1

2
Tytuł oryginału: FIFTY SHADES OF GREY Copyright © Fifty Shades Ltd, 2011 Pierwsza wersja niniejszej powieści zatytułowana Master of Universe ukazała się wcześniej w Internecie. Autorka wydała ją w formie odcinków, z innymi bohaterami, pod pseudonimem Snowqueen’s Icedragon. Copyright © 2012 for the Polish edition by Wydawnictwo Sonia Draga Copyright © 2012 for the Polish translation by Wydawnictwo Sonia Draga Projekt graficzny okładki: Jennifer McGuire Ilustracja na okładce: © Papuga2006/Dreamstime.com Zdjęcie autora: © Michael Lionstar Redakcja: Ewa Penksyk-Kluczkowska Korekta: Magdalena Bargłowska, Iwona Wyrwisz, Aneta Iwan ISBN: 978-83-7508-597-6 Sprzedaż wysyłkowa: www.merlin.com.pl www.empik.com www.soniadraga.pl WYDAWNICTWO SONIA DRAGA Sp. z o.o. Pl. Grunwaldzki 8-10, 40-127 Katowice tel. 32 782 64 77, fax 32 253 77 28 e-mail: info@soniadraga.pl www.soniadraga.pl www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga www.facebook.com/50TwarzyGreya www.piecdziesiattwarzygreya.pl Skład i łamanie: Wydawnictwo Sonia Draga Katowice 2012. Wydanie I

3

Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni”: Pięćdziesiąt twarzy Greya Ciemniejsza strona Greya Nowe oblicze Greya

4 Spis treści Dedykacja PODZIĘKOWANIA ROZDZIAŁ PIERWSZY ROZDZIAŁ DRUGI ROZDZIAŁ TRZECI ROZDZIAŁ CZWARTY ROZDZIAŁ PIĄTY ROZDZIAŁ SZÓSTY ROZDZIAŁ SIÓDMY ROZDZIAŁ ÓSMY ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY ROZDZIAŁ DZIESIĄTY ROZDZIAŁ JEDENASTY ROZDZIAŁ DWUNASTY ROZDZIAŁ TRZYNASTY ROZDZIAŁ CZTERNASTY ROZDZIAŁ PIĘTNASTY ROZDZIAŁ SZESNASTY ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY ROZDZIAŁ OSIEMNASTY ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Przypisy

5

Dla Nialla, pana mojego wszechświata

6 PODZIĘKOWANIA Dziękuję następującym osobom za pomoc i wsparcie: Mojemu mężowi, Niallowi, za tolerowanie mojej obsesji, zajmowanie się domem i pierwszą redakcję tekstu. Mojej szefowej, Lisie, za wytrzymanie ze mną przez ostatni rok, kiedy ogarnięta byłam tym całym szaleństwem. CCL – nie zdradzę, kim jesteś, ale dziękuję Ci. Oryginalnym wsparcie. „bunker babes” za przyjaźń i nieustanne

SR – za wszystkie przydatne rady od samego początku. Sue Malone za zrobienie ze mną porządku. Amandzie i całej ekipie TWCS za przyjęcie zakładu.

7

ROZDZIAŁ PIERWSZY Patrzę w lustro i krzywię się. Do diaska z tymi włosami, zupełnie się nie chcą układać. I do diaska z Katherine Kavanagh, która się rozchorowała i każe mi teraz przez to przechodzić. „Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami. Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami”. Recytując to niczym mantrę, jeszcze raz próbuję podporządkować je szczotce. Wzdycham z irytacją i przyglądam się bladej szatynce z niebieskimi oczami, zbyt dużymi w stosunku do całej twarzy. Szatynka odpowiada mi gniewnym spojrzeniem. Poddaję się. Mogę jedynie związać niesforne włosy w koński ogon i mieć nadzieję, że jakoś się będę prezentować. Kate to moja współlokatorka i akurat dzisiaj musiała dopaść ją grypa, jakby nie mogła w jakikolwiek inny dzień. Dlatego też nie jest w stanie przeprowadzić od dawna zaplanowanego wywiadu dla gazety studenckiej z jakimś megapotężnym potentatem przemysłowym, o którym nigdy nie słyszałam. Zgodziłam się więc zrobić to za nią. Muszę zakuwać do egzaminów końcowych, dokończyć pracę pisemną, no a po południu powinnam pojawić się w pracy, ale nie – dzisiaj pokonam dwieście sześćdziesiąt kilometrów do centrum Seattle, aby się spotkać z tym tajemniczym prezesem Grey Enterprises Holdings Inc. Czas owego wybitnego przedsiębiorcy i głównego dobroczyńcy naszej uczelni jest niezwykle cenny – znacznie cenniejszy niż mój – niemniej jednak zgodził się udzielić Kate wywiadu. Nie lada osiągnięcie, tak twierdzi moja współlokatorka. Te jej przeklęte zajęcia dodatkowe. Kate siedzi skulona na kanapie w salonie. – Ana, tak mi przykro. Dziewięć miesięcy zabiegałam o ten wywiad. Sześć kolejnych potrwa ustalanie nowego terminu,

8 a do tego czasu obie zdążymy skończyć studia. Jako redaktor naczelna nie mogę tego skopać. Proszę – chrypi błagalnie. Jak ona to robi? Nawet chora ślicznie wygląda: jasnorude włosy są nienaganne, a zielone oczy błyszczące, choć nieco zaczerwienione i załzawione. Ignoruję przypływ niepożądanego współczucia. – Oczywiście, że pojadę, Kate. A ty wracaj do łóżka. Przynieść ci nyquil albo tylenol? – Nyquil. Tu masz pytania i dyktafon. Wystarczy, że wciśniesz przycisk nagrywania, o tutaj. Rób notatki, ja wszystko spiszę. – Kompletnie nic o nim nie wiem – burczę, bez powodzenia próbując stłumić rosnącą panikę. – Pytania cię poprowadzą. Jedź już. To długa trasa. Nie chcę, żebyś się spóźniła. – No dobra, jadę. Kładź się do łóżka. Ugotowałam zupę, później ją sobie odgrzej. – Patrzę na nią z czułością. Robię to, Kate, tylko dla ciebie. – Dobrze. Powodzenia. I dziękuję ci. Jak zawsze ratujesz mi życie. Biorę torbę na ramię, uśmiecham się cierpko do Kate, po czym schodzę do samochodu. Nie mogę uwierzyć, że dałam się na to namówić. No ale przecież Kate jest w czymś takim mistrzynią. Będzie z niej świetna dziennikarka. Jest elokwentna, zdecydowana, przekonująca, śliczna – no i to moja najlepsza przyjaciółka. Na drogach panuje niewielki ruch. Wyjeżdżam z Vancouver w stanie Waszyngton i kieruję się w stronę Portland i autostrady I-5. Jest jeszcze wcześnie, a w Seattle muszę być dopiero na drugą. Na szczęście Kate pożyczyła mi swojego sportowego mercedesa

9 CLK. Nie jestem pewna, czy Wanda, mój stary garbus, dałaby radę dowieźć mnie na czas. Merca fajnie się prowadzi, a kilometry uciekają jeden za drugim, gdy wciskam pedał gazu. Celem mojej podróży jest centrala globalnego przedsiębiorstwa pana Greya. To olbrzymi, dwudziestopiętrowy biurowiec, cały ze szkła i stali, funkcjonalna fantazja architekta. Nad szklanymi drzwiami metalowe litery tworzą dyskretny napis „Grey House”. Na miejsce docieram kwadrans przed drugą. Uff, nie spóźniłam się. Ogarnięta uczuciem ulgi wchodzę do ogromnego – i, szczerze mówiąc, onieśmielającego – holu ze szkła, stali i białego piaskowca. Siedząca za biurkiem z litego piaskowca bardzo atrakcyjna, zadbana młoda blondynka uśmiecha się do mnie uprzejmie. Ma na sobie najbardziej szykowną grafitową marynarkę i białą koszulę, jakie w życiu widziałam. Wygląda jak spod igły. – Mam umówione spotkanie z panem Greyem. Anastasia Steele w zastępstwie Katherine Kavanagh. – Chwileczkę, panno Steele. Unosi lekko brew, a ja stoję przed nią skrępowana. Zaczynam żałować, że nie pożyczyłam od Kate eleganckiej marynarki, żeby ją włożyć zamiast granatowego palta. W sumie się postarałam i przywdziałam swoją jedyną spódnicę, brązowe kozaki do kolan oraz niebieski sweter. Dla mnie taki strój jest elegancki. Odgarniam za ucho pasmo włosów, które wymknęło się z kucyka, i udaję, że nie czuję onieśmielenia. – Panna Kavanagh jest umówiona. Proszę się tu podpisać, panno Steele. Ostatnia winda po prawej stronie, dwudzieste piętro. – Gdy składam podpis, uśmiecha się do mnie uprzejmie, jak nic rozbawiona.

10 Wręcza mi identyfikator, na którym wielkimi literami napisano GOŚĆ. Uśmiecham się nieco drwiąco. To oczywiste, że jestem gościem, gołym okiem widać. Zupełnie do tego miejsca nie pasuję. Nic nowego, wzdycham w duchu. Dziękuję jej, po czym udaję się w stronę wind, mijając dwóch pracowników ochrony. W dobrze skrojonych czarnych garniturach wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko ode mnie. Winda w ekspresowym tempie zawozi mnie na dwudzieste piętro. Drzwi rozsuwają się i widzę następny duży hol – ponownie szkło, stal i biały piaskowiec. Staję przed kolejnym biurkiem z piaskowca i kolejną młodą blondynką odzianą nienagannie w czerń oraz biel i powstającą na mój widok. – Panno Steele, zechce pani zaczekać tutaj. – Gestem wskazuje kilka krzeseł obitych białą skórą. Za skórzanymi krzesłami widać sporych rozmiarów przeszkloną salę konferencyjną z dużym stołem z ciemnego drewna, wokół którego stoi co najmniej dwadzieścia krzeseł. Za tym wszystkim znajduje się sięgające od podłogi do sufitu okno z widokiem na Seattle, ciągnącym się aż do Zatoki Puget. Ta panorama jest oszałamiająca i przez chwilę stoję jak wrośnięta w ziemię. Rany. Siadam, wyciągam z torby pytania i przeglądam je, w duchu przeklinając Kate za to, że nie dorzuciła choćby krótkiej notki biograficznej. Nic nie wiem na temat mężczyzny, z którym za chwilę mam przeprowadzić wywiad. Czy ma lat dziewięćdziesiąt, czy trzydzieści. Ta niepewność jest irytująca i znowu zaczynam się denerwować. Nigdy nie przepadałam za rozmowami twarzą w twarz, preferując anonimowość dyskusji grupowej, podczas której mogę siedzieć na końcu sali i nie zwracać na siebie uwagi. Jeśli mam być szczera, to preferuję własne towarzystwo i czytanie w kampusowej bibliotece jakiegoś brytyjskiego klasyka. A nie nerwowe wiercenie się na krześle w potężnym szklanym gmachu.

11 Gromię się w duchu. Weź się w garść, Steele. Sądząc po budynku, który jest zbyt zimny i nowoczesny, uznaję, że Grey ma czterdzieści parę lat: wysportowany, opalony i jasnowłosy, żeby pasować do reszty personelu. W dużych drzwiach po prawej stronie pojawia się kolejna elegancka, nienagannie ubrana blondynka. O co chodzi z tymi jasnowłosymi panienkami jak spod igły? Czy ja trafiłam do Stepford? Robię głęboki wdech i wstaję. – Panna Steele? – pyta najnowsza blondynka. – Tak – odpowiadam chrypliwie i odkasłuję. – Tak. – Proszę, teraz zabrzmiało to pewniej. – Pan Grey za chwilę się z panią spotka. Mogę wziąć pani płaszcz? – Oczywiście. – Zdejmuję palto. – Zaproponowano pani coś do picia? – Eee, nie. – O rety, czy Blondynka Numer Jeden będzie mieć kłopoty? Blondynka Numer Dwa marszczy brwi i mierzy spojrzeniem młodą kobietę za biurkiem. – Co podać? Herbatę, kawę, wodę? – pyta, skupiając uwagę ponownie na mnie. – Wodę, dziękuję – mamroczę. – Olivio, przynieś, proszę, pannie Steele szklankę wody. – W jej głosie słychać surową nutę. Olivia natychmiast zrywa się

12 z miejsca i spieszy w stronę drzwi po drugiej stronie holu. – Najmocniej przepraszam, panno Steele, Olivia to nasza nowa stażystka. Proszę zająć miejsce. Pan Grey zjawi się za pięć minut. Olivia wraca ze szklanką wody z lodem. – Proszę bardzo, panno Steele. – Dziękuję. Blondynka Numer Dwa maszeruje do wielkiego biurka, a stukot obcasów o podłogę z piaskowca roznosi się echem po pomieszczeniu. Siada i obie wracają do pracy. Może pan Grey nalega, aby wszystkie jego pracownice były blondynkami. Zastanawiam się właśnie, czy to zgodne z prawem, kiedy drzwi do gabinetu otwierają się i pojawia się w nich wysoki, elegancko ubrany, przystojny Afroamerykanin z krótkimi dredami. Zdecydowanie powinnam była inaczej się ubrać. Odwraca się i mówi: – Golf w tym tygodniu, Grey. Nie słyszę odpowiedzi. Mężczyzna odwraca się, zauważa mnie i uśmiecha się. Olivia zdążyła już wyskoczyć zza biurka i wcisnąć przycisk przywołujący windę. Szybkie zrywanie się z krzesła ma opanowane do perfekcji. Denerwuje się bardziej ode mnie! – Do widzenia za drzwiami kabiny. paniom – mówi mężczyzna, znikając

– Pan Grey czeka na panią, panno Steele. Proszę wejść –

13 mówi Blondynka Numer Dwa. Wstaję i niepewnie próbuję opanować zdenerwowanie. Podnoszę torbę, zostawiam szklankę z wodą i kieruję się w stronę uchylonych drzwi. – Proszę wchodzić bez pukania. – Uśmiecha się uprzejmie. Popycham drzwi i w tym samym momencie potykam się o własne nogi, po czym wpadam do gabinetu głową naprzód. A niech to szlag – ja i moje dwie lewe nogi! Znajduję się na czworakach w progu gabinetu pana Greya, a usłużne ręce pomagają mi wstać. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ale ze mnie niezdara. Sporo wysiłku muszę włożyć w podniesienie wzroku. Ożeż ty – jest taki młody. – Panno Kavanagh. – Gdy odzyskuję pozycję pionową, wyciąga w moją stronę smukłą dłoń. – Jestem Christian Grey. Nic się pani nie stało? Usiądzie pani? Taki młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie. Dopiero po chwili jestem w stanie odpowiedzieć. – Eee, prawdę mówiąc... – bąkam. Jeśli ten facet ma więcej niż trzydzieści lat, to ja jestem tybetańskim mnichem. Oszołomiona wyciągam dłoń i witamy się uściskiem. Gdy nasze palce się stykają, przez moje ciało przebiega dziwny, przyjemny dreszcz. Pospiesznie cofam rękę. Wyładowania elektryczne i tyle. Mrugam szybko, a ruchy moich powiek dorównują szybkością biciu serca. – Panna Kavanagh jest niedysponowana, przysłała więc mnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadza to panu, panie Grey. – A pani to...? – Ton głosu ma ciepły i chyba nawet rozbawiony, choć trudno to ocenić, gdyż wyraz jego twarzy pozostaje niewzruszony. Sprawia wrażenie umiarkowanie

eee. że przez jego twarz przemknął cień uśmiechu. czysta i beznamiętna. namalowane z taką dbałością o szczegóły. Trouton – wyjaśnia Grey.. że wyglądają jak fotografie. – Miejscowy malarz. Naprzeciwko sięgających od podłogi do sufitu okien stoi wielkie nowoczesne biurko z ciemnego drewna. podłoga i ściany. na co patrzę. Zastanawiam się. panno Steele – odpowiada cicho. panną Kavanagh na Uniwersytecie Stanu Waszyngton.. Wszystko inne jest białe: sufit. – Może usiądziemy? – Gestem wskazuje na obitą białą skórą kanapę w kształcie litery L. – Są piękne.. wisi mozaika niewielkich obrazów. w sumie trzydziestu sześciu. Z takiego samego drewna wykonano ławę stojącą obok kanapy. ale nie mam pewności. Przekrzywia głowę i przygląda mi się z uwagą.. ułożonych w kwadrat. Katherine. tej z drzwiami. Na jednej z nich. kiedy dostrzega. a ja z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu oblewam się rumieńcem. wokół którego spokojnie mogłoby zasiąść sześć osób.. – Rozumiem – rzuca zwięźle. Ten gabinet jest stanowczo zbyt duży dla jednej osoby. czy odzwierciedla to osobowość . – W pełni się z panią zgadzam. Zwyczajność zmieniają w nadzwyczajność – rzucam zaintrygowana zarówno nim. Studiuję literaturę angielską razem z Kate. Powieszone razem zapierają dech w piersiach. – Anastasia Steele. zapomniane przedmioty. Nie licząc obrazów. ale przede wszystkim bije z niego uprzejmość. Wydaje mi się.. jak i obrazami. reszta gabinetu jest zimna. eee.14 zainteresowanego. Są śliczne – przedstawiają zwyczajne.

Grey nic nie mówi. Ma się pojawić w kolejnym. Mrugam. który z gracją zajmuje jeden z białych skórzanych foteli naprzeciwko mnie. aby umieścić na ławie dyktafon? Rumienię się. Potrząsam głową. – bąkam. – Nie będzie panu przeszkadzać. Kiedy zbieram się na odwagę i podnoszę wzrok. a on chyba się nade mną lituje. Przekomarza się ze mną? Oby. panno Steele. że mnie obserwuje. Jedna ręka leży swobodnie na kolanach. . – Przepraszam przyzwyczajona. Och! To dla mnie nowość i zaintrygowana jestem faktem. ponieważ to ja mam wręczać absolwentom dyplomy. ostatnim w tym roku akademickim numerze gazety studenckiej. zaniepokojona biegiem swoich myśli. to znaczy panna Kavanagh. dostrzegam. nie bardzo wiedząc. i wyjmuję z torby pytania Kate.15 tego adonisa. który oczywiście najpierw dwa razy ląduje na podłodze. gdy tymczasem mnie ogarnia coraz większe zażenowanie. jeśli nagram pańskie odpowiedzi? – Teraz mnie pani o to pyta? Po tym. ponieważ stwierdza: – Nie będzie mi to przeszkadzać. – Czy Kate. wyjaśniła cel tego wywiadu? – Tak. co powiedzieć. Chyba próbuje powstrzymać uśmiech. Następie kładę na ławie dyktafon. jak zadała sobie pani tyle trudu. – Nie jestem do tego – Ależ proszę się nie spieszyć. cierpliwie – mam nadzieję – czekając. drugą podpiera brodę i przesuwa palcem wskazującym po ustach.

Ciężko nad tym pracuję. próbując się ponownie skoncentrować na wyznaczonym zadaniu. – Żywię przekonanie. – Przełykam nerwowo ślinę. której udało się stworzyć takie imperium. Natrząsa się ze mnie. – Biznes to ludzie. policzki zaczynają mi płonąć i prostuję się. Wiem. odnoszący niesamowite sukcesy. – To nie znajduje się na liście Kate. Przez chwilę w jego oczach widzę zaskoczenie. Wciskając guzik w dyktafonie.16 że ktoś niewiele ode mnie starszy – okej. – Tego właśnie oczekiwałem – mówi. panie Grey. ale sprawia wrażenie nieco rozczarowanego. – Mam kilka pytań. Ale on jest taki arogancki. . – Zatykam niesforny lok za ucho. no ale jednak młody – wręczy mi dyplom ukończenia studiów. Co prawda uśmiecha się. W tym właśnie sedno: wszystko zawsze się sprowadza do dobrych ludzi. a także zgromadzić dobrych ludzi. i okej. zachowując śmiertelną powagę. co ich inspiruje i jak ich motywować. próbuję wyglądać jak profesjonalistka. że aby osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie. każdy najmniejszy szczegół. Podejmuję decyzje. – Jest pan bardzo młody jak na osobę. panno Steele. trzeba stać się w niej mistrzem. Marszczę brwi. jak pracują. co poprawia ich wyniki. Zatrudniam wyjątkowy zespół i sowicie go wynagradzam. Instynkt pozwala mi dostrzec dobry pomysł i zająć się nim. Czemu zawdzięcza pan swój sukces? – Podnoszę na niego wzrok. – Świetnie. aby się wydać wyższą i bardziej onieśmielającą. a mnie świetnie wychodzi ich ocena. poznać ją na wylot. – Przeszywa mnie spojrzeniem szarych oczu. Gdy dociera to do mnie. kierując się logiką i faktami. co nie. – Może ma pan po prostu szczęście. może z sześć lat lub coś koło tego.

– Widać. – Te słowa wydostają się z moich ust bez mojej wiedzy. – Mam cztery tysiące pracowników. – Och. że ma ogromną władzę? – Normalnie obsesja na punkcie sprawowania kontroli. Jego brak pokory wprawia .17 – Nie uznaję czegoś takiego jak szczęście czy traf. władzy. panno Steele. Czemu tak mnie wytrąca z równowagi? Może to kwestia jego atrakcyjności? Przeszywającego spojrzenia? Sposobu. Moje usta same się otwierają. Wygląda na to. w jaki palcem wskazującym przesuwa po dolnej wardze? Naprawdę mógłby przestać tak robić. – Uważa pan. To chyba Harvey Firestone powiedział. tym więcej mam szczęścia. iż urodził się po to. że im ciężej pracuję. czy ma się w zespole odpowiednich ludzi i czy należycie pożytkuje się ich energię. panno Steele – mówi. Naprawdę wszystko jest uzależnione od tego. – Poza tym ogromną władzę człowiek zdobywa wtedy. że ludzki rozwój to najważniejsze powołanie przywództwa. Zapewnia mi to swoiste poczucie odpowiedzialności. po mniej więcej miesiącu dwadzieścia tysięcy ludzi miałoby problem ze spłatą hipoteki. panno Steele. aby sprawować kontrolę – kontynuuje gładko. że lubi pan rządzić. gdy przekona samego siebie. a policzki znowu oblewa rumieniec. Patrzę na niego. jeśli takie określenie bardziej pani odpowiada. a on odpowiada mi spojrzeniem bacznym i beznamiętnym. sprawuję kontrolę we wszystkich dziedzinach życia. Gdybym podjął decyzję. ale jego uśmiech pozbawiony jest wesołości. że już mnie nie interesuje branża telekomunikacyjna i sprzedałbym firmę. Serce zaczyna szybciej mi bić.

– Wykrzywia usta w cierpkim uśmiechu. Dlaczego w jego towarzystwie czuję się taka skrępowana? – Lubię budować różne rzeczy. cholera. że łatwo pana poznać? – I natychmiast żałuję tego pytania. . Nie muszę odpowiadać przed zarządem. – Inwestuje pan w produkcję przemysłową. Czerwienieję. Choć niektórzy powiedzieliby. jakby mówiło to pańskie serce. że ja nie mam serca. Nie ma go na liście Kate. – Czy pańscy przyjaciele powiedzieliby. – A czemu mieliby tak mówić? – Bo dobrze mnie znają. jak wszystko działa: na jakiej zasadzie. Zmieniam taktykę. – Unosi brew. Dostrzegam drgnięcie kącika jego ust. Cóż mogę powiedzieć? – Mam wrażenie. Wpatruje się we mnie bacznie.18 mnie w osłupienie. Poza tym kocham statki. Co jest tego powodem? – pytam. Oczywiście wiedziałabym to. strasznie jest arogancki. – Możliwe. gdybym zebrała choć trochę informacji na jego temat. Ale. – Jestem właścicielem mojej firmy. jak to złożyć i rozłożyć. – Nie musi pan odpowiadać przed zarządem? – pytam zdegustowana. a nie logika i fakty. Lubię wiedzieć.

może objąć w posiadanie . słowa Andrew Carnegiego: „Ten. Zerkam na kolejne pytanie. gdy tymczasem powinnam zakuwać do egzaminów. choć mnie się wydaje. panno Steele. że nie mówi tego szczerze. Czy to właśnie jest pańską pasją? Nakarmienie biednych tego świata? Wzrusza niezobowiązująco ramionami. panno Steele. Może jedynie zasadę przewodnią. skonsternowana tym. kto posiądzie umiejętność władania własnym umysłem. – Ma pan swoją filozofię? A jeśli tak. – Bardzo filantropijne podejście.19 – Mocno bronię swojej prywatności. no i prawdę powiedziawszy. – To całkiem niezły biznes – stwierdza. – Inwestuje pan także w technologie rolnicze. jak uparta potrafi być Kate. a ja podziwiam tego rodzaju upór. – Dlaczego więc na ten się pan zgodził? – Ponieważ jestem dobroczyńcą waszej uczelni. to jaką? – Nie mam filozofii jako takiej. Jaki to ma sens: karmienie biednych tego świata? Nie widzę w tym żadnych korzyści finansowych. panna Kavanagh nie pozwalała się zbyć. Rzadko udzielam wywiadów. Bez końca wierciła dziurę w brzuchu moim ludziom z PR. co usłyszałam. Skąd pańskie zainteresowanie tą akurat branżą? – Nie da się jeść pieniędzy. Wiem. a zbyt wielu ludzi na tej planecie jest niedożywionych. Dlatego właśnie siedzę tutaj i kulę się pod badawczym spojrzeniem Greya.

aby je posiadać. Z determinacją dążę do celu. Uśmiecha się. panno Steele. ale uśmiech nie dociera do oczu. tak to można ująć. to oczywiste. – W jego głosie pobrzmiewa surowość. do czego ma słuszne prawo”.20 wszystko inne. Patrzę na swego rozmówcę. ale owszem. Marszczy czoło. no nie? Zerkam na kolejne pytanie. – Chcę zasługiwać na to. że mówimy o czymś innym. – Ile miał pan lat w momencie adopcji? – To fakt powszechnie znany. mając nadzieję. Chyba zgromadziłam dość materiału dla Kate. Panująca w gabinecie temperatura uległa podwyższeniu. że lepiej bym się przygotowała. którzy mnie otaczają. że będę przeprowadzać ten wywiad. Szybko zmieniam temat. nie potrafię się więc oprzeć wrażeniu. to akurat pytanie osobiste. – Bo nim jestem. Po raz kolejny nie pasuje to do kogoś. a może tylko ja tak to odczuwam. . że go nie uraziłam. – Został pan adoptowany. jak i nad tymi. Chciałabym mieć już ten wywiad za sobą. – Nie jestem w stanie tego określić. Jak dalece ukształtowało to pański charakter? – Och. Cholera. Gdybym wiedziała. – Mówi pan jak konsument pierwszej wody. – A więc chce pan obejmować rzeczy w posiadanie. Przełykam ślinę. – Ależ z niego „kontroler”. Ponownie oblewam się rumieńcem. kto chce nakarmić świat. Lubię kontrolę zarówno nad samym sobą. tyle że nie mam pojęcia o czym. Zaintrygował mnie.

Grey przechyla głowę. Jak mogłam nie zastosować czegoś w rodzaju filtra. – To nie są pani pytania? Krew odpływa mi z twarzy. – Jest pan gejem. – To nie jest pytanie – rzuca krótko. – Pracujecie razem w gazecie studenckiej? – Cholera jasna! Nie mam nic wspólnego z tą gazetą. i kochających rodziców. To. – Przepraszam. eee.. – Eee. O nie. Mam brata i siostrę. jest tu napisane. że ja jedynie czytam pytania? Cholerna Kate i jej ciekawość! – Nie. a policzki znowu czerwienieją. Nie interesuje mnie powiększanie tej rodziny. Nerwowym gestem zatykam pasmo włosów za ucho. a ja kulę się z zażenowaniem. – Bardzo przepraszam. Szybciej bije mi serce. Próbuję raz jeszcze. tylko od razu głośno to przeczytać? Jak mam mu powiedzieć. panie Grey? Wciąga głośno powietrze. Kate. nie . Anastasio. To zajęcie dodatkowe Kate. Cholera. – Po raz pierwszy wypowiedział moje imię. Nie wygląda na zadowolonego. nie.21 – Dla pracy poświęca pan życie rodzinne. to ona je przygotowała. a w jego oczach pojawia się chłodny błysk. – Czy musi pan poświęcać dla pracy życie rodzinne? – Mam rodzinę. panna Kavanagh. – Czuję się jak zbesztane dziecko. nie jestem.... – Unosi brwi.

– Zaoferowała się pani. Rozlega się pukanie do drzwi i do gabinetu wsuwa głowę Blondynka Numer Dwa. – Nie. W zamyśleniu gładzi się po brodzie. Uff. Chwileczkę. Kobieta oblewa się pąsowym rumieńcem. a ja zmuszona jestem powiedzieć prawdę. wpatrując się w niego. – Zostałam oddelegowana. kto ma komu zadawać pytania? Jego spojrzenie przewierca mnie na wylot. – Oczywiście. przepraszam. a następnie skupia uwagę z powrotem na mnie. – Panie Grey. Odwołaj. po czym zamyka za sobą drzwi. Grey odwraca powoli głowę w jej stronę i unosi brwi. to spotkanie. proszę. Mój rozmówca marszczy brwi. przyglądając mi się uważnie. nie tylko ja tak mam. że przeszkadzam. Andrea waha się. – Jeszcze nie skończyliśmy. Sprawia wrażenie zagubionej. Andreo. panie Grey – bąka. że przeprowadzi ten wywiad? – pyta niebezpiecznie cichym głosem. Twarz mi płonie.22 moje. To moja współlokatorka. – To wiele wyjaśnia. Kate jest chora – mówię przepraszająco. . ale za dwie minuty ma pan kolejne spotkanie.

rozpraszające. sterylnym gabinecie.. a palce krzyżuje na wysokości ust. – Choć nie jestem pewna. – Do których powinnam się teraz przygotowywać. panno Steele? Och. Dla wyrównania rachunków. Znowu myślę na głos. Jego usta są bardzo. znaleźć pracę. Przełykam ślinę. Tak naprawdę nie wybiegam zbytnio myślami w przyszłość. a więc wracamy do „panny Steele”. Na razie muszę zdać egzaminy końcowe. a przez jego twarz przemyka coś na kształt uśmiechu. rumieniąc się po raz enty. Będę to miała na uwadze – dukam skonfundowana. panie Grey. a nie siedzieć w tym okazałym. eleganckim. Unoszę z zaskoczeniem brwi. – Ja naprawdę nie chcę w niczym panu przeszkadzać. . – Mamy tutaj doskonały program dla stażystów – mówi cicho. – Chciałbym dowiedzieć się czegoś na pani temat. – O nie. Po co mu to? Opiera łokcie na poręczach fotela. Proponuje mi pracę? – Och. – Dlaczego tak pani uważa? – Zaintrygowany przechyla głowę na bok. Kurde i jeszcze raz kurde.23 – Na czym skończyliśmy. – Niewiele tego jest – mówię.. Jechać do Seattle z Kate. kuląc się pod twoim badawczym spojrzeniem. – Co ma pani w planach po ukończeniu studiów? Wzruszam ramionami. – Jeszcze nie poczyniłam planów. czybym tutaj pasowała. – W jego szarych oczach błyszczy ciekawość. zakłopotana jego zainteresowaniem.

Do zobaczenia? Ponownie ujmuję jego dłoń. – Jestem niezgrabna. proszę pana – odpowiadam. Marszczę brwi. mało elegancka i nie mam włosów w kolorze blond. zdumiona tym. – Jestem pewna. Pochylam głowę i niewidzącym wzrokiem wpatruję się w zaplecione palce. autorytarny. panie Grey. – I brzmi to jak wyzwanie albo groźba. – Panie Grey. on także podnosi się z fotela i wyciąga rękę. Czemu miałoby go to obchodzić? – Otrzymała pani wszystko. że ma pan zbyt wiele zajęć. – Do zobaczenia. – Dziękuję za rozmowę. panno Steele. a mnie czeka długa droga. – Kiwam głową. – Dla mnie nie. Gdy wstaję. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Jak zawsze uprzejmy. że nadal przeskakują między nami te dziwne iskry. proszę zachować ostrożność. . On mruży oczy z namysłem. Już się nie uśmiecha i nagle czuję skurcz jakichś dziwnych mięśni w brzuchu. natychmiast. Zdążyło się rozpadać. – Cóż. – Ton ma surowy. co trzeba? – dodaje. Wyciągam rękę po dyktafon. Co się dzieje? Muszę stąd wyjść. a nawet niepokój. To pewnie nerwy. – Wraca pani do Vancouver? – W jego głosie słychać zaskoczenie. – Może oprowadzić panią? – pyta. wrzucając dyktafon do torby.24 – To chyba oczywiste. panie Grey. – Tak. nie mam pewności. Zerka w stronę okna.

– Jest pan bardzo uprzejmy. Ku memu zaskoczeniu sam też wychodzi. – Uśmiecha się lekko. on obojętnie opanowany. panno Steele. – Christianie – odpowiadam. Fajnie. Kiedy odwracam się. Jeśli zauważa moją reakcję. – Chcę dopilnować. ale to bardzo przystojny. Naprawdę jest bardzo. I litościwie zasuwają się drzwi. Drzwi rozsuwają się i wchodzę natychmiast do kabiny. nic nie daje po sobie poznać. panie Grey – warczę. widzę. Długim palcem wskazującym wciska guzik przywołujący windę i stoimy. czekając – ja skrępowana. a jego uśmiech staje się szerszy. że uważasz mnie za zabawną. Przytrzymuje je dla mnie. aby nic się pani nie stało. równie zdziwione. – Olivia zrywa się z krzesła i przynosi moje palto. Przewierca mnie swymi szarymi oczami. wściekam się w duchu. Wciągam gwałtownie powietrze. że Grey opiera się jedną ręką o ścianę przy windzie.25 Sprężystym krokiem podchodzi do drzwi i otwiera je na oścież. a ja wsuwam z zażenowaniem ręce w rękawy. Andrea i Olivia unoszą głowy znad biurek. Oblewam się rumieńcem. wychodząc do holu. To oczywiste. Naprawdę muszę wydostać się z tego miejsca. które przechwytuje Grey. że czyni aluzję do mojego mało eleganckiego wkroczenia do gabinetu. Mocno mnie to rozprasza. – Miała pani jakiś płaszcz? – Tak. Na chwilę kładzie dłonie na moich ramionach. . desperacko pragnąc stąd uciec. – Anastasio – mówi tytułem pożegnania.

Żaden mężczyzna nigdy nie podziałał na mnie tak jak Christian Grey i nie jestem w stanie pojąć dlaczego. Głośno oddycham z ulgą. Potrząsam głową. Zamykam oczy i oddycham głęboko. rzeczywiście jest bardzo przystojny. że nie zaznajomiła mnie z jego biografią. a ja znowu jestem w stanie normalnie oddychać. Po plecach przebiega mi dreszcz. ale czemu miałoby być inaczej? Po raz kolejny czuję irytację na Kate. pewny siebie.26 ROZDZIAŁ DRUGI Serce wali mi jak młot. Nie cierpi głupoty. u licha. no ale w końcu ma do tego prawo – tak wiele udało mu się osiągnąć w tak młodym wieku. To przez jego wygląd? Uprzejmość? Zamożność? Władzę? Nie rozumiem swojej irracjonalnej reakcji. Co to. Unoszę twarz ku niebu. próbuję się uspokoić i zebrać myśli. Potykam się. Cholera – co to było? Serce powoli odzyskuje zwykły rytm. W każdym razie na pierwszy rzut oka. co pozostało z mojego opanowania. W ekspresowym tempie docieram do dużych szklanych drzwi i wypadam na rześkie i wilgotne powietrze Seattle. ale na szczęście udaje mi się zachować równowagę. Ruszam w stronę samochodu. władczy – ale z drugiej strony arogancki. próbując odzyskać to. wystawiając ją na chłodne krople odświeżającego deszczu. to zimny autokrata. Gdy zostawiam za sobą miasto i odtwarzam w głowie niedawną rozmowę. Winda zatrzymuje się na parterze i opuszczam ją od razu po rozsunięciu się drzwi. . I choć maniery ma nienaganne. miało być? Opierając się o jedną ze stalowych kolumn. ogarnia mnie zażenowanie. Okej. Zbyt emocjonalnie reaguję na coś wyimaginowanego. Może i zachowuje się arogancko.

że Kate zażąda drobiazgowej relacji. jak tylko mam ochotę. I te pytania Kate! Adopcja i homoseksualizm! Wzdrygam się. co się nagrało. Kręcę głową. mimo że nadal ma na sobie piżamę z różowej flaneli w króliczki. I wiem. rozstąp się natychmiast pode mną! Za każdym razem. Mieszkamy na małym osiedlu bliźniaków w Vancouver. Część jego odpowiedzi była mocno enigmatyczna – jakby miał jakieś skryte zamiary. ale nie powinnam tak tego rozpamiętywać. Ziemio. jakby miał dwa razy więcej lat. Cóż. Najwyraźniej uczy się do egzaminów. że ktoś jest tak bardzo nakierowany na odniesienie sukcesu. – Zaczynałam się . dociera do mnie. Cholerna Katherine Kavanagh! Zerkam na prędkościomierz. a jej się nie da tak łatwo zbyć. rozpieram się wygodnie i słucham dudniącej muzyki indie rock. co sprawia. choroby i generalnie nastrój depresyjny. Zapomnij o tym. Włączam odtwarzacz MP3. że powodem tego jest wspomnienie przenikliwych szarych oczu i surowego głosu. – Kate siedzi w salonie. niż ma. gdy przypomni mi się to pytanie. wiem. tę. Gdy podjeżdżam pod dom. że generalnie było to bardzo interesujące doświadczenie. Na tę myśl od razu poprawia mi się nastrój. dostanie dyktafon. Uznaję. że go o to zapytałam. Grey sprawia wrażenie. Nigdy więcej się z nim nie spotkam. wciskając jednocześnie pedał gazu. – Ana! Wróciłaś. Mieszkam tu już od czterech lat. Nie mogę uwierzyć. robię głośniej. będę się skręcać z zażenowania. zalecającego mi ostrożność. Przy odrobinie szczęścia nie będę musiała opowiadać zbyt wiele ponad to. a ja płacę jej grosze za wynajem. Szczęściara ze mnie – rodzice Kate kupili dla niej to mieszkanie. Jadę wolniej niż zazwyczaj. Autentycznie zastanawia mnie. Ana.27 Podczas jazdy moje myśli ciągle uciekają ku niemu. którą rezerwuje na czas po rozstaniach z chłopakami. Gdy wjeżdżam na autostradę. niedaleko miasteczka uniwersyteckiego. Podbiega do mnie i mocno ściska. otoczona podręcznikami. że mogę jechać tak szybko.

Kate przykłada dłoń do ust. tak bardzo ci dziękuję. przepraszam. – Ana. – Nie zgrywaj mi tu niewiniątka. rzekłabym. wiem. – Lepiej wyglądasz. wywiad się przedłużył. Gromię ją wzrokiem. Jak poszło? Jaki był Grey? – O nie. Ana. Myślałam. Co mam powiedzieć? – Cieszę się. . zabiorę się za spisywanie wywiadu. formalny. chcąc zmienić temat. Nie mówi jak facet przed trzydziestką. że czas mam całkiem dobry. – Wzruszam ramionami. Wielkie Przesłuchanie Katherine Kavanagh. – Jezu. nieco wyniosły. – Dąży do wyznaczonego celu. – Generalnie był uprzejmy. ale strasznie panikowałam. Ana. no i jest młody. nie pomyślałam. Kate patrzy na mnie z miną niewiniątka. – Och. Daj mi dyktafon. Jestem twoją dłużniczką. że ostro. Był dość onieśmielający. – Macham dyktafonem. A tak na marginesie to ile on ma lat? – Dwadzieścia siedem. więc uważam. Wzruszam ramionami. przepraszam. że szybciej wrócisz. Naprawdę młody. Zjadłaś zupę? – pytam. Czemu nie dołączyłaś biografii? Czułam się przez to jak idiotka. że jest już po wszystkim i że nie muszę ponownie się z nim spotykać.28 martwić. zaczyna się. jakby przedwcześnie się postarzał. Powinnam ci to była streścić.

gdyż dzięki temu mogę się skupić na czymś. Pani Clayton wita mnie z otwartymi ramionami. Zdążę na część popołudniowej zmiany u Claytona. – Dam sobie radę. Zerkam na zegarek. Czuję się znacznie lepiej. – Uśmiecha się do mnie z wdzięcznością. – Ana. Cieszę się. będziesz wykończona. Jestem raczej typem dziewczyny. i jak zawsze była pyszna. Zostawiam to tacie. niż zakładałam. Pracuję u Claytona od początku studiów. że cię widzę. – Naprawdę się cieszę. co nie jest Christianem Greyem. No to na razie. – Ana! Sądziłam. która lubi zasiąść z książką w wygodnym fotelu przed kominkiem. Kate ze słuchawkami na uszach . choć – o ironio – beznadziejny ze mnie majsterkowicz. Kiedy wracam do domu. że zdążyłam na swoją zmianę. abym zabrała się za wykładanie towaru na półki i nie mija dużo czasu. – Wyrobiłam się szybciej. Kilka godzin mogę popracować. – Muszę lecieć.29 – Tak. a zadanie to pochłania mnie całkowicie. że dzisiaj nie dasz rady. To największy sklep żelazny w Portland i okolicy i przez cztery lata pracy nabyłam nieco wiedzy na temat większości sprzedawanych przez nas produktów. Wysyła mnie do magazynu. W sklepie panuje spory ruch – to początek sezonu letniego i ludzie remontują domy.

Uświadamiam sobie. Dobra robota. – Daj spokój.30 stuka w klawiaturę laptopa. którą dziś zaniedbałam. ponieważ byłam z. – Sporo tu niezłego materiału. nim. że nie przyjęłaś jego propozycji oprowadzenia cię po budynku. nie. i nauce. – Eee. myśląc o eseju. Chyba mi się udaje. uciekam się . Ja jestem totalnie wypompowana – wykończona długą jazdą. o co ci chodziło z jego formalnością. – Wiem już. Padam na kanapę. – Patrzy na mnie zagadkowo. – Unosi idealną brew.. że chciał spędzić z tobą więcej czasu. ale w ferworze pracy koncentruje się i szybko pisze. Nie mogę uwierzyć. Jasny gwint! Aby zmienić temat. Ale ona jest pochłonięta swoją pracą. nawet ty nie możesz być odporna na jego wygląd. i mam nadzieję. Jest sporo materiału na dobry artykuł. że przygryzam wargę. wyczerpującym wywiadem i pracą u Claytona. – Bardzo się staram. Chyba nie to było powodem. – Owszem. Rumienię się i z niewiadomych powodów moje serce przyspiesza.. – Nie szkodzi. Ana. że Kate tego nie widzi. Przystojny z niego sukinsyn. To oczywiste. Notowałaś coś? – pyta. no nie? Pąsowieję. Ana. Nos nadal ma czerwony. Szkoda. który muszę dokończyć. aby zabrzmiało to obojętnie. prawda? Chciał mi jedynie zaprezentować swoje włości. że nie mamy żadnych oryginalnych zdjęć.

żeby nie widziała mojej twarzy. że już nigdy nie będę musiała go oglądać. w sumie nawet przerażający. ale bardzo charyzmatyczny. uwielbia kontrolować. czy nie jest gejem? Nawiasem mówiąc. jest arogancki. Fascynacja jest całkowicie zrozumiała – dodaję zgodnie z prawdą. że to ją w końcu zamknie. – Ty zafascynowana mężczyzną? Pierwszy taki przypadek – prycha. że wrobiłam cię w to na ostatnią chwilę. Ja czułam potworne zażenowanie. a on się wkurzył. – No więc co o nim myślisz tak naprawdę? – Dociekliwa jak diabli. – Na zdjęciach w rubrykach towarzyskich zawsze pojawia się sam. – Z determinacją dąży do celu.31 do pochlebstwa. Wrażenie? Ja? Co ta Kate plecie? . co zawsze jest dobrym wybiegiem. – Wątpię. – Dlaczego chciałaś wiedzieć. – Och. Ana. świetnie sobie poradziłaś. Nie może tak po prostu odpuścić? Wymyśl coś. szybko. Steele. Cała ta sprawa była żenująca. – To było żenujące. na pewno nie było aż tak źle. – Patrzy na mnie badawczo. Z nagrania wnioskuję. – Ty pewnie więcej byś z niego wyciągnęła. W zasadzie zaproponował ci pracę. Pospiesznie wycofuję się w stronę kuchni. to było najbardziej krępujące pytanie. mając nadzieję. że zrobiłaś na nim spore wrażenie. Zważywszy. Zabieram się za robienie kanapek. – Krzywię się na to wspomnienie. Cieszę się.

że nie wzięła kredytu pod zastaw domu. Moja mama co rusz zabiera się za coś nowego. Za tydzień będzie to nowy kolejny projekt. zamykam oczy i natychmiast zapadam w sen. Jejku. I że Bob – względnie nowy. co ją zajmie. Reszta tygodnia upływa mi na nauce i pracy u Claytona. – A co u ciebie. co u niej. W środę czuje się na tyle dobrze. aby sfinansować najświeższy pomysł. w niewłaściwym czasie. Tej nocy śnię o mrocznych miejscach. ale znacznie od niej starszy mąż – ma na nią oko. Kate także jest mocno zajęta: przygotowuje ostatni numer gazety studenckiej. czyli produkcji świeczek. Wydaje się zdecydowanie solidniejszy od Męża Numer Trzy.32 – Zrobić ci kanapkę? – Poproszę. Generalnie nudzi jej się i potrzebuje czegoś. Gdy kończę. Udaję się do swojego pokoju wykończona. że udało mi się zrobić tak dużo. a potem zaczyna opowiadać o swoim najnowszym przedsięwzięciu. Mam nadzieję. a Kate dawno poszła spać. Dzwonię do Georgii do mamy. Ku mojej uldze tego wieczoru nie rozmawiamy już o Christianie Greyu. Po kolacji siadam przy stole obok Kate i podczas gdy ona pracuje nad artykułem. aby sprawdzić. jest już północ. otulam kołdrą od mamy. Ano? . ale też po to. Tak właśnie robi. a jednocześnie zakuwa do egzaminów. aby życzyła mi powodzenia na egzaminach. ona to dopiero znalazła się w niewłaściwym miejscu. Kładę się na białym łóżku z kutego żelaza. że nie muszę już oglądać flanelowej piżamy w króliczki. ja piszę pracę na temat Tessy d’Urberville. białych zimnych podłogach i szarych oczach. w niewłaściwym kraju. ale zadowolona. ale nie potrafi się na niczym dłużej skoncentrować.

mojego ojczyma. – Zupełnie niepotrzebnie. W zasadzie to nie tyle rozmowa. To pierwsza osoba. jak spożytkować piątkowy wieczór – mamy ochotę oderwać się na parę godzin od nauki. – Wchodź. człowieka. Łączy nas nie tylko identyczne poczucie humoru. Kate i ja zastanawiamy się właśnie. Później tego wieczoru dzwonię do Raya. Ray to zdolny stolarz i dzięki niemu potrafię odróżnić piłę ręczną od packi. którą poznałam po przyjeździe na studia. mój przyjaciel. – Nie. – José! Fajnie. Wydawał się wtedy równie zagubiony i osamotniony jak ja. Rozpoznaliśmy w sobie bratnie dusze i od tamtego dnia się przyjaźnimy. Na progu z butelką szampana stoi José. Ale nadal żyje. – Ana? Poznałaś kogoś? – O kurczę. – Skarbie. że wpadłeś! – Witam go uściskiem. A co u Boba? – Jak zawsze najlepsza strategia to zmiana tematu rozmowy. Męża Numer Dwa. pracy i gazet studenckich – kiedy rozlega się dzwonek. mamo. że Ray i José Senior służyli w wojsku w tej samej . co seria pomruków w odpowiedzi na moje łagodne wypytywania. chodzi na kręgle oraz na ryby i robi meble.33 Przez chwilę waham się i mama od razu to wyłapuje. którego uważam za ojca i którego nazwisko noszę. nadal ogląda w telewizji piłkę nożną. Martwię się o ciebie. – Wszystko dobrze. Rozmowa nie jest długa. jak ona to robi? Jej ekscytacja jest wręcz namacalna. Wygląda na to. naprawdę musisz częściej wychodzić. Okazało się. Ray nie należy do ludzi rozmownych. dowiesz się o tym jako pierwsza. że u niego wszystko po staremu.

żeby łączyło nas coś więcej. Jest uroczy i zabawny. – W przyszłym miesiącu w galerii Portland Place odbędzie się wystawa moich zdjęć. – To znaczy. że nie chciałabym się przekonać. żebyś przyszła na otwarcie. choć nie powiem. Ma fantastyczne oko do dobrych ujęć.. a w jego ciemnych oczach pojawia się błysk. w brzuchu fruwa stado motyli i nie . serce podchodzi do gardła. Świetnie sobie radzi na studiach. a on z udawaną irytacją marszczy brwi. kto by mi się spodobał. José! Powinnam umieścić tę wiadomość w gazecie. zerkając nerwowo na Kate. moje gratulacje! – Uradowana ponownie go ściskam. Kate także uśmiecha się do niego promiennie. on jednak na pewno chciałby. Chcę. Katherine często się ze mną droczy. którego nigdy nie miałam.. – Uśmiecha się szeroko.. – Fantastycznie.34 jednostce. żebyście obie przyszły – dodaje. Oblewam się rumieńcem.. – Uczcijmy to. cóż. – Nic mi nie mów. ale jego prawdziwa pasja to fotografia. – Dobra robota. Nie ma jak ostatnie poprawki w piątkowy wieczór. José studiuje inżynierię i będzie pierwszą osobą w rodzinie z wyższym wykształceniem. jak to jest. jednak nie wyrzucono cię ze studiów – przekomarzam się. Traktuję go raczej jak brata. W efekcie nasi ojcowie także się zaprzyjaźnili. kiedy trzęsą się nogi. José i ja jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. – Przynoszę wieści. kto. – José patrzy na mnie bacznie. że po prostu nie spotkałam nikogo. ale to nie mężczyzna dla mnie. ale prawda jest taka. że brak mi genu „potrzebny mi chłopak”.

siedząc za kasą i dyskretnie podjadając bajgla. upewniając się. co za tym idzie. Ale w porze lunchu klienci tymczasowo się wykruszają i pan Clayton prosi. i napotykam zuchwałe spojrzenie szarych oczu Christiana Greya. że w końcu to do niego dotarło: jesteśmy tylko przyjaciółmi. moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie. przeskakując wzrokiem od książki z zamówieniami do monitora i z powrotem. a José unosi głowę i uśmiecha się. Aż do niedawna – szepcze cicho moja podświadomość. Chyba mam atak serca. NIE! Natychmiast przeganiam tę myśl. Czasami się zastanawiam. Sprawdzam numery katalogowe produktów.. którzy pragną odpicować swoje domy. abym tak się poczuła. Mamy wtedy nalot majsterkowiczów. których potrzebujemy. no nie? Patrzę. ma na sobie dżinsy i T-shirt podkreślający twarde mięśnie. który stoi po drugiej stronie lady i wpatruje się we mnie. Ale w świecie rzeczywistym nikt nigdy nie sprawił. John oraz Patrick – dwóch innych pracowników na pół etatu – i ja uwijamy się jak w ukropie. ale tylko dlatego. „Jest pan gejem. Sobota w sklepie to koszmar. nie po tym żenującym wywiadzie. śniadą cerę. ale myślę. czy wszystko się zgadza. aby oczyścić mój organizm z tego okropnego przeżycia. i tych. ciemne włosy i oczy. które zamówiliśmy. Korek wyskakuje z butelki.35 można w nocy spać. niezłe z niego ciacho. czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Jest wysoki. jak José otwiera szampana.. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i. Nie będę o tym myśleć. . Wzdrygam się na samo wspomnienie. panie Grey?”. abym rzuciła okiem na zamówienia. Wiem. Nagle z jakiegoś powodu podnoszę wzrok. Robię to. Państwo Claytonowie. że ten człowiek pojawia się teraz w moich snach. Tak.

Mam na imię Ana – bąkam. Dam sobie radę. To ci dopiero. Biorę głęboki oddech i robię minę w stylu „pracuję w tym sklepie od lat”. aby zebrać myśli. Wygląda lepiej. – Patrzy na mnie spokojnie.. – Czym mogę służyć. Jego spojrzenie jest nieustępliwe i zdecydowane. – Byłem akurat w okolicy – mówi tytułem wyjaśnienia. a oczy błyszczą wesoło. zapierającego dech w piersiach piękna. Cóż za miła niespodzianka.36 – Panno Steele. – Muszę zrobić małe zakupy. Na początek spinki do kabli. To takie denerwujące. No i jest tutaj. Określić go mianem „przystojny” to zdecydowanie za mało – stanowi uosobienie męskiego. W końcu moje funkcje poznawcze odzyskują łączność z resztą ciała. jakby był wtajemniczony w jakiś wielki sekret. jakby bawił go jakiś dobry żart. – Panie Grey. Miło znowu panią widzieć. u licha. niż go zapamiętałam. albo coś w tym rodzaju. – Jego głos jest ciepły i aksamitny niczym rozpuszczona gorzka czekolada albo karmel. Widok tego mężczyzny zupełnie wytrącił mnie z równowagi. panno Steele. – Ana. Moje serce łomocze jak szalone i z jakiegoś powodu oblewa mnie krwisty rumieniec. – Potrzebuję paru rzeczy.. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. dżinsach i traperkach? Chyba mam otwartą buzię i nie jestem w stanie zlokalizować mózgu ani głosu. on tutaj robi. A co. W sklepie żelaznym pana Claytona. na dodatek w kremowym swetrze z grubej dzianiny. ale w jego szarych oczach tańczy . Rany Julek. panie Grey? Uśmiecha się i znowu ma taką minę. Potrząsam głową. – Tyle jedynie udaje mi się wyszeptać.

przystojniak z niego. Rumienię się. regał ósmy. ale tak naprawdę muszę mocno się koncentrować. jakbym przytrzasnęła palec drzwiami. próbuję zachowywać się nonszalancko. Weź się w garść. Dlaczego zjawił się w Portland? Dlaczego zjawił się tutaj. – Przyjechał pan do Portland służbowo? – pytam zbyt wysokim głosem. Proszę prowadzić. – Pani przodem – czyni gest dłonią z wypielęgnowanymi paznokciami. próbując uciec ustami – podchodzę do jednego z regałów w dziale elektrycznym. – Znajdują się w dziale elektrycznym. Choć serce niemal mnie dusi – ponieważ podeszło mi do gardła. panno Steele – mówi. Kurde. – Tak. Spinki do kabli? – Mamy opaski w różnych rozmiarach. Zerkam na Greya i niemal od razu tego żałuję. Grey lekko marszczy czoło. aby się nie potknąć o własne nogi. rzadko używana część mego mózgu – prawdopodobnie umiejscowiona w rdzeniu przedłużonym. tam gdzie się panoszy podświadomość – szepcze: żeby się z tobą spotkać. W życiu! Natychmiast ją odrzucam. że rankiem zdecydowałam się włożyć swoje najlepsze dżinsy.37 rozbawienie. wytworny mężczyzna miałby chcieć się ze mną spotkać? Ten pomysł jest niedorzeczny. Czemu ten piękny. – Mój głos jest odrobinę zbyt radosny. Pokazać panu? – Głos mam cichy i drżący. Steele. możny. które nagle nabrały konsystencji galaretki. Jak dobrze. Kiedy wychodzę zza lady. Jasny gwint! . u Claytona? A jakaś maleńka.

Do tego to chyba zatrudnia cały sztab ludzi. Widzisz? Wcale nie przyjechał tu dla ciebie – drwi zadowolona z siebie moja podświadomość. Czerwienię się.38 Wyluzuj. Obrzuca spojrzeniem dostępne w sklepie spinki do kabli. Taśmy malarskiej? – Remontuje pan mieszkanie? – Te słowa wydostają się z moich ust w sposób absolutnie niekontrolowany. u licha. Ana! – Odwiedzałem wydział rolniczy WSU[1] w Vancouver. a potem uśmiecha się . a jego usta rozciągają się w półuśmiechu. zmieszana wcześniejszymi pomysłami. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Taśmy malarskiej. – To wszystko stanowi część pańskiego planu nakarmienia świata? – pytam żartobliwie. – Coś w tym rodzaju – przyznaje. zamierza z nimi robić? Jakoś trudno mi go sobie wyobrazić jako majsterkowicza. Co on. no nie? – Nie remontuję – odpowiada szybko. – Te będą dobre – mówi z tym swoim tajemniczym uśmiechem. Przesuwa palcami po leżących na półce woreczkach i z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu muszę odwrócić wzrok. a ja oblewam się rumieńcem. Finansuję badania dotyczące płodozmianu i gleboznawstwa – odpowiada rzeczowo. Schyla się i wybiera jeden z woreczków.

a po chwili zerkam za siebie.39 znacząco. i ruszam w stronę właściwego regału. Oczy Greya się rozszerzają.. Desperacko próbuję odzyskać równowagę. gdy docieramy na miejsce. – Taśmę malarską mamy w innym dziale. Moje policzki robią się jeszcze czerwieńsze.. – Coś jeszcze? – Głos mam lekko schrypnięty. jakbym znowu była nieporadną czternastolatką. gdy widzę jego minę i pociemniałe spojrzenie. Mimowolnie wciągam głośno powietrze. Podaję mu ją. Nasze dłonie na krótką chwilę się stykają i znowu pojawia się prąd. aby ukryć nawracające rumieńce. – O jaki sznurek panu chodzi? Mamy syntetyczny i z włókna naturalnego.. gdy prąd odnajduje drogę do jakiejś mrocznej i niezbadanej części mojej istoty. Jestem aż taka śmieszna? Śmiesznie wyglądam? – Tędy – bąkam zakłopotana. – Tędy. u licha. – Długo tu pani pracuje? Głos ma niski i wpatruje się we mnie intensywnie tymi swoimi szarymi oczami. – Urywam. A niech mnie. . Czemu. wskazując szerszą. – Ruszam w tamtym kierunku. że śmieje się ze mnie. Patrz przed siebie.. – Pochylam głowę. – Mówi równie chrapliwie. jakbym włożyła palec do kontaktu. tak na mnie działa? Czuję się. a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Chyba jeszcze trochę sznurka. Biorę z półki dwie taśmy o różnej szerokości. – Ta może być – mówi miękko Grey. kabel... Steele! – Cztery lata – mamroczę. szpagat.

Anastasio? – pyta miękko. Klasyka. – A co jest dla ciebie. Normalne. Drżącymi rękami szybko odmierzam pięć metrów. Wpatruję się w niego. – Książki – szepczę. Natychmiast ją uciszam zażenowana tym. a jego kształtne. Czuję się. Nie patrz na jego usta! – Zorganizowane zajęcia grupowe to nie dla mnie. przecinam sznurek i sprawnie go zwijam. czy można czuć jeszcze większe zażenowanie? Z tylnej kieszeni dżinsów wyjmuję nóż tapicerski. gdy tymczasem podświadomość krzyczy: „Ty! Ty jesteś dla mnie!”. że moja psychika ma tak wygórowane ambicje. jakbym stała na przesuwających się płytach tektonicznych. – Była pani harcerką? – pyta. Nie mam śmiałości na niego spojrzeć. weź się w końcu w garść” – błaga moja udręczona podświadomość. „Ana. Jakimś cudem zdołałam nie odciąć sobie przy tym palca.40 – Poproszę pięć metrów sznurka z włókna naturalnego. Unosi brew. no wie pan. Jezu. Czemu go to interesuje? – Och. Głównie literatura . panie Grey. nie będąc w stanie sklecić jednego zdania. Wraca jego tajemniczy uśmiech. zmysłowe usta wygięte są w rozbawieniu. – Jakiego rodzaju książki? – Przechyla głowę. świadoma spoczywającego na mnie gorącego wzroku.

– Kombinezon – odpowiadam i od razu wiem.41 brytyjska. – Uśmiecha się znacząco. co wydostaje się z moich ust. jak na moje policzki wracają rumieńce. NATYCHMIAST zamilknij. abym zniszczył ubranie – odpowiada Grey bez emocji. – Chyba nie chce pan pobrudzić ubrania – wskazuję jego spodnie. podając mu . – Majsterkowiczowi? Kiwa głową. Z barwy niewątpliwie przypominam manifest komunistyczny. – Nie wiem. Boże broń. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Muszę koniecznie zmienić temat. a jego szare oczy błyszczą szelmowsko. A może jest po prostu mocno znudzony i próbuje to ukryć. – Czy coś jeszcze? – pytam piskliwie. a moje spojrzenie mknie ku jego dżinsom. że nie mam już władzy nad tym. te palce na brodzie są tak zniewalające. po co mu to wszystko. Czuję. Zamilknij. – Wezmę ten kombinezon. Po raz kolejny unosi z rozbawieniem brew. Rumienię się. Pociera brodę długim palcem wskazującym i kciukiem. A co pani proponuje? Co proponuję? Nie wiem nawet. zastanawiając się nad moją odpowiedzią. – Zawsze mogę je zdjąć.

.

– Uśmiecham się do niego promiennie.43 powietrze. że go dzisiaj zobaczę. że przyjechał z Princeton. . kto jest normalny. gdy odwracam się od niego. – Da mi pani znać w kwestii jutra. dobrze? – Sięga do kieszeni i wyjmuje portfel. Przez ułamek sekundy wygląda bezradnie i Ziemia porusza się delikatnie na swej osi. Bezradne spojrzenie Christiana Greya. O rety. Jest tu numer mojej komórki. Paul ściska mnie mocno na powitanie. Mruga. Kate oszaleje z radości. To najmłodszy brat pana Claytona. ale nie spodziewałam się. panie Grey. a płyty tektoniczne przesuwają się na nową pozycję. Następnie wypuszcza mnie z objęć. co słychać? Przyjechałeś na urodziny brata? – Aha. witaj. tak miło cię widzieć! – wyrzuca z siebie. – Ana! Niedaleko nas zmaterializował się Paul. Uśmiecha się szeroko i mierzy uważnym spojrzeniem. Proszę o telefon przed dziesiątą rano. – Ana. kosmicznie przystojnym i uwielbiającym sprawować kontrolę Greyem fajnie pogadać z kimś. Grey marszczy brwi. Paul. przepraszam na chwilę. naprawdę świetnie. Dobrze wyglądasz. Z Paulem od zawsze się kumplujemy i podczas tego dziwnego spotkania z bogatym. – Dobrze. ale nadal trzyma za ramiona. – Cześć. – To moja wizytówka. – Eee. Słyszałam.

Ciągnę Paula za sobą i teraz mierzą się wzrokiem. stwierdzam. Atmosfera staje się nagle lodowata.44 Zakłopotana przestępuję z nogi na nogę. odkąd zaczęłam tutaj pracować. – Jasne. jak odchodzi w stronę magazynu. Ana. Przyjechał właśnie z Princeton. Przestań. Paul. – Paul. kogo powinieneś poznać – mówię. – Coś jeszcze. Jest bardzo pomocna. a usta ma zaciśnięte w obojętną linię. to Paul Clayton. mam właśnie klienta. ale niezbyt często się widujemy. Brat właściciela tego sklepu. Mogę w czymś panu pomóc? – Anastasia się wszystkim zajęła. chyba nie TEN Christian Grey? Ten od Grey Enterprises Holdings? – Opryskliwość Paula w ułamku sekundy zmienia się w podziw. Dziwne.. Panie Grey. to Christian Grey. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. – I z jakiegoś irracjonalnego powodu odczuwam potrzebę dodatkowych wyjaśnień. – Chwileczkę. – Panie Grey. Z dziwacznego klienta zmienił się w kogoś innego – chłodnego i trzymającego dystans. panie Clayton. Fajnie spotkać się z Paulem. Grey odpowiada mu grzecznym uśmiechem. panie Grey? . można by odnieść wrażenie. – Christian wyciąga dłoń. że obserwuje nas niczym jastrząb. – No to później pogadamy. że mówi coś zupełnie innego. próbując poradzić sobie z wrogością widoczną w oczach Greya. – O kurczę. Kogoś. gdzie studiuje administrację – paplam. – Super – odpowiada Paul. – Znam Paula. ale jego słowa. ale on zawsze zachowuje się nazbyt poufale. Kiedy podnoszę wzrok na Christiana Greya. – Eee. natychmiast! – Panie Clayton.. – Wymieniają uścisk. – Patrzę. – Wyraz twarzy ma obojętny. ale jego oczy pozostają chłodne.

i wzdycham z żalem zaprawionym kroplą goryczy. i to bardzo. A ja zostaję. Wobec tego być może do zobaczenia jutro. drżąca masa szalejących kobiecych hormonów. a mnie serce po raz kolejny wali jak młotem. No ale chyba wolno mi go podziwiać z daleka. taśmę malarską i spinki do kabli. Przygląda mi się uważnie szarymi oczami. – Podnoszę wzrok na Greya i od razu tego żałuję. nim wreszcie wracam na Ziemię. tak? – I znowu przemawia przez niego rzeczowy biznesmen. jeszcze jedno. Cholera. – Och. po czym się zatrzymuje. Podoba mi się ten mężczyzna. Proszę bardzo. Długo wpatruję się w drzwi. – Uśmiecha się. Ale wiem. podoba mi się. że panna Kavanagh nie mogła przeprowadzić tego wywiadu. Ledwie jestem w stanie oddychać. Anastasio. przewieszając sobie reklamówkę przez ramię. O co mu chodzi? Wbijam na kasę sznurek. Jego pojawienie się tutaj to jedynie zbieg okoliczności. po czym sprężystym krokiem opuszcza sklep. przyznałam to sama przed sobą. Wytrąca mnie to z równowagi. Pospiesznie pakuję mu zakupy do plastikowej torby. biorąc od niego kartę kredytową. – Poproszę. odwracam się i idę do kasy. – Zadzwoni pani do mnie w sprawie tej sesji zdjęciowej. że to sprawa przegrana. – Chce pan reklamówkę? – pytam.45 – Tylko te rzeczy – odpowiada szorstko. kombinezon. Okej. obraziłam go? Biorę głęboki oddech. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego.. aby wyjść. – Jego język pieści moje imię. – Świetnie. Cieszę się.. Anastasio. Nie jestem już w stanie się ukrywać przed własnymi uczuciami. – Odwraca się. – Razem czterdzieści trzy dolary. za którymi zniknął. Kiwam głową i oddaję mu kartę. prawda? Co w tym złego? A jeśli znajdę .

Muszę zadzwonić do Kate i zorganizować sesję zdjęciową. Przygryzam wargę i przyłapuję się na tym.46 fotografa. że uśmiecham się jak uczennica. . jutro będę miała szansę na dalsze podziwianie.

jestem dziennikarką i sporządzam właśnie sylwetkę tego człowieka. że przyszedł. Sponsoruje jakieś badania – mamroczę. Nudna i rozczarowująca rzeczywistość jest taka. No więc chcesz te zdjęcia czy nie? . – Akurat znalazł się w okolicy. Ana. Znajduję się właśnie w czeluściach magazynu. Wiedza na ten temat to mój obowiązek. – No tak. Przekazał na rzecz wydziału dwa i pół miliona. aby się z tobą spotkać? Serce podskakuje mi na tę myśl. że to zbyt duży zbieg okoliczności. O kurczę.47 ROZDZIAŁ TRZECI Kate szaleje z radości. – Ale co on robił u Claytona? – Jej ciekawość aż emanuje z telefonu. nie gorączkuj się tak. starając się udawać obojętność. Nie sądzisz. – Odwiedzał wydział rolniczy WSU. Carlo Bernstein. ale to krótkotrwała radość. – Uważam. że przyjechał tutaj w sprawach służbowych. – Skąd wiesz? – Ana. – Okej.

A cichy głosik szepcze: „Być może Kate ma rację”. – Możemy jego zapytać gdzie. z którym normalnie współpracujemy. Mówił. Wyjechał na weekend do domu do Idaho Falls. Levi. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. kiedy się dowie. – Ana! Podobasz mu się. Christian Grey nie bawi się w bycie miłym.. – Kate. Kate sprowadza mnie jednak na ziemię. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – oświadcza zdecydowanie. – Nie wiem.48 – Pewnie. że może.. – Hmmm. – Najbogatszy. takie maleńkie „może”. No a José? . że stracił okazję cyknięcia fotki jednemu z największych przedsiębiorców w kraju. że zatrzymał się w okolicy.. – Eee. kto je zrobi i gdzie. że to nieprawda. Uprzejmym – może. Wkurzy się. on jedynie próbuje być miły. Swędzi mnie skóra na myśl. tak. kto zrobi te zdjęcia. najbardziej nieuchwytny i tajemniczy kawaler w całym stanie Waszyngton ot tak dał ci numer swojej komórki. że mu się podobam.. Obejmuję się radośnie ramionami i kołyszę z boku na bok. Bądź co bądź powiedział. wiem. że chcę. nie może. jednak mu się podobam. że cieszy się. Kate aż się zachłystuje. iż to nie Kate przeprowadziła z nim wywiad. przez krótką chwilę ciesząc się ewentualnością. Pytanie. – Możesz się z nim skontaktować? – Mam numer jego komórki.

Szuka papieru ściernego. – Po tych słowach rozłącza się.49 – Świetny pomysł! Ty go poproś. – Kate w stosunku do José zachowuje się irytująco nonszalancko. – Wzruszam ramionami. – Musiałam przeprowadzić z nim wywiad do gazety studenckiej. – Nie. udając obojętność. – Ledwie go znam. – No więc skąd znasz Christiana Greya? – Paul stara się mówić w sposób nonszalancki. Potem zadzwoń do Greya i dowiedz się. sorki – bąkam i odwracam się. Po prostu do niego zadzwoń. gdzie chce zrobić te zdjęcia. aby wyjść. – Myślę. Ze mnie także jest kiepska aktorka. – Do kogo. to ciebie coś z nim łączy. że to ty powinnaś do niego zadzwonić. – Ale przynajmniej znasz. dla ciebie zrobi wszystko. José? – pyta drwiąco. że on ma ochotę poznać cię bliżej. – Mamy sporo klientów – mówi bez uszczypliwości. Właśnie wysyłam José esemesa. Kate się rozchorowała. Czasami zachowuje się strasznie apodyktycznie. ale nie bardzo mu to wychodzi. – Ana. Marszczę brwi i pokazuję mojej komórce język. kiedy do magazynu wchodzi Paul. Greya. I wygląda na to. . – Łączy? – pytam piskliwie. – Eee.

50 – Christian Grey u Claytona. „A Grey?” – pyta mnie podświadomość. a ja zawsze odmawiam. przemierzam nasz salon. a ja opuszczam magazyn. Uciszam ją. gdy przyjeżdża do domu. To już rytuał. – José. – Daj mi ten telefon. – Świetnie. nie ludzi – jęczy José. poza tym Paul to taki fajny amerykański chłopak z sąsiedztwa. unosząc brew. W przyszłym tygodniu mam egzaminy końcowe. – Załatwione. Przyciskając do ucha telefon. Dzwoń do niego. pewnego dnia w końcu się zgodzisz. – Kate zabiera mi go i zamaszystym gestem przerzuca włosy przez ramię. jutro zrobisz dla nas te zdjęcia. to masz ochotę wieczorem wybrać się na drinka albo coś w tym rodzaju? Zawsze. – Nie macie rodzinnej kolacji czy czegoś w tym rodzaju? – To jutro. – Ale ja fotografuję miejsca. Paul. – Ana. patrząc przez okno na zapadający zmierzch. Ana zadzwoni i poda ci miejsce i godzinę. – Uśmiecha się. Teraz trzeba jedynie zdecydować. – Może innym razem. Kręci głową. aby nasza gazeta napisała o otwarciu twojej wystawy. jeśli chcesz. To ci dopiero – prycha zdumiony Paul. aby spotykanie się z bratem szefa było dobrym pomysłem. gdzie i kiedy. José Rodriguez. proszę? – mówię błagalnie. – Posłuchaj mnie. – Zatrzaskuje mój telefon. – A tak z innej beczki. Ana. – . chce się ze mną umówić. capiche? – Kate potrafi być wyjątkowo ostra. W takim razie do jutra. Dziś muszę się uczyć. choćby nie wiadomo jak wysilać wyobraźnię. Nie sądzę. ale na pewno nie bohater literacki.

– Dzwoń do Greya. Moje płuca łykają haust powietrza. Ana. Jutro rano. a potem drżącymi palcami wystukuję numer. wręcz uwodzicielsko. Myślę. dziewiąta trzydzieści? . ciepło.. że nie rozpoznaję własnego głosu. Jakie miejsce panu odpowiada? Niemal widzę jego uśmiech w stylu Sfinksa. – Tak bardzo się denerwuję. Odbiera po drugim sygnale. – Eee. – Wypowiada to chłodno i spokojnie. – Grey. że jest zaskoczony i wypowiadane przez niego słowa brzmią tak. jeżeli panu pasuje. Przez chwilę panuje cisza. więc czmycham do kuchni.51 Podaje mi telefon. Jakże miło panią słyszeć.. Ton jego głosu uległ zmianie.. Nagle uświadamiam sobie. – Zatrzymałem się w hotelu Heathman w Portland. ale już! Patrzę na nią wilkiem i sięgam do kieszeni po jego wizytówkę. panie Grey? Z tej strony Anastasia Steele. A ja czuję ściskanie w żołądku. że Katherine Kavanagh wpatruje się we mnie z otwartą buzią. Zaczynam szybciej oddychać i oblewam się rumieńcem.. aby uniknąć jej badawczego spojrzenia. – Oddychaj. Kilka razy oddycham głęboko. – Panna Steele. W środku cała się trzęsę. – Jutro. chcielibyśmy się umówić na tę sesję zdjęciową do artykułu. oddychaj. – Eee.

kombinezonie. której w stanie Waszyngton wolno głosować i legalnie pić alkohol. Kate. On ci się podoba! Jeszcze nigdy nie widziałam. Hotel Heathman znajduje się w samym centrum Portland. Potem muszę się pouczyć. tak? – mruczy Kate. aby ktoś tak na ciebie działał. długich palcach i mrocznych. Uderzam pięścią w poduszkę. – Czekam niecierpliwie. nie umiejąc ukryć irytacji na Kate. – Zrobię kolację. José. Jutro będę wyglądać po prostu świetnie. Tak już mam. – Onieśmiela mnie i tyle – dodaję spokojniej. Dwa razy się budzę z mocno bijącym sercem. Jak to możliwe. To imponujący gmach z brunatnego piaskowca wybudowany tuż przed wielkim kryzysem. – Oczami wyobraźni widzę szelmowski błysk w szarych oczach. Kate stoi w kuchni i przygląda mi się z konsternacją. Śniąc o szarych oczach. – A więc Heathman.52 – Okej. niezbadanych miejscach. długich nogach. – Anastasio Rose Steele. – Otwieram szafkę. panno Steele. że rumienię się na okrągło. a potem znowu próbuję zasnąć. – Zadzwonię do kierownictwa i wynegocjuję jakieś miejsce na sesję. – Zachowuję się egzaltowanie jak dziecko. wiesz. Ty się rumienisz. a nie dorosła kobieta. bo naprawdę bardzo rzadko pozwalam sobie na wybuchy emocji. Nie bądź niemądra – warczę. spotkamy się na miejscu. Travis i ja jedziemy moim garbusem. . Noc mam niespokojną i bez końca przekręcam się z boku na bok. – Och. że w czterech słowach zawarł tyle kuszących obietnic? Rozłączam się. Zaskoczona mruga oczami.

Jest taka apodyktyczna. . natychmiast otrzymujemy apartament zamiast zwykłego pokoju. Włosy ma jeszcze wilgotne po prysznicu. proszę pani. Pomieszczenia są eleganckie. Beznamiętnie przygląda się nam orzechowymi oczami. jest tak nieziemsko przystojny. Kiedy wyjaśnia w recepcji. który ma mu pomóc przy ustawianiu świateł. Kate udało się uzyskać bezpłatny dostęp do jednego z pokoi w Heathmanie w zamian za wzmiankę na ten temat w artykule. Ana. Tak. a więc znowu się spotykamy. że rozbrajają go uroda Kate i jej władczy styl bycia. – Panno Steele. Jest ubrany w elegancki ciemny garnitur i staje bez słowa w rogu pomieszczenia... Travis to kumpel José. ponieważ ona robi z nim. Gdy na niego patrzę. O niebiosa! Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i szare flanelowe spodnie. Kate jest w swoim żywiole. myślę. Zaaferowany kierownik marketingu prowadzi nas do apartamentu – jest strasznie młody i z jakiegoś powodu bardzo się denerwuje. zgadzasz się ze mną? – Nie czeka na odpowiedź. Taki zwykłych rozmiarów. poprosisz personel o jakieś napoje? I daj Greyowi znać. że będziemy fotografować pana prezesa Christiana Greya. ale robię to. Przewracam oczami. co mi każe. a jednocześnie przepychu. że tłem będzie ta ściana. co chce. – Grey wyciąga rękę i wymieniamy uścisk dłoni. przestaw te krzesła. gdyż do mojego auta wszyscy się nie mieścimy. Pół godziny później do apartamentu wkracza Christian Grey. Podejrzewam. Jest dziewiąta. gdzie jesteśmy. – José. bo największy zajął już pan Grey. – Travis. pełne prostoty. Za Greyem wchodzi trzydziestoparoletni mężczyzna z kilkudniowym zarostem. zasycha mi w ustach.53 a Kate swoim CLK. Mamy pół godziny na przygotowania.

– Zdecydowanym gestem ściska jego dłoń. że poświęca nam pan swój czas. która podchodzi i patrzy mu prosto w oczy. rety. to Katherine Kavanagh – bąkam. W jego oczach pojawia się chłód. – Ufam. Nie da sobie w kaszę dmuchać. znowu czuję ten rozkoszny prąd. O rety. machając ręką w stronę koleżanki. – Dziękuję. on jest naprawdę.. . nie mrugnąwszy przy tym okiem. – Wyraz twarzy Greya także się zmienia. przenosząc spojrzenie na mnie. i jestem pewna. dziękuję. kiedy lustruje tamtego.. kiedy przenosi spojrzenie ze mnie na Greya. – Drobiazg – odpowiada.54 Mrugam szybko. Budzi mój wielki podziw. – Panie Rodriguez. który mnie rozświetla i wywołuje rumieńce. że Kate uczęszczała do najlepszych prywatnych szkół w Waszyngtonie. nasz fotograf – uśmiecham się do José.. że wszyscy słyszą mój przyspieszony oddech. a ja znowu się rumienię. – Panie Grey – kiwa głową. – Nieustępliwa panna Kavanagh. – Obdarza go grzecznym. że czuje się już pani lepiej? Anastasia mówiła. Gdy nasze dłonie się stykają. Przypominam sobie. że w zeszłym tygodniu zmogła panią choroba. całkiem. – Panie Grey. który odpowiada mi równie ciepłym uśmiechem. – To José Rodriguez. – Gdzie pan chce zrobić zdjęcia? – pyta. Jej rodzina ma pieniądze i moja przyjaciółka dorastała pewna siebie i swego miejsca na świecie. – Czuję się dobrze. panie Grey. zawodowym uśmiechem.. Cholera. Co słychać? – Uśmiecha się do niej i wygląda na autentycznie rozbawionego. W jego głosie można wyczuć delikatną nutkę groźby.

– Świetnie – mówi Kate. – Czekam niecierpliwie na ten artykuł. Travis włącza światła. Najpierw robi zdjęcia z ręki. Rzucam Kate niespokojne spojrzenie. oślepiając na chwilę Greya. panno Steele? – pyta. a Travis pospiesznie zabiera krzesło. Wzrusza ramionami. panie Grey. że stojący .55 Ale Katherine ani myśli pozwolić José grać pierwsze skrzypce. Wymienia z nim uścisk dłoni. – Jasne – odpowiadam. – Pokazuje mu krzesło ustawione pod ścianą. Kolejne ujęcia wykonuje z użyciem statywu. – Jeszcze raz dziękujemy. Ten się podnosi. podobnie José. następnie w drugą. – Odprowadzi mnie pani. przesuwa rękę. A potem zrobimy także kilka ujęć na stojąco. Spełniło się moje życzenie: mogę stać i podziwiać Greya wcale nie z tak daleka. – Wystarczy siedzenia. mógłby pan usiąść tutaj? Proszę uważać na przewody od oświetlenia. – Po raz kolejny do akcji wkracza Katherine. Znowu słychać trzask migawki nikona. – Chyba mamy dość materiału – oznajmia José pięć minut później. – Panie Grey. panie Grey? – pyta. aby odwrócił się w jedną stronę. Następnie on i ja odsuwamy się i patrzymy na pracę José. prosząc Greya. zupełnie zaskoczona. Dwukrotnie nasze spojrzenia krzyżują się i nie jest mi łatwo oderwać od niego wzrok. Grey siedzi i cierpliwie pozuje przez jakieś dwadzieścia minut. Zauważam. i bąka przeprosiny. panno Kavanagh – mówi Grey i odwraca się w moją stronę. – Stajemy.

56 obok niej José marszczy brwi.. kiedy dociera do nas. więc sprzęt się także zmieści. To mój kierowca. odwieźć do domu fotografa. puszczając mnie przodem. Mamy tu dużego suva. Kurde. że jeszcze się nie obudziłaś” – drwi ze mnie podświadomość. by wydobyć z siebie głos. – Panie Grey? – pyta Taylor. – Muszę wszystkich odwieźć – mówię przepraszająco. „Może uważa. Taylor oddala się. Pyta. a za nim mężczyzna w garniturze. po czym odsuwa się na bok. zrobiłam coś nie tak? – Tak sobie pomyślałem. Taylor – rzuca w jego stronę. zbyt zdumiona. który zdążył już dotrzeć na koniec korytarza. że mogłaby pani pójść ze mną na kawę. Jego mina nie zdradza niczego. jego asystenta i pannę Kavanagh? . Serce podchodzi mi do gardła. – Taylor może ich zawieźć. starając się odzyskać kontrolę nad nerwami. a Grey wwierca we mnie płonące spojrzenie szarych oczu. – Zadzwonię do ciebie. która jest znowu w szyderczym nastroju. – Miłego dnia – mówi do wszystkich Grey i otwiera drzwi. Kiwam głową. Randka? Christian Grey właśnie się ze mną umawia. proszę. odwraca się i wraca w naszą stronę.. czy mam ochotę na kawę. Jasny gwint. podczas gdy Grey wychodzi z apartamentu. a ja aż podskakuję. – Czy mógłbyś. wykręcając dłonie. Taylor... Chrząkam. – Mieszkają w pobliżu uczelni? – pyta Grey. o co w tym wszystkim chodzi? Czego on chce? Zatrzymuję się na hotelowym korytarzu i przestępuję nerwowo z nogi na nogę. – Taylor! – woła.

José mierzy mnie wzrokiem pełnym dezaprobaty. proszę pana – odpowiada Taylor. że z całą pewnością mu się podobasz – oświadcza bez żadnego wstępu.57 – Oczywiście. – Kate. zamienię się samochodami z Kate. który zachowuje stoicki spokój. mogłabyś wrócić garbusem. jakby sprawa była już załatwiona.. – Eee. uważam. Kate oniemiała! Delektuję się tą chwilą. Okazuje się. – Jeśli da mi pan chwilkę. Taylor nie musi ich odwozić. Pójdziemy więc razem na kawę? – Grey uśmiecha się. Otwiera szeroko buzię. abym mogła tam wejść. – Widzi pani. że Katherine jest pogrążona w rozmowie z José. Grey obdarza mnie promiennym. – Ana. – Ale ja mu nie ufam – dodaje. Marszczę brwi. Chwyta mnie za ramię i zaciąga do sąsiadującej z salonem sypialni. O rety. Unoszę rękę w nadziei. coś mi się w nim nie podoba – rzuca ostrzegawczo. I jakimś cudem tak właśnie się dzieje. a zostawić mi swoje auto? – Dlaczego? – Christian Grey zaprosił mnie na kawę.. I otwiera drzwi do apartamentu. – . – Posyłam szybkie spojrzenie Taylorowi. naturalnym.. to naprawdę. szerokim uśmiechem.. panie Grey. że przestanie mówić. – Ana.

Christian Grey czeka na mnie. jak ty. a ja nie znoszę kawy. – Kate.. inaczej wyślę ekipę ratunkową. panno Steele. Dotknęła mnie tym. zgoda. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty. . – Dzięki. W końcu wyciąga z kieszeni kluczyki i wręcza mi je. W tym tygodniu zaczynają się egzaminy i muszę się uczyć. Wygląda jak model pozujący dla ekskluzywnego magazynu o modzie. Wiesz. – Pani przodem. – Kogoś takiego jak ja? Co masz na myśli? – pytam ostro. to tylko kawa. opierając się o ścianę. Sznuruje usta. Ja podaję jej swoje.. – Dla kogoś tak niewinnego. – Ściskam ją. o co mi chodzi – dodaje z pewną dozą irytacji. więc szybko się zmyję. ale myślę. czując w brzuchu całe stado motyli. Moje policzki robią się czerwone. Nie siedź za długo. abym szła pierwsza. – No to na razie. chodźmy na tę kawę – bąkam czerwona jak burak. Serce wali mi głośno i nierówno. Na drżących nogach idę przez korytarz. Uśmiecha się szeroko. jakby rozważała moją propozycję. że także niebezpieczny. Gdy wychodzę z apartamentu. Ana. – Okej. Prostuje się i pokazuje ręką. Idę na kawę z Christianem Greyem.58 Jest oszałamiający.

Grey uśmiecha się szeroko. Bardzo się staram zachować spokój. O czym będziemy rozmawiać? Co. Nawet z głośników nie płynie żadna muzyka. słyszymy za sobą zduszony chichot pary. ukazując młodą parę w namiętnym uścisku. te windy – mruczy.59 Szerokim korytarzem idziemy razem w stronę wind. że wtedy musiałby puścić moją rękę. – Hmm – odpowiada niezobowiązująco. Drzwi rozsuwają się i ku memu zdziwieniu Grey ujmuje mnie za rękę. na początek proste pytania. czy dlatego. ciepły głos. Drzwi rozsuwają się. jak policzki robią mi się różowe. . – Od pierwszego roku studiów. Ciekawe. mamy ze sobą wspólnego? Z odrętwienia wyrywa mnie jego aksamitny. Bardzo się przyjaźnimy. odskakują od siebie i za wszelką cenę starają się na nas nie zerknąć. Co powinnam powiedzieć? Nagle paraliżuje mnie lęk. O czym teraz myśli? Gdy docieramy do wind. Wchodzimy do windy. tętniący życiem hol i kierujemy się w stronę wyjścia. czując. u licha. – Ach. więc patrzę w podłogę. wciska guzik przywołujący i niemal natychmiast rozbrzmiewa dzwonek. Młoda para milczy i tak jedziemy na dół w pełnej skrępowania ciszy. ale mój towarzysz omija drzwi obrotowe. – Od jak dawna znacie się z panną Kavanagh? Och. Kiedy spod rzęs rzucam spojrzenie na Greya. Gdy wyprowadza mnie z windy. widzę. Zaskoczeni i zażenowani. że na jego ustach błąka się uśmiech. Przechodzimy przez duży. Czuję przepływ prądu i serce mi przyspiesza.

a Christian Grey trzyma mnie za rękę. – Okej. na szczęście podświadomość wkracza do akcji: „Nie. gdzie Grey puszcza moją dłoń. – Poproszę.. Ana” – poucza mnie podświadomość. z torebką na spodeczku. dziękuję. „Spokojnie. eee. aby przytrzymać przede mną drzwi. Mijamy cztery kwartały. na spodeczku. English Breakfast. aż docieramy do Portland Coffee House. Nikt nigdy tego nie robił. Cukier? Przez pełną zdumienia chwilę myślę. – Wpatruję się w zaplecione palce. – Nie kawa? – Nie przepadam za kawą. Światła zmieniają się na zielone i ruszamy dalej. Świeci słońce. czy słodzisz”. że to czułe słówko[2].. Staram się powstrzymać niedorzeczny uśmiech. gdzie czekamy na zmianę świateł. Na co ma pani ochotę? – pyta uprzejmie. Nadal trzyma mnie za rękę. Kręci mi się w głowie i czuję mrowienie w całym ciele. a ja pójdę w tym czasie po napoje. on pyta. Jestem na ulicy.. Grey skręca w lewo i idzie niespiesznie ku przejściu dla pieszych.60 Mamy spokojne majowe przedpołudnie. – Nie. – Może wybierze pani stolik. Unosi brwi. który już-już ma się pojawić na mojej twarzy.. z torebką . Uśmiecham się. English Breakfast. a ruch na ulicach jest niewielki. idiotko.

. Jak oni to robią? Przyniósł sobie także muffinkę z jagodami. miss gracji. Chętnie ja bym to zrobiła. że coś . którą stawia teraz na niewielkim okrągłym stoliku z blatem oklejonym imitacją brzozy. Marszczy brwi.61 – Coś do jedzenia? – Nie.. Podaje mi filiżankę i spodek. Potrząsam głową.. O rety. gdy stoi i czeka na swoją kolej. ledwie będąca w stanie przejść od punktu A do punktu B. Jest wysoki. siada naprzeciwko mnie i krzyżuje długie nogi. Odstawia tacę. Nie mogę uwierzyć w to. Mogłabym patrzeć na niego cały boży dzień. Oto ja. Wygląda na tak rozluźnionego. Wie. aby przeczesać palcami pańskie włosy i zastanawiałam się. Hmmm. w jakim zmierzają moje niesforne myśli. Przygryzam wargę i ponownie wbijam wzrok w dłonie. – Grosik za pani myśli? – Grey wrócił. smukłymi palcami już suche. tak pewnego siebie we własnym ciele. mały dzbanek i talerzyk z saszetką z napisem „Twinings English Breakfast”. że siedzę naprzeciwko Christiana Greya w kafejce w Portland. Policzki robią mi się szkarłatne.. Dla siebie zamówił kawę ze ślicznym liściem wyczarowanym na mlecznej piance. Ta myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie i twarz zaczyna mi płonąć. Właśnie myślałam o tym. ale pozostające w lekkim nieładzie włosy. a to.. Przyniósł tacę. czy byłyby miękkie w dotyku. szeroki w ramionach i szczupły. To moja ulubiona herbata. a on udaje się w stronę lady.. Ukradkiem przyglądam mu się. – Kręcę głową. – O czym pani myśli? – powtarza. Nie podoba mi się kierunek. nie upadając przy tym na twarz. w jaki sposób spodnie opinają mu biodra. – Głos mam cichy i lekko chropawy. – To moja ulubiona herbata. dziękuję. że aż mu zazdroszczę. Raz i drugi przeczesuje długimi.

Chcę odwrócić wzrok. a ja przyglądam się temu z fascynacją. Zaciekawił mnie. To pani chłopak. Zaczarowana. ale czuję się sparaliżowana. To nie . – Nasze spojrzenia krzyżują się. – Jest dla mnie jak rodzina – szepczę. Grey kiwa lekko głową. Wrzucam saszetkę do dzbanka i niemal od razu wyjmuję ją łyżeczką. wyraźnie usatysfakcjonowany moją odpowiedzią. Grey przechyla głowę i mierzy mnie pytającym spojrzeniem. Gdy odkładam saszetkę na talerzyk. – A ten chłopak. że to mój chłopak? – Widziałem. dziękuję. Długimi palcami sprawnie odsuwa papierek. – Rozumiem. – Chce pani spróbować? – pyta. Śmieję się nerwowo. Że co? – Kto? – Ten fotograf. którego wczoraj poznałem w sklepie. Wraca ten jego tajemniczy uśmiech. Dlaczego pan sądzi. – Herbatę lubię czarną i słabą – wyjaśniam. ale nic więcej nas nie łączy. jak uśmiechała się pani do niego. Dlaczego odniósł takie wrażenie? – Nie. – Nie.62 ukrywam. i opuszcza spojrzenie na muffinkę. – Marszczę brwi i znowu wbijam wzrok w dłonie. Przyjaźnię się z José. a on do pani. José Rodriguez.

. ale w duchu gratuluję sobie szczerości. co zdarza się często. Naprawdę? Rany. Jasna cholera. panno Steele. Mówiłam to panu wczoraj. Jest pani bardzo uczciwa. z jakiego powodu się pani rumieni.. Zerkam na niego. – Pąsowieję. że się pani rumieni. – Z wyjątkiem tego. – I słusznie czuje pani onieśmielenie. – Dzięki temu mogę choć trochę się domyślać. Paul to tylko kolega. – Jest pani bardzo zamknięta w sobie – mruczy. ale zarazem cierpki uśmiech. – A czemu pan pyta? – Denerwuje się pani w towarzystwie mężczyzn. – Och.. w jakim kierunku zmierzają pani myśli – oświadcza. Och. Ja zamknięta w sobie? Nie ma mowy. że nie wiem. Żałuję jedynie. – Tajemnicza z pani kobieta. to ma charakter personalny. – Onieśmiela mnie pan. Lubię widzieć pani twarz. Denerwuję się tylko w twoim towarzystwie. Znowu patrzę na dłonie. Grey. Proszę nie opuszczać głowy.63 pani chłopak? – Nie. Tajemnicza? Ja? – Nie ma we mnie nic tajemniczego. jak ja to robię? To zdumiewające. a on posyła mi krzepiący. to się robi niemądre.

Dlaczego nie poprosił pan. abym mówiła mu po imieniu? – Dziwi mnie moja śmiałość. – Nie wątpię. że moje nastawienie względem niego jest takie wrogie. Uraziłem panią? – W jego głosie słychać zaskoczenie. Anastasio – mówi. Biorę łyk herbaty. – Przyzwyczajony jestem do zdobywania tego. Nie podoba mi się ta myśl. – Ale zachowuje się pan bardzo władczo – wbijam mu szpilę. Dlaczego ta rozmowa stała się tak poważna? Nie przebiega tak. – Po imieniu zwracają się do mnie jedynie członkowie rodziny i kilkoro bliskich przyjaciół. Jasna cholera! – Zawsze czyni pan takie osobiste uwagi? – Nie zdawałem sobie sprawy z tego. Rzeczywiście ma bzika na punkcie kontrolowania wszystkich i wszystkiego i jakaś część mnie myśli teraz. – To dobrze. czego chcę. Nie mogę uwierzyć. gdyby to jednak Kate pojechała na ten wywiad. nie odrywając ode mnie wzroku. jak na komendę. Unosi brwi i o ile dobrze widzę. . że to robię. Och. Lubię taki stan rzeczy. Zupełnie jakby próbował mnie odstraszyć. rumienię się. że może lepiej by było. Poza tym jest prawie blondynką – lekko rudawą – tak jak wszystkie kobiety w jego biurze. „No i jest piękna” – przypomina mi podświadomość. A ja. jak przewidywałam. – Nie – odpowiadam zgodnie z prawdą. Ona jest taka sama jak on. – Na wszystkich polach.64 Wkłada do ust mały kawałek muffinki i zaczyna go powoli przeżuwać. I dalej nie powiedział: „Mów mi Christian”. on także się lekko rumieni.

Bobem. Marszczy brwi. Co takiego? Znowu zmienia temat. – Widać. Czemu chce to wiedzieć? To takie nudne. – Nawet go nie pamiętam. – Przykro mi. – Tak jak i pan. Prycham. prawda? – pyta cierpko. – Można tak to ująć. . kiedy byłam mała. – A ojciec? – Ojciec zmarł. – Tak. pocierając w zamyśleniu brodę. – Niewiele pani zdradza. – Proszę mi opowiedzieć o rodzicach. Mój ojczym mieszka w Montesano.65 a Grey zjada kolejny kawałeczek ciastka. – I pani matka ponownie wyszła za mąż. – Jest pani jedynaczką? – pyta. – Moja mama mieszka w Georgii ze swoim nowym mężem. że mówi to szczerze.

jakiego znam. To jedyny ojciec. Po raz kolejny skręcam się z zażenowania. – Tęsknię za nią – kontynuuję. kiedy kolejny idiotyczny plan spali na panewce.. Wytrąca mnie to z równowagi. Obecnie ma czwartego męża. – Uśmiecha się drwiąco. że pojawiło się wtedy kilka całkiem dociekliwych pytań. małomówny. Czego ten facet się spodziewa? Historii mego życia? .66 – Już raz przeprowadziła pani ze mną wywiad i pamiętam. Christian unosi z zaskoczeniem brwi. Wiem. że Bob czuwa i zdoła jej pomóc. Zaczynam opowiadać o mojej matce – cokolwiek. To nieuleczalna romantyczka. Christian przygląda mi się uważnie. byle tylko zagłuszyć tamto wspomnienie. – I tyle? – pyta zaskoczony Grey. Naprawdę nie powinnam patrzeć na jego usta. – Moja mama jest cudowna. gdy przypomnę sobie tamtą chwilę. Nie tracę nadziei. – Uśmiecham się ciepło. Już tak dawno nie widziałam się z mamą.. Kurka wodna. jeśli nie chcę czuć skrępowania za każdym razem. – A jaki on jest? – Ray? Jest. co jakiś czas racząc się kawą. że w przyszłości będzie mi potrzebna intensywna terapia. – Dogaduje się pani z ojczymem? – Oczywiście. – Teraz ma Boba. Pamięta to gejowskie pytanie. Te usta. Wzruszam ramionami. Dorastałam z nim.

Grey. Co uczyniło go . która adoptuje troje dzieci. – Mieszkała pani z nim? – Tak. Wzrusza ramionami. Marszczy brwi. Jest stolarzem.. jakby nie rozumiał.. – Lubi futbol. Mama nigdy nie mówi o Mężu Numer Trzy.67 – Małomówny jak jego pasierbica. który wyrusza na podbój świata biznesu i w pojedynkę go podbija. kiedy miałam piętnaście lat.. Rumienię się. – Tato w Seattle. Po co Greyowi ta wiedza? To naprawdę nie jego sprawa.. Moja mama poznała Męża Numer Trzy. i robienie mebli. moja mama była świeżo upieczoną mężatką. To naprawdę nie twoja sprawa. i wędkarstwo muchowe. – Wzdycham. Mieszkają Och. – Urywam. a mama pediatrą. Myśmy mieszkali w Montesano. – Mąż Numer Trzy mieszkał w Teksasie. Jakoś się powstrzymuję. – Opowie mi pan o swoich rodzicach? – pytam. Byłym wojskowym. No ale każdy kij ma dwa końce. – Nie chciała pani mieszkać z mamą? – pyta. Ciekawi mnie ta odnosząca zawodowe sukcesy para. a więc dorastał w zamożnej rodzinie. no wie pan. jest prawnikiem. zwłaszcza europejski. aby nie przewrócić oczami. i grę w kręgle. a jedno z nich wyrasta na pięknego mężczyznę. I. Zostałam z Rayem.

przesuwając palcem wskazującym po dolnej wardze. A kto by nie chciał? – Pewnie – przyznaję. – To ojczyzna Szekspira. że powinnam się teraz uczyć. Przechyla głowę na bok. Czemu nie chce rozmawiać o swojej rodzinie? Dlatego. że został adoptowany? – To prawda.. Była tam pani? – pyta. – Ponieważ? Mrugam szybko. – Ta rozmowa o geniuszach literatury przypomina mi. – Ale tak naprawdę to marzy mi się Anglia. – Czym się zajmuje pańskie rodzeństwo? – Elliot pracuje w budownictwie. . Nie chce rozmawiać o swojej rodzinie ani o sobie. Thomasa Hardy’ego. które zainspirowały tych ludzi do napisania takich wspaniałych książek. Steele. Zerkam na zegarek. – W jego oczach pojawia się irytacja. Po irytacji nie ma ani śladu. sióstr Bronte. Chciałabym zobaczyć miejsca. – Czas na mnie. Skoncentruj się. O rety. – A więc powrót do banałów.68 takim właśnie człowiekiem? Rodzina musi być z niego dumna. Mam dużo nauki. Austen. – Nigdy nie byłam za granicą. a moja młodsza siostra przebywa obecnie w Paryżu i uczy się gotować pod okiem jakiegoś znanego francuskiego szefa kuchni. – Podobno Paryż jest śliczny – mówię.. Co on ukrywa? – Chciałaby pani jechać? – Do Paryża? – pytam piskliwie.

jakbym wracała z rozmowy w sprawie pracy. Jeśli zaś chodzi o mnie. Chodźmy. jak się udało nasze spotkanie przy kawie. Speszona ujmuję ją i wychodzę za nim z kafejki. – Dziękuję za herbatę. Cała przyjemność po mojej stronie. tyle że nie wiem. – Najczęściej. – Gdzie jest samochód panny Kavanagh? – Na hotelowym parkingu. Kręci mi się w głowie. Posyła mi ten swój dziwny uśmiech w stylu „a ja mam wielką tajemnicę”. że w przyjacielskim milczeniu.69 – Do egzaminów? – Tak. Wracamy do skrzyżowania niedaleko hotelu. że wszystko . Zaczynają się we wtorek. – Zawsze chodzi pani w dżinsach? – pyta ni z tego. to desperacko próbuję ocenić. – Nie ma za co. Kiwa głową. Wyciąga rękę. – Odprowadzę panią. On przynajmniej wygląda jak zawsze spokojnie i opanowanie. ni z owego. Cóż za dziwne pytanie. Wiem. Czuję się. panie Grey. I świadoma jestem tego.. że nasz wspólny czas jest ograniczony.. Anastasio. Wracamy spacerkiem do hotelu i chciałabym rzec. na jakie stanowisko.

O święty Barnabo. Nie bawię się w dziewczyny – mówi miękko. – Wszystko w porządku? – pyta szeptem. Ale w końcu moją uwagę przyciągają .. Wdycham jego czysty. Być może on kogoś ma. Tuli mnie mocno do piersi.. Oddycham głęboko. jadący pod prąd ulicy jednokierunkowej.. Anastasio. Ana! – woła Grey. Pociąga mnie za rękę tak mocno. Kciukiem muska dolną wargę i słyszę. że wpadam na niego w chwili. – Nie. gdy tymczasem palce drugiej ręki delikatnie i badawczo błądzą po mojej twarzy. jak wciąga powietrze. czy ja to właśnie powiedziałam na głos? Jego usta wykrzywiają się w półuśmiechu. O kurczę. Patrzy na mnie. – Cholera. w drugiej znajduję się w jego ramionach. Wszystko dzieje się tak szybko – w jednej chwili upadam. a może przez całą wieczność. Muszę spróbować zebrać myśli. że rozwinie to enigmatyczne stwierdzenie – tak się jednak nie dzieje. Robię krok w przód i potykam się. co on ma na myśli? Nie jest gejem? A może jest – o kurde! Najwyraźniej podczas wywiadu mnie okłamał. – Ma pan dziewczynę? – wyrzucam z siebie. Przez chwilę sądzę. gdy obok mnie śmiga rowerzysta. to mieszanka odurzająca. Patrzy mi prosto w oczy. że udzieli mi jakiegoś wyjaśnienia.. Obejmuje mnie ramieniem. Muszę od niego uciec. a ja nie uciekam spojrzeniem przez chwilę. Muszę stąd iść. przyciskając do siebie. Och. męski zapach. Mija mnie o włos. Pachnie świeżym praniem i jakimś drogim żelem pod prysznic.70 schrzaniłam.

O rety. Pragnę poczuć jego usta na swoich.71 jego piękne usta. I po raz pierwszy od dwudziestu jeden lat pragnę być pocałowana. .

a on tego nie zrobił. nieznajoma potrzeba. Koncertowo wszystko spieprzyłam. Czuję się zniewolona. Kiedy ponownie otwiera oczy. – . A ja jestem w stanie myśleć wyłącznie o tym. Trzymasz mnie w ramionach. – W końcu wraca mi zdolność mówienia. Nie jestem mężczyzną dla ciebie – szepcze. że pragnęłam. Poziom adrenaliny wywołany niemal zderzeniem z rowerzystą albo odurzającą bliskością Christiana opada i czuję teraz słabość w całym ciele.72 ROZDZIAŁ CZWARTY Błagam go w myślach. gdy on się odsuwa. podczas gdy ja w ogóle przestałam to robić. jak oddycha. widać. a sama nie mogę się poruszyć. proszę. – Rozumiem. – Anastasio. „Nie!” – krzyczy moja psychika. Pocałuj mnie. powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. dałam mu to jasno do zrozumienia. oddychaj. aby mnie pocałował. Marszczę brwi i ogarnia mnie uczucie odrzucenia. a on pociemniałych oczu nie odrywa ode mnie. wciąga powietrze i ledwie zauważalnie kręci głową. aby mnie. Jego dłonie spoczywają na moich ramionach. Anastasio. Paraliżuje mnie dziwna. pocałował. Nie chce mnie. Słyszę. Naprawdę mnie nie chce. do cholery. – Oddychaj. Zamyka oczy. jakby udzielał odpowiedzi na moje niewyartykułowane pytanie. Że co? A skąd on to może wiedzieć? Chyba ocena należy do mnie. uważnie śledzi moją reakcję. Teraz cię puszczę i pozwolę odejść – mówi cicho i delikatnie odpycha mnie od siebie. Wpatruję się jak urzeczona w idealnie wykrojone usta Christiana Greya. że podjął jakąś decyzję.

Chcesz przez chwilę odpocząć w hotelu? – Puszcza mnie. że za mną podąża Grey. – Dzięki za herbatę i za sesję zdjęciową – bąkam. – Za co? – Marszczy brwi. – Co. czując się jak idiotka. – Ten idiota jechał pod prąd. Przeczesuje dłonią włosy. Szybko przechodzę na drugą stronę. – Za to. On mnie nie chce. sfrustrowanego. gdy nie kończy zdania.73 Dziękuję – mamroczę zalana falą upokorzenia. Muszę zabrać kruchą. Chcę stąd jechać. co ci się mogło stać. Wszystkie moje mgliste. Dobrze. Boję się myśleć. Niechętnie podnoszę wzrok.. ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy. a ja stoję przed nim. Jak mogłam tak niewłaściwie odczytać wysyłane przez niego sygnały? Muszę stąd jak najszybciej uciec. Nie zabrał rąk z moich ramion.. świadoma tego. Chcę stąd jak najszybciej odejść. W jego oczach maluje się przygnębienie. – Powodzenia na egzaminach. Pod hotelem odwracam się do niego. że mnie uratowałeś – odpowiadam szeptem. Christianie? – warczę z irytacją.. Wygląda na rozdartego. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam? „Czego Christian Grey mógłby chcieć od ciebie?” – drwi moja podświadomość. Zniknęła gdzieś wcześniejsza samokontrola. . że tu byłem.. że właśnie się włączyło zielone światło. nieokreślone bliżej nadzieje legły w gruzach. – Anastasio. – Urywa i moją uwagę przyciąga udręka słyszalna w jego głosie. Odwracam się w stronę ulicy i z ulgą się przekonuję. Z trudem odzyskuję zdolność myślenia. zranioną dumę i jakoś ją uleczyć. ja.

Być może ten niedorzeczny ból zmniejszy się. któremu się podobałam. przeklętych marzeń i oczekiwań. Ale jestem przekonana.74 Co? Dlatego jest tak zasmucony? Tak ma wyglądać nasze pożegnanie? „Powodzenia na egzaminach”? – Dzięki. nawet zdziwiona tym. zła na siebie za tę bezsensowną reakcję. oświetlanego jedynie słabymi jarzeniówkami. Co za absurd. Od zawsze brak mi pewności siebie. jak smakuje odrzucenie. – Do widzenia. Co ja sobie wyobrażałam? W moich oczach wzbierają nieproszone łzy. pozwalam płynąć tym irracjonalnym łzom. i bez oglądania się za siebie odchodzę w stronę garażu podziemnego. . że żaden z nich nie szlochał w żadnym ciemnym zakątku. – W moim głosie słychać sarkazm. ale to akurat rozumiałam: bieganie i jednoczesne odbijanie czy rzucanie piłki to nie dla mnie. Może muszę się po prostu wypłakać. Podciągam kolana pod brodę. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei. Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki. Opłakuję coś. czego nigdy nie miałam. Kładąc głowę na kolanach. Zgoda. Dlaczego płaczę? Osuwam się na ziemię. jestem zbyt blada. panie Grey. chcąc się zwinąć w jak najmniejszą kulkę. zbyt niezgrabna – lista moich wad nie ma końca. Był na uczelni chłopak. zbyt chuda. Może powinnam być milsza dla chłopców pokroju Paula Claytona i José Rodrigueza. to mnie wybierano zawsze jako ostatnią podczas gry w kosza albo siatkę. zbyt niechlujna. Nigdy dotąd nie poznałam. Na boisku jestem zdecydowanie kulą u nogi. ale nikt nigdy nie wzbudził we mnie zainteresowania – nikt z wyjątkiem cholernego Christiana Greya. kiedy ja stanę się mniejsza. Kiedy docieram do ciemnego betonowego wnętrza. że się nie potykam. opieram się o ścianę i chowam twarz w dłoniach. Zawsze więc to ja odtrącałam potencjalnych adoratorów. – Odwracam się na pięcie.

. – Płakałaś. – Nic. Ruszam w stronę samochodu Kate. Kate. Ręce ma skrzyżowane na piersiach i z frustracją tupie jedną stopą. Kate siedzi przy stole.. wszystko w porządku? Jesteś ranna? – Odsuwa mnie na odległość ramienia i szybko lustruje od stóp do głów. – Co ci zrobił ten drań? – warczy. – Jezu. „Wsiadaj do samochodu. Oddycham głęboko. tylko nie inkwizycja Katherine Kavanagh.. co cholernie oczywiste. a jej spojrzenie pełne jest troski.75 „Przestań! Przestań! Przestań!” – krzyczy moja podświadomość. aby mi odpuściła. Weź się w garść. Nie będę już o nim myśleć. Kręcę głową. pochylona nad laptopem. niego. – Ana. o kurczę. . ale równie dobrze mogłabym mieszkać z głuchoniemym ślepcem. dając tym gestem do zrozumienia. a przejechałby mnie rowerzysta. Muszę coś powiedzieć.. jest naprawdę groźna. Steele. jedź do domu. aby dała mi spokój. – Głos jej łagodnieje. Myśl ta wywołuje na mojej twarzy cierpki uśmiech. – W takim razie czemu płakałaś? Ty nigdy nie płaczesz. Ana. a potem wstaję. co się stało? O nie. – Mało brakowało. Powitalny uśmiech gaśnie. kiedy dostrzega moją twarz... bierz się za naukę. Mocno mnie przytula. Natychmiast! I przestań się nad sobą użalać”. Wstaje. ocierając po drodze łzy z twarzy. – Czasem ma wyjątkowy dar ubierania w słowa tego. Potraktuję ten incydent jako nauczkę i skoncentruję się na egzaminach. a jej mina. – To w sumie niewiele. – I w tym cały problem. ale od razu odwraca jej uwagę od. Zapomnij o nim.

– Okej. – Zamówiłam herbatę. on jest. – Nic dziwnego. Kate – dodaję cierpko. to przecież nie moja liga. w zasadzie nie ma o czym opowiadać. – Dla mnie nie – oświadcza. Christian mnie uratował – szepczę. – Już nie. . że jej nie znosisz. Kate. Zaraz zacznie tę swoją tyradę.. ma więcej kasy niż ty. O nie. Było w porządku. – Tak. to oczywiste. dlaczego mnie zaprosił. ile razy mam ci to powtarzać? Ślicznotka z ciebie – przerywa mi. Udaję się do kuchni.. udaje mi się wypowiedzieć to spokojnie i rzeczowo. – Och? Dupa blada. – Co masz na myśli? – Och. – Ale bardzo się zdenerwowałam. – Odwracam się na pięcie i staję z nią twarzą w twarz. no ale w sumie ma jej więcej od większości Amerykanów! – Kate. – Wzruszam ramionami. – Tak. Jak tam kawa? Wiem.76 – Nie. Więcej się z nim nie spotkam. Zaintrygowałam ją tym. Nie wiem. – Ana! Na litość boską. gdyż zdążyła już się pojawić w drzwiach kuchni. – Podobasz mu się. aby nie widziała mojej twarzy.

pozwalam myślom pomknąć ku temu dziwacznemu przedpołudniu. – Bardzo dobry artykuł. Rozumiem. Czy naprawdę potrzebuję wizualnego pięknego Christiana „Nie-chcę-cię” Greya? przypomnienia – Jasne. To właśnie miał na myśli i teraz łatwiej jest mi zaakceptować jego odrzucenie. Krańcowo różnimy się od siebie. – Chcesz zobaczyć artykuł? Jest gotowy. Kate. José zrobił naprawdę świetne zdjęcia. A teraz idę się uczyć. kiedy znajdowałam się w jego ramionach i każdą komórką błagałam. Przekręcam się na bok. pochodzimy z dwóch różnych światów. Jestem Ikarem. a potem wyjmuję notatki i biorę się za czytanie. Przecież to wtedy powiedział. prawie. Marszczy brwi. Udaję. A może on żyje . aby mnie pocałował. a tymczasem patrzę mu prosto w oczy. W duchu składam sobie przyrzeczenie. Jest zbyt olśniewająco przystojny. że nie przyswoiłam tej informacji prędzej. szukając w tym zdjęciu jakiejś wskazówki odnośnie do tego. wpatruje się we mnie i uznaje mnie za wybrakowaną. dlaczego to podobno nie mężczyzna dla mnie. Ciągle przypomina mi się ten jego tekst: „Nie bawię się w dziewczyny” i wkurzam się na siebie. Dopiero kiedy leżę w łóżku i próbuję zasnąć..77 – Kate. że czytam artykuł. czarno-biały. Jego słowa mają sens. Muszę się uczyć. – Wyczarowuję uśmiech i podchodzę do laptopa. I nagle robi się to oczywiste. który znalazł się zbyt blisko słońca i w rezultacie spłonął. Jakoś dam radę z tym żyć. Nie chciał mnie jako swojej dziewczyny. że od teraz nie będę o nim myśleć.. No i oto on. To nie mężczyzna dla mnie. proszę cię.

Zostało pięć minut. Brak adresu nadawcy. ostro świętować. liściastych wzorkach na mleku i biegam po ciemnych pomieszczeniach. Ona także się uśmiecha. że tylko tam jest to możliwe. nie rozmawiając po drodze o ostatnim egzaminie. Tej nocy śnię o szarych oczach. Może on czeka. trzymając w ręce paczkę owiniętą w brązowy papier. Jest piątek i wieczorem będziemy świętować. No i nadszedł koniec mojej uczelnianej kariery. „Nie na ciebie” – prycha zaspana podświadomość. że nawet się upiję! Jeszcze nigdy nie byłam pijana. .78 w celibacie? Zamykam oczy i zaczyna mi pracować wyobraźnia. Szukam w torebce kluczy. Odkładam długopis. Skończyłam.. Kate bardziej przejmuje się tym. – Ana. po czym przypuszcza atak na moje sny. Możliwe. czy biegnę ku czemuś. Niczego ostatnio nie zamawiałam z Amazona. w co się ubrać dzisiejszego wieczoru. Ostatni egzamin dobiegł kresu. Już nigdy nie będę musiała siedzieć wśród niespokojnych. i nie wiem. Zerkam w drugi koniec sali gimnastycznej na Kate. W myślach robię pełne gracji gwiazdy. Wracamy jej autem do mieszkania.. rozjaśnianych jedynie upiornym światłem jarzeniówek. Patrzy w moją stronę. Dziwne. – Kate stoi na schodkach przed drzwiami. Kate kończy pisać i odkłada długopis. Przesyłkę zaadresowano do panny Anastasii Steele. czy przed czymś uciekam. która zawzięcie pisze. doskonale wiedząc. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. – Pewnie od rodziców. przesyłka dla ciebie. Może to od mamy albo Raya. To chyba pierwszy uśmiech w tym tygodniu. Kate wręcza mi paczkę i bierze ode mnie klucze. aby otworzyć drzwi. osamotnionych studentów.

.. – Nie. Otwieram pierwszą z góry. I od razu wiem. Po jednej stronie napisano odręcznie następujący tekst: Rozpoznaję cytat z Tessy. to pierwsze wydanie. może to coś rozmyślnego. A może to wcale nie ironia. trzy tomy Tessy d’Urberville. – Grey? Kiwam głową. – Pierwsze wydanie – szepczę. Muszą być warte majątek. – Nikt inny nie przychodzi mi na myśl. Cóż za ironia – dopiero co przez trzy godziny pisałam pracę na temat powieści Thomasa Hardy’ego. W środku znajdują się trzy pozornie identyczne książki w idealnym stanie. Rozrywam papier i moim oczom ukazuje się obite skórą pudełko. Kate zerka mi ponad ramieniem na książki. Oglądam książki. kto je przysłał. Bierze do ręki kartkę. obite starym materiałem. A tam staroświecką czcionką napisano: A niech mnie. oraz arkusik białego papieru.79 – Otwórz! – Kate cała w skowronkach idzie prosto do kuchni po naszego „szampana na koniec egzaminów”. – Kate otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem..

Musiało kosztować jeszcze więcej. ale też wiem. nim wymażę z pamięci. że nie jestem dla niego. on ciągle mnie ostrzega. – Wiem. jego szare oczy nadal prześladują mnie w snach i wiem. jak to jest – być w jego ramionach i czuć ten wspaniały zapach. Okej. – Tego. że o nim myślisz. – Marszczę brwi. Ale twoje jest w znacznie lepszym stanie. że nie chcesz o nim rozmawiać. Nie mogę przyjąć tych książek. Uwielbiam Kate. Odeślę je z równie zbijającym z tropu cytatem z jakiegoś mroczniejszego fragmentu Tessy. Wypakowuję książki i kładę je na stole. do matki niegodziwie – Wiem – duma Kate. Google. To chyba ostrzeżenie. Kate wręcza mi kieliszek z szampanem. czy nie.80 – Co znaczy ta kartka? – Nie mam pojęcia. że minie wieczność. Przecież nie dobijam się do jego drzwi. Licho wie czemu. W minionym tygodniu nie pozwoliłam sobie rozmyślać o Christianie Greyu. – Ten cytat. Dlaczego mi to przysłał? Przecież powiedział. – Znalazłam jedno pierwsze wydanie Tessy w Nowym Jorku za czternaście tysięcy dolarów. właśnie tego.. – Co on ci próbuje powiedzieć? – Nie wiem i mam to gdzieś. zachowując całkowitą powagę. – Kate zasięga porady u swego najlepszego przyjaciela. – Chichoczę. Czy cię ostrzega. – Tak. jest taka lojalna i zawsze mnie wspiera. .. w którym Angel Clare każe się odpierdolić? – pyta Kate. Tessa mówi to potraktowana przez Aleca D’Urberville’a.

On kończy studia dopiero za rok. którzy przyszli świętować. nasze nowe życie i doskonałe wyniki. – Chyba lepiej napiję się piwa.81 – Za koniec egzaminów i nasze nowe życie w Seattle – mówi z szerokim uśmiechem. – Uśmiecham się. doskonale zdaję sobie sprawę. Gdy wypijam piątego drinka. ależ oni sobie żyją. – Chichoczę. – Stukamy się kieliszkami i pijemy. – Kate i ja przeprowadzamy się do Seattle. Dołącza do nas José. dzięki czemu ogarnia nas poczucie wolności. – Dios mio. – Za koniec egzaminów. Ramieniem obejmuje Leviego. – Więcej procentów. jednego z naszych kolegów z wydziału. Kate ma bardzo mocną głowę. – I co teraz. który pracuje w studenckiej . Ale wrócisz na moją wystawę? – No jasne. że to mało rozsądne. w Seattle W barze jest głośno i pełno w nim prawie absolwentów. a on obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. Zwłaszcza że wcześniej był już szampan. za nic bym jej nie przegapiła. ale jest w imprezowym nastroju i kupuje nam wszystkim dzban margarity. Pójdę zamówić nam cały dzban. Ana? – José przekrzykuje hałas. Ana – szepcze mi do ucha. Ana! – woła Kate. czy ty próbujesz mnie upić? Bo chyba ci się udaje. – Jeszcze jedną margaritę? – José Luisie Rodriguez. Rodzice Kate kupili jej tam mieszkanie. – Twoja obecność wiele dla mnie znaczy. José.

– Anastasio? W jego głosie słychać zaskoczenie. Kręci mi się w głowie. sama jestem zaskoczona tym. Odbiera po drugim sygnale.82 gazecie jako fotograf. Włosy upięła wysoko i tylko pojedyncze pasma otaczają jej twarz. abym się trzymała na dystans. to chyba jego numer. Nie mam pojęcia. Grey. niech wie. Muszę się przytrzymać oparcia krzesła. obcisłych dżinsach i szpilkach. wszystko w porządku? Masz dziwny głos – mówi z niepokojem. Cóż. Ana. Skąd wie. którego nie rozpoznaję. Wtedy mój zamroczony umysł zaczyna pracować. że skoro i tak wstałam od stolika. Przeciskam się do baru i uznaję.. Hmm. Może powie mi. ale na korytarzu jest przynajmniej spokojnie i chłodno. Wyjmuję z kieszeni komórkę. ale ty – rzucam oskarżycielsko. Powstrzymuję pijacki uśmiech i wciskam odpowiedni przycisk. szczerze mówiąc. dlaczego przysłał mi te książki i zagadkową wiadomość. A ona wygląda oszałamiająco w bluzeczce na ramiączkach. Na dzisiaj dał sobie spokój z fotografowaniem otaczającej go pijackiej zabawy. – To nie ja jestem dziwna. powinien zostawić mnie w spokoju... to powinnam skorzystać z toalety. Oczywiście trzeba czekać w kolejce. że to ja? – Dlaczego przysłałeś mi książki? – pytam bełkotliwie. Jeśli chce. ale włożyłam najlepsze dżinsy. Proszę bardzo. Wyplątuję się z objęć José i wstaję od stolika. . aby zabić czymś nudę czekania. która jest godzina. Chichoczę. O kurczę.. Ach tak. Alkohol uczynił mnie odważną. do kogo ostatniego dzwoniłam? Do José? Przed nim jest numer. Chwiejnym krokiem ruszam w stronę łazienek. Drinki oparte na tequili to nie jest dobry pomysł. Dobrze myślisz. Wzrokiem wodzi za Kate. że do niego dzwonię. – Anastasio. może go obudzę. Ja należę raczej do dziewczyn preferujących trampki i T-shirty.

Gdzie teraz jesteś? – W barze. jesteś? Christian Grey przeklina. Christianie? – Anastasio.. jak się spodziewałam. władczy – chichoczę. gdzie jesteś? Mów natychmiast. – Jestem w Portland. – Ta rozmowa nie przebiega tak. daleko od Seattle. Pod wpływem tej wizji śmieję się w głos.. – Ana. – Jak wrócisz do domu? – Dam sobie radę. – W jakim barze jesteś? – Dlaczego przysłałeś mi te książki. Znowu się śmieję. – Jesteś taki. kurwa.. – W barze w Portland. – Jego ton jest tak despotyczny. – Gdzie w Portland? . czy ty piłaś? – A co ci do tego? – Jestem ciekawy. – Którym barze? – W jego głosie słychać irytację..83 – Anastasio. że wyobrażam go sobie jako reżysera sprzed lat ubranego w bryczesy i dzierżącego staroświecki megafon oraz szpicrutę. gdzie ty.

kiedy krok za krokiem przesuwam się w stronę toalety. Hmm. wychwalający zalety bezpiecznego seksu.. Cóż. taki był przecież plan. czy ja przed chwilą zadzwoniłam do Christiana Greya? Cholera. Mam zaróżowione policzki i wyglądam nieco niewyraźnie.. – Cześć – rzucam nieśmiało do aparatu. W końcu docieram do kabiny.. Całą wieczność czekam przy barze na dzban piwa. gdzie jestem. Podciągam dżinsy. Naprawdę jestem pijana – strasznie kręci mi się w głowie. Bezmyślnie wpatruję się w wiszący na drzwiach plakat. Jedzie po mnie? O nie. a ja aż podskakuję. Misja niezakończona sukcesem. Marszczę brwi. już dobrze. Nie znajdzie mnie. Chyba zaraz zwymiotuję. a do tego czasu nas już tu dawno nie będzie.. Myję ręce i zerkam do lustra. Poza tym podróż z Seattle potrwa kilka godzin. Mocno wali mi serce. Ha! Ale w sumie nie odpowiedział mi na pytanie dotyczące książek. – Jadę po ciebie – oświadcza i rozłącza się. – Gdzie się podziewałaś? – Czekałam w kolejce do kibelka. – Ana! Rozłączam się. To przez niego kręci mi się w głowie. – Długo cię nie było – gani mnie Kate. Zaraz.84 – Dobranoc. nie. zaraz. . Tego akurat się nie spodziewałam. Nie powiedziałam mu... Tylko Christian może wydawać się jednocześnie spokojny i groźny. Kuźwa. tequila. Odzywa się mój telefon. w końcu wracam do stolika. Christianie.

Czemu się aż tak zaprawiłam? – Ana. Wszystko widzę podwójnie. a potem pociąga spory łyk. proszę – szepcze i przyciąga mnie bliżej siebie. jak w starych odcinkach Toma i Jerry’ego. – Ana. I znowu przeciskam się przez tłum. – José. że naprawdę mam nieźle w czubie. po czym obejmuje ramieniem. co ty wyrabiasz? . – Ana. – Pomóc ci? – pyta i przysuwa się.85 José i Levi zatopieni są w ożywionej dyskusji na temat miejscowej drużyny bejsbolowej. Trzymam się. – Uśmiecham się do niego blado. – Za pięć minut wracam. Bardziej niż zazwyczaj. nic mi nie jest. – Kate. Robi mi się niedobrze. Oddychając chłodnym wieczornym powietrzem. uświadamiam sobie. – Przy moim boku zjawia się José. – Ja też – mruczy i bacznie mi się przygląda. ale ty masz słabą głowę. wyjdę na chwilę na dwór i zaczerpnę świeżego powietrza. – Wszystko w porządku? – Chyba trochę za dużo wypiłam. – José. – Dość słabo próbuję go odepchnąć. José przerywa na chwilę tyradę i rozlewa wszystkim piwo. w głowie mi się nieprzyjemnie kręci i lekko się chwieję na nogach. Chyba zaraz puszczę pawia.

Z uczuciem ulgi dostrzegam. Czuję się pijana i pozbawiona kontroli nad sytuacją. to on.86 – Wiesz. że jest wściekły. – Jeśli masz jeszcze wymiotować. Żołądek podchodzi mi do gardła i zginam się we dwoje. Moje ciało nie jest dłużej w stanie tolerować alkoholu i spektakularnie wymiotuję na ulicę. Skąd się tu wziął? José mnie puszcza. Oddech ma ciepły i zbyt słodki: od margarity i piwa. Patrzy spode łba na José i widać. – Dios mio. on mnie zamierza pocałować. cariña – szepcze w moje usta. Ana! – José odskakuje ze wstrętem. Zerkam niespokojnie na Christiana. Grey chwyta moje włosy i odsuwa je z linii ognia. Delikatnie całuje moją brodę. ale jego umięśnione ciało jest silniejsze. – W ciemnościach odzywa się cichy głos. Mam wrażenie. Jasny gwint. przestań. – Odpycham go. – Jedną ręką obejmuje w pasie. – Grey – rzuca zwięźle. kierując się ku kącikowi ust. – Wydaje mi się. Ogarnia mnie panika.. Palce wsunął w moje włosy i teraz unieruchamia mi głowę. Ana. Nie chcę tego. a drugą ujmuje brodę. José. Cholera. Ana. że cię lubię. Jesteś moim przyjacielem i zaraz chyba zwymiotuję. że pani powiedziała „nie”. Święty Barnabo! Christian Grey. nie. proszę. Delikatnie prowadzi mnie w stronę wysokiego klombu na skraju parkingu. – Nie. zrób to tutaj.. nie – błagam. Przytrzymam . że panuje tam względna ciemność. że się duszę. – José. – Proszę.

zobaczymy się w środku – mamrocze José i znika za drzwiami. Tylko on mógłby mieć przy sobie świeżo wypraną. Mam parę słów do powiedzenia temu mojemu tak zwanemu przyjacielowi. co znaczy „T”... ale oboje go ignorujemy. tak strasznie mi wstyd. To musi być najgorsza chwila w moim życiu. Chcę znaleźć się gdziekolwiek. który wydaje się mocno zawstydzony i – podobnie jak ja – onieśmielony przez Greya.. Jedną ręką obejmuje moje ramiona. byle nie tutaj. ale znowu wymiotuję. Ana. targają mną paskudne torsje. jak puszczasz pawia na miejscową florę. Chcę. Nie wiedziałam. Kurczę.. – Ja. Jęczę i chowam twarz w dłoniach. wszędzie.87 cię. Może odrzucenie Christiana. a drugą przytrzymuje włosy. przecież dopiero co widział. Opieram się dłońmi o otaczający klomb murek i ledwie się trzymam na nogach – takie wymioty są strasznie wyczerpujące. Odwracam się i patrzę na José. Wycieram usta. lnianą chusteczkę z monogramem. ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek mam już pusty. W duchu zarzekam się. że można je jeszcze kupić. Nadal kręci mi się w głowie. Spogląda na mnie z niezdradzającym niczego wyrazem twarzy. Niezdarnie próbuję go odepchnąć. że już nigdy nie tknę alkoholu. José stoi w pobliżu wejścia do baru i nas obserwuje. kogo ty próbujesz oszukać. zastanawiając się. Ale to teraz jest znacznie bardziej upokarzające. Zbieram się na odwagę i zerkam na niego. To wszystko jest po prostu zbyt potworne. Trudno to nazwać wytwornym zachowaniem. kiedy próbuję sobie przypomnieć gorszą. aby połknęły mnie azalie na klombie. Nie jestem w stanie na niego spojrzeć. W końcu torsje mijają. ale żadne z nich nie nadaje się do powtórzenia w obecności pana prezesa Christiana Greya. . CTG... Piorunuję go wzrokiem. i znowu. eee. Grey puszcza mnie i podaje chusteczkę.

kiedy wymiotowałam na jego oczach. Kuźwa do kwadratu. Czy masz w zwyczaju tak właśnie się zachowywać? W głowie mi się kręci od alkoholu i irytacji. domaga się swego. to moja decyzja i jemu nic do tego – ale brakuje mi odwagi. Trzyma mnie w ramionach. być może nie aż tak dramatycznie jak ty – mówi cierpko. którą obracam w dłoniach. do cholery. – Przede wszystkim za telefon. za wymiotowanie. . Nie teraz. czy mogę natychmiast umrzeć? – Wszyscy coś takiego przeżyliśmy. – Trzeba znać swoje granice. Dostrzega to i chwyta mnie. Po trochu mam ochotę oświadczyć mu. błagam. Błagam. co on tu robi. Czemu on nadal tu stoi? – Nie – odpowiadam ze skruchą. Anastasio. Ja sam jestem zwolennikiem przesuwania granic. Zaczyna mi się robić słabo. – Jeszcze nigdy nie byłam pijana i nie zamierzam tego powtórzyć. A co to ma. Wygląda to tak.88 Zostaję sam na sam z Greyem. Nie rozumiem. Anastasio? A więc. – Czuję. chroniąc przed upadkiem. – Za co przepraszasz. jakby mężczyzna w średnim wieku ganił niesforne dziecko. – Zawiozę cię do domu – oznajmia. że zaczynam się rumienić. lista się ciągnie bez końca. Materiał jest taki delikatny. z nim wspólnego? Ja go tutaj nie zapraszałam. wpatrując się w chusteczkę. cholera. Och. tuląc do piersi niczym małe dziecko. że jeśli każdego wieczoru chcę się tak upić. Co powinnam powiedzieć? Przeprosić za tamten telefon? – Przepraszam – bąkam. ale to akurat jest naprawdę nie do przyjęcia.

kiedy zadzwoniłaś. Anastasio. – Był ze mną. muszę powiedzieć Kate. – Masz jakiś żakiet czy torebkę? – Eee. No a jakżeby inaczej. – Mój brat może jej powiedzieć. Zaciska usta w cienką linię i ciężko wzdycha. jedno i drugie. tak. – W Seattle? – Mam w głowie mętlik. – Och? – Nie rozumiem. Nadal? Dlaczego? – Jak mnie znalazłeś? – Namierzyłem twój telefon. Christianie. jako że to on. nie przeszkadza mi to. które nadal okupują mi mózg..89 – Muszę powiedzieć Kate. . – Co takiego? – Mój brat Elliot rozmawia właśnie z panną Kavanagh. – Święty Barnabo. Jak to w ogóle możliwe? I czy to jest legalne? „Prześladowca” – szepcze do mnie podświadomość przez opary tequili. mieszkam w Heathmanie.. Będzie się martwić. Ale. – Nie. proszę. znowu w jego ramionach.

próbując przekrzyczeć hałas. – Tańczy – odkrzykuje Levi. że jest zły. wykończona. gonią teraz w amoku po moim wymęczonym ciele. Czy jemu wszystko przychodzi tak łatwo? Nie słyszę. Widać. bierze mnie znowu za rękę i prowadzi do baru. Osamotniony Levi ma żałosną minę. Po chwili wręcza mi dużą szklankę wody z lodem.90 – Skoro musisz. Mierzy Christiana podejrzliwym wzrokiem. zażenowana. więc na parkiecie zdążył się już zgromadzić spory tłum. co zamawia. Czuję się słaba. Przynajmniej tydzień zajmie mi ich rozpracowanie. – Gdzie Kate? – pytam go. a gdzieś w głębi moje mięśnie rozkosznie się zaciskają. pan Kontroler Grey nie musi czekać. Natychmiast zostaje obsłużony. tłoczno i włączono muzykę. Oblewam się rumieńcem. Te wszystkie zakazane. a potem bierze za rękę i prowadzi do baru. – Dotykam ramienia Christiana i krzyczę mu to do ucha. W środku jest głośno. W głowie czuję dudnienie dopasowujące się rytmem do basów. nadal pijana. – Pij! . Wywraca oczami. upokorzona i – dziwna sprawa – niesamowicie podekscytowana. Wkładam czarną marynarkę i przeciągam przez głowę pasek torebki. muskając nosem jego włosy. Grey trzyma mnie za rękę – dezorientujący wachlarz emocji. José także gdzieś zniknął. czując czysty. Puszcza mnie. świeży zapach. nieznajome uczucia. którym odmawiałam wydostania się na powierzchnię. Kate nie ma przy naszym stoliku. – Jest na parkiecie. Ojej.

Jest taki apodyktyczny. z lekka sardoniczny uśmiech. Są na przemian zielone. czy ty to kiedykolwiek przebijesz?” Moja podświadomość cmoka i piorunuje mnie wzrokiem. Cholera. Wyczuwa moją niechęć i w kolorowym świetle dyskotekowych lamp widzę jego rozbawiony. oblewając dziwną kolorową poświatą wnętrze lokalu i jego klientelę. W głowie pojawia mi się ostrzeżenie mamy: „Nie ufaj mężczyźnie.. co mi każe. dżinsy. Robię. Biorę niepewny łyk. i wypijam całą wodę. niebieskie. prowadzi mnie na parkiet. Prowadzi nas przez tłum tancerzy na drugi koniec parkietu i teraz znajdujemy się obok Kate i Elliota. Ożeż. Może dlatego. O rany. Pociąga mnie mocno za rękę i znowu jestem w jego ramionach. białe i demonicznie czerwone. „Och. Grey przygląda mi się uważnie. Muzyka głośno dudni. że jestem pijana. W swoim przymuleniu stwierdzam. która dzwoni do niego w środku nocy i której jego zdaniem potrzebny jest ratunek. ależ on tańczy. No i okazuje się. tobym się przewróciła. Ana.. Znowu mnie bierze za rękę. Kołnierzyk koszuli jest rozpięty i widać kilka włosków.91 Poruszające się światła obracają się w rytm muzyki. Robi mi się niedobrze. Przyciska mnie mocno do siebie i jestem pewna. Ma jakiś problem? Nie licząc niemądrej pijanej dziewczyny. Chwieję się lekko i on kładzie mi dłoń na ramieniu. że gdyby mnie nie trzymał. A potem patrzeć. że rzeczywiście. A niech mnie! Kate działa. – Do dna! – woła do mnie. w co jest ubrany: luźną koszulę z białego lnu. Przeczesuje palcami swoje niesforne włosy. . także w mojej głowie. Zaczyna się poruszać. I nie mogę uwierzyć. jak puszcza pawia za pawiem. a ja razem z nim. Wygląda na sfrustrowanego i zagniewanego. że wygląda bardzo apetycznie. Grey bierze ode mnie szklankę i stawia ją na barze. Mętnie zauważam. trzeba ją uratować przed zalotami przyjaciela. że za nim nadążam. czarne conversy i ciemną marynarkę w prążki. Ja nie tańczę. brata Christiana. który umie tańczyć”.

To oznacza. a robi tak tylko wtedy. Mam nadzieję. co mówi Elliot. w jakim kierunku to wszystko zmierza. Nie słyszę co. Myśli przetaczają mi się przez głowę. o nie. Wszystko w porządku? Doskonale wiem. tak kolorowo – zbyt jaskrawo. Christian w ekspresowym tempie wyprowadza nas z parkietu. Ostatnie. jakby ku mojej twarzy zbliżała się podłoga. nim odpływam w ramionach Christiana Greya. uśmiecha się do mnie i macha. Ale nie udało mi się z nią porozmawiać. i mam wrażenie. jakby jutra nie było. kiedy ktoś jej się podoba. że jutro rano śniadanie zjemy we troje.. to jego przekleństwo.. tak głośno. walcząc z pijackim zamroczeniem. Tak tu ciepło. szeroki w barach. że zapoznała się z treścią plakatów wiszących na drzwiach toalet. – Kurwa! . Kate! Christian nachyla się i krzyczy coś Elliotowi do ucha.92 Tańczy. ma jasne kręcone włosy i jasne oczy błyszczące szelmowsko. Przecież dopiero co go poznała. a ona w ogóle nie protestuje. Elliot jest wysoki. Elliot uśmiecha się szeroko i bierze Kate w ramiona. Kate! Pomimo stanu upojenia alkoholowego doznaję szoku. co słyszę. Głowa zaczyna mi wirować. Kiwa głową na to. Naprawdę podoba. Muszę wygłosić jej wykład na temat bezpiecznego seksu... W tym pulsującym świetle nie potrafię określić ich koloru.

Mam na sobie T-shirt. złocie i beżu. Hmm. O nie! Wzdrygam się w duchu. O niech mnie. Zerkam na stolik nocny. wcale nie czuję się aż tak źle. Panuje półmrok. stanik i figi. Może i lubi sprawować kontrolę. Siadam i łykam tabletki. W tym łóżku jest mi ciepło i wygodnie. jak się tu dostałam.. Wezgłowie za mną ma kształt olbrzymiego słońca. był na siłowni. Ani dżinsów. Ma na sobie szare spodnie . Jasny gwint. W podobnym pokoju byłam razem z Kate. Skarpetek nie.. Serce podchodzi mi do gardła i nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu. ale myśli o wszystkim. w apartamencie. Nie pamiętam. Pokój jest przestronny i cały w brązie. Rozlega się pukanie do drzwi. Otwieram oczy i przez chwilę spokojnie przypatruję się nieznajomemu otoczeniu. Jak się tutaj znalazłam? Powoli wracają fragmenty wydarzeń minionej nocy. prawdopodobnie lepiej. Nic nie pomaga na suchość w ustach tak jak sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. Ten wydaje się większy. Gdzie? Przytępiony mózg walczy o odzyskanie wspomnień. niż na to zasługuję. O w mordę. Jestem w hotelu Heathman. Wydaje się dziwnie znajome. Gasi pragnienie i odświeża. Picie – o nie! – telefon – o nie! – wymioty – o nie! José i Christian. Jestem w apartamencie Christiana Greya.. Już go kiedyś widziałam.93 ROZDZIAŁ PIĄTY Jest bardzo cicho. Prawdę mówiąc. Nie mam pojęcia. Advil. Sok smakuje niebiańsko. gdzie się znajduję.. Jasna cholera. I widzę szklankę soku pomarańczowego oraz dwie tabletki. Ale i tak otwiera drzwi i wchodzi do środka.

Biorę głęboki oddech i zamykam oczy. a ja jak zawsze nie mam pojęcia. Czuję się jak dwulatka. mogę poczuć. podobnie jak jego włosy. – Minę ma niewzruszoną. jeśli zamknę oczy. Patrzy na mnie. pot. – Wymiotowałam jeszcze? – pytam cicho. – Lepiej. która jest ciemna od potu. że mogę go dotknąć. nie chciałem narażać skórzanej tapicerki w moim samochodzie i odwozić cię do domu. – Kiedy odpadłaś. o wiele lepsza od margarity. jakoś dziwne mi się to wydaje. – Dzień dobry. Pot Christiana Greya. Znajduje się na tyle blisko.. Świetnie potrafi ukrywać myśli i uczucia. to mnie tu nie będzie. żel pod prysznic i Christian to odurzająca mieszanka. – Rozebrałeś mnie? – szepczę. o czym myśli.94 od dresu i szarą koszulkę.. Podchodzi i siada na skraju łóżka. O rety. Zerkam na niego. Przywiozłem cię więc tutaj – wyjaśnia niespiesznie. – Położyłeś mnie do łóżka? – Tak. Kładzie na krześle dużą reklamówkę i chwyta za końce ręcznika. który ma przewieszony przez szyję. – Nie. Jak się czujesz? O nie. – Jak się tutaj znalazłam? – Głos mam cichy i zduszony. . niż na to zasługuję – mamroczę. Anastasio. a coś już na ten temat wiem.

– To był bardzo zabawny wieczór.. kiedy moje kobiety czują i odbierają bodźce – stwierdza sucho..95 – Tak. Ja też nie. – Nie musiałeś mnie wcale namierzać tym swoim bondowskim sprzętem. a po trzecie. Jego usta wykrzywiają się w cierpkim uśmiechu. Nekrofilia mnie nie pociąga. moja firma nie inwestuje ani nie wytwarza żadnych urządzeń inwigilujących. Chwileczkę. Wpatruję się w swoje dłonie. on się ze mnie śmieje. najpewniej obudziłabyś się w łóżku tego fotografa. gdybym po ciebie nie przyjechał. Lubię. – Czuję suchość w ustach i nie jestem w stanie dokończyć zdania. – Unosi brew na widok moich rumieńców. A teraz to ja się czuję jak jakiś czarny charakter. Nie prosiłam go o ratunek. nieszczególnie cię zachwycały jego zaloty – oświadcza lodowatym tonem. W jego oczach dostrzegam zdziwienie i chyba lekką urazę. on zaś piorunuje mnie wzrokiem. Zaloty! Zerkam na Christiana. ale nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu. – Po pierwsze. . – My nie. Próbuję przygryźć wargę. Nieprędko go zapomnę. który produkujesz – warczę. urządzenia do namierzania telefonów komórkowych są dostępne w Internecie. – Anastasio. drań jeden. Po drugie. a o ile pamiętam. – Strasznie cię przepraszam. byłaś w stanie śpiączki.

Anastasio. ale wyraz twarzy ma obojętny. naraziłaś się na niebezpieczeństwo. – Dalej będziesz dawał mi burę? – A to właśnie robię? – Tak mi się wydaje. – Jadłaś coś wczoraj wieczorem? – Ton ma oskarżycielski. Kiedy je otwiera. że to oznaka irytacji. – Wolę nie myśleć. cóż. że mogłabym być jego. Choć możliwe. Ta myśl przedziera się przez irytację wywołaną jego arbitralnymi słowami. Wzrok mu łagodnieje.. gdybyś była moja. Kręcę głową. – Nie wydaje mi się. Nic nie zjadłaś.. to zasada numer jeden podczas picia. O co mu chodzi? Co się przejmuje? Gdybym była jego. – Musisz jeść. Dlatego właśnie tak się pochorowałaś. Ewentualnie mroczny rycerz. – Uśmiech ma sardoniczny i kręci głową. to po takim numerze. Patrzę na niego wilkiem. Jakie wykroczenie teraz popełniłam? Zaciska zęby. Naprawdę. że część mnie by tego chciała. Anastasio. co ci się mogło stać. jaki wycięłaś wczoraj. – Masz szczęście. – Jak to? – Cóż. patrzy na mnie gniewnie. – Przeczesuje palcami włosy i wiem. – Mówisz jak nadworny rycerz. tańczy sobie wesoło w czerwonej spódnicy hula. Rumienię się zawstydzona niesfornością mojej podświadomości – na myśl. przez tydzień nie byłabyś w stanie siedzieć. a na pięknie wykrojonych ustach dostrzegam cień uśmiechu.96 – Ze stron jakiej średniowiecznej chichoczę. ale nie jestem. – Zamyka oczy i wzdryga się lekko. że robię tylko to. . kroniki uciekłeś? – Jego nastrój ulega zmianie. upiłaś się.

Wypuszczam wstrzymywane powietrze.. Hmm. W którymś momencie będę się z nim musiała rozmówić. jak zdecydowany. – Cóż. których dotykał jego kciuk. Chyba się zaraz zacznę zwijać z palącego. Byłam z Kate. – Oddychaj. Moje hormony szaleją. ponieważ Christian tak rzadko się uśmiecha. – Po tych słowach udaje się do łazienki i zamyka za sobą drzwi. Uśmiech Christiana staje się jeszcze szerszy. To rozbrajające. – Ale z ciebie zwolennik surowej dyscypliny – syczę. po czym wstaje.. Nie rozumiem tej reakcji. bólu.. Dlaczego on jest tak cholernie przystojny? W tej właśnie chwili mam ochotę iść i dołączyć do niego pod prysznicem. – Mruży oczy. . Wyciąga rękę i przesuwa kciukiem po moim policzku i dolnej wardze.. Serce mi przyspiesza. – Śniadanie za piętnaście minut. a potem uśmiecha się szelmowsko. zdecydowany zwolennik. Pewnie umierasz z głodu.. Nawet nie masz pojęcia. Pożądanie. w drugiej wpatruję się w ten oszałamiający uśmiech. młody José. Swędzi mnie skóra w miejscach. – I fotografem? – warczy.. – Och. Hmm. Anastasio. dojmującego. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. a rdzeń przedłużony zapomina o wysyłaniu sygnałów o konieczności oddychania. może ktoś powinien nauczyć go dobrych manier. Chyba że ty chcesz pierwsza? – Przechyla głowę. – Idę wziąć prysznic. kiedy następnym razem go poniesie. O rety.97 – Nic by mi się nie stało. nadal się uśmiechając. Patrzę jak urzeczona. – Trochę go poniosło – wzruszam ramionami. Anastasio – szepcze... To właśnie jest pożądanie. W jednej chwili jestem skonsternowana i zła.

– Były brudne od wymiocin. daleko od niepokojącej bliskości nagiego Christiana. że już wstałam. pragnąc jak najszybciej poczuć na sobie oczyszczający strumień wody. Są w torbie na krześle. w następnej przysyła książki za czternaście tysięcy dolarów. – Jeśli szukasz spodni. a jeszcze później namierza mnie jak jakiś prześladowca. Tyle że spędziłam noc w jego apartamencie i czuję się bezpieczna. Rozbieram się i szybko wchodzę do kabiny.98 Kładę głowę z powrotem na miękkich poduszkach z pierza. O rety – co bym zrobiła. sir Gawain lub Lancelot. to oddałem je do pralni. aby się zjawić i uratować przed jakimś mylnie pojętym niebezpieczeństwem. Cóż za nieoczekiwany bonus. Dziwi się. – Pąsowieję. Wyskakuję z łóżka i gorączkowo zaczynam szukać dżinsów. Dawid Michała Anioła wypada przy nim blado. skomplikowany i dezorientujący. Co jeszcze mogę powiedzieć? Chwytam torbę i pędzę do łazienki. Tymczasem on wychodzi z łazienki mokry jeszcze po prysznicu i nieogolony. Czyste ubrania. – Och. Chroniona. „Gdybyś była moja”.. Unoszę ku niemu twarz. W jednej chwili mnie odtrąca.. z ręcznikiem na biodrach. To nie mroczny rycerz. – Eee. na którego widok krew szybciej mi krąży. klasyczny bohater romantyczny. Troszczy się o mnie na tyle. – Dzięki. Ale jest także trudny. Dlaczego on mnie tak zawsze zaskakuje? – Wysłałem Taylora po drugą parę i jakieś buty. aby być jego? To jedyny mężczyzna. Łazienka jest pełna pary po jego kąpieli. – Oczy ma barwy obsydianu. . wezmę prysznic – mamroczę. ale biały rycerz w lśniącej zbroi.

Z jasnoniebieską koronką. takie fajne. robiąc na głowie turban w stylu Carmen Mirandy. Pospiesznie się wycieram. Zaglądam do reklamówki. Jestem dla niego odpychająca? A jednak przywiózł mnie tutaj. brutalnie wyrwana z erotycznego snu na jawie. Rumienię się . fantazjując na temat Christiana – że to on rozsmarowuje ten niebiańsko pachnący żel po moim ciele. Mogłabym zostać pod tym prysznicem już na zawsze. Oto stwierdzenie faktu. – Śniadanie. brzuchu. Nacieram nim ciało. Ale nie próbował do mnie startować. piersiach. ale także jasnoniebieską koszulę. Śliczna. Pachnie nim. Rozkoszny zapach. Wychodzę z kabiny i sięgam po dwa ręczniki. I na dodatek pasuje jak ulał.. Bardzo. drwiącą twarz. Jednym owijam włosy. – Puka do drzwi. Dodaj dwa do dwóch”. To śliczna bielizna jakiejś europejskiej marki. Woda jest ciepła i kojąca. Serce mi znowu przyspiesza i to uczucie jest takie. Nie rozumiem. że lubi. Po prostu nie wiem.99 Pragnę Christiana Greya. – Okej – dukam. Pragnie mnie? Nie pocałował mnie w zeszłym tygodniu. a on cię nawet nie dotknął. Ignoruję ją. tak jak Paul czy José. skarpetki i bieliznę. A więc pewnie nie żyje w celibacie. Co sobie myśli? „Spędziłaś w jego łóżku całą noc. O kurczę.. No a jakżeby inaczej. Hmm. ignorując przyjemny dotyk ręcznika ocierającego się o moją uwrażliwioną skórę. a ja aż podskakuję. Ana. Powiedział. Czysty stanik i figi – prawdę mówiąc to taki przyziemny. Po raz pierwszy w życiu mam ochotę iść z mężczyzną do łóżka. w co on pogrywa. Wow. praktyczny opis do nich nie pasuje. Moja podświadomość pokazuje swoją brzydką. między udami. Pragnę poczuć na sobie jego dłonie i usta.. jak jego kobiety czują. Sięgam po żel.. O rety. Taylor kupił mi nie tylko dżinsy i nowe conversy.

Biorę kolejny głęboki oddech i wchodzę do salonu. Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i mankietami. – Siadaj – wydaje polecenie. Pora na konfrontację z Panem Dezorientującym. Przypomina mi się jej gorący taniec. Christian podnosi wzrok. pokazując na miejsce przy stole. Wycieram ręcznikiem włosy i desperacko próbuję nad nimi zapanować. ale nie widzę jej tutaj. Zastanawiam się. Kate – chrypię. Reszta ciuchów też doskonale leży. Wszystkie opracowane do perfekcji ruchy wykorzystane jak nic w celu uwiedzenia brata Christiana! Co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Jeszcze nigdy nie spędziłam u nikogo nocy. Christian przygląda mi się władczo. Biorę głęboki oddech. Znajduje się w nim obita pluszem kanapa z mnóstwem miękkich poduszek. jaki jest zakres jego obowiązków. Poszukam jej w torebce. że jesteś tutaj i że nic ci nie jest. . abym w niego grała. Nadal jest z Elliotem. a na ścianie olbrzymi telewizor plazmowy. O nie. Szybko się ubieram. ozdobna ława ze stosem dużych książek w błyszczących okładkach. Christian siedzi przy stole na drugim końcu pomieszczenia i czyta gazetę. co nie znaczy. Gazetę wielkości kortu do tenisa. Wysłałem esemesa Elliotowi – mówi z błyskiem humoru w oczach. ale parę razy kibicowałam Kate. że sypialnia jest pusta. Z ulgą się przekonuję. – Wie. Ależ jest duży. miejsce do pracy z komputerem. Rozglądam się za torebką. Kate! – Cholera. Zrobiła to tylko dwa razy i za każdym razem musiałam przez tydzień po rozstaniu znosić widok tej koszmarnej piżamy. Ale jak zwykle odmawiają współpracy i jedyne wyjście to związać je gumką.100 na myśl o Taylorze kupującym to dla mnie w sklepie z bielizną. Pomyśli sobie. że ja też miałam przygodę na jedną noc.

ale nic nie mówi. . Oblewam się rumieńcem i opuszczam wzrok na palce. – Owszem – przyznaje. Stół jest zastawiony jedzeniem. O rany. wracając do swojego omletu z samych białek. Anastasio. że próbowałam. a na spodeczku leży saszetka herbaty Twinings English Breakfast. co lubisz. – Poproszę. – Herbaty? – pyta. pamięta. Zaciska usta w cienką linię. – Drobiazg. Co nie znaczy. Christian próbuje ukryć uśmiech. gdzie mi kazał.101 Podchodzę i siadam tam. – Dziękuję za zorganizowanie tych ubrań. jaką herbatę lubię. syrop klonowy i jajecznicę na bekonie. naprzeciwko niego. – Masz wilgotne włosy – gani mnie. – Nie wiedziałem. Do twarzy ci w tym kolorze. Podaje mi mały dzbanek z gorącą wodą. Decyduję się na naleśniki. – Posyła mi przepraszający uśmiech. mimo że jestem głodna. – Nie mogłam znaleźć suszarki – bąkam zawstydzona. Jedzenie jest przepyszne. – To bardzo rozrzutne z twojej strony – mamroczę oszołomiona wyborem jedzenia. więc zamówiłem wszystkiego po trochu.

że jestem ci winien przeprosiny i ostrzeżenie. szelmowskiego. że możesz.. nie oznacza od razu.102 – Wiesz co. Powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. których oczywiście nie mogę przyjąć. Moje upodobania są dość osobliwe. proszę. stać mnie na to. Jasny gwint – w ustach mi zasycha. . nie bawię się w ten cały romantyzm.. Christianie? – Głos mam miękki. pozwól mi. – Anastasio. – Rzuca mi takie spojrzenie. jakbym go właśnie obraziła. że mogę.. jakby się poddawał. – Cóż. – W jego oczach błysnęło coś – To. ale nie bardzo wiem o czym. uwierz mi. kiedy o mało nie wpadłaś pod koła roweru i kiedy trzymałem cię. Ale tego to już się chyba domyśliłaś. Odkłada sztućce i przygląda mi się uważnie. pocałuj”. – Zamyka oczy. Dlaczego miałbyś mi je kupować? – Dlatego. a w jego szarych oczach płonie jakieś niezgłębione uczucie. a on unosi brew i nagle mam wrażenie. Co mi przypomina. – Czułem. – Przeczesuje palcami włosy. – Masz jednak coś w sobie i nie potrafię o tobie zapomnieć. – Powinnam ci zwrócić pieniądze za te rzeczy. Christianie. – Dlaczego mi przysłałeś te książki. – Anastasio. – Uśmiecham się do niego niepewnie. – Nie w tym rzecz. Ale te ubrania. – milknie na chwilę i wzrusza ramionami. naprawdę powinnaś się nauczyć przyjmować komplementy. ja się nie bawię w serduszka i kwiatki.. że powinieneś – odpowiadam cicho. – W jego głosie pobrzmiewa krytyka. a ty na mnie patrzyłaś i mówiłaś bezgłośnie: „Pocałuj mnie.. za nie zapłacić. że rozmawiamy o czymś innym. więc dodaję pospiesznie: – Dałeś mi już książki..

masz mnóstwo czasu. Która godzina? – Nagle wpadam w panikę. W przyszły weekend przeprowadzamy się do Seattle.103 Mój apetyt znika. – Więc oświeć mnie. A jutro? – Łokcie ma na stole. – Jakie masz plany na następne dni? – pyta niskim głosem. – Nie żyjesz w celibacie. Znowu nie działa mój filtr mowy. brodę opiera o długie. – Kate i ja zamierzamy zabrać się za pakowanie. Siedzimy. aby dotarła do mnie ta informacja. a moje policzki nabierają koloru purpury. smukłe palce. – Masz gdzie mieszkać w Seattle? . a przez cały tydzień pracuję u Claytona. – Nie. patrzymy na siebie i żadne z nas nie dotyka jedzenia. Nie mogę uwierzyć. – Nie wiesz. Nie potrafi zapomnieć! – No to nie rób tego – mówię szeptem. – Urywa. Otwiera szeroko oczy. – Dopiero po dziesiątej. – Dziś pracuję. Anastasio. że właśnie powiedziałam coś takiego. W szarych oczach tańczy rozbawienie. prawda? – wyduszam z siebie. co mówisz. Od południa.

Serce wali mi jak młotem i chyba dyszę. Nie potrafię mu patrzeć w oczy. – Chciałbym przygryźć tę wargę – szepcze ponuro. – Złożyłaś podanie także w moje firmie. tak jak ci sugerowałem? Oblewam się rumieńcem. ale pewności nie mam.. Rumienię się i opuszczam wzrok na niedokończone śniadanie. że zagryzam dolną wargę.. jednocześnie wciągając powietrze i przełykając ślinę. – Czy pani ze mnie drwi. kiedy używa tego tonu. panno Steele? – Przechyla głowę i wydaje mi się. W ogóle nie jestem świadoma tego. O rety. jaki to adres. – A co ci się nie podoba w mojej firmie? – W twojej firmie czy u ciebie? – uśmiecham się kpiąco. że nie. – Ubiegam się w paru miejscach o staż. Otwieram usta. nie. Na razie czekam. cała .104 – Tak. Jezu. Jeszcze nikt mi nigdy nie powiedział czegoś tak seksownego. – A w Seattle gdzie będziesz pracować? O co chodzi z tymi wszystkimi pytaniami? Inkwizycja Christiana Greya jest niemal równie irytująca jak Inkwizycja Katherine Kavanagh. że go rozbawiłam. Oczywiście. W dzielnicy Pike Market. – Niezbyt daleko ode mnie. – Gdzie? – Nie pamiętam. – Uśmiecha się blado. – Eee.

105 jestem drżąca i wilgotna. Co to oznacza? Wysyła małe dzieci jako niewolników do jakiegoś zapomnianego przez Boga zakątka świata? Należy do jakiejś grupy przestępczej? To by tłumaczyło. – Muszę ci coś pokazać. – Wzdycha i kręci głową rozbawiony. ale także zirytowany. – Cóż. – Dlatego. Jest fanatykiem religijnym? Impotentem? To akurat na pewno nie. dopóki nie będę miał na to twojej pisemnej zgody. najpewniej nie będziesz chciała mnie więcej widzieć. To mnie prowadzi . O której wieczorem kończysz pracę? – Koło ósmej. że nie zamierzam cię dotykać. Anastasio. Rumienię się na myśl o ewentualnych wytłumaczeniach. a przynajmniej do czasu. O kuźwa. Wtedy zapoznam cię ze wszystkimi faktami. – Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. co mówię. a jeszcze mnie nawet nie dotknął. moglibyśmy wybrać się dzisiaj albo w następną sobotę do Seattle i zjeść kolację u mnie. – Więc czemu tego nie robisz? – pytam cicho. Kiedy już się wszystkiego dowiesz. – Dlatego. mógłby mi to udowodnić nawet i teraz. – Dlaczego teraz nie możesz mi powiedzieć? – W moim głosie słychać rozdrażnienie. Że co? – Co to ma znaczyć? – Dokładnie to. dlaczego jest taki bogaty. że miło mi się je śniadanie w twoim towarzystwie. Poprawiam się na krześle i patrzę mu prosto w oczy. Anastasio. Wybór należy do ciebie.

ma czekać w Escali. Żadnego „proszę” ani „dziękuję”. Mruży oczy i bierze do ręki swojego BlackBerry. Będzie mi potrzebny Charlie Tango. Będę pilotował z Portland do Seattle. że to coś naprawdę mocno paskudnego”. Jeśli to oznacza. cóż. Całą noc. Jutro rano na telefon. jeśli się okaże. poczuję wtedy ulgę. Unosi brew. – Taylor. Chciałabym jak najprędzej rozwiązać tę zagadkę. Wciska jeden z klawiszy.. – Odkłada telefon. Nie. .. Pompatyczny dupek. Całą noc! – Tak.106 donikąd. – Czy pan ze mnie drwi. – Dziś wieczorem... że tajemnica Christiana Greya jest na tyle potworna. – „Dasz drapaka tylko wtedy. że nie będę go już chciała znać. „Nie okłamuj się!” – wrzeszczy moja podświadomość. panie Grey? – pytam słodko. – Tak jak Ewie spieszno ci do zjedzenia jabłka z drzewa poznania dobra i zła – rzuca drwiąco. Pilotował? – W pogotowiu od dwudziestej drugiej trzydzieści. Charlie Tango! Kto to taki? – Z Portland powiedzmy o dwudziestej trzydzieści.

– Ponieważ mogę. Gapię się na niego. jeśli chcą zachować posadę – odpowiada ze śmiertelną powagą.107 – Ludzie zawsze robią to. Anastasio. . A on chce przygryźć mi wargę. – Polecimy? – Tak. jedz.. Od kawy do lotu śmigłowcem. Polecimy do Seattle. – Anastasio. O ósmej przyjadę po ciebie do Claytona. co im każesz? – Najczęściej tak. Jak mogę teraz jeść? Lecę do Seattle śmigłowcem z Christianem Greyem. Mam drugą randkę z Christianem Tajemniczym Greyem. A potem podrzucę cię do domu. – Polecimy śmigłowcem do Seattle? – Tak. Kończ śniadanie. potrafię być bardzo przekonujący. Mam śmigłowiec. Mrugam szybko. – A jeśli dla ciebie nie pracują? – Och.. – Jedz – mówi ostrzej. Wow.. nie lubię marnowania jedzenia. – Dlaczego? Uśmiecha się złośliwie.. Powinnaś dokończyć śniadanie.

Christianie. – Wpatruję się w to. Co chce przez to powiedzieć? Wstaję od stołu. co masz na talerzu. nie śmiejąc powiedzieć prawdy. – Zawiozę cię do domu. Wygląda na zagniewanego. Spojrzenie ma znowu pozbawione emocji. – A ty gdzie spałeś dzisiejszej nocy? Nie widać żadnej pościeli ani koców. Marszczę brwi i wracam do zimnego jedzenia. żebyś się przeziębiła. Kręcę głową. Nie rozumiesz tego?” – wyjaśnia moja podświadomość. Ale za duży ze mnie tchórz. nie byłoby cię teraz tutaj i nie odkrywałbym tak szybko kart. zastanawiając się przez chwilę. jak mały chłopiec. Przeganiam jednak tę myśl. Ruszam w stronę sypialni. Przełknąwszy ostatni kęs naleśnika. ale po kilku krokach się zatrzymuję. aby wypowiedzieć te myśli na głos. – Zjedz to. Mogłabym tym ustanowić niebezpieczny precedens. „Zbyt jestem podekscytowana. zwłaszcza gdy on ma tak posępną minę. – W swoim łóżku – odpowiada zwięźle. aby jeść. – Och. – Grzeczna dziewczynka – orzeka. choć oczywiście mógł je już sprzątnąć. . Ta myśl jest nawet zabawna. Nie chcę. zerkam na niego. – Co cię tak śmieszy? – pyta. co zostało na stole.108 – Nie zjem tego wszystkiego. Mierzy mnie bacznym spojrzeniem. W jego słowach kryje się coś na kształt obietnicy. kiedy wysuszysz włosy. czy nie powinnam zapytać o pozwolenie. – Usta ma zaciśnięte w cienką linię. Gdybyś wczoraj porządnie się najadła. Hmm.

Czuję na sobie jego spojrzenie. To najbardziej zadziwiający człowiek.. Zerkając z miną winowajcy na drzwi. W sypialni przekopuję się przez szuflady komody i znajduję suszarkę.. Och. Hmm. – Nieuprawianie seksu. staram się je jak najlepiej wysuszyć. . Do reklamówki. wyciskam na nią pastę i w ekspresowym tempie myję zęby.. Trudno wyczytać cokolwiek z jego twarzy. jakiego miałam okazję poznać. – Spanie z kimś. jak on śpi. dotykam włosia szczoteczki... Przeczesując włosy palcami. Biorę ją szybko. Dostrzegam szczoteczkę Christiana. Okej.. Ależ ze mnie niegrzeczna dziewczynka. aż skończy. Widzieć go bezbronnego. Choć to akurat trudno mi sobie wyobrazić. I oczywiście oblewam się rumieńcem. Jest wilgotne. że to dość ekscytujące. I dociera do mnie. Alleluja. marszcząc brwi. jakby przypomniało mu się coś nieprzyjemnego. – Nie.. Właśnie z kimś rozmawia przez BlackBerry. – Uśmiecha się. jakbym czuła go w swoich ustach. Musiał już jej użyć. O kurczę. jak związuję włosy w kucyk.109 – Owszem. żeby były dwa?. I muszę przyznać. że spałam z Christianem Greyem. Christian przygląda się. – Kręci głową. dla mnie także była to nowość. po czym wracam do salonu po torebkę i żakiet. wkładam wczorajszy T-shirt oraz bieliznę. Następnie udaję się do łazienki. w torebce znajduję gumkę. Cóż. którą przyniósł Taylor. wypowiedziałam to słowo.. podobno wszystko wyjaśni się wieczorem. Ile to będzie kosztować?. gdy siadam i czekam. ileż bym dała za to. – No i proszę. aby być przytomną i patrzeć. – Bierze ze stołu gazetę i wraca do czytania. Stoję i wpatruję się w niego z niedowierzaniem. co to ma znaczyć? Nigdy z nikim nie spał? Jest prawiczkiem? Jakoś w to wątpię. To byłoby tak. Chcę umyć zęby. – Chcą.

Dlaczego akurat mnie? Nie mieści mi się to w głowie. biodrami przyciska mnie do ściany. Wychodzę na korytarz. upajając się jego widokiem. obie moje dłonie trzymając w górze w żelaznym uścisku. Nadjeżdża winda i wsiadamy do niej. – Gotowa? – pyta. a on kątem oka zerka na mnie.. Jego oczy są koloru grafitowego. a jego usta lekko się wyginają. Nim orientuję się. Wygląda zarazem swobodnie i elegancko. emocjonującym wyczekiwaniem. atmosfera ulega zmianie i naładowana jest elektrycznym. niech tak będzie.. iż znajdujemy się tak blisko siebie w zamkniętej przestrzeni. Drugą . Gdy czekamy. Uśmiecham się. Okej. Stoję. że przez to. – Przytrzymuje dla mnie drzwi. panie Grey.. po tej całej tequili i wymiotach. że spałam z nim zeszłej nocy. wspominając jego słowa: „Jest coś w tobie”.110 a co ze środkami bezpieczeństwa?. W milczeniu podążamy do windy. Oddycham szybciej.. I kiedy dotrą do Darfuru?. Doskakuje do mnie. chce mnie zabrać do Seattle. – Rozłącza się. Przygryzam wargę. co się dzieje. Christian zakłada granatową marynarkę w prążki. możliwe.. O święty Barnabo. Jesteśmy sami. pieprzyć dokumenty – warczy. – Och. – Proszę przodem. Przez Kanał Sueski?. a on nadal tu jest. Kiwam głową. Cóż. rzucam mu spojrzenie spod rzęs. I pomyśleć. Nagle z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu. Christian odwraca głowę w moją stronę. bierze ze stołu kluczyki od samochodu i podchodzi do wyjścia. co to takiego to „coś”. mam identyczne zdanie na pański temat. panno Steele.. Co więcej. i dowiem się. odrobinę zbyt długo. popycha na ścianę. Informujcie mnie na bieżąco.

taka. jakby rozwiązywał krzyżówkę w „Seattle Times”. w windzie. Zostało nam więc jeszcze jedno. On to natychmiast wykorzystuje.. Usta wygina w półuśmiechu.. Wydaje się tak spokojny i opanowany. Christian ujmuje moją brodę i przytrzymuje głowę na miejscu. a ja pragnę jego.. – Pożyczyłam twoją szczoteczkę – odpowiadam bez tchu. O rety. tutaj. On mnie pragnie. Serce wali mi jak młotem i czuję się. Christian Grey.. jakbym właśnie przebiegła maraton. Czuję na brzuchu nabrzmiałą erekcję. drzwi się otwierają i Christian natychmiast się ode mnie odsuwa. rozchylając wargi i dając zielone światło jego językowi. ręce mam unieruchomione. teraz. zwycięskiej sambie. – Och. zmuszając do uniesienia głowy.111 ręką pociąga za kucyk. – Umyłaś zęby – mówi. ale to jest zbyt oczywiste.. To niemal boli.. To takie niesprawiedliwe.. grecki bóg. opierającego się na dotyku i odczuwaniu. głowę także. i co ja mam z tobą począć? . a ostatecznie ucieczkę wykluczają jego napierające biodra. Mój język niepewnie dołącza do tego powolnego erotycznego tańca. – Jesteś. Mam ochotę pochylić się i oprzeć dłonie na udach. wprawnie eksplorując wnętrze mych ust. słodka – mruczy. Kabina staje. patrząc na mnie. Anastasio Steele. Rzucam spojrzenie Christianowi. Jestem bezradna. Moja maleńka wewnętrzna bogini kołysze się w powolnej. Czy moja obecność w ogóle na niego nie działa? Zerka na mnie kątem oka i cicho wypuszcza powietrze z płuc.. uśmiechając się pod nosem. Trzej biznesmeni w eleganckich garniturach wchodzą do środka. Biznesmeni wysiadają na pierwszym piętrze. a jednak działa. Och. Jeszcze nigdy się tak nie całowałam. pragnie mnie.. Wydaję cichy jęk. a sekundę później jego usta lądują na moich..

przechodząc przez hol. – Ach. . te windy – mruczy pod nosem. bo straciłam przytomność w windzie numer trzy w hotelu Heathman i już jej nie odzyskałam.112 Drzwi rozsuwają się na parterze. Christian bierze mnie za rękę i pociąga za sobą. Z trudem dotrzymuję mu kroku.

Nigdy się nie zdarzył. więc ta muzyka działa na mnie podwójnie. niemal magiczne głosy dwóch kobiet. Może wszystko sobie wymyśliłam. Podoba ci się? – Christianie. czyli zwyczajny Grey. Grzeczny i chłodny. z opery Lakme. .113 ROZDZIAŁ SZÓSTY Christian otwiera przede mną drzwi czarnego audi. Przekręca kluczyk w stacyjce i wyjeżdża z miejsca parkingowego. W moich wszystkich zmysłach panuje chaos. to jest cudowne. Prowadzi ze swobodną i leniwą pewnością siebie. Gdy mijają kolejne sekundy. Nie. Sprawia. – Czego słuchamy? – To Flower Duet Delibesa. Włącza odtwarzacz MP3. że do niczego nie doszło? Mój pierwszy prawdziwy. Ojej. Jestem teraz zupełnie inną kobietą.. arturiańską legendę i status zaginionego miasta Atlantyda. a on pragnął mnie. Ani słowem nie wspomniał na temat wybuchu namiętności w windzie. Rozpaczliwie pragnę tego mężczyzny.. pozbawiony wszelkich zahamowań pocałunek. Mam w głowie mętlik. że wzdłuż kręgosłupa przebiegają rozkoszne dreszcze. Ja powinnam to zrobić? Powinnyśmy o tym porozmawiać czy udawać. Rzucam mu spojrzenie z ukosa. Christian wyjeżdża na Park Avenue. Dotykam nabrzmiałych ust. Wnętrze samochodu wypełniają słodkie. zaczynam mu dopisywać mityczną.

Anastasio. lubię wszystko od Thomasa Tallisa po Kings of Leon. Christian tym razem wciska guzik przy kierownicy. Choć przyznaję. że nie wiem. beztrosko i oszałamiająco przystojnie. Wszystko zależy od nastroju. że uda mi się zdobyć jakąś informację dotyczą jego upodobań.. Odwraca się i obrzuca mnie szybkim spojrzeniem.114 – Prawda? – Uśmiecha się szeroko. – Brzmi to bardzo ezoterycznie. a potem uwagę skupia ponownie na drodze. I przez chwilę wygląda na swój wiek: młodo. Hmm. delikatnie. – Mogę posłuchać jeszcze raz? – Naturalnie. kim jest Thomas Tallis.. – Grey – warczy. Christian wciska guzik i muzyka zaczyna mnie pieścić od nowa. drażniących się ze mną i uwodzących. wiem. ale jest także magiczne. Muzykę przerywa rozlegający się w głośnikach dźwięk telefonu. A twoje upodobania? – Tak samo. . To brytyjski kompozytor z szesnastego wieku. – Mój gust muzyczny jest eklektyczny. Anastasio. Kościelna muzyka chóralna. – Christian uśmiecha się szeroko. Pasuje jak ulał. Sex on Fire. to akurat znam. – Puszczę ci go pewnego dnia. – Lubisz muzykę klasyczną? – pytam w nadziei. powoli i słodko. Czy to klucz do niego? Muzyka? Siedzę i słucham anielskich głosów. Znowu naciska jakiś guzik i rozbrzmiewa utwór Kings of Leon. Ależ on jest szorstki.

Elliot.115 – Panie Grey. Prześlij mi je mejlem. Wzdrygam się na samą myśl. Coś jeszcze? – Nie. To wszystko. proszę pana. że ani przez chwilę nie rozważałam propozycji podjęcia pracy u niego. zaliczyłeś wczoraj laskę? – Witaj. – Dobrze. – Dobrze. Kuźwa. Andrea. Mam informacje. bezcielesny głos. czy tak wygląda jego życie? Nieustające telefony? – Grey – warkot. Cieszę się. – Z głośników dochodzi chrapliwy. W stosunku do pracowników jest zbyt zimny i oschły. – NDA jest już w pańskiej skrzynce mejlowej. Christian. – Kto jest z tobą? . gdyż znowu przerywa ją telefon. – Miłego dnia. z tej strony Welch. – Christian wzdycha. Christian rozłącza się przyciskiem przy kierownicy. proszę pana. – Grey. Sięga do przycisku i w samochodzie ponownie rozbrzmiewa muzyka. Muzyka gra bardzo krótko. Żadnego „dziękuję” czy „do widzenia”. – Tym razem głos kobiecy. panie Grey. I znowu dźwięk telefonu. – Cześć. których pan potrzebuje. Mam włączony zestaw głośnomówiący i nie jestem w samochodzie sam.

– Nie wierz w ani jedno słowo Kate. Elliot wybucha śmiechem. Rzucam mu gniewne spojrzenie. – Właśnie podrzucam Anastasię do domu. – Wolę Anę. aby nazywać mnie Anastasią? – Ponieważ tak masz na imię. – Mam cię zabrać? – Pewnie. – Dlaczego się upierasz. Docieramy do mojego mieszkania.116 Przewraca oczami. Ana! Ana! – Witaj. – Rozłącza się i wraca muzyka. – Dużo o tobie słyszałem. – No to na razie. Christian marszczy brwi. – Anastasia Steele. – Anastasio – zaczyna. – Cześć. Jazda nie trwała długo. – Czyżby? – rzuca. – Christian wymawia znacząco moje imię. Elliot. które .

Dzięki Bogu. aby mnie przytulić. posiadający śmigłowiec i urządzenia do śledzenia sygnału z telefonu komórkowego prześladowca by go znał. a nie Grey. wysiadając z auta. Nie jestem pewna. chyba że dokonamy tego z premedytacją.117 on ignoruje. Pragnęłam zanurzyć palce w tych jego dekadenckich. Postanawiam to jednak zignorować i ruszam w stronę schodów. Marszczy brwi i odwraca się w stronę Christiana. cennych chwil w windach. Wysiada z samochodu. ale nie byłam w stanie ruszyć dłońmi. zupełnie u niej obcy. szeroki uśmiech. Kate ma na twarzy absurdalny. Nie rozumiem. No. – Dzień dobry. – Podobało mi się to. Mam względem nich pewne plany. Rumienię się na wspomnienie dotyku jego ust. Christian wchodzi za mną do salonu i niezależnie od swego uśmiechu w stylu „całą noc świetnie się bawiłam” Kate mierzy go podejrzliwym spojrzeniem. W jej głosie można wyczuć nutkę wrogości. więcej się nie powtórzy. że zna mój adres. że nie zapytał o adres. z niewymuszonym wdziękiem przechodzi na moją stronę i otwiera przede mną drzwi. Powinien mieć na nazwisko Zagadka. ale chyba słyszę. Ana. . co się wydarzyło w windzie – mruczę pod nosem. oczywiście. potarganych włosach. dżentelmen jak zawsze – z wyjątkiem może tych rzadkich. – Cześć. że nie mogłam go wtedy dotknąć. Dlaczego nie chce mnie znowu pocałować? Na tę myśl robię nadąsaną minę. Christianie – mówi. – Wstaje. No ale przecież przysłał mi książki. – To. Zatrzymuje się przed domem. Każdy zdolny. Strasznie mnie to teraz frustruje. W mojej głowie pojawia się myśl. Poniewczasie dociera do mnie. Książki za czternaście tysięcy dolarów zdążyły zniknąć. jak wciąga powietrze. a potem odsuwa się na długość ramienia i przygląda mi się uważnie. co się wydarzyło w windzie. Kate i Elliot siedzą przy stole. a jednak go zna.

– Christian kiwa uprzejmie głową.. Ana – uśmiecha się.. aby mnie uściskać. – Cześć. że przygląda mi się z napięciem. namiętnym pocałunkiem. Mam świadomość. W dramatycznym geście przechyla Kate tak. ten Elliot musi być naprawdę niezły. W ogóle nie jest podobny do Christiana. po czym piorunuje brata wzrokiem. Zerkam ukradkiem na Christiana i widzę. Jezu. Możliwe. – Na razie. Uległa Kate. Elliot także wstaje. – Uśmiecha się szeroko.118 – Panno Kavanagh – odpowiada sztywno i formalnie. – Jasne. Elliot. że przygryzam wargę. no ale przecież nie są rodzonymi braćmi. Mrużę oczy. Zakłada mi za ucho pasmo włosów. Christian przewraca oczami i przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. że jej włosy dotykają podłogi. – Elliot. któremu udało się wydostać z kucyka. to ci dopiero. – Też się do niego uśmiecham. na nas już pora – stwierdza grzecznie Christian. W niebieskich oczach migoczą iskierki i natychmiast wzbudza moją sympatię. Dlaczego ty mnie nie możesz tak pocałować? Elliot nie przerywa pocałunku. – Odwraca się do Kate. – Cześć. – Kate. Kate cała się rozpływa. wstydu nie mają? Zażenowana wbijam wzrok w stopy. mała. ona ma na imię Kate – wtrąca burkliwie Elliot. – Christian. Bezwiednie . że jest lekko rozbawiony. bierze ją w ramiona i obdarza długim. Jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam – na myśl przychodzą mi określenia „nadobna” i „uległa”.

aby być bliżej jego palców. mam nadzieję. że tylko sobie żartuje. – No więc zrobiliście to? – pyta Kate. mała – mruczy. mając nadzieję. który w progu odwraca się jeszcze i posyła Kate buziaka. którym obdarza mnie w odpowiedzi. gdyż to zupełnie nie w jego stylu. – Klaszcze w dłonie i podskakuje jak mała dziewczynka.119 przechylam głowę. zabawna. coś we mnie mięknie. – Nie – warczę z irytacją. Ale uśmiech.. Czuję nieprzyjemne ukłucie zazdrości. – Na razie. że powstrzymam tym całą lawinę pytań.. – Seattle? – Tak. – Christian zabiera mnie wieczorem do Seattle. – I wieczorem znowu się spotykamy. Otwiera drzwi i wychodzi. a ja cieszę się razem z nią. jest zaraźliwy. że będzie ciekawie. Szczęśliwa Kate. a ja muszę się roześmiać. Wracamy do mieszkania. seksowna. Nie jest w stanie pohamować ekscytacji i radości.. – Ale wy owszem. – Może wtedy to zrobicie? – Och. Jest śliczna. Jego spojrzenie łagodnieje. . bezpośrednia. zbyt szybko. że zżera ją ciekawość. Słychać. gdy patrzymy. Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają. – Przyjadę po ciebie o ósmej.. a w ślad za nim Elliot. Całkowite przeciwieństwo mnie. wygląda na to. Krew we mnie wrze. – Nie potrafię ukryć zazdrości. Ale choć wiem. zabiera dłoń. Po chwili. Kate zawsze się udaje omotać mężczyzn.

– Raz. Oblewam się rumieńcem.. a po chwili obie zaczynamy chichotać. chodzi mi tylko o kasę. Zawstydzona kiwam głową. – A niech mnie. seksownego miliardera. – Parskam śmiechem.. – Pocałował cię już? – pyta. – Raz! – powtarza drwiąco.120 – Podoba ci się. . – To dziwne. co? – Tak. – Jest bardzo skryty. – Na tyle. Christiana Greya. – To nowa bluzka? – pyta. parząc kawę. Unosi brwi. Kate marszczy brwi. aby.? – Tak. Ana Steele w końcu traci głowę dla faceta. – Jasne. a ja zaznajamiam ją ze wszystkimi wydarzeniami minionej nocy.

aby spokojnie się skoncentrować. Czego jeszcze będzie oczekiwał? Muszę przekonać Kate. Jak nic będzie to czasochłonne. Przez cały dzień nie miałam okazji. O nie. Zgodnie z niestrudzonymi i. aby wieczorem nie był w stanie ci się oprzeć – oświadcza z determinacją.. upokarzające i bolesne. kiedy dotrę do Seattle. więc po zamknięciu sklepu przez dwie godziny muszę wykładać towar na półki. o nie. że jest taki sztywny i formalny. prawdę mówiąc. Dzisiejsza zmiana u Claytona mocno mi się dłuży.121 – Dziwne to chyba za mało powiedziane – burczę pod nosem. natarczywymi instrukcjami Kate. Kate wymijająco odpowiedziała na jego pytania dotyczące miejsca mojego pobytu. To praca niewymagająca myślenia. – Za godzinę muszę być w pracy. Dwa razy dzwonił także do domu. może dlatego. Obiecałam wysłać jej esemesa. Na pewno wie. nogi i ręce mam idealnie ogolone. Mam od niego trzy wiadomości i siedem nieodebranych połączeń. brwi wyregulowane i generalnie cała jestem wymuskana. Nie powiedziałam jej o śmigłowcu. Ale uznałam. że niech się podenerwuje. dzięki czemu mogę się skupić na czymś innym. że tego właśnie pragnę. – Kate bierze mnie za rękę i ciągnie do swojej sypialni. niepotrzebnie by się denerwowała. Nie było to przyjemne. . mimo że ruch mamy spory. Rozpoczął się letni sezon. gdyż Kate normalnie nie bawi się w zbywanie. – Godzina mi wystarczy. Z jakiegoś dziwnego powodu nie ufa Christianowi. – Musimy się po prostu postarać. że tego właśnie oczekują współcześni mężczyźni. że mnie kryje. No i jeszcze kwestia José. Idziemy. ale Kate mnie zapewnia..

tupiąc niecierpliwie małą nóżką. w nijakiej Anie Steele – to się nie trzyma kupy.. . – Długo – odpowiadam. Christian wspominał o jakichś dokumentach i nie wiem. Taylorze – mówię. Christian siada obok mnie i lekko ściska mi dłoń. – Ja też miałem długi dzień. – Witaj. czy rzeczywiście będę musiała coś podpisać. A jakby tego było mało.. głęboki i przepełniony pragnieniem. ale ja nadal nie rozumiem. czeka na mnie. Dotyk ten czuję natychmiast w całym ciele. – Obdarzam go uprzejmym skinieniem i siadam na tylnej kanapie.122 Nadal jestem na niego strasznie zła. – Jego ton jest poważny. ledwie hamuję podniecenie i zdenerwowanie. panno Steele – wita się. To już dziś! Czy jestem na to gotowa? Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. – Dobry wieczór. Głos mam schrypnięty. – Panie Grey. Wysiada z audi. Oczywiście jest punktualny. Miejsce kierowcy zajmuje Taylor. Zgadywanie jest takie frustrujące. panno Steele – odpowiada tonem uprzejmym i profesjonalnym. kiedy wychodzę od Claytona. – Dobry wieczór. co on we mnie widzi. Ona gotowa jest już od wielu lat i może pójść z Christianem Greyem na całość. – Jak było w pracy? – pyta. otwiera przede mną drzwi i uśmiecha się ciepło. czy żartował.

W jego szarych oczach tańczy rozbawienie. że na wszystko. Jak on to robi? Dotyka drobnego fragmentu mego ciała. a we mnie buzują hormony. Ha! Myśli o tym samym co ja. że do startu i lądowania śmigłowcom potrzebna jest przestrzeń. – To tylko trzy piętra – rzuca. to niedopowiedzenie roku. – Kiwa głową kierowcy i wchodzimy do budynku. Drzwi zasuwają się i proszę bardzo. wysiada i otwiera przede mną drzwi. a na jego ustach błąka się uśmiech. a ja oddycham coraz szybciej. które mnie zniewalają. Śniąc na jawie za kasą u Claytona. – Taylorze. minę próbuję mieć obojętną. gdzie czeka ten legendarny śmigłowiec. przeskakują między nami dziwne prądy. Christian po chwili staje przy mnie i ponownie bierze za rękę. Gdy wchodzimy do windy.123 – Co robiłeś? – Byłem z Elliotem na pieszej wycieczce. aby sprowadzić mnie na ziemię. na próżno starając się ignorować to odczucie. Przyprawia mnie to o gęsią skórę. ale zbyt jestem zdenerwowana i podekscytowana. – Gotowa? – pyta. – Jego kciuk gładzi moje knykcie. że byłam nieobecna duchem. Zamykam oczy. a nawet ja wiem. Znajdujemy się na terenie mocno zabudowanym. Słowa nie chcą mi przejść przez gardło. Jak nic ma zdolności telepatyczne. a tam od razu kierujemy się w stronę wind. Zastanawiam się. Kiwam głową i chcę dodać. Christian mocniej ściska mi dłoń . Winda! Na nowo atakuje mnie wspomnienie naszego porannego pocałunku. Stwierdzić. Szybko dojeżdżamy na miejsce. Pan Clayton dwukrotnie musiał mnie zawołać. Taylor zatrzymuje się na parkingu. Christian zerka na mnie. Cały dzień myślałam tylko o nim. tam i z powrotem.

do mężczyzny.124 i pięć sekund później drzwi rozsuwają się na dachu budynku. – Dziękuję. – Christian uśmiecha się ciepło Och. Patrzę na starszego pana ze zdziwieniem. aż ledwie mogę się ruszyć. Możecie lecieć. biały helikopter z niebieskim logo firmy i napisem: Grey Enterprises Holding Inc. Spodziewałam się wersji dla dwóch osób. jakby go cieszył jakiś tajemny żart. Siadam na wskazanym miejscu. Prowadzi mnie do niewielkiego kantorku. Być może nie jest jego pracownikiem. Cieszę się. że lądowisko jest podświetlone. – Oto plan lotu. co zrobimy. – Chodźmy – mówi Christian i ruszamy w stronę śmigłowca. gdzie za biurkiem siedzi starszy pan. Gdybym tylko mogła się nachylić. a w szarych oczach widać żar. Napina górne pasy. niż sądziłam. Wszystko sprawdzone. z całą pewnością podchodzi pod niewłaściwe użycie sprzętu służbowego. Wstrzymuję oddech. w przeciwnym razie nic bym nie widziała w tej małej kabinie. gdy pociąga za jeden z górnych pasów. ale ten ma co najmniej siedem miejsc. co robi. Znajduje się tak blisko mnie i tak bardzo skupiony jest na tym. panie Grey. I oto on. Nieziemsko pachnie czystością i świeżością. Christian otwiera drzwi i kieruje mnie na jedno z miejsc z przodu. Jest tak irytująco blisko. – Siadaj i niczego nie dotykaj – poleca. a Christian kuca obok. Unosi głowę i uśmiecha się. To. podążając za mną. ale jestem skutecznie unieruchomiona. Jest o wiele większy. Joe. . A więc ktoś zasługuje na uprzejme traktowanie. Są czteropunktowe i wszystkie łączą się w jednej klamrze. Jest gotowy i czeka na pana. nos zanurzyłabym w jego włosach. Zatrzaskuje drzwi. aby zapiąć mi pasy.

Słucham? Siada obok i zapina swoje. przede mną wirnik. On także odwraca się i uśmiecha.. nie uciekniesz – szepcze. – Wiesz przynajmniej. Migają lampki i cały panel sterowniczy się podświetla. Hałas włącza różne – W moich Odwracam się w jego stronę i uśmiecham szeroko. co robisz? – pytam. – Załóż je – mówi. On także zakłada słuchawki i dalej przyciski. Wyciąga rękę i gładzi mnie po policzku. po czym rozpoczyna przeciągającą się procedurę sprawdzania wskaźników. – Od czterech lat mam licencję pilota. Anastasio – dodaje miękko.125 – Jesteś bezpieczna. – Podobają mi się te pasy – szepcze. niewinny pocałunek. przesuwając smukłe palce do brody. którą ujmuje kciukiem i palcem wskazującym. słuchawkach rozbrzmiewa głos Christiana. by złożyć na moich ustach szybki. Mruga. włączania części przycisków i guzików z oszałamiającej ilości. Pochyla się. Wykonuję polecenie i wtedy uruchamia się jest ogłuszający. A ja przeżywam szok i wszystko się we mnie skręca z powodu tego podniecającego. – Oddychaj.. niespodziewanego dotyku warg. Anastasio. Christian! . – Sprawdzam wszystko przed startem. która znajduje się przede mną. – Obdarza mnie drapieżnym uśmiechem. przynajmniej dopóki znajdujemy się w powietrzu – dodaje i mruga do mnie. Oczy mu płoną. pokazując na wiszące słuchawki. jesteś ze mną bezpieczna. – No.

Jest przystosowany do nocnych lotów. To jak patrzenie z wnętrza okrągłego akwarium.126 – Gotowa? Kiwam. znajduje się lądowisko. Jeden z najbezpieczniejszych w swojej klasie. – Pokazuje mi jeden ze wskaźników. Portland znika pod nami. Tam właśnie lecimy. Kiedy wznosimy się wyżej. Oczywiście. – Wieża Roger. gdy wzbijamy się w przestrzeń powietrzną USA. choć mój żołądek pozostaje w Oregonie. No to lecimy – dodaje pod moim adresem i śmigłowiec powoli unosi się w powietrze. – Okej. że jego dom wyposażony jest w lądowisko dla śmigłowców. – Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. masz zgodę. Między nami nie ma żadnego porównania. w którym mieszkam. wieża. no nie? – rozlega się w moich uszach głos Christiana. O kurczę! Światła oddalają się. bez odbioru. w sumie nie ma już co oglądać. – Na dachu budynku. Proszę o potwierdzenie. – To Eurocopter EC135. – Charlie Tango. – Skąd wiesz. Jego twarz delikatnie oświetlają lampki z panelu sterowniczego. Elektroniczny kompas. odbiór. drogi nie oświetla nawet księżyc. że lecimy we właściwym kierunku? – Stąd. gotowy do startu. odbiór. On widzi. Dookoła czerń. Oczy mam jak pięć złotych. tu Charlie Tango Golf – Golf Echo Hotel. dokąd lecimy? – Dziwne wrażenie. Charlie Tango startuje. kierunek zero jeden zero. Pułap czternaście tysięcy. a po chwili już tylko migają. PDX. Wyraźnie .

w niecałą godzinę do Seattle. tu Charlie Tango. o nie. Popatrz tam. Prosty nos. Denerwuję się. Sea-Tac.. Nie ogolił się i cień zarostu czyni tę myśl jeszcze bardziej kuszącą. ocierającą się o moją twarz. co on dla mnie przygotował? – Wszystko w porządku. pułap czternaście tysięcy. Wciska kolejny guzik. – Pokazuje na małe światełko w oddali. ale trudno mieć pewność w tych ciemnościach. mocno zarysowana żuchwa – chciałabym przesunąć po niej językiem.127 skoncentrowany. Wcale nie myślałam o seksie. Zaciskają się wszystkie mięśnie w moim brzuchu. palcami. Trzeba zaufać oprzyrządowaniu – przerywa moją erotyczną zadumę. . ani przez chwilę. Christian chyba się uśmiecha. Anastasio? – Tak – odpowiadam krótko. Nieźle. – Jak długo potrwa lot? – pytam bez tchu. chciałabym poczuć tę szorstkość pod językiem. – Wymienia informacje z wieżą kontroli lotów. wiatr nam sprzyja. bez odbioru. – Niecałą godzinę.. Chyba przenosimy się z przestrzeni powietrznej Portland do międzynarodowego lotniska w Seattle. Niecała godzina dzieli mnie od wielkiego obnażenia. nie odrywa wzroku od wskaźników i przycisków. odbiór. – Zrozumiałem. Hmm. W moich uszach brzmi to bardzo profesjonalnie.. – To Seattle. Hmm. – W nocy leci się na ślepo. Kurka wodna.. Ma piękny profil. Przyglądam mu się spod opuszczonych rzęs. Zżera mnie trema. nic dziwnego. że korzystamy ze śmigłowca. – PDX.

Odbiór. zrozumiałem.. ale nie mam pewności. panno Steele – odpowiada uprzejmie. Wydaje mi się. – Wieża Sea-Tac do Charlie Tango. Kolejny pierwszy raz? Och. Och.128 – Zawsze w ten sposób próbujesz zaimponować kobietom? Chodź. powoli staje się coraz większy. w gotowości. chodzi mu o spanie? – Zaimponowałem ci? – Jestem pełna podziwu. Kiwam głową. bez odbioru. I pozostać w gotowości. – Nigdy nie latałem w towarzystwie dziewczyny. Proszę kontynuować. – Jego głos jest cichy i poważny. Sea-Tac. Plan lotu do Escali zatwierdzony. że to lubisz – mruczę. Pozostaję krótką chwilę znowu jest – Widać. Uśmiecha się. Przez jakiś czas w milczeniu przemierzamy ciemność. To dla mnie kolejny pierwszy raz. – Jesteś taki. Christianie. – Podziwu? – I przez dwudziestosiedmiolatkiem. Jasny punkt. nie spodziewałam się takiej odpowiedzi.. . czyli Seattle. Anastasio. autentycznie zaciekawiona. przelecimy się moim śmigłowcem? – pytam. – Dziękuję. że jest zadowolony. – Tu Charlie Tango. kompetentny.

– Wymaga to kontroli i koncentracji. odbiór. odezwij się. postępuję chyba ciut okrutnie. Mam przed sobą widok z innego świata. że znajduję się na jakimś gigantycznym planie filmowym. Szybowce i śmigłowce. Dla laików szybownictwo. Seattle się zbliża.. Seattle nocą.129 – Co? – Zerka w moją stronę. latam jednym i drugim. jak mógłbym tego nie lubić? Choć moim faworytem jest gliding. – Charlie Tango. – Drogie hobby. odnoszę wrażenie. Nie oddzwaniając. prawda? – pyta cicho Christian. – Och.. Dopada mnie wspomnienie próby pocałunku. Rany! Wygląda to niesamowicie. – Nieźle. Czytanie i chodzenie do kina. Jesteśmy już na przedmieściach. Pewny siebie i panujący nad sytuacją. . z góry. W tym bladym świetle wygląda zagadkowo. Christian odpowiada. – Latanie – odpowiadam. – Za kilka minut będziemy na miejscu – mruczy Christian. nierzeczywisty. jak mówiłam mu o tym. Pamiętam. być może na planie ulubionego filmu José.. Łowcy androidów. Moją zadumę przerywa bezcielesny głos kontrolera lotów.. No. Kiwam entuzjastycznie głową. Czuję się strasznie zagubiona. co lubię ja. – Gliding? – Tak. ale może przecież zaczekać do jutra.

na co nie masz ochoty. Jego twarz częściowo kryje się w cieniu. Prezentuję się całkiem elegancko.. O rety. Śmigłowiec zwalnia i zawisa w powietrzu. Szkoda.130 Nagle w uszach dudni mi krew. Nie potrafię zdecydować. Jesteśmy coraz bliżej. że dotarliśmy cali i zdrowi. . że nie dam rady. Moje przeznaczenie jest w jego rękach. czy strachu.. desperację. Boże. jest mój nierówny oddech. że go nie zawiodę. Przelatujemy teraz między budynkami i przed nami widzę wysoki wieżowiec z lądowiskiem na dachu. w oczach widzę żar. jak mój niepokój. no ale lubię swoje czarne dżinsy. ulgi. prawda? – W jego głosie słyszę powagę. jaki słyszę. aby odpiąć moje. serce bije jak młotem i czuję przypływ adrenaliny. że nie posłuchałam Kate i nie pożyczyłam od niej jakiejś sukienki. po czym Christian sadza go na lądowisku. Zdejmuje słuchawki. Wygląda na mocno zmęczonego. a do nich założyłam koszulę w kolorze mięty i czarną marynarkę przyjaciółki. aż jedynym dźwiękiem. Odpina pasy i sięga. Wiesz o tym. Dam radę”. Mroczny rycerz i jasny rycerz. mam nadzieję. gdy zajmujemy pozycję nad wieżowcem. Bierze mnie tym z zaskoczenia. U szczytu budynku widnieje biały napis „Escala”. po czym wyciąga rękę i zdejmuje także moje. ta metafora pasuje do Christiana. staje się coraz większy. – Jesteśmy na miejscu – mówi łagodnie. Chyba zaraz zemdleję. Powtarzam tę mantrę.. czy to z powodu nerwowego wyczekiwania. a częściowo oświetlają ją światła lądowiska. Nasze twarze dzielą zaledwie centymetry. ale ja już nie słucham.. – Nie musisz robić niczego. Znowu zaczyna rozmawiać z wieżą kontroli lotów. „Dam radę. Serce mam w gardle. Coraz mocniej ściskam brzeg fotela. Christian przekręca kluczyk i wirnik powoli cichnie.

czego bym nie chciała. Prowadzi mnie do windy. – Tyle że wcale nie jestem tego pewna. aż zrobię to samo. . a może i z platyny. choć taki wysoki. Ale odnoszą odpowiedni skutek. gdy wypowiadam te słowa. że obok niego wszędzie jestem ja. To główna część mieszkalna. Gdziekolwiek spojrzę. dla mężczyzny siedzącego obok zrobiłabym prawdopodobnie wszystko. Chwilę później znajdujemy się w urządzonym na biało foyer. bierze mnie za rękę. Ściana na samym końcu jest przeszklona i prowadzi na balkon z panoramą Seattle. Wystukuje kolejny ciąg liczb. Płonie w nim łagodny ogień. z gracją przedostaje do drzwi śmigłowca i otwiera je. po czym rozsuwają się drzwi kabiny. Wyskakuje i czeka. Jej wnętrze jest ciepłe i wyłożone lustrami. a kiedy stoję już na lądowisku. a potem. Christianie. przekrzykując wiatr. że stoję na otwartej przestrzeni na wysokości co najmniej trzydziestu pięter. Przez chwilę przygląda mi się nieufnie. a winda rusza w dół. Po prawej stronie znajduje się imponująca sofa w kształcie litery U – spokojnie pomieściłaby dziesięć osób. Christian obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. Na ścianach wiszą obrazy. Christian otwiera dwuskrzydłowe drzwi i biały wystrój ciągnie się przez szeroki korytarz aż do okazałego pomieszczenia. Pośrodku stoi okrągły stół z ciemnego drewna. widzę Christiana i cudowne jest to. a na nim niewiarygodnie wielki bukiet białych kwiatów. – Chodź! – woła. po czym drzwi się zamykają. ponieważ w chwili.131 – Nigdy bym nie zrobiła niczego. dosłownie wszędzie. nie znam się na tym. o podwójnej wysokości. wystukuje kod na klawiaturze. Na dachu budynku jest bardzo wietrznie i denerwuję się faktem. Naprzeciwko niej widać supernowoczesny kominek ze stali nierdzewnej. Powiedzieć o niej olbrzymia to stanowczo za mało.

. chętnie – odpowiadam cicho. Cały biały z blatami z ciemnego drewna i dużym barem śniadaniowym dla sześciu osób. Poważne pieniądze w stylu Billa Gatesa. nowoczesne.. Niewątpliwie będzie dobre. stoi stół w otoczeniu szesnastu krzeseł. Prawdę mówiąc. – Pouilly Fumé może być? – Nie znam się na winach. Po wczorajszej nocy! Próbuje być zabawny? Przez chwilę zastanawiam się. pewnie także gra na fortepianie. Christianie. – Napijesz się czegoś? – Mrugam powiekami. prycha moja podświadomość.132 Na lewo. A w rogu pyszni się wielki czarny fortepian. chcesz mi towarzyszyć? – Tak. ale nie mam odwagi. Podchodzę do szklanej ściany i dostrzegam. widzę aneks kuchenny. Widać tu wielkie pieniądze. Poniżej widać rozświetlone Seattle. Wracam do aneksu kuchennego – zajmuje mi to kilka sekund. – Ja się napiję białego wina. – Podaje mi kieliszek wina... co tu robisz. – Proszę. że dolna połowa składa się w harmonijkę. czy nie poprosić o margaritę. O tak. Co ja tu robię? Doskonale wiesz. Stoję w tym wielkim pomieszczeniu i czuję się wyobcowana. – Chcesz zdjąć żakiet? – pyta Christian. Zdążył już zdjąć marynarkę. Nawet kieliszki emanują bogactwem. Kręcę głową. sporo metrów dzieli go od szklanej ściany – gdzie Christian otwiera butelkę wina. Tak. kryształowe. – Mój głos jest cichy i pełen wahania. Niedaleko aneksu kuchennego. przy drzwiach. Jeszcze się nie rozgrzałam. są ciężkie. Upijam . Mam ochotę uciec. Na wszystkich ścianach wiszą obrazy w różnych kształtach i rozmiarach. ten apartament wygląda bardziej jak galeria niż prawdziwe mieszkanie. otwierając drogę na balkon. przed szklaną ścianą. pragnę się znaleźć w łóżku Christiana Greya. Szybko bije mi serce.

to takiej bladej cię jeszcze nie widziałem. kiedy odwracam się i rozglądam po olbrzymim wnętrzu. Prawdę mówiąc. uderza mnie świadomość. duże – przyznaje. – Chcesz usiąść? Kiwam głową.133 łyk. „Pokój” to nie jest właściwe określenie.. rześkie i przepyszne. Anastasio – mruczy. Jest coś. a w jego oczach błyszczy Biorę kolejny łyk wina. – Dobrze? – Tak. ruchem brody wskazując fortepian. należący . kilka rzeczy. – Jesteś głodna? Kręcę głową.. Czuję na sobie jego spojrzenie. – Jesteś bardzo cicha i nawet się nie rumienisz. czego nie potrafisz robić dobrze? – Tak. a Christian bierze mnie za rękę i prowadzi do wielkiej białej sofy. Nie na jedzenie mam ochotę. Gdy siadam. – Tak. – On także bierze łyk wina. – Grasz? – pytam. że czuję się jak Tessa Durbeyfield oglądająca nowy dom. wino okazuje się lekkie. – Duże? – Duże. – Jest rozbawienie. Nie spuszcza ze mnie wzroku. – Duże mieszkanie – mówię. – No a jakżeby inaczej.

Christian wciąga głośno powietrze. poproszę o poniżenie – też szepczę. przestań. Opiera głowę o prawą dłoń. – Dlaczego podarowałeś mi akurat Tessę d’Urberville? – pytam. Jego usta zaciskają się w cienką linię. przygryzać wargę. Wybaczysz mi na chwilę? – Znika w szerokich drzwiach na drugim końcu pomieszczenia. Nie wiesz. mówiłaś. Moja podświadomość patrzy na mnie z podziwem. To mocno rozpraszające. – Wzrusza ramionami i ma na tyle przyzwoitości. Na tę myśl się uśmiecham. a łokieć kładzie na oparciu sofy. – Anastasio. Mógłbym idealizować cię niemożliwie jak Angel Clare albo poniżać jak Alec d’Urberville – szepcze. – Jeśli tylko taki mam wybór. a szare oczy ma ciemne i niebezpieczne. – To jedyny powód? – Nawet ja słyszę rozczarowanie w swoim głosie. wpatrując się w niego. – Wydało mi się to odpowiednie. – Tak. proszę. – To oświadczenie o zachowaniu poufności.134 do cieszącego się złą sławą Aleca d’Urberville’a. Christian przygląda mi się przez chwilę. aby . – Cóż. Po minucie czy dwóch wraca z jakimiś dokumentami. że lubisz Thomasa Hardy’ego. co mówisz. – Dlatego właśnie tu jestem. Chyba go zaskoczyłam tym pytaniem. – Co cię tak bawi? – Siada obok mnie i odwraca się w moją stronę. Marszczy brwi.

czy też twojego prawnika. – W porządku. Wpatruję się w niego z niedowierzaniem. zawsze należy czytać wszystko. – Anastasio. no. – Skoro wybierasz opcję drugą. – Wręcza mi je. przynajmniej przez większą część książki. Bez znaczenia jest więc fakt. Podpiszę. co się podpisuje – upomina mnie. Nawet z Kate. Jest źle. A niech mnie. – Mój prawnik na to nalega. będziesz musiała to podpisać. czy nie. Marszczy brwi.135 wyglądać na nieco zakłopotanego. Jestem zdeprymowana. Podpiszę. że nie możesz ujawniać niczego na nasz temat. – A jeśli nie chcę niczego podpisywać? – Wtedy będzie idealizm Angela Clare. wiesz. poniżenie. . czy podpiszę to oświadczenie. – Co oznacza to oświadczenie? – Oznacza.. naprawdę źle. że i tak z nikim bym o nas nie rozmawiała. z którym ty w sposób oczywisty rozmawiasz. – Nie zamierzasz tego nawet przeczytać? – Nie. – Christianie. a teraz moja ciekawość została jeszcze bardziej rozbudzona. Niczego i nikomu. w takim razie dobrze. Skoro tak wiele to znaczy dla ciebie.. Podaje mi pióro.

.136 Patrzy na mnie. – W każdej chwili możesz odejść. jest znacznie więcej dokumentów do podpisania. po czym kiwa ponuro głową. Pozwalam się prowadzić z powrotem na korytarz. Wchodzimy na piętro i skręcamy w prawo. nie wiesz jeszcze. że uciekniesz. Składam podpis w wykropkowanej części obu egzemplarzy i jeden oddaję jemu. – Celna uwaga. Ja się pieprzę. chowam do torebki i upijam spory łyk wina. Anastasio. Śmigłowiec w dowolnym . to brzmi tak. Po pierwsze. Christian wyjmuje z kieszeni klucz i otwiera kolejne drzwi. Drugi składam. jak by się mogło wydawać. ostro. – Nie. Chodź. Ale dlaczego mamy oglądać pokój zabaw? – Chcesz pograć na Xboksie? – pytam. znajdują się inne drzwi. podniecająco. Wcale nie czuję się taka odważna. Śmieje się głośno... gdzie pieprz rośnie. Możliwe. żadnego Xboxa ani Playstation. Anastasio. ja się nie kocham. a po trzecie. Wstaje i wyciąga rękę. Otwieram szeroko buzię.. panno Steele. – Nie. wiodące na klatkę schodową. Po drugie. Chodź. chcę ci pokazać swój pokój zabaw. Na prawo od dwuskrzydłowych drzwi. którymi weszliśmy. – To oznacza. ale szybko odzyskuje równowagę. Pieprzy się ostro! Cholera. Czy ja to naprawdę powiedziałam? Jego usta otwierają się lekko. że dzisiaj będziesz się ze mną kochał? – Cholera. na co się piszesz.

. możesz spędzić tu noc i wrócić do domu rano. gdzie chcesz.137 momencie może cię zabrać tam. Cholera jasna. Zerkam na niego raz jeszcze. Decyzja należy wyłącznie do ciebie. Tak bardzo chcę się przekonać. aby mnie wpuścić. Biorę głęboki oddech i przekraczam próg. Tak właśnie robi i odsuwa się na bok. – Po prostu otwórz te cholerne drzwi. co się tam kryje. I czuję się tak. jakbym cofnęła się do szesnastego wieku i czasów hiszpańskiej inkwizycji.

ukryte jest gdzieś pod gzymsem wokół ścian. a na ścianie obok przymocowano drewniany błyszczący wieszak. że zamiast kijów znajdują się tam laski o różnej długości i średnicy. trochę przypominające szczeble balustrady. Na ścianie obok drzwi przymocowano dwa długie. a z niej zwisają najprzeróżniejsze sznury. subtelne. Pod sufitem podwieszono wielką żelazną kratę o wymiarach co najmniej metr na półtora.138 ROZDZIAŁ SIÓDMY Pierwsze. a podłogę pokrywa stary lakierowany parkiet. Wykonano go z lakierowanego mahoniu. co zwraca moją uwagę. który wygląda jak uchwyt na kije do bilardu. roztaczając nastrojową poświatę. lakierowane. to zapach: skóra. A chcę to w ogóle wiedzieć? W kącie na końcu pomieszczenia stoi ławka obita czerwonobrunatną skórą. nie widzę jego źródła. Bardzo przyjemny. co sprawia. przymocowany na kształt litery X. środek do polerowania o delikatnie wyczuwalnej nucie cytrusowej. co rzeczywiście się w nich kryje. że spore pomieszczenie wydaje się bardziej przytulne. pejczy. jakby przechowywano w nich eksponaty w starym muzeum. Na ścianie naprzeciwko drzwi widzę duży drewniany krzyż. Ściany i sufit są w odcieniu bordowym. Po dokładniejszych oględzinach stwierdzam. Prawdę mówiąc. a na każdym końcu znajdują się kajdanki. łańcuchy i błyszczące kajdany. . misternie rzeźbione kawałki drewna. W pobliżu drzwi stoi pokaźnych rozmiarów mahoniowa komoda z mnóstwem szuflad wyglądających tak. drewno. Przez chwilę się zastanawiam. a na nich zawieszono zaskakującą kolekcję rózg. Światło jest stonowane. W przeciwległym kącie stoi solidny. niemal dwumetrowy stół – lakierowane drewno plus rzeźbione nogi – a pod nim dwa taborety. ale dłuższe. szpicrut i śmiesznych kijków z piórami.

. Odwracam się i widzę. ale taki jest właśnie romantyzm w stylu Christiana.. Moja podświadomość dała drapaka. Na łóżku nie ma pościeli. Dotykam z wahaniem. ozdobnie rzeźbiony mebel w stylu rokoko. W sumie dziwne. nastrojowe oświetlenie i ciemnobrunatna skóra czynią to pomieszczenie delikatnym i romantycznym. ale nie mówić. – Głos Christiana jest cichy i miękki. że prawda jest zgoła inna. Jestem w stanie obserwować i chłonąć nowe informacje.139 Ale to łóżko jest elementem dominującym w tym pomieszczeniu. hmm. Unoszę głowę i przyglądam się sufitowi. przodem do łóżka. Wchodzę do środka.. że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? Strach. sparaliżowało ją albo po prostu wyzionęła ducha.. że uważnie mnie obserwuje. W nogach łóżka. tak jak się zresztą spodziewałam. a on za mną. Z jego twarzy nie da się wyczytać zupełnie nic. tak. a na końcach przymocowano maleńkie plastikowe koraliki. ciemne ściany. Chyba jestem zaszokowana. – To pejcz. W różnych odległościach przytwierdzono do niego karabińczyki.. co w związku z tym czuję. kanapa naprzeciwko łóżka. Wiem.? I uśmiecham się do siebie – akurat kanapę uznałam za dziwną. Dziwne ustawienie. . jedynie materac obity czerwoną skórą i kilka poduszek z czerwonej satyny. Olbrzymi. ale to całe drewno. Pejcz. w odległości zaledwie pół metra stoi duża kanapa w kolorze ciemnobrunatnym: dokładnie na środku pomieszczenia.. Jak się powinno zareagować na wieść. z czterema kolumienkami. Ja też jestem jak sparaliżowana... Pod baldachimem dostrzegam kolejne połyskujące łańcuchy i kajdanki... to uczucie jest chyba nadrzędne. ale jest bardziej gęsty. Wygląda mi to na koniec dziewiętnastego wieku. Ciekawe po co. gdy tymczasem to właśnie ona jest tutaj najzwyczajniejszym elementem wyposażenia. Teraz je rozpoznaję.. Jest wykonane z zamszu i wygląda jak mały bicz.. Zaintrygowało mnie to coś z piórkami.

Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto? Podchodzę do łóżka i przesuwam dłonią po jednej z ozdobnie rzeźbionych kolumienek. – Robię to kobietom. – Och – gwałtownie łapię powietrze. Bardzo chcę. przynajmniej nie bez mojej zgody. Głos ma łagodny. Dlaczego? Niespiesznie przechodzę na koniec pomieszczenia i klepię wysoką ławkę. aby zrobił mi krzywdę. . ale nie strach przed nim – nie sądzę. ale to tylko pozory. – Ludziom? – Kilka razy mruga powiekami. po czym przesuwam dłonią po skórzanym siedzisku. no. to dlaczego przyprowadziłeś tutaj mnie? – Ponieważ chcę robić to z tobą.140 I dziwne. – Szare oczy płoną. Tyle pytań przebiega mi przez głowę. Jest albo rozbawiony. – Jesteś sadystą? – Jestem Panem. jakby się zastanawiał nad odpowiedzią. On lubi robić kobietom krzywdę. – Skoro masz ochotniczki. – Powiedz coś – nakazuje Christian. albo czuje ulgę. Ta myśl jest mocno przygnębiająca. – Ty robisz to ludziom czy oni tobie? Kąciki jego ust unoszą się. Nie rozumiem. które mają na to ochotę. Jest solidna i niezwykle piękna.

. – A po cóż miałabym to robić? – Aby mnie zadowolić – szepcze. że nie wypiłam więcej wina. – A gdzie w tym miejsce tego wszystkiego? – Zataczam ręką szeroki łuk. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. – Upraszczając. dokładnie na to mam ochotę. będę cię musiał ukarać – szepcze. Jeśli nie.141 – A co to znaczy? – pytam szeptem. I w tym momencie dociera do mnie. aby był ze mnie zadowolony. Jeśli będziesz postępować zgodnie z tymi zasadami. Pragnę. Marszczę brwi. Zadowolić go! Chce. spotka cię nagroda. że owszem. abym go zadowoliła! Zadowoliła Christiana Greya. abyś dobrowolnie mi się poddawała. rozumiem kwestię zadowalania. próbując przyswoić jego słowa. dla swojego dobra i mojej przyjemności. To jak objawienie. że chcę. Zerkam na stojak z laskami. ale zastanawia mnie ta cała otoczka rodem z elżbietańskiego buduaru. przechylając głowę. abyś sprawiała mi przyjemność – mówi miękko. chcę. Czy rzeczywiście chcę poznać odpowiedź? – Mam pewne zasady i chcę. Zarówno nagroda. Głos ma hipnotyzujący. abyś ich przestrzegała. Okej. jak i kara. – A w jaki sposób? – W ustach czuję suchość i żałuję. – To znaczy. – To część pakietu motywującego.

– Coś ci pokażę. A część mnie tego nie chce. Część mnie ma ochotę uciec z krzykiem z tego pokoju i wszystkiego. Ujmuję jego dłoń i wyprowadza mnie na korytarz. tym większa moja radość. co mi każesz. czy ją ująć. – Mnie – odpowiada z prostotą. ponieważ wiem. Anastasio. gdzie łatwiej mi będzie się skoncentrować. – Nie kierujemy się ku schodom. – Jego szare oczy patrzą na mnie badawczo i wiem. – Zejdźmy na dół. Mijamy kilkoro drzwi. Kate mówiła.142 – Masz więc frajdę z nakłaniania mnie do robienia tego. jak go nazywa. – Chodzi o zdobycie twojego zaufania i szacunku. Im większa twoja uległość. Twoja obecność tutaj mocno mnie rozprasza. a ja waham się. całej . przeczesując palcami włosy. tak żebyś mi na to pozwoliła. Skąd wiedziała? Jest niebezpieczny dla mego zdrowia. co sobą reprezentuje. Twoja uległość sprawi mi wiele przyjemności i radości. – Nie zrobię ci krzywdy. że się zgodzę. Zupełnie się w tym wszystkim gubię. a co z tego mam ja? Wzrusza ramionami i minę ma niemal skruszoną. Anastasio – mówi z rozdrażnieniem. to bardzo proste równanie. że mówi prawdę. Christian wpatruje się we mnie. lecz na prawo od „pokoju zabaw”. O rany. – Niczego nie dajesz po sobie poznać. Wyciąga do mnie rękę. aż docieramy na sam koniec korytarza. że jest niebezpieczny. I wchodzimy do sypialni z dużym podwójnym łóżkiem. i miała rację. – Okej.

pościel. że od piątkowego wieczoru do niedzieli.. Zaciskam usta w cienką linię. Wszystko jest białe: meble. . który ma specjalny pokój z pejczami i łańcuchami. gdy puszczam pawia w azalie. – Gdzie więc śpisz? – Mój pokój jest na dole. Z tym akurat nie potrafię się pogodzić. kiedy jesteś w stanie upojenia alkoholowego. który trzyma mnie. – Nie z tobą. – Nie. – To będzie twój pokój. ściany. i ten potwór. co tylko chcesz. ale wygląda na to. ale przeszklona ściana zapewnia spektakularny widok na Seattle.143 w bieli. – Mój pokój? Oczekujesz ode mnie. Możesz go umeblować. Już ci mówiłem. Nie sypiam z nikim z wyjątkiem ciebie.. Chodź. że się tu wprowadzę? – Nie potrafię ukryć przerażenia w głosie. jak tylko masz ochotę. Jeśli oczywiście tego chcesz – dodaje cicho i z wahaniem. na pewno jesteś głodna. mieć w nim. – Będę tu spać? – Tak. Jest tu sterylnie i zimno. uzgodnić wszystko. Musimy o tym porozmawiać. troskliwy Christian. – Dziwne. – Nie na stałe. Powiedzmy. – W jego spojrzeniu widać reprymendę. Miły. że straciłam apetyt – mówię z rozdrażnieniem.

o co tylko chcesz. a ja udzielę ci odpowiedzi. jest jeszcze umowa określająca. a ty moje. – Pokazuje na jeden ze stołków barowych. jak otwiera lodówkę i wyjmuje deskę z różnymi serami oraz duże kiście zielonych i czerwonych winogron. że Christian próbuje mną dyrygować od samego początku naszej znajomości. prowadzi z powrotem na dół. . Stoję na skraju przepaści i muszę zdecydować. Anastasio – upomina mnie i biorąc za rękę. Puszcza moją dłoń. i dlatego naprawdę chcę. – Tak. a czego nie. czy skoczę. – Wspomniałeś coś o dokumentach. a ja spełniam jego polecenie. To umowa konsensualna. – Jakie dokumenty masz na myśli? – Cóż. Gdy wracamy do niewiarygodnie wielkiego pomieszczenia. nie licząc NDA[3]. abyś to wszystko przemyślała. Anastasio. Na pewno masz jakieś pytania – mówi. Jeśli mam zamiar w to wejść. Anastasio. wchodząc do części kuchennej. Muszę znać twoje granice. Owszem. – Siadaj. co będziemy robić. – Mam świadomość. Ale od czego zacząć? – Podpisałaś oświadczenie o zachowaniu poufności. mam. ogarnia mnie strach. Stawia deskę na blacie i zabiera się za krojenie bagietki. Dociera do mnie.144 – Musisz jeść. możesz zapytać mnie. że prowadzę cię mroczną ścieżką. będę się musiała przyzwyczaić. Staję przy barze śniadaniowym i obserwuję go. czy nie.

moja gospodyni. – Co do tego doprowadziło? – A czemu ktoś jest taki. – Taki już jestem.. – Wyjmuje z szafki duże białe talerze i jeden stawia przede mną. Jasny gwint. – Dlaczego? Wzrusza ramionami. – Jakich zasad muszę przestrzegać? – Wszystkie zostały spisane. Jedzenie. Jak mogę teraz jeść? – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę.. . zostawiła nam go na kolację. Rozmowa zeszła na ser. – Dlaczego? – To jedyna relacja. jaka mnie interesuje. Przejrzymy je. jak już zjemy. a inni go nie znoszą? Ty lubisz? Pani Jones. jaki jest? Trudno odpowiedzieć na to pytanie.145 – A jeśli nie będę chciała jej podpisać? – Nic się wtedy nie stanie – odpowiada ostrożnie. – Ale nie będą nas łączyć żadne relacje? – Nie. Dlaczego niektórzy lubią ser.

– Masz ochotę na jeszcze jeden kieliszek wina? – Tak. poproszę. wszystko staje się jasne. . Jest coś w tobie. już ci mówiłem. Nalewa wino. – Jego głos staje się bardziej głęboki. Anastasio. Christian mruży oczy. zgoda. Mój żołądek fika koziołka – on mnie pragnie. I to ja się sparzę. – Jestem jak ćma. Nie umiem zostawić cię w spokoju. perwersyjny mężczyzna pragnie właśnie mnie. Odrywam kilka winogron. – Bardzo cię pragnę. – Tak. ale ten piękny. – Długo już taki jesteś? – pytam. zwłaszcza teraz. – Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę. – Zdziwiłabyś się – rzuca sucho. kiedy znowu przygryzasz wargę. – Anastasio. Upijam szybki łyk. dziwny.. – W takim razie dlaczego ja? Naprawdę tego nie rozumiem. To jakoś przełknę. że to ja jestem ćmą – burczę.. – Myślę. które chcą robić coś takiego? Unosi brew.146 – Zjesz coś – mówi dobitnie. która leci do ognia. – Uśmiecha się ironicznie. – Łatwo znaleźć kobiety. a potem siada obok mnie. Dominujący Christian. w pokręcony sposób. – Smacznego.

. że więcej. – Poważną? – Nie. – Jedz! – Nie. Och.147 Jestem pewna. więc na razie będę robić to. – Przez długi okres? – Niektóre tak. na co mam ochotę. jeśli ci to nie przeszkadza.. – Piętnaście. – A mi zrobisz? – To znaczy? – Fizycznie. Jeszcze niczego nie podpisałam. Spojrzenie mu łagodnieje. – Zrobiłeś kiedyś którejś krzywdę? – Tak. a na twarzy pojawia się uśmiech. – Ile kobiet? – Zżera mnie ciekawość. panno Steele. czy skrzywdzisz mnie fizycznie? . Sądziłam. – Jak sobie pani życzy. O kuźwa.

Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. – Omówmy to w moim gabinecie. i wręcza mi jakiś dokument. Stanowią część umowy. abym siadła na skórzanym krześle naprzeciwko. Niemądrze sądziłam. Och.148 – Ukarzę cię. Chyba robi mi się słabo. a potem porozmawiamy. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Pociągam kolejny łyk wina. Nim zadam kolejne pytanie. Chcę ci coś pokazać. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). kiedy zajdzie taka potrzeba. że spędzę w łóżku tego mężczyzny noc pełną niebywałej namiętności. Christian siada za biurkiem. Uczyni to z ochotą i bez wahania. przestronnego pomieszczenia z kolejnym oknem od sufitu do podłogi. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Trudno mi to wszystko ogarnąć. A to niespodzianka.. Christian przerywa tok moich myśli. gestem pokazuje. – A ciebie ktoś kiedyś zbił? – pytam. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas .. wychodzącym na balkon. Mogą podlegać modyfikacjom. – To są zasady. i wtedy będziesz czuć ból. Alkohol – on mi doda odwagi. a tymczasem negocjujemy warunki dziwacznego układu. – Tak. Przeczytaj je. Udaję się za nim do gabinetu.

. jaki Pan uzna za stosowny.149 tych nocy. które zostały zaakceptowane przez Pana. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. w jego obecności bądź w innym czasie. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Musi mieć świadomość. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. z którego Uległa będzie korzystać. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. jakich się dopuści. której charakter zostanie określony przez Pana. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. nie przebywając w towarzystwie Pana. O cholera. palić. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. w sposób godny szacunku. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. których nie spędza w towarzystwie Pana. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. wyjątek stanowią owoce.

że będziesz mi towarzyszyć podczas różnych wyjść i chcę. Zaufaj mi. Wydaje mi się to niewłaściwe. przydadzą ci się te ćwiczenia. – Tak. – Anastasio. – Potraktuję je jako uniform. abyś dobrze wtedy wyglądała. w jakich chciałbym cię widzieć. panno Steele. że twoja pensja. Jestem przekonany. pozwól. silna i wysportowana. nie wystarczy na tego rodzaju stroje. Czego nie zrobisz ty. Możliwe. kiedy nie jestem z tobą? – Nie. – Chcę nie szczędzić ci pieniędzy. kiedy już znajdziesz pracę.150 – Granice bezwzględne? – pytam. – Sądziłam. abym ci kupił jakieś stroje. – W porządku. – Nie jestem pewna w kwestii przyjmowania pieniędzy na ubrania. – Nie muszę ich nosić. a przez moją głowę przemyka słowo „dziwka”. – Ale nie cztery razy w tygodniu. że to negocjacje? Zaciska usta. musisz być gibka. – Zażenowana poprawiam się na krześle. kolejna celna uwaga. Co powiesz na trzy? – Chcę cztery razy. – Nie chcę ćwiczyć cztery razy w tygodniu. czego nie zrobię ja. Co powiesz na trzy razy w tygodniu po godzinie i raz w tygodniu pół godziny? . – Okej. musimy to określić w naszej umowie.

On to musi wszystko spisać! Oczywiście – to się wydaje bardzo rozsądne i szczerze mówiąc. – Wręcza mi kolejną kartkę. Oto moje. Patrzy na mnie i marszczy brwi. trzy godziny. Jesteś pewna.151 – Trzy dni. Chyba nikt zdrowy psychicznie nie miałby ochoty na te wszystkie rzeczy? Mimo wszystko robi mi się niedobrze. Kompletnie mnie zatkało. – Owszem. niezbędne. – Nie sądzę.. które pozostawią na skórze trwałe ślady Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu Uch. – Przebiegam wzrokiem po zasadach. – No dobrze. No dobrze. że nie chcesz odbyć stażu w mojej firmie? Niezła z ciebie negocjatorka. granice. defekacji ani ich produktów Żadnych czynów z udziałem igieł. Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. że w jego spojrzeniu pojawia się ulga. już ty mi zapewnisz odpowiednią porcję ćwiczeń. czego nie zrobisz? . że kiedy tu będę. noży czy krwi Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt Żadnych czynów. Nie mam pojęcia.. Woskowanie! Woskowanie czego? Wszystkiego? Uuu. Kuźwa. – Chciałabyś coś dodać? – pyta grzecznie Christian. Uśmiecha się szelmowsko i mam wrażenie. – Jest coś. zgadzam się. Mam przeczucie. aby to był dobry pomysł.

piorunuje mnie wzrokiem.. a kiedy uprawiałaś seks. jakby liczył do dziesięciu. Kiedy je otwiera. – Mów. Musimy być wobec siebie szczerzy. Anastasio. inaczej to się nie uda. pierwszy od naprawdę dawna oblewam się – Możesz mi powiedzieć. kurwa. Zerkam na niego. – Cóż.152 – Nie wiem. jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu. – Nigdy? – pyta szeptem. – Jak to nie wiesz? Wiercę się na krześle i przygryzam wargę. . Wbijam wzrok w splecione dłonie. – Jesteś dziewicą? – pyta zduszonym głosem. spotkałaś się z czymś. na co nie miałaś ochoty? Po raz rumieńcem. nie powiedziałaś? – warczy. Wpatruje się we mnie znieruchomiały i pobladły. – Cóż. – Nigdy nic takiego nie robiłam. – Czemu mi tego. ponownie się rumieniąc.. więc nie wiem – odpowiadam cicho. Christian zamyka oczy i wygląda tak. Kręcę głową. Kiwam głową.

– Do diabła. zaciskając usta. że jestem piękna. jakby było naprawdę sprośne. Ana. Jego zwykle żelazne opanowanie lekko się zachwiało. że jesteś niedoświadczona. – Nie rozumiem. Chodzi o to. Gdzie się podziewała. może dwa razy. starając się ukryć niemądry uśmiech. Czy ktoś cię wcześniej całował. – Żaden przystojny młodzieniec nie zwalił cię z nóg? Po prostu nie rozumiem. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego on tak się wścieka? Zerkam na niego. ale żeby dziewica! – Wymawia to słowo.153 ROZDZIAŁ ÓSMY Christian przeczesuje włosy palcami obu dłoni i w tę i z powrotem przemierza gabinet. – Wpatruję się w swoje dłonie. ty wiesz teraz o mnie znacznie więcej – rzuca. Piękna. – No cóż.. prawie dwadzieścia dwa. kiedy jej potrzebowałam? . – Wiedziałem. dlaczego mi nie powiedziałaś – gani mnie. Masz dwadzieścia jeden lat. – warczy. że prawie się nie znamy.. właśnie ci pokazałem. – Staram się wyglądać na jak najbardziej urażoną. Rumienię się z zadowolenia. Splatam palce i wpatruję się w nie intensywnie. Jesteś piękna. „Może jest krótkowidzem” – moja podświadomość wystawiła swą somnambuliczną głowę. – Znów przeczesuje włosy. No dobra. – Niech Bóg mi wybaczy. poza mną? – Oczywiście. Obie dłonie oznaczają podwójną irytację. Nie mam w zwyczaju ujawniać swojej seksualnej przeszłości każdej nowo poznanej osobie. Christian Grey uważa. – Do tej pory ten temat nie wypłynął.

że nie. Nie chcę iść. Przygląda mi się przenikliwie i potrząsa głową.. – Nie jestem zły na ciebie.. że mnie to nie poruszy? – Chodź – mruczy. – Przygryzasz wargę. . gdy tymczasem nie masz żadnego doświadczenia. – Dlaczego jesteś na mnie taki zły? – szepczę. marszczy brwi. Po prostu sam chciałbym ją ugryźć. dopiero ty. że tu jesteś. O nie. – Nikt do tej pory. – Nie przepraszaj. Cieszę się. – Przepraszam. że się stykają. – Jak udało ci się uniknąć seksu? Powiedz mi.154 – I poważnie rozważasz. a potem spogląda na zegarek.. no wiesz. – Ściąga brwi tak bardzo.. – Późno już. Po prostu zakładałem. – Mówiąc to. – Co? – Zaraz naprawimy tę sytuację. – Głos ma zachrypnięty i przygląda mi się badawczo. co chcę zrobić. – wzdycha.. żebym poszła – szepczę. – Nie zabrał się do tego. I to mocno.. Łapię powietrze.. chyba że ty chcesz. aby spojrzeć na mnie. – Oczywiście. – Chcesz już iść? – pyta łagodniej. – Odwraca się. Jak on może mówić coś takiego i uważać.. jestem zły na siebie. proszę. Wzruszam ramionami. A ty okazujesz się być jakimś potworem. – Nie.

Podnosi . ty też go chcesz. na dole. że nagle zaschło mi w gardle.. że stałem się nagle słodki i romantyczny. To nie znaczy. Czerwienię się. Pragnę od chwili. że ty się nie kochasz. O rany.. którego skutki czuję aż tam. rozpalone. omawiając kary i granice bezwzględne. – Zapomnij o zasadach. Proszę. Pragnę cię. spędź ze mną tę noc. Sądziłam. Ana.. podniecone.. Będę się z tobą kochać. zobaczymy. a ja podaję mu swoją dłoń. – Wyciąga rękę. Naprawdę chcę się z tobą kochać. ale musisz wiedzieć. gdy wpadłaś do mojego gabinetu i wiem. Chcę. i mam nadzieję. – Mogę zrobić wyjątek albo połączyć jedno z drugim.. że ty też mnie pragniesz. jego oczy są jasne. – Sądziłam. Wstrzymuję oddech. że ostro się pieprzysz. Posyła mi szelmowskie spojrzenie. to środek do celu. Wolę nie przeciągać struny.. – Przełykam ślinę. Proszę. Dziś wieczorem zapomnij o wszystkich szczegółach. pójdź ze mną do łóżka. – Mój głos brzmi chropawo. Inaczej nie siedziałabyś tutaj spokojnie. niepewnie. ale takiego. – Ale nie zrobiłam wszystkich wymaganych rzeczy z twojej listy zasad. Ana. teraz. którego chcę. – Jego szare spojrzenie jest intensywne. w co się pakujesz. od podstaw.155 – Co masz na myśli? Jaką sytuację? – Twoją sytuację. Możemy zacząć twoje szkolenie już dziś. Marzenia się spełniają. czując. – O! – Grunt usuwa mi się spod nóg. – To znaczy jeśli chcesz. żeby nasz układ wypalił.

– Jego słowa działają jak ładunek wybuchowy i moja krew wrze. a meble bladoniebieskie. To jest to.. z czterema kolumnami. a oczy patrzą zuchwale. czuję jego smukłe ciało przy swoim. Ciemnomiedziane włosy ma w nieładzie. pozwól mi się z tobą kochać.156 mnie i bierze w ramiona. ssąc dolną wargę. Pozostaje w białej lnianej koszuli i dżinsach. . – Jaka z ciebie dzielna młoda kobieta – szepcze. O rany. – Podziwiam cię. szarego drewna. prowadzi przez apartament. po tylu latach zrobię to. Oddycham płytko i nie mogę oderwać od niego wzroku. więc muszę podnieść na niego wzrok. Co jest w tych nagich stopach? Odwracając się. Trzęsę się jak liść. a on się uśmiecha. a potem zdejmuje skarpetki. Ogromne. Stopy Christiana Greya. zaskoczona tym nagłym manewrem. Sypialnia jest naprawdę duża. Sięgające do sufitu okna wychodzą na rozświetlone. puszcza mnie i chwyciwszy za rękę. Nareszcie. Zrobię to z samym Christianem Greyem. że nie bierzesz tabletek. spogląda na mnie z łagodnym wyrazem twarzy. ultranowoczesne łoże wykonano z surowego. ponieważ po to tu jestem. co łóżko. koszula zwisa luźno. – Chcę gryźć tę wargę – mruczy w moje usta i ostrożnie przygryza je zębami. Jest zabójczo przystojny. Ana... ale bez baldachimu. Powyżej na ścianie wisi przepiękny obraz przedstawiający morze. Jęczę. Pochyla się i delikatnie całuje mnie w usta. Gładzi mnie palcem po karku. – Dobrze – szepczę. – Podejrzewam. Ściany są białe. zabudowane wieżowcami Seattle. którą wiesza na krześle. Ściąga swoje conversy. by położyć go na komodzie z tego samego drewna. wyglądającego jak drewno wyrzucone przez fale. owija mój kucyk wokół nadgarstka i lekko pociąga. Uśmiecha się triumfalnie. Zdejmuje zegarek.. – Proszę. potem marynarkę.

– Myślałam. Nie mogę oderwać od niego wzroku. najciemniejszej części mnie kurczą się w cudowny sposób. Pewny siebie. Podnosi dłoń i delikatnie przesuwa palcem po moim policzku. – Chcesz. Jest tak nieziemsko seksowny. żeby opuścić rolety? – Wszystko mi jedno – szepczę. Odsuwa się i przygląda mi się uważnie. Patrzy na mnie uważnie. – Och. składając delikatne jak piórko pocałunki na mojej brodzie i w kącikach ust. Jego usta są pożądliwe i powolne. głaszcząc moją brodę. Podchodzi do mnie powoli. Ano Steele? – szepcze. Ból jest tak słodki i ostry. Oddycham płytko i nierówno. wlewa się do mojego podbrzusza. a moje serce zaczyna łomotać. – Kto mówi. dopasowują się do moich.157 Co?! Do diabła! – Tak myślałem. Kładzie żakiet na krześle. Pochyla się i całuje mnie. co z tobą zrobię? – dodaje. że nie pozwalasz nikomu spać w swoim łóżku. jak bardzo cię pragnę. Mięśnie w najgłębszej. Zaczyna mi rozpinać koszulę. seksowny. – Jasny gwint. Podniecenie. Krew szybciej krąży w całym ciele. – Zdejmijmy ten żakiet. ale jestem zahipnotyzowana spojrzeniem jego szarych oczu. z płonącymi oczami. ujmując klapy i delikatnie zsuwając materiał z moich ramion. wpatrujących się płomiennie w moje. Christian staje naprzeciw mnie i patrzy mi w oczy. Powoli zdejmuje ją ze mnie i opuszcza na podłogę. – Zdajesz sobie sprawę z tego. dobrze? – mówi miękko. że będziemy spać? – mruczy łagodnie. Mam na sobie . – Otwiera górną szufladę komody i wyjmuje paczkę prezerwatyw. – Zdajesz sobie sprawę z tego. gęste i gorące. że chcę zamknąć oczy.

O święty Barnabo. podniecające. – Ach – jęczę. Ledwie powstrzymuję rozpustne odczucia. Jęczę. – Lubię brunetki – mruczy i zanurza obie dłonie we włosach. ale tego nie robi. że pchnie mnie na nie. Są takie miękkie i niesforne. język i wargi zachęcające. Przysuwa mnie do swoich bioder.. że nie może się kochać? Zrobię wszystko. Tak bardzo go pragnę. – Och. czuć jego usta na skórze. Popycha mnie lekko w stronę łóżka. Ściska delikatnie moje pośladki. Oburącz chwyta moje biodra. widząc. przez brzuch. a ja czuję jego erekcję. Niepewnie podnoszę ręce do jego twarzy i wsuwam palce we włosy. chwytając moją głowę z obu stron. Pragnę całować każdy jej milimetr. Wypuszcza mnie z objęć i nagle pada na kolana. czego sobie życzy. Pociągam za nie lekko. a może to hormony szaleją w moim ciele. – Masz taką piękną skórę. leniwie na mnie napierającą.158 bladoniebieski. Ano – wzdycha. Jedną rękę nadal trzyma w moich włosach. Dlaczego powiedział. Widzieć go na kolanach przede mną. aż czuję je za kolanami. Oplata mnie ramionami i przyciąga do siebie. Znów jęczę w jego usta. koronkowy. a on jęczy. to takie nieoczekiwane i. do pupy. ściąga ją i wzdycha. posuwając się w stronę kości biodrowej. jak moje włosy kaskadą spływają na ramiona. Dzięki Bogu. a mój język nieśmiało dotyka jego.. Moje dłonie . Rumienię się. Chwyta gumkę do włosów. jasną i nieskazitelną. idealnie dopasowany stanik. Myślałam. Chwytam go za ramię i czuję twardy biceps. Jego pocałunek jest pożądliwy. ściskając mocno. aż do drugiego biodra. a potem przygryza lekko skórę. zatacza językiem kółka wokół pępka. O rany.. podczas gdy druga wędruje w dół kręgosłupa do mojej talii i niżej..

co ja mogę z tobą zrobić – szepcze. a on wpatruje się we mnie z góry. Pochyla się. muskając skórę. Nie spuszczając ze mnie wzroku. Anastasio Steele. kiedy znajdę się w tobie. Nie mogę się doczekać. jak sprawiasz sobie przyjemność. spragniona. Zsuwają się powoli po pośladkach aż do ud. zdejmując ze mnie dżinsy. ciągnę za nie lekko i próbuję uciszyć zbyt głośny oddech. Sięga do góry i rozpina guzik w moich dżinsach. chwyta mnie za stopę i rozwiązuje sznurówkę. przydymionej szarości. Zdejmuje mi drugi but i skarpetkę. jęcząc. Nadal klęcząc. nie przerywając kontaktu wzrokowego.. Jasny gwint! Co za słowa! Jest taki uwodzicielski. by po chwili leniwie rozsunąć zamek. aby widzieć. Ściąga kołdrę z łóżka i popycha mnie lekko. a potem przesuwają się do tyłu. potem wstaje i ściąga moje dżinsy. przesuwając nosem po wzgórku między moimi udami. Dyszę. jak ten ruch odbija się echem w moim kroczu. Czuję go. Leżę na jego łóżku w samej bieliźnie.159 pozostają w jego włosach.. – Pięknie pachniesz – mruczy i zamyka oczy z wyrazem czystej przyjemności na twarzy. ponownie przesuwa po podbiciu. Ana. Jakim cudem czuję to Tam?! Padam na materac. jego ręce podążają w kierunku talii. po czym zdejmuje but razem ze skarpetką. a jego oczy mają odcień rozpalonej. a potem zębami. Opieram się na łokciach. Nie spuszcza wzroku z moich oczu. . co robi. Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu. a ja prawie dostaję konwulsji. Tam. Zapiera mi dech. ale czuję. tym razem językiem. Cholera. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. Christian rzuca mi spojrzenie spod niewiarygodnie długich rzęs. – Och. To prawie bolesne. Zatrzymuje się i oblizuje wargi. tak że ląduję na materacu. Słyszę cichy śmiech. – Pokaż mi. – Jesteś bardzo piękna.

Potrząsa głową z niedowierzaniem. – Mam zachrypnięty głos. . Rozpina guziki swoich dżinsów i powoli je zsuwa. Unosi brwi. za gorąco. pokaż mi – szepcze. Nie jestem w stanie się nie ruszać. tak zmieniło go pożądanie. – Pocałunkami podąża w górę mojego brzucha i zanurza język w pępku. – Cóż. Spogląda na mnie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś. Och. Pochyla się nade mną i chwytając za kostki. szybko rozsuwa mi nogi i wpełza na łóżko pomiędzy nie. – Nie robię tego – mamroczę. wyzywający. o co ci chodzi. i wbijam paznokcie w prześcieradło. – Jego głos jest miękki. – Będziemy musieli popracować nad unieruchomieniem cię. – Jak doprowadzasz się do orgazmu? Chcę to zobaczyć. dłonią sunie w górę od mojego biodra do talii i w końcu do piersi. za zimno. całuje wewnętrzną część mojego uda i dalej w górę. jak cudowna. A po chwili rusza dalej. Jak mogę leżeć spokojnie? Wiercę się pod nim. a jego oczy ciemnieją. co da się z tym zrobić. mała. Christian kładzie się obok mnie. Wisi nade mną. musimy zobaczyć. koronkowego materiału majtek. – Nie wiem. Potrząsam głową. aż do cienkiego. Moja skóra płonie. a ja wiję się z pożądania. Czerwienię się. Ano. zmysłowa groźba. przez chwilę zadziwiony. Z trudem go rozpoznaję.160 Że co? Marszczę brwi. – Nie ruszaj się – mruczy i pochylając się. – Nie wstydź się. cały czas wpatrując się w moje oczy.

– Och. Delikatnie pociąga koronkę w dół. – Bardzo ładnie – szepcze z aprobatą. o co tyle szumu. jęcząc głośno i czując.. Och. kciuk i palec wskazujący ciągną mocno. Całuje mnie mocno. O rany. uwalniając pierś. jego język w moich ustach pochłania mój krzyk. zmysłowe natarcie. podczas gdy jego dłoń podąża do drugiej. Wielkie nieba. Anastasio – mruczy. czując słodkie doznanie. To było nadzwyczajne. kontynuując powolne. Czuję na sutkach cudowny efekt działania sprawnych palców i ust.161 – Idealnie pasujesz do mojej dłoni. Jestem taka wilgotna. – Zobaczmy. proszę. zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika. Sutki mi twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem. Jego zęby zaciskają się na mojej brodawce. a kciuk wolno roluje czubek sutka. Jęczę. rozlewające się do samego krocza. że całe moje ciało śpiewa w słodkiej udręce. Prawie skręca mnie z rozkoszy. a moje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. Teraz już wiem. proszę – odchylam głowę. wydłużając go. a ja rozpadam się w jego rękach na tysiące kawałków. maleńka – mruczy. Jego usta zamykają się na moim drugim sutku. targanym konwulsjami. Delikatnie dmucha na jedną pierś. podczas gdy . z udręczonym ciałem.. błagam w myślach. Christian spogląda na mnie z zadowoloną miną. jak sztywnieją mi nogi. ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry. zapalający każde zakończenie nerwowe tak. czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób – szepcze. Jego palec przesuwa się do drugiej piersi i powtarza proces. co się ze mną dzieje? – Dalej.

rozsuwając je jeszcze szerzej. Rany Julek. a ja wydaję okrzyk.. – Ty też się rozciągniesz.. że nadal ma na sobie koszulę. patrząc mi w oczy. Och nie. Nagle siada wyprostowany. gdy robi to ponownie.? Jak? – Nie martw się – szepcze. Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę.. a jego oddech staje się nierówny. wpatrując się w moje oczy. raz za razem. – Wsuwa we mnie palec. pragnę cię. Masuje dłonią moją łechtaczkę. – Jesteś tak cudownie wilgotna. – Proszę. zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość. a uczenie cię będzie świetną zabawą. – Podnieś kolana – każe mi łagodnie. Wchodzi we mnie palcem coraz mocniej i mocniej.. Jęczę z rozkoszy. a ja od razu spełniam polecenie.. Boże. Czy to.. – Pochyla się. Gdy zdejmuje bokserki. – Teraz będę cię pieprzył. – Ostro – dodaje . – Jesteś bardzo wrażliwa – szepcze. dochodząc do siebie po orgazmie. – Znów mnie całuje. Jego ręce przesuwają się na biodra. Nadal mam nierówny oddech. Dopiero teraz zauważam. ustawiając czubek penisa u wrót mej kobiecości. ściąga moje majtki i rzuca na podłogę. jego erekcja wyskakuje na wolność. – W moim głosie słychać błaganie. Na chwilę zamyka oczy.162 na mojej twarzy niewątpliwie malują się jedynie wdzięczność i zachwyt. – Naprawdę chcesz to zrobić? – pyta miękko. – Będziesz musiała nauczyć się to kontrolować. tak że wisi nade mną. trzymając ręce po obu stronach mojej głowy. a potem wchodzi między moje uda. panno Steele – mruczy. Klęczy. a ja znowu krzyczę. a potem palec wślizguje się pod cieniutką koronkę majteczek i powoli zatacza kółka wokół mnie – Tam.

Jęczę. Och. – Teraz będę się poruszał. Znowu krzyczę. Gdy zaczynam się przyzwyczajać do tego dziwnego uczucia. – Tak – odpowiadam cicho. Zamyka oczy. – Jesteś taka ciasna. wydaje jęk i wbija się we mnie ponownie. Czuję się taka pełna. W porządku? Kiwam głową z szeroko otwartymi oczami i dłońmi na jego ramionach.. dzięki czemu mogę oswoić natarczywą. Och. – To brzmi jak błaganie. kiedy przedziera się przez moje dziewictwo. czując w głębi ciała dziwne ukłucie.163 i wchodzi we mnie z impetem. patrząc na mnie oczami rozświetlonymi ekstatycznym triumfem. Pozostaje w bezruchu. – Aaa! – krzyczę. więc czuję teraz na sobie jego ciężar. wypełniającą obecność jego męskości w moim ciele. moje biodra nieśmiało wychodzą mu . Wycofuje się niezwykle powoli. Nieruchomieje. Więc porusza się. a on się zatrzymuje. ale tym razem nie przestaje. Najpierw rusza się powoli. Ma rozchylone usta i ciężko oddycha. – Jeszcze? – szepcze chrapliwie. – Jeszcze? – Tak. Robi to ponownie. I jeszcze raz. wchodząc i wychodząc. mała – szepcze po chwili. a moje ciało go przyjmuje. chcę tego. Opiera się na łokciach..

Podnosi powieki i patrzy na mnie łagodnie. Gdy dochodzi. wszystko okej? – Jego spojrzenie jest intensywne. leżąc obok. przyjmując kolejne pchnięcia. że coś we mnie narasta. Moje myśli znikają i pozostaje tylko doznanie. dociekliwe. jak przedtem. Nie wiedziałam.. Jęczę. ma zamknięte oczy i nierówny oddech... Przyspiesza. Chwyta w dłonie moją głowę i mocno całuje. że tak będzie. który podchwytuję. nie miałam pojęcia. – Ty mnie pytasz.. wykrzykuje moje imię. że to się okaże takie wspaniałe. próbując spowolnić oddech i łomoczące serce. Nadal jest we mnie. – Sprawiłem ci ból? – pyta Christian. pokrywając potem... delikatnie składa pocałunek na moim czole i powoli się wysuwa. tylko ja... nabierając tempa. Ana – szepcze Christian niemal bez tchu. wygina się. – Wzdrygam się na to nieznane odczucie. Otwieram oczy. . A ja muszę się uśmiechnąć. wsparty na łokciu. słysząc jego słowa. och. Szeroko. proszę. Zakłada niesforny kosmyk włosów za moje ucho.. On opiera czoło na moim. Moje ciało drży... Pochylając się. a on wbija się we mnie.164 na spotkanie. pchając mocno.. Wciąż dyszę. a jego zęby znów przygryzają mi dolną wargę.. rozpadam się. Czuję. wysuwając biodra ku jego pchnięciom. Sztywnieję. O niebiosa. to było niesamowite. eksploduję pod nim w orgazmie i rozsypuję się na milion kawałków. a ja. tylko on. – Dojdź dla mnie. czy zadałeś mi ból? – Wiem. wręcz wymagające. – Uuu.. co to ironia – uśmiecha się sardonicznie. niesłabnącym rytmie. – Poważnie. by chwilę później znieruchomieć i wlać siebie we mnie. Zaczynam sztywnieć. a w moich myślach panuje rozpustny zamęt. w bezlitosnym. Rany.

– Chcę to zrobić jeszcze raz – szepczę. Nie mogę przestać się uśmiechać. szarymi oczami i poważną pochmurną miną. ale mi nie odpowiedziałaś. o co tyle szumu.. rety.. Teraz wiem. Rozpina mi stanik i gładzi ręką moje plecy aż do pośladków. jak guziki koszuli wbijają mi się w skórę. rozpadanie się na kawałki.. boskie uczucie. Podciąga je wyżej. biodro i po udzie aż do kolana. Hmmm. bez czucia w kończynach... głęboko zrelaksowana. z kośćmi jak z waty. jak program wirowania w pralce. Szelmowsko się uśmiecham. płonącymi zmrużonymi.. – Dlaczego masz na sobie koszulę? – pytam. Nie miałam pojęcia. – Więc chcesz. do czego zdolne jest moje ciało. Zamiera. żebym cię znów przeleciał? – szepcze mi do ucha i zaczyna obsypywać pocałunkami okolice ucha i szyję. Dwa orgazmy. Czuję. W ułamku sekundy zrzuca koszulę i znów kładzie się na mnie. a potem się przekręcam. – Przygryzasz wargę. To była rozkosz nie do opisania. że widzę przelotny wyraz ulgi na jego twarzy. zanim opada kurtyna i patrzy na mnie spod przymkniętych powiek. Przez chwilę wydaje mi się. – Taka z ciebie wymagająca istotka? Połóż się na brzuchu. że jedną nogę wsuwa między moje i leży częściowo na moich plecach. przestaję oddychać.165 Wyciągam się obok niego. ale zrelaksowana. że może tak mocno się zacisnąć i rozluźnić tak nagle. – Mrugam. Jego dłonie posuwają się w dół. Jego włoski łaskoczą mnie w plecy. Uśmiecham się do niego. kiedy odgarnia mi włosy z twarzy i całuje w nagie ramię. – Marszczy brwi. panno Steele? – Pochyla się i całuje mnie bardzo delikatnie w kącik ust. . patrząc na niego. Czuję jego ciepłą skórę na mojej. gładząc moją talię. Wygląda wspaniale ze zmierzwionymi włosami. tak przyjemnie. Przechyla się tak... – Czyżby. – Naprawdę masz niezwykle piękną skórę – mruczy.

– Podoba ci się? – pyta cicho. Nie zapominaj o tym. starając się kontrolować oddech i chłonąć rozproszone. ale stanowczy. do środka. Chcę usztywnić nogi. – Tak szybko robisz się wilgotna.166 O matko. Moje biodra bezwiednie zaczynają zataczać kręgi. na zewnątrz. maleńkim fragmencie mojego ciała. Czuję gorący oddech na twarzy. przytrzymując mnie. – Wtula nos w miejsce za moim uchem. utrzymując . Leżę pod nim przygwożdżona. Anastasio. Oszałamiająca rozkosz uderza do mojej krwi jak adrenalina. bezsilna. – Wezmę cię od tyłu. Powoli wsuwa we mnie kciuk. a drugą ręką chwyta moje włosy na karku i lekko pociąga. słowa upojne. Czuję na udzie jego rosnącą erekcję. obracając go i pocierając przednią ścianę pochwy. na zewnątrz. Zamykam oczy. przylegając do pleców. Och. a ogień przeszywa moje ciało. podoba mi się to. – Nie ruszaj się. – Tylko moja. do środka. Jęczę. Jego dłoń masuje mnie niestrudzenie. Jesteś taka wrażliwa. – Jesteś moja – szepcze. chaotyczne doznania wywołane ruchami jego palców. – Jego głos jest odurzający. ale nie mogę się poruszyć. Przytrzymuje mnie pod sobą. Nie mogę poruszyć głową. Efekt jest powalający: cała energia koncentruje się na tym jednym. Jęczę znowu. przygryzając brzeg mojego ucha. po czym wsuwa palec między moje nogi. – Bosko pachniesz. Pieści go powoli. Jego długie palce sięgają pode mnie i delikatnie. kolistymi ruchami masują łechtaczkę. podążając za jego dłonią. Bardzo – szepcze. co on ma zamiar zrobić? Przesuwa się między moje nogi. uwodzicielskie. Zaczyna powoli zginać kciuk. Anastasio – mruczy. a jego ręka wędruje w górę uda aż do pośladka. – Głos ma łagodny. a pozostałe palce nadal zataczają koła.

Znów wydaję jęk. słodka dziewczynka – szepcze i sięga do stolika nocnego po foliową paczuszkę. Jęczę głośno. a ja ciężko dyszę i krew śpiewa w moich żyłach. Otwieram szeroko oczy. To jest niewłaściwe. Z moich ust wydobywają się kolejne jęki. Wstrzymuje oddech i pociąga mnie mocniej za włosy. To mnie doprowadza do obłędu. unieruchamiając mi głowę. Tym razem czuję go głębiej. rotacyjny rytm. – Nie ruszaj się – rozkazuje i puszcza moje włosy.167 stały. mała. ale do diabła. nieustępliwy. aż do końca. I niespiesznie zagłębia się we mnie. a ja obejmuję go wargami i ssę jak szalona. . – Niegrzeczna. i wkrótce to zrobię. – Tym razem zrobimy to naprawdę. celowo powolne pchnięcia i przerywane uczucie pełni są przejmujące. te drażniące. A niech to. – Ssij. Pieprzyć mnie w usta! Jęczę i gryzę jego kciuk. gotów jest posiąść mnie jeszcze raz. opierając ciężar na mnie i chwyta za włosy. powoli. Christian nagle nieruchomieje. Zniewala mnie tak kusząco. – Sprawdź. aż do bólu. Rozciągający. powolny. jak smakujesz – szepcze mi do ucha. Pochyla się. Powtarza ten ruch raz za razem. – Jego głos jest zachrypły. Nie mogę się poruszyć. Czuję słony posmak z metaliczną nutą krwi. więc puszczam go. – Otwórz usta – rozkazuje i wtyka w nie swój kciuk. opanowany. a on celowo zatacza biodrami koło i wycofuje się. a oddech jeszcze bardziej nierówny. mrugając w popłochu. Anastasio. Anastasio. – Chcę cię pieprzyć w usta. To oczekiwanie jest rozkoszne. odczekuje chwilę i jeszcze raz we mnie wchodzi. jakże podniecające. powoli. Rozrywa folię. wypełniający. a sam. To jest absolutnie cudowne. powoli. – Kciuk napiera na mój język.

że tu byłem. a kiedy dreszcze ustają. masz pamiętać. z ulgą oddając się fali rozkoszy. – Ciebie. proszę. Christian wykonuje jeszcze dwa ostre pchnięcia i zamiera. – Czego chcesz. – Jęczę głośno. Tylko ja. Jego słowa to moja zguba. chowając twarz . Dojdź dla mnie.168 – Dobrze mi w tobie – jęczy Christian. – Och. On się wycofuje i czeka. Moje ciało jest tak naprężone. Jęczę. zaczyna cały cudowny proces od nowa. – Nie wiem. Pada na mnie. Cię. głośno krzycząc w materac zniekształconą wersję jego imienia. czy zdołam wytrzymać dłużej. a jego oddech staje się bardziej nieregularny. – Och nie. – Jesteś. Bardzo. proszę. a moje wnętrze zaczyna drżeć. mała. – Proszę. w tył i w przód. przywodząca mnie nad skraj przepaści. spragnione ulgi. Christian – szepczę. maleńka. – Tak. a Christian przyspiesza. Nieznacznie zwiększa tempo. Słodka – mruczy między pchnięciami. Moje ciało oplata się w konwulsjach wokół niego i dochodzę. jeszcze nie – mruczy. – Powiedz mi – szepcze. gdy się poruszysz. znów zataczając koła biodrami. Wysuwa się i powoli wchodzi we mnie. Taka. Pragnę. Anastasio? Powiedz mi. – Jutro. Moje wnętrze zaczyna drżeć. żebyś była obolała – mruczy i kontynuuje te słodkie tortury. – Jesteś. Moja. za każdym razem. – Chcę. Jesteś moja.

Siedzi nagi. Owijam się kołdrą i cicho idę korytarzem do tego wielkiego pokoju. Lekki grymas przebiega po jego twarzy. Gdy się budzę. samotny. że to Bach. Nie mam pojęcia. jakby był w swojej własnej. Na samo wspomnienie łapię oddech i czerwienię się. jak w bańce. Siadam. Melodyjny dźwięk fortepianu. smutny. Christiana nigdzie nie widać. a na wschodzie majaczy poranek. nietykalny. Oczarowana. cudownie obolała. Natychmiast wysuwa się ze mnie i przetacza na swoją część łóżka. Podchodzę cicho do niego. szarymi oczami z nieodgadnionym wyrazem twarzy. całkowicie zapamiętany w grze. zaciskając uda. niezgłębionymi. słucham oparta o ścianę przy wejściu..169 w moich włosach. Niedawno te same palce umiejętnie dotykały i pieściły moje ciało. Niczym zahipnotyzowana patrzę na jego długie zwinne palce. Słyszę muzykę. – Cholera. całkowicie wyczerpana. Przeciągam się pod kołdrą i czuję się obolała. Wydaje mi się. jak długo spałam. nadal jest ciemno. jak jego muzyka. które delikatnie odnajdują i przyciskają klawisze. Na wieżowcach widać mniej świateł. zwabiona przepiękną. wpatrując się w rozciągający się za oknem miejski pejzaż. słodki lament.. – Przepraszam – szepczę. Spogląda na mnie świetlistymi. z ciałem skąpanym w ciepłym świetle lampy stojącej obok instrumentu. Jest znakomitym muzykiem. Ana – dyszy. wygląda. odizolowanej plamie światła. Christian siedzi przy fortepianie. Gdy reszta pokoju tonie w mroku. melancholijną melodią. Podciągam kolana do piersi. – Nie chciałam ci przeszkadzać. ale nie jestem pewna. Gra fantastycznie. i od razu odpływam lub zapadam w sen. Wydaje się smutny i opuszczony. .

Ma szerokie ramiona. Nie potrafię odgadnąć. widać pracę mięśni jego brzucha. – Do łóżka – zarządza. Bach? – Transkrypcja Bacha. Otacza mnie ramieniem i łagodnie prowadzi z powrotem do sypialni. – Trudno mi spać i nie jestem przyzwyczajony do spania z kimś w jednym łóżku – mówi cicho. – To było melancholijne. Przerywa grę i kładzie dłonie na kolanach. ale oryginalnie to koncert na obój Alessandra Marcellego. – Powinnaś być w łóżku – upomina mnie. ojej. ale w ciemności ciężko to ocenić. Teraz zauważam. Wygląda nieziemsko. który grał. takie Jego usta drgają w półuśmiechu. że ma na sobie dół od piżamy. Spodnie zwisają mu z bioder w taki sposób..170 – Oczywiście powinienem powiedzieć ci to samo – mruczy. w jakim jest nastroju.. wąskie biodra. gdy Christian obchodzi fortepian i zbliża się do mnie. Czuję suchość w ustach. – Od jak dawna grasz? – Od szóstego roku życia. Wydaje się lekko przygnębiony. przepiękne. a gdy idzie. – Piękna melodia. Przeczesuje włosy palcami i wstaje. . ale bardzo smutne. – Obudziłam się. – Rano będziesz wykończona. Może to z powodu wymowy utworu. a ciebie nie było.

– Dobrze. – Christian jako sześcioletni chłopiec. Czerwienię się zawstydzona i owijam ciaśniej kołdrą. – Jego głos mięknie. starając się nie myśleć o krwi. stając naprzeciw mnie. by przebiec palcami po lekkim zaroście. Otwiera komodę. Oczami wyobraźni widzę ślicznego małego chłopca o miedzianych włosach i szarych oczach. Dociera do mnie. Jego spojrzenie pali moją twarz.. Natychmiast odsuwa się ode mnie. – Do łóżka – rozkazuje ponownie. Na prześcieradle widać krew – dowód utraty dziewictwa. – Śpij. a moje serce topnieje. W tym samym momencie oboje patrzymy na łóżko. – Wracaj do łóżka – mówi ostro. Ujmuje moją brodę i odchyla głowę do tyłu. słodka Anastasio – mruczy. Opuszczam rękę i marszczę czoło. Bezwiednie wyciągam dłoń. Nie wiem. że jestem od niego odwrócona. wpatrując się we mnie. – Cóż. czy to z powodu granego przez niego . – Położę się z tobą. Kładzie się obok mnie i przyciąga do siebie. który lubi niemożliwie smutną muzykę.. Wypełniam jego polecenie. Zapala boczne światło. Delikatnie całuje moje włosy i głęboko wciąga powietrze. Zamykam oczy. ale nie potrafię się wyzbyć uczucia melancholii. wyjmuje T-shirt i szybko go zakłada. – Jak się czujesz? – pyta po powrocie do sypialni. obejmując tak. że dotąd nie widziałam jego nagiego torsu. to dopiero da pani Jones do myślenia – mruczy Christian. Chyba nigdy nie dotknęłam jego klatki piersiowej. rozczochrany dzieciak.171 – Och.

172 utworu. . Christian Grey ma swoje smutne oblicze. czy jego zachowania.

nie. co mówię. Łazienka. mam tyle do przemyślenia. Otwieram drzwi. Zważywszy na to. sprowadzając mnie z głębokiego snu na jawę. Po co jednemu człowiekowi tyle miejsca? Dwie umywalki. wydęte usta rozchyliły się lekko. lśniące. ale wzywa mnie potrzeba. że prowadzą do łazienki. Będę miała kłopoty. Nie myślałam o niej cały wieczór. stwierdzam z ironią. ale znajduję się w przestronnej garderobie wielkości mojej sypialni. cóż za widok. Mogłabym patrzeć na niego cały dzień. W zasadzie ta garderoba mogłaby rywalizować z szafą Kate. raczej nie. O rety. i to większa niż moja sypialnia. Wysuwając się z łóżka. czyste włosy są w cudownym nieładzie.. cóż za widok.. Miałam do niej napisać. Sprawdzam drugie drzwi. koszul. jedna . Obok mnie Christian Grey smacznie śpi. Jak można potrzebować aż tylu ubrań? Cmokam z niezadowoleniem. aby mu się przyjrzeć. Dziwię się. Całe rzędy drogich garniturów. Seattle leży u moich stóp. Nie muszę się martwić o to. gdy śpi. A niech to. Kusi mnie. Jego piękna twarz wygląda młodziej. myśląc. Jest piękny majowy poranek. znajduję jego białą koszulę i zarzucam na siebie. Leży zwrócony w moją stronę i mam niepowtarzalną okazję. co on mówi ani o jego plany. że nadal jest w łóżku. Potrząsam głową. Gdy wracam do sypialni. Podobnie jak małe dziecko. że z nikim nie sypia. butów i krawatów. Przez chwilę zastanawiam się. Kształtne. Christian nadal śpi. jak jej idzie z Elliotem. aby wyciągnąć rękę i go dotknąć. O rety. Kate! Och.173 ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Światło wypełnia pokój. szczególnie plany w stosunku do mnie. Przeciągam się i otwieram oczy. jest słodki. Czy ktoś tak piękny może być przyzwoity? Przypominam sobie pokój na piętrze. zrelaksowana we śnie.

Śpiący królewicz nie obudził się jeszcze. Wzdrygam się. nie w taki sposób. chcę zakochać się w facecie. Rany. Kate. który cię nie kocha. szczerze mówiąc. Wszystko okej. Czy wyglądam inaczej? Bo tak się czuję. Umieram z głodu. no. Moje włosy jak zwykle odmawiają posłuszeństwa. Wracam do sypialni. Ana? Cholera. Nie odbiera. Fryzura „po seksie” niezbyt mi pasuje. . patrząc w lustro. że żyję i nie uległam Sinobrodemu. bogatszy niż Krezus i czeka na mnie w Czerwonym Pokoju Bólu. ale ponoszę sromotną klęskę i poddaję się. Szczerze... a moje mięśnie. Patrzy na mnie z wydętymi wargami i tupie nogą. Właściwie ma wobec ciebie dziwne zamiary. jakbym nigdy w życiu nie ćwiczyła. więc zostawiam jej potulną wiadomość. ZWARIOWAŁAŚ?!” – krzyczy na mnie.174 jest pewnie nieużywana. który jest więcej niż piękny. facetowi. oddałaś mu dziewictwo. Może znajdę w torebce jakieś gumki. więc zostawiam go i udaję się do kuchni. „A więc się z nim przespałaś. nie. Ana? Gdzie jesteś. Próbuję przywołać je do porządku palcami. Och. Jestem trochę obolała. Trzy wiadomości. o który musiałaby się martwić – a może jednak uległam. Zostawiłam torebkę w gabinecie Christiana.. Będę musiała to wszystko przetrawić. Znajduję ją i sięgam po telefon.. Krzywię się. „Bo nie ćwiczysz”. chce z ciebie zrobić jakąś perwersyjną seksualną niewolnicę. oszołomiona i zdezorientowana. Moja podświadomość się obudziła. Ana! Dzwonię do Kate. Wpatruję się w swoje odbicie w gigantycznym lustrze nad umywalką.

.. zabieram się do robienia ciasta. Podkręcona na cały regulator muzyka też pozwala uciszyć poważne refleksje. aby pomyśleć. że mam ochotę na naleśniki i bekon. Przyszłam tutaj spędzić noc w łóżku Christiana Greya i udało mi się. a mięśnie głęboko w podbrzuszu słodko się kurczą. a nie kochanie!” – krzyczy na mnie jak harpia. aby się skoncentrować na wykonywanym zadaniu. żeby wydedukować. ale w głębi duszy wiem.175 Och. Dobrze się czymś zająć. z dala od tego miejsca. ależ jestem głodna. Zrezygnowana potrząsam głową. to wszystko jest takie pogmatwane. Potrzebuję czasu na osobności. grozi mi ze strony Sinobrodego. Może powinnam przygotować Christianowi śniadanie. Podświadomość rzuca mi gniewne spojrzenie. Jego słowa. może. jego ciało. i żadna z szafek nie ma uchwytu. Tak! Im bardziej dziewczęco wyglądam. Potrzebuję kilku sekund. że muszę nacisnąć drzwiczki. Sprawdzam lodówkę. Hmm. To daje trochę czasu na myślenie. Wyjmuję z torebki iPoda i podłączam słuchawki. Uśmiecham się szerzej. Potrząsam głową. że ma rację. tyle się od tamtej pory wydarzyło. chociaż nie pozwala on nikomu spać w swoim łóżku. Zamykam oczy. Wielkim sukcesem. Wsuwam go do kieszeni na piersi w koszuli Christiana. tym mniej. Znajduję w torebce dwie gumki i szybko związuję włosy w dwa kucyki. kochanie się ze mną. Jestem rozkojarzona przez wspomnienia ostatniej nocy.. Nie ma jak gotowanie przy muzyce.. Ignoruję ją. To zadanie niemożliwe. i dochodzę do wniosku. wczoraj w Heathmanie. moje ciało wibruje na samo wspomnienie. „Pieprzenie. podkręcam dźwięk i zaczynam tańczyć. Poprzedniego dnia jadł omlet. misja zakończona sukcesem. w której jest mnóstwo jajek. Rany Julek. Uśmiecham się. Jego kuchnia mnie onieśmiela. ale niezbyt głębokie. Przeogromnym. Muszę spróbować skategoryzować i zanalizować swoje uczucia do Christiana Greya. aby się otworzyły. Tańcząc po kuchni. Jest tak stylowa i nowoczesna. Rany..

– Jesteś głodny? – Bardzo – mówi. Jest pani dziś rano niezwykle ożywiona – mówi bez emocji. – Dzień dobry. Ta piosenka wiele dla mnie kiedyś znaczyła. a teraz. Na jego widok nogi mi miękną. patrząc przenikliwie. z głową podpartą na ułożonych w wieżyczkę dłoniach. ale w końcu udaje mi się ją rozpracować. poranny zarost. a on próbuje ukryć uśmiech. w której spał.. po czym zbieram się w sobie i wyjmuję słuchawki z uszu. Wygląda na rozbawionego i zaskoczonego. a kiedy się opieka. roztrzepuję kilka jajek. – Marszczy czoło. Odwracam się i widzę Christiana siedzącego na jednym ze stołków przy barze śniadaniowym. i chyba nie ma na myśli jedzenia. Ma na sobie koszulkę. bo sama jestem odmieńcem. – Dobrze spałam – jąkam w odpowiedzi. ale to bardzo mu pasuje. Fryzura „po seksie” bardzo.176 Kuchenka jest supernowoczesna. rumienię się. – Naleśniki.. Nigdy nigdzie nie pasowałam. bekon i jajka? – Brzmi kusząco. – Ciekawe dlaczego. podobnie jak stylowy. . Zastygam. – Ja też. Dlaczego jest właśnie taki? Geny czy wychowanie? Nigdy się wcześniej nad czymś takim nie zastanawiałam. Zaczynam od bekonu. kiedy wróciłem do łóżka. panno Steele. Kładę bekon pod grill. Amy Studt śpiewa mi do ucha o odmieńcach. Otrzymałam niemoralną propozycję od samego Króla Odmieńców.

. odwracam i wkładam z powrotem pod grill. Zabawne. prawdopodobnie trochę za mocno. Sinobrody. Ty gotuj. – Ale cię nie ochronią. na blacie pomarańczowy. Uśmiecha się. Chwilę później on staje przy mnie. tak? Moja podświadomość śmieje się ze mnie w dwójnasób. starając się ukryć uśmiech. – Zajmę się tym. żebyś mogła kontynuować swój. – Proszę. Zwłaszcza kiedy jest tak wyjątkowo wesoły. – Dobrze roztrzepane i ubite – uśmiecha się ironicznie. nie przerywaj z mojego powodu. – Jakie lubisz jajka? – pytam sucho. Wracam do swojego zadania. taniec? Opuszczam wzrok na dłonie. Hmm. Gdy znów się odwracam. gdzie trzymasz podkładki pod talerze. Delikatnie ciągnie mnie za kucyk.. wyjmuję bekon. – W jego głosie pobrzmiewa wesołość. wyciąga szaro-czarne podkładki i kładzie na barze. czując. – Bardzo mi się podobają – szepcze. za wszelką cenę starając się nie wyglądać na zdenerwowaną. a Christian parzy kawę. Nie umiem się na niego gniewać. eee.177 – Nie wiem. To bardzo zabawne. Czy mam włączyć jakąś muzykę. że robię się purpurowa. – Chcesz herbatę? stoi już sok . Wydymam wargi. Odwracam się i dalej ubijam jajka. – Wzruszam ramionami... Otwiera szufladę. Wylewam jajka na patelnię.

Co ma na myśli? Nasze negocjacje? Nasz. – To było z góry przesądzone.. Nakładam śniadanie na podgrzane talerze i stawiam je na podkładkach. nagle brakuje mi tchu. czy powinniśmy kontynuować twoje podstawowe szkolenie. – Odsuwa jeden ze stołków barowych. Znajduję dwa talerze i kładę je na podgrzewaczu w kuchence..178 – Tak. Zastanawiam się. siadając. jak miło. – Panie Grey – kiwam głową. Wydymam wargi. panno Steele. a wszystko w środku mnie się ściska. a on czeka. – Czyżbyś chciał mi przekazać wyrazy współczucia? – pytam słodko.. – Och.. Zaglądam do lodówki i znajduję syrop klonowy. Dlaczego zadaje tak osobiste pytania? – Cóż. związek. poproszę. nie mam porównania – rzucam. aż usiądę. Oczy ma pociemniałe. Wydaje mi się. jeśli masz. – Panno Steele. ale nie jestem pewna. On sięga do szafki i wyciąga herbatę Twinings English Breakfast. że próbuje stłumić uśmiech. Och. Czerwienię się.. szczerze mówiąc. lekko się krzywię. Patrzę na Christiana. – Nie. czy cokolwiek to jest? Wciąż jest taki tajemniczy. – Bardzo jesteś obolała? – pyta.. Tłumię . eee. prawda? – Czyżby? Chyba jeszcze nic nie ustaliliśmy. Wdrapuję się na stołek i siadając. – Wpatruję się w niego oniemiała.

gdy tymczasem hormony sieją spustoszenie w moim organizmie. demaskując swoje wysiłki. – Mój apetyt znów stanął pod znakiem zapytania. Mam w głowie zamęt.. rozprasza mnie jeszcze bardziej – warczy. starając się odzyskać równowagę. – Cóż. spokojnej i absolutnie niezainteresowanej. Jutro muszę pracować.. – Jedz. Krztuszę się herbatą i wpatruję się w niego z szeroko otwartymi ustami. Zupełnie nie wiem.. – Jaki zakres podstawowego szkolenia miałeś na myśli? – pytam nieco zbyt wysokim głosem. co ma na myśli. Ja z kolei prawie nie czuję smaku. który przyniósł Christian. to jest pyszne. oczywiście – dodaje. Anastasio. więcej.. – Uśmiecha się do mnie szeroko. Zanurzam torebkę herbaty w małym czajniczku.. Jeśli ci to odpowiada. tak. ponieważ jesteś obolała. Nic nie mogę wyczytać z jego wyrazu twarzy. Klepie mnie delikatnie po plecach i podaje sok pomarańczowy. Czy to część podstawowego szkolenia? – Przestań przygryzać wargę.179 jęk. Podstawowe szkolenie! Chcę cię pieprzyć w usta. Patrzę na niego. że zostaniemy przy umiejętnościach oralnych. To takie frustrujące. – O ile chcesz zostać. więcej seksu. – Chciałabym dzisiaj zostać. – Nawiasem mówiąc.. pomyślałem. To mnie rozprasza. poproszę. . że nie masz na sobie nic pod moją koszulą. aby sprawiać wrażenie jak najbardziej naturalnej. a ponieważ wiem.

Nie mam pieniędzy na nowe ubrania. Wczoraj wieczorem nic nie jadłaś. Potrzebuję czystych ubrań.180 – O której musisz być w pracy? – O dziewiątej. żebyś dokończyła śniadanie. Anastasio. Mruży oczy. – A teraz zjedz śniadanie. – Zawiozę cię jutro do pracy na dziewiątą. żebym została na kolejną noc? – Dziś wieczorem muszę podjechać do domu. – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. – O co chodzi? – pyta. Podnosi dłoń i chwyta mnie za brodę. Nawet nie zdawałam sobie sprawy. Apetyt zniknął. pociągając ją i uwalniając wargę z uścisku moich zębów. – Naprawdę chcę. – W porządku – zgadza się. Marszczę czoło. W mojej głowie i żołądku panuje mętlik. – Jedz. że ją przygryzam. Jego . Po prostu nie jestem głodna. – Znajdziemy ci coś tutaj. Czyżby chciał. Usta ma zaciśnięte w wąską linię. – Muszę być dziś wieczorem w domu. Patrzę na niedojedzone śniadanie. – O co ci chodzi z tym jedzeniem? – wyrywa mi się.

O co w tym wszystkim chodzi? Podnoszę widelec i jem powoli. okej. To Kate. Muszę pamiętać. – Kate. Jedz – rzuca. aż skończę. Kiedy skończę. – Bardzo demokratycznie. że nie lubię marnować jedzenia. – Wszystko w porządku? – Tak. zbolałe. żeby nie nakładać sobie tyle na talerz. Przewracam oczami. Telefon mi dzwoni. – Ty gotowałaś. – Tak. z dala od niego. słysząc oczekiwanie w jej głosie.181 brwi się stykają. – Mówiłem ci. w porządku. porwał mnie wir wydarzeń. że zmywa swój talerz. próbując przeżuwać. – Ana. – Przepraszam. Wolałabym wziąć prysznic. – Odchodzę w kierunku szklanych drzwi balkonowych. ja zmywam. i to samo robi z moim. – Och. skoro jest taki dziwny w kwestii jedzenia. – Zrobiłaś to? – Próbuje zdobyć informacje. przerywając moją zadumę.. – Cześć. Jego oczy są ciemne. Wyraz jego twarzy łagodnieje. dlaczego nie napisałaś nic wczoraj wieczorem? – Jest zła. Zauważam. – Christian mi się . weźmiemy kąpiel. nie chcę rozmawiać przez telefon.. – Zupełnie nie w moim stylu. A niech to. – Ojejku. – Marszczy brwi. Czeka.

To będzie trudne do pogodzenia. a ja nie mogę jej powiedzieć. – I chciałabym zapytać Kate. – Zrobiłaś. Podpisałam tę cholerną umowę. proszę..182 przygląda. – Dlaczego pytasz? – Odwraca się i patrzy na mnie.. Ona jest taka nieustępliwa i chce wiedzieć wszystko ze szczegółami. a ja nie mogę o tym rozmawiać.. odkładając herbatę. o seks. że tak. nie ukrywaj niczego przede mną. – Przyglądam się swoim dłoniom. by zobaczyć. to obejmuje wszystko? – zaczynam ostrożnie. jak Christian z wdziękiem porusza się po swojej kuchni. – Ta umowa. – Kate. Potrzebuję planu. – Cóż. mam kilka pytań. proszę! – Nie mogę ukryć irytacji. Czekałam na ten dzień prawie cztery lata. Zacznie panikować i będzie miała rację.. – Rozłączam się. – Jak było? Wszystko w porządku? – Już mówiłam. Wiem to.. – Ana. no wiesz. . Czerwienię się.. – Zobaczymy się wieczorem. Wracam. – Był delikatny? – Kate. ponieważ podpisałam. Niby skąd? Blefuje. Jak to się nazywa? Umowę o zachowaniu poufności.

Potrzebuję bezstronnej opinii. możemy zacząć od tego: jak ci było ostatniej nocy? – W jego oczach płonie ciekawość.. odchylając moją głowę do tyłu tak. W środku aż mnie skręca.. upodobaniach? – Nie.. – Nigdy dotąd nie uprawiałem . aby spojrzeć mi prosto w oczy. – Czerwony Pokój Bólu? Tu chodzi głównie o przyjemność. – Nic konkretnego w tej chwili – szepczę. – Dobrze – mamroczę. Unosi brwi. z całym szacunkiem. – Cóż. Anastasio. – Mój głos cichnie. Uwierz mi – mówi. wypaczony pogląd na seks. żebyś tego nie robiła.. O rety. – A poza tym – jego ton staje się ostrzejszy – twoja współlokatorka i mój brat zamienili się w bestię o podwójnym grzbiecie[4]. Wolałbym.. Nie potrafię okłamać tego człowieka. – Mnie też – mruczy. eee. – Niespiesznie podchodzi. Dostanę w odpowiedzi skrzywiony. Nie mogę zapytać jego. aż staje naprzeciw mnie.183 – Możesz zapytać mnie. Nie wspomnę o Czerwonym Pokoju Bólu. perwersyjny jak diabli. Jego usta lekko się unoszą. – Czy twoja rodzina wie o twoich.. – Christian. – Chodzi o sprawy techniczne. – Co chcesz wiedzieć? – pyta i przesuwa palcami po moim policzku aż do brody. To nie ich sprawa.

jeśli mam zamiar skorzystać z jego szokującej propozycji. – Gładzi kciukiem moją dolną wargę. – Odwróć się przodem do mnie. co mi każe. a ty jesteś obolała. a on każe mi wejść do wanny. co chce.. że robiłem to z tobą.. automatycznie uwalniając wargę. mogę to potwierdzić. – Podaje mi rękę. Ale może dlatego. ale czy możesz przestać ją przygryzać? – mówi przez zaciśnięte zęby. że ta warga jest pyszna.184 waniliowego seksu. Dużo przemawia na jego korzyść. Gwałtownie wciągam powietrze. chociaż nadal mam na sobie jego koszulę. Stoję w progu z szeroko otwartymi oczami i splecionymi dłońmi. Wbija we mnie gorące spojrzenie. Gorączkowo kiwam głową. – Tak – dodaje wyzywająco. Biorę go za rękę. że mogę . Wanna jest z białego kamienia. – Zrozumiałaś. weźmiemy kąpiel. Nie miałam pojęcia. Moja podświadomość zatacza się i mdleje. Waniliowy seks? – Chodź. – Wpatruje się we mnie. Będę musiała się do tego przyzwyczaić.. wydzielając słodki. Robię krok w przód. Christian stoi i przygląda mi się pociemniałymi oczami. – Panno Steele. wyglądający na drogi. – Robię. Moje serce podskakuje. Christian pochyla się i napełnia ją wodą z kranu wystającego z wyłożonej kafelkami ściany. jeśli! Woda jest kusząco gorąca. Pieni się. mam ochotę cię przelecieć. Wlewa do wody jakiś olejek. a uczucie podniecenia spływa w dół. Robię.. – Pochyla się i całuje mnie. ukradkiem podziwiając jego sylwetkę. – Wiem. potem zdejmuje T-shirt i rzuca go na podłogę. okej? Zaszokowana łapię oddech. – Kiedy to robisz. zmysłowy zapach jaśminu. aż Tam. Jest taki apetyczny. owalna i bardzo dizajnerska. głęboka.

odprężając się w kojącym cieple. – Anastasio. Mogłabym wyciągnąć rękę i go dotknąć. a on patrzy z przechyloną głową. szczypie. Kładę się i na chwilę zamykam oczy. Pozbywa się spodni od piżamy i wchodzi do wanny za mną. a ja opuszczam się do ciepłej. rozsuwając moje nogi. Poziom wody się podnosi. Ponownie wstaje. Posuń się. łapie skraj koszuli. – Hej – przywołuje mnie. – Wyjmuje mojego iPoda z kieszeni na piersi i kładzie koło umywalki. O święty Barnabo. ale ponieważ pachnie niebiańsko. – Chyba tak zrobię. Nie zwieszaj głowy. Sięga w dół. że on nie będzie tego chciał. że nasze kostki się spotykają. – Może do mnie dołączysz? – proponuję odważnie lekko chropawym głosem. Zerkam na niego. Gdy je otwieram. jestem zupełnie naga. a stać tutaj i patrzeć na ciebie to prawdziwa przyjemność. Kładzie długie nogi na moich. – Dobrze. – Ujmuje moją brodę i podnosi tak. Jest tak blisko. Zaskoczona. Zanurza nos w moich . Christian na mnie patrzy. Uuu. Za wszelką cenę pragnę zniknąć w gorącej wodzie i pianie. jesteś bardzo piękną kobietą. i przesuwa stopy na zewnątrz. Zatrzymuje moje rozbiegane myśli. zapraszającej wody. O rety. – Woda i iPody. a on siada i przyciąga mnie do klatki piersiowej. To mnie zaskakuje. aby mi się przyjrzeć. zgina kolana tak. ale wiem. – Możesz teraz usiąść. początkowy piekący ból szybko ustępuje.185 tak na niego działać. Nie masz się czego wstydzić. niezbyt mądre połączenie – burczy. jakbyś była zawstydzona. Oblewam się purpurą i opuszczam wzrok na dłonie. bym spojrzała mu w oczy. Są łagodne i ciepłe. robię gwałtowny wdech. zdejmuje mi ją przez głowę i rzuca na podłogę.

Oddalam tę nieprzyjemną myśl. . ktoś mi powiedział. Nie czeka długo i zsuwa dłonie na brzuch. mocnymi palcami. I on także jest nagi. Moje ręce spoczywają na jego silnych. Gdyby wczoraj. Pociera je. Sutki są wrażliwe. masując intensywnie długimi.. umięśnionych udach. Christian sięga po myjkę. Anastasio. Z pewnością dlatego. – Uhm. kiedy się obudziłam w jego hotelowym apartamencie. bardzo wrażliwe. Jęczę. żeby się ogolić. wciskając piersi w jego dłonie. a serce bije jak szalone.. Dreszcz przebiega całe moje ciało. wcierając żel w kark i ramiona. – Pachniesz tak pięknie. – Podoba ci się? – Słyszę. że Kate namówiła mnie. gdy tymczasem ja dyszę obok niego spragniona.186 włosach i głęboko wciąga powietrze. że to moje ciało tak na niego działa. Jego dłonie ześlizgują się na piersi. wytwarzając delikatną pianę i kładzie ręce na mojej szyi. Siedzę naga w wannie z Christianem Greyem. nie uwierzyłabym. że się uśmiecha. „Ha. Z wbudowanej w ścianę półeczki obok wanny bierze butelkę żelu i wyciska trochę na dłoń. Jego rosnąca erekcja napiera na moje plecy. gdy oplata je palcami i zaczyna lekko ugniatać. że niezbyt delikatnie potraktowano je zeszłej nocy. A nie twój umysł” – szydzi moja podświadomość. To przyjemne czuć na sobie jego dłonie. a potem jeszcze niżej. Moje ciało instynktownie się wygina. Cieszę się. przepełniona pożądaniem. Mój oddech przyspiesza. Opuszcza dłonie na moje ramiona i myje mnie delikatnie pod pachami. a ja wciągam głośno powietrze. że będę to robić. To takie podniecające wiedzieć.

O rany. żebyś się dobrze zaznajomiła z moją ulubioną . Wstrzymuję oddech. przyciskając do jego dłoni. Co? Nie! Nie! Nie! Mój oddech jest nierówny. nieubłaganie. – Chcę.... Jego nogi przyciskają moje do ścian wanny i trzymają mnie jak więźnia. proszę – szepczę. odchylam głowę i jęczę z rozkoszy.. Anastasio. – Co. – Dlaczego przestałeś? – dyszę.. – Poczuj to dla mnie. Och! Odwracam się twarzą do niego i jestem zaskoczona widząc. Pochłonięta przez to doznanie. o rety. ale. a on nie pozwala mi się ruszyć. mała – Christian szepcze mi do ucha i delikatnie je przygryza. a moje biodra zaczynają poruszać się w swoim własnym rytmie.. że jesteś już wystarczająco czysta – mruczy i nieruchomieje... – Myślę. Jego palce umiejętnie stymulują mnie przez materiał.. że trzyma członek mocno w dłoni. Ja też chcę zostać umyty – szepcze. czuję się bosko.187 Wycisnąwszy kolejną porcję żelu. Otwieram usta ze zdziwienia. pochyla się i myje mnie między nogami. gdy moje ciało się napręża. Napięcie we mnie rośnie powoli.. Poddaję się temu mężczyźnie. Próbuję wyprostować nogi.. – Ponieważ mam w stosunku do ciebie inne plany. umożliwiając mu dostęp do najintymniejszej części mojego ciała. – Odwróć się. – Poczuj to.. – Och. to nie w porządku. ja właśnie.

Uśmiecham się do niego i sięgam po żel...188 i najcenniejszą częścią ciała. aby łatwiej mi było oddychać. i zamyka oczy. żebym go dotknęła. maleńka. a on kładzie swą dłoń na mojej. a potem przesuwam po niej językiem. Zaczyna oddychać coraz szybciej i lekko rozchyla wargi. a ja ssę mocniej. że się gapię. Jestem do niej bardzo przywiązany. Nie spuszczam z niego wzroku. pozwalając. Specjalnie lekko przygryzam dolną wargę. Ściskam. hmm. które go oplatają. Puszcza moją rękę.. Sięgam i oplatam go dłonią. niech będzie. Jest taki duży i nabrzmiały.. że oddech uwiązł mu w gardle. Na sekundę zamyka oczy. Bawi go moje zdumienie.. Pieprzyć mnie w usta. gdy przesuwam dłoń w górę i w dół.. – Właśnie tak. Jego oczy są poważne. Gdy je otwiera. co on. Wysuwa nieznacznie biodra w moim kierunku i odruchowo chwytam go mocniej. zacierając dłonie. aż wytworzy się piana. gdy muskam wargę językiem. Dobra. jego wzrok ma kolor płomiennej. Jest twardszy.. Jego oczy pozostają zamknięte. – Ooch. Robię to. To było we mnie! Niemożliwe. wyciskając trochę na dłoń.. mocno. Znów zamyka oczy i słyszę. ciemne i otwierają się szerzej. Przełykam ślinę. O kurczę. Chce. Spoglądam na Christiana i staję oko w oko z jego diabelskim uśmieszkiem. bym kontynuowała sama. Pamiętam jak wsunął mi kciuk do ust i kazał ssać. mocno ściskając moje palce. Hmm. niż się spodziewałam. naśladując jego chwyt. Usta mam rozchylone. Zdaję sobie sprawę z tego. a ja pochylam się i obejmuję jego męskość ustami i nieśmiało zaczynam ssać.. .. – Otwiera gwałtownie oczy. która pluska wokół jego bioder. Niski jęk wydobywa się z jego gardła. stopniałej szarości. Wystaje ponad poziom wody. – Tak – szepcze i porusza dłonią w górę i w dół. muskając koniuszek językiem. Ana.

Osłaniając zęby wargami. i zadziwiająco smaczny: słonawy i delikatny. i owijam językiem raz za razem. Wciągam go głębiej do ust.. Znów słyszę jęk. ponownie się wyginając. Jak daleko się posuniesz? – szepcze. Umiem pieprzyć go ustami. – Och. – Chryste – jęczy i znów zamyka oczy. jak stal owinięta aksamitem..189 Hmm. A niech to. oplatając język wokół żołędzi. Ssę mocniej i mocniej. – Jezu. jego oczy są szeroko otwarte. patrzę. Oczy ma teraz otwarte. wspierając się na jego udach. O matko. wkładam go do ust. Jest jednocześnie miękki i twardy. Chwyta moje kucyki i teraz naprawdę zaczyna się poruszać. Czuję. Hmm. jak napina mięśnie nóg. jak wije się delikatnie w zmysłowym pragnieniu. uważne i pełne bezwstydnej żądzy.. Ponownie owijam język wokół główki. – Jeśli tego nie chcesz.. i znów wypuszczam.. Pragnie mnie. Nad sobą słyszę syknięcie. a zaraz po nim jęk. – Znów wygina biodra. aż czuję w gardle. to wspaniałe – mruczy. Zaciska zęby. dysząc. a on unosi biodra. Moich ust. Ha! Moja wewnętrzna bogini jest podekscytowana. Hmm. że sprawianie przyjemności może być tak podniecające. Nie miałam pojęcia.. wkładając go głębiej i głębiej.. a ja wkładam go głębiej do ust.. mała.. Jego dłonie naprawdę mocno chwytają moje . To mój własny lód o smaku Christiana Greya. Moja wewnętrzna bogini tańczy właśnie merengue z dodatkowymi krokami salsy. – Anastasio.. zaraz dojdę w twoich ustach – ostrzega. Pochylając się jeszcze bardziej.. zaciskam usta.. przerwij. Mój język zawija się wokół żołędzi. Umiem to robić. Ssę mocniej.

co najważniejsze. – Kolejny pierwszy raz. że on rozpada się na kawałki dzięki mnie.190 włosy. – Robiłaś to już wcześniej? – Nie. słonawy płyn spływający mi do gardła. w pełnej krasie. Jego erekcja lekko przygasła. Opieram się i patrzę na niego. choć niespodziewane. – I nie potrafię ukryć dumy. jestem ci winien orgazm. nie jestem do tego stuprocentowo przekonana. – To dobrze – mówi z zadowoleniem i chyba również z ulgą. – Chryste. Owija mały ręcznik wokół bioder.. Patrzy na mnie podejrzliwie. Połykam go szybko. i już się nie przejmuję. to znaczy Christiana Greya. i trzyma większy.. Ale jeden rzut oka i świadomość. zasłaniając to.. Uch. – Nie masz odruchu wymiotnego? – pyta zaszokowany. to było. Orgazm! Kolejny! Szybko wychodzi z wanny. Krzyczy i zastyga. nie przestajesz mnie zadziwiać. Ana. Mogę to zrobić. To doprowadza go do ostateczności.. o rany.. miękki biały ręcznik dla mnie... – Wiesz. a w kącikach moich ust czai się triumfalny uśmiech. Moja wewnętrzna bogini przestała tańczyć i również się wpatruje z otwartymi ustami. naprawdę dobre. Uśmiecham się i celowo przygryzam wargę. – Dostajesz szóstkę z umiejętności oralnych. dobre. Wychodząc z wanny. Pcham jeszcze mocniej i w momencie niezwykłej pewności odsłaniam zęby.. Christian oddycha nierówno. panno Steele. – Patrzy na mnie badawczo. lekko się śliniąc. a ja czuję ciepły. Chodź do łóżka. pozwalając mi pierwszy raz obejrzeć bosko zbudowanego Adonisa. lecz nadal robi wrażenie. Otwiera oczy i wpatruje się we mnie. – Marszczy brwi. wspieram się .

191 na podanej mi ręce. Christian owija mnie ręcznikiem, przyciąga do siebie i mocno całuje, wsuwając język do ust. Chcę go objąć... dotknąć, ale ręce mam uwięzione przez ręcznik. Przechyla moją głowę, penetrując językiem usta, a ja zaczynam podejrzewać, że być może wyraża w ten sposób swoją wdzięczność za mojego pierwszego loda. O rany! Odsuwa się, trzymając ręce po obu stronach mojej twarzy, wpatrując mi się intensywnie w oczy. Wydaje się zagubiony. – Zgódź się – szepcze z zapałem. Marszczę czoło, gdyż nie rozumiem. – Na co? – Na nasz układ. Na zostanie moją. Proszę, Ana – szepcze, błagalnie podkreślając moje imię. Znów mnie całuje, słodko, namiętnie, a potem odsuwa się i patrzy, lekko mrugając. Bierze mnie za rękę i prowadzi z powrotem do sypialni, a ponieważ nogi się pode mną uginają, posłusznie idę za nim. Zdumiona. On naprawdę tego chce. W sypialni wpatruje się we mnie, gdy stoimy obok łóżka. – Ufasz mi? – pyta nagle. Kiwam głową, patrząc szeroko otwartymi oczami, i nagle zdaję sobie sprawę, że to prawda. Ufam mu. Co on ma zamiar mi zrobić? Przeszywa mnie niemal elektryczny dreszcz. – Grzeczna dziewczynka – mruczy, gładząc moją dolną wargę. Oddala się do garderoby i wraca ze srebrno-szarym jedwabnym krawatem. – Złóż ręce przed sobą – rozkazuje, zdejmując ze mnie ręcznik i rzucając go na podłogę. Robię, co każe, a on związuje moje nadgarstki, mocno

192 zaciskając krawat. Jego oczy rozświetla dzikie podniecenie. Pociąga za węzeł. Solidny. Musiał być niezłym harcerzem, skoro nauczył się takich węzłów. Co teraz? Mój puls przyspiesza stukrotnie, a serce wali jak oszalałe. Muska dłonią moje kucyki. – Wyglądasz w nich tak młodo. Instynktownie cofam się, aż czuję łóżko za kolanami. Zrzuca swój ręcznik, ale nie mogę oderwać wzroku od jego oczu, pełnych pożądania. – Och, Anastasio, co ja z tobą zrobię? – szepcze i opuszcza mnie na łóżko, a potem kładzie się koło mnie i unosi moje ręce za głowę. – Trzymaj ręce w górze, nie ruszaj nimi, rozumiesz? – Jego oczy wwiercają się w moje, a mnie intensywność doznań zapiera dech w piersiach. Tego faceta nie chciałabym zdenerwować... nigdy. – Odpowiedz – mówi łagodnym głosem. – Nie ruszę rękami. – Ledwie łapię oddech. – Grzeczna dziewczynka – mruczy i rozmyślnie powoli oblizuje usta. Hipnotyzuje mnie widok jego języka prześlizgujacego się po górnej wardze. Christian patrzy mi prosto w oczy, obserwuje, ocenia. Pochyla się i składa na moich ustach szybki pocałunek. – Wycałuję cię całą, panno Steele – mówi miękko, chwytając w dłoń moją brodę i unosząc tak, by mieć dostęp do szyi. Jego usta przesuwają się po niej, całując, ssąc i podgryzając aż do małego zagłębienia u jej podstawy. Moje ciało staje na baczność... każdy jego fragment. Niedawne doświadczenie w wannie niezwykle uwrażliwiło moją skórę. Podgrzana krew zbiera się w dole brzucha, pomiędzy nogami, dokładnie Tam. Wydaję jęk. Chcę go dotknąć. Poruszam rękami i dość niezdarnie,

193 zważywszy na to, że jestem skrępowana, dotykam jego włosów. Przestaje mnie całować i patrzy na mnie uważnie, potrząsając głową i cmokając z dezaprobatą. Sięga po moje ręce i układa je ponownie nad moją głową. – Nie ruszaj rękami, bo będziemy musieli zaczynać wszystko od początku – gani mnie lekko. Och, jak on się ze mną drażni. – Chcę cię dotknąć. – Mój głos jest chropawy, pozbawiony kontroli. – Wiem – szepcze. – Trzymaj ręce nad głową – rozkazuje zdecydowanym głosem. Ponownie chwyta moją brodę i zaczyna całować szyję, tak jak przedtem. Och... to takie frustrujące. Przesuwa dłonie w dół mojego ciała, wokół piersi i dociera ustami do zagłębienia u podstawy szyi. Wierci w nim czubkiem nosa, a potem zaczyna bardzo powolną podróż ustami, zmierzając na południe, podążając szlakiem swych rąk, w dół mostka aż do piersi. Każdą z nich osobno całuje i przygryza, a sutki delikatnie ssie. O niebiosa. Moje biodra same zaczynają falować w rytm jego ust, a ja desperacko staram się pamiętać, by trzymać ręce nad głową. – Nie ruszaj się – rzuca ostrzegawczo. Czuję jego ciepły oddech na skórze. Dotarłszy do mojego pępka, zanurza w nim język, a potem delikatnie gryzie mój brzuch. Wyginam się w łuk. – Hmm. Jesteś taka słodka, panno Steele. – Jego nos ślizga się pomiędzy moim podbrzuszem a linią włosów łonowych. Podgryza mnie lekko i drażni językiem. Gwałtownie siadając, klęka przy moich stopach i chwytając obie kostki naraz, rozsuwa mi nogi. A niech mnie. Chwyta moją lewą stopę, zgina kolano i podnosi stopę do ust. Śledząc moją reakcję, czule całuje każdy palec, a potem gryzie lekko w opuszki. Dochodząc do małego palca, gryzie mocniej. Wiję się, skomląc. Przesuwa językiem po podbiciu,

194 a ja nie mogę już na niego patrzeć. To zbyt erotyczne. Zaraz eksploduję. Zaciskam oczy i staram się przyjąć i znieść każde doznanie, które wywołuje. Całuje kostkę i wyżej, wzdłuż łydki, do kolana, zatrzymując się tuż nad nim. Wówczas przechodzi do prawej stopy, powtarzając cały uwodzicielski, oszałamiający proces. – Och... proszę – jęczę, gdy gryzie mały palec, a doznanie rezonuje głęboko w mym podbrzuszu. – Wszystko, co dobre, panno Steele – szepcze. Tym razem nie zatrzymuje się na kolanie, lecz kontynuuje trasę wzdłuż wewnętrznej strony uda i rozsuwając mi nogi. Wiem, co teraz zrobi i część mnie chce go odepchnąć, ponieważ jestem zawstydzona, zażenowana. Będzie mnie całował Tam! Wiem to. A część mnie upaja się słodkim oczekiwaniem. Christian wraca do drugiego kolana i obsypuje je pocałunkami, posuwając się w górę, całując, liżąc, ssąc i już jest między nogami, muskając moją kobiecość nosem, bardzo czule, bardzo delikatnie. Wiję się... o rany. Nieruchomieje i czeka, aż się uspokoję. Więc się uspokajam i spoglądam na niego z otwartymi ustami, a moje serce chce wyskoczyć z piersi. – Czy wiesz, jak odurzająco pachniesz, panno Steele? – mruczy i nadal patrząc mi w oczy, wsuwa nos w moje włosy łonowe i mocno się zaciąga. Robię się purpurowa, czując, że mdleję i zamykam oczy. Nie mogę patrzeć, jak to robi! Dmucha delikatnie na moją kobiecość. O cholera... – Podobają mi się. – Lekko ciągnie za włoski. – Może je zostawimy.

195 – Och... proszę. – Hmm... Lubię, gdy mnie błagasz, Anastasio. Jęczę. – Wet za wet nie jest w moim stylu, panno Steele – szepcze, dmuchając delikatnie. – Ale zadowoliłaś mnie dzisiaj, więc zostaniesz nagrodzona. – Przy tych słowach szelmowsko się uśmiecha. Gdy moje ciało śpiewa na dźwięk jego słów, jego język zaczyna zataczać kręgi wokół mojej łechtaczki, a ręce przytrzymują uda. – Aaa! – jęczę, a moje ciało wygina się i wpada w konwulsje. Kręci językiem raz za razem, przedłużając torturę. Tracę wszelkie poczucie siebie, każdy atom mojego istnienia całkowicie koncentruje się na tej małej, potężnej elektrowni w zwieńczeniu ud. Moje nogi sztywnieją, a on wkłada we mnie palec. Słyszę jego warczący jęk. – Och, maleńka, uwielbiam, że stajesz się dla mnie taka wilgotna. Zatacza palcem szerokie kręgi, poszerzając, rozciągając mnie, a jego język naśladuje te ruchy, wkoło i wkoło. Jęczę. Tego już zbyt wiele... Moje ciało błaga o ulgę i nie jestem w stanie się tego wyprzeć. Odpuszczam, tracąc świadomość tego, co się dzieje, gdy orgazm porywa mnie i ściska w środku raz za razem. Jasna cholera! Krzyczę, a świat zapada się i znika z pola widzenia, gdy siła orgazmu unicestwia wszystko. Dyszę i ledwie słyszę dźwięk rozrywanej folii. Christian

196 bardzo powoli wchodzi we mnie i zaczyna się poruszać. O rety. Odczucie jest jednocześnie bolesne i słodkie, gwałtowne i delikatne. – Jak ci jest? – W porządku, dobrze – szepczę. I wtedy naprawdę zaczyna się poruszać, szybko, mocno i gwałtownie, wchodząc we mnie raz za razem, nieustępliwie, pchając i pchając, aż znów staję na krawędzi. – Dojdź dla mnie, mała. – Jego głos jest szorstki, ostry, surowy dla ucha. Eksploduję wokół niego, gdy rytmicznie we mnie wchodzi. – Cholerne dzięki – szepcze, po czym ostatni raz pcha mocno i dochodzi, wydając jęk i przywierając do mnie. Potem zamiera, a jego ciało sztywnieje. Opada na mnie, a ja czuję, jak cały jego ciężar wgniata mnie w materac. Zakładam związane ręce wokół jego szyi i przytulam, jak umiem najlepiej. W tym momencie wiem, że zrobiłabym wszystko dla tego człowieka. Cała jestem jego. Te cuda, które mi pokazał, to więcej, niż mogłabym sobie wyobrazić. A on chce posunąć się dalej, jeszcze dalej, do miejsca, którego w swej niewinności nawet sobie nie wyobrażam. Och... co robić? Opiera się na łokciach i patrzy na mnie intensywnie swymi szarymi oczami. – Widzisz, jak nam dobrze razem – mruczy. – Jeśli mi się oddasz, może być jeszcze lepiej. Wierz mi, Anastasio, mogę zabrać cię do miejsc, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia. Jego słowa to echo moich myśli. Pociera mnie nosem. Nadal kręci mi się w głowie od tej niezwykłej, cielesnej reakcji na jego

197 bliskość i patrzę na niego oniemiała, starając się pozbierać myśli. Nagle oboje zdajemy sobie sprawę z głosów dochodzących z korytarza za drzwiami sypialni. Chwilę mi zajmuje zrozumienie tego, co słyszę. – Ale jeśli jest w łóżku, to musi być chory. Nigdy nie leży w łóżku o tej porze. Christian nie ma w zwyczaju długo spać. – Pani Grey, proszę. – Taylor! Nie utrzymasz mnie z dala od mojego syna. – Pani Grey, on nie jest sam. – Jak to: nie jest sam? – Ktoś jest u niego. – Och... – Nawet ja słyszę nutkę niedowierzania w jej głosie. Christian mruga szybko, wpatrując się we mnie oczami otwartymi szeroko w rozbawionym przerażeniu. – Cholera! To moja matka.

198

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Wychodzi ze mnie gwałtownie, a ja się krzywię. Siada na łóżku i wrzuca zużytą prezerwatywę do kosza. – Chodź, musimy się ubrać. To znaczy jeśli chcesz poznać moją matkę. – Uśmiecha się szeroko, zeskakuje na podłogę i wciąga dżinsy. Bez bielizny! Próbuję wstać, ale nadal jestem związana. – Christian, nie mogę się ruszyć. Uśmiecha się jeszcze szerzej i pochyla się, by rozwiązać krawat. Faktura tkaniny odcisnęła się na moich nadgarstkach. To jest... seksowne. Wpatruje się we mnie rozbawiony, a w jego oczach tańczy radość. Szybko całuje mnie w czoło i uśmiecha się do mnie promiennie. – Kolejny pierwszy raz – stwierdza, ale ja nie mam pojęcia, o czym mówi. – Nie mam tu żadnych czystych ubrań. – Ogarnia mnie nagła panika i zdając sobie sprawę, czego właśnie doświadczyłam, czuję, że ta świadomość mnie przytłacza. Jego matka! Jasny gwint! Nie mam żadnych czystych ubrań, a ona praktycznie przyłapała nas na gorącym uczynku. – Może powinnam zostać tutaj? – O nie. Możesz włożyć coś mojego. – Sam wrzucił na grzbiet białą koszulkę i przeczesał palcami fryzurę „po seksie”. Pomimo przerażenia gubię wątek. Czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do widoku tego pięknego mężczyzny? Jego uroda zwala z nóg. – Anastasio, mogłabyś włożyć na siebie worek, a i tak

199 wyglądałabyś przepięknie. Nie przejmuj się, proszę. Chciałbym, żebyś poznała moją matkę. Ubierz się. Ja pójdę na dół ją uspokoić. – Zaciska usta. – Oczekuję cię w pokoju za pięć minut, inaczej przyjdę i sam cię stąd wyciągnę, bez względu na to, jak będziesz ubrana. Tshirty są w komodzie, a koszule w szafie. Bierz, co chcesz! – Przez chwilę uważnie mi się przygląda, po czym wychodzi z pokoju. A niech to. Matka Christiana. Tego nie było w negocjacjach. Może to spotkanie ułatwi nam dopięcie tej układanki. Może pozwoli mi zrozumieć, dlaczego Christian jest taki, jaki jest... Nagle czuję, że chcę ją poznać. Podnoszę z podłogi swoją koszulę i z radością stwierdzam, że przetrwała wczorajszą noc prawie bez zagnieceń. Znajduję pod łóżkiem niebieski stanik i szybko się ubieram. Jest jednak coś, czego nienawidzę: niemożność założenia czystych majtek. Szperam w komodzie Christiana i znajduję obcisłe bokserki. Zakładam obcisłą szarą bieliznę Calvina Kleina, wciągam swoje dżinsy i conversy. Łapiąc w locie żakiet, wpadam do łazienki i patrzę na moje rozświetlone oczy, zaróżowioną twarz i włosy! Jasny gwint... Kucyki w stylu „po seksie” też mi nie pasują. Szukam w szafce szczotki i znajduję grzebień. Musi wystarczyć. Jedynym wyjściem jest kucyk. Rozpaczam nad swoim strojem. Może powinnam skorzystać z ubraniowej oferty Christiana. Moja podświadomość kpiąco wydyma wargi. Ignoruję ją. Szamocząc się z żakietem, cieszę się, że rękawy zakrywają znamienne ślady po krawacie. Rzucam ostatnie spojrzenie w lustro. To będzie musiało wystarczyć. Udaję się do salonu. – A oto i ona. – Christian wstaje z sofy, na której zdążył się rozsiąść. Na jego twarzy malują się ciepło i uznanie. Siedząca obok kobieta o piaskowych włosach odwraca się i posyła mi szeroki, promienny uśmiech. Ona również wstaje. Jest nienagannie ubrana w delikatną dzianinową sukienkę w wielbłądzim kolorze i dobrane

200 kolorystycznie buty. Wygląda zadbanie, elegancko i pięknie, a ja w środku lekko zamieram, przypominając sobie, że sama wyglądam jak nieboskie stworzenie. – Mamo, to Anastasia Steele. Anastasio, to Grace TrevelyanGrey. Dr Trevelyan-Grey wyciąga do mnie rękę. T... jak Trevelyan? – Miło panią poznać – mówi cicho. Jeśli się nie mylę, w jej głosie słychać cień zdumienia i ulgi, a w piwnych oczach dostrzegam ciepły blask. Ujmuję jej dłoń i po prostu muszę się uśmiechnąć, odwzajemniając życzliwość. – Doktor Trevelyan-Grey – bąkam. – Mów mi Grace. – Uśmiecha się, a Christian marszczy brwi. – Zwykle jestem doktor Trevelyan, a pani Grey to moja teściowa. – Puszcza do mnie oko. – Więc jak się poznaliście? – Spogląda pytająco na Christiana, nie kryjąc ciekawości. – Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad dla gazety studenckiej WSU, ponieważ w tym tygodniu będę tam wręczał dyplomy. Kuźwa do kwadratu. Zupełnie o tym zapomniałam. – A więc kończy pani studia? – pyta Grace. – Tak. Dzwoni moja komórka. Założę się, że to Kate. – Przepraszam. – Telefon jest w kuchni. Odchodzę i pochylam się nad barem śniadaniowym, nie sprawdzając numeru.

201 – Kate. – Dios mio! Ana! – Jasny gwint, to José. W jego głosie słychać desperację. – Gdzie jesteś? Próbowałem się z tobą skontaktować. Muszę się z tobą zobaczyć i przeprosić za swoje piątkowe zachowanie. Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? – Słuchaj, José, to nie jest odpowiedni moment. – Zerkam z obawą na Christiana, który intensywnie się we mnie wpatruje, ze spokojem na twarzy szepcząc coś do swojej matki. Odwracam się do niego plecami. – Gdzie jesteś? Kate odpowiada tak wymijająco – skomle. – W Seattle. – Co robisz w Seattle? Jesteś z nim? – José, zadzwonię później. Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. – Rozłączam się. Wracam nonszalancko do Christiana i jego rozgadanej matki. – ...i Elliot zadzwonił powiedzieć, że jesteś. Nie widziałam cię przez dwa tygodnie, kochany. – Dzwonił, tak? – szemrze Christian, wpatrując się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Pomyślałam, że moglibyśmy zjeść razem lunch, ale widzę, że masz inne plany, a ja nie chcę burzyć ci dnia. – Podnosi długi kremowy płaszcz i odwraca się do Christiana, nadstawiając policzek. On całuje ją szybko, czule. Ona go nie dotyka. – Muszę zawieźć Anastasię z powrotem do Portland.

202 – Oczywiście, kochanie. Anastasio, miło mi było cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. – Z błyskiem w oku wyciąga do mnie dłoń i żegnamy się. Taylor pojawia się... skąd? – Pani Grey? – pyta. – Dziękuję, Taylor. – Wyprowadza ją przez dwuskrzydłowe drzwi do holu. Taylor był tu przez cały czas? Od jak dawna tu jest? Gdzie był do tej pory? Christian rzuca mi gniewne spojrzenie. – A więc fotograf dzwonił. Cholera. – Tak. – Czego chciał? – Tylko przeprosić, no wiesz, za piątek. Christian mruży oczy. – Rozumiem – mówi tylko. Ponownie pojawia się Taylor. – Panie Grey, jest problem z transportem do Darfuru. – Charlie Tango z powrotem na Boeing Field? – Tak, proszę pana.

203 Taylor kiwa głową w moją stronę. – Panno Steele. Uśmiecham się do niego nieśmiało, a on odwraca się i wychodzi. – Czy on tu mieszka? Taylor? – Tak – odpowiada Christian zdawkowo. O co mu chodzi? Idzie do kuchni, sięga po BlackBerry i przegląda jakieś mejle, w każdym razie coś, co wygląda na mejle. Z zaciśniętymi ustami wykonuje telefon. – Ros, co to za problem? – rzuca. Słucha, patrząc na mnie badawczo szarymi oczami, kiedy tak stoję pośrodku wielkiego pokoju, zastanawiając się, co ze sobą zrobić, czując się niezwykle niezręcznie i nie na miejscu. – Nie będę narażał żadnej z załóg. Nie, odwołaj... Zamiast tego zrzucimy z powietrza... Dobrze. – rozłącza się. Ciepło w jego oczach zniknęło. Wygląda złowrogo i po jednym zerknięciu na mnie udaje się do gabinetu i wraca chwilę później. – To jest kontrakt. Przeczytaj go i omówimy go w przyszły weekend. Sugeruję, żebyś poszperała trochę, żeby wiedzieć, z czym to się wiąże. – Tu robi pauzę. – To znaczy jeśli się zgodzisz, a ja mam wielką nadzieję, że tak. – Kiwa głową, a jego ton staje się łagodniejszy, zatroskany. – Poszperać? – Zdziwisz się, co można znaleźć w Internecie – wyjaśnia. Internet! Nie mam dostępu do komputera, jedynie do laptopa Kate, a nie mogę użyć komputera u Claytona, na pewno nie do takiego „szperania”.

– Tylko zadzwonię – mówię cicho. – Nie lubię się dzielić. No tak. ale jego nagła rezerwa mnie sparaliżowała. że nie mam choćby jednej dziesiątej jego pewności siebie. Wzdycham. Podaje mi szarą kopertę. Będzie tam w czwartek. Jest taki spokojny i opanowany. to zawiozę cię do Portland. jego maska powróciła i jest wyraźnie widoczna. uprzejmą. pożyczyć. W tym stroju z pewnością nie wygląda na multimilionera. eee.. Ma ze sobą skórzaną torbę na ramię. Weź rzeczy. miliardera czy innego „era”. – Nie mam komputera. Co się stało z tym szczodrym. – Na pewno mogę ci jakiś.. uśmiechniętym człowiekiem.. chłodny ton brzmi ostrzegawczo i posyłając mi długie. Muszę się przebrać. a oczy mu płoną. – Jego cichy. Włożył czarną skórzaną kurtkę. Po co mu ona? Może zostaje w Portland? I wtedy przypominam sobie o uroczystości zakończenia studiów.. Christian wychodzi z pokoju. Może Kate mi użyczy laptopa. Chcę za nim krzyknąć. – Fotograf? – Ma zaciśnięte usta. Wygląda jak chłopak z szemranej dzielnicy.. Chcę usłyszeć głos Kate. panno Steele.204 – O co chodzi? – pyta. Kiwam niepewnie głową. a po drodze zjemy jakiś lunch. żałując. zrelaksowanym. On marszczy brwi. Pamiętaj o tym. przechylając głowę. Marszczę . Rany boskie. Ponownie przyjął swoją chłodną. Chciałam tylko zadzwonić do Kate.. może niegrzeczny rockman albo model z wybiegu. który kochał się ze mną niespełna pół godziny temu? – Gotowa? – pyta Christian i stajemy przed drzwiami do holu. chłodne spojrzenie. spiętą postawę.

. – R8. Jeszcze nie. Taylor otwiera nam drzwi i prowadzi na zewnątrz. panie Grey. mam problem. który w odpowiedzi kiwa głową. .205 czoło na wspomnienie jego wybuchu w odniesieniu do José. ale dostrzegam uśmiech w kąciku jego ust. Tę kwestię będę musiała poruszyć z Christianem. skoro raz jest taki otwarty. Christian przywołuje windę. że przetrawiam coś w myślach? Unosi moją brodę. Czerwienię się. ale w jego oczach dostrzegam cień współczucia. To naturalne. – O co chodzi. – Taylor patrzy na mnie uprzejmie. inaczej przelecę cię w windzie bez względu na to.. Który samochód pan bierze? Zerka na mnie. Panno Steele. Nie mam porównania. że powinnam z kimś porozmawiać – a nie mogę porozmawiać z nim. a nie mogę zapytać Kate. nareszcie jego humor wydaje się zmieniać. No cóż. – A więc do jutra – rzuca Christian do Taylora. przynajmniej wygląda na spokojnego i opanowanego. Na myśl o tym marszczę czoło. – Przestań przygryzać wargę. dopiero jego wyjątkowym zwyczajom. – Tak. kto z nami wsiądzie. Anastasio? – Skąd wie. – Christian. – Bezpiecznej podróży. proszę pana. no chyba że dla wszystkich seks tak wygląda. a za chwilę zupełnie nieprzystępny. że uległam podejrzanym seksualnym zwyczajom pana Greya. Niewątpliwie myśli.

– Chyba się zirytował. Oburzam się. Ale tylko o tym. tym lepiej. co ona mówi o Elliocie. – Zgadzam się od razu. – Urywam. co chcę z tobą zrobić – dodaje tak łagodnie. Mam tyle pytań na temat seksu. – Nie zrobiłaby tego. Elliot to ciekawski drań. że ja o jego życiu seksualnym nie chcę nic wiedzieć. uśmiechając się do niego z ulgą. Wsiadamy i Christian naciska przycisk oznaczony literką P. – Im szybciej będę miał twoje posłuszeństwo. szukając odpowiednich słów.. że nie wspomni o niczym Elliotowi. Kate nie jest taka. Jeśli chcesz. a ty jesteś taki zajęty.. Przyjeżdża winda. – Po prostu nie mam żadnego punktu odniesienia. . gdyby wiedziała. – Więc tak. – Porozmawiaj z nią. Przewraca oczami. różnica polega na tym. – Ale upewnij się. czy powinnam to słyszeć. Jak to powiedzieć? – Muszę porozmawiać z Kate. co robiliśmy do tej pory – ostrzega. jeśli musisz. – Prawdopodobnie wyrwałaby mi jaja. Lekko wykrzywia usta i potrząsa głową. Gdyby mi.206 – Tak? – Poświęca mi uwagę bez reszty. skąd mam wiedzieć. Wizja Kate z jajami Christiana nie wydaje mi się kusząca. i skończymy wtedy z tym wszystkim – mruczy. oczywiście. żebym robiła wszystkie te rzeczy. cokolwiek powiedziała – dodaję szybko. słysząc taką insynuację. że nie jestem pewna. – Cóż. a ja nie powtórzyłabym tobie nic. – Czerwienię się. – W porządku.

Jak on to robi? – Jaki to samochód? – Audi R8 Spyder. Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. Za rękę prowadzi mnie do podziemnego garażu. Ach. Jest piękny dzień. Uuu. sportowy wóz wydaje dźwięk i mruga światłami.. gdy Christian kieruje w jego stronę pilota. gdy drzwi windy się rozsuwają. To jeden z tych samochodów. Ja mu się sprzeciwiam. Jest tak podekscytowany. Tam jest bejsbolówka.. – Wiem – odpowiada i na ułamek sekundy powraca słodki.. Przekręca kluczyk i słyszę warkot silnika. – Ładny samochód – rzucam oschle. Otwiera przede mną drzwi. Robi mi się cieplej na sercu. jeśli chcesz. Przewracam oczami. beztroski Christian. ale to stylowy. a właściwie powinny być dwie. naciska przycisk i dach powoli się . jak nisko. jak? Obok windy widzę czarne audi z napędem na cztery koła.. Christian kładzie torbę za naszymi siedzeniami. – Chwyta mnie za brodę i składa na moich ustach delikatny. na których masce powinna leżeć długonoga blondynka przepasana jedynie szarfą. młody. więc możemy opuścić dach. – I okulary przeciwsłoneczne. Obchodzi samochód ze swobodnym wdziękiem i elegancko sadza swe długie ciało obok mnie. a ja wsiadam do środka. słodki pocałunek dokładnie w momencie.207 – Skończymy z czym? – Z twoim sprzeciwianiem się mnie. chłopcy i ich zabawki. ale nie potrafię powstrzymać uśmiechu. – Wskazuje na schowek.

Jak trafnie! Czerwienię się. Ma na nosie ray-bany. ale w końcu zdaję sobie sprawę. A potem paranoiczna część mnie myśli. . Rany. Wdusza mnie w fotel. – Niespecjalnie. ależ ten samochód sunie. Przez chwilę myślę. Anastasio – beszta mnie. – Głodna? No. po czym wyjeżdża z miejsca parkingowego i w górę po rampie. że na niego. Kładzie rękę na moim kolanie. majowy poranek. a on ją zakłada. pogrążony w myślach.. – Znam świetne miejsce niedaleko Olimpii. więc nie mogę nic wyczytać z jego oczu.208 składa. Lubi baseball? Podaję mu czapkę. Ruch jest niewielki i wkrótce docieramy do autostrady I-5. a potem kładzie rękę z powrotem na kierownicy i dociska gaz. – Znów ściska moje kolano. ponieważ wiedzą. Sięgam do schowka i wyjmuję czapki. Christian chyba tego nie zauważa. Christian zerka na mnie. prowadzącej na południe. Po jednym kliknięciu otacza nas głos Bruce’a Springsteena. że na mnie. słuchając słów piosenki. co robiłam przez ostatnie dwanaście godzin. Mariners. Zaciska usta w cienką linię. – Musisz jeść. Bruce śpiewa o rozpaleniu i podnieceniu. Jego usta drgają minimalnie. a wiatr omiata nam głowy.. na jedzenie akurat nie mam ochoty. że patrzą na samochód. gdzie zatrzymuje się przed szlabanem. – Nie można nie kochać Bruce’a – szczerzy się do mnie. Tam się zatrzymamy. gdy przejeżdżamy ulicami. Wyjeżdżamy na ulice Seattle w jasny. Ludzie gapią się na nas. lekko je ściskając. Przekładam swój kucyk przez otwór z tyłu i opuszczam nisko daszek.

Czerwieni się. to dobre wino i będzie pasowało do posiłku. Zawsze myślała. Cuisine Sauvage[5] – głosi napis nad wejściem. Wydymam wargi zirytowana. co złapali albo zebrali. a mój żołądek wykonuje salto. Unika kontaktu wzrokowego z nim. – Co? – rzuca. cokolwiek dostaniemy – tłumaczy cierpliwie. udając przerażenie. Mruży szare oczy i potrząsa głową. Nie mogę nie odwzajemnić tak wspaniałego uśmiechu. właściwie to drewniana chata w środku lasu. – Unosi brwi. . chowając się pod długą. a ja muszę się zaśmiać. – Uśmiecha się. – Pinot Grigio. przechylając głowę. które tu podają. Nie ma tu wielkiego wyboru. – Naprawdę? – Czerwienię się pod wpływem jego słów. – Dawno tu nie byłem. Wystrój jest rustykalny: krzesła każde z innej parafii i stoły pokryte kraciastymi obrusami z polnymi kwiatami w wazonach. jasną grzywką. – Spodobałaś się mojej matce – dorzuca chłodno. Kelnerka przyjmuje zamówienie na napoje. – Cokolwiek dostaniemy? – Tak. Podoba jej się! Więc nie tylko mnie! – Dwa kieliszki Pinot Grigio – mówi Christian tonem znawcy. – Poproszę dietetyczną colę – szepczę. widząc Christiana. – O tak. że jestem gejem.209 Restauracja jest mała i kameralna. przyrządzają to.

– Och. zaś intensywność ich spojrzenia zapiera mi dech w piersiach. – Och. Och. czy jedynie dzieli się zwykłym spostrzeżeniem? – Naprawdę dobrze się bawiłam w ten weekend – mówię cicho. – Zapamiętałaś. żeby tylko nie skupiać .. Nie. – Ja też – dodaje. nigdy nie przedstawiłem kobiety mojej matce. Co ty ze mną robisz? – Jego oczy płoną. Kelnerka wraca z kieliszkami wina.. nie. – Co to jest waniliowy seks? – pytam.210 Otwieram usta ze zdziwienia i przypominam sobie to pytanie z wywiadu. dla mnie to też był weekend pierwszych razów. Czy on się otwiera. a ja od razu upijam łyk. z żadną z piętnastu. z żadną z tych piętnastu? Uśmiecha się. że jesteś gejem? – pytam cicho. – Ponieważ nigdy nie widziała mnie z dziewczyną. nigdy nie uprawiałem seksu w swoim łóżku. – Przestań przygryzać tę wargę – warczy. – Dlaczego myślała. – Wiesz. nigdy nie zabrałem dziewczyny do Charliego Tango. – Tak? – Nigdy z nikim nie spałem. Anastasio.

Przez chwilę marszczy brwi i zdaje się prowadzić jakąś wewnętrzną walkę. eee. – Czysty seks. – Myślałam. – Och. Śmieje się. – Wzrusza ramionami. seksownym spojrzeniu. Dokładnie w tym samym momencie oboje z Christianem spoglądamy na siebie z ulgą. którym mnie obdarza. . podjąwszy decyzję. – Jedna z koleżanek mojej matki uwiodła mnie. – Wzrusza ramionami. Anastasio.. po czym odwraca się gwałtownie i wraca do kuchni. Wreszcie patrzy na mnie. – No wiesz. Wolno kiwa głową. Chyba nie podoba jej się. Jest pyszna. że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. wcześnie! – Miała bardzo szczególne upodobania. to co robisz? – pytam zaintrygowana. – Dlaczego wcześniej nie uprawiałeś waniliowego seksu? Czy zawsze robiłeś. – Tak jakby – mówi ostrożnie. – Och. Żadnych zabawek ani dodatków. – Cholera. ale to jest właśnie to. Kelnerka przynosi nam zupę i oboje wpatrujemy się w nią podejrzliwie. gdy miałem piętnaście lat. a on przekrzywia głowę.. – Zupa z pokrzyw – informuje nas. Ale co ja tam mogę wiedzieć. że Christian ją ignoruje. Byłem jej uległym przez sześć lat. Niepewnie próbuję zupy.. a właściwie nie wiesz..211 się na tym intensywnym. Chichoczę. – To piękny dźwięk – mruczy. palącym.

czego pragnąłem. – Dlaczego? – pytam. – Moje za przeciętne. kiedy zostajemy sami. nie mogąc wydobyć z siebie głosu. – Skoro to była koleżanka twojej matki. – Kręci głową. Ooch. Nawet moja podświadomość milczy. to zdecydowanie zbyt dużo informacji – ale chcę więcej. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Tak. Christian uśmiecha się sardonicznie. czego potrzebowałem. Ona była wszystkim. która przyszła po talerze. Na chwilę naszą rozmowę przerywa kelnerka. – Nie spotykałeś się z nikim w college’u? – Nie. Anastasio. – Nie miałem ochoty. – To wyznanie mnie sparaliżowało. pierwsze spotkanie z seksem trudno uznać Zwycięża ciekawość. ile miała wtedy lat? . Patrzę na niego. podkreślając to jedno słowo. – W jego oczach maluje się zrozumienie.212 – Och. z czym się to wiąże. – Uśmiecha się ciepło na to wspomnienie. Poza tym sprałaby mnie za coś takiego na kwaśne jabłko. – Tak więc wiem.

Cóż za rewelacja. Wie. co to znaczy uległość. – Ale to nie był stały układ? – W głowie mam mętlik. Christian uległym.. wino jest przepyszne. – Nadal się z nią spotykasz? – Tak. – Kręci głową uśmiechem. a teraz do naszego równania dorzucił jeszcze to. a nie kiedy rozprasza mnie jego obecność. Było. czasu na osobności.. Christianie. a potem do college’u. Pociągam spory łyk Pinot Grigio – oczywiście ma rację. Potrzebuję czasu. W końcu chodziłem jeszcze do szkoły. aby mieć więcej rozumu. Anastasio. – Był. i obdarza mnie pobłażliwym .213 Uśmiecha się znacząco. – Czy wy nadal. Kelnerka wraca z sarniną.. teraz to dopiero mam o czym myśleć. aby to wszystko przetrawić. W mordę jeża. niezwykle dominujący.. trudno. – Nie.. – Niedobrze mi od twoich rewelacji. – Och. chociaż nie spotykaliśmy się codziennie. że nie.. To samiec alfa. Jezu. ale ja nie mam już apetytu. – Oblewam się rumieńcem. eee. – Naprawdę nie jestem głodna. – Przyjaźnimy się. Jedz.. – Wystarczająco dużo.. Twoja matka wie? Jego spojrzenie mówi: zwariowałaś? – Oczywiście.

– Ciągłe rozkazy? – Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. będziesz tego chciała – dodaje. słychać teraz groźbę. wykorzystywanego seksualnie w wieku młodzieńczym. Jest bardzo smaczne.214 Zaciska usta. – Za chwilkę – mamroczę.. Odkrawam kolejny kawałek sarniny i podnoszę widelec do ust. Patrzę na niego. Marszczę brwi. – Co więcej. – Czy tak będzie wyglądać nasz. – W porządku – odpowiada i zabiera się za swoje danie. związek? – pytam szeptem.. – Na chwilę zamyka oczy. . Tak właśnie będzie. eee. Szczerze wątpię. – Rozumiem.. jeśli podpiszę umowę: nieustanne wydawanie poleceń.. Rzeczywiście tego chcę? Sięgam po sztućce i z wahaniem kroję kawałek mięsa. – Tak – odpowiada cicho. Kiedy je otwiera. – Jedz – rzuca cicho. – Zgadza się. – To ważny krok – mówię. a potem jem. W głosie tego mężczyzny. On mruga kilka razy. zbyt cicho.

Jestem monogamistą. ale sprowadza się to do.215 maluje się w nich powaga. – Anastasio. W jego oczach widać szczerość i pragnienie.. – urywa.. jakby szukał w myślach odpowiedniego słowa. może uda nam się zjeść razem kolację. Odkładam sztućce. Zadzwoń do mnie. – Więc nie spotykasz się już z żadną z nich? – Nie. – . – Różne rzeczy. że ja będę do ciebie pasować? – Tak. Poszperaj w Internecie. po czym zrezygnowany kręci głową.. przeczytaj umowę. . Prawda jest taka. w środę? Naprawdę chcę. Anastasio. musisz postąpić tak. Gdybyś chciała porozmawiać przed piątkiem. Unosi ze zdziwieniem brwi. Ja też stanę się numerem? Szesnastym z wielu? – Co się stało z tamtymi piętnastoma? – wyrzucam z siebie. – I uważasz. jak ci każe instynkt.niedopasowania.. Och. będę w Portland.. – Poszperaj w necie.. Dlaczego ja? Czemu nie jedna z tej piętnastki? O nie. chętnie omówię z tobą każdy jej aspekt.. I tego właśnie nie potrafię zrozumieć. a to nowina. że nigdy niczego nie pragnąłem aż tak bardzo.. aby to wypaliło. Więcej nie dam rady zjeść.. powiedzmy. – Wzrusza ramionami.. – Rozumiem. Anastasio.

ale nic nie mówi.. – Chodź. a on uśmiecha się szelmowsko.216 – To wszystko? Tyle tylko zamierzasz zjeść? Kiwam głową. udało mi się je poznać całkiem dobrze – mówi znacząco. że nie potrafisz czytać mi w myślach. Trudno dotrzymać mu kroku. – Oddałbym wszystko. Moje policzki robią się jeszcze bardziej czerwone. o czym teraz myślisz – mruczy. Milczymy w drodze z Olympii do Vancouver. Gestem przywołuje kelnerkę Uregulowawszy go.. pełen zażyłości. Ależ on ma apetyt. co Christian chce robić w tamtym pokoju. Prowadzi mnie do samochodu. aby mieć taką fantastyczną sylwetkę.. że tak szybko przeskakuje z jednego nastroju w drugi? Jest taki zmienny. wstaje i wyciąga rękę. a od wina trochę kręci mi się w głowie. Poprawiam się na krześle. Żołądek skręca mi się od tych wszystkich nowin. Oddycham z ulgą.. Cóż. Christian podnosi na mnie wzrok. – Cieszę się. . aby się dowiedzieć. jest taki nieoczekiwany. Patrzę. a ja oblewam się rumieńcem. Czerwonym Pokoju Bólu. czuły gest z tym. Christian robi gniewną minę. każde i prosi o rachunek. Jakoś trudno mi pogodzić zwyczajny. Jak on to robi.. jak zjada swoją porcję. ciało przy ciele. Strasznie mnie ta wizja rozprasza. jak spodnie od piżamy zwisają mu z bioder. Ten kontakt. Oczami wyobraźni widzę. Sporo musi ćwiczyć.. taki normalny. ale ciało. Anastasio. – W myślach nie.

którą następnie odkłada na moje kolana. aby odjeżdżał. jest już piąta. To taki staromodny. – Uśmiecham się i na potwierdzenie swoich słów pociągam za gumkę bokserek. Wolnym krokiem podchodzę do drzwi. Nie chcę się jeszcze rozstawać. aby widział mnie w takim stanie. po czym czule całuje.217 zatopione w swoich myślach. Na pewno się pakuje. choć . dobrze? – pyta miękko. – Dziękuję ci za ten weekend. – Nie.. Christian mnie opuszcza. że będę się musiała z nim rozstać. – Patrzy na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Serce podchodzi mi do gardła. Nagle robi mi się smutno. Środa? Przyjadę po ciebie do pracy czy gdzie tylko chcesz. Dlaczego nagle czuję się taka osamotniona? W gardle tworzy mi się gula. chyba że towarzyszy jej jeszcze Elliot.. Kiedy zatrzymujemy się pod moim mieszkaniem. Głowa do góry. Nie chcę. Cóż za reakcja! Od razu poprawia mi się humor. mam na sobie twoją bieliznę. a tak przy okazji. – Och. Nie mogę pozwolić. fantastycznie. wiedząc. by otworzyć mi drzwi. Christianowi opada szczęka. Anastasio. A ja wbijam wzrok w splecione palce. W oknach pali się światło. – Masz ochotę wejść? – pytam. Mam sporo pracy. Christian gasi silnik i dociera do mnie. Boję się tego. Z przyklejonym do twarzy uśmiechem wysiadam z auta i ruszam w stronę schodków. Steele. Ujmuje teraz moją dłoń i powoli unosi do ust. W połowie drogi odwracam się... Było. słodki gest. a więc Kate jest w domu. – Środa – odpowiadam szeptem. Jeszcze jeden pocałunek w dłoń. Wysiada z samochodu. że muszę stanąć twarzą w twarz z Kate.

a przecież podpisałam dokument zakazujący mi rozmów. starając się powstrzymać zdradliwy uśmiech. Czarno to widzę. Świadomość tego. co Christian ma do ukrycia. Policzki mi czerwienieją. To sprawy prywatne. – Było dobrze. Cholera. . Oblewam się krwistym rumieńcem.. prawda? – Wzruszam ramionami ze skruchą. ale nagle czuję się onieśmielona. Chyba nawet bardzo – mówię cicho. chwyta za ramiona i lustruje moją twarz. – Miałaś orgazm? Ożeż ty. Ale muszę jej coś powiedzieć. – Tak – bąkam. TAK! Moja wewnętrzna bogini się raduje. cokolwiek.218 w głębi duszy mam ochotę skakać i wyrzucać w górę zaciśniętą dłoń. Kate w salonie pakuje właśnie książki do skrzynek. – No i jak było? Nie mogłam przestać o tobie myśleć. a już niespokojnie podchodzi do mnie. Kate.. Gdzie Christian? Jak się czujesz? Nie mam szans się nawet przywitać. w przeciwnym razie nie da mi spokoju. Jest taka bezpośrednia. Ja też się uśmiecham. Muszę się teraz zmierzyć z nieustępliwością Kate. oczywiście jak Elliot już sobie poszedł. – Wróciłaś. – Chyba? – Nie mam przecież porównania. – Uśmiecha się figlarnie.

– Patrzy na mnie z niedowierzaniem. typowa katastrofa nastolatków po szkolnym balu. że zaczekałaś. – Mój pierwszy raz był okropny – kontynuuje. Naturalnie nie z tym palantem... Byłam za młoda. to okropne. – Cieszę się. – Tak. Dobrze zrobiłaś. Ujmuje moje dłonie. Moja wewnętrzna bogini siedzi w pozycji kwiatu lotosu i uśmiecha się przebiegle.219 Kate pociąga mnie w stronę sofy i siadamy. nim przeżyłam pierwszy orgazm podczas penetracji. – Mruga do mnie. minął prawie rok. – Aha. A ja nie byłam gotowa. Idziemy na kolację. – To fantastycznie. sportowiec idiota. No wiesz. mocno z siebie zadowolona. – Kate. pierwszy raz? Nieśmiało kiwam głową. – Och? – O tym akurat nigdy mi nie opowiadała. Oboje mieliśmy nieźle w czubie. że straciłaś dziewictwo z kimś. gdybyś tylko wiedziała. Dopiero po kilku miesiącach zdecydowałam się spróbować jeszcze raz. Och. Steve Paton. kto odróżnia kciuk od łokcia. – No to kiedy znowu się spotykacie? – W środę. . Liceum. Kate. – Wzdryga się. Ten Christian naprawdę musi być dobry w te klocki. robiąc tragikomiczną minę. a ty? Proszę bardzo. – Strasznie niedelikatny. – To był twój pierwszy raz.

co powiedział Christian. żeby mi przypomnieć. że Christian może mnie podać do sądu... aby wpisać w Google „kary za niedotrzymanie warunków umowy o zachowaniu poufności”. – Wyglądasz inaczej – mówi z czułością Kate. zabierze mi wszystkie pieniądze? Muszę pamiętać. Steele!” – podświadomość piorunuje mnie wzrokiem i grozi chudym palcem. Może będą i oceny. – Ana. – Jak to? – To skomplikowane. o co chodzi? – Przypomniało mi się po prostu coś. przypominając sobie szóstkę za poranny eksperyment w wannie. – Och. a następnie przekształca się w wagę sprawiedliwości. Ha. Jestem obolała – wyznaję. „To zbyt oczywiste. Zupełnie jakbym dostała pracę domową. Rumienię się. – Naprawdę? – Głos mam wyższy o oktawę. że jego brat nie ma w zwyczaju się z nikim spotykać. – Doskonała wymówka.. kiedy już będę szperać w necie w poszukiwaniu innych informacji. przyszłością. Ana.220 – Więc nadal ci się podoba? – Tak. co będzie z. Wiarygodna. – Obolała? . i co zrobi. No wiesz. Ale nie wiem. zamieszkujemy zupełnie różne światy. Kate. jeśli zbyt wiele wyjawię. nie patrz na pieniądze.. błagam. Elliot mówił. Znacznie lepsza niż: „On ma Czerwony Pokój Bólu i chce ze mnie zrobić seksualną niewolnicę”. – Czuję się inaczej.

– I spotykam się z nim w sobotę. że go lubisz. odkąd przestałam podziwiać pana Greya z daleka. – Fatalnie. Patrzy na mnie rozanielonym wzrokiem... och. A niech mnie. Szczęśliwe.. Pomoże nam w przeprowadzce. Nigdy dotąd nie widziałam u niej takiej reakcji na mężczyznę. – Chyba próbujesz mi powiedzieć. czuję się zrelaksowana po raz pierwszy. odkąd wykonałam telefon. Katherine Agnes Kavanagh zamienia się w Anastasię Rose Steele.. Kim jesteś i co zrobiłeś z moją Kate? – Och. no naprawdę. – To zwierzęta.. Opada mi szczęka. szczerząc się jak wariatka. Kate się rumieni. który wszystko zmienił. kiedy przestaję się śmiać.221 – Trochę? – Kolejny rumieniec.. Chichoczę. Kiwa głową. No w ogóle.. – Ja też. Ana – zachłystuje się. A kiedy my. – Opowiedz mi o zbyt często cię użytkującym Elliocie – mówię.. – Boli cię? – wykrzykuję.. nie potrafi sklecić jednego porządnego zdania. – On jest taki. nieskomplikowane czasy.. zbyt częste użytkowanie.. – Klaszcze w dłonie.. – Tak. Obie wybuchamy śmiechem. odkąd stałam w tamtej kolejce w barze. Faceci – prycha z udawaną odrazą.. zrywa się z sofy i tanecznym .. Och.

posyłając mi spojrzenie w stylu „a jak myślisz. Christian jest bardzo absorbujący. zupełnie o niej zapomniałam. Będę go miała okazję lepiej poznać. mam coś ugotować? Kate kiwa do spakowania. głową i podnosi dwie kolejne książki – Co chcesz zrobić z tymi książkami za czternaście patyków? . Nie mogę ich przyjąć. – Uśmiecha się szeroko. – Jestem głodna jak wilk. Przechyla głowę i unosi brwi. tyle że najpierw zjedliśmy kolację. co wy.222 krokiem podchodzi do okna. a ona kiwa głową. – Bo tak się czuję. – Naprawdę wszystko w porządku? Sprawiasz wrażenie przytłoczonej. Może dzięki niemu choć trochę zrozumiem jego dziwnego. – Taa. zwłaszcza teraz. – To miłe z jego strony – przyznaję. – Poważnie? – Przesadził z tym prezentem. – pyta. – No więc co robiliście wczoraj wieczorem? – pytam. – Zwrócić mu. Jasny gwint. Przeprowadzka. niepokojącego brata. – Uśmiecham się do Kate. Ale był dla ciebie dobry? – Tak – uspokajam ją. zdążyłam zauważyć. głupia?”. – Mniej więcej to.

załatwiła już sobie staż w „Seattle Times”. Jeśli powiem Kate o José. – Co sądzi Elliot o twoim wyjeździe? – pytam. Przyszło do ciebie parę listów. że to będą nasze ostatnie prawdziwe rodzinne wakacje. Kate. . Jest przesympatyczny. Trochę nie mam ochoty jechać. naturalnie. Nigdy nie byłam za granicą. – Zadzwonię do niego – rzucam wymijająco. Jej ojciec ma znajomego. mam rozmowy w sprawie stażu! Za tydzień w Seattle! – W którym wydawnictwie? – W obu! – Mówiłam ci. no i wydzwania José. czy się z nim spotkam przed ich wyjazdem na wakacje. ale perspektywa dwutygodniowego wygrzewania się w słońcu jest bardzo kusząca. zrobi z niego kotlet mielony. Dziwnie będzie. Biorę ze stołu listy i otwieram je. – Hej. Ana. Kate całe dwa tygodnie spędzi razem z rodzicami i bratem na Barbadosie. Poza tym mama uważa. Ethan przed rokiem ukończył studia i od tamtej pory podróżuje po świecie. Kate wchodzi do kuchni i po raz pierwszy tego wieczoru wygląda na niepocieszoną. Chyba jest zdesperowany. – Rozumie to. Ciekawe. zanim Ethan i ja odpłyniemy do świata stałych posad i pensji. wyrywając mnie z zadumy.223 – Rozumiem. Dzwoni telefon. W naszym nowym mieszkaniu zamieszkam na razie sama. który też ma znajomego. że z twoją średnią wszystkie drzwi będą stały otworem.

że nie żywię wobec ciebie takich akurat uczuć. a ty. że muszę go rozczarować. proszę. – Więc teraz jesteś z nim? – W jego głosie słychać pogardę. bardzo cię kocham i jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym. Po prostu więcej tego nie rób. Byłem pijany. – Na to wygląda. Przewracam oczami. – Możemy się spotkać? Przepraszam za piątkowy wieczór. Jesteś jak brat. I to nie ulegnie zmianie. no.. – Oczywiście. Wiesz. – Ale spędziłaś z nim noc. że ci wybaczam. Sądziłem. wybacz mi. José. – Cześć. – Strasznie mi przykro.. że muszę z nim porozmawiać.. Wzdycha ciężko i ze smutkiem. – José. Wiesz o tym.. wróciłaś! – woła z ulgą. którego nie mam. Ana. – Ana. Przez chwilę milczy. Ana. to może twoje uczucia ulegną zmianie. .. Wzdycham. że jeśli cię pocałuję. ale taka jest prawda. nie jestem z nikim. – Wiem..224 – To pewnie José. – Mój głos przepełniony jest sarkazmem. Wiem. – José. Podnoszę słuchawkę.

To mój przyjaciel i bardzo go lubię. Kate otwiera butelkę wina. by jeść. ale mam wystarczająco dużo na głowie. – Ana – jęczy i od razu mnie przeprasza. Nie jestem teraz w stanie radzić sobie z jego małostkową zazdrością. Normalność. że czuję ściskanie w sercu. Co sobie ten głupiec myślał? – Kręci głową z niesmakiem i wraca do pakowania. – No to do jutra. – Może pójdziemy jutro na kawę. Wygląda jeszcze bardziej nieustępliwie niż zazwyczaj. nie czekając na jego odpowiedź. Tak mile widziana po czterdziestu ośmiu godzinach. – A co to wszystko miało znaczyć? – pyta ostro Katherine.225 – To nie twoja sprawa! – Chodzi o pieniądze? – José! Jak śmiesz?! – krzyczę zdumiona jego zuchwałością.. siadamy pośród kartonów i skrzynek. mojej lasagne... Jem . stojąc z rękami na biodrach. Wiem. Trzy kwadranse później przerywamy pakowanie na rzecz specjalności lokalu. co? Zadzwonię – mówię pojednawczo. pić tanie wino i oglądać badziewne programy w telewizji. szaleństwa. więc uznaję. – José? I na dodatek Christian Grey? Ana. – W piątek się do mnie przystawiał. Ale w tej akurat chwili to wszystko nie jest mi potrzebne.. Zadzwonisz? – Nadzieja w jego głosie sprawia. że czuje się zraniony. – Rozłączam się. dobranoc. twoje feromony szaleją. – Tak. José. że najlepszą polityką będzie szczerość.

jakby był starszy. Dzwoni telefon. że zachowuje się. Mam dość sił. ale zrobię research i trochę mnie oświeci. Młody chłopak pozbawiony okresu dojrzewania. To taka złożona postać.. a ja się podniecam. Została nam sofa. nieokiełznani i nie można się im oprzeć? Upijam kolejny łyk wina. aby wiedzieć dokładnie przez co. radość wywołana tym. a na ich spakowanie mamy resztę tygodnia. Z tym pierwszym łatwo sobie poradzę. Czego jeszcze możemy potrzebować? Tylko kuchni i naszych sypialni. że powinna teraz pisać mowę pożegnalną.226 spokojnie i nikt mnie do tego nie zmusza. gra na fortepianie. Po trochu mam ochotę uciec i się ukryć. a ja kończę w salonie pakowanie. Wciągam gwałtownie powietrze. Skaczę po kanałach telewizyjnych i w sumie mam świadomość. To Elliot.. Tylko czy rzeczywiście chcę wiedzieć? Chcę wejść do jego . Nawet go tu nie ma. że są rozpraszający. I co mam zrobić? Oczami wyobraźni widzę te jego płonące szare oczy i mięśnie w moim ciele natychmiast się zaciskają. ale wygląda na to. Zbyt jestem naiwna. co nieuchronne. prawda? Przypomina mi się jego łagodne przekomarzanie się podczas śniadania. aby chodziło tylko o seks. że tylko odwlekam to. że Elliot jest ważniejszy. Nic dziwnego. Serce przepełnia mi smutek na myśl o tym. Wiem. telewizor i stół. aby ją dzisiaj przeczytać? Chowam twarz w dłoniach. że tak mi się podobał lot śmigłowcem. Co on ma z tym jedzeniem? Kate sprząta po kolacji. Co ci Greyowie mają w sobie? Co sprawia. przez co musiał przejść. Kate mruga do mnie i czmycha do swojego pokoju. Christian to zupełnie inna sprawa. Ale Christian. José i Christian.. To niemożliwe. seksualnie wykorzystywany przez jakąś podłą Mrs Robinson. obaj czegoś ode mnie chcą. A teraz znam choć część powodów. Czerwoną dziurę w mojej torbie wypala ta umowa.. ta słodka i jakże smutna muzyka. jakby miała czternaście lat. niż jest.

. o którym nie wiem zupełnie nic? Gdybym go nie poznała. uśmiechając się od ucha do ucha.227 świata. . Nigdy dotąd się tak nie zachowywała. ze skruchą. – Cieszę się.. Moje myśli biegną ku zeszłej nocy i dzisiejszemu porankowi. że wróciłaś w jednym kawałku. Kate wraca niespiesznie do salonu. Czy naprawdę chcę poznać zakres deprawacji Christiana? To takie przytłaczające. i tym niezwykłym zmysłowym doświadczeniom. Jestem zmęczona naszymi wszystkimi cielesnymi igraszkami i koszmarnym dylematem. Obdarzam ją bladym uśmiechem. Siadam na łóżku i ostrożnie wyjmuję z torby szarą kopertę. wyjątkowo się z nią zgadzając.. Zmęczona jestem. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. Czy chcę się z tym pożegnać? „Nie!” – krzyczy podświadomość. – dodaje cicho. Wzdycham głęboko i z sercem w gardle rozrywam kopertę. – Ana. wie? To musi być ta intuicja. z którym muszę się zmierzyć. A może ona się zakochała? Gapię się na nią z otwartymi ustami.. idę do łóżka. Przytula mnie.. – Ja też. jednocześnie myśląc: skąd ona.. W Christianie jest coś takiego. pozostawałabym w błogiej nieświadomości. do diaska. Biorę torebkę i powolnym krokiem udaję się do sypialni. a potem obracam ją w dłoniach. które dane mi było przeżyć. Kate. dzięki której moja przyjaciółka zostanie świetnym dziennikarzem.

że wszystko. co się wydarzy na mocy niniejszej umowy.. Seattle. opryszczki i zapalenia wątroby. CO NASTĘPUJE1.. sadowię się wygodnie na łóżku i zaczynam czytać. w szczególności HIV. WARUNKI PODSTAWOWE 2. Obie strony umowy zapewniają. UMOWA Zawarta dnia ... Haven Heights. WA 98889 („Pan”) PANNĄ ANASTASIĄ STEELE... WA 98888(„Uległa”)STRONY USTALAJĄ.228 ROZDZIAŁ JEDENASTY W kopercie jest kilka arkuszy. nim dojdzie do kontaktu fizycznego między . zostanie dokonane za przyzwoleniem drugiej strony.. strona ta zobowiązuje się do niezwłocznego poinformowania o tym fakcie drugiej strony. granic i dobrego samopoczucia. iż nie są nosicielami żadnej przenoszonej drogą płciową. Apartment 7.. Z sercem walącym jak młotem wyjmuję je. Poniżej wymieniono warunki umowy pomiędzy Panem a Uległą. poważnej. („Data zawarcia umowy”) Pomiędzy PANEM CHRISTIANEM GREYEM. zamieszkałym pod adresem 301 Escala. Wszelkie dodatkowe granice i procedury bezpieczeństwa wymagają formy pisemnej. z należytym szacunkiem w odniesieniu do jej potrzeb.. Pan i Uległa zgodnie oświadczają. Jeśli w okresie obowiązywania niniejszej umowy lub po jej przedłużeniu u jednej ze stron zostanie zdiagnozowana taka choroba.. 2011 r.. 4. 3. będzie mieć charakter poufny i podlegać będzie uzgodnionym ograniczeniom oraz procedurom bezpieczeństwa wyszczególnionym w umowie. zakaźnej czy zagrażającej życiu choroby. Vancouver. Podstawowym celem niniejszej umowy jest pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic. zamieszkałą pod adresem 1114 SW Green Street.

WYPOWIEDZENIE UMOWY I OKRES OBOWIĄZYWANIA 10. W przypadku gdy Pan nie będzie przestrzegał uzgodnionych zasad. Uległa ma prawo do natychmiastowego wypowiedzenia niniejszej umowy i zaprzestania świadczenia usług względem Pana. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. Przestrzeganie powyższego (i wszystkich dodatkowych granic oraz procedur bezpieczeństwa ustalonych zgodnie z pkt. Pan jest odpowiedzialny za dobre samopoczucie i właściwe szkolenie. 9. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. ROLE 7. służenia radą i dyscyplinowania oraz o porze i miejscu realizacji tegoż. Na mocy zasad. i zobowiązują się przestrzegać jej wszystkich warunków. Ma obowiązek decydować o charakterze takiego szkolenia. 6.229 stronami. Zgodnie z tym zastrzeżeniem oraz z postanowieniami punktów 2– 3 Uległa ma obowiązek służyć Panu i być mu posłuszną. służenie radą i dyscyplinowanie Uległej. stosownie do uzgodnionych zasad. mając pełną świadomość jej charakteru. bez względu na formę. 3) stanowi podstawę niniejszej umowy. Uległa zobowiązuje się – bez kwestionowania czy wahania – zaspokajać Pana w wymagany przez niego sposób i przyjmować – bez kwestionowania czy wahania – szkolenie. 8. Pan i Uległa zawierają niniejszą umowę w dniu określonym powyżej. Wszystkie punkty niniejszej umowy należy odczytywać i interpretować w świetle podstawowego celu i podstawowych zasad określonych w punktach 2–5. . Każde naruszenie unieważnia umowę ze skutkiem natychmiastowym i obie strony zgadzają się ponieść pełną odpowiedzialność i konsekwencje takiego naruszenia. służenie radą i dyscyplinowanie. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. 5.

Niniejsza umowa obowiązuje przez okres trzech miesięcy kalendarzowych od daty podpisania („Okres Obowiązywania Umowy”). Uległa ma obowiązek być dostępną w Wyznaczonym Czasie i ustalonym dodatkowym czasie w miejscach określonych przez Pana. Kolejne takie godziny strony mogą ustalać doraźnie wspólnie. czy niniejsza umowa i ustalenia. POSTANOWIENIA DOTYCZĄCE USŁUG 15. DOSTĘPNOŚĆ 12. iż mogą zaistnieć pewne kwestie nieokreślone w niniejszej umowie czy postanowieniach dotyczących usług lub że pewne kwestie mogą wymagać renegocjacji. przy czym decyzję podejmuje Pan w zgodzie z prawami Uległej określonymi w punktach 2–5 oraz 8. Strony uznają. Poniższe postanowienia dotyczące usług zostały omówione i uzgodnione i będą przestrzegane przez obie strony przez Okres Obowiązywania. LOKALIZACJA 14. których dokonano na mocy przedstawionych w niej zasad. Pan zastrzega sobie prawo do odprawienia Uległej o dowolnej porze i z dowolnego powodu.230 11. Wszystkie takie poprawki muszą zostać uzgodnione i podpisane . W przypadku braku zgody na takie przedłużenie niniejsza umowa ulega rozwiązaniu i obie strony mogą powrócić do swego życia sprzed umowy. Uległej wolno poprosić o zwolnienie o dowolnej porze. Po wygaśnięciu Okresu Obowiązywania Umowy strony przedyskutują. związane z dotarciem w wyznaczone miejsce. 13. są satysfakcjonujące i czy spełnione zostały potrzeby obu stron. których dokonały na jej mocy. W takich okolicznościach można dopisać kolejne punkty w formie poprawek. Uległa zobowiązuje się do bycia dostępną dla Pana od piątkowego wieczoru do niedzielnego popołudnia każdego tygodnia w Okresie Obowiązywania Umowy. Każdej ze stron wolno zaproponować przedłużenie niniejszej umowy lub podtrzymanie ustaleń. konkretne godziny określi Pan („Wyznaczony Czas”). Pan zobowiązuje się pokryć wszelkie koszty poniesione przez Uległą.

które może doprowadzić do poważnych obrażeń bądź zagrożenia życia Uległej. dla celów dyscypliny. prosić ani zezwalać na uczestniczenie wraz z Panem w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2 lub w innych czynnościach.6. że Uległa w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej służalczej roli względem Pana i aby zniechęcać do niedopuszczalnego zachowania.231 przez obie strony i będą podlegać podstawowym warunkom określonym w punktach 2–5. Panu wolno dyscyplinować Uległą. smagać batem lub cieleśnie karać Uległą w sposób. Pan nie podejmie ani nie wyrazi zgody na podjęcie działania. w którym Uległa może spełniać obowiązki względem Pana.7. aby mieć pewność.4. których jedna ze stron nie uważa za bezpieczne. którego nie ma obowiązku przedstawiać. Priorytetem Pana będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. dawać klapsy.5. który uzna za stosowny.3. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. PAN 15. seksualny bądź jakikolwiek inny. Pozostałe podpunkty niniejszego punktu 15 należy odczytywać w zgodzie z tym zastrzeżeniem i kwestiami podstawowymi. Pan uznaje Uległą za swoją własność.1. Panu nie wolno wymagać od Uległej.2. 15. którą w Okresie Obowiązywania ma prawo posiadać. własnej przyjemności lub z innego powodu. określonymi w punktach 2–5. 15. jaki uzna za stosowny. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. 15. Pan ma obowiązek zapewnić Uległej każde niezbędne szkolenie oraz udzielić rad dotyczących tego. kontrolować i dyscyplinować. Panu wolno chłostać. aby dyscyplinowanie i przedmioty wykorzystywane . aby na ciele Uległej nie pozostały żadne trwałe ślady i aby nie doszło do obrażeń wymagających pomocy lekarskiej. Pan ma obowiązek utrzymywać stałe i bezpieczne środowisko. Pan ma prawo wykorzystywać ciało Uległej w dowolnej chwili Wyznaczonego Czasu lub ustalonych dodatkowych godzinach w sposób. 15. 15. jak w odpowiedni sposób służyć Panu. 15.

aby wyrządziły poważną krzywdę i nie wolno mu w żaden sposób przekraczać granic określonych w niniejszej umowie. Pan ma obowiązek dbać o to. Uległa zdobędzie receptę na doustne środki antykoncepcyjne i dopilnuje przyjmowania ich w należyty sposób w celu zapobieżenia . Uległa uznaje Pana za swego mistrza.13. gdy okaże się to niezbędne dla zachowania środowiska wolnego od ryzyka. w takim rozumieniu.12.11. 15. na bieżąco informując Pana o wszystkich problemach zdrowotnych. mając należyty wzgląd na zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. który Pan uzna za słuszny. ULEGŁA 15. W przypadku choroby bądź uszkodzenia ciała Pan ma obowiązek zaopiekować się Uległą. Uległa ma obowiązek być posłuszna zasadom („Zasadom”) wyszczególnionym w Załączniku nr 1 do niniejszej Umowy.15. jak tylko ma ochotę – ogólnie podczas Okresu Obowiązywania. Pan ma obowiązek dbać o własne zdrowie i korzystać z pomocy medycznej w przypadku. jak potrafi.15. a Pan może się obchodzić z nią tak. 15. 15.232 w celu dyscyplinowania były bezpieczne. Panu w dowolnym momencie w trakcie Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych okazji wolno krępować. higieniczny i bezpieczny. 15. Uległa ma obowiązek podejmowania wszelkich kroków niezbędnych do pozostania w dobrym zdrowiu i w razie potrzeby poszuka opieki medycznej lub poprosi o nią. Panu nie wolno wypożyczać Uległej innemu Panu. 15.10. 15. Nie wolno mu ich używać tak.14. 15. zakuwać w kajdanki lub związywać Uległą z dowolnego powodu i na długi okres czasu. i dążyć do zadowalania Pana najlepiej. że jest ona teraz własnością Pana.9.17. ale w szczególności podczas Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych godzin. sugerując i w razie potrzeby – jeśli Pan uzna to za konieczne – wzywając pomoc medyczną. aby sprzęt wykorzystywany w celach szkoleniowych bądź do dyscyplinowania był przez cały czas czysty.16. Uległa ma obowiązek służyć Panu w taki sposób.8. 15. dbając o jej zdrowie i bezpieczeństwo.

Uległej nie wolno dotykać Pana. Uległa ma obowiązek zachowywać się względem Pana z należytym szacunkiem i zwracać się do niego. Uległej nie wolno kwestionować żadnych czynności dyscyplinujących uznanych przez Pana za konieczne i ma ona obowiązek pamiętać przez cały czas o swoim statusie i roli względem Pana. które jedna ze stron uważa za niebezpieczne bądź w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2. iż Pan może zażądać od Uległej czegoś. używając wyłącznie określeń: „proszę pana”.22. duchowej czy innej szkody. pytań czy skarg. Pan i Uległa omówili czynności przedstawione w Załączniku nr 3 i zgodę na nie potwierdzili własnoręcznymi podpisami na Załączniku nr 3. „panie Grey” lub innych. bez wahania i zadawania pytań. zaleconych przez Pana. 15. chłostanie. bez wahania. W obecności Pana Uległa ma obowiązek spuszczać wzrok i zachowywać się spokojnie i z szacunkiem. 15. chyba że Pan wyraźnie jej na to pozwoli. HASŁA BEZPIECZEŃSTWA 18.18. Uległej nie wolno dotykać się ani zaspokajać seksualnie bez zgody Pana.19.21. których zastosowanie Pan uzna za właściwe . 15. 17. W takich okolicznościach Uległej wolno wykorzystać hasło . Uległej nie wolno brać udziału w czynnościach lub działaniach natury seksualnej.20. Pan i Uległa mają świadomość. 15. kiedy otrzyma takie polecenie.23. Uległa ma obowiązek przyjmować. umysłowej. Uległej nie wolno patrzeć w oczy Pana z wyjątkiem przypadków. której Pan zażąda. dawanie klapsów lub inne sposoby dyscyplinowania. Uległa ma obowiązek brać udział w każdej czynności seksualnej.233 ciąży. emocjonalnej. smaganie. czego Uległa nie jest w stanie spełnić bez ponoszenia fizycznej. CZYNNOŚCI 16.24. 15.15. 15.

Uczyni to z ochotą i bez wahania. wyjątek stanowią owoce. co poświadczamy własnoręcznymi podpisami. W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł bezpieczeństwa. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas tych nocy. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia . Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Pan: Christian Grey Data Uległa: Anastasia Steele Data ZAŁĄCZNIK NR 1 ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. które zostały zaakceptowane przez Pana. iż Uległa nie jest w stanie znieść dalszych żądań.234 bezpieczeństwa („Hasło/a bezpieczeństwa”). Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. My. 19. których nie spędza w towarzystwie Pana. 20. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). iż Uległa znajduje się blisko granic wytrzymałości. W przypadku wypowiedzenia tego hasła Pan natychmiast zaprzestaje wykonywanych działań. przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki niniejszej umowy. UWAGI KOŃCOWE 21. niżej podpisani. Hasło bezpieczeństwa „Żółte” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy warunki niniejszej umowy. z którego Uległa będzie korzystać. Hasło bezpieczeństwa „Czerwone” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt.

noży czy krwi. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu.235 zakupów. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. w jego obecności bądź w innym czasie. jaki Pan uzna za stosowny. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu. Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Żadnych czynów wiążących się z bezpośrednim kontaktem ciała . wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Jej obowiązkiem jest świadomość. które pozostawią na skórze trwałe ślady. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. których się dopuści. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. nie przebywając w towarzystwie Pana. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – w godzinach ustalonych między trenerem a Uległą. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. ZAŁĄCZNIK NR 2 Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. której charakter zostanie określony przez Pana. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. palić. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Żadnych czynów z udziałem igieł. w sposób godny szacunku. Żadnych czynów. defekacji ani ich produktów. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem.

ogniem lub płomieniem.236 z prądem elektrycznym (zmiennym bądź stałym). ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa uznaje za dopuszczalne? • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analneCzy krępowanie dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą jest .

zakładając oczywiście. a czy przypadkiem w przysiędze małżeńskiej nie pojawia się to słowo? Posłuszeństwo? Deprymuje mnie to. W ogóle nie będę widywać Kate ani znajomych z nowej pracy.. Zaraz. Jak ja mam się na to wszystko zgodzić? I rzekomo to ja mam mieć z tego korzyść: „[. kiedy mam okres – to się wydaje. We wszystkim! Kręcę głową z niedowierzaniem. Christian to mój pan! Wolno mu . Pęka mi głowa. że ją dostanę. litości! „Służyć i być we wszystkim posłuszną”. praktyczne. Może wtedy. gdzie 1 oznacza akceptację.] pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic”. zaraz. Och. Pary nadal tak mówią? Tylko trzy miesiące – dlatego właśnie miał tyle kobiet? Nie trzyma ich zbyt długo? A może one po trzech miesiącach mają dość? Każdy weekend? To za dużo. Nawet nie patrzę na listę pokarmów.. a 5 dezaprobatę: Które z poniższych typów bólu/kary/dyscyplinowania są dopuszczalne dla Uległej? • Klapsy • Bicie drewnianymi packami • Biczowanie • Bicie laską • Gryzienie • Klamerki na sutkach • Klamerki na genitaliach • Lód • Gorący wosk • Inne rodzaje/metody zadawania bólu O kurwa. Może jeden weekend w miesiącu powinnam mieć dla siebie. jeszcze raz czytam całość. Głośno przełykam ślinę i czując suchość w ustach.237 • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/elementami metalowymi Jak duży ból Uległa jest skłonna znieść? W skali od 1 do 5...

Choć. No. szczerze mówiąc. Chowam twarz w dłoniach. Nie. Jedyny sposób na poznanie jego myśli. zrób to. już raz związał mi dłonie. przydymione spojrzenie i zaciskam uda.. inteligentne. to mnie akurat nie dziwi. Moja podświadomość wyjątkowo sprawia wrażenie rozsądnej i racjonalnej. Przeglądam się w lustrze.238 robić ze mną to... Wzdrygam się na myśl o chłostaniu czy biczowaniu. Nie da się być w takim związku.. Wewnętrzna bogini podskakuje i klaszcze w dłonie jak pięciolatka. Nie wypożyczy mnie innemu Panu – niech mu to nawet nie przejdzie przez myśl. Być może rano nie uznam tego za kiepski żart. Coś takiego byłoby absolutnie niedopuszczalne. Klapsy nie byłyby pewnie takie złe.”. przepastne i mroczne od tajemnic. ale lubię mu patrzeć w oczy.. Jak by to ujął José. za dużo tego do ogarnięcia. naprawdę podniecające. o rany. . na co ma tylko ochotę! Cholera jasna. Czemu w ogóle zawracam sobie tym głowę? Nie mogę patrzeć mu w oczy. Przypomina mi się jego płonące. kogo ja oszukuję? Nigdy nie wiem. Te wszystkie cielesne igraszki. inaczej skończymy w towarzystwie stada kotów i twoich powieści”. gdzie myję zęby. A krępowanie? Cóż. więc może to akurat nie byłoby takie złe. nie mogę tego zrobić.. podniecające. Jestem wykończona. To było. jeśli mam być szczera. I te wszystkie absurdalne zasady. A psychicznie. Potrzebuję czegoś milutkiego i dodającego otuchy. „Proszę. które minionej doby stały się moim udziałem.. Ubrana w T-shirt i spodenki udaję się do łazienki.... Wstaję z łóżka i szybko się przebieram. okazały się. Muszę się przespać. hmm. „Ty chyba nie rozważasz tego na poważnie. prawdziwe popieprzenie. niemniej jednak upokarzające. I nie wolno mi go dotykać. Ma piękne oczy – zniewalające. Może powinnam pożyczyć od Kate piżamę z różowej flaneli. wyczerpujące. o czym myśli. nie. A to ci dopiero.

przynajmniej w ten weekend dostałam to. że to kłamstwo. poszedłby na to? Podejrzewam. Moja wewnętrzna bogini kręci głową. jutro będzie nowy dzień. ale uspokajam się myślą. ale i zdążyła pobiegać.. musi występować w pakiecie z cholerną umową. I znowu. Ósma rano. ale uległa? Pozwalam Kate. Jutro.. . Jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. wołam cię i wołam. Nazajutrz budzi mnie Kate. Może gdybym się zgodziła tylko na seks.. Jestem uległa? Może taka się wydaję. Moja wewnętrzna bogini przestaje skakać i na jej twarzy pojawia się pogodny uśmiech. kiedy trochę przejaśni mi się w głowie.. jego ciała wewnątrz mojego. spałam bite dziewięć godzin. owszem. aby mną rządziła – ale czy to to samo? No a te granice względne. Obie wiemy. Śpisz jak zabita. Zamykam oczy i czuję znajome rozkoszne zaciskanie mięśni. czego chciałam. żałuję. gaszę światło i leżę.” – mówi bezgłośnie. że nie. kiwając z zadowoleniem głową. Oblewam się rumieńcem na wspomnienie jego dłoni i ust na mym ciele. „O tak. który mi się spodobał. Zamykam oczy i odpływam w mocny sen. Och. W głowie mi się to wszystko nie mieści. Może odniósł mylne wrażenie podczas tamtego wywiadu. przez który przewijają się łóżka z czterema kolumienkami i kajdanami oraz przepastne szare oczy. Jestem nieśmiała. że to akurat podlega dyskusji. Cóż. O święty Barnabo. głęboko.239 Jedyny mężczyzna. Moja współlokatorka nie tylko już wstała. Otwieram niechętnie oczy. Chowam te obraźliwe dokumenty do plecaka.... Wracam do sypialni.. gdzieś głęboko.. wpatrując się w sufit. Kładę się do łóżka. Matko Boska.. Chcę zrobić to znowu. – Ana. pejczem i całą masą problemów. że w ogóle go poznałam. Zerkam na budzik. Pomyślę o tym rano.

– Panna Steele? I już wiem. – Tak – odpowiadam ostrożnie. – Kate wycofuje się do kuchni. – Mam dla pani przesyłkę. proszę pani. – Przyszedł jakiś facet z przesyłką dla ciebie. Czy on właśnie nazwał mnie panią? Postarzałam się przez noc o dziesięć lat? Jeśli tak.240 – Co się stało? – mamroczę sennie. – Zaparzę ci herbatę. od kogo jest ta paczka. a potem wybiega do salonu. Przeskakuje z podekscytowaniem z nogi na nogę. ale muszę to rozpakować i zademonstrować działanie. Gramolę się z łóżka i sięgam po wiszący na drzwiach szlafrok. Musisz podpisać. W objęciach piastuje spore pudło. to przez tę umowę. – Naprawdę? O tej porze? – Ja tylko wypełniam polecenia. – Obdarza mnie czarującym. To coś dużego. zawodowym uśmiechem. Krzywię się z odrazą. W salonie czeka na mnie elegancki młody człowiek z włosami zebranymi w kucyk. – Dzień dobry – bąkam. Wygląda interesująco. . – Ale co? – Wstawaj.

Nie w takich celach. Laptop jest srebrny. – Laptop od Christiana. Podaje mi kubek z herbatą. . że możesz korzystać z mojego. to zupełna nowość firmy Apple. do Kate. – Ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach. – Co to jest? – pyta z ciekawością. Oczy jej błyszczą i widać. Ma bardzo duży ekran. Chciał wypróbować ten model.241 – Okej. Christian Grey lubi życie w wielkiej skali – myślę o jego salonie i całym apartamencie. – Marszczy brwi. proszę pani. błyszczący i naprawdę śliczny. udało mi się nabrać Katherine Kavanagh. – Proszę go rozstawić na stole. tylko mi go pożycza. – Dlaczego przysłał ci laptop? Przecież wiesz. Wymówka mało przekonująca. dobrze? Udaję się do kuchni. – No a jakżeby inaczej. – Przewracam oczami. Czemu mnie to nie dziwi? Wzdycham głośno. że też dobrze spała tej nocy. – Ma najnowszy system operacyjny i pełną gamę programów. ale Kate połyka haczyk. O matko. Pierwszy raz. – Och. co to takiego? – MacBook Pro.

. jak się to włącza i wyłącza. – Mejli! – zachłystuje się. do pisania mejli. – I może do surfowania przepraszająco ramionami. W końcu od czterech lat korzystam z laptopa Kate. Moja przyjaciółka na widok laptopa gwiżdże z uznaniem. i skonfigurowałem już pani konto. ale jego słowa zamieniają się w biały szum. Nie mam pojęcia. ewentualnie biżuterię – mówi znacząco. – Patrzy tęsknie na laptop. To cacko jest gotowe do działania. – Unosi brwi. Jakoś nie jestem w stanie zachować powagi.. – Moje konto? – Pani nowy adres mejlowy. Wzdycha. do reszty dojdę sama. Powiedz mi tylko. No i jeszcze trzydzieści dwa giga RAM-u. – Cóż. praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. Mam adres mejlowy? Pokazuje na ikonkę na ekranie i dalej do mnie mówi. Do czego będzie go pani wykorzystywać? – Eee.242 do tego twardy dysk o pojemności półtora terabajta. o czym mówi i jeśli mam być szczera. próbując ukryć uśmiech. Obie zaczynamy po necie? – Wzruszam . w ogóle mnie to nie interesuje. jest tu łącze bezprzewodowe. – Sprzęt nowej generacji. – Większość kobiet dostaje kwiaty. ma więc pani mnóstwo miejsca.

że odpowiednio wykorzystasz ten laptop. że dobrze spałaś. Klikam: „odpowiedz”. Czekam z niecierpliwością na środową kolację.Gdybyś miała taką potrzebę. Serce podchodzi mi do gardła. Kończy i prosi mnie o podpis na kwicie. Rozumiem. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer Data: 22 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) Data: 23 maja 2011. I oto czeka na mnie mejl od Christiana. Christian Grey Prezes. Mam nadzieję. 23:15 Adresat: Anastasia Steele Droga panno Steele.Ufam.243 chichotać. Inc. dziękuję – z jakiegoś dziwnego powodu – Panu. tak jak rozmawialiśmy. Ana Niemal natychmiast otrzymuję odpowiedź. Gdy Kate odprowadza go do drzwi. ja siadam z kubkiem herbaty i otwieram program pocztowy. Grey Enterprises Holdings. zatem nie jest mój. chętnie do tego czasu odpowiem e-mailowo na wszelkie pytania. że ten komputer został mi wypożyczony. a pan od komputera patrzy na nas speszony. 8:20 Adresat: Christian Grey Spałam bardzo dobrze. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) . Mam mejla od Christiana Greya! Otwieram go nerwowo.

że przeczytałaś otrzymane ode mnie dokumenty. Ana. mała. Cóż. 8:22 Adresat: Anastasia Steele Komputer został wypożyczony. Na czas nieokreślony. to mój ostatni tydzień – państwo Claytonowie dadzą mi pewnie trochę luzu.Z Twojego tonu wnoszę. Odpowiedź pojawia się natychmiast. Masz w związku z tym jakieś pytania?Christian GreyPrezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (a jednak pożyczony) Data: 23 maja 2011. Ja też pracuję zarobkowo. ciągle mimowolnie uśmiechnięta. Inc. Nie chcę ani nie potrzebuję komputera na czas nieokreślony. panno Steele.244 Data: 23 maja 2011. Na pewno lepiej coś takiego omówić twarzą . Myjąc włosy. szczerząc się jak idiotka. Miłego dnia. Grey Enterprises Holdings. Jak mam się oprzeć wesołemu Christianowi? Spóźnię się do pracy. o co mogłabym go spytać w mejlu. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dociekliwość Data: 23 maja 2011. Pędzę pod prysznic. ale raczej się nie nadają do takiego sposobu komunikacji. Zamykam komputer. zastanawiam się. Grey Enterprises Holdings.Christian GreyPrezes. To silniejsze ode mnie – uśmiecham się. Przysłał mi mejl! Zachowuję się jak małe. 8:26 Adresat: Anastasia Steele Na razie. proszę Pana.PS. Znika niepokój związany z umową. Inc. niepoważne dziecko. 8:25 Adresat: Christian Grey Mam wiele pytań. poza tym niektórzy z nas muszą pracować zarobkowo. Uśmiecham się.

O jedenastej dzwoni José. – Umieram z głodu. Wpada do sklepu jak rozbrykany ciemnooki szczeniak. powiedzmy o dwunastej? – No to do zobaczenia. – Naprawdę mi wybaczyłaś? – José. że nie potrafię długo się na ciebie gniewać. kogo znam i rozumiem. – Ana. Powiem tylko pani Clayton.245 w twarz. Uśmiecha się szeroko. Gdy idziemy spacerkiem do pobliskiej kafejki. normalność. José jest punktualny. a ja nie potrafię się na niego gniewać. – Jasne. a ja wracam do wykładania pędzli na półki i do myślenia o Christianie Greyu oraz jego umowie. – Obdarza mnie tym swoim latynoskim uśmiechem. Uch. wsuwam mu rękę pod ramię. Jestem w pracy.. Możesz tu podjechać. Szybko się ubieram.. to jak będzie z kawą? – Mówi jak dawny José. A gdyby ktoś włamał mu się do skrzynki? Rumienię się na samą myśl o czymś takim. Ktoś. . – Hej. Jestem taka wdzięczna za jego. szybko żegnam z Kate i pędzę rozpocząć ostatni tydzień pracy u Claytona. że wychodzę na lunch. jak nazwał go Christian? Zalotnik. – Ściskam go na powitanie. Rozłącza się... – Cześć. José przyjaciel. José. – Hej. a nie. Ana – bąka. wiesz.

Niezwykle się cieszę. w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. dzień w pracy upłynął mi bardzo przyjemnie. proszę Pana.Christian GreyPrezes. że dzień w pracy upłynął Pani przyjemnie. Inc.. Nadawca: Christian Grey Temat: Bierz się do pracy! Data: 23 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedogodność . 17:50 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.Mam nadzieję. Inc. Klikam: „odpowiedz”. 17:24 Adresat: Anastasia Steele Szanowna Panno Steele.. Ana. No i może zacznę ten swój internetowy research. Grey Enterprises Holdings.Pisząc mejle. że miała Pani przyjemny dzień. Kate gdzieś wyszła.246 Nie mogę się doczekać powrotu do domu i wymieniania mejli z Christianem. Grey Enterprises Holdings. 17:48 Adresat: Christian Grey Tak. nie zajmujesz się szukaniem informacji w sieci. Z radości aż podskakuję na krześle. więc włączam nowy laptop i uruchamiam program pocztowy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. No i proszę. Nadawca: Christian Grey Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. Dziękuję.Christian GreyPrezes.

Zawsze zaczynaj od Wikipedii. Odpalam Google. 17:53 Adresat: Christian Grey Panie Grey. Chciałabym dostać drugą szóstkę.. Christian Grey właśnie z przymrużonym okiem. Grey Enterprises Holdings. proszę przestać przysyłać mi mejle. . Grey Enterprises Holdings.Koniec z mejlami. Inc.poproszę o sugestie.)Christian GreyPrezes.Pierwszą otrzymała Pani naprawdę zasłużenie.. 17:55 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.247 Data: 23 maja 2011. O rety. Nadawca: Christian Grey Temat: Niecierpliwość Data: 23 maja 2011. abym mogła się zabrać za zadanie domowe.. chyba że masz jakieś pytania. 17:59 Adresat: Christian Grey Panie Grey. Inc.Zrozumiano?Christian GreyPrezes.Chciałbym dać drugą szóstkę. 18:02 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. od czego mam zacząć?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011.Proszę przestać pisać mejle do mnie – i brać się za odrabianie pracy domowej. mi przysłał emotikona Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011.Ana Śmieję się w kułak.

18:04 Adresat: Christian Grey Tak jest. Sprawdzam w Wikipedii słowo „Uległa”. Inc. może już żywisz pewne podejrzenia. 18:06 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. czy potrafiłabym to robić? Potrzebuję przestrzeni.No.. . Grey Enterprises Holdings. ta bardzo wilgotna i integralna część. Czy naprawdę chcę o tym wszystkim wiedzieć? Jezu. niektóre z tych rzeczy są niezłe.248 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Apodyktyczny! Data: 23 maja 2011. Pół godziny później mam lekkie mdłości i szczerze mówiąc – jestem zaszokowana.Bardzo Pan apodyktyczny. z którą zaznajomiłam się dopiero niedawno. jest mocno podniecona. a jakaś część mojej istoty. O rany.Christian GreyPrezes.. wpatrując się w ekran.. proszę Pana. to właśnie Christian wyprawia w Czerwonym Pokoju Bólu? Siedzę.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Sprawujący kontrolę Data: 23 maja 2011. Ale czy dla mnie? Jasna cholera. Do roboty. Muszę to wszystko przemyśleć. nie masz pojęcia jak bardzo..

czego się mogę po nim spodziewać i czego on oczekuje ode mnie – całkowitej uległości. I co ja mam zrobić? Pragnę go. ale czy na jego zasadach? Po prostu nie wiem. Muszę się pozbyć nadmiaru osłabiającej energii. że despota by mi odmówił. a takiego upokorzenia bym nie zniosła. rumieniąc się na wspomnienia. Nie jestem w stanie dłużej siedzieć przed cudem techniki i dowiadywać się kolejnych niepokojących rzeczy. Kiedy zamykam za sobą drzwi. a co nie. Włosy związuję w dwa kucyki. spodnie od dresu i T-shirt. Niewykluczone poza tym. a nie sądzę. Tak sobie myślę. że pod względem prawnym umowa jest nieważna. Ale to osiem kilometrów. Zabieram także iPoda. Do uszu ryczy mi Snow Patrol. Jestem gotowa mu ją dać? Czy w ogóle jestem do tego zdolna? . Umowa pokazuje. jestem w takim nastroju. Christian na pewno to wie. Biegnę przez park. Szczerze mówiąc. które przywołują. Muszę pobyć sama. Zakładam paskudne. Może powinnam ponegocjować. Oddalam się w kierunku niebieskawozielonego zmierzchu. że to po prostu określenie kryteriów i granic relacji. Punkt po punkcie przeanalizować tę absurdalną umowę i zdecydować. że mogłabym pobiec do hotelu Heathman i zażądać od tego despoty seksu.249 ROZDZIAŁ DWUNASTY Po raz pierwszy w życiu dobrowolnie idę pobiegać. w ogóle nieużywane adidasy. Macham jej i nie zatrzymuję się. Na mój widok z wrażenia prawie upuszcza torby z zakupami. co jest dopuszczalne. Dzięki researchowi wiem. żeby nie wzięła mnie w krzyżowy ogień pytań. bym dała radę przebiec choćby dwa. Ana Steele w adidasach. Kate właśnie wysiada z samochodu.

Tak. ale zabieram swój żałosny. Muszę mu powiedzieć.250 Dręczy mnie jedno pytanie – dlaczego Christian jest właśnie taki? Dlatego. ale i tak każe mi siąść i wydawać opinie. Och. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zaszokowana studentka Data: 23 maja 2011. A on uzna go za zabawny? Cholera. Przy niej tak bardzo sobie uświadamiam własne niedoskonałości. Muszę przesłać mu mejlem swoje przemyślenia. Kate była na zakupach ciuchowych przed wyjazdem na Barbados. pewnie nie. Kate”? Ma szczupłą figurę z krągłościami w odpowiednich miejscach. Ale ja wiem. spocony tyłek do sypialni pod pretekstem pakowania. Ana. 20:33 Adresat: Christian Grey Okej. że je ma. Czuję. opieram dłonie o kolana i oddycham głęboko. Zabieram ze sobą srebrny cud techniki i stawiam na biurku. a co nie. że został uwiedziony w tak młodym wieku? Po prostu nie wiem. śmiejąc się z tego żarciku. Nadal stanowi dla mnie zagadkę. dość już widziałam. a w środę będziemy je mogli przedyskutować. co wchodzi w grę. gdy przymierza każdy po kolei.Miło było Cię poznać. że nie robi tego celowo. wciągając do płuc życiodajny tlen. Christian Grey nie słynie z poczucia humoru. Piszę mejl do Christiana. Ile razy można mówić: „Wyglądasz bosko. miałam okazję się o tym przekonać. Wiem. jak moje postanowienie się umacnia. Klikam „wyślij”. Czekam na odpowiedź. oczyszczający oddech. Może posunęłam się za daleko. Głównie bikini i dobrane do nich sarongi. Zatrzymuję się przy wysokim świerku. następnie wracam truchtem do mieszkania. to takie oczyszczające. Biorę głęboki. . We wszystkich będzie wyglądać fantastycznie.

Dociera do mnie. Nadal nie mogę wydobyć z siebie głosu. Mija dziewiąta i nic. Nie wiem. Zaczynam od książek. ale kiedy to robię. że też Kate musiała tak go wpuścić bez ostrzeżenia. Aby zagłuszyć rosnący niepokój. klejąca się. no a on wygląda jak zawsze olśniewająco. że Christian stoi w drzwiach mojej sypialni. dlaczego unoszę głowę. Dzięki Bogu. być może dostrzegam kątem oka jakiś ruch. – Mogę usiąść? – pyta. Minęło dziesięć minut. – Głos ma spokojny. Słuchając Snow Patrol. jak wygląda twoja sypialnia – mówi. jestem nieumyta. Zerkam na budzik. Christian Grey siedzi właśnie na moim łóżku. nie mam pojęcia. czym wyłgałam się od prezentacji Kate – za pakowanie. a potem je zamykam. . – Uznałem.251 Czekam. że twój mejl wymaga osobistej odpowiedzi – wyjaśnia sucho. W jego oczach tańczą iskierki rozbawienia. a z jego twarzy nic się nie da wyczytać. Krzywię się z rozdrażnieniem i wkładam do uszu słuchawki. Nawet przez ułamek sekundy nie spodziewałam się. – Zastanawiałem się. Może gdzieś wyszedł. Otwieram usta. Obraca w palcach kluczyki do samochodu. Nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa... Anastasio. że Christian rzuci wszystko i się tu zjawi. i czekam. może jednak uznał mój mejl za zabawny? Kiwam głową. Wyciągam słuchawki i zamieram. Cholera. że nadal mam na sobie spodnie od dresu. Kurwa! – Dobry wieczór. przyglądając mi się uważnie. zabieram się za to. ponownie czytam umowę i dopisuję swoje uwagi. okazuje się. siedzę przy biurku. Ma na sobie szare spodnie i białą koszulę.

co naprawdę chciałabym powiedzieć. – Obdarza mnie olśniewającym uśmiechem.. która jakiś czas temu przechodziła etap fascynacji ludowością. zaścielone patchworkową narzutą zrobioną przez mamę. – Skąd. Mrugam .. W końcu rdzeń przedłużony przypomina sobie. Kiepska sprawa – mam do wyboru drzwi albo okno.252 Rozglądam się. Ściany są jasnoniebiesko-kremowe.. – Bardzo tu pogodnie i spokojnie – stwierdza.? Uśmiecha się do mnie. – Sądziłam. obmyślając drogę ucieczki. Nie. że to był żart. ale przytulny: meble z białej wikliny i białe podwójne łóżko z kutego żelaza. – Nie. kiedy ty tu jesteś. – Celowo przygryzasz dolną wargę? – pyta głucho. żałosny. – A więc „miło” było mnie poznać? O w mordę. dziękuję. – Napijesz się czegoś? – Uprzejmość wygrywa z tym. Jak ja się teraz z tego wyplączę? Jeśli mu powiem.. Nie w tej chwili. lekko przekrzywiając głowę. – Mieszkam nadal w Heathmanie. raczej nie zrobi to na nim najlepszego wrażenia. że mi odpowiesz mejlowo. Anastasio. czyżbym go uraziła? Wlepiam wzrok w dłonie. do czego służy mowa. To akurat wiem. – Głos mam cichy. Mój pokój jest funkcjonalny.

jak jego dłoń biegnie do drugiego kucyka. – Robiłam to bezwiednie – bąkam. – Nie sądziłam. Serce wali mi jak młotem. – Potrzebowałam czasu. Obserwuję zahipnotyzowana.253 powiekami i uwalniam wargę. – Pomyśleć o czym. To takie zmysłowe. Anastasio. – A więc postanowiłaś poćwiczyć. – I doszłaś do wniosku. następnie przeczesuje palcami włosy.. Czuję się jak krążąca wokół ognia ćma. – Nie przypominam sobie. Oblewam się rumieńcem.. rytmicznie pociągają za ucho. że znasz Biblię. a on doskonale wie. Przechyla się i powoli zdejmuje mi gumkę z jednego kucyka. co mi robi. a po chwili delikatnie. – Głos ma miękki i melodyjny. Christian siedzi tak blisko mnie. – Dlaczego. łokcie opiera na kolanach. aby pomyśleć – szepczę. Czuję między nami przyciąganie. oczy ma niemal grafitowe. aby w Biblii była mowa . Anastasio? – O tobie. uwalniając włosy. Anastasio? – Palce zataczają powolne kółka. pociąga za gumkę. Delikatnie zakłada mi włosy za ucho. że miło było mnie poznać? Masz na myśli poznanie w znaczeniu biblijnym? O cholera. ten rozkoszny prąd wypełniający przestrzeń wyładowaniami. – Uczęszczałem do szkoły niedzielnej. Oddech mam płytki i nie jestem w stanie się ruszyć. Dużo się tam nauczyłem.

Być nowoczesnego tłumaczenia. Z kieszeni spodni wyjmuje srebrzystoszary jedwabny . Wpatruję się w niego z otwartymi ustami. Christian przerywa pocałunek. Jego palce przesuwają się z ucha do brody. W głębi mego brzucha wybucha niegasnące pożądanie. panno Steele? Jego spojrzenie wwierca się we mnie. ale sekundę później leżę na łóżku z rękami przygwożdżonymi nad głową. Mnie. pomyślałem sobie. Pragnie mnie. nie jednej z piętnastu. – Ufasz mi? – pyta bez tchu. jak do tego dochodzi. Kiwam głową. właśnie mnie. Oczy mam szeroko otwarte. Nie Kate w skąpym bikini. – Cóż. gotowy do ataku. rzucając mi wyzwanie. Wykonuję ruch wyprzedzający i sama rzucam się na niego. a ja wpatruję się w nie jak zahipnotyzowana. I nie mam pojęcia. Wolną ręką Christian przytrzymuje mi twarz. w uszach czuję dudnienie krwi. a jego usta szukają moich. Otwieram oczy i widzę.254 o klamerkach na sutki. Moja wewnętrzna bogini tak promienieje. Czuję go wzdłuż całego ciała. władczy i nieustępliwy. nie występnej Mrs Robinson. – Co ty na to. serce obija mi się o żebra. a ja upajam się jego siłą. że wpatruje się we mnie. Usta ma rozchylone – czeka. przyjechać O kuźwa. Jego język wdziera się do środka. że zdołałaby oświetlić całe Portland. jak „miło” było mnie poznać. może ciebie uczono z jakiegoś Usta wygina w półuśmiechu. że powinienem i przypomnieć ci. Ten piękny mężczyzna pragnie mnie.

W jego spojrzeniu triumf miesza się z uczuciem ulgi. a potem sprawnie zsuwa ze mnie spodnie. moje stopy. który pozostawia na mojej skórze odbicie splotu. jak to na mnie działa. co robi. Niedawno biegałam. w sensie dosłownym. Anastasio. Jestem przywiązana.. do łóżka.. O nie.255 krawat. Katherine nasłuchuje pewnie teraz pod drzwiami. TEN krawat. O rany. siadając na mnie okrakiem i krępując nadgarstki. Bądź cicho. Zaknebluje mnie! Kate! Nieruchomieję. tym razem na samym prześcieradle. Patrzy na mnie oczami pociemniałymi z pożądania. – Tak lepiej – mruczy i uśmiecha się szelmowsko. Och – jaką założyłam dziś bieliznę? Unosi mnie. Przerywa to. czy węzeł jest wystarczająco mocny. Zdejmuje mi buty i skarpetki. – No dobrze. leżąc . ale tym razem drugi koniec krawata przywiązuje do jednego ze szczebli w moim białym łóżku. Porusza się bardzo szybko. – Powoli oblizuje usta. zaknebluję cię. Zsuwa się ze mnie i staje obok łóżka. Sprawdza. Nigdzie się nie wybieram.. próbując go odepchnąć. – Ostrzegawczym gestem przesuwa palcem wskazującym po moich ustach. – Nie – protestuję. – Jeśli będziesz się rzucać. i niesamowicie mnie to podnieca. – Przygryzasz wargę. Wiesz. Anastasio. nie.. Schyla się i zaczyna rozwiązywać sznurówkę jednego adidasa. Ledwie jestem w stanie się opanować.. Jeśli zaczniesz głośno protestować. nogi też ci skrępuję. wyciąga spode mnie narzutę i kołdrę i kładzie z powrotem.. Nie.

Słyszę ciche skrzypnięcie otwieranych drzwi. ponieważ wcześniej było w jego ustach. odgłos kroków i stukających o szkło kostek lodu. a potem wstaje z łóżka. To takie niespodziewane. czego się spodziewam. ale oczy mam zasłonięte. mimo że zarówno płyn. Nachyla się nade mną. – Robi się coraz przyjemniej.256 bezradnie i patrząc. Coś do picia. ponowne skrzypnięcie drzwi. Idę po coś do picia. Powoli. że rozmawia z Kate – o nie. To uderzający do głowy afrodyzjak. Ponownie siada na mnie. Kiwam głową. a potem zakłada mi na głowę. rozpina spodnie i ściąga przez głowę koszulę. – Jeszcze? – pyta szeptem. Anastasio? – pyta lekko żartobliwie. że za dużo widziałaś. Słyszę stukające o siebie kostki lodu. Co ona powie? Słyszę jakieś stuknięcie. ale go ze mnie nie zdejmuje. Po chwili do moich wlewają się kolejne krople. całuje czule. o matko. – Tak. tak że on widzi moje usta i nos. jest praktycznie nagi... – Dyszę. ponieważ nagle zaschło mi w gardle. Ponownie siada na mnie okrakiem. jak i usta Christiana są chłodne. . Słyszę jakieś głosy i wiem... – Myślę. Gdzie? Tutaj? Do Portland? Do Seattle? Wytężam słuch. niemal leniwie. podciąga T-shirt. jak Christian porusza się z gracją po moim pokoju. że jest nagi. Wino smakuje niebiańsko. Co to za drink? Christian zamyka drzwi i zdejmuje spodnie. lecz zwija go aż do szyi. zdejmuje buty i skarpetki. – Chce ci się pić. Co to? Wraca. wlewając do ust pyszny chłodny płyn. takie palące. – Chichocze przebiegle. – Mhm – mruczy z zadowoleniem. a potem on się pochyla i mnie całuje. Białe wino. Opadają na podłogę i wiem.

Nie mogę się powstrzymać.. że masz bardzo słabą głowę. napierając nabrzmiałym członkiem na moje biodro. Słyszę w jego głosie nutkę groźby.. Sztywnieję. panno Steele. Wiemy. uwalniając moje piersi. Robi mi się gorąco w podbrzuszu. niespiesznie obsypuje chłodnymi pocałunkami moją szyję. ukarzę cię. Jednym palcem odciąga po kolei miseczki stanika. Och. błagam. O rany! – A teraz leż nieruchomo – szepcze. które próbuje wygiąć się w łuk. schodząc w dół do piersi. Anastasio. Słyszę kolejne stuknięcie kostek lodu. a stamtąd do brzucha. Jeśli rozlejesz wino. O nie. Anastasio. a potem czuję go . wylejesz wino na łóżko. – A to jest „miłe”? – pyta. Chłodnymi ustami całuje najpierw jeden sutek. – O nie. Walczę ze swym ciałem. – Czy tak jest „miło”? – pyta. Zmienia pozycję i leży teraz obok mnie.257 – Tylko się nie zapędźmy. Jęczę i rozpaczliwie walczę z pragnieniem uniesienia bioder. a on nachyla się i częstuje kolejnym łykiem. – Jeśli się ruszysz. Powoli. Odruchowo wyginam biodra. potem drugi. Ponownie nachyla się nade mną. tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. Uśmiecham się szeroko. dmuchając na jeden sutek. Do pępka wrzuca kostkę lodu w towarzystwie schłodzonego wina. całuje i razem z winem wpuszcza do ust kawałek lodu.

. a ja napieram na niego. Wydaję głośny jęk. To słodka. Koncentruję się jedynie na jego głosie i dotyku.. całując mnie. – Tak szybko na mnie gotowa – mówi. Pragnę go w sobie. – Jeśli rozlejesz wino. Jestem gorąca – gorąca. Lód w moim pępku topi się. Doprowadza mnie do szaleństwa. – Och. mała – mruczy i wsuwa we mnie dwa palce. Christian szybko zaczyna go zlizywać. Słyszę. Jego palce wślizgują się pod materiał majtek.. mokra i spragniona. – Zachłanna z ciebie dziewczyna – beszta mnie łagodnie. Anastasio. – Och. Jęczę. Chłodnymi palcami gładzi leniwie mój brzuch. Drażniąco powoli porusza palcami. nie pozwolę ci dojść.. natychmiast. gdy tymczasem lewy pozostaje w jego ustach.. z całych sił starając się nie ruszać. wsuwa i wysuwa. – Och. proszę pana. lekko podgryzając.. błagam.. Cała reszta jest nierzeczywista. poruszyłaś się. przejmująca tortura. Jego kciuk zatacza kółka wokół łechtaczki. ssąc. I co ja mam teraz zrobić? Głośno dyszę. unosząc biodra. Skórę mam tak wrażliwą. jak wciąga powietrze. nic innego nie jestem w stanie rejestrować.258 wokół prawego sutka. proszę. by po chwili dotrzeć na miejsce. jak się uśmiecha.. że automatycznie unoszę biodra i ogrzany płyn wycieka z pępka na brzuch. Christianie. Nic innego się nie liczy. Słyszę..

Czy to jest „miłe”? – szepcze mi do ucha. uwięziona w erotycznych męczarniach. Anastasio? Och. Tak bardzo pragnę go dotknąć. a jego palce dalej poruszają się rytmicznie wewnątrz mnie. kciuk masuje i uciska. Robi to jeszcze raz. Christianie – wołam w myślach. ciało zaczyna mi drżeć. Christian nieruchomieje.. abym mogła go widzieć. cofając mnie znad krawędzi przepaści. – To twoja kara. Jestem bezsilna. i jeszcze. Nachyla się i całuje mnie.. – Chcę cię dotknąć – dyszę. – Jak mam cię przelecieć. wyczerpana tą słodką torturą. Mrugam w bladym świetle lampki. Christian wyciąga rękę i ściąga mi T-shirt przez głowę. Drugą dłoń zanurza w mych włosach i unieruchamia głowę. Nogi zaczynają mi sztywnieć. wyginając ciało pod jego wprawnymi palcami. a może tak? Wybór jest nieograniczony – dyszy mi do ust. Jego język naśladuje ruchy palców.. – Proszę.259 Jęczę.. – Proszę – jęczę i w końcu robi mu się mnie żal.. Cofa rękę i sięga na stolik . Anastasio? – Ciebie. a jednocześnie tak daleko. tak blisko. błagam. a może tak. Jęczę cichutko. – Czego pragniesz. To takie frustrujące. gdy napieram na jego dłoń. Och. Christian cofa rękę. teraz! – Mam cię przelecieć tak.. – Wiem – mruczy.

badając siłę mojego pragnienia. – Śmiejesz się teraz? – Nie – miauczę. przesuwając dłonią w górę i w dół swej imponującej męskości. Wydaję okrzyk – wywołany klapsem i jego nagłym wejściem. – A to jest „miłe”? – pyta. następnie chwyta mnie i szybko obraca na brzuch. gdy od nowa szczytuję. Popycha mi kolana do góry. Patrzę jak urzeczona. Christianie. jeszcze raz – warczy przez zaciśnięte zęby i to niewiarygodne. nie. i wtedy znowu to się zaczyna.. Unosi brwi.. Błagam. Nim zdążę zareagować. a Christian ... Zakłada prezerwatywę. stymulując się. Jestem kłębkiem seksualnego napięcia i pragnienia. Nie dam rady. Znowu rozpadam się na maleńkie kawałki. Nie przestaje. gdyż ręce mam związane i muszę się wesprzeć na łokciach. wchodzi we mnie. i natychmiast dochodzę.. rozpadając się pod nim na kawałki. – Żart? – Głos ma niebezpiecznie łagodny. a on wchodzi we mnie i wchodzi.. zaciskając się wokół niego. Proszę. wołając jego imię. – No dalej. Anastasio. wpatrując się we mnie płonącym wzrokiem. tak że pupę mam teraz w powietrzu. – To miał być żart – szepczę.260 po foliową paczuszkę. Christianie.. Bierze mnie tym z zaskoczenia. jeszcze i jeszcze.. chyba nie. Przez chwilę przygląda mi się. przeleć mnie... – Tak. ale moje ciało reaguje na to polecenie. i daje mocnego klapsa. Już po mnie. gdy tymczasem on dalej rozkosznie wbija się we mnie. Klęka między moimi nogami i bardzo powoli ściąga mi majteczki.

z głową wspartą na łokciu. nie jestem do nich przekonana. nim udaje mi się ją rozpoznać. gdy tymczasem on powoli zsuwa się ze mnie. Wpatruję się w niego w oszołomieniu. – To było naprawdę miłe – szepczę. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. Wstaje i od razu się ubiera. że ma na ciebie dobroczynny wpływ. sama nie wiem.261 nieruchomieje. w milczeniu przeżywając rozkosz. Dyszę wykończona i z zamkniętymi oczami. – Tak myślisz? – Głos ma miękki. Pada na mnie. delikatnie rozwiązuje krawat i ściąga mój T-shirt. a on uśmiecha się z wyższością. – No i znowu używasz tego słowa. Poprawiam stanik. panno Steele? – Uważam. – Dobroczynny wpływ.. . w końcu odpuszczając. a ja mam na sobie jedynie stanik. Leży obok mnie ubrany. A potem wraca na łóżko. ale ucieka. że twoje ego ma się całkiem dobrze. – Och. O rety. – Nie lubisz go? – Nie. W ogóle mi ono nie odpowiada. jakaś przelotna myśl. tak? Dlaczego tak bardzo ranisz moje ego. Wygląda na to. Coś nieuchwytnego przebiega mi przez głowę. uśmiechając się na widok odciśniętego na nich splotu. uśmiechając się z fałszywą skromnością.. – A to było „miłe”? – pyta przez zaciśnięte zęby. gdy Christian naciąga na mnie kołdrę i narzutę. ciężko dysząc. Rozcieram nadgarstki.

. że gdzieś tam skrywa się w tobie poczucie humoru – uśmiecham się. Anastasio. Och. – Widzę. Nie wiem. wiedziałam.. – Przechyla się i całuje w czoło.. Nie podjęłam decyzji. – Zamierzałam wysłać ci to w mejlu.. – Widzisz. – Tego jeszcze nie wiem. Chcę jednak omówić kilka kwestii. A więc bierzesz pod uwagę moją propozycję? – Twoją niemoralną propozycję. gdy cię ktoś dotyka? – Nie lubię i już. – Nie wszystko jest zabawne. Uśmiecha się do mnie. że nie będzie żadnej dyskusji. Sądziłem. – Więc ten twój mejl był tylko żartem. Jeszcze nigdy tego nie robiłem.262 – Dlaczego nie lubisz. – Rozumiem. – Stosunek przerywany. – Rozczarowałbym się. że mówisz „nie”. Anastasio. Będziesz zakładał mi obrożę? Unosi brwi. powinno mnie to dziwić? Tak mało wiem na ten temat. jakby z ulgą. Owszem. . ale można powiedzieć. tak? Uśmiecham się ze skruchą i wzruszam ramionami. że mi przerwałeś. że się przygotowałaś. gdyby było inaczej.

Mówiłem ci. . – Głos mam zduszony. Że co? Czy on celowo próbuje mnie zdenerwować? – Tobie wydaje się to zabawne? – Nie. – Nie. – Tak. – Tak. Anastasio. Och.263 – A tobie ktoś ją zakładał? – pytam szeptem. sama się tym zajmę. będzie zachwycona. wielkie dzięki – warczę. – Ja tak tego nie postrzegam. Mogłabyś z nią porozmawiać. – Jest więc ktoś. – Zdeprymowany potrząsa głową. ale nie ze mną. Gdybyś chciała. Pani Robinson stanowiła część tego życia. z kim omawiasz swoje niekonwencjonalne życie. teraz się przyjaźnimy. mogę cię przedstawić którejś z moich dawnych uległych.. – Powiem jej. że jego śmiech robi się zaraźliwy. że tak ją nazwałaś. Marszczy brwi. – Pani Robinson? – Pani Robinson! – Śmieje się głośno i wygląda przy tym tak młodo i beztrosko.. – Poważnieje. gdzieś w głębi duszy czuję chorobliwą zazdrość – jestem poruszona głębią tego uczucia. – Nadal regularnie się kontaktujecie? – Jestem zaszokowana i nie potrafię tego ukryć. – Rozumiem.

uległych. Poza tym już ci mówiłem. – Nie jestem obrażona..264 podciągając kołdrę pod brodę. – Anastasio. Patrzy na mnie zaskoczony. Ostatni weekend stanowił wyjątek... uległymi ani z nikim.. czy ty jesteś zazdrosna? Robię się purpurowa na twarzy. – No to mamy kolejny pierwszy raz. – Zbulwersowana? – Nie mam ochoty rozmawiać z żadną z twoich byłych dziewczyn. ale zbulwersowana. niewolnic.. – Nie miałem zamiaru cię obrazić.. chrypliwym głosie słyszę zdecydowanie. – A więc teraz nie chcesz porozmawiać? O tej umowie? . – Wyrzucasz mnie? – Unosi brwi. ja jestem zmęczona. – Brak mu słów. – Mierzy mnie uważnym spojrzeniem. niewolnicami. rozbawiony i lekko skonsternowany. To się więcej nie powtórzy. – Zostaniesz na noc? – Rano mam spotkanie w Heathmanie.. Wydymam usta. – Anastasio Steele. że nie sypiam z dziewczynami. ja. – W jego niskim. – Tak. jak tam je nazywasz. – Cóż. Pierwszy taki przypadek..

Potrzebuję chwili. Nie chcę. w dodatku nie byle jaki seks. – Odprowadzę cię. – Środa – potwierdzam. podchodzę do drzwi. okej? – Siadam i sięgam po T-shirt. spodnie. Nie jestem już na niego zła i nagle robię się nieznośnie nieśmiała. – Tak jest. – Boże. Jeszcze niczego nie podpisałam. proszę.. Podczas tej krótkiej trasy od sypialni do drzwi wejściowych moje myśli i uczucia ulegają transformacji.265 – Nie – odpowiadam z rozdrażnieniem. Kate nie ma w salonie. psze pani. no nie. Otwieram mu drzwi i wbijam wzrok w dłonie. – Bez powodzenia próbuje ukryć uśmiech. Podnosi je z podłogi i podaje. a potem całuje mnie lekko w usta. Ale teraz czuję się jak pojemnik – puste naczynie. Podnoszę gumkę do włosów. no i ja także. Chyba rozmawia u siebie przez telefon. chętnie spuściłbym ci porządne lanie. że po jego wyjściu będę musiała stawić czoło Inkwizycji Katherine Kavanagh. pejcza i karabińczyków pod sufitem pokoju zabaw. – Środa? – mruczy. mrużę oczy.. Wciągając spodnie dresowe. – Podaj mi. – Nie wolno ci tak mówić. – Można sobie pomarzyć. Po raz pierwszy żałuję. które on . Włosy mam w nieładzie i wiem. Poczułabyś się znacznie lepiej. Christian niechętnie wstaje z łóżka. niewymagającego dziesięciostronicowej umowy. że nie jest „normalny” – pragnę normalnego związku. otwieram je i wyglądam. aby wychodził. Za mną wychodzi Christian. Po raz pierwszy uprawiałam seks na własnym terenie. Anastasio? – Nachyla się nade mną i bierze pod brodę.

Zdecydowanym krokiem idzie w stronę zaparkowanego przed domem samochodu i przeczesuje dłonią włosy. całuje mnie w czoło i odchodzi. które czułam zaledwie parę chwil temu. Moja podświadomość kręci głową. Marszczy czoło. Uśmiech. moje serce obejmuje . Bierze głęboki oddech. „Miałaś ochotę biec do Heathmana po seks – otrzymałaś go przesyłką kurierską”. przesuwając delikatnie kciukiem po mojej wardze.266 napełnia. dłoń przesuwa się z brody na bok głowy. gdy wsiada do samochodu. Coś się zmienia. Strasznie chce mi się płakać. jego usta stają się coraz bardziej niecierpliwe. a potem nachyla się i całuje mnie delikatnie. że żywię do niego większe uczucie. Ukłucie zazdrości. Oczy ma zamknięte. abym na niego spojrzała. podnosi wzrok i uśmiecha się zniewalająco. a ja pragnę więcej. że jeśli wejdę w ten układ. ale wiem. Christian staje w drzwiach. będę cierpieć. głos pełen napięcia. który posyłam mu w odpowiedzi. Oddech mu przyspiesza.. – Wszystko dobrze? – pyta czule. Pogłębia pocałunek. wtapiając się we mnie. – Tak – odpowiadam. – Co ty mi robisz? – O to samo mogłabym spytać ciebie – odszeptuję. jeśli ma taki kaprys. mówi mi. ujmuje moją brodę i zmusza. Zamykam drzwi. jest blady i po raz kolejny przypomina mi się Ikar szybujący zbyt blisko słońca.. Krzyżuje ręce na piersi i stuka z rozdrażnieniem stopą. że jemu by się to nie spodobało. Wiem. choć wcale nie mam takiej pewności. Znacznie więcej. – Środa – potwierdza. Mam ochotę przeczesać palcami jego włosy. Christian nie potrafi ani nie chce zaoferować mi więcej. drugi bok trzyma druga. – Anastasio – szepcze. Otwierając drzwi. Kładę mu ręce na ramionach. Opiera się czołem o moje czoło. niż jestem to skłonna przyznać.

Kate. – Wpatruję się w palce. – Po prostu nie sądzę. – Tak już lepiej. Osuwam się na podłogę i chowam twarz w dłoniach. – No ale przecież mówiłaś. Kate uśmiecha się.267 w posiadanie smutna i samotna melancholia. – Masz koszmarne włosy „po seksie”. – No więc czemu zjawił się tu dzisiaj? – Wysłałam mu mejl. Taki był plan. czego bym nie chciała. zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie. Otwieram drzwi. Wracam do sypialni. Kate puka cicho. siada za mną i zaczyna powoli rozczesywać mi włosy. Co się dzieje? Ty przecież nigdy nie płaczesz. nic. Po policzkach zaczynają mi płynąć łzy. . Jej wystarcza jedno spojrzenie i przytula mnie do siebie. że spotykacie się w środę? – Zgadza się. aby nasz związek miał jakąkolwiek przyszłość. Mimowolnie się śmieję. przystojny drań? – Och. – Ana? – pyta łagodnie. próbując rozgryźć własne uczucia. – Co się stało? Co zrobił ci ten odrażający. – Za to seks miałam fajny. Nie potrafię. Pociąga mnie za sobą na łóżko i obie na nim siadamy. – Bierze ze stolika szczotkę.

Nie sądziłam. że mocno się w tobie zadurzył. że nie chcę go więcej widzieć. Wzruszam przepraszająco ramionami. to wszystko. Serce ściska mi się boleśnie. Teraz to już nic nie rozumiem. bez ujawniania zbyt wielu szczegółów. którą może zabrać do łóżka i wyprawiać z nią różne bezeceństwa. – Seksem zmusza cię do posłuszeństwa? – Kręci z dezaprobatą głową. – Wygląda na to. to był żart. Cierpliwie wyjaśniam znaczenie mojego mejla. – Przyszedł. Mrugam szybko powiekami i czuję. – Wykorzystuje seks jako broń. aby wpadł? – Nie. – A tymczasem on się zjawił osobiście. Szuka po prostu nowej zabawki – wygodnej nowej zabawki. – Więc sądziłaś. że na moje . – Tak. Marszczę brwi. mówiąc. to genialne. żeby mnie przelecieć. Christian się we mnie zadurzył? Akurat.268 – Prosząc. że kiedykolwiek uda mi się do tego doprowadzić. – Prawdę mówiąc. – Och. Taka jest prawda. – A on się zjawia? Ana. Na twarzy Kate maluje się szok. że odpowie ci mejlowo? – Tak.

269 policzki wypełza krwisty rumieniec. Och... bingo, Katherine Kavanagh, laureatko Pulitzera. – Ana, ja tego nie rozumiem, przecież mu pozwoliłaś się z tobą kochać? – Nie, Kate, my się nie kochamy, według terminologii Christiana my się pieprzymy. On się nie bawi w kochanie. – Wiedziałam, że jest w nim coś dziwacznego. Ma problem z zaangażowaniem się. Kiwam głową, tak jakbym się z nią zgadzała. A w duchu płaczę rzewnymi łzami. Och, Kate... Chciałabym móc powiedzieć ci wszystko o tym dziwnym, smutnym, perwersyjnym facecie, a wtedy ty kazałabyś mi o nim zapomnieć. Powstrzymałabyś mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. – Chyba mnie to wszystko trochę przytłoczyło – mamroczę. Niedomówienie roku. Nie chcę rozmawiać już o Christianie, pytam ją więc o Elliota. Zachowanie Katherine ulega zmianie, gdy tylko wypowiadam jego imię. Cała się rozpromienia. – Zjawi się tu w sobotę rano, aby pomóc w przeprowadzce. Czuję znajome ukłucie zazdrości. Kate znalazła sobie normalnego mężczyznę i wygląda na niesamowicie szczęśliwą. Odwracam się i ściskam ją. – Och, zapomniałam ci powiedzieć. Dzwonił twój tata, gdy ty byłaś... eee... zajęta. Podobno Bob doznał jakiegoś urazu, więc nie przyjadą z mamą na uroczystość wręczania dyplomów. Ale twój tato w czwartek przyjedzie. Masz do niego zadzwonić. – Och... mama do mnie nie dzwoniła. Z Bobem wszystko

270 w porządku? – Tak. Zadzwoń do niej rano. Teraz jest już późno. – Dzięki, Kate. Już mi lepiej. Do Raya też zadzwonię rano. Teraz chyba pójdę spać. Uśmiecha się, ale w kącikach oczu widzę niepokój. Po jej wyjściu siadam i jeszcze raz czytam umowę, robiąc przy tym notatki. Kiedy kończę, odpalam laptop, gotowa do napisania mejla. W skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 23 maja 2011, 23:16 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,Czekam z niecierpliwością na uwagi dotyczące umowy.A tymczasem śpij dobrze, mała.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:02 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey,Oto lista moich uwag. Czekam z niecierpliwością na środową kolację, podczas której dokładniej je omówimy.Cyfry odnoszą się do punktów umowy: 2. Nie jestem pewna, czy to wyłącznie dla MOJEGO dobra – tzn. eksplorowanie MOJEJ zmysłowości i granic. Jestem przekonana, że w tym celu nie potrzebowałabym dziesięciostronicowej umowy! To wszystko jest dla TWOJEGO dobra. 4. Jak wiesz, jesteś moim jedynym partnerem

271 seksualnym. Nie biorę narkotyków i nie miałam żadnych transfuzji. Prawdopodobnie jestem bezpieczna. No a co z Tobą? 8. Mogę rozwiązać umowę w dowolnym momencie, jeśli uznam, że nie trzymasz się wyznaczonych granic. Okej – to mi się podoba. 9. Być Ci we wszystkim posłuszną? Bez wahania przyjmować dyscyplinowanie? Musimy o tym porozmawiać. 11. Miesięczny okres próbny. Nie trzymiesięczny. 12. Nie mogę Ci poświęcić wszystkich weekendów. Mam własne życie albo będę je mieć. Co powiesz na trzy w miesiącu? 15.2. Wykorzystywanie mojego ciała w sposób seksualny i inny – zdefiniuj, proszę, słowo „inny”. 15.5. Ten cały punkt z dyscyplinowaniem. Nie jestem pewna, czy chcę być chłostana, smagana czy karana cieleśnie. Wiem, że to byłoby naruszenie punktów 2–5. No i jeszcze „z jakiegokolwiek innego powodu”. To podłe i już – a mówiłeś mi, że nie jesteś sadystą. 15.10. Jakby wypożyczenie mnie komuś innemu w ogóle wchodziło w grę. Ale się cieszę, że mam to czarno na białym. 15.14. Zasady. Więcej na ten temat później.15.19. Dotykanie samej siebie bez Twojego pozwolenia. O co ci chodzi? Przecież wiesz, że tego nie robię. 15.21. Dyscyplina – patrz punkt 15.5.15.22. Nie mogę Ci patrzeć w oczy? Dlaczego? 15.24. Czemu nie wolno mi Cię dotykać? Zasady:Sen – zgadzam się na sześć godzin. Jedzenie – nie będę jeść tego, co jest na liście. Albo jedzenie, albo ja – mówię poważnie. Ubrania – dopóki muszę nosić twoje ubrania tylko, kiedy jestem z Tobą... okej. Ćwiczenia – zgodziliśmy się na trzy godziny, a tu nadal są cztery. Granice względne:Czy możemy przeanalizować wszystko po kolei? Żadnego fistingu. Co to jest podwieszanie? Klamerki na genitalia – chyba żartujesz. Gdzie i o której godzinie spotykamy się w środę? Pracuję tego dnia do piątej. Dobranoc,Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:07 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,To długa lista. Dlaczego jeszcze nie śpisz? Christian Grey

272 Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ślęczę po nocach Data: 24 maja 2011, 00:10 Adresat: Christian Grey Proszę pana, Proszę pamiętać, że przeglądałam właśnie umowę, kiedy zjawił się u mnie pewien lubiący rządzić innymi mężczyzna, przerwał mi i zabrał mnie do łóżka. Dobranoc.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Przestań ślęczeć po nocach Data: 24 maja 2011, 00:12 Adresat: Anastasia Steele IDŹ SPAĆ, ANASTASIO. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Och... wersaliki! Wyłączam komputer. Jak to możliwe, że mnie onieśmiela, choć dzieli nas kilka kilometrów? Kręcę głową. Z nadal ciężkim sercem kładę się do łóżka i natychmiast zapadam w głęboki, lecz niespokojny sen.

273

ROZDZIAŁ TRZYNASTY Nazajutrz po powrocie z pracy dzwonię do mamy. U Claytona dzień minął względnie spokojnie, przez co miałam zdecydowanie za dużo czasu na myślenie. Denerwuję się swoją jutrzejszą rozgrywką z Panem Kontrolerem. Martwię się też trochę, czy aby nie mam nieco zbyt negatywnego nastawienia do tej umowy. Może on to wszystko odwoła. Mama emanuje wręcz skruchą, strasznie żałując, że nie dotrze na uroczystość wręczania dyplomów. Bob naderwał jakieś wiązadło, co oznacza, że kuśtyka na jednej nodze. Jest równie podatny na wypadki jak ja. Wyzdrowieje, ale to znaczy, że musi się oszczędzać, a mama musi go teraz doglądać. – Ana, skarbie, tak bardzo mi przykro – jęczy mama do telefonu. – Mamo, w porządku. Przyjedzie Ray. – Kochanie, chyba jesteś markotna, coś się stało? – Nie, mamo. – Och, gdybyś tylko wiedziała. Poznałam pewnego nieprzyzwoicie bogatego faceta, a teraz on chce mnie wplątać w jakiś dziwny, perwersyjny układ, w którym nie mam nic do powiedzenia. – Poznałaś kogoś? – Nie, mamo. – Za żadne skarby jej tego nie powiem. – Cóż, kochanie, będę o tobie myśleć w czwartek. Kocham

274 cię... wiesz o tym, skarbie? Zamykam oczy. Dzięki jej słowom robi mi się w środku ciepło. – Ja ciebie też kocham, mamo. Pozdrów Boba, mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. – Dobrze, skarbie. Pa. – Pa. Chodzę po pokoju z telefonem w dłoni. Od niechcenia włączam niedobre urządzenie i odpalam program pocztowy. Czeka na mnie mejl od Christiana, wysłany późną nocą albo wczesnym rankiem, zależnie od punktu widzenia. Serce natychmiast mi przyspiesza i słyszę w uszach dudnienie krwi. Jasny gwint... a może powiedział, że nie, że to koniec, może odwołał kolację. Ta myśl jest taka bolesna. Odsuwam ją szybko i otwieram wiadomość.

Nadawca: Christian GreyTemat: Twoje uwagiData: 24 maja 2011, 01:27Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Po dokładnym przeczytaniu Twoich uwag chciałbym, jeśli pozwolisz, zwrócić Twoją uwagę na definicję słów „uległość” i „uległy”.1. uległośćrz. ż V, blmskłonność do ustępstw wobec kogoś lub czegoś, pokorne godzenie się z zaistniałym stanem rzeczy synonimy: posłuszeństwo, poddaństwo antonimy: nieposłuszeństwo, nieuległość2. uległyprzym.taki, który pozwala sobą kierować, poddaje się pokornie czyjejś woli, posłuszny komuś; będący wyrazem uległościsynonimy: posłuszny, poddanyantonimy: nieustępliwy, nieposłusznyProszę, miej to na uwadze podczas naszego środowego spotkania.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Pierwsze, co czuję, to ulga. Chce porozmawiać o moich uwagach i chce się jutro spotkać.

275 Po krótkim zastanowieniu odpisuję.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Moje uwagi... A co z Twoimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:29 Adresat: Christian Grey Proszę Pana, Proszę zwrócić uwagę na synonim „poddanie” oraz „poddany”. Z całym szacunkiem chciałabym zwrócić Pańską uwagę na fakt, że jest on nieco anachroniczny. Sporo się zmieniło od czasów feudalnych.Jeśli mogę, to chciałabym także przedstawić pewną definicję, którą proszę mieć na uwadze podczas naszego spotkania:kompromisrz. m IV, D. –u1. ugoda między ludźmi, organizacjami, instytucjami lub państwami, osiągnięta dzięki wzajemnym ustępstwom: Po kilku dniach negocjacji obydwie partie doszły do kompromisu i we wtorek podpisano umowę koalicyjną.2. odstępstwo od wyznawanych zasad ze względu na oczekiwane korzyści: Większość kolegów uznała kompromis moralny, którego wymagała praca w tej redakcji, za niemożliwy do przyjęcia. łac. compromissum ’coś wzajemnie obiecanego’.Ana

Nadawca: Christian Grey Temat: A co z moimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:32 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga, jak zawsze, Panno Steele. Jutro o 7:00 przyjadę po Ciebie do Waszego mieszkania. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: 2011 – kobiety mają prawo jazdy Data: 24 maja 2011, 18:40 Adresat: Christian Grey

276 Proszę Pana,Mam samochód. Mam prawo jazdy. Wolałabym się spotkać w jakimś innym miejscu. Gdzie się spotkamy?W Twoim hotelu o 7:00?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uparte młode kobiety Data: 24 maja 2011, 18:43 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele,Odsyłam Panią do mejla z 24 maja 2011 wysłanego o godz. 1:27 i zawartych w nim definicji.Myślisz, że kiedykolwiek będziesz w stanie robić to, co Ci się każe? Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:49 Adresat: Christian Grey Panie Grey, Chciałabym samochodem.Proszę.Ana.

przyjechać

swoim

Nadawca: Christian Grey Temat: Zirytowani mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:52 Adresat: Anastasia Steele W porządku. W moim hotelu o 7:00.Spotkamy się w Marble Barze.Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nawet w mejlu potrafi być zrzędliwy. Czy on nie rozumie, że może będę musiała szybko uciec? Co prawda mojego garbusa ciężko uznać za szybki środek lokomocji... no ale jednak – potrzebny mi własny środek transportu.

277

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nie aż tacy nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:55 Adresat: Christian Grey Dziękuję. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Irytujące kobiety Data: 24 maja 2011, 18:59 Adresat: Anastasia Steele Proszę. Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Dzwonię do Raya, który zaraz ma zacząć oglądać mecz Soundersów z jakąś drużyną piłkarską z Salt Lake City, więc nasza rozmowa jest na szczęście krótka. Przyjedzie w czwartek na rozdanie dyplomów. Potem chce mnie zabrać na obiad. Podczas rozmowy z Rayem robi mi się ciepło na sercu, a w gardle formuje się wielka gula. To mój constans podczas tych wszystkich romantycznych uniesień mamy. Łączy nas szczególna więź, którą bardzo cenię. Choć to mój ojczym, zawsze traktował mnie jak rodzone dziecko, i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Tak długo się nie widzieliśmy. Jego spokój i hart ducha – tego mi teraz trzeba i za tym właśnie tęsknię. Kate i ja koncentrujemy się na pakowaniu, przy okazji opróżniając butelkę taniego czerwonego wina. Kiedy wreszcie kładę się spać, spakowawszy prawie wszystko z sypialni, jestem spokojniejsza. Wysiłek fizyczny dobrze mi zrobił i czuję przyjemne zmęczenie. Wślizguję się pod kołdrę i w mgnieniu oka zasypiam. Paul przyjechał z Princeton na krótkie wakacje przed przeprowadzką do Nowego Jorku, gdzie rozpocznie staż w instytucji finansowej. Przez cały dzień chodzi za mną, prosząc o spotkanie.

278 Strasznie mnie to irytuje. – Paul, po raz setny ci mówię, że mam wieczorem randkę. – Wcale nie masz, mówisz tak tylko, żeby się mnie pozbyć. Zawsze tak robisz. Tak... można by pomyśleć, że w końcu załapie, o co mi chodzi. – Zawsze uważałam, że umawianie się z bratem szefa to kiepski pomysł. – Pracujesz tu tylko do piątku. Jutro masz wolne. – A w sobotę będę już w Seattle, a ty niedługo jedziesz do Nowego Jorku. Będziemy tak daleko od siebie, że dalej się nie da. Poza tym naprawdę wieczorem mam randkę. – Z José? – Nie. – No to z kim? – Paul... och – wzdycham z rozdrażnieniem. Tak łatwo nie odpuści. – Z Christianem Greyem. – Nawet nie kryję irytacji. Ale udaje się. Paulowi opada szczęka i patrzy na mnie oniemiały. Hmm, już na dźwięk jego nazwiska ludzie zapominają języka w gębie. – Masz randkę z Christianem Greyem? – pyta wreszcie, kiedy mija szok. W jego głosie słychać niedowierzanie. – Tak. – Rozumiem.

279 Wygląda na przybitego, wręcz ogłuszonego i trochę mam mu za złe, że tak go to dziwi. Moja wewnętrzna bogini także. Pokazuje mu środkowy palec. A potem Paul mnie ignoruje. Równo o piątej wychodzę. Kate pożyczyła mi dwie sukienki i dwie pary butów – na dzisiejszy wieczór i na jutrzejszą uroczystość. Chciałabym bardziej ekscytować się ciuchami, ale to naprawdę nie moja bajka. A co nią jest, Anastasio? Prześladuje mnie pytanie, zadane mi niedawno przez Christiana. Potrząsam głową i decyduję się na obcisłą suknię w kolorze śliwkowym. Jest skromna i poważna – w końcu będę negocjować umowę. Biorę prysznic, golę nogi i pachy, myję włosy, a potem przez pół godziny je suszę, tak że opadają miękkimi falami na plecy i piersi. Jedną stronę podpinam grzebykiem, aby odsunąć je z twarzy. Maluję rzęsy, a na usta nakładam odrobinę błyszczyku. Rzadko się maluję – makijaż mnie onieśmiela. Żadna z moich bohaterek literackich nie miała do czynienia z akcesoriami do makijażu, w przeciwnym wypadku niewykluczone, że wiedziałabym więcej na ich temat. Stopy wsuwam w śliwkowe szpilki, pasujące kolorem do sukienki, i o szóstej trzydzieści jestem gotowa. – No i? – pytam Kate. Uśmiecha się szeroko. – Ależ się wystroiłaś. – Kiwa z uznaniem głową. – Gorąca laska z ciebie. – Gorąca! Miało być skromnie i poważnie. – To też, ale przede wszystkim gorąca. W tej sukience naprawdę świetnie wyglądasz, a kolor pasuje ci do cery. Ależ opina

280 ci ciało. – Uśmiecha się znacząco. – Kate! – besztam ją. – Mówię, jak jest, Ana. Całość wygląda świetnie. Będzie ci jadł z ręki. Usta zaciskam w cienką linię. Och, ty zupełnie nic nie rozumiesz. – Życz mi powodzenia. – Potrzebujesz tego na randkę? – Marszczy z konsternacją brwi. – Tak. – Cóż, wobec tego powodzenia. – Ściska mnie, a potem wychodzę. Muszę prowadzić na bosaka. Wanda, mój garbus, nie jest przystosowana do kierowcy w szpilkach. Dokładnie o szóstej pięćdziesiąt osiem podjeżdżam pod Heathmana i wręczam kluczyki parkingowemu. Patrzy pytająco na mojego garbusa, ale go ignoruję. Biorę głęboki oddech, zbieram się w sobie i wchodzę do hotelu. Christian opiera się swobodnie o bar, popijając białe wino. Tradycyjnie ma na sobie białą koszulę, a do tego czarne dżinsy, czarny krawat i czarną marynarkę. Włosy ma potargane jak zawsze. Wzdycham. Przez kilka sekund stoję w progu baru, patrząc na niego, ciesząc oczy widokiem. Rzuca nerwowe – tak mi się wydaje – spojrzenie w stronę wejścia i na mój widok nieruchomieje. Kilka razy mruga powiekami, następnie na jego twarzy pojawia się leniwy, seksowny uśmiech, na którego widok robi mi się gorąco. Mocno się koncentrując na tym, aby nie przygryzać wargi, ruszam w jego stronę świadoma tego, że ja, Anastasia Steele, Miss Gracji, mam na nogach

281 szpilki. Christian wychodzi mi na spotkanie. – Wyglądasz oszałamiająco – mruczy, po czym nachyla się i całuje mnie w policzek. – Sukienka, panno Steele. To mi się podoba. – Ujmuje moje ramię i prowadzi do usytuowanego w kącie boksu, po czym gestem przywołuje kelnera. – Czego się napijesz? Siadając, uśmiecham przynajmniej mnie o to pyta. się chytrze pod nosem. Cóż,

– Poproszę o to samo, co ty. – Widzicie! Potrafię być grzeczna i dobrze się zachowywać. Z rozbawieniem zamawia jeszcze jeden kieliszek Sancerre i siada naprzeciwko mnie. – Mają tu znakomicie zaopatrzoną piwniczkę – stwierdza. Opiera łokcie na blacie i splata palce na wysokości ust. W jego oczach błyszczą jakieś nieodgadnione uczucia. I oto jest... ten znajomy prąd, który biegnie od niego, docierając do mego wnętrza. Wiercę się zażenowana jego bacznym spojrzeniem. Serce wali mi jak młotem. Muszę zachować spokój. – Denerwujesz się? – pyta miękko. – Tak. Nachyla się ku mnie. – Ja też – szepcze konspiracyjnie. Podnoszę na niego wzrok. On? Zdenerwowany? Nigdy. Mrugam, a on uśmiecha się do mnie uroczo. Pojawia się kelner z winem dla mnie, małą miseczką mieszanki orzechów i drugą z oliwkami.

panno Steele. – Sądzisz. – Uśmiecha się drwiąco. – No. Oblewam się rumieńcem. . panie Grey? – Owszem. – Wiesz. na co nie masz ochoty. mogłam zapytać. wszystkich jego części. tak. – Omówimy po kolei moje uwagi? – Niecierpliwa jak zawsze. – Nie masz o mnie zbyt dobrego zdania. a potem bym udawał. panno Steele. które dotykały mego ciała. co sądzisz na temat dzisiejszej pogody. – Uważam. że zmusiłbym cię do podpisania czegoś.. Uśmiecha się i sięga po oliwkę. – Czy pan sobie ze mnie drwi. że ta umowa w sensie prawnym jest nieważna? – W pełni jestem tego świadomy.282 – No więc jak to zrobimy? – pytam.. a moje spojrzenie błądzi po tych ustach. że zgodnie z prawem należysz do mnie? – No. panno Steele.. – Zamierzałeś mi o tym w ogóle powiedzieć? Marszczy brwi.. że dzisiejsza pogoda była wyjątkowo przeciętna. prawda? – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Wsuwa ją do ust.

O rany.. wtedy to się nie uda. to nie ma znaczenia. który chciałbym z tobą stworzyć. Moja podświadomość stuka mnie mocno w ramię. jak daleko jestem w stanie się posunąć. – Czy podobne rozmowy odbywałeś z. że ci się nie podoba. jak daleko jestem cię w stanie zabrać. Jeśli podpiszesz.. piętnastką? – Nie. – Dlaczego? – Bo wszystkie były doświadczonymi uległymi. Reprezentuje układ. które umożliwią ci odejście.. – Jeśli mi nie ufasz w kwestii tego. W ich przypadku trzeba było jedynie uzgodnić granice względne i tego typu szczegóły.. Jeśli ci się to nie podoba. czy umowa jest nieważna. jeśli nie potrafisz być ze mną szczera. gdybyś zdecydowała się uciec? Upijam spory łyk wina. Co to znaczy? – To całkiem proste. czy naprawdę uważasz. a więc się zaczyna. Jak daleko jest mnie w stanie zabrać. czy nie. „Nie pij za dużo”. czego chciałbym od ciebie i czego ty możesz oczekiwać ode mnie. Nawet gdyby była prawnie wiążąca. Anastasio. że ciągałbym cię po sądach. Wiedziały. w umowie jest aż nadto punktów. nie podpisuj. czego chcą w relacji ze mną i czego generalnie od nich oczekuję. a potem uznasz. – Takie relacje opierają się na szczerości i zaufaniu – kontynuuje.283 – Anastasio. eee. Kuźwa. – Macie jakiś swój sklep? Globalną sieć? . Ufasz mi czy nie? – Jego oczy płoną.

– Nie – mówię cicho. – Musisz jeść. Uczciwość.. – Nie. Jak wolisz? – Myślę. jedzenie. odpowiedź mu się nie spodoba.284 Śmieje się.. Pamiętam. – Jadłaś coś dzisiaj? Piorunuję go wzrokiem. Czy mu ufam? Do tego się właśnie wszystko sprowadza? Do zaufania? No ale to powinno przecież obowiązywać obie strony.. O nie. odrywając mnie od rozważań. Anastasio.. Mruży oczy. jak się zirytował. że powinniśmy pozostać w miejscu publicznym. kiedy zadzwoniłam do José. – Niezupełnie. moja . – W takim razie jak to działa? – O tym właśnie chcesz rozmawiać? A może przejdziemy do sedna sprawy? Do twoich uwag? Przełykam ślinę. Kuźwa. Możemy zjeść tutaj albo w moim apartamencie. – Jesteś głodna? – pyta. na neutralnym gruncie.

Nie jestem pewna.285 Uśmiecha się sardonicznie. – Złożyłem już zamówienie. Zerkam na niego. – Nie przygryzaj wargi – mówi szeptem. Pod połyskującym żyrandolem ustawiono stolik z kryształowymi kieliszkami. Nawet nie wiem. Prowadzi mnie przez bar. Kładzie mi na kolanach serwetkę. czuję ulgę. czy potrafię . Pomieszczenie jest nieduże. – Mam taką nadzieję. wyciągając do mnie rękę. Podaję mu dłoń i staję obok niego. Christian puszcza mnie i ujmuje za łokieć. srebrnymi sztućcami i bukietem białych róż. Otwieram szeroko oczy i ponownie przełykam ślinę. – Naprawdę sądzisz. Idziemy za nim przez część z pluszowymi kanapami do ustronnej sali jadalnej. ale urządzone z przepychem. Nie miejsce publiczne. – Panie Grey. – Zabierz swój kieliszek – dodaje. Kelner odsuwa dla mnie krzesło i siadam. Christian siada naprzeciwko mnie. że nie masz nic przeciwko. że to by mnie powstrzymało? – W jego głosie pobrzmiewa zmysłowa groźba. proszę. Szczerze mówiąc. tędy. Marszczę brwi. – Chodź. zarezerwowałem nam prywatną salę jadalną. Tylko jeden stolik. – Uśmiecha się do mnie enigmatycznie i wstaje. Cholera. Ten wyłożony drewnem pokój ma swój finezyjny urok. Mam nadzieję. Podchodzi do nas mężczyzna w liberii Heathmana. a potem po schodach na półpiętro. że to robię.

będziemy to omawiać punkt po punkcie. Jakoś opuszcza mnie odwaga. to jestem ich zaciekłym przeciwnikiem. – Cóż. że potrafisz być zgodna. Zgoda.. – Następny punkt. Christian Grey dobrze wybiera wino. jaki od niego otrzymałam. Moja polityka to zero tolerancji dla narkotyków i wśród pracowników przeprowadzam wyrywkowe testy na ich obecność.286 podejmować kolejne decyzje. Wszystkie wyniki mam w porządku. twoje uwagi. – Punkt 2. – Tak. Czy taka odpowiedź ci wystarcza? Kiwam głową. Mrugam. Mrugam zaszokowana. Zmienię to. Już wcześniej o tym wspomniałem. Nigdy nie brałem narkotyków. w moim łóżku. Korzyść jest obopólna. – Nie. – Miło wiedzieć. Rumienię się na to wspomnienie. Christian wydaje się taki poważny. .. – Nigdy nie miałem transfuzji krwi. A niech mnie. Naprawdę jest przepyszne.. – Sięga do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjmuje złożoną kartkę. na czym stanęliśmy? – Na sednie sprawy. No dobrze. to dopiero szczyt kontroli. – Upijam kolejny łyk wina. wszystkie moje poprzednie partnerki miały robione badania krwi. Posiłkuję się jeszcze jednym łykiem wina. – Moje zdrowie seksualne – kontynuuje. Mój mejl. Jeśli mam być szczery. Przypomina mi się ostatni łyk. O matko.. oczywiście. ja też robię je regularnie co sześć miesięcy.

Christian przygląda mi się uważnie. wyciska na swoją ostrygę nieco cytryny. – Więc tego się nie żuje? – Nie. – Mam nadzieję. . Smakuje morzem. to będzie koniec. Jeśli odejdę. do czego nawiązuje. Wygląda wtedy tak młodo. Myślę. sól. wyciskam na nią cytrynę. Nie powstrzymam cię. Uśmiecha się szeroko. zamówił ostrygi na lodzie. Jak ja mam teraz jeść? O święty Barnabo. Biorę do ręki moją pierwszą w życiu ostrygę. Pojawia się kelner z pierwszym daniem. Robię się szkarłatna na twarzy. Oblizuję wargi. – Śmiało – zachęca. och. – Okej – mówię cicho. że sobie poradzisz. cierpkość cytryny. podnoszę do ust i przechylam.. – Uśmiecha się. – Naprawdę? Cóż. – Sięga po jedną. a potem podnosi ją do ust. – W jego oczach błyska rozbawienie. – Wpatruje się we mnie i wiem. Przygryzam wargę i wyraz jego twarzy natychmiast ulega zmianie. Tak żebyś miała tego świadomość. – No i? – Zjem więcej – odpowiadam sucho... Okej. – Nigdy. pyszna. morska woda. – Musisz tylko przechylić i przełknąć. Jeśli jednak odejdziesz. Anastasio. to będzie koniec. że lubisz ostrygi – mówi miękko Christian. Patrzy na mnie surowo.287 Możesz odejść w każdej chwili. – Nigdy ich nie jadłam. Ta myśl jest zaskakująco bolesna. Ześlizguje mi się do gardła. Anastasio. – Mhm..

to była pierwsza pozycja w menu. Unoszę rękę. – Co jej zrobiłeś? – Podwiesiłem ją pod sufitem w moim pokoju zabaw. Mam na niego wpływ. – I duchową. które jesteś w stanie znieść? – Mówiłeś. chcę. że zrobisz mi krzywdę. Potraktuj to jak odgrywanie roli. że to wiesz i myślę. o kurczę. – No więc na czym skończyliśmy? – Zerka na mój mejl. – Jaką krzywdę? – Fizyczną. – Posłuszeństwo we wszystkich kwestiach.. . Podwieszanie. Właściwie to jedno z twoich pytań. błagając. On reaguje tak samo. – Owszem. aby przestał. – Naprawdę sądzisz. Myślę. a ja sięgam po kolejną ostrygę. Do sznurów. Anastasio. że to zrobię? Przekroczę granice. – Ale martwię się tym. po to właśnie są te wszystkie karabińczyki. Z tobą nie potrzebuję afrodyzjaków. że zrobiłeś w przeszłości komuś krzywdę. Jeden ze sznurów przywiązałem zbyt mocno..288 – Grzeczna dziewczynka – mówi z dumą. Potrzebuję tego. To było dawno temu. aby tak było. Tak. – Wybrałeś je celowo? To słynny afrodyzjak? – Nie. że ty na mnie reagujesz tak samo – odpowiada z prostotą.

– Milknie. sądzisz. Myślę. – Okej. Teraz też nie potrafię. – Kwestia własności.289 – Nie muszę wiedzieć więcej. – Świetnie. zwłaszcza że jeden weekend w miesiącu chcesz spędzać osobno. Biorę kolejny łyk wina i częstuję się ostrygą. Nie sądzę. ale tego tygodnia dajesz mi jedną noc w środku tygodnia? – W porządku. to jedynie terminologia. – No więc posłuszeństwo. Może to być twoja granica bezwzględna. Jeden miesiąc zamiast trzech to naprawdę mało. abym wytrzymał bez ciebie tak długo. – Mogłabym spróbować – szepczę. spróbujmy przez trzy miesiące. – Uśmiecha się. Mijają sekundy. Nie może beze mnie wytrzymać? Że niby co? – Co powiesz na to: jeden dzień w jeden weekend w miesiącu masz dla siebie. Jeśli ci się nie spodoba. że dasz radę? Wpatruje się we mnie intensywnie. jeśli naprawdę tego nie chcesz. – I proszę. jakbym miała pójść do więzienia. że mogłabym je polubić. Więc nie będziesz mnie podwieszał? – Nie. zawsze będziesz mogła odejść. – Trzy miesiące? – Czuję się. ściśle . cóż. – Teraz okres obowiązywania.

że on taki właśnie jest.. Będę się z tobą pieprzył. że to dla ciebie nowość. zrobię z tobą. abyś zrozumiała. pozwalając mu sprzątnąć ze stołu. Będziemy realizować różne scenariusze. – Gazowana czy niegazowana? – Gazowana.. Mówi to tak żarliwie i hipnotyzująco. kiedy będę chciał. – Wobec tego woda? Kiwam głową. uwodzicielskim szeptem. I chcę. – Chciałabyś jeszcze wina? – Prowadzę. Widać. że to jego obsesja. Musisz to ochoczo przyjmować. abyś mi ufała. żebyś wiedziała. abyś się odpowiednio nastawiła. o co mi chodzi. Chcę. Kelner wychodzi. Nie mogę oderwać od niego wzroku. On naprawdę bardzo. Pociąga łyk wina. Służy temu. ale wiem. Dlatego właśnie musisz mi ufać. jak będę chciał i gdzie będę chciał. Będę cię dyscyplinował. – Nadal tu jesteś? – pyta ciepłym. Będę cię szkolił i uczył sprawiania mi przyjemności. Milknie i patrzy na mnie. W drzwiach pojawia się kelner i Christian zauważalnie kiwa głową. ale to bardzo tego pragnie. co tylko będę chciał. że muszę zasłużyć na twoje zaufanie i tak właśnie zrobię. ledwie . Na początku nie będziemy się spieszyć i będę ci pomagał.290 związana z główną zasadą posłuszeństwa. ponieważ ty będziesz niegrzeczna. nie odrywając wzroku od mojej twarzy. że kiedy przekroczysz mój próg jako uległa. Ale wiem.

niepoprzedzona myśleniem. że mu ulżyło. Uśmiecha się. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz. Powinnam była zabrać dyktafon Kate. – Okej. To dwie strony tej samej monety. Tyle informacji. Ana? Ana! – Ufam. ale nie taki. szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim. Mogę ci pokazać. – Za to ty wielomówny. że lubisz ryby – mówi grzecznie Christian. Ufasz mi. ponieważ to prawda – rzeczywiście mu ufam. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie. – Mam nadzieję. – Ważne szczegóły. którego nie jesteś w stanie znieść. aby później wszystko odsłuchać. Teraz mi nie wierzysz. Anastasio. ale o to właśnie mi chodzi.. Będziesz czuć ból. jedna nie istnieje bez drugiej. – Moja odpowiedź jest spontaniczna. – Dyscyplina. . omówmy je.291 – Jesteś bardzo milcząca – stwierdza Christian. jak przyjemny potrafi być ból. W głowie mi się kręci od jego słów. – Reszta to tylko szczegóły. – No to świetnie. – Widać. Jest bardzo cienka granica między przyjemnością a bólem. gdy mówię o zaufaniu. tak wiele do przeanalizowania. No i znowu pojawia się kwestia zaufania..

Dlaczego? – Będziesz mi musiał zaufać. jaka szkoda. – Dlaczego nie mogę na ciebie patrzeć? – Tak już jest w układzie Pan/Uległa.292 Zaczynam grzebać widelcem w talerzu i wypijam spory łyk wody. – Bingo. Porozmawiajmy o nich. Zaciska usta. panno Steele – mówi cicho. – Odpuszczam jedzenie i sen. Jak się pieprzyć. Przyzwyczaisz się. zgoda.. – Muszę wiedzieć. – A mogę ująć to tak. Nikt mi nie będzie dyktował. że to nie wino. Marszczę brwi. że nie jesteś głodna. ale jedzenie. nie ma mowy. – Zasady. że będziesz jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie? – Nie. – W tym przypadku się nie ugnę. Przygląda mi się przez chwilę i w końcu daje za wygraną. . Jedzenie zupełnie odpada? – Tak. co mam jeść. Ach.. Czy rzeczywiście? – Dlaczego nie mogę cię dotykać? – Bo nie.

Poza tym pani Robinson nie pozwoliłaby mi na coś takiego. – Głos ma zachrypły. abyś sama się dotykała. ale ja muszę. Nie zamierza się spieszyć. prawda? . że mam po niej uraz? Kiwam głową. sen.. na to nie mam żadnej odpowiedzi. Z jednej strony zachowuje się w stylu „Chcę przygryźć tę wargę”.. Ale nie jestem pewna. – Sądzisz. – A tak z ciekawości. I nie chcę także.293 Zaciska usta w wąską linię. na jakie Christian poszedł ustępstwa.. Jedzenie. Wydymam wargi. – Z powodu pani Robinson? Patrzy na mnie dziwnie. Och. Och. Anastasio. – Skąd ci to przyszło do głowy? – Po chwili zaczyna rozumieć. – Nie. próbując ocenić. Słucham? Ach tak. z drugiej jest taki egoistyczny. dlaczego? – Ponieważ chcę twojej całej przyjemności... ten punkt o zakazie masturbacji. czy potrafię to zrobić przy jedzeniu. a nie omówiliśmy jeszcze granic względnych. To nie ona jest powodem. – Więc nie ma to nic wspólnego z nią. lecz pełen determinacji. – Nie. – Masz o czym myśleć.. Marszczę brwi i wkładam do ust kęs dorsza.

Mięśnie. . z którymi coraz lepiej się znam. Jego największa broń. – Musisz być sprawna i zdrowa. nie każdego dnia odbywam tego typu rozmowy. Uśmiecha się. – Chcesz porozmawiać także o granicach względnych? – Nie przy jedzeniu. Ale nie mogę na to pozwolić. – Niewiele zjadłaś.294 – Tak. Zedrzeć ze mnie sukienkę Kate. że mogę ci ufać. cztery kęsy dorsza. a przez cały dzień nie jadłaś. – Christian. Anastasio. Jezu. jeden szparag. Czuję ucisk w żołądku. orzeszków. zero ziemniaków. – Trzy ostrygi. Przełykam ślinę. – Wiem. – Wrażliwy żołądek? – Coś w tym rodzaju. znowu użyta przeciwko mnie. – A w tej właśnie chwili mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę. oliwek. – Wystarczająco. proszę. Powiedziałaś. Wszystko notował.

Unosi zaskoczony brwi. – Nie zjedliśmy deseru. – Masz rację. – Te wszystkie decyzje. – Masz ochotę na deser? – prycha. co znam. Tutaj. Tak robię. To naprawdę nie fair – szepczę. – Gdybyś była moją uległą. nie musiałbym o tym myśleć. a teraz jeszcze coś. – Nie sądzę. Jak może mnie uwieść wyłącznie głosem? Oddycham z trudem. Byłoby łatwo. – Chciałbym czegoś spróbować – wyrzuca z siebie. aby to był dobry pomysł – mówię cicho.295 Jest świetny. – Ty mogłabyś być deserem – mruczy sugestywnie. Z namysłem gładzi się po brodzie. Teraz. jeśli chodzi o seks – nawet ja do tego doszłam. w ogóle byś ich nie musiała podejmować. – Chyba nie jestem wystarczająco słodka. Nie zmienia to faktu. – Christian. Pytania w stylu: czy to właściwe? Powinno wydarzyć się tutaj? Może wydarzyć się teraz? Nie musiałabyś zawracać sobie głowy takimi szczegółami. jesteś rozkosznie słodka. że bardzo cię pragnę. Używasz seksu jako broni. Anastasio. uwodzicielski. – Tak. Marszczę brwi. wpatrując się w dłonie. Dopiero co dał mi tyle do przemyślenia. Ja to wiem. Widzę. a w żyłach krąży mi gorąca krew. – Głos ma miękki. Używam tego. A potem podnoszę wzrok i patrzę mu prosto w oczy. Ja . że przetrawia moje słowa. – Anastasio.

jak wszystko zjadam. Zaciskasz zarumieniona i masz przyspieszony oddech. – Skąd wiesz o moich udach? – W moim głosie słychać niedowierzanie. tego już za wiele.296 bym to robił. Są przecież schowane pod stołem. opierając się na latach doświadczenia. Okej. I wiem. które zadałam w myślach. ponieważ. że lubisz.. – Sądziłam. prawda? Rumienię się i wbijam wzrok w dłonie. Na domiar wszystkiego jest jasnowidzem? – . Jane Eyre przerażona. jesteś . a Tessa by uległa. a ona nie daje facetom wciskać sobie kitu. no i zaryzykowałem. Mam rację. – Poczułem. odpowiada na pytanie.. że w jego oczach połyskuje roztopione srebro. Pozostałe moje wzorce są fikcyjne: Elizabeth Bennet byłaby oburzona. że obrus się rusza. Moim jedynym przykładem jest Kate. Ja jestem zbyt naiwna i niedoświadczona. O kuźwa. uda. Anastasio. twój Pan. – Wolisz zimnego dorsza ode mnie? Unoszę głowę i widzę.. że pragniesz mnie teraz. Skąd to wie? – Wiem. To mi właśnie przeszkadza w tej grze w uwodzenie.. tak jak ja. – Nie skończyłam jeszcze dorsza. To on zna i rozumie zasady.zdradza cię twoje ciało.

wchodzi.297 – W tym momencie. Nabijając na widelec kawałek szparaga. panie Grey. – Anastasio. – Myślę. – Wiem. który marszczy brwi. – Jem szparaga. że się ze mną bawisz. Patrzy na Christiana. panno Steele. panno Steele. – Christian. A mnie wraca rozsądek. Jeśli zostanę. Co mam zrobić? Niedoświadczenie to kamień u mojej szyi. Christian poprawia się na krześle. więc kelner zabiera nasze talerze. Następnie bardzo powoli wsuwam koniuszek zimnego szparaga do ust i ssę. Mam tak od zawsze. Czar pryska. Oczy Christiana minimalnie się rozszerzają. ale i tak to zauważam. – „Ograć tego boga seksu w jego własnej grze”. patrzę na Christiana i przygryzam wargę. nasze spotkanie skończy się w wiadomy sposób. Moja wewnętrzna bogini marszczy brwi. Co ty robisz? Odgryzam końcówkę. ale po chwili kiwa głową. Potrafię? Okej. W tej właśnie chwili kelner puka do drzwi i nie czekając na zaproszenie. Nie grasz fair. – Ja tylko kończę posiłek. a po takiej rozmowie . „Potrafisz to zrobić” – nakłania mnie. Muszę jechać. Udaję niewiniątko. gówno mnie obchodzi twoje jedzenie.

przeleci mnie. żebyś została.. abym mogła przemyśleć to. dziękuję. i potrzebny mi dystans. – Mógłbym cię zmusić. Choć moje ciało pragnie jego dotyku. Spojrzenie nadal ma gorące. Chyba powinnam się zbierać.298 potrzebne mi pewne granice. Kelner wychodzi pospiesznie. muszę. – Nie. – Dlaczego? – Ponieważ muszę przemyśleć tak wiele spraw. – Nie chcę. Wstaję zdecydowanie. – Wpatruję się w dłonie. Jeśli tu zostanę. żebyś jechała. ale nie chcę. Potrzebny mi dystans. – Zbierać? – Nie potrafi ukryć zaskoczenia. – Wiem. a jego urok i sprawność seksualna wcale mi tego nie ułatwiają.. Przeczesuje palcami włosy i przygląda mi się uważnie. o czym rozmawialiśmy. – Masz ochotę na deser? – pyta grzecznie Christian. rozum się buntuje. – To właściwa decyzja. – Oboje nas jutro czeka uroczystość wręczania dyplomów. Christian automatycznie wstaje. – Tak. abyś to robił. jak zawsze dżentelmen. .. – Proszę. Nadal nie podjęłam decyzji.. w tym pokoju razem z nim.

że masz rację – odpowiadam bez tchu. Christian pogłębia pocałunek. – Nie. – Jesteś niemożliwa. czy w tym twoim apetycznym ciele drzemie choć odrobina uległości. proszę pana” i „nie. niemal jedyne.299 – Wiesz. – Spędź ze mną noc. abyś została? – pyta pomiędzy pocałunkami. że jesteś urodzoną uległą. Ale jeśli mam być szczery. czy tak jest rzeczywiście – mruczy. aby przeprowadzić ze mną wywiad. Nachyla się. co mówiłaś to „tak. – Możliwe. kiedy wpadłaś do gabinetu. Taki już jestem. Anastasio. językiem szukam jego języka. – Nie potrafię inaczej. – Nie namówię cię. otwieram usta. – Przysuwa się powoli w moją stronę. Jęczy. patrząc na mnie. nie jestem pewny. Dłoń przesuwa w dół moich pleców i przyciska mnie mocno do swego ciała. – . Wysuwam usta i całuje mnie. pragnąc. – Wiem. Anastasio. Pomyślałem. a ponieważ nie wiem. wkładam w to całą siebie – palce wplatam w jego włosy. nim jego usta stykają się z moimi. przyciągając go do siebie. – Bez dotykania? Nie. Unosi rękę i przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Spojrzeniem szuka moich oczu. czy jeszcze kiedyś to zrobi. pytając o pozwolenie. – Chcę otrzymać szansę zbadania. aby mnie pocałować. proszę pana”. ale zatrzymuje się. reagując na moją żarliwość. – Odsuwa się i patrzy na mnie.

– Nie to mam na myśli i doskonale o tym wiesz. a nasze oddechy się uspokajają. – Masz bilet parkingowy? Sięgam do torebki. jeśli nie zdecyduję się przyjąć jego propozycji. Zerkam na niego. czy potrafię być w takim związku. podnoszę torebkę i podaję mu dłoń. że się ze mną żegnasz? – Dlatego. następnie mnie puszcza i cofa się kilka kroków. podaję mu go. Swędzi mnie skóra. że mogę go już więcej nie zobaczyć. że pogrążony jest we własnych myślach. Christian odwraca się nagle i wbija we mnie . Gdy podnoszę na niego wzrok. utrwalam w pamięci jego piękny profil. panno Steele – mówi spokojnie. Cholera jasna. muszę wszystko przemyśleć. – Jak zawsze cała przyjemność po mojej stronie. Schylam się. – Jak sobie pani życzy. możliwe. Dręczy mnie bolesna świadomość. robi głęboki wdech. w uszach dudni krew. Potulnie schodzę za nim ze schodów. – Odprowadzę cię do holu. Serce ściska mi się boleśnie. choć widać. panno Steele – odpowiada grzecznie.300 Dlaczego mam wrażenie. Po chwili całuje mnie w czoło. Zamyka oczy i opiera czoło o moje. że to koniec. – Christianie. Wyciąga rękę. jakiego pragniesz. – Dziękuję za kolację – bąkam. To może być nasze pożegnanie. że właśnie wychodzę. Nie wiem. a on z kolei wręcza bilet odźwiernemu. gdy tak stoimy i czekamy.

– Zrobiło się chłodno. Może. Nie chcę. Przed hotelem zatrzymuje się mój samochód. Bierze mnie za rękę i wyprowadza na zewnątrz. Christianowi opada szczęka. Mrugam powiekami.301 świdrujący wzrok. Marynarka jest ciepła. żebyś się przeziębiła. Chłopak parkingowy wyskakuje z auta i wręcza mi kluczyki. – Zobaczymy. jak podczas naszego pierwszego spotkania pomógł mi założyć płaszcz – i jak zareagowało na to moje ciało.. to możemy spotkać się w sobotę? – W jego głosie słychać wahanie. – Tak. – W weekend przeprowadzasz się do Seattle. ale zaraz potem marszczy brwi. Jeśli podejmiesz właściwą decyzję. Przez chwilę na jego twarzy widać ulgę. za duża i pachnie nim. A kiedy wyciągam ręce do tyłu. . – Proszę. – Czy to jest sprawne? – Patrzy na mnie groźnie.. przepysznie. a Christian spokojnie daje mu napiwek. gdy przytrzymuje ją dla mnie. przypomina mi się. Kręci z irytacją głową i zdejmuje marynarkę. nie masz żakietu? – Nie. – Będziesz jechać tym czymś? – Jest zbulwersowany.

nie będę płakać. Krzywi się. – Głos mam nabrzmiały niechcianymi łzami. – Jedź bezpiecznie – mówi cicho. Gdy odjeżdżam. że potrzebuję czegoś więcej. Chcę. Jezu. a z moich oczu zaczynają płynąć łzy. że przydałoby ci się coś lepszego. . czuję ściskanie w piersi. Ale jest moja i w pełni sprawna. – Och. Zdejmuję buty i opuszczam szybę. – Zgoda.302 – Da radę dowieźć cię do Seattle? – Owszem. żeby pragnął mnie tak. – Co masz przez to na myśli? – Już rozumiem. Jestem tym wszystkim przytłoczona. Christianie. – Zobaczymy – mówi sucho. Kupił mi ją ojczym. ale prawda jest taka. a w głębi duszy wiem. dlaczego płaczę. – Do widzenia. – Nie kupisz mi samochodu. Christian przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. gdy otwiera przede mną drzwi i pomaga wsiąść. jak ja jego. Wanda jest stara. Patrzy na mnie spode łba. Naprawdę nie rozumiem. Postawił sprawę jasno. Wszystko mi wyjaśnił. że to niemożliwe. – Bezpiecznie? – Tak – warczę z rozdrażnieniem. Posyłam mu blady uśmiech. Pragnie mnie. Anastasio. myślę.

że ma dość prób przekształcenia mnie w kogoś. Czy jeśli się zgodzę. powie. Przeraża mnie to.303 Nawet nie mam pojęcia. jest koszmarna. W oknach ciemno. uruchamiam to podłe urządzenie. 22:01 Adresat: Anastasia Steele Nie rozumiem. Wiem. I co ja mam teraz zrobić? Podjeżdżam pod nasze mieszkanie.. kim nie jestem? Jak się wtedy będę czuć? Zainwestuję emocjonalnie trzy miesiące. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. Przyszłości. Jeśli natomiast się zgodzę. jak sobie poradzę z jego odrzuceniem? Być może najlepiej dać sobie spokój od razu i wyjść z tego względnie obronną ręką. co mogłabym odkryć. Nie chcę. Mam szczerą nadzieję. że dotąd tego nie miałam. na kręgle? Prawda jest taka. czy ich pragnę. a za trzy miesiące on powie „nie”. robiąc różne rzeczy. że udzieliłem satysfakcjonujących odpowiedzi na wszystkie Twoje . że tak szybko zagościł na stałe w moich myślach? Nie może chodzić wyłącznie o seks. Jak to możliwe. no i się okazuje. kina. Ale myśl. dlaczego dziś uciekłaś. która nijak ma się do jego wyobrażeń. choć wcale nie mam pewności. Nie mam ochoty analizować uczuć. Nie pozwoli mi się dotknąć i nie pozwoli mi ze sobą spać. które do niego żywię. ale chcę mieć w przyszłości. Czuję ulgę. by znowu przyłapała mnie na płaczu.. jak go zaklasyfikować.. koniec umowy. że miałabym się z nim więcej nie spotkać. to będzie moim chłopakiem? Czy będę go mogła przedstawić znajomym? Chodzić z nim do barów. Kate musiała gdzieś wyjść. I jeśli wtedy on powie „nie”. Gdy się rozbieram. że w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. prawda? Ocieram łzy wierzchem dłoni.. że nie wydaje mi się.

Wiem. Inc. powinnaś się trzymać ode mnie z daleka. że masz teraz o czym myśleć i żywię gorącą nadzieję. Nie jestem romantykiem. chwytam się tego ostatniego zdania. Zaufaj mi. takie właśnie można odnieść wrażenie. Nie jestem mężczyzną dla ciebie. Nie wiem po prostu. Grey Enterprises Holdings. Wkładam piżamę i otulając się jego marynarką. co mam mu powiedzieć. że poważnie się zastanowisz nad moją propozycją. Gdy leżę. Jego mejl sprawia. Nie kocham się. . A czytając tę wiadomość. myślę o tych wszystkich razach. aby to się udało. Naprawdę chcę. Nie bawię się w dziewczyny. Anastasio. Tyle tylko wiem. abym trzymała się od niego z daleka. Nie jestem fuzją.304 pytania. Christian GreyPrezes. wchodzę pod kołdrę. wpatrując się w ciemności. Być może razem jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej. Nie odpisuję. kiedy mnie ostrzegał. że płacz przeradza się w szloch. Ja też tylko tyle wiem. nie jestem nabytkiem. I w ogóle nie będziemy się spieszyć. I gdy szlocham cicho w poduszkę.

Uśmiecha się triumfująco. – Ssij – mówi. To przez coś. Cała jestem spocona i jeszcze drżę po orgazmie. Jestem kompletnie zdezorientowana. powoli uderzając szpicrutą o dłoń. Naga leżę przykuta kajdankami do dużego łoża z czterema kolumienkami. Głośno oddycham. Głos ma cichy. Chowam twarz w dłoniach. u licha. O matko. Zatacza końcówką kręgi wokół pępka. przez włosy łonowe aż do łechtaczki. co zjadłam? Może to te ostrygi i internetowe poszukiwania skrzyknęły się i doprowadziły do mojego pierwszego takiego snu. zaszokowana. Uderza w słodkie sedno mojej kobiecości. To zdumiewające. Moje usta posłusznie zamykają na szpicrucie. Zerkam na budzik – ósma. Nie wiedziałam. a ja szczytuję. – Wystarczy – słyszę.305 ROZDZIAŁ CZTERNASTY Christian stoi nade mną ze skórzaną szpicrutą w dłoni. Nie miałam pojęcia. między piersiami i jeszcze niżej. Jak? Dlaczego? Siadam wyprostowana. które wbijają mi się w nadgarstki i kostki. walcząc o oddech. było? Jestem w swoim pokoju sama.. że potrafię śnić o seksie. Ma na sobie stare. podarte levisy i nic poza tym. po czym kontynuuje drogę w dół. Nie jestem w stanie się ruszyć. wzdłuż mostka. wiercę się. Christian wyciąga rękę i końcem szpicruty przesuwa od mojego czoła przez nos. krzycząc głośno. Jest już ranek. że potrafię szczytować przez sen. Budzę się. spłowiałe. o rety. tak że czuję zapach skóry. Dyszę. gdy wyciąga szpicrutę z mych ust. . Wpatruje się we mnie.. pociągam za kajdanki. a potem po rozchylonych ustach. przesuwa nią po brodzie. szyi. abym posmakowała gładkiej skóry. Co to. Wsuwa końcówkę do mych ust. aż do pępka.

Marszczy brwi. Jeszcze nie doszłam do siebie po tym porannym wydarzeniu. Czy to marynarka Christiana? – W porządku. nie znoszę ostryg. że to był rybny wieczór. i chciał mnie zerżnąć w prywatnej sali jadalnej. – Nie akceptuje Wandy. powinnam była przejrzeć się w lustrze. A po nich dorsza. Sięgam po czajnik. – Fuj. . Muszę się napić herbaty. zresztą nie interesuje mnie jedzenie.306 Kiedy chwiejnym krokiem wchodzę do kuchni. Czy to byłoby dobre streszczenie? Desperacko próbuję przypomnieć sobie coś. można więc rzec. o czym mogłabym porozmawiać z Kate.. chce. – Jedliśmy ostrygi. to marynarka Christiana. – Spałaś? – Niezbyt dobrze. Jak tam Christian? O czym rozmawialiście? – Był bardzo troskliwy.. – Milknę. uwielbia odgrywanie ról. żebym mu była we wszystkim posłuszna. – Ana. zrobił jednej kobiecie krzywdę. – Jak kolacja? A więc zaczyna się. Kate już się w niej krząta. Unikam jej świdrujących zielonych oczu. wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz. podwieszając ją pod sufitem w swoim pokoju zabaw. – Cholera. – Tak. Co mogę powiedzieć? Nie ma HIV.

Ana? Też mi nowina. Czy tak właśnie by było? Moja wewnętrzna bogini podskakuje. Wczoraj wieczorem pracowałam nad nią u Becki. Jeśli mu powiem. Myślę o swoim śnie. żebym wysłuchała twojej dzisiejszej mowy? – O tak. że chcę czegoś więcej. napiję się herbaty. jak czyta swoją mowę na zakończenie studiów. – Och. Przekrawam bajgla i wrzucam do tostera. – Kate wybiega z kuchni. Przez głowę przelatywały mi rozmaite opcje. Pomysł Christiana na związek przypomina raczej ofertę pracy. Do kuchni wraca Kate. dziewczyno..307 – A kto akceptuje. A to mnie martwi najbardziej. niosąc laptopa. Teraz mam w niej mętlik... do diaska. wymachując pomponami. może powiedzieć: nie. poruszaliśmy wiele tematów. Tylko że nie jestem pewna. – Woda zdążyła się zagotować.. byle uniknąć bólu. I owszem. . – Też się napijesz? Chcesz. i krzyczy: „Tak!”. Christian nie bawi się w romanse. Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy romans – no ale. spodobała mu się twoja sukienka. Jestem tchórzem i zrobię naprawdę dużo. Katherine Kavanagh odpuściła. czy się nadaję do bycia uległą – tak naprawdę to zniechęcają mnie te laski i pejcze. miało być? Wczoraj wieczorem miałam problem z zaśnięciem. Kate. ponieważ nie chcę go stracić. naturalnie. Rumienię się. przypominając sobie swój wyrazisty sen. Otwieram drzwi i oto stoi na progu w tym swoim niedopasowanym garniturze. Co się tak krygujesz? Mów. Strasznie mnie męczy z jedzeniem. Aha. Kiedy przyjeżdża Ray. Co to. więc zalewam wrzątkiem saszetkę z herbatą. jestem już gotowa. Uff. Pójdę po nią. Są ustalone godziny i opis obowiązków. Koncentruję się na bajglu i słucham cierpliwie.

– Obrzucam spojrzeniem wiązaną na szyi sukienkę z szarego szyfonu. ściskając mnie. – Hej. Zaskakuję go tym. Napijesz się herbaty? I możesz mi opowiedzieć. Annie. – Powodzenia. Marszczy brwi. więc musi być tam wcześniej. Annie. Dołączamy do rzeki ludzi w czarno-czerwonych togach. tato. mała? – Pewnie. . kierujących się w stronę auli.308 Zalewa mnie ciepła fala wdzięczności i miłości do tego nieskomplikowanego człowieka. że cię widzę – mruczy. Zarzucam mu ramiona na szyję w niezwykłym jak na mnie geście okazania uczuć. – Dobrze wyglądasz – mówi. – A gdzie jest Kate? – Pojechała do kampusu. Czy dziewczynie nie wolno się ucieszyć na widok staruszka? Uśmiecha się i wchodzi za mną do salonu. mamy jeszcze pół godziny. – Wszystko dobrze. Wygłasza mowę. co słychać u wszystkich w Montesano. Ray marszczy brwi. Cofa się. Wyglądasz na bardzo zdenerwowaną. – My też już jedziemy? – Tato. – To sukienka Kate. Spokojną miałeś podróż? Ray zajeżdża samochodem na parking w kampusie. ja też się cieszę. kładzie mi ręce na ramionach i uważnie lustruje spojrzeniem.

Siedzę w drugim rzędzie. Przeciskam się na swoje miejsce obok studentów. ale ja i tak się denerwuję. – I zobaczę Christiana. mój promotor i ulubiony wykładowca. Siedzę i czekam. anonimowa. – Dzięki. – Tak. Profesor Collins. tato. Na podium jeszcze nikogo nie ma. których nazwiska także się zaczynają na literę S. kocham tego człowieka. tymczasem ja udaję się do części dla absolwentów. Ciekawe. On tu gdzieś jest. Jestem z ciebie dumny. Za sąsiadki mam dwie obce mi dziewczyny z innych wydziałów. czyli tak jak zawsze. Oglądam się i dostrzegam Raya wysoko na trybunach. Wstajemy i klaszczemy. Że też spostrzegawczy. wygląda. – Och. a szum podekscytowanych głosów przybiera na sile. Ale to ważny dzień. Aula szybko się zapełnia. co mi zapewnia jeszcze większą anonimowość. Z zażenowaniem odmachuje. Mam na sobie czarną togę oraz czarny biret i dzięki nim czuję się chroniona. zasypując gradem pytań.309 Coś cię jeszcze czeka? Kuźwa. Widać. Macham do niego. za nim trzech jego zastępców. inni wyglądają na znudzonych. Annie. a potem profesorowie. Aula jest pełna ludzi. Serce wali mi jak młotem. moja córeczka kończy studia. On . jakby dopiero wstał z łóżka. Część profesorów kiwa głową i macha nam. Ostatni na podium zjawiają się Kate i Christian. że się przyjaźnią i rozmawiają ze sobą z podnieceniem. tato. oddech się rwie. wszyscy w uroczystych czarno-czerwonych togach. Ray poszedł poszukać miejsca w części dla rodziców i gości. akurat dzisiaj Ray postanowił być – Nie. czy Kate z nim teraz rozmawia. Punktualnie o jedenastej na podium wchodzi rektor.

. Założył ten krawat. – To musi być Christian Grey. Zaciskam usta w cienką linię.310 wyróżnia się w szytym na miarę szarym garniturze. O w mordę. – Podobno jest gejem – dodaję. – Jaka szkoda – jęczy jedna. z całą pewnością celowo. – Obie dziewczyny patrzą na mnie zdziwione. Sztywnieję.. ten krawat! Bezwiednie pocieram nadgarstki. – Niezły jest. – Chyba nie – burczę. jak Christian przeczesuje wzrokiem audytorium. – Jest wolny? Zjeżam się. – Och. Na pewno nie chodzi im o profesora Collinsa. Wszyscy siadają i oklaski cichną. Nie jestem w stanie oderwać od niego wzroku. a sztuczne światło podkreśla miedziane refleksy w jego włosach. Gdy rektor wstaje i rozpoczyna swoją przemowę. starając się nie rzucać w oczy. Gdy siada. Poprawiam się na krześle zahipnotyzowana jego spojrzeniem i na policzki wypełza mi powoli rumieniec. Zupełnie mi się to nie udaje i kilka sekund później nasze spojrzenia się krzyżują. rozpina jednorzędową marynarkę i dostrzegam krawat. Opuszczam się na krześle i garbię. Wygląda tak poważnie i dostojnie. Przypomina mi się mój . patrzę. Wpatruje się we mnie z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. – Popatrz tylko na niego! – syczy entuzjastycznie do swojej przyjaciółki jedna z siedzących obok mnie dziewczyn.

a kiedy je otwiera. Uśmiecha się. W tej chwili czuję się taka z niej dumna. Katherine Kavanagh. razem. No właśnie. klaszcząc . Wiem. a Kate odrzuca do tyłu śliczne długie włosy. Rektor siada. Co o nim powiedziała? Że przyprawia ją o gęsią skórkę. Nie spieszy się. Czyżby wczorajsze odejście dla niego także było końcem? Znudziło mu się czekać. Przez twarz Christiana przebiega cień uśmiechu. Christian patrzy na Kate. a potem rozkłada na mównicy swoje notatki. Chociaż znam już tę mowę. że Kate by na niego nie poleciała. Nagle rozlegają się głośne oklaski. omiata spojrzeniem urzeczony tłum i rozpoczyna elokwentną mowę. Rektor dalej nawija. dobra jesteś. Jest spokojna i zabawna. Może jest zły. aż podejmę decyzję. to właśnie Kate mogła z nim wtedy przeprowadzić ten wywiad. Piękna Kate i piękny Christian. dziewczęta siedzące obok mnie wybuchają śmiechem od razu przy pierwszym żarcie. ani trochę jej nie onieśmiela tysiąc patrzących na nią osób. unosząc brwi – myślę. Więcej już na mnie nie spogląda. że nic nie odpisałam. z jego twarzy znowu nie da się nic wyczytać. Podium obejmuje w posiadanie panna Katherine Kavanagh.311 sen i mięśnie w podbrzuszu zaciskają się rozkosznie. na które z nich bym postawiła. co. A ja mogłabym być jak te dwie dziewczyny obok. Na chwilę zamyka oczy. O nie. że to schrzaniłam. podziwiające go z daleka. słucham uważnie. Na myśl o konfrontacji Kate i Christiana wiercę się niespokojnie na krześle. a Christian twardo patrzy przed siebie. Spogląda teraz przed siebie. Temat przewodni to „Co po studiach?”. że nie wiem. Och. Przypomina mi się jego wczorajszy mejl. I to Kate mógłby składać teraz niemoralne propozycje. Muszę przyznać. że ze zdziwieniem. Dlaczego nie chce spojrzeć na mnie? Czyżby zmienił zdanie? Zalewa mnie fala niepokoju. że wszystkie myśli na temat Christiana spycham na bok. Tak. Kate teatralnie kończy przemowę i wszyscy wstają. skupiając się na wiszącym nad wejściem emblematem WSU. możliwe. lecz zaraz znika. Wciągam gwałtownie powietrze.

. – .. Mam rzadką okazję opowiedzieć wam o imponujących działaniach tutejszego wydziału sozologii.312 i wydając okrzyki. Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej.. żyje w skrajnym ubóstwie. a głos ma cichy. człowiek. Uśmiecham się do niej promiennie. Powitajmy pana Christiana Greya. I przypomina mi się nasz wywiad. Zaczyna. To dla mnie bardzo osobista podróż. Moje sąsiadki nachylają się urzeczone. To jej pierwsze owacje na stojąco. tak jak przed chwilą Kate. a co za tym idzie destrukcja ekologiczna i społeczna. Wiem. Naszym celem jest rozwój rentownych i nienaruszających równowagi ekologicznej metod upraw w krajach Trzeciego Świata. przesuwa się kilka centymetrów bliżej niego. Że co? Christian doświadczył kiedyś głodu. głównie w Afryce. Siada. a także kilku mężczyzn. to sporo tłumaczy. on rzeczywiście pragnie nakarmić świat. Prawdę mówiąc. Christian także wygłosi mowę. a ona odpowiada równie szerokim uśmiechem. Cóż. Serce podchodzi mi do gardła. że większa część żeńskiego audytorium. Dobra robota. wydaje mi się. Ponad miliard ludzi. Zbliża się do mównicy i toczy spojrzeniem po audytorium. wyważony i hipnotyzujący.. co takiego Kate napisała w swoim . Rektor ściska gościowi dłoń i rozlegają się uprzejme oklaski. O kuźwa.a także główny ofiarodawca naszej uczelni. Desperacko próbuję sobie przypomnieć. a rektor podnosi się z krzesła i przedstawia Christiana. Opada mi szczęka. który do wszystkiego doszedł własną pracą. nasz główny cel to pomoc w zlikwidowaniu głodu i ubóstwa na całym świecie. jak to jest być bardzo głodnym. Wygląda na tak pewnego siebie. stojąc przed nami wszystkimi. Kate. odnoszącej niebywałe sukcesy spółki.. W tych rejonach powszechna jest rolnicza dysfunkcja. Rektor w skrócie nakreśla jego osiągnięcia: prezes własnej. który mnie dzisiaj spotkał. O w mordę. audytorium także. – Jestem niezmiernie wdzięczny władzom WSU za zaszczyt..

filantropijny Christian – choć jestem przekonana. jako mały chłopiec. Ja także. nużący proces rozdawania dyplomów. O nie. Wstaje jeden z zastępców rektora i zaczyna się długi. aby Grace go głodziła. Udaję się na podium. Przypominają mi się te strzępki rozmów o Darfurze. popieprzony. że on nie postrzega siebie w taki sposób i nie życzyłby sobie współczucia ani litości. ale z rezerwą. ściskając mi dłoń. – W takim razie dlaczego ignorujesz moje mejle? – Widziałam tylko ten o fuzjach i przejęciach. nim został uratowany przez Greyów? Przepełnia mnie oburzenie. Jak na komendę wszyscy zgromadzeni w auli wstają i zaczynają bić brawo. panno Steele – mówi. Co za życie musiał znieść.313 artykule. – Moje gratulacje. Wszystko wskakuje na swoje miejsce. Uśmiechem dziękuje za brawa – nawet Kate klaszcze – a potem wraca na swoje miejsce. To przytłaczające. Jedzenie. Przełykam ślinę i serce ściska mi się na myśl o głodnym szarookim dziecku. . Christian patrzy na mnie ciepło. więc mija godzina. Robi te wszystkie dobre rzeczy. a ja mam w głowie mętlik i próbuję przyswoić te nowe informacje na jego temat. nim słyszę swoje nazwisko. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić. Nie patrzy w moją stronę. choć słyszałam najwyżej połowę jego mowy. zarządza wielką spółką i jednocześnie ugania się za mną. Adoptowany w wieku czterech lat.. – Nie.. – Masz jakiś problem z laptopem? Marszczę brwi i biorę od niego dyplom. Absolwentów jest niemal czterystu. perwersyjny. więc musiał tego doświadczyć wcześniej. Biedny.

Zerkam na niego i unoszę palce. jak bardzo. Kate. Idzie w moją stronę. Kiwa głową. zaraz za Christianem i Kate. – Przysłał mnie po ciebie – dodaje. Och. – No nie? – Uśmiecha się promiennie. Moja wewnętrzna bogini nie jest zadowolona. Wracam na swoje miejsce. Przewraca oczami. ponieważ blokuję kolejkę. Muszę się przesunąć.. – Christian chce z tobą porozmawiać! – woła. Co w nim napisał? Uroczystość ciągnie się przez następną godzinę. które stoją teraz obok. Moje dwie sąsiadki. Christian rozmawia właśnie z rektorem i dwoma profesorami. a ja się uśmiecham. Gdy czekam w kolejce do wyjścia. .314 Patrzy na mnie pytająco. pokazując pięć minut. – Twoja mowa była świetna. – Idziesz? Potrafi być bardzo uparty. więc idę za Kate w stronę korytarza za podium. Christian nie patrzy w moją stronę. – Później – rzuca. Nie mogę Rayowi kazać zbyt długo czekać. Gdy wchodzę. odwracają się i gapią na mnie. – Nie masz pojęcia.. W końcu rektor opuszcza razem z kadrą podium. Mejle? Musiał wysłać jeszcze jeden. mimo że bardzo bym tego chciała. woła mnie Kate.

w tej akurat chwili nie chcę poruszać tego tematu. próbował się do mnie dodzwonić. – Zamyka oczy. – Martwiłeś? Dlaczego? – Ponieważ pojechałaś nazywasz samochodem. czy pomieszczenie jest puste. ujmuje mój łokieć i kieruje w stronę czegoś. – Dziękuję. – Nie zaglądałam dzisiaj do komputera ani do telefonu. – Martwiłem się o ciebie. – Przepraszam panów – słyszę. Wygląda na udręczonego. do domu tym wrakiem. – Teraz już rozumiem. Jestem kompletnie zaskoczona. Podchodzi i uśmiecha się zdawkowo do Kate. – Dlaczego nie odpisałaś mi na mejl? Ani na esemesa? – Patrzy na mnie gniewnie. Sprawdza. a potem zamyka drzwi. która jest tak skuteczna w przypadku Kate. co wygląda jak męska szatnia. Jasny gwint. – Świetna przemowa. o co ci chodzi z jedzeniem.315 unosi głowę. Próbuję techniki odwracania uwagi. Z rozdrażnieniem przeczesuje palcami włosy. który . – Kurde. – Anastasio. co mu chodzi po głowie? Mrugam powiekami. – Dziękuję ci – mówi i nim ona zdąży coś odpowiedzieć. gdy odwraca się w moją stronę.

Posłuchaj. – Jutro. Bierze głęboki oddech. Przykro mi.. – Nie wiem. mierzy mnie wzrokiem i wyraźnie się odpręża. Odsuwa się. – José fotograf? – Christian mruży oczy. wtedy ci powiem. muszę poznać twoją odpowiedź. O kurczę. Jutro. ja. – Anastasio. a jego spojrzenie staje się lodowate. Dlaczego? . – W porządku. O nie.. – Jeżdżę nim od ponad trzech lat. zostawiłam ojczyma zupełnie samego. że się martwiłeś. Dlaczego nie zadzwoniłeś? – Jezu. – Twój ojczym? Chciałbym go poznać. – Zostajesz na poczęstunek? – pyta. Do jutra chcę odpowiedzi. garbus należał kiedyś do jego matki.. Jest w świetnym stanie.. – Tak. – Tak. przesadza. To nie jest bezpieczny samochód. – Christianie.316 – Słucham? To żaden wrak. José regularnie mi go serwisuje. co chce robić Ray. To czekanie doprowadza mnie do szaleństwa. a wcześniej prawdopodobnie do babki i prababki.

Moje gratulacje.317 – Nie jestem pewna. ruszam na poszukiwanie Raya. – Mam cię przedstawić tacie jako kogo? To jest ten pan. To twój dzień. Usta ma zaciśnięte. Prowadź. Anastasio. że jestem twoim przyjacielem. . gdy mijam ich pospiesznie. – Masz ochotę pójść do jakiejś knajpki? – Jasne. „Przyjaciel. ale po chwili kąciki jego ust unoszą się w uśmiechu. gdzie go zostawiłam. I choć jestem na niego zła. jego trzech zastępców. – Po prostu mu powiedz. że jestem twoim przyjacielem. Jak ja go przedstawię Rayowi? Aula nadal jest pełna ludzi i Ray stoi tam. na mojej twarzy także pojawia się uśmiech. Powiedz mu. który mnie rozdziewiczył i chce mnie wciągnąć w relację BDSM? Christian patrzy na mnie gniewnie. czy to dobry pomysł. macha ręką i schodzi do mnie. Odsuwam od siebie tę nieprzyjemną myśl. – Wstydzisz się mnie? – Nie! – Tym razem to ja jestem rozdrażniona. W mojej głowie wirują setki myśli. Christian otwiera drzwi. Wychodzę z szatni. Cholera. czterech profesorów i Kate wpatrują się w mnie. Dostrzega mnie. wiem. – Hej. Wiem. Zostawiając Christiana w towarzystwie kadry. który chodzi z tobą do łóżka” – krzywi się moja podświadomość. Annie. Rektor. – Obejmuje mnie ramieniem.

w którym roi się od studentów. Włosy w kolorze brudnego blondu ma potargane i seksowne. Objęci wychodzimy razem z tłumem absolwentów i ich rodzin na ciepłe wczesne popołudnie. a jego zielone oczy błyszczą radośnie. Boże. czasami jej nienawidzę. – Proszę. – Mogę już zdjąć ten biret i togę? Czuję się jak idiotka. – Moje gratulacje! – Uśmiecha się promiennie. Przewracam oczami. przez dwie i pół godziny musiałem siedzieć i słuchać różnych bełkotów. Wszyscy radośnie szczebiocą. Podobieństwo jest uderzające. . Jest równie piękny jak Kate. – Annie. Annie. Moje myśli biegną ku Christianowi. powiedz „nie”. wykładowców i przyjaciół. przypomniałem sobie. – Ana! – Odwracam się i sekundę później znajduję się w objęciach Ethana Kavanagha. Drink dobrze mi zrobi. Podejrzewam. „Wyglądasz jak idiotka” – drwi niezawodna podświadomość.318 – Nie musimy. – Ray wyjmuje z kieszeni aparat cyfrowy. jeśli nie chcesz. Wiruje ze mną wesoło. – „Ależ byłby z ciebie dumny”. Mijamy kolejkę do uczelnianego fotografa. rodziców. z którym się pieprzysz?” – Piorunuje mnie wzrokiem znad okularów.. że to raczej tanie wino musujące. – Och. A to niespodzianka. gdy robi mi zdjęcie. – Jedno zdjęcie do albumu. – „A więc zamierzasz przedstawić Raya facetowi. Nie jest schłodzone i ma słodki smak.. Nie będzie mu smakować. Na trawniku rozstawiono olbrzymi namiot.. Ray wręcza mi kieliszek szampana..

Wymieniają uściski dłoni. ale chciałem zrobić niespodziankę siostrzyczce – mówi porozumiewawczo. Kate! Kurwa! Z mojej twarzy odpływa cała krew.. Ethan. jakie z całą pewnością teraz czuje. – Już tydzień temu.. – Widać. nie okazując zaskoczenia. – Uśmiecham się szeroko. – Poznałeś chłopaka Any? Christian Grey. którą Ray ujmuje. Wyciąga dłoń. miło pana poznać – mówi ciepło Christian. kiedy podnoszę wzrok i napotykam lodowate szare spojrzenie Christiana Greya. Jasna cholera.319 – Wow. Ethan! Cudownie cię widzieć. – Panie Steele. to mój tato. – Mowę miała naprawdę świetną. – Kiedy wróciłeś z Europy? – pytam. nie mogłem tego przegapić. Obok niego stoi Kate. Tata chłodno lustruje pana Kavanagha. Ethan obejmuje mnie w pasie. że rozsadza go duma. to jest Ethan. Ray Steele. brat Kate. Ray. Tato. – Wygłaszała mowę. na co on oblewa się rumieńcem. zupełnie niezbity z tropu słowami Kate. – To takie słodkie. . – To prawda – przyznaje Ray. – Kate całuje Raya w obydwa policzki. – Witaj.

mówiąc: „Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?”. – A to mój brat. – Dwa tygodnie – odpowiada bez zająknięcia. – Panie Kavanagh. – W głosie . Kate uśmiecha się do mnie szeroko. – Nie wiedziałam. gdy tymczasem Christian uśmiecha się do niego zimno. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. jędza! – Ethan. Christian przenosi arktyczne spojrzenie na Ethana. Wymieniają uścisk dłoni. mama i tata chcieli nas na słówko. Może jedynie brązowe oczy lekko mu się rozszerzają i patrzą na mnie. Ana. Uwalniam się z objęć Ethana.320 – Panie Grey – bąka. Ethan Kavanagh – kontynuuje Kate. muskając kciukiem odkryte plecy. że pracujesz w gazecie. słysząc to pieszczotliwe określenie. – Odciąga Ethana na bok. który nadal mnie obejmuje. Christian obejmuje mnie. Christian wyciąga rękę do mnie. – No więc jak długo się znacie? – Ray patrzy to na Christiana. a ja niemal padam z wrażenia. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. Doskonale wie. to na mnie. co robi. – Poznaliśmy się. Przygryzam wargę. skarbie – mruczy. Tracę zdolność mowy. kiedy Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad do gazety studenckiej. – Ana. i zajmuję miejsce przy jego boku.

że ty tego nie zrobisz. że nikt nas nie słyszy. szczery uśmiech Raya Steele’a – a potem zaczynają rozmawiać o rybach. – Doskonałą mowę pan wygłosił. Patrzę na nią gniewnie. Katherine . panu. no i chcę pomóc Christianowi w tych jego problemach z zaangażowaniem się. głównie o ich zbliżających się wakacjach na Barbadosie i naszej przeprowadzce. Gawędzimy chwilę. – Dziękuję wędkarzem. – Kate zachorowała – mamroczę. – Obserwuje cię niczym jastrząb. Ana. – Lepiej ruszę na ratunek Rayowi. Cholera. jak mogłaś mnie tak wydać Rayowi? – syczę przy pierwszej okazji. Sama nie wiem któremu. Rozmawia właśnie z rodzicami.. Tego ostatniego nie słyszałaś. głupia! – Nie wydawał się tym poruszony. Christian urabia mojego tatę. że jest pan zapalonym Ray unosi brwi i uśmiecha się – rzadki. Słyszałem. – Bo wiedziałam. „Tak jak i ciebie” – warczy podświadomość. którzy są jak zawsze przemili i ciepło się ze mną witają. Popatrz tylko na niego: Christian nie może oderwać od ciebie wzroku. Albo Christianowi. panie Grey.321 Raya pobrzmiewa ciche upomnienie. – Kate uśmiecha się do mnie słodko. – Kate. kiedy mam pewność.. – Unoszę głowę i widzę. Nie pękaj. Przepraszam i udaję się na poszukiwanie Kate. To ja nie chcę się zaangażować. że zarówno Ray. Jego moc nie ma granic. prawdziwy. jak i Christian patrzą teraz na mnie.

Christian chichocze. Ray oddala się.322 Kavanagh! – Piorunuję ją wzrokiem. kiedy wracam. – A więc mojego ojca także oczarowałeś? – Także? – Oczy Christiana płoną. panie Grey. jakby rozśmieszył go jakiś dobry dowcip. – Fotograf oddala się szybko. gdy fotograf robi nam zdjęcie. a tata wydaje się wyjątkowo zrelaksowany. że o rybach? – Ana. Nieruchomiejemy na chwilę. Anastasio – szepcze. A wy bawcie się dobrze. zważywszy na to. Jak to możliwe. – Ana. Unosi pytająco brew. O czym oni rozmawiali oprócz tego. że musiał wyjść do ludzi. gdzie tu są toalety? – Za namiotem w prawo. nawet w namiocie pełnym ludzi? – W tej chwili myślę: „Ładny krawat” – wyrzucam z siebie. oddałam ci przysługę – woła za mną. a ja mrugam oślepiona fleszem. – Dziękuję. – Zaraz wrócę. Oblewam się rumieńcem. – Cześć. po czym ujmuje moją brodę i unosi tak. o czym myślisz. że ten mężczyzna ma na mnie taki wpływ. że patrzymy sobie w oczy. – Uśmiecham się do obydwu. Unosi dłoń i gładzi palcem mój policzek. Zerkam nerwowo na Christiana. . – Och. Christian wygląda. Brak mi tchu. Chyba jest dobrze. tak chciałbym wiedzieć.

Christian mruga i oglądam w jego oczach toczącą się w nim walkę. – Ja też nie. Nagle robi się tak. ten prąd przyciąga mnie do niego. czuć twoją piękną skórę. – Nie znam się na tym. prawda. – Ślicznie wyglądasz. – Anastasio. Anastasio. a między nami przeskakują iskry. Ponownie kiwam głową. Uśmiecha się blado. Testuje to słowo: krótkie. no i mogę dotykać twych nagich pleców. ale nabrzmiałe obietnicą. wszystkie zakończenia nerwowe śpiewają radośnie. Moje policzki przybierają odcień purpury. – Głos ma cichy. – Ale ja chcę więcej – odpowiadam szeptem. Tylko ja i on. – Więcej? – patrzy na mnie z konsternacją. jakbyśmy byli tu sami. Kciukiem przesuwa po mojej dolnej wardze. No to już wie. proste. a oczy ma pociemniałe. Zamykam oczy i w dole brzucha czuję słodkie ściskanie. mała? – szepcze.323 – Ostatnio mój ulubiony. . – Wiesz. Moje całe ciało ożywa. Kiwam głową i przełykam ślinę. Do twarzy ci w tej sukience. – Więcej – powtarza cicho. że będzie świetnie. – Chcesz serduszek i kwiatków.

– Mrugam. – Zgadzasz się? – Nawet nie kryje niedowierzania. – Okej – szepczę. tak. – Okej. Nie potrafię mu się oprzeć. a w jego oczach tańczą wesołe iskierki. co jest złe. Christian zamyka oczy i bierze mnie w objęcia. właśnie się zgodziłam na bycie jego uległą. przechylając głowę i uśmiechając się pięknie. Rzuca mi wyzwanie. – Kręci głową. próbując odzyskać równowagę. a moje uszy stopniowo wypełniają głosy obecnych w namiocie osób. – Słucham? – Skupiam na sobie sto procent jego uwagi. – Annie. Zapierasz mi dech w piersiach.324 – Niewiele wiesz – mruczy. – A ty wiesz o tym. – Jezu. „Co ty . Nie jesteśmy sami. jesteś taka nieprzewidywalna. Ana. Spróbuję. Robi krok w tył i nagle wraca Ray. O kuźwa. Christian uśmiecha się do Raya. Jestem Ewą z rajskiego ogrodu. – Złe? Dla mnie nie. – Mój głos jest taki cichy. Łapię powietrze. a on to wąż. – Z zastrzeżeniem granic względnych. Spróbuję. – Spróbuj – szepcze. Wydaje się taki szczery. Przełykam ślinę. a może się wybierzemy na jakiś lunch? – Okej.

w jaki sposób on zamierza się mną zaopiekować. narobiłam? – Dziękuję. kurwa. – Do zobaczenia później. Ray nie ma pojęcia. podnosi do ust i czule całuje. Annie..325 najlepszego zrobiłaś?” – krzyczy na mnie podświadomość. – Wygląda na porządnego młodego człowieka. Christian ujmuje moją dłoń. Christianie! Patrzę na niego. nie odrywając gorącego wzroku od mojej twarzy. Miło było pana poznać. aby wszystko przemyśleć Co ja.. panno Steele – mówi cicho głosem nabrzmiałym obietnicą. – I nawzajem – odpowiada Ray. Wymieniają uścisk dłoni. później? Ray bierze mnie za łokieć i prowadzi w stronę wyjścia z namiotu. Dlaczego jednak musiałem dowiedzieć się o nim od Katherine? – ruga mnie. Czuję ściskanie w żołądku. aby odmówił. – Och. bezgłośnie błagając. Wzruszam przepraszająco ramionami. Christianie? – pyta Ray. Niedobrze mi. Mogłabyś trafić znacznie gorzej. taki mam zamiar. ale mam już plany. . panie Steele. – Chciałbyś się do nas przyłączyć. – Opiekuj się dobrze moją dziewczynką. Moja wewnętrzna bogini robi przewroty w tył godne rosyjskiej gimnastyczki olimpijskiej. Potrzebuję przestrzeni. Chwileczkę. No i zamożnego.

tato. O nie. O zmierzchu Ray podrzuca mnie do domu. jest porządnym gościem. a w moim gardle tworzy się wielka gula. kiedy już zadomowię się w Seattle. – Ważny dzień. Annie. w moich oczach każdy. Gdyby on tylko wiedział. to pierwsze rozdaje hojnie. – Dobrze. Dla Raya herbata to lek na całe zło. wszystko w porządku. Mocno przytulam się do Raya. że przyjechałeś. – Kocham cię. Obejmuje mnie speszony. Tak się cieszę.326 – Cóż. Jestem z ciebie taki dumny. .. – Za nic bym tego nie przegapił. Odwiedzę cię. tato. Annie.. jak mama na niego narzekała. jak poszło. – Powodzenia podczas tych rozmów w sprawie pracy. Annie. Daj mi znać. słoneczko – mówi cicho Ray. – Hej. A niech mnie. Pamiętam. – Jasna sprawa. że jeśli chodzi o herbatę i współczucie. kto lubi wędkarstwo muchowe. tato. żebym wszedł i zrobił ci herbaty? Śmieję się mimo łez. mam akceptację Raya. – Zadzwoń do mamy – mówi. że przyjechałeś. a ja nie mogę się powstrzymać – w moich oczach wzbierają łzy. – Nie. Dzięki. co? Chcesz. Nie rozkleję się teraz. ale drugie już nie bardzo.

Grey Enterprises Holdings. Odczytuję esemesy. Cztery nieodebrane połączenia. Ponieważ się rozładował. Dlaczego nie zadzwonił na telefon stacjonarny? Idę do sypialni i włączam laptop. a José zawsze jest chętny.. aby zrobić przegląd.Daj znać. a potem wchodzę niespiesznie do mieszkania. . że dotarłaś do domu tym swoim samochodem. gdy odjeżdża. Trzy nieodebrane połączenia od Christiana. najpierw muszę podłączyć ładowarkę. Christian Grey Prezes. czemu się tak przejmuje moim garbusem? Od trzech lat dobrze mi służy. Uśmiecha się i wraca do samochodu. jedno od José i to on nagrał się na pocztę głosową. 23:58 Adresat: Anastasia Steele Mam nadzieję. że wszystko w porządku. Drugi mejl od Christiana ma dzisiejszą datę. Przede wszystkim sprawdzam telefon komórkowy. Macham mu. Jezu. jedna wiadomość na poczcie głosowej i dwa esemesy.. Inc. a dopiero potem mogę odczytać wiadomości. życząc mi wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów.327 – Ja ciebie też. Oba od Christiana. „Dojechałaś bezpiecznie do domu?” „Zadzwoń do mnie”. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011.

Christian GreyPrezes.. na którym piszę słowa Tessy: . Ślicznie dzisiaj wyglądałaś. On tu jedzie. 17:22 Adresat: Anastasia Steele Cóż mogę rzec poza tym. kiedy tylko będziesz chciała. Inc.. co już powiedziałem? Chętnie omówię to z Tobą. Pakuję je w brązowy papier. Klikam „odpowiedz”. Pierwsze wydanie książek Thomasa Hardy’ego nadal stoi na półce w salonie. 19:23 Adresat: Christian Grey Jeśli chcesz. aby to omówić. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Chcę się z nim zobaczyć. Grey Enterprises Holdings. A niech to. to mogę dziś do Ciebie przyjechać. Inc. Mówiłem poważnie. nie podoba mi się. 19:27 Adresat: Anastasia Steele Ja przyjadę do Ciebie. Grey Enterprises Holdings. Nie mogę ich zatrzymać. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Niedługo będę. że jeździsz takim samochodem. Muszę coś dla niego przygotować.328 Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011.Christian GreyPrezes.

329 .

że możemy uczcić koniec twoich studiów. że nie tracisz rezonu. Podnosi butelkę szampana i wchodzi do środka. – Cześć. – Pomyślałem. Christian stoi na ganku w dżinsach i skórzanej kurtce. – Ciekawy dobór słów – komentuję oschle. Idę do kuchni zdenerwowana. Dobry Bollinger jest nie do pobicia. – Filiżanki? Nic nie szkodzi. – Jeśli mogę – mówi rozbawiony. – Mamy tylko filiżanki do herbaty.330 ROZDZIAŁ PIĘTNASTY – Cześć. – Jego twarz rozjaśnia promienny uśmiech. a chmary motyli przypuszczają atak na mój brzuch. . podoba mi się. Spakowałyśmy wszystkie kieliszki. Przez chwilę podziwiam jego urodę. gdy otwieram drzwi. Zupełnie jakbym miała w salonie całkowicie nieprzewidywalną drapieżną panterę albo lwa górskiego. – Chcesz też spodeczki? – wołam. O rany. – Czuję nieznośną nieśmiałość. – Och. Uśmiecha się szeroko. – Wejdź. tak seksownie wygląda w skórze.

Przyjmujesz. pewnie będzie kłótnia. – Hmm. z książkami . jeśli je przyjmiesz. Gwałtownie przełykam ślinę. – Będę dla ciebie łagodny. – Nie byłam uległa. Zdecydowałaś się na poniżenie. – Na pewno znajdziesz coś.331 – Wystarczą filiżanki. Gdy wracam. o tym właśnie mówiłem. – W zamyśleniu przesuwa długim palcem wskazującym po tekście. sprzeciwiasz mi się. Chcę. Bardzo trafny cytat. – To jest również prośba – szepczę. – To dla ciebie – mamroczę z niepokojem.. wilczy uśmiech. nie mogę ich przyjąć. ponieważ to mi sprawia przyjemność. To bardzo proste. – Christian. to zbyt wiele. – Widzisz. co będzie współgrało równie dobrze. Stawiam filiżanki na stole. domyśliłem się. – Prośba? Żebym był dla ciebie łagodny? Przytakuję. co dla ciebie kupuję. kiedy mi je kupiłeś. żebyś je przyjęła i koniec dyskusji. – Kupiłem je dla ciebie – mówi cicho z beznamiętnym wyrazem twarzy. Jako uległa byłabyś za nie jedynie wdzięczna. Dlaczego jestem taka zdenerwowana? Mam sucho w ustach. wpatruje się w pakunek w brązowym papierze. – Posyła mi szybki. a nie Angelem. Cholera.. Nie musisz o tym myśleć. Anastasio. – Myślałem. że jestem d’Urberville’em.

– Przygląda mi się nieufnie. Anastasio. co robić. Widać. Nie o tym. tak jak inne rzeczy” – moja podświadomość odpowiada jadowicie. – Skoro tak właśnie chcesz zrobić. ale przyznaje mi rację. Mogą je wystawić na aukcję. Czerwienię się. że jesteś samochodem i należysz do niego. co chcę? Patrzy na mnie podejrzliwie. Jak mogę nie myśleć? „Możesz udawać. Jak mogę uratować tę sytuację? Stawia butelkę szampana na stole i staje naprzeciw mnie. skoro to miejsce jest bliskie twemu sercu. Och. więc czas na plan B. Wzdycham. Nie chcę go rozczarować i słyszę w głowie jego słowa. – Pomyślę o tym – dorzucam pod nosem. Nie wiem. – Nie myśl. czy możemy cofnąć czas? Atmosfera między nami jest teraz napięta.332 – Nie. Tej walki nie wygram. – Tak.. – Zaciska usta. że jest zawiedziony. ale zgodziłaś się. – Ton jego głosu jest poważny. Ignoruję ją.. – A więc są moje i mogę z nimi zrobić. nieproszona. Anastasio. żebyś chciała mnie zadowolić. Opuszczam wzrok na dłonie. – W takim razie chcę przekazać je organizacji charytatywnej działającej w Darfurze. . Chcę.

to wszystko. przestań – rozkazuje łagodnie. – Bollinger Grande Annee Rose 1999. Napełnia filiżanki do połowy. Nie stosuj wobec siebie jakichś ogólnych sądów moralnych na podstawie tego. Bierze butelkę szampana. na co się zgadzasz. – Nie ma w tobie nic taniego.333 Chwytając mnie za brodę. Mogę sobie na to pozwolić. bo myślałem. znów chwytając moją brodę i pociągając ją lekko. – Czuję się tania – szepczę. – Tak lepiej – mruczy. Zbyt wiele o tym myślisz. Anastasio. – Nie powinnaś. co myślą inni. Twoje wątpliwości wynikają z zastrzeżeń do naszej umowy. że okażą się dla ciebie ważne. – Puszcza mnie. Masz tak nie myśleć. Nie trać na to energii. Jestem bardzo bogatym człowiekiem. próbując przetrawić jego słowa. Przyzwyczaj się do tego. Christian z irytacją przeczesuje włosy palcami. zdejmuje folię oraz druciki podtrzymujące korek i przekręca butelkę zamiast korka. – Hej. Anastasio. niewinny pocałunek. – Proszę. więc uśmiecham się nieśmiało. – Jest różowy – mówię pod nosem zaskoczona. a to zupełnie naturalne. Patrzy na mnie z poważną miną. Marszczę brwi. „Dziwka” – mówi bezgłośnie moja podświadomość. aby uwolnić dolną wargę z uścisku zębów. Napij się szampana. Nie wiesz. – W jego oczach widzę ciepło i łagodność. otwierając ją wprawnym ruchem i nie roniąc ani kropelki. – Będę ci kupował mnóstwo rzeczy. unosi głowę do góry. doskonały rocznik – . Kupiłem ci po prostu kilka starych książek. – Pochyla się i składa na moich ustach szybki.

– . że jadł ci z ręki. czyżby? – Biorę kolejny łyk. Hmm... ma pamięć do szczegółów. – Och. że lubi wędkować? – Ty mi powiedziałaś. Uśmiecha się szeroko. czyli nie granice względne. a ja się czerwienię. Oczywiście jest pyszny. – W filiżankach. że wiem. – Przejrzymy granice względne? Uśmiecha się. Anastasio. Chcę mieć to już za sobą. – Twój ojczym to bardzo małomówny człowiek. Christian śmieje się łagodnie. – Wydymam wargi. Rety. ten szampan jest naprawdę bardzo dobry. jak łowić ryby.334 mówi ze znawstwem. – Tylko dzięki temu. – Bierze mnie za rękę i prowadzi na kanapę. ten niepokój mnie dręczy. – Dziękuję – bąkam i biorę łyk. gdzie sadowi mnie obok siebie. – Skąd wiedziałeś. – W filiżankach. – Zawsze taka ochocza. – Sprawiłeś. Stukamy się filiżankami i Christian upija łyk. Och. Gratulacje z okazji ukończenia studiów.. gdy poszliśmy na kawę. ale nie mogę się oprzeć wrażeniu. że chodzi tu o moją kapitulację..

Och. – Mieszkanie wygląda na prawie puste. Skąd się tak dobrze znasz na winach? – Nie znam się. ale słyszałem. co sprawia. co mi smakuje.335 Próbowałeś wina na przyjęciu? Christian się krzywi. .. – Mia przylatuje z Paryża bardzo wcześnie rano w sobotę. to mój ostatni dzień u Claytona. to nowość. Napełnia moją filiżankę. Anastasio. prawie srebrne. – Jeszcze? – pyta. Jutro jadę z powrotem do Seattle. Było okropne. że Elliot wam pomoże. wskazując szampana. – Tak. – Pracujesz jutro? – Tak. – Pomyślałam o tobie. żebym się wstawiła? Patrzę na niego podejrzliwie. Christian wstaje z wdziękiem i podnosi butelkę. – Jego szare oczy są błyszczące.. – Poproszę. – Pomógłbym ci w przeprowadzce. że się rumienię. Po prostu wiem. Jesteś gotowa do przeprowadzki? – Prawie. gdy go spróbowałam. Chce. ale obiecałem odebrać siostrę z lotniska.

teraz ci mówię. Prawdopodobnie dlatego. w których wydawnictwach? . Kate jest tym bardzo podekscytowana.. – Co więc? – Nie bądź niemądra. kto by pomyślał – mamrocze pod nosem i z jakiegoś powodu nie wygląda na zadowolonego. Kate i Elliot. – Tak. – Yyy. – Więc? – Patrzy na mnie cierpliwie. – A co robisz w kwestii pracy w Seattle? Kiedy porozmawiamy o granicach względnych? W co on gra? – Mam kilka rozmów w sprawie stażu. – W kilku wydawnictwach. Anastasio. czekając na więcej informacji.336 – Tak. Mruży oczy. – Czy to właśnie chcesz robić? Pracować w wydawnictwie? Ostrożnie przytakuję. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? – Marszczy czoło. że mógłby użyć swoich wpływów.. – Gdzie? Jakoś nie chcę mu powiedzieć.

żebym o tym nie zapomniała.. – W małych – mamroczę.337 – ruga mnie. – Niemądry? Ja? Boże. Na twarzy ma ten swój uśmiech pełen samozadowolenia. Opróżniam filiżankę. Wypij i omówimy te granice. Marszczy czoło. Spogląda na mnie przelotnie. która została u mnie. – Dlaczego nie chcesz. tej. – Teraz to ty jesteś niemądry. Podnosi butelkę i zatrzymuje się. . Po szampanie robię się odważniejsza. Śmieje się. żebym wiedział? – Zbyt duże wpływy. Zjadłam z Rayem obiad z trzech dań. ale mi stawiasz wyzwania... Lepiej. – Tak.. Nosi te listy w kieszeni? Jedna jest chyba w jego marynarce. – Jeszcze? – Poproszę. – Wyciąga drugi egzemplarz mojego mejla i listę. Znów ta stara śpiewka. – Jadłaś coś? O nie. – Przewracam oczami.

wpatruję się w niego. – Dobrze. ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa za dopuszczalne? uznaje . Skarcona. Czemu to jest seksowne? Napełnia moją filiżankę. a motyle uciekają z brzucha do ściśniętego gardła. zainteresowałeś mnie.. Większość przerobiliśmy. Przysuwam się do niego na kanapie i spoglądam na listę. co? Kiwam głową. a przełożę cię przez kolano. odzwierciedlając mój ton głosu. – Jeszcze raz przewrócisz oczami. – Odpowiedz. – Och – odpowiada. – Tak. – Tak to się zaczyna. – Uśmiecha się znacząco. – Zainteresowałem cię..338 Pochyla się i chwyta moją brodę. Moje serce tłucze się w piersi. Co?! – Och – dziwię się i widzę rozbawienie w jego oczach. – A więc akty seksualne. a ja wypijam ją praktycznie do dna. patrząc mi intensywnie w oczy. Anastasio.

– Tak. Trzeba go będzie dobrze przygotować. że mi się spodoba. Twój tyłek będzie musiał przejść szkolenie. ale naprawdę chciałbym dobrać ci się do tyłeczka. Zatyka mnie. – Uśmiecha się do mnie szeroko. stosunek analny może być bardzo przyjemny. że to przyjemne? – Robiłeś to? – pytam szeptem. Zresztą w tym przypadku nie możemy od razu skoczyć na głęboką wodę. – Stosunek analny to niekoniecznie moja bajka. więcej tego nie zrobimy. Czy na coś jeszcze? – pyta łagodnie. Ale z tym poczekamy. Ale jeśli spróbujemy. – Zgadzam się co do fistingu. Przełykam ślinę. Myśli. Jasny gwint. Mrugam z niedowierzaniem. a tobie się nie spodoba. – O tak. . Anastasio. Skąd wie.339 • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny – Nie zgadzasz się na fisting. Uwierz mi. – Szkolenie? – szepczę.

Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? . z tego masz już szóstkę.340 – Z mężczyzną? – Nie. nagle przypominam sobie naszą wcześniejszą rozmowę. jak? Marszczę brwi. Rumienię się.. wewnętrzna bogini cmoka – A więc – Christian patrzy na mnie uśmiechem – połykanie nasienia w porządku? z promiennym Kiwam głową. To nie moja bajka.. patrząc na listę.. dumna jak paw. – I kiedy napełnia mi filiżankę. Przechodzi do dalszych punktów na liście. – Jeszcze? – Jeszcze. – Okej. Ma na myśli listę czy tylko szampana? Czy z tym całym szampanem chodzi o coś więcej? – Zabawki erotyczne? Wzruszam ramionami. Rany boskie. Cóż. połykanie nasienia. – Pani Robinson? – Tak. Nigdy nie uprawiałem seksu z mężczyzną.. a moja z zadowoleniem. i ponownie opróżniam filiżankę. nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy.

– Śmieje się głośno. Nie chciałem się śmiać.. – Anastasio – przymila się. panno Steele.341 • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analne – Zatyczka analna? Czy służy do tego. jajka. przepraszam – stara się wyglądać na skruszonego. – Nie mogę się powstrzymać od okazania urażonych uczuć. tego typu przedmioty. ale w jego oczach nadal czai się rozbawienie. Przestaje się śmiać. – Nie prawdziwe. A co się kryje pod „Inne zabawki”? – Koraliki. – Wybacz mi. – Jajka? – pytam przerażona. że wydaję ci się zabawna. na opakowaniu? – Marszczę nos z niesmakiem... Zaciskam usta. – Cieszę się.. Szkolenie. Jesteś po prostu taka niedoświadczona. potrząsając głową. – Och. Wybacz mi. . – Jakiś problem z zabawkami? – Nie – rzucam. Uwierz mi. co opisano – Tak – uśmiecha się. szare i szczere. – Jego oczy są duże. Nigdy nie rozmawiałem o tym tak szczegółowo. – Przepraszam. – I odsyłam cię do stosunku analnego wymienionego powyżej.

Coś jeszcze? – Nie śmiej się ze mnie. A ja kulę się w sobie.. Czytam listę. że nie będę się śmiać i przeprosiłem dwa razy. Co do kneblowania. a ja i tak mam cię tylko na krótko. – Rozpórka to kołek z kajdankami na kostki lub nadgarstki. wracając do listy. och. – Okej. To zabiera dużo czasu. jeśli chcesz to zaznaczyć jako granicę bezwzględną. Dobra zabawa.342 Rozluźniam się trochę i pociągam łyk szampana. Czy krępowanie jest dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/metalowymi elementami – Rozmawialiśmy o podwieszaniu i w porządku.. – Nie każ mi tego robić kolejny raz – ostrzega. ale co to jest rozpórka? – Obiecałem. a moja wewnętrzna bogini skacze jak małe dziecko czekające na lody. – Wpatruje się we mnie. Bałabym się. jest taki władczy. że nie będę mogła .. – W takim razie wiązanie – mówi..

– Denerwuję się na myśl o kneblowaniu.. a jego oczy stają się coraz większe. – To jeden z powodów – mówi cicho. żeby nie mogły cię dotknąć? Patrzy na mnie. – To dlatego związałeś mi ręce? – Tak. jeśli będę zakneblowana? Nieruchomieje. mam nadzieję. alkohol. patrząc na niego. – Ja też bym się bał. Wpatruję się w niego i coś sobie uświadamiam. gdybyś nie mogła oddychać. Mrugam. że nigdy nie będziesz musiała ich użyć. będziemy używać sygnałów bezpieczeństwa – wyjaśnia. – A jak będę używać haseł bezpieczeństwa. zanotuję to sobie. Ale jeśli będziesz zakneblowana. – Po pierwsze. – Dobrze.. Jakich.343 oddychać. skoro będę związana? Mój umysł zaczyna być lekko zamglony. – Czy lubisz krępować swoje uległe. – Nie lubisz o tym mówić. Nie chcę cię udusić. hmm. .

ale nie Czerwienię się i patrzę na swoje dłonie. Tak właśnie funkcjonuję. a ja chcę się dowiedzieć. Widzę.. Przeanalizujmy metody. nie lubię. To ta podchwytliwa część. Wyobraźnia jest tutaj twoim najgorszym wrogiem. – Przygryzasz wargę – mówi poważnie. – Więc jakie jest twoje nastawienie wobec doświadczania bólu? – Christian patrzy na mnie wyczekująco. – To nie takie złe. że jesteś zdenerwowana. – Musisz to robić? – Tak. Pokazuje mi listę.. . – Byłaś karana fizycznie jako dziecko? – Nie. Napełnia ponownie moją filiżankę.344 – Nie. co powiedzieć. wiem. – A więc nie masz żadnego punktu odniesienia? – Nie. jak myślisz. a ja pociągam łyk. Moja podświadomość ucieka z krzykiem i chowa się za kanapę. Cholera jasna. – Dlaczego? – To nieodłączne. Chcesz się jeszcze napić? Po alkoholu stajesz się odważniejsza. co myślisz na temat bólu. Natychmiast przestaję.

kochanie.345 • Klapsy• Bicie drewnianymi packami• Biczowanie• Bicie laską• Gryzienie• Klamerki na sutkach• Klamerki na genitaliach• Lód• Gorący wosk• Inne rodzaje/metody zadawania bólu – Powiedziałaś „nie” klamerkom na genitaliach. nie było tak źle. a potem zabieram cię do łóżka. – Cieszę się. chcę omówić jeszcze jedną kwestię. – No co ty. ponownie czując serce w gardle. Kiedy poczujesz się bardziej komfortowo w tym temacie. o których do tej pory nie miałam pojęcia. To bicie laską boli najbardziej. nie posunę się za daleko. rozgrzewając miejsca. – To część układu. że mi powiedziałaś. Przełykam ślinę. prawda? Wzruszam ramionami. Na razie skreślamy z listy bicie laską. – No. ale do wszystkiego dojdziemy. Blednę. – Słuchaj. – Do łóżka? – Mrugam szybko. a on pochyla się i całuje mnie w usta. zwiększymy intensywność. – Kwestia kary najbardziej mnie martwi. – Albo nie zrobimy wcale – szepczę. Będziemy to robić stopniowo. a krew w moim ciele zaczyna szybciej krążyć. Anastasio. W porządku. po omawianiu tego wszystkiego chcę . – Mój głos jest bardzo cichy. Anastasio. – Dojdziemy do tego.

. – Pod jednym warunkiem.. Może się nie udać. Nie wiem. Rany Julek. co chcę wypróbować. – Poza czasem. Czy kiedykolwiek cię skrzywdziłem? Czerwienię się. gdy jesteś moją uległą. Na tobie też musiało to zrobić wrażenie. przyjemność. Może jedna noc w tygodniu. O rany. – A widzisz? Poza tym jest coś. przestań wszędzie widzieć ból. co powiedzieć. czy to się uda. Ale jestem gotów spróbować. Nie wiem. – Coś bolesnego? – Nie. – No właśnie. To głównie . Christian Grey jest gotów na więcej! Jest gotów spróbować! Podświadomość wychyla się zza kanapy.346 cię porządnie przelecieć. właśnie teraz. Nie wiem. Dzisiaj mówiłaś. Ściska mnie w środku. Do czego to wszystko zmierza? Ściska mnie za rękę. jak będzie z rozdzieleniem wszystkiego. a moja podświadomość doznaje szoku. moglibyśmy spróbować. Opada mi szczęka.. nadal z wyrazem szoku na twarzy harpii. a moja wewnętrzna bogini zaczyna dyszeć. że chcesz więcej.. – Urywa. nagle niepewny. – Nie. – Christian patrzy nieufnie na moją zdumioną twarz.

cholera. starając się zdecydować. co to jest. Patrzę na samochód w osłupieniu. – To dla ciebie. Nigdy bym sobie nie wybaczył. – Przyjmiesz łaskawie mój prezent z okazji zakończenia studiów. – Chodź – wstaje. Kupił mi. Dam ci wszystko. skoro tak łatwo jest tę sytuację naprawić. Zdejmuje kurtkę i otula mnie nią. Biorąc mnie za rękę. – W głębi duszy wiem. Jezu. sądząc po wyglądzie. a jeszcze zszokowana. prowadzi ścieżką w stronę nowego nabytku. Na zewnątrz stoi czerwone dwudrzwiowe. co chcesz. ruszając do drzwi. Wszystko.. jestem rozgniewana. oceniając moją reakcję. soczyście czerwoną nowość. co o tym wszystkim myśleć. – Anastasio. Ale. z drugiej wdzięczna. żeby spojrzeć na niego. zupełnie nowy. – Och. szczególnie po tym. Wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów – mruczy. kompaktowe audi. Tak. już go kupił. Z jednej strony jestem przerażona. co powiedziałam mu o książkach. z drugiej strony. ale przeważające uczucie to gniew.. gapiąc się na tę wspaniałą. ale ja nie mogę zmusić się. ten twój garbus jest stary i szczerze mówiąc.347 – Jakim? – szepczę. – Tu przerywa. Patrzy na mnie. Był jak najbardziej za – dodaje. Miałam wystarczający kłopot z książkami. Patrzy na mnie. – Wspomniałem o tym twojemu ojczymowi. podnosząc mnie. Przerażenie rośnie mi w brzuchu. że w ogóle to zrobił. gdyby coś ci się stało. przyciągając mnie do siebie i całując moje włosy. niebezpieczny. samochód... Stoję w milczeniu. .

Ma dobre intencje. Czuję się zażenowana na myśl. ale na teraz. jak to odebrał mój tato. Na zawsze. W porządku. co powiedzieć. I mój pogląd się zmienia. . nie wiedząc. jak potrafię. nie kiedy był mały. chybione. dla mnie to nie jest zbyt wiele. – Nie. – Patrzy na mnie ostrożnie. Anastasio. Dziękuję. tak jak laptop. Jak śmiał? Biedny Ray. że to zbyt wiele. Niedobrze mi. Wzdycha ciężko. Ta myśl jest bardzo trzeźwiąca i moje nastawienie do samochodu łagodnieje. Pożyczam. Patrzę na niego z zagniewaną miną. Całuję go pośpiesznie w policzek. otwierając usta z przerażenia. Nie dla mojego spokoju ducha. Czuję się winna z powodu napadu złości. Nie możesz po prostu powiedzieć „dziękuję”? – Ale wiesz. nie całe życie. – Cieszę się. że mi go pożyczasz. – Nie. – To prezent. On tego nie rozumie! Całe życie miał pieniądze. – Wspomniałeś o tym Rayowi? Jak mogłeś?! – Ledwie mogę wydusić z siebie słowa. nie na zawsze.348 Odwracam się i rzucam mu gniewne spojrzenie. – W porządku. – Dziękuję panu za samochód – mówię tak słodko. ale nie złe. Marszczy brwi.

Chwyta mnie za rękę i prowadzi z powrotem do mieszkania. bicia laską. granic względnych. to kupię ci pieprzony samochód – warczy... a drugą zanurzoną w moich włosach. Krew zaczyna mi wrzeć i z pasją odwzajemniam pocałunek. Moja podświadomość znów siedzi za kanapą. – A teraz do środka. Nadal milczy.. Christian włącza boczne światło i zatrzymuje się. nie idąc na żadne ustępstwa. Zamyka oczy i potrząsa głową.349 Chwyta mnie nagle i przyciąga do siebie. i już przepadłam. Ano Steele.. szare oczy jak kawałki przydymionego szkła. Jego wzrok jest beznamiętny. Rozbierzemy cię. książek.. rozchylając usta językiem. – Składa szybki. pomimo samochodu. ale jest zły. kryjąc twarz w dłoniach. – Przepraszam za książki i samochód – zacinam się. Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę. – Całuje mnie namiętnie. Gdy je otwiera. – Przerażasz mnie. żeby nie przelecieć cię teraz na masce tego samochodu.. – Ależ z ciebie prowokatorka. Tak bardzo go pragnę. gdy jesteś rozgniewany – mówię cicho i wpatruję się w niego. z jedną ręką na moich plecach. pragnę go. patrząc na mnie. że jesteś moja i jeśli zechcę kupić ci pieprzony samochód. . Rany. prosto do mojej sypialni. ostry pocałunek na moich ustach. żeby pokazać ci. nie bądź na mnie zły – szepczę. – Wykorzystuję całą swoją samokontrolę. – Proszę. wyraz jego twarzy jest odrobinę łagodniejszy.

składa delikatne jak piórko pocałunki na ramieniu. kałuża – Bez stanika. Nauczyć. Moje ciało rezonuje i leniwie zaczynam poruszać się pod wpływem jego dotyku. pożądanie zastępuje niepokój i przechodząc przez moje ciało. Kolejna zmiana nastroju. pełen oczekiwania. Ruszać – szepcze. Nie. . przyciąga mnie bliżej. podczas gdy usta liżąc. – Muska nosem skórę za moim uchem i wzdłuż karku. Kładzie palec wskazujący na moim karku i boleśnie powoli przeciąga wzdłuż kręgosłupa. Mój oddech się zmienia. Jego ręce chwytają za zamek. – Chcę z ciebie zdjąć tę sukienkę. panno Steele. Podoba mi się. – Pachniesz tak pięknie. – Będziesz. Do bólu powoli rozpina go. na szyi i sukienka opada. Pochyla się i wącha moje włosy.350 – Odwróć się – szepcze. – Podoba mi się ta sukienka – mruczy. Odgarnia włosy z moich pleców. całując i ssąc suną przez plecy do drugiego ramienia. wijąc się na piersi. Anastasio. tak że staję plecami przy nim. jak płonie. Palec dociera do skraju dekoltu sukienki z odkrytymi plecami gdzieś w talii i chwytając za górę. Chwyta za zapięcie materiału u moich stóp. Się. Jest w tym tak kusząco dobry. Jego wypielęgnowany paznokieć delikatnie mnie drapie. umiejscawia się głęboko w moim podbrzuszu. – Lubię widzieć twoją nieskazitelną skórę. tak że zwisają po prawej stronie. Musiała. Tak słodko. moje serce wali jak oszalałe. staje się płytki. ciemne i tęskne. Czuję na skórze. tak trudno za nim nadążyć. całując mnie w kark między każdym słowem. Odwracam się posłusznie. szybki.

.351 Jego ręce sięgają do przodu i obejmują moje piersi. – mruczy za moim uchem i zaczyna pociągać sutki swoimi długimi palcami. co? – Tak. panno Steele. – Podoba ci się. – Podnieś ręce i załóż mi za głowę – mruczy przy moim karku. – Tak. ciągnąc delikatnie. co ja z jego włosami. proszę pana. prawda? – Mhm. Moje dłonie wplatają się w jego miękkie.... Natychmiast wykonuję polecenie i moje piersi unoszą się wprost w jego dłonie. Wyginam plecy w łuk. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu w ten sposób? – szepcze.. by ułatwić mu dostęp do karku. – Mhm. .. robiąc to samo. seksowne włosy i bardzo delikatnie pociągam za nie. Jęczę. a sutki stają się jeszcze twardsze. aby wcisnąć piersi w jego wytrawne dłonie. gdy to doznanie odzywa się ostro w moim kroczu. – Kontynuuje powolną. zmysłową torturę. – Powiedz mi. – Tak... a sutki twardnieją pod tym dotykiem. Przechylam głowę na jedną stronę.

powoli wkłada we mnie palec. – Szczypie mnie mocno.352 – Grzeczna dziewczynka. Czuję na karku. żeby dojść – szepcze. czując tę cudowną. abym je mogła zobaczyć. – Zwraca uwagę swoich palców ponownie na moje sutki. a moje ciało zwija się w konwulsjach. . Mam na sobie jedynie buty.. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. Och nie. rozciągając je. ugniatając. rozrywając je i rzucając przede mnie. Jego ręce wędrują do mojej kobiecości. Jestem zaskoczona. – Rozbierz mnie – rozkazuje cicho. że jeszcze nie jesteś gotowa. odwracając mnie twarzą do siebie. Czuję go przy sobie. ciągnąc. moja słodka dziewczynka jest całkiem gotowa – szepcze. Palce zaczepiają się z tyłu o moje majtki. ocierając się o jego przód. – Myślę. – Smakujesz tak dobrze. jak się uśmiecha. a moje ręce wczepiają się w jego włosy i ciągną mocniej. co to oznacza? Mój mózg rejestruje wszystko przez mgłę palącego pożądania. poruszając na boki. Wkłada sobie palec do ust. Nigdy nie rozbierałam mężczyzny.. a kciuk przebija się przez materiał. a on delikatnie gryzie i pociąga płatek mojego ucha. skręcając... to znaczy czółenka Kate na wysokim obcasie. ostrą przyjemność wymieszaną z bólem. Ocieram się o niego pośladkami. – Poza tym zdenerwowałaś mnie dzisiaj. – Dasz radę – zachęca mnie łagodnie. Jego ręce zamierają. Wzdycham. i od tyłu. – O tak. Mój oddech przyspiesza. Jęczę. a jego dłonie wędrują w dół do moich bioder. – Więc może jednak nie pozwolę ci dojść. panno Steele – wzdycha.

Wewnętrzna bogini zaraz eksploduje... Moja wewnętrzna bogini warczy. będziesz musiała mnie dotknąć. . Zamyka oczy i wysuwa biodra w moją stronę. Nie T-shirt.. ale on chwyta mnie za ręce i potrząsa głową. mogę dotykać w ubraniu. upadając.353 O rany. tyle możliwości. Bierze moją dłoń i kładzie na swoim członku. cały mój. Wchodzę na łóżko i siadam na nim okrakiem. i zaraz potem skarpetki. – Chcę być w tobie.. Śmieje się.. ja rządzę. czując włosy na jego jakże rozkosznej ścieżce. co zaplanowałem. wkładając palce pod materiał na brzuchu. – O nie. a ja. pożądaniem i czystą brawurą Steeleów popycham go na łóżko. – Będziesz musiał nauczyć się nie ruszać – rugam go i pociągam za włosy pod palcami. szybko. a to nowość. – Co ze mną zrobisz? – drażni się. Och. Od czego zacząć? Sięgam po Tshirt. a ja zwycięsko patrzę na niego z góry... niezdarnie.. Nabieram powietrza i obejmuję go palcami. Zdejmij mi dżinsy. – Jego oczy płoną z podniecenia. – To efekt. jaki u mnie wywołujesz. Och. cudownie. O matko. Wpatruje się we mnie wzrokiem rozświetlonym radością i pożądaniem. Ściągam mu buty... Do tego. kierowana frustracją. a Christian uśmiecha się szeroko. uśmiechając się przebiegle. panno Steele. Mrugam szybko. aby rozpiąć dżinsy... Wygląda. Ty rządzisz. Otwieram usta ze zdziwienia.

jest cały mój i mogę się nim bawić. i twarda. uwalniając go. co za smakowite połączenie. O święty Barnabo.. Zamyka oczy. a ja przesuwam usta w górę i w dół. Pochylam się. a włosy rozsypują się wokół mnie i już jest w moich ustach. wpychając go aż do gardła.... Wyławiam dwie foliowe paczuszki i kładę na łóżku koło jego biodra. Rozpinam rozporek i staję przed problemem zdjęcia mu spodni. Zastyga pode mną.. Ma otwarte usta. Powoli szukam w kieszeni. Dotykam go. gdy gwałtownie wciąga powietrze. jeśli przygryzasz wargę – ostrzega i unosi biodra do góry. Ssę go mocno. jeszcze . Jego skóra jest tak gładka i miękka. a jego biodra podskakują pode mną. uuu.. to takie podniecające. Skopuje ubrania na podłogę. Ana. Poruszam nimi i ciągnę. gdy go dotykam. a cała wesołość nagle znika. ale ledwie drgną. – Co teraz zrobisz? – szepcze. hmm. – Tak. Jego usta układają się w literę O. tak że mogę ściągnąć spodnie i bokserki za jednym razem. – Jezu. Marszczę brwi. patrząc na jego wyraz twarzy.. spokojnie – jęczy.. a oczy mu płoną. Czy to może być aż tak trudne? – Nie mogę się nie ruszać. Dwie! Moje nadmiernie pożądliwe palce sięgają do guzika i rozpinają go. panno Steele – mruczy.. – Jakaż rozochocona panna Steele – mruczy. z zaciśniętymi ustami.354 Wydaje syk i uśmiecha się do mnie. Jestem więcej niż podniecona. a w jego głosie pobrzmiewa rozbawienie. Czuję taką moc. prezerwatywa – szepcze.. patrząc na jego twarz. mmm. Cieszę się jak dziecko. z małymi problemami. – W mojej kieszeni. drażnić i sprawdzać go ustami i językiem.

unosząc mnie nieznacznie. po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie.. – Ty na górze. dobijasz mnie. jak? Rozrywam ją i już trzymam w palcach lepką prezerwatywę. drugą zaś się podpiera. To właśnie musimy zrobić. że to ja rządzę? Moja wewnętrzna bogini wygląda. mrugając i dysząc jak on. Siadam.355 i jeszcze. Patrzę na niego onieśmielona. zatrzymaj się. Myślałam. Bardzo powoli.. Nie chcę dojść. – Chryste. – Twoja niewinność i entuzjazm są takie rozbrajające – sapie. Och. – Załóż to – podaje mi foliową paczuszkę. Anastasio – jęczy. – A teraz chcę się w tobie zagłębić – mruczy. wykonuję jego polecenie. Ana. a patrzenie na niego jest bardzo. O rany. Naprawdę jest niezłym okazem mężczyzny. – Stop. mocno się koncentrując. ale czując dezorientację. Podziwiam swoją pracę ręczną i jego. bardzo pobudzające. a on siada nagle i patrzymy na siebie nos w nos. jakby ktoś wyrwał jej z ręki loda. by umiejscowić się pode mną. Żadnego powietrza na końcu tego drania – dyszy Christian. – O tak – szepcze i oplata jedną ręką moje biodra. – Ściśnij koniec i zroluj do dołu. .

góra.. a on podnosi miednicę.. – Ty się poruszaj.. Ja rządzę.. To gwałtowne odczucie pulsujące w ciele szybko narasta. I jest we mnie. a on bardzo powoli opada z powrotem na łóżko. odrzucam głowę do tyłu. proszę. Pomiędzy moimi urywanymi oddechami ta głęboka. a ja jęczę. – Tak jest głęboko – mruczy.. Och. zanurzony do końca... obfita pełnia.. moje włosy opadają na plecy. o rany – doznanie promieniuje przez moje podbrzusze. cudownym. Ja go pieprzę. Jest mój. Oddech jest nierówny. poczuj mnie całego – jęczy i na chwilę zamyka oczy. podobnie jak mój. a ja jego. podbijając mnie znów do góry. Jego oczy płoną w dzikim oczekiwaniu. wpatrując się uważnie w moje oczy. on na mnie... dół. Jęcząc. i w zachwycie widzę. – Tak. gdy mnie rozwiera. co chcę. Jednocześnie wygina się i kołysze biodrami. dobrze. góra. jak on zachwyca się mną. przejmującym i przepełniającym uczuciem. gdy opadam na dół. minuty. kochanie. i jest tak. nie mam pojęcia.. Cholera! – Jeszcze – szepczę.. patrzę na niego.. Delikatnie odpycham się od niego i opadam z powrotem. Anastasio. Chwytam jego ręce jak koło ratunkowe. jak chcesz. wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim.. niskim głosem. Weź mnie za ręce – szepcze chrapliwym. który jest taki seksowny. Leniwie się uśmiecha i robi...356 Jęczę... znów i znów.. w górę i w dół. Łapiemy rytm. dół.. i trzyma mnie na miejscu przez sekundy. Ta myśl popycha . wszędzie.

. napełniona nim. tam gdzie nie ma granic względnych i bezwzględnych. odchylając głowę w tył. Opadam na jego klatkę piersiową. jak obciążoną betonem.. z zaciśniętymi ustami dochodzi cicho. gdzieś pomiędzy fantazją a rzeczywistością. krzycząc nieskładnie. na skraj przepaści i dochodzę. .357 mnie. Chwyta moje biodra i z zamkniętymi oczami.

że musi istnieć ta bariera w postaci materiału T-shirta. Przekręca się.. wpatrując się w jego szare oczy. silny... Anastasio. Sięga szybko i chwyta moją dłoń. po czym całuje mnie lekko. ta szczerość jest rozbrajająca.. o rety. Mrugam powiekami. Nie mam ochoty się stąd ruszać. kończyny mam lekkie i ospałe.. zapachem Christiana. a potem odsuwa się i siada.. podnosząc ją do ust i słodko całując. Jest twardy.. Pierwszy raz go tam dotknęłam. a on pachnie po prostu bosko: świeżym praniem. I jestem ostro porąbany. dobrze? – Pociera nosem o mój nos. Trącam go nosem. jak ktoś cię dotyka? – pytam szeptem. Och. pragnę bez końca wdychać tę upojną woń... wyciągam rękę i kładę na klatce piersiowej. – Bo skrywa się we mnie pięćdziesiąt odcieni szarości. Po prostu tego nie rób. Co ty na to? Wygląda na bardzo z siebie zadowolonego. – Czemu nie lubisz. – Nie rób tego – mruczy. cóż to za atak. tak że patrzy teraz na mnie z góry. jestem zupełnie wykończona. – No więc podstawy mamy już chyba przerobione. jakimś drogim żelem pod prysznic i co najlepsze – najbardziej uwodzicielskim zapachem na tej planecie. z głową na jego piersi.. Leżę na Christianie. żałując. ale zaraz łagodzi ten gest.358 ROZDZIAŁ SZESNASTY Powoli świat zewnętrzny przypuszcza atak na moje zmysły i. a ton głosu ma . A gdy reszta mego ciała schodzi na ziemię. – Pierwsze lata życia miałem bardzo trudne. Nie chcę cię obarczać szczegółami. Płynę.

To takie frustrujące – tak bardzo bym chciała dowiedzieć się czegoś więcej.359 rzeczowy. On nic nie mówi. – Masz mi coś do powiedzenia? – pyta surowo. jakby właśnie odhaczył kolejny punkt na liście rzeczy do zrobienia. – Przez sen? – To mnie obudziło. iż pozwoliłeś mi przejąć kontrolę. . – Och? Cholera do kwadratu. że uznałam. Przechylam głowę. że na jego twarzy maluje się rozbawienie. znowu wpadając w żartobliwy nastrój. – Zakrywam ręką oczy. – Jeśli sobie wyobrażasz. – Rano miałam sen. to cóż. a on patrzy na mnie uważnie. Do tej pory miałaś sześć orgazmów i wszystkie to moja zasługa – oświadcza chełpliwie. nie wziąłeś pod uwagę mojej średniej ocen. Ale Christian nie chce się tym ze mną dzielić. – Uśmiecham się nieśmiało. Mam kłopoty? – Szczytowałam przez sen. nie jesteś tylko ładną buzią. i z ogromnym wysiłkiem uśmiecham się do niego. Jednocześnie rumienię się i mrugam powiekami. Z kolei ja cała jestem w rozsypce po tej uwadze o pierwszych latach życia. Cholera. On je liczy! Marszczy brwi. tak jak on ma w zwyczaju. – Panno Steele. Zerkam na niego znad ręki i widzę. – Ale dziękuję za te złudzenia.

całuje lekko. Nie chcę. Nachyla się. Sprawdzam szybko godzinę – dopiero za dwadzieścia dziesiąta. O nie. – Anastasio. to i on nie widzi mnie. – Ty. – Mam wiele szpicrut. Odsuwa mi rękę. – Policzki mam purpurowe. co robiłem? Nie zadam ci tego pytania po raz kolejny. – Naprawdę? – Tak. żeby wychodził. Co mogę zrobić? . – Z brązowej plecionej skóry? Śmieje się. – Co robiłem? Ponownie zasłaniam oczy. – Miałeś szpicrutę. następnie siadam po turecku i go obserwuję. A co ci się śniło? Cholera. a potem wstaje i podnosi bokserki. że skoro ja go nie widzę. – No to jest dla ciebie nadzieja – mruczy. Zbiera się do wyjścia. – Nie. I jak małe dziecko przez chwilę myślę.. Chwytam spodnie od dresu i krótką bluzeczkę. Ja też wyskakuję z łóżka. gdyby było inaczej.360 – Zdziwiłbym się. ale na pewno da się taką załatwić..

– U ciebie. – Okej. – Mogę poprosić mojego. Kuźwa. . kiedy nie odpowiadam. zanim zjawisz się u mnie. Siada na łóżku. jakby czekał na moją opinię dotyczącą pogody. aby przyszedł cię zbadać do twojego mieszkania. Że co? – Nie znoszę zakładać tego paskudztwa – burczy.. Dam ci znać. o której godzinie. – No więc? – pyta. ale to akurat ma na celu jego korzyść. w niedzielę rano. – Musisz pomyśleć o antykoncepcji. i patrzy na mnie wyczekująco. – Masz swojego lekarza? Kręcę głową. by założyć skarpetki i buty. – Wbijam wzrok w dłonie. – W przyszłym tygodniu. Jak wolisz? A więc znowu będzie za coś płacił. – To oznacza. Wróciliśmy do fuzji i przejęć – kolejna zmiana nastroju o sto osiemdziesiąt stopni. Marszczy brwi.. że na pewno spotkam się z nim w niedzielę. Podnosi prezerwatywę. Albo możesz się z nim spotkać u mnie. Jest taki apodyktyczny. to przecież sprawy intymne.361 – Kiedy masz miesiączkę? – Przerywa moje myśli. po czym kładzie ją na podłodze i wciąga dżinsy.

Anastasio. . – Taylor po mnie przyjedzie. Patrzy na mnie ciepło. Ale myślę. Wystarczy trochę wina i zaczynasz mówić. proszę. Dlaczego? – Jak wrócisz do hotelu? – pytam cicho. – Czemu? – Bo generalnie za dużo myślisz i jesteś równie powściągliwa jak twój ojczym. – Uda nam się tylko pod takim warunkiem. że zawsze jesteś ze mną szczery? – Staram się. In vino veritas. o czym myślisz. Zostań ze mną. a chcę. – Celowo poiłeś mnie alkoholem? – Tak.362 – Wychodzisz? Nie idź. – To już bardziej mi się podoba. – Patrzy na mnie z rezerwą. że będziemy ze sobą szczerzy. W przeciwnym razie zamykasz się w sobie i nie mam pojęcia. Mam śliczny nowy samochód. – Tak.. że trochę za dużo wypiłaś. żebyś szczerze się ze mną komunikowała. – A ty uważasz. – Ja mogę cię odwieźć.. Oboje.

no wiesz. Muszę iść. a potem naprawdę możemy zacząć się bawić. – Anastasio. Powoli kiwa głową. – Chciałbym odegrać z tobą jakąś scenkę. żebym miał pewność. żebyś został i wykorzystał to. Ale to dopiero po podpisaniu umowy. – Mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. eksplozje. Do zobaczenia w niedzielę. Przygotuję dla ciebie poprawioną wersję umowy. że nie zniósłbym tej presji. ale niewykluczone. Jego uśmiech jest zaraźliwy. Serce podchodzi mi do gardła. . – I co wtedy? – Moja wewnętrzna bogini obudziła się i teraz uważnie słucha. – Nieprzyjemnie? To znaczy? – Och. a potem na jego twarzy pojawia się uśmiech. Więc mogłabym to przeciągać. Uśmiecha się wesoło. dzisiejszego wieczoru przekroczyłem tak wiele granic. – Bawić? – O kuźwa. pewnie tak. – Biorę do ręki drugą prezerwatywę. – Cóż. nie podpisując jej? Christian przygląda mi się badawczo.363 – Chciałabym. pościgi samochodowe. – Och. a potem uśmiecha się szeroko. porwanie. że jesteś gotowa.

że jest podniecony tą myślą. – Porwałbyś mnie? – O tak. – Nie rozumiem. – Och. czy ty przewróciłaś właśnie oczami? Cholera. Czy on mówi poważnie? – Byłabyś uległą dwadzieścia cztery godziny na dobę. – Kiwa głową. .364 uwięzienie. że zrobię. – Tak więc nie masz wyboru – podsumowuje sardonicznie. Siada na skraju łóżka. Anastasio Steele. jeśli znowu przewrócisz oczami? Jasny gwint. – Wznoszę oczy do nieba. – Nie – piszczę. – A potem kontrola całą dobę na okrągło. – Przetrzymywał wbrew mojej woli? – Jezu. – Chodź tutaj – mówi cicho. – Oczy mu błyszczą i wyraźnie czuć. – Mocno wali mi serce. – O tak. – A mnie się wydaje. Co mówiłem. podnieca mnie to. – Szczerzy zęby. że tak. – Na to wygląda. O kuźwa.

Wygląda na to. O kurwa. wpatrując się w niego. Głośno oddycham.. Jezu. – Nie należę do ludzi cierpliwych. Niepewnie opuszczam nogi. – Połóż ręce obok głowy – nakazuje. a potem co? Koniec? Jestem tego pewna. groźny i jest to cholernie podniecające.365 Blednę. – Nie podpisałam jeszcze – szepczę.. Siedzę. Oczy mu płoną. Jednym płynnym ruchem przesuwa mnie tak. pulsujące pożądanie. Christian przygląda mi się. – Powiedziałem ci. Kurde. Powoli przesuwam się w jego stronę. a ja podaję mu prezerwatywę. czy on nie może tego przyspieszyć? Nie jestem pewna. Dostaniesz klapsy. on mówi poważnie. Powinnam uciec? Mam mu pozwolić to zrobić czy odmówić. czy dam radę stać. tak że nie jestem w stanie się ruszyć.. Wyciąga rękę. Podświadomość jest równie sparaliżowana jak ja. Och. a lewe ramię kładzie na karku. nogi mam jak z waty. na litość boską. „Zrób to!” – błaga moja wewnętrzna bogini. ale i podniecona. Podnoszę się z wahaniem. A ja dotrzymuję słowa. przestraszona. – Grzeczna dziewczynka – mruczy. Głos ma cichy. – A teraz wstań. co wtedy zrobię. w zupełnym bezruchu. że jednak przyda się ta gumka.. Krew szybciej krąży mi w żyłach. – Czekam – mówi. W podbrzuszu czuję narastające. Prawą nogę zarzuca na moje nogi. a potem szybko i ostro cię zerżnę. . Nagle mnie chwyta i przekłada przez kolano. że klatką piersiową opieram się o łóżko obok niego. czekając.

Próbuję uciec przed ciosami – w moim ciele szaleje adrenalina. Ależ to poniżające. Głaszcze mnie teraz. – Dlaczego to robię. I tak to idzie: pieszczota.. Muszę się koncentrować. Ledwie jestem w stanie oddychać. Nie wydaję z siebie żadnego dźwięku. Anastasio? – pyta. Ależ to. że to uprzejme? – Nie. – Bo przewróciłam oczami – szepczę. Aż nagle jego dłoń znika. czy to będzie bolało? Kładzie rękę na moich nagich pośladkach. a za chwilę znowu klaps. – Nie ruszaj się – warczy. przesuwając po nich dłoń. – Uważasz. – Zrobisz to jeszcze raz? – Nie. Poniżające. mocne uderzenie. i uderza mnie – mocno. Aua! W reakcji na ból otwieram szeroko oczy i próbuję wstać. aby znieść . przerażające i podniecające.. ale jego druga dłoń wędruje między moje łopatki. Głaszcze je. bardziej urywany. Cholera. – Dostaniesz klapsy za każdym razem. Zmienił mu się oddech – jest głośniejszy. boli.366 Natychmiast wykonuję to polecenie. gdzie uderzył. – Inaczej wlepię ci jeszcze więcej klapsów. gdy to zrobisz. Znowu mnie głaszcze tam. Serce mam w gardle. raz za razem. Uderza mnie znowu i znowu. kurwa. krzywiąc się z bólu. udaremniając uwolnienie. zrozumiano? Bardzo powoli opuszcza mi spodnie.

– Dobra robota. Anastasio. Jęczę.. I uderza mnie jeszcze raz. Połączenie mocnego klapsa i czułej pieszczoty jest otępiające. Anastasio. – Dopiero się rozgrzewam. – Poczuj to. kompletnie mnie tym zaskakując. że w myślach liczę klapsy.367 ból.. – W jego głosie słyszę podziw. aby przestał. Gładzi delikatnie moje pośladki. tak bardzo ją wykrzywiam. . Boli mnie twarz. Przekonaj się. Moje ciało krzyczy oburzone tą bezlitosną napaścią. A teraz cię zerżnę. Christian kontynuuje swój niesłabnący cykl przemienny. i jeszcze. Christian nie uderza dwa razy w to samo miejsce – co potęguje jeszcze ból. Nagle wsuwa we mnie dwa palce. Nagle jego palce znikają. a potem znowu następuje uderzenie. Krzyczę jeszcze sześć razy. Mam ochotę błagać go. Nawet się nie zorientowałam. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. Głaszcze mnie. Nie chcę dać mu satysfakcji. jak bardzo twoje ciało to lubi.. tylko ja. – Aaa! – krzyczę przy dziesiątym uderzeniu. Myśli zamierają.. Wydaję okrzyk bólu. Nie ma mowy. – Wystarczy – dyszy chrapliwie. To się robi coraz trudniejsze do zniesienia. Szybko wsuwa palce i wysuwa. maleńka. a potem delikatnie głaszcze. Jesteś dla mnie wilgotna. Nie robię tego jednak. Razem osiemnaście klapsów. Znowu uderzenie. a ja czekam. – Nikt cię nie słyszy. gdy tak próbuję złagodzić to wyczerpujące doświadczenie. Strasznie mnie pieką. Znowu mnie uderza.

gdzie ta gumka? Sięga po prezerwatywę. czekając. To.. Moja wewnętrzna bogini jest wykończona. Cóż. coraz szybsze. – Och. a potem popycha mi nogi tak. – Och. co czuję.368 – Następnym razem każę ci liczyć.. przynajmniej nic nie mówi. i moje zdradzieckie ciało eksploduje w szaleńczym. – Witaj w moim świecie. pociąga mnie do góry i skrywa twarz w moich włosach. To wcale nie było takie złe. wsparta na łokciach. Leżymy.. gdy wlewa się we mnie. . pada obok mnie. a potem unosi mnie delikatnie. aż nasze oddechy się uspokoją.. Christian porusza się. Ciężko dysząc. – Teraz cię przelecę. O rany. tak że leżę teraz na brzuchu. poniżające i zapierające dech w piersiach. jest nieopisanie cudowne. A potem czuję to znajome zaciskanie w podbrzuszu. aby unieść rękę i poczuć go. Christian zatapia nos w moich włosach i wciąga głęboko powietrze.. w szybkim tempie nacierając na moje biedne pośladki. No dobrze. trzymając mocno moje biodra. Słucham?! A mam w ogóle jakiś wybór? Sekundę później jest już we mnie. Ściąga zupełnie moje spodnie. wstrząsającym orgazmie. NIE.. wypełniając szybko sobą. maleńka – dyszy. Ana! – woła głośno Christian. że klęczę. Znowu leżę na jego klatce piersiowej. przeżyłam. mocno tuląc. Delikatnie pieści mój obolały tyłek. Czule gładzi moje włosy. także dochodząc. Słyszę. Możesz szczytować – mruczy. Wydaję głośny jęk. dzikie. jak rozpina rozporek i rozrywa foliową paczuszkę. Ale tym razem nie mam siły. Sieje spustoszenie w moich zmysłach.

mała – szepcze z radością. Nic z tego nie rozumiem.369 – Dobra robota. – Wszystko w porządku? – pyta łagodnie. – Pochyla się nade mną i całuje lekko w czoło. Wstaje. Nie chcę mówić niczego więcej. cała promienieję. – Lubię swoje dresy – burczę. Jego słowa otulają mnie niczym miękki. Pociąga za ramiączko mojej bluzeczki. – Powinnaś spać otulona jedwabiem i satyną. Boli mnie pupa. – Zobaczymy – mówi. że on się cieszy. – Tak – odpowiadam sennie. Leżymy tak przez kilka minut. Ale poza tym. – Gdzie macie łazienkę? – Na końcu korytarza po lewej stronie. godzin. . – W tym właśnie sypiasz? – pyta miękko. – W porządku – odpowiadam szeptem. Całuje mnie delikatnie. choć jestem wykończona. – Muszę iść. kto wie. udając irytację. Zastanawiam się nad odpowiedzią. śliczna dziewczyno. Zabiorę cię na zakupy. i chyba się w tym czasie zdrzemnęłam. puszysty ręcznik z hotelu Heathman i taka jestem zadowolona.

. Nie rozumiem i już. postorgazmiczną satysfakcję. „W górę i w dół. Słucham? – Nie. Nic mi nie będzie. Staję przodem do łóżka. Nadal zrobiłabym wiele. aby czegoś takiego uniknąć. Skrywam twarz w dłoniach. Nieprzyjemnie się ocierają o mój piekący tyłek. jak majtasy ladacznicy” – stwierdza z rozgoryczeniem moja podświadomość. Christian wylewa oliwkę na dłoń. Siadam sztywno i wkładam spodnie. jak powiedział – nie mam pewności kiedy – że o wiele lepiej bym się poczuła po porządnym laniu. Wraca Christian. ale szybko się powstrzymuję. dziwną. Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. . W myślach mówię jej. – Anastasio – rzuca ostrzegawczo i mam ochotę przewrócić oczami. Nie mogę powiedzieć. Strasznie jestem skonsternowana własną reakcją. – Znalazłem oliwkę dla dzieci. – Proszę bardzo – mówi. jak to robi. – Lubię cię dotykać – mruczy i muszę mu przyznać rację. Wpatruję się zamiast tego we własne dłonie. kończąc. Do zmywania makijażu i do łagodzenia zbitego tyłka – kto by pomyślał. a potem z ostrożną czułością wsmarowuje ją w moją pupę. Christian siada i delikatnie znowu opuszcza mi spodnie.370 Podnosi drugą prezerwatywę i wychodzi z sypialni. teraz czuję tę bezpieczną. że mi się to podobało. że ten produkt może mieć tyle zastosowań. Ponownie naciąga mi spodnie. Pamiętam. Pozwól. ale teraz. ja też lubię. gdzie ma sobie pójść. że wetrę ci ją w pośladki. Jak to możliwe? Naprawdę tego nie pojmuję. Ale z drugiej strony owszem..

I widzę. a potem wsiada do wielkiego czarnego audi. Było mi tu dobrze przez prawie cztery lata. A jednak dzisiaj. Co ja wyprawiam? Nawet nie mogę usiąść i się porządnie wypłakać. że pod powiekami czeka cała studnia łez. Na szczęście Kate jeszcze nie wróciła. że Christian patrzy na mnie zdziwiony i jednocześnie zachwycony. Zamykam drzwi i stoję bezradnie w salonie naszego mieszkania.. Wiem. co słychać? Jak uroczystość? entuzjastycznie. Popatrz na mnie. unikając kontaktu wzrokowego. – Skarbie. – Wychodzę. w którym spędzę już tylko dwie noce. po raz pierwszy. – Taylor czeka tu od dziewiątej. Dziesiąta trzydzieści. – Nie musisz zadzwonić po Taylora? – pytam. jak się oddala. którą jestem? Wiem. Czy tak bardzo oddaliłam się od osoby. czuję się w swoim towarzystwie samotna i nieszczęśliwa. jak i groźbą. Jej głos to balsam na moją duszę. że jest późno. – Nadal nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy.371 Zerkam na budzik. a potem bierze mnie nagle w objęcia i gorąco całuje. ale w końcu mi się udaje. – Nie rozpłakałaś się – mówi cicho. ale postanawiam zadzwonić do mamy. Naprawdę się cieszę. Patrzę. – pyta . Nie ogląda się.. że jej tu nie było i nie słyszała moich krzyków. – Odprowadzę cię. Bierze mnie za rękę i idziemy razem do drzwi. – Do niedzieli – szepcze do mych ust i te słowa są zarówno obietnicą. Pewnie jest na kolacji z rodzicami i Ethanem. Nie jest to łatwe. Będę musiała stać.

– Głos ma miękki i pocieszający i wiem. To zupełnie inny gatunek. – Proszę. Jak długo się znacie? Christian to zdecydowanie inny gatunek. Och. – Och. chodzi o mężczyznę. Tak mi przykro. a on jest zupełnie inny niż ja i nie wiem. – Och. Tak często płaczę ostatnimi dniami. Przez chwilę milczy.. . – Co on ci zrobił? – pyta niespokojnie. powiedz mi. Biorę głęboki oddech. proszę. chciałam jedynie usłyszeć twój głos. czy powinniśmy być razem. – Ana? Co się stało? – Głos ma teraz poważny. – Ana.. Ana – mówi i słyszę w jej głosie ból. martwisz mnie. z mężczyznami nie jest łatwo. – Nic. – A może jednak? Cholera.372 – Przepraszam. – To nie tak. Nie chcę jej martwić. kochanie. skarbie. Pragnęłam jedynie porozmawiać z kimś silnym. że się o mnie troszczy. że nie mogę być teraz przy tobie. Po moich policzkach zaczynają płynąć nieproszone łzy. że tak późno dzwonię – szepczę. mamo. że nie mogłam przyjechać na uroczystość rozdania dyplomów. co się dzieje? Proszę. – Zadurzyłam się w jednym facecie. – Ana. A więc w końcu się zakochałaś. szkoda. inna planeta. Oho. mamo.

Tak ciężko pracujesz. Dziękuję. trochę już na to za późno. Dobrym humorem mamy. dopóki nie zdecydujesz. Tęsknię za tobą. Otwierają się drzwi i wchodzi uśmiechnięta Kate. kiedy dostrzega. Przydadzą ci się krótkie wakacje. Nigdzie się nie spiesz i trzymaj go nieco na dystans. Czy on jest mnie wart? To ciekawe. – Ana. muszę kończyć. Rozłączam się i staję twarzą w twarz z rozgniewaną Kate. jej kochającymi ramionami. kochanie. – W poniedziałek mam w Seattle dwie rozmowy w sprawie pracy. Nie da się kogoś poznać w tak krótkim czasie. Nacieszyć się słońcem. Jesteś stanowczo za młoda. – Skarbie. Ana. Kusząca perspektywa. – Tak. że płakałam. Spojrzysz na wszystko z innej strony. czy jest ciebie wart. koktajlami. – Mamo. kocham cię. skarbie. ja też cię kocham. Przyjedź do nas. – Och.373 – Prawie trzy tygodnie. Cóż. Rzednie jej mina. tak bardzo. – Skarbie. by ten mężczyzna zawrócił ci w głowie. mamo. Bob także chętnie by się z tobą zobaczył. Zastanowię się nad przyjazdem. Trzymaj się ciepło. . nie pozwól. skarbie. wydajesz się taka nieszczęśliwa. czy to ja jestem warta jego. to strasznie krótko. Po prostu dobrze się baw. Uciec do Georgii. proszę. Zawsze się zastanawiam.

– I to całkiem niezłego. siedzenie. Witaj w moim świecie. – Zerka na butelkę... niejednoznacznych odcieni szarości. które zapełniają mój świat. by je dostrzec. – Wszystko w porządku? – Przewróciłam się i stłukłam sobie tyłek. ponieważ jestem jedną z najbardziej niezgrabnych osób w stanie Waszyngton. przez tydzień nie mogłabyś siedzieć po takim numerze. trochę. ale byłam zbyt naiwna czy zauroczona. mile zaskoczona. Nie przychodzi jej do głowy. Tak powiedział i wtedy byłam w stanie się skupić wyłącznie na należeniu do niego. Masz straszne wahania nastroju.. Hmm. Podchodzę do niej ostrożnie. odkąd go poznałaś. jaki wczoraj wykręciłaś. Sporo się pojawiło sygnałów ostrzegawczych. – Powiedz mu.. Uśmiecham się nieudolnie. pogadamy. tak.374 – Czy ten nieprzyzwoicie bogaty popierdoleniec znowu doprowadził cię do łez? – Nie. aby to zakwestionować. Nie ma w nim nieuchwytnych. Wraca Kate z butelką czerwonego wina i czystymi . Siadam ostrożnie. Nigdy nie sądziłam.. że aż tak nie boli. Myślami wracam do tamtego poranka w Heathmanie: Cóż. tajemniczych. patrząc z obawą na kanapę. eee. Och. żeby spadał na drzewo.. Napijmy się wina.. gdybyś była moja. czarno-biały. piliście szampana. Nigdy cię nie widziałam w takim stanie. Świat Katherine Kavanagh jest bardzo prosty.. – Siadaj. Ana. że uznam to za błogosławieństwo.

Choć prawda jest taka. Jest mejl od Christiana. Nie sądzę. Kate ściska mnie na dobranoc.. aby zadzwonić do Elliota. – Kate. by Christianowi się to spodobało. Nie mogę z nią o tym porozmawiać. Marszczę brwi. że po wakacjach Ethan może zamieszka z nami. – Podaje mi jedną i nalewa wina. Słyszę nowinę. . To był bardzo długi dzień. to skomplikowane. obserwował cię jak jastrząb. – Ana. Jak ci minął wieczór? – pytam. Zadurzony? Christian? Dziwny sposób okazywania uczuć? Dobre sobie. Jesteś po prostu niesamowita. Myję zęby. zbyt wiele przy tym nie ujawniając. Ale wystarcza jedno pytanie dotyczące jej dnia i Kate odpuszcza. a potem sprawdzam to podłe urządzenie. trudno. W tamtym namiocie nie mógł oderwać od ciebie wzroku. rzuć go. ale może ma jakiś dziwny sposób okazywania uczuć.375 filiżankami. Cóż. Nie będzie smakować tak dobrze jak Bolly.. 23:14 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. brat Kate jest naprawdę sympatyczny. Obstawiałabym. – Proszę bardzo. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty Data: 26 maja 2011. że tego nie rozumiem. Przyjemnie siedzieć i słuchać jej trajkotania. Po dwóch filiżankach wina postanawiam iść do łóżka. że jest zadurzony na amen. Fajnie by było. jeśli ten palant ma problem z zaangażowaniem się. po czym sięga po telefon. Będzie to musiał jakoś przełknąć.

23:26 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Powinnaś już iść do łóżka. żeby go sprzedać – proszę więc nie wygadywać bredni.Ana PS. Klikam „wyślij”.Taylor zajmie się twoim samochodem i postara się przy tym o dobrą cenę. Grey Enterprises Holdings. Bicie laską to dla mnie granica BEZWZGLĘDNA. które nie potrafią przyjmować komplementów Data: 26 maja 2011. Dowiem się. Będę musiała pojechać garbusem do autokomisu.376 Najpiękniejsza. dowcipna i odważna kobieta. Nadawca: Christian Grey Temat: Frustrujące kobiety. jeśli nie posłuchasz.W granicach bezwzględnych wprowadzę dodatkową pozycję. Weź paracetamol – i to nie jest prośba. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty Data: 26 maja 2011. . Wcale Ci nie schlebiam. Inc.Christian Grey Prezes. 23:20 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. najbardziej inteligentna. to kwestia dyskusyjna. Grey Enterprises Holdings. Christian GreyPrezes. ale skoro był Pan już wszędzie. I nie masz już jeździć tym swoim garbusem.Nie pij za dużo. Och. Pochlebstwa donikąd Pana nie zaprowadzą. nie jeździć więcej moim samochodem! Wystukuję odpowiedź. jaką dane mi było poznać. Inc.Czerwone wino zawsze jest lepsze niż paracetamol.

Zakładam. że nie spodobałbym Ci się w takim stanie. 23:44 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Zaintrygowało mnie to. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj! Data: 26 maja 2011. że przemawia przez Ciebie CZERWONE WINO. już nie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 26 maja 2011. Twój samochód nie stanowi dla niego zagrożenia. ponieważ jeśli mam być szczery. a także długi i ciężki dzień. 23:40 Adresat: Christian Grey Proszę Pana. że potrafię się nieźle targować. Taylor to były wojskowy. Panna Steele . aby wrócić i dopilnować. I bardzo proszę.377 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Taylor – czy to odpowiedni człowiek do tej roboty? Data: 26 maja 2011. z którą się czasem pieprzę. ale kobiecie. zwłaszcza w tym momencie. Inc. abyś nie nazywała siebie kobietą. prawdopodobnie zanim Pana poznałam. a nie przez jeden wieczór. czy w ogóle mi się Pan podoba. że ochoczo pozwala Pan ryzykować swojej prawej ręce i siadać za kierownicą mojego samochodu. Grey Enterprises Holdings. abyś nie mogła siedzieć przez tydzień. z którą się Pan czasem pieprzy. a zapewniam Cię. Nie jestem pewna. który potrafi jeździć wszystkim. od motocykla po czołg Sherman. Kusi mnie jednak. Skąd mogę mieć pewność. 23:57 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. słynęłam z tego. że Taylor dostanie za rzeczony samochód najlepszą możliwą cenę? W przeszłości. Christian Grey Prezes. strasznie mnie to WKURZA.

„Gdyby był normalniejszy. może wcale by cię nie chciał”. wieczorem. kto – według jego własnych słów – jest kompletnie porąbany. Grey Enterprises Holdings. To był długi dzień. Nigdy w życiu nikt mnie nie zbił. i jeszcze ten samochód. Dobrze wyglądał i o dziwo zaaprobował Christiana. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. Jezu. Boże. kładę się do łóżka i leżę. Kate i ten jej długi język. to mu da do myślenia. 00:03 Adresat: Anastasia Steele Dlaczego Ci się nie podobam?Christian GreyPrezes. W co ja się wplątałam? Łzy bardzo powoli zaczynają spływać po moich policzkach i wpadać do uszu. a ja wiem w głębi duszy. Odwracam się na bok i wtedy otwierają się śluzy. kto jest emocjonalnie nieosiągalny. że ma rację. Podświadomość dolewa oliwy do ognia. Po raz pierwszy od lat szlocham bez opamiętania w poduszkę. Proszę bardzo. wyłączam lampkę. Co Christian sobie myślał? A potem. wpatrując się w sufit.378 Nadawca: Christian Grey Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. Ale dlaczego? Musiał doświadczyć w życiu czegoś naprawdę strasznego.. on mnie naprawdę uderzył. Inc. Na myśl o małym. Nawet nie powiedziałam o nim Kate. . Zamykam komputer. Zakochałam się w kimś. Cudownie było spędzić trochę czasu z Rayem. 00:09 Adresat: Christian Grey Bo nigdy nie zostajesz na noc. okrutnie potraktowanym chłopcu łzy płyną jeszcze większym strumieniem. emocjonalnie wyczerpujący..

Nie mogę przestać płakać. żebym wyrzuciła tego dupka za drzwi? – pyta. bez przerwy płacze”. jesteś u mnie na czarnej liście. a ona przewraca oczami. Christian mruga powiekami. robisz?” „Nie możesz!” „Co jej znowu zrobiłeś?” „Odkąd cię poznała.379 I wtedy do moich uszu docierają krzyki Kate. – Krzycz. Nie robiłabym tego w obecności pana G. – Chcesz. – Co ty tu robisz? – pytam. Ana. „Nie możesz tu wejść!” Christian wpada do mojej sypialni i bezceremonialnie włącza światło. Mrużę oczy. kurwa. – Wyłącza światło i chwilę później jest już przy mnie. Włącza lampkę. Cholera jasna. a ona odwraca się i pociąga . – Jezus. emanując termojądrową wrogością. przez co znowu mrużę oczy.. Och. „Co ty tu. – Grey. Kate staje w drzwiach. szlochając. jeśli będziesz mnie potrzebować – mówi nieco łagodniej. bez wątpienia zaskoczony jej epitetem i nastawieniem względem niego.. Christian unosi brwi. Nie spuszczam z ciebie oka – syczy do niego. Kręcę głową.

Z wewnętrznej kieszeni marynarki w prążki wyjmuje chusteczkę i podaje mi ją. gdybym sądził. – Mruga powiekami. że to ja jestem za to odpowiedzialny. – Mówiłaś. że jesteś w takim stanie. autentycznie oszołomiony. – Czemu przyjechałeś? – pytam. ale nie słyszę o czym. ale zostawia je uchylone.380 za sobą drzwi. Napisałaś. ignorując jego pytanie. Dlatego. ale nie mam pojęcia dlaczego. czego jeszcze . Mruży oczy i wychodzi z pokoju. Minę ma poważną. – Co się dzieje? – pyta cicho. I zastaję cię w takim stanie. Rozmawia z Kate. – Weź to – mówi. Chwilę później wraca z tabletkami i filiżanką wody. Wpatruję się w dłonie. Wykonuję polecenie. – Moim obowiązkiem jest zaspokajanie twoich potrzeb. że cię uderzyłem? Podciągam się do góry. siadając na łóżku. Siadam i patrzę mu w oczy. – Wzięłaś paracetamol? Kręcę głową. że chciałabyś. Nigdy bym cię nie zostawił. – Porozmawiaj ze mną – szepcze. więc jestem. abym spędził z tobą noc. Cóż mogę powiedzieć. Chyba nie zwróciłam mu jeszcze poprzedniej. Łzy jakimś cudem przestały płynąć. ale targa mną suchy szloch. że nic ci nie jest. skrzywieniem kwitując ból pupy. – Mam pewność. twarz pobladłą. On opuszcza wzrok na mnie.

Zaskakuję go tym pytaniem. – A tobie czemu się podoba? – Patrzę na niego gniewnie. że kiedy mówiłaś. – Sądziłam. aby tu został. Wolałabym. I nie chcę. nie możesz mi mówić tego. że jestem płaczącą kupką nieszczęścia. – Wcale nie miało ci się podobać. To nie jest uczciwe – gani mnie. – Co czułaś. a nie dlatego. uwierz mi.381 nie usłyszał? Chcę więcej. – Jak mogę wierzyć w to. czy to naprawdę tak trudno pojąć? – Rozumiem. . Minę ma posępną. – Anastasio. Ponownie mruży oczy. Palcami obu dłoni przeczesuje włosy. że chcę usłyszeć. kiedy cię biłem i kiedy już było po wszystkim? – Nie podobało mi się to. że marszczy brwi. co ci się wydaje. że w moim głosie obecny jest sarkazm. ponieważ sam ma na to ochotę. Rumienię się. że wszystko w porządku. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Och. strasznie mnie to fascynuje. – I nic nie mogę poradzić na to. że tak jest. żebyś więcej tego nie robił. Chcę. żeby mnie bił. wcale tak nie było. co mi mówisz? Podnoszę wzrok i widzę.

jaka jestem. ponownie zaskoczony. – Czemu więc próbujesz mnie zmienić? – Nie chcę cię zmienić. Blednę. – Lubię kontrolę. Anastasio. żebyś była grzeczna i postępowała zgodnie z otrzymaną ode mnie listą zasad. – Więc nie podobam ci się taka. odkąd mnie zapytałaś. zarówno ja. . Chcę. dzisiaj nie. czy jestem gejem. I żebyś mi się nie przeciwstawiała. że jesteś urocza.382 – Uważaj – ostrzega. żebyś się zachowywała w konkretny sposób.. Miałem ochotę dać ci klapsa. Jezu. Nie podoba mi się ta myśl. Chcę. po tamtym pytaniu sama miałam ochotę dać sobie klapsa. – No? – ponaglam. Uff. sama siedziałaby tu teraz z obolałym dupskiem. Proste – oświadcza. jak i moja podświadomość oddychamy z ulgą. jak sobie życzę. Karanie cię sprawia mi przyjemność. Oblewam się rumieńcem na to wspomnienie. będę cię karał.. A więc to Katherine Kavanagh jest za to wszystko odpowiedzialna i gdyby to ona pojechała przeprowadzić z nim wywiad. Wpatruje się w mnie. aż się nauczysz zachowywać tak. – Uważam. jaką mi to daje. a jeśli tego nie zrobisz. – Znowu mnie uderzysz? – Nie.

.383 – Ale chcesz mnie karać? – Tak. że jesteś moja i mogę robić z tobą. Raczej fakt. . Możliwe. – Byłaś tym seksualnie pobudzona. Muszę mieć nad tobą kontrolę. że nie wyrażam się zbyt jasno. – Taki już jestem. – Wzrusza przepraszająco ramionami. – Więc nie chodzi o ból. nienasycone. – No ale ty nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. To mnie podnieca. który mi zadajesz? Przełyka ślinę.. Anastasio. które jest. – Zamyka na chwilę oczy. z przyjemnością patrzę. Bardzo. ale nie to jest głównym powodem. płoną gorącym blaskiem. a jeśli nie. Anastasio. Wzdycha i po raz kolejny przeczesuje palcami włosy. Zawsze mnie otaczali ludzie.. – Tego właśnie nie rozumiem. Jak czułaś się po wszystkim? – Miałam w głowie mętlik. To spojrzenie budzi moje libido. To właśnie mnie podnieca. co tylko chcę. A niech to diabli. jak się okazuje. lubię patrzeć.. że mam nad tobą stuprocentową kontrolę. W końcu do czegoś dochodzimy. – Nie patrz tak na mnie – mruczy Christian. Nigdy dotąd nie musiałem się tłumaczyć i tak naprawdę zbyt wiele się nad tym wszystkim nie zastanawiałem. Cóż. – Odrobinę. a kiedy je otwiera. którzy myślą podobnie. ile możesz znieść. jak twoja śliczna alabastrowa skóra staje się pod moimi dłońmi różowa i gorąca. Masz się zachowywać w konkretny sposób. Anastasio.

rzuciłaś na mnie urok. a teraz co takiego zrobiłam? – Nie mam już żadnej prezerwatywy. dla mnie nie. Dlaczego teraz tak nie potrafisz? Aż tak bardzo cię onieśmielam? Z niebiesko-kremowej wyimaginowany paproszek. – W komunikacji mejlowej nie masz problemu ze szczerością. co czujesz. Twoje mejle zawsze mi mówią. Jezu. Christianie. – Cóż. a ty jesteś zdenerwowana.. Anastasio. Moja wewnętrzna bogini stoi z rozdziawioną buzią. Czuję się jak Ikar przelatujący zbyt blisko słońca – mówię cicho. Mogę zostać? – Chcesz tu zostać? – W moim głosie pobrzmiewa nadzieja. myślę. że opacznie to odbierasz – szepcze. Wbrew temu. Rzuciłam urok. nie jestem potworem. Ale teraz naprawdę chciałbym pójść spać. .384 Marszczę brwi. A więc miałaś w głowie mętlik? Wiercę się pod jego przenikliwym spojrzeniem. Christian wciąga głośno powietrze. narzuty od mamy zdejmuję – Zwodzisz mnie. Kompletnie mnie przytłaczasz. Nawet ona mu nie wierzy. co sądzi twoja współlokatorka. – Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie.. proszę. – Słucham? – Och. Czy to nie oczywiste? Nie. Napisz mejl.

Przewracam oczami.385 – Chciałaś tego. żebym płakała? – Niekoniecznie. jak się czujesz. Nie chcę. Ostrożnie przysuwa się. Rany Julek. Zdejmuje zegarek. skarpetki i dżinsy. Wstaje i opróżnia kieszenie dżinsów: BlackBerry. portfel. on rzeczywiście zostaje. obejmuje ramieniem i przyciąga do siebie. Zgaś światło. Gaszę lampkę. – Jeśli zamierzasz płakać. nadal apodyktyczny.. mając świadomość. – Chcesz. . Jest późno. – Kładź się – rzuca. krzywiąc się i nie odrywając od niego wzroku. klucze. – Połóż się na boku. pieniądze. Jezu. a przez oparcie krzesła przerzuca marynarkę. tyłem do mnie – burczy w ciemnościach. ale nie mogę narzekać. zrób to przy mnie.. ale robię. Paraliżuje mnie euforyczny szok.. Chcę jedynie wiedzieć. abyś mi się wyślizgiwała. buty. co mi każe. a jutro oboje musimy pracować. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. że mnie nie widzi. leży w moim łóżku.. – Napiszę ci mejl – burczy z rozdrażnieniem. Muszę to widzieć. Może częściej powinnam przy nim płakać. ileż ci mężczyźni noszą w kieszeniach. No i proszę. Christian opiera się na łokciu i patrzy na mnie. Przechodzi na drugą stronę łóżka i wsuwa się pod kołdrę. Powoli wykonuję polecenie. Nie do końca rozumiem dlaczego.

Christian Grey śpi ze mną. W mordę jeża. odpływam w spokojny sen. jaką są dla mnie jego ramiona. . I w cichej przystani.386 – Śpij. mała – szepcze i czuję we włosach jego nos.

To ciepło. nade wszystko próbując utrzymać się w powietrzu. a już jest ranek. Zaczyna się ruszać.387 ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Płomień świecy jest zbyt gorący. a potem jego szare. połyskując srebrzyście w świetle świecy. Prawą rękę mam wyciągniętą. I gdy tak przetrawiam fakt. zaspane spojrzenie napotyka moje.. Mruga kilka razy. Otwieram oczy i stwierdzam. – Jezu. Z jego gardła dobywa się cichy. że Christian tu leży. Trąca nosem moją klatkę piersiową. Jestem taka rozgrzana. Z wahaniem unoszę rękę i przebiegam czubkami palców po jego plecach. On śpi.. Przez chwilę oswajam się z faktem. no i jest ciężki. Spędził ze mną całą noc. a ja lecę zbyt blisko słońca. obejmując ramieniem. – Dzień dobry – mruczy i marszczy brwi. ale chyba .. Śpi z głową na mojej piersi. tuląc do siebie. zapewne szukała chłodniejszego miejsca. wietrze. – Powoli odkleja się ode mnie. Mogę go dotknąć. Dusi mnie gorącem swego ciała. ale siła przyciągania jest zbyt duża. budząc się i oddychając głęboko. A potem robi się zbyt jasno. niespokojny jęk.. w mojej głowie pojawia się pewna myśl. seksownym uśmiechem. przytłaczające. że leżę w objęciach Christiana Greya. przypalona i roztapiająca się od skwaru. który nie daje wytchnienia od żaru. że nadal leży w moim łóżku. – Hmm. Christian zauważa moją reakcję i obdarza leniwym. Migocze i tańczy w ciepłym wietrze. Owinął się wokół mego ciała niczym zwycięska flaga. moglibyśmy to wykorzystać. Na biodrze wyczuwam jego wzwód i otwieram szeroko oczy. nawet we śnie ciągnie mnie do ciebie. jest duszne. Cienkie niteczki babiego lata fruwają w ciemnościach. Opieram się. Ono mnie budzi. i jeszcze przerzucił przeze mnie nogę. oślepiona.

Poniewczasie uświadamiam sobie. – Dobrze spałaś? – pyta.388 powinniśmy poczekać do niedzieli. bardzo dobrze. – Siódma trzydzieści. – Ja też.. – Która godzina? Zerkam na budzik. jakby go to dziwiło. Rumienię się. Wcale nie to miałam na myśli. Jeszcze bardziej się rumienię. Opiera się na łokciu i patrzy z rozbawieniem. – Siódma trzydzieści. – Tak. – Marszczy brwi. – Sama jesteś niezła – mruczy i sugestywnie ociera się o mnie. Kiwam głową. Christian Grey jest spóźniony i zdenerwowany. że tyłek już mnie nie boli.. Tym razem to ja czuję rozbawienie. Rzeczywiście świetnie mi się spało. może z wyjątkiem ostatnich trzydziestu minut. – Gorący jesteś – mówię. kiedy było mi za gorąco. O ósmej muszę być na zebraniu w Portland. Czy ty się ze mnie śmiejesz? . – Wyskakuje z łóżka i zaczyna wkładać dżinsy. Nachyla głowę i delikatnie całuje mnie w usta. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. cholera. – Nachyla się i muska nosem moje ucho. – Masz na mnie bardzo zły wpływ. – Unosi brwi.

Uśmiecham się szeroko i powoli wstaję z łóżka. WSU. 08:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Słowo to jest nabrzmiałe obietnicą. zaatakowałeś.389 – Tak. dlaczego miałam w głowie mętlik po tym. Uśmiecha się szeroko.. Jest dopiero siódma pięćdziesiąt dwie. zbiłeś. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Napaść i pobicie Data: 27 maja 2011. Mówiłem poważnie. I nie było seksu. – Jestem spóźniony. Mięśnie w moim podbrzuszu zaciskają się w słodkim oczekiwaniu. upokorzona i wykorzystana. wszystko związane z seksem stanowi dla mnie nowość – żałuję . Mam czas. jak Ty. – Wkłada marynarkę. Jak doskonale wiesz. Mówił. Vancouver.. ukarałeś mnie. mieszkaniem. Kolejny pierwszy raz. owszem. I choć mocno mnie to zażenowało. To koniec pewnej epoki i pożegnanie z państwem Clayton. Fantastyczne uczucie.Chciałeś wiedzieć. czułam podniecenie. o której godzinie. Christian Grey spędził ze mną noc i czuję się wypoczęta. a jedynie przytulanie. – Taylor przyjedzie zająć się garbusem. Cóż. a potem pochyla się i ujmuje w dłonie moją twarz. i to było coś nieoczekiwanego. że nigdy z nikim nie spał – ale ze mną już trzy razy. Do zobaczenia w niedzielę u mnie. garbusem. który eufemizm będzie najlepszy? – dałeś mi klapsy. podczas całego zatrważającego procesu czułam się poniżona. Napiszę ci w mejlu. – Niedziela – mówi. Rzucam spojrzenie na to podłe urządzenie. To nie w moim stylu. szykując się na ostatni dzień pracy u Claytona. panno Steele. Po śniadaniu biorę prysznic i szybko się ubieram. Ruszam do kuchni po herbatę. – I chwilę później już go nie ma. Nie siadaj za kierownicą. Więcej we mnie optymizmu.

Dziękuję za to. To do mnie nie pasuje i w rezultacie mam mętlik w głowie. Panno Steele. a co za tym idzie bardziej przygotowana.390 jedynie. i że nie spóźniłeś się aż tak bardzo. że powinnaś czuć? To dwie różne rzeczy. Ekstatyczna radość..– Klapsy za karę bolą znacznie bardziej od klapsów zmysłowych – a więc ból będzie najwyżej taki. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwolnij umysł Data: 27 maja 2011. Cenię je i dopiero zaczynam rozumieć.– Cieszę się z Twojego braku doświadczenia. że dałem Ci klapsy. że świat fuzji i przejęć jest równie stymulujący jak zazwyczaj. upokorzona i wykorzystana – jakie to w stylu Tessy Durbeyfield. dla mnie? Tak właśnie zrobiłaby uległa. że nie okazało się to aż tak bolesne..– A więc czułaś się poniżona. jak wcześniej zakładałam. chyba że. wręcz miałam wyrzuty sumienia. że ty jesteś zadowolony. Przeżyłam szok. a wtedy do ukarania Cię użyję jakiegoś narzędzia. Jeśli rzeczywiście tak się czujesz. czując podniecenie. co to oznacza. Czułam ulgę. zaspokojona. Jednak naprawdę zmartwiło mnie to. To akurat trudniej mi opisać. że mogłabyś spróbować uporać się z tymi uczuciami.. że u mnie zostałeś. co z kolei okazało się bardzo podniecające. jak się czułam już po wszystkim.– Zadowolony? To określenie nie zbliża się nawet do tego.. tak przecież właśnie było. myślisz. co wtedy czułem. czułam się. Cieszyłam się. to już by bardziej pasowało.. że nie byłam bardziej doświadczona. A kiedy leżałam w twoich ramionach. naturalnie. aczkolwiek nieco wyolbrzymiony. O ile dobrze pamiętam. Krótko mówiąc. Czy odpowiedziałam na twoje pytanie? Mam nadzieję. nie ma w tym nic złego. 08:24 Adresat: Anastasia Steele Temat interesujący.. że jesteś moja pod każdym względem. byłaś podniecona.– Tak. Odpowiadając na Twoje uwagi:– Ja bym powiedział. to Ty zdecydowałaś się na to upokorzenie. Naprawdę tak czujesz czy jedynie uważasz. oznacza to. popełnisz jakieś większe wykroczenie.. . Ale krępowało mnie to uczucie..

Panno Steele. Musisz uwolnić umysł i słuchać swego ciała. że bolała Cię ręka. Jesteś dorosła – możesz decydować . Nadawca: Anastasia Steele Temat: Świadomi swych czynów dorośli! Data: 27 maja 2011. Przemyślę uporanie się z tymi uczuciami. Ana PS. Christian Grey Prezes. stałaś przy mnie i wiedziałaś. Aż mi oddech przyspiesza.– Świat fuzji i przejęć nie jest nawet w przybliżeniu tak stymulujący jak Pani. 08:26 Adresat: Christian Grey Nie jesteś na zebraniu?Bardzo się cieszę.391 Ręka bardzo mnie bolała. Żeby było jasne. byłabym teraz na Alasce..– Ja też się czułem zaspokojony – nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. „moja pod każdym względem”.– Nie trać energii na wyrzuty sumienia. Na Alasce jest bardzo zimno. 08:35 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.A gdybym słuchała swego ciała. Grey Enterprises Holdings. Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to. Potrafię namierzyć Twoją komórkę – pamiętasz?Jedź do pracy. W sposób oczywisty nie słuchasz właściwej części swego ciała. Znalazłbym Cię. Jestem na zebraniu poświęconym rynkowi transakcji terminowych. abym przestał – nie użyłaś żadnego z haseł bezpieczeństwa. Ożeż ty. Ale to mi się podobało. co robimy za zamkniętymi drzwiami. poczucie. Ani razu nie poprosiłaś. Inc. co zamierzam zrobić. Christian Grey Prezes.Jeśli mam być szczery. to już się nie mogę doczekać następnego razu. poza tym ucieczka nie ma sensu. Nadawca: Christian Grey Temat: Nie wezwałaś policji Data: 27 maja 2011. jak bardzo. jest wyłącznie naszą sprawą. Grey Enterprises . kiedy będzie mnie boleć ręka. że robisz źle itd. jeśli Cię to rzeczywiście interesuje..

abyś poszukał rady u innego lekarza?Nie jestem pewna. Jedź do pracy. czy terapia dr.392 Holdings. Flynnowi za zajmowanie się moimi zapędami prześladowczymi i nie tylko. że by mnie znalazł? Powinnam się zdecydować uciec na jakiś czas? Przez chwilę zastanawiam się nad propozycją mamy. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Prześladowca Data: 27 maja 2011. Klikam „odpowiedz”. 08:40 Adresat: Christian Grey Czy wolno mi zasugerować. 08:38 Adresat: Anastasia Steele Majątek płacę wybitnemu dr. Inc. Flynna przynosi efekty. Patrzę gniewnie na ekran. Christian ma oczywiście rację. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Inny lekarz . Hmm. 08:36 Adresat: Christian Grey Zastanawiałeś się nad terapią w kwestii swoich zapędów prześladowczych?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Prześladowca? Ja? Data: 27 maja 2011. Poważnie mówi o tym. Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kosztowni szarlatani Data: 27 maja 2011. Inc. Sama dokonuję wyborów.

08:43 Adresat: Anastasia Steele W sumie to nie Twoja sprawa. że to wbrew ustalonym zasadom. Nadawca: Anastasia Steele Temat: WIELKIE LITERY Data: 27 maja 2011. Christian Grey Prezes. Grey Enterprises Holdings. Christian Grey Prezes. A pracę zaczynam dopiero o 9:30. JEDŹ DO PRACY. 08:49 Adresat: Christian Grey„Srady”? Nie jestem pewny. Grey Enterprises Holdings. narażając się na niebezpieczeństwo – wydaje mi się.Będziesz musiała szybko jechać swoim nowym samochodem. 08:47 Adresat: Christian Grey Skoro jestem obiektem Twoich zapędów prześladowczych. A więc zasady srady. że to jednak moja sprawa. że dr Flynn to jest właśnie ten inny lekarz. uważam. Inc. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. Inc. 08:52 Adresat: Christian Grey Waham się pomiędzy kontrolerem a prześladowcą. Ana Nadawca: Christian Grey . Niczego jeszcze nie podpisałam. Przestaniesz w końcu zawracać mi głowę? Chciałabym jechać do pracy moim nowym samochodem. gdzie takie określenie widnieje w Websterze. ale wiedz.393 Data: 27 maja 2011. A językoznawstwo opisowe to dla mnie granica bezwzględna.

Koniec więc z codziennymi ćwiczeniami mięśni rąk. dziękuję. Wanda. Panno Steele. w ogóle go nie miała. że mi o tym przypomniałeś. . Bagażu ważącego chyba z tonę. ledwie jestem w stanie uwierzyć. To BlackBerry. Czy potrafię go przyjąć w pakiecie z Christianem? Jak uległa? Powiedziałam.. ale zabawne młode kobiety Data: 27 maja 2011. W porze lunchu pan Clayton wzywa mnie do magazynu. 08:56 Adresat: Anastasia Steele Świerzbi mnie ręka. Patrzę pytająco na pana Claytona. a nie tego całego. Włączam go. Nie znoszę ćwiczyć. Jedź ostrożnie. Hmm. Inc. Gdy wchodzę. Christianie Greyu. Tak. mój garbus. że spróbuję. Marszczę brwi. Och. bagażu. Zajeżdżam na parking przed sklepem. który wzrusza ramionami. i sama dokonuję wyborów. Obok niego stoi kurier. Co takiego przysłał mi teraz Christian? Podpisuję odbiór niewielkiej paczki i natychmiast ją otwieram. że pragnę jedynie Christiana. No ale przecież to nie ona jest jego rodzoną matką. ale będę mieć przecież trenera osobistego. że to mój ostatni dzień.. Audi cudownie się prowadzi. Na szczęście przez sklep przewija się sporo klientów i czas szybko mija. Podczas jazdy próbuję przeanalizować naszą wymianę mejli. Bywa protekcjonalnym sukinsynem. – Panna Steele? – pyta kurier. Ma wspomaganie kierownicy. Christian GreyPrezes. Jestem dorosła. protekcjonalny sukinsyn w takim razie ujdzie. Ale potem myślę o Grace i ogarniają mnie wyrzuty sumienia.394 Temat: Prowokacyjne. równie zaskoczony jak ja. całe mnóstwo nieznanego bólu. Problem w tym. Cóż. Grey Enterprises Holdings.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozszalały konsumpcjonizm Data: 27 maja 2011. że mogę. że jesteś idealnym konsumentem.A robię to dlatego. Czemu to robisz?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Roztropność u tak młodej osóbki Data: 27 maja 2011. myślę z ironią. Grey Enterprises Holdings.395 Nadawca: Christian Grey Temat: POŻYCZONY BlackBerry Data: 27 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. Mejlowanie z Christianem jest uzależniające. uznałem. Nie myliłam się.. Dziękuję za kolejny gadżet. Wibruje mi przy pośladku. 13:24 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga. już go nienawidząc. że przyda Ci się BlackBerry. Wkładam gadżet do tylnej kieszeni dżinsów. przywołuję jednak całą swoją silną wolę i ignoruję wiadomość. Christian Grey Prezes. że powinieneś natychmiast zadzwonić do dr. Inc. Jestem teraz w pracy. 11:15 Adresat: Anastasia Steele Muszę mieć możliwość stałego z Tobą kontaktu. Napiszę mejl po powrocie do domu. ale teraz powinnam zająć się pracą.. a jako że to Twoja najuczciwsza forma komunikacji. mówiąc. Twoje zapędy prześladowcze szaleją. Flynna. Dr Flynn ma urlop. Panno Steele. Jakież to trafne. jak zawsze. Christian Grey Prezes. O czwartej państwo Clayton zwołują wszystkich pracowników i po straszliwie krępującej przemowie wręczają mi . Inc. 13:22 Adresat: Christian Grey Myślę.

że jutro się przeprowadzam. koniec studiów. – Hojny z niego palant. loty śmigłowcem i fakt. . Byli dobrymi i szczodrymi pracodawcami i będzie mi ich brakować. jakimś cudem biorę się w garść. Tak. co? Kiwam głową. Moja podświadomość otwiera buzię ze zdumienia. W tym momencie kumulują się we mnie wszystkie wydarzenia minionych trzech tygodni: egzaminy. nie ma sensu się kłócić. – Próbowałam go nie przyjąć. – Nic dziwnego. pokoje zabaw bez konsoli.396 czek opiewający na trzysta dolarów. pokazując na audi. Zauważyłam. – Prezent z okazji ukończenia studiów. O dziwo. – Samochód – odpowiadam żartobliwie. Mruży oczy i przez krótką chwilę się zastanawiam. czy ona także zamierza przełożyć mnie przez kolano. że czujesz się przytłoczona. porąbany miliarder. granice względne i bezwzględne. – Staram się. Kiedy podjeżdżam pod dom. Kate opada szczęka. Kate zasznurowuje usta. – Tak. – Uśmiecham się tęsknie. że został na noc. aby zabrzmiało to nonszalancko. Mocno ściskam państwa Claytonów. Nie mogę się oprzeć. – Co to ma być? – pyta oskarżycielsko. utrata dziewictwa. ale szczerze mówiąc. codziennie dostaję w prezencie drogie samochody. Kate wysiada właśnie ze swojego samochodu.

I to tyle. Jesteśmy w kuchni. Grey Enterprises Holdings. – Panno Steele – mówi – przyjechałem po pani auto. zaraz przyniosę kluczyki. Otwieram drzwi i ze schowka wyjmuję latarkę. Na progu stoi Taylor. Proszę wejść. Teraz wyjeżdżam do Seattle. pisze tak. Sprawdzam mejl od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Niedziela Data: 27 maja 2011. – Ach tak. 13:40 Adresat: Anastasia Steele Możemy się spotkać o pierwszej?O 1:30 w Escali zjawi się lekarz. Przewracam oczami i dołączam do Kate. Podaję mu kluczyki. elegancki w swym garniturze.397 – Dokończymy pakowanie? Kiwam głową i wchodzę za nią do środka. No bo naprawdę. jakby poruszał temat pogody. Zauważam cechy byłego wojskowego w jego szczupłej sylwetce i spokojnym spojrzeniu. Jezu. W jednej chwili potrafi być taki fajny. Postanawiam. na czym dokładnie polega praca Taylora. po czym w krępującym – dla mnie – milczeniu idziemy do jasnoniebieskiego garbusa. kiedy skończymy pakowanie. naturalnie. kiedy rozlega się pukanie do drzwi. że odpowiem. I po raz kolejny się zastanawiam. to jak mejl do pracownika. że przeprowadzka okaże się bezproblemowa i czekam niecierpliwie na niedzielę. Mam nadzieję. a w drugiej zamienia się w sztywniaka i formalistę. Christian Grey Prezes. Nie mam w Wandzie nic . To z całą pewnością nie wchodzi w zakres jego obowiązków. Trudno za nim nadążyć. Inc. aby Cię zbadać.

Następnie żegna mnie kiwnięciem głowy. No ale pewnie podpisał NDA. na którym leży moja wewnętrzna bogini. Ja siadam z Kate na kanapie.? Drzwi otwiera Kate i niemal natychmiast ląduje w objęciach . Czy mogę mu wierzyć? O ósmej zjawia się José z chińszczyzną na wynos. a przynajmniej została zamieciona pod dywan. Kręcę głową. Atmosfera pomiędzy mną a José wróciła do normy. Jest równie małomówny jak Ray i czuję do niego sympatię. pijemy piwo i snujemy wspomnienia. – To dobry człowiek. a on po turecku na podłodze między nami. próba pocałunku poszła w niepamięć. Przynosi także sporo butelek piwa. Oglądamy kiepskie programy w telewizji. Taylor uważa. A największa zmiana to Christian Grey. – Od jak dawna pracuje pan dla pana Greya? – pytam. Pakowanie mamy już za sobą. Wando. To były fajne cztery lata. garbus. Cóż. dziękuję ci.398 osobistego. zna wszystkie jego sekrety. Ileż ten człowiek musi wiedzieć o Christianie. gdy zamykam drzwi od strony pasażera. Claytonowie – wszystko się teraz zmienia. Głaszczę czule dach. wsiada do mojego samochodu i odjeżdża. Czy to. idąc niespiesznie do drzwi. panno Steele – mówi z uśmiechem. Zegnaj. Nagle ogarnia mnie przemożne pragnienie zasypania go pytaniami. jedząc winogrona i strzelając palcami w niecierpliwym wyczekiwaniu niedzieli. Zerkam na niego nerwowo. panno Steele. Mieszkanie. że to „dobry człowiek”.. – Od czterech lat.. Rozlega się pukanie do drzwi i serce podchodzi mi do gardła.

– Tak. – Jaki to dzień tygodnia? – pytam z nagłą paniką. – Czwartek. Zbyt nas krępuje ten pokaz namiętności. zarumieniona. Gdy idziemy spacerkiem do baru. a kiedy dokładnie? – Dziewiątego czerwca.399 Elliota.. – Przewracam oczami. – Przejdziemy się do baru? – pytam José. obejmuję go ramieniem. a potem José i ja wychodzimy. prawda? – Jasne. – Idziemy z José na szybkiego drinka. powinno mi się udać. chichocząc jak nastolatki. Żegnaj. Ha! Mogę tak robić. – Okej. Boże. on jest taki nieskomplikowany – do tej pory naprawdę tego nie doceniałam.. Kate podnosi na mnie wzrok.. Puszcza do mnie oko. Oczy jej błyszczą. Elliot. Elliot. . – Witaj.. wstydu nie mają. A ty odwiedzisz nas w Seattle? – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – odpowiada z szerokim uśmiechem. José i ja wymieniamy znaczące spojrzenia. Jestem zbulwersowana ich brakiem hamulców. Bardzo gorących objęciach. – Ale przyjedziesz na otwarcie mojej wystawy. José. No naprawdę. kiedy mam na to ochotę. – Uśmiecha się szeroko. a on kiwa entuzjastycznie głową.

To niesamowite. Nie jestem człowiekiem cierpliwym. Jeśli mówisz. Inc. Czy on choć raz mi odpuści? Patrzę . Sięgam po telefon. Napiszę mejl po powrocie do domu”. Wiem. Włączam podłe urządzenie. Zadzwoń do mnie. ale na razie wystarczy mi jeden wkurzający się na mnie facet. aby tak zrobić. Oblewam się rumieńcem na tę myśl i uciekam do swojego pokoju. ale za to słychać. Kate i Elliota nie widać. Ciekawe.Nadal jesteś w pracy czy już spakowałaś telefon. Christian GreyPrezes. że ja nie jestem taka głośna. Pięć nieodebranych połączeń i jedna wiadomość na poczcie głosowej. Grey Enterprises Holdings. Będzie mi brakować jego i jego chłopięcego uroku. kiedy znowu zobaczę José. W przeciwnym razie ja się martwię. kiedy się dowie. Jasny gwint do kwadratu. Mam nadzieję. pewnie na wystawie. że mu się udało. 22:14 Adresat: Anastasia Steele „Jestem w pracy. Nadawca: Christian Grey Temat: Gdzie jesteś? Data: 27 maja 2011. Jasny gwint. powinnaś mieć na tyle przyzwoitości. a nie jest to uczucie dobrze mi znane i niezbyt dobrzeje toleruję. BlackBerry i MacBooka? Zadzwoń do mnie. no i oczywiście czeka na mnie mejl od Christiana. Myślę.400 Jest już późno. Bo Christian na pewno nie. że musisz się nauczyć spełniać moje oczekiwania. inaczej będę zmuszony zadzwonić do Elliota. To Christian. że się na mnie wkurzy. Nie potrafiłam się przemóc i powiedzieć mu o garbusie. I to jak słychać! Jasny gwint. kiedy wracam z baru. że skontaktujesz się ze mną po powrocie z pracy. Ostrożnie ją odsłuchuję.

– A twój? – pytam. ale nic mi nie jest. a potem zjadłyśmy z José chińszczyznę. – Martwiłem się o ciebie. – Cześć – mruczę. że cię tu nie ma – szepczę. – Byłem na kolacji dobroczynnej. melancholijną melodię. Wyszedłem tak szybko. a słyszę ulgę. Christian nic nie mówi. Ta myśl działa na mnie przygnębiająco. W końcu wzdycha. – Tak.401 gniewnie na telefon. Przez chwilę milczy. aż odbierze. On mnie dusi. ponieważ nagle mam . – Szkoda. – Cześć – mówi miękko i zupełnie mnie tym rozwala. Skończyłyśmy z Kate pakowanie. docieram do jego nazwiska i wciskam zielony przycisk. Wydaje się taki smutny i zrezygnowany. – Zamykam oczy. aby przerwać tę ogłuszającą ciszę. Z rodzącym się w brzuchu uczuciem strachu przewijam listę kontaktów. Przerażająco nudnej. Miałby pewnie ochotę stłuc mnie na kwaśne jabłko. Serce mi się ściska. jak się dało. gdy czekam. że nie odpowiedziałam. Nie będę się czuła winna z powodu José. gdy wymawiam imię José. gdy siedział przy fortepianie w swoim olbrzymim salonie i grał tę nieznośnie gorzko-słodką. Serce mam w gardle. – Wieczór był miły? – Jest niezwykle grzeczny. Przepraszam. ponieważ spodziewam się gniewu. Wracam myślami do tamtej nocy. – Wiem.

Wiem. – Głos ma miękki. Kuźwa. – Powodzenia jutro podczas przeprowadzki. proszę pana. Pragnę jego bliskości. w niedzielę – mamroczę i przez moje ciało przebiega dreszcz. jak wciąga głośno powietrze. To nie w jego stylu i zaczyna mnie swędzieć skóra z niepokoju.402 ochotę go objąć. wzdycha. Przytulić. Zaskakuję go tym. . – Dobranoc. W końcu wyczuwam. – Ty się rozłącz – szepczę. że się uśmiecha. Nawet jeśli miałby mi na to nie pozwolić. Anastasio. – Do zobaczenia w niedzielę? – Tak. bo słyszę. I teraz oboje wisimy na telefonie niczym nastolatki. – Dobranoc. – Tak. która ciągnie się bez końca. – Ja też nie. ty. a żadne z nas nie chce się rozłączyć. – Nie. – Naprawdę? – pyta beznamiętnie. – Nie chcę. Po długiej chwili.

Telewizor z płaskim ekranem dziwnie wygląda na tle ściany z cegieł w zaadaptowanym magazynie. – Więc mnie nie ukarzesz? – Nie. Udało mu się podłączyć nasz telewizor do systemu satelitarnego w mieszkaniu w Pike Place Market. zachwycone tym. – Zauważyłam. – I po tych słowach wreszcie się rozłączam. Zadne z nas nie kończy rozmowy. – Możesz się teraz rozłączyć. – Sądzisz. ale . co ci się każe? – Jest jednocześnie rozbawiony i poirytowany. Elliot stoi i podziwia swoje dzieło. – Naprawdę pan tego chce? – Idź spać. panno Steele. proszę pana. Kate i ja padamy ze śmiechem na kanapę. – Tak jest.403 – Bardzo byłeś na mnie zły? – Tak. że choć raz uda ci się zrobić to. – Może. – Nadal jesteś? – Nie. jak radzi sobie z wiertarką. Przekonamy się po niedzieli. Anastasio. Nie jestem taki.

odbieram jako krępujące – a ja zielenieję z zazdrości. a potem wychodzi za Kate z mieszkania. Mruga do mnie. – Pa. Ana – mówi Elliot. – Na razie. Przewracam oczami. czy uda mi się uciec – obiecuje. to proste. – Chętnie bym został. Elliot. Pozdrów ode mnie Christiana. mała. nawet za bardzo. Rąk nie mogą od siebie oderwać – co. prawdę mówiąc. Wstaję i pod pretekstem rozpakowania jednego z pudeł udaję się do aneksu kuchennego. Zaraz się zacznie robić ckliwie. Jest ciepły. – Widzisz. Mamy wieczorem obowiązkową rodzinną kolację. Bardzo lubi. – Mam go tylko pozdrowić? – Unosi znacząco brwi. – Odprowadzę cię na dół. – Zobaczę. – Możesz przyjść po kolacji? – pyta niepewnie Kate. – Tak. otwarty i lubi kontakt fizyczny z Kate. mała. – Oblewam się rumieńcem. Elliot jest uroczy i zupełnie inny niż Christian. ale z Paryża przyleciała moja siostra. Jest taka łagodna i zupełnie inna niż zazwyczaj. – Uśmiecha się szeroko do Kate. Jakieś dwadzieścia minut później moja przyjaciółka wraca . – Kate się uśmiecha. a ona niemal dosłownie się rozpływa.404 na pewno się przyzwyczaję.

Tata Kate nie poskąpił pieniędzy. ściany z czerwonej cegły. Kate w obcisłych dżinsach. Christian Grey Kate kręci z dezaprobatą głową. w naszym nowym mieszkaniu. że będziemy mieszkać w samym sercu miasta. Drogie Panie. bardzo modne. mieszkanie numer dwa. Tak właśnie działa na mężczyzn. a blaty kuchenne z gładkiego betonu. Kurierowi opada szczęka. jedząc prosto z kartonu.405 z pizzą i siedzimy. To nie Christian. Podłogi są drewniane. Chłopak trzyma w ręce butelkę szampana z przytwierdzonym do niej balonikiem w kształcie śmigłowca. Kate dziękuje mu promiennym uśmiechem. ale na nasze potrzeby wystarczające: ma trzy sypialnie i duży salon z oknami wychodzącymi na Pike Place Market. – Nie może po prostu napisać „od Christiana”? I co to za dziwaczny balon? . Mieszkanie nie jest duże. O ósmej rozlega się dźwięk domofonu. – Drugie piętro. bardzo praktyczne. – Przesyłka dla panny Steele i panny Kavanagh. kiedy drzwi otwiera mu Kate. Wszystkiego najlepszego w nowym mieszkaniu. Nieoczekiwanie zalewa mnie fala rozczarowania. Kate zrywa się z kanapy – a mnie serce podchodzi do gardła. otoczone pudłami. T-shircie i z włosami spiętymi na czubku głowy. Obie bardzo się cieszymy. a potem czyta dołączoną karteczkę.

. – Dasz sobie radę. który sam pilotuje – oświadczam z dumą. ale prześladowanie i śledzenie to jego specjalność – stwierdzam rzeczowo. Kate jeszcze bardziej się zasępia. Czemu mi nie powiedziałaś? – Kate patrzy na mnie oskarżycielsko. – Aha. Delektuję się więc tą chwilą. że należą do rzadkości. Kate patrzy na mnie z otwartą buzią. – Ostatnio trochę nie nadążam. że uwielbiam takie chwile: Katherine Kavanagh zaniemówiła. On mnie martwi.406 – Charlie Tango. Muszę przyznać. że ten nieprzyzwoicie bogaty drań ma śmigłowiec. brak pracy. ma śmigłowiec. Marszczy brwi. Szkoda. – Co? – Christian zabrał mnie do Seattle swoim śmigłowcem. – Dałaś mu nasz adres? – Nie. – Jakoś mnie to nie dziwi. – Wzruszam ramionami.. kiedy wyjadę? – No pewnie – odpowiadam uspokajająco.. stuknięty chłopak. kręcąc z niedowierzaniem głową. ale się uśmiecha. – Oczywiście. Nowe miasto.

No i oczywiście muszę podpisać tę przeklętą umowę. Niecierpliwe wyczekiwanie wisi nad moją głową jak ciemna burzowa chmura.. Zaparkuj na miejscu numer pięć – to jedno z moich. doskonały rocznik. Przynajmniej to dobry szampan. wpatrując się w kartony.. Kod do windy: 1880.407 Ana. Nadawca: Christian Grey Temat: Moje życie w liczbach Data: 29 maja 2011. a może Taylorowi. sygnalizując nadejście mejla. – Bollinger Grande Annee tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć. Nie. Oczywiście... – Uśmiecham się szeroko do Kate i stukamy się filiżankami. dzisiaj jest TEN dzień. W moim brzuchu szaleją motyle – jak również mroczny.. Moja wewnętrzna bogini nie posiada się z radości i skacze z nogi na nogę. Grey Enterprises Holdings. Otwieramy go od razu i szukamy filiżanek – to ostatnie. potrzebny Ci będzie kod dostępu do garażu podziemnego w Escali: 146963. co zapakowałyśmy. Podłe urządzenie stojące na podłodze obok łóżka wydaje cichy dźwięk. zmysłowy.. gdy próbuję sobie wyobrazić. „Powinnaś się zabrać za rozpakowywanie” – marudzi moja podświadomość. no i na dodatek schłodzony. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały rocznik . urzekający ból. Inc. 08:04 Adresat: Anastasia Steele Jeśli przyjedziesz samochodem. Christian Grey Prezes. co Christian będzie ze mną robił. Tylko Christian przysłałby schłodzonego szampana albo kazał to zrobić sekretarce. zaciskając usta w cienką linię. Budzę się wcześnie w szary niedzielny poranek i leżę.

i bardzo się starając trzymać nerwy na wodzy. Moje ciało się spina na tę myśl. 08:11 Adresat: Anastasia Steele Nie ma za co. To uczucie jest tak przyjemne. którą kupił mi Taylor. śliwkową sukienkę Kate. który teraz jest przywiązany do mego łóżka. Udaję się do łazienki... Włożyłam bieliznę. W garbusie nie miałam takich luksusów.408 Data: 29 maja 2011. Nie spóźnij się. hmm. dziewczyno!”. a także dwa mniejsze audi SUV. Zrozumiałam. że się uśmiecham. Moja wewnętrzna bogini wymachuje pomponami cheerleaderki. zastanawiając się. Grey Enterprises Holdings. W podświetlanym lusterku na osłonie przeciwsłonecznej sprawdzam. Drzwi otwierają się i moim oczom ukazuje się hol mieszkania numer jeden. czy nie rozmazał mi się tusz. ale ostatnia linijka sprawia. proszę pana. W audi mogę prowadzić w szpilkach! Dokładnie o 12. czy też gdzie tam ją kupił. Szczęściarz z Charliego Tango. W nieskończoności luster w windzie sprawdzam śliwkową sukienkę – no. Christian miał ochotę ją ze mnie zedrzeć. Przewracam oczami na tę jego apodyktyczność.55 wjeżdżam do garażu Escali i parkuję na miejscu numer pięć. że chodził między półkami w Agent Provocateur. Rumienię się na myśl. . „Śmiało. 08:08 Adresat: Christian Grey Tak jest. Ile ma wykupionych miejsc? Widzę tu audi SUV i R8. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Zazdrość Data: 29 maja 2011. Christian Grey Prezes. Kiedy ostatni raz miałam ją na sobie. Inc. czy Elliot dotarł tu wczoraj wieczorem. że aż mi zapiera dech w piersiach. Dziękuję za szampana i nadmuchiwanego Charliego Tango.

409 Gdy wysiadam z windy. Wstaje i zbliża się do mnie. gdy Taylor wprowadza mnie do salonu. – Dzień dobry. a przy tym wygląda dosłownie nieziemsko. rozpalający mnie powoli i przyciągający do niego. nachyla się i składa na moich ustach delikatny. Dotyk jego warg rezonuje w całym moim ciele. gdy siadamy. ani skarpetek. No a jakżeby inaczej. Pokój wygląda dokładnie tak. Pojawia się znajomy prąd. po czym ujmuje moją brodę. – Ana – uśmiecha się. – Jesteś punktualna. – Hmm. Włosy ma potargane. sparaliżowana pięknem tego mężczyzny i słodkim wyczekiwaniem tego. Włożył luźną białą koszulę oraz dżinsy. To mi się podoba. lustrując mnie wzrokiem. – Pan Grey pani oczekuje. rumieniąc się.. że znacznie więcej. a na jego pięknie wykrojonych ustach błąka się uśmiech. proszę. – Chciałbym ci coś pokazać – mówi. Chodź.. mów mi Ana. Na stronie ósmej . jak zapamiętałam – od mojej wizyty tu minął tydzień. w oczach widzę szelmowski błysk. – Cześć – szepczę. co ma się wydarzyć. Christian wydaje się spokojny i opanowany. Stoję znieruchomiała w progu. panno Steele – mówi. lekki pocałunek. – Witam ponownie. – Och. przy podwójnych drzwiach pojawia się Taylor. nie włożył natomiast ani butów. Christian siedzi na sofie i przegląda niedzielną prasę. a mam wrażenie. panno Steele – szepcze. Wręcza mi „Seattle Timesa”. ta sukienka – mruczy z uznaniem. Podnosi głowę. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do kanapy.

Moje ciało od razu się ożywia. – Uśmiecha się drwiąco. Czytam podpis. . Wyciąga rękę i palcem wskazującym zakłada mi włosy za ucho. czekające i spragnione. podciągnąwszy jedną nogę pod drugą. O w mordę. Kręci głową. I napisano o tym w gazecie.410 widnieje zdjęcie przedstawiające nas dwoje na uroczystości rozdania dyplomów. Śmieję się. więc to musi być prawda. Anastasio. – Nie. – Jesteś głodna? – Naprawdę się stara nie okazywać irytacji. – No więc. Siedzi zwrócony w moją stronę. – A więc teraz jestem twoją „przyjaciółką”. – Jadłaś coś? – pyta ni z tego. – Na to wygląda. jeśli chodzi o jedzenie – odpowiadam szeptem. o wiele więcej wiesz teraz na mój temat niż podczas poprzedniej wizyty. – Tak. – Nie. Na moje nieśmiałe kiwnięcie w jego oczach pojawia się ogień. Kuźwa. Jestem w gazecie. „Christian Grey z przyjaciółką na uroczystości rozdania dyplomów w WSU Vancouver”. jakby nie mógł w to uwierzyć. – Dokąd on zmierza? – A jednak wróciłaś. ni z owego.

Nie sądzisz? – pyta grzecznie. moja matka by chciała. Co więcej? – Wzrusza ramionami.411 Christian nachyla się i szepcze mi do ucha: – Jak zawsze ochocza. ile to będzie marszczy nagle brwi. – To najlepsza ginekolog w Seattle. co mi wiadomo. Kiwam głową. ponieważ ci nie uwierzę. O święty Barnabo. że lepiej będzie. lunchu. że tak naprawdę to jesteś kobietą. abym nie była niemądra. Dziwnie? Dlaczego? . skoro to najlepsza w dodatku w porze kosztować. jak cię obejrzy specjalista. że spotkam się z twoim lekarzem. – Siada. żebyś więcej jadła – gani mnie lekko. to aż się boję myśleć. abyś wieczorem przyszła na kolację. Christian przypomniało coś – Anastasio. – Myślałam. – Co możesz mi powiedzieć o doktor Greene? – pytam. Krew w żyłach nieco mi stygnie. a on umówił nas na niedzielę. Dziwnie mi będzie przedstawić cię rodzinie. aby odwrócić jego uwagę od tematu jedzenia. Ale niedługo ma się zjawić doktor Greene. jakby mu się nieprzyjemnego. Z tego. panno Steele. które mówi. a zdradzę ci pewien sekret: ja też. a nie mów mi. ginekolog. Jasny gwint. Nie wiem. Posyła mi spojrzenie. jak się na to zapatrujesz. – Chciałbym. to Elliot zaprasza także Kate. zupełnie zapomniałam o lekarzu. – Myślę.

– Dlaczego tobie wolno przewracać oczami. Anastasio. – Sporo bym zapłacił za to. – Nie zrobiłem tego świadomie.412 – Wstydzisz się mnie? – Nic nie poradzę na to. – Przewraca oczami. Ujmuję jego dłoń. – Jest już doktor Greene. – No to czemu dziwnie? – Bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. żeby móc patrzeć. ale nie sądzę. aby pani doktor się to spodobało. Christian patrzy na mnie. że nie. Brak mu słów. proszę pana. uwierz mi. Nasze . Pokój panny Steele! – Gotowa na antykoncepcję? – pyta. Wstaje i wyciąga do mnie rękę. W drzwiach pojawia się Taylor. Dłoń wsuwa w moje włosy i przyciąga mnie do siebie. a on bierze mnie w ramiona i mocno całuje. – Oczywiście. a mnie nie? Mruga powiekami. – Zaprowadź ją do pokoju panny Steele. Śmieje się. – Ja najczęściej też nie robię tego świadomie – warczę. – Chyba nie pójdziesz tam razem ze mną? – pytam zaszokowana. że w moim głosie pobrzmiewa uraza.

– Cieszę się.413 czoła się stykają. . – Nie mogę się doczekać. kiedy cię rozbiorę. że tu jesteś – szepcze.

– Dziękuję. że przyszła pani tak szybko. Podajemy sobie dłonie i wiem. Obdarza Christiana znaczącym spojrzeniem i po chwili dociera do niego jej sygnał. panno Steele. – Dziękuję.414 ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Doktor Green jest wysoka. Przypomina mi kobiety. jakie to relacje łączą mnie z panem Greyem. o tej samej porze. Panno Steele. ubrana w ciemnoniebieski kostium. Co mogę dla pani zrobić? Po dokładnym badaniu i długiej rozmowie dr Green i ja decydujemy się na minipigułkę. że mam je brać codziennie. Długie włosy związane ma w elegancki kok. Nie zdradzam żadnych szczegółów. – Uśmiecha się. Pan Grey płaci mi sporą sumę za wizytę u pani. Musi mieć niewiele ponad czterdzieści lat. Wypisuje mi opłaconą z góry receptę i instruuje. Od razu ją lubię. że należy do kobiet. że umiera z ciekawości. szykowna. Mam wrażenie. Bardzo mi się podoba jej rzeczowe podejście – do znudzenia powtarza mi. że nie wyglądałaby . jasnowłosa. że wynagrodził mi pan mój czas. który będzie moją sypialnią. – Wita się z Christianem uściskiem ręki. – Panie Grey. I jestem pewna. – Zaczekam na dole – mamrocze i wychodzi z pokoju. ale jej oczy są chłodne i oceniające. które nie tolerują głupoty. Tak jak Kate. które pracują w biurze Christiana. panie Grey. – A więc. żebym jutro ją zrealizowała. Kolejna blondynka ze Stepford.

– Prześlę panu rachunek – mówi lakonicznie doktor Green. kiedy przechodzimy obok jego zamkniętych drzwi i schodzimy na dół do galerii sztuki. Proszę się nią opiekować. ale pozostaje w tle. Christian jest zaskoczony. Ano. Wstaje i podchodzi do nas. mądra młoda kobieta. gdy się żegnamy. Jak on to robi? Gdzie się czai? – Jak było? – pyta Christian.415 na tak spokojną i opanowaną. Czerwienię się. jakby go to autentycznie interesowało. panie Grey. – Miłego dnia i powodzenia. siedząc na kanapie. zażenowana wzruszam ramionami. ściskając jego dłoń. – Uśmiecha się. podobnie jak ja. – W porządku. smutną melodią. Kieruje pilota w stronę nowoczesnego białego pudełka poniżej kominka. uśmiechając się do mnie ciepło. otulając kokonem i wypełniając pokój słodką. Przez chwilę wygląda pogodnie. Jak lekarz może powiedzieć coś tak nieodpowiedniego? Czyżby dawała mu niezbyt delikatne ostrzeżenie? – Taki mam właśnie zamiar – speszony mówi pod nosem. Z głośników leci przejmująca aria. która pełni funkcję salonu Christiana. gdy wchodzimy. dziękuję. Powiedziała. – Tak. Patrząc na niego. Czyta. gdyby zobaczyła Czerwony Pokój Bólu. Odwraca się i patrzy na nas. to piękna. – Skończyły panie? – pyta. że muszę się . w którym znajduje się iPod i niezwykła muzyka cichnie. mrużąc oczy. która wiruje wokół niego. Nie wiadomo skąd pojawia się Taylor i odprowadza lekarkę do windy.

a ja natychmiast przestaję się śmiać.. a za moment. – Mam cię! Mruży oczy.. jak znów przekłada mnie przez kolano. by utrzymać się na nogach. Chwyta mnie w talii i przyciąga do siebie. Właściwie wygląda dość złowrogo. Jest chodzącym seksem. Wachluję swoją rozpaloną twarz. – I jeszcze dla twojego niewyparzonego języka – odpowiada cicho. Znów całuje mnie namiętnie. – Jesteś niepoprawna. bierze za rękę i prowadzi do kuchni. panno Steele – mruczy i wpatruje mi się w oczy. a ja muszę teraz odzyskać równowagę i coś zjeść. Christian z przerażenia otwiera usta. – Mam cię! – mówi i uśmiecha się z satysfakcją.416 powstrzymać od wszelkiej aktywności seksualnej przez cztery następne tygodnie. Nie chcę. teraz. Moja podświadomość truchleje. zanurzając dłoń we włosach i trzymając pewnie w miejscu. a potem wypuszcza nagle z ramion. Nogi się pode mną uginają. – Chociaż bardzo chciałbym wziąć cię tutaj. a ja wczepiam się w jego umięśnione ramiona. Aria nadal pobrzmiewa w tle. Całuje mnie mocno. . O cholera. musisz coś zjeść i ja również. a ja nie mogę dłużej zachować powagi i śmieję się do niego jak głupia. – Czy tylko dlatego mnie chcesz? Dla mojego ciała? – szepczę. żebyś mi później zemdlała – mruczy przy moich ustach. a cała krew odpływa mi z twarzy i wyobrażam sobie. W jednej chwili żartujemy.

Rozbawiony unosi brwi. Dobra. jak z wdziękiem porusza się po kuchni. – Tak. Siada obok mnie z butelką wina w dłoni.. nic ciężkiego. Więc może gdzieś w głębi nie jest taki swobodny.. Rumienię się. no może z wyjątkiem Christiana Greya. Z jednej strony tak swobodnie czuje się w swoim ciele. – Chablis? . – Przyglądałam się tylko. – I? – pyta ostrożnie. dziękuję. w pełni się z nim zgadzając.417 – Co to za muzyka? – Villa Lobos. jak się poruszasz. Bar śniadaniowy nakryty jest dla dwojga. a z drugiej nie lubi być dotykany. – O czym myślisz? – pyta. wyrywając mnie z zadumy. rozmyślam. prawda? – Tak – mamroczę. Czerwienię się jeszcze bardziej. Nikt nie jest samotną wyspą. – Sałatka cesarska z kurczakiem ci odpowiada? Dzięki Bogu. Patrzę. – Dziękuję. Christian wyjmuje z lodówki miskę. panno Steele – mruczy. aria z Bachianas brasileiras. – Masz dużo wdzięku.

– Poczęstuj się sałatką – mówi łagodnym głosem. że mówi o wizycie doktor Green.418 – Poproszę. kończę posiłek wcześniej niż on. Zerkam na niego spod rzęs. że będę. klarowne i owocowe. gdy zdaję sobie sprawę. na jaką metodę się zdecydowałaś? W jednej chwili pytanie to wprawia mnie w zakłopotanie. O dziwo jestem wygłodniała i po raz pierwszy. – Na minipigułkę. . pewnie. Skąd u niego taka orientacja w temacie? Czerwienię się na samą myśl. Wino jest orzeźwiające. – Powiedz. od kiedy z nim jestem. Sałatka cesarska okazuje się pyszna. patrząc na mój pusty talerz.. że wie o tym od jednej lub kilku z jego piętnastki.. żeby brać je regularnie. – Apetyt dopisuje jak zawsze. – Nastawię przypominacz – uśmiecha się z wyższością. Marszczy brwi. – I będziesz pamiętać. Zerka na mnie z protekcjonalnym rozbawieniem. codziennie. – Nie wątpię. że mi przypomnisz – mówię oschle. – Jedz. o odpowiedniej porze? Rany. panno Steele? – Śmieje się.

kiedy to robię. Ty nie. – Nic nie podpisałam. – Doszedłeś do jakichś wniosków? . ewoluuje.419 – Tak – szepczę. czuję. elektryzuje. Nie chcę cię teraz karać. Przyciąga mnie do siebie. a jego erekcja uciska mnie w brzuch.. dla których ludzie lubią. którego zupełnie nie rozumiem. patrząc na mnie intensywnie. byłoby inaczej. że atmosfera między nami powoli się zmienia. ale ostatnio łamię wszystkie zasady. jest to. pierwotnym poziomie. i podnosi mnie ze stołka barowego w swe ramiona. więc spędziłem wczoraj dużo czasu. Jego oddech staje się nierówny i kiedy patrzy na mnie. To bardzo proste. Jednym z powodów. by ktoś przekonał cię. myśląc o tym. Anastasio. że lubimy zadawać ból albo go doświadczać. On chce zadać mi ból. Ciągnie mnie do niego na jakimś głębokim. że jest inaczej. Gdybym miał cię pod ręką wczoraj wieczorem. Powinnam uciekać.. – Nie pozwól. – Uderzysz mnie? – Tak. porywając mnie ze sobą. ale nie potrafię. ale nie żeby zadać ci ból. Jasny gwint. Wstaje. zmniejszając dystans między nami.. – Wiem. Jego spojrzenie zmienia się z mrocznego na uwodzicielskie.. Jak mam sobie z tym poradzić? Nie jestem w stanie ukryć przerażenia. no cóż. – Chcesz to zrobić – szepcze.

To uderzający do głowy. Rozgrzana i przerażona krew przepływa przez moje ciało – adrenalina wymieszana z pożądaniem i tęsknotą. teraz wydaje się twardszy i bardziej surowy.. – Dobrze. pasty do czyszczenia i ciemnego drewna są bardzo zmysłowe. pobudzający koktajl. pożądliwe. Schyla się. co zechcę. rety. podnosi je i stawia koło drzwi.420 – Nie i teraz chcę cię związać i pieprzyć do nieprzytomności. i znów jestem w Czerwonym Pokoju Bólu. mam sucho w ustach. hipnotyczne. Teraz . Nic się nie zmieniło. kiedy każę ci coś zrobić.. Serce mi wali. przytrzymując je. należysz do mnie bez reszty – mówi wolno. Postawa Christiana zmieniła się całkowicie.. Moja wewnętrzna bogini wiruje jak światowej klasy balerina. a jego oczy są płomienne. Przełykam ślinę i dość niezgrabnie zdejmuję czółenka. – Mogę z tobą zrobić. żebym weszła. A więc ta chwila nadeszła. Rozumiesz? Patrzy tak żarliwie.. Przytakuję. Zapachy skóry. – Zdejmij buty – rozkazuje łagodnie. Naprawdę to zrobię. ważąc każde słowo. idziemy na górę. Christian otwiera drzwi do swojego pokoju zabaw. Chodź. Jesteś na to gotowa. cytrusów. – Bierze mnie za rękę i zostawiając wszystkie brudne naczynia na barze śniadaniowym. – Gdy jesteś tutaj. a serce omal nie wyskoczy mi z piersi. wykonując jeden piruet za drugim. – Tak – szepczę. – Dobrze. Patrzy na mnie z góry. podczas gdy wszystko w moim ciele momentalnie się kurczy. Nie wahaj się.

co każe. Chcę. Podnieś ręce nad głowę. pragnąłem to zrobić już kilka dni temu. żebyś nie była zawstydzona ani zażenowana swoją nagością. biodra. Zostawia ją na wielkiej szafce koło drzwi. – Przygryzasz wargę – szepcze. – Tak. piersi. W zasadzie mógłbym przyglądać ci się cały dzień i chcę. Rozpina mi stanik. Panie. – Mówisz szczerze? – rzuca ostro. cały czas wciągając mój . a on sięga w dół i chwyta brzeg sukienki. rozgrzewa mnie całą. chwyta je w garść i przechyla moją głowę na jedną stronę. Powoli podciąga ją przez moje uda. – Odwróć się.421 zedrę z ciebie tę sukienkę. brzuch. nie odrywając ode mnie oczu. – Tak. a jego dotyk mnie pali. – Dobrze. Odsuwa się. Wzdłuż mojego kręgosłupa przebiega dreszcz. które rozgrzewa mnie. Panie. że czuję promieniujące od niego ciepło. żebyś czuła się swobodnie w swoim ciele. pobudzając każdy nerw. Masz piękne ciało i lubię na nie patrzeć. Zbiera moje włosy. Anastasio. jak na to reaguję – dodaje złowieszczo. Robię. Rozumiesz? – Tak. gładząc moją skórę palcami i paznokciami kciuków. bez wahania. ramiona i głowę. Wodzi nosem po odsłoniętym karku. patrząc gniewnie. – Tak co? – pochyla się nade mną. Stoi za mną tak bliski. by spływały po plecach. chwyta oba ramiączka i powoli ściąga je w dół i w końcu zdejmuje. Odwracam się natychmiast. O ile dobrze pamiętam. Chwyta moją brodę. by mnie obejrzeć i nieuważnie składa sukienkę. – Wiesz. To sprawia mi przyjemność.

tak że cofam się w jego kierunku.. Tylko majtki. Palce ma szybkie i wprawne. oddychając płytko. Robię. jak masz tutaj związane włosy – szepcze. – Odwróć się – rozkazuje. Rety. Jęczę. Pociąga mnie za włosy z tyłu i ku memu zdziwieniu. Na koniec związuje je gumką..422 zapach.. jak nigdy dotąd. Rozumiesz? – Tak. panie. a ja już go pragnę. pożądliwie.. zaczyna splatać je w jeden duży warkocz. i pociąga za nie. To odurzający koktajl. której wcześniej nie widziałam. składając za mym uchem słodki pocałunek. – Pachniesz pięknie. dlaczego? Puszcza warkocz. . a lęk i pożądanie mieszają się ze sobą. – Ani piśnij. – Tak co? – spogląda na mnie gniewnie. Anastasio – szepcze. co mi każe. – Tak. ledwie mnie dotknął. – Cicho – szepcze. a po chwili powraca do ucha. – Lubię. Mięśnie w moim brzuchu kurczą się zmysłowo. – Gdy każę ci tu przyjść. Hmm. tak będziesz się ubierać.

– Zapamiętasz tę pozycję. dziesięć? Mój oddech staje się płytszy. I nagle wraca. Idealnie. pociągając tak. jak mi każe. że będziesz klęczała tam. Mrugam. Klęczę i czekam. Zmienił dżinsy. – Zrób to teraz. Jeśli chce. odwracam się i trochę niezręcznie klękam. Te dżinsy są seksowne. a niecierpliwość zżera mnie od środka. na jak długo mnie tu zostawi. Dobrze. – Gdy każę ci tu przyjść. Szerzej.. Spójrz w podłogę. porwane i sprane. Nie mam pojęcia. Nagie stopy. że muszę spojrzeć na niego w górę. a ja w jednej chwili jestem jednocześnie spokojniejsza i bardziej podniecona. oczekuję. powinnam robić notatki. Szerzej. – Wskazuje miejsce przy drzwiach. pięć.423 Cień uśmiechu unosi kąciki jego ust.. Czy mogę czuć jeszcze większe podniecenie? Widzę jego stopy. – Możesz usiąść na piętach. – Połóż dłonie i przedramiona płasko na udach. Siadam. – Wychodzi z pokoju. Podchodzi do mnie i w polu widzenia mam jego stopy i łydki. żebym to wszystko zapamiętała. Zamyka drzwi . Sięga dłonią i znów chwyta mnie za warkocz. Teraz rozchyl kolana. Zostań tu i nie ruszaj się. Te są starsze. Gdzie on poszedł? Co ma zamiar ze mną zrobić? Zmienia mi się poczucie czasu. na kilka minut. przetwarzając jego słowa. Anastasio? – Tak. Prawie nie boli. – Grzeczna dziewczynka. – Jego wzrok przepala mnie na wskroś. panie. – Dobrze. A niech to.

– Odpowiedz. Górny guzik jego dżinsów jest odpięty. A co dziwniejsze – to wcale nie boli. ale nadal patrzę w dół. Brawo. – W porządku – marszczę czoło. – Jakie to uczucie? – pyta.424 i wiesza coś na nich od wewnątrz. – Czy to bolało? – Nie. Anastasio. Daj mi prawą rękę. Odwraca ją wnętrzem do góry i zanim zdążę pomyśleć. Zdezorientowana mrugam. Udaje mi się. a on wpatruje się we mnie intensywnie. której nie zauważyłam w jego prawej dłoni. Wstaję. . Ślicznie tak wyglądasz.. – Grzeczna dziewczynka. Zdjął koszulę. No. Mrugam i staram się wyglądać na spokojną. Anastasia.. – Nie marszcz czoła. oceniająco. – Teraz cię skuję. uderza w jej środek szpicrutą. czuję jedynie lekkie pieczenie. Zerkam na niego. Podaję. Wstań. ale wyraz jego oczu łagodnieje. – Możesz na mnie spojrzeć. O rany. patrząc na niego. że prawie nie jestem zaskoczona. nie tak bardzo. chcę go dotknąć. Dzieje się to tak szybko.

Unoszę wzrok. bardziej niż erotyczne. – Chodź. Czy to naprawdę nie będzie bolało? – Mówię poważnie – przekonuje. Kate i Elliot wiedzą. przy ścianie.425 – To nie będzie bolało. że tu jestem. gdy będziesz stała. Patrzę w górę. mój oddech jest taki płytki. Jest z brązowej plecionej skóry. jak sam przyznaje. panno Steele – mruczy. – Podnieś ręce nad głowę. jest popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. drewniany ukośny krzyż. Jasna cholera – to przypomina mapę metra. – Zaczniemy tutaj. Czy on wie. jaką kiedykolwiek robiłam. które rozświetla ogień z nutą rozbawienia. który. Rozumiesz? – Tak. – Bierze mnie za łokieć i prowadzi pod kratkę. Rany. o czym myślę? Pokazuje mi szpicrutę. – Wskazuje szpicrutą na ścianę. – Naszym celem jest przyjemność. To jest bardziej niż fascynujące. więc skończymy tam. żeby klamry poruszały się po niej. . na której widnieje duży. czując się. by spotkać jego oczy. – Mój głos jest niepewny. Oddaję się wspaniałemu człowiekowi. jakbym opuszczała własne ciało i stawała się postronnym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się wokół mnie. Tłumię przelotne ukłucie strachu. To najbardziej podniecająca i przerażająca rzecz. – Tę kratkę zaprojektowano tak. ale chcę cię przelecieć. Sięga w górę i ściąga jakieś klamry z czarnymi skórzanymi kajdankami. Natychmiast się podporządkowuję.

. zmysłowo. a ja jestem bezradna. lubieżnie.. upojną mieszanką. – Wyglądasz niezwykle korzystnie tak podwiązana. Tym razem. Krzyczę zaskoczona.. przechodząc ponownie wokół mnie. podnosi do nosa i głęboko się zaciąga. leniwie jak dziki kot. To mi się podoba. a wszystkie moje nerwy stają na baczność. rozbierając mnie wolno. czekam na to i. że się pochylę.. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. Pociągam za więzy. Jasna cholera! Czy on rzeczywiście to zrobił? Uśmiecha się do mnie szelmowsko i wkłada je do kieszeni dżinsów. Przy drugim okrążeniu nagle trzaska pejczem.. ściska moje majtki w dłoni. panno Steele. Znów krąży wokół mnie. – szepcze. muskając moje ciało szpicrutą nieco wyżej. drżę i ostro wciągam powietrze. ale jedynie patrząc na jego piękną twarz i widząc malujące się na niej pożądanie. – Cicho. Wstrząs przeszywa moje ciało i jest to najsłodsze. Wpatruję się w jego klatkę piersiową. och! Moje . ze związanymi rękami. czuję wilgoć między nogami. Chcę przejechać nosem i językiem po włoskach na klatce.426 Staje bardzo blisko i zapina kajdanki.. a kończy. Nie spuszczając wzroku z moich oczu. Jego bliskość jest niebiańska. która sprowadza mnie z powrotem do teraźniejszości. Zbierając się z podłogi. Stając naprzeciw mnie. klęcząc przede mną. hedonistyczne uczucie. drażniąc mnie. zaczepia palec o moje majtki i w niespiesznym tempie ściąga je w dół. dotyka końcem szpicruty mojego pępka i powoli zatacza wokół niego koła. Chodzi powoli wokół mnie. Robi krok w tył. najdziwniejsze. Pachnie żelem do kąpieli i Christianem. Czując dotyk skóry. I twoje niewyparzone usta są na razie zamknięte. gdy strzela pejczem znów w tym samym miejscu. sunąc po mnie szpicrutą. który uderza mnie pod pośladkami. Wystarczy. aż do bólu. w moją kobiecość.

Moje sutki twardnieją i wydłużają się pod wpływem tego ataku. proszę! – jęczę. słodka chłosta. – Tak co? – Tak. Uderza drugi sutek. Anastasio? Otwórz oczy i usta. przez moje włosy łonowe. Wiem. Krążąc dalej. – Widzisz. Mam zamknięte oczy.. w dół do wejścia do pochwy. panie – skomlę. Uderza mnie raz jeszcze. jaka jesteś wilgotna. tym razem trafiając w mój sutek. do czego zmierza. Przerywa. wydaję głośny krzyk. – Och. tym razem w pośladki. Zagubiona w morzu doznań. że tak to będzie wyglądać. a ja odrzucam głowę w tył. .. ale już go nie widzę. i próbuję przygotować się na to psychicznie. Nie myślałam. znów strzela. Jestem zagubiona. Bardzo powoli obsypuje mnie małymi. ale kiedy uderza w moją łechtaczkę. krótka. I nagle przeciąga szpicrutę po mojej kobiecości. piekącym smagnięciem... gdy moje zakończenia nerwowe śpiewają. a ja jęczę głośno. szarpiąc za kajdanki. Czuję pieczenie..427 ciało zwija się pod tym słodkim. kąsającymi liźnięciami bata na brzuchu i posuwa się na południe. czekając na to. szybka. – Dobrze ci? – szepcze. próbując wchłonąć miriady doznań zalewających moje ciało.. – Cicho – rozkazuje i znów uderza mnie w pośladki. – Tak.

Jest w swoim żywiole. tak jak w tamtym śnie. ssij mocno. Pejcz trafia w mój pośladek. panie. całkowicie zahipnotyzowana. Czuję smak kosztownej skóry i słoność mojego podniecenia. aby go dotknąć.428 Robię. – Jesteś pewna? – Patrzy na mnie surowo. panie. przyciąga do siebie. ale nie mogę – moje ręce tkwią bezużytecznie nade mną. co mi każe. . a oczy patrzą wprost na Christiana. – Och. – Tak. Uśmiecha się triumfalnie. wdzierając się językiem do ust. Jego oczy płoną. Moje usta zaciskają się na bacie. – Tym? – Unosi pejcz tak. Wyciąga koniec bata spomiędzy moich warg. Otaczając mnie ramionami. maleńka. Jego klatka napiera na mnie. smakujesz tak niezwykle cudownie – szepcze. – Tak. żebym go widziała. proszę. całuje mocno. robi krok w przód i chwytając mnie. – Czujesz swój smak? Ssij. Au! – Proszę co? – Proszę. Wpycha czubek bata do moich ust. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu? – Proszę – błagam. A niech to. a ja czuję pokusę. – Zamknij oczy. Anastasio. panie – skomlę.

kąsające liźnięcia w okolicy brzucha. która staje się znajoma. a on zaplata moje nogi wokół swych bioder i ustawia się pode mną. i ostrym oddechem na mojej szyi. Pcha raz za razem.. Bierze mnie na kolana.. Czuję. Jedno pchnięcie i jest we mnie. dotknęłabym . trawiona postorgazmicznymi dreszczami. – Unieś nogi. maleńka. gdy zakłada prezerwatywę. trzymając mnie mocno i blisko. a ja miauczę i skomlę.. Moje ręce pozostają skrępowane nad głową. zwisając bez sił. a potem oplata ramionami moje uda i znów mnie podnosi. krzycząc z ulgą przez zaciśnięte usta. z twarzą przy moim karku. raz. moja głowa na jego klatce. O Boże. Na moment stawia mnie przy krzyżu. Wychodzi ze mnie szybko i stawia pod iksem. nie znowu. zostawiam pejcz. dwa razy. a on rozpina guziki w dżinsach. przejmujący i intensywny. ale robię. Christian przyłącza się. puszczam wszystko i znów doznaję rozkoszy. Rety. że znów coś we mnie wzbiera. w ten sposób wchodzi naprawdę głęboko. Rozpuszczam się w jego objęciach. a ja opieram głowę na jego klatce piersiowej. Czuję się taka słaba. Odpinając kajdanki. tuli. trzy razy.429 Zostawiam po tamtej stronie pokój. Ale nie mam wyboru i z nieuchronnością. głośno. Moje ciało chyba nie wytrzyma kolejnego trzęsienia ziemi. nie mogę już dłużej wytrzymać i szczytuję. nie. Tracę wszelkie poczucie siebie. niewielkie muśnięcia łechtaczki. jeszcze i jeszcze. cudownie. zostawiam jego. słuchając jego ściszonego jęku przy moim uchu. Jego ramiona otaczają mnie. na plecach czuję chłodne drewno wypolerowanego iksa.. gdy wchodzi we mnie. podtrzymując mnie swoim ciałem. gdyż nogi mam jak z waty. Moje ramiona leżą na jego barkach. Posuwając się w dół. i owiń wokół mnie. uwalnia mnie i oboje osuwamy się na podłogę. a ja znów krzyczę. aż w końcu to jest ten moment. Podnosi mnie i nagle się poruszamy. Gdybym miała siłę. a ten moment jest słodki. Znów zaczyna mi zadawać niewielkie. miękkie. co każe.

O święty Barnabo. Dlaczego jestem taka zmęczona? – A myślałaś. ale on natychmiast sztywnieje. i czuję się.. Jeszcze ze mną nie skończył. – Bo jeszcze z tobą nie skończyłem. . żebym mogła zrobić coś więcej. – To dobrze. trzymając mnie blisko i odgarniając palcami niesforne kosmyki z twarzy. że będzie bolało? – szepcze. Opieram się o jego pierś. Dopiero teraz zauważam. – Zrobiłabyś to jeszcze raz? Zastanawiam się przez moment. Tuli mnie mocno.. a potem pochyla się i delikatnie całuje mnie w czubek głowy. wdycham jego szczególny zapach i muskam nosem. Czy to bolało? – Nie – szepczę. Czy pozwoli mi spać i śnić? Moje usta drgają na tę niemądrą myśl i zwracając twarz w stronę klatki Christiana.. ja też – mruczy. Jestem kompletnie wykończona i walczę z przemożną potrzebą snu. Jeszcze raz? – Tak – mój głos jest łagodny. a on otula mnie sobą. a zmęczenie przyćmiewa moją świadomość. że większość obaw powstaje w twojej głowie.. Otwieram oczy i patrzę na niego. rękami i nogami.430 go. mam zamknięte oczy. mała. o cholera. Nie ma mowy. Ledwie mogę utrzymać otwarte oczy. – Brawo. ale jej nie mam. że nadal ma na sobie dżinsy. – Przez chwilę milczy. – Tak. bezpiecznie i wygodnie. Anastasio. – Widzisz więc.

Jestem roztrzęsiona. Kto by pomyślał. Chwiejnie podnoszę się do pozycji stojącej i skulona podchodzę do drzwi. aby uklęknąć. panno Steele? Budzę się momentalnie i widzę Christiana z założonymi rękami. że znajdę w tym pokoju taką satysfakcję? Kto by pomyślał. O cholera. skutecznie uwalniając mnie z objęć. zaspokojone.431 – Nie rób tego – mówi ostrzegawczo. przyłapał mnie na drzemce – nie będzie dobrze. – Uklęknij przy drzwiach – rozkazuje i odchyla się. – Wstań – rozkazuje. Patrzy na mnie. że to będzie takie wyczerpujące? Moje kończyny są cudownie ciężkie. a temperatura jego głosu spadła o kilka stopni. Czerwienię się i z powrotem patrzę tęsknie na jego tors. Ospa? Odra? Myślę bezładnie. Nie jest już ciepły. prawda? . Wstaję wykrzywiają. Patrzy na mnie. Christian porusza się na obrzeżach mojego pola widzenia. ostrożnie. bardzo. Wewnętrzna bogini wywiesiła na swoich drzwiach tabliczkę „nie przeszkadzać”. kładąc dłonie na kolanach. jak mi każe. Chcę przeciągnąć językiem po jego włosach. Powieki zaczynają mi opadać. ledwo widocznych okrągłych blizn rozsianych po jego klatce. całować go i po raz pierwszy dostrzegam kilka drobnych. bardzo zmęczona i kompletnie zdezorientowana. – Nudzę cię. a jego usta się – Jesteś skonana. Jego spojrzenie mięknie. gdy spoglądam na niego.

Jesteś zmęczona. Trzymaj się kolumny – mówi. – Ale zrobię to szybko. . Jasny gwint. czerwieniąc się. – Wytrzymałość. spinka nie wcina mi się w ciało. To boli. – Chodź. jakbyś się chciała pomodlić. ale kiedy rozluźniam nadgarstki. co mi rozkazuje. dużo więcej – pochyla się i szepcze mi do ucha. Pomodlić się! Pomodlić do ciebie o łaskawość dla mnie. Dobra – to przykuło moją uwagę – znów jestem rozbudzona. panno Steele. Bierze spinkę do kabli i owija moje nadgarstki. – Pokazuje mi je. ale plastik wrzyna mi się w skórę. testując więzy. – Chcę więcej. O rany. dużo. Momentalnie podnoszę na niego oczy. – Wygląda znajomo? – pyta. Robię. zaciskając plastik. – Mruży oczy. nie potrafiąc ukryć uśmiechu. że jest na nim ciemnoczerwona pościel i klamry na każdym rogu. – Mogę cię z tego uwolnić w jednym momencie. Zakupy u Claytona! Wszystko staje się jasne. A moje serce znów zaczyna walić jak szalone.432 Przytakuję nieśmiało. Teraz zauważam... – Chwyta moje ręce i prowadzi do łóżka z baldachimem. plastikowe spinki do kabli. – Jeszcze się tobą nie nasyciłem. Rany. podczas gdy adrenalina znów przeszywa moje ciało. – Mam tu nożyczki. Mrugam powiekami. Próbuję rozdzielić nadgarstki. Wpatruję się w niego. Wyciągnij ręce przed siebie.

Teraz nie myślę o spaniu.433 Marszczę czoło. Jeśli puścisz. – Przelecę cię teraz ostro od tyłu. W tym samym czasie jego ręce wędrują do przodu. żeby utrzymać swój ciężar. Trzymaj się kolumny. tak że pochylam się do przodu. – Masz taką piękną skórę. przesuwa moją prawą nogę w bok. Aua. Zrozumiałaś? – Tak. – Nie puszczaj. trzymając kolumnę. Anastasio – szepcze i pochylając się. dam ci klapsa. Uderza mnie dłonią w pośladek. . – Dobrze. Wyciąga rękę i delikatnie gładzi mnie po plecach. – Rozsuń nogi. Staje za mną i chwytając za biodra. całuje mnie wzdłuż kręgosłupa delikatnymi jak piórko muśnięciami. piecze. Anastasio – ostrzega. nie puszczaj.. dotykają piersi i chwytają moje sutki. szybko pociąga mnie w tył. – Wsuwa swoją nogę między moje i trzymając mnie za biodra. lekko je pociągając. – Tak.. Po tym pozwolę ci spać. A więc nie na łóżku? Widzę. Spać? Dyszę. – Dobrze. – Niżej – rozkazuje. panie. panie – mamroczę szybko. – Tak lepiej. że mogę rozsunąć dłonie i chwytam bogato rzeźbioną kolumienkę. Zrozumiałaś? – Tak.

Moje ciało odpowiada. Anastasio – krzyczy przez zaciśnięte zęby. Nigdy mnie nie zawodzisz. seksowny tyłek.. Anastasio. unieruchamiając mi głowę. czując. zrób to dla mnie – jęczy. raz jeszcze budząc się do życia. panno Steele – szepcze i słyszę zachwyt w jego głosie. Delikatnie gryzie i ssie mnie w pasie.. chwieję się na nogach. Chwyta mnie za biodra i ustawia się. gdy on zrzuca dżinsy. – Masz tak urzekający. aż do mojego karku.. – Trzymaj się. a moje imię na jego ustach wysyła mnie w przepaść i staję się jedynie ciałem i rosnącym doznaniem. to nie potrwa długo. jeśli dojdę.434 Dławię jęk. jak całe moje ciało odpowiada.. Odsuwa ręce i słyszę znajomy dźwięk rozrywanej folii..... Bolą mnie ramiona. jednocześnie ciągnąc za włosy. Christian nadal ostro porusza się przy mnie. a ja zapieram się w oczekiwaniu na jego atak. Chwytam się mocniej kolumny i odpycham od niego. gdy kontynuuje swoją bezlitosną napaść. Och nie. jęcząc i powarkując. i czuję narastające uczucie głęboko wewnątrz. Bardzo powoli wchodzi we mnie. oddychając ciężko. Powoli wychodzi ze mnie. – Dalej. popychając do przodu. zanurza się we mnie.. I nagle Christian wchodzi we mnie naprawdę głęboko i zastyga. On jednak chwyta koniec mojego warkocza i owija sobie wokół nadgarstka. Tracę świadomość. – Taka wilgotna.. upadnę. i po raz pierwszy boję się swojego orgazmu. Ana. raz za razem. a skóra głowy boli mnie od ciągnięcia za włosy. Cóż ja bym chciał z nim zrobić? – Jego dłonie głaszczą i ugniatają pośladki. we mnie. ... a jego palce wpijają się w moje biodra. jak? Czuję przyspieszenie.. – Trzymaj się mocno.. a potem ześlizgują się w dół i wsuwa we mnie dwa palce. pociąga za sutki. drugą ręką chwyta za biodra i trzymając mocno. a potem słodką ulgą. a moje ręce zaciskają się mocniej na pięknie rzeźbionym filarze.

435 Gdy wracają mi zmysły. Czuję. myślę bezładnie. co ma na myśli. Leży na podłodze.. podnosząc mnie ze sobą tak. zachwyca mnie to i raduje. plecami na jego brzuchu. Delikatnym masażem przywraca życie moim kończynom. i wpatruję się w sufit. Christian muska nosem moje ucho. – To moja wina – mówi i odwraca mnie. całkowicie pochłonięta właśnie odbytym stosunkiem. Och. – Podnieś ręce – mówi łagodnie. – Bardzo kwieciście powiedziane. – Że nie chichoczesz częściej. – Nie jestem najlepsza w chichotaniu – mamroczę sennie. karabińczyki.. panie Grey – mówię pod . Co? Oglądam się na niego. ale kiedy to robisz. że się uśmiecha. Nagle siada. promienna i skonana. by móc rozetrzeć moje ręce i ramiona. zapomniałam o nich. panno Steele. – Och. jakbym miała ręce z ołowiu. leżę na nim. że znów siedzę mu na kolanach. starając się zrozumieć. – Uważam tę Anę za otwartą – mówi i przecina plastik. Czuję. – To taki piękny dźwięk – mówi tęsknie. Chichoczę i masuję uwolnione nadgarstki. ale podnoszę je. a ja na górze. Bierze nożyczki i wkłada jedno ostrze pod spinkę.

Nie pamiętam. a jego usta drgają w uśmiechu. starając się utrzymać otwarte oczy. gdzie wcześniej badała mnie doktor Green. jaki z niego perwersyjny drań. Hmm. Schyla się. nie. Uśmiecha się. delikatnie podnosi mnie ze swoich kolan i wstaje. Głowa opada mi na jego pierś. Odsuwając kołdrę. na pewno wiedzą. . – Żeby się przespać – dodaje uspokajająco.. W jednej chwili żałuję.. żebym kiedykolwiek była tak zmęczona. widząc moją minę. Chwyta dżinsy i po żołniersku wciąga je na siebie. pochyla się i całuje mnie delikatnie. Christian się uśmiecha. na których wisi szary.. Och. żeby w pełni to docenić. że jesteś ostro przerżnięta i potrzebujesz snu. Jego wzrok łagodnieje.. aby pomóc mi wstać i prowadzi do drzwi.436 nosem. – Nie chcę wystraszyć Taylora ani pani Jones. – Powiedziałbym. cudownie nagi. – To nie było ani trochę kwieciste – narzekam żartobliwie. jakbym była małym dzieckiem. że nie jestem bardziej przytomna. Gdy jestem okryta i wyglądam przyzwoicie. kładzie mnie i. Ta myśl nie daje mi spokoju. Jestem wykończona. – Do łóżka – mówi. miękki szlafrok. Nie mam siły unieść rąk. Cierpliwie ubiera mnie. Nagle chwyta mnie w ramiona i niesie skuloną do pokoju w głębi korytarza.

cudowna dziewczynko – szepcze i całuje moje włosy. . kładzie się koło mnie i przytula.437 co bardziej zaskakujące. – Teraz śpij. zasypiam. I zanim jestem w stanie zrobić jakiś niemądry ruch.

bo będziesz miała kłopoty – grozi. – Anastasio. To będzie również pierwsze spotkanie Kate z nimi – przynajmniej ona będzie mnie wspierać. a w zasadzie . Są zesztywniałe. surowym pokoju. wyjść na kolację z moimi Niechętnie otwieram oczy. Czuję się wypoczęta. – Głos Christiana jest łagodny. Za oknem widzę zmierzch. nie wydaje się teraz tak dziwaczne. śpiochu. – Podnosi się i znów mnie całuje. Chcę się odwrócić i odpowiedzieć na nie. zostawiając z resztkami snu na powiekach w chłodnym. ale ton głosu ma łagodny. Christian pochyla się nade mną i patrzy intensywnie. Mruczę i wtulam się w poduszkę. abym miała osobistego trenera. zostawiając na niej delikatne pocałunki. którą mu sprzedałam. mam poznać jego rodziców! Dopiero co skatował mnie pejczem i skrępował spinką do kabli. Całuje mnie szybko i wychodzi. Rany Julek. Będę na dole. obudź się. zachęcający. – Za pół godziny musimy rodzicami – wyjaśnia rozbawiony. Wstawaj. ale i zdenerwowana. rany boskie – a teraz mam poznać jego rodziców. Nie zasypiaj. Poruszam ramionami. – Przyniosłem ci coś do picia. Jego żądanie.438 ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Miękkie usta muskają moją skroń. ale przede wszystkim chcę spać. – Nie – mruczę. – No dalej.

który mi zostawił. Po tym. oczywiście. barbarzyńsko. A gdzie są moje majtki? Szukam pod krzesłem. że to go doprowadzi do szaleństwa. pyszne i świetnie gasi pragnienie. Co to takiego? Żurawina i woda gazowana. cień samozadowolenia na twarzy w związku z planem co do majtek i ruszam na dół.. Po powrocie do sypialni wkładam stanik. zdumiona brakiem bielizny. a stanik na krześle. przeglądam się w lustrze: błyszczące oczy. Jest jasnoróżowy. „Do diabła. Chce. choć zdecydowanie za krótkim prysznicu. zdaję sobie sprawę. na co on się zgodzi albo nie. Wpadając ponownie do łazienki. bo wiem. jeśli mam dotrzymać kroku Christianowi.. I wtedy sobie przypominam – wcisnął je do kieszeni dżinsów. Hmm. na spotkanie z jego rodzicami udam się bez bielizny. Wycierając się po radosnym. Powoli wychodzę z łóżka i widzę. a potem patrzę na napój. Postanawiam nie prosić go o majtki i nie dać mu tej satysfakcji. Ana. jak – czerwienię się na samo wspomnienie – zachował się tak.. Moja wewnętrzna bogini śmieje się do mnie. żebym była zażenowana i poprosiła o zwrot majtek. Moja podświadomość łaje mnie... że moja sukienka wisi na drzwiach szafy. Marszczę brwi. Piętnaście minut. że zrobił to celowo. Nieźle. policzki lekko zaróżowione. ale nie chcę jej słuchać – niemalże ściskam samą siebie z radości. Dlaczego nie oddał mi majtek? Zakradam się do łazienki. Rozplatam warkocz i w pośpiechu szczotkuję włosy. Czy on ma jakieś inne kolory? Frank Sinatra . Christian stoi przy panoramicznym oknie w szarych flanelowych spodniach.. które uwielbiam i które zwisają mu na biodrach w ten niewiarygodnie seksowny sposób i.439 trener może okazać się niezbędny. każdy kij ma dwa końce”. Nie ma. w białej lnianej koszuli. „Anastasio Steele!”. wślizguję się w sukienkę i wsuwam buty.

robi głośniej i wyciąga do mnie dłoń. – Cześć – odpowiada. Unosi brwi i przygląda mi się podejrzliwie. – Zatańcz ze mną – mruczy chrapliwie. – Eklektyczny gust. że zapiera mi dech w piersiach. Podaję mu dłoń. że jesteś fanem Sinatry. . zaczyna się kołysać. przyciąga w swe objęcia i obejmując mnie ręką w talii. – Cześć – mówię czule. patrząc na mnie tak intensywnie. jedna z Raya ulubionych. Nie pomyślałabym. Jest całkowicie urzekający. Patrzy na mnie wyczekująco.. Wyjmując pilota z kieszeni. Witchcraft. Christian delikatnie wodzi opuszkami palców po moim policzku i czuję to w całym ciele. a mój uśmiech Sfinksa napotyka jego. Czeka. Frank zaczyna nucić. panno Steele – mruczy i podchodzi do mnie jak pantera.. Stara piosenka. aż Tam.440 śpiewa łagodnie w tle. Christian odwraca się i uśmiecha. a jego szare oczy pełne są obietnicy. A ty? – Czuję się całkiem dobrze. dziękuję. – Jak się czujesz? – Dobrze. – Frank. Uśmiecha się do mnie leniwie. panno Steele. a ja oczarowana. Gdy wchodzę. aż staje naprzeciw. aż coś powiem. tęsknoty i rozbawienia.

on uśmiecha się do mnie szeroko. – W porządku. Śmieje się z jakiegoś własnego . bierze kurtkę. do fortepianu. Skoro tak chcesz to rozegrać. która wisi na jednym ze stołków barowych. wirując i obracając się w rytm muzyki. jak tylko się da pod jego wnikliwą. Suniemy po podłodze od okna do kuchni i z powrotem.441 Kładę wolną rękę na jego ramieniu i uśmiecham się do niego szeroko. zabawnym nastrojem. kiedy się z nimi spotkam – odpowiadam bez tchu. Chwyta mnie za rękę. I tak łatwo mi za nim podążać. w tę i z powrotem przed szklaną ścianą. Och. te wszystkie oblicza Christiana Greya. rozbawioną obserwacją. nie mogę się doczekać. porwana zaraźliwym. – No. co trzeba? – Och tak – odpowiadam słodko. Dziękuję za taniec. – Jesteś pewna? Kiwam głową tak nonszalancko. Gdy piosenka się kończy. Czy kiedykolwiek zrozumiem tego zmiennego człowieka? Zerkam na niego w windzie. – Masz wszystko. to przywróciło twoim policzkom nieco koloru. Rany. i prowadzi przez hol do windy. panno Steele. – Nie ma milszej czarownicy niż ty – mruczy i całuje mnie słodko. Idziemy na spotkanie z moimi rodzicami? – Nie ma za co i owszem. Seattle migocze na zewnątrz jak magiczne malowidło w tle naszego tańca i nie mogę powstrzymać beztroskiego śmiechu. panno Steele. Płyniemy przez jadalnię. a jego twarz rozjaśnia się w szerokim uśmiechu. jak on tańczy. Potrząsa głową. I zaczyna się poruszać.

bez wątpienia skrępowani obecnością Taylora. że mi się wymyka. a cień uśmiechu flirtuje z jego pięknymi ustami. Minę ma nieodgadnioną. jak potrafię. Rozbawienie znika z jego twarzy.. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – pyta łagodnie. Co mogę powiedzieć przy Taylorze? – Gdzie się nauczyłeś tańczyć? – pytam z wahaniem. Kogo on oszukuje? Nie jest dżentelmenem. w miarę jak posuwamy się na północ. ponieważ się domyślam. oboje milczący. Christian otwiera przede mną tylne drzwi. – Tak – odpowiadam niechętnie. Christian lekko potrząsa głową. przekornym pomysłem. oczy ciemne. Ma moje majtki. jakby chciał odsunąć od siebie myśli i w bardzo dżentelmeński sposób pokazuje. abym wyszła pierwsza. o rany.442 żartu. a spojrzenie staje się pochmurne. a ja wsiadam tak elegancko.. . że śliwkowa sukienka Kate jest tak przylegająca i sięga mi do kolan. W stosunkowo bezpiecznym otoczeniu jego mieszkania wydawało się to zabawnym. Co ja sobie myślałam? Idę na spotkanie z jego rodzicami i nie mam na sobie bielizny. Odwraca wzrok w moją stronę. Cieszę się. Teraz jestem prawie na zewnątrz bez majtek! Spogląda na mnie i w tym momencie napięcie między nami narasta. Tracę zapał i już nie chcę wiedzieć. Pędzimy autostradą I-5. że śmieje się ze mnie. Rozmyśla wpatrzony w okno i czuję. Taylor podjeżdża dużym audi. zważywszy na mój stan swawolnego negliżu. dobry humor powoli gaśnie. Moja podświadomość posyła mi niezbyt pomocne spojrzenie w stylu „a nie mówiłam”. O czym myśli? Nie mam jak go zapytać. Nastrój Christiana jest prawie namacalny i wydaje się zmieniać. Drzwi windy otwierają się na parterze. Boję się.

że postąpił ze mną łagodnie. gdy wirował ze mną po salonie. Mam nadzieję. że pokazał światu swoje wnętrze? Ma przecież taką zabawną. Chcę z nim być. to nie odpowiadam za swoje czyny. Odruchowo pocieram nadgarstki – tak działają na dziewczynę cienkie paski plastiku. gdy byłam w jego ramionach. – Musiała być dobrą nauczycielką. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Nawet nie próbuję zaprzeczać. radosną stronę. co w nim najlepsze? Zanim stał się taki zamknięty? Czy może to ona sprawiła. No i jeszcze ten Czerwony Pokój Bólu. W tym momencie uświadamiam sobie. Nie posiadam żadnych szczególnych umiejętności. Czy dostała to. Czuję dreszcz na skórze głowy.443 – Pani Robinson lubiła tańczyć. Wracam myślami do popołudnia. Och. gdyby mnie poprosił. że nigdy jej nie spotkam. co wiem o jego preferencjach. jak na to spojrzeć. żebym żywiła wobec kogoś tak silne uczucia. Wpatrując się niewidzącym wzrokiem w okno. Nauczyła go również tego wszystkiego albo zepsuła go. potwierdziły się moje najgorsze przypuszczenia. – Była. Bezwiednie uśmiecham się. . myślę. Nie pamiętam. tak niespodziewanie. i że ma gdzieś moje majtki. szczególnie wobec kogoś. że tak. pielęgnuję swój irracjonalny gniew i zazdrość. Biorąc pod uwagę. pod warunkiem. Moja wewnętrzna bogini wzdycha z ulgą. Do tego wszystko się sprowadza. bo jeśli tak się stanie. kogo nigdy nie poznałam. zależy. Była dobrą nauczycielką i ta myśl mnie smuci – ja niczego nie mogę go nauczyć. żeby z nim być. że mnie nie skrzywdzi i że to jest jedyny sposób. że jej nienawidzę. z panią Robinson czy bez. A może tak czy inaczej by tam trafił. Oczywiście. wspominając moment. Dochodzę do wniosku.

Czerwienię się i zerkam nerwowo na Taylora. Anastasio. w tym momencie znacznie odsłoniętej. Rzeczywiście to jego świat i chcę do niego należeć. ze wzrokiem utkwionym w drodze. I z powrotem jest ze mną. Dziękuję. – To wszystko stanowi część mojego świata.444 że rzadko używa ona do myślenia mózgu. Nie wspomniał o tej przeklętej umowie. – Dlaczego użyłeś spinki do kabli? Posyła mi szeroki uśmiech. unosi do ust i delikatnie całuje. Anastasio. że są one dość brutalne i lubię to w narzędziach do krępowania. Wiem. – Uśmiecha się do mnie łagodnie. – Nie myśl za dużo. – I skutecznie unieruchamiają cię w jednym miejscu. a raczej innej ważnej części swojej anatomii. – To było wspaniałe popołudnie. który zdaje się być nieporuszony. Jest tak dezorientujący. – Wyciąga rękę i chwyta moją dłoń. Zadaję pytanie. – Ściska moją dłoń i puszcza ją. a ty możesz poczuć i doświadczyć czegoś innego. ale na jego warunkach? Po prostu nie wiem. które mnie dręczy. Mrugam powiekami i uśmiecham się do niego nieśmiało. znów patrząc przez okno. – Jest szybka i łatwa w użyciu. Cóż mam odpowiedzieć? Christian niewinnie wzrusza ramionami. Moja wewnętrzna bogini nie robi nic. Marszczę czoło i zwracam się w jego stronę. żeby mnie . – Nie rób tego – mamrocze pod nosem. – Nie rób czego? – Nie dotknęłam go.

a on mi się przygląda. podczas gdy Taylor sunie przez mrok w kierunku Bellevue. Czerwienię się. więc nie słyszy naszej wymiany zdań. Zapiera dech w piersiach. – Dam grosz za twoje myśli – mówi. Patrzę przez szybę i widzę. Przejeżdżamy przez jeden z mostów. . – Jesteś gotowa? – pyta Christian. Uśmiecha się znacząco. otoczeni mrokiem ciemnym jak atrament. Na szczęście Taylor wysiadł z samochodu i otwiera moje drzwi. Idealny. że wolałabyś mieć teraz na sobie swoją bieliznę – drażni się. Tuż przed ósmą audi wjeżdża na podjazd dworku w stylu kolonialnym. gdy Taylor zatrzymuje się przed imponującymi drzwiami frontowymi. Patrzę gniewnie na Christiana. Zapomniałam o nieobecnych majtkach. – Założę się. maleńka – mówi łagodnie. a potem uśmiecha się szelmowsko. Przytakuję. Zerkam na Christiana. przytłaczając mnie i dławiąc. – A ja twoje. że krajobraz się zmienił. Wzdycham i marszczę czoło. włącznie z różami wokół drzwi. – To dla mnie też pierwszy raz – szepcze. co? – Chciałabym znać twoje myśli. a on ponownie ściska uspokajająco moją dłoń. – Aż tak źle.445 pocieszyć. Ponura noc odzwierciedla mój wewnętrzny nastrój. jak z obrazka.

Za nią stoi. poznałaś już moją matkę. – Proszę mówić mi Ana. – Czy ona tu jest? – Słyszę krzyk z głębi domu. – Panie Grey. – Grace otula mnie ramionami w ciepłym uścisku. Jego niebieskie oczy są delikatne i łagodne. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Wejdź. Grace. Najwyraźniej Christian ją uwielbia. – Ściska mnie mocno. Carrick. czekając na nas. – Anastasia! Tyle o tobie słyszałam. Jest w moim wieku. o zaokrąglonych kształtach. W jego słowach słychać sympatię. jak mniemam. jak miło znów cię widzieć. gdy wypowiada jej imię. A to nowina. na swój sposób przystojny jak Christian. Dr Grace Trevelyan-Grey stoi na progu. miło mi pana poznać – uśmiecham się i potrząsam wyciągniętą dłonią. Wygląda elegancko i wytwornie w jasnoniebieskiej jedwabnej sukience. moja droga. – Anastasio. Nerwowo zerkam na Christiana. ciemnowłosa. I wpada na dół. – Ana. Anastasio. – To moja młodsza siostra.446 który uśmiecha się szeroko. wysoka. O rany. pan Grey. gdy odwracam się i wysiadam z samochodu. A to mój ojciec. wysoki blondyn. a ton głosu staje się łagodniejszy. Mia – mówi prawie z irytacją. Nie mogę się nie uśmiechnąć w odpowiedzi na jej .

Wszyscy na nas patrzą. Wszyscy odwracamy się i ruszamy do jadalni. Elliot chwyta mnie w ramiona w szczerym uścisku. Ana. prosto i bardzo stylowo. rozsuwa palce i przyciąga mnie do siebie. – Christian – wita go szorstko skinieniem głowy. tydzień uścisków dla Any? Ten oszałamiający pokaz sympatii – po prostu nie jestem do tego przyzwyczajona. i Mia wreszcie puszcza moją dłoń. – On jest równie chłodny w stosunku do niej. Unoszę brwi. trzymając kieliszki z szampanem. aby mnie uściskać. całując Christiana w oba policzki. brązu i bladego błękitu.447 autentyczny entuzjazm. proszę – mamroczę. gdy ciągnie mnie do wielkiego holu. Kładzie dłoń na moim biodrze. To denerwujące. a on mruży oczy. Pokój jest przestronny i umeblowany ze smakiem w odcieniach kremu. On ciepło się do niej uśmiecha. – Cześć. – Mia. a potem podaje rękę ojcu. uspokój się – Grace upomina ją delikatnie. obejmując mnie ramieniem. Co to jest. który przewraca oczami. – Ana. – Kate. kochanie – mówi. Zerkam na Christiana. Kate i Elliot siedzą przytuleni na kanapie. – Promienieje. Mia nie puszcza mojej ręki. wygodnie. Wszędzie widać ciemne drewno i antyczne chodniki oraz szerokie schody prowadzące na piętro. Kate zrywa się. – Coś do picia? – Pan Grey pierwszy dochodzi do siebie. – Witaj. – . Christian staje obok. Marszczę czoło na widok tego powitania. – Nigdy dotąd nie przyprowadził tu żadnej dziewczyny – mówi Mia z podnieceniem w ciemnych źrenicach.

Mia klaszcze w dłonie. O rany. Ta myśl jest ponura i przygnębiająca. Chmurzę się na tę myśl.. okaż trochę godności! – Czy po skończeniu studiów zrobisz sobie przerwę? – pyta . Oblewam się rumieńcem i widząc Kate siedzącą z Elliotem. Musiał mnie zaprosić. ostrożnie krzyżując nogi.448 Prosecco? – Poproszę – Christian i ja mówimy jednocześnie. Przyniosę wino. że dowiem się o tym od Kate. Christian patrzy na mnie i marszczy brwi.. że jest tu moja przyjaciółka. Jest wniebowzięta. – Wymyka się z pokoju. – Elliot zdecydował się pojechać z Kate i jej rodziną na tydzień na Barbados. głuptasie”. – Właśnie rozmawialiśmy o wakacjach. wskazując pluszową kanapę i robię. Zerkam na Kate. nagle zdaje sobie sprawę. to jest bardziej niż dziwne. Elliot prawdopodobnie swobodnie i radośnie zaprosił ją do domu rodziców. Siada obok. – Kolacja już prawie gotowa – melduje Grace. a ona uśmiecha się promiennie z błyskiem w szeroko otwartych oczach. – Nawet mówicie te same rzeczy. Moja podświadomość mądrze kiwa głową z wyrazem twarzy mówiącym „Wreszcie do tego doszłaś. – Siadaj – rozkazuje. Ano – mówi uprzejmie pan Grey. co mi każe. Christian nie miał wyjścia. że Christian zaprosił mnie tylko dlatego. Katherine Kavanagh. ale nie dotyka mnie. wiedząc. wychodząc za Mią z pokoju.

późnym wieczorem. – Wasze zdrowie! – Pan Grey unosi kieliszek. Odpowiedni toast z ust męża lekarki. a Kate robi ciekawską minę..449 pan Grey. To zależy od tego. – Kiedy planujesz wyjazd? – Jego głos jest niski. jest zły. jak mi pójdzie jutro na rozmowach o pracę. a jego głos jest pozornie łagodny. – Nie wiem jeszcze. a dość dawno już jej nie widziałam.. Uśmiecha się nieco zbyt słodko. – Na jak długo? – pyta Christian. Zaciska usta. pojechać do Georgii na kilka dni – Christian wpatruje się we mnie. z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Mia wraca niespiesznie do salonu i podaje nam kieliszki wypełnione różowym prosecco. Dlaczego jest do niego tak wrogo nastawiona? O co jej chodzi? . – Jutro. – Moja mama tam mieszka. O cholera. – Ana zasługuje na przerwę – mówi znacząco do Christiana. mrugając kilka razy. – Chciałabym odpowiadam. – Georgia? – rzuca pod nosem.

i dopiero o tym pomyślałam. – Wobec tego powodzenia. O cholercia. że wyjeżdżasz? – pyta natarczywie.450 – Masz rozmowy w sprawie pracy? – pyta pan Grey. Wszyscy wstajemy. Patrzę na niego uważnie. – Nie wyjeżdżam. białym lnianym obrusem. – A co z naszą umową? – Nie mamy jeszcze umowy. gdy wchodzimy do jadalni. Stół nakryto świeżo wyprasowanym. bierze mnie pod łokieć i wyprowadza z pokoju. na ścianie ogromne lustro w bogato rzeźbionej ramie. jutro w dwóch wydawnictwach. Jadalnia przypomina mi o naszym obiedzie w Heathmanie. – Ta rozmowa nie jest jeszcze skończona – szepcze ostrzegawczo. – Kolacja na stole – oznajmia Grace. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć. na środku stoi . tylko odwiedzam matkę. jakbyś miał osę w majtkach.. Nie denerwuj się.. Mruży oczy i widać. Nad ciemnym drewnianym stołem wisi kryształowy żyrandol. ale skrywa się w nim gniew. i oddaj mi moje. w sprawie stażu. – Tak. że sobie coś przypomina. ale Christian chwyta mnie za łokieć. Kate i Elliot wychodzą z pokoju za panem Greyem i Mią. Chcę iść za nimi. Puszczając moją rękę. Jego głos jest łagodny. zatrzymując gwałtownie.

przekrzywiając głowę. ze mną wywiad dla magazynu – Którego Kate jest redaktorem naczelnym – dodaję. Zerkam na Christiana. Wpatruję się w niego. On uśmiecha się do niej ciepło. Pan Grey siedzi u szczytu stołu. Wszystko wygląda oszałamiająco. aby napełnić pozostałe kieliszki. – Co? – pyta. – Nie jestem na ciebie zły.451 wazon bladoróżowych peonii. – Uśmiecham się do niego. Mia sadowi się koło Christiana i chwytając go za rękę. nie złość się na mnie – szepczę. – Proszę. która siedzi po przeciwnej stronie obok Elliota i zaczynają rozmawiać o gazecie studenckiej. ja po jego prawej stronie. Wzdycha. Pan Grey wstaje. . Zajmujemy miejsca. – Poproszę. – Wina. Ano? – pyta pan Grey. chcąc pokierować rozmowę z dala ode mnie. – Przeprowadzała studenckiego WSU. Pan Grey sięga po otwartą butelkę czerwonego wina i proponuje je Kate. – Gdzie poznałeś Anę? – pyta go. a on spogląda na mnie. Mia uśmiecha się promiennie do Kate. mocno ją ściska. a Christian obok mnie.

Grace zjawia się ponownie. A już myślałam. by Christian był zazdrosny. – Szczególnie teraz. Co ona robi? Ona w odpowiedzi również otwiera szeroko oczy i zdaję sobie sprawę. Kate. niesie tacę z naczyniami. Patrzę na nią otwartymi ze zdziwienia oczami. a za nią ładna młoda dziewczyna z blond kucykami. niosąc dwa talerze. Kulę się. – Tylko o moim wyjeździe do Georgii – mówię słodko. Jakże niewiele wie. Czerwienię się. że zniweluję ich wzajemną wrogość. Och. Christian nachyla się do mnie. Kate uśmiecha się z szelmowskim błyskiem w oku. Kavanagh” – nawet Kate kuli się pod tym spojrzeniem. . ubrana elegancko w jasny błękit. Czerwieni się i spogląda na niego spod długich wytuszowanych rzęs. – Zły. że ręka cię świerzbi? – pytam nerwowo. aż mnie ręka świerzbi – szepcze. – W porządku – mamroczę. – O czym tak szepczecie? – wtrąca się Kate. – Jaki ci minął piątkowy wieczór z José? Jasna cholera. – Tak. Jej oczy natychmiast odnajdują Christiana. – Ton jego głosu jest cichy i grobowy. a Christian patrzy na nią wzrokiem mówiącym „nie wtrącaj się. jestem na ciebie zły. że chce sprawić. nie. że mi się upiecze. mając nadzieję.452 – Tak. – Na moment zamyka oczy.

zdając sobie sprawę. kochanie. która taksuje spojrzeniem mojego przyszłego Pana. a jej twarz jest pochmurna. posypane natką pietruszki. – Dziękuję. – Proszę. jak Christian. i wychodzi. To ze szpitala – mówi do Grace. Czerwienię się. umieram z głodu. że to przez dzisiejszy wysiłek fizyczny nabrałam takiego apetytu. – Telefon do ciebie. – Przepraszam.. I chociaż żołądek podchodzi mi do gardła z powodu zawoalowanych gróźb Christiana. – Grace uśmiecha się. Chwilę później wraca Grace. – Zostaw tacę na szafce. Pan Grey przechyla głowę na jedną stronę. A więc państwo Greyowie mają służbę. marszcząc czoło. Pachnie wspaniale – chorizo i muszle świętego Jakuba zapiekane z czerwoną papryką i szczypiorkiem. – Wszystko w porządku? . gdy pan Grey wychodzi. wychodzi. podając mi talerz. – Pan Grey znowu wstaje i wychodzi.. Wraca pan Grey. Gretchen kiwa głową i jeszcze raz dyskretnie zerkając na Christiana.453 Gdzieś w domu dzwoni telefon. zaczynajcie. Gretchen – mówi łagodnie Grace. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej? Z nachmurzoną miną wpatruję się w swe dłonie na kolanach. ukradkowych spojrzeń pięknej Panienki z Kucykami i braku bielizny.

a Christian przewraca oczami. – Christian i Mia mieli szczęście. Mia chichocze. żeby pokazać jej. – Zadomowiłaś się już w nowym mieszkaniu. Gdyby tylko ludzie szczepili swoje dzieci. nigdy nie złapały nic poważniejszego niż ospa wietrzna. Przystawki są pyszne i koncentruję się na jedzeniu. pojawia się Gretchen i nie po raz pierwszy chciałabym móc swobodnie dotknąć Christiana. jedna krostka na ich dwoje. Może wcale tego nie zrobię. Jestem jej wdzięczna za to pytanie wyrywające mnie z zakłócających spokój myśli i opowiadam jej o przeprowadzce. dziecko.454 – Kolejny przypadek odry – wzdycha Grace. gdy tymczasem Elliot. oglądałeś mecz Marinersów? – Elliot wyraźnie chce zmienić temat. siadając i uśmiechając się pobłażliwie do syna. nie. – Ze smutkiem potrząsa głową i uśmiecha się. – Och. Jeszcze nie podpisałam umowy. Elliot marszczy brwi w połowie kęsa i poprawia się nerwowo na krześle. – Tak się cieszę. Cholerna Kate. że nasze dzieci nigdy nie musiały przez to przechodzić. Mój umysł pracuje jak szalony. Może zostanę w Georgii. Biedny Elliot – mówi. pan Grey i Christian rozmawiają o baseballu. Dzięki Bogu. ale . w co ona gra? Czy on mnie ukarze? Truchleję na samą myśl o tym. że może być popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. Czwarty przypadek w tym miesiącu. Przeszli ją tak łagodnie. – Tato. gdzie mnie nie dopadnie. Gdy kończymy przystawki. moja droga? – pyta uprzejmie Grace. W kontaktach z rodziną Christian wydaje się rozluźniony i spokojny. – Tak.

Jego dłoń chwyta moje udo.. jak to jest dorastać. On posyła mi lekko zdziwione spojrzenie. starając się odsunąć od niego. podając porcję Christianowi. chociaż ociąga się.455 jest mój. Czuję się prawie zażenowana. mając przy sobie oboje rodziców.. – My spędziliśmy w Paryżu nasz miesiąc miodowy. – Grace uśmiecha się do pana Greya. że Ana wolałaby Londyn – mówi łagodnie Christian. nie tutaj. a on odwzajemnia jej uśmiech. – Ano. . Kate i Mia rozpływają się nad Paryżem. Znów pojawia się Panienka Europejka z Kucykami. gdy przyglądam się uważnie. – To piękne miasto – zgadza się Mia. że jestem jedyną osobą przy tym stole. widząc to. Na szczęście podaje nam talerze i wychodzi. Och. ale bardzo chciałabym pojechać. Christian. – Myślę. unieruchamiając mnie. wytrącając mnie z zadumy. – Nie. przechodząc moim zdaniem nieco za blisko Christiana. W desperacji sięgam po wino. Och. ale moja wewnętrzna bogini szaleje z zazdrości. Na szczęście on zdaje się jej nie zauważać. Czerwienię się i przesuwam. Zabiera się do sprzątania ze stołu. bodajże wołowinę a la Wellington. nie teraz. Najwyraźniej bardzo się kochają i przez chwilę zastanawiam się. byłaś w Paryżu? – Mia pyta niewinnie. wnosi danie główne. Kładzie dłoń na moim kolanie. która nigdy nie była za granicą. W odpowiedzi moje całe ciało się spina.. – Wiem. pamięta. Rzucając zawstydzone spojrzenia i falując biodrami. – Pomimo paryżan. a jego palce wędrują w górę uda. powinieneś zabrać Anę do Paryża – stwierdza stanowczo..

marchewką. ekologicznego osiedla na północ od Seattle. – Nie spodobały im się twoje czarujące zwyczaje? – Wrr. która spija każde słowo z ust Elliota. podana z pieczonymi ziemniakami. Och. jakby składali sobie niewypowiedzianą obietnicę. Podejrzewam. że to dlatego. Krztuszę się winem. zdejmując dłoń z mojego uda. aż Christian wyjaśnia jej równie płynnie po francusku. a jej oczy płoną pożądaniem lub miłością. nieświadomie przechodząc na płynny francuski. kochanie” i to . troska i delikatne przekomarzanie. A Monsieur Floubert. a Mia dostaje ataku śmiechu. że Christian pozostaje w dobrym humorze do końca posiłku. dla którego pracowałam. Greyowie swobodnie prowadzą rozmowę: jest w niej ciepło. nie przekonali się. On uśmiecha się do niej i wygląda to tak. – Anastasio. lekko klepie mnie w plecy i zabiera rękę dopiero wtedy. pasternakiem i zieloną fasolką. Ma bardzo zaraźliwy śmiech i już za chwilę wszyscy zrywamy boki. Wszyscy wpatrujemy się w nią. Przy deserze z cytrynowej śmietanki ubitej z winem i żółtkami Mia raczy nas opowieścią o swoich podbojach. Mówi „Na razie. Wszystko jest tym smaczniejsze. a ona zdziwiona w nas. Zerkam na Kate. Jeszcze nie rozpracowałam. iż jem z takim apetytem. dzięki Bogu. ten potwór. był takim despotycznym tyranem. Wołowina jest pyszna. – Więc co było nie tak z paryżanami? – pyta Elliot siostrę. że czuję się lepiej. gdy jest pewny. co zrobiła. W jego głosie znów pobrzmiewa rozbawienie. Gdy przytakuję.456 jak Gretchen wychodzi z pokoju. czym dokładnie. Elliot peroruje na temat swojego najnowszego projektu budowlanego. nie. wszystko w porządku? – Christian pyta z troską.

piersiach. Kate i Elliot dyskutują o korzyściach z instalacji paneli słonecznych w stanie Waszyngton. między udami. – Chcesz. patrząc na nich. Widzę. znów kładzie dłoń na moim kolanie. a jego palce podążają w górę uda. – Ja chcę to zrobić. a Mia . Czerwienię się. jak wszystkie mięśnie kurczą się głęboko w moim podbrzuszu. mówię do pana Greya i wychodzę Prowadzi mnie przez hol do kuchni. żeby go podrapać i poczuć na swojej twarzy. cholernie seksowne. Podaję mu dłoń i czuję. głodne. Ma na brodzie lekki zarost i aż świerzbią mnie palce. by zatrzymać tę wędrówkę. szare spojrzenie. żebym pokazał ci posiadłość? – pyta wprost. On spogląda na mnie i unosi dłoń. Jest tak piękny. Wzdycham i zerkam na swojego Szarego. w odpowiedzi na jego ciemne.. że uśmiecha się z wyższością. że powinnam powiedzieć: tak.457 jest seksowne. ale nie ufam mu. – Idę pokazać Anastasii ogród – Christian mówi niewinnie do matki. podczas gdy pan Grey. Tor moich myśli przyprawia mnie o rumieńce. udając zainteresowanie ich rozmową. – Przepraszam – z Christianem z jadalni. by pociągnąć mnie za brodę. Ona uśmiecha się. że mogłabym patrzeć na niego cały czas. gdzie Mia i Grace wkładają naczynia do zmywarki. Wiem. – Nie przygryzaj wargi – mruczy gardłowo. Europejskich Kucyków nigdzie nie widać.. Wstrzymuję oddech i ściskam uda. Christian. machając nam na pożegnanie. Grace i Mia zbierają miseczki deserowe i udają się do kuchni. On jednak już się zrywa i wyciąga do mnie rękę.

Christian przechodzi koło nich. a on daje mi piekącego klapsa w pupę. Och. – Dlaczego? – pytam bez tchu. – Nie rób sobie kłopotu. Jest o coś zły – może o José. trzymam się jego bioder. Na horyzoncie migocze Seattle. – Schyla się i przerzuca mnie przez ramię. Moja podświadomość ma nogi jak z waty. – Kuśtykam za nim.. pokonuje kilka stopni i wychodzi na duży trawnik. o rany – jak pięknie. proszę. Wisząc do góry nogami. podskakując na jego ramieniu. gdzie przycumowano dwie łódki. Rany.. Zatrzymuję się na chwilę i podziwiam. a on z determinacją kroczy przez trawnik. Georgię. nie jest dobrze. a w rogu stoi elegancki metalowy stół z krzesłami. Koło pomostu stoi hangar dla łodzi. nie. . Christian pociąga mnie za sobą. brak majtek. oświetlone niewidocznymi lampkami. się i patrzy na mnie nieprzeniknionym – Moje obcasy.. – Zatrzymaj się. Zatrzymuje spojrzeniem. a chłodny. Wychodzimy na patio z szarych kamiennych płyt. Muszę zdjąć buty. – Ciszej – warczy. prowadzący w dół nad zatokę. Jest tak malowniczo i spokojnie. W szarych kamiennych donicach rosną krzewy.458 wraca do jadalni. jasny majowy księżyc maluje na wodzie błyszczącą srebrną smugę aż do pomostu.. Piszczę głośno zaskoczona. łatwo go wkurzyć. a moje obcasy grzęzną w miękkiej trawie. gryzienie wargi.

jestem bardzo opanowany. że jesteś opanowanym facetem – błagam bez tchu. – Myślałam. – Po co? – Ponieważ mam zamiar spuścić ci lanie. Anastasio. – Wierz mi. – Dlaczego? – skomlę. – Wiesz dlaczego – syczy.459 – Muszę pobyć z tobą sam na sam. . a potem cię przelecieć. O kuźwa.

które emitują delikatniejsze. kołyszącą się łagodnie na ciemnej wodzie. Mebli jest mało. nie bij mnie – szepczę błagalnie.. nieokiełznanym pożądaniem. Oddycha głośno.460 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Christian wpada do hangaru. – Proszę. gdyż Christian wnosi mnie po drewnianych schodach na górę. Eksploduję od samego spojrzenia. . aby zapalić światło. Urządzono go w żeglarskim stylu Nowej Anglii: granat. no ale przecież przeniósł mnie przez cały trawnik i po schodach aż tutaj. Jasny gwint. Tuż za progiem zatrzymuje się na chwilę. a po chwili otwiera szeroko oczy. ale nie mam okazji przyjrzeć się jej uważniej. jakby był rzadkim i niebezpiecznym drapieżnikiem szykującym się do ataku. nie tak jaskrawe światło – a chwilę później znajdujemy się w pokoju na poddaszu. nie teraz. Nie mam czasu.. Mruga dwa razy. aby się rozejrzeć – wzrok mam utkwiony w nim. Po chwili duże drewniane pomieszczenie zalewa białe światło jarzeniówek. Szare oczy płoną gniewem i czystym. Patrzę na niego tak. właściwie to widzę jedynie dwie kanapy. Jestem jak urzeczona. Christian stawia mnie na drewnianej podłodze. nie tutaj. Zatrzymuje się w progu i włącza kolejne przyciski – tym razem halogeny. Marszczy brwi. żebyś dawał mi klapsy. Ze swojej pozycji do góry nogami dostrzegam imponującą łódź motorową. – Nie chcę. krem i przebłyski czerwieni.

unoszę rękę i niepewnie przesuwam palcami po jego policzku aż do delikatnego zarostu na brodzie. – Wpatruję się w niego oszołomiona.. – Co ty mi robisz? – pyta cicho.. jakby nie rozumiał. Otwiera usta ze zdziwienia. Wydaje ledwie słyszalny jęk. przysuwam jego usta do swoich i go całuję. – Odmówiłaś.461 Proszę. Unoszę drugą rękę i wsuwam palce w jego włosy. Oddech więźnie mu w gardle. a kiedy otwiera oczy. – Słucham? – Odmówiłam czego? – Przy stole. patrzy na mnie nieufnie. Jęczy i bierze mnie w objęcia. Jego dłonie odnajdują drogę do moich włosów. a ja zbieram się na odwagę. wyraźnie skonsternowany. co robię. nogami. Obojgu nam rwie się oddech. Wciskam język między jego wargi. Och. Christian zamyka powoli oczy i nachyla twarz ku mojej dłoni. Przysuwam się jeszcze o krok i pociągając go delikatnie za włosy. Uwielbiam je. Christian smakuje bosko! Nagle się odsuwa. mocno do siebie przyciskając. – Całuję cię. Opuszczam ręce na jego ramiona. Nasze języki tańczą razem. . a więc o to w tym wszystkim chodzi. naciskając i wirując. – Ale siedzieliśmy przy stole twoich rodziców. Intrygujące połączenie – lekko kłujący i zarazem gładki.

oddechu. Mieszanka uderzająca do głowy. kiedy byłaś pijana.. Przyciąga mnie mocno do siebie. Bezwiednie przełykam ślinę. Zakończeń nerwowych. dotykając. dla mojej przyjemności. Serce mi wali jak młotem. Jego dłoń zsuwa się na moje pośladki. na co sobie zasłużyłaś. Christian nagle przesuwa dłoń. Jestem zły. teraz. wpatrując się we mnie płonącymi oczami. pragnę cię teraz. i który potem zostawił cię z kimś niemal zupełnie obcym. przedostaje się do krwi. W tej chwili sukienka ledwie zakrywa moją nagą pupę. bo powiedziałam „nie”? – pytam bez tchu. badając moją reakcję. Rozumiesz? – Wsuwa palec i wysuwa. Co za przyjaciel tak się zachowuje? I jestem zły i podniecony. – Dyszę. wszystkiego. Zduszam jęk. A skoro nie pozwalasz mi dać ci klapsa. – Pragnę cię.. Drugim ramieniem obejmuje mnie w talii i trzyma unieruchomioną. a jeden z palców powoli wsuwa do środka. twoje. – Tak.462 – Jeszcze nikt mi nigdy nie odmówił. gdyż moje pożądanie. szybko. gorące i nabrzmiałe. ponieważ zacisnęłaś przede mną uda. do swojego wzwodu. – Jesteś zły i podniecony.. – To jest moje – szepcze gorączkowo. – Tylko moje. nie twojej. W jego oczach widać zdumienie i pożądanie. – Oczy mu błyszczą niebezpiecznie i powoli podnosi skraj mojej sukienki. ponieważ ani słowem nie wspomniałaś mi o Georgii. zamierzam przelecieć cię na tej kanapie. tak że obejmuje moje łono. próbując wydostać się z klatki piersiowej.. ponieważ poszłaś na drinka z facetem. – Jestem zły. w uszach słyszę dudnienie . I jest to strasznie podniecające. O rety. który próbował cię uwieść.

aby rozchyliły się jeszcze szerzej. Jęczę głośno. dla mnie. nie spuszczając ze mnie wzroku. W uchu czuję jego urywany oddech. Ale to także nieziemskie. przytłaczając mnie. a chwilę później kładzie się na mnie. tak że czuję na sobie jego cały słodki ciężar. zmuszając moje uda. jak moje biodra ochoczo wysuwają się ku niemu.. Porusza się we mnie szybko i wściekle. która spada na podłogę. Czuję. Wyjmuje foliową paczuszkę. abym go nie dotykała. inaczej dam ci klapsa – rzuca ostro. nogami przygważdża mnie do kanapy. Moje ciało reaguje. gardłowo i rozkoszuję się uczuciem wypełnienia. Jest wszędzie.. to. tu i teraz. – Ręce na głowie – nakazuje przez zaciśnięte zęby i klęka. Jestem taka podniecona. hedonistyczne uczucie. że to po to. wypuszczając powietrze przez zaciśnięte zęby. moja władza nad nim.. a potem sięga do kieszeni marynarki. Jego ciało od razu się rozluźnia. To będzie szybki numerek. Kładzie ręce na moich dłoniach. rozpływając się wokół niego. a niby jak mam to zrobić? Wystarcza jedno płynne pchnięcie i już jest cały we mnie.. łokciami przytrzymuje mi ramiona. aby pozwolić . A Christian wykonuje nagle kilka czynności naraz: cofa dłoń. co mu robię. Zrozumiano? Nie szczytuj. – Nie mamy dużo czasu. i zsuwa z siebie marynarkę. Nie jestem gotowa. Kładę ręce na głowie i wiem. Nagle. Ale wysuwam biodra ku jego pchnięciom. idealnie synchronizując ten erotyczny rytm. zdecydowanie za szybko. W mordę jeża. Nakłada prezerwatywę na imponujących rozmiarów męskość. Och. to wyczekiwanie. Nie wolno mi szczytować. Tak bardzo pragnę poczuć go w sobie.463 krwi. Nie. rozpina rozporek i popycha mnie na kanapę. nieruchomieje i przeżywa orgazm. nie dla ciebie. niemal dusząc.

464 mu wyjść. kiedy ze mną nie rozmawiałaś. Siadam oszołomiona. Pospiesznie zakładam majtki i wstaję z godnością – na tyle. – Proszę. a potem podnosi z podłogi marynarkę. potrafi być naprawdę irytująca. Chryste. – Christian! – krzyczy z dołu Mia. Nie uśmiecham się. Wstaje i zdejmuje prezerwatywę. żebyś czuła frustrację. To właśnie mi zrobiłaś. kiedy odmawiałaś tego. tak naprawdę zaliczyłam małe zwycięstwo. przyznając mi rację. po czym wkłada do kieszeni spodni. Piorunuje mnie wzrokiem. Lekko kręci mi się w głowie. – W jego oczach znowu płonie gniew. moje ciało błaga o uwolnienie od nieznośnego napięcia. zawiązuje ją na końcu. dysząc. biorąc je od niego. – Lepiej wracajmy już do domu. – W samą porę. – Nie dotykaj się. na ile jestem w stanie ją zmobilizować po niedawnym bzykanku. ale wiem. Unosi brwi. Odwraca się w moją stronę. Możesz je założyć. Szybko próbuję przygładzić potargane włosy. Chcę. a na jej twarzy widnieje uśmiech pełen satysfakcji: „Nie musiałaś o nie prosić”. co moje. próbując doznać choć odrobiny ulgi. że choć mnie za karę przeleciał. Patrzę na niego i bezwiednie zaciskam uda. Spojrzenie ma już łagodniejsze. Kiwam głową. Christian zapina rozporek i przeczesuje palcami włosy. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje moje majtki. pozostawiając mnie obolałą i wygłodniałą. Ale on się wycofuje. .

– Oprowadzałem Anastasię po hangarze. – Och. panie Grey. Oblewam się rumieńcem. – Christian wyciąga do mnie rękę. – Bardzo się stara. tu jesteście. ledwo – odpowiadam szeptem. Przechyla głowę i uśmiecha się do mnie. Możecie uwierzyć? Nie mogą . aby w jego głosie słychać było urazę. Sznuruję usta.465 – Na górze. ale i tak mam ochotę przełożyć cię przez kolano – mówi cicho. – Ledwo. ale uśmiecham się. – Rozpromienia się na nasz widok. – Kate i Elliot zaraz wychodzą. Mia! – woła Christian. – Cóż. abym sobie na to zasłużyła. która świerzbi. Po schodach wchodzi głośno Mia. – Ale dało się to jakoś znieść? – pyta cicho. że pozwoliłam na pański nieuzasadniony atak. – To był atak jako najlepsza forma obrony. panno Steele. zwłaszcza. – Obrony przed czym? – Tobą i twoją ręką. a on lekko ściska moją dłoń. – Nieuzasadniony? Pocałowałaś mnie. Ujmuję ją. – Nie sądzę. czuję się już lepiej.

to musi być wpływ Elliota. – No to na razie. Teraz na przykład znajduje się już w sąsiednim kraju. – Zrobię to ponownie. Rozumiem. Kate ściska mnie mocno. ależ jest bezpośrednia. – Muszę z tobą porozmawiać o tej wrogości wobec Christiana – syczę jej cicho do ucha. Machamy im na pożegnanie. Nagrody wioślarskie? Przyciąga mnie delikatnie przed siebie. Żartobliwa Kate to nowość. następnie przytula mocno i całuje moje włosy. strasznie lubi wszystko kontrolować – szepcze. że powodem jej zachowania jest troska o mnie. – To niezbędne. Gromię ją wzrokiem. Ana. – Chodźmy się pożegnać z Kate i Elliotem. niedługo – szepcze mi do ucha groźbę. – Co tu robiliście? Jezu. – Pokazywałem Anastasii moje nagrody wioślarskie – odpowiada Christian bez zająknięcia. jaki on jest naprawdę. Moje policzki robią się szkarłatne.466 się od siebie odkleić. to ty nie wiesz!” – krzyczę na nią w myślach. Mimowolnie się uśmiecham. klepie mnie w tyłek. – Mia udaje odrazę i przenosi spojrzenie z Christiana na mnie. jutro czekają cię rozmowy . a kiedy Mia odwraca się. – My też powinniśmy jechać. a potem Christian odwraca się w moją stronę. Anastasio. Uważaj. Zaskoczona wciągam gwałtownie powietrze. a ona pokazuje mi język. wtedy widać. jaki jest naprawdę. Kate i Elliot żegnają się właśnie z państwem Grey. „Wiem. aby zejść na dół. ale czasami zdarza jej się przekroczyć granice.

gdy się żegnamy. – Panie Grey. a może sfrustrowany atencją. Rumienię się. Christian prowadzi mnie do samochodu. jaką mi okazują Greyowie. Mia ściska mnie mocno. a mnie nie? Chcę przewrócić do niego oczami. Ano. Ukradkiem obserwuję ich wzajemne relacje. . bierze mnie za rękę i przyciąga do siebie. ale nie śmiem. – Dbaj o siebie. – Mamo – mówi i w jego głosie pobrzmiewa szacunek. do zobaczenia i dziękuję. – Wyciągam do niego rękę. nie po tej groźbie w hangarze. Christian.467 w sprawie pracy. a on także obdarza mnie uściskiem! – Proszę. że Grece obdarza go bezwarunkowym matczynym uczuciem. moja droga – mówi ciepło Grace. Dlaczego jemu wolno. On się nachyla i całuje ją sztywno. że on się wcale nie przekomarza. To oczywiste. przestań się przekomarzać – beszta go Grace. że w końcu kogoś znajdzie! – wyrzuca z siebie. Pożegnawszy się. zażenowany. że niedługo znowu się spotkamy. – Nie sądziliśmy. – Christian. Zaciskam usta. – Bo jeszcze ją wystraszycie albo zepsujecie zbyt dużą ilością uwagi – burczy. Liczę. W jej oczach błyszczy jednak matczyna miłość. a Christian ponownie przewraca oczami. A mnie się wydaje. mów mi Carrick.

Zawsze narzeka. Nie. Także? W mojej głowie pojawia się nieproszona i nieprzyjemna myśl związana z powodem. nie zrobiłbyś tego. – Anastasio. jak opada ze mnie część napięcia. dla którego otrzymałam zaproszenie. Dlaczego tak bardzo w siebie wątpisz? Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. Jesteś silną. żebym tu przyjechała – a to nowina. niezwykle cieszę się z tego. – W ciemności nie widzę jego twarzy. Czuję. nie przywiózłbym cię tutaj.. Przez chwilę się waham.. Wydaje się autentycznie zadowolony z tego. powiem mu. Christian kręci głową . wygląda na to. że poczułeś się zmuszony do tego. abyś ich poznała.468 w którym siedzi Taylor. a przecież tak by było. aby mnie przywieźć do rodziców. Gdybym nie chciał. a on na mnie. niezależną młodą kobietą. że moja rodzina także cię polubiła – mruczy. – Uważam. że tu jestem. – Gdyby Elliot nie zaprosił Kate. a tak negatywnie o sobie myślisz. Czy tak się właśnie czułaś przez całą wizytę? Och! Chciał. co za dzień. Powoli otula mnie przyjemne ciepło. Jezu. Udzielanie odpowiedzi chyba go nie krępuje. gdyby skrywał prawdę. Taylor uruchamia silnik i wyjeżdża z oświetlonego podjazdu na ciemną drogę. fizycznie i emocjonalnie. że z nim nie rozmawiam. Po krótkiej rozmowie z Taylorem Christian siada obok mnie. – Głos mam cichy i pełen wahania. – Cóż. Jestem wykończona. – No co? – pyta cicho. Czekał tu przez cały czas? Otwiera przede mną drzwi i siadam na tylnej kanapie audi. że poznałaś moich rodziców. Patrzę na Christiana.

. że Kate mówiła o Barbadosie. jakby toczył wewnętrzną walkę z samym sobą.. – Tak. Patrzy na mnie dziwnie. Wspomniałam o Georgii tylko dlatego. Jeszcze się nie zdecydowałam. – Jestem zbyt intensywny? Wybucham śmiechem. – Chcesz odwiedzić matkę? – Tak. Zerkam nerwowo na Taylora.. Wzruszam ramionami. I jeszcze jedno. – Dlaczego? – Miałam nadzieję na małą odskocznię od tego wszystkiego.. – Oględnie powiedziane! W świetle mijanych latarni widzę. to chyba nie jest dobry pomysł. jak drgają mu kąciki ust. Tak myślałam. . Że co? – Eee. – Nie przejmuj się Taylorem. Chciałam spróbować wszystko przemyśleć.469 i sięga po moją dłoń. od tej intensywności. – Mogę jechać z tobą? – pyta w końcu. Mów do mnie.

i uważam. czy w twoim towarzystwie jestem w stanie cokolwiek rozgryźć. – Śmiałabyś..470 – Śmieje się pani ze mnie. po czym kontynuuje cicho: – O czym musisz pomyśleć w Georgii? – O nas – szepczę. że często to robisz. – Zabawny wesoły czy zabawny śmieszny? – Och. sporo pierwszego i trochę drugiego. – Nie jestem pewny. że spróbujesz – mówi. Patrzy na mnie spokojnie. – Zabawny? – O tak. – A jaki bardziej? – Sam to rozgryź. – Bo jesteś zabawny. Anastasio – rzuca sardonicznie.. – Wiem. . panno Steele? – Jakżebym śmiała. – Ogarnęły cię wątpliwości? – Niewykluczone. – Powiedziałaś. panie Grey – odpowiadam z udawaną powagą.

. Cóż mogę powiedzieć? Po prostu chciałabym więcej. więcej. że przemyśli moje zastrzeżenia. różnorakich perwersji. Nie chcę go stracić. a ty widzisz we mnie jedynie zabawkę. mogąc siedzieć tu obok niego. czując się jak w potrzasku. och – no i chce zadawać mi ból.. do którego się nie przygotowałam. Dojeżdżamy do końca mostu i droga po raz kolejny skąpana . Zamykam oczy. – Dlaczego. Twierdzi. bo za bardzo się boję okazać ci uczucie.. Anastasio. ale i tak mnie to przeraża. Ale jego nastroje.. Oboje nas spowija ciemność maskująca nasze myśli i uczucia.. Ściska moją dłoń. więcej wesołego Christiana. Ten ostatni tydzień. Nie chcę cię stracić. potrzeby sprawowania kontroli. miłości. inteligentny i zabawny. – Rozmawiaj ze mną. Samochód jedzie z powrotem przez most..471 Poprawia się na kanapie. Pomimo tych wszystkich żądań. Czuję dreszczyk emocji. Ale do tego nie jest nam potrzebna noc. seksowny. że zdaję egzamin. Co mam powiedzieć? Bo chyba cię kocham. – Dlaczego? Jasny gwint. Wzruszam ramionami. Anastasio? – naciska Christian. jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. Bo nie mogę cię dotykać. bo wtedy ty się wzdrygniesz. odprawisz mnie albo co gorsza zbijesz? Cóż mogę rzec? Przez chwilę wyglądam przez okno. więcej uczucia. Jest taki nieprzewidywalny. Jakim cudem ta rozmowa stała się nagle taka poważna? Mam wrażenie.

Nie muszę długo czekać na reakcję.472 jest w neonowym świetle latarni. – Tak zrobię. a on puszcza moją dłoń i ujmuje podbródek. nie będziemy się widzieć cały tydzień. jak sam się określił. – Głos ma nabrzmiały szczerością. Oplatam rękami jego szyję i całuję. Dobrze przemyśl. – Jeśli pojedziesz. Przemyśl wszystko. To sygnał dla mnie. maleńka. długo i mocno. więc jego twarz to kryje się w mroku. – Dobrze – zgadzam się. – Naprawdę powinnaś zapiąć pasy – Christian szepcze . uwalniając uwięzioną dolną wargę. – Wiem – odpowiada. Jakaż akuratna metafora! To jego uznałam kiedyś za romantycznego bohatera. odważnego białego rycerza – czy też mrocznego rycerza. – I ja też spróbuję. spróbuję. To nie bohater. Odpinam pasy i wdrapuję mu się na kolana. który pociąga mnie za sobą w ciemność. biorąc go z zaskoczenia. – Spróbuję. lecz człowiek z poważnymi emocjonalnymi ułomnościami. – Decyzja podjęta pod wpływem chwili. Czy ja nie mogę go poprowadzić ku światłu? – Nadal chcę więcej – mówię cicho. – Podpisz po Georgii. – Zostań dziś ze mną – wyrzuca z siebie. – I przez kilometr czy dwa milczymy. Podpiszę twoją umowę. – Dla ciebie. to staje się widoczna. Anastasio. Mrugam powiekami. Proszę. Patrzy na mnie.

Zalewa mnie fala ulgi. Och. a jedynie tulę się do niego mocno. zdejmuje marynarkę i narzuca mi na ramiona. niemal namacalne. pełne olbrzymiego potencjału.473 z dezaprobatą do mych włosów. ale nie wykonuje żadnego ruchu.. To takie zwodnicze zdanie. Taylor otwiera nam drzwi i dziękuję mu nieśmiało. . i jest to takie rzeczywiste. O nie. Tyle że jego mieszkanie to galeria sztuki. W domu. Pozwalam sobie fantazjować. Wdycham seksowny zapach Christiana i piżmowego żelu pod prysznic. Głowę opieram mu na ramieniu. świadoma tego. a nie dom. – Jesteśmy w domu – mruczy Christian. Uważam. oczy mam zamknięte.. że ten mężczyzna mnie kocha. a teraz co zrobiłam? – Czemu nie masz żakietu? – Marszczy brwi. Christian mierzy mnie wzrokiem. z Christianem. Uśmiecha się znacząco. a maleńka część mojej paskudnej podświadomości zachowuje się zupełnie zaskakująco i ośmiela się mieć nadzieję. Ale jego uprzejmy uśmiech niczego nie zdradza. Gdy wysiadamy. tłumiąc ziewnięcie. aby nie dotykać jego klatki piersiowej. żeby mnie zepchnąć z kolan. – Jest w moim nowym samochodzie – odpowiadam sennie. nos schowany na jego szyi. Zbyt szybko zostaję wyrwana ze swoich niespełnialnych marzeń. że słyszał naszą rozmowę. Przytulam się do niego.

że chce.474 – Zmęczona. Chodźmy do łóżka. Ożeż ty. Przechodzimy przez podwójne drzwi i jesteśmy w domu. znowu! W windzie przyglądam mu się uważnie. że powinniśmy pójść spać. bierze moją wargę w zęby i delikatnie pociąga. Odwzajemniam się. Kiedy drzwi windy się rozsuwają. że on z nikim nie sypia. że nakłonię cię do jeszcze innych rzeczy. – To dobrze.. Bierze mnie za rękę i prowadzi do budynku. – Czuję się nieswojo pod jego bacznym spojrzeniem. jeśli mi podpadniesz. przestaję oddychać. – Pewnego dnia zerżnę cię w tej windzie. Marszczę brwi i nagle jego oczy ciemnieją. chwytając zębami jego górną wargę. panie Grey. Wyciąga rękę i uwalnia mi wargę z zębów. – Chcesz się czegoś napić? – Nie. niewykluczone. abym z nim spała. że jestem winna wyjaśnienie. których w życiu nie uznałabym za możliwe. a wszystko we mnie skręca się z pożądania. Z jego gardła wydobywa się niski jęk. Nie licząc tych kilku razy ze mną. więc sądzę. chwyta mnie za rękę i wyciąga do holu. – Cóż. . Niemniej jednak uważam.. – Zostałam dziś nakłoniona do robienia rzeczy. Najpierw sądziłam. Cała się rozpływam. Pochyla głowę. ale teraz przypominam sobie. Anastasio. ale teraz jesteś zmęczona. panno Steele? – Tak.

– Prowadzi mnie korytarzem do swojej sypialni i kopniakiem zamyka za nami drzwi. Możliwe. – Zauważyłam – odpowiadam cierpko. – Panie Grey. – Zadowoli cię zwykły. co najmniej trzydzieści jeden smaków. stary waniliowy seks? Przechyla głowę. – Na pewno? Jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie gusta. że będę to musiał jakoś utemperować. urodzony z pana romantyk. – Chodź. to bardzo intrygujący smak – wyrzuca z siebie. – O nie. – Od kiedy? – Od ubiegłej niedzieli. Chodź. Im szybciej znajdziesz się w łóżku. – Bogini wydyma usta i nie bardzo jej wychodzi ukrywanie rozczarowania. jutro ważny dzień.475 Unoszę brwi. A czemu pytasz? Miałaś nadzieję na coś bardziej egzotycznego? Moja wewnętrzna bogini się wychyla. tym szybciej cię przelecę i tym szybciej będziesz mogła zasnąć. Kręci głową. – Uśmiecha się do mnie lubieżnie. Wystarczy mi egzotyki na jeden dzień. – Ręce . masz niewyparzony język. panno Steele. – Panno Steele. – W waniliowym nie ma nic zwykłego czy starego.

jak jakiś magik.. moja droga panno Steele. drzwi są zamknięte. jak byś miała mnie unikać – stwierdza zgryźliwie. – Och.. Zaskoczony otwiera szeroko oczy i widzę w nich błysk podniecenia. Chichoczę i grzecznie biję brawo. a on. że choć raz powinnam grać trudną do zdobycia? – pytam kokieteryjnie. – Sądzisz. – Przygląda mi się i stopniowo wyraz jego twarzy ulega zmianie. . Nie bardzo wiem. jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię. a ci pokażę. uśmiechając się przy tym szeroko. Robię. – Wydaje mi się. – Och. – A jaka będzie następna sztuczka? – pytam wesoło. – Marszczy brwi. – Ta da! – woła żartobliwie. Jak mogę mu się oprzeć. Pojawia się na niej konsternacja i atmosfera staje się nagle napięta. – Ja także. – Nie – odpowiadam bez tchu. – Nie chcesz się pieprzyć? – pyta. – Ale jestem dobrą negocjatorką. Wskakuj do wyrka. Kłania się z gracją.476 do góry – nakazuje. kiedy jest właśnie taki? Kładzie sukienkę na stojącym obok komody krześle. co mi każe. – Cóż. że klamka zapadła.

Wielka mi nowość.. Chodźmy po prostu do łóżka – mówi. ja jestem zmęczony. – Ana. uważnie mnie obserwując. z tym się nie da polemizować.. Och. ty jesteś zmęczona. Cholera. – A więc dotykanie jest dla ciebie granicą bezwzględną? – Tak.477 Okej. – Proszę... naprawdę go zaskoczyłam. Po chwili bierze się w garść. nie wygląda to dobrze. żebyś się ze mną kochał. że już to robiliśmy? – mówi w końcu.. poszedłem . głęboki oddech. Jezu. I mówię „nie”. no to się zaczyna. – Myślałem. – Proszę – szepczę. – O nie. ja. – Przeczesuje palcami włosy. dziś wieczorem na wystarczająco wiele ustępstw. – Chcę cię dotknąć. Odruchowo robi krok w tył i przez jego twarz przebiega strach.. Nieruchomieje.. Twarz mu posępnieje. – Nie? – Nie.. powiedz mi dlaczego. prawda? – Słuchaj. – Chcę. „Daj mu chwilę” – warczy moja podświadomość. panno Steele. Obu rąk.

że urosną ci rogi i zakręcony ogon?” – warczy moja podświadomość. w końcu nie miałam ich na sobie przez większą część wieczoru. Marszczę brwi. Łapię go zdeprymowana. Odpuść ten temat – burczy z rozdrażnieniem. że w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. Odwraca się na pięcie. patrzy na mnie ta sama zwyczajna dziewczyna. zdejmuję stanik i jak najszybciej wkładam koszulkę. wiesz. podchodzi do komody. Przyglądam się sobie w olbrzymim lustrze.. co dzisiaj robiłam. – „I co ty.478 – Och. – Czy ty mnie pytasz o pozwolenie? – Eee. „A czego się spodziewałaś. – To dla mnie ważne. błagam. wyjmuje T-shirt i rzuca w moją stronę. – Włóż to i chodź do łóżka – warczy z irytacją. – Anastasio. ale postanawiam ustąpić. Dzisiaj. Ponownie przeczesuje palcami włosy i zdusza pod nosem przekleństwo. nie potrzebujesz mojego pozwolenia. Anastasio. – Muszę skorzystać z łazienki. Patrzy na mnie zaskoczony. – Nawet nie kryje rozdrażnienia. zaszokowana faktem. . – Mój głos jest niewiele głośniejszy od szeptu. aby z niej skorzystać. Rozpina koszulę. aby zakryć nagość. nie. a ja czmycham do łazienki. Po tym wszystkim.. na tym etapie naszego dziwnego układu. Majtki zostawiam. gdzie jest łazienka. Odwracam się do niego plecami.

Patrzę gniewnie na swoje odbicie. pomyśl o tym wszystkim. Kręcę zrezygnowana głową i biorę szczoteczkę Christiana. Popędzam go. Trzeba to robić krok po kroku”. że żadne z nas podczas tej próby nie spadnie. Mam jedynie nadzieję. pożycz sobie moją szczoteczkę – mówi lekko drwiąco. ale ona nie da się tak łatwo zbyć. aby lepiej widzieć. Nie jest gotowy. jakbym umierała z głodu. „Doprowadzasz go do szaleństwa.479 u licha. ty idiotko. Nasze spojrzenia krzyżują się w lustrze. Podświadomość jest wściekła. – Dziękuję panu. Od pasa w górę jest nagi. Bez słowa bierze ją ode mnie i wkłada do ust. Może przydałoby mi się nieco dystansu. a w swym gniewie wygląda jak Meduza. do czego się przyznał”. ani przez chwilę nie spuszczając z niego wzroku. Moja podświadomość ma naturalnie rację. Patrzy na mnie beznamiętnie. i ja też nie. Georgia kusi mnie jeszcze bardziej. a spodnie od piżamy zwisają mu z bioder w taki sposób. W drzwiach staje Christian. – Proszę – mówię z ustami pełnymi pasty. Gdy zabieram się za mycie zębów. niebieskie z szarym. a w jego oczach nagle pojawiają się wesołe iskierki. . a ona chwieje się niebezpiecznie. co ci powiedział. – Uśmiecham się słodko i wychodzę. następnie uśmiecha się znacząco i staje obok mnie. opłukuję szczoteczkę i wręczam mu ją. – Nie krępuj się. wyprawiasz? Dotykanie to jego granica bezwzględna. rozlega się pukanie do drzwi. Również się uśmiecham. że każda komórka mego ciała podnosi się i wychyla. Ignoruję ją. wahając się. Kończę myć zęby. Wszystko dzieje się tak szybko. Za wcześnie. Balansujemy na delikatnej huśtawce. Dłońmi ściska twarz niczym postać z Krzyku Muncha. którą stanowi nasz dziwny układ – na samych końcach. Oboje musimy przejść bliżej środka. a ja karmię oczy tym widokiem. Muszę umieć okazać mu uczucie – wtedy być może je odwzajemni.

Siada po turecku na łóżku. Spływa na mnie natchnienie. że chcę cię lepiej poznać.480 kierując się prosto do łóżka. a będziesz mógł tak zrobić. – Znasz mnie wystarczająco dobrze. . Pięćdziesiąt odcieni. Parę minut później dołącza do mnie. – Jak możesz tak mówić? – Klękam twarzą do niego. – Anastasio. – Wyobraź sobie. – Och. Przewraca z frustracją oczami. że nie możesz mnie dotykać. przełożyłeś mnie przez kolano. Kiedy ja tak ostatnio zrobiłam. chętnie bym to powtórzył. – Powiedz mi. No bo czemu miałoby być inaczej? – Dlatego. – Nie tak miał się potoczyć dzisiejszy wieczór – burczy nadąsany. – Co takiego? – Słyszałeś. już ci mówiłem. Miałem w życiu niełatwy start. wcale nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć. – Przewróciłeś oczami. że ja bym ci powiedziała.

gorący. bardziej nieustępliwy. a ja . – Pokazuje mi. – W porządku. – O drugiej.. Śmieje się. trzyma w dłoni coś niewielkiego. Anastasio. – I na moich oczach dokonuje się w nim subtelna zmiana. Na jego twarzy pojawia się leniwy. Po chwili poważnieje. a ja przewrócę wtedy oczami... – Zawsze taka złakniona informacji. Co on robi? Ma jakiś niecny plan? Kuźwa. może to jest sposób na niego. To Christian – Pan. – Przygląda mi się uważnie.. Stań tutaj. A jeśli wróci z laską albo jakimś innym perwersyjnym dziwactwem? Jasna cholera. grzeszny uśmiech. – Świetnie. Powiedz mi. – Negocjować.481 – Próbujesz się targować? zaskoczone niedowierzanie. Owszem. Nie widzę co i zżera mnie ciekawość. – O której godzinie masz jutro pierwszą rozmowę? – pyta miękko. Staje się surowszy. – Zejdź z łóżka. – W jego głosie wibruje Kiwam głową. a ja mam nieczęstą możliwość oglądać beztroskiego Christiana. co ja wtedy zrobię? Kiedy Christian w końcu wraca. – To tak nie działa. Sporo czasu minęło od ostatniego razu. Ogarnia mnie niepokój i podciągam kolana pod brodę. – Zostań tu – mówi i wychodzi z pokoju. Następnie zeskakuje z łóżka.

ale dla twojej przyjemności i mojej. W moich ustach zbiera się ślina. Nie jestem w stanie wykrztusić ani słowa. zaskakująco ciężkie i mają metaliczny posmak. – Bardzo delikatnie wkłada mi kulki do ust. a wszystkie mięśnie w moim podbrzuszu słodko się zaciskają. w jego oczach migocze obietnica.482 w ekspresowym tempie wykonuję jego polecenie. gładkie. Kiwam głową. – Ufasz mi? – pyta. Ssij – nakazuje. Otwórz usta. – Zamierzam włożyć je w ciebie. podniecam się. opowiem ci trochę o swoim wczesnym dzieciństwie. Zgoda? Pyta mnie o zgodę! Bez tchu kiwam głową. a jeśli po tym wszystkim nie zaśniesz. – Potem będziemy się pieprzyć. nie za karę. – Grzeczna dziewczynka. Głos ma miękki. błyszczące kulki połączone grubą czarną nicią. – Są nowe – mówi dobitnie. Przestępuję z nogi na nogę. Łykam głośno powietrze. Moja wewnętrzna bogini wykonuje taniec siedmiu welonów. Patrzy na mnie uważnie. Kulki są zimne. Usta? – Szerzej. gdy badam językiem te nieznajome przedmioty. A niech to. Wyciąga rękę i moim oczom ukazują się dwie srebrne. Christian nie odrywa ode mnie wzroku. – Potrzebne im nawilżenie. Posyłam mu pytające spojrzenie. . a potem dać ci klapsy.

pochyl i złap za kostki. – Chodź tutaj. Interesujące doznanie. Staję przed nim. jedną po drugiej. Widzę tylko jego nogi. pochyla się i delikatnie muska ustami moją pupę.483 – Nie ruszaj się. to bardziej seksowne od szczoteczki do zębów. iż tam są. . zmysłowe kółka. że wiem. Jezu. Odrzuca na bok kołdrę i siada na skraju łóżka. Mrugam. jak głośniej oddycha. powtarzając ten ruch. Zamykam oczy. Och. że niedługo się nimi nacieszę. T-shirt zsuwa mi się po plecach. Natychmiast wypełniam jego polecenie. – Wyjmuje je z moich ust. że zostawiłam majtki. Christian poprawia mi majtki. O rany. Wyjmuje palec i bardzo powoli wsuwa kulki. Ale podejrzewam. Jęczę. ale przyjemnie. że owszem. Moje ciało szykuje się na uderzającą do głowy mieszankę szaleńczego oczekiwania i podniecenia. gdy delikatnie odsuwa materiał majtek na bok i powoli przesuwa palcem w górę i w dół po mojej kobiecości. Wsuwa we mnie jeden palec i zatacza powolne. a przez jego twarz przebiega cień. odsłaniając pupę. Christian ze skupieniem kładzie mi rękę na tyłku i delikatnie go pieści. – Żadnego wahania – beszta mnie i wsuwa kulki do swych ust. ogrzane przez nasze usta. Dobrze. Kiedy już są we mnie. – Wystarczy. bez problemu. – Teraz się odwróć. uda mi się złapać za kostki? Okazuje się. Mają temperaturę ciała. Słyszę. O kuźwa. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. właściwie ich nie czuję – ale wystarczy.

To takie dziwne uczucie i wcale nie nieprzyjemne. – I jakie to uczucie? – pyta. staje się aż nazbyt jasne. Tak robię. delikatnie masując. Chwyta mnie za biodra. ale wcale nie negatywnie.484 – Wstań – mówi. – Dziwne. teraz. – A kiedy wrócisz.. gdy . – Tak. żebym chodziła – gdy to robię. dlaczego chce. Anastasio. – Chciałbym szklankę wody. Kulki się przesuwają i moje mięśnie bezwiednie się wokół nich zaciskają. Och! Teraz je czuję. aby pomóc w odzyskaniu równowagi. To doznanie mnie zaskakuje.... – To świetnie. dlaczego? Gdy wychodzę z sypialni. Och. a ja niepewnie się prostuję. że mój oddech przyspiesza. – W jego oczach czają się wesołe iskierki. – Wszystko dobrze? – pyta surowo. Prawda jest taka. przełożę cię przez kolano. tak jakby. proszę. Przynieś mi. kulki przesuwają się we mnie. – Dziwne dobre czy dziwne złe? – Dziwne dobre – przyznaję. rumieniąc się. Pomyśl o tym. – Odwróć się w moją stronę. Wody? Chce wody...

Patrzy na mnie wyczekująco. – W jego słowach kryje się zawoalowana groźba i nagle już wiem. proszę. gotowa jak ja. Tak jak poprzednio. Zamyka na chwilę oczy. a jego spojrzenie staje się coraz chłodniejsze. Moje serce przyspiesza. – Daj mi klapsy. Więcej tego nie powiem. Podniecona. jestem podekscytowana. Ale o co? – Poproś – powtarza. Stań obok mnie.. że je zatrzymam. I wiem. Marszczę brwi.. Bierze niespieszny łyk. żebym go poprosiła o klapsy. O co? Czego on chce? – Poproś mnie. Dzięki nim mam wielką ochotę na seks. O rany. Czeka już na nim foliowa paczuszka. Jasny gwint. Podchodzę do niego i tym razem. Chwyta moją lewą dłoń i pociąga na swoje kolana. rozkoszując się moimi słowami. Możliwe.. – Dziękuję – mówi i bierze ode mnie szklankę.485 z szafki w kuchni wyjmuję szklankę. że robi to. tym razem surowiej... Christian przygląda mi się bacznie.. – Chodź tutaj. następnie odstawia szklankę na nocny stolik. Anastasio. Gdy wracam. panie – szepczę. Chce. Serce mam . – Poproś mnie – mówi miękko. abym czekała z jeszcze większą niecierpliwością.

co wtedy czuję. – Chcę widzieć twoją twarz. ale ponieważ pragnę więcej. lewa. Och... mojej i twojej – szepcze. nie przestając głaskać moich pośladków. Kilka lekkich klapsów.. Unosi rękę i opuszcza szybko. Wiercę się na jego nogach. Wydaję jęk. – To jest dla przyjemności. że klatkę piersiową mam na łóżku obok niego. to uczucie jest niesamowite. Krzywię się. A nawet przyjemny. nie dlatego. a to. Znowu pieści moją pupę. Jęczę. Czemu nie zdjął mi majtek? Wtedy jego dłoń znika. I tak to idzie: lewy pośladek. wewnątrz mnie. Anastasio – mruczy. Jęczę. jest. jakie zapewniają kulki i fakcie. uczuciu wypełnienia. Kulki przesuwają się w głąb mnie i gubię się w grzęzawisku doznań.486 w ustach. Wszystko przesuwa się do przodu.. gdy ręką gładzi mój tyłek. Pieczeniu pośladków. Zsuwa dłoń niżej i ociera ją o moją kobiecość. gładzi – tak więc jestem masowana na zewnątrz i od wewnątrz. ale do zniesienia. Och. a pomiędzy uderzeniami pieści mnie. że klapsy nie są tak mocne jak ostatnio. że Christian mnie unieruchamia. Niezwykle stymulujące erotyczne doznanie i z jakiegoś powodu. Dociera do mnie. przesuwając dłonią po skórze i bieliźnie. Anastasio. Christian przerywa i powoli zsuwa mi majtki.. a potem mocniejsze. a potem niżej. Tym razem też leżę tak. prawa. unieruchamiając głowę. Odgarnia mi włosy z twarzy i zakłada je za ucho. że chcę uciec przed klapsami. jest.. uderzając w złączenie moich ud i pośladki. dół. dam radę.. a chwilę później znowu czuję uderzenie. Te ostatnie klapsy są najlepsze. Następnie chwyta je na karku. nie przeszkadza mi ból.. Ale nie przytrzymuje nogą moich nóg. Zresztą nie jest taki duży – okej.. próbując przyswoić te wszystkie uczucia. Tak. A potem wraca do ustalonego rytmu.. . prawy. ponieważ to się odbywa na moich warunkach.

mała – szepcze. a potem nieruchomieje. – Och. powoli. gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się srebrne kulki. a docieram nad krawędź. Słyszę odgłos rozrywanej folii. – Grzeczna dziewczynka. rozkoszując się mną. Płynnym ruchem przekręca mnie na plecy. intensywny. Niemal szczytuję – doznanie jest tak nieziemskie. Po chwili wraca z buteleczką białej emulsji. – Przekręć się – poleca. czując mnie wokół siebie. – Podobało mi się – szepcze. wykrzykując moje imię. – Oddech ma urywany. wykonując powolne. Gdy zaciskam się wokół niego. wypełniając mnie tam. Wymierza mi jeszcze dwa klapsy. – Ana! Leży na mnie. Jęczę. Siada na łóżku. wyczerpujący orgazm. Jeszcze nigdy nie był tak delikatny i nie mija dużo czasu. W końcu odsuwa się i patrzy mi w oczy. Jęczę głośno. – Twój tyłek ma teraz piękny kolor – stwierdza z uznaniem . głośno oddychając. Wstaje. a potem pociąga za przytwierdzoną do kulek nitkę i wyciąga je nagle ze mnie. a ja bardzo niechętnie obracam się na brzuch. to jeszcze potęguje jego rozkosz. Po co tyle zamieszania? Strasznie chce mi się spać. a potem całuje mnie słodko. a potem przeżywam rozkoszny. a dłońmi nadal przytrzymuje mi ręce nad głową. zmysłowe pchnięcia. przykrywa mnie kołdrą i znika w łazience. Wbija się we mnie.487 te doły. a potem Christian kładzie się przy mnie. Przytrzymuje mi ręce nad głową i opuszcza się we mnie.

Wzdycha. Pamiętam jedynie pewne rzeczy. która wydała mnie na świat. żeby nie dotykać mojego obolałego tyłka. Nie bardzo ją pamiętam. – Jak się czujesz? – Wyrolowana. O w mordę. – Umarła. – Dobranoc. – Panno Steele. – Kobieta. co to znaczy? – Była? – Nie żyje.488 i czule wmasowuje chłodzącą emulsję w różowawe pośladki. pani to potrafi zepsuć nastrój. – Mieliśmy umowę. kładzie się przy mnie i bierze w ramiona. Całuje mnie delikatnie w ucho. – Dobranoc. – Od jak dawna? Wzdycha. Carrick trochę mi opowiedział. Proszę. była dziwką i narkomanką. I tak znowu leżymy na łyżeczki. Anastasio. .. kiedy miałem cztery lata. A teraz śpij. Uważa.. – To teraz puść farbę. Christianie. Grey – ziewam. śpij już.

śniąc o czteroletnim szarookim chłopczyku w jakimś ciemnym. przerażającym. .489 I odpływam w oszołomiony i wyczerpany sen. smutnym miejscu.

wypełniając pokój zbyt jasnym blaskiem. Pragnę się ukryć. to przez ten seks”. „Tak. Znajduję się w jego wymarzonym apartamencie. Fantazja – zamek w powietrzu. Co to właściwie oznacza? Tego się właśnie muszę dowiedzieć. i już rozumiem. Przez chwilę po prostu leżę i podziwiam strzelistą panoramę Seattle. głodu. co musiał przejść jako małe dziecko. Moja . dlaczego mieszka tutaj odizolowany. Wita mnie śliczny poranek w Seattle – przez sięgające podłogi okna wlewają się słoneczne promienie. ponieważ nadal to nie tłumaczy. Z całych sił próbuję go do siebie nie dopuścić jeszcze przez kilka cennych minut. Jak na ironię ja w jego strzelistej wieży czuję to samo. czy też choć trochę się zbliżyliśmy do siebie... czy nadal stoimy na przeciwległych końcach huśtawki. Ale ono jest zbyt mocne i w końcu wyrywa mnie ze snu. Jaskrawe. oderwany od ziemi. Ale Christiana Greya w nim brak. tylko na chwilę. odporny na realia życia. Jestem oderwana od rzeczywistości. przekonać się. że on chce specjalnego układu. Gramolę się z łóżka cała zesztywniała i. gdy tymczasem ponura rzeczywistość wygląda tak. Zycie w chmurach wydaje się nierzeczywiste. w którym miał swój początek. uprawiając wymarzony seks z wymarzonym chłopakiem. otoczony pięknymi i cennymi dziełami sztuki – tak daleko od miejsca. dlaczego nie wolno mi go dotykać.490 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Wszędzie jest światło. matek dziwek i narkomanek. daleko od zaniedbania. ciepłe. że postara się dać mi coś więcej. przeszywające. Marszczę brwi. że tak powiem – porządnie wykorzystana. choć twierdził. Dlaczego wczoraj nie opuściliśmy rolet? Znajduję się w wielkim łożu Christiana Greya. Wzdrygam się na myśl.

„Oczywiście. Na jej widok zatrzymuję się w pół kroku. nie kryjąc niepokoju. Postanawiam. Kim jest ta atrakcyjna blondynka w kuchni Christiana? Mam na sobie tylko jego T-shirt i mocno mnie to krępuje. dziękuję. To znaczy jeśli podpiszę umowę. za to w aneksie kuchennym natykam się na elegancką kobietę w średnim wieku. – Obawiam się.491 podświadomość z dezaprobatą zaciska usta. Na mój widok uśmiecha się szeroko. – Dzień dobry. ubrana jest w białą dopasowaną koszulę i granatową ołówkową spódnicę. – Och. Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. że poproszę go o tego trenera osobistego. proszę pani? Proszę pani! – Wystarczy herbata. że zaskoczyła mnie pani – mówię cicho. – Może śniadanie. panno Steele. Nie ma go w galerii sztuki. którego świerzbi ręka. Ignoruję obie i po krótkiej wizycie w łazience idę poszukać Christiana. ciesząc się. Ma krótkie jasne włosy i niebieskie oczy. Och. Przewracam oczami. lecz rzeczowy. – Miło mi panią poznać – dukam. że podpiszesz”. gdzie jest pan Grey? . najmocniej przepraszam. moje nazwisko Jones. Wie pani może. Czuję oszołomienie. że w sypialni nie ma pewnego kontrolera. Ma pani ochotę na śniadanie? Ton głosu ciepły. jestem gospodynią pana Greya.

seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle. Christian stoi plecami do drzwi i rozmawia przez telefon. choć nie jestem przekonany co do interfejsu. pora podjąć decyzję.. – Andrea. Tak. Nie. Zażenowana wychodzę szybko z kuchni.. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna bogini.... Christian kontynuuje rozmowę. Dlaczego Christian zatrudnia tylko atrakcyjne blondynki? I natychmiast w mojej głowie pojawia się nieproszona myśl: wszystkie to jego byłe uległe? Odganiam ją od siebie jak najdalej. Chcę się z nim spotkać po południu i to omówić. zbyt piękny dla mnie... Nie mam żadnych wątpliwości co do tego. przekaż Barneyowi... Ros. Na jego przystojnej twarzy pojawia się leniwy. Okej. wyglądając przez okno. Na tę myśl przez moje ciało przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie. pan osobistego wszechświata. przeprowadzimy burzę mózgów. Podnosi wzrok i dostrzega mnie. nie spuszczając ze mnie wzroku.492 – W swoim gabinecie. – Czeka. a wszystkie moje nieprzyjemne myśli natychmiast znikają. Żadnych więcej kiepskich wymówek.... Włosy mu jeszcze nie wyschły po prysznicu. – Nie jestem zainteresowany... że to najprzystojniejszy mężczyzna na Ziemi. Nieśmiało wsuwam głowę do gabinetu.. Ma na sobie czarne spodnie i białą koszulę. Nie interesuje nas nieproduktywność. chyba że rachunek zysków i strat tej firmy ulegnie poprawie. – Dziękuję. Na razie ten mężczyzna jest mój.. Przełącz mnie z powrotem do Andrei. że prototyp wygląda dobrze. Niech Marco do mnie zadzwoni. Właściwie to razem z całą ekipą. spoglądający ze swego zamku w chmurach na maleńkich ludzi. . zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole... po prostu czegoś mu brakuje.

napawając się jego widokiem.. Nie. zarezerwuj co najmniej pół godziny. Tak... Nie. panno Steele. – Zakrywa dłonią słuchawkę.493 – Przełóż moje poranne spotkania. – Kiedy wrócisz z Georgii? – pyta mnie.. To w przyszłą sobotę?... – Będzie mi potrzebne dodatkowe zaproszenie... Dobrze spałaś? – Bardzo dobrze. tak właśnie powiedziałem.. dziękuję. wyglądałaś tak spokojnie. i znajdź mi czas. oddaję pocałunek. Co za impreza?. żeby do mnie zadzwonił. a ja nie jestem w stanie się powstrzymać. – W piątek.. Jak zawsze z gracją obchodzi biurko i staje przede mną. pannę Anastasię Steele. ale po chwili zaczyna reagować... żebym w tym tygodniu codziennie spotykał się z Claudeem. Chwileczkę.. gdyż zabiorę osobę towarzyszącą.. Wraca do rozmowy. ale przekaż Billowi.. Po południu muszę porozmawiać z Markiem. po Marcu. – Nie chciałem cię budzić. Andreo... osobę towarzyszącą. Zarzucam mu ręce na szyję i wplatam palce w jeszcze wilgotne włosy. Przyciskając ciało do jego ciała. – Dzień dobry. albo na jutro. . Nachyla się i lekko mnie całuje. To wszystko. a teraz uciekam pod prysznic. – Panie Grey – uśmiecham się nieśmiało. Przyszłam się tylko przywitać... Powiedz Samowi. nie chcę upubliczniać Darfuru. Pragnę go. Każ mu zaczekać.. Wierzchem dłoni gładzi mnie delikatnie po policzku. Przełóż Barneya i jego ekipę na popołudnie. Wpatruję się w niego. żeby się tym zajął. – Rozłącza się. Moje zachowanie go zaskakuje. Przyjadę o drugiej. Och...

– Mam oczywiście nadzieję. że głowę mam na samym brzegu. przygważdżając mi nadgarstki do blatu... Wchodzi głęboko. Jego oczy ciemnieją. bierze mnie w ramiona i kładzie w poprzek tak. że jesteś gotowa. – Spodobało ci się to. – Chryste. Jęczę. Dłońmi przez cały czas gładzi moje nagie pośladki. prawda. panno Steele? Robisz się nienasycona. Och. językiem badając wnętrze ust. o tak. wyjmując z kieszeni spodni foliową paczuszkę. – Uśmiecha się lubieżnie. – A pewnie. Nakłada prezerwatywę na naprężony członek i patrzy na mnie. – Wybieram biurko – odpowiadam bez chwili namysłu. Przesuwa dłonie po moich plecach aż do pośladków. mała – rzuca. a to harcerz. Rzeczywiście jesteś gotowa – szepcze . Przez ułamek sekundy patrzy na mnie zaskoczony. co napotka po drodze. – Wolisz iść teraz pod prysznic czy mam cię położyć na biurku? – mruczy.494 Z jego gardła wydobywa się niski jęk. Przemawia przeze mnie pożądanie przetaczające się przez me ciało. że wyłącznie mnie – warczy i nagle jednym ruchem zrzuca z biurka wszystkie dokumenty i terminarze. bardzo głęboko. Rozpina rozporek. burzące wszystko. – Jestem złakniona wyłącznie ciebie – szepczę w odpowiedzi. Ana. – Mówisz i masz. Odsuwa się. A chwilę później jest już we mnie.

Zamykam oczy. ale pieprzenie – i ja to uwielbiam.. Rzucasz na mnie czar. pełne namiętności błaganie. aż czuję. czując. – Dalej. co jeszcze potęguje moje doznania. Oplatam go nogami w pasie. Jego szare oczy płoną. Głośno jęczę. wyżej. – Co ty mi. Otulam ciaśniej nogami.495 z uznaniem.. Zaczyna się poruszać.. Wydaję jęk. gdy dotykam słońca i spalam się.. Porywając mnie ze sobą wyżej.. szczytując. a jego oddech przyspiesza. robisz? – pyta bez tchu. I robi to coraz szybciej. a potem opadam wokół niego. Zatacza biodrami kółka. – Oczarowujesz mnie. jak wzbiera to we mnie – ta powolna. mocniej. naprawdę poruszać.. Wow. A on. To nie jest kochanie się. maleńka. a ogniste pragnienie w jego głosie doprowadza mnie na samą krawędź. którym mnie wypełnia. Puszcza moje nadgarstki. nieruchomieje. . że sztywnieją mi nogi. a ja natychmiast wplatam mu palce we włosy. O tak. Powoli dochodzę do siebie. Cała jestem nim. Christian rozchyla usta.. do zamku w chmurach. takie cielesne i wyuzdane. po czym opada na mnie bez tchu. przytrzymując blisko siebie w jedyny możliwy sposób. muskając nosem moją szyję. To takie surowe.. Wyrzucam z siebie pozbawione słów. a moje ciało dostosowuje się do tego szaleńczego rytmu. delektując się każdym pchnięciem. nie spodziewałam się tego. u licha. Upajam się tym doznaniem. wracając bez tchu na ziemię. rozlewająca się po całym ciele rozkosz. Christian lekko przyspiesza. Ana. dojdź dla mnie – syczy przez zaciśnięte zęby.

twoja – szepczę. Kładzie dłonie po obu stronach mojej głowy. chyba nawet niepokój. następnie wyciąga rękę. że znowu się w sobie zamyka. Tylko. podkreślając każde słowo. ja i tylko ja. – Zawsze przygotowany – stwierdzam. – Lubię. Zapina rozporek. W jego oczach pojawia się zakłopotanie. Zastanawiam się. – Jesteś pewna. Wpatruje się we mnie. Siła jego słów jest nieoczekiwana i rozbrajająca. aby mi pomóc wstać. gdzie byłem. Biorę do ręki pustą paczuszkę. że wyraz jego twarzy ulega zmianie. i czasami . – Można mieć nadzieję. unieruchamiając ją. że musisz jechać do Georgii? Powoli kiwam głową. a nawet marzyć. Anastasio. I widzę. – To mi przypomina. – Oczy mu płoną.496 – To ja jestem oczarowana – szepczę. – Trochę – przyznaję. Rzucam okiem na leżącą obok mnie folię. tak płomiennie – prawdziwy zelota. Chwyta mnie za brodę i mocno całuje. Krzywię się. – Jesteś. – Rozumiesz to? Mówi to tak żarliwie. jak cię boli. Moja – mówi. – Boli? – pyta. Szybko wychodzi ze mnie. nachylając się nade mną. – Tak. dlaczego tak się poczuł.

Nie jest to przyjemna myśl. Nie rozumiem. że mnie przeleciałeś. to zrobiła? Jezu. – Lepiej już pójdę pod prysznic. Jak się wykąpiesz. ale w jego głosie słychać jakiś podtekst. – Ależ nie ma za co – odpowiada automatycznie. słyszała nas? Oblewam się rumieńcem. u licha. Że co? A kiedy. – No co? – pyta i uświadamiam sobie. to było marzenie? – pytam cierpko. Christian marszczy brwi i przeczesuje palcami włosy. – To znaczy? . Przestępuję z zażenowaniem z nogi na nogę. Nie dziękuję ci za to.. kiedy uprawiał seks na swoim biurku..497 marzenia się spełniają. Wydaje mi się. Dziwnie to brzmi. – Co się stało? – pytam miękko. Choć to było bardzo. że pani Jones uprała twoje wczorajsze ubranie. zjemy razem śniadanie. O co mu chodzi? – Więc na biurku. Uśmiecha się enigmatycznie i już wiem. – Dziękuję – bąkam. próbując rozładować napiętą atmosferę. że to nie pierwszy raz. – Mam jeszcze parę telefonów do wykonania. Znajdziesz je w szafie. że marszczę czoło.

– Nie miałaś iść przypadkiem pod prysznic? Och.. Dlaczego? Muszę powiedzieć. panie Grey.. to jak stwierdzić. że jeśli chodzi o stronę fizyczną tego zbliżenia.498 – No. że to była nieoczekiwana – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. że było to duchowo ubogacające.. było bardzo.. – I to nie byle jakiej – stwierdza. – Jak zawsze mnie pani zaskakuje. niedługo. – Uważasz mnie za dziwaka? – Próbuje ukryć uśmiech. tak jak on ma w zwyczaju. – Czasami. – Zaskoczona Sprawiał wrażenie skonsternowanego. Powiedzieć. zachowujesz się dziwaczniej niż zazwyczaj. ale wydaje się skrępowany. . Pani Jones nadal jest w kuchni. ale to bardzo przyjemnie. odprawia mnie. zirytowała mnie jego reakcja. eee. – Niby czym? – Powiedzmy przyjemność. – Przechylam głowę. Przez chwilę mi się przygląda. do zobaczenia opuszczam jego gabinet. że wata cukrowa ma wartości odżywcze. panno Steele. – Tak. po prostu. Ale strona emocjonalna – cóż. i powtarzam jego słowa.

wygładzam sukienkę. Też nie ma pojęcia. a moja wewnętrzna bogini nadal się pławi w pozostałościach orgazmicznego blasku. – Uśmiecham się do niej. dziękuję – bąkam i uciekam spłoniona. Christiana nigdzie nie widać. i nie potrafię zrozumieć jego zmiennych nastrojów. jakiego znam. bekon i jajka. Śliwkowa sukienka Kate wisi w szafie wyprana i wyprasowana. Nie. a potem już nie grało. rozczesuję je grzebieniem Christiana i związuję w kok. Zwracam się do swojej podświadomości. biorę głęboki oddech i udaję się do kuchni. ja tego nie rozumiem. co gryzie Christiana. Wycieram ręcznikiem włosy. panno Steele? – Najpierw wezmę prysznic. – Chętnie. W łazience próbuję odgadnąć. Nie – wszystkie mamy pustkę w głowie. Uprawialiśmy seks. . że coś zjesz – warczy Christian. wszystko grało. panno Steele? – pyta..499 – Podać teraz herbatę. gdy jestem już ubrana.. Pani Jones jest niesamowita. Czuję nieco większą pewność siebie. Gwiżdże. – Ma pani ochotę na coś do jedzenia? – Nie. razem ze stanikiem i majtkami. pani Jones. Kiedy weszłam do gabinetu. dziękuję. – Oczywiście. To najbardziej skomplikowany człowiek. – Anastasia lubi naleśniki. ręce trzyma za plecami i za wszelką cenę unika mojego wzroku. a pani Jones sprawdza właśnie zawartość spiżarni. – Herbaty. Stopy wsuwam w czółenka Kate.

gdyż nie wiem. – Kupiłaś już bilet na samolot? – Nie. a on zajmuje sąsiedni stołek. Cholera. przez Internet. dziękuję – poprawiam się szybko. pocierając brodę. No pewnie. co mi każe. – Siadaj – narzuca. Opiera się na łokciu. wytrąca mnie z równowagi świadomość.500 – Tak. pokazując na jeden ze stołków barowych. że ktoś słyszy naszą rozmowę. – Mam odrzutowiec. Przez trzy najbliższe dni jest wolny i do twojej dyspozycji. Robię. że ma odrzutowiec. gdy tymczasem pani Jones zabiera się za śniadanie. jakbym rozmawiała z małym dzieckiem. – Tak. mam. a z jego twarzy nie da się nic wyczytać. O rety. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. A pan na co ma ochotę? – Omlet i owoce. Nie bez trudu tłumię w sobie chęć przewrócenia oczami. – Tak – odpowiadam z udawaną cierpliwością. zrobię to po powrocie do domu. Nie robię tego jednak. Chce mi się śmiać. – Doprowadziliśmy już do poważnego nadużycia twojej floty . Patrzę na niego z otwartymi ustami. – Masz pieniądze? O nie. w jakim on jest nastroju. Unosi surowo brew. panie Grey.

Przez chwilę sprawia wrażenie. panie Grey. – Dużo mogę. panno Steele. – Świetnie. Usta unoszą mu się w niechętnym uśmiechu. jakby chciał mnie dalej przekonywać do swego pomysłu. – Uśmiecha się ironicznie. – Potrzebujesz dużo czasu. Ale wolę polecieć tradycyjnymi liniami. Chcesz namierzyć moją komórkę? – pytam z miną niewiniątka.501 powietrznej. – Dzisiejsze popołudnie mam dość zajęte. Nie chciałabym robić tego ponownie. – . mój odrzutowiec. chłopcy i ich zabawki! – Dziękuję za tę propozycję. co to za wydawnictwa? – Nie. – Jak chcesz. ale jednak daje za wygraną. więc zlecę to komuś innemu. – Moja firma. wygląda na to. I nie powiesz mi. – Wzdycha. – W pełni jestem tego świadoma. że zatrudniasz zbyt wielu pracowników. aby się przygotować do rozmów w sprawie pracy? – Nie. Czy on żartuje? – Skoro jesteś w stanie komuś to zlecić. – Wyślę mejl do kierowniczki kadr i każę jej się tym zająć. Och. – Wydaje się niemal urażony.

502 Drgają mu kąciki ust. – Tak. a mnie ogarniają wyrzuty sumienia. że w tak krótkim czasie zaczął tak wiele dla mnie znaczyć? Znalazł drogę do mego serca. – Na wyjeździe zastanowisz się nad naszym układem? – pyta. patrząc na mnie beznamiętnie. dlaczego nie lubisz być dotykany. – Powiedziałem ci więcej niż komukolwiek – mówi cicho. Kręcę głową. A więc nigdy się nikomu nie zwierzył. dzięki Bogu.. Uśmiecha . – Będziesz tęsknić? Zaskoczył mnie tym pytaniem. w końcu mi nie powiedziałeś. – O co chodzi. że zadałam mu to pytanie. Anastasio? – Wiesz. Posprzątawszy. Och. – Tak – odpowiadam zgodnie z prawdą. Zerkam na Christiana. Pani Jones podaje nam śniadanie i przez chwilę jemy w milczeniu. Nie ma żadnych bliskich przyjaciół? Być może powiedział pani Robinson? Mam ochotę go o to zapytać. Blednie. dosłownie. taktownie nas opuszcza.. ale nie mogę – nie mogę się tak wtrącać. Jak to możliwe. wróciło mu poczucie humoru. On jest rzeczywiście samotną wyspą.

503 się. czekając na pana J. Delikatnie głaszcze mój policzek. On się naprawdę stara. Hyde’a z wydawnictwa Seattle Independent Publishing. a potem szybko wypluć.. nachyla się i całuje. ale odbyła się w dużym konglomeracie z przedstawicielstwami rozsianymi po całych Stanach i byłabym tam po prostu jedną z wielu asystentek. – Ja też będę za tobą tęsknił. Jest w niej coś artystycznego i tak sobie myślę. niż sobie wyobrażasz – mówi cicho. Siedzę na jednej z dwóch kanap obitych ciemnozieloną skórą – nawet podobnych do tej. Moje serce raduje się tymi słowami. Kate obiecała. z ekscentryczną klientelą. Ta myśl jest pocieszająca. Wyobrażam sobie. zastanawiając się. Jest późne popołudnie. Co kilka chwil podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się miło. wyprostowanymi włosami. ale to chyba taki styl raczej niż kwestia oszczędności. A w SIP naprawdę chciałabym pracować. tyle jest możliwości. a ja siedzę zdenerwowana w lobby. Ach. że odwiezie mnie na lotnisko. To małe i niekonwencjonalne wydawnictwo. która stoi w pokoju zabaw Christiana. Niepewnie odwzajemniam jej uśmiech. że taka machina korporacyjna potrafi połknąć. To moja druga rozmowa i to nią bardziej się denerwuję. Recepcjonistka to młoda Afroamerykanka z dużymi srebrnymi kolczykami i długimi. a mama jest w siódmym niebie. Lot mam zarezerwowany. bym zabrała ze sobą BlackBerry . Zdążyłam się już spakować. Oblewam się rumieńcem. nie – teraz nie mogę o tym myśleć. co Christian robi na tej kanapie. Christian polecił. Pierwsza poszła dobrze.. Przesuwam dłonią po skórze. preferujące lokalnych autorów. Bardziej. Umeblowanie jest skromne. że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić.

Jezu. że on już taki po prostu jest. że przekroczyła czterdziestkę. na nogach zaś własne czółenka. a na nich . Myślę. Przez podwójne drzwi za recepcją wchodzimy do dużego kolorowego biura bez ścianek działowych. Uparł się. Przewracam oczami na wspomnienie tej jego nieznośnej apodyktyczności. aby mnie odprowadzić do garażu. Kobieta wyciąga rękę. wesoły. Mam na sobie jedną z sukienek Kate. wyjeżdżam tylko na kilka dni.504 i Maca. ale teraz do mnie dociera. jestem Elizabeth Morgan. Lubi sprawować nad wszystkim kontrolę. a pod nią białą bluzkę. – Witaj. stamtąd zaś do niewielkiej sali konferencyjnej. czarny bezrękawnik. – Proszę za mną. Ściany są jasnozielone. Jednocześnie bywa tak nieoczekiwanie i rozbrajająco miły. Uśmiecha się do mnie grzecznie. Ubrana niemal identycznie jak recepcjonistka. a on zachowuje się tak. nawet słodki i te chwile wydają się zupełnie kosmiczne. a niewykluczone. wstając z kanapy. jakby to były tygodnie. – Tak – odpowiadam. że to strój odpowiedni na taką rozmowę. W przypadku starszych kobiet trudno jednoznacznie określić wiek. – Bardzo mi miło. – Ana Steele? – Z rozmyślań wyrywa mnie stojąca przy biurku w recepcji kobieta z długimi czarnymi włosami jak z malarstwa prerafaelickiego. – Ściskam jej dłoń. Włosy upięłam w ciasny kok i choć raz nie uciekają z niego żadne pasma. Wygląda dość swobodnie jak na zajmowane stanowisko. włącznie ze mną. Ana. Potrafi być czuły. lustrując orzechowym spojrzeniem. kierowniczka działu kadr w SIP. Może mieć trzydzieści kilka lat.

– Ano. w SIP? – pyta. siądź. świadoma tego. – Och. Starając się ignorować irracjonalną nieufność. niedawno się przeprowadziłam w okolice Pike Street Market. Przedstawiam szczegóły dotyczące pracy w głównej bibliotece . redaktor prowadzący SIP. wstaje i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. Wymawia moje imię miękko i przechyla głowę na bok. poświęconym technikom udanej rozmowy: „Utrzymuj kontakt wzrokowy. W uszach ma małe srebrne kółka. Proszę. Gdy podchodzę. Ana!”. rozpoczynam starannie przygotowaną mowę. pozalekcyjnym oddawałaś się w WSU? Jakim zajęciom Oddawałam się? Mrugam powiekami. – Z daleka przyjechałaś? – pyta uprzejmie. – Nie. Co za dziwny dobór słów. pamiętając o wykładzie Katherine Kavanagh. jestem Jack Hyde. – Masz bardzo wysoką średnią.505 wiszą reprodukcje okładek książek. dlaczego chciałabyś odbyć staż u nas. ta kobieta też potrafi być apodyktyczna. no to nie masz daleko. Niezmiernie miło cię poznać. że jest życzliwie nastawiony. związanymi w kucyk włosami. a Elizabeth zajmuje krzesło obok niego. O rany. – Ana Steele. jak ktoś. że na policzki wypełza mi różowy rumieniec. Siadam. Z jego twarzy trudno cokolwiek wyczytać. Wymieniamy uścisk dłoni. Ubrany jest w jasnoniebieską koszulę i spodnie khaki. kogo znam – to irytujące. Patrzę na oboje. U szczytu stołu siedzi młody mężczyzna z rudymi. Jack i Elizabeth słuchają z uwagą. ale wydaje się.

Wspominam o dwóch towarzystwach literackich. do których należałam. Nic więcej. – A kiedy ty mogłabyś zacząć? – Jestem wolna od przyszłego tygodnia. Marszczę brwi. inteligentne pytania. – W roli redaktora? Może agenta literackiego? Jestem otwarta na to. Powoli się odprężam. a kiedy rozmawiamy o moich preferencjach i ulubionych książkach. Scotta Fitzgeralda. Uptona Sinclaira czy F. Jack lubi wyłącznie literaturę amerykańską.506 kampusu i jedynego wywiadu z nieprzyzwoicie bogatym despotą dla gazety studenckiej. chyba przejmuję pałeczkę. choć lubi forsować swoje zdanie. jest na swój sposób czarujący i im dłużej rozmawiamy. co niesie przyszłość. nie starszą niż z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. – Od zaraz – odpowiada Elizabeth. Nie mam więcej pytań. A ty? – Od kiedy potrzebujecie stażystki? – pytam. – Świetnie. Oboje się śmieją. czasami jedynie kiwa głową i robi notatki. Żadnych klasyków – nawet Henry’ego Jamesa. Jack Hyde zadaje bystre. Elizabeth się nie odzywa. Jack. Z Christianem Greyem – taka myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie. – A gdzie się widzisz za pięć lat? – pyta. Uśmiecha się szeroko. i na taką reakcję miałam nadzieję. Ano. . ale ja nie daję się zbić z pantałyku – dotrzymuję mu kroku. tym bardziej słabnie moja początkowa nieufność. o pracy u Claytona i niepotrzebnej mi teraz wiedzy z zakresu majsterkowania.

507 – Dobrze wiedzieć – stwierdza Jack. Mam lot nocny z przesiadką w Atlancie. Nie jestem pewna. – Och? – Boho chic byłby lepszy. nie spiesząc się. Chyba dobrze mi poszło. Ściska ją delikatnie. – Ty i boho chic. choć nie potrafię sprecyzować jego przyczyny. – Jak poszło? – pyta podekscytowana. Aaa! Dlaczego . dzięki. Ano – mówi miękko Jack. – Przechyla głowę na bok. – Dobrze. Kate rozpakowuje w kuchni kartony.. będę musiała cierpliwie poczekać na odpowiedź. Kate unosi brew. ujmując moją dłoń. ale nie mam pewności. Cóż. Wsiadam do audi A3 i wracam do mieszkania. Rozmowy w sprawie pracy to takie sztuczne sytuacje. więc jest jeszcze mnóstwo czasu. czy w drugim przypadku mój strój okazał się wystarczająco cool. każdy się zachowuje najlepiej. Tylko ona potrafi wyglądać oszałamiająco w za dużej koszuli. jak potrafi. desperacko starając się ukryć za fasadą profesjonalizmu. – Jeśli to wszystko – Elizabeth patrzy na nas – chyba rozmowę możemy uznać za zakończoną. – Miło było cię poznać.. a ja mrugam powiekami. – Uśmiecha się grzecznie. zniszczonych dżinsach i granatowej bandanie. ale samolot startuje dopiero o dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. W drodze do samochodu czuję niepokój.

– Patrzy na mnie. nie będę – dodaje pospiesznie. aby uciec? Oblewam się rumieńcem. Ciekawe informacje. Zamknij się. – Ana. jak ty to znosisz. który przeprowadzał ze mną rozmowę.. które potem wykorzysta w najmniej stosownym momencie. czy mogłabyś przestać drażnić się z Christianem? Ta wczorajsza uwaga na temat José była zupełnie niepotrzebna. – W drugim wydawnictwie naprawdę mi się spodobało. Kate. – Ale skoro nie chcesz. Próbowałam obudzić w nim zazdrość. On ma bzika na punkcie sprawowania kontroli. Nic dobrego tym nie uzyskasz. To ty mówiłaś. że przyda mi się trochę . trochę mu pomóc w kłopotach z zaangażowaniem się. – Urywam. – Unosi obronnie ręce. gdyby nie był bratem Elliota. – A tak nawiasem mówiąc. Uśmiecham się szeroko. Cholera. Jezu. To zazdrośnik. – Wszystko w porządku? Nie wyjeżdżasz do mamy po to.508 wszyscy mi przypominają o moim ulubionym Szarym? – Właściwie jesteś jedną z niewielu osób. był lekko niepokojący. żebym się wtrącała. właśnie się uruchomił. Jednak facet. Chyba dobrze bym się tam czuła. Ana! – Och? – Radar Katherine Kavanagh. mówię jak on. powiedziałabym znacznie więcej. rozmawiam przecież z Megafonem Kavanagh. widząc moją gniewną minę. którym ten styl naprawdę by pasował. Życie z Christianem jest wystarczająco skomplikowane. – Słuchaj. Nie wiem. – I bardzo dobrze. dobrze. – Nie. wyłapujący ciekawe informacje. uwierz mi..

Mrugam.. w przeciwnym razie donikąd nie zajdziecie. Kate. A on w tobie. – Jesteś po prostu. że nic ci nie dolega i że jeśli będziesz mieć jakieś kłopoty z Panem Nadzianym.. Ana. sama nie wiem.. Podchodzi i ujmuje moje dłonie – co jest zupełnie nie w jej stylu.. – Och. Szaleje na twoim punkcie. inna. O nie. co czuję? . – Tak myślisz? – Nie powiedział ci? – Nie ujął tego w taki sposób.. – Ana. walcząc ze łzami. powiedzieć mu. nie będę osądzać. Oczu nie potrafi od ciebie oderwać. Mam nadzieję. I postaram się już go nie drażnić.509 odpoczynku. – Wzruszam przepraszająco ramionami. – Ściskam ją mocno. to o nich ze mną porozmawiasz. Śmieję się niepewnie. – Ana! Ktoś musi zrobić pierwszy krok. – Chyba naprawdę się zakochałam. to widać gołym okiem.. zaraz się rozpłaczę. – A ty mu powiedziałaś? – Nie ujęłam tego w taki sposób. Co. powiedz mi. Spróbuję to zrozumieć. jeśli coś jest nie tak.

Czy Christian boi się tego. nawet bardzo. żeby bał się czegokolwiek. Cóż. Kate uśmiecha się szeroko. boi się? Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. – A skąd wiesz. a potem udaję się do swojego pokoju. co do mnie czuje? Czy w ogóle coś do mnie czuje? Takie sprawia wrażenie. Na tę myśl boleśnie ściska mi się serce. Robię to za nią. – Rumienię się. – Ostatnio mało rozmawiamy. Robimy inne rzeczy. że go tym wystraszę. Ana. przypominając moją podświadomość – jedyne. co? Gotowa do drogi? – Prawie. mam przed oczami małego chłopca. że jestem jego – .510 – Boję się. – Ale gdy wypowiadam te słowa. no to niedługo będę z powrotem. zapominając zamknąć drzwi. dumając nad jej słowami. – Musicie siąść i poważnie porozmawiać. to okularów. że on nie czuje tego samego? – Christian. Pójdę po jakąś chińszczyznę. Musimy wyjechać dopiero za dwie godziny. to już połowa sukcesu. Narzuca żakiet i wychodzi. – Za to uprawiacie seks! Jeśli jest super. Może wtedy strach był jedynym znanym mu uczuciem. a to akurat nam wychodzi. Kate przygląda mi się z zaciśniętymi ustami i zmrużonymi oczami. czego jej trzeba. – Okej. mówi. Komunikacja pozawerbalna.

. czy coś mi się uda z nich wyłapać. 18:49 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. więc nie miałam go przy sobie całe popołudnie. i czekam. Odpowiedzi Christiana są najczęściej natychmiastowe... Ja też będę tęsknić. Uznałam.. Zupełnie mnie oczarowałaś. Biorę go ostrożnie do ręki i z rozczarowaniem stwierdzam..511 ale to tylko część jego osobowości Pana i kontrolera. BlackBerry właśnie się ładuje. gdy to robię. Włączam podłe urządzenie i tam też nic nie ma. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozmowy w sprawie pracy Data: 30 maja 2011. bardziej niż ci się wydaje. Ana” – przewraca oczami moja podświadomość i po raz pierwszy rozumiem. w takim razie ja do niego napiszę. „Ten sam adres mejlowy. Czekam. A jak Tobie minął dzień? Ana Siedzę i patrzę w ekran. „muszę mieć na własność wszystkich i wszystko”. dlaczego Christian chce mnie przekładać przez kolano. aż w końcu słyszę znajome piknięcie. Nadawca: Christian Grey Temat: Mój dzień Data: 30 maja 2011. Cóż. Nie chcę teraz o tym myśleć. Okej.. Uświadamiam sobie. 19:03 . że może Cię to zainteresować..Moje dzisiejsze rozmowy w sprawie pracy okazały się udane.. że podczas wyjazdu będę musiała na nowo przeanalizować nasze rozmowy i się przekonać. Kręcę głową. że nie ma żadnych wiadomości.

Christian Grey Prezes. Inc. Grey Enterprises Holdings. 19:17 . Jesteś najbardziej fascynującą kobietą. Cieszę się. ale uspokaja mnie myśl. Nie myśl. Inc.„Dziwaczyć” to nie jest czasownik. że jutro o tej porze będę na drugim końcu kontynentu. Dziękuję za śniadanie. Ana Mój palec waha się nad przyciskiem „wyślij”. że nie zauważyłam. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty i pani Jones Data: 30 maja 2011. Poranek przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Grey Enterprises Holdings. A raczej podziękuj ode mnie pani Jones. Wzorowy? W porównaniu z czym.Dla mnie również był wyjątkowy. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty i świat wydawniczy? Data: 30 maja 2011. którego powinien używać ktoś. 19:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. kto chce wejść do świata wydawniczego. Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały poranek Data: 30 maja 2011.512 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. co robisz. Interesuje mnie wszystko. chociaż po wzorowym seksie na biurku zacząłeś dziwaczyć. W porównaniu z nim popołudnie okazało się bardzo nudne. jaką znam. jeśli wolno spytać? I o co chcesz mnie spytać w związku z panią Jones? Zaintrygowałaś mnie tym. że rozmowy się udały. Chciałabym zapytać Cię o nią – ale żebyś znowu nie zaczął przypadkiem dziwaczyć. 19:10 Adresat: Anastasia Steele Anastasio.

. jakie nas łączą.513 Adresat: Christian Grey Drogi Panie. Określenie „wzorowy” uznam za komplement. Pani Jones to ceniony pracownik. jak ty to ujmujesz. 19:27 . zapewne musiałbym taką decyzję gruntownie przemyśleć. Wzorowy – w porównaniu z innymi razami. dla której uczyniłbym wyjątek. z widokiem na panoramę Seattle i lądowiskiem dla śmigłowców na dachu. Cieszę się. czy wysłać. a przecież sam wiesz. Jedyna osoba. Czy pani Jones to twoja była uległa? Ana Po raz kolejny się waham. Nadawca: Christian Grey Temat: Zważaj na słowa! Data: 30 maja 2011. z którymi łączą mnie relacje seksualne. co masz na myśli i czy góry nie bierze Twoje poczucie ironii. kiedy się. Pieprzenie było wzorcowe. pieprzymy. Nie zatrudniam osób. To żywy organizm.. ale w końcu to robię. oczywiście takie jest moje skromne zdanie. I tak pozostanie – będzie ograniczone wyłącznie do mnie. jak ograniczone jest moje doświadczenie.. z Wieży z Kości Słoniowej Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nawet za tysiąc lat Data: 30 maja 2011... mają – i miały – charakter wyłącznie zawodowy. Nie tkwi w wieży z kości słoniowej obwieszonej drogimi dziełami sztuki. że mogłabyś tak pomyśleć.. że Twoje doświadczenie jest ograniczone. Tyle że jeśli miałabyś używać takiego języka. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Jestem zaszokowany faktem. Christian Grey Prezes.. Inc. Grey Enterprises Holdings. Relacje. ach tak. to Ty – ponieważ jesteś inteligentną młodą kobietą z niezwykłymi zdolnościami negocjacyjnymi. choć z Tobą nigdy nie mam pewności. Język ewoluuje i zmienia się.

Kate. – Baw się dobrze na Barbadosie. Udaję się do kolejki do odprawy i staję w niej z bagażem podręcznym. Tulimy się jeszcze raz. że już jasno wyraziłam swój sprzeciw wobec pracy w Pańskiej firmie. Moje poczucie ironii i ja życzymy Ci dobrej nocy. 19:29 Adresat: Anastasia Steele Dobranoc. Nie zawracałam sobie głowy walizką. nawet na mnie nie patrząc. Zatrzymujemy się przed terminalem odlotów lotniska SeaTac. Anastasio. Inc. Mam nadzieję. Z równie znudzoną miną wręczam mu bilet i dokument ze zdjęciem. Mam nadzieję. – Do zobaczenia po powrocie. – Dobrze. . Ana Nadawca: Christian Grey Temat: A za dwa tysiące? Data: 30 maja 2011. i porządnie wypocznij. wystarczy plecak. Nie daj się stłamsić Panu Nadzianemu. Christian Grey Prezes. że Ty i Twoje poczucie ironii dolecicie na miejsce cali i zdrowi. – Pani bilet? – Znudzony chłopak wyciąga rękę. nigdy. Grey Enterprises Holdings. który Ray podarował mi na ostatnie urodziny. Skontaktuję się z Tobą po przylocie do Georgii.Wydaje mi się. a potem zostaję sama.514 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. że przydzieli mi miejsce przy oknie. Teraz muszę Cię opuścić. Kate nachyla się i ściska mnie mocno. Zdania nie zmieniłam i nie zmienię. ponieważ Kate wróciła z jedzeniem.

21:53Adresat: Christian GreySzanowny Panie Grey. pierwsza klasa.. na który lot mam bilet. on nie może tak po prostu odpuścić. – To musi być jakaś pomyłka. . Odbieram od niego kartę pokładową i ruszam w stronę saloniku dla pierwszej klasy. – Najwyraźniej się obudził i teraz uśmiecha się do mnie promiennie. jakbym była jednocześnie Świętym Mikołajem i króliczkiem wielkanocnym. Salonik dla pierwszej klasy ma jednak swoje plusy. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przesadna rozrzutnośćData: 30 maja 2011. – Uśmiecha się grzecznie. Mrużę oczy. – Anastasia Steele. Została pani przeniesiona do pierwszej klasy.515 – Okej. Miejmy nadzieję. że wiedziałeś. – Jeszcze raz zerka na ekran komputera..Twoje zapędy prześladowcze nie znają granic. że działa w każdym miejscu na Ziemi. Cholerny Christian Grey. – Nie. Z każdym łykiem Moeta coraz bardziej jestem skłonna wybaczyć Christianowi tę jego interwencję. wymasowano i poczęstowano dwoma kieliszkami szampana. nie. Otwieram MacBooka w nadziei przetestowania teorii. niepoprawny kontroler. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI Zrobiono mi manicure.Mocno niepokoi mnie fakt. – Słucham? – Gdyby zechciała pani przejść do saloniku dla pierwszej klasy i tam poczekać na lot. panno Steele. burcząc pod nosem.

W zwykłej sali odlotów nie miałabym okazji poznać Jean-Paula – tak więc raz jeszcze dziękuję za tę przyjemność. Dobranoc. Ray jest w dobrej formie. Dzwonię do Raya.Plecy masował mi bardzo sympatyczny młody człowiek.Zrobiono mi manicure. więc wyślę mejl z samolotu. – Kocham cię. poza tym przyda mi się trochę snu dla urody. Aha! Czas się odpłacić. – Ja ciebie też. że rozmowa nie trwa długo. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Silne i uzdolnione dłonieData: 30 maja 2011. a potem z tym samym dziecinnym zadowoleniem otwieram go i zabieram się za pisanie. Patrzę na Maca. wymasowano plecy i uraczono dwoma kieliszkami szampana – przyjemny początek wyjazdu. 21:59Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele. Tak. gdzie jestem – na szczęście jest tak późno. Inc. a tymczasem kabina powoli się zapełnia.Grey Enterprises Holdings. Pozdrów mamę. Ależ jestem z siebie zadowolona. 22:22Adresat: Christian GreySzanowny Panie. W pierwszej klasie jest tyle miejsca. – Dobranoc. jako że ostatnio nie sypiam zbyt . Wywołano nasz lot.Kto Ci masował plecy?Christian GreyPrezes z odpowiednio ustosunkowanymi znajomymi.Dr Flynn wrócił i wybieram się w tym tygodniu na wizytę.516 że doktorowi Flynnowi skończył się już urlop. czy po starcie wolno mi będzie pisać mejle.Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Ależ nie ma za coData: 30 maja 2011. Annie.Dziękuję. aby mu powiedzieć. – Rozłączam się. Nie jestem pewna. Tak będzie bezpieczniej. Z kieliszkiem szampana w dłoni moszczę się wygodnie na skórzanym fotelu przy oknie. tato – mówię na pożegnanie. Niezmiernie sympatyczny.

Fajnie. na czas startu musi pani schować laptop – mówi grzecznie odpicowana stewardesa. żebyś wygodnie podróżowała”. nie. krzywiąc się nieładnie: „Naprawdę chcesz go rozdrażnić? Przecież to.. Fotel obok mnie jest jedynym wolnym miejscem w kabinie przeznaczonej dla szesnastu osób. czując się jak bardzo niegrzeczna dziewczynka. sprawdzić drzwi. że to gej. – Och. Nietrudno go zirytować. Samolot ..Ana Och. Kate ma rację. że nie chcę. Cholera. gdy tak siedzę i czekam. O nie.. Otulam kocem kolana.. Wręcza mi miękki koc i poduszkę. Pierwsza klasa zapełniła się i tylko jedno miejsce jest wolne... Niech ma za swoje! Gdybym czekała w zwykłej sali odlotów. JeanPaul nawet by mnie nie dotknął. jest słodkie. obok mnie.. Zerkam nerwowo na zegarek. Widać. że mam coś na sumieniu. przez głowę przelatuje mi mocno niepokojąca myśl. Panie Grey. Troszczy się o ciebie i chce. by ze mną leciał. Zgoda. kto w Seattle jest opalony? Wydaje mi się. Cholera. poza jego zasięgiem.Kolorowych snów. ale mógł mi o tym powiedzieć. ale ten akurat szczegół zachowam dla siebie. nie zrobiłby tego. w uśmiechu prezentując idealne zęby. – Panno Steele. Teraz będę musiała czekać.517 dobrze.. A może jednak? Powiedziałam mu. Był bardzo sympatyczny. Patrzę na swój mejl. jasnowłosy i opalony – no naprawdę. Moja podświadomość wpatruje się we mnie. gdy bezcielesny głos z pokładu załogowego oznajmia: – Załoga. A tak w punkcie odpraw wyglądałam jak jakaś ciemięga. przepraszam. A ja aż podskakuję. A może siedzi tu Christian. jak czasem ktoś ci dogadza. co zrobił. Co to znaczy? Zamykają drzwi? Swędzi mnie skóra głowy. ależ się wkurzy – a ja będę wtedy w powietrzu. myślę o Panu. Klikam „wyślij” i czekam.

518 lekko podskakuje i zaczyna się toczyć po asfalcie. Oddycham z ulgą, ale czuję także lekkie ukłucie rozczarowania. Cztery dni bez Christiana. Zaglądam ukradkiem do BlackBerry.

Nadawca: Christian Grey Temat: Ciesz się, póki możesz Data: 30 maja 2011, 22:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele, Wiem, co próbujesz robić – i uwierz mi, udaje Ci się. Następnym razem polecisz w skrzyni w luku bagażowym, związana i zakneblowana. Coś takiego sprawi mi zdecydowanie większą przyjemność niż zwykłe przeniesienie do pierwszej klasy.Czekam niecierpliwie na Twój powrót. Christian GreyPrezes, którego świerzbi ręka, Grey Enterprises Holdings, Inc. Jasna cholera. Taki już problem z poczuciem humoru Christiana – nigdy nie mam pewności, czy żartuje, czy rzeczywiście jest zły. Podejrzewam, że w tym przypadku w grę wchodzi to drugie. Ukradkiem, tak żeby stewardesa nie widziała, wystukuję pod kocem odpowiedź.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Żartujesz? Data: 30 maja 2011, 22:30 Adresat: Christian Grey Widzisz – nie mam pojęcia, czy żartujesz, a jeśli nie, to chyba zostanę już w Georgii. Skrzynie to dla mnie granica bezwzględna. Przepraszam, że Cię wkurzyłam. Powiedz, że mi wybaczasz. A Nadawca: Christian Grey Temat: Żartuję Data: 30 maja 2011, 22:31

519 Adresat: Anastasia Steele Jak to możliwe, że piszesz mejle? Ryzykujesz życie wszystkich na pokładzie, włącznie z Tobą, korzystając z BlackBerry? Uważam, że to pogwałcenie jednej z zasad. Christian Grey Prezes, którego świerzbią obie ręce, Grey Enterprises Holdings, Inc. Obie ręce! Odkładam BlackBerry i opieram się wygodnie. Samolot wjeżdża na pas startowy, a ja wyjmuję wysłużony egzemplarz Tessy – odrobina lekkiej lektury na podróż. Kiedy zaczynamy się wznosić w powietrze, rozkładam siedzenie i wkrótce zapadam w sen. Stewardesa budzi mnie, kiedy zaczynamy podchodzić do lądowania w Atlancie. Miejscowy czas to piąta czterdzieści pięć. Spałam tylko cztery godziny... Jestem półprzytomna, ale dziękuję za szklankę soku pomarańczowego, który mi podaje. Zerkam nerwowo na BlackBerry. Żadnych nowych wiadomości od Christiana. Cóż, w Seattle jest prawie trzecia w nocy, no i pewnie chce mnie powstrzymać przed popsuciem systemu awionicznego czy też co tam nie pozwala samolotom lecieć, kiedy włączone są telefony komórkowe. Postój w Atlancie trwa tylko godzinę. I znowu rozkoszuję się zaletami saloniku dla pierwszej klasy. Kusi mnie, żeby skulić się na jednej z pluszowych sof i zasnąć. Ale za mało jest czasu. Aby czymś się zająć, zaczynam pisać na laptopie długi mejl do Christiana.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Lubisz mnie przerażać? Data: 31 maja 2011, 06:52 EST Adresat: Christian Grey Wiesz, jak bardzo nie lubię, kiedy wydajesz na mnie pieniądze. Owszem, jesteś bardzo bogaty, niemniej jednak mocno mnie to krępuje i czuję się, jakbyś mi płacił za seks. W każdym razie

520 podróż w pierwszej klasie bardzo mi się podoba, jest o wiele wygodniej niż w ekonomicznej. Tak więc dziękuję Ci. Mówię poważnie – i naprawdę podobał mi się masaż Jean-Paula. Wyglądał mi na geja. Nie wspomniałam o tym fakcie w swoim poprzednim mejlu, bo chciałam Cię wkurzyć. Zirytowałeś mnie wtedy i teraz Cię za to przepraszam. Ale jak zwykle przesadzasz. Nie możesz pisać mi takich rzeczy – związana i zakneblowana w skrzyni. (Mówiłeś poważnie czy żartowałeś?) To mnie przeraża... Ty mnie przerażasz... Jestem pod Twoim urokiem, wiodąc z Tobą życie, o którego istnieniu do zeszłego tygodnia nie miałam pojęcia, a potem piszesz mi coś takiego i mam ochotę uciec z krzykiem gdzie pieprz rośnie. Naturalnie tego nie zrobię, ponieważ bym za Tobą tęskniła. Bardzo. Chcę, żeby nam się udało, ale przeraża mnie głębia mych uczuć do Ciebie i mroczne ścieżki, którymi mnie wiedziesz. To, co mi oferujesz, jest erotyczne i seksowne, a ja jestem ciekawa, ale także boję się, że zrobisz mi krzywdę – fizyczną i emocjonalną. Po trzech miesiącach możesz powiedzieć do widzenia, a wtedy co się ze mną stanie? Z drugiej strony takie ryzyko niesie ze sobą pewnie każdy związek. Po prostu nie jest to związek z moich wyobrażeń. Zwłaszcza pierwszy swój związek wyobrażałam sobie inaczej. Miałeś rację, mówiąc, że nie ma we mnie nic uległego... Teraz się z Tobą zgadzam. Pomimo to pragnę być z Tobą, a jeśli tak właśnie muszę się zachowywać, chciałabym spróbować, ale sądzę, że wszystko schrzanię i skończy się to zbiciem na kwaśne jabłko – a ta akurat myśl w ogóle mi się nie podoba. Tak bardzo się cieszę z tego, że powiedziałeś, iż postarasz się spróbować dać mi więcej. Muszę się jedynie zastanowić, czym dla mnie jest to „więcej”, i to właśnie jeden z powodów, dla którego potrzebowałam nieco dystansu. Tak bardzo mnie oszałamiasz, że niełatwo mi jasno myśleć, kiedy jesteśmy razem. Wywołują mój lot. Muszę kończyć. Ciąg dalszy nastąpi. Twoja Ana Wysyłam mejl i śpiąca udaję się do drugiego samolotu. W tym akurat jest tylko sześć miejsc w pierwszej klasie, a od razu po starcie otulam się kocem i zapadam w sen. Zbyt szybko budzi mnie stewardesa z sokiem

521 pomarańczowym, gdyż zaczynamy podchodzić do lądowania na lotnisku Savannah International. Piję powoli, koszmarnie zmęczona, i pozwalam sobie na odrobinę ekscytacji. Spotkam się z mamą po raz pierwszy od sześciu miesięcy. Zerkając ukradkiem na BlackBerry, przypominam sobie, że wysłałam do Christiana rozwlekły mejl – jednak odpowiedzi brak. W Seattle jest piąta rano; mam nadzieję, że jeszcze śpi, a nie wygrywa na fortepianie żałobne melodie. Zalety posiadania bagażu podręcznego są takie, że można szybko opuścić lotnisko, a nie czekać bez końca przy taśmociągu. Zalety podróżowania pierwszą klasą są takie, że samolot opuszcza się w pierwszej kolejności. Mama czeka na mnie w towarzystwie Boba. Tak miło ich widzieć. Nie wiem, czy to z powodu zmęczenia, długiego lotu czy tej całej sytuacji z Christianem, ale kiedy tylko wpadam w ramiona mamy, wybucham płaczem. – Och, Ana, kotku. Musisz być strasznie zmęczona. – Zerka nerwowo na Boba. – Nie, mamo, ja tylko... tak bardzo się cieszę, że cię widzę. – Ściskam ją mocno. Tak mi dobrze w jej ramionach, czuję się jak w domu. Niechętnie ją puszczam i Bob obejmuje mnie ramieniem. Stoi odrobinę niepewnie i przypomina mi się, że ma problem z nogą. – Witaj w domu, Ana. Czemu płaczesz? – pyta. – Oj tam, Bob, po prostu się cieszę, że cię widzę. Patrzę na jego przystojną twarz z kwadratową szczęką i błyszczące niebieskie oczy, w których maluje się życzliwość. Lubię tego męża, mamo. Możesz go zatrzymać. Bierze ode mnie plecak.

522 – Jezu, Ana, co ty w nim masz? To pewnie Mac. Oboje biorą mnie za ręce i we trójkę wychodzimy na parking. Zawsze zapominam, jak nieznośnie gorąco jest w Savannah. Z klimatyzowanej hali przylotów wpadamy w upalne objęcia Georgii. O w mordę! Wyplątuję się z ramion mamy i Boba, żeby natychmiast zdjąć bluzę. Tak się cieszę, że zapakowałam letnie ciuchy. Czasami tęsknię za suchym upalnym klimatem Las Vegas, gdzie jako siedemnastolatka mieszkałam z mamą i Bobem. Do tej gorącej wilgoci Georgii trzeba się przyzwyczaić. Kiedy siedzę na tylnej kanapie cudownie klimatyzowanego suva Boba, robi mi się słabo, a moje włosy puszą się w niemym proteście. Szybko wysyłam esemesa do Raya, Kate i Christiana: „Jestem już w Savannah, cała i zdrowa. A :)” Przez moją głowę przebiega myśl o José i przypomina mi się, że w przyszłym tygodniu jest otwarcie jego wystawy. Powinnam zaprosić Christiana, wiedząc, co względem niego czuje? A czy po tym mejlu Christian nadal mnie będzie chciał widzieć? Wzdrygam się na tę myśl, a potem wyrzucam ją z głowy. Zajmę się tym później. Teraz mam zamiar cieszyć się towarzystwem mamy. – Skarbie, musisz być wykończona. Chcesz się przespać, gdy dojedziemy do domu? – Nie, mamo. Chciałabym pójść na plażę. Tak oto w niebieskim, wiązanym na szyi tankini leżę na leżaku i sączę dietetyczną colę, przed sobą mając Atlantyk. I pomyśleć, że zaledwie wczoraj spoglądałam ponad Cieśniną w stronę Pacyfiku. Moja mama leży obok w absurdalnie dużym kapeluszu i w okularach w stylu Jackie O., także pijąc colę. Jesteśmy

523 na plaży Tybee Island, zaledwie trzy kwartały od naszego domu. Trzyma mnie za rękę. Zmęczenie minęło i cieszę się teraz słońcem. Jest mi wygodnie, ciepło i bezpiecznie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zaczynam się odprężać. – No więc, Ana... opowiedz mi o tym mężczyźnie, który tak ci zawrócił w głowie. Zawrócił w głowie! Skąd ona wie? No i co mam powiedzieć? Podpisałam NDA, więc nie mogę zdradzać żadnych szczegółów, ale czy gdyby było inaczej, to opowiedziałabym mamie o wszystkim? Blednę na tę myśl. – No? – pyta i ściska mi dłoń. – Ma na imię Christian. Jest niesamowicie przystojny. I bogaty... zbyt bogaty. Jest bardzo skomplikowany i zmienny. Tak – niezmiernie mi się podoba to moje zwięzłe, trafne streszczenie. Przekręcam się na bok, aby ją widzieć, a mama robi to samo. Wpatruje się we mnie błękitnymi oczami. – Chcę się skupić na tym, że jest skomplikowany i zmienny. O nie... – Ach, mamo, od jego zmian nastrojów kręci mi się w głowie. Miał trudne dzieciństwo, więc jest bardzo zamknięty w sobie, trudny do rozgryzienia. – Lubisz go? – Więcej niż lubię. – Naprawdę? – Zaskoczyłam ją.

524 – Tak, mamo. – Mężczyźni tak naprawdę nie są skomplikowani, skarbie. Są bardzo prości i dosłowni. Najczęściej mówią to, co myślą. A my godzinami analizujemy ich słowa, gdy tymczasem wszystko powinno być jasne. Na twoim miejscu traktowałabym go dosłownie. To mogłoby ci pomóc. Patrzę na nią z otwartymi ustami. W sumie całkiem dobra rada. Traktować Christiana dosłownie. Natychmiast przypominają mi się jego słowa. Nie chcę cię stracić... Oczarowałaś mnie... Rzuciłaś na mnie urok... Ja też będę tęsknił... nie wiesz, jak bardzo... Przyglądam się mamie. Ma czwartego męża. rzeczywiście wie coś na temat mężczyzn. Może

– Większość facetów jest humorzasta, niektórzy bardziej od innych. Na przykład twój ojciec... – Jej spojrzenie łagodnieje i robi się smutne, jak zawsze na wspomnienie mojego taty. Prawdziwego taty, tego mitycznego mężczyzny, którego nie poznałam, zabranego nam tak okrutnie przez wypadek podczas szkolenia wojskowego. Wydaje mi się, że mama przez cały czas szuka kogoś takiego jak on... Może znalazła go w końcu w Bobie. Szkoda, że nie w Rayu. – Kiedyś uważałam, że twój ojciec jest humorzasty. Ale teraz, kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że był po prostu za bardzo oddany pracy i staraniom, by zapewnić nam godziwe życie. – Wzdycha. – Był taki młody, oboje byliśmy młodzi. Może w tym tkwił problem.

525 Hmm... Christiana nie można nazwać starym. Uśmiecham się do niej czule. Potrafi wpaść w bardzo smutny nastrój, kiedy rozmyśla o moim tacie. Ale jestem przekonana, że jego humory nie umywały się do zmiennych nastrojów Christiana. – Bob chce nas wieczorem zabrać na kolację. Do swojego klubu golfowego. – O nie! Bob z niedowierzaniem. zaczął grać w golfa? – pytam

– Nic mi nie mów – jęczy mama, przewracając oczami. Po lekkim lunchu w domu zabieram się za rozpakowywanie. Mam zamiar oddać się sjeście. Mama zniknęła, żeby się zająć formowaniem świec, czy też co tam z nimi robi, a Bob jest w pracy, mogę się więc trochę przespać. Włączam Maca. W Georgii jest druga po południu, w Seattle jedenasta rano. Ciekawe, czy czeka na mnie odpowiedź od Christiana. Nerwowo zaglądam do skrzynki.

Nadawca: Christian Grey Temat: Nareszcie! Data: 31 maja 2011, 07:30 Adresat: Anastasia Steele Anastasio, Irytuje mnie fakt, że gdy tylko zaczyna nas dzielić odległość, Ty komunikujesz się ze mną otwarcie i szczerze. Dlaczego tak nie potrafisz, kiedy jesteśmy razem? Tak, jestem bogaty. Przyzwyczaj się. Czemu nie miałbym wydawać na Ciebie pieniędzy? Powiedzieliśmy Twojemu ojcu, że jestem Twoim chłopakiem, na litość boską. Czy tak właśnie nie robią chłopacy? Jako Twój Pan będę oczekiwał, że godzisz się z tym bez szemrania. Nawiasem mówiąc, matce także powiedz. Nie wiem, jak przyjąć Twoje stwierdzenie, że czujesz się jak dziwka. Wiem, że nie takich użyłaś słów, ale to właśnie sugerujesz. Nie wiem, co mogę

526 powiedzieć czy zrobić, żebyś przestała się tak czuć. Chciałbym, żebyś miała wszystko, co najlepsze. Pracuję wyjątkowo ciężko, więc mogę wydawać pieniądze, jak mi się żywnie podoba. Mógłbym Ci kupić wszystko, czego pragniesz, Anastasio, i chcę to robić. Jeśli chcesz, nazwij to redystrybucją. Albo po prostu wiedz, że nigdy, przenigdy nie pomyślę o Tobie w sposób taki, jaki napisałaś, i bardzo jestem zły, że Ty masz takie myśli. Jesteś inteligentną, elokwentną, piękną młodą kobietą, a masz naprawdę zaburzone poczucie własnej wartości i zastanawiam się, czy nie umówić Cię z doktorem Flynnem. Przepraszam, że Cię straszę. Potworna jest dla mnie myśl, że moje słowa wzbudzają w Tobie przerażenie. Naprawdę sądzisz, że pozwoliłbym Ci podróżować w zamknięciu? Zaproponowałem Ci własny odrzutowiec, na litość boską. Tak, to był żart, najwyraźniej kiepski. Niemniej jednak prawda jest taka, że myśl o związanej i zakneblowanej Anastasii mnie podnieca (to nie żart – taka jest prawda). Skrzynię mogę darować – nie jest mi do niczego potrzebna. Wiem, że masz problem z kneblowaniem – rozmawialiśmy na ten temat – i jeszcze przedyskutujemy, czy lub kiedy Cię zaknebluję. Wydaje mi się natomiast, że nie dociera do Ciebie fakt, iż w relacjach Pan/uległa to uległa dzierży władzę. Ty. Powtórzę: to Ty dzierżysz całą władzę. Nie ja. W hangarze powiedziałaś „nie”. Nie mogę Cię dotknąć, jeśli mi nie pozwolisz – dlatego właśnie mamy umowę opisującą, co zrobisz, a czego nie. Jeśli spróbujemy czegoś, a Tobie się to nie spodoba, dokonamy w umowie stosownych zmian. To zależy od Ciebie – nie ode mnie. I jeśli nie masz ochoty leżeć w skrzyni związana i zakneblowana, po prostu do tego nie dojdzie.Chcę dzielić z Tobą swój styl życia. Nigdy niczego tak bardzo nie pragnąłem. Jeśli mam być szczery, to Cię podziwiam, że osoba tak niewinna ma chęć spróbować. Nie masz pojęcia, ile mi to mówi. Nie dostrzegasz tego, że ja także uległem Twojemu czarowi, choć mówiłem Ci o tym tyle razy. Nie chcę Cię stracić. Denerwuję się, że przeleciałaś prawie pięć tysięcy kilometrów po to, aby na kilka dni ode mnie uciec, ponieważ przy mnie nie jesteś w stanie jasno myśleć. Ze mną jest tak samo, Anastasio. Tracę rozsądek, kiedy jesteśmy razem – tak głębokie jest moje uczucie do Ciebie. Rozumiem Twój niepokój. Naprawdę próbowałem

527 trzymać się od Ciebie z daleka; wiedziałem, że jesteś niedoświadczona, choć nigdy bym nie posunął się tak daleko, gdybym wiedział, jak wielkie jest Twoje niedoświadczenie. A mimo to umiesz rozbroić mnie całkowicie, jak jeszcze nikt przed Tobą. Na przykład Twój mejl: czytałem go niezliczoną ilość razy, próbując zrozumieć Twój punkt widzenia. Trzy miesiące to tylko dowolnie podana liczba. Moglibyśmy zrobić z tego sześć miesięcy, rok? Jak długo byś chciała? Co by Ci zapewniło poczucie bezpieczeństwa? Powiedz koniecznie. Wiem, że muszę zasłużyć na Twoje zaufanie, ale z tego samego powodu musisz się ze mną komunikować, kiedy ja tego nie robię. Wydajesz się taka silna i niezależna, a potem czytam, co napisałaś, i dostrzegam Twoją inną stronę. Musimy się nawzajem nakierowywać, Anastasio. Musisz być ze mną szczera i oboje musimy znaleźć sposób, aby ten układ wypalił. Martwisz się tym, że nie jesteś uległa. Cóż, może to i prawda. Postawę należną uległej przyjmujesz właściwie tylko w pokoju zabaw. Wygląda na to, że to jedyne miejsce, gdzie pozwalasz mi sprawować nad sobą należytą kontrolę i jedyne miejsce, gdzie robisz to, co każę. Zachowujesz się „przykładnie” – takie słowo nasuwa mi się na myśl. I nigdy bym Cię nie stłukł na kwaśne jabłko. Moim celem jest słodka różowość pośladków. Podoba mi się fakt, że poza pokojem zabaw sprzeciwiasz mi się. To dla mnie nowe, stanowiące miłą odmianę doświadczenie i nie chciałbym tego zmieniać. Więc tak, powiedz mi, czym jest dla Ciebie to „więcej”. Postaram się dać Ci przestrzeń, której potrzebujesz, i będę się trzymał od Ciebie z daleka podczas Twojego pobytu w Georgii. Czekam z niecierpliwością na Twój kolejny mejl. A tymczasem baw się dobrze. Ale nie za dobrze. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. A niech mnie. Napisał wypracowanie, jak za czasów szkolnych – i to całkiem dobre wypracowanie. Serce podchodzi mi do gardła, gdy po raz drugi czytam ten mejl, praktycznie tuląc do siebie Maca. Trzy miesiące zamienić na rok? Mam władzę! Jezu, będę musiała to wszystko porządnie przemyśleć. „Traktuj go dosłownie” – tak brzmiały słowa mojej matki. Nie chce mnie stracić. Dwa razy tak napisał! I też chce, żeby nam się udało. Och,

528 Christianie, ja również! Postara się trzymać z daleka! Czy to oznacza, że może mu się to nie udać? Nagle stwierdzam, że taką mam właśnie nadzieję. Pragnę go zobaczyć. Rozstaliśmy się niecałą dobę temu, a wobec perspektywy czterech dni bez niego uświadamiam sobie, jak bardzo za nim tęsknię. Jak bardzo go kocham. – Ana, skarbie. – Głos jest cichy i ciepły, pełen miłości i słodkich wspomnień. Delikatna dłoń gładzi mnie po policzku. Mama mnie budzi. Leżę, tuląc do siebie laptop. – Ana – powtarza śpiewnie, gdy ja wybudzam się ze snu, mrugając w różowawym świetle zmierzchu. – Cześć, mamo. – Przeciągam się i uśmiecham. – Za pół godziny wychodzimy na kolację. Nadal masz na nią chęć? – pyta życzliwie. – O tak, mamo, oczywiście. – Bardzo się staram zdusić ziewnięcie, ale kiepsko mi to wychodzi. – A cóż to za imponujące cudo techniki? – Pokazuje na laptop. Cholera. – Och... to? – decyduję się na swobodną, zaskoczoną nonszalancję. Mama zauważy? Wydaje się bardziej spostrzegawcza, odkąd mam „chłopaka”. – Christian mi go pożyczył. Myślę, że z jego pomocą można

529 pilotować prom kosmiczny, ale ja go używam tylko do pisania mejli i surfowania po necie. Poważnie, to nic takiego. Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem, siada na łóżku i zakłada mi za ucho luźne pasmo włosów. – Napisał do ciebie? Och, cholera do kwadratu. – Taa. – Moja nonszalancja nieco się rozmywa i oblewam się rumieńcem. – Może za tobą tęskni, co? – Mam nadzieję, mamo. – Co pisze? Och, cholera do sześcianu. Gorączkowo próbuję wyłapać z tego mejla coś niewinnego, co mogę powiedzieć matce. Jestem pewna, że nie ma ochoty słuchać o Panach, krępowaniu i kneblowaniu, no ale o tym to choćbym chciała, nie mogę jej powiedzieć, ponieważ podpisałam NDA. – Kazał mi się dobrze bawić, ale nie za dobrze. – Brzmi rozsądnie. No to wyszykuj się, skarbie. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. – Tak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Cudownie cię widzieć. – Po tych słowach wychodzi z pokoju. Hmm, Christian i rozsądek... Do tej pory byłam zdania, że to się wzajemnie wyklucza, ale po tym mejlu... hm, niewykluczone, że wszystko jest możliwe. Potrząsam głową. Potrzebuję czasu, aby przetrawić jego słowa. Pewnie zrobię to po kolacji – i wtedy mogę

530 mu odpowiedzieć. Wstaję z łóżka, szybko zdejmuję T-shirt oraz krótkie spodenki i wchodzę pod prysznic. Przywiozłam szarą sukienkę Kate, tę, w której odbierałam dyplom. To jedyna elegancka rzecz, jaką tu mam. Plusem tego upału jest to, że zagniecenia się wyprasowały, więc chyba się nada na kolację w klubie golfowym. Gdy się ubieram, włączam laptop. Nic nowego od Christiana i czuję ukłucie rozczarowania. Bardzo szybko piszę do niego mejl.

Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Wielomówny?Data: 31 maja 2011, 19:08 ESTAdresat: Christian GreyProszę Pana, wielomówny z Pana pisarz. Muszę jechać do klubu golfowego Boba na kolację i – dla Twojej wiadomości – przewracam oczami na tę myśl. Ale Ty i Twoja świerzbiąca Cię ręka znajdujecie się daleko, więc mój tyłek jest bezpieczny, przynajmniej na razie. Bardzo mi się podoba Twój mejl. Odpiszę, gdy będę mogła. Już za Tobą tęsknię. Miłego popołudnia.Twoja Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011, 16:10Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Rozprasza mnie temat tego mejla. Rzecz jasna tyłek jest bezpieczny – na razie.Udanej kolacji. Ja też za Tobą tęsknię, zwłaszcza za Twoim tyłeczkiem i niewyparzoną buzią.Moje popołudnie będzie nudne i nieciekawe, ożywione jedynie myślami o Tobie i Twoim przewracaniu oczami. Wydaje mi się, że to Ty roztropnie zauważyłaś, że ja także mam ten okropny zwyczaj.Christian GreyPrezes i przewracacz oczamiGrey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przewracanie oczamiData: 31 maja 2011, 19:14 ESTAdresat: Christian GreySzanowny Panie Grey,Przestań pisać do mnie mejle. Próbuję się wyszykować

może w ten sposób dam ujście części gniewu. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ganię. to takie niestosowne. Po raz kolejny się zastanawiam. jakie ta kobieta wyrządziła szkody. a Tobie kto daje klapsy. 19:22 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. nawet kiedy znajdujesz się na drugim końcu kontynentu. pani Robinson. I tak wolę mój tytuł od Twojego. I Ciebie.. żeby powbijać w nią szpilki. kiedy przewracasz oczami?Twoja Ana Wysyłam i natychmiast przychodzi mi na myśl ta niegodziwa wiedźma.. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. Inc. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Naprawdę muszę się szykować. panie Grey? Myślę.. ja? Data: 31 maja 2011. 16:18 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Grey Enterprises Holdings. czasami. mojej matki i oczywiście doktora Flynna. że Christiana bije ktoś w wieku mojej matki. co jest mocno niepokojące. Na szczęście jestem panem własnego losu i nikt mnie nie gani. ponurą linię. Christian Grey Prezes. Z wyjątkiem. Robisz to na okrągło na piśmie.. Mogę . 16:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Usta zaciskam w cienką. Jesteś bardzo rozpraszający. Aha. który czuję wobec tej nieznajomej.531 na kolację. że myli mnie Pan z kimś innym.Czy choć raz miałam czelność Pana zganić. Potrzebna mi laleczka.

16:31 Adresat: Anastasia Steele JA TEŻ. Grey Enterprises Holdings.. a więc chce się bawić.. że mnie tam teraz nie ma. Christian Grey Prezes. Data: 31 maja 2011.Christian GreyPrezes. .532 Ci zapiąć sukienkę?Christian Grey Prezes.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. Inc. Nadawca: Christian Grey Temat: Ostrożnie z marzeniami. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dozwolone od lat osiemnastu Data: 31 maja 2011. Grey Enterprises Holdings.. 19:28 ESTAdresat: Christian Grey Wolałabym. Nadawca: Christian Grey Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. że wciągam głośno powietrze. Inc. żebyś ją rozpiął.. Inc. Z jakiegoś nieznanego powodu jego słowa zeskakują z ekranu i sprawiają. 19:33 EST Adresat: Christian Grey Powoli.. 16:35 Adresat: Anastasia Steele Żałuję. Grey Enterprises Holdings. Och.

Mama marszczy brwi. a Kate nie – improwizuję szybko. Podoba ci się? Marszczy brwi jeszcze bardziej. Pędzę do holu. – Dlaczego masz na sobie sukienkę Kate? O nie. – Och. Dlaczego czuję się taka winna? – Już idę.. kochanie. – Ślicznie wyglądasz. – Ana! – woła mnie mama. mamo. . Kurde. 19:37 EST Adresat: Christian Grey JA TEŻ..533 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. – Nic mi nie jest. gdzie czekają mama i Bob.Na razie. dobrze się czujesz? Masz rumieńce. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. 19:39 EST Adresat: Christian Grey Muszę lecieć. – Cóż. mnie się podoba. a ja aż podskakuję. to sukienka Kate. mały. – Skarbie.

dumam nad tym. Czeka na mnie mejl wysłany kilka godzin temu. Widać. Nadawca: Christian Grey Temat: Plagiat Data: 31 maja 2011. tuż po naszym wyjściu. Miłej kolacji. że mogę się przestać o nią martwić i zostawić za nami mroczne czasy Męża Numer Trzy. To znaczy. – Nie wolno mi zrobić czegoś dla własnej córki? Chodźmy. a tymczasem Bob zaczyna okazywać zniecierpliwienie. Chichoczę. klepiąc się po brzuchu i robiąc zbolałą minę.534 Mama mierzy mnie podejrzliwym wzrokiem. I zostawiłaś w stanie zawieszenia. – Święte słowa – burczy Bob. Chyba im dobrze ze sobą.. że jest głodny. – Mamo.. rozkoszując się letnią wodą. Kiedy to się zaczęło? Kiedy poznałam Christiana. . jak bardzo moja mama się zmieniła. Bob jest jej aniołem stróżem. Mam masę ciuchów. kiedy biorę prysznic. nie musisz tego robić. Podczas kolacji w gronie znajomych z klubu golfowego była dowcipna i czarująca. Później. Bob ciepły i troskliwy. 16:41 Adresat: Anastasia Steele Ukradłaś mi tekst. nie mogąc się doczekać powrotu do Christiana. I zaczęła udzielać mi dobrych rad. – Jutro zabieram cię na zakupy – oświadcza mama. a potem wychodzimy. Naprawdę się cieszę. Bob umiera z głodu. Dlaczego? Wycieram się szybko.

Ten tekst na pewno komuś skradł. . że zjadłam stanowczo zbyt dużo. Wróciłaś. Inc. Grey Enterprises Holdings. Jakiego zawieszenia? Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy Data: 31 maja 2011. Jak się udała kolacja? Christian Grey Prezes. Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kogo nazywasz złodziejem? Data: 31 maja 2011.535 Christian GreyPrezes. Wyszłaś tak nagle – wtedy. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. abym Ci rozpiął sukienkę. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Cieszy mnie także wiadomość. że apetyt Ci dopisuje. 22:18 EST Adresat: Christian Grey Proszę Pana. Elliot jest mało oryginalny. Inc. Christian Grey Prezes. 19:30 Adresat: Anastasia Steele Głupią udajesz? Przecież to Ty mnie poprosiłaś. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedokończone sprawy? Data: 31 maja 2011.I naprawdę nie mogłem się tego doczekać. ten tekst jako pierwszy wyszedł z ust Elliota. jak Pan może pamięta. Zaczynało się robić ciekawie? Jak to? Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy – zdecydowanie Data: 31 maja 2011. 22:26 EST Adresat: Christian Grey Kolacja była sycąca – na pewno ucieszy Cię wieść. kiedy się zaczynało robić ciekawie.

. że go zaostrzam. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Znowu bawiłeś się słownikiem? Nadawca: Christian Grey Temat: Przejrzałaś mnie Data: 31 maja 2011.Christian GreyPrezes. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Oczywiście. . mała©Christian Grey Prezes. zawsze pozostaje nam weekend Data: 31 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo gimnastyczne Data: 31 maja 2011. To tylko niepewność. i z całą pewnością wykorzystam tę wiedzę dla własnych korzyści. Inc. Panno Steele. Na razie. że odbieram Ci apetyt.. I nigdy nie udawałabym nieświadomie głupiej. Inc. Wybieram się na kolację ze starym przyjacielem. więc muszę kończyć. Panno Steele. Grey Enterprises Holdings.. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Tak dobrze mnie Pani zna.536 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cóż. mi go odbiera. Ty właśnie taki wpływ masz na mnie. Przykro mi. Ale tego to już się chyba domyśliłeś. Grey Enterprises Holdings. Sądziłem.Z ogromną niecierpliwością wyczekuję kolejnego razu. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Będę o tym pamiętał. jaką czuję w pobliżu Twojej osoby.. Panie Grey. że apetyt mi dopisuje..) Nadawca: Christian Grey Temat: Czekam niecierpliwie Data: 31 maja 2011.

Niecierpliwie bębnię palcami. ten facet to same sprzeczności. a mnie się robi niedobrze. Mam misję.. ma własne dzieci? „Ma dzieci Christiana?” – pyta drwiąco moja podświadomość. że jest humorzasty. Jezu. i tą kobietą jestem ja. w garniturze. że jest w nim znacznie więcej do odkrycia. następnie zdjęcie za zdjęciem najbardziej fotogenicznego mężczyzny. Nadal na wszystkich fotkach jest sam i przypomina mi się. Dlaczego on musi się z nią nadal spotykać? Nieoczekiwanie atak przypuszcza zielonooka zazdrość. trudny. Jest zamężna? Rozwiedziona? Jezu. aż się pojawi błękitny ekran. niej. Skąd się wzięły w Internecie? Ależ on jest przystojny.. zimny. w białej koszuli i flanelowych spodniach. zabawny. ale zbyt dużym teraz pałam gniewem. że nie mogła znaleźć żadnego zdjęcia z kobietą. czekając. Wiem. pojawia się moje zdjęcie.. . razem z nim. ciepły.. Przewijam szybko ekran: z jakimiś wspólnikami. Powinnam przeanalizować jego długi mejl z rana. Wyłączam gniewnie laptopa i wchodzę pod kołdrę. rany – zdjęcia José z Heathmana. Czemu on nie dostrzega jej prawdziwego oblicza? Oblicza osoby molestującej nieletnich? Gaszę światło i wpatruję się w ciemność. I nagle ekran wypełniają zdjęcia Christiana: we fraku. że Christian ma starych przyjaciół. A potem. Jeśli to on miał dość. na uroczystości wręczania dyplomów. to dlaczego nadal się z nią przyjaźni? Tak samo ona. Dobrze? Czy znam dobrze Christiana? Znam go na poziomie seksualnym.537 Z jakim starym przyjacielem? Nie sądziłam. Marszczę brwi. stąd jej „gejowskie” pytanie. Mam ochotę w coś walnąć. najlepiej w panią Robinson. z wyjątkiem. Klikam w kolejną stronę. Jedyne zdjęcie z kobietą. Jak ona śmie? Jak śmie zasadzać się na bezbronnego nastolatka? Nadal to robi? Dlaczego przestali? Przez moją głowę przebiegają rozmaite scenariusze. Otwieram Google i wpisuję do wyszukiwarki słowa „Christian Grey”. Czy dr Flynn o niej wie? Gramolę się z łóżka i na nowo uruchamiam to podłe urządzenie. na trzeciej stronie. którego dobrze znam. jak Kate mówiła. a wydaje mi się.

postanawiając. że nie jesteśmy w tym samym miejscu. że kolacja się udała. no i ma TEN krawat. która może teraz patrzy na tę cholerną panią Robinson. że wieczorem powinnyśmy się wybrać na drinka. 23:58 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. Piszę krótki mejl do Christiana. Szybko ustawiam w BlackBerry alarm. czy jest teraz z nią. Przyglądam mu się. tylko na przeciwległych końcach kontynentu. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Odpowiednie towarzystwo Data: 31 maja 2011. Czy to pani Robinson? Wysyłam i przygnębiona wracam do łóżka. kładę się i w końcu zapadam w niespokojny sen.538 O kuźwa! Jestem w Google! Przyglądam się naszemu zdjęciu. Wyglądam na zaskoczoną obecnością aparatu. To było tuż przed tym. żałując. Nie znajdę w Google pani Robinson. Po porannych zakupach i popołudniowym wylegiwaniu się na plaży moja matka zdecydowała. więc rano muszę pamiętać o pigułce. wytrąconą z równowagi. Odkładam go na nocny stolik. Piję właśnie drugiego cosmopolitana. Ana PS. zdenerwowaną. Dzieli się ze mną kolejnymi przemyśleniami na temat delikatnego męskiego ego. Mama trzeciego. że zapytam Christiana o jego związek z tą kobietą. Desperacko pragnę dowiedzieć się więcej. a jednocześnie chcę zapomnieć. Z kolei Christian wygląda nieziemsko przystojnie i spokojnie. Ale muszę wiedzieć. jak się zgodziłam spróbować. Nic. co mi o niej powiedział. piękna twarz. I dostałam okres. Dodaję zdjęcie do ulubionych i przewijam przez wszystkie osiemnaście stron wyników. To . taka piękna twarz. Zostawiamy Boba przed telewizorem i udajemy się do baru w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Savannah.

Ana. Nigdy nie przyprowadziłaś do domu żadnego chłopaka. ale tam. że wszystko. – Mamo. – Potrzebowałam po prostu nieco dystansu od Christiana. A mimo to za nim tęsknię. Christian nie kontaktował się ze mną przez cały dzień. to problem do rozwiązania. mężczyźni uważają. zupełnie tracę dystans. . Mężczyźni wolą działać. kotku. aby do niego zadzwonić i sprawdzić. – Przewierca mnie wzrokiem. o której chcemy pogadać. co wychodzi z ust kobiety. Wiem. i tyle. José to tylko przyjaciel. bezskutecznie próbując ukryć rozdrażnienie. On mnie często przytłacza.539 mocno irytujące. wydajesz się taka zagubiona. że ta pani Robinson znowu położyła na nim swoje wstrętne łapska. Ale coś jest na rzeczy i wydaje mi się. nic. – Skarbie. Cały dzień raczy mnie takimi perełkami. Kusi mnie. gdzie w grę wchodzi ona. a potem zapomnieć. Najbardziej się boję. a zaraz potem. Nie jakaś rzucona od niechcenia myśl. – Widzisz. że nie mówisz mi wszystkiego. – Przytłacza? – Tak. że to irracjonalne. – Marszczę brwi. Sądziłam.. a na jej twarzy widnieje matczyna troska. czemu mi to mówisz? – pytam. José. żeby spokojnie wszystko przemyśleć. że miał wypadek samochodowy. Żadnego mejla.. że coś się może wykluć ze znajomości z tym kolegą ze studiów. – Wiem. czy wszystko w porządku. – Mamo.

a ja mam kolejną okazję sprawdzić BlackBerry. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. gdy wraca moja mama. Anastasio. Mama odchodzi od stolika. Skóra na głowie mnie swędzi. a on biegnie do tej podłej suki. – Ana. Tęsknię za Tobą. a w moich żyłach buzuje adrenalina. byłem na kolacji z panią Robinson. 21:42 EST Adresat: Christian Grey Ona nie jest jedynie starą przyjaciółką. . Wreszcie – odpowiedź od Christiana! Nadawca: Christian Grey Temat: Towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. Inc. Znalazła innego nieletniego chłopca. muszę iść do toalety. Jak on mógł? Nie ma mnie dwa dni. Christian Grey Prezes. A więc był z nią na kolacji. Nie mogę się doczekać naszego spotkania. Nadawca: Anastasia Steele Temat: STARE towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. Grey Enterprises Holdings. strasznie jesteś blada.540 – Skarbie. w którym może zatopić zęby?Zrobiłeś się dla niej za stary? Dlatego właśnie skończył się Wasz związek? Wciskam „wyślij”. Co się stało? Kręcę głową. Przez cały dzień ukradkiem do niego zaglądam. 21:40 EST Adresat: Anastasia Steele Tak. To jedynie stara przyjaciółka.

Szybko zerkam na BlackBerry. ale przywołuje gestem jednego z kelnerów i pokazuje na nasze kieliszki. On kiwa głową. Grey Enterprises Holdings.. Rozumie międzynarodowe określenie „jeszcze jedną kolejkę”. o czym chcę pisać w mejlach . Data: 1 czerwca 2011. Inc. Napijmy się jeszcze – burczę. O kuźwa. Marszczy brwi. 21:45 EST Adresat: Anastasia Steele Nie jest to coś.541 – Nic.Ile jeszcze cosmopolitanów zamierzasz wypić? Christian Grey Prezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj. on tu jest.. .

nie kryjąc szoku i zdumienia. – Cześć – mówię piskliwie. – Co? Naprawdę? – Ona się także rozgląda. W jego szarych oczach widać. co się stało? Wyglądasz. . Jak mam się gniewać na niego w obecności mojej matki? Podchodzi do naszego stolika. Zapomniałam mamie wspomnieć o jego skłonnościach prześladowczych..542 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI Rozglądam się nerwowo po barze. nie. Naprawdę się tu zjawił – dla mnie. W świetle halogenów jego włosy połyskują miedzianie.. patrząc na mnie nieufnie.. ale go nie widzę. W tym momencie jestem tak bardzo na niego zła. Cholera jasna. jest tutaj. Moja wewnętrzna bogini zrywa się z szezlonga i wydaje radosne okrzyki. I już go widzę. Ubrany jest tradycyjnie w białą lnianą koszulę i dżinsy. co? Gniew? Napięcie? Usta ma zaciśnięte w cienką linię. a po chwili wpada w nerwowy rytm. – Ana. Pochyla się i całuje mnie w policzek. – Cześć – odpowiada. jakbyś zobaczyła ducha. – To Christian. Serce mi zamiera. a on się tu zjawia. czym mocno mnie zaskakuje.. gdy Christian rusza w naszą stronę.

Och. mamo. Uśmiech znika z twarzy Christiana i maluje się na niej rezerwa. Niepokoję się także mejlem. – Przyleciałem się z tobą spotkać. No i chcę wiedzieć. od jak dawna nas obserwował. – Górę biorą dobre maniery. że go widzę. I już po niej. na co mam w tej chwili większą ochotę. opatentowanym. Ujmuje jego wyciągniętą dłoń i wymieniają uścisk. który mu właśnie wysłałam. a cóż by innego? – Patrzy na mnie beznamiętnie. Milczy jak zaklęta. ile bym dała. a w oczach tańczą mu iskierki. Skąd on zna jej nazwisko? Obdarza ją tym swoim firmowym. Och. a sądzę. niezmiernie miło mi panią poznać. promiennym Christianowym uśmiechem. Patrzę na tę dwójkę spod zmrużonych powiek. zbyt wysoki nawet dla moich uszu. – Christianie – wyrzuca w końcu z siebie. niż zamierzałam. – Pani Adams. Uśmiecha się do niej znacząco. Carla. ale jestem kompletnie wytrącona z równowagi. – W tym hotelu? – Głos mam jak studentka po amfetaminie. weź się w garść. – Co ty tu robisz? – Moje pytanie brzmi bardziej szorstko. to moja matka.543 – Christianie. Odwraca się w jej stronę. Nie wiem. Jezu. Szczęka opada jej dosłownie na stół. a więc zapominanie języka w buzi jest dziedziczne – o tym akurat nie miałam pojęcia. aby poznać jego myśli. – Zatrzymałem się w tym hotelu. Niesamowicie się cieszę. że jedno i drugie by mu się nie spodobało. nakrzyczeć na niego czy rzucić mu się w ramiona. . a gniew z powodu pani Robinson jeszcze mnie nie opuścił.

– I jeszcze dwa cosmo – dodaję. w którym się zatrzymałem – odpowiada Christian. iż mnie tu nie ma. starając się. – Więc tak się akurat złożyło. – Dosiądziesz się do nas. o to akurat nie może być zły. – Przysuń sobie krzesło. – Albo tak się akurat złożyło. pani Adams.. – Obserwuje moją reakcję. aby zabrzmiało to lekko. Z Hendricksem ogórek. – Najlepiej Hendricks. przyszedłem tutaj i zobaczyłem was. tylko Christian może zamawiać drinka tak. poważny. że żałujesz. – Dziękuję. O w mordę. ewentualnie Bombay Sapphire. a czwarty wkrótce się przede mną pojawi? Mama patrzy na nas nerwowo. Christianie. że wy wybrałyście się na drinka do hotelu. że piję trzeciego cosmopolitana. Piję razem z mamą. Akurat . – Głos ma cichy. z Bombayem limonka. Jasny gwint. że zatrzymałeś się w hotelu. jakby to była cała kolacja. – Poproszę gin z tonikiem – mówi Christian. do którego wybrałyśmy się na drinka? – pytam. jest na mnie zły? Może przez te uwagi na temat pani Robinson? Albo fakt. który w ułamku sekundy zjawia się przy stoliku. zerkając niespokojnie na Christiana. wczoraj napisałaś. panno Steele. Christian sięga po krzesło stojące przy sąsiednim stoliku i siada obok mnie.. – Przed chwilą zjadłem kolację. Christianie? – Macha na kelnera.544 – Cóż. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności.

.. – Pomyślałem. rozgrzewając wszystko na swej drodze. – Pasuje ci ten kolor. O rany. Ale jak zwykle to ty zaskakujesz mnie. przesuwając kciukiem po knykciach. – Rano byłyśmy z mamą na zakupach. że zrobię ci niespodziankę. Co za zbieg okoliczności. A teraz wybrałyśmy się na kilka koktajli – mamroczę. że mogę podobać się mężczyźnie? Temu mężczyźnie? „Szczerze mówiąc. że nigdy nie miałam chłopaka. Oddech mam urywany.. uśmiechając się do niego nieśmiało i widzę. słysząc te komplementy. tak. która wpatruje się w Christiana.. że jestem mu winna wyjaśnienie. Jakby był jakimś egzotycznym stworzeniem. Pod delikatnym naciskiem jego kciuka pod moją skórą włącza się prąd. Nie widziałam go już dwa dni. a do Christiana umiarkowanie pasuje takie określenie – ale czy rzeczywiście tak trudno uwierzyć w to. Anastasio. ależ go pragnę. Rumienię się. tak” – warczy moja podświadomość. Zerkam szybko na mamę. Dzięki Bogu.. Ślicznie wyglądasz. Och. I trochę się opaliłaś. no nie? – Przechyla głowę i na jego ustach dostrzegam cień uśmiechu. podnoszę wzrok i oto widzę ciebie. zamierzałem jutro złożyć ci wizytę. wpatruje! Przestań. może się jednak uda uratować ten wieczór.. mamo. a ja czuję znajome przyciąganie. Mrugam powiekami. a po południu na plaży. – Cóż.545 myślałem o twoim ostatnim mejlu. przenikając do krwi i pulsując w całym ciele. dotąd niespotykanym. czując. przymknij się! Pytał cię ktoś o zdanie? . Ale oto jesteś tutaj. Wiem. – Kupiłaś ten top? – Pokazuje na moją nową bluzeczkę z zielonego jedwabiu. Ujmuje moją dłoń i ściska lekko. że on też się uśmiecha.

ale chyba go nie dostrzega. – Christianie. a ja ponownie oblewam się rumieńcem. Carlo. – Naprawdę? – Unosi z rozbawieniem brew. Mam sporo pracy – mówi poważnie Christian. mów mi Carla. – Doskonale. proszę pana – oświadcza triumfująco. dopiero co w niej byłaś. Uśmiecha się do niej. cudownie cię w końcu poznać – wtrąca mama.. – Hendricks. . Pojawia się kelner z naszym zamówieniem. zostawiając nas samych. – Dziękuję – odpowiada grzecznie Christian. – Jak długo będziesz w Georgii. wreszcie odzyskując zdolność mowy. – Z największą przyjemnością. – Nie chcę wam przeszkadzać. Nerwowo sączę cosmopolitana. proszę. jak wstaje i odchodzi. Patrzę z rozpaczą. Christianie? – pyta mama. – Ana opowiadała o tobie same dobre rzeczy. pani Adams. – Do piątku. – Zjesz z nami jutro kolację? I proszę. Mamo. A teraz wybaczcie mi. Wypiję szybkiego drinka.. muszę skorzystać z toalety.546 Rzucam mamie gniewne spojrzenie. a potem sobie pójdę.

Anastasio – szepcze. a krew w moich żyłach wrze. skonsternowany. że byłem na kolacji ze starą przyjaciółką. a pani Robinson była panem Robinsonem. – Nie pragnę nikogo oprócz ciebie. coś takiego byłoby w porządku? Gdyby to była. podnosi moją dłoń do ust i całuje delikatnie każdą kostkę. Mia? Gwałtownie chwyta powietrze i patrzy na mnie wilkiem. – Relacja seksualna między nami zakończyła się dawno temu. – Uważam ją za osobę molestującą nieletnich. – Christian kieruje na mnie nieufne spojrzenie. wprowadzającym cię w świat BDSM. Blednie. Puszcza moją dłoń. Wcale tak nie było – szepcze zaszokowany. teraz chce to załatwić? – Tak – bąkam. w takim razie jak było? – pytam. – Wstrzymuję oddech. Nie domyśliłaś się tego jeszcze? Mrugam powiekami.547 – A więc jesteś na mnie zła o to. Krytyczny? – Och. Marszczy brwi. Christianie. – Gdybyś był piętnastoletnią dziewczyną. – To sąd niezwykle krytyczny. Jezu. czekając na jego reakcję. . powiedzmy. Cosmopolitany dodają mi odwagi. – Wykorzystała bezbronnego piętnastolatka – kontynuuję.

Nie spotkałem się z panią Robinson po to. jak się czujesz. to nie było tak. A jeśli chodzi o twoją zazdrość. . – Jesteś zazdrosna? – Patrzy na mnie ze zdumieniem. – Stała się motorem zmiany na lepsze. – Tak. Gniewam się o to. Nigdy nie łączyły nas relacje seksualne. Mogę wrócić do Seattle. To moja przyjaciółka i partnerka w interesach. zaraz wróci twoja mama. – Nie leć. gdy spotykam się z José. że tu jesteś. Piorunuję go wzrokiem. – Nie rozumiem. ja tak tego nie postrzegałem – mówi cicho. wybrałeś się z nią na kolację.548 – Ana. to postaw się na moim miejscu. – Anastasio. Pomyśl. na co mam ochotę. Tego mi było trzeba. Gdy tymczasem ty i ona.. – urywam. Robię to. co ona ci zrobiła. nie chcąc ciągnąć tego wątku. Próbuję jedynie sprawić. Jest na mnie zły. Lubię swoją autonomię. ona mi pomogła. Tak się cieszę. lecz dlatego. Może później. i zła z powodu tego. że raz na jakiś czas jemy razem kolację. Tyle tylko powiem na ten temat.. Nikomu. abym został. Krępuje mnie rozmowa o tym właśnie teraz. abyś zrozumiał. a po chwili jego spojrzenie łagodnieje. – Okej.. że ledwie wyjechałam. żeby cię zdenerwować. Proszę. w Hilton Head czeka na mnie samolot. – Tym razem to ja jestem skonsternowana. Przez siedem ostatnich lat nigdy się nie musiałem nikomu tłumaczyć. Jeśli nie chcesz. Anastasio. nie. A to mój przyjaciel. – Anastasio..

– Tak. bacznie mnie obserwując. Przywołuję na twarz sztuczny uśmiech i szybko odsuwamy się od siebie. aby udało ci się przekonać mnie. O w mordę! – Możemy porozmawiać o tym innym razem. drogie panie. jesteśmy wspólnikami – kontynuuje. w jakimś bardziej ustronnym miejscu? – warczy. – Nie sądzę. . że ona nie jest pedofilem. – Jej mąż się dowiedział. O czym on teraz myśli? Kochał ją? Myślę. – Wszystko dobrze. Poniosę sromotną klęskę. mamo. – Seksu między nami już nie ma. że was teraz opuszczę. że tak. A teraz dość! – Kochałeś ją? – No i co tam słychać? – Nie zauważyliśmy. Od wielu lat. że mama wróciła z toalety.549 Partnerka w interesach? Kurwa mać. – Cóż. Christian sączy drinka. – Ja tak jej nie postrzegam. pozwolicie. – Dlaczego zakończyliście wasz związek? Zaciska usta. A to nowina.

co się między wami dzieje. Musisz z nim porozmawiać. błagając spojrzeniem.550 Nie. Anastasio. Siadam na krześle. Mój gniew powraca z pełną mocą. wpatrując się w niego. Przyjechałam tu do ciebie. przeleciał prawie pięć tysięcy kilometrów. Do jutra. Ależ tu gorąco. normalnie nie do zniesienia. nie. kontrolujący wszystko drań. A sama wiesz. – Wachluje się teatralnie. aby odpowiedział na moje pytanie. Myślę. – MAMO! – Idź i z nim porozmawiaj. mamo – et tu Brute? Wstaję. – Ana. Całuje mnie grzecznie w policzek.. – Piękne imię dla pięknej dziewczyny – stwierdza Christian i ściska jej wyciągniętą dłoń. tak przyjemnie słyszeć. jak bardzo męczy taki . Carlo. a ona praktycznie się rozpływa. pokój numer sześćset dwanaście.. przyjechałaś tu. To oczywiste. Ana. Och. te drinki do mojego rachunku. że powinniście porozmawiać. Cholerny. Nie wiem jednak. że szalejecie na swoim punkcie. – Och. Na litość boską. proszę. mała – szepcze mi do ucha.. nie może mnie tak teraz zostawić. – Nie mogę. – Dopiszcie. – Na razie. Zadzwonię rano. – Zatkało mnie. I znika. Co za mężczyzna. jak ktoś używa twojego pełnego imienia.. bo masz mętlik w głowie przez tego chłopaka. żeby cię zobaczyć.

co ci każe intuicja. – Ana. bez względu na jego charakter. . coś jest między wami nie tak. A ona co ci mówi? Wbijam wzrok w dłonie. Do diaska. ile tylko chcesz. mamo. odkąd tu przyleciałaś. Marszczę brwi. Dlaczego mnie to krępuje? Mama unosi brwi. Ana. – Wiem. Zrób to. ale dopóki nie porozmawiacie. – No co? – Ma własny samolot – bąkam zakłopotana. Możesz sobie myśleć. migoczącego na jego czole? czego potrzebujesz? Neonu Patrzę na nią i w oczach wzbierają mi łzy. nie pięć. od zawsze masz tendencję do nadmiernego analizowania wszystkiego. to rozmowa. skarbie. – O rany – mruczy. – Skarbie. – Nie! – Tak. A on w tobie. donikąd cię to nie zaprowadzi. – No i to tylko cztery tysiące. Próbuję to rozgryźć. – Chyba się w nim zakochałam – szepczę. Oblewam się rumieńcem.551 lot. Ale jedyny sposób rozwiązania problemu. że Christian ma własny odrzutowiec. Nie powiedziałam jej.

że on mnie nie kocha.. następnie gestem zaprasza mnie do środka... Pragnę twojego szczęścia.. aby napić się herbaty. w pokoju sześćset dwanaście. złota oraz brązu. jesteś dorosła. Moje policzki robią się purpurowe. klucz znajdziesz na ganku. jak bardzo jest się bogatym. – Skarbie. tak jak w Heathmanie. – Nieważne. Christian . – Zuch dziewczyna – uśmiecha się. mamo. kotku. Otwiera je Christian. Cóż. nie rzuca się wszystkiego i nie leci prywatnym samolotem na drugi koniec kontynentu po to. – Cholera. a na chwilę obecną uważam. To apartament... Gdybyś wróciła później do domu. kosztowna pomyłka. Idź do niego! To śliczne miejsce... – Dopijmy najpierw cosmopolitany. bardzo romantyczne.. – Christian gwiżdże. nie musisz ze mną wracać. pod donicą z juką. że klucz do tego szczęścia znajduje się na górze.. Wystrój jest bardzo nowoczesny i utrzymany w odcieniach zgaszonego fioletu. No i będziecie na neutralnym gruncie. Gdybyś miała tu zostać. Kulę się pod jej spojrzeniem. rozmawiający przez komórkę. – Wszystkie odprawy podliczone?. – Myślę.. naprawdę. Tylko się zabezpiecz.552 – Ana. Chcę iść i jednocześnie nie chcę.. A Lucas?. Mruga kompletnie zaskoczony. I jaka to kwota?. nie płacz. Pukam nieśmiało do drzwi pokoju sześćset dwanaście i czekam. Rozglądam się po pokoju. Jezu.

553 podchodzi do szafki z ciemnego drewna.. następnie przechodzi do sypialni. – Nie spuszcza ze mnie wzroku.. Napełnia wannę.. Słyszę. Okej. choć upał tutaj panuje nieziemski.... – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.. Okej. – Poważnieje. – Śmieje się. że udało mu się to rozwiązać. . uśmiechając się lekko.. – Jeśli okaże się. Detroit ma także sporo zalet. Nie. – Rozłącza się i patrzy na mnie. kiedy weszłam tamtego ranka do gabinetu... Gestem sugeruje. Wręcza mi kieliszek i pokazuje na wiaderko z lodem. żebym się poczęstowała. – Nie. Zgadzam się. Barney mówił. że oferta jest wystarczająco atrakcyjna. co Georgia ma nam do zaoferowania. Jest tu pewna działka... w piątek. Dlaczego? – Niech Bill zadzwoni. nie kochałeś jej? Krzyżuje ręce na piersi i opiera się o ścianę. że powinniśmy ją rozważyć. Christian wraca... niech Bill zadzwoni. otwiera drzwiczki i moim oczom ukazuje się barek. – Niech Andrea prześle mi wykresy. Anastasio? – Powiedziałam ci.. – Nie. – Nie – mówi cicho. W szarych oczach czai się ostrożność. Jutro.. nie odpowiedziałeś na pytanie czy nie. – Co tu robisz.. Nie przerwał rozmowy. Niezbyt wcześnie. Częstuję się sokiem pomarańczowym... Chcę się przekonać. Cisza się przeciąga... i jest tam chłodniej. moja kolej. Sądzę. jak leci woda. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać.. Pewnie po to. bym nie słyszała jego rozmowy. którą jestem zainteresowany. Wzruszam ramionami. jutro.

gdyby rzeczywiście kochał tę wiedźmę? – Ależ by pomyślał? z ciebie zielonooka bogini. Cóż. dokąd to zmierza.. Kto – Kpi pan sobie ze mnie. sądzę. . zmysłowy. – Kręci z powagą głową. – Ton głosu ma miękki. – Naprawdę chciałam wiedzieć – próbuję się bronić. panie Grey? – Jakżebym śmiał. Wiem. – Och. Parska śmiechem. Jesteś w moim pokoju. Jak bym się czuła. Teraz. Odzywa się jego BlackBerry. niby rozbawiony. Dlatego tu przyszłaś. że byś śmiał i że często to robisz. cała się kurczę. że niedawno on tak powiedział do mnie. Mój oddech przyspiesza. Anastasio. przypominając sobie. Nie mogę uwierzyć. Gdy wypuszczam powietrze. – Nie. dzięki Bogu chociaż za to. Robi krok w moją stronę z tą swoją seksowną miną drapieżcy.554 Bierze głęboki oddech. że wstrzymuję oddech. No ale przecież powinniśmy porozmawiać. – Przestań przygryzać wargę. ale wyłącza go. ale oczy mu się śmieją. żeby się z tobą spotkać. – Pragnę cię. nie kochałem jej. nawet na niego nie patrząc.. Anastasio. – Marszczy brwi. nie widziałem cię prawie trzy dni i długą przebyłem drogę. A ty pragniesz mnie. ale i pełen konsternacji.

Zostajesz czy wychodzisz? Rumienię się. – Spogląda na mnie. Składa pod moim uchem delikatny pocałunek. Powinniśmy porozmawiać.. – Powinniśmy porozmawiać – szepczę. a palce zaciska na włosach. – Nie pamiętam. pożądanie rośnie. kiedy staje przede mną. Opuszkami palców przesuwa po moim policzku. – Tyle ci chcę powiedzieć. Zębami przygryza lekko skórę. . – Tak. – Ja tobie też. – Później.555 – Cóż. teraz już wiesz. krążąca po ciele krew aż śpiewa. by ktoś poza rodziną wściekał się na mnie. patrząc na niego z niepokojem. Podoba mi się to. ta jego bliskość i rozkoszny zapach Christiana. Odciąga mi głowę. – Och. Wydaję głośny jęk i chwytam go za ramiona. – Zostaję – bąkam. odsłaniając szyję. mam taką nadzieję. ale serce mi mocno wali. – Strasznie byłaś na mnie zła – mówi cicho. – Pragnę cię. Palce wsuwa mi we włosy. przemieszczając się. wszędzie.. O rany. Christian pochyla się i przesuwa nosem po moim ramieniu aż do ucha.

Jestem zażenowana.. W drugim pomieszczeniu znajduje się wpuszczona w podłogę wanna zdolna pomieścić cztery osoby. – Ależ to upokarzające. Powoli napełnia się wodą. Zabiera mnie do łazienki. Kuźwa. Ale my się nie zatrzymujemy. Jest wielka. Nad pianą unosi się para. Pod jedną ze ścian migoczą świece. gdy rozmawiał przez telefon. – Masz gumkę do włosów? Sięgam do kieszeni dżinsów i wyjmuję ją.556 – Krwawisz? – Dalej mnie całuje.. O kurczę. całych w błękicie i białym piaskowcu.. – Oblewam się rumieńcem. Nieruchomieje. zrobił to wszystko. Czy nic się przed nim nie ukryje? – Tak – odpowiadam cicho. Dominuje w niej olbrzymich rozmiarów łoże z wymyślnym baldachimem. – Wzięłaś pigułkę? – Tak. Och? Bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. . która składa się z dwóch pomieszczeń. – Wykąpmy się. – Masz skurcze? – Nie. Wokół wanny biegnie kamienna ława. Jezu.. Prowadzą do niej kamienne schodki.

Chwytam głośno powietrze. Naprzeciwko nas wisi wielkie lustro. gdzie staje za mną. Anastasio. – Głos ma miękki i niski. – Trzyma moje . Kładzie dłoń na moim brzuchu. Tak też robię. ignorując naturalny odruch zakrycia się. a ja szybko je zzuwam. jak gładka jest twoja skóra. jaka jesteś w dotyku. Całuje moje pośladki. – Spójrz tylko na siebie. by po chwili zacząć je kąsać. Zatacza moimi dłońmi powolne kółka. – Przekonaj się. Wkłada kciuki w dżinsy i powoli je zsuwa razem z majtkami. Klęka. Christian pochyla się i zakręca wodę. – Pozbądź się ich. następnie kieruje je ku piersiom. – Ujmuje moje obie dłonie i splata palce z moimi. W łazience jest ciepło i wilgotno i materiał bluzeczki zaczyna przyklejać mi się do skóry. Nie odrywając ode mnie wzroku. a on klęczy za mną. Kładzie je na brzuchu. – Unieś ręce. Stoję przed nim naga od pasa w górę. sięga do przodu i rozpina mi dżinsy.557 – Zwiąż włosy – nakazuje cicho. – Zdejmij sandałki – mruczy. – Zobacz. aby miał lepszy dostęp. Prowadzi mnie z powrotem do pierwszej części łazienki. Jesteś taka piękna – mruczy. – Zamierzam cię posiąść w łazience. jak pełne są twoje piersi. a pod nim dwie szklane umywalki. Teraz jestem naga. Spełniam jego polecenie. tak że są rozcapierzone. Chwytam się umywalki i skopuję dżinsy. Przechylam głowę. – Poczuj. Pochyla się i całuje w szyję. po czym on zdejmuje mi bluzkę. Christian wstaje i patrzy na mnie w lustrze. Staram się nie ruszać.

tak że piersi wypełniają mi dłonie. Czuje swoją skórę tak. Anastasio – szepcze.. i przesuwa dłonie po mojej kobiecości. jęczę głośno i wyginam plecy w łuk. – Och. Dotykam się. po kolei. Pragnę. Kąsa mi skórę na karku. kontynuując zmysłowe pieszczoty. Jestem marionetką w jego rękach.558 dłonie tak. proszę. tak. Ugniata kciukami sutki.. Ponownie mnie obejmuje i ujmuje moje dłonie w swoje. na pośladkach zaś naprężony członek.. zaraz. Czuję na plecach jego włoski. rozkoszując się miriadami doznań: szyja. całując i kąsając moje ramiona. Nie... jak bardzo to podniecające.. Bez niego czuję się zagubiona. świadomość... Przyglądam się temu z fascynacją. Jęczę i zamykam oczy. To nie jest tak samo. a ja zamykam oczy. Rozchylam usta. Prowadzi moje dłonie wzdłuż ciała. żebym ja się tym zajął? – Spojrzenie ma palące. jego dłoni. przez talię aż do bioder. maleńka – mruczy. . że obejmują piersi. Z mojego gardła wydobywa się jęk. aby on to robił. nie chcąc już widzieć w lustrze tej lubieżnej kobiety. przekonuje się. proszę – wyrzucam z siebie.. muskając łechtaczkę. Nagle puszcza mi dłonie. zmuszając do stanięcia w rozkroku. która podnieca się dotykiem własnych dłoni. a potem do włosów łonowych. bardzo to jest przyjemne. aby na mnie patrzeć. – Popatrz tylko na siebie.. Wsuwa mi nogę pomiędzy uda. Och. Och. a potem szybko pozbywa się dżinsów. – Tak jest. – Rób to dalej – nakazuje i odsuwa się. ustanawiając pewien rytm. – Wolisz. Delikatnie gładzi kciukami sutki. Zdejmuje przez głowę koszulę. jak on czuje. krocze. To takie erotyczne. a one natychmiast twardnieją.

. wejście.. – To dobrze. wołając głośno moje imię. głośno.. I dochodzę. Ana! – Oddech ma urywany. Święty Barnabo. tak jak w pokoju zabaw. wyginając biodra i to wystarczy. jedną ręką chwyta za nadgarstki i unieruchamia mi je za plecami. Jezu. wyjście.. Sięga mi między nogi.... o matko. wyjście.559 że mam go za sobą.. po czym wyrzuca go do muszli klozetowej.. Zaczyna mnie szaleńczo całować. ach! Skóra przy skórze. On dociera tam chwilę po mnie. A potem jest już we mnie. – Eee. maleńka – dyszy. najpierw porusza się powoli.. – Och. – Właśnie tak. dysząc. testując mnie. – Och. – Puszcza mnie i znowu obraca. Trzyma moje biodra. abym poszybowała w kosmos. maleńka. o rety. Trzymam się kurczowo umywalki. napierając na moje usta swoimi. Sięga i odnajduje łechtaczkę i zaczyna ją masować. drugą zaś pociąga za kucyk. wczoraj – mamroczę. czując go w sobie. Och. – Przytrzymaj się umywalki – nakazuje i przyciąga do siebie moje biodra. podobny do mojego. cóż za słodka udręka. ściskając brzeg umywalki.. Oddech ma urywany.. jakby to była modlitwa albo litania. – Kiedy zaczął ci się okres... tak że ja się pochylam... nacierając na mnie. Anastasio? – pyta ni z tego. napierając pupą na niego. czy ja się kiedykolwiek tobą nasycę? – szepcze. A potem ustanawia rytm: wejście. O kuźwa. Przytrzymując mnie na miejscu.. . pociąga za niebieski sznureczek – że co?! – i delikatnie wyjmuje tampon. ni z owego. Nagle obraca mnie. Wszystko wiruje i jednocześnie się zaciska..

czy to ja się kiedykolwiek nim nasycę. . ale opieram się temu pragnieniu. Odchylam się i patrzę mu prosto w oczy. Spina się. ciepłe. Przeszkadza? Może powinno..560 Powoli osuwamy się na podłogę i bierze mnie w ramiona.. Przypomina mi się. – Ani trochę. Weźmy teraz kąpiel. Nie mogę go dotykać . Nie mogę go dotykać. wykończona i otumaniona. zastanawiam się.. nie przeszkadza. dojmująco i nieokiełznanie? Chciałam porozmawiać. – A tobie to przeszkadza? – pyta miękko. że on by tego nie chciał. unieruchamiając. odurzający zapach Christiana. Ależ mnie strasznie kusi. Mam ochotę unieść rękę i opuszkami palców rysować mu wzory na skórze. wiedząc. ale teraz. zniewalająco. Czy zawsze tak będzie? Tak oszałamiająco. – Zauważyłam – rzucam cierpko. – Mnie to nie przeszkadza. szare oczy. Głowę mam wspartą o jego tors i oboje się uspokajamy. – To dobrze. Uśmiecha się lekko. powinno? Nie. – Krwawię – bąkam.. Delikatnie wdycham słodki. W myślach powtarzam te słowa jak mantrę. że mam okres. Oboje milczymy zatopieni we własnych myślach.

nie będąc w stanie się powstrzymać. ubrudzony moją krwią. jak w ułamku sekundy zamyka się w sobie. I ja także jestem naga – żadne z nas nie . – To nie są ślady po ospie. – Ona? Pani Robinson? Ona nie jest zwierzęciem. to muszą być ślady po przypaleniach. – Co się stało? – pyta zaniepokojony Christian. ale nie rozwija tematu.. Patrzę. – Ona to zrobiła? – pytam. Grace mówiła. – Twoje blizny – mówię cicho. że się mylę. Marszczy brwi. – Nie patrz tak na mnie. twarz mu się zasępia. więc muszę na niego spojrzeć. a usta zaciskają w cienką linię. Oczywiście. biologiczna matka. Przypaleniach czym? Blednę zaszokowana. Nie rozumiem. i w końcu odbywamy tę rozmowę.. a ja zbyt mocno reaguję – zaczyna kiełkować we mnie nadzieja. znowu dostrzegam te małe okrągłe blizny na jego klatce piersiowej. że to nie ona. Papierosami? Pani Robinson. nadzieja. – To prawda – warczy. przyjmując postawę obronną.561 Wyplątuje się ze mnie i wstaje. Milczy. wręcz gniewną. Stoi nagi. dlaczego musisz tak ją demonizować. Rumienię się. że ktoś gasił na Christianie papierosy.. Gdy to robi. kto? Kto mu to zrobił? A może istnieje rozsądne wytłumaczenie. To nie ślady po ospie. Jest mi niedobrze. – W jego głosie słychać chłód. Patrzy na mnie gniewnie. że choroba miała u niego bardzo łagodny przebieg. Jasny gwint. Wyciąga rękę i pomaga mi wstać. cudownie nagi. wbijam wzrok w dłonie i wiem już. Anastasio..

Gdyby nie zaznajomiła cię z twoim. znaczy? – Dopuszczalny? – pytam szeptem. Zanurzam się w pachnącej pianie i podnoszę na niego wzrok. ale nie daję za wygraną. Grey – tym razem się nie ugnę. którą podążałem. chyba że w wannie. kojąca i głęboka.562 może się nigdzie schować.. stylem życia. u licha.. aż tak go zdenerwowałam? Patrzy na mnie beznamiętnie. W końcu Christian kręci głową i uśmiecha się drwiąco. Bardzo trudno dorastać w idealnej rodzinie. Moja podświadomość się denerwuje i niespokojnie obgryza paznokcie. Spojrzenie ma lodowate. eee. – Sprowadziła mnie z drogi ku destrukcji. gdybyś jej nie poznał. – Zastanawiam się. nie odzywając się ani słowem. kiedy samemu jest się dalekim od doskonałości. Och! Mrugam powiekami. Nasze spojrzenia się krzyżują. – Tak. . jaki byłbyś.. dopuszczalny – dodaje. Twoja kolej. Biorę głęboki oddech. Jest cudownie ciepła. Pilnuje się. – Spojrzenie ma świdrujące. pewnie bym poszedł w ślady biologicznej matki. Cisza aż dzwoni w uszach. ale nie ustępuję. żeby mnie nie dotykać. Siada naprzeciwko mnie. Jezu. wzruszając ramionami.. – Gdyby nie pani Robinson. mijam Christiana i wchodzę do wody. Wzdycha i wchodzi do wanny. A co to. Narkomania czy prostytucja? Jedno i drugie? – Kochała mnie w sposób. jaki uznałem za.

na litość boską. Zamknięta przeszłość. – Jest rozdrażniony i mokrą dłonią przeczesuje włosy. Jezu. Nie byłbym jej w stanie zmienić. Spina się i mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. Co chcesz wiedzieć? Co ja muszę zrobić? – Oczy mu płoną i choć nie podnosi głosu. Z twarzy Christiana nic się nie da wyczytać. – Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem. że nie mogę już dłużej znieść dzielącej nas odległości. nie w taki sposób. może to te cosmopolitany dodają mi odwagi. kiedy próbuję z tobą porozmawiać. Jasny gwint. że mówisz mi to. Piana już nie jest taka gęsta.. W ustach robi mi się sucho. – Wahanie. a za każdym razem. Zerkam na swoje dłonie. Cieszę się. że jest mocno zdenerwowany. A pani Robinson go kochała. ale chcę poznać cię lepiej. jakbym . – Ufam ci. ale nagle stwierdzam. jesteś taką zagadką. Przesuwam się w wannie. co chcę wiedzieć. – Marszczy brwi.. Anastasio. Tyle bym się chciała dowiedzieć. Nie znałam dotąd nikogo takiego. jakby wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiał. wiem. W jego słowach jest tyle nienawiści do samego siebie. Jakie to frustrujące. doktora Flynna. Ona uratowała mnie przed samym sobą. nadal kocha? Czuję się. ty mnie rozpraszasz. – Wciąż ci powtarzam.563 O nie. – Ja jedynie próbuję zrozumieć. skóra przy skórze. że to było dawno temu. widoczne pod wodą. siadam obok niego i dotykamy się. abyś mi zaufała. I nie zamierza powiedzieć mi więcej. A tobie mówię to wyłącznie dlatego. nawet gdybym chciał. jakbym otrzymała cios w brzuch. – Och. naturalnie. że pragnę. A nie chcę. – Ona cię nadal kocha? – Nie wydaje mi się. – Z wyjątkiem.

nie gniewaj się na mnie – szepczę. Moja podświadomość znowu robi minę z Krzyku Muncha. sprawach służbowych. Rozmawiasz z nią? – pytam. Wiem. Kładzie mi dłoń na ramieniu. Potrafimy rozmawiać o wszystkim. Panią Robinson. Anastasio. – O życiu. Za bardzo go naciskam... żeby w moim głosie nie było słychać irytacji. Takie rozmowy prowadzę tylko z doktorem Flynnem i z. – Nie gniewam się na ciebie. Anastasio. – Z nią. – Nie dajesz za wygraną. że powinnam przestać. ale nie bardzo mi się udaje. A to odmiana. – Proszę. – Szare oczy patrzą na mnie uważnie.564 go mogła ugryźć. starając się nie wpaść w gniew. pani R. – Tak. wszechświecie. tak gwałtownie. – O mnie? – szepczę. Moja wewnętrzna bogini patrzy na niego zdziwiona. – O czym? Odwraca się twarzą do mnie. że woda wylewa się na podłogę. do takiego wypytywania. Po prostu nie jestem przyzwyczajony do tego typu rozmów. i ja znamy się naprawdę długo. starając się poskromić nagłą falę gniewu. – Urywa i marszczy brwi. co? – burczy z rozdrażnieniem. Przygryzam dolną wargę. – Tak. . – Czemu rozmawiacie o mnie? – Próbuję zadać to pytanie tak.

– I udziela ci ich pani Pedo? – warczę. Jezu. . dzięki której niezwykle dużo zyskałem. Nie interesuje mnie ona w sensie seksualnym ani romantycznym. kto nie podpisał automatycznie twojej umowy. Mamy wspólną przeszłość. Stąpam po cienkim na niebezpieczeństwo. Nie mogę zadawać mu dalszych pytań. – Już ci to mówiłem. Jestem bardziej rozdrażniona. mrużąc oczy. – Co to znaczy? Kogoś takiego. i znowu czegoś nie rozumiem. – Anastasia. niż sądziłam.565 – Nigdy nie znałem nikogo takiego jak ty. ceniona przyjaciółka i wspólniczka. I wiem. Jak to możliwe. – Potrzebuję rad. choć to spieprzyło jej małżeństwo. Ale ta strona naszego związku już nie istnieje. dość tego – rzuca surowo. lodzie. inaczej zupełnie straci cierpliwość. Anastasio. – Skończyłaś? – pyta ostro. Była mężatką. które mają związek z nią. narażając się – Inaczej przełożę cię przez kolano. I tyle. To dobra. że spotykali się ze sobą tyle lat? – A twoi rodzicie nigdy się nie dowiedzieli? – Nie – warczy. bez zadawania żadnych pytań? Kręci głową. że rozmowa dobiegła końca.

panno Steele. że przyleciałeś. że każda próba takiej rozmowy go zdenerwuje. gdy się nachyla. Kręcę głową. nie znoszę być w centrum uwagi. – To dobrze. Cieszę się. Ale teraz ty jesteś tutaj. – Obdarza mnie szczerym uśmiechem. żeby cię zobaczyć? Nie kupuję tego. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Zamierzałam to zrobić. nie jest do tego przyzwyczajony. – No dobrze. Och.566 – Na razie. jestem zadowolona – bąkam. Bierze głęboki oddech i wyraźnie się odpręża. kiedy ja go zasypuję pytaniami. – Ja też się cieszę. Moja reakcja jest . – Nie. jakby poczuł ulgę. Dziękuję. że zadałeś sobie tyle trudu – mówię słabo. jakby spadł mu z serca wielki kamień. a wygląda na to. żeby mnie pocałować. żeby było inaczej? – Wyraz twarzy ma znowu beznamiętny. O nie.. że przeleciałem taki kawał. niepokojąca. Policzki robią mi się czerwone. – Mówiłam ci. – Nie odniosłaś się do mojego mejla. sądzisz. co czujesz. że tobie przysługuje immunitet dyplomatyczny tylko dlatego. moja kolej – burczy. – Oczy mu błyszczą. Chcę wiedzieć. że tu jestem. Ta myśl wydaje mi się nowa.. Więc skoro mnie można brać w krzyżowy ogień pytań. – Wolałabyś. pomimo twojego przesłuchania. Być może tak się właśnie czuje.

– Co chcesz wiedzieć? – Cóż. nie mam okropnego dzieciństwa. – Nachyla się i daje buziaka. – Nie jesteś zbyt dobrą uległą – stwierdza. Najpierw chcę poznać odpowiedzi. A co tam. Woda jest jeszcze ciepła. – Śmiejesz się ze mnie? – Tak. – Oblewam się rumieńcem i wbijam wzrok w dłonie. Christian nieruchomieje i odsuwa się. czego jeszcze nie wie? Wzdycham zrezygnowana. Więcej? I znowu to słowo. – Też sądzę. W jego oczach tańczą wesołe iskierki. w łazience unosi się para. Cały weekend być kimś. ale dobrodusznie. Co mógłby chcieć wiedzieć na mój temat. I Christian chce odpowiedzi. Pora na prawdę albo wyzwanie – moja podświadomość i wewnętrzna bogini patrzą na siebie nerwowo. kim nie jestem. że nie dasz rady.567 natychmiastowa. – Na dłuższą metę chyba nie dam rady. niech będzie prawda. a potem może być więcej. . – Nie.. Część mnie czuje się nieco urażona. Christian unosi mi brodę i patrzy na mnie z rozbawieniem.. odpowiedzi na co? Nie mam sekretnej przeszłości. na początek jak się zapatrujesz na nasz potencjalny układ? Mrugam.

Parska. Niewykluczone. co siedzi w mojej głowie. a potem wybucham śmiechem – a on się przyłącza. że czułem to samo. kiedy się nie powinno jej czuć. Wpatruje się we mnie. On miał wtedy piętnaście lat. – Aż tak było źle. – Może nie mam dobrego nauczyciela. – Pamiętam. Musi minąć trochę czasu. Było aż tak źle? Pamiętam. co się działo? – Chyba tak. To jego sposób okazywania. Ale w tym samym czasie czuję rozkoszne zaciskanie mięśni podbrzusza.568 Najpierw wpatruję się w niego zaszokowana.. Anastasio. – Może.. Christian w kółko mi powtarzał. A za drugim razem. – Nie – mówię cicho.. kiedy pierwszy raz dałem ci klapsy? Mrugam. nie. Cóż. było dobrze. podniecająco. nim poukłada ci się to w głowie. Być może jedyny sposób – zdaję sobie z tego sprawę. – Zawsze możesz użyć hasła bezpieczeństwa. że powinienem być surowy. – Przechyla głowę i uśmiecha się przebiegle. badając moją reakcję. Jezu.. ale w sumie nie aż tak bardzo. bardziej Przełykam ślinę. Odczuwanie przyjemności. – To raczej wyobrażenie na temat tego. Nie . że czułam się skonsternowana swoją reakcją. że chodzi raczej o to. Bolało. O w mordę. że się o mnie troszczy.

które mnie pozwalają sprawować kontrolę. A jeśli tylko będziesz postępować zgodnie z zasadami. a tobie gwarantują bezpieczeństwo. a w drugiej. Patrzy na mnie. że lubisz. To akurat potrafię zrozumieć.. Ale jak na razie dobrze ci idzie. W jednej chwili mówisz „Nie sprzeciwiaj mi się”. mądry. gdy to robię. – Ale za jaką cenę? Czuję się skrępowana.. ale owszem. – Och. człowieku. to spojrzenie.569 zapominaj o tym. – Rozumiem. – Lubię cię skrępowaną – uśmiecha się znacząco. I bądź tu. – Dlaczego musisz mieć nade mną kontrolę? – Bo to zaspokaja we mnie potrzebę. – Więc to forma terapii? – Nie postrzegałem tak tego. panno Steele. Przez chwilę patrzy na mnie. – Chwyta i sadza mnie sobie . – Jasny gwint. może jakoś to będzie. po czym marszczy brwi. – Czy ty mnie właśnie ochlapałaś? – Tak. – Jeszcze jedna sprawa. która w okresie kształtowania osobowości została zaniedbana. pewnie tak. unosząc brew. – Nie to miałam na myśli! – Z irytacją chlapię go wodą.

. Christian wydaje jęk i poprawia mnie tak. Zaczyna poruszać biodrami i łapię głośno powietrze. wypełniając mnie. Pochylam głowę i go całuję. – Zamierzam cię teraz przelecieć – szepcze i unosi mnie tak. śliscy i nasze ciała ocierają się o siebie. zamykam oczy i rozkoszuję się tym doznaniem. jaki jest mi znany. powoli. Jęczę mu do ust. tym rozciągającym mnie wypełnieniem. Wygląda tak. by go widzieć. podniecająco. obserwując przy tym moją twarz. – Proszę. rozlewając wodę na podłogę. puść mi ręce – szepczę. – Chyba wystarczy już tej rozmowy. że wiszę nad nim. dłonie wędrują do jego włosów i oddaję mu pocałunki mówiące: ja ciebie też pragnę. W tym właśnie jest dobry. Jesteśmy mokrzy... usta ma rozchylone. niesamowicie powoli. Zaciskając dłonie na krawędzi wanny. powoli unoszę się i opuszczam.. czując pod sobą wzwód.. – Nie dotykaj mnie – prosi i puszcza moje nadgarstki. Wszystko się we mnie zapala. – Gotowa? – pyta bez tchu. Przechylając mi głowę. Obejmując w posiadanie moje usta. sprawując nade mną kontrolę. ale on łapie za moje nadgarstki i przytrzymuje mi ręce za plecami.. Obserwuje mnie.570 na kolanach. Zamyka oczy. język między zębami. w jedyny sposób. zamiast nich łapiąc mnie za biodra.. pochylając się ku niemu. Mocno. a on opuszcza mnie na siebie. Otwieram oczy.. Opuszczam ręce i chwytam się krawędzi wanny. Jęczę. opierając czoło o jego czoło. – Tak – odpowiadam. . że teraz siedzę na nim okrakiem. Odsuwa się i patrzy na mnie. Oczy ma błyszczące i pełne pożądania. To właśnie lubi. Bierze w dłonie moją twarz i mnie całuje. oddech przyspieszony.

A woda. że przebył taką drogę. – Nie... jaki mam na niego wpływ. Kocham jego pożądanie. naśladując to. Ja też. Jedynie patrzymy i podziwiamy. Nie czuję zmęczenia. przyspieszanie.. a ja jestem jego. twarzą w twarz. troszczy się. gdy doznaje spełnienia... To wolno mi robić.571 Z wahaniem unoszę ręce i wplatam palce w jego włosy. Szaleńcza i docierająca do głębi mego serca. – Chce ci się spać? – pyta z troską Christian. oddając pocałunki. Pociągam go za włosy. odchylając mu głowę i pogłębiając pocałunek. nie przerywając pocałunku. rozlewa się wszędzie. włosów i poruszających się bioder. to. pełne namiętności apogeum. – Właśnie tak. ciasno obejmuje. co dzieje się we mnie.. To takie nieoczekiwane. Jesteśmy nadzy. Jestem blisko. On to lubi.. znowu przesłaniają wszystko inne. Kocham tego mężczyznę. szybciej. inwokacja. Moje doznania. I poruszamy się razem. I dochodzę. Oboje trzymamy przed sobą poduszki.. – Ana! – woła. Jest mój. Jęczę mu w usta. i w ogóle się tym nie przejmuję. zaczynam rozpoznawać to rozkoszne napinanie się mięśni. ujeżdżając go – szybciej. Jesteśmy mokrym połączeniem ust. żeby się ze mną spotkać. języków. takie wzbogacające. gdy nasze ruchy stają się coraz bardziej gorączkowe. poruszająca Leżymy na olbrzymim łożu. Kocham za to... On zaczyna unosić mnie szybciej. I nagle Christian przyciąga mnie do siebie... – Jestem pełna energii. kurczowo trzyma za biodra.. maleńka – dyszy. a przez moje ciało przetacza się orgazm.. szare oczy w niebieskie. patrząc na siebie. w coraz szybszym tempie.. wiruje wokół nas.. które pochłania mnie całą. Tak . Nie dotykamy się.. gwałtowne.. Kocham za to. że się o mnie troszczy.

poruszająca muzyka.. – O czym? – O tobie. I chcę więcej. – A konkretnie? – Jaki jest twój ulubiony film? Uśmiecha się szeroko. – Na co masz ochotę? – pyta. – To liczba kobiet w moim pokoju zabaw. – Więc jestem numerem siedemnastym. że piętnaście. Głuptas ze mnie. Jego uśmiech jest zaraźliwy. którą z pewnością potrafisz zagrać? Tyle osiągnięć. – Niezupełnie. – Siedemnastym? – Liczba kobiet. uprawiałeś seks. Kąciki jego ust unoszą się. że o to . – Mówiłeś. z którymi. – A najważniejsze to pani.. panie Grey. – Na rozmowę. Sądziłem. – Moja konsternacja jest oczywista.572 dobrze było porozmawiać. – Dzisiaj Fortepian. – Oczywiście. Uśmiecha się. Taka smutna. panno Steele. eee.

Nie jestem w stanie utrzymać powagi. – Nie mogę. dziesiątkach. jest ich więcej. Ile? – Waniliowy? – Nie. – Śmieszna niemądra czy śmieszna ha.573 ci chodzi. – Och. – Przestań się tak szczerzyć – ganię go lekko. tysiącach? – Moje oczy stają się coraz większe. Ty jesteś moim jedynym waniliowym podbojem. Nie robiłem nacięć na kolumience przy łóżku ani nic z tych rzeczy. co cię zaszokuje. – Kręci głową. Nie pytałaś. – Cholernie to bezczelne z twojej strony. – Wszystkie uległe? – Tak. . – Przywłaszcza sobie moje słowa.. Gotowa? setkach. – Dziesiątkach. nadal się uśmiechając. – O jakich liczbach mówimy. – Kuźwa.. na litość boską. – Powiem ci coś. Śmieszna jesteś. Przechyla się i całuje mnie w czubek nosa.. z iloma kobietami uprawiałem seks. Anastasio. ha? – Chyba jedno i drugie. Czemu tak go to bawi? I dlaczego ja też się uśmiecham jak idiotka? – Nie potrafię ci podać konkretnej liczby..

– To cię zaszokowało? – Tak. – Wygląda na to. W Seattle i okolicach są miejsca. co ja umiem – mówi. – Włożyłaś moją bieliznę. – Aha. drugi skok jest jeszcze lepszy. I zła. że potrafię cię zaszokować jedynie . że ja nie jestem w stanie zaszokować ciebie. – I masz rację.574 Kiwam głową. płaciłem za seks. w sektorze bieliźnianym. Słucham? – Och. nadal z niemądrym uśmiechem na twarzy. gdzie można zdobywać doświadczenie.. – Mrugam powiekami.. jestem mocno zaszokowana. – Wszystkie uległe przechodzą szkolenie. Moja wewnętrzna bogini wykonuje mistrzowski skok o tyczce. Nauczyć się tego. Jezu. Anastasio. – To cię zaszokowało? – Owszem. – Nie włożyłaś majtek na kolację u moich rodziców. – To żaden powód do dumy – burczę wyniośle.

– Mówisz do mnie po imieniu. – Pozwoliłaś mi pieścić cię szpicrutą. W ten weekend? – Okej – zgadzam się nieśmiało. możliwe. – To cię zaszokowało? – Aha. Wejdę znowu do Czerwonego Pokoju Bólu. – Tak. że jesteś dziewicą. – Och. liczę na to. – Co takiego? . panno Steele. jaki dane mi było przeżyć. To największy szok. – W jego oczach błyszczy ekscytacja. – Chcę jutro coś zrobić. że mi się to podoba. – Christian. Uśmiecham się od ucha do ucha. że jeszcze ci na to pozwolę.575 – Powiedziałaś mi. minę miałeś godną Oscara – chichoczę. – To cię szokuje? – Szokuje mnie fakt. – Okej? – Tak. Uśmiecha się. – Cóż.

– Nudzę panią. I w tej spokojnej chwili. panno Steele? – pyta sardonicznie. Dla ciebie. Przechyla się i delikatnie całuje mnie w usta. zmęczona i zaspokojona. uważam. po czym gasi światło. – Głos ma niski i miękki. – W żadnym razie.576 – To niespodzianka. A pomimo tego wszystkiego. co Christian mi powiedział i co przemilczał. że znajduję się w samym oku cyklonu. – Śpij – nakazuje. chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak szczęśliwa. gdy zamykam oczy. . Unoszę brew i jednocześnie tłumię ziewnięcie.

żeby go dotknąć. puść mnie! Chcę krzyczeć. Bierze z miseczki duży dojrzały owoc i wyciąga rękę. Otwieram usta i biorę kęs. Ma na sobie tylko te swoje podarte dżinsy. Ciągnę i ciągnę. Wpatruje się we mnie. – Anastasia. Christian wysuwa rękę jeszcze dalej. – Wypowiada moje imię. Puszczaj! – Chodź. – Jedz – szepcze. ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. coś trzyma mnie za nadgarstek. Z gracją podchodzi do prętów. aż wreszcie truskawka dotyka mych ust. Wyciągam rękę. Na jego twarzy widnieje znaczący uśmiech. przeciągając zmysłowo każdą sylabę. Trzyma miseczkę z truskawkami. nie spuszczając ze mnie wzroku. Nie. a oczy ma pociemniałe. ale jestem skrępowana.. Próbuję do niego podejść.. jedz – mówi. . – Jedz. wplatam palce we włoski na jego klatce piersiowej.577 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY Christian stoi w metalowej klatce. mała. Anastasio. klatka znika. – No już. uśmiechając się ślicznie. a mnie już nic nie trzyma.

Proszę. Ubrany! Na czarno. . maleńka – szepcze. Włączę zaraz lampkę. że pochyla się nade mną uśmiechnięty Christian. że masz ochotę na seks – burczę.. wrócić do snu. Na ułamek sekundy otwieram niechętnie oczy. powieki. – Skowronkiem to ty nie jesteś – stwierdza.578 Nie. a jego słodki głos rozlewa się w moim ciele niczym ciepły karmel. Lampka włączona. Rozbawiony. Czy on chce seksu? Teraz? – Pora wstać. nie – jęczę. – Dzień dobry. Leżę w łóżku. Nie. – Obudź się. Jezu. O cholera. – Nie. – Chcę gonić razem z tobą świt – mówi. czubek nosa. jest jeszcze ciemno. Otwieram oczy. a przynajmniej tak mi się wydaje. Chcę cię dotknąć. Chcę wrócić do jego klatki piersiowej. To Christian. moja śliczna – mruczy. – Myślałam. Mrużę oczy i widzę. Czemu on mnie budzi? Jest środek nocy. a ktoś muska moje ucho. a ja przed oczami mam nadal to. Wydaję jęk. a on się uśmiecha. co mi się śniło. usta. całując moje policzki. – Och.. – Obudź się. – Głos ma cichy. mała.

Wychodzimy. żeby mi zrobić miejsce. – Mam wrażenie. dzięki Bogu. My! Siadam i pościel opada. później go weźmiemy.. Kąciki ust unoszą mu się w uśmiechu. – Dr Flynn miałby teraz używanie. odsłaniając moje ciało. – Ty. zawsze mam na niego ochotę. tyle że nie o takiej później porze. Seks przełożymy na inny raz. On nadal wydaje się rozbawiony. – Co robiłem tym razem? – Próbowałeś karmić mnie truskawkami. że ty również – mówi sucho. że tak. . Wstawaj. ubieraj się.. – Miałam taki przyjemny sen – marudzę. Dobrze wiedzieć. lecz wcześnie. Moje oczy przyzwyczajają się do światła i widzę już lepiej. No już. – Rumienię się.579 – Anastasio. – Nie jest późno. – A co ci się śniło? – pyta cierpliwie. – Oczywiście. że trzecia. – Która godzina? – Piąta trzydzieści. Nie trać czasu na prysznic. Christian wstaje.

czarna marynarka i cenne pierwsze wydanie serii książek. Mówiłem ci. Oczywiście leżą starannie złożone na krześle obok łóżka. Jak mały chłopiec. będę chciał do ciebie dołączyć. nie mogący się czegoś doczekać. Gramolę się z łóżka i biorę za szukanie ubrań. co się wtedy stanie. – Nie mogę wziąć prysznica? Wzdycha. Na wierzchu dostrzegam dzianinowe bokserki. – Co będziemy robić? – To niespodzianka. Jest podekscytowany. – Jeśli pójdziesz pod prysznic. Zakładam je.580 – Nie mamy dużo czasu. Z kolei ona przywołuje mój sen. i to nie byle jakie. Dałem ci spać najdłużej. Uśmiecham się. Hmm. – Okej. próbując rozwikłać tajemnice psychiki Szarego. Co tam dr Flynn. . Chodź. a on uśmiecha się do mnie szeroko. Kręcę głową. a oboje wiemy. Marszczę brwi. cóż za szczodrość. bielizna Christiana Greya – kolejna zdobycz do kolekcji. Mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. w której jest już samochód. Mac. – Skoro już wstałaś. nawet Freud miałby używanie. No już. jak się dało. zrobię ci trochę miejsca. wstawaj. BlackBerry. a potem pewnie by umarł. ale od Ralpha Laurena. gdyż przypomina mi się scena z Tessy: ta z truskawkami.

Jak mam to rozegrać? – Napiję się herbaty.. ubrana w dżinsy. Mogę wziąć croissanta na później? Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem. Dla mnie naprawdę jest za wcześnie. Wpatruję się w niego. – Mam ochotę przewrócić oczami. – Anastasio. kiedy mój żołądek się obudzi. a sprawisz mi wielką przyjemność – mówi surowo. że się nie wykrzywić. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. – Nie pogrywaj ze mną. zrób to. o tej porze. . okej? – Okej. – Ależ śmiało. czysta. Około siódmej trzydzieści. – Jedz – mówi. mój sen. Podnosi głowę znad niewielkiego stołu. przy którym je śniadanie.. Mocno się muszę koncentrować. – Z rozmarzenia wyrywa mnie jego surowy głos. a ja idę do łazienki. Muszę siku.581 Christian przechodzi do części dziennej. Podnoszę oczy na sufit. myśląc o jego języku na podniebieniu. uczesana. Siedem minut później wchodzę do salonu. moją bluzeczkę i bieliznę Christiana Greya. a ja uśmiecham się słodko.. – Zjem później. Hmm. Śniadanie! Jezu. Jasny gwint. no i chcę się szybko podmyć.. wprawnym języku.

W jego oczach czai się wesołość. Siadam naprzeciwko niego. Pij herbatę. a potem bierze za rękę i wyprowadza z pokoju. – Z drugiej strony nie chciałabym. – Uśmiecha się. Boy wręcza Christianowi kluczyki do krzykliwego sportowego samochodu ze składanym dachem. Z teatralnym ukłonem otwiera . – Prowokacyjna jak zawsze. kiepsko mu to wychodzi. czasami tak fajnie być mną – wyjaśnia z konspiracyjnym. „Widzisz.582 – Cóż. pełnym zadowolenia uśmiechem. parę klapsów pewnie by mnie dobudziło. że to herbata Twinings i serce mi śpiewa. Christian rzuca mi bluzę. panno Steele. – Zaufaj mi. Zauważam. – Wzruszam nonszalancko ramionami. klimat jest tu wystarczająco gorący. Na dworze jest jeszcze względnie chłodno. – Wiesz. – Zasznurowuję usta. Patrzę na niego z konsternacją. Jest taki kochany. którego nie jestem w stanie nie odwzajemnić. jakbym się nad czymś intensywnie zastanawiała. Czy nasycę się kiedyś tym mężczyzną? Gdy wychodzimy. upajając się jego pięknem. nachyla i daje szybkiego buziaka. Zamyka usta i choć bardzo się stara zrobić gniewną minę. on się naprawdę o ciebie troszczy” – mówi moja podświadomość. Christian otwiera buzię. kiedy się zachowuje tak radośnie i beztrosko. abyś się zgrzał. Unoszę brew. – Przyda ci się.

smutna historia – bąkam. dosłownie „kobieta sprowadzona na złą drogę”. – Cóż. – Ach. – Traviata? Już to słyszałam. Opery Verdiego. gdy wokół nas rozbrzmiewają słodkie dźwięki setki skrzypiec. Programuje nawigację. – Co to? – pytam. . Co to znaczy? Christian patrzy na mnie z ukosa. – Utwór z Traviaty. – Dokąd jedziemy? – Zobaczysz. – Christian znowu uśmiecha się w ten swój tajemniczy sposób. a potem naciska guzik na kierownicy i wnętrze samochodu wypełnia klasyczna muzyka orkiestrowa. Czy on próbuje mi coś powiedzieć? – Hmm.. – Tak też pomyślałem. – Poprawiam się na miękkim skórzanym fotelu. – Śmieje mu się buzia.. gdy wrzuca bieg i wyjeżdżamy na Savannah Parkway. O rany.583 mi drzwi i wsiadam do środka. Czytałam. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie. śliczny. – Zbyt smutna? Chcesz posłuchać innej muzyki? Mam to na iPodzie. Ależ mu humor dopisuje. – Nieszczęsna kurtyzana. Jest oparta na Damie Kameliowej Aleksandra Dumasa.

kto? Piosenka się kończy i iPod losowo wybiera smutnego Damiena Rice’a. drań jeden. Kto? – Leila – odpowiada na moje niewypowiedziane na głos pytanie. że rzuca mi tym samym wyzwanie. Kto? Kto? Wyglądam przez szybę i ściska mnie w żołądku. – Ty wybierasz. czekając na złoty medal. Kto to zrobił? A ja muszę teraz słuchać jęczącej Britney. Nigdy bym się nie domyśliła. Może jest jeszcze za wcześnie na zmysłową Britney. Stuka palcem w ekran na konsoli między nami i pojawia się lista utworów. – Nie niewiniątka. iPod Christiana Greya. Ściszył muzykę. Wciskam „play”. Zwycięstwo! – To nie ja umieściłem tę piosenkę na iPodzie – mówi lekko i dodaje gazu. – Toxic. wiem. co robi. to powinno być interesujące. a ja gratuluję sobie w duchu..584 Nigdzie nie widzę iPoda. Przewijam ekran dotykowy i znajduję idealną piosenkę.. Z głośników dudni klubowy bit i Christian przycisza. Kto. Jak on to robi? – Leila? . – Usta wyginają mu się w uśmiechu i wiem. Co takiego? Już on doskonale wie. Moja wewnętrzna bogini stoi na podium. co? – Christian uśmiecha się szeroko. o co ci chodzi – odpowiadam z miną Jeszcze bardziej ścisza muzykę. a mnie wciska w fotel. że może być fanem Britney.

a co więcej – jest rozmowny.. Damien zawodzi w tle. wręcz radosny. Ale Christian wydaje się zrelaksowany. była uległa? Była. głęboki. to ona wrzuciła tu tę piosenkę. . A więc nie jestem w tym odosobniona. – Chciała więcej. – Dlaczego? Jezu. kończąc zdanie znowu tym słowem. – A ty nie? – pytam.585 – Moja była. – Jedna z piętnastki? – pytam. A to nie ja tego pragnę. On także chce więcej! Moja wewnętrzna bogini zeskakuje z podium i robi gwiazdy. – Nigdy nie chciałem więcej. dopóki nie poznałem ciebie. – Co się stało z pozostałą czternastką? – pytam. a ja siedzę oszołomiona. co wydobywa się z moich ust. – Co się z nią stało? – Rozstaliśmy się.. czy chcę to wiedzieć? Kręci głową. On chce więcej. – Głos ma niski.. Cholera. nim uruchamiam filtr kontrolujący to. Za wcześnie na tego typu rozmowę. Łapię głośno powietrze. – Tak.. Była.

586 – Chcesz całą listę? Rozwiedziona, ścięta, zmarła? – Nie jesteś Henrykiem VIII. – Okej, nie licząc Eleny, tylko z czterema kobietami byłem w długotrwałych związkach. – Eleny? – Dla ciebie pani Robinson. – I znowu uśmiecha się tajemniczo. Elena! Ta wiedźma Oczami wyobraźni widzę wampa z kruczoczarnymi i wiem, że jest piękna. Nie o tym myśleć. ma imię, które w dodatku obco brzmi. od razu oszałamiającego, bladolicego włosami, ciemnoczerwonymi ustami wolno mi o tym myśleć. Nie wolno mi

– Co się stało z tamtą czwórką? – pytam, żeby zająć myśli czymś innym. – Cóż za głód wiedzy, panno Steele – beszta mnie żartobliwie. – Czyżby, Panie Kiedy-Masz-Okres? – Anastasio, muszę wiedzieć takie rzeczy. – Ach tak? – Tak. – Po co? – Bo nie chcę, żebyś zaszła w ciążę.

587 – Ja też nie chcę! No, a przynajmniej nie w najbliższych latach. Christian mruga zaskoczony, po czym wyraźnie się odpręża. Okej. Christian nie chce dzieci. Teraz czy nigdy? Nie mogę się otrząsnąć po tym jego nagłym, bezprecedensowym przypływie szczerości. Może to ta wczesna pora? Tutejsza woda? Tutejsze powietrze? Co jeszcze chcę wiedzieć? Carpe diem. – No więc co z tą czwórką? – pytam. – Jedna poznała kogoś innego. Pozostała trójka chciała więcej. Wtedy coś takiego nie wchodziło w grę. – A inne? – nie daję za wygraną. Kręci głową. – Po prostu nie wyszło. Ależ mam informacji do przetworzenia. Zerkam w boczne lusterko i zauważam, że na niebie za samochodem akwamarynowe niebo zaczyna różowieć. Goni nas świt. – Dokąd jedziemy? – pytam skonsternowana, przyglądając się autostradzie 95. Wiem tylko tyle, że w kierunku południowym. – Na lotnisko. – Nie wracamy do Seattle, prawda? – pytam z niepokojem. Nie pożegnałam się z mamą. Jezu, spodziewa się nas dzisiaj na kolacji. Śmieje się. – Nie, Anastasio. Będziemy się oddawać mojej drugiej

588 ulubionej rozrywce. – Drugiej? – Marszczę brwi. – Aha. Rankiem ci mówiłem, jaka jest pierwsza. Zerkam na jego idealny profil, wytężając pamięć. – Rozkoszowanie się tobą, panno Steele. Jest to na szczycie mojej listy. Och. – Cóż, na mojej liście perwersyjnych priorytetów także zajmuje to wysoką pozycję – mamroczę, rumieniąc się. – Miło mi to słyszeć – stwierdza sucho. – No więc lotnisko? Uśmiecha się szeroko. – Szybowanie. Coś mi to mówi. Już o tym wspominał. – Będziemy gonić świt, Anastasio. Odwraca się i obdarza mnie radosnym uśmiechem, gdy tymczasem nawigacja każe mu skręcić w prawo. Wygląda to na jakiś kompleks przemysłowy. Christian zatrzymuje się przed dużym białym budynkiem, nad którym wisi szyld z napisem: KLUB SZYBOWCOWY BRUNSWICK. Szybowiec! Polecimy szybowcem!

589 Gasi silnik. – Masz ochotę? – pyta. – Ty za sterami? – Tak. – No to pewnie! – Nie waham się. On się uśmiecha, przechyla i całuje mnie w usta. – Kolejny pierwszy raz, panno Steele – mówi, wysiadając z samochodu. Pierwszy raz? To znaczy? Pierwszy raz za sterami szybowca... cholera! Nie, mówił, że już to robił. Odprężam się. Obchodzi samochód i otwiera mi drzwi. Niebo przybrało subtelny odcień opalu, połyskując lekko nad nielicznymi małymi chmurami. Zaraz będzie świtać. Christian bierze mnie za rękę i prowadzi na tył budynku, gdzie na asfalcie stoi kilka samolotów. Obok nich czeka mężczyzna z ogoloną głową i błyskiem szaleństwa w oku oraz Taylor. Taylor! Czy Christian nigdzie się bez niego nie rusza? Uśmiecham się do niego na powitanie, na co odpowiada grzecznym uśmiechem. – Panie Grey, to pański pilot, pan Mark Benson – mówi Taylor. Christian i Benson wymieniają uścisk dłoni i wdają się w rozmowę pełną szczegółów technicznych dotyczących prędkości wiatru, kierunku i tym podobnych. – Witaj, Taylor – bąkam nieśmiało.

590 – Panno Steele. – Marszczę brwi. – Ana – poprawia się. – Przez ostatnie dni nie można z nim było wytrzymać. Dobrze, że tu przylecieliśmy – mówi konspiracyjnie. Och, a to ciekawe. Dlaczego? Chyba nie z mojego powodu! Czwartek pełen rewelacji! To pewnie woda w Savannah sprawia, że ci faceci się trochę rozluźnili. – Anastasio – mówi do mnie Christian. – Podejdź. – Wyciąga rękę. – Do zobaczenia później. – Uśmiecham się do Taylora, który mi salutuje i oddala się na parking. – Panie Benson, to moja dziewczyna, Anastasia Steele. – Bardzo mi miło – mamroczę, gdy wymieniamy uścisk dłoni. Benson uśmiecha się do mnie promiennie. – Mnie również – mówi. Po akcencie słychać, że to Brytyjczyk. Gdy znowu wsuwam dłoń w rękę Christiana, żołądek coraz bardziej mi się ściska z ekscytacji. O rany... szybowanie! Idziemy za Markiem Bensonem w stronę pasa startowego. On i Christian dalej prowadzą rozmowę. Wyłapuję ogólny sens. Będziemy lecieć Blanikiem L-23, który podobno jest lepszy niż L-13, choć to pozostaje kwestią otwartą. Benson będzie leciał Piperem Pawnee. Wynosi w górę szybowce już od pięciu lat. Mnie to nic nie mówi, ale przyjemnie się patrzy na Christiana, ożywionego, wyraźnie w swoim żywiole. Szybowiec jest długi, smukły, biały w pomarańczowe pasy.

591 Ma mały kokpit z dwoma miejscami, jednym za drugim. Długim białym kablem połączony jest z małym, zwykłym jednosilnikowcem. Benson otwiera przezroczystą kopułę z pleksiglasu, żebyśmy weszli do kokpitu. – Najpierw musimy przypiąć pani spadochron. Spadochron! – Ja to zrobię – wtrąca Christian i bierze od niego uprząż. – Pójdę po balast – mówi Benson i udaje się do samolotu. – Lubisz mnie przypinać do różnych ustrojstw – zauważam cierpko. – Panno Steele, nawet pani nie wie, jak bardzo. Przełóż przez to nogi. Tak robię, wspierając się na ramieniu Christiana. On się lekko spina, ale nic nie mówi. Następnie podciąga spadochron, a ja przekładam ręce przez szelki. Sprawnie wszystko zapina i reguluje długość szelek. – Proszę bardzo – mówi spokojnie, ale oczy mu błyszczą. – Masz przy sobie gumkę do włosów? Kiwam głową. – Mam je związać? – Tak. Szybko spełniam jego polecenie. – No to wchodź do środka. – Ależ on apodyktyczny.

592 – Siadaj z przodu. Pilot siedzi z tyłu. – Ale przecież będziesz mało widział. – Wystarczająco – uśmiecha się. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam go takiego radosnego – apodyktycznego, ale radosnego. Wchodzę do kabiny i siadam na skórzanym fotelu. Jest zaskakująco wygodny. Christian nachyla się i zapina mi pasy. – Hmm, dwa razy jednego ranka, szczęściarz ze mnie – szepcze i daje mi szybkiego buziaka. – To nie potrwa długo, dwadzieścia, najwyżej trzydzieści minut. Prądy termiczne o tej porze nie są najlepsze, ale widoki bywają zachwycające. Mam nadzieję, że nie jesteś zdenerwowana. – Podekscytowana – uśmiecham się promiennie. Skąd ten absurdalny uśmiech? Prawdę mówiąc, trochę jestem przerażona. Moja wewnętrzna bogini skryła się pod kocem za sofą. – To dobrze. – Odpowiada mi równie szerokim uśmiechem, głaszcze mnie po policzku, a potem znika mi z pola widzenia. Słyszę i czuję jego ruchy, gdy zajmuje miejsce za mną. Przypiął mnie oczywiście tak ciasno, że nie jestem się w stanie obrócić, aby na niego spojrzeć. Typowe! Przed sobą widzę panel z licznikami, dźwigniami i dużym drążkiem. Niczego nie dotykam. Pojawia się Mark Benson. Z wesołym uśmiechem sprawdza moje pasy, a potem nachyla się i coś majstruje przy podłodze kokpitu. Chyba to ten balast, o którym wspominał. – Okej, zabezpieczenie w porządku. Pierwszy raz? – pyta

593 mnie. – Tak. – Będzie pani zachwycona. – Dziękuję, panie Benson. – Proszę mi mówić Mark. – Odwraca się do Christiana. – Okej? – Aha. Ruszajmy. Tak się cieszę, że niczego nie jadłam. Jestem niesamowicie przejęta i nie sądzę, by mój żołądek wytrzymał połączenie jedzenia, ekscytacji i wzlecenia w powietrze. Po raz kolejny oddaję się w sprawne ręce tego pięknego mężczyzny. Mark zamyka pokrywę kokpitu, udaje się do sąsiedniego samolotu i wsiada do niego. Słyszę silnik jednosilnikowca i żołądek podchodzi mi do gardła. Jezu... to się dzieje naprawdę. Mark jedzie powoli pasem startowym, kabel coraz bardziej się napręża, aż nagle czuję szarpnięcie. Ruszamy. Słyszę jakieś głosy w radiu. To chyba Mark rozmawiający z wieżą – ale nie rozumiem, co mówi. Gdy piper nabiera prędkości, my razem z nim. Podskakujemy na asfalcie, a jednosilnikowiec nadal jest na ziemi. Jezu, czy my się w końcu podniesiemy? I nagle żołądek znika mi z gardła i opada gwałtownie aż na podłogę – znajdujemy się w powietrzu. – No i lecimy, mała! – woła z tyłu Christian. Poza jego głosem słyszę jedynie świst wiatru i cichy szum silnika pipera. Trzymam się oburącz krawędzi fotela, tak mocno, że aż mi pobielały kostki. Kierujemy się na zachód, zostawiając wschodzące słońce za plecami. Nabieramy wysokości, przelatując nad polami, lasami, domami i autostradą 95.

594 O rany. To niesamowite, nad nami już tylko niebo. Światło jest wprost niezwykłe, rozproszone i ciepłe, i przypomina mi się, jak José opowiadał o „magicznej godzinie”, porze dnia uwielbianej przez fotografów... tuż po świcie. Przypomina mi się także wystawa José. Hmm. Muszę powiedzieć Christianowi. Ciekawe, jak zareaguje. Ale nie będę martwić się tym teraz, wolę cieszyć się lotem. Uszy mi się zatykają, gdy wznosimy się coraz wyżej, a ziemia coraz bardziej się od nas oddala. Jest tak spokojnie. Doskonale rozumiem, dlaczego on tak bardzo lubi przebywać w powietrzu. Z dala od BlackBerry i presji swej pracy. Radio wydaje z siebie kilka trzasków, a potem Mark Benson informuje, że znajdujemy się na wysokości dziewięciuset kilometrów. O kurczę, wysoko. Zerkam w dół – już wcale nie jest tak łatwo cokolwiek rozróżnić. – Wyczepiaj – mówi do radia Christian i nagle piper znika. I nie czuć już ciągnięcia. A my unosimy się nad Georgią. O kuźwa, to niesamowite! Szybowiec nurkuje, obraca się i teraz lecimy w stronę słońca. Ikar. Właśnie tak. Lecę blisko słońca, ale on jest ze mną, on mnie prowadzi. Łapię głośno powietrze, gdy dociera to do mnie. Opadamy po spirali, podziwiając widoki iście spektakularne. – Trzymaj się mocno! – woła Christian i ponownie dajemy nura, tyle że tym razem chwilę później jestem do góry nogami, patrząc na ziemię przez pokrywę kokpitu. Wydaję głośny pisk, automatycznie wyciągam ręce i opieram je o pleksiglas, żeby tylko nie spaść. Słyszę, jak się śmieje. Drań! Ale jego wesołość jest zaraźliwa i po chwili, kiedy on naprostowuje szybowiec, ja też się śmieję.

595 – Dobrze, że nie jadłam śniadania! – wołam do niego. – Owszem, dobrze, bo zamierzam to powtórzyć. I chwilę później znowu lecimy głowami w dół. Tym razem, ponieważ jestem przygotowana, trzymam się pasów i chichoczę jak głupia. Po raz kolejny wyrównuje lot. – Pięknie, co? – woła. – Tak! Lecimy, przecinając majestatycznie powietrze, słuchając wiatru i ciszy, pławiąc się w świetle wczesnego poranka. Czego można życzyć sobie więcej? – Widzisz ten joystick przed sobą? – woła ponownie. Patrzę na drążek, który sterczy pomiędzy moimi nogami. O nie, o co mu teraz chodzi? – Złap go. Cholera. Każe mi sterować. Nie! – Śmiało, Anastasio, złap go – ponagla mnie. Nieufnie zaciskam na nim dłoń. – Trzymaj mocno... Widzisz ten środkowy wskaźnik? Igła ma być na środku. Serce podchodzi mi do gardła. O kuźwa, pilotuję szybowiec... Szybuję...

596 – Grzeczna dziewczynka. – W głosie Christiana słychać zadowolenie. – Jestem zdumiona, że pozwalasz mi przejąć kontrolę – wołam. – Byłabyś zdumiona, gdybyś wiedziała, na co ci jeszcze pozwolę, panno Steele. A teraz joystick wraca do mnie. Czuję, jak drążek się nagle rusza i puszczam go, a my opadamy spiralnie i znowu zatykają mi się uszy. Ziemia jest coraz bliżej, aż mam wrażenie, że zaraz w nią uderzymy. Jezu, boję się. – BMA, tu BG N Papa Three Alpha, zejście z wiatrem w lewo, pas siódmy trawa, BMA. – Christian stanowczy jak zawsze. Wieża coś odpowiada, ale nie rozumiem co. Kołujemy, opadając powoli ku ziemi. Widzę już lotnisko, prowizoryczne pasy do lądowania i autostradę 95. – Trzymaj się, mała. Może trochę trząść. Jeszcze jedno koło i opadamy niżej, aż nagle z głuchym odgłosem lądujemy i jedziemy szybko po trawie. O cholera. Moje zęby uderzają o siebie, gdy podskakujemy na trawie, aż w końcu się zatrzymujemy. Szybowiec chwilę się chwieje na boki, a potem przechyla na prawo. Biorę głęboki oddech, gdy tymczasem Christian przechyla się i otwiera luk. Wychodzi z kokpitu i się przeciąga. – I jak było? – pyta, a oczy błyszczą mu srebrzystą szarością. Schyla się, żeby mnie odpiąć. – Było niezwykle. Dziękuję – odpowiadam bez tchu. – Czy to było więcej? – pyta z nadzieją w głosie. – Znacznie więcej.

597 Uśmiecha się szeroko. – Chodź. – Wyciąga rękę, a ja ją ujmuję i gramolę się z kokpitu. Christian chwyta mnie za ramiona i mocno przytula. Nagle jego dłoń znajduje się w moich włosach, odchylając mi głowę, a druga biegnie w dół ku talii. Całuje mnie, długo, mocno i namiętnie, językiem eksplorując wnętrze ust. Oddech ma przyspieszony, jego żar... Jasny gwint – jego wzwód... jesteśmy na lotnisku. Ale mam to gdzieś. Wplatam mu palce we włosy, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Pragnę go tutaj, teraz, na trawie. Odrywa usta i patrzy na mnie. Pociemniałe oczy pełne są surowej, aroganckiej zmysłowości. O rety. Zapiera mi dech w piersiach. – Śniadanie – szepcze w taki sposób, że słowo to brzmi rozkosznie erotycznie. Jak to możliwe, że w jego ustach jajka i bekon to zakazany owoc? Niezwykła umiejętność. Odwraca się, bierze mnie za rękę i ciągnie za sobą w stronę samochodu. – A szybowiec? – Ktoś się nim zajmie – odpowiada niedbale. – Teraz jedziemy coś zjeść – dodaje stanowczo. Jedzenie! Mówi o jedzeniu, gdy tymczasem ja tak naprawdę pragnę jego. – Chodź – uśmiecha się. Jeszcze nigdy go nie widziałam w takim wydaniu. No i idę obok, trzymając go za rękę, z niemądrym uśmiechem na twarzy. Przypomina mi się, jak w wieku dziesięciu lat pojechałam z Rayem

598 do Disneylandu. To był idealny dzień i zapowiada się, że dzisiaj będzie podobnie. Gdy już siedzimy w samochodzie i wracamy autostradą do Savannah, uruchamia mi się alarm w telefonie. No tak... pigułka. – Co to? – pyta Christian, patrząc na mnie z ciekawością. Grzebię w torebce. – Alarm, żeby wziąć pigułkę – mamroczę zarumieniona. Kąciki jego ust lekko się unoszą. – Świetnie. Nie znoszę prezerwatyw. – Fajnie, dziewczynę. że przedstawiłeś mnie Markowi jako swoją

– A nie jesteś nią? – Unosi brew. – A jestem? Sądziłam, że pragniesz uległej. – Ja też, Anastasio, i nadal tak jest. Ale już mówiłem, że i ja pragnę więcej. O rany. Przypływ nadziei zapiera mi dech. – Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności, panno Steele. – Uśmiecha się znacząco, gdy zajeżdżamy na parking przed International House of Pancakes. – IHOP – uśmiecham się szeroko. Nie wierzę. Kto by pomyślał...? Christian Grey w IHOP.

zębami przygryzając czubek języka. smażeniną i środkiem dezynfekującym.599 Jest już ósma trzydzieści. gdy siadamy.. nie teraz. uśmiechając się szelmowsko. Uświadamiam sobie. Christian prowadzi mnie do boksu. seks w IHOP.. To była nasza tajemnica. – Nie tutaj. Bierze głośny wdech.. Och. – . – Ty w takim miejscu? Nigdy bym nie pomyślała – mówię. Krew śpiewa mi w żyłach. – Tutaj? – pyta sugestywnie. unosząc brew. Tymczasem zabieram się za oglądanie menu.. – Wiem. – Tato zabierał nas do IHOP. odpowiadając na jego wezwanie. kiedy mama wyjeżdżała na jakąś konferencję. umiarkowanie przyjemny zapach. – Nie przygryzaj wargi – nakazuje. że od razu czuję ściskanie mięśni w podbrzuszu. czego ja chcę – mówi Christian bez tchu. O cholera. że jestem głodna jak wilk. Patrzy na mnie tak. Podnoszę na niego wzrok. O rany.. Pachnie tu słodkim ciastem. jak ja mam ochotę to zrobić. – Uśmiecha się do mnie wesoło. staje się bardziej mroczna. Jego twarz się zmienia.. następnie przeczesuje palcami niesforne włosy. – Ja chcę tego samego – szepczę. Hmm. głosem niskim i ochrypłym. ale w lokalu nie ma wielu klientów.

. nie spuszczając ze mnie wzroku. nisko. byle nie na nas. – Skoro nie mogę cię tu posiąść. jeśli macie – mówi Christian. jedną czarną kawę z chudym mlekiem i jedną herbatę English Breakfast. – Anastasio? – pyta mnie.. aby komukolwiek innemu udało się wlać tyle zmysłowości w moje imię. ignorując kelnerkę.. nie kuś mnie.. I nie wydaje mi się. Obecność dziewczyny pozwala mi uciec na chwilę od jego zmysłowego spojrzenia. Przełykam ślinę.. państwu. – Prosimy dwie porcje naleśników z maślanką z syropem klonowym i bekonem z boku... to na niego. a ja czuję ukłucie współczucia.. – Dziękuję. A więc wchodzę do gry? Leandra patrzy to na mnie. eee. ponieważ na mnie on także ma taki wpływ. chcę tego. Oboje zwracamy na nią spojrzenie. moja wewnętrzna bogini praktycznie mdleje. – Mówiłam ci. co i ty – odpowiadam cicho. a ona ponownie oblewa się rumieńcem i zmyka na zaplecze. eee. Co mogę przynieść. aby się nie zarumienić tak jak Leandra.600 Spojrzenie ma twarde i przez chwilę wydaje się cudownie niebezpieczny. dwie szklanki soku pomarańczowego. Oblewa się rumieńcem. czego chcemy. patrząc wszędzie. patrząc na siedzącego naprzeciw mnie Pana Pięknego. a on patrzy na mnie wygłodniale. jestem Leandra. rano – duka. Wiemy. modląc się o to... . czy to wszystko? – pyta cicho Leandra. – Dać państwu jeszcze chwilę do namysłu? – Nie. co jemu w tej chwili. Policzki ma szkarłatne. – Cześć. Jezu. dzisiaj. – Usta Christiana wyginają się w seksownym uśmiechu.

. – To tylko wygląd.. W pokoju zabaw masz być uległą.. – Co jest nie fair? – To. w kwestii. – Ty mnie kompletnie rozbrajasz.. jak rozbrajasz ludzi. abym zmienił zdanie jako takie.. – Nieustannie. – Nie wydaje mi się. to naprawdę nie fair. Ale poza tym. starając się. – Rozbrajam cię? Prycham. Za łamanie zasad spotka cię kara.. myślę. nakreślić strategię. nas? Długimi palcami głaszcze się w zamyśleniu po brodzie. Mnie. . eee. Jestem przekonany. że to się może udać. – Nie. panno Steele. Christianie. – Dlatego właśnie zmieniłeś zdanie? – Zmieniłem zdanie? – Tak. Twoja niewinność. Anastasio – mówi łagodnie. Kobiety. aby zabrzmiało to nonszalancko. Marszczy czoło. to znacznie więcej. – Wbijam wzrok w blat i przesuwam po nim palcem wskazującym.601 – Wiesz. cóż. Musimy jedynie na nowo sprecyzować kryteria.

Anastasio. – Uśmiecha się znacząco.. że mnie zostawisz. – Wobec tego zgadzam się. jeśli nie zgodzę się na to wszystko – mówię cicho. Nie miałem pojęcia. Poza tym bardzo dobrze mi. – Strasznie się bałam. – Skąd? – Uwierz mi. panno Steele.. jak zmiatam wszystko z talerza. kiedy jesteś obok. Burczy mi w brzuchu. Poza tym. Co ty na to? – A więc będę z tobą spała? W twoim łóżku? – Tego właśnie chcesz? – Tak. Christian z irytującą aprobatą patrzy. jak bardzo jestem głodna. . – Marszczy brwi. On coś skrywa. Takie są moje wymagania. – Wiem. Ale co? W tej chwili pojawia się Leandra z naszym zamówieniem. że to możliwe.602 że wszystko podlega dyskusji. zgodnie z twoją definicją: kompromis. – Nigdzie się nie wybieram. – Urywa. że pragniesz więcej – szepczę nieśmiało. a po chwili namysłu dodaje: – Idziemy za twoją radą. przypominając. Po prostu wiem. – Bardzo się cieszę. I jak na razie to się udaje. Wysłałaś mi ją mejlem.

Bo i po co? – Masz ochotę wstąpić? – pytam nieśmiało. – Proszę. – Czy ty próbujesz zupełnie pozbawić mnie męskości? – To prawdopodobnie jedyne miejsce. Prycha. – Nie dąsaj się – rzuca ostrzegawczo. Kiedy zatrzymuje się przed domem. Chcę to zrobić. ale zjawię się wieczorem.603 – Mogę się odwdzięczyć? – pytam Christiana. doceniam twój gest. – Muszę się zająć pracą. Ale odpowiedź jest negatywna. On go już zna. Sznuruję usta. O której godzinie? . – To znaczy? – Zapłacić za ten posiłek. że nie pyta o adres mojej matki. a w jego oczach pojawia się złowróżbny znak. prześladowca jeden. Marszczy brwi. Oczywiście. Anastasio. w którym będzie mnie stać na zapłacenie rachunku. nie komentuję tego. Naprawdę. – Anastasio. – Nie sądzę.

Patrzy na mnie bez słowa. Mamę zastaję w kuchni. – Jak się udał wieczór? Rozmawialiście? .. gdy odjeżdża w blasku słońca. Anastasio. za więcej. a on umie latać. Nadal mam na sobie jego bluzę i bieliznę i jest mi za ciepło. – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – szepcze. – Dobrze. co robiłam zeszłej nocy. więc strasznie się denerwuje. a ja wdycham jego cudowny. zakochałam się w nim.604 Ignoruję nieprzyjemne ukłucie rozczarowania. Christian zabrał mnie rano na szybowanie. – Całuje mnie. – Szybowanie? Takie w małym samolocie bez silnika? To masz na myśli? Kiwam głową. Macham mu. – Mam nadzieję. Dlaczego pragnę spędzać każdą chwilę z tym kontrolującym wszystko bogiem seksu? Ach tak. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Wow. ponieważ na pewno wie. Christianowy zapach. – Jak tam. – Dziękuję. skarbie? – pyta i oblewam się rumieńcem. Nie każdego dnia gości u siebie miliardera. że tą informacją odwrócę jej uwagę.. ale w końcu bierze się w garść i wraca do przepytywania. – Do zobaczenia wieczorem.

10:20 EST Adresat: Christian Grey Czasami naprawdę wiesz. Jest już lepiej. – Kieruje uwagę z powrotem na cztery książki kucharskie rozłożone na kuchennym stole. jak sprawić dziewczynie przyjemność. gdybyś chciała. Ale może coś się w tej kwestii zmieniło. odkąd zamieszkała z Bobem w Savannah. No. jej może jednak życzę. to ja mogę się zająć gotowaniem. I wczoraj. skarbie. – Okej. – Och. – To dobrze. Czy poznam kiedyś tę przeklętą kobietę? Postanawiam z podziękowaniem. to znaczy Elenie... wysłać Christianowi krótki mejl Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szybownictwo jako przeciwieństwo niskich lotów Data: 2 czerwca 2011. ale sama chcę to zrobić. Moje policzki są purpurowe. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Szybownictwo a niskie loty . i dzisiaj. mając świadomość. to miłe z twojej strony. Krzywię się. – Mamo. Dziękuję. Swego czasu stołowania się u niej nie życzyłabym nawet – kogo nienawidzę? Ach tak – pani Robinson. że zdolności kucharskie mamy są mocno ograniczone. – Rozmawialiśmy.605 Jezu.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: CHRAPANIE Data: 2 czerwca 2011. Anastasio. że mówię przez sen. że o tym wspominasz. 10:26 EST Adresat: Christian Grey JA NIE CHRAPIĘ. Grey Enterprises Holdings. Co u licha powiedziałam? O nie. Ale tak jest zawsze. Ja też się dobrze bawiłem. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Puść farbę Data: 2 czerwca 2011. A jeśli nawet. Nie jest Pan dżentelmenem. Ale mówisz. Inc.606 Data: 2 czerwca 2011. 10:24 EST Adresat: Anastasia Steele Wolę i jedno. że wielokrotnie miałaś okazję się o tym przekonać. Grey Enterprises Holdings. gdy spędzam czas z Tobą. że jestem dżentelmenem. Nie przestraszyły mnie Twoje KRZYKLIWE wersaliki. Inc. 10:28 EST Adresat: Anastasia Steele Nigdy nie twierdziłem. A co z buziakiem dla mnie?Christian Grey Łajdak i prezes. Kate wiele razy mi o tym wspominała. Wiem. Christian Grey Prezes. O w mordę. 10:32 EST Adresat: Christian Grey Jesteś łajdakiem i draniem – z całą pewnością nie . Ale przyznam się do małego niewinnego kłamstwa – nie chrapiesz. i sądzę. i drugie od Twojego chrapania[6]. I to jest fascynujące. Panie Grey! A przyjechał Pan przecież na dalekie południe!Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Somnologia Data: 2 czerwca 2011. to mało szarmanckie z Twojej strony.

Inc. że wieczorem Ci powiem. Mama zdecydowała się na gazpacho i grillowane steki marynowane w oliwie z oliwek. Jeśli będziesz grzeczna.Co w takim razie mówiłam? Żadnych buziaków. czosnku i soku z cytryny. nawet gdyby chciał. pchając wózek. że bez względu na to. A teraz naprawdę muszę już pędzić na zebranie. aby to powiedzieć. co przyrządza mama. Na razie. Christian GreyPrezes. W porządku! Aż do wieczora nie odezwę się ani słowem. mam nadzieję.607 dżentelmenem. Drepczę za mamą w supermarkecie. Grey Enterprises Holdings. a za coś takiego udzielono mi już dzisiaj reprymendy. że nie. Ci faceci – oni naprawdę lubią zabawy z ogniem. myśląc. Nie jestem gotowa. aby coś takiego usłyszeć. łajdak i drań. ja upiekę chleb – wyrabianie chleba dobrze podziała na moją frustrację. dzwoni mój telefon. że rozpali grilla. że go nienawidzę. albo co gorsza. Gdy docieramy do działu mięsnego. Nie rozpoznaję numeru. Christian lubi mięso. Pewnie powiedziałam przez sen. dopóki mi tego nie powiesz! Nadawca: Christian Grey Temat: Śpiąca mówiąca królewna Data: 2 czerwca 2011. Bob się zaoferował. a on z całą pewnością nie jest gotowy. to niewykluczone. że go kocham. 10:35 EST Adresat: Anastasia Steele Byłoby to z mojej strony niezwykle mało szarmanckie. – Halo? – pytam bez tchu. a to proste danie. – Anastasia Steele? . mała. Jezu. Patrzę gniewnie na komputer i postanawiam. że to może Christian. Och. Szukam go w torebce.

tak? – Do zobaczenia. kochanie! Musimy kupić szampana! – Klaszcze w dłonie i podskakuje. – Doskonale. W takim razie do zobaczenia w poniedziałek o ósmej trzydzieści. – Dzwonię.. nieodebrane połączenie od Christiana. witam. I dziękuję. Uśmiecham się promiennie do mamy. Dziękuję! – Znasz szczegóły dotyczące wynagrodzenia? – Tak. . – Gratulacje. to znaczy przyjmuję waszą ofertę. On nigdy do mnie nie dzwoni. Natychmiast oddzwaniam. Tak. – Och. Chcielibyśmy. Ta kobieta ma lat czterdzieści dwa czy dwanaście? Zerkam na wyświetlacz telefonu i marszczę brwi. aby zaproponować ci pracę asystentki pana Jacka Hyde’a. Chętnie podejmę pracę w waszym wydawnictwie. – Z tej strony Elizabeth Morgan z SIP. a ona wydaje głośny pisk i ściska mnie pośrodku supermarketu Publix.608 – Tak. Super. – Masz pracę? Kiwam z zadowoleniem głową. abyś zaczęła w najbliższy poniedziałek. – Wow..

Przeproś. Jezu. Ale po raz pierwszy nie myślę od razu. jeśli sam nie będę mógł tego zrobić. Radość na twarzy zastąpiła troska. – Nawzajem. Patrzę na mamę. że to nic poważnego? – Pojawił się problem. A potem się rozłącza. że to nic z tych rzeczy. Gdy tak leżę na słońcu.609 – Anastasia – odbiera natychmiast. – Okej. Na wieść. Jestem teraz w drodze do Hilton Head. że rozwiążesz problem. Myślę o Christianie. proszę. moja rodzicielka niesłychanie się rozluźniła. że to moja wina. mam nadzieję. . a uśmiech nie chce mi zejść z twarzy. pragnąc choć trochę się opalić. skarbie. – Cześć – mówię nieśmiało. mam nadzieję. Ostatni jego „problem” to było moje dziewictwo. że Pan Nadziany nie zjawi się na kolacji. który muszę rozwiązać. – Muszę wrócić do Seattle. Ale i tak możemy rozpalić grilla. – To Christian. Coś mi wypadło. Jutro się zobaczymy. Bezpiecznego lotu. – Och! Szkoda. Przyślę po ciebie na lotnisko Taylora. – Mam nadzieję. Wręcz rozgniewamy. O nie. zresztą mamy co świętować: twoją nową pracę! Musisz mi o niej wszystko opowiedzieć. mała – mówi i z tymi słowami wraca mój Christian. – Wydaje się chłodny. myślę o wczorajszym wieczorze i dzisiejszym śniadaniu. Musi wracać do Seattle. Jest późne popołudnie i razem z mamą leżymy nad basenem. Nie dam rady zjawić się na kolacji. Kazał cię przeprosić. mamę w moim imieniu.

Co takiego powiedziałam we śnie? Cholera. Hmm. – Co się stało. nią.. Nastawienie Christiana uległo diametralnej zmianie. że to jakaś nierozważna uwaga podczas śnienia o nim. Był na kolacji z.. Mogłabym wpaść jej do zupy albo kieliszka z winem i sprawić. co robiliśmy. W każdym razie bez względu na to. – Nic takiego. i od naszego wczorajszego spotkania? Co on zrobił? Siadam nagle. Kurwa mać! Swędzi mnie skóra na głowie. gdybym tak podczas ich rozmowy mogła być muchą na ścianie. gdy przysłał swój długi mejl. ale przyznaje. Z Eleną.. Co mogło się zmienić? Co się zmieniło od czasu. założę się. a nie rozmowy z TĄ kobietą. Mogę go zapytać? Powinnam? A może ona nie ma z tym nic wspólnego? Chciałabym. że bezpiecznie wylądował..610 gdy wspominam nasze rozmowy i to. co on robił. co to takiego.. .. skarbie? – pyta zaskoczona mama. mam nadzieję. mamo... Nie dał nawet znać. niemal wylewając wodę. Co za piekielny upał. Która godzina? – Koło wpół do siódmej.. że zmiana w jego zachowaniu wynika z wewnętrznej potrzeby.. Muszę znowu dać nura do basenu. Ani słowa od Christiana. Coś mu powiedziała? Och. gdy uświadamiam sobie ten fakt. jeszcze nie wylądował. On temu zaprzecza. że próbuje „więcej”. włączam komputer. żeby się udławiła. Gdy szykuję się do pójścia spać.

że troszczysz się o mnie. Inc.Proszę o informację. że Twój „problem” został już rozwiązany. iż bardzo się o Ciebie troszczę. Christian GreyPrezes. Pańska Ana x Trzy minuty później słyszę znajome piknięcie. że się nie odezwałem. Grey Enterprises Holdings. co mówiłam przez sen? . Nadawca: Christian Grey Temat: Przepraszam Data: 2 czerwca 2011. Dojechałem cały i zdrowy i przepraszam najmocniej. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Problem Data: 2 czerwca 2011. Myślę. że to oczywiste. Nie chcę przysparzać Ci żadnych zmartwień. Miła jest świadomość. 22:32 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie.611 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cały i zdrowy? Data: 2 czerwca 2011. Jak mógłbyś w to w ogóle wątpić?Mam nadzieję. Wzdycham. Ja także myślę o Tobie i jak zawsze niecierpliwie czekam na nasze jutrzejsze spotkanie. A więc wrócił oficjalny ton. Zaczynam się martwić. Twoja Ana x PS. Zamierzasz mi powiedzieć. Myślę o Panu. 22:40 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. czy doleciał Pan cały i zdrowy. 19:36 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele.

22:48 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. 22:54 EST Adresat: Christian Grey Doprowadzasz mnie do szaleństwa. 19:45 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność raz jeszcze Data: 2 czerwca 2011. 19:52 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Grey Enterprises Holdings. że Cię to rozbawiło. Grey Enterprises Holdings.Christian GreyPrezes. Ale powinieneś wiedzieć. Bardzo podoba mi się fakt. A jeśli chodzi o PS. to odpowiedź brzmi „nie”.Przepraszam. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność Data: 2 czerwca 2011. Inc. Inc. że nie mogę brać odpowiedzialności za coś.Christian Grey Prezes. że się o mnie troszczysz. „Problem” nie został jeszcze rozwiązany. gdy jestem nieprzytomna. Zresztą najprawdopodobniej źle usłyszałeś.612 Nadawca: Christian Grey Temat: Odmawiam Data: 2 czerwca 2011. mogłabyś mówić głośniej? Nie słyszę. Nadawca: Christian Grey Temat: Przyznaję się do winy Data: 2 czerwca 2011. co wychodzi z mych ust. Mężczyzna w tak zaawansowanym wieku jak Ty musi być już nieco przygłuchy. .

kropka. Tak właśnie zamierzam zrobić w piątkowy wieczór. Inc.613 Nadawca: Christian Grey Temat: Mam taką nadzieję. ani myślę mu odpisywać.. że mam kota. Pięćdziesiąt odcieni irytacji. Uuuch! Nie potrafię się. 23:02 EST Adresat: Christian Grey Oficjalnie jestem na Ciebie wkurzona. 20:05 Adresat: Anastasia Steele Warczy Pani na mnie. Czekam niecierpliwie. oprzeć pokusie słów Christiana Greya.. gdy tymczasem wzrok przyzwyczaja mi się do ciemności.)Christian GreyPrezes. Nie sprawdzę. nie zamierzam sprawdzać. Kładę się do łóżka i leżę. Nie. koniec. Słyszę kolejne piknięcie w laptopie. Nie. Dobrej nocy. Nie. 19:59 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Christian Grey Prezes. Inc. Data: 2 czerwca 2011. Panno Steele? Wystarczy mi.. głupia. Ma kota? W jego apartamencie nie widziałam żadnego kota. Panna A. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Christian Grey . Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Dzika kotka Data: 2 czerwca 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Wrrrrr Data: 2 czerwca 2011. Och. Grey Enterprises Holdings. R. patrząc na sufit. potrafi być taki irytujący.

Do tego. Grey Enterprises Holdings. 20:20 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. musisz być wypoczęta. co Ci przygotowałem na jutro.614 Temat: Co powiedziałaś przez sen Data: 2 czerwca 2011.Wolałbym te słowa usłyszeć z Twoich ust. kiedy jesteś przytomna – dlatego Ci nie powiem. O nie.. Co ja takiego powiedziałam? Mam złe przeczucia. Inc.. . Idź już spać. Christian Grey Prezes.

– Skarbie. – Och. mamo. jakie względem niej żywię. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. a potem całuje włosy. – Chyba pocałowałam księcia. co najlepsze – szepcze mi do ucha. zdumiewa mnie siła uczucia. – Gdy tulę się do niej. Zasługujesz na wszystko. Mam nadzieję. niechciane łzy.615 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY Mama ściska mnie mocno. nim trafi się na księcia. że nie przemieni się w żabę. i proszę. – Ana. Odpręż się i baw się dobrze. wywołują twój lot. Jesteś taka młoda. mamo. Kocham cię. mamo? – Oczywiście. musisz jedynie być otwarta. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. kotku. – Podążaj za głosem serca. – Odwiedzisz mnie. Uśmiecha się do mnie z pełnią matczynej. słodko-gorzki uśmiech. w moich oczach wzbierają gorące. skarbie. . – W głosie Boba słychać niepokój. Posyłam jej krzywy. znasz to powiedzenie. niedługo. Trzeba pocałować wiele żab. – Ja ciebie też. bezwarunkowej miłości i gdy jeszcze raz się do niej przytulam.

że nie wiem.616 Gdy mnie puszcza. Co Christian wie o miłości? Wygląda na to. ze wzrokiem utkwionym w błyszczącej białej posadzce. jak mówił. A z powodu jego pięćdziesięciu odcieni ja się powstrzymuję. oczywiście. która rzewnie płacze. Nie oglądam się za siebie. Opuszczam głowę i idę dalej. Potrzebuję tego. ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku. wyjmuję BlackBerry i patrzę na niego z przygnębieniem. Jest roztrzepana. aby Christian Grey mnie kochał. oczy ma czerwone od powstrzymywanych łez. jest piękny. a najgorsze. Bezwarunkowa miłość – właśnie na to zasługuje każde dziecko. Nie potrafię już dłużej się powstrzymywać. Nie chcę jej zostawiać. że we wczesnym dzieciństwie nie otrzymał tego bezwarunkowego uczucia. żegnając się z mamą. Ana. Na pokładzie.. To prawda i w chwili zaskakującej jasności umysłu widzę to. do którego miał prawo. Ściskam na pożegnanie Boba i odwracam się. ale to wszystko bez miłości zupełnie się nie liczy. Bardzo proste: pragnę jego miłości. Ściska mi się serce i przez głowę przelatują słowa mojej matki: „Tak. w luksusie pierwszej klasy. i widzę. W końcu się poddaję. siadam na swoim miejscu i próbuję wziąć się w garść. Christian jest zamożny. Do diaska. że tak myśli. Ona uważa. co najlepsze. Uważa też. no i mnie kocha. że Bob tuli mamę. niewiele widząc przez cały wodospad łez. czy on w ogóle jest zdolny do miłości. Nie kocha nawet samego siebie. czego potrzebujesz? Neonu na jego czole?”. Seks jest niesamowity.. Marszczę brwi. Zawsze czuję ból. no ale to przecież moja matka. Przypomina mi się. że JEJ miłość to jedyna forma tego . że Christian mnie kocha.. BDSM to oderwanie od prawdziwego problemu. Dlatego właśnie jestem tak bardzo powściągliwa w kwestii naszego związku – ponieważ na jakimś podstawowym poziomie odnajduję w sobie potrzebę bycia kochaną. Marszczę brwi. że zasługuję na wszystko. kierując do wyjścia – dzisiaj nie mam czasu na salonik dla pierwszej klasy. ale od niedawna wnikliwa.. niezorganizowana.

W sumie nie dziwi mnie fakt.617 uczucia. Inc. kiedy sam jesteś daleki od ideału”. Ponieważ jeszcze nie wystartowaliśmy. za co dziękuję. i zupełnie nie jestem w stanie go pojąć. Karany – chłostany. Christian Grey Prezes. Cierpnie mi skóra na myśl. 09:58 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. nie dowcipnie. Po raz kolejny zajmuję miejsce w pierwszej klasie. że być może ujawniłam zbyt wiele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. postanawiam napisać do mojego Szarego. Jak on tak może? Dlaczego? Prześladują mnie jego słowa: „Niełatwo dorastać w idealnej rodzinie. Napisał zwięźle i formalnie. bity i co tam jeszcze mu robiła – czuje. Marszczę brwi. że okazuje się mało rozmowny. jaką uznał za dopuszczalną. że może on udzieli mi odpowiedzi. Grey Enterprises Holdings. Zamykam oczy. jak ma w zwyczaju. 12:53 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. czekam niecierpliwie na nasze spotkanie. Twoja Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Odliczam minuty do naszego wieczornego spotkania. . wyobrażając sobie jego ból. kiedy być może uda mi się wydobyć z Ciebie prawdę na temat moich sennych wyznań. że nie zasługuje na miłość. Co takiego wyznałam Christianowi przez sen? Jakie sekrety ujawniłam? Przyglądam się BlackBerry i mam cichutką nadzieję.

Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Ja i moi współpasażerowie mamy zagwarantowane bezpieczeństwo. Już wystartowałaś? Jeśli tak. 10:04 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. „Problem” mógłby być mniejszy. 13:01 EST Adresat: Christian Grey Najdroższy Panie Grey. Christian Grey Grey Enterprises Holdings. Ton Twojego mejla mnie martwi. to nie powinnaś pisać mejli. Panna Steele Nadawca: Christian Grey . ale tylko dziesięciominutowe.618 Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Mam nadzieję. może stracił kilka milionów na giełdzie. Cholera. Co go ugryzło? Może „problem”? Może Taylor oddalił się bez zezwolenia. Narażasz się na ryzyko. Mamy opóźnienie. Możesz więc schować swoją świerzbiącą rękę. że wszystko w porządku odnośnie do „sytuacji”. Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zbyt silna reakcja Data: 3 czerwca 2011.Drzwi samolotu są jeszcze otwarte. Jezu. co stanowi naruszenie zasady odnoszącej się do Twojego bezpieczeństwa. 13:06 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Zrzędo. Mówiłem poważnie o karach. Okej.

to może nie. 13:10 EST Adresat: Christian Grey Drzwi właśnie się zamykają. kupić Christianowi mały prezent w podziękowaniu za pierwszą klasę i szybowanie. Uznaję ten pomysł za absurdalny – nikt chyba nie byłby aż tak kontrolujący. Zamykam oczy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Przeprosiny przyjęte Data: 3 czerwca 2011. Opieram się i zerkam na luk bagażowy pod sufitem. czy dam mu swój niemądry prezent. Uśmiecham się na wspomnienie szybowca – to dopiero była frajda. 10:08 Adresat: Anastasia Steele Tęsknię za Tobą i Twoją niewyparzoną buzią. STEELE. Być może „problem” wymknął się spod kontroli. Ana x Wyłączam BlackBerry. Gdy w myślach rozważam wszystkie scenariusze dotyczące istoty „problemu”. Nie wiem jeszcze. zwłaszcza że cierpisz na głuchotę. Czekam niecierpliwie na powrót. z pomocą mamy. Na razie. Christian Grey Prezes. że Christian mógł wykupić miejsce sąsiadujące z moim. gdzie znajduje się mój plecak. nie potrafiąc pozbyć się niepokoju. Kręcę głową. że po raz kolejny fotel obok mnie pozostał pusty. aż tak zazdrosny. Wracaj bezpiecznie do domu. Osiem godzin później pojawiam się w hali przylotów lotniska Sea-Tac. Rano udało mi się. . żebym nie mogła z nikim rozmawiać. który czeka z kartką z napisem PANNA A. Panno Steele. Może go uznać za dziecinny – a jeśli będzie w dziwnym nastroju. Grey Enterprises Holdings. Coś się dzieje z Christianem. ale jednocześnie boję się tego. dociera do mnie. I widzę Taylora. gdy pojawia się w niej myśl. Inc. co mnie czeka na końcu podróży. gdy samolot jedzie w stronę pasa startowego. Nie usłyszysz kolejnego piknięcia ode mnie.619 Temat: Przepraszam – świerzbiąca ręka schowana Data: 3 czerwca 2011. No wiecie co! Ale miło go widzieć.

Wsiadam. który kupił mi bieliznę. – Panno Steele. dam sobie radę. biała koszula i grafitowy krawat. – Ana. zastanawiając się. Taylorze. – Bierze ode mnie plecak i nową walizkę na kółkach z ubraniami. że jest małomówny. – Pomimo oficjalnego tonu w jego brązowych oczach dostrzegam cień uśmiechu. Wzdycham. Pamiętam. Zaciska usta. Właściwie – i ta myśl napawa mnie niepokojem – to jedyny mężczyzna.620 – Witaj. – dukam. – A-ale. Jedziemy wolno z powodu popołudniowych korków. jak wyglądasz. – Dziękuję.. abyś mówił do mnie Ana. Taylor wkłada moje rzeczy do bagażnika i ruszamy w stronę Escali. Taylorze. Mogę wziąć pani bagaż? – Nie. proszę pani. Jest taki grzeczny. że ten mężczyzna kupił mi bieliznę. Idziemy w milczeniu do czarnego audi stojącego na lotniskowym parkingu. Powiedzieć o nim. nie musisz mieć kartki. Nawet Ray nigdy nie musiał tego doświadczać. które kupiła mi mama. jeśli lepiej się poczujesz. W Georgii było to mile widziane i cool. choć to akurat wolałabym wymazać z pamięci. to . czy włożenie takiej krótkiej spódnicy to był dobry pomysł. Wygląda jak zawsze nienagannie: elegancki grafitowy garnitur. – Tędy. Dziękuję.. Taylor skupia się na drodze. gdy ode mnie weźmiesz. – Wiem. i nalegam. Tutaj czuję się obnażona. Otwiera przede mną drzwi.

proszę pani. a Taylor zerka w lusterko wsteczne i nasze spojrzenia się krzyżują. – Co u Christiana. Nic więcej nie mówi. Ta cisza jest paraliżująca. Cóż. – Och. potrafi być równie lakoniczny jak sam Pan Kontroler. to pewnie przez ten „problem”.621 niedopowiedzenie roku. Och. proszę pani. – Dobrze się czuje? – Myślę. proszę pani. że tak. – Mógłbyś włączyć jakąś muzykę? – Oczywiście. to anomalia. Zaczynam uważać. Nie mogę dłużej znieść ciszy. że zachował się nielojalnie. w porządku. że Christian był nie do zniesienia. Być może teraz jest tym zażenowany. Jezu. – Zatroskany? – Tak. dalej podróżujemy w milczeniu. Na co ma pani ochotę? . martwi się. panno Steele. Marszczę brwi. proszę pani. że niedawna uwaga Taylora na temat tego. Taylorze? – Pan Grey jest zatroskany. – Wolisz nazywać mnie panną Steele? – Tak.

tak jak i mnie. gdy jedziemy powoli autostradą numer 5. że po mnie wyjechałeś. Wciska kilka guzików na kierownicy i przestrzeń między nami wypełniają dźwięki Kanonu Pachelbela. Wchodzę do budynku. – Wyraz twarzy ma łagodny. – Ja wniosę bagaże.. przytrzymując mi drzwi. O tak. jak uśmiech przemyka po jego twarzy.. – Dobrze. Czemu się tak denerwuję? Wiem – bo nie mam pojęcia. wręcz dobroduszny. Wujek Taylor. Portier kiwa głową i macha ręką.. – Dziękuję. Gdy wjeżdżam na trzydzieste piętro.. Jezu. Dwadzieścia pięć minut później zatrzymuje się przed imponującym wejściem do Escali. . – Proszę wejść. – Cała przyjemność po mojej stronie.622 – Coś uspokajającego. co za myśl. zżerają nerwy. ciepły. panno Steele – mówi. Widzę. Moja wewnętrzna bogini ma nadzieję na jeden konkretny nastrój. panno Steele – mówi z uśmiechem. w moim żołądku harcuje tysiąc motyli. podświadomość. – Dziękuję. gdy nasze spojrzenia ponownie spotykają się na chwilę w lusterku. tego mi właśnie trzeba. proszę pani. – Opieram się wygodnie. w jakim nastroju będzie Christian.

.. i tak przyjemnie się na niego patrzy. do licha. Stoję jak sparaliżowana. jakby od tego zależało jego życie. bez względu na powód.623 Drzwi windy rozsuwają się i wychodzę do holu. gdy pokonuje dzielącą nas odległość. Odrywa usta od mych warg i wpatruje się we mnie. Pozbywa się marynarki. Nasze języki owijają się wokół siebie i wybucha między nami ogień. spoglądając przez szklane drzwi na wieczorną panoramę Seattle. Jak on może wyglądać tak. coś jest nie w porządku – napięcie widoczne na linii żuchwy. Zasycha mi w ustach i w moim ciele zaczyna kiełkować pożądanie. przytula mocno.. nie ma Taylora. Spięcie zamienia się w ulgę. – Odwraca się i na mój widok zupełnie się zmienia. Rozmawia cicho przez BlackBerry. O co. ogarnięty jakimś . W jego pocałunku jest coś desperackiego i pierwotnego. pełnia zmysłowości... co dociera bezpośrednio do mojej wewnętrznej bogini. właśnie teraz. a ja jeszcze nigdy nie czułam się tak upragniona i pożądana. On mnie potrzebuje. co się stało? Spięty czy nie. Christian smakuje bosko. Ach tak. wplatając palce w jego włosy. O nie. – Informuj mnie na bieżąco – warczy i rozłącza się. rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę. że jest spięty. Christian znajduje się w wielkim salonie.. parkuje samochód. Widać.. chodzi? Ściąga mi z włosów gumkę – boli trochę.. Okej.. ale mam to gdzieś.. Tak. a potem rusza w moją stronę. niepokój w oczach. Dziwne. a ona w coś jeszcze: coś. Oddaję mu pocałunek z równym ferworem. Do diaska.. pożerając mnie wzrokiem.. frapująco? – Ani śladu. a jego zapach – żel pod prysznic i on sam – jest niezwykle podniecający. szybko chwyta mój kucyk. żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak. A potem bierze mnie w ramiona. Ma na sobie szary garnitur z rozpiętą marynarką i przeczesuje palcami włosy.

Tutaj.. Odwraca się powoli i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. szyję. od razu. a potem skarpetki. podciągając spódnicę. – To dobrze. – Co się stało? – pytam bez tchu. zanurzając palce w moich włosach. – Krwawisz jeszcze? – Nie. gdy tak napiera na mnie. – Pragnę cię teraz. gładkie płytki na ścianie... szybko. – Tak się cieszę.. Głód w jego oczach sprawia. Czuję na plecach chłodne. ostro – dyszy. – Dobrze – odpowiadam szeptem. – Podoba mi się twoja spódnica. Jest bardzo krótka – mówi niskim głosem. a on bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. przez cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. – Masz świetne nogi.. że wróciłaś. Chodź ze mną pod prysznic.624 nienazwanym uczuciem. .. Nie potrafię zdecydować. Zdejmuje buty. Niepewnie kładę mu ręce na ramionach. – Rumienię się. czy to prośba. O rany. twarz. a dłonie ma już na moich udach.. Nagle podchodzi do mnie i opiera mnie o ścianę. stamtąd zaś do łazienki. Zdejmuję czarne buty na płaskim obcasie. Całuje moje usta. a z jego gardła wydobywa się jęk. być tak pożądaną przez tego greckiego boga.. czy polecenie. że głos więźnie mi w gardle. Tam wreszcie mnie puszcza i odkręca wodę w zdecydowanie za dużej kabinie prysznicowej.

opadając na kolana. Chwyta moje biodra. chwyta za uda i unosi. Opuszcza na nie dłonie i zmusza mnie do rozchylenia nóg. Oddech ma urywany. Bierze w obie ręce moją twarz i całuje mocno. a ja mrugam i patrzę niewidzącym wzrokiem w jego oczy. Ach! Wciąga głośno powietrze. czując. wyżej. gdy opuszczam stopy na podłogę. najpierw powoli.. nieokiełznanemu orgazmowi. Łazienka jest cała zaparowana i gorąca. głębiej... ale całuje mnie czule. Jego język jest nieustępliwy. a on wypełnia mnie. eksploduję wokół niego. szybciej i szybciej. a ja wydaję jęk. wbijając palce w miękkie ciało. abym posmakowała własnego pożądania. a moje palce same odnajdują drogę do jego włosów. Ta intensywność doznań jest niemal bolesna. mała – nakazuje. w jednostajnym tempie. Czuję. wciskając mi język do ust. silny i uparty. Porusza się szybko i ostro. a on mnie puszcza. – Opleć mnie nogami w pasie. Rozpina rozporek. zaczyna się poruszać. jak językiem zatacza kółka wokół łechtaczki. wypełniając mnie sobą. Spódnicę mam podciągniętą do góry i jestem naga od pasa w dół. . Z gardła Christiana wydobywa się niski jęk i chwilę później skrywa twarz na mojej szyi. Po dłuższej chwili delikatnie wysuwa się ze mnie i trzyma mocno.. nie ruszając się. Tak robię.. uwalnia naprężoną męskość... O rany. Aaaach! Odchylam głowę i koncentruję się na tym nieziemskim doznaniu. owładnięta pragnieniem.625 Kciuki wsuwa za gumkę białych bawełnianych majtek i pociąga je w dół. ponownie opierając mnie o ścianę. opadając spiralnie ku intensywnemu. że mam na sobie zbyt dużo ubrań. a kiedy nie jestem w stanie znieść ani odrobiny więcej. i całuje uda.. Bezwiednie odchylam głowę i jęczę. Jęczę głośno. doznając spełnienia. ale po chwili przyspiesza. Trzymając moje pośladki... Co? Nie! Oddech mam urywany i wpatruję się w niego z rozkosznym wyczekiwaniem. Ciężko dyszę. nadal wewnątrz mnie. a ramiona zarzucam mu na szyję. Moje ciało zaczyna się naprężać.

Spojrzenie ma ciepłe i łagodne. Kąciki jego ust unoszą się lekko. – Moje gratulacje. Chodź. dziękuję – mruczę. Teraz powiesz mi w końcu gdzie? – pyta żartobliwie. Zaczyna rozpinać guziki przy mojej bluzce. Wyciąga spinki z mankietów. – Nie wiesz? . Naprawdę przyjemniej podróżuje się w taki sposób. Nieruchomieje. gdy odpina ostatni guzik. – Dostałam pracę. Obok niej po chwili lądują spodnie i bokserki. Wydaje się teraz znacznie spokojniejszy. a ja mu się przyglądam. Chwilę później bluzka ląduje na jego ubraniach. – Uśmiecham się nieśmiało. panno Steele. – Och? – Podnosi na mnie wzrok. – Mam ci coś do powiedzenia – dodaję nerwowo. że moja radość jest dość oczywista.626 – Chyba się cieszysz na mój widok – mówię z nieśmiałym uśmiechem. pragnąc wyciągnąć rękę i dotknąć jego klatki piersiowej. – Dobrze. rozpina trzy guziki koszuli. – Tak. myślę. Powstrzymuję się jednak. zabiorę cię pod prysznic. po czym ściąga ją przez głowę i rzuca na podłogę. – Jak podróż? – pyta grzecznie. następnie uśmiecha się do mnie. panno Steele. – Jeszcze raz dzięki za pierwszą klasę.

świetnie.627 Kręci głową. chyba że byś mnie o to. więc zakładam. – A skąd miałbym wiedzieć? – Przy twoich zapędach prześladowczych. – Więc nie wiesz. – Anastasio. gdy Christianowi rzednie mina. – Całuje moje włosy. – Odurzasz mnie. poprosiła. marszcząc brwi. Rozpina mi stanik i zamek przy spódnicy. – Och. Kiedy zaczynasz? – W poniedziałek. sądziłam. nawet by mi do głowy nie przyszło. – urywam. – Wygląda na urażonego. to małe. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. i mnie uspokajasz. całując mnie przy tym w ramię. – SIP. Dłonie zaciska na moich pośladkach. żeby się wtrącać w twoje sprawy zawodowe. . Tak też robię. dopóki mogę. Woda mnie parzy. – Tak szybko? Wobec tego lepiej wykorzystam twoją obecność. że to jedno z nich. – Au! – piszczę.. Pociąga materiał w dół. panno Steele.. Wiem tyle. Bierze mnie za rękę i ciągnie pod prysznic. Cóż za uderzające do głowy połączenie. naturalnie. że w Seattle są cztery. że mógłbyś. jakie to wydawnictwo? – Nie. Christian uśmiecha się. Nachyla się i zanurza nos w moich włosach i głęboko oddycha. Dobra robota. Odwróć się. – Bystra dziewczynka.

ten fotograf. – Powiedziałam. co mi każe. Podkreśliłam słowo „przyjaciel”. no i co w związku z tym? – pyta surowo. odwracając się twarzą do ściany. ma w czwartek otwarcie wystawy w Portland. – Tak.628 gdy ukrop spływa po nim kaskadami. gdy jego dłonie zaczynają od moich ramion. I prawdę mówiąc. Bosko się czuję. ma rację. – Muszę powiedzieć ci coś jeszcze – podejmuję. – To tylko odrobina gorącej wody. zmywając z siebie lepki poranek w Georgii i lepkość po naszym seksie. – Na którą? – Na siódmą trzydzieści. – Chcę cię umyć – mruczy i sięga po żel. Masz ochotę wybrać się ze mną? Po długiej chwili. Biorę głęboki oddech. – Odwróć się – nakazuje. zaczyna mnie znowu myć. a ja posłusznie robię. Nieruchomieje z dłońmi nad moimi piersiami. która wydaje się trwać całe wieki. Wyciska trochę na dłoń. . – Mój przyjaciel José. – Tak? – pyta spokojnie. że przyjadę.

629 Całuje mnie w ucho. I znowu latanie. Anastasio. bo ty jesteś... a potem pada na stary. – Dobrze. że rozmowa dobiegła końca. – Cóż. zazdrosny. – Połóż dłonie na ścianie.. że zapytałaś. – Nie sądzę – odpowiada i całuje delikatnie w szyję. chodzi mu o śmigłowiec. wygodny fotel. – Mogę cię umyć? – pytam. twoje całe ciało właśnie się rozluźniło – stwierdza sucho. Ale dziękuję. Ponownie nieruchomieje. z ręką na mojej pupie. eee. Mam zamiar znowu cię posiąść – mruczy mi do ucha. Moja podświadomość odpręża się. jestem – odpowiada surowo. – Bałaś się mnie zapytać? – Tak. Weźmiemy Charliego Tango. – Owszem. . – A ty lepiej o tym pamiętaj. – Czy kiedyś pozwolisz mi się dotknąć? – pytam śmiało. jakie niesie ze sobą ta odmowa. głuptas ze mnie. fajnie! Uśmiecham się szeroko. Skąd wiesz? – Anastasio. chcąc złagodzić ukłucie.. Chwyta moje biodra i już wiem. Och.

. abyś za piętnaście minut czekała gotowa w moim pokoju zabaw. dlaczego? Myślałam. – Możesz się przygotować w swoim pokoju. doskonale wiedząc. – Odrobinę. rzucając mi wyzwanie. Samochód. A więc jest nadal mój. próbując przyswoić ten strzęp informacji. oddala się do gabinetu.. abym spała w jego łóżku. Pewnie nie jest przyzwyczajony do dzielenia przestrzeni osobistej.. który kazał ci wrócić do Seattle? – pytam niepewnie.. komputer. eee. Christian nalewa sobie i mnie. – Jeszcze wina? – pyta Christian. Przewracam teatralnie oczami. – Wstaje i obrzuca mnie uważnym spojrzeniem. szafa jest teraz pełna ubrań dla ciebie. . Mam względem ciebie plany na dzisiejszy wieczór. – Sancerre jest orzeźwiające i przepyszne. Siedzę na stołku barowym oszołomiona. Nawiasem mówiąc. I nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. telefon. Ja? Sprzeciw? Wobec ciebie. Kupił mi ubrania. ubrania. – Nierozwiązany – odpowiada niechętnie. Anastasio.. że zgodził się na to.630 Później siedzimy w szlafrokach przy barze śniadaniowym. następnym razem to będzie mieszkanie i wtedy naprawdę stanę się jego kochanką. – Mruży oczy. że on mnie nie widzi. – Ale ty się nie musisz niczym przejmować. Chcę. – Och? – Tak. Kiedy nic nie mówię. Marszczy brwi. – A jak tam.. posiliwszy się wybornym spaghetti alle vongole. „Dziwka!” – krzywi się moja podświadomość. które nam zostawiła pani Jones. Ignoruję ją i udaję się na górę do swojego pokoju. problem. mój Szary? Szkoda mojego tyłka.

jakbym była oazą na pustyni. chowając się za wewnętrzną boginią.. czy pani Jones ma zapasowy. że jest w nich zamek. Bólu. Ten mężczyzna jest nienasycony. uspokajający oddech. wydał majątek. Ale nie mam czasu. Przypomina to garderobę Kate – tyle ubrań wiszących schludnie na drążku. podniecona i już wilgotna.. ale nie ma klucza. Serce mam w gardle. Zasłane jest czerwoną satyną.. Tego właśnie on pragnie – a po kilku ostatnich dniach. Czego . Jest tam gdzieś.. O w mordę. Oglądam drzwi i widzę.. po wszystkim. żeby się nad tym zastanawiać – dzisiejszego wieczoru muszę klęczeć w Czerwonym Pokoju. każdą potrzebę. Otwieram drzwi szafy i od razu je zamykam. to łóżko. nie mam go z kim porównać.. nawiązać połączenie z moją wewnętrzną uległą. Zrobiłabym niemal wszystko.. że mam rozsunąć kolana. co zrobił. zdecydowane kroki w moją stronę. Tak też robię. Co on tym razem wymyśli? Biorę głęboki. stół. Rozglądam się szybko po subtelnie oświetlonym pokoju: krzyż. Wiem. byle znowu zobaczyć tę minę. a może wszyscy są tacy jak on. Dla Christiana właściwe. Nie mam pojęcia. W moich żyłach krąży niepokój. myślałam. pragnienie w jego oczach.631 no ale ja też nie. że wszystko będzie leżeć jak ulał... Wspomnienie wyrazu jego twarzy.. muszę wziąć się w garść i zaakceptować każdą jego zachciankę. Zamykam oczy i próbuję się uspokoić. albo Przyjemności. Jak długo każe mi czekać? To czekanie mnie dobija. Wydaje się takie duże. Zapytam ją o to. ale przecież nie. ława. dobija mrocznym i zwodniczym pożądaniem. że niewłaściwe. Ciekawe. Jezu. kiedy zjawiłam się tu dzisiaj. Pocieszam się myślą. ale nie jestem w stanie się tego wyprzeć: jestem podekscytowana.. Klęczę przy drzwiach w samych majtkach. że przynajmniej mam gdzie przed nim uciec. Zaciskam uda na to rozkoszne wspomnienie i przypomina mi się. To takie. kanapa. że po łazience będzie miał dość.. chcę myśleć.

świadoma tego. – Polecenie jest łagodne. Szybko opuszczam wzrok. Wstaję niepewnie. Głowę mam opuszczoną. Krew pulsuje mi w żyłach. Oblizuję bezwiednie usta. a wewnętrzna bogini wygina się w jakimś pierwotnym. Nie ma na sobie nic z wyjątkiem tych miękkich. Moja podświadomość gorączkowo się wachluje. Widzę jego bose stopy i pragnę wycałować ich każdy centymetr. a potem zbliża się niespiesznie do łóżka. podartych dżinsów.. Zżera mnie ciekawość.632 Christian użyje tym razem? Drzwi otwierają się i wchodzi do środka. – Wstań. Wreszcie staje przede mną. ale opieram się pokusie rzucenia na to okiem. przebiec językiem po podbiciu. gęsta i przyprawiona nieobyczajnym pragnieniem. pełne zmysłowej obietnicy.. zmuszając do uniesienia głowy. . Anastasio. Co on zamierza mi dzisiaj zrobić? Christian odwraca się i nonszalancko wraca do komody. – Piękna z ciebie kobieta. I jesteś cała moja – mruczy. ssać każdy palec. Kładzie coś na dużej komodzie przy drzwiach. – Ślicznie wyglądasz – odzywa się. – Spójrz na mnie. wpatrując się w dłonie spoczywające na rozsuniętych udach. zmysłowym rytmie. Jest taka gotowa. Powoli na moje policzki wypełza rumieniec. Pozwalam sobie na szybkie spojrzenie na niego i serce niemal mi staje. że on na mnie patrzy. zupełnie mnie ignorując. gdy tymczasem ja jestem niemal zupełnie naga. Otwiera jedną z szuflad. Christian nachyla się i chwyta za brodę. po czym wyjmuje z niej jakieś przedmioty i kładzie je na blacie.

Bezwiednie unoszę brew i już-już mam mu przypomnieć o swojej średniej ocen. Prawdę bezpieczeństwa. ale nagły lód w jego oczach sprawia. co mi każe. że głos więźnie mi w gardle. co on takiego zaplanował. że zrobię wszystko. Mrugam szybko powiekami. W ustach czuję suchość i wiem. siedem odcieni grzechu w jednym kuszącym spojrzeniu. że jest coś takiego jak hasła bezpieczeństwa. że mogę potrzebować tych haseł? – Jakie są te hasła? – pyta apodyktycznie. – „Żółty” – bąkam. Ale omówiliśmy granice. W przeciwnym razie każę ci jej użyć do zrobienia mi loda.. okej? O kuźwa. Okej. Anastasio? – pyta .. Na jego ustach błądzi niemal okrutny uśmiech.633 Ma spojrzenie Pana – zimne. Marszczę lekko czoło. – Nie podpisaliśmy umowy. – I? – Usta ma zaciśnięte. Zrozumiano? Przełykam ślinę. twarde i cholernie seksowne. panno Steele. – Tutaj daruj sobie swoją niewyparzoną buzię. – „Czerwony” – wyrzucam z siebie. Anastasio. – Zapamiętaj je. – Jakie są hasła niepokojąco powoli. I pragnę powtórzyć.

co ci zrobię. Marszczę brwi – nie będę go słyszeć? Jak coś takiego ma się udać? Christian odwraca się. bardziej mnie onieśmiela jego ton niż słowa. ponieważ będziesz czuć ból. odsłaniając odtwarzacz CD oraz rząd przycisków. Anastasio. – Grzeczna dziewczynka. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do antycznego . Nic się nie dzieje. Nie tego się spodziewałam. Jezu. że to nie rap. – Mam zamiar przywiązać cię do tego łóżka. że nad komodą wisi eleganckie. Nie będziesz mnie widzieć ani słyszeć. Anastasio. będzie intensywne. To. – Moim zamiarem nie jest doprowadzenie do tego. Bardzo intensywne i musisz mną pokierować. czarne. Będziesz słyszeć jedynie muzykę. abyś musiała użyć hasła bezpieczeństwa. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na to. Kiedy odwraca się znowu twarzą do mnie. Okej. Ale najpierw zawiążę ci oczy i – pokazuje trzymanego w dłoni iPoda – nie będziesz mnie słyszeć. – Chodzi o dotyk. mam nadzieję. proszę pana – mamroczę pospiesznie.634 mówiąc. na jego twarzy błąka się ten jego tajemniczy uśmiech. którą ci puszczę. ale on sprawia wrażenie zadowolonego. które wypowiada. Muzyczne interludium. matowe pudełko. Intensywne? Wow. Ale będziesz mnie czuć. – Chodź. otwierają się drzwiczki. Christian wciska kilka po kolei. Rozumiesz? Niezupełnie. Gdy macha przed nim ręką. – Wpatruje się we mnie. – No więc? – Tak.

Związuje koniec gumką. tak że muszę cofnąć się o krok. wszystkie są wykonane z miękkiego . – Stań tutaj. Pociąga raz jeszcze. Wyciąga przede mnie swoje ręce. a potem pociąga lekko za warkocz.635 łóżka z czterema kolumienkami. – Bądź cicho – mruczy z ustami przy mojej skórze. związuje w kucyk. Z mojego gardła wydobywa się jęk. Odchodzi na chwilę i słyszę. – Głos ma niski. zwłaszcza słuch. Anastasio. a w środku zżera mnie pragnienie. Na każdym rogu przymocowano metalowe łańcuchy ze skórzanymi kajdankami. że leżysz na nim związana. serce chyba wyskoczy mi z piersi. aby mieć lepszy dostęp do szyi. Wyobrażaj sobie. W odpowiedzi w moim ciele eksploduje ogień. Patrz na łóżko. że bierze coś spod drzwi. Nachyla się i muska ją nosem. Wszystkie zmysły mam wyostrzone. Jego wprawne palce muskają czasami moje plecy i każdy dotyk jest dla mnie słodkim elektrycznym porażeniem. Wziął coś z wieszaka z pejczami i batami. zdana wyłącznie na moją łaskę. trochę się teraz niecierpliwię. – Dotknij go – szepcze i brzmi jak sam diabeł. a dźwięk ten rezonuje w mym ciele. Będzie musiał wystarczyć jeden. Zgarnia moje włosy. a potem zaczyna zaplatać warkocz. Liczne rzemyki. Co on ma zamiar zrobić? Czuję go za sobą. – Staję twarzą do łóżka. Mruczy cicho. O rany. – Choć podobają mi się twoje kucyki. On się nachyla i szepcze mi do ucha: – Zaczekaj. błyszczące na tle czerwonej satyny. O kuźwa. miękki. a potem przesuwa językiem i zębami od ucha aż do ramienia. Niepewnie unoszę rękę i muskam długie rzemyki. W prawej trzyma pejcz.

. Z absolutnie nieruchomą twarzą wpatruję się w niego szeroko otwartymi oczami.. mówi. Za bardzo jestem pochłonięta oczekiwaniem. klepiąc mnie mocno w pośladki. – Ręce nad głowę – nakazuje. ale sprawi. że nie będzie boleć. – Użyję tego. Na tę myśl mam ochotę się uśmiechnąć. a potem wraca z iPodem. której używałam podczas lotu do Atlanty. Na plecach – dodaje. Pospiesznie kładę się na twardym materacu. moje ciało jest takie wygłodniałe. opierając się o jedną z rzeźbionych kolumn. Wychodzę z nich. najwięcej strachu kryje się w głowie. „żółty” i „czerwony”. – A teraz się połóż. że krew będzie szybciej ci krążyć i skóra stanie się bardzo wrażliwa. Anastasio? – Eee. Nie będzie bolało. Christian odwraca się i kątem oka dostrzegam. a potem dwa razy kąsa. podobna do tej. Rany. – Jakie są hasła bezpieczeństwa. co wygląda jak maska na oczy. proszę pana – szepczę. – Grzeczna dziewczynka.636 zamszu i mają na końcach małe koraliki. jak idzie do komody. i tak właśnie robię. Pamiętaj. Rzuca pejcz na łóżko i kładzie dłonie na mojej talii. Och. a także z czymś.. Satyna jest miękka i chłodna. – Nie będziesz ich potrzebować – mówi i zsuwa mi majtki. – Stój nieruchomo – nakazuje i całuje mnie w pupę. ale usta odmawiają mi posłuszeństwa.

Chyba zaraz wybuchnę. Marszczę brwi. potem lewą. delikatnie wkłada mi słuchawki do uszu i przymocowuje iPoda gdzieś nad moją głową. nie mogę nimi ruszać. – Uśmiecha się tajemniczo i pokazuje mi małe. – Unieś głowę – mówi. gdzie robi to samo z prawą ręką. A niech to. co on robi? I nie . Christian rozsuwa mi nogi i krępuje kajdankami najpierw prawą. – Unieś głowę. Ogłusza mnie własny oddech – płytki i urywany. – Słyszę to samo. Dlaczego to takie erotyczne? Przechodzi na drugi koniec łóżka i chwyta moje kostki. jak przechodzi na drugą stronę. choć dźwięk jest przytłumiony. wyciąga ją delikatnie w stronę rogu łóżka i przytwierdza mi do nadgarstka skórzane kajdanki. Spełniam jego polecenie. To takie irytujące. Intensywnie nasłuchuję. – To przekazuje odtwarzaną przez iPoda muzykę do odtwarzacza w pokoju – odpowiada Christian na moje niewyartykułowane na głos pytanie. że go nie widzę. Dziwne. Gumka maski przytrzymuje słuchawki na miejscu. Do podniecenia dołącza odrobina niepokoju. a ja robię się jeszcze bardziej wilgotna.. Nadal go słyszę. Na koniec przesuwa długimi palcami wzdłuż całej ręki. zupełnie bezbronna. a ja natychmiast wykonuję polecenie. I tak leżę z rozłożonymi rękami i nogami. no i mam jeszcze pilota.. Christian ujmuje moją lewą rękę. Powoli nakłada mi maskę i chwilę później jestem ślepa. Oprócz słuchawek ma jakąś osobliwą antenkę. próbując to rozpracować. Och! Jego dotyk wywołuje w mym ciele dreszcz. płaskie urządzenie wyglądające jak jakiś modny kalkulator. co ty. Jęczę. Pochyla się nade mną. a on pociąga mnie za nogi. tak że ręce mam wyciągnięte i uniesione nad głową.637 Siada na skraju łóżka i pokazuje mi iPoda. Słyszę. odzwierciedlający moje podniecenie.

o rany. Nagle iPod budzi się do życia. A potem niespodziewanie uderzają w mój brzuch.... głosy mieszają się słodko w melodyjnej harmonii. jest? Nigdy nie słyszałam niczego podobnego.. dotykając sutków.. Uderza mnie raz jeszcze. zastanawiając się. to chór niebiański – i śpiewając a cappella w mojej głowie jakiś pradawny. przesuwa leniwie w dół..... a on znowu mnie uderza.. – Aaa! Chcę się ruszyć... a ja próbuję przewidzieć. uciec.. po drugiej.. pieszcząc mnie. gdzie dotknie w następnej kolejności. – Aaa! – wołam.. u licha.. Nie mogę ruszyć rękami. niebiański chór śpiewa różne partie. to prawie łaskocze.. Sutki mi twardnieją pod tym delikatnym dotykiem. tym razem w piersi.. ale szczerze mówiąc – nie boli. sunie po jednej nodze.. która nie przypomina niczego. pierwotny hymn. a tak trudno się skoncentrować z muzyką w głowie. gdzie jego ręka powędruje w następnej kolejności. ..... nogi mam unieruchomione.. jak przesuwają się. A futro przesuwa się teraz wzdłuż moich rąk i wokół talii. a potem kolejne – o święty Barnabo.. nie wiem – to takie przytłaczające. dyszę. wokół piersi... ale nie do końca.... a potem od biodra do biodra.. albo powitać każdy cios.. i nagle rzemyki znikają... dołącza więcej głosów. futro wzdłuż włosów łonowych.. co futro.. Coś niemal nieznośnie delikatnego ociera mi się o szyję. do którego niemal natychmiast dołącza drugi.. ale ta muzyka. Co to.. co miałam okazję słyszeć. podążają tym samym szlakiem. zabierając mnie. zatacza kółka wokół pępka.. To takie nieoczekiwane.638 słyszę nic oprócz swego oddechu i dudnienia serca.. Gdzieś z wnętrza mojej głowy dochodzi śpiew jednego anielskiego głosu.. To futro! Futrzana rękawiczka? Christian przesuwa dłoń. do góry na piersi. Zaskakuje mnie to. niespiesznie i celowo. Nagle futro znika i czuję na skórze rzemyki pejcza. do mojego brzucha. Wychwytuję jedno słowo – „deus” – i dociera do mnie. wzdłuż ud. Mocniej. pomiędzy nogami.. jest w mojej głowie. że śpiewają po łacinie.

. mroczne części mojej psychiki. To słodka udręka – do zniesienia.. Potem śpiewy rozpoczynają się od nowa. by oprzeć ją o niego. Christian przechodzi do mego brzucha. jęczę... a on przerywa. zmysłowego miejsca. chyba głośno. nie od razu... Tak – już rozumiem. Po raz kolejny muzyka milknie i nie słyszę niczego.. kieruje się w dół. opuszczając się do piersi. Jestem na krawędzi. idąc śladem pejcza i futra.. Nie! Materac ugina się i Christian klęka między moimi nogami. gdy tymczasem drugi pieści palcami. od których nie jestem w stanie uciec. Muzyka zaczyna się od nowa... anielskich głosach. aż muzyka dochodzi do punktu kulminacyjnego i milknie. Po chwili . językiem zatacza kółka wokół pępka. jestem wciągana w ciemne. niemal eksplodując w orgazmie. udach i z powrotem w górę ciała... ssąc. Dotarłam do bardzo mrocznego.. Przesuwam nogę na środek łóżka. Całuje i ssie.. I jest powtórka.. ale gdy z każdym uderzeniem moja skóra śpiewa wraz z muzyką.... Jestem na łasce jego dotyku.. i szaleńczego pragnienia. Christian uderza mnie w biodro.. Łóżko porusza się i czuję go na sobie.. Zgubiona w nim. Odrzucam głowę i wydaję okrzyk. Jestem zgubiona.. co się dzieje? Co on mi teraz zrobi? To podniecenie jest niemal nie do zniesienia. Jęczę.. Ach! Drażniąc po kolei sutki... biodra. On także się zatrzymuje.. całując....... przyjemna – nie... choć tego nie słyszę.. z wyjątkiem swego szaleńczego oddechu. a potem uderzenia przesuwają się po włosach łonowych.. i kąsa. I nagle na prawej kostce już nie mam kajdanków... coraz głośniej i głośniej... zgubiona w astralnych. zgubiona w tych wszystkich doznaniach. a ja jęczę i się wiję. a wtedy jego język dociera TAM. Robi to... przesuwają się wzdłuż mojej szyi. Och. które poddają się temu najbardziej erotycznemu z doznań..639 Krzyczę. on obsypuje moje ciało uderzeniami. W złączenie moich ud. jego język wiruje wokół jednego.. tym razem miejsce futra zajmują jego nos i usta.

– Proszę! – jęczę. tak że plecami nie dotykam już łóżka... dręcząco przejmujący orgazm. A gdy liczba głosów w chóralnej pieśni rośnie. Jestem wygięta w łuk... zamierza dalej mnie torturować... jego tempo przyspiesza.. Chwyta mnie mocniej. Gdy zaczynam odzyskiwać zdolność myślenia. o nie.. Następnie chwyta moje biodra i unosi. Jednym ruchem opuszcza mnie z powrotem na łóżko. płonące oczy. a Christian podąża za mną.. – Cześć – mówi cicho. kładzie się na mnie i wypełnia sobą. Co? Klęczy pomiędzy moimi nogami. uciskając i ugniatając. on wysuwa się ze mnie.. – Cześć – odpowiadam nieśmiało. w rytm muzyki.. delikatnie zdejmuje z oczu maskę i wyjmuje słuchawki. jaki miałam. nieznośnie powoli. i jednym płynnym ruchem wchodzi we mnie... przywracając im życie.. Bardzo powoli znowu zaczyna się poruszać. Jęczę. Mrugam w łagodnym świetle pokoju i wpatruję się w szare. Drżenie ustaje. Gdy muzyka osiąga punkt kulminacyjny. ja spadam.. Muzyka umilkła i chwilę później mam wolną prawą rękę. Proszę! Krzyczę w myślach. Jego usta wyginają się .. to ostrzeżenie? Nie wiem. – Proszę.. Zaczynam drżeć w oczekiwaniu na zbliżający się orgazm i Christian nieruchomieje........ Szybko uwalnia mi drugą rękę. opierając się na rękach. wchodząc i wychodząc. Przesuwa szybko dłońmi po moich obu nogach... o kurwa. nieznacznie. i znowu z mojego gardła wydobywa się krzyk.640 uwalnia drugą nogę. ale nieruchomieję.. Ja zaś nie jestem tego w stanie dłużej znieść. spadam w najbardziej intensywny.. wreszcie nieruchomiejąc. wykonując jeszcze trzy mocne pchnięcia. następnie opadając na mnie.

– To było. sporo mamy ze sobą pierwszych razów. Chris... Kuźwa. Ponownie jęczę.. Jęczę głośno – ma takie silne. – Cóż. Pochyla się i całuje mnie w głowę.. – Co to była za muzyka? – mamroczę niewyraźnie. panie Grey? – W rzeczy samej. okej. Nachyla się. Przekręcam się sztywno na brzuch. – Hmm. ty i ja. gdy jego palce tańczą magicznie po moich ramionach. Christian siada na mnie okrakiem i zaczyna masaż. ja też po raz pierwszy się przy tym pieprzyłam – mruczę sennie. wiesz? – szepcze. – Dobra robota.. czterdziestoczęściowy motet Thomasa Tallisa. – Odwróć się. proszę pana? ..641 w uśmiechu.. – Och. – Zawsze chciałem się przy tym pieprzyć. co on chce teraz zrobić? Spojrzenie mu łagodnieje. aby mnie pocałować.. – Nazywa się Spem in Alium... – Chcę ci jedynie rozmasować ramiona. niesamowite. wprawne palce. panno Steele... – Co powiedziałam przez sen. – Czyżby kolejny pierwszy raz. Jestem taka zmęczona. eee.

że po seksie mnie rozśmieszysz. – Sądziłam. O klatkach i truskawkach. że pragniesz więcej. – Niczego nie skrywam.642 Jego dłonie na chwilę nieruchomieją. – A czego się bałaś? Cholera. Anastasio. że to wszystko prawda i teraz to mnie dopiero zaintrygowałaś.. kiepsko ci wychodzi kłamanie. – Cóż. Co ty przede mną skrywasz. – Anastasio. – Sporo mówiłaś. Marszczy brwi. oczywiście. Christian kończy niebiański masaż i przekręca się. tak że leży obok mnie. . i że tęsknisz za mną. Zmarszczki na jego czole pogłębiają się. panno Steele? Mrugam niewinnie. dzięki Bogu. to na mnie nie działa.. z głową wspartą na łokciu. – To wszystko? – W moim głosie słychać ulgę... – Nie umiem opowiadać dowcipów. Och. – Że uważam cię za brzydkiego i przemądrzałego i że jesteś beznadziejny w łóżku.

– Wygląda na tak z siebie dumnego. – Ja też jestem w tym kiepska. .643 – Panie Grey! Pan czegoś nie umie? – uśmiecham się szeroko. – To taki śliczny dźwięk – mruczy. Możliwe. – I coś ukrywasz. – Nie. jestem w tym beznadziejny. że będę musiał wydobyć to z ciebie torturami. po czym nachyla się i mnie całuje. Anastasio. że zaczynam chichotać.

różnica czasu. – Ty też – ripostuję. Waham się. Czemu? Och. Wkładam szlafrok i idę cicho korytarzem. dostrzega mnie i marszczy brwi. Cholera.. ale wiem. Chyba we śnie spadłam ze schodów i teraz jestem kompletnie zdezorientowana. przyciągana jak ćma do ognia. Koncentruje się. a potem zaczyna go grać od nowa. Wydaje się zagubiony. a potem znowu opuszcza wzrok na dłonie. pięknie grając. O cholera. Kończy utwór. Wygląda. Coś mnie obudziło. obserwując go w ciemności. Christian siedzi w niej i gra. że ma na sobie spodnie od piżamy. Christian unosi głowę. . że jest zaabsorbowany czymś innym. To akurat muszę zobaczyć. a jego włosy błyszczą niczym miedź. Widzę. jakby był nagi. Jest ciemno i sama leżę w łóżku Christiana. Uwielbiam patrzeć. dochodzących z salonu. muszę wziąć pigułkę. w Georgii jest teraz ósma. Piąta rano. Gramolę się z łóżka wdzięczna temu czemuś.644 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Budzę się nagle. Zerkam na budzik przy łóżku.. jakaś natrętna myśl. nie chcąc mu przeszkadzać. co mnie obudziło. nasłuchując magicznych dźwięków melodyjnego lamentu. Na tę myśl się uśmiecham. pogrążony w melancholii muzyki. ale czuję się wyspana. Plama światła. Słyszę ciche dźwięki fortepianu. Christian gra. jak to robi. przez ułamek sekundy panuje cisza. wręcz smutny i boleśnie samotny – a może to wina przepełnionej żalem muzyki. wkurzył się. Mam ochotę go przytulić. że mu przeszkadzam? – Powinnaś spać – beszta mnie łagodnie. Przesuwam się ostrożnie w jego stronę. wcale nie tak łagodnie.

Smutne. preludium numer cztery. – Chopin. gdyby cię to interesowało – mruczy. gdy tu spałam. – Nie obudziłeś. Odwraca się i delikatnie muska ustami moje włosy. – Co to było? – pytam. Zaczyna grać powoli i w skupieniu. Ignoruję jego minę. jak jego sprawne palce pieszczą klawisze. Marcello. – Nie mogę spać. – Nie chciałem cię budzić. Patrzę.645 Ponownie podnosi wzrok. – Interesuje mnie wszystko. co robisz. – Drugi? – Bacha. gdy utwór dobiega końca. ten. odważnie siadam obok niego na stołku przed fortepianem i opieram głowę na jego nagim ramieniu. – Marszczy brwi i przez jego twarz przebiega ślad irytacji bądź gniewu. panno Steele? – Tak. Opus dwudzieste ósme. – Udziela mi pani reprymendy. który grałeś pierwszej nocy. panie Grey. – Och. Czuję ruch dłoni w jego ramionach. Na mnie? Na pewno nie. Zagraj ten drugi utwór. a na jego twarzy błąka się cień uśmiechu. . W tonacji e-moll. gdy opieram się o niego z zamkniętymi oczami.

odbijając się echem od ścian. – Co za pamięć – mruczy i widzę.646 melancholijne nuty wirują wokół nas powoli i żałośnie. – Więc miałeś tylko sześć lat. – Dlaczego grasz tylko takie smutne utwory? Prostuję się i patrzę na niego. aby lepiej poznać tego wyjątkowego człowieka. zrozumieć jego smutek. I muszę wziąć pigułkę. Unosi z zaskoczeniem brwi. Głębokie. – Dobry plan. jeszcze smutniejszy niż Chopin. – Aby pasować do idealnej rodziny? – Można tak to ująć – mówi wymijająco. . – Czemu nie śpisz? Nie musisz wypocząć po wczorajszym wysiłku? – Dla mnie jest ósma rano. Po chwili odpowiada: – Oddałem się grze na fortepianie. Tak żebyś w końcu mogła je łykać o rozsądnej porze. Być może powinnaś odczekać pół godziny. kiedy zacząłeś grać? – nie daję za wygraną. – Tylko ty zaczęłaś je brać w innej strefie czasowej. No więc co będziemy robić przez te pół godziny? – Mrugam niewinnie. Do pewnego stopnia odzwierciedla moje uczucia. że jest pod wrażeniem. gdy w odpowiedzi na moje pytanie wzrusza ramionami. a jutro kolejne pół. Kiwa głową. przejmujące pragnienie. Muzyka zbyt szybko dobiega końca. W jego oczach czai się nieufność. Rozdzierająco piękny utwór. aby sprawić przyjemność mojej nowej matce.

– Uśmiecha się lubieżnie. – To prawda. No więc co wymaga wyjaśnienia? – Jego ciepły oddech pieści mi szyję. Fortepian. – Wolę to.. – Zawsze taka złakniona informacji. – Śmieję się i chwytam go za ramiona. Na chwilę przerywa swoją zmysłową napaść. – Wyjaśnijmy sobie od razu jedną rzecz – szepczę. Odpowiadam obojętnym spojrzeniem. O rety. delektując się dotykiem jego ust. moglibyśmy porozmawiać – sugeruję . – Przerywa obsypywanie gdy tymczasem – Z drugiej strony. – My – szepczę i zamykam oczy. cicho. Zwłaszcza z tobą. – Zawsze wybierzesz seks zamiast rozmowy..647 – Kilka rzeczy przychodzi mi do głowy. mięśnie w podbrzuszu natychmiast się zaciskają. a moja wewnętrzna bogini zamyka oczy. Moje całe ciało napina się na tę myśl. A co konkretnie? pocałunkami mego ramienia. co mi chodzi po głowie. – Bierze mnie na kolana. panno Steele. – Muska nosem moje włosy i całuje szyję. Marszczy brwi. – Hmm. Nieźle. – Może na fortepianie – szepcze. gdy puls mi zaczyna przyspieszać.

– Więcej. – Jak to? – Tak to – uśmiecha się. – Och.648 – Umowa. ale nie tego. gdzie pieprz rośnie. – A spodziewasz się.. – Ale to ty tak bardzo na nią nalegałeś. oczy łagodne. Chcesz. Patrzę na niego pytająco. a w jego oczach widać cień rozbawienia. Wzdycha. Gładzi mnie opuszkami palców po policzku. – To było wcześniej. – Poza tym już dwa razy byliśmy w pokoju zabaw. – Wcześniej? – Przed. żebym przez cały czas trzymała się Zasad. – A więc postawmy sprawę jasno. Christian unosi głowę i patrzy na mnie. – urywa i do jego oczu wraca rezerwa. – Cóż. nie sądzisz? – Głos ma niski i schrypnięty. że tak zrobię? – Ty jesteś zupełnie nieprzewidywalna. Zresztą Zasady są już ustalone i dalej obowiązują. – Wzrusza ramionami. Anastasio – stwierdza sucho. umowa podlega jeszcze dyskusji. co zawiera pozostała część .. a ty nie uciekłaś.

– A czy nie będzie ci do tego potrzebne moje pozwolenie? – Owszem. to się nie zgodzisz. – A jeśli złamię którąś z Zasad? – Wtedy cię ukarzę. Marszczy brwi. Odrywam się od niego i wstaję. Tam masz postępować zgodnie z duchem tej umowy. Wydaje się skonsternowany. żebyś trzymała się Zasad.649 umowy? – Z wyjątkiem pokoju zabaw. Christian wstaje . – A jeśli się nie zgodzę? Przygląda mi się przez chwilę. – Będę musiała jeszcze raz je przeczytać – mówię. W jego oczach znowu się czai rezerwa i nieufność. – Jego ton staje się nagle rzeczowy. ale tylko wtedy. I owszem. kiedy tego zapragnę. – Przyniosę ci. gdy wpatruję się w niego. Tak szybko zrobiło się poważnie. próbując sobie przypomnieć szczegóły. – Więc aspekt kary pozostaje. O rany. chcę. – Tak. Potrzebuję nieco dystansu. gdy złamiesz Zasady. że jesteś bezpieczna i będę mógł cię mieć zawsze. Przez cały czas. Będę cię musiał jakoś przekonać. Wtedy będę miał pewność. – Jeśli się nie zgodzisz.

Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. którą spowija ciemność. którą zostawiłam na barze śniadaniowym i szybko je znajduję. jaki Pan uzna za stosowny. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum osiem siedem godzin podczas tych nocy. przydałaby mi się herbata. kiedy jego absorbuje coś innego – czy to mądre? Idę do kuchni. a potem napełniam wodą czajnik. Przyszłość naszego tak zwanego związku jest omawiana o piątej czterdzieści pięć rano. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Połykam jedną. Gdzie się włącza światło? Znajduję włącznik. Swędzi mnie skóra głowy. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). Uczyni to z ochotą i bez wahania. które zostały zaakceptowane przez Pana. w jego obecności bądź w innym czasie. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Trener będzie zdawał Panu relację . Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. wyjątek stanowią owoce. że coś w nim wykreślił. Przygląda mi się uważnie. których nie spędza w towarzystwie Pana. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. – Przesuwa w moją stronę wydrukowany dokument i widzę. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą.650 ze stołka i udaje się do gabinetu. Pigułka! Sięgam po torebkę. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Po chwili wraca Christian i siada na jednym ze stołków. z którego Uległa będzie korzystać. – Proszę bardzo. Jezu.

iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. kręcąc głową. Musi mieć świadomość. – Możliwe. zależnie od tego. przewracam oczami.651 z postępów czynionych przez Uległą. – Czy ty właśnie przewróciłaś oczami. w sposób godny szacunku. Anastasio? – pyta bez tchu. Przełykam odruchowo ślinę i przez moje ciało przebiega . Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. palić. której charakter zostanie określony przez Pana. – Taka sama jak zawsze – odpowiada. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. O kurwa. Uległa będzie prowadzić się skromnie. nie przebywając w towarzystwie Pana. – A więc posłuszeństwo nadal obowiązuje? – O tak – uśmiecha się szeroko. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. jaka jest twoja reakcja. Kręcę z rozbawieniem głową i nim zdaję sobie sprawę z tego. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. co robię. Oczy mu błyszczą podekscytowaniem. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. jakich się dopuści.

– Oczy mu płoną i cały emanuje wyczekiwaniem. – Dalej przesuwa się w moją stronę. . a potem Christian uśmiecha się szeroko. ale to ty właśnie podniosłaś poprzeczkę w tej grze.. – Nie ośmielisz się – przekomarzam się z nim. każdy kij ma dwa końce. – Chcesz dać mi teraz klapsy. panno Steele? Dzieli nas bar śniadaniowy. I zrobię to. – W końcu ty też przewracasz oczami.. – Ja też. panie Grey? – uśmiecham się. powoli wstając ze stołka. Ja robię to samo. – Czyżby.652 dreszcz radosnego podniecenia. – Naprawdę. – Tak. Jego oczy rozszerzają się. – Owszem. Cóż. I co ja mam zrobić? – Tak? – Oblizuje dolną wargę. – Więc. – I przygryzasz dolną wargę – mówi bez tchu. – Jestem szybka. – Jasna cholera. przesuwając się powoli w lewo. wiesz? – Udaję nonszalancję. – Zamierzasz mnie powstrzymać? – Najpierw będziesz mnie musiał złapać.

– Przyjdziesz tu szybko? – pyta. Znowu jestem dzieckiem. jakie to fajne. możesz się przewrócić i zrobić sobie krzywdę. A w chwili obecnej ani myślę dać ci się złapać. jak odwrócić uwagę mężczyzny. panie Grey. – Niebezpieczeństwo grozi mi. odkąd tylko pana poznałam. a w moim ciele buzuje adrenalina. bez względu na zasady. O kurczę. Odwrócić uwagę od czego? . I nagle rzuca się w moją stronę. marszcząc brwi. – Nieruchomieje na chwilę. Odsuwam się kawałek. – Anastasio. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. Christianie. – A czy ja to potrafię? – Panno Steele. jeśli będę cię musiał sam złapać. – Gorzej się to dla ciebie skończy.653 Nęka mnie we własnej kuchni. panie Grey. – Nie masz innego wyjścia. co ma pani na myśli? – Uśmiecha się znacząco. – Owszem. teraz sześć. Mocno wali mi serce. Anastasio. Biegnę w stronę stołu w części jadalnej. Co będzie stanowić rażące naruszenie zasady numer siedem. który zmierza w moją stronę.. – Z całą pewnością wiesz. Udaje mi się uciec i znowu dzieli nas stół. na co ja reaguję piskiem. Przyglądam się uważnie Christianowi..

Do kary mam Zmienia się w ułamku sekundy. Nieruchomieje i krzyżuje ręce na piersiach. – Bo nie chcę. Wydaje się kompletnie wyciągnęła mu dywan spod nóg. – Macha wymijająco ręką. – Możemy się tak bawić przez cały dzień. jak ty do dotykania twego ciała. a ten. w jaki je wypowiada. – Nie mogę być zbyt pewna siebie. że nie chcesz. abym cię złapał. – To właśnie czujesz? – pyta szeptem. – Wcale nie. Wszechświata.654 – Życia. nastawienie takie. ale teraz może mnie lepiej rozumiesz. Moja podświadomość wygrzebała z dna szafy adidasy i jest już w blokach startowych. wygląda tak. – Jeszcze by można pomyśleć. Mówią o jego strachu i nienawiści do samego siebie. jakbym go uderzyła w twarz. co czuje. A może? – Nie aż w takim stopniu. Te trzy słowa i sposób. Nie. I o to właśnie chodzi. Kurde. Jest rozbawiony. jakbym . Mówią mi tak wiele na jego temat i tego. sprawiałeś wrażenie bardzo skupionego. – Och. który stoi przede mną. mała. Marszczę brwi. Znika wesoły Christian. Powtarzam te słowa jak mantrę. zagubiony. O nie. ja nie czuję się aż tak. Jest szary na twarzy. – Gdy grałeś. – Patrzę na niego niespokojnie. ale w końcu cię złapię i wtedy dopiero popamiętasz. wiele mówią. Nie ma mowy.

655 Biorę głęboki oddech i obchodzę stół. Wczoraj wieczorem nie zadałeś mi bólu. że zrobisz mi krzywdę.. Mija sekunda za sekundą. – Aż tak tego nie znosisz? – pyta cicho. Mam do tego stosunek ambiwalentny. którego nie byłabyś w stanie znieść. poza tym ufam ci. Christianie. – Robię to dla ciebie. w pokoju zabaw. Kontekst był zupełnie inny. Ale nie taki. ale nie nienawidzę. – Po prostu tego potrzebuję. – Patrzy na mnie z udręką. – Nie możesz czy nie chcesz? – Nie chcę.. Kurwa! – Dlaczego? Przeczesuje palcami włosy i wzrusza ramionami. – Cóż. aż w końcu mówi cicho: – Chcę ci sprawiać ból. nie – uspokajam go. ponieważ ty tego potrzebujesz. i po chwili staję przed Christianem. ty. Ale kiedy chcesz mnie ukarać.. a więc tak bardzo nienawistna jest mu myśl. patrząc mu w pełne niepokoju oczy. a potem zamyka oczy i kręci głową. Nie lubię tego. Jezu. – Nie mogę ci tego wytłumaczyć – szepcze. że ktoś miałby go dotknąć? – Nie. – Ale wczoraj wieczorem. Jego oczy zasnuwają grafitowe burzowe chmury. boję się. . Ja nie..

656 – Więc wiesz dlaczego. To człowiek w potrzebie. – Tak.. .. – Nie chcę odejść. Oczy ma szerokie i pełne udręki.. gdzieś we własnym mroku. ale Christian jest zagubiony. Zupełnie mnie tym zaskakuje. – Jeśli to zrobię. Och. a we śnie błagałaś. – Nie mogę tak ryzykować. – Nie odchodź.. – Chcesz. Anastasio. moje nocne wyznania. – Pokaż mi – mówię szeptem. Wpatruje się we mnie i nagle porywa w ramiona i całuje. żebym została. – I serce ściska mi się boleśnie. Powiedziałaś. – Najbardziej na świecie. nie zniósłbym tego. O rety. a ja wyczuwam w tym pocałunku panikę i rozpaczliwą potrzebę. abym ja nie zostawiał ciebie – mruczy mi do ust. przyłączyć się na chwilę do mroku i dać mu nieco światła. uciekniesz z krzykiem z tego pokoju i już nigdy nie wrócisz. – Ale mi nie powiesz. Mogę go uspokoić. że tego nie zrobisz. Jego strach jest nagi i oczywisty. Gdybym cię stracił. tak namiętnie. och. – Mierzy mnie nieufnym spojrzeniem.

a stamtąd do pokoju zabaw. – Ana. – Zatrzymuje się przed drzwiami. gdy z mojej twarzy . i wtedy będziesz mogła podjąć decyzję. Jego oczy ponownie się rozszerzają. że to zrobię. – Pokażę ci. Jeśli tak. może on pozwoli mi się dotknąć. Lekko mi się w niej kręci. Wie.. to takie dezorientujące. A ty i ja przekonamy się. jak bardzo może boleć. – Ja też jestem zdezorientowana. Powiedziałam. Chcę wiedzieć.. nagroda i kara – jego słowa rezonują w mojej głowie. Jeśli to zrobię. że chodzi mi o dotykanie. Przez chwilę wygląda na rozdartego. – Spróbowałabyś? – Tak.657 – Ale co? – Pokaż mi. wtedy może ty. raz na zawsze. ale chcę. Nagle łapie mnie mocno za ramię. – Słucham? – Ukarz mnie. jak bardzo może boleć. odwraca się i prowadzi mnie w stronę schodów. Przyjemność i ból. – Jesteś gotowa? Kiwam głową. jak daleko możesz się posunąć. Christian odsuwa się ode mnie kompletnie skonsternowany. Mruga powiekami. jakby się zastanawiał nad alternatywą. czy jestem w stanie to zrobić. żeby nam wyszło. – Ale kieruje mną ukryty motyw. potem jednak na jego twarzy pojawia się zdecydowanie i mruży oczy.

Otwiera drzwi. Czemu. . Znasz moje zdanie w tej kwestii. – Jesteśmy tu. Okej. będzie naprawdę bolało. – Nagle z jego głosu znika ten nerwowy strach. nie chcę. Wraca tam. niż gdybym nic na sobie nie miała. żebyś zapamiętała. Anastasio.. Zamierzam uderzyć cię sześć razy. że mnie nie widzi. z wieszaka przy drzwiach zdejmuje coś. Dociera do mnie ironia całej tej sytuacji. Przewracam oczami. Delikatnie pieści moje pośladki. co wygląda jak pasek. Trochę mnie to dziwi. a potem prowadzi do obitej czerwoną skórą ławy na końcu pomieszczenia. Słyszę to w głosie Christiana. czuję w jego dotyku. aby nie uciekać przede mną. abyś to więcej robiła – szepcze. Pochylam się nad miękką skórą.. O kuźwa. – Przełóż się przez nią – mruczy cicho. dobrze wiedząc. – I przewróciłaś oczami. a ty będziesz liczyć razem ze mną. przesuwa po nich ciepłą dłonią. Atmosfera w pokoju ulega zmianie. żeby tego uniknąć. nadal trzymając moje ramię. Gdyby otworzył ramiona. ponieważ się zgodziłaś. pobiegłabym do niego natychmiast. gdzie wcześniej się skrywał. wiem to. – Zrobię to. do licha. po prostu tego nie zrobi? Z karania mnie zawsze robi takie przedstawienie. Uciekałam.658 odpływa cała krew. I uciekałaś przede mną. i choć jest to bardzo podniecające. Unosi skraj mego szlafroka i z jakiegoś powodu czuję się bardziej naga. Nie zdjął ze mnie szlafroka. Dam radę.

jest trudniej. odpychając go . Uderza mnie ponownie. gdy tymczasem ja nie oddycham prawie wcale. – Jeden! – wołam i brzmi to jak przekleństwo. pełen współczucia. Christian uderza znowu. Jezu. O kurwa. naprawdę boli.659 Zamykam oczy. dam radę.. – Dwa! – krzyczę.. jakiego się obawiałam. – Trzy! – W moich oczach pojawiają się nieproszone łzy. Słyszę. a ja go wcale nie chcę. Oddech ma urywany i głośny. Pas ponownie smaga mi ciało. nie. czując ponowny cios. Jeszcze jeden. Anastasio! – nakazuje.. jak Christian rzuca na podłogę pas i bierze mnie w ramiona. Mimowolnie wydaję okrzyk bólu i łykam głośno powietrze. – Cztery! – wołam. niż myślałam. desperacko szukając w sobie wewnętrznej siły. – Licz. – Wyrywam mu się. gdy jeszcze raz czuję przeszywający ból. – Mój głos to bardziej zduszony szloch i w tym momencie myślę.. Przepełnia mnie to gniewem. takie. i teraz łzy ciekną już ciurkiem po mojej twarzy. że go nienawidzę. Boli o wiele bardziej niż podczas klapsów. Nie chcę płakać. – Puść mnie.. Moje pośladki są całe w ogniu.. – Sześć – szepczę. Aż nadchodzi. przygotowując się na uderzenie. a ból pulsuje wzdłuż linii uderzenia... – Pięć. Tak dobrze uzewnętrznić ból.

. w takim stanie? – Rękawem szlafroka wycieram nos. to go podnieca. Zostaję w szlafroku i otulam się nim. Dokąd pójść? Nie do jego pokoju. czy też pokoju. nie jest mój. Opieram się o nie. Idę sztywno w jego stronę. – To właśnie lubisz? Mnie.660 od siebie. wyraźnie zaszokowany. aby nie siadać na obolałym tyłku. że Christian może pójść za mną. że będę potrzebować własnej przestrzeni. Jak mogłam być taka głupia? Oczywiście. Walczę z nim. – Ana – mówi błagalnie. Aaa! Bolą. uważając. Mam ochotę zwinąć się w kulkę i jakoś dojść do siebie. był mój. Niepewnie dotykam pośladków. Co ja sobie myślałam? Dlaczego pozwoliłam mu to zrobić? Pragnęłam zapuścić się w mrok. A przecież on tak właśnie się zachowuje. Zwijam się w kulkę i zaczynam szlochać w poduszkę. W pokoju jest jeszcze ciemno. I co teraz? Uciec? Zostać? Jestem taka wściekła. Po policzkach płyną gorące łzy i wycieram je gniewnym gestem. który będzie mój. Wierzchem dłoni gniewnie ocieram łzy. zbadać to. a on patrzy na mnie oszołomiony. Uleczyć swoją zachwianą wiarę. Prostuję się i piorunuję go wzrokiem. świadoma. cicho zamykając za sobą drzwi. – Tylko mi tu nie „Anuj”! Musisz się w końcu wziąć za siebie. co się w nim kryje – ale dla mnie to zbyt wiele. że to boli. Nie potrafię tego robić. Do mojego. Grey! – Po tych słowach odwracam się sztywno i wychodzę z pokoju zabaw. Wiedział. – Popieprzony z ciebie sukinsyn. żebym go miała. Wchodzę niezgrabnie do łóżka. – Nie dotykaj mnie! – syczę. Dlatego właśnie chciał. . Patrzy na mnie z rezerwą..

Czy ja wybaczę jemu? Myśli mam zagmatwane. dlaczego. Jak coś takiego w ogóle mogłoby się udać? A myśl. nie raz i nie dwa. I podążyłam za głosem serca. O nie. On nie jest normalny. że miałabym go już więcej nie zobaczyć.. co najlepsze”. Materac ugina się pod jego ciężarem. albo kogoś podobnego do mnie? Och. Muszę odejść. a ja mam ochotę odsunąć się od niego. Szlocham w poduszkę jeszcze głośniej.. zaszokowana bólem. i proszę. już nigdy. dlaczego musiałam się zakochać w Szarym? Dlaczego? Dlaczego nie mogę kochać José albo Paula Claytona. Ale trzeba mu oddać. Ana. Nie mogę się ruszyć i leżę sztywno. Jestem zupełnie sama. Czy on mi wybaczy. cóż za mroczny poranek. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. praktycznie mnie dławi. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. gdy kładzie się obok mnie. Odpręż się i baw się dobrze. Stracę go. Ma potrzeby. gdy wychodziłam. których ja nie jestem w stanie spełnić. Jesteś taka młoda. Nie chcę. Chcę do mamy. Och. jak otwierają się drzwi. a teraz mam obolały tyłek i przepełnia mnie udręka. musisz jedynie być otwarta. przenieść na drugi koniec łóżka. Nie będzie chciał ze mną być. Przypominają mi się jej słowa na pożegnanie: „Podążaj za głosem serca. a wewnętrznej bogini nigdzie nie widać.661 W końcu się przebudziłam. żeby tak mnie bił. Tak. Nie jesteśmy dla siebie stworzeni. on tu jest. Słyszę. – Ćśśś – mówi cicho. Kładzie coś na stoliku nocnym. i ta rozpacz na jego twarzy. skarbie. ale jestem jak sparaliżowana.. Moja podświadomość kręci ze smutkiem głową.... rezonujące w mojej głowie. że mnie ostrzegał. Byłam taka okrutna. Zasługujesz na wszystko. – Nie walcz ze mną. muszę odejść. Dlaczego. proszę – . mój Szary.. Teraz to do mnie dociera. jeśli nie mogę mu tego dać..

Serce ściska mi się na nowo i pojawia się nowa fala łez. – Nie powiedziałaś niczego. do pokoju zaczyna się wlewać łagodne światło poranka. co powiedziałam. tak że teraz leżę twarzą do niego. czule. – Nie czuj do mnie nienawiści. Niczego się nie da z niej wyczytać. A my nadal leżymy w ciszy. Leżymy tak razem długą chwilę. Odwracam się bardzo powoli w jego ramionach. – Za co? – Za to. ale Christian również patrzy mi w oczy. głos jest boleśnie smutny. Christian całuje mnie delikatnie. Och. Otwiera oczy i patrzy na mnie z konsternacją. chowa nos we włosach.662 szepcze. – W jego oczach pojawia się ulga. Nadchodzi świt. czego bym nie wiedział. – Jego oddech muska moją skórę. W tak krótkim czasie stał mi się taki drogi. a ja powoli zaczynam się odprężać i przestaję płakać. – Przyniosłem ci paracetamol i krem z arniką – odzywa się w końcu. Wpatruję się w jego piękną twarz. Tuli mnie do siebie. Christian zamyka oczy i wypuszcza powietrze. . – Przepraszam – szepczę. że sprawiłem ci ból. prawie w ogóle nie mrugając. Unoszę rękę i przesuwam opuszkami palców po jego policzku i kilkudniowym zaroście. jest taki niesamowicie przystojny. – Przepraszam. ale ja zachowuję nieufność. Delikatnie bierze mnie w ramiona. całuje szyję. nie odzywając się ani słowem. Głowę mam wspartą o jego ramię.

jak bym chciał. pozostawiając czarną. sam mówiłeś. Kiedy je otwiera. – Ja też tego nie chcę – odpowiada cicho. abym potrafiła być taka. – Odkąd cię poznałem. Zamyka ponownie oczy i widzę na jego twarzy miriady uczuć. a ziemia usuwa się spod mych stóp. Otwiera szeroko oczy. spojrzenie ma puste. – Nie chcę odejść – szepczę. zacząłem naprawdę żyć. – I już wiem. mruga i przez jego twarz znowu przebiega strach. Skóra głowy mnie swędzi.663 Wzruszam ramionami. że nigdy więcej ci na to nie pozwolę. Przełykam ślinę. . – Masz rację. O nie. O nie. Głos ma zduszony. Muszę to powiedzieć. Oto ta chwila. Słucham? – Nie rozumiem. Unosi rękę i kciukiem ociera spływającą łzę. – Sama o niego poprosiłam. Powinienem pozwolić ci odejść. jak byś chciał – mówię cicho. – Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Nie jestem posłuszna i możesz mieć pewność. – Nie sądzę. – Jesteś taka. ziejącą przepaść. A tego właśnie pragniesz. Nie jestem kimś odpowiednim dla ciebie. każdy mieszek włosa staje na baczność. Z oczu znowu zaczynają mi płynąć łzy.

– Nagle czuję się . czego pragnę. – Niewłaściwe? A dlaczego? – Cóż. to niewłaściwe. krzywiąc się. – Jest przerażony. – Nie ma sensu. nie odchodź. Nie potrafię dać ci szczęścia. Zakochałam się w tobie. – Głos ma pełen udręki. – Nigdy tego nie przeskoczymy. O nie.664 – Ja też. – Cóż. ale tym razem widać w nich tylko czysty. – Marszczę brwi. Otwiera szeroko oczy. Nie. – Nie w tej chwili. Kręci bez słowa głową. – Ale dajesz mi je.. – Nie możesz mnie kochać. Christianie. prawda? – pytam cicho. Kurwa mać. popatrz na siebie.. Do tego się wszystko sprowadza – niedopasowanie. abym zostawała.. Przypominają mi się te wszystkie biedne uległe. Zamykam oczy. – W jego głosie słychać panikę. Ana. nie kiedy robię to.. Nie jestem w stanie na niego patrzeć. – Nie – wyrzuca z siebie. – Nie. niekłamany strach. A więc to naprawdę koniec. w takim razie lepiej już pójdę – szepczę i siadam.

O dziwo napawa mnie to poczuciem swobody. Ból jest tak wielki. mechaniczne czynności wymagające prostych. i tak dalej. mechanicznych myśli. i dostrzegam torebkę z prezentem dla Christiana: modelem szybowca Blanik L-23. Czuję otępienie. dosłownie wykończona. co dzieje się z moim biednym. jak gra na fortepianie. Na dole obrzucam spojrzeniem salon. proste. Otworzyły mi się oczy i zrozumiałam poziom jego deprawacji. Wychodzę spod prysznica. myjąc się metodycznie. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. O nie. że jego pełnia do mnie nie dociera. kiedy była jeszcze nadzieja na więcej. Ubieram się w łazience. że muszę mu go dać. Szybko wydzieram z notesu kartkę. Przykucam.. szczęśliwe czasy. – Zamierzam się ubrać. gdyż on odwraca moją uwagę od tego. Wstaję z łóżka. ale szczerze mówiąc. który trzeba samemu skleić. że jeszcze niedawno siedziałam z głową opartą na jego ramieniu i słuchałam. wyjmując z małej walizki dżinsy i T-shirt.. złamanym sercem. ramiona. a ponieważ nie myłam włosów. szybko się wycieram. cieszę się. Wyjmuję go z walizki. Tak wiele się wydarzyło od tamtej pory. . i chcę już stąd iść. Biorę szybki prysznic. Odstaw butelkę na półkę. Spodnie ocierają mi się o tyłek.. I wiem już.. czując ból. W moich oczach wzbierają łzy. Chciałabym odrobiny prywatności – mówię beznamiętnie i wychodzę z sypialni. Teraz naciśnij butelkę z żelem pod prysznic. że nie jest on zdolny do miłości – dawania i otrzymywania miłości.665 zmęczona. Umyj twarz. wiedząc. piszę kilka słów i kładę ją na wierzchu pudełka. myśląc wyłącznie o kolejnej sekundzie. Jakimś cudem uciekłam od swego ciała i teraz jestem zwykłym obserwatorem rozgrywającej się na moich oczach tragedii. a Christian za mną. aby zamknąć walizkę. myśląc o tym.

starając się ignorować Christiana. mógł nam. Jest boso. Nawet ona wie. że okrutnie mi odebrano nadzieję i marzenia. są twoje – mówi . Welch. Biorę głęboki oddech. – Znajdźcie ją – warczy. nie myśl o tym... że wpatruje się we mnie znieruchomiały z przerażenia. Nie mogę uwierzyć. Podchodzę do kanapy i podnoszę z niej plecak. że teraz należy oszczędzić mi drwin. powiedzieć prawdę. nie chcę tych rzeczy. nie. wspaniale. jeszcze nie. Widzę w nim bladość i oczy przepełnione udręką. to prawdziwy burdel. – Cóż. Kładę go ostrożnie na barze śniadaniowym. Nie teraz. Zbieram włosy w kok i ignoruję fakt. a potem udaję się do salonu. – Potrzebuję tych pieniędzy. że mam spuchnięte od płaczu powieki. a potem się rozłącza. a obok niego BlackBerry i kluczyki do samochodu. a ja aż podskakuję. – Głos mam czysty i spokojny. kurwa. – Podnosi wzrok i zauważa mnie. pozbawiony uczuć.666 Przeglądam się w lustrze. dostrzegam. Nie... Ma na sobie czarne dżinsy i T-shirt. które Taylor dostał za mojego garbusa. Jaki jest numer do niego? Muszę zadzwonić. – Ana. Moja podświadomość kiwa głową z aprobatą. że mój świat rozpada się na maleńkie kawałki. Christian rozmawia przez telefon. – Co takiego powiedział? – krzyczy. Kiedy odwracam się twarzą do niego. podnoszę walizkę. zostawiam na jego poduszce samolot i kartkę. Wyjmuję z niego Maca i przechodzę do części kuchennej.

Ponieważ ty nie pragniesz mnie tak. nie ustępując. Potrzebuję jedynie pieniędzy ze sprzedaży samochodu. może trochę. No. – Marszczę brwi. – Przyjmiesz czek? – pyta zjadliwie. kocham cię. Mruży oczy. – Naprawdę próbujesz mnie zranić? – Nie.667 z niedowierzaniem. wpatrując się w niego. Ana. – Christianie. Pasujące do niego. Odpowiadam spokojnym spojrzeniem. Odwraca się na pięcie i idzie do gabinetu. jak ja ciebie. że nie. nie chcę się kłócić. co będzie mi o tobie przypominać. gdybym trzymała buzię na kłódkę. Po raz ostatni obrzucam spojrzeniem jego apartament. Christianie. wręcz zimne.. Jezu.. Próbuję chronić siebie – dodaję szeptem. – Tak. . bądź rozsądna – beszta mnie. obrazy na ścianach – wszystkie abstrakcyjne. pieprzylibyśmy się na fortepianie. – Weź je. Nie. – Nie. – Ana. ale ja już nie czuję onieśmielenia. Cóż. – Nie chcę niczego. – Proszę. zabierz te rzeczy. Oczywiście. prawda? Dla niego to zawsze było pieprzenie. Potrzebuję jedynie tamtych pieniędzy. On nigdy się ze mną nie kochał. – Nie. Moje spojrzenie biegnie ku fortepianowi. – Głos mam jednostajny. ja bym się kochała. nawet teraz. kochalibyśmy się na fortepianie. Przyjęłam je tylko z musu. a teraz już ich nie chcę. chłodne.

Dzieli nas nieco ponad metr. przyzwyczajenia? – Wzruszam stoi Taylor. – Przy każdej okazji zamierzasz mi się sprzeciwiać? – Po co zmieniać przepraszająco ramionami.668 Wraca Christian i wręcza mi kopertę. pozwól Taylorowi odwieźć cię do domu. Odwracam się i widzę. – Pójdę do samochodu. – Nie chcę. żebyś odchodziła – mówi cicho. Wiem. Możesz go zapytać. Zawiezie cię do domu. Ten samochód to klasyk. a ty nie możesz mi panno Steele – oświadcza Christian kiwa mu głową. zdecydowanie Taylor. – Taylor uzyskał dobrą cenę. Robi krok w moją stronę. – Proszę. – Patrzy gdzieś za mnie. nie ma. dziękuję. Sama pojadę do domu. – Nie mogę zostać. Taylora już . a kiedy się oglądam. Szare oczy płoną. że w drzwiach nieskazitelny w swym garniturze. Ana. Zatrzymuje się i jego udręka jest wręcz namacalna. – W porządku. Odwracam się z powrotem w stronę Christiana i w jego oczach widzę ledwie hamowaną wściekłość. a ja mimowolnie się cofam. Zamyka z frustracją oczy i przeczesuje palcami włosy. jak zawsze. czego pragnę.

Wsiadam do kabiny. Taylor otwiera przede mną drzwi i wsiadam do samochodu. Taylor podaje mi lnianą chusteczkę. z którym spałam. zostawiłam go. Odwracam od niego wzrok. a ja podnoszę ręce. Chwytam walizkę oraz plecak i ruszam w stronę holu. że uda mi się zaciągnąć mojego Szarego w stronę światła. Wciska guzik przywołujący windę i drzwi rozsuwają się. ale to zadanie okazało się ponad moje wątłe siły. – Proszę. gdy przecina mnie ostry jak nóż ból. ogarniętego bólem nie do zniesienia. Christian udaje się za mną. nim zmienię zdanie i spróbuję go pocieszyć. którego kochałam. – Żegnaj. Stawia kolejny krok w moją stronę. Przepełniają mnie wstyd i zażenowanie. Jedynego mężczyznę. Gdy wjeżdżamy na Fourth Avenue. – Nie zdzierżę teraz jego dotyku. żegnaj – mówi miękko i wygląda na człowieka załamanego. szukając w torebce ciemnych okularów. . Cholera. Desperacko próbuję odsunąć od siebie atakujące mnie uczucia. Biorę ją od niego z wdzięcznością. Christianie – mówię cicho. zachowując bezpieczną odległość. wyglądam obojętnie przez szybę i powoli dociera do mnie ogrom tego. nie. Unikam kontaktu wzrokowego. Nic nie mówi i nie patrzy w moją stronę. Takim samym jak mój. Miałam nadzieję. Jedynego mężczyznę. Gdy zatrzymujemy się na światłach. co właśnie zrobiłam. czego ty pragniesz. – Ana. Ależ ze mnie nieudacznik. Z kolei ja nie mogę ci dać tego. Drzwi zasuwają się i winda porywa mnie w dół do czeluści garażu i mego prywatnego piekła. Wciągam głośno powietrze. – Nie mogę. Po moich policzkach płyną niechciane łzy i ocieram je pospiesznie dłonią.669 tego dać.

jak ja. Och – co ja zrobiłam? Rzucam się na łóżko. Udaję się prosto do swego pokoju. Tego bólu nie da się opisać. aby czuć się jak u siebie. Gdzieś w głębi pojawia się niedobra.. Fizyczny. duchowy.670 – Dziękuję – mówię cicho i ten mały. Charlie Tango. i popadam w żałobne odrętwienie. Zrywam go gniewnie i przyciskam do siebie.. a tam przywiązany do łóżka zwisa smętnie bardzo smutny. wsącza się do mego szpiku. Wygląda i czuje się dokładnie tak. metafizyczny. Nie mieszkam tu na tyle długo.. która krzywi się drwiąco: ból fizyczny po uderzeniach pasem to nic w porównaniu z tym cierpieniem. rozpaczliwie tuląc do siebie resztki balonu oraz chusteczkę Taylora. w butach i ubraniu. Mieszkanie jest boleśnie puste i nieznajome.. i wyję. Siedzę na luksusowej skórzanej kanapie i szlocham. Zwijam się w kulkę.. sflaczały balon. dyskretny akt dobroci okazuje się moją zgubą. Koniec części pierwszej . nieproszona myśl pochodząca od mojej wewnętrznej bogini.. jest wszędzie.

Po raz pierwszy w języku angielskim sformułowania tego użył w roku 1603 Szekspir w tragedii Otello.671 Przypisy [1] Washington State University – Uniwersytet Stanu Waszyngton (ten i pozostałe przypisy pochodzą od tłumacza). ale także pieszczotliwe określenie w rodzaju „skarbie”. [5] Cuisine sauvage – po francusku „dzika kuchnia”. [6] Gra słów. cukier. [2] Sugar – ang. „kotku”. „cukiereczku” [3] Non-Disclosure Agreement – umowa/oświadczenie o zachowaniu poufności. „snoring” – chrapanie . natomiast francuskie tłumaczenie wyrażenia „la bete a deux dos” pochodzi z 1532 roku z utworu Gargantua i Pantagruel François Rabelais’go. „soaring” – szybownictwo. [4] „Make the beast with two backs” – w slangu brytyjskim określenie stosunku płciowego.

672 .

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful