widziałam w takim stanie.. które zapełniają mój świat.. Wraca Kate z butelką czerwonego wina i czystymi .

a potem sprawdzam to podłe urządzenie. Myję zęby. – Ana. Słyszę nowinę. Nie będzie smakować tak dobrze jak Bolly. – Podaje mi jedną i nalewa wina. że jest zadurzony na amen. Cóż. W tamtym namiocie nie mógł oderwać od ciebie wzroku. Po dwóch filiżankach wina postanawiam iść do łóżka.. że tego nie rozumiem. po czym sięga po telefon. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty Data: 26 maja 2011. Będzie to musiał jakoś przełknąć. – Kate. zbyt wiele przy tym nie ujawniając. Nie sądzę. Nie mogę z nią o tym porozmawiać. Przyjemnie siedzieć i słuchać jej trajkotania. Jak ci minął wieczór? – pytam. to skomplikowane. . Marszczę brwi.. że po wakacjach Ethan może zamieszka z nami. obserwował cię jak jastrząb. aby zadzwonić do Elliota. Jest mejl od Christiana. Choć prawda jest taka. jeśli ten palant ma problem z zaangażowaniem się. – Proszę bardzo. Jesteś po prostu niesamowita. 23:14 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. ale może ma jakiś dziwny sposób okazywania uczuć. Obstawiałabym. by Christianowi się to spodobało. Ale wystarcza jedno pytanie dotyczące jej dnia i Kate odpuszcza. brat Kate jest naprawdę sympatyczny.375 filiżankami. Kate ściska mnie na dobranoc. To był bardzo długi dzień. rzuć go. trudno. Fajnie by było. Zadurzony? Christian? Dziwny sposób okazywania uczuć? Dobre sobie.

nie jeździć więcej moim samochodem! Wystukuję odpowiedź.376 Najpiękniejsza. Och.Ana PS. żeby go sprzedać – proszę więc nie wygadywać bredni. ale skoro był Pan już wszędzie. I nie masz już jeździć tym swoim garbusem. Weź paracetamol – i to nie jest prośba. Inc. Christian GreyPrezes. 23:20 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. które nie potrafią przyjmować komplementów Data: 26 maja 2011. dowcipna i odważna kobieta. Inc. Pochlebstwa donikąd Pana nie zaprowadzą. Nadawca: Christian Grey Temat: Frustrujące kobiety.Taylor zajmie się twoim samochodem i postara się przy tym o dobrą cenę. to kwestia dyskusyjna. Wcale Ci nie schlebiam. 23:26 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Dowiem się. jaką dane mi było poznać.Czerwone wino zawsze jest lepsze niż paracetamol.W granicach bezwzględnych wprowadzę dodatkową pozycję. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty Data: 26 maja 2011.Christian Grey Prezes. Będę musiała pojechać garbusem do autokomisu. jeśli nie posłuchasz. Bicie laską to dla mnie granica BEZWZGLĘDNA. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. Klikam „wyślij”. najbardziej inteligentna.Nie pij za dużo. . Powinnaś już iść do łóżka.

z którą się Pan czasem pieprzy. Nie jestem pewna. Christian Grey Prezes. Grey Enterprises Holdings. czy w ogóle mi się Pan podoba. że potrafię się nieźle targować. Zaintrygowało mnie to. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj! Data: 26 maja 2011. Panna Steele . 23:40 Adresat: Christian Grey Proszę Pana. Skąd mogę mieć pewność. już nie. abyś nie nazywała siebie kobietą. a zapewniam Cię. abyś nie mogła siedzieć przez tydzień. aby wrócić i dopilnować. 23:57 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. prawdopodobnie zanim Pana poznałam. że nie spodobałbym Ci się w takim stanie. I bardzo proszę. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 26 maja 2011. z którą się czasem pieprzę. Taylor to były wojskowy. że Taylor dostanie za rzeczony samochód najlepszą możliwą cenę? W przeszłości. Kusi mnie jednak. a także długi i ciężki dzień. ponieważ jeśli mam być szczery. ale kobiecie. strasznie mnie to WKURZA. Twój samochód nie stanowi dla niego zagrożenia. 23:44 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. że przemawia przez Ciebie CZERWONE WINO. który potrafi jeździć wszystkim. zwłaszcza w tym momencie.377 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Taylor – czy to odpowiedni człowiek do tej roboty? Data: 26 maja 2011. Inc. że ochoczo pozwala Pan ryzykować swojej prawej ręce i siadać za kierownicą mojego samochodu. Zakładam. a nie przez jeden wieczór. od motocykla po czołg Sherman. słynęłam z tego.

Nawet nie powiedziałam o nim Kate. Nigdy w życiu nikt mnie nie zbił. Kate i ten jej długi język. Podświadomość dolewa oliwy do ognia.378 Nadawca: Christian Grey Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. i jeszcze ten samochód. wieczorem.. 00:03 Adresat: Anastasia Steele Dlaczego Ci się nie podobam?Christian GreyPrezes. Inc. Na myśl o małym. on mnie naprawdę uderzył. Dobrze wyglądał i o dziwo zaaprobował Christiana. okrutnie potraktowanym chłopcu łzy płyną jeszcze większym strumieniem. Ale dlaczego? Musiał doświadczyć w życiu czegoś naprawdę strasznego. Odwracam się na bok i wtedy otwierają się śluzy. Proszę bardzo. że ma rację. Grey Enterprises Holdings. W co ja się wplątałam? Łzy bardzo powoli zaczynają spływać po moich policzkach i wpadać do uszu. to mu da do myślenia. Po raz pierwszy od lat szlocham bez opamiętania w poduszkę. kto jest emocjonalnie nieosiągalny. 00:09 Adresat: Christian Grey Bo nigdy nie zostajesz na noc. kładę się do łóżka i leżę. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. Jezu. Cudownie było spędzić trochę czasu z Rayem. a ja wiem w głębi duszy. emocjonalnie wyczerpujący. wyłączam lampkę. Co Christian sobie myślał? A potem. kto – według jego własnych słów – jest kompletnie porąbany. wpatrując się w sufit.. może wcale by cię nie chciał”. . Boże. „Gdyby był normalniejszy. To był długi dzień. Zakochałam się w kimś. Zamykam komputer.

„Nie możesz tu wejść!” Christian wpada do mojej sypialni i bezceremonialnie włącza światło. Nie spuszczam z ciebie oka – syczy do niego. Christian unosi brwi. jeśli będziesz mnie potrzebować – mówi nieco łagodniej.. przez co znowu mrużę oczy. – Wyłącza światło i chwilę później jest już przy mnie.. żebym wyrzuciła tego dupka za drzwi? – pyta. Och. Ana. bez wątpienia zaskoczony jej epitetem i nastawieniem względem niego. Mrużę oczy. kurwa. robisz?” „Nie możesz!” „Co jej znowu zrobiłeś?” „Odkąd cię poznała. – Krzycz. „Co ty tu. Kręcę głową. Christian mruga powiekami. Włącza lampkę. bez przerwy płacze”. – Jezus. Kate staje w drzwiach.379 I wtedy do moich uszu docierają krzyki Kate. jesteś u mnie na czarnej liście. Cholera jasna. szlochając. emanując termojądrową wrogością. Nie robiłabym tego w obecności pana G. – Grey. – Chcesz. – Co ty tu robisz? – pytam. a ona przewraca oczami. Nie mogę przestać płakać. a ona odwraca się i pociąga .

siadając na łóżku. że cię uderzyłem? Podciągam się do góry. Siadam i patrzę mu w oczy. Cóż mogę powiedzieć. że to ja jestem za to odpowiedzialny. Rozmawia z Kate. twarz pobladłą. ignorując jego pytanie. gdybym sądził. Chwilę później wraca z tabletkami i filiżanką wody. – Co się dzieje? – pyta cicho. Wykonuję polecenie. ale targa mną suchy szloch. że jesteś w takim stanie.380 za sobą drzwi. więc jestem. czego jeszcze . autentycznie oszołomiony. Z wewnętrznej kieszeni marynarki w prążki wyjmuje chusteczkę i podaje mi ją. abym spędził z tobą noc. Napisałaś. że chciałabyś. – Moim obowiązkiem jest zaspokajanie twoich potrzeb. Dlatego. – Weź to – mówi. I zastaję cię w takim stanie. – Wzięłaś paracetamol? Kręcę głową. – Mam pewność. Łzy jakimś cudem przestały płynąć. On opuszcza wzrok na mnie. – Mruga powiekami. – Mówiłaś. ale zostawia je uchylone. Nigdy bym cię nie zostawił. Chyba nie zwróciłam mu jeszcze poprzedniej. Wpatruję się w dłonie. – Czemu przyjechałeś? – pytam. że nic ci nie jest. Mruży oczy i wychodzi z pokoju. – Porozmawiaj ze mną – szepcze. Minę ma poważną. ale nie mam pojęcia dlaczego. ale nie słyszę o czym. skrzywieniem kwitując ból pupy.

że chcę usłyszeć. – Anastasio. że w moim głosie obecny jest sarkazm. uwierz mi. nie możesz mi mówić tego. że marszczy brwi. a nie dlatego. żebyś więcej tego nie robił. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Och. – Wcale nie miało ci się podobać. – Co czułaś. strasznie mnie to fascynuje. Minę ma posępną.381 nie usłyszał? Chcę więcej. – Sądziłam. wcale tak nie było. że jestem płaczącą kupką nieszczęścia. żeby mnie bił. I nie chcę. aby tu został. że wszystko w porządku. kiedy cię biłem i kiedy już było po wszystkim? – Nie podobało mi się to. czy to naprawdę tak trudno pojąć? – Rozumiem. – Jak mogę wierzyć w to. Chcę. – I nic nie mogę poradzić na to. co ci się wydaje. Rumienię się. że kiedy mówiłaś. ponieważ sam ma na to ochotę. To nie jest uczciwe – gani mnie. . Palcami obu dłoni przeczesuje włosy. – A tobie czemu się podoba? – Patrzę na niego gniewnie. Ponownie mruży oczy. Zaskakuję go tym pytaniem. co mi mówisz? Podnoszę wzrok i widzę. Wolałabym. że tak jest.

. Miałem ochotę dać ci klapsa. będę cię karał. że jesteś urocza. zarówno ja. – Czemu więc próbujesz mnie zmienić? – Nie chcę cię zmienić. po tamtym pytaniu sama miałam ochotę dać sobie klapsa. Karanie cię sprawia mi przyjemność. – Znowu mnie uderzysz? – Nie. Proste – oświadcza. sama siedziałaby tu teraz z obolałym dupskiem. – No? – ponaglam.. jak i moja podświadomość oddychamy z ulgą. czy jestem gejem. jaką mi to daje. aż się nauczysz zachowywać tak. Anastasio. Jezu. Nie podoba mi się ta myśl. odkąd mnie zapytałaś. jak sobie życzę. Chcę. Blednę. – Więc nie podobam ci się taka. ponownie zaskoczony. Uff. I żebyś mi się nie przeciwstawiała. żebyś się zachowywała w konkretny sposób. żebyś była grzeczna i postępowała zgodnie z otrzymaną ode mnie listą zasad. Oblewam się rumieńcem na to wspomnienie. a jeśli tego nie zrobisz. jaka jestem. dzisiaj nie. A więc to Katherine Kavanagh jest za to wszystko odpowiedzialna i gdyby to ona pojechała przeprowadzić z nim wywiad. Chcę.382 – Uważaj – ostrzega.. Wpatruje się w mnie. – Lubię kontrolę. – Uważam.

. – Odrobinę. To właśnie mnie podnieca. Anastasio. którzy myślą podobnie. Raczej fakt. – Tego właśnie nie rozumiem. – Więc nie chodzi o ból. ale nie to jest głównym powodem. ile możesz znieść. Bardzo. – Nie patrz tak na mnie – mruczy Christian. Cóż. że jesteś moja i mogę robić z tobą. To spojrzenie budzi moje libido.. co tylko chcę. – Taki już jestem. Muszę mieć nad tobą kontrolę. płoną gorącym blaskiem. Anastasio. jak się okazuje. że mam nad tobą stuprocentową kontrolę. które jest. z przyjemnością patrzę. Zawsze mnie otaczali ludzie. nienasycone. że nie wyrażam się zbyt jasno. jak twoja śliczna alabastrowa skóra staje się pod moimi dłońmi różowa i gorąca. – Wzrusza przepraszająco ramionami.. – Byłaś tym seksualnie pobudzona.. Jak czułaś się po wszystkim? – Miałam w głowie mętlik. Masz się zachowywać w konkretny sposób. który mi zadajesz? Przełyka ślinę. Anastasio. Wzdycha i po raz kolejny przeczesuje palcami włosy.. W końcu do czegoś dochodzimy. – Zamyka na chwilę oczy. a jeśli nie. To mnie podnieca. – No ale ty nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. a kiedy je otwiera. lubię patrzeć. Nigdy dotąd nie musiałem się tłumaczyć i tak naprawdę zbyt wiele się nad tym wszystkim nie zastanawiałem.383 – Ale chcesz mnie karać? – Tak. A niech to diabli. Możliwe.

Twoje mejle zawsze mi mówią. co czujesz. – Słucham? – Och. a ty jesteś zdenerwowana. rzuciłaś na mnie urok. Czy to nie oczywiste? Nie. Nawet ona mu nie wierzy. co sądzi twoja współlokatorka. dla mnie nie. narzuty od mamy zdejmuję – Zwodzisz mnie. Dlaczego teraz tak nie potrafisz? Aż tak bardzo cię onieśmielam? Z niebiesko-kremowej wyimaginowany paproszek. Christian wciąga głośno powietrze. Mogę zostać? – Chcesz tu zostać? – W moim głosie pobrzmiewa nadzieja. nie jestem potworem. myślę. Napisz mejl. Christianie. Rzuciłam urok. proszę. Kompletnie mnie przytłaczasz. A więc miałaś w głowie mętlik? Wiercę się pod jego przenikliwym spojrzeniem. – W komunikacji mejlowej nie masz problemu ze szczerością. – Cóż. Moja wewnętrzna bogini stoi z rozdziawioną buzią. – Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Anastasio. Czuję się jak Ikar przelatujący zbyt blisko słońca – mówię cicho.. .384 Marszczę brwi. Jezu.. Ale teraz naprawdę chciałbym pójść spać. że opacznie to odbierasz – szepcze. a teraz co takiego zrobiłam? – Nie mam już żadnej prezerwatywy. Wbrew temu.

nadal apodyktyczny. Przewracam oczami. portfel. że mnie nie widzi. a jutro oboje musimy pracować. krzywiąc się i nie odrywając od niego wzroku. Wstaje i opróżnia kieszenie dżinsów: BlackBerry. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. – Chcesz. ale robię. pieniądze. Gaszę lampkę. – Napiszę ci mejl – burczy z rozdrażnieniem. jak się czujesz. Powoli wykonuję polecenie. – Kładź się – rzuca. – Połóż się na boku. skarpetki i dżinsy. Rany Julek. Paraliżuje mnie euforyczny szok. buty..385 – Chciałaś tego. ileż ci mężczyźni noszą w kieszeniach. Zdejmuje zegarek. Zgaś światło. abyś mi się wyślizgiwała. Chcę jedynie wiedzieć. – Jeśli zamierzasz płakać. klucze. żebym płakała? – Niekoniecznie. Jezu. mając świadomość. Jest późno. ale nie mogę narzekać. Christian opiera się na łokciu i patrzy na mnie. Muszę to widzieć. Przechodzi na drugą stronę łóżka i wsuwa się pod kołdrę. Nie chcę. leży w moim łóżku. .. a przez oparcie krzesła przerzuca marynarkę. No i proszę. obejmuje ramieniem i przyciąga do siebie. Może częściej powinnam przy nim płakać. Nie do końca rozumiem dlaczego. zrób to przy mnie. Ostrożnie przysuwa się.. on rzeczywiście zostaje. tyłem do mnie – burczy w ciemnościach. co mi każe..

Christian Grey śpi ze mną. jaką są dla mnie jego ramiona. W mordę jeża. mała – szepcze i czuję we włosach jego nos. odpływam w spokojny sen. I w cichej przystani. .386 – Śpij.

Otwieram oczy i stwierdzam. Na biodrze wyczuwam jego wzwód i otwieram szeroko oczy. Cienkie niteczki babiego lata fruwają w ciemnościach. ale siła przyciągania jest zbyt duża. Owinął się wokół mego ciała niczym zwycięska flaga. seksownym uśmiechem. Zaczyna się ruszać. – Hmm. – Dzień dobry – mruczy i marszczy brwi. A potem robi się zbyt jasno. ale chyba . budząc się i oddychając głęboko. Ono mnie budzi. On śpi.. w mojej głowie pojawia się pewna myśl. Trąca nosem moją klatkę piersiową.387 ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Płomień świecy jest zbyt gorący. Prawą rękę mam wyciągniętą.. Spędził ze mną całą noc. że nadal leży w moim łóżku. I gdy tak przetrawiam fakt. Z jego gardła dobywa się cichy. zapewne szukała chłodniejszego miejsca. Jestem taka rozgrzana. To ciepło.. wietrze. przytłaczające. niespokojny jęk. Z wahaniem unoszę rękę i przebiegam czubkami palców po jego plecach. połyskując srebrzyście w świetle świecy. i jeszcze przerzucił przeze mnie nogę. oślepiona. że leżę w objęciach Christiana Greya. – Powoli odkleja się ode mnie. tuląc do siebie. Christian zauważa moją reakcję i obdarza leniwym. a potem jego szare. przypalona i roztapiająca się od skwaru. a już jest ranek. Dusi mnie gorącem swego ciała. a ja lecę zbyt blisko słońca. obejmując ramieniem. nawet we śnie ciągnie mnie do ciebie. Śpi z głową na mojej piersi. Mogę go dotknąć. moglibyśmy to wykorzystać. Opieram się. który nie daje wytchnienia od żaru. zaspane spojrzenie napotyka moje. no i jest ciężki. nade wszystko próbując utrzymać się w powietrzu. jest duszne. Mruga kilka razy. – Jezu. że Christian tu leży. Migocze i tańczy w ciepłym wietrze.. Przez chwilę oswajam się z faktem.

– Gorący jesteś – mówię. – Nachyla się i muska nosem moje ucho. – Która godzina? Zerkam na budzik.. Opiera się na łokciu i patrzy z rozbawieniem. kiedy było mi za gorąco. Wcale nie to miałam na myśli. Tym razem to ja czuję rozbawienie. może z wyjątkiem ostatnich trzydziestu minut. – Dobrze spałaś? – pyta. – Tak. – Unosi brwi.. Kiwam głową. Nachyla głowę i delikatnie całuje mnie w usta. że tyłek już mnie nie boli. Poniewczasie uświadamiam sobie. – Siódma trzydzieści. – Ja też. Jeszcze bardziej się rumienię.388 powinniśmy poczekać do niedzieli. – Marszczy brwi. Rumienię się. cholera. – Siódma trzydzieści. – Masz na mnie bardzo zły wpływ. jakby go to dziwiło. bardzo dobrze. Christian Grey jest spóźniony i zdenerwowany. Rzeczywiście świetnie mi się spało. – Sama jesteś niezła – mruczy i sugestywnie ociera się o mnie. – Wyskakuje z łóżka i zaczyna wkładać dżinsy. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Czy ty się ze mnie śmiejesz? . O ósmej muszę być na zebraniu w Portland.

ukarałeś mnie. Kolejny pierwszy raz. Rzucam spojrzenie na to podłe urządzenie. jak Ty. – Niedziela – mówi. 08:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. mieszkaniem. Więcej we mnie optymizmu. dlaczego miałam w głowie mętlik po tym. że nigdy z nikim nie spał – ale ze mną już trzy razy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Napaść i pobicie Data: 27 maja 2011. Jest dopiero siódma pięćdziesiąt dwie. Słowo to jest nabrzmiałe obietnicą. o której godzinie. Vancouver. Cóż. który eufemizm będzie najlepszy? – dałeś mi klapsy. – I chwilę później już go nie ma. Nie siadaj za kierownicą. WSU. Fantastyczne uczucie. Uśmiecham się szeroko i powoli wstaję z łóżka. – Wkłada marynarkę. upokorzona i wykorzystana. zbiłeś. Mam czas. panno Steele.. Po śniadaniu biorę prysznic i szybko się ubieram. podczas całego zatrważającego procesu czułam się poniżona. – Jestem spóźniony. Mówiłem poważnie. Mówił. To nie w moim stylu. a jedynie przytulanie. Napiszę ci w mejlu. a potem pochyla się i ujmuje w dłonie moją twarz. Do zobaczenia w niedzielę u mnie.389 – Tak. zaatakowałeś. czułam podniecenie.. I choć mocno mnie to zażenowało. wszystko związane z seksem stanowi dla mnie nowość – żałuję . Mięśnie w moim podbrzuszu zaciskają się w słodkim oczekiwaniu.Chciałeś wiedzieć. To koniec pewnej epoki i pożegnanie z państwem Clayton. owszem. garbusem. Ruszam do kuchni po herbatę. i to było coś nieoczekiwanego. – Taylor przyjedzie zająć się garbusem. Uśmiecha się szeroko. Christian Grey spędził ze mną noc i czuję się wypoczęta. szykując się na ostatni dzień pracy u Claytona. Jak doskonale wiesz. I nie było seksu.

że nie okazało się to aż tak bolesne. wręcz miałam wyrzuty sumienia. Naprawdę tak czujesz czy jedynie uważasz.– Tak. aczkolwiek nieco wyolbrzymiony. co to oznacza.– A więc czułaś się poniżona. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwolnij umysł Data: 27 maja 2011. Czułam ulgę. O ile dobrze pamiętam. że świat fuzji i przejęć jest równie stymulujący jak zazwyczaj.– Klapsy za karę bolą znacznie bardziej od klapsów zmysłowych – a więc ból będzie najwyżej taki. To akurat trudniej mi opisać. A kiedy leżałam w twoich ramionach.. co z kolei okazało się bardzo podniecające.. Ale krępowało mnie to uczucie. Przeżyłam szok.– Cieszę się z Twojego braku doświadczenia. naturalnie. że ty jesteś zadowolony. i że nie spóźniłeś się aż tak bardzo. że u mnie zostałeś. tak przecież właśnie było..390 jedynie.– Zadowolony? To określenie nie zbliża się nawet do tego. Dziękuję za to. Jednak naprawdę zmartwiło mnie to. zaspokojona. że jesteś moja pod każdym względem. Odpowiadając na Twoje uwagi:– Ja bym powiedział. co wtedy czułem. to już by bardziej pasowało. a co za tym idzie bardziej przygotowana. to Ty zdecydowałaś się na to upokorzenie. Ekstatyczna radość. czując podniecenie.. a wtedy do ukarania Cię użyję jakiegoś narzędzia. czułam się. myślisz. Cieszyłam się.. ... że mogłabyś spróbować uporać się z tymi uczuciami. To do mnie nie pasuje i w rezultacie mam mętlik w głowie. że powinnaś czuć? To dwie różne rzeczy. 08:24 Adresat: Anastasia Steele Temat interesujący. nie ma w tym nic złego. Jeśli rzeczywiście tak się czujesz. Cenię je i dopiero zaczynam rozumieć. Panno Steele. Czy odpowiedziałam na twoje pytanie? Mam nadzieję. popełnisz jakieś większe wykroczenie. jak wcześniej zakładałam. oznacza to. że nie byłam bardziej doświadczona. dla mnie? Tak właśnie zrobiłaby uległa.. Krótko mówiąc. jak się czułam już po wszystkim. że dałem Ci klapsy. byłaś podniecona. chyba że. upokorzona i wykorzystana – jakie to w stylu Tessy Durbeyfield.

kiedy będzie mnie boleć ręka. Na Alasce jest bardzo zimno. Ożeż ty. Ani razu nie poprosiłaś. Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to.– Świat fuzji i przejęć nie jest nawet w przybliżeniu tak stymulujący jak Pani. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Świadomi swych czynów dorośli! Data: 27 maja 2011. abym przestał – nie użyłaś żadnego z haseł bezpieczeństwa. co zamierzam zrobić. że bolała Cię ręka. Aż mi oddech przyspiesza.Jeśli mam być szczery. Nadawca: Christian Grey Temat: Nie wezwałaś policji Data: 27 maja 2011. Inc. 08:26 Adresat: Christian Grey Nie jesteś na zebraniu?Bardzo się cieszę. Christian Grey Prezes. co robimy za zamkniętymi drzwiami. W sposób oczywisty nie słuchasz właściwej części swego ciała. Ana PS. jak bardzo. Potrafię namierzyć Twoją komórkę – pamiętasz?Jedź do pracy. Grey Enterprises Holdings. Panno Steele. Christian Grey Prezes. 08:35 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.391 Ręka bardzo mnie bolała. „moja pod każdym względem”. poza tym ucieczka nie ma sensu. Jesteś dorosła – możesz decydować . jest wyłącznie naszą sprawą.– Nie trać energii na wyrzuty sumienia. to już się nie mogę doczekać następnego razu. byłabym teraz na Alasce.. Przemyślę uporanie się z tymi uczuciami. jeśli Cię to rzeczywiście interesuje. Jestem na zebraniu poświęconym rynkowi transakcji terminowych. Znalazłbym Cię. stałaś przy mnie i wiedziałaś. Ale to mi się podobało.A gdybym słuchała swego ciała. że robisz źle itd. Grey Enterprises . Żeby było jasne. Musisz uwolnić umysł i słuchać swego ciała.– Ja też się czułem zaspokojony – nie jesteś w stanie sobie wyobrazić.. poczucie.

Flynna przynosi efekty. Inc. Hmm.392 Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Prześladowca Data: 27 maja 2011. czy terapia dr. 08:36 Adresat: Christian Grey Zastanawiałeś się nad terapią w kwestii swoich zapędów prześladowczych?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Prześladowca? Ja? Data: 27 maja 2011. że by mnie znalazł? Powinnam się zdecydować uciec na jakiś czas? Przez chwilę zastanawiam się nad propozycją mamy. Christian Grey Prezes. Klikam „odpowiedz”. abyś poszukał rady u innego lekarza?Nie jestem pewna. Sama dokonuję wyborów. Jedź do pracy. Grey Enterprises Holdings. Patrzę gniewnie na ekran. 08:38 Adresat: Anastasia Steele Majątek płacę wybitnemu dr. Christian ma oczywiście rację. Poważnie mówi o tym. 08:40 Adresat: Christian Grey Czy wolno mi zasugerować. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Inny lekarz . Inc. Flynnowi za zajmowanie się moimi zapędami prześladowczymi i nie tylko. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kosztowni szarlatani Data: 27 maja 2011.

08:52 Adresat: Christian Grey Waham się pomiędzy kontrolerem a prześladowcą. narażając się na niebezpieczeństwo – wydaje mi się. 08:47 Adresat: Christian Grey Skoro jestem obiektem Twoich zapędów prześladowczych. Nadawca: Anastasia Steele Temat: WIELKIE LITERY Data: 27 maja 2011. A pracę zaczynam dopiero o 9:30. JEDŹ DO PRACY. A językoznawstwo opisowe to dla mnie granica bezwzględna. Niczego jeszcze nie podpisałam. uważam. 08:49 Adresat: Christian Grey„Srady”? Nie jestem pewny. ale wiedz. Christian Grey Prezes. Ana Nadawca: Christian Grey . Inc. Grey Enterprises Holdings. że to jednak moja sprawa. że dr Flynn to jest właśnie ten inny lekarz. Inc.Będziesz musiała szybko jechać swoim nowym samochodem. A więc zasady srady. Grey Enterprises Holdings. że to wbrew ustalonym zasadom. gdzie takie określenie widnieje w Websterze. Przestaniesz w końcu zawracać mi głowę? Chciałabym jechać do pracy moim nowym samochodem. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. Christian Grey Prezes.393 Data: 27 maja 2011. 08:43 Adresat: Anastasia Steele W sumie to nie Twoja sprawa.

bagażu. Cóż. ledwie jestem w stanie uwierzyć. i sama dokonuję wyborów. Koniec więc z codziennymi ćwiczeniami mięśni rąk. Christian GreyPrezes. Nie znoszę ćwiczyć. Zajeżdżam na parking przed sklepem. ale zabawne młode kobiety Data: 27 maja 2011. całe mnóstwo nieznanego bólu. Audi cudownie się prowadzi. w ogóle go nie miała. Ma wspomaganie kierownicy. Marszczę brwi. że spróbuję. równie zaskoczony jak ja. Problem w tym. Grey Enterprises Holdings. Na szczęście przez sklep przewija się sporo klientów i czas szybko mija. że to mój ostatni dzień. Podczas jazdy próbuję przeanalizować naszą wymianę mejli. . Patrzę pytająco na pana Claytona. że mi o tym przypomniałeś. Włączam go. Wanda. Tak. W porze lunchu pan Clayton wzywa mnie do magazynu. ale będę mieć przecież trenera osobistego. Bagażu ważącego chyba z tonę.394 Temat: Prowokacyjne. Jestem dorosła. Hmm. Obok niego stoi kurier. Gdy wchodzę. 08:56 Adresat: Anastasia Steele Świerzbi mnie ręka. To BlackBerry. – Panna Steele? – pyta kurier. Panno Steele.. Co takiego przysłał mi teraz Christian? Podpisuję odbiór niewielkiej paczki i natychmiast ją otwieram. że pragnę jedynie Christiana. a nie tego całego. dziękuję.. No ale przecież to nie ona jest jego rodzoną matką. Christianie Greyu. Ale potem myślę o Grace i ogarniają mnie wyrzuty sumienia. Bywa protekcjonalnym sukinsynem. Och. Czy potrafię go przyjąć w pakiecie z Christianem? Jak uległa? Powiedziałam. protekcjonalny sukinsyn w takim razie ujdzie. Jedź ostrożnie. mój garbus. który wzrusza ramionami. Inc.

.A robię to dlatego. Christian Grey Prezes. mówiąc. Twoje zapędy prześladowcze szaleją. 11:15 Adresat: Anastasia Steele Muszę mieć możliwość stałego z Tobą kontaktu. przywołuję jednak całą swoją silną wolę i ignoruję wiadomość. Wibruje mi przy pośladku. Jestem teraz w pracy. Jakież to trafne. 13:22 Adresat: Christian Grey Myślę. myślę z ironią. już go nienawidząc. uznałem. Inc. jak zawsze. Wkładam gadżet do tylnej kieszeni dżinsów. Czemu to robisz?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Roztropność u tak młodej osóbki Data: 27 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. Flynna. 13:24 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga. że powinieneś natychmiast zadzwonić do dr. Mejlowanie z Christianem jest uzależniające. Napiszę mejl po powrocie do domu. a jako że to Twoja najuczciwsza forma komunikacji. Panno Steele. Inc. że mogę. Christian Grey Prezes. Nie myliłam się. O czwartej państwo Clayton zwołują wszystkich pracowników i po straszliwie krępującej przemowie wręczają mi . że przyda Ci się BlackBerry. Dziękuję za kolejny gadżet. Dr Flynn ma urlop. ale teraz powinnam zająć się pracą. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozszalały konsumpcjonizm Data: 27 maja 2011. że jesteś idealnym konsumentem. Grey Enterprises Holdings.395 Nadawca: Christian Grey Temat: POŻYCZONY BlackBerry Data: 27 maja 2011..

utrata dziewictwa.396 czek opiewający na trzysta dolarów. – Uśmiecham się tęsknie. Kate opada szczęka. Kate wysiada właśnie ze swojego samochodu. Tak. – Staram się. porąbany miliarder. – Co to ma być? – pyta oskarżycielsko. Kate zasznurowuje usta. Kiedy podjeżdżam pod dom. O dziwo. – Tak. pokazując na audi. codziennie dostaję w prezencie drogie samochody. – Nic dziwnego. W tym momencie kumulują się we mnie wszystkie wydarzenia minionych trzech tygodni: egzaminy. Zauważyłam. że jutro się przeprowadzam. nie ma sensu się kłócić. . pokoje zabaw bez konsoli. – Prezent z okazji ukończenia studiów. – Hojny z niego palant. ale szczerze mówiąc. loty śmigłowcem i fakt. Mruży oczy i przez krótką chwilę się zastanawiam. że czujesz się przytłoczona. co? Kiwam głową. koniec studiów. Mocno ściskam państwa Claytonów. – Samochód – odpowiadam żartobliwie. aby zabrzmiało to nonszalancko. czy ona także zamierza przełożyć mnie przez kolano. Moja podświadomość otwiera buzię ze zdumienia. granice względne i bezwzględne. Byli dobrymi i szczodrymi pracodawcami i będzie mi ich brakować. że został na noc. jakimś cudem biorę się w garść. – Próbowałam go nie przyjąć. Nie mogę się oprzeć.

Jesteśmy w kuchni. – Panno Steele – mówi – przyjechałem po pani auto. na czym dokładnie polega praca Taylora. zaraz przyniosę kluczyki. Mam nadzieję. Nie mam w Wandzie nic . Na progu stoi Taylor. że przeprowadzka okaże się bezproblemowa i czekam niecierpliwie na niedzielę. że odpowiem.397 – Dokończymy pakowanie? Kiwam głową i wchodzę za nią do środka. Postanawiam. Nadawca: Christian Grey Temat: Niedziela Data: 27 maja 2011. Christian Grey Prezes. – Ach tak. Inc. Teraz wyjeżdżam do Seattle. kiedy rozlega się pukanie do drzwi. kiedy skończymy pakowanie. Zauważam cechy byłego wojskowego w jego szczupłej sylwetce i spokojnym spojrzeniu. Otwieram drzwi i ze schowka wyjmuję latarkę. po czym w krępującym – dla mnie – milczeniu idziemy do jasnoniebieskiego garbusa. Jezu. Proszę wejść. I to tyle. naturalnie. jakby poruszał temat pogody. aby Cię zbadać. Trudno za nim nadążyć. a w drugiej zamienia się w sztywniaka i formalistę. Podaję mu kluczyki. W jednej chwili potrafi być taki fajny. Grey Enterprises Holdings. to jak mejl do pracownika. No bo naprawdę. To z całą pewnością nie wchodzi w zakres jego obowiązków. 13:40 Adresat: Anastasia Steele Możemy się spotkać o pierwszej?O 1:30 w Escali zjawi się lekarz. elegancki w swym garniturze. pisze tak. I po raz kolejny się zastanawiam. Przewracam oczami i dołączam do Kate. Sprawdzam mejl od Christiana.

Zerkam na niego nerwowo. zna wszystkie jego sekrety. – Od jak dawna pracuje pan dla pana Greya? – pytam. pijemy piwo i snujemy wspomnienia. dziękuję ci. idąc niespiesznie do drzwi. Następnie żegna mnie kiwnięciem głowy. – Od czterech lat.. panno Steele. – To dobry człowiek. No ale pewnie podpisał NDA. Ileż ten człowiek musi wiedzieć o Christianie. Przynosi także sporo butelek piwa. Rozlega się pukanie do drzwi i serce podchodzi mi do gardła. Zegnaj. a on po turecku na podłodze między nami. Oglądamy kiepskie programy w telewizji. A największa zmiana to Christian Grey. próba pocałunku poszła w niepamięć. Pakowanie mamy już za sobą. Nagle ogarnia mnie przemożne pragnienie zasypania go pytaniami. Wando. Ja siadam z Kate na kanapie. że to „dobry człowiek”. To były fajne cztery lata.398 osobistego. Jest równie małomówny jak Ray i czuję do niego sympatię. Głaszczę czule dach. Mieszkanie. gdy zamykam drzwi od strony pasażera. Cóż. Czy to. wsiada do mojego samochodu i odjeżdża. garbus.. panno Steele – mówi z uśmiechem. Atmosfera pomiędzy mną a José wróciła do normy. jedząc winogrona i strzelając palcami w niecierpliwym wyczekiwaniu niedzieli. na którym leży moja wewnętrzna bogini.? Drzwi otwiera Kate i niemal natychmiast ląduje w objęciach . Claytonowie – wszystko się teraz zmienia. Kręcę głową. Taylor uważa. Czy mogę mu wierzyć? O ósmej zjawia się José z chińszczyzną na wynos. a przynajmniej została zamieciona pod dywan.

– Przewracam oczami. on jest taki nieskomplikowany – do tej pory naprawdę tego nie doceniałam. kiedy mam na to ochotę. Jestem zbulwersowana ich brakiem hamulców. wstydu nie mają. a potem José i ja wychodzimy. Boże.399 Elliota. zarumieniona. Ha! Mogę tak robić. .. Żegnaj. – Ale przyjedziesz na otwarcie mojej wystawy. obejmuję go ramieniem. Oczy jej błyszczą... No naprawdę. Bardzo gorących objęciach. – Witaj. Puszcza do mnie oko. a kiedy dokładnie? – Dziewiątego czerwca. a on kiwa entuzjastycznie głową. – Idziemy z José na szybkiego drinka. – Jaki to dzień tygodnia? – pytam z nagłą paniką. José. – Okej. – Tak. Kate podnosi na mnie wzrok. Elliot. Gdy idziemy spacerkiem do baru. Elliot. A ty odwiedzisz nas w Seattle? – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – odpowiada z szerokim uśmiechem. prawda? – Jasne. José i ja wymieniamy znaczące spojrzenia.. – Czwartek. – Uśmiecha się szeroko. Zbyt nas krępuje ten pokaz namiętności. powinno mi się udać. – Przejdziemy się do baru? – pytam José. chichocząc jak nastolatki.

Sięgam po telefon. że musisz się nauczyć spełniać moje oczekiwania. Jasny gwint. że się na mnie wkurzy. Nadawca: Christian Grey Temat: Gdzie jesteś? Data: 27 maja 2011. W przeciwnym razie ja się martwię. że mu się udało. Ostrożnie ją odsłuchuję. kiedy się dowie. BlackBerry i MacBooka? Zadzwoń do mnie. Wiem. że skontaktujesz się ze mną po powrocie z pracy.Nadal jesteś w pracy czy już spakowałaś telefon. Pięć nieodebranych połączeń i jedna wiadomość na poczcie głosowej. Czy on choć raz mi odpuści? Patrzę . To niesamowite.400 Jest już późno. ale na razie wystarczy mi jeden wkurzający się na mnie facet. Bo Christian na pewno nie. a nie jest to uczucie dobrze mi znane i niezbyt dobrzeje toleruję. kiedy wracam z baru. Napiszę mejl po powrocie do domu”. kiedy znowu zobaczę José. Ciekawe. Nie potrafiłam się przemóc i powiedzieć mu o garbusie. I to jak słychać! Jasny gwint. aby tak zrobić. Włączam podłe urządzenie. Będzie mi brakować jego i jego chłopięcego uroku. Grey Enterprises Holdings. no i oczywiście czeka na mnie mejl od Christiana. inaczej będę zmuszony zadzwonić do Elliota. Inc. Oblewam się rumieńcem na tę myśl i uciekam do swojego pokoju. 22:14 Adresat: Anastasia Steele „Jestem w pracy. Zadzwoń do mnie. powinnaś mieć na tyle przyzwoitości. że ja nie jestem taka głośna. Kate i Elliota nie widać. Christian GreyPrezes. Nie jestem człowiekiem cierpliwym. Jasny gwint do kwadratu. ale za to słychać. pewnie na wystawie. To Christian. Myślę. Mam nadzieję. Jeśli mówisz.

Wyszedłem tak szybko. ponieważ spodziewam się gniewu. ale nic mi nie jest. melancholijną melodię. Serce mam w gardle. On mnie dusi. że nie odpowiedziałam. – Zamykam oczy. – Cześć – mówi miękko i zupełnie mnie tym rozwala. Wracam myślami do tamtej nocy. docieram do jego nazwiska i wciskam zielony przycisk. a potem zjadłyśmy z José chińszczyznę. – Wiem. – Cześć – mruczę. Miałby pewnie ochotę stłuc mnie na kwaśne jabłko. a słyszę ulgę. Nie będę się czuła winna z powodu José. Przepraszam. gdy czekam. gdy wymawiam imię José. W końcu wzdycha. ponieważ nagle mam . Christian nic nie mówi. Z rodzącym się w brzuchu uczuciem strachu przewijam listę kontaktów.401 gniewnie na telefon. Wydaje się taki smutny i zrezygnowany. – Szkoda. gdy siedział przy fortepianie w swoim olbrzymim salonie i grał tę nieznośnie gorzko-słodką. – Byłem na kolacji dobroczynnej. że cię tu nie ma – szepczę. Skończyłyśmy z Kate pakowanie. aż odbierze. – A twój? – pytam. – Tak. aby przerwać tę ogłuszającą ciszę. Serce mi się ściska. – Martwiłem się o ciebie. Ta myśl działa na mnie przygnębiająco. Przerażająco nudnej. jak się dało. Przez chwilę milczy. – Wieczór był miły? – Jest niezwykle grzeczny.

Anastasio. Nawet jeśli miałby mi na to nie pozwolić. proszę pana. ty. – Ja też nie. bo słyszę. – Nie chcę. która ciągnie się bez końca. – Dobranoc. a żadne z nas nie chce się rozłączyć. I teraz oboje wisimy na telefonie niczym nastolatki. Zaskakuję go tym. – Głos ma miękki. To nie w jego stylu i zaczyna mnie swędzieć skóra z niepokoju. Kuźwa. wzdycha. . – Ty się rozłącz – szepczę. w niedzielę – mamroczę i przez moje ciało przebiega dreszcz. Pragnę jego bliskości. – Tak. Po długiej chwili. W końcu wyczuwam. Przytulić. jak wciąga głośno powietrze. – Do zobaczenia w niedzielę? – Tak. – Dobranoc. że się uśmiecha.402 ochotę go objąć. – Nie. – Naprawdę? – pyta beznamiętnie. Wiem. – Powodzenia jutro podczas przeprowadzki.

zachwycone tym. Elliot stoi i podziwia swoje dzieło. – Sądzisz. – Więc mnie nie ukarzesz? – Nie. – Naprawdę pan tego chce? – Idź spać. ale . Anastasio. – Możesz się teraz rozłączyć. Udało mu się podłączyć nasz telewizor do systemu satelitarnego w mieszkaniu w Pike Place Market. co ci się każe? – Jest jednocześnie rozbawiony i poirytowany. proszę pana. Kate i ja padamy ze śmiechem na kanapę. – Nadal jesteś? – Nie. – Tak jest. jak radzi sobie z wiertarką. Nie jestem taki. – Zauważyłam. że choć raz uda ci się zrobić to. – Może. Przekonamy się po niedzieli. Zadne z nas nie kończy rozmowy. Telewizor z płaskim ekranem dziwnie wygląda na tle ściany z cegieł w zaadaptowanym magazynie.403 – Bardzo byłeś na mnie zły? – Tak. – I po tych słowach wreszcie się rozłączam. panno Steele.

Rąk nie mogą od siebie oderwać – co. Mruga do mnie. – Oblewam się rumieńcem. a potem wychodzi za Kate z mieszkania. – Możesz przyjść po kolacji? – pyta niepewnie Kate. a ona niemal dosłownie się rozpływa. – Mam go tylko pozdrowić? – Unosi znacząco brwi. otwarty i lubi kontakt fizyczny z Kate. czy uda mi się uciec – obiecuje. – Tak. – Zobaczę. mała. Przewracam oczami. – Na razie. odbieram jako krępujące – a ja zielenieję z zazdrości. – Kate się uśmiecha. Ana – mówi Elliot. prawdę mówiąc. Jest ciepły. Elliot. – Pa. – Chętnie bym został. ale z Paryża przyleciała moja siostra. Pozdrów ode mnie Christiana. to proste.404 na pewno się przyzwyczaję. – Uśmiecha się szeroko do Kate. mała. Wstaję i pod pretekstem rozpakowania jednego z pudeł udaję się do aneksu kuchennego. Jest taka łagodna i zupełnie inna niż zazwyczaj. – Widzisz. – Odprowadzę cię na dół. Zaraz się zacznie robić ckliwie. Elliot jest uroczy i zupełnie inny niż Christian. Jakieś dwadzieścia minut później moja przyjaciółka wraca . Mamy wieczorem obowiązkową rodzinną kolację. Bardzo lubi. nawet za bardzo.

w naszym nowym mieszkaniu. ściany z czerwonej cegły. Kate dziękuje mu promiennym uśmiechem. Drogie Panie. Tata Kate nie poskąpił pieniędzy. bardzo praktyczne. Chłopak trzyma w ręce butelkę szampana z przytwierdzonym do niej balonikiem w kształcie śmigłowca. że będziemy mieszkać w samym sercu miasta.405 z pizzą i siedzimy. otoczone pudłami. Kurierowi opada szczęka. T-shircie i z włosami spiętymi na czubku głowy. Kate zrywa się z kanapy – a mnie serce podchodzi do gardła. bardzo modne. a blaty kuchenne z gładkiego betonu. Obie bardzo się cieszymy. a potem czyta dołączoną karteczkę. Podłogi są drewniane. O ósmej rozlega się dźwięk domofonu. jedząc prosto z kartonu. Tak właśnie działa na mężczyzn. Kate w obcisłych dżinsach. Wszystkiego najlepszego w nowym mieszkaniu. mieszkanie numer dwa. ale na nasze potrzeby wystarczające: ma trzy sypialnie i duży salon z oknami wychodzącymi na Pike Place Market. – Przesyłka dla panny Steele i panny Kavanagh. kiedy drzwi otwiera mu Kate. Nieoczekiwanie zalewa mnie fala rozczarowania. To nie Christian. – Drugie piętro. – Nie może po prostu napisać „od Christiana”? I co to za dziwaczny balon? . Christian Grey Kate kręci z dezaprobatą głową. Mieszkanie nie jest duże.

– Jakoś mnie to nie dziwi. On mnie martwi. Delektuję się więc tą chwilą.. Marszczy brwi. – Dasz sobie radę. że należą do rzadkości. – Wzruszam ramionami. że ten nieprzyzwoicie bogaty drań ma śmigłowiec. który sam pilotuje – oświadczam z dumą. Szkoda. . kiedy wyjadę? – No pewnie – odpowiadam uspokajająco.. Kate jeszcze bardziej się zasępia. ale prześladowanie i śledzenie to jego specjalność – stwierdzam rzeczowo. ale się uśmiecha. Czemu mi nie powiedziałaś? – Kate patrzy na mnie oskarżycielsko. – Dałaś mu nasz adres? – Nie. – Ostatnio trochę nie nadążam. Muszę przyznać. – Co? – Christian zabrał mnie do Seattle swoim śmigłowcem. brak pracy. Kate patrzy na mnie z otwartą buzią. że uwielbiam takie chwile: Katherine Kavanagh zaniemówiła. kręcąc z niedowierzaniem głową. Nowe miasto. – Oczywiście. – Aha. stuknięty chłopak.406 – Charlie Tango. ma śmigłowiec.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały rocznik . wpatrując się w kartony.. Oczywiście. a może Taylorowi.. dzisiaj jest TEN dzień. 08:04 Adresat: Anastasia Steele Jeśli przyjedziesz samochodem. Budzę się wcześnie w szary niedzielny poranek i leżę. No i oczywiście muszę podpisać tę przeklętą umowę. zmysłowy.. sygnalizując nadejście mejla. Nie. Nadawca: Christian Grey Temat: Moje życie w liczbach Data: 29 maja 2011. „Powinnaś się zabrać za rozpakowywanie” – marudzi moja podświadomość. Podłe urządzenie stojące na podłodze obok łóżka wydaje cichy dźwięk. Niecierpliwe wyczekiwanie wisi nad moją głową jak ciemna burzowa chmura. Christian Grey Prezes. – Uśmiecham się szeroko do Kate i stukamy się filiżankami. Przynajmniej to dobry szampan. gdy próbuję sobie wyobrazić. doskonały rocznik.. co Christian będzie ze mną robił. Grey Enterprises Holdings.407 Ana. Inc. urzekający ból.. Zaparkuj na miejscu numer pięć – to jedno z moich. potrzebny Ci będzie kod dostępu do garażu podziemnego w Escali: 146963. co zapakowałyśmy. Moja wewnętrzna bogini nie posiada się z radości i skacze z nogi na nogę. W moim brzuchu szaleją motyle – jak również mroczny. Tylko Christian przysłałby schłodzonego szampana albo kazał to zrobić sekretarce. zaciskając usta w cienką linię. Kod do windy: 1880. Otwieramy go od razu i szukamy filiżanek – to ostatnie.. no i na dodatek schłodzony. – Bollinger Grande Annee tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć.

Kiedy ostatni raz miałam ją na sobie. Szczęściarz z Charliego Tango. „Śmiało. że chodził między półkami w Agent Provocateur. Grey Enterprises Holdings. ale ostatnia linijka sprawia. Drzwi otwierają się i moim oczom ukazuje się hol mieszkania numer jeden. To uczucie jest tak przyjemne. czy też gdzie tam ją kupił. Udaję się do łazienki. hmm. a także dwa mniejsze audi SUV.408 Data: 29 maja 2011. 08:11 Adresat: Anastasia Steele Nie ma za co.. Ile ma wykupionych miejsc? Widzę tu audi SUV i R8. Przewracam oczami na tę jego apodyktyczność. W garbusie nie miałam takich luksusów. który teraz jest przywiązany do mego łóżka. śliwkową sukienkę Kate. Rumienię się na myśl. W audi mogę prowadzić w szpilkach! Dokładnie o 12. Nie spóźnij się. Moja wewnętrzna bogini wymachuje pomponami cheerleaderki. że aż mi zapiera dech w piersiach. że się uśmiecham.55 wjeżdżam do garażu Escali i parkuję na miejscu numer pięć. zastanawiając się. Włożyłam bieliznę. i bardzo się starając trzymać nerwy na wodzy. dziewczyno!”. czy nie rozmazał mi się tusz. W podświetlanym lusterku na osłonie przeciwsłonecznej sprawdzam. Christian miał ochotę ją ze mnie zedrzeć. którą kupił mi Taylor. 08:08 Adresat: Christian Grey Tak jest. . Christian Grey Prezes. proszę pana. Moje ciało się spina na tę myśl. Inc. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Zazdrość Data: 29 maja 2011. czy Elliot dotarł tu wczoraj wieczorem. Zrozumiałam.. Dziękuję za szampana i nadmuchiwanego Charliego Tango. W nieskończoności luster w windzie sprawdzam śliwkową sukienkę – no.

jak zapamiętałam – od mojej wizyty tu minął tydzień. Włosy ma potargane. Stoję znieruchomiała w progu. rumieniąc się. – Cześć – szepczę. gdy siadamy. po czym ujmuje moją brodę. Christian wydaje się spokojny i opanowany. Christian siedzi na sofie i przegląda niedzielną prasę. nie włożył natomiast ani butów.409 Gdy wysiadam z windy. – Hmm. a przy tym wygląda dosłownie nieziemsko. ta sukienka – mruczy z uznaniem. ani skarpetek. Podnosi głowę. nachyla się i składa na moich ustach delikatny. – Pan Grey pani oczekuje. No a jakżeby inaczej.. rozpalający mnie powoli i przyciągający do niego. – Ana – uśmiecha się.. proszę. przy podwójnych drzwiach pojawia się Taylor. panno Steele – mówi. Chodź. Na stronie ósmej . Pojawia się znajomy prąd. – Dzień dobry. że znacznie więcej. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do kanapy. Pokój wygląda dokładnie tak. w oczach widzę szelmowski błysk. – Och. co ma się wydarzyć. Dotyk jego warg rezonuje w całym moim ciele. Włożył luźną białą koszulę oraz dżinsy. – Witam ponownie. gdy Taylor wprowadza mnie do salonu. – Chciałbym ci coś pokazać – mówi. Wstaje i zbliża się do mnie. lekki pocałunek. lustrując mnie wzrokiem. mów mi Ana. To mi się podoba. a na jego pięknie wykrojonych ustach błąka się uśmiech. panno Steele – szepcze. a mam wrażenie. sparaliżowana pięknem tego mężczyzny i słodkim wyczekiwaniem tego. Wręcza mi „Seattle Timesa”. – Jesteś punktualna.

– Jesteś głodna? – Naprawdę się stara nie okazywać irytacji. – A więc teraz jestem twoją „przyjaciółką”. Wyciąga rękę i palcem wskazującym zakłada mi włosy za ucho. – Nie. Anastasio.410 widnieje zdjęcie przedstawiające nas dwoje na uroczystości rozdania dyplomów. Na moje nieśmiałe kiwnięcie w jego oczach pojawia się ogień. czekające i spragnione. – Tak. podciągnąwszy jedną nogę pod drugą. – Jadłaś coś? – pyta ni z tego. – Dokąd on zmierza? – A jednak wróciłaś. jakby nie mógł w to uwierzyć. – No więc. – Nie. Czytam podpis. O w mordę. Kuźwa. – Uśmiecha się drwiąco. jeśli chodzi o jedzenie – odpowiadam szeptem. I napisano o tym w gazecie. Siedzi zwrócony w moją stronę. . Jestem w gazecie. „Christian Grey z przyjaciółką na uroczystości rozdania dyplomów w WSU Vancouver”. Kręci głową. o wiele więcej wiesz teraz na mój temat niż podczas poprzedniej wizyty. ni z owego. więc to musi być prawda. Moje ciało od razu się ożywia. Śmieję się. – Na to wygląda.

Dziwnie? Dlaczego? . – Co możesz mi powiedzieć o doktor Greene? – pytam. Kiwam głową. Jasny gwint. a on umówił nas na niedzielę. Posyła mi spojrzenie. co mi wiadomo. ponieważ ci nie uwierzę. jakby mu się nieprzyjemnego. abyś wieczorem przyszła na kolację. jak cię obejrzy specjalista. abym nie była niemądra. panno Steele. że spotkam się z twoim lekarzem. Krew w żyłach nieco mi stygnie. które mówi. – Siada. – Chciałbym. że tak naprawdę to jesteś kobietą. jak się na to zapatrujesz. skoro to najlepsza w dodatku w porze kosztować. lunchu. a zdradzę ci pewien sekret: ja też. – To najlepsza ginekolog w Seattle. żebyś więcej jadła – gani mnie lekko. ginekolog. aby odwrócić jego uwagę od tematu jedzenia. O święty Barnabo. moja matka by chciała. a nie mów mi. Nie sądzisz? – pyta grzecznie.411 Christian nachyla się i szepcze mi do ucha: – Jak zawsze ochocza. Christian przypomniało coś – Anastasio. Dziwnie mi będzie przedstawić cię rodzinie. ile to będzie marszczy nagle brwi. Nie wiem. Co więcej? – Wzrusza ramionami. że lepiej będzie. zupełnie zapomniałam o lekarzu. – Myślę. to aż się boję myśleć. Ale niedługo ma się zjawić doktor Greene. – Myślałam. Z tego. to Elliot zaprasza także Kate.

żeby móc patrzeć. Śmieje się. że w moim głosie pobrzmiewa uraza. – Zaprowadź ją do pokoju panny Steele. – Oczywiście. Pokój panny Steele! – Gotowa na antykoncepcję? – pyta. a on bierze mnie w ramiona i mocno całuje. aby pani doktor się to spodobało. a mnie nie? Mruga powiekami. uwierz mi. – Jest już doktor Greene. – Chyba nie pójdziesz tam razem ze mną? – pytam zaszokowana.412 – Wstydzisz się mnie? – Nic nie poradzę na to. Nasze . W drzwiach pojawia się Taylor. – No to czemu dziwnie? – Bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. – Nie zrobiłem tego świadomie. Wstaje i wyciąga do mnie rękę. – Dlaczego tobie wolno przewracać oczami. – Przewraca oczami. Dłoń wsuwa w moje włosy i przyciąga mnie do siebie. Ujmuję jego dłoń. Christian patrzy na mnie. że nie. – Sporo bym zapłacił za to. – Ja najczęściej też nie robię tego świadomie – warczę. Anastasio. proszę pana. ale nie sądzę. Brak mu słów.

– Nie mogę się doczekać. .413 czoła się stykają. – Cieszę się. że tu jesteś – szepcze. kiedy cię rozbiorę.

jakie to relacje łączą mnie z panem Greyem. – Uśmiecha się. – Dziękuję. – A więc. – Panie Grey. Co mogę dla pani zrobić? Po dokładnym badaniu i długiej rozmowie dr Green i ja decydujemy się na minipigułkę. które nie tolerują głupoty. Kolejna blondynka ze Stepford. Długie włosy związane ma w elegancki kok. Pan Grey płaci mi sporą sumę za wizytę u pani. Od razu ją lubię.414 ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Doktor Green jest wysoka. Obdarza Christiana znaczącym spojrzeniem i po chwili dociera do niego jej sygnał. panno Steele. I jestem pewna. że należy do kobiet. – Dziękuję. o tej samej porze. Podajemy sobie dłonie i wiem. Nie zdradzam żadnych szczegółów. – Zaczekam na dole – mamrocze i wychodzi z pokoju. Panno Steele. że umiera z ciekawości. które pracują w biurze Christiana. który będzie moją sypialnią. Tak jak Kate. panie Grey. Musi mieć niewiele ponad czterdzieści lat. że mam je brać codziennie. że przyszła pani tak szybko. żebym jutro ją zrealizowała. ubrana w ciemnoniebieski kostium. Mam wrażenie. jasnowłosa. ale jej oczy są chłodne i oceniające. Wypisuje mi opłaconą z góry receptę i instruuje. Przypomina mi kobiety. że nie wyglądałaby . szykowna. że wynagrodził mi pan mój czas. Bardzo mi się podoba jej rzeczowe podejście – do znudzenia powtarza mi. – Wita się z Christianem uściskiem ręki.

– Miłego dnia i powodzenia. która wiruje wokół niego. jakby go to autentycznie interesowało. Nie wiadomo skąd pojawia się Taylor i odprowadza lekarkę do windy. Proszę się nią opiekować. kiedy przechodzimy obok jego zamkniętych drzwi i schodzimy na dół do galerii sztuki. podobnie jak ja.415 na tak spokojną i opanowaną. Czerwienię się. dziękuję. to piękna. Ano. Wstaje i podchodzi do nas. – Prześlę panu rachunek – mówi lakonicznie doktor Green. Przez chwilę wygląda pogodnie. Odwraca się i patrzy na nas. ściskając jego dłoń. która pełni funkcję salonu Christiana. smutną melodią. Jak on to robi? Gdzie się czai? – Jak było? – pyta Christian. ale pozostaje w tle. Kieruje pilota w stronę nowoczesnego białego pudełka poniżej kominka. w którym znajduje się iPod i niezwykła muzyka cichnie. Christian jest zaskoczony. Z głośników leci przejmująca aria. – Uśmiecha się. zażenowana wzruszam ramionami. – W porządku. gdy wchodzimy. otulając kokonem i wypełniając pokój słodką. siedząc na kanapie. gdyby zobaczyła Czerwony Pokój Bólu. panie Grey. mądra młoda kobieta. Jak lekarz może powiedzieć coś tak nieodpowiedniego? Czyżby dawała mu niezbyt delikatne ostrzeżenie? – Taki mam właśnie zamiar – speszony mówi pod nosem. że muszę się . – Tak. mrużąc oczy. uśmiechając się do mnie ciepło. Patrząc na niego. Powiedziała. – Skończyły panie? – pyta. gdy się żegnamy. Czyta.

Znów całuje mnie namiętnie. – Jesteś niepoprawna. – Mam cię! – mówi i uśmiecha się z satysfakcją. – Chociaż bardzo chciałbym wziąć cię tutaj. Moja podświadomość truchleje. a za moment. a ja natychmiast przestaję się śmiać. Całuje mnie mocno.416 powstrzymać od wszelkiej aktywności seksualnej przez cztery następne tygodnie. Jest chodzącym seksem. a ja nie mogę dłużej zachować powagi i śmieję się do niego jak głupia. Chwyta mnie w talii i przyciąga do siebie. Nogi się pode mną uginają. jak znów przekłada mnie przez kolano. Aria nadal pobrzmiewa w tle. panno Steele – mruczy i wpatruje mi się w oczy. W jednej chwili żartujemy. Nie chcę. bierze za rękę i prowadzi do kuchni. . a potem wypuszcza nagle z ramion. musisz coś zjeść i ja również. a ja muszę teraz odzyskać równowagę i coś zjeść.. teraz. Właściwie wygląda dość złowrogo. a cała krew odpływa mi z twarzy i wyobrażam sobie. – I jeszcze dla twojego niewyparzonego języka – odpowiada cicho. O cholera. – Mam cię! Mruży oczy. – Czy tylko dlatego mnie chcesz? Dla mojego ciała? – szepczę. Christian z przerażenia otwiera usta. by utrzymać się na nogach. żebyś mi później zemdlała – mruczy przy moich ustach. a ja wczepiam się w jego umięśnione ramiona. Wachluję swoją rozpaloną twarz. zanurzając dłoń we włosach i trzymając pewnie w miejscu..

a z drugiej nie lubi być dotykany. rozmyślam. Christian wyjmuje z lodówki miskę. – Chablis? . – I? – pyta ostrożnie. Czerwienię się jeszcze bardziej. – Tak. – Dziękuję. dziękuję. – Masz dużo wdzięku. wyrywając mnie z zadumy. jak się poruszasz. Nikt nie jest samotną wyspą. jak z wdziękiem porusza się po kuchni. nic ciężkiego. – Sałatka cesarska z kurczakiem ci odpowiada? Dzięki Bogu. Siada obok mnie z butelką wina w dłoni. prawda? – Tak – mamroczę. panno Steele – mruczy.417 – Co to za muzyka? – Villa Lobos. – Przyglądałam się tylko. Rozbawiony unosi brwi. w pełni się z nim zgadzając. Więc może gdzieś w głębi nie jest taki swobodny.. Z jednej strony tak swobodnie czuje się w swoim ciele. – O czym myślisz? – pyta. Rumienię się.. no może z wyjątkiem Christiana Greya. aria z Bachianas brasileiras. Dobra. Patrzę. Bar śniadaniowy nakryty jest dla dwojga.

– Powiedz. – I będziesz pamiętać. – Apetyt dopisuje jak zawsze.. że mówi o wizycie doktor Green. patrząc na mój pusty talerz. pewnie. Marszczy brwi. – Nie wątpię. – Poczęstuj się sałatką – mówi łagodnym głosem. O dziwo jestem wygłodniała i po raz pierwszy. – Nastawię przypominacz – uśmiecha się z wyższością. że będę. że mi przypomnisz – mówię oschle. – Jedz. Wino jest orzeźwiające. Zerkam na niego spod rzęs.. na jaką metodę się zdecydowałaś? W jednej chwili pytanie to wprawia mnie w zakłopotanie. od kiedy z nim jestem. kończę posiłek wcześniej niż on. – Na minipigułkę. panno Steele? – Śmieje się. że wie o tym od jednej lub kilku z jego piętnastki.418 – Poproszę. żeby brać je regularnie. Zerka na mnie z protekcjonalnym rozbawieniem. . Skąd u niego taka orientacja w temacie? Czerwienię się na samą myśl. klarowne i owocowe. o odpowiedniej porze? Rany. gdy zdaję sobie sprawę. Sałatka cesarska okazuje się pyszna. codziennie.

no cóż. – Doszedłeś do jakichś wniosków? .419 – Tak – szepczę. Przyciąga mnie do siebie. To bardzo proste. ale ostatnio łamię wszystkie zasady. kiedy to robię. elektryzuje. jest to. ewoluuje. by ktoś przekonał cię. – Nie pozwól. że jest inaczej. On chce zadać mi ból. zmniejszając dystans między nami. więc spędziłem wczoraj dużo czasu. Jak mam sobie z tym poradzić? Nie jestem w stanie ukryć przerażenia. i podnosi mnie ze stołka barowego w swe ramiona.. – Uderzysz mnie? – Tak. – Chcesz to zrobić – szepcze. Nie chcę cię teraz karać. czuję.. byłoby inaczej. Jednym z powodów. Anastasio.. Jego spojrzenie zmienia się z mrocznego na uwodzicielskie. Wstaje. Gdybym miał cię pod ręką wczoraj wieczorem. pierwotnym poziomie. Powinnam uciekać. którego zupełnie nie rozumiem. – Wiem. że atmosfera między nami powoli się zmienia. myśląc o tym. że lubimy zadawać ból albo go doświadczać. a jego erekcja uciska mnie w brzuch. Ty nie. porywając mnie ze sobą. dla których ludzie lubią. – Nic nie podpisałam. ale nie żeby zadać ci ból. ale nie potrafię. Jego oddech staje się nierówny i kiedy patrzy na mnie. patrząc na mnie intensywnie.. Jasny gwint. Ciągnie mnie do niego na jakimś głębokim.

Przytakuję. Nie wahaj się. Jesteś na to gotowa. Przełykam ślinę i dość niezgrabnie zdejmuję czółenka. Christian otwiera drzwi do swojego pokoju zabaw. a serce omal nie wyskoczy mi z piersi. żebym weszła. mam sucho w ustach. To uderzający do głowy. Postawa Christiana zmieniła się całkowicie. Naprawdę to zrobię. hipnotyczne. Rozumiesz? Patrzy tak żarliwie. Moja wewnętrzna bogini wiruje jak światowej klasy balerina.. Patrzy na mnie z góry.. rety. ważąc każde słowo. podczas gdy wszystko w moim ciele momentalnie się kurczy. idziemy na górę. teraz wydaje się twardszy i bardziej surowy. co zechcę. przytrzymując je. wykonując jeden piruet za drugim. Teraz . Serce mi wali. Zapachy skóry. cytrusów. – Gdy jesteś tutaj. kiedy każę ci coś zrobić. – Dobrze. – Tak – szepczę. pobudzający koktajl. – Dobrze. i znów jestem w Czerwonym Pokoju Bólu. pasty do czyszczenia i ciemnego drewna są bardzo zmysłowe. podnosi je i stawia koło drzwi. pożądliwe.420 – Nie i teraz chcę cię związać i pieprzyć do nieprzytomności. a jego oczy są płomienne. – Bierze mnie za rękę i zostawiając wszystkie brudne naczynia na barze śniadaniowym. Chodź.. – Mogę z tobą zrobić. Rozgrzana i przerażona krew przepływa przez moje ciało – adrenalina wymieszana z pożądaniem i tęsknotą. Schyla się.. należysz do mnie bez reszty – mówi wolno. Nic się nie zmieniło. A więc ta chwila nadeszła. – Zdejmij buty – rozkazuje łagodnie.

cały czas wciągając mój . Odsuwa się. O ile dobrze pamiętam. Robię. rozgrzewa mnie całą. Wzdłuż mojego kręgosłupa przebiega dreszcz. Odwracam się natychmiast. – Dobrze. – Wiesz. pobudzając każdy nerw. Zbiera moje włosy. jak na to reaguję – dodaje złowieszczo. Chwyta moją brodę. że czuję promieniujące od niego ciepło. – Tak. by mnie obejrzeć i nieuważnie składa sukienkę. W zasadzie mógłbym przyglądać ci się cały dzień i chcę.421 zedrę z ciebie tę sukienkę. Podnieś ręce nad głowę. a jego dotyk mnie pali. Wodzi nosem po odsłoniętym karku. Zostawia ją na wielkiej szafce koło drzwi. – Mówisz szczerze? – rzuca ostro. Rozumiesz? – Tak. – Tak co? – pochyla się nade mną. biodra. Powoli podciąga ją przez moje uda. Anastasio. patrząc gniewnie. bez wahania. żebyś nie była zawstydzona ani zażenowana swoją nagością. by spływały po plecach. co każe. pragnąłem to zrobić już kilka dni temu. ramiona i głowę. nie odrywając ode mnie oczu. Masz piękne ciało i lubię na nie patrzeć. brzuch. piersi. – Przygryzasz wargę – szepcze. chwyta oba ramiączka i powoli ściąga je w dół i w końcu zdejmuje. a on sięga w dół i chwyta brzeg sukienki. Panie. – Tak. – Odwróć się. żebyś czuła się swobodnie w swoim ciele. chwyta je w garść i przechyla moją głowę na jedną stronę. gładząc moją skórę palcami i paznokciami kciuków. Rozpina mi stanik. To sprawia mi przyjemność. Chcę. Panie. Stoi za mną tak bliski. które rozgrzewa mnie.

ledwie mnie dotknął. panie. – Pachniesz pięknie. jak nigdy dotąd. Hmm. – Ani piśnij. Tylko majtki. To odurzający koktajl. Rety. a ja już go pragnę. – Odwróć się – rozkazuje..422 zapach. . – Tak. dlaczego? Puszcza warkocz. zaczyna splatać je w jeden duży warkocz. oddychając płytko. pożądliwie. – Lubię. której wcześniej nie widziałam. a lęk i pożądanie mieszają się ze sobą.. tak że cofam się w jego kierunku. – Gdy każę ci tu przyjść. Pociąga mnie za włosy z tyłu i ku memu zdziwieniu. tak będziesz się ubierać. co mi każe. Palce ma szybkie i wprawne. Mięśnie w moim brzuchu kurczą się zmysłowo. Robię... – Tak co? – spogląda na mnie gniewnie. składając za mym uchem słodki pocałunek. – Cicho – szepcze. Anastasio – szepcze. a po chwili powraca do ucha. Na koniec związuje je gumką. Rozumiesz? – Tak. jak masz tutaj związane włosy – szepcze. Jęczę. i pociąga za nie.

Czy mogę czuć jeszcze większe podniecenie? Widzę jego stopy.423 Cień uśmiechu unosi kąciki jego ust. Szerzej. I nagle wraca. Mrugam. Nie mam pojęcia. Zamyka drzwi . przetwarzając jego słowa. oczekuję. Te dżinsy są seksowne. – Jego wzrok przepala mnie na wskroś. Nagie stopy. A niech to. a niecierpliwość zżera mnie od środka. panie. pięć. Podchodzi do mnie i w polu widzenia mam jego stopy i łydki. – Połóż dłonie i przedramiona płasko na udach. Klęczę i czekam. Prawie nie boli.. Anastasio? – Tak. – Grzeczna dziewczynka. odwracam się i trochę niezręcznie klękam. na kilka minut. Jeśli chce. powinnam robić notatki. Zostań tu i nie ruszaj się. – Zrób to teraz. Siadam. Spójrz w podłogę. Sięga dłonią i znów chwyta mnie za warkocz. – Zapamiętasz tę pozycję. pociągając tak. – Wychodzi z pokoju. Szerzej. Teraz rozchyl kolana. – Wskazuje miejsce przy drzwiach. że muszę spojrzeć na niego w górę. na jak długo mnie tu zostawi. a ja w jednej chwili jestem jednocześnie spokojniejsza i bardziej podniecona.. Zmienił dżinsy. jak mi każe. dziesięć? Mój oddech staje się płytszy. Te są starsze. Dobrze. Idealnie. – Możesz usiąść na piętach. – Gdy każę ci tu przyjść. – Dobrze. Gdzie on poszedł? Co ma zamiar ze mną zrobić? Zmienia mi się poczucie czasu. porwane i sprane. żebym to wszystko zapamiętała. że będziesz klęczała tam.

oceniająco. – Czy to bolało? – Nie. a on wpatruje się we mnie intensywnie. Dzieje się to tak szybko. Zdezorientowana mrugam. No. Mrugam i staram się wyglądać na spokojną. Daj mi prawą rękę. Odwraca ją wnętrzem do góry i zanim zdążę pomyśleć..424 i wiesza coś na nich od wewnątrz. Anastasia. Wstań. – Nie marszcz czoła. której nie zauważyłam w jego prawej dłoni. – W porządku – marszczę czoło. chcę go dotknąć. . patrząc na niego. A co dziwniejsze – to wcale nie boli. ale wyraz jego oczu łagodnieje. – Możesz na mnie spojrzeć. – Odpowiedz. – Jakie to uczucie? – pyta. Anastasio. O rany. Podaję. nie tak bardzo. ale nadal patrzę w dół. Ślicznie tak wyglądasz. Brawo. uderza w jej środek szpicrutą. – Grzeczna dziewczynka.. Górny guzik jego dżinsów jest odpięty. Zerkam na niego. że prawie nie jestem zaskoczona. Wstaję. czuję jedynie lekkie pieczenie. – Teraz cię skuję. Udaje mi się. Zdjął koszulę.

drewniany ukośny krzyż. Czy on wie. Patrzę w górę. ale chcę cię przelecieć. o czym myślę? Pokazuje mi szpicrutę. Rozumiesz? – Tak. jak sam przyznaje. że tu jestem. na której widnieje duży. – Podnieś ręce nad głowę. To jest bardziej niż fascynujące. – Naszym celem jest przyjemność. przy ścianie. bardziej niż erotyczne. Jasna cholera – to przypomina mapę metra. Rany. – Tę kratkę zaprojektowano tak. Natychmiast się podporządkowuję. – Zaczniemy tutaj. Oddaję się wspaniałemu człowiekowi. mój oddech jest taki płytki. – Wskazuje szpicrutą na ścianę. – Mój głos jest niepewny. Jest z brązowej plecionej skóry. więc skończymy tam. – Chodź. który. jakbym opuszczała własne ciało i stawała się postronnym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się wokół mnie. – Bierze mnie za łokieć i prowadzi pod kratkę. gdy będziesz stała. Sięga w górę i ściąga jakieś klamry z czarnymi skórzanymi kajdankami.425 – To nie będzie bolało. żeby klamry poruszały się po niej. by spotkać jego oczy. jest popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. Czy to naprawdę nie będzie bolało? – Mówię poważnie – przekonuje. czując się. Kate i Elliot wiedzą. To najbardziej podniecająca i przerażająca rzecz. panno Steele – mruczy. Unoszę wzrok. . Tłumię przelotne ukłucie strachu. jaką kiedykolwiek robiłam. które rozświetla ogień z nutą rozbawienia.

To mi się podoba.426 Staje bardzo blisko i zapina kajdanki. drżę i ostro wciągam powietrze. czekam na to i. zaczepia palec o moje majtki i w niespiesznym tempie ściąga je w dół. przechodząc ponownie wokół mnie. czuję wilgoć między nogami.. Chodzi powoli wokół mnie. podnosi do nosa i głęboko się zaciąga. która sprowadza mnie z powrotem do teraźniejszości. lubieżnie. panno Steele. – Wyglądasz niezwykle korzystnie tak podwiązana. och! Moje . w moją kobiecość. Czując dotyk skóry... że się pochylę. – szepcze. Wpatruję się w jego klatkę piersiową. rozbierając mnie wolno. Zbierając się z podłogi. gdy strzela pejczem znów w tym samym miejscu. który uderza mnie pod pośladkami. ze związanymi rękami. muskając moje ciało szpicrutą nieco wyżej. Stając naprzeciw mnie. Wystarczy. zmysłowo. Pachnie żelem do kąpieli i Christianem. najdziwniejsze. Robi krok w tył. leniwie jak dziki kot. sunąc po mnie szpicrutą. hedonistyczne uczucie. dotyka końcem szpicruty mojego pępka i powoli zatacza wokół niego koła. Krzyczę zaskoczona. Wstrząs przeszywa moje ciało i jest to najsłodsze. Jasna cholera! Czy on rzeczywiście to zrobił? Uśmiecha się do mnie szelmowsko i wkłada je do kieszeni dżinsów. Chcę przejechać nosem i językiem po włoskach na klatce. upojną mieszanką. a kończy.. a ja jestem bezradna. – Cicho. ale jedynie patrząc na jego piękną twarz i widząc malujące się na niej pożądanie. aż do bólu.. klęcząc przede mną. Tym razem. Pociągam za więzy. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. a wszystkie moje nerwy stają na baczność. I twoje niewyparzone usta są na razie zamknięte. Jego bliskość jest niebiańska. Znów krąży wokół mnie. Przy drugim okrążeniu nagle trzaska pejczem. ściska moje majtki w dłoni.. drażniąc mnie. Nie spuszczając wzroku z moich oczu.

do czego zmierza. Krążąc dalej.427 ciało zwija się pod tym słodkim. w dół do wejścia do pochwy. – Dobrze ci? – szepcze.. jaka jesteś wilgotna. kąsającymi liźnięciami bata na brzuchu i posuwa się na południe. szybka. Moje sutki twardnieją i wydłużają się pod wpływem tego ataku.. – Widzisz. Anastasio? Otwórz oczy i usta. ale już go nie widzę. Przerywa. a ja jęczę głośno. I nagle przeciąga szpicrutę po mojej kobiecości. próbując wchłonąć miriady doznań zalewających moje ciało. krótka. tym razem trafiając w mój sutek. Zagubiona w morzu doznań. tym razem w pośladki.. – Cicho – rozkazuje i znów uderza mnie w pośladki.. znów strzela. ale kiedy uderza w moją łechtaczkę. – Tak. gdy moje zakończenia nerwowe śpiewają. wydaję głośny krzyk. . Uderza drugi sutek. proszę! – jęczę. Uderza mnie raz jeszcze. szarpiąc za kajdanki.. Wiem. Mam zamknięte oczy. że tak to będzie wyglądać.. Jestem zagubiona. Czuję pieczenie. Bardzo powoli obsypuje mnie małymi. przez moje włosy łonowe. a ja odrzucam głowę w tył. czekając na to. piekącym smagnięciem. panie – skomlę. – Tak co? – Tak. i próbuję przygotować się na to psychicznie. słodka chłosta. Nie myślałam. – Och.

aby go dotknąć. panie. całkowicie zahipnotyzowana. Jest w swoim żywiole. co mi każe. panie. Moje usta zaciskają się na bacie. Au! – Proszę co? – Proszę. ale nie mogę – moje ręce tkwią bezużytecznie nade mną. proszę. a oczy patrzą wprost na Christiana. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu? – Proszę – błagam. – Tak. a ja czuję pokusę. Jego klatka napiera na mnie. – Tym? – Unosi pejcz tak. Wpycha czubek bata do moich ust. robi krok w przód i chwytając mnie. żebym go widziała. Wyciąga koniec bata spomiędzy moich warg. całuje mocno. maleńka. przyciąga do siebie. A niech to. – Och. Otaczając mnie ramionami. smakujesz tak niezwykle cudownie – szepcze. – Jesteś pewna? – Patrzy na mnie surowo. . ssij mocno. Jego oczy płoną. Uśmiecha się triumfalnie. Czuję smak kosztownej skóry i słoność mojego podniecenia. wdzierając się językiem do ust. Pejcz trafia w mój pośladek. – Czujesz swój smak? Ssij. tak jak w tamtym śnie. Anastasio. panie – skomlę. – Zamknij oczy.428 Robię. – Tak.

aż w końcu to jest ten moment. Christian przyłącza się.429 Zostawiam po tamtej stronie pokój.. a ja znów krzyczę. gdyż nogi mam jak z waty. Ale nie mam wyboru i z nieuchronnością. tuli. Rozpuszczam się w jego objęciach. Posuwając się w dół. Wychodzi ze mnie szybko i stawia pod iksem. Jedno pchnięcie i jest we mnie. maleńka. Bierze mnie na kolana. Odpinając kajdanki. krzycząc z ulgą przez zaciśnięte usta. nie znowu. niewielkie muśnięcia łechtaczki. i ostrym oddechem na mojej szyi. Na moment stawia mnie przy krzyżu. dotknęłabym . ale robię. trzy razy. gdy wchodzi we mnie. O Boże. miękkie. Pcha raz za razem. i owiń wokół mnie. jeszcze i jeszcze. raz. uwalnia mnie i oboje osuwamy się na podłogę. Rety. w ten sposób wchodzi naprawdę głęboko. zostawiam pejcz.. na plecach czuję chłodne drewno wypolerowanego iksa.. zwisając bez sił. co każe. Czuję się taka słaba. słuchając jego ściszonego jęku przy moim uchu. trawiona postorgazmicznymi dreszczami. Moje ręce pozostają skrępowane nad głową. nie. z twarzą przy moim karku. gdy zakłada prezerwatywę. a ten moment jest słodki. dwa razy. Jego ramiona otaczają mnie. Czuję. Podnosi mnie i nagle się poruszamy. cudownie. a ja opieram głowę na jego klatce piersiowej. kąsające liźnięcia w okolicy brzucha. trzymając mnie mocno i blisko. a ja miauczę i skomlę. – Unieś nogi. podtrzymując mnie swoim ciałem. Znów zaczyna mi zadawać niewielkie. zostawiam jego. a on rozpina guziki w dżinsach. nie mogę już dłużej wytrzymać i szczytuję. głośno. Gdybym miała siłę. Moje ramiona leżą na jego barkach. Tracę wszelkie poczucie siebie. że znów coś we mnie wzbiera.. moja głowa na jego klatce. która staje się znajoma. a potem oplata ramionami moje uda i znów mnie podnosi. puszczam wszystko i znów doznaję rozkoszy. przejmujący i intensywny. a on zaplata moje nogi wokół swych bioder i ustawia się pode mną. Moje ciało chyba nie wytrzyma kolejnego trzęsienia ziemi.

430 go. ale on natychmiast sztywnieje. Dopiero teraz zauważam. Otwieram oczy i patrzę na niego. – Bo jeszcze z tobą nie skończyłem.. Jeszcze raz? – Tak – mój głos jest łagodny. Jeszcze ze mną nie skończył. i czuję się. mała. Czy to bolało? – Nie – szepczę. Anastasio. żebym mogła zrobić coś więcej. Opieram się o jego pierś. a on otula mnie sobą. – Zrobiłabyś to jeszcze raz? Zastanawiam się przez moment. Ledwie mogę utrzymać otwarte oczy. że nadal ma na sobie dżinsy. Tuli mnie mocno. a potem pochyla się i delikatnie całuje mnie w czubek głowy. Nie ma mowy. rękami i nogami. ale jej nie mam.. bezpiecznie i wygodnie. a zmęczenie przyćmiewa moją świadomość.. Jestem kompletnie wykończona i walczę z przemożną potrzebą snu. O święty Barnabo. mam zamknięte oczy. że będzie bolało? – szepcze. – Tak. – Widzisz więc. . – To dobrze. – Przez chwilę milczy. Czy pozwoli mi spać i śnić? Moje usta drgają na tę niemądrą myśl i zwracając twarz w stronę klatki Christiana. wdycham jego szczególny zapach i muskam nosem. – Brawo.. trzymając mnie blisko i odgarniając palcami niesforne kosmyki z twarzy. Dlaczego jestem taka zmęczona? – A myślałaś. o cholera. ja też – mruczy. że większość obaw powstaje w twojej głowie.

kładąc dłonie na kolanach. Wstaję wykrzywiają. ledwo widocznych okrągłych blizn rozsianych po jego klatce. Chcę przeciągnąć językiem po jego włosach.431 – Nie rób tego – mówi ostrzegawczo. Powieki zaczynają mi opadać. Czerwienię się i z powrotem patrzę tęsknie na jego tors. Kto by pomyślał. Wewnętrzna bogini wywiesiła na swoich drzwiach tabliczkę „nie przeszkadzać”. Patrzy na mnie. – Nudzę cię. – Wstań – rozkazuje. że to będzie takie wyczerpujące? Moje kończyny są cudownie ciężkie. aby uklęknąć. – Uklęknij przy drzwiach – rozkazuje i odchyla się. Ospa? Odra? Myślę bezładnie. Nie jest już ciepły. bardzo zmęczona i kompletnie zdezorientowana. prawda? . Christian porusza się na obrzeżach mojego pola widzenia. Patrzy na mnie. całować go i po raz pierwszy dostrzegam kilka drobnych. panno Steele? Budzę się momentalnie i widzę Christiana z założonymi rękami. Jego spojrzenie mięknie. O cholera. jak mi każe. przyłapał mnie na drzemce – nie będzie dobrze. gdy spoglądam na niego. skutecznie uwalniając mnie z objęć. a temperatura jego głosu spadła o kilka stopni. a jego usta się – Jesteś skonana. Jestem roztrzęsiona. że znajdę w tym pokoju taką satysfakcję? Kto by pomyślał. zaspokojone. Chwiejnie podnoszę się do pozycji stojącej i skulona podchodzę do drzwi. ostrożnie. bardzo.

– Wytrzymałość. Robię. dużo. – Wygląda znajomo? – pyta. – Mogę cię z tego uwolnić w jednym momencie. ale plastik wrzyna mi się w skórę. A moje serce znów zaczyna walić jak szalone. Pomodlić się! Pomodlić do ciebie o łaskawość dla mnie. – Chcę więcej. – Mruży oczy. panno Steele. – Chwyta moje ręce i prowadzi do łóżka z baldachimem.. zaciskając plastik.. plastikowe spinki do kabli. Próbuję rozdzielić nadgarstki. podczas gdy adrenalina znów przeszywa moje ciało. Momentalnie podnoszę na niego oczy. nie potrafiąc ukryć uśmiechu. dużo więcej – pochyla się i szepcze mi do ucha. Rany. Trzymaj się kolumny – mówi. O rany. Bierze spinkę do kabli i owija moje nadgarstki. testując więzy. To boli. spinka nie wcina mi się w ciało. że jest na nim ciemnoczerwona pościel i klamry na każdym rogu. – Pokazuje mi je. – Jeszcze się tobą nie nasyciłem. ale kiedy rozluźniam nadgarstki. Jasny gwint. co mi rozkazuje. Dobra – to przykuło moją uwagę – znów jestem rozbudzona. – Chodź. Wpatruję się w niego. .432 Przytakuję nieśmiało. Wyciągnij ręce przed siebie. czerwieniąc się. – Mam tu nożyczki. Zakupy u Claytona! Wszystko staje się jasne. jakbyś się chciała pomodlić. Mrugam powiekami. Teraz zauważam. – Ale zrobię to szybko. Jesteś zmęczona.

Po tym pozwolę ci spać. . Anastasio – ostrzega. A więc nie na łóżku? Widzę. – Niżej – rozkazuje. szybko pociąga mnie w tył. że mogę rozsunąć dłonie i chwytam bogato rzeźbioną kolumienkę. – Wsuwa swoją nogę między moje i trzymając mnie za biodra. panie. piecze. nie puszczaj. Trzymaj się kolumny. – Dobrze. Zrozumiałaś? – Tak. – Przelecę cię teraz ostro od tyłu. Zrozumiałaś? – Tak. panie – mamroczę szybko. – Tak. całuje mnie wzdłuż kręgosłupa delikatnymi jak piórko muśnięciami. Aua.. Teraz nie myślę o spaniu.. – Tak lepiej. Spać? Dyszę.433 Marszczę czoło. tak że pochylam się do przodu. trzymając kolumnę. – Masz taką piękną skórę. Anastasio – szepcze i pochylając się. – Dobrze. – Rozsuń nogi. W tym samym czasie jego ręce wędrują do przodu. przesuwa moją prawą nogę w bok. dam ci klapsa. dotykają piersi i chwytają moje sutki. Staje za mną i chwytając za biodra. – Nie puszczaj. Jeśli puścisz. żeby utrzymać swój ciężar. Uderza mnie dłonią w pośladek. lekko je pociągając. Wyciąga rękę i delikatnie gładzi mnie po plecach.

raz jeszcze budząc się do życia. aż do mojego karku. Christian nadal ostro porusza się przy mnie... chwieję się na nogach. I nagle Christian wchodzi we mnie naprawdę głęboko i zastyga. jak całe moje ciało odpowiada. Ana. i czuję narastające uczucie głęboko wewnątrz.. – Trzymaj się. we mnie. On jednak chwyta koniec mojego warkocza i owija sobie wokół nadgarstka.434 Dławię jęk. upadnę. Chwyta mnie za biodra i ustawia się. jednocześnie ciągnąc za włosy. raz za razem. a potem ześlizgują się w dół i wsuwa we mnie dwa palce. a skóra głowy boli mnie od ciągnięcia za włosy. a moje ręce zaciskają się mocniej na pięknie rzeźbionym filarze. – Trzymaj się mocno. pociąga za sutki. unieruchamiając mi głowę. drugą ręką chwyta za biodra i trzymając mocno. Bolą mnie ramiona... Powoli wychodzi ze mnie. Odsuwa ręce i słyszę znajomy dźwięk rozrywanej folii. popychając do przodu. Anastasio – krzyczy przez zaciśnięte zęby. a ja zapieram się w oczekiwaniu na jego atak. jęcząc i powarkując. Delikatnie gryzie i ssie mnie w pasie. i po raz pierwszy boję się swojego orgazmu. – Masz tak urzekający.. seksowny tyłek.. Chwytam się mocniej kolumny i odpycham od niego. . gdy on zrzuca dżinsy. gdy kontynuuje swoją bezlitosną napaść.. Cóż ja bym chciał z nim zrobić? – Jego dłonie głaszczą i ugniatają pośladki. czując. Tracę świadomość. Moje ciało odpowiada.. panno Steele – szepcze i słyszę zachwyt w jego głosie. Och nie. Nigdy mnie nie zawodzisz.. zrób to dla mnie – jęczy.. a potem słodką ulgą. to nie potrwa długo. a jego palce wpijają się w moje biodra... jeśli dojdę. – Dalej. Bardzo powoli wchodzi we mnie. Anastasio. oddychając ciężko. a moje imię na jego ustach wysyła mnie w przepaść i staję się jedynie ciałem i rosnącym doznaniem. jak? Czuję przyspieszenie.. – Taka wilgotna. zanurza się we mnie.

– Och. i wpatruję się w sufit. – To moja wina – mówi i odwraca mnie. – Podnieś ręce – mówi łagodnie. – Bardzo kwieciście powiedziane. plecami na jego brzuchu. – Uważam tę Anę za otwartą – mówi i przecina plastik. jakbym miała ręce z ołowiu. by móc rozetrzeć moje ręce i ramiona. zapomniałam o nich. Christian muska nosem moje ucho. Co? Oglądam się na niego. ale podnoszę je. Och. zachwyca mnie to i raduje. – Nie jestem najlepsza w chichotaniu – mamroczę sennie. promienna i skonana. myślę bezładnie. Czuję. Chichoczę i masuję uwolnione nadgarstki. Czuję. co ma na myśli..435 Gdy wracają mi zmysły. że znów siedzę mu na kolanach. a ja na górze. starając się zrozumieć. Delikatnym masażem przywraca życie moim kończynom. podnosząc mnie ze sobą tak. Bierze nożyczki i wkłada jedno ostrze pod spinkę. ale kiedy to robisz. panno Steele. karabińczyki. panie Grey – mówię pod . że się uśmiecha. – To taki piękny dźwięk – mówi tęsknie. Nagle siada.. całkowicie pochłonięta właśnie odbytym stosunkiem. Leży na podłodze. leżę na nim. – Że nie chichoczesz częściej.

delikatnie podnosi mnie ze swoich kolan i wstaje. – Nie chcę wystraszyć Taylora ani pani Jones. kładzie mnie i. Christian się uśmiecha.436 nosem. . żeby w pełni to docenić. – Żeby się przespać – dodaje uspokajająco. na pewno wiedzą. cudownie nagi. a jego usta drgają w uśmiechu. miękki szlafrok. Nie mam siły unieść rąk. Gdy jestem okryta i wyglądam przyzwoicie.. Schyla się. żebym kiedykolwiek była tak zmęczona. starając się utrzymać otwarte oczy. Jestem wykończona. Ta myśl nie daje mi spokoju. jaki z niego perwersyjny drań. – Do łóżka – mówi.. jakbym była małym dzieckiem. pochyla się i całuje mnie delikatnie. że jesteś ostro przerżnięta i potrzebujesz snu. Och. Jego wzrok łagodnieje. Odsuwając kołdrę. Uśmiecha się. Nie pamiętam. Nagle chwyta mnie w ramiona i niesie skuloną do pokoju w głębi korytarza. Głowa opada mi na jego pierś. – Powiedziałbym. gdzie wcześniej badała mnie doktor Green. W jednej chwili żałuję. Cierpliwie ubiera mnie. aby pomóc mi wstać i prowadzi do drzwi. nie. widząc moją minę. że nie jestem bardziej przytomna. Chwyta dżinsy i po żołniersku wciąga je na siebie. – To nie było ani trochę kwieciste – narzekam żartobliwie... na których wisi szary. Hmm.

. I zanim jestem w stanie zrobić jakiś niemądry ruch.437 co bardziej zaskakujące. – Teraz śpij. kładzie się koło mnie i przytula. cudowna dziewczynko – szepcze i całuje moje włosy. zasypiam.

śpiochu. zachęcający. a w zasadzie . ale i zdenerwowana. ale przede wszystkim chcę spać. Całuje mnie szybko i wychodzi. Jego żądanie. – Nie – mruczę. Będę na dole.438 ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Miękkie usta muskają moją skroń. Poruszam ramionami. Mruczę i wtulam się w poduszkę. bo będziesz miała kłopoty – grozi. rany boskie – a teraz mam poznać jego rodziców. wyjść na kolację z moimi Niechętnie otwieram oczy. To będzie również pierwsze spotkanie Kate z nimi – przynajmniej ona będzie mnie wspierać. – Przyniosłem ci coś do picia. Czuję się wypoczęta. – Podnosi się i znów mnie całuje. Są zesztywniałe. – Za pół godziny musimy rodzicami – wyjaśnia rozbawiony. Rany Julek. mam poznać jego rodziców! Dopiero co skatował mnie pejczem i skrępował spinką do kabli. Christian pochyla się nade mną i patrzy intensywnie. – Anastasio. obudź się. Za oknem widzę zmierzch. Wstawaj. surowym pokoju. zostawiając na niej delikatne pocałunki. Nie zasypiaj. Chcę się odwrócić i odpowiedzieć na nie. – No dalej. – Głos Christiana jest łagodny. ale ton głosu ma łagodny. którą mu sprzedałam. abym miała osobistego trenera. zostawiając z resztkami snu na powiekach w chłodnym. nie wydaje się teraz tak dziwaczne.

cień samozadowolenia na twarzy w związku z planem co do majtek i ruszam na dół. jeśli mam dotrzymać kroku Christianowi. policzki lekko zaróżowione. Nie ma.439 trener może okazać się niezbędny.. Po tym. przeglądam się w lustrze: błyszczące oczy. A gdzie są moje majtki? Szukam pod krzesłem. oczywiście. które uwielbiam i które zwisają mu na biodrach w ten niewiarygodnie seksowny sposób i. Ana. wślizguję się w sukienkę i wsuwam buty. w białej lnianej koszuli. Moja wewnętrzna bogini śmieje się do mnie.. a potem patrzę na napój. Nieźle. bo wiem. każdy kij ma dwa końce”. Postanawiam nie prosić go o majtki i nie dać mu tej satysfakcji. Piętnaście minut. że zrobił to celowo. barbarzyńsko. Rozplatam warkocz i w pośpiechu szczotkuję włosy. choć zdecydowanie za krótkim prysznicu. Christian stoi przy panoramicznym oknie w szarych flanelowych spodniach. że to go doprowadzi do szaleństwa. żebym była zażenowana i poprosiła o zwrot majtek. że moja sukienka wisi na drzwiach szafy. Marszczę brwi. „Anastasio Steele!”. „Do diabła. Po powrocie do sypialni wkładam stanik. Dlaczego nie oddał mi majtek? Zakradam się do łazienki. Czy on ma jakieś inne kolory? Frank Sinatra . jak – czerwienię się na samo wspomnienie – zachował się tak.. Jest jasnoróżowy. ale nie chcę jej słuchać – niemalże ściskam samą siebie z radości. zdumiona brakiem bielizny. który mi zostawił. Wycierając się po radosnym. na co on się zgodzi albo nie. na spotkanie z jego rodzicami udam się bez bielizny.. pyszne i świetnie gasi pragnienie. Powoli wychodzę z łóżka i widzę. I wtedy sobie przypominam – wcisnął je do kieszeni dżinsów.. Co to takiego? Żurawina i woda gazowana. Chce. zdaję sobie sprawę. Hmm.. Wpadając ponownie do łazienki. Moja podświadomość łaje mnie. a stanik na krześle.

przyciąga w swe objęcia i obejmując mnie ręką w talii. A ty? – Czuję się całkiem dobrze. Christian odwraca się i uśmiecha. – Eklektyczny gust. jedna z Raya ulubionych. a mój uśmiech Sfinksa napotyka jego. Frank zaczyna nucić. dziękuję. zaczyna się kołysać. Czeka. że jesteś fanem Sinatry.440 śpiewa łagodnie w tle. Uśmiecha się do mnie leniwie. tęsknoty i rozbawienia. panno Steele. – Cześć – mówię czule. Podaję mu dłoń. – Cześć – odpowiada. a jego szare oczy pełne są obietnicy. Gdy wchodzę. Wyjmując pilota z kieszeni. aż coś powiem. panno Steele – mruczy i podchodzi do mnie jak pantera. robi głośniej i wyciąga do mnie dłoń. Christian delikatnie wodzi opuszkami palców po moim policzku i czuję to w całym ciele. a ja oczarowana. patrząc na mnie tak intensywnie. Nie pomyślałabym. aż Tam. Stara piosenka.. Patrzy na mnie wyczekująco. że zapiera mi dech w piersiach. aż staje naprzeciw. Jest całkowicie urzekający. – Frank.. – Jak się czujesz? – Dobrze. . – Zatańcz ze mną – mruczy chrapliwie. Witchcraft. Unosi brwi i przygląda mi się podejrzliwie.

Płyniemy przez jadalnię. wirując i obracając się w rytm muzyki. Dziękuję za taniec. Skoro tak chcesz to rozegrać. – W porządku. jak on tańczy. nie mogę się doczekać. Seattle migocze na zewnątrz jak magiczne malowidło w tle naszego tańca i nie mogę powstrzymać beztroskiego śmiechu. Czy kiedykolwiek zrozumiem tego zmiennego człowieka? Zerkam na niego w windzie. on uśmiecha się do mnie szeroko. I zaczyna się poruszać. Potrząsa głową. Suniemy po podłodze od okna do kuchni i z powrotem. panno Steele. I tak łatwo mi za nim podążać. rozbawioną obserwacją.441 Kładę wolną rękę na jego ramieniu i uśmiecham się do niego szeroko. Idziemy na spotkanie z moimi rodzicami? – Nie ma za co i owszem. te wszystkie oblicza Christiana Greya. panno Steele. – No. Śmieje się z jakiegoś własnego . Chwyta mnie za rękę. – Jesteś pewna? Kiwam głową tak nonszalancko. w tę i z powrotem przed szklaną ścianą. do fortepianu. to przywróciło twoim policzkom nieco koloru. Gdy piosenka się kończy. co trzeba? – Och tak – odpowiadam słodko. Och. kiedy się z nimi spotkam – odpowiadam bez tchu. i prowadzi przez hol do windy. porwana zaraźliwym. – Masz wszystko. a jego twarz rozjaśnia się w szerokim uśmiechu. zabawnym nastrojem. jak tylko się da pod jego wnikliwą. Rany. bierze kurtkę. – Nie ma milszej czarownicy niż ty – mruczy i całuje mnie słodko. która wisi na jednym ze stołków barowych.

że śliwkowa sukienka Kate jest tak przylegająca i sięga mi do kolan. a cień uśmiechu flirtuje z jego pięknymi ustami. w miarę jak posuwamy się na północ. – Tak – odpowiadam niechętnie. a spojrzenie staje się pochmurne. Moja podświadomość posyła mi niezbyt pomocne spojrzenie w stylu „a nie mówiłam”. . Christian otwiera przede mną tylne drzwi. Christian lekko potrząsa głową. Co ja sobie myślałam? Idę na spotkanie z jego rodzicami i nie mam na sobie bielizny. oczy ciemne.442 żartu. przekornym pomysłem. ponieważ się domyślam. Cieszę się. Rozbawienie znika z jego twarzy. a ja wsiadam tak elegancko. dobry humor powoli gaśnie. Ma moje majtki. Drzwi windy otwierają się na parterze.. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – pyta łagodnie. Teraz jestem prawie na zewnątrz bez majtek! Spogląda na mnie i w tym momencie napięcie między nami narasta. jakby chciał odsunąć od siebie myśli i w bardzo dżentelmeński sposób pokazuje. Odwraca wzrok w moją stronę. Rozmyśla wpatrzony w okno i czuję. oboje milczący. abym wyszła pierwsza. zważywszy na mój stan swawolnego negliżu. Tracę zapał i już nie chcę wiedzieć. Nastrój Christiana jest prawie namacalny i wydaje się zmieniać. Kogo on oszukuje? Nie jest dżentelmenem. Pędzimy autostradą I-5. bez wątpienia skrępowani obecnością Taylora. Minę ma nieodgadnioną. Boję się. że mi się wymyka. jak potrafię. O czym myśli? Nie mam jak go zapytać. że śmieje się ze mnie. Taylor podjeżdża dużym audi. W stosunkowo bezpiecznym otoczeniu jego mieszkania wydawało się to zabawnym.. Co mogę powiedzieć przy Taylorze? – Gdzie się nauczyłeś tańczyć? – pytam z wahaniem. o rany.

Biorąc pod uwagę. Odruchowo pocieram nadgarstki – tak działają na dziewczynę cienkie paski plastiku. . Nie pamiętam. że nigdy jej nie spotkam. Nie posiadam żadnych szczególnych umiejętności. że jej nienawidzę. W tym momencie uświadamiam sobie. – Musiała być dobrą nauczycielką. myślę. to nie odpowiadam za swoje czyny. kogo nigdy nie poznałam. jak na to spojrzeć. że postąpił ze mną łagodnie. potwierdziły się moje najgorsze przypuszczenia. tak niespodziewanie. pod warunkiem. co wiem o jego preferencjach. gdyby mnie poprosił. Nauczyła go również tego wszystkiego albo zepsuła go. i że ma gdzieś moje majtki. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Nawet nie próbuję zaprzeczać. Była dobrą nauczycielką i ta myśl mnie smuci – ja niczego nie mogę go nauczyć. żeby z nim być. co w nim najlepsze? Zanim stał się taki zamknięty? Czy może to ona sprawiła. No i jeszcze ten Czerwony Pokój Bólu. gdy byłam w jego ramionach. Do tego wszystko się sprowadza. wspominając moment. Wpatrując się niewidzącym wzrokiem w okno. Moja wewnętrzna bogini wzdycha z ulgą. pielęgnuję swój irracjonalny gniew i zazdrość. Wracam myślami do popołudnia. żebym żywiła wobec kogoś tak silne uczucia. radosną stronę. A może tak czy inaczej by tam trafił. Oczywiście. szczególnie wobec kogoś. Chcę z nim być. że pokazał światu swoje wnętrze? Ma przecież taką zabawną.443 – Pani Robinson lubiła tańczyć. Czuję dreszcz na skórze głowy. zależy. bo jeśli tak się stanie. Czy dostała to. Dochodzę do wniosku. gdy wirował ze mną po salonie. – Była. Bezwiednie uśmiecham się. że mnie nie skrzywdzi i że to jest jedyny sposób. Och. z panią Robinson czy bez. że tak. Mam nadzieję.

– Nie myśl za dużo. – Ściska moją dłoń i puszcza ją. który zdaje się być nieporuszony. Dziękuję. znów patrząc przez okno. – Dlaczego użyłeś spinki do kabli? Posyła mi szeroki uśmiech. w tym momencie znacznie odsłoniętej. – Nie rób czego? – Nie dotknęłam go. które mnie dręczy. – Jest szybka i łatwa w użyciu. Wiem.444 że rzadko używa ona do myślenia mózgu. – To było wspaniałe popołudnie. ze wzrokiem utkwionym w drodze. Jest tak dezorientujący. Anastasio. Cóż mam odpowiedzieć? Christian niewinnie wzrusza ramionami. – Nie rób tego – mamrocze pod nosem. ale na jego warunkach? Po prostu nie wiem. że są one dość brutalne i lubię to w narzędziach do krępowania. Anastasio. I z powrotem jest ze mną. żeby mnie . Mrugam powiekami i uśmiecham się do niego nieśmiało. – I skutecznie unieruchamiają cię w jednym miejscu. unosi do ust i delikatnie całuje. Moja wewnętrzna bogini nie robi nic. Zadaję pytanie. Nie wspomniał o tej przeklętej umowie. a raczej innej ważnej części swojej anatomii. – Uśmiecha się do mnie łagodnie. a ty możesz poczuć i doświadczyć czegoś innego. – To wszystko stanowi część mojego świata. Czerwienię się i zerkam nerwowo na Taylora. Rzeczywiście to jego świat i chcę do niego należeć. Marszczę czoło i zwracam się w jego stronę. – Wyciąga rękę i chwyta moją dłoń.

a on mi się przygląda. Ponura noc odzwierciedla mój wewnętrzny nastrój. Patrzę przez szybę i widzę. Na szczęście Taylor wysiadł z samochodu i otwiera moje drzwi. otoczeni mrokiem ciemnym jak atrament. Zapomniałam o nieobecnych majtkach. przytłaczając mnie i dławiąc. podczas gdy Taylor sunie przez mrok w kierunku Bellevue. a on ponownie ściska uspokajająco moją dłoń. gdy Taylor zatrzymuje się przed imponującymi drzwiami frontowymi. Czerwienię się. Idealny. – Aż tak źle. włącznie z różami wokół drzwi. – Dam grosz za twoje myśli – mówi.445 pocieszyć. – To dla mnie też pierwszy raz – szepcze. – A ja twoje. Zapiera dech w piersiach. – Jesteś gotowa? – pyta Christian. Patrzę gniewnie na Christiana. Przytakuję. że wolałabyś mieć teraz na sobie swoją bieliznę – drażni się. więc nie słyszy naszej wymiany zdań. maleńka – mówi łagodnie. – Założę się. Przejeżdżamy przez jeden z mostów. Uśmiecha się znacząco. Wzdycham i marszczę czoło. jak z obrazka. co? – Chciałabym znać twoje myśli. Zerkam na Christiana. . że krajobraz się zmienił. Tuż przed ósmą audi wjeżdża na podjazd dworku w stylu kolonialnym. a potem uśmiecha się szelmowsko.

Najwyraźniej Christian ją uwielbia. A to mój ojciec. ciemnowłosa. Jego niebieskie oczy są delikatne i łagodne. jak miło znów cię widzieć. wysoki blondyn. czekając na nas. Wygląda elegancko i wytwornie w jasnoniebieskiej jedwabnej sukience. Grace. O rany. Anastasio. – Panie Grey. W jego słowach słychać sympatię. – To moja młodsza siostra. Za nią stoi. Nerwowo zerkam na Christiana. Nie mogę się nie uśmiechnąć w odpowiedzi na jej . gdy wypowiada jej imię. Mia – mówi prawie z irytacją. – Anastasia! Tyle o tobie słyszałam. – Anastasio. Dr Grace Trevelyan-Grey stoi na progu. o zaokrąglonych kształtach. Jest w moim wieku. jak mniemam. gdy odwracam się i wysiadam z samochodu. A to nowina. moja droga. pan Grey. – Cała przyjemność po mojej stronie. na swój sposób przystojny jak Christian. – Ściska mnie mocno. – Proszę mówić mi Ana. – Czy ona tu jest? – Słyszę krzyk z głębi domu. – Ana. – Wejdź. poznałaś już moją matkę. miło mi pana poznać – uśmiecham się i potrząsam wyciągniętą dłonią. a ton głosu staje się łagodniejszy. wysoka. Carrick.446 który uśmiecha się szeroko. – Grace otula mnie ramionami w ciepłym uścisku. I wpada na dół.

– Coś do picia? – Pan Grey pierwszy dochodzi do siebie. Wszędzie widać ciemne drewno i antyczne chodniki oraz szerokie schody prowadzące na piętro. Co to jest. kochanie – mówi. rozsuwa palce i przyciąga mnie do siebie. – Witaj. On ciepło się do niej uśmiecha. i Mia wreszcie puszcza moją dłoń. Unoszę brwi. Kate i Elliot siedzą przytuleni na kanapie.447 autentyczny entuzjazm. trzymając kieliszki z szampanem. prosto i bardzo stylowo. wygodnie. – Kate. uspokój się – Grace upomina ją delikatnie. Pokój jest przestronny i umeblowany ze smakiem w odcieniach kremu. proszę – mamroczę. Wszyscy odwracamy się i ruszamy do jadalni. Kładzie dłoń na moim biodrze. który przewraca oczami. gdy ciągnie mnie do wielkiego holu. aby mnie uściskać. – Cześć. brązu i bladego błękitu. – Mia. a on mruży oczy. – Promienieje. – On jest równie chłodny w stosunku do niej. Marszczę czoło na widok tego powitania. całując Christiana w oba policzki. Wszyscy na nas patrzą. Kate zrywa się. Mia nie puszcza mojej ręki. obejmując mnie ramieniem. tydzień uścisków dla Any? Ten oszałamiający pokaz sympatii – po prostu nie jestem do tego przyzwyczajona. – Nigdy dotąd nie przyprowadził tu żadnej dziewczyny – mówi Mia z podnieceniem w ciemnych źrenicach. a potem podaje rękę ojcu. Elliot chwyta mnie w ramiona w szczerym uścisku. – Christian – wita go szorstko skinieniem głowy. To denerwujące. Christian staje obok. – Ana. – . Ana. Zerkam na Christiana.

wychodząc za Mią z pokoju. nagle zdaje sobie sprawę. wskazując pluszową kanapę i robię. wiedząc. Przyniosę wino. – Właśnie rozmawialiśmy o wakacjach. Siada obok... Elliot prawdopodobnie swobodnie i radośnie zaprosił ją do domu rodziców. – Nawet mówicie te same rzeczy. ostrożnie krzyżując nogi. – Wymyka się z pokoju. – Siadaj – rozkazuje. O rany. Chmurzę się na tę myśl. Jest wniebowzięta. co mi każe. Zerkam na Kate. – Kolacja już prawie gotowa – melduje Grace. a ona uśmiecha się promiennie z błyskiem w szeroko otwartych oczach. Mia klaszcze w dłonie. Musiał mnie zaprosić. głuptasie”. to jest bardziej niż dziwne. Ta myśl jest ponura i przygnębiająca. Moja podświadomość mądrze kiwa głową z wyrazem twarzy mówiącym „Wreszcie do tego doszłaś. Christian nie miał wyjścia. Ano – mówi uprzejmie pan Grey. okaż trochę godności! – Czy po skończeniu studiów zrobisz sobie przerwę? – pyta .448 Prosecco? – Poproszę – Christian i ja mówimy jednocześnie. ale nie dotyka mnie. że dowiem się o tym od Kate. że Christian zaprosił mnie tylko dlatego. – Elliot zdecydował się pojechać z Kate i jej rodziną na tydzień na Barbados. Christian patrzy na mnie i marszczy brwi. Katherine Kavanagh. że jest tu moja przyjaciółka. Oblewam się rumieńcem i widząc Kate siedzącą z Elliotem.

jest zły. – Wasze zdrowie! – Pan Grey unosi kieliszek. a Kate robi ciekawską minę. – Nie wiem jeszcze. Dlaczego jest do niego tak wrogo nastawiona? O co jej chodzi? . jak mi pójdzie jutro na rozmowach o pracę. – Kiedy planujesz wyjazd? – Jego głos jest niski. – Na jak długo? – pyta Christian. mrugając kilka razy. – Moja mama tam mieszka. – Ana zasługuje na przerwę – mówi znacząco do Christiana. z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Georgia? – rzuca pod nosem.. a dość dawno już jej nie widziałam. Odpowiedni toast z ust męża lekarki. To zależy od tego. pojechać do Georgii na kilka dni – Christian wpatruje się we mnie. Mia wraca niespiesznie do salonu i podaje nam kieliszki wypełnione różowym prosecco. Zaciska usta. O cholera.449 pan Grey. późnym wieczorem.. a jego głos jest pozornie łagodny. Uśmiecha się nieco zbyt słodko. – Chciałabym odpowiadam. – Jutro.

– Ta rozmowa nie jest jeszcze skończona – szepcze ostrzegawczo. białym lnianym obrusem. na środku stoi . – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć. jakbyś miał osę w majtkach. w sprawie stażu. – Nie wyjeżdżam. ale Christian chwyta mnie za łokieć. Kate i Elliot wychodzą z pokoju za panem Greyem i Mią. Nad ciemnym drewnianym stołem wisi kryształowy żyrandol. Mruży oczy i widać. Chcę iść za nimi. i oddaj mi moje. zatrzymując gwałtownie. Wszyscy wstajemy. jutro w dwóch wydawnictwach. Stół nakryto świeżo wyprasowanym. Jego głos jest łagodny.450 – Masz rozmowy w sprawie pracy? – pyta pan Grey. gdy wchodzimy do jadalni. że sobie coś przypomina. – Kolacja na stole – oznajmia Grace.. że wyjeżdżasz? – pyta natarczywie. Nie denerwuj się. ale skrywa się w nim gniew. bierze mnie pod łokieć i wyprowadza z pokoju. – Tak. Puszczając moją rękę.. Patrzę na niego uważnie. – A co z naszą umową? – Nie mamy jeszcze umowy. na ścianie ogromne lustro w bogato rzeźbionej ramie. tylko odwiedzam matkę. Jadalnia przypomina mi o naszym obiedzie w Heathmanie. – Wobec tego powodzenia. i dopiero o tym pomyślałam. O cholercia.

ze mną wywiad dla magazynu – Którego Kate jest redaktorem naczelnym – dodaję. – Przeprowadzała studenckiego WSU. On uśmiecha się do niej ciepło. Zajmujemy miejsca. – Co? – pyta. przekrzywiając głowę. – Uśmiecham się do niego. Pan Grey wstaje. Wszystko wygląda oszałamiająco. Pan Grey siedzi u szczytu stołu. nie złość się na mnie – szepczę. Wpatruję się w niego. a Christian obok mnie. – Poproszę. a on spogląda na mnie. – Proszę. która siedzi po przeciwnej stronie obok Elliota i zaczynają rozmawiać o gazecie studenckiej. Mia sadowi się koło Christiana i chwytając go za rękę. Mia uśmiecha się promiennie do Kate. – Gdzie poznałeś Anę? – pyta go. .451 wazon bladoróżowych peonii. mocno ją ściska. Wzdycha. aby napełnić pozostałe kieliszki. Zerkam na Christiana. – Nie jestem na ciebie zły. ja po jego prawej stronie. chcąc pokierować rozmowę z dala ode mnie. Pan Grey sięga po otwartą butelkę czerwonego wina i proponuje je Kate. Ano? – pyta pan Grey. – Wina.

– Jaki ci minął piątkowy wieczór z José? Jasna cholera. – Na moment zamyka oczy. A już myślałam. Kate. mając nadzieję. Co ona robi? Ona w odpowiedzi również otwiera szeroko oczy i zdaję sobie sprawę. Kulę się. – Tylko o moim wyjeździe do Georgii – mówię słodko. – Szczególnie teraz. niosąc dwa talerze. by Christian był zazdrosny. niesie tacę z naczyniami. Kate uśmiecha się z szelmowskim błyskiem w oku. – O czym tak szepczecie? – wtrąca się Kate.452 – Tak. Kavanagh” – nawet Kate kuli się pod tym spojrzeniem. że zniweluję ich wzajemną wrogość. – Zły. ubrana elegancko w jasny błękit. – W porządku – mamroczę. że ręka cię świerzbi? – pytam nerwowo. Grace zjawia się ponownie. Czerwienię się. – Tak. jestem na ciebie zły. aż mnie ręka świerzbi – szepcze. że mi się upiecze. Patrzę na nią otwartymi ze zdziwienia oczami. a Christian patrzy na nią wzrokiem mówiącym „nie wtrącaj się. nie. Jakże niewiele wie. że chce sprawić. . a za nią ładna młoda dziewczyna z blond kucykami. – Ton jego głosu jest cichy i grobowy. Jej oczy natychmiast odnajdują Christiana. Och. Czerwieni się i spogląda na niego spod długich wytuszowanych rzęs. Christian nachyla się do mnie.

. Czerwienię się. – Zostaw tacę na szafce.453 Gdzieś w domu dzwoni telefon. I chociaż żołądek podchodzi mi do gardła z powodu zawoalowanych gróźb Christiana. jak Christian. – Grace uśmiecha się. – Pan Grey znowu wstaje i wychodzi. Gretchen kiwa głową i jeszcze raz dyskretnie zerkając na Christiana. która taksuje spojrzeniem mojego przyszłego Pana. kochanie. wychodzi. posypane natką pietruszki. Gretchen – mówi łagodnie Grace. ukradkowych spojrzeń pięknej Panienki z Kucykami i braku bielizny. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej? Z nachmurzoną miną wpatruję się w swe dłonie na kolanach. Chwilę później wraca Grace. Pan Grey przechyla głowę na jedną stronę. A więc państwo Greyowie mają służbę. i wychodzi. zaczynajcie. umieram z głodu. – Telefon do ciebie. – Dziękuję. a jej twarz jest pochmurna.. że to przez dzisiejszy wysiłek fizyczny nabrałam takiego apetytu. Pachnie wspaniale – chorizo i muszle świętego Jakuba zapiekane z czerwoną papryką i szczypiorkiem. – Przepraszam. – Proszę. marszcząc czoło. Wraca pan Grey. – Wszystko w porządku? . gdy pan Grey wychodzi. podając mi talerz. zdając sobie sprawę. To ze szpitala – mówi do Grace.

nigdy nie złapały nic poważniejszego niż ospa wietrzna. Mia chichocze. a Christian przewraca oczami. Może zostanę w Georgii. Elliot marszczy brwi w połowie kęsa i poprawia się nerwowo na krześle. nie. – Ze smutkiem potrząsa głową i uśmiecha się. siadając i uśmiechając się pobłażliwie do syna. pojawia się Gretchen i nie po raz pierwszy chciałabym móc swobodnie dotknąć Christiana. dziecko. że nasze dzieci nigdy nie musiały przez to przechodzić. w co ona gra? Czy on mnie ukarze? Truchleję na samą myśl o tym. Biedny Elliot – mówi. Gdy kończymy przystawki. jedna krostka na ich dwoje. – Och. – Christian i Mia mieli szczęście. Gdyby tylko ludzie szczepili swoje dzieci. pan Grey i Christian rozmawiają o baseballu. Jestem jej wdzięczna za to pytanie wyrywające mnie z zakłócających spokój myśli i opowiadam jej o przeprowadzce. moja droga? – pyta uprzejmie Grace. – Tato. W kontaktach z rodziną Christian wydaje się rozluźniony i spokojny. gdzie mnie nie dopadnie. Mój umysł pracuje jak szalony. gdy tymczasem Elliot. – Tak się cieszę. Dzięki Bogu.454 – Kolejny przypadek odry – wzdycha Grace. Przeszli ją tak łagodnie. że może być popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. – Tak. oglądałeś mecz Marinersów? – Elliot wyraźnie chce zmienić temat. ale . Czwarty przypadek w tym miesiącu. żeby pokazać jej. – Zadomowiłaś się już w nowym mieszkaniu. Przystawki są pyszne i koncentruję się na jedzeniu. Cholerna Kate. Jeszcze nie podpisałam umowy. Może wcale tego nie zrobię.

Zabiera się do sprzątania ze stołu. Och. podając porcję Christianowi... – Wiem. bodajże wołowinę a la Wellington. Czerwienię się i przesuwam. byłaś w Paryżu? – Mia pyta niewinnie. Och. jak to jest dorastać. widząc to. Najwyraźniej bardzo się kochają i przez chwilę zastanawiam się. Jego dłoń chwyta moje udo. Rzucając zawstydzone spojrzenia i falując biodrami. powinieneś zabrać Anę do Paryża – stwierdza stanowczo.. starając się odsunąć od niego. nie teraz. gdy przyglądam się uważnie. – Pomimo paryżan. że jestem jedyną osobą przy tym stole. Czuję się prawie zażenowana. Kładzie dłoń na moim kolanie. wytrącając mnie z zadumy. nie tutaj. że Ana wolałaby Londyn – mówi łagodnie Christian. pamięta. W odpowiedzi moje całe ciało się spina. a jego palce wędrują w górę uda. – Nie. . – Myślę. Na szczęście on zdaje się jej nie zauważać. W desperacji sięgam po wino. wnosi danie główne. ale bardzo chciałabym pojechać. ale moja wewnętrzna bogini szaleje z zazdrości. Znów pojawia się Panienka Europejka z Kucykami. która nigdy nie była za granicą. chociaż ociąga się. Christian. – To piękne miasto – zgadza się Mia..455 jest mój. – Grace uśmiecha się do pana Greya. unieruchamiając mnie. – Ano. a on odwzajemnia jej uśmiech. przechodząc moim zdaniem nieco za blisko Christiana. Na szczęście podaje nam talerze i wychodzi. On posyła mi lekko zdziwione spojrzenie. mając przy sobie oboje rodziców. – My spędziliśmy w Paryżu nasz miesiąc miodowy. Kate i Mia rozpływają się nad Paryżem.

ten potwór. zdejmując dłoń z mojego uda. był takim despotycznym tyranem. aż Christian wyjaśnia jej równie płynnie po francusku. a ona zdziwiona w nas. gdy jest pewny. – Nie spodobały im się twoje czarujące zwyczaje? – Wrr. W jego głosie znów pobrzmiewa rozbawienie. – Więc co było nie tak z paryżanami? – pyta Elliot siostrę. Och. Wołowina jest pyszna. wszystko w porządku? – Christian pyta z troską. Mówi „Na razie. lekko klepie mnie w plecy i zabiera rękę dopiero wtedy. która spija każde słowo z ust Elliota. podana z pieczonymi ziemniakami. nie. iż jem z takim apetytem. nie przekonali się. Wszyscy wpatrujemy się w nią. że Christian pozostaje w dobrym humorze do końca posiłku. Krztuszę się winem. a Mia dostaje ataku śmiechu. Zerkam na Kate. Jeszcze nie rozpracowałam. dzięki Bogu. dla którego pracowałam. kochanie” i to . Ma bardzo zaraźliwy śmiech i już za chwilę wszyscy zrywamy boki. Greyowie swobodnie prowadzą rozmowę: jest w niej ciepło. pasternakiem i zieloną fasolką. troska i delikatne przekomarzanie. A Monsieur Floubert. nieświadomie przechodząc na płynny francuski. On uśmiecha się do niej i wygląda to tak. że czuję się lepiej. że to dlatego. co zrobiła. Podejrzewam. marchewką. czym dokładnie. ekologicznego osiedla na północ od Seattle. – Anastasio.456 jak Gretchen wychodzi z pokoju. jakby składali sobie niewypowiedzianą obietnicę. Gdy przytakuję. Wszystko jest tym smaczniejsze. Elliot peroruje na temat swojego najnowszego projektu budowlanego. a jej oczy płoną pożądaniem lub miłością. Przy deserze z cytrynowej śmietanki ubitej z winem i żółtkami Mia raczy nas opowieścią o swoich podbojach.

Podaję mu dłoń i czuję. że powinnam powiedzieć: tak. ale nie ufam mu. Kate i Elliot dyskutują o korzyściach z instalacji paneli słonecznych w stanie Waszyngton. cholernie seksowne. Widzę. Grace i Mia zbierają miseczki deserowe i udają się do kuchni. Czerwienię się. Tor moich myśli przyprawia mnie o rumieńce. Wzdycham i zerkam na swojego Szarego. znów kładzie dłoń na moim kolanie. szare spojrzenie. by zatrzymać tę wędrówkę. między udami.. żeby go podrapać i poczuć na swojej twarzy. Ma na brodzie lekki zarost i aż świerzbią mnie palce. podczas gdy pan Grey. – Chcesz. udając zainteresowanie ich rozmową. Europejskich Kucyków nigdzie nie widać. Ona uśmiecha się. patrząc na nich. Wstrzymuję oddech i ściskam uda. – Nie przygryzaj wargi – mruczy gardłowo. – Idę pokazać Anastasii ogród – Christian mówi niewinnie do matki.457 jest seksowne. machając nam na pożegnanie. On spogląda na mnie i unosi dłoń. – Ja chcę to zrobić. a jego palce podążają w górę uda. że uśmiecha się z wyższością. Christian. piersiach. że mogłabym patrzeć na niego cały czas. głodne. Wiem. by pociągnąć mnie za brodę. Jest tak piękny. w odpowiedzi na jego ciemne. mówię do pana Greya i wychodzę Prowadzi mnie przez hol do kuchni.. jak wszystkie mięśnie kurczą się głęboko w moim podbrzuszu. a Mia . – Przepraszam – z Christianem z jadalni. gdzie Mia i Grace wkładają naczynia do zmywarki. On jednak już się zrywa i wyciąga do mnie rękę. żebym pokazał ci posiadłość? – pyta wprost.

podskakując na jego ramieniu.. – Kuśtykam za nim.. a on daje mi piekącego klapsa w pupę. oświetlone niewidocznymi lampkami. . Zatrzymuje spojrzeniem. Christian przechodzi koło nich. Wisząc do góry nogami.. – Nie rób sobie kłopotu. się i patrzy na mnie nieprzeniknionym – Moje obcasy. a moje obcasy grzęzną w miękkiej trawie. nie. Muszę zdjąć buty. trzymam się jego bioder. Moja podświadomość ma nogi jak z waty. proszę. – Schyla się i przerzuca mnie przez ramię. Piszczę głośno zaskoczona. – Zatrzymaj się. Zatrzymuję się na chwilę i podziwiam. a on z determinacją kroczy przez trawnik. Jest tak malowniczo i spokojnie. – Dlaczego? – pytam bez tchu. a w rogu stoi elegancki metalowy stół z krzesłami. nie jest dobrze. Koło pomostu stoi hangar dla łodzi.. pokonuje kilka stopni i wychodzi na duży trawnik. – Ciszej – warczy.458 wraca do jadalni. Wychodzimy na patio z szarych kamiennych płyt. jasny majowy księżyc maluje na wodzie błyszczącą srebrną smugę aż do pomostu. W szarych kamiennych donicach rosną krzewy. prowadzący w dół nad zatokę. Rany. Jest o coś zły – może o José. o rany – jak pięknie. gryzienie wargi. gdzie przycumowano dwie łódki. Georgię. a chłodny. Och. łatwo go wkurzyć. Na horyzoncie migocze Seattle. Christian pociąga mnie za sobą. brak majtek.

O kuźwa. Anastasio. że jesteś opanowanym facetem – błagam bez tchu. – Wiesz dlaczego – syczy. . – Myślałam.459 – Muszę pobyć z tobą sam na sam. – Dlaczego? – skomlę. – Po co? – Ponieważ mam zamiar spuścić ci lanie. – Wierz mi. a potem cię przelecieć. jestem bardzo opanowany.

Tuż za progiem zatrzymuje się na chwilę. Oddycha głośno. – Nie chcę. Mruga dwa razy. kołyszącą się łagodnie na ciemnej wodzie. jakby był rzadkim i niebezpiecznym drapieżnikiem szykującym się do ataku. – Proszę. Jasny gwint. Po chwili duże drewniane pomieszczenie zalewa białe światło jarzeniówek. krem i przebłyski czerwieni. nie tak jaskrawe światło – a chwilę później znajdujemy się w pokoju na poddaszu. Zatrzymuje się w progu i włącza kolejne przyciski – tym razem halogeny. nie bij mnie – szepczę błagalnie. Christian stawia mnie na drewnianej podłodze. właściwie to widzę jedynie dwie kanapy. Patrzę na niego tak. nie tutaj. ale nie mam okazji przyjrzeć się jej uważniej.. Marszczy brwi. Urządzono go w żeglarskim stylu Nowej Anglii: granat. nieokiełznanym pożądaniem. Mebli jest mało. Ze swojej pozycji do góry nogami dostrzegam imponującą łódź motorową. . gdyż Christian wnosi mnie po drewnianych schodach na górę. żebyś dawał mi klapsy. Jestem jak urzeczona. aby się rozejrzeć – wzrok mam utkwiony w nim.. Szare oczy płoną gniewem i czystym. które emitują delikatniejsze. Eksploduję od samego spojrzenia. nie teraz. no ale przecież przeniósł mnie przez cały trawnik i po schodach aż tutaj. aby zapalić światło. a po chwili otwiera szeroko oczy. Nie mam czasu.460 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Christian wpada do hangaru.

a kiedy otwiera oczy. a ja zbieram się na odwagę. Przysuwam się jeszcze o krok i pociągając go delikatnie za włosy. co robię. – Odmówiłaś. mocno do siebie przyciskając. Christian zamyka powoli oczy i nachyla twarz ku mojej dłoni. Och. a więc o to w tym wszystkim chodzi. Intrygujące połączenie – lekko kłujący i zarazem gładki. przysuwam jego usta do swoich i go całuję. – Co ty mi robisz? – pyta cicho. jakby nie rozumiał. wyraźnie skonsternowany. – Całuję cię. unoszę rękę i niepewnie przesuwam palcami po jego policzku aż do delikatnego zarostu na brodzie. . Jego dłonie odnajdują drogę do moich włosów. Obojgu nam rwie się oddech. patrzy na mnie nieufnie. Uwielbiam je. – Ale siedzieliśmy przy stole twoich rodziców. naciskając i wirując. Wydaje ledwie słyszalny jęk.461 Proszę. nogami.. Nasze języki tańczą razem. – Słucham? – Odmówiłam czego? – Przy stole. Opuszczam ręce na jego ramiona. Oddech więźnie mu w gardle. – Wpatruję się w niego oszołomiona. Jęczy i bierze mnie w objęcia. Otwiera usta ze zdziwienia. Unoszę drugą rękę i wsuwam palce w jego włosy.. Christian smakuje bosko! Nagle się odsuwa. Wciskam język między jego wargi.

Rozumiesz? – Wsuwa palec i wysuwa. I jest to strasznie podniecające. a jeden z palców powoli wsuwa do środka. ponieważ zacisnęłaś przede mną uda.. Christian nagle przesuwa dłoń. kiedy byłaś pijana. Jestem zły. tak że obejmuje moje łono. oddechu. w uszach słyszę dudnienie . i który potem zostawił cię z kimś niemal zupełnie obcym. Zakończeń nerwowych. Mieszanka uderzająca do głowy. pragnę cię teraz. ponieważ ani słowem nie wspomniałaś mi o Georgii. Serce mi wali jak młotem. badając moją reakcję. na co sobie zasłużyłaś. – To jest moje – szepcze gorączkowo. wpatrując się we mnie płonącymi oczami. W tej chwili sukienka ledwie zakrywa moją nagą pupę. Bezwiednie przełykam ślinę. – Dyszę. ponieważ poszłaś na drinka z facetem. twoje. – Pragnę cię. szybko. – Tak. który próbował cię uwieść.. Jego dłoń zsuwa się na moje pośladki. teraz. – Jestem zły. próbując wydostać się z klatki piersiowej. zamierzam przelecieć cię na tej kanapie. dotykając.. O rety. gorące i nabrzmiałe. do swojego wzwodu. bo powiedziałam „nie”? – pytam bez tchu.462 – Jeszcze nikt mi nigdy nie odmówił. A skoro nie pozwalasz mi dać ci klapsa. – Jesteś zły i podniecony. Drugim ramieniem obejmuje mnie w talii i trzyma unieruchomioną. – Tylko moje. Co za przyjaciel tak się zachowuje? I jestem zły i podniecony.. nie twojej. gdyż moje pożądanie. W jego oczach widać zdumienie i pożądanie. przedostaje się do krwi. Zduszam jęk. – Oczy mu błyszczą niebezpiecznie i powoli podnosi skraj mojej sukienki. wszystkiego. dla mojej przyjemności. Przyciąga mnie mocno do siebie.

A Christian wykonuje nagle kilka czynności naraz: cofa dłoń. Porusza się we mnie szybko i wściekle. hedonistyczne uczucie. Och. Ale to także nieziemskie. co mu robię. Jęczę głośno. Ale wysuwam biodra ku jego pchnięciom. tak że czuję na sobie jego cały słodki ciężar. moja władza nad nim. gardłowo i rozkoszuję się uczuciem wypełnienia. nie dla ciebie.. Kładę ręce na głowie i wiem.. przytłaczając mnie. a chwilę później kładzie się na mnie. Czuję. zdecydowanie za szybko. Jest wszędzie. Nie jestem gotowa. – Ręce na głowie – nakazuje przez zaciśnięte zęby i klęka. Tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. To będzie szybki numerek. Kładzie ręce na moich dłoniach. idealnie synchronizując ten erotyczny rytm. Jego ciało od razu się rozluźnia. wypuszczając powietrze przez zaciśnięte zęby. dla mnie. a potem sięga do kieszeni marynarki. to. Nagle. nieruchomieje i przeżywa orgazm. nie spuszczając ze mnie wzroku. a niby jak mam to zrobić? Wystarcza jedno płynne pchnięcie i już jest cały we mnie. Wyjmuje foliową paczuszkę. to wyczekiwanie.. W mordę jeża. niemal dusząc. Nie wolno mi szczytować. zmuszając moje uda. aby pozwolić . nogami przygważdża mnie do kanapy.. Moje ciało reaguje. Zrozumiano? Nie szczytuj. jak moje biodra ochoczo wysuwają się ku niemu. że to po to. rozpina rozporek i popycha mnie na kanapę. – Nie mamy dużo czasu. Jestem taka podniecona.463 krwi. Nie. aby rozchyliły się jeszcze szerzej. która spada na podłogę. Nakłada prezerwatywę na imponujących rozmiarów męskość. abym go nie dotykała. W uchu czuję jego urywany oddech. łokciami przytrzymuje mi ramiona. inaczej dam ci klapsa – rzuca ostro. i zsuwa z siebie marynarkę. rozpływając się wokół niego. tu i teraz.

co moje. po czym wkłada do kieszeni spodni. Patrzę na niego i bezwiednie zaciskam uda. pozostawiając mnie obolałą i wygłodniałą. przyznając mi rację. – Nie dotykaj się. ale wiem. – W samą porę. Unosi brwi. Pospiesznie zakładam majtki i wstaję z godnością – na tyle. a potem podnosi z podłogi marynarkę. Odwraca się w moją stronę. – Proszę. Chryste. Wstaje i zdejmuje prezerwatywę.464 mu wyjść. że choć mnie za karę przeleciał. Ale on się wycofuje. a na jej twarzy widnieje uśmiech pełen satysfakcji: „Nie musiałaś o nie prosić”. – W jego oczach znowu płonie gniew. żebyś czuła frustrację. Christian zapina rozporek i przeczesuje palcami włosy. dysząc. Siadam oszołomiona. na ile jestem w stanie ją zmobilizować po niedawnym bzykanku. . To właśnie mi zrobiłaś. zawiązuje ją na końcu. próbując doznać choć odrobiny ulgi. Szybko próbuję przygładzić potargane włosy. Spojrzenie ma już łagodniejsze. Lekko kręci mi się w głowie. Kiwam głową. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. – Lepiej wracajmy już do domu. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje moje majtki. potrafi być naprawdę irytująca. – Christian! – krzyczy z dołu Mia. kiedy ze mną nie rozmawiałaś. Piorunuje mnie wzrokiem. kiedy odmawiałaś tego. Nie uśmiecham się. moje ciało błaga o uwolnienie od nieznośnego napięcia. Możesz je założyć. Chcę. tak naprawdę zaliczyłam małe zwycięstwo. biorąc je od niego.

panie Grey. że pozwoliłam na pański nieuzasadniony atak. Przechyla głowę i uśmiecha się do mnie. – Nieuzasadniony? Pocałowałaś mnie. a on lekko ściska moją dłoń. – Kate i Elliot zaraz wychodzą. ledwo – odpowiadam szeptem. – Rozpromienia się na nasz widok. – Ale dało się to jakoś znieść? – pyta cicho.465 – Na górze. Sznuruję usta. ale i tak mam ochotę przełożyć cię przez kolano – mówi cicho. – Bardzo się stara. aby w jego głosie słychać było urazę. – Cóż. panno Steele. Oblewam się rumieńcem. Ujmuję ją. – Christian wyciąga do mnie rękę. – Obrony przed czym? – Tobą i twoją ręką. Po schodach wchodzi głośno Mia. – Och. – To był atak jako najlepsza forma obrony. Możecie uwierzyć? Nie mogą . – Oprowadzałem Anastasię po hangarze. – Ledwo. zwłaszcza. tu jesteście. ale uśmiecham się. która świerzbi. abym sobie na to zasłużyła. czuję się już lepiej. Mia! – woła Christian. – Nie sądzę.

– Co tu robiliście? Jezu. – To niezbędne. – Pokazywałem Anastasii moje nagrody wioślarskie – odpowiada Christian bez zająknięcia. ależ jest bezpośrednia. że powodem jej zachowania jest troska o mnie. Machamy im na pożegnanie. Rozumiem. Kate i Elliot żegnają się właśnie z państwem Grey. – Zrobię to ponownie. następnie przytula mocno i całuje moje włosy. Ana. strasznie lubi wszystko kontrolować – szepcze. Mimowolnie się uśmiecham. Żartobliwa Kate to nowość. aby zejść na dół.466 się od siebie odkleić. a kiedy Mia odwraca się. Teraz na przykład znajduje się już w sąsiednim kraju. ale czasami zdarza jej się przekroczyć granice. Anastasio. Zaskoczona wciągam gwałtownie powietrze. Moje policzki robią się szkarłatne. jaki jest naprawdę. to musi być wpływ Elliota. „Wiem. jaki on jest naprawdę. wtedy widać. – My też powinniśmy jechać. a ona pokazuje mi język. klepie mnie w tyłek. to ty nie wiesz!” – krzyczę na nią w myślach. Uważaj. jutro czekają cię rozmowy . Gromię ją wzrokiem. – Muszę z tobą porozmawiać o tej wrogości wobec Christiana – syczę jej cicho do ucha. Nagrody wioślarskie? Przyciąga mnie delikatnie przed siebie. – Chodźmy się pożegnać z Kate i Elliotem. a potem Christian odwraca się w moją stronę. – Mia udaje odrazę i przenosi spojrzenie z Christiana na mnie. Kate ściska mnie mocno. – No to na razie. niedługo – szepcze mi do ucha groźbę.

On się nachyla i całuje ją sztywno. Christian. – Bo jeszcze ją wystraszycie albo zepsujecie zbyt dużą ilością uwagi – burczy. do zobaczenia i dziękuję. – Mamo – mówi i w jego głosie pobrzmiewa szacunek. a Christian ponownie przewraca oczami. przestań się przekomarzać – beszta go Grace. Liczę. Christian prowadzi mnie do samochodu. że Grece obdarza go bezwarunkowym matczynym uczuciem. ale nie śmiem. – Dbaj o siebie. Ukradkiem obserwuję ich wzajemne relacje. że w końcu kogoś znajdzie! – wyrzuca z siebie. gdy się żegnamy. To oczywiste. że niedługo znowu się spotkamy. A mnie się wydaje. a on także obdarza mnie uściskiem! – Proszę. a mnie nie? Chcę przewrócić do niego oczami. że on się wcale nie przekomarza. mów mi Carrick. Ano. Pożegnawszy się. – Panie Grey. W jej oczach błyszczy jednak matczyna miłość. zażenowany. a może sfrustrowany atencją. Rumienię się. – Wyciągam do niego rękę. – Nie sądziliśmy. Mia ściska mnie mocno. – Christian. moja droga – mówi ciepło Grace. nie po tej groźbie w hangarze. Zaciskam usta. Dlaczego jemu wolno. . bierze mnie za rękę i przyciąga do siebie.467 w sprawie pracy. jaką mi okazują Greyowie.

Po krótkiej rozmowie z Taylorem Christian siada obok mnie. Zawsze narzeka. Jezu. – Gdyby Elliot nie zaprosił Kate. Jesteś silną.468 w którym siedzi Taylor.. – Cóż. Nie. co za dzień. gdyby skrywał prawdę. Christian kręci głową . – W ciemności nie widzę jego twarzy. wygląda na to. jak opada ze mnie część napięcia. – No co? – pyta cicho. Powoli otula mnie przyjemne ciepło. Przez chwilę się waham. Taylor uruchamia silnik i wyjeżdża z oświetlonego podjazdu na ciemną drogę. że tu jestem. Czy tak się właśnie czułaś przez całą wizytę? Och! Chciał. że poczułeś się zmuszony do tego. żebym tu przyjechała – a to nowina. a przecież tak by było. Czuję. Dlaczego tak bardzo w siebie wątpisz? Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. – Głos mam cichy i pełen wahania. abyś ich poznała. że poznałaś moich rodziców. a on na mnie. Patrzę na Christiana. Gdybym nie chciał. niezwykle cieszę się z tego. – Uważam. nie zrobiłbyś tego. Udzielanie odpowiedzi chyba go nie krępuje. że moja rodzina także cię polubiła – mruczy. aby mnie przywieźć do rodziców. że z nim nie rozmawiam. niezależną młodą kobietą.. a tak negatywnie o sobie myślisz. dla którego otrzymałam zaproszenie. powiem mu. Wydaje się autentycznie zadowolony z tego. – Anastasio. fizycznie i emocjonalnie. Jestem wykończona. Także? W mojej głowie pojawia się nieproszona i nieprzyjemna myśl związana z powodem. Czekał tu przez cały czas? Otwiera przede mną drzwi i siadam na tylnej kanapie audi. nie przywiózłbym cię tutaj.

I jeszcze jedno.. Jeszcze się nie zdecydowałam. – Tak.. to chyba nie jest dobry pomysł. że Kate mówiła o Barbadosie. jak drgają mu kąciki ust. Patrzy na mnie dziwnie. Zerkam nerwowo na Taylora. – Mogę jechać z tobą? – pyta w końcu. – Nie przejmuj się Taylorem. – Dlaczego? – Miałam nadzieję na małą odskocznię od tego wszystkiego.469 i sięga po moją dłoń. Chciałam spróbować wszystko przemyśleć. Mów do mnie. Że co? – Eee. od tej intensywności. jakby toczył wewnętrzną walkę z samym sobą. – Jestem zbyt intensywny? Wybucham śmiechem. . – Chcesz odwiedzić matkę? – Tak. – Oględnie powiedziane! W świetle mijanych latarni widzę. Wspomniałam o Georgii tylko dlatego. Wzruszam ramionami... Tak myślałam.

sporo pierwszego i trochę drugiego. – Bo jesteś zabawny. – Zabawny wesoły czy zabawny śmieszny? – Och. – A jaki bardziej? – Sam to rozgryź. – Nie jestem pewny. czy w twoim towarzystwie jestem w stanie cokolwiek rozgryźć. że spróbujesz – mówi. panie Grey – odpowiadam z udawaną powagą. – Powiedziałaś. i uważam. Anastasio – rzuca sardonicznie.470 – Śmieje się pani ze mnie. po czym kontynuuje cicho: – O czym musisz pomyśleć w Georgii? – O nas – szepczę. . – Śmiałabyś. Patrzy na mnie spokojnie. – Zabawny? – O tak. – Ogarnęły cię wątpliwości? – Niewykluczone. że często to robisz... – Wiem. panno Steele? – Jakżebym śmiała.

– Dlaczego. seksowny. Cóż mogę powiedzieć? Po prostu chciałabym więcej. Anastasio? – naciska Christian. Ale do tego nie jest nam potrzebna noc. a ty widzisz we mnie jedynie zabawkę. Bo nie mogę cię dotykać. jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz.... – Rozmawiaj ze mną. potrzeby sprawowania kontroli.471 Poprawia się na kanapie. Dojeżdżamy do końca mostu i droga po raz kolejny skąpana . więcej. Oboje nas spowija ciemność maskująca nasze myśli i uczucia.. mogąc siedzieć tu obok niego. różnorakich perwersji. – Dlaczego? Jasny gwint. że zdaję egzamin. inteligentny i zabawny. miłości. Jakim cudem ta rozmowa stała się nagle taka poważna? Mam wrażenie. Ściska moją dłoń. Zamykam oczy. Czuję dreszczyk emocji. Co mam powiedzieć? Bo chyba cię kocham. Ten ostatni tydzień. Wzruszam ramionami. Samochód jedzie z powrotem przez most. czując się jak w potrzasku. Ale jego nastroje. Nie chcę go stracić. bo za bardzo się boję okazać ci uczucie. więcej wesołego Christiana. Pomimo tych wszystkich żądań.. odprawisz mnie albo co gorsza zbijesz? Cóż mogę rzec? Przez chwilę wyglądam przez okno.. Anastasio. Jest taki nieprzewidywalny. że przemyśli moje zastrzeżenia. do którego się nie przygotowałam. więcej uczucia. bo wtedy ty się wzdrygniesz. Twierdzi. och – no i chce zadawać mi ból. ale i tak mnie to przeraża. Nie chcę cię stracić.

To nie bohater. Oplatam rękami jego szyję i całuję. długo i mocno. Dobrze przemyśl. maleńka. – Wiem – odpowiada. – Spróbuję. – Dla ciebie. Przemyśl wszystko. biorąc go z zaskoczenia. – Decyzja podjęta pod wpływem chwili. a on puszcza moją dłoń i ujmuje podbródek. – Podpisz po Georgii. – Zostań dziś ze mną – wyrzuca z siebie. To sygnał dla mnie. Proszę. Anastasio. uwalniając uwięzioną dolną wargę. – Naprawdę powinnaś zapiąć pasy – Christian szepcze . Nie muszę długo czekać na reakcję. jak sam się określił. – Głos ma nabrzmiały szczerością. spróbuję. który pociąga mnie za sobą w ciemność.472 jest w neonowym świetle latarni. to staje się widoczna. Podpiszę twoją umowę. Odpinam pasy i wdrapuję mu się na kolana. – I ja też spróbuję. nie będziemy się widzieć cały tydzień. Patrzy na mnie. – I przez kilometr czy dwa milczymy. – Jeśli pojedziesz. Mrugam powiekami. – Tak zrobię. Jakaż akuratna metafora! To jego uznałam kiedyś za romantycznego bohatera. lecz człowiek z poważnymi emocjonalnymi ułomnościami. Czy ja nie mogę go poprowadzić ku światłu? – Nadal chcę więcej – mówię cicho. więc jego twarz to kryje się w mroku. odważnego białego rycerza – czy też mrocznego rycerza. – Dobrze – zgadzam się.

Taylor otwiera nam drzwi i dziękuję mu nieśmiało. – Jesteśmy w domu – mruczy Christian. z Christianem. Głowę opieram mu na ramieniu. Zbyt szybko zostaję wyrwana ze swoich niespełnialnych marzeń. świadoma tego. Wdycham seksowny zapach Christiana i piżmowego żelu pod prysznic. Ale jego uprzejmy uśmiech niczego nie zdradza. żeby mnie zepchnąć z kolan. Przytulam się do niego. a maleńka część mojej paskudnej podświadomości zachowuje się zupełnie zaskakująco i ośmiela się mieć nadzieję. Och. i jest to takie rzeczywiste. niemal namacalne. To takie zwodnicze zdanie. Uśmiecha się znacząco.. – Jest w moim nowym samochodzie – odpowiadam sennie. ale nie wykonuje żadnego ruchu. a nie dom. pełne olbrzymiego potencjału. Gdy wysiadamy. . O nie. tłumiąc ziewnięcie. Uważam. W domu.. Tyle że jego mieszkanie to galeria sztuki. aby nie dotykać jego klatki piersiowej. a teraz co zrobiłam? – Czemu nie masz żakietu? – Marszczy brwi. a jedynie tulę się do niego mocno. Christian mierzy mnie wzrokiem. że ten mężczyzna mnie kocha. że słyszał naszą rozmowę. zdejmuje marynarkę i narzuca mi na ramiona.473 z dezaprobatą do mych włosów. oczy mam zamknięte. Pozwalam sobie fantazjować. Zalewa mnie fala ulgi. nos schowany na jego szyi.

Z jego gardła wydobywa się niski jęk. że powinniśmy pójść spać. Bierze mnie za rękę i prowadzi do budynku. niewykluczone. – Pewnego dnia zerżnę cię w tej windzie. Przechodzimy przez podwójne drzwi i jesteśmy w domu. – Chcesz się czegoś napić? – Nie.. a wszystko we mnie skręca się z pożądania. chwyta mnie za rękę i wyciąga do holu. – To dobrze. panie Grey. Nie licząc tych kilku razy ze mną. Najpierw sądziłam. . Odwzajemniam się. których w życiu nie uznałabym za możliwe. Ożeż ty. Kiedy drzwi windy się rozsuwają. więc sądzę. chwytając zębami jego górną wargę. przestaję oddychać. – Zostałam dziś nakłoniona do robienia rzeczy. znowu! W windzie przyglądam mu się uważnie. Pochyla głowę. Anastasio. bierze moją wargę w zęby i delikatnie pociąga. Cała się rozpływam. panno Steele? – Tak. abym z nim spała. że nakłonię cię do jeszcze innych rzeczy. ale teraz jesteś zmęczona. że chce. Niemniej jednak uważam. – Cóż.. – Czuję się nieswojo pod jego bacznym spojrzeniem.474 – Zmęczona. że on z nikim nie sypia. Wyciąga rękę i uwalnia mi wargę z zębów. jeśli mi podpadniesz. Chodźmy do łóżka. Marszczę brwi i nagle jego oczy ciemnieją. ale teraz przypominam sobie. że jestem winna wyjaśnienie.

– Prowadzi mnie korytarzem do swojej sypialni i kopniakiem zamyka za nami drzwi. Im szybciej znajdziesz się w łóżku. tym szybciej cię przelecę i tym szybciej będziesz mogła zasnąć. – Bogini wydyma usta i nie bardzo jej wychodzi ukrywanie rozczarowania. – O nie. – Na pewno? Jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie gusta. Wystarczy mi egzotyki na jeden dzień. to bardzo intrygujący smak – wyrzuca z siebie. Możliwe. – W waniliowym nie ma nic zwykłego czy starego. – Uśmiecha się do mnie lubieżnie.475 Unoszę brwi. stary waniliowy seks? Przechyla głowę. urodzony z pana romantyk. Kręci głową. – Zauważyłam – odpowiadam cierpko. – Chodź. – Od kiedy? – Od ubiegłej niedzieli. A czemu pytasz? Miałaś nadzieję na coś bardziej egzotycznego? Moja wewnętrzna bogini się wychyla. że będę to musiał jakoś utemperować. panno Steele. Chodź. – Zadowoli cię zwykły. – Panie Grey. – Panno Steele. jutro ważny dzień. masz niewyparzony język. – Ręce . co najmniej trzydzieści jeden smaków.

. – Sądzisz. – Cóż. Pojawia się na niej konsternacja i atmosfera staje się nagle napięta. – Przygląda mi się i stopniowo wyraz jego twarzy ulega zmianie. – Och. co mi każe. a ci pokażę. – Nie – odpowiadam bez tchu. – Marszczy brwi. kiedy jest właśnie taki? Kładzie sukienkę na stojącym obok komody krześle. Zaskoczony otwiera szeroko oczy i widzę w nich błysk podniecenia. drzwi są zamknięte. – Ja także. że choć raz powinnam grać trudną do zdobycia? – pytam kokieteryjnie. Nie bardzo wiem. – Wydaje mi się. Kłania się z gracją. – A jaka będzie następna sztuczka? – pytam wesoło. – Ale jestem dobrą negocjatorką. Robię. – Och.476 do góry – nakazuje. Jak mogę mu się oprzeć. jak byś miała mnie unikać – stwierdza zgryźliwie. uśmiechając się przy tym szeroko. jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię. że klamka zapadła. Chichoczę i grzecznie biję brawo.. Wskakuj do wyrka. moja droga panno Steele. – Ta da! – woła żartobliwie. – Nie chcesz się pieprzyć? – pyta. jak jakiś magik. . a on.

– Przeczesuje palcami włosy. powiedz mi dlaczego. naprawdę go zaskoczyłam. prawda? – Słuchaj. Chodźmy po prostu do łóżka – mówi. uważnie mnie obserwując. Och. dziś wieczorem na wystarczająco wiele ustępstw.. Twarz mu posępnieje... no to się zaczyna. ja jestem zmęczony. „Daj mu chwilę” – warczy moja podświadomość. – Chcę. panno Steele. – A więc dotykanie jest dla ciebie granicą bezwzględną? – Tak. z tym się nie da polemizować. – Ana. Odruchowo robi krok w tył i przez jego twarz przebiega strach. – Proszę – szepczę. ja. Nieruchomieje.477 Okej. – O nie.. nie wygląda to dobrze.. poszedłem . – Proszę.. – Nie? – Nie. I mówię „nie”... Jezu. – Chcę cię dotknąć. – Myślałem. głęboki oddech. Po chwili bierze się w garść. Cholera. ty jesteś zmęczona. żebyś się ze mną kochał. Obu rąk. że już to robiliśmy? – mówi w końcu. Wielka mi nowość.

. na tym etapie naszego dziwnego układu. Po tym wszystkim.478 – Och. Odpuść ten temat – burczy z rozdrażnieniem. – Anastasio. „A czego się spodziewałaś. – Nawet nie kryje rozdrażnienia. Łapię go zdeprymowana. zdejmuję stanik i jak najszybciej wkładam koszulkę. aby zakryć nagość. Odwracam się do niego plecami. . że urosną ci rogi i zakręcony ogon?” – warczy moja podświadomość. – Mój głos jest niewiele głośniejszy od szeptu. Dzisiaj. aby z niej skorzystać. Odwraca się na pięcie. patrzy na mnie ta sama zwyczajna dziewczyna. co dzisiaj robiłam. wyjmuje T-shirt i rzuca w moją stronę. ale postanawiam ustąpić. a ja czmycham do łazienki. – Czy ty mnie pytasz o pozwolenie? – Eee. wiesz. Przyglądam się sobie w olbrzymim lustrze. Patrzy na mnie zaskoczony. gdzie jest łazienka. podchodzi do komody. w końcu nie miałam ich na sobie przez większą część wieczoru. nie. – Włóż to i chodź do łóżka – warczy z irytacją. Marszczę brwi. Anastasio.. Rozpina koszulę. Majtki zostawiam. zaszokowana faktem. – To dla mnie ważne. że w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. błagam. nie potrzebujesz mojego pozwolenia. – Muszę skorzystać z łazienki. – „I co ty. Ponownie przeczesuje palcami włosy i zdusza pod nosem przekleństwo.

że żadne z nas podczas tej próby nie spadnie. . Gdy zabieram się za mycie zębów. Popędzam go. Kończę myć zęby. ty idiotko. W drzwiach staje Christian. że każda komórka mego ciała podnosi się i wychyla. „Doprowadzasz go do szaleństwa.479 u licha. pożycz sobie moją szczoteczkę – mówi lekko drwiąco. ale ona nie da się tak łatwo zbyć. a ona chwieje się niebezpiecznie. Bez słowa bierze ją ode mnie i wkłada do ust. Patrzy na mnie beznamiętnie. niebieskie z szarym. a spodnie od piżamy zwisają mu z bioder w taki sposób. Podświadomość jest wściekła. rozlega się pukanie do drzwi. Patrzę gniewnie na swoje odbicie. Balansujemy na delikatnej huśtawce. – Dziękuję panu. jakbym umierała z głodu. Nie jest gotowy. którą stanowi nasz dziwny układ – na samych końcach. aby lepiej widzieć. – Nie krępuj się. pomyśl o tym wszystkim. wahając się. Również się uśmiecham. Trzeba to robić krok po kroku”. a ja karmię oczy tym widokiem. Moja podświadomość ma naturalnie rację. co ci powiedział. wyprawiasz? Dotykanie to jego granica bezwzględna. Ignoruję ją. a w jego oczach nagle pojawiają się wesołe iskierki. ani przez chwilę nie spuszczając z niego wzroku. Kręcę zrezygnowana głową i biorę szczoteczkę Christiana. Muszę umieć okazać mu uczucie – wtedy być może je odwzajemni. Może przydałoby mi się nieco dystansu. Oboje musimy przejść bliżej środka. Dłońmi ściska twarz niczym postać z Krzyku Muncha. Nasze spojrzenia krzyżują się w lustrze. – Proszę – mówię z ustami pełnymi pasty. Za wcześnie. Mam jedynie nadzieję. Od pasa w górę jest nagi. następnie uśmiecha się znacząco i staje obok mnie. – Uśmiecham się słodko i wychodzę. Georgia kusi mnie jeszcze bardziej. do czego się przyznał”. i ja też nie. opłukuję szczoteczkę i wręczam mu ją. Wszystko dzieje się tak szybko. a w swym gniewie wygląda jak Meduza.

– Nie tak miał się potoczyć dzisiejszy wieczór – burczy nadąsany. Parę minut później dołącza do mnie. że chcę cię lepiej poznać. Spływa na mnie natchnienie. – Och. Pięćdziesiąt odcieni. Przewraca z frustracją oczami. wcale nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć. że nie możesz mnie dotykać. – Wyobraź sobie. – Znasz mnie wystarczająco dobrze. – Przewróciłeś oczami. No bo czemu miałoby być inaczej? – Dlatego. . – Jak możesz tak mówić? – Klękam twarzą do niego. – Co takiego? – Słyszałeś. chętnie bym to powtórzył. a będziesz mógł tak zrobić. Kiedy ja tak ostatnio zrobiłam. przełożyłeś mnie przez kolano. Siada po turecku na łóżku.480 kierując się prosto do łóżka. już ci mówiłem. – Anastasio. – Powiedz mi. Miałem w życiu niełatwy start. że ja bym ci powiedziała.

Na jego twarzy pojawia się leniwy. – Pokazuje mi. Następnie zeskakuje z łóżka. – O drugiej. a ja . – Negocjować.. a ja mam nieczęstą możliwość oglądać beztroskiego Christiana. a ja przewrócę wtedy oczami.481 – Próbujesz się targować? zaskoczone niedowierzanie. trzyma w dłoni coś niewielkiego. gorący. – O której godzinie masz jutro pierwszą rozmowę? – pyta miękko. – Świetnie. co ja wtedy zrobię? Kiedy Christian w końcu wraca.. bardziej nieustępliwy. – Zostań tu – mówi i wychodzi z pokoju. Stań tutaj. A jeśli wróci z laską albo jakimś innym perwersyjnym dziwactwem? Jasna cholera. – Zawsze taka złakniona informacji. Śmieje się. Staje się surowszy. grzeszny uśmiech. – I na moich oczach dokonuje się w nim subtelna zmiana.. – W jego głosie wibruje Kiwam głową. – To tak nie działa. Ogarnia mnie niepokój i podciągam kolana pod brodę. – Przygląda mi się uważnie. Powiedz mi.. Po chwili poważnieje. może to jest sposób na niego. To Christian – Pan. Nie widzę co i zżera mnie ciekawość. Anastasio. – Zejdź z łóżka. Sporo czasu minęło od ostatniego razu. – W porządku. Co on robi? Ma jakiś niecny plan? Kuźwa. Owszem.

opowiem ci trochę o swoim wczesnym dzieciństwie. Przestępuję z nogi na nogę. a wszystkie mięśnie w moim podbrzuszu słodko się zaciskają. Moja wewnętrzna bogini wykonuje taniec siedmiu welonów. – Potem będziemy się pieprzyć. Patrzy na mnie uważnie. Kulki są zimne. – Ufasz mi? – pyta. Usta? – Szerzej. Zgoda? Pyta mnie o zgodę! Bez tchu kiwam głową. Christian nie odrywa ode mnie wzroku. a potem dać ci klapsy. Nie jestem w stanie wykrztusić ani słowa. W moich ustach zbiera się ślina. . – Są nowe – mówi dobitnie. Kiwam głową. Głos ma miękki. Ssij – nakazuje. Otwórz usta. – Zamierzam włożyć je w ciebie. podniecam się. – Grzeczna dziewczynka.482 w ekspresowym tempie wykonuję jego polecenie. gdy badam językiem te nieznajome przedmioty. błyszczące kulki połączone grubą czarną nicią. – Potrzebne im nawilżenie. – Bardzo delikatnie wkłada mi kulki do ust. a jeśli po tym wszystkim nie zaśniesz. nie za karę. Łykam głośno powietrze. A niech to. Posyłam mu pytające spojrzenie. w jego oczach migocze obietnica. ale dla twojej przyjemności i mojej. zaskakująco ciężkie i mają metaliczny posmak. gładkie. Wyciąga rękę i moim oczom ukazują się dwie srebrne.

483 – Nie ruszaj się. że wiem. Jezu. Odrzuca na bok kołdrę i siada na skraju łóżka. zmysłowe kółka. bez problemu. Christian ze skupieniem kładzie mi rękę na tyłku i delikatnie go pieści. jak głośniej oddycha. ogrzane przez nasze usta. Ale podejrzewam. – Wyjmuje je z moich ust. Christian poprawia mi majtki. a przez jego twarz przebiega cień. – Teraz się odwróć. Słyszę. Wsuwa we mnie jeden palec i zatacza powolne. że niedługo się nimi nacieszę. Interesujące doznanie. Kiedy już są we mnie. pochyl i złap za kostki. pochyla się i delikatnie muska ustami moją pupę. – Chodź tutaj. powtarzając ten ruch. że zostawiłam majtki. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. jedną po drugiej. . gdy delikatnie odsuwa materiał majtek na bok i powoli przesuwa palcem w górę i w dół po mojej kobiecości. że owszem. Wyjmuje palec i bardzo powoli wsuwa kulki. Natychmiast wypełniam jego polecenie. T-shirt zsuwa mi się po plecach. Och. ale przyjemnie. O rany. Mają temperaturę ciała. Staję przed nim. – Wystarczy. Jęczę. właściwie ich nie czuję – ale wystarczy. Mrugam. Zamykam oczy. uda mi się złapać za kostki? Okazuje się. Dobrze. to bardziej seksowne od szczoteczki do zębów. iż tam są. O kuźwa. odsłaniając pupę. Moje ciało szykuje się na uderzającą do głowy mieszankę szaleńczego oczekiwania i podniecenia. Widzę tylko jego nogi. – Żadnego wahania – beszta mnie i wsuwa kulki do swych ust.

. przełożę cię przez kolano. Anastasio. Och. proszę. To takie dziwne uczucie i wcale nie nieprzyjemne.. – To świetnie. że mój oddech przyspiesza. To doznanie mnie zaskakuje. – A kiedy wrócisz.484 – Wstań – mówi. staje się aż nazbyt jasne. Kulki się przesuwają i moje mięśnie bezwiednie się wokół nich zaciskają. – Tak. teraz. rumieniąc się. – Wszystko dobrze? – pyta surowo. Chwyta mnie za biodra. aby pomóc w odzyskaniu równowagi.. – Dziwne dobre czy dziwne złe? – Dziwne dobre – przyznaję. – Chciałbym szklankę wody. Pomyśl o tym. Wody? Chce wody. Przynieś mi.. gdy . delikatnie masując. – W jego oczach czają się wesołe iskierki. ale wcale nie negatywnie. żebym chodziła – gdy to robię. tak jakby. – Odwróć się w moją stronę. – Dziwne. a ja niepewnie się prostuję.. kulki przesuwają się we mnie. Och! Teraz je czuję. Tak robię. dlaczego? Gdy wychodzę z sypialni. dlaczego chce. Prawda jest taka.. – I jakie to uczucie? – pyta.

O co? Czego on chce? – Poproś mnie. Podchodzę do niego i tym razem. Moje serce przyspiesza.. Dzięki nim mam wielką ochotę na seks. Czeka już na nim foliowa paczuszka.. Serce mam . rozkoszując się moimi słowami. abym czekała z jeszcze większą niecierpliwością. Więcej tego nie powiem. – Dziękuję – mówi i bierze ode mnie szklankę. jestem podekscytowana. I wiem. a jego spojrzenie staje się coraz chłodniejsze. Możliwe. żebym go poprosiła o klapsy. Stań obok mnie. O rany. tym razem surowiej. Patrzy na mnie wyczekująco. Tak jak poprzednio. proszę. Gdy wracam. Ale o co? – Poproś – powtarza. Chce. Christian przygląda mi się bacznie.. Zamyka na chwilę oczy. że je zatrzymam. Jasny gwint.. panie – szepczę. – Poproś mnie – mówi miękko. Chwyta moją lewą dłoń i pociąga na swoje kolana. Marszczę brwi... Anastasio. – Chodź tutaj. – W jego słowach kryje się zawoalowana groźba i nagle już wiem. że robi to. – Daj mi klapsy. Bierze niespieszny łyk. następnie odstawia szklankę na nocny stolik.485 z szafki w kuchni wyjmuję szklankę. Podniecona. gotowa jak ja.

nie przeszkadza mi ból... dół. uczuciu wypełnienia. a pomiędzy uderzeniami pieści mnie. A potem wraca do ustalonego rytmu. Te ostatnie klapsy są najlepsze.. wewnątrz mnie. dam radę. przesuwając dłonią po skórze i bieliźnie. Tym razem też leżę tak. Wszystko przesuwa się do przodu. a chwilę później znowu czuję uderzenie. próbując przyswoić te wszystkie uczucia. Och. Odgarnia mi włosy z twarzy i zakłada je za ucho. Kilka lekkich klapsów. Jęczę.. a potem mocniejsze. Wiercę się na jego nogach. Pieczeniu pośladków. a to. Jęczę. Czemu nie zdjął mi majtek? Wtedy jego dłoń znika. Dociera do mnie. Anastasio – mruczy. jest. Kulki przesuwają się w głąb mnie i gubię się w grzęzawisku doznań. uderzając w złączenie moich ud i pośladki. Niezwykle stymulujące erotyczne doznanie i z jakiegoś powodu. Unosi rękę i opuszcza szybko. nie przestając głaskać moich pośladków.486 w ustach.. a potem niżej. co wtedy czuję. Następnie chwyta je na karku. Zresztą nie jest taki duży – okej. Znowu pieści moją pupę.. Och. gładzi – tak więc jestem masowana na zewnątrz i od wewnątrz. . – To jest dla przyjemności. że klatkę piersiową mam na łóżku obok niego. A nawet przyjemny. Tak. Wydaję jęk. ponieważ to się odbywa na moich warunkach. gdy ręką gładzi mój tyłek. prawy. Krzywię się. Ale nie przytrzymuje nogą moich nóg. to uczucie jest niesamowite. że chcę uciec przed klapsami. Christian przerywa i powoli zsuwa mi majtki. lewa.. mojej i twojej – szepcze. jest. że Christian mnie unieruchamia.. – Chcę widzieć twoją twarz. nie dlatego.. unieruchamiając głowę. ale do zniesienia. ale ponieważ pragnę więcej. Zsuwa dłoń niżej i ociera ją o moją kobiecość. że klapsy nie są tak mocne jak ostatnio. Anastasio. prawa. I tak to idzie: lewy pośladek.. jakie zapewniają kulki i fakcie.

gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się srebrne kulki. czując mnie wokół siebie. a potem całuje mnie słodko. Wymierza mi jeszcze dwa klapsy. a docieram nad krawędź. a potem pociąga za przytwierdzoną do kulek nitkę i wyciąga je nagle ze mnie. powoli.487 te doły. wykrzykując moje imię. – Podobało mi się – szepcze. głośno oddychając. – Grzeczna dziewczynka. Niemal szczytuję – doznanie jest tak nieziemskie. Przytrzymuje mi ręce nad głową i opuszcza się we mnie. rozkoszując się mną. a potem przeżywam rozkoszny. zmysłowe pchnięcia. W końcu odsuwa się i patrzy mi w oczy. Gdy zaciskam się wokół niego. Wbija się we mnie. – Przekręć się – poleca. Słyszę odgłos rozrywanej folii. wypełniając mnie tam. wyczerpujący orgazm. Jęczę. to jeszcze potęguje jego rozkosz. Jeszcze nigdy nie był tak delikatny i nie mija dużo czasu. Po chwili wraca z buteleczką białej emulsji. mała – szepcze. Jęczę głośno. – Twój tyłek ma teraz piękny kolor – stwierdza z uznaniem . – Ana! Leży na mnie. – Och. a potem nieruchomieje. przykrywa mnie kołdrą i znika w łazience. wykonując powolne. a dłońmi nadal przytrzymuje mi ręce nad głową. – Oddech ma urywany. Po co tyle zamieszania? Strasznie chce mi się spać. a ja bardzo niechętnie obracam się na brzuch. Płynnym ruchem przekręca mnie na plecy. Siada na łóżku. Wstaje. intensywny. a potem Christian kładzie się przy mnie.

Wzdycha. – Dobranoc. A teraz śpij. śpij już. Anastasio. – To teraz puść farbę. – Jak się czujesz? – Wyrolowana. Uważa. kiedy miałem cztery lata. Nie bardzo ją pamiętam.. Grey – ziewam. która wydała mnie na świat. O w mordę.488 i czule wmasowuje chłodzącą emulsję w różowawe pośladki. Pamiętam jedynie pewne rzeczy. – Od jak dawna? Wzdycha. – Mieliśmy umowę. I tak znowu leżymy na łyżeczki. Całuje mnie delikatnie w ucho. . – Umarła. Proszę. – Panno Steele.. była dziwką i narkomanką. – Kobieta. – Dobranoc. Christianie. żeby nie dotykać mojego obolałego tyłka. kładzie się przy mnie i bierze w ramiona. co to znaczy? – Była? – Nie żyje. pani to potrafi zepsuć nastrój. Carrick trochę mi opowiedział.

śniąc o czteroletnim szarookim chłopczyku w jakimś ciemnym. smutnym miejscu. przerażającym.489 I odpływam w oszołomiony i wyczerpany sen. .

odporny na realia życia.. daleko od zaniedbania. Przez chwilę po prostu leżę i podziwiam strzelistą panoramę Seattle. Gramolę się z łóżka cała zesztywniała i. Z całych sił próbuję go do siebie nie dopuścić jeszcze przez kilka cennych minut. Co to właściwie oznacza? Tego się właśnie muszę dowiedzieć. to przez ten seks”. ponieważ nadal to nie tłumaczy. gdy tymczasem ponura rzeczywistość wygląda tak. Jak na ironię ja w jego strzelistej wieży czuję to samo. że on chce specjalnego układu. Dlaczego wczoraj nie opuściliśmy rolet? Znajduję się w wielkim łożu Christiana Greya. ciepłe. Ale ono jest zbyt mocne i w końcu wyrywa mnie ze snu.. dlaczego mieszka tutaj odizolowany. Moja . w którym miał swój początek. dlaczego nie wolno mi go dotykać. że tak powiem – porządnie wykorzystana. choć twierdził. przeszywające. że postara się dać mi coś więcej. „Tak. głodu. co musiał przejść jako małe dziecko. Fantazja – zamek w powietrzu. matek dziwek i narkomanek. i już rozumiem. wypełniając pokój zbyt jasnym blaskiem. Zycie w chmurach wydaje się nierzeczywiste. uprawiając wymarzony seks z wymarzonym chłopakiem. Jaskrawe. czy też choć trochę się zbliżyliśmy do siebie. oderwany od ziemi. Wzdrygam się na myśl. Znajduję się w jego wymarzonym apartamencie. Jestem oderwana od rzeczywistości. Marszczę brwi. Pragnę się ukryć. Wita mnie śliczny poranek w Seattle – przez sięgające podłogi okna wlewają się słoneczne promienie. Ale Christiana Greya w nim brak. otoczony pięknymi i cennymi dziełami sztuki – tak daleko od miejsca. tylko na chwilę. przekonać się.490 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Wszędzie jest światło. czy nadal stoimy na przeciwległych końcach huśtawki.

Ma krótkie jasne włosy i niebieskie oczy. Kim jest ta atrakcyjna blondynka w kuchni Christiana? Mam na sobie tylko jego T-shirt i mocno mnie to krępuje. panno Steele. którego świerzbi ręka. Na mój widok uśmiecha się szeroko. proszę pani? Proszę pani! – Wystarczy herbata. za to w aneksie kuchennym natykam się na elegancką kobietę w średnim wieku. lecz rzeczowy. – Miło mi panią poznać – dukam. jestem gospodynią pana Greya. najmocniej przepraszam. Przewracam oczami. że zaskoczyła mnie pani – mówię cicho. gdzie jest pan Grey? . moje nazwisko Jones. że podpiszesz”. ubrana jest w białą dopasowaną koszulę i granatową ołówkową spódnicę. Wie pani może. Postanawiam. – Och. że w sypialni nie ma pewnego kontrolera. Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. Ignoruję obie i po krótkiej wizycie w łazience idę poszukać Christiana.491 podświadomość z dezaprobatą zaciska usta. – Obawiam się. Nie ma go w galerii sztuki. Ma pani ochotę na śniadanie? Ton głosu ciepły. ciesząc się. Czuję oszołomienie. „Oczywiście. że poproszę go o tego trenera osobistego. Och. To znaczy jeśli podpiszę umowę. Na jej widok zatrzymuję się w pół kroku. dziękuję. – Dzień dobry. – Może śniadanie. nie kryjąc niepokoju.

.. Nieśmiało wsuwam głowę do gabinetu. Ma na sobie czarne spodnie i białą koszulę. Zażenowana wychodzę szybko z kuchni.. zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole.... chyba że rachunek zysków i strat tej firmy ulegnie poprawie. wyglądając przez okno. pan osobistego wszechświata. – Andrea. – Czeka. Nie. Christian stoi plecami do drzwi i rozmawia przez telefon.492 – W swoim gabinecie. po prostu czegoś mu brakuje. Chcę się z nim spotkać po południu i to omówić.. nie spuszczając ze mnie wzroku. Niech Marco do mnie zadzwoni.. zbyt piękny dla mnie. Żadnych więcej kiepskich wymówek. Na jego przystojnej twarzy pojawia się leniwy. Przełącz mnie z powrotem do Andrei.. – Dziękuję. Podnosi wzrok i dostrzega mnie. choć nie jestem przekonany co do interfejsu. przeprowadzimy burzę mózgów. Nie interesuje nas nieproduktywność. Ros... spoglądający ze swego zamku w chmurach na maleńkich ludzi. Właściwie to razem z całą ekipą.. a wszystkie moje nieprzyjemne myśli natychmiast znikają. że to najprzystojniejszy mężczyzna na Ziemi.. Christian kontynuuje rozmowę. Tak. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego.. Włosy mu jeszcze nie wyschły po prysznicu.. Na razie ten mężczyzna jest mój. że prototyp wygląda dobrze. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna bogini.. . przekaż Barneyowi. seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle. Okej.. – Nie jestem zainteresowany.. pora podjąć decyzję. Na tę myśl przez moje ciało przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie. Dlaczego Christian zatrudnia tylko atrakcyjne blondynki? I natychmiast w mojej głowie pojawia się nieproszona myśl: wszystkie to jego byłe uległe? Odganiam ją od siebie jak najdalej.

– Zakrywa dłonią słuchawkę.. Przyszłam się tylko przywitać. Jak zawsze z gracją obchodzi biurko i staje przede mną.. pannę Anastasię Steele. ale po chwili zaczyna reagować.. Przyjadę o drugiej. Przyciskając ciało do jego ciała.... Moje zachowanie go zaskakuje.. – Kiedy wrócisz z Georgii? – pyta mnie.. – Dzień dobry.493 – Przełóż moje poranne spotkania. Powiedz Samowi.. Pragnę go. i znajdź mi czas. nie chcę upubliczniać Darfuru. Zarzucam mu ręce na szyję i wplatam palce w jeszcze wilgotne włosy. Dobrze spałaś? – Bardzo dobrze. – Nie chciałem cię budzić. – Będzie mi potrzebne dodatkowe zaproszenie. To w przyszłą sobotę?. po Marcu.. żeby się tym zajął. ale przekaż Billowi. – Panie Grey – uśmiecham się nieśmiało. dziękuję. To wszystko. Andreo....... – W piątek. Przełóż Barneya i jego ekipę na popołudnie. Co za impreza?. Wraca do rozmowy. a ja nie jestem w stanie się powstrzymać. wyglądałaś tak spokojnie. Każ mu zaczekać. tak właśnie powiedziałem. zarezerwuj co najmniej pół godziny. Wpatruję się w niego. Tak. Och. żebym w tym tygodniu codziennie spotykał się z Claudeem. Nachyla się i lekko mnie całuje.. Nie.. Nie.. panno Steele.. gdyż zabiorę osobę towarzyszącą. Wierzchem dłoni gładzi mnie delikatnie po policzku. żeby do mnie zadzwonił. osobę towarzyszącą. napawając się jego widokiem. – Rozłącza się.. albo na jutro. . a teraz uciekam pod prysznic. oddaję pocałunek.. Po południu muszę porozmawiać z Markiem. Chwileczkę.

– A pewnie. – Mam oczywiście nadzieję. Przez ułamek sekundy patrzy na mnie zaskoczony. Ana. – Uśmiecha się lubieżnie. o tak. a to harcerz. panno Steele? Robisz się nienasycona. Nakłada prezerwatywę na naprężony członek i patrzy na mnie. bardzo głęboko. Przesuwa dłonie po moich plecach aż do pośladków. burzące wszystko. Och. – Spodobało ci się to.. A chwilę później jest już we mnie. że głowę mam na samym brzegu. że wyłącznie mnie – warczy i nagle jednym ruchem zrzuca z biurka wszystkie dokumenty i terminarze. – Mówisz i masz. Wchodzi głęboko. Przemawia przeze mnie pożądanie przetaczające się przez me ciało. co napotka po drodze. mała – rzuca. Odsuwa się. Rzeczywiście jesteś gotowa – szepcze . językiem badając wnętrze ust. prawda.494 Z jego gardła wydobywa się niski jęk. bierze mnie w ramiona i kładzie w poprzek tak. – Jestem złakniona wyłącznie ciebie – szepczę w odpowiedzi. – Wolisz iść teraz pod prysznic czy mam cię położyć na biurku? – mruczy. że jesteś gotowa. Dłońmi przez cały czas gładzi moje nagie pośladki.. Jego oczy ciemnieją. – Chryste. Jęczę. – Wybieram biurko – odpowiadam bez chwili namysłu. Rozpina rozporek. przygważdżając mi nadgarstki do blatu. wyjmując z kieszeni spodni foliową paczuszkę.

Wydaję jęk. Otulam ciaśniej nogami. To takie surowe. I robi to coraz szybciej. Zamykam oczy. delektując się każdym pchnięciem. robisz? – pyta bez tchu. Głośno jęczę. takie cielesne i wyuzdane.. jak wzbiera to we mnie – ta powolna. Rzucasz na mnie czar. gdy dotykam słońca i spalam się. ale pieprzenie – i ja to uwielbiam. Cała jestem nim. co jeszcze potęguje moje doznania. u licha.. rozlewająca się po całym ciele rozkosz. aż czuję. którym mnie wypełnia. nie spodziewałam się tego. – Oczarowujesz mnie.. – Dalej. Wow. że sztywnieją mi nogi. do zamku w chmurach. przytrzymując blisko siebie w jedyny możliwy sposób. po czym opada na mnie bez tchu. pełne namiętności błaganie. Ana.495 z uznaniem. Porywając mnie ze sobą wyżej. a jego oddech przyspiesza. nieruchomieje.. a moje ciało dostosowuje się do tego szaleńczego rytmu. – Co ty mi. czując. Jego szare oczy płoną. . A on.. wyżej. Upajam się tym doznaniem. a ogniste pragnienie w jego głosie doprowadza mnie na samą krawędź. dojdź dla mnie – syczy przez zaciśnięte zęby. a ja natychmiast wplatam mu palce we włosy. Christian lekko przyspiesza. Zaczyna się poruszać. Oplatam go nogami w pasie. Christian rozchyla usta. naprawdę poruszać.. maleńka.. Zatacza biodrami kółka. O tak. Puszcza moje nadgarstki. To nie jest kochanie się. a potem opadam wokół niego. Powoli dochodzę do siebie. szczytując.. Wyrzucam z siebie pozbawione słów. wracając bez tchu na ziemię. mocniej. muskając nosem moją szyję.

– Trochę – przyznaję. – Można mieć nadzieję. i czasami .496 – To ja jestem oczarowana – szepczę. – Lubię. – Tak. jak cię boli. Rzucam okiem na leżącą obok mnie folię. Moja – mówi. Siła jego słów jest nieoczekiwana i rozbrajająca. że wyraz jego twarzy ulega zmianie. Szybko wychodzi ze mnie. aby mi pomóc wstać. podkreślając każde słowo. – Zawsze przygotowany – stwierdzam. – Oczy mu płoną. tak płomiennie – prawdziwy zelota. że musisz jechać do Georgii? Powoli kiwam głową. że znowu się w sobie zamyka. twoja – szepczę. Krzywię się. – Boli? – pyta. I widzę. następnie wyciąga rękę. Biorę do ręki pustą paczuszkę. – To mi przypomina. – Jesteś. – Jesteś pewna. gdzie byłem. Tylko. W jego oczach pojawia się zakłopotanie. Wpatruje się we mnie. Kładzie dłonie po obu stronach mojej głowy. Zastanawiam się. – Rozumiesz to? Mówi to tak żarliwie. Anastasio. chyba nawet niepokój. Zapina rozporek. unieruchamiając ją. dlaczego tak się poczuł. Chwyta mnie za brodę i mocno całuje. ja i tylko ja. a nawet marzyć. nachylając się nade mną.

Christian marszczy brwi i przeczesuje palcami włosy. – Co się stało? – pytam miękko. – To znaczy? . Znajdziesz je w szafie. ale w jego głosie słychać jakiś podtekst..497 marzenia się spełniają. Choć to było bardzo. Że co? A kiedy. Wydaje mi się. – Dziękuję – bąkam. – Lepiej już pójdę pod prysznic. że marszczę czoło. Nie dziękuję ci za to. – Mam jeszcze parę telefonów do wykonania. słyszała nas? Oblewam się rumieńcem. Nie jest to przyjemna myśl. zjemy razem śniadanie. Uśmiecha się enigmatycznie i już wiem. to było marzenie? – pytam cierpko. Jak się wykąpiesz. O co mu chodzi? – Więc na biurku. kiedy uprawiał seks na swoim biurku. – No co? – pyta i uświadamiam sobie. Nie rozumiem. Przestępuję z zażenowaniem z nogi na nogę. że to nie pierwszy raz. u licha. Dziwnie to brzmi. próbując rozładować napiętą atmosferę. że mnie przeleciałeś.. to zrobiła? Jezu. że pani Jones uprała twoje wczorajsze ubranie. – Ależ nie ma za co – odpowiada automatycznie.

Dlaczego? Muszę powiedzieć. odprawia mnie. tak jak on ma w zwyczaju. Ale strona emocjonalna – cóż. eee. panie Grey. po prostu. – Nie miałaś iść przypadkiem pod prysznic? Och. – Zaskoczona Sprawiał wrażenie skonsternowanego. – Przechylam głowę. było bardzo. Pani Jones nadal jest w kuchni. panno Steele. – Niby czym? – Powiedzmy przyjemność. że wata cukrowa ma wartości odżywcze. ale wydaje się skrępowany. – Tak. – Uważasz mnie za dziwaka? – Próbuje ukryć uśmiech. Przez chwilę mi się przygląda. niedługo. Powiedzieć. to jak stwierdzić. – I to nie byle jakiej – stwierdza. i powtarzam jego słowa. – Czasami. że było to duchowo ubogacające. zirytowała mnie jego reakcja. że to była nieoczekiwana – Naszym celem jest sprawianie przyjemności.. zachowujesz się dziwaczniej niż zazwyczaj.498 – No. – Jak zawsze mnie pani zaskakuje. do zobaczenia opuszczam jego gabinet. .. ale to bardzo przyjemnie... że jeśli chodzi o stronę fizyczną tego zbliżenia.

– Herbaty. Wycieram ręcznikiem włosy. razem ze stanikiem i majtkami. wszystko grało. a potem już nie grało. Stopy wsuwam w czółenka Kate. że coś zjesz – warczy Christian. – Chętnie. panno Steele? – Najpierw wezmę prysznic. Nie. bekon i jajka. – Oczywiście. . Christiana nigdzie nie widać. jakiego znam. W łazience próbuję odgadnąć. – Ma pani ochotę na coś do jedzenia? – Nie. gdy jestem już ubrana. – Uśmiecham się do niej. dziękuję – bąkam i uciekam spłoniona. wygładzam sukienkę. rozczesuję je grzebieniem Christiana i związuję w kok.. Śliwkowa sukienka Kate wisi w szafie wyprana i wyprasowana. panno Steele? – pyta. i nie potrafię zrozumieć jego zmiennych nastrojów. Czuję nieco większą pewność siebie. Uprawialiśmy seks. a moja wewnętrzna bogini nadal się pławi w pozostałościach orgazmicznego blasku. Pani Jones jest niesamowita. ja tego nie rozumiem. a pani Jones sprawdza właśnie zawartość spiżarni. To najbardziej skomplikowany człowiek. co gryzie Christiana. pani Jones. Nie – wszystkie mamy pustkę w głowie.. Gwiżdże. dziękuję.499 – Podać teraz herbatę. ręce trzyma za plecami i za wszelką cenę unika mojego wzroku. biorę głęboki oddech i udaję się do kuchni. – Anastasia lubi naleśniki. Zwracam się do swojej podświadomości. Też nie ma pojęcia. Kiedy weszłam do gabinetu.

pocierając brodę. A pan na co ma ochotę? – Omlet i owoce. panie Grey. że ktoś słyszy naszą rozmowę. pokazując na jeden ze stołków barowych.500 – Tak. – Tak. przez Internet. – Mam odrzutowiec. a on zajmuje sąsiedni stołek. Unosi surowo brew. Robię. wytrąca mnie z równowagi świadomość. O rety. Chce mi się śmiać. jakbym rozmawiała z małym dzieckiem. dziękuję – poprawiam się szybko. Nie robię tego jednak. zrobię to po powrocie do domu. Przez trzy najbliższe dni jest wolny i do twojej dyspozycji. Patrzę na niego z otwartymi ustami. co mi każe. gdy tymczasem pani Jones zabiera się za śniadanie. – Doprowadziliśmy już do poważnego nadużycia twojej floty . w jakim on jest nastroju. Cholera. mam. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. gdyż nie wiem. No pewnie. a z jego twarzy nie da się nic wyczytać. – Tak – odpowiadam z udawaną cierpliwością. – Kupiłaś już bilet na samolot? – Nie. – Siadaj – narzuca. że ma odrzutowiec. – Masz pieniądze? O nie. Opiera się na łokciu. Nie bez trudu tłumię w sobie chęć przewrócenia oczami.

– Potrzebujesz dużo czasu. – Wydaje się niemal urażony. co to za wydawnictwa? – Nie. I nie powiesz mi. jakby chciał mnie dalej przekonywać do swego pomysłu. ale jednak daje za wygraną. – Jak chcesz. Czy on żartuje? – Skoro jesteś w stanie komuś to zlecić. mój odrzutowiec. aby się przygotować do rozmów w sprawie pracy? – Nie. – Dużo mogę. Usta unoszą mu się w niechętnym uśmiechu. Chcesz namierzyć moją komórkę? – pytam z miną niewiniątka. Ale wolę polecieć tradycyjnymi liniami.501 powietrznej. więc zlecę to komuś innemu. Przez chwilę sprawia wrażenie. – Moja firma. panno Steele. – Świetnie. Nie chciałabym robić tego ponownie. – . – Wyślę mejl do kierowniczki kadr i każę jej się tym zająć. że zatrudniasz zbyt wielu pracowników. – W pełni jestem tego świadoma. – Wzdycha. panie Grey. – Dzisiejsze popołudnie mam dość zajęte. – Uśmiecha się ironicznie. chłopcy i ich zabawki! – Dziękuję za tę propozycję. wygląda na to. Och.

taktownie nas opuszcza. – Na wyjeździe zastanowisz się nad naszym układem? – pyta. – O co chodzi. Och.. dzięki Bogu. Blednie. – Powiedziałem ci więcej niż komukolwiek – mówi cicho. Anastasio? – Wiesz. dosłownie. Jak to możliwe. Pani Jones podaje nam śniadanie i przez chwilę jemy w milczeniu. Uśmiecha . Posprzątawszy..502 Drgają mu kąciki ust. – Będziesz tęsknić? Zaskoczył mnie tym pytaniem. że w tak krótkim czasie zaczął tak wiele dla mnie znaczyć? Znalazł drogę do mego serca. dlaczego nie lubisz być dotykany. Nie ma żadnych bliskich przyjaciół? Być może powiedział pani Robinson? Mam ochotę go o to zapytać. wróciło mu poczucie humoru. że zadałam mu to pytanie. A więc nigdy się nikomu nie zwierzył. Zerkam na Christiana. Kręcę głową. a mnie ogarniają wyrzuty sumienia. w końcu mi nie powiedziałeś. On jest rzeczywiście samotną wyspą. – Tak – odpowiadam zgodnie z prawdą. patrząc na mnie beznamiętnie. – Tak. ale nie mogę – nie mogę się tak wtrącać.

Christian polecił. a ja siedzę zdenerwowana w lobby. niż sobie wyobrażasz – mówi cicho. Jest późne popołudnie. z ekscentryczną klientelą. która stoi w pokoju zabaw Christiana. preferujące lokalnych autorów. Bardziej.. ale odbyła się w dużym konglomeracie z przedstawicielstwami rozsianymi po całych Stanach i byłabym tam po prostu jedną z wielu asystentek. To małe i niekonwencjonalne wydawnictwo. A w SIP naprawdę chciałabym pracować. że odwiezie mnie na lotnisko. Ach. – Ja też będę za tobą tęsknił. Umeblowanie jest skromne. że taka machina korporacyjna potrafi połknąć.. a mama jest w siódmym niebie. Co kilka chwil podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się miło. Delikatnie głaszcze mój policzek. Moje serce raduje się tymi słowami. Zdążyłam się już spakować. On się naprawdę stara. Lot mam zarezerwowany. Hyde’a z wydawnictwa Seattle Independent Publishing. Jest w niej coś artystycznego i tak sobie myślę. czekając na pana J. nachyla się i całuje. Ta myśl jest pocieszająca. Kate obiecała. wyprostowanymi włosami. Siedzę na jednej z dwóch kanap obitych ciemnozieloną skórą – nawet podobnych do tej. Wyobrażam sobie. co Christian robi na tej kanapie. zastanawiając się. bym zabrała ze sobą BlackBerry . nie – teraz nie mogę o tym myśleć. ale to chyba taki styl raczej niż kwestia oszczędności.503 się. Pierwsza poszła dobrze. Przesuwam dłonią po skórze. Oblewam się rumieńcem. że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić. Recepcjonistka to młoda Afroamerykanka z dużymi srebrnymi kolczykami i długimi. Niepewnie odwzajemniam jej uśmiech. To moja druga rozmowa i to nią bardziej się denerwuję. tyle jest możliwości. a potem szybko wypluć.

jestem Elizabeth Morgan. kierowniczka działu kadr w SIP. – Ściskam jej dłoń. – Tak – odpowiadam. na nogach zaś własne czółenka. aby mnie odprowadzić do garażu. lustrując orzechowym spojrzeniem. Przez podwójne drzwi za recepcją wchodzimy do dużego kolorowego biura bez ścianek działowych. Uśmiecha się do mnie grzecznie. wesoły. Może mieć trzydzieści kilka lat. a on zachowuje się tak. wstając z kanapy. że przekroczyła czterdziestkę. Kobieta wyciąga rękę. Ściany są jasnozielone. że on już taki po prostu jest. Przewracam oczami na wspomnienie tej jego nieznośnej apodyktyczności. Mam na sobie jedną z sukienek Kate.504 i Maca. a niewykluczone. W przypadku starszych kobiet trudno jednoznacznie określić wiek. czarny bezrękawnik. wyjeżdżam tylko na kilka dni. – Witaj. Lubi sprawować nad wszystkim kontrolę. – Proszę za mną. a na nich . Jednocześnie bywa tak nieoczekiwanie i rozbrajająco miły. Ana. Jezu. jakby to były tygodnie. Potrafi być czuły. – Bardzo mi miło. włącznie ze mną. stamtąd zaś do niewielkiej sali konferencyjnej. nawet słodki i te chwile wydają się zupełnie kosmiczne. Uparł się. Ubrana niemal identycznie jak recepcjonistka. że to strój odpowiedni na taką rozmowę. – Ana Steele? – Z rozmyślań wyrywa mnie stojąca przy biurku w recepcji kobieta z długimi czarnymi włosami jak z malarstwa prerafaelickiego. Myślę. ale teraz do mnie dociera. Wygląda dość swobodnie jak na zajmowane stanowisko. Włosy upięłam w ciasny kok i choć raz nie uciekają z niego żadne pasma. a pod nią białą bluzkę.

jak ktoś. Proszę. pozalekcyjnym oddawałaś się w WSU? Jakim zajęciom Oddawałam się? Mrugam powiekami. Z jego twarzy trudno cokolwiek wyczytać. – Masz bardzo wysoką średnią. ale wydaje się. Przedstawiam szczegóły dotyczące pracy w głównej bibliotece . świadoma tego. siądź. no to nie masz daleko. Co za dziwny dobór słów. że jest życzliwie nastawiony. – Ano. rozpoczynam starannie przygotowaną mowę. ta kobieta też potrafi być apodyktyczna. dlaczego chciałabyś odbyć staż u nas. – Ana Steele. Ana!”. związanymi w kucyk włosami. Niezmiernie miło cię poznać. poświęconym technikom udanej rozmowy: „Utrzymuj kontakt wzrokowy. niedawno się przeprowadziłam w okolice Pike Street Market. – Nie. U szczytu stołu siedzi młody mężczyzna z rudymi. O rany. Ubrany jest w jasnoniebieską koszulę i spodnie khaki.505 wiszą reprodukcje okładek książek. – Och. Patrzę na oboje. Gdy podchodzę. jestem Jack Hyde. Jack i Elizabeth słuchają z uwagą. że na policzki wypełza mi różowy rumieniec. wstaje i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. w SIP? – pyta. Wymieniamy uścisk dłoni. pamiętając o wykładzie Katherine Kavanagh. Siadam. redaktor prowadzący SIP. – Z daleka przyjechałaś? – pyta uprzejmie. Wymawia moje imię miękko i przechyla głowę na bok. Starając się ignorować irracjonalną nieufność. a Elizabeth zajmuje krzesło obok niego. kogo znam – to irytujące. W uszach ma małe srebrne kółka.

chyba przejmuję pałeczkę. – A kiedy ty mogłabyś zacząć? – Jestem wolna od przyszłego tygodnia. – A gdzie się widzisz za pięć lat? – pyta. tym bardziej słabnie moja początkowa nieufność. i na taką reakcję miałam nadzieję. – W roli redaktora? Może agenta literackiego? Jestem otwarta na to. Elizabeth się nie odzywa. Żadnych klasyków – nawet Henry’ego Jamesa. a kiedy rozmawiamy o moich preferencjach i ulubionych książkach. Uśmiecha się szeroko. czasami jedynie kiwa głową i robi notatki. Jack. Nic więcej. jest na swój sposób czarujący i im dłużej rozmawiamy. Z Christianem Greyem – taka myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie.506 kampusu i jedynego wywiadu z nieprzyzwoicie bogatym despotą dla gazety studenckiej. do których należałam. Wspominam o dwóch towarzystwach literackich. Marszczę brwi. o pracy u Claytona i niepotrzebnej mi teraz wiedzy z zakresu majsterkowania. . Oboje się śmieją. Jack Hyde zadaje bystre. Powoli się odprężam. choć lubi forsować swoje zdanie. inteligentne pytania. nie starszą niż z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Jack lubi wyłącznie literaturę amerykańską. Ano. A ty? – Od kiedy potrzebujecie stażystki? – pytam. – Od zaraz – odpowiada Elizabeth. co niesie przyszłość. ale ja nie daję się zbić z pantałyku – dotrzymuję mu kroku. – Świetnie. Uptona Sinclaira czy F. Nie mam więcej pytań. Scotta Fitzgeralda.

W drodze do samochodu czuję niepokój. jak potrafi. Ano – mówi miękko Jack. desperacko starając się ukryć za fasadą profesjonalizmu. – Dobrze. Ściska ją delikatnie. ujmując moją dłoń. Wsiadam do audi A3 i wracam do mieszkania. – Miło było cię poznać. będę musiała cierpliwie poczekać na odpowiedź.. – Ty i boho chic. ale nie mam pewności. – Uśmiecha się grzecznie. – Jak poszło? – pyta podekscytowana. Mam lot nocny z przesiadką w Atlancie. Rozmowy w sprawie pracy to takie sztuczne sytuacje.507 – Dobrze wiedzieć – stwierdza Jack. dzięki. – Przechyla głowę na bok. zniszczonych dżinsach i granatowej bandanie. Cóż. – Och? – Boho chic byłby lepszy. każdy się zachowuje najlepiej. ale samolot startuje dopiero o dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. Kate rozpakowuje w kuchni kartony.. choć nie potrafię sprecyzować jego przyczyny. Aaa! Dlaczego . nie spiesząc się. czy w drugim przypadku mój strój okazał się wystarczająco cool. – Jeśli to wszystko – Elizabeth patrzy na nas – chyba rozmowę możemy uznać za zakończoną. a ja mrugam powiekami. Tylko ona potrafi wyglądać oszałamiająco w za dużej koszuli. Kate unosi brew. Nie jestem pewna. więc jest jeszcze mnóstwo czasu. Chyba dobrze mi poszło.

Jednak facet. Ciekawe informacje. gdyby nie był bratem Elliota. – I bardzo dobrze. – Ale skoro nie chcesz. dobrze. – Ana. właśnie się uruchomił. – Nie. Jezu. Uśmiecham się szeroko. Zamknij się. – Słuchaj. Próbowałam obudzić w nim zazdrość. – Urywam. widząc moją gniewną minę.. że przyda mi się trochę . – Wszystko w porządku? Nie wyjeżdżasz do mamy po to.. – Unosi obronnie ręce. To zazdrośnik. Kate. nie będę – dodaje pospiesznie. Chyba dobrze bym się tam czuła. jak ty to znosisz. rozmawiam przecież z Megafonem Kavanagh. Nie wiem. Ana! – Och? – Radar Katherine Kavanagh.508 wszyscy mi przypominają o moim ulubionym Szarym? – Właściwie jesteś jedną z niewielu osób. który przeprowadzał ze mną rozmowę. Życie z Christianem jest wystarczająco skomplikowane. mówię jak on. które potem wykorzysta w najmniej stosownym momencie. Nic dobrego tym nie uzyskasz. powiedziałabym znacznie więcej. Cholera. którym ten styl naprawdę by pasował. – A tak nawiasem mówiąc. On ma bzika na punkcie sprawowania kontroli. wyłapujący ciekawe informacje. był lekko niepokojący. uwierz mi. trochę mu pomóc w kłopotach z zaangażowaniem się. czy mogłabyś przestać drażnić się z Christianem? Ta wczorajsza uwaga na temat José była zupełnie niepotrzebna. – Patrzy na mnie. To ty mówiłaś. żebym się wtrącała. aby uciec? Oblewam się rumieńcem. – W drugim wydawnictwie naprawdę mi się spodobało.

Co. powiedzieć mu. – A ty mu powiedziałaś? – Nie ujęłam tego w taki sposób.. – Ana. A on w tobie. co czuję? . Spróbuję to zrozumieć. Ana. O nie. Śmieję się niepewnie.. w przeciwnym razie donikąd nie zajdziecie. Oczu nie potrafi od ciebie oderwać. – Wzruszam przepraszająco ramionami. – Jesteś po prostu. Szaleje na twoim punkcie. – Tak myślisz? – Nie powiedział ci? – Nie ujął tego w taki sposób. powiedz mi... że nic ci nie dolega i że jeśli będziesz mieć jakieś kłopoty z Panem Nadzianym. – Ana! Ktoś musi zrobić pierwszy krok. nie będę osądzać. inna. to o nich ze mną porozmawiasz.509 odpoczynku. to widać gołym okiem. zaraz się rozpłaczę. Podchodzi i ujmuje moje dłonie – co jest zupełnie nie w jej stylu.. – Ściskam ją mocno. jeśli coś jest nie tak. Mam nadzieję.. Kate. – Och. I postaram się już go nie drażnić. sama nie wiem. – Chyba naprawdę się zakochałam. walcząc ze łzami. Mrugam.

Narzuca żakiet i wychodzi. zapominając zamknąć drzwi. – Ale gdy wypowiadam te słowa. Ana. – Ostatnio mało rozmawiamy. co? Gotowa do drogi? – Prawie. Kate uśmiecha się szeroko. – Musicie siąść i poważnie porozmawiać. mówi. przypominając moją podświadomość – jedyne. że jestem jego – . Komunikacja pozawerbalna. – Rumienię się. Pójdę po jakąś chińszczyznę. to okularów. Czy Christian boi się tego. czego jej trzeba. to już połowa sukcesu. no to niedługo będę z powrotem. a potem udaję się do swojego pokoju. mam przed oczami małego chłopca. Może wtedy strach był jedynym znanym mu uczuciem. Cóż. – Za to uprawiacie seks! Jeśli jest super. że go tym wystraszę. – A skąd wiesz. Robimy inne rzeczy. że on nie czuje tego samego? – Christian. nawet bardzo. Musimy wyjechać dopiero za dwie godziny. – Okej.510 – Boję się. co do mnie czuje? Czy w ogóle coś do mnie czuje? Takie sprawia wrażenie. boi się? Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. żeby bał się czegokolwiek. a to akurat nam wychodzi. Kate przygląda mi się z zaciśniętymi ustami i zmrużonymi oczami. Robię to za nią. Na tę myśl boleśnie ściska mi się serce. dumając nad jej słowami.

. Odpowiedzi Christiana są najczęściej natychmiastowe. „Ten sam adres mejlowy. czy coś mi się uda z nich wyłapać. „muszę mieć na własność wszystkich i wszystko”.Moje dzisiejsze rozmowy w sprawie pracy okazały się udane. Okej. że nie ma żadnych wiadomości. i czekam. Zupełnie mnie oczarowałaś. A jak Tobie minął dzień? Ana Siedzę i patrzę w ekran.. w takim razie ja do niego napiszę. aż w końcu słyszę znajome piknięcie... Nadawca: Christian Grey Temat: Mój dzień Data: 30 maja 2011. Ana” – przewraca oczami moja podświadomość i po raz pierwszy rozumiem. BlackBerry właśnie się ładuje. Kręcę głową. Biorę go ostrożnie do ręki i z rozczarowaniem stwierdzam. Włączam podłe urządzenie i tam też nic nie ma.511 ale to tylko część jego osobowości Pana i kontrolera. 19:03 . Cóż. Ja też będę tęsknić. że podczas wyjazdu będę musiała na nowo przeanalizować nasze rozmowy i się przekonać.. gdy to robię. 18:49 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. dlaczego Christian chce mnie przekładać przez kolano. Nie chcę teraz o tym myśleć. więc nie miałam go przy sobie całe popołudnie. Czekam.. Uświadamiam sobie.. bardziej niż ci się wydaje.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozmowy w sprawie pracy Data: 30 maja 2011. że może Cię to zainteresować. Uznałam.

Dla mnie również był wyjątkowy. ale uspokaja mnie myśl. Inc. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty i świat wydawniczy? Data: 30 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty i pani Jones Data: 30 maja 2011. Dziękuję za śniadanie. 19:17 .„Dziwaczyć” to nie jest czasownik. 19:10 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Poranek przerósł moje najśmielsze oczekiwania. że rozmowy się udały. Nie myśl. jeśli wolno spytać? I o co chcesz mnie spytać w związku z panią Jones? Zaintrygowałaś mnie tym. 19:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Grey Enterprises Holdings. że jutro o tej porze będę na drugim końcu kontynentu. jaką znam. Interesuje mnie wszystko. którego powinien używać ktoś. Jesteś najbardziej fascynującą kobietą. Inc. A raczej podziękuj ode mnie pani Jones.512 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. że nie zauważyłam. chociaż po wzorowym seksie na biurku zacząłeś dziwaczyć. Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały poranek Data: 30 maja 2011. Cieszę się. Christian Grey Prezes. Ana Mój palec waha się nad przyciskiem „wyślij”. kto chce wejść do świata wydawniczego. Chciałabym zapytać Cię o nią – ale żebyś znowu nie zaczął przypadkiem dziwaczyć. Grey Enterprises Holdings. Wzorowy? W porównaniu z czym. co robisz. W porównaniu z nim popołudnie okazało się bardzo nudne.

z widokiem na panoramę Seattle i lądowiskiem dla śmigłowców na dachu. Czy pani Jones to twoja była uległa? Ana Po raz kolejny się waham.. jak ograniczone jest moje doświadczenie. Nie zatrudniam osób. że Twoje doświadczenie jest ograniczone. dla której uczyniłbym wyjątek.513 Adresat: Christian Grey Drogi Panie. Christian Grey Prezes. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Wzorowy – w porównaniu z innymi razami. z Wieży z Kości Słoniowej Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nawet za tysiąc lat Data: 30 maja 2011. jakie nas łączą. Grey Enterprises Holdings. Relacje. Jedyna osoba.. a przecież sam wiesz. Pieprzenie było wzorcowe. Pani Jones to ceniony pracownik. zapewne musiałbym taką decyzję gruntownie przemyśleć. to Ty – ponieważ jesteś inteligentną młodą kobietą z niezwykłymi zdolnościami negocjacyjnymi.. oczywiście takie jest moje skromne zdanie. Tyle że jeśli miałabyś używać takiego języka. To żywy organizm. choć z Tobą nigdy nie mam pewności. pieprzymy.. ach tak. co masz na myśli i czy góry nie bierze Twoje poczucie ironii. kiedy się. ale w końcu to robię. że mogłabyś tak pomyśleć. 19:27 . Nie tkwi w wieży z kości słoniowej obwieszonej drogimi dziełami sztuki. mają – i miały – charakter wyłącznie zawodowy. Inc.. jak ty to ujmujesz.. Jestem zaszokowany faktem. z którymi łączą mnie relacje seksualne. Określenie „wzorowy” uznam za komplement. Cieszę się. Nadawca: Christian Grey Temat: Zważaj na słowa! Data: 30 maja 2011. I tak pozostanie – będzie ograniczone wyłącznie do mnie.. czy wysłać. Język ewoluuje i zmienia się.

wystarczy plecak. który Ray podarował mi na ostatnie urodziny.Wydaje mi się. – Dobrze. Nie zawracałam sobie głowy walizką. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: A za dwa tysiące? Data: 30 maja 2011. Anastasio. Zatrzymujemy się przed terminalem odlotów lotniska SeaTac. Skontaktuję się z Tobą po przylocie do Georgii. Kate nachyla się i ściska mnie mocno. i porządnie wypocznij. a potem zostaję sama. że już jasno wyraziłam swój sprzeciw wobec pracy w Pańskiej firmie. Mam nadzieję. Nie daj się stłamsić Panu Nadzianemu. Z równie znudzoną miną wręczam mu bilet i dokument ze zdjęciem. Christian Grey Prezes. Mam nadzieję.514 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. 19:29 Adresat: Anastasia Steele Dobranoc. – Pani bilet? – Znudzony chłopak wyciąga rękę. że przydzieli mi miejsce przy oknie. Teraz muszę Cię opuścić. – Do zobaczenia po powrocie. że Ty i Twoje poczucie ironii dolecicie na miejsce cali i zdrowi. – Baw się dobrze na Barbadosie. ponieważ Kate wróciła z jedzeniem. Udaję się do kolejki do odprawy i staję w niej z bagażem podręcznym. nawet na mnie nie patrząc. Moje poczucie ironii i ja życzymy Ci dobrej nocy. nigdy. Zdania nie zmieniłam i nie zmienię. . Kate. Grey Enterprises Holdings. Tulimy się jeszcze raz. Inc.

Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przesadna rozrzutnośćData: 30 maja 2011. on nie może tak po prostu odpuścić. że wiedziałeś. Z każdym łykiem Moeta coraz bardziej jestem skłonna wybaczyć Christianowi tę jego interwencję.. Odbieram od niego kartę pokładową i ruszam w stronę saloniku dla pierwszej klasy.Twoje zapędy prześladowcze nie znają granic. – To musi być jakaś pomyłka. jakbym była jednocześnie Świętym Mikołajem i króliczkiem wielkanocnym. Salonik dla pierwszej klasy ma jednak swoje plusy. panno Steele.. wymasowano i poczęstowano dwoma kieliszkami szampana. Otwieram MacBooka w nadziei przetestowania teorii. Mrużę oczy. Miejmy nadzieję. burcząc pod nosem. . 21:53Adresat: Christian GreySzanowny Panie Grey. – Uśmiecha się grzecznie. – Słucham? – Gdyby zechciała pani przejść do saloniku dla pierwszej klasy i tam poczekać na lot. na który lot mam bilet. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI Zrobiono mi manicure. – Nie. Cholerny Christian Grey. pierwsza klasa. niepoprawny kontroler. – Anastasia Steele. Została pani przeniesiona do pierwszej klasy. – Najwyraźniej się obudził i teraz uśmiecha się do mnie promiennie. nie.Mocno niepokoi mnie fakt.515 – Okej. – Jeszcze raz zerka na ekran komputera. że działa w każdym miejscu na Ziemi.

Ależ jestem z siebie zadowolona. Pozdrów mamę. więc wyślę mejl z samolotu. aby mu powiedzieć.Grey Enterprises Holdings. Dobranoc. czy po starcie wolno mi będzie pisać mejle. – Rozłączam się. że rozmowa nie trwa długo. W zwykłej sali odlotów nie miałabym okazji poznać Jean-Paula – tak więc raz jeszcze dziękuję za tę przyjemność.Dr Flynn wrócił i wybieram się w tym tygodniu na wizytę. a tymczasem kabina powoli się zapełnia. Wywołano nasz lot. gdzie jestem – na szczęście jest tak późno.516 że doktorowi Flynnowi skończył się już urlop. poza tym przyda mi się trochę snu dla urody. – Dobranoc. a potem z tym samym dziecinnym zadowoleniem otwieram go i zabieram się za pisanie. Dzwonię do Raya. Ray jest w dobrej formie.Dziękuję. Inc.Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Ależ nie ma za coData: 30 maja 2011. W pierwszej klasie jest tyle miejsca. Niezmiernie sympatyczny. Annie. Tak będzie bezpieczniej. wymasowano plecy i uraczono dwoma kieliszkami szampana – przyjemny początek wyjazdu. – Kocham cię. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Silne i uzdolnione dłonieData: 30 maja 2011. Tak. 21:59Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele. jako że ostatnio nie sypiam zbyt .Zrobiono mi manicure. Z kieliszkiem szampana w dłoni moszczę się wygodnie na skórzanym fotelu przy oknie. Aha! Czas się odpłacić.Plecy masował mi bardzo sympatyczny młody człowiek. – Ja ciebie też. Nie jestem pewna.Kto Ci masował plecy?Christian GreyPrezes z odpowiednio ustosunkowanymi znajomymi. tato – mówię na pożegnanie. Patrzę na Maca. 22:22Adresat: Christian GreySzanowny Panie.

przepraszam. na czas startu musi pani schować laptop – mówi grzecznie odpicowana stewardesa. że nie chcę. Nietrudno go zirytować. Fajnie. co zrobił.. jest słodkie. A może siedzi tu Christian. Wręcza mi miękki koc i poduszkę.. obok mnie. JeanPaul nawet by mnie nie dotknął. jak czasem ktoś ci dogadza. Niech ma za swoje! Gdybym czekała w zwykłej sali odlotów. Troszczy się o ciebie i chce. Klikam „wyślij” i czekam. Co to znaczy? Zamykają drzwi? Swędzi mnie skóra głowy. Samolot . myślę o Panu. A ja aż podskakuję. Kate ma rację. Zgoda.. że mam coś na sumieniu. kto w Seattle jest opalony? Wydaje mi się. – Och. gdy tak siedzę i czekam.Ana Och.. Otulam kocem kolana. nie.Kolorowych snów.. Był bardzo sympatyczny. – Panno Steele. czując się jak bardzo niegrzeczna dziewczynka. by ze mną leciał. Cholera. w uśmiechu prezentując idealne zęby. A tak w punkcie odpraw wyglądałam jak jakaś ciemięga. ale mógł mi o tym powiedzieć. przez głowę przelatuje mi mocno niepokojąca myśl. Widać. poza jego zasięgiem.517 dobrze. krzywiąc się nieładnie: „Naprawdę chcesz go rozdrażnić? Przecież to. Cholera. ale ten akurat szczegół zachowam dla siebie. ależ się wkurzy – a ja będę wtedy w powietrzu. jasnowłosy i opalony – no naprawdę. żebyś wygodnie podróżowała”. Moja podświadomość wpatruje się we mnie.. nie zrobiłby tego.. że to gej. Zerkam nerwowo na zegarek. Fotel obok mnie jest jedynym wolnym miejscem w kabinie przeznaczonej dla szesnastu osób. sprawdzić drzwi. Panie Grey.. A może jednak? Powiedziałam mu. Patrzę na swój mejl. O nie. Pierwsza klasa zapełniła się i tylko jedno miejsce jest wolne. gdy bezcielesny głos z pokładu załogowego oznajmia: – Załoga. Teraz będę musiała czekać.

518 lekko podskakuje i zaczyna się toczyć po asfalcie. Oddycham z ulgą, ale czuję także lekkie ukłucie rozczarowania. Cztery dni bez Christiana. Zaglądam ukradkiem do BlackBerry.

Nadawca: Christian Grey Temat: Ciesz się, póki możesz Data: 30 maja 2011, 22:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele, Wiem, co próbujesz robić – i uwierz mi, udaje Ci się. Następnym razem polecisz w skrzyni w luku bagażowym, związana i zakneblowana. Coś takiego sprawi mi zdecydowanie większą przyjemność niż zwykłe przeniesienie do pierwszej klasy.Czekam niecierpliwie na Twój powrót. Christian GreyPrezes, którego świerzbi ręka, Grey Enterprises Holdings, Inc. Jasna cholera. Taki już problem z poczuciem humoru Christiana – nigdy nie mam pewności, czy żartuje, czy rzeczywiście jest zły. Podejrzewam, że w tym przypadku w grę wchodzi to drugie. Ukradkiem, tak żeby stewardesa nie widziała, wystukuję pod kocem odpowiedź.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Żartujesz? Data: 30 maja 2011, 22:30 Adresat: Christian Grey Widzisz – nie mam pojęcia, czy żartujesz, a jeśli nie, to chyba zostanę już w Georgii. Skrzynie to dla mnie granica bezwzględna. Przepraszam, że Cię wkurzyłam. Powiedz, że mi wybaczasz. A Nadawca: Christian Grey Temat: Żartuję Data: 30 maja 2011, 22:31

519 Adresat: Anastasia Steele Jak to możliwe, że piszesz mejle? Ryzykujesz życie wszystkich na pokładzie, włącznie z Tobą, korzystając z BlackBerry? Uważam, że to pogwałcenie jednej z zasad. Christian Grey Prezes, którego świerzbią obie ręce, Grey Enterprises Holdings, Inc. Obie ręce! Odkładam BlackBerry i opieram się wygodnie. Samolot wjeżdża na pas startowy, a ja wyjmuję wysłużony egzemplarz Tessy – odrobina lekkiej lektury na podróż. Kiedy zaczynamy się wznosić w powietrze, rozkładam siedzenie i wkrótce zapadam w sen. Stewardesa budzi mnie, kiedy zaczynamy podchodzić do lądowania w Atlancie. Miejscowy czas to piąta czterdzieści pięć. Spałam tylko cztery godziny... Jestem półprzytomna, ale dziękuję za szklankę soku pomarańczowego, który mi podaje. Zerkam nerwowo na BlackBerry. Żadnych nowych wiadomości od Christiana. Cóż, w Seattle jest prawie trzecia w nocy, no i pewnie chce mnie powstrzymać przed popsuciem systemu awionicznego czy też co tam nie pozwala samolotom lecieć, kiedy włączone są telefony komórkowe. Postój w Atlancie trwa tylko godzinę. I znowu rozkoszuję się zaletami saloniku dla pierwszej klasy. Kusi mnie, żeby skulić się na jednej z pluszowych sof i zasnąć. Ale za mało jest czasu. Aby czymś się zająć, zaczynam pisać na laptopie długi mejl do Christiana.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Lubisz mnie przerażać? Data: 31 maja 2011, 06:52 EST Adresat: Christian Grey Wiesz, jak bardzo nie lubię, kiedy wydajesz na mnie pieniądze. Owszem, jesteś bardzo bogaty, niemniej jednak mocno mnie to krępuje i czuję się, jakbyś mi płacił za seks. W każdym razie

520 podróż w pierwszej klasie bardzo mi się podoba, jest o wiele wygodniej niż w ekonomicznej. Tak więc dziękuję Ci. Mówię poważnie – i naprawdę podobał mi się masaż Jean-Paula. Wyglądał mi na geja. Nie wspomniałam o tym fakcie w swoim poprzednim mejlu, bo chciałam Cię wkurzyć. Zirytowałeś mnie wtedy i teraz Cię za to przepraszam. Ale jak zwykle przesadzasz. Nie możesz pisać mi takich rzeczy – związana i zakneblowana w skrzyni. (Mówiłeś poważnie czy żartowałeś?) To mnie przeraża... Ty mnie przerażasz... Jestem pod Twoim urokiem, wiodąc z Tobą życie, o którego istnieniu do zeszłego tygodnia nie miałam pojęcia, a potem piszesz mi coś takiego i mam ochotę uciec z krzykiem gdzie pieprz rośnie. Naturalnie tego nie zrobię, ponieważ bym za Tobą tęskniła. Bardzo. Chcę, żeby nam się udało, ale przeraża mnie głębia mych uczuć do Ciebie i mroczne ścieżki, którymi mnie wiedziesz. To, co mi oferujesz, jest erotyczne i seksowne, a ja jestem ciekawa, ale także boję się, że zrobisz mi krzywdę – fizyczną i emocjonalną. Po trzech miesiącach możesz powiedzieć do widzenia, a wtedy co się ze mną stanie? Z drugiej strony takie ryzyko niesie ze sobą pewnie każdy związek. Po prostu nie jest to związek z moich wyobrażeń. Zwłaszcza pierwszy swój związek wyobrażałam sobie inaczej. Miałeś rację, mówiąc, że nie ma we mnie nic uległego... Teraz się z Tobą zgadzam. Pomimo to pragnę być z Tobą, a jeśli tak właśnie muszę się zachowywać, chciałabym spróbować, ale sądzę, że wszystko schrzanię i skończy się to zbiciem na kwaśne jabłko – a ta akurat myśl w ogóle mi się nie podoba. Tak bardzo się cieszę z tego, że powiedziałeś, iż postarasz się spróbować dać mi więcej. Muszę się jedynie zastanowić, czym dla mnie jest to „więcej”, i to właśnie jeden z powodów, dla którego potrzebowałam nieco dystansu. Tak bardzo mnie oszałamiasz, że niełatwo mi jasno myśleć, kiedy jesteśmy razem. Wywołują mój lot. Muszę kończyć. Ciąg dalszy nastąpi. Twoja Ana Wysyłam mejl i śpiąca udaję się do drugiego samolotu. W tym akurat jest tylko sześć miejsc w pierwszej klasie, a od razu po starcie otulam się kocem i zapadam w sen. Zbyt szybko budzi mnie stewardesa z sokiem

521 pomarańczowym, gdyż zaczynamy podchodzić do lądowania na lotnisku Savannah International. Piję powoli, koszmarnie zmęczona, i pozwalam sobie na odrobinę ekscytacji. Spotkam się z mamą po raz pierwszy od sześciu miesięcy. Zerkając ukradkiem na BlackBerry, przypominam sobie, że wysłałam do Christiana rozwlekły mejl – jednak odpowiedzi brak. W Seattle jest piąta rano; mam nadzieję, że jeszcze śpi, a nie wygrywa na fortepianie żałobne melodie. Zalety posiadania bagażu podręcznego są takie, że można szybko opuścić lotnisko, a nie czekać bez końca przy taśmociągu. Zalety podróżowania pierwszą klasą są takie, że samolot opuszcza się w pierwszej kolejności. Mama czeka na mnie w towarzystwie Boba. Tak miło ich widzieć. Nie wiem, czy to z powodu zmęczenia, długiego lotu czy tej całej sytuacji z Christianem, ale kiedy tylko wpadam w ramiona mamy, wybucham płaczem. – Och, Ana, kotku. Musisz być strasznie zmęczona. – Zerka nerwowo na Boba. – Nie, mamo, ja tylko... tak bardzo się cieszę, że cię widzę. – Ściskam ją mocno. Tak mi dobrze w jej ramionach, czuję się jak w domu. Niechętnie ją puszczam i Bob obejmuje mnie ramieniem. Stoi odrobinę niepewnie i przypomina mi się, że ma problem z nogą. – Witaj w domu, Ana. Czemu płaczesz? – pyta. – Oj tam, Bob, po prostu się cieszę, że cię widzę. Patrzę na jego przystojną twarz z kwadratową szczęką i błyszczące niebieskie oczy, w których maluje się życzliwość. Lubię tego męża, mamo. Możesz go zatrzymać. Bierze ode mnie plecak.

522 – Jezu, Ana, co ty w nim masz? To pewnie Mac. Oboje biorą mnie za ręce i we trójkę wychodzimy na parking. Zawsze zapominam, jak nieznośnie gorąco jest w Savannah. Z klimatyzowanej hali przylotów wpadamy w upalne objęcia Georgii. O w mordę! Wyplątuję się z ramion mamy i Boba, żeby natychmiast zdjąć bluzę. Tak się cieszę, że zapakowałam letnie ciuchy. Czasami tęsknię za suchym upalnym klimatem Las Vegas, gdzie jako siedemnastolatka mieszkałam z mamą i Bobem. Do tej gorącej wilgoci Georgii trzeba się przyzwyczaić. Kiedy siedzę na tylnej kanapie cudownie klimatyzowanego suva Boba, robi mi się słabo, a moje włosy puszą się w niemym proteście. Szybko wysyłam esemesa do Raya, Kate i Christiana: „Jestem już w Savannah, cała i zdrowa. A :)” Przez moją głowę przebiega myśl o José i przypomina mi się, że w przyszłym tygodniu jest otwarcie jego wystawy. Powinnam zaprosić Christiana, wiedząc, co względem niego czuje? A czy po tym mejlu Christian nadal mnie będzie chciał widzieć? Wzdrygam się na tę myśl, a potem wyrzucam ją z głowy. Zajmę się tym później. Teraz mam zamiar cieszyć się towarzystwem mamy. – Skarbie, musisz być wykończona. Chcesz się przespać, gdy dojedziemy do domu? – Nie, mamo. Chciałabym pójść na plażę. Tak oto w niebieskim, wiązanym na szyi tankini leżę na leżaku i sączę dietetyczną colę, przed sobą mając Atlantyk. I pomyśleć, że zaledwie wczoraj spoglądałam ponad Cieśniną w stronę Pacyfiku. Moja mama leży obok w absurdalnie dużym kapeluszu i w okularach w stylu Jackie O., także pijąc colę. Jesteśmy

523 na plaży Tybee Island, zaledwie trzy kwartały od naszego domu. Trzyma mnie za rękę. Zmęczenie minęło i cieszę się teraz słońcem. Jest mi wygodnie, ciepło i bezpiecznie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zaczynam się odprężać. – No więc, Ana... opowiedz mi o tym mężczyźnie, który tak ci zawrócił w głowie. Zawrócił w głowie! Skąd ona wie? No i co mam powiedzieć? Podpisałam NDA, więc nie mogę zdradzać żadnych szczegółów, ale czy gdyby było inaczej, to opowiedziałabym mamie o wszystkim? Blednę na tę myśl. – No? – pyta i ściska mi dłoń. – Ma na imię Christian. Jest niesamowicie przystojny. I bogaty... zbyt bogaty. Jest bardzo skomplikowany i zmienny. Tak – niezmiernie mi się podoba to moje zwięzłe, trafne streszczenie. Przekręcam się na bok, aby ją widzieć, a mama robi to samo. Wpatruje się we mnie błękitnymi oczami. – Chcę się skupić na tym, że jest skomplikowany i zmienny. O nie... – Ach, mamo, od jego zmian nastrojów kręci mi się w głowie. Miał trudne dzieciństwo, więc jest bardzo zamknięty w sobie, trudny do rozgryzienia. – Lubisz go? – Więcej niż lubię. – Naprawdę? – Zaskoczyłam ją.

524 – Tak, mamo. – Mężczyźni tak naprawdę nie są skomplikowani, skarbie. Są bardzo prości i dosłowni. Najczęściej mówią to, co myślą. A my godzinami analizujemy ich słowa, gdy tymczasem wszystko powinno być jasne. Na twoim miejscu traktowałabym go dosłownie. To mogłoby ci pomóc. Patrzę na nią z otwartymi ustami. W sumie całkiem dobra rada. Traktować Christiana dosłownie. Natychmiast przypominają mi się jego słowa. Nie chcę cię stracić... Oczarowałaś mnie... Rzuciłaś na mnie urok... Ja też będę tęsknił... nie wiesz, jak bardzo... Przyglądam się mamie. Ma czwartego męża. rzeczywiście wie coś na temat mężczyzn. Może

– Większość facetów jest humorzasta, niektórzy bardziej od innych. Na przykład twój ojciec... – Jej spojrzenie łagodnieje i robi się smutne, jak zawsze na wspomnienie mojego taty. Prawdziwego taty, tego mitycznego mężczyzny, którego nie poznałam, zabranego nam tak okrutnie przez wypadek podczas szkolenia wojskowego. Wydaje mi się, że mama przez cały czas szuka kogoś takiego jak on... Może znalazła go w końcu w Bobie. Szkoda, że nie w Rayu. – Kiedyś uważałam, że twój ojciec jest humorzasty. Ale teraz, kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że był po prostu za bardzo oddany pracy i staraniom, by zapewnić nam godziwe życie. – Wzdycha. – Był taki młody, oboje byliśmy młodzi. Może w tym tkwił problem.

525 Hmm... Christiana nie można nazwać starym. Uśmiecham się do niej czule. Potrafi wpaść w bardzo smutny nastrój, kiedy rozmyśla o moim tacie. Ale jestem przekonana, że jego humory nie umywały się do zmiennych nastrojów Christiana. – Bob chce nas wieczorem zabrać na kolację. Do swojego klubu golfowego. – O nie! Bob z niedowierzaniem. zaczął grać w golfa? – pytam

– Nic mi nie mów – jęczy mama, przewracając oczami. Po lekkim lunchu w domu zabieram się za rozpakowywanie. Mam zamiar oddać się sjeście. Mama zniknęła, żeby się zająć formowaniem świec, czy też co tam z nimi robi, a Bob jest w pracy, mogę się więc trochę przespać. Włączam Maca. W Georgii jest druga po południu, w Seattle jedenasta rano. Ciekawe, czy czeka na mnie odpowiedź od Christiana. Nerwowo zaglądam do skrzynki.

Nadawca: Christian Grey Temat: Nareszcie! Data: 31 maja 2011, 07:30 Adresat: Anastasia Steele Anastasio, Irytuje mnie fakt, że gdy tylko zaczyna nas dzielić odległość, Ty komunikujesz się ze mną otwarcie i szczerze. Dlaczego tak nie potrafisz, kiedy jesteśmy razem? Tak, jestem bogaty. Przyzwyczaj się. Czemu nie miałbym wydawać na Ciebie pieniędzy? Powiedzieliśmy Twojemu ojcu, że jestem Twoim chłopakiem, na litość boską. Czy tak właśnie nie robią chłopacy? Jako Twój Pan będę oczekiwał, że godzisz się z tym bez szemrania. Nawiasem mówiąc, matce także powiedz. Nie wiem, jak przyjąć Twoje stwierdzenie, że czujesz się jak dziwka. Wiem, że nie takich użyłaś słów, ale to właśnie sugerujesz. Nie wiem, co mogę

526 powiedzieć czy zrobić, żebyś przestała się tak czuć. Chciałbym, żebyś miała wszystko, co najlepsze. Pracuję wyjątkowo ciężko, więc mogę wydawać pieniądze, jak mi się żywnie podoba. Mógłbym Ci kupić wszystko, czego pragniesz, Anastasio, i chcę to robić. Jeśli chcesz, nazwij to redystrybucją. Albo po prostu wiedz, że nigdy, przenigdy nie pomyślę o Tobie w sposób taki, jaki napisałaś, i bardzo jestem zły, że Ty masz takie myśli. Jesteś inteligentną, elokwentną, piękną młodą kobietą, a masz naprawdę zaburzone poczucie własnej wartości i zastanawiam się, czy nie umówić Cię z doktorem Flynnem. Przepraszam, że Cię straszę. Potworna jest dla mnie myśl, że moje słowa wzbudzają w Tobie przerażenie. Naprawdę sądzisz, że pozwoliłbym Ci podróżować w zamknięciu? Zaproponowałem Ci własny odrzutowiec, na litość boską. Tak, to był żart, najwyraźniej kiepski. Niemniej jednak prawda jest taka, że myśl o związanej i zakneblowanej Anastasii mnie podnieca (to nie żart – taka jest prawda). Skrzynię mogę darować – nie jest mi do niczego potrzebna. Wiem, że masz problem z kneblowaniem – rozmawialiśmy na ten temat – i jeszcze przedyskutujemy, czy lub kiedy Cię zaknebluję. Wydaje mi się natomiast, że nie dociera do Ciebie fakt, iż w relacjach Pan/uległa to uległa dzierży władzę. Ty. Powtórzę: to Ty dzierżysz całą władzę. Nie ja. W hangarze powiedziałaś „nie”. Nie mogę Cię dotknąć, jeśli mi nie pozwolisz – dlatego właśnie mamy umowę opisującą, co zrobisz, a czego nie. Jeśli spróbujemy czegoś, a Tobie się to nie spodoba, dokonamy w umowie stosownych zmian. To zależy od Ciebie – nie ode mnie. I jeśli nie masz ochoty leżeć w skrzyni związana i zakneblowana, po prostu do tego nie dojdzie.Chcę dzielić z Tobą swój styl życia. Nigdy niczego tak bardzo nie pragnąłem. Jeśli mam być szczery, to Cię podziwiam, że osoba tak niewinna ma chęć spróbować. Nie masz pojęcia, ile mi to mówi. Nie dostrzegasz tego, że ja także uległem Twojemu czarowi, choć mówiłem Ci o tym tyle razy. Nie chcę Cię stracić. Denerwuję się, że przeleciałaś prawie pięć tysięcy kilometrów po to, aby na kilka dni ode mnie uciec, ponieważ przy mnie nie jesteś w stanie jasno myśleć. Ze mną jest tak samo, Anastasio. Tracę rozsądek, kiedy jesteśmy razem – tak głębokie jest moje uczucie do Ciebie. Rozumiem Twój niepokój. Naprawdę próbowałem

527 trzymać się od Ciebie z daleka; wiedziałem, że jesteś niedoświadczona, choć nigdy bym nie posunął się tak daleko, gdybym wiedział, jak wielkie jest Twoje niedoświadczenie. A mimo to umiesz rozbroić mnie całkowicie, jak jeszcze nikt przed Tobą. Na przykład Twój mejl: czytałem go niezliczoną ilość razy, próbując zrozumieć Twój punkt widzenia. Trzy miesiące to tylko dowolnie podana liczba. Moglibyśmy zrobić z tego sześć miesięcy, rok? Jak długo byś chciała? Co by Ci zapewniło poczucie bezpieczeństwa? Powiedz koniecznie. Wiem, że muszę zasłużyć na Twoje zaufanie, ale z tego samego powodu musisz się ze mną komunikować, kiedy ja tego nie robię. Wydajesz się taka silna i niezależna, a potem czytam, co napisałaś, i dostrzegam Twoją inną stronę. Musimy się nawzajem nakierowywać, Anastasio. Musisz być ze mną szczera i oboje musimy znaleźć sposób, aby ten układ wypalił. Martwisz się tym, że nie jesteś uległa. Cóż, może to i prawda. Postawę należną uległej przyjmujesz właściwie tylko w pokoju zabaw. Wygląda na to, że to jedyne miejsce, gdzie pozwalasz mi sprawować nad sobą należytą kontrolę i jedyne miejsce, gdzie robisz to, co każę. Zachowujesz się „przykładnie” – takie słowo nasuwa mi się na myśl. I nigdy bym Cię nie stłukł na kwaśne jabłko. Moim celem jest słodka różowość pośladków. Podoba mi się fakt, że poza pokojem zabaw sprzeciwiasz mi się. To dla mnie nowe, stanowiące miłą odmianę doświadczenie i nie chciałbym tego zmieniać. Więc tak, powiedz mi, czym jest dla Ciebie to „więcej”. Postaram się dać Ci przestrzeń, której potrzebujesz, i będę się trzymał od Ciebie z daleka podczas Twojego pobytu w Georgii. Czekam z niecierpliwością na Twój kolejny mejl. A tymczasem baw się dobrze. Ale nie za dobrze. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. A niech mnie. Napisał wypracowanie, jak za czasów szkolnych – i to całkiem dobre wypracowanie. Serce podchodzi mi do gardła, gdy po raz drugi czytam ten mejl, praktycznie tuląc do siebie Maca. Trzy miesiące zamienić na rok? Mam władzę! Jezu, będę musiała to wszystko porządnie przemyśleć. „Traktuj go dosłownie” – tak brzmiały słowa mojej matki. Nie chce mnie stracić. Dwa razy tak napisał! I też chce, żeby nam się udało. Och,

528 Christianie, ja również! Postara się trzymać z daleka! Czy to oznacza, że może mu się to nie udać? Nagle stwierdzam, że taką mam właśnie nadzieję. Pragnę go zobaczyć. Rozstaliśmy się niecałą dobę temu, a wobec perspektywy czterech dni bez niego uświadamiam sobie, jak bardzo za nim tęsknię. Jak bardzo go kocham. – Ana, skarbie. – Głos jest cichy i ciepły, pełen miłości i słodkich wspomnień. Delikatna dłoń gładzi mnie po policzku. Mama mnie budzi. Leżę, tuląc do siebie laptop. – Ana – powtarza śpiewnie, gdy ja wybudzam się ze snu, mrugając w różowawym świetle zmierzchu. – Cześć, mamo. – Przeciągam się i uśmiecham. – Za pół godziny wychodzimy na kolację. Nadal masz na nią chęć? – pyta życzliwie. – O tak, mamo, oczywiście. – Bardzo się staram zdusić ziewnięcie, ale kiepsko mi to wychodzi. – A cóż to za imponujące cudo techniki? – Pokazuje na laptop. Cholera. – Och... to? – decyduję się na swobodną, zaskoczoną nonszalancję. Mama zauważy? Wydaje się bardziej spostrzegawcza, odkąd mam „chłopaka”. – Christian mi go pożyczył. Myślę, że z jego pomocą można

529 pilotować prom kosmiczny, ale ja go używam tylko do pisania mejli i surfowania po necie. Poważnie, to nic takiego. Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem, siada na łóżku i zakłada mi za ucho luźne pasmo włosów. – Napisał do ciebie? Och, cholera do kwadratu. – Taa. – Moja nonszalancja nieco się rozmywa i oblewam się rumieńcem. – Może za tobą tęskni, co? – Mam nadzieję, mamo. – Co pisze? Och, cholera do sześcianu. Gorączkowo próbuję wyłapać z tego mejla coś niewinnego, co mogę powiedzieć matce. Jestem pewna, że nie ma ochoty słuchać o Panach, krępowaniu i kneblowaniu, no ale o tym to choćbym chciała, nie mogę jej powiedzieć, ponieważ podpisałam NDA. – Kazał mi się dobrze bawić, ale nie za dobrze. – Brzmi rozsądnie. No to wyszykuj się, skarbie. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. – Tak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Cudownie cię widzieć. – Po tych słowach wychodzi z pokoju. Hmm, Christian i rozsądek... Do tej pory byłam zdania, że to się wzajemnie wyklucza, ale po tym mejlu... hm, niewykluczone, że wszystko jest możliwe. Potrząsam głową. Potrzebuję czasu, aby przetrawić jego słowa. Pewnie zrobię to po kolacji – i wtedy mogę

530 mu odpowiedzieć. Wstaję z łóżka, szybko zdejmuję T-shirt oraz krótkie spodenki i wchodzę pod prysznic. Przywiozłam szarą sukienkę Kate, tę, w której odbierałam dyplom. To jedyna elegancka rzecz, jaką tu mam. Plusem tego upału jest to, że zagniecenia się wyprasowały, więc chyba się nada na kolację w klubie golfowym. Gdy się ubieram, włączam laptop. Nic nowego od Christiana i czuję ukłucie rozczarowania. Bardzo szybko piszę do niego mejl.

Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Wielomówny?Data: 31 maja 2011, 19:08 ESTAdresat: Christian GreyProszę Pana, wielomówny z Pana pisarz. Muszę jechać do klubu golfowego Boba na kolację i – dla Twojej wiadomości – przewracam oczami na tę myśl. Ale Ty i Twoja świerzbiąca Cię ręka znajdujecie się daleko, więc mój tyłek jest bezpieczny, przynajmniej na razie. Bardzo mi się podoba Twój mejl. Odpiszę, gdy będę mogła. Już za Tobą tęsknię. Miłego popołudnia.Twoja Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011, 16:10Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Rozprasza mnie temat tego mejla. Rzecz jasna tyłek jest bezpieczny – na razie.Udanej kolacji. Ja też za Tobą tęsknię, zwłaszcza za Twoim tyłeczkiem i niewyparzoną buzią.Moje popołudnie będzie nudne i nieciekawe, ożywione jedynie myślami o Tobie i Twoim przewracaniu oczami. Wydaje mi się, że to Ty roztropnie zauważyłaś, że ja także mam ten okropny zwyczaj.Christian GreyPrezes i przewracacz oczamiGrey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przewracanie oczamiData: 31 maja 2011, 19:14 ESTAdresat: Christian GreySzanowny Panie Grey,Przestań pisać do mnie mejle. Próbuję się wyszykować

Usta zaciskam w cienką.. panie Grey? Myślę. ponurą linię.531 na kolację. Aha. Grey Enterprises Holdings. może w ten sposób dam ujście części gniewu. Z wyjątkiem.. Mogę . Christian Grey Prezes. że Christiana bije ktoś w wieku mojej matki. Jesteś bardzo rozpraszający. pani Robinson. Na szczęście jestem panem własnego losu i nikt mnie nie gani. żeby powbijać w nią szpilki.. który czuję wobec tej nieznajomej. 16:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. nawet kiedy znajdujesz się na drugim końcu kontynentu. 19:22 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. I Ciebie. to takie niestosowne. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ganię. mojej matki i oczywiście doktora Flynna. Potrzebna mi laleczka. ja? Data: 31 maja 2011. Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. I tak wolę mój tytuł od Twojego. jakie ta kobieta wyrządziła szkody. Naprawdę muszę się szykować. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. czasami. że myli mnie Pan z kimś innym. Inc. Po raz kolejny się zastanawiam. co jest mocno niepokojące.. a Tobie kto daje klapsy. 16:18 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. kiedy przewracasz oczami?Twoja Ana Wysyłam i natychmiast przychodzi mi na myśl ta niegodziwa wiedźma. Robisz to na okrągło na piśmie.Czy choć raz miałam czelność Pana zganić.

Nadawca: Christian Grey Temat: Ostrożnie z marzeniami.. Christian Grey Prezes. 19:33 EST Adresat: Christian Grey Powoli. a więc chce się bawić. Inc.. Och. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dozwolone od lat osiemnastu Data: 31 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. 16:31 Adresat: Anastasia Steele JA TEŻ.532 Ci zapiąć sukienkę?Christian Grey Prezes. Data: 31 maja 2011. 19:28 ESTAdresat: Christian Grey Wolałabym.Christian GreyPrezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011.. 16:35 Adresat: Anastasia Steele Żałuję. Inc. Grey Enterprises Holdings. że mnie tam teraz nie ma. . że wciągam głośno powietrze. Z jakiegoś nieznanego powodu jego słowa zeskakują z ekranu i sprawiają. Grey Enterprises Holdings. żebyś ją rozpiął. Inc... Nadawca: Christian Grey Temat: Jęki Data: 31 maja 2011..

533 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. kochanie. Podoba ci się? Marszczy brwi jeszcze bardziej. a ja aż podskakuję. gdzie czekają mama i Bob. Pędzę do holu. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. – Och.Na razie. Dlaczego czuję się taka winna? – Już idę. – Nic mi nie jest. mały.. . Kurde. mamo. to sukienka Kate. mnie się podoba. 19:37 EST Adresat: Christian Grey JA TEŻ. a Kate nie – improwizuję szybko. Mama marszczy brwi. – Cóż. – Skarbie. – Ana! – woła mnie mama. 19:39 EST Adresat: Christian Grey Muszę lecieć. – Dlaczego masz na sobie sukienkę Kate? O nie. – Ślicznie wyglądasz.. dobrze się czujesz? Masz rumieńce.

Czeka na mnie mejl wysłany kilka godzin temu. nie musisz tego robić. dumam nad tym.534 Mama mierzy mnie podejrzliwym wzrokiem. Bob ciepły i troskliwy. Chichoczę. Bob umiera z głodu. rozkoszując się letnią wodą. – Jutro zabieram cię na zakupy – oświadcza mama. jak bardzo moja mama się zmieniła.. tuż po naszym wyjściu. – Nie wolno mi zrobić czegoś dla własnej córki? Chodźmy. I zaczęła udzielać mi dobrych rad. Podczas kolacji w gronie znajomych z klubu golfowego była dowcipna i czarująca.. kiedy biorę prysznic. Kiedy to się zaczęło? Kiedy poznałam Christiana. a potem wychodzimy. klepiąc się po brzuchu i robiąc zbolałą minę. 16:41 Adresat: Anastasia Steele Ukradłaś mi tekst. – Święte słowa – burczy Bob. Mam masę ciuchów. Dlaczego? Wycieram się szybko. To znaczy. że mogę się przestać o nią martwić i zostawić za nami mroczne czasy Męża Numer Trzy. Widać. Chyba im dobrze ze sobą. nie mogąc się doczekać powrotu do Christiana. że jest głodny. Miłej kolacji. – Mamo. . a tymczasem Bob zaczyna okazywać zniecierpliwienie. Bob jest jej aniołem stróżem. I zostawiłaś w stanie zawieszenia. Naprawdę się cieszę. Nadawca: Christian Grey Temat: Plagiat Data: 31 maja 2011. Później.

jak Pan może pamięta. Inc. kiedy się zaczynało robić ciekawie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedokończone sprawy? Data: 31 maja 2011. ten tekst jako pierwszy wyszedł z ust Elliota. Elliot jest mało oryginalny. Grey Enterprises Holdings. Inc. Christian Grey Prezes. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Jak się udała kolacja? Christian Grey Prezes. 22:26 EST Adresat: Christian Grey Kolacja była sycąca – na pewno ucieszy Cię wieść. Ten tekst na pewno komuś skradł. Grey Enterprises Holdings. Wróciłaś. Grey Enterprises Holdings. abym Ci rozpiął sukienkę. że apetyt Ci dopisuje. 22:18 EST Adresat: Christian Grey Proszę Pana. Wyszłaś tak nagle – wtedy. Inc. Cieszy mnie także wiadomość. .I naprawdę nie mogłem się tego doczekać.535 Christian GreyPrezes. 19:30 Adresat: Anastasia Steele Głupią udajesz? Przecież to Ty mnie poprosiłaś. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kogo nazywasz złodziejem? Data: 31 maja 2011. Zaczynało się robić ciekawie? Jak to? Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy – zdecydowanie Data: 31 maja 2011. Jakiego zawieszenia? Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy Data: 31 maja 2011. że zjadłam stanowczo zbyt dużo.

. Ty właśnie taki wpływ masz na mnie. Sądziłem.Christian GreyPrezes. Grey Enterprises Holdings. Panno Steele. . 22:36 EST Adresat: Christian Grey Znowu bawiłeś się słownikiem? Nadawca: Christian Grey Temat: Przejrzałaś mnie Data: 31 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo gimnastyczne Data: 31 maja 2011. i z całą pewnością wykorzystam tę wiedzę dla własnych korzyści.. zawsze pozostaje nam weekend Data: 31 maja 2011. To tylko niepewność. Inc. jaką czuję w pobliżu Twojej osoby.536 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cóż.. mi go odbiera.. I nigdy nie udawałabym nieświadomie głupiej.. Przykro mi. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Oczywiście.) Nadawca: Christian Grey Temat: Czekam niecierpliwie Data: 31 maja 2011. że apetyt mi dopisuje. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Będę o tym pamiętał. że go zaostrzam. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Tak dobrze mnie Pani zna. mała©Christian Grey Prezes. Wybieram się na kolację ze starym przyjacielem. więc muszę kończyć. Ale tego to już się chyba domyśliłeś. Grey Enterprises Holdings. Na razie. Panno Steele. że odbieram Ci apetyt. Panie Grey.Z ogromną niecierpliwością wyczekuję kolejnego razu. Inc.

że nie mogła znaleźć żadnego zdjęcia z kobietą. ale zbyt dużym teraz pałam gniewem.. Przewijam szybko ekran: z jakimiś wspólnikami. na uroczystości wręczania dyplomów. Mam misję. razem z nim. aż się pojawi błękitny ekran. A potem. rany – zdjęcia José z Heathmana.537 Z jakim starym przyjacielem? Nie sądziłam. . jak Kate mówiła. Jedyne zdjęcie z kobietą. Wyłączam gniewnie laptopa i wchodzę pod kołdrę. Klikam w kolejną stronę. następnie zdjęcie za zdjęciem najbardziej fotogenicznego mężczyzny. ciepły. a wydaje mi się. pojawia się moje zdjęcie. Mam ochotę w coś walnąć. ma własne dzieci? „Ma dzieci Christiana?” – pyta drwiąco moja podświadomość.. czekając. Dlaczego on musi się z nią nadal spotykać? Nieoczekiwanie atak przypuszcza zielonooka zazdrość. którego dobrze znam. że Christian ma starych przyjaciół. a mnie się robi niedobrze. Jest zamężna? Rozwiedziona? Jezu. z wyjątkiem. na trzeciej stronie. I nagle ekran wypełniają zdjęcia Christiana: we fraku. w białej koszuli i flanelowych spodniach. Otwieram Google i wpisuję do wyszukiwarki słowa „Christian Grey”. Jak ona śmie? Jak śmie zasadzać się na bezbronnego nastolatka? Nadal to robi? Dlaczego przestali? Przez moją głowę przebiegają rozmaite scenariusze. zabawny. że jest humorzasty. że jest w nim znacznie więcej do odkrycia. Czy dr Flynn o niej wie? Gramolę się z łóżka i na nowo uruchamiam to podłe urządzenie. Czemu on nie dostrzega jej prawdziwego oblicza? Oblicza osoby molestującej nieletnich? Gaszę światło i wpatruję się w ciemność. Wiem. w garniturze. to dlaczego nadal się z nią przyjaźni? Tak samo ona. Nadal na wszystkich fotkach jest sam i przypomina mi się. Marszczę brwi. najlepiej w panią Robinson. Jeśli to on miał dość. zimny. i tą kobietą jestem ja. trudny. Dobrze? Czy znam dobrze Christiana? Znam go na poziomie seksualnym.. niej. stąd jej „gejowskie” pytanie. Niecierpliwie bębnię palcami. Skąd się wzięły w Internecie? Ależ on jest przystojny. Jezu. ten facet to same sprzeczności.. Powinnam przeanalizować jego długi mejl z rana.

taka piękna twarz. że zapytam Christiana o jego związek z tą kobietą. więc rano muszę pamiętać o pigułce. wytrąconą z równowagi. Piję właśnie drugiego cosmopolitana. Mama trzeciego. jak się zgodziłam spróbować. żałując. Zostawiamy Boba przed telewizorem i udajemy się do baru w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Savannah. Nie znajdę w Google pani Robinson. no i ma TEN krawat. że nie jesteśmy w tym samym miejscu. Szybko ustawiam w BlackBerry alarm. Dodaję zdjęcie do ulubionych i przewijam przez wszystkie osiemnaście stron wyników. Po porannych zakupach i popołudniowym wylegiwaniu się na plaży moja matka zdecydowała. 23:58 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. To . I dostałam okres. tylko na przeciwległych końcach kontynentu. czy jest teraz z nią. że kolacja się udała. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Odpowiednie towarzystwo Data: 31 maja 2011. która może teraz patrzy na tę cholerną panią Robinson. postanawiając. piękna twarz. Nic. Wyglądam na zaskoczoną obecnością aparatu.538 O kuźwa! Jestem w Google! Przyglądam się naszemu zdjęciu. Ana PS. Piszę krótki mejl do Christiana. zdenerwowaną. Przyglądam mu się. Dzieli się ze mną kolejnymi przemyśleniami na temat delikatnego męskiego ego. To było tuż przed tym. że wieczorem powinnyśmy się wybrać na drinka. Ale muszę wiedzieć. kładę się i w końcu zapadam w niespokojny sen. Z kolei Christian wygląda nieziemsko przystojnie i spokojnie. Odkładam go na nocny stolik. co mi o niej powiedział. Desperacko pragnę dowiedzieć się więcej. a jednocześnie chcę zapomnieć. Czy to pani Robinson? Wysyłam i przygnębiona wracam do łóżka.

. Sądziłam. Cały dzień raczy mnie takimi perełkami. Wiem. aby do niego zadzwonić i sprawdzić. żeby spokojnie wszystko przemyśleć. a zaraz potem. Nigdy nie przyprowadziłaś do domu żadnego chłopaka.539 mocno irytujące. – Widzisz. Najbardziej się boję. a potem zapomnieć. . kotku. – Mamo. A mimo to za nim tęsknię.. nic. czy wszystko w porządku. to problem do rozwiązania. – Skarbie. że nie mówisz mi wszystkiego. a na jej twarzy widnieje matczyna troska. że to irracjonalne. bezskutecznie próbując ukryć rozdrażnienie. i tyle. Nie jakaś rzucona od niechcenia myśl. wydajesz się taka zagubiona. – Marszczę brwi. że miał wypadek samochodowy. że wszystko. zupełnie tracę dystans. José. José to tylko przyjaciel. Żadnego mejla. – Mamo. – Przytłacza? – Tak. co wychodzi z ust kobiety. – Wiem. Christian nie kontaktował się ze mną przez cały dzień. – Potrzebowałam po prostu nieco dystansu od Christiana. Ana. czemu mi to mówisz? – pytam. Kusi mnie. że coś się może wykluć ze znajomości z tym kolegą ze studiów. On mnie często przytłacza. że ta pani Robinson znowu położyła na nim swoje wstrętne łapska. Ale coś jest na rzeczy i wydaje mi się. – Przewierca mnie wzrokiem. mężczyźni uważają. ale tam. o której chcemy pogadać. gdzie w grę wchodzi ona. Mężczyźni wolą działać.

Potwierdziły się moje najgorsze obawy. byłem na kolacji z panią Robinson. Mama odchodzi od stolika. gdy wraca moja mama. A więc był z nią na kolacji. Przez cały dzień ukradkiem do niego zaglądam. Inc. a on biegnie do tej podłej suki. Anastasio. 21:42 EST Adresat: Christian Grey Ona nie jest jedynie starą przyjaciółką. Nie mogę się doczekać naszego spotkania.540 – Skarbie. strasznie jesteś blada. Znalazła innego nieletniego chłopca. Grey Enterprises Holdings. To jedynie stara przyjaciółka. muszę iść do toalety. Wreszcie – odpowiedź od Christiana! Nadawca: Christian Grey Temat: Towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. a ja mam kolejną okazję sprawdzić BlackBerry. Tęsknię za Tobą. Co się stało? Kręcę głową. Jak on mógł? Nie ma mnie dwa dni. w którym może zatopić zęby?Zrobiłeś się dla niej za stary? Dlatego właśnie skończył się Wasz związek? Wciskam „wyślij”. Skóra na głowie mnie swędzi. Christian Grey Prezes. a w moich żyłach buzuje adrenalina. 21:40 EST Adresat: Anastasia Steele Tak. – Ana. . Nadawca: Anastasia Steele Temat: STARE towarzystwo Data: 1 czerwca 2011.

Marszczy brwi. Grey Enterprises Holdings. Napijmy się jeszcze – burczę. 21:45 EST Adresat: Anastasia Steele Nie jest to coś. o czym chcę pisać w mejlach . Rozumie międzynarodowe określenie „jeszcze jedną kolejkę”.Ile jeszcze cosmopolitanów zamierzasz wypić? Christian Grey Prezes. . ale przywołuje gestem jednego z kelnerów i pokazuje na nasze kieliszki. Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj. on tu jest.. Inc.541 – Nic. O kuźwa.. Szybko zerkam na BlackBerry. Data: 1 czerwca 2011. On kiwa głową.

czym mocno mnie zaskakuje. co? Gniew? Napięcie? Usta ma zaciśnięte w cienką linię.. nie kryjąc szoku i zdumienia. – Co? Naprawdę? – Ona się także rozgląda.. W świetle halogenów jego włosy połyskują miedzianie. I już go widzę.. gdy Christian rusza w naszą stronę. co się stało? Wyglądasz. Pochyla się i całuje mnie w policzek. jest tutaj. Ubrany jest tradycyjnie w białą lnianą koszulę i dżinsy. – Cześć – odpowiada. .542 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI Rozglądam się nerwowo po barze. Serce mi zamiera. W jego szarych oczach widać. W tym momencie jestem tak bardzo na niego zła. Zapomniałam mamie wspomnieć o jego skłonnościach prześladowczych. – Ana. a po chwili wpada w nerwowy rytm. jakbyś zobaczyła ducha. ale go nie widzę. patrząc na mnie nieufnie. Jak mam się gniewać na niego w obecności mojej matki? Podchodzi do naszego stolika. – To Christian. Moja wewnętrzna bogini zrywa się z szezlonga i wydaje radosne okrzyki. nie. – Cześć – mówię piskliwie. Naprawdę się tu zjawił – dla mnie. Cholera jasna.. a on się tu zjawia.

Och. niż zamierzałam. – Co ty tu robisz? – Moje pytanie brzmi bardziej szorstko. że jedno i drugie by mu się nie spodobało. Uśmiech znika z twarzy Christiana i maluje się na niej rezerwa. . a gniew z powodu pani Robinson jeszcze mnie nie opuścił. Ujmuje jego wyciągniętą dłoń i wymieniają uścisk.543 – Christianie. Nie wiem. promiennym Christianowym uśmiechem. niezmiernie miło mi panią poznać. to moja matka. zbyt wysoki nawet dla moich uszu. Carla. a w oczach tańczą mu iskierki. opatentowanym. który mu właśnie wysłałam. No i chcę wiedzieć. a cóż by innego? – Patrzy na mnie beznamiętnie. mamo. Milczy jak zaklęta. – Christianie – wyrzuca w końcu z siebie. Jezu. Och. na co mam w tej chwili większą ochotę. że go widzę. Skąd on zna jej nazwisko? Obdarza ją tym swoim firmowym. I już po niej. od jak dawna nas obserwował. a sądzę. ile bym dała. Niepokoję się także mejlem. ale jestem kompletnie wytrącona z równowagi. – W tym hotelu? – Głos mam jak studentka po amfetaminie. – Górę biorą dobre maniery. Szczęka opada jej dosłownie na stół. – Zatrzymałem się w tym hotelu. Odwraca się w jej stronę. aby poznać jego myśli. a więc zapominanie języka w buzi jest dziedziczne – o tym akurat nie miałam pojęcia. nakrzyczeć na niego czy rzucić mu się w ramiona. Patrzę na tę dwójkę spod zmrużonych powiek. weź się w garść. Uśmiecha się do niej znacząco. Niesamowicie się cieszę. – Przyleciałem się z tobą spotkać. – Pani Adams.

tylko Christian może zamawiać drinka tak. jakby to była cała kolacja. że zatrzymałeś się w hotelu. pani Adams. a czwarty wkrótce się przede mną pojawi? Mama patrzy na nas nerwowo. Z Hendricksem ogórek. że żałujesz. – Obserwuje moją reakcję. Christianie? – Macha na kelnera. iż mnie tu nie ma. – Dziękuję. – I jeszcze dwa cosmo – dodaję. który w ułamku sekundy zjawia się przy stoliku. z Bombayem limonka. aby zabrzmiało to lekko.. ewentualnie Bombay Sapphire. że wy wybrałyście się na drinka do hotelu. w którym się zatrzymałem – odpowiada Christian. – Albo tak się akurat złożyło. O w mordę. – Najlepiej Hendricks..544 – Cóż. Jasny gwint. panno Steele. zerkając niespokojnie na Christiana. Christian sięga po krzesło stojące przy sąsiednim stoliku i siada obok mnie. wczoraj napisałaś. o to akurat nie może być zły. starając się. – Więc tak się akurat złożyło. – Poproszę gin z tonikiem – mówi Christian. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. – Przysuń sobie krzesło. – Dosiądziesz się do nas. – Głos ma cichy. przyszedłem tutaj i zobaczyłem was. Piję razem z mamą. – Przed chwilą zjadłem kolację. Akurat . Christianie. do którego wybrałyśmy się na drinka? – pytam. poważny. jest na mnie zły? Może przez te uwagi na temat pani Robinson? Albo fakt. że piję trzeciego cosmopolitana.

że zrobię ci niespodziankę. – Rano byłyśmy z mamą na zakupach. może się jednak uda uratować ten wieczór. że nigdy nie miałam chłopaka. Zerkam szybko na mamę. mamo. podnoszę wzrok i oto widzę ciebie. – Cóż. Ale oto jesteś tutaj. A teraz wybrałyśmy się na kilka koktajli – mamroczę. która wpatruje się w Christiana. przesuwając kciukiem po knykciach. słysząc te komplementy. Nie widziałam go już dwa dni.. – Pomyślałem. a ja czuję znajome przyciąganie.545 myślałem o twoim ostatnim mejlu. czując. tak. że jestem mu winna wyjaśnienie. Rumienię się. Ujmuje moją dłoń i ściska lekko. no nie? – Przechyla głowę i na jego ustach dostrzegam cień uśmiechu. I trochę się opaliłaś. Pod delikatnym naciskiem jego kciuka pod moją skórą włącza się prąd. a po południu na plaży.. rozgrzewając wszystko na swej drodze. Och. przenikając do krwi i pulsując w całym ciele. – Pasuje ci ten kolor. Ślicznie wyglądasz. Wiem. że on też się uśmiecha. ależ go pragnę. Mrugam powiekami. a do Christiana umiarkowanie pasuje takie określenie – ale czy rzeczywiście tak trudno uwierzyć w to.. Jakby był jakimś egzotycznym stworzeniem. Oddech mam urywany. tak” – warczy moja podświadomość. przymknij się! Pytał cię ktoś o zdanie? . Ale jak zwykle to ty zaskakujesz mnie. – Kupiłaś ten top? – Pokazuje na moją nową bluzeczkę z zielonego jedwabiu. O rany. że mogę podobać się mężczyźnie? Temu mężczyźnie? „Szczerze mówiąc. Anastasio. wpatruje! Przestań. Dzięki Bogu.. dotąd niespotykanym.. uśmiechając się do niego nieśmiało i widzę. zamierzałem jutro złożyć ci wizytę.. Co za zbieg okoliczności.

pani Adams. Wypiję szybkiego drinka. . – Dziękuję – odpowiada grzecznie Christian. – Z największą przyjemnością. proszę pana – oświadcza triumfująco.546 Rzucam mamie gniewne spojrzenie. Carlo. – Hendricks. Nerwowo sączę cosmopolitana. jak wstaje i odchodzi. – Naprawdę? – Unosi z rozbawieniem brew. – Do piątku. Pojawia się kelner z naszym zamówieniem.. mów mi Carla. wreszcie odzyskując zdolność mowy. – Nie chcę wam przeszkadzać. – Zjesz z nami jutro kolację? I proszę. – Ana opowiadała o tobie same dobre rzeczy. muszę skorzystać z toalety. Uśmiecha się do niej. ale chyba go nie dostrzega. a ja ponownie oblewam się rumieńcem. – Doskonale. zostawiając nas samych.. a potem sobie pójdę. Christianie? – pyta mama. cudownie cię w końcu poznać – wtrąca mama. Mamo. A teraz wybaczcie mi. – Jak długo będziesz w Georgii. Patrzę z rozpaczą. dopiero co w niej byłaś. Mam sporo pracy – mówi poważnie Christian. – Christianie. proszę.

Anastasio – szepcze. a krew w moich żyłach wrze. Christianie. Wcale tak nie było – szepcze zaszokowany. podnosi moją dłoń do ust i całuje delikatnie każdą kostkę. – Wstrzymuję oddech. w takim razie jak było? – pytam. powiedzmy. a pani Robinson była panem Robinsonem. teraz chce to załatwić? – Tak – bąkam. Mia? Gwałtownie chwyta powietrze i patrzy na mnie wilkiem. – Christian kieruje na mnie nieufne spojrzenie. . wprowadzającym cię w świat BDSM. skonsternowany. – To sąd niezwykle krytyczny. Marszczy brwi. że byłem na kolacji ze starą przyjaciółką. czekając na jego reakcję. – Nie pragnę nikogo oprócz ciebie.547 – A więc jesteś na mnie zła o to. – Wykorzystała bezbronnego piętnastolatka – kontynuuję. Blednie. coś takiego byłoby w porządku? Gdyby to była. – Relacja seksualna między nami zakończyła się dawno temu. Nie domyśliłaś się tego jeszcze? Mrugam powiekami. Krytyczny? – Och. Jezu. – Gdybyś był piętnastoletnią dziewczyną. Cosmopolitany dodają mi odwagi. – Uważam ją za osobę molestującą nieletnich. Puszcza moją dłoń.

– Tym razem to ja jestem skonsternowana. abyś zrozumiał. – urywam. Tyle tylko powiem na ten temat. – Anastasio. ja tak tego nie postrzegałem – mówi cicho. w Hilton Head czeka na mnie samolot. gdy spotykam się z José. żeby cię zdenerwować. Robię to. to nie było tak. nie chcąc ciągnąć tego wątku. Pomyśl. Anastasio. Przez siedem ostatnich lat nigdy się nie musiałem nikomu tłumaczyć. na co mam ochotę. Jeśli nie chcesz. Jest na mnie zły. Gdy tymczasem ty i ona. że ledwie wyjechałam... A jeśli chodzi o twoją zazdrość. ona mi pomogła. A to mój przyjaciel. – Tak. – Nie rozumiem. – Anastasio. Tego mi było trzeba. Może później. Tak się cieszę. wybrałeś się z nią na kolację. . – Okej. Nigdy nie łączyły nas relacje seksualne. a po chwili jego spojrzenie łagodnieje. Gniewam się o to. Proszę.548 – Ana. Krępuje mnie rozmowa o tym właśnie teraz. To moja przyjaciółka i partnerka w interesach. Nikomu. jak się czujesz. Nie spotkałem się z panią Robinson po to.. – Jesteś zazdrosna? – Patrzy na mnie ze zdumieniem. to postaw się na moim miejscu. Próbuję jedynie sprawić. zaraz wróci twoja mama. i zła z powodu tego. – Stała się motorem zmiany na lepsze.. że raz na jakiś czas jemy razem kolację. – Nie leć. abym został. Mogę wrócić do Seattle. Lubię swoją autonomię. Piorunuję go wzrokiem. że tu jesteś. co ona ci zrobiła. nie. lecz dlatego.

. – Wszystko dobrze. że tak. O czym on teraz myśli? Kochał ją? Myślę. w jakimś bardziej ustronnym miejscu? – warczy. że was teraz opuszczę. Od wielu lat. – Ja tak jej nie postrzegam. A teraz dość! – Kochałeś ją? – No i co tam słychać? – Nie zauważyliśmy. mamo. Poniosę sromotną klęskę. że mama wróciła z toalety. – Tak.549 Partnerka w interesach? Kurwa mać. – Dlaczego zakończyliście wasz związek? Zaciska usta. O w mordę! – Możemy porozmawiać o tym innym razem. Christian sączy drinka. – Nie sądzę. aby udało ci się przekonać mnie. pozwolicie. – Cóż. bacznie mnie obserwując. – Jej mąż się dowiedział. – Seksu między nami już nie ma. drogie panie. Przywołuję na twarz sztuczny uśmiech i szybko odsuwamy się od siebie. że ona nie jest pedofilem. jesteśmy wspólnikami – kontynuuje. A to nowina.

jak ktoś używa twojego pełnego imienia. Przyjechałam tu do ciebie. przeleciał prawie pięć tysięcy kilometrów. że szalejecie na swoim punkcie. błagając spojrzeniem. A sama wiesz. – Dopiszcie.. przyjechałaś tu. Myślę. Mój gniew powraca z pełną mocą. pokój numer sześćset dwanaście. Zadzwonię rano. – Na razie. – Nie mogę. mała – szepcze mi do ucha. a ona praktycznie się rozpływa. Całuje mnie grzecznie w policzek. aby odpowiedział na moje pytanie. te drinki do mojego rachunku. kontrolujący wszystko drań. Och. Ależ tu gorąco. – Piękne imię dla pięknej dziewczyny – stwierdza Christian i ściska jej wyciągniętą dłoń. To oczywiste. Carlo. – Wachluje się teatralnie. Co za mężczyzna.550 Nie. Do jutra. co się między wami dzieje. proszę. Musisz z nim porozmawiać. – Ana. – Och. mamo – et tu Brute? Wstaję. Anastasio. – MAMO! – Idź i z nim porozmawiaj. Cholerny. żeby cię zobaczyć. I znika.. bo masz mętlik w głowie przez tego chłopaka. że powinniście porozmawiać. wpatrując się w niego. Siadam na krześle. jak bardzo męczy taki . Nie wiem jednak. tak przyjemnie słyszeć.. nie może mnie tak teraz zostawić. Ana.. normalnie nie do zniesienia. Na litość boską. nie. – Zatkało mnie.

– Nie! – Tak. A on w tobie. Do diaska. – Chyba się w nim zakochałam – szepczę. odkąd tu przyleciałaś. migoczącego na jego czole? czego potrzebujesz? Neonu Patrzę na nią i w oczach wzbierają mi łzy. co ci każe intuicja. Zrób to. ale dopóki nie porozmawiacie. – No co? – Ma własny samolot – bąkam zakłopotana. A ona co ci mówi? Wbijam wzrok w dłonie. mamo. coś jest między wami nie tak. Ana. Ale jedyny sposób rozwiązania problemu. że Christian ma własny odrzutowiec. Nie powiedziałam jej.551 lot. od zawsze masz tendencję do nadmiernego analizowania wszystkiego. skarbie. Dlaczego mnie to krępuje? Mama unosi brwi. Marszczę brwi. Próbuję to rozgryźć. Możesz sobie myśleć. ile tylko chcesz. – O rany – mruczy. Oblewam się rumieńcem. nie pięć. – Skarbie. to rozmowa. donikąd cię to nie zaprowadzi. . – Wiem. – No i to tylko cztery tysiące. bez względu na jego charakter. – Ana.

. Kulę się pod jej spojrzeniem. Gdybyś miała tu zostać. Moje policzki robią się purpurowe. następnie gestem zaprasza mnie do środka. Jezu. a na chwilę obecną uważam.. kosztowna pomyłka. aby napić się herbaty.. – Wszystkie odprawy podliczone?. Pragnę twojego szczęścia. Cóż.. jak bardzo jest się bogatym. że klucz do tego szczęścia znajduje się na górze. Chcę iść i jednocześnie nie chcę. Wystrój jest bardzo nowoczesny i utrzymany w odcieniach zgaszonego fioletu. Pukam nieśmiało do drzwi pokoju sześćset dwanaście i czekam. kotku... jesteś dorosła.. – Myślę. – Zuch dziewczyna – uśmiecha się. Gdybyś wróciła później do domu. tak jak w Heathmanie. No i będziecie na neutralnym gruncie. A Lucas?. – Christian gwiżdże. mamo. Christian . Mruga kompletnie zaskoczony. Rozglądam się po pokoju.552 – Ana.. złota oraz brązu. że on mnie nie kocha. – Dopijmy najpierw cosmopolitany... klucz znajdziesz na ganku. To apartament. bardzo romantyczne. rozmawiający przez komórkę. – Nieważne. w pokoju sześćset dwanaście. nie musisz ze mną wracać. nie płacz. Idź do niego! To śliczne miejsce. Otwiera je Christian. I jaka to kwota?. – Skarbie. pod donicą z juką. Tylko się zabezpiecz. nie rzuca się wszystkiego i nie leci prywatnym samolotem na drugi koniec kontynentu po to.. – Cholera. naprawdę..

.. bym nie słyszała jego rozmowy. W szarych oczach czai się ostrożność. Wzruszam ramionami.. że oferta jest wystarczająco atrakcyjna. – Nie.. . moja kolej. Pewnie po to. – Nie – mówi cicho...553 podchodzi do szafki z ciemnego drewna.. i jest tam chłodniej. Wręcza mi kieliszek i pokazuje na wiaderko z lodem. – Rozłącza się i patrzy na mnie. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać.. Detroit ma także sporo zalet. jutro. – Poważnieje. Gestem sugeruje.. Christian wraca. Okej. Okej.. nie kochałeś jej? Krzyżuje ręce na piersi i opiera się o ścianę. – Jeśli okaże się.. Nie. Chcę się przekonać. Cisza się przeciąga.. że udało mu się to rozwiązać.. nie odpowiedziałeś na pytanie czy nie. Jutro. – Nie.. Jest tu pewna działka. Dlaczego? – Niech Bill zadzwoni.. Częstuję się sokiem pomarańczowym. niech Bill zadzwoni. Barney mówił. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. Nie przerwał rozmowy. Niezbyt wcześnie. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. jak leci woda.. otwiera drzwiczki i moim oczom ukazuje się barek. którą jestem zainteresowany.. choć upał tutaj panuje nieziemski. kiedy weszłam tamtego ranka do gabinetu. – Co tu robisz. żebym się poczęstowała.. Napełnia wannę. następnie przechodzi do sypialni... – Śmieje się.. Sądzę. – Niech Andrea prześle mi wykresy.. uśmiechając się lekko. że powinniśmy ją rozważyć. co Georgia ma nam do zaoferowania. w piątek. Słyszę. Zgadzam się. Anastasio? – Powiedziałam ci.

Jesteś w moim pokoju. A ty pragniesz mnie. żeby się z tobą spotkać. – Przestań przygryzać wargę. – Pragnę cię. ale oczy mu się śmieją. – Och. ale wyłącza go.554 Bierze głęboki oddech. nawet na niego nie patrząc. Kto – Kpi pan sobie ze mnie. niby rozbawiony. dokąd to zmierza. – Kręci z powagą głową. Teraz. – Marszczy brwi.. Dlatego tu przyszłaś. Anastasio. że wstrzymuję oddech. – Naprawdę chciałam wiedzieć – próbuję się bronić. . – Nie. Cóż. Parska śmiechem. panie Grey? – Jakżebym śmiał. nie kochałem jej. No ale przecież powinniśmy porozmawiać. Robi krok w moją stronę z tą swoją seksowną miną drapieżcy. Gdy wypuszczam powietrze.. nie widziałem cię prawie trzy dni i długą przebyłem drogę. że niedawno on tak powiedział do mnie. Mój oddech przyspiesza. Odzywa się jego BlackBerry. sądzę. że byś śmiał i że często to robisz. cała się kurczę. Anastasio. przypominając sobie. dzięki Bogu chociaż za to. gdyby rzeczywiście kochał tę wiedźmę? – Ależ by pomyślał? z ciebie zielonooka bogini. ale i pełen konsternacji. Nie mogę uwierzyć. Jak bym się czuła. Wiem. zmysłowy. – Ton głosu ma miękki.

teraz już wiesz. patrząc na niego z niepokojem. mam taką nadzieję. a palce zaciska na włosach. ta jego bliskość i rozkoszny zapach Christiana. Składa pod moim uchem delikatny pocałunek. – Nie pamiętam. – Ja tobie też. odsłaniając szyję. – Tyle ci chcę powiedzieć. przemieszczając się. Opuszkami palców przesuwa po moim policzku. – Powinniśmy porozmawiać – szepczę. – Strasznie byłaś na mnie zła – mówi cicho. – Och. O rany. . pożądanie rośnie.. Christian pochyla się i przesuwa nosem po moim ramieniu aż do ucha. Zostajesz czy wychodzisz? Rumienię się. ale serce mi mocno wali. – Pragnę cię.. kiedy staje przede mną. wszędzie. – Spogląda na mnie. – Tak. Palce wsuwa mi we włosy. Wydaję głośny jęk i chwytam go za ramiona. Powinniśmy porozmawiać. Zębami przygryza lekko skórę. – Później. krążąca po ciele krew aż śpiewa.555 – Cóż. Podoba mi się to. Odciąga mi głowę. – Zostaję – bąkam. by ktoś poza rodziną wściekał się na mnie.

zrobił to wszystko. Jestem zażenowana.556 – Krwawisz? – Dalej mnie całuje. Dominuje w niej olbrzymich rozmiarów łoże z wymyślnym baldachimem. – Oblewam się rumieńcem. Pod jedną ze ścian migoczą świece. Zabiera mnie do łazienki. Jezu. Prowadzą do niej kamienne schodki. Kuźwa. – Wzięłaś pigułkę? – Tak. – Ależ to upokarzające. – Masz gumkę do włosów? Sięgam do kieszeni dżinsów i wyjmuję ją... która składa się z dwóch pomieszczeń.. Nieruchomieje. Och? Bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. O kurczę.. W drugim pomieszczeniu znajduje się wpuszczona w podłogę wanna zdolna pomieścić cztery osoby. – Wykąpmy się. Nad pianą unosi się para. Czy nic się przed nim nie ukryje? – Tak – odpowiadam cicho. Powoli napełnia się wodą. całych w błękicie i białym piaskowcu. . Jest wielka. Ale my się nie zatrzymujemy. – Masz skurcze? – Nie. gdy rozmawiał przez telefon. Wokół wanny biegnie kamienna ława.

jak pełne są twoje piersi. gdzie staje za mną. – Zamierzam cię posiąść w łazience. Kładzie je na brzuchu. – Zdejmij sandałki – mruczy. Teraz jestem naga. – Zobacz. Pochyla się i całuje w szyję. Wkłada kciuki w dżinsy i powoli je zsuwa razem z majtkami. Spełniam jego polecenie. tak że są rozcapierzone. aby miał lepszy dostęp. jak gładka jest twoja skóra. Anastasio. ignorując naturalny odruch zakrycia się. Christian pochyla się i zakręca wodę. następnie kieruje je ku piersiom. Christian wstaje i patrzy na mnie w lustrze. Klęka. – Trzyma moje . po czym on zdejmuje mi bluzkę. – Unieś ręce. Nie odrywając ode mnie wzroku. Zatacza moimi dłońmi powolne kółka. Stoję przed nim naga od pasa w górę. sięga do przodu i rozpina mi dżinsy. – Głos ma miękki i niski. by po chwili zacząć je kąsać. Przechylam głowę. – Ujmuje moje obie dłonie i splata palce z moimi. Chwytam się umywalki i skopuję dżinsy. Tak też robię. – Poczuj. a on klęczy za mną.557 – Zwiąż włosy – nakazuje cicho. Całuje moje pośladki. – Pozbądź się ich. Prowadzi mnie z powrotem do pierwszej części łazienki. – Przekonaj się. jaka jesteś w dotyku. W łazience jest ciepło i wilgotno i materiał bluzeczki zaczyna przyklejać mi się do skóry. – Spójrz tylko na siebie. Naprzeciwko nas wisi wielkie lustro. Staram się nie ruszać. Kładzie dłoń na moim brzuchu. Chwytam głośno powietrze. Jesteś taka piękna – mruczy. a ja szybko je zzuwam. a pod nim dwie szklane umywalki.

zaraz.. na pośladkach zaś naprężony członek. jak bardzo to podniecające. Czuję na plecach jego włoski. aby on to robił. Zdejmuje przez głowę koszulę.. proszę. – Rób to dalej – nakazuje i odsuwa się. jego dłoni. proszę – wyrzucam z siebie. po kolei. Och. muskając łechtaczkę. a potem szybko pozbywa się dżinsów. rozkoszując się miriadami doznań: szyja. To nie jest tak samo. bardzo to jest przyjemne.. – Tak jest. Ponownie mnie obejmuje i ujmuje moje dłonie w swoje.. Bez niego czuję się zagubiona. Rozchylam usta. aby na mnie patrzeć. Jęczę i zamykam oczy. że obejmują piersi. a potem do włosów łonowych. a ja zamykam oczy. Prowadzi moje dłonie wzdłuż ciała. – Wolisz. Anastasio – szepcze.. jak on czuje. Delikatnie gładzi kciukami sutki. przekonuje się. tak że piersi wypełniają mi dłonie. – Popatrz tylko na siebie. maleńka – mruczy... Och.. kontynuując zmysłowe pieszczoty.. Jestem marionetką w jego rękach. krocze.. Ugniata kciukami sutki. która podnieca się dotykiem własnych dłoni. ustanawiając pewien rytm. świadomość. Pragnę. zmuszając do stanięcia w rozkroku. przez talię aż do bioder. Czuje swoją skórę tak. – Och. jęczę głośno i wyginam plecy w łuk. Nagle puszcza mi dłonie. Wsuwa mi nogę pomiędzy uda. Przyglądam się temu z fascynacją.558 dłonie tak. nie chcąc już widzieć w lustrze tej lubieżnej kobiety. Kąsa mi skórę na karku. całując i kąsając moje ramiona. żebym ja się tym zajął? – Spojrzenie ma palące. To takie erotyczne. . Nie. Z mojego gardła wydobywa się jęk. a one natychmiast twardnieją. i przesuwa dłonie po mojej kobiecości. Dotykam się. tak.

wołając głośno moje imię. podobny do mojego.. czując go w sobie. A potem jest już we mnie. – Właśnie tak.. najpierw porusza się powoli... Trzyma moje biodra. Nagle obraca mnie. Och.. – Kiedy zaczął ci się okres. tak że ja się pochylam. Wszystko wiruje i jednocześnie się zaciska. – To dobrze. jakby to była modlitwa albo litania. głośno. po czym wyrzuca go do muszli klozetowej. wyjście.. – Och. maleńka.. drugą zaś pociąga za kucyk. – Puszcza mnie i znowu obraca. Zaczyna mnie szaleńczo całować. ach! Skóra przy skórze. testując mnie. Oddech ma urywany. Sięga i odnajduje łechtaczkę i zaczyna ją masować. nacierając na mnie. ni z owego. cóż za słodka udręka. abym poszybowała w kosmos. A potem ustanawia rytm: wejście. wczoraj – mamroczę. dysząc.. napierając pupą na niego. Przytrzymując mnie na miejscu.. o rety. pociąga za niebieski sznureczek – że co?! – i delikatnie wyjmuje tampon. Święty Barnabo.. Sięga mi między nogi. wyjście... On dociera tam chwilę po mnie. o matko.. maleńka – dyszy... Ana! – Oddech ma urywany.. – Przytrzymaj się umywalki – nakazuje i przyciąga do siebie moje biodra. Jezu. wyginając biodra i to wystarczy. wejście. Trzymam się kurczowo umywalki. czy ja się kiedykolwiek tobą nasycę? – szepcze. jedną ręką chwyta za nadgarstki i unieruchamia mi je za plecami. – Eee. – Och.559 że mam go za sobą. Anastasio? – pyta ni z tego. O kuźwa. . ściskając brzeg umywalki. tak jak w pokoju zabaw. I dochodzę... napierając na moje usta swoimi.

unieruchamiając. Spina się. ciepłe. wiedząc. Nie mogę go dotykać.. – A tobie to przeszkadza? – pyta miękko. – Mnie to nie przeszkadza. nie przeszkadza. zastanawiam się. – Ani trochę. Głowę mam wspartą o jego tors i oboje się uspokajamy. Delikatnie wdycham słodki. – To dobrze. zniewalająco. powinno? Nie. Nie mogę go dotykać . Uśmiecha się lekko. że on by tego nie chciał. czy to ja się kiedykolwiek nim nasycę.. – Zauważyłam – rzucam cierpko. ale teraz. Czy zawsze tak będzie? Tak oszałamiająco. Ależ mnie strasznie kusi. dojmująco i nieokiełznanie? Chciałam porozmawiać. – Krwawię – bąkam.560 Powoli osuwamy się na podłogę i bierze mnie w ramiona. wykończona i otumaniona. Oboje milczymy zatopieni we własnych myślach. W myślach powtarzam te słowa jak mantrę. Przeszkadza? Może powinno. że mam okres. Przypomina mi się.. . ale opieram się temu pragnieniu.. Odchylam się i patrzę mu prosto w oczy. odurzający zapach Christiana. Mam ochotę unieść rękę i opuszkami palców rysować mu wzory na skórze. Weźmy teraz kąpiel. szare oczy.

. – Co się stało? – pyta zaniepokojony Christian. Anastasio. Jest mi niedobrze. a ja zbyt mocno reaguję – zaczyna kiełkować we mnie nadzieja. i w końcu odbywamy tę rozmowę. że ktoś gasił na Christianie papierosy. że się mylę. Papierosami? Pani Robinson. Rumienię się. – To prawda – warczy. ubrudzony moją krwią. Patrzy na mnie gniewnie. że to nie ona. cudownie nagi. Przypaleniach czym? Blednę zaszokowana. Jasny gwint. Grace mówiła. I ja także jestem naga – żadne z nas nie . nadzieja. to muszą być ślady po przypaleniach. twarz mu się zasępia.. przyjmując postawę obronną. Milczy.. Wyciąga rękę i pomaga mi wstać. Gdy to robi. znowu dostrzegam te małe okrągłe blizny na jego klatce piersiowej. biologiczna matka.561 Wyplątuje się ze mnie i wstaje. Stoi nagi. ale nie rozwija tematu. więc muszę na niego spojrzeć. a usta zaciskają w cienką linię. że choroba miała u niego bardzo łagodny przebieg. Patrzę. Oczywiście. Nie rozumiem. – W jego głosie słychać chłód. wbijam wzrok w dłonie i wiem już. wręcz gniewną. nie będąc w stanie się powstrzymać. – Ona? Pani Robinson? Ona nie jest zwierzęciem. kto? Kto mu to zrobił? A może istnieje rozsądne wytłumaczenie. To nie ślady po ospie. – Nie patrz tak na mnie. – To nie są ślady po ospie. jak w ułamku sekundy zamyka się w sobie.. dlaczego musisz tak ją demonizować. Marszczy brwi. – Twoje blizny – mówię cicho. – Ona to zrobiła? – pytam.

u licha. – Tak. Jest cudownie ciepła. nie odzywając się ani słowem. aż tak go zdenerwowałam? Patrzy na mnie beznamiętnie. Jezu. – Spojrzenie ma świdrujące. Och! Mrugam powiekami... którą podążałem. – Gdyby nie pani Robinson. mijam Christiana i wchodzę do wody. Wzdycha i wchodzi do wanny. Twoja kolej. ale nie daję za wygraną. gdybyś jej nie poznał. W końcu Christian kręci głową i uśmiecha się drwiąco. żeby mnie nie dotykać. Biorę głęboki oddech. – Sprowadziła mnie z drogi ku destrukcji. dopuszczalny – dodaje. stylem życia. ale nie ustępuję. wzruszając ramionami. Cisza aż dzwoni w uszach. Spojrzenie ma lodowate. A co to. pewnie bym poszedł w ślady biologicznej matki. znaczy? – Dopuszczalny? – pytam szeptem. Siada naprzeciwko mnie. eee. . Pilnuje się.562 może się nigdzie schować... kojąca i głęboka. Narkomania czy prostytucja? Jedno i drugie? – Kochała mnie w sposób. Zanurzam się w pachnącej pianie i podnoszę na niego wzrok. kiedy samemu jest się dalekim od doskonałości. jaki byłbyś. Moja podświadomość się denerwuje i niespokojnie obgryza paznokcie. Grey – tym razem się nie ugnę. Gdyby nie zaznajomiła cię z twoim. – Zastanawiam się. Bardzo trudno dorastać w idealnej rodzinie. chyba że w wannie. Nasze spojrzenia się krzyżują. jaki uznałem za.

jakbym .. Nie znałam dotąd nikogo takiego. co chcę wiedzieć. może to te cosmopolitany dodają mi odwagi. Zamknięta przeszłość. Co chcesz wiedzieć? Co ja muszę zrobić? – Oczy mu płoną i choć nie podnosi głosu. nie w taki sposób. – Ja jedynie próbuję zrozumieć. Piana już nie jest taka gęsta. naturalnie. ty mnie rozpraszasz. że nie mogę już dłużej znieść dzielącej nas odległości. Przesuwam się w wannie. na litość boską. Jezu. doktora Flynna. – Wahanie. a za każdym razem. wiem. W jego słowach jest tyle nienawiści do samego siebie. – Wciąż ci powtarzam. – Marszczy brwi. – Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem. nadal kocha? Czuję się.563 O nie. W ustach robi mi się sucho. – Jest rozdrażniony i mokrą dłonią przeczesuje włosy. jakby wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiał. A nie chcę. Nie byłbym jej w stanie zmienić. Ona uratowała mnie przed samym sobą. abyś mi zaufała. – Z wyjątkiem. – Ufam ci. I nie zamierza powiedzieć mi więcej. ale chcę poznać cię lepiej. że jest mocno zdenerwowany. Cieszę się. Jakie to frustrujące. że mówisz mi to. skóra przy skórze. Z twarzy Christiana nic się nie da wyczytać. ale nagle stwierdzam. Anastasio. że to było dawno temu. Tyle bym się chciała dowiedzieć. Zerkam na swoje dłonie. widoczne pod wodą. jakbym otrzymała cios w brzuch. A tobie mówię to wyłącznie dlatego. Jasny gwint. jesteś taką zagadką. Spina się i mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. A pani Robinson go kochała. siadam obok niego i dotykamy się. nawet gdybym chciał. że pragnę.. – Ona cię nadal kocha? – Nie wydaje mi się. kiedy próbuję z tobą porozmawiać. – Och.

żeby w moim głosie nie było słychać irytacji. Takie rozmowy prowadzę tylko z doktorem Flynnem i z. co? – burczy z rozdrażnieniem. – Z nią. nie gniewaj się na mnie – szepczę.. – O czym? Odwraca się twarzą do mnie. – Tak. Moja wewnętrzna bogini patrzy na niego zdziwiona. pani R. Moja podświadomość znowu robi minę z Krzyku Muncha. Za bardzo go naciskam. Po prostu nie jestem przyzwyczajony do tego typu rozmów. – Tak. że powinnam przestać. . – Urywa i marszczy brwi. starając się nie wpaść w gniew. Wiem. że woda wylewa się na podłogę. sprawach służbowych.564 go mogła ugryźć. Anastasio. – Nie gniewam się na ciebie. Panią Robinson. Anastasio. ale nie bardzo mi się udaje. Kładzie mi dłoń na ramieniu. Potrafimy rozmawiać o wszystkim. – Szare oczy patrzą na mnie uważnie. wszechświecie. – Proszę. do takiego wypytywania. tak gwałtownie. Rozmawiasz z nią? – pytam. – Nie dajesz za wygraną. – O życiu. – Czemu rozmawiacie o mnie? – Próbuję zadać to pytanie tak. A to odmiana. i ja znamy się naprawdę długo. starając się poskromić nagłą falę gniewu. – O mnie? – szepczę.. Przygryzam dolną wargę.

Mamy wspólną przeszłość. – Skończyłaś? – pyta ostro. . – Anastasia. kto nie podpisał automatycznie twojej umowy. Stąpam po cienkim na niebezpieczeństwo. Jezu. mrużąc oczy. – Już ci to mówiłem. Anastasio. narażając się – Inaczej przełożę cię przez kolano. To dobra. dość tego – rzuca surowo. Ale ta strona naszego związku już nie istnieje.565 – Nigdy nie znałem nikogo takiego jak ty. – I udziela ci ich pani Pedo? – warczę. Nie mogę zadawać mu dalszych pytań. Nie interesuje mnie ona w sensie seksualnym ani romantycznym. Jak to możliwe. ceniona przyjaciółka i wspólniczka. lodzie. że spotykali się ze sobą tyle lat? – A twoi rodzicie nigdy się nie dowiedzieli? – Nie – warczy. i znowu czegoś nie rozumiem. bez zadawania żadnych pytań? Kręci głową. które mają związek z nią. I wiem. inaczej zupełnie straci cierpliwość. – Potrzebuję rad. I tyle. choć to spieprzyło jej małżeństwo. Jestem bardziej rozdrażniona. Była mężatką. dzięki której niezwykle dużo zyskałem. – Co to znaczy? Kogoś takiego. niż sądziłam. że rozmowa dobiegła końca.

– Zamierzałam to zrobić. że każda próba takiej rozmowy go zdenerwuje. że tu jestem.. Och. Być może tak się właśnie czuje. że przeleciałem taki kawał. co czujesz. jestem zadowolona – bąkam. Cieszę się. Moja reakcja jest . – Oczy mu błyszczą. żeby cię zobaczyć? Nie kupuję tego.. niepokojąca. – Nie. – Ja też się cieszę. Policzki robią mi się czerwone. jakby spadł mu z serca wielki kamień. – To dobrze. – Cała przyjemność po mojej stronie. O nie. – Wolałabyś. Bierze głęboki oddech i wyraźnie się odpręża. że tobie przysługuje immunitet dyplomatyczny tylko dlatego. moja kolej – burczy. sądzisz. panno Steele. kiedy ja go zasypuję pytaniami. – Mówiłam ci. Kręcę głową. Chcę wiedzieć. nie znoszę być w centrum uwagi. jakby poczuł ulgę. nie jest do tego przyzwyczajony. Ta myśl wydaje mi się nowa. – No dobrze.566 – Na razie. gdy się nachyla. żeby mnie pocałować. żeby było inaczej? – Wyraz twarzy ma znowu beznamiętny. – Nie odniosłaś się do mojego mejla. że zadałeś sobie tyle trudu – mówię słabo. a wygląda na to. Dziękuję. Ale teraz ty jesteś tutaj. – Obdarza mnie szczerym uśmiechem. Więc skoro mnie można brać w krzyżowy ogień pytań. że przyleciałeś. pomimo twojego przesłuchania.

A co tam. – Na dłuższą metę chyba nie dam rady. W jego oczach tańczą wesołe iskierki. .. ale dobrodusznie. Christian unosi mi brodę i patrzy na mnie z rozbawieniem. odpowiedzi na co? Nie mam sekretnej przeszłości. nie mam okropnego dzieciństwa. kim nie jestem. Więcej? I znowu to słowo. Christian nieruchomieje i odsuwa się. w łazience unosi się para. Cały weekend być kimś. że nie dasz rady. – Też sądzę. Pora na prawdę albo wyzwanie – moja podświadomość i wewnętrzna bogini patrzą na siebie nerwowo. Najpierw chcę poznać odpowiedzi. – Co chcesz wiedzieć? – Cóż. – Nie jesteś zbyt dobrą uległą – stwierdza. – Nie.567 natychmiastowa. niech będzie prawda. Część mnie czuje się nieco urażona. – Śmiejesz się ze mnie? – Tak. I Christian chce odpowiedzi. – Oblewam się rumieńcem i wbijam wzrok w dłonie. Woda jest jeszcze ciepła. czego jeszcze nie wie? Wzdycham zrezygnowana. a potem może być więcej. na początek jak się zapatrujesz na nasz potencjalny układ? Mrugam. – Nachyla się i daje buziaka. Co mógłby chcieć wiedzieć na mój temat..

Parska. Być może jedyny sposób – zdaję sobie z tego sprawę. – Pamiętam. On miał wtedy piętnaście lat. O w mordę. – To raczej wyobrażenie na temat tego. – Przechyla głowę i uśmiecha się przebiegle. bardziej Przełykam ślinę. nie. Christian w kółko mi powtarzał.568 Najpierw wpatruję się w niego zaszokowana. nim poukłada ci się to w głowie. Odczuwanie przyjemności. że się o mnie troszczy. Niewykluczone. A za drugim razem. – Nie – mówię cicho. że chodzi raczej o to. ale w sumie nie aż tak bardzo. co się działo? – Chyba tak.. że powinienem być surowy. Było aż tak źle? Pamiętam. – Zawsze możesz użyć hasła bezpieczeństwa.. Jezu. Wpatruje się we mnie. Cóż. a potem wybucham śmiechem – a on się przyłącza. – Aż tak było źle. Nie . – Może. kiedy pierwszy raz dałem ci klapsy? Mrugam. badając moją reakcję. Anastasio. kiedy się nie powinno jej czuć. że czułem to samo. Ale w tym samym czasie czuję rozkoszne zaciskanie mięśni podbrzusza.. że czułam się skonsternowana swoją reakcją. Musi minąć trochę czasu. było dobrze. – Może nie mam dobrego nauczyciela. Bolało. podniecająco. co siedzi w mojej głowie. To jego sposób okazywania..

a tobie gwarantują bezpieczeństwo. może jakoś to będzie. Przez chwilę patrzy na mnie. – Och. – Dlaczego musisz mieć nade mną kontrolę? – Bo to zaspokaja we mnie potrzebę. A jeśli tylko będziesz postępować zgodnie z zasadami. pewnie tak. gdy to robię. a w drugiej. Patrzy na mnie. – Rozumiem. to spojrzenie. – Czy ty mnie właśnie ochlapałaś? – Tak. I bądź tu. – Lubię cię skrępowaną – uśmiecha się znacząco. mądry. po czym marszczy brwi.. która w okresie kształtowania osobowości została zaniedbana. że lubisz. unosząc brew.. – Jeszcze jedna sprawa. – Chwyta i sadza mnie sobie .569 zapominaj o tym. Ale jak na razie dobrze ci idzie. człowieku. – Jasny gwint. panno Steele. ale owszem. które mnie pozwalają sprawować kontrolę. – Ale za jaką cenę? Czuję się skrępowana. – Nie to miałam na myśli! – Z irytacją chlapię go wodą. – Więc to forma terapii? – Nie postrzegałem tak tego. W jednej chwili mówisz „Nie sprzeciwiaj mi się”. To akurat potrafię zrozumieć.

Wszystko się we mnie zapala.. – Proszę. Oczy ma błyszczące i pełne pożądania. w jedyny sposób. Pochylam głowę i go całuję. puść mi ręce – szepczę. – Gotowa? – pyta bez tchu. podniecająco. Odsuwa się i patrzy na mnie. powoli unoszę się i opuszczam. niesamowicie powoli.570 na kolanach. sprawując nade mną kontrolę. Jęczę mu do ust. obserwując przy tym moją twarz. czując pod sobą wzwód. Obserwuje mnie. by go widzieć. Christian wydaje jęk i poprawia mnie tak. To właśnie lubi. – Chyba wystarczy już tej rozmowy.. Zaciskając dłonie na krawędzi wanny. ale on łapie za moje nadgarstki i przytrzymuje mi ręce za plecami. Zaczyna poruszać biodrami i łapię głośno powietrze. Jęczę. powoli. usta ma rozchylone.. . rozlewając wodę na podłogę.. że wiszę nad nim. Wygląda tak. Mocno. wypełniając mnie. Jesteśmy mokrzy. zamykam oczy i rozkoszuję się tym doznaniem. Zamyka oczy. dłonie wędrują do jego włosów i oddaję mu pocałunki mówiące: ja ciebie też pragnę. – Nie dotykaj mnie – prosi i puszcza moje nadgarstki. a on opuszcza mnie na siebie.. W tym właśnie jest dobry. Opuszczam ręce i chwytam się krawędzi wanny. że teraz siedzę na nim okrakiem. Bierze w dłonie moją twarz i mnie całuje. Obejmując w posiadanie moje usta. pochylając się ku niemu. język między zębami. Przechylając mi głowę.. opierając czoło o jego czoło. – Zamierzam cię teraz przelecieć – szepcze i unosi mnie tak. zamiast nich łapiąc mnie za biodra. Otwieram oczy. jaki jest mi znany... tym rozciągającym mnie wypełnieniem. oddech przyspieszony. śliscy i nasze ciała ocierają się o siebie. – Tak – odpowiadam.

Nie czuję zmęczenia. – Nie.. to. włosów i poruszających się bioder. A woda... Jesteśmy mokrym połączeniem ust. ciasno obejmuje... Oboje trzymamy przed sobą poduszki. I poruszamy się razem. Moje doznania. kurczowo trzyma za biodra.. przyspieszanie. a ja jestem jego. rozlewa się wszędzie.. Jestem blisko. To wolno mi robić.. On to lubi. szybciej. Kocham za to. pełne namiętności apogeum. języków. i w ogóle się tym nie przejmuję. jaki mam na niego wpływ. odchylając mu głowę i pogłębiając pocałunek. Kocham za to. – Jestem pełna energii. oddając pocałunki.. co dzieje się we mnie. Jęczę mu w usta. Jesteśmy nadzy.. Pociągam go za włosy. poruszająca Leżymy na olbrzymim łożu.571 Z wahaniem unoszę ręce i wplatam palce w jego włosy. a przez moje ciało przetacza się orgazm. – Ana! – woła. On zaczyna unosić mnie szybciej.. nie przerywając pocałunku.. inwokacja. Nie dotykamy się. żeby się ze mną spotkać. patrząc na siebie. maleńka – dyszy.. Jedynie patrzymy i podziwiamy. takie wzbogacające.. Szaleńcza i docierająca do głębi mego serca. ujeżdżając go – szybciej. znowu przesłaniają wszystko inne. – Właśnie tak. Kocham tego mężczyznę.. Jest mój. w coraz szybszym tempie.. Tak . zaczynam rozpoznawać to rozkoszne napinanie się mięśni. gdy doznaje spełnienia. – Chce ci się spać? – pyta z troską Christian. twarzą w twarz. wiruje wokół nas. troszczy się. gwałtowne. że przebył taką drogę. I dochodzę. że się o mnie troszczy. które pochłania mnie całą.. Ja też. naśladując to.. To takie nieoczekiwane. gdy nasze ruchy stają się coraz bardziej gorączkowe. Kocham jego pożądanie. szare oczy w niebieskie. I nagle Christian przyciąga mnie do siebie.

poruszająca muzyka. Sądziłem. – Mówiłeś. – Niezupełnie.. Jego uśmiech jest zaraźliwy. – Więc jestem numerem siedemnastym. uprawiałeś seks. – Moja konsternacja jest oczywista. Taka smutna. – Na co masz ochotę? – pyta. – Siedemnastym? – Liczba kobiet. że piętnaście. – To liczba kobiet w moim pokoju zabaw. – A konkretnie? – Jaki jest twój ulubiony film? Uśmiecha się szeroko. którą z pewnością potrafisz zagrać? Tyle osiągnięć. – O czym? – O tobie. – A najważniejsze to pani. eee. – Dzisiaj Fortepian. panie Grey.572 dobrze było porozmawiać.. Kąciki jego ust unoszą się. z którymi. Głuptas ze mnie. że o to . panno Steele. – Oczywiście. Uśmiecha się. – Na rozmowę. I chcę więcej.

– Och.573 ci chodzi. Śmieszna jesteś. Czemu tak go to bawi? I dlaczego ja też się uśmiecham jak idiotka? – Nie potrafię ci podać konkretnej liczby. – Kuźwa. Nie pytałaś. jest ich więcej. Przechyla się i całuje mnie w czubek nosa. Gotowa? setkach. Anastasio... – O jakich liczbach mówimy. Nie robiłem nacięć na kolumience przy łóżku ani nic z tych rzeczy. . – Dziesiątkach. – Nie mogę. tysiącach? – Moje oczy stają się coraz większe. co cię zaszokuje. – Wszystkie uległe? – Tak. Ty jesteś moim jedynym waniliowym podbojem. – Powiem ci coś.. – Przywłaszcza sobie moje słowa. – Kręci głową. dziesiątkach.. nadal się uśmiechając. – Cholernie to bezczelne z twojej strony. na litość boską. z iloma kobietami uprawiałem seks. Nie jestem w stanie utrzymać powagi. ha? – Chyba jedno i drugie. – Przestań się tak szczerzyć – ganię go lekko. – Śmieszna niemądra czy śmieszna ha. Ile? – Waniliowy? – Nie.

574 Kiwam głową. płaciłem za seks. Słucham? – Och. drugi skok jest jeszcze lepszy. – To cię zaszokowało? – Tak. Moja wewnętrzna bogini wykonuje mistrzowski skok o tyczce. – Mrugam powiekami. Nauczyć się tego. w sektorze bieliźnianym. – Nie włożyłaś majtek na kolację u moich rodziców.. Jezu. – Wygląda na to. że potrafię cię zaszokować jedynie . I zła. nadal z niemądrym uśmiechem na twarzy. – To żaden powód do dumy – burczę wyniośle. – Aha. – To cię zaszokowało? – Owszem. gdzie można zdobywać doświadczenie.. Anastasio. W Seattle i okolicach są miejsca. – I masz rację. – Wszystkie uległe przechodzą szkolenie. jestem mocno zaszokowana. że ja nie jestem w stanie zaszokować ciebie. co ja umiem – mówi. – Włożyłaś moją bieliznę.

Uśmiecham się od ucha do ucha. że mi się to podoba. możliwe. – Tak. – Pozwoliłaś mi pieścić cię szpicrutą. – To cię szokuje? – Szokuje mnie fakt. minę miałeś godną Oscara – chichoczę. – Okej? – Tak. To największy szok. – To cię zaszokowało? – Aha. – Mówisz do mnie po imieniu. – Och. panno Steele. że jesteś dziewicą. – Christian. Uśmiecha się. – Co takiego? . W ten weekend? – Okej – zgadzam się nieśmiało. – Cóż. Wejdę znowu do Czerwonego Pokoju Bólu. – W jego oczach błyszczy ekscytacja. jaki dane mi było przeżyć. liczę na to. – Chcę jutro coś zrobić. że jeszcze ci na to pozwolę.575 – Powiedziałaś mi.

A pomimo tego wszystkiego.576 – To niespodzianka. że znajduję się w samym oku cyklonu. chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak szczęśliwa. Przechyla się i delikatnie całuje mnie w usta. gdy zamykam oczy. – Śpij – nakazuje. uważam. panno Steele? – pyta sardonicznie. co Christian mi powiedział i co przemilczał. – Głos ma niski i miękki. zmęczona i zaspokojona. – W żadnym razie. – Nudzę panią. Dla ciebie. po czym gasi światło. Unoszę brew i jednocześnie tłumię ziewnięcie. . I w tej spokojnej chwili.

Wpatruje się we mnie. ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. puść mnie! Chcę krzyczeć. Próbuję do niego podejść. – Anastasia. aż wreszcie truskawka dotyka mych ust. mała. – Jedz. Ma na sobie tylko te swoje podarte dżinsy. Anastasio. Z gracją podchodzi do prętów.577 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY Christian stoi w metalowej klatce. żeby go dotknąć. jedz – mówi. – Wypowiada moje imię. Christian wysuwa rękę jeszcze dalej. Wyciągam rękę. Nie. a oczy ma pociemniałe. . uśmiechając się ślicznie. wplatam palce we włoski na jego klatce piersiowej. – No już.. klatka znika. Otwieram usta i biorę kęs. Bierze z miseczki duży dojrzały owoc i wyciąga rękę. coś trzyma mnie za nadgarstek.. ale jestem skrępowana. nie spuszczając ze mnie wzroku. Puszczaj! – Chodź. a mnie już nic nie trzyma. przeciągając zmysłowo każdą sylabę. – Jedz – szepcze. Trzyma miseczkę z truskawkami. Na jego twarzy widnieje znaczący uśmiech. Ciągnę i ciągnę.

. – Obudź się. moja śliczna – mruczy. Wydaję jęk. O cholera. Leżę w łóżku. – Skowronkiem to ty nie jesteś – stwierdza. że masz ochotę na seks – burczę. To Christian. – Głos ma cichy. Lampka włączona. – Obudź się. Chcę wrócić do jego klatki piersiowej. nie – jęczę. – Myślałam. powieki. Nie. że pochyla się nade mną uśmiechnięty Christian. Czy on chce seksu? Teraz? – Pora wstać. Jezu. – Nie. maleńka – szepcze. Rozbawiony. a przynajmniej tak mi się wydaje. czubek nosa.. usta. Czemu on mnie budzi? Jest środek nocy. – Chcę gonić razem z tobą świt – mówi. Ubrany! Na czarno. całując moje policzki. wrócić do snu. co mi się śniło.. Proszę. Chcę cię dotknąć. Otwieram oczy. a on się uśmiecha. a ktoś muska moje ucho.578 Nie. jest jeszcze ciemno. Włączę zaraz lampkę. Mrużę oczy i widzę. mała. a jego słodki głos rozlewa się w moim ciele niczym ciepły karmel. a ja przed oczami mam nadal to. – Och. Na ułamek sekundy otwieram niechętnie oczy. – Dzień dobry.

– Nie jest późno. że ty również – mówi sucho. tyle że nie o takiej później porze.. Nie trać czasu na prysznic.. – Miałam taki przyjemny sen – marudzę. odsłaniając moje ciało. Christian wstaje. On nadal wydaje się rozbawiony. Dobrze wiedzieć. zawsze mam na niego ochotę. – Oczywiście. lecz wcześnie. Seks przełożymy na inny raz. – Rumienię się. – Która godzina? – Piąta trzydzieści. – A co ci się śniło? – pyta cierpliwie. Wstawaj. – Dr Flynn miałby teraz używanie. ubieraj się.579 – Anastasio. – Ty. . żeby mi zrobić miejsce. że trzecia. – Mam wrażenie. No już. później go weźmiemy. My! Siadam i pościel opada. Wychodzimy. że tak. Kąciki ust unoszą mu się w uśmiechu. – Co robiłem tym razem? – Próbowałeś karmić mnie truskawkami. dzięki Bogu. Moje oczy przyzwyczajają się do światła i widzę już lepiej.

– Co będziemy robić? – To niespodzianka. Oczywiście leżą starannie złożone na krześle obok łóżka. Kręcę głową. Na wierzchu dostrzegam dzianinowe bokserki. co się wtedy stanie. Marszczę brwi. cóż za szczodrość. a on uśmiecha się do mnie szeroko. Chodź. Z kolei ona przywołuje mój sen. bielizna Christiana Greya – kolejna zdobycz do kolekcji. – Nie mogę wziąć prysznica? Wzdycha. wstawaj. Uśmiecham się. Dałem ci spać najdłużej. No już. – Jeśli pójdziesz pod prysznic. i to nie byle jakie. BlackBerry. Jak mały chłopiec. – Okej. . Mówiłem ci. Hmm. Zakładam je. zrobię ci trochę miejsca. będę chciał do ciebie dołączyć. w której jest już samochód. Mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. Jest podekscytowany. – Skoro już wstałaś. Co tam dr Flynn. nie mogący się czegoś doczekać. ale od Ralpha Laurena.580 – Nie mamy dużo czasu. Gramolę się z łóżka i biorę za szukanie ubrań. gdyż przypomina mi się scena z Tessy: ta z truskawkami. czarna marynarka i cenne pierwsze wydanie serii książek. próbując rozwikłać tajemnice psychiki Szarego. Mac. nawet Freud miałby używanie. a potem pewnie by umarł. a oboje wiemy. jak się dało.

– Anastasio. – Z rozmarzenia wyrywa mnie jego surowy głos. kiedy mój żołądek się obudzi.. moją bluzeczkę i bieliznę Christiana Greya. . Śniadanie! Jezu. Jasny gwint. myśląc o jego języku na podniebieniu. a ja idę do łazienki. mój sen. – Zjem później. – Nie pogrywaj ze mną. – Jedz – mówi. – Ależ śmiało.. zrób to. Mocno się muszę koncentrować. Dla mnie naprawdę jest za wcześnie. – Mam ochotę przewrócić oczami. przy którym je śniadanie. no i chcę się szybko podmyć. Wpatruję się w niego. Około siódmej trzydzieści. czysta. Podnosi głowę znad niewielkiego stołu.581 Christian przechodzi do części dziennej. Muszę siku. Siedem minut później wchodzę do salonu. Hmm. uczesana. Jak mam to rozegrać? – Napiję się herbaty. okej? – Okej. że się nie wykrzywić. Podnoszę oczy na sufit. wprawnym języku.. ubrana w dżinsy. Anastasio – rzuca ostrzegawczo.. Mogę wziąć croissanta na później? Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem. a sprawisz mi wielką przyjemność – mówi surowo. a ja uśmiecham się słodko. o tej porze.

– Z drugiej strony nie chciałabym. Z teatralnym ukłonem otwiera . – Uśmiecha się. jakbym się nad czymś intensywnie zastanawiała. kiepsko mu to wychodzi. on się naprawdę o ciebie troszczy” – mówi moja podświadomość. Boy wręcza Christianowi kluczyki do krzykliwego sportowego samochodu ze składanym dachem. Jest taki kochany. – Zaufaj mi. Pij herbatę. Zamyka usta i choć bardzo się stara zrobić gniewną minę. czasami tak fajnie być mną – wyjaśnia z konspiracyjnym. klimat jest tu wystarczająco gorący. – Zasznurowuję usta. W jego oczach czai się wesołość. „Widzisz. kiedy się zachowuje tak radośnie i beztrosko. Czy nasycę się kiedyś tym mężczyzną? Gdy wychodzimy. – Prowokacyjna jak zawsze. abyś się zgrzał. Zauważam.582 – Cóż. Siadam naprzeciwko niego. Christian otwiera buzię. nachyla i daje szybkiego buziaka. upajając się jego pięknem. Patrzę na niego z konsternacją. parę klapsów pewnie by mnie dobudziło. – Przyda ci się. – Wzruszam nonszalancko ramionami. pełnym zadowolenia uśmiechem. którego nie jestem w stanie nie odwzajemnić. – Wiesz. panno Steele. a potem bierze za rękę i wyprowadza z pokoju. Unoszę brew. Na dworze jest jeszcze względnie chłodno. Christian rzuca mi bluzę. że to herbata Twinings i serce mi śpiewa.

śliczny. Co to znaczy? Christian patrzy na mnie z ukosa. Programuje nawigację. smutna historia – bąkam. gdy wokół nas rozbrzmiewają słodkie dźwięki setki skrzypiec. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie. gdy wrzuca bieg i wyjeżdżamy na Savannah Parkway. – Traviata? Już to słyszałam. a potem naciska guzik na kierownicy i wnętrze samochodu wypełnia klasyczna muzyka orkiestrowa. Opery Verdiego. Jest oparta na Damie Kameliowej Aleksandra Dumasa. – Tak też pomyślałem. – Śmieje mu się buzia. – Nieszczęsna kurtyzana. – Ach.. – Dokąd jedziemy? – Zobaczysz. – Co to? – pytam. – Cóż. O rany. Czytałam.. . Czy on próbuje mi coś powiedzieć? – Hmm. dosłownie „kobieta sprowadzona na złą drogę”. – Poprawiam się na miękkim skórzanym fotelu. Ależ mu humor dopisuje. – Christian znowu uśmiecha się w ten swój tajemniczy sposób.583 mi drzwi i wsiadam do środka. – Utwór z Traviaty. – Zbyt smutna? Chcesz posłuchać innej muzyki? Mam to na iPodzie.

Kto? – Leila – odpowiada na moje niewypowiedziane na głos pytanie. Kto. wiem. to powinno być interesujące. że rzuca mi tym samym wyzwanie. – Ty wybierasz.584 Nigdzie nie widzę iPoda. Z głośników dudni klubowy bit i Christian przycisza. czekając na złoty medal. – Toxic. iPod Christiana Greya. Kto? Kto? Wyglądam przez szybę i ściska mnie w żołądku.. Może jest jeszcze za wcześnie na zmysłową Britney. a ja gratuluję sobie w duchu. Zwycięstwo! – To nie ja umieściłem tę piosenkę na iPodzie – mówi lekko i dodaje gazu. – Usta wyginają mu się w uśmiechu i wiem. a mnie wciska w fotel. że może być fanem Britney. Przewijam ekran dotykowy i znajduję idealną piosenkę. co? – Christian uśmiecha się szeroko. drań jeden. Moja wewnętrzna bogini stoi na podium. Kto to zrobił? A ja muszę teraz słuchać jęczącej Britney. Wciskam „play”. co robi. Nigdy bym się nie domyśliła. Co takiego? Już on doskonale wie.. Stuka palcem w ekran na konsoli między nami i pojawia się lista utworów. kto? Piosenka się kończy i iPod losowo wybiera smutnego Damiena Rice’a. – Nie niewiniątka. Ściszył muzykę. o co ci chodzi – odpowiadam z miną Jeszcze bardziej ścisza muzykę. Jak on to robi? – Leila? .

to ona wrzuciła tu tę piosenkę. – Co się stało z pozostałą czternastką? – pytam. Łapię głośno powietrze. a ja siedzę oszołomiona. – Głos ma niski. Cholera. . Ale Christian wydaje się zrelaksowany. – A ty nie? – pytam. co wydobywa się z moich ust. czy chcę to wiedzieć? Kręci głową.. głęboki. była uległa? Była. a co więcej – jest rozmowny. – Nigdy nie chciałem więcej.. – Dlaczego? Jezu. Damien zawodzi w tle. A to nie ja tego pragnę. – Tak. Za wcześnie na tego typu rozmowę. – Jedna z piętnastki? – pytam. – Co się z nią stało? – Rozstaliśmy się. A więc nie jestem w tym odosobniona. – Chciała więcej.. dopóki nie poznałem ciebie. kończąc zdanie znowu tym słowem. wręcz radosny.. On także chce więcej! Moja wewnętrzna bogini zeskakuje z podium i robi gwiazdy. On chce więcej.585 – Moja była. Była. nim uruchamiam filtr kontrolujący to.

586 – Chcesz całą listę? Rozwiedziona, ścięta, zmarła? – Nie jesteś Henrykiem VIII. – Okej, nie licząc Eleny, tylko z czterema kobietami byłem w długotrwałych związkach. – Eleny? – Dla ciebie pani Robinson. – I znowu uśmiecha się tajemniczo. Elena! Ta wiedźma Oczami wyobraźni widzę wampa z kruczoczarnymi i wiem, że jest piękna. Nie o tym myśleć. ma imię, które w dodatku obco brzmi. od razu oszałamiającego, bladolicego włosami, ciemnoczerwonymi ustami wolno mi o tym myśleć. Nie wolno mi

– Co się stało z tamtą czwórką? – pytam, żeby zająć myśli czymś innym. – Cóż za głód wiedzy, panno Steele – beszta mnie żartobliwie. – Czyżby, Panie Kiedy-Masz-Okres? – Anastasio, muszę wiedzieć takie rzeczy. – Ach tak? – Tak. – Po co? – Bo nie chcę, żebyś zaszła w ciążę.

587 – Ja też nie chcę! No, a przynajmniej nie w najbliższych latach. Christian mruga zaskoczony, po czym wyraźnie się odpręża. Okej. Christian nie chce dzieci. Teraz czy nigdy? Nie mogę się otrząsnąć po tym jego nagłym, bezprecedensowym przypływie szczerości. Może to ta wczesna pora? Tutejsza woda? Tutejsze powietrze? Co jeszcze chcę wiedzieć? Carpe diem. – No więc co z tą czwórką? – pytam. – Jedna poznała kogoś innego. Pozostała trójka chciała więcej. Wtedy coś takiego nie wchodziło w grę. – A inne? – nie daję za wygraną. Kręci głową. – Po prostu nie wyszło. Ależ mam informacji do przetworzenia. Zerkam w boczne lusterko i zauważam, że na niebie za samochodem akwamarynowe niebo zaczyna różowieć. Goni nas świt. – Dokąd jedziemy? – pytam skonsternowana, przyglądając się autostradzie 95. Wiem tylko tyle, że w kierunku południowym. – Na lotnisko. – Nie wracamy do Seattle, prawda? – pytam z niepokojem. Nie pożegnałam się z mamą. Jezu, spodziewa się nas dzisiaj na kolacji. Śmieje się. – Nie, Anastasio. Będziemy się oddawać mojej drugiej

588 ulubionej rozrywce. – Drugiej? – Marszczę brwi. – Aha. Rankiem ci mówiłem, jaka jest pierwsza. Zerkam na jego idealny profil, wytężając pamięć. – Rozkoszowanie się tobą, panno Steele. Jest to na szczycie mojej listy. Och. – Cóż, na mojej liście perwersyjnych priorytetów także zajmuje to wysoką pozycję – mamroczę, rumieniąc się. – Miło mi to słyszeć – stwierdza sucho. – No więc lotnisko? Uśmiecha się szeroko. – Szybowanie. Coś mi to mówi. Już o tym wspominał. – Będziemy gonić świt, Anastasio. Odwraca się i obdarza mnie radosnym uśmiechem, gdy tymczasem nawigacja każe mu skręcić w prawo. Wygląda to na jakiś kompleks przemysłowy. Christian zatrzymuje się przed dużym białym budynkiem, nad którym wisi szyld z napisem: KLUB SZYBOWCOWY BRUNSWICK. Szybowiec! Polecimy szybowcem!

589 Gasi silnik. – Masz ochotę? – pyta. – Ty za sterami? – Tak. – No to pewnie! – Nie waham się. On się uśmiecha, przechyla i całuje mnie w usta. – Kolejny pierwszy raz, panno Steele – mówi, wysiadając z samochodu. Pierwszy raz? To znaczy? Pierwszy raz za sterami szybowca... cholera! Nie, mówił, że już to robił. Odprężam się. Obchodzi samochód i otwiera mi drzwi. Niebo przybrało subtelny odcień opalu, połyskując lekko nad nielicznymi małymi chmurami. Zaraz będzie świtać. Christian bierze mnie za rękę i prowadzi na tył budynku, gdzie na asfalcie stoi kilka samolotów. Obok nich czeka mężczyzna z ogoloną głową i błyskiem szaleństwa w oku oraz Taylor. Taylor! Czy Christian nigdzie się bez niego nie rusza? Uśmiecham się do niego na powitanie, na co odpowiada grzecznym uśmiechem. – Panie Grey, to pański pilot, pan Mark Benson – mówi Taylor. Christian i Benson wymieniają uścisk dłoni i wdają się w rozmowę pełną szczegółów technicznych dotyczących prędkości wiatru, kierunku i tym podobnych. – Witaj, Taylor – bąkam nieśmiało.

590 – Panno Steele. – Marszczę brwi. – Ana – poprawia się. – Przez ostatnie dni nie można z nim było wytrzymać. Dobrze, że tu przylecieliśmy – mówi konspiracyjnie. Och, a to ciekawe. Dlaczego? Chyba nie z mojego powodu! Czwartek pełen rewelacji! To pewnie woda w Savannah sprawia, że ci faceci się trochę rozluźnili. – Anastasio – mówi do mnie Christian. – Podejdź. – Wyciąga rękę. – Do zobaczenia później. – Uśmiecham się do Taylora, który mi salutuje i oddala się na parking. – Panie Benson, to moja dziewczyna, Anastasia Steele. – Bardzo mi miło – mamroczę, gdy wymieniamy uścisk dłoni. Benson uśmiecha się do mnie promiennie. – Mnie również – mówi. Po akcencie słychać, że to Brytyjczyk. Gdy znowu wsuwam dłoń w rękę Christiana, żołądek coraz bardziej mi się ściska z ekscytacji. O rany... szybowanie! Idziemy za Markiem Bensonem w stronę pasa startowego. On i Christian dalej prowadzą rozmowę. Wyłapuję ogólny sens. Będziemy lecieć Blanikiem L-23, który podobno jest lepszy niż L-13, choć to pozostaje kwestią otwartą. Benson będzie leciał Piperem Pawnee. Wynosi w górę szybowce już od pięciu lat. Mnie to nic nie mówi, ale przyjemnie się patrzy na Christiana, ożywionego, wyraźnie w swoim żywiole. Szybowiec jest długi, smukły, biały w pomarańczowe pasy.

591 Ma mały kokpit z dwoma miejscami, jednym za drugim. Długim białym kablem połączony jest z małym, zwykłym jednosilnikowcem. Benson otwiera przezroczystą kopułę z pleksiglasu, żebyśmy weszli do kokpitu. – Najpierw musimy przypiąć pani spadochron. Spadochron! – Ja to zrobię – wtrąca Christian i bierze od niego uprząż. – Pójdę po balast – mówi Benson i udaje się do samolotu. – Lubisz mnie przypinać do różnych ustrojstw – zauważam cierpko. – Panno Steele, nawet pani nie wie, jak bardzo. Przełóż przez to nogi. Tak robię, wspierając się na ramieniu Christiana. On się lekko spina, ale nic nie mówi. Następnie podciąga spadochron, a ja przekładam ręce przez szelki. Sprawnie wszystko zapina i reguluje długość szelek. – Proszę bardzo – mówi spokojnie, ale oczy mu błyszczą. – Masz przy sobie gumkę do włosów? Kiwam głową. – Mam je związać? – Tak. Szybko spełniam jego polecenie. – No to wchodź do środka. – Ależ on apodyktyczny.

592 – Siadaj z przodu. Pilot siedzi z tyłu. – Ale przecież będziesz mało widział. – Wystarczająco – uśmiecha się. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam go takiego radosnego – apodyktycznego, ale radosnego. Wchodzę do kabiny i siadam na skórzanym fotelu. Jest zaskakująco wygodny. Christian nachyla się i zapina mi pasy. – Hmm, dwa razy jednego ranka, szczęściarz ze mnie – szepcze i daje mi szybkiego buziaka. – To nie potrwa długo, dwadzieścia, najwyżej trzydzieści minut. Prądy termiczne o tej porze nie są najlepsze, ale widoki bywają zachwycające. Mam nadzieję, że nie jesteś zdenerwowana. – Podekscytowana – uśmiecham się promiennie. Skąd ten absurdalny uśmiech? Prawdę mówiąc, trochę jestem przerażona. Moja wewnętrzna bogini skryła się pod kocem za sofą. – To dobrze. – Odpowiada mi równie szerokim uśmiechem, głaszcze mnie po policzku, a potem znika mi z pola widzenia. Słyszę i czuję jego ruchy, gdy zajmuje miejsce za mną. Przypiął mnie oczywiście tak ciasno, że nie jestem się w stanie obrócić, aby na niego spojrzeć. Typowe! Przed sobą widzę panel z licznikami, dźwigniami i dużym drążkiem. Niczego nie dotykam. Pojawia się Mark Benson. Z wesołym uśmiechem sprawdza moje pasy, a potem nachyla się i coś majstruje przy podłodze kokpitu. Chyba to ten balast, o którym wspominał. – Okej, zabezpieczenie w porządku. Pierwszy raz? – pyta

593 mnie. – Tak. – Będzie pani zachwycona. – Dziękuję, panie Benson. – Proszę mi mówić Mark. – Odwraca się do Christiana. – Okej? – Aha. Ruszajmy. Tak się cieszę, że niczego nie jadłam. Jestem niesamowicie przejęta i nie sądzę, by mój żołądek wytrzymał połączenie jedzenia, ekscytacji i wzlecenia w powietrze. Po raz kolejny oddaję się w sprawne ręce tego pięknego mężczyzny. Mark zamyka pokrywę kokpitu, udaje się do sąsiedniego samolotu i wsiada do niego. Słyszę silnik jednosilnikowca i żołądek podchodzi mi do gardła. Jezu... to się dzieje naprawdę. Mark jedzie powoli pasem startowym, kabel coraz bardziej się napręża, aż nagle czuję szarpnięcie. Ruszamy. Słyszę jakieś głosy w radiu. To chyba Mark rozmawiający z wieżą – ale nie rozumiem, co mówi. Gdy piper nabiera prędkości, my razem z nim. Podskakujemy na asfalcie, a jednosilnikowiec nadal jest na ziemi. Jezu, czy my się w końcu podniesiemy? I nagle żołądek znika mi z gardła i opada gwałtownie aż na podłogę – znajdujemy się w powietrzu. – No i lecimy, mała! – woła z tyłu Christian. Poza jego głosem słyszę jedynie świst wiatru i cichy szum silnika pipera. Trzymam się oburącz krawędzi fotela, tak mocno, że aż mi pobielały kostki. Kierujemy się na zachód, zostawiając wschodzące słońce za plecami. Nabieramy wysokości, przelatując nad polami, lasami, domami i autostradą 95.

594 O rany. To niesamowite, nad nami już tylko niebo. Światło jest wprost niezwykłe, rozproszone i ciepłe, i przypomina mi się, jak José opowiadał o „magicznej godzinie”, porze dnia uwielbianej przez fotografów... tuż po świcie. Przypomina mi się także wystawa José. Hmm. Muszę powiedzieć Christianowi. Ciekawe, jak zareaguje. Ale nie będę martwić się tym teraz, wolę cieszyć się lotem. Uszy mi się zatykają, gdy wznosimy się coraz wyżej, a ziemia coraz bardziej się od nas oddala. Jest tak spokojnie. Doskonale rozumiem, dlaczego on tak bardzo lubi przebywać w powietrzu. Z dala od BlackBerry i presji swej pracy. Radio wydaje z siebie kilka trzasków, a potem Mark Benson informuje, że znajdujemy się na wysokości dziewięciuset kilometrów. O kurczę, wysoko. Zerkam w dół – już wcale nie jest tak łatwo cokolwiek rozróżnić. – Wyczepiaj – mówi do radia Christian i nagle piper znika. I nie czuć już ciągnięcia. A my unosimy się nad Georgią. O kuźwa, to niesamowite! Szybowiec nurkuje, obraca się i teraz lecimy w stronę słońca. Ikar. Właśnie tak. Lecę blisko słońca, ale on jest ze mną, on mnie prowadzi. Łapię głośno powietrze, gdy dociera to do mnie. Opadamy po spirali, podziwiając widoki iście spektakularne. – Trzymaj się mocno! – woła Christian i ponownie dajemy nura, tyle że tym razem chwilę później jestem do góry nogami, patrząc na ziemię przez pokrywę kokpitu. Wydaję głośny pisk, automatycznie wyciągam ręce i opieram je o pleksiglas, żeby tylko nie spaść. Słyszę, jak się śmieje. Drań! Ale jego wesołość jest zaraźliwa i po chwili, kiedy on naprostowuje szybowiec, ja też się śmieję.

595 – Dobrze, że nie jadłam śniadania! – wołam do niego. – Owszem, dobrze, bo zamierzam to powtórzyć. I chwilę później znowu lecimy głowami w dół. Tym razem, ponieważ jestem przygotowana, trzymam się pasów i chichoczę jak głupia. Po raz kolejny wyrównuje lot. – Pięknie, co? – woła. – Tak! Lecimy, przecinając majestatycznie powietrze, słuchając wiatru i ciszy, pławiąc się w świetle wczesnego poranka. Czego można życzyć sobie więcej? – Widzisz ten joystick przed sobą? – woła ponownie. Patrzę na drążek, który sterczy pomiędzy moimi nogami. O nie, o co mu teraz chodzi? – Złap go. Cholera. Każe mi sterować. Nie! – Śmiało, Anastasio, złap go – ponagla mnie. Nieufnie zaciskam na nim dłoń. – Trzymaj mocno... Widzisz ten środkowy wskaźnik? Igła ma być na środku. Serce podchodzi mi do gardła. O kuźwa, pilotuję szybowiec... Szybuję...

596 – Grzeczna dziewczynka. – W głosie Christiana słychać zadowolenie. – Jestem zdumiona, że pozwalasz mi przejąć kontrolę – wołam. – Byłabyś zdumiona, gdybyś wiedziała, na co ci jeszcze pozwolę, panno Steele. A teraz joystick wraca do mnie. Czuję, jak drążek się nagle rusza i puszczam go, a my opadamy spiralnie i znowu zatykają mi się uszy. Ziemia jest coraz bliżej, aż mam wrażenie, że zaraz w nią uderzymy. Jezu, boję się. – BMA, tu BG N Papa Three Alpha, zejście z wiatrem w lewo, pas siódmy trawa, BMA. – Christian stanowczy jak zawsze. Wieża coś odpowiada, ale nie rozumiem co. Kołujemy, opadając powoli ku ziemi. Widzę już lotnisko, prowizoryczne pasy do lądowania i autostradę 95. – Trzymaj się, mała. Może trochę trząść. Jeszcze jedno koło i opadamy niżej, aż nagle z głuchym odgłosem lądujemy i jedziemy szybko po trawie. O cholera. Moje zęby uderzają o siebie, gdy podskakujemy na trawie, aż w końcu się zatrzymujemy. Szybowiec chwilę się chwieje na boki, a potem przechyla na prawo. Biorę głęboki oddech, gdy tymczasem Christian przechyla się i otwiera luk. Wychodzi z kokpitu i się przeciąga. – I jak było? – pyta, a oczy błyszczą mu srebrzystą szarością. Schyla się, żeby mnie odpiąć. – Było niezwykle. Dziękuję – odpowiadam bez tchu. – Czy to było więcej? – pyta z nadzieją w głosie. – Znacznie więcej.

597 Uśmiecha się szeroko. – Chodź. – Wyciąga rękę, a ja ją ujmuję i gramolę się z kokpitu. Christian chwyta mnie za ramiona i mocno przytula. Nagle jego dłoń znajduje się w moich włosach, odchylając mi głowę, a druga biegnie w dół ku talii. Całuje mnie, długo, mocno i namiętnie, językiem eksplorując wnętrze ust. Oddech ma przyspieszony, jego żar... Jasny gwint – jego wzwód... jesteśmy na lotnisku. Ale mam to gdzieś. Wplatam mu palce we włosy, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Pragnę go tutaj, teraz, na trawie. Odrywa usta i patrzy na mnie. Pociemniałe oczy pełne są surowej, aroganckiej zmysłowości. O rety. Zapiera mi dech w piersiach. – Śniadanie – szepcze w taki sposób, że słowo to brzmi rozkosznie erotycznie. Jak to możliwe, że w jego ustach jajka i bekon to zakazany owoc? Niezwykła umiejętność. Odwraca się, bierze mnie za rękę i ciągnie za sobą w stronę samochodu. – A szybowiec? – Ktoś się nim zajmie – odpowiada niedbale. – Teraz jedziemy coś zjeść – dodaje stanowczo. Jedzenie! Mówi o jedzeniu, gdy tymczasem ja tak naprawdę pragnę jego. – Chodź – uśmiecha się. Jeszcze nigdy go nie widziałam w takim wydaniu. No i idę obok, trzymając go za rękę, z niemądrym uśmiechem na twarzy. Przypomina mi się, jak w wieku dziesięciu lat pojechałam z Rayem

598 do Disneylandu. To był idealny dzień i zapowiada się, że dzisiaj będzie podobnie. Gdy już siedzimy w samochodzie i wracamy autostradą do Savannah, uruchamia mi się alarm w telefonie. No tak... pigułka. – Co to? – pyta Christian, patrząc na mnie z ciekawością. Grzebię w torebce. – Alarm, żeby wziąć pigułkę – mamroczę zarumieniona. Kąciki jego ust lekko się unoszą. – Świetnie. Nie znoszę prezerwatyw. – Fajnie, dziewczynę. że przedstawiłeś mnie Markowi jako swoją

– A nie jesteś nią? – Unosi brew. – A jestem? Sądziłam, że pragniesz uległej. – Ja też, Anastasio, i nadal tak jest. Ale już mówiłem, że i ja pragnę więcej. O rany. Przypływ nadziei zapiera mi dech. – Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności, panno Steele. – Uśmiecha się znacząco, gdy zajeżdżamy na parking przed International House of Pancakes. – IHOP – uśmiecham się szeroko. Nie wierzę. Kto by pomyślał...? Christian Grey w IHOP.

Uświadamiam sobie. Christian prowadzi mnie do boksu. nie teraz. To była nasza tajemnica.. kiedy mama wyjeżdżała na jakąś konferencję. czego ja chcę – mówi Christian bez tchu. głosem niskim i ochrypłym. ale w lokalu nie ma wielu klientów. Jego twarz się zmienia. że jestem głodna jak wilk. – Ja chcę tego samego – szepczę. zębami przygryzając czubek języka. – Nie przygryzaj wargi – nakazuje. Pachnie tu słodkim ciastem. gdy siadamy. Patrzy na mnie tak. O rany.. unosząc brew. Podnoszę na niego wzrok. jak ja mam ochotę to zrobić. smażeniną i środkiem dezynfekującym. staje się bardziej mroczna. Krew śpiewa mi w żyłach. odpowiadając na jego wezwanie.. Tymczasem zabieram się za oglądanie menu. uśmiechając się szelmowsko. – Nie tutaj. Och. – Tato zabierał nas do IHOP. seks w IHOP. – . – Ty w takim miejscu? Nigdy bym nie pomyślała – mówię. Bierze głośny wdech.599 Jest już ósma trzydzieści.. następnie przeczesuje palcami niesforne włosy.. O cholera.. – Uśmiecha się do mnie wesoło. – Tutaj? – pyta sugestywnie. że od razu czuję ściskanie mięśni w podbrzuszu. umiarkowanie przyjemny zapach. Hmm. – Wiem.

. co i ty – odpowiadam cicho. – Prosimy dwie porcje naleśników z maślanką z syropem klonowym i bekonem z boku. eee. a on patrzy na mnie wygłodniale. Obecność dziewczyny pozwala mi uciec na chwilę od jego zmysłowego spojrzenia. Oblewa się rumieńcem. ignorując kelnerkę.. nie kuś mnie. I nie wydaje mi się. – Usta Christiana wyginają się w seksownym uśmiechu. czego chcemy... – Skoro nie mogę cię tu posiąść... – Cześć. jeśli macie – mówi Christian. byle nie na nas. Oboje zwracamy na nią spojrzenie. moja wewnętrzna bogini praktycznie mdleje.. – Mówiłam ci. chcę tego. a ja czuję ukłucie współczucia. – Dać państwu jeszcze chwilę do namysłu? – Nie. Jezu. nisko. jestem Leandra. to na niego. a ona ponownie oblewa się rumieńcem i zmyka na zaplecze. eee. rano – duka. nie spuszczając ze mnie wzroku. państwu. patrząc wszędzie. – Anastasio? – pyta mnie. A więc wchodzę do gry? Leandra patrzy to na mnie. Wiemy. patrząc na siedzącego naprzeciw mnie Pana Pięknego. – Dziękuję. dzisiaj.. modląc się o to..600 Spojrzenie ma twarde i przez chwilę wydaje się cudownie niebezpieczny. jedną czarną kawę z chudym mlekiem i jedną herbatę English Breakfast. aby komukolwiek innemu udało się wlać tyle zmysłowości w moje imię. . dwie szklanki soku pomarańczowego. aby się nie zarumienić tak jak Leandra. Policzki ma szkarłatne. co jemu w tej chwili. Przełykam ślinę.. Co mogę przynieść. czy to wszystko? – pyta cicho Leandra. ponieważ na mnie on także ma taki wpływ.

– To tylko wygląd. to naprawdę nie fair. Twoja niewinność. myślę. Musimy jedynie na nowo sprecyzować kryteria. Jestem przekonany. aby zabrzmiało to nonszalancko. – Wbijam wzrok w blat i przesuwam po nim palcem wskazującym. panno Steele. jak rozbrajasz ludzi. abym zmienił zdanie jako takie. Za łamanie zasad spotka cię kara. – Co jest nie fair? – To.. – Nie. Anastasio – mówi łagodnie.. – Nieustannie. to znacznie więcej. że to się może udać. Ale poza tym. Christianie.. Kobiety. . starając się. – Rozbrajam cię? Prycham. – Nie wydaje mi się. w kwestii...601 – Wiesz. cóż. Mnie. – Dlatego właśnie zmieniłeś zdanie? – Zmieniłem zdanie? – Tak. nakreślić strategię. nas? Długimi palcami głaszcze się w zamyśleniu po brodzie. Marszczy czoło. W pokoju zabaw masz być uległą. – Ty mnie kompletnie rozbrajasz.. eee.

– Skąd? – Uwierz mi. – Wiem. Nie miałem pojęcia. – Bardzo się cieszę. że mnie zostawisz. Co ty na to? – A więc będę z tobą spała? W twoim łóżku? – Tego właśnie chcesz? – Tak. Poza tym bardzo dobrze mi. Ale co? W tej chwili pojawia się Leandra z naszym zamówieniem. że to możliwe. jak bardzo jestem głodna. jak zmiatam wszystko z talerza. a po chwili namysłu dodaje: – Idziemy za twoją radą. – Urywa. Takie są moje wymagania. . kiedy jesteś obok. Anastasio. – Nigdzie się nie wybieram. – Wobec tego zgadzam się. I jak na razie to się udaje. Po prostu wiem. zgodnie z twoją definicją: kompromis..602 że wszystko podlega dyskusji. – Strasznie się bałam. On coś skrywa. że pragniesz więcej – szepczę nieśmiało. Burczy mi w brzuchu. Wysłałaś mi ją mejlem. panno Steele. jeśli nie zgodzę się na to wszystko – mówię cicho. – Marszczy brwi. – Uśmiecha się znacząco. Poza tym.. przypominając. Christian z irytującą aprobatą patrzy.

Prycha. – Nie sądzę. prześladowca jeden. O której godzinie? . Oczywiście. On go już zna. – Nie dąsaj się – rzuca ostrzegawczo. Ale odpowiedź jest negatywna. Naprawdę. – Muszę się zająć pracą. a w jego oczach pojawia się złowróżbny znak.603 – Mogę się odwdzięczyć? – pytam Christiana. w którym będzie mnie stać na zapłacenie rachunku. Bo i po co? – Masz ochotę wstąpić? – pytam nieśmiało. ale zjawię się wieczorem. Sznuruję usta. Chcę to zrobić. Anastasio. Marszczy brwi. Kiedy zatrzymuje się przed domem. – Proszę. – Anastasio. – Czy ty próbujesz zupełnie pozbawić mnie męskości? – To prawdopodobnie jedyne miejsce. że nie pyta o adres mojej matki. – To znaczy? – Zapłacić za ten posiłek. doceniam twój gest. nie komentuję tego.

że tą informacją odwrócę jej uwagę. a on umie latać. ponieważ na pewno wie. Christianowy zapach. – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – szepcze..604 Ignoruję nieprzyjemne ukłucie rozczarowania. – Cała przyjemność po mojej stronie. za więcej. – Dobrze. – Dziękuję. – Jak tam. ale w końcu bierze się w garść i wraca do przepytywania. a ja wdycham jego cudowny. Anastasio. Dlaczego pragnę spędzać każdą chwilę z tym kontrolującym wszystko bogiem seksu? Ach tak. zakochałam się w nim. – Wow. więc strasznie się denerwuje. co robiłam zeszłej nocy. – Do zobaczenia wieczorem. Patrzy na mnie bez słowa.. gdy odjeżdża w blasku słońca. Nadal mam na sobie jego bluzę i bieliznę i jest mi za ciepło. skarbie? – pyta i oblewam się rumieńcem. – Całuje mnie. Mamę zastaję w kuchni. – Mam nadzieję. – Szybowanie? Takie w małym samolocie bez silnika? To masz na myśli? Kiwam głową. Macham mu. Christian zabrał mnie rano na szybowanie. – Jak się udał wieczór? Rozmawialiście? . Nie każdego dnia gości u siebie miliardera.

i dzisiaj. ale sama chcę to zrobić. – Rozmawialiśmy. Swego czasu stołowania się u niej nie życzyłabym nawet – kogo nienawidzę? Ach tak – pani Robinson. – To dobrze. odkąd zamieszkała z Bobem w Savannah. Moje policzki są purpurowe. jak sprawić dziewczynie przyjemność. to miłe z twojej strony.. – Mamo. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Szybownictwo a niskie loty . Czy poznam kiedyś tę przeklętą kobietę? Postanawiam z podziękowaniem.605 Jezu. No. I wczoraj. Ale może coś się w tej kwestii zmieniło. jej może jednak życzę. Krzywię się. 10:20 EST Adresat: Christian Grey Czasami naprawdę wiesz.. – Kieruje uwagę z powrotem na cztery książki kucharskie rozłożone na kuchennym stole. wysłać Christianowi krótki mejl Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szybownictwo jako przeciwieństwo niskich lotów Data: 2 czerwca 2011. gdybyś chciała. – Okej. to znaczy Elenie. skarbie. że zdolności kucharskie mamy są mocno ograniczone. Dziękuję. – Och. mając świadomość. Jest już lepiej. to ja mogę się zająć gotowaniem.

Inc. i sądzę. Nie przestraszyły mnie Twoje KRZYKLIWE wersaliki. Kate wiele razy mi o tym wspominała. Christian Grey Prezes. Panie Grey! A przyjechał Pan przecież na dalekie południe!Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Somnologia Data: 2 czerwca 2011. że jestem dżentelmenem. A co z buziakiem dla mnie?Christian Grey Łajdak i prezes. A jeśli nawet.606 Data: 2 czerwca 2011. Ale tak jest zawsze. gdy spędzam czas z Tobą. że wielokrotnie miałaś okazję się o tym przekonać. Inc. i drugie od Twojego chrapania[6]. I to jest fascynujące. 10:32 EST Adresat: Christian Grey Jesteś łajdakiem i draniem – z całą pewnością nie . Anastasio. Grey Enterprises Holdings. Nie jest Pan dżentelmenem. Ale mówisz. Wiem. Ja też się dobrze bawiłem. O w mordę. Co u licha powiedziałam? O nie. Ale przyznam się do małego niewinnego kłamstwa – nie chrapiesz. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Puść farbę Data: 2 czerwca 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: CHRAPANIE Data: 2 czerwca 2011. że mówię przez sen. Grey Enterprises Holdings. 10:24 EST Adresat: Anastasia Steele Wolę i jedno. 10:28 EST Adresat: Anastasia Steele Nigdy nie twierdziłem. 10:26 EST Adresat: Christian Grey JA NIE CHRAPIĘ. to mało szarmanckie z Twojej strony. że o tym wspominasz.

A teraz naprawdę muszę już pędzić na zebranie. że go kocham. aby to powiedzieć. Na razie. że nie. myśląc. 10:35 EST Adresat: Anastasia Steele Byłoby to z mojej strony niezwykle mało szarmanckie. ja upiekę chleb – wyrabianie chleba dobrze podziała na moją frustrację. Gdy docieramy do działu mięsnego. pchając wózek. W porządku! Aż do wieczora nie odezwę się ani słowem. że go nienawidzę. Pewnie powiedziałam przez sen. Ci faceci – oni naprawdę lubią zabawy z ogniem. Mama zdecydowała się na gazpacho i grillowane steki marynowane w oliwie z oliwek. że to może Christian. to niewykluczone. że wieczorem Ci powiem. nawet gdyby chciał. Bob się zaoferował. Christian GreyPrezes. że bez względu na to. Jeśli będziesz grzeczna. dzwoni mój telefon. Szukam go w torebce. Inc. Drepczę za mamą w supermarkecie. Nie rozpoznaję numeru. dopóki mi tego nie powiesz! Nadawca: Christian Grey Temat: Śpiąca mówiąca królewna Data: 2 czerwca 2011. albo co gorsza. łajdak i drań. a za coś takiego udzielono mi już dzisiaj reprymendy. aby coś takiego usłyszeć. a on z całą pewnością nie jest gotowy. Och. że rozpali grilla.607 dżentelmenem. mała. Patrzę gniewnie na komputer i postanawiam. Jezu. a to proste danie. – Halo? – pytam bez tchu. Nie jestem gotowa. – Anastasia Steele? .Co w takim razie mówiłam? Żadnych buziaków. Christian lubi mięso. Grey Enterprises Holdings. mam nadzieję. czosnku i soku z cytryny. co przyrządza mama.

– Gratulacje. Uśmiecham się promiennie do mamy. W takim razie do zobaczenia w poniedziałek o ósmej trzydzieści. Dziękuję! – Znasz szczegóły dotyczące wynagrodzenia? – Tak. I dziękuję. – Och. Ta kobieta ma lat czterdzieści dwa czy dwanaście? Zerkam na wyświetlacz telefonu i marszczę brwi. . aby zaproponować ci pracę asystentki pana Jacka Hyde’a.. a ona wydaje głośny pisk i ściska mnie pośrodku supermarketu Publix.608 – Tak. abyś zaczęła w najbliższy poniedziałek. – Z tej strony Elizabeth Morgan z SIP. Tak. tak? – Do zobaczenia. nieodebrane połączenie od Christiana. – Dzwonię. Natychmiast oddzwaniam. Super.. kochanie! Musimy kupić szampana! – Klaszcze w dłonie i podskakuje. to znaczy przyjmuję waszą ofertę. – Doskonale. Chcielibyśmy. – Masz pracę? Kiwam z zadowoleniem głową. Chętnie podejmę pracę w waszym wydawnictwie. witam. On nigdy do mnie nie dzwoni. – Wow.

– Cześć – mówię nieśmiało. zresztą mamy co świętować: twoją nową pracę! Musisz mi o niej wszystko opowiedzieć. Myślę o Christianie. jeśli sam nie będę mógł tego zrobić. Jezu. Musi wracać do Seattle. że Pan Nadziany nie zjawi się na kolacji. Bezpiecznego lotu. – Wydaje się chłodny. – Nawzajem. że to nic z tych rzeczy. Gdy tak leżę na słońcu. . pragnąc choć trochę się opalić. że to moja wina. Coś mi wypadło. Nie dam rady zjawić się na kolacji. – Muszę wrócić do Seattle. – Mam nadzieję. Ostatni jego „problem” to było moje dziewictwo. mam nadzieję. Patrzę na mamę. mała – mówi i z tymi słowami wraca mój Christian. Przeproś. mamę w moim imieniu. myślę o wczorajszym wieczorze i dzisiejszym śniadaniu. Ale po raz pierwszy nie myślę od razu. który muszę rozwiązać. a uśmiech nie chce mi zejść z twarzy. Kazał cię przeprosić. Ale i tak możemy rozpalić grilla. Wręcz rozgniewamy. Jestem teraz w drodze do Hilton Head. Przyślę po ciebie na lotnisko Taylora.609 – Anastasia – odbiera natychmiast. proszę. – Okej. mam nadzieję. że to nic poważnego? – Pojawił się problem. Radość na twarzy zastąpiła troska. A potem się rozłącza. skarbie. że rozwiążesz problem. moja rodzicielka niesłychanie się rozluźniła. Na wieść. Jest późne popołudnie i razem z mamą leżymy nad basenem. O nie. – Och! Szkoda. Jutro się zobaczymy. – To Christian.

. Coś mu powiedziała? Och. gdybym tak podczas ich rozmowy mogła być muchą na ścianie. co to takiego. Ani słowa od Christiana. założę się. skarbie? – pyta zaskoczona mama.. mam nadzieję. jeszcze nie wylądował. Która godzina? – Koło wpół do siódmej.. On temu zaprzecza. żeby się udławiła. i od naszego wczorajszego spotkania? Co on zrobił? Siadam nagle.. – Nic takiego. Gdy szykuję się do pójścia spać. Był na kolacji z.610 gdy wspominam nasze rozmowy i to.. Nastawienie Christiana uległo diametralnej zmianie.. Co za piekielny upał. że zmiana w jego zachowaniu wynika z wewnętrznej potrzeby. Muszę znowu dać nura do basenu. że to jakaś nierozważna uwaga podczas śnienia o nim. a nie rozmowy z TĄ kobietą.. ale przyznaje. . co robiliśmy. niemal wylewając wodę. mamo. gdy uświadamiam sobie ten fakt. Hmm. Mogę go zapytać? Powinnam? A może ona nie ma z tym nic wspólnego? Chciałabym.. Co mogło się zmienić? Co się zmieniło od czasu. Mogłabym wpaść jej do zupy albo kieliszka z winem i sprawić. włączam komputer. że próbuje „więcej”.. – Co się stało. Nie dał nawet znać. nią. Co takiego powiedziałam we śnie? Cholera. Z Eleną. Kurwa mać! Swędzi mnie skóra na głowie. co on robił. W każdym razie bez względu na to. że bezpiecznie wylądował.. gdy przysłał swój długi mejl.

Dojechałem cały i zdrowy i przepraszam najmocniej. 22:32 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Miła jest świadomość. co mówiłam przez sen? . Nie chcę przysparzać Ci żadnych zmartwień. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Problem Data: 2 czerwca 2011. Inc. Pańska Ana x Trzy minuty później słyszę znajome piknięcie. Christian GreyPrezes. A więc wrócił oficjalny ton. Twoja Ana x PS. że się nie odezwałem.611 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cały i zdrowy? Data: 2 czerwca 2011. Zaczynam się martwić. Nadawca: Christian Grey Temat: Przepraszam Data: 2 czerwca 2011. Wzdycham. że troszczysz się o mnie. Jak mógłbyś w to w ogóle wątpić?Mam nadzieję. iż bardzo się o Ciebie troszczę. 19:36 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. że Twój „problem” został już rozwiązany. Myślę. 22:40 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Grey Enterprises Holdings. Myślę o Panu. że to oczywiste. Zamierzasz mi powiedzieć. czy doleciał Pan cały i zdrowy.Proszę o informację. Ja także myślę o Tobie i jak zawsze niecierpliwie czekam na nasze jutrzejsze spotkanie.

Inc. Bardzo podoba mi się fakt. że Cię to rozbawiło. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Christian Grey Temat: Przyznaję się do winy Data: 2 czerwca 2011. 22:48 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. że się o mnie troszczysz. . A jeśli chodzi o PS. Inc. 19:52 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele.612 Nadawca: Christian Grey Temat: Odmawiam Data: 2 czerwca 2011. Zresztą najprawdopodobniej źle usłyszałeś. 19:45 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność raz jeszcze Data: 2 czerwca 2011. to odpowiedź brzmi „nie”.Christian GreyPrezes.Christian Grey Prezes. mogłabyś mówić głośniej? Nie słyszę. 22:54 EST Adresat: Christian Grey Doprowadzasz mnie do szaleństwa. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność Data: 2 czerwca 2011. Mężczyzna w tak zaawansowanym wieku jak Ty musi być już nieco przygłuchy. „Problem” nie został jeszcze rozwiązany. gdy jestem nieprzytomna. co wychodzi z mych ust. że nie mogę brać odpowiedzialności za coś. Ale powinieneś wiedzieć.Przepraszam.

. Data: 2 czerwca 2011. koniec. Inc. ani myślę mu odpisywać. Kładę się do łóżka i leżę. Nie. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. 23:02 EST Adresat: Christian Grey Oficjalnie jestem na Ciebie wkurzona. Nie. Ma kota? W jego apartamencie nie widziałam żadnego kota. 19:59 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Pięćdziesiąt odcieni irytacji.)Christian GreyPrezes. nie zamierzam sprawdzać. patrząc na sufit. oprzeć pokusie słów Christiana Greya. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Wrrrrr Data: 2 czerwca 2011. Nie sprawdzę. Christian Grey Prezes. Panna A.. Czekam niecierpliwie. potrafi być taki irytujący.. Uuuch! Nie potrafię się. kropka. Panno Steele? Wystarczy mi.613 Nadawca: Christian Grey Temat: Mam taką nadzieję. 20:05 Adresat: Anastasia Steele Warczy Pani na mnie. Dobrej nocy. że mam kota. Nadawca: Christian Grey . Nie. Słyszę kolejne piknięcie w laptopie. Inc. Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Dzika kotka Data: 2 czerwca 2011. Och. Tak właśnie zamierzam zrobić w piątkowy wieczór. gdy tymczasem wzrok przyzwyczaja mi się do ciemności. głupia. R.

O nie. Grey Enterprises Holdings.. Co ja takiego powiedziałam? Mam złe przeczucia. co Ci przygotowałem na jutro. . Idź już spać. kiedy jesteś przytomna – dlatego Ci nie powiem. Christian Grey Prezes. Do tego.Wolałbym te słowa usłyszeć z Twoich ust. 20:20 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. musisz być wypoczęta. Inc..614 Temat: Co powiedziałaś przez sen Data: 2 czerwca 2011.

mamo. kotku. . skarbie. – Podążaj za głosem serca. Zasługujesz na wszystko. co najlepsze – szepcze mi do ucha. Jesteś taka młoda. Uśmiecha się do mnie z pełnią matczynej. zdumiewa mnie siła uczucia. mamo? – Oczywiście. – Skarbie. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. niechciane łzy. wywołują twój lot. jakie względem niej żywię. Posyłam jej krzywy. i proszę. – W głosie Boba słychać niepokój. Mam nadzieję. znasz to powiedzenie. musisz jedynie być otwarta.615 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY Mama ściska mnie mocno. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. a potem całuje włosy. – Och. – Ana. – Gdy tulę się do niej. w moich oczach wzbierają gorące. Trzeba pocałować wiele żab. bezwarunkowej miłości i gdy jeszcze raz się do niej przytulam. Odpręż się i baw się dobrze. – Odwiedzisz mnie. mamo. słodko-gorzki uśmiech. niedługo. że nie przemieni się w żabę. nim trafi się na księcia. Kocham cię. – Chyba pocałowałam księcia. – Ja ciebie też.

W końcu się poddaję. Nie kocha nawet samego siebie. Zawsze czuję ból. Jest roztrzepana. Na pokładzie. że tak myśli. żegnając się z mamą. czego potrzebujesz? Neonu na jego czole?”. To prawda i w chwili zaskakującej jasności umysłu widzę to. Przypomina mi się. a najgorsze. jak mówił. i widzę. ale to wszystko bez miłości zupełnie się nie liczy. czy on w ogóle jest zdolny do miłości. Nie potrafię już dłużej się powstrzymywać. BDSM to oderwanie od prawdziwego problemu. Ściska mi się serce i przez głowę przelatują słowa mojej matki: „Tak.. niewiele widząc przez cały wodospad łez. Ona uważa. Nie oglądam się za siebie.. Potrzebuję tego. Opuszczam głowę i idę dalej. Ściskam na pożegnanie Boba i odwracam się. co najlepsze. Seks jest niesamowity. oczy ma czerwone od powstrzymywanych łez. Nie chcę jej zostawiać. w luksusie pierwszej klasy. ale od niedawna wnikliwa. Marszczę brwi. że Christian mnie kocha. Dlatego właśnie jestem tak bardzo powściągliwa w kwestii naszego związku – ponieważ na jakimś podstawowym poziomie odnajduję w sobie potrzebę bycia kochaną. oczywiście. no i mnie kocha. jest piękny. A z powodu jego pięćdziesięciu odcieni ja się powstrzymuję. że Bob tuli mamę. która rzewnie płacze. Bardzo proste: pragnę jego miłości. Do diaska. niezorganizowana. Christian jest zamożny.616 Gdy mnie puszcza. siadam na swoim miejscu i próbuję wziąć się w garść. Marszczę brwi. że zasługuję na wszystko.. Uważa też. że we wczesnym dzieciństwie nie otrzymał tego bezwarunkowego uczucia. aby Christian Grey mnie kochał.. Co Christian wie o miłości? Wygląda na to. wyjmuję BlackBerry i patrzę na niego z przygnębieniem. ze wzrokiem utkwionym w błyszczącej białej posadzce. do którego miał prawo. że nie wiem. Bezwarunkowa miłość – właśnie na to zasługuje każde dziecko. Ana. no ale to przecież moja matka. ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku. kierując do wyjścia – dzisiaj nie mam czasu na salonik dla pierwszej klasy. że JEJ miłość to jedyna forma tego .

nie dowcipnie. Christian Grey Prezes. Odliczam minuty do naszego wieczornego spotkania. Napisał zwięźle i formalnie. 09:58 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. że może on udzieli mi odpowiedzi. Cierpnie mi skóra na myśl. Co takiego wyznałam Christianowi przez sen? Jakie sekrety ujawniłam? Przyglądam się BlackBerry i mam cichutką nadzieję. Zamykam oczy. i zupełnie nie jestem w stanie go pojąć. kiedy być może uda mi się wydobyć z Ciebie prawdę na temat moich sennych wyznań. jaką uznał za dopuszczalną. że nie zasługuje na miłość. . kiedy sam jesteś daleki od ideału”.617 uczucia. 12:53 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. postanawiam napisać do mojego Szarego. Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Marszczę brwi. Ponieważ jeszcze nie wystartowaliśmy. że być może ujawniłam zbyt wiele. Po raz kolejny zajmuję miejsce w pierwszej klasie. Inc. bity i co tam jeszcze mu robiła – czuje. za co dziękuję. Twoja Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. czekam niecierpliwie na nasze spotkanie. jak ma w zwyczaju. że okazuje się mało rozmowny. W sumie nie dziwi mnie fakt. Karany – chłostany. Jak on tak może? Dlaczego? Prześladują mnie jego słowa: „Niełatwo dorastać w idealnej rodzinie. Grey Enterprises Holdings. wyobrażając sobie jego ból.

Drzwi samolotu są jeszcze otwarte. Mamy opóźnienie. Jezu. Cholera. Ton Twojego mejla mnie martwi. Mówiłem poważnie o karach. że wszystko w porządku odnośnie do „sytuacji”. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011.618 Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Narażasz się na ryzyko. Inc. Christian Grey Grey Enterprises Holdings. Okej. 13:06 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Zrzędo. Ja i moi współpasażerowie mamy zagwarantowane bezpieczeństwo. 13:01 EST Adresat: Christian Grey Najdroższy Panie Grey. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zbyt silna reakcja Data: 3 czerwca 2011. Co go ugryzło? Może „problem”? Może Taylor oddalił się bez zezwolenia. to nie powinnaś pisać mejli. Mam nadzieję. Panna Steele Nadawca: Christian Grey . ale tylko dziesięciominutowe. Możesz więc schować swoją świerzbiącą rękę. może stracił kilka milionów na giełdzie. „Problem” mógłby być mniejszy. 10:04 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. co stanowi naruszenie zasady odnoszącej się do Twojego bezpieczeństwa. Już wystartowałaś? Jeśli tak.

Nie usłyszysz kolejnego piknięcia ode mnie. gdy samolot jedzie w stronę pasa startowego. Kręcę głową. Osiem godzin później pojawiam się w hali przylotów lotniska Sea-Tac. to może nie. . ale jednocześnie boję się tego. Nie wiem jeszcze. dociera do mnie. zwłaszcza że cierpisz na głuchotę. Christian Grey Prezes. Może go uznać za dziecinny – a jeśli będzie w dziwnym nastroju. STEELE. 13:10 EST Adresat: Christian Grey Drzwi właśnie się zamykają. Inc. co mnie czeka na końcu podróży. No wiecie co! Ale miło go widzieć. czy dam mu swój niemądry prezent. Uśmiecham się na wspomnienie szybowca – to dopiero była frajda. aż tak zazdrosny. Opieram się i zerkam na luk bagażowy pod sufitem. Grey Enterprises Holdings. Ana x Wyłączam BlackBerry. Panno Steele. nie potrafiąc pozbyć się niepokoju. żebym nie mogła z nikim rozmawiać. Wracaj bezpiecznie do domu.619 Temat: Przepraszam – świerzbiąca ręka schowana Data: 3 czerwca 2011. że po raz kolejny fotel obok mnie pozostał pusty. I widzę Taylora. Na razie. 10:08 Adresat: Anastasia Steele Tęsknię za Tobą i Twoją niewyparzoną buzią. gdy pojawia się w niej myśl. kupić Christianowi mały prezent w podziękowaniu za pierwszą klasę i szybowanie. z pomocą mamy. Gdy w myślach rozważam wszystkie scenariusze dotyczące istoty „problemu”. gdzie znajduje się mój plecak. Zamykam oczy. że Christian mógł wykupić miejsce sąsiadujące z moim. Czekam niecierpliwie na powrót. Coś się dzieje z Christianem. Rano udało mi się. który czeka z kartką z napisem PANNA A. Uznaję ten pomysł za absurdalny – nikt chyba nie byłby aż tak kontrolujący. Być może „problem” wymknął się spod kontroli. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Przeprosiny przyjęte Data: 3 czerwca 2011.

Taylorze. gdy ode mnie weźmiesz. W Georgii było to mile widziane i cool. Jest taki grzeczny. Taylor skupia się na drodze. Dziękuję. Taylorze. Pamiętam. choć to akurat wolałabym wymazać z pamięci.620 – Witaj.. Nawet Ray nigdy nie musiał tego doświadczać. zastanawiając się. Zaciska usta. Tutaj czuję się obnażona. Wsiadam. Mogę wziąć pani bagaż? – Nie. – Bierze ode mnie plecak i nową walizkę na kółkach z ubraniami. jeśli lepiej się poczujesz. – Dziękuję. to . który kupił mi bieliznę. – dukam. że ten mężczyzna kupił mi bieliznę. biała koszula i grafitowy krawat. – Wiem. Wzdycham. abyś mówił do mnie Ana. nie musisz mieć kartki. i nalegam. Powiedzieć o nim. – Pomimo oficjalnego tonu w jego brązowych oczach dostrzegam cień uśmiechu. które kupiła mi mama. – Ana. proszę pani. dam sobie radę. Wygląda jak zawsze nienagannie: elegancki grafitowy garnitur. jak wyglądasz. Taylor wkłada moje rzeczy do bagażnika i ruszamy w stronę Escali.. – Panno Steele. że jest małomówny. – Tędy. Jedziemy wolno z powodu popołudniowych korków. czy włożenie takiej krótkiej spódnicy to był dobry pomysł. Właściwie – i ta myśl napawa mnie niepokojem – to jedyny mężczyzna. Otwiera przede mną drzwi. Idziemy w milczeniu do czarnego audi stojącego na lotniskowym parkingu. – A-ale.

dalej podróżujemy w milczeniu. potrafi być równie lakoniczny jak sam Pan Kontroler. – Wolisz nazywać mnie panną Steele? – Tak. proszę pani. Cóż. – Och. Nic więcej nie mówi. – Dobrze się czuje? – Myślę. Zaczynam uważać. że niedawna uwaga Taylora na temat tego. – Co u Christiana. Nie mogę dłużej znieść ciszy. Marszczę brwi. Jezu. proszę pani. Być może teraz jest tym zażenowany. martwi się. że zachował się nielojalnie.621 niedopowiedzenie roku. w porządku. to pewnie przez ten „problem”. Na co ma pani ochotę? . proszę pani. Taylorze? – Pan Grey jest zatroskany. to anomalia. Och. a Taylor zerka w lusterko wsteczne i nasze spojrzenia się krzyżują. że tak. proszę pani. panno Steele. – Zatroskany? – Tak. że Christian był nie do zniesienia. – Mógłbyś włączyć jakąś muzykę? – Oczywiście. Ta cisza jest paraliżująca.

– Opieram się wygodnie. O tak. tak jak i mnie. przytrzymując mi drzwi. Czemu się tak denerwuję? Wiem – bo nie mam pojęcia. Moja wewnętrzna bogini ma nadzieję na jeden konkretny nastrój. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Wyraz twarzy ma łagodny..622 – Coś uspokajającego. jak uśmiech przemyka po jego twarzy. w moim żołądku harcuje tysiąc motyli. co za myśl. w jakim nastroju będzie Christian. – Dziękuję. gdy jedziemy powoli autostradą numer 5. – Dobrze. panno Steele – mówi.. zżerają nerwy. Jezu. – Dziękuję. .. – Proszę wejść. proszę pani. Wujek Taylor. panno Steele – mówi z uśmiechem. Portier kiwa głową i macha ręką. że po mnie wyjechałeś. Widzę. Wciska kilka guzików na kierownicy i przestrzeń między nami wypełniają dźwięki Kanonu Pachelbela. tego mi właśnie trzeba. Dwadzieścia pięć minut później zatrzymuje się przed imponującym wejściem do Escali. – Ja wniosę bagaże. ciepły. Wchodzę do budynku. Gdy wjeżdżam na trzydzieste piętro.. wręcz dobroduszny. gdy nasze spojrzenia ponownie spotykają się na chwilę w lusterku. podświadomość.

A potem bierze mnie w ramiona.. co dociera bezpośrednio do mojej wewnętrznej bogini. O nie. Okej. W jego pocałunku jest coś desperackiego i pierwotnego. że jest spięty... co się stało? Spięty czy nie. Rozmawia cicho przez BlackBerry.. Stoję jak sparaliżowana. Oddaję mu pocałunek z równym ferworem. Tak. coś jest nie w porządku – napięcie widoczne na linii żuchwy. jakby od tego zależało jego życie. rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę. nie ma Taylora. i tak przyjemnie się na niego patrzy. żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak.. Odrywa usta od mych warg i wpatruje się we mnie. pełnia zmysłowości.. ale mam to gdzieś. chodzi? Ściąga mi z włosów gumkę – boli trochę. wplatając palce w jego włosy. Ma na sobie szary garnitur z rozpiętą marynarką i przeczesuje palcami włosy. właśnie teraz. szybko chwyta mój kucyk. Dziwne. O co. Zasycha mi w ustach i w moim ciele zaczyna kiełkować pożądanie. a ona w coś jeszcze: coś. Widać. Jak on może wyglądać tak. parkuje samochód. a potem rusza w moją stronę. Spięcie zamienia się w ulgę.. Ach tak. przytula mocno. a jego zapach – żel pod prysznic i on sam – jest niezwykle podniecający.623 Drzwi windy rozsuwają się i wychodzę do holu. do licha. – Odwraca się i na mój widok zupełnie się zmienia. niepokój w oczach. Christian smakuje bosko. bez względu na powód... Nasze języki owijają się wokół siebie i wybucha między nami ogień. gdy pokonuje dzielącą nas odległość. Do diaska. Christian znajduje się w wielkim salonie. frapująco? – Ani śladu. a ja jeszcze nigdy nie czułam się tak upragniona i pożądana. Pozbywa się marynarki. On mnie potrzebuje.. spoglądając przez szklane drzwi na wieczorną panoramę Seattle. – Informuj mnie na bieżąco – warczy i rozłącza się. pożerając mnie wzrokiem. ogarnięty jakimś ...

twarz. Całuje moje usta. – Krwawisz jeszcze? – Nie. a z jego gardła wydobywa się jęk.. Nie potrafię zdecydować. – Rumienię się. Chodź ze mną pod prysznic. od razu. gdy tak napiera na mnie... że głos więźnie mi w gardle. Zdejmuje buty. – Co się stało? – pytam bez tchu. podciągając spódnicę. – To dobrze. czy polecenie. – Pragnę cię teraz. szybko. – Dobrze – odpowiadam szeptem. że wróciłaś. – Podoba mi się twoja spódnica. zanurzając palce w moich włosach. stamtąd zaś do łazienki. Tam wreszcie mnie puszcza i odkręca wodę w zdecydowanie za dużej kabinie prysznicowej. gładkie płytki na ścianie. Nagle podchodzi do mnie i opiera mnie o ścianę. Głód w jego oczach sprawia. – Tak się cieszę... a dłonie ma już na moich udach. być tak pożądaną przez tego greckiego boga. Niepewnie kładę mu ręce na ramionach. Czuję na plecach chłodne. a on bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. a potem skarpetki. Tutaj. przez cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku... czy to prośba. Jest bardzo krótka – mówi niskim głosem. Odwraca się powoli i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. O rany. Zdejmuję czarne buty na płaskim obcasie. . – Masz świetne nogi. ostro – dyszy..624 nienazwanym uczuciem. szyję.

abym posmakowała własnego pożądania. . uwalnia naprężoną męskość.. Co? Nie! Oddech mam urywany i wpatruję się w niego z rozkosznym wyczekiwaniem. Porusza się szybko i ostro. Trzymając moje pośladki. gdy opuszczam stopy na podłogę. Ta intensywność doznań jest niemal bolesna. a ja wydaję jęk.. a moje palce same odnajdują drogę do jego włosów. Spódnicę mam podciągniętą do góry i jestem naga od pasa w dół... Jęczę głośno. wbijając palce w miękkie ciało. nie ruszając się. Opuszcza na nie dłonie i zmusza mnie do rozchylenia nóg. Ach! Wciąga głośno powietrze. Aaaach! Odchylam głowę i koncentruję się na tym nieziemskim doznaniu. a kiedy nie jestem w stanie znieść ani odrobiny więcej. szybciej i szybciej. – Opleć mnie nogami w pasie. nieokiełznanemu orgazmowi. Z gardła Christiana wydobywa się niski jęk i chwilę później skrywa twarz na mojej szyi. Łazienka jest cała zaparowana i gorąca. eksploduję wokół niego. i całuje uda. Bezwiednie odchylam głowę i jęczę. Ciężko dyszę. a ja mrugam i patrzę niewidzącym wzrokiem w jego oczy. owładnięta pragnieniem.. Moje ciało zaczyna się naprężać. doznając spełnienia. wyżej. a ramiona zarzucam mu na szyję. Tak robię.625 Kciuki wsuwa za gumkę białych bawełnianych majtek i pociąga je w dół. ponownie opierając mnie o ścianę. opadając spiralnie ku intensywnemu. w jednostajnym tempie. Rozpina rozporek. czując. Jego język jest nieustępliwy. a on wypełnia mnie. O rany. najpierw powoli. nadal wewnątrz mnie. wypełniając mnie sobą. a on mnie puszcza. Oddech ma urywany.. że mam na sobie zbyt dużo ubrań. silny i uparty. Chwyta moje biodra.. Czuję. ale całuje mnie czule. Po dłuższej chwili delikatnie wysuwa się ze mnie i trzyma mocno. Bierze w obie ręce moją twarz i całuje mocno. opadając na kolana. głębiej. ale po chwili przyspiesza. mała – nakazuje... chwyta za uda i unosi. jak językiem zatacza kółka wokół łechtaczki. zaczyna się poruszać.. wciskając mi język do ust.

– Dobrze.626 – Chyba się cieszysz na mój widok – mówię z nieśmiałym uśmiechem. Spojrzenie ma ciepłe i łagodne. że moja radość jest dość oczywista. – Mam ci coś do powiedzenia – dodaję nerwowo. – Jak podróż? – pyta grzecznie. – Uśmiecham się nieśmiało. Nieruchomieje. Wyciąga spinki z mankietów. Chwilę później bluzka ląduje na jego ubraniach. zabiorę cię pod prysznic. rozpina trzy guziki koszuli. – Tak. – Nie wiesz? . następnie uśmiecha się do mnie. – Moje gratulacje. pragnąc wyciągnąć rękę i dotknąć jego klatki piersiowej. Powstrzymuję się jednak. Zaczyna rozpinać guziki przy mojej bluzce. a ja mu się przyglądam. po czym ściąga ją przez głowę i rzuca na podłogę. Chodź. – Och? – Podnosi na mnie wzrok. Obok niej po chwili lądują spodnie i bokserki. panno Steele. Wydaje się teraz znacznie spokojniejszy. panno Steele. Kąciki jego ust unoszą się lekko. gdy odpina ostatni guzik. Naprawdę przyjemniej podróżuje się w taki sposób. – Jeszcze raz dzięki za pierwszą klasę. Teraz powiesz mi w końcu gdzie? – pyta żartobliwie. myślę. – Dostałam pracę. dziękuję – mruczę.

Bierze mnie za rękę i ciągnie pod prysznic. nawet by mi do głowy nie przyszło. Pociąga materiał w dół. – Nachyla się i całuje mnie w czoło.. i mnie uspokajasz.. poprosiła. to małe. jakie to wydawnictwo? – Nie. naturalnie. Dłonie zaciska na moich pośladkach.627 Kręci głową. Rozpina mi stanik i zamek przy spódnicy. gdy Christianowi rzednie mina. Odwróć się. Dobra robota. – Och. . – urywam. żeby się wtrącać w twoje sprawy zawodowe. więc zakładam. świetnie. sądziłam. chyba że byś mnie o to. Cóż za uderzające do głowy połączenie. marszcząc brwi. Nachyla się i zanurza nos w moich włosach i głęboko oddycha. Wiem tyle. całując mnie przy tym w ramię. że to jedno z nich. że mógłbyś. Christian uśmiecha się. – Au! – piszczę. dopóki mogę. – SIP. Woda mnie parzy. – Całuje moje włosy. – Tak szybko? Wobec tego lepiej wykorzystam twoją obecność. – Anastasio. – Odurzasz mnie. że w Seattle są cztery. Kiedy zaczynasz? – W poniedziałek. Tak też robię. – Bystra dziewczynka. – Więc nie wiesz. – Wygląda na urażonego. panno Steele. – A skąd miałbym wiedzieć? – Przy twoich zapędach prześladowczych.

– Tak. ma rację. – Powiedziałam. że przyjadę. I prawdę mówiąc.628 gdy ukrop spływa po nim kaskadami. Podkreśliłam słowo „przyjaciel”. – Muszę powiedzieć ci coś jeszcze – podejmuję. – Chcę cię umyć – mruczy i sięga po żel. ten fotograf. zmywając z siebie lepki poranek w Georgii i lepkość po naszym seksie. Wyciska trochę na dłoń. – Mój przyjaciel José. odwracając się twarzą do ściany. co mi każe. zaczyna mnie znowu myć. – Na którą? – Na siódmą trzydzieści. no i co w związku z tym? – pyta surowo. – Tak? – pyta spokojnie. Masz ochotę wybrać się ze mną? Po długiej chwili. Nieruchomieje z dłońmi nad moimi piersiami. ma w czwartek otwarcie wystawy w Portland. Bosko się czuję. gdy jego dłonie zaczynają od moich ramion. . Biorę głęboki oddech. która wydaje się trwać całe wieki. – To tylko odrobina gorącej wody. – Odwróć się – nakazuje. a ja posłusznie robię.

– Bałaś się mnie zapytać? – Tak. fajnie! Uśmiecham się szeroko. Och. Mam zamiar znowu cię posiąść – mruczy mi do ucha. Ale dziękuję. z ręką na mojej pupie. jakie niesie ze sobą ta odmowa. jestem – odpowiada surowo. – Cóż.629 Całuje mnie w ucho. chcąc złagodzić ukłucie. Moja podświadomość odpręża się. – Nie sądzę – odpowiada i całuje delikatnie w szyję. .. Chwyta moje biodra i już wiem. a potem pada na stary.. Ponownie nieruchomieje.. – Czy kiedyś pozwolisz mi się dotknąć? – pytam śmiało. bo ty jesteś. – Owszem. zazdrosny. – Połóż dłonie na ścianie. że rozmowa dobiegła końca. Skąd wiesz? – Anastasio.. Anastasio. – A ty lepiej o tym pamiętaj. twoje całe ciało właśnie się rozluźniło – stwierdza sucho. głuptas ze mnie. wygodny fotel. chodzi mu o śmigłowiec. – Mogę cię umyć? – pytam. – Dobrze. Weźmiemy Charliego Tango. że zapytałaś. I znowu latanie. eee.

abyś za piętnaście minut czekała gotowa w moim pokoju zabaw. Mam względem ciebie plany na dzisiejszy wieczór. telefon. eee. szafa jest teraz pełna ubrań dla ciebie.. .. – Sancerre jest orzeźwiające i przepyszne. oddala się do gabinetu. – Jeszcze wina? – pyta Christian. ubrania. – Ale ty się nie musisz niczym przejmować. mój Szary? Szkoda mojego tyłka. Przewracam teatralnie oczami. Pewnie nie jest przyzwyczajony do dzielenia przestrzeni osobistej. dlaczego? Myślałam. komputer. że on mnie nie widzi. następnym razem to będzie mieszkanie i wtedy naprawdę stanę się jego kochanką. Kiedy nic nie mówię. Siedzę na stołku barowym oszołomiona. Anastasio. Samochód. A więc jest nadal mój. rzucając mi wyzwanie. Ignoruję ją i udaję się na górę do swojego pokoju. posiliwszy się wybornym spaghetti alle vongole. Nawiasem mówiąc. – Wstaje i obrzuca mnie uważnym spojrzeniem.. abym spała w jego łóżku. – Odrobinę. że zgodził się na to. – Mruży oczy. – A jak tam. doskonale wiedząc. które nam zostawiła pani Jones. I nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. Christian nalewa sobie i mnie. próbując przyswoić ten strzęp informacji.. problem. – Nierozwiązany – odpowiada niechętnie.630 Później siedzimy w szlafrokach przy barze śniadaniowym. Ja? Sprzeciw? Wobec ciebie. – Och? – Tak.. Marszczy brwi. „Dziwka!” – krzywi się moja podświadomość.. Chcę. Kupił mi ubrania. który kazał ci wrócić do Seattle? – pytam niepewnie. – Możesz się przygotować w swoim pokoju.

dobija mrocznym i zwodniczym pożądaniem.. Pocieszam się myślą. chcę myśleć. To takie. Otwieram drzwi szafy i od razu je zamykam. stół. ale przecież nie. że wszystko będzie leżeć jak ulał. zdecydowane kroki w moją stronę. nie mam go z kim porównać. Oglądam drzwi i widzę. kiedy zjawiłam się tu dzisiaj. ale nie ma klucza. jakbym była oazą na pustyni. czy pani Jones ma zapasowy. Nie mam pojęcia. myślałam. Czego . że jest w nich zamek. Tak też robię.. Co on tym razem wymyśli? Biorę głęboki.. że po łazience będzie miał dość. ława. Zaciskam uda na to rozkoszne wspomnienie i przypomina mi się. Jest tam gdzieś. Zrobiłabym niemal wszystko. nawiązać połączenie z moją wewnętrzną uległą. kanapa. Ciekawe. Zamykam oczy i próbuję się uspokoić. po wszystkim. O w mordę. wydał majątek. muszę wziąć się w garść i zaakceptować każdą jego zachciankę.. Zapytam ją o to. ale nie jestem w stanie się tego wyprzeć: jestem podekscytowana. uspokajający oddech.631 no ale ja też nie. Zasłane jest czerwoną satyną. byle znowu zobaczyć tę minę. to łóżko.. Jak długo każe mi czekać? To czekanie mnie dobija. Dla Christiana właściwe.. Tego właśnie on pragnie – a po kilku ostatnich dniach. Ale nie mam czasu. żeby się nad tym zastanawiać – dzisiejszego wieczoru muszę klęczeć w Czerwonym Pokoju. albo Przyjemności. Przypomina to garderobę Kate – tyle ubrań wiszących schludnie na drążku. że mam rozsunąć kolana. Klęczę przy drzwiach w samych majtkach. a może wszyscy są tacy jak on.. chowając się za wewnętrzną boginią. że niewłaściwe. Serce mam w gardle.. Wspomnienie wyrazu jego twarzy... Wiem. podniecona i już wilgotna. Ten mężczyzna jest nienasycony. pragnienie w jego oczach. Rozglądam się szybko po subtelnie oświetlonym pokoju: krzyż. każdą potrzebę. Wydaje się takie duże.. Jezu. W moich żyłach krąży niepokój. że przynajmniej mam gdzie przed nim uciec. co zrobił.. Bólu.

zmuszając do uniesienia głowy. pełne zmysłowej obietnicy. Moja podświadomość gorączkowo się wachluje. świadoma tego. podartych dżinsów. ale opieram się pokusie rzucenia na to okiem. Otwiera jedną z szuflad. – Spójrz na mnie. – Ślicznie wyglądasz – odzywa się. Jest taka gotowa. gęsta i przyprawiona nieobyczajnym pragnieniem. . zmysłowym rytmie.. Pozwalam sobie na szybkie spojrzenie na niego i serce niemal mi staje. – Polecenie jest łagodne.. a potem zbliża się niespiesznie do łóżka. Widzę jego bose stopy i pragnę wycałować ich każdy centymetr. Oblizuję bezwiednie usta. – Piękna z ciebie kobieta. Christian nachyla się i chwyta za brodę. ssać każdy palec. I jesteś cała moja – mruczy. Wstaję niepewnie. a wewnętrzna bogini wygina się w jakimś pierwotnym. Kładzie coś na dużej komodzie przy drzwiach. Nie ma na sobie nic z wyjątkiem tych miękkich. Głowę mam opuszczoną. Zżera mnie ciekawość. zupełnie mnie ignorując. po czym wyjmuje z niej jakieś przedmioty i kładzie je na blacie. Wreszcie staje przede mną. Szybko opuszczam wzrok. przebiec językiem po podbiciu. Anastasio. Krew pulsuje mi w żyłach.632 Christian użyje tym razem? Drzwi otwierają się i wchodzi do środka. że on na mnie patrzy. wpatrując się w dłonie spoczywające na rozsuniętych udach. Powoli na moje policzki wypełza rumieniec. – Wstań. Co on zamierza mi dzisiaj zrobić? Christian odwraca się i nonszalancko wraca do komody. gdy tymczasem ja jestem niemal zupełnie naga.

– Zapamiętaj je. Zrozumiano? Przełykam ślinę. – Nie podpisaliśmy umowy. – „Żółty” – bąkam. Marszczę lekko czoło.633 Ma spojrzenie Pana – zimne. co mi każe. panno Steele. W ustach czuję suchość i wiem. twarde i cholernie seksowne. Okej.. – „Czerwony” – wyrzucam z siebie. co on takiego zaplanował. ale nagły lód w jego oczach sprawia. – Tutaj daruj sobie swoją niewyparzoną buzię. I pragnę powtórzyć. siedem odcieni grzechu w jednym kuszącym spojrzeniu. W przeciwnym razie każę ci jej użyć do zrobienia mi loda. Anastasio. Anastasio? – pyta . że jest coś takiego jak hasła bezpieczeństwa. – Jakie są hasła niepokojąco powoli. Ale omówiliśmy granice.. – I? – Usta ma zaciśnięte. Prawdę bezpieczeństwa. Na jego ustach błądzi niemal okrutny uśmiech. Bezwiednie unoszę brew i już-już mam mu przypomnieć o swojej średniej ocen. Mrugam szybko powiekami. że zrobię wszystko. okej? O kuźwa. że głos więźnie mi w gardle. że mogę potrzebować tych haseł? – Jakie są te hasła? – pyta apodyktycznie.

co ci zrobię. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na to. które wypowiada. Kiedy odwraca się znowu twarzą do mnie. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do antycznego . że nad komodą wisi eleganckie. – Wpatruje się we mnie. Nie będziesz mnie widzieć ani słyszeć. – Chodzi o dotyk. będzie intensywne. Anastasio. ponieważ będziesz czuć ból. – Chodź. Nie tego się spodziewałam. Jezu. proszę pana – mamroczę pospiesznie. ale on sprawia wrażenie zadowolonego. – No więc? – Tak. Okej. Będziesz słyszeć jedynie muzykę. abyś musiała użyć hasła bezpieczeństwa. Anastasio. Muzyczne interludium. – Mam zamiar przywiązać cię do tego łóżka. którą ci puszczę. Christian wciska kilka po kolei. czarne. otwierają się drzwiczki. – Grzeczna dziewczynka. Intensywne? Wow. Marszczę brwi – nie będę go słyszeć? Jak coś takiego ma się udać? Christian odwraca się. To. Gdy macha przed nim ręką. odsłaniając odtwarzacz CD oraz rząd przycisków.634 mówiąc. Nic się nie dzieje. Ale najpierw zawiążę ci oczy i – pokazuje trzymanego w dłoni iPoda – nie będziesz mnie słyszeć. matowe pudełko. mam nadzieję. – Moim zamiarem nie jest doprowadzenie do tego. Ale będziesz mnie czuć. bardziej mnie onieśmiela jego ton niż słowa. że to nie rap. Bardzo intensywne i musisz mną pokierować. na jego twarzy błąka się ten jego tajemniczy uśmiech. Rozumiesz? Niezupełnie.

Pociąga raz jeszcze. – Stań tutaj. a dźwięk ten rezonuje w mym ciele. błyszczące na tle czerwonej satyny. Anastasio. miękki. a potem przesuwa językiem i zębami od ucha aż do ramienia. a w środku zżera mnie pragnienie. W prawej trzyma pejcz. W odpowiedzi w moim ciele eksploduje ogień. – Dotknij go – szepcze i brzmi jak sam diabeł. Będzie musiał wystarczyć jeden. tak że muszę cofnąć się o krok. – Staję twarzą do łóżka. Odchodzi na chwilę i słyszę. Na każdym rogu przymocowano metalowe łańcuchy ze skórzanymi kajdankami. O kuźwa. Wziął coś z wieszaka z pejczami i batami. a potem zaczyna zaplatać warkocz. – Głos ma niski. Wszystkie zmysły mam wyostrzone. że bierze coś spod drzwi. – Choć podobają mi się twoje kucyki. Jego wprawne palce muskają czasami moje plecy i każdy dotyk jest dla mnie słodkim elektrycznym porażeniem. Niepewnie unoszę rękę i muskam długie rzemyki. Wyciąga przede mnie swoje ręce. Mruczy cicho. – Bądź cicho – mruczy z ustami przy mojej skórze. aby mieć lepszy dostęp do szyi. Wyobrażaj sobie. Z mojego gardła wydobywa się jęk. że leżysz na nim związana. zdana wyłącznie na moją łaskę. wszystkie są wykonane z miękkiego . Związuje koniec gumką. Zgarnia moje włosy. Nachyla się i muska ją nosem. trochę się teraz niecierpliwię. On się nachyla i szepcze mi do ucha: – Zaczekaj. zwłaszcza słuch. serce chyba wyskoczy mi z piersi. Patrz na łóżko. O rany. związuje w kucyk. Co on ma zamiar zrobić? Czuję go za sobą.635 łóżka z czterema kolumienkami. a potem pociąga lekko za warkocz. Liczne rzemyki.

Na tę myśl mam ochotę się uśmiechnąć. ale sprawi. Rzuca pejcz na łóżko i kładzie dłonie na mojej talii. której używałam podczas lotu do Atlanty. Rany. Nie będzie bolało. że krew będzie szybciej ci krążyć i skóra stanie się bardzo wrażliwa. „żółty” i „czerwony”.636 zamszu i mają na końcach małe koraliki. opierając się o jedną z rzeźbionych kolumn. że nie będzie boleć. Wychodzę z nich. ale usta odmawiają mi posłuszeństwa. Och. co wygląda jak maska na oczy. podobna do tej. – Użyję tego. Z absolutnie nieruchomą twarzą wpatruję się w niego szeroko otwartymi oczami. – Nie będziesz ich potrzebować – mówi i zsuwa mi majtki. Anastasio? – Eee. Christian odwraca się i kątem oka dostrzegam. mówi. proszę pana – szepczę.. – Jakie są hasła bezpieczeństwa. a także z czymś. i tak właśnie robię. a potem dwa razy kąsa.. Na plecach – dodaje. klepiąc mnie mocno w pośladki. – Stój nieruchomo – nakazuje i całuje mnie w pupę. Za bardzo jestem pochłonięta oczekiwaniem. jak idzie do komody. najwięcej strachu kryje się w głowie. a potem wraca z iPodem. Pospiesznie kładę się na twardym materacu. – A teraz się połóż. . Pamiętaj. – Ręce nad głowę – nakazuje. moje ciało jest takie wygłodniałe. – Grzeczna dziewczynka. Satyna jest miękka i chłodna.

Ogłusza mnie własny oddech – płytki i urywany. I tak leżę z rozłożonymi rękami i nogami. że go nie widzę. potem lewą. a ja robię się jeszcze bardziej wilgotna. co on robi? I nie .. płaskie urządzenie wyglądające jak jakiś modny kalkulator. gdzie robi to samo z prawą ręką. Christian ujmuje moją lewą rękę. Oprócz słuchawek ma jakąś osobliwą antenkę.. To takie irytujące. zupełnie bezbronna. jak przechodzi na drugą stronę. wyciąga ją delikatnie w stronę rogu łóżka i przytwierdza mi do nadgarstka skórzane kajdanki. – To przekazuje odtwarzaną przez iPoda muzykę do odtwarzacza w pokoju – odpowiada Christian na moje niewyartykułowane na głos pytanie. choć dźwięk jest przytłumiony. a on pociąga mnie za nogi. Do podniecenia dołącza odrobina niepokoju. Gumka maski przytrzymuje słuchawki na miejscu. a ja natychmiast wykonuję polecenie. Intensywnie nasłuchuję. odzwierciedlający moje podniecenie. A niech to. delikatnie wkłada mi słuchawki do uszu i przymocowuje iPoda gdzieś nad moją głową. Och! Jego dotyk wywołuje w mym ciele dreszcz. Słyszę. Powoli nakłada mi maskę i chwilę później jestem ślepa. – Uśmiecha się tajemniczo i pokazuje mi małe. – Słyszę to samo. nie mogę nimi ruszać. próbując to rozpracować. Dlaczego to takie erotyczne? Przechodzi na drugi koniec łóżka i chwyta moje kostki. no i mam jeszcze pilota. Chyba zaraz wybuchnę. – Unieś głowę – mówi.637 Siada na skraju łóżka i pokazuje mi iPoda. Nadal go słyszę. Dziwne. Spełniam jego polecenie. co ty. Christian rozsuwa mi nogi i krępuje kajdankami najpierw prawą. Jęczę. – Unieś głowę. Pochyla się nade mną. tak że ręce mam wyciągnięte i uniesione nad głową. Marszczę brwi. Na koniec przesuwa długimi palcami wzdłuż całej ręki.

. futro wzdłuż włosów łonowych.... ale szczerze mówiąc – nie boli... wokół piersi.. Zaskakuje mnie to.. wzdłuż ud.. do mojego brzucha. jest w mojej głowie.. dołącza więcej głosów. sunie po jednej nodze.. A potem niespodziewanie uderzają w mój brzuch. nogi mam unieruchomione. – Aaa! Chcę się ruszyć. nie wiem – to takie przytłaczające. albo powitać każdy cios.. . Mocniej. a potem od biodra do biodra. Nagle iPod budzi się do życia.. przesuwa leniwie w dół. jak przesuwają się. uciec. która nie przypomina niczego. niebiański chór śpiewa różne partie. co miałam okazję słyszeć. u licha. niespiesznie i celowo. co futro.. pierwotny hymn. i nagle rzemyki znikają. a ja próbuję przewidzieć. zastanawiając się. po drugiej. Nagle futro znika i czuję na skórze rzemyki pejcza. A futro przesuwa się teraz wzdłuż moich rąk i wokół talii. To takie nieoczekiwane.. zatacza kółka wokół pępka.. Coś niemal nieznośnie delikatnego ociera mi się o szyję. że śpiewają po łacinie.......... to chór niebiański – i śpiewając a cappella w mojej głowie jakiś pradawny. Nie mogę ruszyć rękami. o rany. a tak trudno się skoncentrować z muzyką w głowie. tym razem w piersi. Sutki mi twardnieją pod tym delikatnym dotykiem. podążają tym samym szlakiem. do góry na piersi. jest? Nigdy nie słyszałam niczego podobnego. a on znowu mnie uderza. a potem kolejne – o święty Barnabo.. ale nie do końca.... do którego niemal natychmiast dołącza drugi. pieszcząc mnie. gdzie dotknie w następnej kolejności.638 słyszę nic oprócz swego oddechu i dudnienia serca. dyszę...... ale ta muzyka. głosy mieszają się słodko w melodyjnej harmonii... Uderza mnie raz jeszcze.. – Aaa! – wołam. pomiędzy nogami. zabierając mnie. Co to.. dotykając sutków.. to prawie łaskocze... gdzie jego ręka powędruje w następnej kolejności. Gdzieś z wnętrza mojej głowy dochodzi śpiew jednego anielskiego głosu.. To futro! Futrzana rękawiczka? Christian przesuwa dłoń. Wychwytuję jedno słowo – „deus” – i dociera do mnie.

biodra. coraz głośniej i głośniej....... Jęczę. kieruje się w dół. Odrzucam głowę i wydaję okrzyk... Christian uderza mnie w biodro. przesuwają się wzdłuż mojej szyi... co się dzieje? Co on mi teraz zrobi? To podniecenie jest niemal nie do zniesienia. Przesuwam nogę na środek łóżka.. a potem uderzenia przesuwają się po włosach łonowych. opuszczając się do piersi. niemal eksplodując w orgazmie. idąc śladem pejcza i futra. by oprzeć ją o niego. językiem zatacza kółka wokół pępka... mroczne części mojej psychiki. on obsypuje moje ciało uderzeniami. i kąsa.. i szaleńczego pragnienia. przyjemna – nie...... nie od razu. tym razem miejsce futra zajmują jego nos i usta.. zmysłowego miejsca. Jestem na łasce jego dotyku.. Nie! Materac ugina się i Christian klęka między moimi nogami.. całując. Całuje i ssie... Łóżko porusza się i czuję go na sobie. gdy tymczasem drugi pieści palcami. Tak – już rozumiem. jego język wiruje wokół jednego.. Po chwili .. jęczę. a on przerywa. choć tego nie słyszę. I nagle na prawej kostce już nie mam kajdanków. Zgubiona w nim. Jestem zgubiona. Robi to. To słodka udręka – do zniesienia. Ach! Drażniąc po kolei sutki.. zgubiona w astralnych. chyba głośno. jestem wciągana w ciemne. zgubiona w tych wszystkich doznaniach... Potem śpiewy rozpoczynają się od nowa... Dotarłam do bardzo mrocznego. anielskich głosach. aż muzyka dochodzi do punktu kulminacyjnego i milknie. udach i z powrotem w górę ciała. ale gdy z każdym uderzeniem moja skóra śpiewa wraz z muzyką.. które poddają się temu najbardziej erotycznemu z doznań....639 Krzyczę. a wtedy jego język dociera TAM. z wyjątkiem swego szaleńczego oddechu. Po raz kolejny muzyka milknie i nie słyszę niczego.. ssąc.... On także się zatrzymuje..... I jest powtórka. a ja jęczę i się wiję. Jestem na krawędzi. Christian przechodzi do mego brzucha. W złączenie moich ud. Och.. Muzyka zaczyna się od nowa. od których nie jestem w stanie uciec.

. – Cześć – mówi cicho. i znowu z mojego gardła wydobywa się krzyk. kładzie się na mnie i wypełnia sobą. nieznośnie powoli. wreszcie nieruchomiejąc. nieznacznie..... a Christian podąża za mną. o nie. Gdy zaczynam odzyskiwać zdolność myślenia. jaki miałam. zamierza dalej mnie torturować. delikatnie zdejmuje z oczu maskę i wyjmuje słuchawki. – Cześć – odpowiadam nieśmiało.. – Proszę! – jęczę. on wysuwa się ze mnie.. tak że plecami nie dotykam już łóżka. o kurwa. i jednym płynnym ruchem wchodzi we mnie.. Jednym ruchem opuszcza mnie z powrotem na łóżko.. spadam w najbardziej intensywny. Bardzo powoli znowu zaczyna się poruszać. jego tempo przyspiesza. przywracając im życie. ja spadam. to ostrzeżenie? Nie wiem.. następnie opadając na mnie.. w rytm muzyki.. Przesuwa szybko dłońmi po moich obu nogach. Proszę! Krzyczę w myślach. wykonując jeszcze trzy mocne pchnięcia. Co? Klęczy pomiędzy moimi nogami. Drżenie ustaje.. A gdy liczba głosów w chóralnej pieśni rośnie. – Proszę. Muzyka umilkła i chwilę później mam wolną prawą rękę. Chwyta mnie mocniej.. Jego usta wyginają się .640 uwalnia drugą nogę.... Mrugam w łagodnym świetle pokoju i wpatruję się w szare. wchodząc i wychodząc. Jestem wygięta w łuk... opierając się na rękach. dręcząco przejmujący orgazm.... Zaczynam drżeć w oczekiwaniu na zbliżający się orgazm i Christian nieruchomieje... ale nieruchomieję. Jęczę. Następnie chwyta moje biodra i unosi... uciskając i ugniatając. Ja zaś nie jestem tego w stanie dłużej znieść.. płonące oczy. Gdy muzyka osiąga punkt kulminacyjny.. Szybko uwalnia mi drugą rękę.

proszę pana? . – Odwróć się. eee...641 w uśmiechu. – Nazywa się Spem in Alium... – Co powiedziałam przez sen. – To było. ty i ja. aby mnie pocałować. panie Grey? – W rzeczy samej.. – Czyżby kolejny pierwszy raz. Ponownie jęczę.. Pochyla się i całuje mnie w głowę. Christian siada na mnie okrakiem i zaczyna masaż.. gdy jego palce tańczą magicznie po moich ramionach. – Chcę ci jedynie rozmasować ramiona. Jestem taka zmęczona.. – Co to była za muzyka? – mamroczę niewyraźnie. Przekręcam się sztywno na brzuch. co on chce teraz zrobić? Spojrzenie mu łagodnieje. Jęczę głośno – ma takie silne. wprawne palce. niesamowite. – Zawsze chciałem się przy tym pieprzyć. Kuźwa.. – Och. okej. – Hmm. – Dobra robota. ja też po raz pierwszy się przy tym pieprzyłam – mruczę sennie. wiesz? – szepcze. sporo mamy ze sobą pierwszych razów. czterdziestoczęściowy motet Thomasa Tallisa.. panno Steele. Nachyla się. – Cóż. Chris...

– Sporo mówiłaś. to na mnie nie działa.. kiepsko ci wychodzi kłamanie. – To wszystko? – W moim głosie słychać ulgę. – Niczego nie skrywam. Zmarszczki na jego czole pogłębiają się. Och. O klatkach i truskawkach. Co ty przede mną skrywasz.. panno Steele? Mrugam niewinnie. – Sądziłam. – A czego się bałaś? Cholera. i że tęsknisz za mną.. – Cóż. że pragniesz więcej. tak że leży obok mnie. – Anastasio.. – Że uważam cię za brzydkiego i przemądrzałego i że jesteś beznadziejny w łóżku.642 Jego dłonie na chwilę nieruchomieją. że po seksie mnie rozśmieszysz. że to wszystko prawda i teraz to mnie dopiero zaintrygowałaś. . – Nie umiem opowiadać dowcipów. z głową wspartą na łokciu. oczywiście. Christian kończy niebiański masaż i przekręca się. Anastasio. dzięki Bogu. Marszczy brwi.

643 – Panie Grey! Pan czegoś nie umie? – uśmiecham się szeroko. – Ja też jestem w tym kiepska. – Wygląda na tak z siebie dumnego. – I coś ukrywasz. – Nie. że będę musiał wydobyć to z ciebie torturami. że zaczynam chichotać. – To taki śliczny dźwięk – mruczy. . Anastasio. po czym nachyla się i mnie całuje. jestem w tym beznadziejny. Możliwe.

że ma na sobie spodnie od piżamy. wręcz smutny i boleśnie samotny – a może to wina przepełnionej żalem muzyki. a jego włosy błyszczą niczym miedź.. Kończy utwór. jakby był nagi. Czemu? Och. Widzę.644 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Budzę się nagle. a potem znowu opuszcza wzrok na dłonie.. przez ułamek sekundy panuje cisza. Cholera. jakaś natrętna myśl. Na tę myśl się uśmiecham. Przesuwam się ostrożnie w jego stronę. ale wiem. Wkładam szlafrok i idę cicho korytarzem. a potem zaczyna go grać od nowa. w Georgii jest teraz ósma. nie chcąc mu przeszkadzać. ale czuję się wyspana. Christian gra. . że mu przeszkadzam? – Powinnaś spać – beszta mnie łagodnie. Coś mnie obudziło. Wygląda. wkurzył się. muszę wziąć pigułkę. pięknie grając. wcale nie tak łagodnie. przyciągana jak ćma do ognia. Mam ochotę go przytulić. Jest ciemno i sama leżę w łóżku Christiana. różnica czasu. Plama światła. O cholera. To akurat muszę zobaczyć. dochodzących z salonu. Christian siedzi w niej i gra. Gramolę się z łóżka wdzięczna temu czemuś. Słyszę ciche dźwięki fortepianu. co mnie obudziło. Christian unosi głowę. Uwielbiam patrzeć. Waham się. że jest zaabsorbowany czymś innym. dostrzega mnie i marszczy brwi. Chyba we śnie spadłam ze schodów i teraz jestem kompletnie zdezorientowana. Koncentruje się. jak to robi. Zerkam na budzik przy łóżku. Wydaje się zagubiony. pogrążony w melancholii muzyki. obserwując go w ciemności. – Ty też – ripostuję. nasłuchując magicznych dźwięków melodyjnego lamentu. Piąta rano.

– Nie obudziłeś. – Nie chciałem cię budzić. a na jego twarzy błąka się cień uśmiechu. Marcello. co robisz. – Udziela mi pani reprymendy. gdy utwór dobiega końca. Opus dwudzieste ósme. – Chopin. gdyby cię to interesowało – mruczy. Ignoruję jego minę. – Marszczy brwi i przez jego twarz przebiega ślad irytacji bądź gniewu. panno Steele? – Tak. – Nie mogę spać. odważnie siadam obok niego na stołku przed fortepianem i opieram głowę na jego nagim ramieniu. preludium numer cztery. – Drugi? – Bacha.645 Ponownie podnosi wzrok. panie Grey. Patrzę. . – Och. Na mnie? Na pewno nie. – Interesuje mnie wszystko. ten. W tonacji e-moll. Zaczyna grać powoli i w skupieniu. który grałeś pierwszej nocy. Smutne. Zagraj ten drugi utwór. jak jego sprawne palce pieszczą klawisze. Odwraca się i delikatnie muska ustami moje włosy. gdy tu spałam. Czuję ruch dłoni w jego ramionach. – Co to było? – pytam. gdy opieram się o niego z zamkniętymi oczami.

jeszcze smutniejszy niż Chopin. Kiwa głową. że jest pod wrażeniem. zrozumieć jego smutek. – Aby pasować do idealnej rodziny? – Można tak to ująć – mówi wymijająco.646 melancholijne nuty wirują wokół nas powoli i żałośnie. – Tylko ty zaczęłaś je brać w innej strefie czasowej. – Dobry plan. No więc co będziemy robić przez te pół godziny? – Mrugam niewinnie. – Czemu nie śpisz? Nie musisz wypocząć po wczorajszym wysiłku? – Dla mnie jest ósma rano. I muszę wziąć pigułkę. Tak żebyś w końcu mogła je łykać o rozsądnej porze. Głębokie. gdy w odpowiedzi na moje pytanie wzrusza ramionami. Po chwili odpowiada: – Oddałem się grze na fortepianie. a jutro kolejne pół. Być może powinnaś odczekać pół godziny. W jego oczach czai się nieufność. Do pewnego stopnia odzwierciedla moje uczucia. aby sprawić przyjemność mojej nowej matce. Rozdzierająco piękny utwór. . – Co za pamięć – mruczy i widzę. Muzyka zbyt szybko dobiega końca. – Więc miałeś tylko sześć lat. kiedy zacząłeś grać? – nie daję za wygraną. przejmujące pragnienie. Unosi z zaskoczeniem brwi. aby lepiej poznać tego wyjątkowego człowieka. odbijając się echem od ścian. – Dlaczego grasz tylko takie smutne utwory? Prostuję się i patrzę na niego.

mięśnie w podbrzuszu natychmiast się zaciskają. delektując się dotykiem jego ust. – Może na fortepianie – szepcze.. – Zawsze taka złakniona informacji. co mi chodzi po głowie. – Hmm. – Śmieję się i chwytam go za ramiona. Na chwilę przerywa swoją zmysłową napaść. Nieźle. – Wolę to. – Przerywa obsypywanie gdy tymczasem – Z drugiej strony. gdy puls mi zaczyna przyspieszać. Odpowiadam obojętnym spojrzeniem. Fortepian. – Wyjaśnijmy sobie od razu jedną rzecz – szepczę. – Uśmiecha się lubieżnie. O rety. panno Steele. Marszczy brwi. – Muska nosem moje włosy i całuje szyję. – Zawsze wybierzesz seks zamiast rozmowy. – Bierze mnie na kolana. – My – szepczę i zamykam oczy. a moja wewnętrzna bogini zamyka oczy. moglibyśmy porozmawiać – sugeruję . – To prawda. cicho. Zwłaszcza z tobą.647 – Kilka rzeczy przychodzi mi do głowy.. No więc co wymaga wyjaśnienia? – Jego ciepły oddech pieści mi szyję. A co konkretnie? pocałunkami mego ramienia. Moje całe ciało napina się na tę myśl.

Chcesz. – Poza tym już dwa razy byliśmy w pokoju zabaw. – Ale to ty tak bardzo na nią nalegałeś. – Więcej.. – urywa i do jego oczu wraca rezerwa. a w jego oczach widać cień rozbawienia. – To było wcześniej. a ty nie uciekłaś. oczy łagodne. Zresztą Zasady są już ustalone i dalej obowiązują. – Wzrusza ramionami. – Och. – A spodziewasz się. umowa podlega jeszcze dyskusji. Wzdycha. Anastasio – stwierdza sucho. żebym przez cały czas trzymała się Zasad. Gładzi mnie opuszkami palców po policzku. co zawiera pozostała część .648 – Umowa. nie sądzisz? – Głos ma niski i schrypnięty. – Wcześniej? – Przed. Christian unosi głowę i patrzy na mnie. – A więc postawmy sprawę jasno. – Jak to? – Tak to – uśmiecha się.. że tak zrobię? – Ty jesteś zupełnie nieprzewidywalna. Patrzę na niego pytająco. gdzie pieprz rośnie. ale nie tego. – Cóż.

– Jego ton staje się nagle rzeczowy. – Przyniosę ci. – Więc aspekt kary pozostaje. ale tylko wtedy. – Będę musiała jeszcze raz je przeczytać – mówię. – A czy nie będzie ci do tego potrzebne moje pozwolenie? – Owszem. – A jeśli złamię którąś z Zasad? – Wtedy cię ukarzę. żebyś trzymała się Zasad. próbując sobie przypomnieć szczegóły. – Jeśli się nie zgodzisz. – Tak. W jego oczach znowu się czai rezerwa i nieufność. Tam masz postępować zgodnie z duchem tej umowy. kiedy tego zapragnę. Wtedy będę miał pewność. Wydaje się skonsternowany. to się nie zgodzisz. O rany. – A jeśli się nie zgodzę? Przygląda mi się przez chwilę. chcę. gdy wpatruję się w niego. że jesteś bezpieczna i będę mógł cię mieć zawsze. Marszczy brwi. Odrywam się od niego i wstaję. Christian wstaje . gdy złamiesz Zasady. Przez cały czas.649 umowy? – Z wyjątkiem pokoju zabaw. Potrzebuję nieco dystansu. Będę cię musiał jakoś przekonać. Tak szybko zrobiło się poważnie. I owszem.

którą zostawiłam na barze śniadaniowym i szybko je znajduję. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum osiem siedem godzin podczas tych nocy. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). które zostały zaakceptowane przez Pana. Po chwili wraca Christian i siada na jednym ze stołków. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Pigułka! Sięgam po torebkę. Jezu. przydałaby mi się herbata. Swędzi mnie skóra głowy. Przygląda mi się uważnie. w jego obecności bądź w innym czasie. kiedy jego absorbuje coś innego – czy to mądre? Idę do kuchni. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. a potem napełniam wodą czajnik. z którego Uległa będzie korzystać. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. że coś w nim wykreślił. jaki Pan uzna za stosowny. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. – Przesuwa w moją stronę wydrukowany dokument i widzę. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Gdzie się włącza światło? Znajduję włącznik. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Uczyni to z ochotą i bez wahania. – Proszę bardzo. których nie spędza w towarzystwie Pana. Trener będzie zdawał Panu relację . wyjątek stanowią owoce. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. Połykam jedną. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. którą spowija ciemność. Przyszłość naszego tak zwanego związku jest omawiana o piątej czterdzieści pięć rano.650 ze stołka i udaje się do gabinetu.

Oczy mu błyszczą podekscytowaniem. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. O kurwa. – Możliwe. kręcąc głową. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Musi mieć świadomość. palić. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Uległa będzie prowadzić się skromnie. – Czy ty właśnie przewróciłaś oczami. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. – A więc posłuszeństwo nadal obowiązuje? – O tak – uśmiecha się szeroko. w sposób godny szacunku.651 z postępów czynionych przez Uległą. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Anastasio? – pyta bez tchu. Kręcę z rozbawieniem głową i nim zdaję sobie sprawę z tego. – Taka sama jak zawsze – odpowiada. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. nie przebywając w towarzystwie Pana. Przełykam odruchowo ślinę i przez moje ciało przebiega . co robię. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. której charakter zostanie określony przez Pana. jaka jest twoja reakcja. jakich się dopuści. przewracam oczami. zależnie od tego.

– I przygryzasz dolną wargę – mówi bez tchu. ale to ty właśnie podniosłaś poprzeczkę w tej grze. Jego oczy rozszerzają się. Cóż.. – Dalej przesuwa się w moją stronę. panno Steele? Dzieli nas bar śniadaniowy. powoli wstając ze stołka. . – Ja też. każdy kij ma dwa końce.. a potem Christian uśmiecha się szeroko. – Tak. panie Grey? – uśmiecham się. – Jasna cholera. – Chcesz dać mi teraz klapsy. – Naprawdę. – Jestem szybka. – Oczy mu płoną i cały emanuje wyczekiwaniem. – Nie ośmielisz się – przekomarzam się z nim. Ja robię to samo. przesuwając się powoli w lewo. – W końcu ty też przewracasz oczami.652 dreszcz radosnego podniecenia. – Czyżby. I co ja mam zrobić? – Tak? – Oblizuje dolną wargę. – Owszem. I zrobię to. – Zamierzasz mnie powstrzymać? – Najpierw będziesz mnie musiał złapać. – Więc. wiesz? – Udaję nonszalancję.

który zmierza w moją stronę. Znowu jestem dzieckiem. Udaje mi się uciec i znowu dzieli nas stół. na co ja reaguję piskiem. – Owszem. – Anastasio. – Nie masz innego wyjścia.. – Gorzej się to dla ciebie skończy. możesz się przewrócić i zrobić sobie krzywdę. Co będzie stanowić rażące naruszenie zasady numer siedem. – Nieruchomieje na chwilę. odkąd tylko pana poznałam. marszcząc brwi. panie Grey. Anastasio. A w chwili obecnej ani myślę dać ci się złapać. Odwrócić uwagę od czego? . Przyglądam się uważnie Christianowi. jeśli będę cię musiał sam złapać. I nagle rzuca się w moją stronę. teraz sześć. Mocno wali mi serce.. Biegnę w stronę stołu w części jadalnej. jak odwrócić uwagę mężczyzny. – A czy ja to potrafię? – Panno Steele. jakie to fajne. – Przyjdziesz tu szybko? – pyta. – Niebezpieczeństwo grozi mi. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. bez względu na zasady. a w moim ciele buzuje adrenalina. – Z całą pewnością wiesz.653 Nęka mnie we własnej kuchni. co ma pani na myśli? – Uśmiecha się znacząco. Christianie. O kurczę. panie Grey. Odsuwam się kawałek.

Te trzy słowa i sposób. – Jeszcze by można pomyśleć. abym cię złapał. Marszczę brwi. mała. co czuje. – Bo nie chcę. wiele mówią. Mówią o jego strachu i nienawiści do samego siebie. nastawienie takie. Do kary mam Zmienia się w ułamku sekundy. Jest szary na twarzy. że nie chcesz. Wydaje się kompletnie wyciągnęła mu dywan spod nóg. Nie ma mowy. jakbym go uderzyła w twarz. – Macha wymijająco ręką. Jest rozbawiony. ja nie czuję się aż tak.654 – Życia. – Gdy grałeś. Nieruchomieje i krzyżuje ręce na piersiach. – To właśnie czujesz? – pyta szeptem. – Możemy się tak bawić przez cały dzień. a ten. – Och. – Patrzę na niego niespokojnie. zagubiony. Nie. w jaki je wypowiada. wygląda tak. – Nie mogę być zbyt pewna siebie. który stoi przede mną. jak ty do dotykania twego ciała. ale w końcu cię złapię i wtedy dopiero popamiętasz. – Wcale nie. jakbym . Powtarzam te słowa jak mantrę. Mówią mi tak wiele na jego temat i tego. A może? – Nie aż w takim stopniu. ale teraz może mnie lepiej rozumiesz. Kurde. I o to właśnie chodzi. sprawiałeś wrażenie bardzo skupionego. Moja podświadomość wygrzebała z dna szafy adidasy i jest już w blokach startowych. Wszechświata. Znika wesoły Christian. O nie.

655 Biorę głęboki oddech i obchodzę stół. aż w końcu mówi cicho: – Chcę ci sprawiać ból. którego nie byłabyś w stanie znieść.. ponieważ ty tego potrzebujesz. – Po prostu tego potrzebuję.. i po chwili staję przed Christianem. poza tym ufam ci. Jezu. – Nie mogę ci tego wytłumaczyć – szepcze. . Kurwa! – Dlaczego? Przeczesuje palcami włosy i wzrusza ramionami.. – Robię to dla ciebie. – Cóż. że zrobisz mi krzywdę. – Ale wczoraj wieczorem. w pokoju zabaw. patrząc mu w pełne niepokoju oczy. nie – uspokajam go. Ale kiedy chcesz mnie ukarać.. ale nie nienawidzę. – Nie możesz czy nie chcesz? – Nie chcę. – Aż tak tego nie znosisz? – pyta cicho. – Patrzy na mnie z udręką. Mam do tego stosunek ambiwalentny. Kontekst był zupełnie inny. Ja nie. Mija sekunda za sekundą. a więc tak bardzo nienawistna jest mu myśl. a potem zamyka oczy i kręci głową. Ale nie taki. boję się. Nie lubię tego. Christianie. Wczoraj wieczorem nie zadałeś mi bólu. że ktoś miałby go dotknąć? – Nie. Jego oczy zasnuwają grafitowe burzowe chmury. ty.

. – Najbardziej na świecie. nie zniósłbym tego. Oczy ma szerokie i pełne udręki. Mogę go uspokoić. Och.. – Ale mi nie powiesz. a we śnie błagałaś. . Wpatruje się we mnie i nagle porywa w ramiona i całuje. – Mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. abym ja nie zostawiał ciebie – mruczy mi do ust. Powiedziałaś.. tak namiętnie. moje nocne wyznania. O rety. Anastasio. żebym została. – Nie mogę tak ryzykować. – Jeśli to zrobię. że tego nie zrobisz. a ja wyczuwam w tym pocałunku panikę i rozpaczliwą potrzebę. och. Jego strach jest nagi i oczywisty. Gdybym cię stracił. – Pokaż mi – mówię szeptem. ale Christian jest zagubiony. To człowiek w potrzebie. – Nie odchodź.656 – Więc wiesz dlaczego. – Tak. gdzieś we własnym mroku. Zupełnie mnie tym zaskakuje. – Chcesz. uciekniesz z krzykiem z tego pokoju i już nigdy nie wrócisz. – I serce ściska mi się boleśnie. – Nie chcę odejść.. przyłączyć się na chwilę do mroku i dać mu nieco światła.

Mruga powiekami.. że chodzi mi o dotykanie. A ty i ja przekonamy się. nagroda i kara – jego słowa rezonują w mojej głowie. potem jednak na jego twarzy pojawia się zdecydowanie i mruży oczy. Przyjemność i ból. jak bardzo może boleć. może on pozwoli mi się dotknąć. Powiedziałam. raz na zawsze. ale chcę. Christian odsuwa się ode mnie kompletnie skonsternowany. i wtedy będziesz mogła podjąć decyzję. Nagle łapie mnie mocno za ramię. Jeśli to zrobię. żeby nam wyszło. – Słucham? – Ukarz mnie. jakby się zastanawiał nad alternatywą. a stamtąd do pokoju zabaw. – Zatrzymuje się przed drzwiami. – Ja też jestem zdezorientowana. że to zrobię. Wie. – Jesteś gotowa? Kiwam głową. Jeśli tak. – Ana. – Ale kieruje mną ukryty motyw.657 – Ale co? – Pokaż mi. czy jestem w stanie to zrobić. Lekko mi się w niej kręci. odwraca się i prowadzi mnie w stronę schodów. jak daleko możesz się posunąć. to takie dezorientujące.. Jego oczy ponownie się rozszerzają. Przez chwilę wygląda na rozdartego. – Pokażę ci. – Spróbowałabyś? – Tak. wtedy może ty. gdy z mojej twarzy . jak bardzo może boleć. Chcę wiedzieć.

Gdyby otworzył ramiona. – I przewróciłaś oczami. – Przełóż się przez nią – mruczy cicho. Słyszę to w głosie Christiana. czuję w jego dotyku. Okej. wiem to. do licha. Pochylam się nad miękką skórą. Zamierzam uderzyć cię sześć razy. O kuźwa. dobrze wiedząc. a potem prowadzi do obitej czerwoną skórą ławy na końcu pomieszczenia. Uciekałam. niż gdybym nic na sobie nie miała. będzie naprawdę bolało. Otwiera drzwi. ponieważ się zgodziłaś. co wygląda jak pasek. aby nie uciekać przede mną. – Zrobię to. pobiegłabym do niego natychmiast. – Nagle z jego głosu znika ten nerwowy strach. a ty będziesz liczyć razem ze mną.658 odpływa cała krew. że mnie nie widzi. – Jesteśmy tu. Przewracam oczami.. przesuwa po nich ciepłą dłonią. I uciekałaś przede mną. Trochę mnie to dziwi. Dam radę. . Dociera do mnie ironia całej tej sytuacji. Czemu. Znasz moje zdanie w tej kwestii. gdzie wcześniej się skrywał. Unosi skraj mego szlafroka i z jakiegoś powodu czuję się bardziej naga. Wraca tam. nadal trzymając moje ramię. nie chcę. z wieszaka przy drzwiach zdejmuje coś.. Anastasio. żebyś zapamiętała. i choć jest to bardzo podniecające. żeby tego uniknąć. po prostu tego nie zrobi? Z karania mnie zawsze robi takie przedstawienie. Atmosfera w pokoju ulega zmianie. Delikatnie pieści moje pośladki. abyś to więcej robiła – szepcze. Nie zdjął ze mnie szlafroka.

. Mimowolnie wydaję okrzyk bólu i łykam głośno powietrze. desperacko szukając w sobie wewnętrznej siły. gdy jeszcze raz czuję przeszywający ból. – Cztery! – wołam. czując ponowny cios. Jezu.. Tak dobrze uzewnętrznić ból.. takie. gdy tymczasem ja nie oddycham prawie wcale. – Wyrywam mu się. – Sześć – szepczę. dam radę. pełen współczucia. jak Christian rzuca na podłogę pas i bierze mnie w ramiona. naprawdę boli.. – Trzy! – W moich oczach pojawiają się nieproszone łzy. Moje pośladki są całe w ogniu. że go nienawidzę. i teraz łzy ciekną już ciurkiem po mojej twarzy. a ja go wcale nie chcę. przygotowując się na uderzenie. – Jeden! – wołam i brzmi to jak przekleństwo. Boli o wiele bardziej niż podczas klapsów. Przepełnia mnie to gniewem. jakiego się obawiałam. jest trudniej. Słyszę. Pas ponownie smaga mi ciało. nie.. a ból pulsuje wzdłuż linii uderzenia...659 Zamykam oczy. Oddech ma urywany i głośny. Anastasio! – nakazuje.. odpychając go . – Dwa! – krzyczę. – Licz. Uderza mnie ponownie. – Puść mnie. Aż nadchodzi. niż myślałam. – Mój głos to bardziej zduszony szloch i w tym momencie myślę. Christian uderza znowu. Jeszcze jeden. Nie chcę płakać. O kurwa. – Pięć.

– Ana – mówi błagalnie. Wchodzę niezgrabnie do łóżka. Wiedział. Jak mogłam być taka głupia? Oczywiście. Po policzkach płyną gorące łzy i wycieram je gniewnym gestem. Co ja sobie myślałam? Dlaczego pozwoliłam mu to zrobić? Pragnęłam zapuścić się w mrok. – Nie dotykaj mnie! – syczę. Dlatego właśnie chciał. a on patrzy na mnie oszołomiony. Zostaję w szlafroku i otulam się nim. że Christian może pójść za mną. Mam ochotę zwinąć się w kulkę i jakoś dojść do siebie. żebym go miała. Idę sztywno w jego stronę. Do mojego. cicho zamykając za sobą drzwi. Uleczyć swoją zachwianą wiarę. Patrzy na mnie z rezerwą. Niepewnie dotykam pośladków. Wierzchem dłoni gniewnie ocieram łzy.660 od siebie. że to boli. że będę potrzebować własnej przestrzeni. Aaa! Bolą.. Zwijam się w kulkę i zaczynam szlochać w poduszkę. Walczę z nim. aby nie siadać na obolałym tyłku. zbadać to. Grey! – Po tych słowach odwracam się sztywno i wychodzę z pokoju zabaw. I co teraz? Uciec? Zostać? Jestem taka wściekła. świadoma. w takim stanie? – Rękawem szlafroka wycieram nos. Prostuję się i piorunuję go wzrokiem. . czy też pokoju. – Popieprzony z ciebie sukinsyn. który będzie mój. Dokąd pójść? Nie do jego pokoju. był mój. to go podnieca. W pokoju jest jeszcze ciemno. wyraźnie zaszokowany. co się w nim kryje – ale dla mnie to zbyt wiele. Opieram się o nie. uważając. nie jest mój. Nie potrafię tego robić. – Tylko mi tu nie „Anuj”! Musisz się w końcu wziąć za siebie. A przecież on tak właśnie się zachowuje. – To właśnie lubisz? Mnie..

już nigdy. że miałabym go już więcej nie zobaczyć. Kładzie coś na stoliku nocnym. zaszokowana bólem. Teraz to do mnie dociera. Szlocham w poduszkę jeszcze głośniej. i ta rozpacz na jego twarzy. On nie jest normalny. a teraz mam obolały tyłek i przepełnia mnie udręka.. że mnie ostrzegał.. dlaczego. Chcę do mamy. żeby tak mnie bił. Jestem zupełnie sama. Materac ugina się pod jego ciężarem. on tu jest. rezonujące w mojej głowie. Nie chcę. Ana. gdy wychodziłam. skarbie. praktycznie mnie dławi.. Zasługujesz na wszystko. Czy on mi wybaczy. Tak. których ja nie jestem w stanie spełnić. Nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Dlaczego. a ja mam ochotę odsunąć się od niego. proszę – . Odpręż się i baw się dobrze. Och. Czy ja wybaczę jemu? Myśli mam zagmatwane. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. Muszę odejść. Nie będzie chciał ze mną być. ale jestem jak sparaliżowana. Byłam taka okrutna. Ale trzeba mu oddać.. albo kogoś podobnego do mnie? Och. Przypominają mi się jej słowa na pożegnanie: „Podążaj za głosem serca. O nie.. I podążyłam za głosem serca. i proszę. dlaczego musiałam się zakochać w Szarym? Dlaczego? Dlaczego nie mogę kochać José albo Paula Claytona. – Nie walcz ze mną. Nie mogę się ruszyć i leżę sztywno. co najlepsze”.661 W końcu się przebudziłam. jeśli nie mogę mu tego dać. Ma potrzeby. nie raz i nie dwa.. a wewnętrznej bogini nigdzie nie widać.. gdy kładzie się obok mnie. mój Szary. Słyszę. cóż za mroczny poranek. Jesteś taka młoda. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. jak otwierają się drzwi. Moja podświadomość kręci ze smutkiem głową.. Stracę go. muszę odejść. Jak coś takiego w ogóle mogłoby się udać? A myśl. – Ćśśś – mówi cicho. musisz jedynie być otwarta. przenieść na drugi koniec łóżka.

czule. Nadchodzi świt. – Przepraszam. że sprawiłem ci ból. Leżymy tak razem długą chwilę. całuje szyję. W tak krótkim czasie stał mi się taki drogi. czego bym nie wiedział. głos jest boleśnie smutny. do pokoju zaczyna się wlewać łagodne światło poranka. a ja powoli zaczynam się odprężać i przestaję płakać. – Jego oddech muska moją skórę. – Przyniosłem ci paracetamol i krem z arniką – odzywa się w końcu. Wpatruję się w jego piękną twarz. – Przepraszam – szepczę. co powiedziałam. ale ja zachowuję nieufność. tak że teraz leżę twarzą do niego. chowa nos we włosach. Christian całuje mnie delikatnie. Och.662 szepcze. – Nie czuj do mnie nienawiści. Unoszę rękę i przesuwam opuszkami palców po jego policzku i kilkudniowym zaroście. – Nie powiedziałaś niczego. ale Christian również patrzy mi w oczy. Serce ściska mi się na nowo i pojawia się nowa fala łez. Christian zamyka oczy i wypuszcza powietrze. – W jego oczach pojawia się ulga. nie odzywając się ani słowem. Niczego się nie da z niej wyczytać. – Za co? – Za to. jest taki niesamowicie przystojny. Głowę mam wspartą o jego ramię. A my nadal leżymy w ciszy. Delikatnie bierze mnie w ramiona. Otwiera oczy i patrzy na mnie z konsternacją. prawie w ogóle nie mrugając. Odwracam się bardzo powoli w jego ramionach. Tuli mnie do siebie. .

spojrzenie ma puste. A tego właśnie pragniesz. Unosi rękę i kciukiem ociera spływającą łzę. – Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. – Nie sądzę. pozostawiając czarną. każdy mieszek włosa staje na baczność. Muszę to powiedzieć. Zamyka ponownie oczy i widzę na jego twarzy miriady uczuć. jak bym chciał. sam mówiłeś. jak byś chciał – mówię cicho. O nie. zacząłem naprawdę żyć. Nie jestem kimś odpowiednim dla ciebie. mruga i przez jego twarz znowu przebiega strach. że nigdy więcej ci na to nie pozwolę. Przełykam ślinę. – Ja też tego nie chcę – odpowiada cicho. – Jesteś taka. Nie jestem posłuszna i możesz mieć pewność. Powinienem pozwolić ci odejść. a ziemia usuwa się spod mych stóp. Skóra głowy mnie swędzi.663 Wzruszam ramionami. abym potrafiła być taka. Głos ma zduszony. Z oczu znowu zaczynają mi płynąć łzy. – Odkąd cię poznałem. Otwiera szeroko oczy. – I już wiem. . ziejącą przepaść. Kiedy je otwiera. – Nie chcę odejść – szepczę. O nie. Oto ta chwila. – Sama o niego poprosiłam. – Masz rację. Słucham? – Nie rozumiem.

664 – Ja też. – Nigdy tego nie przeskoczymy. – Nie. niekłamany strach. O nie. abym zostawała. Ana. Przypominają mi się te wszystkie biedne uległe.. Do tego się wszystko sprowadza – niedopasowanie. – Głos ma pełen udręki. – Nie możesz mnie kochać. ale tym razem widać w nich tylko czysty. A więc to naprawdę koniec. – Nie – wyrzuca z siebie. Kurwa mać. w takim razie lepiej już pójdę – szepczę i siadam.. krzywiąc się. Zakochałam się w tobie. to niewłaściwe. – Nie w tej chwili. – W jego głosie słychać panikę. Nie potrafię dać ci szczęścia. czego pragnę.. nie odchodź. Nie jestem w stanie na niego patrzeć. Christianie. – Marszczę brwi. Kręci bez słowa głową. Otwiera szeroko oczy.. – Nie ma sensu. Zamykam oczy. – Cóż. – Nagle czuję się . Nie. popatrz na siebie. nie kiedy robię to. – Ale dajesz mi je. prawda? – pytam cicho. – Jest przerażony. – Niewłaściwe? A dlaczego? – Cóż.

że muszę mu go dać. kiedy była jeszcze nadzieja na więcej. a ponieważ nie myłam włosów. piszę kilka słów i kładę ją na wierzchu pudełka. Biorę szybki prysznic.. a Christian za mną. mechaniczne czynności wymagające prostych. Wstaję z łóżka. który trzeba samemu skleić. że jego pełnia do mnie nie dociera. wiedząc. jak gra na fortepianie. Wychodzę spod prysznica. Odstaw butelkę na półkę. proste. Umyj twarz. . i tak dalej.. Potwierdziły się moje najgorsze obawy.. szczęśliwe czasy.665 zmęczona. O dziwo napawa mnie to poczuciem swobody. i chcę już stąd iść. wyjmując z małej walizki dżinsy i T-shirt. ramiona. Wyjmuję go z walizki. cieszę się. myśląc o tym. że nie jest on zdolny do miłości – dawania i otrzymywania miłości. Ból jest tak wielki. złamanym sercem. Szybko wydzieram z notesu kartkę. Tak wiele się wydarzyło od tamtej pory. Ubieram się w łazience. gdyż on odwraca moją uwagę od tego. czując ból. Na dole obrzucam spojrzeniem salon. – Zamierzam się ubrać. Teraz naciśnij butelkę z żelem pod prysznic. Chciałabym odrobiny prywatności – mówię beznamiętnie i wychodzę z sypialni. myjąc się metodycznie. że jeszcze niedawno siedziałam z głową opartą na jego ramieniu i słuchałam. co dzieje się z moim biednym. W moich oczach wzbierają łzy. I wiem już. Jakimś cudem uciekłam od swego ciała i teraz jestem zwykłym obserwatorem rozgrywającej się na moich oczach tragedii. Przykucam. ale szczerze mówiąc. i dostrzegam torebkę z prezentem dla Christiana: modelem szybowca Blanik L-23. szybko się wycieram. Spodnie ocierają mi się o tyłek.. myśląc wyłącznie o kolejnej sekundzie. dosłownie wykończona. aby zamknąć walizkę. O nie. Otworzyły mi się oczy i zrozumiałam poziom jego deprawacji. Czuję otępienie. mechanicznych myśli.

powiedzieć prawdę. Moja podświadomość kiwa głową z aprobatą. że mam spuchnięte od płaczu powieki. – Podnosi wzrok i zauważa mnie. które Taylor dostał za mojego garbusa. są twoje – mówi . Nie. że wpatruje się we mnie znieruchomiały z przerażenia. mógł nam. nie myśl o tym. Nie teraz. Kładę go ostrożnie na barze śniadaniowym.. Ma na sobie czarne dżinsy i T-shirt. starając się ignorować Christiana. – Głos mam czysty i spokojny. Kiedy odwracam się twarzą do niego. Nie mogę uwierzyć. a potem się rozłącza. a ja aż podskakuję. kurwa. Welch. – Znajdźcie ją – warczy. Nawet ona wie. wspaniale. dostrzegam. Jest boso. Christian rozmawia przez telefon. podnoszę walizkę. nie chcę tych rzeczy. Podchodzę do kanapy i podnoszę z niej plecak. pozbawiony uczuć. a potem udaję się do salonu. – Cóż. – Co takiego powiedział? – krzyczy. że okrutnie mi odebrano nadzieję i marzenia. jeszcze nie.. że mój świat rozpada się na maleńkie kawałki. – Potrzebuję tych pieniędzy. a obok niego BlackBerry i kluczyki do samochodu. że teraz należy oszczędzić mi drwin. Zbieram włosy w kok i ignoruję fakt. to prawdziwy burdel. nie. Jaki jest numer do niego? Muszę zadzwonić. Wyjmuję z niego Maca i przechodzę do części kuchennej. zostawiam na jego poduszce samolot i kartkę.666 Przeglądam się w lustrze.. Biorę głęboki oddech. – Ana. Widzę w nim bladość i oczy przepełnione udręką..

prawda? Dla niego to zawsze było pieprzenie. Próbuję chronić siebie – dodaję szeptem. Przyjęłam je tylko z musu. – Nie. a teraz już ich nie chcę. Mruży oczy. Ponieważ ty nie pragniesz mnie tak.667 z niedowierzaniem. Oczywiście. może trochę. wpatrując się w niego. Odpowiadam spokojnym spojrzeniem. ja bym się kochała. – Naprawdę próbujesz mnie zranić? – Nie. – Marszczę brwi. . – Ana. chłodne. obrazy na ścianach – wszystkie abstrakcyjne. – Tak. że nie. nie chcę się kłócić. Pasujące do niego. gdybym trzymała buzię na kłódkę. Potrzebuję jedynie pieniędzy ze sprzedaży samochodu. On nigdy się ze mną nie kochał. bądź rozsądna – beszta mnie. – Christianie. – Głos mam jednostajny. kochalibyśmy się na fortepianie. Christianie. kocham cię. – Nie chcę niczego. zabierz te rzeczy. jak ja ciebie. nie ustępując. Po raz ostatni obrzucam spojrzeniem jego apartament.. ale ja już nie czuję onieśmielenia.. wręcz zimne. – Przyjmiesz czek? – pyta zjadliwie. Jezu. Potrzebuję jedynie tamtych pieniędzy. Nie. Moje spojrzenie biegnie ku fortepianowi. Cóż. No. pieprzylibyśmy się na fortepianie. – Proszę. Ana. co będzie mi o tobie przypominać. – Nie. Odwraca się na pięcie i idzie do gabinetu. – Weź je. nawet teraz.

Możesz go zapytać. Robi krok w moją stronę. nie ma. – Przy każdej okazji zamierzasz mi się sprzeciwiać? – Po co zmieniać przepraszająco ramionami. – Proszę. Sama pojadę do domu. Zamyka z frustracją oczy i przeczesuje palcami włosy. a ja mimowolnie się cofam. dziękuję. – Nie chcę. – Nie mogę zostać. Ten samochód to klasyk. Dzieli nas nieco ponad metr. czego pragnę. a ty nie możesz mi panno Steele – oświadcza Christian kiwa mu głową. Zatrzymuje się i jego udręka jest wręcz namacalna. – W porządku.668 Wraca Christian i wręcza mi kopertę. Taylora już . a kiedy się oglądam. – Patrzy gdzieś za mnie. zdecydowanie Taylor. przyzwyczajenia? – Wzruszam stoi Taylor. Odwracam się z powrotem w stronę Christiana i w jego oczach widzę ledwie hamowaną wściekłość. – Taylor uzyskał dobrą cenę. Zawiezie cię do domu. Ana. że w drzwiach nieskazitelny w swym garniturze. Szare oczy płoną. – Pójdę do samochodu. pozwól Taylorowi odwieźć cię do domu. jak zawsze. Wiem. żebyś odchodziła – mówi cicho. Odwracam się i widzę.

Desperacko próbuję odsunąć od siebie atakujące mnie uczucia. wyglądam obojętnie przez szybę i powoli dociera do mnie ogrom tego. ale to zadanie okazało się ponad moje wątłe siły.669 tego dać. Christianie – mówię cicho. Taylor podaje mi lnianą chusteczkę. Nic nie mówi i nie patrzy w moją stronę. Jedynego mężczyznę. ogarniętego bólem nie do zniesienia. Gdy wjeżdżamy na Fourth Avenue. szukając w torebce ciemnych okularów. nim zmienię zdanie i spróbuję go pocieszyć. Chwytam walizkę oraz plecak i ruszam w stronę holu. nie. zachowując bezpieczną odległość. Unikam kontaktu wzrokowego. – Ana. że uda mi się zaciągnąć mojego Szarego w stronę światła. Cholera. zostawiłam go. czego ty pragniesz. Z kolei ja nie mogę ci dać tego. Przepełniają mnie wstyd i zażenowanie. Wciągam głośno powietrze. Christian udaje się za mną. – Nie zdzierżę teraz jego dotyku. gdy przecina mnie ostry jak nóż ból. Taylor otwiera przede mną drzwi i wsiadam do samochodu. Wciska guzik przywołujący windę i drzwi rozsuwają się. Jedynego mężczyznę. – Żegnaj. żegnaj – mówi miękko i wygląda na człowieka załamanego. Gdy zatrzymujemy się na światłach. Takim samym jak mój. Ależ ze mnie nieudacznik. Stawia kolejny krok w moją stronę. którego kochałam. – Nie mogę. Drzwi zasuwają się i winda porywa mnie w dół do czeluści garażu i mego prywatnego piekła. Wsiadam do kabiny. Odwracam od niego wzrok. Miałam nadzieję. z którym spałam. Po moich policzkach płyną niechciane łzy i ocieram je pospiesznie dłonią. – Proszę. . co właśnie zrobiłam. Biorę ją od niego z wdzięcznością. a ja podnoszę ręce.

.. aby czuć się jak u siebie. dyskretny akt dobroci okazuje się moją zgubą. Fizyczny. rozpaczliwie tuląc do siebie resztki balonu oraz chusteczkę Taylora. wsącza się do mego szpiku... Gdzieś w głębi pojawia się niedobra. jest wszędzie. duchowy. nieproszona myśl pochodząca od mojej wewnętrznej bogini. Siedzę na luksusowej skórzanej kanapie i szlocham. Charlie Tango. Koniec części pierwszej . metafizyczny. a tam przywiązany do łóżka zwisa smętnie bardzo smutny.670 – Dziękuję – mówię cicho i ten mały. sflaczały balon. w butach i ubraniu. Zrywam go gniewnie i przyciskam do siebie. Udaję się prosto do swego pokoju. Mieszkanie jest boleśnie puste i nieznajome. i popadam w żałobne odrętwienie.. Wygląda i czuje się dokładnie tak. Zwijam się w kulkę. Och – co ja zrobiłam? Rzucam się na łóżko. Tego bólu nie da się opisać.. Nie mieszkam tu na tyle długo. jak ja. i wyję. która krzywi się drwiąco: ból fizyczny po uderzeniach pasem to nic w porównaniu z tym cierpieniem.

[4] „Make the beast with two backs” – w slangu brytyjskim określenie stosunku płciowego. Po raz pierwszy w języku angielskim sformułowania tego użył w roku 1603 Szekspir w tragedii Otello. natomiast francuskie tłumaczenie wyrażenia „la bete a deux dos” pochodzi z 1532 roku z utworu Gargantua i Pantagruel François Rabelais’go. „kotku”.671 Przypisy [1] Washington State University – Uniwersytet Stanu Waszyngton (ten i pozostałe przypisy pochodzą od tłumacza). „cukiereczku” [3] Non-Disclosure Agreement – umowa/oświadczenie o zachowaniu poufności. [2] Sugar – ang. [5] Cuisine sauvage – po francusku „dzika kuchnia”. ale także pieszczotliwe określenie w rodzaju „skarbie”. „soaring” – szybownictwo. „snoring” – chrapanie . [6] Gra słów. cukier.

672 .

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->