Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

LUCJAN SIEMIEŃSKI

PODANIA I LEGENDY POLSKIE, RUSKIE I LITEWSKIE

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000

2

Kilka słów o ważności podań ludowych
l Stary świat pogański przeminął; na jego miejscu powstała nowa wiara, poważna, tkliwa, pełna szczytnych tajemnic i szczytniejszych nadziei. Z nią zstąpiło w serce człowieka mnóstwo uczuć nie znanych starożytnym: jako to: święta gorliwość wiary, poświęcenie się, szlachetny zapał wolności, miłość, miłosierdzie, przebaczenie krzywd i uraz. Pod takimi wpływami zrodziła się poezja lepiej zastosowana do potrzeb chrześcijaństwa, poezja mająca także swoje mity i podania. Przez długi czas nowe to źródło natchnień zaniedbanym było przez umników wszelkiego rodzaju; pobożną i tkliwą legendę zostawiano tylko starym babom i dzieciom, jakby niegodną dostojniejszych uszu; podanie miejscowe o olbrzymach, duchach pokutujących itp. odrzucał poważny historyk jako nie przypadające do miary jego pojęć i poszukiwań. Zgoła, z biegiem czasu, z wzrastającym duchom dociekania i rozbiorowości psuła się owa szczytna prostota wiary, która tylu rozkoszy była źródłem, a bez której nie masz i być nie może prawdziwej poezji. Poezja bowiem każdego okresu składa się zwykle z dwóch głównych żywiołów: ze szczerej wiary i wyobraźni człowieka, który wierzy w to, co opowiada i z wiary szczerej ludzi z czystym uczuciem, którzy wierzą w to, co im opowiadanym jest. Za granicami tej ufności i wspólnego pojęcia, gdzie się zbiegają harmonijne organizacje, poezja jest tylko czczym słowem, tylko sztuką jałową składania wierszy. Dlatego poezja w znaczeniu prostym i pierwotnym tego wyrazu nie istnieje dziś prawie, tylko między gminem, który sam jeden jest panem potrzebnych do niej warunków. Chcesz się z nią bliżej zapoznać, musisz szperać po starych księgach pisanych przez ludzi gorącej wiary i prostego ducha, albo też zasiąść w kole wieśniaczym. Tam to jeszcze krążą tkliwe i urocze podania, których powadze nikt się nie ośmieli zaprzeczyć, a które z pokolenia na pokolenie przechodzą jak puścizna w nieomylnym i poważnym słowie starców. Tam żadnej wziętości nie mogą mieć szydercze zarzuty zarozumiałych mędrków, dla których dociekań wiecznie są zamknięte tajemnice duchowo, bo aczkolwiek zdają się gonić za prawdą, zdobywają same tylko wątpliwości. Klechda, podanie, legenda nie może przypuszczać żadnej rozprawy ani krytyki, tarcza bowiem głębokiej wiary odbija pociski wymagań rozumowych, jak i wzgardliwej filozofii; utwory te ludowe nie są zmuszone zamykać się w obrębach zwykłego prawdopodobieństwa, nawet w obrębach możliwości; bo to, co nie jest dziś możliwym, bez wątpienia było nim za dawnych czasów, kiedy świat młodszy i niewinniejszy zasługiwał, aby Bóg robił dla niego cuda, kiedy anieli i święci bez ubliżenia swej niebiańskiej dostojności mieszali się z ludem prostym i czystym, który dzielił swój żywot między pracą dnia każdego i pełnienia świętych powinności. II Najniebezpieczniejszym nieprzyjacielem klechdy, podania, pieśni gminnej, zgoła wszelkiej wiary jest (a ułamkowa cywilizacja stanów wyższych przeciskająca się do ludu; ona mu bowiem za odsłonienie kilku materialnych ulepszeń i celów odbiera szeroki świat duchowy, z którym wieśniak w ściślejszych zostawał stosunkach niż najwybujalszy filozof. Najlepiej o tym przekonamy się z doświadczenia na ludzie w ogólności, jeżeli rozważymy, jakim jest w krajach, gdzie go pewna oświata owionęła, a jakim w tych, gdzie przy

3

dawnych swoich wyobrażeniach pozostał? Oto w pierwszych - stracił bardzo wiele z swojej prostoty, z swej świadomości duchowej, ze swojej poezji; piosnek, którymi od wieków odzywały się jego lasy i pola, dziś wstydzi się śpiewać jako zbyt prostackich; w powieść, którą opowiada, nie wierzy i nie gniewa się, gdy ktoś ją wyśmieje: zgoła, zamieniwszy wszystkie skarby uczuciowe na zyski materialne, staje się bardziej kosmopolitą i wszystko mu jedno, czy przewracać ziemię w przedpotopowych lasach nowego świata, czy na besarabskim stepie. Ta półcywilizacja odejmuje owę woń niewinności, owe szczytną prostotę właściwą plemionom, co pielęgnuje nie wygasłe ognisko wiary; i patrzmy tam, gdzie jeszcze nie dosięgła, pojawiają się niezmierne materiały, z których dłoń twórczego geniuszu może wznieść budowę spółczesną o wiele spanialszą nad wszystkie mrzonki nowoczesnych socjalistów. Rozumiem tu głównie lud w naszych polskich ziemiach tak ruski, jak litewski. Dzisiaj jest on takim jeszcze, jakim był przed tysiącem i więcej lat. Religia chrześcijańska podciągnęła tylko jego wyobrażenia pod jeden wielki system domowy, społeczny i polityczny, a bynajmniej nie zniszczyła dawnych podań, ale wytłumaczyła je i uzupełniła, co właśnie, jak się wyraża Mickiewicz, stanowi jej charakter postępu. Wiadome powszechnie, że między dogmatami chrześcijaństwa a dogmatami pogańskimi jest związek.* Religia chrześcijańska nie zniosła ofiary, tylko wykryła jej znaczenie, nie odrzuciła pojęcia pierwiastków złego i dobrego, tylko objaśniła ich stosunek, łączyła się przeto z najistotniejszymi zasadami wiary pogan. III Sądzę, że źle ci robią, którzy za nic poczytując tę samorodną cywilizację ludu, gardzą nią jako przesądem lub zabobonem i gwałtem mu narzucają formy społeczeństwa zachodniego, które jak to dobrze dziś czujemy, opierają się na dość niegruntownych podstawach, gdyż lada system, lada wypadek, wstrząsa je i obala. Daleko ważniejszym zadaniem byłoby, miasto przewracać zbutwiałe karty przeszłości, z których nie może nic żywotnego się wysnuć, czytać w otwartej księdze ludu; zbadać jego życie wewnętrzne (zewnętrznym, to jest politycznym, dotąd nie żył) we wszystkich korzeniach i gałęziach tego tajemniczego drzewa i znaleźć klucz do jego serca, które dotąd jeszcze się nie otwarło i nie otworzy nawet za obiecane złote góry. W przedmiocie tym najjaśniej i najgłębiej wypisał się autor rozprawy O góralach tatrańskich umieszczonej w piśmie czasowym „Rok 1844” na miesiąc wrzesień posz[yt] IX, do niej więc odsyłam; tam znajdzie się i podział tej pracy, i wytknięte jej cele. To jeszcze natracę, że przedsięwzięcie to, tak pod względem użytku publicznego, jak literackiej zasługi, przyniosłoby tysiąckroć ważniejsze korzyści niż ogłaszanie zdań pscudopostcpowych, niż wertowanie starych broszur lub paszkwili i karykatur różnoczcsnych, z których pan Maciejowski odgadywał przeszłość polskiego i ruskiego narodu. Nie za stolikiem, to z piórkiem i okularami, nie nad stosem szpargałów przychodzi się do odkrycia nowych prawd lub światów; Kolumb mógł z niektórych wieści od islandzkich żeglarzy domyślać się o istnieniu nieznanej ziemi, ale byłby jej nigdy nie odkrył, bez spuszczenia się na wiatr i losy, bez poświęcenia swej osoby nie-pcwnościom morza. Nie przeczę, że w pracach tego rodzaju potrzebne są gruntowne i głębokie wiadomości, ale tylko jako środek, i to podrzędny. Przykład Chodakowskiego wielu w tym względzie poruszył, ale wszyscy cząstkowie działali tylko w tym nowym dla siebie żywiole; ci do pieśni, owi do klechdy, inni do strojów i zwyczajów ludu, a nikt jeszcze nic objął jednej prowincji jednego plemienia** ze wszystkimi zwyczajami, wyobrażeniami, pieśniami, muzyką, tańcami, przysłowiami, podaniami miejscowymi, tajemnicami lekarskimi, z nauką astronomii, historią naturalną (ludową) i innymi gałęziami świata umysłowego. Taki opis zaspokajałby potrzebę naszą; uczyłby szanować tę istotę, która acz stoi na

4

najniższym szczeblu społeczeństwa, przechowała może w swym łonie pierwotne objawienie i najdawniejsze tradycje. IV Wykładając wysokie zasługi wyniknąć mogące z pracy tego rodzaju, nie przeczę, że na to potrzeba nie lada odwagi, nie lada siły moralnej, a nade wszystko szczytnej miłości i prostoty duszy; gdyż bez ostatnich warunków niepodobną jest rzeczą dostać się do tajemnic gminu. Chciawszy doznać wzajemności, należy takim stanąć w oczach wieśniaka, jakim on jest sam; z tą wiarą, z tym prostym czuciem, bez żądnej spekulacji ani podejścia. To bowiem, co ma służyć za przyszły żywioł, za tkankę wysokich przeznaczeń, nie powinno być użyte na karb dumy autorskiej lub dla nasycenia próżnej ciekawości. Wieśniak nasz jakby ostrzegany przeczuciem, że kwiat jego uczuć, popadłszy się w ręce nie poświęcone, utracą woń swą i barwy, ma się ciągle na baczeniu i niełatwo przed pierwszym lepszym tajemnicze słowo uroni lub pieśń odśpiewa. Najlepiej to wiedzą ci, co przestawali z ludem i chcieli zeń coś wyciągnąć***. Powiadał mi pewien, iż mając na myśli podanie podgórskie pytał we wsi, czy tu nie ma kogo, co by umiał opowiadać bajki? Wskazano mu jakiegoś starca. - Poznawszy się z nim, częstuję go kieliszkiem, mówi grzecznie, w końcu nakręca do podań miejscowych i klechd. Starzec ujęty zaczął opowiadać - myślicie, że klechdy i podania? Bynajmniej - zbył go jakimiś tłustymi anegdotami. Inny znowu na Litwie nie mógł się doprosić pieśni u pewnego starca; dopiero kiedy raz podochoceni chłopcy zaczęli wyśpiewywać wszeteczne piosenki, starzec ów przejęty zgrozą obrócił się do zbieracza pieśni i zawołał: - Za moich młodych lat nie znano piosnek, jakie ta znikczemniona młodzież śpiewa, ale takie tylko śpiewano - i zawiódł przecudną dumę, sięgającą Bóg wie, jak głębokiej przeszłości Litwy. Wieśniak otoczony nieprzyjaznymi sobie żywiołami, ciśniony obca cywilizacją, broni swych płodów duchowych jak największej świętości, jakby bronił krzyża ze znakiem Zbawiciela, gdyby świętokradca przyszedł go wywracać. Co więcej, ma on swoje pewniki i prawa, które my nazywamy przesądem lub zabobonem, lecz bardzo fałszywie; albowiem są to prawdy uświęcone starym bardzo doświadczeniem, a utrzymujące się w postaci przysłowia lub przypowieści; do liczby takich prawd należy i ta, aby strzec swoich tajemnic jak oka w głowie, inaczej, rozpowszechnione tracą na swej mocy i potędze. Wiemy, jak trudno wydobyć jaki środek lekarski od chłopa, który go zbawiennie używa; w jego bowiem przekonaniu nie należy się zwierzać dla nasycenia czyjejś ciekawości, ale tylko pod uroczystą przysięgą, często na łożu śmierci, jak to ojcowie synom swoim czynić zwykli. Taką to ostrożność okazuje wieśniak w udzielaniu wszystkiego, w co wierzy; przeciwnie tam, gdzie za pierwszym słowem prawi, co ślina do ust przyniesie, gdzie pomiesza świeckie i obce wiadomości ze swymi własnymi, tam nie wierz jego bredniom, bo już uronił na zawsze tajemniczy kwiat paproci, który mu odkrywał wszystkie skarby. Na dowód powyższych mych twierdzeń przypominam tu Staszica, który wyraźnie mówi w Ziemiorództwie gór karpackich, jak trudno było mu co wydobyć od górali, mianowicie o owych talizmanach gdzie nazwiska perskie, Amschapsans i Bachman, wspomniane były. Takie jedno odkrycie wyświeciłoby może lepiej nasze pochodzenie, nasze dawne stosunki, niż tylokrotne dociekania z pisarzów obcych, których stopa nigdy nie zabłądziła na polską ziemię; ucho nigdy dźwięku słowiańskiej nie słyszało mowy. V Z drugiej strony wszedłszy z ludem w duchowy stosunek, przypuszczeni zostajemy do wspólnego z nim dziedzictwa, wchodzimy do tej jaskini istnie-j jącej w podaniu, gdzie możemy garściami podnosić drogie kamienie i złoto, i byle się nie obracać poza siebie,
5

jakkolwiek z nimi jest oswojone. . o ile mogę wnosić z urywków jego umieszczonych w „Athenaeum”. co mówi o góralu tatrzańskim pan Zejszner (Biblioteka [Warszawska] 1844. Ukraińca tęskny żal za piękną przeszłością. do kształtów zmysłowych. ile doznali rozkoszy wewnętrznej.wątpliwość lub zaprzeczenie. bez których ludzkość nigdy nie jest w stanie ani podnieść się wysoko na drodze postępu. gdy je Ukrainiec z całym rozrzewnieniem wymawia.Słysząc te wyrazy. mieszając te razem z miłosnymi.O. nie możesz nie westchnąć l nie podzielić jego tęsknoty za przeszłością. Narbutt za odśpiewaną sobie piosnkę Mileńka Lietwa oddaje Litwinowi w zapale zegarek. gdy tyle ramot się pojawia. obrzędów itp. Lipiec): Powieści opowiadają Podhalanie wielce dramatycznie. zobaczmyż. Izopolski. w której żyje Ukrainiec. czyli przechodzić z wysokiego wykształcenia form do również wysokiego wykształcenia ducha. gdy mu zwrócisz uwagę na te resztki przeszłości. gdzie rozbiorowość. Ich twarze i cała postać przybiera wtedy wyraz to podziwienia. że to są piękne uludzenia. Taki to obraz wywnętrzającego się syna stepu podaje nam p. są jakby przeczuciem tej jasnej drogi. których sprawdzenia życzyć by sobie warto. zajęły miejsce silnej wiary i żywej poezji. Zajrzyjmy do niego. które nie wiem dlaczego. Od lat wielu szukał on po Ukrainie pieśni. podań. jakoby tych zdarzeń byli naocznymi świadkami. uczuć i wyobrażeń. Podhalana pragnienie. kiedy ci pierś swoją otworzy: Wszystkie pamiątki żywe obudzają uczucia w Ukraińcu. wszedłszy raz do tej jaskini podań. Chodakowski odkrywszy jakieś zapomniane uroczysko lub horo-dyszcze. aby się te złote rojenia sprawdziły. pieśni. hulackmi i tym podobnymi. użyczając mu zasobów naszego doświadczenia i odkryć na polu nauk i życia społeczeńskiego. a raczej wyciągnąć z niego jaki nowy materiał. opowie znane sobie powieści o zdarzeniach i bohaterach. to żalu. bo z niej wionął zaraz duch ożywczy na tę przeszłość. już to stając się prostymi. już to na tejże drodze. jak ten lud wielki w swej niewinności i ciemnocie. jego prawą rękę na piersiach złożoną lub splątaną na głowie w gęstych włosach. po której mamy dążyć do odrodzenia w postępie. na pół jakby pamiątkami przeszłości olśnione. a razem konieczny jej wypadek . Drobne to tylko przykłady. jakby spoza obloką.. Tak jest. co mieli szczęście rozmawiać z ludem. widząc jego oczy na pół wzniesione do nieba. zawsze jednak zasępia się tęsknym uczuciem. w dali jednak przebija się. nie wolno nam obracać się na ten świat drugi.klechd. temu odśpiewa wszystkie pieśni. co mówi o Ukraińcu. zwyczajów. jakie umie o dawnych czasach.byle nie mieć na myśli zdrady przeciw duchowi zostającemu na straży. 6 . wierzącymi. za którą marnie ścigał po martwych kronikarzach. tylko spytajmy tych. którą się pyszni i szczyci. a oko jego. jak wszelkie dotychczasowe przypuszczenia nabrały przekonywającej pewności. ani tworzyć dzieł przynoszących nieśmiertelność. gdzie życie nagięło się tylko do konwcncjonalizmu. wygotował obszerne dzieło. Zdaje się. . i kto go tylko zdoła zniewolić dla siebie. jak ich pojęcia przeczyściły się zaraz. w których cześć swą dici tych powieści i pamiątek zakończy tą tęskną myślą: tak kiedyś było! . notąd tylko ułamkami i wyjątkami nas dochodzi. jego na koniec wyraz twarzy i poruszenie głowy malujące żywy obraz uczuć serca. jak po nici Ariadny odkrywa przejścia labiryntów dziejowych i nie posiada się w uniesieniu. to smutku. wyraz prawdy ostrzegającej. komu on poufa. bez rzeczywistości. Najznamienitsze jednak dotąd zasługi oprócz Chodakowskiego i w części Wójcickiego położył pan Izopolski. bo i usiłowania dotąd były drobne. dowiedziawszy się o jakimś obrzędzie.

Zwracam tu uwagę czytelnika. dworzanie wyszli szukać takiego człowieka i znaleźli rolnika w polu jedzącego obiad na żelaznym lemieszu. a mianowicie w postaciach bohaterskich. które miałem nie ogłoszone w moim zbiorze. nie ustaje z wydaniem niniejszego dzieła. które się z Tysiąca Nocy nasnuły. przyniosła pokazać ojcu. Boniaka. lecz tylko urywkowo lub niedokładnie. Warto. dlaczego zbiór mój nie zawiera wiele więcej nad 150 podań . lecz ten ją zgromił mówiąc. ten rodzaj bowiem utworów gminu należy do innego działu. Niewypowiedzianej wartości byłby zbiór takich klechd. albo korzystać z uprzejmości osób posiadających takowe. jak z własnych poszukiwań. bądź od osób. O tymże samym Buniu jest dokładna powieść w kromce znajdującej się w archiwach konsystorza we Lwowie. a co największa. musiano mu dawać pod nie podpórki. jaką ma często w podanie. co się poświęcą doskonałemu zgłębieniu jakiej części kraju. jaskinie. lasy. mianowicie zaś z Klechd p. czym dla nas romanse rycerskie lub powieści Hofmana. do legend kościelnych przechowywanych w jakiej pamiątce . które przypadkowo lub z umysłu przyszły do posiadania onychże. Znowu: olbrzymka wyszedłszy w pole znalazła wieśniaka orzącego wołmi. Nie roszcząc sobie bynajmniej prawa do tak wysokiej zasługi. że ten będzie jej mężem. czarownicach. Z tym wszystkim zamiar mój zbierania ich dalej. rzeki. wykonałem tylko bardzo małą cząstkę tego wielkiego i pracowitego zadania. zamki. Wiele podań dostarczyły mi kroniki nasze. albo też nosi na sobie cechę pewnej rzeczywistości historycznej lub pochodzenia z czasów pogańskich. tym ona jest dla niego. że w tej osobie przechowała się pamięć połowieckiego wodza. Z tego powodu niech się kto nie dziwi. 7 . którego znajdą jedzącego na żelaznym stole. Na Pobereżu opowiadano mi o Sołodywym Buniu. użyłem na ten cel. jak klechdy lub pieśni. pod względem badań nad światem umysłowym ludu. bądź wprost od ludu. lecz gdy na nią nalegano. jak: jeziora. kamienie. Ostatnie szczególniej odznaczają się nieporównanym urokiem poetyckim i wyraźnie czuć się w nich daje. diabłach. którym będą przystępne. musiałem albo poprzestać na tych podaniach. aczkolwiek w ostatnie to dzieło wpłynęło wiele podań pióra znanego poety Berwińskiego i artykułów umieszczonych w „Przyjacielu Ludu”. a mianowicie w Krakowskiem i na Litwie. że kiedy chciał popatrzeć. Podobne podanie słyszałem w Wogezach. że pogańska przeszłość Litwy nie jest zbyt jeszcze odległą Namienić tu muszę mimochodem o niektórych podaniach zasłyszanych przeze mnie. góry. Raczyńskiego. jaką wskazałem tym. że od lat wielu nie mając sposobności oddać się temu rodzajowi pracy. także do osób historycznych. że to jaki osobliwy robak. jest czystą igraszką fantazji lubującej się w pewnych obrazach i przedmiotach. jako też o trudnościach towarzyszących podobnym przedsięwzięciom. wilkołakach itp. już to odnoszące się do pomników. swobodna jak wietrzyk. że liczba podań ogromną jest w naszym kraju.albowiem wiążąc się do pewnych miejsc. który miał tak ogromne brwi. Wnoszę. aby osoby. Wszystko. Podanie właściwe trzyma się albo pewnego miejsca. gdy przeciwnie klechda. E. Lud do niej nie przywiązuje tej religijnej wiary. znaczna jednakże część doszła mnie z ustnych opowiadań. wzięła go więc. postarały się o zebranie onych i ogłoszenie drukiem. jak: mogiły. już do miejsc.żywoty świętych. że do zbioru niniejszego nie przyjąłem tak zwanych klechd czyli bajek. że bez tych robaków poumieralibyśmy z głodu. I tak: w Krakowskiem krąży powieść o królewnie. czyli tradycje miejscowe. odrzekła. Zdarzenie to przypomina podanie o Libuszy. przystępuję do pomówienia kilku słów o niniejszym zbiorze podań i legend wykonanym przeze mnie. co tylko mogło mnie dojść z drukowanych źródeł.następnie też i do wyobrażeń dziś istniejących o nadzwyczajnych istotach. a myśląc. mam bowiem to przekonanie. ale z koniecznym rozgatunkowaniem i oddzieleniem tych. Wójcickiego i ze Wspomnień Wielkopolski p. która nie chciała iść za mąż. a legend . tak z dzieł ogłaszanych drukiem. nie są tak łatwe do zebrania.VI Z tych krótkich napomknień o ważności badań nad naszym ludem. zbierając same podania.

Nie licząc już innych stąd korzyści dla badaczy i poetów. ale i gdzie indziej trudno jest dostać się do podań i pieśni ludu. Jest że to pamiątka Ludgardy żyjąca w tym podaniu? Na każdym prawie miejscu można znaleźć plon mniej więcej okwity. dlatego należy odróżniać tubylców od późniejszych osadników. już w zwyczajach. w całej postaci okazywał się przymus. Janem Chrzcicielem. już to w ubiorze. *** Nie tylko u nas. To samo i gdzie indziej. zawsze odbierałem odmowna odpowiedź i tylko niekiedy za wysoka nagrodę skłoniono się do mego żądania. * Nie można twierdzić. Pantelemona. którego zowią Iwan Kupajło. z których pierwsza przypada na Boże Narodzenie. Jncewicz. każda okolica nabiera więcej powabu. iż żądanie moje zdawało im się być nie tylko dziwne. jeśli tylko przyjdą do zdrowia. gdzie pokazują szczątki dawnego zamczyska. ** Między ludem naszym. lud odbywa pobożne pielgrzymki i uznaje ja za święty i właśnie kiedy zwiedzał tę górę. czyli do Najświętszej Panny nazywanej u nich Panna Maria Perkunatele. prawie jak gdyby im kto wydzierał najskrytszą tajemnicę. Roma 1830. aby przy gorliwości pierwszych apostołów chrześcijańskich religia łamała sił: do wyobrażeń pogan. w Krakowskiem plemię chrobackie daje się poznać od plemienia przybyłego z Wielkopolski. a i to jeszcze winienem byt bardziej rozkazowi osób mających u wieśniaków powagę niż dobrej ich woli. byle chęć mieć ku temu i nie ważyć lekce podobnych pamiątek. który miał należeć do króla Przemysława. gdzie jest góra Biruly.W Górznie w Wielkopolsce. Twarze ich pokrywał wtedy rumieniec. już w przechowywaniu podań miejscowych. pomieszanie i kwaśny humor trudny do opisania pudor guidam poene subrusticus . Na Żmudzi także się modła do Perkunateli.„Ilekroć zdarzyło mi się prosić wieśniaków lub ich żony o powtórzenie śpiewanych piosnek. ten przyzna. drugi na dzień 27 lipca. co mówi w tej mierze o wieśniakach kampańskich p. które się z nim pomieszało. jak mówi ks. które po ustąpieniu dawnych rycerzy same teraz z wijącym się bluszczem udzielnie w tych sokolich gniazdach panują i odmładzają myślą żywotną milczące i ponure głazy. rozpowiadają o białej niewieście. dlaczego się modli? Odrzekła: w czasie mojej choroby uczyniłam ślub. lecz obrażające. Ktokolwiek zwiedzał nadreńskie zamki i zwaliska. Visconti w dziełku Saggio de canti popolari delia provincia di Marittima e Campagna. gdy ją spytał. postrzegać się dają znaczne różnice. tak np. że w bezduszne formy wiar pierwotnych wstępował duch chrześcijański ożywiał je. że największy swój urok winny romantycznym podaniom. jeżeli głośnym się stanie podanie o niej.jak się wyraża Cicero. kiedy Kościół obchodzi św. który acz jednego szczepu. Posłuchajmy. raczej przyjąć należy. toż samo o Kolladzie i Pałykopie. postrzegł wieśniaczkę chodzącą na kolanach około krzyża. pojawiającej się zwykle w południe z pękiem kluczy. . Liczne tego mamy dowody: na Ukrainie obrzęd Kupajła zeszedł się z św.” 8 . jak to utrzymują| niektórzy. odwiedzę grób świętej Biruty. W Poładze. Pieśni te tak wiernie malują wewnętrzne uczucia ich serca.

iż ich bogowie skarali. Lecz dla jego młodych lat więcej stryjowie rządzili niż on sam. a gdy tak uczynił. obesłał stryje wszystkie. żeby mu ustąpili. hamowała od tych zbytków. Kazał tedy Krak nadziać skórę cielęcą siarką. Gdy przyszli do gospod. Gdy dorósł. strzegąc tego. ani bronią odegnać. dali mu żonę z Niemiec. spodziewając się tego po tobie. i nie dała ich chować. bo myszy banię przegryzły i zajadły Popiela. winszując mu zdrowia. Gdy przyszli. które się rzuciły na Popielą i zżarły go. był smok wielki. gdy się porządkiem napili. Lecz i ona. Jest jeszcze jego jama pod zamkiem Smoczą Jamą zwana. aż na koniec gardła dali od nich na zamku kruszwickim. aby tam który zaraz nie padł. i prosząc. a nie on: przeto o nic innego nie dbali. gdzie dzisiaj stoi zamek krakowski. który troje dobytka naraz zjadał. Mysia wieża w Kruszwicy Po pogrzebie Popielą starszego wybran został na jego miejsce syn jego. aż zdechł. także i ludzi kradł i jadł. i zamordowały i jego żonę. napił się sam najpierw z jednego kubka. by siedzieli przy nim. aby się do niego zjechali. co rozpustnego znaczy. z których ciał poczyniła się wielkość myszy. abyś go ty. którego potem dobrze udarowa! i opatrzył. jedno tańcowali. był płacz po wszystkim dworze. Gmin kruszwicki utrzymuje po dziś dzień. która mu się bardzo wkradła w serce. tak iż ona rządziła. rozpalił ich jad. zwano: a to z dozwoleniem stryjów jego książąt. pił wodę. które czyni. Żonę takoż jego upominali mówiąc: przetośmy cię synowcowi za małżonkę dali. drugi Popiel. aby mimo syny jej albo męża. iż się chce uspokoić i prosił. każdy dzień troje cieląt albo baranów. Powiadając to. cieszyli chorego: on im dzieci i żonę poruczał. a chociaż na wodę uciekali. Bacząc to stryjowie jego upominali go. przeto musieli mu dawać obrok. by ciele pożarł razem: gdy to w nim tłalo tak długo. P. a pili z nim i jedli. aby tego poprzestał. dobrej myśli byli. ale i to nie pomogło. kazał zrobić wielką szklaną banię. pomówiła. zmówiła się z mężem. Przyniesiono trunki ktemu przyprawione. Ustąpili wszyscy precz. i tak kazał się puścić na jezioro Gopło. że musieli co złego nam myślić. jedno w jezioro wmietać. aby mógł usnąć. 9 . kazała mu się rozniemóc na śmierć. powiadając im. rychło pomarli. wszędzie ich myszy goniły. zmyślił sobie. szewca niejakiego. Gdy pani księżna usłyszała o ich śmierci. w której się zamknął z żoną i z dziećmi. których nie mogli słudzy ani ogniem. wielką boleść cierpieli. ku wieczorowi prosił ich. przedsięwziął i o niej lepiej radził. i syny. chcąc przed nimi testament uczynić. a R. a onym drugie przyprawne z trucizną podano. bojąc się tego. że Popiel chcąc się od natrętnych myszy zasłonić. On wyszedłszy z jamy mniemał.Smok Pod górą Wawel. jako mędrsza. którego Chostkiem od brody i włosów na głowie rzadkich. a przeciw jamie położyć rano: co uczynił za radą Skuba. iż się na śmierć rozniemógł. 2. którego z stryjów innego nie obrali.

syn Koszyków imieniem Piast. na to miejsce okwicie przybywała. Co gdy się rozsławiło. 4. jednostajnym wszyscy głosem Piasta. chociaż poganinowi. przemywszy sobie oczy cudowną wodą z studzienki. jałmużnę i dobroczynność. zniknęli. wzrostu siadłego. a z niewielkiego grunciku roli i z barci żywot swój utrzymując. ale przejrzeniem Boskim za pana sobie być podanego. krzyknęli. Piast za rozkazaniem ich. Naprzeciw niego. przyiaciół wezwał był. Wnet za tem Piast. gdy wtóry raz. których on widząc. a za sprawą onych. z prostych desek zbita i pochylona. lunął się miód wierzchem naczynia swego.nych. Pierwej niż dzień uczty naznaczonej przyszedł. pierwszy włos obrzędem pogańskim synowi podstrzygać i nazwisko nadać miał: na on bankiet wieprza zabiwszy i kadź miodu rozsyciwszy. gdy żona imieniem Rzepicha *.na wodą. wiek średni już pomijając. gdyż każda rzecz ujęta. dosyć uczyniwszy powinności swej. kołtunami. do której lud cudowną przywięzuje siłę. na przyszłe postrzyżyny przygotowa. Człowiek prosty. poczciwy kmiotek okoliczny. A goście oni. a nawet włosiem końskim. od obyczajów jego nieróżna. w niej studzienka w najgorętszej nawet porze napełnio. w kurpiach łyczanych na zamek od starszych prowadzony jest. Rozumieją tedy jedni. wyrwał z grzyw lichych swych szkapin po garści włosienia i pokropione taż 10 . już nie tylko sąsiadów i przyjaciół swoich. * Na goplańskim jeziorze dziś jeszcze jest wysepka nosząca nazwę: Rzepny. miód w nie przelewa. że to byli aniołowie Boży. a za żywota jeszcze Popiela. tuż przy drodze na prawo stoi mała kapliczka drewniana. aby lecącą rzeczpospolitę podźwignął: wzbrania się ten. jałmużnik. w dom swój chętnie wprowadził. odpłacający. ludzki. przed nich postawił. łaskawie wezwał. zwłaszcza na chorobę oczu i kołtuna. że od dworu książęcego odepchnieni byli. z ubożuchnej spiżarni swej wszystek on zjazd od głodu prawie zdychający dostatkiem hojnej żywności karmił.3. postrzega się na lewo w lesie klasztor Minichowski. Ciż to tedy goście. stół przygotował i dostatek z onych potraw. ale też samego książęcia (gdyż naonczas nie tak się poważnie i pieszczono nosili panowie) ze wszystkim dworem jego na ucztę naznaczoną zaprasza. tak jako chodził w siermiędze. szerokich i długich pleców. sprawiedliwy. nie zdaniem abo pomocy ludzką obranego. Temu. Woźnica mój. Za sprawą jednak i pozwoleniem gości swoich. statków więcej spożycza. i podług mienia swego uczciciel wielki. Tam rzecz wielka i dziwna przypadła: przyrosło nad zamiar mięsa. dziś podupadły i pusty. z trafunku nagodzili się mu dwaj nieznajomi w pielgrzymskim odzieniu młodzieńcy. Pięciu męczenników kazimierskich Jadąc z Konina do Kazimierza drogą piaszczystą i nudną. Piast Był w Kruszwicy obywatel. stojący na wzgórku. — stąd ściany owej kapliczki zakryte prawie całkiem włosami. Zbiegnie się wtem do domu jego wielka moc panów: proszą i wymagają na nim. za upomnieniem gości onych. a prawie czasu zjazdu onego do niego przyszli. jedynego syna powiła.

Mięsa ani ryby nie zasmakowali nigdy. zamieniając las na ogród. a skromni w jadle i napoju. że miasto Kazimierz dużo później założono: owi święci pustelnicy mieszkali w kniei. gdzie dziś Gosławice. panie. Dawniej oczywiście jeszcze gorzej było. a Barnaba rzekł mu: że mięsa nie jedzą. bo mięso jadał i lubił — jeszcze bardziej litować się począł nad nimi — i szczerze żałował. co żyli lat dziewięćdziesiąt i sześć na świecie. sił człeku trzeba. Izaak. a był dobrym chrześcijaninem i chciał im dać to. nasi starzy powtarzali. gdzie dzisiaj ta kapliczka ze studzienką cudowną. Krystyn i Barnabasz. jak lichą sprawę z korzonków sporządzoną zajadali modląc się. a jakież być musiały wonczas. Możecie tam jeszcze teraz przypatrzyć się tym cudownym kamieniom. zapytał o przyczynę tej dziwnej operacji. prawda. które gładko obrabiali w kostkę. że na cały kamieni nie wystało. Jednego razu szedł tymi stronami pewien rzeźnik z Gniezna. był ich przełożonym i mieszkał na osobności. podobnie jak owo tę Śgo Barnaby. który dopiero za pamięci dziadka mego się spalił: a wielką stadninę swych koni miewał na błoniach przy rzece. odpowiedział mi z powagą polskiemu chłopkowi właściwą. Było też właśnie. Najstarszy pomiędzy nimi wiekiem i najświątobliwszy. a wszystkie ręką świętych pustelników ociosane. czego pono jednak nie dokonali. w tej okolicy. Trza zaś wiedzieć. co niósł dla brata — ale pustelnicy przyjąć nie mogli. Przez długi czas żyli jeno korzonkami i trochą warzywa. a tam dziś jeszcze knieje sławne z rozbojów. co tam gdzieś jeszcze dalej mieszkał na kmietwie. choć każdy w osobnym domeczku. Otóż ulitował się na nimi poczciwy rzeźnik. ale dzikiego i drapieżnego zwierza więcej się chowało po większych puszczach. ujrzał pięciu biednych pustelników. a ludziom w łasce Bożej będącym nawet członki odcięte za jej pomazaniem odrastały. ale jest ich przecie i tak dosyć. a kiedy później zgorzał. którą wkoło swoich chat karczowali. Owoż tedy człowiek z rzemiosła rzeźnik. na pamiątkę tych domków do dziś dnia utrzymują w Kazimierzu kapliczki. nieświadomy naówczas jeszcze podania. a i my złym parobczakom mawiamy: będziesz zbijał na borach ślesińskich. Mateusz.wy zjeżdżał. które nazwał Koninem. prawowitszych czasów daleko większą miała siłę cudowną. gdzie potem miasto założył. które się w murach znajdują pomiędzy cegłą — bo trza wam wiedzieć. to drugiego przez ten czas wilki zjadły przy dyszlu. że się tam konie jego pasły. Mój ojciec. że woda ta za lepszych. na zamku. — bo były też to — mówił dalej mój opowiadacz — były to strony dzikie i leśne. że kościół powiększono tak. kiedy powrócili z jarmarku i jednego konia wyprzężonego wprowadzili do stajni. Najbardziej jednak i najusilniej pracowali nad zbudowaniem kościoła. a kiedy tu w tę okolicę zaszedł w czasie południa. nagromadzili przecie bardzo wiele polnych kamieni. bo wtedy 11 . jak oto do dziś dnia stoi owa wspaniała fara kazimierska. Mieszkał on wtedy tam. który przy wolnym czasie na łowy zjeżdżał w te strony. że naonczas w tej puszczy mieszkało pięciu pustelników — wszyscy pono bracia: Jan. bardzo dawnych sięga czasów i z dziwnie starymi zdarzeniami jest połączona. powiadali mi. kiedy do nich Chrobry na ło. Cudowność zaś ta. a kiedym go.wodą zaczepił o drzazgę na ścianie. Barnabasz. że raczej nie jest rybakiem. takoż człek poczciwy i bogobojny — i niósł kawał mięsa dla swego rodzonego. z nich potem wystawiono kościół wspaniały. odbudowano go drugi raz. bo mięsa ślubowali nie jeść. bo im śmierć męczeńska przeszkodziła. a znowu zgorzały po trzeci raz wystawiano tak. a co do ryb. które w swoich ogródkach sadzili. Reszta zaś mieszkała razem. bo nie tylko ślepotę. Stąd jeno mila do Ślesina. to choć tu w okolicy po jeziorach nie brak — czymże ich mieli biedni pustelnicy ułowić? — musieli się tedy obejść i przestać na korzonkach. że raz za młodych lat. Działo się to za rządów wielkiego króla naszego Chrobrego. Ale Bóg litościwy nie chciał ich opuścić przy ciężkiej pracy w głodzie i niedostatku — bo to do pracy. nie tyle. złych ludzi. tu właśnie. Takie to tu przed stu laty były puszcze. ale wszystkie inne kalectwa leczyła. Owoż tedy taki cud im sprawił. każdą w swoim miejscu. oczywiście od tego. wokoło bagna i puszcze. Byli też to święci robotni jak chłop polski.

Oddał im przeto wszystko srebro i złoto.wów powracał. wnet zabrawszy skarby zostawione udał się z nimi w drogę do Gosławic. oni mu też tego nie rzekli. Aliści tą rażą wyłowił jeno głowę nieodrośniętą. mój dobrodzieju. który ją pobłogosławił. widział wstyd ich i pomieszanie i rzekł zasmucony: bracia. nie wiedział i po dawnemu odmówiwszy modlitwy pobiegł łowić rybę w studzience. że szczerze mówił. po odprawionych modlitwach. że źle zrobił kusząc światowymi bogactwy święte ubóstwo. i oddał rybę Barnabie. zawinął raz na miejsce. Pan Bóg wszechmocny oczywiście pokazał. że się czterej bracia wedle zwyczaju zebrali u najstarszego Barnaby. a Jego łaska nieustająca nigdy nie wysycha. 12 . Owoż nazajutrz. rybę upieczoną spożył z braćmi swymi. Barnaba zaś postanowił zwrócić królowi. królu. a pobłogosławiwszy odciął głowę. zgrzeszyliście! Oni też przyznali się zaraz do winy. Poznał on wtedy dopiero owych pustelników. gdzie król na wypoczynek zwykle wieczorem z ło. a przyczyń się za nami modlitwą do Boga. Zdumieli się wszyscy niepomału. bo mu tak głos Boży rozkazał w jego duszy. to i moc Boska wielka i niepojęta. Dałeś im skarby tego świata. a odebrałeś skarb niebieski — łaskę nieustającą Pana. Nazajutrz ryba znowu odrosła w całości i tak cud ten co dzień się powtarzał i żywił biednych pustelników. że bogactwa przyjęli — a patrzeli na to dworscy królewscy i zazdrościli im skarbów. bo mu znowu głos Boży w jego duszy tak zrobić rozkazał i ku zadziwieniu wszystkich wydobył z niej rybę w całości taką. kiedy się znowu wszyscy koło południa zeszli na obiad. wykarczowane ręką ludzką. że całym szczęściem na świecie jest ta mamona mizerna. którymi się ów poczciwy rzeźnik gnieźnieński przed Panem Bogiem zasłużył. co jest królewskiego. czy też może złe ich skusiło. dziękował Panu Bogu za to. po. że owo złoto zostawił gwoli prędszego wybudowania kościoła. ale zapewne rybę niósłby dla brata i mógłby nią głodnych pustelników nakarmić — co. Aliści i zgorszenia przyjść muszą — jak Chrystus Pan uczy. czy to z przestrachu przed tak wielkim i potężnym królem. sprawił i upieczoną spożył razem z drugimi i z owym rzeźnikiem modląc się Panu. w którym by niezadługo chciał widzieć od. za której pomazaniem niejednemu już członki odrastały jakoby na pamiątkę szczerej ofiary i dobrego uczynku. że Chrobry w te strony na łowy zajechał — a polując po puszczy. głowę zaś wpuścił do małej studzienki. jako człowiek światowy i możny. a głowę do studzienki zapuścił. nie chciał się zaraz przyznać do winy i mówił. że lepiej by ich użyć mogli na dworze jak owi na puszczy. mówiąc do siebie. ale jako był dumny z natury i stanu swego. a nie zawsze im się oparli.razem ich ubóstwo i nędzę. które miał ze sobą i na sobie — tak znać tusząc. o tym. aby nam przywrócić raczył spokojność naszą doczesną i zbawienie wieczne!” Król zdumiony prostotą i świątobliwością Barnnby. upadłszy na kolana. którego pierwszy raz oglądali. Ślubowaliśmy na ubóstwo. co zaszło. a uzyskawszy wreszcie posłuchanie. a nie wiedział zasię. gdzie było trochę uprawnej ziemi i cztery małe chateczki. a oddawszy głowę. że owi pustelnicy na ubóstwo ślubowali Bogu. Odbierz. które sami na się nałożyli. jak owa woda tej studzienki. a rzeźnik poczciwy. że był król wspaniały i wielki. o których pierwej nigdy nie słyszał — dziwił się ich świątobliwemu życiu i niezmordowanej gorliwości w ociosywaniu kamieni na przybytek chwały Bożej — a widząc za. Owoż stało się dalej. poszedł Barnaba do swojej studzienki i łowić w niej zaczął. bo zaraz owo mięso przemienił w rybę bardzo wielką i piękną. który na ustroni zamieszkały. co twego. Dosyć. Tu czekał na niego do nocy. kiedy król odjechał. a oni od ciebie złoto przyjęli.nie mięso.prawioną chwałę Bożą. a widząc wyraźny gniew Boży. że go wysłuchać raczył. czuł to sam u siebie. Owoż tedy zdarzyło się w parę lat później. a obiadowa godzina nadeszła. a spojrzawszy na braci. których dzisiaj przez nieświadomość pokusiłeś do grzechu. chciał im jakoś dopomóc i po królewsku łaskę swoje okazać.stanowili przebłagać go ciężkimi pokutami. stawił się przed nim w pokorze i rzekł: „Królu miłościwy! Jestem Barnaba pustelnik i najstarszy brat tych czterech. którą miał przy swej pustelni. jak ją wczoraj odebrał z rąk rzeźnika. a choć to cud wielki i niepojęty. boć to i święci miewali pokusy.

Ale Bóg sprawiedliwy nie dopuści im ucieczki. czym król mocniej jeszcze zdumiony zapytał się o przyczynę tego dziwnego płaczu i śmiechu. choć sprawiedliwą karą. że wzrok postradali. Była to łuna bijąca od chat podpalonych przez zbójców. którzy rozum utraciwszy wokoło nich biegali jak błędni. dokąd zaszedłszy. co gdy król ujrzał. które się pokutą i skruchą oczyścić jeszcze mogą na ziemi. Otóż wtedy Barnaba widząc. nad straszną. wszystkich braci pomordowali okrutnie. ale to pono Pan Bóg takie omamienie zesłał na nich. że nie wiedzieli. trzymając przez noc cały łańcuch przeciągnięty dziurą wydrążoną w ścianie bocznej. Patkul jest szóstym męczennikiem kazimierskim! 13 . pokazując ową dziurę w ścianie jako niewątpliwe świadectwo. którą się chcą ratować!” Jakoż król wysłał zaraz łuczników gwoli schwytania morderców i wnet ukazała im się wielka światłość ponad puszczami i wiodła ich na miejsce dokonanej zbrodni. a modlił się tak gorąco. Wprowadzili się do nich nowi pustelnicy i ciężkimi pokutami starali się sprawiedliwość Boską przebłagać. „Widzę tę krew męczeńską — wołał płacząc Barnaba — w tej chwili dokonywają swej zbrodni. a nie mogąc znaleźć owych skarbów w żadnym domku pustelniczym rozumieli. i poprzysięgli nigdy go odtąd nie odstąpić. jaką Bóg w tej chwili braciom moim za ich przewinienie wymierza. ale Barnaba wstawił się za nimi i jako dobry chrześcijanin prosił o litość dla nieprzyjaciół. że je gdzieś w ziemi zakopano i męczarniami chcieli wymóc ich odkrycie. a mały chłopczyk. a dotąd ludzie poczciwi utrzymują na miejscach. że go Bóg wysłuchał i nowy cud pokazał. Stanąwszy w Kazimierzu pospieszyłem obejrzyć owe starożytne kaplice i znalazłem na ich drewnianych ścianach główniejsze sceny z życia pięciu pustelników wymalowane przez jakiegoś miejscowego artystę. aby nie dozwolił zatraty tylu dusz grzesznych. Nazajutrz rozerwano końmi Patkula na małej łączce. a raduję się ze szczęścia. że u ziemskiego mocarza politowania nie znajdzie. a Barnaba rzekł: „Płaczę. czego jednak król wysłuchać nie chciał. i do dziś dnia opowiadają mieszkance Kazimierza jego śmierć męczeńską i okrucieństwo Karola. do którego przykuty był nieszczęśliwy Patkul uwięziony w przyległym pokoju. teraz przez ogień nietknięte stały w całości. którąśmy w Miniszewie widzieli. gdzie owe chaty pustelnicze stały.aliści miasto odpowiedzi począł tu Barnaba gorzko płakać i znów się radośnie uśmiechać. bo oto owe chaty. takie same kaplice jak owo tu Śgo Barnaby. czy też z obawy. który w gniewie wielkim chciał wszystkich okrutną śmiercią potracić. aby poznanych nie doniesiono królowi. przez złość. którzy w nim zbawcę i świętego uznali. Tej jeszcze nocy stawiono powiązanych przed królem. który był moim ciceronem. powtórzył mi ich historię z niektórymi drobnymi wariantami i ofiarował się jedną jeszcze osobliwość pokazać w domu pewnego mieszczanina. jakoż też pewnie Bóg pełen litości darował im ich winy. co gdy nie pomagało. Jedni mówią. dokąd uciekać i wnet się wszyscy dostali w ręce pogoni. poznał w tym wszechmocny palec Boży i przeciw jego wyrokom stawiać się nie śmiał i zostawił Barnabie zbrodniarzy. unieśli się chciwością i śpiących nocną porą napadli. którą lud do dziś dnia Patkulką zowie. jakie ich czeka w niebiesiech!” I tu duchem proroczym natchniony oświadczył królowi. bo oto zaraz opadły więzy z rąk i nóg winowajców. upadł na kolana i gorąco modlił się do Boga. oglądałem pokój. ostatni i najmilszy brat mój Mateusz upada pod ciosami zabójców. mój królu. jakoż udali się z nim na puszczę i tam nowy cud ujrzeli. bo był twardej woli. że dworzanie jego widzący pozostawione braciom pustelnikom bogactwa. co tak jasno w nocy gorzały. w którym niegdyś nocował Karol XII.

gdyż przez noc całą po leśnych zaroślach. jaką nam o nich zostawił Damianus. Lecz podłożony ogień. o których sprowadzeniu do Polski rzeczony Damianus w ten sposób się wyraża (Bollandystów tom II. ażeby mu ten.): Kiedy Romuald w Pereo zamieszkiwał (gdzie był klasztor kamedułów). Napad ten za.że przysłał duchownych. powód jego od razu zmiarkowawszy spowiedź pomiędzy sobą czynić i znakiem krzyża świętego zbroić się poczęli. a nic nie znalazłszy. lecz po powtórnym napadzie zmogłszy ich rabusie. Co więcej — nawet puginałów uschłymi rękoma do pochew wsadzić nie zdołali. Gdzie zasie ciała świętych leżały. aże. ażeby tym sposobem zbrodnię swą ukryć i przyczynę wypadku ściągnąć na pożar. co by reguły życia pustelniczego świadomi wespół z nimi w krajach słowiańskich zamieszkiwali. pisarz XI wieku. co zaszło. Ci tedy idąc do Bolesława zatrzymali się pierwej (pod jego opieką) w pustyni i dla tym lepszego nawracania i kazania uczyli się pilnie języka słowiańskiego: siódmego zaś roku. tam aż do dnia nie przestała błyszczeć światłość wielka i brzmieć słodycz anielskiego śpiewu. Za nadejściem ranku nie mogło się to. i ażeby złoczyńcę nie uszli. w żaden sposób błędnymi nogi znaleźć jej nie mogli. C. a nie zna. zająć się nie chciał. p. Bolesław zasię chcący koronę od powagi rzymskiej uzyskać. jakoby oni znaczną ilość złota przeznaczonego dla Stolicy Apostolskiej do celi zabrali.jąc odmowy mężów świętych. źle rozumieli. w żywocie Śgo Romualda. Święty ten Romuald był założycielem zakonu kamedułów.WIADOMOŚĆ HISTORYCZNA Ciekawym i ważnym będzie może dla myślącego badacza porównanie tego. ale i tego nie dozwoliła opatrzność Boska. ale z krzemieni były stawiane. rzekli: „Do świętego pocztu należym Nie wolno nam wcale zajmować się doczesnymi sprawami. ukryć przed królem. wszystkich jednakowo dobytymi mieczami pomordowali. Potem trwożliwie skarbu szukając. począł rzeczonych zacnych mężów upornymi prośbami nalegać.* Dwóch tylko pomiędzy wszystkimi było. gdy już mowę krajową dobrze poznali. co lud dzisiaj o pięciu męczennikach kazimierskich opowiada.by różne jego podarunki papieżowi zanieśli.** Umówiwszy się tedy pomiędzy sobą postanowili napaść potajemnie nocą pustelnię. mimo wszelkich usiłowań ludzkich. usiłowali pustelnię i ciała męczenników popalić. otoczył 14 . do Rzymu wyprawili mnicha. IX.” I tu porzucając króla do cel swych wrócili. którzy by w państwie jego lud na wiarę nawracali. którzy się gotowymi na tę podróż oświadczyli. a przynieśli mu za nie od Stolicy Apostolskiej koronę. Februarius. którzy wedle sił bronili świętych przeciw złoczyńcom. jak gdyby owe lepianki nie z drzewa. posłał król Bolesław do cesarza z prośbą. Było tam zasie dwóch młodzieniaszków dodanych im na towarzyszów przez króla. któremu był współczesny. Ale niektórzy z orszaku poznawszy zamiar królewski. z wiadomością. bez zwłoki tedy udał on się z licznym orszakiem na miejsce pustelni. lecz oni przyzwolenia prośbom królewskim stanowczo odmawiając. 114. błotnych moczarach i ponurych kniejach z trwogą drogi szukając. Po daremnych usiłowaniach chcieli się rabusie ucieczką ratować.mierzony gdy błogosławieni mężowie usłyszeli. zabić mmichów i unieść pieniądze. prosząc przezeń najwyższej głowy Kościoła (Jana XVIII zwanego XIX) o wolność nauczania i dodając zarazem. z tych jeden Jan. drugi się zwał Benedykt. ażeby im z braci Śgo Romualda przyprowadził niektórych.

2 cap. Mateusza.. albo też — jeśliby się inaczej świętym męczennikom zdawało — dopóty.. Strona powiedziała: czym tego dowiedziesz. który jako umarł. * Miechowita lib. schwycony nareszcie i w więzieniu osadzony został. dopóki by ich ciż święci w miłosierdziu swojem z pęt nie uwolnili. 5. W nocy zasie odwiedził go anioł pański i oznajmił mu. którym prawem dzierży wieś Piotrowin? Stanisław biskup powiadał. w której są godzinki i hymny na cześć tych męczenników po dziś dzień w Kazimierzu śpiewywane. co z nimi począć. czyli nabożeństwo do świętych pięciu męczenników kazimierskich: Jana. A gdy ich wedle rozkazu królewskiego do grobu świętych przykuto. Benedykta. przedrukowana tamże w roku 1842: Pięć filarów. Pytano biskupa. ** Niektórzy pisarze polscy mówią. ażeby posłowie Bolesława w jego popadli ręce. Stanął biskup przed królem i przed jego radą pod namiotem. przezna. za nim powtarzał tę wiadomość Kosmas pragski. że dokonali żywota ci. Naruszewicz i inni. u Piotrowina.. w którym to stanie albo do końca życia swego pozostać mieli.las ludźmi. lecz na ich własny użytek — a zostały mu później zwrócone. W roku zaś 1777 wyszła w Poznaniu książeczka nabożna. Na tytułowej karcie nie umieszczono imienia Barnaby. 9 mówi: „przyzwolono Benedykta i Jana za wstawieniem się Bolesława. Odtąd. ale w jednym hymnie znajdują się dwa takie wiersze: Choć się przez Barnabasza wszystko odesłało. wszystkie drogi czatami obsadzić kazał. po wystawieniu na grobie świętych kościoła. iżem ją kupił i zapłacił nieboszczykowi Piotrowi. z klasztoru Śgo Romualda. jak zasłużyli.czone były nie dla papieża. Złoczyńców zasie znaleziono. Opowieść ludu zgadza się po większej części z treścią tych pieśni. Wskrzeszenie Piotrowina Biskup krakowski Szczepanowski kupił był wieś Piotrowin. Długosz. wnet niewysławioną Boga wszechmocnością uwolnieni zostali z pękających się kajdan. lecz żelaznymi łańcuchami do grobu męczenników przykuć ich rozkazał. Cesarz zasie Henryk świadomy zamiarów Bolesława. między Solcem a Piotrowinem nad Wisłą. od których był posłań. Łakomstwo jednak zbójców was pozabijało. jest na cztery lata. nieprzeliczone dzieją się tam po dziś dzień cuda. Izaaka i Chrystyna. Rozważywszy. karą Bożą przywiązanych aż dotąd do własnych mieczów. postanowił król ostatecznie nie karać ich śmiercią tak. Mnich tedy wyprawiony przez świętych męczenników ostatnimi czasy do Rzymu. o którą pozwali biskupa przed króla przyjaciele nieboszczykowi. Tyle Damianus. gdzie natenczas sejmował. ze pieniądze dane im przez króla. które król sam na to podwiódł. ku nauczaniu nowo nawróconych w Polsce”. na biskupstwo krakowskie. albo gdzie masz tego zapis? Biskup wziął sobie na pewny dowód do 15 .

Michała. iż to byli Jastrzębcy. tknął go laską biskupią a rękę mu podał i rzekł: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Pietrze wstań. tam zeznał Piotr. kazał odkryć grób Piotrów. Gdy przyszli na Skałkę. aby psi albo ptacy go nie jedli. co pomagali tego królowi. a w tym czasie kazał pościć wszemu duchowieństwu i modlitwy czynie. * W niektórych familiach polskich tych herbów utrzymuje się podanie.” I wstał Piotr. 6. Rozjechali się z tego sejmu wszyscy. aby mu Pan Bóg świadka ożywił. Srzeniawowie i Drużynowie. iż przedał biskupowi wieś Piotrowin i wziął zupełną zapłatę od niego. który spytał potem Piotra: jeżeli chce być żyw. a nigdy już nic umierać: któregom już blisko. 16 . jakby biczem trząsł po wodzie. padli wznak. Tamże karał przed królem przyjaciele słowy. i sam gdy miał mszą mieć.dziano świece gorejące w nocy. czyli zasię do grobu iść? Powiedział: iż wolę wieczny żywot mieć. takoż. a gdy kapłani przyszli.* Działo się to lata 1079 dnia 8 maja. gdzie był kościół św.ściele. wszakże król nie dbał na klątwy biskupie. iż Piotrowin przechodził po wierzchu wody. Przeto on potem sam szedł. jednego czasu szedł za nim.trzeciego dnia. Piszą kronikarze. oczy zawarł przysypan ziemią. które w kęsy rozsiekane było. iż się upominają tego. Także i uczynił: wstąpił zasię w grób. Dotąd legenda z kronik wyjęta. tedy aż za Wisłę chodził przez most na Skałkę. oni gdy chcieli tak uczynić. iż się społu zrosły wszystkie sztuki. Strzemieniowie. Stanisława przez trzy dni. boć jeszcze w nim mam być do pewnego czasu. jakoby zawsze któryś członek familii cierpiał pomięszanie zmysłów. abv mię z czyszczu wybawił. co skarżyli o bliskość wsi Piotrowina. wziąwszy z sobą kilku dworzan i ony. którego biskup przed sąd królewski przywiódł. iż co rok w rocznicę wskrzeszenia Piotrowina pokazuje się przez Wisłę pod Solcem ścieżka. a rzecz sprawiedliwą zeznaj. tam się cud okazał. Tomasza w Piotrowinie. A tak dowiódł swej rzeczy biskup. pozbierali one sztuki i złożyli społu. chcieli drugi raz. do czego im nic: a iż też temu świętemu mężowi trudności zadawają niewinne. wszakże niedługiego. jest to na pamiątkę. dalej dodaje powieść gminna. módl się za mną do Pana Boga. Stanisława na Skałce Bolesław Śmiały powróciwszy z wyprawy na Ruś wylał się na rozpusty i gwałty. czego nie mogąc ścierpieć biskup krakowski wyklął go. zabił biskupa we mszą na Skałce w ko. O którym król dowiedziawszy się tam. Potem wszedł do kościoła św. który by rzecz sprawiedliwą zeznał przed prawem. Skoro po odejściu króla przylecieli orłowie i strzegli ciała św. Tamże na tym miejscu wi. kazał go ode m^zy przed kościół wywieść. jedno proszę. choć przed nim zapowiadał mszy mieć i innych świętości w kościołach sprawować. Męczeństwo św.

gdy się wszyscy zdumiewali. skąd potem.7. że ociemniał. wszystką mocą usiłują. 17 . że jeszcze mało mieli Prusacy i Pomorzanie na onych klęskach. biskup idzie do kościoła na modlitwy. co mówię — odrzekł biskup — wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. Postawił trzy klasztory i siedm kościołów i natychmiast przejrzał. ale cóż potem. król zazdrosny kazał mu miecz rozpalony do oczu przyłożyć i tak go pozbawił wzroku. a ten go ofuknie: — Cóż to za pycha. jak ci rozkazano. Tam wojsko wszystko z weselem natychmiast tabor ruszywszy za onym hetmanem od Boga danym pospiesza. kochał się był w żonie króla swego gdzieś tam daleko. a długoż to tego czekać? — zapytał się Piotr z niecierpliwością. A kiedyż to będzie. jak to zwyczajnie wielcy panowie. A nasi częścią drabiny przyszańcowawszy na mury wpadać. Powraca więc do Krakowa do biskupa. kiedy im się czego zechce. — Czyń. a pomodliwszy się gorąco wyszedł i powiedział do pana Piotra: — Piotrze! Wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. Dopiero to Piotr Duńczyk bierze się do budowli i zewsząd cieśli i mularzy sprowadza. znamienite zwycięstwo wziąć z nieprzyjaciela pewnie sobie obiecując. Na nic się to wszystko nie przydało i po staremu był ciemny. a potem do Polski wyprawił. Nieborak tą rażą pychę zdjął z serca. Oblężenie Nakła Bolesław Krzywousty rozumiejąc. 8. I już obóz ruszyć mieli. które im zadał. natychmiast zniknął. oto chciał być mędrszym od biskupa i wystawił trzydzieści klasztorów i siedmdziesiąt kościołów. skoczył i przed chorągwie wystąpił. które w ręku trzymał przeciwko miastu rzuciwszy. młodzieniec on jabłko złote. O Piotrze Duńczyku Piotr Duńczyk był to pan wielki i hojny. że ich doskonalsze zwycięstwo z nieprzyjaciela bezwiernego czekało. człowiecze! Co za nieposłuszeństwo Wszakżem ci trzy klasztory i siedm kościołów stawiać kazał. Idź i czyń. w duńskim kraju. Cóż więc czyni? Oto jedzie do Krakowa po radę do tamecznego biskupa. przedniejsze natenczas u Pomorzan albo Kaszubów miasto miejscem przyrodzonym obronne i ręką dobrze obwarowane. A skoro pod Nakło. ściągnął wojska pod Kruszwicę. aby go Bóg oświecił. a Pan Bóg ci wzrok powróci. częścią bramy wyłamać. gdy oto w dzień jasny na oko wszystkim prawie żołnierzom pokaże się na samym wierzchu kościoła kruszwickiego nadobny młodzieniec białym odzieniem przełyskujący. Żal mu było oczu i uspokoić się nie mógł. przyciągnęli. a Pan Bóg ci wzrok powróci. gdzie o mały włos onegoż dnia miasta zaraz nie wzięli: jedno.

a poprzedzał je ksiądz. dolatuje go tętent jazdy — spojrzy na drogę. — Dobrze — rzekł góral. Nawet trafiło się to. kiedyś siał pszenicę na tym łanie. Pani Kinga Niedaleko Krościenka nad Dunajcem siał góral pszenicę pod zimę. — Szczęść ci Boże — odpowiedziała — ale jeśliś poczciwy człowiek.” A Paweł odpowiedział: „Dobrze by mi miłosierdzie Boże uczyniło. tedy psi około niego chodzili i z sokoły przed nim myśliwcy stali. by mi tak długo przedłużyło żywota. coc powiem. usłyszał głos z nieba taki: . Pawle. kiedy siałem tę pszenicę. którym przyszła. Jednego czasu będąc u dominikanów.” Co nie tylko sam słyszał. ale góral odpowiada: widziałem ją. Nie wyszedłszy jeszcze z podziwienia.glądał. w końcu grozi mieczem. wysunęła się jedna niewiasta z tego orszaku i rzekła: — Dobry wieczór wam. 18 . Tatarzyn znowu błaga go. Zaczem dopiero jął pokutować. tedy go rohatyną z gniewu przebił. dla twojej skruchy i będzie się już lepiej wszystko działo. a będziesz żyw jeszcze siedm lat.9. duszę jej zabił. 10. że gdy mu kto z sieci zwierza zepsował. a właśnie siałem tę pszenicę. Pawle niebożę. i lepiej żebyś się był na świat nigdy nie rodził. Paweł z Przemankowa Ksiądz Paweł z Przemankowa zły był człowiek i wszystko w Rzeczypospolitej mieszał. których było do 70. Też i mnich jeden jawnie to zeznawał. a nagrodzęć hojnie. człowiecze! A cóż tak późno robicie? — Pszenicę sieję — odrzekł góral. a on jeszcze nie skończył swej roboty. czy nie widziałeś tu wczoraj pani Kingi? — Widziałem — odpowiedział — jak szła tędy z siostrami. tedy zrobisz. Jeden przypada doń i pyta: — Powiedz mi.. co niósł krzyż pański. a on się wspiął na przednie nogi mówiąc do niego człowieczym głosem: „Biada tobie biskupie.” Ten to biskup był przy tym tak myśliwy. bo gdzie wczoraj siał. Nazajutrz wstawszy do świtu idzie na pole — patrzy. a tu ćma Tatarów. że widział przed nim wilka. co ludzie rozumieli o owej mniszce ze Skały. człeku. I tak tatarska pogoń wróciła się tym samym szlakiem. szła tędy.. Właśnie już słonko było zaszło. ty zaś odpowiedz. ale nim zdołał się onej pani pokłonić. Wtem drogą posłyszał jakiś szelest — spojrzy. co ją był wziął z klasztora i płodząc z nią niecnotę. mnichów w Krakowie.. już jej nie było. ale i ci co przy nim byli. przeto też trzykroć był w więzieniu. boś wziął i zabił”. a tu nowy cud. tam dziś bujają pszeniczne kłosy.Biada tobie. a tu bieży tłum niewiast w czarnych szatach. iż gdy mszą miewał. I przeto zasię usłyszał taki głos: „Odpuszczone tobie będzie. Jutro tu będzie gonił srogi nieprzyjaciel za nami i będzie pytać się. żebym wypokutował za swe grzechy. żeśmy szły właśnie. Gdy poskoczył ku nim i ciekawie się przy. czyśmy tędy nie szły.

Wtenczas to zdarzyło się. w którym przeniósł się do wieczności. A gdy na klasztor gwałtownym pędem nieprzyjaciel uderzył. Chociaż po tym widzeniu wino zostało wrócone do klasztoru. że po otworzeniu drzwi nie było nikogo. Pan Bóg cudownym sposobem ostrzegł ich o bliskiej męczeńskiej koronie. długim kołataniu wszedł Gamrat w biskupim stroju i uderzywszy o stół pastorałem rzekł: . Wawrzyniec Powodowski. a natomiast gorsze posłali zakonnikom. nadspodziewanie literami zobaczył złotymi pisane te wyrazy: Sandomiriae quadragintata novem martyrum. drżącym głosem dekret przeczytał złoty: Sandomiriae. aż się krew potokami do Wisły lała. wszystkim zadał śmierć męczeńską. przyszli pod Sandomierz i tyle ludzi wyścinali. Piastował on urząd komandora maltańskiego aż do r. Czterdzieściu dziewięciu męczenników sandomierskich Tatarzy wpadłszy do Polski pod hetmanem Nogajem. jednak po małej chwili zaczęli swój przestrach zatapiać w doskonałym winie. Zaczem im św. 13. 12. więc wesoło umierajmy. Wtem mocniejsze powtórzyło się kołatanie. Sadoch rzecze: umrzeć potrzeba.. Jednego razu. Wreście po trzecim. kiedy się zahulali przy tym skradzionym winie. gdy bowiem nowicjusz Martyrologium jutrzejsze czytać zechciał.Winniście mnie restytucję. braciszkowie. które zaraz po przeczytaniu w ręku ich zniknęły. kawaler maltański W kościele katedralnym w Poznaniu znajduje się grobowiec Wawrzyńca Powodowskiego. nikogo jednak nie znaleźli i wziąwszy to za przypadek dalej ciągnęli wesołe krążenie kubka.11. na takie czytanie zadumiały przeor i z bracią za rozkazaniem na podanej sobie księdze obaczył ów napis złotymi literami. quadraginta etc. lecz wykonawcy ostatniej woli przywłaszczyli je sobie. jednak ci nieskrupulatni wykonawcy testamentu w przeciągu roku umrzeć mieli. co zobaczywszy. braciom na Salve Reginae wynijść kazawszy. 1543. gdy pięćdziesiąt księży z przeorem swoim Sadochem było na jutrzni. dało się słyszeć kołatanie we drzwi. sam nie wie. Biskup Gamrat Gamrat umierając zapisał na klasztor dwie beczki doskonałego wina. czytać czy milczeć? Ośmieliwszy się na koniec. co ich tym więcej przestraszyło. boście testamentu nie spełnili. iż w klasztorze dominikanów sandomierskich. Napis na nagrobku tym mówi: iż po śmierci przez rok cały (dziwny pobożnymi i tajemniczymi zjawieniami) z grobu wychodził i podczas mszy uroczystych 19 .

Podanie dodaje jeszcze. z dopuszczenia Boskiego. takie podnosząc pienie: Pókiż niebo i ziemię. 14. czyli z czartoskiego naigrywania. w dzień sam pogrzebu. a gdy trzy razy trup zawołał: Uciekajcie! uciekajcie! uciekajcie! — wszystek lud strwożały ze swym pryncypałem Chmielnickim. jak mniemał. trup jego z trumny się podniósł i znowu pokładał. aby kawaler maltański w czasie nabożeństwa pałasz dobywał i nim w powietrzu przed ołtarzem machał. Naradziwszy się przeto prałaci i kanonicy odprawili za niego rozmaite nabożeństwa. lichtarze wielkie z woskowymi świecami. która od kościoła do kościoła chodząc. Wiekuisty Panie. Wtem się cerkiew zapaliła i tak godny sprawom swoim pogrzeb Złotaryńko odebrał w ogniu. jednostajnym wołaniem pomsty do Boga mściciela wołała. a w ich nieobecności kanonicy. 20 . a tak ustało na koniec owo okropne zjawisko roku 1544 dnia 26 kwietnia. gdy czerńcy służbę zaczęli.śpiewanych u wielkiego ołtarza z dobytym mieczem podczas ewanielii świętej między stallami prałatów i kanoników a stallami niższego duchowieństwa widocznie stawał. które według ceremoniału akolici nosić powinni. który przy tym był i na to patrzył. Złotaryńko Bóg nie przepuścił Kozakowi Złotaryńce za jego morderstwa. przybrawszy postać pokorna. Procesja duchów Przed ową okropną wojną z Kozakami i Ukrainą pokazywała się w Barze na Podolu procesja umarłych. zdumiał się drżąc od bojaźni. 15. a gdy był w Czechrynie chowan na katafalku. około stojącym bardzo strasznym. podniósł do góry ręce. gdy wielu nie wierzyło. zwyczaju. jęczał i wzdychał. Nie zemścisz się niewinnej krwie naszej wylanie. Czemu. iż takowe okazywanie się w kościele zmarłego Powodowskiego karą było za jego naśmiewanie się za życia z płonnego. trzymali w ręku sami prałaci. zabit bowiem pod Szkłowem w Litwie. Po ukończonej zaś mszy niknął. z których bardzo obficie krew płynęła. z cerkwi uciekł. Co lud wszystek obaczywszy.

Teraz zaś jeden nikczemny rybAk Castitis znad brzegów moich posiadłości. płyńmy nad brzegi Szwenty. I naszym kochankiem będziesz. mojej opiece i władzy poruczył te wody i wszystkich mieszkańców w nich będących. wtenczas królowa. uprzejmym ukłonem powitała gości i zasiadłszy na bursztynowym tronie tak mówić zaczęła: „Miłe przyjaciółki i towarzyszki moje! Wiecie to dobrze. prosząc do siebie na gody i spoiną poradę. Zajęty pracą. Skoro z nami mieszkać będziesz: Śród nas będziesz morza panem. jak siedząc na brzegu rozwijał sieci. tam gdzie rzeka Święta hołd memu królestwu Płaci. Stanąwszy boginie blisko ujścia rzeki postrzegły rybaka. imać w sieci i na śmierć wskazywać. niebaczny! Zbrodnia twa wielka i godna kary. gdy królowa skinieniem berła każe się uciszyć towarzyszkom i tak do zdumionego rzecze: — Stój. Płyną. Dźwięk coraz milszy się rozlega. Ściany tego pałacu były z czystego bursztynu. gody. Naszymi pląsy i śpiewy zwabimy go na dno rnorza udusim w uściskach i oczy żwirem zasypiem. a drugą nazad do wody wpuszczam**. Porzuć pracę. iż wszechwładny mój ojciec Praamżimas. Lecz jeśli- 21 . morze ciche. z bursztynowym berłem w ręku królowa morza. młody. ziemi i morza. a wszystkim przewodniczyła z koroną na głowie. po jednej połowie zjadam. Podobała mi się twoja uroda. jeden nikczemny śmiertelnik ośmiela się naruszać spokojność niewinnych moich poddanych. nikt się na życie drugiego targnąć nie odważył. chodź do łodzi: U nas wieczne tany. bo właśnie o lej poże zwykł on zarzucać sieci. gdy ja. a okna z diamentów. zrazu nic nie uważał. lecz gdy go urocze doszły śpiewy. które tak lubię. pan nieba. Nasz śpiew troskę twą osłodzi. słońce pogodnie świeci. rybaku młody. Żaden najmniejszy robaczek. Kochaj mię. Słyszy to rybak i ujęty zdradliwa ponętą już chce się rzucić w objęcia bogini. Fląderki nawet. ukazała się w sali. progi ze złota. Takiej śmiałości nie można puścić bezkarnie: oto gotowe czekają nas łodzie. a będziesz szczęśliwy. a echo) już roznosi po wybrzeżu słowa ich pieśni: Biéda ci. Królowa Bałtyku W głębinie wód Bałtyku wznosił się za dawnych czasów pałac królowej Juraty. rybaku piękny. żadna najdrobniejsza rybka nie miały przyczyny skarżyć się i narzekać.16. ja sama do własnego stołu ani jednej nie śmiem ułowić rybki. My obdarzym boskim stanem. zwrócił wzrok na wodę i ujrzał sto łodzi bursztynowych i sto przecudnych dziewic. same byłyście świadkami moich łagodnych i szczęśliwych rządów. Wszyscy żyli w pokoju i zgodzie. otaczają go morskie panny i swymi wdzięki do siebie wabić poczną: O. otoczona przydwornym orszakiem. jednak ci przebaczę pod jednym warunkiem. Rzekła i natychmiast sto łodzi bursztynowvch pożeglowało dokonać okrutnej zemsty. Nadszedł dzień naznaczony i zaproszono boginie przybyły. dach z łuski rybiej. Razu jednego rozesłała królowa wszystkich szczupaków z listami do najznakomitszych bogiń Jury *.

teraźniejszość rozumiał. która odtąd od twego imienia zwać się będzie Castitv zawsze zobaczę się z tobą. Witolf Był to człowiek nadzwyczajny: przeszłość wiedział. Nic zbliżaj się do nas. samą zabił i bursztynowy pałac na drobne roztrzaskał cząstki. słychać jęk z daleka — to jęk biednego rybaka. Po czym zniknęła królowa z całym orszakiem. a za dotknięciem mego berła zginiesz na wieki. Dlatego to teraz. górami. A gdy jednego roku wróciła królowa do swego pałacu. wtedy zaśpiewam ci taką piosnkę. spuścił z nieba piorun. Królowie do jego rady i woli stosowali się. Za to co wieczór będę przypływać do ciebie i na tej górze. bo byś zginał. Rozmawiał z księżycem i znał nieskończenie wiele gwiazd po imieniu. przez drugie wychodził. On przebywał na swoim statku morze od brzegu do brzegu świata prędzej. niżeli kto mógł przez Niemen przeprawić się. trafił pod tąż górą na smoka Pukisa. lecz Perkun dowiedziawszy się o tej schadzce rozgniewał się mocno.byś wzgardził miłością Juraty. Witolf z rozpaczy oddalił się ze dworu tego króla i kiedy powracał z wojskiem na zawojowanie jego królestwa. Miał konia nazwanego Jodź. aby rodzaj takich olbrzymich zwierząt rozmnażał się. Pałacem jego była głowa owego konia. że bogini poważyła się ukochać śmiertelnika. a woda wyrzuca kawałki bursztynu — to są szczątki pałacu królowej Bałtyku. gdyż oba czarownikami byli. 22 . Kiedy u pewnego króla biesiadował. na który wiecznie patrząc. Młodzieniec wybrał i zaprzysiągł jej wieczna miłość Królowa na to: — Teraz już jesteś moim. na którym wiatry wyprzedzał. przez jedno ucho wchodził. z którym walcząc pokonał go i niezmierne skarby zabrał. Wreszcie pojednał się z królem tamecznym. który rozpruwszy morskie bałwany uderzył w mieszkanie królowej. iż fląderki dlatego jedno mają oko i postać jakoby połowy ryby. przymuszony jest opłakiwać swoje nieszczęście. Rybaka zaś Praamżimas przykuł na dnie morza do skały i położył przed nim trupa jego kochanki. koń Witolfa zszedł się na błoni z klaczą królewska. ponieważ królowa Jurata bardzo one lubiąc wszystkim drugą połowę poodgryzała i nazad do morza wpuściła. jak co wieczora królowa Jurata przyjeżdżała na brzeg i na górze widywała się z kochankiem. gdy wicher morski zaburzy fale. przykryli ich dwiema. Rok już mijał. pnącymi się jedna na druga. która miałaż podobne przymioty: ale bogowie nie chcąc. przyszłość zgadywał. że wnet będziesz w mej mocy. 17. ** Litwini i Żmudź mniemają. * Tak się nazywa morze u Litwinów. brzegi zaś — pojuris.

i wzniosła się góra aż pod obłoki. Radzono mu tedy. a wędrując po puszczy napotkał ubogiego pustelnika i zapytał go: . który by ze wszystkich był najmocniejszy i najpotężniejszy: u takiego pana jedynie chciał służyć. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał Oferusz. dawnym czasem żył na świecie pewien wielkolud nazwiskiem Oferusz. Pewnego dnia wyruszyła cała owa rota po zdobycz do pobliskiego miasta i przybyła na drogi krzyżowe. Potem wyszedł Oferusz na wędrówkę i szukał pana. — Pójdę ja zatem służyć u silniejszego pana — zawołał Oferusz i zaraz dwór królewski opuścił i powędrował na puszczę. — Zrobiłem to dlatego — odpowiedział król — że boję się diabła. z rogami na głowie. pomyślał sobie Oferusz. nabrał w but swoi ziemi i wytrząsnął ją na ciało matczyne. ile mil góra nad ziemią sterczała. pójdę więc służyć Chrystusowi. kędy stała Boża męka. że jeden z sług królewskich wymówił w gniewie imię diabła. Słysząc to król bogobojny przeżegnał się krzyżem świętym. więc jesteś słabszy od niego. — Ja jestem diabłem — rzekł wódz czartowski i podał rękę Oferuszowi. który odtąd boku jego nigdy nie odstępował. Podobało się to bez wątpienia Oferuszowi. Nad przepaścią usiadł Oferusz i płakał rzewliwie. Czego szukasz? — Szukam diabła — odpowiedział nieulękniony Oferusz — ażeby u niego służyć.18. Był to człowiek tak ogromnego wzrostu. nie odstępował odtąd na chwilę boku mocarza i był jego najulubieńszym powiernikiem. a kiedy mu matka umarła. Postrzegłszy ją dowódca zatrąbił co tchu na odwrót. Ale zdarzyło się pewnego dnia. a z widłami w pazurach. on chcąc jej grób usypać.Gdzie jest Chrystus? 23 . który nie znał wyższego od siebie i nie znał. Ty się boisz Chrystusa. postanowił więc całe życie na dworze po. a była to przepaść tyle mil głęboka w ziemi. Przybywszy do niego Oferusz popisywał się ze swoją siłą i został mile przyjęty. a wszystkie łzy jego w otchłań kapały i zrobiło się morze. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał się Oferasz. a był mu jak prawa ręka przydatny. Dlatego to woda morska jest gorzka i słona. W pośrodku siedział najczarniejszy i najokropniejszy na tronie z głów trupich i kości ludzkich i wrzasnął rykliwym głosem: Oferusie. skąd owej ziemi nabrał. w której dnia pewnego napotkał rotę czarnych rycerzy. że się boję Chrystusa! — odpowiedział diabeł. — Kiedy ty się diabła boisz. który jeszcze był poganinem i nie znał zwyczajów chrześcijańskich.zostać. I znowu diabła opuścił. z pazurami u rąk. — Dlatego. aby się udał na dwór pewnego króla. Tam zaś. że w wielkim palcu swojej rękawicy wyprawił siostrze wesele. co to strach w życiu. powstała przepaść. mój przyjacielu. Krysztofor * Przed bardzo dawnym. więc jesteś słabszy od niego.

miał śmierć szczęśliwą. wsadził dziecię na barki i wkroczył we wodę. Pewnej nocy zasnął głęboko.miał i pytał powtórnie: — Jak ja mam służyć Chrystusowi? — Módl się a pracuj! — rzekł zapytany. lubo nie jest płodem wyobraźni naszego ludu. 24 . Krysztoforze. gdy stanął na środku. Jest też pieśń stara o św. chrzczę ciebie w imię Ojca. w imię moje i w imię Ducha Świętego. to cię przyjmie1 za swego sługę. aby nauczać słowa Pana swojego i został za te nauki od pogan ukamienowany. tonie na środku. którą Lelewel w księgach bibliograficznych przytacza. — Tobie — mówił pustelnik — dał Bóg silne zdrowie i ciało olbrzymie. Podniósł więc głowę i rzekł: — Dziecię! Dziecię! Dlaczegóż ty takie ciężkie? Mnie się zdaje. iż stąd kto ujrzał wyobrażenie św. ale poganin nie rozu. przenoś więc podróżnych na swoich barkach. a Oferusz zgiął się pod dziecięciem jak pałąk i pierwszy raz w życiu uczuł strach i drżenie. któremu ty służysz. znużony pracą dzienną. Wiara taka panowała w średnich wiekach.— Wszędzie! — odpowiedział pustelnik. Jeżeli to zrobisz dla miłości Chrystusa. Modlić się Oferusz nie umiał. które w średnich wiekach z Niemiec do nas przybyły. Ale dzisiaj. że każdy pielgrzym. bałwany biły z wściekłością o brzegi. która dawniej zaledwie kolan mu sięgała. Poszedł tedy za pustelnikiem nad bystry strumień płvnący z góry i dowiedział się. Krysztofora. chcący się przeprawić na drugą stronę. wspierając się na ogromnej sośnie. równie jak często widzieć się dające posągi Krysztofora na domach w Krakowie. Odtąd więc nazywał się ów wielkolud Krysztoforem i chodził wzdłuż i wszerz po świecie. Wstał więc bez zwłoki. stąd przysłowie łacińskie: Christoforum videas. wszelako stało się jego własnością wraz z innymi legendami. to jest piastun Chrystusa. * Podanie to. lecz umiał pracować. Godną rzeczą zastanowienia jest herb miasta Wilna: Krysztofor święty. Kazimierzu itd. Odtąd nazywać się będziesz Krysztofor. Jestem Chrystus. wtem słyszy głos dziecięcia wołający go trzy razy po imieniu. woda się wzburzyła. szum powstał i wicher. — Zrobię to dla miłości Chrustusa — zawołał Oferusz i przenosił dniem i nocą wszelkich pielgrzymów. Rozpowszechniło się ono. postea tutus ear. że świat cały dźwigam na moich ramionach? — Nie tylko świat dźwigasz na swoich ramionach — odpowie.działo dziecię — ale i tego. którą wyrwał z korzeniem. który świat stworzył.

sądzi umarłych z ich postępków za życia. pożre i równie jak ubogiego grzesznika złe wiatry uniosą. jako jest pełen sprawiedliwości. Krumine Królowa. 20. domyśliła się. przekonawszy się. Atoli nabyła umiętności uprawy roli i za. Pramżymas. Każdy według jego sądu odbiera nagrodę lub karę wieczną. gdyż mienia ziemskie ciążą mu na duszy. ujrzała śród rzeki wyrosły. Ale gniew jej został rozbrojony czułym spotkaniem: albowiem ujrzała przeciw sobie idącą nieśmiertelną córkę. miała córkę jedynaczkę. Królowa nie tylko dała się przebłagać. chciała matce przysłużyć się świeżo rozkwitłymi kwiatami. których nasiona przywiozła z sobą. potrzebne są dla prędszego dostania się na nią. iż jest jakaś góra stroma i niedostępna. nic więcej prócz łez nie przyniosła. Inaczej grzesznego bogacza smok Wizunas. lekki jak piórko. wzywały przebaczenia dla matki swojej.znaczenie. Zaledwie się zbliżała do zerwania mniemanej zdobyczy. Udała się więc dla wyszukania swej straty na wędrówkę po całym świecie. na którą cienie umarłych wdzierać się muszą. 25 . znaleziono w nim kamień. podwajała jego piękność błyskaniem świetnych kolorów. Bożek mieszkający na szczycie tej góry. Kwiat jeden z najśliczniejszych. które z okien zamku królewskiego ujrzała nad brzegiem rzeki Roś. Królewna znęcona powabem kwiatu. oręże. W tym państwie piekielnym panował król. Dlatego paznokcie długie. który się zdawał być nad samym brzegiem. dzikimi płodami przy. sztuki rolnictwa. tym trudniejszy mu przystęp. jakie wiosna wydała. jakie drogie kamienie wydawać zwykły. kiedy bogów nie obrażał w życiu. pod górą mieszkający. rozboje. Pragaras. zrzuciwszy szkarłatne obuwie. to jest do piekła. dzikość. na którym Prze. znikły tułactwa. że na rzece Roś porwaną została. Ubogi. Rzeka była bardzo miałka w tym miejscu. zapuszcza się królowa w podziemne państwo Pokola. nazywająca się Anafielas. który uwielbiał wdzięki młodej królewny. ale zezwoliła na przepędzenie z nimi lat kilku. nadzwyczajnej piękności. płynęła po żółtym piasku. w tym zamiarze wybiegła niepostrzeżona. ośmieliła się wnijść do wody. Staubunas zwanych. że ktoś z mocarzy panujących nad wodą czy pod wodą ten postępek spełnił.siewania z korzyścią zbóż rozmaitych. pełen niegdyś smoków. ze wściekłością pałająca gniewem i zemstą. Gdy powróciła do Litwy. które.rodzenia żywiący się. sługi itp. pazury zwierząt. Kiedy powróciła do swego królestwa. dno rzeki się rozwarło i została porwaną w otchłań podziemną. głód. Ta. Woda go z wolna kołysząc w swym biegu. za nadejściem jednej wiosny. z którymi i wyjechała. Lecz próżne były śledzenia. Pokole zwany. może się wedrzeć na górę. Nędza. Gdy wytrzebiono na pole pewny las. Anafielas Krąży powieść na Żmudzi około Kretyngi.19. orszakiem najśliczniejszych wnucząt otoczoną. konie. której obuwie tylko córki przyniesiono. Zaledwie wyczytała ten napis. Im zaś człowiek był bogatszy. Nieszczęśliwa matka. wyryło palcem swym przed wielą wiekami od bogów naznaczony los dla córki Krumini. Odtąd zaczęła nauczać lud ubogi. upadłszy jej do nóg. nazywająca się Krumine.

kiedy przeznaczeniem twoim ]est być najbogatszym i najszczęśliwszym człowiekiem. lecz gdy to było próżnym. że można dojść do zamierzonego celu. doszedłszy do ujścia Dubissy. — Rumszys rozśmiał się gorzko i wskakuje w przerębel. śpiewali: Sze radom. Nemon Na Żmudzi nadniemeńskiej krąży takie podanie: Żeglarze przybyli zza morza żeglowali w górę Niemnem. usłyszał jęk zgłodniałych dzieci. gdy posunąwszy się wyżej rzeką. miał na sobie wór. siadł na konia — lecz go nikt w domu nie poznał. dostatki. gdzie stanąwszy obozem. od niego rzeka. z radości więc. wyratowałem cię od śmierci — rzecze szatan — a teraz dowiedz się. gdzie natrafiając wiele przeszkód do dalszej podróży mawiali: E-ira gałas — nie ma końca. W drodze już skutek obietnicy się okazał — piękny rumak z złotym rzędem stanął przed Rumszysem. Gdy się miał rzucić w wodę. Dalej płynąc dostali się w puszcze niezmierne. śpiewano śpiew oznaczający radość. Upłynąwszy Dubissą w górę całą milę. Rumszys Stary Rumszys. Rumszys się namyślił. dzieci zaczęły się chować za piec. nadbiega szatan i rzecze: — Czego sobie masz życie odbierać. wypoczywali na brzegu z żołnierstwem swoim. że wnet zezwolił na warunek szatana. tuśmy odkryli. szabla i dzwonek. rzekli: Czekiszkim znoka — utkwijmy chorągwie. rzeka była zamarznięta. że aż lód od nich odtajał. Lud ubóstwiał swoją królowę i nauczycielkę najpożyteczniejszej sztuki. przepych i miłe rolnicze obyczaje. a przerębli nigdzie nie mógł znaleźć. próbował wykuć ją kamieniem. z płaczem więc w nocy powraca do domu. Ubrał się tedy. dalsze usilności przekonały. wzięła miano Niemna. będziesz bogatym. Gdy już był blisko domu. znikąd zresztą niczego się nie spodziewał. co go taką rozpaczą przejęło. Rumszysie. ale szatan go pochwycił i z wody wyciągnął. 22. to miejsce nazwane zostało Eiragołłą i tak do dziś się nazywa. czegoś w domu nie zostawił. a w nim futro. siadł na lodzie i tak gorącymi łzami płakał. co było przyczyną nazwania miejsca Szeradzia. Idzie więc do Niemna. cały jego dom tak był nędzny. Lecz.nagość przemieniły się w obfitość. dziś mieścina tak zowiąca się. że drogę do tej świątyni znaleźli. rąbiąc drzewo złamał siekierę. stąd nazwanie miejsca Betygoła. To dało powód nazwaniu Czekiszek. ale musisz dać mi wprzódy to. ze postanowił się utopić. dowiedzieli się o wyroczni będącej blisko źródeł tej rzeki. drwal ubogi. Wódz tych żeglarzy i wędrowników nazywał się Nemon. — Słuchaj. że bylebyś zapragnął. po której pierwszy żeglował. a żona rzekła: Mój mężu! Pókiś był biedny. dziś miasteczko Seradnik. to cię 26 . 21. że jest koniec: Bet ir gałas.

aby się w świątyni wychował. Kogo uderzył szablą. to brzydzę się tobą. w którym szatan ma zabrać młodego Rumszysa. żeby niewieściego pokarmu nie zasmakował. ale teraz widzę cię w zlocie. miało to być w dziewiętnastym roku życia. Gdy to Rumszys uskutecznił. siedział długo przy ogniu. 23. rzucił kamień w Niemen. i postanowił zaraz nazajutrz zawieść syna do Krywe-krywejty. byle zezwolił na jedną próbę. aż na koniec zniknął zupełnie. że szatan nie miał do duszy jego żadnego przystępu. uwolnił pannę i kazał sobie dać z nią ślub nad samym brzegiem rzeki. a przez to. ale to żony nie uspokoiło. co się na drugim końcu świata działo. iż pannę świętą. żeby nabrał mocy i szatana zwojował. Szatan zawył z rozpaczy. z którego woda z szumem się wali. 27 . dzisiaj porodziłam syna. musiałeś złupić kogo. zmieniał się w co chciał. potem oboje objąwszy się skoczyli do wody i znikli z oczu. a gdy przywdział futro. wszystko szło. Ona wychodzi niekiedy przy świetle księżyca w nocy na brzeg. śpiewa piosnkę o swo.jej przygodzie i pierś daje niemowlęciu. Wtem rycerz. bo na co tylko zadzwonił. przynieść olbrzymi kamień spod Kłajpedy. gdy przyjdzie czas umowy. Jął więc kusić powtórnie ojca obiecując mu nieśmiertelność. łatwo mu poszło. Woda na tym miejscu wrzeć i kręcić się poczęła. ukazał się na koniu w żelaznej zbroi. był nadzwyczajnie silny i tak świątobliwych obyczajów. lecz pomimo wszystkich wysileń nie mógł z kamieniem zdążyć na czas. Czasami w towarzystwie rycerza ukazuje się na brzegu rybakom i słyszą przy nich warczenie psa. nie mogłeś tego zapracować. jakoby obchodząc gody weselne tej nieszczęśliwej pary. gdzie kazał. Zgodził się Rumszys i kazał szatanowi na godzinę przed kurami wylecieć z domu swojego i nim kury zapieją. Tu się zasmucił Rumszys. kiedy od Rumszysa mieszkania tysiąc kroków był zaledwie. kur zapiał. Gdy młody Rumszys dorósł. za to wykroczenie wieziono ją czarnymi dwoma krowami i miano zaszyć w worze skórzanym z psem. a ów kamień sterczy do dziś w poprzecz Niemna i tworzy próg. owszem bardziej jeszcze płakać poczęła. — Przeklęty! — zawołała — a toćeś własne dziecko zaprzedał. Rumszys opowiedział jej swoją przygodę. sosny same z boru przychodziły i kładły się w porządne zręby. Długo jeszcze potem nocami przeszkadzał podróżnym. Wieś zbudowana nad Niemnem od Rumszysa Rumszyszkami się nazywa. miauczenie kota i syk żmii. czyli wajdelotkę pomówiono o spółkowanie z nieznajomym rycerzem.kochałam. Wajdelotka Koło Rumszyszek nad Niemnem krąży powieść. mógł wróżyć i widział. Diabeł leci. co i teraz jeszcze się dzieje. który był przyczyną jej nieszczęścia. zajął się budową wsi. kotem i żmiją i utopić w Niemnie.

i pochwyciwszy dziewczę. a Prakseda wziąwszy go za oczekiwanego Nepromacha. miała wojnę z sąsiednim władcą Nepromachem. Przy skonaniu jednak poznali się. Mogiły Soroki*. 28 . czyli upiora. przyprowadził je pod Kalnik. w którym wzajemnie siebie pomordowali. wyzwała w osobisty bój Nepromacha. w której Sorokę położyła trupem. niesłychanie czule witając się i żegnając do lepszego świata. wedle podania usypane są dla męża i żony. stoczyła z nim bitwę. władczyni Kalnika. drugi jej sąsiad Soroka. Żona w trwodze uderzyła nie niego z domową drużyną. Właśnie na wołanie Mełanki nie odpowiedziały psy. gdy nadciągnął Nepromach.24. Prakseda nie ufając uszczuplonemu przeszłym bojem swojemu wojsku. W późniejszych czasach na szczycie mogiły Soroki miał wyrosnąć dąb ogromnej wysokości. z tej strony narzeczony ma przybyć. 26. usypała w pamięć poległego mogiłę. który umarł był przed rokiem ze zgryzoty. w wieczór św. Katarzyny. a na ich zwłokach wojska ponasypywały mogiłę. w którym Ukrainki zbiegłszy się na wieczornice gotują kaszę i wylazłszy na płot wołają swoich narzeczonych: po takim zawołaniu. że mogła być na 200 sążni wysoką. 25. z której strony psy zaszczekają. Mąż. Nepromacha i Praksedy Prakseda. a we dwóch drugich złożyła pobitych w tym boju obu wojsk mężów. Mogiła Mełanki Tak się ta mogiła nazywa od pochowanej w niej ładnej dziewczyny tego imienia. * Mogiła Soroki. powracał z dalekiej wyprawy na Połowców z wojskiem odzianym w zbroje nieprzyjacielskie. chcąc ją wspierać swym wojskiem. leżąca przy Kalniku w powiecie lipowieckim. dziś jest rozkopaną. Lecz zaledwo robotę tę skończyła. udusił. lecz przybył sam narzeczony. wódz sławny. uduszonej od Satany. gdy mu Mełanka nie była wierną w dotrzymaniu słowa wyjścia za niego za mąż. W ostatniej chwili błąd swój poznawszy. a na jego wierzchołku położono blachę dla rozpalania na niej ognia ostrzegającego okolicznych mieszkańców o zbliżaniu się nieprzyjaciela. lecz z pozostałej jej części wnosić można. Mogiła Perepiat i Perepiatycha Perepiat i Perepiatycha. dwie mogiły koło Chwastowa na Ukrainie. i polegli tam oboje w błędnej tej bitwie.

ona powiadała. że powrócił z wojny wtenczas właśnie. Na tym miejscu widać kilkaset mogił. Podług pieśni poległ on niedaleko Kilji w roku 1574 28. po czym wrócił. że on już do jej córki zupełne miał prawo. Młodzieniec. * Pan Izopolski domyśla się. W tymże czasie i ów bogaty bojar przysłał do niego posty z uwiadomieniem. tym bardziej. bo właśnie była wtenczas wojna z Turkami. pobije trzy razy największe siły tureckie. aby pojąć krasawicę za żonę. gdzie zamknąwszy się w grodzie. Wiedziała stara czarownica. widział jak na dłoni w przyszłości. na wierzchołku której leży kamień z wykutym krzyżem. poi go więc drugi raz zielem. zapomniał. nazywany wałem Olgi. że za tego pójdzie za maż. Turcy potem ową ładną dziewczynę zabrali. a ta mu dała ziela. a miała córkę tak ładna. życzyła skrycie za męża swej córce możnego bojara: powrót wiec Świryda był jej nie po myśli. jak gwiazda. lecz chociaż ta była wierna swemu słowu. że on. kiedy Turcy stali się najniebezpieczniejsi. dała odpór hordom tatarskim. a nazywał się Świryd *. Księżniczka ta uciekając przed Batyjem. że Turcy odejściem Świryda ośmieleni coraz straszniejszymi się stają. Kołtowa pokazuje lud ciągnący się przerwami wał. wodzem Tatarów.27. co w swej przyszłości widział. Dziewczyna ta bała się i nie lubiła Turków: kiedy więc słali się do niej rozmaici bojary i kniazie. że Świdryd mógł być znanym w dziejach hetmanem Janem Świrgowskim. choćby z jak małym był wojskiem. Poszedł wiec na wojnę i po trzykroć nieprzyjaciół pokonał. porzuca płaczącą swą narzeczoną. 29 . lecz pokonany. a sama potem zaczęła wymawiać Świrydowi. znalazł Turków nad Dunajem i zaraz wszedł z nimi w bój. w kierunku Benderu. wysypywał się taki wał. gdzie nurtowała. on usłyszawszy o tym radził się czarownicy. w pobliżu stoi monasterek księży bazylianów. kilku z pozostałych jego towarzyszy tę mu usypali mogiłę i położyli na niej kamień z krzyżem. że już Świrydowi z Turkami nie wojować. Było to właśnie wtenczas. Takie o niej podanie: Na Wołoszczyżnie była jedna wielka czarownica. a sam w pole wyciąga. godzin drogi od warowni Kilji. Między starającymi się o nią był jeden bojarzyn dalekiej ziemi. Wał Olgi W okolicach Zborowa (na Podolu). Świrydowa mogiła W pan. kiedy jeden mołdawski bojarzyn zakochawszy się w onej pięknej dziewczynie obsypał ją bogactwy. jest mogiła w polu. z drugiej — zręcznym pochlebstwem zapalony. przemieniała się w mysz i szła pod ziemię i wszędzie. przez które wszystkiego. matka jej jednak. ujęta tymi bogactwy. stracił wszystko swoje wojsko i sam został zabitym. którego gdy się napił. a starą czarownicę diabli w nocy aż dotąd topią w jednej studni wykopanej w polu. wokoło której na milę nie ma ludzkiego mieszkania.rzutem. w pobliżu Podhorzec. Bezpieczne schronienie znalazła dopiero na Horodyszczu zwanym Pleśnisko. z jednej strony niemęskim wy. który ze swoim wojskiem trzy razy Turków w boju pokona.

wywodząc tylko pochodzenie Żmii. granice swego państwa obwiódł wysokim wałem. Wtem łza jej spadła na twarz śpiącego. Żmii. siódmą głowę. którą mimo ciężki żal rodziców i narodu odprowadzono na oznaczono miejsce. to mimowolnym wykrzyknieniem królewny. do dziś nazywaną wałem żmijowym. Wówczas młodzieniec odwiózł królewnę jej rodzicom. koleją z każdej rodziny w kraju. a tak złapaną wprzęgli do gotowego już pługa i odrzucili nim skibę.29. mając na pogotowiu rozpalone kleszcze. która całą krainę spustoszyła najokropniej. strwożona dziewica upadki na kolana przed śpiącym bohatyrem i pod uchylonym hełmem ujrzawszy piękną twarz młodzieńca uczuła w sercu nowe. przyrzekł królewnie wybawić ja od śmierci i dla nabrania siły do walki ze Żmiją położył się spać. Władca tej ziemi zapobiegając dalszym nieszczęściom ułożył się z potworą tą codziennie dawać jej na pożarcie jednego młodzieńca. iż Żmija się zbliża. którego szczątki do dziś dnia noszą nazwę wałów żmijowych. aby był pożarty od Żmii. Czwartego dnia młodzieniec całkowicie z sił wyniszczony. czym gwałtownie obudzony zawołał. która trwała trzy dni i trzy noce. młodzieniec przedsięwziął ucieczkę. gdy ujrzał przed sobą kuźnię. gdy się tam został. uprzedzającym o zbliżaniu się Żmii. dotąd obce dla siebie wzruszenie. więcej rycerskie. ożenił się z nią i wziął w posagu królestwo: żeby zaś nowa Żmija kiedy nie przyszła od morza. 30 . dlaczego by tak go mocno w twarz upiekła? Odrzekła. tak samo jak poprzedzające się zaczyna. Wypadła kolej na królewnę. która trwała trzy dni i trzy noce. gdy która z siedmiu głów Żmii upadła pod nogi jej bohatyra. Wówczas święci. a święci przerażeni słyszanym szumem wichru. lecz najpiękniejsze poświęcano dziewice. natychmiast zaczynały go palić wyziewy z paszczy rozsrożnej i ścigającej Żmii. ostatni rodu potomek. żelazne drzwi kuźni zatrzasnęli i w tejże prawie chwili przybiegła Żmija. przybył jakiś nieznajomy młodzieniec. potwór Żmija zamiany nie przyjmował. poleciwszy zbudzić siebie królewnie. Próżno cały naród ofiarowywał w zamian swych synów. czego gdy święci uskutecznić nie chcieli. przerywana. prośbą i groźbą żądając wydania sobie młodzieńca. gdzie święci Hleb i Borys pracowali nad zrobieniem pierwszego pługa dla ludu tej krainy. Żmija trzy razy zalizała językiem żelazne drzwi kuźni i za czwartym razem język na wylot przesadziła. Młodzieńcowi temu. od stóp do głowy zbrojny i o przyczynę płaczu zapytał. II Drugie o tychże wałach podanie. że wyszła z morza i siedm głów miała i że jej nie młodzieńce. w czym objaśniony. schwycili Żmiję nimi za język. W sto lat potem przyszła kolej na rodzinę panującą. gdy zbliżenie się Żmii uprzedził gwałtowny szum wichru. Gdy łoskot do gromowego podobny zwiastował zbliżanie się. Wał Żmii I W niepamiętnych czasach Kozaczyzny Bóg zesłał na kozacki naród straszliwą potworę nazwaną Żmiją. już prawie był dościgany. straciwszy ostatnią. w której był tylko jeden młodzian. skoro zaś młodzieniec choć na chwilę przestał powtarzać nauczoną modlitwę. gdzie gdy nieszczęśliwa płakała. i młodzieniec skrył się do owej kuźni. Wówczas nieszczęśliwy młodzieniec był zawieziony na oznaczone miejsce. czwartego dnia Żmija została pokonana. Wkrótce nastąpili walka. to odpoczynkiem walczących. zjawił się anioł i nakazał ucieczkę przed Żmiją: dla uskutecznienia jakowej nauczył go modlitwy i Ojcze nasz: jakoż. Młodzieniec uchwycił broń i w pogotowiu czekał na Żmiję.

postanowił kraj własny obwarować od napadów sąsiedzkich. rycerz jeden herbu Śrzeniawa. W jednej z wypraw swoich poznał bardzo ładną Laszkę i ożenił się z nią: a chcąc odtąd żyć z żoną. lecz zupełnie bezrybne. tak aby wszystkie sto stanowiły jedne prawie ścianę. a w każdym pułku kazał na granicy zbudować 10 zamków. dała o wszystkim wiedzieć swoim braciom. Zezwolił ojciec. prosiła go tylko na wyjeździe. sprzedał Węgrzynowi do Węgier i tenże koń we trzy lata zasię przyszedł do niego i stado mu wielkie koni z sobą przyprowadził. którą zowią Koniusza. a Kunegunda pojechawszy do żup węgierskich ślubną tam obrączkę wrzuciła. 32. aby jej darował. którego. że był w biedzie. iż wszystkie ryby w tym jeziorze znajdujące się są pod władzą wielkiego 31 . Włościanie mniemają. Żupy solne w Wieliczce Bolesław Wstydliwy zaręczył sobie przez posłów królewnę Kunegundę na Węgrzech. Góra Koniusza Przybysław. w lasach pilwiskich jest jezioro zwane Strakbalis (Strukisowe błoto). a samego Żmiję schwytawszy rozsiekali i wszędzie. a w pierwszej bryle rzuconą w Węgrzech obrączkę. a gdy za jej wolą kopać tam zaczęto. którzy najechawszy królestwo Żmii ogniem i mieczem je zniszczyli. mieszkał na górze. gdzie tylko były wały usypane z jego rozkazu. Strukis W powiecie mariampolskim. 31. kazała się wieść po niejakim czasie do Wieliczki. Ta oblubienica. Dlatego podzielił kraj na 10 pułków. Prace te jednak zaledwo w części przyprowadzono do skutku. Stądże tę górę dziś zowią Koniusza. gdyż żona Żmii. nie chcąc u ojca brać żadnego posagu w złocie i srebrze. chrobry i wielki wojownik. co by równie bogaczom i ubogim służyć mogło. pod samymi Proszowicami. a temu się takowy przypadek trafił: Miał konia. znaleziono sól. nadzwyczajnie głębokie. po kawałku trupa powieszono i odtąd wały te zowią żmijowymi wałami. 30.III W Kozaczyźnie był hetman Żmija. nie kochając męża swego. na której Przybysław dlatego kościół zbudował. Stanąwszy potem w Krakowie. że to stąd pochodzi.

Raz wreszcie rozjątrzony oporem wszedł nocą do haremu do mieszkania Paraski i porwał się do niej. olbrzymimi skrzelami wywrócił łodzie. który więzi je na dnie. gdzie najeżone bryły urwisko tworzą. Po tym zwycięstwie. Na próżno zakochany Turek pieścił ją chcąc ułagodzić. ponapełniali nim czółna.szczupaka Strukisa (kusego). ona się opierała i modliła. gdzie są nieprzebyte bagna i topiele. Przypisują jej moc cudownie uzdrawiającą i chorzy przyjeżdżają tu do kąpieli. Tatarzy w jednym ze swoich napadów na Podole porwawszy ją. 33. nikt tam żywy nic mógł zbliżyć się bezkarnie. a Paraska korzystając z otwartych drzwi i chwili przerażenia skoczyła w nie. co by ją przewiozła i ułatwiła ucieczkę. Tuż ją mieli porwać. wpadł w wściekłość. najdrobniejsza płotka nie może się ukryć przed bacznym jego okiem. rybacy spiesznie zarzucili niewód. oddalonej u ćwierć mili od Białogrodu (Akermanu) nad Limanem w skałach znajdującej się. W środku tych trzęsawisk mieszka królowa użwrsrmska. Przerażony muzułman cofnął się. w haremie swym trzymał. takie jest podanie: Paraska była rodem z Polski. gdzie się kryła upatrując łódki na wodach Limanu. dla piękności ofiarowali baszy akermańskiemu. ona milczała uporczywie i rozweselić się. pobiegła nad Liman wzdłuż brzegu szukając łódki. Krynica Parascewy O krynicy tej. i upokarzał się. Anioł stanął w obronie pobożnej. Ryby wtedy korzystając ze snu swojego ciemięzcy gromadami wesoło pluskają po całym jeziorze. i rozchmurzyć nie dawała. jezioro zawrzało od mnóstwa ryb. ale dusza w niej nad lata i pobożność wielka. 34. zatopił łakomych rybaków i uwolnił złapane ryby. zmienił czas swojego spoczynku i odtąd godzina snu Strukisa stała się zagadką. mają czarownice i laumy swoje siedlisko. sieci rwały się od niezmiernego połowu. gdy się w czyste rozpłynęła źródło: krynica ta zowie się krynicą Paraski Świętej lub Świętą Krynicą. Jeden z rybaków odkrył tę tajemnicę i z licznym przyborem czekał na uśpienie Strukisa. napadła Paraskę w skałach. i prosił. przez opamiętałego a gniewnego baszę wysłana. Ten groźny pan raz tylko na rok zasypia w noc świętego Jana. bo tylko godzinę po północy. Lasy użwarmskie W lasach użwarmskich na Żmudzi. minęła godzina. aby się od podobnych uchronić napaści. lecz gdy nie mogąc chciwości swej powściągnąć jeszcze o jednej toni pomyśleli. Pogoń. spoczywa bardzo krótko. minęła straże. Skoro tylko zbliżyła się północ. Strukis się obudził. Świeżemu i krasnemu dziecięciu było zaledwie lat szesnaście. Turek na próżno chciał ja skłonić ku sobie. Ona bvła chmurna. ten się na zawsze pożegnał z nadzieją na ten 32 . obsypywał podarkami i obietnicami. a jeżeli kto ciekawością znęcony odważył się zakazaną przestąpić granicę i ujrzał cudną twarz królowej.

Tutaj ma być grób Jauterity. podobno najwyższa ze wszystkich gór Żmudzi. a zaraz niektóre ludzie parą smrodliwą zaraziwszy. kapłanów z sobą. ryk ogromny wypuszcza. straszliwego i wielkiego Dziwa na brzeg wywłóczą z rogami i ze łbem kozim. Aż gdy trzeci raz zapuszczą. Dziwo w jeziorze krakowskim W wigilię Nowego Roku za czasów Bolesława Wstydliwego widziano widowisko straszne w krakowskim powiecie. tutaj w wigilię świętego Jana z całego kraju zlatują się czarownice na ucztę. Gdzie. z którymi żył niegdyś w wielkiej przyjaźni. aby orężem świętym moc szatańska mogła być odgromiona. Co widząc. Jezioro albowiem jedno szerokie czartowska moc opanowawszy. który za życia jeszcze własnymi rękami usypał ten kurhan i na grób sobie przeznaczył. niejakiegoś w dawnych czasach żmudzkiego rycerza. Dżuga O pół mili przy drodze idącej z Telsz na Olsiudy przedstawia się oku wyniosła góra ręką ludzką sypana. zeszli byli obywatele dla ryb łowienia. sprośnych wrzodów nabawia. pierwszym wprawdzie zamiotem trzy rybeczki wyciągnęli rybitwi: wtórym zaś nic. Do którego. Lud powiada. Sam jeden krocie Krzyżaków swoją żelazną maczugą zabijał. Ciało Dżuga przez długi czas było strzeżone od diabłów. z którego łba oczy. 36. Szatryja Szatryja jest to wyniosła góra. 37. żony olbrzyma Aleisa. słysząc ze wszech stron złośliwe uśmiechy i naigrawanie bogiń. gdy nagle wszyscy przestraszeni. On to Telszewskie wykopał jezioro i przy nim osadę założył. bo wiecznie musiał błądzić po lesie. chorągwi. łowienia w nim ryb i używania wszelkiego ludziom usilnie broniła. dopiero szkaradnego. gdy niewód zapuszczono. że z wierzchołka Szatryi tak rozległy odkrywa się widok. grzmot okropny uczyni. Lud tameczny nazywa ten usyp górą Dżuga. 35. odwieczne dęby łamał jak trzciny i niebotyczne wywracał góry. iż dwanaście kościołów ujrzeć można.świat powrotu. jak dwa węgle rozpalone ze źrenic gorejących pałały. krzyżów i światłości rozlicznych nabrawszy. 33 . krom sieci pogmatwanej. skoro zamarzło. brzydkie ono larwisko pod lód znowu porywa: gdzie po wszystkim jeziorze trzebiąc. różno się rozskoczą. Za ich pomocą cudów waleczności dokazywał Dżuga.

i proszono jak na j usilniej. Nieraz parobcy. odtąd. udał się w nocy przed św. Był tam naówczas komturem Olbracht Szwarcburg. co się na tej górze dzieje. Wtem kur zapiał i wszystko znikło. a tam woda płynie. Na koniec go dobyli i wszystkich tam co do nogi wycięli. woda nie pomogła. Ale najgorzej zdarzyło się komturowi. iż wpadł w gorączkę i na drugi dzień umarł. aż póki nie uciekł z zamku. albo. Posadzono go na diamentowym tronie. iż z wielką biedą do siebie przyszedł. chcący wiedzieć. Długo Krzyżacy nadaremnie zamek ten oblegali. z których sterczały ogromne rogi. który przybył z Frauenburga. rozmaitego rodzaju napoje lały się strumieniami i całe zgromadzenie do upadłego tańcowało. a kiedy się począł wszystkiemu przypatrywać.Pewien śmiały parobczak. Ta biesiada trwała przez kilka godzin. Jeśli Krzyżacy — bywało — jeść w zamku się zabierają. mających kapelusze na głowie. poszedł raz w południe do zamku i tam zastał brata komtura stojącego na moście. Wszyscy więc zamek opuścili. na którym go Niemczyki posadzili. która tak nieszczęśliwie dla Zakonu skończyła się. patrzą: a tu konie stoją. ugoszczono wybornym winem ze złotego kielicha. Kiszporg Na miejscu. a tu miski krwią się napełniły. aby pił i był wesół. któremu ten Krzyżak niegdyś synka do chrztu trzymał. z kościoła zrobiła się stajnia. którzy wojnę z Polską radzili. Parobczak został sam jeden na górze. Raz znowu poczęła mu broda się palić. Te słowa tak starszego przeraziły. jak inni chcą. Przez dwieście lat Krzyżacy ten mocny i ważny zamek posiadali. raz bowiem znaleziono go w studni zawieszonego za brodę. mieli dawni Prusacy zamek. jak który ze starszyzny krzyżackiej umarł. Sięgnął do kieszeni i zamiast pieniędzy znalazł traski! 38. Parobczak został bardzo dobrze przyjęty. coście wojnę uradzili. gdzie teraz stoi miasteczko Kiszporg (Christburg). ten chcąc czegoś o duchach zamkowych dowiedzieć się. dlatego Krzyżacy ten zamek po niemiecku Christburg nazwali. poznał go 34 . który także na tej bitwie zginął. dotąd jeszcze mieszkają tam dusze Krzyżaków. aż go lata Pańskiego 1410 z ziemią zrównano. zarazem tyle się tu duchów zebrało. chcąc iść do stajni. a starszy go zapytał: komu by zamek powierzył? — odpowiedział zniecierpliwiony: tobie i tym złym duchom. a że to w wigilię Bożego Narodzenia się stało. iż żaden żyjący człowiek w tym zamku wytrzymać nie mógł. a drugi raz na najwyższym dachu się znalazł. Grała cudowna muzyka. Raz kucharz i pomywacze poszli do kościoła. postrzegł. Znalazł tam wielkie zebranie kobiet i mężczyzn poubieranych w stroje niemieckie. dusza jego szła do zamku Kiszporskiego na pokutę. zachodzili do lochu i tam — bywało — popili. iż żaden o świecie nie wiedział. dano kilka garści pieniędzy. Janem na ucztę czarownic. które natychmiast schował. był tylko pniem spróchniałym. Gdy więc komtur wyciągnął w pole i szedł na bitwę pod Tannenbergiem. ów złoty kielich zgniłą czaszką trupią. Kowal. ten zawsze Krzyżakom nie radził rozpoczynać wojny z Jagiełłą. co na wojnę z Jagiełłą namawiał. Idzie piwniczy do lochu. Ale starszyzna krzyżacka chciała koniecznie wojny. Ten zamek dotąd jeszcze stoi. iż ów tron diamentowy. We dwa lata po bitwie pod Tannenbergiem i Grunwaldem kowal z Kiszporgu wrócił z pielgrzymki do Rzymu. Zaraz dusza jego poczęła się błąkać po zamku. który się w gruzy rozsypał. Toteż tu niesłychane i straszne działy się rzeczy. Otton z Sangerwic.

wtem usłyszano stamtąd żałosny płacz i wycie. Dopóki orły się gnieździły i dopóki je szanowano. jakby miał mszą odprawiać. Lecz naraz zniszczył wszystką pomyślność jeden niebaczny potomek tego rodu. tylko taniec i rozpusta. dopóty sprzyjało szczęście Herburtom. jakie to gospodarstwo prowadzimy. nic. Przyszedłszy do pierwszej komnaty znaleźli wiele bardzo ludu grającego w kostki i karty. któryś słyszał. Każdy umierający Herburt. To rzekłszy zniknął. a z tego poszła nędza i płacz. a kanonicy siedzieli w stallach i spali. panienek i chłopców. jak powiada lud tamtejszy. Potem wyszli z zamku. coś tu widział i słyszał. Stamtąd przyszli na wielką salę. jednakże chciał dany sobie rozkaz wypełnić. 40. uciekło szczęście i dostatek od Herburtów. Orły Herburtów W bliskości Dobromila na wyniosłej górze widne po dziś dzień rozwalmy dawnego zamku Herburtów. który niepomny na oddawaną cześć tym orłom. 35 . kazał więc kowala w worek zaszyć i utopić. Jest tam podanie gminne opowiadające przyczynę wygaśnięcia tej sławnej i możnej rodziny. jeżeli zmarły przed zamążpójściem. panie kumie. że już i w piekle gorzej być nie może. Przestraszył się bardzo kowal. iż właśnie w chwili zabicia orła skonał jego mały synek. — Idź i powiedz nowemu wielkiemu mistrzowi. gdzie znaleźli mężczyzn wiele. Ale ten rozgniewał się strasznie. Pileckie Córki przemożnego domu Pileckich. tak bowiem żyliśmy. Powróciwszy z polowania do domu dowiedział się.od razu. za mężne zaś w ćmy nocne i ukąszeniem przepowiadały zgon każdemu z członków tej rodziny. że kowal zaczął się strachać i myślał sobie. a rozumiejąc. jedni śmiali się. a ich rodzina z powodu zabicia orła wygasła na owym osieroconym ojcu. mówiąc. W drugiej komnacie wszyscy jedli i pili. iż tę bajkę zmyślono. że was w dobrym i czerstwym zdrowiu oglądam. zamieniały się w gołębie. 39. jakieś to tam widział. poszedł do wielkiego mistrza i opowiedział wszystko. jak się stało. że mówi do żyjącego człowieka. cieszy mię. niewiast. Poszli potem do kościoła. którego całkiem zdrowego jeszcze w domu był zostawił. aby Zakon krzyżacki osławić. a do tego pierworodne. tam stał ksiądz. przemieniał się w siwego orła i obierał na skałach zamkowi przyległych mieszkanie. Poszedł więc za nim kowal krętymi wschodami. o którym takie dziwy opowiadają? — Na co mu duch odrzekł: Chodź ze mną. to zobaczysz. ośmielił się ubić jednego z rusznicy. Od tego czasu orły przestały się gnieździć w skale. młode wywodził swe pisklęta. tam tylko na gitarze grano i śpiewano. co też tam się dzieje w tym zamku. gdzie gnieżdżąc się. niektórzy klęli. rzekł mu: O.

41. a majstra budowniczego obwiesić. Podanie o tym jest takie: Król Łokietek na podziękowanie Bogu za swoje zwycięstwa postanowił ufundować piękny kościół w Wiślicy. że tak popędliwy dał wyrok i raz wyrzekł: szkoda go. któż mi teraz kościół postawi?! — Aż tu dworzanie widzą króla markotnym. tym końcem kazał zrobić abrys. jaką sobie zasłużył u Pana Boga. 42. że wisi. drzwi i grobla w Wiślicy Był sobie jeden ksiądz w Wiślicy bardzo pobożny i uczony. gdy już były mury wyprowadzone. zjeżdża król Łokietek oglądać budowę i ze zgrozą widzi. w dolinie przerżniętej pięknym strumieniem Rudawy. Cóż się dzieje? Po pewnym czasie. o milę od Krakowa. Ma strapienie w onym dniu. Do niej się wiąże smutne podanie o nieszczęśliwym Kmicie. jako kościół jest mniejszy od podanego w abrysie. Wskutek zapewne łaski. aby kościół wystawił. To i radość może mieć. 36 . Skała Kmity We wsi Zabieżów. który mu się bardzo podobał. Stary napis w połowie zatarty maluje nam usposobienie młodzieńca: Kthory z was przyjdzie thu. że mu rodzice odmówili rękę kochanki. Gdy tedy Łokietek pytał. sterczy na przepaścistym wzgórzu Skała Kmity. Ze zaś mimo tej omyłki majster ów rzadkim był w swej sztuce i drugiego niełatwo by znaleziono. z czego i on korzystał. raz że człeka nie zgubił. drugie. że mimo tej chyby piękna stanęła świątynia. Zasię kthory przyjdzie thu. Nie posiadając się w gniewie. 43. bo natychmiast porwał dłuto i kawał głazu i wykuł zeń swój wizerunek i powiesić go dał na facjacie. Otóż podług tego abrysu zgodził się z majstrem. Tho i spokój może mieć. przeto nie bardzo nastawano na jego życie. Mając męstwo w owym dniu. Kamienna figura w kolegiacie w Wiślicy Na facjacie kolegiaty wiślickiej po prawej stronie znajduje się wykuta z kamienia naga postać wiszącego człowieka przepasanego fartuchem. czemu był rad wielce. czy majster on wisi? — Odpowiedzieli dworscy. natychmiast każe kościół rozwalić. W parę dni jednakże żal się zrobiło królowi. wyjaśnili rzecz całą. Żaby. który ze szczytu skały rzucił się w strumień z rozpaczy. mógł rozkazywać złym duchom i zaklinać głupie twarze.

jakie to ptaszki. gdzie siedziały. Stanął kontrakt między stronami. ale na próżno! Ksiądz. żabska tak przeraźliwie skrzeczeć zaczęły. który najdłużej milczał. na koniec temu. — Oto tak — mówił ów trzeci diabeł (bo to wszystko były diabły) — nasz brat. Dziś rano. ksiądz spie. a znając wszystkie egzorcyzmy. co kiedykolwiek bies spłatał na świecie. co ową historię opowiadał. kiedy jej kazał na wieczór być u siebie. Pewnego razu tenże sam ksiądz. jakby ratować duszę ojca świętego. Zdarzyło się. dalej w prośby. pośród niezmiernych błot rzeki Nidy. a mianowicie żab. więc tym ciekawiej słuchał. i na tych zataszczył księdza. w którym diabeł zastrzegł sobie. było prawdą: papież leżał na łożu. Dotąd stoją one bez użytku w kościele wiślickim. — Czy to prawda? — zawołały kruki odchodząc od siebie z podziwu. a diabeł czekał na dworze ze drzwiami na plecach. ogromne. Opowiadali oni sobie różne ze świata nowiny. będzie jego własnością z duszą i ciałem. Ksiądz. że chłopa pijanego zaprowadził w błota. zagadł: A na czymże cię zaniosę. — Cóż takiego? Cóż takiego? — pytały rozciekawione kruki. że ani on siebie nie słyszał. Na nieszczęście. ani jego nie słyszano. aby nikt nie przechodził przez groblę. odezwał się na koniec: — Stareć to rzeczy prawicie. które zaczęły między sobą rozmowę. Ksiądz usłyszawszy to bluźnierstwo struchlał. karcąc go ostrymi słowy. Nasz proboszcz nie mówiąc ani /słówka sunął śmiało ku onej pokusie i zaraz od lewicy palnął ją po twarzy. że staremu sknerze kark skręcił. a że był to szatan. który tylko myśli. ale trzeci. którą ów ksiądz odprawiał. Diabły widząc. Diabeł wszakże szukając sposobu jakby się wykręcić. diabeł czeka ze drzwiami. zakazał. jeden się chwalił. wyjął inne. z jakim nieprzyjacielem mają do czynienia. zrobili rogatkę czyhając na one du- 37 . zaklął kruki tak.szy się do domu. żeby figla nie spłatał. kazał mu budować groblę na błotach Nidy. co szatan wyprorokował. bo miasto drzwi onych z Wiślicy. bo już mało czasu zostaje. mości księże? Na moim grzbiecie będzie ci za twardo? — Na tych drzwiach od kościoła! — odrzekł ksiądz. czym tak zmiękczył papieża. rozumiał również i głos ptaszy. odmawiając wieczorne pacierze. coraz okropniejszymi formułami smaga onych biesów. który wszystko zakasuje. Na dzwonnicy kościelnej usiadło właśnie kilka kruków. Proboszcz bojąc się.miarkował. iż ukląkł i kazał mu się wyspowiadać. iż Wiślica stoi. jakby na jakim ostrówku. kiedy papież mszę odprawiał. dokładną groblę. że ma jeszcze czas diabłem się posłużyć. co się nazywa. że co pierwszego przejdzie przez groblę. że jak przykute nie mogły ruszyć się z miejsca. Z pierwszych wyrazów domyślił się. więc natychmiast rozlał się smołą. przeto zebrała go chęć podsłuchać. ale złośliwy bies nie mógł się obejść. które grzechotaniem swoim naprzykrzały się ludziom. panowie bracia! Jąć to wiem fortel jednego naszego kolegi. zwyczajem swoim przechadzał się wieczór po nadworcu plebanii. Posłuszny diabeł wyrwał drzwi z zawiasami. on mu się pokazał w kościele w postaci prześlicznej panny. Cóż się tedy stało? Diabli wysypawszy. Dopieroż wsiadł na ojca świętego. którego tu brakuje właśnie. Wychodzi na podwórze. i tak. że był człowiek uczony.czas solennej mszy. Wiadomo. Przyjechawszy przed pałac ksiądz prosto walił do sypialni papieża. a pieniądze zakopał. musiał dobrze oczarować papieża. ksiądz siadł i w mgnieniu stanęli w Rzymie. drugi. każe się zanieść do Rzymu. ale się zaraz po. Uniesiony więc żarliwością chwały boskiej zaklął żaby i ropuchy i odtąd nigdy ich głos nie był słyszan w Wiślicy. a obok niego siedziała prześliczna panna. co też ci ptacy prawią.to jest zwierzęta. a proboszcz postrzegł. — Nic prawdziwszego na świecie — mówił dalej opowiadający — w tej chwili ona tam jest u papieża i siedzi na łóżku obok niego. Gdy zalecieli na miejsce. owoż w tych błotach gnieździła się moc niezmierna różnych gadów. Po dopełnieniu chrześcijańskiego obowiązku. jest w Rzymie. iż pod. aby która z jego owieczek nie padła pastwą szatańskiej złości.

a ona sama. piorunem dach zapala. jak niegdyś za życia nieboszczki. Odtąd się tu wszystko zmieniło. póki Polska była swobodną. 44. który w tej chwili jak gdyby zrysowany piorunem. wyniosła i poważna. ale oni nie wierzyli i ustąpić nie chcieli. póki żyła pani Starościna.. Starości. gdy któryś sędzia niesprawiedliwy wyrok dla strony pokrzywdzonej ogłaszał. której dotąd nikt załatać nie może. lustra..na też strzegła go jak oka w głowie. 46. niebożątko! Powlekli ją tam gdzieś do wód węgierskich. cała w bieli przechadzała się po pokojach. Co nocy zamek o samej północy gorzał od świateł. posadzki poniszczyli i wtenczas to poczęło coś straszyć. który się urodził dnia wtórego czerwca 1624 r. Zamek zajęli Niemcy. chcąc porwać co swoje. W czasie przyjścia Jana III na świat. Zamek ojcowski Świetny był zamek ojcowski. jedna z tych głów cudownym sposobem przemówiła i wyrok zmienionym został.szyczkę. ogromne zwierciadła. Było tego przez długi czas: aż jednego razu pani Starościna. sprowadza burzę. a z ich środka wychylało się sto głów męskich i niewieścich w kolorach naturalnych i właściwych ubiorach. 45. leży na Kalwarii. Głowa w izbie senatorskiej w Krakowie W obszernej izbie senatorskiej na zamku krakowskim jest pułap z belek. w największej furii porwał ją za ogon. wtenczas i pani Starościna rozchorzała. Skoro bowiem odebrano niemowlę. otóż w tej sali było sto takich czworoboków. a po obmyciu położono na stole marmurowym*. Lecz kiedy Kościuszko zginął pod Maciejowicami. tak. sama proszki i pyłki zbierała po pokojach. aż tu coś bieży — oni w skok się rzucą. nie mogąc się tych nieproszonych gości pozbyć. które misternie są złocone i malowane. zdarzyła się dziwna przygoda zrządzeniem niepojętej w swych cudach Opatrzności.. umarła w drodze. że to była świnia! Diabeł widząc się oszukanym. Widziano na żywe oczy. Było się tam czego napatrzeć: bogate obicia. Pewnego razu. gdy przypatrzywszy się bliżej poznali. marmurowe posadzki i kolumny. zwykle w czworoboki. że wybił jamę. obicia. marmury. Stół marmurowy w Olesku. jak nieboszczka poza okna przesuwała się strasząc Niemców. w ogniu staje zamek cały! Wtenczas już obcy wynieśli się z zamku i duch przestał się pokazywać. między nimi zaś wyrabiane sztuką snycerską ozdoby. zakręcił i z całej mocy cisnął w środek grobli. w wigilię Przenajświętszej Trójcy. na dwoje 38 .

On zaś słysząc ich jęki i wołanie. Jednego razu. 39 . rzekła. rozerwał je tymi słowy: „Snadź. co by na to robić. Za to co nocy. Ale chan ani rusz. ale w końcu usłuchał rady niewieściej. znajdujący się przy tym milczeniu. Dano znać królowi Sobkowi. chan się uradował ujrzawszy taką ćmę chrześcijańskich jeńców. Rzecz dziwna przytomnych zasępiła. aby głód nie nastał. iż była obawa. ile stało w umowie. żal mu się zrobiło. Kiedy swego króla ujrzeli jeńce. Król na oznaczone miejsce. Wonczas to taki powstał płacz i zawodzenie między ludem. wraca na dno odbywać długą pokutę. długości najmniej trzech łokci.przepękł się. a z głodu pomorek. a wielebny ojciec Siemaszko z monastyrku bazyliańskiego. było to gdzieś na stepach podolskich. a wtedy i zboża będzie obfitość. aby porachowawszy głowy odebrał zapłatę. kiedy tysiące tysiącami pobrali mężczyzn i kobiet. kazano go przeciąć na dwoje i teraz tworzy dwa mniejsze stoły znajdujące się w Podhorcach. zjechał ze swoimi pany. gdzie stał kosz tatarski. Król Sobek Za panowania króla Sobka tyle w Koronie Polskiej namnożyło się luda. a kiedy kur zapieje. napisał list do krymskiego chana i Tatarzy trzema szlakami wpadli na ziemie polskie. popaliwszy. kiedy się połowa gąb ujmie. 47. Pograsowawszy. że ich od Tatar wykupi. świetna ta jednak chwała w czasie dalszym przepęknie się i polskiemu narodowi szkodliwą się stanie. później nie wiadomo dlaczego. Król zrazu kiwał głową. w bliskie jezioro i utonął. nad brzegiem wielkiego jeziora. hasa po okolicznych błoniach. pomyślawszy. królowa: — Najlepszy sposób: wyprzedajmy lud Tatarom. że król Sobek nie mógł wytrzymać i z rozpaczy wskoczył. wyjeżdża na koniu z toni jeziora. zwłaszcza kiedy księżyc świeci. królową. wyliczył tylko za głowę po czerwieńcu i Tatarzy pognali lud w jasyr.” * Stół ten jest czarny. że usłuchał żony i już zaczął się z chanem targować i wykupno jeńców dając w dwunasób tyle. radząc się. że niemowlę to z poręki wszechmocności chwałę odebrało. która w całym chrześcijaństwie walor mieć będzie. wzdłuż idzie rysa. kiedy o tym król Sobek rozprawiał z swoją żoną. ucieszyli się myśląc. jak stał na koniu.

a skłoniwszy serce do młodzieńca ubogiego stanu. ale gdy spać kilka nocy nie mógł bo o każdej północy widmo zmarłego króla upominało się groźnie o swoją własność. iż możny niegdyś dziedzic Szamotuł miał córkę. czy mocno siedzą w skórze.* Jest jeszcze figurka wypukłej roboty w wielkim ołtarzu w kościele umieszczona. Dwa są o niej podania. Wąsy Króla Jana Żak jakiś zwiedzając groby królów polskich uskubnął był kilka włosów z wąsów tego bohatera. 40 . Miejsce to od długiego jej tułania Samotuła. 50. bo ciągle widział groźny wzrok pana Przyjemskiego. musiał do grobu odnieść tę pamiątkę. kazał sobie otworzyć trumnę. Ojciec. otworzyły się oba oczy leżącego ciała. Wieża czarnej księżniczki w Szamotułach W zamku szamotulskim stoi na dziedzińcu baszta. Drudzy twierdzą. zwana wieżą czarnej księżniczki. którą chciał sobie zachować. Aleksandra Przyjemskiego.Pan Przyjemski w Koźminie W kościele farnym w Koźminie. Zwłoki jego nie podległy żadnemu zepsuciu. odwiedził grób ś. w mniemaniu gminu jest ona obrazem czarnej księżniczki.dostatku i nędzy długo się w pobliższych wsiach tułała. za karę występnej w oczach ojca miłości. czym tak został przerażony. a postrzegłszy nienaruszone ciało złapał za wąsy. uszła z rodzicielskiego domu. a nawet we własnym pałacu nie mając spokojności. na całe życie zamknął ją w tej wieży. aż na koniec pojmana. że najśpieszniej wybiegł ze sklepu kościoła. Opuszczona od wszystkich. że ta księżniczka była córką dziedzica okolicznych włości. w kaplicy tak zwanej fundatorskiej leży pan Aleksander Przyjemski zmarły w roku 1694. czyli Szamotuły nazwanym zostało. a oblicze wygląda jakby żywe. która z czarnym na twarzy kolorem. wyjechał za granicę i już nigdy do dóbr swoich nie wrócił. w czarnej maszce w tej baszcie zamknięta została.p. Jedni mówią. wstydząc się pokazać światu upośledzonej od natury córki.48. Tymczasem gdy pociągnął. na świat przyszła. niby Murzynka. Opowiadają. w nie. chcąc doświadczyć. 49. iż gdy jakiś niemiecki feldmarszałek kupił dobra koźmińskie.

jakoby przed niepamiętnymi czasy w miejscu tym jakaś zbrodnia spełnioną być miała. kto ją malował. 52. która się rozstąpiła pod nim. która się wije między wzgórkami. może zbrodniczym. Zaklęty zamek w Lubaszu Na wysokich wzgórzach Lubasza stał niegdyś zamek. O nic łatwiej wprawdzie jak o domysł podobny. na tym miejscu został się tylko ko. że nikt prawie wiary temu nie dawał. bądź to ogniki jakie na błotach się pokazują. Rzadko więc i bardzo rzadko o tym mówili ludzie. Mówiono nawet i o dwóch sierotach. Wtenczas podziemne przytłumione głosy chorałem odśpiewują jutrznię. Tegoż losu. na drodze. Szamotuły były wówczas własnością Łukasza Górki. stara bowiem i głucha wieść krążyła tu kiedyś. zawiesił. skościałe po jakimeś czynie gwałtownym.*Współczesny Świętosław Orzelski powiada. niknie zjawisko. i zaklęty równie jak kościół. który ponurym cieniem osłania tę pamiątkę. a z nim i szpaler. lecz po drugiej stronie. 51. nikt wiedzieć nie będzie. dostrzegają częstokroć mieszkańcy okropne widma i słyszą niezrozumiałe głosy. 41 . widać tylko migające się światełka. skąd się wzięła w tym zamku? Nikt tego nigdy nie wiedział. który w nocnych godzinach często się w tym miejscu pokazuje i w zakonnym stroju. a z niego wyrósł dąb ogromny. w którym zapewne i cienia prawdy nie ma. Przy pogrążonym w ziemi kościele. Razem z zamkiem zapadł się i należący do niego ogród. że w Szamotułach długo była więziona Halszka. byliby nawet wiecznie zamilkli. a w tym pokoju obraz kobiety wyższego stanu. ale gniew nieba za jakąś zbrodnię dziedzica zagrzebał zamek w przepaści. doznał i kościół w bliskości stojący. gdyby widmo ukazującej się niekiedy w zamku kobiety nie wywoływało czasami z pamięci tej bolesnej powiastki. całą okolicę spiesznym przebiega krokiem. kto jest ta kobieta. córka księcia Ostrogskiego. zapadł się on wraz z wieżą i dzwonami. z kapturem na oczy spuszczonym. Ponura cichość panuje w tej części zaklętego zamczyska. Tu przecież prędzej wypatrzyć by go można. co zamek. lecz gdy północ uderzy. Obraz ten nie ma nic uderzającego w sobie oprócz surowego nieco spojrzenia i ręki jednej nienaturalnie jakoś położonej. bądź świece grobowe palące się nad ciałem zaklętego właściciela.piec. Widmo w zamku rydzyńskim W zamku rydzyńskim jest kaplica. których ponure głosy częstokroć z śród ziemi się dobywają i pewną są wróżbą jakiegoś nieszczęścia. ale z taką niepewnością i ciemnotą rzeczy. mieszka pustelnik. Palce tej ręki zdają się jakby przesilone. którego kierunek wskazuje dziś kanał głęboki. przed kaplicą pokój.

gościom nawet nocującym w przykaplicznym pokoju. niegdyś warowny. żaden przecież głos. wywiędłym boleścią obliczem klęczy przed ołtarzem. O. Wyzna. wiszący obraz kobiety cały czernieje. ręce kielich niosące kościami tylko. Kryje się służba zamkowa. słuchają. wznoszą się włosy. tych nawet. całe powietrze zda się jakąś nasiąkłe okropnością. żadne westchnie nie dosłyszeć się nie daje. Jeden z nich niesie ampułki. gorąco się modli. kapłan składa i rozkłada ręce. głowa jego trupią. zaglądają. Jest przecież w każdym roku jedna noc straszliwa.. Spotykają je tylko niekiedy klęczące na korytarzu i zatopione w modłach. nad wielkim jeziorem. Kończy się obrzęd. jakieś wyraźne chodzenie i ustawianie sprzętów. po trupiej czaszce kapłana zimny pot zlewa się strumieniem. Uderza północ. przepędzał na pokucie i rozmyślaniu późniejsze swoje lata. w wydrążonych oczach błyska promień oburzenia. 53. klęcząc i modląc się. zapalają się świece na ołtarzu. jakiż to ciężar piersi jego rozpiera! Spowiada się. bladym. jak się to gdzie indziej dzieje. śmielsi tylko bliżej przystępują. znika. twarze ich przecież bledną. Niewiast jednakże i drobnych dziatek snu nigdy nie przerywa. Obracał starzec znaczne swe dochody na miłosierne 42 . co nic nie. widmo kobiety w białej i długiej szacie. obraca się. Okropny widok!. jaka zbrodnia jego. zamykają się drzwi kaplicy. błękitnym światłem. kapłan słucha i długo. a pobliższe drzewa ogrodu. jakże gorąco modli się wprzódy. porywa jakaś gorączka niespokojności. Przez całą tę noc. lecz jakimeś dziwnym. dwa małe szkielety zdają się modłom jego odpowiadać. pogodne. nie słyszą. Kapłan milczy. której nikt w zamku przespać nie może.paniem. Patrz! patrz.Widmo to nie kłóci tak nielitościwie spokojności. wreszcie podnosi na kapłana wzrok błagalny i mówi: — Przebaczenia! A kapłan jej grobowym odpowiada głosem: — Nie w tym roku jeszcze! — I kiedyż. gasną świece. Wskazuje jej na dwa klęczące szkielety... Czeka chwil kilka. choć żadnym nie wzruszone wiatrem. zdają się błagać za winną. okropna. cichym tylko o północy przypomina się stą. dziwnie szeleszczą. jęk tylko długi słychać za nimi i naraz wszystko cicho i ani śladu tego. Roztwierają się same przez się drzwi kaplicy. Zdaje się. Już od jedenastej godziny słychać jakiś szum i łoskot w kaplicy.. Kapłan ten jest kościotrupem. ukazuje się kapłan w ornacie ze mszą świętą idący. Skarbiec w Zbąszyniu W Zbąszyniu po dziś dzień stoi zamek.widzą. z rozpuszczonymi włosy. jakby na wrodzoną ich lękliwość względne. W chwili tylko podniesienia ciała i krwi Pańskiej głuchy odgłos kościanego dzwonka głębokie przerywa milczenie. jakiś głuchy grzmot daje się słyszeć nad zamkiem! Drobne dwa szkielety. Zaczyna się msza święta. że coś nadzwyczajnego przeczuwają w naturze. Nagle zimno grobowe uderza wkoło.ła już wszystko i schyla głowę. o niczym nie wiedzą. poprzedzają go dwa małe szkielety w komżach. Jeden z panów tego zamku prowadziwszy w młodości życie rozwiązłe. choć niebo wkoło jest jasne. drugi mszał ogromny. Ileż to łez i westchnień przerywa tę spowiedź! Wielki Boże! Jakżeż straszliwym musi być wyznanie tego widma. zawsze się waży nad zamkiem jakiś obłok czarny. Bije silnie — płacze i czeka. długo słucha. kapłan zasiada w krześle — widmo przystępuje do spowiedzi. kiedyż! — odzywa się widmo. przyklęka. co przed chwilą było. czyta w mszale. i bije się w piersi na znak żalu i skruchy.

w gęstwinie tego lasu. lecz w której księgi pobożne tylko i włosienicę ujrzał. Dzikie śmiechy towarzyszów rozpusty młodego pana rozlegały się po zamku. więc sama dziedziczka Szlachciniec wyjechała. nowy pan zatrzasnął za sobą żelazne podwoje i starego sługę samego w piwnicy zostawił. a kwitów od nich me żądał — odrzekł sługa. Wtem nagła niemoc naprzód mowę. — W tejże chwili otworzyły się nagle ciężkie okowane drzwi prowadzące do poziemnego skarbcu. gdzie po kilka godzin sam na sam przebywali. w nim schodzą się granice kilku włości przyległych. Wchodzi umarły ojciec w śnieżną przybrany suknię i wiernego sługę za rękę prowadzi. — To powiedziawszy. że to nie jej były grunta. iż ta ziemia. Krzywoprzysiężna pani W stronie północnej za Tarnopolem na Podolu jest gaj nazywany Szlachcinieckim. Od strony zwróconej ku miastu wykuta jest niby kapliczka. mówiąc. od zachodniej półtrzecia krzyża. a powiernikiem jego w rozdawaniu jałmużn był doświadczony długoletni sługa.nie — nakarmiłem go. a syn upadł bez zmysłów. jest moją własną! Ale zaledwo wykonała krzywoprzysięstwo. a na nim figura z ciosanego kamienia w kształcie czworokątnego ostrosłupa. Następne życie jego dowiodło. Podanie o tym pomniku takie krąży między gminem: Bardzo dawno temu. Dwa dni przepędził w więzieniu nieszczęśliwy sługa bez pokarmu i napoju. gdzie się granice rozchodzą. Jakoż nabrawszy z swoich gruntów ziemi w trzewiki. że napomnienie ojca pożądany odniosło skutek. wywiodłem z więzienia. cały ten czas swawolna rzesza na rozpuście strawiła. pod herbem zatarte ślady napisu. — Tak jest — rzek. stanęła na roli.. dopóki ich mieć nie będę. w tym samym miejscu padła i nałożyła hołowkoju (umarła). Trzeciego dnia na wieczerzy jeden z gości. a wkrótce potem i życie starcowi odjęła. wezwał nowy dziedzic starego sługę i do skarbcu zaprowadzić się kazał. gdzie są kwity. na wschodniej zaś stronie wykuty jest trzewik białogłowski. jak między mieszczanami tarnopolskimi a włościanami Szlachciniec był spór o grunta. — Ty więc je przystaw. Po pogrzebie tej pani długo bardzo jakaś mara błąkała się 43 . słudze zaś zemstą swoją na przyszłość odgrażał.uczynki. z roztrwonionych jego dochodów? — Rozdawał pan mój dochody swoje między nieszczęśliwych. znajduje się wysoki kopiec. choć dobrze wiedziała. jeśli potrafi. Młodzieniec ten zepsutych obyczajów obłudą nazywał postępowanie ojcowskie. Czy tu składał mój ojciec pieniądze swoje? — rzekł. Starzec zniknął. czyli herb Pilawa. Proces miał się rozstrzygnąć na miejscu. i mieszczanie muszą przysięgać. niech go uwolni. Obaj częstokroć do podziemnego schodzili skarbcu. o którą spór się toczył i wyrzekła: przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu etc. a gdy zwłoki jego do grobu zniesione zostały. mocno podchmielony. niecnoto. Skromny sposób życia właściciela Zbąszynia nie podobał się synowi jego. teraz niewinność jego zaświadczani. — Gdzie są skarby mego ojca? — rzekł dziko młodzieniec — a kiedy ich nie ma. Nie wyjdziesz stąd. z urąganiem spełnił zdrowie więźnia mówiąc: — Niech go pasie stary. 54. widząc wielką skrzynię w żalazo okutą. na której stoję. którą skwapliwie otworzył. że i ona.

Za to też po śmierci pokutuje w Gosławicach. nie topi. że te męki czyśćcowe przeszło od lat sto cierpi. kiedy mu widok zasłaniały. że król Batory polował w tych borach.po lesie. Rodzina Jazłowieckich zgasła. iż jeden z nich nielitościwie wypędził osiadłych tamże Ormian. życie postradała. nastraszona przez kogoś upuściła dziecię. Dzisiaj okoliczni wieśniacy. które prowadząc ognistego rumaka. z ustąpieniem tych pracowitych i przemyślnych ludzi wszystkie nieszczęścia zwaliły się i na miasto. w chwilach gdy słońce zachodzi. z którego śmiercią miała się zacząć kole] nieszczęść Polski. 57. palił domy. Zamek w Wyszynie Wieś Wyszyna. a sługi Boże prześladował zapamiętale. mówiąc. co on też z wielkim płaczem i narzekaniem czynił. Cień jej błąka się po rozwalinach ojczystego zamku i otaczających go zaroślach. położona o milę od Warty. nie przeszkadza. 55. Cień smętny. zwany grobowiskiem misia (niedźwiedzia) przez króla ubitego. piastunka przyszła igrać na brzeg studni zamkowej. tego imienia dziedzicem. Gdy bowiem razu pewnego z chłopięciem jednym. dziedzic Gosławic. był za życia swego człowiekiem bardzo okrutnym. ale nieszkodliwy. potem złotowłose dziecię na głowie mające 44 . a to za wydarcie pewnych funduszów kościelnych. jak promień jego tworzy niekiedy w obłokach złotą przepaskę. ówczesnego dziedzica Wyszyna. ma zamek leżący śród lasów. W czasie tych wspaniałych łowów. i na onego dziedziców. tylko żałosnym jękiem przeszłość wzywa i wspomina. a gród przeszedł na własność Koniecpolskich. córka Melchiora z Górowa. Jest podanie. widywano go otoczonego orszakiem złych duchów. Zamek jazłowiecki Rozwaliny spaniałego niegdyś grodu Jazłowieckich na Podolu świadczą o karze niebios. a nawet kilkoletnie dzieci pasące trzodę. wystrzałem. 56. dzieci końmi po drogach rozjeżdżał. zbłąkawszy ich z drogi. przez nieostrożność polujących. widują. rozpędzała pasące się tam bydło i dusiła owce. bo jak mówią włościanie: nie zwodzi. Lubrański Lubrański. kazały nań wsiadać Lubrańskiemu. I tej rodziny nie lepszy był koniec. jaka dotknęła ród Jazłowieckich za to. w czahary zapraszała przechodzących wieczorem. pokazują bowiem kamień.

tam. Skrzynno. a w lewej kwiaty. w prawej ręce krzyż. Wkrótce potem upadł zamek tameczny.wianek. aby tak nieludzkiej zaniechał zabawy. że nie uważał na największe święta i najczęściej w czasie wielkiego nabożeństwa uganiał po kniejach ze zgrają psów i obławników zmuszonych gwałtem do tej posługi. krzyki obławników. gdyby się nie poprawił. Dziś jeszcze bowiem po błotach okolicznych słychać tętent koni. Nigdy jej przecież doścignąć nie mógł. postać niewieścia znikała w przezroczu właśnie w tym miejscu. Myśliwy pan W Czerwonej Wsi mieszkał dziedzic tej włości. znikły ślady dawnej wspaniałości właściciela. która mieszkańców trwogą napełnia. pokazuje się jakby wielka łuna pożaru. postanowiła oddalić się z tej okolicy i zabrać z sobą klejnoty swoje. gdzie stał zamek. Pospieszył za nią ów szwedzki oficer. Na górze tylko. w którym niezmierne skarby leżą. gdzie leżeć małą wspomniane skarby. którzy z nim byli polowali. gdy ona kazała zwrócić sanie swoje na jezioro. ale wróciwszy z łowów. który się za nią uganiał. 45 . właścicielka pobliższych włości namiętną miłość wzbudziła w oficerze szwedzkim na załodze w miasteczku stojącym. jeżeli się dali psom do chleba uprzedzić. wycie psów i huk wystrzałów. 59. Wyśledzili ją niebawnie Szwedzi. kazał albowiem bić ludzi. człowiek bezbożny i okrutny. Ale i tu okazywała się dzikość tego człowieka. droższe sprzęty i srebra stołowe. a bór przyległy grobową przybiera posępność. kazał bić psy. Zwyczajem jego było za powrotem z polowania rzucać ze wzgórka. które dopiero co było stanęło. znajduje się jezioro Skrzynką. lecz pozostała dotąd pamiątka jego kary. jako pamiątkę jego przewinienia i kary. Przez wiele lat widywano cień kobiety unoszący się nad wodą. ciężko na zdrowie zapadł i w kilka dni umarł. jeżeli ludzie przed nimi chleb schwytali. Zagorzały myśliwy w następną zaraz polował niedzielę. lecz gdy się do niej zbliżał. Próżne były napomnienia miejscowego plebana. 58. Dotąd śród gęstego boru należącego do Czerwonej Wsi pokazują otwarty grób okrutnego owego pana. że w czasie szwedzkiej wojny. Lecz słowa jego były daremne. lecz gdy kur zapieje. bardzo głębokie. gdy mu jednak wzajemną nie była i bezpieczeństwa dla siebie w domu nie upatrywała. czyli Skrzynną zwane. chleb psom i ludziom. na którym stał zamek. Podanie jest. lód się pod nimi załamał i oboje utonęli w jeziorze. nikną mary. Zjawisko to dopóty ma się pojawiać. które to miasteczko otaczają. Po raz ostatni ostrzegł go pasterz i rychłą zagroził śmiercią. który myślistwo tak dalece lubił. widywano oraz mężczyznę. jezioro pod Mosiną Za Mosiną między wzgórkami. w pogoń za nią poszli i już ją dopędzili. póki świetniejsze losy dla kraju nie wrócą.

Zabierał się niejeden do wykopania ich. skutku. Jest tam podanie o niezmiernie wielkim pająku. Niełatwo było je odbić. Tym sposobem spiesznie szła robota skraplana krwią niewinnych dziatek. Po długim kopaniu już rozumieją wszyscy. którego całe miasto żywić musiało z niemałym ciężarem dla mieszkańców. dalej ciągły mur. Długo cierpiano tę potworę. nie odważyła się ich poszukiwać. dalej sklepienie. 62. bo kur zapieje i znowu wracają na rok ciężkiej w grobie pokuty. wszyscy wiedzą o ich ciężkiej pokucie i w modłach nieraz westchną za nimi. lecz twarda. twierdzi on. Po nabyciu Luboni wprowadziła się do zamku nowa dziedziczka i zaraz pierwszej nocy widziała we śnie owe skarby. Groźbą więc zmuszono dziatki. W tym celu powołała dzieci włościan swoich nie więcej od trzech lat mające i rozkazała im rękami rozrzucać ogromny kopiec. 61. na koniec drzwi żelazem okute. Przemogła wreszcie chciwość i po upłynionym roku postanowiła pani Zborowska przywieść swój zamiar do. Skarby te przecież tylko niewinnymi rękami i bez pomocy żelaza dobyte być mogły. aż znalazł się jeden z odważniej szych mieszczan. Pająk w Pajęcznie Pajęczno leży w ziemi wieluńskiej. pokazują się albowiem w ziemi obrabiane głazy. że to są ślady dusz pokutujących. lecz wstręt jakiś niepojęty przeszkadzał każdemu do wykonania tego zamiaru. I tak wciąż i wciąż było. a nawet karano. Odbito przecież. że skarby są blisko. aż nową ugodą Lubonia przeszła w ręce pani Zborowskiej dziedziczki ośmdziesięciu wsi okolicznych. za drugimi i 46 . z którego dziś pokazują tylko kopiec. Widują ludzie z miasta krzątające się duchy na górze około kościoła. Skórą tego pająka miały być obite drzwi dawnego parafialnego kościoła i od niego to miasto przybrało nazwę Pajęczna. które raz w rok z grobów wstają i usiłują wejść do kościoła. każdy nowy dziedzic Luboni mógł je widzieć we śnie pierwszej nocy swego pobytu w zamku. Kościół Bożogrobców w Gnieźnie Gmin gnieźnieński pokazuje na zewnętrznych murach tego kościoła maleńkie wydrążenia. Co więcej. widziała je noc po nocy ciągle przez cały rok i przez ten czas równie jak jej poprzednicy wstrętem przejęta. znajdowały się ogromne skarby. niesłychane trudności stawiała słabym pracownikom. gdy upadające na siłach pracować nie mogły. które w znacznej liczbie upatrzyć można. lecz pracy tej dokonać nie mogą. starają dobyć się przez mur i suchymi palcami kościotrupów wiercą ściany. ale za tymi drzwiami pokazują się drugie. znajdując zaś drzwi zawarte. Skarb w Luboni W starym zamku. który ją zabił. Ziemia w Luboni urodzajna.60.

iż gmin kórnicki stracił już wszelką nadzieję wydobycia ich kiedykolwiek. Wszyscy srodze się przelękli. W tejże chwili dochodzą ją głosy domowników: — Gore! Gore w Pawłowicach! — Odbiegają wszyscy swej pani i biega na ratunek wsi. I tak w onym zamczysku pilnuje ich diabeł w postaci czarnego koguta z jednej. lecz na próżno. a zwanym łysą górą. — Rzekł i zniknął. lecz na próżno! Cała się doszczętnie spaliła. Po spełzłej na niczym trzeciej procesji skarby z wielkim trzaskiem tak głęboko w ziemię się zapadły. zbuntowawszy się. 47 . bo i ta całkiem spłonęła. gdyby najmniejszego narzędzia do procesji potrzebnego do trzeciego razu zapomniano. własność szatana. tegoż koloru był i jeździec. Spełniła się przecież miarka jej występnej obojętności na nieszczęście bliźnich. śród gęstych zarośli widać gruzy zamku. ale cóż po tym! Kiedy za każdą rażą psotny szatan sprawił. jak kupy plew lub zgonin w spichlerzu. W zwaliskach jego ukryte są wielkie skarby. Pani Zborowska jedna się nie zlękła. Proboszcz kórnicki miał przyjść w uroczystej procesji. spostrzegają jeźdźca na koniu. 63. — Szatan mi na imię — ryknął ów jeździec — i skarby te są moje. Wszystkie jednak wywalono. układ stawał się nieważnym. sama jedna powraca do okropnego sklepu i rękę ku skarbom wyciąga i garść złota bierze i w tejże chwili dolatują ją strwożone głosy ze dworu: — Gore! Gore w Zdzitowiecku! — Odbiegają swej pani i spieszą na ratunek rzeczonej wsi. I tym sposobem dwanaście wsi spaliło się. i ubiór jego. to jest palą. tyle razy. jak od strony jeziora siedzący czarny kogut natychmiast je łopatą z brzękiem i hałasem na powrót odgarniał. koń był maści szarej. ogniem karać będę zuchwalca. zamordowali ją i ziemią zarzucili zaklęte skarby. ile było złych uczynków popełnionych przy nabywaniu ich i tyleż razy cierpieć ma dusza dawnego ich właściciela okropne czyśćcowe męki.trzecie. iż skłaniał się do wydania skarbu. Nazajutrz pani Zborowska głucha na prośby i zaklęcia swych dworskich. kto się ich dotknie. Biada temu. a jakaś panna z drugiej strony i nieraz było słychać. iż zapomniano zabrać to kociołka ze święconą wodą. bo zaraz wraca do sklepu. Po trzykroć więc wychodziła w tym celu procesja. gdy panna chciała te pieniądze w jezioro wrzucić. ręce ku skarbom wyciąga i garść złota bierze. tak wysokie. Stare zamczysko w Kórniku O pół mili od miasteczka Kórnika. Poddani jej. gdy niespodzianie okropny jakiś ryk daje się słyszeć ze dworu. a coraz cięższe i coraz mocniejszym żelazem okute. to szczypców do świec. a pani Zborowska nieugięta i niepohamowana w łakomstwie garnęła do siebie złoto. a za odbiciem ostatnich pani Zborowska postrzega kupy złota tak gęste jedne przy drugich. to chorągwi lub tym podobnych rzeczy. które czyszczą się. wybiegają wszyscy i na pagórku blisko wsi leżącym. Łakomie rzuca się na złoto pani Zborowska. atoli pod następnym warunkiem. Przed laty wchodzono z szatanem w układy o te pieniądze i doprowadzano już rzecz do tego.

tak iż by prawie byli całą zarzucili jamę. Ale bies rozgniewany zaczął im wyrzucać czapki jedne po drugiej napełnione kamyczkami. leżącą w Kaliskiem. suchym liściem lub czym gorszym jeszcze. idącemu z Panem Bogiem do chorego. czyli okopy. iż nigdy niczyje oko nie widziało tego ptaka we wsi Rudzie. Nuż sierota opowiadać o dobroci biesa. On to spostrzegłszy na ulicy psa leżącego. Zdarzyło się. upuścił raz czapkę aż w samą głębię rozpadliny znajdującej się na Gnieźninku. iż przed laty przewodniczył z tym dzwonkiem księdzu. aż tu leci jakby umyślnie nad nim sroka i trznie mu na brewiarz. iż święty on mąż szedł sobie gościńcem i modlił się na brewiarzu. który pomimo zbliżenia się księdza z miejsca nie powstał. chłopiec jakiś bardzo rozpustny i zepsuty. 48 . Postradawszy czapkę. uniósłszy się hojnością. Gnieźninek W pobliżu Gniezna są dwa szańce. który acz nie ma najmniejszej skazy ani znaku uszkodzenia. jeden z nich zowie się Gnieźninkiem i takie krąży o nim podanie: Pasali na tym okopie wiejskie pastuchy swoje bydło. gdzie miał pogan nawracać. Wieś Ruda Za dawnych czasów przez wieś Rudę. który w tejże chwili przestał dzwonić i już nigdy głosu nie wydaje. przechodził św. wędrując do Prus. Rozgniewał się mąż pobożny za tę zniewagę i wygnał sroki tak. tak że skruszył samego biesa. 65. napełnił czapkę chłopca tynfami i wyrzucił mu ją na wierzch. jeden z nich. zaczął niezmiernie płakać. nuż pastuchy zbiegać się i rzucać czapki swoje. 66. trącił go dzwonkiem. aby móc jakie psoty ludziom wyrządzać.64. Bies. przecież żadnego nie wydaje głosu. Wojciech. co w tej rozpadlinie zazwyczaj przesiadywał. sierota. Powiadają. Milczący dzwonek W kościele w miasteczku Turku jest dzwonek.

browar zaś ten jedynym był źródłem dochodu miasta i szpitalu. jakież ich podziwienie i radość. która domaga się spełnienia ziemskiej kary. aby się gromada zbiegła. a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza. bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć. 68. za co jej źle odpłacił. o kilka staj za nią stoi kościół Św. Użalił się nad nieszczęśliwymi zakonnik i głęboko do Boga westchnąwszy pobłogosławił studnię. niż był kiedykolwiek. co przed tygodniem zmarło. którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie. z której oni wodę do miejskiego browaru czerpali. Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem. Piwowarzy biorą się niebawem do roboty. Piwo grodziskie Dnia jednego błogosławiony ks. przybiegł do plebana dając mu znać. aby wyjawiła tajemnicę. nic nie pomogło. — Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna. odezwał się do matki zmarłego dziecięcia. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza. zawsze na wierzch wychodziła rączka. Aż w tej chwili trysnęło źródło podziemne i napełniło cembrzyny. iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami. ale co ziemi przyrzucał. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo. kazał w dzwony uderzyć. Marcina zupełnie zrujnowany. Brzoza gryżyńska W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna. 49 . Na tę pamiątkę mieszkańcy Grodziska co rok w procesji do Lubinia chodzili i tam na grobie błogosławionego Bernarda klasztorowi beczkę piwa w darze składali. co grób kopał. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała. bo musi być tajemnica. dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. co się namodlił. aż pewnego dnia grabarz. Bernard z klasztoru benedyktyńskiego w Lubiniu udał się do Grodziska i ujrzał tamecznych mieszczan mocno strapionych z powodu. wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. że to dziecię. a gdy go otoczyła kołem. Nie wiedząc innej rady.67. gdy skosztowawszy zrobionego piwa znaleźli smak jego lepszym nierównie. że studnia. wyschła była zupełnie.

zaszła mu poważna bardzo matrona piastująca na ręku śliczne dzieciątko. Obraz na księżycu Pewien chłop miał dwóch synów.go Oliwa rzeczony. że jeden z ubogich wziął bułkę chleba i wyszedłszy z klasztoru. a samego wtrącił żywcem do piekła. będąc tej wsi dziedzicem i szczególnym miłośnikiem drzew. palcem go tykał. i to korzeniami do góry. Chleb kamienny w Oliwie Jest klasztor nad morzem od Gdańska o milę zakonu cysterskie. 71. że dopiero pierwszy raz przyszedł. Myśl ta w nim się wzmogła i na koniec jedną rażą postanowił zabić swego brata. 70. Więc ona rzekła: — Niechże będzie kamień. lecz po rozdzieleniu znikłoby w małości. biskup krakowski. Podanie ludu utrzymuje. w bliskości Krakowa. Trafiło się. Bracia postanowili razem gospodarzyć i szło im dobrze. gdy około Gdańska wielki głód ludzi trapił. 50 . tym ze śmiercią swą zostawiał niewielkie gospodarstwo. Rzekł ów: — Ja sam nie mam chleba. przy tym się ożenić i być zamożnym. nie chleb — a to mówiąc. wrócił się potem i skłamawszy. Rzecze mu owa matrona: — A to masz za pazuchą bułkę. która go prosiła. aby jej na posiłek użyczył chleba.69. dostał drugą. Aż gdy powraca do Gdańska. które nie dzielone mogło się jakkolwiek utrzymać. miał ten wiąz zasadzić. Zamiar ten wykonał w polu.duje się na stronie prawej za szkłem bułka chleba w kamień obró. I natychmiast zniknęła. On na to: — To kamień. pobożny opat oliwski kazał ustawicznie piec chleb i zgłodniałym ludziom rozdawać. Bóg wnet zniszczył całe zbrodniarza gospodarstwo. rośnie wiąz w ogrodzie mający przeszło jedenaście łokci obwodu przy podstawie. a to z tej przyczyny: Roku pańskiego 1217. Stanisław Szczepanowski. Aby zaś ludziom widok tej wielkiej zbrodni ciągle się przypominał i odwodził ich od podobnej. iż św. Stanisława We wsi Dojazdowie. Wiąz św. w tym to kościele między wielu ozdobami znaj. lecz młodszy zawsze myślał w duchu. że gdyby starszego brata nie było. sam swoją ręką na księżycu obraz pomieniony nakreślił.cona. gdy oba przyjechali po snopy. uderzył więc widłami brata starszego i zabił go. on by sam mógł posiadać cały majątek.

jednak ani do zbytniej wysokości wyrosła. ani dotąd nie usycha. wysiadają jacyś panowie. Pomiarkowali się pisarze i kancelaria. a spytany: na co? Odpowiedział: — Tak długo ściślejsza nasza obserwancja trwać będzie. 72.wołał pi51 . jednakże snycerz nie był go tak wystawił. drugi prezydenta. ale z dziwnym dowcipem i z wielką praw naszych znajomością. została się tylko kancelaria i pisarze trybunalscy. Dla czego ta sosna zawsze kwitnąca zowie się sosną brata Piotra. na której pamiątkę chleb ten chowają. jako i świeccy. aż obaczy. I zaczynają iść po schodach. drugi contra stawał. gdy mieszkał w klasztorze zakliczyńskim. Aż tu zajeżdża przed trybunał mnóstwo karet. tak duchowni. a nad nim był napis wielkimi złotymi literami: „Justitias vestras judicabo”. na roki jej nie pozwano i wszyscy udali. że choć ta sosna więcej niż od sta lat zasadzona. o. jak długo to drzewo kwitnąć i trwać będzie. kazał wprowadzić sprawę tejże wdowy. Franciszka w reformie naszej polskiej. że to byli diabli. drudzy w rokietach. nieszczęśliwa wdowa wyrzekła na cały głos w izbie: — Żeby mię sądzili diabli. zaczem struchlały i skruszony. wrócił się do klasztoru oliwskiego. Gdy go ogłoszono. wyjął ową bułkę. z czym się odezwała. że kamień. co to była za matrona.Postąpiwszy ów kłamca i nieużyty człowiek o staj kilka. Wtem diabeł. A że sumienie kłuło nieco deputatów. a w nim znak palca jego. winę kłamstwa swego wyznał i rzecz całą opowiedział. jedni w kontuszach. jakoby jej nie słyszeli. i w wielkim strachu przy stołach swoich siedząc czekali. Osobliwość tego wizerunku ta była. będzie to znakiem upadającej obserwancji. Po krótkim ustępie diabeł marszałek przy. Sosna brata Piotra Świątobliwy brat Piotr Chytkowicz ś. 73. co z tego będzie. Jej sprawa była jak bursztyn czysta. jeden marszałka. które się spod sukien dobywały. Wizerunek Zbawiciela w trybunale lubelskim W sali sądowej w Lublinie stał krzyż kamienny z wizerunkiem Zbawiciela. sprawiedliwszy byłby dekret. z rogami na głowie i ogonami. ale pewien wypadek stał się przyczyną tej zmiany: Była wdowa szczupłego miana uciśniona procederem przez jakiegoś magnata. co marszałkował. Przystąpiło do kratek dwóch diabłów jurystów: jeden pro. inni deputatów. ale magnat zobowiązawszy wszystkich członków trybunału zyskał dekret wbrew prawu i sumieniu. choć w tymże ogrodzie przez srogie mrozy już nieraz wszystkie inne drzewa poschły. I dziwna to jest rzecz. i że to było pod koniec sesji. iż Chrystus Pan miał twarz odwróconą i rysów jej nie można było widzieć. a przyszedłszy do sali trybunalskiej zajmują krzesła. zasadził małą sosenkę. a oświecony od Boga. porozjeżdżali się marszałek i deputaci. Gdy zaś zacznie usychać.

drogę jasno świetną ku niebu. jaki mu dyktowano. nie diabła. i odtąd. Jacka za rękę prowadziła do nieba. starce. ale prawdziwego pisarza. zrzucili swoje kije na jedną kupę. jedna tylko z sióstr znalazła się. wyszli z czym kto miał. że nikt z kancelarii ruszyć go nie śmiał. brata jej rodzonego. wszystkie uwierzyły i poupadały na kolana. po której Najświętsza Pan na w poczęcie wielu innych świętych wziąwszy św. że nic nie było w chacie od krówki do jaja. że aż miasto zaczęto budować. cepami. sama wpadła w wielkie pomieszanie zmysłów. i kazał mu siąść za stołem i wziąć pióro. zniknęli. siostro Bronisławo. zebrał dużo wojsko. który pokrył stół trybunalski. starsi uradzili zrobić czerniawę. Dekret był zupełnie na stronę uciśnionej wdowy. a postrzegli. bo rozumie się. Pan ze swojej strony. Aż tu lud mnogi powstał ze wszystkich włości. Złożono go na wieczną pamięć w archiwach. który niezmiernie uciskał swoich poddanych. zwierzynieckim. Założenie Kijowa Był pan jeden na Rusi. gdy św. że diabli byli sprawiedliwsi niż trybunał przenajświętszą krwią Jego wykupiony i w którym tylu kapłanów zasiadało. baby. 74. kijmi. dopiero gdy przyszli na miejsce. Trójcy. jak chce mieć podanie. gdzie był położony. Norberta.sarza województwa wołyńskiego (bo ten interes był z Wołynia). Zbliżył się pisarz wpół umarły z bojaźni i przymrużając oczy zaczął dekret pisać. nie tylko bowiem musieli nań pracować. 75.” O czym. wam się pomieszało w głowie! Ledwie te słowa wyrzekła. Św. co by mogli nazwać swoją własnością. a oni wciąż go pędzili przez góry i rzeki wszędzie zabijając i nie dając odpoczynku. która tak była wielka. Ćma biednego ludu była niezmierna. w którym leżało ciało św. z łopatami. 52 . Kijowem nazwane. że ani jednego wroga nie zostało przy życiu. Bronisława Św. Pan się bronił zajadle. zasmuconą twarz odwrócił i oblicza swego nie pokaże (jako miał o tym objawienie świątobliwy jeden bazylian lubelski). które że z kijów zbudowane. panna zakonna w klasztorze Św. aż naród się pozbędzie zaprzedajności w sądach. Długo cierpiał biedny lud to znęcanie się i łakomstwo swego pana. zawsze jedna z sióstr norbertanek dotknięta jest tym nieszczęściem. iż też nie mogąc dłużej wytrzymać. widząc na co się zanosi. Ów dekret diabli podpisali. Bronisława. ale jeszcze wydzierał im wszelki dobytek tak. a zamiast podpisów były wypalone łapki różnego kształtu i położywszy go na kobiercu. Jacka Odrowąża. dzieci nawet. Bronisława opowiadała siostrom zakonnym i wskazywała im palcem na niebo. gdzie dziś Kijów stoi. łakomstwa w księżach i pijaństwa w szlachcie. Następnej sesji trybunał znalazł diabelski dekret. co ze szyderstwem rzekła: — Nic nie widzę. na modlitwie będąca widziała od kościoła Św. śpiewając owe słowa z pisma: „Pójdę na górę Mirry i na wzgórki Libanu. a Pan Jezus na taką zgrozę.

gdzie miała widzieć całą przyszłość świata. daleko obszer. to jest: ciało.** Że w znacznej części świata nabożeństwo weźmie inną formę. Wid dołyny Hanczarychy. głodem. zostawił po sobie przepowiednie. Że nadejście tej dobrej chwili dla Ukrainy uprzedzi krwawa bitwa mająca się stoczyć między jej obrońcami i nieprzyjaciółmi na polach przyległych mogile Soroce. za długim zaprzyjaźnieniem się i samego na wiarę chrystusową. a potem. Przelękniony naród szukał uchrony w polu przyległym mogile Soroki. Królewstwa dawne zniszczeją. przyprowadził ją nad okropną przepaść. W tej chwili zerwała się ogromna burza. * Te przytoczone tu wróżby krążą w podaniu ustnym u gminu. lecz że to wkrótce przeminie i Ukra.ina będzie szczęśliwą. mówić mi się nie godzi. w końcu trzeciego dnia przybył do niej anioł i dawszy jej niektóre rozkazy. aby obrzydli53 . wiatr wył po stepach straszliwie i ziemia się zatrzęsła. iż to jest jej doczesna cząstka. a ubiegła z ciała jego dusza trzy dni błądziła w krainach wieczności. Za mohyły Perepiat y perepiatychy.niejsze znajdują się przechowane w rękopismach polskich. chociaż za niechowanie przykazań Jego lud dotknięty został niewolą panów.. u jednego z wężochwalców na Litwie kupił kilka ułów miodu. Wąż Niektóry człowiek. Przepowiednie znachora Wernyhory Wernyhor. których objawienie miało nastąpić w ten sposób: Wernyhor był zamarł.. bo by Dniepr wystąpił z koryta. 77. z której wychodził nieznośny smród trupa. Lecz dalej. i tak dalej opowiedział swoje zmartwychwstanie i pocieszył lud wróżbami:* Że Pan Bóg ma w szczególnej swej opiece Ukrainę. którego pamięć tak żywo utrzymuje się w gminie ukraińskim. acz z wielką pracą i staraniem. morem i wojną. a mianowicie zaleciwszy milczenie w wielu rzeczach. a nowe powstaną. potrącił ją w też przepaść i wtem Wernyhor odzyskał życie. Pomoż wrahiw prohnaty. zaczynający się od słów: Posłuchajte lude szczo Wernyhor skaże. wojak mężny i śpiewak nad śpiewaków. religii katolickiej prawdziwy wyznawca.76. co ma być i nastanie. gdy wtem z jej wierzchołka dał się słyszeć głos przeraźliwy jak oddźwięk szumiącego wiatru i chrzypiący jak krakanie kruka. nawrócił i namówił. anioł pokazawszy jej. ** Do tego proroctwa odnosi się i ta pieśń gminna: Preczystaja Diwo Maty.

a w ostatnich czasach do starosty kluczewskiego. żeś boga swego domowego zabił i jeszcze większe prześladowanie będziesz miał.wego węża. że przebiegła kilkanaście coraz głębszych piwnic. Nie wiadomo. który tak długo tu będę. gdy teraz drugim dzwonią. kto by był i co by tam robił? — spyta. zwolennika magii. Dziewczyna. Kiedy jednak na to miejsce przychodził. W ogóle gmin przyznaje wiele mocy nadprzyrodzonej dzwonom: nim jest poświęcony i nie ma imienia. na kurzych stopach: był to przemieniony kogut w diabła. jeżeli się do ofiar jemu należących nie wrócisz. na podobieństwo człowieka. Dzwony zaklęte można równie jak dusze pokutujące lub chrztu żądające modlitwą lub krzyżem świętym odkupić. zabił. dosyć. Ale kucharka mając ostatni stopień przestąpić. Pod mą rozciągać się mają obszerne piwnice wzdłuż całego rynku. a pokazując beczki napełnione złotem każe jej nadstawić far. którego za boga chwalił. W końcu nie znalazłszy zguby chce powracać. żeby się nie obejrzała poza siebie. który uspokaja przelękłą kucharkę. aż się tęgo nad tobą zemszczę. Poczwara odpowiedziała: — Jam jest ten. Gospodarz nie dbał o to i jako chrześcijanin krzyżem świętym przepędził poczwarę. należąca niegdyś do Krzysztofora. Dziewczyna napełnia złotem swój fartuch i odbiera napomnienie. z oczyma krzywo wywróconymi. z ciekawości zwraca oczy poza siebie: drzwi się z łoskotem zatrzasnęły i choć skarby zatrzymała. potem nieco do siebie przyszedłszy. 54 . aż do kościoła Panny Marii. tamten żałośnie co wieczór się odzywa: brołau! brołau! (bracie! bracie!). To gdy ten gospodarz uczynił. 79. że natychmiast znikła i nie wiedzieć. gdzie się podziała. żadnym sposobem z miejsca ruszyć się nie daje. Zaraz znalazła wielu zalotników. z przyczyny słabego lodu jeden większy utonął w jeziorze Łukście. Stąd więc. wtem ujrzał w ulu jednym próżnym siedzącą osobę.tuszka. po małym czasie przyszedł do ogrodu pasiekę swoją przeglądać. 78. z gębą aż po uszy szkaradnie rozdartą. przez czas długi szum jakiś i ksykanie na kształt wężów w ogrodzie słychać było. Dzwon wornieński w jeziorze Łukście Na Żmudzi w czasie przewozu nowo odlanych dzwonów do Worń zimową porą. w jakim czasie to się działo. a na pamiątkę swego zdarzenia miała ufundować kaplicę przy kościele Panny Marii. gdzie przed niewielą laty miano pokazywać obraz wypadek ten przedstawiający. utraciła piętę. zgoła jakieś piekielne straszydło tam było. ale ten jej uciekł do pomienionych piwnic. jakąś czarną. Krzysztofory w Krakowie . chcąc go koniecznie doścignąć. W środku rynku starożytnego grodu stoi staroświecka kamienica Krzysztofory. poszła za mąż. zapędzała się za nim coraz dalej nie zważając. Zapomni się od strachu gospodarz. że młoda kucharka miała zarżnąć koguta. bo wszystko straci. gdy wtem zastępuje jej drogę cieniuchny Niemczyk w trójgraniastym kapeluszu.

aby nim żąć można. Nieszczęśliwy król poszedł do jednej wróżki pytać. potrzeba było stu ludzi. Jest podanie. który ona. Podanie miejscowe niesie. przełożył córce potrzebę pójścia za mąż. Kamień w Podkamieniu Przed samym kościołem księży Dominikanów w Podkamieniu. 81. że aby go dźwignąć. Nareszcie gospodyni wychodzi z domu szukać jej. który przyjechałby do niej na koniu nie większym jak na dwa łokcie od ziemi. Jednego razu poszła z wiadrami do pobliskiego źródła czerpać wodę i zwyczajem swoim nie wracała długo do domu. Droga Sierpiahy* W jednym państwie. wojsko i cały naród. stoi na pochyłości góry ogromny głaz. królewna. Gospodyni zniecierpliwiona rzekła w uniesieniu: — Bodaj taka dziewczyna skamieniała! Po czym upływa jedna i druga godzina.80. że w nim się będzie odprawiać nabożeństwo z wielką chwałą Boską. taka wymyślna? Wróżka mu odpowiedziała. miasteczku obwodu złoczowskiego. w dalekiej krainie. we wsi zwanej Młyny. lecz szczęściem kur wtedy zapiał i głaz runął w to miejsce. czy w wodę nie wpadła. Król wrócił z tą odpowiedzią do domu i znalazłszy porę. z obawy. Miała ona być niezmiernie leniwą i gdziekolwiek ją gospodyni wysłała. że w głaz ten przemieniła się przed laty pewna służebna dziewczyna. z którą nie mógł sobie dać rady. lecz tylko za takiego rycerza. że potrzeba ją wydać za mąż. porwał ze szczytu Karpat ogromny kawał skały i leciał z nią pewnej nocy w zamiarze rzucenia na szczyt kościoła. Na usilne nalegania ojcowskie odpowiedziała. gdy nad źródłem zastaje dziewczynę wskutek jej przeklonu. Jakoż i rzeczywiście kazała zebrać wszystko w kraju żelazo i ukuła z niego taki sierp. w kamień przemienioną! 82. diabeł gniewny. znajduje się głaz ogromny wyobrażający w oddaleniu dość dobrze postać człowieka niosącego wodę w wiadrach. król miał bardzo ładną królewnę a wielką czarownicę. gdzie dzisiaj leży. a podniósł sierp. Lecz jakież było zdziwienie gospodyni i przestrach. lubiła się długo zabawić. dla swego narzeczonego umyślnie każe zrobić. 55 . wraz z wiadrami. aby jego córka nie była taka zła. mniej wszakże dokuczy narodowi i ojcu. że pójdzie wreszcie za mąż. a dziewczyna nie wraca. co by trzeba robić. jakiego ona mieć chciała. a dwa razy tyle siły. bo mąż za nich będzie odbywał pokutę. robiła mu tysiąc przykrości: oczarowywała jego radnych. szukać dla córki męża. Zapłakał stary król i wysłał swoich posłów w rozmaite świata strony. Zaklęta dziewczyna pod Strzelnem Niedaleko klasztoru Norbertanek w Strzelnic (pod Inowrocławiem). iż gdy ten kościół zbudowano. a choć i wtenczas będzie jednakową.

Odjechali posłowie. żeby jechali do domu. Za drugie trzy dni przybyli znów posłowie. ogromny sierp. gdzie mieszka ów siłacz. to niech podniosą w górę daną im konewkę. rozpytując. siłacz wybrał w nim jednego najmniejszego i najbrzydszego. że ją zrobił Sierpiaha. siłacz im odpowiedział. że nie wprzód do nich pojedzie. Gdy i to spełnili. znaczyć to będzie. wzięli kwartę wódki i zaczęli przytomnych częstować. że ojciec siłacza mieszka w Kaniowie. napiwszy się i podjadłszy. lecz płowy pokazał się obłoczek. Radość w całym królestwie była największa. Kupowali wódkę.Posłowie chodzili długo po świecie daremnie. aż mu przywiozą portret królewny. co było w karczmie. i na nim puścił się w drogę. ani królewnej. Przypędzono więc cały tabun do wyboru. co by mu zrobiło drogę w jego podróży. on wziął jedną kufę wódki pod lewą rękę. czy nie widzieli. a gdy pokaże się czarna chmura. drugą pod prawą i wychodził z karczmy. złapał mnie za rękę i jakby muchę zdusił. siłacz nie myślał wyjeżdżać mimo nalegania ojca. poszli wprzód do chłopa. tak nazwana od tego. a ciało odesłać do Kaniowa na większy żal ojcu. Po powrocie posłów podniesiono konewkę do góry i już nie czarna chmura. co mogła. który nie chciał królewnej za żonę i królestwa w posagu. ja znam jednego chłopa. chodziło tylko o konia. hrajetsia w swynku”. a gdy go arendarz zatrzymał. jednym zamachem nogi tak trącił Żyda. już teraz rosły Kozak. że jeszcze z domu się nie wybrał i niech przyszłą dowiedzieć się o przyczynie. lecz w końcu powiedział. najsilniejszy z tych nie mógł go udźwignąć. tak mi ją oderwał. Na koniec zachodzą do pewnej karczmy. Posłowie natychmiast udali się do Kaniowa. gdy i to przywieźli. a potem powiedział. że tej królewnej znać nie chce. a najbardziej ojciec. siłacz znów nie pojechał. a przybyłym posłom powiedział. a złożywszy mu bogate dary prosili go. co ma syna. znaczyć to będzie. Wówczas król rozgniewany kazał mu uciąć głowę. który wręcz powiedział. miód. bo nie był roślejszy nad dwa łokcie od ziemi. co miał syna. A gdy siłacz na to nie odpowiedział i Żyd wódki nie dał. Minęło trzy dni. co to za siła. że ten uderzywszy się o karczmę zawalił ją i umarł. powiada: — Oj jest. aby go sobie zjednać. gdy już ja byłem spory wyrostek i chciałem mu jakieś wziąć cacko. czy ma pieniądze. Jeden z obecnych. Zaczęto go więc prosić. Siłacz po tym wszystkim musiał się wybrać w drogę. na którego nalegania prośbą i groźbą siłacz dał posłom swoją konewkę powiadając. zżął nim łan żyta. gdzie zastali kilku ludzi. raz wszedł do karczmy i kazał sobie dać wódki. zaczęto przygotowywać się do wesela. Usłyszawszy o tym posłowie nie szczędzili już żadnych wydatków. a wziąwszy ów sierp. a sam siłacz „na kaniowskim rynku. jaki ciężar jest sierpa. więc aby mu go na pokaz przywieźli. aby sierp ten wlekli z Kaniowa do domu po ziemi. daremnie królewna robiła. on jej nie chciał i nie chciał. wtenczas jeśli się ukaże siwy obłoczek na niebie. aby się dowiedzieć. bo już to temu ze dwadzieścia lat jak on. Próżno go prosili król i naród. Posłowie i na to się zgodzili. człowiek bez ręki. co by podniósł i żął sierpem. Żyd zapytał go. że on już jedzie. Posłano więc za siłaczem. Przybył wreszcie i siłacz na swym koniu. a za trzy dni on się wybierze w drogę. tam. Zrazu ów chłop bez ręki drożył się ze swoją tajemnicą. to jest. jeszcze łażąc na czworakach po ziemi. którego stu ludzi zaledwie dźwignie. to dziwem dziwne rzeczy wyrabiał: pomyślcie no tylko sobie. rybę i wszystko. piwo. aby im dał syna swego za męża ich królewnie. Ojciec się na to zgadzał. potem gdy on wyrastał. żre nie chce ani królestwa. lecz gdyby go długo nie było. że nie wie. wówczas siłacz kazał. 56 . i odtąd zrobiła się na Ukrainie Sierpiahowa droga (Sierpiażyn szlach). czy nie słyszeli gdzie takiego siłacza.

Pan Izopolski mniema. że się i zbyt spóźniła. orząc w niedzielę.* Droga ta około Kaniowa uważaną jest od ludu za złowieszczą i służy za przekleństwo: A szczobyś popaw na Sierpiażyn szlach (Bodajeś poszedł drogą Sierpiahy). w których zwykle wieśniacy strawę noszą pracującym w polu. został przeklęty od pobożnego człowieka i skamieniał.niesionym ramieniem. ażeby się w kamień obróciła. ścięty on był we Lwowie jako przeniewierczy hospodar wołoski. matka rozgniewana przeklina ją. Powiadają. córka często sobie folgując napomnienia matki nie słuchała. nie jako hetman kozacki. o których podanie niesie. 83. przez nią w kamień zaklętą została. a wysokości może do 10 mający. III O ćwierć mili od wsi Zabokruki na Podolu jest przy drodze kamień jak słup jaki. hetmana kozackiego zwanego Podkową. II W bliskości wsi Koronat na Podlasiu są dwa głazy. chcąc ją w twarz uderzyć. Jest podanie. grubości do czterech łokci. Koniec tego podania zgadza się z okolicznościami śmierci tego hetmana.biami. IV Między Jeziorzanami a Buczaczem jest kamień mający postać człowieka z podniesioną ręką.bo tak szkaradnego czynu. niegodna córka podniosła rękę. Nie dopuściło nie. Rzecz się tak miała: Pracującej matce w polu przyniosła córka jedzenie. lecz gdy ją matka łajała. gdy siano grabiła w dzień świąteczny. Ludzie obróceni w kamień I Niedaleko Brześcia Kujawskiego nad jeziorem pokazują wieśniacy kamień duży. i jadło lada co przyniosła. że ta droga nosi nazwę od Sierpiahy. jakoby przed wiekami matka z córką pracowały na tej łące i kiedy matka najpilniej robi. mający podobieństwo do dziewczyny z gra. 57 . iż pewien gospodarz. bo zaraz obróciła się w kamień z pod. że będąc nieposłuszną matce. Ciało jego odprowadzili Kozacy do Kaniowa. Obok tego głazu pokazują stojący na ziemi mniejszy głaz mający podobieństwo do bliźniaków. i oto taż sama nieposłuszna córka w kamień się zaraz obróciła i stoi przy drodze.

Brzezicki znów odpowiada: — Powóz brzydki. a nie śmiejąc mu przeszkadzać do modlitwy. znowu i po drugi raz czynił za nich dobrze. I wszystko było za machnięciem chustki od diabła. drewka tylko na ogień przykładał. kiedy noc. że aż z trudnością wyciągną — i zniknął. że wszyscy do nieba należymy. w pień była wycięta. gdy zapuściwszy sieć w staw pobliższy pałacowi. pił gorzałkę z każdym. z kim się spotkał.szli na wolność synów boskich. że potrzebujemy jeszcze twego ratunku. Patrzaj! Aż tu istotnie w wozie sześć koni przedziwnych. diable — odpowiada przebiegły Brzezicki. tylko koniec. że i oni prze. mąż cielce pobożny. Tu już nie miał czym się wymówić. i sługa. co by tu robił? Odpowiedział on: — Żeśmy wszyscy na placu legli. tak lgnąć będzie. nie zmieniał nawet bielizny i w jednej tylko opończy hulał po ulicy chodząc. możesz nam dać pomoc: będziesz zaś miał ten znak pewny. który służył w chorągwi na swoim koniu. Chcąc z biedy się wyplątać. Ostatni jako młody chłop czyk spał tęgo i nie wszystko słyszał. ta. kiedy dzień. gdy sieć wolno przeszła. Diabeł nalega koniecznie. — Nie. a on nie 58 . stawa przy nim jeden z pobitych towarzyszy. byłeś chciał. dopiero za trzecią rażą. nie wiedział. Dusza towarzysza chorągwi Radziwiłłowskiej Albrecht Radziwiłł. podjeżdża pod dom. Brzezicki W rocie pana Skuminowej służył. siadaj. aż gdy się modli niedaleko kominka. ktoś z niego złazi i mówi do naszego hulaki: — Przysłany jestem po ciebie. Nie wiedział jeszcze o tym książę Albrecht. Razu jednego przyszli do niego diabli. nie tracąc męstwa — ja nie jeżdżę czwórką. Wchodzi ktoś po wschodach prosto do sali i zatrzymuje się przy łóżku Brzezickiego. Nigdy się nie wychmielił. nie masz azjatyckich dywanów. a więznął.84. mężnie się ucierając. jakiś Brzezicki z Lublina. tamże był jakiś Rzepnicki jego krewny. a Rzepnicki z uwagi nic nie stracił i zgodnie z Brzezickim opowiadał rzecz następną: O samej północy słyszą oni obadwa. zrozumiał. był on straszny hulaka. Spał on jak zwyczajnie w sali. ty. — Otóż masz i sześć koni. osobliwie na msze i jałmużny. Obejrzy się książę i poznawszy go pyta. Wylał się zatem na dobre uczynki Albrecht za ich dusze. wysłał był swoją chorągiew do obozu przeciw nieprzyjaciołom ojczyzny. W wozie były cztery konie. 85. i gdy w staw zapuścić kazał niewód. jakoby wóz jechał na ulicy. to nasze szczęście. atoli jeszcze sprawiedliwości boskiej wypłacić się musimy.

leży. a wczoraj czyż nie za toś go bił. to psem się przerzuci. i tym się znowu. Biedny stangret ledwie od strachu nie umarł. nie życząc sobie więcej patrzyć na owo widowisko. co koło jego zdrowia chodził. — Odebrał stangret te wety z wielkim strachem. — Jakie ty życie prowadzisz? — mówił diabeł do Brzezickiego — patrzą j. a potem i damulki. Przyszli potem do niego ci. tymczasem ruszą drzwiami — zamknięte. Tymczasem kur zapiał i wszystko zniknęło. a potem w ową myszą jamę powłazili. jemu żadnego nie czyniąc gwałtu. a uczyniwszy się w oczach jego dużym mężczyzną. pogroził mu tylko palcem i zdjąwszy haczyk otworzył drzwi. My jesteśmy panowie duchowie. muzykę znowu słychać. a podziękowawszy postawił wedle siebie. mając go odebrać powracając nazad do Polski. jak do ślubu ubraną. ni martwy dnia się doczekał i jak tylko rozedniało. co pierwej. Nigdzie nie miał pokoju.dział im całą 59 . usłyszał muzykę jakąś pięknie grającą. on do piekła jedzie. Pytają: — Któż to dał? Opowie. co widzisz. że poszedł na nieszpory? Tak przypomniawszy mu wszystkie jego nieprawości. Duchy familijne Kiedy Rej był posłem do Szwecji. i ten lekarz. przyjął komuniją — i wszystko było próżno. a kiedy go gorączka ominęła. zwyczajnie tak. zawsze mu diabeł przed oczyma w rozmaitych postaciach. mamy też tu wesele swoje. Ci ichmościowie. nic nie pomagało. oto wszystkie twoje ulubione zabawy. wstał i założył drzwi na haczyk. bierze z powozu wędzonego karpia i dając Brzezickiemu mówi: — Jedz z swymi pułkownikami (to jest: z Poniatowskim. każdy swoją miał. aż tu drzwi zamknięte. który mu rzekł: — Nie turbuj się tym. Dokąd się uda. na koniec zaledwie upamiętał się w pół roku. krzyczy z całej mocy: — Chłopcze! Chłopcze! A w głowie chłopca ktoś stoi w bieli. a za nim drugi i trzeci. Umichowskim i Kresą). bo tu tobie i włos z głowy nie spadnie. zachorował mu stangret jego kochany. rozumiejąc. Nasz junak ni żywy. mówiąc ten maleńki oddawca: — Weź i skosztuj tych weselnych wetów. nareszcie wyszli wszyscy z izby. wyprowadzono i pannę. żeby oni tamtędy nazad powrócić nie mogli. a ciebie także aktu weselnego uczestnikiem uczynimy. Po czym zaczną parami wychodzić za drzwi. Bóg wie. Tymczasem przywięzuje do nóg łóżka postronek i ciągnie je razem z Brzezickim. muzykę też coraz to lepiej słychać i poczną tańczyć po izbie. Skoro tam już po onym ślubie powracają. wyszła także muzyka. Ów stangret w okrutnym był strachu. wyszedł znowu jeden z owej dziury i przyniósł mu na talerzu kołacza suto konfiturami i rodzynkami przeplatanego. Chory ten leżał w jednej izbie pustej. Wlazł jeden maleńki szparą pode drzwiami. jakiej wiary byli. W godzinę lub też więcej. Wychodząc zostawili jednego malca. aż tu z myszej jamy wyskoczy jeden chłopek maleńki po niemiecku ubrany. Egzorcyzmy czytali nad nim kapłani i zarzekał się pić wódkę. 86. to kotem. Teraz na sługę swego wołasz.chce. Przestrach go opanował. którego zachorzałego zostawił u pewnego szlachcica. żeni się nasz brat. prowadzili traktem. nie puszcza go i mówi: — Rzuć tego człowieka. że to tam w inszych pokojach grają. oto są wszystkie twoje grzechy od samego urodzenia. poszedł do księży bernardynów i nie wychodził z klasztoru dwa tygodnie: spowiadał się. co go doglądali w jego chorobie. Ów. idziemy do ślubu i nazad tędy powracać będziemy.

Postać ta zbliżywszy się doń powitała go grzecznie i rzekła: — Jestem upiór. Zrobiwszy kilka kroków zobaczył tylko wielką spróchniałą kłodę leżącą w poprzek drogi i już miał ją ominąć. Pytają: — Czemuż nie jesz? Odpowiada: — Bo się tego jeść boję. wziął za cugle. wziąłem ją dla trafnego opowiadania z Pamiętników Paska. Nasi to są domownicy. a gdy się właśnie ściemniło. jak szparą w ogromnej skale przebiegał. gdy nagle z wielkim swoim przestrachem ujrzał. Spojrzy — widzi. Zażywają oni tych malców do roboty i do różnych posług. szukając schronienia przed tą klęską. Przeziębnięty pielgrzym czekał pewnej śmierci. Spojrzy i zobaczył uradowany. Upiór i dżuma Okropna dżuma panowała na Ukrainie. droga wypadała przez las. że leżą słowa. skąd by powód narowu. Pielgrzym Szedł ubogi pielgrzym i zaszedł między takie skały. dobre to rzeczy. Wziąwszy owi kołacz. Owi mówią mu: — Nie bądź prostakiem nie bój się. ten pewnego razu wyjechał konno do pobliskiego miasteczka. znalazł nieświadome przejście i już prosto stamtąd do grobu Jezusa zaszedł. Już począł rozpaczać i płakać rzewliwie. Nadszedł w to samo miejsce drugi pielgrzym i równie jak pierwszy nie mógł znaleźć wyjścia spośród skał wysokich. gdy ujrzał sobola. przed oczami jego zjedli i nic im nie szkodził. Szlachcic zdziwiony. a zima tak sroga. kiedy wiosenne skwarem dopiekając słońce zmarznięte słowa pierwszego pielgrzyma odtajało. Przesiedział lato. ale słowa jego zamarzły. a teraz się świeżą murawką okryły. W jednej wsi pozostał wszakże jakiś kniaź moskiewski (było to przed pierwszym zaborem kraju). zeskoczył z siodła. 87. a nie widząc. że ptastwo zmarzłe ze złotym pierzem upadało z powietrza. jak z tej kłody wylazł człowiek. w największym boru koń nagle mu stanął. Przyszedł bliżej i przeczytał: — Tu więc droga! — Poszedł więc za tym przewodnikiem. jedz. 88. nadeszła zima. które lód ze śniegiem czarnym zatrzymał. że tędy jest droga: — Tu więc droga! — zawołał. moja siostra upiorzyca 60 . Miał on przy sobie dworzana.* * Powiastka ta aczkolwiek przeniesiona do Szwecji przecie* krąży między nami. a idąc przodem ciągnął za sobą stępaka. nasi przyjaciele. a on sam z wielkiego mrozu w kamień się obrócił. zaczął parskać i kopytami bić w ziemię. On po staremu nie chce. szlachcica polskiego. tysiące ludzi wymierało.awanturę. że z nich wyjścia nie było. Pomimo tęgiego mrozu był on lekko ubrany i coś wyglądał na włóczącego się Niemczyka. jedz. który się mocno obwarował od tego powietrza. a tysiące rozbiegło się po lasach.

nim się dzień skończy.mimo moich zabiegów przyniosła do was dżumę. Gdy noc nadeszła. dalej przywieziesz mi 12 zielonych. któremu upiór życie ocalić obiecał. który ani włoska nie ma na sobie innej maści. jak pióra. a tymczasem wyszedł naszej podsłuchiwać rozmowy i za to tej jeszcze umrze nocy. jak nam nie odpoczywać. kniaż i szlachcic dosiadłszy koni i zabrawszy one rzeczy ruszyli w wiadome miejsce. przyjedź tu znowu i przyprowadź całego białego konia. po pewnej chwili oczekiwania para najładniejszych siwych wołów naprzód się położyła. będziemy wprzężone do najcięższej roboty. najładniejszych wołów odwiozły go na smętarz. baranich. Lecz muszę ją stąd wypędzić. 61 . konie. Nazajutrz odbył się pogrzeb gospodarza i para siwych. a z nią głód i nędzę. Powróciwszy do siebie wszyscy byli weseli. całkiem nowych czapek. Bóg wie. ty nie umrzesz. gdy wyszedł na ich spotkanie upiór. Słuchaj tylko. trzonkami do góry a ostrzem w futro. który przerażony tym wypadkiem natychmiast zwołuje tkaczy. chciej mi tylko dopomóc. to wszystko przywieziesz i oddasz mi. a zabrawszy czapki i wory. 89. potem przyniesiesz mi 12 worów. a szlachcic dosiadłszy konia kopnął się do domu i opowiedział wszystko kniaziowi. — Ach! — odpowiedziały pierwsze — nasz gospodarz dobry i łaskawy miał. co potwierdza niniejsze podanie: Pewien bogaty gospodarz wyszedł tajemnie na swą oborę w nocy przed Nowym Rokiem. aby podsłuchać rozmowy swego dobytku. które także w tych 24 godzinach nowo uszyte być mają. Wedle mniemania ludu ruskiego zwierzęta domowe. kiedy wszyscy będą umierać. że ci włos z głowy nie spadnie. Ledwie się zbliżyli do kłody. jako to. woły i krowy. a ręczę. na które przez 24 godzin mają być uprzedzone nici i wyrobione płótno. a my będziemy go wieźli jutro do grobu. kowali i każe pomienione rzeczy w 24 godzinach wygotować. co i dziś. a mianowicie kniaź. jaki ci podam sposób: oto jutro o tej samej porze. Rozmowa bydląt . jak długo żyć. bo nawet śród największej dżumy. inne woły pytały ich: — Dlaczego tak wcześnie się kładą i czemu by były smutne? — pytane odpo. — A to jakiej? — pytały inne woły. w niektóre nocy następujące po pewnych dniach świątecznych prowadzą ze sobą rozmowę ludzkim językiem. kuśnierzy. a nic ci się złego nie stanie. To rzekłszy poszedł znowu do swojej kłody. rozmów tych podsłuchiwać się nie godzi pod utratą życia. wskoczył na białego konia i pędem poleciał nie rzekłszy ani słowa. kiedy jutro. lecz nazajutrz cały dom wymarł oprócz tego szlachcica.wiedziały: — Jak nam się nie smucić. a za tymi czapkami mają być zatkane dopiero ukute noże. że się dżumie wykupił.

zachowując w łapach przednich kształt ręki człowieka. Już wszyscy w cerkwi czekają. Nie było innego sposobu. Jakiegoż więc używa fortelu? Oto ukręcił sobie potężny bicz. gdyby nie był dopadł klasztoru panien na Zwierzyńcu pod Krakowem i bramy za sobą nie zatrząsł. Zdarzyło się. uciekał. iż pewien pastuszek. co chcesz straszyć. która koniecznie chciała wydać swoją córkę młodą za starego pana. Taki więc jest początek tego dzikiego zwierza. jak ku niemu sunie. a węże wciąż za nim. aż się liście zatrzęsły i oto zewsząd zlatują się gromady wężów. a nie widać panny młodej. posyłają. — Kryj się więc na wieki! — zawołała rozgniewana matka — i na wieki się odzywaj! 62 . Biega sama po ogrodach księżna i przy zmroku wieczora szuka. Kitka diamentowa trzęsie się do słońca. zezwoliła na wszystko i dzień ślubu naznaczony został. Uciekał. ukrywszy się pod mostem na przechodzących wyskoczył. i pewnie byłyby go na mak rozniosły.90. ani ubłagać żadnym sposobem nie mogła. pastuch poskoczył. jeszcze druhny nie zanuciły pieśni kładąc go na głowę dziewicy. 91. głos tylko jakiś śmiejący rozlega się wokoło. osadził na gibkim biczysku i wysmarował smołą. lecz gdy ją ani przekonać. zaciął biczem i zerwał kitę. który raz pierwszy pokazał się na ziemi. Ale tu jakiż strach go ogarnął! Król wężów gwizdnął. błaga nadaremnie. Młoda kniahinka opierała się długo rozkazom matki. Niedługo widzi. Napastowany wydaje gwizd donośny i wnet ze wszystkich stron zlatują mu tłumy wężów na pomoc. woła. Chrystus rzekł wtedy: „Ty. Piotrem po ziemi chodzili. jeden młynarz chcąc się przekonać. Król wężów Opowiadają wiele o jego nadzwyczajnej piękności. która przylepiła się do smoły. Zaledwie słonko zajaśniało. Zazula Za dawnych czasów żyła wielka i bogata kniahini. przygotowania się rozpoczęły na wielkim dworze i młodą kniahinkę przystrojono do ślubu. widując czasami tego króla wężów i dziwując się diamentowej jego koronie. tak przygotowany czatuje na króla wężów. o mieniących się barwach i o grzebyku diamentowym na głowie. czy Chrystus był prawdziwym Bogiem. jak wziąć nogi za pas i zmykać. umyślił zdobyć takową. prosi. w chęci nastraszenia. nie masz jej w komnatach starego dworca. Niedźwiedź Kiedy jeszcze Chrystus ze św. lecz jeszcze wianka nie miała. pastuszek tak też i zrobił. 92. bądź straszydłem dla ludzi” — i zamienił go w niedźwiedzia.

twarz — starca zgrzybiałego z długą. które dzieciom na przestrogę używa: Dzieci! Kania leci! 94. w podróży nawet ma przy sobie małego ptaszka. Były doświadczenia. Na próżno odwraca się człowiek zbiedzony. z którego pochodziła. żółtą brodą. a jeżeli w nim dostrzeże zuchwałą chęć ucieczki. a tym więcej nudzić się dni kilkanaście na jajach: łapie przeto małego ptaka i na jajach siedzieć mu każe. gdzie patrzy. iż uniesieni gniewem niektórzy. Ująwszy je zaś. I. Kania Kania jest to dziewica nadzwyczajnie pięknej i ujmującej postaci. skąd porwane dzieci nigdy już nie wracają. zbyt dumna. iż snu pozbawia. głos nowo utworzonego ptaka. kształtem podobne do piły. w kierunku.Niezadługo usłyszano dziwne chichotanie. Sama doziera. rwali się do szabli. Wił Gmin wystawia sobie to straszydło wysokie. Wił przecież w mgnieniu oka usuwa się na każdy zamach i zawsze zostaje w jednej odległości od człowieka i zawsze w kierunku. z tak wysokiego rodu pochodząc. Głowę atoli ma zupełnie ludzką.chodzi dręczyć. Lud gminny z tej powieści tłumaczy sobie to przysłowie. w którym patrzy. wił mu naprzeciwko stawa. Zresztą nic szkodliwego nie czyni. aby miała sama robić gniazdo. którego przy. Okropnością postaci swojej przeraża tak. Tak kniahinka przemieniła się w kukułkę. a wkrótce kuku. Przybywa ona otoczona obłokiem od wsi do wsi pod wieczór i tam samotnie spotkane dzieci różnymi sposobami i łakotkami stara się do siebie przywabić tak. chcąc je porąbać lub od siebie odpędzić. których to widmo co noc odwiedzało. Pamiętna wszelako na ród. iż lgną do niej jak do matki. który jak wierny giermek żywność swej pani niesie. Stawa pospolicie przed człowiekiem zasypiać mającym. skąd żadne sposoby wypędzić go nie mogą. 93. rozciągnionego za belką. aby starannie dopełniał włożonego nań obowiązku. gdziekolwiek okiem rzuci. przywiązuje go włosiem za nogę do gniazda. kukułka nie tylko w wysiadywaniu jaj i usłaniu gniazda cudzą wyręcza się pracą. odziewa się gęstym obłokiem i uniesiona na nim ulatuje na dzikie lasy i stepy. Wiadome mu są wszystkie domowe tajemnice. 63 . We dnie widzi go także ten.

którego inaczej zgubić niepodobna. szukać ich w owej piwnicy. po tym zrozumiano. że tenże bazyliszek. Takie są o bazyliszku dwa podania: Za Zygmunta Augusta w Warszawie na pogorzelisku.95. poszedłszy ku drzwiom pani woła po imieniu dziewki i dziecięcia. że nikt nie wiedział. Więc zawołał. żeby mógł w ciemnych między rumem lochach obaczyć. Na tak straszne widowisko całe miasto się zbiegło. Tego chcąc zgubić. Ten tedy architekt zaraz powiedział. jak się strasznie jak bębny powydymały. już mu i świecy nie stało. drugi Szlązak. taki wynaleziono sposób: Cztery snopy ruty po jednemu w piwnicę wpuszczono i znowu. Do tej piwnicy dziewczynka mała z chłopczykiem tak. A że wtenczas dwóch złoczyńców na gardło skazanych w więzieniu siedziało. więc spostrzegłszy z daleka. ledwie krzyknęła. zakręcony do góry. nie mogąc znaleźć. który go znalazł nieżywego. wiele ludzi przechodzących wzrokiem swoim zabijał. Kiedy długo dziewki nie widać. tym kazano jedno z dwojga obierać: albo ginąć od miecza według dekretu. szuka matka córki. weszła. aż się sąsiedzi Rozbiegali. gdy się nikt nie odzywa.den Polak. wkrótce i sama padła i umarła. Ogon ma węża. je. w tej miał jamę bazyliszek. że ci pomarli. więc tam spuszczono jednego człeka. oczy miała żabie. białe plamy jak koronę noszący lub też podobny do jędyka. Strach było widzieć. piwnica. albo który by się z nich odważył iść na zgubienie bazyliszka. domyśli się na ostatek. że już musiał zdechnąć. Jakoż znalazł straszną bestyję już nieżywą. że się rodzi z jaja koguciego. że już nie żyje. Mniemają. Kazano tam wejść dziewce. Doszło to wprędce do urzędu. gdzie się podzieli. Bestyja była tak wielka jak kura. Jan Taurer. zaraz zdechnie. powyciągać osękami długimi trupy kazano. tylko trzeba jakiegoś odważnego człowieka w same zewsząd zwierciadła ubrać. poszedł do owej piwnicy. kiedy ich wieczorem do wieczerzy nie widać. bo się sam wzrokiem swoim ów bazyliszek zabił. jak jaskinia jaka. jak sam siebie obaczy w zwierciadle. dopiero go każdy oglądał. Kazał tedy ów architekt królewski wynieść owego bazyliszka na górę. Pierwszy snopek zbielał i usechł. krzyczeć i lamentować poczęła. gdzie kamienica na trzynaście lat przedtem zgorzała. posiniały z gruntu i oczy na wierzch były wysadzone. była głęboka. Odważył się Szlązak. W Wilnie także za Zygmunta Augusta w pustej także piwnicy ulągł się bazyliszek. które kogut dziewięć lat mając zniesie i ze wstydu w koński gnój zakopuje. Więc gdy wszystkiego z gruntu zwierciadłami okryto i oczy nawet szkłem zasłoniono. tego deklarowano życiem go darować.że małym. 64 . więc prosił o inszą świecę. drugi i trzeci już nie tak był zwiądł. gdzie kiedy przez całą godzinę różnie szukał. Aż znajduje oboje dzieci bez duszy. z głową i szyją indyczą. na dwóch chodzi nogach. przyszedł też i wojewoda jeden i architekt z nim bardzo stary. twierdząc. na swywolę czy igraszkę weszli oboje tak. wyciągano. Bazyliszek Ma kształt koguta. pod skrzydłami żółty. że tam musi być koniecznie bazyliszek. nigdzie znaleźć nie może. ale nie zaraz. Kiedy ich długo nie widać. o czym nikt nie wiedział. który wyglądając oknem zawalonym. czwarty już zdrowy i świeży wyciągnięto. posyła wszędzie. zlękła się.

Na całą odpowiedź lipa zaczęła skrzypieć: łypa skryp. z których po czasie wyłażą małe kogutki. gdy powrócił. które to dzieło odnoszą do X lub XI wieku. łypa skryp. wołając: oddaj mi krowę. wtenczas te koguty przez gorąco pochodzące z tłustości parzą się między sobą i znoszą jaja. że poganie w ten sposób tworzą sobie bazyliszków: mają oni piwnicę w ziemi wyłożoną całkiem płytami kamiennymi i dwa tylko maleńkie zostawione są okienka. że zabijając żabę. Lipa Głupi jeden parobek przywiązał krowę do lipy. Powiada on. 65 . natenczas niechybnie zaryłyby się w ziemię. przyszedł na święty Filip do owej lipy. Pochwyciła więc żabę. Po czym zabierają koguty. razem z żabą usychała i wkrótce po swoim nasłańcu umarła. po dniach dziesięciu wyrastają im wężowe ogony l gdyby owa piwnica nie była całkiem kamienną. Żaba ta skakała w jej ślady. Niewiasta prześladowana. w ciemię nie bita i znająca się na tym. on zaś głos lipy tłumacząc sobie inaczej. nie zastał już krowy. z siedmiu grobów i dróg rozstajnych. i zawiesiła w kominie. a jaja dają wysiadać ropuchom. 97. że chce pożyczyć garczek kapusty. on zaś nie pytając. na którą czarownica z gór nasłała żabę. uwiązała w weretę. co piec zatykają.* Dołączam tu ciekawy szczegół do wiary średniowiekowej o bazyliszkach wzięty z dzieła Theophili presbyteri et monachi libri III seu diyersarum artium schedula. prosząc. przyszła czarownica. W podaniach ludu smoki także się z takich jaj kogucich tworzą. aż wtem ze ściętego pnia posypały się pieniądze. poprzedzoną długą chorobą. czy się sama urwała. aż się utuczą. śmierć na siebie. ale odpędzona. podkurzając skrzeczącą wiórami uzbieranymi z dziewięciu podwórzy. karmiąc je. a nie widząc pieniędzy ściął ją. Pamiętając to. ciągle się tylko upominał u lipy. czy mu ją kto ukradł. sprowadzi. skrzecząc ustawicznie. rzekł: Oho widdasz moji horoszi na Fyłyp (oddasz mi pieniądze na święty Filip) i poszedł sobie. by ją wpuściła do izby pod pozorem. Zaledwie nanieciła dymny ogień po północy. wiedziała. Żaba Nad Prutem mieszkała niewiasta. W taki loch sadzają dwa koguty dwunastoletnie. a sam poszedł do karczmy. 96.

Kochali się czule. młodzieniec i dziewczyna. Kazał go potem związać w worek i w morze wrzucić. przeto w całej okolicy skarżono się na niego. chodził po wieczornicach. Jasiuk jednak nie zważał na to. aby jednak wyrwać go złośliwym mowom. ale tak niski. a chociaż matka płakała wyprawiając jedynaka syna na wojnę. aby kilka dni trwogi przeczekać. Jasiuk skoro o tym posłyszał. obaczywszy małą garstkę Kozaków. a był u niej jeden tylko syn Jasiuk. Wchód do niej z kapliczki w skale wykutej. poszedł na koniec sam z wojskiem i Jasiuka złapał. Jedna gromada cała schroniła się do tej jaskini. Czajka Był sobie Kozak Jasiuk i miał matkę czarownicę. wszystkie kościami ludzkimi wysłane! A lud okoliczny takie o nich zachował podanie: Tatarzy byli niedaleko. kryli się. w kilku miejscach po ścianach otwory do nowych jaskiń prowadzą: wszystkie do siebie podobne. już nie będziesz moim mężem! Może w innej zakochasz się dziewczynie!” I Hanka rzewnymi łzami płakała i targała ciemne warkocze włosów splecione taśmą czerwoną.. jak każdy jedynak bardzo wielki zabijaka i pijanica. było ludzi dwoje. Posłano swaty. zmieniła kochankę swego syna w czajkę i kazała jej latać ponad morzem i krzyczeć kyhyk. lecz oddział ten już nie wrócił. niewysoka. aż pójdzie na wojnę z Tatarami i przyniesie jej z wojny siedm głów tatarskich i siedmiu żywych przyprowadzi Tatarów. powiedziała mu to. Jaskinia pod Czerczą Niedaleko Smotrycza jest miasteczko Czerczą. gdzie komu łatwiej przyszło. gdy król tatarski posłyszawszy o rycerzu Jasiuku. tak ciasny. Matka tylko jedna widziała w nim wszystko dobre.. mieszkańcy uciekali z wiosek. aby tym sposobem za siebie i za matkę opłakała śmierć dzielnego Kozaka Jasiuka. zwiastowała ich złowieszcza łuna pożarów.98. Z początku dobrze poszło Jasiukowi. Jaskinia niewielka. On ku wielkiej radości matki zgadzał się ożenić. zamyśliła syna swego ożenić. posłał tylko jedną część swojego wojska. pod Czerczą jar skalisty. młodzi i kobiety. aby złapać Jasiuka. póki nie przejdą Tatarzy. który z ogniem i mieczem w kraju jego gości. jednak osób dwadzieścia stojących w niej pomieścić się może. w głębi jaru w połowie skały jaskinia. dlaczego nie weszłam do tego grobu z nazwiskiem mołodycy i twojej żony! Zła myśl serce mi gryzie. 66 . wyjechał ze swym wojskiem przeciw niemu. zebrał sobie drużynę i poszedł w Krym po dary dla swej lubej. Król. już siedmiu żywych Tatarów posłał do usług swej panny. 99. że nie pierwej wyjdzie za Jasiuka. kapłan miał ręce ich stułą powiązać. gdy Tatarzy nadeszli i wszystkich za życia jeden grób pożarł. bardzo się rozradował. Byli tam starce i dzieci. już po dziewosłębach było.. Posłał drugi i ten nie wrócił. Gdy się matka Jasiuka o tym dowiedziała.. już sześć głów miał w sakwach. że na rękach i nogach trzeba się do jaskini wczołgać. lecz dziewczyna odpowiedziała. „O mój Hryciu — powtarzała czuła Hanka — czemu nas ziemia nie połknęła przed ślubem. ale tylko z wybraną przez siebie najpiękniejszą w okolicy dziewczyną. nie trzymał się domu.

a z jaskini odpowiadał jeden wielki okrzyk rozpaczy. a zalecać się do innej. jak obiecał Hryćko. błąkała się w niej aż do drugiej bez żadnego pożywienia. Tuż na dole Tatarzyn smagławy jedną ręką kiwał na nią. W przeciągu dwóch godzin cały hufiec tatarski stanął w jarze i drapał się po wschodach kamiennych i kapliczkę napełniał. Jest także podanie o dziewce. i jęki ustawały powoli. jak jaszczurka. i wbiegła z barwinkiem w ręku pośród drużek i bez przytomności na ziemię upadła. w proch się rozsypała. w nocy. Ale mnie także serce źle szepce. Dym zjadliwy napełniał jaskinię. Hanka jeszcze bez przytomności leżała.. która wszedłszy do jednej z tych pieczar po wielkanocnej komunii. abym mógł o tobie zapomnieć. 100. kazał przynieść słomy i napchał całą kapliczkę. Pędem leci ze wschodów kamiennych i po jarze ponad rzeczułką biegnie. Przez otwór po jaskini słychać było gwar wielki. nadto dobrze związa. I nikogo nie słucha. i umilkły zupełnie. i wymyka się spomiędzy tłumu. Wtem po raz ostatni otworzyła oczy i po raz ostatni uściskała kochanka. Pieczary pod Straczem W obwodzie lwowskim we wsi Stracz. Wiem. Hanka je odpycha. „Nie płacz. już wyśliznęła się z jaskini. czy jej kto nie widział. aby do niego zeszła. daremnie wybrane drużki wesoło krzątają się koło niej i chcą jej ciemne warkocze rozplatać. on wszystko dla mnie zrobi. w połowie góry lasem sosnowym okrytej jest ciasne wnijście do pieczary.łaś mię czarnymi warkoczami. Biedna dziewczyna krzyknęła z rozpaczy. może nie tak prędko z tego grobu wyjdziemy. którego strzała biedną Hankę chybiła. Hanko. czasem dochodziły dźwięki wyraźne. I śmiech głośny.. że ma związek z pieczarami kijowskimi. i co tchu pobiegła nazad i na wschody. że gdy Preświata Diwa (Najświętsza] Panna) uciekała przed Tatarami. co począć. o której lud głosi. i tam dopiero obejrzała się lękliwie. Hanka rzuciła się do kaplicy i wpełzła do jaskini. Daremnie ją Hryćko pociesza. płacz i narzekanie. kiedy część mołodźców za żywnością wychodzi. strzała świsnęła tuż koło niej i gdzieś w szczelinie skał utknęła.A Hryćko smutną narzeczoną pocieszał i łzy jej gorącym pocałunkiem osuszał. „Jakimże wiankiem pokryjecie rozpuszczone włosy mołodycy? Gdzie mój barwinek weselny?” Zmieszały się drużki i nie wiedzą. czarownico. Dotąd ich kości w czerczeńskiej jaskini bieleją. a Hryćko uwieńczył jej głowę uplecionym z barwinku wieńcem. i jutro Hanka moją mołodycą będzie. pójdę z nimi i księdza Cyryla przyprowadzę. Powiadają także. gdzie jego kryjówka. Ale Hanka jeszcze smutna siedzi. Hanka nie pójdzie do ślubu bez wieńca z barwinka. nadto dobrze przebiłaś mię czarnymi oczkami.. a gdy na drugą Wielkanoc wyszła. daremnie do ślubu wzywa. Hanko. czarnobrewa. i zapalił. i ciasnym otworem. przed rankiem kapłan był w jaskini. nie płacz. 67 ..” I tak się stało. i schyliła się nagle i zerwała duży pęk barwinku. śmiech szatański rozlegał się po jarze. w drugiej trzymał łuk napięty z strzałą na cięciwie. Słuchaj. skoro ją tylko ksiądz pobłogosławił. A Tatarzyn ten sam. ziemia sama się jej rozstąpiwszy tę jaskinię utworzyła.

gdy słońce zajdzie. co pierwej. to znowu wszytko obiecywał i tak powoli wyłudził tajemnicę o skarbach. jak się zatrzymał przy małych drzwiczkach. a widma w postaci pustelników wchodzą do pieczar. mówiąc: — Otwórzcie się. albowiem rzadko kto może namacać drzwi do nich prowadzące. otóż zaroniło się w nie przy mierzeniu kilka małych pieniędzy. ukryty za złomem skały. które niosą na barkach otwartą trumnę. długo trząsł się ze strachu i długo przysłuchiwał się. tak pragnął wiedzieć. a co zostało. drzwiczki! — rzekł mimowolnie i drzwi się zamknęły. wielkiego bogacza. Żegnał się z podziwienia wieśniak. Są to duchy tych samych zbójców. Wokoło niego leżała w skrzyniach i w beczkach niezmierna moc złota i srebra. aby na każdy przypadek mógł się zapomóc w gospodarstwie. którzy długi czas rozbijali podróżnych i łupili cerkwie. chciał zachować w ziemi. zapytał. a ra. Pościł więc w sobotę. który go śledził. Pieczary w Czarnej Górze W bliskości pieczar Czarnej Góry. jednak nie mógł się wstrzymać. Teraz już sobie był bogatym gospodarzem. Kiedy tak ładował kieszenie i zabierał się do wyjścia. chociaż się często zawarty wchód pokazuje. sługom nie płacił. a w niedzielę poszedł z krzyżem w ręku do naznaczonego miejsca. W domu nic nie powiedział o swojej przygodzie.kazał mu lichwiarz srebrne pieniądze. Stanąwszy przed drzwiczkami. Na drugi rozkaz: — Zamknijcie się. a drzwi się rozwarły. Od tego czasu nie miał spokoju. 68 . który robotników krzywdził. co by ćwiercią pożyczoną mierzył? — Leśne nasienie i mysiarki (orzechy) — odpowiedział z zająknieniem. a potem zniknął w ścianie opoki. Wszedł głębiej i zobaczył obszerną jasną izbę. tylko poszedł do cerkwi i dał część z tych pieniędzy na kościół i ubogich. Szukał więc kmiecia w lesie. Drżał góral ze strachu. drzwiczki! Na to zaklęcie otwarła się pieczara. aby cokolwiek nie wziął. Wieśniak. pokazują się przy miesiącu widma rozbójników. jak zakołatał z cicha i wyrzekł: — Otwórzcie się. Wstrząsając głową. poszedł więc pożyczyć ćwierci od sąsiada.101. po. lecz wchód naznaczył gałęźmi. — Zamknijcie się. Niezmierne skarby przechowali oni w tych pieczarach. dostrzegł. drzwiczki!. drzwiczki! Otwarły się i wybiegł na dwór uradowany. znikają. odezwał się głos gruby z głębi pieczary: — Przyjdź znowu! — Zakręciło mu się w głowie i ledwie miał siłę powiedzieć: — Otwórzcie się.zem lichwiarza. aż wreszcie odwaga przyszła i zakołatał mocno. a które nie utaiły się przed okiem łakomcy. którzy tu mieli swoje niegdyś siedzibę. W onej ćwierci były wielkie szpary. Następnej niedzieli poszedł znowu do pieczary. których wieśniak nie wytrząsł. a wyszedłszy z nią na szczyt góry. co posiadał. Za resztę nakupił różnych ubiorów dla dzieci i żony. wspomniawszy na żonę i dzieci. a gdy go znalazł. co się w tych pieczarach znajduje. drogich pereł i kamieni. W milczącym i poważnym orszaku wychodzi dwanaście postaci w bieli. a głos gruby zawołał: — Przyjdź znowu! — I wieśniak przyszedł na trzecią niedzielę i nabrał pieniędzy. Zrobił to samo. Razu pewnego widział biedny wieśniak. a pieniądze na lichwę pożyczał. gdzie są do dziś ukryte. ale śmielszym krokiem. jak zwolna przez las przechodził pustelnik. Jednakże przed zakopaniem pieniędzy umyślił je wprzód przemierzyć. lecz cóż miał robić z tak wielkim bogactwem? Już był oddał na cerkiew dwie dziesięciny z tego. drzwiczki! — znowu się zamknęły.

drzwi! — i drzwi się za nim zamknęły. lecz w strachu zapomniał wymówić: — Otwórzcie się. aż wkrótce wszystko ucichło. przemówiwszy zwykłe wyrazy. Korzystał więc z pory i udał się do strasznego miejsca. Nieborak znalazł przynajmniej dość czasu wymknąć się rozgniewanym złym duchom. jakby cały skarb wyprowadzić z pieczary i jak zostać wielkim panem. Pieczara w Bruśniku O mil trzy na wschód od Lusławic leży wieś Bruśnik. Pierwszemu wieśniakowi nie było po myśli. ile mu się spodobało. — Po coś tu przyszedł.dział o pieczarach. doszedł. aby poprzestał tej chciwości. ale on nie dał sobie nic mówić. lecz w duchu zamierzał poczciwego wieśniaka zgładzić ze świata. a bardzo ubogi. ale już nie było rady. diabli nadchodzą. zmówił Ojcze nasz i z lekka zapukał do drzwi. a lichwiarz krzyknął grubym głosem: — Otwórzcie się. ale uciekając. Skąpiec obiecywał podzielić się z nim na połowę i także dać na kościół dziesięcinę. na jej gruntach znajduje się znacznej długości pieczara. siekierę i mnóstwo worów. Już doszli do pieczar. drzwiczki! — i tylko raz w raz powtarzał: — Zawrzyjcie się. nie zastał w samej rzeczy nikogo z duchów. aby z nim do drzwi pieczar poszedł. Drugi wieśniak. co stał na dworze. i wrócił szczęśliwie do domu. Zaledwie wszedł. 69 . czekał nań długo pełen nie. Słynie ona jako skład niezmiernych skarbów. — Zamknijcie się. lichwiarzu? Trwogą śmiertelną przejęty padł na ziemię i rakiem pełzał ku drzwiom. Wieśniak napominał go. wreszcie przystąpił bliżej ku drzwiom. których szatani pilnują. a ujrzał beczki i skrzynie z pieniędzmi. Właśnie zaczęto dzwonić na służbę Bożą do cerkwi. a czarny chart pokazał mu zęby i zawył.Cały tydzień przemyśliwał skąpiec nad tym. niż wypadało. drzwiczki! — Drzwi się otwarły. Pierwsza ta wyprawa zachęciła go do podobnych częstszych i zawsze pomyślnych. że w pewne święta diabli się rozchodzą i zostawiają pieczarę bez żadnej straży. iż zabawił na rabunku dłużej. a beczki i skrzynie ze złotem i srebrem zapadały się powoli w ziemię przed jego oczyma. Wystraszonemu lichwiarzowi wypadły z rąk worki. Taka jest z tego powodu powieść o pewnym ślusarzu. nabrał więc pieniędzy. Następnej więc niedzieli wybrali się przed wschodem słońca do pieczar w Czarnej Górze. Jakaż tam okropność! Złego sąsiada ciało leżało krwią zbroczone.spokojności. Pewnego razu zdarzyło się. które lichwiarz skarbami napełni. Dźwigał skąpiec na plecach łopatę. zaczął je łakomie i skwapliwie przesypywać w wory. Tu usłyszał głuchy krzyk i jęk pomieszany z wyciem psa. bo groźbami zniewolony dał się namówić. że mu piętę ucięły i z tej przyczyny chromał aż do śmierci. a drzwi się otwarły. Wtem wyszedł z głębi pieczary wielki chart czarny z błyszczącymi oczyma i położył się na skarbach. Śmiały ten człowiek. 102. tak pospiesznie drzwi za sobą zatrzasnął. drzwiczki! — I drzwi były zamknięte. gdzie miał odbierać wory. że się zawistny jego sąsiad dowie. łapią go na gorącym uczynku.

teraz jeszcze są tam zupełne mundury na dwunastu ludzi i niezmierne skarby. wielkie może znaleźć skarby. uszczęśliwisz siebie. najpiękniejszej i upoetyzowanej podaniami. kto owe jamę wynajdzie. mieli tam wszelkie sprzęty i w niej podczas zimy mieszkali. Zbójnicy poszli na górę. a potem brać ze skarbów tyle. aż się przyjdzie do obszernego miejsca. co na raz urąbie siekiera. 105. Jama nad Morskim Okiem W skale nad Morskim Okiem pod gęstymi zaroślami kosodrzewia jest pieczara. i da się słyszeć głos. Zbójeckie pieniądze W dolinie KościeliskIEej. z dziurą. w której dwunastu zbójników mają zostawione zupełne ubranie. jednakże ani jamy. każdemu z nich należy pokłonić się z osobna. ale wszystko teraz zażegnane. ani skarbów nie znalazł. zaklęte i ci ludzie nawet teraz dziury znaleźć nie mogą. gdzie się podzieli zbójnicy. ale do munduru niech się nikt nie zbliża. poszedł za nimi w miejsce. Tam ukażą się światełka bardzo błyszczące. Chłop jednakże pilnie patrzał. które można wziąć. bo byście mię wydali — i odszedł. gdyż na środku leży broń nabita i za dotknięciem sukien zabije. aż dopiero dalej. Prowadzą tam kręte i ciasne chodniki.103. zaraz na wstępie przy piecu wapiennym napotkało dwóch zbójców chłopa: każdy niósł po pół centa (cetnara) pieniędzy i mówili do niego: Bóg ci poszczęścił (i oddawali mu swe pieniądze). gdzie się skryli do góry. 70 . którzy widywali. kto by w czym przekroczył. 104. który zabrania ruszać skarbów leżących naokoło. lecz ich dotknąć nie można. jak zbójnicy po rzemiennej drabinie do niej włazili. pieniądze wzięli i diabłu je oddali i ten ich wartuje. jest tam i świńskie koryto pełne pieniędzy. na każdym zakręcie trzeba palić światełko. zginie natychmiast. do której jeśli kto ma odwagę wejść. mówiąc: Boję się. A gdy odeszli. Toż samo opowiadają o innej jamie w dolinie Kościeliskiej. Jamy zbójeckie W dolinie Skoruszyny jest skała zwana Czarną Turnią. a nas zbawisz. na środku klęczą trzej mnisi. Chłop jednakże bał się przyjmować skarbu. Zbójnicy do niej się spuszczali zawsze.

W górach pokazują skałę.106. Czechy wędrowne Wyżej Pięciu Stawów. Powiadają. Wydobywają to juhasy. że tam dobywają z gór złote rudy i narobiwszy złota wracają do siebie. jak przy rozbiciu. Nieraz dają się znajdować w tym miejscu pozostałe po nich piecyki i żużle z wytopionego kruszcu. Pan jakiś płynąc morzem rozbił się w czasie okropnej burzy. 109. sławny rozbójnik. straciwszy wszystkie swoje kosztowności. czyli gospodarz. za pomocą których można skarby odkrywać. nie naruszona. że Janoszczyk. ale nadaremnie. iż Skarbnik jest opiekunem Wszystkich kruszców w ziemi polskiej. mało dostępne dla skał nadzwyczajnie przykrych i niebezpiecznej po nich drogi. trzeba 71 . w górach tatrzańskich leży jezioro zwane Żabiniec. Skarbnik Sandomierscy górnicy mówią. Jakiemuś Niemcowi udało się jeździć na tym smoku. 108. Morskie Oko Jezioro to podług podania górali tatrzańskich ma być nie do zgłębienia i łączyć się z Morzem Adriatyckim. i kosztowności wszystkie zawierała. Nieraz w górniczej kurcie przychodzi on do szybu. Księgi czarnoksięskie Jest między góralami wiara w księgi czarnoksięskie. im tylko wiadomymi ścieżkami. daje się kulbaczyć i jeździć na sobie. że co rok przychodzi do Żabińca siedmiu Czechów. życie jednak uratował. 107. zostawił takie księgi. Podróżując po świecie odwiedzał także Tatry i głośne po wszystkich karpackich krajach Morskie Oko. mające się znajdować gdzieś na dolinach. Płynąc pełcią (tratwą) po tym tajemniczym jeziorze postrzega nagle ową szkatułkę i kawały drzewa okrętowego. ale go zabił jeden baca. ażeby znużonych robotników wyręczyć: wtedy najbliżej stojący podaje mu świecę zapaloną na kilofie. Długo w smutku pogrążony szukał ponad morskim brzegiem swojej szkatułki. pełnej drogich kamieni. Górale powiadają. była zamknięta. z której na przeczytane zaklęcie z księgi wychodzi smok.

że górnik bez światła. a wiedząc o osobliwych przymiotach jego siekierki. że górnicy olkuszcy chcieli Jasną Górę podkopać. Janoszczyk Najgłośniejszym ze zbójeckich dzieł w Tatrach jest Janoszczyk.bowiem wiedzieć. nie dał spać żonie gospodarza. Skarbnik dobrze przyjęty łupie za trzech i za trzech szlepuje. ubroczywszy ją we krwi męża i braci. dopiero kiedy zdrajca po trzecim strzale począł uciekać. iż spotkał pewnego razu jakiegoś studenta z Podoleńca i zaprosił go do swego szałasu. jego władza nad istotami nadprzyrodzonymi i ciągły stosunek z nimi przechodzi wszystko. Podanie niesie. Górnik na samym oglądaniu tych skarbów strawił lat 50. żeby nie doznali oporu. kiedy zwykle Janoszczyk klęczał i modlił się. chciał nawet przewodników naprowadzić na owe kruszce. Ciśniona silną prawicą wracała na powrót do niego na jedno gwizdnienie. iż czterech szlachty usnęło snem twardym. za to go Skarbnik nazajutrz w szybie obłąkał. a żadnego dobudzić się nie mogła. Student ów. Janoszczyk. Student poprawił i chybił jak pierwszą rażą. siekierę morderczą w ręku zostawili: a tak schwytana z narzędziem zbrodni. Powrócił wreszcie na ziemię i cuda o tej wędrówce podziemnej opowiadał. co nie gorzał. dognał go i zabił. Tysiące krąży o nim podań. zamknęła ją w dziewięciu skrzyniach dziewięcią 72 . w przeciwnym razie mści się na winowajcy. nikogo jednakże z dawnych znajomych nie znalazł. niewinnie śmierć od kata poniosła. nie przestawał się modlić. jak zbójcy weszli. ale mu ten długi czas minął jak jeden dzień. ale kula cudownym sposobem w bok poszła. także nachuchali w cztery szklanki i przewrócili dnem do góry. podjął się go zabić. biednej tej niewieście. żyjący zaś nie chcieli mu wierzyć. nasmarowali tłuszczem i zapalili cztery palce. Kochanka Janoszczyka zdradzając go. wszyscy już byli wymarli. to niby żeglarz bez gwiazd. tam karń srebra leżała obłazgiem. Najmilszym mieszkaniem Skarbnika są góry jakieś na Szląsku. Obok tego miał być nadzwyczajnie nabożnym. który właśnie co skończył modlitwę. więc dostał pomieszania zmysłów. Janoszczyk ciągle się modlił. zabierali sprzęty. 111. zaszedł więc z tyłu klęczącemu i strzelił do niego. Kiedy wymordowali wszystkich. piąty palec. 110. Jego siła. Te czary sprawiły. wzięli rękę trupa. a wodząc po wszystkich górach polskich najszczersze pokazywał mu kruszce. Wybrał do tego porę o wschodzie słońca. Janoszczyk. Raz go jakiś górnik nie przyjął na nocleg do szałasu. w zmowie ze zwierzchnością. Siekiera Janoszczyka cudowne miała przymioty. Zbójcy Bardzo już dawno temu zbójcy byli napadli na dwór szlachecki. Ówże Skarbnik zalał Olkusz za karę. odkrywa najobfitsze żyły i najprostszą drogę z szybu do szybu wycina. jakby nie uważał. bojąc się zaś. co o jakimkolwiek innym zbóju opowiadają. a tam czyste złoto strumieniem się lało. jego zręczność. Widziała więc.

która była ze złota. gdyż dziewięć jest liczbą tajemniczą. jakich nawet i w kraju nie ma. podobno z czasów wielkiej jakiej wojny lub powietrza) jest pniak wielkiej grubości. dotrzymały mu placu i dowiedziały się z własnych ust jego. aż zniknął z oczu. Pochowano go. ale nadto strzela zwierzęta i ptaki. nic złego nikomu nie wyrządził. a nóż wrzucono w potok łopuszański. bo nie tylko każdego zwierza zabije. 112. W tym tedy miejscu. który uciekłszy z klasztoru. Ten pan. najczęściej w bieli lub kapturze mnisim. Ostatni człowiek. ale zaledwie stanął. już zrąbała ośm skrzyń i ośm zamków. Kowal z Harklowej Raz w nocy zajechał przed kowala z Harklowej jakiś powóz sześcią dzikimi końmi zaprzężony. Kiedy pojmano Janoszczyka. Idąc raz do Harklowej na mszę. Odtąd z tego kowala stał się zawołany strzelec. który go widział. ale o ile przystojny. kiedy dziewczęta mszę za jego duszę kupią. Jeżeli o nim mówiono. Parobek z Łopuszny Żył w Łopuszny parobek bardzo przystojny. Na świadectwo przed innymi ludźmi dał im rutę od własnego kapelusza. który miał za pasem. gwizdnął na siekierkę i zaczęła się wyrąbywać. Mnich Na polanie zwanej Centyrz (cmentarz. w którym pan ubrany po niemiecku sam się powoził.zamkami. schylił się więc po niego. a sam popędził gościńcem. duch parobka ciągle się pokazywał. Ginął we wodzie. wszedłszy w nią rozpostarł kaptur i płaszcz mniszy nad falą i powoli malał. a duch nie pokazywał się więcej. Był to jakiś pokutujący mnich. o tyle zimny dla dziewcząt. krzyknął przelękniony: — 73 . a schylając się przebił się nożem. Widywano go przebranego za kobietę w szlacheckim stroju. gdzie nóż wrzucono. że wtedy uwolniony będzie od pokuty straszenia ludzi. wzrostem przeniósł najroślejszego chłopa. jak ten powóz wyjechał z Dunajca. nic nie mówił. wnet go i obaczyć można było. Obrały się śmiałe jakieś dziewczęta. 114. 113. kazał jednemu z koni przybić podkowę. że z niej umarł. Dziewczęta mszę kupiły. za co mu darował strzelbę. Ukazywał się w różnych postaciach. Rana była tak głęboka. ale dziewiątej skrzyni i dziewiątego zamku nie mogła przerąbać. zawoławszy tedy na kowala. przez zbójców zabity został. zrazu maleńki. spod którego różnymi czasy wychodził mnich. ujrzał w potoku łososia. Widziano.

cisnął weń nowym poświęconym nożem. — Idź do domu — odrzekł diabeł — a znajdziesz wszystko. co mu przeszył stopę. niezawodnie okaleczył się i musiał pracę zaniechać. Chłop zajrzał do chaty. — Nie — krzyknął gniewny wieśniak — dopóki nie dasz. To wymówiwszy zniknął i odtąd nie widziano go więcej. a talarami w ćwierci bawią się dzieci. przybity do ziemi nożem. od tego czasu głowa ta z niezmiernie długimi włosami ukazuje się na tej polanie i chociaż ją wezmą i rzucą gdzie daleko w parowy. kilka połciów słoniny i ćwierć talarów. aby ją porwać. Nie na dobre mu to wyszło. strzelaniu. co czatował na duszę wieśniaka. patrzy. tylko kiwnął głową lub ręką. i zapytał łagodnie — czego chce od mego? Chłopek zażądał baryłkę wódki. Piotrze i Pawle. nie odpowiadał. zwłaszcza pierwszych dni po św. — Dam ci wszystko. czyli kręcący się wicher. gdy go kto o co zapytał. co chcę. jak przeszedł pomiędzy statek i rąbał jawor. wiszą na całej ścianie połcie słoniny. 116. stoi baryłka wódki. stary chrzestny widział w głowach stojącego tegoż diabła. Wrócił i uwolnił diabła przybitego do ziemi. jak się pokazał diabeł ubrany po niemiecku. jak diabeł stał w pokornej postawie. Diabeł cechujący jawory W bukowinie łopuszańskiej pod Kluczkami widziano w dzień św. Kiedy się jeszcze pokazywał. 115. a to przez zazdrość za jego zręczność w skakaniu. rąbać takie drzewa. dlatego górale bardzo się strzegą. zawsze na powrót wraca. 117. później ktokolwiek chciał to drzewo zrąbać. Diabeł we wichrze Pewien wieśniak widząc. urodzie i obciął mu głowę. Piotra i Pawła. jak nań nachodzi diabli taniec. 74 . Głowa błąkająca się Na polanie zwanej Kamieniska Jaworzyna zabił watażka zbójców jednego ze swoich podwładnych. szybkości. ale wyjmij nóż z nogi.Wszelki duch chwali Pana Boga! Na co mnich odpowiedział: — I ja chwalę. bo gdy umierał. Niejeden tak napiętnowany jawor znajduje się w górach. ujrzał.

Ci ludzie. co znaczy bogatego. bo ja mam dobrą gospodynię. gdyż tu dłużej nie mogę wytrzymać. 121. wszczął się pożar. Dar ogniowi W jednym obejściu mieszkało dwóch gospodarzy. złorzecząc mu. nigdy ani kropli wody. ale tam na górze twojego obejścia jest złókto (naczynie drewniane do odparzania bielizny) mojej gospodyni. zostało tylko na zgliszczu złókto zupełnie nietknięte. jego twarzy: gdyż najmniejsza uderzenie czyni ten skutek. iż pieniądze w postaci różnego koloru osób chodzą po świecie. bracie! Ostatnią noc z sobą jesteśmy. I znowu nastąpiło milczenie niczym nie przerwane. na tamtą bowiem ja swoje obejście zniszczę i gdzie indziej pójdę gospodarzyć. aby ich uderzyć w policzek Lecz nikt nie jest tak śmiałym. gdy druga. by się odważył ich życzeniu dogodzić. A co pokryje. który całe jej obejście zniszczył. z przesądu pierwszej naśmiewała się. 120. a na drugą noc. Szczęśliwy ten. niebawem też wiatr ucichł i gospodarz mógł zaczętą pracę dokończyć. Zbywszy się roboty. rozniecił dobry ogień i zaczął wieczerzę warzyć. srebrne — białego. aż pobudzony do gniewu gospodarz cisnął nóż przeciw wiatru. choć lekko.119. Trwała ta mitręga jakiś czas. miedziane — brunatnego. jeśli kogo na drodze spotkają. przerwał je ogień drugi: — Ale. żebyś mi go nie spalił. Jedną rażą żona pierwszego wyszła na podwórze i podsłuchała takiej rozmowy dwóch ogniów: Pierwszy — No. iż natychmiast zwierzchnia powłoka postaci pęka i pieniądze się rozsypują. do pierwszej gospodyni należące. Drugi — Jak sobie zechcesz! Tylko mego obejścia nie zaczepiaj. właśnie było 75 . Wiatr Gospodarz na połoninie pokrywał kolibę. I tak: pieniądze złote mają postać człowieka koloru czerwonego. to silny wiatr powieje i łat zerwie. to jest: stawienia na noc w piecu małego garnuszka z wodą. zeschłem na szczyptę. Żona jednego ściśle przestrzegała oddawania ogniowi podarku. Czerwony chłopczyk Utrzymuje się podanie na Litwie. gdy przestrzegana gospodyni rozgniewanego ognia podarku mu nie postawiła. proszą i usilnie nalegają. Z tego to powstało i przysłowie „czerwony chłopczyk”. który nabrawszy męstwa przystąpił do pieniężnego chłepczyka i dotknął się. Tu nastąpiło krótkie milczenie. zaniedbując to czynić.

aby się żwawo zwijała i sam już składa w stogi. ani twarzy nie widać. 76 . Była pogoda. gdybyś mię był uczciwie nie przyjął. Pewnego razu poszła ze zbożem do młyna. lecz nie można było słyszeć. Pocałowawszy kochanka odeszła i nie wróciła nigdy więcej. Wtem nadjeżdża jakiś pan na białym koniu i prosto jedzie do gospodarza znachora. po cichu zdjęła prześcieradło i nakryła oboje. że mu ani oczu. jeśli łaska do wieczerzy. na drugi raz strzeż się rzucać nóż przeciw wiatru. Żona nic nie mówiąc. oboje całują i pieszczą się.po zachodzie słońca. jakeś mię pokaleczył. a deszczu ani krzty nie pada. jak nożem przeciw wiatru ciskać. Oba coś ze sobą pogadali. Gospodarz znachor odpowiedział: — Czemuś nie przyszedł do mnie w goście na kupałę? Ot i za tym słowem znachor odszedł w leszczynę. a kiedy po chwilce powróciła pogoda. ja nie będę już ci więcej męża bałamucić. byłbym cię nauczył. Nieznajomy zaś odpowiedział: — Wieczerzaj zdrów — a po niejakim milczeniu popatrzywszy na gospodarza dodał: — Masz szczęście. chociaż mąż spał widocznie. przepadł. aż tu idzie człowiek jakiś niezmiernie pokaleczony. Latawiec I Parobek mając latawca. Wkrótce silniejszy wichr zawył. Wchodzi do izby. a kiedy już był blisko. widzisz. a mąż na łóżku. na koniec młynarz ujęty grzecznymi słowy hożej mołodycy pospieszył z mlewem i mołodyca. a przy nim latawiec cudnej urody. chmury lunęły rzęsistym gradem. i rzecze do gospodarza: — Dobry wieczór. ożenił się i młodą pojął żonę. sąsiednia łąka (nieprzyjaciela znachora) była usłana na dwa palce gradem. Żona kochała go. Po niejakim czasie znachor wrócił z gałązką leszczyny w ręku. a sama legła na przypiecku. kiedy wziął się do jadła. gdy tymczasem sianożęć znachora pokropił tylko drobny deszczyk. w południe zaczęły się chmury zbierać. To rzekłszy. Gospodarz znachor woła czeladź. Gospodarz odrzekł: — Daj Boże zdrowie! Siadajcie. Wtem się schwyci latawiec i rzecze: — Gospodaruj już sama. nie będąc kochaną nawzajem. wróciła do domu. 122. grzmiało i łyskało się straszliwie. bo mi się pomordowali. lecz smutek swój sama w sobie kryła. wiatr pociągnął gwałtowny. nie podnosząc oczu rzecze doń: — Puszczaj ludzi. bolała na to. musiała czekać długo. Grad Gospodarz znachor (czarownik) ze swoją czeladzią gromadził siano. choć późno w noc. ale we młynie było zawożno. krzyżują się błyskawice. a za nim pojechał ów pan. 123. a tu chmury się zbiły i ciągle nad nimi grzmi i szumi.

że w dzień nikogo nie widział. a przy tym szmer i śmiechy słychać.-Łełeki znikli. Jakoż niebawem odbyło się sute wesele. gdzie tylko się ruszył. aż tu pod korzeniskami wywróconego świerku coś sieje. myto. Woźnica zaciął konia.II Jechał sobie po sprawunki wdowiec jakiś w góry. jadą — zajechali w gęsty bór. a za nim jego bryka. uczta. woła swego sługę i powiada mu: — Ja ciebie wybrałem za zięcia i wydaję za ciebie swoje córkę jedynaczkę. Jadą. rzekł jeden spomiędzy nich: — Powiedz tam twemu słudze. aż pod jedną wsią spotkał góralkę. — Tylko prędko! Tylko prędko! — naglił kupiec. ona za nim. szczerą jest prawdą. co mówię. krzyknął: — Ty bezwstydniku! Co obok ciebie robi dziewka? Parobek na to: — Co się wam dzieje? Przy mnie nie ma nikogo. smarowano. modli — widziadło nie znika i ścigało go ciągle tak dalece. a że kłoda na kłodzie leżała i zawalała drogę. i Didki-Łełeki wieli złoto i srebro jak pierwej. bo się nam już uprzykrzyło jego oczekiwać. Na to kupiec: — To. Otóż tak ubogi Zydek został najbogatszym kupcem w mieście. Podchodzi bliżej i widzi złoto i srebro. kładzie się na łóżku. ona koło niego. 77 . niech sobie przyjdzie po pieniądze. a po uczcie woła kupiec swego zięcia i rzecze: — Zbieraj się. każe zapalić świecę i widzi góralkę na pościeli leżącą obok jego parobka. poszedł sam naprzód. Kupiec wkrótce powrócił do domu. Porobiwszy swoje sprawunki. późno w noc wraca do domu. a podróżny na śmierć zapomniał o przyrzeczeniu góralki. ucieszony podróżny rzecze: — Czy nie poszłabyś do mnie na służbę? Dziewka odpowiedziała: — Ja tam przyjdę do was. dziewka za nim. Zięć wpatrzył się zdziwiony w kupca. W drodze zajechał w bardzo gęsty bór. Łeleki Jeden bogaty Żyd puścił się w podróż daleką po różne towary. co się podkasała wyżej kolan. A kiedy obu ujrzeli. żegna się. kadzono go różnymi ziołami. Pan idzie do świetlicy. Idzie i uszedł jakiś kawał. które przesypują śpiewając Didki-Łełeki. widziadło znikło na zawsze. rozgniewany więc. 124. wchodzi do izby. — Nie godzi się żartować z ubogiego pachołka — odpowiedział sługa. pójdziem za twoimi pieniędzmi. W takim ciężkim razie zasięgnął rady bab. nie lubię żartować z bliźnich. dopiero kiedy się okadził świńskim gnojem. zaszli do korzeniska wywróconego świerku. patrzy. za to wieczór. Powysiadawszy z wozu. jeden spomiędzy nich rzekł: — Tak długo musieliśmy na ciebie czekać! I Didki. Kiedy go ujrzeli. kupiec z swoim zięciem napakowali brykę pieniędzmi i jeszcze dwa kupili wozy pod cały ten skarb.

Nieboga co wieczór przybiegała pod jego okno i śpiewała żałośnie: Chłopeczku. aby ją od nich uwolnił. Dziwożony : Są to kobiety nadprzyrodzone. kiedy ona znowu prać przyjdzie. co koń wyskoczył. Postrzegły to dziwożony i puściły się takim pędem. ale ta mu uciekła. że to była ta sama. czapeczkę tylko swoje w jego rękach zostawiwszy. Naradzono się względem sposobu i stanęło na tym. uwoził do domu. że w dzień umówiony. a swoje na miejscu skradzionego zostawiają. Dziwożony” szpiegują takie kobiety. mają włos bardzo długi. uchwycił dziewkę i. złośliwe. I poty narzekała. Nie będę ja chodzić na twoją rzepeczkę. kradną nowo narodzone dziecię. góral wyjedzie konno i porwie dziewczynę. a swoje zabiera. Podrzucone dziecię wynoszą zwykle na śmietnik. o którą się cała wieś troszczyła. a on tymczasem. zaklinając go. — Dziwożona litując się nad cierpieniem swego dziecka oddaje ukradzione. dzwonkami zwane. Góral dotrzymał słowa. Na głowie dla stroju noszą czerwoną czapeczkę. tak zwane słodyczka. napawają wodą ze skorupki jaja i wołają: — Odbierz swoje. Długo o niej nic słychać nie było. że ją dziwożony porwały. kiedy góral szczęściem wypadł na łąkę. które są zwykle szpetne. Najwięcej cierpią od nich położnice. W jaskini leżącej nad rzeką łopuszańską pod Małą Górą jest główne siedlisko dziwożon. wyjechał. prostą drogą do wsi dostał się. chłopeczku. a upatrzywszy porę. gdy dziwożony kołowały. że już go dognać miały. ujrzał w największej gęstwi dziewczynę piorącą. aż on zlitowawszy się oddał jej czerwoną czapeczkę. oddaj moje. gdzie i jakim sposobem? — nikt nie wiedział. za pożywienie im służy ziele. Ta poznała go wzajemnie i opowiedziała. których dziwożony przez jakąś tajemniczą własność tych kwiatków przebywać nie mogły. 78 . Następujące o tym krąży podanie: Zniknęła w Łopusznej młoda i ładna dziewczyna.125. jak się to pokazuje ze sposobu odbierania im ukradzionych niemowląt. garbate i koszlawe. gdzie smagają je rózgą. Porywają niekiedy i dorosłe dziewczęta. zaprowadzony jakąś potrzebą w głębie gór łopuszańskich. Jeszcze inna krąży o nich powiastka: Góral złapał dziwożonę w swojej rzepie. wróć moje czapeczkę. piersi ich są tak wielkie. Mają wszakże i one macierzyńskie uczucie. rozpuszczony i prosty. że je zamiast pralników używają. Zbliżył się do niej i poznał. piorąc swoją bieliznę. gdzie obficie rosły kwiatki. Dziewczyna krzyknęła: — Trzymaj się dzwonków! Góral ciągle kierował konia pomiędzy dzwonkami. Pewnego razu góral.

z zazdrości utopiły ją w jeziorze. nie okazywała się matka. przy którym stawał. Trzeba więc było chodzić z nim ponad wodę i śpiewać: Marysiu! rysiu! Śliwon płacze. w jakim szczęściu Marysia i jak ją mąż kocha szalenie.126. ale poznało nowo narodzone dziecię i żadną miarą nie chciało przyjmować piersi. widząc. odprawiwszy modły nad owym podarkiem zostawia to w borze wraz z chorobą i słaby — zdrowym powraca do domu. iż kto pierwszy wstąpi w ślad Dobrochoczego. idzie do lasu z osobą cierpiącą. bo niebawem znalazła bardzo poczciwego i bogatego pana i poszła za niego. Piersi chocze. Na wykraczających zsyła najdotkliwsze choroby. 79 . zaprosiła swoją macochę wraz z jej córką na chrzciny. Jakoż lubo sługa co dzień nad wodę przynosił dziecię. ale sierotę Bóg nie opuścił. Mąż jej nie poznał. Dostrzeżono to i występną matkę z córką wskazano na rozszarpanie bronami. Wzrost jego zależy od wysokości drzew. Topielec Macocha wypędziła z domu piękną i dobrą Marysię. koło których przechodzi. Wtenczas wychodziła matka i łzami zalewając się karmi to dziecię. Kto się tego podejmuje. Opiekun poczciwych. surowo karze występnych. albowiem czarownica poniosła z sobą do grobu tajemnicę zaklęcia utopionej. Wiedzieć jeszcze należy. Nie pamiętając wyrządzonej sobie krzywdy. widziano go bowiem zawsze równego z drzewem. Ale cóż się robi? Oto złośnice te. Nie za złego ducha. wszakże go zawsze przebłagać można. zaraz się obłąka w lesie i wieczorem zaledwie powrócić może do domu. Dobrochoczy Przemieszkuje na Białorusi bożek leśny zwany Dobrochoczy. Ojciec stroskany sam rzucił syna w wodę. mimo wszelkie przyzywania i płacze. macocha zaś posiadając czarnoksięskie sztuki przemieniła własną swą córkę w żonę tego pana. 127. a odtąd każdej nocy słychać nad jeziorem płacz dziecinny i tkliwy śpiew matki. — Pożałujecie tego! — zawołała czarownica prowadzona na męczarnie. ale raczej za sprawiedliwego sędziego jest poczytywany. dość na to chleba okrajca i szczypty soli w czystą szmatkę zawiniętej.

napiął łuk i strzałę na nie wypuścił. żywe. ale rozgniewane miawki przeniosły się na Czarną Górę w Tureczczyźnie. a z nimi błogość i urodzaj gór ruskich. a wodnice stałyby się jego niewolnicami i musiałyby łowić ryby. Często także w postaci pięknych dziewic wodnice bawią nad krynicami i strumieniami i nieświadomych myśliwców zwabiwszy pięknym obliczem. iż na swej górze spotkały pasterza grającego sobie na skrzypeczkach. w którym lubiły się kąpać. a potem łaskota. Tym sposobem uwolnił brata od zaklętego tańca. Krwią takiej ofiary karmią się i różne złości czynią ludziom. tym szelestem wodnice usypiają ludzi. Miawki Boginki te przykrząc sobie w górnych przestworzach. wesołe — mimo to okrutne. w porze kiedy zboża zaczynają wysypywać kłosy. Podług podania miały one główne siedlisko na górze Ihrowiszczu. póki życia nie skończy. zamieszkanych przez dawnych bogów. a tym samym bezpieczne im zapewniają schronienie. a rozwiane po ramionach włosy brzęczą i dzwonią jakby daleka muzyka. każdorocznie zbiegają na ziemię. zabłąkane pośród łanów kłosistych. Wodnice (Wandinini) Gmin litewski utrzymuje. że gdy słońce zajdzie. wychodzą na brzegi. Na osoby młode. są to dziewice zachwycającej urody. zawiodły korowód i nie chciały go więcej z swego koła wypuścić. Kto by jednakże wówczas miał przy sobie kwiat paproci. przy blasku księżyca wodnice wypływają z topieli. polować ptastwa wodne i w susze skraplać pola swojego pana. napadają. Zdarzyło się. tyły i ogrody pełne pięknych kwiatów i owoców. aby ich pląsów i zabaw dostrzec nic mogli.128. muzyka duchów nie wywarłaby na niego swojego skutku. pochwyconą ofiarę przez różne sztuki wprowadzają w dobry humor. bardzo długo szukał go brat stroskany. Długo. aż wreszcie ujrzawszy stojącego w kole miawek. był tam staw przeczystej wody. 80 . porywają ze sobą w głuche lasy na dno jezior i stawów.niem zmuszają do na j gwałtowniejszego śmiechu. oskoczyły go. śpiewają i skaczą po łąkach. wtedy ich oczy błyszczą jak gwiazdy. 129.

130. Dżuma
Kiedy dżuma grasuje, całe wsie stoją pustkami, koguty wszystkie ochrypłą i żaden nie zapieje; psy nawet zaszczekać nie mogą; lecz czują z daleka zbliżające się widmo, wtedy warczą na nie, a dżuma drażnić je najbardziej lubi. Spał parobek na wysokim brogu siana, a przy nim stała drabina. Noc była widna: nagle jakby niesiona wiatrem powstaje wrzawa, w której wyraźnie odróżnić można warczenie psów i skowyczenie. Powstał parobek na nogi i widzi z przestrachem, jak pędzi prosto wysoka niewieścia postać cała w bieli z rozczochranym włosem, a psy za nią. Ale na jej drodze stał długi płot i wysoki; niewiasta jednym go skokiem przesadza, na drabinę wskakuje, a bezpieczna tym schronieniem ciągle psom nadstawia nogę, a drażniąc zajadłą gromadę ustawnie woła: — Na goga, noga! Na goga, noga! Parobek poznał od razu straszliwą dżumę; podchodzi z cicha i obala drabinę. Wysoka niewiasta spada, psy ją porywają. Pogroziła mu zemstą i znikła. Młody wieśniak nie umarł, ale przez całe życie nadstawiał nogę i nic innego przemówić nie mógł, jeno wyrazy niewiasty: — Na goga, noga! Na goga, noga!

131. Pomorek na bydło
Za dawnych czasów Żydzi byli przenajęli białogłowe chrześcijańską, aby im mleka chrześcijańskiego przedała, czego ona, gdy się mężowi swemu po długim namyśleniu zwierzyła, za poradą jego przedała im krowiego. To mleko wzięli Żydzi z radością, a chłopa sobie nająwszy do szubienicy poszli i tam czary i zabobony swoje odprawiwszy, kazali to mleko złodziejowi wiszącemu w ucho lać, nachyliwszy ucha do ucha wisielca onego, a pytając go, co by słyszał? Gdy odpowiedział, że słyszy ryk bydła, zasmuciwszy się, odeszli do onej białogłowy łajać jej, iż ich oszukała. Otóż zatem nastąpił on mór gwałtowny bydła, dotychczas jeszcze po wszystkiej Polsce nie uspokojony, a ten na nas, Polaków, przypaść miał, gdyby była ona białogłowa swego mleka im przedała.

132. Morowa dziewica
We wsi jednej na Litwie zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przez drzwi lub okno wsuwając rękę i powiewając czerwoną chustką rozwiewała śmierć po domach. Mieszkance zamykali sio warownie, ale głód i inne potrzeby wkrótce zmusiły do zaniedbania takowych środków ostrożności; wszyscy więc czekali śmierci.

81

Pewien szlachcic, lubo dostatecznie opatrzony w żywność i mogący najdłużej wytrzymać to dziwne oblężenie, postanowił jednak poświęcić się dla dobra bliźnich: wziął szablę Zygmuntowską, na której było imię „Jezus”, imię „Maria”, i tak uzbrojony otworzył okno do domu. Szlachcic jednym zamachem uciął straszydłu rękę i chustkę zdobył. Umarł wprawdzie i cała jego rodzina wymarła, ale odtąd nigdy we wsi nie znano morowego powietrza. Chustka owa miała być zachowaną w kościele jakiegoś miasteczka. Powiadają także, że powietrze w postaci niewiasty w białe szaty przybranej na wysokim wozie o dwóch kołach objeżdżało wszystkie sioła. A gdy przed który dom przybyła, pokazując zapytywała. — Co robicie? Gdy odpowiedziano: — Nic nie robimy, tylko Boga chwalimy — ponurym dodawała głosem — Chwalcież go na wieki — i w tym domu zaraza nie panowała. Gdy wieczorem gdzie przybyła, a na zapytanie: — Czy śpicie?, odpowiadano: — Śpimy. Wtedy rzekła: — Śpijcież na wieki! — i całe wymierało domostwo.

133. Miłosław zabezpieczony od morowego powietrza
Za dawnych czasów, kiedy morowe powietrze sprzątało w Wielkopolsce tysiącami ludzi i już ta plaga zbliżała się do Miłosławia, znalazł się jakiś pobożny starzec, który poradził oborać miasto i wieś przyległą, Kembłów, pługiem ciągnionym przez dwoje ciołków, które krowa na raz urodziła, a poganianym przez dwóch parobków, także bliźniąt. Skoro to się stało, morowe powietrze, choć naokoło sprzątało ludzi, do Miłosławia nie przyszło i nigdy go nie nawiedzi.

134. Zemsta czarownicy
Pewna gospodyni była czarownicą. Parobek służący u niej wiedząc o tym, a przy tym ciekawy, jakim sposobem czarownica leci na Łysą Górę, we czwartek położył się na ławie przy kominie, udając chorego. Czarownica sądząc, że parobek śpi, wysmarowawszy się maścią, dosiada na pomiotło i wylatuje kominem! Widział to, a chcąc doświadczyć prawdy, zostawioną maścią wysmarował żarna, które natychmiast wyleciały taż samą drogą; nie przestając na tym, posmarował cielę, lecz i to z wielkim zadziwieniem jego wyleciało za żarnami. Już teraz dostatecznie przekonany, wysmarował się cały i wsiadłszy na łopatę, wyleciał kominem i stanął na szczycie Łysej Góry. Widział tam swoją panią przy hucznej biesiadzie, jak z innymi czarownicami i diabłami zajadała i piła, a po skończonej uczcie, jak w pierwszej parze hasała czartowskiego obertasa. Spostrzegła go nawzajem czarownica, a rozgniewana zdradą i podejściem parobka, zaczarowała go, uśpiła i pałając żądzą zemsty, zaniosła do jednej piwnicy w Gdańsku, gdzie właśnie tejże nocy złodzieje wykradli bogaty skład wina. Wkrótce schwytano śpiącego parobka, a mniemając, że on był
82

sprawcą kradzieży, osądzono na szubienicę, pomimo zaklinania, że jest niewinny. Wyprowadzono go na plac kaźni i już stryczek na szyję mu założono, kiedy parobek przypomniał sobie, że ma jeszcze w kieszeni trochę maści czarownicy, posmarował się zatem, a w tejże chwili porwany pędem wiru powrócił do domu szczęśliwie i opowiedział swoje zdarzenie.

135. Kochanka sprowadzona czarami
Wiejski parobek rozkochał się w kowalczance, ale ta o innym myśląc, trapiła biednego chłopaka. Nadaremnie kupował jej pierścienie, wstążki i chustki. Paraska przyjmowała dary, lecz potem śmiała się z niego. Nie mogąc znieść już dłużej, Kiryłło (tak się zwał on parobek) udał się do czarownicy, mieszkającej o dwie mile; ta kazała mu wystarać się o kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski. Dopełnił zlecenia, a czarownica poleciła, ażeby o północy przyszedł. Stawił się w oznaczonym czasie parobek, noc była cicha i widna, bo miesiąc jasno przyświecał. Czarownica rozpaliwszy ogień spory na kominie, zaczęła kadzić dokoła izbę jaki- miś ziołami, a potem wziąwszy otrzymany kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski, nad dymem z tych ziół trzymając i jakieś niezrozumiałe szepty odprawując, tak w ostatku zawołała: — Przybądź, Parasko! Zaklinam cię w imię tego, co mocen jest mnie i każdego, i ciebie z ziemi do piekła zaraz przenieść na wietrze! Przybądź! — i okaż się, choćby w postaci konającej lub nagiej, jako cię matka na ten świat porodziła! Na te obrzędy i wykrzyki drżał parobczak, odwrócił oczy od ko- mina i zaczął się modlić w cichości, ale w tej chwili czarownica wykrzyknęła: — Już jest! — Kiryłło słysząc poprzednio świst wichru i wrzaski, jakby podziemne, spojrzał we drzwi, które z trzaskiem na ściężaj rozwarły się, a Paraska wybladła, spocona, z oczami konającej i ściętymi usty tocząc białą pianę, w jednej koszuli stanęła na progu. Robiła silnie piersiami, jakby ze zmęczenia lub mocnych boleści. Czarownica porwawszy zioła, zaczęła nimi okurzać Paraskę, a potem siłą roztworzywszy ścięte zęby wlała jakiegoś napoju kilka kropel w usta, ucięła kosmyk włosów z warkocza i na nowo okurzając zielem, zaczęła szepty odprawiać. Wkrótce znikło widziadło, czarownica oddając mu włosy odcięte: — Bądź spokojny — rzekła — idź i nie mów nikomu, żeś tu był u mnie; Paraska kochać cię będzie. Wsiadł na konia parobczak i wrócił do wsi nad samym świtem. Stało się podług wróżby czarownicy, bo kowalczanka zaraz oddała mu swoją rękę; lecz niedługo szczęśliwie żyli. Kiryłło porzucił ją we dwa lata, oskarżył czarownicę, wyznał wszystko pod przysięgą, a babę spalono przed dworem.

83

schował się jak podły tchórz w najgłębszym lochu swego zamczyska. lecz choć jego żołnierze pobili pogan. Miał on złe i urocze oczy. wyjęła mu serce. odmawiał. Czarownica. Bojaźliwy rycerz W zamku na środku Wisły mieszkał rycerz zawołanego męstwa. Urocze oczy W powiecie łosickim we wsi Świniarzew był wieśniak. na mękach wyznała wszystko. Pogany oblegli zamek. przemawiał następną formułę: Sól. któremu serce zajęcze wstyd i hańbę przy. a rycerz.niosło. wtedy każdy żałował zmarłego pana. że urodził się z tak nieszczęśliwymi oczyma. drżący i potem oblany wsiadł na koń i zrobił wycieczkę na oblegających. * Peczyna — glina przepalana w piecu. 84 . zaraz się nie darzyło. co zawsze szedł na czele swych znaków. wyjęła chrobre serce.mścić. bo go odtąd najmniejszy hałas straszył. na co się tylko zapatruje. co mu. że jak spojrzy w nieszczęśliwej godzinie na drzewo. Wieśniacy mieli wszelako skuteczne przeciw niemu lekarstwo.* Z lichymi oczyma. I to od uroku broniło. co wiele bitew wygrał. a wrychle i zgon przyspieszyło.136. chcąc się na nim za coś ze. Starzec sam w to wierzył. a on upadł jakby kamieniem ugodzony i wkrótce umarł z przestrachu. W kilka lat potem czarownicę. a natomiast włożyła zajęcze. zwany Hryć Gerełła. Raz przez otwarte okno wpadła jaskółka i skrzydłami uderzyła go w czoło. peczyna. nigdy by oczy jego szkodliwymi nie były. Dworzanie dziwili się wielce. Skoro go bowiem który zobaczył. 137. palono. co za powód był tej bojaźni. to niechybnie uschnie: gdyby jednak zawsze pamiętał tę formułę i w chwili. na co tylko spojrzał. zawstydzony. ludziom i zwierzętom spojrzeniem swojem śmierć niósł i chorobę. on pierwszy z pola uciekł. Po dwóch dniach trwogi. I on starzec' uroczy zapewniał. Dworzanie i rycerstwo szydziło z bojaźliwego pana.

a nie można by go stamtąd sprowadzić? — Można — odrzekła wróżka — przyjdź jeno jutro 85 . znowu dzieliła. że gdy to wymówił.138. Tak było długo. czemu nie wraca? Wróżka rzuciła fasolę na sito. potem rzekła: — Charko Kozak tobie ani brat. znajomości rozlicznych pieśni. co się napatrzyli różnych rzeczy na białym świecie. Dziewczyna. Nadchodziła jesień.górkach futorowi przyległych. bo on o tobie zapomniał przy białolicej Laszce. czy Kozak Charko. i w babińsich karczmach. rozgarnęła na kupki. lecz był jeszcze nieweselszy. syn także Kozaka nazwiskiem Makohona. zaniosła podarek i powiedziała: — Powiedz mi. gdyż serca ukraińskich dziewic nie kochają nikogo ani dla złota. był z radością przyjmowany od niej i jej matki. a tylko twój kochanek. a sam wszedł do izby. co tam udają za kochanie. lecz Charko z nimi nie wrócił i gdzie się podział. Wszystkie te prośby kochanki przyrzekał Charko spełnić i powątpiewanie z jej strony rozpędził taką przysięgą: Szczob ja sim lit wowkułakom stawsia. ale Charko był Kozak regestrowy i nie zawsze mógł robić. gdy matka jeszcze spała. Charko znany był między swymi z odwagi. nie wracał. czyli satana. Płakała dnie i noce. ktoś się pod oknem chaty roześmiał. żyje jeszcze? A jeśli żyje. na te słowa ręce załamawszy. Dziewczę wieść tę przyjęło z uśmiechem. W kilka dni potem Charko już był na wojnie. brat mój. lecz wtenczas kiedy bywał. co chciał. jadł i pił. Charko Makohonik Był na Zaporożu młody Kozak. koły myszlu tobi zdradu. to. Rzadko więc bywał u swojej kochanki. Przeszły jesień. on na to wszystko okazywał współczucie. znowu zbierała i tak aż do trzech razy. wiosna i lato. lecz był niewesoły. to w Ukrainie nie byłoby małym przywiązaniem. zima. przestań go kochać. gdzie były młode Kozaczki i dziewczęta. Powiadają. i znów jesień. była to wiedma. Jakoż pewnego razu o świcie. a o Charku ani wieści. Zasmucona dziewica daremnie rozpytywała powracających z wyprawy Kozaków. A na Ukrainie. darzyła go słodkim uśmiechem i białą dłoń zostawiała na długo w szorstkim jego ręku. Zaporożcy wrócili z wyprawy. tylko dla samej potrzeby kochać i być kochaną. Na koniec blisko północy powstał zza stołu i żegnając swą lubą powiedział: że nie prędko wróci. nikt o nim nie wiedział. Charko był zawsze upragnionym gościem. i koń Charka od niej nastraszony zarżał. lecz między nimi była jedna najurodziwsza czarnobrewa. i w futorach właśnie. nie bez wzruszenia jednak. przywiązał konia do płotu. gdy raz w późnej godzinie Charko przyjechał do swej miłej. aby jej z wojny poprzywoził dary i aby o niej nie zapomniał. że w sąsiednim futorze jest wróżka. wiosna i lato. najtłuściejsze knysze. lecz daremnie płakała. brała potem z każdej po jednej fasolce. i w Rzymie. gdyż pójdzie w Kozakami na wojnę. od niej więc postanowiła dowiedzieć się o losie swego miłego. co to byli i w Krymie. potem znowu mieszała. Wtem dziewczę dowiaduje się. a on podjadłszy i podpiwszy śpiewał swej lubej rozmaite pieśni lub wycinał z nią raźne hołubce. jak powiadają starzy ludzie. jak w Polsce albo w Moskwie. pobiegła do wróżki. darmo go po dawnemu przyjmowano. ani dla niczego. prosiła go. zawołała z płaczem: — Kochana wróżko. Oczy wypatrzyła po drożynach i ścieżkach wijących się po dolinie i pa. i tak być musi. pierogi i pieczone kury zastawiano przed niego. ani swat. najbielsze kołacze. zima. Otóż tedy takim kochaniem Charko był lubiony. był czegoś niewesoły. co się nazywał Charko. którą kochał Charko i był także kochany całym sercem młodej ukraińskiej dziewicy. a po futorach zamieszkanych od kozaczych żon i rodzin — z urody. On żyje w dalekiej stąd krainie. nie tak kochają się młode dziewczęta. wróżko. Darmo kochanka go przyjmowała wejrzeniem. Charka nie było.

czy żeby choć cząstkę mieć jego na znak? Bo gdy żywcem. a jeszcze jutro Charko będzie przy tobie. teraz już go nudzi. moja droga. twój Charko już się wybiera w podróż. wynędzniały. czarownico! W rozpaczy dziewczę przeklinało niewiernego. on tęskni. a za chwilę będzie w drodze. zmieniony. że nie żyje. odpychał jednak swą kochankę wymawiając te słowa: — Precz. przychodzisz. Jedną razą w siedm lat po tym zdarzeniu przyszedł do kosza zaporoskiego człowiek mianujący siebie Kozakiem Charkiem Makohonikiem. iż jest wprost nad chatą. a dziewczynę rozdzierało rozjuszone wilczysko. a gdy o znak tylko chodzi. jak dzisiaj do tej opuszczonej chaty. Charko z pogardą na wszystko odpowiadał: — Przeklęta czarownico! — Żal wreszcie przebrał miarę. czarownico! Dziewczyna zrazu go przepraszała. lecz młodzieniec stał jak martwy zimny. On im opowiedział wszystko. Stało się. czarownica szeptać przestała. a dziewczyna już uwiesiła się na ramionach Charka. szepcącą tajemnicze słowa. aby niewiernego zmienić w wilkołaka. jęczała. ach wody! Gdy głos ten stał się wyraźnym tak. że tego dnia okropnie wył wilk około pustki. oprócz dobytku. niebawem dało się słyszeć wołanie: Pić. dany sobie sznurek zawiązuje na szyi Kozakowi i wnet znikł człowiek. wyjęła z wolna z garnka badylek. to go puszczę niżej. już ją dziewczyna zastała siedzącą przy ognisku nad garnkiem wrzących ziół. 86 . że z niego można było miarkować. dzieci i dziewczęta. lecz czarownica (taką bowiem była owa wróżka) nie dała się uprzedzić.tak rano. on zawsze mówił: — Puść mię. że wczoraj dopiero. kiedy wilkołakiem jeszcze przedzierał się przez tarniny. to go puszczę górą nad lasy i góry. był obdarty. który porywa i zabija. wyrzucało mu zdradę. drżący. gdzie znaleziono rozdarte ciało dziewczyny. blady. Gdy weszła dziewczyna. Czarownica z pęku kwiatów wydobyła jakiś suchy badylek i kładąc go pionowo we wrzący garnek coś sobie szeptała. dziewczę blade i drżące siedziało na progu chaty. dziewczyna prosi starej czarownicy. Wtem koledzy go poznali i gdzie by bywał i co porabiał — pytali. Jakże chcesz. jak było. czy mieć go żywcem. Mówiono potem w sąsiednich futorach. — Niech żywy wróci — odrzekła dziewczyna. sznurek mu na szyi rozerwał się i on znowu został człowiekiem. płakała. czarownica powiedziała: — W sam czas. Wycie to powtarzało się każdy wieczór i ranek. jak wróżka kazała. ogrzewała mu ręce i lica całunkami. aby się rozbił o lasy i góry. a w całej okolicy zaczęto mówić o szkodliwym wilkołaku. był to jej pogrzeb. co tam za futorem stoi na pół rozwalona. Stara czarownica zemknęła na kociubie kominem. Wówczas dziewczyna raz jeszcze ponawia swe prośby i groźby. Stara daje jej zaklęty sznurek. pić. Wnet po północy dziewczyna już była na oznaczonym miejscu. i tym kończył. ogień zgasiła. a gdy te nic nic pomagają. pić.

140. Równy mu wiekiem jeden z gospodarzy powitał nieznajomego i wszedł z nim w rozmowę. ale potwór. pod próg domu podłożyła i nadto kręciła łyka z lipiny i warzyła. Jakoż pas. zuchwale stanął do obrony. jak żył z nią cały rok i jak mu potem umarła. Ledwo domówił. przy wymawianiu zaklęć tajemnych. bo teraz — och uciekajcie! znowu mam zostać wilkołakiem. czarownica wyszła z izby z kożuchem wełną na wierzch obróconym i każdego nim z osobna okrywając.139. co czynić. Dopiero ów starzec opowiedział. i stali jak wryci. skręciwszy. poskoczono w stronę. Zaklęte wesele W województwie podlaskim. skąd krzyki powstały i ujrzano. gdy na tymże miejscu bawiąc się młodzież spostrzegła siwizną okrytego starca. przywracała nazad do postaci człowieczej. a po krótkiej chwili wpatrując się w niego zawołał: — Tyżeś to. mój bracie! — poznał w nim bowiem starszego brata. we wsi Chłopkowie niedaleko Łosic. ogon mu wilczy pozostał. który mu podano. aż w dni kilka czarownica tymże sposobem uwolniła go od tej zbytecznej ozdoby. — Odtąd — mówił dalej — rzucałem się na wszystkich i pożerałem. Zaproszony do zabawy usiadł w milczeniu i wychylił kubek wódki. który gdzieś się podział przed pięćdziesiąt laty. gdy zmieniony w wilka zawył przeraźliwie i znikł na zawsze w pobliskim lesie. nie wie. Lecz że panu młodemu nie okryła kożuchem ogona. Lat cztery. chociaż wrócił do ludzkiej postaci. Wtem krzyk przeraźliwy zagłuszył muzykę i śpiewy. w czasie obrzędu weselnego przyszła rozgniewana czarownica w chęci zemszczenia się i przemienienia nowożeńców w wilkołaki. jak wilkołak unosił w paszczy najpiękniejszą dziewkę. pan młody z kniahinią i sześcią drużbami przemienieni w wilkołaki uciekli z chaty i trzy lata wilkami byli. Rzucili się za nim parobcy. jak się błąkam w postaci człowieczej. jak zmieniony przez czarownicę w wilka porwał swoją kochankę na tym samym miejscu podczas dożynek. Lat pięćdziesiąt upłynęło od tej przygody. Przez cały ten czas podbiegali pod mieszkanie czarownicy wyjąc przeraźliwie. Porwana dziewczyna W uroczystości dożynek grała muzyka nad brzegiem Wisły. Skoro nowożeńcy z drużyną weselną przeszli próg domowy. chciałem was jeszcze zobaczyć. Gdy nadszedł dzień mający być końcem ich ciężkiej pokuty. którym się w stanie przewiązywała. złożywszy porwaną. a tymczasem wilkołak porwał swą zdobycz i w największym pędzie uciekł do lasu. a parobcy i dziewki skoczny zawiedli taniec. i tą wodą ludzi podlała. Przestraszeni i bezbronni.dzieli. 87 . zgromadzeni przed progiem złej baby wyli żałośnie.

a przyjaciele dawni pomarli. Jakoż spotkawszy go jadącego do boru po drzewo. położył się więc i zasnął. żebym ukarał niewierną i nieczułą mego nieszczęścia! Stało się zadość jego życzeniu. tak leciał do swego sioła. bo na powrót przemieniony w wilka z wściekłością rzucił się na żonę karmiącą dziecko z drugiego małżeństwa i pokaleczył ją śmiertelnie. Parobek wilkołakiem Czarownica. spojrzy i widzi. Nie zważał zrazu parobek na te groźby. Oburzony tym gospodarz wykrzyknął z rozpaczą: — O czemuż nie jestem wilkołakiem. na koniec rozgniewana ta wzgardą zaprzysięgła mu zemstę. iż za pierwszym cięciem siekiery zamieni się w wilkołaka. którą kochał. Spiesząc co tchu przez cały dzień do domu. kiedy po obudzeniu ujrzał się w postaci człowieczej. a teraz wybiegł z widłami odpędzić złego ducha. rozkochawszy się w młodym parobku. Gospodarz poznawszy głos swej żony odpowiedział: — To ja. który przez lat siedm był wilkołakiem. przemieniony został na powrót w człowieka. zapowiedziała mu. twój mąż! — Wszelki duch chwali Pana Boga! Mężu! Wstawajcie — zawołała wystraszona niewiasta — a gospodarz ujrzał przed sobą swego dawnego parobka. daremnie chciała pozyskać jego wzajemność. bo w domu rodzice już pomarli. a cięciem silnym rąbnął w drzewo. że ręce jego zmieniły się w wilcze łapy. Dlatego zaczął straszyć pasterzy i żniwiarzy. drudzy w świat poszli. Ale jakież jego zdziwienie. a tym bardziej nie mógł się żywić ludzkim ciałem. że cały zmienił się w wilka. jak stał nagi. Pospieszył do swoich wołów. poszła za innego i miała czworo dzieci. siekiera wypadła mu z ręki. dziewczyna. 142. którym wyjadał chleb. gdzie był zostawił żonę i kilkoro dzieci. ale te przestraszone uciekają od pana. Nadaremnie usiłował przyzwyczaić się do surowego mięsa. który się z jego żoną ożenił. Bezprzytomny zaczął biegać po lesie. Niewierna żona Pewien gospodarz.141. lecz zamiast głosu ludzkiego zawył przeraźliwie. Lat kilka przebywszy uczuł do snu pociąg nadzwyczajny. Przestraszony tym zdarzeniem. błąkał się po okolicy. odpokutowawszy swój czas. mleko i inne potrawy. już dobrze pod wieczór przybył i zaczął stukać do drzwi zamkniętych. — Kto tam? — zapytano z chaty. ale krótka była jego pociecha. nie mógł tego przemóc na sobie. Widząc tedy. ci natrafiwszy zdrojowisko przejrzał się i postrzegł. nie mogąc mimo przemiany w wilka oderwać się od strzechy rodzinnej. skoro przybył do lasu. Chciał je zatrzymać znajomym głosem. Uradowany z swego odczarowania. jak się sprawdziły pogróżki pogardzonej czarownicy. 88 . lecz.

nikogo o pozwolenie nie pytam. — Któż ci to pozwolił? — Kiedy co robię. postrzeżono. że był wilkołakiem. — Co tu robisz. natychmiast zginiesz. 143.pada wilk srogi i zaczyna ją gonić. Wkrótce potem nagle umarł. pierwej niźli był usłyszał zakonnice śpiewające. a po przegraniu porywał i dusił. za to w tej postaci aż do dnia sądnego chodzić będę i jestem wiecznie potępionym. kto tylko przechodził mimo góry Dżuga. 89 . którym na tym miejscu tak rok nagle zdechł. Jeden więc odważny wieśniak imieniem Uburtis przyszedł do bagna leżącego tuż przy górze i począł pleść łapcie dla siebie z łyka łoziny rosnącej w tamtym miejscu. Mądry Uburtis i diabeł Każdego razu. a o którym wieść biegała. gdy czeladź jechała przez las. niechętnie słuchał śpiewania zakonnic i w gniewie raz wyrzekł: — Wolałbym zdechnąć. bo kto tylko do niej się zbliżył. Kupiec poznański wilkołakiem Ridt. trzymając się wyznania luterskiego i mając dom swój naprzeciwko nowego klasztoru benedyktynek. jam jest nieszczęsny pan wasz. który padł pod licznymi razami. Żona jego wkrótce z zadanych ran umarła. Po kilku chwilach przychodzi diabeł. co zniknął przed siedmią laty. jakom sobie życzył. niż słyszeć te wilcze głosy. kupiec poznański. że zamiast wilka leżał zabity gospodarz. Ridt. jeżeli więc nie wygrasz zakładów. wnet go duch nieczysty w rozmaite wyzywał zakłady. jakie ci przełożę. które żem zwał wilczycami. gdy przy świetle zaczęto przyglądać się zwierzęciu. a w sam dzień rocznicy jego śmierci. Wszyscy tę górę omijali ze strachem. człowiecze? — Łapcie plotę.Na jęki nieszczęśliwej niewiasty zlecieli się sąsiedzi i uderzyli na drapieżnego zwierza. postrzegał tam Niemczyka w kusym fraczku przeskakującego z drzewa na drzewo. — Jak śmiesz na mojej ziemi i z moich drzew zdzierać łyko! Ja jestem panem tych okolic. Po odniesionym zwycięstwie. on rzecze: — Stójcie. Kiedy się zatem ludzie Ridta do broni na zwierza porywają. w którym był skonał. 144. aż oto wy.

— Łapaj! łapaj! — Diabeł popędził za zającem i nic nie wskórawszy powrócił. 90 . że jesteś silny. kto dalej zarzuci — to mówiąc. Teraz drugi: rzucajmy. — Jakiż więc będzie pierwszy zakład? — Spróbujemy się. jeden zakład wygrałeś. To mówiąc postraszył w łomie leżącego zająca. drugi zakład — teraz trzeci: kto z nas prędszy. ty uciekaj. Diabeł podskoczył ku niemu i chwycił oburącz za szyję. że to kamyczek. czekają drugą. kto silniejszy. — Co tobie diable ze mną się porywać. To mówiąc. kamień spadł za trzy godziny. dobry człecze. ja będę gonił. — Dobrze. piątą i jeszcze dłużej — nie spada. zbity. — Twoja prawda. Człowiek przyłożył rękę do kuli i począł przypatrywać obłokom. — Wygrałeś. kiedy ty nawet mojego stuletniego dziada. co tobie ze mną się porywać. ledwie się wydobył biedny diabeł z uścisków niedźwiedzia. a więc daj mi swój kapelusz dla napełnienia go złotem. człecze. iż z oczu zniknęła. A gdy wygram. waży ona funtów sto tysięcy — kto z nas wyżej wyrzuci? — Ty najprzód próbuj. jeszcze ostatni zakład i pieniądze będą twoje. Głupi diabeł rozumiał. on siedzi za tymi obłokami i czeka. które po niebie się przesuwały. Uburtis zaś miał w ręku skowronka i puścił. Niedźwiedź rozjątrzony rzucił Niemczyka o ziemię i począł chłostać swą łapą. Uburtis wskazał na leżącego niedźwiedzia. — Czekam. nie zmożesz. co mi dasz? — Kapelusz pieniędzy. Zając skoczył i począł zmykać. człecze. Jeśli chcesz. abym mu kulę podał. Mój brat jest w niebie kowalem i teraz bardzo potrzebuje żelaza. a gdy spadła. — Teraz na ciebie kolej. wygrałeś. diable. ona mi jest bardzo potrzebną. ty nawet mego dziecięcia urodzonego wczoraj nie dopędzisz. — Czegóż się tak przypatrujesz? — rzekł diabeł. No. Wygrałeś wszystkie zakłady. czwartą. — No! Mocujmy się. Zmordowany. — Ach! Zmiłuj się. połowa zaryła się w ziemi. Wiem. spróbuj się z nim. — No.— Zgoda. porwał blisko leżący ogromny kamień i cisnął w powietrze. aby ta ogromna chmura nadeszła. — Dałbyś sobie pokój. który oto o kilka kroków śpi. Oto widzisz tę kulę. nie rzucaj. Czekają godzinę. Diabeł chwycił kulę jedną ręką i wyrzucił tak wysoko. trzecią. człecze.

Widzi diabeł. I ja u niego byłem. co cię jak rzucę. patrzy się w miesiąc. diabłu drożdże zostawiwszy. — Rzucajmy w górę. co był w pełni. rzekł: — Dzielmy się teraz. — Mocnyś. Ale gdy jesień nadeszła i diabeł przyszedł upominać się. dostały mu się liściaste nacie. bierze z wierzchu. Diabeł wsypał jeden wór złota. Uburtis zaś stał się bogatym. chodź ze mną w głąb lasu. a tam mi oddasz należną kwotę. 145. bujając tak wysoko — teraz na mnie kolej i porwał diabła w poły. mój kapelusz. mój kmotrze. Złe! — pomyślał sobie bies — pomszczę się na chamie — dalej. rzucił w górę. jadłem i piłem. Diabeł przystał. Od tego czasu nigdy diabeł nie pokazał się na górze Dżuga. A gdy już napełniło się miejsce w jamie. a w zęby się nie dostało. Człowiek miał już od dawna wykopaną ogromną jamę. aż nad komin swojej chałupy wyleciał. ale dno wprawiwszy. Chłop smaczne zrobił. gdy nie miał innego sposobu. czy się mój rodzic na miesiącu nie pokaże. w kapeluszu ani znaku. Chłopski rozum Jeden chłop zostawszy bardzo ubogim. Inny znowu wieśniak brał od diabła złoto na miarę ćwierci bez dna. syp pieniądze. 91 . zbudował sobie nowy dom. nad którą postawił swój dziurawy kapelusz. chłop pokazał mu sosny zawsze zielone i zadrwił sobie z niego. wódki i co dzień pił krupnik. aby diabeł jego sztuki nie poznał. gdy się opił drożdży burzących. kiedy wszystkie liście opadną z drzewa. myśląc. panie diable. Z innym chłopem stracił diabeł na w spółce w ten sposób: Poczęli razem warzyć piwo. przez brodę ciekło. sprzedał diabłu duszę za pieniądze: wszelako przy kupnie położył warunek. wysypał trzeci.niósł drugi — ani znaku. napełnił nareszcie i kapelusz. Diabeł na to w przestrachu wyrwał się z rąk chłopa i uciekł jak oparzony. a diabeł. pod którą był dół głęboki. że wtedy będzie do niej miał prawo. — Dzielmy — kmieć odpowie i zabiera z wierzchu z musem piwo. Diabeł już teraz mądrzejszy. co zbladł nieco. odbierze. zakrywszy darniną wszystkie naokoło otwory. czwarty. Zdziwiony diabeł pyta: — Czego tam ślepisz? — Patrzę. nakupił miodu. że w jesieni przyjdzie jak po swoje. co mu pomagał. kmotrze. a gdy się kurczy pocierając żywot. w górę wlepił oczy. diable — rzekł kmieć. zamiótł po piasku. a chłopu smaczna rzepa.— Dobrze. — Oto. ze źle. a w terminie oddał tą ćwiercią. ale miasto rzucić. kto z nas mocniejszy? I porwał chłopa. co go bolał. setny. ścisnął. gdy cały war był w kadzi. przy. rzekł znowu: — Siejmy i zbierajmy razem — Dobrze — odrzekł chłop i zasiał rzepę. dziesiąty.

a gdy wilkołak żarłby to z chciwością. Okropność. Wróciwszy do domu rozzuł się z łapci i kwiat zgubił. Przed tą jeszcze obławą. zobaczysz. Oburzony żołnierz niegościnnością zawołał drżąc z gniewu: — Pamiętaj! Ty co mnie szczujesz psami. które wielkie szkody w bydle narobiły i nie. — To wymówiwszy zaklął całe wesele w wilkołaki. że ma kwiat tak cudowny. natychmiast niknie. pod skórą drugiego strój pana młodego. albowiem pod skórą jednego z nich znaleziono skrzypce z całym przyborem grajka. dowiedział się o skrytych rozlicznych skarbach i cała przyszłość w widnej postaci stanęła mu na oczy. Dowody były oczywiste. w dzień św. najodważniejszych i siły. straszne trzęsienie ziemi. Natychmiast znalazł obłąkaną krowę. jak na ciebie będą te same psy szczekać. Wesele zamienione w wilkołaki Przez jedną wieś nad Bugiem przechodził żołnierz w czasie wesela. Ale na próżno wielu kusiło się o tak ważną zdobycz. Jana. których diabeł pilnuje. wycie wichru i śmiech diabelski towarzyszą ciągle. Gdyby którego napotkał. i przytomności pozbawiła. W tym celu wziąwszy z sobą prosię pieczone. u trzeciego zaś panny młodej. słowem byłby tak. Szukał on od dni kilku zbłąkanej krowy. jeden ze śmielszych ruskich wieśniaków postanowił odczarować te wilkołaki i przywrócić im postać ludzką. na próżno umyślnie czatowano. gdy przypadkiem w łapcie wpadł mu kwiat paproci. iż znalazł zbłąkaną krowę. miał rzucić chleb i prosię. ale szukał ich daremnie. i to jedną krótką chwilkę. nie tylko znalazłby ogromne skarby. Później w trzy lata. zabito trzech wilkołaków zaklętych z owego wesela. jak dawniej. w czasie obławy na wilki. zapomniał o skarbach i tę tylko korzyść odniósł. że za paznokciem wygodnie się zachować może). iż by dostał kwiatu paproci (co ma być tak drobnym.mało ludzi pożarły. Paproć Paproć kwitnie tylko o północy. rozgrzany trunkiem. jak za czasów Pana Jezusa. Właśnie w przed j utrze św. Pan młody. który człowiek byłby tak szczęśliwym. Po tej stracie przyszłość mu znowu ściemniała. bo zaledwie kwiat się pokaże. chleb i widły chodził po okolicy. Skoro bowiem przyszła północ i chwila rozkwitania cudownego kwiatu.146. 147. Jeden wieśniak dostał go mimowolnym sposobem. Biedak nie wiedział. Jana szedł zasmucony o północy. jaka towarzyszy chwili rozkwitania kwiatu paproci. uderzyć go miał widłami między ślepie i takim sposobem wrócić mu ludzką postać. wybiegłszy z chaty poszczuł go psami. 92 . ale nadto ciemna zasłona przyszłości nie zakrywałaby oczom jego nieprzewidzianych zdarzeń i wypadków. skoro wieść o tym wypadku zaczęła się rozchodzić. bicie piorunów przy jaskrawych błyskawicach.

że nie kto inny. rozpalił ognisko i strudzony usnął. wóz był czarny i wyniosły. sprzęty. a Rusin widział. To dało powód. nad wieczorem zrobił z gałęzi budę. 149. głownia stanęła na nogach. Już było po północy. tak dalece. tyle mu psot wyrządził. gdy go mocny odgłos zbudzą. Słabo tlało jego ognisko. 93 . tam się cieszą tak radośnie. jak homen. bo po drodze wszystko niemal przerzucało się w widmo. odzienie podarte. w niemym przestrachu porywa siekierę i najbliższą chce uderzyć marę. pozazdrościła jej takiej płodności. wyciągnęła dwa ramiona. Za każdym krokiem coraz zwiększała się straszliwa drużyna. iż między gminem uważają wierzbę za drzewo święte i przypisują jej zbawienny wpływ na płodność. straszny zwiastun okropnej śmierci. że gdy wkoło śmierć grasuje. a gdy rano ciepło słońca go zbudziło. jak drzewa. były połamane i potłuczone. straciwszy żonę i dzieci przez dżumę. co otaczał wóz wokoło. Ziemia. Osłupiał wieśniak. poszedł dalej szukać przytułku i jadła. Poznał.wiała mu przed oczyma. słucha: jakieś go śpiewy dochodzą z dala. Upadł bez siły. jadło zepsute. ale z rąk. jakie uniósł. krzaki i sowy. nóg. i puchacze wysokie przybierając postacie zwiększały ten orszak. Odgłos słyszany zbliżał się coraz i wystraszony wieśniak ujrzał szeroką drogą ciągnący się homen. nogi jej uwięzły w ziemi i tak mocno ziemia ścisnęła stopy. że choć z życiem ocalał. Homen szedł dalej. a na nim siedziała dżuma. Początek wierzby Niewiasta pewna. najpłodniejsza z matek. przerzuca się w wyniosłą niewiastę z kruczym warkoczem i śpiewając po. ale siekiera z rąk mu ulata. uciekł w lasy z opustoszałej chaty i tam szukał ocalenia. Homen Rusin jeden. nazywająca się Blinda. Błądził dzień cały. że nie tylko sposobem przyrodzonym rodziła. przeto razu jednego.148. która grzęską była. głownia spora dymiła jeszcze nieco: zaledwo zbliżył się homen. miała szczególny dar wydawania na świat mnogiego potomstwa z niewypowiedzianą łatwością. gdy szła Blinda przez łąkę. że z miejsca zejść nie mogła i przemieniła się w drzewo wierzbowe. a zarzewie zajaśniało dwoma błyszczącymi oczyma i razem z innymi śpiewać zaczęło. I dziękując Bogu. Słucha dziwiąc się. Staje na nogi. głowy i innych części ciała wydawać mogła dzieci. Był to orszak mar dziwacznych. a przy śpiewie głos bębenków i piszczałek.

co masz w domu. a tu w jaskini ukrytej zamieszkał rozbójnik Madej. aż zawędrował w puszczę ciemną i straszną. poczuł świeżego człowieka. zaraz zwietrzył ludzkie mięso.smucił się widząc ładnego syna. O ile z radością powitał żonę tak dawno nie widzianą. oddając na ofiarę diabłu. I szedł długo i daleko. ale Madej miał węch tak doskonały. prędko dostało się do piekielnej bramy. Zasmucony począł rozpaczać. podarował mu życie z warunkiem. zabłąkanych podróżnych w jaskini przechowywała. Już biedne dziecię nachyliło głowę pod zabójczą pałkę. tając łzy gorzkie przed żoną. ukryła go w ciasnym zakątku jaskini. podeszła niewiasta. nie wiedząc. Skrycie płakał nieraz poczciwy kupiec. Płakała matka. ciemny. Nikomu nie podarował życia. Madej Jechał kupiec przez las gęsty. stara. a zmusiwszy kupca do wydania cyrografu. Zaskoczył mu Lucyper z zapytaniem. ale pod warunkiem. urodne. Bóg mi dopomoże. święconą wodą i obrazkami. co mu gotowała strawę. Pacholę. Kupiec pomyślał trochę i przystał rad na podany warunek. 94 . uważało smutek ojca i łzy rzewne. tyle nalegał. które przylepiał. równo ze świtem puszczając jaskinię. człowieku! — wyrzekł do kupca — ja was wyciągnę z błota i do domu wskażę drogę. kiedy rozbójnik dowiedziawszy się. płakał i ojciec. podczas gdy był w podróży. ja pójdę do piekła i cyrograf odbiorę. wyprowadził na szeroki gościniec. spokojne i chętne do nauk. matkę jedno zachował przy życiu. czego żąda. w piątym roku już dobrze czytało i pisało. który zrobiwszy potrzebny przybór. otworzyła się snadnie. bez litości zabijał. ażeby zobaczył w piekle. raz jeszcze umowę przypomniał i zniknął. tymczasem dziecię w pacholę wyrosło.150. że wracając do jaskini. Było ciche. Diabeł wyciągnął go z błota. gdy nagle w postaci ludzkiej zły duch mu się pokazał. gdzie idzie. moją zostanie własnością. że z dziecięciem tak lubym wkrótce się rozstać musi. Chroniąc się przed burzą. — Nie troszcz się. doszedłszy lat siedmiu. litując lat młodych. Morderca własnego ojca. Matka. którego już złemu duchowi zapisał. że żona powiła mu. a o czym ty nie wiesz. przypadkiem zaszło tam nasze pacholę. błogosławiąc na tak daleką drogę chłopczynę. mój rodzicu. o tyle za. kogokolwiek dostał. Tyle przeto prosił. ile razy zapatrywał się w jego urodne oblicze. że kupiec wyjawił mu wszystko. co tym więcej strapione serce ojca jątrzyło.go syna. że to. Małe pacholę. niebawem wyruszył z domu. jakie dlań zgotowano po śmierci męczarnie. — Nie smućcie się. lecz Madej zaledwie wpadł do niej. błądził długo i w pomroce nocnej ugrzązł w bagnie bez ratunku.

igłami i brzytwami. Zmartwiał z przestrachu zbrodzień. wiedząc zaś. przyrzekł. a diabeł. ale żadnego nie da sobie urwać jabłka.— Cyrografu na moje duszę przez ojca mego wydanego. niezajrzaną okiem. Rozkazuje więc swej służbie tego owocu wyszukać. nie chciał wrócić cyrografu. Iskrzycki Pewien pan w okolicach Tarnowa potrzebował ekonoma. dopóki nie zostanie biskupem. Minęło lat. Pan przystaje. a gdy dał mu rozgrzeszenie i trącił palcem. przestraszony okropną męką. a z góry kapała kroplami rozpalona siarka. już go pan wręcza nowo przyjętemu. Madej ukląkł w lesie. ciało Madeja w drobny proch się rozsypało. ale trzymał go jeden kulawy diabeł. ostatnie jabłko przemienione w siwego gołąbka za innymi uleciało. lecz gdy wyznał i ten grzech ostatni. Jak raz jawi się nieznajomy człowiek. a chcąc tak srogiej męczarni uniknąć. przy niej zaś klęczy starzec siwobrody. że Iskrzycki nie ludzkie ma pazury. Ciekawy chłopczyna poszedł zobaczyć tak straszliwe łoże. że w pobliżu jest piękna jabłoń. Jedno tylko pozostało jabłko. chcąc go pozbyć czym prędzej. który go o wysłuchanie spowiedzi i rozgrzeszenie prosił. na koniec do kontraktu: już i kontrakt podpisany. zatknął w ziemi przy sobie morderczą maczugę. wysłane ostrymi nożami. 151. Modlił się gorąco biskup nad grzesznikiem. jak w czasie spowiedzi jabłko po jabłku zamienione w białe gołąbki znikały w powietrzu. którego sam zamordował. a choć parzony kropidłem święconej wody. Biskup wysiada z powozu. z długą. później do zgody. Wyszedł z piekła i szedł dzień jeden. gdzie go już oczekiwał zasmucony Madej. pod spodem palił się ogień nieustanny. Wyszli więc razem z jaskini. dworzanie z osłupieniem widzieli. co widział. przychodzi do umowy. Było z żelaznej kraty. kilkadziesiąt. okrytego siwizną. Hetman piekielny kropiony święconą wodą. Rozgniewany Lucyper: — Weźcie go na Madejowe łoże! — zawołał. była to dusza ojca Madeja. postanowił pokutować. doszedł go jabłek zapach przyjemny. że młode pacholę poświęciło się na księdza. 95 . Raz przejeżdżając puszczą ciemną i gęstą. iż dopóty czekać będzie na tym samym miejscu. dworzanie wkrótce wracają i donoszą. nim on chłopczyna wyszedł na dostojność biskupią. kiedy znienacka postrzega. aż trzeciego zaszedł do tejże jaskini. dzień drugi. aby jemu ten obowiązek powierzono. wydać cyrograf rozkazał. Przychylił się kapłan do jego prośby. Doniósł więc o tym. powiada. idzie na wskazane miejsce i z podziwieniem poznaje Madeja. że się zowie Iskrzycki i prosi. rozbójnikowi. oddał pismo w tejże chwili. do ziemi zarosła brodą. a ten grzech ciężki utaił.

że w domu swoim diabła przechowuje. — Przelękniony pleban poznał. Właśnie przebywał groble śród błota. Zdumieni państwo pomiarkowali. wyjeżdżają na nowe siedlisko radzi. co przybrał na się postać rubasznego wieśniaka. Był to Boruta. Krąży o nim takie podanie: Pewien ksiądz z Łęczycy zaproszony jadąc na obiad. przysięga. Państwo bali się z początku. waha się jakąś chwilę. Boruta Zamek łęczycki stoi wśród błot nad Bzurą. W drodze wypadło przebywać jakieś miejsce tak złe czy niebiezpieczne. Odtąd Boruta nie chce wyłazić z lochu. w końcu zrywa całą umowę i służbę Iskrzyckiemu wypowiada. bo mu wstyd. księże! — Zdziwiony pleban odpowiada: — A wszakże to nie wieczór. Inną razą Boruta uprzykrzywszy sobie siedzieć na skarbach w lochach łęczyckich umyślił przejść się po okolicznej szlachcie. że pani krzyknęła ze strachu. ale rano. póki termin kontraktu przeznaczony nie rozłączył ich na zawsze. Odtąd nie pokazał się już nikomu. że wyjeżdżając z domu oddawali mu dzieci w dozór. z tym zapewnieniem wychodzi i ginie. że był zawołanym rębaczem. pił i hulał. aby na czas pewny przemienić mieszkanie. który go z rubaszną pozdrawia miną i tymi słowy: — Dobry wieczór. Na to wieśniak rzecze z szyderstwem: — Musi być wieczór. aż tu za powozem dało się słyszeć: — Nie bój się. nastaje tedy na męża. ale obrał sobie mieszkanie w piecu i stamtąd wszystkie usługi najgorliwiej na każde zawołanie pełnił. Z tym wszystkim samej pani swędziło gadanie sąsiadek. tak byli pewni jego dobrych chęci. że z diabła zażartowali. że raz podpisawszy kontrakt musi — mimo woli pana — dopełnić wszystkich jego warunków. Ale Iskrzycki ani da sobie mówić o odprawie. lecz z wolna tak przywykli do niewidomego sługi. odmawiał i modlitwy nieszporne. uciął mu od razu pazur u łapy. Mąż wypełnia wolę żony i bierze dzierżawę gdzieś za Wisłą. gdy napotka wieśniaka. przy pacierzach porannych przewidując. że nie było sposobu rozstania się z tak wiernym sługą. a podochociwszy sobie wdał się w kłótnię. 152. Przypadkiem trafił na wesele.Zmieszał się obywatel. z kim rozmawia. tak że musiał stanąć szlachcicowi do korda. wrócili do domu i żyli z nim w dawnej zgodzie. pani! Iskrzycki z wami. w jego lochach siedzi diabeł Boruta i pilnuje ogromnych skarbów. * O Borucie krąży taż powieść i w Litwie nadniemieńskiej. i prędzej pojeżdżać kazał. 96 . kiedy już po nieszporach. że nie będzie miał czasu. że go szlachcic obciął tak szkaradnie. który.

Pani Twardowska na rynku krakowskim ulepiła z gliny domek i w nim przedawała garnki i misy. co to za robak? Twardowski w ciemię nie bity. Wszystko. aby niezwłocznie udał się do Rzymu.153. ogromny kamień pod Czerwińskiem sam przyniósł i jednej nocy wykopał pod Knyszynem staw — Czechowizną zwany. kto zgadnie. Twardowski za bogatego przebrany pana. zaczął biesa głośno przywoływać. że jedną zgruchotał cale. Upodobawszy jedną pannę chciał się ożenić. bo nie chciało mu się umrzeć. W starej księdze raz wyczytał. robak czy wąż? Kto to odgadnie. miał na swoim zawołaniu: jeździł na malowanym koniu. Stanął prędko zawezwany. zły duch czekając dość długo na 97 . i znaleźć od śmierci lekarstwo. co jeno zażądał żywnie. Na mocy tej to umowy diabłu jako swemu słudze rozkazał naprzód. on siedząc w pięknej kolasie śmiał się szczerze z tej psoty. zgrzytając kłami ze złości. A kiedy żona ze złości wyklinała w pień. ale panna chowała we flaszce robaka i pod tym warunkiem obiecywała oddać temu rękę. Pyta go zaraz ukazując z dala flaszeczkę: Co to za zwierz. Od one j doby już był kulawy i zwany odtąd powszech nie kuternogą. podpisał. Na kolanach zaraz diabeł napisał długi cyrograf. Twardowski Twardowski był dobry szlachcic. wyciśniętą z serdecznego palca. Wskazał mu Olkusz. Złota miał zawsze by piasku. raz był zaszedł w bór cienisty bez narzędzi czarnoksięskich. Rozgniewany czarnoksiężnik mocą swojego zaklęcia zmusił biesa do ucieczki. Chciał mieć więcej rozumu. tłuc je zawsze czeladzi kazał. nagle napada go diabeł i żąda. A Twardowski odrzekł na to: — To jest pszczółka. w daleką drogę siadł na kogucie i prędzej bieżał niż konno. latał w powietrzu bez skrzydeł. będzie mój mąż. niż mają drudzy poczciwi ludzie. pływał po Wiśle ze swoją kochanką wstecz wody bez wiosła i żagli. co żyje. który własną krwią Twardowski. mościwa panno! Zgadł w istocie i wnet się ożenił. bo co chciał. Między wielą warunkami był ten główny: że dopóty ni do ciała. zawarli z sobą umowę. kędy leczył w całym mieście i przybywszy na Krzemionki. wyrywa sosnę z korzeniem i tak silnie Twardowskiego uderzył po obu nogach. ni do duszy czart nie ma żadnego prawa. jak w one czasy bywało. jak diabła przywołać można: o północnej przeto dobie wychodzi z Krakowa. dopóki Twardowskiego w Rzymie nie ułapi. Kiedy długo dokazuje. by z całej Polski srebro naniósł w jedno miejsce i piaskiem dobrze przysypał. Zaczął dumać zamyślony. bo po mieczu i kądzieli. przebrał się za dziada i przyszedł do ładnej panny. posłuszny służka dopełnił rozkaz wydany i z tego srebra powstała sławna kopalnia srebra w Olkuszu. to diabeł znosił. W ostatku sprzykrzywszy sobie. przejeżdżając z licznym dworem.

głos tylko mocny słyszy nad sobą: — Zostaniesz do dnia sądnego zawieszony jak teraz! Dziś. towarzyszem wylecieli wprost kominem. która jest ciałem Twardowskiego zawieszonym do dnia sądnego. miał kapelusz trójgraniasty. Chociaż był pięknie ubrany. Z nim marnotrawca znajomość zawiera. Twardowski za posłańcem spieszy do jednej wsi w Sandomierskiem. bo małe dziecię na ręku. ani więcej. coraz wyżej. powtarzając zawsze od jednego do dziewięciu i na odwrót od dziewięciu do jednego. bo 98 . będziesz je bez ustanku liczył. Zawrzasło radośnie stado kruków. zatem verbum nobile. kiedy był pobożny. Już chciał porwać Twardowskiego. że w niej się gospoda nazywała „Rzymem”. aż dobrze dnieć zacznie. spodnie krótkie i obcisłe. pokazują czarną plamkę. debet esse stabile. To go uratowało od piekielnej mocy. Twardowski nie stracił ducha: spojrzy na dół — widzi ziemię i miasto Kraków. Strzeż się zaś najusilniej pomyłki. gdy spostrzegł wielką przeszkodę. stanu swojego się zwierza i aby go swą cudowną sztuką z niedostatku wydźwignął. Lecą wyżej. Twardowski widząc. Żal mu szczery serce ścisnął: tam zostawił wszystko. Twardowski od razu poznał. proszącemu daje radę. świeżo dopiero ochrzczone. że już więcej w górę nie leci i że zawisł w powietrzu. więc z kołyski dziecię małe. do którego nie miał prawa. Lituje się Twardowski. bo wyglądały rogi spod kapelusza. prosi. po kraju się włóczył. frak niemiecki z długą na brzuch kamizelką. co kochał w życiu. ozwało się w nim uczucie z lat niewinności i zanucił godzinki. Bowiem w młodości swojej. a wraz ze swym. mnóstwo kruków osiadło dach cały i wrzaskliwymi głosy napełniało powietrze. albowiem gdy skończył ona pieśń. nie wiedząc. Dziewięć groszy Mieszkał w Bydgoszczy szlachcic polski. pazury z trzewika i harcap z tyłu. już nie widzi towarzysza swej podróży. 154. przystąpił do czarownika i rzecze: — Jesteś dobry szlachcic. gdy w własnej postaci wpada diabeł do izby.duszę czarnoksiężnika. a trzewiczki ze sprzączkami — wszyscy poznali go od razu. Strachów się żadnych nie lękaj. przybiera postać dworzana i jak biegłego lekarza zaprasza niby do swojego pana. iż od ścisłego jej dopełnienia wszystko zależy. który piękny majątek osiągniony po przodkach zmarnowawszy. Oglądnie się koło siebie. porywa na ręce i zaczyna piastować. że nie może złamać szlacheckiego słowa. Przypadek sprowadził Twardowskiego do tegoż miasta. — Idź! — rzecze — i szukaj pustej na ustroniu chaty i miawszy ze sobą dziewięć pieniążków. gdy miesiąc zejdzie w pełni. Ale bies wnet znalazł sposób. że potrzebuje pomocy. zalecając. boby to wszystko zepsuło. ułożył był kantyczki na cześć Marii i Jezusa. co go może tutaj spotkać. ani mniej. poznał zdziwiony. złożył w kołysce dziecię. Skoro tylko próg przestąpił onej karczmy.

kwitły wonne fiołki i macierzanka. wziął się do roboty. w siedmiu miesiącach urosło w młodzieńca. wszakże zaraz. Odmłodzenie się Twardowskiego Twardowski. aby się wykręcić od śmierci. gotował zioła i maście. wynagrodził sowicie wiernego ucznia. iż te nic złego ci nie zrobią.czołgał. wierny towarzysz przyczepiony co jego nogi. co widział i usłyszał. trzymał w swojej komnacie mając o nim czułe staranie. staniesz się bogatszym panem. pająk. spuszcza się na swojej nici ku ziemi. ile razy z domu wychodził. przyczepiał się doń nitką — i zawiesili w powietrzu. 155. siedm dni i siedm godzin leżało ciało nie odkrywane. Ten odpowiada z radością. zapaliwszy siedm świec z tłustości trupiej. dziewięć groszy rachuje. Słucha rady chudzina. za siedm dni już mówiło tak o wszystkim. 99 . polał sokami roślin i złożył na powrót ciało jak należy. który całe życie pracował. gdy czart w Twardowskiego postaci przed nim staje: i czy by się nie mylił? — pyta. aby przez trzy lata. jak Twardowski. Kiedy potem diabli porwali Twardowskiego z karczmy. wraca na powrót i usiadłszy na uchu rozpowiada mu. jak dalej ma postępować. ledwie się biedak do miasta za. zrzucił ziemię i oderwał nadgniłe wieko. Już dnieć miało. ale na czym stanął. Twardowski polecił. siekał. — Rachuj że! — rzekł mu — dalej. a żałując swojego postępku. ale pod murem otaczającym wkoło. znajduje pustą chatę. przez noc urosło. ale mu diabli drogę zastąpili. i czasu odkopania grobu. Wtedy zaczął znowu pracować odrodzony Twardowski w czarnoksięskiej sztuce. w miejscu wiórów. czym nędzarza pociesza. przygląda. a on pająk. siedm miesięcy. jakoż znikł czarnoksiężnik. bo dzień niedaleko. na których leżały. Gdy to dopełnisz. resztę życia pokucie poświęcił w mniszym kapturze i w bydgoskim klasztorze reformatem został. maścią nasmarował. by przez rok. Otóż po bogactwach! Wychodzi pełen rozpaczy. Od nich stłuczony i zbity. że nie. Uczeń rozgłosił śmierć Twardowskiego. nie pamięta. siada i natężoną myślą. O północy w pełni księżyca sam z rydlem. Wierny uczeń dotrzymał wiernie i przepisu. Chce nieborak liczyć. Nie pochowano je na cmentarzu. Na kilka lat przed porwaniem swojemu zaufanemu uczniowi kazał się posiekać w kawałki i przepisał mu. niżeli byłeś. — I zniknął. aby się nie pomylił. co się dzieje. zaklął go w pająka. żeby tajemnica odrodzenia nie wyszła na jaw. Tak posiekawszy. na tej to murawie spoczywało snem ujęte nadobne dzieciątko zachowawszy w zdrobniałych rysach oblicze Twardowskiego. wynalazł wreszcie sposób pewny. a tymczasem krajał ciało jego. Wyjął to dziecię — zaniósł do domu. Jakiż podziw! Zwłoki Twardowskiego znikły.ja cię zapewniam. i nigdy ci na pieniądzach zbywać nie będzie.

100 . lub wywołane sztuką czarnoksięską. płaskie. 157. aż wtem widmo zniknęło. dlatego. Zwierciadło Twardowskiego W Węgrowie. Nadeszła pożądana chwila. Zwierciadło to zawieszone wysoko nad drzwiami dlatego. cień jej przynajmniej oglądać pragnął. szerokie. inaczej za duszę i za życie króla nie zaręcza. gdyż diabeł zwykle się pokazywał. Sprowadzono zewsząd do dworu ludzi w sztuce czarnoksięskiej biegłych. Cień Barbary Żałosny król Zygmunt August po stracie ulubionej swej żony. kto by dokazał tego. żadnej skazy na sobie nie mające. rozbite tylko u dołu na czwartą część wysokości. ukazywały się żyjącym. że studenci ciskali dawniej w to zwierciadło ciężkimi rzeczami. obiecano sowitą nagrodę. iżby król skutkiem swych chęci pocieszony został. lub same dobrowolnie. tak żywo się porwał i chciał lubą marę uściskać. Ledwie zdołał Twardowski na miejscu króla zatrzymać. Podanie miejscowe niesie. jak dusze osób zeszłych. znajduje się w zakrystii zwierciadło z metalu białego. iż odtąd dziwacznymi potworami więcej ich nie straszyło. Zawierza król przyrzeczeniu i czasu ku temu przeznaczonego z największą niecierpliwością oczekuje. szerokie 19. księża szczególniej ubierając się do mszy przeglądać się w nim nie mogli. byle dopiąć celu swych chęci. Ostrzega tylko Twardowski Augusta. chęci swej zwierzył się dworakom ubiegającym się w staraniach zadosyć uczynienia żądzy swego pana. na ostatek jeden uderzywszy kluczami kościelnymi roztrzaskał je w ten sposób. aby w milczeniu i spokojnie siedząc na widok ukazującej się królowej z miejsca się swego nie ruszył. wysokie cali 22. W wychowaniu niewieścim młodości swojej nasłuchał się tysiącznych powieści. O możności więc nie wątpił. w czarne. Barbary Radziwiłłównej. w kościele farnym. Lusus at iste. z fasetką dokoła. Poddaje się August tak twardemu i tak trudnemu do zachowania warunkowi. że w nim pokazywały się rozmaite postacie drażniące i straszące ich. jak sam napis na ramach białymi literami wyraża: Luserat hoc speculo magicus Twardomus artes. Dei versus in obsequium est. iż straszydło wpatrujących się w takowe. przezroczyste. czego inni nie śmieli i królowę Barbarę chodzącą królowi pokazać przyrzekł. staroświeckie ramy oprawne. Zwierciadło to należało do czarnoksiężnika Twardowskiego. Podjął się tego Twardowski.156. wywołana z cieniów śmiertelnych zjawia się mara.

rzekł: — Chcę pietruszki! — Posłuszny rozkazowi diabeł zaczął nosić i drzwiami. i oknami pietruszkę. II Księga ta znajdowała się potem w książnicy krakowskiej. ani mógł wiedzieć. temu diabeł się objawi i spełni rozkaz. Liber magnus I Z pazura lwa poznać. zamiast powiedzieć: — Chcę pieniędzy! — jak był sobie ułożył. a z dzieł życie człowieka. Wtem diabeł stanął przed nim w straszliwej postaci i zapytał: — Czego żądasz? — Żak. który po śmierci króla Zygmunta Augusta. iż słyszał z ust księdza Daniela Butwiła. z wielą innymi księgami wileńskiemu domowi jezuitów się dostał. Gdy ów ksiądz ciekawością zjęty. z daru jego. zbiegły się snadź złe duchy.158. Nazajutrz rano wezwawszy drugich. że kto by w niej czytał. który się nastraszył niezmiernie. ale już owej książki nie znalazł. czyli rękopism. że kur zapiał. naówczas pomocnika przełożonego nad księgozbiorem wileńskim. jak je skończył. wszedł do książnicy. jaki mu wyda czytający. gdzie książka rzeczona Twardiowskiego łańcuchem żelaznym do muru przykuta była. który mu wskazał miejsce osobne. o którym ksiądz Szpot pisze. 101 . więc musiał zaprzestać roboty. ale szczęściem. Zakradł się więc pewnej nocy. Pewien żak słyszał. gdzie by się podziała. co by zawierała. otworzył ją i czytał formuły czarnoksięskie. wykazuje owe dzieło jego czarodziejskie. dał się słyszeć zgiełk i łoskot okropny w książnicy. Jakie życie prowadził ów sławny czarnoksiężnik Twardowski. a ksiądz przelękniony rzuciwszy książkę ledwie do pobliskiej izby zemknąć zdążył i całą noc potem z przestrachu bezsenną przepędził. czytać ją zaczął.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful