1

2
Tytuł oryginału: FIFTY SHADES OF GREY Copyright © Fifty Shades Ltd, 2011 Pierwsza wersja niniejszej powieści zatytułowana Master of Universe ukazała się wcześniej w Internecie. Autorka wydała ją w formie odcinków, z innymi bohaterami, pod pseudonimem Snowqueen’s Icedragon. Copyright © 2012 for the Polish edition by Wydawnictwo Sonia Draga Copyright © 2012 for the Polish translation by Wydawnictwo Sonia Draga Projekt graficzny okładki: Jennifer McGuire Ilustracja na okładce: © Papuga2006/Dreamstime.com Zdjęcie autora: © Michael Lionstar Redakcja: Ewa Penksyk-Kluczkowska Korekta: Magdalena Bargłowska, Iwona Wyrwisz, Aneta Iwan ISBN: 978-83-7508-597-6 Sprzedaż wysyłkowa: www.merlin.com.pl www.empik.com www.soniadraga.pl WYDAWNICTWO SONIA DRAGA Sp. z o.o. Pl. Grunwaldzki 8-10, 40-127 Katowice tel. 32 782 64 77, fax 32 253 77 28 e-mail: info@soniadraga.pl www.soniadraga.pl www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga www.facebook.com/50TwarzyGreya www.piecdziesiattwarzygreya.pl Skład i łamanie: Wydawnictwo Sonia Draga Katowice 2012. Wydanie I

3

Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni”: Pięćdziesiąt twarzy Greya Ciemniejsza strona Greya Nowe oblicze Greya

4 Spis treści Dedykacja PODZIĘKOWANIA ROZDZIAŁ PIERWSZY ROZDZIAŁ DRUGI ROZDZIAŁ TRZECI ROZDZIAŁ CZWARTY ROZDZIAŁ PIĄTY ROZDZIAŁ SZÓSTY ROZDZIAŁ SIÓDMY ROZDZIAŁ ÓSMY ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY ROZDZIAŁ DZIESIĄTY ROZDZIAŁ JEDENASTY ROZDZIAŁ DWUNASTY ROZDZIAŁ TRZYNASTY ROZDZIAŁ CZTERNASTY ROZDZIAŁ PIĘTNASTY ROZDZIAŁ SZESNASTY ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY ROZDZIAŁ OSIEMNASTY ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Przypisy

5

Dla Nialla, pana mojego wszechświata

6 PODZIĘKOWANIA Dziękuję następującym osobom za pomoc i wsparcie: Mojemu mężowi, Niallowi, za tolerowanie mojej obsesji, zajmowanie się domem i pierwszą redakcję tekstu. Mojej szefowej, Lisie, za wytrzymanie ze mną przez ostatni rok, kiedy ogarnięta byłam tym całym szaleństwem. CCL – nie zdradzę, kim jesteś, ale dziękuję Ci. Oryginalnym wsparcie. „bunker babes” za przyjaźń i nieustanne

SR – za wszystkie przydatne rady od samego początku. Sue Malone za zrobienie ze mną porządku. Amandzie i całej ekipie TWCS za przyjęcie zakładu.

7

ROZDZIAŁ PIERWSZY Patrzę w lustro i krzywię się. Do diaska z tymi włosami, zupełnie się nie chcą układać. I do diaska z Katherine Kavanagh, która się rozchorowała i każe mi teraz przez to przechodzić. „Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami. Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami”. Recytując to niczym mantrę, jeszcze raz próbuję podporządkować je szczotce. Wzdycham z irytacją i przyglądam się bladej szatynce z niebieskimi oczami, zbyt dużymi w stosunku do całej twarzy. Szatynka odpowiada mi gniewnym spojrzeniem. Poddaję się. Mogę jedynie związać niesforne włosy w koński ogon i mieć nadzieję, że jakoś się będę prezentować. Kate to moja współlokatorka i akurat dzisiaj musiała dopaść ją grypa, jakby nie mogła w jakikolwiek inny dzień. Dlatego też nie jest w stanie przeprowadzić od dawna zaplanowanego wywiadu dla gazety studenckiej z jakimś megapotężnym potentatem przemysłowym, o którym nigdy nie słyszałam. Zgodziłam się więc zrobić to za nią. Muszę zakuwać do egzaminów końcowych, dokończyć pracę pisemną, no a po południu powinnam pojawić się w pracy, ale nie – dzisiaj pokonam dwieście sześćdziesiąt kilometrów do centrum Seattle, aby się spotkać z tym tajemniczym prezesem Grey Enterprises Holdings Inc. Czas owego wybitnego przedsiębiorcy i głównego dobroczyńcy naszej uczelni jest niezwykle cenny – znacznie cenniejszy niż mój – niemniej jednak zgodził się udzielić Kate wywiadu. Nie lada osiągnięcie, tak twierdzi moja współlokatorka. Te jej przeklęte zajęcia dodatkowe. Kate siedzi skulona na kanapie w salonie. – Ana, tak mi przykro. Dziewięć miesięcy zabiegałam o ten wywiad. Sześć kolejnych potrwa ustalanie nowego terminu,

8 a do tego czasu obie zdążymy skończyć studia. Jako redaktor naczelna nie mogę tego skopać. Proszę – chrypi błagalnie. Jak ona to robi? Nawet chora ślicznie wygląda: jasnorude włosy są nienaganne, a zielone oczy błyszczące, choć nieco zaczerwienione i załzawione. Ignoruję przypływ niepożądanego współczucia. – Oczywiście, że pojadę, Kate. A ty wracaj do łóżka. Przynieść ci nyquil albo tylenol? – Nyquil. Tu masz pytania i dyktafon. Wystarczy, że wciśniesz przycisk nagrywania, o tutaj. Rób notatki, ja wszystko spiszę. – Kompletnie nic o nim nie wiem – burczę, bez powodzenia próbując stłumić rosnącą panikę. – Pytania cię poprowadzą. Jedź już. To długa trasa. Nie chcę, żebyś się spóźniła. – No dobra, jadę. Kładź się do łóżka. Ugotowałam zupę, później ją sobie odgrzej. – Patrzę na nią z czułością. Robię to, Kate, tylko dla ciebie. – Dobrze. Powodzenia. I dziękuję ci. Jak zawsze ratujesz mi życie. Biorę torbę na ramię, uśmiecham się cierpko do Kate, po czym schodzę do samochodu. Nie mogę uwierzyć, że dałam się na to namówić. No ale przecież Kate jest w czymś takim mistrzynią. Będzie z niej świetna dziennikarka. Jest elokwentna, zdecydowana, przekonująca, śliczna – no i to moja najlepsza przyjaciółka. Na drogach panuje niewielki ruch. Wyjeżdżam z Vancouver w stanie Waszyngton i kieruję się w stronę Portland i autostrady I-5. Jest jeszcze wcześnie, a w Seattle muszę być dopiero na drugą. Na szczęście Kate pożyczyła mi swojego sportowego mercedesa

9 CLK. Nie jestem pewna, czy Wanda, mój stary garbus, dałaby radę dowieźć mnie na czas. Merca fajnie się prowadzi, a kilometry uciekają jeden za drugim, gdy wciskam pedał gazu. Celem mojej podróży jest centrala globalnego przedsiębiorstwa pana Greya. To olbrzymi, dwudziestopiętrowy biurowiec, cały ze szkła i stali, funkcjonalna fantazja architekta. Nad szklanymi drzwiami metalowe litery tworzą dyskretny napis „Grey House”. Na miejsce docieram kwadrans przed drugą. Uff, nie spóźniłam się. Ogarnięta uczuciem ulgi wchodzę do ogromnego – i, szczerze mówiąc, onieśmielającego – holu ze szkła, stali i białego piaskowca. Siedząca za biurkiem z litego piaskowca bardzo atrakcyjna, zadbana młoda blondynka uśmiecha się do mnie uprzejmie. Ma na sobie najbardziej szykowną grafitową marynarkę i białą koszulę, jakie w życiu widziałam. Wygląda jak spod igły. – Mam umówione spotkanie z panem Greyem. Anastasia Steele w zastępstwie Katherine Kavanagh. – Chwileczkę, panno Steele. Unosi lekko brew, a ja stoję przed nią skrępowana. Zaczynam żałować, że nie pożyczyłam od Kate eleganckiej marynarki, żeby ją włożyć zamiast granatowego palta. W sumie się postarałam i przywdziałam swoją jedyną spódnicę, brązowe kozaki do kolan oraz niebieski sweter. Dla mnie taki strój jest elegancki. Odgarniam za ucho pasmo włosów, które wymknęło się z kucyka, i udaję, że nie czuję onieśmielenia. – Panna Kavanagh jest umówiona. Proszę się tu podpisać, panno Steele. Ostatnia winda po prawej stronie, dwudzieste piętro. – Gdy składam podpis, uśmiecha się do mnie uprzejmie, jak nic rozbawiona.

10 Wręcza mi identyfikator, na którym wielkimi literami napisano GOŚĆ. Uśmiecham się nieco drwiąco. To oczywiste, że jestem gościem, gołym okiem widać. Zupełnie do tego miejsca nie pasuję. Nic nowego, wzdycham w duchu. Dziękuję jej, po czym udaję się w stronę wind, mijając dwóch pracowników ochrony. W dobrze skrojonych czarnych garniturach wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko ode mnie. Winda w ekspresowym tempie zawozi mnie na dwudzieste piętro. Drzwi rozsuwają się i widzę następny duży hol – ponownie szkło, stal i biały piaskowiec. Staję przed kolejnym biurkiem z piaskowca i kolejną młodą blondynką odzianą nienagannie w czerń oraz biel i powstającą na mój widok. – Panno Steele, zechce pani zaczekać tutaj. – Gestem wskazuje kilka krzeseł obitych białą skórą. Za skórzanymi krzesłami widać sporych rozmiarów przeszkloną salę konferencyjną z dużym stołem z ciemnego drewna, wokół którego stoi co najmniej dwadzieścia krzeseł. Za tym wszystkim znajduje się sięgające od podłogi do sufitu okno z widokiem na Seattle, ciągnącym się aż do Zatoki Puget. Ta panorama jest oszałamiająca i przez chwilę stoję jak wrośnięta w ziemię. Rany. Siadam, wyciągam z torby pytania i przeglądam je, w duchu przeklinając Kate za to, że nie dorzuciła choćby krótkiej notki biograficznej. Nic nie wiem na temat mężczyzny, z którym za chwilę mam przeprowadzić wywiad. Czy ma lat dziewięćdziesiąt, czy trzydzieści. Ta niepewność jest irytująca i znowu zaczynam się denerwować. Nigdy nie przepadałam za rozmowami twarzą w twarz, preferując anonimowość dyskusji grupowej, podczas której mogę siedzieć na końcu sali i nie zwracać na siebie uwagi. Jeśli mam być szczera, to preferuję własne towarzystwo i czytanie w kampusowej bibliotece jakiegoś brytyjskiego klasyka. A nie nerwowe wiercenie się na krześle w potężnym szklanym gmachu.

11 Gromię się w duchu. Weź się w garść, Steele. Sądząc po budynku, który jest zbyt zimny i nowoczesny, uznaję, że Grey ma czterdzieści parę lat: wysportowany, opalony i jasnowłosy, żeby pasować do reszty personelu. W dużych drzwiach po prawej stronie pojawia się kolejna elegancka, nienagannie ubrana blondynka. O co chodzi z tymi jasnowłosymi panienkami jak spod igły? Czy ja trafiłam do Stepford? Robię głęboki wdech i wstaję. – Panna Steele? – pyta najnowsza blondynka. – Tak – odpowiadam chrypliwie i odkasłuję. – Tak. – Proszę, teraz zabrzmiało to pewniej. – Pan Grey za chwilę się z panią spotka. Mogę wziąć pani płaszcz? – Oczywiście. – Zdejmuję palto. – Zaproponowano pani coś do picia? – Eee, nie. – O rety, czy Blondynka Numer Jeden będzie mieć kłopoty? Blondynka Numer Dwa marszczy brwi i mierzy spojrzeniem młodą kobietę za biurkiem. – Co podać? Herbatę, kawę, wodę? – pyta, skupiając uwagę ponownie na mnie. – Wodę, dziękuję – mamroczę. – Olivio, przynieś, proszę, pannie Steele szklankę wody. – W jej głosie słychać surową nutę. Olivia natychmiast zrywa się

12 z miejsca i spieszy w stronę drzwi po drugiej stronie holu. – Najmocniej przepraszam, panno Steele, Olivia to nasza nowa stażystka. Proszę zająć miejsce. Pan Grey zjawi się za pięć minut. Olivia wraca ze szklanką wody z lodem. – Proszę bardzo, panno Steele. – Dziękuję. Blondynka Numer Dwa maszeruje do wielkiego biurka, a stukot obcasów o podłogę z piaskowca roznosi się echem po pomieszczeniu. Siada i obie wracają do pracy. Może pan Grey nalega, aby wszystkie jego pracownice były blondynkami. Zastanawiam się właśnie, czy to zgodne z prawem, kiedy drzwi do gabinetu otwierają się i pojawia się w nich wysoki, elegancko ubrany, przystojny Afroamerykanin z krótkimi dredami. Zdecydowanie powinnam była inaczej się ubrać. Odwraca się i mówi: – Golf w tym tygodniu, Grey. Nie słyszę odpowiedzi. Mężczyzna odwraca się, zauważa mnie i uśmiecha się. Olivia zdążyła już wyskoczyć zza biurka i wcisnąć przycisk przywołujący windę. Szybkie zrywanie się z krzesła ma opanowane do perfekcji. Denerwuje się bardziej ode mnie! – Do widzenia za drzwiami kabiny. paniom – mówi mężczyzna, znikając

– Pan Grey czeka na panią, panno Steele. Proszę wejść –

13 mówi Blondynka Numer Dwa. Wstaję i niepewnie próbuję opanować zdenerwowanie. Podnoszę torbę, zostawiam szklankę z wodą i kieruję się w stronę uchylonych drzwi. – Proszę wchodzić bez pukania. – Uśmiecha się uprzejmie. Popycham drzwi i w tym samym momencie potykam się o własne nogi, po czym wpadam do gabinetu głową naprzód. A niech to szlag – ja i moje dwie lewe nogi! Znajduję się na czworakach w progu gabinetu pana Greya, a usłużne ręce pomagają mi wstać. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ale ze mnie niezdara. Sporo wysiłku muszę włożyć w podniesienie wzroku. Ożeż ty – jest taki młody. – Panno Kavanagh. – Gdy odzyskuję pozycję pionową, wyciąga w moją stronę smukłą dłoń. – Jestem Christian Grey. Nic się pani nie stało? Usiądzie pani? Taki młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie. Dopiero po chwili jestem w stanie odpowiedzieć. – Eee, prawdę mówiąc... – bąkam. Jeśli ten facet ma więcej niż trzydzieści lat, to ja jestem tybetańskim mnichem. Oszołomiona wyciągam dłoń i witamy się uściskiem. Gdy nasze palce się stykają, przez moje ciało przebiega dziwny, przyjemny dreszcz. Pospiesznie cofam rękę. Wyładowania elektryczne i tyle. Mrugam szybko, a ruchy moich powiek dorównują szybkością biciu serca. – Panna Kavanagh jest niedysponowana, przysłała więc mnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadza to panu, panie Grey. – A pani to...? – Ton głosu ma ciepły i chyba nawet rozbawiony, choć trudno to ocenić, gdyż wyraz jego twarzy pozostaje niewzruszony. Sprawia wrażenie umiarkowanie

wokół którego spokojnie mogłoby zasiąść sześć osób. – W pełni się z panią zgadzam. podłoga i ściany. Zwyczajność zmieniają w nadzwyczajność – rzucam zaintrygowana zarówno nim. reszta gabinetu jest zimna. ale nie mam pewności. wisi mozaika niewielkich obrazów. Zastanawiam się. – Anastasia Steele. kiedy dostrzega. Przekrzywia głowę i przygląda mi się z uwagą.. Z takiego samego drewna wykonano ławę stojącą obok kanapy. w sumie trzydziestu sześciu. Na jednej z nich. – Może usiądziemy? – Gestem wskazuje na obitą białą skórą kanapę w kształcie litery L. na co patrzę. – Są piękne. eee. Powieszone razem zapierają dech w piersiach. Nie licząc obrazów. Są śliczne – przedstawiają zwyczajne. Katherine. panną Kavanagh na Uniwersytecie Stanu Waszyngton. eee. ale przede wszystkim bije z niego uprzejmość. czysta i beznamiętna. namalowane z taką dbałością o szczegóły. Wydaje mi się. Studiuję literaturę angielską razem z Kate. Ten gabinet jest stanowczo zbyt duży dla jednej osoby. czy odzwierciedla to osobowość .. Wszystko inne jest białe: sufit. że przez jego twarz przemknął cień uśmiechu. ułożonych w kwadrat.14 zainteresowanego. Trouton – wyjaśnia Grey. jak i obrazami.. a ja z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu oblewam się rumieńcem. że wyglądają jak fotografie.. panno Steele – odpowiada cicho. zapomniane przedmioty. – Miejscowy malarz. Naprzeciwko sięgających od podłogi do sufitu okien stoi wielkie nowoczesne biurko z ciemnego drewna. – Rozumiem – rzuca zwięźle.. tej z drzwiami..

ponieważ to ja mam wręczać absolwentom dyplomy. Następie kładę na ławie dyktafon. Och! To dla mnie nowość i zaintrygowana jestem faktem. – Nie jestem do tego – Ależ proszę się nie spieszyć.15 tego adonisa. a on chyba się nade mną lituje. dostrzegam. Chyba próbuje powstrzymać uśmiech. – Nie będzie panu przeszkadzać. że mnie obserwuje. drugą podpiera brodę i przesuwa palcem wskazującym po ustach. Przekomarza się ze mną? Oby. i wyjmuję z torby pytania Kate. Potrząsam głową. ponieważ stwierdza: – Nie będzie mi to przeszkadzać. – Przepraszam przyzwyczajona. który oczywiście najpierw dwa razy ląduje na podłodze. cierpliwie – mam nadzieję – czekając. który z gracją zajmuje jeden z białych skórzanych foteli naprzeciwko mnie. – Czy Kate. – bąkam. ostatnim w tym roku akademickim numerze gazety studenckiej. to znaczy panna Kavanagh. jeśli nagram pańskie odpowiedzi? – Teraz mnie pani o to pyta? Po tym. wyjaśniła cel tego wywiadu? – Tak. aby umieścić na ławie dyktafon? Rumienię się. Kiedy zbieram się na odwagę i podnoszę wzrok. gdy tymczasem mnie ogarnia coraz większe zażenowanie. zaniepokojona biegiem swoich myśli. Jedna ręka leży swobodnie na kolanach. Ma się pojawić w kolejnym. . Grey nic nie mówi. panno Steele. co powiedzieć. nie bardzo wiedząc. Mrugam. jak zadała sobie pani tyle trudu.

Podejmuję decyzje. co poprawia ich wyniki. policzki zaczynają mi płonąć i prostuję się. – Mam kilka pytań. – Biznes to ludzie. panie Grey. odnoszący niesamowite sukcesy. co nie. – Przeszywa mnie spojrzeniem szarych oczu. że aby osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie. i okej. – Świetnie. – To nie znajduje się na liście Kate. – Może ma pan po prostu szczęście. Natrząsa się ze mnie. panno Steele. – Przełykam nerwowo ślinę. Przez chwilę w jego oczach widzę zaskoczenie. Zatrudniam wyjątkowy zespół i sowicie go wynagradzam. Gdy dociera to do mnie. – Tego właśnie oczekiwałem – mówi. próbując się ponownie skoncentrować na wyznaczonym zadaniu. trzeba stać się w niej mistrzem. – Jest pan bardzo młody jak na osobę. co ich inspiruje i jak ich motywować. no ale jednak młody – wręczy mi dyplom ukończenia studiów. W tym właśnie sedno: wszystko zawsze się sprowadza do dobrych ludzi. zachowując śmiertelną powagę. Wciskając guzik w dyktafonie. kierując się logiką i faktami. aby się wydać wyższą i bardziej onieśmielającą. każdy najmniejszy szczegół. a także zgromadzić dobrych ludzi. Wiem. – Zatykam niesforny lok za ucho. – Żywię przekonanie. Instynkt pozwala mi dostrzec dobry pomysł i zająć się nim. a mnie świetnie wychodzi ich ocena. Co prawda uśmiecha się. ale sprawia wrażenie nieco rozczarowanego. Marszczę brwi. Ale on jest taki arogancki. może z sześć lat lub coś koło tego. próbuję wyglądać jak profesjonalistka.16 że ktoś niewiele ode mnie starszy – okej. Ciężko nad tym pracuję. . której udało się stworzyć takie imperium. poznać ją na wylot. Czemu zawdzięcza pan swój sukces? – Podnoszę na niego wzrok. jak pracują.

Moje usta same się otwierają. władzy. iż urodził się po to. a policzki znowu oblewa rumieniec. panno Steele. Gdybym podjął decyzję. że już mnie nie interesuje branża telekomunikacyjna i sprzedałbym firmę. To chyba Harvey Firestone powiedział. tym więcej mam szczęścia. – Te słowa wydostają się z moich ust bez mojej wiedzy. po mniej więcej miesiącu dwadzieścia tysięcy ludzi miałoby problem ze spłatą hipoteki. – Poza tym ogromną władzę człowiek zdobywa wtedy. że ma ogromną władzę? – Normalnie obsesja na punkcie sprawowania kontroli. a on odpowiada mi spojrzeniem bacznym i beznamiętnym. panno Steele. jeśli takie określenie bardziej pani odpowiada. aby sprawować kontrolę – kontynuuje gładko.17 – Nie uznaję czegoś takiego jak szczęście czy traf. Czemu tak mnie wytrąca z równowagi? Może to kwestia jego atrakcyjności? Przeszywającego spojrzenia? Sposobu. Serce zaczyna szybciej mi bić. że ludzki rozwój to najważniejsze powołanie przywództwa. sprawuję kontrolę we wszystkich dziedzinach życia. w jaki palcem wskazującym przesuwa po dolnej wardze? Naprawdę mógłby przestać tak robić. – Widać. – Och. Zapewnia mi to swoiste poczucie odpowiedzialności. Naprawdę wszystko jest uzależnione od tego. gdy przekona samego siebie. – Uważa pan. ale jego uśmiech pozbawiony jest wesołości. że lubi pan rządzić. że im ciężej pracuję. panno Steele – mówi. Wygląda na to. czy ma się w zespole odpowiednich ludzi i czy należycie pożytkuje się ich energię. – Mam cztery tysiące pracowników. Jego brak pokory wprawia . Patrzę na niego.

Nie ma go na liście Kate. że ja nie mam serca. – Czy pańscy przyjaciele powiedzieliby. gdybym zebrała choć trochę informacji na jego temat. jak wszystko działa: na jakiej zasadzie. Zmieniam taktykę. Wpatruje się we mnie bacznie. Dlaczego w jego towarzystwie czuję się taka skrępowana? – Lubię budować różne rzeczy. . strasznie jest arogancki. Poza tym kocham statki. Oczywiście wiedziałabym to. Dostrzegam drgnięcie kącika jego ust. Czerwienieję. – Inwestuje pan w produkcję przemysłową. – Możliwe. Lubię wiedzieć. jak to złożyć i rozłożyć. Co jest tego powodem? – pytam. jakby mówiło to pańskie serce. Choć niektórzy powiedzieliby. – Jestem właścicielem mojej firmy.18 mnie w osłupienie. – Nie musi pan odpowiadać przed zarządem? – pytam zdegustowana. – A czemu mieliby tak mówić? – Bo dobrze mnie znają. Ale. Nie muszę odpowiadać przed zarządem. cholera. a nie logika i fakty. – Wykrzywia usta w cierpkim uśmiechu. – Unosi brew. Cóż mogę powiedzieć? – Mam wrażenie. że łatwo pana poznać? – I natychmiast żałuję tego pytania.

– To całkiem niezły biznes – stwierdza. – Bardzo filantropijne podejście. – Ma pan swoją filozofię? A jeśli tak. Skąd pańskie zainteresowanie tą akurat branżą? – Nie da się jeść pieniędzy. no i prawdę powiedziawszy. to jaką? – Nie mam filozofii jako takiej. panno Steele. Jaki to ma sens: karmienie biednych tego świata? Nie widzę w tym żadnych korzyści finansowych. co usłyszałam. słowa Andrew Carnegiego: „Ten. może objąć w posiadanie . panno Steele. jak uparta potrafi być Kate. Wiem. a zbyt wielu ludzi na tej planecie jest niedożywionych. że nie mówi tego szczerze. – Dlaczego więc na ten się pan zgodził? – Ponieważ jestem dobroczyńcą waszej uczelni. Bez końca wierciła dziurę w brzuchu moim ludziom z PR. choć mnie się wydaje.19 – Mocno bronię swojej prywatności. Czy to właśnie jest pańską pasją? Nakarmienie biednych tego świata? Wzrusza niezobowiązująco ramionami. Zerkam na kolejne pytanie. Dlatego właśnie siedzę tutaj i kulę się pod badawczym spojrzeniem Greya. skonsternowana tym. – Inwestuje pan także w technologie rolnicze. Rzadko udzielam wywiadów. panna Kavanagh nie pozwalała się zbyć. kto posiądzie umiejętność władania własnym umysłem. a ja podziwiam tego rodzaju upór. Może jedynie zasadę przewodnią. gdy tymczasem powinnam zakuwać do egzaminów.

tyle że nie mam pojęcia o czym. – Chcę zasługiwać na to. – Został pan adoptowany. . to oczywiste. Gdybym wiedziała. no nie? Zerkam na kolejne pytanie. jak i nad tymi. – Nie jestem w stanie tego określić. Marszczy czoło. Cholera. do czego ma słuszne prawo”. tak to można ująć. kto chce nakarmić świat. – A więc chce pan obejmować rzeczy w posiadanie. panno Steele. Przełykam ślinę. Z determinacją dążę do celu. ale owszem. że będę przeprowadzać ten wywiad. ale uśmiech nie dociera do oczu. którzy mnie otaczają. mając nadzieję. – Ile miał pan lat w momencie adopcji? – To fakt powszechnie znany. Patrzę na swego rozmówcę. Panująca w gabinecie temperatura uległa podwyższeniu. że mówimy o czymś innym.20 wszystko inne. – W jego głosie pobrzmiewa surowość. aby je posiadać. – Ależ z niego „kontroler”. że go nie uraziłam. Zaintrygował mnie. Po raz kolejny nie pasuje to do kogoś. Chciałabym mieć już ten wywiad za sobą. Ponownie oblewam się rumieńcem. nie potrafię się więc oprzeć wrażeniu. – Mówi pan jak konsument pierwszej wody. to akurat pytanie osobiste. Lubię kontrolę zarówno nad samym sobą. Szybko zmieniam temat. Uśmiecha się. że lepiej bym się przygotowała. Chyba zgromadziłam dość materiału dla Kate. – Bo nim jestem. a może tylko ja tak to odczuwam. Jak dalece ukształtowało to pański charakter? – Och.

panie Grey? Wciąga głośno powietrze. że ja jedynie czytam pytania? Cholerna Kate i jej ciekawość! – Nie. Szybciej bije mi serce. – To nie jest pytanie – rzuca krótko. panna Kavanagh. i kochających rodziców. a w jego oczach pojawia się chłodny błysk. Kate. – Pracujecie razem w gazecie studenckiej? – Cholera jasna! Nie mam nic wspólnego z tą gazetą. Nerwowym gestem zatykam pasmo włosów za ucho. – Po raz pierwszy wypowiedział moje imię. Grey przechyla głowę. – Unosi brwi. – Czuję się jak zbesztane dziecko. – Bardzo przepraszam.. nie. Próbuję raz jeszcze. – Czy musi pan poświęcać dla pracy życie rodzinne? – Mam rodzinę. O nie.. – Przepraszam. a ja kulę się z zażenowaniem. nie .. Anastasio. Nie interesuje mnie powiększanie tej rodziny. nie jestem. Jak mogłam nie zastosować czegoś w rodzaju filtra. jest tu napisane. a policzki znowu czerwienieją.21 – Dla pracy poświęca pan życie rodzinne. Cholera. To. – Jest pan gejem. – To nie są pani pytania? Krew odpływa mi z twarzy. – Eee. tylko od razu głośno to przeczytać? Jak mam mu powiedzieć. Nie wygląda na zadowolonego. Mam brata i siostrę. To zajęcie dodatkowe Kate.. to ona je przygotowała. eee.

– Panie Grey. Kobieta oblewa się pąsowym rumieńcem. po czym zamyka za sobą drzwi. że przeprowadzi ten wywiad? – pyta niebezpiecznie cichym głosem. nie tylko ja tak mam. – To wiele wyjaśnia. Uff. Odwołaj. ale za dwie minuty ma pan kolejne spotkanie. przyglądając mi się uważnie. – Nie. Rozlega się pukanie do drzwi i do gabinetu wsuwa głowę Blondynka Numer Dwa. Mój rozmówca marszczy brwi. Andreo. przepraszam. Twarz mi płonie. że przeszkadzam. to spotkanie. – Oczywiście. – Jeszcze nie skończyliśmy. Andrea waha się. kto ma komu zadawać pytania? Jego spojrzenie przewierca mnie na wylot. To moja współlokatorka. Kate jest chora – mówię przepraszająco. . proszę. panie Grey – bąka. – Zaoferowała się pani.22 moje. Sprawia wrażenie zagubionej. – Zostałam oddelegowana. W zamyśleniu gładzi się po brodzie. a ja zmuszona jestem powiedzieć prawdę. wpatrując się w niego. a następnie skupia uwagę z powrotem na mnie. Grey odwraca powoli głowę w jej stronę i unosi brwi. Chwileczkę.

zakłopotana jego zainteresowaniem. – Do których powinnam się teraz przygotowywać. Jechać do Seattle z Kate. – O nie. – W jego szarych oczach błyszczy ciekawość. czybym tutaj pasowała. – Choć nie jestem pewna. Proponuje mi pracę? – Och. – Chciałbym dowiedzieć się czegoś na pani temat. – Niewiele tego jest – mówię. panie Grey. Tak naprawdę nie wybiegam zbytnio myślami w przyszłość. – Ja naprawdę nie chcę w niczym panu przeszkadzać. a przez jego twarz przemyka coś na kształt uśmiechu. panno Steele? Och. a nie siedzieć w tym okazałym. – Jeszcze nie poczyniłam planów.. Będę to miała na uwadze – dukam skonfundowana.23 – Na czym skończyliśmy. sterylnym gabinecie. rozpraszające. Na razie muszę zdać egzaminy końcowe. – Dlaczego tak pani uważa? – Zaintrygowany przechyla głowę na bok. kuląc się pod twoim badawczym spojrzeniem.. Dla wyrównania rachunków. Jego usta są bardzo. a palce krzyżuje na wysokości ust. . Unoszę z zaskoczeniem brwi. znaleźć pracę. Kurde i jeszcze raz kurde. a więc wracamy do „panny Steele”. – Mamy tutaj doskonały program dla stażystów – mówi cicho. Przełykam ślinę. Znowu myślę na głos. Po co mu to? Opiera łokcie na poręczach fotela. – Co ma pani w planach po ukończeniu studiów? Wzruszam ramionami. rumieniąc się po raz enty. eleganckim.

co trzeba? – dodaje. – Kiwam głową. Już się nie uśmiecha i nagle czuję skurcz jakichś dziwnych mięśni w brzuchu. wrzucając dyktafon do torby. – Jak zawsze uprzejmy.24 – To chyba oczywiste. – Tak. On mruży oczy z namysłem. – Ton ma surowy. panie Grey. a nawet niepokój. a mnie czeka długa droga. że ma pan zbyt wiele zajęć. – Wraca pani do Vancouver? – W jego głosie słychać zaskoczenie. on także podnosi się z fotela i wyciąga rękę. – Panie Grey. Pochylam głowę i niewidzącym wzrokiem wpatruję się w zaplecione palce. Zerka w stronę okna. zdumiona tym. Marszczę brwi. – Dla mnie nie. mało elegancka i nie mam włosów w kolorze blond. proszę zachować ostrożność. natychmiast. autorytarny. – Cała przyjemność po mojej stronie. Gdy wstaję. To pewnie nerwy. panie Grey. Do zobaczenia? Ponownie ujmuję jego dłoń. – Cóż. Wyciągam rękę po dyktafon. – Jestem pewna. nie mam pewności. . – Dziękuję za rozmowę. panno Steele. Zdążyło się rozpadać. że nadal przeskakują między nami te dziwne iskry. Co się dzieje? Muszę stąd wyjść. – I brzmi to jak wyzwanie albo groźba. – Może oprowadzić panią? – pyta. – Do zobaczenia. Czemu miałoby go to obchodzić? – Otrzymała pani wszystko. proszę pana – odpowiadam. – Jestem niezgrabna.

panno Steele. Naprawdę muszę wydostać się z tego miejsca. – Jest pan bardzo uprzejmy. wychodząc do holu. – Olivia zrywa się z krzesła i przynosi moje palto. Jeśli zauważa moją reakcję. że uważasz mnie za zabawną. – Christianie – odpowiadam. Ku memu zaskoczeniu sam też wychodzi. Na chwilę kładzie dłonie na moich ramionach. To oczywiste. I litościwie zasuwają się drzwi. – Chcę dopilnować. – Anastasio – mówi tytułem pożegnania. aby nic się pani nie stało. Oblewam się rumieńcem. równie zdziwione. Przewierca mnie swymi szarymi oczami. Kiedy odwracam się. Naprawdę jest bardzo. Przytrzymuje je dla mnie. Drzwi rozsuwają się i wchodzę natychmiast do kabiny.25 Sprężystym krokiem podchodzi do drzwi i otwiera je na oścież. czekając – ja skrępowana. Fajnie. Wciągam gwałtownie powietrze. on obojętnie opanowany. nic nie daje po sobie poznać. że Grey opiera się jedną ręką o ścianę przy windzie. że czyni aluzję do mojego mało eleganckiego wkroczenia do gabinetu. . panie Grey – warczę. które przechwytuje Grey. Długim palcem wskazującym wciska guzik przywołujący windę i stoimy. Mocno mnie to rozprasza. ale to bardzo przystojny. widzę. – Uśmiecha się lekko. a ja wsuwam z zażenowaniem ręce w rękawy. wściekam się w duchu. a jego uśmiech staje się szerszy. – Miała pani jakiś płaszcz? – Tak. desperacko pragnąc stąd uciec. Andrea i Olivia unoszą głowy znad biurek.

władczy – ale z drugiej strony arogancki. Zbyt emocjonalnie reaguję na coś wyimaginowanego. Może i zachowuje się arogancko. W ekspresowym tempie docieram do dużych szklanych drzwi i wypadam na rześkie i wilgotne powietrze Seattle. W każdym razie na pierwszy rzut oka. a ja znowu jestem w stanie normalnie oddychać. pewny siebie. co pozostało z mojego opanowania. no ale w końcu ma do tego prawo – tak wiele udało mu się osiągnąć w tak młodym wieku. Gdy zostawiam za sobą miasto i odtwarzam w głowie niedawną rozmowę. próbuję się uspokoić i zebrać myśli. Ruszam w stronę samochodu. wystawiając ją na chłodne krople odświeżającego deszczu. Winda zatrzymuje się na parterze i opuszczam ją od razu po rozsunięciu się drzwi. To przez jego wygląd? Uprzejmość? Zamożność? Władzę? Nie rozumiem swojej irracjonalnej reakcji. I choć maniery ma nienaganne. . Cholera – co to było? Serce powoli odzyskuje zwykły rytm. Zamykam oczy i oddycham głęboko. Co to. u licha. Po plecach przebiega mi dreszcz. Głośno oddycham z ulgą. ale czemu miałoby być inaczej? Po raz kolejny czuję irytację na Kate. to zimny autokrata. ale na szczęście udaje mi się zachować równowagę. ogarnia mnie zażenowanie. próbując odzyskać to. rzeczywiście jest bardzo przystojny. Potrząsam głową. Żaden mężczyzna nigdy nie podziałał na mnie tak jak Christian Grey i nie jestem w stanie pojąć dlaczego. Unoszę twarz ku niebu. Nie cierpi głupoty. że nie zaznajomiła mnie z jego biografią. Okej. miało być? Opierając się o jedną ze stalowych kolumn. Potykam się.26 ROZDZIAŁ DRUGI Serce wali mi jak młot.

że go o to zapytałam. co się nagrało. Ana. rozpieram się wygodnie i słucham dudniącej muzyki indie rock. Nie mogę uwierzyć. niż ma. Mieszkam tu już od czterech lat. którą rezerwuje na czas po rozstaniach z chłopakami. że Kate zażąda drobiazgowej relacji. że mogę jechać tak szybko. I te pytania Kate! Adopcja i homoseksualizm! Wzdrygam się. ale nie powinnam tak tego rozpamiętywać. robię głośniej. Gdy podjeżdżam pod dom. że generalnie było to bardzo interesujące doświadczenie. Najwyraźniej uczy się do egzaminów. Nigdy więcej się z nim nie spotkam. – Kate siedzi w salonie. otoczona podręcznikami. dostanie dyktafon. Szczęściara ze mnie – rodzice Kate kupili dla niej to mieszkanie. Cholerna Katherine Kavanagh! Zerkam na prędkościomierz. że ktoś jest tak bardzo nakierowany na odniesienie sukcesu.27 Podczas jazdy moje myśli ciągle uciekają ku niemu. Cóż. gdy przypomni mi się to pytanie. Zapomnij o tym. Autentycznie zastanawia mnie. że powodem tego jest wspomnienie przenikliwych szarych oczu i surowego głosu. – Ana! Wróciłaś. Przy odrobinie szczęścia nie będę musiała opowiadać zbyt wiele ponad to. a ja płacę jej grosze za wynajem. jakby miał dwa razy więcej lat. dociera do mnie. jak tylko mam ochotę. a jej się nie da tak łatwo zbyć. zalecającego mi ostrożność. Jadę wolniej niż zazwyczaj. Kręcę głową. choroby i generalnie nastrój depresyjny. wiem. Mieszkamy na małym osiedlu bliźniaków w Vancouver. wciskając jednocześnie pedał gazu. będę się skręcać z zażenowania. Uznaję. Grey sprawia wrażenie. I wiem. mimo że nadal ma na sobie piżamę z różowej flaneli w króliczki. rozstąp się natychmiast pode mną! Za każdym razem. Gdy wjeżdżam na autostradę. niedaleko miasteczka uniwersyteckiego. tę. Na tę myśl od razu poprawia mi się nastrój. – Zaczynałam się . Ziemio. Część jego odpowiedzi była mocno enigmatyczna – jakby miał jakieś skryte zamiary. co sprawia. Podbiega do mnie i mocno ściska. Włączam odtwarzacz MP3.

no i jest młody. tak bardzo ci dziękuję. więc uważam. nieco wyniosły. – Nie zgrywaj mi tu niewiniątka. – Och. wywiad się przedłużył. – Macham dyktafonem. chcąc zmienić temat. że jest już po wszystkim i że nie muszę ponownie się z nim spotykać. ale strasznie panikowałam. . – Lepiej wyglądasz. Wzruszam ramionami. formalny. A tak na marginesie to ile on ma lat? – Dwadzieścia siedem. Myślałam. rzekłabym. Jestem twoją dłużniczką. przepraszam. Powinnam ci to była streścić. Co mam powiedzieć? – Cieszę się. nie pomyślałam. przepraszam. Ana. Jak poszło? Jaki był Grey? – O nie. zaczyna się. że ostro. Nie mówi jak facet przed trzydziestką. Kate patrzy na mnie z miną niewiniątka. że szybciej wrócisz. że czas mam całkiem dobry. – Dąży do wyznaczonego celu. Zjadłaś zupę? – pytam. wiem. zabiorę się za spisywanie wywiadu. – Ana. Wielkie Przesłuchanie Katherine Kavanagh. Naprawdę młody. – Jezu. Był dość onieśmielający. – Wzruszam ramionami.28 martwić. Ana. jakby przedwcześnie się postarzał. Czemu nie dołączyłaś biografii? Czułam się przez to jak idiotka. Daj mi dyktafon. Gromię ją wzrokiem. – Generalnie był uprzejmy. Kate przykłada dłoń do ust.

choć – o ironio – beznadziejny ze mnie majsterkowicz. niż zakładałam. a zadanie to pochłania mnie całkowicie. która lubi zasiąść z książką w wygodnym fotelu przed kominkiem. i jak zawsze była pyszna. – Ana! Sądziłam. będziesz wykończona. abym zabrała się za wykładanie towaru na półki i nie mija dużo czasu. Jestem raczej typem dziewczyny. – Dam sobie radę. Zostawiam to tacie. No to na razie. Pracuję u Claytona od początku studiów. co nie jest Christianem Greyem. gdyż dzięki temu mogę się skupić na czymś. Zerkam na zegarek. Kiedy wracam do domu. – Naprawdę się cieszę. Wysyła mnie do magazynu. – Muszę lecieć. To największy sklep żelazny w Portland i okolicy i przez cztery lata pracy nabyłam nieco wiedzy na temat większości sprzedawanych przez nas produktów. – Uśmiecha się do mnie z wdzięcznością. Pani Clayton wita mnie z otwartymi ramionami. Zdążę na część popołudniowej zmiany u Claytona. Czuję się znacznie lepiej. – Wyrobiłam się szybciej. Kate ze słuchawkami na uszach . że cię widzę.29 – Tak. że zdążyłam na swoją zmianę. Cieszę się. że dzisiaj nie dasz rady. – Ana. W sklepie panuje spory ruch – to początek sezonu letniego i ludzie remontują domy. Kilka godzin mogę popracować.

Nie mogę uwierzyć.. myśląc o eseju. Notowałaś coś? – pyta. Ana. – Unosi idealną brew. wyczerpującym wywiadem i pracą u Claytona. Przystojny z niego sukinsyn. że chciał spędzić z tobą więcej czasu. Uświadamiam sobie. że nie mamy żadnych oryginalnych zdjęć. nim. uciekam się . – Patrzy na mnie zagadkowo. Nos nadal ma czerwony. Rumienię się i z niewiadomych powodów moje serce przyspiesza. – Owszem. że nie przyjęłaś jego propozycji oprowadzenia cię po budynku. że przygryzam wargę. Dobra robota. Ale ona jest pochłonięta swoją pracą. nie. Szkoda. że Kate tego nie widzi. no nie? Pąsowieję. który muszę dokończyć. Jasny gwint! Aby zmienić temat. ale w ferworze pracy koncentruje się i szybko pisze. – Nie szkodzi. Ana. o co ci chodziło z jego formalnością. – Bardzo się staram. Ja jestem totalnie wypompowana – wykończona długą jazdą. nawet ty nie możesz być odporna na jego wygląd. prawda? Chciał mi jedynie zaprezentować swoje włości. i mam nadzieję. ponieważ byłam z. aby zabrzmiało to obojętnie.. – Daj spokój. – Eee. i nauce. Jest sporo materiału na dobry artykuł. To oczywiste. – Sporo tu niezłego materiału. Chyba nie to było powodem. Padam na kanapę.30 stuka w klawiaturę laptopa. – Wiem już. Chyba mi się udaje. którą dziś zaniedbałam.

31 do pochlebstwa. świetnie sobie poradziłaś. Steele. w sumie nawet przerażający. Zabieram się za robienie kanapek. czy nie jest gejem? Nawiasem mówiąc. żeby nie widziała mojej twarzy. Nie może tak po prostu odpuścić? Wymyśl coś. że to ją w końcu zamknie. – Ty zafascynowana mężczyzną? Pierwszy taki przypadek – prycha. – No więc co o nim myślisz tak naprawdę? – Dociekliwa jak diabli. – Z determinacją dąży do celu. Fascynacja jest całkowicie zrozumiała – dodaję zgodnie z prawdą. jest arogancki. Z nagrania wnioskuję. Cała ta sprawa była żenująca. Zważywszy. – Patrzy na mnie badawczo. – Na zdjęciach w rubrykach towarzyskich zawsze pojawia się sam. mając nadzieję. co zawsze jest dobrym wybiegiem. – Ty pewnie więcej byś z niego wyciągnęła. Ana. – Krzywię się na to wspomnienie. W zasadzie zaproponował ci pracę. a on się wkurzył. Wrażenie? Ja? Co ta Kate plecie? . że wrobiłam cię w to na ostatnią chwilę. – Och. szybko. uwielbia kontrolować. na pewno nie było aż tak źle. Cieszę się. to było najbardziej krępujące pytanie. – To było żenujące. Pospiesznie wycofuję się w stronę kuchni. ale bardzo charyzmatyczny. że zrobiłaś na nim spore wrażenie. że już nigdy nie będę musiała go oglądać. – Dlaczego chciałaś wiedzieć. – Wątpię. Ja czułam potworne zażenowanie.

co u niej. Tak właśnie robi. a jednocześnie zakuwa do egzaminów. aby sfinansować najświeższy pomysł. Kate także jest mocno zajęta: przygotowuje ostatni numer gazety studenckiej. jest już północ. Ku mojej uldze tego wieczoru nie rozmawiamy już o Christianie Greyu. Jejku. zamykam oczy i natychmiast zapadam w sen. że nie muszę już oglądać flanelowej piżamy w króliczki. że nie wzięła kredytu pod zastaw domu. ja piszę pracę na temat Tessy d’Urberville. ona to dopiero znalazła się w niewłaściwym miejscu. a Kate dawno poszła spać. w niewłaściwym kraju. aby życzyła mi powodzenia na egzaminach. Gdy kończę. Kładę się na białym łóżku z kutego żelaza. Dzwonię do Georgii do mamy. ale też po to. Tej nocy śnię o mrocznych miejscach. a potem zaczyna opowiadać o swoim najnowszym przedsięwzięciu. Udaję się do swojego pokoju wykończona. ale nie potrafi się na niczym dłużej skoncentrować. Wydaje się zdecydowanie solidniejszy od Męża Numer Trzy. Mam nadzieję. Po kolacji siadam przy stole obok Kate i podczas gdy ona pracuje nad artykułem. ale znacznie od niej starszy mąż – ma na nią oko. Za tydzień będzie to nowy kolejny projekt. czyli produkcji świeczek. otulam kołdrą od mamy.32 – Zrobić ci kanapkę? – Poproszę. aby sprawdzić. że udało mi się zrobić tak dużo. Ano? . białych zimnych podłogach i szarych oczach. Reszta tygodnia upływa mi na nauce i pracy u Claytona. I że Bob – względnie nowy. co ją zajmie. w niewłaściwym czasie. W środę czuje się na tyle dobrze. Generalnie nudzi jej się i potrzebuje czegoś. Moja mama co rusz zabiera się za coś nowego. ale zadowolona. – A co u ciebie.

Wygląda na to. – Wszystko dobrze. którego uważam za ojca i którego nazwisko noszę. nadal ogląda w telewizji piłkę nożną. – José! Fajnie. Na progu z butelką szampana stoi José. chodzi na kręgle oraz na ryby i robi meble. jak ona to robi? Jej ekscytacja jest wręcz namacalna. mojego ojczyma. że u niego wszystko po staremu. A co u Boba? – Jak zawsze najlepsza strategia to zmiana tematu rozmowy. człowieka. Ale nadal żyje. Ray nie należy do ludzi rozmownych. którą poznałam po przyjeździe na studia. pracy i gazet studenckich – kiedy rozlega się dzwonek. W zasadzie to nie tyle rozmowa. jak spożytkować piątkowy wieczór – mamy ochotę oderwać się na parę godzin od nauki. Wydawał się wtedy równie zagubiony i osamotniony jak ja. mój przyjaciel. To pierwsza osoba. Martwię się o ciebie. Łączy nas nie tylko identyczne poczucie humoru. Męża Numer Dwa.33 Przez chwilę waham się i mama od razu to wyłapuje. naprawdę musisz częściej wychodzić. Ray to zdolny stolarz i dzięki niemu potrafię odróżnić piłę ręczną od packi. – Skarbie. mamo. – Zupełnie niepotrzebnie. Później tego wieczoru dzwonię do Raya. dowiesz się o tym jako pierwsza. – Nie. Rozpoznaliśmy w sobie bratnie dusze i od tamtego dnia się przyjaźnimy. Kate i ja zastanawiamy się właśnie. co seria pomruków w odpowiedzi na moje łagodne wypytywania. Okazało się. – Wchodź. że wpadłeś! – Witam go uściskiem. – Ana? Poznałaś kogoś? – O kurczę. Rozmowa nie jest długa. że Ray i José Senior służyli w wojsku w tej samej .

Traktuję go raczej jak brata. – To znaczy.34 jednostce. kiedy trzęsą się nogi. Katherine często się ze mną droczy. – Dobra robota. że po prostu nie spotkałam nikogo. ale prawda jest taka. Świetnie sobie radzi na studiach. kto. żeby łączyło nas coś więcej. kto by mi się spodobał. W efekcie nasi ojcowie także się zaprzyjaźnili. – Fantastycznie. moje gratulacje! – Uradowana ponownie go ściskam. serce podchodzi do gardła. Ma fantastyczne oko do dobrych ujęć. zerkając nerwowo na Kate. – Nic mi nie mów. że nie chciałabym się przekonać. – Uśmiecha się szeroko.. jednak nie wyrzucono cię ze studiów – przekomarzam się. José studiuje inżynierię i będzie pierwszą osobą w rodzinie z wyższym wykształceniem. Oblewam się rumieńcem.. jak to jest.. Nie ma jak ostatnie poprawki w piątkowy wieczór. José! Powinnam umieścić tę wiadomość w gazecie. José i ja jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. żebyście obie przyszły – dodaje. w brzuchu fruwa stado motyli i nie . cóż. – Uczcijmy to. a w jego ciemnych oczach pojawia się błysk. – José patrzy na mnie bacznie.. że brak mi genu „potrzebny mi chłopak”. ale jego prawdziwa pasja to fotografia. Jest uroczy i zabawny. a on z udawaną irytacją marszczy brwi. którego nigdy nie miałam. – Przynoszę wieści. żebyś przyszła na otwarcie. ale to nie mężczyzna dla mnie. on jednak na pewno chciałby. Kate także uśmiecha się do niego promiennie. choć nie powiem. – W przyszłym miesiącu w galerii Portland Place odbędzie się wystawa moich zdjęć. Chcę.

moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie. Chyba mam atak serca. John oraz Patrick – dwóch innych pracowników na pół etatu – i ja uwijamy się jak w ukropie. Sobota w sklepie to koszmar. który stoi po drugiej stronie lady i wpatruje się we mnie. Wiem. że ten człowiek pojawia się teraz w moich snach. Mamy wtedy nalot majsterkowiczów. niezłe z niego ciacho. czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. „Jest pan gejem. Nie będę o tym myśleć. aby oczyścić mój organizm z tego okropnego przeżycia.35 można w nocy spać. upewniając się. Robię to. abym rzuciła okiem na zamówienia. jak José otwiera szampana. NIE! Natychmiast przeganiam tę myśl. Nagle z jakiegoś powodu podnoszę wzrok. ciemne włosy i oczy. Wzdrygam się na samo wspomnienie. i napotykam zuchwałe spojrzenie szarych oczu Christiana Greya. którzy pragną odpicować swoje domy. Sprawdzam numery katalogowe produktów. których potrzebujemy. ale myślę. Korek wyskakuje z butelki. Czasami się zastanawiam. śniadą cerę. panie Grey?”. abym tak się poczuła. co za tym idzie. czy wszystko się zgadza. Jest wysoki. no nie? Patrzę. Państwo Claytonowie. siedząc za kasą i dyskretnie podjadając bajgla. Ale w świecie rzeczywistym nikt nigdy nie sprawił. i tych. Tak. przeskakując wzrokiem od książki z zamówieniami do monitora i z powrotem.. ale tylko dlatego.. ma na sobie dżinsy i T-shirt podkreślający twarde mięśnie. a José unosi głowę i uśmiecha się. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i. nie po tym żenującym wywiadzie. . które zamówiliśmy. Ale w porze lunchu klienci tymczasowo się wykruszają i pan Clayton prosi. Aż do niedawna – szepcze cicho moja podświadomość. że w końcu to do niego dotarło: jesteśmy tylko przyjaciółmi.

– Panie Grey. Moje serce łomocze jak szalone i z jakiegoś powodu oblewa mnie krwisty rumieniec. Na początek spinki do kabli. on tutaj robi. zapierającego dech w piersiach piękna. Dam sobie radę. Potrząsam głową. A co. – Byłem akurat w okolicy – mówi tytułem wyjaśnienia. – Czym mogę służyć. To takie denerwujące. Wygląda lepiej. Rany Julek. Jego spojrzenie jest nieustępliwe i zdecydowane. No i jest tutaj. – Ana. na dodatek w kremowym swetrze z grubej dzianiny. – Jego głos jest ciepły i aksamitny niczym rozpuszczona gorzka czekolada albo karmel. W końcu moje funkcje poznawcze odzyskują łączność z resztą ciała. Cóż za miła niespodzianka. ale w jego szarych oczach tańczy .. – Potrzebuję paru rzeczy. To ci dopiero. panno Steele. dżinsach i traperkach? Chyba mam otwartą buzię i nie jestem w stanie zlokalizować mózgu ani głosu. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. W sklepie żelaznym pana Claytona.. a oczy błyszczą wesoło.36 – Panno Steele. u licha. albo coś w tym rodzaju. Biorę głęboki oddech i robię minę w stylu „pracuję w tym sklepie od lat”. Miło znowu panią widzieć. Określić go mianem „przystojny” to zdecydowanie za mało – stanowi uosobienie męskiego. – Patrzy na mnie spokojnie. jakby bawił go jakiś dobry żart. Mam na imię Ana – bąkam. – Tyle jedynie udaje mi się wyszeptać. jakby był wtajemniczony w jakiś wielki sekret. aby zebrać myśli. niż go zapamiętałam. panie Grey? Uśmiecha się i znowu ma taką minę. – Muszę zrobić małe zakupy. Widok tego mężczyzny zupełnie wytrącił mnie z równowagi.

że rankiem zdecydowałam się włożyć swoje najlepsze dżinsy. Choć serce niemal mnie dusi – ponieważ podeszło mi do gardła. W życiu! Natychmiast ją odrzucam. – Mój głos jest odrobinę zbyt radosny. Grey lekko marszczy czoło. Jak dobrze. – Przyjechał pan do Portland służbowo? – pytam zbyt wysokim głosem. rzadko używana część mego mózgu – prawdopodobnie umiejscowiona w rdzeniu przedłużonym. – Pani przodem – czyni gest dłonią z wypielęgnowanymi paznokciami. ale tak naprawdę muszę mocno się koncentrować. Jasny gwint! . Rumienię się. Czemu ten piękny. tam gdzie się panoszy podświadomość – szepcze: żeby się z tobą spotkać. przystojniak z niego. regał ósmy. jakbym przytrzasnęła palec drzwiami. Spinki do kabli? – Mamy opaski w różnych rozmiarach. próbuję zachowywać się nonszalancko. aby się nie potknąć o własne nogi. Kiedy wychodzę zza lady. Dlaczego zjawił się w Portland? Dlaczego zjawił się tutaj. które nagle nabrały konsystencji galaretki. Zerkam na Greya i niemal od razu tego żałuję. panno Steele – mówi. próbując uciec ustami – podchodzę do jednego z regałów w dziale elektrycznym.37 rozbawienie. Kurde. – Tak. Steele. u Claytona? A jakaś maleńka. Weź się w garść. możny. Pokazać panu? – Głos mam cichy i drżący. wytworny mężczyzna miałby chcieć się ze mną spotkać? Ten pomysł jest niedorzeczny. – Znajdują się w dziale elektrycznym. Proszę prowadzić.

Finansuję badania dotyczące płodozmianu i gleboznawstwa – odpowiada rzeczowo. zamierza z nimi robić? Jakoś trudno mi go sobie wyobrazić jako majsterkowicza.38 Wyluzuj. Przesuwa palcami po leżących na półce woreczkach i z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu muszę odwrócić wzrok. a ja oblewam się rumieńcem. Widzisz? Wcale nie przyjechał tu dla ciebie – drwi zadowolona z siebie moja podświadomość. – Coś w tym rodzaju – przyznaje. a jego usta rozciągają się w półuśmiechu. Taśmy malarskiej? – Remontuje pan mieszkanie? – Te słowa wydostają się z moich ust w sposób absolutnie niekontrolowany. Co on. zmieszana wcześniejszymi pomysłami. Ana! – Odwiedzałem wydział rolniczy WSU[1] w Vancouver. Czerwienię się. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Taśmy malarskiej. u licha. – Te będą dobre – mówi z tym swoim tajemniczym uśmiechem. Obrzuca spojrzeniem dostępne w sklepie spinki do kabli. a potem uśmiecha się . – To wszystko stanowi część pańskiego planu nakarmienia świata? – pytam żartobliwie. Schyla się i wybiera jeden z woreczków. no nie? – Nie remontuję – odpowiada szybko. Do tego to chyba zatrudnia cały sztab ludzi.

tak na mnie działa? Czuję się. Moje policzki robią się jeszcze czerwieńsze. Jestem aż taka śmieszna? Śmiesznie wyglądam? – Tędy – bąkam zakłopotana. gdy docieramy na miejsce.. – Ta może być – mówi miękko Grey. – Pochylam głowę. jakbym znowu była nieporadną czternastolatką. – Taśmę malarską mamy w innym dziale. – Długo tu pani pracuje? Głos ma niski i wpatruje się we mnie intensywnie tymi swoimi szarymi oczami. Podaję mu ją.. że śmieje się ze mnie. – Urywam. gdy widzę jego minę i pociemniałe spojrzenie.39 znacząco.. szpagat. aby ukryć nawracające rumieńce. Mimowolnie wciągam głośno powietrze. Desperacko próbuję odzyskać równowagę.. Patrz przed siebie. – Mówi równie chrapliwie. Czemu. gdy prąd odnajduje drogę do jakiejś mrocznej i niezbadanej części mojej istoty. Steele! – Cztery lata – mamroczę. u licha.. jakbym włożyła palec do kontaktu. kabel. a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Ruszam w tamtym kierunku. – Tędy. – O jaki sznurek panu chodzi? Mamy syntetyczny i z włókna naturalnego. – Chyba jeszcze trochę sznurka. Oczy Greya się rozszerzają. Biorę z półki dwie taśmy o różnej szerokości. i ruszam w stronę właściwego regału. A niech mnie. wskazując szerszą. – Coś jeszcze? – Głos mam lekko schrypnięty. Nasze dłonie na krótką chwilę się stykają i znowu pojawia się prąd. .. a po chwili zerkam za siebie.

panie Grey. Unosi brew. Czuję się. Anastasio? – pyta miękko. „Ana. jakbym stała na przesuwających się płytach tektonicznych. – Książki – szepczę.40 – Poproszę pięć metrów sznurka z włókna naturalnego. nie będąc w stanie sklecić jednego zdania. Nie mam śmiałości na niego spojrzeć. Klasyka. weź się w końcu w garść” – błaga moja udręczona podświadomość. Drżącymi rękami szybko odmierzam pięć metrów. Wpatruję się w niego. no wie pan. Jezu. – Była pani harcerką? – pyta. Jakimś cudem zdołałam nie odciąć sobie przy tym palca. a jego kształtne. – A co jest dla ciebie. Nie patrz na jego usta! – Zorganizowane zajęcia grupowe to nie dla mnie. czy można czuć jeszcze większe zażenowanie? Z tylnej kieszeni dżinsów wyjmuję nóż tapicerski. Normalne. gdy tymczasem podświadomość krzyczy: „Ty! Ty jesteś dla mnie!”. Natychmiast ją uciszam zażenowana tym. zmysłowe usta wygięte są w rozbawieniu. Głównie literatura . Wraca jego tajemniczy uśmiech. świadoma spoczywającego na mnie gorącego wzroku. przecinam sznurek i sprawnie go zwijam. że moja psychika ma tak wygórowane ambicje. Czemu go to interesuje? – Och. – Jakiego rodzaju książki? – Przechyla głowę.

po co mu to wszystko. Czuję. – Chyba nie chce pan pobrudzić ubrania – wskazuję jego spodnie. zastanawiając się nad moją odpowiedzią. – Wezmę ten kombinezon. Po raz kolejny unosi z rozbawieniem brew. abym zniszczył ubranie – odpowiada Grey bez emocji. – Zawsze mogę je zdjąć. A co pani proponuje? Co proponuję? Nie wiem nawet. NATYCHMIAST zamilknij. – Czy coś jeszcze? – pytam piskliwie. Zamilknij. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Muszę koniecznie zmienić temat. – Kombinezon – odpowiadam i od razu wiem. A może jest po prostu mocno znudzony i próbuje to ukryć. Boże broń. a moje spojrzenie mknie ku jego dżinsom. – Uśmiecha się znacząco. a jego szare oczy błyszczą szelmowsko. co wydostaje się z moich ust. – Majsterkowiczowi? Kiwa głową. Pociera brodę długim palcem wskazującym i kciukiem. że nie mam już władzy nad tym. Z barwy niewątpliwie przypominam manifest komunistyczny. jak na moje policzki wracają rumieńce. te palce na brodzie są tak zniewalające.41 brytyjska. – Nie wiem. podając mu . Rumienię się.

.

Bezradne spojrzenie Christiana Greya. kosmicznie przystojnym i uwielbiającym sprawować kontrolę Greyem fajnie pogadać z kimś. Mruga. ale nie spodziewałam się. – Eee. ale nadal trzyma za ramiona. – To moja wizytówka. – Cześć. co słychać? Przyjechałeś na urodziny brata? – Aha. Paul ściska mnie mocno na powitanie. gdy odwracam się od niego. Grey marszczy brwi. Uśmiecha się szeroko i mierzy uważnym spojrzeniem. że przyjechał z Princeton. przepraszam na chwilę. Przez ułamek sekundy wygląda bezradnie i Ziemia porusza się delikatnie na swej osi. Następnie wypuszcza mnie z objęć. Proszę o telefon przed dziesiątą rano. Słyszałam. – Ana! Niedaleko nas zmaterializował się Paul. Kate oszaleje z radości. . Dobrze wyglądasz. a płyty tektoniczne przesuwają się na nową pozycję. – Ana. – Da mi pani znać w kwestii jutra. witaj.43 powietrze. O rety. Paul. Z Paulem od zawsze się kumplujemy i podczas tego dziwnego spotkania z bogatym. – Dobrze. kto jest normalny. że go dzisiaj zobaczę. panie Grey. naprawdę świetnie. – Uśmiecham się do niego promiennie. dobrze? – Sięga do kieszeni i wyjmuje portfel. tak miło cię widzieć! – wyrzuca z siebie. To najmłodszy brat pana Claytona. Jest tu numer mojej komórki.

Panie Grey. Fajnie spotkać się z Paulem. ale jego oczy pozostają chłodne. że mówi coś zupełnie innego. – Eee. – Wymieniają uścisk. – Super – odpowiada Paul. – Jasne. – Znam Paula.44 Zakłopotana przestępuję z nogi na nogę. – O kurczę. próbując poradzić sobie z wrogością widoczną w oczach Greya. Przyjechał właśnie z Princeton. to Paul Clayton. – Chwileczkę. Dziwne. ale niezbyt często się widujemy. Ciągnę Paula za sobą i teraz mierzą się wzrokiem. – Paul. chyba nie TEN Christian Grey? Ten od Grey Enterprises Holdings? – Opryskliwość Paula w ułamku sekundy zmienia się w podziw. Atmosfera staje się nagle lodowata.. że obserwuje nas niczym jastrząb. Paul. – Panie Grey. Mogę w czymś panu pomóc? – Anastasia się wszystkim zajęła. – I z jakiegoś irracjonalnego powodu odczuwam potrzebę dodatkowych wyjaśnień. ale jego słowa. Z dziwacznego klienta zmienił się w kogoś innego – chłodnego i trzymającego dystans. to Christian Grey. panie Clayton. mam właśnie klienta. kogo powinieneś poznać – mówię. odkąd zaczęłam tutaj pracować. – No to później pogadamy. jak odchodzi w stronę magazynu. stwierdzam. gdzie studiuje administrację – paplam. Kogoś. można by odnieść wrażenie. Grey odpowiada mu grzecznym uśmiechem. Jest bardzo pomocna.. – Wyraz twarzy ma obojętny. – Christian wyciąga dłoń. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. ale on zawsze zachowuje się nazbyt poufale. Kiedy podnoszę wzrok na Christiana Greya. – Patrzę. Przestań. a usta ma zaciśnięte w obojętną linię. Brat właściciela tego sklepu. natychmiast! – Panie Clayton. – Coś jeszcze. panie Grey? . Ana.

Długo wpatruję się w drzwi. za którymi zniknął. drżąca masa szalejących kobiecych hormonów.. Podoba mi się ten mężczyzna. i wzdycham z żalem zaprawionym kroplą goryczy. A ja zostaję. przewieszając sobie reklamówkę przez ramię. przyznałam to sama przed sobą. – Poproszę. Anastasio. tak? – I znowu przemawia przez niego rzeczowy biznesmen. O co mu chodzi? Wbijam na kasę sznurek. nim wreszcie wracam na Ziemię. że to sprawa przegrana. Nie jestem już w stanie się ukrywać przed własnymi uczuciami. jeszcze jedno. Jego pojawienie się tutaj to jedynie zbieg okoliczności. Ledwie jestem w stanie oddychać.. Przygląda mi się uważnie szarymi oczami. Cholera.45 – Tylko te rzeczy – odpowiada szorstko. Okej. Wytrąca mnie to z równowagi. aby wyjść. po czym sprężystym krokiem opuszcza sklep. Kiwam głową i oddaję mu kartę. – Chce pan reklamówkę? – pytam. biorąc od niego kartę kredytową. i to bardzo. prawda? Co w tym złego? A jeśli znajdę . – Razem czterdzieści trzy dolary. Pospiesznie pakuję mu zakupy do plastikowej torby. obraziłam go? Biorę głęboki oddech. – Uśmiecha się. – Jego język pieści moje imię. podoba mi się. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego. po czym się zatrzymuje. Anastasio. Proszę bardzo. – Świetnie. Ale wiem. Wobec tego być może do zobaczenia jutro. a mnie serce po raz kolejny wali jak młotem. że panna Kavanagh nie mogła przeprowadzić tego wywiadu. taśmę malarską i spinki do kabli. No ale chyba wolno mi go podziwiać z daleka. – Odwraca się. – Podnoszę wzrok na Greya i od razu tego żałuję. odwracam się i idę do kasy. kombinezon. – Och. – Zadzwoni pani do mnie w sprawie tej sesji zdjęciowej. Cieszę się.

Muszę zadzwonić do Kate i zorganizować sesję zdjęciową. . że uśmiecham się jak uczennica. jutro będę miała szansę na dalsze podziwianie.46 fotografa. Przygryzam wargę i przyłapuję się na tym.

Ana. – Akurat znalazł się w okolicy. Carlo Bernstein. Znajduję się właśnie w czeluściach magazynu. nie gorączkuj się tak. starając się udawać obojętność. że to zbyt duży zbieg okoliczności. – Odwiedzał wydział rolniczy WSU. No więc chcesz te zdjęcia czy nie? . ale to krótkotrwała radość. – Skąd wiesz? – Ana. jestem dziennikarką i sporządzam właśnie sylwetkę tego człowieka. Wiedza na ten temat to mój obowiązek. że przyszedł. Nie sądzisz.47 ROZDZIAŁ TRZECI Kate szaleje z radości. Przekazał na rzecz wydziału dwa i pół miliona. – No tak. że przyjechał tutaj w sprawach służbowych. – Ale co on robił u Claytona? – Jej ciekawość aż emanuje z telefonu. O kurczę. – Okej. – Uważam. Sponsoruje jakieś badania – mamroczę. aby się z tobą spotkać? Serce podskakuje mi na tę myśl. Nudna i rozczarowująca rzeczywistość jest taka.

kto je zrobi i gdzie. takie maleńkie „może”. – Nie wiem. – Eee. Wkurzy się. Swędzi mnie skóra na myśl. Kate sprowadza mnie jednak na ziemię. Christian Grey nie bawi się w bycie miłym. – Kate. że stracił okazję cyknięcia fotki jednemu z największych przedsiębiorców w kraju. on jedynie próbuje być miły. z którym normalnie współpracujemy. No a José? . – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. że może. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – oświadcza zdecydowanie. Obejmuję się radośnie ramionami i kołyszę z boku na bok. że cieszy się. A cichy głosik szepcze: „Być może Kate ma rację”. Wyjechał na weekend do domu do Idaho Falls. że to nieprawda.. – Możesz się z nim skontaktować? – Mam numer jego komórki. że chcę.. Mówił. Kate aż się zachłystuje. iż to nie Kate przeprowadziła z nim wywiad. – Ana! Podobasz mu się. że mu się podobam. – Najbogatszy. że zatrzymał się w okolicy. Uprzejmym – może. Bądź co bądź powiedział. Pytanie. – Hmmm. – Możemy jego zapytać gdzie. najbardziej nieuchwytny i tajemniczy kawaler w całym stanie Waszyngton ot tak dał ci numer swojej komórki. jednak mu się podobam. wiem. tak. Levi. kiedy się dowie... kto zrobi te zdjęcia.48 – Pewnie. przez krótką chwilę ciesząc się ewentualnością. nie może.

udając obojętność. – No więc skąd znasz Christiana Greya? – Paul stara się mówić w sposób nonszalancki. Szuka papieru ściernego. I wygląda na to. – Ledwie go znam. – Do kogo. – Łączy? – pytam piskliwie. że to ty powinnaś do niego zadzwonić. dla ciebie zrobi wszystko. ale nie bardzo mu to wychodzi. sorki – bąkam i odwracam się. że on ma ochotę poznać cię bliżej. . José? – pyta drwiąco. – Ale przynajmniej znasz. Właśnie wysyłam José esemesa. kiedy do magazynu wchodzi Paul. Greya. Po prostu do niego zadzwoń. – Mamy sporo klientów – mówi bez uszczypliwości. aby wyjść. – Ana. – Kate w stosunku do José zachowuje się irytująco nonszalancko. – Myślę. Kate się rozchorowała. – Nie. Potem zadzwoń do Greya i dowiedz się.49 – Świetny pomysł! Ty go poproś. – Musiałam przeprowadzić z nim wywiad do gazety studenckiej. – Eee. – Po tych słowach rozłącza się. – Wzruszam ramionami. Ze mnie także jest kiepska aktorka. Czasami zachowuje się strasznie apodyktycznie. to ciebie coś z nim łączy. Marszczę brwi i pokazuję mojej komórce język. gdzie chce zrobić te zdjęcia.

„A Grey?” – pyta mnie podświadomość. Kręci głową. – Może innym razem. Paul. To ci dopiero – prycha zdumiony Paul. jeśli chcesz. – Nie macie rodzinnej kolacji czy czegoś w tym rodzaju? – To jutro. aby nasza gazeta napisała o otwarciu twojej wystawy. – A tak z innej beczki. patrząc przez okno na zapadający zmierzch. – Ale ja fotografuję miejsca. – Świetnie. pewnego dnia w końcu się zgodzisz. a ja opuszczam magazyn. Przyciskając do ucha telefon. choćby nie wiadomo jak wysilać wyobraźnię. aby spotykanie się z bratem szefa było dobrym pomysłem. Dziś muszę się uczyć. to masz ochotę wieczorem wybrać się na drinka albo coś w tym rodzaju? Zawsze. chce się ze mną umówić. – José. nie ludzi – jęczy José. To już rytuał. – . proszę? – mówię błagalnie. gdzie i kiedy. – Daj mi ten telefon. – Ana. ale na pewno nie bohater literacki. Nie sądzę. W takim razie do jutra. Ana. Uciszam ją. capiche? – Kate potrafi być wyjątkowo ostra. Teraz trzeba jedynie zdecydować. – Zatrzaskuje mój telefon. gdy przyjeżdża do domu. jutro zrobisz dla nas te zdjęcia. – Załatwione. poza tym Paul to taki fajny amerykański chłopak z sąsiedztwa. W przyszłym tygodniu mam egzaminy końcowe. Dzwoń do niego. Ana zadzwoni i poda ci miejsce i godzinę. unosząc brew. José Rodriguez. – Uśmiecha się. a ja zawsze odmawiam. – Kate zabiera mi go i zamaszystym gestem przerzuca włosy przez ramię. przemierzam nasz salon.50 – Christian Grey u Claytona. – Posłuchaj mnie.

– Oddychaj.51 Podaje mi telefon. A ja czuję ściskanie w żołądku. W środku cała się trzęsę. Moje płuca łykają haust powietrza. chcielibyśmy się umówić na tę sesję zdjęciową do artykułu. – Zatrzymałem się w hotelu Heathman w Portland. Jutro rano. więc czmycham do kuchni. – Eee. Nagle uświadamiam sobie. Ton jego głosu uległ zmianie... ciepło. ale już! Patrzę na nią wilkiem i sięgam do kieszeni po jego wizytówkę. Myślę. Ana. – Eee.. wręcz uwodzicielsko. – Grey. – Wypowiada to chłodno i spokojnie. Zaczynam szybciej oddychać i oblewam się rumieńcem. jeżeli panu pasuje. a potem drżącymi palcami wystukuję numer. – Panna Steele. Kilka razy oddycham głęboko. Jakie miejsce panu odpowiada? Niemal widzę jego uśmiech w stylu Sfinksa. Odbiera po drugim sygnale.. że Katherine Kavanagh wpatruje się we mnie z otwartą buzią. – Dzwoń do Greya. że nie rozpoznaję własnego głosu. oddychaj. Przez chwilę panuje cisza. panie Grey? Z tej strony Anastasia Steele. dziewiąta trzydzieści? . Jakże miło panią słyszeć. – Jutro. – Tak bardzo się denerwuję. aby uniknąć jej badawczego spojrzenia. że jest zaskoczony i wypowiadane przez niego słowa brzmią tak.

– Otwieram szafkę. Potem muszę się pouczyć. . – Och. że rumienię się na okrągło. kombinezonie. której w stanie Waszyngton wolno głosować i legalnie pić alkohol. Jutro będę wyglądać po prostu świetnie. a potem znowu próbuję zasnąć.52 – Okej. Tak już mam. – Czekam niecierpliwie. – Oczami wyobraźni widzę szelmowski błysk w szarych oczach. a nie dorosła kobieta. nie umiejąc ukryć irytacji na Kate. Jak to możliwe. – Anastasio Rose Steele. Travis i ja jedziemy moim garbusem. Nie bądź niemądra – warczę. Kate stoi w kuchni i przygląda mi się z konsternacją. Zaskoczona mruga oczami. niezbadanych miejscach. Dwa razy się budzę z mocno bijącym sercem. panno Steele. – Onieśmiela mnie i tyle – dodaję spokojniej. długich nogach. że w czterech słowach zawarł tyle kuszących obietnic? Rozłączam się. – Zadzwonię do kierownictwa i wynegocjuję jakieś miejsce na sesję. Śniąc o szarych oczach. Uderzam pięścią w poduszkę. długich palcach i mrocznych. Kate. Noc mam niespokojną i bez końca przekręcam się z boku na bok. To imponujący gmach z brunatnego piaskowca wybudowany tuż przed wielkim kryzysem. wiesz. aby ktoś tak na ciebie działał. – Zachowuję się egzaltowanie jak dziecko. On ci się podoba! Jeszcze nigdy nie widziałam. – Zrobię kolację. bo naprawdę bardzo rzadko pozwalam sobie na wybuchy emocji. Hotel Heathman znajduje się w samym centrum Portland. spotkamy się na miejscu. José. tak? – mruczy Kate. – A więc Heathman. Ty się rumienisz.

. Włosy ma jeszcze wilgotne po prysznicu. ale robię to. co mi każe. Podejrzewam. Pomieszczenia są eleganckie. Taki zwykłych rozmiarów. – Panno Steele. że rozbrajają go uroda Kate i jej władczy styl bycia. Jest taka apodyktyczna. Jest ubrany w elegancki ciemny garnitur i staje bez słowa w rogu pomieszczenia. Mamy pół godziny na przygotowania. Beznamiętnie przygląda się nam orzechowymi oczami. jest tak nieziemsko przystojny. Gdy na niego patrzę. gdyż do mojego auta wszyscy się nie mieścimy. myślę. że będziemy fotografować pana prezesa Christiana Greya. Przewracam oczami. Zaaferowany kierownik marketingu prowadzi nas do apartamentu – jest strasznie młody i z jakiegoś powodu bardzo się denerwuje. pełne prostoty. bo największy zajął już pan Grey. O niebiosa! Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i szare flanelowe spodnie. Jest dziewiąta. a więc znowu się spotykamy. a jednocześnie przepychu. – Travis. Kate udało się uzyskać bezpłatny dostęp do jednego z pokoi w Heathmanie w zamian za wzmiankę na ten temat w artykule. proszę pani. poprosisz personel o jakieś napoje? I daj Greyowi znać. co chce. natychmiast otrzymujemy apartament zamiast zwykłego pokoju. Kate jest w swoim żywiole.. Pół godziny później do apartamentu wkracza Christian Grey. zgadzasz się ze mną? – Nie czeka na odpowiedź. Ana. zasycha mi w ustach. Kiedy wyjaśnia w recepcji. Tak. – José. gdzie jesteśmy. który ma mu pomóc przy ustawianiu świateł. Za Greyem wchodzi trzydziestoparoletni mężczyzna z kilkudniowym zarostem.53 a Kate swoim CLK. Travis to kumpel José. ponieważ ona robi z nim. że tłem będzie ta ściana. – Grey wyciąga rękę i wymieniamy uścisk dłoni. przestaw te krzesła. .

a ja znowu się rumienię. Budzi mój wielki podziw. – Panie Grey – kiwa głową. że w zeszłym tygodniu zmogła panią choroba. rety. nie mrugnąwszy przy tym okiem. – Ufam. kiedy przenosi spojrzenie ze mnie na Greya. znowu czuję ten rozkoszny prąd. W jego głosie można wyczuć delikatną nutkę groźby. – Dziękuję. machając ręką w stronę koleżanki. i jestem pewna. że Kate uczęszczała do najlepszych prywatnych szkół w Waszyngtonie. – Gdzie pan chce zrobić zdjęcia? – pyta. który mnie rozświetla i wywołuje rumieńce. przenosząc spojrzenie na mnie. – Obdarza go grzecznym. Nie da sobie w kaszę dmuchać. zawodowym uśmiechem. O rety. on jest naprawdę. W jego oczach pojawia się chłód. Cholera. . który odpowiada mi równie ciepłym uśmiechem.54 Mrugam szybko. kiedy lustruje tamtego. że wszyscy słyszą mój przyspieszony oddech. że poświęca nam pan swój czas. – Drobiazg – odpowiada. Jej rodzina ma pieniądze i moja przyjaciółka dorastała pewna siebie i swego miejsca na świecie. – Panie Rodriguez. Co słychać? – Uśmiecha się do niej i wygląda na autentycznie rozbawionego.. – Czuję się dobrze. – To José Rodriguez. dziękuję. nasz fotograf – uśmiecham się do José. – Panie Grey. to Katherine Kavanagh – bąkam.. Gdy nasze dłonie się stykają. panie Grey. – Nieustępliwa panna Kavanagh. że czuje się już pani lepiej? Anastasia mówiła... całkiem. która podchodzi i patrzy mu prosto w oczy. – Wyraz twarzy Greya także się zmienia. – Zdecydowanym gestem ściska jego dłoń. Przypominam sobie.

panie Grey. Travis włącza światła. Zauważam. A potem zrobimy także kilka ujęć na stojąco. oślepiając na chwilę Greya. aby odwrócił się w jedną stronę. Wymienia z nim uścisk dłoni. że stojący . mógłby pan usiąść tutaj? Proszę uważać na przewody od oświetlenia. przesuwa rękę. – Pokazuje mu krzesło ustawione pod ścianą. zupełnie zaskoczona. Kolejne ujęcia wykonuje z użyciem statywu. Grey siedzi i cierpliwie pozuje przez jakieś dwadzieścia minut. Ten się podnosi. Najpierw robi zdjęcia z ręki. panno Kavanagh – mówi Grey i odwraca się w moją stronę. Dwukrotnie nasze spojrzenia krzyżują się i nie jest mi łatwo oderwać od niego wzrok. – Wystarczy siedzenia. – Panie Grey. Spełniło się moje życzenie: mogę stać i podziwiać Greya wcale nie z tak daleka. podobnie José. panie Grey? – pyta. – Jeszcze raz dziękujemy. Następnie on i ja odsuwamy się i patrzymy na pracę José. a Travis pospiesznie zabiera krzesło.55 Ale Katherine ani myśli pozwolić José grać pierwsze skrzypce. – Stajemy. prosząc Greya. – Odprowadzi mnie pani. Wzrusza ramionami. – Chyba mamy dość materiału – oznajmia José pięć minut później. Znowu słychać trzask migawki nikona. – Czekam niecierpliwie na ten artykuł. panno Steele? – pyta. – Jasne – odpowiadam. – Świetnie – mówi Kate. Rzucam Kate niespokojne spojrzenie. – Po raz kolejny do akcji wkracza Katherine. następnie w drugą. i bąka przeprosiny.

a ja aż podskakuję. odwieźć do domu fotografa. czy mam ochotę na kawę. by wydobyć z siebie głos. podczas gdy Grey wychodzi z apartamentu. jego asystenta i pannę Kavanagh? . a za nim mężczyzna w garniturze. który zdążył już dotrzeć na koniec korytarza. Jego mina nie zdradza niczego. kiedy dociera do nas. o co w tym wszystkim chodzi? Czego on chce? Zatrzymuję się na hotelowym korytarzu i przestępuję nerwowo z nogi na nogę.. po czym odsuwa się na bok. Kurde. – Taylor! – woła.. – Taylor może ich zawieźć.56 obok niej José marszczy brwi. Mamy tu dużego suva. która jest znowu w szyderczym nastroju. Taylor. – Miłego dnia – mówi do wszystkich Grey i otwiera drzwi. puszczając mnie przodem. To mój kierowca. starając się odzyskać kontrolę nad nerwami. „Może uważa. Chrząkam. wykręcając dłonie. Jasny gwint.. więc sprzęt się także zmieści. Pyta. Kiwam głową.. Taylor – rzuca w jego stronę. zbyt zdumiona. Taylor oddala się. odwraca się i wraca w naszą stronę. – Czy mógłbyś. proszę. Serce podchodzi mi do gardła. że jeszcze się nie obudziłaś” – drwi ze mnie podświadomość. – Panie Grey? – pyta Taylor. Randka? Christian Grey właśnie się ze mną umawia. – Zadzwonię do ciebie. zrobiłam coś nie tak? – Tak sobie pomyślałem. a Grey wwierca we mnie płonące spojrzenie szarych oczu. że mogłaby pani pójść ze mną na kawę. – Muszę wszystkich odwieźć – mówię przepraszająco. – Mieszkają w pobliżu uczelni? – pyta Grey.

mogłabyś wrócić garbusem. który zachowuje stoicki spokój.57 – Oczywiście. José mierzy mnie wzrokiem pełnym dezaprobaty. szerokim uśmiechem. I jakimś cudem tak właśnie się dzieje. uważam.. Kate oniemiała! Delektuję się tą chwilą. abym mogła tam wejść.. że przestanie mówić. I otwiera drzwi do apartamentu. że z całą pewnością mu się podobasz – oświadcza bez żadnego wstępu. – Ana. Grey obdarza mnie promiennym. – Ana. Unoszę rękę w nadziei. – Jeśli da mi pan chwilkę. a zostawić mi swoje auto? – Dlaczego? – Christian Grey zaprosił mnie na kawę. O rety. Okazuje się. naturalnym. – Ale ja mu nie ufam – dodaje. Chwyta mnie za ramię i zaciąga do sąsiadującej z salonem sypialni. jakby sprawa była już załatwiona. – . Marszczę brwi. zamienię się samochodami z Kate. – Kate.. panie Grey.. to naprawdę. – Widzi pani. – Eee. Pójdziemy więc razem na kawę? – Grey uśmiecha się. Otwiera szeroko buzię. proszę pana – odpowiada Taylor. Taylor nie musi ich odwozić. że Katherine jest pogrążona w rozmowie z José. coś mi się w nim nie podoba – rzuca ostrzegawczo. – Posyłam szybkie spojrzenie Taylorowi.

58 Jest oszałamiający. Gdy wychodzę z apartamentu. Idę na kawę z Christianem Greyem. Dotknęła mnie tym. – Ściskam ją. Wiesz. inaczej wyślę ekipę ratunkową. – Okej. Moje policzki robią się czerwone. Sznuruje usta. – Kate. Wygląda jak model pozujący dla ekskluzywnego magazynu o modzie. jak ty. Ana. Ja podaję jej swoje. – Dla kogoś tak niewinnego. zgoda. że także niebezpieczny. a ja nie znoszę kawy. . – No to na razie. więc szybko się zmyję. abym szła pierwsza. Serce wali mi głośno i nierówno. ale myślę. W końcu wyciąga z kieszeni kluczyki i wręcza mi je. – Dzięki. W tym tygodniu zaczynają się egzaminy i muszę się uczyć. to tylko kawa. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty. panno Steele. Nie siedź za długo. Na drżących nogach idę przez korytarz. – Kogoś takiego jak ja? Co masz na myśli? – pytam ostro. Uśmiecha się szeroko. opierając się o ścianę... chodźmy na tę kawę – bąkam czerwona jak burak. Prostuje się i pokazuje ręką. jakby rozważała moją propozycję. Christian Grey czeka na mnie. – Pani przodem. czując w brzuchu całe stado motyli. o co mi chodzi – dodaje z pewną dozą irytacji.

– Hmm – odpowiada niezobowiązująco. Przechodzimy przez duży. że wtedy musiałby puścić moją rękę. ukazując młodą parę w namiętnym uścisku. u licha. więc patrzę w podłogę. wciska guzik przywołujący i niemal natychmiast rozbrzmiewa dzwonek. że na jego ustach błąka się uśmiech. czy dlatego. na początek proste pytania. słyszymy za sobą zduszony chichot pary. czując. Gdy wyprowadza mnie z windy. tętniący życiem hol i kierujemy się w stronę wyjścia. ale mój towarzysz omija drzwi obrotowe. O czym teraz myśli? Gdy docieramy do wind. Bardzo się staram zachować spokój. jak policzki robią mi się różowe. Zaskoczeni i zażenowani. Bardzo się przyjaźnimy. mamy ze sobą wspólnego? Z odrętwienia wyrywa mnie jego aksamitny. . odskakują od siebie i za wszelką cenę starają się na nas nie zerknąć. Grey uśmiecha się szeroko.59 Szerokim korytarzem idziemy razem w stronę wind. – Ach. Co powinnam powiedzieć? Nagle paraliżuje mnie lęk. – Od jak dawna znacie się z panną Kavanagh? Och. Młoda para milczy i tak jedziemy na dół w pełnej skrępowania ciszy. te windy – mruczy. ciepły głos. widzę. Drzwi rozsuwają się i ku memu zdziwieniu Grey ujmuje mnie za rękę. O czym będziemy rozmawiać? Co. Ciekawe. Drzwi rozsuwają się. – Od pierwszego roku studiów. Wchodzimy do windy. Czuję przepływ prądu i serce mi przyspiesza. Nawet z głośników nie płynie żadna muzyka. Kiedy spod rzęs rzucam spojrzenie na Greya.

aż docieramy do Portland Coffee House. Ana” – poucza mnie podświadomość. gdzie czekamy na zmianę świateł. – Nie. Jestem na ulicy. on pyta. z torebką . Cukier? Przez pełną zdumienia chwilę myślę. na spodeczku. że to czułe słówko[2]. – Może wybierze pani stolik. Nikt nigdy tego nie robił. eee. dziękuję. Mijamy cztery kwartały.. który już-już ma się pojawić na mojej twarzy. aby przytrzymać przede mną drzwi. – Wpatruję się w zaplecione palce. Nadal trzyma mnie za rękę. Na co ma pani ochotę? – pyta uprzejmie. czy słodzisz”.. a Christian Grey trzyma mnie za rękę. English Breakfast. Świeci słońce. idiotko. a ja pójdę w tym czasie po napoje. Grey skręca w lewo i idzie niespiesznie ku przejściu dla pieszych. – Nie kawa? – Nie przepadam za kawą.. a ruch na ulicach jest niewielki. Kręci mi się w głowie i czuję mrowienie w całym ciele.60 Mamy spokojne majowe przedpołudnie. Unosi brwi. – Okej. English Breakfast.. „Spokojnie. gdzie Grey puszcza moją dłoń. Światła zmieniają się na zielone i ruszamy dalej. – Poproszę. Uśmiecham się. z torebką na spodeczku. na szczęście podświadomość wkracza do akcji: „Nie. Staram się powstrzymać niedorzeczny uśmiech.

że siedzę naprzeciwko Christiana Greya w kafejce w Portland. Nie podoba mi się kierunek. dziękuję. gdy stoi i czeka na swoją kolej. To moja ulubiona herbata. Jest wysoki. siada naprzeciwko mnie i krzyżuje długie nogi. Ukradkiem przyglądam mu się. Przygryzam wargę i ponownie wbijam wzrok w dłonie. O rety. nie upadając przy tym na twarz. w jakim zmierzają moje niesforne myśli. a to. Raz i drugi przeczesuje długimi. miss gracji. mały dzbanek i talerzyk z saszetką z napisem „Twinings English Breakfast”. – To moja ulubiona herbata. że aż mu zazdroszczę.61 – Coś do jedzenia? – Nie. Nie mogę uwierzyć w to. Właśnie myślałam o tym. a on udaje się w stronę lady. Podaje mi filiżankę i spodek.. Jak oni to robią? Przyniósł sobie także muffinkę z jagodami. Wygląda na tak rozluźnionego. Potrząsam głową. Przyniósł tacę. ledwie będąca w stanie przejść od punktu A do punktu B.. Mogłabym patrzeć na niego cały boży dzień. Oto ja. aby przeczesać palcami pańskie włosy i zastanawiałam się. Chętnie ja bym to zrobiła. smukłymi palcami już suche. – Głos mam cichy i lekko chropawy. – Grosik za pani myśli? – Grey wrócił. – Kręcę głową. – O czym pani myśli? – powtarza. Dla siebie zamówił kawę ze ślicznym liściem wyczarowanym na mlecznej piance. ale pozostające w lekkim nieładzie włosy. Policzki robią mi się szkarłatne. Ta myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie i twarz zaczyna mi płonąć. Wie.. czy byłyby miękkie w dotyku. że coś . szeroki w ramionach i szczupły. Odstawia tacę.. Marszczy brwi. w jaki sposób spodnie opinają mu biodra.. Hmmm.. którą stawia teraz na niewielkim okrągłym stoliku z blatem oklejonym imitacją brzozy. tak pewnego siebie we własnym ciele.

– Nasze spojrzenia krzyżują się. – Jest dla mnie jak rodzina – szepczę.62 ukrywam. – Chce pani spróbować? – pyta. – Nie. Wrzucam saszetkę do dzbanka i niemal od razu wyjmuję ją łyżeczką. – Herbatę lubię czarną i słabą – wyjaśniam. – Marszczę brwi i znowu wbijam wzrok w dłonie. Grey kiwa lekko głową. To pani chłopak. José Rodriguez. Dlaczego pan sądzi. – A ten chłopak. że to mój chłopak? – Widziałem. – Rozumiem. a on do pani. Śmieję się nerwowo. ale czuję się sparaliżowana. Długimi palcami sprawnie odsuwa papierek. jak uśmiechała się pani do niego. Gdy odkładam saszetkę na talerzyk. Przyjaźnię się z José. i opuszcza spojrzenie na muffinkę. dziękuję. Wraca ten jego tajemniczy uśmiech. Grey przechyla głowę i mierzy mnie pytającym spojrzeniem. Zaczarowana. a ja przyglądam się temu z fascynacją. ale nic więcej nas nie łączy. To nie . Chcę odwrócić wzrok. Dlaczego odniósł takie wrażenie? – Nie. Zaciekawił mnie. którego wczoraj poznałem w sklepie. wyraźnie usatysfakcjonowany moją odpowiedzią. Że co? – Kto? – Ten fotograf.

Grey. w jakim kierunku zmierzają pani myśli – oświadcza. Żałuję jedynie. Jasna cholera. – Jest pani bardzo zamknięta w sobie – mruczy. – Tajemnicza z pani kobieta. – Onieśmiela mnie pan. to ma charakter personalny. Lubię widzieć pani twarz.63 pani chłopak? – Nie. ale w duchu gratuluję sobie szczerości. to się robi niemądre.. Znowu patrzę na dłonie. – Dzięki temu mogę choć trochę się domyślać. a on posyła mi krzepiący. co zdarza się często. Naprawdę? Rany. Och. – Z wyjątkiem tego.. – Pąsowieję. jak ja to robię? To zdumiewające. z jakiego powodu się pani rumieni. ale zarazem cierpki uśmiech. Proszę nie opuszczać głowy. Jest pani bardzo uczciwa. – A czemu pan pyta? – Denerwuje się pani w towarzystwie mężczyzn. – I słusznie czuje pani onieśmielenie. Mówiłam to panu wczoraj. Zerkam na niego. Denerwuję się tylko w twoim towarzystwie. że się pani rumieni. Paul to tylko kolega. że nie wiem. – Och. . panno Steele. Tajemnicza? Ja? – Nie ma we mnie nic tajemniczego. Ja zamknięta w sobie? Nie ma mowy.

Och. – Po imieniu zwracają się do mnie jedynie członkowie rodziny i kilkoro bliskich przyjaciół. – Przyzwyczajony jestem do zdobywania tego. że może lepiej by było. jak na komendę. A ja. abym mówiła mu po imieniu? – Dziwi mnie moja śmiałość. Nie mogę uwierzyć. Ona jest taka sama jak on. – To dobrze. Anastasio – mówi. że moje nastawienie względem niego jest takie wrogie. „No i jest piękna” – przypomina mi podświadomość. Poza tym jest prawie blondynką – lekko rudawą – tak jak wszystkie kobiety w jego biurze. – Na wszystkich polach. . Biorę łyk herbaty. jak przewidywałam. – Nie – odpowiadam zgodnie z prawdą. rumienię się. Rzeczywiście ma bzika na punkcie kontrolowania wszystkich i wszystkiego i jakaś część mnie myśli teraz. on także się lekko rumieni. nie odrywając ode mnie wzroku. Zupełnie jakby próbował mnie odstraszyć. Unosi brwi i o ile dobrze widzę. Uraziłem panią? – W jego głosie słychać zaskoczenie. Dlaczego nie poprosił pan. Nie podoba mi się ta myśl.64 Wkłada do ust mały kawałek muffinki i zaczyna go powoli przeżuwać. Dlaczego ta rozmowa stała się tak poważna? Nie przebiega tak. Jasna cholera! – Zawsze czyni pan takie osobiste uwagi? – Nie zdawałem sobie sprawy z tego. Lubię taki stan rzeczy. – Nie wątpię. gdyby to jednak Kate pojechała na ten wywiad. że to robię. czego chcę. – Ale zachowuje się pan bardzo władczo – wbijam mu szpilę. I dalej nie powiedział: „Mów mi Christian”.

Co takiego? Znowu zmienia temat. . – Jest pani jedynaczką? – pyta. – Przykro mi. Marszczy brwi. – Można tak to ująć. Czemu chce to wiedzieć? To takie nudne. – A ojciec? – Ojciec zmarł. prawda? – pyta cierpko. – Niewiele pani zdradza. – Proszę mi opowiedzieć o rodzicach. pocierając w zamyśleniu brodę. – I pani matka ponownie wyszła za mąż. Bobem. – Nawet go nie pamiętam. kiedy byłam mała. Mój ojczym mieszka w Montesano. Prycham. – Widać.65 a Grey zjada kolejny kawałeczek ciastka. że mówi to szczerze. – Tak jak i pan. – Moja mama mieszka w Georgii ze swoim nowym mężem. – Tak.

jeśli nie chcę czuć skrępowania za każdym razem. Kurka wodna. że Bob czuwa i zdoła jej pomóc. – A jaki on jest? – Ray? Jest. Nie tracę nadziei. Wzruszam ramionami. małomówny. Po raz kolejny skręcam się z zażenowania. – Dogaduje się pani z ojczymem? – Oczywiście.66 – Już raz przeprowadziła pani ze mną wywiad i pamiętam. Christian unosi z zaskoczeniem brwi. – Uśmiecha się drwiąco. Wytrąca mnie to z równowagi. – Teraz ma Boba. – I tyle? – pyta zaskoczony Grey. Christian przygląda mi się uważnie. co jakiś czas racząc się kawą. Dorastałam z nim. – Uśmiecham się ciepło. byle tylko zagłuszyć tamto wspomnienie. Czego ten facet się spodziewa? Historii mego życia? . – Tęsknię za nią – kontynuuję. że w przyszłości będzie mi potrzebna intensywna terapia.. Obecnie ma czwartego męża. gdy przypomnę sobie tamtą chwilę. jakiego znam. Naprawdę nie powinnam patrzeć na jego usta. Już tak dawno nie widziałam się z mamą. – Moja mama jest cudowna. Zaczynam opowiadać o mojej matce – cokolwiek. To jedyny ojciec. Wiem. To nieuleczalna romantyczka.. kiedy kolejny idiotyczny plan spali na panewce. Te usta. że pojawiło się wtedy kilka całkiem dociekliwych pytań. Pamięta to gejowskie pytanie.

Rumienię się. Grey. zwłaszcza europejski. – Nie chciała pani mieszkać z mamą? – pyta.. która adoptuje troje dzieci. Ciekawi mnie ta odnosząca zawodowe sukcesy para. Co uczyniło go . – Urywam. aby nie przewrócić oczami. – Mieszkała pani z nim? – Tak.67 – Małomówny jak jego pasierbica. I. i grę w kręgle. Byłym wojskowym. i wędkarstwo muchowe. moja mama była świeżo upieczoną mężatką. kiedy miałam piętnaście lat. Jakoś się powstrzymuję.. Jest stolarzem... – Opowie mi pan o swoich rodzicach? – pytam. Zostałam z Rayem. – Tato w Seattle. jest prawnikiem. Mieszkają Och. Marszczy brwi. – Lubi futbol. i robienie mebli. Mama nigdy nie mówi o Mężu Numer Trzy. no wie pan. a więc dorastał w zamożnej rodzinie. Po co Greyowi ta wiedza? To naprawdę nie jego sprawa. Moja mama poznała Męża Numer Trzy. a mama pediatrą. No ale każdy kij ma dwa końce. Wzrusza ramionami. – Wzdycham. To naprawdę nie twoja sprawa. jakby nie rozumiał. Myśmy mieszkali w Montesano. – Mąż Numer Trzy mieszkał w Teksasie. który wyrusza na podbój świata biznesu i w pojedynkę go podbija. a jedno z nich wyrasta na pięknego mężczyznę.

Po irytacji nie ma ani śladu. Chciałabym zobaczyć miejsca. . Była tam pani? – pyta. – Ponieważ? Mrugam szybko. że powinnam się teraz uczyć. Nie chce rozmawiać o swojej rodzinie ani o sobie.68 takim właśnie człowiekiem? Rodzina musi być z niego dumna. Czemu nie chce rozmawiać o swojej rodzinie? Dlatego. – Czas na mnie. Thomasa Hardy’ego. – A więc powrót do banałów. że został adoptowany? – To prawda.. – W jego oczach pojawia się irytacja. Steele. sióstr Bronte. – Ale tak naprawdę to marzy mi się Anglia. Austen. Przechyla głowę na bok. a moja młodsza siostra przebywa obecnie w Paryżu i uczy się gotować pod okiem jakiegoś znanego francuskiego szefa kuchni. Skoncentruj się. O rety. Mam dużo nauki.. – Czym się zajmuje pańskie rodzeństwo? – Elliot pracuje w budownictwie. Co on ukrywa? – Chciałaby pani jechać? – Do Paryża? – pytam piskliwie. – Ta rozmowa o geniuszach literatury przypomina mi. – Podobno Paryż jest śliczny – mówię. przesuwając palcem wskazującym po dolnej wardze. A kto by nie chciał? – Pewnie – przyznaję. – To ojczyzna Szekspira. – Nigdy nie byłam za granicą. Zerkam na zegarek. które zainspirowały tych ludzi do napisania takich wspaniałych książek.

Wiem. – Najczęściej. I świadoma jestem tego. – Gdzie jest samochód panny Kavanagh? – Na hotelowym parkingu. – Odprowadzę panią. jakbym wracała z rozmowy w sprawie pracy. Wracamy spacerkiem do hotelu i chciałabym rzec. Kręci mi się w głowie. tyle że nie wiem. na jakie stanowisko. jak się udało nasze spotkanie przy kawie. Cała przyjemność po mojej stronie. Cóż za dziwne pytanie. Czuję się. On przynajmniej wygląda jak zawsze spokojnie i opanowanie.. Chodźmy.. Jeśli zaś chodzi o mnie. Anastasio. – Nie ma za co. Wyciąga rękę. Posyła mi ten swój dziwny uśmiech w stylu „a ja mam wielką tajemnicę”. Kiwa głową. to desperacko próbuję ocenić. panie Grey. ni z owego. Wracamy do skrzyżowania niedaleko hotelu. że wszystko .69 – Do egzaminów? – Tak. Speszona ujmuję ją i wychodzę za nim z kafejki. – Dziękuję za herbatę. że w przyjacielskim milczeniu. że nasz wspólny czas jest ograniczony. Zaczynają się we wtorek. – Zawsze chodzi pani w dżinsach? – pyta ni z tego.

Wdycham jego czysty.. Nie bawię się w dziewczyny – mówi miękko. przyciskając do siebie. – Nie.. – Wszystko w porządku? – pyta szeptem. jak wciąga powietrze. – Ma pan dziewczynę? – wyrzucam z siebie. Muszę od niego uciec. – Cholera. a ja nie uciekam spojrzeniem przez chwilę. czy ja to właśnie powiedziałam na głos? Jego usta wykrzywiają się w półuśmiechu. Przez chwilę sądzę. Ana! – woła Grey.70 schrzaniłam. Ale w końcu moją uwagę przyciągają . Patrzy na mnie.. Patrzy mi prosto w oczy. Mija mnie o włos. O kurczę. O święty Barnabo. Robię krok w przód i potykam się. Kciukiem muska dolną wargę i słyszę. Tuli mnie mocno do piersi. Muszę spróbować zebrać myśli. Oddycham głęboko. męski zapach. Być może on kogoś ma. że udzieli mi jakiegoś wyjaśnienia.. gdy obok mnie śmiga rowerzysta. Pociąga mnie za rękę tak mocno. a może przez całą wieczność. Och. to mieszanka odurzająca. co on ma na myśli? Nie jest gejem? A może jest – o kurde! Najwyraźniej podczas wywiadu mnie okłamał. że rozwinie to enigmatyczne stwierdzenie – tak się jednak nie dzieje. jadący pod prąd ulicy jednokierunkowej. Obejmuje mnie ramieniem. Anastasio. Muszę stąd iść. gdy tymczasem palce drugiej ręki delikatnie i badawczo błądzą po mojej twarzy. że wpadam na niego w chwili. Pachnie świeżym praniem i jakimś drogim żelem pod prysznic. w drugiej znajduję się w jego ramionach. Wszystko dzieje się tak szybko – w jednej chwili upadam.

I po raz pierwszy od dwudziestu jeden lat pragnę być pocałowana.71 jego piękne usta. O rety. Pragnę poczuć jego usta na swoich. .

Jego dłonie spoczywają na moich ramionach. Nie chce mnie. Kiedy ponownie otwiera oczy. jakby udzielał odpowiedzi na moje niewyartykułowane pytanie. – Oddychaj. oddychaj. a on tego nie zrobił. – Rozumiem. Koncertowo wszystko spieprzyłam. że podjął jakąś decyzję. nieznajoma potrzeba. Słyszę. podczas gdy ja w ogóle przestałam to robić. – Anastasio. że pragnęłam. aby mnie. Czuję się zniewolona. Anastasio. Nie jestem mężczyzną dla ciebie – szepcze. – W końcu wraca mi zdolność mówienia. uważnie śledzi moją reakcję. – . Teraz cię puszczę i pozwolę odejść – mówi cicho i delikatnie odpycha mnie od siebie. Marszczę brwi i ogarnia mnie uczucie odrzucenia. dałam mu to jasno do zrozumienia. Paraliżuje mnie dziwna. Że co? A skąd on to może wiedzieć? Chyba ocena należy do mnie. pocałował.72 ROZDZIAŁ CZWARTY Błagam go w myślach. proszę. wciąga powietrze i ledwie zauważalnie kręci głową. Wpatruję się jak urzeczona w idealnie wykrojone usta Christiana Greya. Pocałuj mnie. a on pociemniałych oczu nie odrywa ode mnie. jak oddycha. widać. Naprawdę mnie nie chce. powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. do cholery. Trzymasz mnie w ramionach. a sama nie mogę się poruszyć. aby mnie pocałował. gdy on się odsuwa. „Nie!” – krzyczy moja psychika. Poziom adrenaliny wywołany niemal zderzeniem z rowerzystą albo odurzającą bliskością Christiana opada i czuję teraz słabość w całym ciele. Zamyka oczy. A ja jestem w stanie myśleć wyłącznie o tym.

Z trudem odzyskuję zdolność myślenia. Chcesz przez chwilę odpocząć w hotelu? – Puszcza mnie. czując się jak idiotka. Chcę stąd jechać. sfrustrowanego.. Chcę stąd jak najszybciej odejść. Wszystkie moje mgliste. – Co. co ci się mogło stać. – Powodzenia na egzaminach.. – Ten idiota jechał pod prąd.. Wygląda na rozdartego. Muszę zabrać kruchą. – Urywa i moją uwagę przyciąga udręka słyszalna w jego głosie. Szybko przechodzę na drugą stronę. że mnie uratowałeś – odpowiadam szeptem. W jego oczach maluje się przygnębienie.. że właśnie się włączyło zielone światło. Odwracam się w stronę ulicy i z ulgą się przekonuję. Nie zabrał rąk z moich ramion. . ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy. nieokreślone bliżej nadzieje legły w gruzach. gdy nie kończy zdania. że tu byłem. Dobrze. Jak mogłam tak niewłaściwie odczytać wysyłane przez niego sygnały? Muszę stąd jak najszybciej uciec. Zniknęła gdzieś wcześniejsza samokontrola. a ja stoję przed nim. – Za co? – Marszczy brwi.73 Dziękuję – mamroczę zalana falą upokorzenia. Christianie? – warczę z irytacją. Niechętnie podnoszę wzrok. Boję się myśleć. – Dzięki za herbatę i za sesję zdjęciową – bąkam. – Anastasio. zranioną dumę i jakoś ją uleczyć. Przeczesuje dłonią włosy. Pod hotelem odwracam się do niego. ja. – Za to. świadoma tego. że za mną podąża Grey. On mnie nie chce. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam? „Czego Christian Grey mógłby chcieć od ciebie?” – drwi moja podświadomość.

Kładąc głowę na kolanach. Może muszę się po prostu wypłakać. Opłakuję coś. panie Grey.74 Co? Dlatego jest tak zasmucony? Tak ma wyglądać nasze pożegnanie? „Powodzenia na egzaminach”? – Dzięki. oświetlanego jedynie słabymi jarzeniówkami. któremu się podobałam. – Do widzenia. Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei. jestem zbyt blada. zbyt chuda. – W moim głosie słychać sarkazm. Zgoda. Kiedy docieram do ciemnego betonowego wnętrza. – Odwracam się na pięcie. . Podciągam kolana pod brodę. że się nie potykam. kiedy ja stanę się mniejsza. Na boisku jestem zdecydowanie kulą u nogi. że żaden z nich nie szlochał w żadnym ciemnym zakątku. Może powinnam być milsza dla chłopców pokroju Paula Claytona i José Rodrigueza. nawet zdziwiona tym. Zawsze więc to ja odtrącałam potencjalnych adoratorów. zbyt niezgrabna – lista moich wad nie ma końca. Był na uczelni chłopak. jak smakuje odrzucenie. czego nigdy nie miałam. i bez oglądania się za siebie odchodzę w stronę garażu podziemnego. zła na siebie za tę bezsensowną reakcję. Co ja sobie wyobrażałam? W moich oczach wzbierają nieproszone łzy. opieram się o ścianę i chowam twarz w dłoniach. Dlaczego płaczę? Osuwam się na ziemię. Nigdy dotąd nie poznałam. Ale jestem przekonana. przeklętych marzeń i oczekiwań. Być może ten niedorzeczny ból zmniejszy się. ale to akurat rozumiałam: bieganie i jednoczesne odbijanie czy rzucanie piłki to nie dla mnie. to mnie wybierano zawsze jako ostatnią podczas gry w kosza albo siatkę. pozwalam płynąć tym irracjonalnym łzom. zbyt niechlujna. Co za absurd. chcąc się zwinąć w jak najmniejszą kulkę. Od zawsze brak mi pewności siebie. ale nikt nigdy nie wzbudził we mnie zainteresowania – nikt z wyjątkiem cholernego Christiana Greya.

– W takim razie czemu płakałaś? Ty nigdy nie płaczesz. dając tym gestem do zrozumienia. – I w tym cały problem. a jej mina. – To w sumie niewiele. wszystko w porządku? Jesteś ranna? – Odsuwa mnie na odległość ramienia i szybko lustruje od stóp do głów. – Mało brakowało. ocierając po drodze łzy z twarzy. ale od razu odwraca jej uwagę od.75 „Przestań! Przestań! Przestań!” – krzyczy moja podświadomość. a przejechałby mnie rowerzysta. – Płakałaś. bierz się za naukę.. pochylona nad laptopem. – Jezu. Wstaje. co cholernie oczywiste. kiedy dostrzega moją twarz. Kate.. tylko nie inkwizycja Katherine Kavanagh. Potraktuję ten incydent jako nauczkę i skoncentruję się na egzaminach. Kate siedzi przy stole. Nie będę już o nim myśleć.. niego. Ana. „Wsiadaj do samochodu. – Czasem ma wyjątkowy dar ubierania w słowa tego. Powitalny uśmiech gaśnie.. – Co ci zrobił ten drań? – warczy. – Ana. – Nic. Natychmiast! I przestań się nad sobą użalać”. jest naprawdę groźna. ale równie dobrze mogłabym mieszkać z głuchoniemym ślepcem. . Ruszam w stronę samochodu Kate. a jej spojrzenie pełne jest troski. Oddycham głęboko. Weź się w garść. Steele. aby dała mi spokój. co się stało? O nie. Ręce ma skrzyżowane na piersiach i z frustracją tupie jedną stopą.. – Głos jej łagodnieje. Muszę coś powiedzieć. a potem wstaję. aby mi odpuściła. Zapomnij o nim. o kurczę.. Mocno mnie przytula. Kręcę głową. jedź do domu. Myśl ta wywołuje na mojej twarzy cierpki uśmiech.

w zasadzie nie ma o czym opowiadać. Więcej się z nim nie spotkam. ile razy mam ci to powtarzać? Ślicznotka z ciebie – przerywa mi. . ma więcej kasy niż ty. że jej nie znosisz. no ale w sumie ma jej więcej od większości Amerykanów! – Kate. Było w porządku. gdyż zdążyła już się pojawić w drzwiach kuchni. Kate. – Nic dziwnego.76 – Nie. Zaraz zacznie tę swoją tyradę. – Odwracam się na pięcie i staję z nią twarzą w twarz. Udaję się do kuchni. – Ana! Na litość boską. to przecież nie moja liga. Christian mnie uratował – szepczę. Kate – dodaję cierpko. – Okej. Zaintrygowałam ją tym. – Wzruszam ramionami. aby nie widziała mojej twarzy. – Dla mnie nie – oświadcza. – Już nie. O nie. to oczywiste.. – Zamówiłam herbatę. – Tak. – Co masz na myśli? – Och. – Tak. on jest.. – Podobasz mu się. Jak tam kawa? Wiem. – Och? Dupa blada. – Ale bardzo się zdenerwowałam. udaje mi się wypowiedzieć to spokojnie i rzeczowo. Nie wiem. dlaczego mnie zaprosił.

Muszę się uczyć. czarno-biały. prawie. Jest zbyt olśniewająco przystojny. pozwalam myślom pomknąć ku temu dziwacznemu przedpołudniu. który znalazł się zbyt blisko słońca i w rezultacie spłonął. I nagle robi się to oczywiste. dlaczego to podobno nie mężczyzna dla mnie. Udaję. Czy naprawdę potrzebuję wizualnego pięknego Christiana „Nie-chcę-cię” Greya? przypomnienia – Jasne. że nie przyswoiłam tej informacji prędzej. szukając w tym zdjęciu jakiejś wskazówki odnośnie do tego. wpatruje się we mnie i uznaje mnie za wybrakowaną. To nie mężczyzna dla mnie. – Chcesz zobaczyć artykuł? Jest gotowy. aby mnie pocałował. – Wyczarowuję uśmiech i podchodzę do laptopa. No i oto on. kiedy znajdowałam się w jego ramionach i każdą komórką błagałam. a potem wyjmuję notatki i biorę się za czytanie. Przecież to wtedy powiedział. Nie chciał mnie jako swojej dziewczyny.77 – Kate. A może on żyje .. Dopiero kiedy leżę w łóżku i próbuję zasnąć. a tymczasem patrzę mu prosto w oczy. Kate. proszę cię. José zrobił naprawdę świetne zdjęcia. Krańcowo różnimy się od siebie. To właśnie miał na myśli i teraz łatwiej jest mi zaakceptować jego odrzucenie. Ciągle przypomina mi się ten jego tekst: „Nie bawię się w dziewczyny” i wkurzam się na siebie.. Rozumiem. pochodzimy z dwóch różnych światów. Marszczy brwi. Przekręcam się na bok. W duchu składam sobie przyrzeczenie. A teraz idę się uczyć. Jestem Ikarem. że czytam artykuł. że od teraz nie będę o nim myśleć. – Bardzo dobry artykuł. Jego słowa mają sens. Jakoś dam radę z tym żyć.

Tej nocy śnię o szarych oczach. osamotnionych studentów. że tylko tam jest to możliwe. – Pewnie od rodziców. przesyłka dla ciebie. Patrzy w moją stronę. Możliwe. że nawet się upiję! Jeszcze nigdy nie byłam pijana. aby otworzyć drzwi. Kate bardziej przejmuje się tym.. w co się ubrać dzisiejszego wieczoru. – Ana. i nie wiem. Wracamy jej autem do mieszkania. Może on czeka. Przesyłkę zaadresowano do panny Anastasii Steele. Ostatni egzamin dobiegł kresu. Dziwne. czy biegnę ku czemuś. rozjaśnianych jedynie upiornym światłem jarzeniówek. trzymając w ręce paczkę owiniętą w brązowy papier. po czym przypuszcza atak na moje sny. W myślach robię pełne gracji gwiazdy. Niczego ostatnio nie zamawiałam z Amazona. Szukam w torebce kluczy. Zerkam w drugi koniec sali gimnastycznej na Kate. – Kate stoi na schodkach przed drzwiami. Skończyłam. ostro świętować. Kate kończy pisać i odkłada długopis. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. Zostało pięć minut. To chyba pierwszy uśmiech w tym tygodniu. nie rozmawiając po drodze o ostatnim egzaminie. Kate wręcza mi paczkę i bierze ode mnie klucze. czy przed czymś uciekam. No i nadszedł koniec mojej uczelnianej kariery.78 w celibacie? Zamykam oczy i zaczyna mi pracować wyobraźnia. doskonale wiedząc. Jest piątek i wieczorem będziemy świętować. Może to od mamy albo Raya. Odkładam długopis. „Nie na ciebie” – prycha zaspana podświadomość.. Ona także się uśmiecha. . liściastych wzorkach na mleku i biegam po ciemnych pomieszczeniach. która zawzięcie pisze. Brak adresu nadawcy. Już nigdy nie będę musiała siedzieć wśród niespokojnych.

obite starym materiałem. Cóż za ironia – dopiero co przez trzy godziny pisałam pracę na temat powieści Thomasa Hardy’ego.. – Grey? Kiwam głową. Muszą być warte majątek. Otwieram pierwszą z góry. W środku znajdują się trzy pozornie identyczne książki w idealnym stanie. I od razu wiem. Rozrywam papier i moim oczom ukazuje się obite skórą pudełko..79 – Otwórz! – Kate cała w skowronkach idzie prosto do kuchni po naszego „szampana na koniec egzaminów”. może to coś rozmyślnego. to pierwsze wydanie. A tam staroświecką czcionką napisano: A niech mnie. – Nikt inny nie przychodzi mi na myśl. Kate zerka mi ponad ramieniem na książki. kto je przysłał. Oglądam książki. trzy tomy Tessy d’Urberville. – Nie. oraz arkusik białego papieru. – Pierwsze wydanie – szepczę. Po jednej stronie napisano odręcznie następujący tekst: Rozpoznaję cytat z Tessy. . Bierze do ręki kartkę. A może to wcale nie ironia. – Kate otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem.

Ale twoje jest w znacznie lepszym stanie. – Tak. Wypakowuję książki i kładę je na stole. – Kate zasięga porady u swego najlepszego przyjaciela. nim wymażę z pamięci. – Znalazłam jedno pierwsze wydanie Tessy w Nowym Jorku za czternaście tysięcy dolarów. jego szare oczy nadal prześladują mnie w snach i wiem. jak to jest – być w jego ramionach i czuć ten wspaniały zapach. on ciągle mnie ostrzega. że nie chcesz o nim rozmawiać. Licho wie czemu. właśnie tego. Okej. Czy cię ostrzega. Google. ale też wiem. Odeślę je z równie zbijającym z tropu cytatem z jakiegoś mroczniejszego fragmentu Tessy. – Marszczę brwi. Kate wręcza mi kieliszek z szampanem.. że nie jestem dla niego.. – Co on ci próbuje powiedzieć? – Nie wiem i mam to gdzieś. Musiało kosztować jeszcze więcej. zachowując całkowitą powagę. Uwielbiam Kate. do matki niegodziwie – Wiem – duma Kate. – Ten cytat. że o nim myślisz. . – Chichoczę. Przecież nie dobijam się do jego drzwi. że minie wieczność. Nie mogę przyjąć tych książek. czy nie. Tessa mówi to potraktowana przez Aleca D’Urberville’a.80 – Co znaczy ta kartka? – Nie mam pojęcia. – Tego. – Wiem. jest taka lojalna i zawsze mnie wspiera. W minionym tygodniu nie pozwoliłam sobie rozmyślać o Christianie Greyu. w którym Angel Clare każe się odpierdolić? – pyta Kate. To chyba ostrzeżenie. Dlaczego mi to przysłał? Przecież powiedział.

– Więcej procentów. za nic bym jej nie przegapiła. – Dios mio. – Kate i ja przeprowadzamy się do Seattle. José. czy ty próbujesz mnie upić? Bo chyba ci się udaje. Ana – szepcze mi do ucha. Ale wrócisz na moją wystawę? – No jasne. jednego z naszych kolegów z wydziału.81 – Za koniec egzaminów i nasze nowe życie w Seattle – mówi z szerokim uśmiechem. Kate ma bardzo mocną głowę. – Chyba lepiej napiję się piwa. dzięki czemu ogarnia nas poczucie wolności. Zwłaszcza że wcześniej był już szampan. Ana? – José przekrzykuje hałas. – Twoja obecność wiele dla mnie znaczy. w Seattle W barze jest głośno i pełno w nim prawie absolwentów. a on obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. – Za koniec egzaminów. – Chichoczę. Gdy wypijam piątego drinka. Ana! – woła Kate. – Jeszcze jedną margaritę? – José Luisie Rodriguez. ależ oni sobie żyją. doskonale zdaję sobie sprawę. którzy przyszli świętować. nasze nowe życie i doskonałe wyniki. On kończy studia dopiero za rok. że to mało rozsądne. – Stukamy się kieliszkami i pijemy. Rodzice Kate kupili jej tam mieszkanie. ale jest w imprezowym nastroju i kupuje nam wszystkim dzban margarity. który pracuje w studenckiej . – I co teraz. Ramieniem obejmuje Leviego. Dołącza do nas José. – Uśmiecham się. Pójdę zamówić nam cały dzban.

Muszę się przytrzymać oparcia krzesła. Chwiejnym krokiem ruszam w stronę łazienek. Ach tak. to chyba jego numer. Skąd wie. Powstrzymuję pijacki uśmiech i wciskam odpowiedni przycisk. A ona wygląda oszałamiająco w bluzeczce na ramiączkach. powinien zostawić mnie w spokoju. – Anastasio? W jego głosie słychać zaskoczenie. Ja należę raczej do dziewczyn preferujących trampki i T-shirty. Dobrze myślisz. dlaczego przysłał mi te książki i zagadkową wiadomość. do kogo ostatniego dzwoniłam? Do José? Przed nim jest numer. Hmm. Włosy upięła wysoko i tylko pojedyncze pasma otaczają jej twarz. – Anastasio. Wyplątuję się z objęć José i wstaję od stolika.. Cóż.. Na dzisiaj dał sobie spokój z fotografowaniem otaczającej go pijackiej zabawy. Wyjmuję z kieszeni komórkę. niech wie. wszystko w porządku? Masz dziwny głos – mówi z niepokojem. że to ja? – Dlaczego przysłałeś mi książki? – pytam bełkotliwie. aby zabić czymś nudę czekania. sama jestem zaskoczona tym.. która jest godzina. może go obudzę. abym się trzymała na dystans. Wtedy mój zamroczony umysł zaczyna pracować. . – To nie ja jestem dziwna. obcisłych dżinsach i szpilkach. ale ty – rzucam oskarżycielsko. że do niego dzwonię. ale na korytarzu jest przynajmniej spokojnie i chłodno. Ana. Grey. Wzrokiem wodzi za Kate.. Odbiera po drugim sygnale. to powinnam skorzystać z toalety. Drinki oparte na tequili to nie jest dobry pomysł. Może powie mi. Jeśli chce. że skoro i tak wstałam od stolika.82 gazecie jako fotograf. którego nie rozpoznaję. Przeciskam się do baru i uznaję. O kurczę. ale włożyłam najlepsze dżinsy. Chichoczę. Kręci mi się w głowie. Alkohol uczynił mnie odważną. Nie mam pojęcia. szczerze mówiąc. Proszę bardzo. Oczywiście trzeba czekać w kolejce.

daleko od Seattle. że wyobrażam go sobie jako reżysera sprzed lat ubranego w bryczesy i dzierżącego staroświecki megafon oraz szpicrutę. – Ana. – Gdzie w Portland? . Znowu się śmieję. – Ta rozmowa nie przebiega tak. – Jak wrócisz do domu? – Dam sobie radę. Pod wpływem tej wizji śmieję się w głos.83 – Anastasio... – W barze w Portland. jesteś? Christian Grey przeklina. jak się spodziewałam. – W jakim barze jesteś? – Dlaczego przysłałeś mi te książki.. Christianie? – Anastasio. – Jego ton jest tak despotyczny. czy ty piłaś? – A co ci do tego? – Jestem ciekawy. – Jesteś taki.. – Którym barze? – W jego głosie słychać irytację. gdzie ty. kurwa. Gdzie teraz jesteś? – W barze. władczy – chichoczę. gdzie jesteś? Mów natychmiast. – Jestem w Portland.

– Długo cię nie było – gani mnie Kate. Całą wieczność czekam przy barze na dzban piwa. Christianie. kiedy krok za krokiem przesuwam się w stronę toalety. gdzie jestem. Chyba zaraz zwymiotuję. Mam zaróżowione policzki i wyglądam nieco niewyraźnie. Odzywa się mój telefon. Myję ręce i zerkam do lustra. czy ja przed chwilą zadzwoniłam do Christiana Greya? Cholera. nie. Bezmyślnie wpatruję się w wiszący na drzwiach plakat. Jedzie po mnie? O nie. już dobrze. – Ana! Rozłączam się. Zaraz. wychwalający zalety bezpiecznego seksu. Nie znajdzie mnie.. Naprawdę jestem pijana – strasznie kręci mi się w głowie. tequila.. Ha! Ale w sumie nie odpowiedział mi na pytanie dotyczące książek. a ja aż podskakuję. Mocno wali mi serce.. To przez niego kręci mi się w głowie. Cóż. Hmm. Poza tym podróż z Seattle potrwa kilka godzin. – Gdzie się podziewałaś? – Czekałam w kolejce do kibelka. w końcu wracam do stolika. W końcu docieram do kabiny. Misja niezakończona sukcesem. Tylko Christian może wydawać się jednocześnie spokojny i groźny.. Kuźwa.. Tego akurat się nie spodziewałam. a do tego czasu nas już tu dawno nie będzie. Podciągam dżinsy. taki był przecież plan.84 – Dobranoc. Marszczę brwi. Nie powiedziałam mu. zaraz.. – Jadę po ciebie – oświadcza i rozłącza się. – Cześć – rzucam nieśmiało do aparatu. .

Chyba zaraz puszczę pawia. jak w starych odcinkach Toma i Jerry’ego. – Pomóc ci? – pyta i przysuwa się. – Wszystko w porządku? – Chyba trochę za dużo wypiłam. co ty wyrabiasz? . – Dość słabo próbuję go odepchnąć. że naprawdę mam nieźle w czubie. a potem pociąga spory łyk. w głowie mi się nieprzyjemnie kręci i lekko się chwieję na nogach. ale ty masz słabą głowę. – José. Trzymam się. – Kate.85 José i Levi zatopieni są w ożywionej dyskusji na temat miejscowej drużyny bejsbolowej. Robi mi się niedobrze. – Uśmiecham się do niego blado. I znowu przeciskam się przez tłum. Oddychając chłodnym wieczornym powietrzem. – Za pięć minut wracam. – Ana. nic mi nie jest. – José. – Przy moim boku zjawia się José. proszę – szepcze i przyciąga mnie bliżej siebie. – Ana. – Ja też – mruczy i bacznie mi się przygląda. Wszystko widzę podwójnie. po czym obejmuje ramieniem. Bardziej niż zazwyczaj. wyjdę na chwilę na dwór i zaczerpnę świeżego powietrza. José przerywa na chwilę tyradę i rozlewa wszystkim piwo. Czemu się aż tak zaprawiłam? – Ana. uświadamiam sobie.

że się duszę.86 – Wiesz. że cię lubię. José.. – Nie. Ana! – José odskakuje ze wstrętem. że pani powiedziała „nie”. – Proszę. że panuje tam względna ciemność. Zerkam niespokojnie na Christiana. Moje ciało nie jest dłużej w stanie tolerować alkoholu i spektakularnie wymiotuję na ulicę. Czuję się pijana i pozbawiona kontroli nad sytuacją. Ogarnia mnie panika. Delikatnie prowadzi mnie w stronę wysokiego klombu na skraju parkingu. – Jedną ręką obejmuje w pasie. nie. cariña – szepcze w moje usta. Mam wrażenie. Delikatnie całuje moją brodę. Patrzy spode łba na José i widać. – Grey – rzuca zwięźle. Przytrzymam . Święty Barnabo! Christian Grey. ale jego umięśnione ciało jest silniejsze. Ana. on mnie zamierza pocałować. kierując się ku kącikowi ust. proszę. a drugą ujmuje brodę. Cholera. Jesteś moim przyjacielem i zaraz chyba zwymiotuję. nie – błagam. że jest wściekły. – Wydaje mi się. – Jeśli masz jeszcze wymiotować. Palce wsunął w moje włosy i teraz unieruchamia mi głowę. Skąd się tu wziął? José mnie puszcza. przestań. Grey chwyta moje włosy i odsuwa je z linii ognia.. Jasny gwint. zrób to tutaj. – W ciemnościach odzywa się cichy głos. to on. – Odpycham go. Oddech ma ciepły i zbyt słodki: od margarity i piwa. Nie chcę tego. – José. Z uczuciem ulgi dostrzegam. Żołądek podchodzi mi do gardła i zginam się we dwoje. – Dios mio. Ana.

Grey puszcza mnie i podaje chusteczkę. Nie jestem w stanie na niego spojrzeć. który wydaje się mocno zawstydzony i – podobnie jak ja – onieśmielony przez Greya.. tak strasznie mi wstyd. CTG. wszędzie. a drugą przytrzymuje włosy... ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek mam już pusty. Niezdarnie próbuję go odepchnąć. zastanawiając się. co znaczy „T”. ale znowu wymiotuję. Wycieram usta. jak puszczasz pawia na miejscową florę. José stoi w pobliżu wejścia do baru i nas obserwuje. lnianą chusteczkę z monogramem. W duchu zarzekam się. Spogląda na mnie z niezdradzającym niczego wyrazem twarzy. Chcę znaleźć się gdziekolwiek. aby połknęły mnie azalie na klombie. eee. . kogo ty próbujesz oszukać. Mam parę słów do powiedzenia temu mojemu tak zwanemu przyjacielowi. ale oboje go ignorujemy.. ale żadne z nich nie nadaje się do powtórzenia w obecności pana prezesa Christiana Greya. Ana. przecież dopiero co widział. Jęczę i chowam twarz w dłoniach. Zbieram się na odwagę i zerkam na niego. To wszystko jest po prostu zbyt potworne. Ale to teraz jest znacznie bardziej upokarzające. W końcu torsje mijają. Nadal kręci mi się w głowie. Piorunuję go wzrokiem.. Chcę. Opieram się dłońmi o otaczający klomb murek i ledwie się trzymam na nogach – takie wymioty są strasznie wyczerpujące.. To musi być najgorsza chwila w moim życiu. kiedy próbuję sobie przypomnieć gorszą. targają mną paskudne torsje. i znowu. byle nie tutaj. Trudno to nazwać wytwornym zachowaniem. że można je jeszcze kupić. Kurczę.87 cię. – Ja. że już nigdy nie tknę alkoholu. zobaczymy się w środku – mamrocze José i znika za drzwiami. Odwracam się i patrzę na José. Tylko on mógłby mieć przy sobie świeżo wypraną. Nie wiedziałam. Może odrzucenie Christiana. Jedną ręką obejmuje moje ramiona.

– Czuję. ale to akurat jest naprawdę nie do przyjęcia. to moja decyzja i jemu nic do tego – ale brakuje mi odwagi. Och. z nim wspólnego? Ja go tutaj nie zapraszałam. cholera. Ja sam jestem zwolennikiem przesuwania granic. A co to ma. . Czy masz w zwyczaju tak właśnie się zachowywać? W głowie mi się kręci od alkoholu i irytacji. Błagam. Dostrzega to i chwyta mnie. Nie rozumiem. – Zawiozę cię do domu – oznajmia. Trzyma mnie w ramionach. co on tu robi. Anastasio. Zaczyna mi się robić słabo. Anastasio? A więc. którą obracam w dłoniach. Kuźwa do kwadratu. za wymiotowanie. Nie teraz. lista się ciągnie bez końca. – Jeszcze nigdy nie byłam pijana i nie zamierzam tego powtórzyć. Po trochu mam ochotę oświadczyć mu. chroniąc przed upadkiem. kiedy wymiotowałam na jego oczach. że jeśli każdego wieczoru chcę się tak upić. – Za co przepraszasz. Wygląda to tak. jakby mężczyzna w średnim wieku ganił niesforne dziecko. domaga się swego. być może nie aż tak dramatycznie jak ty – mówi cierpko. Co powinnam powiedzieć? Przeprosić za tamten telefon? – Przepraszam – bąkam. że zaczynam się rumienić. wpatrując się w chusteczkę. – Trzeba znać swoje granice. czy mogę natychmiast umrzeć? – Wszyscy coś takiego przeżyliśmy. tuląc do piersi niczym małe dziecko. Czemu on nadal tu stoi? – Nie – odpowiadam ze skruchą. – Przede wszystkim za telefon. błagam. do cholery.88 Zostaję sam na sam z Greyem. Materiał jest taki delikatny.

. muszę powiedzieć Kate. tak. Nadal? Dlaczego? – Jak mnie znalazłeś? – Namierzyłem twój telefon. . – Święty Barnabo. mieszkam w Heathmanie. – Mój brat może jej powiedzieć. jedno i drugie. – Co takiego? – Mój brat Elliot rozmawia właśnie z panną Kavanagh. Będzie się martwić. które nadal okupują mi mózg. proszę. – W Seattle? – Mam w głowie mętlik. – Był ze mną. – Masz jakiś żakiet czy torebkę? – Eee. No a jakżeby inaczej. jako że to on. – Och? – Nie rozumiem. kiedy zadzwoniłaś. – Nie. Zaciska usta w cienką linię i ciężko wzdycha. nie przeszkadza mi to. Anastasio. Ale.89 – Muszę powiedzieć Kate. Jak to w ogóle możliwe? I czy to jest legalne? „Prześladowca” – szepcze do mnie podświadomość przez opary tequili.. znowu w jego ramionach. Christianie.

gonią teraz w amoku po moim wymęczonym ciele. Przynajmniej tydzień zajmie mi ich rozpracowanie. Mierzy Christiana podejrzliwym wzrokiem. Czuję się słaba. wykończona. więc na parkiecie zdążył się już zgromadzić spory tłum. Po chwili wręcza mi dużą szklankę wody z lodem. Czy jemu wszystko przychodzi tak łatwo? Nie słyszę. – Dotykam ramienia Christiana i krzyczę mu to do ucha. Natychmiast zostaje obsłużony. Kate nie ma przy naszym stoliku. zażenowana. nadal pijana. Grey trzyma mnie za rękę – dezorientujący wachlarz emocji. pan Kontroler Grey nie musi czekać. Wkładam czarną marynarkę i przeciągam przez głowę pasek torebki. bierze mnie znowu za rękę i prowadzi do baru. że jest zły. którym odmawiałam wydostania się na powierzchnię. – Tańczy – odkrzykuje Levi. czując czysty. José także gdzieś zniknął. a potem bierze za rękę i prowadzi do baru. świeży zapach. a gdzieś w głębi moje mięśnie rozkosznie się zaciskają. W głowie czuję dudnienie dopasowujące się rytmem do basów.90 – Skoro musisz. tłoczno i włączono muzykę. upokorzona i – dziwna sprawa – niesamowicie podekscytowana. Osamotniony Levi ma żałosną minę. – Jest na parkiecie. co zamawia. nieznajome uczucia. Wywraca oczami. Widać. W środku jest głośno. próbując przekrzyczeć hałas. – Pij! . Oblewam się rumieńcem. – Gdzie Kate? – pytam go. Ojej. Te wszystkie zakazane. muskając nosem jego włosy. Puszcza mnie.

że za nim nadążam. Przyciska mnie mocno do siebie i jestem pewna. czarne conversy i ciemną marynarkę w prążki. W głowie pojawia mi się ostrzeżenie mamy: „Nie ufaj mężczyźnie. Kołnierzyk koszuli jest rozpięty i widać kilka włosków. prowadzi mnie na parkiet. niebieskie.. Zaczyna się poruszać. W swoim przymuleniu stwierdzam. Może dlatego. Przeczesuje palcami swoje niesforne włosy. brata Christiana. czy ty to kiedykolwiek przebijesz?” Moja podświadomość cmoka i piorunuje mnie wzrokiem. i wypijam całą wodę. która dzwoni do niego w środku nocy i której jego zdaniem potrzebny jest ratunek. . Muzyka głośno dudni. dżinsy. Jest taki apodyktyczny. że rzeczywiście. co mi każe. Znowu mnie bierze za rękę. „Och. oblewając dziwną kolorową poświatą wnętrze lokalu i jego klientelę. w co jest ubrany: luźną koszulę z białego lnu. ależ on tańczy. Prowadzi nas przez tłum tancerzy na drugi koniec parkietu i teraz znajdujemy się obok Kate i Elliota. Są na przemian zielone. Ożeż. Ana. Robi mi się niedobrze. że gdyby mnie nie trzymał. No i okazuje się. I nie mogę uwierzyć. jak puszcza pawia za pawiem. Cholera.. Grey przygląda mi się uważnie. Ma jakiś problem? Nie licząc niemądrej pijanej dziewczyny. O rany. Biorę niepewny łyk. Grey bierze ode mnie szklankę i stawia ją na barze. białe i demonicznie czerwone. z lekka sardoniczny uśmiech. także w mojej głowie. Wygląda na sfrustrowanego i zagniewanego. Mętnie zauważam.91 Poruszające się światła obracają się w rytm muzyki. że wygląda bardzo apetycznie. – Do dna! – woła do mnie. trzeba ją uratować przed zalotami przyjaciela. A niech mnie! Kate działa. A potem patrzeć. że jestem pijana. Pociąga mnie mocno za rękę i znowu jestem w jego ramionach. tobym się przewróciła. który umie tańczyć”. Chwieję się lekko i on kładzie mi dłoń na ramieniu. Ja nie tańczę. Wyczuwa moją niechęć i w kolorowym świetle dyskotekowych lamp widzę jego rozbawiony. a ja razem z nim. Robię.

. to jego przekleństwo. Myśli przetaczają mi się przez głowę. Tak tu ciepło. Muszę wygłosić jej wykład na temat bezpiecznego seksu. Kate! Christian nachyla się i krzyczy coś Elliotowi do ucha. Elliot jest wysoki. kiedy ktoś jej się podoba. o nie. Ale nie udało mi się z nią porozmawiać. Kate! Pomimo stanu upojenia alkoholowego doznaję szoku.. tak głośno. co słyszę. W tym pulsującym świetle nie potrafię określić ich koloru. że jutro rano śniadanie zjemy we troje. ma jasne kręcone włosy i jasne oczy błyszczące szelmowsko. i mam wrażenie. Wszystko w porządku? Doskonale wiem.. w jakim kierunku to wszystko zmierza. walcząc z pijackim zamroczeniem. a robi tak tylko wtedy. Christian w ekspresowym tempie wyprowadza nas z parkietu. Elliot uśmiecha się szeroko i bierze Kate w ramiona. Ostatnie. tak kolorowo – zbyt jaskrawo. jakby jutra nie było. Głowa zaczyna mi wirować. uśmiecha się do mnie i macha. że zapoznała się z treścią plakatów wiszących na drzwiach toalet. Naprawdę podoba. co mówi Elliot. jakby ku mojej twarzy zbliżała się podłoga.. nim odpływam w ramionach Christiana Greya. Przecież dopiero co go poznała. a ona w ogóle nie protestuje. To oznacza. – Kurwa! . szeroki w barach.92 Tańczy. Mam nadzieję. Kiwa głową na to. Nie słyszę co.

Już go kiedyś widziałam.. Nic nie pomaga na suchość w ustach tak jak sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. Gdzie? Przytępiony mózg walczy o odzyskanie wspomnień. W podobnym pokoju byłam razem z Kate. Sok smakuje niebiańsko.. Nie mam pojęcia. Jestem w apartamencie Christiana Greya. I widzę szklankę soku pomarańczowego oraz dwie tabletki. Panuje półmrok. jak się tu dostałam. Hmm. ale myśli o wszystkim. Rozlega się pukanie do drzwi. Może i lubi sprawować kontrolę.. O niech mnie. Prawdę mówiąc. O w mordę. prawdopodobnie lepiej. Serce podchodzi mi do gardła i nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu. Skarpetek nie. niż na to zasługuję. złocie i beżu. był na siłowni. gdzie się znajduję. w apartamencie. Siadam i łykam tabletki. Ale i tak otwiera drzwi i wchodzi do środka. stanik i figi. Wydaje się dziwnie znajome. Nie pamiętam. O nie! Wzdrygam się w duchu. Jasny gwint.. Pokój jest przestronny i cały w brązie. Wezgłowie za mną ma kształt olbrzymiego słońca. Picie – o nie! – telefon – o nie! – wymioty – o nie! José i Christian. Gasi pragnienie i odświeża. Advil. Jasna cholera. Jak się tutaj znalazłam? Powoli wracają fragmenty wydarzeń minionej nocy. Ani dżinsów. Mam na sobie T-shirt. Jestem w hotelu Heathman.93 ROZDZIAŁ PIĄTY Jest bardzo cicho. Otwieram oczy i przez chwilę spokojnie przypatruję się nieznajomemu otoczeniu. W tym łóżku jest mi ciepło i wygodnie. Ten wydaje się większy. wcale nie czuję się aż tak źle. Ma na sobie szare spodnie . Zerkam na stolik nocny.

– Jak się tutaj znalazłam? – Głos mam cichy i zduszony. Patrzy na mnie.. – Minę ma niewzruszoną. – Położyłeś mnie do łóżka? – Tak. . a ja jak zawsze nie mam pojęcia. podobnie jak jego włosy. niż na to zasługuję – mamroczę. – Lepiej. pot. Biorę głęboki oddech i zamykam oczy. nie chciałem narażać skórzanej tapicerki w moim samochodzie i odwozić cię do domu. o wiele lepsza od margarity. Pot Christiana Greya. żel pod prysznic i Christian to odurzająca mieszanka. – Nie. – Rozebrałeś mnie? – szepczę. Kładzie na krześle dużą reklamówkę i chwyta za końce ręcznika. to mnie tu nie będzie. Anastasio. – Kiedy odpadłaś.94 od dresu i szarą koszulkę. a coś już na ten temat wiem. mogę poczuć. Zerkam na niego. Czuję się jak dwulatka. Jak się czujesz? O nie. Znajduje się na tyle blisko. – Dzień dobry. Podchodzi i siada na skraju łóżka. Świetnie potrafi ukrywać myśli i uczucia. O rety. Przywiozłem cię więc tutaj – wyjaśnia niespiesznie. która jest ciemna od potu. jakoś dziwne mi się to wydaje.. że mogę go dotknąć. który ma przewieszony przez szyję. jeśli zamknę oczy. o czym myśli. – Wymiotowałam jeszcze? – pytam cicho.

urządzenia do namierzania telefonów komórkowych są dostępne w Internecie. A teraz to ja się czuję jak jakiś czarny charakter. Nekrofilia mnie nie pociąga. – Anastasio. najpewniej obudziłabyś się w łóżku tego fotografa. Próbuję przygryźć wargę. . gdybym po ciebie nie przyjechał. Nieprędko go zapomnę. kiedy moje kobiety czują i odbierają bodźce – stwierdza sucho. Wpatruję się w swoje dłonie. Zaloty! Zerkam na Christiana. byłaś w stanie śpiączki. on zaś piorunuje mnie wzrokiem. – Po pierwsze. Chwileczkę. drań jeden. Jego usta wykrzywiają się w cierpkim uśmiechu. ale nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu. – My nie. Po drugie.95 – Tak. Lubię. – Nie musiałeś mnie wcale namierzać tym swoim bondowskim sprzętem.. – Czuję suchość w ustach i nie jestem w stanie dokończyć zdania. W jego oczach dostrzegam zdziwienie i chyba lekką urazę. a o ile pamiętam.. Nie prosiłam go o ratunek. moja firma nie inwestuje ani nie wytwarza żadnych urządzeń inwigilujących. – Strasznie cię przepraszam. który produkujesz – warczę. on się ze mnie śmieje. a po trzecie. nieszczególnie cię zachwycały jego zaloty – oświadcza lodowatym tonem. Ja też nie. – Unosi brew na widok moich rumieńców. – To był bardzo zabawny wieczór.

to zasada numer jeden podczas picia. Wzrok mu łagodnieje. – Przeczesuje palcami włosy i wiem. tańczy sobie wesoło w czerwonej spódnicy hula. że część mnie by tego chciała. upiłaś się. co ci się mogło stać. . – Mówisz jak nadworny rycerz. Dlatego właśnie tak się pochorowałaś.. to po takim numerze. O co mu chodzi? Co się przejmuje? Gdybym była jego. przez tydzień nie byłabyś w stanie siedzieć. cóż. patrzy na mnie gniewnie. Naprawdę. – Wolę nie myśleć. – Jadłaś coś wczoraj wieczorem? – Ton ma oskarżycielski. że mogłabym być jego. – Nie wydaje mi się. – Uśmiech ma sardoniczny i kręci głową. Anastasio. Patrzę na niego wilkiem. Kiedy je otwiera. – Musisz jeść. Rumienię się zawstydzona niesfornością mojej podświadomości – na myśl. jaki wycięłaś wczoraj. gdybyś była moja. – Dalej będziesz dawał mi burę? – A to właśnie robię? – Tak mi się wydaje.. ale nie jestem. – Masz szczęście. – Jak to? – Cóż. – Zamyka oczy i wzdryga się lekko. kroniki uciekłeś? – Jego nastrój ulega zmianie.96 – Ze stron jakiej średniowiecznej chichoczę. Choć możliwe. Nic nie zjadłaś. Anastasio. Kręcę głową. że to oznaka irytacji. że robię tylko to. Jakie wykroczenie teraz popełniłam? Zaciska zęby. Ta myśl przedziera się przez irytację wywołaną jego arbitralnymi słowami. ale wyraz twarzy ma obojętny. Ewentualnie mroczny rycerz. a na pięknie wykrojonych ustach dostrzegam cień uśmiechu. naraziłaś się na niebezpieczeństwo.

Chyba się zaraz zacznę zwijać z palącego.. – Cóż.. bólu. O rety. To rozbrajające. Nawet nie masz pojęcia. Wypuszczam wstrzymywane powietrze. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. – Trochę go poniosło – wzruszam ramionami. Hmm. Swędzi mnie skóra w miejscach.. Pożądanie. młody José. W jednej chwili jestem skonsternowana i zła. jak zdecydowany. a rdzeń przedłużony zapomina o wysyłaniu sygnałów o konieczności oddychania. kiedy następnym razem go poniesie. a potem uśmiecha się szelmowsko. może ktoś powinien nauczyć go dobrych manier. – I fotografem? – warczy. Wyciąga rękę i przesuwa kciukiem po moim policzku i dolnej wardze. – Oddychaj. Anastasio. w drugiej wpatruję się w ten oszałamiający uśmiech... po czym wstaje. Uśmiech Christiana staje się jeszcze szerszy. Chyba że ty chcesz pierwsza? – Przechyla głowę.. Dlaczego on jest tak cholernie przystojny? W tej właśnie chwili mam ochotę iść i dołączyć do niego pod prysznicem. – Mruży oczy. Anastasio – szepcze. – Śniadanie za piętnaście minut. . To właśnie jest pożądanie. W którymś momencie będę się z nim musiała rozmówić. Serce mi przyspiesza. dojmującego. Nie rozumiem tej reakcji. Pewnie umierasz z głodu. Hmm. Moje hormony szaleją. których dotykał jego kciuk. Patrzę jak urzeczona. ponieważ Christian tak rzadko się uśmiecha.. – Och. – Po tych słowach udaje się do łazienki i zamyka za sobą drzwi.. – Ale z ciebie zwolennik surowej dyscypliny – syczę. – Idę wziąć prysznic. Byłam z Kate.97 – Nic by mi się nie stało. zdecydowany zwolennik. nadal się uśmiechając.

. – Eee. – Oczy ma barwy obsydianu. na którego widok krew szybciej mi krąży. to oddałem je do pralni. – Były brudne od wymiocin.98 Kładę głowę z powrotem na miękkich poduszkach z pierza. klasyczny bohater romantyczny. W jednej chwili mnie odtrąca. Co jeszcze mogę powiedzieć? Chwytam torbę i pędzę do łazienki. Troszczy się o mnie na tyle. wezmę prysznic – mamroczę. Są w torbie na krześle. Tyle że spędziłam noc w jego apartamencie i czuję się bezpieczna. . sir Gawain lub Lancelot.. To nie mroczny rycerz. w następnej przysyła książki za czternaście tysięcy dolarów. skomplikowany i dezorientujący. Wyskakuję z łóżka i gorączkowo zaczynam szukać dżinsów. Chroniona. a jeszcze później namierza mnie jak jakiś prześladowca. – Dzięki. Unoszę ku niemu twarz. Czyste ubrania. Tymczasem on wychodzi z łazienki mokry jeszcze po prysznicu i nieogolony. Ale jest także trudny. – Och. Dziwi się. aby się zjawić i uratować przed jakimś mylnie pojętym niebezpieczeństwem. Cóż za nieoczekiwany bonus. z ręcznikiem na biodrach. O rety – co bym zrobiła. Rozbieram się i szybko wchodzę do kabiny. Dlaczego on mnie tak zawsze zaskakuje? – Wysłałem Taylora po drugą parę i jakieś buty. ale biały rycerz w lśniącej zbroi. pragnąc jak najszybciej poczuć na sobie oczyszczający strumień wody. że już wstałam. Łazienka jest pełna pary po jego kąpieli. daleko od niepokojącej bliskości nagiego Christiana. Dawid Michała Anioła wypada przy nim blado. – Pąsowieję. „Gdybyś była moja”. – Jeśli szukasz spodni. aby być jego? To jedyny mężczyzna.

piersiach. a ja aż podskakuję.. Serce mi znowu przyspiesza i to uczucie jest takie. tak jak Paul czy José. O kurczę. To śliczna bielizna jakiejś europejskiej marki. O rety. w co on pogrywa. Sięgam po żel. Rumienię się . Z jasnoniebieską koronką. Jestem dla niego odpychająca? A jednak przywiózł mnie tutaj. Wychodzę z kabiny i sięgam po dwa ręczniki. Czysty stanik i figi – prawdę mówiąc to taki przyziemny. Mogłabym zostać pod tym prysznicem już na zawsze. takie fajne. Pachnie nim. praktyczny opis do nich nie pasuje. Rozkoszny zapach. brzuchu. robiąc na głowie turban w stylu Carmen Mirandy. Co sobie myśli? „Spędziłaś w jego łóżku całą noc. No a jakżeby inaczej. a on cię nawet nie dotknął. – Puka do drzwi. Ale nie próbował do mnie startować. Wow. Pragnę poczuć na sobie jego dłonie i usta. Nie rozumiem. Taylor kupił mi nie tylko dżinsy i nowe conversy. Pragnie mnie? Nie pocałował mnie w zeszłym tygodniu. Bardzo. Jednym owijam włosy. – Śniadanie. Moja podświadomość pokazuje swoją brzydką. fantazjując na temat Christiana – że to on rozsmarowuje ten niebiańsko pachnący żel po moim ciele. ignorując przyjemny dotyk ręcznika ocierającego się o moją uwrażliwioną skórę. Pospiesznie się wycieram. Woda jest ciepła i kojąca. między udami. drwiącą twarz. – Okej – dukam. Ana. I na dodatek pasuje jak ulał. Dodaj dwa do dwóch”. Po raz pierwszy w życiu mam ochotę iść z mężczyzną do łóżka.. skarpetki i bieliznę. Śliczna.99 Pragnę Christiana Greya. A więc pewnie nie żyje w celibacie. ale także jasnoniebieską koszulę. że lubi. jak jego kobiety czują. Powiedział. brutalnie wyrwana z erotycznego snu na jawie. Nacieram nim ciało. Po prostu nie wiem. Ignoruję ją... Oto stwierdzenie faktu. Hmm. Zaglądam do reklamówki.

Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i mankietami. Pora na konfrontację z Panem Dezorientującym. O nie. ozdobna ława ze stosem dużych książek w błyszczących okładkach. Wycieram ręcznikiem włosy i desperacko próbuję nad nimi zapanować. że jesteś tutaj i że nic ci nie jest. Christian przygląda mi się władczo. a na ścianie olbrzymi telewizor plazmowy.100 na myśl o Taylorze kupującym to dla mnie w sklepie z bielizną. Gazetę wielkości kortu do tenisa. Pomyśli sobie. Rozglądam się za torebką. Ależ jest duży. Nadal jest z Elliotem. Wszystkie opracowane do perfekcji ruchy wykorzystane jak nic w celu uwiedzenia brata Christiana! Co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Jeszcze nigdy nie spędziłam u nikogo nocy. Szybko się ubieram. Wysłałem esemesa Elliotowi – mówi z błyskiem humoru w oczach. – Wie. – Siadaj – wydaje polecenie. pokazując na miejsce przy stole. Reszta ciuchów też doskonale leży. Z ulgą się przekonuję. Christian podnosi wzrok. co nie znaczy. Kate! – Cholera. Przypomina mi się jej gorący taniec. Biorę kolejny głęboki oddech i wchodzę do salonu. Znajduje się w nim obita pluszem kanapa z mnóstwem miękkich poduszek. że sypialnia jest pusta. abym w niego grała. jaki jest zakres jego obowiązków. Biorę głęboki oddech. Ale jak zwykle odmawiają współpracy i jedyne wyjście to związać je gumką. ale parę razy kibicowałam Kate. Poszukam jej w torebce. miejsce do pracy z komputerem. ale nie widzę jej tutaj. Kate – chrypię. . Zastanawiam się. że ja też miałam przygodę na jedną noc. Christian siedzi przy stole na drugim końcu pomieszczenia i czyta gazetę. Zrobiła to tylko dwa razy i za każdym razem musiałam przez tydzień po rozstaniu znosić widok tej koszmarnej piżamy.

wracając do swojego omletu z samych białek. – Drobiazg. ale nic nie mówi. Zaciska usta w cienką linię. – Herbaty? – pyta. gdzie mi kazał. – Dziękuję za zorganizowanie tych ubrań. Oblewam się rumieńcem i opuszczam wzrok na palce. Stół jest zastawiony jedzeniem. syrop klonowy i jajecznicę na bekonie. jaką herbatę lubię. pamięta. Christian próbuje ukryć uśmiech. Podaje mi mały dzbanek z gorącą wodą. a na spodeczku leży saszetka herbaty Twinings English Breakfast.101 Podchodzę i siadam tam. – To bardzo rozrzutne z twojej strony – mamroczę oszołomiona wyborem jedzenia. Do twarzy ci w tym kolorze. więc zamówiłem wszystkiego po trochu. – Poproszę. Decyduję się na naleśniki. – Posyła mi przepraszający uśmiech. mimo że jestem głodna. . Co nie znaczy. – Masz wilgotne włosy – gani mnie. Anastasio. – Owszem – przyznaje. – Nie mogłam znaleźć suszarki – bąkam zawstydzona. co lubisz. Jedzenie jest przepyszne. O rany. – Nie wiedziałem. że próbowałam. naprzeciwko niego.

Odkłada sztućce i przygląda mi się uważnie. których oczywiście nie mogę przyjąć. nie bawię się w ten cały romantyzm. – Przeczesuje palcami włosy. – Masz jednak coś w sobie i nie potrafię o tobie zapomnieć.102 – Wiesz co. ale nie bardzo wiem o czym. za nie zapłacić. naprawdę powinnaś się nauczyć przyjmować komplementy. – Cóż.. Ale tego to już się chyba domyśliłaś. a w jego szarych oczach płonie jakieś niezgłębione uczucie. że jestem ci winien przeprosiny i ostrzeżenie. – Powinnam ci zwrócić pieniądze za te rzeczy. że mogę. – Zamyka oczy. Moje upodobania są dość osobliwe. – Rzuca mi takie spojrzenie. – Nie w tym rzecz. – Uśmiecham się do niego niepewnie. uwierz mi. Ale te ubrania. – W jego głosie pobrzmiewa krytyka.. Dlaczego miałbyś mi je kupować? – Dlatego. ja się nie bawię w serduszka i kwiatki. proszę. – Czułem.. . – milknie na chwilę i wzrusza ramionami.. Powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. Co mi przypomina. szelmowskiego. Christianie? – Głos mam miękki. więc dodaję pospiesznie: – Dałeś mi już książki.. pocałuj”. – Anastasio.. że powinieneś – odpowiadam cicho. że rozmawiamy o czymś innym. jakbym go właśnie obraziła. a on unosi brew i nagle mam wrażenie. Christianie. jakby się poddawał. pozwól mi. – Anastasio. stać mnie na to. a ty na mnie patrzyłaś i mówiłaś bezgłośnie: „Pocałuj mnie. kiedy o mało nie wpadłaś pod koła roweru i kiedy trzymałem cię. nie oznacza od razu. – W jego oczach błysnęło coś – To. Jasny gwint – w ustach mi zasycha. – Dlaczego mi przysłałeś te książki. że możesz.

masz mnóstwo czasu. W szarych oczach tańczy rozbawienie. Znowu nie działa mój filtr mowy. A jutro? – Łokcie ma na stole. Nie potrafi zapomnieć! – No to nie rób tego – mówię szeptem. smukłe palce. Nie mogę uwierzyć. a przez cały tydzień pracuję u Claytona. W przyszły weekend przeprowadzamy się do Seattle. Siedzimy. – Dziś pracuję. – Nie. – Nie wiesz. – Dopiero po dziesiątej. Anastasio. – Nie żyjesz w celibacie. brodę opiera o długie. prawda? – wyduszam z siebie. co mówisz. patrzymy na siebie i żadne z nas nie dotyka jedzenia. – Masz gdzie mieszkać w Seattle? . Otwiera szeroko oczy. Od południa. że właśnie powiedziałam coś takiego. – Jakie masz plany na następne dni? – pyta niskim głosem. – Więc oświeć mnie.103 Mój apetyt znika. – Kate i ja zamierzamy zabrać się za pakowanie. aby dotarła do mnie ta informacja. Która godzina? – Nagle wpadam w panikę. a moje policzki nabierają koloru purpury. – Urywa.

cała . – A w Seattle gdzie będziesz pracować? O co chodzi z tymi wszystkimi pytaniami? Inkwizycja Christiana Greya jest niemal równie irytująca jak Inkwizycja Katherine Kavanagh. – Złożyłaś podanie także w moje firmie. Otwieram usta. – Czy pani ze mnie drwi. – Gdzie? – Nie pamiętam.. że go rozbawiłam. nie.. że nie.104 – Tak. – Niezbyt daleko ode mnie. – Uśmiecha się blado. Rumienię się i opuszczam wzrok na niedokończone śniadanie. ale pewności nie mam. Jeszcze nikt mi nigdy nie powiedział czegoś tak seksownego. W ogóle nie jestem świadoma tego. – A co ci się nie podoba w mojej firmie? – W twojej firmie czy u ciebie? – uśmiecham się kpiąco. że zagryzam dolną wargę. – Eee. Serce wali mi jak młotem i chyba dyszę. Oczywiście. W dzielnicy Pike Market. jednocześnie wciągając powietrze i przełykając ślinę. jaki to adres. Nie potrafię mu patrzeć w oczy. Jezu. Na razie czekam. panno Steele? – Przechyla głowę i wydaje mi się. – Ubiegam się w paru miejscach o staż. tak jak ci sugerowałem? Oblewam się rumieńcem. O rety. kiedy używa tego tonu. – Chciałbym przygryźć tę wargę – szepcze ponuro.

– Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. moglibyśmy wybrać się dzisiaj albo w następną sobotę do Seattle i zjeść kolację u mnie. Poprawiam się na krześle i patrzę mu prosto w oczy. co mówię. – Dlatego. – Muszę ci coś pokazać. Wtedy zapoznam cię ze wszystkimi faktami. Co to oznacza? Wysyła małe dzieci jako niewolników do jakiegoś zapomnianego przez Boga zakątka świata? Należy do jakiejś grupy przestępczej? To by tłumaczyło. ale także zirytowany. że miło mi się je śniadanie w twoim towarzystwie. – Wzdycha i kręci głową rozbawiony. mógłby mi to udowodnić nawet i teraz. Że co? – Co to ma znaczyć? – Dokładnie to. że nie zamierzam cię dotykać. – Więc czemu tego nie robisz? – pytam cicho. Kiedy już się wszystkiego dowiesz.105 jestem drżąca i wilgotna. a przynajmniej do czasu. – Cóż. Rumienię się na myśl o ewentualnych wytłumaczeniach. dopóki nie będę miał na to twojej pisemnej zgody. To mnie prowadzi . Jest fanatykiem religijnym? Impotentem? To akurat na pewno nie. Wybór należy do ciebie. – Dlatego. najpewniej nie będziesz chciała mnie więcej widzieć. – Dlaczego teraz nie możesz mi powiedzieć? – W moim głosie słychać rozdrażnienie. O kuźwa. dlaczego jest taki bogaty. Anastasio. a jeszcze mnie nawet nie dotknął. O której wieczorem kończysz pracę? – Koło ósmej. Anastasio.

Charlie Tango! Kto to taki? – Z Portland powiedzmy o dwudziestej trzydzieści. – Czy pan ze mnie drwi. jeśli się okaże. „Nie okłamuj się!” – wrzeszczy moja podświadomość. Nie.106 donikąd. że tajemnica Christiana Greya jest na tyle potworna. że nie będę go już chciała znać. Całą noc.. Jutro rano na telefon. – Dziś wieczorem.. Będę pilotował z Portland do Seattle. Wciska jeden z klawiszy. . – Taylor. – „Dasz drapaka tylko wtedy. panie Grey? – pytam słodko. – Tak jak Ewie spieszno ci do zjedzenia jabłka z drzewa poznania dobra i zła – rzuca drwiąco. że to coś naprawdę mocno paskudnego”. poczuję wtedy ulgę. Chciałabym jak najprędzej rozwiązać tę zagadkę.. Całą noc! – Tak. Będzie mi potrzebny Charlie Tango. Pompatyczny dupek. Żadnego „proszę” ani „dziękuję”. – Odkłada telefon. Pilotował? – W pogotowiu od dwudziestej drugiej trzydzieści. ma czekać w Escali. Jeśli to oznacza. cóż. Unosi brew. Mruży oczy i bierze do ręki swojego BlackBerry..

. – Dlaczego? Uśmiecha się złośliwie. – Polecimy? – Tak. Jak mogę teraz jeść? Lecę do Seattle śmigłowcem z Christianem Greyem. – Jedz – mówi ostrzej. jedz. Mam drugą randkę z Christianem Tajemniczym Greyem. Gapię się na niego. nie lubię marnowania jedzenia. Mam śmigłowiec. O ósmej przyjadę po ciebie do Claytona. Mrugam szybko.. Kończ śniadanie. A on chce przygryźć mi wargę.. jeśli chcą zachować posadę – odpowiada ze śmiertelną powagą. – Polecimy śmigłowcem do Seattle? – Tak. – Ponieważ mogę. – Anastasio. A potem podrzucę cię do domu. Powinnaś dokończyć śniadanie.. Anastasio. potrafię być bardzo przekonujący. Polecimy do Seattle. Wow. – A jeśli dla ciebie nie pracują? – Och. Od kawy do lotu śmigłowcem. co im każesz? – Najczęściej tak..107 – Ludzie zawsze robią to.

Marszczę brwi i wracam do zimnego jedzenia. Ruszam w stronę sypialni. Christianie. zwłaszcza gdy on ma tak posępną minę. Przełknąwszy ostatni kęs naleśnika. co zostało na stole. choć oczywiście mógł je już sprzątnąć. Gdybyś wczoraj porządnie się najadła. aby wypowiedzieć te myśli na głos. . ale po kilku krokach się zatrzymuję. kiedy wysuszysz włosy. Hmm. – Och. – Zawiozę cię do domu. Ale za duży ze mnie tchórz. – Zjedz to. Spojrzenie ma znowu pozbawione emocji. Wygląda na zagniewanego. Mierzy mnie bacznym spojrzeniem. zastanawiając się przez chwilę. Kręcę głową. Przeganiam jednak tę myśl. Mogłabym tym ustanowić niebezpieczny precedens. – Usta ma zaciśnięte w cienką linię. – Wpatruję się w to. żebyś się przeziębiła. Nie chcę. zerkam na niego. aby jeść.108 – Nie zjem tego wszystkiego. Co chce przez to powiedzieć? Wstaję od stołu. – Grzeczna dziewczynka – orzeka. W jego słowach kryje się coś na kształt obietnicy. – A ty gdzie spałeś dzisiejszej nocy? Nie widać żadnej pościeli ani koców. – W swoim łóżku – odpowiada zwięźle. jak mały chłopiec. czy nie powinnam zapytać o pozwolenie. co masz na talerzu. nie śmiejąc powiedzieć prawdy. „Zbyt jestem podekscytowana. Nie rozumiesz tego?” – wyjaśnia moja podświadomość. – Co cię tak śmieszy? – pyta. Ta myśl jest nawet zabawna. nie byłoby cię teraz tutaj i nie odkrywałbym tak szybko kart.

– Spanie z kimś. Alleluja. dla mnie także była to nowość. Jest wilgotne. jakbym czuła go w swoich ustach. co to ma znaczyć? Nigdy z nikim nie spał? Jest prawiczkiem? Jakoś w to wątpię. Ile to będzie kosztować?. wyciskam na nią pastę i w ekspresowym tempie myję zęby. żeby były dwa?. Dostrzegam szczoteczkę Christiana. Przeczesując włosy palcami. To byłoby tak. W sypialni przekopuję się przez szuflady komody i znajduję suszarkę. że spałam z Christianem Greyem.. Och. jak związuję włosy w kucyk. – Uśmiecha się. – Nie. jakiego miałam okazję poznać. Następnie udaję się do łazienki. Okej. jak on śpi. podobno wszystko wyjaśni się wieczorem. wypowiedziałam to słowo. w torebce znajduję gumkę. – Bierze ze stołu gazetę i wraca do czytania. wkładam wczorajszy T-shirt oraz bieliznę. marszcząc brwi. Ależ ze mnie niegrzeczna dziewczynka. Zerkając z miną winowajcy na drzwi. Biorę ją szybko. Choć to akurat trudno mi sobie wyobrazić.. gdy siadam i czekam. Do reklamówki. – No i proszę. O kurczę.. Musiał już jej użyć... Trudno wyczytać cokolwiek z jego twarzy. Właśnie z kimś rozmawia przez BlackBerry. Cóż. którą przyniósł Taylor.. I dociera do mnie.. dotykam włosia szczoteczki. – Kręci głową. I muszę przyznać. Stoję i wpatruję się w niego z niedowierzaniem. Czuję na sobie jego spojrzenie.109 – Owszem. staram się je jak najlepiej wysuszyć. To najbardziej zadziwiający człowiek. . ileż bym dała za to. I oczywiście oblewam się rumieńcem. po czym wracam do salonu po torebkę i żakiet. Widzieć go bezbronnego. – Nieuprawianie seksu. jakby przypomniało mu się coś nieprzyjemnego. że to dość ekscytujące. Hmm. Christian przygląda się. aż skończy.. – Chcą. aby być przytomną i patrzeć. Chcę umyć zęby.

– Proszę przodem. upajając się jego widokiem... Przez Kanał Sueski?. Nim orientuję się. W milczeniu podążamy do windy. popycha na ścianę. Kiwam głową. a jego usta lekko się wyginają. emocjonującym wyczekiwaniem. I kiedy dotrą do Darfuru?. że przez to. Jego oczy są koloru grafitowego. Informujcie mnie na bieżąco. co się dzieje. Wygląda zarazem swobodnie i elegancko. możliwe. co to takiego to „coś”. Uśmiecham się. bierze ze stołu kluczyki od samochodu i podchodzi do wyjścia. pieprzyć dokumenty – warczy. O święty Barnabo.. – Przytrzymuje dla mnie drzwi. rzucam mu spojrzenie spod rzęs. chce mnie zabrać do Seattle. Przygryzam wargę. Jesteśmy sami. niech tak będzie. Doskakuje do mnie. mam identyczne zdanie na pański temat. że spałam z nim zeszłej nocy. – Gotowa? – pyta. a on kątem oka zerka na mnie.110 a co ze środkami bezpieczeństwa?. Cóż.. Gdy czekamy. Stoję. – Och.. a on nadal tu jest. Nadjeżdża winda i wsiadamy do niej. I pomyśleć. odrobinę zbyt długo. Wychodzę na korytarz. obie moje dłonie trzymając w górze w żelaznym uścisku. Okej.. Nagle z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu. po tej całej tequili i wymiotach. Dlaczego akurat mnie? Nie mieści mi się to w głowie. Oddycham szybciej. i dowiem się. – Rozłącza się. atmosfera ulega zmianie i naładowana jest elektrycznym. biodrami przyciska mnie do ściany. Co więcej. iż znajdujemy się tak blisko siebie w zamkniętej przestrzeni. panno Steele. Christian odwraca głowę w moją stronę. Drugą . wspominając jego słowa: „Jest coś w tobie”. Christian zakłada granatową marynarkę w prążki. panie Grey.

. On mnie pragnie. Mój język niepewnie dołącza do tego powolnego erotycznego tańca... w windzie... zmuszając do uniesienia głowy. Usta wygina w półuśmiechu. opierającego się na dotyku i odczuwaniu. a ja pragnę jego. To takie niesprawiedliwe. jakbym właśnie przebiegła maraton. Jeszcze nigdy się tak nie całowałam. Czy moja obecność w ogóle na niego nie działa? Zerka na mnie kątem oka i cicho wypuszcza powietrze z płuc... On to natychmiast wykorzystuje. tutaj. pragnie mnie. wprawnie eksplorując wnętrze mych ust. Christian Grey. Biznesmeni wysiadają na pierwszym piętrze. i co ja mam z tobą począć? . Wydaję cichy jęk. – Umyłaś zęby – mówi. Kabina staje. grecki bóg. Christian ujmuje moją brodę i przytrzymuje głowę na miejscu. Czuję na brzuchu nabrzmiałą erekcję. uśmiechając się pod nosem. – Jesteś. ręce mam unieruchomione. teraz. Serce wali mi jak młotem i czuję się.111 ręką pociąga za kucyk. rozchylając wargi i dając zielone światło jego językowi. jakby rozwiązywał krzyżówkę w „Seattle Times”. a sekundę później jego usta lądują na moich. Mam ochotę pochylić się i oprzeć dłonie na udach. O rety. patrząc na mnie. słodka – mruczy. Trzej biznesmeni w eleganckich garniturach wchodzą do środka. głowę także. zwycięskiej sambie. taka.. ale to jest zbyt oczywiste. Wydaje się tak spokojny i opanowany. Anastasio Steele. – Och. Zostało nam więc jeszcze jedno. Och. Moja maleńka wewnętrzna bogini kołysze się w powolnej. drzwi się otwierają i Christian natychmiast się ode mnie odsuwa.. Rzucam spojrzenie Christianowi. – Pożyczyłam twoją szczoteczkę – odpowiadam bez tchu. a ostatecznie ucieczkę wykluczają jego napierające biodra. To niemal boli. a jednak działa. Jestem bezradna..

– Ach. . Z trudem dotrzymuję mu kroku. przechodząc przez hol. bo straciłam przytomność w windzie numer trzy w hotelu Heathman i już jej nie odzyskałam.112 Drzwi rozsuwają się na parterze. te windy – mruczy pod nosem. Christian bierze mnie za rękę i pociąga za sobą.

a on pragnął mnie. .. Dotykam nabrzmiałych ust. czyli zwyczajny Grey. Rzucam mu spojrzenie z ukosa. Wnętrze samochodu wypełniają słodkie. arturiańską legendę i status zaginionego miasta Atlantyda. – Czego słuchamy? – To Flower Duet Delibesa. że do niczego nie doszło? Mój pierwszy prawdziwy. niemal magiczne głosy dwóch kobiet. Jestem teraz zupełnie inną kobietą. Sprawia. Ja powinnam to zrobić? Powinnyśmy o tym porozmawiać czy udawać. Rozpaczliwie pragnę tego mężczyzny. Może wszystko sobie wymyśliłam. zaczynam mu dopisywać mityczną. to jest cudowne.. Ani słowem nie wspomniał na temat wybuchu namiętności w windzie. Grzeczny i chłodny. Christian wyjeżdża na Park Avenue. więc ta muzyka działa na mnie podwójnie. Nigdy się nie zdarzył. Nie. że wzdłuż kręgosłupa przebiegają rozkoszne dreszcze. Włącza odtwarzacz MP3. Mam w głowie mętlik. Podoba ci się? – Christianie. pozbawiony wszelkich zahamowań pocałunek. W moich wszystkich zmysłach panuje chaos.113 ROZDZIAŁ SZÓSTY Christian otwiera przede mną drzwi czarnego audi. Przekręca kluczyk w stacyjce i wyjeżdża z miejsca parkingowego. z opery Lakme. Gdy mijają kolejne sekundy. Prowadzi ze swobodną i leniwą pewnością siebie. Ojej.

Christian tym razem wciska guzik przy kierownicy. Anastasio. Hmm. beztrosko i oszałamiająco przystojnie. Znowu naciska jakiś guzik i rozbrzmiewa utwór Kings of Leon. Odwraca się i obrzuca mnie szybkim spojrzeniem. Anastasio. Pasuje jak ulał. a potem uwagę skupia ponownie na drodze. – Brzmi to bardzo ezoterycznie. – Mój gust muzyczny jest eklektyczny. powoli i słodko.. Sex on Fire. – Mogę posłuchać jeszcze raz? – Naturalnie. Czy to klucz do niego? Muzyka? Siedzę i słucham anielskich głosów. delikatnie. – Grey – warczy. Muzykę przerywa rozlegający się w głośnikach dźwięk telefonu. . – Christian uśmiecha się szeroko. – Lubisz muzykę klasyczną? – pytam w nadziei. Christian wciska guzik i muzyka zaczyna mnie pieścić od nowa. A twoje upodobania? – Tak samo. kim jest Thomas Tallis. że uda mi się zdobyć jakąś informację dotyczą jego upodobań. I przez chwilę wygląda na swój wiek: młodo. wiem. Choć przyznaję. drażniących się ze mną i uwodzących.114 – Prawda? – Uśmiecha się szeroko.. ale jest także magiczne. Wszystko zależy od nastroju. to akurat znam. Ależ on jest szorstki. To brytyjski kompozytor z szesnastego wieku. – Puszczę ci go pewnego dnia. lubię wszystko od Thomasa Tallisa po Kings of Leon. że nie wiem. Kościelna muzyka chóralna.

Kuźwa. – NDA jest już w pańskiej skrzynce mejlowej. których pan potrzebuje. że ani przez chwilę nie rozważałam propozycji podjęcia pracy u niego. To wszystko. Christian rozłącza się przyciskiem przy kierownicy. – Christian wzdycha. gdyż znowu przerywa ją telefon. Żadnego „dziękuję” czy „do widzenia”. Elliot. Mam włączony zestaw głośnomówiący i nie jestem w samochodzie sam. bezcielesny głos. – Miłego dnia. z tej strony Welch.115 – Panie Grey. proszę pana. W stosunku do pracowników jest zbyt zimny i oschły. – Grey. – Dobrze. Cieszę się. I znowu dźwięk telefonu. Mam informacje. Prześlij mi je mejlem. Andrea. zaliczyłeś wczoraj laskę? – Witaj. panie Grey. – Kto jest z tobą? . Muzyka gra bardzo krótko. Coś jeszcze? – Nie. Sięga do przycisku i w samochodzie ponownie rozbrzmiewa muzyka. czy tak wygląda jego życie? Nieustające telefony? – Grey – warkot. proszę pana. Wzdrygam się na samą myśl. – Dobrze. – Cześć. Christian. – Z głośników dochodzi chrapliwy. – Tym razem głos kobiecy.

– Dlaczego się upierasz. – Anastasia Steele. Ana! Ana! – Witaj. aby nazywać mnie Anastasią? – Ponieważ tak masz na imię. Rzucam mu gniewne spojrzenie. – Czyżby? – rzuca.116 Przewraca oczami. Jazda nie trwała długo. Christian marszczy brwi. – Christian wymawia znacząco moje imię. – Cześć. – Właśnie podrzucam Anastasię do domu. – Rozłącza się i wraca muzyka. – No to na razie. – Wolę Anę. Elliot. – Nie wierz w ani jedno słowo Kate. – Mam cię zabrać? – Pewnie. Docieramy do mojego mieszkania. – Anastasio – zaczyna. Elliot wybucha śmiechem. – Dużo o tobie słyszałem. które .

aby mnie przytulić.117 on ignoruje. posiadający śmigłowiec i urządzenia do śledzenia sygnału z telefonu komórkowego prześladowca by go znał. – Podobało mi się to. Pragnęłam zanurzyć palce w tych jego dekadenckich. Każdy zdolny. – Wstaje. cennych chwil w windach. Kate ma na twarzy absurdalny. Powinien mieć na nazwisko Zagadka. Nie rozumiem. że nie zapytał o adres. zupełnie u niej obcy. wysiadając z auta. Christian wchodzi za mną do salonu i niezależnie od swego uśmiechu w stylu „całą noc świetnie się bawiłam” Kate mierzy go podejrzliwym spojrzeniem. Książki za czternaście tysięcy dolarów zdążyły zniknąć. No. Wysiada z samochodu. – Dzień dobry. Dlaczego nie chce mnie znowu pocałować? Na tę myśl robię nadąsaną minę. ale nie byłam w stanie ruszyć dłońmi. Marszczy brwi i odwraca się w stronę Christiana. a nie Grey. Poniewczasie dociera do mnie. że nie mogłam go wtedy dotknąć. Mam względem nich pewne plany. chyba że dokonamy tego z premedytacją. Rumienię się na wspomnienie dotyku jego ust. Christianie – mówi. Nie jestem pewna. więcej się nie powtórzy. potarganych włosach. W mojej głowie pojawia się myśl. a jednak go zna. Kate i Elliot siedzą przy stole. dżentelmen jak zawsze – z wyjątkiem może tych rzadkich. jak wciąga powietrze. z niewymuszonym wdziękiem przechodzi na moją stronę i otwiera przede mną drzwi. Postanawiam to jednak zignorować i ruszam w stronę schodów. – To. Zatrzymuje się przed domem. co się wydarzyło w windzie. W jej głosie można wyczuć nutkę wrogości. Dzięki Bogu. szeroki uśmiech. Strasznie mnie to teraz frustruje. No ale przecież przysłał mi książki. że zna mój adres. co się wydarzyło w windzie – mruczę pod nosem. . a potem odsuwa się na długość ramienia i przygląda mi się uważnie. – Cześć. oczywiście. ale chyba słyszę. Ana.

Jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam – na myśl przychodzą mi określenia „nadobna” i „uległa”. aby mnie uściskać. – Jasne. Christian przewraca oczami i przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. W ogóle nie jest podobny do Christiana. Bezwiednie . W dramatycznym geście przechyla Kate tak. – Kate. Jezu. na nas już pora – stwierdza grzecznie Christian. że jest lekko rozbawiony. ona ma na imię Kate – wtrąca burkliwie Elliot. że przygryzam wargę. – Na razie. Elliot. – Uśmiecha się szeroko. – Elliot. że przygląda mi się z napięciem. Kate cała się rozpływa. wstydu nie mają? Zażenowana wbijam wzrok w stopy. Zakłada mi za ucho pasmo włosów. Mrużę oczy. mała. Zerkam ukradkiem na Christiana i widzę. W niebieskich oczach migoczą iskierki i natychmiast wzbudza moją sympatię. bierze ją w ramiona i obdarza długim. – Też się do niego uśmiecham. Możliwe. – Christian kiwa uprzejmie głową. Mam świadomość.. – Christian. – Odwraca się do Kate.118 – Panno Kavanagh – odpowiada sztywno i formalnie. że jej włosy dotykają podłogi. namiętnym pocałunkiem.. – Cześć. – Cześć. Elliot także wstaje. ten Elliot musi być naprawdę niezły. Uległa Kate. to ci dopiero. po czym piorunuje brata wzrokiem. no ale przecież nie są rodzonymi braćmi. któremu udało się wydostać z kucyka. Dlaczego ty mnie nie możesz tak pocałować? Elliot nie przerywa pocałunku. Ana – uśmiecha się.

Ale choć wiem. – Nie – warczę z irytacją. Nie jest w stanie pohamować ekscytacji i radości. że zżera ją ciekawość. który w progu odwraca się jeszcze i posyła Kate buziaka. że tylko sobie żartuje. bezpośrednia. a ja muszę się roześmiać. Wracamy do mieszkania. aby być bliżej jego palców. Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. gdyż to zupełnie nie w jego stylu. jest zaraźliwy. – Ale wy owszem. – Klaszcze w dłonie i podskakuje jak mała dziewczynka. – Może wtedy to zrobicie? – Och. wygląda na to. Jest śliczna. że powstrzymam tym całą lawinę pytań. a w ślad za nim Elliot. – Christian zabiera mnie wieczorem do Seattle. zabiera dłoń. jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają.. seksowna. – Nie potrafię ukryć zazdrości. Ale uśmiech. Całkowite przeciwieństwo mnie. – Seattle? – Tak. a ja cieszę się razem z nią.119 przechylam głowę. Słychać. Otwiera drzwi i wychodzi. Jego spojrzenie łagodnieje. .. mała – mruczy... – I wieczorem znowu się spotykamy. Krew we mnie wrze. – Przyjadę po ciebie o ósmej. Szczęśliwa Kate. Czuję nieprzyjemne ukłucie zazdrości. że będzie ciekawie. Po chwili. mam nadzieję. – No więc zrobiliście to? – pyta Kate. zabawna. coś we mnie mięknie. mając nadzieję. – Na razie. Kate zawsze się udaje omotać mężczyzn. gdy patrzymy. którym obdarza mnie w odpowiedzi. zbyt szybko.

co? – Tak. chodzi mi tylko o kasę. – Jasne.. Unosi brwi. Kate marszczy brwi. – Raz. – To nowa bluzka? – pyta. seksownego miliardera. Ana Steele w końcu traci głowę dla faceta. – Parskam śmiechem. – To dziwne.. . Oblewam się rumieńcem. – A niech mnie. Christiana Greya. a ja zaznajamiam ją ze wszystkimi wydarzeniami minionej nocy. – Jest bardzo skryty. parząc kawę.120 – Podoba ci się. aby. – Pocałował cię już? – pyta. a po chwili obie zaczynamy chichotać. Zawstydzona kiwam głową.? – Tak. – Raz! – powtarza drwiąco. – Na tyle.

że tego właśnie oczekują współcześni mężczyźni. . aby spokojnie się skoncentrować. – Musimy się po prostu postarać. Czego jeszcze będzie oczekiwał? Muszę przekonać Kate. – Kate bierze mnie za rękę i ciągnie do swojej sypialni. o nie. że mnie kryje. gdyż Kate normalnie nie bawi się w zbywanie. Przez cały dzień nie miałam okazji. że jest taki sztywny i formalny. Ale uznałam. mimo że ruch mamy spory. nogi i ręce mam idealnie ogolone. upokarzające i bolesne. więc po zamknięciu sklepu przez dwie godziny muszę wykładać towar na półki. niepotrzebnie by się denerwowała.. ale Kate mnie zapewnia. Obiecałam wysłać jej esemesa. Rozpoczął się letni sezon. kiedy dotrę do Seattle. Idziemy. Dwa razy dzwonił także do domu. No i jeszcze kwestia José. Nie było to przyjemne. Na pewno wie. aby wieczorem nie był w stanie ci się oprzeć – oświadcza z determinacją. Kate wymijająco odpowiedziała na jego pytania dotyczące miejsca mojego pobytu. Mam od niego trzy wiadomości i siedem nieodebranych połączeń. Zgodnie z niestrudzonymi i. Dzisiejsza zmiana u Claytona mocno mi się dłuży. że niech się podenerwuje. To praca niewymagająca myślenia. Jak nic będzie to czasochłonne. prawdę mówiąc. dzięki czemu mogę się skupić na czymś innym. – Za godzinę muszę być w pracy. O nie.121 – Dziwne to chyba za mało powiedziane – burczę pod nosem. może dlatego. że tego właśnie pragnę. brwi wyregulowane i generalnie cała jestem wymuskana. natarczywymi instrukcjami Kate. Nie powiedziałam jej o śmigłowcu. – Godzina mi wystarczy. Z jakiegoś dziwnego powodu nie ufa Christianowi..

czy żartował. To już dziś! Czy jestem na to gotowa? Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. Miejsce kierowcy zajmuje Taylor. głęboki i przepełniony pragnieniem. czeka na mnie. Wysiada z audi. co on we mnie widzi. Zgadywanie jest takie frustrujące. – Jego ton jest poważny.122 Nadal jestem na niego strasznie zła. Dotyk ten czuję natychmiast w całym ciele. kiedy wychodzę od Claytona. A jakby tego było mało.. Głos mam schrypnięty. Ona gotowa jest już od wielu lat i może pójść z Christianem Greyem na całość.. tupiąc niecierpliwie małą nóżką. – Witaj. panno Steele – odpowiada tonem uprzejmym i profesjonalnym. – Panie Grey. – Dobry wieczór. otwiera przede mną drzwi i uśmiecha się ciepło. – Jak było w pracy? – pyta. Taylorze – mówię. – Dobry wieczór. w nijakiej Anie Steele – to się nie trzyma kupy. – Obdarzam go uprzejmym skinieniem i siadam na tylnej kanapie. czy rzeczywiście będę musiała coś podpisać. Christian siada obok mnie i lekko ściska mi dłoń. Oczywiście jest punktualny. panno Steele – wita się. – Ja też miałem długi dzień. ledwie hamuję podniecenie i zdenerwowanie. Christian wspominał o jakichś dokumentach i nie wiem. . – Długo – odpowiadam. ale ja nadal nie rozumiem.

a we mnie buzują hormony. Jak nic ma zdolności telepatyczne. że na wszystko. przeskakują między nami dziwne prądy. – Jego kciuk gładzi moje knykcie. Drzwi zasuwają się i proszę bardzo. Znajdujemy się na terenie mocno zabudowanym.123 – Co robiłeś? – Byłem z Elliotem na pieszej wycieczce. a tam od razu kierujemy się w stronę wind. – Gotowa? – pyta. aby sprowadzić mnie na ziemię. Zamykam oczy. a ja oddycham coraz szybciej. na próżno starając się ignorować to odczucie. że byłam nieobecna duchem. Jak on to robi? Dotyka drobnego fragmentu mego ciała. Szybko dojeżdżamy na miejsce. Gdy wchodzimy do windy. Zastanawiam się. a nawet ja wiem. Cały dzień myślałam tylko o nim. Ha! Myśli o tym samym co ja. W jego szarych oczach tańczy rozbawienie. Taylor zatrzymuje się na parkingu. – To tylko trzy piętra – rzuca. Kiwam głową i chcę dodać. Słowa nie chcą mi przejść przez gardło. tam i z powrotem. – Kiwa głową kierowcy i wchodzimy do budynku. Christian po chwili staje przy mnie i ponownie bierze za rękę. że do startu i lądowania śmigłowcom potrzebna jest przestrzeń. to niedopowiedzenie roku. Winda! Na nowo atakuje mnie wspomnienie naszego porannego pocałunku. ale zbyt jestem zdenerwowana i podekscytowana. Christian zerka na mnie. Christian mocniej ściska mi dłoń . które mnie zniewalają. wysiada i otwiera przede mną drzwi. Śniąc na jawie za kasą u Claytona. Stwierdzić. a na jego ustach błąka się uśmiech. minę próbuję mieć obojętną. – Taylorze. gdzie czeka ten legendarny śmigłowiec. Pan Clayton dwukrotnie musiał mnie zawołać. Przyprawia mnie to o gęsią skórę.

Zatrzaskuje drzwi. Jest tak irytująco blisko. jakby go cieszył jakiś tajemny żart. Nieziemsko pachnie czystością i świeżością. – Chodźmy – mówi Christian i ruszamy w stronę śmigłowca. gdy pociąga za jeden z górnych pasów. Joe. w przeciwnym razie nic bym nie widziała w tej małej kabinie. – Oto plan lotu. panie Grey. Wstrzymuję oddech. niż sądziłam. Znajduje się tak blisko mnie i tak bardzo skupiony jest na tym. że lądowisko jest podświetlone. podążając za mną. ale jestem skutecznie unieruchomiona. nos zanurzyłabym w jego włosach. Patrzę na starszego pana ze zdziwieniem.124 i pięć sekund później drzwi rozsuwają się na dachu budynku. Prowadzi mnie do niewielkiego kantorku. Są czteropunktowe i wszystkie łączą się w jednej klamrze. co robi. co zrobimy. Siadam na wskazanym miejscu. ale ten ma co najmniej siedem miejsc. To. Możecie lecieć. z całą pewnością podchodzi pod niewłaściwe użycie sprzętu służbowego. – Christian uśmiecha się ciepło Och. Gdybym tylko mogła się nachylić. biały helikopter z niebieskim logo firmy i napisem: Grey Enterprises Holding Inc. Wszystko sprawdzone. aż ledwie mogę się ruszyć. Napina górne pasy. a w szarych oczach widać żar. Być może nie jest jego pracownikiem. – Siadaj i niczego nie dotykaj – poleca. A więc ktoś zasługuje na uprzejme traktowanie. Jest gotowy i czeka na pana. Jest o wiele większy. gdzie za biurkiem siedzi starszy pan. a Christian kuca obok. – Dziękuję. Spodziewałam się wersji dla dwóch osób. . Unosi głowę i uśmiecha się. Cieszę się. Christian otwiera drzwi i kieruje mnie na jedno z miejsc z przodu. do mężczyzny. I oto on. aby zapiąć mi pasy.

nie uciekniesz – szepcze. – Podobają mi się te pasy – szepcze. – Załóż je – mówi. jesteś ze mną bezpieczna. On także odwraca się i uśmiecha. Pochyla się.. – Wiesz przynajmniej. – Obdarza mnie drapieżnym uśmiechem. po czym rozpoczyna przeciągającą się procedurę sprawdzania wskaźników.. – Oddychaj. Wyciąga rękę i gładzi mnie po policzku. On także zakłada słuchawki i dalej przyciski. by złożyć na moich ustach szybki. przede mną wirnik. – No. Oczy mu płoną. Wykonuję polecenie i wtedy uruchamia się jest ogłuszający. Hałas włącza różne – W moich Odwracam się w jego stronę i uśmiecham szeroko. – Sprawdzam wszystko przed startem. Migają lampki i cały panel sterowniczy się podświetla. Anastasio. Słucham? Siada obok i zapina swoje. A ja przeżywam szok i wszystko się we mnie skręca z powodu tego podniecającego.125 – Jesteś bezpieczna. Anastasio – dodaje miękko. niespodziewanego dotyku warg. pokazując na wiszące słuchawki. która znajduje się przede mną. włączania części przycisków i guzików z oszałamiającej ilości. Mruga. – Od czterech lat mam licencję pilota. słuchawkach rozbrzmiewa głos Christiana. którą ujmuje kciukiem i palcem wskazującym. przesuwając smukłe palce do brody. niewinny pocałunek. przynajmniej dopóki znajdujemy się w powietrzu – dodaje i mruga do mnie. co robisz? – pytam. Christian! .

no nie? – rozlega się w moich uszach głos Christiana. w którym mieszkam. gdy wzbijamy się w przestrzeń powietrzną USA. Wyraźnie . – Okej. znajduje się lądowisko. – Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. On widzi. Oczy mam jak pięć złotych. – Na dachu budynku.126 – Gotowa? Kiwam. w sumie nie ma już co oglądać. Jeden z najbezpieczniejszych w swojej klasie. a po chwili już tylko migają. Portland znika pod nami. To jak patrzenie z wnętrza okrągłego akwarium. odbiór. kierunek zero jeden zero. Kiedy wznosimy się wyżej. dokąd lecimy? – Dziwne wrażenie. Tam właśnie lecimy. Oczywiście. masz zgodę. choć mój żołądek pozostaje w Oregonie. – Charlie Tango. – Skąd wiesz. O kurczę! Światła oddalają się. Jest przystosowany do nocnych lotów. No to lecimy – dodaje pod moim adresem i śmigłowiec powoli unosi się w powietrze. Elektroniczny kompas. że lecimy we właściwym kierunku? – Stąd. gotowy do startu. że jego dom wyposażony jest w lądowisko dla śmigłowców. Między nami nie ma żadnego porównania. – Pokazuje mi jeden ze wskaźników. Jego twarz delikatnie oświetlają lampki z panelu sterowniczego. Charlie Tango startuje. wieża. – To Eurocopter EC135. tu Charlie Tango Golf – Golf Echo Hotel. odbiór. Pułap czternaście tysięcy. Dookoła czerń. bez odbioru. – Wieża Roger. Proszę o potwierdzenie. drogi nie oświetla nawet księżyc. PDX.

ani przez chwilę. wiatr nam sprzyja. Kurka wodna. nic dziwnego. Chyba przenosimy się z przestrzeni powietrznej Portland do międzynarodowego lotniska w Seattle. – Wymienia informacje z wieżą kontroli lotów. Trzeba zaufać oprzyrządowaniu – przerywa moją erotyczną zadumę. – Pokazuje na małe światełko w oddali. Nie ogolił się i cień zarostu czyni tę myśl jeszcze bardziej kuszącą. że korzystamy ze śmigłowca. – W nocy leci się na ślepo. w niecałą godzinę do Seattle. Hmm. Niecała godzina dzieli mnie od wielkiego obnażenia. pułap czternaście tysięcy.. Prosty nos. bez odbioru. – Jak długo potrwa lot? – pytam bez tchu.127 skoncentrowany. – To Seattle. Nieźle. palcami. Ma piękny profil. ocierającą się o moją twarz. Wcale nie myślałam o seksie.. Hmm. Zaciskają się wszystkie mięśnie w moim brzuchu... – PDX. tu Charlie Tango. odbiór. nie odrywa wzroku od wskaźników i przycisków. Popatrz tam. co on dla mnie przygotował? – Wszystko w porządku. Christian chyba się uśmiecha. o nie. Wciska kolejny guzik. Anastasio? – Tak – odpowiadam krótko. Denerwuję się. chciałabym poczuć tę szorstkość pod językiem. Przyglądam mu się spod opuszczonych rzęs. – Niecałą godzinę. ale trudno mieć pewność w tych ciemnościach. Zżera mnie trema. Sea-Tac. W moich uszach brzmi to bardzo profesjonalnie. – Zrozumiałem. mocno zarysowana żuchwa – chciałabym przesunąć po niej językiem. .

Kiwam głową. – Jesteś taki. I pozostać w gotowości. w gotowości.. autentycznie zaciekawiona. chodzi mu o spanie? – Zaimponowałem ci? – Jestem pełna podziwu. To dla mnie kolejny pierwszy raz. Pozostaję krótką chwilę znowu jest – Widać. Sea-Tac. Kolejny pierwszy raz? Och. Plan lotu do Escali zatwierdzony. – Jego głos jest cichy i poważny. Przez jakiś czas w milczeniu przemierzamy ciemność. przelecimy się moim śmigłowcem? – pytam. że jest zadowolony. czyli Seattle. bez odbioru. Proszę kontynuować. Odbiór. nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Anastasio. – Tu Charlie Tango. powoli staje się coraz większy. Wydaje mi się. Jasny punkt. zrozumiałem. Och.128 – Zawsze w ten sposób próbujesz zaimponować kobietom? Chodź. kompetentny. Christianie. – Podziwu? – I przez dwudziestosiedmiolatkiem. – Wieża Sea-Tac do Charlie Tango. – Dziękuję. że to lubisz – mruczę. Uśmiecha się. ale nie mam pewności. panno Steele – odpowiada uprzejmie. – Nigdy nie latałem w towarzystwie dziewczyny.. .

Szybowce i śmigłowce. Seattle się zbliża. Dla laików szybownictwo. Pewny siebie i panujący nad sytuacją. z góry. – Drogie hobby. Dopada mnie wspomnienie próby pocałunku. Christian odpowiada.. jak mógłbym tego nie lubić? Choć moim faworytem jest gliding. Łowcy androidów. latam jednym i drugim. W tym bladym świetle wygląda zagadkowo. prawda? – pyta cicho Christian. – Gliding? – Tak. – Latanie – odpowiadam. postępuję chyba ciut okrutnie. Czytanie i chodzenie do kina. – Wymaga to kontroli i koncentracji. Moją zadumę przerywa bezcielesny głos kontrolera lotów. Rany! Wygląda to niesamowicie. Jesteśmy już na przedmieściach. że znajduję się na jakimś gigantycznym planie filmowym. odbiór. – Charlie Tango. – Och. Czuję się strasznie zagubiona. jak mówiłam mu o tym. co lubię ja.. ale może przecież zaczekać do jutra. – Nieźle. odnoszę wrażenie. .129 – Co? – Zerka w moją stronę. Nie oddzwaniając. nierzeczywisty. być może na planie ulubionego filmu José. No. odezwij się. Kiwam entuzjastycznie głową.. Seattle nocą.. – Za kilka minut będziemy na miejscu – mruczy Christian. Pamiętam. Mam przed sobą widok z innego świata.

Przelatujemy teraz między budynkami i przed nami widzę wysoki wieżowiec z lądowiskiem na dachu. no ale lubię swoje czarne dżinsy. jak mój niepokój.. ulgi. a do nich założyłam koszulę w kolorze mięty i czarną marynarkę przyjaciółki. Mroczny rycerz i jasny rycerz. Boże. aby odpiąć moje. ale ja już nie słucham. – Jesteśmy na miejscu – mówi łagodnie. Coraz mocniej ściskam brzeg fotela. Prezentuję się całkiem elegancko. że nie dam rady. Nasze twarze dzielą zaledwie centymetry. Bierze mnie tym z zaskoczenia. serce bije jak młotem i czuję przypływ adrenaliny. mam nadzieję.. gdy zajmujemy pozycję nad wieżowcem. Chyba zaraz zemdleję. . Odpina pasy i sięga. że go nie zawiodę. po czym Christian sadza go na lądowisku. czy strachu. Nie potrafię zdecydować.. Powtarzam tę mantrę. a częściowo oświetlają ją światła lądowiska. staje się coraz większy. w oczach widzę żar. Serce mam w gardle. U szczytu budynku widnieje biały napis „Escala”. czy to z powodu nerwowego wyczekiwania. ta metafora pasuje do Christiana. Jesteśmy coraz bliżej. Szkoda. – Nie musisz robić niczego. prawda? – W jego głosie słyszę powagę. po czym wyciąga rękę i zdejmuje także moje. jaki słyszę. Moje przeznaczenie jest w jego rękach. na co nie masz ochoty. aż jedynym dźwiękiem. O rety.. Wygląda na mocno zmęczonego. Wiesz o tym. „Dam radę. że nie posłuchałam Kate i nie pożyczyłam od niej jakiejś sukienki.130 Nagle w uszach dudni mi krew. desperację. Dam radę”. że dotarliśmy cali i zdrowi. Zdejmuje słuchawki. Christian przekręca kluczyk i wirnik powoli cichnie. Znowu zaczyna rozmawiać z wieżą kontroli lotów. Jego twarz częściowo kryje się w cieniu. Śmigłowiec zwalnia i zawisa w powietrzu. jest mój nierówny oddech.

Wystukuje kolejny ciąg liczb. a na nim niewiarygodnie wielki bukiet białych kwiatów. widzę Christiana i cudowne jest to. Christian obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. Gdziekolwiek spojrzę. ponieważ w chwili. Na dachu budynku jest bardzo wietrznie i denerwuję się faktem. Pośrodku stoi okrągły stół z ciemnego drewna. z gracją przedostaje do drzwi śmigłowca i otwiera je. Christian otwiera dwuskrzydłowe drzwi i biały wystrój ciągnie się przez szeroki korytarz aż do okazałego pomieszczenia. Przez chwilę przygląda mi się nieufnie. po czym drzwi się zamykają. a może i z platyny. o podwójnej wysokości. Powiedzieć o niej olbrzymia to stanowczo za mało. Ściana na samym końcu jest przeszklona i prowadzi na balkon z panoramą Seattle. przekrzykując wiatr. choć taki wysoki. że stoję na otwartej przestrzeni na wysokości co najmniej trzydziestu pięter. Ale odnoszą odpowiedni skutek. Wyskakuje i czeka. – Tyle że wcale nie jestem tego pewna. aż zrobię to samo. nie znam się na tym. a kiedy stoję już na lądowisku. wystukuje kod na klawiaturze. Prowadzi mnie do windy. Christianie. . bierze mnie za rękę. Na ścianach wiszą obrazy. po czym rozsuwają się drzwi kabiny. że obok niego wszędzie jestem ja. dla mężczyzny siedzącego obok zrobiłabym prawdopodobnie wszystko. Po prawej stronie znajduje się imponująca sofa w kształcie litery U – spokojnie pomieściłaby dziesięć osób. gdy wypowiadam te słowa.131 – Nigdy bym nie zrobiła niczego. dosłownie wszędzie. To główna część mieszkalna. czego bym nie chciała. Jej wnętrze jest ciepłe i wyłożone lustrami. Naprzeciwko niej widać supernowoczesny kominek ze stali nierdzewnej. Płonie w nim łagodny ogień. – Chodź! – woła. Chwilę później znajdujemy się w urządzonym na biało foyer. a potem. a winda rusza w dół.

. nowoczesne. pewnie także gra na fortepianie. co tu robisz. Nawet kieliszki emanują bogactwem. Po wczorajszej nocy! Próbuje być zabawny? Przez chwilę zastanawiam się. ten apartament wygląda bardziej jak galeria niż prawdziwe mieszkanie. chcesz mi towarzyszyć? – Tak. – Podaje mi kieliszek wina. – Ja się napiję białego wina. Upijam . Podchodzę do szklanej ściany i dostrzegam. prycha moja podświadomość. Zdążył już zdjąć marynarkę.. Wracam do aneksu kuchennego – zajmuje mi to kilka sekund. O tak. otwierając drogę na balkon. przy drzwiach. Poniżej widać rozświetlone Seattle. Tak. – Mój głos jest cichy i pełen wahania.. – Napijesz się czegoś? – Mrugam powiekami. Jeszcze się nie rozgrzałam. Niewątpliwie będzie dobre. – Chcesz zdjąć żakiet? – pyta Christian.132 Na lewo. że dolna połowa składa się w harmonijkę.. Christianie. czy nie poprosić o margaritę. Prawdę mówiąc. widzę aneks kuchenny. Niedaleko aneksu kuchennego. przed szklaną ścianą. pragnę się znaleźć w łóżku Christiana Greya. sporo metrów dzieli go od szklanej ściany – gdzie Christian otwiera butelkę wina. Poważne pieniądze w stylu Billa Gatesa. stoi stół w otoczeniu szesnastu krzeseł. Mam ochotę uciec. Widać tu wielkie pieniądze. Na wszystkich ścianach wiszą obrazy w różnych kształtach i rozmiarach. kryształowe. Stoję w tym wielkim pomieszczeniu i czuję się wyobcowana. – Pouilly Fumé może być? – Nie znam się na winach. A w rogu pyszni się wielki czarny fortepian. Kręcę głową. Co ja tu robię? Doskonale wiesz. chętnie – odpowiadam cicho. Cały biały z blatami z ciemnego drewna i dużym barem śniadaniowym dla sześciu osób. są ciężkie. ale nie mam odwagi. Szybko bije mi serce. – Proszę.

czego nie potrafisz robić dobrze? – Tak. Gdy siadam. Nie spuszcza ze mnie wzroku. duże – przyznaje.. – Jesteś głodna? Kręcę głową. kilka rzeczy. a Christian bierze mnie za rękę i prowadzi do wielkiej białej sofy. – No a jakżeby inaczej. – Jest rozbawienie. – Grasz? – pytam. należący .. to takiej bladej cię jeszcze nie widziałem. ruchem brody wskazując fortepian. – Chcesz usiąść? Kiwam głową. „Pokój” to nie jest właściwe określenie. wino okazuje się lekkie. – Tak. kiedy odwracam się i rozglądam po olbrzymim wnętrzu. uderza mnie świadomość. Anastasio – mruczy. rześkie i przepyszne. – Duże? – Duże. – Jesteś bardzo cicha i nawet się nie rumienisz. Czuję na sobie jego spojrzenie. – Duże mieszkanie – mówię. – On także bierze łyk wina. Prawdę mówiąc. a w jego oczach błyszczy Biorę kolejny łyk wina. Nie na jedzenie mam ochotę. że czuję się jak Tessa Durbeyfield oglądająca nowy dom. Jest coś.133 łyk. – Dobrze? – Tak.

– To jedyny powód? – Nawet ja słyszę rozczarowanie w swoim głosie. Nie wiesz. Christian przygląda mi się przez chwilę. – Dlaczego podarowałeś mi akurat Tessę d’Urberville? – pytam. Na tę myśl się uśmiecham. Jego usta zaciskają się w cienką linię. wpatrując się w niego. Marszczy brwi. proszę. – Jeśli tylko taki mam wybór. – Wydało mi się to odpowiednie. mówiłaś. – Dlatego właśnie tu jestem. – Anastasio. co mówisz. a szare oczy ma ciemne i niebezpieczne. aby . przygryzać wargę. – Tak. – Co cię tak bawi? – Siada obok mnie i odwraca się w moją stronę. Opiera głowę o prawą dłoń. przestań. że lubisz Thomasa Hardy’ego. Christian wciąga głośno powietrze. Moja podświadomość patrzy na mnie z podziwem. – Wzrusza ramionami i ma na tyle przyzwoitości. Mógłbym idealizować cię niemożliwie jak Angel Clare albo poniżać jak Alec d’Urberville – szepcze. – Cóż. Wybaczysz mi na chwilę? – Znika w szerokich drzwiach na drugim końcu pomieszczenia. a łokieć kładzie na oparciu sofy.134 do cieszącego się złą sławą Aleca d’Urberville’a. Po minucie czy dwóch wraca z jakimiś dokumentami. Chyba go zaskoczyłam tym pytaniem. To mocno rozpraszające. – To oświadczenie o zachowaniu poufności. poproszę o poniżenie – też szepczę.

Podaje mi pióro. że nie możesz ujawniać niczego na nasz temat. naprawdę źle. – Skoro wybierasz opcję drugą. Marszczy brwi. . Jestem zdeprymowana. Niczego i nikomu.. będziesz musiała to podpisać. – Christianie. – A jeśli nie chcę niczego podpisywać? – Wtedy będzie idealizm Angela Clare. Podpiszę.. czy podpiszę to oświadczenie. czy też twojego prawnika. A niech mnie. – Co oznacza to oświadczenie? – Oznacza. – Nie zamierzasz tego nawet przeczytać? – Nie. Podpiszę. Jest źle. co się podpisuje – upomina mnie. – Mój prawnik na to nalega. przynajmniej przez większą część książki. – W porządku.135 wyglądać na nieco zakłopotanego. z którym ty w sposób oczywisty rozmawiasz. – Anastasio. Bez znaczenia jest więc fakt. Wpatruję się w niego z niedowierzaniem. – Wręcza mi je. że i tak z nikim bym o nas nie rozmawiała. wiesz. poniżenie. Nawet z Kate. a teraz moja ciekawość została jeszcze bardziej rozbudzona. w takim razie dobrze. czy nie. no. Skoro tak wiele to znaczy dla ciebie. zawsze należy czytać wszystko.

Pozwalam się prowadzić z powrotem na korytarz. chcę ci pokazać swój pokój zabaw. znajdują się inne drzwi. Ale dlaczego mamy oglądać pokój zabaw? – Chcesz pograć na Xboksie? – pytam. a po trzecie. Po drugie. wiodące na klatkę schodową. chowam do torebki i upijam spory łyk wina. Wstaje i wyciąga rękę. panno Steele. ale szybko odzyskuje równowagę. gdzie pieprz rośnie. nie wiesz jeszcze. Pieprzy się ostro! Cholera. jak by się mogło wydawać.. Anastasio. którymi weszliśmy. Możliwe.. Składam podpis w wykropkowanej części obu egzemplarzy i jeden oddaję jemu. Wcale nie czuję się taka odważna. Śmieje się głośno. na co się piszesz.. Ja się pieprzę. Śmigłowiec w dowolnym . Chodź. – Nie. Christian wyjmuje z kieszeni klucz i otwiera kolejne drzwi. Anastasio. ja się nie kocham. po czym kiwa ponuro głową. Drugi składam. żadnego Xboxa ani Playstation. Czy ja to naprawdę powiedziałam? Jego usta otwierają się lekko.. podniecająco. – W każdej chwili możesz odejść.136 Patrzy na mnie. Na prawo od dwuskrzydłowych drzwi. – To oznacza. ostro. – Celna uwaga. jest znacznie więcej dokumentów do podpisania. Po pierwsze. Otwieram szeroko buzię. to brzmi tak. że dzisiaj będziesz się ze mną kochał? – Cholera. że uciekniesz. – Nie. Wchodzimy na piętro i skręcamy w prawo. Chodź.

Cholera jasna. – Po prostu otwórz te cholerne drzwi. jakbym cofnęła się do szesnastego wieku i czasów hiszpańskiej inkwizycji. aby mnie wpuścić. I czuję się tak. Biorę głęboki oddech i przekraczam próg. Decyzja należy wyłącznie do ciebie. co się tam kryje.137 momencie może cię zabrać tam. Tak bardzo chcę się przekonać. Zerkam na niego raz jeszcze. Tak właśnie robi i odsuwa się na bok. . gdzie chcesz. możesz spędzić tu noc i wrócić do domu rano.

że zamiast kijów znajdują się tam laski o różnej długości i średnicy. Pod sufitem podwieszono wielką żelazną kratę o wymiarach co najmniej metr na półtora. łańcuchy i błyszczące kajdany. subtelne. a z niej zwisają najprzeróżniejsze sznury. który wygląda jak uchwyt na kije do bilardu. nie widzę jego źródła. trochę przypominające szczeble balustrady. drewno. jakby przechowywano w nich eksponaty w starym muzeum. Przez chwilę się zastanawiam. a na ścianie obok przymocowano drewniany błyszczący wieszak. Prawdę mówiąc. co sprawia. A chcę to w ogóle wiedzieć? W kącie na końcu pomieszczenia stoi ławka obita czerwonobrunatną skórą. Wykonano go z lakierowanego mahoniu. przymocowany na kształt litery X. a na każdym końcu znajdują się kajdanki. lakierowane. środek do polerowania o delikatnie wyczuwalnej nucie cytrusowej. Światło jest stonowane.138 ROZDZIAŁ SIÓDMY Pierwsze. Na ścianie obok drzwi przymocowano dwa długie. że spore pomieszczenie wydaje się bardziej przytulne. co zwraca moją uwagę. Bardzo przyjemny. roztaczając nastrojową poświatę. to zapach: skóra. Ściany i sufit są w odcieniu bordowym. co rzeczywiście się w nich kryje. W przeciwległym kącie stoi solidny. ale dłuższe. misternie rzeźbione kawałki drewna. Na ścianie naprzeciwko drzwi widzę duży drewniany krzyż. W pobliżu drzwi stoi pokaźnych rozmiarów mahoniowa komoda z mnóstwem szuflad wyglądających tak. ukryte jest gdzieś pod gzymsem wokół ścian. a podłogę pokrywa stary lakierowany parkiet. Po dokładniejszych oględzinach stwierdzam. a na nich zawieszono zaskakującą kolekcję rózg. pejczy. . szpicrut i śmiesznych kijków z piórami. niemal dwumetrowy stół – lakierowane drewno plus rzeźbione nogi – a pod nim dwa taborety.

kanapa naprzeciwko łóżka. Dotykam z wahaniem.. tak jak się zresztą spodziewałam... sparaliżowało ją albo po prostu wyzionęła ducha. Unoszę głowę i przyglądam się sufitowi.139 Ale to łóżko jest elementem dominującym w tym pomieszczeniu.. Jestem w stanie obserwować i chłonąć nowe informacje.. że uważnie mnie obserwuje. że prawda jest zgoła inna..? I uśmiecham się do siebie – akurat kanapę uznałam za dziwną. w odległości zaledwie pół metra stoi duża kanapa w kolorze ciemnobrunatnym: dokładnie na środku pomieszczenia. a on za mną. W sumie dziwne. to uczucie jest chyba nadrzędne. Na łóżku nie ma pościeli. Jak się powinno zareagować na wieść. przodem do łóżka. co w związku z tym czuję. W nogach łóżka.. Pejcz. ale taki jest właśnie romantyzm w stylu Christiana. hmm. ciemne ściany. Wchodzę do środka. . Teraz je rozpoznaję. z czterema kolumienkami. ale to całe drewno. W różnych odległościach przytwierdzono do niego karabińczyki. Z jego twarzy nie da się wyczytać zupełnie nic. że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? Strach. nastrojowe oświetlenie i ciemnobrunatna skóra czynią to pomieszczenie delikatnym i romantycznym.. Chyba jestem zaszokowana. gdy tymczasem to właśnie ona jest tutaj najzwyczajniejszym elementem wyposażenia. Ciekawe po co. ozdobnie rzeźbiony mebel w stylu rokoko. – To pejcz. Pod baldachimem dostrzegam kolejne połyskujące łańcuchy i kajdanki.. Dziwne ustawienie. Wiem. tak. Jest wykonane z zamszu i wygląda jak mały bicz. a na końcach przymocowano maleńkie plastikowe koraliki. Olbrzymi.. Wygląda mi to na koniec dziewiętnastego wieku. ale jest bardziej gęsty.. jedynie materac obity czerwoną skórą i kilka poduszek z czerwonej satyny.. Moja podświadomość dała drapaka. ale nie mówić. Ja też jestem jak sparaliżowana. Zaintrygowało mnie to coś z piórkami. – Głos Christiana jest cichy i miękki. Odwracam się i widzę.

– Skoro masz ochotniczki. Głos ma łagodny. – Ty robisz to ludziom czy oni tobie? Kąciki jego ust unoszą się. ale to tylko pozory. aby zrobił mi krzywdę. Tyle pytań przebiega mi przez głowę. – Robię to kobietom. Jest albo rozbawiony. po czym przesuwam dłonią po skórzanym siedzisku. jakby się zastanawiał nad odpowiedzią. . ale nie strach przed nim – nie sądzę. Jest solidna i niezwykle piękna. Nie rozumiem. – Szare oczy płoną. Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto? Podchodzę do łóżka i przesuwam dłonią po jednej z ozdobnie rzeźbionych kolumienek. – Powiedz coś – nakazuje Christian. albo czuje ulgę. to dlaczego przyprowadziłeś tutaj mnie? – Ponieważ chcę robić to z tobą. – Jesteś sadystą? – Jestem Panem. – Och – gwałtownie łapię powietrze. przynajmniej nie bez mojej zgody. Dlaczego? Niespiesznie przechodzę na koniec pomieszczenia i klepię wysoką ławkę.140 I dziwne. które mają na to ochotę. no. On lubi robić kobietom krzywdę. Ta myśl jest mocno przygnębiająca. – Ludziom? – Kilka razy mruga powiekami. Bardzo chcę.

będę cię musiał ukarać – szepcze. ale zastanawia mnie ta cała otoczka rodem z elżbietańskiego buduaru. rozumiem kwestię zadowalania. przechylając głowę. – To część pakietu motywującego.141 – A co to znaczy? – pytam szeptem. Okej. abym go zadowoliła! Zadowoliła Christiana Greya. Marszczę brwi. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. próbując przyswoić jego słowa. dokładnie na to mam ochotę. abyś ich przestrzegała. abyś dobrowolnie mi się poddawała. – A gdzie w tym miejsce tego wszystkiego? – Zataczam ręką szeroki łuk. Zarówno nagroda. Głos ma hipnotyzujący. Czy rzeczywiście chcę poznać odpowiedź? – Mam pewne zasady i chcę. – To znaczy. że chcę. – A po cóż miałabym to robić? – Aby mnie zadowolić – szepcze. Pragnę. – Upraszczając. abyś sprawiała mi przyjemność – mówi miękko. że owszem. spotka cię nagroda. dla swojego dobra i mojej przyjemności. aby był ze mnie zadowolony. że nie wypiłam więcej wina. jak i kara. Jeśli będziesz postępować zgodnie z tymi zasadami. To jak objawienie. Jeśli nie. I w tym momencie dociera do mnie. Zerkam na stojak z laskami. chcę. . – A w jaki sposób? – W ustach czuję suchość i żałuję. Zadowolić go! Chce.

że jest niebezpieczny. Christian wpatruje się we mnie. całej . O rany. Mijamy kilkoro drzwi. Kate mówiła. gdzie łatwiej mi będzie się skoncentrować. – Zejdźmy na dół. – Okej. Im większa twoja uległość. jak go nazywa. A część mnie tego nie chce. a ja waham się. co sobą reprezentuje. Skąd wiedziała? Jest niebezpieczny dla mego zdrowia. I wchodzimy do sypialni z dużym podwójnym łóżkiem. a co z tego mam ja? Wzrusza ramionami i minę ma niemal skruszoną. to bardzo proste równanie. że się zgodzę. – Nie zrobię ci krzywdy. – Coś ci pokażę. – Mnie – odpowiada z prostotą. przeczesując palcami włosy. Część mnie ma ochotę uciec z krzykiem z tego pokoju i wszystkiego. tym większa moja radość.142 – Masz więc frajdę z nakłaniania mnie do robienia tego. co mi każesz. tak żebyś mi na to pozwoliła. Anastasio. aż docieramy na sam koniec korytarza. Twoja obecność tutaj mocno mnie rozprasza. Twoja uległość sprawi mi wiele przyjemności i radości. ponieważ wiem. Anastasio – mówi z rozdrażnieniem. – Chodzi o zdobycie twojego zaufania i szacunku. – Niczego nie dajesz po sobie poznać. lecz na prawo od „pokoju zabaw”. Wyciąga do mnie rękę. Zupełnie się w tym wszystkim gubię. Ujmuję jego dłoń i wyprowadza mnie na korytarz. – Nie kierujemy się ku schodom. – Jego szare oczy patrzą na mnie badawczo i wiem. czy ją ująć. że mówi prawdę. i miała rację.

Jeśli oczywiście tego chcesz – dodaje cicho i z wahaniem. że się tu wprowadzę? – Nie potrafię ukryć przerażenia w głosie. i ten potwór. troskliwy Christian. ściany. ale przeszklona ściana zapewnia spektakularny widok na Seattle. Nie sypiam z nikim z wyjątkiem ciebie. – Nie. Miły. jak tylko masz ochotę. Jest tu sterylnie i zimno. pościel.143 w bieli. gdy puszczam pawia w azalie. – Gdzie więc śpisz? – Mój pokój jest na dole. uzgodnić wszystko. – Będę tu spać? – Tak. – W jego spojrzeniu widać reprymendę. Z tym akurat nie potrafię się pogodzić. – Nie na stałe. na pewno jesteś głodna. – Nie z tobą. który trzyma mnie.. że od piątkowego wieczoru do niedzieli. mieć w nim. kiedy jesteś w stanie upojenia alkoholowego. Musimy o tym porozmawiać. – To będzie twój pokój. Już ci mówiłem. . który ma specjalny pokój z pejczami i łańcuchami. Wszystko jest białe: meble. co tylko chcesz. że straciłam apetyt – mówię z rozdrażnieniem. ale wygląda na to. – Mój pokój? Oczekujesz ode mnie. Chodź. Zaciskam usta w cienką linię.. Możesz go umeblować. Powiedzmy. – Dziwne.

będę się musiała przyzwyczaić. Staję przy barze śniadaniowym i obserwuję go. Gdy wracamy do niewiarygodnie wielkiego pomieszczenia. Anastasio – upomina mnie i biorąc za rękę. czy nie. abyś to wszystko przemyślała.144 – Musisz jeść. a ja udzielę ci odpowiedzi. i dlatego naprawdę chcę. ogarnia mnie strach. Puszcza moją dłoń. Anastasio. – Jakie dokumenty masz na myśli? – Cóż. Muszę znać twoje granice. jest jeszcze umowa określająca. wchodząc do części kuchennej. Stoję na skraju przepaści i muszę zdecydować. Jeśli mam zamiar w to wejść. o co tylko chcesz. – Wspomniałeś coś o dokumentach. Na pewno masz jakieś pytania – mówi. Anastasio. Dociera do mnie. . nie licząc NDA[3]. co będziemy robić. możesz zapytać mnie. To umowa konsensualna. a ty moje. mam. że prowadzę cię mroczną ścieżką. a czego nie. prowadzi z powrotem na dół. Owszem. jak otwiera lodówkę i wyjmuje deskę z różnymi serami oraz duże kiście zielonych i czerwonych winogron. a ja spełniam jego polecenie. – Tak. Stawia deskę na blacie i zabiera się za krojenie bagietki. – Mam świadomość. że Christian próbuje mną dyrygować od samego początku naszej znajomości. – Pokazuje na jeden ze stołków barowych. – Siadaj. Ale od czego zacząć? – Podpisałaś oświadczenie o zachowaniu poufności. czy skoczę.

Jedzenie. Rozmowa zeszła na ser.. jaka mnie interesuje. – Co do tego doprowadziło? – A czemu ktoś jest taki. zostawiła nam go na kolację. – Taki już jestem. – Ale nie będą nas łączyć żadne relacje? – Nie. a inni go nie znoszą? Ty lubisz? Pani Jones. Dlaczego niektórzy lubią ser. . jaki jest? Trudno odpowiedzieć na to pytanie.145 – A jeśli nie będę chciała jej podpisać? – Nic się wtedy nie stanie – odpowiada ostrożnie. – Wyjmuje z szafki duże białe talerze i jeden stawia przede mną. Jasny gwint. moja gospodyni. Przejrzymy je. – Dlaczego? – To jedyna relacja. – Dlaczego? Wzrusza ramionami. – Jakich zasad muszę przestrzegać? – Wszystkie zostały spisane. jak już zjemy.. Jak mogę teraz jeść? – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę.

– Uśmiecha się ironicznie. Anastasio. – Jego głos staje się bardziej głęboki. . poproszę. Mój żołądek fika koziołka – on mnie pragnie. a potem siada obok mnie. które chcą robić coś takiego? Unosi brew. dziwny. Christian mruży oczy. – W takim razie dlaczego ja? Naprawdę tego nie rozumiem. – Anastasio. Upijam szybki łyk. wszystko staje się jasne. Dominujący Christian. że to ja jestem ćmą – burczę. już ci mówiłem. – Zdziwiłabyś się – rzuca sucho. która leci do ognia.. I to ja się sparzę. – Bardzo cię pragnę. zgoda. zwłaszcza teraz.146 – Zjesz coś – mówi dobitnie. – Łatwo znaleźć kobiety. Jest coś w tobie. – Masz ochotę na jeszcze jeden kieliszek wina? – Tak. To jakoś przełknę. – Długo już taki jesteś? – pytam. – Tak. – Jestem jak ćma. ale ten piękny. Nie umiem zostawić cię w spokoju. – Myślę. – Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę.. w pokręcony sposób. Odrywam kilka winogron. Nalewa wino. perwersyjny mężczyzna pragnie właśnie mnie. kiedy znowu przygryzasz wargę. – Smacznego.

Och. – Poważną? – Nie. – Jak sobie pani życzy. Sądziłam. że więcej. – Przez długi okres? – Niektóre tak. – A mi zrobisz? – To znaczy? – Fizycznie. – Jedz! – Nie. O kuźwa. – Zrobiłeś kiedyś którejś krzywdę? – Tak. – Piętnaście.. a na twarzy pojawia się uśmiech. na co mam ochotę.147 Jestem pewna. więc na razie będę robić to.. panno Steele. czy skrzywdzisz mnie fizycznie? . – Ile kobiet? – Zżera mnie ciekawość. Jeszcze niczego nie podpisałam. Spojrzenie mu łagodnieje. jeśli ci to nie przeszkadza.

148 – Ukarzę cię. – A ciebie ktoś kiedyś zbił? – pytam. – Tak. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. A to niespodzianka. Niemądrze sądziłam. wychodzącym na balkon.. gestem pokazuje. Christian siada za biurkiem. Christian przerywa tok moich myśli. a potem porozmawiamy. Udaję się za nim do gabinetu. Przeczytaj je. Pociągam kolejny łyk wina. abym siadła na skórzanym krześle naprzeciwko. Chyba robi mi się słabo. a tymczasem negocjujemy warunki dziwacznego układu. Nim zadam kolejne pytanie. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas . z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). Alkohol – on mi doda odwagi. – To są zasady. przestronnego pomieszczenia z kolejnym oknem od sufitu do podłogi. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. i wtedy będziesz czuć ból. Och. kiedy zajdzie taka potrzeba. Stanowią część umowy. – Omówmy to w moim gabinecie.. Mogą podlegać modyfikacjom. Chcę ci coś pokazać. i wręcza mi jakiś dokument. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. że spędzę w łóżku tego mężczyzny noc pełną niebywałej namiętności. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Trudno mi to wszystko ogarnąć.

w jego obecności bądź w innym czasie. nie przebywając w towarzystwie Pana. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. w sposób godny szacunku. wyjątek stanowią owoce. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. jaki Pan uzna za stosowny. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Musi mieć świadomość. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. .149 tych nocy. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. jakich się dopuści. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. które zostały zaakceptowane przez Pana. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. palić. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. O cholera. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. której charakter zostanie określony przez Pana. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. których nie spędza w towarzystwie Pana. z którego Uległa będzie korzystać.

nie wystarczy na tego rodzaju stroje. – Chcę nie szczędzić ci pieniędzy.150 – Granice bezwzględne? – pytam. silna i wysportowana. Jestem przekonany. abym ci kupił jakieś stroje. – Potraktuję je jako uniform. kolejna celna uwaga. – Okej. panno Steele. Co powiesz na trzy? – Chcę cztery razy. – Zażenowana poprawiam się na krześle. kiedy nie jestem z tobą? – Nie. Co powiesz na trzy razy w tygodniu po godzinie i raz w tygodniu pół godziny? . w jakich chciałbym cię widzieć. – Nie chcę ćwiczyć cztery razy w tygodniu. Czego nie zrobisz ty. Możliwe. przydadzą ci się te ćwiczenia. że twoja pensja. musisz być gibka. – Nie muszę ich nosić. – Anastasio. – Ale nie cztery razy w tygodniu. czego nie zrobię ja. – Nie jestem pewna w kwestii przyjmowania pieniędzy na ubrania. – W porządku. kiedy już znajdziesz pracę. Zaufaj mi. musimy to określić w naszej umowie. – Tak. abyś dobrze wtedy wyglądała. że to negocjacje? Zaciska usta. pozwól. Wydaje mi się to niewłaściwe. a przez moją głowę przemyka słowo „dziwka”. – Sądziłam. że będziesz mi towarzyszyć podczas różnych wyjść i chcę.

zgadzam się. – Owszem.151 – Trzy dni. – Nie sądzę. aby to był dobry pomysł. – No dobrze. defekacji ani ich produktów Żadnych czynów z udziałem igieł. że kiedy tu będę. Uśmiecha się szelmowsko i mam wrażenie. No dobrze. Chyba nikt zdrowy psychicznie nie miałby ochoty na te wszystkie rzeczy? Mimo wszystko robi mi się niedobrze. że nie chcesz odbyć stażu w mojej firmie? Niezła z ciebie negocjatorka. Kuźwa. – Chciałabyś coś dodać? – pyta grzecznie Christian.. – Przebiegam wzrokiem po zasadach. Jesteś pewna. które pozostawią na skórze trwałe ślady Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu Uch. niezbędne. Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. Patrzy na mnie i marszczy brwi. Kompletnie mnie zatkało. Nie mam pojęcia. Woskowanie! Woskowanie czego? Wszystkiego? Uuu. noży czy krwi Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt Żadnych czynów. że w jego spojrzeniu pojawia się ulga. Oto moje.. już ty mi zapewnisz odpowiednią porcję ćwiczeń. granice. czego nie zrobisz? . – Wręcza mi kolejną kartkę. trzy godziny. On to musi wszystko spisać! Oczywiście – to się wydaje bardzo rozsądne i szczerze mówiąc. – Jest coś. Mam przeczucie.

więc nie wiem – odpowiadam cicho. Christian zamyka oczy i wygląda tak. kurwa. Zerkam na niego. – Nigdy? – pyta szeptem. Wpatruje się we mnie znieruchomiały i pobladły.152 – Nie wiem. – Cóż. inaczej to się nie uda. a kiedy uprawiałaś seks. .. – Cóż. na co nie miałaś ochoty? Po raz rumieńcem. nie powiedziałaś? – warczy. Wbijam wzrok w splecione dłonie.. – Jesteś dziewicą? – pyta zduszonym głosem. Kręcę głową. ponownie się rumieniąc. Anastasio. Musimy być wobec siebie szczerzy. jakby liczył do dziesięciu. – Czemu mi tego. Kiwam głową. jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu. piorunuje mnie wzrokiem. – Jak to nie wiesz? Wiercę się na krześle i przygryzam wargę. spotkałaś się z czymś. Kiedy je otwiera. – Nigdy nic takiego nie robiłam. pierwszy od naprawdę dawna oblewam się – Możesz mi powiedzieć. – Mów.

– Żaden przystojny młodzieniec nie zwalił cię z nóg? Po prostu nie rozumiem. – No cóż. kiedy jej potrzebowałam? . Gdzie się podziewała. – Do tej pory ten temat nie wypłynął. prawie dwadzieścia dwa. Piękna. Nie mam w zwyczaju ujawniać swojej seksualnej przeszłości każdej nowo poznanej osobie. że jestem piękna. właśnie ci pokazałem. Jego zwykle żelazne opanowanie lekko się zachwiało. No dobra. Christian Grey uważa. „Może jest krótkowidzem” – moja podświadomość wystawiła swą somnambuliczną głowę. Obie dłonie oznaczają podwójną irytację. ale żeby dziewica! – Wymawia to słowo. – Wiedziałem. – warczy. jakby było naprawdę sprośne. Ana.. Splatam palce i wpatruję się w nie intensywnie. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego on tak się wścieka? Zerkam na niego. może dwa razy. Rumienię się z zadowolenia. poza mną? – Oczywiście. – Nie rozumiem. Jesteś piękna. – Staram się wyglądać na jak najbardziej urażoną.. – Znów przeczesuje włosy. że jesteś niedoświadczona. ty wiesz teraz o mnie znacznie więcej – rzuca.153 ROZDZIAŁ ÓSMY Christian przeczesuje włosy palcami obu dłoni i w tę i z powrotem przemierza gabinet. zaciskając usta. – Niech Bóg mi wybaczy. Czy ktoś cię wcześniej całował. dlaczego mi nie powiedziałaś – gani mnie. że prawie się nie znamy. – Wpatruję się w swoje dłonie. Chodzi o to. starając się ukryć niemądry uśmiech. Masz dwadzieścia jeden lat. – Do diabła.

że tu jesteś. Jak on może mówić coś takiego i uważać. – Głos ma zachrypnięty i przygląda mi się badawczo. – Nikt do tej pory. – Przygryzasz wargę. dopiero ty. – Nie zabrał się do tego. – Odwraca się. I to mocno. jestem zły na siebie. że nie. że mnie to nie poruszy? – Chodź – mruczy.. Po prostu zakładałem. – Chcesz już iść? – pyta łagodniej. co chcę zrobić. – Co? – Zaraz naprawimy tę sytuację. – Oczywiście. A ty okazujesz się być jakimś potworem. O nie. że się stykają. – Późno już. żebym poszła – szepczę. proszę. a potem spogląda na zegarek.. Po prostu sam chciałbym ją ugryźć.. – Jak udało ci się uniknąć seksu? Powiedz mi. – Mówiąc to. – wzdycha. Nie chcę iść. marszczy brwi.154 – I poważnie rozważasz.. no wiesz. Wzruszam ramionami.. Przygląda mi się przenikliwie i potrząsa głową. chyba że ty chcesz. Łapię powietrze. aby spojrzeć na mnie. Cieszę się. – Nie przepraszaj. – Nie.... – Dlaczego jesteś na mnie taki zły? – szepczę. . – Przepraszam. – Ściąga brwi tak bardzo. gdy tymczasem nie masz żadnego doświadczenia. – Nie jestem zły na ciebie.

Chcę. w co się pakujesz.155 – Co masz na myśli? Jaką sytuację? – Twoją sytuację. O rany. – Wyciąga rękę. – Mogę zrobić wyjątek albo połączyć jedno z drugim. i mam nadzieję. – O! – Grunt usuwa mi się spod nóg.. omawiając kary i granice bezwzględne. którego chcę. – Mój głos brzmi chropawo. To nie znaczy. Naprawdę chcę się z tobą kochać. Proszę. – Zapomnij o zasadach. czując. na dole. że ty też mnie pragniesz. Inaczej nie siedziałabyś tutaj spokojnie. – Sądziłam. którego skutki czuję aż tam. Proszę.. Wolę nie przeciągać struny.. Posyła mi szelmowskie spojrzenie.. Wstrzymuję oddech. zobaczymy. Pragnę cię.. Czerwienię się. Będę się z tobą kochać. że nagle zaschło mi w gardle. Ana. ty też go chcesz. Sądziłam. Ana. od podstaw. ale takiego. Możemy zacząć twoje szkolenie już dziś. – Ale nie zrobiłam wszystkich wymaganych rzeczy z twojej listy zasad. że ostro się pieprzysz. że stałem się nagle słodki i romantyczny. jego oczy są jasne. żeby nasz układ wypalił. Dziś wieczorem zapomnij o wszystkich szczegółach. podniecone. Pragnę od chwili. gdy wpadłaś do mojego gabinetu i wiem. Podnosi . spędź ze mną tę noc. – Jego szare spojrzenie jest intensywne. to środek do celu.. że ty się nie kochasz. a ja podaję mu swoją dłoń. pójdź ze mną do łóżka. – To znaczy jeśli chcesz. teraz. – Przełykam ślinę. ale musisz wiedzieć. niepewnie. Marzenia się spełniają. rozpalone.

– Chcę gryźć tę wargę – mruczy w moje usta i ostrożnie przygryza je zębami. z czterema kolumnami. ssąc dolną wargę. którą wiesza na krześle. Ciemnomiedziane włosy ma w nieładzie.. Sypialnia jest naprawdę duża. . szarego drewna. prowadzi przez apartament. Gładzi mnie palcem po karku. czuję jego smukłe ciało przy swoim.. Zdejmuje zegarek. by położyć go na komodzie z tego samego drewna. co łóżko.. – Jaka z ciebie dzielna młoda kobieta – szepcze. Pozostaje w białej lnianej koszuli i dżinsach. – Jego słowa działają jak ładunek wybuchowy i moja krew wrze. To jest to. Uśmiecha się triumfalnie. Trzęsę się jak liść. Ściany są białe. spogląda na mnie z łagodnym wyrazem twarzy. a oczy patrzą zuchwale.156 mnie i bierze w ramiona. zaskoczona tym nagłym manewrem. pozwól mi się z tobą kochać. Oddycham płytko i nie mogę oderwać od niego wzroku. zabudowane wieżowcami Seattle. – Dobrze – szepczę. ale bez baldachimu. puszcza mnie i chwyciwszy za rękę.. a potem zdejmuje skarpetki. Ściąga swoje conversy. Jęczę. Ana. – Proszę. O rany. po tylu latach zrobię to. Sięgające do sufitu okna wychodzą na rozświetlone. Zrobię to z samym Christianem Greyem. – Podziwiam cię. a meble bladoniebieskie. że nie bierzesz tabletek. owija mój kucyk wokół nadgarstka i lekko pociąga. koszula zwisa luźno. więc muszę podnieść na niego wzrok. ultranowoczesne łoże wykonano z surowego. – Podejrzewam. Powyżej na ścianie wisi przepiękny obraz przedstawiający morze. potem marynarkę. Nareszcie. Jest zabójczo przystojny. ponieważ po to tu jestem. a on się uśmiecha. Co jest w tych nagich stopach? Odwracając się. wyglądającego jak drewno wyrzucone przez fale. Ogromne. Pochyla się i delikatnie całuje mnie w usta. Stopy Christiana Greya.

– Zdejmijmy ten żakiet. – Jasny gwint. Podchodzi do mnie powoli. z płonącymi oczami. ujmując klapy i delikatnie zsuwając materiał z moich ramion. – Chcesz. – Kto mówi. głaszcząc moją brodę. Odsuwa się i przygląda mi się uważnie. Christian staje naprzeciw mnie i patrzy mi w oczy. ale jestem zahipnotyzowana spojrzeniem jego szarych oczu. żeby opuścić rolety? – Wszystko mi jedno – szepczę. że będziemy spać? – mruczy łagodnie. Ano Steele? – szepcze. gęste i gorące. dopasowują się do moich. najciemniejszej części mnie kurczą się w cudowny sposób. Powoli zdejmuje ją ze mnie i opuszcza na podłogę. Mam na sobie . jak bardzo cię pragnę. Jego usta są pożądliwe i powolne. że chcę zamknąć oczy. Pewny siebie. składając delikatne jak piórko pocałunki na mojej brodzie i w kącikach ust. co z tobą zrobię? – dodaje. Patrzy na mnie uważnie. Podnosi dłoń i delikatnie przesuwa palcem po moim policzku. Oddycham płytko i nierówno. dobrze? – mówi miękko. seksowny. Jest tak nieziemsko seksowny. – Zdajesz sobie sprawę z tego. a moje serce zaczyna łomotać. Ból jest tak słodki i ostry. Pochyla się i całuje mnie. Mięśnie w najgłębszej. wpatrujących się płomiennie w moje. że nie pozwalasz nikomu spać w swoim łóżku. – Otwiera górną szufladę komody i wyjmuje paczkę prezerwatyw. – Myślałam. Krew szybciej krąży w całym ciele. Zaczyna mi rozpinać koszulę. Nie mogę oderwać od niego wzroku. wlewa się do mojego podbrzusza. – Zdajesz sobie sprawę z tego. Kładzie żakiet na krześle. Podniecenie.157 Co?! Do diabła! – Tak myślałem. – Och.

Myślałam.. Moje dłonie . O święty Barnabo. Ściska delikatnie moje pośladki.158 bladoniebieski. O rany. Ledwie powstrzymuję rozpustne odczucia. Ano – wzdycha. Pociągam za nie lekko. Popycha mnie lekko w stronę łóżka. Widzieć go na kolanach przede mną. Dlaczego powiedział. posuwając się w stronę kości biodrowej. jak moje włosy kaskadą spływają na ramiona. widząc. Jego pocałunek jest pożądliwy. a on jęczy... do pupy. chwytając moją głowę z obu stron. język i wargi zachęcające.. czego sobie życzy. Wypuszcza mnie z objęć i nagle pada na kolana. Oplata mnie ramionami i przyciąga do siebie. aż czuję je za kolanami. że pchnie mnie na nie. a może to hormony szaleją w moim ciele. Jęczę. Chwytam go za ramię i czuję twardy biceps. a mój język nieśmiało dotyka jego. leniwie na mnie napierającą. Znów jęczę w jego usta. a potem przygryza lekko skórę. że nie może się kochać? Zrobię wszystko. Przysuwa mnie do swoich bioder. koronkowy. Tak bardzo go pragnę. ściskając mocno. – Masz taką piękną skórę. Rumienię się. Jedną rękę nadal trzyma w moich włosach. ściąga ją i wzdycha. – Ach – jęczę. Dzięki Bogu. – Lubię brunetki – mruczy i zanurza obie dłonie we włosach. Są takie miękkie i niesforne. Oburącz chwyta moje biodra. ale tego nie robi. czuć jego usta na skórze. podniecające. przez brzuch. podczas gdy druga wędruje w dół kręgosłupa do mojej talii i niżej. – Och. jasną i nieskazitelną. zatacza językiem kółka wokół pępka. Chwyta gumkę do włosów. aż do drugiego biodra. a ja czuję jego erekcję. Niepewnie podnoszę ręce do jego twarzy i wsuwam palce we włosy. Pragnę całować każdy jej milimetr. idealnie dopasowany stanik. to takie nieoczekiwane i.

a potem zębami. a on wpatruje się we mnie z góry.. przydymionej szarości. Nie mogę się doczekać. a ja prawie dostaję konwulsji. Słyszę cichy śmiech. Zdejmuje mi drugi but i skarpetkę. Opieram się na łokciach. po czym zdejmuje but razem ze skarpetką. Cholera. Zsuwają się powoli po pośladkach aż do ud. a potem przesuwają się do tyłu. Christian rzuca mi spojrzenie spod niewiarygodnie długich rzęs. – Jesteś bardzo piękna. – Och. aby widzieć.. nie przerywając kontaktu wzrokowego. ponownie przesuwa po podbiciu. Leżę na jego łóżku w samej bieliźnie. Nie spuszcza wzroku z moich oczu. potem wstaje i ściąga moje dżinsy. przesuwając nosem po wzgórku między moimi udami. co ja mogę z tobą zrobić – szepcze. Dyszę.159 pozostają w jego włosach. spragniona. muskając skórę. jego ręce podążają w kierunku talii. Pochyla się. jak ten ruch odbija się echem w moim kroczu. Sięga do góry i rozpina guzik w moich dżinsach. Nie spuszczając ze mnie wzroku. Jasny gwint! Co za słowa! Jest taki uwodzicielski. zdejmując ze mnie dżinsy. Tam. Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu. To prawie bolesne. Czuję go. ale czuję. Jakim cudem czuję to Tam?! Padam na materac. co robi. . – Pokaż mi. Anastasio Steele. kiedy znajdę się w tobie. tym razem językiem. by po chwili leniwie rozsunąć zamek. chwyta mnie za stopę i rozwiązuje sznurówkę. tak że ląduję na materacu. jęcząc. Zapiera mi dech. Ana. ciągnę za nie lekko i próbuję uciszyć zbyt głośny oddech. – Pięknie pachniesz – mruczy i zamyka oczy z wyrazem czystej przyjemności na twarzy. Nadal klęcząc. Zatrzymuje się i oblizuje wargi. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. Ściąga kołdrę z łóżka i popycha mnie lekko. a jego oczy mają odcień rozpalonej. jak sprawiasz sobie przyjemność.

aż do cienkiego. – Będziemy musieli popracować nad unieruchomieniem cię. szybko rozsuwa mi nogi i wpełza na łóżko pomiędzy nie. tak zmieniło go pożądanie. – Nie wstydź się. co da się z tym zrobić. A po chwili rusza dalej. Z trudem go rozpoznaję. Christian kładzie się obok mnie. wyzywający. Spogląda na mnie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś. dłonią sunie w górę od mojego biodra do talii i w końcu do piersi. Moja skóra płonie. Potrząsam głową. musimy zobaczyć. przez chwilę zadziwiony. za gorąco. a ja wiję się z pożądania. o co ci chodzi. – Nie robię tego – mamroczę. – Nie wiem. – Jak doprowadzasz się do orgazmu? Chcę to zobaczyć. – Cóż. – Jego głos jest miękki. Czerwienię się. koronkowego materiału majtek. Wisi nade mną. zmysłowa groźba.160 Że co? Marszczę brwi. i wbijam paznokcie w prześcieradło. Potrząsa głową z niedowierzaniem. Pochyla się nade mną i chwytając za kostki. Och. mała. Nie jestem w stanie się nie ruszać. jak cudowna. Ano. Unosi brwi. a jego oczy ciemnieją. . – Nie ruszaj się – mruczy i pochylając się. cały czas wpatrując się w moje oczy. całuje wewnętrzną część mojego uda i dalej w górę. – Mam zachrypnięty głos. za zimno. – Pocałunkami podąża w górę mojego brzucha i zanurza język w pępku. pokaż mi – szepcze. Jak mogę leżeć spokojnie? Wiercę się pod nim. Rozpina guziki swoich dżinsów i powoli je zsuwa.

Jego zęby zaciskają się na mojej brodawce.. Czuję na sutkach cudowny efekt działania sprawnych palców i ust. Delikatnie pociąga koronkę w dół. O rany. Jego palec przesuwa się do drugiej piersi i powtarza proces. jego język w moich ustach pochłania mój krzyk. Och. z udręczonym ciałem. Całuje mnie mocno. zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika. podczas gdy . wydłużając go. Prawie skręca mnie z rozkoszy. Jego usta zamykają się na moim drugim sutku. a kciuk wolno roluje czubek sutka.. Jęczę. Jestem taka wilgotna. jak sztywnieją mi nogi. kciuk i palec wskazujący ciągną mocno. proszę. Anastasio – mruczy. rozlewające się do samego krocza. a moje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. Christian spogląda na mnie z zadowoloną miną. podczas gdy jego dłoń podąża do drugiej. – Bardzo ładnie – szepcze z aprobatą. Sutki mi twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem. – Och. kontynuując powolne. targanym konwulsjami. błagam w myślach. To było nadzwyczajne. zmysłowe natarcie. czując słodkie doznanie.161 – Idealnie pasujesz do mojej dłoni. Wielkie nieba. że całe moje ciało śpiewa w słodkiej udręce. maleńka – mruczy. co się ze mną dzieje? – Dalej. jęcząc głośno i czując. – Zobaczmy. Teraz już wiem. ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry. Delikatnie dmucha na jedną pierś. o co tyle szumu. czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób – szepcze. zapalający każde zakończenie nerwowe tak. uwalniając pierś. proszę – odchylam głowę. a ja rozpadam się w jego rękach na tysiące kawałków.

Czy to. a ja znowu krzyczę.. gdy robi to ponownie. – Teraz będę cię pieprzył. ustawiając czubek penisa u wrót mej kobiecości. Nadal mam nierówny oddech. dochodząc do siebie po orgazmie. Wchodzi we mnie palcem coraz mocniej i mocniej. Jęczę z rozkoszy. tak że wisi nade mną. patrząc mi w oczy. Jego ręce przesuwają się na biodra. Dopiero teraz zauważam. – Jesteś bardzo wrażliwa – szepcze.. panno Steele – mruczy.. wpatrując się w moje oczy. – Będziesz musiała nauczyć się to kontrolować.. Gdy zdejmuje bokserki. a ja od razu spełniam polecenie.162 na mojej twarzy niewątpliwie malują się jedynie wdzięczność i zachwyt. pragnę cię. że nadal ma na sobie koszulę. – Ostro – dodaje . – Pochyla się.? Jak? – Nie martw się – szepcze. zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość. Na chwilę zamyka oczy. Nagle siada wyprostowany. a jego oddech staje się nierówny. – W moim głosie słychać błaganie. Masuje dłonią moją łechtaczkę. Och nie. ściąga moje majtki i rzuca na podłogę. rozsuwając je jeszcze szerzej. Rany Julek. a potem wchodzi między moje uda. – Naprawdę chcesz to zrobić? – pyta miękko. – Znów mnie całuje.. Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę. trzymając ręce po obu stronach mojej głowy. – Podnieś kolana – każe mi łagodnie. – Wsuwa we mnie palec. a uczenie cię będzie świetną zabawą. raz za razem. Klęczy. – Ty też się rozciągniesz. jego erekcja wyskakuje na wolność. – Proszę. – Jesteś tak cudownie wilgotna. a ja wydaję okrzyk.. a potem palec wślizguje się pod cieniutką koronkę majteczek i powoli zatacza kółka wokół mnie – Tam. Boże.

Gdy zaczynam się przyzwyczajać do tego dziwnego uczucia. patrząc na mnie oczami rozświetlonymi ekstatycznym triumfem. ale tym razem nie przestaje. Nieruchomieje. wydaje jęk i wbija się we mnie ponownie. wchodząc i wychodząc. – Jeszcze? – szepcze chrapliwie. chcę tego. a moje ciało go przyjmuje.. Ma rozchylone usta i ciężko oddycha. – Aaa! – krzyczę. – Jesteś taka ciasna. Jęczę. – Tak – odpowiadam cicho. – To brzmi jak błaganie. Znowu krzyczę. Pozostaje w bezruchu. Opiera się na łokciach.. Robi to ponownie. mała – szepcze po chwili. czując w głębi ciała dziwne ukłucie. moje biodra nieśmiało wychodzą mu . – Teraz będę się poruszał.163 i wchodzi we mnie z impetem. W porządku? Kiwam głową z szeroko otwartymi oczami i dłońmi na jego ramionach. wypełniającą obecność jego męskości w moim ciele. Najpierw rusza się powoli. więc czuję teraz na sobie jego ciężar. Wycofuje się niezwykle powoli. Więc porusza się. a on się zatrzymuje. dzięki czemu mogę oswoić natarczywą. Zamyka oczy. Och. kiedy przedziera się przez moje dziewictwo. Och. – Jeszcze? – Tak. Czuję się taka pełna. I jeszcze raz.

. próbując spowolnić oddech i łomoczące serce. Otwieram oczy. Jęczę. wszystko okej? – Jego spojrzenie jest intensywne. który podchwytuję. słysząc jego słowa.. a on wbija się we mnie. tylko ja. proszę.. wsparty na łokciu. Sztywnieję. nie miałam pojęcia. tylko on. – Uuu. Szeroko. Zaczynam sztywnieć. och. rozpadam się. to było niesamowite. nabierając tempa. Gdy dochodzi. – Wzdrygam się na to nieznane odczucie. Chwyta w dłonie moją głowę i mocno całuje. – Sprawiłem ci ból? – pyta Christian. pokrywając potem. Moje myśli znikają i pozostaje tylko doznanie.. Rany.. a ja. Moje ciało drży. wykrzykuje moje imię. Pochylając się. wręcz wymagające. – Dojdź dla mnie... Zakłada niesforny kosmyk włosów za moje ucho. w bezlitosnym. eksploduję pod nim w orgazmie i rozsypuję się na milion kawałków. a jego zęby znów przygryzają mi dolną wargę. – Poważnie. . On opiera czoło na moim. ma zamknięte oczy i nierówny oddech...164 na spotkanie. co to ironia – uśmiecha się sardonicznie. Ana – szepcze Christian niemal bez tchu. Podnosi powieki i patrzy na mnie łagodnie. czy zadałeś mi ból? – Wiem. pchając mocno. przyjmując kolejne pchnięcia. delikatnie składa pocałunek na moim czole i powoli się wysuwa. dociekliwe. leżąc obok... a w moich myślach panuje rozpustny zamęt. wysuwając biodra ku jego pchnięciom. – Ty mnie pytasz. A ja muszę się uśmiechnąć. niesłabnącym rytmie.. Przyspiesza. Nie wiedziałam. że tak będzie. Wciąż dyszę. wygina się. jak przedtem. by chwilę później znieruchomieć i wlać siebie we mnie. Nadal jest we mnie.. Czuję. że to się okaże takie wspaniałe.. O niebiosa. że coś we mnie narasta.

Podciąga je wyżej. kiedy odgarnia mi włosy z twarzy i całuje w nagie ramię. tak przyjemnie. jak guziki koszuli wbijają mi się w skórę. To była rozkosz nie do opisania. – Więc chcesz. – Taka z ciebie wymagająca istotka? Połóż się na brzuchu. – Przygryzasz wargę. rety. zanim opada kurtyna i patrzy na mnie spod przymkniętych powiek. Uśmiecham się do niego. rozpadanie się na kawałki.. – Dlaczego masz na sobie koszulę? – pytam. do czego zdolne jest moje ciało. Przechyla się tak. – Mrugam....165 Wyciągam się obok niego. jak program wirowania w pralce. ale zrelaksowana. przestaję oddychać. że jedną nogę wsuwa między moje i leży częściowo na moich plecach. Przez chwilę wydaje mi się. Czuję jego ciepłą skórę na mojej. z kośćmi jak z waty. Zamiera. – Chcę to zrobić jeszcze raz – szepczę. panno Steele? – Pochyla się i całuje mnie bardzo delikatnie w kącik ust... a potem się przekręcam. Jego dłonie posuwają się w dół. szarymi oczami i poważną pochmurną miną. boskie uczucie. Nie miałam pojęcia. Czuję. Jego włoski łaskoczą mnie w plecy. – Naprawdę masz niezwykle piękną skórę – mruczy. że widzę przelotny wyraz ulgi na jego twarzy. W ułamku sekundy zrzuca koszulę i znów kładzie się na mnie. . Szelmowsko się uśmiecham. bez czucia w kończynach. Nie mogę przestać się uśmiechać. Hmmm. żebym cię znów przeleciał? – szepcze mi do ucha i zaczyna obsypywać pocałunkami okolice ucha i szyję. płonącymi zmrużonymi. gładząc moją talię. Teraz wiem. patrząc na niego. Rozpina mi stanik i gładzi ręką moje plecy aż do pośladków. głęboko zrelaksowana. Dwa orgazmy. o co tyle szumu. biodro i po udzie aż do kolana. że może tak mocno się zacisnąć i rozluźnić tak nagle. Wygląda wspaniale ze zmierzwionymi włosami. ale mi nie odpowiedziałaś. – Czyżby. – Marszczy brwi...

– Tylko moja. Leżę pod nim przygwożdżona. Przytrzymuje mnie pod sobą. podążając za jego dłonią. Moje biodra bezwiednie zaczynają zataczać kręgi. Anastasio. co on ma zamiar zrobić? Przesuwa się między moje nogi. a pozostałe palce nadal zataczają koła. przygryzając brzeg mojego ucha. Chcę usztywnić nogi. Jesteś taka wrażliwa. Bardzo – szepcze. obracając go i pocierając przednią ścianę pochwy. Jego długie palce sięgają pode mnie i delikatnie. Jęczę znowu. – Jesteś moja – szepcze. Oszałamiająca rozkosz uderza do mojej krwi jak adrenalina. a ogień przeszywa moje ciało. Nie mogę poruszyć głową. Czuję na udzie jego rosnącą erekcję. Jęczę. ale nie mogę się poruszyć. starając się kontrolować oddech i chłonąć rozproszone.166 O matko. uwodzicielskie. Czuję gorący oddech na twarzy. – Tak szybko robisz się wilgotna. a drugą ręką chwyta moje włosy na karku i lekko pociąga. Pieści go powoli. słowa upojne. a jego ręka wędruje w górę uda aż do pośladka. chaotyczne doznania wywołane ruchami jego palców. – Wezmę cię od tyłu. Zamykam oczy. Jego dłoń masuje mnie niestrudzenie. przytrzymując mnie. po czym wsuwa palec między moje nogi. do środka. utrzymując . – Nie ruszaj się. bezsilna. – Głos ma łagodny. – Wtula nos w miejsce za moim uchem. podoba mi się to. Och. do środka. – Podoba ci się? – pyta cicho. na zewnątrz. na zewnątrz. Anastasio – mruczy. Zaczyna powoli zginać kciuk. Nie zapominaj o tym. – Bosko pachniesz. – Jego głos jest odurzający. ale stanowczy. Powoli wsuwa we mnie kciuk. przylegając do pleców. maleńkim fragmencie mojego ciała. kolistymi ruchami masują łechtaczkę. Efekt jest powalający: cała energia koncentruje się na tym jednym.

To jest niewłaściwe. – Nie ruszaj się – rozkazuje i puszcza moje włosy. rotacyjny rytm. – Ssij. – Tym razem zrobimy to naprawdę. gotów jest posiąść mnie jeszcze raz. To oczekiwanie jest rozkoszne. opanowany. Rozciągający. opierając ciężar na mnie i chwyta za włosy. Nie mogę się poruszyć. Wstrzymuje oddech i pociąga mnie mocniej za włosy. Tym razem czuję go głębiej. celowo powolne pchnięcia i przerywane uczucie pełni są przejmujące. – Chcę cię pieprzyć w usta. – Kciuk napiera na mój język. – Niegrzeczna. powolny. Znów wydaję jęk. a oddech jeszcze bardziej nierówny. Czuję słony posmak z metaliczną nutą krwi. a on celowo zatacza biodrami koło i wycofuje się. ale do diabła. Anastasio. – Sprawdź. mrugając w popłochu. więc puszczam go. Zniewala mnie tak kusząco. nieustępliwy. Otwieram szeroko oczy. powoli. a ja ciężko dyszę i krew śpiewa w moich żyłach. . odczekuje chwilę i jeszcze raz we mnie wchodzi. mała. To mnie doprowadza do obłędu. Pochyla się. Jęczę głośno. te drażniące. Christian nagle nieruchomieje. – Jego głos jest zachrypły. jak smakujesz – szepcze mi do ucha. I niespiesznie zagłębia się we mnie. a sam. aż do końca. powoli. wypełniający. powoli. a ja obejmuję go wargami i ssę jak szalona. słodka dziewczynka – szepcze i sięga do stolika nocnego po foliową paczuszkę. To jest absolutnie cudowne. Rozrywa folię.167 stały. jakże podniecające. aż do bólu. Anastasio. Powtarza ten ruch raz za razem. i wkrótce to zrobię. Z moich ust wydobywają się kolejne jęki. unieruchamiając mi głowę. A niech to. Pieprzyć mnie w usta! Jęczę i gryzę jego kciuk. – Otwórz usta – rozkazuje i wtyka w nie swój kciuk.

zaczyna cały cudowny proces od nowa. gdy się poruszysz. a kiedy dreszcze ustają. spragnione ulgi. z ulgą oddając się fali rozkoszy. Pada na mnie. głośno krzycząc w materac zniekształconą wersję jego imienia. – Och. a jego oddech staje się bardziej nieregularny. masz pamiętać. – Chcę. Wysuwa się i powoli wchodzi we mnie. Jesteś moja. Bardzo. chowając twarz . Pragnę. jeszcze nie – mruczy. Moje ciało oplata się w konwulsjach wokół niego i dochodzę. że tu byłem. – Och nie. – Nie wiem. – Czego chcesz. proszę. w tył i w przód. a Christian przyspiesza. Nieznacznie zwiększa tempo. Christian wykonuje jeszcze dwa ostre pchnięcia i zamiera. Moje wnętrze zaczyna drżeć. a moje wnętrze zaczyna drżeć. – Proszę. Tylko ja. Anastasio? Powiedz mi. Jęczę. proszę. – Jutro. za każdym razem. Moja.168 – Dobrze mi w tobie – jęczy Christian. mała. – Tak. Christian – szepczę. Dojdź dla mnie. Moje ciało jest tak naprężone. Taka. On się wycofuje i czeka. żebyś była obolała – mruczy i kontynuuje te słodkie tortury. Cię. – Jesteś. maleńka. – Ciebie. Jego słowa to moja zguba. Słodka – mruczy między pchnięciami. – Jesteś. – Powiedz mi – szepcze. – Jęczę głośno. znów zataczając koła biodrami. przywodząca mnie nad skraj przepaści. czy zdołam wytrzymać dłużej.

zaciskając uda. Siadam. jak długo spałam. melancholijną melodią.169 w moich włosach. samotny. Owijam się kołdrą i cicho idę korytarzem do tego wielkiego pokoju. – Cholera. . Jest znakomitym muzykiem. – Przepraszam – szepczę. wygląda. Wydaje się smutny i opuszczony. niezgłębionymi. słucham oparta o ścianę przy wejściu. smutny. wpatrując się w rozciągający się za oknem miejski pejzaż. Przeciągam się pod kołdrą i czuję się obolała. Christiana nigdzie nie widać.. odizolowanej plamie światła. słodki lament. cudownie obolała. Gdy reszta pokoju tonie w mroku. Na samo wspomnienie łapię oddech i czerwienię się. Gra fantastycznie. nietykalny. że to Bach. jak w bańce. szarymi oczami z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Melodyjny dźwięk fortepianu. Gdy się budzę. Niczym zahipnotyzowana patrzę na jego długie zwinne palce. Lekki grymas przebiega po jego twarzy. całkowicie zapamiętany w grze. Ana – dyszy. Natychmiast wysuwa się ze mnie i przetacza na swoją część łóżka. a na wschodzie majaczy poranek. Słyszę muzykę. Na wieżowcach widać mniej świateł. Spogląda na mnie świetlistymi. Siedzi nagi. które delikatnie odnajdują i przyciskają klawisze. zwabiona przepiękną. całkowicie wyczerpana. z ciałem skąpanym w ciepłym świetle lampy stojącej obok instrumentu. nadal jest ciemno. Wydaje mi się. – Nie chciałam ci przeszkadzać. Podchodzę cicho do niego. Oczarowana.. Christian siedzi przy fortepianie. Niedawno te same palce umiejętnie dotykały i pieściły moje ciało. jakby był w swojej własnej. Nie mam pojęcia. Podciągam kolana do piersi. jak jego muzyka. ale nie jestem pewna. i od razu odpływam lub zapadam w sen.

takie Jego usta drgają w półuśmiechu. ojej. Ma szerokie ramiona. Nie potrafię odgadnąć. Może to z powodu wymowy utworu. Przerywa grę i kładzie dłonie na kolanach. przepiękne.. Przeczesuje włosy palcami i wstaje. który grał. – To było melancholijne. Otacza mnie ramieniem i łagodnie prowadzi z powrotem do sypialni. – Od jak dawna grasz? – Od szóstego roku życia. – Obudziłam się. Teraz zauważam.. Czuję suchość w ustach. – Rano będziesz wykończona. – Piękna melodia. a gdy idzie. widać pracę mięśni jego brzucha. wąskie biodra. – Powinnaś być w łóżku – upomina mnie. gdy Christian obchodzi fortepian i zbliża się do mnie. a ciebie nie było. Wydaje się lekko przygnębiony. ale oryginalnie to koncert na obój Alessandra Marcellego. że ma na sobie dół od piżamy. . – Do łóżka – zarządza. Bach? – Transkrypcja Bacha. Spodnie zwisają mu z bioder w taki sposób. ale w ciemności ciężko to ocenić. w jakim jest nastroju. – Trudno mi spać i nie jestem przyzwyczajony do spania z kimś w jednym łóżku – mówi cicho. ale bardzo smutne. Wygląda nieziemsko.170 – Oczywiście powinienem powiedzieć ci to samo – mruczy.

– Jak się czujesz? – pyta po powrocie do sypialni. – Położę się z tobą. słodka Anastasio – mruczy. Na prześcieradle widać krew – dowód utraty dziewictwa.. a moje serce topnieje. – Jego głos mięknie. – Wracaj do łóżka – mówi ostro. wpatrując się we mnie. Wypełniam jego polecenie. by przebiec palcami po lekkim zaroście. Kładzie się obok mnie i przyciąga do siebie. Delikatnie całuje moje włosy i głęboko wciąga powietrze. ale nie potrafię się wyzbyć uczucia melancholii. Chyba nigdy nie dotknęłam jego klatki piersiowej. Natychmiast odsuwa się ode mnie. starając się nie myśleć o krwi.. Nie wiem. który lubi niemożliwie smutną muzykę. że jestem od niego odwrócona. – Dobrze.171 – Och. Opuszczam rękę i marszczę czoło. Ujmuje moją brodę i odchyla głowę do tyłu. W tym samym momencie oboje patrzymy na łóżko. – Cóż. Dociera do mnie. Zamykam oczy. rozczochrany dzieciak. – Christian jako sześcioletni chłopiec. Otwiera komodę. wyjmuje T-shirt i szybko go zakłada. – Do łóżka – rozkazuje ponownie. że dotąd nie widziałam jego nagiego torsu. Jego spojrzenie pali moją twarz. stając naprzeciw mnie. Oczami wyobraźni widzę ślicznego małego chłopca o miedzianych włosach i szarych oczach. obejmując tak. Bezwiednie wyciągam dłoń. Czerwienię się zawstydzona i owijam ciaśniej kołdrą. – Śpij. czy to z powodu granego przez niego . Zapala boczne światło. to dopiero da pani Jones do myślenia – mruczy Christian.

172 utworu. Christian Grey ma swoje smutne oblicze. . czy jego zachowania.

szczególnie plany w stosunku do mnie. Nie myślałam o niej cały wieczór. że prowadzą do łazienki. Gdy wracam do sypialni. Leży zwrócony w moją stronę i mam niepowtarzalną okazję. koszul. Całe rzędy drogich garniturów. zrelaksowana we śnie.173 ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Światło wypełnia pokój. Wysuwając się z łóżka. gdy śpi. nie. Przez chwilę zastanawiam się. O rety. Będę miała kłopoty. Nie muszę się martwić o to. butów i krawatów. Łazienka. Przeciągam się i otwieram oczy.. aby wyciągnąć rękę i go dotknąć. i to większa niż moja sypialnia. mam tyle do przemyślenia. Czy ktoś tak piękny może być przyzwoity? Przypominam sobie pokój na piętrze. że z nikim nie sypia. Kształtne. myśląc. jak jej idzie z Elliotem. jedna . wydęte usta rozchyliły się lekko. Potrząsam głową. sprowadzając mnie z głębokiego snu na jawę. ale wzywa mnie potrzeba. Zważywszy na to. W zasadzie ta garderoba mogłaby rywalizować z szafą Kate. lśniące. Dziwię się. Christian nadal śpi. znajduję jego białą koszulę i zarzucam na siebie.. aby mu się przyjrzeć. Jest piękny majowy poranek. Otwieram drzwi. Po co jednemu człowiekowi tyle miejsca? Dwie umywalki. Jego piękna twarz wygląda młodziej. Jak można potrzebować aż tylu ubrań? Cmokam z niezadowoleniem. cóż za widok. co on mówi ani o jego plany. O rety. jest słodki. Miałam do niej napisać. A niech to. Kate! Och. czyste włosy są w cudownym nieładzie. raczej nie. Seattle leży u moich stóp. cóż za widok. co mówię. Sprawdzam drugie drzwi. ale znajduję się w przestronnej garderobie wielkości mojej sypialni. stwierdzam z ironią. Podobnie jak małe dziecko. że nadal jest w łóżku. Mogłabym patrzeć na niego cały dzień. Kusi mnie. Obok mnie Christian Grey smacznie śpi.

Ana! Dzwonię do Kate. Wracam do sypialni. Patrzy na mnie z wydętymi wargami i tupie nogą. Wpatruję się w swoje odbicie w gigantycznym lustrze nad umywalką. oddałaś mu dziewictwo. jakbym nigdy w życiu nie ćwiczyła. patrząc w lustro. który jest więcej niż piękny. Moje włosy jak zwykle odmawiają posłuszeństwa. chcę zakochać się w facecie.. bogatszy niż Krezus i czeka na mnie w Czerwonym Pokoju Bólu. Znajduję ją i sięgam po telefon.. chce z ciebie zrobić jakąś perwersyjną seksualną niewolnicę. Nie odbiera. no. Wzdrygam się. „Bo nie ćwiczysz”. Umieram z głodu. Zostawiłam torebkę w gabinecie Christiana. Próbuję przywołać je do porządku palcami. Będę musiała to wszystko przetrawić. że żyję i nie uległam Sinobrodemu. Ana? Cholera. więc zostawiam jej potulną wiadomość. Moja podświadomość się obudziła.. . Szczerze. Trzy wiadomości. szczerze mówiąc. oszołomiona i zdezorientowana. Krzywię się. Ana? Gdzie jesteś. nie w taki sposób.174 jest pewnie nieużywana. Czy wyglądam inaczej? Bo tak się czuję. Och. Może znajdę w torebce jakieś gumki. facetowi. Śpiący królewicz nie obudził się jeszcze. Jestem trochę obolała. a moje mięśnie.. o który musiałaby się martwić – a może jednak uległam. „A więc się z nim przespałaś. Fryzura „po seksie” niezbyt mi pasuje. który cię nie kocha. Wszystko okej. nie. Właściwie ma wobec ciebie dziwne zamiary. ale ponoszę sromotną klęskę i poddaję się. Kate. Rany. więc zostawiam go i udaję się do kuchni. ZWARIOWAŁAŚ?!” – krzyczy na mnie.

Sprawdzam lodówkę. Ignoruję ją. Hmm. Jest tak stylowa i nowoczesna. Przeogromnym. Znajduję w torebce dwie gumki i szybko związuję włosy w dwa kucyki. że ma rację. ależ jestem głodna.. To daje trochę czasu na myślenie. zabieram się do robienia ciasta. Dobrze się czymś zająć. Tak! Im bardziej dziewczęco wyglądam. Podkręcona na cały regulator muzyka też pozwala uciszyć poważne refleksje.. Rany. Zamykam oczy.. żeby wydedukować. Podświadomość rzuca mi gniewne spojrzenie. Potrzebuję kilku sekund. Jego kuchnia mnie onieśmiela. To zadanie niemożliwe. Potrząsam głową. kochanie się ze mną. moje ciało wibruje na samo wspomnienie. Zrezygnowana potrząsam głową. misja zakończona sukcesem. to wszystko jest takie pogmatwane. tym mniej. w której jest mnóstwo jajek. „Pieprzenie. i żadna z szafek nie ma uchwytu. Wsuwam go do kieszeni na piersi w koszuli Christiana.175 Och. aby się otworzyły. Rany Julek. z dala od tego miejsca. .. aby się skoncentrować na wykonywanym zadaniu. Uśmiecham się. że muszę nacisnąć drzwiczki. Uśmiecham się szerzej. a mięśnie głęboko w podbrzuszu słodko się kurczą. i dochodzę do wniosku. Muszę spróbować skategoryzować i zanalizować swoje uczucia do Christiana Greya. Poprzedniego dnia jadł omlet. Tańcząc po kuchni. chociaż nie pozwala on nikomu spać w swoim łóżku. aby pomyśleć. ale w głębi duszy wiem. podkręcam dźwięk i zaczynam tańczyć. że mam ochotę na naleśniki i bekon. wczoraj w Heathmanie. Wielkim sukcesem. grozi mi ze strony Sinobrodego. Może powinnam przygotować Christianowi śniadanie. Przyszłam tutaj spędzić noc w łóżku Christiana Greya i udało mi się. jego ciało. Nie ma jak gotowanie przy muzyce. Jego słowa. tyle się od tamtej pory wydarzyło. Wyjmuję z torebki iPoda i podłączam słuchawki. ale niezbyt głębokie. Potrzebuję czasu na osobności. Jestem rozkojarzona przez wspomnienia ostatniej nocy. a nie kochanie!” – krzyczy na mnie jak harpia. może.

. – Ciekawe dlaczego. kiedy wróciłem do łóżka. Kładę bekon pod grill. ale to bardzo mu pasuje. Zaczynam od bekonu. a on próbuje ukryć uśmiech. Na jego widok nogi mi miękną. rumienię się.. Otrzymałam niemoralną propozycję od samego Króla Odmieńców. Nigdy nigdzie nie pasowałam. – Naleśniki. – Dobrze spałam – jąkam w odpowiedzi. Dlaczego jest właśnie taki? Geny czy wychowanie? Nigdy się wcześniej nad czymś takim nie zastanawiałam. bekon i jajka? – Brzmi kusząco. – Jesteś głodny? – Bardzo – mówi. poranny zarost. – Dzień dobry. Fryzura „po seksie” bardzo. Odwracam się i widzę Christiana siedzącego na jednym ze stołków przy barze śniadaniowym. i chyba nie ma na myśli jedzenia. w której spał. patrząc przenikliwie. z głową podpartą na ułożonych w wieżyczkę dłoniach. panno Steele. – Marszczy czoło. Jest pani dziś rano niezwykle ożywiona – mówi bez emocji. roztrzepuję kilka jajek.176 Kuchenka jest supernowoczesna. po czym zbieram się w sobie i wyjmuję słuchawki z uszu. – Ja też. a teraz. Zastygam. podobnie jak stylowy. Amy Studt śpiewa mi do ucha o odmieńcach.. bo sama jestem odmieńcem. ale w końcu udaje mi się ją rozpracować. a kiedy się opieka. Wygląda na rozbawionego i zaskoczonego. Ta piosenka wiele dla mnie kiedyś znaczyła. Ma na sobie koszulkę.

Chwilę później on staje przy mnie. na blacie pomarańczowy. nie przerywaj z mojego powodu. Sinobrody. Odwracam się i dalej ubijam jajka. – Dobrze roztrzepane i ubite – uśmiecha się ironicznie. – W jego głosie pobrzmiewa wesołość. wyciąga szaro-czarne podkładki i kładzie na barze. taniec? Opuszczam wzrok na dłonie. Zwłaszcza kiedy jest tak wyjątkowo wesoły. – Wzruszam ramionami. odwracam i wkładam z powrotem pod grill. Delikatnie ciągnie mnie za kucyk. Wracam do swojego zadania. – Ale cię nie ochronią. czując. Wydymam wargi.. wyjmuję bekon...177 – Nie wiem. Ty gotuj. Zabawne. – Bardzo mi się podobają – szepcze. starając się ukryć uśmiech. – Chcesz herbatę? stoi już sok . że robię się purpurowa. Gdy znów się odwracam. Nie umiem się na niego gniewać. Uśmiecha się. – Zajmę się tym. – Proszę.. To bardzo zabawne. a Christian parzy kawę. Otwiera szufladę. żebyś mogła kontynuować swój. eee. tak? Moja podświadomość śmieje się ze mnie w dwójnasób. Hmm. gdzie trzymasz podkładki pod talerze. za wszelką cenę starając się nie wyglądać na zdenerwowaną. – Jakie lubisz jajka? – pytam sucho. Wylewam jajka na patelnię. Czy mam włączyć jakąś muzykę. prawdopodobnie trochę za mocno.

Co ma na myśli? Nasze negocjacje? Nasz. – Czyżbyś chciał mi przekazać wyrazy współczucia? – pytam słodko. – Panie Grey – kiwam głową. – To było z góry przesądzone. Czerwienię się. Zastanawiam się.. szczerze mówiąc. Patrzę na Christiana. – Panno Steele. Znajduję dwa talerze i kładę je na podgrzewaczu w kuchence. Och. a on czeka. Wdrapuję się na stołek i siadając. Zaglądam do lodówki i znajduję syrop klonowy... że próbuje stłumić uśmiech. a wszystko w środku mnie się ściska. Wydymam wargi. On sięga do szafki i wyciąga herbatę Twinings English Breakfast. ale nie jestem pewna. czy powinniśmy kontynuować twoje podstawowe szkolenie.. – Och. nagle brakuje mi tchu. Oczy ma pociemniałe. lekko się krzywię. eee. Wydaje mi się. jak miło. – Bardzo jesteś obolała? – pyta. Dlaczego zadaje tak osobiste pytania? – Cóż. poproszę. – Nie. prawda? – Czyżby? Chyba jeszcze nic nie ustaliliśmy. Nakładam śniadanie na podgrzane talerze i stawiam je na podkładkach. panno Steele. aż usiądę. siadając. – Odsuwa jeden ze stołków barowych.178 – Tak. związek. czy cokolwiek to jest? Wciąż jest taki tajemniczy. jeśli masz. nie mam porównania – rzucam... – Wpatruję się w niego oniemiała. Tłumię .

. – Jedz. – Mój apetyt znów stanął pod znakiem zapytania. – Jaki zakres podstawowego szkolenia miałeś na myśli? – pytam nieco zbyt wysokim głosem.. To mnie rozprasza. aby sprawiać wrażenie jak najbardziej naturalnej. Zupełnie nie wiem. Czy to część podstawowego szkolenia? – Przestań przygryzać wargę. więcej.. co ma na myśli. oczywiście – dodaje.. demaskując swoje wysiłki. gdy tymczasem hormony sieją spustoszenie w moim organizmie. że zostaniemy przy umiejętnościach oralnych. pomyślałem. Nic nie mogę wyczytać z jego wyrazu twarzy. Patrzę na niego. że nie masz na sobie nic pod moją koszulą. Jeśli ci to odpowiada. To takie frustrujące. Podstawowe szkolenie! Chcę cię pieprzyć w usta. a ponieważ wiem. .. tak. Mam w głowie zamęt. poproszę. Anastasio. to jest pyszne. – Chciałabym dzisiaj zostać. Klepie mnie delikatnie po plecach i podaje sok pomarańczowy. więcej seksu. który przyniósł Christian.179 jęk. ponieważ jesteś obolała. Zanurzam torebkę herbaty w małym czajniczku. starając się odzyskać równowagę. rozprasza mnie jeszcze bardziej – warczy.. Jutro muszę pracować. – Cóż. – Nawiasem mówiąc. – Uśmiecha się do mnie szeroko. Krztuszę się herbatą i wpatruję się w niego z szeroko otwartymi ustami. – O ile chcesz zostać. spokojnej i absolutnie niezainteresowanej. Ja z kolei prawie nie czuję smaku.

Marszczę czoło. pociągając ją i uwalniając wargę z uścisku moich zębów. – O co chodzi? – pyta. Nawet nie zdawałam sobie sprawy. – O co ci chodzi z tym jedzeniem? – wyrywa mi się. – Jedz. że ją przygryzam. – Muszę być dziś wieczorem w domu. Patrzę na niedojedzone śniadanie. Wczoraj wieczorem nic nie jadłaś. Anastasio. – A teraz zjedz śniadanie. Podnosi dłoń i chwyta mnie za brodę. Nie mam pieniędzy na nowe ubrania. Usta ma zaciśnięte w wąską linię. – Naprawdę chcę. – W porządku – zgadza się. Jego . Mruży oczy. – Zawiozę cię jutro do pracy na dziewiątą. W mojej głowie i żołądku panuje mętlik. Czyżby chciał. żebym została na kolejną noc? – Dziś wieczorem muszę podjechać do domu. Po prostu nie jestem głodna. – Znajdziemy ci coś tutaj. Potrzebuję czystych ubrań.180 – O której musisz być w pracy? – O dziewiątej. Apetyt zniknął. – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. żebyś dokończyła śniadanie.

Kiedy skończę.. że zmywa swój talerz.. Muszę pamiętać. zbolałe. skoro jest taki dziwny w kwestii jedzenia. że nie lubię marnować jedzenia. – Odchodzę w kierunku szklanych drzwi balkonowych. – Ty gotowałaś. ja zmywam. żeby nie nakładać sobie tyle na talerz. Jego oczy są ciemne. dlaczego nie napisałaś nic wczoraj wieczorem? – Jest zła. – Mówiłem ci. aż skończę. – Bardzo demokratycznie. – Och. – Ojejku. – Zrobiłaś to? – Próbuje zdobyć informacje. O co w tym wszystkim chodzi? Podnoszę widelec i jem powoli. przerywając moją zadumę. Wolałabym wziąć prysznic. A niech to. z dala od niego. Czeka. słysząc oczekiwanie w jej głosie. – Zupełnie nie w moim stylu. Przewracam oczami. – Marszczy brwi. Jedz – rzuca. – Przepraszam. okej. – Tak.181 brwi się stykają. próbując przeżuwać. porwał mnie wir wydarzeń. i to samo robi z moim. Zauważam. w porządku. – Kate. – Christian mi się . Telefon mi dzwoni. To Kate. Wyraz jego twarzy łagodnieje. weźmiemy kąpiel. – Ana. nie chcę rozmawiać przez telefon. – Cześć. – Wszystko w porządku? – Tak.

. Wracam. a ja nie mogę o tym rozmawiać..182 przygląda. To będzie trudne do pogodzenia. – Dlaczego pytasz? – Odwraca się i patrzy na mnie. ponieważ podpisałam. Zacznie panikować i będzie miała rację. że tak.. no wiesz.. jak Christian z wdziękiem porusza się po swojej kuchni. – Kate.. Niby skąd? Blefuje. – Ana. to obejmuje wszystko? – zaczynam ostrożnie. odkładając herbatę. Podpisałam tę cholerną umowę. – Zrobiłaś. Jak to się nazywa? Umowę o zachowaniu poufności. proszę. – Ta umowa.. Czerwienię się. Ona jest taka nieustępliwa i chce wiedzieć wszystko ze szczegółami. Wiem to. o seks. proszę! – Nie mogę ukryć irytacji. Czekałam na ten dzień prawie cztery lata. – Był delikatny? – Kate. mam kilka pytań. by zobaczyć. – Rozłączam się. – Przyglądam się swoim dłoniom. a ja nie mogę jej powiedzieć. – Cóż. – Zobaczymy się wieczorem. nie ukrywaj niczego przede mną. Potrzebuję planu. – I chciałabym zapytać Kate. – Jak było? Wszystko w porządku? – Już mówiłam..

– Mnie też – mruczy. wypaczony pogląd na seks. Potrzebuję bezstronnej opinii. Dostanę w odpowiedzi skrzywiony. – Czerwony Pokój Bólu? Tu chodzi głównie o przyjemność. Anastasio. W środku aż mnie skręca. eee. – Cóż. – Dobrze – mamroczę.. – Christian. – Nigdy dotąd nie uprawiałem . odchylając moją głowę do tyłu tak.183 – Możesz zapytać mnie.. – Mój głos cichnie. – Niespiesznie podchodzi. perwersyjny jak diabli. O rety. upodobaniach? – Nie. – Czy twoja rodzina wie o twoich. To nie ich sprawa. aż staje naprzeciw mnie. – Co chcesz wiedzieć? – pyta i przesuwa palcami po moim policzku aż do brody. Uwierz mi – mówi. Jego usta lekko się unoszą. Nie mogę zapytać jego.. aby spojrzeć mi prosto w oczy. – Chodzi o sprawy techniczne. Wolałbym... z całym szacunkiem. Nie wspomnę o Czerwonym Pokoju Bólu. możemy zacząć od tego: jak ci było ostatniej nocy? – W jego oczach płonie ciekawość. – A poza tym – jego ton staje się ostrzejszy – twoja współlokatorka i mój brat zamienili się w bestię o podwójnym grzbiecie[4].. – Nic konkretnego w tej chwili – szepczę. Nie potrafię okłamać tego człowieka. żebyś tego nie robiła. Unosi brwi.

ukradkiem podziwiając jego sylwetkę. Robię krok w przód. automatycznie uwalniając wargę. – Kiedy to robisz. okej? Zaszokowana łapię oddech. Christian stoi i przygląda mi się pociemniałymi oczami. jeśli! Woda jest kusząco gorąca. – Panno Steele. – Wpatruje się we mnie. głęboka. Wbija we mnie gorące spojrzenie. że ta warga jest pyszna. Robię. mogę to potwierdzić. Wanna jest z białego kamienia..184 waniliowego seksu. a ty jesteś obolała. ale czy możesz przestać ją przygryzać? – mówi przez zaciśnięte zęby. Dużo przemawia na jego korzyść. – Zrozumiałaś. Moje serce podskakuje. aż Tam. Gorączkowo kiwam głową. chociaż nadal mam na sobie jego koszulę. Stoję w progu z szeroko otwartymi oczami i splecionymi dłońmi. Gwałtownie wciągam powietrze.. mam ochotę cię przelecieć. co mi każe. Jest taki apetyczny. – Gładzi kciukiem moją dolną wargę. owalna i bardzo dizajnerska. weźmiemy kąpiel. Waniliowy seks? – Chodź. że mogę . Ale może dlatego. – Tak – dodaje wyzywająco. Moja podświadomość zatacza się i mdleje. – Robię. zmysłowy zapach jaśminu. – Odwróć się przodem do mnie. Pieni się. Wlewa do wody jakiś olejek. wydzielając słodki. – Podaje mi rękę. a uczucie podniecenia spływa w dół.. potem zdejmuje T-shirt i rzuca go na podłogę. – Wiem. Christian pochyla się i napełnia ją wodą z kranu wystającego z wyłożonej kafelkami ściany. że robiłem to z tobą. Biorę go za rękę. Nie miałam pojęcia. a on każe mi wejść do wanny.. wyglądający na drogi. jeśli mam zamiar skorzystać z jego szokującej propozycji. Będę musiała się do tego przyzwyczaić. co chce. – Pochyla się i całuje mnie.

Gdy je otwieram. To mnie zaskakuje. Sięga w dół. – Chyba tak zrobię. niezbyt mądre połączenie – burczy. Posuń się. O rety. a stać tutaj i patrzeć na ciebie to prawdziwa przyjemność. Kładzie długie nogi na moich. ale ponieważ pachnie niebiańsko. a on siada i przyciąga mnie do klatki piersiowej. Poziom wody się podnosi. jestem zupełnie naga. Zaskoczona. Jest tak blisko. – Hej – przywołuje mnie. szczypie. – Woda i iPody. jakbyś była zawstydzona. zapraszającej wody. Uuu. i przesuwa stopy na zewnątrz. że on nie będzie tego chciał. Zerkam na niego. rozsuwając moje nogi. zdejmuje mi ją przez głowę i rzuca na podłogę. O święty Barnabo. początkowy piekący ból szybko ustępuje. odprężając się w kojącym cieple. Nie masz się czego wstydzić. Zanurza nos w moich . robię gwałtowny wdech. Pozbywa się spodni od piżamy i wchodzi do wanny za mną. – Dobrze. że nasze kostki się spotykają. zgina kolana tak. a ja opuszczam się do ciepłej. łapie skraj koszuli. – Wyjmuje mojego iPoda z kieszeni na piersi i kładzie koło umywalki. Ponownie wstaje. – Ujmuje moją brodę i podnosi tak. Kładę się i na chwilę zamykam oczy.185 tak na niego działać. Mogłabym wyciągnąć rękę i go dotknąć. – Możesz teraz usiąść. – Może do mnie dołączysz? – proponuję odważnie lekko chropawym głosem. Christian na mnie patrzy. jesteś bardzo piękną kobietą. Są łagodne i ciepłe. Nie zwieszaj głowy. Za wszelką cenę pragnę zniknąć w gorącej wodzie i pianie. a on patrzy z przechyloną głową. bym spojrzała mu w oczy. – Anastasio. Zatrzymuje moje rozbiegane myśli. aby mi się przyjrzeć. Oblewam się purpurą i opuszczam wzrok na dłonie. ale wiem.

Jego dłonie ześlizgują się na piersi. Cieszę się. gdy tymczasem ja dyszę obok niego spragniona. nie uwierzyłabym. że to moje ciało tak na niego działa. przepełniona pożądaniem. Z pewnością dlatego. że niezbyt delikatnie potraktowano je zeszłej nocy. kiedy się obudziłam w jego hotelowym apartamencie. Opuszcza dłonie na moje ramiona i myje mnie delikatnie pod pachami.. że się uśmiecha. a potem jeszcze niżej. Jego rosnąca erekcja napiera na moje plecy. wytwarzając delikatną pianę i kładzie ręce na mojej szyi. – Pachniesz tak pięknie. ktoś mi powiedział. – Uhm. a serce bije jak szalone.186 włosach i głęboko wciąga powietrze. żeby się ogolić. Moje ręce spoczywają na jego silnych. – Podoba ci się? – Słyszę. że będę to robić.. wcierając żel w kark i ramiona. a ja wciągam głośno powietrze. „Ha. Gdyby wczoraj. Mój oddech przyspiesza. Pociera je. masując intensywnie długimi. gdy oplata je palcami i zaczyna lekko ugniatać. A nie twój umysł” – szydzi moja podświadomość. Sutki są wrażliwe. Anastasio. To takie podniecające wiedzieć. mocnymi palcami. I on także jest nagi. . że Kate namówiła mnie. umięśnionych udach. bardzo wrażliwe. Jęczę. Z wbudowanej w ścianę półeczki obok wanny bierze butelkę żelu i wyciska trochę na dłoń. Dreszcz przebiega całe moje ciało. wciskając piersi w jego dłonie. Oddalam tę nieprzyjemną myśl. Christian sięga po myjkę. Moje ciało instynktownie się wygina. Siedzę naga w wannie z Christianem Greyem. To przyjemne czuć na sobie jego dłonie. Nie czeka długo i zsuwa dłonie na brzuch.

. Anastasio. nieubłaganie.. proszę – szepczę. gdy moje ciało się napręża. Co? Nie! Nie! Nie! Mój oddech jest nierówny. to nie w porządku. Próbuję wyprostować nogi.. – Dlaczego przestałeś? – dyszę. Pochłonięta przez to doznanie. o rety. żebyś się dobrze zaznajomiła z moją ulubioną . – Odwróć się. Poddaję się temu mężczyźnie. że trzyma członek mocno w dłoni. – Chcę. – Ponieważ mam w stosunku do ciebie inne plany. – Co. ja właśnie... – Poczuj to dla mnie. czuję się bosko. że jesteś już wystarczająco czysta – mruczy i nieruchomieje. przyciskając do jego dłoni. O rany. Wstrzymuję oddech.. ale. Och! Odwracam się twarzą do niego i jestem zaskoczona widząc. Otwieram usta ze zdziwienia. pochyla się i myje mnie między nogami. odchylam głowę i jęczę z rozkoszy. Jego palce umiejętnie stymulują mnie przez materiał..187 Wycisnąwszy kolejną porcję żelu.. a moje biodra zaczynają poruszać się w swoim własnym rytmie... mała – Christian szepcze mi do ucha i delikatnie je przygryza.. – Myślę. a on nie pozwala mi się ruszyć. – Poczuj to. Jego nogi przyciskają moje do ścian wanny i trzymają mnie jak więźnia.. umożliwiając mu dostęp do najintymniejszej części mojego ciała. – Och. Napięcie we mnie rośnie powoli. Ja też chcę zostać umyty – szepcze.

Robię to. a on kładzie swą dłoń na mojej. To było we mnie! Niemożliwe. Jest taki duży i nabrzmiały.. Zaczyna oddychać coraz szybciej i lekko rozchyla wargi. Jego oczy pozostają zamknięte. Jego oczy są poważne. aby łatwiej mi było oddychać.. – Właśnie tak. że się gapię. niech będzie. – Otwiera gwałtownie oczy. Hmm. a potem przesuwam po niej językiem. Usta mam rozchylone. Gdy je otwiera. – Ooch. maleńka. Jest twardszy. niż się spodziewałam. Ana. Spoglądam na Christiana i staję oko w oko z jego diabelskim uśmieszkiem. a ja pochylam się i obejmuję jego męskość ustami i nieśmiało zaczynam ssać. Pamiętam jak wsunął mi kciuk do ust i kazał ssać. O kurczę. Sięgam i oplatam go dłonią. Zdaję sobie sprawę z tego. żebym go dotknęła. Przełykam ślinę. Pieprzyć mnie w usta. wyciskając trochę na dłoń. aż wytworzy się piana. Specjalnie lekko przygryzam dolną wargę.. mocno ściskając moje palce. które go oplatają. . że oddech uwiązł mu w gardle. i zamyka oczy. Wysuwa nieznacznie biodra w moim kierunku i odruchowo chwytam go mocniej. bym kontynuowała sama. Znów zamyka oczy i słyszę. Bawi go moje zdumienie. co on.. stopniałej szarości. która pluska wokół jego bioder. ciemne i otwierają się szerzej. pozwalając. jego wzrok ma kolor płomiennej... hmm.188 i najcenniejszą częścią ciała. Jestem do niej bardzo przywiązany. Dobra. Wystaje ponad poziom wody.. Chce... zacierając dłonie. mocno. a ja ssę mocniej. – Tak – szepcze i porusza dłonią w górę i w dół. Uśmiecham się do niego i sięgam po żel. muskając koniuszek językiem. Nie spuszczam z niego wzroku. Niski jęk wydobywa się z jego gardła. Na sekundę zamyka oczy. naśladując jego chwyt. Puszcza moją rękę. Ściskam. gdy przesuwam dłoń w górę i w dół. gdy muskam wargę językiem..

. i owijam językiem raz za razem. Jak daleko się posuniesz? – szepcze. i zadziwiająco smaczny: słonawy i delikatny.. a zaraz po nim jęk. i znów wypuszczam. jak wije się delikatnie w zmysłowym pragnieniu. Nad sobą słyszę syknięcie.. O matko. mała. Osłaniając zęby wargami. Moja wewnętrzna bogini tańczy właśnie merengue z dodatkowymi krokami salsy. wkładam go do ust.. Jest jednocześnie miękki i twardy. – Chryste – jęczy i znów zamyka oczy. wspierając się na jego udach. to wspaniałe – mruczy.. ponownie się wyginając. Umiem to robić. zaciskam usta.. patrzę. – Och. Zaciska zęby. uważne i pełne bezwstydnej żądzy. Hmm. A niech to. Nie miałam pojęcia. a on unosi biodra. Czuję. Mój język zawija się wokół żołędzi. jego oczy są szeroko otwarte. Ssę mocniej. – Znów wygina biodra. przerwij. Wciągam go głębiej do ust. – Jeśli tego nie chcesz. Jego dłonie naprawdę mocno chwytają moje .. Pochylając się jeszcze bardziej. jak stal owinięta aksamitem.. Ha! Moja wewnętrzna bogini jest podekscytowana. Chwyta moje kucyki i teraz naprawdę zaczyna się poruszać. Umiem pieprzyć go ustami. Znów słyszę jęk. Hmm. – Anastasio. dysząc. wkładając go głębiej i głębiej.. że sprawianie przyjemności może być tak podniecające. Moich ust. To mój własny lód o smaku Christiana Greya. aż czuję w gardle. Pragnie mnie... Ponownie owijam język wokół główki. zaraz dojdę w twoich ustach – ostrzega. a ja wkładam go głębiej do ust. jak napina mięśnie nóg. oplatając język wokół żołędzi. Oczy ma teraz otwarte.. Ssę mocniej i mocniej. – Jezu.189 Hmm.

Uśmiecham się i celowo przygryzam wargę.... miękki biały ręcznik dla mnie. Pcham jeszcze mocniej i w momencie niezwykłej pewności odsłaniam zęby. i trzyma większy.. Opieram się i patrzę na niego. to było. Wychodząc z wanny. To doprowadza go do ostateczności. pozwalając mi pierwszy raz obejrzeć bosko zbudowanego Adonisa. lecz nadal robi wrażenie. nie jestem do tego stuprocentowo przekonana. lekko się śliniąc. – Marszczy brwi. naprawdę dobre. zasłaniając to. o rany. a w kącikach moich ust czai się triumfalny uśmiech.190 włosy. – I nie potrafię ukryć dumy. nie przestajesz mnie zadziwiać. i już się nie przejmuję. – Kolejny pierwszy raz. panno Steele. jestem ci winien orgazm. – Robiłaś to już wcześniej? – Nie. – Patrzy na mnie badawczo. Jego erekcja lekko przygasła. wspieram się . choć niespodziewane. słonawy płyn spływający mi do gardła. – Nie masz odruchu wymiotnego? – pyta zaszokowany. Krzyczy i zastyga. Ana. – Wiesz. Otwiera oczy i wpatruje się we mnie. Owija mały ręcznik wokół bioder. a ja czuję ciepły. Moja wewnętrzna bogini przestała tańczyć i również się wpatruje z otwartymi ustami. Ale jeden rzut oka i świadomość. Christian oddycha nierówno. Uch.. dobre. to znaczy Christiana Greya.. – To dobrze – mówi z zadowoleniem i chyba również z ulgą. Połykam go szybko. Mogę to zrobić. Chodź do łóżka. Patrzy na mnie podejrzliwie. że on rozpada się na kawałki dzięki mnie. – Chryste.. co najważniejsze. – Dostajesz szóstkę z umiejętności oralnych. Orgazm! Kolejny! Szybko wychodzi z wanny.. w pełnej krasie.

191 na podanej mi ręce. Christian owija mnie ręcznikiem, przyciąga do siebie i mocno całuje, wsuwając język do ust. Chcę go objąć... dotknąć, ale ręce mam uwięzione przez ręcznik. Przechyla moją głowę, penetrując językiem usta, a ja zaczynam podejrzewać, że być może wyraża w ten sposób swoją wdzięczność za mojego pierwszego loda. O rany! Odsuwa się, trzymając ręce po obu stronach mojej twarzy, wpatrując mi się intensywnie w oczy. Wydaje się zagubiony. – Zgódź się – szepcze z zapałem. Marszczę czoło, gdyż nie rozumiem. – Na co? – Na nasz układ. Na zostanie moją. Proszę, Ana – szepcze, błagalnie podkreślając moje imię. Znów mnie całuje, słodko, namiętnie, a potem odsuwa się i patrzy, lekko mrugając. Bierze mnie za rękę i prowadzi z powrotem do sypialni, a ponieważ nogi się pode mną uginają, posłusznie idę za nim. Zdumiona. On naprawdę tego chce. W sypialni wpatruje się we mnie, gdy stoimy obok łóżka. – Ufasz mi? – pyta nagle. Kiwam głową, patrząc szeroko otwartymi oczami, i nagle zdaję sobie sprawę, że to prawda. Ufam mu. Co on ma zamiar mi zrobić? Przeszywa mnie niemal elektryczny dreszcz. – Grzeczna dziewczynka – mruczy, gładząc moją dolną wargę. Oddala się do garderoby i wraca ze srebrno-szarym jedwabnym krawatem. – Złóż ręce przed sobą – rozkazuje, zdejmując ze mnie ręcznik i rzucając go na podłogę. Robię, co każe, a on związuje moje nadgarstki, mocno

192 zaciskając krawat. Jego oczy rozświetla dzikie podniecenie. Pociąga za węzeł. Solidny. Musiał być niezłym harcerzem, skoro nauczył się takich węzłów. Co teraz? Mój puls przyspiesza stukrotnie, a serce wali jak oszalałe. Muska dłonią moje kucyki. – Wyglądasz w nich tak młodo. Instynktownie cofam się, aż czuję łóżko za kolanami. Zrzuca swój ręcznik, ale nie mogę oderwać wzroku od jego oczu, pełnych pożądania. – Och, Anastasio, co ja z tobą zrobię? – szepcze i opuszcza mnie na łóżko, a potem kładzie się koło mnie i unosi moje ręce za głowę. – Trzymaj ręce w górze, nie ruszaj nimi, rozumiesz? – Jego oczy wwiercają się w moje, a mnie intensywność doznań zapiera dech w piersiach. Tego faceta nie chciałabym zdenerwować... nigdy. – Odpowiedz – mówi łagodnym głosem. – Nie ruszę rękami. – Ledwie łapię oddech. – Grzeczna dziewczynka – mruczy i rozmyślnie powoli oblizuje usta. Hipnotyzuje mnie widok jego języka prześlizgujacego się po górnej wardze. Christian patrzy mi prosto w oczy, obserwuje, ocenia. Pochyla się i składa na moich ustach szybki pocałunek. – Wycałuję cię całą, panno Steele – mówi miękko, chwytając w dłoń moją brodę i unosząc tak, by mieć dostęp do szyi. Jego usta przesuwają się po niej, całując, ssąc i podgryzając aż do małego zagłębienia u jej podstawy. Moje ciało staje na baczność... każdy jego fragment. Niedawne doświadczenie w wannie niezwykle uwrażliwiło moją skórę. Podgrzana krew zbiera się w dole brzucha, pomiędzy nogami, dokładnie Tam. Wydaję jęk. Chcę go dotknąć. Poruszam rękami i dość niezdarnie,

193 zważywszy na to, że jestem skrępowana, dotykam jego włosów. Przestaje mnie całować i patrzy na mnie uważnie, potrząsając głową i cmokając z dezaprobatą. Sięga po moje ręce i układa je ponownie nad moją głową. – Nie ruszaj rękami, bo będziemy musieli zaczynać wszystko od początku – gani mnie lekko. Och, jak on się ze mną drażni. – Chcę cię dotknąć. – Mój głos jest chropawy, pozbawiony kontroli. – Wiem – szepcze. – Trzymaj ręce nad głową – rozkazuje zdecydowanym głosem. Ponownie chwyta moją brodę i zaczyna całować szyję, tak jak przedtem. Och... to takie frustrujące. Przesuwa dłonie w dół mojego ciała, wokół piersi i dociera ustami do zagłębienia u podstawy szyi. Wierci w nim czubkiem nosa, a potem zaczyna bardzo powolną podróż ustami, zmierzając na południe, podążając szlakiem swych rąk, w dół mostka aż do piersi. Każdą z nich osobno całuje i przygryza, a sutki delikatnie ssie. O niebiosa. Moje biodra same zaczynają falować w rytm jego ust, a ja desperacko staram się pamiętać, by trzymać ręce nad głową. – Nie ruszaj się – rzuca ostrzegawczo. Czuję jego ciepły oddech na skórze. Dotarłszy do mojego pępka, zanurza w nim język, a potem delikatnie gryzie mój brzuch. Wyginam się w łuk. – Hmm. Jesteś taka słodka, panno Steele. – Jego nos ślizga się pomiędzy moim podbrzuszem a linią włosów łonowych. Podgryza mnie lekko i drażni językiem. Gwałtownie siadając, klęka przy moich stopach i chwytając obie kostki naraz, rozsuwa mi nogi. A niech mnie. Chwyta moją lewą stopę, zgina kolano i podnosi stopę do ust. Śledząc moją reakcję, czule całuje każdy palec, a potem gryzie lekko w opuszki. Dochodząc do małego palca, gryzie mocniej. Wiję się, skomląc. Przesuwa językiem po podbiciu,

194 a ja nie mogę już na niego patrzeć. To zbyt erotyczne. Zaraz eksploduję. Zaciskam oczy i staram się przyjąć i znieść każde doznanie, które wywołuje. Całuje kostkę i wyżej, wzdłuż łydki, do kolana, zatrzymując się tuż nad nim. Wówczas przechodzi do prawej stopy, powtarzając cały uwodzicielski, oszałamiający proces. – Och... proszę – jęczę, gdy gryzie mały palec, a doznanie rezonuje głęboko w mym podbrzuszu. – Wszystko, co dobre, panno Steele – szepcze. Tym razem nie zatrzymuje się na kolanie, lecz kontynuuje trasę wzdłuż wewnętrznej strony uda i rozsuwając mi nogi. Wiem, co teraz zrobi i część mnie chce go odepchnąć, ponieważ jestem zawstydzona, zażenowana. Będzie mnie całował Tam! Wiem to. A część mnie upaja się słodkim oczekiwaniem. Christian wraca do drugiego kolana i obsypuje je pocałunkami, posuwając się w górę, całując, liżąc, ssąc i już jest między nogami, muskając moją kobiecość nosem, bardzo czule, bardzo delikatnie. Wiję się... o rany. Nieruchomieje i czeka, aż się uspokoję. Więc się uspokajam i spoglądam na niego z otwartymi ustami, a moje serce chce wyskoczyć z piersi. – Czy wiesz, jak odurzająco pachniesz, panno Steele? – mruczy i nadal patrząc mi w oczy, wsuwa nos w moje włosy łonowe i mocno się zaciąga. Robię się purpurowa, czując, że mdleję i zamykam oczy. Nie mogę patrzeć, jak to robi! Dmucha delikatnie na moją kobiecość. O cholera... – Podobają mi się. – Lekko ciągnie za włoski. – Może je zostawimy.

195 – Och... proszę. – Hmm... Lubię, gdy mnie błagasz, Anastasio. Jęczę. – Wet za wet nie jest w moim stylu, panno Steele – szepcze, dmuchając delikatnie. – Ale zadowoliłaś mnie dzisiaj, więc zostaniesz nagrodzona. – Przy tych słowach szelmowsko się uśmiecha. Gdy moje ciało śpiewa na dźwięk jego słów, jego język zaczyna zataczać kręgi wokół mojej łechtaczki, a ręce przytrzymują uda. – Aaa! – jęczę, a moje ciało wygina się i wpada w konwulsje. Kręci językiem raz za razem, przedłużając torturę. Tracę wszelkie poczucie siebie, każdy atom mojego istnienia całkowicie koncentruje się na tej małej, potężnej elektrowni w zwieńczeniu ud. Moje nogi sztywnieją, a on wkłada we mnie palec. Słyszę jego warczący jęk. – Och, maleńka, uwielbiam, że stajesz się dla mnie taka wilgotna. Zatacza palcem szerokie kręgi, poszerzając, rozciągając mnie, a jego język naśladuje te ruchy, wkoło i wkoło. Jęczę. Tego już zbyt wiele... Moje ciało błaga o ulgę i nie jestem w stanie się tego wyprzeć. Odpuszczam, tracąc świadomość tego, co się dzieje, gdy orgazm porywa mnie i ściska w środku raz za razem. Jasna cholera! Krzyczę, a świat zapada się i znika z pola widzenia, gdy siła orgazmu unicestwia wszystko. Dyszę i ledwie słyszę dźwięk rozrywanej folii. Christian

196 bardzo powoli wchodzi we mnie i zaczyna się poruszać. O rety. Odczucie jest jednocześnie bolesne i słodkie, gwałtowne i delikatne. – Jak ci jest? – W porządku, dobrze – szepczę. I wtedy naprawdę zaczyna się poruszać, szybko, mocno i gwałtownie, wchodząc we mnie raz za razem, nieustępliwie, pchając i pchając, aż znów staję na krawędzi. – Dojdź dla mnie, mała. – Jego głos jest szorstki, ostry, surowy dla ucha. Eksploduję wokół niego, gdy rytmicznie we mnie wchodzi. – Cholerne dzięki – szepcze, po czym ostatni raz pcha mocno i dochodzi, wydając jęk i przywierając do mnie. Potem zamiera, a jego ciało sztywnieje. Opada na mnie, a ja czuję, jak cały jego ciężar wgniata mnie w materac. Zakładam związane ręce wokół jego szyi i przytulam, jak umiem najlepiej. W tym momencie wiem, że zrobiłabym wszystko dla tego człowieka. Cała jestem jego. Te cuda, które mi pokazał, to więcej, niż mogłabym sobie wyobrazić. A on chce posunąć się dalej, jeszcze dalej, do miejsca, którego w swej niewinności nawet sobie nie wyobrażam. Och... co robić? Opiera się na łokciach i patrzy na mnie intensywnie swymi szarymi oczami. – Widzisz, jak nam dobrze razem – mruczy. – Jeśli mi się oddasz, może być jeszcze lepiej. Wierz mi, Anastasio, mogę zabrać cię do miejsc, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia. Jego słowa to echo moich myśli. Pociera mnie nosem. Nadal kręci mi się w głowie od tej niezwykłej, cielesnej reakcji na jego

197 bliskość i patrzę na niego oniemiała, starając się pozbierać myśli. Nagle oboje zdajemy sobie sprawę z głosów dochodzących z korytarza za drzwiami sypialni. Chwilę mi zajmuje zrozumienie tego, co słyszę. – Ale jeśli jest w łóżku, to musi być chory. Nigdy nie leży w łóżku o tej porze. Christian nie ma w zwyczaju długo spać. – Pani Grey, proszę. – Taylor! Nie utrzymasz mnie z dala od mojego syna. – Pani Grey, on nie jest sam. – Jak to: nie jest sam? – Ktoś jest u niego. – Och... – Nawet ja słyszę nutkę niedowierzania w jej głosie. Christian mruga szybko, wpatrując się we mnie oczami otwartymi szeroko w rozbawionym przerażeniu. – Cholera! To moja matka.

198

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Wychodzi ze mnie gwałtownie, a ja się krzywię. Siada na łóżku i wrzuca zużytą prezerwatywę do kosza. – Chodź, musimy się ubrać. To znaczy jeśli chcesz poznać moją matkę. – Uśmiecha się szeroko, zeskakuje na podłogę i wciąga dżinsy. Bez bielizny! Próbuję wstać, ale nadal jestem związana. – Christian, nie mogę się ruszyć. Uśmiecha się jeszcze szerzej i pochyla się, by rozwiązać krawat. Faktura tkaniny odcisnęła się na moich nadgarstkach. To jest... seksowne. Wpatruje się we mnie rozbawiony, a w jego oczach tańczy radość. Szybko całuje mnie w czoło i uśmiecha się do mnie promiennie. – Kolejny pierwszy raz – stwierdza, ale ja nie mam pojęcia, o czym mówi. – Nie mam tu żadnych czystych ubrań. – Ogarnia mnie nagła panika i zdając sobie sprawę, czego właśnie doświadczyłam, czuję, że ta świadomość mnie przytłacza. Jego matka! Jasny gwint! Nie mam żadnych czystych ubrań, a ona praktycznie przyłapała nas na gorącym uczynku. – Może powinnam zostać tutaj? – O nie. Możesz włożyć coś mojego. – Sam wrzucił na grzbiet białą koszulkę i przeczesał palcami fryzurę „po seksie”. Pomimo przerażenia gubię wątek. Czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do widoku tego pięknego mężczyzny? Jego uroda zwala z nóg. – Anastasio, mogłabyś włożyć na siebie worek, a i tak

199 wyglądałabyś przepięknie. Nie przejmuj się, proszę. Chciałbym, żebyś poznała moją matkę. Ubierz się. Ja pójdę na dół ją uspokoić. – Zaciska usta. – Oczekuję cię w pokoju za pięć minut, inaczej przyjdę i sam cię stąd wyciągnę, bez względu na to, jak będziesz ubrana. Tshirty są w komodzie, a koszule w szafie. Bierz, co chcesz! – Przez chwilę uważnie mi się przygląda, po czym wychodzi z pokoju. A niech to. Matka Christiana. Tego nie było w negocjacjach. Może to spotkanie ułatwi nam dopięcie tej układanki. Może pozwoli mi zrozumieć, dlaczego Christian jest taki, jaki jest... Nagle czuję, że chcę ją poznać. Podnoszę z podłogi swoją koszulę i z radością stwierdzam, że przetrwała wczorajszą noc prawie bez zagnieceń. Znajduję pod łóżkiem niebieski stanik i szybko się ubieram. Jest jednak coś, czego nienawidzę: niemożność założenia czystych majtek. Szperam w komodzie Christiana i znajduję obcisłe bokserki. Zakładam obcisłą szarą bieliznę Calvina Kleina, wciągam swoje dżinsy i conversy. Łapiąc w locie żakiet, wpadam do łazienki i patrzę na moje rozświetlone oczy, zaróżowioną twarz i włosy! Jasny gwint... Kucyki w stylu „po seksie” też mi nie pasują. Szukam w szafce szczotki i znajduję grzebień. Musi wystarczyć. Jedynym wyjściem jest kucyk. Rozpaczam nad swoim strojem. Może powinnam skorzystać z ubraniowej oferty Christiana. Moja podświadomość kpiąco wydyma wargi. Ignoruję ją. Szamocząc się z żakietem, cieszę się, że rękawy zakrywają znamienne ślady po krawacie. Rzucam ostatnie spojrzenie w lustro. To będzie musiało wystarczyć. Udaję się do salonu. – A oto i ona. – Christian wstaje z sofy, na której zdążył się rozsiąść. Na jego twarzy malują się ciepło i uznanie. Siedząca obok kobieta o piaskowych włosach odwraca się i posyła mi szeroki, promienny uśmiech. Ona również wstaje. Jest nienagannie ubrana w delikatną dzianinową sukienkę w wielbłądzim kolorze i dobrane

200 kolorystycznie buty. Wygląda zadbanie, elegancko i pięknie, a ja w środku lekko zamieram, przypominając sobie, że sama wyglądam jak nieboskie stworzenie. – Mamo, to Anastasia Steele. Anastasio, to Grace TrevelyanGrey. Dr Trevelyan-Grey wyciąga do mnie rękę. T... jak Trevelyan? – Miło panią poznać – mówi cicho. Jeśli się nie mylę, w jej głosie słychać cień zdumienia i ulgi, a w piwnych oczach dostrzegam ciepły blask. Ujmuję jej dłoń i po prostu muszę się uśmiechnąć, odwzajemniając życzliwość. – Doktor Trevelyan-Grey – bąkam. – Mów mi Grace. – Uśmiecha się, a Christian marszczy brwi. – Zwykle jestem doktor Trevelyan, a pani Grey to moja teściowa. – Puszcza do mnie oko. – Więc jak się poznaliście? – Spogląda pytająco na Christiana, nie kryjąc ciekawości. – Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad dla gazety studenckiej WSU, ponieważ w tym tygodniu będę tam wręczał dyplomy. Kuźwa do kwadratu. Zupełnie o tym zapomniałam. – A więc kończy pani studia? – pyta Grace. – Tak. Dzwoni moja komórka. Założę się, że to Kate. – Przepraszam. – Telefon jest w kuchni. Odchodzę i pochylam się nad barem śniadaniowym, nie sprawdzając numeru.

201 – Kate. – Dios mio! Ana! – Jasny gwint, to José. W jego głosie słychać desperację. – Gdzie jesteś? Próbowałem się z tobą skontaktować. Muszę się z tobą zobaczyć i przeprosić za swoje piątkowe zachowanie. Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? – Słuchaj, José, to nie jest odpowiedni moment. – Zerkam z obawą na Christiana, który intensywnie się we mnie wpatruje, ze spokojem na twarzy szepcząc coś do swojej matki. Odwracam się do niego plecami. – Gdzie jesteś? Kate odpowiada tak wymijająco – skomle. – W Seattle. – Co robisz w Seattle? Jesteś z nim? – José, zadzwonię później. Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. – Rozłączam się. Wracam nonszalancko do Christiana i jego rozgadanej matki. – ...i Elliot zadzwonił powiedzieć, że jesteś. Nie widziałam cię przez dwa tygodnie, kochany. – Dzwonił, tak? – szemrze Christian, wpatrując się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Pomyślałam, że moglibyśmy zjeść razem lunch, ale widzę, że masz inne plany, a ja nie chcę burzyć ci dnia. – Podnosi długi kremowy płaszcz i odwraca się do Christiana, nadstawiając policzek. On całuje ją szybko, czule. Ona go nie dotyka. – Muszę zawieźć Anastasię z powrotem do Portland.

202 – Oczywiście, kochanie. Anastasio, miło mi było cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. – Z błyskiem w oku wyciąga do mnie dłoń i żegnamy się. Taylor pojawia się... skąd? – Pani Grey? – pyta. – Dziękuję, Taylor. – Wyprowadza ją przez dwuskrzydłowe drzwi do holu. Taylor był tu przez cały czas? Od jak dawna tu jest? Gdzie był do tej pory? Christian rzuca mi gniewne spojrzenie. – A więc fotograf dzwonił. Cholera. – Tak. – Czego chciał? – Tylko przeprosić, no wiesz, za piątek. Christian mruży oczy. – Rozumiem – mówi tylko. Ponownie pojawia się Taylor. – Panie Grey, jest problem z transportem do Darfuru. – Charlie Tango z powrotem na Boeing Field? – Tak, proszę pana.

203 Taylor kiwa głową w moją stronę. – Panno Steele. Uśmiecham się do niego nieśmiało, a on odwraca się i wychodzi. – Czy on tu mieszka? Taylor? – Tak – odpowiada Christian zdawkowo. O co mu chodzi? Idzie do kuchni, sięga po BlackBerry i przegląda jakieś mejle, w każdym razie coś, co wygląda na mejle. Z zaciśniętymi ustami wykonuje telefon. – Ros, co to za problem? – rzuca. Słucha, patrząc na mnie badawczo szarymi oczami, kiedy tak stoję pośrodku wielkiego pokoju, zastanawiając się, co ze sobą zrobić, czując się niezwykle niezręcznie i nie na miejscu. – Nie będę narażał żadnej z załóg. Nie, odwołaj... Zamiast tego zrzucimy z powietrza... Dobrze. – rozłącza się. Ciepło w jego oczach zniknęło. Wygląda złowrogo i po jednym zerknięciu na mnie udaje się do gabinetu i wraca chwilę później. – To jest kontrakt. Przeczytaj go i omówimy go w przyszły weekend. Sugeruję, żebyś poszperała trochę, żeby wiedzieć, z czym to się wiąże. – Tu robi pauzę. – To znaczy jeśli się zgodzisz, a ja mam wielką nadzieję, że tak. – Kiwa głową, a jego ton staje się łagodniejszy, zatroskany. – Poszperać? – Zdziwisz się, co można znaleźć w Internecie – wyjaśnia. Internet! Nie mam dostępu do komputera, jedynie do laptopa Kate, a nie mogę użyć komputera u Claytona, na pewno nie do takiego „szperania”.

a oczy mu płoną. przechylając głowę. Marszczę . – Jego cichy. – Tylko zadzwonię – mówię cicho. Muszę się przebrać. Kiwam niepewnie głową. Ponownie przyjął swoją chłodną. uśmiechniętym człowiekiem... jego maska powróciła i jest wyraźnie widoczna. uprzejmą. Może Kate mi użyczy laptopa. że nie mam choćby jednej dziesiątej jego pewności siebie. pożyczyć. Ma ze sobą skórzaną torbę na ramię. chłodny ton brzmi ostrzegawczo i posyłając mi długie. Chciałam tylko zadzwonić do Kate. zrelaksowanym. spiętą postawę. to zawiozę cię do Portland. Wygląda jak chłopak z szemranej dzielnicy.. – Nie mam komputera. eee. Włożył czarną skórzaną kurtkę. No tak. On marszczy brwi. miliardera czy innego „era”. Weź rzeczy. Podaje mi szarą kopertę. Rany boskie. Chcę za nim krzyknąć. W tym stroju z pewnością nie wygląda na multimilionera. chłodne spojrzenie. Chcę usłyszeć głos Kate. Będzie tam w czwartek. a po drodze zjemy jakiś lunch.204 – O co chodzi? – pyta. Pamiętaj o tym. Jest taki spokojny i opanowany. ale jego nagła rezerwa mnie sparaliżowała. panno Steele. Christian wychodzi z pokoju. – Fotograf? – Ma zaciśnięte usta. żałując... Po co mu ona? Może zostaje w Portland? I wtedy przypominam sobie o uroczystości zakończenia studiów.. Co się stało z tym szczodrym. – Nie lubię się dzielić. który kochał się ze mną niespełna pół godziny temu? – Gotowa? – pyta Christian i stajemy przed drzwiami do holu. – Na pewno mogę ci jakiś. Wzdycham. może niegrzeczny rockman albo model z wybiegu.

nareszcie jego humor wydaje się zmieniać.205 czoło na wspomnienie jego wybuchu w odniesieniu do José. – Taylor patrzy na mnie uprzejmie. który w odpowiedzi kiwa głową. – O co chodzi.. ale w jego oczach dostrzegam cień współczucia. Christian przywołuje windę. Tę kwestię będę musiała poruszyć z Christianem. – Bezpiecznej podróży. mam problem. a za chwilę zupełnie nieprzystępny. a nie mogę zapytać Kate. Czerwienię się. Na myśl o tym marszczę czoło. skoro raz jest taki otwarty. ale dostrzegam uśmiech w kąciku jego ust. Nie mam porównania. – Christian. no chyba że dla wszystkich seks tak wygląda. – Tak. że powinnam z kimś porozmawiać – a nie mogę porozmawiać z nim. Jeszcze nie. proszę pana. że uległam podejrzanym seksualnym zwyczajom pana Greya. przynajmniej wygląda na spokojnego i opanowanego. Który samochód pan bierze? Zerka na mnie. Anastasio? – Skąd wie. – Przestań przygryzać wargę. inaczej przelecę cię w windzie bez względu na to. że przetrawiam coś w myślach? Unosi moją brodę. panie Grey. Panno Steele. – R8.. dopiero jego wyjątkowym zwyczajom. No cóż. To naturalne. Taylor otwiera nam drzwi i prowadzi na zewnątrz. kto z nami wsiądzie. . Niewątpliwie myśli. – A więc do jutra – rzuca Christian do Taylora.

czy powinnam to słyszeć. że ja o jego życiu seksualnym nie chcę nic wiedzieć. – Czerwienię się. – Chyba się zirytował. że nie wspomni o niczym Elliotowi. co ona mówi o Elliocie.206 – Tak? – Poświęca mi uwagę bez reszty.. i skończymy wtedy z tym wszystkim – mruczy. oczywiście. Kate nie jest taka. co robiliśmy do tej pory – ostrzega. – Nie zrobiłaby tego. szukając odpowiednich słów. a ty jesteś taki zajęty. Gdyby mi. Mam tyle pytań na temat seksu. – W porządku. Oburzam się. a ja nie powtórzyłabym tobie nic. – Po prostu nie mam żadnego punktu odniesienia. Elliot to ciekawski drań. jeśli musisz. – Więc tak. Przyjeżdża winda. co chcę z tobą zrobić – dodaje tak łagodnie. . różnica polega na tym.. skąd mam wiedzieć. że nie jestem pewna. gdyby wiedziała. Jeśli chcesz. – Porozmawiaj z nią. – Zgadzam się od razu. słysząc taką insynuację. tym lepiej. cokolwiek powiedziała – dodaję szybko. Wizja Kate z jajami Christiana nie wydaje mi się kusząca. Jak to powiedzieć? – Muszę porozmawiać z Kate. – Prawdopodobnie wyrwałaby mi jaja. – Urywam. żebym robiła wszystkie te rzeczy. – Ale upewnij się. Lekko wykrzywia usta i potrząsa głową. Przewraca oczami. Ale tylko o tym. Wsiadamy i Christian naciska przycisk oznaczony literką P. uśmiechając się do niego z ulgą. – Cóż. – Im szybciej będę miał twoje posłuszeństwo.

słodki pocałunek dokładnie w momencie. Ach. Jest piękny dzień. – Wiem – odpowiada i na ułamek sekundy powraca słodki. a właściwie powinny być dwie. ale to stylowy. Ja mu się sprzeciwiam. jak nisko. Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. sportowy wóz wydaje dźwięk i mruga światłami. więc możemy opuścić dach.. ale nie potrafię powstrzymać uśmiechu. – Ładny samochód – rzucam oschle. a ja wsiadam do środka. – I okulary przeciwsłoneczne.. młody.. jeśli chcesz. gdy drzwi windy się rozsuwają. Przewracam oczami. Otwiera przede mną drzwi. Uuu.207 – Skończymy z czym? – Z twoim sprzeciwianiem się mnie. Za rękę prowadzi mnie do podziemnego garażu. To jeden z tych samochodów.. Christian kładzie torbę za naszymi siedzeniami. Jak on to robi? – Jaki to samochód? – Audi R8 Spyder. gdy Christian kieruje w jego stronę pilota. – Wskazuje na schowek. – Chwyta mnie za brodę i składa na moich ustach delikatny. jak? Obok windy widzę czarne audi z napędem na cztery koła. naciska przycisk i dach powoli się . Tam jest bejsbolówka. chłopcy i ich zabawki. beztroski Christian. Robi mi się cieplej na sercu. Obchodzi samochód ze swobodnym wdziękiem i elegancko sadza swe długie ciało obok mnie. Jest tak podekscytowany. na których masce powinna leżeć długonoga blondynka przepasana jedynie szarfą. Przekręca kluczyk i słyszę warkot silnika.

. słuchając słów piosenki. Ma na nosie ray-bany. majowy poranek.208 składa. Ruch jest niewielki i wkrótce docieramy do autostrady I-5. że patrzą na samochód. po czym wyjeżdża z miejsca parkingowego i w górę po rampie. Przekładam swój kucyk przez otwór z tyłu i opuszczam nisko daszek. Rany. ale w końcu zdaję sobie sprawę. Christian chyba tego nie zauważa. Jak trafnie! Czerwienię się. że na niego. prowadzącej na południe. Zaciska usta w cienką linię. Kładzie rękę na moim kolanie. Mariners. co robiłam przez ostatnie dwanaście godzin. Christian zerka na mnie. Ludzie gapią się na nas. – Musisz jeść. – Nie można nie kochać Bruce’a – szczerzy się do mnie. lekko je ściskając. Przez chwilę myślę. że na mnie. a wiatr omiata nam głowy.. A potem paranoiczna część mnie myśli. Jego usta drgają minimalnie. Wdusza mnie w fotel. a on ją zakłada. – Niespecjalnie. pogrążony w myślach. na jedzenie akurat nie mam ochoty. – Znów ściska moje kolano. Wyjeżdżamy na ulice Seattle w jasny. gdy przejeżdżamy ulicami. – Znam świetne miejsce niedaleko Olimpii. Lubi baseball? Podaję mu czapkę. . a potem kładzie rękę z powrotem na kierownicy i dociska gaz. Anastasio – beszta mnie. Tam się zatrzymamy. – Głodna? No. Po jednym kliknięciu otacza nas głos Bruce’a Springsteena. gdzie zatrzymuje się przed szlabanem. więc nie mogę nic wyczytać z jego oczu. Sięgam do schowka i wyjmuję czapki. Bruce śpiewa o rozpaleniu i podnieceniu. ponieważ wiedzą. ależ ten samochód sunie.

udając przerażenie. Kelnerka przyjmuje zamówienie na napoje. – Pinot Grigio. chowając się pod długą. . a mój żołądek wykonuje salto. Nie ma tu wielkiego wyboru. Czerwieni się. właściwie to drewniana chata w środku lasu. – Spodobałaś się mojej matce – dorzuca chłodno. – Co? – rzuca. – Poproszę dietetyczną colę – szepczę. – Dawno tu nie byłem. Cuisine Sauvage[5] – głosi napis nad wejściem. – Cokolwiek dostaniemy? – Tak. Wydymam wargi zirytowana. Wystrój jest rustykalny: krzesła każde z innej parafii i stoły pokryte kraciastymi obrusami z polnymi kwiatami w wazonach. – Uśmiecha się. Nie mogę nie odwzajemnić tak wspaniałego uśmiechu. cokolwiek dostaniemy – tłumaczy cierpliwie. – O tak. widząc Christiana. jasną grzywką. przechylając głowę. Unika kontaktu wzrokowego z nim. Mruży szare oczy i potrząsa głową. Zawsze myślała. przyrządzają to.209 Restauracja jest mała i kameralna. które tu podają. że jestem gejem. to dobre wino i będzie pasowało do posiłku. a ja muszę się zaśmiać. – Unosi brwi. co złapali albo zebrali. – Naprawdę? – Czerwienię się pod wpływem jego słów. Podoba jej się! Więc nie tylko mnie! – Dwa kieliszki Pinot Grigio – mówi Christian tonem znawcy.

Kelnerka wraca z kieliszkami wina. – Przestań przygryzać tę wargę – warczy.. – Co to jest waniliowy seks? – pytam. – Och. Anastasio. że jesteś gejem? – pytam cicho. nigdy nie przedstawiłem kobiety mojej matce.. z żadną z tych piętnastu? Uśmiecha się. z żadną z piętnastu. nie. Czy on się otwiera.210 Otwieram usta ze zdziwienia i przypominam sobie to pytanie z wywiadu. – Zapamiętałaś. – Dlaczego myślała. – Och. Nie. – Ponieważ nigdy nie widziała mnie z dziewczyną. zaś intensywność ich spojrzenia zapiera mi dech w piersiach. czy jedynie dzieli się zwykłym spostrzeżeniem? – Naprawdę dobrze się bawiłam w ten weekend – mówię cicho. nigdy nie zabrałem dziewczyny do Charliego Tango. – Ja też – dodaje. a ja od razu upijam łyk. żeby tylko nie skupiać . – Wiesz. Co ty ze mną robisz? – Jego oczy płoną. Och. dla mnie to też był weekend pierwszych razów. – Tak? – Nigdy z nikim nie spałem. nigdy nie uprawiałem seksu w swoim łóżku.

Chichoczę. palącym. – Och. Ale co ja tam mogę wiedzieć. Śmieje się. Jest pyszna. Niepewnie próbuję zupy. – Wzrusza ramionami.. – To piękny dźwięk – mruczy.211 się na tym intensywnym. – Myślałam. Byłem jej uległym przez sześć lat. po czym odwraca się gwałtownie i wraca do kuchni. – Wzrusza ramionami. Kelnerka przynosi nam zupę i oboje wpatrujemy się w nią podejrzliwie. podjąwszy decyzję. że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. – Cholera. – Och. Wreszcie patrzy na mnie. Żadnych zabawek ani dodatków. a on przekrzywia głowę... – Zupa z pokrzyw – informuje nas. Przez chwilę marszczy brwi i zdaje się prowadzić jakąś wewnętrzną walkę.. że Christian ją ignoruje. – No wiesz. seksownym spojrzeniu. – Czysty seks. Dokładnie w tym samym momencie oboje z Christianem spoglądamy na siebie z ulgą. wcześnie! – Miała bardzo szczególne upodobania. Chyba nie podoba jej się. ale to jest właśnie to. gdy miałem piętnaście lat. – Jedna z koleżanek mojej matki uwiodła mnie. a właściwie nie wiesz. Wolno kiwa głową. . Anastasio. to co robisz? – pytam zaintrygowana. – Tak jakby – mówi ostrożnie. – Dlaczego wcześniej nie uprawiałeś waniliowego seksu? Czy zawsze robiłeś. eee. którym mnie obdarza.

– Skoro to była koleżanka twojej matki. – Uśmiecha się ciepło na to wspomnienie. – W jego oczach maluje się zrozumienie. – Moje za przeciętne. Christian uśmiecha się sardonicznie. – Kręci głową. – Nie spotykałeś się z nikim w college’u? – Nie. kiedy zostajemy sami. pierwsze spotkanie z seksem trudno uznać Zwycięża ciekawość. nie mogąc wydobyć z siebie głosu. Poza tym sprałaby mnie za coś takiego na kwaśne jabłko. Ona była wszystkim. Anastasio. Nawet moja podświadomość milczy. – Tak więc wiem. Na chwilę naszą rozmowę przerywa kelnerka. Patrzę na niego. – To wyznanie mnie sparaliżowało. ile miała wtedy lat? . to zdecydowanie zbyt dużo informacji – ale chcę więcej. z czym się to wiąże. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Tak. Ooch. podkreślając to jedno słowo. – Dlaczego? – pytam. czego pragnąłem. – Nie miałem ochoty. czego potrzebowałem. która przyszła po talerze.212 – Och.

Jedz.. Anastasio. Christianie. co to znaczy uległość. Było. Kelnerka wraca z sarniną.. czasu na osobności. aby mieć więcej rozumu.. Pociągam spory łyk Pinot Grigio – oczywiście ma rację. Christian uległym. Jezu. aby to wszystko przetrawić. – Oblewam się rumieńcem.. trudno. – Przyjaźnimy się. i obdarza mnie pobłażliwym .213 Uśmiecha się znacząco. niezwykle dominujący. – Kręci głową uśmiechem.. a teraz do naszego równania dorzucił jeszcze to. – Niedobrze mi od twoich rewelacji. Twoja matka wie? Jego spojrzenie mówi: zwariowałaś? – Oczywiście. że nie... eee. To samiec alfa. ale ja nie mam już apetytu. chociaż nie spotykaliśmy się codziennie. teraz to dopiero mam o czym myśleć. Potrzebuję czasu. – Nie. – Naprawdę nie jestem głodna. – Nadal się z nią spotykasz? – Tak. Cóż za rewelacja. W mordę jeża. W końcu chodziłem jeszcze do szkoły. – Och. Wie.. a potem do college’u. – Był. wino jest przepyszne. a nie kiedy rozprasza mnie jego obecność. – Czy wy nadal. – Wystarczająco dużo. – Ale to nie był stały układ? – W głowie mam mętlik.

.214 Zaciska usta. będziesz tego chciała – dodaje. – Na chwilę zamyka oczy. – To ważny krok – mówię. wykorzystywanego seksualnie w wieku młodzieńczym.. związek? – pytam szeptem. – Jedz – rzuca cicho. Kiedy je otwiera. – Co więcej. słychać teraz groźbę. a potem jem. – W porządku – odpowiada i zabiera się za swoje danie. Tak właśnie będzie. zbyt cicho. . Patrzę na niego. eee. Odkrawam kolejny kawałek sarniny i podnoszę widelec do ust.. – Ciągłe rozkazy? – Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. W głosie tego mężczyzny. Rzeczywiście tego chcę? Sięgam po sztućce i z wahaniem kroję kawałek mięsa. Jest bardzo smaczne. – Rozumiem. – Tak – odpowiada cicho. On mruga kilka razy. – Czy tak będzie wyglądać nasz. Szczerze wątpię. – Zgadza się. – Za chwilkę – mamroczę.. Marszczę brwi. jeśli podpiszę umowę: nieustanne wydawanie poleceń.

ale sprowadza się to do. Więcej nie dam rady zjeść.215 maluje się w nich powaga. w środę? Naprawdę chcę.. – . – Anastasio. – I uważasz. . – Wzrusza ramionami. Och. I tego właśnie nie potrafię zrozumieć. Zadzwoń do mnie. będę w Portland. Ja też stanę się numerem? Szesnastym z wielu? – Co się stało z tamtymi piętnastoma? – wyrzucam z siebie. że ja będę do ciebie pasować? – Tak.. – Poszperaj w necie. W jego oczach widać szczerość i pragnienie.. Jestem monogamistą. – urywa.. Dlaczego ja? Czemu nie jedna z tej piętnastki? O nie. jakby szukał w myślach odpowiedniego słowa. po czym zrezygnowany kręci głową.. Poszperaj w Internecie. musisz postąpić tak.niedopasowania. że nigdy niczego nie pragnąłem aż tak bardzo. Unosi ze zdziwieniem brwi.. jak ci każe instynkt. a to nowina. aby to wypaliło. Odkładam sztućce. powiedzmy. Gdybyś chciała porozmawiać przed piątkiem... Prawda jest taka. chętnie omówię z tobą każdy jej aspekt. – Rozumiem.. Anastasio.. – Różne rzeczy. – Więc nie spotykasz się już z żadną z nich? – Nie. Anastasio. przeczytaj umowę. może uda nam się zjeść razem kolację.

jak spodnie od piżamy zwisają mu z bioder. Patrzę. – Oddałbym wszystko. że tak szybko przeskakuje z jednego nastroju w drugi? Jest taki zmienny. Cóż. .. a ja oblewam się rumieńcem.. – Chodź.. Strasznie mnie ta wizja rozprasza. Poprawiam się na krześle. Milczymy w drodze z Olympii do Vancouver. a od wina trochę kręci mi się w głowie. pełen zażyłości. aby się dowiedzieć. ale nic nie mówi. Prowadzi mnie do samochodu. taki normalny. Oddycham z ulgą. Trudno dotrzymać mu kroku. czuły gest z tym... każde i prosi o rachunek. Sporo musi ćwiczyć. Anastasio. – Cieszę się. o czym teraz myślisz – mruczy. jest taki nieoczekiwany. Ależ on ma apetyt. wstaje i wyciąga rękę. Jak on to robi. jak zjada swoją porcję. Moje policzki robią się jeszcze bardziej czerwone. – W myślach nie. że nie potrafisz czytać mi w myślach. udało mi się je poznać całkiem dobrze – mówi znacząco. Gestem przywołuje kelnerkę Uregulowawszy go. co Christian chce robić w tamtym pokoju. Żołądek skręca mi się od tych wszystkich nowin. Christian robi gniewną minę. Ten kontakt.. ciało przy ciele. Czerwonym Pokoju Bólu. Oczami wyobraźni widzę. Jakoś trudno mi pogodzić zwyczajny. aby mieć taką fantastyczną sylwetkę. Christian podnosi na mnie wzrok. ale ciało. a on uśmiecha się szelmowsko.216 – To wszystko? Tyle tylko zamierzasz zjeść? Kiwam głową.

Nie chcę. To taki staromodny. Wolnym krokiem podchodzę do drzwi. fantastycznie. W oknach pali się światło. – Och. – Patrzy na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Nagle robi mi się smutno. Na pewno się pakuje. Kiedy zatrzymujemy się pod moim mieszkaniem. – Masz ochotę wejść? – pytam. Christianowi opada szczęka. – Środa – odpowiadam szeptem. że będę się musiała z nim rozstać. aby odjeżdżał. chyba że towarzyszy jej jeszcze Elliot. Steele. Nie chcę się jeszcze rozstawać. słodki gest. Wysiada z samochodu. A ja wbijam wzrok w splecione palce. – Uśmiecham się i na potwierdzenie swoich słów pociągam za gumkę bokserek. Było. Anastasio. a więc Kate jest w domu. po czym czule całuje. mam na sobie twoją bieliznę.. Z przyklejonym do twarzy uśmiechem wysiadam z auta i ruszam w stronę schodków. Środa? Przyjadę po ciebie do pracy czy gdzie tylko chcesz. – Nie. Boję się tego. aby widział mnie w takim stanie. choć . Nie mogę pozwolić. którą następnie odkłada na moje kolana. a tak przy okazji. wiedząc.217 zatopione w swoich myślach. Cóż za reakcja! Od razu poprawia mi się humor. jest już piąta. Ujmuje teraz moją dłoń i powoli unosi do ust. W połowie drogi odwracam się.. – Dziękuję ci za ten weekend. Dlaczego nagle czuję się taka osamotniona? W gardle tworzy mi się gula. dobrze? – pyta miękko. że muszę stanąć twarzą w twarz z Kate. Mam sporo pracy. Christian gasi silnik i dociera do mnie. Christian mnie opuszcza. Serce podchodzi mi do gardła.. by otworzyć mi drzwi.. Jeszcze jeden pocałunek w dłoń. Głowa do góry.

To sprawy prywatne. ale nagle czuję się onieśmielona. – Miałaś orgazm? Ożeż ty. Świadomość tego. Muszę się teraz zmierzyć z nieustępliwością Kate. – Tak – bąkam. – Wróciłaś. – Chyba? – Nie mam przecież porównania.. – Było dobrze. TAK! Moja wewnętrzna bogini się raduje. – No i jak było? Nie mogłam przestać o tobie myśleć.218 w głębi duszy mam ochotę skakać i wyrzucać w górę zaciśniętą dłoń. Kate w salonie pakuje właśnie książki do skrzynek. co Christian ma do ukrycia. cokolwiek. prawda? – Wzruszam ramionami ze skruchą. oczywiście jak Elliot już sobie poszedł. Jest taka bezpośrednia.. Cholera. Chyba nawet bardzo – mówię cicho. Ja też się uśmiecham. Oblewam się krwistym rumieńcem. w przeciwnym razie nie da mi spokoju. Gdzie Christian? Jak się czujesz? Nie mam szans się nawet przywitać. – Uśmiecha się figlarnie. Ale muszę jej coś powiedzieć. Kate. Policzki mi czerwienieją. . chwyta za ramiona i lustruje moją twarz. a już niespokojnie podchodzi do mnie. starając się powstrzymać zdradliwy uśmiech. Czarno to widzę. a przecież podpisałam dokument zakazujący mi rozmów.

robiąc tragikomiczną minę. – Tak. No wiesz. Oboje mieliśmy nieźle w czubie. – No to kiedy znowu się spotykacie? – W środę. typowa katastrofa nastolatków po szkolnym balu. Liceum. – Cieszę się. – Patrzy na mnie z niedowierzaniem. Moja wewnętrzna bogini siedzi w pozycji kwiatu lotosu i uśmiecha się przebiegle. . – Wzdryga się. – Kate. – Och? – O tym akurat nigdy mi nie opowiadała. – Mruga do mnie. gdybyś tylko wiedziała. Naturalnie nie z tym palantem. że zaczekałaś. Dobrze zrobiłaś. – To fantastycznie. że straciłaś dziewictwo z kimś. a ty? Proszę bardzo. sportowiec idiota. – Strasznie niedelikatny.. – Aha. Dopiero po kilku miesiącach zdecydowałam się spróbować jeszcze raz. nim przeżyłam pierwszy orgazm podczas penetracji.219 Kate pociąga mnie w stronę sofy i siadamy. Kate. to okropne. – Mój pierwszy raz był okropny – kontynuuje. kto odróżnia kciuk od łokcia. Och.. minął prawie rok. Ujmuje moje dłonie. Ten Christian naprawdę musi być dobry w te klocki. A ja nie byłam gotowa. – To był twój pierwszy raz. Steve Paton. Byłam za młoda. pierwszy raz? Nieśmiało kiwam głową. Idziemy na kolację. mocno z siebie zadowolona.

przypominając sobie szóstkę za poranny eksperyment w wannie. błagam. – Ana. Kate. Ale nie wiem. „To zbyt oczywiste. – Naprawdę? – Głos mam wyższy o oktawę. Jestem obolała – wyznaję. Ha. – Jak to? – To skomplikowane. zabierze mi wszystkie pieniądze? Muszę pamiętać. – Doskonała wymówka. No wiesz. – Wyglądasz inaczej – mówi z czułością Kate. nie patrz na pieniądze. i co zrobi. co będzie z. że Christian może mnie podać do sądu. kiedy już będę szperać w necie w poszukiwaniu innych informacji. – Och. Steele!” – podświadomość piorunuje mnie wzrokiem i grozi chudym palcem. że jego brat nie ma w zwyczaju się z nikim spotykać.. – Obolała? . o co chodzi? – Przypomniało mi się po prostu coś.220 – Więc nadal ci się podoba? – Tak.. Elliot mówił. Znacznie lepsza niż: „On ma Czerwony Pokój Bólu i chce ze mnie zrobić seksualną niewolnicę”. – Czuję się inaczej. zamieszkujemy zupełnie różne światy. przyszłością. Może będą i oceny. aby wpisać w Google „kary za niedotrzymanie warunków umowy o zachowaniu poufności”. żeby mi przypomnieć. Wiarygodna.. co powiedział Christian. jeśli zbyt wiele wyjawię. Zupełnie jakbym dostała pracę domową. Rumienię się.. a następnie przekształca się w wagę sprawiedliwości. Ana.

Faceci – prycha z udawaną odrazą. który wszystko zmienił.. Kiwa głową. zbyt częste użytkowanie. – Klaszcze w dłonie. Nigdy dotąd nie widziałam u niej takiej reakcji na mężczyznę. – On jest taki. – Fatalnie... Pomoże nam w przeprowadzce.. A niech mnie. Patrzy na mnie rozanielonym wzrokiem. Och. Kate się rumieni. Szczęśliwe. A kiedy my. – Ja też.. szczerząc się jak wariatka. nie potrafi sklecić jednego porządnego zdania. Obie wybuchamy śmiechem. – Opowiedz mi o zbyt często cię użytkującym Elliocie – mówię.. nieskomplikowane czasy. – Tak. – I spotykam się z nim w sobotę.221 – Trochę? – Kolejny rumieniec. Chichoczę. że go lubisz. czuję się zrelaksowana po raz pierwszy. no naprawdę.. Ana – zachłystuje się.. Katherine Agnes Kavanagh zamienia się w Anastasię Rose Steele. odkąd stałam w tamtej kolejce w barze. – Chyba próbujesz mi powiedzieć. zrywa się z sofy i tanecznym . – To zwierzęta. kiedy przestaję się śmiać... odkąd przestałam podziwiać pana Greya z daleka.... No w ogóle. odkąd wykonałam telefon. och.. Kim jesteś i co zrobiłeś z moją Kate? – Och. Opada mi szczęka. – Boli cię? – wykrzykuję.

zwłaszcza teraz. tyle że najpierw zjedliśmy kolację. Nie mogę ich przyjąć. – To miłe z jego strony – przyznaję. – Zwrócić mu. Christian jest bardzo absorbujący. Jasny gwint. – Uśmiecha się szeroko. Będę go miała okazję lepiej poznać.222 krokiem podchodzi do okna. – Poważnie? – Przesadził z tym prezentem. – Jestem głodna jak wilk. posyłając mi spojrzenie w stylu „a jak myślisz. mam coś ugotować? Kate kiwa do spakowania. głupia?”. – Taa. – Bo tak się czuję. – pyta. Ale był dla ciebie dobry? – Tak – uspokajam ją. Przeprowadzka. głową i podnosi dwie kolejne książki – Co chcesz zrobić z tymi książkami za czternaście patyków? . niepokojącego brata. – Mniej więcej to. Może dzięki niemu choć trochę zrozumiem jego dziwnego. co wy. – Naprawdę wszystko w porządku? Sprawiasz wrażenie przytłoczonej. zupełnie o niej zapomniałam. Przechyla głowę i unosi brwi. zdążyłam zauważyć. – Uśmiecham się do Kate. – No więc co robiliście wczoraj wieczorem? – pytam. a ona kiwa głową.

– Zadzwonię do niego – rzucam wymijająco. że z twoją średnią wszystkie drzwi będą stały otworem. Przyszło do ciebie parę listów. Biorę ze stołu listy i otwieram je. zrobi z niego kotlet mielony. załatwiła już sobie staż w „Seattle Times”. Ethan przed rokiem ukończył studia i od tamtej pory podróżuje po świecie. Ana. W naszym nowym mieszkaniu zamieszkam na razie sama. który też ma znajomego. mam rozmowy w sprawie stażu! Za tydzień w Seattle! – W którym wydawnictwie? – W obu! – Mówiłam ci. no i wydzwania José. – Rozumie to. Poza tym mama uważa. Kate. Chyba jest zdesperowany. Jest przesympatyczny. Dziwnie będzie. zanim Ethan i ja odpłyniemy do świata stałych posad i pensji. Dzwoni telefon. ale perspektywa dwutygodniowego wygrzewania się w słońcu jest bardzo kusząca. Trochę nie mam ochoty jechać. Ciekawe. Kate całe dwa tygodnie spędzi razem z rodzicami i bratem na Barbadosie. Nigdy nie byłam za granicą. Kate wchodzi do kuchni i po raz pierwszy tego wieczoru wygląda na niepocieszoną. Jej ojciec ma znajomego. . że to będą nasze ostatnie prawdziwe rodzinne wakacje. Jeśli powiem Kate o José. – Hej. czy się z nim spotkam przed ich wyjazdem na wakacje. – Co sądzi Elliot o twoim wyjeździe? – pytam. naturalnie.223 – Rozumiem. wyrywając mnie z zadumy.

Podnoszę słuchawkę.. Ana.224 – To pewnie José. – Wiem. Sądziłem. wróciłaś! – woła z ulgą. – Ana. – Oczywiście. – Na to wygląda. nie jestem z nikim. że muszę go rozczarować. I to nie ulegnie zmianie. Wzdycha ciężko i ze smutkiem. Ana. że muszę z nim porozmawiać. – Cześć... Wiesz o tym. Jesteś jak brat. którego nie mam. ale taka jest prawda. – Strasznie mi przykro. to może twoje uczucia ulegną zmianie. Byłem pijany. bardzo cię kocham i jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym. – José. Wiem. proszę. no. – José. Przewracam oczami. Po prostu więcej tego nie rób. – Ale spędziłaś z nim noc. Przez chwilę milczy. wybacz mi.. że nie żywię wobec ciebie takich akurat uczuć. a ty. że jeśli cię pocałuję. Wiesz. – Mój głos przepełniony jest sarkazmem. – Możemy się spotkać? Przepraszam za piątkowy wieczór.. Wzdycham. . José.. że ci wybaczam. – Więc teraz jesteś z nim? – W jego głosie słychać pogardę.

stojąc z rękami na biodrach. Nie jestem teraz w stanie radzić sobie z jego małostkową zazdrością.. – No to do jutra. pić tanie wino i oglądać badziewne programy w telewizji. by jeść.225 – To nie twoja sprawa! – Chodzi o pieniądze? – José! Jak śmiesz?! – krzyczę zdumiona jego zuchwałością. Jem . że najlepszą polityką będzie szczerość. mojej lasagne. Tak mile widziana po czterdziestu ośmiu godzinach. Wiem. Co sobie ten głupiec myślał? – Kręci głową z niesmakiem i wraca do pakowania. więc uznaję. Ale w tej akurat chwili to wszystko nie jest mi potrzebne. – Tak. twoje feromony szaleją.. nie czekając na jego odpowiedź. – Może pójdziemy jutro na kawę. Kate otwiera butelkę wina. – W piątek się do mnie przystawiał. Zadzwonisz? – Nadzieja w jego głosie sprawia. To mój przyjaciel i bardzo go lubię. co? Zadzwonię – mówię pojednawczo. ale mam wystarczająco dużo na głowie. że czuję ściskanie w sercu. – A co to wszystko miało znaczyć? – pyta ostro Katherine.. José. dobranoc. Normalność. – José? I na dodatek Christian Grey? Ana. siadamy pośród kartonów i skrzynek. – Ana – jęczy i od razu mnie przeprasza.. Wygląda jeszcze bardziej nieustępliwie niż zazwyczaj. że czuje się zraniony. Trzy kwadranse później przerywamy pakowanie na rzecz specjalności lokalu. – Rozłączam się. szaleństwa.

że zachowuje się. Czerwoną dziurę w mojej torbie wypala ta umowa. To Elliot. Wciągam gwałtownie powietrze. To taka złożona postać. prawda? Przypomina mi się jego łagodne przekomarzanie się podczas śniadania. A teraz znam choć część powodów. Mam dość sił. I co mam zrobić? Oczami wyobraźni widzę te jego płonące szare oczy i mięśnie w moim ciele natychmiast się zaciskają. To niemożliwe. Co ci Greyowie mają w sobie? Co sprawia. Co on ma z tym jedzeniem? Kate sprząta po kolacji. ale zrobię research i trochę mnie oświeci. Czego jeszcze możemy potrzebować? Tylko kuchni i naszych sypialni. a ja kończę w salonie pakowanie. Kate mruga do mnie i czmycha do swojego pokoju. Młody chłopak pozbawiony okresu dojrzewania. Nic dziwnego. aby chodziło tylko o seks.. co nieuchronne. ta słodka i jakże smutna muzyka. że powinna teraz pisać mowę pożegnalną. że są rozpraszający. jakby miała czternaście lat. Nawet go tu nie ma. aby ją dzisiaj przeczytać? Chowam twarz w dłoniach. a ja się podniecam.. radość wywołana tym. przez co musiał przejść.. Serce przepełnia mi smutek na myśl o tym. José i Christian. że tak mi się podobał lot śmigłowcem. Została nam sofa. że Elliot jest ważniejszy. Christian to zupełnie inna sprawa. Po trochu mam ochotę uciec i się ukryć. nieokiełznani i nie można się im oprzeć? Upijam kolejny łyk wina.226 spokojnie i nikt mnie do tego nie zmusza. jakby był starszy. Ale Christian. Zbyt jestem naiwna. Wiem. obaj czegoś ode mnie chcą. Dzwoni telefon. Z tym pierwszym łatwo sobie poradzę. Tylko czy rzeczywiście chcę wiedzieć? Chcę wejść do jego .. ale wygląda na to. seksualnie wykorzystywany przez jakąś podłą Mrs Robinson. telewizor i stół. gra na fortepianie. a na ich spakowanie mamy resztę tygodnia. Skaczę po kanałach telewizyjnych i w sumie mam świadomość. niż jest. aby wiedzieć dokładnie przez co. że tylko odwlekam to.

pozostawałabym w błogiej nieświadomości. ze skruchą. W Christianie jest coś takiego. do diaska. – Cieszę się. dzięki której moja przyjaciółka zostanie świetnym dziennikarzem. Czy chcę się z tym pożegnać? „Nie!” – krzyczy podświadomość. Przytula mnie. Obdarzam ją bladym uśmiechem. że wróciłaś w jednym kawałku. – Ja też. które dane mi było przeżyć... a potem obracam ją w dłoniach.. Jestem zmęczona naszymi wszystkimi cielesnymi igraszkami i koszmarnym dylematem. z którym muszę się zmierzyć. i tym niezwykłym zmysłowym doświadczeniom. Kate wraca niespiesznie do salonu.227 świata. wyjątkowo się z nią zgadzając. o którym nie wiem zupełnie nic? Gdybym go nie poznała. Biorę torebkę i powolnym krokiem udaję się do sypialni. – dodaje cicho. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową.. wie? To musi być ta intuicja. Wzdycham głęboko i z sercem w gardle rozrywam kopertę. Kate.. idę do łóżka.. Czy naprawdę chcę poznać zakres deprawacji Christiana? To takie przytłaczające. Siadam na łóżku i ostrożnie wyjmuję z torby szarą kopertę. Nigdy dotąd się tak nie zachowywała. jednocześnie myśląc: skąd ona. Zmęczona jestem. . – Ana. uśmiechając się od ucha do ucha. A może ona się zakochała? Gapię się na nią z otwartymi ustami. Moje myśli biegną ku zeszłej nocy i dzisiejszemu porankowi.

3. będzie mieć charakter poufny i podlegać będzie uzgodnionym ograniczeniom oraz procedurom bezpieczeństwa wyszczególnionym w umowie. nim dojdzie do kontaktu fizycznego między . poważnej. 4. Vancouver. zostanie dokonane za przyzwoleniem drugiej strony.. Podstawowym celem niniejszej umowy jest pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic. z należytym szacunkiem w odniesieniu do jej potrzeb. Poniżej wymieniono warunki umowy pomiędzy Panem a Uległą.. Haven Heights.. sadowię się wygodnie na łóżku i zaczynam czytać. granic i dobrego samopoczucia. zakaźnej czy zagrażającej życiu choroby. iż nie są nosicielami żadnej przenoszonej drogą płciową. („Data zawarcia umowy”) Pomiędzy PANEM CHRISTIANEM GREYEM. strona ta zobowiązuje się do niezwłocznego poinformowania o tym fakcie drugiej strony.. w szczególności HIV. 2011 r. WA 98889 („Pan”) PANNĄ ANASTASIĄ STEELE. co się wydarzy na mocy niniejszej umowy.. Obie strony umowy zapewniają. Z sercem walącym jak młotem wyjmuję je. CO NASTĘPUJE1..228 ROZDZIAŁ JEDENASTY W kopercie jest kilka arkuszy. Wszelkie dodatkowe granice i procedury bezpieczeństwa wymagają formy pisemnej. zamieszkałym pod adresem 301 Escala.... WA 98888(„Uległa”)STRONY USTALAJĄ. opryszczki i zapalenia wątroby.. zamieszkałą pod adresem 1114 SW Green Street. Pan i Uległa zgodnie oświadczają. Jeśli w okresie obowiązywania niniejszej umowy lub po jej przedłużeniu u jednej ze stron zostanie zdiagnozowana taka choroba. Apartment 7. UMOWA Zawarta dnia . Seattle.. że wszystko. WARUNKI PODSTAWOWE 2.

Pan jest odpowiedzialny za dobre samopoczucie i właściwe szkolenie. WYPOWIEDZENIE UMOWY I OKRES OBOWIĄZYWANIA 10. Zgodnie z tym zastrzeżeniem oraz z postanowieniami punktów 2– 3 Uległa ma obowiązek służyć Panu i być mu posłuszną. stosownie do uzgodnionych zasad. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. . 8. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. 6. mając pełną świadomość jej charakteru. Ma obowiązek decydować o charakterze takiego szkolenia. służenie radą i dyscyplinowanie Uległej. ROLE 7. Uległa ma prawo do natychmiastowego wypowiedzenia niniejszej umowy i zaprzestania świadczenia usług względem Pana. Wszystkie punkty niniejszej umowy należy odczytywać i interpretować w świetle podstawowego celu i podstawowych zasad określonych w punktach 2–5. 3) stanowi podstawę niniejszej umowy. Przestrzeganie powyższego (i wszystkich dodatkowych granic oraz procedur bezpieczeństwa ustalonych zgodnie z pkt. służenie radą i dyscyplinowanie. bez względu na formę. W przypadku gdy Pan nie będzie przestrzegał uzgodnionych zasad. 9. Każde naruszenie unieważnia umowę ze skutkiem natychmiastowym i obie strony zgadzają się ponieść pełną odpowiedzialność i konsekwencje takiego naruszenia. i zobowiązują się przestrzegać jej wszystkich warunków. służenia radą i dyscyplinowania oraz o porze i miejscu realizacji tegoż. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. 5. Uległa zobowiązuje się – bez kwestionowania czy wahania – zaspokajać Pana w wymagany przez niego sposób i przyjmować – bez kwestionowania czy wahania – szkolenie. Na mocy zasad.229 stronami. Pan i Uległa zawierają niniejszą umowę w dniu określonym powyżej.

W przypadku braku zgody na takie przedłużenie niniejsza umowa ulega rozwiązaniu i obie strony mogą powrócić do swego życia sprzed umowy. Uległa zobowiązuje się do bycia dostępną dla Pana od piątkowego wieczoru do niedzielnego popołudnia każdego tygodnia w Okresie Obowiązywania Umowy. Uległej wolno poprosić o zwolnienie o dowolnej porze. Uległa ma obowiązek być dostępną w Wyznaczonym Czasie i ustalonym dodatkowym czasie w miejscach określonych przez Pana. Pan zobowiązuje się pokryć wszelkie koszty poniesione przez Uległą. POSTANOWIENIA DOTYCZĄCE USŁUG 15. Kolejne takie godziny strony mogą ustalać doraźnie wspólnie. iż mogą zaistnieć pewne kwestie nieokreślone w niniejszej umowie czy postanowieniach dotyczących usług lub że pewne kwestie mogą wymagać renegocjacji. których dokonano na mocy przedstawionych w niej zasad. konkretne godziny określi Pan („Wyznaczony Czas”). czy niniejsza umowa i ustalenia. Pan zastrzega sobie prawo do odprawienia Uległej o dowolnej porze i z dowolnego powodu. Po wygaśnięciu Okresu Obowiązywania Umowy strony przedyskutują. których dokonały na jej mocy. przy czym decyzję podejmuje Pan w zgodzie z prawami Uległej określonymi w punktach 2–5 oraz 8. DOSTĘPNOŚĆ 12. 13. W takich okolicznościach można dopisać kolejne punkty w formie poprawek. Poniższe postanowienia dotyczące usług zostały omówione i uzgodnione i będą przestrzegane przez obie strony przez Okres Obowiązywania. są satysfakcjonujące i czy spełnione zostały potrzeby obu stron.230 11. LOKALIZACJA 14. Strony uznają. związane z dotarciem w wyznaczone miejsce. Każdej ze stron wolno zaproponować przedłużenie niniejszej umowy lub podtrzymanie ustaleń. Wszystkie takie poprawki muszą zostać uzgodnione i podpisane . Niniejsza umowa obowiązuje przez okres trzech miesięcy kalendarzowych od daty podpisania („Okres Obowiązywania Umowy”).

w którym Uległa może spełniać obowiązki względem Pana. 15.231 przez obie strony i będą podlegać podstawowym warunkom określonym w punktach 2–5. prosić ani zezwalać na uczestniczenie wraz z Panem w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2 lub w innych czynnościach. Panu nie wolno wymagać od Uległej. Panu wolno dyscyplinować Uległą. określonymi w punktach 2–5. których jedna ze stron nie uważa za bezpieczne.1.2. który uzna za stosowny. Pozostałe podpunkty niniejszego punktu 15 należy odczytywać w zgodzie z tym zastrzeżeniem i kwestiami podstawowymi. smagać batem lub cieleśnie karać Uległą w sposób.6. jaki uzna za stosowny.3. dawać klapsy. seksualny bądź jakikolwiek inny. Priorytetem Pana będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. Panu wolno chłostać. 15. kontrolować i dyscyplinować. Pan uznaje Uległą za swoją własność. że Uległa w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej służalczej roli względem Pana i aby zniechęcać do niedopuszczalnego zachowania. Pan ma obowiązek zapewnić Uległej każde niezbędne szkolenie oraz udzielić rad dotyczących tego. Pan ma obowiązek utrzymywać stałe i bezpieczne środowisko. jak w odpowiedni sposób służyć Panu.7. 15. 15. PAN 15. którego nie ma obowiązku przedstawiać. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować.5. 15. własnej przyjemności lub z innego powodu. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. aby dyscyplinowanie i przedmioty wykorzystywane . Pan ma prawo wykorzystywać ciało Uległej w dowolnej chwili Wyznaczonego Czasu lub ustalonych dodatkowych godzinach w sposób. dla celów dyscypliny.4. którą w Okresie Obowiązywania ma prawo posiadać. aby na ciele Uległej nie pozostały żadne trwałe ślady i aby nie doszło do obrażeń wymagających pomocy lekarskiej. aby mieć pewność. Pan nie podejmie ani nie wyrazi zgody na podjęcie działania. które może doprowadzić do poważnych obrażeń bądź zagrożenia życia Uległej. 15.

Uległa zdobędzie receptę na doustne środki antykoncepcyjne i dopilnuje przyjmowania ich w należyty sposób w celu zapobieżenia . W przypadku choroby bądź uszkodzenia ciała Pan ma obowiązek zaopiekować się Uległą. mając należyty wzgląd na zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. ale w szczególności podczas Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych godzin. higieniczny i bezpieczny. Uległa uznaje Pana za swego mistrza.11. 15. 15.14. aby wyrządziły poważną krzywdę i nie wolno mu w żaden sposób przekraczać granic określonych w niniejszej umowie.15. jak potrafi. że jest ona teraz własnością Pana.16.15. Panu nie wolno wypożyczać Uległej innemu Panu.17. ULEGŁA 15. Nie wolno mu ich używać tak. 15. gdy okaże się to niezbędne dla zachowania środowiska wolnego od ryzyka. Pan ma obowiązek dbać o to. Panu w dowolnym momencie w trakcie Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych okazji wolno krępować. zakuwać w kajdanki lub związywać Uległą z dowolnego powodu i na długi okres czasu. Uległa ma obowiązek podejmowania wszelkich kroków niezbędnych do pozostania w dobrym zdrowiu i w razie potrzeby poszuka opieki medycznej lub poprosi o nią. i dążyć do zadowalania Pana najlepiej. który Pan uzna za słuszny. Uległa ma obowiązek być posłuszna zasadom („Zasadom”) wyszczególnionym w Załączniku nr 1 do niniejszej Umowy.13. na bieżąco informując Pana o wszystkich problemach zdrowotnych.9. sugerując i w razie potrzeby – jeśli Pan uzna to za konieczne – wzywając pomoc medyczną. 15. a Pan może się obchodzić z nią tak.10. w takim rozumieniu. 15.8.232 w celu dyscyplinowania były bezpieczne. jak tylko ma ochotę – ogólnie podczas Okresu Obowiązywania. 15. Uległa ma obowiązek służyć Panu w taki sposób. 15. Pan ma obowiązek dbać o własne zdrowie i korzystać z pomocy medycznej w przypadku. dbając o jej zdrowie i bezpieczeństwo. aby sprzęt wykorzystywany w celach szkoleniowych bądź do dyscyplinowania był przez cały czas czysty. 15.12.

zaleconych przez Pana. iż Pan może zażądać od Uległej czegoś. smaganie. Uległej nie wolno kwestionować żadnych czynności dyscyplinujących uznanych przez Pana za konieczne i ma ona obowiązek pamiętać przez cały czas o swoim statusie i roli względem Pana. W obecności Pana Uległa ma obowiązek spuszczać wzrok i zachowywać się spokojnie i z szacunkiem. Uległej nie wolno brać udziału w czynnościach lub działaniach natury seksualnej.18. bez wahania.15. 15. Uległa ma obowiązek zachowywać się względem Pana z należytym szacunkiem i zwracać się do niego. 17.20. duchowej czy innej szkody.22. dawanie klapsów lub inne sposoby dyscyplinowania. używając wyłącznie określeń: „proszę pana”. Uległa ma obowiązek brać udział w każdej czynności seksualnej. emocjonalnej. Uległa ma obowiązek przyjmować. 15. 15.21. które jedna ze stron uważa za niebezpieczne bądź w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2. których zastosowanie Pan uzna za właściwe . 15. Pan i Uległa mają świadomość. umysłowej. Uległej nie wolno dotykać Pana. czego Uległa nie jest w stanie spełnić bez ponoszenia fizycznej. HASŁA BEZPIECZEŃSTWA 18. Uległej nie wolno dotykać się ani zaspokajać seksualnie bez zgody Pana.24.19. bez wahania i zadawania pytań. kiedy otrzyma takie polecenie. W takich okolicznościach Uległej wolno wykorzystać hasło . Uległej nie wolno patrzeć w oczy Pana z wyjątkiem przypadków. pytań czy skarg. Pan i Uległa omówili czynności przedstawione w Załączniku nr 3 i zgodę na nie potwierdzili własnoręcznymi podpisami na Załączniku nr 3. chyba że Pan wyraźnie jej na to pozwoli. 15. której Pan zażąda. „panie Grey” lub innych.23. CZYNNOŚCI 16. chłostanie.233 ciąży. 15.

niżej podpisani. wyjątek stanowią owoce. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia . które zostały zaakceptowane przez Pana.234 bezpieczeństwa („Hasło/a bezpieczeństwa”). Pan: Christian Grey Data Uległa: Anastasia Steele Data ZAŁĄCZNIK NR 1 ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas tych nocy. których nie spędza w towarzystwie Pana. iż Uległa nie jest w stanie znieść dalszych żądań. UWAGI KOŃCOWE 21. 19. W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł bezpieczeństwa. z którego Uległa będzie korzystać. iż Uległa znajduje się blisko granic wytrzymałości. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). W przypadku wypowiedzenia tego hasła Pan natychmiast zaprzestaje wykonywanych działań. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Hasło bezpieczeństwa „Żółte” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy warunki niniejszej umowy. przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki niniejszej umowy. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. co poświadczamy własnoręcznymi podpisami. Hasło bezpieczeństwa „Czerwone” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). My. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. 20.

wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. defekacji ani ich produktów. Uległa będzie prowadzić się skromnie. Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych. Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. nie przebywając w towarzystwie Pana. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. ZAŁĄCZNIK NR 2 Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. które pozostawią na skórze trwałe ślady. noży czy krwi. Jej obowiązkiem jest świadomość. jaki Pan uzna za stosowny. Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Żadnych czynów z udziałem igieł. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. w sposób godny szacunku. której charakter zostanie określony przez Pana. Żadnych czynów. Żadnych czynów wiążących się z bezpośrednim kontaktem ciała . palić. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. których się dopuści. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana.235 zakupów. w jego obecności bądź w innym czasie. Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – w godzinach ustalonych między trenerem a Uległą.

ogniem lub płomieniem. ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa uznaje za dopuszczalne? • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analneCzy krępowanie dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą jest .236 z prądem elektrycznym (zmiennym bądź stałym).

a 5 dezaprobatę: Które z poniższych typów bólu/kary/dyscyplinowania są dopuszczalne dla Uległej? • Klapsy • Bicie drewnianymi packami • Biczowanie • Bicie laską • Gryzienie • Klamerki na sutkach • Klamerki na genitaliach • Lód • Gorący wosk • Inne rodzaje/metody zadawania bólu O kurwa. Pęka mi głowa.. We wszystkim! Kręcę głową z niedowierzaniem. Może wtedy.. praktyczne. a czy przypadkiem w przysiędze małżeńskiej nie pojawia się to słowo? Posłuszeństwo? Deprymuje mnie to. W ogóle nie będę widywać Kate ani znajomych z nowej pracy. Może jeden weekend w miesiącu powinnam mieć dla siebie. Głośno przełykam ślinę i czując suchość w ustach. litości! „Służyć i być we wszystkim posłuszną”. gdzie 1 oznacza akceptację. Zaraz. zakładając oczywiście. Jak ja mam się na to wszystko zgodzić? I rzekomo to ja mam mieć z tego korzyść: „[. Nawet nie patrzę na listę pokarmów. kiedy mam okres – to się wydaje.. jeszcze raz czytam całość. Christian to mój pan! Wolno mu . Pary nadal tak mówią? Tylko trzy miesiące – dlatego właśnie miał tyle kobiet? Nie trzyma ich zbyt długo? A może one po trzech miesiącach mają dość? Każdy weekend? To za dużo.237 • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/elementami metalowymi Jak duży ból Uległa jest skłonna znieść? W skali od 1 do 5. zaraz.] pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic”.. że ją dostanę. Och.

Ma piękne oczy – zniewalające. o czym myśli. na co ma tylko ochotę! Cholera jasna. Coś takiego byłoby absolutnie niedopuszczalne. „Proszę. kogo ja oszukuję? Nigdy nie wiem. . hmm.. Jedyny sposób na poznanie jego myśli. nie mogę tego zrobić. Nie da się być w takim związku. inteligentne. nie..238 robić ze mną to. przepastne i mroczne od tajemnic. I nie wolno mi go dotykać. Te wszystkie cielesne igraszki. Przeglądam się w lustrze. Wzdrygam się na myśl o chłostaniu czy biczowaniu. które minionej doby stały się moim udziałem. Wstaję z łóżka i szybko się przebieram. podniecające.. Przypomina mi się jego płonące. I te wszystkie absurdalne zasady. Klapsy nie byłyby pewnie takie złe.. więc może to akurat nie byłoby takie złe. Muszę się przespać. gdzie myję zęby.. ale lubię mu patrzeć w oczy. A to ci dopiero. A krępowanie? Cóż. inaczej skończymy w towarzystwie stada kotów i twoich powieści”. przydymione spojrzenie i zaciskam uda. zrób to. już raz związał mi dłonie. niemniej jednak upokarzające. Chowam twarz w dłoniach..”. naprawdę podniecające. Nie wypożyczy mnie innemu Panu – niech mu to nawet nie przejdzie przez myśl. Może powinnam pożyczyć od Kate piżamę z różowej flaneli. Czemu w ogóle zawracam sobie tym głowę? Nie mogę patrzeć mu w oczy. A psychicznie. wyczerpujące. okazały się. To było. Być może rano nie uznam tego za kiepski żart. Ubrana w T-shirt i spodenki udaję się do łazienki.. szczerze mówiąc. Potrzebuję czegoś milutkiego i dodającego otuchy. „Ty chyba nie rozważasz tego na poważnie. Moja podświadomość wyjątkowo sprawia wrażenie rozsądnej i racjonalnej. Nie. jeśli mam być szczera. Wewnętrzna bogini podskakuje i klaszcze w dłonie jak pięciolatka. Choć. to mnie akurat nie dziwi. No. Jak by to ujął José... o rany.. za dużo tego do ogarnięcia. Jestem wykończona. prawdziwe popieprzenie.

ale uspokajam się myślą.. przez który przewijają się łóżka z czterema kolumienkami i kajdanami oraz przepastne szare oczy. Jutro. O święty Barnabo. pejczem i całą masą problemów. kiedy trochę przejaśni mi się w głowie... Wracam do sypialni. wpatrując się w sufit. spałam bite dziewięć godzin. ale uległa? Pozwalam Kate. Może odniósł mylne wrażenie podczas tamtego wywiadu. przynajmniej w ten weekend dostałam to. Moja wewnętrzna bogini kręci głową. głęboko. Otwieram niechętnie oczy. Moja współlokatorka nie tylko już wstała. Chowam te obraźliwe dokumenty do plecaka. Jestem nieśmiała. Zamykam oczy i odpływam w mocny sen. I znowu.. Ósma rano. owszem.. Moja wewnętrzna bogini przestaje skakać i na jej twarzy pojawia się pogodny uśmiech. Jestem uległa? Może taka się wydaję. musi występować w pakiecie z cholerną umową. Cóż. „O tak. Jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. . że w ogóle go poznałam. kiwając z zadowoleniem głową.” – mówi bezgłośnie. Zerkam na budzik... Oblewam się rumieńcem na wspomnienie jego dłoni i ust na mym ciele. Kładę się do łóżka. Chcę zrobić to znowu. że to kłamstwo. że to akurat podlega dyskusji. Śpisz jak zabita.. Obie wiemy. Nazajutrz budzi mnie Kate. czego chciałam. wołam cię i wołam. gdzieś głęboko. Och.. – Ana. Może gdybym się zgodziła tylko na seks.. Zamykam oczy i czuję znajome rozkoszne zaciskanie mięśni. gaszę światło i leżę. że nie. poszedłby na to? Podejrzewam. W głowie mi się to wszystko nie mieści. jego ciała wewnątrz mojego. żałuję. który mi się spodobał. jutro będzie nowy dzień.239 Jedyny mężczyzna. Matko Boska. ale i zdążyła pobiegać. aby mną rządziła – ale czy to to samo? No a te granice względne. Pomyślę o tym rano.

ale muszę to rozpakować i zademonstrować działanie. W objęciach piastuje spore pudło. . – Dzień dobry – bąkam. Gramolę się z łóżka i sięgam po wiszący na drzwiach szlafrok. – Kate wycofuje się do kuchni.240 – Co się stało? – mamroczę sennie. Czy on właśnie nazwał mnie panią? Postarzałam się przez noc o dziesięć lat? Jeśli tak. – Mam dla pani przesyłkę. – Ale co? – Wstawaj. W salonie czeka na mnie elegancki młody człowiek z włosami zebranymi w kucyk. to przez tę umowę. Krzywię się z odrazą. To coś dużego. – Zaparzę ci herbatę. proszę pani. a potem wybiega do salonu. Wygląda interesująco. zawodowym uśmiechem. Przeskakuje z podekscytowaniem z nogi na nogę. Musisz podpisać. – Przyszedł jakiś facet z przesyłką dla ciebie. – Panna Steele? I już wiem. – Tak – odpowiadam ostrożnie. – Naprawdę? O tej porze? – Ja tylko wypełniam polecenia. od kogo jest ta paczka. – Obdarza mnie czarującym.

– Och. Nie w takich celach. Chciał wypróbować ten model. co to takiego? – MacBook Pro. Laptop jest srebrny. – Ma najnowszy system operacyjny i pełną gamę programów. – Laptop od Christiana. to zupełna nowość firmy Apple. Podaje mi kubek z herbatą. – Co to jest? – pyta z ciekawością. udało mi się nabrać Katherine Kavanagh. Wymówka mało przekonująca. – Marszczy brwi.241 – Okej. Czemu mnie to nie dziwi? Wzdycham głośno. tylko mi go pożycza. do Kate. dobrze? Udaję się do kuchni. – Proszę go rozstawić na stole. – Dlaczego przysłał ci laptop? Przecież wiesz. Ma bardzo duży ekran. że też dobrze spała tej nocy. – Ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach. Oczy jej błyszczą i widać. . Christian Grey lubi życie w wielkiej skali – myślę o jego salonie i całym apartamencie. że możesz korzystać z mojego. ale Kate połyka haczyk. O matko. proszę pani. błyszczący i naprawdę śliczny. – No a jakżeby inaczej. – Przewracam oczami. Pierwszy raz.

Nie mam pojęcia. To cacko jest gotowe do działania. w ogóle mnie to nie interesuje.242 do tego twardy dysk o pojemności półtora terabajta. – I może do surfowania przepraszająco ramionami. Wzdycha. i skonfigurowałem już pani konto. ale jego słowa zamieniają się w biały szum. Do czego będzie go pani wykorzystywać? – Eee. No i jeszcze trzydzieści dwa giga RAM-u. Obie zaczynamy po necie? – Wzruszam . jak się to włącza i wyłącza. Powiedz mi tylko. Jakoś nie jestem w stanie zachować powagi. – Patrzy tęsknie na laptop. o czym mówi i jeśli mam być szczera. praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. – Moje konto? – Pani nowy adres mejlowy. jest tu łącze bezprzewodowe. – Cóż. – Unosi brwi. W końcu od czterech lat korzystam z laptopa Kate. do reszty dojdę sama. próbując ukryć uśmiech. do pisania mejli. – Mejli! – zachłystuje się. ewentualnie biżuterię – mówi znacząco.. – Sprzęt nowej generacji. Mam adres mejlowy? Pokazuje na ikonkę na ekranie i dalej do mnie mówi. ma więc pani mnóstwo miejsca. Moja przyjaciółka na widok laptopa gwiżdże z uznaniem.. – Większość kobiet dostaje kwiaty.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) Data: 23 maja 2011. że odpowiednio wykorzystasz ten laptop. 23:15 Adresat: Anastasia Steele Droga panno Steele. zatem nie jest mój. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) . ja siadam z kubkiem herbaty i otwieram program pocztowy. Christian Grey Prezes. I oto czeka na mnie mejl od Christiana.Gdybyś miała taką potrzebę. Inc. Gdy Kate odprowadza go do drzwi. Klikam: „odpowiedz”. Ana Niemal natychmiast otrzymuję odpowiedź. Czekam z niecierpliwością na środową kolację. a pan od komputera patrzy na nas speszony. tak jak rozmawialiśmy. Mam mejla od Christiana Greya! Otwieram go nerwowo. Kończy i prosi mnie o podpis na kwicie. że dobrze spałaś.243 chichotać. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer Data: 22 maja 2011. dziękuję – z jakiegoś dziwnego powodu – Panu. Rozumiem. Grey Enterprises Holdings. 8:20 Adresat: Christian Grey Spałam bardzo dobrze. że ten komputer został mi wypożyczony. chętnie do tego czasu odpowiem e-mailowo na wszelkie pytania. Serce podchodzi mi do gardła. Mam nadzieję.Ufam.

ciągle mimowolnie uśmiechnięta. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (a jednak pożyczony) Data: 23 maja 2011. Cóż. niepoważne dziecko. Inc. 8:26 Adresat: Anastasia Steele Na razie. że przeczytałaś otrzymane ode mnie dokumenty. Ja też pracuję zarobkowo. Przysłał mi mejl! Zachowuję się jak małe. Nie chcę ani nie potrzebuję komputera na czas nieokreślony. o co mogłabym go spytać w mejlu. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dociekliwość Data: 23 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. Inc. ale raczej się nie nadają do takiego sposobu komunikacji. 8:25 Adresat: Christian Grey Mam wiele pytań.Christian GreyPrezes.244 Data: 23 maja 2011. poza tym niektórzy z nas muszą pracować zarobkowo. Na czas nieokreślony. Jak mam się oprzeć wesołemu Christianowi? Spóźnię się do pracy. Odpowiedź pojawia się natychmiast. Ana. Znika niepokój związany z umową. Grey Enterprises Holdings. mała. Uśmiecham się. Pędzę pod prysznic. Zamykam komputer.PS. Myjąc włosy. szczerząc się jak idiotka. Na pewno lepiej coś takiego omówić twarzą . to mój ostatni tydzień – państwo Claytonowie dadzą mi pewnie trochę luzu.Z Twojego tonu wnoszę. To silniejsze ode mnie – uśmiecham się. proszę Pana. zastanawiam się. panno Steele. 8:22 Adresat: Anastasia Steele Komputer został wypożyczony. Masz w związku z tym jakieś pytania?Christian GreyPrezes. Miłego dnia.

a ja wracam do wykładania pędzli na półki i do myślenia o Christianie Greyu oraz jego umowie. Ktoś. Uśmiecha się szeroko.245 w twarz. Uch. a ja nie potrafię się na niego gniewać. Możesz tu podjechać. – Jasne. jak nazwał go Christian? Zalotnik. Wpada do sklepu jak rozbrykany ciemnooki szczeniak. – Cześć. powiedzmy o dwunastej? – No to do zobaczenia. Rozłącza się. a nie. Jestem w pracy.. szybko żegnam z Kate i pędzę rozpocząć ostatni tydzień pracy u Claytona. Powiem tylko pani Clayton. kogo znam i rozumiem. – Ściskam go na powitanie. Gdy idziemy spacerkiem do pobliskiej kafejki. Szybko się ubieram. José jest punktualny. wiesz. – Ana. – Umieram z głodu. Jestem taka wdzięczna za jego. O jedenastej dzwoni José. José. wsuwam mu rękę pod ramię. że nie potrafię długo się na ciebie gniewać. – Naprawdę mi wybaczyłaś? – José.. – Hej. – Obdarza mnie tym swoim latynoskim uśmiechem. Ana – bąka... że wychodzę na lunch. normalność. José przyjaciel. to jak będzie z kawą? – Mówi jak dawny José. – Hej. A gdyby ktoś włamał mu się do skrzynki? Rumienię się na samą myśl o czymś takim. .

Christian GreyPrezes.Christian GreyPrezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. 17:24 Adresat: Anastasia Steele Szanowna Panno Steele.Pisząc mejle. 17:50 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Nadawca: Christian Grey Temat: Bierz się do pracy! Data: 23 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedogodność . Dziękuję. proszę Pana.Niezwykle się cieszę. Grey Enterprises Holdings. w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. No i może zacznę ten swój internetowy research. więc włączam nowy laptop i uruchamiam program pocztowy. Inc.246 Nie mogę się doczekać powrotu do domu i wymieniania mejli z Christianem. Inc. Klikam: „odpowiedz”. Kate gdzieś wyszła..Mam nadzieję. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. Ana. dzień w pracy upłynął mi bardzo przyjemnie. 17:48 Adresat: Christian Grey Tak. No i proszę. Grey Enterprises Holdings.. że miała Pani przyjemny dzień. nie zajmujesz się szukaniem informacji w sieci. że dzień w pracy upłynął Pani przyjemnie. Z radości aż podskakuję na krześle.

Chciałabym dostać drugą szóstkę.Zrozumiano?Christian GreyPrezes.)Christian GreyPrezes. Odpalam Google.poproszę o sugestie.Ana Śmieję się w kułak. chyba że masz jakieś pytania. 18:02 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Christian Grey właśnie z przymrużonym okiem. .Pierwszą otrzymała Pani naprawdę zasłużenie.. mi przysłał emotikona Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011. Inc. O rety. 17:59 Adresat: Christian Grey Panie Grey.Chciałbym dać drugą szóstkę.Zawsze zaczynaj od Wikipedii.247 Data: 23 maja 2011.Koniec z mejlami. od czego mam zacząć?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011. 17:55 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. proszę przestać przysyłać mi mejle.Proszę przestać pisać mejle do mnie – i brać się za odrabianie pracy domowej. Nadawca: Christian Grey Temat: Niecierpliwość Data: 23 maja 2011.. Inc. 17:53 Adresat: Christian Grey Panie Grey. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. abym mogła się zabrać za zadanie domowe..

Ale czy dla mnie? Jasna cholera.. . Do roboty.Christian GreyPrezes. Grey Enterprises Holdings.. O rany. wpatrując się w ekran. Sprawdzam w Wikipedii słowo „Uległa”. Czy naprawdę chcę o tym wszystkim wiedzieć? Jezu. 18:06 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Pół godziny później mam lekkie mdłości i szczerze mówiąc – jestem zaszokowana.248 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Apodyktyczny! Data: 23 maja 2011... czy potrafiłabym to robić? Potrzebuję przestrzeni. Inc. niektóre z tych rzeczy są niezłe. ta bardzo wilgotna i integralna część. 18:04 Adresat: Christian Grey Tak jest. to właśnie Christian wyprawia w Czerwonym Pokoju Bólu? Siedzę. jest mocno podniecona. a jakaś część mojej istoty. nie masz pojęcia jak bardzo.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Sprawujący kontrolę Data: 23 maja 2011. z którą zaznajomiłam się dopiero niedawno. Muszę to wszystko przemyśleć.Bardzo Pan apodyktyczny.No. proszę Pana. może już żywisz pewne podejrzenia.

Dzięki researchowi wiem. czego się mogę po nim spodziewać i czego on oczekuje ode mnie – całkowitej uległości. rumieniąc się na wspomnienia. bym dała radę przebiec choćby dwa. w ogóle nieużywane adidasy. Do uszu ryczy mi Snow Patrol. że to po prostu określenie kryteriów i granic relacji. że despota by mi odmówił. że mogłabym pobiec do hotelu Heathman i zażądać od tego despoty seksu. które przywołują. jestem w takim nastroju. Na mój widok z wrażenia prawie upuszcza torby z zakupami. co jest dopuszczalne. Ana Steele w adidasach. I co ja mam zrobić? Pragnę go. Szczerze mówiąc. Biegnę przez park. żeby nie wzięła mnie w krzyżowy ogień pytań. Muszę się pozbyć nadmiaru osłabiającej energii. Zakładam paskudne. Muszę pobyć sama. Jestem gotowa mu ją dać? Czy w ogóle jestem do tego zdolna? . a takiego upokorzenia bym nie zniosła. Tak sobie myślę. spodnie od dresu i T-shirt. Niewykluczone poza tym. Oddalam się w kierunku niebieskawozielonego zmierzchu. Kate właśnie wysiada z samochodu. Może powinnam ponegocjować. Christian na pewno to wie. ale czy na jego zasadach? Po prostu nie wiem. Kiedy zamykam za sobą drzwi. Włosy związuję w dwa kucyki. a co nie. Nie jestem w stanie dłużej siedzieć przed cudem techniki i dowiadywać się kolejnych niepokojących rzeczy. Macham jej i nie zatrzymuję się. że pod względem prawnym umowa jest nieważna. Umowa pokazuje. Punkt po punkcie przeanalizować tę absurdalną umowę i zdecydować.249 ROZDZIAŁ DWUNASTY Po raz pierwszy w życiu dobrowolnie idę pobiegać. Ale to osiem kilometrów. a nie sądzę. Zabieram także iPoda.

Czuję. miałam okazję się o tym przekonać. Tak. a co nie. to takie oczyszczające. wciągając do płuc życiodajny tlen. ale i tak każe mi siąść i wydawać opinie. pewnie nie. . Piszę mejl do Christiana. Och. jak moje postanowienie się umacnia. oczyszczający oddech. Zatrzymuję się przy wysokim świerku. Przy niej tak bardzo sobie uświadamiam własne niedoskonałości. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zaszokowana studentka Data: 23 maja 2011. Christian Grey nie słynie z poczucia humoru. śmiejąc się z tego żarciku. Klikam „wyślij”. We wszystkich będzie wyglądać fantastycznie. Nadal stanowi dla mnie zagadkę. Kate”? Ma szczupłą figurę z krągłościami w odpowiednich miejscach. że został uwiedziony w tak młodym wieku? Po prostu nie wiem. ale zabieram swój żałosny.250 Dręczy mnie jedno pytanie – dlaczego Christian jest właśnie taki? Dlatego. Ana. Biorę głęboki. A on uzna go za zabawny? Cholera. spocony tyłek do sypialni pod pretekstem pakowania. Ile razy można mówić: „Wyglądasz bosko.Miło było Cię poznać. Czekam na odpowiedź. Ale ja wiem. następnie wracam truchtem do mieszkania. Wiem. opieram dłonie o kolana i oddycham głęboko. a w środę będziemy je mogli przedyskutować. gdy przymierza każdy po kolei. Zabieram ze sobą srebrny cud techniki i stawiam na biurku. Muszę przesłać mu mejlem swoje przemyślenia. Może posunęłam się za daleko. Muszę mu powiedzieć. że je ma. 20:33 Adresat: Christian Grey Okej. Głównie bikini i dobrane do nich sarongi. Kate była na zakupach ciuchowych przed wyjazdem na Barbados. co wchodzi w grę. dość już widziałam. że nie robi tego celowo.

klejąca się. ale kiedy to robię. Zerkam na budzik. Christian Grey siedzi właśnie na moim łóżku. być może dostrzegam kątem oka jakiś ruch. Krzywię się z rozdrażnieniem i wkładam do uszu słuchawki. że Christian stoi w drzwiach mojej sypialni. a z jego twarzy nic się nie da wyczytać. Aby zagłuszyć rosnący niepokój. – Mogę usiąść? – pyta. – Głos ma spokojny. ponownie czytam umowę i dopisuję swoje uwagi. nie mam pojęcia. zabieram się za to. Minęło dziesięć minut.. Wyciągam słuchawki i zamieram. Cholera. czym wyłgałam się od prezentacji Kate – za pakowanie. Kurwa! – Dobry wieczór. Ma na sobie szare spodnie i białą koszulę. i czekam. Nie wiem. Zaczynam od książek. Anastasio. Nadal nie mogę wydobyć z siebie głosu. może jednak uznał mój mejl za zabawny? Kiwam głową. . Dociera do mnie. dlaczego unoszę głowę. że Christian rzuci wszystko i się tu zjawi. Słuchając Snow Patrol. Mija dziewiąta i nic. a potem je zamykam. W jego oczach tańczą iskierki rozbawienia. no a on wygląda jak zawsze olśniewająco. że twój mejl wymaga osobistej odpowiedzi – wyjaśnia sucho. Nawet przez ułamek sekundy nie spodziewałam się. okazuje się. przyglądając mi się uważnie. Może gdzieś wyszedł. Otwieram usta. jestem nieumyta. Nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa. Obraca w palcach kluczyki do samochodu. że nadal mam na sobie spodnie od dresu.. Dzięki Bogu. że też Kate musiała tak go wpuścić bez ostrzeżenia. – Zastanawiałem się. siedzę przy biurku.251 Czekam. – Uznałem. jak wygląda twoja sypialnia – mówi.

– Celowo przygryzasz dolną wargę? – pyta głucho. obmyślając drogę ucieczki. Mrugam .252 Rozglądam się.? Uśmiecha się do mnie. co naprawdę chciałabym powiedzieć. – Obdarza mnie olśniewającym uśmiechem.. dziękuję. czyżbym go uraziła? Wlepiam wzrok w dłonie.. To akurat wiem. żałosny. Ściany są jasnoniebiesko-kremowe. – Mieszkam nadal w Heathmanie. Kiepska sprawa – mam do wyboru drzwi albo okno.. która jakiś czas temu przechodziła etap fascynacji ludowością. – Skąd. – A więc „miło” było mnie poznać? O w mordę. – Bardzo tu pogodnie i spokojnie – stwierdza. że to był żart. ale przytulny: meble z białej wikliny i białe podwójne łóżko z kutego żelaza. – Sądziłam. – Nie. kiedy ty tu jesteś. raczej nie zrobi to na nim najlepszego wrażenia. zaścielone patchworkową narzutą zrobioną przez mamę. W końcu rdzeń przedłużony przypomina sobie. do czego służy mowa. – Głos mam cichy. Nie. lekko przekrzywiając głowę. Nie w tej chwili.. Mój pokój jest funkcjonalny. że mi odpowiesz mejlowo. Anastasio. – Napijesz się czegoś? – Uprzejmość wygrywa z tym. Jak ja się teraz z tego wyplączę? Jeśli mu powiem.

Oblewam się rumieńcem. Obserwuję zahipnotyzowana. – Dlaczego. ten rozkoszny prąd wypełniający przestrzeń wyładowaniami. To takie zmysłowe. a po chwili delikatnie. Christian siedzi tak blisko mnie. pociąga za gumkę. aby pomyśleć – szepczę. – Potrzebowałam czasu. Czuję się jak krążąca wokół ognia ćma. Oddech mam płytki i nie jestem w stanie się ruszyć. – Robiłam to bezwiednie – bąkam. Czuję między nami przyciąganie. oczy ma niemal grafitowe.. łokcie opiera na kolanach. – I doszłaś do wniosku. następnie przeczesuje palcami włosy. Delikatnie zakłada mi włosy za ucho. a on doskonale wie.253 powiekami i uwalniam wargę. Dużo się tam nauczyłem. – Nie sądziłam. Przechyla się i powoli zdejmuje mi gumkę z jednego kucyka.. Serce wali mi jak młotem. co mi robi. rytmicznie pociągają za ucho. uwalniając włosy. aby w Biblii była mowa . – Uczęszczałem do szkoły niedzielnej. Anastasio. – Pomyśleć o czym. że miło było mnie poznać? Masz na myśli poznanie w znaczeniu biblijnym? O cholera. – A więc postanowiłaś poćwiczyć. jak jego dłoń biegnie do drugiego kucyka. – Głos ma miękki i melodyjny. Anastasio? – O tobie. że znasz Biblię. Anastasio? – Palce zataczają powolne kółka. – Nie przypominam sobie.

Usta ma rozchylone – czeka. Otwieram oczy i widzę. nie występnej Mrs Robinson. – Co ty na to. Ten piękny mężczyzna pragnie mnie. Moja wewnętrzna bogini tak promienieje. serce obija mi się o żebra. Christian przerywa pocałunek. przyjechać O kuźwa. Oczy mam szeroko otwarte. Pragnie mnie. Jego palce przesuwają się z ucha do brody. a ja wpatruję się w nie jak zahipnotyzowana. że powinienem i przypomnieć ci. rzucając mi wyzwanie. ale sekundę później leżę na łóżku z rękami przygwożdżonymi nad głową. Kiwam głową. Wpatruję się w niego z otwartymi ustami. a ja upajam się jego siłą. W głębi mego brzucha wybucha niegasnące pożądanie. I nie mam pojęcia. władczy i nieustępliwy. Z kieszeni spodni wyjmuje srebrzystoszary jedwabny . Czuję go wzdłuż całego ciała. gotowy do ataku. właśnie mnie. w uszach czuję dudnienie krwi.254 o klamerkach na sutki. Wykonuję ruch wyprzedzający i sama rzucam się na niego. nie jednej z piętnastu. Jego język wdziera się do środka. a jego usta szukają moich. Mnie. pomyślałem sobie. że wpatruje się we mnie. panno Steele? Jego spojrzenie wwierca się we mnie. Być nowoczesnego tłumaczenia. Nie Kate w skąpym bikini. jak do tego dochodzi. – Ufasz mi? – pyta bez tchu. jak „miło” było mnie poznać. może ciebie uczono z jakiegoś Usta wygina w półuśmiechu. że zdołałaby oświetlić całe Portland. Wolną ręką Christian przytrzymuje mi twarz. – Cóż.

. Przerywa to. siadając na mnie okrakiem i krępując nadgarstki. ale tym razem drugi koniec krawata przywiązuje do jednego ze szczebli w moim białym łóżku. zaknebluję cię. do łóżka. Nigdzie się nie wybieram. który pozostawia na mojej skórze odbicie splotu. czy węzeł jest wystarczająco mocny. – Nie – protestuję. Niedawno biegałam. TEN krawat... Och – jaką założyłam dziś bieliznę? Unosi mnie. a potem sprawnie zsuwa ze mnie spodnie. O rany. tym razem na samym prześcieradle. O nie. – No dobrze.. Porusza się bardzo szybko. Bądź cicho. wyciąga spode mnie narzutę i kołdrę i kładzie z powrotem. Nie. Anastasio. – Przygryzasz wargę. Anastasio. Patrzy na mnie oczami pociemniałymi z pożądania. próbując go odepchnąć. co robi. Jestem przywiązana. w sensie dosłownym. – Ostrzegawczym gestem przesuwa palcem wskazującym po moich ustach. jak to na mnie działa. Zdejmuje mi buty i skarpetki. moje stopy. Wiesz. Sprawdza. nogi też ci skrępuję..255 krawat. W jego spojrzeniu triumf miesza się z uczuciem ulgi. Ledwie jestem w stanie się opanować. leżąc .. Zaknebluje mnie! Kate! Nieruchomieję. – Jeśli będziesz się rzucać. – Tak lepiej – mruczy i uśmiecha się szelmowsko. Zsuwa się ze mnie i staje obok łóżka. – Powoli oblizuje usta. Jeśli zaczniesz głośno protestować. Katherine nasłuchuje pewnie teraz pod drzwiami. nie. Schyla się i zaczyna rozwiązywać sznurówkę jednego adidasa. i niesamowicie mnie to podnieca.

– Chichocze przebiegle. jak i usta Christiana są chłodne. a potem wstaje z łóżka. Anastasio? – pyta lekko żartobliwie. rozpina spodnie i ściąga przez głowę koszulę.. ale oczy mam zasłonięte. Słyszę jakieś głosy i wiem. – Tak. mimo że zarówno płyn. a potem zakłada mi na głowę. – Mhm – mruczy z zadowoleniem. Wino smakuje niebiańsko. jak Christian porusza się z gracją po moim pokoju. Opadają na podłogę i wiem. Co to za drink? Christian zamyka drzwi i zdejmuje spodnie. Słyszę stukające o siebie kostki lodu. takie palące. że rozmawia z Kate – o nie. Po chwili do moich wlewają się kolejne krople. tak że on widzi moje usta i nos. – Dyszę. że jest nagi. że za dużo widziałaś.. niemal leniwie. Ponownie siada na mnie okrakiem. ponieważ wcześniej było w jego ustach. Idę po coś do picia. To takie niespodziewane. Kiwam głową.. podciąga T-shirt. Słyszę ciche skrzypnięcie otwieranych drzwi. czego się spodziewam.256 bezradnie i patrząc. ponieważ nagle zaschło mi w gardle. Co ona powie? Słyszę jakieś stuknięcie. ale go ze mnie nie zdejmuje. o matko. – Myślę. jest praktycznie nagi. Coś do picia. a potem on się pochyla i mnie całuje. wlewając do ust pyszny chłodny płyn. odgłos kroków i stukających o szkło kostek lodu. .. Ponownie siada na mnie. To uderzający do głowy afrodyzjak. całuje czule. lecz zwija go aż do szyi. Nachyla się nade mną. – Chce ci się pić. zdejmuje buty i skarpetki. Białe wino. – Jeszcze? – pyta szeptem. ponowne skrzypnięcie drzwi. – Robi się coraz przyjemniej. Powoli. Gdzie? Tutaj? Do Portland? Do Seattle? Wytężam słuch. Co to? Wraca.

tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. a potem czuję go . ukarzę cię. Ponownie nachyla się nade mną.. Chłodnymi ustami całuje najpierw jeden sutek. – Czy tak jest „miło”? – pyta. dmuchając na jeden sutek. Anastasio. Uśmiecham się szeroko. potem drugi. Sztywnieję. Odruchowo wyginam biodra. a stamtąd do brzucha.257 – Tylko się nie zapędźmy. Walczę ze swym ciałem. że masz bardzo słabą głowę. Słyszę kolejne stuknięcie kostek lodu. Nie mogę się powstrzymać. – O nie. niespiesznie obsypuje chłodnymi pocałunkami moją szyję. a on nachyla się i częstuje kolejnym łykiem. – A to jest „miłe”? – pyta. schodząc w dół do piersi.. Powoli. Robi mi się gorąco w podbrzuszu. Jednym palcem odciąga po kolei miseczki stanika. Och. wylejesz wino na łóżko. Jęczę i rozpaczliwie walczę z pragnieniem uniesienia bioder. Jeśli rozlejesz wino. Do pępka wrzuca kostkę lodu w towarzystwie schłodzonego wina. Słyszę w jego głosie nutkę groźby. napierając nabrzmiałym członkiem na moje biodro. całuje i razem z winem wpuszcza do ust kawałek lodu. panno Steele. które próbuje wygiąć się w łuk. uwalniając moje piersi. O nie. – Jeśli się ruszysz. Zmienia pozycję i leży teraz obok mnie. Wiemy. O rany! – A teraz leż nieruchomo – szepcze. Anastasio. błagam.

Jęczę. Jego palce wślizgują się pod materiał majtek. lekko podgryzając. Nic innego się nie liczy.258 wokół prawego sutka. z całych sił starając się nie ruszać. – Tak szybko na mnie gotowa – mówi. że automatycznie unoszę biodra i ogrzany płyn wycieka z pępka na brzuch. Słyszę. proszę... mała – mruczy i wsuwa we mnie dwa palce. Christianie. Cała reszta jest nierzeczywista. Drażniąco powoli porusza palcami. – Och. Skórę mam tak wrażliwą. – Och.. Chłodnymi palcami gładzi leniwie mój brzuch. Christian szybko zaczyna go zlizywać.. ssąc. błagam. poruszyłaś się.. gdy tymczasem lewy pozostaje w jego ustach. . przejmująca tortura. To słodka. Wydaję głośny jęk. Anastasio. I co ja mam teraz zrobić? Głośno dyszę.. Jestem gorąca – gorąca. nie pozwolę ci dojść. proszę pana. – Jeśli rozlejesz wino.. wsuwa i wysuwa. natychmiast. – Zachłanna z ciebie dziewczyna – beszta mnie łagodnie.. Koncentruję się jedynie na jego głosie i dotyku. unosząc biodra. mokra i spragniona. całując mnie. a ja napieram na niego. Słyszę. Jego kciuk zatacza kółka wokół łechtaczki. Lód w moim pępku topi się. nic innego nie jestem w stanie rejestrować. – Och. Doprowadza mnie do szaleństwa. Pragnę go w sobie. jak się uśmiecha. jak wciąga powietrze. by po chwili dotrzeć na miejsce.

ciało zaczyna mi drżeć. Och. Jęczę cichutko. gdy napieram na jego dłoń. wyginając ciało pod jego wprawnymi palcami. Christian cofa rękę. Christianie – wołam w myślach. a może tak. kciuk masuje i uciska. Nogi zaczynają mi sztywnieć. Nachyla się i całuje mnie. Tak bardzo pragnę go dotknąć. wyczerpana tą słodką torturą. cofając mnie znad krawędzi przepaści. tak blisko. Christian nieruchomieje. a jego palce dalej poruszają się rytmicznie wewnątrz mnie. – Wiem – mruczy. uwięziona w erotycznych męczarniach.. – Czego pragniesz.. a jednocześnie tak daleko. teraz! – Mam cię przelecieć tak.. i jeszcze. – To twoja kara. Robi to jeszcze raz. Cofa rękę i sięga na stolik . – Proszę – jęczę i w końcu robi mu się mnie żal. – Jak mam cię przelecieć. Jego język naśladuje ruchy palców. Anastasio? Och. Christian wyciąga rękę i ściąga mi T-shirt przez głowę. – Chcę cię dotknąć – dyszę.259 Jęczę. Czy to jest „miłe”? – szepcze mi do ucha. Anastasio? – Ciebie. błagam. Jestem bezsilna. a może tak? Wybór jest nieograniczony – dyszy mi do ust.. Drugą dłoń zanurza w mych włosach i unieruchamia głowę.. To takie frustrujące. Mrugam w bladym świetle lampki. – Proszę.. abym mogła go widzieć.

następnie chwyta mnie i szybko obraca na brzuch.. i natychmiast dochodzę.. Unosi brwi. jeszcze raz – warczy przez zaciśnięte zęby i to niewiarygodne. Nie przestaje. Wydaję okrzyk – wywołany klapsem i jego nagłym wejściem. Proszę. Zakłada prezerwatywę. przeleć mnie. Bierze mnie tym z zaskoczenia. badając siłę mojego pragnienia. – Tak. i daje mocnego klapsa. Klęka między moimi nogami i bardzo powoli ściąga mi majteczki. Znowu rozpadam się na maleńkie kawałki. ale moje ciało reaguje na to polecenie. Patrzę jak urzeczona. Christianie.. nie.. gdyż ręce mam związane i muszę się wesprzeć na łokciach. i wtedy znowu to się zaczyna. wpatrując się we mnie płonącym wzrokiem. wchodzi we mnie. wołając jego imię. stymulując się.260 po foliową paczuszkę.... gdy tymczasem on dalej rozkosznie wbija się we mnie. Jestem kłębkiem seksualnego napięcia i pragnienia. Przez chwilę przygląda mi się. – Żart? – Głos ma niebezpiecznie łagodny. rozpadając się pod nim na kawałki.. Błagam. przesuwając dłonią w górę i w dół swej imponującej męskości. jeszcze i jeszcze. Anastasio. Nie dam rady. Christianie. chyba nie.. – No dalej. a on wchodzi we mnie i wchodzi. – To miał być żart – szepczę.. tak że pupę mam teraz w powietrzu. Popycha mi kolana do góry. – Śmiejesz się teraz? – Nie – miauczę. a Christian . Już po mnie. – A to jest „miłe”? – pyta. zaciskając się wokół niego. gdy od nowa szczytuję. Nim zdążę zareagować.

– To było naprawdę miłe – szepczę. W ogóle mi ono nie odpowiada. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. nim udaje mi się ją rozpoznać. Dyszę wykończona i z zamkniętymi oczami. ciężko dysząc. że ma na ciebie dobroczynny wpływ. A potem wraca na łóżko. gdy Christian naciąga na mnie kołdrę i narzutę. Coś nieuchwytnego przebiega mi przez głowę. w milczeniu przeżywając rozkosz.261 nieruchomieje. Rozcieram nadgarstki. a on uśmiecha się z wyższością. – Dobroczynny wpływ. a ja mam na sobie jedynie stanik. Wpatruję się w niego w oszołomieniu. jakaś przelotna myśl. tak? Dlaczego tak bardzo ranisz moje ego. – Nie lubisz go? – Nie. gdy tymczasem on powoli zsuwa się ze mnie. w końcu odpuszczając. z głową wspartą na łokciu. – Och. nie jestem do nich przekonana. sama nie wiem.. Wygląda na to. Leży obok mnie ubrany. uśmiechając się na widok odciśniętego na nich splotu. Wstaje i od razu się ubiera. ale ucieka. Poprawiam stanik. . Pada na mnie.. O rety. – No i znowu używasz tego słowa. – A to było „miłe”? – pyta przez zaciśnięte zęby. – Tak myślisz? – Głos ma miękki. uśmiechając się z fałszywą skromnością. że twoje ego ma się całkiem dobrze. panno Steele? – Uważam. delikatnie rozwiązuje krawat i ściąga mój T-shirt.

że mi przerwałeś. że nie będzie żadnej dyskusji. – Zamierzałam wysłać ci to w mejlu. – Widzę. powinno mnie to dziwić? Tak mało wiem na ten temat.. Anastasio. Och. Uśmiecha się do mnie. – Przechyla się i całuje w czoło. że się przygotowałaś. Owszem. – Rozczarowałbym się.. A więc bierzesz pod uwagę moją propozycję? – Twoją niemoralną propozycję. . Sądziłem. ale można powiedzieć. – Stosunek przerywany. gdyby było inaczej. że mówisz „nie”. – Widzisz. Nie wiem.. Będziesz zakładał mi obrożę? Unosi brwi. Chcę jednak omówić kilka kwestii.. – Tego jeszcze nie wiem.262 – Dlaczego nie lubisz. tak? Uśmiecham się ze skruchą i wzruszam ramionami. Nie podjęłam decyzji. jakby z ulgą. że gdzieś tam skrywa się w tobie poczucie humoru – uśmiecham się. wiedziałam. gdy cię ktoś dotyka? – Nie lubię i już. Anastasio. – Nie wszystko jest zabawne. – Rozumiem. – Więc ten twój mejl był tylko żartem. Jeszcze nigdy tego nie robiłem.

– Nadal regularnie się kontaktujecie? – Jestem zaszokowana i nie potrafię tego ukryć. mogę cię przedstawić którejś z moich dawnych uległych. Pani Robinson stanowiła część tego życia. – Zdeprymowany potrząsa głową. – Tak. będzie zachwycona. .263 – A tobie ktoś ją zakładał? – pytam szeptem. że tak ją nazwałaś. – Ja tak tego nie postrzegam. że jego śmiech robi się zaraźliwy.. – Powiem jej. – Głos mam zduszony.. Mogłabyś z nią porozmawiać. Mówiłem ci. Och. gdzieś w głębi duszy czuję chorobliwą zazdrość – jestem poruszona głębią tego uczucia. teraz się przyjaźnimy. Gdybyś chciała. Że co? Czy on celowo próbuje mnie zdenerwować? – Tobie wydaje się to zabawne? – Nie. wielkie dzięki – warczę. – Nie. Marszczy brwi. ale nie ze mną. – Poważnieje. – Tak. – Jest więc ktoś. – Rozumiem. sama się tym zajmę. – Pani Robinson? – Pani Robinson! – Śmieje się głośno i wygląda przy tym tak młodo i beztrosko. z kim omawiasz swoje niekonwencjonalne życie. Anastasio.

ale zbulwersowana. – W jego niskim. – Anastasio. – Zbulwersowana? – Nie mam ochoty rozmawiać z żadną z twoich byłych dziewczyn. ja jestem zmęczona.. – Wyrzucasz mnie? – Unosi brwi.. ja. To się więcej nie powtórzy.. że nie sypiam z dziewczynami. czy ty jesteś zazdrosna? Robię się purpurowa na twarzy. – Anastasio Steele.. Patrzy na mnie zaskoczony. – Zostaniesz na noc? – Rano mam spotkanie w Heathmanie. – Tak.264 podciągając kołdrę pod brodę. uległymi ani z nikim.. Wydymam usta. niewolnicami. – Mierzy mnie uważnym spojrzeniem. jak tam je nazywasz. – No to mamy kolejny pierwszy raz. – A więc teraz nie chcesz porozmawiać? O tej umowie? ... Poza tym już ci mówiłem. Ostatni weekend stanowił wyjątek. Pierwszy taki przypadek. – Nie jestem obrażona. rozbawiony i lekko skonsternowany. chrypliwym głosie słyszę zdecydowanie. niewolnic. – Cóż. uległych. – Brak mu słów. – Nie miałem zamiaru cię obrazić..

no i ja także. – Można sobie pomarzyć. że po jego wyjściu będę musiała stawić czoło Inkwizycji Katherine Kavanagh. Nie chcę. Po raz pierwszy żałuję. Poczułabyś się znacznie lepiej. okej? – Siadam i sięgam po T-shirt. Christian niechętnie wstaje z łóżka. Podnoszę gumkę do włosów. Włosy mam w nieładzie i wiem. że nie jest „normalny” – pragnę normalnego związku. proszę. – Boże. a potem całuje mnie lekko w usta. Anastasio? – Nachyla się nade mną i bierze pod brodę. Za mną wychodzi Christian. – Bez powodzenia próbuje ukryć uśmiech. – Środa? – mruczy. Wciągając spodnie dresowe. Nie jestem już na niego zła i nagle robię się nieznośnie nieśmiała. chętnie spuściłbym ci porządne lanie. aby wychodził. pejcza i karabińczyków pod sufitem pokoju zabaw.. otwieram je i wyglądam. Otwieram mu drzwi i wbijam wzrok w dłonie. Kate nie ma w salonie. Chyba rozmawia u siebie przez telefon. – Nie wolno ci tak mówić. psze pani. Jeszcze niczego nie podpisałam.. Podnosi je z podłogi i podaje. podchodzę do drzwi. mrużę oczy. niewymagającego dziesięciostronicowej umowy. no nie. – Podaj mi. w dodatku nie byle jaki seks. – Odprowadzę cię. – Środa – potwierdzam.265 – Nie – odpowiadam z rozdrażnieniem. spodnie. Ale teraz czuję się jak pojemnik – puste naczynie. – Tak jest. Podczas tej krótkiej trasy od sypialni do drzwi wejściowych moje myśli i uczucia ulegają transformacji. Po raz pierwszy uprawiałam seks na własnym terenie. które on . Potrzebuję chwili.

Moja podświadomość kręci głową. a ja pragnę więcej. – Tak – odpowiadam. „Miałaś ochotę biec do Heathmana po seks – otrzymałaś go przesyłką kurierską”. Pogłębia pocałunek. – Środa – potwierdza. Zdecydowanym krokiem idzie w stronę zaparkowanego przed domem samochodu i przeczesuje dłonią włosy. Strasznie chce mi się płakać. dłoń przesuwa się z brody na bok głowy. Ukłucie zazdrości.. niż jestem to skłonna przyznać. jego usta stają się coraz bardziej niecierpliwe. Oczy ma zamknięte. Christian staje w drzwiach. Wiem. – Co ty mi robisz? – O to samo mogłabym spytać ciebie – odszeptuję. moje serce obejmuje . jest blady i po raz kolejny przypomina mi się Ikar szybujący zbyt blisko słońca. a potem nachyla się i całuje mnie delikatnie. gdy wsiada do samochodu. Mam ochotę przeczesać palcami jego włosy. że jemu by się to nie spodobało. Bierze głęboki oddech.266 napełnia. wtapiając się we mnie. ale wiem. który posyłam mu w odpowiedzi. jeśli ma taki kaprys. głos pełen napięcia. Uśmiech. całuje mnie w czoło i odchodzi. drugi bok trzyma druga. będę cierpieć. przesuwając delikatnie kciukiem po mojej wardze. Zamykam drzwi. choć wcale nie mam takiej pewności. abym na niego spojrzała. mówi mi. – Anastasio – szepcze. – Wszystko dobrze? – pyta czule. Marszczy czoło.. ujmuje moją brodę i zmusza. Kładę mu ręce na ramionach. podnosi wzrok i uśmiecha się zniewalająco. Christian nie potrafi ani nie chce zaoferować mi więcej. Opiera się czołem o moje czoło. które czułam zaledwie parę chwil temu. Oddech mu przyspiesza. że żywię do niego większe uczucie. Otwierając drzwi. Znacznie więcej. Coś się zmienia. Krzyżuje ręce na piersi i stuka z rozdrażnieniem stopą. że jeśli wejdę w ten układ.

– Wpatruję się w palce. – Co się stało? Co zrobił ci ten odrażający. – Masz koszmarne włosy „po seksie”. Kate. . Otwieram drzwi. próbując rozgryźć własne uczucia. zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie. – No ale przecież mówiłaś. czego bym nie chciała. Pociąga mnie za sobą na łóżko i obie na nim siadamy. nic. Kate uśmiecha się. Nie potrafię. – Ana? – pyta łagodnie. Mimowolnie się śmieję. że spotykacie się w środę? – Zgadza się. Kate puka cicho. – Bierze ze stolika szczotkę. – Po prostu nie sądzę. Osuwam się na podłogę i chowam twarz w dłoniach. Co się dzieje? Ty przecież nigdy nie płaczesz. – Tak już lepiej.267 w posiadanie smutna i samotna melancholia. przystojny drań? – Och. – Za to seks miałam fajny. – No więc czemu zjawił się tu dzisiaj? – Wysłałam mu mejl. aby nasz związek miał jakąkolwiek przyszłość. Po policzkach zaczynają mi płynąć łzy. Taki był plan. Wracam do sypialni. Jej wystarcza jedno spojrzenie i przytula mnie do siebie. siada za mną i zaczyna powoli rozczesywać mi włosy.

że na moje . że nie chcę go więcej widzieć.268 – Prosząc. – A tymczasem on się zjawił osobiście. Wzruszam przepraszająco ramionami. – Wygląda na to. Teraz to już nic nie rozumiem. – Seksem zmusza cię do posłuszeństwa? – Kręci z dezaprobatą głową. Mrugam szybko powiekami i czuję. Nie sądziłam. że odpowie ci mejlowo? – Tak. – Tak. to wszystko. to genialne. Christian się we mnie zadurzył? Akurat. że mocno się w tobie zadurzył. – Przyszedł. Marszczę brwi. – Więc sądziłaś. żeby mnie przelecieć. – A on się zjawia? Ana. – Wykorzystuje seks jako broń. – Och. aby wpadł? – Nie. Szuka po prostu nowej zabawki – wygodnej nowej zabawki. którą może zabrać do łóżka i wyprawiać z nią różne bezeceństwa. to był żart. Cierpliwie wyjaśniam znaczenie mojego mejla. mówiąc. bez ujawniania zbyt wielu szczegółów. Taka jest prawda. że kiedykolwiek uda mi się do tego doprowadzić. Serce ściska mi się boleśnie. Na twarzy Kate maluje się szok. – Prawdę mówiąc.

269 policzki wypełza krwisty rumieniec. Och... bingo, Katherine Kavanagh, laureatko Pulitzera. – Ana, ja tego nie rozumiem, przecież mu pozwoliłaś się z tobą kochać? – Nie, Kate, my się nie kochamy, według terminologii Christiana my się pieprzymy. On się nie bawi w kochanie. – Wiedziałam, że jest w nim coś dziwacznego. Ma problem z zaangażowaniem się. Kiwam głową, tak jakbym się z nią zgadzała. A w duchu płaczę rzewnymi łzami. Och, Kate... Chciałabym móc powiedzieć ci wszystko o tym dziwnym, smutnym, perwersyjnym facecie, a wtedy ty kazałabyś mi o nim zapomnieć. Powstrzymałabyś mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. – Chyba mnie to wszystko trochę przytłoczyło – mamroczę. Niedomówienie roku. Nie chcę rozmawiać już o Christianie, pytam ją więc o Elliota. Zachowanie Katherine ulega zmianie, gdy tylko wypowiadam jego imię. Cała się rozpromienia. – Zjawi się tu w sobotę rano, aby pomóc w przeprowadzce. Czuję znajome ukłucie zazdrości. Kate znalazła sobie normalnego mężczyznę i wygląda na niesamowicie szczęśliwą. Odwracam się i ściskam ją. – Och, zapomniałam ci powiedzieć. Dzwonił twój tata, gdy ty byłaś... eee... zajęta. Podobno Bob doznał jakiegoś urazu, więc nie przyjadą z mamą na uroczystość wręczania dyplomów. Ale twój tato w czwartek przyjedzie. Masz do niego zadzwonić. – Och... mama do mnie nie dzwoniła. Z Bobem wszystko

270 w porządku? – Tak. Zadzwoń do niej rano. Teraz jest już późno. – Dzięki, Kate. Już mi lepiej. Do Raya też zadzwonię rano. Teraz chyba pójdę spać. Uśmiecha się, ale w kącikach oczu widzę niepokój. Po jej wyjściu siadam i jeszcze raz czytam umowę, robiąc przy tym notatki. Kiedy kończę, odpalam laptop, gotowa do napisania mejla. W skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 23 maja 2011, 23:16 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,Czekam z niecierpliwością na uwagi dotyczące umowy.A tymczasem śpij dobrze, mała.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:02 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey,Oto lista moich uwag. Czekam z niecierpliwością na środową kolację, podczas której dokładniej je omówimy.Cyfry odnoszą się do punktów umowy: 2. Nie jestem pewna, czy to wyłącznie dla MOJEGO dobra – tzn. eksplorowanie MOJEJ zmysłowości i granic. Jestem przekonana, że w tym celu nie potrzebowałabym dziesięciostronicowej umowy! To wszystko jest dla TWOJEGO dobra. 4. Jak wiesz, jesteś moim jedynym partnerem

271 seksualnym. Nie biorę narkotyków i nie miałam żadnych transfuzji. Prawdopodobnie jestem bezpieczna. No a co z Tobą? 8. Mogę rozwiązać umowę w dowolnym momencie, jeśli uznam, że nie trzymasz się wyznaczonych granic. Okej – to mi się podoba. 9. Być Ci we wszystkim posłuszną? Bez wahania przyjmować dyscyplinowanie? Musimy o tym porozmawiać. 11. Miesięczny okres próbny. Nie trzymiesięczny. 12. Nie mogę Ci poświęcić wszystkich weekendów. Mam własne życie albo będę je mieć. Co powiesz na trzy w miesiącu? 15.2. Wykorzystywanie mojego ciała w sposób seksualny i inny – zdefiniuj, proszę, słowo „inny”. 15.5. Ten cały punkt z dyscyplinowaniem. Nie jestem pewna, czy chcę być chłostana, smagana czy karana cieleśnie. Wiem, że to byłoby naruszenie punktów 2–5. No i jeszcze „z jakiegokolwiek innego powodu”. To podłe i już – a mówiłeś mi, że nie jesteś sadystą. 15.10. Jakby wypożyczenie mnie komuś innemu w ogóle wchodziło w grę. Ale się cieszę, że mam to czarno na białym. 15.14. Zasady. Więcej na ten temat później.15.19. Dotykanie samej siebie bez Twojego pozwolenia. O co ci chodzi? Przecież wiesz, że tego nie robię. 15.21. Dyscyplina – patrz punkt 15.5.15.22. Nie mogę Ci patrzeć w oczy? Dlaczego? 15.24. Czemu nie wolno mi Cię dotykać? Zasady:Sen – zgadzam się na sześć godzin. Jedzenie – nie będę jeść tego, co jest na liście. Albo jedzenie, albo ja – mówię poważnie. Ubrania – dopóki muszę nosić twoje ubrania tylko, kiedy jestem z Tobą... okej. Ćwiczenia – zgodziliśmy się na trzy godziny, a tu nadal są cztery. Granice względne:Czy możemy przeanalizować wszystko po kolei? Żadnego fistingu. Co to jest podwieszanie? Klamerki na genitalia – chyba żartujesz. Gdzie i o której godzinie spotykamy się w środę? Pracuję tego dnia do piątej. Dobranoc,Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:07 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,To długa lista. Dlaczego jeszcze nie śpisz? Christian Grey

272 Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ślęczę po nocach Data: 24 maja 2011, 00:10 Adresat: Christian Grey Proszę pana, Proszę pamiętać, że przeglądałam właśnie umowę, kiedy zjawił się u mnie pewien lubiący rządzić innymi mężczyzna, przerwał mi i zabrał mnie do łóżka. Dobranoc.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Przestań ślęczeć po nocach Data: 24 maja 2011, 00:12 Adresat: Anastasia Steele IDŹ SPAĆ, ANASTASIO. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Och... wersaliki! Wyłączam komputer. Jak to możliwe, że mnie onieśmiela, choć dzieli nas kilka kilometrów? Kręcę głową. Z nadal ciężkim sercem kładę się do łóżka i natychmiast zapadam w głęboki, lecz niespokojny sen.

273

ROZDZIAŁ TRZYNASTY Nazajutrz po powrocie z pracy dzwonię do mamy. U Claytona dzień minął względnie spokojnie, przez co miałam zdecydowanie za dużo czasu na myślenie. Denerwuję się swoją jutrzejszą rozgrywką z Panem Kontrolerem. Martwię się też trochę, czy aby nie mam nieco zbyt negatywnego nastawienia do tej umowy. Może on to wszystko odwoła. Mama emanuje wręcz skruchą, strasznie żałując, że nie dotrze na uroczystość wręczania dyplomów. Bob naderwał jakieś wiązadło, co oznacza, że kuśtyka na jednej nodze. Jest równie podatny na wypadki jak ja. Wyzdrowieje, ale to znaczy, że musi się oszczędzać, a mama musi go teraz doglądać. – Ana, skarbie, tak bardzo mi przykro – jęczy mama do telefonu. – Mamo, w porządku. Przyjedzie Ray. – Kochanie, chyba jesteś markotna, coś się stało? – Nie, mamo. – Och, gdybyś tylko wiedziała. Poznałam pewnego nieprzyzwoicie bogatego faceta, a teraz on chce mnie wplątać w jakiś dziwny, perwersyjny układ, w którym nie mam nic do powiedzenia. – Poznałaś kogoś? – Nie, mamo. – Za żadne skarby jej tego nie powiem. – Cóż, kochanie, będę o tobie myśleć w czwartek. Kocham

274 cię... wiesz o tym, skarbie? Zamykam oczy. Dzięki jej słowom robi mi się w środku ciepło. – Ja ciebie też kocham, mamo. Pozdrów Boba, mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. – Dobrze, skarbie. Pa. – Pa. Chodzę po pokoju z telefonem w dłoni. Od niechcenia włączam niedobre urządzenie i odpalam program pocztowy. Czeka na mnie mejl od Christiana, wysłany późną nocą albo wczesnym rankiem, zależnie od punktu widzenia. Serce natychmiast mi przyspiesza i słyszę w uszach dudnienie krwi. Jasny gwint... a może powiedział, że nie, że to koniec, może odwołał kolację. Ta myśl jest taka bolesna. Odsuwam ją szybko i otwieram wiadomość.

Nadawca: Christian GreyTemat: Twoje uwagiData: 24 maja 2011, 01:27Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Po dokładnym przeczytaniu Twoich uwag chciałbym, jeśli pozwolisz, zwrócić Twoją uwagę na definicję słów „uległość” i „uległy”.1. uległośćrz. ż V, blmskłonność do ustępstw wobec kogoś lub czegoś, pokorne godzenie się z zaistniałym stanem rzeczy synonimy: posłuszeństwo, poddaństwo antonimy: nieposłuszeństwo, nieuległość2. uległyprzym.taki, który pozwala sobą kierować, poddaje się pokornie czyjejś woli, posłuszny komuś; będący wyrazem uległościsynonimy: posłuszny, poddanyantonimy: nieustępliwy, nieposłusznyProszę, miej to na uwadze podczas naszego środowego spotkania.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Pierwsze, co czuję, to ulga. Chce porozmawiać o moich uwagach i chce się jutro spotkać.

275 Po krótkim zastanowieniu odpisuję.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Moje uwagi... A co z Twoimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:29 Adresat: Christian Grey Proszę Pana, Proszę zwrócić uwagę na synonim „poddanie” oraz „poddany”. Z całym szacunkiem chciałabym zwrócić Pańską uwagę na fakt, że jest on nieco anachroniczny. Sporo się zmieniło od czasów feudalnych.Jeśli mogę, to chciałabym także przedstawić pewną definicję, którą proszę mieć na uwadze podczas naszego spotkania:kompromisrz. m IV, D. –u1. ugoda między ludźmi, organizacjami, instytucjami lub państwami, osiągnięta dzięki wzajemnym ustępstwom: Po kilku dniach negocjacji obydwie partie doszły do kompromisu i we wtorek podpisano umowę koalicyjną.2. odstępstwo od wyznawanych zasad ze względu na oczekiwane korzyści: Większość kolegów uznała kompromis moralny, którego wymagała praca w tej redakcji, za niemożliwy do przyjęcia. łac. compromissum ’coś wzajemnie obiecanego’.Ana

Nadawca: Christian Grey Temat: A co z moimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:32 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga, jak zawsze, Panno Steele. Jutro o 7:00 przyjadę po Ciebie do Waszego mieszkania. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: 2011 – kobiety mają prawo jazdy Data: 24 maja 2011, 18:40 Adresat: Christian Grey

276 Proszę Pana,Mam samochód. Mam prawo jazdy. Wolałabym się spotkać w jakimś innym miejscu. Gdzie się spotkamy?W Twoim hotelu o 7:00?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uparte młode kobiety Data: 24 maja 2011, 18:43 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele,Odsyłam Panią do mejla z 24 maja 2011 wysłanego o godz. 1:27 i zawartych w nim definicji.Myślisz, że kiedykolwiek będziesz w stanie robić to, co Ci się każe? Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:49 Adresat: Christian Grey Panie Grey, Chciałabym samochodem.Proszę.Ana.

przyjechać

swoim

Nadawca: Christian Grey Temat: Zirytowani mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:52 Adresat: Anastasia Steele W porządku. W moim hotelu o 7:00.Spotkamy się w Marble Barze.Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nawet w mejlu potrafi być zrzędliwy. Czy on nie rozumie, że może będę musiała szybko uciec? Co prawda mojego garbusa ciężko uznać za szybki środek lokomocji... no ale jednak – potrzebny mi własny środek transportu.

277

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nie aż tacy nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:55 Adresat: Christian Grey Dziękuję. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Irytujące kobiety Data: 24 maja 2011, 18:59 Adresat: Anastasia Steele Proszę. Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Dzwonię do Raya, który zaraz ma zacząć oglądać mecz Soundersów z jakąś drużyną piłkarską z Salt Lake City, więc nasza rozmowa jest na szczęście krótka. Przyjedzie w czwartek na rozdanie dyplomów. Potem chce mnie zabrać na obiad. Podczas rozmowy z Rayem robi mi się ciepło na sercu, a w gardle formuje się wielka gula. To mój constans podczas tych wszystkich romantycznych uniesień mamy. Łączy nas szczególna więź, którą bardzo cenię. Choć to mój ojczym, zawsze traktował mnie jak rodzone dziecko, i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Tak długo się nie widzieliśmy. Jego spokój i hart ducha – tego mi teraz trzeba i za tym właśnie tęsknię. Kate i ja koncentrujemy się na pakowaniu, przy okazji opróżniając butelkę taniego czerwonego wina. Kiedy wreszcie kładę się spać, spakowawszy prawie wszystko z sypialni, jestem spokojniejsza. Wysiłek fizyczny dobrze mi zrobił i czuję przyjemne zmęczenie. Wślizguję się pod kołdrę i w mgnieniu oka zasypiam. Paul przyjechał z Princeton na krótkie wakacje przed przeprowadzką do Nowego Jorku, gdzie rozpocznie staż w instytucji finansowej. Przez cały dzień chodzi za mną, prosząc o spotkanie.

278 Strasznie mnie to irytuje. – Paul, po raz setny ci mówię, że mam wieczorem randkę. – Wcale nie masz, mówisz tak tylko, żeby się mnie pozbyć. Zawsze tak robisz. Tak... można by pomyśleć, że w końcu załapie, o co mi chodzi. – Zawsze uważałam, że umawianie się z bratem szefa to kiepski pomysł. – Pracujesz tu tylko do piątku. Jutro masz wolne. – A w sobotę będę już w Seattle, a ty niedługo jedziesz do Nowego Jorku. Będziemy tak daleko od siebie, że dalej się nie da. Poza tym naprawdę wieczorem mam randkę. – Z José? – Nie. – No to z kim? – Paul... och – wzdycham z rozdrażnieniem. Tak łatwo nie odpuści. – Z Christianem Greyem. – Nawet nie kryję irytacji. Ale udaje się. Paulowi opada szczęka i patrzy na mnie oniemiały. Hmm, już na dźwięk jego nazwiska ludzie zapominają języka w gębie. – Masz randkę z Christianem Greyem? – pyta wreszcie, kiedy mija szok. W jego głosie słychać niedowierzanie. – Tak. – Rozumiem.

279 Wygląda na przybitego, wręcz ogłuszonego i trochę mam mu za złe, że tak go to dziwi. Moja wewnętrzna bogini także. Pokazuje mu środkowy palec. A potem Paul mnie ignoruje. Równo o piątej wychodzę. Kate pożyczyła mi dwie sukienki i dwie pary butów – na dzisiejszy wieczór i na jutrzejszą uroczystość. Chciałabym bardziej ekscytować się ciuchami, ale to naprawdę nie moja bajka. A co nią jest, Anastasio? Prześladuje mnie pytanie, zadane mi niedawno przez Christiana. Potrząsam głową i decyduję się na obcisłą suknię w kolorze śliwkowym. Jest skromna i poważna – w końcu będę negocjować umowę. Biorę prysznic, golę nogi i pachy, myję włosy, a potem przez pół godziny je suszę, tak że opadają miękkimi falami na plecy i piersi. Jedną stronę podpinam grzebykiem, aby odsunąć je z twarzy. Maluję rzęsy, a na usta nakładam odrobinę błyszczyku. Rzadko się maluję – makijaż mnie onieśmiela. Żadna z moich bohaterek literackich nie miała do czynienia z akcesoriami do makijażu, w przeciwnym wypadku niewykluczone, że wiedziałabym więcej na ich temat. Stopy wsuwam w śliwkowe szpilki, pasujące kolorem do sukienki, i o szóstej trzydzieści jestem gotowa. – No i? – pytam Kate. Uśmiecha się szeroko. – Ależ się wystroiłaś. – Kiwa z uznaniem głową. – Gorąca laska z ciebie. – Gorąca! Miało być skromnie i poważnie. – To też, ale przede wszystkim gorąca. W tej sukience naprawdę świetnie wyglądasz, a kolor pasuje ci do cery. Ależ opina

280 ci ciało. – Uśmiecha się znacząco. – Kate! – besztam ją. – Mówię, jak jest, Ana. Całość wygląda świetnie. Będzie ci jadł z ręki. Usta zaciskam w cienką linię. Och, ty zupełnie nic nie rozumiesz. – Życz mi powodzenia. – Potrzebujesz tego na randkę? – Marszczy z konsternacją brwi. – Tak. – Cóż, wobec tego powodzenia. – Ściska mnie, a potem wychodzę. Muszę prowadzić na bosaka. Wanda, mój garbus, nie jest przystosowana do kierowcy w szpilkach. Dokładnie o szóstej pięćdziesiąt osiem podjeżdżam pod Heathmana i wręczam kluczyki parkingowemu. Patrzy pytająco na mojego garbusa, ale go ignoruję. Biorę głęboki oddech, zbieram się w sobie i wchodzę do hotelu. Christian opiera się swobodnie o bar, popijając białe wino. Tradycyjnie ma na sobie białą koszulę, a do tego czarne dżinsy, czarny krawat i czarną marynarkę. Włosy ma potargane jak zawsze. Wzdycham. Przez kilka sekund stoję w progu baru, patrząc na niego, ciesząc oczy widokiem. Rzuca nerwowe – tak mi się wydaje – spojrzenie w stronę wejścia i na mój widok nieruchomieje. Kilka razy mruga powiekami, następnie na jego twarzy pojawia się leniwy, seksowny uśmiech, na którego widok robi mi się gorąco. Mocno się koncentrując na tym, aby nie przygryzać wargi, ruszam w jego stronę świadoma tego, że ja, Anastasia Steele, Miss Gracji, mam na nogach

281 szpilki. Christian wychodzi mi na spotkanie. – Wyglądasz oszałamiająco – mruczy, po czym nachyla się i całuje mnie w policzek. – Sukienka, panno Steele. To mi się podoba. – Ujmuje moje ramię i prowadzi do usytuowanego w kącie boksu, po czym gestem przywołuje kelnera. – Czego się napijesz? Siadając, uśmiecham przynajmniej mnie o to pyta. się chytrze pod nosem. Cóż,

– Poproszę o to samo, co ty. – Widzicie! Potrafię być grzeczna i dobrze się zachowywać. Z rozbawieniem zamawia jeszcze jeden kieliszek Sancerre i siada naprzeciwko mnie. – Mają tu znakomicie zaopatrzoną piwniczkę – stwierdza. Opiera łokcie na blacie i splata palce na wysokości ust. W jego oczach błyszczą jakieś nieodgadnione uczucia. I oto jest... ten znajomy prąd, który biegnie od niego, docierając do mego wnętrza. Wiercę się zażenowana jego bacznym spojrzeniem. Serce wali mi jak młotem. Muszę zachować spokój. – Denerwujesz się? – pyta miękko. – Tak. Nachyla się ku mnie. – Ja też – szepcze konspiracyjnie. Podnoszę na niego wzrok. On? Zdenerwowany? Nigdy. Mrugam, a on uśmiecha się do mnie uroczo. Pojawia się kelner z winem dla mnie, małą miseczką mieszanki orzechów i drugą z oliwkami.

tak. – Nie masz o mnie zbyt dobrego zdania. – Uważam. a potem bym udawał. na co nie masz ochoty.. że zmusiłbym cię do podpisania czegoś. wszystkich jego części.. – Uśmiecha się drwiąco. że dzisiejsza pogoda była wyjątkowo przeciętna. – Czy pan sobie ze mnie drwi.. Wsuwa ją do ust. panno Steele. a moje spojrzenie błądzi po tych ustach. panno Steele.282 – No więc jak to zrobimy? – pytam. – Omówimy po kolei moje uwagi? – Niecierpliwa jak zawsze. Uśmiecha się i sięga po oliwkę.. – Sądzisz. które dotykały mego ciała. – Wiesz. panie Grey? – Owszem. mogłam zapytać. Oblewam się rumieńcem. że ta umowa w sensie prawnym jest nieważna? – W pełni jestem tego świadomy. . że zgodnie z prawem należysz do mnie? – No. prawda? – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. – No. co sądzisz na temat dzisiejszej pogody. – Zamierzałeś mi o tym w ogóle powiedzieć? Marszczy brwi. panno Steele.

to nie ma znaczenia. Co to znaczy? – To całkiem proste. czy naprawdę uważasz. czy umowa jest nieważna. wtedy to się nie uda.. Jeśli ci się to nie podoba. – Dlaczego? – Bo wszystkie były doświadczonymi uległymi. W ich przypadku trzeba było jedynie uzgodnić granice względne i tego typu szczegóły. Wiedziały. jeśli nie potrafisz być ze mną szczera. Nawet gdyby była prawnie wiążąca. – Jeśli mi nie ufasz w kwestii tego. Kuźwa. a więc się zaczyna.283 – Anastasio. eee.. – Takie relacje opierają się na szczerości i zaufaniu – kontynuuje. – Czy podobne rozmowy odbywałeś z. w umowie jest aż nadto punktów. nie podpisuj. „Nie pij za dużo”. a potem uznasz. Jeśli podpiszesz. jak daleko jestem cię w stanie zabrać. który chciałbym z tobą stworzyć. Ufasz mi czy nie? – Jego oczy płoną. czego chciałbym od ciebie i czego ty możesz oczekiwać ode mnie. piętnastką? – Nie.. Reprezentuje układ. czego chcą w relacji ze mną i czego generalnie od nich oczekuję. – Macie jakiś swój sklep? Globalną sieć? . O rany. Anastasio. że ci się nie podoba. czy nie. Jak daleko jest mnie w stanie zabrać. jak daleko jestem w stanie się posunąć. że ciągałbym cię po sądach. gdybyś zdecydowała się uciec? Upijam spory łyk wina.. Moja podświadomość stuka mnie mocno w ramię. które umożliwią ci odejście.

Uczciwość. Kuźwa. – Jadłaś coś dzisiaj? Piorunuję go wzrokiem. O nie. moja . Czy mu ufam? Do tego się właśnie wszystko sprowadza? Do zaufania? No ale to powinno przecież obowiązywać obie strony. – Nie. Pamiętam. Mruży oczy.284 Śmieje się. – W takim razie jak to działa? – O tym właśnie chcesz rozmawiać? A może przejdziemy do sedna sprawy? Do twoich uwag? Przełykam ślinę. jak się zirytował. – Nie – mówię cicho. Jak wolisz? – Myślę.. jedzenie. że powinniśmy pozostać w miejscu publicznym. odpowiedź mu się nie spodoba. odrywając mnie od rozważań. Anastasio. Możemy zjeść tutaj albo w moim apartamencie.. na neutralnym gruncie. – Niezupełnie. – Jesteś głodna? – pyta... kiedy zadzwoniłam do José. – Musisz jeść.

Nie miejsce publiczne. Mam nadzieję. – Uśmiecha się do mnie enigmatycznie i wstaje. tędy. Marszczę brwi. Cholera. – Naprawdę sądzisz. Prowadzi mnie przez bar. Kelner odsuwa dla mnie krzesło i siadam.285 Uśmiecha się sardonicznie. Zerkam na niego. ale urządzone z przepychem. – Złożyłem już zamówienie. Otwieram szeroko oczy i ponownie przełykam ślinę. – Zabierz swój kieliszek – dodaje. – Nie przygryzaj wargi – mówi szeptem. proszę. zarezerwowałem nam prywatną salę jadalną. Idziemy za nim przez część z pluszowymi kanapami do ustronnej sali jadalnej. że to by mnie powstrzymało? – W jego głosie pobrzmiewa zmysłowa groźba. czuję ulgę. srebrnymi sztućcami i bukietem białych róż. wyciągając do mnie rękę. Christian siada naprzeciwko mnie. Nie jestem pewna. Tylko jeden stolik. – Mam taką nadzieję. Podaję mu dłoń i staję obok niego. Pod połyskującym żyrandolem ustawiono stolik z kryształowymi kieliszkami. a potem po schodach na półpiętro. że to robię. Ten wyłożony drewnem pokój ma swój finezyjny urok. Pomieszczenie jest nieduże. Podchodzi do nas mężczyzna w liberii Heathmana. że nie masz nic przeciwko. Szczerze mówiąc. Kładzie mi na kolanach serwetkę. czy potrafię . Nawet nie wiem. Christian puszcza mnie i ujmuje za łokieć. – Panie Grey. – Chodź.

Wszystkie wyniki mam w porządku. Mój mejl. Już wcześniej o tym wspomniałem. jaki od niego otrzymałam. w moim łóżku. Moja polityka to zero tolerancji dla narkotyków i wśród pracowników przeprowadzam wyrywkowe testy na ich obecność. No dobrze. Mrugam zaszokowana. Rumienię się na to wspomnienie.. wszystkie moje poprzednie partnerki miały robione badania krwi. Jakoś opuszcza mnie odwaga. Zmienię to. – Moje zdrowie seksualne – kontynuuje. – Nie. . – Punkt 2. Nigdy nie brałem narkotyków. twoje uwagi. Korzyść jest obopólna. to dopiero szczyt kontroli. O matko.. będziemy to omawiać punkt po punkcie. Christian Grey dobrze wybiera wino.. to jestem ich zaciekłym przeciwnikiem. Jeśli mam być szczery. – Upijam kolejny łyk wina. oczywiście. – Tak. – Sięga do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjmuje złożoną kartkę. Mrugam. że potrafisz być zgodna. Christian wydaje się taki poważny. – Następny punkt. ja też robię je regularnie co sześć miesięcy. Zgoda.. – Cóż. Czy taka odpowiedź ci wystarcza? Kiwam głową. na czym stanęliśmy? – Na sednie sprawy. Posiłkuję się jeszcze jednym łykiem wina. Przypomina mi się ostatni łyk. – Miło wiedzieć. – Nigdy nie miałem transfuzji krwi. A niech mnie.286 podejmować kolejne decyzje. Naprawdę jest przepyszne.

do czego nawiązuje. – W jego oczach błyska rozbawienie. – Naprawdę? Cóż. – Mhm. że lubisz ostrygi – mówi miękko Christian. och. – Uśmiecha się. to będzie koniec. – Musisz tylko przechylić i przełknąć. Oblizuję wargi. Pojawia się kelner z pierwszym daniem. . – Więc tego się nie żuje? – Nie. że sobie poradzisz. Ta myśl jest zaskakująco bolesna. Anastasio. podnoszę do ust i przechylam. pyszna. Robię się szkarłatna na twarzy. Patrzy na mnie surowo. Myślę. Tak żebyś miała tego świadomość. Przygryzam wargę i wyraz jego twarzy natychmiast ulega zmianie. sól. Jeśli jednak odejdziesz. Ześlizguje mi się do gardła. to będzie koniec. Uśmiecha się szeroko.. Smakuje morzem. Jeśli odejdę. – Śmiało – zachęca. wyciskam na nią cytrynę. Okej.. wyciska na swoją ostrygę nieco cytryny. – Mam nadzieję. – Wpatruje się we mnie i wiem. a potem podnosi ją do ust. Wygląda wtedy tak młodo. – Nigdy.. Nie powstrzymam cię. – Okej – mówię cicho. – No i? – Zjem więcej – odpowiadam sucho. zamówił ostrygi na lodzie. morska woda. Anastasio. Biorę do ręki moją pierwszą w życiu ostrygę. cierpkość cytryny. Christian przygląda mi się uważnie.. Jak ja mam teraz jeść? O święty Barnabo. – Nigdy ich nie jadłam. – Sięga po jedną.287 Możesz odejść w każdej chwili.

– Ale martwię się tym.. On reaguje tak samo. – Naprawdę sądzisz. Podwieszanie. po to właśnie są te wszystkie karabińczyki. – Posłuszeństwo we wszystkich kwestiach. – Jaką krzywdę? – Fizyczną. Potraktuj to jak odgrywanie roli. Tak. Mam na niego wpływ. o kurczę. – Co jej zrobiłeś? – Podwiesiłem ją pod sufitem w moim pokoju zabaw. . – I duchową.288 – Grzeczna dziewczynka – mówi z dumą. Jeden ze sznurów przywiązałem zbyt mocno. aby tak było. Potrzebuję tego. które jesteś w stanie znieść? – Mówiłeś.. Unoszę rękę. Właściwie to jedno z twoich pytań. błagając. chcę. Anastasio. Do sznurów. – Owszem. że to wiesz i myślę. a ja sięgam po kolejną ostrygę. że zrobiłeś w przeszłości komuś krzywdę. aby przestał. że to zrobię? Przekroczę granice. Z tobą nie potrzebuję afrodyzjaków. że zrobisz mi krzywdę. to była pierwsza pozycja w menu. – Wybrałeś je celowo? To słynny afrodyzjak? – Nie. – No więc na czym skończyliśmy? – Zerka na mój mejl. Myślę. że ty na mnie reagujesz tak samo – odpowiada z prostotą. To było dawno temu.

Jeśli ci się nie spodoba. ściśle . ale tego tygodnia dajesz mi jedną noc w środku tygodnia? – W porządku. – Teraz okres obowiązywania. Jeden miesiąc zamiast trzech to naprawdę mało. – Okej. sądzisz. Nie sądzę. jeśli naprawdę tego nie chcesz. Myślę. – Trzy miesiące? – Czuję się. – I proszę. – Milknie. – Kwestia własności. to jedynie terminologia. Biorę kolejny łyk wina i częstuję się ostrygą. abym wytrzymał bez ciebie tak długo. Teraz też nie potrafię. zwłaszcza że jeden weekend w miesiącu chcesz spędzać osobno. cóż. – Mogłabym spróbować – szepczę.289 – Nie muszę wiedzieć więcej. Nie może beze mnie wytrzymać? Że niby co? – Co powiesz na to: jeden dzień w jeden weekend w miesiącu masz dla siebie. że mogłabym je polubić. że dasz radę? Wpatruje się we mnie intensywnie. – Uśmiecha się. Więc nie będziesz mnie podwieszał? – Nie. Mijają sekundy. jakbym miała pójść do więzienia. spróbujmy przez trzy miesiące. – Świetnie. – No więc posłuszeństwo. zawsze będziesz mogła odejść. Może to być twoja granica bezwzględna.

ale wiem. ponieważ ty będziesz niegrzeczna. Będę cię dyscyplinował. ale to bardzo tego pragnie. że on taki właśnie jest. I chcę. Służy temu. – Nadal tu jesteś? – pyta ciepłym. Widać. co tylko będę chciał.. Nie mogę oderwać od niego wzroku. abyś zrozumiała.290 związana z główną zasadą posłuszeństwa. o co mi chodzi. Na początku nie będziemy się spieszyć i będę ci pomagał. abyś mi ufała. On naprawdę bardzo. Pociąga łyk wina. – Gazowana czy niegazowana? – Gazowana. – Wobec tego woda? Kiwam głową. Będę się z tobą pieprzył. – Chciałabyś jeszcze wina? – Prowadzę. Będę cię szkolił i uczył sprawiania mi przyjemności. Milknie i patrzy na mnie. kiedy będę chciał. żebyś wiedziała. Będziemy realizować różne scenariusze. ledwie . Mówi to tak żarliwie i hipnotyzująco. że to jego obsesja. nie odrywając wzroku od mojej twarzy. Dlatego właśnie musisz mi ufać. jak będę chciał i gdzie będę chciał. że muszę zasłużyć na twoje zaufanie i tak właśnie zrobię. abyś się odpowiednio nastawiła. uwodzicielskim szeptem. W drzwiach pojawia się kelner i Christian zauważalnie kiwa głową. że to dla ciebie nowość.. zrobię z tobą. Kelner wychodzi. pozwalając mu sprzątnąć ze stołu. Musisz to ochoczo przyjmować. że kiedy przekroczysz mój próg jako uległa. Chcę. Ale wiem.

– No to świetnie. ale o to właśnie mi chodzi. Uśmiecha się. Ana? Ana! – Ufam. Ufasz mi.. Teraz mi nie wierzysz. No i znowu pojawia się kwestia zaufania. – Reszta to tylko szczegóły. jedna nie istnieje bez drugiej. – Za to ty wielomówny. że mu ulżyło. szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim. omówmy je. Powinnam była zabrać dyktafon Kate. – Moja odpowiedź jest spontaniczna. Tyle informacji. jak przyjemny potrafi być ból. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz.. że lubisz ryby – mówi grzecznie Christian. – Widać. ponieważ to prawda – rzeczywiście mu ufam. W głowie mi się kręci od jego słów. – Dyscyplina. niepoprzedzona myśleniem. To dwie strony tej samej monety.291 – Jesteś bardzo milcząca – stwierdza Christian. tak wiele do przeanalizowania. – Ważne szczegóły. Mogę ci pokazać. Będziesz czuć ból. – Okej. aby później wszystko odsłuchać. ale nie taki. – Mam nadzieję. . gdy mówię o zaufaniu. Jest bardzo cienka granica między przyjemnością a bólem. którego nie jesteś w stanie znieść. Anastasio.

że to nie wino. panno Steele – mówi cicho.292 Zaczynam grzebać widelcem w talerzu i wypijam spory łyk wody. Zaciska usta. zgoda. – Dlaczego nie mogę na ciebie patrzeć? – Tak już jest w układzie Pan/Uległa. – Zasady. Ach.. Jedzenie zupełnie odpada? – Tak. Porozmawiajmy o nich. Przyzwyczaisz się. – Odpuszczam jedzenie i sen.. jaka szkoda. nie ma mowy. Czy rzeczywiście? – Dlaczego nie mogę cię dotykać? – Bo nie. Jak się pieprzyć. – A mogę ująć to tak. że nie jesteś głodna. że będziesz jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie? – Nie. Dlaczego? – Będziesz mi musiał zaufać. ale jedzenie. Przygląda mi się przez chwilę i w końcu daje za wygraną. – Muszę wiedzieć. Nikt mi nie będzie dyktował. . – Bingo. Marszczę brwi. co mam jeść. – W tym przypadku się nie ugnę.

Jedzenie. a nie omówiliśmy jeszcze granic względnych. Wydymam wargi. – Więc nie ma to nic wspólnego z nią. To nie ona jest powodem. Z jednej strony zachowuje się w stylu „Chcę przygryźć tę wargę”. próbując ocenić. – Skąd ci to przyszło do głowy? – Po chwili zaczyna rozumieć. Marszczę brwi i wkładam do ust kęs dorsza. na to nie mam żadnej odpowiedzi.. abyś sama się dotykała. z drugiej jest taki egoistyczny. Poza tym pani Robinson nie pozwoliłaby mi na coś takiego. że mam po niej uraz? Kiwam głową. prawda? . – Nie. lecz pełen determinacji. ten punkt o zakazie masturbacji. – Głos ma zachrypły. czy potrafię to zrobić przy jedzeniu. – Sądzisz.. – Masz o czym myśleć. Och. dlaczego? – Ponieważ chcę twojej całej przyjemności. I nie chcę także. sen. Och. na jakie Christian poszedł ustępstwa. Nie zamierza się spieszyć. – Z powodu pani Robinson? Patrzy na mnie dziwnie.. – Nie. – A tak z ciekawości. Anastasio. Słucham? Ach tak.293 Zaciska usta w wąską linię... Ale nie jestem pewna. ale ja muszę..

– Niewiele zjadłaś. a przez cały dzień nie jadłaś. Jego największa broń. Zedrzeć ze mnie sukienkę Kate.294 – Tak. że mogę ci ufać. oliwek. Powiedziałaś. Ale nie mogę na to pozwolić. jeden szparag. – Trzy ostrygi. – A w tej właśnie chwili mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę. z którymi coraz lepiej się znam. Czuję ucisk w żołądku. – Musisz być sprawna i zdrowa. – Wiem. proszę. cztery kęsy dorsza. Przełykam ślinę. znowu użyta przeciwko mnie. Uśmiecha się. Jezu. nie każdego dnia odbywam tego typu rozmowy. – Chcesz porozmawiać także o granicach względnych? – Nie przy jedzeniu. – Wrażliwy żołądek? – Coś w tym rodzaju. zero ziemniaków. Anastasio. . Mięśnie. – Christian. – Wystarczająco. orzeszków. Wszystko notował.

Używam tego. Ja . aby to był dobry pomysł – mówię cicho. Widzę. Z namysłem gładzi się po brodzie. Jak może mnie uwieść wyłącznie głosem? Oddycham z trudem. nie musiałbym o tym myśleć. – Nie zjedliśmy deseru. jesteś rozkosznie słodka. a w żyłach krąży mi gorąca krew. – Tak. – Gdybyś była moją uległą.295 Jest świetny. że przetrawia moje słowa. – Masz rację. Nie zmienia to faktu. – Głos ma miękki. a teraz jeszcze coś. To naprawdę nie fair – szepczę. Tak robię. że bardzo cię pragnę. Używasz seksu jako broni. Unosi zaskoczony brwi. – Ty mogłabyś być deserem – mruczy sugestywnie. w ogóle byś ich nie musiała podejmować. Marszczę brwi. Ja to wiem. Tutaj. – Chyba nie jestem wystarczająco słodka. Pytania w stylu: czy to właściwe? Powinno wydarzyć się tutaj? Może wydarzyć się teraz? Nie musiałabyś zawracać sobie głowy takimi szczegółami. – Masz ochotę na deser? – prycha. A potem podnoszę wzrok i patrzę mu prosto w oczy. – Anastasio. co znam. – Te wszystkie decyzje. – Christian. Teraz. – Chciałbym czegoś spróbować – wyrzuca z siebie. Byłoby łatwo. – Nie sądzę. uwodzicielski. Anastasio. Dopiero co dał mi tyle do przemyślenia. jeśli chodzi o seks – nawet ja do tego doszłam. wpatrując się w dłonie.

że w jego oczach połyskuje roztopione srebro. jesteś . odpowiada na pytanie..zdradza cię twoje ciało.. że lubisz. Są przecież schowane pod stołem. Anastasio. To on zna i rozumie zasady. – Wolisz zimnego dorsza ode mnie? Unoszę głowę i widzę. uda. że pragniesz mnie teraz. To mi właśnie przeszkadza w tej grze w uwodzenie. no i zaryzykowałem. Pozostałe moje wzorce są fikcyjne: Elizabeth Bennet byłaby oburzona. a Tessa by uległa. I wiem. – Nie skończyłam jeszcze dorsza. Ja jestem zbyt naiwna i niedoświadczona. ponieważ. a ona nie daje facetom wciskać sobie kitu. prawda? Rumienię się i wbijam wzrok w dłonie. Zaciskasz zarumieniona i masz przyspieszony oddech... opierając się na latach doświadczenia. że obrus się rusza. twój Pan. O kuźwa. tak jak ja. które zadałam w myślach.296 bym to robił. Moim jedynym przykładem jest Kate. jak wszystko zjadam. Okej. – Sądziłam. – Skąd wiesz o moich udach? – W moim głosie słychać niedowierzanie. Na domiar wszystkiego jest jasnowidzem? – . – Poczułem. tego już za wiele. Mam rację. Skąd to wie? – Wiem. Jane Eyre przerażona.

– Christian. Co mam zrobić? Niedoświadczenie to kamień u mojej szyi. – Wiem. Czar pryska. W tej właśnie chwili kelner puka do drzwi i nie czekając na zaproszenie. że się ze mną bawisz. nasze spotkanie skończy się w wiadomy sposób. gówno mnie obchodzi twoje jedzenie. Jeśli zostanę. Nabijając na widelec kawałek szparaga. patrzę na Christiana i przygryzam wargę.297 – W tym momencie. Christian poprawia się na krześle. Mam tak od zawsze. – Jem szparaga. Co ty robisz? Odgryzam końcówkę. Oczy Christiana minimalnie się rozszerzają. – Myślę. – „Ograć tego boga seksu w jego własnej grze”. ale i tak to zauważam. Potrafię? Okej. panie Grey. Moja wewnętrzna bogini marszczy brwi. Nie grasz fair. „Potrafisz to zrobić” – nakłania mnie. więc kelner zabiera nasze talerze. panno Steele. Następnie bardzo powoli wsuwam koniuszek zimnego szparaga do ust i ssę. a po takiej rozmowie . wchodzi. ale po chwili kiwa głową. który marszczy brwi. – Ja tylko kończę posiłek. – Anastasio. Patrzy na Christiana. Udaję niewiniątko. A mnie wraca rozsądek. panno Steele. Muszę jechać.

abyś to robił. o czym rozmawialiśmy. – Wiem. Jeśli tu zostanę. – Tak. – Proszę. żebyś została. jak zawsze dżentelmen. Kelner wychodzi pospiesznie. – Masz ochotę na deser? – pyta grzecznie Christian. – Mógłbym cię zmusić. dziękuję. – Oboje nas jutro czeka uroczystość wręczania dyplomów..298 potrzebne mi pewne granice. rozum się buntuje.. – Wpatruję się w dłonie. żebyś jechała. Potrzebny mi dystans. ale nie chcę. – Nie. Nadal nie podjęłam decyzji.. w tym pokoju razem z nim. – Zbierać? – Nie potrafi ukryć zaskoczenia.. przeleci mnie. muszę. Christian automatycznie wstaje. i potrzebny mi dystans. Spojrzenie nadal ma gorące. a jego urok i sprawność seksualna wcale mi tego nie ułatwiają. – Nie chcę. abym mogła przemyśleć to. – Dlaczego? – Ponieważ muszę przemyśleć tak wiele spraw. – To właściwa decyzja. Przeczesuje palcami włosy i przygląda mi się uważnie. Choć moje ciało pragnie jego dotyku. Wstaję zdecydowanie. Chyba powinnam się zbierać. .

wkładam w to całą siebie – palce wplatam w jego włosy. – Możliwe. językiem szukam jego języka. aby przeprowadzić ze mną wywiad. nie jestem pewny. a ponieważ nie wiem. – Nie. nim jego usta stykają się z moimi. – Nie potrafię inaczej. Unosi rękę i przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze.299 – Wiesz. Wysuwam usta i całuje mnie. reagując na moją żarliwość. abyś została? – pyta pomiędzy pocałunkami. – Przysuwa się powoli w moją stronę. Spojrzeniem szuka moich oczu. – Jesteś niemożliwa. pragnąc. niemal jedyne. – Wiem. Pomyślałem. – Chcę otrzymać szansę zbadania. – Bez dotykania? Nie. Ale jeśli mam być szczery. otwieram usta. Anastasio. co mówiłaś to „tak. czy jeszcze kiedyś to zrobi. przyciągając go do siebie. Anastasio. – Spędź ze mną noc. – Nie namówię cię. patrząc na mnie. – Odsuwa się i patrzy na mnie. że jesteś urodzoną uległą. kiedy wpadłaś do gabinetu. czy w tym twoim apetycznym ciele drzemie choć odrobina uległości. – . pytając o pozwolenie. Christian pogłębia pocałunek. Jęczy. Nachyla się. aby mnie pocałować. że masz rację – odpowiadam bez tchu. ale zatrzymuje się. proszę pana” i „nie. czy tak jest rzeczywiście – mruczy. Dłoń przesuwa w dół moich pleców i przyciska mnie mocno do swego ciała. Taki już jestem. proszę pana”.

Dręczy mnie bolesna świadomość. gdy tak stoimy i czekamy. że się ze mną żegnasz? – Dlatego. muszę wszystko przemyśleć. Swędzi mnie skóra. podaję mu go. – Jak sobie pani życzy. jeśli nie zdecyduję się przyjąć jego propozycji. jakiego pragniesz. podnoszę torebkę i podaję mu dłoń. następnie mnie puszcza i cofa się kilka kroków. a nasze oddechy się uspokajają. – Nie to mam na myśli i doskonale o tym wiesz. Zerkam na niego. Cholera jasna. utrwalam w pamięci jego piękny profil. Wyciąga rękę. choć widać. Zamyka oczy i opiera czoło o moje. panno Steele – odpowiada grzecznie. – Odprowadzę cię do holu. możliwe.300 Dlaczego mam wrażenie. że pogrążony jest we własnych myślach. Serce ściska mi się boleśnie. Nie wiem. To może być nasze pożegnanie. że właśnie wychodzę. Schylam się. – Masz bilet parkingowy? Sięgam do torebki. że to koniec. – Dziękuję za kolację – bąkam. czy potrafię być w takim związku. – Christianie. – Jak zawsze cała przyjemność po mojej stronie. Po chwili całuje mnie w czoło. Christian odwraca się nagle i wbija we mnie . robi głęboki wdech. w uszach dudni krew. Gdy podnoszę na niego wzrok. Potulnie schodzę za nim ze schodów. panno Steele – mówi spokojnie. że mogę go już więcej nie zobaczyć. a on z kolei wręcza bilet odźwiernemu.

Chłopak parkingowy wyskakuje z auta i wręcza mi kluczyki.301 świdrujący wzrok. – Czy to jest sprawne? – Patrzy na mnie groźnie. a Christian spokojnie daje mu napiwek. Christianowi opada szczęka. – Będziesz jechać tym czymś? – Jest zbulwersowany. jak podczas naszego pierwszego spotkania pomógł mi założyć płaszcz – i jak zareagowało na to moje ciało. Marynarka jest ciepła. Kręci z irytacją głową i zdejmuje marynarkę. żebyś się przeziębiła. gdy przytrzymuje ją dla mnie. ale zaraz potem marszczy brwi. Nie chcę. przepysznie. za duża i pachnie nim. Mrugam powiekami. nie masz żakietu? – Nie. – W weekend przeprowadzasz się do Seattle. .. przypomina mi się. Może. Jeśli podejmiesz właściwą decyzję. – Zrobiło się chłodno. Bierze mnie za rękę i wyprowadza na zewnątrz. – Zobaczymy. to możemy spotkać się w sobotę? – W jego głosie słychać wahanie. A kiedy wyciągam ręce do tyłu.. – Tak. – Proszę. Przez chwilę na jego twarzy widać ulgę. Przed hotelem zatrzymuje się mój samochód.

Kupił mi ją ojczym. . Pragnie mnie. że przydałoby ci się coś lepszego. nie będę płakać. a z moich oczu zaczynają płynąć łzy. Krzywi się. – Głos mam nabrzmiały niechcianymi łzami. Gdy odjeżdżam. Zdejmuję buty i opuszczam szybę. że potrzebuję czegoś więcej. – Zgoda. Ale jest moja i w pełni sprawna. Patrzy na mnie spode łba. Wanda jest stara. myślę. – Nie kupisz mi samochodu. Christianie. – Do widzenia. czuję ściskanie w piersi. Posyłam mu blady uśmiech. – Co masz przez to na myśli? – Już rozumiem. Naprawdę nie rozumiem. – Zobaczymy – mówi sucho. Jezu. Chcę. Anastasio. że to niemożliwe. Jestem tym wszystkim przytłoczona. jak ja jego. gdy otwiera przede mną drzwi i pomaga wsiąść. – Jedź bezpiecznie – mówi cicho. a w głębi duszy wiem. Postawił sprawę jasno. Christian przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. ale prawda jest taka. – Och. dlaczego płaczę. Wszystko mi wyjaśnił. – Bezpiecznie? – Tak – warczę z rozdrażnieniem.302 – Da radę dowieźć cię do Seattle? – Owszem. żeby pragnął mnie tak.

Jeśli natomiast się zgodzę. Czuję ulgę. W oknach ciemno. Mam szczerą nadzieję. to będzie moim chłopakiem? Czy będę go mogła przedstawić znajomym? Chodzić z nim do barów. że nie wydaje mi się.. czy ich pragnę. co mogłabym odkryć. że dotąd tego nie miałam. Przyszłości. Jak to możliwe. Kate musiała gdzieś wyjść. że ma dość prób przekształcenia mnie w kogoś. Wiem. prawda? Ocieram łzy wierzchem dłoni. Czy jeśli się zgodzę. że miałabym się z nim więcej nie spotkać. I co ja mam teraz zrobić? Podjeżdżam pod nasze mieszkanie. jak sobie poradzę z jego odrzuceniem? Być może najlepiej dać sobie spokój od razu i wyjść z tego względnie obronną ręką. kim nie jestem? Jak się wtedy będę czuć? Zainwestuję emocjonalnie trzy miesiące. dlaczego dziś uciekłaś. kina. 22:01 Adresat: Anastasia Steele Nie rozumiem. Nie mam ochoty analizować uczuć. że tak szybko zagościł na stałe w moich myślach? Nie może chodzić wyłącznie o seks.. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. Przeraża mnie to. ale chcę mieć w przyszłości. że w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. robiąc różne rzeczy.303 Nawet nie mam pojęcia. a za trzy miesiące on powie „nie”. uruchamiam to podłe urządzenie. powie. że udzieliłem satysfakcjonujących odpowiedzi na wszystkie Twoje . Nie pozwoli mi się dotknąć i nie pozwoli mi ze sobą spać. Gdy się rozbieram. jak go zaklasyfikować. Ale myśl. by znowu przyłapała mnie na płaczu. na kręgle? Prawda jest taka. jest koszmarna. I jeśli wtedy on powie „nie”.. które do niego żywię. koniec umowy. która nijak ma się do jego wyobrażeń. no i się okazuje. Nie chcę. choć wcale nie mam pewności..

myślę o tych wszystkich razach.304 pytania. powinnaś się trzymać ode mnie z daleka. I w ogóle nie będziemy się spieszyć. takie właśnie można odnieść wrażenie. Zaufaj mi. Wiem. Ja też tylko tyle wiem. Nie bawię się w dziewczyny. Tyle tylko wiem. Wkładam piżamę i otulając się jego marynarką. chwytam się tego ostatniego zdania. Nie wiem po prostu. Anastasio. Nie kocham się. Nie jestem fuzją. że płacz przeradza się w szloch. że poważnie się zastanowisz nad moją propozycją. nie jestem nabytkiem. kiedy mnie ostrzegał. I gdy szlocham cicho w poduszkę. co mam mu powiedzieć. Być może razem jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej. aby to się udało. wchodzę pod kołdrę. Inc. że masz teraz o czym myśleć i żywię gorącą nadzieję. abym trzymała się od niego z daleka. Grey Enterprises Holdings. Gdy leżę. Nie odpisuję. A czytając tę wiadomość. . Nie jestem mężczyzną dla ciebie. Jego mejl sprawia. wpatrując się w ciemności. Nie jestem romantykiem. Naprawdę chcę. Christian GreyPrezes.

powoli uderzając szpicrutą o dłoń. gdy wyciąga szpicrutę z mych ust. wiercę się. Moje usta posłusznie zamykają na szpicrucie. a ja szczytuję. było? Jestem w swoim pokoju sama. przez włosy łonowe aż do łechtaczki. Chowam twarz w dłoniach. pociągam za kajdanki. Christian wyciąga rękę i końcem szpicruty przesuwa od mojego czoła przez nos. tak że czuję zapach skóry. wzdłuż mostka. – Ssij – mówi. po czym kontynuuje drogę w dół. że potrafię śnić o seksie. Nie wiedziałam. Głośno oddycham. Wpatruje się we mnie. Jak? Dlaczego? Siadam wyprostowana. Nie jestem w stanie się ruszyć. To przez coś. . Cała jestem spocona i jeszcze drżę po orgazmie.. że potrafię szczytować przez sen. krzycząc głośno. – Wystarczy – słyszę. zaszokowana. Jestem kompletnie zdezorientowana. Jest już ranek. Naga leżę przykuta kajdankami do dużego łoża z czterema kolumienkami. co zjadłam? Może to te ostrygi i internetowe poszukiwania skrzyknęły się i doprowadziły do mojego pierwszego takiego snu.305 ROZDZIAŁ CZTERNASTY Christian stoi nade mną ze skórzaną szpicrutą w dłoni. przesuwa nią po brodzie. abym posmakowała gładkiej skóry. Dyszę. O matko. Uderza w słodkie sedno mojej kobiecości. które wbijają mi się w nadgarstki i kostki. walcząc o oddech. Głos ma cichy. Co to. To zdumiewające. a potem po rozchylonych ustach. Zerkam na budzik – ósma. Wsuwa końcówkę do mych ust. u licha. Budzę się. Nie miałam pojęcia. aż do pępka. o rety. między piersiami i jeszcze niżej. Ma na sobie stare.. Uśmiecha się triumfująco. podarte levisy i nic poza tym. Zatacza końcówką kręgi wokół pępka. szyi. spłowiałe.

– Ana. – Spałaś? – Niezbyt dobrze. zresztą nie interesuje mnie jedzenie. zrobił jednej kobiecie krzywdę. . że to był rybny wieczór. – Fuj. Sięgam po czajnik. – Cholera. chce. uwielbia odgrywanie ról. Muszę się napić herbaty. nie znoszę ostryg. powinnam była przejrzeć się w lustrze. Marszczy brwi. Co mogę powiedzieć? Nie ma HIV. i chciał mnie zerżnąć w prywatnej sali jadalnej. o czym mogłabym porozmawiać z Kate. Unikam jej świdrujących zielonych oczu. żebym mu była we wszystkim posłuszna. wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz. podwieszając ją pod sufitem w swoim pokoju zabaw. Kate już się w niej krząta. – Jak kolacja? A więc zaczyna się. A po nich dorsza.. – Milknę. Jak tam Christian? O czym rozmawialiście? – Był bardzo troskliwy. – Jedliśmy ostrygi.. Czy to byłoby dobre streszczenie? Desperacko próbuję przypomnieć sobie coś. Jeszcze nie doszłam do siebie po tym porannym wydarzeniu. można więc rzec. to marynarka Christiana.306 Kiedy chwiejnym krokiem wchodzę do kuchni. – Nie akceptuje Wandy. Czy to marynarka Christiana? – W porządku. – Tak.

Otwieram drzwi i oto stoi na progu w tym swoim niedopasowanym garniturze. Przekrawam bajgla i wrzucam do tostera. Ana? Też mi nowina. Katherine Kavanagh odpuściła.307 – A kto akceptuje. byle uniknąć bólu. żebym wysłuchała twojej dzisiejszej mowy? – O tak. przypominając sobie swój wyrazisty sen. Co to. więc zalewam wrzątkiem saszetkę z herbatą. naturalnie. . Kate. Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy romans – no ale. – Woda zdążyła się zagotować. Pójdę po nią. Do kuchni wraca Kate. ponieważ nie chcę go stracić. Jestem tchórzem i zrobię naprawdę dużo. i krzyczy: „Tak!”. Uff. – Też się napijesz? Chcesz. może powiedzieć: nie. napiję się herbaty.. Czy tak właśnie by było? Moja wewnętrzna bogini podskakuje. Myślę o swoim śnie. miało być? Wczoraj wieczorem miałam problem z zaśnięciem. czy się nadaję do bycia uległą – tak naprawdę to zniechęcają mnie te laski i pejcze. Pomysł Christiana na związek przypomina raczej ofertę pracy. Wczoraj wieczorem pracowałam nad nią u Becki. A to mnie martwi najbardziej. Przez głowę przelatywały mi rozmaite opcje. Teraz mam w niej mętlik. I owszem. Jeśli mu powiem. do diaska. Są ustalone godziny i opis obowiązków. Koncentruję się na bajglu i słucham cierpliwie. jak czyta swoją mowę na zakończenie studiów. Strasznie mnie męczy z jedzeniem.. że chcę czegoś więcej. dziewczyno. spodobała mu się twoja sukienka. – Och.. – Kate wybiega z kuchni. wymachując pomponami. niosąc laptopa. Tylko że nie jestem pewna. jestem już gotowa. Christian nie bawi się w romanse. Rumienię się. Co się tak krygujesz? Mów. Kiedy przyjeżdża Ray. Aha.. poruszaliśmy wiele tematów.

Ray marszczy brwi. co słychać u wszystkich w Montesano. ja też się cieszę. Napijesz się herbaty? I możesz mi opowiedzieć. ściskając mnie. kładzie mi ręce na ramionach i uważnie lustruje spojrzeniem. tato. Annie. Marszczy brwi. – To sukienka Kate. kierujących się w stronę auli. Zaskakuję go tym. – Powodzenia. Wygłasza mowę. że cię widzę – mruczy. Zarzucam mu ramiona na szyję w niezwykłym jak na mnie geście okazania uczuć. – A gdzie jest Kate? – Pojechała do kampusu. – Hej. – Wszystko dobrze.308 Zalewa mnie ciepła fala wdzięczności i miłości do tego nieskomplikowanego człowieka. Dołączamy do rzeki ludzi w czarno-czerwonych togach. Annie. Czy dziewczynie nie wolno się ucieszyć na widok staruszka? Uśmiecha się i wchodzi za mną do salonu. – Dobrze wyglądasz – mówi. . mamy jeszcze pół godziny. mała? – Pewnie. Spokojną miałeś podróż? Ray zajeżdża samochodem na parking w kampusie. Wyglądasz na bardzo zdenerwowaną. Cofa się. – My też już jedziemy? – Tato. więc musi być tam wcześniej. – Obrzucam spojrzeniem wiązaną na szyi sukienkę z szarego szyfonu.

– Dzięki. tymczasem ja udaję się do części dla absolwentów. czy Kate z nim teraz rozmawia. moja córeczka kończy studia. On tu gdzieś jest. zasypując gradem pytań. a potem profesorowie. Za sąsiadki mam dwie obce mi dziewczyny z innych wydziałów. Annie. akurat dzisiaj Ray postanowił być – Nie. Profesor Collins.309 Coś cię jeszcze czeka? Kuźwa. Mam na sobie czarną togę oraz czarny biret i dzięki nim czuję się chroniona. tato. za nim trzech jego zastępców. – Och. tato. Widać. Przeciskam się na swoje miejsce obok studentów. ale ja i tak się denerwuję. Siedzę w drugim rzędzie. wygląda. Oglądam się i dostrzegam Raya wysoko na trybunach. Jestem z ciebie dumny. Na podium jeszcze nikogo nie ma. – Tak. Ciekawe. czyli tak jak zawsze. Że też spostrzegawczy. kocham tego człowieka. Ray poszedł poszukać miejsca w części dla rodziców i gości. – I zobaczę Christiana. anonimowa. Wstajemy i klaszczemy. Macham do niego. Ostatni na podium zjawiają się Kate i Christian. Aula szybko się zapełnia. Z zażenowaniem odmachuje. Siedzę i czekam. Punktualnie o jedenastej na podium wchodzi rektor. jakby dopiero wstał z łóżka. że się przyjaźnią i rozmawiają ze sobą z podnieceniem. wszyscy w uroczystych czarno-czerwonych togach. Ale to ważny dzień. co mi zapewnia jeszcze większą anonimowość. których nazwiska także się zaczynają na literę S. Część profesorów kiwa głową i macha nam. mój promotor i ulubiony wykładowca. a szum podekscytowanych głosów przybiera na sile. oddech się rwie. inni wyglądają na znudzonych. Aula jest pełna ludzi. Serce wali mi jak młotem. On .

Na pewno nie chodzi im o profesora Collinsa. Wpatruje się we mnie z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Nie jestem w stanie oderwać od niego wzroku.. – Podobno jest gejem – dodaję. – Popatrz tylko na niego! – syczy entuzjastycznie do swojej przyjaciółki jedna z siedzących obok mnie dziewczyn. Opuszczam się na krześle i garbię. Zupełnie mi się to nie udaje i kilka sekund później nasze spojrzenia się krzyżują. Założył ten krawat. ten krawat! Bezwiednie pocieram nadgarstki. – To musi być Christian Grey.. z całą pewnością celowo. – Niezły jest.310 wyróżnia się w szytym na miarę szarym garniturze. patrzę. O w mordę. Sztywnieję. – Jest wolny? Zjeżam się. Gdy siada. rozpina jednorzędową marynarkę i dostrzegam krawat. Przypomina mi się mój . Wszyscy siadają i oklaski cichną. – Och. starając się nie rzucać w oczy. Zaciskam usta w cienką linię. Poprawiam się na krześle zahipnotyzowana jego spojrzeniem i na policzki wypełza mi powoli rumieniec. jak Christian przeczesuje wzrokiem audytorium. – Chyba nie – burczę. – Jaka szkoda – jęczy jedna. – Obie dziewczyny patrzą na mnie zdziwione. a sztuczne światło podkreśla miedziane refleksy w jego włosach. Wygląda tak poważnie i dostojnie. Gdy rektor wstaje i rozpoczyna swoją przemowę.

Czyżby wczorajsze odejście dla niego także było końcem? Znudziło mu się czekać. słucham uważnie. Muszę przyznać. że Kate by na niego nie poleciała. że nic nie odpisałam. a Christian twardo patrzy przed siebie. Piękna Kate i piękny Christian. Przypomina mi się jego wczorajszy mejl. O nie. razem. co. Chociaż znam już tę mowę. Wciągam gwałtownie powietrze. Na chwilę zamyka oczy. unosząc brwi – myślę. Temat przewodni to „Co po studiach?”. klaszcząc .311 sen i mięśnie w podbrzuszu zaciskają się rozkosznie. Co o nim powiedziała? Że przyprawia ją o gęsią skórkę. Dlaczego nie chce spojrzeć na mnie? Czyżby zmienił zdanie? Zalewa mnie fala niepokoju. Przez twarz Christiana przebiega cień uśmiechu. lecz zaraz znika. ani trochę jej nie onieśmiela tysiąc patrzących na nią osób. aż podejmę decyzję. No właśnie. że ze zdziwieniem. Podium obejmuje w posiadanie panna Katherine Kavanagh. możliwe. A ja mogłabym być jak te dwie dziewczyny obok. dobra jesteś. Jest spokojna i zabawna. że to schrzaniłam. Och. Więcej już na mnie nie spogląda. I to Kate mógłby składać teraz niemoralne propozycje. Wiem. Na myśl o konfrontacji Kate i Christiana wiercę się niespokojnie na krześle. Tak. Christian patrzy na Kate. z jego twarzy znowu nie da się nic wyczytać. dziewczęta siedzące obok mnie wybuchają śmiechem od razu przy pierwszym żarcie. omiata spojrzeniem urzeczony tłum i rozpoczyna elokwentną mowę. skupiając się na wiszącym nad wejściem emblematem WSU. na które z nich bym postawiła. Nie spieszy się. Rektor dalej nawija. podziwiające go z daleka. W tej chwili czuję się taka z niej dumna. a Kate odrzuca do tyłu śliczne długie włosy. Nagle rozlegają się głośne oklaski. Rektor siada. Uśmiecha się. a potem rozkłada na mównicy swoje notatki. to właśnie Kate mogła z nim wtedy przeprowadzić ten wywiad. Spogląda teraz przed siebie. Katherine Kavanagh. Może jest zły. że nie wiem. a kiedy je otwiera. Kate teatralnie kończy przemowę i wszyscy wstają. że wszystkie myśli na temat Christiana spycham na bok.

on rzeczywiście pragnie nakarmić świat. Christian także wygłosi mowę.. stojąc przed nami wszystkimi. jak to jest być bardzo głodnym. – .. Rektor w skrócie nakreśla jego osiągnięcia: prezes własnej..312 i wydając okrzyki. Uśmiecham się do niej promiennie. a rektor podnosi się z krzesła i przedstawia Christiana. Rektor ściska gościowi dłoń i rozlegają się uprzejme oklaski. głównie w Afryce. O w mordę. To jej pierwsze owacje na stojąco. Desperacko próbuję sobie przypomnieć. Prawdę mówiąc. Że co? Christian doświadczył kiedyś głodu. Siada. O kuźwa. Zaczyna. wyważony i hipnotyzujący. W tych rejonach powszechna jest rolnicza dysfunkcja. wydaje mi się. który mnie dzisiaj spotkał. co takiego Kate napisała w swoim . człowiek. Naszym celem jest rozwój rentownych i nienaruszających równowagi ekologicznej metod upraw w krajach Trzeciego Świata. nasz główny cel to pomoc w zlikwidowaniu głodu i ubóstwa na całym świecie. Opada mi szczęka. Serce podchodzi mi do gardła. I przypomina mi się nasz wywiad. Wiem. a co za tym idzie destrukcja ekologiczna i społeczna. to sporo tłumaczy. odnoszącej niebywałe sukcesy spółki. Moje sąsiadki nachylają się urzeczone.. – Jestem niezmiernie wdzięczny władzom WSU za zaszczyt. To dla mnie bardzo osobista podróż. a ona odpowiada równie szerokim uśmiechem.a także główny ofiarodawca naszej uczelni. Cóż. Mam rzadką okazję opowiedzieć wam o imponujących działaniach tutejszego wydziału sozologii. Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej. Zbliża się do mównicy i toczy spojrzeniem po audytorium. Powitajmy pana Christiana Greya. a głos ma cichy. że większa część żeńskiego audytorium. tak jak przed chwilą Kate. przesuwa się kilka centymetrów bliżej niego. Wygląda na tak pewnego siebie. który do wszystkiego doszedł własną pracą. żyje w skrajnym ubóstwie. a także kilku mężczyzn... Kate. Dobra robota. audytorium także. Ponad miliard ludzi.

nim słyszę swoje nazwisko. filantropijny Christian – choć jestem przekonana. zarządza wielką spółką i jednocześnie ugania się za mną. To przytłaczające. Jak na komendę wszyscy zgromadzeni w auli wstają i zaczynają bić brawo. Ja także.313 artykule. perwersyjny. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić. – W takim razie dlaczego ignorujesz moje mejle? – Widziałam tylko ten o fuzjach i przejęciach. Przełykam ślinę i serce ściska mi się na myśl o głodnym szarookim dziecku. aby Grace go głodziła. choć słyszałam najwyżej połowę jego mowy. panno Steele – mówi. więc mija godzina. – Masz jakiś problem z laptopem? Marszczę brwi i biorę od niego dyplom. więc musiał tego doświadczyć wcześniej. jako mały chłopiec. popieprzony. Wszystko wskakuje na swoje miejsce. O nie. – Nie. Absolwentów jest niemal czterystu. że on nie postrzega siebie w taki sposób i nie życzyłby sobie współczucia ani litości. Robi te wszystkie dobre rzeczy. ale z rezerwą. nim został uratowany przez Greyów? Przepełnia mnie oburzenie. – Moje gratulacje.. Uśmiechem dziękuje za brawa – nawet Kate klaszcze – a potem wraca na swoje miejsce. Co za życie musiał znieść. Jedzenie. Przypominają mi się te strzępki rozmów o Darfurze. Wstaje jeden z zastępców rektora i zaczyna się długi. a ja mam w głowie mętlik i próbuję przyswoić te nowe informacje na jego temat.. nużący proces rozdawania dyplomów. Christian patrzy na mnie ciepło. . Biedny. Adoptowany w wieku czterech lat. Nie patrzy w moją stronę. Udaję się na podium. ściskając mi dłoń.

. – No nie? – Uśmiecha się promiennie. Przewraca oczami. Moja wewnętrzna bogini nie jest zadowolona. Idzie w moją stronę. W końcu rektor opuszcza razem z kadrą podium. – Christian chce z tobą porozmawiać! – woła. – Przysłał mnie po ciebie – dodaje. Kate.314 Patrzy na mnie pytająco. – Później – rzuca. Kiwa głową.. Och. Muszę się przesunąć. a ja się uśmiecham. pokazując pięć minut. Gdy czekam w kolejce do wyjścia. Gdy wchodzę. Wracam na swoje miejsce. – Idziesz? Potrafi być bardzo uparty. – Twoja mowa była świetna. woła mnie Kate. ponieważ blokuję kolejkę. Co w nim napisał? Uroczystość ciągnie się przez następną godzinę. – Nie masz pojęcia. zaraz za Christianem i Kate. Zerkam na niego i unoszę palce. mimo że bardzo bym tego chciała. Nie mogę Rayowi kazać zbyt długo czekać. jak bardzo. odwracają się i gapią na mnie. Christian rozmawia właśnie z rektorem i dwoma profesorami. które stoją teraz obok. Mejle? Musiał wysłać jeszcze jeden.. Moje dwie sąsiadki. więc idę za Kate w stronę korytarza za podium. Christian nie patrzy w moją stronę.

czy pomieszczenie jest puste. – Dlaczego nie odpisałaś mi na mejl? Ani na esemesa? – Patrzy na mnie gniewnie. – Przepraszam panów – słyszę. co wygląda jak męska szatnia. – Zamyka oczy. Wygląda na udręczonego. Jasny gwint. – Martwiłem się o ciebie. próbował się do mnie dodzwonić. – Dziękuję ci – mówi i nim ona zdąży coś odpowiedzieć.315 unosi głowę. co mu chodzi po głowie? Mrugam powiekami. – Nie zaglądałam dzisiaj do komputera ani do telefonu. – Anastasio. który . – Martwiłeś? Dlaczego? – Ponieważ pojechałaś nazywasz samochodem. Podchodzi i uśmiecha się zdawkowo do Kate. ujmuje mój łokieć i kieruje w stronę czegoś. gdy odwraca się w moją stronę. – Dziękuję. a potem zamyka drzwi. która jest tak skuteczna w przypadku Kate. Z rozdrażnieniem przeczesuje palcami włosy. do domu tym wrakiem. Sprawdza. w tej akurat chwili nie chcę poruszać tego tematu. – Świetna przemowa. – Kurde. Jestem kompletnie zaskoczona. – Teraz już rozumiem. Próbuję techniki odwracania uwagi. o co ci chodzi z jedzeniem.

Odsuwa się. José regularnie mi go serwisuje. mierzy mnie wzrokiem i wyraźnie się odpręża. muszę poznać twoją odpowiedź. – Anastasio. – Tak. – José fotograf? – Christian mruży oczy. To czekanie doprowadza mnie do szaleństwa. a wcześniej prawdopodobnie do babki i prababki. Jest w świetnym stanie. To nie jest bezpieczny samochód. że się martwiłeś. – Jeżdżę nim od ponad trzech lat.. a jego spojrzenie staje się lodowate. Bierze głęboki oddech. – W porządku. ja.. O nie. Jutro.316 – Słucham? To żaden wrak. O kurczę. co chce robić Ray. Dlaczego? . Dlaczego nie zadzwoniłeś? – Jezu. zostawiłam ojczyma zupełnie samego. – Tak. Posłuchaj. – Nie wiem... – Twój ojczym? Chciałbym go poznać. Do jutra chcę odpowiedzi. przesadza. garbus należał kiedyś do jego matki. Przykro mi. – Jutro. wtedy ci powiem. – Zostajesz na poczęstunek? – pyta. – Christianie.

ruszam na poszukiwanie Raya. czy to dobry pomysł. – Wstydzisz się mnie? – Nie! – Tym razem to ja jestem rozdrażniona. Powiedz mu. Moje gratulacje. – Po prostu mu powiedz. Jak ja go przedstawię Rayowi? Aula nadal jest pełna ludzi i Ray stoi tam. . jego trzech zastępców. ale po chwili kąciki jego ust unoszą się w uśmiechu. – Hej. który mnie rozdziewiczył i chce mnie wciągnąć w relację BDSM? Christian patrzy na mnie gniewnie. wiem. czterech profesorów i Kate wpatrują się w mnie. Cholera. „Przyjaciel. I choć jestem na niego zła. że jestem twoim przyjacielem. Dostrzega mnie. na mojej twarzy także pojawia się uśmiech. W mojej głowie wirują setki myśli. Anastasio. – Mam cię przedstawić tacie jako kogo? To jest ten pan. gdzie go zostawiłam. – Obejmuje mnie ramieniem. macha ręką i schodzi do mnie. Annie. Wiem.317 – Nie jestem pewna. Wychodzę z szatni. Rektor. Christian otwiera drzwi. Zostawiając Christiana w towarzystwie kadry. Prowadź. Usta ma zaciśnięte. który chodzi z tobą do łóżka” – krzywi się moja podświadomość. że jestem twoim przyjacielem. To twój dzień. Odsuwam od siebie tę nieprzyjemną myśl. gdy mijam ich pospiesznie. – Masz ochotę pójść do jakiejś knajpki? – Jasne.

. Drink dobrze mi zrobi. – Och. – Annie. – Mogę już zdjąć ten biret i togę? Czuję się jak idiotka. przypomniałem sobie. – Ray wyjmuje z kieszeni aparat cyfrowy. Jest równie piękny jak Kate. Podejrzewam. .. Moje myśli biegną ku Christianowi. Nie będzie mu smakować.. Nie jest schłodzone i ma słodki smak. – Ana! – Odwracam się i sekundę później znajduję się w objęciach Ethana Kavanagha. Ray wręcza mi kieliszek szampana. czasami jej nienawidzę. – Moje gratulacje! – Uśmiecha się promiennie. Wszyscy radośnie szczebiocą. gdy robi mi zdjęcie. – „A więc zamierzasz przedstawić Raya facetowi. w którym roi się od studentów. Podobieństwo jest uderzające. „Wyglądasz jak idiotka” – drwi niezawodna podświadomość. Włosy w kolorze brudnego blondu ma potargane i seksowne. – Jedno zdjęcie do albumu. że to raczej tanie wino musujące. Wiruje ze mną wesoło. rodziców. Objęci wychodzimy razem z tłumem absolwentów i ich rodzin na ciepłe wczesne popołudnie.. z którym się pieprzysz?” – Piorunuje mnie wzrokiem znad okularów. – Proszę. Boże.318 – Nie musimy. powiedz „nie”. Przewracam oczami. A to niespodzianka. Na trawniku rozstawiono olbrzymi namiot. wykładowców i przyjaciół. – „Ależ byłby z ciebie dumny”. jeśli nie chcesz. przez dwie i pół godziny musiałem siedzieć i słuchać różnych bełkotów. Annie. a jego zielone oczy błyszczą radośnie. Mijamy kolejkę do uczelnianego fotografa.

Ethan obejmuje mnie w pasie. Jasna cholera. – Kiedy wróciłeś z Europy? – pytam. – To prawda – przyznaje Ray. – Już tydzień temu. którą Ray ujmuje. Ray. – Kate całuje Raya w obydwa policzki. nie okazując zaskoczenia. Tato. Ethan! Cudownie cię widzieć. nie mogłem tego przegapić. ale chciałem zrobić niespodziankę siostrzyczce – mówi porozumiewawczo. na co on oblewa się rumieńcem. – Panie Steele. – Poznałeś chłopaka Any? Christian Grey. zupełnie niezbity z tropu słowami Kate.319 – Wow. Wymieniają uściski dłoni. jakie z całą pewnością teraz czuje. miło pana poznać – mówi ciepło Christian. – Uśmiecham się szeroko. Wyciąga dłoń. Obok niego stoi Kate. brat Kate.. – Wygłaszała mowę. Ray Steele. Ethan. – Widać. Kate! Kurwa! Z mojej twarzy odpływa cała krew. – To takie słodkie. to jest Ethan.. że rozsadza go duma. . to mój tato. – Witaj. – Mowę miała naprawdę świetną. Tata chłodno lustruje pana Kavanagha. kiedy podnoszę wzrok i napotykam lodowate szare spojrzenie Christiana Greya.

który nadal mnie obejmuje. Uwalniam się z objęć Ethana. skarbie – mruczy. – Panie Kavanagh. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. – A to mój brat. mama i tata chcieli nas na słówko. – Nie wiedziałam. słysząc to pieszczotliwe określenie. Christian wyciąga rękę do mnie. mówiąc: „Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?”. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. – Poznaliśmy się. Może jedynie brązowe oczy lekko mu się rozszerzają i patrzą na mnie. Ethan Kavanagh – kontynuuje Kate. – Ana. Christian przenosi arktyczne spojrzenie na Ethana. muskając kciukiem odkryte plecy. – No więc jak długo się znacie? – Ray patrzy to na Christiana. kiedy Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad do gazety studenckiej. Christian obejmuje mnie. Tracę zdolność mowy. – W głosie .320 – Panie Grey – bąka. co robi. Doskonale wie. Przygryzam wargę. to na mnie. – Dwa tygodnie – odpowiada bez zająknięcia. jędza! – Ethan. gdy tymczasem Christian uśmiecha się do niego zimno. i zajmuję miejsce przy jego boku. Wymieniają uścisk dłoni. że pracujesz w gazecie. Kate uśmiecha się do mnie szeroko. Ana. – Odciąga Ethana na bok. a ja niemal padam z wrażenia.

Jego moc nie ma granic. – Kate zachorowała – mamroczę. Cholera.. Słyszałem. Przepraszam i udaję się na poszukiwanie Kate. Albo Christianowi. głupia! – Nie wydawał się tym poruszony. że zarówno Ray. jak mogłaś mnie tak wydać Rayowi? – syczę przy pierwszej okazji. „Tak jak i ciebie” – warczy podświadomość. Rozmawia właśnie z rodzicami. – Kate.. Nie pękaj. panu. Katherine . – Lepiej ruszę na ratunek Rayowi. – Obserwuje cię niczym jastrząb. To ja nie chcę się zaangażować. – Kate uśmiecha się do mnie słodko. no i chcę pomóc Christianowi w tych jego problemach z zaangażowaniem się. prawdziwy. – Doskonałą mowę pan wygłosił. – Bo wiedziałam. panie Grey. Gawędzimy chwilę. kiedy mam pewność. że nikt nas nie słyszy. że ty tego nie zrobisz. głównie o ich zbliżających się wakacjach na Barbadosie i naszej przeprowadzce. – Unoszę głowę i widzę. Christian urabia mojego tatę.321 Raya pobrzmiewa ciche upomnienie. szczery uśmiech Raya Steele’a – a potem zaczynają rozmawiać o rybach. Tego ostatniego nie słyszałaś. – Dziękuję wędkarzem. że jest pan zapalonym Ray unosi brwi i uśmiecha się – rzadki. jak i Christian patrzą teraz na mnie. którzy są jak zawsze przemili i ciepło się ze mną witają. Patrzę na nią gniewnie. Sama nie wiem któremu. Popatrz tylko na niego: Christian nie może oderwać od ciebie wzroku. Ana.

– Fotograf oddala się szybko. że patrzymy sobie w oczy. Christian wygląda.322 Kavanagh! – Piorunuję ją wzrokiem. jakby rozśmieszył go jakiś dobry dowcip. A wy bawcie się dobrze. Nieruchomiejemy na chwilę. Unosi pytająco brew. a tata wydaje się wyjątkowo zrelaksowany. – Ana. tak chciałbym wiedzieć. panie Grey. że o rybach? – Ana. Christian chichocze. – Cześć. Ray oddala się. – Uśmiecham się do obydwu. . po czym ujmuje moją brodę i unosi tak. – Dziękuję. – Zaraz wrócę. że musiał wyjść do ludzi. Zerkam nerwowo na Christiana. zważywszy na to. Unosi dłoń i gładzi palcem mój policzek. kiedy wracam. – A więc mojego ojca także oczarowałeś? – Także? – Oczy Christiana płoną. Oblewam się rumieńcem. że ten mężczyzna ma na mnie taki wpływ. a ja mrugam oślepiona fleszem. Jak to możliwe. Chyba jest dobrze. nawet w namiocie pełnym ludzi? – W tej chwili myślę: „Ładny krawat” – wyrzucam z siebie. Brak mi tchu. Anastasio – szepcze. o czym myślisz. gdy fotograf robi nam zdjęcie. – Och. gdzie tu są toalety? – Za namiotem w prawo. O czym oni rozmawiali oprócz tego. oddałam ci przysługę – woła za mną.

Moje policzki przybierają odcień purpury. Do twarzy ci w tej sukience. – Ja też nie. Anastasio.323 – Ostatnio mój ulubiony. ten prąd przyciąga mnie do niego. – Więcej? – patrzy na mnie z konsternacją. – Głos ma cichy. – Ślicznie wyglądasz. – Chcesz serduszek i kwiatków. proste. No to już wie. Moje całe ciało ożywa. – Nie znam się na tym. – Anastasio. wszystkie zakończenia nerwowe śpiewają radośnie. – Więcej – powtarza cicho. Tylko ja i on. – Wiesz. Christian mruga i oglądam w jego oczach toczącą się w nim walkę. czuć twoją piękną skórę. ale nabrzmiałe obietnicą. Kciukiem przesuwa po mojej dolnej wardze. Testuje to słowo: krótkie. Nagle robi się tak. no i mogę dotykać twych nagich pleców. mała? – szepcze. Kiwam głową i przełykam ślinę. a oczy ma pociemniałe. Zamykam oczy i w dole brzucha czuję słodkie ściskanie. . Ponownie kiwam głową. że będzie świetnie. a między nami przeskakują iskry. – Ale ja chcę więcej – odpowiadam szeptem. jakbyśmy byli tu sami. Uśmiecha się blado. prawda.

O kuźwa. – Zgadzasz się? – Nawet nie kryje niedowierzania. Nie potrafię mu się oprzeć. Christian zamyka oczy i bierze mnie w objęcia. Łapię powietrze. Jestem Ewą z rajskiego ogrodu. a moje uszy stopniowo wypełniają głosy obecnych w namiocie osób. – Spróbuj – szepcze. Ana. – Mrugam. a on to wąż. – Okej – szepczę. Robi krok w tył i nagle wraca Ray. – Słucham? – Skupiam na sobie sto procent jego uwagi.324 – Niewiele wiesz – mruczy. Wydaje się taki szczery. – Okej. Spróbuję. „Co ty . tak. Zapierasz mi dech w piersiach. – A ty wiesz o tym. przechylając głowę i uśmiechając się pięknie. Przełykam ślinę. co jest złe. jesteś taka nieprzewidywalna. – Mój głos jest taki cichy. próbując odzyskać równowagę. – Kręci głową. – Jezu. – Złe? Dla mnie nie. właśnie się zgodziłam na bycie jego uległą. a w jego oczach tańczą wesołe iskierki. Rzuca mi wyzwanie. Nie jesteśmy sami. – Annie. a może się wybierzemy na jakiś lunch? – Okej. Spróbuję. – Z zastrzeżeniem granic względnych. Christian uśmiecha się do Raya.

No i zamożnego. Niedobrze mi. – Opiekuj się dobrze moją dziewczynką. Chwileczkę. Annie. Wzruszam przepraszająco ramionami. narobiłam? – Dziękuję. podnosi do ust i czule całuje.. – Do zobaczenia później. – I nawzajem – odpowiada Ray. aby wszystko przemyśleć Co ja. ale mam już plany. Mogłabyś trafić znacznie gorzej. Wymieniają uścisk dłoni. panno Steele – mówi cicho głosem nabrzmiałym obietnicą.. Dlaczego jednak musiałem dowiedzieć się o nim od Katherine? – ruga mnie. . Christian ujmuje moją dłoń. w jaki sposób on zamierza się mną zaopiekować. taki mam zamiar. kurwa. – Och. aby odmówił. Potrzebuję przestrzeni. nie odrywając gorącego wzroku od mojej twarzy. – Chciałbyś się do nas przyłączyć.325 najlepszego zrobiłaś?” – krzyczy na mnie podświadomość. Christianie! Patrzę na niego. Moja wewnętrzna bogini robi przewroty w tył godne rosyjskiej gimnastyczki olimpijskiej. bezgłośnie błagając. później? Ray bierze mnie za łokieć i prowadzi w stronę wyjścia z namiotu. panie Steele. – Wygląda na porządnego młodego człowieka. Miło było pana poznać. Christianie? – pyta Ray. Czuję ściskanie w żołądku. Ray nie ma pojęcia.

Annie. co? Chcesz. – Zadzwoń do mamy – mówi. – Ważny dzień. A niech mnie. a ja nie mogę się powstrzymać – w moich oczach wzbierają łzy. tato. jak poszło. – Za nic bym tego nie przegapił. jak mama na niego narzekała. że jeśli chodzi o herbatę i współczucie.. O nie. tato. jest porządnym gościem. tato. mam akceptację Raya. Pamiętam. ale drugie już nie bardzo. że przyjechałeś. kiedy już zadomowię się w Seattle. – Nie. Nie rozkleję się teraz. – Powodzenia podczas tych rozmów w sprawie pracy. żebym wszedł i zrobił ci herbaty? Śmieję się mimo łez. Dzięki. w moich oczach każdy. Daj mi znać. Annie. Annie. O zmierzchu Ray podrzuca mnie do domu. – Kocham cię. – Jasna sprawa. że przyjechałeś.. Obejmuje mnie speszony. słoneczko – mówi cicho Ray. Dla Raya herbata to lek na całe zło. wszystko w porządku. to pierwsze rozdaje hojnie. a w moim gardle tworzy się wielka gula. Jestem z ciebie taki dumny. kto lubi wędkarstwo muchowe. Gdyby on tylko wiedział. Mocno przytulam się do Raya.326 – Cóż. . Tak się cieszę. – Hej. Odwiedzę cię. – Dobrze.

327 – Ja ciebie też. 23:58 Adresat: Anastasia Steele Mam nadzieję. Dlaczego nie zadzwonił na telefon stacjonarny? Idę do sypialni i włączam laptop. jedno od José i to on nagrał się na pocztę głosową. Inc. najpierw muszę podłączyć ładowarkę. że dotarłaś do domu tym swoim samochodem. Jezu. gdy odjeżdża. Drugi mejl od Christiana ma dzisiejszą datę. Cztery nieodebrane połączenia. Trzy nieodebrane połączenia od Christiana. aby zrobić przegląd. a dopiero potem mogę odczytać wiadomości. że wszystko w porządku. Przede wszystkim sprawdzam telefon komórkowy.. a potem wchodzę niespiesznie do mieszkania. Oba od Christiana. . Uśmiecha się i wraca do samochodu.Daj znać. życząc mi wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów. Odczytuję esemesy. czemu się tak przejmuje moim garbusem? Od trzech lat dobrze mi służy. „Dojechałaś bezpiecznie do domu?” „Zadzwoń do mnie”. Ponieważ się rozładował.. Grey Enterprises Holdings. Macham mu. jedna wiadomość na poczcie głosowej i dwa esemesy. Christian Grey Prezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. a José zawsze jest chętny.

Klikam „odpowiedz”. Grey Enterprises Holdings. to mogę dziś do Ciebie przyjechać. Pakuję je w brązowy papier. Pierwsze wydanie książek Thomasa Hardy’ego nadal stoi na półce w salonie. co już powiedziałem? Chętnie omówię to z Tobą. 19:23 Adresat: Christian Grey Jeśli chcesz.Christian GreyPrezes. Muszę coś dla niego przygotować.Christian GreyPrezes. Grey Enterprises Holdings. nie podoba mi się. Chcę się z nim zobaczyć. że jeździsz takim samochodem. 19:27 Adresat: Anastasia Steele Ja przyjadę do Ciebie. 17:22 Adresat: Anastasia Steele Cóż mogę rzec poza tym. On tu jedzie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. aby to omówić.328 Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. Inc. na którym piszę słowa Tessy: . kiedy tylko będziesz chciała. Nie mogę ich zatrzymać.. Ślicznie dzisiaj wyglądałaś. A niech to.. Inc. Niedługo będę. Mówiłem poważnie.

329 .

Spakowałyśmy wszystkie kieliszki. – Wejdź. podoba mi się. Dobry Bollinger jest nie do pobicia. – Och. że możemy uczcić koniec twoich studiów. Zupełnie jakbym miała w salonie całkowicie nieprzewidywalną drapieżną panterę albo lwa górskiego. Przez chwilę podziwiam jego urodę. Christian stoi na ganku w dżinsach i skórzanej kurtce.330 ROZDZIAŁ PIĘTNASTY – Cześć. – Czuję nieznośną nieśmiałość. – Cześć. tak seksownie wygląda w skórze. Podnosi butelkę szampana i wchodzi do środka. – Chcesz też spodeczki? – wołam. gdy otwieram drzwi. – Mamy tylko filiżanki do herbaty. . a chmary motyli przypuszczają atak na mój brzuch. O rany. – Jeśli mogę – mówi rozbawiony. – Ciekawy dobór słów – komentuję oschle. że nie tracisz rezonu. Idę do kuchni zdenerwowana. – Pomyślałem. – Jego twarz rozjaśnia promienny uśmiech. – Filiżanki? Nic nie szkodzi. Uśmiecha się szeroko.

– W zamyśleniu przesuwa długim palcem wskazującym po tekście. sprzeciwiasz mi się. kiedy mi je kupiłeś. jeśli je przyjmiesz. Nie musisz o tym myśleć. domyśliłem się. – Kupiłem je dla ciebie – mówi cicho z beznamiętnym wyrazem twarzy. – To dla ciebie – mamroczę z niepokojem. z książkami . To bardzo proste. – Na pewno znajdziesz coś. Gwałtownie przełykam ślinę. – Będę dla ciebie łagodny. Cholera. że jestem d’Urberville’em. ponieważ to mi sprawia przyjemność. Gdy wracam.. Chcę. wpatruje się w pakunek w brązowym papierze. żebyś je przyjęła i koniec dyskusji. Bardzo trafny cytat. Jako uległa byłabyś za nie jedynie wdzięczna. to zbyt wiele. Stawiam filiżanki na stole. wilczy uśmiech. – Christian. – Prośba? Żebym był dla ciebie łagodny? Przytakuję. a nie Angelem. Dlaczego jestem taka zdenerwowana? Mam sucho w ustach. Anastasio. – Posyła mi szybki. – Myślałem. – Nie byłam uległa. co dla ciebie kupuję. – Widzisz. nie mogę ich przyjąć. – Hmm. Przyjmujesz. co będzie współgrało równie dobrze. Zdecydowałaś się na poniżenie. – To jest również prośba – szepczę. o tym właśnie mówiłem. pewnie będzie kłótnia..331 – Wystarczą filiżanki.

Mogą je wystawić na aukcję. nieproszona. – A więc są moje i mogę z nimi zrobić.. że jest zawiedziony. tak jak inne rzeczy” – moja podświadomość odpowiada jadowicie. Ignoruję ją. .. ale przyznaje mi rację. – Skoro tak właśnie chcesz zrobić. Chcę. Wzdycham. – Pomyślę o tym – dorzucam pod nosem. – Nie myśl. Nie wiem. – Przygląda mi się nieufnie. czy możemy cofnąć czas? Atmosfera między nami jest teraz napięta. Widać. Opuszczam wzrok na dłonie. więc czas na plan B. Nie o tym. żebyś chciała mnie zadowolić. Jak mogę uratować tę sytuację? Stawia butelkę szampana na stole i staje naprzeciw mnie. – Ton jego głosu jest poważny. Jak mogę nie myśleć? „Możesz udawać. – Tak. Tej walki nie wygram. co robić. Czerwienię się. skoro to miejsce jest bliskie twemu sercu. ale zgodziłaś się. – W takim razie chcę przekazać je organizacji charytatywnej działającej w Darfurze.332 – Nie. Nie chcę go rozczarować i słyszę w głowie jego słowa. że jesteś samochodem i należysz do niego. co chcę? Patrzy na mnie podejrzliwie. Anastasio. Och. Anastasio. – Zaciska usta.

– Hej. Bierze butelkę szampana. – Czuję się tania – szepczę. Anastasio. to wszystko. zdejmuje folię oraz druciki podtrzymujące korek i przekręca butelkę zamiast korka. aby uwolnić dolną wargę z uścisku zębów. doskonały rocznik – . unosi głowę do góry. – Proszę. Napij się szampana. Nie wiesz. Christian z irytacją przeczesuje włosy palcami.333 Chwytając mnie za brodę. – Nie ma w tobie nic taniego. – Nie powinnaś. Nie trać na to energii. Twoje wątpliwości wynikają z zastrzeżeń do naszej umowy. – Puszcza mnie. przestań – rozkazuje łagodnie. Przyzwyczaj się do tego. Napełnia filiżanki do połowy. że okażą się dla ciebie ważne. Marszczę brwi. „Dziwka” – mówi bezgłośnie moja podświadomość. – Tak lepiej – mruczy. więc uśmiecham się nieśmiało. Masz tak nie myśleć. próbując przetrawić jego słowa. – Jest różowy – mówię pod nosem zaskoczona. – Pochyla się i składa na moich ustach szybki. bo myślałem. znów chwytając moją brodę i pociągając ją lekko. Zbyt wiele o tym myślisz. na co się zgadzasz. – Bollinger Grande Annee Rose 1999. Mogę sobie na to pozwolić. otwierając ją wprawnym ruchem i nie roniąc ani kropelki. Nie stosuj wobec siebie jakichś ogólnych sądów moralnych na podstawie tego. a to zupełnie naturalne. Patrzy na mnie z poważną miną. Jestem bardzo bogatym człowiekiem. Kupiłem ci po prostu kilka starych książek. Anastasio. – W jego oczach widzę ciepło i łagodność. co myślą inni. – Będę ci kupował mnóstwo rzeczy. niewinny pocałunek.

Hmm. a ja się czerwienię. Rety. – Wydymam wargi. ten niepokój mnie dręczy. – Zawsze taka ochocza. czyli nie granice względne. czyżby? – Biorę kolejny łyk. ten szampan jest naprawdę bardzo dobry. – Twój ojczym to bardzo małomówny człowiek. Chcę mieć to już za sobą. – Dziękuję – bąkam i biorę łyk. ale nie mogę się oprzeć wrażeniu. że lubi wędkować? – Ty mi powiedziałaś. – W filiżankach.. że chodzi tu o moją kapitulację. ma pamięć do szczegółów. Och. – Sprawiłeś. – Och. gdzie sadowi mnie obok siebie. jak łowić ryby. że jadł ci z ręki. Christian śmieje się łagodnie. – Tylko dzięki temu.. Stukamy się filiżankami i Christian upija łyk. Anastasio. Oczywiście jest pyszny. – Bierze mnie za rękę i prowadzi na kanapę. Uśmiecha się szeroko.. – Przejrzymy granice względne? Uśmiecha się. – Skąd wiedziałeś. Gratulacje z okazji ukończenia studiów. gdy poszliśmy na kawę. – W filiżankach. – .334 mówi ze znawstwem.. że wiem.

Po prostu wiem. wskazując szampana. Było okropne. Jesteś gotowa do przeprowadzki? – Prawie. co mi smakuje. – Jego szare oczy są błyszczące. gdy go spróbowałam. żebym się wstawiła? Patrzę na niego podejrzliwie.335 Próbowałeś wina na przyjęciu? Christian się krzywi.. Anastasio.. – Tak. – Poproszę. ale słyszałem. – Pomógłbym ci w przeprowadzce. prawie srebrne. . że Elliot wam pomoże. – Pomyślałam o tobie. Jutro jadę z powrotem do Seattle. że się rumienię. – Mia przylatuje z Paryża bardzo wcześnie rano w sobotę. Skąd się tak dobrze znasz na winach? – Nie znam się. – Mieszkanie wygląda na prawie puste. – Jeszcze? – pyta. co sprawia. ale obiecałem odebrać siostrę z lotniska. Och. – Pracujesz jutro? – Tak. to mój ostatni dzień u Claytona. Chce. Napełnia moją filiżankę. Christian wstaje z wdziękiem i podnosi butelkę. to nowość.

Prawdopodobnie dlatego. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? – Marszczy czoło. czekając na więcej informacji.. że mógłby użyć swoich wpływów. w których wydawnictwach? . – Więc? – Patrzy na mnie cierpliwie. Anastasio. teraz ci mówię. – Co więc? – Nie bądź niemądra.336 – Tak. – Yyy. – Czy to właśnie chcesz robić? Pracować w wydawnictwie? Ostrożnie przytakuję. Kate jest tym bardzo podekscytowana.. – A co robisz w kwestii pracy w Seattle? Kiedy porozmawiamy o granicach względnych? W co on gra? – Mam kilka rozmów w sprawie stażu. kto by pomyślał – mamrocze pod nosem i z jakiegoś powodu nie wygląda na zadowolonego. Kate i Elliot. Mruży oczy. – Gdzie? Jakoś nie chcę mu powiedzieć. – W kilku wydawnictwach. – Tak.

która została u mnie. Spogląda na mnie przelotnie. Na twarzy ma ten swój uśmiech pełen samozadowolenia. Śmieje się.. – Jadłaś coś? O nie. żebym wiedział? – Zbyt duże wpływy. żebym o tym nie zapomniała. tej. Zjadłam z Rayem obiad z trzech dań. Marszczy czoło. Wypij i omówimy te granice. – Wyciąga drugi egzemplarz mojego mejla i listę. Znów ta stara śpiewka..337 – ruga mnie. .. Nosi te listy w kieszeni? Jedna jest chyba w jego marynarce. Opróżniam filiżankę. – Jeszcze? – Poproszę. Podnosi butelkę i zatrzymuje się. – Przewracam oczami. Lepiej. – Niemądry? Ja? Boże. – Tak. Po szampanie robię się odważniejsza. ale mi stawiasz wyzwania. – Dlaczego nie chcesz. – Teraz to ty jesteś niemądry.. – W małych – mamroczę.

a motyle uciekają z brzucha do ściśniętego gardła. – Tak. Czemu to jest seksowne? Napełnia moją filiżankę. – Dobrze. – Odpowiedz. zainteresowałeś mnie. ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa za dopuszczalne? uznaje .. – Uśmiecha się znacząco. – Tak to się zaczyna. patrząc mi intensywnie w oczy. Moje serce tłucze się w piersi. a ja wypijam ją praktycznie do dna..338 Pochyla się i chwyta moją brodę. a przełożę cię przez kolano. co? Kiwam głową. – Och – odpowiada. Co?! – Och – dziwię się i widzę rozbawienie w jego oczach. wpatruję się w niego. Skarcona. odzwierciedlając mój ton głosu. – Zainteresowałem cię. Anastasio. – Jeszcze raz przewrócisz oczami. – A więc akty seksualne. Przysuwam się do niego na kanapie i spoglądam na listę. Większość przerobiliśmy.

więcej tego nie zrobimy. – Zgadzam się co do fistingu. Skąd wie. ale naprawdę chciałbym dobrać ci się do tyłeczka. Mrugam z niedowierzaniem. . stosunek analny może być bardzo przyjemny. – Szkolenie? – szepczę. a tobie się nie spodoba. że to przyjemne? – Robiłeś to? – pytam szeptem. – Tak. Myśli. Jasny gwint. Trzeba go będzie dobrze przygotować. – O tak. Czy na coś jeszcze? – pyta łagodnie. że mi się spodoba. – Uśmiecha się do mnie szeroko. Anastasio. Przełykam ślinę. Uwierz mi. Ale jeśli spróbujemy. Twój tyłek będzie musiał przejść szkolenie. Ale z tym poczekamy.339 • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny – Nie zgadzasz się na fisting. Zresztą w tym przypadku nie możemy od razu skoczyć na głęboką wodę. Zatyka mnie. – Stosunek analny to niekoniecznie moja bajka.

Nigdy nie uprawiałem seksu z mężczyzną. wewnętrzna bogini cmoka – A więc – Christian patrzy na mnie uśmiechem – połykanie nasienia w porządku? z promiennym Kiwam głową. Ma na myśli listę czy tylko szampana? Czy z tym całym szampanem chodzi o coś więcej? – Zabawki erotyczne? Wzruszam ramionami. i ponownie opróżniam filiżankę. Rumienię się. To nie moja bajka. – Pani Robinson? – Tak. z tego masz już szóstkę. nagle przypominam sobie naszą wcześniejszą rozmowę. nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. – I kiedy napełnia mi filiżankę.. Cóż..340 – Z mężczyzną? – Nie. patrząc na listę. Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? .. Rany boskie. – Jeszcze? – Jeszcze. a moja z zadowoleniem. dumna jak paw. – Okej.. Przechodzi do dalszych punktów na liście. jak? Marszczę brwi. połykanie nasienia.

. panno Steele. jajka. – Jego oczy są duże. ale w jego oczach nadal czai się rozbawienie. co opisano – Tak – uśmiecha się. – Wybacz mi. – Jakiś problem z zabawkami? – Nie – rzucam. – Przepraszam. że wydaję ci się zabawna. Przestaje się śmiać. szare i szczere. Jesteś po prostu taka niedoświadczona. – Och.. – I odsyłam cię do stosunku analnego wymienionego powyżej. Wybacz mi. A co się kryje pod „Inne zabawki”? – Koraliki. przepraszam – stara się wyglądać na skruszonego. .. – Nie mogę się powstrzymać od okazania urażonych uczuć. Uwierz mi. Zaciskam usta. – Nie prawdziwe. – Jajka? – pytam przerażona. – Cieszę się. Nie chciałem się śmiać. – Anastasio – przymila się.. potrząsając głową. na opakowaniu? – Marszczę nos z niesmakiem. – Śmieje się głośno. Szkolenie. tego typu przedmioty.341 • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analne – Zatyczka analna? Czy służy do tego. Nigdy nie rozmawiałem o tym tak szczegółowo.

a moja wewnętrzna bogini skacze jak małe dziecko czekające na lody. – Nie każ mi tego robić kolejny raz – ostrzega. ale co to jest rozpórka? – Obiecałem. Czy krępowanie jest dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/metalowymi elementami – Rozmawialiśmy o podwieszaniu i w porządku. Coś jeszcze? – Nie śmiej się ze mnie. A ja kulę się w sobie. och. że nie będę mogła . – W takim razie wiązanie – mówi. wracając do listy. jest taki władczy. – Rozpórka to kołek z kajdankami na kostki lub nadgarstki. że nie będę się śmiać i przeprosiłem dwa razy. Dobra zabawa. – Okej..342 Rozluźniam się trochę i pociągam łyk szampana. jeśli chcesz to zaznaczyć jako granicę bezwzględną... Bałabym się. Co do kneblowania. To zabiera dużo czasu. a ja i tak mam cię tylko na krótko. – Wpatruje się we mnie. Czytam listę..

– To dlatego związałeś mi ręce? – Tak. – A jak będę używać haseł bezpieczeństwa. – Denerwuję się na myśl o kneblowaniu. – To jeden z powodów – mówi cicho. Jakich.. Mrugam. alkohol. a jego oczy stają się coraz większe. skoro będę związana? Mój umysł zaczyna być lekko zamglony. będziemy używać sygnałów bezpieczeństwa – wyjaśnia. hmm. – Nie lubisz o tym mówić. – Dobrze. zanotuję to sobie. że nigdy nie będziesz musiała ich użyć. patrząc na niego. – Czy lubisz krępować swoje uległe. . mam nadzieję. żeby nie mogły cię dotknąć? Patrzy na mnie. gdybyś nie mogła oddychać. – Ja też bym się bał. Ale jeśli będziesz zakneblowana..343 oddychać. jeśli będę zakneblowana? Nieruchomieje. Wpatruję się w niego i coś sobie uświadamiam. Nie chcę cię udusić. – Po pierwsze.

Moja podświadomość ucieka z krzykiem i chowa się za kanapę. – Dlaczego? – To nieodłączne. Chcesz się jeszcze napić? Po alkoholu stajesz się odważniejsza. – Więc jakie jest twoje nastawienie wobec doświadczania bólu? – Christian patrzy na mnie wyczekująco. Pokazuje mi listę. jak myślisz. – To nie takie złe. Cholera jasna. – Musisz to robić? – Tak. Natychmiast przestaję. a ja pociągam łyk. . Widzę. co powiedzieć.. wiem. ale nie Czerwienię się i patrzę na swoje dłonie. Napełnia ponownie moją filiżankę. co myślisz na temat bólu. że jesteś zdenerwowana. To ta podchwytliwa część.. – A więc nie masz żadnego punktu odniesienia? – Nie. Wyobraźnia jest tutaj twoim najgorszym wrogiem. a ja chcę się dowiedzieć. – Przygryzasz wargę – mówi poważnie.344 – Nie. Przeanalizujmy metody. nie lubię. Tak właśnie funkcjonuję. – Byłaś karana fizycznie jako dziecko? – Nie.

a potem zabieram cię do łóżka. Na razie skreślamy z listy bicie laską. nie było tak źle. Blednę. – No. – Mój głos jest bardzo cichy. rozgrzewając miejsca. – Cieszę się. a on pochyla się i całuje mnie w usta. kochanie. prawda? Wzruszam ramionami. zwiększymy intensywność. że mi powiedziałaś. – Albo nie zrobimy wcale – szepczę. nie posunę się za daleko. – Dojdziemy do tego. Będziemy to robić stopniowo. Anastasio. ale do wszystkiego dojdziemy. po omawianiu tego wszystkiego chcę . – To część układu. Przełykam ślinę. chcę omówić jeszcze jedną kwestię. To bicie laską boli najbardziej. – No co ty. ponownie czując serce w gardle. Anastasio. W porządku. – Do łóżka? – Mrugam szybko. – Kwestia kary najbardziej mnie martwi. a krew w moim ciele zaczyna szybciej krążyć.345 • Klapsy• Bicie drewnianymi packami• Biczowanie• Bicie laską• Gryzienie• Klamerki na sutkach• Klamerki na genitaliach• Lód• Gorący wosk• Inne rodzaje/metody zadawania bólu – Powiedziałaś „nie” klamerkom na genitaliach. Kiedy poczujesz się bardziej komfortowo w tym temacie. o których do tej pory nie miałam pojęcia. – Słuchaj.

gdy jesteś moją uległą.. nadal z wyrazem szoku na twarzy harpii. Nie wiem. nagle niepewny. – Poza czasem.. O rany. Christian Grey jest gotów na więcej! Jest gotów spróbować! Podświadomość wychyla się zza kanapy. przestań wszędzie widzieć ból. Nie wiem. że chcesz więcej. – Pod jednym warunkiem. Ale jestem gotów spróbować. jak będzie z rozdzieleniem wszystkiego. Może jedna noc w tygodniu. a moja podświadomość doznaje szoku. a moja wewnętrzna bogini zaczyna dyszeć. Nie wiem.346 cię porządnie przelecieć. – Coś bolesnego? – Nie. – No właśnie. – Christian patrzy nieufnie na moją zdumioną twarz. – Urywa. Opada mi szczęka. co chcę wypróbować. Rany Julek. Może się nie udać. przyjemność. Ściska mnie w środku. Dzisiaj mówiłaś. Do czego to wszystko zmierza? Ściska mnie za rękę. To głównie . – A widzisz? Poza tym jest coś. czy to się uda.. – Nie. Na tobie też musiało to zrobić wrażenie. co powiedzieć. moglibyśmy spróbować.. Czy kiedykolwiek cię skrzywdziłem? Czerwienię się. właśnie teraz.

Kupił mi.. – Och. – Anastasio. Dam ci wszystko. Patrzy na mnie. Stoję w milczeniu. kompaktowe audi.. z drugiej strony. – Przyjmiesz łaskawie mój prezent z okazji zakończenia studiów. a jeszcze zszokowana. Patrzy na mnie. Jezu. Był jak najbardziej za – dodaje. . co chcesz. sądząc po wyglądzie. – Tu przerywa. przyciągając mnie do siebie i całując moje włosy. co to jest. Nigdy bym sobie nie wybaczył. ale przeważające uczucie to gniew. podnosząc mnie. Miałam wystarczający kłopot z książkami. starając się zdecydować. – W głębi duszy wiem. co powiedziałam mu o książkach.. niebezpieczny. – To dla ciebie. Na zewnątrz stoi czerwone dwudrzwiowe. Patrzę na samochód w osłupieniu. Tak. Ale. – Wspomniałem o tym twojemu ojczymowi. Biorąc mnie za rękę. Zdejmuje kurtkę i otula mnie nią. zupełnie nowy. Z jednej strony jestem przerażona. Przerażenie rośnie mi w brzuchu. – Chodź – wstaje. gdyby coś ci się stało. szczególnie po tym.. Wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów – mruczy. już go kupił. ruszając do drzwi. że w ogóle to zrobił. ale ja nie mogę zmusić się. cholera. prowadzi ścieżką w stronę nowego nabytku.347 – Jakim? – szepczę. co o tym wszystkim myśleć. skoro tak łatwo jest tę sytuację naprawić. jestem rozgniewana. Wszystko. samochód. gapiąc się na tę wspaniałą. z drugiej wdzięczna. oceniając moją reakcję. żeby spojrzeć na niego. ten twój garbus jest stary i szczerze mówiąc. soczyście czerwoną nowość.

348 Odwracam się i rzucam mu gniewne spojrzenie. Anastasio. – Nie. Pożyczam. jak to odebrał mój tato. Ta myśl jest bardzo trzeźwiąca i moje nastawienie do samochodu łagodnieje. Na zawsze. – Patrzy na mnie ostrożnie. Niedobrze mi. I mój pogląd się zmienia. – Cieszę się. otwierając usta z przerażenia. . ale nie złe. – Nie. Ma dobre intencje. nie całe życie. W porządku. Czuję się zażenowana na myśl. – Wspomniałeś o tym Rayowi? Jak mogłeś?! – Ledwie mogę wydusić z siebie słowa. że mi go pożyczasz. tak jak laptop. jak potrafię. co powiedzieć. nie wiedząc. Marszczy brwi. Nie dla mojego spokoju ducha. nie kiedy był mały. Czuję się winna z powodu napadu złości. On tego nie rozumie! Całe życie miał pieniądze. – Dziękuję panu za samochód – mówię tak słodko. nie na zawsze. że to zbyt wiele. Całuję go pośpiesznie w policzek. Nie możesz po prostu powiedzieć „dziękuję”? – Ale wiesz. dla mnie to nie jest zbyt wiele. Wzdycha ciężko. Jak śmiał? Biedny Ray. – W porządku. ale na teraz. – To prezent. chybione. Dziękuję. Patrzę na niego z zagniewaną miną.

. Nadal milczy. a drugą zanurzoną w moich włosach. nie bądź na mnie zły – szepczę. żeby pokazać ci. . kryjąc twarz w dłoniach. gdy jesteś rozgniewany – mówię cicho i wpatruję się w niego. Rany. Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę.. żeby nie przelecieć cię teraz na masce tego samochodu. – Proszę. Krew zaczyna mi wrzeć i z pasją odwzajemniam pocałunek. Zamyka oczy i potrząsa głową. Rozbierzemy cię. ostry pocałunek na moich ustach. wyraz jego twarzy jest odrobinę łagodniejszy.. Ano Steele. – Całuje mnie namiętnie. – Przepraszam za książki i samochód – zacinam się. Gdy je otwiera. – A teraz do środka.. bicia laską. Jego wzrok jest beznamiętny. rozchylając usta językiem. patrząc na mnie. granic względnych. – Wykorzystuję całą swoją samokontrolę. prosto do mojej sypialni. – Składa szybki. że jesteś moja i jeśli zechcę kupić ci pieprzony samochód. Christian włącza boczne światło i zatrzymuje się. pragnę go. pomimo samochodu. Chwyta mnie za rękę i prowadzi z powrotem do mieszkania. z jedną ręką na moich plecach.349 Chwyta mnie nagle i przyciąga do siebie. – Ależ z ciebie prowokatorka. ale jest zły. Moja podświadomość znów siedzi za kanapą.. książek.. – Przerażasz mnie. i już przepadłam. nie idąc na żadne ustępstwa. Tak bardzo go pragnę. szare oczy jak kawałki przydymionego szkła. to kupię ci pieprzony samochód – warczy.

pożądanie zastępuje niepokój i przechodząc przez moje ciało. Mój oddech się zmienia. tak że zwisają po prawej stronie. – Będziesz. Ruszać – szepcze. Kolejna zmiana nastroju. jak płonie. – Pachniesz tak pięknie. Odwracam się posłusznie. Jego wypielęgnowany paznokieć delikatnie mnie drapie. panno Steele. Nie. szybki. wijąc się na piersi. staje się płytki. Kładzie palec wskazujący na moim karku i boleśnie powoli przeciąga wzdłuż kręgosłupa. – Muska nosem skórę za moim uchem i wzdłuż karku. Anastasio. – Lubię widzieć twoją nieskazitelną skórę. Chwyta za zapięcie materiału u moich stóp. Palec dociera do skraju dekoltu sukienki z odkrytymi plecami gdzieś w talii i chwytając za górę. Odgarnia włosy z moich pleców. kałuża – Bez stanika. ciemne i tęskne. Czuję na skórze. przyciąga mnie bliżej. pełen oczekiwania. Pochyla się i wącha moje włosy. Jego ręce chwytają za zamek. moje serce wali jak oszalałe. Do bólu powoli rozpina go. . Jest w tym tak kusząco dobry. tak trudno za nim nadążyć. podczas gdy usta liżąc. całując i ssąc suną przez plecy do drugiego ramienia. Nauczyć. tak że staję plecami przy nim. Podoba mi się. na szyi i sukienka opada. Moje ciało rezonuje i leniwie zaczynam poruszać się pod wpływem jego dotyku. Się. całując mnie w kark między każdym słowem. umiejscawia się głęboko w moim podbrzuszu. Tak słodko.350 – Odwróć się – szepcze. – Podoba mi się ta sukienka – mruczy. składa delikatne jak piórko pocałunki na ramieniu. – Chcę z ciebie zdjąć tę sukienkę. Musiała.

. proszę pana. panno Steele. co? – Tak.. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu w ten sposób? – szepcze.351 Jego ręce sięgają do przodu i obejmują moje piersi. – Tak.. – Kontynuuje powolną... prawda? – Mhm. a sutki stają się jeszcze twardsze. – Tak. seksowne włosy i bardzo delikatnie pociągam za nie. Przechylam głowę na jedną stronę. – Podnieś ręce i załóż mi za głowę – mruczy przy moim karku. – Mhm.. co ja z jego włosami. – Podoba ci się. Moje dłonie wplatają się w jego miękkie. Wyginam plecy w łuk. Jęczę. aby wcisnąć piersi w jego wytrawne dłonie. ciągnąc delikatnie. by ułatwić mu dostęp do karku.. Natychmiast wykonuję polecenie i moje piersi unoszą się wprost w jego dłonie. gdy to doznanie odzywa się ostro w moim kroczu. . – mruczy za moim uchem i zaczyna pociągać sutki swoimi długimi palcami. zmysłową torturę. – Powiedz mi. a sutki twardnieją pod tym dotykiem.. robiąc to samo.

abym je mogła zobaczyć. a jego dłonie wędrują w dół do moich bioder. powoli wkłada we mnie palec. rozciągając je. ocierając się o jego przód. Jestem zaskoczona. – Dasz radę – zachęca mnie łagodnie. a kciuk przebija się przez materiał. moja słodka dziewczynka jest całkiem gotowa – szepcze. co to oznacza? Mój mózg rejestruje wszystko przez mgłę palącego pożądania. skręcając. to znaczy czółenka Kate na wysokim obcasie. Mam na sobie jedynie buty. a on delikatnie gryzie i pociąga płatek mojego ucha. Och nie.. Ocieram się o niego pośladkami. – Poza tym zdenerwowałaś mnie dzisiaj. Wkłada sobie palec do ust. ciągnąc. Czuję go przy sobie. i od tyłu. że jeszcze nie jesteś gotowa. – Zwraca uwagę swoich palców ponownie na moje sutki. – Szczypie mnie mocno. Wzdycham.. czując tę cudowną. Czuję na karku. poruszając na boki. jak się uśmiecha. panno Steele – wzdycha. . ostrą przyjemność wymieszaną z bólem. Nigdy nie rozbierałam mężczyzny. a moje ręce wczepiają się w jego włosy i ciągną mocniej. – Rozbierz mnie – rozkazuje cicho. – Więc może jednak nie pozwolę ci dojść. Mój oddech przyspiesza... patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. – Smakujesz tak dobrze. – Myślę. Jego ręce wędrują do mojej kobiecości. a moje ciało zwija się w konwulsjach. rozrywając je i rzucając przede mnie. Jego ręce zamierają.352 – Grzeczna dziewczynka. odwracając mnie twarzą do siebie. ugniatając. Palce zaczepiają się z tyłu o moje majtki. – O tak. żeby dojść – szepcze. Jęczę.

Śmieje się. niezdarnie. – Co ze mną zrobisz? – drażni się. a ja zwycięsko patrzę na niego z góry... będziesz musiała mnie dotknąć. Mrugam szybko. O matko. pożądaniem i czystą brawurą Steeleów popycham go na łóżko.. Nabieram powietrza i obejmuję go palcami. Wewnętrzna bogini zaraz eksploduje. ja rządzę. Och. cudownie. Och. aby rozpiąć dżinsy.. Zdejmij mi dżinsy. mogę dotykać w ubraniu. jaki u mnie wywołujesz. Wygląda.. Od czego zacząć? Sięgam po Tshirt. ale on chwyta mnie za ręce i potrząsa głową. Moja wewnętrzna bogini warczy. uśmiechając się przebiegle.. Zamyka oczy i wysuwa biodra w moją stronę. co zaplanowałem. kierowana frustracją. – Będziesz musiał nauczyć się nie ruszać – rugam go i pociągam za włosy pod palcami. czując włosy na jego jakże rozkosznej ścieżce. i zaraz potem skarpetki. Ty rządzisz. upadając. Otwieram usta ze zdziwienia. – Jego oczy płoną z podniecenia. . Nie T-shirt. tyle możliwości. panno Steele. a Christian uśmiecha się szeroko.353 O rany. – O nie. cały mój. a ja. Bierze moją dłoń i kładzie na swoim członku. szybko. Ściągam mu buty. a to nowość. – Chcę być w tobie.. wkładając palce pod materiał na brzuchu. Wpatruje się we mnie wzrokiem rozświetlonym radością i pożądaniem. Wchodzę na łóżko i siadam na nim okrakiem...... – To efekt. Do tego.

jeszcze .. Czy to może być aż tak trudne? – Nie mogę się nie ruszać. i twarda. a oczy mu płoną. wpychając go aż do gardła. Pochylam się. panno Steele – mruczy.. Jego usta układają się w literę O. Jego skóra jest tak gładka i miękka. Cieszę się jak dziecko. Dwie! Moje nadmiernie pożądliwe palce sięgają do guzika i rozpinają go. – Jakaż rozochocona panna Steele – mruczy. jeśli przygryzasz wargę – ostrzega i unosi biodra do góry. Ma otwarte usta. jest cały mój i mogę się nim bawić.. Rozpinam rozporek i staję przed problemem zdjęcia mu spodni.. drażnić i sprawdzać go ustami i językiem. to takie podniecające. – Tak.... O święty Barnabo.. z małymi problemami. uuu. patrząc na jego twarz. a w jego głosie pobrzmiewa rozbawienie. tak że mogę ściągnąć spodnie i bokserki za jednym razem. Powoli szukam w kieszeni. z zaciśniętymi ustami. a cała wesołość nagle znika. Zastyga pode mną. Dotykam go. Skopuje ubrania na podłogę. Poruszam nimi i ciągnę.. gdy go dotykam. Wyławiam dwie foliowe paczuszki i kładę na łóżku koło jego biodra. – Jezu. Marszczę brwi.. – Co teraz zrobisz? – szepcze. mmm. a jego biodra podskakują pode mną. Ana. patrząc na jego wyraz twarzy. a ja przesuwam usta w górę i w dół. hmm. co za smakowite połączenie. Czuję taką moc. Zamyka oczy. prezerwatywa – szepcze. spokojnie – jęczy. uwalniając go. gdy gwałtownie wciąga powietrze. – W mojej kieszeni. a włosy rozsypują się wokół mnie i już jest w moich ustach. Jestem więcej niż podniecona.354 Wydaje syk i uśmiecha się do mnie. ale ledwie drgną. Ssę go mocno.

– A teraz chcę się w tobie zagłębić – mruczy.. drugą zaś się podpiera.355 i jeszcze. jakby ktoś wyrwał jej z ręki loda. bardzo pobudzające. – Stop. dobijasz mnie. by umiejscowić się pode mną. Ana. mocno się koncentrując. a patrzenie na niego jest bardzo. Naprawdę jest niezłym okazem mężczyzny. jak? Rozrywam ją i już trzymam w palcach lepką prezerwatywę. unosząc mnie nieznacznie. To właśnie musimy zrobić.. Och. wykonuję jego polecenie. a on siada nagle i patrzymy na siebie nos w nos. Myślałam. – Załóż to – podaje mi foliową paczuszkę. mrugając i dysząc jak on. Patrzę na niego onieśmielona. – Twoja niewinność i entuzjazm są takie rozbrajające – sapie. Podziwiam swoją pracę ręczną i jego. – Chryste. – Ściśnij koniec i zroluj do dołu. Żadnego powietrza na końcu tego drania – dyszy Christian. Nie chcę dojść. Anastasio – jęczy. zatrzymaj się. że to ja rządzę? Moja wewnętrzna bogini wygląda. po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie. O rany. – Ty na górze. Bardzo powoli. Siadam. . ale czując dezorientację. – O tak – szepcze i oplata jedną ręką moje biodra.

odrzucam głowę do tyłu. a on podnosi miednicę. gdy opadam na dół. co chcę. obfita pełnia.. a on bardzo powoli opada z powrotem na łóżko. i jest tak. poczuj mnie całego – jęczy i na chwilę zamyka oczy. moje włosy opadają na plecy. i trzyma mnie na miejscu przez sekundy. dobrze. Cholera! – Jeszcze – szepczę.. minuty. wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim. góra. kochanie. który jest taki seksowny. w górę i w dół. To gwałtowne odczucie pulsujące w ciele szybko narasta. cudownym. Delikatnie odpycham się od niego i opadam z powrotem. Leniwie się uśmiecha i robi. I jest we mnie. niskim głosem... wpatrując się uważnie w moje oczy. a ja jęczę. proszę. Ta myśl popycha .. przejmującym i przepełniającym uczuciem. a ja jego. Ja rządzę. Chwytam jego ręce jak koło ratunkowe.. Jest mój. podbijając mnie znów do góry.356 Jęczę. góra... dół.. gdy mnie rozwiera. Och... i w zachwycie widzę.. nie mam pojęcia.. – Tak.. jak chcesz. znów i znów. Jęcząc.. dół. jak on zachwyca się mną. o rany – doznanie promieniuje przez moje podbrzusze. on na mnie. Ja go pieprzę. zanurzony do końca. Łapiemy rytm. patrzę na niego.. Jednocześnie wygina się i kołysze biodrami. Anastasio. Weź mnie za ręce – szepcze chrapliwym.. Jego oczy płoną w dzikim oczekiwaniu. Oddech jest nierówny. – Ty się poruszaj. wszędzie. – Tak jest głęboko – mruczy.. Pomiędzy moimi urywanymi oddechami ta głęboka.. podobnie jak mój..

357 mnie. tam gdzie nie ma granic względnych i bezwzględnych. krzycząc nieskładnie. .. Opadam na jego klatkę piersiową. na skraj przepaści i dochodzę. z zaciśniętymi ustami dochodzi cicho. napełniona nim. odchylając głowę w tył. gdzieś pomiędzy fantazją a rzeczywistością. jak obciążoną betonem.. Chwyta moje biodra i z zamkniętymi oczami.

.. kończyny mam lekkie i ospałe. dobrze? – Pociera nosem o mój nos.. A gdy reszta mego ciała schodzi na ziemię. że musi istnieć ta bariera w postaci materiału T-shirta. pragnę bez końca wdychać tę upojną woń. z głową na jego piersi. żałując. – Pierwsze lata życia miałem bardzo trudne. Jest twardy. a potem odsuwa się i siada... ale zaraz łagodzi ten gest. I jestem ostro porąbany. Nie chcę cię obarczać szczegółami. a ton głosu ma . a on pachnie po prostu bosko: świeżym praniem. silny. Przekręca się. Trącam go nosem. wyciągam rękę i kładę na klatce piersiowej. cóż to za atak. o rety. Pierwszy raz go tam dotknęłam.358 ROZDZIAŁ SZESNASTY Powoli świat zewnętrzny przypuszcza atak na moje zmysły i. jakimś drogim żelem pod prysznic i co najlepsze – najbardziej uwodzicielskim zapachem na tej planecie... zapachem Christiana. Leżę na Christianie. – Nie rób tego – mruczy. jak ktoś cię dotyka? – pytam szeptem. podnosząc ją do ust i słodko całując. Po prostu tego nie rób. – No więc podstawy mamy już chyba przerobione. wpatrując się w jego szare oczy. – Czemu nie lubisz. Och. Płynę. Anastasio. Nie mam ochoty się stąd ruszać. ta szczerość jest rozbrajająca. Sięga szybko i chwyta moją dłoń.. jestem zupełnie wykończona. tak że patrzy teraz na mnie z góry... Mrugam powiekami. Co ty na to? Wygląda na bardzo z siebie zadowolonego. po czym całuje mnie lekko. – Bo skrywa się we mnie pięćdziesiąt odcieni szarości.

Do tej pory miałaś sześć orgazmów i wszystkie to moja zasługa – oświadcza chełpliwie. Ale Christian nie chce się tym ze mną dzielić. Z kolei ja cała jestem w rozsypce po tej uwadze o pierwszych latach życia. Przechylam głowę. – Jeśli sobie wyobrażasz. To takie frustrujące – tak bardzo bym chciała dowiedzieć się czegoś więcej. – Przez sen? – To mnie obudziło. . że na jego twarzy maluje się rozbawienie. – Uśmiecham się nieśmiało. On je liczy! Marszczy brwi. – Och? Cholera do kwadratu. On nic nie mówi. Zerkam na niego znad ręki i widzę. nie jesteś tylko ładną buzią. to cóż. Mam kłopoty? – Szczytowałam przez sen. znowu wpadając w żartobliwy nastrój. Cholera. – Rano miałam sen. – Panno Steele.359 rzeczowy. – Ale dziękuję za te złudzenia. nie wziąłeś pod uwagę mojej średniej ocen. tak jak on ma w zwyczaju. – Zakrywam ręką oczy. iż pozwoliłeś mi przejąć kontrolę. Jednocześnie rumienię się i mrugam powiekami. – Masz mi coś do powiedzenia? – pyta surowo. a on patrzy na mnie uważnie. i z ogromnym wysiłkiem uśmiecham się do niego. że uznałam. jakby właśnie odhaczył kolejny punkt na liście rzeczy do zrobienia.

O nie. to i on nie widzi mnie. że skoro ja go nie widzę. Odsuwa mi rękę. – Policzki mam purpurowe. Chwytam spodnie od dresu i krótką bluzeczkę. Co mogę zrobić? . – Miałeś szpicrutę. Zbiera się do wyjścia. – Anastasio. co robiłem? Nie zadam ci tego pytania po raz kolejny. ale na pewno da się taką załatwić.. – Mam wiele szpicrut. a potem wstaje i podnosi bokserki.. I jak małe dziecko przez chwilę myślę. – Nie. następnie siadam po turecku i go obserwuję. żeby wychodził. – Z brązowej plecionej skóry? Śmieje się.360 – Zdziwiłbym się. Nachyla się. Sprawdzam szybko godzinę – dopiero za dwadzieścia dziesiąta. Ja też wyskakuję z łóżka. – Ty. – Co robiłem? Ponownie zasłaniam oczy. – Naprawdę? – Tak. całuje lekko. A co ci się śniło? Cholera. – No to jest dla ciebie nadzieja – mruczy. Nie chcę. gdyby było inaczej.

– U ciebie.. zanim zjawisz się u mnie.. – No więc? – pyta. Albo możesz się z nim spotkać u mnie. Podnosi prezerwatywę. w niedzielę rano. po czym kładzie ją na podłodze i wciąga dżinsy. – Mogę poprosić mojego. jakby czekał na moją opinię dotyczącą pogody. – To oznacza. kiedy nie odpowiadam. Jak wolisz? A więc znowu będzie za coś płacił. Kuźwa. Wróciliśmy do fuzji i przejęć – kolejna zmiana nastroju o sto osiemdziesiąt stopni. aby przyszedł cię zbadać do twojego mieszkania. i patrzy na mnie wyczekująco. – Masz swojego lekarza? Kręcę głową. ale to akurat ma na celu jego korzyść. Że co? – Nie znoszę zakładać tego paskudztwa – burczy. to przecież sprawy intymne. Jest taki apodyktyczny. Siada na łóżku. o której godzinie. by założyć skarpetki i buty. – Wbijam wzrok w dłonie. że na pewno spotkam się z nim w niedzielę.361 – Kiedy masz miesiączkę? – Przerywa moje myśli. – W przyszłym tygodniu. – Musisz pomyśleć o antykoncepcji. – Okej. Marszczy brwi. Dam ci znać. .

o czym myślisz. – Tak. Wystarczy trochę wina i zaczynasz mówić.. – To już bardziej mi się podoba. . In vino veritas. Mam śliczny nowy samochód. Ale myślę.. – Czemu? – Bo generalnie za dużo myślisz i jesteś równie powściągliwa jak twój ojczym. Patrzy na mnie ciepło. – Taylor po mnie przyjedzie. Zostań ze mną. że trochę za dużo wypiłaś.362 – Wychodzisz? Nie idź. Anastasio. – Uda nam się tylko pod takim warunkiem. Dlaczego? – Jak wrócisz do hotelu? – pytam cicho. – Patrzy na mnie z rezerwą. żebyś szczerze się ze mną komunikowała. Oboje. że będziemy ze sobą szczerzy. proszę. W przeciwnym razie zamykasz się w sobie i nie mam pojęcia. – A ty uważasz. – Ja mogę cię odwieźć. – Celowo poiłeś mnie alkoholem? – Tak. że zawsze jesteś ze mną szczery? – Staram się. a chcę.

– I co wtedy? – Moja wewnętrzna bogini obudziła się i teraz uważnie słucha. ale niewykluczone. eksplozje. że nie zniósłbym tej presji. . że jesteś gotowa. – Biorę do ręki drugą prezerwatywę.363 – Chciałabym. Jego uśmiech jest zaraźliwy. Ale to dopiero po podpisaniu umowy. Serce podchodzi mi do gardła. nie podpisując jej? Christian przygląda mi się badawczo. pościgi samochodowe. a potem uśmiecha się szeroko. porwanie. Uśmiecha się wesoło. żebym miał pewność. a potem naprawdę możemy zacząć się bawić. dzisiejszego wieczoru przekroczyłem tak wiele granic. pewnie tak. – Nieprzyjemnie? To znaczy? – Och. no wiesz. – Bawić? – O kuźwa. – Anastasio. żebyś został i wykorzystał to. – Mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. a potem na jego twarzy pojawia się uśmiech. – Cóż. – Och. Muszę iść. – Chciałbym odegrać z tobą jakąś scenkę. Przygotuję dla ciebie poprawioną wersję umowy. Więc mogłabym to przeciągać. Do zobaczenia w niedzielę. Powoli kiwa głową.

– Och. Siada na skraju łóżka. – Wznoszę oczy do nieba. – Przetrzymywał wbrew mojej woli? – Jezu. – Porwałbyś mnie? – O tak. – Na to wygląda. – Nie – piszczę. – Szczerzy zęby. Czy on mówi poważnie? – Byłabyś uległą dwadzieścia cztery godziny na dobę. – Mocno wali mi serce. – Nie rozumiem. czy ty przewróciłaś właśnie oczami? Cholera. że zrobię. – Chodź tutaj – mówi cicho. podnieca mnie to. – Oczy mu błyszczą i wyraźnie czuć. – Tak więc nie masz wyboru – podsumowuje sardonicznie. Anastasio Steele. – Kiwa głową. . – A mnie się wydaje.364 uwięzienie. – O tak. że tak. O kuźwa. – A potem kontrola całą dobę na okrągło. Co mówiłem. że jest podniecony tą myślą. jeśli znowu przewrócisz oczami? Jasny gwint.

on mówi poważnie. W podbrzuszu czuję narastające. nogi mam jak z waty. czy dam radę stać. – Nie podpisałam jeszcze – szepczę.. przestraszona. wpatrując się w niego. Podnoszę się z wahaniem.. w zupełnym bezruchu. a ja podaję mu prezerwatywę. Jezu. – Połóż ręce obok głowy – nakazuje. a potem szybko i ostro cię zerżnę. Głośno oddycham. Dostaniesz klapsy. Prawą nogę zarzuca na moje nogi. „Zrób to!” – błaga moja wewnętrzna bogini. – Powiedziałem ci. – A teraz wstań. Głos ma cichy. . a lewe ramię kładzie na karku. Siedzę. Powinnam uciec? Mam mu pozwolić to zrobić czy odmówić. Wyciąga rękę. Niepewnie opuszczam nogi. pulsujące pożądanie. a potem co? Koniec? Jestem tego pewna. Nagle mnie chwyta i przekłada przez kolano.. Powoli przesuwam się w jego stronę. – Grzeczna dziewczynka – mruczy. Kurde. Jednym płynnym ruchem przesuwa mnie tak. że jednak przyda się ta gumka. – Nie należę do ludzi cierpliwych. – Czekam – mówi. Krew szybciej krąży mi w żyłach. groźny i jest to cholernie podniecające. na litość boską. czekając.. co wtedy zrobię. ale i podniecona. O kurwa. Och. Podświadomość jest równie sparaliżowana jak ja. Oczy mu płoną. Wygląda na to. A ja dotrzymuję słowa. tak że nie jestem w stanie się ruszyć. że klatką piersiową opieram się o łóżko obok niego. czy on nie może tego przyspieszyć? Nie jestem pewna.365 Blednę. Christian przygląda mi się.

a za chwilę znowu klaps. boli. – Dlaczego to robię. Znowu mnie głaszcze tam. aby znieść . – Zrobisz to jeszcze raz? – Nie. – Inaczej wlepię ci jeszcze więcej klapsów. raz za razem. Próbuję uciec przed ciosami – w moim ciele szaleje adrenalina. czy to będzie bolało? Kładzie rękę na moich nagich pośladkach. Uderza mnie znowu i znowu. gdy to zrobisz. że to uprzejme? – Nie. krzywiąc się z bólu. ale jego druga dłoń wędruje między moje łopatki. bardziej urywany. Głaszcze je. – Nie ruszaj się – warczy. zrozumiano? Bardzo powoli opuszcza mi spodnie. udaremniając uwolnienie.366 Natychmiast wykonuję to polecenie. Cholera. – Uważasz. Muszę się koncentrować. i uderza mnie – mocno.. kurwa. I tak to idzie: pieszczota. Poniżające. Głaszcze mnie teraz. gdzie uderzył. Ledwie jestem w stanie oddychać. – Dostaniesz klapsy za każdym razem. Zmienił mu się oddech – jest głośniejszy. Aua! W reakcji na ból otwieram szeroko oczy i próbuję wstać. Anastasio? – pyta. przerażające i podniecające. przesuwając po nich dłoń.. Ależ to. Aż nagle jego dłoń znika. Nie wydaję z siebie żadnego dźwięku. Ależ to poniżające. mocne uderzenie. – Bo przewróciłam oczami – szepczę. Serce mam w gardle.

Jęczę. Wydaję okrzyk bólu. Razem osiemnaście klapsów.367 ból. gdy tak próbuję złagodzić to wyczerpujące doświadczenie. Gładzi delikatnie moje pośladki. maleńka. a ja czekam. Połączenie mocnego klapsa i czułej pieszczoty jest otępiające. Nie ma mowy. I uderza mnie jeszcze raz. kompletnie mnie tym zaskakując. Nagle wsuwa we mnie dwa palce.. Jesteś dla mnie wilgotna. aby przestał. Moje ciało krzyczy oburzone tą bezlitosną napaścią. Przekonaj się. – Dobra robota... To się robi coraz trudniejsze do zniesienia. Nawet się nie zorientowałam. Boli mnie twarz. – Poczuj to. Christian nie uderza dwa razy w to samo miejsce – co potęguje jeszcze ból. a potem znowu następuje uderzenie. Znowu mnie uderza. Nie robię tego jednak. jak bardzo twoje ciało to lubi. – Dopiero się rozgrzewam. a potem delikatnie głaszcze. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. Christian kontynuuje swój niesłabnący cykl przemienny. Anastasio. Anastasio. – Wystarczy – dyszy chrapliwie. – Aaa! – krzyczę przy dziesiątym uderzeniu.. i jeszcze. Krzyczę jeszcze sześć razy. Myśli zamierają. – Nikt cię nie słyszy. – W jego głosie słyszę podziw. tak bardzo ją wykrzywiam. tylko ja. że w myślach liczę klapsy. Głaszcze mnie. . Nagle jego palce znikają. A teraz cię zerżnę. Strasznie mnie pieką. Mam ochotę błagać go. Nie chcę dać mu satysfakcji. Szybko wsuwa palce i wysuwa. Znowu uderzenie.

w szybkim tempie nacierając na moje biedne pośladki. . To. także dochodząc. Znowu leżę na jego klatce piersiowej. Ciężko dysząc. Moja wewnętrzna bogini jest wykończona. O rany. mocno tuląc. pociąga mnie do góry i skrywa twarz w moich włosach. Sieje spustoszenie w moich zmysłach. poniżające i zapierające dech w piersiach. – Witaj w moim świecie. a potem unosi mnie delikatnie.. NIE. A potem czuję to znajome zaciskanie w podbrzuszu. dzikie. Delikatnie pieści mój obolały tyłek. jest nieopisanie cudowne. Christian zatapia nos w moich włosach i wciąga głęboko powietrze. Słucham?! A mam w ogóle jakiś wybór? Sekundę później jest już we mnie. To wcale nie było takie złe.. Czule gładzi moje włosy. gdzie ta gumka? Sięga po prezerwatywę. Leżymy. że klęczę. pada obok mnie. wstrząsającym orgazmie. i moje zdradzieckie ciało eksploduje w szaleńczym.. aby unieść rękę i poczuć go. No dobrze.. Cóż.. przynajmniej nic nie mówi. Ale tym razem nie mam siły. wsparta na łokciach. czekając. co czuję. – Och. aż nasze oddechy się uspokoją. Wydaję głośny jęk.. trzymając mocno moje biodra. Ściąga zupełnie moje spodnie. jak rozpina rozporek i rozrywa foliową paczuszkę. – Teraz cię przelecę. a potem popycha mi nogi tak. – Och.368 – Następnym razem każę ci liczyć. Słyszę. wypełniając szybko sobą. coraz szybsze. Możesz szczytować – mruczy. przeżyłam. Christian porusza się. maleńka – dyszy. tak że leżę teraz na brzuchu. gdy wlewa się we mnie. Ana! – woła głośno Christian.

choć jestem wykończona. Zastanawiam się nad odpowiedzią. – Zobaczymy – mówi. – Tak – odpowiadam sennie. śliczna dziewczyno. Jego słowa otulają mnie niczym miękki. Pociąga za ramiączko mojej bluzeczki. Nic z tego nie rozumiem. – Gdzie macie łazienkę? – Na końcu korytarza po lewej stronie. Ale poza tym. – Lubię swoje dresy – burczę. puszysty ręcznik z hotelu Heathman i taka jestem zadowolona. że on się cieszy. – W porządku – odpowiadam szeptem. – Powinnaś spać otulona jedwabiem i satyną. kto wie. – Muszę iść. mała – szepcze z radością. Całuje mnie delikatnie. cała promienieję. – W tym właśnie sypiasz? – pyta miękko. godzin. Wstaje. Nie chcę mówić niczego więcej. . udając irytację. i chyba się w tym czasie zdrzemnęłam. – Wszystko w porządku? – pyta łagodnie.369 – Dobra robota. Boli mnie pupa. Zabiorę cię na zakupy. Leżymy tak przez kilka minut. – Pochyla się nade mną i całuje lekko w czoło.

Nie rozumiem i już. gdzie ma sobie pójść. Nie mogę powiedzieć. Pozwól. Christian siada i delikatnie znowu opuszcza mi spodnie. dziwną. Wpatruję się zamiast tego we własne dłonie. kończąc. Nadal zrobiłabym wiele. Ale z drugiej strony owszem. aby czegoś takiego uniknąć. Pamiętam. „W górę i w dół. – Znalazłem oliwkę dla dzieci. ja też lubię. Słucham? – Nie.370 Podnosi drugą prezerwatywę i wychodzi z sypialni. Nieprzyjemnie się ocierają o mój piekący tyłek. Ponownie naciąga mi spodnie. . postorgazmiczną satysfakcję. że wetrę ci ją w pośladki.. Do zmywania makijażu i do łagodzenia zbitego tyłka – kto by pomyślał. ale teraz. – Proszę bardzo – mówi. W myślach mówię jej. Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. – Lubię cię dotykać – mruczy i muszę mu przyznać rację. – Anastasio – rzuca ostrzegawczo i mam ochotę przewrócić oczami.. jak to robi. Nic mi nie będzie. a potem z ostrożną czułością wsmarowuje ją w moją pupę. Christian wylewa oliwkę na dłoń. Skrywam twarz w dłoniach. Staję przodem do łóżka. jak majtasy ladacznicy” – stwierdza z rozgoryczeniem moja podświadomość. Jak to możliwe? Naprawdę tego nie pojmuję. Strasznie jestem skonsternowana własną reakcją. ale szybko się powstrzymuję. teraz czuję tę bezpieczną. że ten produkt może mieć tyle zastosowań. jak powiedział – nie mam pewności kiedy – że o wiele lepiej bym się poczuła po porządnym laniu. Siadam sztywno i wkładam spodnie. Wraca Christian. że mi się to podobało.

. ale w końcu mi się udaje.. jak i groźbą. – Odprowadzę cię. I widzę. że pod powiekami czeka cała studnia łez. ale postanawiam zadzwonić do mamy. w którym spędzę już tylko dwie noce. jak się oddala. Popatrz na mnie. po raz pierwszy. unikając kontaktu wzrokowego. Dziesiąta trzydzieści. Na szczęście Kate jeszcze nie wróciła. Co ja wyprawiam? Nawet nie mogę usiąść i się porządnie wypłakać. – Nadal nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. Naprawdę się cieszę. a potem wsiada do wielkiego czarnego audi. – pyta . – Do niedzieli – szepcze do mych ust i te słowa są zarówno obietnicą. Będę musiała stać. – Wychodzę. Jej głos to balsam na moją duszę. Pewnie jest na kolacji z rodzicami i Ethanem. – Nie musisz zadzwonić po Taylora? – pytam. – Skarbie. Patrzę. że jest późno. Było mi tu dobrze przez prawie cztery lata. A jednak dzisiaj.371 Zerkam na budzik. Czy tak bardzo oddaliłam się od osoby. Wiem. Bierze mnie za rękę i idziemy razem do drzwi. – Taylor czeka tu od dziewiątej. Zamykam drzwi i stoję bezradnie w salonie naszego mieszkania. Nie ogląda się. Nie jest to łatwe. – Nie rozpłakałaś się – mówi cicho. a potem bierze mnie nagle w objęcia i gorąco całuje. co słychać? Jak uroczystość? entuzjastycznie. że Christian patrzy na mnie zdziwiony i jednocześnie zachwycony. którą jestem? Wiem. że jej tu nie było i nie słyszała moich krzyków. czuję się w swoim towarzystwie samotna i nieszczęśliwa.

powiedz mi. Ana – mówi i słyszę w jej głosie ból. skarbie. – To nie tak. Oho. – Och. To zupełnie inny gatunek. – Głos ma miękki i pocieszający i wiem. Przez chwilę milczy.. proszę. Jak długo się znacie? Christian to zdecydowanie inny gatunek. Biorę głęboki oddech. mamo. kochanie. że się o mnie troszczy. z mężczyznami nie jest łatwo. czy powinniśmy być razem. mamo. – Ana. – Ana. Tak często płaczę ostatnimi dniami. co się dzieje? Proszę. – Co on ci zrobił? – pyta niespokojnie. – Och. – A może jednak? Cholera. chodzi o mężczyznę.372 – Przepraszam. Och. a on jest zupełnie inny niż ja i nie wiem. że nie mogę być teraz przy tobie. Nie chcę jej martwić. – Proszę. – Ana? Co się stało? – Głos ma teraz poważny. A więc w końcu się zakochałaś. Po moich policzkach zaczynają płynąć nieproszone łzy. Tak mi przykro.. inna planeta. chciałam jedynie usłyszeć twój głos. że nie mogłam przyjechać na uroczystość rozdania dyplomów. – Nic. Pragnęłam jedynie porozmawiać z kimś silnym. martwisz mnie. . że tak późno dzwonię – szepczę. – Zadurzyłam się w jednym facecie. szkoda.

Rozłączam się i staję twarzą w twarz z rozgniewaną Kate. Kusząca perspektywa. – Skarbie. wydajesz się taka nieszczęśliwa. skarbie. czy to ja jestem warta jego. muszę kończyć. to strasznie krótko. Cóż. Nie da się kogoś poznać w tak krótkim czasie. mamo. Czy on jest mnie wart? To ciekawe. Rzednie jej mina. nie pozwól. – Tak. Trzymaj się ciepło. – Mamo. jej kochającymi ramionami. . czy jest ciebie wart. kocham cię. kochanie. proszę. – W poniedziałek mam w Seattle dwie rozmowy w sprawie pracy. Bob także chętnie by się z tobą zobaczył. Uciec do Georgii. ja też cię kocham. trochę już na to za późno. Dziękuję. kiedy dostrzega. Nacieszyć się słońcem. Jesteś stanowczo za młoda. Tak ciężko pracujesz. Spojrzysz na wszystko z innej strony. Dobrym humorem mamy. Zawsze się zastanawiam. Przydadzą ci się krótkie wakacje. skarbie. Przyjedź do nas. Ana. dopóki nie zdecydujesz. Tęsknię za tobą. by ten mężczyzna zawrócił ci w głowie. – Och. Otwierają się drzwi i wchodzi uśmiechnięta Kate. – Ana. – Skarbie. koktajlami. tak bardzo. Nigdzie się nie spiesz i trzymaj go nieco na dystans. Po prostu dobrze się baw.373 – Prawie trzy tygodnie. Zastanowię się nad przyjazdem. że płakałam.

Nigdy nie sądziłam. trochę. Nie przychodzi jej do głowy.. – I to całkiem niezłego. – Wszystko w porządku? – Przewróciłam się i stłukłam sobie tyłek. Siadam ostrożnie. że aż tak nie boli. mile zaskoczona. które zapełniają mój świat.. Świat Katherine Kavanagh jest bardzo prosty. – Siadaj. ponieważ jestem jedną z najbardziej niezgrabnych osób w stanie Waszyngton. Och. patrząc z obawą na kanapę. Tak powiedział i wtedy byłam w stanie się skupić wyłącznie na należeniu do niego.. siedzenie. Napijmy się wina. Myślami wracam do tamtego poranka w Heathmanie: Cóż. Ana. tak. tajemniczych. Nie ma w nim nieuchwytnych.. – Zerka na butelkę. przez tydzień nie mogłabyś siedzieć po takim numerze. aby to zakwestionować.. eee. czarno-biały. Uśmiecham się nieudolnie. Masz straszne wahania nastroju.. niejednoznacznych odcieni szarości.374 – Czy ten nieprzyzwoicie bogaty popierdoleniec znowu doprowadził cię do łez? – Nie.. piliście szampana. Witaj w moim świecie. gdybyś była moja. Sporo się pojawiło sygnałów ostrzegawczych. ale byłam zbyt naiwna czy zauroczona. Hmm. – Powiedz mu. Podchodzę do niej ostrożnie. jaki wczoraj wykręciłaś. że uznam to za błogosławieństwo. Wraca Kate z butelką czerwonego wina i czystymi . pogadamy. żeby spadał na drzewo. by je dostrzec. odkąd go poznałaś. Nigdy cię nie widziałam w takim stanie..

a potem sprawdzam to podłe urządzenie. brat Kate jest naprawdę sympatyczny. Jest mejl od Christiana. Kate ściska mnie na dobranoc. W tamtym namiocie nie mógł oderwać od ciebie wzroku. Po dwóch filiżankach wina postanawiam iść do łóżka. Przyjemnie siedzieć i słuchać jej trajkotania. trudno.375 filiżankami. Marszczę brwi. Nie sądzę. obserwował cię jak jastrząb. To był bardzo długi dzień. . że po wakacjach Ethan może zamieszka z nami. Ale wystarcza jedno pytanie dotyczące jej dnia i Kate odpuszcza. ale może ma jakiś dziwny sposób okazywania uczuć. rzuć go. Obstawiałabym. – Kate. Słyszę nowinę. Myję zęby. Nie będzie smakować tak dobrze jak Bolly. aby zadzwonić do Elliota. że tego nie rozumiem. po czym sięga po telefon.. Cóż. że jest zadurzony na amen. jeśli ten palant ma problem z zaangażowaniem się. Nie mogę z nią o tym porozmawiać. to skomplikowane. – Ana. Choć prawda jest taka. Zadurzony? Christian? Dziwny sposób okazywania uczuć? Dobre sobie. – Podaje mi jedną i nalewa wina. 23:14 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Jak ci minął wieczór? – pytam. by Christianowi się to spodobało. zbyt wiele przy tym nie ujawniając. – Proszę bardzo. Będzie to musiał jakoś przełknąć. Fajnie by było.. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty Data: 26 maja 2011. Jesteś po prostu niesamowita.

jaką dane mi było poznać. Nadawca: Christian Grey Temat: Frustrujące kobiety.Ana PS.Nie pij za dużo. I nie masz już jeździć tym swoim garbusem. ale skoro był Pan już wszędzie.Taylor zajmie się twoim samochodem i postara się przy tym o dobrą cenę. Weź paracetamol – i to nie jest prośba. Och. Christian GreyPrezes.Czerwone wino zawsze jest lepsze niż paracetamol. Powinnaś już iść do łóżka. Grey Enterprises Holdings.W granicach bezwzględnych wprowadzę dodatkową pozycję. jeśli nie posłuchasz. 23:26 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Wcale Ci nie schlebiam. które nie potrafią przyjmować komplementów Data: 26 maja 2011. Bicie laską to dla mnie granica BEZWZGLĘDNA. to kwestia dyskusyjna. Inc. dowcipna i odważna kobieta.Christian Grey Prezes. najbardziej inteligentna. . Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty Data: 26 maja 2011.376 Najpiękniejsza. żeby go sprzedać – proszę więc nie wygadywać bredni. Pochlebstwa donikąd Pana nie zaprowadzą. Inc. nie jeździć więcej moim samochodem! Wystukuję odpowiedź. 23:20 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Klikam „wyślij”. Grey Enterprises Holdings. Będę musiała pojechać garbusem do autokomisu. Dowiem się.

ale kobiecie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 26 maja 2011. Zakładam. strasznie mnie to WKURZA. Panna Steele . Grey Enterprises Holdings. Taylor to były wojskowy. zwłaszcza w tym momencie. że nie spodobałbym Ci się w takim stanie. 23:40 Adresat: Christian Grey Proszę Pana. ponieważ jeśli mam być szczery. a nie przez jeden wieczór. Skąd mogę mieć pewność.377 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Taylor – czy to odpowiedni człowiek do tej roboty? Data: 26 maja 2011. że ochoczo pozwala Pan ryzykować swojej prawej ręce i siadać za kierownicą mojego samochodu. z którą się Pan czasem pieprzy. abyś nie mogła siedzieć przez tydzień. 23:57 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Nie jestem pewna. już nie. z którą się czasem pieprzę. że Taylor dostanie za rzeczony samochód najlepszą możliwą cenę? W przeszłości. Twój samochód nie stanowi dla niego zagrożenia. Kusi mnie jednak. I bardzo proszę. słynęłam z tego. 23:44 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. aby wrócić i dopilnować. że potrafię się nieźle targować. a także długi i ciężki dzień. Inc. Zaintrygowało mnie to. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj! Data: 26 maja 2011. czy w ogóle mi się Pan podoba. który potrafi jeździć wszystkim. abyś nie nazywała siebie kobietą. że przemawia przez Ciebie CZERWONE WINO. prawdopodobnie zanim Pana poznałam. a zapewniam Cię. od motocykla po czołg Sherman. Christian Grey Prezes.

00:09 Adresat: Christian Grey Bo nigdy nie zostajesz na noc. Cudownie było spędzić trochę czasu z Rayem. wieczorem. W co ja się wplątałam? Łzy bardzo powoli zaczynają spływać po moich policzkach i wpadać do uszu. Odwracam się na bok i wtedy otwierają się śluzy. kto jest emocjonalnie nieosiągalny. Zamykam komputer. Boże.. 00:03 Adresat: Anastasia Steele Dlaczego Ci się nie podobam?Christian GreyPrezes.378 Nadawca: Christian Grey Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. Po raz pierwszy od lat szlocham bez opamiętania w poduszkę. To był długi dzień. „Gdyby był normalniejszy. Proszę bardzo. kładę się do łóżka i leżę. Co Christian sobie myślał? A potem. Dobrze wyglądał i o dziwo zaaprobował Christiana. i jeszcze ten samochód. może wcale by cię nie chciał”. że ma rację. a ja wiem w głębi duszy. Na myśl o małym. Jezu. . Nigdy w życiu nikt mnie nie zbił. Kate i ten jej długi język. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. Nawet nie powiedziałam o nim Kate. emocjonalnie wyczerpujący. Ale dlaczego? Musiał doświadczyć w życiu czegoś naprawdę strasznego. to mu da do myślenia. on mnie naprawdę uderzył. Grey Enterprises Holdings. Podświadomość dolewa oliwy do ognia. Zakochałam się w kimś. kto – według jego własnych słów – jest kompletnie porąbany. wpatrując się w sufit. wyłączam lampkę. Inc.. okrutnie potraktowanym chłopcu łzy płyną jeszcze większym strumieniem.

szlochając. – Jezus.379 I wtedy do moich uszu docierają krzyki Kate. – Chcesz. Nie robiłabym tego w obecności pana G. Kate staje w drzwiach. Cholera jasna. Christian unosi brwi. Christian mruga powiekami. a ona odwraca się i pociąga . – Krzycz. „Nie możesz tu wejść!” Christian wpada do mojej sypialni i bezceremonialnie włącza światło. Mrużę oczy. Och. – Grey. bez przerwy płacze”. a ona przewraca oczami. „Co ty tu. przez co znowu mrużę oczy. – Wyłącza światło i chwilę później jest już przy mnie. Ana.. Kręcę głową. jeśli będziesz mnie potrzebować – mówi nieco łagodniej. emanując termojądrową wrogością. kurwa. robisz?” „Nie możesz!” „Co jej znowu zrobiłeś?” „Odkąd cię poznała.. – Co ty tu robisz? – pytam. żebym wyrzuciła tego dupka za drzwi? – pyta. Nie mogę przestać płakać. Nie spuszczam z ciebie oka – syczy do niego. bez wątpienia zaskoczony jej epitetem i nastawieniem względem niego. Włącza lampkę. jesteś u mnie na czarnej liście.

– Weź to – mówi. ale nie mam pojęcia dlaczego. – Porozmawiaj ze mną – szepcze. I zastaję cię w takim stanie. siadając na łóżku. ale nie słyszę o czym. Mruży oczy i wychodzi z pokoju. Chyba nie zwróciłam mu jeszcze poprzedniej. Rozmawia z Kate. Nigdy bym cię nie zostawił. Chwilę później wraca z tabletkami i filiżanką wody. Wykonuję polecenie. Z wewnętrznej kieszeni marynarki w prążki wyjmuje chusteczkę i podaje mi ją. że cię uderzyłem? Podciągam się do góry. – Czemu przyjechałeś? – pytam. Napisałaś. – Co się dzieje? – pyta cicho. – Mam pewność. więc jestem. twarz pobladłą. ignorując jego pytanie. – Mówiłaś. że chciałabyś. On opuszcza wzrok na mnie. Dlatego. autentycznie oszołomiony.380 za sobą drzwi. Wpatruję się w dłonie. Minę ma poważną. że to ja jestem za to odpowiedzialny. ale zostawia je uchylone. Cóż mogę powiedzieć. ale targa mną suchy szloch. gdybym sądził. że nic ci nie jest. skrzywieniem kwitując ból pupy. – Moim obowiązkiem jest zaspokajanie twoich potrzeb. Łzy jakimś cudem przestały płynąć. – Wzięłaś paracetamol? Kręcę głową. czego jeszcze . abym spędził z tobą noc. – Mruga powiekami. że jesteś w takim stanie. Siadam i patrzę mu w oczy.

– Sądziłam. – Anastasio. – Wcale nie miało ci się podobać. co mi mówisz? Podnoszę wzrok i widzę. – Jak mogę wierzyć w to. I nie chcę. To nie jest uczciwe – gani mnie. a nie dlatego. że wszystko w porządku. Zaskakuję go tym pytaniem. nie możesz mi mówić tego. żeby mnie bił. Minę ma posępną. aby tu został. że kiedy mówiłaś. co ci się wydaje.381 nie usłyszał? Chcę więcej. strasznie mnie to fascynuje. czy to naprawdę tak trudno pojąć? – Rozumiem. kiedy cię biłem i kiedy już było po wszystkim? – Nie podobało mi się to. Chcę. – A tobie czemu się podoba? – Patrzę na niego gniewnie. – Co czułaś. że jestem płaczącą kupką nieszczęścia. że marszczy brwi. Wolałabym. . ponieważ sam ma na to ochotę. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Och. że w moim głosie obecny jest sarkazm. żebyś więcej tego nie robił. Rumienię się. uwierz mi. wcale tak nie było. Palcami obu dłoni przeczesuje włosy. Ponownie mruży oczy. – I nic nie mogę poradzić na to. że tak jest. że chcę usłyszeć.

A więc to Katherine Kavanagh jest za to wszystko odpowiedzialna i gdyby to ona pojechała przeprowadzić z nim wywiad. Oblewam się rumieńcem na to wspomnienie. jak i moja podświadomość oddychamy z ulgą. po tamtym pytaniu sama miałam ochotę dać sobie klapsa. będę cię karał. – Więc nie podobam ci się taka. Jezu. jaką mi to daje. jak sobie życzę. że jesteś urocza. Nie podoba mi się ta myśl.. Miałem ochotę dać ci klapsa. dzisiaj nie.382 – Uważaj – ostrzega.. Wpatruje się w mnie. I żebyś mi się nie przeciwstawiała. żebyś się zachowywała w konkretny sposób. – Czemu więc próbujesz mnie zmienić? – Nie chcę cię zmienić. sama siedziałaby tu teraz z obolałym dupskiem. ponownie zaskoczony. a jeśli tego nie zrobisz. Uff. – Lubię kontrolę. – Znowu mnie uderzysz? – Nie. Karanie cię sprawia mi przyjemność. Chcę. żebyś była grzeczna i postępowała zgodnie z otrzymaną ode mnie listą zasad. jaka jestem. zarówno ja. – Uważam. Chcę. odkąd mnie zapytałaś. Proste – oświadcza. czy jestem gejem. Blednę. – No? – ponaglam. aż się nauczysz zachowywać tak. Anastasio. .

. że mam nad tobą stuprocentową kontrolę.. – Nie patrz tak na mnie – mruczy Christian.383 – Ale chcesz mnie karać? – Tak. Masz się zachowywać w konkretny sposób. Anastasio. A niech to diabli. To mnie podnieca. a kiedy je otwiera. lubię patrzeć. jak się okazuje. że jesteś moja i mogę robić z tobą. nienasycone. z przyjemnością patrzę. a jeśli nie. – Taki już jestem. . – Zamyka na chwilę oczy. Nigdy dotąd nie musiałem się tłumaczyć i tak naprawdę zbyt wiele się nad tym wszystkim nie zastanawiałem. Możliwe. – Tego właśnie nie rozumiem. ale nie to jest głównym powodem. – Więc nie chodzi o ból. Wzdycha i po raz kolejny przeczesuje palcami włosy. które jest. płoną gorącym blaskiem. – Byłaś tym seksualnie pobudzona. jak twoja śliczna alabastrowa skóra staje się pod moimi dłońmi różowa i gorąca. którzy myślą podobnie. Anastasio. Jak czułaś się po wszystkim? – Miałam w głowie mętlik. Cóż. ile możesz znieść. To spojrzenie budzi moje libido. że nie wyrażam się zbyt jasno.. – Wzrusza przepraszająco ramionami. W końcu do czegoś dochodzimy. – No ale ty nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. – Odrobinę. Zawsze mnie otaczali ludzie. To właśnie mnie podnieca. Raczej fakt.. który mi zadajesz? Przełyka ślinę. Anastasio. co tylko chcę. Muszę mieć nad tobą kontrolę. Bardzo.

– Cóż. Twoje mejle zawsze mi mówią. Christian wciąga głośno powietrze. Ale teraz naprawdę chciałbym pójść spać. A więc miałaś w głowie mętlik? Wiercę się pod jego przenikliwym spojrzeniem. rzuciłaś na mnie urok. a teraz co takiego zrobiłam? – Nie mam już żadnej prezerwatywy. nie jestem potworem. co czujesz. Christianie. Kompletnie mnie przytłaczasz.. Dlaczego teraz tak nie potrafisz? Aż tak bardzo cię onieśmielam? Z niebiesko-kremowej wyimaginowany paproszek. Czuję się jak Ikar przelatujący zbyt blisko słońca – mówię cicho. Wbrew temu. proszę. a ty jesteś zdenerwowana. Rzuciłam urok. że opacznie to odbierasz – szepcze. co sądzi twoja współlokatorka. Anastasio. Czy to nie oczywiste? Nie. Nawet ona mu nie wierzy. Mogę zostać? – Chcesz tu zostać? – W moim głosie pobrzmiewa nadzieja. dla mnie nie. . narzuty od mamy zdejmuję – Zwodzisz mnie. – Słucham? – Och. Jezu.384 Marszczę brwi. Napisz mejl. myślę. Moja wewnętrzna bogini stoi z rozdziawioną buzią.. – Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. – W komunikacji mejlowej nie masz problemu ze szczerością.

Jezu. obejmuje ramieniem i przyciąga do siebie. Jest późno. Powoli wykonuję polecenie. Muszę to widzieć. Zdejmuje zegarek. Paraliżuje mnie euforyczny szok. No i proszę.. klucze. . skarpetki i dżinsy. Wstaje i opróżnia kieszenie dżinsów: BlackBerry. jak się czujesz. ileż ci mężczyźni noszą w kieszeniach. że mnie nie widzi. portfel. żebym płakała? – Niekoniecznie. abyś mi się wyślizgiwała. ale robię. – Chcesz. leży w moim łóżku. pieniądze. Ostrożnie przysuwa się.. on rzeczywiście zostaje. – Napiszę ci mejl – burczy z rozdrażnieniem. – Kładź się – rzuca. Zgaś światło. tyłem do mnie – burczy w ciemnościach. Może częściej powinnam przy nim płakać. nadal apodyktyczny. Rany Julek. zrób to przy mnie.. Christian opiera się na łokciu i patrzy na mnie. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Gaszę lampkę. Chcę jedynie wiedzieć. mając świadomość. krzywiąc się i nie odrywając od niego wzroku. Nie chcę. a jutro oboje musimy pracować. a przez oparcie krzesła przerzuca marynarkę. – Jeśli zamierzasz płakać. – Połóż się na boku. co mi każe.385 – Chciałaś tego. buty. ale nie mogę narzekać. Przechodzi na drugą stronę łóżka i wsuwa się pod kołdrę. Przewracam oczami. Nie do końca rozumiem dlaczego..

mała – szepcze i czuję we włosach jego nos. odpływam w spokojny sen.386 – Śpij. Christian Grey śpi ze mną. I w cichej przystani. jaką są dla mnie jego ramiona. . W mordę jeża.

moglibyśmy to wykorzystać. połyskując srebrzyście w świetle świecy. Mruga kilka razy. ale chyba . Z jego gardła dobywa się cichy. tuląc do siebie. Przez chwilę oswajam się z faktem. On śpi. oślepiona. ale siła przyciągania jest zbyt duża. Owinął się wokół mego ciała niczym zwycięska flaga. no i jest ciężki. Dusi mnie gorącem swego ciała.387 ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Płomień świecy jest zbyt gorący. Zaczyna się ruszać. nade wszystko próbując utrzymać się w powietrzu. przypalona i roztapiająca się od skwaru. Jestem taka rozgrzana. że Christian tu leży. a ja lecę zbyt blisko słońca. Trąca nosem moją klatkę piersiową. w mojej głowie pojawia się pewna myśl. Ono mnie budzi. To ciepło. wietrze. a potem jego szare. Christian zauważa moją reakcję i obdarza leniwym. Mogę go dotknąć. przytłaczające. Spędził ze mną całą noc. I gdy tak przetrawiam fakt. budząc się i oddychając głęboko. – Dzień dobry – mruczy i marszczy brwi. Cienkie niteczki babiego lata fruwają w ciemnościach. a już jest ranek. Otwieram oczy i stwierdzam. obejmując ramieniem. Migocze i tańczy w ciepłym wietrze. zaspane spojrzenie napotyka moje.. który nie daje wytchnienia od żaru. niespokojny jęk. zapewne szukała chłodniejszego miejsca. – Powoli odkleja się ode mnie. Prawą rękę mam wyciągniętą. Opieram się. jest duszne. Na biodrze wyczuwam jego wzwód i otwieram szeroko oczy. Z wahaniem unoszę rękę i przebiegam czubkami palców po jego plecach.. nawet we śnie ciągnie mnie do ciebie.. A potem robi się zbyt jasno.. seksownym uśmiechem. że leżę w objęciach Christiana Greya. i jeszcze przerzucił przeze mnie nogę. – Jezu. Śpi z głową na mojej piersi. że nadal leży w moim łóżku. – Hmm.

– Która godzina? Zerkam na budzik. Opiera się na łokciu i patrzy z rozbawieniem. cholera. – Masz na mnie bardzo zły wpływ. – Marszczy brwi.. – Wyskakuje z łóżka i zaczyna wkładać dżinsy. Kiwam głową. – Nachyla się i muska nosem moje ucho. Nachyla głowę i delikatnie całuje mnie w usta. jakby go to dziwiło. Jeszcze bardziej się rumienię.388 powinniśmy poczekać do niedzieli. – Siódma trzydzieści. O ósmej muszę być na zebraniu w Portland. Christian Grey jest spóźniony i zdenerwowany.. – Siódma trzydzieści. – Gorący jesteś – mówię. bardzo dobrze. Rumienię się. – Dobrze spałaś? – pyta. – Unosi brwi. że tyłek już mnie nie boli. – Ja też. może z wyjątkiem ostatnich trzydziestu minut. kiedy było mi za gorąco. Poniewczasie uświadamiam sobie. Czy ty się ze mnie śmiejesz? . Wcale nie to miałam na myśli. – Tak. Rzeczywiście świetnie mi się spało. Tym razem to ja czuję rozbawienie. – Sama jesteś niezła – mruczy i sugestywnie ociera się o mnie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam.

upokorzona i wykorzystana. – Jestem spóźniony. który eufemizm będzie najlepszy? – dałeś mi klapsy. podczas całego zatrważającego procesu czułam się poniżona. mieszkaniem. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Napaść i pobicie Data: 27 maja 2011. Mięśnie w moim podbrzuszu zaciskają się w słodkim oczekiwaniu. Ruszam do kuchni po herbatę. Więcej we mnie optymizmu. Mam czas.. – Niedziela – mówi. I nie było seksu. Fantastyczne uczucie. a jedynie przytulanie. Napiszę ci w mejlu. Jak doskonale wiesz. ukarałeś mnie. – Taylor przyjedzie zająć się garbusem. jak Ty. Do zobaczenia w niedzielę u mnie. że nigdy z nikim nie spał – ale ze mną już trzy razy. zaatakowałeś. Nie siadaj za kierownicą. Mówił. Vancouver.389 – Tak. Uśmiecha się szeroko. o której godzinie. zbiłeś. To nie w moim stylu. wszystko związane z seksem stanowi dla mnie nowość – żałuję . Mówiłem poważnie. i to było coś nieoczekiwanego. a potem pochyla się i ujmuje w dłonie moją twarz.. 08:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. WSU. panno Steele. I choć mocno mnie to zażenowało. Christian Grey spędził ze mną noc i czuję się wypoczęta. dlaczego miałam w głowie mętlik po tym. Jest dopiero siódma pięćdziesiąt dwie. czułam podniecenie. Uśmiecham się szeroko i powoli wstaję z łóżka. owszem. szykując się na ostatni dzień pracy u Claytona. – Wkłada marynarkę.Chciałeś wiedzieć. Rzucam spojrzenie na to podłe urządzenie. Słowo to jest nabrzmiałe obietnicą. To koniec pewnej epoki i pożegnanie z państwem Clayton. – I chwilę później już go nie ma. Po śniadaniu biorę prysznic i szybko się ubieram. Cóż. garbusem. Kolejny pierwszy raz.

Dziękuję za to. O ile dobrze pamiętam. Panno Steele. A kiedy leżałam w twoich ramionach. Przeżyłam szok. co wtedy czułem... Czy odpowiedziałam na twoje pytanie? Mam nadzieję. że jesteś moja pod każdym względem.– A więc czułaś się poniżona. że mogłabyś spróbować uporać się z tymi uczuciami. a wtedy do ukarania Cię użyję jakiegoś narzędzia.– Cieszę się z Twojego braku doświadczenia. że świat fuzji i przejęć jest równie stymulujący jak zazwyczaj. Cenię je i dopiero zaczynam rozumieć. że dałem Ci klapsy. byłaś podniecona.– Tak. czułam się. jak wcześniej zakładałam.. upokorzona i wykorzystana – jakie to w stylu Tessy Durbeyfield.. nie ma w tym nic złego. Ekstatyczna radość.. jak się czułam już po wszystkim. Czułam ulgę. Jednak naprawdę zmartwiło mnie to. to już by bardziej pasowało. że ty jesteś zadowolony. 08:24 Adresat: Anastasia Steele Temat interesujący. Odpowiadając na Twoje uwagi:– Ja bym powiedział. to Ty zdecydowałaś się na to upokorzenie. To akurat trudniej mi opisać. To do mnie nie pasuje i w rezultacie mam mętlik w głowie. zaspokojona. chyba że.. popełnisz jakieś większe wykroczenie. wręcz miałam wyrzuty sumienia. . a co za tym idzie bardziej przygotowana.. oznacza to. Ale krępowało mnie to uczucie. naturalnie.390 jedynie. co to oznacza. Cieszyłam się. że nie byłam bardziej doświadczona. dla mnie? Tak właśnie zrobiłaby uległa. aczkolwiek nieco wyolbrzymiony. Jeśli rzeczywiście tak się czujesz. Naprawdę tak czujesz czy jedynie uważasz. co z kolei okazało się bardzo podniecające.– Zadowolony? To określenie nie zbliża się nawet do tego. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwolnij umysł Data: 27 maja 2011. tak przecież właśnie było. że u mnie zostałeś. Krótko mówiąc..– Klapsy za karę bolą znacznie bardziej od klapsów zmysłowych – a więc ból będzie najwyżej taki. i że nie spóźniłeś się aż tak bardzo. czując podniecenie. że powinnaś czuć? To dwie różne rzeczy. że nie okazało się to aż tak bolesne. myślisz.

Na Alasce jest bardzo zimno. stałaś przy mnie i wiedziałaś. abym przestał – nie użyłaś żadnego z haseł bezpieczeństwa.– Świat fuzji i przejęć nie jest nawet w przybliżeniu tak stymulujący jak Pani. jak bardzo. Ale to mi się podobało.– Ja też się czułem zaspokojony – nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Panno Steele. Grey Enterprises . że robisz źle itd. że bolała Cię ręka. Inc.. co zamierzam zrobić.– Nie trać energii na wyrzuty sumienia.391 Ręka bardzo mnie bolała. poza tym ucieczka nie ma sensu. Grey Enterprises Holdings. Ana PS. „moja pod każdym względem”. Aż mi oddech przyspiesza. jeśli Cię to rzeczywiście interesuje. Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to.Jeśli mam być szczery. 08:26 Adresat: Christian Grey Nie jesteś na zebraniu?Bardzo się cieszę. Jestem na zebraniu poświęconym rynkowi transakcji terminowych. poczucie.A gdybym słuchała swego ciała. Znalazłbym Cię. Christian Grey Prezes. jest wyłącznie naszą sprawą. byłabym teraz na Alasce. W sposób oczywisty nie słuchasz właściwej części swego ciała. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Świadomi swych czynów dorośli! Data: 27 maja 2011. Żeby było jasne.. Musisz uwolnić umysł i słuchać swego ciała. to już się nie mogę doczekać następnego razu. Przemyślę uporanie się z tymi uczuciami. Nadawca: Christian Grey Temat: Nie wezwałaś policji Data: 27 maja 2011. co robimy za zamkniętymi drzwiami. Ani razu nie poprosiłaś. Ożeż ty. Christian Grey Prezes. 08:35 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Jesteś dorosła – możesz decydować . kiedy będzie mnie boleć ręka. Potrafię namierzyć Twoją komórkę – pamiętasz?Jedź do pracy.

Hmm. 08:40 Adresat: Christian Grey Czy wolno mi zasugerować. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Inny lekarz . Jedź do pracy. Grey Enterprises Holdings. Flynna przynosi efekty. Inc. Christian Grey Prezes. że by mnie znalazł? Powinnam się zdecydować uciec na jakiś czas? Przez chwilę zastanawiam się nad propozycją mamy.392 Holdings. 08:38 Adresat: Anastasia Steele Majątek płacę wybitnemu dr. Patrzę gniewnie na ekran. czy terapia dr. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Prześladowca Data: 27 maja 2011. Christian ma oczywiście rację. Flynnowi za zajmowanie się moimi zapędami prześladowczymi i nie tylko. 08:36 Adresat: Christian Grey Zastanawiałeś się nad terapią w kwestii swoich zapędów prześladowczych?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Prześladowca? Ja? Data: 27 maja 2011. abyś poszukał rady u innego lekarza?Nie jestem pewna. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kosztowni szarlatani Data: 27 maja 2011. Poważnie mówi o tym. Klikam „odpowiedz”. Inc. Sama dokonuję wyborów.

Ana Nadawca: Christian Grey . Grey Enterprises Holdings. A więc zasady srady. A językoznawstwo opisowe to dla mnie granica bezwzględna. narażając się na niebezpieczeństwo – wydaje mi się. 08:47 Adresat: Christian Grey Skoro jestem obiektem Twoich zapędów prześladowczych. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. że dr Flynn to jest właśnie ten inny lekarz. Nadawca: Anastasia Steele Temat: WIELKIE LITERY Data: 27 maja 2011. że to wbrew ustalonym zasadom. uważam. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. 08:43 Adresat: Anastasia Steele W sumie to nie Twoja sprawa.393 Data: 27 maja 2011. Inc. Niczego jeszcze nie podpisałam.Będziesz musiała szybko jechać swoim nowym samochodem. Christian Grey Prezes. Inc. 08:52 Adresat: Christian Grey Waham się pomiędzy kontrolerem a prześladowcą. 08:49 Adresat: Christian Grey„Srady”? Nie jestem pewny. Grey Enterprises Holdings. JEDŹ DO PRACY. że to jednak moja sprawa. A pracę zaczynam dopiero o 9:30. Christian Grey Prezes. ale wiedz. Przestaniesz w końcu zawracać mi głowę? Chciałabym jechać do pracy moim nowym samochodem. gdzie takie określenie widnieje w Websterze.

Co takiego przysłał mi teraz Christian? Podpisuję odbiór niewielkiej paczki i natychmiast ją otwieram. Zajeżdżam na parking przed sklepem. – Panna Steele? – pyta kurier. dziękuję. Podczas jazdy próbuję przeanalizować naszą wymianę mejli. No ale przecież to nie ona jest jego rodzoną matką. Bywa protekcjonalnym sukinsynem.394 Temat: Prowokacyjne. 08:56 Adresat: Anastasia Steele Świerzbi mnie ręka. Czy potrafię go przyjąć w pakiecie z Christianem? Jak uległa? Powiedziałam. Patrzę pytająco na pana Claytona. W porze lunchu pan Clayton wzywa mnie do magazynu. Gdy wchodzę. w ogóle go nie miała. że to mój ostatni dzień. Włączam go. Bagażu ważącego chyba z tonę. że mi o tym przypomniałeś. Cóż. Christianie Greyu. Obok niego stoi kurier. Grey Enterprises Holdings. Jestem dorosła. że pragnę jedynie Christiana. Nie znoszę ćwiczyć. mój garbus. Koniec więc z codziennymi ćwiczeniami mięśni rąk. który wzrusza ramionami. Jedź ostrożnie. Na szczęście przez sklep przewija się sporo klientów i czas szybko mija. Problem w tym. Ma wspomaganie kierownicy. ale zabawne młode kobiety Data: 27 maja 2011. i sama dokonuję wyborów. równie zaskoczony jak ja. Ale potem myślę o Grace i ogarniają mnie wyrzuty sumienia. ledwie jestem w stanie uwierzyć. Audi cudownie się prowadzi. Tak. że spróbuję. ale będę mieć przecież trenera osobistego. Christian GreyPrezes. całe mnóstwo nieznanego bólu.. Panno Steele. bagażu. Hmm. Och. a nie tego całego. protekcjonalny sukinsyn w takim razie ujdzie. . To BlackBerry.. Inc. Marszczę brwi. Wanda.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozszalały konsumpcjonizm Data: 27 maja 2011. Panno Steele. przywołuję jednak całą swoją silną wolę i ignoruję wiadomość. 11:15 Adresat: Anastasia Steele Muszę mieć możliwość stałego z Tobą kontaktu. Christian Grey Prezes.. Wkładam gadżet do tylnej kieszeni dżinsów. O czwartej państwo Clayton zwołują wszystkich pracowników i po straszliwie krępującej przemowie wręczają mi .A robię to dlatego. Jakież to trafne. Flynna. że jesteś idealnym konsumentem. Dziękuję za kolejny gadżet. Czemu to robisz?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Roztropność u tak młodej osóbki Data: 27 maja 2011. Inc. Jestem teraz w pracy. 13:22 Adresat: Christian Grey Myślę. już go nienawidząc. Twoje zapędy prześladowcze szaleją. Napiszę mejl po powrocie do domu. że przyda Ci się BlackBerry. Grey Enterprises Holdings. że powinieneś natychmiast zadzwonić do dr. Dr Flynn ma urlop. 13:24 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga. że mogę. mówiąc. uznałem. Wibruje mi przy pośladku. myślę z ironią. jak zawsze. Mejlowanie z Christianem jest uzależniające.395 Nadawca: Christian Grey Temat: POŻYCZONY BlackBerry Data: 27 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. Nie myliłam się. Christian Grey Prezes. a jako że to Twoja najuczciwsza forma komunikacji.. ale teraz powinnam zająć się pracą. Inc.

Mocno ściskam państwa Claytonów. Byli dobrymi i szczodrymi pracodawcami i będzie mi ich brakować. – Prezent z okazji ukończenia studiów. – Staram się.396 czek opiewający na trzysta dolarów. co? Kiwam głową. – Hojny z niego palant. pokoje zabaw bez konsoli. że został na noc. Mruży oczy i przez krótką chwilę się zastanawiam. koniec studiów. – Próbowałam go nie przyjąć. że czujesz się przytłoczona. że jutro się przeprowadzam. W tym momencie kumulują się we mnie wszystkie wydarzenia minionych trzech tygodni: egzaminy. Kiedy podjeżdżam pod dom. – Nic dziwnego. Nie mogę się oprzeć. Kate opada szczęka. utrata dziewictwa. Zauważyłam. granice względne i bezwzględne. – Tak. porąbany miliarder. Kate zasznurowuje usta. nie ma sensu się kłócić. loty śmigłowcem i fakt. aby zabrzmiało to nonszalancko. Kate wysiada właśnie ze swojego samochodu. czy ona także zamierza przełożyć mnie przez kolano. pokazując na audi. O dziwo. – Uśmiecham się tęsknie. . Moja podświadomość otwiera buzię ze zdumienia. Tak. – Co to ma być? – pyta oskarżycielsko. – Samochód – odpowiadam żartobliwie. ale szczerze mówiąc. jakimś cudem biorę się w garść. codziennie dostaję w prezencie drogie samochody.

Jezu. I to tyle. że odpowiem. pisze tak. to jak mejl do pracownika. W jednej chwili potrafi być taki fajny.397 – Dokończymy pakowanie? Kiwam głową i wchodzę za nią do środka. na czym dokładnie polega praca Taylora. po czym w krępującym – dla mnie – milczeniu idziemy do jasnoniebieskiego garbusa. elegancki w swym garniturze. Proszę wejść. I po raz kolejny się zastanawiam. kiedy rozlega się pukanie do drzwi. naturalnie. Podaję mu kluczyki. a w drugiej zamienia się w sztywniaka i formalistę. Inc. – Panno Steele – mówi – przyjechałem po pani auto. Grey Enterprises Holdings. – Ach tak. jakby poruszał temat pogody. Christian Grey Prezes. Postanawiam. 13:40 Adresat: Anastasia Steele Możemy się spotkać o pierwszej?O 1:30 w Escali zjawi się lekarz. że przeprowadzka okaże się bezproblemowa i czekam niecierpliwie na niedzielę. To z całą pewnością nie wchodzi w zakres jego obowiązków. Przewracam oczami i dołączam do Kate. No bo naprawdę. Otwieram drzwi i ze schowka wyjmuję latarkę. kiedy skończymy pakowanie. Nadawca: Christian Grey Temat: Niedziela Data: 27 maja 2011. aby Cię zbadać. Na progu stoi Taylor. zaraz przyniosę kluczyki. Mam nadzieję. Nie mam w Wandzie nic . Teraz wyjeżdżam do Seattle. Zauważam cechy byłego wojskowego w jego szczupłej sylwetce i spokojnym spojrzeniu. Sprawdzam mejl od Christiana. Trudno za nim nadążyć. Jesteśmy w kuchni.

jedząc winogrona i strzelając palcami w niecierpliwym wyczekiwaniu niedzieli. – To dobry człowiek. No ale pewnie podpisał NDA. Pakowanie mamy już za sobą. – Od jak dawna pracuje pan dla pana Greya? – pytam. Czy mogę mu wierzyć? O ósmej zjawia się José z chińszczyzną na wynos. panno Steele – mówi z uśmiechem. Zegnaj. Ja siadam z Kate na kanapie.398 osobistego. – Od czterech lat. Nagle ogarnia mnie przemożne pragnienie zasypania go pytaniami. zna wszystkie jego sekrety. na którym leży moja wewnętrzna bogini. Ileż ten człowiek musi wiedzieć o Christianie. garbus. Kręcę głową. Rozlega się pukanie do drzwi i serce podchodzi mi do gardła. A największa zmiana to Christian Grey. Atmosfera pomiędzy mną a José wróciła do normy. wsiada do mojego samochodu i odjeżdża. próba pocałunku poszła w niepamięć. Wando. To były fajne cztery lata. pijemy piwo i snujemy wspomnienia. Zerkam na niego nerwowo. Następnie żegna mnie kiwnięciem głowy.? Drzwi otwiera Kate i niemal natychmiast ląduje w objęciach . że to „dobry człowiek”. a przynajmniej została zamieciona pod dywan. Głaszczę czule dach. gdy zamykam drzwi od strony pasażera. a on po turecku na podłodze między nami. Przynosi także sporo butelek piwa. Oglądamy kiepskie programy w telewizji. idąc niespiesznie do drzwi.. dziękuję ci. Mieszkanie. panno Steele. Taylor uważa.. Jest równie małomówny jak Ray i czuję do niego sympatię. Claytonowie – wszystko się teraz zmienia. Cóż. Czy to.

– Okej. chichocząc jak nastolatki. prawda? – Jasne. – Ale przyjedziesz na otwarcie mojej wystawy. – Tak. Jestem zbulwersowana ich brakiem hamulców. No naprawdę. – Przejdziemy się do baru? – pytam José.. Ha! Mogę tak robić. . – Idziemy z José na szybkiego drinka. a kiedy dokładnie? – Dziewiątego czerwca. Gdy idziemy spacerkiem do baru. – Witaj. a on kiwa entuzjastycznie głową. on jest taki nieskomplikowany – do tej pory naprawdę tego nie doceniałam. Elliot. powinno mi się udać. – Uśmiecha się szeroko. Elliot. José i ja wymieniamy znaczące spojrzenia. Oczy jej błyszczą. a potem José i ja wychodzimy. Zbyt nas krępuje ten pokaz namiętności.. wstydu nie mają. Puszcza do mnie oko. A ty odwiedzisz nas w Seattle? – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – odpowiada z szerokim uśmiechem. Bardzo gorących objęciach. obejmuję go ramieniem. zarumieniona.. Boże. kiedy mam na to ochotę.399 Elliota. Kate podnosi na mnie wzrok. José. – Czwartek. Żegnaj. – Przewracam oczami.. – Jaki to dzień tygodnia? – pytam z nagłą paniką.

Zadzwoń do mnie. I to jak słychać! Jasny gwint. Grey Enterprises Holdings. Ciekawe. Jasny gwint do kwadratu. Napiszę mejl po powrocie do domu”. 22:14 Adresat: Anastasia Steele „Jestem w pracy. kiedy się dowie. To Christian. Pięć nieodebranych połączeń i jedna wiadomość na poczcie głosowej. Ostrożnie ją odsłuchuję. kiedy znowu zobaczę José. Oblewam się rumieńcem na tę myśl i uciekam do swojego pokoju. Wiem. Czy on choć raz mi odpuści? Patrzę . To niesamowite. W przeciwnym razie ja się martwię. że mu się udało. Christian GreyPrezes. BlackBerry i MacBooka? Zadzwoń do mnie. Nie jestem człowiekiem cierpliwym. Sięgam po telefon.Nadal jesteś w pracy czy już spakowałaś telefon. Nadawca: Christian Grey Temat: Gdzie jesteś? Data: 27 maja 2011. Bo Christian na pewno nie. Jeśli mówisz. ale na razie wystarczy mi jeden wkurzający się na mnie facet. Mam nadzieję. że musisz się nauczyć spełniać moje oczekiwania. Nie potrafiłam się przemóc i powiedzieć mu o garbusie. inaczej będę zmuszony zadzwonić do Elliota. aby tak zrobić. Będzie mi brakować jego i jego chłopięcego uroku. no i oczywiście czeka na mnie mejl od Christiana. powinnaś mieć na tyle przyzwoitości. pewnie na wystawie. Myślę. Jasny gwint. kiedy wracam z baru. ale za to słychać. Kate i Elliota nie widać. Włączam podłe urządzenie.400 Jest już późno. że ja nie jestem taka głośna. Inc. a nie jest to uczucie dobrze mi znane i niezbyt dobrzeje toleruję. że skontaktujesz się ze mną po powrocie z pracy. że się na mnie wkurzy.

ale nic mi nie jest. Wydaje się taki smutny i zrezygnowany. że cię tu nie ma – szepczę. Serce mi się ściska. Wracam myślami do tamtej nocy. – Zamykam oczy. Miałby pewnie ochotę stłuc mnie na kwaśne jabłko. – Martwiłem się o ciebie. W końcu wzdycha. aż odbierze. – Szkoda.401 gniewnie na telefon. Ta myśl działa na mnie przygnębiająco. Przez chwilę milczy. Christian nic nie mówi. gdy wymawiam imię José. Serce mam w gardle. a potem zjadłyśmy z José chińszczyznę. – Cześć – mówi miękko i zupełnie mnie tym rozwala. Przepraszam. On mnie dusi. – Wiem. ponieważ spodziewam się gniewu. że nie odpowiedziałam. jak się dało. ponieważ nagle mam . gdy siedział przy fortepianie w swoim olbrzymim salonie i grał tę nieznośnie gorzko-słodką. – Wieczór był miły? – Jest niezwykle grzeczny. gdy czekam. – A twój? – pytam. docieram do jego nazwiska i wciskam zielony przycisk. – Byłem na kolacji dobroczynnej. – Tak. – Cześć – mruczę. Nie będę się czuła winna z powodu José. Skończyłyśmy z Kate pakowanie. Wyszedłem tak szybko. aby przerwać tę ogłuszającą ciszę. Z rodzącym się w brzuchu uczuciem strachu przewijam listę kontaktów. melancholijną melodię. a słyszę ulgę. Przerażająco nudnej.

402 ochotę go objąć. To nie w jego stylu i zaczyna mnie swędzieć skóra z niepokoju. że się uśmiecha. Pragnę jego bliskości. ty. Kuźwa. W końcu wyczuwam. wzdycha. – Nie. – Nie chcę. . – Tak. Zaskakuję go tym. jak wciąga głośno powietrze. Po długiej chwili. – Dobranoc. I teraz oboje wisimy na telefonie niczym nastolatki. – Głos ma miękki. – Ja też nie. – Powodzenia jutro podczas przeprowadzki. proszę pana. Wiem. Nawet jeśli miałby mi na to nie pozwolić. – Do zobaczenia w niedzielę? – Tak. a żadne z nas nie chce się rozłączyć. w niedzielę – mamroczę i przez moje ciało przebiega dreszcz. – Naprawdę? – pyta beznamiętnie. która ciągnie się bez końca. – Ty się rozłącz – szepczę. bo słyszę. Przytulić. – Dobranoc. Anastasio.

– Może. Elliot stoi i podziwia swoje dzieło. panno Steele. – Naprawdę pan tego chce? – Idź spać. – Więc mnie nie ukarzesz? – Nie. zachwycone tym. Anastasio. – Tak jest. Udało mu się podłączyć nasz telewizor do systemu satelitarnego w mieszkaniu w Pike Place Market. jak radzi sobie z wiertarką.403 – Bardzo byłeś na mnie zły? – Tak. – Nadal jesteś? – Nie. – Zauważyłam. – Możesz się teraz rozłączyć. – I po tych słowach wreszcie się rozłączam. Nie jestem taki. Przekonamy się po niedzieli. ale . Kate i ja padamy ze śmiechem na kanapę. proszę pana. że choć raz uda ci się zrobić to. Zadne z nas nie kończy rozmowy. – Sądzisz. Telewizor z płaskim ekranem dziwnie wygląda na tle ściany z cegieł w zaadaptowanym magazynie. co ci się każe? – Jest jednocześnie rozbawiony i poirytowany.

a ona niemal dosłownie się rozpływa. otwarty i lubi kontakt fizyczny z Kate. Wstaję i pod pretekstem rozpakowania jednego z pudeł udaję się do aneksu kuchennego. Rąk nie mogą od siebie oderwać – co. – Widzisz. mała. Zaraz się zacznie robić ckliwie. – Kate się uśmiecha. – Mam go tylko pozdrowić? – Unosi znacząco brwi. – Możesz przyjść po kolacji? – pyta niepewnie Kate. Przewracam oczami. Mamy wieczorem obowiązkową rodzinną kolację. – Tak. Ana – mówi Elliot. odbieram jako krępujące – a ja zielenieję z zazdrości. ale z Paryża przyleciała moja siostra. – Odprowadzę cię na dół. – Na razie. – Pa. Jest taka łagodna i zupełnie inna niż zazwyczaj.404 na pewno się przyzwyczaję. Elliot jest uroczy i zupełnie inny niż Christian. – Zobaczę. Bardzo lubi. a potem wychodzi za Kate z mieszkania. Jakieś dwadzieścia minut później moja przyjaciółka wraca . Elliot. nawet za bardzo. – Uśmiecha się szeroko do Kate. – Chętnie bym został. to proste. Jest ciepły. – Oblewam się rumieńcem. mała. prawdę mówiąc. Mruga do mnie. czy uda mi się uciec – obiecuje. Pozdrów ode mnie Christiana.

Podłogi są drewniane. bardzo praktyczne. bardzo modne. Tak właśnie działa na mężczyzn. Wszystkiego najlepszego w nowym mieszkaniu. Kate w obcisłych dżinsach. ściany z czerwonej cegły. a blaty kuchenne z gładkiego betonu. mieszkanie numer dwa. – Drugie piętro. kiedy drzwi otwiera mu Kate. Drogie Panie.405 z pizzą i siedzimy. O ósmej rozlega się dźwięk domofonu. Chłopak trzyma w ręce butelkę szampana z przytwierdzonym do niej balonikiem w kształcie śmigłowca. Kate zrywa się z kanapy – a mnie serce podchodzi do gardła. Nieoczekiwanie zalewa mnie fala rozczarowania. jedząc prosto z kartonu. Christian Grey Kate kręci z dezaprobatą głową. że będziemy mieszkać w samym sercu miasta. Mieszkanie nie jest duże. To nie Christian. Tata Kate nie poskąpił pieniędzy. Obie bardzo się cieszymy. ale na nasze potrzeby wystarczające: ma trzy sypialnie i duży salon z oknami wychodzącymi na Pike Place Market. Kurierowi opada szczęka. T-shircie i z włosami spiętymi na czubku głowy. otoczone pudłami. Kate dziękuje mu promiennym uśmiechem. a potem czyta dołączoną karteczkę. – Nie może po prostu napisać „od Christiana”? I co to za dziwaczny balon? . – Przesyłka dla panny Steele i panny Kavanagh. w naszym nowym mieszkaniu.

– Ostatnio trochę nie nadążam. On mnie martwi.. – Co? – Christian zabrał mnie do Seattle swoim śmigłowcem. Nowe miasto. że należą do rzadkości. Marszczy brwi.. ale się uśmiecha. Szkoda. Muszę przyznać. że uwielbiam takie chwile: Katherine Kavanagh zaniemówiła. – Oczywiście. Kate jeszcze bardziej się zasępia. który sam pilotuje – oświadczam z dumą. kiedy wyjadę? – No pewnie – odpowiadam uspokajająco. Czemu mi nie powiedziałaś? – Kate patrzy na mnie oskarżycielsko. kręcąc z niedowierzaniem głową. – Dałaś mu nasz adres? – Nie. brak pracy. . Delektuję się więc tą chwilą. – Wzruszam ramionami. że ten nieprzyzwoicie bogaty drań ma śmigłowiec. – Jakoś mnie to nie dziwi. ale prześladowanie i śledzenie to jego specjalność – stwierdzam rzeczowo. – Dasz sobie radę. Kate patrzy na mnie z otwartą buzią. ma śmigłowiec. stuknięty chłopak. – Aha.406 – Charlie Tango.

Otwieramy go od razu i szukamy filiżanek – to ostatnie. no i na dodatek schłodzony. 08:04 Adresat: Anastasia Steele Jeśli przyjedziesz samochodem.. Kod do windy: 1880. Budzę się wcześnie w szary niedzielny poranek i leżę.. Christian Grey Prezes. zmysłowy. Podłe urządzenie stojące na podłodze obok łóżka wydaje cichy dźwięk. Zaparkuj na miejscu numer pięć – to jedno z moich. wpatrując się w kartony. – Uśmiecham się szeroko do Kate i stukamy się filiżankami. Moja wewnętrzna bogini nie posiada się z radości i skacze z nogi na nogę. Tylko Christian przysłałby schłodzonego szampana albo kazał to zrobić sekretarce. Przynajmniej to dobry szampan.. sygnalizując nadejście mejla.. „Powinnaś się zabrać za rozpakowywanie” – marudzi moja podświadomość. Grey Enterprises Holdings. Nie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały rocznik . No i oczywiście muszę podpisać tę przeklętą umowę. doskonały rocznik. gdy próbuję sobie wyobrazić. zaciskając usta w cienką linię. urzekający ból. co zapakowałyśmy. Niecierpliwe wyczekiwanie wisi nad moją głową jak ciemna burzowa chmura. W moim brzuchu szaleją motyle – jak również mroczny. Inc. Oczywiście. Nadawca: Christian Grey Temat: Moje życie w liczbach Data: 29 maja 2011.. dzisiaj jest TEN dzień.407 Ana.. a może Taylorowi. co Christian będzie ze mną robił. – Bollinger Grande Annee tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć. potrzebny Ci będzie kod dostępu do garażu podziemnego w Escali: 146963.

Dziękuję za szampana i nadmuchiwanego Charliego Tango. Moja wewnętrzna bogini wymachuje pomponami cheerleaderki. a także dwa mniejsze audi SUV. 08:11 Adresat: Anastasia Steele Nie ma za co. „Śmiało. 08:08 Adresat: Christian Grey Tak jest. że chodził między półkami w Agent Provocateur. To uczucie jest tak przyjemne. W audi mogę prowadzić w szpilkach! Dokładnie o 12. Przewracam oczami na tę jego apodyktyczność. proszę pana. czy Elliot dotarł tu wczoraj wieczorem. który teraz jest przywiązany do mego łóżka. dziewczyno!”. Moje ciało się spina na tę myśl.. czy też gdzie tam ją kupił. hmm.. Christian miał ochotę ją ze mnie zedrzeć.55 wjeżdżam do garażu Escali i parkuję na miejscu numer pięć. W podświetlanym lusterku na osłonie przeciwsłonecznej sprawdzam. zastanawiając się. Włożyłam bieliznę. Udaję się do łazienki. Drzwi otwierają się i moim oczom ukazuje się hol mieszkania numer jeden. Inc. i bardzo się starając trzymać nerwy na wodzy. że się uśmiecham. Szczęściarz z Charliego Tango. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Zazdrość Data: 29 maja 2011. W nieskończoności luster w windzie sprawdzam śliwkową sukienkę – no. . Rumienię się na myśl.408 Data: 29 maja 2011. którą kupił mi Taylor. ale ostatnia linijka sprawia. że aż mi zapiera dech w piersiach. Nie spóźnij się. Christian Grey Prezes. Ile ma wykupionych miejsc? Widzę tu audi SUV i R8. Grey Enterprises Holdings. czy nie rozmazał mi się tusz. Zrozumiałam. W garbusie nie miałam takich luksusów. Kiedy ostatni raz miałam ją na sobie. śliwkową sukienkę Kate.

mów mi Ana.. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do kanapy. – Och. nachyla się i składa na moich ustach delikatny. Pokój wygląda dokładnie tak. lustrując mnie wzrokiem. proszę. przy podwójnych drzwiach pojawia się Taylor. Dotyk jego warg rezonuje w całym moim ciele. Christian siedzi na sofie i przegląda niedzielną prasę. a na jego pięknie wykrojonych ustach błąka się uśmiech. Stoję znieruchomiała w progu. – Chciałbym ci coś pokazać – mówi. rumieniąc się. ani skarpetek. – Cześć – szepczę. Christian wydaje się spokojny i opanowany. lekki pocałunek. sparaliżowana pięknem tego mężczyzny i słodkim wyczekiwaniem tego. a przy tym wygląda dosłownie nieziemsko. rozpalający mnie powoli i przyciągający do niego. Podnosi głowę. – Dzień dobry. jak zapamiętałam – od mojej wizyty tu minął tydzień. w oczach widzę szelmowski błysk. a mam wrażenie. Włożył luźną białą koszulę oraz dżinsy. co ma się wydarzyć. panno Steele – szepcze. To mi się podoba. że znacznie więcej. Na stronie ósmej . No a jakżeby inaczej. ta sukienka – mruczy z uznaniem. nie włożył natomiast ani butów. po czym ujmuje moją brodę.. gdy Taylor wprowadza mnie do salonu. – Hmm. – Ana – uśmiecha się. gdy siadamy. Chodź. Wręcza mi „Seattle Timesa”.409 Gdy wysiadam z windy. – Jesteś punktualna. – Witam ponownie. Wstaje i zbliża się do mnie. Włosy ma potargane. panno Steele – mówi. Pojawia się znajomy prąd. – Pan Grey pani oczekuje.

jakby nie mógł w to uwierzyć. Kręci głową. – Na to wygląda. – Jesteś głodna? – Naprawdę się stara nie okazywać irytacji. Na moje nieśmiałe kiwnięcie w jego oczach pojawia się ogień. o wiele więcej wiesz teraz na mój temat niż podczas poprzedniej wizyty. – No więc.410 widnieje zdjęcie przedstawiające nas dwoje na uroczystości rozdania dyplomów. Wyciąga rękę i palcem wskazującym zakłada mi włosy za ucho. więc to musi być prawda. – Tak. I napisano o tym w gazecie. podciągnąwszy jedną nogę pod drugą. – Dokąd on zmierza? – A jednak wróciłaś. ni z owego. jeśli chodzi o jedzenie – odpowiadam szeptem. – Nie. czekające i spragnione. . „Christian Grey z przyjaciółką na uroczystości rozdania dyplomów w WSU Vancouver”. Jestem w gazecie. Moje ciało od razu się ożywia. – Uśmiecha się drwiąco. Anastasio. Kuźwa. Czytam podpis. Siedzi zwrócony w moją stronę. – Jadłaś coś? – pyta ni z tego. Śmieję się. – A więc teraz jestem twoją „przyjaciółką”. – Nie. O w mordę.

moja matka by chciała. O święty Barnabo. co mi wiadomo. lunchu. aby odwrócić jego uwagę od tematu jedzenia. Dziwnie mi będzie przedstawić cię rodzinie. żebyś więcej jadła – gani mnie lekko. – Siada. panno Steele. Nie wiem. ginekolog. to Elliot zaprasza także Kate. – To najlepsza ginekolog w Seattle. a zdradzę ci pewien sekret: ja też. jakby mu się nieprzyjemnego. że lepiej będzie. Christian przypomniało coś – Anastasio. abym nie była niemądra. Dziwnie? Dlaczego? . Z tego. jak się na to zapatrujesz. Co więcej? – Wzrusza ramionami. Jasny gwint. – Myślałam. Nie sądzisz? – pyta grzecznie.411 Christian nachyla się i szepcze mi do ucha: – Jak zawsze ochocza. Kiwam głową. Ale niedługo ma się zjawić doktor Greene. Posyła mi spojrzenie. Krew w żyłach nieco mi stygnie. ile to będzie marszczy nagle brwi. że spotkam się z twoim lekarzem. ponieważ ci nie uwierzę. a nie mów mi. a on umówił nas na niedzielę. zupełnie zapomniałam o lekarzu. jak cię obejrzy specjalista. skoro to najlepsza w dodatku w porze kosztować. – Chciałbym. abyś wieczorem przyszła na kolację. że tak naprawdę to jesteś kobietą. które mówi. – Co możesz mi powiedzieć o doktor Greene? – pytam. – Myślę. to aż się boję myśleć.

– Oczywiście. Christian patrzy na mnie. a on bierze mnie w ramiona i mocno całuje. Nasze . uwierz mi. Pokój panny Steele! – Gotowa na antykoncepcję? – pyta. że nie. – Sporo bym zapłacił za to. Wstaje i wyciąga do mnie rękę. – Przewraca oczami. – Chyba nie pójdziesz tam razem ze mną? – pytam zaszokowana. – Dlaczego tobie wolno przewracać oczami. a mnie nie? Mruga powiekami. – Nie zrobiłem tego świadomie. Ujmuję jego dłoń. W drzwiach pojawia się Taylor. że w moim głosie pobrzmiewa uraza.412 – Wstydzisz się mnie? – Nic nie poradzę na to. – Ja najczęściej też nie robię tego świadomie – warczę. – Jest już doktor Greene. ale nie sądzę. Brak mu słów. – Zaprowadź ją do pokoju panny Steele. aby pani doktor się to spodobało. proszę pana. Dłoń wsuwa w moje włosy i przyciąga mnie do siebie. Śmieje się. – No to czemu dziwnie? – Bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. Anastasio. żeby móc patrzeć.

– Cieszę się. . – Nie mogę się doczekać. kiedy cię rozbiorę. że tu jesteś – szepcze.413 czoła się stykają.

Tak jak Kate. panie Grey. Wypisuje mi opłaconą z góry receptę i instruuje. Mam wrażenie. że umiera z ciekawości. które nie tolerują głupoty. że nie wyglądałaby . Podajemy sobie dłonie i wiem. który będzie moją sypialnią. Kolejna blondynka ze Stepford. – Zaczekam na dole – mamrocze i wychodzi z pokoju. Przypomina mi kobiety. Obdarza Christiana znaczącym spojrzeniem i po chwili dociera do niego jej sygnał. o tej samej porze. Od razu ją lubię. I jestem pewna. żebym jutro ją zrealizowała. że przyszła pani tak szybko. Co mogę dla pani zrobić? Po dokładnym badaniu i długiej rozmowie dr Green i ja decydujemy się na minipigułkę. że mam je brać codziennie. – Dziękuję. panno Steele. szykowna.414 ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Doktor Green jest wysoka. – Uśmiecha się. jakie to relacje łączą mnie z panem Greyem. – Panie Grey. – A więc. ale jej oczy są chłodne i oceniające. że wynagrodził mi pan mój czas. Długie włosy związane ma w elegancki kok. Bardzo mi się podoba jej rzeczowe podejście – do znudzenia powtarza mi. że należy do kobiet. Musi mieć niewiele ponad czterdzieści lat. ubrana w ciemnoniebieski kostium. Nie zdradzam żadnych szczegółów. Panno Steele. jasnowłosa. – Dziękuję. – Wita się z Christianem uściskiem ręki. Pan Grey płaci mi sporą sumę za wizytę u pani. które pracują w biurze Christiana.

dziękuję. kiedy przechodzimy obok jego zamkniętych drzwi i schodzimy na dół do galerii sztuki. – Uśmiecha się. gdy wchodzimy. Ano. ściskając jego dłoń. Odwraca się i patrzy na nas. otulając kokonem i wypełniając pokój słodką. Kieruje pilota w stronę nowoczesnego białego pudełka poniżej kominka. podobnie jak ja. gdy się żegnamy.415 na tak spokojną i opanowaną. Z głośników leci przejmująca aria. Jak on to robi? Gdzie się czai? – Jak było? – pyta Christian. zażenowana wzruszam ramionami. Przez chwilę wygląda pogodnie. siedząc na kanapie. smutną melodią. – Tak. Czyta. Christian jest zaskoczony. Jak lekarz może powiedzieć coś tak nieodpowiedniego? Czyżby dawała mu niezbyt delikatne ostrzeżenie? – Taki mam właśnie zamiar – speszony mówi pod nosem. to piękna. uśmiechając się do mnie ciepło. Nie wiadomo skąd pojawia się Taylor i odprowadza lekarkę do windy. panie Grey. Proszę się nią opiekować. Wstaje i podchodzi do nas. Powiedziała. Czerwienię się. która pełni funkcję salonu Christiana. która wiruje wokół niego. – Miłego dnia i powodzenia. – Prześlę panu rachunek – mówi lakonicznie doktor Green. gdyby zobaczyła Czerwony Pokój Bólu. ale pozostaje w tle. – Skończyły panie? – pyta. jakby go to autentycznie interesowało. mądra młoda kobieta. w którym znajduje się iPod i niezwykła muzyka cichnie. Patrząc na niego. mrużąc oczy. że muszę się . – W porządku.

żebyś mi później zemdlała – mruczy przy moich ustach. zanurzając dłoń we włosach i trzymając pewnie w miejscu. musisz coś zjeść i ja również. – Mam cię! Mruży oczy.416 powstrzymać od wszelkiej aktywności seksualnej przez cztery następne tygodnie. by utrzymać się na nogach. O cholera. a potem wypuszcza nagle z ramion. a ja muszę teraz odzyskać równowagę i coś zjeść. Moja podświadomość truchleje. – I jeszcze dla twojego niewyparzonego języka – odpowiada cicho. a ja natychmiast przestaję się śmiać. Chwyta mnie w talii i przyciąga do siebie.. a ja wczepiam się w jego umięśnione ramiona.. – Czy tylko dlatego mnie chcesz? Dla mojego ciała? – szepczę. bierze za rękę i prowadzi do kuchni. panno Steele – mruczy i wpatruje mi się w oczy. Całuje mnie mocno. W jednej chwili żartujemy. . Właściwie wygląda dość złowrogo. – Chociaż bardzo chciałbym wziąć cię tutaj. Nie chcę. Wachluję swoją rozpaloną twarz. a za moment. Jest chodzącym seksem. Znów całuje mnie namiętnie. jak znów przekłada mnie przez kolano. Nogi się pode mną uginają. a cała krew odpływa mi z twarzy i wyobrażam sobie. teraz. – Mam cię! – mówi i uśmiecha się z satysfakcją. a ja nie mogę dłużej zachować powagi i śmieję się do niego jak głupia. – Jesteś niepoprawna. Aria nadal pobrzmiewa w tle. Christian z przerażenia otwiera usta.

– Dziękuję. Nikt nie jest samotną wyspą. dziękuję. Rumienię się. wyrywając mnie z zadumy. jak się poruszasz. – Masz dużo wdzięku. – I? – pyta ostrożnie. a z drugiej nie lubi być dotykany. panno Steele – mruczy. Czerwienię się jeszcze bardziej.. rozmyślam. Więc może gdzieś w głębi nie jest taki swobodny. jak z wdziękiem porusza się po kuchni.. – O czym myślisz? – pyta. nic ciężkiego. Bar śniadaniowy nakryty jest dla dwojga. aria z Bachianas brasileiras. Rozbawiony unosi brwi.417 – Co to za muzyka? – Villa Lobos. no może z wyjątkiem Christiana Greya. – Przyglądałam się tylko. – Tak. Patrzę. Dobra. Z jednej strony tak swobodnie czuje się w swoim ciele. w pełni się z nim zgadzając. Siada obok mnie z butelką wina w dłoni. Christian wyjmuje z lodówki miskę. – Chablis? . prawda? – Tak – mamroczę. – Sałatka cesarska z kurczakiem ci odpowiada? Dzięki Bogu.

Sałatka cesarska okazuje się pyszna. – Nie wątpię.. patrząc na mój pusty talerz.. gdy zdaję sobie sprawę. Skąd u niego taka orientacja w temacie? Czerwienię się na samą myśl. – Poczęstuj się sałatką – mówi łagodnym głosem. Wino jest orzeźwiające. żeby brać je regularnie. codziennie. od kiedy z nim jestem. klarowne i owocowe. panno Steele? – Śmieje się. – Nastawię przypominacz – uśmiecha się z wyższością. o odpowiedniej porze? Rany. kończę posiłek wcześniej niż on. – Jedz. pewnie. – Apetyt dopisuje jak zawsze. że wie o tym od jednej lub kilku z jego piętnastki. że będę. że mówi o wizycie doktor Green. . – Powiedz.418 – Poproszę. na jaką metodę się zdecydowałaś? W jednej chwili pytanie to wprawia mnie w zakłopotanie. że mi przypomnisz – mówię oschle. O dziwo jestem wygłodniała i po raz pierwszy. – I będziesz pamiętać. Zerka na mnie z protekcjonalnym rozbawieniem. Zerkam na niego spod rzęs. Marszczy brwi. – Na minipigułkę.

Jasny gwint. i podnosi mnie ze stołka barowego w swe ramiona. Przyciąga mnie do siebie.. Nie chcę cię teraz karać. elektryzuje. czuję. – Nie pozwól. że lubimy zadawać ból albo go doświadczać.. że jest inaczej. – Uderzysz mnie? – Tak. Anastasio. więc spędziłem wczoraj dużo czasu. a jego erekcja uciska mnie w brzuch. by ktoś przekonał cię. ewoluuje. Ty nie. Wstaje. To bardzo proste. kiedy to robię. – Doszedłeś do jakichś wniosków? . pierwotnym poziomie. zmniejszając dystans między nami. ale nie żeby zadać ci ból. Jednym z powodów. patrząc na mnie intensywnie. ale nie potrafię. Powinnam uciekać. – Wiem. jest to. byłoby inaczej.. – Nic nie podpisałam. dla których ludzie lubią.. – Chcesz to zrobić – szepcze. On chce zadać mi ból. którego zupełnie nie rozumiem. no cóż. Jego spojrzenie zmienia się z mrocznego na uwodzicielskie. ale ostatnio łamię wszystkie zasady. Jak mam sobie z tym poradzić? Nie jestem w stanie ukryć przerażenia. Jego oddech staje się nierówny i kiedy patrzy na mnie.419 – Tak – szepczę. że atmosfera między nami powoli się zmienia. myśląc o tym. Ciągnie mnie do niego na jakimś głębokim. Gdybym miał cię pod ręką wczoraj wieczorem. porywając mnie ze sobą.

ważąc każde słowo. Serce mi wali. teraz wydaje się twardszy i bardziej surowy. wykonując jeden piruet za drugim. A więc ta chwila nadeszła. – Dobrze. idziemy na górę. pobudzający koktajl. i znów jestem w Czerwonym Pokoju Bólu. pasty do czyszczenia i ciemnego drewna są bardzo zmysłowe. Przytakuję. Patrzy na mnie z góry. Nic się nie zmieniło. Zapachy skóry. – Tak – szepczę. pożądliwe. Teraz . należysz do mnie bez reszty – mówi wolno. mam sucho w ustach. Rozgrzana i przerażona krew przepływa przez moje ciało – adrenalina wymieszana z pożądaniem i tęsknotą. a serce omal nie wyskoczy mi z piersi. cytrusów.. – Gdy jesteś tutaj. Postawa Christiana zmieniła się całkowicie. – Bierze mnie za rękę i zostawiając wszystkie brudne naczynia na barze śniadaniowym. Christian otwiera drzwi do swojego pokoju zabaw.. Jesteś na to gotowa. a jego oczy są płomienne. Chodź. Schyla się. To uderzający do głowy. podczas gdy wszystko w moim ciele momentalnie się kurczy. co zechcę. podnosi je i stawia koło drzwi. rety. przytrzymując je. hipnotyczne. Moja wewnętrzna bogini wiruje jak światowej klasy balerina. Przełykam ślinę i dość niezgrabnie zdejmuję czółenka. żebym weszła. Nie wahaj się. Naprawdę to zrobię. – Mogę z tobą zrobić.. – Dobrze. – Zdejmij buty – rozkazuje łagodnie.420 – Nie i teraz chcę cię związać i pieprzyć do nieprzytomności. kiedy każę ci coś zrobić. Rozumiesz? Patrzy tak żarliwie..

pragnąłem to zrobić już kilka dni temu. patrząc gniewnie. Stoi za mną tak bliski. biodra. Powoli podciąga ją przez moje uda.421 zedrę z ciebie tę sukienkę. – Przygryzasz wargę – szepcze. Anastasio. by mnie obejrzeć i nieuważnie składa sukienkę. Chcę. gładząc moją skórę palcami i paznokciami kciuków. Podnieś ręce nad głowę. – Tak. O ile dobrze pamiętam. chwyta je w garść i przechyla moją głowę na jedną stronę. a on sięga w dół i chwyta brzeg sukienki. – Mówisz szczerze? – rzuca ostro. To sprawia mi przyjemność. bez wahania. ramiona i głowę. piersi. chwyta oba ramiączka i powoli ściąga je w dół i w końcu zdejmuje. a jego dotyk mnie pali. jak na to reaguję – dodaje złowieszczo. Zostawia ją na wielkiej szafce koło drzwi. Wzdłuż mojego kręgosłupa przebiega dreszcz. Rozumiesz? – Tak. by spływały po plecach. brzuch. Odsuwa się. że czuję promieniujące od niego ciepło. Zbiera moje włosy. co każe. Odwracam się natychmiast. Wodzi nosem po odsłoniętym karku. Panie. żebyś czuła się swobodnie w swoim ciele. cały czas wciągając mój . Robię. żebyś nie była zawstydzona ani zażenowana swoją nagością. W zasadzie mógłbym przyglądać ci się cały dzień i chcę. pobudzając każdy nerw. – Wiesz. Masz piękne ciało i lubię na nie patrzeć. nie odrywając ode mnie oczu. Chwyta moją brodę. które rozgrzewa mnie. – Tak co? – pochyla się nade mną. Panie. – Odwróć się. – Tak. Rozpina mi stanik. – Dobrze. rozgrzewa mnie całą.

. Pociąga mnie za włosy z tyłu i ku memu zdziwieniu. ledwie mnie dotknął. – Ani piśnij. – Lubię.. Tylko majtki. tak że cofam się w jego kierunku. i pociąga za nie. dlaczego? Puszcza warkocz. a ja już go pragnę.. Jęczę. – Cicho – szepcze. Hmm. tak będziesz się ubierać. której wcześniej nie widziałam. Robię. panie. Rety. Mięśnie w moim brzuchu kurczą się zmysłowo. Na koniec związuje je gumką. zaczyna splatać je w jeden duży warkocz. – Gdy każę ci tu przyjść. – Tak. składając za mym uchem słodki pocałunek.422 zapach. jak masz tutaj związane włosy – szepcze. Palce ma szybkie i wprawne. a lęk i pożądanie mieszają się ze sobą. – Odwróć się – rozkazuje. co mi każe. jak nigdy dotąd. pożądliwie. To odurzający koktajl. – Tak co? – spogląda na mnie gniewnie. oddychając płytko. – Pachniesz pięknie. Anastasio – szepcze. Rozumiesz? – Tak. .. a po chwili powraca do ucha.

– Możesz usiąść na piętach. Gdzie on poszedł? Co ma zamiar ze mną zrobić? Zmienia mi się poczucie czasu. Anastasio? – Tak. – Jego wzrok przepala mnie na wskroś. – Grzeczna dziewczynka. Mrugam.. pięć. Szerzej. Czy mogę czuć jeszcze większe podniecenie? Widzę jego stopy. odwracam się i trochę niezręcznie klękam. Prawie nie boli. powinnam robić notatki. – Zrób to teraz. – Wskazuje miejsce przy drzwiach. żebym to wszystko zapamiętała. – Wychodzi z pokoju. – Zapamiętasz tę pozycję. przetwarzając jego słowa. – Gdy każę ci tu przyjść. Sięga dłonią i znów chwyta mnie za warkocz. Te są starsze. – Dobrze. – Połóż dłonie i przedramiona płasko na udach. Podchodzi do mnie i w polu widzenia mam jego stopy i łydki. pociągając tak. Idealnie. Nie mam pojęcia. Szerzej. że będziesz klęczała tam. że muszę spojrzeć na niego w górę. porwane i sprane. Dobrze. A niech to.423 Cień uśmiechu unosi kąciki jego ust. Zostań tu i nie ruszaj się. jak mi każe. na kilka minut. a niecierpliwość zżera mnie od środka. a ja w jednej chwili jestem jednocześnie spokojniejsza i bardziej podniecona.. I nagle wraca. Zmienił dżinsy. Te dżinsy są seksowne. Jeśli chce. Zamyka drzwi . na jak długo mnie tu zostawi. dziesięć? Mój oddech staje się płytszy. panie. Nagie stopy. Klęczę i czekam. oczekuję. Spójrz w podłogę. Siadam. Teraz rozchyl kolana.

chcę go dotknąć. Udaje mi się. Podaję. Odwraca ją wnętrzem do góry i zanim zdążę pomyśleć. ale nadal patrzę w dół. Mrugam i staram się wyglądać na spokojną. O rany. – W porządku – marszczę czoło. Wstaję. Górny guzik jego dżinsów jest odpięty. nie tak bardzo. a on wpatruje się we mnie intensywnie. – Grzeczna dziewczynka. No. której nie zauważyłam w jego prawej dłoni. Dzieje się to tak szybko. Ślicznie tak wyglądasz.424 i wiesza coś na nich od wewnątrz. patrząc na niego. Zdezorientowana mrugam. – Nie marszcz czoła. że prawie nie jestem zaskoczona. Wstań. Anastasia. czuję jedynie lekkie pieczenie. – Teraz cię skuję. . – Odpowiedz.. Zdjął koszulę. ale wyraz jego oczu łagodnieje. – Możesz na mnie spojrzeć. oceniająco. A co dziwniejsze – to wcale nie boli. – Czy to bolało? – Nie. Zerkam na niego.. Daj mi prawą rękę. – Jakie to uczucie? – pyta. uderza w jej środek szpicrutą. Brawo. Anastasio.

na której widnieje duży.425 – To nie będzie bolało. które rozświetla ogień z nutą rozbawienia. czując się. gdy będziesz stała. Oddaję się wspaniałemu człowiekowi. To jest bardziej niż fascynujące. o czym myślę? Pokazuje mi szpicrutę. To najbardziej podniecająca i przerażająca rzecz. że tu jestem. . jak sam przyznaje. Patrzę w górę. – Zaczniemy tutaj. – Naszym celem jest przyjemność. panno Steele – mruczy. jaką kiedykolwiek robiłam. przy ścianie. Tłumię przelotne ukłucie strachu. by spotkać jego oczy. – Mój głos jest niepewny. jakbym opuszczała własne ciało i stawała się postronnym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się wokół mnie. Rany. drewniany ukośny krzyż. Czy to naprawdę nie będzie bolało? – Mówię poważnie – przekonuje. – Chodź. ale chcę cię przelecieć. jest popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. Natychmiast się podporządkowuję. – Podnieś ręce nad głowę. – Bierze mnie za łokieć i prowadzi pod kratkę. Sięga w górę i ściąga jakieś klamry z czarnymi skórzanymi kajdankami. mój oddech jest taki płytki. Czy on wie. – Tę kratkę zaprojektowano tak. żeby klamry poruszały się po niej. Rozumiesz? – Tak. Kate i Elliot wiedzą. bardziej niż erotyczne. Jest z brązowej plecionej skóry. który. Unoszę wzrok. więc skończymy tam. Jasna cholera – to przypomina mapę metra. – Wskazuje szpicrutą na ścianę.

a kończy. zmysłowo.426 Staje bardzo blisko i zapina kajdanki. Pachnie żelem do kąpieli i Christianem. a ja jestem bezradna. który uderza mnie pod pośladkami. I twoje niewyparzone usta są na razie zamknięte. czuję wilgoć między nogami. gdy strzela pejczem znów w tym samym miejscu. Chodzi powoli wokół mnie. ale jedynie patrząc na jego piękną twarz i widząc malujące się na niej pożądanie. a wszystkie moje nerwy stają na baczność. ściska moje majtki w dłoni. najdziwniejsze. Jego bliskość jest niebiańska. Krzyczę zaskoczona. och! Moje .. podnosi do nosa i głęboko się zaciąga. ze związanymi rękami. drżę i ostro wciągam powietrze. Jasna cholera! Czy on rzeczywiście to zrobił? Uśmiecha się do mnie szelmowsko i wkłada je do kieszeni dżinsów.. To mi się podoba. muskając moje ciało szpicrutą nieco wyżej.. Wpatruję się w jego klatkę piersiową. Chcę przejechać nosem i językiem po włoskach na klatce. klęcząc przede mną. Wstrząs przeszywa moje ciało i jest to najsłodsze. dotyka końcem szpicruty mojego pępka i powoli zatacza wokół niego koła.. Znów krąży wokół mnie. Robi krok w tył. sunąc po mnie szpicrutą. Nie spuszczając wzroku z moich oczu. panno Steele. hedonistyczne uczucie. – Wyglądasz niezwykle korzystnie tak podwiązana. Wystarczy. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. upojną mieszanką. Czując dotyk skóry. lubieżnie.. – szepcze. leniwie jak dziki kot.. aż do bólu. czekam na to i. że się pochylę. – Cicho. która sprowadza mnie z powrotem do teraźniejszości. Zbierając się z podłogi. Przy drugim okrążeniu nagle trzaska pejczem. w moją kobiecość. drażniąc mnie. przechodząc ponownie wokół mnie. rozbierając mnie wolno. Pociągam za więzy. Stając naprzeciw mnie. zaczepia palec o moje majtki i w niespiesznym tempie ściąga je w dół. Tym razem.

. jaka jesteś wilgotna. Czuję pieczenie. szarpiąc za kajdanki. Zagubiona w morzu doznań. panie – skomlę. Wiem.. a ja jęczę głośno. krótka. tym razem w pośladki. Moje sutki twardnieją i wydłużają się pod wpływem tego ataku. że tak to będzie wyglądać. Uderza drugi sutek.. tym razem trafiając w mój sutek.427 ciało zwija się pod tym słodkim. I nagle przeciąga szpicrutę po mojej kobiecości. znów strzela. piekącym smagnięciem. czekając na to. do czego zmierza. słodka chłosta. Uderza mnie raz jeszcze. – Cicho – rozkazuje i znów uderza mnie w pośladki. – Och.. ale już go nie widzę. szybka. Mam zamknięte oczy. proszę! – jęczę. i próbuję przygotować się na to psychicznie. – Tak. w dół do wejścia do pochwy.. – Tak co? – Tak. – Dobrze ci? – szepcze. próbując wchłonąć miriady doznań zalewających moje ciało. Bardzo powoli obsypuje mnie małymi. gdy moje zakończenia nerwowe śpiewają. wydaję głośny krzyk.. Jestem zagubiona. Krążąc dalej. – Widzisz.. Nie myślałam. ale kiedy uderza w moją łechtaczkę. a ja odrzucam głowę w tył. przez moje włosy łonowe. kąsającymi liźnięciami bata na brzuchu i posuwa się na południe. Przerywa. Anastasio? Otwórz oczy i usta.

Jego klatka napiera na mnie. Jest w swoim żywiole. Anastasio. tak jak w tamtym śnie. co mi każe. – Tym? – Unosi pejcz tak. . Czuję smak kosztownej skóry i słoność mojego podniecenia. maleńka. Moje usta zaciskają się na bacie. panie. panie – skomlę. – Tak. całkowicie zahipnotyzowana. aby go dotknąć. żebym go widziała. ale nie mogę – moje ręce tkwią bezużytecznie nade mną. Au! – Proszę co? – Proszę. A niech to. Otaczając mnie ramionami. Wyciąga koniec bata spomiędzy moich warg. Uśmiecha się triumfalnie. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu? – Proszę – błagam. – Tak. smakujesz tak niezwykle cudownie – szepcze.428 Robię. proszę. – Zamknij oczy. wdzierając się językiem do ust. Pejcz trafia w mój pośladek. – Och. Jego oczy płoną. a ja czuję pokusę. Wpycha czubek bata do moich ust. całuje mocno. przyciąga do siebie. panie. – Czujesz swój smak? Ssij. a oczy patrzą wprost na Christiana. ssij mocno. – Jesteś pewna? – Patrzy na mnie surowo. robi krok w przód i chwytając mnie.

aż w końcu to jest ten moment. miękkie. i owiń wokół mnie. a ja miauczę i skomlę. Ale nie mam wyboru i z nieuchronnością. trzy razy. nie znowu. krzycząc z ulgą przez zaciśnięte usta. że znów coś we mnie wzbiera. a on rozpina guziki w dżinsach. Czuję. maleńka. Na moment stawia mnie przy krzyżu. jeszcze i jeszcze. trawiona postorgazmicznymi dreszczami. przejmujący i intensywny. Podnosi mnie i nagle się poruszamy.. na plecach czuję chłodne drewno wypolerowanego iksa. Gdybym miała siłę. Jego ramiona otaczają mnie. raz. ale robię. gdy wchodzi we mnie. która staje się znajoma. Wychodzi ze mnie szybko i stawia pod iksem. dotknęłabym . dwa razy. nie mogę już dłużej wytrzymać i szczytuję. niewielkie muśnięcia łechtaczki. z twarzą przy moim karku. Christian przyłącza się. a ja znów krzyczę. Czuję się taka słaba. głośno. a on zaplata moje nogi wokół swych bioder i ustawia się pode mną. gdyż nogi mam jak z waty. puszczam wszystko i znów doznaję rozkoszy. Odpinając kajdanki. i ostrym oddechem na mojej szyi. Pcha raz za razem. Bierze mnie na kolana. zwisając bez sił. a potem oplata ramionami moje uda i znów mnie podnosi. trzymając mnie mocno i blisko. Moje ręce pozostają skrępowane nad głową. Moje ciało chyba nie wytrzyma kolejnego trzęsienia ziemi. a ten moment jest słodki. Jedno pchnięcie i jest we mnie. Moje ramiona leżą na jego barkach. zostawiam pejcz. kąsające liźnięcia w okolicy brzucha. co każe. O Boże. tuli. podtrzymując mnie swoim ciałem. w ten sposób wchodzi naprawdę głęboko. moja głowa na jego klatce. uwalnia mnie i oboje osuwamy się na podłogę. gdy zakłada prezerwatywę. Znów zaczyna mi zadawać niewielkie.. a ja opieram głowę na jego klatce piersiowej. – Unieś nogi. Tracę wszelkie poczucie siebie. nie.. Rozpuszczam się w jego objęciach. Rety. słuchając jego ściszonego jęku przy moim uchu.. cudownie.429 Zostawiam po tamtej stronie pokój. Posuwając się w dół. zostawiam jego.

– Widzisz więc. O święty Barnabo. rękami i nogami. a potem pochyla się i delikatnie całuje mnie w czubek głowy. mała. Nie ma mowy. ale jej nie mam. Tuli mnie mocno. mam zamknięte oczy. Czy to bolało? – Nie – szepczę. trzymając mnie blisko i odgarniając palcami niesforne kosmyki z twarzy. Otwieram oczy i patrzę na niego. ja też – mruczy.. Anastasio. – Zrobiłabyś to jeszcze raz? Zastanawiam się przez moment. – To dobrze. – Bo jeszcze z tobą nie skończyłem. że większość obaw powstaje w twojej głowie.. Opieram się o jego pierś. Czy pozwoli mi spać i śnić? Moje usta drgają na tę niemądrą myśl i zwracając twarz w stronę klatki Christiana. a zmęczenie przyćmiewa moją świadomość.. Jeszcze raz? – Tak – mój głos jest łagodny. że będzie bolało? – szepcze. wdycham jego szczególny zapach i muskam nosem. Jeszcze ze mną nie skończył. – Brawo. bezpiecznie i wygodnie. a on otula mnie sobą. . – Przez chwilę milczy. Dopiero teraz zauważam. ale on natychmiast sztywnieje.. Jestem kompletnie wykończona i walczę z przemożną potrzebą snu. o cholera. żebym mogła zrobić coś więcej. i czuję się. – Tak. że nadal ma na sobie dżinsy.430 go. Ledwie mogę utrzymać otwarte oczy. Dlaczego jestem taka zmęczona? – A myślałaś.

aby uklęknąć. gdy spoglądam na niego.431 – Nie rób tego – mówi ostrzegawczo. że znajdę w tym pokoju taką satysfakcję? Kto by pomyślał. całować go i po raz pierwszy dostrzegam kilka drobnych. Wewnętrzna bogini wywiesiła na swoich drzwiach tabliczkę „nie przeszkadzać”. Powieki zaczynają mi opadać. jak mi każe. zaspokojone. Nie jest już ciepły. przyłapał mnie na drzemce – nie będzie dobrze. prawda? . Chwiejnie podnoszę się do pozycji stojącej i skulona podchodzę do drzwi. skutecznie uwalniając mnie z objęć. bardzo. kładąc dłonie na kolanach. O cholera. – Nudzę cię. Czerwienię się i z powrotem patrzę tęsknie na jego tors. Chcę przeciągnąć językiem po jego włosach. Wstaję wykrzywiają. – Wstań – rozkazuje. Ospa? Odra? Myślę bezładnie. Kto by pomyślał. Christian porusza się na obrzeżach mojego pola widzenia. Patrzy na mnie. Patrzy na mnie. ledwo widocznych okrągłych blizn rozsianych po jego klatce. a temperatura jego głosu spadła o kilka stopni. bardzo zmęczona i kompletnie zdezorientowana. Jestem roztrzęsiona. że to będzie takie wyczerpujące? Moje kończyny są cudownie ciężkie. a jego usta się – Jesteś skonana. ostrożnie. Jego spojrzenie mięknie. panno Steele? Budzę się momentalnie i widzę Christiana z założonymi rękami. – Uklęknij przy drzwiach – rozkazuje i odchyla się.

– Mogę cię z tego uwolnić w jednym momencie. Zakupy u Claytona! Wszystko staje się jasne. Wpatruję się w niego. nie potrafiąc ukryć uśmiechu. – Chcę więcej. ale plastik wrzyna mi się w skórę. Dobra – to przykuło moją uwagę – znów jestem rozbudzona. O rany. Pomodlić się! Pomodlić do ciebie o łaskawość dla mnie. Teraz zauważam. – Chodź. Rany. A moje serce znów zaczyna walić jak szalone. podczas gdy adrenalina znów przeszywa moje ciało. Bierze spinkę do kabli i owija moje nadgarstki. – Pokazuje mi je. Jasny gwint. że jest na nim ciemnoczerwona pościel i klamry na każdym rogu. testując więzy. dużo.. Próbuję rozdzielić nadgarstki. plastikowe spinki do kabli. – Jeszcze się tobą nie nasyciłem. – Chwyta moje ręce i prowadzi do łóżka z baldachimem. Robię. – Ale zrobię to szybko. – Mam tu nożyczki. Wyciągnij ręce przed siebie.. panno Steele. spinka nie wcina mi się w ciało.432 Przytakuję nieśmiało. czerwieniąc się. Momentalnie podnoszę na niego oczy. co mi rozkazuje. zaciskając plastik. Jesteś zmęczona. jakbyś się chciała pomodlić. dużo więcej – pochyla się i szepcze mi do ucha. Trzymaj się kolumny – mówi. Mrugam powiekami. . – Wytrzymałość. To boli. – Mruży oczy. ale kiedy rozluźniam nadgarstki. – Wygląda znajomo? – pyta.

całuje mnie wzdłuż kręgosłupa delikatnymi jak piórko muśnięciami. Staje za mną i chwytając za biodra.. nie puszczaj. żeby utrzymać swój ciężar. Teraz nie myślę o spaniu. Po tym pozwolę ci spać. że mogę rozsunąć dłonie i chwytam bogato rzeźbioną kolumienkę. Spać? Dyszę. – Rozsuń nogi. panie. Trzymaj się kolumny. piecze. – Dobrze. Uderza mnie dłonią w pośladek. tak że pochylam się do przodu. Anastasio – szepcze i pochylając się. A więc nie na łóżku? Widzę. Zrozumiałaś? – Tak. – Masz taką piękną skórę. – Dobrze. Jeśli puścisz. – Tak.433 Marszczę czoło. trzymając kolumnę. przesuwa moją prawą nogę w bok. dotykają piersi i chwytają moje sutki. Zrozumiałaś? – Tak. . Anastasio – ostrzega. dam ci klapsa. lekko je pociągając. panie – mamroczę szybko. – Wsuwa swoją nogę między moje i trzymając mnie za biodra. Aua. szybko pociąga mnie w tył. W tym samym czasie jego ręce wędrują do przodu. – Niżej – rozkazuje. Wyciąga rękę i delikatnie gładzi mnie po plecach.. – Przelecę cię teraz ostro od tyłu. – Nie puszczaj. – Tak lepiej.

434 Dławię jęk. Ana. i czuję narastające uczucie głęboko wewnątrz. zrób to dla mnie – jęczy.. chwieję się na nogach. On jednak chwyta koniec mojego warkocza i owija sobie wokół nadgarstka. jak? Czuję przyspieszenie. Powoli wychodzi ze mnie. gdy on zrzuca dżinsy. panno Steele – szepcze i słyszę zachwyt w jego głosie. Nigdy mnie nie zawodzisz. Odsuwa ręce i słyszę znajomy dźwięk rozrywanej folii. a potem słodką ulgą. jednocześnie ciągnąc za włosy. gdy kontynuuje swoją bezlitosną napaść. Anastasio – krzyczy przez zaciśnięte zęby. i po raz pierwszy boję się swojego orgazmu. jak całe moje ciało odpowiada.. – Trzymaj się. pociąga za sutki.... . jeśli dojdę. Delikatnie gryzie i ssie mnie w pasie. – Dalej. czując. – Masz tak urzekający.. drugą ręką chwyta za biodra i trzymając mocno.. a potem ześlizgują się w dół i wsuwa we mnie dwa palce. I nagle Christian wchodzi we mnie naprawdę głęboko i zastyga. Moje ciało odpowiada. Chwyta mnie za biodra i ustawia się.. popychając do przodu. Anastasio. a moje imię na jego ustach wysyła mnie w przepaść i staję się jedynie ciałem i rosnącym doznaniem. upadnę.. unieruchamiając mi głowę. Cóż ja bym chciał z nim zrobić? – Jego dłonie głaszczą i ugniatają pośladki... to nie potrwa długo. Bardzo powoli wchodzi we mnie. a jego palce wpijają się w moje biodra. Chwytam się mocniej kolumny i odpycham od niego. seksowny tyłek. raz jeszcze budząc się do życia. Bolą mnie ramiona.. aż do mojego karku. Christian nadal ostro porusza się przy mnie. a moje ręce zaciskają się mocniej na pięknie rzeźbionym filarze. we mnie. Och nie. – Trzymaj się mocno... – Taka wilgotna. zanurza się we mnie. raz za razem. a ja zapieram się w oczekiwaniu na jego atak. oddychając ciężko. Tracę świadomość. jęcząc i powarkując. a skóra głowy boli mnie od ciągnięcia za włosy.

– Że nie chichoczesz częściej. a ja na górze. ale podnoszę je. karabińczyki. promienna i skonana. że znów siedzę mu na kolanach. – Nie jestem najlepsza w chichotaniu – mamroczę sennie. zachwyca mnie to i raduje. Delikatnym masażem przywraca życie moim kończynom. Nagle siada. że się uśmiecha. Chichoczę i masuję uwolnione nadgarstki.435 Gdy wracają mi zmysły. by móc rozetrzeć moje ręce i ramiona. – To taki piękny dźwięk – mówi tęsknie. – To moja wina – mówi i odwraca mnie. i wpatruję się w sufit. – Och. – Podnieś ręce – mówi łagodnie. Christian muska nosem moje ucho. Leży na podłodze. co ma na myśli. panie Grey – mówię pod . myślę bezładnie. ale kiedy to robisz. Och. starając się zrozumieć. Czuję. całkowicie pochłonięta właśnie odbytym stosunkiem. Bierze nożyczki i wkłada jedno ostrze pod spinkę. podnosząc mnie ze sobą tak. Co? Oglądam się na niego. – Bardzo kwieciście powiedziane. – Uważam tę Anę za otwartą – mówi i przecina plastik. jakbym miała ręce z ołowiu. zapomniałam o nich. Czuję. leżę na nim. panno Steele. plecami na jego brzuchu...

– To nie było ani trochę kwieciste – narzekam żartobliwie. Uśmiecha się. starając się utrzymać otwarte oczy. Schyla się. żeby w pełni to docenić. Głowa opada mi na jego pierś.. – Powiedziałbym. Nagle chwyta mnie w ramiona i niesie skuloną do pokoju w głębi korytarza. – Żeby się przespać – dodaje uspokajająco. Hmm. Cierpliwie ubiera mnie. na których wisi szary.. kładzie mnie i. Gdy jestem okryta i wyglądam przyzwoicie.. aby pomóc mi wstać i prowadzi do drzwi. Och. Nie mam siły unieść rąk. że nie jestem bardziej przytomna. a jego usta drgają w uśmiechu. na pewno wiedzą. nie. W jednej chwili żałuję. żebym kiedykolwiek była tak zmęczona.. pochyla się i całuje mnie delikatnie. miękki szlafrok.436 nosem. Ta myśl nie daje mi spokoju. cudownie nagi. – Nie chcę wystraszyć Taylora ani pani Jones. że jesteś ostro przerżnięta i potrzebujesz snu. widząc moją minę. Jego wzrok łagodnieje. delikatnie podnosi mnie ze swoich kolan i wstaje. . jaki z niego perwersyjny drań. gdzie wcześniej badała mnie doktor Green. – Do łóżka – mówi. Nie pamiętam. Christian się uśmiecha. Odsuwając kołdrę. jakbym była małym dzieckiem. Jestem wykończona. Chwyta dżinsy i po żołniersku wciąga je na siebie.

zasypiam.437 co bardziej zaskakujące. kładzie się koło mnie i przytula. I zanim jestem w stanie zrobić jakiś niemądry ruch. – Teraz śpij. . cudowna dziewczynko – szepcze i całuje moje włosy.

– Podnosi się i znów mnie całuje. To będzie również pierwsze spotkanie Kate z nimi – przynajmniej ona będzie mnie wspierać. Całuje mnie szybko i wychodzi. Poruszam ramionami. mam poznać jego rodziców! Dopiero co skatował mnie pejczem i skrępował spinką do kabli. – Anastasio. rany boskie – a teraz mam poznać jego rodziców. wyjść na kolację z moimi Niechętnie otwieram oczy.438 ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Miękkie usta muskają moją skroń. – Przyniosłem ci coś do picia. Są zesztywniałe. nie wydaje się teraz tak dziwaczne. ale przede wszystkim chcę spać. obudź się. ale ton głosu ma łagodny. – No dalej. Jego żądanie. którą mu sprzedałam. Chcę się odwrócić i odpowiedzieć na nie. Wstawaj. surowym pokoju. – Za pół godziny musimy rodzicami – wyjaśnia rozbawiony. zostawiając z resztkami snu na powiekach w chłodnym. Czuję się wypoczęta. Będę na dole. a w zasadzie . – Głos Christiana jest łagodny. ale i zdenerwowana. abym miała osobistego trenera. – Nie – mruczę. bo będziesz miała kłopoty – grozi. Christian pochyla się nade mną i patrzy intensywnie. Za oknem widzę zmierzch. Mruczę i wtulam się w poduszkę. śpiochu. Rany Julek. Nie zasypiaj. zachęcający. zostawiając na niej delikatne pocałunki.

żebym była zażenowana i poprosiła o zwrot majtek. Chce. Wpadając ponownie do łazienki. Jest jasnoróżowy. barbarzyńsko. Piętnaście minut. które uwielbiam i które zwisają mu na biodrach w ten niewiarygodnie seksowny sposób i. Dlaczego nie oddał mi majtek? Zakradam się do łazienki. Powoli wychodzę z łóżka i widzę. że moja sukienka wisi na drzwiach szafy. choć zdecydowanie za krótkim prysznicu.. A gdzie są moje majtki? Szukam pod krzesłem. Postanawiam nie prosić go o majtki i nie dać mu tej satysfakcji. zdaję sobie sprawę. bo wiem. Po powrocie do sypialni wkładam stanik. Nie ma. a stanik na krześle. na co on się zgodzi albo nie... a potem patrzę na napój. Moja wewnętrzna bogini śmieje się do mnie. Ana. I wtedy sobie przypominam – wcisnął je do kieszeni dżinsów. oczywiście.. Rozplatam warkocz i w pośpiechu szczotkuję włosy. w białej lnianej koszuli. Po tym. że zrobił to celowo.. „Anastasio Steele!”. cień samozadowolenia na twarzy w związku z planem co do majtek i ruszam na dół. „Do diabła. wślizguję się w sukienkę i wsuwam buty. Marszczę brwi. Hmm. Wycierając się po radosnym. przeglądam się w lustrze: błyszczące oczy. Czy on ma jakieś inne kolory? Frank Sinatra . na spotkanie z jego rodzicami udam się bez bielizny. każdy kij ma dwa końce”. ale nie chcę jej słuchać – niemalże ściskam samą siebie z radości. policzki lekko zaróżowione. pyszne i świetnie gasi pragnienie. że to go doprowadzi do szaleństwa.. Nieźle. jak – czerwienię się na samo wspomnienie – zachował się tak. Moja podświadomość łaje mnie. Christian stoi przy panoramicznym oknie w szarych flanelowych spodniach. zdumiona brakiem bielizny. Co to takiego? Żurawina i woda gazowana. który mi zostawił. jeśli mam dotrzymać kroku Christianowi.439 trener może okazać się niezbędny.

patrząc na mnie tak intensywnie. – Cześć – mówię czule. Czeka. panno Steele – mruczy i podchodzi do mnie jak pantera.. Nie pomyślałabym. Gdy wchodzę. że zapiera mi dech w piersiach. – Jak się czujesz? – Dobrze. aż staje naprzeciw. Witchcraft. Jest całkowicie urzekający. tęsknoty i rozbawienia. – Cześć – odpowiada. a ja oczarowana. – Zatańcz ze mną – mruczy chrapliwie. – Eklektyczny gust. przyciąga w swe objęcia i obejmując mnie ręką w talii. zaczyna się kołysać.440 śpiewa łagodnie w tle. aż coś powiem. Wyjmując pilota z kieszeni. . jedna z Raya ulubionych. Unosi brwi i przygląda mi się podejrzliwie. robi głośniej i wyciąga do mnie dłoń. Patrzy na mnie wyczekująco. Christian odwraca się i uśmiecha. panno Steele. Christian delikatnie wodzi opuszkami palców po moim policzku i czuję to w całym ciele. Frank zaczyna nucić. Uśmiecha się do mnie leniwie. Podaję mu dłoń. Stara piosenka.. aż Tam. dziękuję. że jesteś fanem Sinatry. A ty? – Czuję się całkiem dobrze. – Frank. a mój uśmiech Sfinksa napotyka jego. a jego szare oczy pełne są obietnicy.

jak tylko się da pod jego wnikliwą. Czy kiedykolwiek zrozumiem tego zmiennego człowieka? Zerkam na niego w windzie. która wisi na jednym ze stołków barowych. Idziemy na spotkanie z moimi rodzicami? – Nie ma za co i owszem. te wszystkie oblicza Christiana Greya. – W porządku. i prowadzi przez hol do windy. bierze kurtkę. w tę i z powrotem przed szklaną ścianą. I tak łatwo mi za nim podążać. kiedy się z nimi spotkam – odpowiadam bez tchu. Chwyta mnie za rękę. panno Steele. zabawnym nastrojem. Och. – Masz wszystko. Suniemy po podłodze od okna do kuchni i z powrotem. – Nie ma milszej czarownicy niż ty – mruczy i całuje mnie słodko. a jego twarz rozjaśnia się w szerokim uśmiechu. Płyniemy przez jadalnię. Potrząsa głową. Seattle migocze na zewnątrz jak magiczne malowidło w tle naszego tańca i nie mogę powstrzymać beztroskiego śmiechu. Dziękuję za taniec. wirując i obracając się w rytm muzyki. co trzeba? – Och tak – odpowiadam słodko. Gdy piosenka się kończy. – Jesteś pewna? Kiwam głową tak nonszalancko. rozbawioną obserwacją. Rany.441 Kładę wolną rękę na jego ramieniu i uśmiecham się do niego szeroko. Śmieje się z jakiegoś własnego . to przywróciło twoim policzkom nieco koloru. Skoro tak chcesz to rozegrać. on uśmiecha się do mnie szeroko. panno Steele. do fortepianu. jak on tańczy. I zaczyna się poruszać. nie mogę się doczekać. – No. porwana zaraźliwym.

a ja wsiadam tak elegancko. Taylor podjeżdża dużym audi. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – pyta łagodnie.442 żartu. Drzwi windy otwierają się na parterze.. a spojrzenie staje się pochmurne. Tracę zapał i już nie chcę wiedzieć. że mi się wymyka. Rozmyśla wpatrzony w okno i czuję. O czym myśli? Nie mam jak go zapytać. że śliwkowa sukienka Kate jest tak przylegająca i sięga mi do kolan. a cień uśmiechu flirtuje z jego pięknymi ustami. Teraz jestem prawie na zewnątrz bez majtek! Spogląda na mnie i w tym momencie napięcie między nami narasta. Boję się. zważywszy na mój stan swawolnego negliżu. Co ja sobie myślałam? Idę na spotkanie z jego rodzicami i nie mam na sobie bielizny. Rozbawienie znika z jego twarzy. bez wątpienia skrępowani obecnością Taylora. oboje milczący. Co mogę powiedzieć przy Taylorze? – Gdzie się nauczyłeś tańczyć? – pytam z wahaniem.. . Moja podświadomość posyła mi niezbyt pomocne spojrzenie w stylu „a nie mówiłam”. Nastrój Christiana jest prawie namacalny i wydaje się zmieniać. Christian lekko potrząsa głową. że śmieje się ze mnie. przekornym pomysłem. abym wyszła pierwsza. Odwraca wzrok w moją stronę. W stosunkowo bezpiecznym otoczeniu jego mieszkania wydawało się to zabawnym. dobry humor powoli gaśnie. Cieszę się. ponieważ się domyślam. – Tak – odpowiadam niechętnie. Ma moje majtki. jak potrafię. Kogo on oszukuje? Nie jest dżentelmenem. oczy ciemne. Christian otwiera przede mną tylne drzwi. jakby chciał odsunąć od siebie myśli i w bardzo dżentelmeński sposób pokazuje. Minę ma nieodgadnioną. Pędzimy autostradą I-5. o rany. w miarę jak posuwamy się na północ.

pielęgnuję swój irracjonalny gniew i zazdrość. co w nim najlepsze? Zanim stał się taki zamknięty? Czy może to ona sprawiła. tak niespodziewanie. Do tego wszystko się sprowadza. pod warunkiem. że nigdy jej nie spotkam. Czy dostała to. że pokazał światu swoje wnętrze? Ma przecież taką zabawną. No i jeszcze ten Czerwony Pokój Bólu. z panią Robinson czy bez. Nie pamiętam. – Musiała być dobrą nauczycielką. co wiem o jego preferencjach. Moja wewnętrzna bogini wzdycha z ulgą. myślę. Nie posiadam żadnych szczególnych umiejętności. Mam nadzieję. wspominając moment. Biorąc pod uwagę. Czuję dreszcz na skórze głowy. że jej nienawidzę. Oczywiście. że postąpił ze mną łagodnie. – Była. W tym momencie uświadamiam sobie. Wpatrując się niewidzącym wzrokiem w okno. że mnie nie skrzywdzi i że to jest jedyny sposób. i że ma gdzieś moje majtki. Nauczyła go również tego wszystkiego albo zepsuła go. jak na to spojrzeć. Dochodzę do wniosku. Och. potwierdziły się moje najgorsze przypuszczenia. kogo nigdy nie poznałam. Wracam myślami do popołudnia. to nie odpowiadam za swoje czyny. zależy. gdy wirował ze mną po salonie.443 – Pani Robinson lubiła tańczyć. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Nawet nie próbuję zaprzeczać. . A może tak czy inaczej by tam trafił. Odruchowo pocieram nadgarstki – tak działają na dziewczynę cienkie paski plastiku. bo jeśli tak się stanie. szczególnie wobec kogoś. żebym żywiła wobec kogoś tak silne uczucia. radosną stronę. gdy byłam w jego ramionach. Chcę z nim być. gdyby mnie poprosił. Była dobrą nauczycielką i ta myśl mnie smuci – ja niczego nie mogę go nauczyć. żeby z nim być. że tak. Bezwiednie uśmiecham się.

Anastasio. że są one dość brutalne i lubię to w narzędziach do krępowania. unosi do ust i delikatnie całuje.444 że rzadko używa ona do myślenia mózgu. Cóż mam odpowiedzieć? Christian niewinnie wzrusza ramionami. Jest tak dezorientujący. Rzeczywiście to jego świat i chcę do niego należeć. – Wyciąga rękę i chwyta moją dłoń. ze wzrokiem utkwionym w drodze. – Nie rób tego – mamrocze pod nosem. w tym momencie znacznie odsłoniętej. – I skutecznie unieruchamiają cię w jednym miejscu. znów patrząc przez okno. – Nie myśl za dużo. Wiem. – To wszystko stanowi część mojego świata. żeby mnie . – To było wspaniałe popołudnie. – Ściska moją dłoń i puszcza ją. Marszczę czoło i zwracam się w jego stronę. które mnie dręczy. I z powrotem jest ze mną. – Nie rób czego? – Nie dotknęłam go. Moja wewnętrzna bogini nie robi nic. Anastasio. który zdaje się być nieporuszony. Mrugam powiekami i uśmiecham się do niego nieśmiało. – Uśmiecha się do mnie łagodnie. Czerwienię się i zerkam nerwowo na Taylora. Dziękuję. a ty możesz poczuć i doświadczyć czegoś innego. a raczej innej ważnej części swojej anatomii. ale na jego warunkach? Po prostu nie wiem. Zadaję pytanie. Nie wspomniał o tej przeklętej umowie. – Dlaczego użyłeś spinki do kabli? Posyła mi szeroki uśmiech. – Jest szybka i łatwa w użyciu.

Idealny. – Dam grosz za twoje myśli – mówi. podczas gdy Taylor sunie przez mrok w kierunku Bellevue. otoczeni mrokiem ciemnym jak atrament. – Aż tak źle. przytłaczając mnie i dławiąc. a potem uśmiecha się szelmowsko. – Jesteś gotowa? – pyta Christian. że wolałabyś mieć teraz na sobie swoją bieliznę – drażni się. Czerwienię się. Zapiera dech w piersiach. . Wzdycham i marszczę czoło. maleńka – mówi łagodnie.445 pocieszyć. – To dla mnie też pierwszy raz – szepcze. jak z obrazka. Przytakuję. co? – Chciałabym znać twoje myśli. że krajobraz się zmienił. a on ponownie ściska uspokajająco moją dłoń. Uśmiecha się znacząco. – A ja twoje. Zapomniałam o nieobecnych majtkach. – Założę się. Patrzę gniewnie na Christiana. Ponura noc odzwierciedla mój wewnętrzny nastrój. więc nie słyszy naszej wymiany zdań. Zerkam na Christiana. a on mi się przygląda. Patrzę przez szybę i widzę. gdy Taylor zatrzymuje się przed imponującymi drzwiami frontowymi. Na szczęście Taylor wysiadł z samochodu i otwiera moje drzwi. Przejeżdżamy przez jeden z mostów. włącznie z różami wokół drzwi. Tuż przed ósmą audi wjeżdża na podjazd dworku w stylu kolonialnym.

– Proszę mówić mi Ana. W jego słowach słychać sympatię. moja droga. Najwyraźniej Christian ją uwielbia. – Ściska mnie mocno. – To moja młodsza siostra. Nerwowo zerkam na Christiana. – Wejdź. – Czy ona tu jest? – Słyszę krzyk z głębi domu. poznałaś już moją matkę. Anastasio. miło mi pana poznać – uśmiecham się i potrząsam wyciągniętą dłonią. jak mniemam. gdy odwracam się i wysiadam z samochodu. A to mój ojciec. Mia – mówi prawie z irytacją. jak miło znów cię widzieć. Carrick. Jest w moim wieku. A to nowina. na swój sposób przystojny jak Christian. I wpada na dół. wysoki blondyn. wysoka. a ton głosu staje się łagodniejszy. Za nią stoi. – Cała przyjemność po mojej stronie. O rany. Wygląda elegancko i wytwornie w jasnoniebieskiej jedwabnej sukience. Grace. – Ana. pan Grey. o zaokrąglonych kształtach. Nie mogę się nie uśmiechnąć w odpowiedzi na jej . ciemnowłosa. – Grace otula mnie ramionami w ciepłym uścisku. – Anastasia! Tyle o tobie słyszałam. czekając na nas. – Panie Grey. Jego niebieskie oczy są delikatne i łagodne. Dr Grace Trevelyan-Grey stoi na progu.446 który uśmiecha się szeroko. – Anastasio. gdy wypowiada jej imię.

– On jest równie chłodny w stosunku do niej. Kate i Elliot siedzą przytuleni na kanapie. Wszędzie widać ciemne drewno i antyczne chodniki oraz szerokie schody prowadzące na piętro. Kate zrywa się. To denerwujące. – Kate. obejmując mnie ramieniem. On ciepło się do niej uśmiecha. Co to jest. rozsuwa palce i przyciąga mnie do siebie. Unoszę brwi. Zerkam na Christiana. wygodnie. – Ana. – . Christian staje obok. proszę – mamroczę. Wszyscy odwracamy się i ruszamy do jadalni. Marszczę czoło na widok tego powitania.447 autentyczny entuzjazm. trzymając kieliszki z szampanem. który przewraca oczami. – Promienieje. uspokój się – Grace upomina ją delikatnie. – Mia. Pokój jest przestronny i umeblowany ze smakiem w odcieniach kremu. i Mia wreszcie puszcza moją dłoń. tydzień uścisków dla Any? Ten oszałamiający pokaz sympatii – po prostu nie jestem do tego przyzwyczajona. gdy ciągnie mnie do wielkiego holu. – Cześć. prosto i bardzo stylowo. Kładzie dłoń na moim biodrze. – Witaj. Ana. Elliot chwyta mnie w ramiona w szczerym uścisku. – Nigdy dotąd nie przyprowadził tu żadnej dziewczyny – mówi Mia z podnieceniem w ciemnych źrenicach. Wszyscy na nas patrzą. a on mruży oczy. kochanie – mówi. aby mnie uściskać. brązu i bladego błękitu. a potem podaje rękę ojcu. Mia nie puszcza mojej ręki. – Christian – wita go szorstko skinieniem głowy. całując Christiana w oba policzki. – Coś do picia? – Pan Grey pierwszy dochodzi do siebie.

– Elliot zdecydował się pojechać z Kate i jej rodziną na tydzień na Barbados.. ostrożnie krzyżując nogi. że Christian zaprosił mnie tylko dlatego. – Wymyka się z pokoju. O rany. Oblewam się rumieńcem i widząc Kate siedzącą z Elliotem. okaż trochę godności! – Czy po skończeniu studiów zrobisz sobie przerwę? – pyta . Przyniosę wino. Jest wniebowzięta. – Właśnie rozmawialiśmy o wakacjach. Christian patrzy na mnie i marszczy brwi. wychodząc za Mią z pokoju. Musiał mnie zaprosić. – Nawet mówicie te same rzeczy. a ona uśmiecha się promiennie z błyskiem w szeroko otwartych oczach. Ano – mówi uprzejmie pan Grey. co mi każe. – Kolacja już prawie gotowa – melduje Grace. Zerkam na Kate. Chmurzę się na tę myśl. że jest tu moja przyjaciółka. nagle zdaje sobie sprawę.. to jest bardziej niż dziwne. Christian nie miał wyjścia. że dowiem się o tym od Kate. Siada obok. Mia klaszcze w dłonie. – Siadaj – rozkazuje. ale nie dotyka mnie. głuptasie”. Elliot prawdopodobnie swobodnie i radośnie zaprosił ją do domu rodziców. Ta myśl jest ponura i przygnębiająca. wskazując pluszową kanapę i robię. wiedząc. Katherine Kavanagh.448 Prosecco? – Poproszę – Christian i ja mówimy jednocześnie. Moja podświadomość mądrze kiwa głową z wyrazem twarzy mówiącym „Wreszcie do tego doszłaś.

Mia wraca niespiesznie do salonu i podaje nam kieliszki wypełnione różowym prosecco. – Georgia? – rzuca pod nosem. Odpowiedni toast z ust męża lekarki.. jak mi pójdzie jutro na rozmowach o pracę. mrugając kilka razy. pojechać do Georgii na kilka dni – Christian wpatruje się we mnie. – Kiedy planujesz wyjazd? – Jego głos jest niski. – Wasze zdrowie! – Pan Grey unosi kieliszek. Zaciska usta. późnym wieczorem. Dlaczego jest do niego tak wrogo nastawiona? O co jej chodzi? . O cholera. – Ana zasługuje na przerwę – mówi znacząco do Christiana.449 pan Grey. – Moja mama tam mieszka. To zależy od tego. a jego głos jest pozornie łagodny.. – Chciałabym odpowiadam. Uśmiecha się nieco zbyt słodko. – Jutro. z nieodgadnionym wyrazem twarzy. a dość dawno już jej nie widziałam. – Na jak długo? – pyta Christian. – Nie wiem jeszcze. a Kate robi ciekawską minę. jest zły.

. – Tak. – Nie wyjeżdżam. zatrzymując gwałtownie. w sprawie stażu. ale skrywa się w nim gniew. – Wobec tego powodzenia. na ścianie ogromne lustro w bogato rzeźbionej ramie. Puszczając moją rękę. że wyjeżdżasz? – pyta natarczywie. Mruży oczy i widać. ale Christian chwyta mnie za łokieć. Nie denerwuj się. i dopiero o tym pomyślałam. – Kolacja na stole – oznajmia Grace. gdy wchodzimy do jadalni. Kate i Elliot wychodzą z pokoju za panem Greyem i Mią. Stół nakryto świeżo wyprasowanym. i oddaj mi moje. Jadalnia przypomina mi o naszym obiedzie w Heathmanie. Jego głos jest łagodny. białym lnianym obrusem. że sobie coś przypomina. Chcę iść za nimi. tylko odwiedzam matkę. Nad ciemnym drewnianym stołem wisi kryształowy żyrandol. Wszyscy wstajemy. jutro w dwóch wydawnictwach. O cholercia. bierze mnie pod łokieć i wyprowadza z pokoju. Patrzę na niego uważnie. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć. – A co z naszą umową? – Nie mamy jeszcze umowy. – Ta rozmowa nie jest jeszcze skończona – szepcze ostrzegawczo. jakbyś miał osę w majtkach.450 – Masz rozmowy w sprawie pracy? – pyta pan Grey. na środku stoi ..

Wpatruję się w niego. ze mną wywiad dla magazynu – Którego Kate jest redaktorem naczelnym – dodaję. – Co? – pyta. – Poproszę. On uśmiecha się do niej ciepło. chcąc pokierować rozmowę z dala ode mnie.451 wazon bladoróżowych peonii. – Proszę. Pan Grey wstaje. ja po jego prawej stronie. Zerkam na Christiana. Zajmujemy miejsca. – Nie jestem na ciebie zły. a Christian obok mnie. a on spogląda na mnie. Ano? – pyta pan Grey. Pan Grey sięga po otwartą butelkę czerwonego wina i proponuje je Kate. Pan Grey siedzi u szczytu stołu. – Przeprowadzała studenckiego WSU. . nie złość się na mnie – szepczę. aby napełnić pozostałe kieliszki. Wszystko wygląda oszałamiająco. – Wina. mocno ją ściska. która siedzi po przeciwnej stronie obok Elliota i zaczynają rozmawiać o gazecie studenckiej. Wzdycha. przekrzywiając głowę. Mia uśmiecha się promiennie do Kate. Mia sadowi się koło Christiana i chwytając go za rękę. – Gdzie poznałeś Anę? – pyta go. – Uśmiecham się do niego.

jestem na ciebie zły. Czerwieni się i spogląda na niego spod długich wytuszowanych rzęs. że chce sprawić. a Christian patrzy na nią wzrokiem mówiącym „nie wtrącaj się. Och. – Tylko o moim wyjeździe do Georgii – mówię słodko. Jej oczy natychmiast odnajdują Christiana. Kate. – Szczególnie teraz. Jakże niewiele wie. Grace zjawia się ponownie. – Ton jego głosu jest cichy i grobowy. Czerwienię się. Christian nachyla się do mnie. Kulę się. – Zły. że ręka cię świerzbi? – pytam nerwowo. niosąc dwa talerze. że zniweluję ich wzajemną wrogość. – Tak. – Na moment zamyka oczy. Kavanagh” – nawet Kate kuli się pod tym spojrzeniem. ubrana elegancko w jasny błękit. Kate uśmiecha się z szelmowskim błyskiem w oku. – O czym tak szepczecie? – wtrąca się Kate. mając nadzieję. . niesie tacę z naczyniami. a za nią ładna młoda dziewczyna z blond kucykami. A już myślałam. aż mnie ręka świerzbi – szepcze. – Jaki ci minął piątkowy wieczór z José? Jasna cholera. by Christian był zazdrosny. Patrzę na nią otwartymi ze zdziwienia oczami.452 – Tak. że mi się upiecze. Co ona robi? Ona w odpowiedzi również otwiera szeroko oczy i zdaję sobie sprawę. nie. – W porządku – mamroczę.

podając mi talerz. posypane natką pietruszki. – Przepraszam. Pachnie wspaniale – chorizo i muszle świętego Jakuba zapiekane z czerwoną papryką i szczypiorkiem. kochanie. zaczynajcie. marszcząc czoło. że to przez dzisiejszy wysiłek fizyczny nabrałam takiego apetytu. – Wszystko w porządku? . – Pan Grey znowu wstaje i wychodzi. Wraca pan Grey. Pan Grey przechyla głowę na jedną stronę. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej? Z nachmurzoną miną wpatruję się w swe dłonie na kolanach.453 Gdzieś w domu dzwoni telefon. Gretchen kiwa głową i jeszcze raz dyskretnie zerkając na Christiana. – Grace uśmiecha się. – Proszę. Chwilę później wraca Grace. A więc państwo Greyowie mają służbę. wychodzi. i wychodzi. I chociaż żołądek podchodzi mi do gardła z powodu zawoalowanych gróźb Christiana. Gretchen – mówi łagodnie Grace. która taksuje spojrzeniem mojego przyszłego Pana. zdając sobie sprawę. Czerwienię się.. – Telefon do ciebie. a jej twarz jest pochmurna. gdy pan Grey wychodzi.. jak Christian. – Zostaw tacę na szafce. To ze szpitala – mówi do Grace. umieram z głodu. – Dziękuję. ukradkowych spojrzeń pięknej Panienki z Kucykami i braku bielizny.

ale . siadając i uśmiechając się pobłażliwie do syna. że może być popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. – Tak się cieszę. dziecko. Może zostanę w Georgii. moja droga? – pyta uprzejmie Grace. Biedny Elliot – mówi. – Tak. gdzie mnie nie dopadnie. Mój umysł pracuje jak szalony. pojawia się Gretchen i nie po raz pierwszy chciałabym móc swobodnie dotknąć Christiana. nie. że nasze dzieci nigdy nie musiały przez to przechodzić. Gdy kończymy przystawki. – Ze smutkiem potrząsa głową i uśmiecha się. w co ona gra? Czy on mnie ukarze? Truchleję na samą myśl o tym. Gdyby tylko ludzie szczepili swoje dzieci. Elliot marszczy brwi w połowie kęsa i poprawia się nerwowo na krześle. Może wcale tego nie zrobię. nigdy nie złapały nic poważniejszego niż ospa wietrzna. – Tato. Przystawki są pyszne i koncentruję się na jedzeniu. W kontaktach z rodziną Christian wydaje się rozluźniony i spokojny. pan Grey i Christian rozmawiają o baseballu. – Christian i Mia mieli szczęście. a Christian przewraca oczami. – Och.454 – Kolejny przypadek odry – wzdycha Grace. jedna krostka na ich dwoje. Jeszcze nie podpisałam umowy. Mia chichocze. Jestem jej wdzięczna za to pytanie wyrywające mnie z zakłócających spokój myśli i opowiadam jej o przeprowadzce. gdy tymczasem Elliot. – Zadomowiłaś się już w nowym mieszkaniu. Cholerna Kate. żeby pokazać jej. Dzięki Bogu. Czwarty przypadek w tym miesiącu. oglądałeś mecz Marinersów? – Elliot wyraźnie chce zmienić temat. Przeszli ją tak łagodnie.

a on odwzajemnia jej uśmiech. chociaż ociąga się. gdy przyglądam się uważnie. jak to jest dorastać. . Och. byłaś w Paryżu? – Mia pyta niewinnie. wytrącając mnie z zadumy. – Nie. Och. W desperacji sięgam po wino. – To piękne miasto – zgadza się Mia. przechodząc moim zdaniem nieco za blisko Christiana. – My spędziliśmy w Paryżu nasz miesiąc miodowy. bodajże wołowinę a la Wellington. – Pomimo paryżan.. Christian. Jego dłoń chwyta moje udo.455 jest mój. Rzucając zawstydzone spojrzenia i falując biodrami. że Ana wolałaby Londyn – mówi łagodnie Christian. starając się odsunąć od niego.. W odpowiedzi moje całe ciało się spina. – Wiem.. podając porcję Christianowi. Zabiera się do sprzątania ze stołu. nie tutaj. unieruchamiając mnie.. ale bardzo chciałabym pojechać. Kate i Mia rozpływają się nad Paryżem. widząc to. nie teraz. która nigdy nie była za granicą. Najwyraźniej bardzo się kochają i przez chwilę zastanawiam się. mając przy sobie oboje rodziców. Czuję się prawie zażenowana. a jego palce wędrują w górę uda. – Ano. Na szczęście podaje nam talerze i wychodzi. Czerwienię się i przesuwam. Znów pojawia się Panienka Europejka z Kucykami. – Myślę. Na szczęście on zdaje się jej nie zauważać. Kładzie dłoń na moim kolanie. powinieneś zabrać Anę do Paryża – stwierdza stanowczo. – Grace uśmiecha się do pana Greya. ale moja wewnętrzna bogini szaleje z zazdrości. On posyła mi lekko zdziwione spojrzenie. wnosi danie główne. że jestem jedyną osobą przy tym stole. pamięta.

lekko klepie mnie w plecy i zabiera rękę dopiero wtedy. czym dokładnie. On uśmiecha się do niej i wygląda to tak. że czuję się lepiej. co zrobiła. Zerkam na Kate. iż jem z takim apetytem. Greyowie swobodnie prowadzą rozmowę: jest w niej ciepło. Jeszcze nie rozpracowałam. a ona zdziwiona w nas. kochanie” i to . nie. Wszystko jest tym smaczniejsze. nie przekonali się. – Nie spodobały im się twoje czarujące zwyczaje? – Wrr. zdejmując dłoń z mojego uda. Elliot peroruje na temat swojego najnowszego projektu budowlanego. ekologicznego osiedla na północ od Seattle. że to dlatego. aż Christian wyjaśnia jej równie płynnie po francusku. marchewką.456 jak Gretchen wychodzi z pokoju. Ma bardzo zaraźliwy śmiech i już za chwilę wszyscy zrywamy boki. która spija każde słowo z ust Elliota. ten potwór. dzięki Bogu. – Anastasio. a jej oczy płoną pożądaniem lub miłością. że Christian pozostaje w dobrym humorze do końca posiłku. a Mia dostaje ataku śmiechu. – Więc co było nie tak z paryżanami? – pyta Elliot siostrę. Krztuszę się winem. Podejrzewam. podana z pieczonymi ziemniakami. Mówi „Na razie. Gdy przytakuję. Przy deserze z cytrynowej śmietanki ubitej z winem i żółtkami Mia raczy nas opowieścią o swoich podbojach. pasternakiem i zieloną fasolką. Wszyscy wpatrujemy się w nią. był takim despotycznym tyranem. jakby składali sobie niewypowiedzianą obietnicę. dla którego pracowałam. troska i delikatne przekomarzanie. W jego głosie znów pobrzmiewa rozbawienie. Och. A Monsieur Floubert. Wołowina jest pyszna. nieświadomie przechodząc na płynny francuski. wszystko w porządku? – Christian pyta z troską. gdy jest pewny.

że mogłabym patrzeć na niego cały czas. machając nam na pożegnanie. między udami. mówię do pana Greya i wychodzę Prowadzi mnie przez hol do kuchni. podczas gdy pan Grey. Widzę. Ona uśmiecha się. w odpowiedzi na jego ciemne. by pociągnąć mnie za brodę. – Nie przygryzaj wargi – mruczy gardłowo. Wiem. – Idę pokazać Anastasii ogród – Christian mówi niewinnie do matki. – Chcesz. by zatrzymać tę wędrówkę. Kate i Elliot dyskutują o korzyściach z instalacji paneli słonecznych w stanie Waszyngton. ale nie ufam mu. – Przepraszam – z Christianem z jadalni. że uśmiecha się z wyższością. że powinnam powiedzieć: tak.. Christian. jak wszystkie mięśnie kurczą się głęboko w moim podbrzuszu.457 jest seksowne. piersiach. Podaję mu dłoń i czuję. żebym pokazał ci posiadłość? – pyta wprost. On jednak już się zrywa i wyciąga do mnie rękę. a Mia . żeby go podrapać i poczuć na swojej twarzy. Wzdycham i zerkam na swojego Szarego. znów kładzie dłoń na moim kolanie. – Ja chcę to zrobić. Czerwienię się.. a jego palce podążają w górę uda. Europejskich Kucyków nigdzie nie widać. gdzie Mia i Grace wkładają naczynia do zmywarki. udając zainteresowanie ich rozmową. Jest tak piękny. Ma na brodzie lekki zarost i aż świerzbią mnie palce. głodne. cholernie seksowne. Grace i Mia zbierają miseczki deserowe i udają się do kuchni. On spogląda na mnie i unosi dłoń. Tor moich myśli przyprawia mnie o rumieńce. patrząc na nich. Wstrzymuję oddech i ściskam uda. szare spojrzenie.

łatwo go wkurzyć. trzymam się jego bioder. a w rogu stoi elegancki metalowy stół z krzesłami. – Schyla się i przerzuca mnie przez ramię. Och. W szarych kamiennych donicach rosną krzewy.. o rany – jak pięknie. – Nie rób sobie kłopotu. pokonuje kilka stopni i wychodzi na duży trawnik. się i patrzy na mnie nieprzeniknionym – Moje obcasy. Na horyzoncie migocze Seattle. prowadzący w dół nad zatokę. Zatrzymuje spojrzeniem.. Christian pociąga mnie za sobą. Zatrzymuję się na chwilę i podziwiam. brak majtek. Wisząc do góry nogami. Moja podświadomość ma nogi jak z waty. a on z determinacją kroczy przez trawnik. Muszę zdjąć buty. nie. . Jest o coś zły – może o José. proszę. oświetlone niewidocznymi lampkami. gdzie przycumowano dwie łódki. – Ciszej – warczy.. Jest tak malowniczo i spokojnie. Rany. gryzienie wargi..458 wraca do jadalni. Georgię. – Zatrzymaj się. Piszczę głośno zaskoczona. Koło pomostu stoi hangar dla łodzi. – Dlaczego? – pytam bez tchu. Wychodzimy na patio z szarych kamiennych płyt. nie jest dobrze. – Kuśtykam za nim. a moje obcasy grzęzną w miękkiej trawie. jasny majowy księżyc maluje na wodzie błyszczącą srebrną smugę aż do pomostu. Christian przechodzi koło nich. a chłodny. podskakując na jego ramieniu. a on daje mi piekącego klapsa w pupę.

a potem cię przelecieć. jestem bardzo opanowany. – Wiesz dlaczego – syczy. – Dlaczego? – skomlę. – Myślałam. że jesteś opanowanym facetem – błagam bez tchu. Anastasio. – Wierz mi. O kuźwa. . – Po co? – Ponieważ mam zamiar spuścić ci lanie.459 – Muszę pobyć z tobą sam na sam.

. – Proszę. aby się rozejrzeć – wzrok mam utkwiony w nim. Urządzono go w żeglarskim stylu Nowej Anglii: granat. no ale przecież przeniósł mnie przez cały trawnik i po schodach aż tutaj. właściwie to widzę jedynie dwie kanapy. Christian stawia mnie na drewnianej podłodze. a po chwili otwiera szeroko oczy. nie tak jaskrawe światło – a chwilę później znajdujemy się w pokoju na poddaszu. Mruga dwa razy. nie teraz. Zatrzymuje się w progu i włącza kolejne przyciski – tym razem halogeny..460 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Christian wpada do hangaru. jakby był rzadkim i niebezpiecznym drapieżnikiem szykującym się do ataku. Po chwili duże drewniane pomieszczenie zalewa białe światło jarzeniówek. . – Nie chcę. ale nie mam okazji przyjrzeć się jej uważniej. Tuż za progiem zatrzymuje się na chwilę. Jasny gwint. Jestem jak urzeczona. Oddycha głośno. Nie mam czasu. gdyż Christian wnosi mnie po drewnianych schodach na górę. nie tutaj. Ze swojej pozycji do góry nogami dostrzegam imponującą łódź motorową. aby zapalić światło. Szare oczy płoną gniewem i czystym. nie bij mnie – szepczę błagalnie. Mebli jest mało. krem i przebłyski czerwieni. Patrzę na niego tak. które emitują delikatniejsze. żebyś dawał mi klapsy. nieokiełznanym pożądaniem. Marszczy brwi. Eksploduję od samego spojrzenia. kołyszącą się łagodnie na ciemnej wodzie.

– Odmówiłaś. Wydaje ledwie słyszalny jęk. Opuszczam ręce na jego ramiona. Obojgu nam rwie się oddech. naciskając i wirując. Nasze języki tańczą razem. Jęczy i bierze mnie w objęcia. – Słucham? – Odmówiłam czego? – Przy stole. patrzy na mnie nieufnie. nogami. Och. – Ale siedzieliśmy przy stole twoich rodziców. Otwiera usta ze zdziwienia. co robię. wyraźnie skonsternowany. Christian zamyka powoli oczy i nachyla twarz ku mojej dłoni.. a kiedy otwiera oczy. Unoszę drugą rękę i wsuwam palce w jego włosy. mocno do siebie przyciskając. jakby nie rozumiał. Wciskam język między jego wargi. unoszę rękę i niepewnie przesuwam palcami po jego policzku aż do delikatnego zarostu na brodzie.461 Proszę. – Co ty mi robisz? – pyta cicho. a więc o to w tym wszystkim chodzi. – Wpatruję się w niego oszołomiona. przysuwam jego usta do swoich i go całuję. . – Całuję cię. Intrygujące połączenie – lekko kłujący i zarazem gładki. Uwielbiam je. Przysuwam się jeszcze o krok i pociągając go delikatnie za włosy. a ja zbieram się na odwagę. Christian smakuje bosko! Nagle się odsuwa. Jego dłonie odnajdują drogę do moich włosów. Oddech więźnie mu w gardle..

Bezwiednie przełykam ślinę. wpatrując się we mnie płonącymi oczami. badając moją reakcję. oddechu. – Tylko moje. A skoro nie pozwalasz mi dać ci klapsa. Serce mi wali jak młotem. próbując wydostać się z klatki piersiowej. szybko. ponieważ ani słowem nie wspomniałaś mi o Georgii. ponieważ zacisnęłaś przede mną uda. teraz. Jestem zły. W jego oczach widać zdumienie i pożądanie. Co za przyjaciel tak się zachowuje? I jestem zły i podniecony. do swojego wzwodu. i który potem zostawił cię z kimś niemal zupełnie obcym. Przyciąga mnie mocno do siebie. twoje.. nie twojej. Drugim ramieniem obejmuje mnie w talii i trzyma unieruchomioną. a jeden z palców powoli wsuwa do środka. W tej chwili sukienka ledwie zakrywa moją nagą pupę. – Tak. dla mojej przyjemności. Zakończeń nerwowych. tak że obejmuje moje łono. przedostaje się do krwi. gdyż moje pożądanie. bo powiedziałam „nie”? – pytam bez tchu. – Oczy mu błyszczą niebezpiecznie i powoli podnosi skraj mojej sukienki. Christian nagle przesuwa dłoń. Zduszam jęk. ponieważ poszłaś na drinka z facetem.. zamierzam przelecieć cię na tej kanapie.462 – Jeszcze nikt mi nigdy nie odmówił. – To jest moje – szepcze gorączkowo. kiedy byłaś pijana. Jego dłoń zsuwa się na moje pośladki. Mieszanka uderzająca do głowy. – Jesteś zły i podniecony. I jest to strasznie podniecające. gorące i nabrzmiałe. wszystkiego. – Pragnę cię.. dotykając. w uszach słyszę dudnienie . na co sobie zasłużyłaś. Rozumiesz? – Wsuwa palec i wysuwa. – Jestem zły. który próbował cię uwieść.. pragnę cię teraz. O rety. – Dyszę.

nie dla ciebie. wypuszczając powietrze przez zaciśnięte zęby. to. Nie jestem gotowa. tak że czuję na sobie jego cały słodki ciężar. Ale wysuwam biodra ku jego pchnięciom. Nagle. Nakłada prezerwatywę na imponujących rozmiarów męskość. inaczej dam ci klapsa – rzuca ostro. zdecydowanie za szybko. która spada na podłogę. rozpina rozporek i popycha mnie na kanapę. Och.. nieruchomieje i przeżywa orgazm. – Nie mamy dużo czasu.. To będzie szybki numerek. zmuszając moje uda.463 krwi. Jęczę głośno. – Ręce na głowie – nakazuje przez zaciśnięte zęby i klęka. łokciami przytrzymuje mi ramiona.. przytłaczając mnie. Czuję. to wyczekiwanie. Zrozumiano? Nie szczytuj. a chwilę później kładzie się na mnie. niemal dusząc. dla mnie. Moje ciało reaguje. aby pozwolić . nogami przygważdża mnie do kanapy. i zsuwa z siebie marynarkę. jak moje biodra ochoczo wysuwają się ku niemu. a niby jak mam to zrobić? Wystarcza jedno płynne pchnięcie i już jest cały we mnie. nie spuszczając ze mnie wzroku. gardłowo i rozkoszuję się uczuciem wypełnienia. Ale to także nieziemskie. A Christian wykonuje nagle kilka czynności naraz: cofa dłoń. W uchu czuję jego urywany oddech. a potem sięga do kieszeni marynarki. Nie. rozpływając się wokół niego. Tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. Kładę ręce na głowie i wiem. że to po to. Wyjmuje foliową paczuszkę. W mordę jeża. Jego ciało od razu się rozluźnia. abym go nie dotykała. Porusza się we mnie szybko i wściekle. tu i teraz. Kładzie ręce na moich dłoniach.. idealnie synchronizując ten erotyczny rytm. Jestem taka podniecona. hedonistyczne uczucie. co mu robię. moja władza nad nim. Jest wszędzie. aby rozchyliły się jeszcze szerzej. Nie wolno mi szczytować.

Christian zapina rozporek i przeczesuje palcami włosy. Unosi brwi. – Lepiej wracajmy już do domu. że choć mnie za karę przeleciał. – W samą porę. – Nie dotykaj się. przyznając mi rację. Piorunuje mnie wzrokiem. – Christian! – krzyczy z dołu Mia. To właśnie mi zrobiłaś. Pospiesznie zakładam majtki i wstaję z godnością – na tyle. Siadam oszołomiona. kiedy ze mną nie rozmawiałaś. zawiązuje ją na końcu. dysząc. żebyś czuła frustrację. – W jego oczach znowu płonie gniew. Patrzę na niego i bezwiednie zaciskam uda. pozostawiając mnie obolałą i wygłodniałą. ale wiem. Lekko kręci mi się w głowie. moje ciało błaga o uwolnienie od nieznośnego napięcia. Chryste. kiedy odmawiałaś tego. biorąc je od niego. na ile jestem w stanie ją zmobilizować po niedawnym bzykanku. Chcę. po czym wkłada do kieszeni spodni. – Proszę.464 mu wyjść. potrafi być naprawdę irytująca. tak naprawdę zaliczyłam małe zwycięstwo. . Możesz je założyć. Nie uśmiecham się. Spojrzenie ma już łagodniejsze. a na jej twarzy widnieje uśmiech pełen satysfakcji: „Nie musiałaś o nie prosić”. Wstaje i zdejmuje prezerwatywę. Kiwam głową. Odwraca się w moją stronę. co moje. Ale on się wycofuje. próbując doznać choć odrobiny ulgi. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje moje majtki. Szybko próbuję przygładzić potargane włosy. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. a potem podnosi z podłogi marynarkę.

– Och. Możecie uwierzyć? Nie mogą . abym sobie na to zasłużyła. ale i tak mam ochotę przełożyć cię przez kolano – mówi cicho. Przechyla głowę i uśmiecha się do mnie. – Ale dało się to jakoś znieść? – pyta cicho. – Nie sądzę. a on lekko ściska moją dłoń. – Kate i Elliot zaraz wychodzą. – Obrony przed czym? – Tobą i twoją ręką. że pozwoliłam na pański nieuzasadniony atak. która świerzbi. panno Steele. Sznuruję usta. – Bardzo się stara. aby w jego głosie słychać było urazę. Mia! – woła Christian. tu jesteście.465 – Na górze. czuję się już lepiej. zwłaszcza. Oblewam się rumieńcem. ale uśmiecham się. panie Grey. – Ledwo. – Cóż. – Nieuzasadniony? Pocałowałaś mnie. – Christian wyciąga do mnie rękę. – Oprowadzałem Anastasię po hangarze. Po schodach wchodzi głośno Mia. – To był atak jako najlepsza forma obrony. – Rozpromienia się na nasz widok. Ujmuję ją. ledwo – odpowiadam szeptem.

– Muszę z tobą porozmawiać o tej wrogości wobec Christiana – syczę jej cicho do ucha. – Mia udaje odrazę i przenosi spojrzenie z Christiana na mnie. to musi być wpływ Elliota. ale czasami zdarza jej się przekroczyć granice. to ty nie wiesz!” – krzyczę na nią w myślach. – No to na razie. a kiedy Mia odwraca się. „Wiem. – To niezbędne. aby zejść na dół. jaki on jest naprawdę. strasznie lubi wszystko kontrolować – szepcze. ależ jest bezpośrednia. jutro czekają cię rozmowy . Uważaj. Kate ściska mnie mocno. – Co tu robiliście? Jezu. Żartobliwa Kate to nowość. – My też powinniśmy jechać. Gromię ją wzrokiem. wtedy widać. Nagrody wioślarskie? Przyciąga mnie delikatnie przed siebie. Kate i Elliot żegnają się właśnie z państwem Grey. że powodem jej zachowania jest troska o mnie. Ana. Zaskoczona wciągam gwałtownie powietrze. Rozumiem. jaki jest naprawdę. Machamy im na pożegnanie. – Pokazywałem Anastasii moje nagrody wioślarskie – odpowiada Christian bez zająknięcia. – Chodźmy się pożegnać z Kate i Elliotem. Moje policzki robią się szkarłatne. Teraz na przykład znajduje się już w sąsiednim kraju. Mimowolnie się uśmiecham. następnie przytula mocno i całuje moje włosy. niedługo – szepcze mi do ucha groźbę. – Zrobię to ponownie. a potem Christian odwraca się w moją stronę. Anastasio.466 się od siebie odkleić. klepie mnie w tyłek. a ona pokazuje mi język.

– Wyciągam do niego rękę. Christian. jaką mi okazują Greyowie. – Bo jeszcze ją wystraszycie albo zepsujecie zbyt dużą ilością uwagi – burczy. moja droga – mówi ciepło Grace. . Pożegnawszy się. Dlaczego jemu wolno. W jej oczach błyszczy jednak matczyna miłość. Zaciskam usta. a może sfrustrowany atencją. – Mamo – mówi i w jego głosie pobrzmiewa szacunek. bierze mnie za rękę i przyciąga do siebie. zażenowany. A mnie się wydaje. Ano. – Panie Grey. że Grece obdarza go bezwarunkowym matczynym uczuciem. mów mi Carrick. do zobaczenia i dziękuję. gdy się żegnamy. Ukradkiem obserwuję ich wzajemne relacje. a on także obdarza mnie uściskiem! – Proszę. Christian prowadzi mnie do samochodu. nie po tej groźbie w hangarze. że on się wcale nie przekomarza. On się nachyla i całuje ją sztywno. Liczę. że w końcu kogoś znajdzie! – wyrzuca z siebie. a mnie nie? Chcę przewrócić do niego oczami. przestań się przekomarzać – beszta go Grace. Mia ściska mnie mocno. że niedługo znowu się spotkamy. To oczywiste. ale nie śmiem. Rumienię się.467 w sprawie pracy. – Nie sądziliśmy. a Christian ponownie przewraca oczami. – Dbaj o siebie. – Christian.

Czy tak się właśnie czułaś przez całą wizytę? Och! Chciał.. że tu jestem. że z nim nie rozmawiam. dla którego otrzymałam zaproszenie. abyś ich poznała. żebym tu przyjechała – a to nowina. Taylor uruchamia silnik i wyjeżdża z oświetlonego podjazdu na ciemną drogę. fizycznie i emocjonalnie. Wydaje się autentycznie zadowolony z tego. że poznałaś moich rodziców. a przecież tak by było. aby mnie przywieźć do rodziców. a on na mnie. – No co? – pyta cicho. Patrzę na Christiana. Jestem wykończona. Gdybym nie chciał. gdyby skrywał prawdę. Dlaczego tak bardzo w siebie wątpisz? Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. Po krótkiej rozmowie z Taylorem Christian siada obok mnie. niezwykle cieszę się z tego. Czuję. że poczułeś się zmuszony do tego. powiem mu.468 w którym siedzi Taylor. – Cóż. Czekał tu przez cały czas? Otwiera przede mną drzwi i siadam na tylnej kanapie audi. Powoli otula mnie przyjemne ciepło. Jesteś silną. – Gdyby Elliot nie zaprosił Kate.. Także? W mojej głowie pojawia się nieproszona i nieprzyjemna myśl związana z powodem. – Głos mam cichy i pełen wahania. Przez chwilę się waham. – Anastasio. że moja rodzina także cię polubiła – mruczy. Nie. Zawsze narzeka. co za dzień. – W ciemności nie widzę jego twarzy. Christian kręci głową . wygląda na to. jak opada ze mnie część napięcia. nie przywiózłbym cię tutaj. Jezu. – Uważam. a tak negatywnie o sobie myślisz. niezależną młodą kobietą. Udzielanie odpowiedzi chyba go nie krępuje. nie zrobiłbyś tego.

469 i sięga po moją dłoń. Wspomniałam o Georgii tylko dlatego. że Kate mówiła o Barbadosie. Patrzy na mnie dziwnie. Jeszcze się nie zdecydowałam. Chciałam spróbować wszystko przemyśleć. Zerkam nerwowo na Taylora. Tak myślałam. jakby toczył wewnętrzną walkę z samym sobą. to chyba nie jest dobry pomysł. – Dlaczego? – Miałam nadzieję na małą odskocznię od tego wszystkiego. Wzruszam ramionami. – Tak.. – Chcesz odwiedzić matkę? – Tak. jak drgają mu kąciki ust. od tej intensywności. – Jestem zbyt intensywny? Wybucham śmiechem. . I jeszcze jedno. Mów do mnie. Że co? – Eee.. – Oględnie powiedziane! W świetle mijanych latarni widzę. – Mogę jechać z tobą? – pyta w końcu. – Nie przejmuj się Taylorem...

– Ogarnęły cię wątpliwości? – Niewykluczone. . i uważam. – Wiem. panno Steele? – Jakżebym śmiała. czy w twoim towarzystwie jestem w stanie cokolwiek rozgryźć. – Śmiałabyś. że spróbujesz – mówi. – A jaki bardziej? – Sam to rozgryź. że często to robisz. – Nie jestem pewny. – Zabawny wesoły czy zabawny śmieszny? – Och.. – Zabawny? – O tak. Patrzy na mnie spokojnie. – Powiedziałaś. sporo pierwszego i trochę drugiego. panie Grey – odpowiadam z udawaną powagą. – Bo jesteś zabawny. Anastasio – rzuca sardonicznie.470 – Śmieje się pani ze mnie. po czym kontynuuje cicho: – O czym musisz pomyśleć w Georgii? – O nas – szepczę..

więcej uczucia. seksowny. że zdaję egzamin. Cóż mogę powiedzieć? Po prostu chciałabym więcej. Ściska moją dłoń. Ale jego nastroje. – Rozmawiaj ze mną. czując się jak w potrzasku. różnorakich perwersji. – Dlaczego. Ten ostatni tydzień. Zamykam oczy.. Oboje nas spowija ciemność maskująca nasze myśli i uczucia.471 Poprawia się na kanapie. bo wtedy ty się wzdrygniesz. więcej. Czuję dreszczyk emocji. Ale do tego nie jest nam potrzebna noc. do którego się nie przygotowałam... odprawisz mnie albo co gorsza zbijesz? Cóż mogę rzec? Przez chwilę wyglądam przez okno. Pomimo tych wszystkich żądań. Twierdzi. Jakim cudem ta rozmowa stała się nagle taka poważna? Mam wrażenie. Anastasio? – naciska Christian. Nie chcę cię stracić. że przemyśli moje zastrzeżenia. więcej wesołego Christiana. – Dlaczego? Jasny gwint. Wzruszam ramionami. potrzeby sprawowania kontroli. och – no i chce zadawać mi ból. Bo nie mogę cię dotykać. mogąc siedzieć tu obok niego. Jest taki nieprzewidywalny.. Samochód jedzie z powrotem przez most. ale i tak mnie to przeraża.. Nie chcę go stracić. Dojeżdżamy do końca mostu i droga po raz kolejny skąpana . jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. bo za bardzo się boję okazać ci uczucie. inteligentny i zabawny. a ty widzisz we mnie jedynie zabawkę.. miłości. Anastasio. Co mam powiedzieć? Bo chyba cię kocham.

– Dla ciebie. – I przez kilometr czy dwa milczymy. Jakaż akuratna metafora! To jego uznałam kiedyś za romantycznego bohatera. – Naprawdę powinnaś zapiąć pasy – Christian szepcze . – Tak zrobię. a on puszcza moją dłoń i ujmuje podbródek. spróbuję. Anastasio. – I ja też spróbuję. jak sam się określił. To nie bohater. Proszę. uwalniając uwięzioną dolną wargę. – Spróbuję. Nie muszę długo czekać na reakcję.472 jest w neonowym świetle latarni. Podpiszę twoją umowę. nie będziemy się widzieć cały tydzień. Mrugam powiekami. Patrzy na mnie. – Decyzja podjęta pod wpływem chwili. – Głos ma nabrzmiały szczerością. – Zostań dziś ze mną – wyrzuca z siebie. To sygnał dla mnie. maleńka. to staje się widoczna. odważnego białego rycerza – czy też mrocznego rycerza. Przemyśl wszystko. – Jeśli pojedziesz. Oplatam rękami jego szyję i całuję. Dobrze przemyśl. – Dobrze – zgadzam się. Czy ja nie mogę go poprowadzić ku światłu? – Nadal chcę więcej – mówię cicho. – Wiem – odpowiada. biorąc go z zaskoczenia. który pociąga mnie za sobą w ciemność. lecz człowiek z poważnymi emocjonalnymi ułomnościami. długo i mocno. Odpinam pasy i wdrapuję mu się na kolana. – Podpisz po Georgii. więc jego twarz to kryje się w mroku.

z Christianem. Głowę opieram mu na ramieniu. a jedynie tulę się do niego mocno. O nie. a teraz co zrobiłam? – Czemu nie masz żakietu? – Marszczy brwi. że słyszał naszą rozmowę. Gdy wysiadamy. żeby mnie zepchnąć z kolan. tłumiąc ziewnięcie. Pozwalam sobie fantazjować. Wdycham seksowny zapach Christiana i piżmowego żelu pod prysznic.. oczy mam zamknięte. a maleńka część mojej paskudnej podświadomości zachowuje się zupełnie zaskakująco i ośmiela się mieć nadzieję. Zalewa mnie fala ulgi. ale nie wykonuje żadnego ruchu. że ten mężczyzna mnie kocha. świadoma tego. Zbyt szybko zostaję wyrwana ze swoich niespełnialnych marzeń. Uśmiecha się znacząco. Tyle że jego mieszkanie to galeria sztuki. . Ale jego uprzejmy uśmiech niczego nie zdradza. To takie zwodnicze zdanie. Och.473 z dezaprobatą do mych włosów. i jest to takie rzeczywiste. nos schowany na jego szyi. aby nie dotykać jego klatki piersiowej. Przytulam się do niego. W domu. niemal namacalne. pełne olbrzymiego potencjału. – Jesteśmy w domu – mruczy Christian.. – Jest w moim nowym samochodzie – odpowiadam sennie. zdejmuje marynarkę i narzuca mi na ramiona. Christian mierzy mnie wzrokiem. Taylor otwiera nam drzwi i dziękuję mu nieśmiało. Uważam. a nie dom.

których w życiu nie uznałabym za możliwe. przestaję oddychać. panno Steele? – Tak. ale teraz przypominam sobie. że powinniśmy pójść spać. a wszystko we mnie skręca się z pożądania. – Chcesz się czegoś napić? – Nie. Kiedy drzwi windy się rozsuwają. znowu! W windzie przyglądam mu się uważnie. Bierze mnie za rękę i prowadzi do budynku. Przechodzimy przez podwójne drzwi i jesteśmy w domu. Niemniej jednak uważam. więc sądzę. Odwzajemniam się. że chce.. Chodźmy do łóżka. – Pewnego dnia zerżnę cię w tej windzie. Ożeż ty. chwytając zębami jego górną wargę. że jestem winna wyjaśnienie.. ale teraz jesteś zmęczona. Marszczę brwi i nagle jego oczy ciemnieją. Pochyla głowę. – Zostałam dziś nakłoniona do robienia rzeczy. niewykluczone. – Czuję się nieswojo pod jego bacznym spojrzeniem. . chwyta mnie za rękę i wyciąga do holu. panie Grey. Najpierw sądziłam. abym z nim spała. Nie licząc tych kilku razy ze mną. Anastasio.474 – Zmęczona. Cała się rozpływam. – Cóż. że on z nikim nie sypia. bierze moją wargę w zęby i delikatnie pociąga. Wyciąga rękę i uwalnia mi wargę z zębów. że nakłonię cię do jeszcze innych rzeczy. jeśli mi podpadniesz. Z jego gardła wydobywa się niski jęk. – To dobrze.

co najmniej trzydzieści jeden smaków. Wystarczy mi egzotyki na jeden dzień. – Bogini wydyma usta i nie bardzo jej wychodzi ukrywanie rozczarowania. jutro ważny dzień. – Uśmiecha się do mnie lubieżnie. że będę to musiał jakoś utemperować. masz niewyparzony język. – W waniliowym nie ma nic zwykłego czy starego. Im szybciej znajdziesz się w łóżku. – Zauważyłam – odpowiadam cierpko. – Panno Steele. Chodź. panno Steele. – Zadowoli cię zwykły. A czemu pytasz? Miałaś nadzieję na coś bardziej egzotycznego? Moja wewnętrzna bogini się wychyla. stary waniliowy seks? Przechyla głowę. – Na pewno? Jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie gusta. – Chodź. – Prowadzi mnie korytarzem do swojej sypialni i kopniakiem zamyka za nami drzwi.475 Unoszę brwi. Kręci głową. tym szybciej cię przelecę i tym szybciej będziesz mogła zasnąć. – Ręce . – O nie. urodzony z pana romantyk. – Od kiedy? – Od ubiegłej niedzieli. – Panie Grey. to bardzo intrygujący smak – wyrzuca z siebie. Możliwe.

drzwi są zamknięte. – Cóż.. Pojawia się na niej konsternacja i atmosfera staje się nagle napięta. Kłania się z gracją. – Przygląda mi się i stopniowo wyraz jego twarzy ulega zmianie. – A jaka będzie następna sztuczka? – pytam wesoło. – Nie chcesz się pieprzyć? – pyta. – Marszczy brwi. Zaskoczony otwiera szeroko oczy i widzę w nich błysk podniecenia. Wskakuj do wyrka. jak jakiś magik. że klamka zapadła. – Ale jestem dobrą negocjatorką. co mi każe. Chichoczę i grzecznie biję brawo. – Ja także. Nie bardzo wiem. – Och. uśmiechając się przy tym szeroko. jak byś miała mnie unikać – stwierdza zgryźliwie. a ci pokażę. – Ta da! – woła żartobliwie. – Och. Robię. jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię. .. – Wydaje mi się. Jak mogę mu się oprzeć. kiedy jest właśnie taki? Kładzie sukienkę na stojącym obok komody krześle.476 do góry – nakazuje. że choć raz powinnam grać trudną do zdobycia? – pytam kokieteryjnie. a on. – Nie – odpowiadam bez tchu. – Sądzisz. moja droga panno Steele.

żebyś się ze mną kochał. ja jestem zmęczony. głęboki oddech. nie wygląda to dobrze. – Przeczesuje palcami włosy. – Proszę. – O nie... uważnie mnie obserwując.. – Nie? – Nie. Wielka mi nowość. – Ana.. „Daj mu chwilę” – warczy moja podświadomość. że już to robiliśmy? – mówi w końcu. Och.. Twarz mu posępnieje. – Chcę. powiedz mi dlaczego. – Proszę – szepczę.. z tym się nie da polemizować. – Chcę cię dotknąć. – A więc dotykanie jest dla ciebie granicą bezwzględną? – Tak. Chodźmy po prostu do łóżka – mówi. Cholera. no to się zaczyna. – Myślałem. Odruchowo robi krok w tył i przez jego twarz przebiega strach...477 Okej. naprawdę go zaskoczyłam. ty jesteś zmęczona. Obu rąk. panno Steele. Nieruchomieje. prawda? – Słuchaj. dziś wieczorem na wystarczająco wiele ustępstw. I mówię „nie”. poszedłem . Po chwili bierze się w garść. ja. Jezu.

– Włóż to i chodź do łóżka – warczy z irytacją. gdzie jest łazienka. na tym etapie naszego dziwnego układu. że urosną ci rogi i zakręcony ogon?” – warczy moja podświadomość. – Anastasio. Marszczę brwi. patrzy na mnie ta sama zwyczajna dziewczyna. – To dla mnie ważne. a ja czmycham do łazienki. Łapię go zdeprymowana. Po tym wszystkim. że w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. błagam. . aby zakryć nagość. Odwracam się do niego plecami. zaszokowana faktem. wyjmuje T-shirt i rzuca w moją stronę. Majtki zostawiam. – Nawet nie kryje rozdrażnienia. Dzisiaj. zdejmuję stanik i jak najszybciej wkładam koszulkę. Odpuść ten temat – burczy z rozdrażnieniem. – Muszę skorzystać z łazienki. Ponownie przeczesuje palcami włosy i zdusza pod nosem przekleństwo. – Czy ty mnie pytasz o pozwolenie? – Eee. Odwraca się na pięcie... – „I co ty. w końcu nie miałam ich na sobie przez większą część wieczoru. Rozpina koszulę. ale postanawiam ustąpić.478 – Och. co dzisiaj robiłam. wiesz. Patrzy na mnie zaskoczony. – Mój głos jest niewiele głośniejszy od szeptu. aby z niej skorzystać. „A czego się spodziewałaś. nie. Przyglądam się sobie w olbrzymim lustrze. podchodzi do komody. nie potrzebujesz mojego pozwolenia. Anastasio.

niebieskie z szarym. Wszystko dzieje się tak szybko. Bez słowa bierze ją ode mnie i wkłada do ust. co ci powiedział. . Balansujemy na delikatnej huśtawce. ani przez chwilę nie spuszczając z niego wzroku. do czego się przyznał”. Nie jest gotowy. którą stanowi nasz dziwny układ – na samych końcach. ale ona nie da się tak łatwo zbyć. Kręcę zrezygnowana głową i biorę szczoteczkę Christiana. – Proszę – mówię z ustami pełnymi pasty. Georgia kusi mnie jeszcze bardziej. Może przydałoby mi się nieco dystansu. Gdy zabieram się za mycie zębów. następnie uśmiecha się znacząco i staje obok mnie. Muszę umieć okazać mu uczucie – wtedy być może je odwzajemni. pożycz sobie moją szczoteczkę – mówi lekko drwiąco. pomyśl o tym wszystkim. a ona chwieje się niebezpiecznie. aby lepiej widzieć. – Nie krępuj się. Dłońmi ściska twarz niczym postać z Krzyku Muncha. Patrzy na mnie beznamiętnie. że każda komórka mego ciała podnosi się i wychyla.479 u licha. Od pasa w górę jest nagi. „Doprowadzasz go do szaleństwa. Popędzam go. i ja też nie. Patrzę gniewnie na swoje odbicie. Za wcześnie. ty idiotko. Również się uśmiecham. Moja podświadomość ma naturalnie rację. – Dziękuję panu. wyprawiasz? Dotykanie to jego granica bezwzględna. a w swym gniewie wygląda jak Meduza. rozlega się pukanie do drzwi. a spodnie od piżamy zwisają mu z bioder w taki sposób. a ja karmię oczy tym widokiem. a w jego oczach nagle pojawiają się wesołe iskierki. Ignoruję ją. jakbym umierała z głodu. Kończę myć zęby. Oboje musimy przejść bliżej środka. W drzwiach staje Christian. – Uśmiecham się słodko i wychodzę. wahając się. Trzeba to robić krok po kroku”. opłukuję szczoteczkę i wręczam mu ją. Nasze spojrzenia krzyżują się w lustrze. Podświadomość jest wściekła. Mam jedynie nadzieję. że żadne z nas podczas tej próby nie spadnie.

Siada po turecku na łóżku. Spływa na mnie natchnienie. że chcę cię lepiej poznać. Parę minut później dołącza do mnie. wcale nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć. No bo czemu miałoby być inaczej? – Dlatego. Kiedy ja tak ostatnio zrobiłam. przełożyłeś mnie przez kolano. – Wyobraź sobie. a będziesz mógł tak zrobić. – Znasz mnie wystarczająco dobrze. – Anastasio. – Powiedz mi. Pięćdziesiąt odcieni. że nie możesz mnie dotykać. Przewraca z frustracją oczami. – Jak możesz tak mówić? – Klękam twarzą do niego. . już ci mówiłem. chętnie bym to powtórzył. – Co takiego? – Słyszałeś. – Och. że ja bym ci powiedziała. Miałem w życiu niełatwy start.480 kierując się prosto do łóżka. – Przewróciłeś oczami. – Nie tak miał się potoczyć dzisiejszy wieczór – burczy nadąsany.

Po chwili poważnieje. – Zostań tu – mówi i wychodzi z pokoju. Śmieje się. a ja mam nieczęstą możliwość oglądać beztroskiego Christiana.. może to jest sposób na niego.481 – Próbujesz się targować? zaskoczone niedowierzanie. Sporo czasu minęło od ostatniego razu. Na jego twarzy pojawia się leniwy.. Co on robi? Ma jakiś niecny plan? Kuźwa. – Zejdź z łóżka. – W porządku. – O drugiej. – W jego głosie wibruje Kiwam głową. Nie widzę co i zżera mnie ciekawość. trzyma w dłoni coś niewielkiego. grzeszny uśmiech. Anastasio. gorący. – To tak nie działa. A jeśli wróci z laską albo jakimś innym perwersyjnym dziwactwem? Jasna cholera. – Zawsze taka złakniona informacji. – Pokazuje mi. bardziej nieustępliwy.. co ja wtedy zrobię? Kiedy Christian w końcu wraca. To Christian – Pan. Powiedz mi. – Negocjować. Stań tutaj. Ogarnia mnie niepokój i podciągam kolana pod brodę. a ja przewrócę wtedy oczami.. Następnie zeskakuje z łóżka. – Przygląda mi się uważnie. – I na moich oczach dokonuje się w nim subtelna zmiana. a ja . – O której godzinie masz jutro pierwszą rozmowę? – pyta miękko. Staje się surowszy. Owszem. – Świetnie.

Patrzy na mnie uważnie. – Potrzebne im nawilżenie. ale dla twojej przyjemności i mojej. nie za karę.482 w ekspresowym tempie wykonuję jego polecenie. zaskakująco ciężkie i mają metaliczny posmak. Wyciąga rękę i moim oczom ukazują się dwie srebrne. – Są nowe – mówi dobitnie. podniecam się. – Zamierzam włożyć je w ciebie. Christian nie odrywa ode mnie wzroku. Nie jestem w stanie wykrztusić ani słowa. a jeśli po tym wszystkim nie zaśniesz. Usta? – Szerzej. Posyłam mu pytające spojrzenie. Przestępuję z nogi na nogę. – Ufasz mi? – pyta. – Bardzo delikatnie wkłada mi kulki do ust. . Zgoda? Pyta mnie o zgodę! Bez tchu kiwam głową. A niech to. Kiwam głową. opowiem ci trochę o swoim wczesnym dzieciństwie. gdy badam językiem te nieznajome przedmioty. w jego oczach migocze obietnica. a wszystkie mięśnie w moim podbrzuszu słodko się zaciskają. Otwórz usta. Moja wewnętrzna bogini wykonuje taniec siedmiu welonów. – Grzeczna dziewczynka. – Potem będziemy się pieprzyć. Ssij – nakazuje. błyszczące kulki połączone grubą czarną nicią. Łykam głośno powietrze. a potem dać ci klapsy. Głos ma miękki. gładkie. Kulki są zimne. W moich ustach zbiera się ślina.

Interesujące doznanie. Wsuwa we mnie jeden palec i zatacza powolne. Och. Jęczę. że wiem. . Natychmiast wypełniam jego polecenie. zmysłowe kółka. uda mi się złapać za kostki? Okazuje się. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. O rany. Christian poprawia mi majtki. gdy delikatnie odsuwa materiał majtek na bok i powoli przesuwa palcem w górę i w dół po mojej kobiecości. pochyl i złap za kostki.483 – Nie ruszaj się. jak głośniej oddycha. – Wystarczy. T-shirt zsuwa mi się po plecach. iż tam są. Dobrze. a przez jego twarz przebiega cień. Mrugam. – Żadnego wahania – beszta mnie i wsuwa kulki do swych ust. Widzę tylko jego nogi. właściwie ich nie czuję – ale wystarczy. Ale podejrzewam. że niedługo się nimi nacieszę. ale przyjemnie. ogrzane przez nasze usta. że zostawiłam majtki. Jezu. Odrzuca na bok kołdrę i siada na skraju łóżka. O kuźwa. powtarzając ten ruch. że owszem. jedną po drugiej. Wyjmuje palec i bardzo powoli wsuwa kulki. Mają temperaturę ciała. bez problemu. – Chodź tutaj. to bardziej seksowne od szczoteczki do zębów. – Wyjmuje je z moich ust. odsłaniając pupę. Staję przed nim. Moje ciało szykuje się na uderzającą do głowy mieszankę szaleńczego oczekiwania i podniecenia. – Teraz się odwróć. Słyszę. pochyla się i delikatnie muska ustami moją pupę. Christian ze skupieniem kładzie mi rękę na tyłku i delikatnie go pieści. Kiedy już są we mnie. Zamykam oczy.

rumieniąc się. ale wcale nie negatywnie. – Dziwne. – To świetnie. Tak robię. Wody? Chce wody. To doznanie mnie zaskakuje. kulki przesuwają się we mnie. Och. Chwyta mnie za biodra.484 – Wstań – mówi.. – W jego oczach czają się wesołe iskierki. Przynieś mi. gdy . – Dziwne dobre czy dziwne złe? – Dziwne dobre – przyznaję. – Odwróć się w moją stronę.. żebym chodziła – gdy to robię. – Chciałbym szklankę wody. dlaczego? Gdy wychodzę z sypialni. aby pomóc w odzyskaniu równowagi. że mój oddech przyspiesza. To takie dziwne uczucie i wcale nie nieprzyjemne. delikatnie masując.. Och! Teraz je czuję.. Kulki się przesuwają i moje mięśnie bezwiednie się wokół nich zaciskają. Pomyśl o tym. Anastasio. – Tak. teraz. – A kiedy wrócisz.. – I jakie to uczucie? – pyta. Prawda jest taka. – Wszystko dobrze? – pyta surowo. dlaczego chce. staje się aż nazbyt jasne. proszę. a ja niepewnie się prostuję.. przełożę cię przez kolano. tak jakby.

Moje serce przyspiesza. a jego spojrzenie staje się coraz chłodniejsze. tym razem surowiej. Bierze niespieszny łyk. Gdy wracam. O co? Czego on chce? – Poproś mnie. jestem podekscytowana. następnie odstawia szklankę na nocny stolik. – Poproś mnie – mówi miękko. – Chodź tutaj. Czeka już na nim foliowa paczuszka. O rany. – Daj mi klapsy. Ale o co? – Poproś – powtarza...485 z szafki w kuchni wyjmuję szklankę. Dzięki nim mam wielką ochotę na seks. Zamyka na chwilę oczy. I wiem. Więcej tego nie powiem. Chce. żebym go poprosiła o klapsy. rozkoszując się moimi słowami. abym czekała z jeszcze większą niecierpliwością. że je zatrzymam. Podniecona. Chwyta moją lewą dłoń i pociąga na swoje kolana. Anastasio... – W jego słowach kryje się zawoalowana groźba i nagle już wiem. Jasny gwint. Możliwe. że robi to. Christian przygląda mi się bacznie. Serce mam . Marszczę brwi.. Stań obok mnie. Patrzy na mnie wyczekująco.. panie – szepczę. – Dziękuję – mówi i bierze ode mnie szklankę. Podchodzę do niego i tym razem. proszę. Tak jak poprzednio. gotowa jak ja.

Krzywię się. co wtedy czuję.. Niezwykle stymulujące erotyczne doznanie i z jakiegoś powodu. jest. że klapsy nie są tak mocne jak ostatnio. przesuwając dłonią po skórze i bieliźnie. jakie zapewniają kulki i fakcie. Te ostatnie klapsy są najlepsze. Och. Unosi rękę i opuszcza szybko. Tym razem też leżę tak. Jęczę.. A nawet przyjemny. unieruchamiając głowę. Następnie chwyta je na karku. nie przeszkadza mi ból. Kulki przesuwają się w głąb mnie i gubię się w grzęzawisku doznań. nie przestając głaskać moich pośladków. dół. – To jest dla przyjemności.. próbując przyswoić te wszystkie uczucia. . gładzi – tak więc jestem masowana na zewnątrz i od wewnątrz. – Chcę widzieć twoją twarz. uderzając w złączenie moich ud i pośladki. dam radę. Zsuwa dłoń niżej i ociera ją o moją kobiecość. Ale nie przytrzymuje nogą moich nóg.486 w ustach. a pomiędzy uderzeniami pieści mnie. Znowu pieści moją pupę. Jęczę. ponieważ to się odbywa na moich warunkach. prawy. Wiercę się na jego nogach.. że chcę uciec przed klapsami. Anastasio – mruczy. ale ponieważ pragnę więcej. Dociera do mnie. ale do zniesienia. Och... Tak. a potem niżej. Czemu nie zdjął mi majtek? Wtedy jego dłoń znika. Kilka lekkich klapsów. jest. Pieczeniu pośladków. Wydaję jęk. prawa.. a potem mocniejsze. a to. że Christian mnie unieruchamia. to uczucie jest niesamowite. Zresztą nie jest taki duży – okej. mojej i twojej – szepcze. Christian przerywa i powoli zsuwa mi majtki.. że klatkę piersiową mam na łóżku obok niego. a chwilę później znowu czuję uderzenie. A potem wraca do ustalonego rytmu. Wszystko przesuwa się do przodu. lewa. wewnątrz mnie.. uczuciu wypełnienia.. Odgarnia mi włosy z twarzy i zakłada je za ucho. I tak to idzie: lewy pośladek. Anastasio. nie dlatego. gdy ręką gładzi mój tyłek.

intensywny. a dłońmi nadal przytrzymuje mi ręce nad głową. wykonując powolne. Po chwili wraca z buteleczką białej emulsji. czując mnie wokół siebie. zmysłowe pchnięcia. Przytrzymuje mi ręce nad głową i opuszcza się we mnie. Niemal szczytuję – doznanie jest tak nieziemskie. Wymierza mi jeszcze dwa klapsy. wykrzykując moje imię. a potem całuje mnie słodko. Siada na łóżku. – Och. wypełniając mnie tam. to jeszcze potęguje jego rozkosz. mała – szepcze. Jęczę głośno. a docieram nad krawędź. – Podobało mi się – szepcze. – Przekręć się – poleca. Płynnym ruchem przekręca mnie na plecy. głośno oddychając. Wbija się we mnie. Gdy zaciskam się wokół niego. a potem przeżywam rozkoszny. a potem Christian kładzie się przy mnie. W końcu odsuwa się i patrzy mi w oczy. Po co tyle zamieszania? Strasznie chce mi się spać. Jęczę. – Grzeczna dziewczynka. rozkoszując się mną. wyczerpujący orgazm. a potem pociąga za przytwierdzoną do kulek nitkę i wyciąga je nagle ze mnie. Wstaje. – Oddech ma urywany. Słyszę odgłos rozrywanej folii. powoli. – Ana! Leży na mnie. Jeszcze nigdy nie był tak delikatny i nie mija dużo czasu.487 te doły. a potem nieruchomieje. gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się srebrne kulki. – Twój tyłek ma teraz piękny kolor – stwierdza z uznaniem . a ja bardzo niechętnie obracam się na brzuch. przykrywa mnie kołdrą i znika w łazience.

która wydała mnie na świat. Uważa. – Panno Steele. – Mieliśmy umowę.. Proszę. – Dobranoc. Całuje mnie delikatnie w ucho. śpij już. – Kobieta. Anastasio. była dziwką i narkomanką. Pamiętam jedynie pewne rzeczy..488 i czule wmasowuje chłodzącą emulsję w różowawe pośladki. – Umarła. Wzdycha. Christianie. Nie bardzo ją pamiętam. kiedy miałem cztery lata. – Jak się czujesz? – Wyrolowana. pani to potrafi zepsuć nastrój. Grey – ziewam. co to znaczy? – Była? – Nie żyje. – Dobranoc. . Carrick trochę mi opowiedział. O w mordę. A teraz śpij. – To teraz puść farbę. – Od jak dawna? Wzdycha. żeby nie dotykać mojego obolałego tyłka. I tak znowu leżymy na łyżeczki. kładzie się przy mnie i bierze w ramiona.

.489 I odpływam w oszołomiony i wyczerpany sen. przerażającym. śniąc o czteroletnim szarookim chłopczyku w jakimś ciemnym. smutnym miejscu.

wypełniając pokój zbyt jasnym blaskiem. otoczony pięknymi i cennymi dziełami sztuki – tak daleko od miejsca.. czy też choć trochę się zbliżyliśmy do siebie. matek dziwek i narkomanek. dlaczego mieszka tutaj odizolowany. choć twierdził. co musiał przejść jako małe dziecko. Jak na ironię ja w jego strzelistej wieży czuję to samo. przeszywające. Dlaczego wczoraj nie opuściliśmy rolet? Znajduję się w wielkim łożu Christiana Greya. gdy tymczasem ponura rzeczywistość wygląda tak. oderwany od ziemi. Wzdrygam się na myśl. Przez chwilę po prostu leżę i podziwiam strzelistą panoramę Seattle.490 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Wszędzie jest światło. tylko na chwilę. odporny na realia życia. to przez ten seks”. Z całych sił próbuję go do siebie nie dopuścić jeszcze przez kilka cennych minut. w którym miał swój początek. Pragnę się ukryć. i już rozumiem. ciepłe. dlaczego nie wolno mi go dotykać. przekonać się. głodu.. Moja . uprawiając wymarzony seks z wymarzonym chłopakiem. Ale ono jest zbyt mocne i w końcu wyrywa mnie ze snu. że postara się dać mi coś więcej. Zycie w chmurach wydaje się nierzeczywiste. „Tak. ponieważ nadal to nie tłumaczy. że tak powiem – porządnie wykorzystana. Ale Christiana Greya w nim brak. że on chce specjalnego układu. Gramolę się z łóżka cała zesztywniała i. Jestem oderwana od rzeczywistości. Marszczę brwi. Fantazja – zamek w powietrzu. czy nadal stoimy na przeciwległych końcach huśtawki. Jaskrawe. daleko od zaniedbania. Co to właściwie oznacza? Tego się właśnie muszę dowiedzieć. Znajduję się w jego wymarzonym apartamencie. Wita mnie śliczny poranek w Seattle – przez sięgające podłogi okna wlewają się słoneczne promienie.

Ignoruję obie i po krótkiej wizycie w łazience idę poszukać Christiana. Och. lecz rzeczowy. – Może śniadanie. Kim jest ta atrakcyjna blondynka w kuchni Christiana? Mam na sobie tylko jego T-shirt i mocno mnie to krępuje. Na mój widok uśmiecha się szeroko. Postanawiam. Na jej widok zatrzymuję się w pół kroku. Czuję oszołomienie. Nie ma go w galerii sztuki. za to w aneksie kuchennym natykam się na elegancką kobietę w średnim wieku. że w sypialni nie ma pewnego kontrolera. Przewracam oczami. To znaczy jeśli podpiszę umowę. „Oczywiście. – Och. Wie pani może.491 podświadomość z dezaprobatą zaciska usta. jestem gospodynią pana Greya. ciesząc się. dziękuję. proszę pani? Proszę pani! – Wystarczy herbata. że poproszę go o tego trenera osobistego. że podpiszesz”. ubrana jest w białą dopasowaną koszulę i granatową ołówkową spódnicę. że zaskoczyła mnie pani – mówię cicho. Ma pani ochotę na śniadanie? Ton głosu ciepły. Ma krótkie jasne włosy i niebieskie oczy. którego świerzbi ręka. – Dzień dobry. – Miło mi panią poznać – dukam. nie kryjąc niepokoju. gdzie jest pan Grey? . panno Steele. najmocniej przepraszam. moje nazwisko Jones. Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. – Obawiam się.

.. seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle. – Czeka. .. Przełącz mnie z powrotem do Andrei. po prostu czegoś mu brakuje. Zażenowana wychodzę szybko z kuchni. – Andrea.492 – W swoim gabinecie. Tak. że to najprzystojniejszy mężczyzna na Ziemi.. spoglądający ze swego zamku w chmurach na maleńkich ludzi. Dlaczego Christian zatrudnia tylko atrakcyjne blondynki? I natychmiast w mojej głowie pojawia się nieproszona myśl: wszystkie to jego byłe uległe? Odganiam ją od siebie jak najdalej... Nie. Niech Marco do mnie zadzwoni. Christian stoi plecami do drzwi i rozmawia przez telefon. Podnosi wzrok i dostrzega mnie. nie spuszczając ze mnie wzroku. pan osobistego wszechświata. – Dziękuję. pora podjąć decyzję. Na tę myśl przez moje ciało przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie. Nieśmiało wsuwam głowę do gabinetu. Ros. Nie interesuje nas nieproduktywność.... wyglądając przez okno..... Włosy mu jeszcze nie wyschły po prysznicu... Christian kontynuuje rozmowę.. choć nie jestem przekonany co do interfejsu. Chcę się z nim spotkać po południu i to omówić. przekaż Barneyowi. przeprowadzimy burzę mózgów.. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego. – Nie jestem zainteresowany.. Na jego przystojnej twarzy pojawia się leniwy. Żadnych więcej kiepskich wymówek. zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole. Okej. zbyt piękny dla mnie. że prototyp wygląda dobrze. chyba że rachunek zysków i strat tej firmy ulegnie poprawie. a wszystkie moje nieprzyjemne myśli natychmiast znikają. Ma na sobie czarne spodnie i białą koszulę. Właściwie to razem z całą ekipą. Na razie ten mężczyzna jest mój. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna bogini.

żebym w tym tygodniu codziennie spotykał się z Claudeem. ale po chwili zaczyna reagować.. wyglądałaś tak spokojnie.. – Będzie mi potrzebne dodatkowe zaproszenie. zarezerwuj co najmniej pół godziny. osobę towarzyszącą.. Jak zawsze z gracją obchodzi biurko i staje przede mną. – Panie Grey – uśmiecham się nieśmiało..... a teraz uciekam pod prysznic.. Och. i znajdź mi czas. Pragnę go. Andreo.. Co za impreza?. Wpatruję się w niego.493 – Przełóż moje poranne spotkania. oddaję pocałunek. Wraca do rozmowy. panno Steele. Moje zachowanie go zaskakuje. – Dzień dobry. Nie. Nie... gdyż zabiorę osobę towarzyszącą. To w przyszłą sobotę?. . Zarzucam mu ręce na szyję i wplatam palce w jeszcze wilgotne włosy.. dziękuję.. tak właśnie powiedziałem. Przyciskając ciało do jego ciała.. pannę Anastasię Steele. Po południu muszę porozmawiać z Markiem. Tak... a ja nie jestem w stanie się powstrzymać. Dobrze spałaś? – Bardzo dobrze. nie chcę upubliczniać Darfuru. żeby się tym zajął. Przyjadę o drugiej. – Kiedy wrócisz z Georgii? – pyta mnie. po Marcu. – Nie chciałem cię budzić. Chwileczkę. To wszystko... Powiedz Samowi. Nachyla się i lekko mnie całuje. albo na jutro.. Wierzchem dłoni gładzi mnie delikatnie po policzku.. – W piątek. żeby do mnie zadzwonił.. Przyszłam się tylko przywitać. – Rozłącza się. napawając się jego widokiem.. Każ mu zaczekać. ale przekaż Billowi. – Zakrywa dłonią słuchawkę. Przełóż Barneya i jego ekipę na popołudnie.

Dłońmi przez cały czas gładzi moje nagie pośladki. a to harcerz. wyjmując z kieszeni spodni foliową paczuszkę. Przesuwa dłonie po moich plecach aż do pośladków. Wchodzi głęboko. że wyłącznie mnie – warczy i nagle jednym ruchem zrzuca z biurka wszystkie dokumenty i terminarze. prawda. – Chryste. mała – rzuca. że jesteś gotowa. A chwilę później jest już we mnie. że głowę mam na samym brzegu. o tak. Nakłada prezerwatywę na naprężony członek i patrzy na mnie. panno Steele? Robisz się nienasycona. Przemawia przeze mnie pożądanie przetaczające się przez me ciało. – A pewnie. Przez ułamek sekundy patrzy na mnie zaskoczony. bierze mnie w ramiona i kładzie w poprzek tak. Ana. – Wolisz iść teraz pod prysznic czy mam cię położyć na biurku? – mruczy. Och. Rozpina rozporek. Jego oczy ciemnieją. Odsuwa się. burzące wszystko. przygważdżając mi nadgarstki do blatu. językiem badając wnętrze ust. Jęczę. – Jestem złakniona wyłącznie ciebie – szepczę w odpowiedzi. – Spodobało ci się to.. – Wybieram biurko – odpowiadam bez chwili namysłu. – Mam oczywiście nadzieję. co napotka po drodze. – Uśmiecha się lubieżnie. Rzeczywiście jesteś gotowa – szepcze . bardzo głęboko.494 Z jego gardła wydobywa się niski jęk.. – Mówisz i masz.

Zaczyna się poruszać. po czym opada na mnie bez tchu. takie cielesne i wyuzdane. nie spodziewałam się tego. Christian rozchyla usta. . – Dalej. Ana. muskając nosem moją szyję. a potem opadam wokół niego. co jeszcze potęguje moje doznania.. mocniej. jak wzbiera to we mnie – ta powolna. Zamykam oczy. – Oczarowujesz mnie.. Powoli dochodzę do siebie.. do zamku w chmurach.. Oplatam go nogami w pasie. przytrzymując blisko siebie w jedyny możliwy sposób. czując. – Co ty mi. I robi to coraz szybciej. Wydaję jęk. Upajam się tym doznaniem.. pełne namiętności błaganie. naprawdę poruszać. a ogniste pragnienie w jego głosie doprowadza mnie na samą krawędź. a moje ciało dostosowuje się do tego szaleńczego rytmu. O tak. wracając bez tchu na ziemię. ale pieprzenie – i ja to uwielbiam. Porywając mnie ze sobą wyżej. Cała jestem nim. a ja natychmiast wplatam mu palce we włosy. Christian lekko przyspiesza. rozlewająca się po całym ciele rozkosz. Zatacza biodrami kółka. Głośno jęczę. Rzucasz na mnie czar. Wow. Puszcza moje nadgarstki. Otulam ciaśniej nogami. szczytując. robisz? – pyta bez tchu. a jego oddech przyspiesza. którym mnie wypełnia. Wyrzucam z siebie pozbawione słów. gdy dotykam słońca i spalam się.. To takie surowe. aż czuję.. że sztywnieją mi nogi. dojdź dla mnie – syczy przez zaciśnięte zęby.495 z uznaniem. A on.. u licha. Jego szare oczy płoną. nieruchomieje. delektując się każdym pchnięciem. maleńka. wyżej. To nie jest kochanie się.

i czasami . podkreślając każde słowo. – To mi przypomina. Chwyta mnie za brodę i mocno całuje. – Można mieć nadzieję. tak płomiennie – prawdziwy zelota. Biorę do ręki pustą paczuszkę. chyba nawet niepokój. Rzucam okiem na leżącą obok mnie folię. Siła jego słów jest nieoczekiwana i rozbrajająca. że wyraz jego twarzy ulega zmianie. unieruchamiając ją. Tylko.496 – To ja jestem oczarowana – szepczę. – Lubię. Krzywię się. – Oczy mu płoną. Wpatruje się we mnie. jak cię boli. – Jesteś pewna. gdzie byłem. – Trochę – przyznaję. Zastanawiam się. Anastasio. ja i tylko ja. a nawet marzyć. Zapina rozporek. twoja – szepczę. Moja – mówi. Szybko wychodzi ze mnie. – Jesteś. I widzę. – Zawsze przygotowany – stwierdzam. – Tak. że znowu się w sobie zamyka. następnie wyciąga rękę. Kładzie dłonie po obu stronach mojej głowy. że musisz jechać do Georgii? Powoli kiwam głową. aby mi pomóc wstać. dlaczego tak się poczuł. nachylając się nade mną. W jego oczach pojawia się zakłopotanie. – Rozumiesz to? Mówi to tak żarliwie. – Boli? – pyta.

Choć to było bardzo. Jak się wykąpiesz. – Mam jeszcze parę telefonów do wykonania. Przestępuję z zażenowaniem z nogi na nogę. Znajdziesz je w szafie. to było marzenie? – pytam cierpko. zjemy razem śniadanie. – Dziękuję – bąkam. że marszczę czoło. Nie jest to przyjemna myśl. Nie dziękuję ci za to. że pani Jones uprała twoje wczorajsze ubranie. to zrobiła? Jezu. ale w jego głosie słychać jakiś podtekst.. słyszała nas? Oblewam się rumieńcem. Że co? A kiedy. – Ależ nie ma za co – odpowiada automatycznie. Wydaje mi się. u licha. kiedy uprawiał seks na swoim biurku. Dziwnie to brzmi. Christian marszczy brwi i przeczesuje palcami włosy. że mnie przeleciałeś. – Lepiej już pójdę pod prysznic. O co mu chodzi? – Więc na biurku.. Uśmiecha się enigmatycznie i już wiem. Nie rozumiem. że to nie pierwszy raz.497 marzenia się spełniają. – To znaczy? . – Co się stało? – pytam miękko. – No co? – pyta i uświadamiam sobie. próbując rozładować napiętą atmosferę.

że jeśli chodzi o stronę fizyczną tego zbliżenia. po prostu. to jak stwierdzić. – Nie miałaś iść przypadkiem pod prysznic? Och. Pani Jones nadal jest w kuchni. Powiedzieć. panno Steele. – Uważasz mnie za dziwaka? – Próbuje ukryć uśmiech. tak jak on ma w zwyczaju. – Przechylam głowę.. – I to nie byle jakiej – stwierdza. eee. Przez chwilę mi się przygląda.. ale wydaje się skrępowany. że wata cukrowa ma wartości odżywcze. – Czasami. – Tak. Dlaczego? Muszę powiedzieć. . do zobaczenia opuszczam jego gabinet. że było to duchowo ubogacające. zachowujesz się dziwaczniej niż zazwyczaj. zirytowała mnie jego reakcja. panie Grey. Ale strona emocjonalna – cóż. że to była nieoczekiwana – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. odprawia mnie. – Niby czym? – Powiedzmy przyjemność..498 – No. – Jak zawsze mnie pani zaskakuje. i powtarzam jego słowa. niedługo. było bardzo. – Zaskoczona Sprawiał wrażenie skonsternowanego.. ale to bardzo przyjemnie.

W łazience próbuję odgadnąć. – Anastasia lubi naleśniki. Pani Jones jest niesamowita. pani Jones.. i nie potrafię zrozumieć jego zmiennych nastrojów. Nie – wszystkie mamy pustkę w głowie. Czuję nieco większą pewność siebie. . – Herbaty. a moja wewnętrzna bogini nadal się pławi w pozostałościach orgazmicznego blasku. Nie. Uprawialiśmy seks. jakiego znam. Też nie ma pojęcia. a pani Jones sprawdza właśnie zawartość spiżarni. wygładzam sukienkę. To najbardziej skomplikowany człowiek. ja tego nie rozumiem. Stopy wsuwam w czółenka Kate. Wycieram ręcznikiem włosy. panno Steele? – pyta. panno Steele? – Najpierw wezmę prysznic. – Chętnie. gdy jestem już ubrana. Christiana nigdzie nie widać. Śliwkowa sukienka Kate wisi w szafie wyprana i wyprasowana. że coś zjesz – warczy Christian. rozczesuję je grzebieniem Christiana i związuję w kok. a potem już nie grało.499 – Podać teraz herbatę. bekon i jajka.. – Oczywiście. biorę głęboki oddech i udaję się do kuchni. – Uśmiecham się do niej. razem ze stanikiem i majtkami. Gwiżdże. Zwracam się do swojej podświadomości. dziękuję – bąkam i uciekam spłoniona. ręce trzyma za plecami i za wszelką cenę unika mojego wzroku. dziękuję. co gryzie Christiana. Kiedy weszłam do gabinetu. – Ma pani ochotę na coś do jedzenia? – Nie. wszystko grało.

No pewnie. – Siadaj – narzuca. pocierając brodę. Robię. A pan na co ma ochotę? – Omlet i owoce. – Mam odrzutowiec. Nie robię tego jednak. a on zajmuje sąsiedni stołek. zrobię to po powrocie do domu. – Kupiłaś już bilet na samolot? – Nie. dziękuję – poprawiam się szybko. że ma odrzutowiec. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. mam. panie Grey. Cholera. Unosi surowo brew. w jakim on jest nastroju. co mi każe. przez Internet. – Masz pieniądze? O nie. a z jego twarzy nie da się nic wyczytać. – Doprowadziliśmy już do poważnego nadużycia twojej floty . pokazując na jeden ze stołków barowych. jakbym rozmawiała z małym dzieckiem. – Tak. – Tak – odpowiadam z udawaną cierpliwością. O rety. gdyż nie wiem. Chce mi się śmiać. gdy tymczasem pani Jones zabiera się za śniadanie. Nie bez trudu tłumię w sobie chęć przewrócenia oczami. Opiera się na łokciu. wytrąca mnie z równowagi świadomość. Patrzę na niego z otwartymi ustami. Przez trzy najbliższe dni jest wolny i do twojej dyspozycji.500 – Tak. że ktoś słyszy naszą rozmowę.

– Dzisiejsze popołudnie mam dość zajęte. że zatrudniasz zbyt wielu pracowników. – . – Wydaje się niemal urażony. jakby chciał mnie dalej przekonywać do swego pomysłu. Nie chciałabym robić tego ponownie. co to za wydawnictwa? – Nie. Czy on żartuje? – Skoro jesteś w stanie komuś to zlecić. I nie powiesz mi. więc zlecę to komuś innemu. Och. mój odrzutowiec. panie Grey. aby się przygotować do rozmów w sprawie pracy? – Nie. – W pełni jestem tego świadoma. – Dużo mogę.501 powietrznej. Ale wolę polecieć tradycyjnymi liniami. chłopcy i ich zabawki! – Dziękuję za tę propozycję. Przez chwilę sprawia wrażenie. – Jak chcesz. – Moja firma. ale jednak daje za wygraną. wygląda na to. – Potrzebujesz dużo czasu. – Wyślę mejl do kierowniczki kadr i każę jej się tym zająć. – Świetnie. – Uśmiecha się ironicznie. Usta unoszą mu się w niechętnym uśmiechu. panno Steele. – Wzdycha. Chcesz namierzyć moją komórkę? – pytam z miną niewiniątka.

Zerkam na Christiana. Uśmiecha . dosłownie. – Tak – odpowiadam zgodnie z prawdą. Blednie. – Tak. taktownie nas opuszcza. Anastasio? – Wiesz. – Powiedziałem ci więcej niż komukolwiek – mówi cicho. Kręcę głową.. – Na wyjeździe zastanowisz się nad naszym układem? – pyta.502 Drgają mu kąciki ust. że w tak krótkim czasie zaczął tak wiele dla mnie znaczyć? Znalazł drogę do mego serca. On jest rzeczywiście samotną wyspą. – Będziesz tęsknić? Zaskoczył mnie tym pytaniem. – O co chodzi. ale nie mogę – nie mogę się tak wtrącać.. w końcu mi nie powiedziałeś. A więc nigdy się nikomu nie zwierzył. Jak to możliwe. Posprzątawszy. patrząc na mnie beznamiętnie. Nie ma żadnych bliskich przyjaciół? Być może powiedział pani Robinson? Mam ochotę go o to zapytać. dzięki Bogu. dlaczego nie lubisz być dotykany. Och. że zadałam mu to pytanie. a mnie ogarniają wyrzuty sumienia. Pani Jones podaje nam śniadanie i przez chwilę jemy w milczeniu. wróciło mu poczucie humoru.

wyprostowanymi włosami. On się naprawdę stara. zastanawiając się. a potem szybko wypluć. czekając na pana J. Co kilka chwil podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się miło. która stoi w pokoju zabaw Christiana. że taka machina korporacyjna potrafi połknąć. Bardziej. z ekscentryczną klientelą. że odwiezie mnie na lotnisko. Zdążyłam się już spakować. Hyde’a z wydawnictwa Seattle Independent Publishing. Christian polecił. ale odbyła się w dużym konglomeracie z przedstawicielstwami rozsianymi po całych Stanach i byłabym tam po prostu jedną z wielu asystentek. Lot mam zarezerwowany. Siedzę na jednej z dwóch kanap obitych ciemnozieloną skórą – nawet podobnych do tej. Pierwsza poszła dobrze. Wyobrażam sobie.. Ach. A w SIP naprawdę chciałabym pracować. a mama jest w siódmym niebie. Recepcjonistka to młoda Afroamerykanka z dużymi srebrnymi kolczykami i długimi. nachyla się i całuje. bym zabrała ze sobą BlackBerry . tyle jest możliwości. Oblewam się rumieńcem. Kate obiecała.503 się. a ja siedzę zdenerwowana w lobby. Jest późne popołudnie. co Christian robi na tej kanapie. – Ja też będę za tobą tęsknił. ale to chyba taki styl raczej niż kwestia oszczędności. Umeblowanie jest skromne. Delikatnie głaszcze mój policzek.. Niepewnie odwzajemniam jej uśmiech. Jest w niej coś artystycznego i tak sobie myślę. że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić. nie – teraz nie mogę o tym myśleć. niż sobie wyobrażasz – mówi cicho. Ta myśl jest pocieszająca. To moja druga rozmowa i to nią bardziej się denerwuję. To małe i niekonwencjonalne wydawnictwo. Moje serce raduje się tymi słowami. Przesuwam dłonią po skórze. preferujące lokalnych autorów.

Uśmiecha się do mnie grzecznie. a niewykluczone. Lubi sprawować nad wszystkim kontrolę. aby mnie odprowadzić do garażu. jestem Elizabeth Morgan. Mam na sobie jedną z sukienek Kate. Potrafi być czuły. wyjeżdżam tylko na kilka dni. – Bardzo mi miło. wesoły. nawet słodki i te chwile wydają się zupełnie kosmiczne. Przewracam oczami na wspomnienie tej jego nieznośnej apodyktyczności. Myślę. ale teraz do mnie dociera. Ana. na nogach zaś własne czółenka. wstając z kanapy. Włosy upięłam w ciasny kok i choć raz nie uciekają z niego żadne pasma. – Proszę za mną. – Witaj. Jednocześnie bywa tak nieoczekiwanie i rozbrajająco miły. Przez podwójne drzwi za recepcją wchodzimy do dużego kolorowego biura bez ścianek działowych. W przypadku starszych kobiet trudno jednoznacznie określić wiek. jakby to były tygodnie. Jezu.504 i Maca. – Tak – odpowiadam. kierowniczka działu kadr w SIP. że przekroczyła czterdziestkę. a pod nią białą bluzkę. że on już taki po prostu jest. Wygląda dość swobodnie jak na zajmowane stanowisko. a on zachowuje się tak. Ściany są jasnozielone. – Ana Steele? – Z rozmyślań wyrywa mnie stojąca przy biurku w recepcji kobieta z długimi czarnymi włosami jak z malarstwa prerafaelickiego. Może mieć trzydzieści kilka lat. lustrując orzechowym spojrzeniem. czarny bezrękawnik. stamtąd zaś do niewielkiej sali konferencyjnej. Ubrana niemal identycznie jak recepcjonistka. że to strój odpowiedni na taką rozmowę. – Ściskam jej dłoń. Kobieta wyciąga rękę. a na nich . włącznie ze mną. Uparł się.

– Ana Steele. Patrzę na oboje. że jest życzliwie nastawiony. Niezmiernie miło cię poznać. – Ano. – Z daleka przyjechałaś? – pyta uprzejmie. niedawno się przeprowadziłam w okolice Pike Street Market. ta kobieta też potrafi być apodyktyczna. rozpoczynam starannie przygotowaną mowę. W uszach ma małe srebrne kółka.505 wiszą reprodukcje okładek książek. Gdy podchodzę. – Nie. kogo znam – to irytujące. – Masz bardzo wysoką średnią. wstaje i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. siądź. U szczytu stołu siedzi młody mężczyzna z rudymi. pozalekcyjnym oddawałaś się w WSU? Jakim zajęciom Oddawałam się? Mrugam powiekami. O rany. Ana!”. związanymi w kucyk włosami. poświęconym technikom udanej rozmowy: „Utrzymuj kontakt wzrokowy. no to nie masz daleko. dlaczego chciałabyś odbyć staż u nas. Przedstawiam szczegóły dotyczące pracy w głównej bibliotece . świadoma tego. ale wydaje się. że na policzki wypełza mi różowy rumieniec. Proszę. a Elizabeth zajmuje krzesło obok niego. Starając się ignorować irracjonalną nieufność. jak ktoś. Jack i Elizabeth słuchają z uwagą. pamiętając o wykładzie Katherine Kavanagh. jestem Jack Hyde. Siadam. Co za dziwny dobór słów. – Och. redaktor prowadzący SIP. Wymieniamy uścisk dłoni. Wymawia moje imię miękko i przechyla głowę na bok. Z jego twarzy trudno cokolwiek wyczytać. w SIP? – pyta. Ubrany jest w jasnoniebieską koszulę i spodnie khaki.

Ano. – Świetnie. tym bardziej słabnie moja początkowa nieufność. Elizabeth się nie odzywa. – Od zaraz – odpowiada Elizabeth. Jack. Powoli się odprężam. a kiedy rozmawiamy o moich preferencjach i ulubionych książkach. i na taką reakcję miałam nadzieję. – A gdzie się widzisz za pięć lat? – pyta. Jack Hyde zadaje bystre. Żadnych klasyków – nawet Henry’ego Jamesa. Nic więcej. – A kiedy ty mogłabyś zacząć? – Jestem wolna od przyszłego tygodnia. Wspominam o dwóch towarzystwach literackich. inteligentne pytania. Nie mam więcej pytań. – W roli redaktora? Może agenta literackiego? Jestem otwarta na to.506 kampusu i jedynego wywiadu z nieprzyzwoicie bogatym despotą dla gazety studenckiej. ale ja nie daję się zbić z pantałyku – dotrzymuję mu kroku. A ty? – Od kiedy potrzebujecie stażystki? – pytam. o pracy u Claytona i niepotrzebnej mi teraz wiedzy z zakresu majsterkowania. co niesie przyszłość. nie starszą niż z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. chyba przejmuję pałeczkę. Z Christianem Greyem – taka myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie. czasami jedynie kiwa głową i robi notatki. do których należałam. . Uptona Sinclaira czy F. choć lubi forsować swoje zdanie. Marszczę brwi. Jack lubi wyłącznie literaturę amerykańską. Oboje się śmieją. Scotta Fitzgeralda. jest na swój sposób czarujący i im dłużej rozmawiamy. Uśmiecha się szeroko.

– Dobrze. Ano – mówi miękko Jack. Cóż. – Ty i boho chic. Ściska ją delikatnie.. Aaa! Dlaczego . ale nie mam pewności. – Uśmiecha się grzecznie. – Och? – Boho chic byłby lepszy. ujmując moją dłoń. każdy się zachowuje najlepiej. Wsiadam do audi A3 i wracam do mieszkania. Kate rozpakowuje w kuchni kartony. ale samolot startuje dopiero o dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. Chyba dobrze mi poszło. dzięki. desperacko starając się ukryć za fasadą profesjonalizmu. a ja mrugam powiekami. – Przechyla głowę na bok. będę musiała cierpliwie poczekać na odpowiedź. – Jeśli to wszystko – Elizabeth patrzy na nas – chyba rozmowę możemy uznać za zakończoną. Kate unosi brew. więc jest jeszcze mnóstwo czasu.507 – Dobrze wiedzieć – stwierdza Jack. jak potrafi. Mam lot nocny z przesiadką w Atlancie. zniszczonych dżinsach i granatowej bandanie. Rozmowy w sprawie pracy to takie sztuczne sytuacje. czy w drugim przypadku mój strój okazał się wystarczająco cool. Nie jestem pewna. choć nie potrafię sprecyzować jego przyczyny. – Jak poszło? – pyta podekscytowana.. nie spiesząc się. W drodze do samochodu czuję niepokój. – Miło było cię poznać. Tylko ona potrafi wyglądać oszałamiająco w za dużej koszuli.

gdyby nie był bratem Elliota.. – Nie. które potem wykorzysta w najmniej stosownym momencie. Nie wiem. On ma bzika na punkcie sprawowania kontroli. uwierz mi. rozmawiam przecież z Megafonem Kavanagh. Jezu. widząc moją gniewną minę. – Słuchaj. – I bardzo dobrze. Ana! – Och? – Radar Katherine Kavanagh. że przyda mi się trochę . Chyba dobrze bym się tam czuła. – W drugim wydawnictwie naprawdę mi się spodobało. Uśmiecham się szeroko. powiedziałabym znacznie więcej. którym ten styl naprawdę by pasował. – Ale skoro nie chcesz. Zamknij się. żebym się wtrącała. Ciekawe informacje. To ty mówiłaś. dobrze. Kate. właśnie się uruchomił. Cholera. jak ty to znosisz. wyłapujący ciekawe informacje. – Patrzy na mnie. był lekko niepokojący. Nic dobrego tym nie uzyskasz. Jednak facet. nie będę – dodaje pospiesznie. aby uciec? Oblewam się rumieńcem. – A tak nawiasem mówiąc. który przeprowadzał ze mną rozmowę. To zazdrośnik. – Wszystko w porządku? Nie wyjeżdżasz do mamy po to. trochę mu pomóc w kłopotach z zaangażowaniem się. – Ana. – Unosi obronnie ręce. Próbowałam obudzić w nim zazdrość.. czy mogłabyś przestać drażnić się z Christianem? Ta wczorajsza uwaga na temat José była zupełnie niepotrzebna. mówię jak on. Życie z Christianem jest wystarczająco skomplikowane. – Urywam.508 wszyscy mi przypominają o moim ulubionym Szarym? – Właściwie jesteś jedną z niewielu osób.

– Tak myślisz? – Nie powiedział ci? – Nie ujął tego w taki sposób. to o nich ze mną porozmawiasz.. zaraz się rozpłaczę. że nic ci nie dolega i że jeśli będziesz mieć jakieś kłopoty z Panem Nadzianym. Spróbuję to zrozumieć. Kate. – A ty mu powiedziałaś? – Nie ujęłam tego w taki sposób. powiedz mi. co czuję? . Co.. – Ściskam ją mocno. Szaleje na twoim punkcie. to widać gołym okiem. jeśli coś jest nie tak. inna. nie będę osądzać. O nie..509 odpoczynku. – Wzruszam przepraszająco ramionami. Mam nadzieję. sama nie wiem. – Jesteś po prostu. – Och.. – Ana. walcząc ze łzami. A on w tobie. – Chyba naprawdę się zakochałam. w przeciwnym razie donikąd nie zajdziecie. Mrugam. Podchodzi i ujmuje moje dłonie – co jest zupełnie nie w jej stylu.. Oczu nie potrafi od ciebie oderwać. powiedzieć mu.. I postaram się już go nie drażnić. Ana. – Ana! Ktoś musi zrobić pierwszy krok. Śmieję się niepewnie.

to już połowa sukcesu. Komunikacja pozawerbalna. przypominając moją podświadomość – jedyne. Musimy wyjechać dopiero za dwie godziny. – Rumienię się. a potem udaję się do swojego pokoju. boi się? Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. żeby bał się czegokolwiek. – Okej. co do mnie czuje? Czy w ogóle coś do mnie czuje? Takie sprawia wrażenie. zapominając zamknąć drzwi. Narzuca żakiet i wychodzi. czego jej trzeba. Kate przygląda mi się z zaciśniętymi ustami i zmrużonymi oczami. – Musicie siąść i poważnie porozmawiać. mówi. to okularów. – Ale gdy wypowiadam te słowa. Ana. dumając nad jej słowami. Może wtedy strach był jedynym znanym mu uczuciem. że on nie czuje tego samego? – Christian. Cóż. co? Gotowa do drogi? – Prawie. – Ostatnio mało rozmawiamy. że jestem jego – . Pójdę po jakąś chińszczyznę. że go tym wystraszę. Robimy inne rzeczy. a to akurat nam wychodzi. Robię to za nią. – A skąd wiesz.510 – Boję się. Na tę myśl boleśnie ściska mi się serce. no to niedługo będę z powrotem. nawet bardzo. – Za to uprawiacie seks! Jeśli jest super. Kate uśmiecha się szeroko. mam przed oczami małego chłopca. Czy Christian boi się tego.

i czekam. aż w końcu słyszę znajome piknięcie. Ja też będę tęsknić. Czekam. „Ten sam adres mejlowy. 19:03 . Uświadamiam sobie. 18:49 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Cóż.Moje dzisiejsze rozmowy w sprawie pracy okazały się udane. w takim razie ja do niego napiszę. Nadawca: Christian Grey Temat: Mój dzień Data: 30 maja 2011. Nie chcę teraz o tym myśleć.. Ana” – przewraca oczami moja podświadomość i po raz pierwszy rozumiem. że może Cię to zainteresować.511 ale to tylko część jego osobowości Pana i kontrolera. Odpowiedzi Christiana są najczęściej natychmiastowe. A jak Tobie minął dzień? Ana Siedzę i patrzę w ekran. gdy to robię. Kręcę głową. bardziej niż ci się wydaje. Włączam podłe urządzenie i tam też nic nie ma.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozmowy w sprawie pracy Data: 30 maja 2011. Uznałam. dlaczego Christian chce mnie przekładać przez kolano... że nie ma żadnych wiadomości. że podczas wyjazdu będę musiała na nowo przeanalizować nasze rozmowy i się przekonać.. więc nie miałam go przy sobie całe popołudnie. Biorę go ostrożnie do ręki i z rozczarowaniem stwierdzam.. Okej. „muszę mieć na własność wszystkich i wszystko”. czy coś mi się uda z nich wyłapać.. Zupełnie mnie oczarowałaś. BlackBerry właśnie się ładuje..

19:10 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. 19:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. chociaż po wzorowym seksie na biurku zacząłeś dziwaczyć. Ana Mój palec waha się nad przyciskiem „wyślij”. jaką znam. Interesuje mnie wszystko. kto chce wejść do świata wydawniczego.Dla mnie również był wyjątkowy. 19:17 . że nie zauważyłam.„Dziwaczyć” to nie jest czasownik. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. Cieszę się. Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty i pani Jones Data: 30 maja 2011. jeśli wolno spytać? I o co chcesz mnie spytać w związku z panią Jones? Zaintrygowałaś mnie tym. Jesteś najbardziej fascynującą kobietą. Christian Grey Prezes.512 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Chciałabym zapytać Cię o nią – ale żebyś znowu nie zaczął przypadkiem dziwaczyć. W porównaniu z nim popołudnie okazało się bardzo nudne. Dziękuję za śniadanie. którego powinien używać ktoś. Christian Grey Prezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały poranek Data: 30 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty i świat wydawniczy? Data: 30 maja 2011. ale uspokaja mnie myśl. Inc. A raczej podziękuj ode mnie pani Jones. że rozmowy się udały. że jutro o tej porze będę na drugim końcu kontynentu. co robisz. Wzorowy? W porównaniu z czym. Poranek przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Nie myśl.

że Twoje doświadczenie jest ograniczone. Cieszę się. z widokiem na panoramę Seattle i lądowiskiem dla śmigłowców na dachu.. Pieprzenie było wzorcowe. 19:27 . a przecież sam wiesz. Jedyna osoba. zapewne musiałbym taką decyzję gruntownie przemyśleć. Wzorowy – w porównaniu z innymi razami. I tak pozostanie – będzie ograniczone wyłącznie do mnie. Nie tkwi w wieży z kości słoniowej obwieszonej drogimi dziełami sztuki. Nie zatrudniam osób. Określenie „wzorowy” uznam za komplement. Jestem zaszokowany faktem. że mogłabyś tak pomyśleć. Christian Grey Prezes.. co masz na myśli i czy góry nie bierze Twoje poczucie ironii. ach tak. Inc. z którymi łączą mnie relacje seksualne. oczywiście takie jest moje skromne zdanie.. Czy pani Jones to twoja była uległa? Ana Po raz kolejny się waham. dla której uczyniłbym wyjątek.. Język ewoluuje i zmienia się. Grey Enterprises Holdings. Tyle że jeśli miałabyś używać takiego języka. to Ty – ponieważ jesteś inteligentną młodą kobietą z niezwykłymi zdolnościami negocjacyjnymi.. jak ty to ujmujesz. ale w końcu to robię. Pani Jones to ceniony pracownik.513 Adresat: Christian Grey Drogi Panie. mają – i miały – charakter wyłącznie zawodowy. kiedy się. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. czy wysłać. jakie nas łączą. choć z Tobą nigdy nie mam pewności... Nadawca: Christian Grey Temat: Zważaj na słowa! Data: 30 maja 2011. pieprzymy. z Wieży z Kości Słoniowej Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nawet za tysiąc lat Data: 30 maja 2011. jak ograniczone jest moje doświadczenie. To żywy organizm. Relacje.

– Dobrze. i porządnie wypocznij. że Ty i Twoje poczucie ironii dolecicie na miejsce cali i zdrowi. nigdy. – Baw się dobrze na Barbadosie. – Pani bilet? – Znudzony chłopak wyciąga rękę. Udaję się do kolejki do odprawy i staję w niej z bagażem podręcznym. Inc. Mam nadzieję. Tulimy się jeszcze raz. że już jasno wyraziłam swój sprzeciw wobec pracy w Pańskiej firmie.514 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Christian Grey Prezes. który Ray podarował mi na ostatnie urodziny. wystarczy plecak. nawet na mnie nie patrząc.Wydaje mi się. Kate nachyla się i ściska mnie mocno. Zatrzymujemy się przed terminalem odlotów lotniska SeaTac. ponieważ Kate wróciła z jedzeniem. Moje poczucie ironii i ja życzymy Ci dobrej nocy. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: A za dwa tysiące? Data: 30 maja 2011. Anastasio. – Do zobaczenia po powrocie. . Nie zawracałam sobie głowy walizką. Kate. Skontaktuję się z Tobą po przylocie do Georgii. 19:29 Adresat: Anastasia Steele Dobranoc. że przydzieli mi miejsce przy oknie. a potem zostaję sama. Mam nadzieję. Grey Enterprises Holdings. Teraz muszę Cię opuścić. Nie daj się stłamsić Panu Nadzianemu. Zdania nie zmieniłam i nie zmienię. Z równie znudzoną miną wręczam mu bilet i dokument ze zdjęciem.

pierwsza klasa. na który lot mam bilet.515 – Okej. – Najwyraźniej się obudził i teraz uśmiecha się do mnie promiennie. – Nie. panno Steele.. – Słucham? – Gdyby zechciała pani przejść do saloniku dla pierwszej klasy i tam poczekać na lot. on nie może tak po prostu odpuścić. burcząc pod nosem. Z każdym łykiem Moeta coraz bardziej jestem skłonna wybaczyć Christianowi tę jego interwencję. Odbieram od niego kartę pokładową i ruszam w stronę saloniku dla pierwszej klasy. . Mrużę oczy. – Anastasia Steele. – Jeszcze raz zerka na ekran komputera. jakbym była jednocześnie Świętym Mikołajem i króliczkiem wielkanocnym. – To musi być jakaś pomyłka. że działa w każdym miejscu na Ziemi.. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przesadna rozrzutnośćData: 30 maja 2011. Cholerny Christian Grey. wymasowano i poczęstowano dwoma kieliszkami szampana. Salonik dla pierwszej klasy ma jednak swoje plusy. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI Zrobiono mi manicure. Została pani przeniesiona do pierwszej klasy. Otwieram MacBooka w nadziei przetestowania teorii.Twoje zapędy prześladowcze nie znają granic. Miejmy nadzieję. że wiedziałeś. nie. 21:53Adresat: Christian GreySzanowny Panie Grey.Mocno niepokoi mnie fakt. niepoprawny kontroler. – Uśmiecha się grzecznie.

poza tym przyda mi się trochę snu dla urody. Ależ jestem z siebie zadowolona. Nie jestem pewna.Grey Enterprises Holdings. Dobranoc. W pierwszej klasie jest tyle miejsca. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Silne i uzdolnione dłonieData: 30 maja 2011. tato – mówię na pożegnanie. a tymczasem kabina powoli się zapełnia. Tak będzie bezpieczniej.Zrobiono mi manicure. Z kieliszkiem szampana w dłoni moszczę się wygodnie na skórzanym fotelu przy oknie. a potem z tym samym dziecinnym zadowoleniem otwieram go i zabieram się za pisanie. Tak. Inc. czy po starcie wolno mi będzie pisać mejle.Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Ależ nie ma za coData: 30 maja 2011.Dziękuję. Pozdrów mamę. – Ja ciebie też. Patrzę na Maca. Ray jest w dobrej formie.Plecy masował mi bardzo sympatyczny młody człowiek.Kto Ci masował plecy?Christian GreyPrezes z odpowiednio ustosunkowanymi znajomymi. – Kocham cię. Annie. więc wyślę mejl z samolotu.Dr Flynn wrócił i wybieram się w tym tygodniu na wizytę. wymasowano plecy i uraczono dwoma kieliszkami szampana – przyjemny początek wyjazdu. Wywołano nasz lot. jako że ostatnio nie sypiam zbyt . Dzwonię do Raya. 22:22Adresat: Christian GreySzanowny Panie. Aha! Czas się odpłacić. W zwykłej sali odlotów nie miałabym okazji poznać Jean-Paula – tak więc raz jeszcze dziękuję za tę przyjemność. że rozmowa nie trwa długo. aby mu powiedzieć. Niezmiernie sympatyczny.516 że doktorowi Flynnowi skończył się już urlop. 21:59Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele. – Rozłączam się. gdzie jestem – na szczęście jest tak późno. – Dobranoc.

że mam coś na sumieniu.. gdy bezcielesny głos z pokładu załogowego oznajmia: – Załoga. w uśmiechu prezentując idealne zęby. że nie chcę. obok mnie. Kate ma rację..517 dobrze.Ana Och. A tak w punkcie odpraw wyglądałam jak jakaś ciemięga. czując się jak bardzo niegrzeczna dziewczynka. Moja podświadomość wpatruje się we mnie. ale mógł mi o tym powiedzieć. O nie. Panie Grey. Samolot . Zerkam nerwowo na zegarek. co zrobił..Kolorowych snów. przez głowę przelatuje mi mocno niepokojąca myśl. – Panno Steele. że to gej.. Fajnie. przepraszam. krzywiąc się nieładnie: „Naprawdę chcesz go rozdrażnić? Przecież to. kto w Seattle jest opalony? Wydaje mi się. Pierwsza klasa zapełniła się i tylko jedno miejsce jest wolne. Cholera.. Cholera. Zgoda. Patrzę na swój mejl.. A może siedzi tu Christian.. Niech ma za swoje! Gdybym czekała w zwykłej sali odlotów. jest słodkie. Był bardzo sympatyczny. myślę o Panu. Otulam kocem kolana. Klikam „wyślij” i czekam. by ze mną leciał.. nie zrobiłby tego. Nietrudno go zirytować. jak czasem ktoś ci dogadza. ale ten akurat szczegół zachowam dla siebie. jasnowłosy i opalony – no naprawdę. Teraz będę musiała czekać. Co to znaczy? Zamykają drzwi? Swędzi mnie skóra głowy. Fotel obok mnie jest jedynym wolnym miejscem w kabinie przeznaczonej dla szesnastu osób. A ja aż podskakuję. Troszczy się o ciebie i chce. nie. na czas startu musi pani schować laptop – mówi grzecznie odpicowana stewardesa. żebyś wygodnie podróżowała”. – Och. A może jednak? Powiedziałam mu. Wręcza mi miękki koc i poduszkę. poza jego zasięgiem. gdy tak siedzę i czekam. ależ się wkurzy – a ja będę wtedy w powietrzu. JeanPaul nawet by mnie nie dotknął. Widać. sprawdzić drzwi.

518 lekko podskakuje i zaczyna się toczyć po asfalcie. Oddycham z ulgą, ale czuję także lekkie ukłucie rozczarowania. Cztery dni bez Christiana. Zaglądam ukradkiem do BlackBerry.

Nadawca: Christian Grey Temat: Ciesz się, póki możesz Data: 30 maja 2011, 22:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele, Wiem, co próbujesz robić – i uwierz mi, udaje Ci się. Następnym razem polecisz w skrzyni w luku bagażowym, związana i zakneblowana. Coś takiego sprawi mi zdecydowanie większą przyjemność niż zwykłe przeniesienie do pierwszej klasy.Czekam niecierpliwie na Twój powrót. Christian GreyPrezes, którego świerzbi ręka, Grey Enterprises Holdings, Inc. Jasna cholera. Taki już problem z poczuciem humoru Christiana – nigdy nie mam pewności, czy żartuje, czy rzeczywiście jest zły. Podejrzewam, że w tym przypadku w grę wchodzi to drugie. Ukradkiem, tak żeby stewardesa nie widziała, wystukuję pod kocem odpowiedź.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Żartujesz? Data: 30 maja 2011, 22:30 Adresat: Christian Grey Widzisz – nie mam pojęcia, czy żartujesz, a jeśli nie, to chyba zostanę już w Georgii. Skrzynie to dla mnie granica bezwzględna. Przepraszam, że Cię wkurzyłam. Powiedz, że mi wybaczasz. A Nadawca: Christian Grey Temat: Żartuję Data: 30 maja 2011, 22:31

519 Adresat: Anastasia Steele Jak to możliwe, że piszesz mejle? Ryzykujesz życie wszystkich na pokładzie, włącznie z Tobą, korzystając z BlackBerry? Uważam, że to pogwałcenie jednej z zasad. Christian Grey Prezes, którego świerzbią obie ręce, Grey Enterprises Holdings, Inc. Obie ręce! Odkładam BlackBerry i opieram się wygodnie. Samolot wjeżdża na pas startowy, a ja wyjmuję wysłużony egzemplarz Tessy – odrobina lekkiej lektury na podróż. Kiedy zaczynamy się wznosić w powietrze, rozkładam siedzenie i wkrótce zapadam w sen. Stewardesa budzi mnie, kiedy zaczynamy podchodzić do lądowania w Atlancie. Miejscowy czas to piąta czterdzieści pięć. Spałam tylko cztery godziny... Jestem półprzytomna, ale dziękuję za szklankę soku pomarańczowego, który mi podaje. Zerkam nerwowo na BlackBerry. Żadnych nowych wiadomości od Christiana. Cóż, w Seattle jest prawie trzecia w nocy, no i pewnie chce mnie powstrzymać przed popsuciem systemu awionicznego czy też co tam nie pozwala samolotom lecieć, kiedy włączone są telefony komórkowe. Postój w Atlancie trwa tylko godzinę. I znowu rozkoszuję się zaletami saloniku dla pierwszej klasy. Kusi mnie, żeby skulić się na jednej z pluszowych sof i zasnąć. Ale za mało jest czasu. Aby czymś się zająć, zaczynam pisać na laptopie długi mejl do Christiana.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Lubisz mnie przerażać? Data: 31 maja 2011, 06:52 EST Adresat: Christian Grey Wiesz, jak bardzo nie lubię, kiedy wydajesz na mnie pieniądze. Owszem, jesteś bardzo bogaty, niemniej jednak mocno mnie to krępuje i czuję się, jakbyś mi płacił za seks. W każdym razie

520 podróż w pierwszej klasie bardzo mi się podoba, jest o wiele wygodniej niż w ekonomicznej. Tak więc dziękuję Ci. Mówię poważnie – i naprawdę podobał mi się masaż Jean-Paula. Wyglądał mi na geja. Nie wspomniałam o tym fakcie w swoim poprzednim mejlu, bo chciałam Cię wkurzyć. Zirytowałeś mnie wtedy i teraz Cię za to przepraszam. Ale jak zwykle przesadzasz. Nie możesz pisać mi takich rzeczy – związana i zakneblowana w skrzyni. (Mówiłeś poważnie czy żartowałeś?) To mnie przeraża... Ty mnie przerażasz... Jestem pod Twoim urokiem, wiodąc z Tobą życie, o którego istnieniu do zeszłego tygodnia nie miałam pojęcia, a potem piszesz mi coś takiego i mam ochotę uciec z krzykiem gdzie pieprz rośnie. Naturalnie tego nie zrobię, ponieważ bym za Tobą tęskniła. Bardzo. Chcę, żeby nam się udało, ale przeraża mnie głębia mych uczuć do Ciebie i mroczne ścieżki, którymi mnie wiedziesz. To, co mi oferujesz, jest erotyczne i seksowne, a ja jestem ciekawa, ale także boję się, że zrobisz mi krzywdę – fizyczną i emocjonalną. Po trzech miesiącach możesz powiedzieć do widzenia, a wtedy co się ze mną stanie? Z drugiej strony takie ryzyko niesie ze sobą pewnie każdy związek. Po prostu nie jest to związek z moich wyobrażeń. Zwłaszcza pierwszy swój związek wyobrażałam sobie inaczej. Miałeś rację, mówiąc, że nie ma we mnie nic uległego... Teraz się z Tobą zgadzam. Pomimo to pragnę być z Tobą, a jeśli tak właśnie muszę się zachowywać, chciałabym spróbować, ale sądzę, że wszystko schrzanię i skończy się to zbiciem na kwaśne jabłko – a ta akurat myśl w ogóle mi się nie podoba. Tak bardzo się cieszę z tego, że powiedziałeś, iż postarasz się spróbować dać mi więcej. Muszę się jedynie zastanowić, czym dla mnie jest to „więcej”, i to właśnie jeden z powodów, dla którego potrzebowałam nieco dystansu. Tak bardzo mnie oszałamiasz, że niełatwo mi jasno myśleć, kiedy jesteśmy razem. Wywołują mój lot. Muszę kończyć. Ciąg dalszy nastąpi. Twoja Ana Wysyłam mejl i śpiąca udaję się do drugiego samolotu. W tym akurat jest tylko sześć miejsc w pierwszej klasie, a od razu po starcie otulam się kocem i zapadam w sen. Zbyt szybko budzi mnie stewardesa z sokiem

521 pomarańczowym, gdyż zaczynamy podchodzić do lądowania na lotnisku Savannah International. Piję powoli, koszmarnie zmęczona, i pozwalam sobie na odrobinę ekscytacji. Spotkam się z mamą po raz pierwszy od sześciu miesięcy. Zerkając ukradkiem na BlackBerry, przypominam sobie, że wysłałam do Christiana rozwlekły mejl – jednak odpowiedzi brak. W Seattle jest piąta rano; mam nadzieję, że jeszcze śpi, a nie wygrywa na fortepianie żałobne melodie. Zalety posiadania bagażu podręcznego są takie, że można szybko opuścić lotnisko, a nie czekać bez końca przy taśmociągu. Zalety podróżowania pierwszą klasą są takie, że samolot opuszcza się w pierwszej kolejności. Mama czeka na mnie w towarzystwie Boba. Tak miło ich widzieć. Nie wiem, czy to z powodu zmęczenia, długiego lotu czy tej całej sytuacji z Christianem, ale kiedy tylko wpadam w ramiona mamy, wybucham płaczem. – Och, Ana, kotku. Musisz być strasznie zmęczona. – Zerka nerwowo na Boba. – Nie, mamo, ja tylko... tak bardzo się cieszę, że cię widzę. – Ściskam ją mocno. Tak mi dobrze w jej ramionach, czuję się jak w domu. Niechętnie ją puszczam i Bob obejmuje mnie ramieniem. Stoi odrobinę niepewnie i przypomina mi się, że ma problem z nogą. – Witaj w domu, Ana. Czemu płaczesz? – pyta. – Oj tam, Bob, po prostu się cieszę, że cię widzę. Patrzę na jego przystojną twarz z kwadratową szczęką i błyszczące niebieskie oczy, w których maluje się życzliwość. Lubię tego męża, mamo. Możesz go zatrzymać. Bierze ode mnie plecak.

522 – Jezu, Ana, co ty w nim masz? To pewnie Mac. Oboje biorą mnie za ręce i we trójkę wychodzimy na parking. Zawsze zapominam, jak nieznośnie gorąco jest w Savannah. Z klimatyzowanej hali przylotów wpadamy w upalne objęcia Georgii. O w mordę! Wyplątuję się z ramion mamy i Boba, żeby natychmiast zdjąć bluzę. Tak się cieszę, że zapakowałam letnie ciuchy. Czasami tęsknię za suchym upalnym klimatem Las Vegas, gdzie jako siedemnastolatka mieszkałam z mamą i Bobem. Do tej gorącej wilgoci Georgii trzeba się przyzwyczaić. Kiedy siedzę na tylnej kanapie cudownie klimatyzowanego suva Boba, robi mi się słabo, a moje włosy puszą się w niemym proteście. Szybko wysyłam esemesa do Raya, Kate i Christiana: „Jestem już w Savannah, cała i zdrowa. A :)” Przez moją głowę przebiega myśl o José i przypomina mi się, że w przyszłym tygodniu jest otwarcie jego wystawy. Powinnam zaprosić Christiana, wiedząc, co względem niego czuje? A czy po tym mejlu Christian nadal mnie będzie chciał widzieć? Wzdrygam się na tę myśl, a potem wyrzucam ją z głowy. Zajmę się tym później. Teraz mam zamiar cieszyć się towarzystwem mamy. – Skarbie, musisz być wykończona. Chcesz się przespać, gdy dojedziemy do domu? – Nie, mamo. Chciałabym pójść na plażę. Tak oto w niebieskim, wiązanym na szyi tankini leżę na leżaku i sączę dietetyczną colę, przed sobą mając Atlantyk. I pomyśleć, że zaledwie wczoraj spoglądałam ponad Cieśniną w stronę Pacyfiku. Moja mama leży obok w absurdalnie dużym kapeluszu i w okularach w stylu Jackie O., także pijąc colę. Jesteśmy

523 na plaży Tybee Island, zaledwie trzy kwartały od naszego domu. Trzyma mnie za rękę. Zmęczenie minęło i cieszę się teraz słońcem. Jest mi wygodnie, ciepło i bezpiecznie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zaczynam się odprężać. – No więc, Ana... opowiedz mi o tym mężczyźnie, który tak ci zawrócił w głowie. Zawrócił w głowie! Skąd ona wie? No i co mam powiedzieć? Podpisałam NDA, więc nie mogę zdradzać żadnych szczegółów, ale czy gdyby było inaczej, to opowiedziałabym mamie o wszystkim? Blednę na tę myśl. – No? – pyta i ściska mi dłoń. – Ma na imię Christian. Jest niesamowicie przystojny. I bogaty... zbyt bogaty. Jest bardzo skomplikowany i zmienny. Tak – niezmiernie mi się podoba to moje zwięzłe, trafne streszczenie. Przekręcam się na bok, aby ją widzieć, a mama robi to samo. Wpatruje się we mnie błękitnymi oczami. – Chcę się skupić na tym, że jest skomplikowany i zmienny. O nie... – Ach, mamo, od jego zmian nastrojów kręci mi się w głowie. Miał trudne dzieciństwo, więc jest bardzo zamknięty w sobie, trudny do rozgryzienia. – Lubisz go? – Więcej niż lubię. – Naprawdę? – Zaskoczyłam ją.

524 – Tak, mamo. – Mężczyźni tak naprawdę nie są skomplikowani, skarbie. Są bardzo prości i dosłowni. Najczęściej mówią to, co myślą. A my godzinami analizujemy ich słowa, gdy tymczasem wszystko powinno być jasne. Na twoim miejscu traktowałabym go dosłownie. To mogłoby ci pomóc. Patrzę na nią z otwartymi ustami. W sumie całkiem dobra rada. Traktować Christiana dosłownie. Natychmiast przypominają mi się jego słowa. Nie chcę cię stracić... Oczarowałaś mnie... Rzuciłaś na mnie urok... Ja też będę tęsknił... nie wiesz, jak bardzo... Przyglądam się mamie. Ma czwartego męża. rzeczywiście wie coś na temat mężczyzn. Może

– Większość facetów jest humorzasta, niektórzy bardziej od innych. Na przykład twój ojciec... – Jej spojrzenie łagodnieje i robi się smutne, jak zawsze na wspomnienie mojego taty. Prawdziwego taty, tego mitycznego mężczyzny, którego nie poznałam, zabranego nam tak okrutnie przez wypadek podczas szkolenia wojskowego. Wydaje mi się, że mama przez cały czas szuka kogoś takiego jak on... Może znalazła go w końcu w Bobie. Szkoda, że nie w Rayu. – Kiedyś uważałam, że twój ojciec jest humorzasty. Ale teraz, kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że był po prostu za bardzo oddany pracy i staraniom, by zapewnić nam godziwe życie. – Wzdycha. – Był taki młody, oboje byliśmy młodzi. Może w tym tkwił problem.

525 Hmm... Christiana nie można nazwać starym. Uśmiecham się do niej czule. Potrafi wpaść w bardzo smutny nastrój, kiedy rozmyśla o moim tacie. Ale jestem przekonana, że jego humory nie umywały się do zmiennych nastrojów Christiana. – Bob chce nas wieczorem zabrać na kolację. Do swojego klubu golfowego. – O nie! Bob z niedowierzaniem. zaczął grać w golfa? – pytam

– Nic mi nie mów – jęczy mama, przewracając oczami. Po lekkim lunchu w domu zabieram się za rozpakowywanie. Mam zamiar oddać się sjeście. Mama zniknęła, żeby się zająć formowaniem świec, czy też co tam z nimi robi, a Bob jest w pracy, mogę się więc trochę przespać. Włączam Maca. W Georgii jest druga po południu, w Seattle jedenasta rano. Ciekawe, czy czeka na mnie odpowiedź od Christiana. Nerwowo zaglądam do skrzynki.

Nadawca: Christian Grey Temat: Nareszcie! Data: 31 maja 2011, 07:30 Adresat: Anastasia Steele Anastasio, Irytuje mnie fakt, że gdy tylko zaczyna nas dzielić odległość, Ty komunikujesz się ze mną otwarcie i szczerze. Dlaczego tak nie potrafisz, kiedy jesteśmy razem? Tak, jestem bogaty. Przyzwyczaj się. Czemu nie miałbym wydawać na Ciebie pieniędzy? Powiedzieliśmy Twojemu ojcu, że jestem Twoim chłopakiem, na litość boską. Czy tak właśnie nie robią chłopacy? Jako Twój Pan będę oczekiwał, że godzisz się z tym bez szemrania. Nawiasem mówiąc, matce także powiedz. Nie wiem, jak przyjąć Twoje stwierdzenie, że czujesz się jak dziwka. Wiem, że nie takich użyłaś słów, ale to właśnie sugerujesz. Nie wiem, co mogę

526 powiedzieć czy zrobić, żebyś przestała się tak czuć. Chciałbym, żebyś miała wszystko, co najlepsze. Pracuję wyjątkowo ciężko, więc mogę wydawać pieniądze, jak mi się żywnie podoba. Mógłbym Ci kupić wszystko, czego pragniesz, Anastasio, i chcę to robić. Jeśli chcesz, nazwij to redystrybucją. Albo po prostu wiedz, że nigdy, przenigdy nie pomyślę o Tobie w sposób taki, jaki napisałaś, i bardzo jestem zły, że Ty masz takie myśli. Jesteś inteligentną, elokwentną, piękną młodą kobietą, a masz naprawdę zaburzone poczucie własnej wartości i zastanawiam się, czy nie umówić Cię z doktorem Flynnem. Przepraszam, że Cię straszę. Potworna jest dla mnie myśl, że moje słowa wzbudzają w Tobie przerażenie. Naprawdę sądzisz, że pozwoliłbym Ci podróżować w zamknięciu? Zaproponowałem Ci własny odrzutowiec, na litość boską. Tak, to był żart, najwyraźniej kiepski. Niemniej jednak prawda jest taka, że myśl o związanej i zakneblowanej Anastasii mnie podnieca (to nie żart – taka jest prawda). Skrzynię mogę darować – nie jest mi do niczego potrzebna. Wiem, że masz problem z kneblowaniem – rozmawialiśmy na ten temat – i jeszcze przedyskutujemy, czy lub kiedy Cię zaknebluję. Wydaje mi się natomiast, że nie dociera do Ciebie fakt, iż w relacjach Pan/uległa to uległa dzierży władzę. Ty. Powtórzę: to Ty dzierżysz całą władzę. Nie ja. W hangarze powiedziałaś „nie”. Nie mogę Cię dotknąć, jeśli mi nie pozwolisz – dlatego właśnie mamy umowę opisującą, co zrobisz, a czego nie. Jeśli spróbujemy czegoś, a Tobie się to nie spodoba, dokonamy w umowie stosownych zmian. To zależy od Ciebie – nie ode mnie. I jeśli nie masz ochoty leżeć w skrzyni związana i zakneblowana, po prostu do tego nie dojdzie.Chcę dzielić z Tobą swój styl życia. Nigdy niczego tak bardzo nie pragnąłem. Jeśli mam być szczery, to Cię podziwiam, że osoba tak niewinna ma chęć spróbować. Nie masz pojęcia, ile mi to mówi. Nie dostrzegasz tego, że ja także uległem Twojemu czarowi, choć mówiłem Ci o tym tyle razy. Nie chcę Cię stracić. Denerwuję się, że przeleciałaś prawie pięć tysięcy kilometrów po to, aby na kilka dni ode mnie uciec, ponieważ przy mnie nie jesteś w stanie jasno myśleć. Ze mną jest tak samo, Anastasio. Tracę rozsądek, kiedy jesteśmy razem – tak głębokie jest moje uczucie do Ciebie. Rozumiem Twój niepokój. Naprawdę próbowałem

527 trzymać się od Ciebie z daleka; wiedziałem, że jesteś niedoświadczona, choć nigdy bym nie posunął się tak daleko, gdybym wiedział, jak wielkie jest Twoje niedoświadczenie. A mimo to umiesz rozbroić mnie całkowicie, jak jeszcze nikt przed Tobą. Na przykład Twój mejl: czytałem go niezliczoną ilość razy, próbując zrozumieć Twój punkt widzenia. Trzy miesiące to tylko dowolnie podana liczba. Moglibyśmy zrobić z tego sześć miesięcy, rok? Jak długo byś chciała? Co by Ci zapewniło poczucie bezpieczeństwa? Powiedz koniecznie. Wiem, że muszę zasłużyć na Twoje zaufanie, ale z tego samego powodu musisz się ze mną komunikować, kiedy ja tego nie robię. Wydajesz się taka silna i niezależna, a potem czytam, co napisałaś, i dostrzegam Twoją inną stronę. Musimy się nawzajem nakierowywać, Anastasio. Musisz być ze mną szczera i oboje musimy znaleźć sposób, aby ten układ wypalił. Martwisz się tym, że nie jesteś uległa. Cóż, może to i prawda. Postawę należną uległej przyjmujesz właściwie tylko w pokoju zabaw. Wygląda na to, że to jedyne miejsce, gdzie pozwalasz mi sprawować nad sobą należytą kontrolę i jedyne miejsce, gdzie robisz to, co każę. Zachowujesz się „przykładnie” – takie słowo nasuwa mi się na myśl. I nigdy bym Cię nie stłukł na kwaśne jabłko. Moim celem jest słodka różowość pośladków. Podoba mi się fakt, że poza pokojem zabaw sprzeciwiasz mi się. To dla mnie nowe, stanowiące miłą odmianę doświadczenie i nie chciałbym tego zmieniać. Więc tak, powiedz mi, czym jest dla Ciebie to „więcej”. Postaram się dać Ci przestrzeń, której potrzebujesz, i będę się trzymał od Ciebie z daleka podczas Twojego pobytu w Georgii. Czekam z niecierpliwością na Twój kolejny mejl. A tymczasem baw się dobrze. Ale nie za dobrze. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. A niech mnie. Napisał wypracowanie, jak za czasów szkolnych – i to całkiem dobre wypracowanie. Serce podchodzi mi do gardła, gdy po raz drugi czytam ten mejl, praktycznie tuląc do siebie Maca. Trzy miesiące zamienić na rok? Mam władzę! Jezu, będę musiała to wszystko porządnie przemyśleć. „Traktuj go dosłownie” – tak brzmiały słowa mojej matki. Nie chce mnie stracić. Dwa razy tak napisał! I też chce, żeby nam się udało. Och,

528 Christianie, ja również! Postara się trzymać z daleka! Czy to oznacza, że może mu się to nie udać? Nagle stwierdzam, że taką mam właśnie nadzieję. Pragnę go zobaczyć. Rozstaliśmy się niecałą dobę temu, a wobec perspektywy czterech dni bez niego uświadamiam sobie, jak bardzo za nim tęsknię. Jak bardzo go kocham. – Ana, skarbie. – Głos jest cichy i ciepły, pełen miłości i słodkich wspomnień. Delikatna dłoń gładzi mnie po policzku. Mama mnie budzi. Leżę, tuląc do siebie laptop. – Ana – powtarza śpiewnie, gdy ja wybudzam się ze snu, mrugając w różowawym świetle zmierzchu. – Cześć, mamo. – Przeciągam się i uśmiecham. – Za pół godziny wychodzimy na kolację. Nadal masz na nią chęć? – pyta życzliwie. – O tak, mamo, oczywiście. – Bardzo się staram zdusić ziewnięcie, ale kiepsko mi to wychodzi. – A cóż to za imponujące cudo techniki? – Pokazuje na laptop. Cholera. – Och... to? – decyduję się na swobodną, zaskoczoną nonszalancję. Mama zauważy? Wydaje się bardziej spostrzegawcza, odkąd mam „chłopaka”. – Christian mi go pożyczył. Myślę, że z jego pomocą można

529 pilotować prom kosmiczny, ale ja go używam tylko do pisania mejli i surfowania po necie. Poważnie, to nic takiego. Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem, siada na łóżku i zakłada mi za ucho luźne pasmo włosów. – Napisał do ciebie? Och, cholera do kwadratu. – Taa. – Moja nonszalancja nieco się rozmywa i oblewam się rumieńcem. – Może za tobą tęskni, co? – Mam nadzieję, mamo. – Co pisze? Och, cholera do sześcianu. Gorączkowo próbuję wyłapać z tego mejla coś niewinnego, co mogę powiedzieć matce. Jestem pewna, że nie ma ochoty słuchać o Panach, krępowaniu i kneblowaniu, no ale o tym to choćbym chciała, nie mogę jej powiedzieć, ponieważ podpisałam NDA. – Kazał mi się dobrze bawić, ale nie za dobrze. – Brzmi rozsądnie. No to wyszykuj się, skarbie. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. – Tak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Cudownie cię widzieć. – Po tych słowach wychodzi z pokoju. Hmm, Christian i rozsądek... Do tej pory byłam zdania, że to się wzajemnie wyklucza, ale po tym mejlu... hm, niewykluczone, że wszystko jest możliwe. Potrząsam głową. Potrzebuję czasu, aby przetrawić jego słowa. Pewnie zrobię to po kolacji – i wtedy mogę

530 mu odpowiedzieć. Wstaję z łóżka, szybko zdejmuję T-shirt oraz krótkie spodenki i wchodzę pod prysznic. Przywiozłam szarą sukienkę Kate, tę, w której odbierałam dyplom. To jedyna elegancka rzecz, jaką tu mam. Plusem tego upału jest to, że zagniecenia się wyprasowały, więc chyba się nada na kolację w klubie golfowym. Gdy się ubieram, włączam laptop. Nic nowego od Christiana i czuję ukłucie rozczarowania. Bardzo szybko piszę do niego mejl.

Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Wielomówny?Data: 31 maja 2011, 19:08 ESTAdresat: Christian GreyProszę Pana, wielomówny z Pana pisarz. Muszę jechać do klubu golfowego Boba na kolację i – dla Twojej wiadomości – przewracam oczami na tę myśl. Ale Ty i Twoja świerzbiąca Cię ręka znajdujecie się daleko, więc mój tyłek jest bezpieczny, przynajmniej na razie. Bardzo mi się podoba Twój mejl. Odpiszę, gdy będę mogła. Już za Tobą tęsknię. Miłego popołudnia.Twoja Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011, 16:10Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Rozprasza mnie temat tego mejla. Rzecz jasna tyłek jest bezpieczny – na razie.Udanej kolacji. Ja też za Tobą tęsknię, zwłaszcza za Twoim tyłeczkiem i niewyparzoną buzią.Moje popołudnie będzie nudne i nieciekawe, ożywione jedynie myślami o Tobie i Twoim przewracaniu oczami. Wydaje mi się, że to Ty roztropnie zauważyłaś, że ja także mam ten okropny zwyczaj.Christian GreyPrezes i przewracacz oczamiGrey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przewracanie oczamiData: 31 maja 2011, 19:14 ESTAdresat: Christian GreySzanowny Panie Grey,Przestań pisać do mnie mejle. Próbuję się wyszykować

Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. może w ten sposób dam ujście części gniewu. I Ciebie. Naprawdę muszę się szykować. ja? Data: 31 maja 2011. panie Grey? Myślę. 16:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. co jest mocno niepokojące. jakie ta kobieta wyrządziła szkody. Mogę . Inc. I tak wolę mój tytuł od Twojego. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ganię.. który czuję wobec tej nieznajomej. mojej matki i oczywiście doktora Flynna. Potrzebna mi laleczka. że Christiana bije ktoś w wieku mojej matki. Z wyjątkiem. ponurą linię. a Tobie kto daje klapsy. Usta zaciskam w cienką.531 na kolację. pani Robinson. Jesteś bardzo rozpraszający. 16:18 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Christian Grey Prezes.. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. żeby powbijać w nią szpilki. Robisz to na okrągło na piśmie. Na szczęście jestem panem własnego losu i nikt mnie nie gani..Czy choć raz miałam czelność Pana zganić. czasami. to takie niestosowne. że myli mnie Pan z kimś innym. Aha. 19:22 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Po raz kolejny się zastanawiam. kiedy przewracasz oczami?Twoja Ana Wysyłam i natychmiast przychodzi mi na myśl ta niegodziwa wiedźma. nawet kiedy znajdujesz się na drugim końcu kontynentu.. Grey Enterprises Holdings. Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. żebyś ją rozpiął. że mnie tam teraz nie ma. Och. . Grey Enterprises Holdings. że wciągam głośno powietrze. Nadawca: Christian Grey Temat: Ostrożnie z marzeniami. Z jakiegoś nieznanego powodu jego słowa zeskakują z ekranu i sprawiają.532 Ci zapiąć sukienkę?Christian Grey Prezes. 19:28 ESTAdresat: Christian Grey Wolałabym. Data: 31 maja 2011. 16:35 Adresat: Anastasia Steele Żałuję. Inc..Christian GreyPrezes. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dozwolone od lat osiemnastu Data: 31 maja 2011... a więc chce się bawić.. Grey Enterprises Holdings. 19:33 EST Adresat: Christian Grey Powoli. Inc.. Nadawca: Christian Grey Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. Christian Grey Prezes.. 16:31 Adresat: Anastasia Steele JA TEŻ. Inc. Grey Enterprises Holdings.

– Ślicznie wyglądasz. gdzie czekają mama i Bob.Na razie. Podoba ci się? Marszczy brwi jeszcze bardziej. 19:37 EST Adresat: Christian Grey JA TEŻ. – Dlaczego masz na sobie sukienkę Kate? O nie. . – Och. mnie się podoba.. 19:39 EST Adresat: Christian Grey Muszę lecieć. mały. kochanie. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. a Kate nie – improwizuję szybko. – Ana! – woła mnie mama. Kurde.533 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. – Nic mi nie jest. Dlaczego czuję się taka winna? – Już idę. to sukienka Kate. – Cóż. a ja aż podskakuję. Mama marszczy brwi. dobrze się czujesz? Masz rumieńce. – Skarbie. Pędzę do holu. mamo..

Czeka na mnie mejl wysłany kilka godzin temu. że mogę się przestać o nią martwić i zostawić za nami mroczne czasy Męża Numer Trzy.. Mam masę ciuchów. rozkoszując się letnią wodą. 16:41 Adresat: Anastasia Steele Ukradłaś mi tekst. Bob jest jej aniołem stróżem. Kiedy to się zaczęło? Kiedy poznałam Christiana.534 Mama mierzy mnie podejrzliwym wzrokiem. Chyba im dobrze ze sobą. Bob umiera z głodu. To znaczy. Naprawdę się cieszę. Dlaczego? Wycieram się szybko. Widać. I zaczęła udzielać mi dobrych rad. – Jutro zabieram cię na zakupy – oświadcza mama. I zostawiłaś w stanie zawieszenia. Chichoczę. nie musisz tego robić. że jest głodny. . klepiąc się po brzuchu i robiąc zbolałą minę. nie mogąc się doczekać powrotu do Christiana. Później. Bob ciepły i troskliwy. – Mamo. jak bardzo moja mama się zmieniła. Miłej kolacji. dumam nad tym. a tymczasem Bob zaczyna okazywać zniecierpliwienie.. – Święte słowa – burczy Bob. tuż po naszym wyjściu. a potem wychodzimy. kiedy biorę prysznic. Podczas kolacji w gronie znajomych z klubu golfowego była dowcipna i czarująca. – Nie wolno mi zrobić czegoś dla własnej córki? Chodźmy. Nadawca: Christian Grey Temat: Plagiat Data: 31 maja 2011.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kogo nazywasz złodziejem? Data: 31 maja 2011. Cieszy mnie także wiadomość. Wyszłaś tak nagle – wtedy. Wróciłaś. Inc. Grey Enterprises Holdings. 22:26 EST Adresat: Christian Grey Kolacja była sycąca – na pewno ucieszy Cię wieść.535 Christian GreyPrezes. Grey Enterprises Holdings. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.I naprawdę nie mogłem się tego doczekać. kiedy się zaczynało robić ciekawie. Christian Grey Prezes. Inc. abym Ci rozpiął sukienkę. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedokończone sprawy? Data: 31 maja 2011. Zaczynało się robić ciekawie? Jak to? Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy – zdecydowanie Data: 31 maja 2011. że zjadłam stanowczo zbyt dużo. jak Pan może pamięta. Jakiego zawieszenia? Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy Data: 31 maja 2011. . 19:30 Adresat: Anastasia Steele Głupią udajesz? Przecież to Ty mnie poprosiłaś. Ten tekst na pewno komuś skradł. 22:18 EST Adresat: Christian Grey Proszę Pana. że apetyt Ci dopisuje. Grey Enterprises Holdings. Inc. Jak się udała kolacja? Christian Grey Prezes. Elliot jest mało oryginalny. ten tekst jako pierwszy wyszedł z ust Elliota.

Christian GreyPrezes. Przykro mi. że go zaostrzam. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Znowu bawiłeś się słownikiem? Nadawca: Christian Grey Temat: Przejrzałaś mnie Data: 31 maja 2011. Panie Grey. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Tak dobrze mnie Pani zna. mi go odbiera. więc muszę kończyć. Na razie. Grey Enterprises Holdings. zawsze pozostaje nam weekend Data: 31 maja 2011.Z ogromną niecierpliwością wyczekuję kolejnego razu. jaką czuję w pobliżu Twojej osoby. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Oczywiście.536 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cóż. I nigdy nie udawałabym nieświadomie głupiej.. i z całą pewnością wykorzystam tę wiedzę dla własnych korzyści. Panno Steele. Panno Steele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo gimnastyczne Data: 31 maja 2011. Wybieram się na kolację ze starym przyjacielem.. że apetyt mi dopisuje. Ty właśnie taki wpływ masz na mnie.. mała©Christian Grey Prezes.. Ale tego to już się chyba domyśliłeś. Grey Enterprises Holdings. Inc. To tylko niepewność. że odbieram Ci apetyt. . 19:40 Adresat: Anastasia Steele Będę o tym pamiętał..) Nadawca: Christian Grey Temat: Czekam niecierpliwie Data: 31 maja 2011. Inc. Sądziłem.

że jest w nim znacznie więcej do odkrycia. na uroczystości wręczania dyplomów. zabawny. Dobrze? Czy znam dobrze Christiana? Znam go na poziomie seksualnym. Wyłączam gniewnie laptopa i wchodzę pod kołdrę. na trzeciej stronie. najlepiej w panią Robinson. Jezu. którego dobrze znam. zimny. Czy dr Flynn o niej wie? Gramolę się z łóżka i na nowo uruchamiam to podłe urządzenie. Jedyne zdjęcie z kobietą. ale zbyt dużym teraz pałam gniewem. że nie mogła znaleźć żadnego zdjęcia z kobietą. Niecierpliwie bębnię palcami. a wydaje mi się. Klikam w kolejną stronę. pojawia się moje zdjęcie. niej. ma własne dzieci? „Ma dzieci Christiana?” – pyta drwiąco moja podświadomość. I nagle ekran wypełniają zdjęcia Christiana: we fraku. Jest zamężna? Rozwiedziona? Jezu. Mam misję. ten facet to same sprzeczności. rany – zdjęcia José z Heathmana.... Jak ona śmie? Jak śmie zasadzać się na bezbronnego nastolatka? Nadal to robi? Dlaczego przestali? Przez moją głowę przebiegają rozmaite scenariusze. A potem. że Christian ma starych przyjaciół. Powinnam przeanalizować jego długi mejl z rana. stąd jej „gejowskie” pytanie. ciepły. Jeśli to on miał dość. Marszczę brwi. że jest humorzasty. Otwieram Google i wpisuję do wyszukiwarki słowa „Christian Grey”. i tą kobietą jestem ja. Przewijam szybko ekran: z jakimiś wspólnikami. Mam ochotę w coś walnąć. a mnie się robi niedobrze. to dlaczego nadal się z nią przyjaźni? Tak samo ona. w białej koszuli i flanelowych spodniach. Nadal na wszystkich fotkach jest sam i przypomina mi się. jak Kate mówiła. w garniturze. aż się pojawi błękitny ekran. następnie zdjęcie za zdjęciem najbardziej fotogenicznego mężczyzny. Czemu on nie dostrzega jej prawdziwego oblicza? Oblicza osoby molestującej nieletnich? Gaszę światło i wpatruję się w ciemność.. razem z nim. czekając. trudny. Wiem. z wyjątkiem. Dlaczego on musi się z nią nadal spotykać? Nieoczekiwanie atak przypuszcza zielonooka zazdrość. Skąd się wzięły w Internecie? Ależ on jest przystojny. .537 Z jakim starym przyjacielem? Nie sądziłam.

więc rano muszę pamiętać o pigułce. wytrąconą z równowagi. Mama trzeciego. Czy to pani Robinson? Wysyłam i przygnębiona wracam do łóżka. że kolacja się udała. Wyglądam na zaskoczoną obecnością aparatu. Nie znajdę w Google pani Robinson. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Odpowiednie towarzystwo Data: 31 maja 2011. I dostałam okres. Nic. a jednocześnie chcę zapomnieć. taka piękna twarz. że nie jesteśmy w tym samym miejscu. jak się zgodziłam spróbować. To było tuż przed tym. Dzieli się ze mną kolejnymi przemyśleniami na temat delikatnego męskiego ego. Piję właśnie drugiego cosmopolitana. kładę się i w końcu zapadam w niespokojny sen. Zostawiamy Boba przed telewizorem i udajemy się do baru w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Savannah. 23:58 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. postanawiając. Desperacko pragnę dowiedzieć się więcej. Po porannych zakupach i popołudniowym wylegiwaniu się na plaży moja matka zdecydowała.538 O kuźwa! Jestem w Google! Przyglądam się naszemu zdjęciu. tylko na przeciwległych końcach kontynentu. zdenerwowaną. Z kolei Christian wygląda nieziemsko przystojnie i spokojnie. Odkładam go na nocny stolik. Dodaję zdjęcie do ulubionych i przewijam przez wszystkie osiemnaście stron wyników. co mi o niej powiedział. piękna twarz. że wieczorem powinnyśmy się wybrać na drinka. która może teraz patrzy na tę cholerną panią Robinson. Piszę krótki mejl do Christiana. żałując. no i ma TEN krawat. że zapytam Christiana o jego związek z tą kobietą. Szybko ustawiam w BlackBerry alarm. Ale muszę wiedzieć. Ana PS. Przyglądam mu się. To . czy jest teraz z nią.

– Mamo. Nigdy nie przyprowadziłaś do domu żadnego chłopaka. czy wszystko w porządku. – Przytłacza? – Tak. żeby spokojnie wszystko przemyśleć. Cały dzień raczy mnie takimi perełkami. On mnie często przytłacza. – Wiem. że wszystko. czemu mi to mówisz? – pytam. o której chcemy pogadać. że miał wypadek samochodowy. ale tam. a zaraz potem. nic. A mimo to za nim tęsknię. bezskutecznie próbując ukryć rozdrażnienie. wydajesz się taka zagubiona. a na jej twarzy widnieje matczyna troska. Najbardziej się boję. Sądziłam. że to irracjonalne. kotku. gdzie w grę wchodzi ona. Ale coś jest na rzeczy i wydaje mi się. to problem do rozwiązania. Żadnego mejla. co wychodzi z ust kobiety. a potem zapomnieć. – Marszczę brwi. – Mamo. Nie jakaś rzucona od niechcenia myśl. . – Potrzebowałam po prostu nieco dystansu od Christiana. – Widzisz. Christian nie kontaktował się ze mną przez cały dzień. że nie mówisz mi wszystkiego. José.. i tyle. Kusi mnie.539 mocno irytujące. José to tylko przyjaciel. Wiem. że ta pani Robinson znowu położyła na nim swoje wstrętne łapska.. Ana. – Skarbie. – Przewierca mnie wzrokiem. zupełnie tracę dystans. mężczyźni uważają. aby do niego zadzwonić i sprawdzić. Mężczyźni wolą działać. że coś się może wykluć ze znajomości z tym kolegą ze studiów.

Tęsknię za Tobą. Skóra na głowie mnie swędzi. muszę iść do toalety. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. Anastasio.540 – Skarbie. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: STARE towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. – Ana. Jak on mógł? Nie ma mnie dwa dni. Nie mogę się doczekać naszego spotkania. Przez cały dzień ukradkiem do niego zaglądam. To jedynie stara przyjaciółka. Co się stało? Kręcę głową. Znalazła innego nieletniego chłopca. Inc. A więc był z nią na kolacji. Mama odchodzi od stolika. Christian Grey Prezes. strasznie jesteś blada. byłem na kolacji z panią Robinson. . 21:40 EST Adresat: Anastasia Steele Tak. a w moich żyłach buzuje adrenalina. Wreszcie – odpowiedź od Christiana! Nadawca: Christian Grey Temat: Towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. w którym może zatopić zęby?Zrobiłeś się dla niej za stary? Dlatego właśnie skończył się Wasz związek? Wciskam „wyślij”. a ja mam kolejną okazję sprawdzić BlackBerry. 21:42 EST Adresat: Christian Grey Ona nie jest jedynie starą przyjaciółką. a on biegnie do tej podłej suki. gdy wraca moja mama.

. O kuźwa. Grey Enterprises Holdings. ale przywołuje gestem jednego z kelnerów i pokazuje na nasze kieliszki.541 – Nic. Data: 1 czerwca 2011.Ile jeszcze cosmopolitanów zamierzasz wypić? Christian Grey Prezes.. Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj. . Napijmy się jeszcze – burczę. o czym chcę pisać w mejlach . Marszczy brwi. Rozumie międzynarodowe określenie „jeszcze jedną kolejkę”. Inc. on tu jest. 21:45 EST Adresat: Anastasia Steele Nie jest to coś. On kiwa głową. Szybko zerkam na BlackBerry.

jest tutaj... co się stało? Wyglądasz. Ubrany jest tradycyjnie w białą lnianą koszulę i dżinsy. nie. Naprawdę się tu zjawił – dla mnie. – Cześć – odpowiada. – Ana. co? Gniew? Napięcie? Usta ma zaciśnięte w cienką linię. gdy Christian rusza w naszą stronę.542 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI Rozglądam się nerwowo po barze. – Cześć – mówię piskliwie. Serce mi zamiera. – Co? Naprawdę? – Ona się także rozgląda. Moja wewnętrzna bogini zrywa się z szezlonga i wydaje radosne okrzyki. W jego szarych oczach widać. patrząc na mnie nieufnie. Pochyla się i całuje mnie w policzek. I już go widzę. . Zapomniałam mamie wspomnieć o jego skłonnościach prześladowczych. a po chwili wpada w nerwowy rytm. W świetle halogenów jego włosy połyskują miedzianie. Jak mam się gniewać na niego w obecności mojej matki? Podchodzi do naszego stolika. ale go nie widzę. czym mocno mnie zaskakuje. – To Christian. nie kryjąc szoku i zdumienia.. jakbyś zobaczyła ducha. a on się tu zjawia.. W tym momencie jestem tak bardzo na niego zła. Cholera jasna.

ale jestem kompletnie wytrącona z równowagi. nakrzyczeć na niego czy rzucić mu się w ramiona. mamo. – Górę biorą dobre maniery. Jezu. zbyt wysoki nawet dla moich uszu. Niesamowicie się cieszę. a gniew z powodu pani Robinson jeszcze mnie nie opuścił. który mu właśnie wysłałam. a cóż by innego? – Patrzy na mnie beznamiętnie. niż zamierzałam. od jak dawna nas obserwował. . Och. – Zatrzymałem się w tym hotelu. Patrzę na tę dwójkę spod zmrużonych powiek. to moja matka. – Pani Adams. – Przyleciałem się z tobą spotkać. Milczy jak zaklęta. a sądzę. No i chcę wiedzieć. I już po niej. Szczęka opada jej dosłownie na stół. Uśmiecha się do niej znacząco. Carla. a więc zapominanie języka w buzi jest dziedziczne – o tym akurat nie miałam pojęcia. ile bym dała. a w oczach tańczą mu iskierki. weź się w garść. że jedno i drugie by mu się nie spodobało. opatentowanym. – W tym hotelu? – Głos mam jak studentka po amfetaminie. na co mam w tej chwili większą ochotę. – Co ty tu robisz? – Moje pytanie brzmi bardziej szorstko. Ujmuje jego wyciągniętą dłoń i wymieniają uścisk. że go widzę. niezmiernie miło mi panią poznać. Skąd on zna jej nazwisko? Obdarza ją tym swoim firmowym. Odwraca się w jej stronę.543 – Christianie. – Christianie – wyrzuca w końcu z siebie. Uśmiech znika z twarzy Christiana i maluje się na niej rezerwa. Nie wiem. promiennym Christianowym uśmiechem. aby poznać jego myśli. Och. Niepokoję się także mejlem.

. przyszedłem tutaj i zobaczyłem was. – Przed chwilą zjadłem kolację. Akurat .544 – Cóż. – Więc tak się akurat złożyło. ewentualnie Bombay Sapphire. Jasny gwint. Christianie. iż mnie tu nie ma. Z Hendricksem ogórek. do którego wybrałyśmy się na drinka? – pytam. – Najlepiej Hendricks. aby zabrzmiało to lekko. że wy wybrałyście się na drinka do hotelu. – I jeszcze dwa cosmo – dodaję. o to akurat nie może być zły. jakby to była cała kolacja. a czwarty wkrótce się przede mną pojawi? Mama patrzy na nas nerwowo. zerkając niespokojnie na Christiana. – Dziękuję. w którym się zatrzymałem – odpowiada Christian. że żałujesz. że piję trzeciego cosmopolitana. jest na mnie zły? Może przez te uwagi na temat pani Robinson? Albo fakt. starając się. że zatrzymałeś się w hotelu. Christianie? – Macha na kelnera. Christian sięga po krzesło stojące przy sąsiednim stoliku i siada obok mnie. wczoraj napisałaś. – Poproszę gin z tonikiem – mówi Christian. Piję razem z mamą. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. który w ułamku sekundy zjawia się przy stoliku. O w mordę. – Przysuń sobie krzesło. z Bombayem limonka. – Dosiądziesz się do nas. tylko Christian może zamawiać drinka tak. pani Adams. panno Steele. – Głos ma cichy.. – Obserwuje moją reakcję. poważny. – Albo tak się akurat złożyło.

I trochę się opaliłaś. – Rano byłyśmy z mamą na zakupach. Jakby był jakimś egzotycznym stworzeniem. Och. A teraz wybrałyśmy się na kilka koktajli – mamroczę. Ale jak zwykle to ty zaskakujesz mnie.. Rumienię się. że on też się uśmiecha.. że jestem mu winna wyjaśnienie. – Cóż. a ja czuję znajome przyciąganie. słysząc te komplementy. Zerkam szybko na mamę. Ślicznie wyglądasz. wpatruje! Przestań. no nie? – Przechyla głowę i na jego ustach dostrzegam cień uśmiechu. mamo. Ale oto jesteś tutaj. – Pomyślałem. tak..545 myślałem o twoim ostatnim mejlu. przenikając do krwi i pulsując w całym ciele. – Pasuje ci ten kolor.. że mogę podobać się mężczyźnie? Temu mężczyźnie? „Szczerze mówiąc. że zrobię ci niespodziankę. O rany. Oddech mam urywany. dotąd niespotykanym. a do Christiana umiarkowanie pasuje takie określenie – ale czy rzeczywiście tak trudno uwierzyć w to.. Mrugam powiekami. ależ go pragnę. przesuwając kciukiem po knykciach. czując. Co za zbieg okoliczności. a po południu na plaży. Ujmuje moją dłoń i ściska lekko. przymknij się! Pytał cię ktoś o zdanie? . że nigdy nie miałam chłopaka. Pod delikatnym naciskiem jego kciuka pod moją skórą włącza się prąd. tak” – warczy moja podświadomość. Nie widziałam go już dwa dni. która wpatruje się w Christiana.. Wiem. – Kupiłaś ten top? – Pokazuje na moją nową bluzeczkę z zielonego jedwabiu. Anastasio. podnoszę wzrok i oto widzę ciebie. Dzięki Bogu. zamierzałem jutro złożyć ci wizytę. może się jednak uda uratować ten wieczór. rozgrzewając wszystko na swej drodze. uśmiechając się do niego nieśmiało i widzę.

– Christianie. – Zjesz z nami jutro kolację? I proszę.. – Dziękuję – odpowiada grzecznie Christian. proszę pana – oświadcza triumfująco. . pani Adams.. wreszcie odzyskując zdolność mowy. Patrzę z rozpaczą. ale chyba go nie dostrzega. A teraz wybaczcie mi. mów mi Carla. Nerwowo sączę cosmopolitana. – Do piątku. – Z największą przyjemnością. – Jak długo będziesz w Georgii. muszę skorzystać z toalety. Carlo. Christianie? – pyta mama. cudownie cię w końcu poznać – wtrąca mama. – Ana opowiadała o tobie same dobre rzeczy. dopiero co w niej byłaś. Pojawia się kelner z naszym zamówieniem. zostawiając nas samych. a potem sobie pójdę. jak wstaje i odchodzi. Mamo. – Nie chcę wam przeszkadzać. Wypiję szybkiego drinka.546 Rzucam mamie gniewne spojrzenie. – Doskonale. – Hendricks. proszę. – Naprawdę? – Unosi z rozbawieniem brew. Uśmiecha się do niej. a ja ponownie oblewam się rumieńcem. Mam sporo pracy – mówi poważnie Christian.

– Wykorzystała bezbronnego piętnastolatka – kontynuuję. coś takiego byłoby w porządku? Gdyby to była. Mia? Gwałtownie chwyta powietrze i patrzy na mnie wilkiem. – Gdybyś był piętnastoletnią dziewczyną. Krytyczny? – Och. – Wstrzymuję oddech. że byłem na kolacji ze starą przyjaciółką. Cosmopolitany dodają mi odwagi. Jezu. teraz chce to załatwić? – Tak – bąkam.547 – A więc jesteś na mnie zła o to. – To sąd niezwykle krytyczny. Blednie. powiedzmy. a krew w moich żyłach wrze. czekając na jego reakcję. podnosi moją dłoń do ust i całuje delikatnie każdą kostkę. – Relacja seksualna między nami zakończyła się dawno temu. – Uważam ją za osobę molestującą nieletnich. . – Nie pragnę nikogo oprócz ciebie. skonsternowany. w takim razie jak było? – pytam. Christianie. Wcale tak nie było – szepcze zaszokowany. Nie domyśliłaś się tego jeszcze? Mrugam powiekami. – Christian kieruje na mnie nieufne spojrzenie. wprowadzającym cię w świat BDSM. Anastasio – szepcze. a pani Robinson była panem Robinsonem. Marszczy brwi. Puszcza moją dłoń.

nie. abyś zrozumiał. Przez siedem ostatnich lat nigdy się nie musiałem nikomu tłumaczyć. – Stała się motorem zmiany na lepsze. Może później. – Tak. Proszę. co ona ci zrobiła. A to mój przyjaciel. i zła z powodu tego. Tak się cieszę. Tyle tylko powiem na ten temat. Gniewam się o to.. – Okej. abym został. a po chwili jego spojrzenie łagodnieje. na co mam ochotę. Tego mi było trzeba. – Tym razem to ja jestem skonsternowana. wybrałeś się z nią na kolację. .. nie chcąc ciągnąć tego wątku. że raz na jakiś czas jemy razem kolację. – Nie leć. Pomyśl. Jest na mnie zły. Jeśli nie chcesz. jak się czujesz. Robię to. lecz dlatego. że ledwie wyjechałam. Nie spotkałem się z panią Robinson po to. – Anastasio. Próbuję jedynie sprawić. zaraz wróci twoja mama. ona mi pomogła.. Nikomu. Mogę wrócić do Seattle. To moja przyjaciółka i partnerka w interesach. Lubię swoją autonomię. Anastasio. Krępuje mnie rozmowa o tym właśnie teraz. ja tak tego nie postrzegałem – mówi cicho. Gdy tymczasem ty i ona. gdy spotykam się z José. żeby cię zdenerwować. Piorunuję go wzrokiem. – urywam. że tu jesteś.548 – Ana. – Nie rozumiem. to postaw się na moim miejscu. w Hilton Head czeka na mnie samolot. to nie było tak. – Anastasio.. Nigdy nie łączyły nas relacje seksualne. – Jesteś zazdrosna? – Patrzy na mnie ze zdumieniem. A jeśli chodzi o twoją zazdrość.

pozwolicie. – Tak. Christian sączy drinka. O czym on teraz myśli? Kochał ją? Myślę. A to nowina. Poniosę sromotną klęskę. mamo. – Wszystko dobrze. aby udało ci się przekonać mnie. A teraz dość! – Kochałeś ją? – No i co tam słychać? – Nie zauważyliśmy. że mama wróciła z toalety. Od wielu lat. że tak. – Jej mąż się dowiedział. – Ja tak jej nie postrzegam. – Dlaczego zakończyliście wasz związek? Zaciska usta. jesteśmy wspólnikami – kontynuuje. bacznie mnie obserwując. . – Seksu między nami już nie ma. w jakimś bardziej ustronnym miejscu? – warczy. – Nie sądzę. że ona nie jest pedofilem. Przywołuję na twarz sztuczny uśmiech i szybko odsuwamy się od siebie.549 Partnerka w interesach? Kurwa mać. drogie panie. że was teraz opuszczę. O w mordę! – Możemy porozmawiać o tym innym razem. – Cóż.

– Nie mogę. – Ana. Przyjechałam tu do ciebie.. aby odpowiedział na moje pytanie. mamo – et tu Brute? Wstaję. – Na razie. A sama wiesz. że szalejecie na swoim punkcie. Siadam na krześle. a ona praktycznie się rozpływa. bo masz mętlik w głowie przez tego chłopaka. Myślę.. normalnie nie do zniesienia. To oczywiste. – MAMO! – Idź i z nim porozmawiaj. co się między wami dzieje.550 Nie. te drinki do mojego rachunku. I znika.. Ana. Musisz z nim porozmawiać. przeleciał prawie pięć tysięcy kilometrów. proszę. nie może mnie tak teraz zostawić.. Co za mężczyzna. wpatrując się w niego. Całuje mnie grzecznie w policzek. – Dopiszcie. żeby cię zobaczyć. Ależ tu gorąco. Carlo. przyjechałaś tu. kontrolujący wszystko drań. Och. jak ktoś używa twojego pełnego imienia. Do jutra. pokój numer sześćset dwanaście. błagając spojrzeniem. że powinniście porozmawiać. Mój gniew powraca z pełną mocą. Cholerny. Anastasio. Zadzwonię rano. Nie wiem jednak. – Zatkało mnie. mała – szepcze mi do ucha. nie. tak przyjemnie słyszeć. jak bardzo męczy taki . Na litość boską. – Och. – Piękne imię dla pięknej dziewczyny – stwierdza Christian i ściska jej wyciągniętą dłoń. – Wachluje się teatralnie.

551 lot. że Christian ma własny odrzutowiec. . Próbuję to rozgryźć. Ale jedyny sposób rozwiązania problemu. ile tylko chcesz. odkąd tu przyleciałaś. migoczącego na jego czole? czego potrzebujesz? Neonu Patrzę na nią i w oczach wzbierają mi łzy. Zrób to. – Wiem. – Nie! – Tak. coś jest między wami nie tak. mamo. – O rany – mruczy. Ana. Dlaczego mnie to krępuje? Mama unosi brwi. od zawsze masz tendencję do nadmiernego analizowania wszystkiego. Oblewam się rumieńcem. – Skarbie. ale dopóki nie porozmawiacie. – No i to tylko cztery tysiące. to rozmowa. skarbie. donikąd cię to nie zaprowadzi. A ona co ci mówi? Wbijam wzrok w dłonie. Marszczę brwi. – Chyba się w nim zakochałam – szepczę. Nie powiedziałam jej. Możesz sobie myśleć. A on w tobie. bez względu na jego charakter. co ci każe intuicja. – Ana. – No co? – Ma własny samolot – bąkam zakłopotana. nie pięć. Do diaska.

Otwiera je Christian. – Skarbie. Gdybyś miała tu zostać. – Wszystkie odprawy podliczone?.. Kulę się pod jej spojrzeniem.. Jezu. I jaka to kwota?. że on mnie nie kocha. Mruga kompletnie zaskoczony. No i będziecie na neutralnym gruncie. – Zuch dziewczyna – uśmiecha się. pod donicą z juką. kotku. kosztowna pomyłka. Gdybyś wróciła później do domu.... nie rzuca się wszystkiego i nie leci prywatnym samolotem na drugi koniec kontynentu po to. rozmawiający przez komórkę. – Cholera. – Myślę.. klucz znajdziesz na ganku. bardzo romantyczne. złota oraz brązu. Pukam nieśmiało do drzwi pokoju sześćset dwanaście i czekam. – Nieważne... Moje policzki robią się purpurowe.... Tylko się zabezpiecz. Cóż. aby napić się herbaty. jak bardzo jest się bogatym. – Christian gwiżdże. – Dopijmy najpierw cosmopolitany. Rozglądam się po pokoju. nie płacz. tak jak w Heathmanie. Pragnę twojego szczęścia. A Lucas?. Christian . nie musisz ze mną wracać. To apartament. mamo. a na chwilę obecną uważam. Idź do niego! To śliczne miejsce. następnie gestem zaprasza mnie do środka. Wystrój jest bardzo nowoczesny i utrzymany w odcieniach zgaszonego fioletu. naprawdę.. że klucz do tego szczęścia znajduje się na górze. jesteś dorosła. Chcę iść i jednocześnie nie chcę.552 – Ana. w pokoju sześćset dwanaście.

uśmiechając się lekko.. kiedy weszłam tamtego ranka do gabinetu. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać.. W szarych oczach czai się ostrożność. Sądzę. moja kolej. i jest tam chłodniej.. Jutro... Anastasio? – Powiedziałam ci.. że oferta jest wystarczająco atrakcyjna... jak leci woda.. choć upał tutaj panuje nieziemski.. Częstuję się sokiem pomarańczowym. Chcę się przekonać.. Barney mówił. nie kochałeś jej? Krzyżuje ręce na piersi i opiera się o ścianę. – Nie.553 podchodzi do szafki z ciemnego drewna. – Nie. jutro. Okej. bym nie słyszała jego rozmowy. następnie przechodzi do sypialni. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Cisza się przeciąga.. Gestem sugeruje.. – Śmieje się. Wzruszam ramionami. – Nie – mówi cicho. Jest tu pewna działka. że powinniśmy ją rozważyć.. co Georgia ma nam do zaoferowania. – Poważnieje. – Niech Andrea prześle mi wykresy. Słyszę. Dlaczego? – Niech Bill zadzwoni. Okej. otwiera drzwiczki i moim oczom ukazuje się barek. w piątek.. Christian wraca. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. Detroit ma także sporo zalet. – Jeśli okaże się. Nie. – Co tu robisz.. Nie przerwał rozmowy. nie odpowiedziałeś na pytanie czy nie. Wręcza mi kieliszek i pokazuje na wiaderko z lodem.. Zgadzam się. żebym się poczęstowała.. Pewnie po to.. . że udało mu się to rozwiązać. Napełnia wannę.. – Rozłącza się i patrzy na mnie... którą jestem zainteresowany. niech Bill zadzwoni. Niezbyt wcześnie.

No ale przecież powinniśmy porozmawiać. przypominając sobie. gdyby rzeczywiście kochał tę wiedźmę? – Ależ by pomyślał? z ciebie zielonooka bogini. nie widziałem cię prawie trzy dni i długą przebyłem drogę. dzięki Bogu chociaż za to. sądzę. Parska śmiechem. nie kochałem jej. niby rozbawiony. żeby się z tobą spotkać. Odzywa się jego BlackBerry. . że byś śmiał i że często to robisz. Cóż. Jesteś w moim pokoju. Mój oddech przyspiesza. – Nie. ale wyłącza go.. Robi krok w moją stronę z tą swoją seksowną miną drapieżcy. – Och. Kto – Kpi pan sobie ze mnie. Wiem. że wstrzymuję oddech. – Kręci z powagą głową. Teraz. ale oczy mu się śmieją. – Pragnę cię.. Dlatego tu przyszłaś. Anastasio. panie Grey? – Jakżebym śmiał. Anastasio. A ty pragniesz mnie. – Marszczy brwi. dokąd to zmierza. że niedawno on tak powiedział do mnie. Gdy wypuszczam powietrze. – Przestań przygryzać wargę. – Naprawdę chciałam wiedzieć – próbuję się bronić. Jak bym się czuła. cała się kurczę. zmysłowy. Nie mogę uwierzyć. – Ton głosu ma miękki.554 Bierze głęboki oddech. ale i pełen konsternacji. nawet na niego nie patrząc.

– Powinniśmy porozmawiać – szepczę.555 – Cóż. odsłaniając szyję. Christian pochyla się i przesuwa nosem po moim ramieniu aż do ucha. ale serce mi mocno wali. mam taką nadzieję. – Och. – Strasznie byłaś na mnie zła – mówi cicho. Składa pod moim uchem delikatny pocałunek. Zębami przygryza lekko skórę. pożądanie rośnie. teraz już wiesz. wszędzie. Wydaję głośny jęk i chwytam go za ramiona. Zostajesz czy wychodzisz? Rumienię się. – Tak. ta jego bliskość i rozkoszny zapach Christiana. – Zostaję – bąkam. patrząc na niego z niepokojem. – Ja tobie też. Podoba mi się to. – Nie pamiętam. a palce zaciska na włosach. – Później. . – Pragnę cię. – Tyle ci chcę powiedzieć. przemieszczając się. Opuszkami palców przesuwa po moim policzku. Powinniśmy porozmawiać. O rany.. Palce wsuwa mi we włosy. Odciąga mi głowę. by ktoś poza rodziną wściekał się na mnie. – Spogląda na mnie. krążąca po ciele krew aż śpiewa.. kiedy staje przede mną.

Jezu.. całych w błękicie i białym piaskowcu. Zabiera mnie do łazienki. Czy nic się przed nim nie ukryje? – Tak – odpowiadam cicho. zrobił to wszystko. Ale my się nie zatrzymujemy. – Masz gumkę do włosów? Sięgam do kieszeni dżinsów i wyjmuję ją... Pod jedną ze ścian migoczą świece.. Kuźwa. która składa się z dwóch pomieszczeń. Och? Bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. Jest wielka. Wokół wanny biegnie kamienna ława. – Wykąpmy się. O kurczę. gdy rozmawiał przez telefon. – Wzięłaś pigułkę? – Tak.556 – Krwawisz? – Dalej mnie całuje. W drugim pomieszczeniu znajduje się wpuszczona w podłogę wanna zdolna pomieścić cztery osoby. Powoli napełnia się wodą. Prowadzą do niej kamienne schodki. – Oblewam się rumieńcem. . Jestem zażenowana. Nieruchomieje. Dominuje w niej olbrzymich rozmiarów łoże z wymyślnym baldachimem. – Ależ to upokarzające. – Masz skurcze? – Nie. Nad pianą unosi się para.

– Zdejmij sandałki – mruczy. – Zobacz. – Trzyma moje . Jesteś taka piękna – mruczy.557 – Zwiąż włosy – nakazuje cicho. Staram się nie ruszać. – Ujmuje moje obie dłonie i splata palce z moimi. Christian pochyla się i zakręca wodę. Przechylam głowę. tak że są rozcapierzone. Spełniam jego polecenie. jaka jesteś w dotyku. Wkłada kciuki w dżinsy i powoli je zsuwa razem z majtkami. ignorując naturalny odruch zakrycia się. W łazience jest ciepło i wilgotno i materiał bluzeczki zaczyna przyklejać mi się do skóry. Christian wstaje i patrzy na mnie w lustrze. Pochyla się i całuje w szyję. – Przekonaj się. a ja szybko je zzuwam. – Głos ma miękki i niski. Całuje moje pośladki. Kładzie dłoń na moim brzuchu. Kładzie je na brzuchu. – Zamierzam cię posiąść w łazience. – Poczuj. – Spójrz tylko na siebie. aby miał lepszy dostęp. Chwytam głośno powietrze. następnie kieruje je ku piersiom. Klęka. po czym on zdejmuje mi bluzkę. Stoję przed nim naga od pasa w górę. sięga do przodu i rozpina mi dżinsy. Prowadzi mnie z powrotem do pierwszej części łazienki. jak gładka jest twoja skóra. by po chwili zacząć je kąsać. Chwytam się umywalki i skopuję dżinsy. – Pozbądź się ich. – Unieś ręce. a pod nim dwie szklane umywalki. jak pełne są twoje piersi. gdzie staje za mną. Teraz jestem naga. a on klęczy za mną. Zatacza moimi dłońmi powolne kółka. Nie odrywając ode mnie wzroku. Anastasio. Naprzeciwko nas wisi wielkie lustro. Tak też robię.

– Och. Czuje swoją skórę tak. Ponownie mnie obejmuje i ujmuje moje dłonie w swoje. Rozchylam usta.. która podnieca się dotykiem własnych dłoni. Z mojego gardła wydobywa się jęk. . Przyglądam się temu z fascynacją.... Bez niego czuję się zagubiona. krocze. – Rób to dalej – nakazuje i odsuwa się. tak. jego dłoni. jak on czuje. na pośladkach zaś naprężony członek. a potem do włosów łonowych. Pragnę. proszę – wyrzucam z siebie. – Wolisz. maleńka – mruczy. To takie erotyczne. jęczę głośno i wyginam plecy w łuk. Zdejmuje przez głowę koszulę. całując i kąsając moje ramiona. zmuszając do stanięcia w rozkroku. że obejmują piersi. zaraz.. po kolei. Nie. Jęczę i zamykam oczy. aby on to robił. Wsuwa mi nogę pomiędzy uda. – Popatrz tylko na siebie. przekonuje się. – Tak jest. jak bardzo to podniecające... To nie jest tak samo.. Ugniata kciukami sutki. Kąsa mi skórę na karku. nie chcąc już widzieć w lustrze tej lubieżnej kobiety.. Delikatnie gładzi kciukami sutki. Och. przez talię aż do bioder. i przesuwa dłonie po mojej kobiecości. kontynuując zmysłowe pieszczoty. ustanawiając pewien rytm. a potem szybko pozbywa się dżinsów. tak że piersi wypełniają mi dłonie. Anastasio – szepcze. bardzo to jest przyjemne. Czuję na plecach jego włoski. proszę. Och.. aby na mnie patrzeć.558 dłonie tak. świadomość. rozkoszując się miriadami doznań: szyja. Nagle puszcza mi dłonie. Prowadzi moje dłonie wzdłuż ciała. a one natychmiast twardnieją. Jestem marionetką w jego rękach. a ja zamykam oczy. żebym ja się tym zajął? – Spojrzenie ma palące. Dotykam się. muskając łechtaczkę.

najpierw porusza się powoli. On dociera tam chwilę po mnie. ach! Skóra przy skórze. czując go w sobie. I dochodzę. wołając głośno moje imię. .. – Przytrzymaj się umywalki – nakazuje i przyciąga do siebie moje biodra. wczoraj – mamroczę.. – Och. – Eee... Och. Jezu.559 że mam go za sobą.. drugą zaś pociąga za kucyk. ściskając brzeg umywalki. o rety. – Właśnie tak. O kuźwa.. wyjście. ni z owego. tak że ja się pochylam. Wszystko wiruje i jednocześnie się zaciska. dysząc. tak jak w pokoju zabaw. Oddech ma urywany. pociąga za niebieski sznureczek – że co?! – i delikatnie wyjmuje tampon.. A potem jest już we mnie... testując mnie. nacierając na mnie... jakby to była modlitwa albo litania. Sięga mi między nogi. podobny do mojego. cóż za słodka udręka. Sięga i odnajduje łechtaczkę i zaczyna ją masować. Trzyma moje biodra. – Puszcza mnie i znowu obraca. wejście. Trzymam się kurczowo umywalki. Nagle obraca mnie. abym poszybowała w kosmos. czy ja się kiedykolwiek tobą nasycę? – szepcze.. Przytrzymując mnie na miejscu. napierając na moje usta swoimi. po czym wyrzuca go do muszli klozetowej.. maleńka – dyszy. – Kiedy zaczął ci się okres. Ana! – Oddech ma urywany. o matko.. głośno. napierając pupą na niego.. maleńka. wyjście.. jedną ręką chwyta za nadgarstki i unieruchamia mi je za plecami... Święty Barnabo. wyginając biodra i to wystarczy. Zaczyna mnie szaleńczo całować. A potem ustanawia rytm: wejście. – Och. Anastasio? – pyta ni z tego. – To dobrze.

560 Powoli osuwamy się na podłogę i bierze mnie w ramiona. Głowę mam wspartą o jego tors i oboje się uspokajamy. – Ani trochę. ale teraz. szare oczy. – Zauważyłam – rzucam cierpko. że mam okres. unieruchamiając. wiedząc. Ależ mnie strasznie kusi. dojmująco i nieokiełznanie? Chciałam porozmawiać. – To dobrze. Oboje milczymy zatopieni we własnych myślach. – A tobie to przeszkadza? – pyta miękko. Przeszkadza? Może powinno. Odchylam się i patrzę mu prosto w oczy.. Czy zawsze tak będzie? Tak oszałamiająco. czy to ja się kiedykolwiek nim nasycę. ciepłe. Nie mogę go dotykać . ale opieram się temu pragnieniu. Delikatnie wdycham słodki. Uśmiecha się lekko. W myślach powtarzam te słowa jak mantrę. powinno? Nie.. Weźmy teraz kąpiel. – Krwawię – bąkam. . – Mnie to nie przeszkadza. odurzający zapach Christiana. nie przeszkadza. Spina się. Nie mogę go dotykać. wykończona i otumaniona. że on by tego nie chciał. zastanawiam się. Mam ochotę unieść rękę i opuszkami palców rysować mu wzory na skórze.. zniewalająco.. Przypomina mi się.

i w końcu odbywamy tę rozmowę. jak w ułamku sekundy zamyka się w sobie. a ja zbyt mocno reaguję – zaczyna kiełkować we mnie nadzieja.. a usta zaciskają w cienką linię. – Twoje blizny – mówię cicho. – W jego głosie słychać chłód. ubrudzony moją krwią. że to nie ona. Jasny gwint. kto? Kto mu to zrobił? A może istnieje rozsądne wytłumaczenie. ale nie rozwija tematu. Papierosami? Pani Robinson. Anastasio. Milczy. – Ona? Pani Robinson? Ona nie jest zwierzęciem. Rumienię się. – To nie są ślady po ospie. – Nie patrz tak na mnie. że się mylę. Wyciąga rękę i pomaga mi wstać. to muszą być ślady po przypaleniach. – Ona to zrobiła? – pytam. znowu dostrzegam te małe okrągłe blizny na jego klatce piersiowej. nadzieja. Grace mówiła. – To prawda – warczy. przyjmując postawę obronną. To nie ślady po ospie. Przypaleniach czym? Blednę zaszokowana. więc muszę na niego spojrzeć. wbijam wzrok w dłonie i wiem już. wręcz gniewną.561 Wyplątuje się ze mnie i wstaje. że choroba miała u niego bardzo łagodny przebieg. cudownie nagi. Patrzę. Jest mi niedobrze.. biologiczna matka. Oczywiście. Patrzy na mnie gniewnie. Nie rozumiem. dlaczego musisz tak ją demonizować. Marszczy brwi. – Co się stało? – pyta zaniepokojony Christian.. że ktoś gasił na Christianie papierosy. Stoi nagi. Gdy to robi. I ja także jestem naga – żadne z nas nie . twarz mu się zasępia.. nie będąc w stanie się powstrzymać.

eee.. aż tak go zdenerwowałam? Patrzy na mnie beznamiętnie.. – Tak. . pewnie bym poszedł w ślady biologicznej matki. gdybyś jej nie poznał. Nasze spojrzenia się krzyżują. – Spojrzenie ma świdrujące. Grey – tym razem się nie ugnę. jaki byłbyś. Wzdycha i wchodzi do wanny.. kojąca i głęboka. Jezu. W końcu Christian kręci głową i uśmiecha się drwiąco. Narkomania czy prostytucja? Jedno i drugie? – Kochała mnie w sposób. Bardzo trudno dorastać w idealnej rodzinie. Jest cudownie ciepła. Cisza aż dzwoni w uszach. u licha. którą podążałem. dopuszczalny – dodaje. kiedy samemu jest się dalekim od doskonałości. Siada naprzeciwko mnie. mijam Christiana i wchodzę do wody. wzruszając ramionami. Biorę głęboki oddech. znaczy? – Dopuszczalny? – pytam szeptem. Moja podświadomość się denerwuje i niespokojnie obgryza paznokcie..562 może się nigdzie schować. – Sprowadziła mnie z drogi ku destrukcji. Twoja kolej. Zanurzam się w pachnącej pianie i podnoszę na niego wzrok. Gdyby nie zaznajomiła cię z twoim. Pilnuje się. Och! Mrugam powiekami. chyba że w wannie. ale nie ustępuję. – Gdyby nie pani Robinson. A co to. ale nie daję za wygraną. stylem życia. Spojrzenie ma lodowate. żeby mnie nie dotykać. – Zastanawiam się. jaki uznałem za. nie odzywając się ani słowem.

Anastasio. Ona uratowała mnie przed samym sobą. – Wahanie. ale nagle stwierdzam. Piana już nie jest taka gęsta. ale chcę poznać cię lepiej. A nie chcę. że to było dawno temu. – Ja jedynie próbuję zrozumieć. co chcę wiedzieć. doktora Flynna.. siadam obok niego i dotykamy się. że jest mocno zdenerwowany. – Marszczy brwi. – Wciąż ci powtarzam. Spina się i mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. – Och. Z twarzy Christiana nic się nie da wyczytać. A tobie mówię to wyłącznie dlatego. – Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem.. W jego słowach jest tyle nienawiści do samego siebie. na litość boską. – Z wyjątkiem. Nie znałam dotąd nikogo takiego. Co chcesz wiedzieć? Co ja muszę zrobić? – Oczy mu płoną i choć nie podnosi głosu. Przesuwam się w wannie. Jezu. I nie zamierza powiedzieć mi więcej. skóra przy skórze. – Ona cię nadal kocha? – Nie wydaje mi się. Nie byłbym jej w stanie zmienić. a za każdym razem. Jakie to frustrujące. naturalnie. Zerkam na swoje dłonie. Cieszę się. wiem. nie w taki sposób. nawet gdybym chciał. ty mnie rozpraszasz. że mówisz mi to. – Jest rozdrażniony i mokrą dłonią przeczesuje włosy. może to te cosmopolitany dodają mi odwagi. że pragnę. nadal kocha? Czuję się. Tyle bym się chciała dowiedzieć. kiedy próbuję z tobą porozmawiać. Zamknięta przeszłość. jakbym otrzymała cios w brzuch. – Ufam ci.563 O nie. Jasny gwint. abyś mi zaufała. że nie mogę już dłużej znieść dzielącej nas odległości. A pani Robinson go kochała. jakby wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiał. W ustach robi mi się sucho. widoczne pod wodą. jesteś taką zagadką. jakbym .

A to odmiana. – Nie dajesz za wygraną. .564 go mogła ugryźć. Moja wewnętrzna bogini patrzy na niego zdziwiona. Moja podświadomość znowu robi minę z Krzyku Muncha. – Z nią. Anastasio.. – O mnie? – szepczę. – Tak. wszechświecie. Po prostu nie jestem przyzwyczajony do tego typu rozmów. pani R. – Szare oczy patrzą na mnie uważnie. i ja znamy się naprawdę długo. Takie rozmowy prowadzę tylko z doktorem Flynnem i z. starając się nie wpaść w gniew. – O czym? Odwraca się twarzą do mnie. Przygryzam dolną wargę. – Urywa i marszczy brwi. Rozmawiasz z nią? – pytam. ale nie bardzo mi się udaje. żeby w moim głosie nie było słychać irytacji. co? – burczy z rozdrażnieniem. – O życiu. Za bardzo go naciskam. tak gwałtownie. Kładzie mi dłoń na ramieniu. że woda wylewa się na podłogę. nie gniewaj się na mnie – szepczę. do takiego wypytywania. – Proszę. – Nie gniewam się na ciebie. starając się poskromić nagłą falę gniewu. – Czemu rozmawiacie o mnie? – Próbuję zadać to pytanie tak. – Tak. Wiem.. Panią Robinson. że powinnam przestać. Anastasio. sprawach służbowych. Potrafimy rozmawiać o wszystkim.

ceniona przyjaciółka i wspólniczka. lodzie. bez zadawania żadnych pytań? Kręci głową. Stąpam po cienkim na niebezpieczeństwo. które mają związek z nią. Nie interesuje mnie ona w sensie seksualnym ani romantycznym. I wiem. – Anastasia. niż sądziłam. – Skończyłaś? – pyta ostro. Jezu.565 – Nigdy nie znałem nikogo takiego jak ty. – Co to znaczy? Kogoś takiego. – Już ci to mówiłem. – Potrzebuję rad. Jestem bardziej rozdrażniona. Mamy wspólną przeszłość. . dość tego – rzuca surowo. inaczej zupełnie straci cierpliwość. że rozmowa dobiegła końca. Ale ta strona naszego związku już nie istnieje. Była mężatką. kto nie podpisał automatycznie twojej umowy. Jak to możliwe. i znowu czegoś nie rozumiem. mrużąc oczy. – I udziela ci ich pani Pedo? – warczę. Nie mogę zadawać mu dalszych pytań. Anastasio. że spotykali się ze sobą tyle lat? – A twoi rodzicie nigdy się nie dowiedzieli? – Nie – warczy. I tyle. narażając się – Inaczej przełożę cię przez kolano. To dobra. dzięki której niezwykle dużo zyskałem. choć to spieprzyło jej małżeństwo.

– Mówiłam ci. co czujesz. – Cała przyjemność po mojej stronie. że zadałeś sobie tyle trudu – mówię słabo. panno Steele.. że tu jestem. Policzki robią mi się czerwone. – Ja też się cieszę. że przeleciałem taki kawał. kiedy ja go zasypuję pytaniami. Dziękuję. Kręcę głową. – Nie odniosłaś się do mojego mejla. – Obdarza mnie szczerym uśmiechem. że każda próba takiej rozmowy go zdenerwuje. niepokojąca. Cieszę się. żeby mnie pocałować. jestem zadowolona – bąkam. O nie. Och. żeby było inaczej? – Wyraz twarzy ma znowu beznamiętny. Chcę wiedzieć. nie znoszę być w centrum uwagi. – No dobrze.. – Zamierzałam to zrobić. – Oczy mu błyszczą. – Nie. Ta myśl wydaje mi się nowa. że przyleciałeś. Bierze głęboki oddech i wyraźnie się odpręża. Być może tak się właśnie czuje. pomimo twojego przesłuchania. – To dobrze. Więc skoro mnie można brać w krzyżowy ogień pytań. jakby poczuł ulgę.566 – Na razie. Moja reakcja jest . Ale teraz ty jesteś tutaj. jakby spadł mu z serca wielki kamień. nie jest do tego przyzwyczajony. że tobie przysługuje immunitet dyplomatyczny tylko dlatego. – Wolałabyś. moja kolej – burczy. sądzisz. żeby cię zobaczyć? Nie kupuję tego. a wygląda na to. gdy się nachyla.

kim nie jestem. Cały weekend być kimś. Co mógłby chcieć wiedzieć na mój temat. na początek jak się zapatrujesz na nasz potencjalny układ? Mrugam. – Oblewam się rumieńcem i wbijam wzrok w dłonie. w łazience unosi się para. – Nie jesteś zbyt dobrą uległą – stwierdza. A co tam. – Też sądzę. że nie dasz rady. Woda jest jeszcze ciepła. – Śmiejesz się ze mnie? – Tak. Christian nieruchomieje i odsuwa się. czego jeszcze nie wie? Wzdycham zrezygnowana. nie mam okropnego dzieciństwa. ale dobrodusznie. Pora na prawdę albo wyzwanie – moja podświadomość i wewnętrzna bogini patrzą na siebie nerwowo. – Co chcesz wiedzieć? – Cóż. Christian unosi mi brodę i patrzy na mnie z rozbawieniem. odpowiedzi na co? Nie mam sekretnej przeszłości. niech będzie prawda. Najpierw chcę poznać odpowiedzi. a potem może być więcej. I Christian chce odpowiedzi. Więcej? I znowu to słowo. W jego oczach tańczą wesołe iskierki. – Nachyla się i daje buziaka. Część mnie czuje się nieco urażona. ..567 natychmiastowa. – Nie. – Na dłuższą metę chyba nie dam rady..

co się działo? – Chyba tak. nie. badając moją reakcję. a potem wybucham śmiechem – a on się przyłącza. Christian w kółko mi powtarzał. O w mordę. nim poukłada ci się to w głowie. że się o mnie troszczy. Bolało. że czułem to samo.. co siedzi w mojej głowie.. – Może nie mam dobrego nauczyciela.. – Pamiętam. Było aż tak źle? Pamiętam. Nie . – To raczej wyobrażenie na temat tego. Odczuwanie przyjemności. A za drugim razem. Musi minąć trochę czasu. kiedy pierwszy raz dałem ci klapsy? Mrugam. Anastasio. Jezu. bardziej Przełykam ślinę.. – Może. Ale w tym samym czasie czuję rozkoszne zaciskanie mięśni podbrzusza. – Zawsze możesz użyć hasła bezpieczeństwa. – Przechyla głowę i uśmiecha się przebiegle. – Aż tak było źle. że chodzi raczej o to. Cóż. że czułam się skonsternowana swoją reakcją. kiedy się nie powinno jej czuć. To jego sposób okazywania. On miał wtedy piętnaście lat. Parska. Wpatruje się we mnie. że powinienem być surowy.568 Najpierw wpatruję się w niego zaszokowana. Niewykluczone. podniecająco. – Nie – mówię cicho. było dobrze. ale w sumie nie aż tak bardzo. Być może jedyny sposób – zdaję sobie z tego sprawę.

– Więc to forma terapii? – Nie postrzegałem tak tego. – Lubię cię skrępowaną – uśmiecha się znacząco. – Chwyta i sadza mnie sobie . po czym marszczy brwi. gdy to robię. to spojrzenie. – Nie to miałam na myśli! – Z irytacją chlapię go wodą. I bądź tu. – Ale za jaką cenę? Czuję się skrępowana.. – Jeszcze jedna sprawa. Patrzy na mnie. – Dlaczego musisz mieć nade mną kontrolę? – Bo to zaspokaja we mnie potrzebę. mądry. może jakoś to będzie. A jeśli tylko będziesz postępować zgodnie z zasadami.569 zapominaj o tym.. Ale jak na razie dobrze ci idzie. a tobie gwarantują bezpieczeństwo. unosząc brew. – Czy ty mnie właśnie ochlapałaś? – Tak. Przez chwilę patrzy na mnie. człowieku. pewnie tak. że lubisz. – Rozumiem. ale owszem. – Jasny gwint. które mnie pozwalają sprawować kontrolę. która w okresie kształtowania osobowości została zaniedbana. – Och. panno Steele. W jednej chwili mówisz „Nie sprzeciwiaj mi się”. a w drugiej. To akurat potrafię zrozumieć.

.570 na kolanach. Wygląda tak. Jęczę mu do ust.. Bierze w dłonie moją twarz i mnie całuje. powoli. Opuszczam ręce i chwytam się krawędzi wanny. że wiszę nad nim. czując pod sobą wzwód. puść mi ręce – szepczę. tym rozciągającym mnie wypełnieniem. obserwując przy tym moją twarz. usta ma rozchylone. . Obserwuje mnie. niesamowicie powoli. Pochylam głowę i go całuję. rozlewając wodę na podłogę. dłonie wędrują do jego włosów i oddaję mu pocałunki mówiące: ja ciebie też pragnę. wypełniając mnie. Mocno.. ale on łapie za moje nadgarstki i przytrzymuje mi ręce za plecami.. sprawując nade mną kontrolę.. Christian wydaje jęk i poprawia mnie tak. pochylając się ku niemu. że teraz siedzę na nim okrakiem. powoli unoszę się i opuszczam. Oczy ma błyszczące i pełne pożądania. – Proszę. śliscy i nasze ciała ocierają się o siebie. Wszystko się we mnie zapala. Odsuwa się i patrzy na mnie. Jesteśmy mokrzy. To właśnie lubi. – Nie dotykaj mnie – prosi i puszcza moje nadgarstki.... Zaciskając dłonie na krawędzi wanny. zamiast nich łapiąc mnie za biodra. by go widzieć. jaki jest mi znany. Jęczę. zamykam oczy i rozkoszuję się tym doznaniem. oddech przyspieszony. – Gotowa? – pyta bez tchu. podniecająco. – Chyba wystarczy już tej rozmowy. – Zamierzam cię teraz przelecieć – szepcze i unosi mnie tak. Zamyka oczy. – Tak – odpowiadam. Przechylając mi głowę. w jedyny sposób. opierając czoło o jego czoło. Obejmując w posiadanie moje usta. W tym właśnie jest dobry. Zaczyna poruszać biodrami i łapię głośno powietrze. Otwieram oczy. język między zębami. a on opuszcza mnie na siebie.

– Właśnie tak. to. języków. Oboje trzymamy przed sobą poduszki. gwałtowne. ciasno obejmuje. twarzą w twarz. Nie dotykamy się.. Kocham tego mężczyznę. w coraz szybszym tempie. I nagle Christian przyciąga mnie do siebie. To wolno mi robić.. maleńka – dyszy.. poruszająca Leżymy na olbrzymim łożu. Moje doznania. a ja jestem jego.. Tak . Kocham jego pożądanie. Kocham za to. gdy nasze ruchy stają się coraz bardziej gorączkowe. co dzieje się we mnie. że się o mnie troszczy. Jesteśmy mokrym połączeniem ust. – Jestem pełna energii. Pociągam go za włosy. Jest mój. żeby się ze mną spotkać. odchylając mu głowę i pogłębiając pocałunek. znowu przesłaniają wszystko inne... Szaleńcza i docierająca do głębi mego serca. – Chce ci się spać? – pyta z troską Christian. A woda. kurczowo trzyma za biodra. rozlewa się wszędzie.. gdy doznaje spełnienia. I poruszamy się razem. które pochłania mnie całą.... zaczynam rozpoznawać to rozkoszne napinanie się mięśni. patrząc na siebie. jaki mam na niego wpływ. naśladując to. Jedynie patrzymy i podziwiamy. Jestem blisko....571 Z wahaniem unoszę ręce i wplatam palce w jego włosy.. wiruje wokół nas. Jęczę mu w usta. takie wzbogacające. On zaczyna unosić mnie szybciej.. Nie czuję zmęczenia. włosów i poruszających się bioder.. i w ogóle się tym nie przejmuję. To takie nieoczekiwane. a przez moje ciało przetacza się orgazm. inwokacja. – Ana! – woła. On to lubi. przyspieszanie. troszczy się. – Nie. Ja też. Kocham za to. I dochodzę.. oddając pocałunki. szare oczy w niebieskie. szybciej.. nie przerywając pocałunku. Jesteśmy nadzy. ujeżdżając go – szybciej. pełne namiętności apogeum. że przebył taką drogę.

Sądziłem. panie Grey. Taka smutna. – A najważniejsze to pani. Jego uśmiech jest zaraźliwy. którą z pewnością potrafisz zagrać? Tyle osiągnięć.. – Niezupełnie. poruszająca muzyka. Głuptas ze mnie. panno Steele. że piętnaście. – Mówiłeś. – Na co masz ochotę? – pyta. eee. – Siedemnastym? – Liczba kobiet.572 dobrze było porozmawiać. że o to . – A konkretnie? – Jaki jest twój ulubiony film? Uśmiecha się szeroko. – O czym? – O tobie. – Oczywiście. – To liczba kobiet w moim pokoju zabaw. Uśmiecha się. z którymi.. uprawiałeś seks. Kąciki jego ust unoszą się. – Na rozmowę. – Moja konsternacja jest oczywista. – Więc jestem numerem siedemnastym. – Dzisiaj Fortepian. I chcę więcej.

jest ich więcej. Śmieszna jesteś. – Nie mogę. Anastasio. – Kuźwa.573 ci chodzi. Nie pytałaś. – Przestań się tak szczerzyć – ganię go lekko. Przechyla się i całuje mnie w czubek nosa.. – Dziesiątkach. Ty jesteś moim jedynym waniliowym podbojem. dziesiątkach. Gotowa? setkach. na litość boską. – Cholernie to bezczelne z twojej strony. tysiącach? – Moje oczy stają się coraz większe. Ile? – Waniliowy? – Nie. Nie robiłem nacięć na kolumience przy łóżku ani nic z tych rzeczy.. – O jakich liczbach mówimy. co cię zaszokuje. – Powiem ci coś. – Och. ha? – Chyba jedno i drugie.. – Śmieszna niemądra czy śmieszna ha. Czemu tak go to bawi? I dlaczego ja też się uśmiecham jak idiotka? – Nie potrafię ci podać konkretnej liczby.. – Kręci głową. nadal się uśmiechając. – Przywłaszcza sobie moje słowa. – Wszystkie uległe? – Tak. . z iloma kobietami uprawiałem seks. Nie jestem w stanie utrzymać powagi.

– I masz rację. W Seattle i okolicach są miejsca. jestem mocno zaszokowana. – Wszystkie uległe przechodzą szkolenie.574 Kiwam głową. Moja wewnętrzna bogini wykonuje mistrzowski skok o tyczce. – To cię zaszokowało? – Tak. Jezu. I zła. – Mrugam powiekami. Anastasio. – To cię zaszokowało? – Owszem. Nauczyć się tego. – Włożyłaś moją bieliznę.. – Aha. płaciłem za seks. Słucham? – Och. drugi skok jest jeszcze lepszy. gdzie można zdobywać doświadczenie. nadal z niemądrym uśmiechem na twarzy.. – Nie włożyłaś majtek na kolację u moich rodziców. – Wygląda na to. w sektorze bieliźnianym. że potrafię cię zaszokować jedynie . że ja nie jestem w stanie zaszokować ciebie. – To żaden powód do dumy – burczę wyniośle. co ja umiem – mówi.

Uśmiecha się. jaki dane mi było przeżyć. – Okej? – Tak. – Christian. – Och. – Cóż. panno Steele. To największy szok. liczę na to. – Tak. – W jego oczach błyszczy ekscytacja. Uśmiecham się od ucha do ucha.575 – Powiedziałaś mi. W ten weekend? – Okej – zgadzam się nieśmiało. możliwe. – Chcę jutro coś zrobić. – Co takiego? . – Mówisz do mnie po imieniu. – Pozwoliłaś mi pieścić cię szpicrutą. że jeszcze ci na to pozwolę. – To cię szokuje? – Szokuje mnie fakt. – To cię zaszokowało? – Aha. Wejdę znowu do Czerwonego Pokoju Bólu. że mi się to podoba. minę miałeś godną Oscara – chichoczę. że jesteś dziewicą.

576 – To niespodzianka. uważam. gdy zamykam oczy. – Nudzę panią. Dla ciebie. – Głos ma niski i miękki. . chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak szczęśliwa. A pomimo tego wszystkiego. Unoszę brew i jednocześnie tłumię ziewnięcie. że znajduję się w samym oku cyklonu. co Christian mi powiedział i co przemilczał. po czym gasi światło. I w tej spokojnej chwili. panno Steele? – pyta sardonicznie. Przechyla się i delikatnie całuje mnie w usta. – W żadnym razie. zmęczona i zaspokojona. – Śpij – nakazuje.

. Ciągnę i ciągnę. przeciągając zmysłowo każdą sylabę. ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. a oczy ma pociemniałe. Z gracją podchodzi do prętów. Trzyma miseczkę z truskawkami. ale jestem skrępowana. Wpatruje się we mnie. Christian wysuwa rękę jeszcze dalej. aż wreszcie truskawka dotyka mych ust. Bierze z miseczki duży dojrzały owoc i wyciąga rękę. – Jedz – szepcze. klatka znika. Otwieram usta i biorę kęs. jedz – mówi.. . Puszczaj! – Chodź. mała. żeby go dotknąć.577 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY Christian stoi w metalowej klatce. coś trzyma mnie za nadgarstek. a mnie już nic nie trzyma. Wyciągam rękę. – No już. wplatam palce we włoski na jego klatce piersiowej. – Wypowiada moje imię. Anastasio. Nie. Próbuję do niego podejść. – Anastasia. – Jedz. uśmiechając się ślicznie. puść mnie! Chcę krzyczeć. nie spuszczając ze mnie wzroku. Ma na sobie tylko te swoje podarte dżinsy. Na jego twarzy widnieje znaczący uśmiech.

usta.. Rozbawiony. co mi się śniło.. jest jeszcze ciemno. całując moje policzki. O cholera. Lampka włączona. Ubrany! Na czarno. że pochyla się nade mną uśmiechnięty Christian. maleńka – szepcze. powieki. wrócić do snu. że masz ochotę na seks – burczę. a ktoś muska moje ucho. – Och. Chcę cię dotknąć. – Obudź się. Chcę wrócić do jego klatki piersiowej. Otwieram oczy.578 Nie. Nie. moja śliczna – mruczy. mała. Mrużę oczy i widzę. czubek nosa. – Myślałam. Wydaję jęk. – Obudź się. Czy on chce seksu? Teraz? – Pora wstać. a on się uśmiecha. Leżę w łóżku. – Dzień dobry. a ja przed oczami mam nadal to. . – Nie. Na ułamek sekundy otwieram niechętnie oczy. Jezu. nie – jęczę. To Christian. Proszę. Czemu on mnie budzi? Jest środek nocy. – Chcę gonić razem z tobą świt – mówi. – Głos ma cichy. a jego słodki głos rozlewa się w moim ciele niczym ciepły karmel. a przynajmniej tak mi się wydaje. – Skowronkiem to ty nie jesteś – stwierdza. Włączę zaraz lampkę.

tyle że nie o takiej później porze. Kąciki ust unoszą mu się w uśmiechu. Dobrze wiedzieć.579 – Anastasio. – Ty. dzięki Bogu. ubieraj się. – Mam wrażenie. – Rumienię się. że ty również – mówi sucho. że trzecia. że tak. No już. zawsze mam na niego ochotę. . Seks przełożymy na inny raz. – A co ci się śniło? – pyta cierpliwie. – Miałam taki przyjemny sen – marudzę. Wychodzimy. My! Siadam i pościel opada. Christian wstaje. – Która godzina? – Piąta trzydzieści. Wstawaj. On nadal wydaje się rozbawiony. Moje oczy przyzwyczajają się do światła i widzę już lepiej. – Co robiłem tym razem? – Próbowałeś karmić mnie truskawkami.. Nie trać czasu na prysznic. – Oczywiście. lecz wcześnie. – Nie jest późno. później go weźmiemy. odsłaniając moje ciało. żeby mi zrobić miejsce. – Dr Flynn miałby teraz używanie..

BlackBerry. nawet Freud miałby używanie. – Nie mogę wziąć prysznica? Wzdycha. a on uśmiecha się do mnie szeroko. Uśmiecham się. Na wierzchu dostrzegam dzianinowe bokserki. nie mogący się czegoś doczekać. jak się dało. będę chciał do ciebie dołączyć. Hmm. Jak mały chłopiec. – Skoro już wstałaś. Jest podekscytowany. Marszczę brwi. Kręcę głową. – Co będziemy robić? – To niespodzianka. co się wtedy stanie. próbując rozwikłać tajemnice psychiki Szarego. a potem pewnie by umarł. wstawaj. bielizna Christiana Greya – kolejna zdobycz do kolekcji.580 – Nie mamy dużo czasu. a oboje wiemy. i to nie byle jakie. Chodź. . – Okej. Dałem ci spać najdłużej. Zakładam je. cóż za szczodrość. Gramolę się z łóżka i biorę za szukanie ubrań. Mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. Z kolei ona przywołuje mój sen. Mac. w której jest już samochód. ale od Ralpha Laurena. – Jeśli pójdziesz pod prysznic. Co tam dr Flynn. Mówiłem ci. zrobię ci trochę miejsca. czarna marynarka i cenne pierwsze wydanie serii książek. Oczywiście leżą starannie złożone na krześle obok łóżka. gdyż przypomina mi się scena z Tessy: ta z truskawkami. No już.

kiedy mój żołądek się obudzi. czysta. no i chcę się szybko podmyć. a sprawisz mi wielką przyjemność – mówi surowo. a ja idę do łazienki. moją bluzeczkę i bieliznę Christiana Greya. zrób to. – Ależ śmiało. – Zjem później. o tej porze. Muszę siku. a ja uśmiecham się słodko. że się nie wykrzywić. Jasny gwint. Mocno się muszę koncentrować.. Jak mam to rozegrać? – Napiję się herbaty. okej? – Okej. Siedem minut później wchodzę do salonu.. przy którym je śniadanie. Hmm. Podnosi głowę znad niewielkiego stołu. . – Mam ochotę przewrócić oczami. uczesana. – Jedz – mówi. Podnoszę oczy na sufit. Mogę wziąć croissanta na później? Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem. ubrana w dżinsy. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. Dla mnie naprawdę jest za wcześnie. myśląc o jego języku na podniebieniu. Około siódmej trzydzieści. Śniadanie! Jezu. Wpatruję się w niego.581 Christian przechodzi do części dziennej. – Anastasio.. – Z rozmarzenia wyrywa mnie jego surowy głos. – Nie pogrywaj ze mną.. mój sen. wprawnym języku.

upajając się jego pięknem. Czy nasycę się kiedyś tym mężczyzną? Gdy wychodzimy. kiedy się zachowuje tak radośnie i beztrosko. on się naprawdę o ciebie troszczy” – mówi moja podświadomość. nachyla i daje szybkiego buziaka. Christian otwiera buzię. klimat jest tu wystarczająco gorący. „Widzisz. pełnym zadowolenia uśmiechem. kiepsko mu to wychodzi. – Zasznurowuję usta. Siadam naprzeciwko niego. – Wiesz. – Zaufaj mi. panno Steele. jakbym się nad czymś intensywnie zastanawiała. parę klapsów pewnie by mnie dobudziło. Patrzę na niego z konsternacją. Christian rzuca mi bluzę. – Prowokacyjna jak zawsze. Zauważam. Pij herbatę. że to herbata Twinings i serce mi śpiewa. Unoszę brew. czasami tak fajnie być mną – wyjaśnia z konspiracyjnym. – Uśmiecha się. którego nie jestem w stanie nie odwzajemnić. – Z drugiej strony nie chciałabym. a potem bierze za rękę i wyprowadza z pokoju. Zamyka usta i choć bardzo się stara zrobić gniewną minę. W jego oczach czai się wesołość. – Przyda ci się. Jest taki kochany. Z teatralnym ukłonem otwiera . – Wzruszam nonszalancko ramionami. Na dworze jest jeszcze względnie chłodno. Boy wręcza Christianowi kluczyki do krzykliwego sportowego samochodu ze składanym dachem.582 – Cóż. abyś się zgrzał.

O rany. – Utwór z Traviaty. – Traviata? Już to słyszałam. – Christian znowu uśmiecha się w ten swój tajemniczy sposób. dosłownie „kobieta sprowadzona na złą drogę”. Czytałam. – Dokąd jedziemy? – Zobaczysz.583 mi drzwi i wsiadam do środka. – Śmieje mu się buzia. a potem naciska guzik na kierownicy i wnętrze samochodu wypełnia klasyczna muzyka orkiestrowa. gdy wrzuca bieg i wyjeżdżamy na Savannah Parkway. Czy on próbuje mi coś powiedzieć? – Hmm. Co to znaczy? Christian patrzy na mnie z ukosa. śliczny. – Cóż. gdy wokół nas rozbrzmiewają słodkie dźwięki setki skrzypiec. Opery Verdiego. Ależ mu humor dopisuje. smutna historia – bąkam. Jest oparta na Damie Kameliowej Aleksandra Dumasa. – Poprawiam się na miękkim skórzanym fotelu. – Nieszczęsna kurtyzana. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie.. – Zbyt smutna? Chcesz posłuchać innej muzyki? Mam to na iPodzie. Programuje nawigację.. – Co to? – pytam. . – Ach. – Tak też pomyślałem.

– Usta wyginają mu się w uśmiechu i wiem. – Toxic. Nigdy bym się nie domyśliła. drań jeden. Przewijam ekran dotykowy i znajduję idealną piosenkę. Kto? Kto? Wyglądam przez szybę i ściska mnie w żołądku. że rzuca mi tym samym wyzwanie. Kto? – Leila – odpowiada na moje niewypowiedziane na głos pytanie. co robi. Wciskam „play”. Może jest jeszcze za wcześnie na zmysłową Britney. czekając na złoty medal. o co ci chodzi – odpowiadam z miną Jeszcze bardziej ścisza muzykę. Jak on to robi? – Leila? . Moja wewnętrzna bogini stoi na podium. to powinno być interesujące. – Nie niewiniątka. że może być fanem Britney. Stuka palcem w ekran na konsoli między nami i pojawia się lista utworów. Zwycięstwo! – To nie ja umieściłem tę piosenkę na iPodzie – mówi lekko i dodaje gazu. Kto. Z głośników dudni klubowy bit i Christian przycisza. a ja gratuluję sobie w duchu. a mnie wciska w fotel. wiem. – Ty wybierasz. Ściszył muzykę. Co takiego? Już on doskonale wie. iPod Christiana Greya.584 Nigdzie nie widzę iPoda. kto? Piosenka się kończy i iPod losowo wybiera smutnego Damiena Rice’a. co? – Christian uśmiecha się szeroko. Kto to zrobił? A ja muszę teraz słuchać jęczącej Britney...

Za wcześnie na tego typu rozmowę. Ale Christian wydaje się zrelaksowany. co wydobywa się z moich ust. A więc nie jestem w tym odosobniona. a ja siedzę oszołomiona.. On chce więcej.585 – Moja była. – Dlaczego? Jezu. była uległa? Była. nim uruchamiam filtr kontrolujący to. – Co się z nią stało? – Rozstaliśmy się. – Tak. Łapię głośno powietrze. głęboki. dopóki nie poznałem ciebie. – Co się stało z pozostałą czternastką? – pytam.. Damien zawodzi w tle... – A ty nie? – pytam. kończąc zdanie znowu tym słowem. – Chciała więcej. – Jedna z piętnastki? – pytam. to ona wrzuciła tu tę piosenkę. wręcz radosny. – Nigdy nie chciałem więcej. A to nie ja tego pragnę. – Głos ma niski. On także chce więcej! Moja wewnętrzna bogini zeskakuje z podium i robi gwiazdy. czy chcę to wiedzieć? Kręci głową. Była. Cholera. a co więcej – jest rozmowny. .

586 – Chcesz całą listę? Rozwiedziona, ścięta, zmarła? – Nie jesteś Henrykiem VIII. – Okej, nie licząc Eleny, tylko z czterema kobietami byłem w długotrwałych związkach. – Eleny? – Dla ciebie pani Robinson. – I znowu uśmiecha się tajemniczo. Elena! Ta wiedźma Oczami wyobraźni widzę wampa z kruczoczarnymi i wiem, że jest piękna. Nie o tym myśleć. ma imię, które w dodatku obco brzmi. od razu oszałamiającego, bladolicego włosami, ciemnoczerwonymi ustami wolno mi o tym myśleć. Nie wolno mi

– Co się stało z tamtą czwórką? – pytam, żeby zająć myśli czymś innym. – Cóż za głód wiedzy, panno Steele – beszta mnie żartobliwie. – Czyżby, Panie Kiedy-Masz-Okres? – Anastasio, muszę wiedzieć takie rzeczy. – Ach tak? – Tak. – Po co? – Bo nie chcę, żebyś zaszła w ciążę.

587 – Ja też nie chcę! No, a przynajmniej nie w najbliższych latach. Christian mruga zaskoczony, po czym wyraźnie się odpręża. Okej. Christian nie chce dzieci. Teraz czy nigdy? Nie mogę się otrząsnąć po tym jego nagłym, bezprecedensowym przypływie szczerości. Może to ta wczesna pora? Tutejsza woda? Tutejsze powietrze? Co jeszcze chcę wiedzieć? Carpe diem. – No więc co z tą czwórką? – pytam. – Jedna poznała kogoś innego. Pozostała trójka chciała więcej. Wtedy coś takiego nie wchodziło w grę. – A inne? – nie daję za wygraną. Kręci głową. – Po prostu nie wyszło. Ależ mam informacji do przetworzenia. Zerkam w boczne lusterko i zauważam, że na niebie za samochodem akwamarynowe niebo zaczyna różowieć. Goni nas świt. – Dokąd jedziemy? – pytam skonsternowana, przyglądając się autostradzie 95. Wiem tylko tyle, że w kierunku południowym. – Na lotnisko. – Nie wracamy do Seattle, prawda? – pytam z niepokojem. Nie pożegnałam się z mamą. Jezu, spodziewa się nas dzisiaj na kolacji. Śmieje się. – Nie, Anastasio. Będziemy się oddawać mojej drugiej

588 ulubionej rozrywce. – Drugiej? – Marszczę brwi. – Aha. Rankiem ci mówiłem, jaka jest pierwsza. Zerkam na jego idealny profil, wytężając pamięć. – Rozkoszowanie się tobą, panno Steele. Jest to na szczycie mojej listy. Och. – Cóż, na mojej liście perwersyjnych priorytetów także zajmuje to wysoką pozycję – mamroczę, rumieniąc się. – Miło mi to słyszeć – stwierdza sucho. – No więc lotnisko? Uśmiecha się szeroko. – Szybowanie. Coś mi to mówi. Już o tym wspominał. – Będziemy gonić świt, Anastasio. Odwraca się i obdarza mnie radosnym uśmiechem, gdy tymczasem nawigacja każe mu skręcić w prawo. Wygląda to na jakiś kompleks przemysłowy. Christian zatrzymuje się przed dużym białym budynkiem, nad którym wisi szyld z napisem: KLUB SZYBOWCOWY BRUNSWICK. Szybowiec! Polecimy szybowcem!

589 Gasi silnik. – Masz ochotę? – pyta. – Ty za sterami? – Tak. – No to pewnie! – Nie waham się. On się uśmiecha, przechyla i całuje mnie w usta. – Kolejny pierwszy raz, panno Steele – mówi, wysiadając z samochodu. Pierwszy raz? To znaczy? Pierwszy raz za sterami szybowca... cholera! Nie, mówił, że już to robił. Odprężam się. Obchodzi samochód i otwiera mi drzwi. Niebo przybrało subtelny odcień opalu, połyskując lekko nad nielicznymi małymi chmurami. Zaraz będzie świtać. Christian bierze mnie za rękę i prowadzi na tył budynku, gdzie na asfalcie stoi kilka samolotów. Obok nich czeka mężczyzna z ogoloną głową i błyskiem szaleństwa w oku oraz Taylor. Taylor! Czy Christian nigdzie się bez niego nie rusza? Uśmiecham się do niego na powitanie, na co odpowiada grzecznym uśmiechem. – Panie Grey, to pański pilot, pan Mark Benson – mówi Taylor. Christian i Benson wymieniają uścisk dłoni i wdają się w rozmowę pełną szczegółów technicznych dotyczących prędkości wiatru, kierunku i tym podobnych. – Witaj, Taylor – bąkam nieśmiało.

590 – Panno Steele. – Marszczę brwi. – Ana – poprawia się. – Przez ostatnie dni nie można z nim było wytrzymać. Dobrze, że tu przylecieliśmy – mówi konspiracyjnie. Och, a to ciekawe. Dlaczego? Chyba nie z mojego powodu! Czwartek pełen rewelacji! To pewnie woda w Savannah sprawia, że ci faceci się trochę rozluźnili. – Anastasio – mówi do mnie Christian. – Podejdź. – Wyciąga rękę. – Do zobaczenia później. – Uśmiecham się do Taylora, który mi salutuje i oddala się na parking. – Panie Benson, to moja dziewczyna, Anastasia Steele. – Bardzo mi miło – mamroczę, gdy wymieniamy uścisk dłoni. Benson uśmiecha się do mnie promiennie. – Mnie również – mówi. Po akcencie słychać, że to Brytyjczyk. Gdy znowu wsuwam dłoń w rękę Christiana, żołądek coraz bardziej mi się ściska z ekscytacji. O rany... szybowanie! Idziemy za Markiem Bensonem w stronę pasa startowego. On i Christian dalej prowadzą rozmowę. Wyłapuję ogólny sens. Będziemy lecieć Blanikiem L-23, który podobno jest lepszy niż L-13, choć to pozostaje kwestią otwartą. Benson będzie leciał Piperem Pawnee. Wynosi w górę szybowce już od pięciu lat. Mnie to nic nie mówi, ale przyjemnie się patrzy na Christiana, ożywionego, wyraźnie w swoim żywiole. Szybowiec jest długi, smukły, biały w pomarańczowe pasy.

591 Ma mały kokpit z dwoma miejscami, jednym za drugim. Długim białym kablem połączony jest z małym, zwykłym jednosilnikowcem. Benson otwiera przezroczystą kopułę z pleksiglasu, żebyśmy weszli do kokpitu. – Najpierw musimy przypiąć pani spadochron. Spadochron! – Ja to zrobię – wtrąca Christian i bierze od niego uprząż. – Pójdę po balast – mówi Benson i udaje się do samolotu. – Lubisz mnie przypinać do różnych ustrojstw – zauważam cierpko. – Panno Steele, nawet pani nie wie, jak bardzo. Przełóż przez to nogi. Tak robię, wspierając się na ramieniu Christiana. On się lekko spina, ale nic nie mówi. Następnie podciąga spadochron, a ja przekładam ręce przez szelki. Sprawnie wszystko zapina i reguluje długość szelek. – Proszę bardzo – mówi spokojnie, ale oczy mu błyszczą. – Masz przy sobie gumkę do włosów? Kiwam głową. – Mam je związać? – Tak. Szybko spełniam jego polecenie. – No to wchodź do środka. – Ależ on apodyktyczny.

592 – Siadaj z przodu. Pilot siedzi z tyłu. – Ale przecież będziesz mało widział. – Wystarczająco – uśmiecha się. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam go takiego radosnego – apodyktycznego, ale radosnego. Wchodzę do kabiny i siadam na skórzanym fotelu. Jest zaskakująco wygodny. Christian nachyla się i zapina mi pasy. – Hmm, dwa razy jednego ranka, szczęściarz ze mnie – szepcze i daje mi szybkiego buziaka. – To nie potrwa długo, dwadzieścia, najwyżej trzydzieści minut. Prądy termiczne o tej porze nie są najlepsze, ale widoki bywają zachwycające. Mam nadzieję, że nie jesteś zdenerwowana. – Podekscytowana – uśmiecham się promiennie. Skąd ten absurdalny uśmiech? Prawdę mówiąc, trochę jestem przerażona. Moja wewnętrzna bogini skryła się pod kocem za sofą. – To dobrze. – Odpowiada mi równie szerokim uśmiechem, głaszcze mnie po policzku, a potem znika mi z pola widzenia. Słyszę i czuję jego ruchy, gdy zajmuje miejsce za mną. Przypiął mnie oczywiście tak ciasno, że nie jestem się w stanie obrócić, aby na niego spojrzeć. Typowe! Przed sobą widzę panel z licznikami, dźwigniami i dużym drążkiem. Niczego nie dotykam. Pojawia się Mark Benson. Z wesołym uśmiechem sprawdza moje pasy, a potem nachyla się i coś majstruje przy podłodze kokpitu. Chyba to ten balast, o którym wspominał. – Okej, zabezpieczenie w porządku. Pierwszy raz? – pyta

593 mnie. – Tak. – Będzie pani zachwycona. – Dziękuję, panie Benson. – Proszę mi mówić Mark. – Odwraca się do Christiana. – Okej? – Aha. Ruszajmy. Tak się cieszę, że niczego nie jadłam. Jestem niesamowicie przejęta i nie sądzę, by mój żołądek wytrzymał połączenie jedzenia, ekscytacji i wzlecenia w powietrze. Po raz kolejny oddaję się w sprawne ręce tego pięknego mężczyzny. Mark zamyka pokrywę kokpitu, udaje się do sąsiedniego samolotu i wsiada do niego. Słyszę silnik jednosilnikowca i żołądek podchodzi mi do gardła. Jezu... to się dzieje naprawdę. Mark jedzie powoli pasem startowym, kabel coraz bardziej się napręża, aż nagle czuję szarpnięcie. Ruszamy. Słyszę jakieś głosy w radiu. To chyba Mark rozmawiający z wieżą – ale nie rozumiem, co mówi. Gdy piper nabiera prędkości, my razem z nim. Podskakujemy na asfalcie, a jednosilnikowiec nadal jest na ziemi. Jezu, czy my się w końcu podniesiemy? I nagle żołądek znika mi z gardła i opada gwałtownie aż na podłogę – znajdujemy się w powietrzu. – No i lecimy, mała! – woła z tyłu Christian. Poza jego głosem słyszę jedynie świst wiatru i cichy szum silnika pipera. Trzymam się oburącz krawędzi fotela, tak mocno, że aż mi pobielały kostki. Kierujemy się na zachód, zostawiając wschodzące słońce za plecami. Nabieramy wysokości, przelatując nad polami, lasami, domami i autostradą 95.

594 O rany. To niesamowite, nad nami już tylko niebo. Światło jest wprost niezwykłe, rozproszone i ciepłe, i przypomina mi się, jak José opowiadał o „magicznej godzinie”, porze dnia uwielbianej przez fotografów... tuż po świcie. Przypomina mi się także wystawa José. Hmm. Muszę powiedzieć Christianowi. Ciekawe, jak zareaguje. Ale nie będę martwić się tym teraz, wolę cieszyć się lotem. Uszy mi się zatykają, gdy wznosimy się coraz wyżej, a ziemia coraz bardziej się od nas oddala. Jest tak spokojnie. Doskonale rozumiem, dlaczego on tak bardzo lubi przebywać w powietrzu. Z dala od BlackBerry i presji swej pracy. Radio wydaje z siebie kilka trzasków, a potem Mark Benson informuje, że znajdujemy się na wysokości dziewięciuset kilometrów. O kurczę, wysoko. Zerkam w dół – już wcale nie jest tak łatwo cokolwiek rozróżnić. – Wyczepiaj – mówi do radia Christian i nagle piper znika. I nie czuć już ciągnięcia. A my unosimy się nad Georgią. O kuźwa, to niesamowite! Szybowiec nurkuje, obraca się i teraz lecimy w stronę słońca. Ikar. Właśnie tak. Lecę blisko słońca, ale on jest ze mną, on mnie prowadzi. Łapię głośno powietrze, gdy dociera to do mnie. Opadamy po spirali, podziwiając widoki iście spektakularne. – Trzymaj się mocno! – woła Christian i ponownie dajemy nura, tyle że tym razem chwilę później jestem do góry nogami, patrząc na ziemię przez pokrywę kokpitu. Wydaję głośny pisk, automatycznie wyciągam ręce i opieram je o pleksiglas, żeby tylko nie spaść. Słyszę, jak się śmieje. Drań! Ale jego wesołość jest zaraźliwa i po chwili, kiedy on naprostowuje szybowiec, ja też się śmieję.

595 – Dobrze, że nie jadłam śniadania! – wołam do niego. – Owszem, dobrze, bo zamierzam to powtórzyć. I chwilę później znowu lecimy głowami w dół. Tym razem, ponieważ jestem przygotowana, trzymam się pasów i chichoczę jak głupia. Po raz kolejny wyrównuje lot. – Pięknie, co? – woła. – Tak! Lecimy, przecinając majestatycznie powietrze, słuchając wiatru i ciszy, pławiąc się w świetle wczesnego poranka. Czego można życzyć sobie więcej? – Widzisz ten joystick przed sobą? – woła ponownie. Patrzę na drążek, który sterczy pomiędzy moimi nogami. O nie, o co mu teraz chodzi? – Złap go. Cholera. Każe mi sterować. Nie! – Śmiało, Anastasio, złap go – ponagla mnie. Nieufnie zaciskam na nim dłoń. – Trzymaj mocno... Widzisz ten środkowy wskaźnik? Igła ma być na środku. Serce podchodzi mi do gardła. O kuźwa, pilotuję szybowiec... Szybuję...

596 – Grzeczna dziewczynka. – W głosie Christiana słychać zadowolenie. – Jestem zdumiona, że pozwalasz mi przejąć kontrolę – wołam. – Byłabyś zdumiona, gdybyś wiedziała, na co ci jeszcze pozwolę, panno Steele. A teraz joystick wraca do mnie. Czuję, jak drążek się nagle rusza i puszczam go, a my opadamy spiralnie i znowu zatykają mi się uszy. Ziemia jest coraz bliżej, aż mam wrażenie, że zaraz w nią uderzymy. Jezu, boję się. – BMA, tu BG N Papa Three Alpha, zejście z wiatrem w lewo, pas siódmy trawa, BMA. – Christian stanowczy jak zawsze. Wieża coś odpowiada, ale nie rozumiem co. Kołujemy, opadając powoli ku ziemi. Widzę już lotnisko, prowizoryczne pasy do lądowania i autostradę 95. – Trzymaj się, mała. Może trochę trząść. Jeszcze jedno koło i opadamy niżej, aż nagle z głuchym odgłosem lądujemy i jedziemy szybko po trawie. O cholera. Moje zęby uderzają o siebie, gdy podskakujemy na trawie, aż w końcu się zatrzymujemy. Szybowiec chwilę się chwieje na boki, a potem przechyla na prawo. Biorę głęboki oddech, gdy tymczasem Christian przechyla się i otwiera luk. Wychodzi z kokpitu i się przeciąga. – I jak było? – pyta, a oczy błyszczą mu srebrzystą szarością. Schyla się, żeby mnie odpiąć. – Było niezwykle. Dziękuję – odpowiadam bez tchu. – Czy to było więcej? – pyta z nadzieją w głosie. – Znacznie więcej.

597 Uśmiecha się szeroko. – Chodź. – Wyciąga rękę, a ja ją ujmuję i gramolę się z kokpitu. Christian chwyta mnie za ramiona i mocno przytula. Nagle jego dłoń znajduje się w moich włosach, odchylając mi głowę, a druga biegnie w dół ku talii. Całuje mnie, długo, mocno i namiętnie, językiem eksplorując wnętrze ust. Oddech ma przyspieszony, jego żar... Jasny gwint – jego wzwód... jesteśmy na lotnisku. Ale mam to gdzieś. Wplatam mu palce we włosy, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Pragnę go tutaj, teraz, na trawie. Odrywa usta i patrzy na mnie. Pociemniałe oczy pełne są surowej, aroganckiej zmysłowości. O rety. Zapiera mi dech w piersiach. – Śniadanie – szepcze w taki sposób, że słowo to brzmi rozkosznie erotycznie. Jak to możliwe, że w jego ustach jajka i bekon to zakazany owoc? Niezwykła umiejętność. Odwraca się, bierze mnie za rękę i ciągnie za sobą w stronę samochodu. – A szybowiec? – Ktoś się nim zajmie – odpowiada niedbale. – Teraz jedziemy coś zjeść – dodaje stanowczo. Jedzenie! Mówi o jedzeniu, gdy tymczasem ja tak naprawdę pragnę jego. – Chodź – uśmiecha się. Jeszcze nigdy go nie widziałam w takim wydaniu. No i idę obok, trzymając go za rękę, z niemądrym uśmiechem na twarzy. Przypomina mi się, jak w wieku dziesięciu lat pojechałam z Rayem

598 do Disneylandu. To był idealny dzień i zapowiada się, że dzisiaj będzie podobnie. Gdy już siedzimy w samochodzie i wracamy autostradą do Savannah, uruchamia mi się alarm w telefonie. No tak... pigułka. – Co to? – pyta Christian, patrząc na mnie z ciekawością. Grzebię w torebce. – Alarm, żeby wziąć pigułkę – mamroczę zarumieniona. Kąciki jego ust lekko się unoszą. – Świetnie. Nie znoszę prezerwatyw. – Fajnie, dziewczynę. że przedstawiłeś mnie Markowi jako swoją

– A nie jesteś nią? – Unosi brew. – A jestem? Sądziłam, że pragniesz uległej. – Ja też, Anastasio, i nadal tak jest. Ale już mówiłem, że i ja pragnę więcej. O rany. Przypływ nadziei zapiera mi dech. – Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności, panno Steele. – Uśmiecha się znacząco, gdy zajeżdżamy na parking przed International House of Pancakes. – IHOP – uśmiecham się szeroko. Nie wierzę. Kto by pomyślał...? Christian Grey w IHOP.

zębami przygryzając czubek języka. kiedy mama wyjeżdżała na jakąś konferencję. seks w IHOP. czego ja chcę – mówi Christian bez tchu. – Nie tutaj. umiarkowanie przyjemny zapach. że jestem głodna jak wilk. głosem niskim i ochrypłym. smażeniną i środkiem dezynfekującym. Uświadamiam sobie. – Ty w takim miejscu? Nigdy bym nie pomyślała – mówię. Podnoszę na niego wzrok... że od razu czuję ściskanie mięśni w podbrzuszu. – Ja chcę tego samego – szepczę... Jego twarz się zmienia.. następnie przeczesuje palcami niesforne włosy. unosząc brew. Tymczasem zabieram się za oglądanie menu. Krew śpiewa mi w żyłach. Hmm. jak ja mam ochotę to zrobić. – Tato zabierał nas do IHOP. Och. gdy siadamy. – Nie przygryzaj wargi – nakazuje. ale w lokalu nie ma wielu klientów. staje się bardziej mroczna. Pachnie tu słodkim ciastem. To była nasza tajemnica.599 Jest już ósma trzydzieści. – . O cholera. O rany. Bierze głośny wdech. odpowiadając na jego wezwanie. – Wiem. uśmiechając się szelmowsko. Patrzy na mnie tak. nie teraz. – Uśmiecha się do mnie wesoło. Christian prowadzi mnie do boksu.. – Tutaj? – pyta sugestywnie.

jeśli macie – mówi Christian. – Anastasio? – pyta mnie. czego chcemy.. aby się nie zarumienić tak jak Leandra. to na niego. . eee. – Dziękuję. – Skoro nie mogę cię tu posiąść. aby komukolwiek innemu udało się wlać tyle zmysłowości w moje imię. Oboje zwracamy na nią spojrzenie.. chcę tego. Obecność dziewczyny pozwala mi uciec na chwilę od jego zmysłowego spojrzenia. patrząc wszędzie. co i ty – odpowiadam cicho. – Usta Christiana wyginają się w seksownym uśmiechu. państwu. – Prosimy dwie porcje naleśników z maślanką z syropem klonowym i bekonem z boku. byle nie na nas. nisko. dzisiaj... Przełykam ślinę. modląc się o to.. nie spuszczając ze mnie wzroku. moja wewnętrzna bogini praktycznie mdleje. – Cześć.. – Mówiłam ci. jestem Leandra.. Policzki ma szkarłatne. ponieważ na mnie on także ma taki wpływ. a ja czuję ukłucie współczucia. eee. – Dać państwu jeszcze chwilę do namysłu? – Nie. Co mogę przynieść. a on patrzy na mnie wygłodniale. ignorując kelnerkę. A więc wchodzę do gry? Leandra patrzy to na mnie. dwie szklanki soku pomarańczowego. rano – duka.600 Spojrzenie ma twarde i przez chwilę wydaje się cudownie niebezpieczny.. I nie wydaje mi się. Jezu... co jemu w tej chwili. Wiemy. patrząc na siedzącego naprzeciw mnie Pana Pięknego. a ona ponownie oblewa się rumieńcem i zmyka na zaplecze. nie kuś mnie. czy to wszystko? – pyta cicho Leandra. Oblewa się rumieńcem. jedną czarną kawę z chudym mlekiem i jedną herbatę English Breakfast.

Musimy jedynie na nowo sprecyzować kryteria. nakreślić strategię. Marszczy czoło. w kwestii. Mnie. Jestem przekonany. Za łamanie zasad spotka cię kara. myślę.601 – Wiesz.. abym zmienił zdanie jako takie. jak rozbrajasz ludzi.. – Dlatego właśnie zmieniłeś zdanie? – Zmieniłem zdanie? – Tak. – Nieustannie. to naprawdę nie fair. – To tylko wygląd. Ale poza tym. Anastasio – mówi łagodnie. że to się może udać. – Nie wydaje mi się. – Wbijam wzrok w blat i przesuwam po nim palcem wskazującym. eee. – Co jest nie fair? – To. nas? Długimi palcami głaszcze się w zamyśleniu po brodzie.. aby zabrzmiało to nonszalancko. – Rozbrajam cię? Prycham. . panno Steele. Twoja niewinność. cóż. – Ty mnie kompletnie rozbrajasz. – Nie. Christianie. starając się. W pokoju zabaw masz być uległą... Kobiety.. to znacznie więcej.

że pragniesz więcej – szepczę nieśmiało.602 że wszystko podlega dyskusji. – Strasznie się bałam. że mnie zostawisz. że to możliwe. Christian z irytującą aprobatą patrzy.. Poza tym. – Uśmiecha się znacząco. Anastasio. zgodnie z twoją definicją: kompromis.. – Wiem. – Wobec tego zgadzam się. – Skąd? – Uwierz mi. I jak na razie to się udaje. jak bardzo jestem głodna. . jeśli nie zgodzę się na to wszystko – mówię cicho. – Bardzo się cieszę. Burczy mi w brzuchu. On coś skrywa. – Marszczy brwi. Ale co? W tej chwili pojawia się Leandra z naszym zamówieniem. Co ty na to? – A więc będę z tobą spała? W twoim łóżku? – Tego właśnie chcesz? – Tak. Poza tym bardzo dobrze mi. Nie miałem pojęcia. panno Steele. Wysłałaś mi ją mejlem. przypominając. Takie są moje wymagania. jak zmiatam wszystko z talerza. – Nigdzie się nie wybieram. Po prostu wiem. kiedy jesteś obok. a po chwili namysłu dodaje: – Idziemy za twoją radą. – Urywa.

Chcę to zrobić. prześladowca jeden. Marszczy brwi. Ale odpowiedź jest negatywna. Oczywiście. a w jego oczach pojawia się złowróżbny znak. – Proszę. – Czy ty próbujesz zupełnie pozbawić mnie męskości? – To prawdopodobnie jedyne miejsce. Sznuruję usta. Prycha. ale zjawię się wieczorem. On go już zna. – Nie dąsaj się – rzuca ostrzegawczo. – Nie sądzę. doceniam twój gest. – To znaczy? – Zapłacić za ten posiłek. – Muszę się zająć pracą. Anastasio. Kiedy zatrzymuje się przed domem. Bo i po co? – Masz ochotę wstąpić? – pytam nieśmiało. O której godzinie? . Naprawdę. – Anastasio. że nie pyta o adres mojej matki. w którym będzie mnie stać na zapłacenie rachunku.603 – Mogę się odwdzięczyć? – pytam Christiana. nie komentuję tego.

– Wow. Macham mu. – Szybowanie? Takie w małym samolocie bez silnika? To masz na myśli? Kiwam głową. Dlaczego pragnę spędzać każdą chwilę z tym kontrolującym wszystko bogiem seksu? Ach tak. Christian zabrał mnie rano na szybowanie. a ja wdycham jego cudowny. gdy odjeżdża w blasku słońca. – Mam nadzieję. – Cała przyjemność po mojej stronie. ale w końcu bierze się w garść i wraca do przepytywania.604 Ignoruję nieprzyjemne ukłucie rozczarowania. że tą informacją odwrócę jej uwagę. Christianowy zapach. zakochałam się w nim. – Jak tam. – Do zobaczenia wieczorem.. – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – szepcze. Nie każdego dnia gości u siebie miliardera. – Całuje mnie. Nadal mam na sobie jego bluzę i bieliznę i jest mi za ciepło. ponieważ na pewno wie. Mamę zastaję w kuchni. więc strasznie się denerwuje.. co robiłam zeszłej nocy. a on umie latać. skarbie? – pyta i oblewam się rumieńcem. za więcej. – Dobrze. – Jak się udał wieczór? Rozmawialiście? . Anastasio. Patrzy na mnie bez słowa. – Dziękuję.

mając świadomość. 10:20 EST Adresat: Christian Grey Czasami naprawdę wiesz. Moje policzki są purpurowe. skarbie. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Szybownictwo a niskie loty . odkąd zamieszkała z Bobem w Savannah. Swego czasu stołowania się u niej nie życzyłabym nawet – kogo nienawidzę? Ach tak – pani Robinson. to znaczy Elenie. gdybyś chciała. I wczoraj. – To dobrze. Ale może coś się w tej kwestii zmieniło. i dzisiaj. – Kieruje uwagę z powrotem na cztery książki kucharskie rozłożone na kuchennym stole.. – Mamo. jej może jednak życzę. Krzywię się. jak sprawić dziewczynie przyjemność. Jest już lepiej. Dziękuję. Czy poznam kiedyś tę przeklętą kobietę? Postanawiam z podziękowaniem.. to ja mogę się zająć gotowaniem. to miłe z twojej strony.605 Jezu. – Rozmawialiśmy. – Okej. – Och. ale sama chcę to zrobić. że zdolności kucharskie mamy są mocno ograniczone. No. wysłać Christianowi krótki mejl Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szybownictwo jako przeciwieństwo niskich lotów Data: 2 czerwca 2011.

Nie przestraszyły mnie Twoje KRZYKLIWE wersaliki. O w mordę. Co u licha powiedziałam? O nie. Nie jest Pan dżentelmenem. że wielokrotnie miałaś okazję się o tym przekonać. A co z buziakiem dla mnie?Christian Grey Łajdak i prezes. Grey Enterprises Holdings. gdy spędzam czas z Tobą. Inc. A jeśli nawet. Kate wiele razy mi o tym wspominała. 10:32 EST Adresat: Christian Grey Jesteś łajdakiem i draniem – z całą pewnością nie . 10:28 EST Adresat: Anastasia Steele Nigdy nie twierdziłem. i sądzę. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Puść farbę Data: 2 czerwca 2011. Christian Grey Prezes. Wiem. I to jest fascynujące. i drugie od Twojego chrapania[6]. że mówię przez sen. 10:26 EST Adresat: Christian Grey JA NIE CHRAPIĘ. że o tym wspominasz. Nadawca: Anastasia Steele Temat: CHRAPANIE Data: 2 czerwca 2011. Panie Grey! A przyjechał Pan przecież na dalekie południe!Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Somnologia Data: 2 czerwca 2011. to mało szarmanckie z Twojej strony. Ale przyznam się do małego niewinnego kłamstwa – nie chrapiesz. Ja też się dobrze bawiłem. Inc. Ale mówisz. Ale tak jest zawsze.606 Data: 2 czerwca 2011. Anastasio. Grey Enterprises Holdings. 10:24 EST Adresat: Anastasia Steele Wolę i jedno. że jestem dżentelmenem.

Inc. Pewnie powiedziałam przez sen. Nie rozpoznaję numeru. – Anastasia Steele? . Gdy docieramy do działu mięsnego. Christian lubi mięso. A teraz naprawdę muszę już pędzić na zebranie. – Halo? – pytam bez tchu. Mama zdecydowała się na gazpacho i grillowane steki marynowane w oliwie z oliwek. Jezu. a za coś takiego udzielono mi już dzisiaj reprymendy. że go nienawidzę. mam nadzieję. mała. Jeśli będziesz grzeczna. 10:35 EST Adresat: Anastasia Steele Byłoby to z mojej strony niezwykle mało szarmanckie. a on z całą pewnością nie jest gotowy. dzwoni mój telefon. łajdak i drań. albo co gorsza. dopóki mi tego nie powiesz! Nadawca: Christian Grey Temat: Śpiąca mówiąca królewna Data: 2 czerwca 2011. że to może Christian. nawet gdyby chciał. myśląc. Christian GreyPrezes. aby coś takiego usłyszeć. Ci faceci – oni naprawdę lubią zabawy z ogniem. Nie jestem gotowa. że bez względu na to. że nie. że rozpali grilla. aby to powiedzieć. Och. czosnku i soku z cytryny. to niewykluczone. Grey Enterprises Holdings.Co w takim razie mówiłam? Żadnych buziaków. Na razie. Patrzę gniewnie na komputer i postanawiam. ja upiekę chleb – wyrabianie chleba dobrze podziała na moją frustrację. pchając wózek. co przyrządza mama. Bob się zaoferował. a to proste danie. W porządku! Aż do wieczora nie odezwę się ani słowem.607 dżentelmenem. Drepczę za mamą w supermarkecie. Szukam go w torebce. że wieczorem Ci powiem. że go kocham.

– Och.608 – Tak. . On nigdy do mnie nie dzwoni. Ta kobieta ma lat czterdzieści dwa czy dwanaście? Zerkam na wyświetlacz telefonu i marszczę brwi. witam. kochanie! Musimy kupić szampana! – Klaszcze w dłonie i podskakuje. – Wow. Chętnie podejmę pracę w waszym wydawnictwie.. Chcielibyśmy. – Z tej strony Elizabeth Morgan z SIP. nieodebrane połączenie od Christiana. abyś zaczęła w najbliższy poniedziałek. Tak. a ona wydaje głośny pisk i ściska mnie pośrodku supermarketu Publix. to znaczy przyjmuję waszą ofertę. Dziękuję! – Znasz szczegóły dotyczące wynagrodzenia? – Tak. – Dzwonię. – Masz pracę? Kiwam z zadowoleniem głową. W takim razie do zobaczenia w poniedziałek o ósmej trzydzieści. Super. tak? – Do zobaczenia. aby zaproponować ci pracę asystentki pana Jacka Hyde’a. Natychmiast oddzwaniam. Uśmiecham się promiennie do mamy. I dziękuję.. – Gratulacje. – Doskonale.

– Nawzajem. Jest późne popołudnie i razem z mamą leżymy nad basenem. Musi wracać do Seattle. że to nic poważnego? – Pojawił się problem. Na wieść. pragnąc choć trochę się opalić. Jezu. Radość na twarzy zastąpiła troska. a uśmiech nie chce mi zejść z twarzy. że to nic z tych rzeczy. Coś mi wypadło. – Muszę wrócić do Seattle. . że to moja wina. że rozwiążesz problem. A potem się rozłącza. Jutro się zobaczymy. mamę w moim imieniu. O nie. – Okej. Ale i tak możemy rozpalić grilla. myślę o wczorajszym wieczorze i dzisiejszym śniadaniu. – To Christian.609 – Anastasia – odbiera natychmiast. – Cześć – mówię nieśmiało. Wręcz rozgniewamy. Gdy tak leżę na słońcu. moja rodzicielka niesłychanie się rozluźniła. – Wydaje się chłodny. Patrzę na mamę. który muszę rozwiązać. Ale po raz pierwszy nie myślę od razu. Bezpiecznego lotu. skarbie. mała – mówi i z tymi słowami wraca mój Christian. mam nadzieję. mam nadzieję. Nie dam rady zjawić się na kolacji. Kazał cię przeprosić. Przeproś. Myślę o Christianie. Jestem teraz w drodze do Hilton Head. – Mam nadzieję. – Och! Szkoda. zresztą mamy co świętować: twoją nową pracę! Musisz mi o niej wszystko opowiedzieć. Ostatni jego „problem” to było moje dziewictwo. Przyślę po ciebie na lotnisko Taylora. że Pan Nadziany nie zjawi się na kolacji. jeśli sam nie będę mógł tego zrobić. proszę.

gdy przysłał swój długi mejl. Hmm.. Z Eleną. a nie rozmowy z TĄ kobietą.. niemal wylewając wodę. ale przyznaje. jeszcze nie wylądował. że bezpiecznie wylądował. Kurwa mać! Swędzi mnie skóra na głowie. W każdym razie bez względu na to. – Nic takiego. Która godzina? – Koło wpół do siódmej. Co za piekielny upał. co to takiego. Mogłabym wpaść jej do zupy albo kieliszka z winem i sprawić. Gdy szykuję się do pójścia spać. Ani słowa od Christiana. .. Nastawienie Christiana uległo diametralnej zmianie. Nie dał nawet znać. Co mogło się zmienić? Co się zmieniło od czasu. że to jakaś nierozważna uwaga podczas śnienia o nim. Muszę znowu dać nura do basenu... nią. gdybym tak podczas ich rozmowy mogła być muchą na ścianie.. że zmiana w jego zachowaniu wynika z wewnętrznej potrzeby. mamo. włączam komputer. Co takiego powiedziałam we śnie? Cholera. i od naszego wczorajszego spotkania? Co on zrobił? Siadam nagle. mam nadzieję. że próbuje „więcej”. Był na kolacji z.. Coś mu powiedziała? Och. – Co się stało. gdy uświadamiam sobie ten fakt.. Mogę go zapytać? Powinnam? A może ona nie ma z tym nic wspólnego? Chciałabym.. skarbie? – pyta zaskoczona mama. co robiliśmy.. założę się. co on robił. żeby się udławiła.610 gdy wspominam nasze rozmowy i to. On temu zaprzecza.

A więc wrócił oficjalny ton.Proszę o informację. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Problem Data: 2 czerwca 2011. 22:32 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. Inc. że Twój „problem” został już rozwiązany. Miła jest świadomość. Myślę. że troszczysz się o mnie. 22:40 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Grey Enterprises Holdings. Christian GreyPrezes. że się nie odezwałem. Pańska Ana x Trzy minuty później słyszę znajome piknięcie. czy doleciał Pan cały i zdrowy. Twoja Ana x PS. Wzdycham. iż bardzo się o Ciebie troszczę. Ja także myślę o Tobie i jak zawsze niecierpliwie czekam na nasze jutrzejsze spotkanie. Dojechałem cały i zdrowy i przepraszam najmocniej. Zaczynam się martwić. Jak mógłbyś w to w ogóle wątpić?Mam nadzieję. Nadawca: Christian Grey Temat: Przepraszam Data: 2 czerwca 2011. 19:36 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Zamierzasz mi powiedzieć. że to oczywiste. co mówiłam przez sen? .611 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cały i zdrowy? Data: 2 czerwca 2011. Myślę o Panu. Nie chcę przysparzać Ci żadnych zmartwień.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność Data: 2 czerwca 2011. że się o mnie troszczysz.Christian Grey Prezes.Christian GreyPrezes. 19:45 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. . gdy jestem nieprzytomna. „Problem” nie został jeszcze rozwiązany. że Cię to rozbawiło. Ale powinieneś wiedzieć. Inc. A jeśli chodzi o PS. Mężczyzna w tak zaawansowanym wieku jak Ty musi być już nieco przygłuchy. 22:48 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję. 19:52 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność raz jeszcze Data: 2 czerwca 2011. Zresztą najprawdopodobniej źle usłyszałeś. Grey Enterprises Holdings. mogłabyś mówić głośniej? Nie słyszę.Przepraszam. Nadawca: Christian Grey Temat: Przyznaję się do winy Data: 2 czerwca 2011. to odpowiedź brzmi „nie”. Inc. 22:54 EST Adresat: Christian Grey Doprowadzasz mnie do szaleństwa. Grey Enterprises Holdings.612 Nadawca: Christian Grey Temat: Odmawiam Data: 2 czerwca 2011. Bardzo podoba mi się fakt. co wychodzi z mych ust. że nie mogę brać odpowiedzialności za coś.

Grey Enterprises Holdings. Uuuch! Nie potrafię się.. Nie. Grey Enterprises Holdings. kropka. Pięćdziesiąt odcieni irytacji.)Christian GreyPrezes. Słyszę kolejne piknięcie w laptopie. R. Panna A. Nie. Och. Czekam niecierpliwie. koniec. 20:05 Adresat: Anastasia Steele Warczy Pani na mnie. patrząc na sufit. że mam kota. oprzeć pokusie słów Christiana Greya. Christian Grey Prezes. Ma kota? W jego apartamencie nie widziałam żadnego kota. Kładę się do łóżka i leżę.613 Nadawca: Christian Grey Temat: Mam taką nadzieję. Data: 2 czerwca 2011.. Nadawca: Christian Grey . 19:59 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. ani myślę mu odpisywać. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Wrrrrr Data: 2 czerwca 2011. 23:02 EST Adresat: Christian Grey Oficjalnie jestem na Ciebie wkurzona. Dobrej nocy. Nie sprawdzę. gdy tymczasem wzrok przyzwyczaja mi się do ciemności. Tak właśnie zamierzam zrobić w piątkowy wieczór. Panno Steele? Wystarczy mi. Inc. głupia. Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Dzika kotka Data: 2 czerwca 2011.. nie zamierzam sprawdzać. Inc. Nie. potrafi być taki irytujący.

O nie.. musisz być wypoczęta. Idź już spać. Co ja takiego powiedziałam? Mam złe przeczucia. Christian Grey Prezes. Do tego. kiedy jesteś przytomna – dlatego Ci nie powiem. Grey Enterprises Holdings. co Ci przygotowałem na jutro. Inc.614 Temat: Co powiedziałaś przez sen Data: 2 czerwca 2011. 20:20 Adresat: Anastasia Steele Anastasio.Wolałbym te słowa usłyszeć z Twoich ust. ..

mamo? – Oczywiście. jakie względem niej żywię. musisz jedynie być otwarta. . niedługo. Zasługujesz na wszystko. Trzeba pocałować wiele żab. skarbie. Uśmiecha się do mnie z pełnią matczynej. bezwarunkowej miłości i gdy jeszcze raz się do niej przytulam. zdumiewa mnie siła uczucia. a potem całuje włosy. – W głosie Boba słychać niepokój. że nie przemieni się w żabę. – Gdy tulę się do niej. Mam nadzieję. nim trafi się na księcia. mamo. co najlepsze – szepcze mi do ucha. Jesteś taka młoda. Odpręż się i baw się dobrze.615 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY Mama ściska mnie mocno. – Ja ciebie też. – Chyba pocałowałam księcia. – Podążaj za głosem serca. – Skarbie. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. – Och. i proszę. w moich oczach wzbierają gorące. niechciane łzy. Kocham cię. słodko-gorzki uśmiech. znasz to powiedzenie. Posyłam jej krzywy. wywołują twój lot. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. – Ana. kotku. mamo. – Odwiedzisz mnie.

no i mnie kocha. Potrzebuję tego. czego potrzebujesz? Neonu na jego czole?”. ale to wszystko bez miłości zupełnie się nie liczy. Zawsze czuję ból. co najlepsze. i widzę. Opuszczam głowę i idę dalej. że Bob tuli mamę.. W końcu się poddaję. Co Christian wie o miłości? Wygląda na to. do którego miał prawo... Na pokładzie. aby Christian Grey mnie kochał.616 Gdy mnie puszcza. że Christian mnie kocha. Ściskam na pożegnanie Boba i odwracam się. jak mówił. Nie kocha nawet samego siebie.. Jest roztrzepana. BDSM to oderwanie od prawdziwego problemu. Nie chcę jej zostawiać. Seks jest niesamowity. Do diaska. wyjmuję BlackBerry i patrzę na niego z przygnębieniem. czy on w ogóle jest zdolny do miłości. niewiele widząc przez cały wodospad łez. że we wczesnym dzieciństwie nie otrzymał tego bezwarunkowego uczucia. że tak myśli. siadam na swoim miejscu i próbuję wziąć się w garść. jest piękny. A z powodu jego pięćdziesięciu odcieni ja się powstrzymuję. Nie oglądam się za siebie. Christian jest zamożny. Bardzo proste: pragnę jego miłości. ze wzrokiem utkwionym w błyszczącej białej posadzce. kierując do wyjścia – dzisiaj nie mam czasu na salonik dla pierwszej klasy. Dlatego właśnie jestem tak bardzo powściągliwa w kwestii naszego związku – ponieważ na jakimś podstawowym poziomie odnajduję w sobie potrzebę bycia kochaną. To prawda i w chwili zaskakującej jasności umysłu widzę to. Marszczę brwi. że nie wiem. Nie potrafię już dłużej się powstrzymywać. niezorganizowana. ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku. która rzewnie płacze. Ściska mi się serce i przez głowę przelatują słowa mojej matki: „Tak. oczy ma czerwone od powstrzymywanych łez. że zasługuję na wszystko. żegnając się z mamą. że JEJ miłość to jedyna forma tego . ale od niedawna wnikliwa. Uważa też. w luksusie pierwszej klasy. no ale to przecież moja matka. Przypomina mi się. a najgorsze. oczywiście. Ana. Marszczę brwi. Ona uważa. Bezwarunkowa miłość – właśnie na to zasługuje każde dziecko.

Co takiego wyznałam Christianowi przez sen? Jakie sekrety ujawniłam? Przyglądam się BlackBerry i mam cichutką nadzieję. Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. . W sumie nie dziwi mnie fakt. że nie zasługuje na miłość. Cierpnie mi skóra na myśl.617 uczucia. nie dowcipnie. i zupełnie nie jestem w stanie go pojąć. Po raz kolejny zajmuję miejsce w pierwszej klasie. 12:53 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. postanawiam napisać do mojego Szarego. Zamykam oczy. że okazuje się mało rozmowny. Jak on tak może? Dlaczego? Prześladują mnie jego słowa: „Niełatwo dorastać w idealnej rodzinie. Twoja Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. jaką uznał za dopuszczalną. jak ma w zwyczaju. kiedy sam jesteś daleki od ideału”. kiedy być może uda mi się wydobyć z Ciebie prawdę na temat moich sennych wyznań. bity i co tam jeszcze mu robiła – czuje. że może on udzieli mi odpowiedzi. czekam niecierpliwie na nasze spotkanie. że być może ujawniłam zbyt wiele. Grey Enterprises Holdings. Inc. Christian Grey Prezes. 09:58 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Odliczam minuty do naszego wieczornego spotkania. za co dziękuję. Ponieważ jeszcze nie wystartowaliśmy. Karany – chłostany. wyobrażając sobie jego ból. Napisał zwięźle i formalnie. Marszczę brwi.

to nie powinnaś pisać mejli. może stracił kilka milionów na giełdzie. Christian Grey Grey Enterprises Holdings. Okej. Narażasz się na ryzyko. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zbyt silna reakcja Data: 3 czerwca 2011.618 Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. 13:06 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Zrzędo. co stanowi naruszenie zasady odnoszącej się do Twojego bezpieczeństwa. ale tylko dziesięciominutowe. Mamy opóźnienie. Możesz więc schować swoją świerzbiącą rękę. Jezu. Ton Twojego mejla mnie martwi. Ja i moi współpasażerowie mamy zagwarantowane bezpieczeństwo. 10:04 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Mam nadzieję. Co go ugryzło? Może „problem”? Może Taylor oddalił się bez zezwolenia. że wszystko w porządku odnośnie do „sytuacji”. „Problem” mógłby być mniejszy. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011.Drzwi samolotu są jeszcze otwarte. Cholera. Inc. Panna Steele Nadawca: Christian Grey . Mówiłem poważnie o karach. 13:01 EST Adresat: Christian Grey Najdroższy Panie Grey. Już wystartowałaś? Jeśli tak.

nie potrafiąc pozbyć się niepokoju. Coś się dzieje z Christianem. Na razie. który czeka z kartką z napisem PANNA A. gdzie znajduje się mój plecak. No wiecie co! Ale miło go widzieć. Inc. że Christian mógł wykupić miejsce sąsiadujące z moim.619 Temat: Przepraszam – świerzbiąca ręka schowana Data: 3 czerwca 2011. 13:10 EST Adresat: Christian Grey Drzwi właśnie się zamykają. co mnie czeka na końcu podróży. Rano udało mi się. Ana x Wyłączam BlackBerry. Wracaj bezpiecznie do domu. Uznaję ten pomysł za absurdalny – nikt chyba nie byłby aż tak kontrolujący. . 10:08 Adresat: Anastasia Steele Tęsknię za Tobą i Twoją niewyparzoną buzią. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Przeprosiny przyjęte Data: 3 czerwca 2011. żebym nie mogła z nikim rozmawiać. Może go uznać za dziecinny – a jeśli będzie w dziwnym nastroju. z pomocą mamy. gdy samolot jedzie w stronę pasa startowego. STEELE. Christian Grey Prezes. Czekam niecierpliwie na powrót. Zamykam oczy. kupić Christianowi mały prezent w podziękowaniu za pierwszą klasę i szybowanie. Gdy w myślach rozważam wszystkie scenariusze dotyczące istoty „problemu”. to może nie. aż tak zazdrosny. czy dam mu swój niemądry prezent. Kręcę głową. Panno Steele. że po raz kolejny fotel obok mnie pozostał pusty. Grey Enterprises Holdings. ale jednocześnie boję się tego. Nie wiem jeszcze. Osiem godzin później pojawiam się w hali przylotów lotniska Sea-Tac. zwłaszcza że cierpisz na głuchotę. gdy pojawia się w niej myśl. dociera do mnie. Uśmiecham się na wspomnienie szybowca – to dopiero była frajda. I widzę Taylora. Opieram się i zerkam na luk bagażowy pod sufitem. Nie usłyszysz kolejnego piknięcia ode mnie. Być może „problem” wymknął się spod kontroli.

Taylorze. – Wiem. zastanawiając się. – dukam. Właściwie – i ta myśl napawa mnie niepokojem – to jedyny mężczyzna. to . – Ana. czy włożenie takiej krótkiej spódnicy to był dobry pomysł. Jest taki grzeczny.620 – Witaj. – Panno Steele. – A-ale. Zaciska usta. Wygląda jak zawsze nienagannie: elegancki grafitowy garnitur. Dziękuję. który kupił mi bieliznę. Idziemy w milczeniu do czarnego audi stojącego na lotniskowym parkingu. Jedziemy wolno z powodu popołudniowych korków. które kupiła mi mama. Taylor wkłada moje rzeczy do bagażnika i ruszamy w stronę Escali. Taylorze. Otwiera przede mną drzwi. – Tędy. – Pomimo oficjalnego tonu w jego brązowych oczach dostrzegam cień uśmiechu. biała koszula i grafitowy krawat. proszę pani. Taylor skupia się na drodze. choć to akurat wolałabym wymazać z pamięci. – Bierze ode mnie plecak i nową walizkę na kółkach z ubraniami. że ten mężczyzna kupił mi bieliznę. nie musisz mieć kartki. Pamiętam. Mogę wziąć pani bagaż? – Nie. W Georgii było to mile widziane i cool.. gdy ode mnie weźmiesz. jeśli lepiej się poczujesz. Tutaj czuję się obnażona. i nalegam. abyś mówił do mnie Ana. Wzdycham. Nawet Ray nigdy nie musiał tego doświadczać. dam sobie radę. Powiedzieć o nim. że jest małomówny. Wsiadam. jak wyglądasz. – Dziękuję..

dalej podróżujemy w milczeniu. proszę pani. Och. Nie mogę dłużej znieść ciszy. Zaczynam uważać. w porządku. proszę pani. – Och. że Christian był nie do zniesienia. proszę pani. Nic więcej nie mówi. a Taylor zerka w lusterko wsteczne i nasze spojrzenia się krzyżują. – Zatroskany? – Tak. Na co ma pani ochotę? . to anomalia.621 niedopowiedzenie roku. potrafi być równie lakoniczny jak sam Pan Kontroler. Być może teraz jest tym zażenowany. Ta cisza jest paraliżująca. że tak. panno Steele. to pewnie przez ten „problem”. – Wolisz nazywać mnie panną Steele? – Tak. że zachował się nielojalnie. – Dobrze się czuje? – Myślę. martwi się. Cóż. Taylorze? – Pan Grey jest zatroskany. że niedawna uwaga Taylora na temat tego. Jezu. – Co u Christiana. proszę pani. – Mógłbyś włączyć jakąś muzykę? – Oczywiście. Marszczę brwi.

w moim żołądku harcuje tysiąc motyli. – Proszę wejść. Portier kiwa głową i macha ręką. zżerają nerwy. panno Steele – mówi. co za myśl. podświadomość. – Dobrze. gdy jedziemy powoli autostradą numer 5.. – Dziękuję. Dwadzieścia pięć minut później zatrzymuje się przed imponującym wejściem do Escali. Wujek Taylor. – Wyraz twarzy ma łagodny. jak uśmiech przemyka po jego twarzy. Widzę. . Jezu.. przytrzymując mi drzwi. – Opieram się wygodnie. – Dziękuję. O tak. w jakim nastroju będzie Christian. ciepły. – Cała przyjemność po mojej stronie. że po mnie wyjechałeś. Moja wewnętrzna bogini ma nadzieję na jeden konkretny nastrój. gdy nasze spojrzenia ponownie spotykają się na chwilę w lusterku. Czemu się tak denerwuję? Wiem – bo nie mam pojęcia. Wchodzę do budynku.622 – Coś uspokajającego. Gdy wjeżdżam na trzydzieste piętro. tego mi właśnie trzeba. Wciska kilka guzików na kierownicy i przestrzeń między nami wypełniają dźwięki Kanonu Pachelbela. tak jak i mnie. panno Steele – mówi z uśmiechem. – Ja wniosę bagaże. wręcz dobroduszny.. proszę pani..

Ma na sobie szary garnitur z rozpiętą marynarką i przeczesuje palcami włosy. szybko chwyta mój kucyk. Widać. Zasycha mi w ustach i w moim ciele zaczyna kiełkować pożądanie. a ja jeszcze nigdy nie czułam się tak upragniona i pożądana. – Informuj mnie na bieżąco – warczy i rozłącza się. bez względu na powód. spoglądając przez szklane drzwi na wieczorną panoramę Seattle. i tak przyjemnie się na niego patrzy. ogarnięty jakimś . Ach tak.. pożerając mnie wzrokiem.. że jest spięty. niepokój w oczach. Rozmawia cicho przez BlackBerry.. Stoję jak sparaliżowana. Christian smakuje bosko. Odrywa usta od mych warg i wpatruje się we mnie..623 Drzwi windy rozsuwają się i wychodzę do holu. przytula mocno. a jego zapach – żel pod prysznic i on sam – jest niezwykle podniecający. – Odwraca się i na mój widok zupełnie się zmienia. A potem bierze mnie w ramiona.. do licha. a ona w coś jeszcze: coś. chodzi? Ściąga mi z włosów gumkę – boli trochę. frapująco? – Ani śladu. żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak. Tak.. właśnie teraz. gdy pokonuje dzielącą nas odległość. nie ma Taylora. W jego pocałunku jest coś desperackiego i pierwotnego. Christian znajduje się w wielkim salonie. Oddaję mu pocałunek z równym ferworem. rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę.. wplatając palce w jego włosy. Do diaska. Jak on może wyglądać tak. O co. parkuje samochód.. Okej. co się stało? Spięty czy nie... On mnie potrzebuje. Dziwne. ale mam to gdzieś. Nasze języki owijają się wokół siebie i wybucha między nami ogień. coś jest nie w porządku – napięcie widoczne na linii żuchwy. O nie.. co dociera bezpośrednio do mojej wewnętrznej bogini. pełnia zmysłowości. a potem rusza w moją stronę.. Spięcie zamienia się w ulgę. Pozbywa się marynarki. jakby od tego zależało jego życie.

624 nienazwanym uczuciem. gładkie płytki na ścianie. podciągając spódnicę. stamtąd zaś do łazienki. a z jego gardła wydobywa się jęk. Nie potrafię zdecydować. od razu. Całuje moje usta. być tak pożądaną przez tego greckiego boga. gdy tak napiera na mnie. O rany. – Rumienię się. – Krwawisz jeszcze? – Nie. Odwraca się powoli i mierzy mnie uważnym spojrzeniem.. – Dobrze – odpowiadam szeptem. Jest bardzo krótka – mówi niskim głosem. – Pragnę cię teraz. – Co się stało? – pytam bez tchu. Chodź ze mną pod prysznic. czy to prośba. że głos więźnie mi w gardle. – To dobrze... Niepewnie kładę mu ręce na ramionach. przez cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. – Podoba mi się twoja spódnica. a dłonie ma już na moich udach. Zdejmuje buty. a on bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. że wróciłaś. – Masz świetne nogi. ostro – dyszy. zanurzając palce w moich włosach. Głód w jego oczach sprawia. Tutaj.. – Tak się cieszę. Czuję na plecach chłodne.. Tam wreszcie mnie puszcza i odkręca wodę w zdecydowanie za dużej kabinie prysznicowej. a potem skarpetki.. Zdejmuję czarne buty na płaskim obcasie. Nagle podchodzi do mnie i opiera mnie o ścianę. . szyję. czy polecenie. twarz. szybko...

Spódnicę mam podciągniętą do góry i jestem naga od pasa w dół.. Trzymając moje pośladki. wyżej. Ach! Wciąga głośno powietrze. nadal wewnątrz mnie. nie ruszając się. doznając spełnienia.. Z gardła Christiana wydobywa się niski jęk i chwilę później skrywa twarz na mojej szyi. a kiedy nie jestem w stanie znieść ani odrobiny więcej. opadając na kolana. ponownie opierając mnie o ścianę. Aaaach! Odchylam głowę i koncentruję się na tym nieziemskim doznaniu.. gdy opuszczam stopy na podłogę. silny i uparty. . Jego język jest nieustępliwy. owładnięta pragnieniem. Po dłuższej chwili delikatnie wysuwa się ze mnie i trzyma mocno. Oddech ma urywany. w jednostajnym tempie. Ciężko dyszę. wbijając palce w miękkie ciało. Rozpina rozporek. a on wypełnia mnie. O rany. Czuję. Moje ciało zaczyna się naprężać.. wypełniając mnie sobą. najpierw powoli. że mam na sobie zbyt dużo ubrań. mała – nakazuje. wciskając mi język do ust. uwalnia naprężoną męskość. Chwyta moje biodra... czując. Tak robię.. Jęczę głośno.. Łazienka jest cała zaparowana i gorąca. abym posmakowała własnego pożądania. ale po chwili przyspiesza. Ta intensywność doznań jest niemal bolesna. Co? Nie! Oddech mam urywany i wpatruję się w niego z rozkosznym wyczekiwaniem. a ja mrugam i patrzę niewidzącym wzrokiem w jego oczy.625 Kciuki wsuwa za gumkę białych bawełnianych majtek i pociąga je w dół. eksploduję wokół niego. nieokiełznanemu orgazmowi. a ja wydaję jęk. i całuje uda. Bierze w obie ręce moją twarz i całuje mocno. a moje palce same odnajdują drogę do jego włosów. jak językiem zatacza kółka wokół łechtaczki. zaczyna się poruszać. ale całuje mnie czule. Bezwiednie odchylam głowę i jęczę. a on mnie puszcza. głębiej.. Opuszcza na nie dłonie i zmusza mnie do rozchylenia nóg. opadając spiralnie ku intensywnemu.. chwyta za uda i unosi. szybciej i szybciej. – Opleć mnie nogami w pasie. a ramiona zarzucam mu na szyję. Porusza się szybko i ostro.

Zaczyna rozpinać guziki przy mojej bluzce. Spojrzenie ma ciepłe i łagodne. Teraz powiesz mi w końcu gdzie? – pyta żartobliwie. Wydaje się teraz znacznie spokojniejszy. – Tak. – Jeszcze raz dzięki za pierwszą klasę. rozpina trzy guziki koszuli.626 – Chyba się cieszysz na mój widok – mówię z nieśmiałym uśmiechem. Nieruchomieje. a ja mu się przyglądam. panno Steele. – Moje gratulacje. Obok niej po chwili lądują spodnie i bokserki. – Och? – Podnosi na mnie wzrok. Wyciąga spinki z mankietów. Naprawdę przyjemniej podróżuje się w taki sposób. że moja radość jest dość oczywista. Kąciki jego ust unoszą się lekko. Chodź. – Nie wiesz? . – Dobrze. – Jak podróż? – pyta grzecznie. następnie uśmiecha się do mnie. zabiorę cię pod prysznic. pragnąc wyciągnąć rękę i dotknąć jego klatki piersiowej. Powstrzymuję się jednak. – Mam ci coś do powiedzenia – dodaję nerwowo. – Dostałam pracę. – Uśmiecham się nieśmiało. myślę. panno Steele. po czym ściąga ją przez głowę i rzuca na podłogę. gdy odpina ostatni guzik. Chwilę później bluzka ląduje na jego ubraniach. dziękuję – mruczę.

panno Steele. – Wygląda na urażonego. dopóki mogę.. Kiedy zaczynasz? – W poniedziałek. – Och. Dobra robota. Nachyla się i zanurza nos w moich włosach i głęboko oddycha. Rozpina mi stanik i zamek przy spódnicy. Pociąga materiał w dół. gdy Christianowi rzednie mina. Dłonie zaciska na moich pośladkach. jakie to wydawnictwo? – Nie. – Odurzasz mnie. – Więc nie wiesz. marszcząc brwi. że w Seattle są cztery. Odwróć się. . to małe. Tak też robię. i mnie uspokajasz. naturalnie. – Au! – piszczę. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. poprosiła.627 Kręci głową. Cóż za uderzające do głowy połączenie. Christian uśmiecha się. – Całuje moje włosy. całując mnie przy tym w ramię. Wiem tyle. – SIP. chyba że byś mnie o to. – Bystra dziewczynka. że to jedno z nich. – Anastasio. – Tak szybko? Wobec tego lepiej wykorzystam twoją obecność. nawet by mi do głowy nie przyszło. Woda mnie parzy. – urywam. że mógłbyś. sądziłam. więc zakładam. żeby się wtrącać w twoje sprawy zawodowe. – A skąd miałbym wiedzieć? – Przy twoich zapędach prześladowczych.. świetnie. Bierze mnie za rękę i ciągnie pod prysznic.

– To tylko odrobina gorącej wody. Nieruchomieje z dłońmi nad moimi piersiami. – Powiedziałam. a ja posłusznie robię. Podkreśliłam słowo „przyjaciel”. – Chcę cię umyć – mruczy i sięga po żel. co mi każe. – Na którą? – Na siódmą trzydzieści. Biorę głęboki oddech. Masz ochotę wybrać się ze mną? Po długiej chwili. ma rację. że przyjadę.628 gdy ukrop spływa po nim kaskadami. . Wyciska trochę na dłoń. – Mój przyjaciel José. która wydaje się trwać całe wieki. I prawdę mówiąc. odwracając się twarzą do ściany. ma w czwartek otwarcie wystawy w Portland. no i co w związku z tym? – pyta surowo. – Tak. zaczyna mnie znowu myć. zmywając z siebie lepki poranek w Georgii i lepkość po naszym seksie. Bosko się czuję. gdy jego dłonie zaczynają od moich ramion. ten fotograf. – Odwróć się – nakazuje. – Muszę powiedzieć ci coś jeszcze – podejmuję. – Tak? – pyta spokojnie.

z ręką na mojej pupie. – A ty lepiej o tym pamiętaj. – Czy kiedyś pozwolisz mi się dotknąć? – pytam śmiało.. twoje całe ciało właśnie się rozluźniło – stwierdza sucho. jestem – odpowiada surowo. Anastasio. – Bałaś się mnie zapytać? – Tak.. głuptas ze mnie. chodzi mu o śmigłowiec. że zapytałaś. że rozmowa dobiegła końca. Chwyta moje biodra i już wiem. – Dobrze. Skąd wiesz? – Anastasio. wygodny fotel. chcąc złagodzić ukłucie. Ale dziękuję. bo ty jesteś. Mam zamiar znowu cię posiąść – mruczy mi do ucha. zazdrosny. – Mogę cię umyć? – pytam. Och. – Połóż dłonie na ścianie. a potem pada na stary. Moja podświadomość odpręża się. Weźmiemy Charliego Tango. eee...629 Całuje mnie w ucho. – Nie sądzę – odpowiada i całuje delikatnie w szyję. – Cóż. . I znowu latanie. – Owszem. jakie niesie ze sobą ta odmowa. fajnie! Uśmiecham się szeroko. Ponownie nieruchomieje.

. Anastasio. . Nawiasem mówiąc. Christian nalewa sobie i mnie. – A jak tam. mój Szary? Szkoda mojego tyłka. ubrania. szafa jest teraz pełna ubrań dla ciebie. A więc jest nadal mój. Samochód. „Dziwka!” – krzywi się moja podświadomość. – Wstaje i obrzuca mnie uważnym spojrzeniem. Kupił mi ubrania. Przewracam teatralnie oczami. komputer. – Nierozwiązany – odpowiada niechętnie. próbując przyswoić ten strzęp informacji. Pewnie nie jest przyzwyczajony do dzielenia przestrzeni osobistej. abym spała w jego łóżku. że zgodził się na to. – Mruży oczy. Chcę. Ja? Sprzeciw? Wobec ciebie.. które nam zostawiła pani Jones. – Sancerre jest orzeźwiające i przepyszne. I nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. Siedzę na stołku barowym oszołomiona. – Ale ty się nie musisz niczym przejmować. posiliwszy się wybornym spaghetti alle vongole. – Możesz się przygotować w swoim pokoju. doskonale wiedząc. który kazał ci wrócić do Seattle? – pytam niepewnie. – Och? – Tak. eee.. że on mnie nie widzi. oddala się do gabinetu. telefon. abyś za piętnaście minut czekała gotowa w moim pokoju zabaw. – Jeszcze wina? – pyta Christian. Marszczy brwi. dlaczego? Myślałam. Mam względem ciebie plany na dzisiejszy wieczór. Kiedy nic nie mówię.. rzucając mi wyzwanie. problem.630 Później siedzimy w szlafrokach przy barze śniadaniowym. Ignoruję ją i udaję się na górę do swojego pokoju... – Odrobinę. następnym razem to będzie mieszkanie i wtedy naprawdę stanę się jego kochanką.

Przypomina to garderobę Kate – tyle ubrań wiszących schludnie na drążku. zdecydowane kroki w moją stronę. wydał majątek. Tak też robię. Jezu. że niewłaściwe. ale przecież nie. ale nie ma klucza. To takie. Serce mam w gardle. czy pani Jones ma zapasowy. Zaciskam uda na to rozkoszne wspomnienie i przypomina mi się. żeby się nad tym zastanawiać – dzisiejszego wieczoru muszę klęczeć w Czerwonym Pokoju. Wydaje się takie duże. W moich żyłach krąży niepokój. Co on tym razem wymyśli? Biorę głęboki. to łóżko. Ten mężczyzna jest nienasycony.. stół. uspokajający oddech. że po łazience będzie miał dość. Jak długo każe mi czekać? To czekanie mnie dobija. muszę wziąć się w garść i zaakceptować każdą jego zachciankę. a może wszyscy są tacy jak on. Klęczę przy drzwiach w samych majtkach. myślałam.. Zapytam ją o to. Wspomnienie wyrazu jego twarzy. Ciekawe.. O w mordę. nawiązać połączenie z moją wewnętrzną uległą.. chowając się za wewnętrzną boginią. Oglądam drzwi i widzę.. albo Przyjemności. nie mam go z kim porównać. po wszystkim. Czego . podniecona i już wilgotna. pragnienie w jego oczach. Zrobiłabym niemal wszystko.. ława. Wiem. Tego właśnie on pragnie – a po kilku ostatnich dniach. kiedy zjawiłam się tu dzisiaj.. co zrobił.. Zamykam oczy i próbuję się uspokoić. byle znowu zobaczyć tę minę. Pocieszam się myślą. Dla Christiana właściwe. jakbym była oazą na pustyni. Nie mam pojęcia. Jest tam gdzieś.. że jest w nich zamek. każdą potrzebę. dobija mrocznym i zwodniczym pożądaniem. Zasłane jest czerwoną satyną.. Ale nie mam czasu. ale nie jestem w stanie się tego wyprzeć: jestem podekscytowana. że wszystko będzie leżeć jak ulał. Bólu. że przynajmniej mam gdzie przed nim uciec. chcę myśleć. kanapa. Otwieram drzwi szafy i od razu je zamykam. Rozglądam się szybko po subtelnie oświetlonym pokoju: krzyż...631 no ale ja też nie. że mam rozsunąć kolana.

Zżera mnie ciekawość. a potem zbliża się niespiesznie do łóżka. Christian nachyla się i chwyta za brodę. Co on zamierza mi dzisiaj zrobić? Christian odwraca się i nonszalancko wraca do komody. Wreszcie staje przede mną. Nie ma na sobie nic z wyjątkiem tych miękkich. Wstaję niepewnie. świadoma tego. Anastasio. pełne zmysłowej obietnicy. Powoli na moje policzki wypełza rumieniec. Jest taka gotowa. przebiec językiem po podbiciu. – Piękna z ciebie kobieta. Głowę mam opuszczoną. po czym wyjmuje z niej jakieś przedmioty i kładzie je na blacie. zmysłowym rytmie. I jesteś cała moja – mruczy. ssać każdy palec. – Ślicznie wyglądasz – odzywa się. a wewnętrzna bogini wygina się w jakimś pierwotnym. podartych dżinsów.. – Wstań. Widzę jego bose stopy i pragnę wycałować ich każdy centymetr.. – Polecenie jest łagodne. – Spójrz na mnie. Moja podświadomość gorączkowo się wachluje. Szybko opuszczam wzrok. Krew pulsuje mi w żyłach. wpatrując się w dłonie spoczywające na rozsuniętych udach. ale opieram się pokusie rzucenia na to okiem. Pozwalam sobie na szybkie spojrzenie na niego i serce niemal mi staje. . gęsta i przyprawiona nieobyczajnym pragnieniem. gdy tymczasem ja jestem niemal zupełnie naga. że on na mnie patrzy. Otwiera jedną z szuflad. zupełnie mnie ignorując. zmuszając do uniesienia głowy.632 Christian użyje tym razem? Drzwi otwierają się i wchodzi do środka. Oblizuję bezwiednie usta. Kładzie coś na dużej komodzie przy drzwiach.

okej? O kuźwa. Okej. Marszczę lekko czoło. Na jego ustach błądzi niemal okrutny uśmiech. W ustach czuję suchość i wiem. I pragnę powtórzyć. że zrobię wszystko. Anastasio. Zrozumiano? Przełykam ślinę. – Jakie są hasła niepokojąco powoli.. że mogę potrzebować tych haseł? – Jakie są te hasła? – pyta apodyktycznie. Ale omówiliśmy granice. panno Steele. że głos więźnie mi w gardle. W przeciwnym razie każę ci jej użyć do zrobienia mi loda. – „Żółty” – bąkam. – Tutaj daruj sobie swoją niewyparzoną buzię. Mrugam szybko powiekami. Anastasio? – pyta . – Zapamiętaj je. – Nie podpisaliśmy umowy. – I? – Usta ma zaciśnięte. – „Czerwony” – wyrzucam z siebie.633 Ma spojrzenie Pana – zimne.. siedem odcieni grzechu w jednym kuszącym spojrzeniu. co on takiego zaplanował. co mi każe. ale nagły lód w jego oczach sprawia. że jest coś takiego jak hasła bezpieczeństwa. Bezwiednie unoszę brew i już-już mam mu przypomnieć o swojej średniej ocen. twarde i cholernie seksowne. Prawdę bezpieczeństwa.

Rozumiesz? Niezupełnie. Ale będziesz mnie czuć. Anastasio. Nie będziesz mnie widzieć ani słyszeć. proszę pana – mamroczę pospiesznie. Okej. czarne. Jezu. Kiedy odwraca się znowu twarzą do mnie. otwierają się drzwiczki. którą ci puszczę. mam nadzieję. Nic się nie dzieje. abyś musiała użyć hasła bezpieczeństwa. Anastasio. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na to. Marszczę brwi – nie będę go słyszeć? Jak coś takiego ma się udać? Christian odwraca się. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do antycznego . że nad komodą wisi eleganckie. – Wpatruje się we mnie. co ci zrobię. Bardzo intensywne i musisz mną pokierować. Gdy macha przed nim ręką. Ale najpierw zawiążę ci oczy i – pokazuje trzymanego w dłoni iPoda – nie będziesz mnie słyszeć. bardziej mnie onieśmiela jego ton niż słowa. matowe pudełko. – Chodź. Nie tego się spodziewałam. na jego twarzy błąka się ten jego tajemniczy uśmiech. Intensywne? Wow. – Chodzi o dotyk. – Mam zamiar przywiązać cię do tego łóżka. – No więc? – Tak. odsłaniając odtwarzacz CD oraz rząd przycisków. Christian wciska kilka po kolei. Będziesz słyszeć jedynie muzykę. To.634 mówiąc. które wypowiada. ale on sprawia wrażenie zadowolonego. Muzyczne interludium. – Grzeczna dziewczynka. że to nie rap. będzie intensywne. ponieważ będziesz czuć ból. – Moim zamiarem nie jest doprowadzenie do tego.

serce chyba wyskoczy mi z piersi. – Staję twarzą do łóżka. Anastasio. zwłaszcza słuch. Jego wprawne palce muskają czasami moje plecy i każdy dotyk jest dla mnie słodkim elektrycznym porażeniem. Związuje koniec gumką. Liczne rzemyki. aby mieć lepszy dostęp do szyi. a w środku zżera mnie pragnienie. miękki. a dźwięk ten rezonuje w mym ciele. Wyciąga przede mnie swoje ręce. Wszystkie zmysły mam wyostrzone. tak że muszę cofnąć się o krok. Nachyla się i muska ją nosem. że bierze coś spod drzwi. – Głos ma niski. wszystkie są wykonane z miękkiego . zdana wyłącznie na moją łaskę. O kuźwa. trochę się teraz niecierpliwię. Patrz na łóżko. Wyobrażaj sobie. związuje w kucyk. Odchodzi na chwilę i słyszę. Na każdym rogu przymocowano metalowe łańcuchy ze skórzanymi kajdankami. Mruczy cicho. – Dotknij go – szepcze i brzmi jak sam diabeł. Zgarnia moje włosy.635 łóżka z czterema kolumienkami. błyszczące na tle czerwonej satyny. że leżysz na nim związana. Wziął coś z wieszaka z pejczami i batami. On się nachyla i szepcze mi do ucha: – Zaczekaj. W odpowiedzi w moim ciele eksploduje ogień. Co on ma zamiar zrobić? Czuję go za sobą. Będzie musiał wystarczyć jeden. Pociąga raz jeszcze. a potem zaczyna zaplatać warkocz. a potem pociąga lekko za warkocz. a potem przesuwa językiem i zębami od ucha aż do ramienia. – Stań tutaj. Z mojego gardła wydobywa się jęk. W prawej trzyma pejcz. – Bądź cicho – mruczy z ustami przy mojej skórze. Niepewnie unoszę rękę i muskam długie rzemyki. O rany. – Choć podobają mi się twoje kucyki.

moje ciało jest takie wygłodniałe. podobna do tej. proszę pana – szepczę. Satyna jest miękka i chłodna. – Jakie są hasła bezpieczeństwa. Och. Za bardzo jestem pochłonięta oczekiwaniem. Pospiesznie kładę się na twardym materacu. – Użyję tego. że nie będzie boleć. – Grzeczna dziewczynka. Wychodzę z nich. . – Ręce nad głowę – nakazuje. Nie będzie bolało. i tak właśnie robię. najwięcej strachu kryje się w głowie. której używałam podczas lotu do Atlanty. co wygląda jak maska na oczy.. Anastasio? – Eee. Christian odwraca się i kątem oka dostrzegam. jak idzie do komody. Na plecach – dodaje. Pamiętaj. a potem wraca z iPodem. ale sprawi. że krew będzie szybciej ci krążyć i skóra stanie się bardzo wrażliwa. „żółty” i „czerwony”. klepiąc mnie mocno w pośladki. ale usta odmawiają mi posłuszeństwa. a potem dwa razy kąsa. – Nie będziesz ich potrzebować – mówi i zsuwa mi majtki.. – A teraz się połóż. Rzuca pejcz na łóżko i kładzie dłonie na mojej talii. a także z czymś. opierając się o jedną z rzeźbionych kolumn.636 zamszu i mają na końcach małe koraliki. Na tę myśl mam ochotę się uśmiechnąć. – Stój nieruchomo – nakazuje i całuje mnie w pupę. Z absolutnie nieruchomą twarzą wpatruję się w niego szeroko otwartymi oczami. mówi. Rany.

jak przechodzi na drugą stronę. Christian ujmuje moją lewą rękę. a ja natychmiast wykonuję polecenie. gdzie robi to samo z prawą ręką. Powoli nakłada mi maskę i chwilę później jestem ślepa. a on pociąga mnie za nogi. płaskie urządzenie wyglądające jak jakiś modny kalkulator. że go nie widzę. – Unieś głowę – mówi. Gumka maski przytrzymuje słuchawki na miejscu. – Unieś głowę. Słyszę. Marszczę brwi. Intensywnie nasłuchuję. Nadal go słyszę. – Uśmiecha się tajemniczo i pokazuje mi małe. – Słyszę to samo. odzwierciedlający moje podniecenie. – To przekazuje odtwarzaną przez iPoda muzykę do odtwarzacza w pokoju – odpowiada Christian na moje niewyartykułowane na głos pytanie. potem lewą. Na koniec przesuwa długimi palcami wzdłuż całej ręki. Dziwne. Jęczę. Dlaczego to takie erotyczne? Przechodzi na drugi koniec łóżka i chwyta moje kostki. Ogłusza mnie własny oddech – płytki i urywany.. nie mogę nimi ruszać. co on robi? I nie . To takie irytujące. wyciąga ją delikatnie w stronę rogu łóżka i przytwierdza mi do nadgarstka skórzane kajdanki. Pochyla się nade mną. Chyba zaraz wybuchnę. Do podniecenia dołącza odrobina niepokoju. A niech to. Oprócz słuchawek ma jakąś osobliwą antenkę. I tak leżę z rozłożonymi rękami i nogami. próbując to rozpracować. delikatnie wkłada mi słuchawki do uszu i przymocowuje iPoda gdzieś nad moją głową.637 Siada na skraju łóżka i pokazuje mi iPoda. choć dźwięk jest przytłumiony. no i mam jeszcze pilota.. a ja robię się jeszcze bardziej wilgotna. Och! Jego dotyk wywołuje w mym ciele dreszcz. zupełnie bezbronna. Spełniam jego polecenie. Christian rozsuwa mi nogi i krępuje kajdankami najpierw prawą. co ty. tak że ręce mam wyciągnięte i uniesione nad głową.

Co to.. ale nie do końca...... a on znowu mnie uderza. jest w mojej głowie. pomiędzy nogami. uciec. niebiański chór śpiewa różne partie. gdzie dotknie w następnej kolejności. Coś niemal nieznośnie delikatnego ociera mi się o szyję. Gdzieś z wnętrza mojej głowy dochodzi śpiew jednego anielskiego głosu.. ale szczerze mówiąc – nie boli. albo powitać każdy cios.. pieszcząc mnie. do którego niemal natychmiast dołącza drugi... a tak trudno się skoncentrować z muzyką w głowie. A potem niespodziewanie uderzają w mój brzuch. dołącza więcej głosów. o rany. że śpiewają po łacinie. niespiesznie i celowo... Sutki mi twardnieją pod tym delikatnym dotykiem.. podążają tym samym szlakiem...... dotykając sutków. Nie mogę ruszyć rękami. . co futro. gdzie jego ręka powędruje w następnej kolejności. pierwotny hymn. tym razem w piersi. futro wzdłuż włosów łonowych.. Uderza mnie raz jeszcze. dyszę. zatacza kółka wokół pępka.638 słyszę nic oprócz swego oddechu i dudnienia serca. przesuwa leniwie w dół.... Nagle futro znika i czuję na skórze rzemyki pejcza. sunie po jednej nodze. A futro przesuwa się teraz wzdłuż moich rąk i wokół talii. Zaskakuje mnie to. zabierając mnie... u licha... To futro! Futrzana rękawiczka? Christian przesuwa dłoń... która nie przypomina niczego. a potem od biodra do biodra... – Aaa! – wołam. wzdłuż ud. Wychwytuję jedno słowo – „deus” – i dociera do mnie. po drugiej.. Nagle iPod budzi się do życia. do mojego brzucha..... jest? Nigdy nie słyszałam niczego podobnego. głosy mieszają się słodko w melodyjnej harmonii. – Aaa! Chcę się ruszyć. i nagle rzemyki znikają. wokół piersi. a potem kolejne – o święty Barnabo. To takie nieoczekiwane.. nogi mam unieruchomione. to prawie łaskocze. ale ta muzyka. do góry na piersi.. Mocniej. nie wiem – to takie przytłaczające.. a ja próbuję przewidzieć.. jak przesuwają się... co miałam okazję słyszeć. to chór niebiański – i śpiewając a cappella w mojej głowie jakiś pradawny.. zastanawiając się.

i szaleńczego pragnienia. zgubiona w tych wszystkich doznaniach. z wyjątkiem swego szaleńczego oddechu.. idąc śladem pejcza i futra. językiem zatacza kółka wokół pępka. Dotarłam do bardzo mrocznego. on obsypuje moje ciało uderzeniami. od których nie jestem w stanie uciec. On także się zatrzymuje. gdy tymczasem drugi pieści palcami.. nie od razu. Jestem zgubiona.. tym razem miejsce futra zajmują jego nos i usta.. zmysłowego miejsca. ale gdy z każdym uderzeniem moja skóra śpiewa wraz z muzyką. Łóżko porusza się i czuję go na sobie. Nie! Materac ugina się i Christian klęka między moimi nogami... Jestem na łasce jego dotyku. Muzyka zaczyna się od nowa. Tak – już rozumiem.. które poddają się temu najbardziej erotycznemu z doznań. I nagle na prawej kostce już nie mam kajdanków. Ach! Drażniąc po kolei sutki... jego język wiruje wokół jednego..... by oprzeć ją o niego... a ja jęczę i się wiję. Jęczę. Christian przechodzi do mego brzucha.. jestem wciągana w ciemne.. anielskich głosach..... Jestem na krawędzi. a potem uderzenia przesuwają się po włosach łonowych..... udach i z powrotem w górę ciała. Zgubiona w nim. Och.. Po chwili . I jest powtórka. kieruje się w dół. a wtedy jego język dociera TAM. przyjemna – nie.. całując. a on przerywa.. opuszczając się do piersi... Całuje i ssie.. Robi to.. To słodka udręka – do zniesienia.. Odrzucam głowę i wydaję okrzyk. aż muzyka dochodzi do punktu kulminacyjnego i milknie. ssąc. przesuwają się wzdłuż mojej szyi... Potem śpiewy rozpoczynają się od nowa. biodra.. Po raz kolejny muzyka milknie i nie słyszę niczego.639 Krzyczę. Christian uderza mnie w biodro..... choć tego nie słyszę. coraz głośniej i głośniej. zgubiona w astralnych. Przesuwam nogę na środek łóżka. jęczę... W złączenie moich ud. i kąsa. chyba głośno. co się dzieje? Co on mi teraz zrobi? To podniecenie jest niemal nie do zniesienia. niemal eksplodując w orgazmie.. mroczne części mojej psychiki..

Jednym ruchem opuszcza mnie z powrotem na łóżko. w rytm muzyki.. Ja zaś nie jestem tego w stanie dłużej znieść.. Przesuwa szybko dłońmi po moich obu nogach.. nieznośnie powoli. ja spadam. uciskając i ugniatając.. Następnie chwyta moje biodra i unosi. – Proszę! – jęczę. to ostrzeżenie? Nie wiem. o nie. Proszę! Krzyczę w myślach. ale nieruchomieję. on wysuwa się ze mnie.. Jestem wygięta w łuk.. i jednym płynnym ruchem wchodzi we mnie.. wreszcie nieruchomiejąc. i znowu z mojego gardła wydobywa się krzyk. Bardzo powoli znowu zaczyna się poruszać.. Szybko uwalnia mi drugą rękę.. spadam w najbardziej intensywny... Jego usta wyginają się . jaki miałam.. Gdy zaczynam odzyskiwać zdolność myślenia. Chwyta mnie mocniej.... dręcząco przejmujący orgazm. – Cześć – mówi cicho. następnie opadając na mnie. Muzyka umilkła i chwilę później mam wolną prawą rękę.. Co? Klęczy pomiędzy moimi nogami.. kładzie się na mnie i wypełnia sobą.. wchodząc i wychodząc.. o kurwa. przywracając im życie. tak że plecami nie dotykam już łóżka.640 uwalnia drugą nogę. jego tempo przyspiesza. A gdy liczba głosów w chóralnej pieśni rośnie. opierając się na rękach. – Cześć – odpowiadam nieśmiało... płonące oczy. zamierza dalej mnie torturować. delikatnie zdejmuje z oczu maskę i wyjmuje słuchawki.. nieznacznie.. Mrugam w łagodnym świetle pokoju i wpatruję się w szare. Jęczę.. – Proszę. Zaczynam drżeć w oczekiwaniu na zbliżający się orgazm i Christian nieruchomieje... Gdy muzyka osiąga punkt kulminacyjny. a Christian podąża za mną. wykonując jeszcze trzy mocne pchnięcia. Drżenie ustaje...

Ponownie jęczę. eee.. – Co powiedziałam przez sen.. Jestem taka zmęczona. ty i ja. sporo mamy ze sobą pierwszych razów.. Pochyla się i całuje mnie w głowę. wprawne palce. – Och. aby mnie pocałować. gdy jego palce tańczą magicznie po moich ramionach. – Cóż. – Co to była za muzyka? – mamroczę niewyraźnie. okej.. wiesz? – szepcze. Chris. Nachyla się. ja też po raz pierwszy się przy tym pieprzyłam – mruczę sennie. Jęczę głośno – ma takie silne. – Hmm.. co on chce teraz zrobić? Spojrzenie mu łagodnieje... panno Steele... – To było. Przekręcam się sztywno na brzuch. – Zawsze chciałem się przy tym pieprzyć.. – Dobra robota... – Nazywa się Spem in Alium. czterdziestoczęściowy motet Thomasa Tallisa. niesamowite. – Chcę ci jedynie rozmasować ramiona. Kuźwa.641 w uśmiechu. proszę pana? . – Odwróć się. Christian siada na mnie okrakiem i zaczyna masaż. panie Grey? – W rzeczy samej. – Czyżby kolejny pierwszy raz.

że pragniesz więcej. dzięki Bogu. – Że uważam cię za brzydkiego i przemądrzałego i że jesteś beznadziejny w łóżku. – Niczego nie skrywam. oczywiście. że po seksie mnie rozśmieszysz. – Nie umiem opowiadać dowcipów. . – Cóż.. Anastasio. panno Steele? Mrugam niewinnie. – A czego się bałaś? Cholera. O klatkach i truskawkach. to na mnie nie działa. – Sądziłam. Marszczy brwi.. Zmarszczki na jego czole pogłębiają się. Co ty przede mną skrywasz. kiepsko ci wychodzi kłamanie. – To wszystko? – W moim głosie słychać ulgę. z głową wspartą na łokciu. – Anastasio. – Sporo mówiłaś. tak że leży obok mnie. Christian kończy niebiański masaż i przekręca się.. że to wszystko prawda i teraz to mnie dopiero zaintrygowałaś.642 Jego dłonie na chwilę nieruchomieją. Och. i że tęsknisz za mną..

– Wygląda na tak z siebie dumnego. – Ja też jestem w tym kiepska. jestem w tym beznadziejny. że zaczynam chichotać. – I coś ukrywasz. – Nie. . – To taki śliczny dźwięk – mruczy. że będę musiał wydobyć to z ciebie torturami. Możliwe.643 – Panie Grey! Pan czegoś nie umie? – uśmiecham się szeroko. Anastasio. po czym nachyla się i mnie całuje.

Christian unosi głowę. wręcz smutny i boleśnie samotny – a może to wina przepełnionej żalem muzyki. Czemu? Och. Zerkam na budzik przy łóżku. Waham się. Koncentruje się. dochodzących z salonu. różnica czasu. Coś mnie obudziło. Piąta rano. że jest zaabsorbowany czymś innym. a potem zaczyna go grać od nowa. Przesuwam się ostrożnie w jego stronę. jakaś natrętna myśl. co mnie obudziło. . a jego włosy błyszczą niczym miedź. pięknie grając. przez ułamek sekundy panuje cisza. pogrążony w melancholii muzyki. Gramolę się z łóżka wdzięczna temu czemuś. a potem znowu opuszcza wzrok na dłonie. Jest ciemno i sama leżę w łóżku Christiana. O cholera. Słyszę ciche dźwięki fortepianu. w Georgii jest teraz ósma. Wydaje się zagubiony. wcale nie tak łagodnie. Plama światła. Wkładam szlafrok i idę cicho korytarzem. muszę wziąć pigułkę. dostrzega mnie i marszczy brwi. Christian gra.. wkurzył się. Wygląda. Uwielbiam patrzeć. ale czuję się wyspana. jakby był nagi. nie chcąc mu przeszkadzać. To akurat muszę zobaczyć. Chyba we śnie spadłam ze schodów i teraz jestem kompletnie zdezorientowana.. Kończy utwór. nasłuchując magicznych dźwięków melodyjnego lamentu. że mu przeszkadzam? – Powinnaś spać – beszta mnie łagodnie. Mam ochotę go przytulić. ale wiem. przyciągana jak ćma do ognia. Na tę myśl się uśmiecham. że ma na sobie spodnie od piżamy. Cholera. Widzę.644 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Budzę się nagle. obserwując go w ciemności. Christian siedzi w niej i gra. jak to robi. – Ty też – ripostuję.

odważnie siadam obok niego na stołku przed fortepianem i opieram głowę na jego nagim ramieniu. panie Grey. ten. Zaczyna grać powoli i w skupieniu. Ignoruję jego minę. – Och. – Drugi? – Bacha. gdy opieram się o niego z zamkniętymi oczami. gdyby cię to interesowało – mruczy. Patrzę. jak jego sprawne palce pieszczą klawisze. gdy tu spałam.645 Ponownie podnosi wzrok. preludium numer cztery. – Nie mogę spać. Opus dwudzieste ósme. który grałeś pierwszej nocy. – Marszczy brwi i przez jego twarz przebiega ślad irytacji bądź gniewu. Na mnie? Na pewno nie. – Nie obudziłeś. Zagraj ten drugi utwór. Odwraca się i delikatnie muska ustami moje włosy. co robisz. Smutne. W tonacji e-moll. – Chopin. – Co to było? – pytam. Marcello. panno Steele? – Tak. gdy utwór dobiega końca. – Nie chciałem cię budzić. a na jego twarzy błąka się cień uśmiechu. . – Udziela mi pani reprymendy. – Interesuje mnie wszystko. Czuję ruch dłoni w jego ramionach.

Kiwa głową.646 melancholijne nuty wirują wokół nas powoli i żałośnie. Po chwili odpowiada: – Oddałem się grze na fortepianie. – Aby pasować do idealnej rodziny? – Można tak to ująć – mówi wymijająco. – Dobry plan. Tak żebyś w końcu mogła je łykać o rozsądnej porze. gdy w odpowiedzi na moje pytanie wzrusza ramionami. przejmujące pragnienie. W jego oczach czai się nieufność. Do pewnego stopnia odzwierciedla moje uczucia. że jest pod wrażeniem. zrozumieć jego smutek. Muzyka zbyt szybko dobiega końca. jeszcze smutniejszy niż Chopin. No więc co będziemy robić przez te pół godziny? – Mrugam niewinnie. . Być może powinnaś odczekać pół godziny. – Dlaczego grasz tylko takie smutne utwory? Prostuję się i patrzę na niego. aby sprawić przyjemność mojej nowej matce. – Co za pamięć – mruczy i widzę. – Czemu nie śpisz? Nie musisz wypocząć po wczorajszym wysiłku? – Dla mnie jest ósma rano. I muszę wziąć pigułkę. – Tylko ty zaczęłaś je brać w innej strefie czasowej. Głębokie. a jutro kolejne pół. aby lepiej poznać tego wyjątkowego człowieka. odbijając się echem od ścian. Unosi z zaskoczeniem brwi. – Więc miałeś tylko sześć lat. kiedy zacząłeś grać? – nie daję za wygraną. Rozdzierająco piękny utwór.

– My – szepczę i zamykam oczy. – To prawda.. – Zawsze wybierzesz seks zamiast rozmowy. Moje całe ciało napina się na tę myśl. – Bierze mnie na kolana. Odpowiadam obojętnym spojrzeniem. – Przerywa obsypywanie gdy tymczasem – Z drugiej strony. – Wyjaśnijmy sobie od razu jedną rzecz – szepczę..647 – Kilka rzeczy przychodzi mi do głowy. – Uśmiecha się lubieżnie. panno Steele. – Zawsze taka złakniona informacji. – Hmm. a moja wewnętrzna bogini zamyka oczy. gdy puls mi zaczyna przyspieszać. No więc co wymaga wyjaśnienia? – Jego ciepły oddech pieści mi szyję. O rety. Na chwilę przerywa swoją zmysłową napaść. mięśnie w podbrzuszu natychmiast się zaciskają. – Może na fortepianie – szepcze. – Wolę to. Zwłaszcza z tobą. A co konkretnie? pocałunkami mego ramienia. – Muska nosem moje włosy i całuje szyję. – Śmieję się i chwytam go za ramiona. Nieźle. moglibyśmy porozmawiać – sugeruję . delektując się dotykiem jego ust. Fortepian. cicho. co mi chodzi po głowie. Marszczy brwi.

Chcesz.648 – Umowa. – A więc postawmy sprawę jasno. – Wcześniej? – Przed.. – Wzrusza ramionami. – Poza tym już dwa razy byliśmy w pokoju zabaw. – Cóż. a w jego oczach widać cień rozbawienia. – To było wcześniej. żebym przez cały czas trzymała się Zasad. ale nie tego. Gładzi mnie opuszkami palców po policzku. – A spodziewasz się. co zawiera pozostała część . – Ale to ty tak bardzo na nią nalegałeś. Christian unosi głowę i patrzy na mnie. – Och. Wzdycha.. nie sądzisz? – Głos ma niski i schrypnięty. – Jak to? – Tak to – uśmiecha się. gdzie pieprz rośnie. Anastasio – stwierdza sucho. a ty nie uciekłaś. – urywa i do jego oczu wraca rezerwa. że tak zrobię? – Ty jesteś zupełnie nieprzewidywalna. oczy łagodne. Patrzę na niego pytająco. – Więcej. Zresztą Zasady są już ustalone i dalej obowiązują. umowa podlega jeszcze dyskusji.

to się nie zgodzisz. O rany. – A jeśli się nie zgodzę? Przygląda mi się przez chwilę. – A jeśli złamię którąś z Zasad? – Wtedy cię ukarzę. Tak szybko zrobiło się poważnie. – Przyniosę ci. I owszem. Wydaje się skonsternowany. Będę cię musiał jakoś przekonać. W jego oczach znowu się czai rezerwa i nieufność. Tam masz postępować zgodnie z duchem tej umowy. – Tak. Wtedy będę miał pewność. gdy złamiesz Zasady. chcę. Odrywam się od niego i wstaję. żebyś trzymała się Zasad. gdy wpatruję się w niego. – A czy nie będzie ci do tego potrzebne moje pozwolenie? – Owszem. Marszczy brwi. próbując sobie przypomnieć szczegóły. ale tylko wtedy.649 umowy? – Z wyjątkiem pokoju zabaw. kiedy tego zapragnę. że jesteś bezpieczna i będę mógł cię mieć zawsze. Przez cały czas. – Jego ton staje się nagle rzeczowy. – Będę musiała jeszcze raz je przeczytać – mówię. – Więc aspekt kary pozostaje. Christian wstaje . – Jeśli się nie zgodzisz. Potrzebuję nieco dystansu.

że coś w nim wykreślił.650 ze stołka i udaje się do gabinetu. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. a potem napełniam wodą czajnik. Połykam jedną. wyjątek stanowią owoce. w jego obecności bądź w innym czasie. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Pigułka! Sięgam po torebkę. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. – Proszę bardzo. – Przesuwa w moją stronę wydrukowany dokument i widzę. których nie spędza w towarzystwie Pana. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. z którego Uległa będzie korzystać. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Po chwili wraca Christian i siada na jednym ze stołków. którą zostawiłam na barze śniadaniowym i szybko je znajduję. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. Przygląda mi się uważnie. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. przydałaby mi się herbata. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum osiem siedem godzin podczas tych nocy. Swędzi mnie skóra głowy. którą spowija ciemność. które zostały zaakceptowane przez Pana. Gdzie się włącza światło? Znajduję włącznik. kiedy jego absorbuje coś innego – czy to mądre? Idę do kuchni. Przyszłość naszego tak zwanego związku jest omawiana o piątej czterdzieści pięć rano. jaki Pan uzna za stosowny. Trener będzie zdawał Panu relację . Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Jezu.

O kurwa. przewracam oczami. Oczy mu błyszczą podekscytowaniem. jakich się dopuści. palić. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Przełykam odruchowo ślinę i przez moje ciało przebiega . w sposób godny szacunku. Kręcę z rozbawieniem głową i nim zdaję sobie sprawę z tego. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Anastasio? – pyta bez tchu. – A więc posłuszeństwo nadal obowiązuje? – O tak – uśmiecha się szeroko. – Czy ty właśnie przewróciłaś oczami. zależnie od tego. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. – Taka sama jak zawsze – odpowiada. kręcąc głową.651 z postępów czynionych przez Uległą. Uległa będzie prowadzić się skromnie. której charakter zostanie określony przez Pana. co robię. – Możliwe. jaka jest twoja reakcja. nie przebywając w towarzystwie Pana. Musi mieć świadomość. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana.

powoli wstając ze stołka. . – Zamierzasz mnie powstrzymać? – Najpierw będziesz mnie musiał złapać. a potem Christian uśmiecha się szeroko. – Ja też.. – Jestem szybka. – Nie ośmielisz się – przekomarzam się z nim. – W końcu ty też przewracasz oczami. panno Steele? Dzieli nas bar śniadaniowy. Jego oczy rozszerzają się. – Czyżby. panie Grey? – uśmiecham się. I zrobię to.. – Więc. Cóż.652 dreszcz radosnego podniecenia. – Tak. – Jasna cholera. wiesz? – Udaję nonszalancję. – Dalej przesuwa się w moją stronę. każdy kij ma dwa końce. – Chcesz dać mi teraz klapsy. Ja robię to samo. – Naprawdę. przesuwając się powoli w lewo. – Oczy mu płoną i cały emanuje wyczekiwaniem. – I przygryzasz dolną wargę – mówi bez tchu. I co ja mam zrobić? – Tak? – Oblizuje dolną wargę. ale to ty właśnie podniosłaś poprzeczkę w tej grze. – Owszem.

możesz się przewrócić i zrobić sobie krzywdę. – A czy ja to potrafię? – Panno Steele. bez względu na zasady. co ma pani na myśli? – Uśmiecha się znacząco. Christianie. panie Grey. Znowu jestem dzieckiem. Co będzie stanowić rażące naruszenie zasady numer siedem. – Z całą pewnością wiesz. panie Grey. Biegnę w stronę stołu w części jadalnej. I nagle rzuca się w moją stronę. Odsuwam się kawałek. teraz sześć.. Przyglądam się uważnie Christianowi. – Przyjdziesz tu szybko? – pyta. jak odwrócić uwagę mężczyzny. Anastasio. a w moim ciele buzuje adrenalina. marszcząc brwi. który zmierza w moją stronę. Mocno wali mi serce. jeśli będę cię musiał sam złapać.653 Nęka mnie we własnej kuchni. – Nie masz innego wyjścia. – Nieruchomieje na chwilę. Odwrócić uwagę od czego? . – Niebezpieczeństwo grozi mi. Udaje mi się uciec i znowu dzieli nas stół.. A w chwili obecnej ani myślę dać ci się złapać. na co ja reaguję piskiem. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. – Gorzej się to dla ciebie skończy. – Anastasio. – Owszem. jakie to fajne. O kurczę. odkąd tylko pana poznałam.

jak ty do dotykania twego ciała. Jest rozbawiony. Mówią mi tak wiele na jego temat i tego. Jest szary na twarzy. – Możemy się tak bawić przez cały dzień. – Patrzę na niego niespokojnie. Kurde. – Macha wymijająco ręką. Wydaje się kompletnie wyciągnęła mu dywan spod nóg. że nie chcesz. Te trzy słowa i sposób. – Nie mogę być zbyt pewna siebie. A może? – Nie aż w takim stopniu. ale w końcu cię złapię i wtedy dopiero popamiętasz. ale teraz może mnie lepiej rozumiesz. jakbym . mała. – Bo nie chcę. I o to właśnie chodzi.654 – Życia. Znika wesoły Christian. – Jeszcze by można pomyśleć. Mówią o jego strachu i nienawiści do samego siebie. jakbym go uderzyła w twarz. ja nie czuję się aż tak. nastawienie takie. – Och. abym cię złapał. – Gdy grałeś. który stoi przede mną. wygląda tak. O nie. Wszechświata. Nie ma mowy. Marszczę brwi. Powtarzam te słowa jak mantrę. – To właśnie czujesz? – pyta szeptem. Nie. – Wcale nie. a ten. sprawiałeś wrażenie bardzo skupionego. zagubiony. Moja podświadomość wygrzebała z dna szafy adidasy i jest już w blokach startowych. co czuje. Nieruchomieje i krzyżuje ręce na piersiach. wiele mówią. w jaki je wypowiada. Do kary mam Zmienia się w ułamku sekundy.

Christianie. ponieważ ty tego potrzebujesz. – Ale wczoraj wieczorem. poza tym ufam ci. że zrobisz mi krzywdę. – Cóż.. Ale nie taki. aż w końcu mówi cicho: – Chcę ci sprawiać ból. – Nie możesz czy nie chcesz? – Nie chcę. nie – uspokajam go. Jezu. że ktoś miałby go dotknąć? – Nie. w pokoju zabaw. Mija sekunda za sekundą. Nie lubię tego. Ja nie.. a potem zamyka oczy i kręci głową. Jego oczy zasnuwają grafitowe burzowe chmury. – Nie mogę ci tego wytłumaczyć – szepcze. Kontekst był zupełnie inny. patrząc mu w pełne niepokoju oczy. Wczoraj wieczorem nie zadałeś mi bólu. Kurwa! – Dlaczego? Przeczesuje palcami włosy i wzrusza ramionami. boję się. ale nie nienawidzę. – Po prostu tego potrzebuję. – Robię to dla ciebie.. – Patrzy na mnie z udręką. – Aż tak tego nie znosisz? – pyta cicho. a więc tak bardzo nienawistna jest mu myśl. którego nie byłabyś w stanie znieść. . Ale kiedy chcesz mnie ukarać. Mam do tego stosunek ambiwalentny.655 Biorę głęboki oddech i obchodzę stół. i po chwili staję przed Christianem.. ty.

. uciekniesz z krzykiem z tego pokoju i już nigdy nie wrócisz. – Nie mogę tak ryzykować. To człowiek w potrzebie. nie zniósłbym tego. Zupełnie mnie tym zaskakuje. – Pokaż mi – mówię szeptem. – Nie odchodź. – Ale mi nie powiesz. gdzieś we własnym mroku. Och. żebym została. abym ja nie zostawiał ciebie – mruczy mi do ust. – Najbardziej na świecie.656 – Więc wiesz dlaczego. – Jeśli to zrobię. . O rety. tak namiętnie. Mogę go uspokoić. Wpatruje się we mnie i nagle porywa w ramiona i całuje. ale Christian jest zagubiony. Gdybym cię stracił.. – Mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. – Chcesz.. Powiedziałaś. a we śnie błagałaś. Jego strach jest nagi i oczywisty. przyłączyć się na chwilę do mroku i dać mu nieco światła.. – I serce ściska mi się boleśnie. moje nocne wyznania. – Tak. że tego nie zrobisz. Oczy ma szerokie i pełne udręki. och. Anastasio. – Nie chcę odejść. a ja wyczuwam w tym pocałunku panikę i rozpaczliwą potrzebę.

Nagle łapie mnie mocno za ramię. – Ja też jestem zdezorientowana. wtedy może ty. jakby się zastanawiał nad alternatywą. Wie. Chcę wiedzieć. – Ana. jak bardzo może boleć. – Zatrzymuje się przed drzwiami. Przyjemność i ból.. – Spróbowałabyś? – Tak. odwraca się i prowadzi mnie w stronę schodów. – Słucham? – Ukarz mnie. może on pozwoli mi się dotknąć. gdy z mojej twarzy . Jego oczy ponownie się rozszerzają. jak daleko możesz się posunąć. Lekko mi się w niej kręci. – Ale kieruje mną ukryty motyw. Jeśli to zrobię. to takie dezorientujące. raz na zawsze. i wtedy będziesz mogła podjąć decyzję. żeby nam wyszło. a stamtąd do pokoju zabaw.. Powiedziałam. Christian odsuwa się ode mnie kompletnie skonsternowany. A ty i ja przekonamy się. potem jednak na jego twarzy pojawia się zdecydowanie i mruży oczy.657 – Ale co? – Pokaż mi. – Jesteś gotowa? Kiwam głową. nagroda i kara – jego słowa rezonują w mojej głowie. Mruga powiekami. – Pokażę ci. czy jestem w stanie to zrobić. Jeśli tak. że to zrobię. jak bardzo może boleć. że chodzi mi o dotykanie. Przez chwilę wygląda na rozdartego. ale chcę.

Unosi skraj mego szlafroka i z jakiegoś powodu czuję się bardziej naga.. Czemu. wiem to. Anastasio. żeby tego uniknąć. Przewracam oczami. – Zrobię to. O kuźwa. Nie zdjął ze mnie szlafroka. – Nagle z jego głosu znika ten nerwowy strach. abyś to więcej robiła – szepcze. aby nie uciekać przede mną. nie chcę. po prostu tego nie zrobi? Z karania mnie zawsze robi takie przedstawienie. Dam radę. czuję w jego dotyku. Atmosfera w pokoju ulega zmianie. że mnie nie widzi. Gdyby otworzył ramiona. z wieszaka przy drzwiach zdejmuje coś. nadal trzymając moje ramię. Słyszę to w głosie Christiana. i choć jest to bardzo podniecające. przesuwa po nich ciepłą dłonią. niż gdybym nic na sobie nie miała. żebyś zapamiętała. . dobrze wiedząc. Otwiera drzwi.658 odpływa cała krew. Uciekałam. Znasz moje zdanie w tej kwestii. Zamierzam uderzyć cię sześć razy. Delikatnie pieści moje pośladki. Pochylam się nad miękką skórą.. Wraca tam. gdzie wcześniej się skrywał. pobiegłabym do niego natychmiast. – Przełóż się przez nią – mruczy cicho. – I przewróciłaś oczami. Okej. I uciekałaś przede mną. co wygląda jak pasek. – Jesteśmy tu. a potem prowadzi do obitej czerwoną skórą ławy na końcu pomieszczenia. ponieważ się zgodziłaś. będzie naprawdę bolało. Trochę mnie to dziwi. do licha. Dociera do mnie ironia całej tej sytuacji. a ty będziesz liczyć razem ze mną.

Nie chcę płakać. nie. Aż nadchodzi. dam radę.. Anastasio! – nakazuje. – Pięć. że go nienawidzę. – Jeden! – wołam i brzmi to jak przekleństwo. i teraz łzy ciekną już ciurkiem po mojej twarzy. Jezu. – Licz. czując ponowny cios. – Sześć – szepczę. Moje pośladki są całe w ogniu. jak Christian rzuca na podłogę pas i bierze mnie w ramiona. jest trudniej.. pełen współczucia. Christian uderza znowu. przygotowując się na uderzenie. naprawdę boli. gdy jeszcze raz czuję przeszywający ból. Pas ponownie smaga mi ciało.. Jeszcze jeden.659 Zamykam oczy. Słyszę.. Oddech ma urywany i głośny. niż myślałam.. O kurwa. – Mój głos to bardziej zduszony szloch i w tym momencie myślę. – Dwa! – krzyczę. – Cztery! – wołam. Mimowolnie wydaję okrzyk bólu i łykam głośno powietrze. a ja go wcale nie chcę.. – Puść mnie. gdy tymczasem ja nie oddycham prawie wcale.. takie. – Trzy! – W moich oczach pojawiają się nieproszone łzy. a ból pulsuje wzdłuż linii uderzenia. Boli o wiele bardziej niż podczas klapsów. desperacko szukając w sobie wewnętrznej siły.. Przepełnia mnie to gniewem. Uderza mnie ponownie. jakiego się obawiałam. – Wyrywam mu się. Tak dobrze uzewnętrznić ból. odpychając go .

Zostaję w szlafroku i otulam się nim. Idę sztywno w jego stronę.660 od siebie. A przecież on tak właśnie się zachowuje. nie jest mój. a on patrzy na mnie oszołomiony. W pokoju jest jeszcze ciemno. Wierzchem dłoni gniewnie ocieram łzy. Jak mogłam być taka głupia? Oczywiście. – To właśnie lubisz? Mnie. Do mojego. Patrzy na mnie z rezerwą. – Ana – mówi błagalnie. że Christian może pójść za mną. co się w nim kryje – ale dla mnie to zbyt wiele. Prostuję się i piorunuję go wzrokiem. Mam ochotę zwinąć się w kulkę i jakoś dojść do siebie. – Nie dotykaj mnie! – syczę. wyraźnie zaszokowany. Opieram się o nie. Co ja sobie myślałam? Dlaczego pozwoliłam mu to zrobić? Pragnęłam zapuścić się w mrok. że będę potrzebować własnej przestrzeni.. Niepewnie dotykam pośladków. Nie potrafię tego robić. I co teraz? Uciec? Zostać? Jestem taka wściekła. Wchodzę niezgrabnie do łóżka. Aaa! Bolą. Zwijam się w kulkę i zaczynam szlochać w poduszkę. Uleczyć swoją zachwianą wiarę. – Popieprzony z ciebie sukinsyn. Walczę z nim. który będzie mój. zbadać to. . Po policzkach płyną gorące łzy i wycieram je gniewnym gestem. cicho zamykając za sobą drzwi. żebym go miała. był mój. że to boli. świadoma. Grey! – Po tych słowach odwracam się sztywno i wychodzę z pokoju zabaw. aby nie siadać na obolałym tyłku. w takim stanie? – Rękawem szlafroka wycieram nos. – Tylko mi tu nie „Anuj”! Musisz się w końcu wziąć za siebie. czy też pokoju. to go podnieca. uważając. Wiedział. Dokąd pójść? Nie do jego pokoju.. Dlatego właśnie chciał.

co najlepsze”... Jestem zupełnie sama. żeby tak mnie bił. jak otwierają się drzwi.661 W końcu się przebudziłam. musisz jedynie być otwarta. gdy wychodziłam.. skarbie. on tu jest. muszę odejść. Tak. Muszę odejść. Nie będzie chciał ze mną być. i ta rozpacz na jego twarzy. praktycznie mnie dławi. Dlaczego. Szlocham w poduszkę jeszcze głośniej. mój Szary. i proszę. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować.. których ja nie jestem w stanie spełnić.. Nie chcę. Przypominają mi się jej słowa na pożegnanie: „Podążaj za głosem serca. Ma potrzeby. a ja mam ochotę odsunąć się od niego. Nie mogę się ruszyć i leżę sztywno. że miałabym go już więcej nie zobaczyć. Ale trzeba mu oddać. – Ćśśś – mówi cicho. a wewnętrznej bogini nigdzie nie widać. gdy kładzie się obok mnie. – Nie walcz ze mną. Byłam taka okrutna. Zasługujesz na wszystko. On nie jest normalny. Nie jesteśmy dla siebie stworzeni. że mnie ostrzegał.. Materac ugina się pod jego ciężarem. O nie. jeśli nie mogę mu tego dać. dlaczego musiałam się zakochać w Szarym? Dlaczego? Dlaczego nie mogę kochać José albo Paula Claytona. dlaczego. Stracę go. proszę – . cóż za mroczny poranek. Och. I podążyłam za głosem serca. Kładzie coś na stoliku nocnym.. Czy ja wybaczę jemu? Myśli mam zagmatwane. już nigdy. a teraz mam obolały tyłek i przepełnia mnie udręka. Ana. rezonujące w mojej głowie. Teraz to do mnie dociera. albo kogoś podobnego do mnie? Och.. Czy on mi wybaczy. Chcę do mamy. Moja podświadomość kręci ze smutkiem głową. nie raz i nie dwa. Odpręż się i baw się dobrze. zaszokowana bólem. Słyszę. przenieść na drugi koniec łóżka. Jak coś takiego w ogóle mogłoby się udać? A myśl. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. Jesteś taka młoda. ale jestem jak sparaliżowana.

tak że teraz leżę twarzą do niego. – Przyniosłem ci paracetamol i krem z arniką – odzywa się w końcu. czego bym nie wiedział. Nadchodzi świt. nie odzywając się ani słowem. czule. . Christian zamyka oczy i wypuszcza powietrze. ale ja zachowuję nieufność. Christian całuje mnie delikatnie. ale Christian również patrzy mi w oczy. – Przepraszam – szepczę. Odwracam się bardzo powoli w jego ramionach. – Jego oddech muska moją skórę. Och. co powiedziałam. Otwiera oczy i patrzy na mnie z konsternacją. jest taki niesamowicie przystojny. A my nadal leżymy w ciszy. do pokoju zaczyna się wlewać łagodne światło poranka. że sprawiłem ci ból. Leżymy tak razem długą chwilę. Unoszę rękę i przesuwam opuszkami palców po jego policzku i kilkudniowym zaroście. – Za co? – Za to.662 szepcze. Delikatnie bierze mnie w ramiona. a ja powoli zaczynam się odprężać i przestaję płakać. – W jego oczach pojawia się ulga. Głowę mam wspartą o jego ramię. – Przepraszam. Wpatruję się w jego piękną twarz. – Nie czuj do mnie nienawiści. Tuli mnie do siebie. prawie w ogóle nie mrugając. W tak krótkim czasie stał mi się taki drogi. Serce ściska mi się na nowo i pojawia się nowa fala łez. – Nie powiedziałaś niczego. głos jest boleśnie smutny. całuje szyję. chowa nos we włosach. Niczego się nie da z niej wyczytać.

O nie. Muszę to powiedzieć. A tego właśnie pragniesz. Zamyka ponownie oczy i widzę na jego twarzy miriady uczuć. – I już wiem. O nie. Otwiera szeroko oczy. – Odkąd cię poznałem. abym potrafiła być taka. Głos ma zduszony. Oto ta chwila. – Ja też tego nie chcę – odpowiada cicho. Przełykam ślinę. – Nie chcę odejść – szepczę. – Sama o niego poprosiłam. Kiedy je otwiera. Powinienem pozwolić ci odejść. – Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. pozostawiając czarną. – Masz rację. a ziemia usuwa się spod mych stóp. – Jesteś taka. zacząłem naprawdę żyć. jak byś chciał – mówię cicho. Nie jestem kimś odpowiednim dla ciebie. mruga i przez jego twarz znowu przebiega strach. że nigdy więcej ci na to nie pozwolę. Nie jestem posłuszna i możesz mieć pewność. spojrzenie ma puste. sam mówiłeś.663 Wzruszam ramionami. ziejącą przepaść. każdy mieszek włosa staje na baczność. – Nie sądzę. Z oczu znowu zaczynają mi płynąć łzy. Słucham? – Nie rozumiem. Unosi rękę i kciukiem ociera spływającą łzę. jak bym chciał. Skóra głowy mnie swędzi. .

Otwiera szeroko oczy. O nie. Przypominają mi się te wszystkie biedne uległe. A więc to naprawdę koniec. – Nie możesz mnie kochać. ale tym razem widać w nich tylko czysty. – Nie ma sensu.664 – Ja też.. krzywiąc się.. – W jego głosie słychać panikę. w takim razie lepiej już pójdę – szepczę i siadam. – Nigdy tego nie przeskoczymy. Ana. Christianie. Nie.. Kręci bez słowa głową. nie odchodź. – Marszczę brwi. niekłamany strach. Kurwa mać. popatrz na siebie. prawda? – pytam cicho. abym zostawała. – Nagle czuję się . – Jest przerażony. nie kiedy robię to. to niewłaściwe. Zamykam oczy. – Niewłaściwe? A dlaczego? – Cóż. – Głos ma pełen udręki. – Ale dajesz mi je. Zakochałam się w tobie. Nie potrafię dać ci szczęścia. – Nie w tej chwili. – Nie. czego pragnę.. Nie jestem w stanie na niego patrzeć. – Nie – wyrzuca z siebie. Do tego się wszystko sprowadza – niedopasowanie. – Cóż.

i chcę już stąd iść. który trzeba samemu skleić. a Christian za mną. Szybko wydzieram z notesu kartkę.665 zmęczona. co dzieje się z moim biednym. dosłownie wykończona. mechanicznych myśli... Biorę szybki prysznic. że nie jest on zdolny do miłości – dawania i otrzymywania miłości. O dziwo napawa mnie to poczuciem swobody. szczęśliwe czasy. jak gra na fortepianie. Ubieram się w łazience.. aby zamknąć walizkę. i tak dalej. gdyż on odwraca moją uwagę od tego. Teraz naciśnij butelkę z żelem pod prysznic. Wstaję z łóżka. Ból jest tak wielki. mechaniczne czynności wymagające prostych. kiedy była jeszcze nadzieja na więcej. szybko się wycieram. a ponieważ nie myłam włosów. wyjmując z małej walizki dżinsy i T-shirt. O nie. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. proste. Wyjmuję go z walizki. czując ból. Chciałabym odrobiny prywatności – mówię beznamiętnie i wychodzę z sypialni. Czuję otępienie. że jego pełnia do mnie nie dociera. Otworzyły mi się oczy i zrozumiałam poziom jego deprawacji. Wychodzę spod prysznica. Spodnie ocierają mi się o tyłek.. złamanym sercem. myjąc się metodycznie. Na dole obrzucam spojrzeniem salon. . Odstaw butelkę na półkę. Umyj twarz. wiedząc. ramiona. cieszę się. myśląc o tym. myśląc wyłącznie o kolejnej sekundzie. piszę kilka słów i kładę ją na wierzchu pudełka. W moich oczach wzbierają łzy. ale szczerze mówiąc. Tak wiele się wydarzyło od tamtej pory. i dostrzegam torebkę z prezentem dla Christiana: modelem szybowca Blanik L-23. że muszę mu go dać. I wiem już. Przykucam. – Zamierzam się ubrać. Jakimś cudem uciekłam od swego ciała i teraz jestem zwykłym obserwatorem rozgrywającej się na moich oczach tragedii. że jeszcze niedawno siedziałam z głową opartą na jego ramieniu i słuchałam.

zostawiam na jego poduszce samolot i kartkę. że teraz należy oszczędzić mi drwin. nie myśl o tym. podnoszę walizkę. Christian rozmawia przez telefon. to prawdziwy burdel. pozbawiony uczuć. Welch. powiedzieć prawdę.. Widzę w nim bladość i oczy przepełnione udręką. że mój świat rozpada się na maleńkie kawałki. nie. że mam spuchnięte od płaczu powieki. mógł nam. Zbieram włosy w kok i ignoruję fakt. nie chcę tych rzeczy.. Wyjmuję z niego Maca i przechodzę do części kuchennej.. wspaniale. Ma na sobie czarne dżinsy i T-shirt. a potem udaję się do salonu. Jest boso. Podchodzę do kanapy i podnoszę z niej plecak. Kiedy odwracam się twarzą do niego. – Ana. – Potrzebuję tych pieniędzy. Jaki jest numer do niego? Muszę zadzwonić. które Taylor dostał za mojego garbusa. – Głos mam czysty i spokojny. – Co takiego powiedział? – krzyczy. Kładę go ostrożnie na barze śniadaniowym. a ja aż podskakuję.666 Przeglądam się w lustrze. a potem się rozłącza. Nie mogę uwierzyć. Moja podświadomość kiwa głową z aprobatą. starając się ignorować Christiana. Nie. że wpatruje się we mnie znieruchomiały z przerażenia. kurwa. Biorę głęboki oddech. są twoje – mówi .. jeszcze nie. – Cóż. – Podnosi wzrok i zauważa mnie. dostrzegam. Nawet ona wie. – Znajdźcie ją – warczy. a obok niego BlackBerry i kluczyki do samochodu. że okrutnie mi odebrano nadzieję i marzenia. Nie teraz.

– Nie. – Christianie. No. kocham cię. Cóż. jak ja ciebie. – Ana. gdybym trzymała buzię na kłódkę. nie ustępując. – Głos mam jednostajny. kochalibyśmy się na fortepianie. – Nie chcę niczego. prawda? Dla niego to zawsze było pieprzenie. Mruży oczy. Moje spojrzenie biegnie ku fortepianowi. może trochę. nie chcę się kłócić. Potrzebuję jedynie pieniędzy ze sprzedaży samochodu. pieprzylibyśmy się na fortepianie. zabierz te rzeczy. – Proszę.. Odpowiadam spokojnym spojrzeniem. Nie. – Nie. ja bym się kochała. Odwraca się na pięcie i idzie do gabinetu. wręcz zimne. – Marszczę brwi. wpatrując się w niego. Próbuję chronić siebie – dodaję szeptem. nawet teraz. a teraz już ich nie chcę.. Jezu. ale ja już nie czuję onieśmielenia. chłodne. Christianie. . – Weź je. bądź rozsądna – beszta mnie. Oczywiście. Po raz ostatni obrzucam spojrzeniem jego apartament.667 z niedowierzaniem. – Przyjmiesz czek? – pyta zjadliwie. Potrzebuję jedynie tamtych pieniędzy. co będzie mi o tobie przypominać. Pasujące do niego. obrazy na ścianach – wszystkie abstrakcyjne. On nigdy się ze mną nie kochał. że nie. Ana. – Naprawdę próbujesz mnie zranić? – Nie. Przyjęłam je tylko z musu. – Tak. Ponieważ ty nie pragniesz mnie tak.

żebyś odchodziła – mówi cicho. Zatrzymuje się i jego udręka jest wręcz namacalna. – Nie chcę. czego pragnę. – Przy każdej okazji zamierzasz mi się sprzeciwiać? – Po co zmieniać przepraszająco ramionami. a kiedy się oglądam. Szare oczy płoną. Taylora już . Ana. Zamyka z frustracją oczy i przeczesuje palcami włosy.668 Wraca Christian i wręcza mi kopertę. – W porządku. jak zawsze. a ja mimowolnie się cofam. dziękuję. Sama pojadę do domu. Dzieli nas nieco ponad metr. zdecydowanie Taylor. Zawiezie cię do domu. przyzwyczajenia? – Wzruszam stoi Taylor. Odwracam się i widzę. – Proszę. pozwól Taylorowi odwieźć cię do domu. – Nie mogę zostać. a ty nie możesz mi panno Steele – oświadcza Christian kiwa mu głową. – Taylor uzyskał dobrą cenę. – Pójdę do samochodu. Ten samochód to klasyk. Odwracam się z powrotem w stronę Christiana i w jego oczach widzę ledwie hamowaną wściekłość. że w drzwiach nieskazitelny w swym garniturze. nie ma. – Patrzy gdzieś za mnie. Wiem. Możesz go zapytać. Robi krok w moją stronę.

Biorę ją od niego z wdzięcznością. Christian udaje się za mną. ogarniętego bólem nie do zniesienia. wyglądam obojętnie przez szybę i powoli dociera do mnie ogrom tego. Desperacko próbuję odsunąć od siebie atakujące mnie uczucia. . a ja podnoszę ręce. którego kochałam. Jedynego mężczyznę. Wciągam głośno powietrze. Drzwi zasuwają się i winda porywa mnie w dół do czeluści garażu i mego prywatnego piekła. Stawia kolejny krok w moją stronę. – Proszę. Jedynego mężczyznę. gdy przecina mnie ostry jak nóż ból. Cholera. Wciska guzik przywołujący windę i drzwi rozsuwają się. Po moich policzkach płyną niechciane łzy i ocieram je pospiesznie dłonią. – Nie zdzierżę teraz jego dotyku. Ależ ze mnie nieudacznik.669 tego dać. Gdy wjeżdżamy na Fourth Avenue. żegnaj – mówi miękko i wygląda na człowieka załamanego. Chwytam walizkę oraz plecak i ruszam w stronę holu. Unikam kontaktu wzrokowego. Nic nie mówi i nie patrzy w moją stronę. Miałam nadzieję. że uda mi się zaciągnąć mojego Szarego w stronę światła. Przepełniają mnie wstyd i zażenowanie. Christianie – mówię cicho. ale to zadanie okazało się ponad moje wątłe siły. – Nie mogę. Wsiadam do kabiny. nie. Odwracam od niego wzrok. zostawiłam go. Z kolei ja nie mogę ci dać tego. – Żegnaj. Taylor podaje mi lnianą chusteczkę. czego ty pragniesz. – Ana. Takim samym jak mój. z którym spałam. nim zmienię zdanie i spróbuję go pocieszyć. Taylor otwiera przede mną drzwi i wsiadam do samochodu. zachowując bezpieczną odległość. szukając w torebce ciemnych okularów. co właśnie zrobiłam. Gdy zatrzymujemy się na światłach.

. sflaczały balon. a tam przywiązany do łóżka zwisa smętnie bardzo smutny. i wyję. jak ja.670 – Dziękuję – mówię cicho i ten mały. Tego bólu nie da się opisać.. i popadam w żałobne odrętwienie. aby czuć się jak u siebie. Och – co ja zrobiłam? Rzucam się na łóżko.. Charlie Tango.. Zrywam go gniewnie i przyciskam do siebie. Udaję się prosto do swego pokoju... jest wszędzie. metafizyczny. rozpaczliwie tuląc do siebie resztki balonu oraz chusteczkę Taylora. Siedzę na luksusowej skórzanej kanapie i szlocham. duchowy. Zwijam się w kulkę. nieproszona myśl pochodząca od mojej wewnętrznej bogini. która krzywi się drwiąco: ból fizyczny po uderzeniach pasem to nic w porównaniu z tym cierpieniem. Gdzieś w głębi pojawia się niedobra. w butach i ubraniu. wsącza się do mego szpiku. Nie mieszkam tu na tyle długo. Mieszkanie jest boleśnie puste i nieznajome. Koniec części pierwszej . Wygląda i czuje się dokładnie tak. dyskretny akt dobroci okazuje się moją zgubą. Fizyczny.

natomiast francuskie tłumaczenie wyrażenia „la bete a deux dos” pochodzi z 1532 roku z utworu Gargantua i Pantagruel François Rabelais’go.671 Przypisy [1] Washington State University – Uniwersytet Stanu Waszyngton (ten i pozostałe przypisy pochodzą od tłumacza). [6] Gra słów. „soaring” – szybownictwo. [5] Cuisine sauvage – po francusku „dzika kuchnia”. [4] „Make the beast with two backs” – w slangu brytyjskim określenie stosunku płciowego. ale także pieszczotliwe określenie w rodzaju „skarbie”. „kotku”. [2] Sugar – ang. „snoring” – chrapanie . cukier. Po raz pierwszy w języku angielskim sformułowania tego użył w roku 1603 Szekspir w tragedii Otello. „cukiereczku” [3] Non-Disclosure Agreement – umowa/oświadczenie o zachowaniu poufności.

672 .

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful