Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

LUCJAN SIEMIEŃSKI

PODANIA I LEGENDY POLSKIE, RUSKIE I LITEWSKIE

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000

2

Kilka słów o ważności podań ludowych
l Stary świat pogański przeminął; na jego miejscu powstała nowa wiara, poważna, tkliwa, pełna szczytnych tajemnic i szczytniejszych nadziei. Z nią zstąpiło w serce człowieka mnóstwo uczuć nie znanych starożytnym: jako to: święta gorliwość wiary, poświęcenie się, szlachetny zapał wolności, miłość, miłosierdzie, przebaczenie krzywd i uraz. Pod takimi wpływami zrodziła się poezja lepiej zastosowana do potrzeb chrześcijaństwa, poezja mająca także swoje mity i podania. Przez długi czas nowe to źródło natchnień zaniedbanym było przez umników wszelkiego rodzaju; pobożną i tkliwą legendę zostawiano tylko starym babom i dzieciom, jakby niegodną dostojniejszych uszu; podanie miejscowe o olbrzymach, duchach pokutujących itp. odrzucał poważny historyk jako nie przypadające do miary jego pojęć i poszukiwań. Zgoła, z biegiem czasu, z wzrastającym duchom dociekania i rozbiorowości psuła się owa szczytna prostota wiary, która tylu rozkoszy była źródłem, a bez której nie masz i być nie może prawdziwej poezji. Poezja bowiem każdego okresu składa się zwykle z dwóch głównych żywiołów: ze szczerej wiary i wyobraźni człowieka, który wierzy w to, co opowiada i z wiary szczerej ludzi z czystym uczuciem, którzy wierzą w to, co im opowiadanym jest. Za granicami tej ufności i wspólnego pojęcia, gdzie się zbiegają harmonijne organizacje, poezja jest tylko czczym słowem, tylko sztuką jałową składania wierszy. Dlatego poezja w znaczeniu prostym i pierwotnym tego wyrazu nie istnieje dziś prawie, tylko między gminem, który sam jeden jest panem potrzebnych do niej warunków. Chcesz się z nią bliżej zapoznać, musisz szperać po starych księgach pisanych przez ludzi gorącej wiary i prostego ducha, albo też zasiąść w kole wieśniaczym. Tam to jeszcze krążą tkliwe i urocze podania, których powadze nikt się nie ośmieli zaprzeczyć, a które z pokolenia na pokolenie przechodzą jak puścizna w nieomylnym i poważnym słowie starców. Tam żadnej wziętości nie mogą mieć szydercze zarzuty zarozumiałych mędrków, dla których dociekań wiecznie są zamknięte tajemnice duchowo, bo aczkolwiek zdają się gonić za prawdą, zdobywają same tylko wątpliwości. Klechda, podanie, legenda nie może przypuszczać żadnej rozprawy ani krytyki, tarcza bowiem głębokiej wiary odbija pociski wymagań rozumowych, jak i wzgardliwej filozofii; utwory te ludowe nie są zmuszone zamykać się w obrębach zwykłego prawdopodobieństwa, nawet w obrębach możliwości; bo to, co nie jest dziś możliwym, bez wątpienia było nim za dawnych czasów, kiedy świat młodszy i niewinniejszy zasługiwał, aby Bóg robił dla niego cuda, kiedy anieli i święci bez ubliżenia swej niebiańskiej dostojności mieszali się z ludem prostym i czystym, który dzielił swój żywot między pracą dnia każdego i pełnienia świętych powinności. II Najniebezpieczniejszym nieprzyjacielem klechdy, podania, pieśni gminnej, zgoła wszelkiej wiary jest (a ułamkowa cywilizacja stanów wyższych przeciskająca się do ludu; ona mu bowiem za odsłonienie kilku materialnych ulepszeń i celów odbiera szeroki świat duchowy, z którym wieśniak w ściślejszych zostawał stosunkach niż najwybujalszy filozof. Najlepiej o tym przekonamy się z doświadczenia na ludzie w ogólności, jeżeli rozważymy, jakim jest w krajach, gdzie go pewna oświata owionęła, a jakim w tych, gdzie przy

3

dawnych swoich wyobrażeniach pozostał? Oto w pierwszych - stracił bardzo wiele z swojej prostoty, z swej świadomości duchowej, ze swojej poezji; piosnek, którymi od wieków odzywały się jego lasy i pola, dziś wstydzi się śpiewać jako zbyt prostackich; w powieść, którą opowiada, nie wierzy i nie gniewa się, gdy ktoś ją wyśmieje: zgoła, zamieniwszy wszystkie skarby uczuciowe na zyski materialne, staje się bardziej kosmopolitą i wszystko mu jedno, czy przewracać ziemię w przedpotopowych lasach nowego świata, czy na besarabskim stepie. Ta półcywilizacja odejmuje owę woń niewinności, owe szczytną prostotę właściwą plemionom, co pielęgnuje nie wygasłe ognisko wiary; i patrzmy tam, gdzie jeszcze nie dosięgła, pojawiają się niezmierne materiały, z których dłoń twórczego geniuszu może wznieść budowę spółczesną o wiele spanialszą nad wszystkie mrzonki nowoczesnych socjalistów. Rozumiem tu głównie lud w naszych polskich ziemiach tak ruski, jak litewski. Dzisiaj jest on takim jeszcze, jakim był przed tysiącem i więcej lat. Religia chrześcijańska podciągnęła tylko jego wyobrażenia pod jeden wielki system domowy, społeczny i polityczny, a bynajmniej nie zniszczyła dawnych podań, ale wytłumaczyła je i uzupełniła, co właśnie, jak się wyraża Mickiewicz, stanowi jej charakter postępu. Wiadome powszechnie, że między dogmatami chrześcijaństwa a dogmatami pogańskimi jest związek.* Religia chrześcijańska nie zniosła ofiary, tylko wykryła jej znaczenie, nie odrzuciła pojęcia pierwiastków złego i dobrego, tylko objaśniła ich stosunek, łączyła się przeto z najistotniejszymi zasadami wiary pogan. III Sądzę, że źle ci robią, którzy za nic poczytując tę samorodną cywilizację ludu, gardzą nią jako przesądem lub zabobonem i gwałtem mu narzucają formy społeczeństwa zachodniego, które jak to dobrze dziś czujemy, opierają się na dość niegruntownych podstawach, gdyż lada system, lada wypadek, wstrząsa je i obala. Daleko ważniejszym zadaniem byłoby, miasto przewracać zbutwiałe karty przeszłości, z których nie może nic żywotnego się wysnuć, czytać w otwartej księdze ludu; zbadać jego życie wewnętrzne (zewnętrznym, to jest politycznym, dotąd nie żył) we wszystkich korzeniach i gałęziach tego tajemniczego drzewa i znaleźć klucz do jego serca, które dotąd jeszcze się nie otwarło i nie otworzy nawet za obiecane złote góry. W przedmiocie tym najjaśniej i najgłębiej wypisał się autor rozprawy O góralach tatrańskich umieszczonej w piśmie czasowym „Rok 1844” na miesiąc wrzesień posz[yt] IX, do niej więc odsyłam; tam znajdzie się i podział tej pracy, i wytknięte jej cele. To jeszcze natracę, że przedsięwzięcie to, tak pod względem użytku publicznego, jak literackiej zasługi, przyniosłoby tysiąckroć ważniejsze korzyści niż ogłaszanie zdań pscudopostcpowych, niż wertowanie starych broszur lub paszkwili i karykatur różnoczcsnych, z których pan Maciejowski odgadywał przeszłość polskiego i ruskiego narodu. Nie za stolikiem, to z piórkiem i okularami, nie nad stosem szpargałów przychodzi się do odkrycia nowych prawd lub światów; Kolumb mógł z niektórych wieści od islandzkich żeglarzy domyślać się o istnieniu nieznanej ziemi, ale byłby jej nigdy nie odkrył, bez spuszczenia się na wiatr i losy, bez poświęcenia swej osoby nie-pcwnościom morza. Nie przeczę, że w pracach tego rodzaju potrzebne są gruntowne i głębokie wiadomości, ale tylko jako środek, i to podrzędny. Przykład Chodakowskiego wielu w tym względzie poruszył, ale wszyscy cząstkowie działali tylko w tym nowym dla siebie żywiole; ci do pieśni, owi do klechdy, inni do strojów i zwyczajów ludu, a nikt jeszcze nic objął jednej prowincji jednego plemienia** ze wszystkimi zwyczajami, wyobrażeniami, pieśniami, muzyką, tańcami, przysłowiami, podaniami miejscowymi, tajemnicami lekarskimi, z nauką astronomii, historią naturalną (ludową) i innymi gałęziami świata umysłowego. Taki opis zaspokajałby potrzebę naszą; uczyłby szanować tę istotę, która acz stoi na

4

najniższym szczeblu społeczeństwa, przechowała może w swym łonie pierwotne objawienie i najdawniejsze tradycje. IV Wykładając wysokie zasługi wyniknąć mogące z pracy tego rodzaju, nie przeczę, że na to potrzeba nie lada odwagi, nie lada siły moralnej, a nade wszystko szczytnej miłości i prostoty duszy; gdyż bez ostatnich warunków niepodobną jest rzeczą dostać się do tajemnic gminu. Chciawszy doznać wzajemności, należy takim stanąć w oczach wieśniaka, jakim on jest sam; z tą wiarą, z tym prostym czuciem, bez żądnej spekulacji ani podejścia. To bowiem, co ma służyć za przyszły żywioł, za tkankę wysokich przeznaczeń, nie powinno być użyte na karb dumy autorskiej lub dla nasycenia próżnej ciekawości. Wieśniak nasz jakby ostrzegany przeczuciem, że kwiat jego uczuć, popadłszy się w ręce nie poświęcone, utracą woń swą i barwy, ma się ciągle na baczeniu i niełatwo przed pierwszym lepszym tajemnicze słowo uroni lub pieśń odśpiewa. Najlepiej to wiedzą ci, co przestawali z ludem i chcieli zeń coś wyciągnąć***. Powiadał mi pewien, iż mając na myśli podanie podgórskie pytał we wsi, czy tu nie ma kogo, co by umiał opowiadać bajki? Wskazano mu jakiegoś starca. - Poznawszy się z nim, częstuję go kieliszkiem, mówi grzecznie, w końcu nakręca do podań miejscowych i klechd. Starzec ujęty zaczął opowiadać - myślicie, że klechdy i podania? Bynajmniej - zbył go jakimiś tłustymi anegdotami. Inny znowu na Litwie nie mógł się doprosić pieśni u pewnego starca; dopiero kiedy raz podochoceni chłopcy zaczęli wyśpiewywać wszeteczne piosenki, starzec ów przejęty zgrozą obrócił się do zbieracza pieśni i zawołał: - Za moich młodych lat nie znano piosnek, jakie ta znikczemniona młodzież śpiewa, ale takie tylko śpiewano - i zawiódł przecudną dumę, sięgającą Bóg wie, jak głębokiej przeszłości Litwy. Wieśniak otoczony nieprzyjaznymi sobie żywiołami, ciśniony obca cywilizacją, broni swych płodów duchowych jak największej świętości, jakby bronił krzyża ze znakiem Zbawiciela, gdyby świętokradca przyszedł go wywracać. Co więcej, ma on swoje pewniki i prawa, które my nazywamy przesądem lub zabobonem, lecz bardzo fałszywie; albowiem są to prawdy uświęcone starym bardzo doświadczeniem, a utrzymujące się w postaci przysłowia lub przypowieści; do liczby takich prawd należy i ta, aby strzec swoich tajemnic jak oka w głowie, inaczej, rozpowszechnione tracą na swej mocy i potędze. Wiemy, jak trudno wydobyć jaki środek lekarski od chłopa, który go zbawiennie używa; w jego bowiem przekonaniu nie należy się zwierzać dla nasycenia czyjejś ciekawości, ale tylko pod uroczystą przysięgą, często na łożu śmierci, jak to ojcowie synom swoim czynić zwykli. Taką to ostrożność okazuje wieśniak w udzielaniu wszystkiego, w co wierzy; przeciwnie tam, gdzie za pierwszym słowem prawi, co ślina do ust przyniesie, gdzie pomiesza świeckie i obce wiadomości ze swymi własnymi, tam nie wierz jego bredniom, bo już uronił na zawsze tajemniczy kwiat paproci, który mu odkrywał wszystkie skarby. Na dowód powyższych mych twierdzeń przypominam tu Staszica, który wyraźnie mówi w Ziemiorództwie gór karpackich, jak trudno było mu co wydobyć od górali, mianowicie o owych talizmanach gdzie nazwiska perskie, Amschapsans i Bachman, wspomniane były. Takie jedno odkrycie wyświeciłoby może lepiej nasze pochodzenie, nasze dawne stosunki, niż tylokrotne dociekania z pisarzów obcych, których stopa nigdy nie zabłądziła na polską ziemię; ucho nigdy dźwięku słowiańskiej nie słyszało mowy. V Z drugiej strony wszedłszy z ludem w duchowy stosunek, przypuszczeni zostajemy do wspólnego z nim dziedzictwa, wchodzimy do tej jaskini istnie-j jącej w podaniu, gdzie możemy garściami podnosić drogie kamienie i złoto, i byle się nie obracać poza siebie,
5

byle nie mieć na myśli zdrady przeciw duchowi zostającemu na straży. Ich twarze i cała postać przybiera wtedy wyraz to podziwienia. a razem konieczny jej wypadek . co mieli szczęście rozmawiać z ludem. po której mamy dążyć do odrodzenia w postępie. którą się pyszni i szczyci. ani tworzyć dzieł przynoszących nieśmiertelność. 6 . jak po nici Ariadny odkrywa przejścia labiryntów dziejowych i nie posiada się w uniesieniu. ile doznali rozkoszy wewnętrznej. w których cześć swą dici tych powieści i pamiątek zakończy tą tęskną myślą: tak kiedyś było! . to żalu. Ukraińca tęskny żal za piękną przeszłością. Izopolski. użyczając mu zasobów naszego doświadczenia i odkryć na polu nauk i życia społeczeńskiego. notąd tylko ułamkami i wyjątkami nas dochodzi. Taki to obraz wywnętrzającego się syna stepu podaje nam p. o ile mogę wnosić z urywków jego umieszczonych w „Athenaeum”. bez których ludzkość nigdy nie jest w stanie ani podnieść się wysoko na drodze postępu. wyraz prawdy ostrzegającej. Chodakowski odkrywszy jakieś zapomniane uroczysko lub horo-dyszcze. czyli przechodzić z wysokiego wykształcenia form do również wysokiego wykształcenia ducha. jak ten lud wielki w swej niewinności i ciemnocie. już to stając się prostymi. w której żyje Ukrainiec. nie możesz nie westchnąć l nie podzielić jego tęsknoty za przeszłością. Podhalana pragnienie. Lipiec): Powieści opowiadają Podhalanie wielce dramatycznie. obrzędów itp. bez rzeczywistości. a oko jego. dowiedziawszy się o jakimś obrzędzie. jak ich pojęcia przeczyściły się zaraz. że to są piękne uludzenia. gdy mu zwrócisz uwagę na te resztki przeszłości. co mówi o góralu tatrzańskim pan Zejszner (Biblioteka [Warszawska] 1844. jak wszelkie dotychczasowe przypuszczenia nabrały przekonywającej pewności. wygotował obszerne dzieło.Słysząc te wyrazy. co mówi o Ukraińcu. Drobne to tylko przykłady. zwyczajów. zajęły miejsce silnej wiary i żywej poezji. Narbutt za odśpiewaną sobie piosnkę Mileńka Lietwa oddaje Litwinowi w zapale zegarek. w dali jednak przebija się. gdy je Ukrainiec z całym rozrzewnieniem wymawia. to smutku. jego prawą rękę na piersiach złożoną lub splątaną na głowie w gęstych włosach. i kto go tylko zdoła zniewolić dla siebie. jakie umie o dawnych czasach. podań.wątpliwość lub zaprzeczenie. . hulackmi i tym podobnymi. jakoby tych zdarzeń byli naocznymi świadkami. bo z niej wionął zaraz duch ożywczy na tę przeszłość. Najznamienitsze jednak dotąd zasługi oprócz Chodakowskiego i w części Wójcickiego położył pan Izopolski. gdzie rozbiorowość. kiedy ci pierś swoją otworzy: Wszystkie pamiątki żywe obudzają uczucia w Ukraińcu.. jego na koniec wyraz twarzy i poruszenie głowy malujące żywy obraz uczuć serca. pieśni. których sprawdzenia życzyć by sobie warto. zobaczmyż. Od lat wielu szukał on po Ukrainie pieśni. opowie znane sobie powieści o zdarzeniach i bohaterach. Tak jest. aby się te złote rojenia sprawdziły. temu odśpiewa wszystkie pieśni. gdzie życie nagięło się tylko do konwcncjonalizmu. do kształtów zmysłowych. widząc jego oczy na pół wzniesione do nieba. Zdaje się. tylko spytajmy tych. jakkolwiek z nimi jest oswojone. wierzącymi. wszedłszy raz do tej jaskini podań. a raczej wyciągnąć z niego jaki nowy materiał. nie wolno nam obracać się na ten świat drugi. gdy tyle ramot się pojawia. uczuć i wyobrażeń. już to na tejże drodze. Zajrzyjmy do niego.klechd. bo i usiłowania dotąd były drobne.O. na pół jakby pamiątkami przeszłości olśnione. za którą marnie ścigał po martwych kronikarzach. mieszając te razem z miłosnymi. które nie wiem dlaczego. komu on poufa. . jakby spoza obloką. są jakby przeczuciem tej jasnej drogi. zawsze jednak zasępia się tęsknym uczuciem.

VI Z tych krótkich napomknień o ważności badań nad naszym ludem. pod względem badań nad światem umysłowym ludu. nie ustaje z wydaniem niniejszego dzieła. Wnoszę. musiano mu dawać pod nie podpórki. które miałem nie ogłoszone w moim zbiorze. a legend . do legend kościelnych przechowywanych w jakiej pamiątce . aczkolwiek w ostatnie to dzieło wpłynęło wiele podań pióra znanego poety Berwińskiego i artykułów umieszczonych w „Przyjacielu Ludu”. Ostatnie szczególniej odznaczają się nieporównanym urokiem poetyckim i wyraźnie czuć się w nich daje. mam bowiem to przekonanie. które się z Tysiąca Nocy nasnuły. lasy. a mianowicie w Krakowskiem i na Litwie. Zdarzenie to przypomina podanie o Libuszy. Wójcickiego i ze Wspomnień Wielkopolski p. kamienie. co tylko mogło mnie dojść z drukowanych źródeł. albo korzystać z uprzejmości osób posiadających takowe.albowiem wiążąc się do pewnych miejsc. jest czystą igraszką fantazji lubującej się w pewnych obrazach i przedmiotach. przystępuję do pomówienia kilku słów o niniejszym zbiorze podań i legend wykonanym przeze mnie. lecz tylko urywkowo lub niedokładnie. swobodna jak wietrzyk. że bez tych robaków poumieralibyśmy z głodu. Niewypowiedzianej wartości byłby zbiór takich klechd. Wszystko. Boniaka. I tak: w Krakowskiem krąży powieść o królewnie. co się poświęcą doskonałemu zgłębieniu jakiej części kraju. która nie chciała iść za mąż. którym będą przystępne. nie są tak łatwe do zebrania. dworzanie wyszli szukać takiego człowieka i znaleźli rolnika w polu jedzącego obiad na żelaznym lemieszu. jako też o trudnościach towarzyszących podobnym przedsięwzięciom. O tymże samym Buniu jest dokładna powieść w kromce znajdującej się w archiwach konsystorza we Lwowie. jaką wskazałem tym. Podanie właściwe trzyma się albo pewnego miejsca. że ten będzie jej mężem. lecz ten ją zgromił mówiąc. diabłach. tym ona jest dla niego. Raczyńskiego. czym dla nas romanse rycerskie lub powieści Hofmana. którego znajdą jedzącego na żelaznym stole. bądź od osób. znaczna jednakże część doszła mnie z ustnych opowiadań. Znowu: olbrzymka wyszedłszy w pole znalazła wieśniaka orzącego wołmi. a mianowicie w postaciach bohaterskich. wykonałem tylko bardzo małą cząstkę tego wielkiego i pracowitego zadania. jak z własnych poszukiwań. Nie roszcząc sobie bynajmniej prawa do tak wysokiej zasługi. już to odnoszące się do pomników. już do miejsc. jak: jeziora.żywoty świętych. zbierając same podania. czyli tradycje miejscowe. aby osoby. czarownicach. jaskinie. 7 . że kiedy chciał popatrzeć. że od lat wielu nie mając sposobności oddać się temu rodzajowi pracy. odrzekła. Zwracam tu uwagę czytelnika. że pogańska przeszłość Litwy nie jest zbyt jeszcze odległą Namienić tu muszę mimochodem o niektórych podaniach zasłyszanych przeze mnie. że to jaki osobliwy robak. postarały się o zebranie onych i ogłoszenie drukiem. jak: mogiły. Z tym wszystkim zamiar mój zbierania ich dalej. góry. że do zbioru niniejszego nie przyjąłem tak zwanych klechd czyli bajek. Lud do niej nie przywiązuje tej religijnej wiary. wzięła go więc. ale z koniecznym rozgatunkowaniem i oddzieleniem tych. Podobne podanie słyszałem w Wogezach. a co największa. jak klechdy lub pieśni. Z tego powodu niech się kto nie dziwi. wilkołakach itp. Wiele podań dostarczyły mi kroniki nasze. rzeki. musiałem albo poprzestać na tych podaniach.następnie też i do wyobrażeń dziś istniejących o nadzwyczajnych istotach. gdy przeciwnie klechda. zamki. dlaczego zbiór mój nie zawiera wiele więcej nad 150 podań . ten rodzaj bowiem utworów gminu należy do innego działu. które przypadkowo lub z umysłu przyszły do posiadania onychże. a myśląc. mianowicie zaś z Klechd p. bądź wprost od ludu. przyniosła pokazać ojcu. że liczba podań ogromną jest w naszym kraju. użyłem na ten cel. że w tej osobie przechowała się pamięć połowieckiego wodza. jaką ma często w podanie. albo też nosi na sobie cechę pewnej rzeczywistości historycznej lub pochodzenia z czasów pogańskich. lecz gdy na nią nalegano. Na Pobereżu opowiadano mi o Sołodywym Buniu. Warto. który miał tak ogromne brwi. tak z dzieł ogłaszanych drukiem. także do osób historycznych. E.

pomieszanie i kwaśny humor trudny do opisania pudor guidam poene subrusticus . pojawiającej się zwykle w południe z pękiem kluczy. Na Żmudzi także się modła do Perkunateli. gdzie jest góra Biruly. ** Między ludem naszym. gdy ją spytał. ten przyzna. jak to utrzymują| niektórzy. już w przechowywaniu podań miejscowych. aby przy gorliwości pierwszych apostołów chrześcijańskich religia łamała sił: do wyobrażeń pogan. dlatego należy odróżniać tubylców od późniejszych osadników. Ktokolwiek zwiedzał nadreńskie zamki i zwaliska. * Nie można twierdzić. raczej przyjąć należy. z których pierwsza przypada na Boże Narodzenie. w całej postaci okazywał się przymus. Janem Chrzcicielem. ale i gdzie indziej trudno jest dostać się do podań i pieśni ludu. To samo i gdzie indziej. że największy swój urok winny romantycznym podaniom. W Poładze. tak np. co mówi w tej mierze o wieśniakach kampańskich p. jeśli tylko przyjdą do zdrowia. prawie jak gdyby im kto wydzierał najskrytszą tajemnicę. lud odbywa pobożne pielgrzymki i uznaje ja za święty i właśnie kiedy zwiedzał tę górę. jeżeli głośnym się stanie podanie o niej. Roma 1830. iż żądanie moje zdawało im się być nie tylko dziwne. drugi na dzień 27 lipca.jak się wyraża Cicero. zawsze odbierałem odmowna odpowiedź i tylko niekiedy za wysoka nagrodę skłoniono się do mego żądania. postrzegł wieśniaczkę chodzącą na kolanach około krzyża. kiedy Kościół obchodzi św. Pantelemona.W Górznie w Wielkopolsce.„Ilekroć zdarzyło mi się prosić wieśniaków lub ich żony o powtórzenie śpiewanych piosnek. toż samo o Kolladzie i Pałykopie. Jest że to pamiątka Ludgardy żyjąca w tym podaniu? Na każdym prawie miejscu można znaleźć plon mniej więcej okwity. odwiedzę grób świętej Biruty. Liczne tego mamy dowody: na Ukrainie obrzęd Kupajła zeszedł się z św. a i to jeszcze winienem byt bardziej rozkazowi osób mających u wieśniaków powagę niż dobrej ich woli. gdzie pokazują szczątki dawnego zamczyska. w Krakowskiem plemię chrobackie daje się poznać od plemienia przybyłego z Wielkopolski. rozpowiadają o białej niewieście. które się z nim pomieszało. Pieśni te tak wiernie malują wewnętrzne uczucia ich serca. Twarze ich pokrywał wtedy rumieniec. *** Nie tylko u nas. Jncewicz. że w bezduszne formy wiar pierwotnych wstępował duch chrześcijański ożywiał je.” 8 . którego zowią Iwan Kupajło. czyli do Najświętszej Panny nazywanej u nich Panna Maria Perkunatele. Nie licząc już innych stąd korzyści dla badaczy i poetów. dlaczego się modli? Odrzekła: w czasie mojej choroby uczyniłam ślub. już to w ubiorze. Visconti w dziełku Saggio de canti popolari delia provincia di Marittima e Campagna. każda okolica nabiera więcej powabu. lecz obrażające. który acz jednego szczepu. który miał należeć do króla Przemysława. . postrzegać się dają znaczne różnice. już w zwyczajach. byle chęć mieć ku temu i nie ważyć lekce podobnych pamiątek. które po ustąpieniu dawnych rycerzy same teraz z wijącym się bluszczem udzielnie w tych sokolich gniazdach panują i odmładzają myślą żywotną milczące i ponure głazy. jak mówi ks. Posłuchajmy.

które czyni. zwano: a to z dozwoleniem stryjów jego książąt. bojąc się tego. Lecz dla jego młodych lat więcej stryjowie rządzili niż on sam. że Popiel chcąc się od natrętnych myszy zasłonić. jedno w jezioro wmietać. a gdy tak uczynił. przedsięwziął i o niej lepiej radził. i tak kazał się puścić na jezioro Gopło. jako mędrsza. a R. spodziewając się tego po tobie. bo myszy banię przegryzły i zajadły Popiela. dali mu żonę z Niemiec. abyś go ty. a przeciw jamie położyć rano: co uczynił za radą Skuba. których nie mogli słudzy ani ogniem. gdy się porządkiem napili. a pili z nim i jedli. co rozpustnego znaczy. aby mógł usnąć. jedno tańcowali. Lecz i ona. zmówiła się z mężem. napił się sam najpierw z jednego kubka. która mu się bardzo wkradła w serce. Ustąpili wszyscy precz. ani bronią odegnać. Gdy dorósł. iż się na śmierć rozniemógł. ale i to nie pomogło. i prosząc. każdy dzień troje cieląt albo baranów. hamowała od tych zbytków. a onym drugie przyprawne z trucizną podano. Jest jeszcze jego jama pod zamkiem Smoczą Jamą zwana. że musieli co złego nam myślić. On wyszedłszy z jamy mniemał. Powiadając to. iż ich bogowie skarali. szewca niejakiego. strzegąc tego. był smok wielki. by ciele pożarł razem: gdy to w nim tłalo tak długo. ku wieczorowi prosił ich. którego Chostkiem od brody i włosów na głowie rzadkich. i zamordowały i jego żonę. także i ludzi kradł i jadł. rozpalił ich jad. i syny.Smok Pod górą Wawel. gdzie dzisiaj stoi zamek krakowski. drugi Popiel. Mysia wieża w Kruszwicy Po pogrzebie Popielą starszego wybran został na jego miejsce syn jego. aby tego poprzestał. 9 . Bacząc to stryjowie jego upominali go. pił wodę. które się rzuciły na Popielą i zżarły go. którego potem dobrze udarowa! i opatrzył. Gdy przyszli do gospod. aż na koniec gardła dali od nich na zamku kruszwickim. żeby mu ustąpili. kazał zrobić wielką szklaną banię. a nie on: przeto o nic innego nie dbali. Gmin kruszwicki utrzymuje po dziś dzień. powiadając im. aby się do niego zjechali. iż się chce uspokoić i prosił. Gdy pani księżna usłyszała o ich śmierci. był płacz po wszystkim dworze. wszędzie ich myszy goniły. zmyślił sobie. chcąc przed nimi testament uczynić. w której się zamknął z żoną i z dziećmi. cieszyli chorego: on im dzieci i żonę poruczał. P. by siedzieli przy nim. Przyniesiono trunki ktemu przyprawione. aby tam który zaraz nie padł. wielką boleść cierpieli. Kazał tedy Krak nadziać skórę cielęcą siarką. dobrej myśli byli. pomówiła. 2. obesłał stryje wszystkie. rychło pomarli. Żonę takoż jego upominali mówiąc: przetośmy cię synowcowi za małżonkę dali. tak iż ona rządziła. kazała mu się rozniemóc na śmierć. którego z stryjów innego nie obrali. winszując mu zdrowia. z których ciał poczyniła się wielkość myszy. który troje dobytka naraz zjadał. Gdy przyszli. przeto musieli mu dawać obrok. a chociaż na wodę uciekali. i nie dała ich chować. aby mimo syny jej albo męża. aż zdechł.

Pierwej niż dzień uczty naznaczonej przyszedł. Tam rzecz wielka i dziwna przypadła: przyrosło nad zamiar mięsa. Człowiek prosty. szerokich i długich pleców. przemywszy sobie oczy cudowną wodą z studzienki. stojący na wzgórku. w kurpiach łyczanych na zamek od starszych prowadzony jest. do której lud cudowną przywięzuje siłę. tak jako chodził w siermiędze. Temu. — stąd ściany owej kapliczki zakryte prawie całkiem włosami. przyiaciół wezwał był. postrzega się na lewo w lesie klasztor Minichowski. Woźnica mój. gdy wtóry raz. * Na goplańskim jeziorze dziś jeszcze jest wysepka nosząca nazwę: Rzepny.na wodą. Pięciu męczenników kazimierskich Jadąc z Konina do Kazimierza drogą piaszczystą i nudną. syn Koszyków imieniem Piast. chociaż poganinowi. Co gdy się rozsławiło. przed nich postawił. od obyczajów jego nieróżna. dziś podupadły i pusty. jedynego syna powiła. z trafunku nagodzili się mu dwaj nieznajomi w pielgrzymskim odzieniu młodzieńcy. jałmużnik. na przyszłe postrzyżyny przygotowa. dosyć uczyniwszy powinności swej. w niej studzienka w najgorętszej nawet porze napełnio. statków więcej spożycza. w dom swój chętnie wprowadził. stół przygotował i dostatek z onych potraw. poczciwy kmiotek okoliczny. sprawiedliwy. wyrwał z grzyw lichych swych szkapin po garści włosienia i pokropione taż 10 . 4. i podług mienia swego uczciciel wielki. a za sprawą onych. na to miejsce okwicie przybywała. że od dworu książęcego odepchnieni byli. a prawie czasu zjazdu onego do niego przyszli. zniknęli. Rozumieją tedy jedni.nych. tuż przy drodze na prawo stoi mała kapliczka drewniana. A goście oni. z ubożuchnej spiżarni swej wszystek on zjazd od głodu prawie zdychający dostatkiem hojnej żywności karmił. lunął się miód wierzchem naczynia swego. jałmużnę i dobroczynność. pierwszy włos obrzędem pogańskim synowi podstrzygać i nazwisko nadać miał: na on bankiet wieprza zabiwszy i kadź miodu rozsyciwszy. ale też samego książęcia (gdyż naonczas nie tak się poważnie i pieszczono nosili panowie) ze wszystkim dworem jego na ucztę naznaczoną zaprasza. Za sprawą jednak i pozwoleniem gości swoich. odpłacający. kołtunami. gdyż każda rzecz ujęta. Ciż to tedy goście. ludzki. a za żywota jeszcze Popiela. wzrostu siadłego. których on widząc. za upomnieniem gości onych. krzyknęli. że to byli aniołowie Boży. Wnet za tem Piast. Naprzeciw niego. miód w nie przelewa. gdy żona imieniem Rzepicha *. aby lecącą rzeczpospolitę podźwignął: wzbrania się ten. łaskawie wezwał.3. Zbiegnie się wtem do domu jego wielka moc panów: proszą i wymagają na nim. nie zdaniem abo pomocy ludzką obranego. ale przejrzeniem Boskim za pana sobie być podanego. Piast Był w Kruszwicy obywatel. wiek średni już pomijając. z prostych desek zbita i pochylona. jednostajnym wszyscy głosem Piasta. zwłaszcza na chorobę oczu i kołtuna. a nawet włosiem końskim. już nie tylko sąsiadów i przyjaciół swoich. Piast za rozkazaniem ich. a z niewielkiego grunciku roli i z barci żywot swój utrzymując.

Takie to tu przed stu laty były puszcze. że miasto Kazimierz dużo później założono: owi święci pustelnicy mieszkali w kniei. bo mięsa ślubowali nie jeść. gdzie dziś Gosławice. wokoło bagna i puszcze. że raczej nie jest rybakiem. prawda. nieświadomy naówczas jeszcze podania. Przez długi czas żyli jeno korzonkami i trochą warzywa. to choć tu w okolicy po jeziorach nie brak — czymże ich mieli biedni pustelnicy ułowić? — musieli się tedy obejść i przestać na korzonkach. czego pono jednak nie dokonali. bo wtedy 11 . Owoż tedy taki cud im sprawił. Było też właśnie. Owoż tedy człowiek z rzemiosła rzeźnik. które nazwał Koninem. bo im śmierć męczeńska przeszkodziła. że na cały kamieni nie wystało. zapytał o przyczynę tej dziwnej operacji. Najstarszy pomiędzy nimi wiekiem i najświątobliwszy. Mój ojciec. panie. gdzie potem miasto założył. tu właśnie. jak lichą sprawę z korzonków sporządzoną zajadali modląc się. co niósł dla brata — ale pustelnicy przyjąć nie mogli. bo mięso jadał i lubił — jeszcze bardziej litować się począł nad nimi — i szczerze żałował. gdzie dzisiaj ta kapliczka ze studzienką cudowną. w tej okolicy. a znowu zgorzały po trzeci raz wystawiano tak. Działo się to za rządów wielkiego króla naszego Chrobrego. choć każdy w osobnym domeczku. które się w murach znajdują pomiędzy cegłą — bo trza wam wiedzieć. Otóż ulitował się na nimi poczciwy rzeźnik. że woda ta za lepszych. na pamiątkę tych domków do dziś dnia utrzymują w Kazimierzu kapliczki. Krystyn i Barnabasz. co żyli lat dziewięćdziesiąt i sześć na świecie. a kiedy później zgorzał. bardzo dawnych sięga czasów i z dziwnie starymi zdarzeniami jest połączona. Byli też to święci robotni jak chłop polski. jak oto do dziś dnia stoi owa wspaniała fara kazimierska. a był dobrym chrześcijaninem i chciał im dać to. bo nie tylko ślepotę.wodą zaczepił o drzazgę na ścianie. powiadali mi. nagromadzili przecie bardzo wiele polnych kamieni. że naonczas w tej puszczy mieszkało pięciu pustelników — wszyscy pono bracia: Jan. — bo były też to — mówił dalej mój opowiadacz — były to strony dzikie i leśne. że kościół powiększono tak. nasi starzy powtarzali. kiedy powrócili z jarmarku i jednego konia wyprzężonego wprowadzili do stajni. które gładko obrabiali w kostkę. że raz za młodych lat. Jednego razu szedł tymi stronami pewien rzeźnik z Gniezna. prawowitszych czasów daleko większą miała siłę cudowną. podobnie jak owo tę Śgo Barnaby. które w swoich ogródkach sadzili. Mateusz. kiedy do nich Chrobry na ło. a wszystkie ręką świętych pustelników ociosane. Trza zaś wiedzieć. Cudowność zaś ta. a kiedy tu w tę okolicę zaszedł w czasie południa. Możecie tam jeszcze teraz przypatrzyć się tym cudownym kamieniom. Mieszkał on wtedy tam. a ludziom w łasce Bożej będącym nawet członki odcięte za jej pomazaniem odrastały. który dopiero za pamięci dziadka mego się spalił: a wielką stadninę swych koni miewał na błoniach przy rzece. Najbardziej jednak i najusilniej pracowali nad zbudowaniem kościoła. zamieniając las na ogród. z nich potem wystawiono kościół wspaniały. był ich przełożonym i mieszkał na osobności. co tam gdzieś jeszcze dalej mieszkał na kmietwie. Dawniej oczywiście jeszcze gorzej było. ujrzał pięciu biednych pustelników.wy zjeżdżał. ale dzikiego i drapieżnego zwierza więcej się chowało po większych puszczach. a co do ryb. oczywiście od tego. to drugiego przez ten czas wilki zjadły przy dyszlu. złych ludzi. nie tyle. na zamku. Izaak. ale jest ich przecie i tak dosyć. którą wkoło swoich chat karczowali. Stąd jeno mila do Ślesina. każdą w swoim miejscu. a Barnaba rzekł mu: że mięsa nie jedzą. a jakież być musiały wonczas. Reszta zaś mieszkała razem. Ale Bóg litościwy nie chciał ich opuścić przy ciężkiej pracy w głodzie i niedostatku — bo to do pracy. a tam dziś jeszcze knieje sławne z rozbojów. sił człeku trzeba. takoż człek poczciwy i bogobojny — i niósł kawał mięsa dla swego rodzonego. a skromni w jadle i napoju. że się tam konie jego pasły. Mięsa ani ryby nie zasmakowali nigdy. ale wszystkie inne kalectwa leczyła. Barnabasz. a kiedym go. odpowiedział mi z powagą polskiemu chłopkowi właściwą. który przy wolnym czasie na łowy zjeżdżał w te strony. a i my złym parobczakom mawiamy: będziesz zbijał na borach ślesińskich. odbudowano go drugi raz.

gdzie król na wypoczynek zwykle wieczorem z ło. Aliści tą rażą wyłowił jeno głowę nieodrośniętą. a obiadowa godzina nadeszła. królu. Owoż tedy zdarzyło się w parę lat później. jako człowiek światowy i możny. a pobłogosławiwszy odciął głowę. głowę zaś wpuścił do małej studzienki. a nie zawsze im się oparli. a Jego łaska nieustająca nigdy nie wysycha. Owoż stało się dalej. że szczerze mówił. poszedł Barnaba do swojej studzienki i łowić w niej zaczął. a uzyskawszy wreszcie posłuchanie. oni mu też tego nie rzekli. że bogactwa przyjęli — a patrzeli na to dworscy królewscy i zazdrościli im skarbów. że się czterej bracia wedle zwyczaju zebrali u najstarszego Barnaby. wnet zabrawszy skarby zostawione udał się z nimi w drogę do Gosławic. po odprawionych modlitwach. że owi pustelnicy na ubóstwo ślubowali Bogu. a spojrzawszy na braci.razem ich ubóstwo i nędzę. kiedy się znowu wszyscy koło południa zeszli na obiad. dziękował Panu Bogu za to. kiedy król odjechał. bo mu tak głos Boży rozkazał w jego duszy. stawił się przed nim w pokorze i rzekł: „Królu miłościwy! Jestem Barnaba pustelnik i najstarszy brat tych czterech. ale jako był dumny z natury i stanu swego. o których pierwej nigdy nie słyszał — dziwił się ich świątobliwemu życiu i niezmordowanej gorliwości w ociosywaniu kamieni na przybytek chwały Bożej — a widząc za.nie mięso. Dałeś im skarby tego świata. które miał ze sobą i na sobie — tak znać tusząc. Tu czekał na niego do nocy. że źle zrobił kusząc światowymi bogactwy święte ubóstwo. Poznał on wtedy dopiero owych pustelników. ale zapewne rybę niósłby dla brata i mógłby nią głodnych pustelników nakarmić — co.prawioną chwałę Bożą. widział wstyd ich i pomieszanie i rzekł zasmucony: bracia. to i moc Boska wielka i niepojęta. upadłszy na kolana. bo zaraz owo mięso przemienił w rybę bardzo wielką i piękną. chciał im jakoś dopomóc i po królewsku łaskę swoje okazać. że był król wspaniały i wielki.wów powracał. Dosyć. którego pierwszy raz oglądali. a głowę do studzienki zapuścił. po. boć to i święci miewali pokusy. jak ją wczoraj odebrał z rąk rzeźnika. a nie wiedział zasię. a widząc wyraźny gniew Boży. Nazajutrz ryba znowu odrosła w całości i tak cud ten co dzień się powtarzał i żywił biednych pustelników. zawinął raz na miejsce. który ją pobłogosławił. wykarczowane ręką ludzką. którą miał przy swej pustelni. gdzie było trochę uprawnej ziemi i cztery małe chateczki. w którym by niezadługo chciał widzieć od. zgrzeszyliście! Oni też przyznali się zaraz do winy. nie chciał się zaraz przyznać do winy i mówił. co jest królewskiego. który na ustroni zamieszkały. a choć to cud wielki i niepojęty. czuł to sam u siebie. Ślubowaliśmy na ubóstwo. co twego. że go wysłuchać raczył. rybę upieczoną spożył z braćmi swymi. Oddał im przeto wszystko srebro i złoto. co zaszło. że owo złoto zostawił gwoli prędszego wybudowania kościoła. aby nam przywrócić raczył spokojność naszą doczesną i zbawienie wieczne!” Król zdumiony prostotą i świątobliwością Barnnby. bo mu znowu głos Boży w jego duszy tak zrobić rozkazał i ku zadziwieniu wszystkich wydobył z niej rybę w całości taką. że Chrobry w te strony na łowy zajechał — a polując po puszczy. a oddawszy głowę. o tym. że lepiej by ich użyć mogli na dworze jak owi na puszczy.stanowili przebłagać go ciężkimi pokutami. a oni od ciebie złoto przyjęli. a rzeźnik poczciwy. Zdumieli się wszyscy niepomału. Owoż nazajutrz. mój dobrodzieju. a przyczyń się za nami modlitwą do Boga. 12 . Odbierz. że całym szczęściem na świecie jest ta mamona mizerna. Barnaba zaś postanowił zwrócić królowi. czy to z przestrachu przed tak wielkim i potężnym królem. Aliści i zgorszenia przyjść muszą — jak Chrystus Pan uczy. i oddał rybę Barnabie. których dzisiaj przez nieświadomość pokusiłeś do grzechu. mówiąc do siebie. czy też może złe ich skusiło. nie wiedział i po dawnemu odmówiwszy modlitwy pobiegł łowić rybę w studzience. Pan Bóg wszechmocny oczywiście pokazał. jak owa woda tej studzienki. które sami na się nałożyli. którymi się ów poczciwy rzeźnik gnieźnieński przed Panem Bogiem zasłużył. za której pomazaniem niejednemu już członki odrastały jakoby na pamiątkę szczerej ofiary i dobrego uczynku. a odebrałeś skarb niebieski — łaskę nieustającą Pana. sprawił i upieczoną spożył razem z drugimi i z owym rzeźnikiem modląc się Panu.

Patkul jest szóstym męczennikiem kazimierskim! 13 . Była to łuna bijąca od chat podpalonych przez zbójców. aby nie dozwolił zatraty tylu dusz grzesznych. choć sprawiedliwą karą. który w gniewie wielkim chciał wszystkich okrutną śmiercią potracić. w którym niegdyś nocował Karol XII. dokąd zaszedłszy. Tej jeszcze nocy stawiono powiązanych przed królem. którąśmy w Miniszewie widzieli. ostatni i najmilszy brat mój Mateusz upada pod ciosami zabójców. że dworzanie jego widzący pozostawione braciom pustelnikom bogactwa. który był moim ciceronem. bo był twardej woli. Jedni mówią. że u ziemskiego mocarza politowania nie znajdzie. „Widzę tę krew męczeńską — wołał płacząc Barnaba — w tej chwili dokonywają swej zbrodni. którzy w nim zbawcę i świętego uznali. i do dziś dnia opowiadają mieszkance Kazimierza jego śmierć męczeńską i okrucieństwo Karola. bo oto owe chaty. ale Barnaba wstawił się za nimi i jako dobry chrześcijanin prosił o litość dla nieprzyjaciół. aby poznanych nie doniesiono królowi. którzy rozum utraciwszy wokoło nich biegali jak błędni. nad straszną. takie same kaplice jak owo tu Śgo Barnaby. co gdy nie pomagało. Wprowadzili się do nich nowi pustelnicy i ciężkimi pokutami starali się sprawiedliwość Boską przebłagać. Nazajutrz rozerwano końmi Patkula na małej łączce. i poprzysięgli nigdy go odtąd nie odstąpić. bo oto zaraz opadły więzy z rąk i nóg winowajców. do którego przykuty był nieszczęśliwy Patkul uwięziony w przyległym pokoju. Otóż wtedy Barnaba widząc. Ale Bóg sprawiedliwy nie dopuści im ucieczki. czy też z obawy.aliści miasto odpowiedzi począł tu Barnaba gorzko płakać i znów się radośnie uśmiechać. a modlił się tak gorąco. czego jednak król wysłuchać nie chciał. wszystkich braci pomordowali okrutnie. które się pokutą i skruchą oczyścić jeszcze mogą na ziemi. że go Bóg wysłuchał i nowy cud pokazał. którą się chcą ratować!” Jakoż król wysłał zaraz łuczników gwoli schwytania morderców i wnet ukazała im się wielka światłość ponad puszczami i wiodła ich na miejsce dokonanej zbrodni. oglądałem pokój. poznał w tym wszechmocny palec Boży i przeciw jego wyrokom stawiać się nie śmiał i zostawił Barnabie zbrodniarzy. a Barnaba rzekł: „Płaczę. upadł na kolana i gorąco modlił się do Boga. jakoż też pewnie Bóg pełen litości darował im ich winy. że wzrok postradali. teraz przez ogień nietknięte stały w całości. mój królu. co tak jasno w nocy gorzały. ale to pono Pan Bóg takie omamienie zesłał na nich. a mały chłopczyk. pokazując ową dziurę w ścianie jako niewątpliwe świadectwo. jaką Bóg w tej chwili braciom moim za ich przewinienie wymierza. że je gdzieś w ziemi zakopano i męczarniami chcieli wymóc ich odkrycie. powtórzył mi ich historię z niektórymi drobnymi wariantami i ofiarował się jedną jeszcze osobliwość pokazać w domu pewnego mieszczanina. unieśli się chciwością i śpiących nocną porą napadli. gdzie owe chaty pustelnicze stały. jakoż udali się z nim na puszczę i tam nowy cud ujrzeli. którą lud do dziś dnia Patkulką zowie. przez złość. a raduję się ze szczęścia. trzymając przez noc cały łańcuch przeciągnięty dziurą wydrążoną w ścianie bocznej. a nie mogąc znaleźć owych skarbów w żadnym domku pustelniczym rozumieli. że nie wiedzieli. a dotąd ludzie poczciwi utrzymują na miejscach. czym król mocniej jeszcze zdumiony zapytał się o przyczynę tego dziwnego płaczu i śmiechu. dokąd uciekać i wnet się wszyscy dostali w ręce pogoni. co gdy król ujrzał. jakie ich czeka w niebiesiech!” I tu duchem proroczym natchniony oświadczył królowi. Stanąwszy w Kazimierzu pospieszyłem obejrzyć owe starożytne kaplice i znalazłem na ich drewnianych ścianach główniejsze sceny z życia pięciu pustelników wymalowane przez jakiegoś miejscowego artystę.

którzy wedle sił bronili świętych przeciw złoczyńcom. Ale niektórzy z orszaku poznawszy zamiar królewski.mierzony gdy błogosławieni mężowie usłyszeli. zabić mmichów i unieść pieniądze. prosząc przezeń najwyższej głowy Kościoła (Jana XVIII zwanego XIX) o wolność nauczania i dodając zarazem. tam aż do dnia nie przestała błyszczeć światłość wielka i brzmieć słodycz anielskiego śpiewu. gdyż przez noc całą po leśnych zaroślach. Za nadejściem ranku nie mogło się to. jakoby oni znaczną ilość złota przeznaczonego dla Stolicy Apostolskiej do celi zabrali. ale z krzemieni były stawiane. co zaszło.): Kiedy Romuald w Pereo zamieszkiwał (gdzie był klasztor kamedułów).by różne jego podarunki papieżowi zanieśli. w żaden sposób błędnymi nogi znaleźć jej nie mogli. a przynieśli mu za nie od Stolicy Apostolskiej koronę. aże. ukryć przed królem. mimo wszelkich usiłowań ludzkich. otoczył 14 . bez zwłoki tedy udał on się z licznym orszakiem na miejsce pustelni. Ci tedy idąc do Bolesława zatrzymali się pierwej (pod jego opieką) w pustyni i dla tym lepszego nawracania i kazania uczyli się pilnie języka słowiańskiego: siódmego zaś roku. pisarz XI wieku. Gdzie zasie ciała świętych leżały. IX. C. źle rozumieli. drugi się zwał Benedykt. któremu był współczesny. a nic nie znalazłszy. z tych jeden Jan.** Umówiwszy się tedy pomiędzy sobą postanowili napaść potajemnie nocą pustelnię. p. którzy się gotowymi na tę podróż oświadczyli. lecz oni przyzwolenia prośbom królewskim stanowczo odmawiając. błotnych moczarach i ponurych kniejach z trwogą drogi szukając. co by reguły życia pustelniczego świadomi wespół z nimi w krajach słowiańskich zamieszkiwali. do Rzymu wyprawili mnicha. Bolesław zasię chcący koronę od powagi rzymskiej uzyskać. jaką nam o nich zostawił Damianus. posłał król Bolesław do cesarza z prośbą. którzy by w państwie jego lud na wiarę nawracali. ażeby mu ten. Co więcej — nawet puginałów uschłymi rękoma do pochew wsadzić nie zdołali. Święty ten Romuald był założycielem zakonu kamedułów. powód jego od razu zmiarkowawszy spowiedź pomiędzy sobą czynić i znakiem krzyża świętego zbroić się poczęli.* Dwóch tylko pomiędzy wszystkimi było. Było tam zasie dwóch młodzieniaszków dodanych im na towarzyszów przez króla. Lecz podłożony ogień. rzekli: „Do świętego pocztu należym Nie wolno nam wcale zajmować się doczesnymi sprawami.” I tu porzucając króla do cel swych wrócili. usiłowali pustelnię i ciała męczenników popalić. Po daremnych usiłowaniach chcieli się rabusie ucieczką ratować.WIADOMOŚĆ HISTORYCZNA Ciekawym i ważnym będzie może dla myślącego badacza porównanie tego. Potem trwożliwie skarbu szukając. ale i tego nie dozwoliła opatrzność Boska. o których sprowadzeniu do Polski rzeczony Damianus w ten sposób się wyraża (Bollandystów tom II. wszystkich jednakowo dobytymi mieczami pomordowali. w żywocie Śgo Romualda. ażeby tym sposobem zbrodnię swą ukryć i przyczynę wypadku ściągnąć na pożar. a nie zna. począł rzeczonych zacnych mężów upornymi prośbami nalegać. zająć się nie chciał. z wiadomością.że przysłał duchownych. gdy już mowę krajową dobrze poznali. jak gdyby owe lepianki nie z drzewa. lecz po powtórnym napadzie zmogłszy ich rabusie.jąc odmowy mężów świętych. Napad ten za. co lud dzisiaj o pięciu męczennikach kazimierskich opowiada. Februarius. 114. ażeby im z braci Śgo Romualda przyprowadził niektórych. i ażeby złoczyńcę nie uszli.

lecz żelaznymi łańcuchami do grobu męczenników przykuć ich rozkazał. W nocy zasie odwiedził go anioł pański i oznajmił mu. Tyle Damianus. Na tytułowej karcie nie umieszczono imienia Barnaby. między Solcem a Piotrowinem nad Wisłą. ze pieniądze dane im przez króla.. albo gdzie masz tego zapis? Biskup wziął sobie na pewny dowód do 15 . wnet niewysławioną Boga wszechmocnością uwolnieni zostali z pękających się kajdan. co z nimi począć. ale w jednym hymnie znajdują się dwa takie wiersze: Choć się przez Barnabasza wszystko odesłało. że dokonali żywota ci. karą Bożą przywiązanych aż dotąd do własnych mieczów. Strona powiedziała: czym tego dowiedziesz. schwycony nareszcie i w więzieniu osadzony został. * Miechowita lib. Łakomstwo jednak zbójców was pozabijało. Odtąd. albo też — jeśliby się inaczej świętym męczennikom zdawało — dopóty. Długosz. 9 mówi: „przyzwolono Benedykta i Jana za wstawieniem się Bolesława. od których był posłań. którym prawem dzierży wieś Piotrowin? Stanisław biskup powiadał. iżem ją kupił i zapłacił nieboszczykowi Piotrowi.. przezna. które król sam na to podwiódł. Mateusza. jak zasłużyli. wszystkie drogi czatami obsadzić kazał. u Piotrowina. Pytano biskupa. Rozważywszy. jest na cztery lata. w którym to stanie albo do końca życia swego pozostać mieli. o którą pozwali biskupa przed króla przyjaciele nieboszczykowi. dopóki by ich ciż święci w miłosierdziu swojem z pęt nie uwolnili. który jako umarł. Mnich tedy wyprawiony przez świętych męczenników ostatnimi czasy do Rzymu.las ludźmi. 2 cap. na biskupstwo krakowskie. Wskrzeszenie Piotrowina Biskup krakowski Szczepanowski kupił był wieś Piotrowin. gdzie natenczas sejmował. nieprzeliczone dzieją się tam po dziś dzień cuda. Stanął biskup przed królem i przed jego radą pod namiotem. Cesarz zasie Henryk świadomy zamiarów Bolesława. postanowił król ostatecznie nie karać ich śmiercią tak. W roku zaś 1777 wyszła w Poznaniu książeczka nabożna. 5. ażeby posłowie Bolesława w jego popadli ręce. Izaaka i Chrystyna. Benedykta. za nim powtarzał tę wiadomość Kosmas pragski.czone były nie dla papieża. lecz na ich własny użytek — a zostały mu później zwrócone. czyli nabożeństwo do świętych pięciu męczenników kazimierskich: Jana. Opowieść ludu zgadza się po większej części z treścią tych pieśni. przedrukowana tamże w roku 1842: Pięć filarów. ku nauczaniu nowo nawróconych w Polsce”.. w której są godzinki i hymny na cześć tych męczenników po dziś dzień w Kazimierzu śpiewywane. ** Niektórzy pisarze polscy mówią. A gdy ich wedle rozkazu królewskiego do grobu świętych przykuto. Naruszewicz i inni. z klasztoru Śgo Romualda. Złoczyńców zasie znaleziono. po wystawieniu na grobie świętych kościoła.

a rzecz sprawiedliwą zeznaj. O którym król dowiedziawszy się tam.dziano świece gorejące w nocy. takoż. Stanisława przez trzy dni. 6. wszakże król nie dbał na klątwy biskupie. aby mu Pan Bóg świadka ożywił. wszakże niedługiego. Tamże na tym miejscu wi. Piszą kronikarze. boć jeszcze w nim mam być do pewnego czasu. jakoby zawsze któryś członek familii cierpiał pomięszanie zmysłów.ściele. czyli zasię do grobu iść? Powiedział: iż wolę wieczny żywot mieć. kazał go ode m^zy przed kościół wywieść. Także i uczynił: wstąpił zasię w grób. Dotąd legenda z kronik wyjęta. aby psi albo ptacy go nie jedli. Tomasza w Piotrowinie. jednego czasu szedł za nim. kazał odkryć grób Piotrów. A tak dowiódł swej rzeczy biskup. gdzie był kościół św. iż się upominają tego. Strzemieniowie. oni gdy chcieli tak uczynić. tam się cud okazał. który by rzecz sprawiedliwą zeznał przed prawem. jest to na pamiątkę. oczy zawarł przysypan ziemią. chcieli drugi raz. czego nie mogąc ścierpieć biskup krakowski wyklął go. Srzeniawowie i Drużynowie. iż Piotrowin przechodził po wierzchu wody. tknął go laską biskupią a rękę mu podał i rzekł: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. a nigdy już nic umierać: któregom już blisko. tedy aż za Wisłę chodził przez most na Skałkę. co skarżyli o bliskość wsi Piotrowina. Potem wszedł do kościoła św. Męczeństwo św.trzeciego dnia. padli wznak. Skoro po odejściu króla przylecieli orłowie i strzegli ciała św. wziąwszy z sobą kilku dworzan i ony. Gdy przyszli na Skałkę. Stanisława na Skałce Bolesław Śmiały powróciwszy z wyprawy na Ruś wylał się na rozpusty i gwałty. Przeto on potem sam szedł.” I wstał Piotr. 16 . pozbierali one sztuki i złożyli społu. i sam gdy miał mszą mieć. Pietrze wstań. zabił biskupa we mszą na Skałce w ko. co pomagali tego królowi. a gdy kapłani przyszli. które w kęsy rozsiekane było. Tamże karał przed królem przyjaciele słowy. iż przedał biskupowi wieś Piotrowin i wziął zupełną zapłatę od niego. dalej dodaje powieść gminna. jedno proszę. abv mię z czyszczu wybawił. Michała. Rozjechali się z tego sejmu wszyscy. iż się społu zrosły wszystkie sztuki.* Działo się to lata 1079 dnia 8 maja. choć przed nim zapowiadał mszy mieć i innych świętości w kościołach sprawować. którego biskup przed sąd królewski przywiódł. który spytał potem Piotra: jeżeli chce być żyw. iż to byli Jastrzębcy. do czego im nic: a iż też temu świętemu mężowi trudności zadawają niewinne. iż co rok w rocznicę wskrzeszenia Piotrowina pokazuje się przez Wisłę pod Solcem ścieżka. * W niektórych familiach polskich tych herbów utrzymuje się podanie. jakby biczem trząsł po wodzie. tam zeznał Piotr. a w tym czasie kazał pościć wszemu duchowieństwu i modlitwy czynie. módl się za mną do Pana Boga.

8. kochał się był w żonie króla swego gdzieś tam daleko. A kiedyż to będzie. aby go Bóg oświecił. skąd potem. Żal mu było oczu i uspokoić się nie mógł. a Pan Bóg ci wzrok powróci. ale cóż potem. A nasi częścią drabiny przyszańcowawszy na mury wpadać. Idź i czyń. a Pan Bóg ci wzrok powróci. A skoro pod Nakło. przyciągnęli. a długoż to tego czekać? — zapytał się Piotr z niecierpliwością. król zazdrosny kazał mu miecz rozpalony do oczu przyłożyć i tak go pozbawił wzroku. gdy oto w dzień jasny na oko wszystkim prawie żołnierzom pokaże się na samym wierzchu kościoła kruszwickiego nadobny młodzieniec białym odzieniem przełyskujący. Tam wojsko wszystko z weselem natychmiast tabor ruszywszy za onym hetmanem od Boga danym pospiesza. wszystką mocą usiłują. Na nic się to wszystko nie przydało i po staremu był ciemny. że jeszcze mało mieli Prusacy i Pomorzanie na onych klęskach. — Czyń. oto chciał być mędrszym od biskupa i wystawił trzydzieści klasztorów i siedmdziesiąt kościołów. Nieborak tą rażą pychę zdjął z serca. jak ci rozkazano. że ociemniał. gdzie o mały włos onegoż dnia miasta zaraz nie wzięli: jedno. O Piotrze Duńczyku Piotr Duńczyk był to pan wielki i hojny. młodzieniec on jabłko złote. Powraca więc do Krakowa do biskupa. kiedy im się czego zechce. Postawił trzy klasztory i siedm kościołów i natychmiast przejrzał. że ich doskonalsze zwycięstwo z nieprzyjaciela bezwiernego czekało. znamienite zwycięstwo wziąć z nieprzyjaciela pewnie sobie obiecując. które im zadał. biskup idzie do kościoła na modlitwy. co mówię — odrzekł biskup — wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. przedniejsze natenczas u Pomorzan albo Kaszubów miasto miejscem przyrodzonym obronne i ręką dobrze obwarowane. Cóż więc czyni? Oto jedzie do Krakowa po radę do tamecznego biskupa. a ten go ofuknie: — Cóż to za pycha. I już obóz ruszyć mieli. a pomodliwszy się gorąco wyszedł i powiedział do pana Piotra: — Piotrze! Wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. natychmiast zniknął. a potem do Polski wyprawił.7. w duńskim kraju. Oblężenie Nakła Bolesław Krzywousty rozumiejąc. skoczył i przed chorągwie wystąpił. 17 . ściągnął wojska pod Kruszwicę. częścią bramy wyłamać. jak to zwyczajnie wielcy panowie. człowiecze! Co za nieposłuszeństwo Wszakżem ci trzy klasztory i siedm kościołów stawiać kazał. które w ręku trzymał przeciwko miastu rzuciwszy. gdy się wszyscy zdumiewali. Dopiero to Piotr Duńczyk bierze się do budowli i zewsząd cieśli i mularzy sprowadza.

” Co nie tylko sam słyszał. co ludzie rozumieli o owej mniszce ze Skały. I przeto zasię usłyszał taki głos: „Odpuszczone tobie będzie. Nawet trafiło się to.. ale góral odpowiada: widziałem ją. — Szczęść ci Boże — odpowiedziała — ale jeśliś poczciwy człowiek. 18 . Pawle niebożę. szła tędy. a nagrodzęć hojnie. a tu nowy cud. I tak tatarska pogoń wróciła się tym samym szlakiem. Pawle. Paweł z Przemankowa Ksiądz Paweł z Przemankowa zły był człowiek i wszystko w Rzeczypospolitej mieszał. w końcu grozi mieczem. czy nie widziałeś tu wczoraj pani Kingi? — Widziałem — odpowiedział — jak szła tędy z siostrami. człowiecze! A cóż tak późno robicie? — Pszenicę sieję — odrzekł góral. a tu bieży tłum niewiast w czarnych szatach. co niósł krzyż pański. ale nim zdołał się onej pani pokłonić. duszę jej zabił. którym przyszła.glądał. Nazajutrz wstawszy do świtu idzie na pole — patrzy. co ją był wziął z klasztora i płodząc z nią niecnotę. Jeden przypada doń i pyta: — Powiedz mi. kiedy siałem tę pszenicę. Nie wyszedłszy jeszcze z podziwienia. Też i mnich jeden jawnie to zeznawał..9. człeku. a tu ćma Tatarów. Jednego czasu będąc u dominikanów. bo gdzie wczoraj siał.” A Paweł odpowiedział: „Dobrze by mi miłosierdzie Boże uczyniło. Właśnie już słonko było zaszło. że widział przed nim wilka. ty zaś odpowiedz. ale i ci co przy nim byli. coc powiem. mnichów w Krakowie. a właśnie siałem tę pszenicę. a on jeszcze nie skończył swej roboty. czyśmy tędy nie szły.. i lepiej żebyś się był na świat nigdy nie rodził. Wtem drogą posłyszał jakiś szelest — spojrzy. przeto też trzykroć był w więzieniu. już jej nie było. by mi tak długo przedłużyło żywota. dolatuje go tętent jazdy — spojrzy na drogę. Gdy poskoczył ku nim i ciekawie się przy. tam dziś bujają pszeniczne kłosy. Tatarzyn znowu błaga go. tedy zrobisz. usłyszał głos z nieba taki: . wysunęła się jedna niewiasta z tego orszaku i rzekła: — Dobry wieczór wam. Zaczem dopiero jął pokutować.Biada tobie. dla twojej skruchy i będzie się już lepiej wszystko działo. boś wziął i zabił”. tedy go rohatyną z gniewu przebił. tedy psi około niego chodzili i z sokoły przed nim myśliwcy stali. że gdy mu kto z sieci zwierza zepsował. — Dobrze — rzekł góral. a poprzedzał je ksiądz. Jutro tu będzie gonił srogi nieprzyjaciel za nami i będzie pytać się. żeśmy szły właśnie. a będziesz żyw jeszcze siedm lat. iż gdy mszą miewał.” Ten to biskup był przy tym tak myśliwy. a on się wspiął na przednie nogi mówiąc do niego człowieczym głosem: „Biada tobie biskupie. żebym wypokutował za swe grzechy. kiedyś siał pszenicę na tym łanie. których było do 70. 10. Pani Kinga Niedaleko Krościenka nad Dunajcem siał góral pszenicę pod zimę.

w którym przeniósł się do wieczności. na takie czytanie zadumiały przeor i z bracią za rozkazaniem na podanej sobie księdze obaczył ów napis złotymi literami. jednak ci nieskrupulatni wykonawcy testamentu w przeciągu roku umrzeć mieli. co zobaczywszy. Wtem mocniejsze powtórzyło się kołatanie. 13. Zaczem im św. które zaraz po przeczytaniu w ręku ich zniknęły. boście testamentu nie spełnili. kawaler maltański W kościele katedralnym w Poznaniu znajduje się grobowiec Wawrzyńca Powodowskiego. Wreście po trzecim. braciszkowie. gdy pięćdziesiąt księży z przeorem swoim Sadochem było na jutrzni. przyszli pod Sandomierz i tyle ludzi wyścinali. Chociaż po tym widzeniu wino zostało wrócone do klasztoru. Piastował on urząd komandora maltańskiego aż do r. Sadoch rzecze: umrzeć potrzeba. gdy bowiem nowicjusz Martyrologium jutrzejsze czytać zechciał. Biskup Gamrat Gamrat umierając zapisał na klasztor dwie beczki doskonałego wina. Wtenczas to zdarzyło się. braciom na Salve Reginae wynijść kazawszy. lecz wykonawcy ostatniej woli przywłaszczyli je sobie. nadspodziewanie literami zobaczył złotymi pisane te wyrazy: Sandomiriae quadragintata novem martyrum. nikogo jednak nie znaleźli i wziąwszy to za przypadek dalej ciągnęli wesołe krążenie kubka. sam nie wie. aż się krew potokami do Wisły lała. A gdy na klasztor gwałtownym pędem nieprzyjaciel uderzył. Wawrzyniec Powodowski. Jednego razu. Pan Bóg cudownym sposobem ostrzegł ich o bliskiej męczeńskiej koronie. dało się słyszeć kołatanie we drzwi. iż w klasztorze dominikanów sandomierskich. quadraginta etc. długim kołataniu wszedł Gamrat w biskupim stroju i uderzywszy o stół pastorałem rzekł: . więc wesoło umierajmy. Czterdzieściu dziewięciu męczenników sandomierskich Tatarzy wpadłszy do Polski pod hetmanem Nogajem. 12. co ich tym więcej przestraszyło. drżącym głosem dekret przeczytał złoty: Sandomiriae. że po otworzeniu drzwi nie było nikogo. 1543.Winniście mnie restytucję.. kiedy się zahulali przy tym skradzionym winie. Napis na nagrobku tym mówi: iż po śmierci przez rok cały (dziwny pobożnymi i tajemniczymi zjawieniami) z grobu wychodził i podczas mszy uroczystych 19 . a natomiast gorsze posłali zakonnikom. jednak po małej chwili zaczęli swój przestrach zatapiać w doskonałym winie.11. czytać czy milczeć? Ośmieliwszy się na koniec. wszystkim zadał śmierć męczeńską.

przybrawszy postać pokorna. Nie zemścisz się niewinnej krwie naszej wylanie. Wtem się cerkiew zapaliła i tak godny sprawom swoim pogrzeb Złotaryńko odebrał w ogniu. czyli z czartoskiego naigrywania. która od kościoła do kościoła chodząc. a gdy trzy razy trup zawołał: Uciekajcie! uciekajcie! uciekajcie! — wszystek lud strwożały ze swym pryncypałem Chmielnickim. z dopuszczenia Boskiego. Procesja duchów Przed ową okropną wojną z Kozakami i Ukrainą pokazywała się w Barze na Podolu procesja umarłych. trzymali w ręku sami prałaci. w dzień sam pogrzebu. Czemu. aby kawaler maltański w czasie nabożeństwa pałasz dobywał i nim w powietrzu przed ołtarzem machał. około stojącym bardzo strasznym. a tak ustało na koniec owo okropne zjawisko roku 1544 dnia 26 kwietnia. Podanie dodaje jeszcze.śpiewanych u wielkiego ołtarza z dobytym mieczem podczas ewanielii świętej między stallami prałatów i kanoników a stallami niższego duchowieństwa widocznie stawał. który przy tym był i na to patrzył. zwyczaju. 20 . Naradziwszy się przeto prałaci i kanonicy odprawili za niego rozmaite nabożeństwa. jęczał i wzdychał. Złotaryńko Bóg nie przepuścił Kozakowi Złotaryńce za jego morderstwa. z cerkwi uciekł. z których bardzo obficie krew płynęła. a gdy był w Czechrynie chowan na katafalku. Co lud wszystek obaczywszy. zdumiał się drżąc od bojaźni. trup jego z trumny się podniósł i znowu pokładał. Wiekuisty Panie. zabit bowiem pod Szkłowem w Litwie. które według ceremoniału akolici nosić powinni. lichtarze wielkie z woskowymi świecami. 14. jak mniemał. Po ukończonej zaś mszy niknął. takie podnosząc pienie: Pókiż niebo i ziemię. gdy wielu nie wierzyło. 15. jednostajnym wołaniem pomsty do Boga mściciela wołała. iż takowe okazywanie się w kościele zmarłego Powodowskiego karą było za jego naśmiewanie się za życia z płonnego. a w ich nieobecności kanonicy. podniósł do góry ręce. gdy czerńcy służbę zaczęli.

Nadszedł dzień naznaczony i zaproszono boginie przybyły. jeden nikczemny śmiertelnik ośmiela się naruszać spokojność niewinnych moich poddanych. żadna najdrobniejsza rybka nie miały przyczyny skarżyć się i narzekać. Płyną. pan nieba. Fląderki nawet. Skoro z nami mieszkać będziesz: Śród nas będziesz morza panem. płyńmy nad brzegi Szwenty. Ściany tego pałacu były z czystego bursztynu. lecz gdy go urocze doszły śpiewy. mojej opiece i władzy poruczył te wody i wszystkich mieszkańców w nich będących. Wszyscy żyli w pokoju i zgodzie. gdy ja. progi ze złota. Podobała mi się twoja uroda. Dźwięk coraz milszy się rozlega. Takiej śmiałości nie można puścić bezkarnie: oto gotowe czekają nas łodzie. po jednej połowie zjadam. nikt się na życie drugiego targnąć nie odważył. gdy królowa skinieniem berła każe się uciszyć towarzyszkom i tak do zdumionego rzecze: — Stój. wtenczas królowa. Teraz zaś jeden nikczemny rybAk Castitis znad brzegów moich posiadłości. Nasz śpiew troskę twą osłodzi. Razu jednego rozesłała królowa wszystkich szczupaków z listami do najznakomitszych bogiń Jury *. a będziesz szczęśliwy.16. chodź do łodzi: U nas wieczne tany. Kochaj mię. same byłyście świadkami moich łagodnych i szczęśliwych rządów. iż wszechwładny mój ojciec Praamżimas. a echo) już roznosi po wybrzeżu słowa ich pieśni: Biéda ci. rybaku piękny. Porzuć pracę. I naszym kochankiem będziesz. dach z łuski rybiej. z bursztynowym berłem w ręku królowa morza. ukazała się w sali. tam gdzie rzeka Święta hołd memu królestwu Płaci. a wszystkim przewodniczyła z koroną na głowie. Lecz jeśli- 21 . jak siedząc na brzegu rozwijał sieci. Stanąwszy boginie blisko ujścia rzeki postrzegły rybaka. Królowa Bałtyku W głębinie wód Bałtyku wznosił się za dawnych czasów pałac królowej Juraty. Żaden najmniejszy robaczek. zrazu nic nie uważał. uprzejmym ukłonem powitała gości i zasiadłszy na bursztynowym tronie tak mówić zaczęła: „Miłe przyjaciółki i towarzyszki moje! Wiecie to dobrze. otoczona przydwornym orszakiem. a okna z diamentów. imać w sieci i na śmierć wskazywać. które tak lubię. Naszymi pląsy i śpiewy zwabimy go na dno rnorza udusim w uściskach i oczy żwirem zasypiem. bo właśnie o lej poże zwykł on zarzucać sieci. Zajęty pracą. otaczają go morskie panny i swymi wdzięki do siebie wabić poczną: O. niebaczny! Zbrodnia twa wielka i godna kary. młody. ja sama do własnego stołu ani jednej nie śmiem ułowić rybki. prosząc do siebie na gody i spoiną poradę. jednak ci przebaczę pod jednym warunkiem. gody. a drugą nazad do wody wpuszczam**. morze ciche. rybaku młody. zwrócił wzrok na wodę i ujrzał sto łodzi bursztynowych i sto przecudnych dziewic. Rzekła i natychmiast sto łodzi bursztynowvch pożeglowało dokonać okrutnej zemsty. ziemi i morza. Słyszy to rybak i ujęty zdradliwa ponętą już chce się rzucić w objęcia bogini. My obdarzym boskim stanem. słońce pogodnie świeci.

Miał konia nazwanego Jodź. a za dotknięciem mego berła zginiesz na wieki. pnącymi się jedna na druga. Wreszcie pojednał się z królem tamecznym. przyszłość zgadywał. trafił pod tąż górą na smoka Pukisa. Młodzieniec wybrał i zaprzysiągł jej wieczna miłość Królowa na to: — Teraz już jesteś moim. On przebywał na swoim statku morze od brzegu do brzegu świata prędzej. A gdy jednego roku wróciła królowa do swego pałacu. 17. niżeli kto mógł przez Niemen przeprawić się. z którym walcząc pokonał go i niezmierne skarby zabrał. samą zabił i bursztynowy pałac na drobne roztrzaskał cząstki. Pałacem jego była głowa owego konia. brzegi zaś — pojuris. ponieważ królowa Jurata bardzo one lubiąc wszystkim drugą połowę poodgryzała i nazad do morza wpuściła. spuścił z nieba piorun. Rozmawiał z księżycem i znał nieskończenie wiele gwiazd po imieniu. że bogini poważyła się ukochać śmiertelnika. iż fląderki dlatego jedno mają oko i postać jakoby połowy ryby. teraźniejszość rozumiał. przez jedno ucho wchodził. Rybaka zaś Praamżimas przykuł na dnie morza do skały i położył przed nim trupa jego kochanki. przez drugie wychodził. aby rodzaj takich olbrzymich zwierząt rozmnażał się. 22 . ** Litwini i Żmudź mniemają.byś wzgardził miłością Juraty. górami. Rok już mijał. lecz Perkun dowiedziawszy się o tej schadzce rozgniewał się mocno. na którym wiatry wyprzedzał. przykryli ich dwiema. gdy wicher morski zaburzy fale. słychać jęk z daleka — to jęk biednego rybaka. która odtąd od twego imienia zwać się będzie Castitv zawsze zobaczę się z tobą. Za to co wieczór będę przypływać do ciebie i na tej górze. Witolf z rozpaczy oddalił się ze dworu tego króla i kiedy powracał z wojskiem na zawojowanie jego królestwa. Dlatego to teraz. że wnet będziesz w mej mocy. koń Witolfa zszedł się na błoni z klaczą królewska. a woda wyrzuca kawałki bursztynu — to są szczątki pałacu królowej Bałtyku. Witolf Był to człowiek nadzwyczajny: przeszłość wiedział. Królowie do jego rady i woli stosowali się. na który wiecznie patrząc. Po czym zniknęła królowa z całym orszakiem. jak co wieczora królowa Jurata przyjeżdżała na brzeg i na górze widywała się z kochankiem. Kiedy u pewnego króla biesiadował. która miałaż podobne przymioty: ale bogowie nie chcąc. Nic zbliżaj się do nas. który rozpruwszy morskie bałwany uderzył w mieszkanie królowej. wtedy zaśpiewam ci taką piosnkę. gdyż oba czarownikami byli. bo byś zginał. * Tak się nazywa morze u Litwinów. przymuszony jest opłakiwać swoje nieszczęście.

więc jesteś słabszy od niego. co to strach w życiu. kędy stała Boża męka. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał Oferusz. z rogami na głowie. Ty się boisz Chrystusa. który by ze wszystkich był najmocniejszy i najpotężniejszy: u takiego pana jedynie chciał służyć. — Dlatego. Słysząc to król bogobojny przeżegnał się krzyżem świętym. Czego szukasz? — Szukam diabła — odpowiedział nieulękniony Oferusz — ażeby u niego służyć. mój przyjacielu.18. i wzniosła się góra aż pod obłoki. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał się Oferasz. że się boję Chrystusa! — odpowiedział diabeł. Radzono mu tedy.zostać. Podobało się to bez wątpienia Oferuszowi. że jeden z sług królewskich wymówił w gniewie imię diabła. Potem wyszedł Oferusz na wędrówkę i szukał pana. Ale zdarzyło się pewnego dnia. on chcąc jej grób usypać. Postrzegłszy ją dowódca zatrąbił co tchu na odwrót. Dlatego to woda morska jest gorzka i słona. postanowił więc całe życie na dworze po. pójdę więc służyć Chrystusowi. a z widłami w pazurach. a była to przepaść tyle mil głęboka w ziemi. aby się udał na dwór pewnego króla. dawnym czasem żył na świecie pewien wielkolud nazwiskiem Oferusz. a wszystkie łzy jego w otchłań kapały i zrobiło się morze. że w wielkim palcu swojej rękawicy wyprawił siostrze wesele. Przybywszy do niego Oferusz popisywał się ze swoją siłą i został mile przyjęty. a kiedy mu matka umarła. skąd owej ziemi nabrał. a wędrując po puszczy napotkał ubogiego pustelnika i zapytał go: . który jeszcze był poganinem i nie znał zwyczajów chrześcijańskich. nie odstępował odtąd na chwilę boku mocarza i był jego najulubieńszym powiernikiem. — Pójdę ja zatem służyć u silniejszego pana — zawołał Oferusz i zaraz dwór królewski opuścił i powędrował na puszczę. pomyślał sobie Oferusz. Nad przepaścią usiadł Oferusz i płakał rzewliwie. z pazurami u rąk. Pewnego dnia wyruszyła cała owa rota po zdobycz do pobliskiego miasta i przybyła na drogi krzyżowe. I znowu diabła opuścił. w której dnia pewnego napotkał rotę czarnych rycerzy. — Zrobiłem to dlatego — odpowiedział król — że boję się diabła. — Kiedy ty się diabła boisz. W pośrodku siedział najczarniejszy i najokropniejszy na tronie z głów trupich i kości ludzkich i wrzasnął rykliwym głosem: Oferusie. więc jesteś słabszy od niego. który nie znał wyższego od siebie i nie znał. który odtąd boku jego nigdy nie odstępował. ile mil góra nad ziemią sterczała. powstała przepaść. — Ja jestem diabłem — rzekł wódz czartowski i podał rękę Oferuszowi. a był mu jak prawa ręka przydatny.Gdzie jest Chrystus? 23 . Krysztofor * Przed bardzo dawnym. Tam zaś. nabrał w but swoi ziemi i wytrząsnął ją na ciało matczyne. Był to człowiek tak ogromnego wzrostu.

który świat stworzył. która dawniej zaledwie kolan mu sięgała. któremu ty służysz. lubo nie jest płodem wyobraźni naszego ludu. Wiara taka panowała w średnich wiekach. Odtąd więc nazywał się ów wielkolud Krysztoforem i chodził wzdłuż i wszerz po świecie. wtem słyszy głos dziecięcia wołający go trzy razy po imieniu. Jeżeli to zrobisz dla miłości Chrystusa. szum powstał i wicher. równie jak często widzieć się dające posągi Krysztofora na domach w Krakowie. iż stąd kto ujrzał wyobrażenie św. chrzczę ciebie w imię Ojca. Rozpowszechniło się ono. którą wyrwał z korzeniem. Kazimierzu itd. — Zrobię to dla miłości Chrustusa — zawołał Oferusz i przenosił dniem i nocą wszelkich pielgrzymów. Jest też pieśń stara o św. Wstał więc bez zwłoki. Krysztoforze. Jestem Chrystus. Godną rzeczą zastanowienia jest herb miasta Wilna: Krysztofor święty. Odtąd nazywać się będziesz Krysztofor. Podniósł więc głowę i rzekł: — Dziecię! Dziecię! Dlaczegóż ty takie ciężkie? Mnie się zdaje. woda się wzburzyła. postea tutus ear. — Tobie — mówił pustelnik — dał Bóg silne zdrowie i ciało olbrzymie.miał i pytał powtórnie: — Jak ja mam służyć Chrystusowi? — Módl się a pracuj! — rzekł zapytany. znużony pracą dzienną. przenoś więc podróżnych na swoich barkach. * Podanie to. którą Lelewel w księgach bibliograficznych przytacza. lecz umiał pracować. stąd przysłowie łacińskie: Christoforum videas.działo dziecię — ale i tego. to cię przyjmie1 za swego sługę. tonie na środku. Pewnej nocy zasnął głęboko. chcący się przeprawić na drugą stronę. 24 . gdy stanął na środku. że każdy pielgrzym. Modlić się Oferusz nie umiał. wszelako stało się jego własnością wraz z innymi legendami. ale poganin nie rozu. a Oferusz zgiął się pod dziecięciem jak pałąk i pierwszy raz w życiu uczuł strach i drżenie. bałwany biły z wściekłością o brzegi. to jest piastun Chrystusa. wsadził dziecię na barki i wkroczył we wodę. że świat cały dźwigam na moich ramionach? — Nie tylko świat dźwigasz na swoich ramionach — odpowie. miał śmierć szczęśliwą. aby nauczać słowa Pana swojego i został za te nauki od pogan ukamienowany. wspierając się na ogromnej sośnie. Krysztofora. w imię moje i w imię Ducha Świętego. Poszedł tedy za pustelnikiem nad bystry strumień płvnący z góry i dowiedział się.— Wszędzie! — odpowiedział pustelnik. które w średnich wiekach z Niemiec do nas przybyły. Ale dzisiaj.

sądzi umarłych z ich postępków za życia. zapuszcza się królowa w podziemne państwo Pokola. Nędza. Zaledwie wyczytała ten napis. Gdy powróciła do Litwy. dzikość. że ktoś z mocarzy panujących nad wodą czy pod wodą ten postępek spełnił. które z okien zamku królewskiego ujrzała nad brzegiem rzeki Roś. znaleziono w nim kamień. które. Staubunas zwanych. W tym państwie piekielnym panował król.rodzenia żywiący się. Atoli nabyła umiętności uprawy roli i za. miała córkę jedynaczkę. pazury zwierząt. może się wedrzeć na górę. wzywały przebaczenia dla matki swojej. Im zaś człowiek był bogatszy. głód. chciała matce przysłużyć się świeżo rozkwitłymi kwiatami. ale zezwoliła na przepędzenie z nimi lat kilku. gdyż mienia ziemskie ciążą mu na duszy. pełen niegdyś smoków. na którym Prze. nazywająca się Anafielas. w tym zamiarze wybiegła niepostrzeżona. Krumine Królowa. Udała się więc dla wyszukania swej straty na wędrówkę po całym świecie. Kiedy powróciła do swego królestwa. płynęła po żółtym piasku. z którymi i wyjechała. 25 . Królewna znęcona powabem kwiatu. oręże. Dlatego paznokcie długie. że na rzece Roś porwaną została. Kwiat jeden z najśliczniejszych. przekonawszy się. Odtąd zaczęła nauczać lud ubogi. który uwielbiał wdzięki młodej królewny. Nieszczęśliwa matka. Pragaras. wyryło palcem swym przed wielą wiekami od bogów naznaczony los dla córki Krumini. jakie drogie kamienie wydawać zwykły. nic więcej prócz łez nie przyniosła. Ubogi. orszakiem najśliczniejszych wnucząt otoczoną. podwajała jego piękność błyskaniem świetnych kolorów. jako jest pełen sprawiedliwości. iż jest jakaś góra stroma i niedostępna. Anafielas Krąży powieść na Żmudzi około Kretyngi. której obuwie tylko córki przyniesiono. tym trudniejszy mu przystęp. dzikimi płodami przy. konie. Bożek mieszkający na szczycie tej góry. ujrzała śród rzeki wyrosły. Rzeka była bardzo miałka w tym miejscu. Zaledwie się zbliżała do zerwania mniemanej zdobyczy. upadłszy jej do nóg. potrzebne są dla prędszego dostania się na nią. pod górą mieszkający. Ale gniew jej został rozbrojony czułym spotkaniem: albowiem ujrzała przeciw sobie idącą nieśmiertelną córkę. sługi itp. domyśliła się. lekki jak piórko. pożre i równie jak ubogiego grzesznika złe wiatry uniosą. Woda go z wolna kołysząc w swym biegu. Królowa nie tylko dała się przebłagać. kiedy bogów nie obrażał w życiu. Pokole zwany. rozboje. ośmieliła się wnijść do wody. sztuki rolnictwa. których nasiona przywiozła z sobą.siewania z korzyścią zbóż rozmaitych. 20. nazywająca się Krumine. nadzwyczajnej piękności. za nadejściem jednej wiosny. zrzuciwszy szkarłatne obuwie. Inaczej grzesznego bogacza smok Wizunas. jakie wiosna wydała. Ta. ze wściekłością pałająca gniewem i zemstą. który się zdawał być nad samym brzegiem. Gdy wytrzebiono na pole pewny las. znikły tułactwa. to jest do piekła. Pramżymas.znaczenie. Lecz próżne były śledzenia.19. Każdy według jego sądu odbiera nagrodę lub karę wieczną. dno rzeki się rozwarło i została porwaną w otchłań podziemną. na którą cienie umarłych wdzierać się muszą.

kiedy przeznaczeniem twoim ]est być najbogatszym i najszczęśliwszym człowiekiem. stąd nazwanie miejsca Betygoła. wyratowałem cię od śmierci — rzecze szatan — a teraz dowiedz się. Lecz. Gdy się miał rzucić w wodę. że bylebyś zapragnął. wzięła miano Niemna. Lud ubóstwiał swoją królowę i nauczycielkę najpożyteczniejszej sztuki. Rumszys się namyślił. będziesz bogatym. miał na sobie wór. gdzie stanąwszy obozem. że można dojść do zamierzonego celu. ale szatan go pochwycił i z wody wyciągnął. Gdy już był blisko domu. to miejsce nazwane zostało Eiragołłą i tak do dziś się nazywa. a przerębli nigdzie nie mógł znaleźć. siadł na konia — lecz go nikt w domu nie poznał. 21.nagość przemieniły się w obfitość. siadł na lodzie i tak gorącymi łzami płakał. a żona rzekła: Mój mężu! Pókiś był biedny. po której pierwszy żeglował. co było przyczyną nazwania miejsca Szeradzia. z płaczem więc w nocy powraca do domu. nadbiega szatan i rzecze: — Czego sobie masz życie odbierać. Wódz tych żeglarzy i wędrowników nazywał się Nemon. gdzie natrafiając wiele przeszkód do dalszej podróży mawiali: E-ira gałas — nie ma końca. próbował wykuć ją kamieniem. 22. szabla i dzwonek. doszedłszy do ujścia Dubissy. W drodze już skutek obietnicy się okazał — piękny rumak z złotym rzędem stanął przed Rumszysem. — Słuchaj. lecz gdy to było próżnym. Ubrał się tedy. dalsze usilności przekonały. Dalej płynąc dostali się w puszcze niezmierne. — Rumszys rozśmiał się gorzko i wskakuje w przerębel. przepych i miłe rolnicze obyczaje. że wnet zezwolił na warunek szatana. gdy posunąwszy się wyżej rzeką. wypoczywali na brzegu z żołnierstwem swoim. rzekli: Czekiszkim znoka — utkwijmy chorągwie. znikąd zresztą niczego się nie spodziewał. a w nim futro. usłyszał jęk zgłodniałych dzieci. Nemon Na Żmudzi nadniemeńskiej krąży takie podanie: Żeglarze przybyli zza morza żeglowali w górę Niemnem. rąbiąc drzewo złamał siekierę. z radości więc. dostatki. tuśmy odkryli. cały jego dom tak był nędzny. to cię 26 . drwal ubogi. dzieci zaczęły się chować za piec. czegoś w domu nie zostawił. Rumszysie. co go taką rozpaczą przejęło. Idzie więc do Niemna. śpiewali: Sze radom. dziś miasteczko Seradnik. dziś mieścina tak zowiąca się. rzeka była zamarznięta. że drogę do tej świątyni znaleźli. Rumszys Stary Rumszys. że jest koniec: Bet ir gałas. dowiedzieli się o wyroczni będącej blisko źródeł tej rzeki. od niego rzeka. ale musisz dać mi wprzódy to. że aż lód od nich odtajał. ze postanowił się utopić. Upłynąwszy Dubissą w górę całą milę. śpiewano śpiew oznaczający radość. To dało powód nazwaniu Czekiszek.

który był przyczyną jej nieszczęścia. zmieniał się w co chciał. jakoby obchodząc gody weselne tej nieszczęśliwej pary. czyli wajdelotkę pomówiono o spółkowanie z nieznajomym rycerzem. dzisiaj porodziłam syna. lecz pomimo wszystkich wysileń nie mógł z kamieniem zdążyć na czas. żeby nabrał mocy i szatana zwojował. żeby niewieściego pokarmu nie zasmakował. Woda na tym miejscu wrzeć i kręcić się poczęła. Ona wychodzi niekiedy przy świetle księżyca w nocy na brzeg. gdzie kazał. iż pannę świętą. śpiewa piosnkę o swo. z którego woda z szumem się wali. byle zezwolił na jedną próbę. przynieść olbrzymi kamień spod Kłajpedy. a gdy przywdział futro. Rumszys opowiedział jej swoją przygodę. Kogo uderzył szablą. a ów kamień sterczy do dziś w poprzecz Niemna i tworzy próg. kotem i żmiją i utopić w Niemnie. w którym szatan ma zabrać młodego Rumszysa. Gdy młody Rumszys dorósł. miało to być w dziewiętnastym roku życia. co się na drugim końcu świata działo. że szatan nie miał do duszy jego żadnego przystępu. miauczenie kota i syk żmii. łatwo mu poszło. Długo jeszcze potem nocami przeszkadzał podróżnym. aby się w świątyni wychował. 23. uwolnił pannę i kazał sobie dać z nią ślub nad samym brzegiem rzeki. rzucił kamień w Niemen. Wajdelotka Koło Rumszyszek nad Niemnem krąży powieść. ukazał się na koniu w żelaznej zbroi. był nadzwyczajnie silny i tak świątobliwych obyczajów. potem oboje objąwszy się skoczyli do wody i znikli z oczu. musiałeś złupić kogo. aż na koniec zniknął zupełnie. mógł wróżyć i widział.jej przygodzie i pierś daje niemowlęciu. a przez to. kur zapiał. bo na co tylko zadzwonił. ale to żony nie uspokoiło. nie mogłeś tego zapracować. Gdy to Rumszys uskutecznił. co i teraz jeszcze się dzieje. Czasami w towarzystwie rycerza ukazuje się na brzegu rybakom i słyszą przy nich warczenie psa. gdy przyjdzie czas umowy. Wieś zbudowana nad Niemnem od Rumszysa Rumszyszkami się nazywa. Tu się zasmucił Rumszys. — Przeklęty! — zawołała — a toćeś własne dziecko zaprzedał. 27 . i postanowił zaraz nazajutrz zawieść syna do Krywe-krywejty. sosny same z boru przychodziły i kładły się w porządne zręby. Jął więc kusić powtórnie ojca obiecując mu nieśmiertelność. Diabeł leci.kochałam. zajął się budową wsi. siedział długo przy ogniu. wszystko szło. kiedy od Rumszysa mieszkania tysiąc kroków był zaledwie. ale teraz widzę cię w zlocie. Wtem rycerz. to brzydzę się tobą. Zgodził się Rumszys i kazał szatanowi na godzinę przed kurami wylecieć z domu swojego i nim kury zapieją. Szatan zawył z rozpaczy. za to wykroczenie wieziono ją czarnymi dwoma krowami i miano zaszyć w worze skórzanym z psem. owszem bardziej jeszcze płakać poczęła.

gdy nadciągnął Nepromach. w którym Ukrainki zbiegłszy się na wieczornice gotują kaszę i wylazłszy na płot wołają swoich narzeczonych: po takim zawołaniu. z tej strony narzeczony ma przybyć. uduszonej od Satany. W późniejszych czasach na szczycie mogiły Soroki miał wyrosnąć dąb ogromnej wysokości. Nepromacha i Praksedy Prakseda. z której strony psy zaszczekają. * Mogiła Soroki.24. wyzwała w osobisty bój Nepromacha. że mogła być na 200 sążni wysoką. leżąca przy Kalniku w powiecie lipowieckim. gdy mu Mełanka nie była wierną w dotrzymaniu słowa wyjścia za niego za mąż. Mąż. lecz z pozostałej jej części wnosić można. udusił. W ostatniej chwili błąd swój poznawszy. lecz przybył sam narzeczony. wedle podania usypane są dla męża i żony. czyli upiora. Mogiły Soroki*. niesłychanie czule witając się i żegnając do lepszego świata. przyprowadził je pod Kalnik. Właśnie na wołanie Mełanki nie odpowiedziały psy. w której Sorokę położyła trupem. chcąc ją wspierać swym wojskiem. a we dwóch drugich złożyła pobitych w tym boju obu wojsk mężów. Mogiła Perepiat i Perepiatycha Perepiat i Perepiatycha. w którym wzajemnie siebie pomordowali. i polegli tam oboje w błędnej tej bitwie. drugi jej sąsiad Soroka. dziś jest rozkopaną. 26. usypała w pamięć poległego mogiłę. miała wojnę z sąsiednim władcą Nepromachem. Przy skonaniu jednak poznali się. a na jego wierzchołku położono blachę dla rozpalania na niej ognia ostrzegającego okolicznych mieszkańców o zbliżaniu się nieprzyjaciela. a na ich zwłokach wojska ponasypywały mogiłę. dwie mogiły koło Chwastowa na Ukrainie. Lecz zaledwo robotę tę skończyła. a Prakseda wziąwszy go za oczekiwanego Nepromacha. wódz sławny. Katarzyny. powracał z dalekiej wyprawy na Połowców z wojskiem odzianym w zbroje nieprzyjacielskie. władczyni Kalnika. 28 . Prakseda nie ufając uszczuplonemu przeszłym bojem swojemu wojsku. Mogiła Mełanki Tak się ta mogiła nazywa od pochowanej w niej ładnej dziewczyny tego imienia. stoczyła z nim bitwę. w wieczór św. i pochwyciwszy dziewczę. 25. który umarł był przed rokiem ze zgryzoty. Żona w trwodze uderzyła nie niego z domową drużyną.

Młodzieniec. lecz pokonany. Poszedł wiec na wojnę i po trzykroć nieprzyjaciół pokonał. a ta mu dała ziela.27. kilku z pozostałych jego towarzyszy tę mu usypali mogiłę i położyli na niej kamień z krzyżem. pobije trzy razy największe siły tureckie. Wał Olgi W okolicach Zborowa (na Podolu). tym bardziej. godzin drogi od warowni Kilji. poi go więc drugi raz zielem. jest mogiła w polu. a sam w pole wyciąga. gdzie nurtowała. porzuca płaczącą swą narzeczoną. W tymże czasie i ów bogaty bojar przysłał do niego posty z uwiadomieniem. w pobliżu Podhorzec. gdzie zamknąwszy się w grodzie. że on już do jej córki zupełne miał prawo. aby pojąć krasawicę za żonę. Dziewczyna ta bała się i nie lubiła Turków: kiedy więc słali się do niej rozmaici bojary i kniazie. widział jak na dłoni w przyszłości. wokoło której na milę nie ma ludzkiego mieszkania. z jednej strony niemęskim wy. co w swej przyszłości widział. Było to właśnie wtenczas. a miała córkę tak ładna. że on. stracił wszystko swoje wojsko i sam został zabitym. że Świdryd mógł być znanym w dziejach hetmanem Janem Świrgowskim. z drugiej — zręcznym pochlebstwem zapalony. zapomniał. którego gdy się napił. Turcy potem ową ładną dziewczynę zabrali. Takie o niej podanie: Na Wołoszczyżnie była jedna wielka czarownica. w pobliżu stoi monasterek księży bazylianów. Kołtowa pokazuje lud ciągnący się przerwami wał. a nazywał się Świryd *. Na tym miejscu widać kilkaset mogił. Bezpieczne schronienie znalazła dopiero na Horodyszczu zwanym Pleśnisko. jak gwiazda. a sama potem zaczęła wymawiać Świrydowi. przemieniała się w mysz i szła pod ziemię i wszędzie. nazywany wałem Olgi. życzyła skrycie za męża swej córce możnego bojara: powrót wiec Świryda był jej nie po myśli. że powrócił z wojny wtenczas właśnie. Świrydowa mogiła W pan. lecz chociaż ta była wierna swemu słowu. Podług pieśni poległ on niedaleko Kilji w roku 1574 28. 29 . Między starającymi się o nią był jeden bojarzyn dalekiej ziemi. ona powiadała. Księżniczka ta uciekając przed Batyjem. który ze swoim wojskiem trzy razy Turków w boju pokona. znalazł Turków nad Dunajem i zaraz wszedł z nimi w bój. w kierunku Benderu. bo właśnie była wtenczas wojna z Turkami.rzutem. dała odpór hordom tatarskim. Wiedziała stara czarownica. przez które wszystkiego. na wierzchołku której leży kamień z wykutym krzyżem. a starą czarownicę diabli w nocy aż dotąd topią w jednej studni wykopanej w polu. kiedy Turcy stali się najniebezpieczniejsi. matka jej jednak. wysypywał się taki wał. wodzem Tatarów. choćby z jak małym był wojskiem. kiedy jeden mołdawski bojarzyn zakochawszy się w onej pięknej dziewczynie obsypał ją bogactwy. on usłyszawszy o tym radził się czarownicy. że za tego pójdzie za maż. że już Świrydowi z Turkami nie wojować. ujęta tymi bogactwy. że Turcy odejściem Świryda ośmieleni coraz straszniejszymi się stają. * Pan Izopolski domyśla się. po czym wrócił.

która trwała trzy dni i trzy noce. czym gwałtownie obudzony zawołał. koleją z każdej rodziny w kraju. którą mimo ciężki żal rodziców i narodu odprowadzono na oznaczono miejsce. Próżno cały naród ofiarowywał w zamian swych synów. poleciwszy zbudzić siebie królewnie. którego szczątki do dziś dnia noszą nazwę wałów żmijowych. Wypadła kolej na królewnę. Młodzieniec uchwycił broń i w pogotowiu czekał na Żmiję. uprzedzającym o zbliżaniu się Żmii. potwór Żmija zamiany nie przyjmował. i młodzieniec skrył się do owej kuźni. już prawie był dościgany. gdzie gdy nieszczęśliwa płakała. 30 . Wówczas święci. mając na pogotowiu rozpalone kleszcze. gdy zbliżenie się Żmii uprzedził gwałtowny szum wichru.29. gdzie święci Hleb i Borys pracowali nad zrobieniem pierwszego pługa dla ludu tej krainy. gdy która z siedmiu głów Żmii upadła pod nogi jej bohatyra. która całą krainę spustoszyła najokropniej. gdy ujrzał przed sobą kuźnię. młodzieniec przedsięwziął ucieczkę. aby był pożarty od Żmii. Żmii. dlaczego by tak go mocno w twarz upiekła? Odrzekła. Wał Żmii I W niepamiętnych czasach Kozaczyzny Bóg zesłał na kozacki naród straszliwą potworę nazwaną Żmiją. schwycili Żmiję nimi za język. zjawił się anioł i nakazał ucieczkę przed Żmiją: dla uskutecznienia jakowej nauczył go modlitwy i Ojcze nasz: jakoż. prośbą i groźbą żądając wydania sobie młodzieńca. granice swego państwa obwiódł wysokim wałem. Wówczas nieszczęśliwy młodzieniec był zawieziony na oznaczone miejsce. ostatni rodu potomek. strwożona dziewica upadki na kolana przed śpiącym bohatyrem i pod uchylonym hełmem ujrzawszy piękną twarz młodzieńca uczuła w sercu nowe. skoro zaś młodzieniec choć na chwilę przestał powtarzać nauczoną modlitwę. iż Żmija się zbliża. ożenił się z nią i wziął w posagu królestwo: żeby zaś nowa Żmija kiedy nie przyszła od morza. lecz najpiękniejsze poświęcano dziewice. w której był tylko jeden młodzian. Wówczas młodzieniec odwiózł królewnę jej rodzicom. przerywana. gdy się tam został. Młodzieńcowi temu. Władca tej ziemi zapobiegając dalszym nieszczęściom ułożył się z potworą tą codziennie dawać jej na pożarcie jednego młodzieńca. że wyszła z morza i siedm głów miała i że jej nie młodzieńce. a święci przerażeni słyszanym szumem wichru. Wkrótce nastąpili walka. więcej rycerskie. to mimowolnym wykrzyknieniem królewny. przyrzekł królewnie wybawić ja od śmierci i dla nabrania siły do walki ze Żmiją położył się spać. Wtem łza jej spadła na twarz śpiącego. natychmiast zaczynały go palić wyziewy z paszczy rozsrożnej i ścigającej Żmii. tak samo jak poprzedzające się zaczyna. a tak złapaną wprzęgli do gotowego już pługa i odrzucili nim skibę. dotąd obce dla siebie wzruszenie. przybył jakiś nieznajomy młodzieniec. wywodząc tylko pochodzenie Żmii. Żmija trzy razy zalizała językiem żelazne drzwi kuźni i za czwartym razem język na wylot przesadziła. W sto lat potem przyszła kolej na rodzinę panującą. II Drugie o tychże wałach podanie. siódmą głowę. czego gdy święci uskutecznić nie chcieli. do dziś nazywaną wałem żmijowym. Czwartego dnia młodzieniec całkowicie z sił wyniszczony. Gdy łoskot do gromowego podobny zwiastował zbliżanie się. która trwała trzy dni i trzy noce. od stóp do głowy zbrojny i o przyczynę płaczu zapytał. to odpoczynkiem walczących. czwartego dnia Żmija została pokonana. żelazne drzwi kuźni zatrzasnęli i w tejże prawie chwili przybiegła Żmija. w czym objaśniony. straciwszy ostatnią.

31. a Kunegunda pojechawszy do żup węgierskich ślubną tam obrączkę wrzuciła. a samego Żmiję schwytawszy rozsiekali i wszędzie. Stanąwszy potem w Krakowie. na której Przybysław dlatego kościół zbudował. a w każdym pułku kazał na granicy zbudować 10 zamków. W jednej z wypraw swoich poznał bardzo ładną Laszkę i ożenił się z nią: a chcąc odtąd żyć z żoną. Stądże tę górę dziś zowią Koniusza. w lasach pilwiskich jest jezioro zwane Strakbalis (Strukisowe błoto). aby jej darował. nie kochając męża swego. a temu się takowy przypadek trafił: Miał konia. 32.III W Kozaczyźnie był hetman Żmija. po kawałku trupa powieszono i odtąd wały te zowią żmijowymi wałami. gdzie tylko były wały usypane z jego rozkazu. którego. nie chcąc u ojca brać żadnego posagu w złocie i srebrze. którzy najechawszy królestwo Żmii ogniem i mieczem je zniszczyli. Góra Koniusza Przybysław. lecz zupełnie bezrybne. Zezwolił ojciec. a w pierwszej bryle rzuconą w Węgrzech obrączkę. tak aby wszystkie sto stanowiły jedne prawie ścianę. sprzedał Węgrzynowi do Węgier i tenże koń we trzy lata zasię przyszedł do niego i stado mu wielkie koni z sobą przyprowadził. prosiła go tylko na wyjeździe. Strukis W powiecie mariampolskim. a gdy za jej wolą kopać tam zaczęto. że to stąd pochodzi. Żupy solne w Wieliczce Bolesław Wstydliwy zaręczył sobie przez posłów królewnę Kunegundę na Węgrzech. Prace te jednak zaledwo w części przyprowadzono do skutku. nadzwyczajnie głębokie. dała o wszystkim wiedzieć swoim braciom. postanowił kraj własny obwarować od napadów sąsiedzkich. Ta oblubienica. gdyż żona Żmii. kazała się wieść po niejakim czasie do Wieliczki. mieszkał na górze. rycerz jeden herbu Śrzeniawa. pod samymi Proszowicami. znaleziono sól. Włościanie mniemają. Dlatego podzielił kraj na 10 pułków. co by równie bogaczom i ubogim służyć mogło. chrobry i wielki wojownik. którą zowią Koniusza. iż wszystkie ryby w tym jeziorze znajdujące się są pod władzą wielkiego 31 . 30. że był w biedzie.

nikt tam żywy nic mógł zbliżyć się bezkarnie. minęła straże. Ten groźny pan raz tylko na rok zasypia w noc świętego Jana. takie jest podanie: Paraska była rodem z Polski. i prosił. bo tylko godzinę po północy. a Paraska korzystając z otwartych drzwi i chwili przerażenia skoczyła w nie. Anioł stanął w obronie pobożnej. Na próżno zakochany Turek pieścił ją chcąc ułagodzić. Raz wreszcie rozjątrzony oporem wszedł nocą do haremu do mieszkania Paraski i porwał się do niej. rybacy spiesznie zarzucili niewód. Pogoń. Tuż ją mieli porwać. dla piękności ofiarowali baszy akermańskiemu. oddalonej u ćwierć mili od Białogrodu (Akermanu) nad Limanem w skałach znajdującej się. spoczywa bardzo krótko. W środku tych trzęsawisk mieszka królowa użwrsrmska. aby się od podobnych uchronić napaści. najdrobniejsza płotka nie może się ukryć przed bacznym jego okiem. w haremie swym trzymał. Przerażony muzułman cofnął się. Tatarzy w jednym ze swoich napadów na Podole porwawszy ją. Skoro tylko zbliżyła się północ. Strukis się obudził. sieci rwały się od niezmiernego połowu. ale dusza w niej nad lata i pobożność wielka. 34. Świeżemu i krasnemu dziecięciu było zaledwie lat szesnaście. Ryby wtedy korzystając ze snu swojego ciemięzcy gromadami wesoło pluskają po całym jeziorze. mają czarownice i laumy swoje siedlisko. gdzie są nieprzebyte bagna i topiele. przez opamiętałego a gniewnego baszę wysłana. Po tym zwycięstwie. Turek na próżno chciał ja skłonić ku sobie. ona milczała uporczywie i rozweselić się.szczupaka Strukisa (kusego). który więzi je na dnie. i upokarzał się. Przypisują jej moc cudownie uzdrawiającą i chorzy przyjeżdżają tu do kąpieli. i rozchmurzyć nie dawała. zmienił czas swojego spoczynku i odtąd godzina snu Strukisa stała się zagadką. Lasy użwarmskie W lasach użwarmskich na Żmudzi. lecz gdy nie mogąc chciwości swej powściągnąć jeszcze o jednej toni pomyśleli. minęła godzina. Jeden z rybaków odkrył tę tajemnicę i z licznym przyborem czekał na uśpienie Strukisa. pobiegła nad Liman wzdłuż brzegu szukając łódki. gdzie się kryła upatrując łódki na wodach Limanu. Krynica Parascewy O krynicy tej. gdzie najeżone bryły urwisko tworzą. wpadł w wściekłość. obsypywał podarkami i obietnicami. jezioro zawrzało od mnóstwa ryb. ona się opierała i modliła. napadła Paraskę w skałach. ponapełniali nim czółna. olbrzymimi skrzelami wywrócił łodzie. 33. a jeżeli kto ciekawością znęcony odważył się zakazaną przestąpić granicę i ujrzał cudną twarz królowej. Ona bvła chmurna. gdy się w czyste rozpłynęła źródło: krynica ta zowie się krynicą Paraski Świętej lub Świętą Krynicą. zatopił łakomych rybaków i uwolnił złapane ryby. co by ją przewiozła i ułatwiła ucieczkę. ten się na zawsze pożegnał z nadzieją na ten 32 .

Lud tameczny nazywa ten usyp górą Dżuga. Co widząc. różno się rozskoczą. On to Telszewskie wykopał jezioro i przy nim osadę założył. brzydkie ono larwisko pod lód znowu porywa: gdzie po wszystkim jeziorze trzebiąc. z którymi żył niegdyś w wielkiej przyjaźni. Aż gdy trzeci raz zapuszczą. ryk ogromny wypuszcza. iż dwanaście kościołów ujrzeć można. krom sieci pogmatwanej. z którego łba oczy. Jezioro albowiem jedno szerokie czartowska moc opanowawszy. Szatryja Szatryja jest to wyniosła góra. krzyżów i światłości rozlicznych nabrawszy. a zaraz niektóre ludzie parą smrodliwą zaraziwszy. gdy niewód zapuszczono. dopiero szkaradnego.świat powrotu. żony olbrzyma Aleisa. 37. skoro zamarzło. chorągwi. bo wiecznie musiał błądzić po lesie. 36. tutaj w wigilię świętego Jana z całego kraju zlatują się czarownice na ucztę. Gdzie. który za życia jeszcze własnymi rękami usypał ten kurhan i na grób sobie przeznaczył. Lud powiada. grzmot okropny uczyni. słysząc ze wszech stron złośliwe uśmiechy i naigrawanie bogiń. Ciało Dżuga przez długi czas było strzeżone od diabłów. odwieczne dęby łamał jak trzciny i niebotyczne wywracał góry. Dżuga O pół mili przy drodze idącej z Telsz na Olsiudy przedstawia się oku wyniosła góra ręką ludzką sypana. sprośnych wrzodów nabawia. niejakiegoś w dawnych czasach żmudzkiego rycerza. zeszli byli obywatele dla ryb łowienia. Sam jeden krocie Krzyżaków swoją żelazną maczugą zabijał. straszliwego i wielkiego Dziwa na brzeg wywłóczą z rogami i ze łbem kozim. 33 . podobno najwyższa ze wszystkich gór Żmudzi. gdy nagle wszyscy przestraszeni. Za ich pomocą cudów waleczności dokazywał Dżuga. Tutaj ma być grób Jauterity. pierwszym wprawdzie zamiotem trzy rybeczki wyciągnęli rybitwi: wtórym zaś nic. jak dwa węgle rozpalone ze źrenic gorejących pałały. Dziwo w jeziorze krakowskim W wigilię Nowego Roku za czasów Bolesława Wstydliwego widziano widowisko straszne w krakowskim powiecie. że z wierzchołka Szatryi tak rozległy odkrywa się widok. Do którego. kapłanów z sobą. 35. aby orężem świętym moc szatańska mogła być odgromiona. łowienia w nim ryb i używania wszelkiego ludziom usilnie broniła.

patrzą: a tu konie stoją. postrzegł. albo. ugoszczono wybornym winem ze złotego kielicha. jak inni chcą. która tak nieszczęśliwie dla Zakonu skończyła się. dlatego Krzyżacy ten zamek po niemiecku Christburg nazwali. Posadzono go na diamentowym tronie. mieli dawni Prusacy zamek. Wtem kur zapiał i wszystko znikło. aby pił i był wesół. a drugi raz na najwyższym dachu się znalazł. udał się w nocy przed św. Gdy więc komtur wyciągnął w pole i szedł na bitwę pod Tannenbergiem. iż żaden o świecie nie wiedział. Grała cudowna muzyka. Otton z Sangerwic. iż żaden żyjący człowiek w tym zamku wytrzymać nie mógł. a że to w wigilię Bożego Narodzenia się stało. którzy wojnę z Polską radzili. Jeśli Krzyżacy — bywało — jeść w zamku się zabierają. i proszono jak na j usilniej. z kościoła zrobiła się stajnia. aż go lata Pańskiego 1410 z ziemią zrównano. We dwa lata po bitwie pod Tannenbergiem i Grunwaldem kowal z Kiszporgu wrócił z pielgrzymki do Rzymu. poznał go 34 . iż z wielką biedą do siebie przyszedł. który przybył z Frauenburga. Przez dwieście lat Krzyżacy ten mocny i ważny zamek posiadali. Długo Krzyżacy nadaremnie zamek ten oblegali. Ta biesiada trwała przez kilka godzin. Idzie piwniczy do lochu. Ten zamek dotąd jeszcze stoi. gdzie teraz stoi miasteczko Kiszporg (Christburg). Toteż tu niesłychane i straszne działy się rzeczy. co na wojnę z Jagiełłą namawiał. Wszyscy więc zamek opuścili. Ale najgorzej zdarzyło się komturowi. rozmaitego rodzaju napoje lały się strumieniami i całe zgromadzenie do upadłego tańcowało. coście wojnę uradzili. chcący wiedzieć. Janem na ucztę czarownic. Nieraz parobcy. dusza jego szła do zamku Kiszporskiego na pokutę. Parobczak został bardzo dobrze przyjęty. aż póki nie uciekł z zamku. Ale starszyzna krzyżacka chciała koniecznie wojny. poszedł raz w południe do zamku i tam zastał brata komtura stojącego na moście. Znalazł tam wielkie zebranie kobiet i mężczyzn poubieranych w stroje niemieckie. Był tam naówczas komturem Olbracht Szwarcburg. iż wpadł w gorączkę i na drugi dzień umarł. Te słowa tak starszego przeraziły. ten zawsze Krzyżakom nie radził rozpoczynać wojny z Jagiełłą. a starszy go zapytał: komu by zamek powierzył? — odpowiedział zniecierpliwiony: tobie i tym złym duchom. Raz znowu poczęła mu broda się palić. Na koniec go dobyli i wszystkich tam co do nogi wycięli. który także na tej bitwie zginął. a tu miski krwią się napełniły. zarazem tyle się tu duchów zebrało. Raz kucharz i pomywacze poszli do kościoła. chcąc iść do stajni. któremu ten Krzyżak niegdyś synka do chrztu trzymał. na którym go Niemczyki posadzili. woda nie pomogła. dano kilka garści pieniędzy. zachodzili do lochu i tam — bywało — popili. który się w gruzy rozsypał.Pewien śmiały parobczak. jak który ze starszyzny krzyżackiej umarł. Zaraz dusza jego poczęła się błąkać po zamku. odtąd. z których sterczały ogromne rogi. dotąd jeszcze mieszkają tam dusze Krzyżaków. iż ów tron diamentowy. a tam woda płynie. Sięgnął do kieszeni i zamiast pieniędzy znalazł traski! 38. mających kapelusze na głowie. Kowal. raz bowiem znaleziono go w studni zawieszonego za brodę. ów złoty kielich zgniłą czaszką trupią. Kiszporg Na miejscu. był tylko pniem spróchniałym. a kiedy się począł wszystkiemu przypatrywać. Parobczak został sam jeden na górze. ten chcąc czegoś o duchach zamkowych dowiedzieć się. co się na tej górze dzieje. które natychmiast schował.

od razu. że was w dobrym i czerstwym zdrowiu oglądam. Powróciwszy z polowania do domu dowiedział się. cieszy mię. o którym takie dziwy opowiadają? — Na co mu duch odrzekł: Chodź ze mną. przemieniał się w siwego orła i obierał na skałach zamkowi przyległych mieszkanie. niektórzy klęli. uciekło szczęście i dostatek od Herburtów. dopóty sprzyjało szczęście Herburtom. tam tylko na gitarze grano i śpiewano. niewiast. a ich rodzina z powodu zabicia orła wygasła na owym osieroconym ojcu. a do tego pierworodne. coś tu widział i słyszał. rzekł mu: O. a z tego poszła nędza i płacz. aby Zakon krzyżacki osławić. mówiąc. a rozumiejąc. że kowal zaczął się strachać i myślał sobie. jedni śmiali się. Poszli potem do kościoła. poszedł do wielkiego mistrza i opowiedział wszystko. za mężne zaś w ćmy nocne i ukąszeniem przepowiadały zgon każdemu z członków tej rodziny. W drugiej komnacie wszyscy jedli i pili. iż właśnie w chwili zabicia orła skonał jego mały synek. Przyszedłszy do pierwszej komnaty znaleźli wiele bardzo ludu grającego w kostki i karty. Potem wyszli z zamku. jakie to gospodarstwo prowadzimy. jak się stało. 39. panienek i chłopców. tam stał ksiądz. tylko taniec i rozpusta. Pileckie Córki przemożnego domu Pileckich. tak bowiem żyliśmy. kazał więc kowala w worek zaszyć i utopić. a kanonicy siedzieli w stallach i spali. Jest tam podanie gminne opowiadające przyczynę wygaśnięcia tej sławnej i możnej rodziny. iż tę bajkę zmyślono. Przestraszył się bardzo kowal. młode wywodził swe pisklęta. gdzie gnieżdżąc się. który niepomny na oddawaną cześć tym orłom. To rzekłszy zniknął. jak powiada lud tamtejszy. jakby miał mszą odprawiać. 35 . 40. którego całkiem zdrowego jeszcze w domu był zostawił. Ale ten rozgniewał się strasznie. wtem usłyszano stamtąd żałosny płacz i wycie. — Idź i powiedz nowemu wielkiemu mistrzowi. jednakże chciał dany sobie rozkaz wypełnić. Dopóki orły się gnieździły i dopóki je szanowano. Każdy umierający Herburt. któryś słyszał. Stamtąd przyszli na wielką salę. zamieniały się w gołębie. ośmielił się ubić jednego z rusznicy. panie kumie. gdzie znaleźli mężczyzn wiele. co też tam się dzieje w tym zamku. nic. jeżeli zmarły przed zamążpójściem. jakieś to tam widział. że już i w piekle gorzej być nie może. Od tego czasu orły przestały się gnieździć w skale. Poszedł więc za nim kowal krętymi wschodami. że mówi do żyjącego człowieka. Lecz naraz zniszczył wszystką pomyślność jeden niebaczny potomek tego rodu. to zobaczysz. Orły Herburtów W bliskości Dobromila na wyniosłej górze widne po dziś dzień rozwalmy dawnego zamku Herburtów.

natychmiast każe kościół rozwalić. Cóż się dzieje? Po pewnym czasie. 36 . W parę dni jednakże żal się zrobiło królowi. mógł rozkazywać złym duchom i zaklinać głupie twarze. Zasię kthory przyjdzie thu. bo natychmiast porwał dłuto i kawał głazu i wykuł zeń swój wizerunek i powiesić go dał na facjacie. jaką sobie zasłużył u Pana Boga. zjeżdża król Łokietek oglądać budowę i ze zgrozą widzi. Stary napis w połowie zatarty maluje nam usposobienie młodzieńca: Kthory z was przyjdzie thu. drzwi i grobla w Wiślicy Był sobie jeden ksiądz w Wiślicy bardzo pobożny i uczony. Gdy tedy Łokietek pytał. Otóż podług tego abrysu zgodził się z majstrem. Nie posiadając się w gniewie. w dolinie przerżniętej pięknym strumieniem Rudawy. że tak popędliwy dał wyrok i raz wyrzekł: szkoda go. drugie. który mu się bardzo podobał. Ze zaś mimo tej omyłki majster ów rzadkim był w swej sztuce i drugiego niełatwo by znaleziono. 42.41. tym końcem kazał zrobić abrys. o milę od Krakowa. że mu rodzice odmówili rękę kochanki. wyjaśnili rzecz całą. że mimo tej chyby piękna stanęła świątynia. któż mi teraz kościół postawi?! — Aż tu dworzanie widzą króla markotnym. z czego i on korzystał. a majstra budowniczego obwiesić. który ze szczytu skały rzucił się w strumień z rozpaczy. Wskutek zapewne łaski. czemu był rad wielce. raz że człeka nie zgubił. sterczy na przepaścistym wzgórzu Skała Kmity. Ma strapienie w onym dniu. czy majster on wisi? — Odpowiedzieli dworscy. Mając męstwo w owym dniu. Tho i spokój może mieć. aby kościół wystawił. Do niej się wiąże smutne podanie o nieszczęśliwym Kmicie. Skała Kmity We wsi Zabieżów. jako kościół jest mniejszy od podanego w abrysie. 43. Kamienna figura w kolegiacie w Wiślicy Na facjacie kolegiaty wiślickiej po prawej stronie znajduje się wykuta z kamienia naga postać wiszącego człowieka przepasanego fartuchem. gdy już były mury wyprowadzone. To i radość może mieć. przeto nie bardzo nastawano na jego życie. że wisi. Żaby. Podanie o tym jest takie: Król Łokietek na podziękowanie Bogu za swoje zwycięstwa postanowił ufundować piękny kościół w Wiślicy.

zrobili rogatkę czyhając na one du- 37 . Opowiadali oni sobie różne ze świata nowiny. ksiądz spie. — Cóż takiego? Cóż takiego? — pytały rozciekawione kruki. Gdy zalecieli na miejsce. Wiadomo. że ani on siebie nie słyszał. iż Wiślica stoi. każe się zanieść do Rzymu. że co pierwszego przejdzie przez groblę.szy się do domu. gdzie siedziały. będzie jego własnością z duszą i ciałem. odezwał się na koniec: — Stareć to rzeczy prawicie. który wszystko zakasuje. Na nieszczęście. było prawdą: papież leżał na łożu. — Czy to prawda? — zawołały kruki odchodząc od siebie z podziwu. zagadł: A na czymże cię zaniosę. a obok niego siedziała prześliczna panna. iż pod. Po dopełnieniu chrześcijańskiego obowiązku. że był człowiek uczony.to jest zwierzęta. pośród niezmiernych błot rzeki Nidy. jakby ratować duszę ojca świętego. odmawiając wieczorne pacierze. panowie bracia! Jąć to wiem fortel jednego naszego kolegi. Dziś rano. zakazał. co kiedykolwiek bies spłatał na świecie. z jakim nieprzyjacielem mają do czynienia. — Oto tak — mówił ów trzeci diabeł (bo to wszystko były diabły) — nasz brat. Dopieroż wsiadł na ojca świętego. coraz okropniejszymi formułami smaga onych biesów. dokładną groblę. iż ukląkł i kazał mu się wyspowiadać. a diabeł czekał na dworze ze drzwiami na plecach. dalej w prośby. jest w Rzymie. Stanął kontrakt między stronami. że jak przykute nie mogły ruszyć się z miejsca. zwyczajem swoim przechadzał się wieczór po nadworcu plebanii. na koniec temu. ani jego nie słyszano. jakby na jakim ostrówku. Dotąd stoją one bez użytku w kościele wiślickim. Nasz proboszcz nie mówiąc ani /słówka sunął śmiało ku onej pokusie i zaraz od lewicy palnął ją po twarzy. diabeł czeka ze drzwiami. a pieniądze zakopał.miarkował. co ową historię opowiadał. a mianowicie żab. czym tak zmiękczył papieża. drugi. ale się zaraz po. ogromne.czas solennej mszy. i tak. kiedy papież mszę odprawiał. ale trzeci. — Nic prawdziwszego na świecie — mówił dalej opowiadający — w tej chwili ona tam jest u papieża i siedzi na łóżku obok niego. co szatan wyprorokował. że chłopa pijanego zaprowadził w błota. żabska tak przeraźliwie skrzeczeć zaczęły. jeden się chwalił. Ksiądz. Na dzwonnicy kościelnej usiadło właśnie kilka kruków. rozumiał również i głos ptaszy. że ma jeszcze czas diabłem się posłużyć. ale złośliwy bies nie mógł się obejść. on mu się pokazał w kościele w postaci prześlicznej panny. który najdłużej milczał. więc natychmiast rozlał się smołą. którą ów ksiądz odprawiał. w którym diabeł zastrzegł sobie. a że był to szatan. zaklął kruki tak. Uniesiony więc żarliwością chwały boskiej zaklął żaby i ropuchy i odtąd nigdy ich głos nie był słyszan w Wiślicy. bo już mało czasu zostaje. żeby figla nie spłatał. a proboszcz postrzegł. co też ci ptacy prawią. Zdarzyło się. mości księże? Na moim grzbiecie będzie ci za twardo? — Na tych drzwiach od kościoła! — odrzekł ksiądz. aby nikt nie przechodził przez groblę. Cóż się tedy stało? Diabli wysypawszy. Pewnego razu tenże sam ksiądz. Posłuszny diabeł wyrwał drzwi z zawiasami. kazał mu budować groblę na błotach Nidy. więc tym ciekawiej słuchał. ale na próżno! Ksiądz. aby która z jego owieczek nie padła pastwą szatańskiej złości. którego tu brakuje właśnie. musiał dobrze oczarować papieża. że staremu sknerze kark skręcił. Przyjechawszy przed pałac ksiądz prosto walił do sypialni papieża. które grzechotaniem swoim naprzykrzały się ludziom. i na tych zataszczył księdza. co się nazywa. a znając wszystkie egzorcyzmy. Wychodzi na podwórze. Z pierwszych wyrazów domyślił się. które zaczęły między sobą rozmowę. bo miasto drzwi onych z Wiślicy. Diabeł wszakże szukając sposobu jakby się wykręcić. przeto zebrała go chęć podsłuchać. Ksiądz usłyszawszy to bluźnierstwo struchlał. jakie to ptaszki. wyjął inne. Diabły widząc. owoż w tych błotach gnieździła się moc niezmierna różnych gadów. który tylko myśli. ksiądz siadł i w mgnieniu stanęli w Rzymie. karcąc go ostrymi słowy. kiedy jej kazał na wieczór być u siebie. Proboszcz bojąc się.

44. nie mogąc się tych nieproszonych gości pozbyć. 45. w ogniu staje zamek cały! Wtenczas już obcy wynieśli się z zamku i duch przestał się pokazywać. Starości. 46. Odtąd się tu wszystko zmieniło. lustra. póki żyła pani Starościna. Było się tam czego napatrzeć: bogate obicia. a ona sama. niebożątko! Powlekli ją tam gdzieś do wód węgierskich. aż tu coś bieży — oni w skok się rzucą. który w tej chwili jak gdyby zrysowany piorunem. gdy przypatrzywszy się bliżej poznali. ogromne zwierciadła. otóż w tej sali było sto takich czworoboków. Skoro bowiem odebrano niemowlę. zdarzyła się dziwna przygoda zrządzeniem niepojętej w swych cudach Opatrzności. wyniosła i poważna. że wybił jamę. której dotąd nikt załatać nie może. Co nocy zamek o samej północy gorzał od świateł. chcąc porwać co swoje. gdy któryś sędzia niesprawiedliwy wyrok dla strony pokrzywdzonej ogłaszał. Zamek zajęli Niemcy. które misternie są złocone i malowane. sprowadza burzę. tak. zakręcił i z całej mocy cisnął w środek grobli. a z ich środka wychylało się sto głów męskich i niewieścich w kolorach naturalnych i właściwych ubiorach. posadzki poniszczyli i wtenczas to poczęło coś straszyć. marmurowe posadzki i kolumny. sama proszki i pyłki zbierała po pokojach. Lecz kiedy Kościuszko zginął pod Maciejowicami. póki Polska była swobodną. a po obmyciu położono na stole marmurowym*. cała w bieli przechadzała się po pokojach. W czasie przyjścia Jana III na świat. który się urodził dnia wtórego czerwca 1624 r. Pewnego razu. marmury. Głowa w izbie senatorskiej w Krakowie W obszernej izbie senatorskiej na zamku krakowskim jest pułap z belek. na dwoje 38 . obicia. w największej furii porwał ją za ogon. Było tego przez długi czas: aż jednego razu pani Starościna. jak niegdyś za życia nieboszczki.szyczkę. że to była świnia! Diabeł widząc się oszukanym. wtenczas i pani Starościna rozchorzała. zwykle w czworoboki. Widziano na żywe oczy.. jak nieboszczka poza okna przesuwała się strasząc Niemców. w wigilię Przenajświętszej Trójcy. między nimi zaś wyrabiane sztuką snycerską ozdoby.na też strzegła go jak oka w głowie.. Zamek ojcowski Świetny był zamek ojcowski. Stół marmurowy w Olesku. ale oni nie wierzyli i ustąpić nie chcieli. jedna z tych głów cudownym sposobem przemówiła i wyrok zmienionym został. piorunem dach zapala.. umarła w drodze. leży na Kalwarii.

Pograsowawszy. a kiedy kur zapieje. królowa: — Najlepszy sposób: wyprzedajmy lud Tatarom. a wielebny ojciec Siemaszko z monastyrku bazyliańskiego. kiedy się połowa gąb ujmie. nad brzegiem wielkiego jeziora. gdzie stał kosz tatarski. co by na to robić. iż była obawa. a z głodu pomorek. Król zrazu kiwał głową. Król na oznaczone miejsce. 47. która w całym chrześcijaństwie walor mieć będzie. chan się uradował ujrzawszy taką ćmę chrześcijańskich jeńców. wyliczył tylko za głowę po czerwieńcu i Tatarzy pognali lud w jasyr. ile stało w umowie. Rzecz dziwna przytomnych zasępiła. wzdłuż idzie rysa. świetna ta jednak chwała w czasie dalszym przepęknie się i polskiemu narodowi szkodliwą się stanie. znajdujący się przy tym milczeniu. królową. Król Sobek Za panowania króla Sobka tyle w Koronie Polskiej namnożyło się luda. zjechał ze swoimi pany.” * Stół ten jest czarny. w bliskie jezioro i utonął. później nie wiadomo dlaczego. rzekła. hasa po okolicznych błoniach. że usłuchał żony i już zaczął się z chanem targować i wykupno jeńców dając w dwunasób tyle. Wonczas to taki powstał płacz i zawodzenie między ludem. że król Sobek nie mógł wytrzymać i z rozpaczy wskoczył. Dano znać królowi Sobkowi. popaliwszy. żal mu się zrobiło. kiedy tysiące tysiącami pobrali mężczyzn i kobiet. wraca na dno odbywać długą pokutę. 39 . a wtedy i zboża będzie obfitość. ale w końcu usłuchał rady niewieściej. kiedy o tym król Sobek rozprawiał z swoją żoną. ucieszyli się myśląc. aby głód nie nastał. zwłaszcza kiedy księżyc świeci.przepękł się. napisał list do krymskiego chana i Tatarzy trzema szlakami wpadli na ziemie polskie. rozerwał je tymi słowy: „Snadź. kazano go przeciąć na dwoje i teraz tworzy dwa mniejsze stoły znajdujące się w Podhorcach. że niemowlę to z poręki wszechmocności chwałę odebrało. było to gdzieś na stepach podolskich. długości najmniej trzech łokci. aby porachowawszy głowy odebrał zapłatę. wyjeżdża na koniu z toni jeziora. jak stał na koniu. radząc się. pomyślawszy. że ich od Tatar wykupi. Za to co nocy. Jednego razu. Ale chan ani rusz. Kiedy swego króla ujrzeli jeńce. On zaś słysząc ich jęki i wołanie.

kazał sobie otworzyć trumnę. Miejsce to od długiego jej tułania Samotuła. Opuszczona od wszystkich. iż możny niegdyś dziedzic Szamotuł miał córkę. wyjechał za granicę i już nigdy do dóbr swoich nie wrócił. chcąc doświadczyć. niby Murzynka. iż gdy jakiś niemiecki feldmarszałek kupił dobra koźmińskie. aż na koniec pojmana. czy mocno siedzą w skórze.p. a postrzegłszy nienaruszone ciało złapał za wąsy. że ta księżniczka była córką dziedzica okolicznych włości. w czarnej maszce w tej baszcie zamknięta została. Tymczasem gdy pociągnął.* Jest jeszcze figurka wypukłej roboty w wielkim ołtarzu w kościele umieszczona.Pan Przyjemski w Koźminie W kościele farnym w Koźminie. w nie.dostatku i nędzy długo się w pobliższych wsiach tułała. na całe życie zamknął ją w tej wieży. musiał do grobu odnieść tę pamiątkę. Wąsy Króla Jana Żak jakiś zwiedzając groby królów polskich uskubnął był kilka włosów z wąsów tego bohatera. Jedni mówią. wstydząc się pokazać światu upośledzonej od natury córki. za karę występnej w oczach ojca miłości. Wieża czarnej księżniczki w Szamotułach W zamku szamotulskim stoi na dziedzińcu baszta. która z czarnym na twarzy kolorem. otworzyły się oba oczy leżącego ciała.48. Zwłoki jego nie podległy żadnemu zepsuciu. Drudzy twierdzą. Aleksandra Przyjemskiego. Dwa są o niej podania. bo ciągle widział groźny wzrok pana Przyjemskiego. w kaplicy tak zwanej fundatorskiej leży pan Aleksander Przyjemski zmarły w roku 1694. 50. Ojciec. czyli Szamotuły nazwanym zostało. że najśpieszniej wybiegł ze sklepu kościoła. którą chciał sobie zachować. a skłoniwszy serce do młodzieńca ubogiego stanu. odwiedził grób ś. a nawet we własnym pałacu nie mając spokojności. 49. zwana wieżą czarnej księżniczki. ale gdy spać kilka nocy nie mógł bo o każdej północy widmo zmarłego króla upominało się groźnie o swoją własność. Opowiadają. w mniemaniu gminu jest ona obrazem czarnej księżniczki. czym tak został przerażony. a oblicze wygląda jakby żywe. uszła z rodzicielskiego domu. 40 . na świat przyszła.

Ponura cichość panuje w tej części zaklętego zamczyska. zapadł się on wraz z wieżą i dzwonami. Przy pogrążonym w ziemi kościele. gdyby widmo ukazującej się niekiedy w zamku kobiety nie wywoływało czasami z pamięci tej bolesnej powiastki. całą okolicę spiesznym przebiega krokiem. że nikt prawie wiary temu nie dawał. 51. która się wije między wzgórkami. co zamek. byliby nawet wiecznie zamilkli. córka księcia Ostrogskiego. bądź świece grobowe palące się nad ciałem zaklętego właściciela. 52. Mówiono nawet i o dwóch sierotach. który ponurym cieniem osłania tę pamiątkę. ale gniew nieba za jakąś zbrodnię dziedzica zagrzebał zamek w przepaści. z kapturem na oczy spuszczonym. który w nocnych godzinach często się w tym miejscu pokazuje i w zakonnym stroju. niknie zjawisko. Szamotuły były wówczas własnością Łukasza Górki. stara bowiem i głucha wieść krążyła tu kiedyś. Rzadko więc i bardzo rzadko o tym mówili ludzie. Tu przecież prędzej wypatrzyć by go można. może zbrodniczym. 41 . ale z taką niepewnością i ciemnotą rzeczy. dostrzegają częstokroć mieszkańcy okropne widma i słyszą niezrozumiałe głosy. Tegoż losu. skościałe po jakimeś czynie gwałtownym. Zaklęty zamek w Lubaszu Na wysokich wzgórzach Lubasza stał niegdyś zamek. na drodze. i zaklęty równie jak kościół. a w tym pokoju obraz kobiety wyższego stanu. Palce tej ręki zdają się jakby przesilone. lecz gdy północ uderzy. a z nim i szpaler. w którym zapewne i cienia prawdy nie ma. mieszka pustelnik. że w Szamotułach długo była więziona Halszka. przed kaplicą pokój. bądź to ogniki jakie na błotach się pokazują. doznał i kościół w bliskości stojący. na tym miejscu został się tylko ko. kto jest ta kobieta. kto ją malował. Wtenczas podziemne przytłumione głosy chorałem odśpiewują jutrznię. a z niego wyrósł dąb ogromny. widać tylko migające się światełka. Razem z zamkiem zapadł się i należący do niego ogród. których ponure głosy częstokroć z śród ziemi się dobywają i pewną są wróżbą jakiegoś nieszczęścia. lecz po drugiej stronie. O nic łatwiej wprawdzie jak o domysł podobny. skąd się wzięła w tym zamku? Nikt tego nigdy nie wiedział.piec.*Współczesny Świętosław Orzelski powiada. która się rozstąpiła pod nim. zawiesił. którego kierunek wskazuje dziś kanał głęboki. Widmo w zamku rydzyńskim W zamku rydzyńskim jest kaplica. jakoby przed niepamiętnymi czasy w miejscu tym jakaś zbrodnia spełnioną być miała. Obraz ten nie ma nic uderzającego w sobie oprócz surowego nieco spojrzenia i ręki jednej nienaturalnie jakoś położonej. nikt wiedzieć nie będzie.

jęk tylko długi słychać za nimi i naraz wszystko cicho i ani śladu tego. że coś nadzwyczajnego przeczuwają w naturze. co nic nie. kapłan zasiada w krześle — widmo przystępuje do spowiedzi. cichym tylko o północy przypomina się stą. jaka zbrodnia jego. obraca się. jakiż to ciężar piersi jego rozpiera! Spowiada się. Patrz! patrz. Zaczyna się msza święta. Okropny widok!. Kapłan milczy. Ileż to łez i westchnień przerywa tę spowiedź! Wielki Boże! Jakżeż straszliwym musi być wyznanie tego widma. zamykają się drzwi kaplicy. Niewiast jednakże i drobnych dziatek snu nigdy nie przerywa. zaglądają.. wiszący obraz kobiety cały czernieje. żaden przecież głos.paniem. głowa jego trupią.ła już wszystko i schyla głowę. przyklęka. klęcząc i modląc się. ręce kielich niosące kościami tylko. w wydrążonych oczach błyska promień oburzenia. znika. słuchają. jakiś głuchy grzmot daje się słyszeć nad zamkiem! Drobne dwa szkielety. nad wielkim jeziorem. i bije się w piersi na znak żalu i skruchy. kapłan słucha i długo. W chwili tylko podniesienia ciała i krwi Pańskiej głuchy odgłos kościanego dzwonka głębokie przerywa milczenie. 53. dwa małe szkielety zdają się modłom jego odpowiadać. przepędzał na pokucie i rozmyślaniu późniejsze swoje lata. pogodne. o niczym nie wiedzą. Jest przecież w każdym roku jedna noc straszliwa. długo słucha. Już od jedenastej godziny słychać jakiś szum i łoskot w kaplicy.widzą. z rozpuszczonymi włosy. Czeka chwil kilka. lecz jakimeś dziwnym.Widmo to nie kłóci tak nielitościwie spokojności. Jeden z nich niesie ampułki. Bije silnie — płacze i czeka.. Obracał starzec znaczne swe dochody na miłosierne 42 . zawsze się waży nad zamkiem jakiś obłok czarny. jakby na wrodzoną ich lękliwość względne. Wyzna. Zdaje się. choć niebo wkoło jest jasne. O. kiedyż! — odzywa się widmo. Spotykają je tylko niekiedy klęczące na korytarzu i zatopione w modłach. błękitnym światłem. gasną świece. gorąco się modli. tych nawet. której nikt w zamku przespać nie może. okropna. kapłan składa i rozkłada ręce. dziwnie szeleszczą. Nagle zimno grobowe uderza wkoło. wywiędłym boleścią obliczem klęczy przed ołtarzem. czyta w mszale. jakieś wyraźne chodzenie i ustawianie sprzętów. Kapłan ten jest kościotrupem. Roztwierają się same przez się drzwi kaplicy. porywa jakaś gorączka niespokojności. co przed chwilą było. Skarbiec w Zbąszyniu W Zbąszyniu po dziś dzień stoi zamek. drugi mszał ogromny. Jeden z panów tego zamku prowadziwszy w młodości życie rozwiązłe. twarze ich przecież bledną.. całe powietrze zda się jakąś nasiąkłe okropnością.. po trupiej czaszce kapłana zimny pot zlewa się strumieniem. nie słyszą. Kryje się służba zamkowa. ukazuje się kapłan w ornacie ze mszą świętą idący. zdają się błagać za winną. śmielsi tylko bliżej przystępują. Wskazuje jej na dwa klęczące szkielety. zapalają się świece na ołtarzu. bladym. jakże gorąco modli się wprzódy. wznoszą się włosy. żadne westchnie nie dosłyszeć się nie daje. wreszcie podnosi na kapłana wzrok błagalny i mówi: — Przebaczenia! A kapłan jej grobowym odpowiada głosem: — Nie w tym roku jeszcze! — I kiedyż. niegdyś warowny. Kończy się obrzęd. jak się to gdzie indziej dzieje. a pobliższe drzewa ogrodu. poprzedzają go dwa małe szkielety w komżach. Przez całą tę noc. choć żadnym nie wzruszone wiatrem. gościom nawet nocującym w przykaplicznym pokoju. widmo kobiety w białej i długiej szacie. Uderza północ.

Po pogrzebie tej pani długo bardzo jakaś mara błąkała się 43 . a syn upadł bez zmysłów. którą skwapliwie otworzył. Starzec zniknął. z roztrwonionych jego dochodów? — Rozdawał pan mój dochody swoje między nieszczęśliwych. jak między mieszczanami tarnopolskimi a włościanami Szlachciniec był spór o grunta. z urąganiem spełnił zdrowie więźnia mówiąc: — Niech go pasie stary. słudze zaś zemstą swoją na przyszłość odgrażał. nowy pan zatrzasnął za sobą żelazne podwoje i starego sługę samego w piwnicy zostawił. a gdy zwłoki jego do grobu zniesione zostały. niecnoto. że napomnienie ojca pożądany odniosło skutek. na której stoję. Młodzieniec ten zepsutych obyczajów obłudą nazywał postępowanie ojcowskie. iż ta ziemia. pod herbem zatarte ślady napisu.uczynki. wywiodłem z więzienia. Krzywoprzysiężna pani W stronie północnej za Tarnopolem na Podolu jest gaj nazywany Szlachcinieckim. choć dobrze wiedziała. od zachodniej półtrzecia krzyża. gdzie po kilka godzin sam na sam przebywali. widząc wielką skrzynię w żalazo okutą. w gęstwinie tego lasu. na wschodniej zaś stronie wykuty jest trzewik białogłowski. stanęła na roli. o którą spór się toczył i wyrzekła: przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu etc. gdzie się granice rozchodzą.nie — nakarmiłem go. w nim schodzą się granice kilku włości przyległych. jest moją własną! Ale zaledwo wykonała krzywoprzysięstwo. Następne życie jego dowiodło. Wchodzi umarły ojciec w śnieżną przybrany suknię i wiernego sługę za rękę prowadzi. mówiąc. w tym samym miejscu padła i nałożyła hołowkoju (umarła). a kwitów od nich me żądał — odrzekł sługa. że to nie jej były grunta. wezwał nowy dziedzic starego sługę i do skarbcu zaprowadzić się kazał. mocno podchmielony. Skromny sposób życia właściciela Zbąszynia nie podobał się synowi jego. jeśli potrafi. i mieszczanie muszą przysięgać. Czy tu składał mój ojciec pieniądze swoje? — rzekł. 54. a powiernikiem jego w rozdawaniu jałmużn był doświadczony długoletni sługa. — Ty więc je przystaw. Dzikie śmiechy towarzyszów rozpusty młodego pana rozlegały się po zamku. Jakoż nabrawszy z swoich gruntów ziemi w trzewiki. Dwa dni przepędził w więzieniu nieszczęśliwy sługa bez pokarmu i napoju. więc sama dziedziczka Szlachciniec wyjechała. Trzeciego dnia na wieczerzy jeden z gości. Podanie o tym pomniku takie krąży między gminem: Bardzo dawno temu. Obaj częstokroć do podziemnego schodzili skarbcu. — W tejże chwili otworzyły się nagle ciężkie okowane drzwi prowadzące do poziemnego skarbcu. Proces miał się rozstrzygnąć na miejscu. — Gdzie są skarby mego ojca? — rzekł dziko młodzieniec — a kiedy ich nie ma. Wtem nagła niemoc naprzód mowę.. że i ona. lecz w której księgi pobożne tylko i włosienicę ujrzał. — Tak jest — rzek. teraz niewinność jego zaświadczani. Nie wyjdziesz stąd. Od strony zwróconej ku miastu wykuta jest niby kapliczka. dopóki ich mieć nie będę. a na nim figura z ciosanego kamienia w kształcie czworokątnego ostrosłupa. cały ten czas swawolna rzesza na rozpuście strawiła. — To powiedziawszy. niech go uwolni. czyli herb Pilawa. a wkrótce potem i życie starcowi odjęła. znajduje się wysoki kopiec. gdzie są kwity.

a sługi Boże prześladował zapamiętale. Zamek w Wyszynie Wieś Wyszyna. Zamek jazłowiecki Rozwaliny spaniałego niegdyś grodu Jazłowieckich na Podolu świadczą o karze niebios. a nawet kilkoletnie dzieci pasące trzodę. Gdy bowiem razu pewnego z chłopięciem jednym. I tej rodziny nie lepszy był koniec. piastunka przyszła igrać na brzeg studni zamkowej. położona o milę od Warty. dzieci końmi po drogach rozjeżdżał. 56. iż jeden z nich nielitościwie wypędził osiadłych tamże Ormian. zwany grobowiskiem misia (niedźwiedzia) przez króla ubitego. które prowadząc ognistego rumaka. tego imienia dziedzicem. a to za wydarcie pewnych funduszów kościelnych. co on też z wielkim płaczem i narzekaniem czynił. Cień jej błąka się po rozwalinach ojczystego zamku i otaczających go zaroślach. Rodzina Jazłowieckich zgasła.po lesie. widują. z którego śmiercią miała się zacząć kole] nieszczęść Polski. Cień smętny. ówczesnego dziedzica Wyszyna. potem złotowłose dziecię na głowie mające 44 . nastraszona przez kogoś upuściła dziecię. Lubrański Lubrański. że te męki czyśćcowe przeszło od lat sto cierpi. w chwilach gdy słońce zachodzi. Jest podanie. a gród przeszedł na własność Koniecpolskich. jak promień jego tworzy niekiedy w obłokach złotą przepaskę. z ustąpieniem tych pracowitych i przemyślnych ludzi wszystkie nieszczęścia zwaliły się i na miasto. nie przeszkadza. palił domy. 57. że król Batory polował w tych borach. wystrzałem. W czasie tych wspaniałych łowów. kazały nań wsiadać Lubrańskiemu. był za życia swego człowiekiem bardzo okrutnym. córka Melchiora z Górowa. mówiąc. w czahary zapraszała przechodzących wieczorem. Za to też po śmierci pokutuje w Gosławicach. 55. ma zamek leżący śród lasów. ale nieszkodliwy. tylko żałosnym jękiem przeszłość wzywa i wspomina. Dzisiaj okoliczni wieśniacy. kiedy mu widok zasłaniały. życie postradała. pokazują bowiem kamień. jaka dotknęła ród Jazłowieckich za to. widywano go otoczonego orszakiem złych duchów. przez nieostrożność polujących. rozpędzała pasące się tam bydło i dusiła owce. bo jak mówią włościanie: nie zwodzi. nie topi. dziedzic Gosławic. i na onego dziedziców. zbłąkawszy ich z drogi.

które dopiero co było stanęło. znikły ślady dawnej wspaniałości właściciela. że w czasie szwedzkiej wojny. człowiek bezbożny i okrutny. kazał bić psy. Po raz ostatni ostrzegł go pasterz i rychłą zagroził śmiercią. gdzie stał zamek. postanowiła oddalić się z tej okolicy i zabrać z sobą klejnoty swoje. nikną mary. a bór przyległy grobową przybiera posępność. tam. lecz gdy się do niej zbliżał. który się za nią uganiał. Na górze tylko. aby tak nieludzkiej zaniechał zabawy. Wkrótce potem upadł zamek tameczny. 58. które to miasteczko otaczają. gdy mu jednak wzajemną nie była i bezpieczeństwa dla siebie w domu nie upatrywała. właścicielka pobliższych włości namiętną miłość wzbudziła w oficerze szwedzkim na załodze w miasteczku stojącym. na którym stał zamek. 59. gdyby się nie poprawił. Wyśledzili ją niebawnie Szwedzi. w prawej ręce krzyż.wianek. póki świetniejsze losy dla kraju nie wrócą. Podanie jest. droższe sprzęty i srebra stołowe. widywano oraz mężczyznę. Dziś jeszcze bowiem po błotach okolicznych słychać tętent koni. znajduje się jezioro Skrzynką. lód się pod nimi załamał i oboje utonęli w jeziorze. jeżeli ludzie przed nimi chleb schwytali. która mieszkańców trwogą napełnia. Zjawisko to dopóty ma się pojawiać. Zagorzały myśliwy w następną zaraz polował niedzielę. chleb psom i ludziom. że nie uważał na największe święta i najczęściej w czasie wielkiego nabożeństwa uganiał po kniejach ze zgrają psów i obławników zmuszonych gwałtem do tej posługi. Nigdy jej przecież doścignąć nie mógł. którzy z nim byli polowali. jako pamiątkę jego przewinienia i kary. ciężko na zdrowie zapadł i w kilka dni umarł. Pospieszył za nią ów szwedzki oficer. Myśliwy pan W Czerwonej Wsi mieszkał dziedzic tej włości. lecz pozostała dotąd pamiątka jego kary. kazał albowiem bić ludzi. wycie psów i huk wystrzałów. jezioro pod Mosiną Za Mosiną między wzgórkami. jeżeli się dali psom do chleba uprzedzić. lecz gdy kur zapieje. Skrzynno. Zwyczajem jego było za powrotem z polowania rzucać ze wzgórka. w którym niezmierne skarby leżą. Ale i tu okazywała się dzikość tego człowieka. Przez wiele lat widywano cień kobiety unoszący się nad wodą. pokazuje się jakby wielka łuna pożaru. który myślistwo tak dalece lubił. Próżne były napomnienia miejscowego plebana. krzyki obławników. postać niewieścia znikała w przezroczu właśnie w tym miejscu. gdzie leżeć małą wspomniane skarby. czyli Skrzynną zwane. bardzo głębokie. ale wróciwszy z łowów. gdy ona kazała zwrócić sanie swoje na jezioro. w pogoń za nią poszli i już ją dopędzili. Lecz słowa jego były daremne. Dotąd śród gęstego boru należącego do Czerwonej Wsi pokazują otwarty grób okrutnego owego pana. a w lewej kwiaty. 45 .

pokazują się albowiem w ziemi obrabiane głazy. starają dobyć się przez mur i suchymi palcami kościotrupów wiercą ściany. Tym sposobem spiesznie szła robota skraplana krwią niewinnych dziatek. Długo cierpiano tę potworę. dalej sklepienie. Odbito przecież. a nawet karano. gdy upadające na siłach pracować nie mogły.60. każdy nowy dziedzic Luboni mógł je widzieć we śnie pierwszej nocy swego pobytu w zamku. 61. Przemogła wreszcie chciwość i po upłynionym roku postanowiła pani Zborowska przywieść swój zamiar do. Skarby te przecież tylko niewinnymi rękami i bez pomocy żelaza dobyte być mogły. niesłychane trudności stawiała słabym pracownikom. I tak wciąż i wciąż było. Jest tam podanie o niezmiernie wielkim pająku. nie odważyła się ich poszukiwać. skutku. aż znalazł się jeden z odważniej szych mieszczan. Groźbą więc zmuszono dziatki. Zabierał się niejeden do wykopania ich. Pająk w Pajęcznie Pajęczno leży w ziemi wieluńskiej. na koniec drzwi żelazem okute. które raz w rok z grobów wstają i usiłują wejść do kościoła. Kościół Bożogrobców w Gnieźnie Gmin gnieźnieński pokazuje na zewnętrznych murach tego kościoła maleńkie wydrążenia. dalej ciągły mur. Po długim kopaniu już rozumieją wszyscy. Widują ludzie z miasta krzątające się duchy na górze około kościoła. lecz pracy tej dokonać nie mogą. W tym celu powołała dzieci włościan swoich nie więcej od trzech lat mające i rozkazała im rękami rozrzucać ogromny kopiec. lecz twarda. Skarb w Luboni W starym zamku. którego całe miasto żywić musiało z niemałym ciężarem dla mieszkańców. Skórą tego pająka miały być obite drzwi dawnego parafialnego kościoła i od niego to miasto przybrało nazwę Pajęczna. który ją zabił. widziała je noc po nocy ciągle przez cały rok i przez ten czas równie jak jej poprzednicy wstrętem przejęta. twierdzi on. że to są ślady dusz pokutujących. Co więcej. Niełatwo było je odbić. z którego dziś pokazują tylko kopiec. za drugimi i 46 . aż nową ugodą Lubonia przeszła w ręce pani Zborowskiej dziedziczki ośmdziesięciu wsi okolicznych. ale za tymi drzwiami pokazują się drugie. Ziemia w Luboni urodzajna. które w znacznej liczbie upatrzyć można. wszyscy wiedzą o ich ciężkiej pokucie i w modłach nieraz westchną za nimi. znajdowały się ogromne skarby. bo kur zapieje i znowu wracają na rok ciężkiej w grobie pokuty. że skarby są blisko. Po nabyciu Luboni wprowadziła się do zamku nowa dziedziczka i zaraz pierwszej nocy widziała we śnie owe skarby. lecz wstręt jakiś niepojęty przeszkadzał każdemu do wykonania tego zamiaru. 62. znajdując zaś drzwi zawarte.

to jest palą. wybiegają wszyscy i na pagórku blisko wsi leżącym. gdy niespodzianie okropny jakiś ryk daje się słyszeć ze dworu. iż gmin kórnicki stracił już wszelką nadzieję wydobycia ich kiedykolwiek. ogniem karać będę zuchwalca. koń był maści szarej. Po trzykroć więc wychodziła w tym celu procesja. to szczypców do świec. atoli pod następnym warunkiem. Wszyscy srodze się przelękli. to chorągwi lub tym podobnych rzeczy. a jakaś panna z drugiej strony i nieraz było słychać. ręce ku skarbom wyciąga i garść złota bierze. gdyby najmniejszego narzędzia do procesji potrzebnego do trzeciego razu zapomniano. tyle razy. jak od strony jeziora siedzący czarny kogut natychmiast je łopatą z brzękiem i hałasem na powrót odgarniał. kto się ich dotknie. śród gęstych zarośli widać gruzy zamku. W tejże chwili dochodzą ją głosy domowników: — Gore! Gore w Pawłowicach! — Odbiegają wszyscy swej pani i biega na ratunek wsi. Przed laty wchodzono z szatanem w układy o te pieniądze i doprowadzano już rzecz do tego. iż zapomniano zabrać to kociołka ze święconą wodą. Łakomie rzuca się na złoto pani Zborowska. Po spełzłej na niczym trzeciej procesji skarby z wielkim trzaskiem tak głęboko w ziemię się zapadły. — Rzekł i zniknął. Wszystkie jednak wywalono. ile było złych uczynków popełnionych przy nabywaniu ich i tyleż razy cierpieć ma dusza dawnego ich właściciela okropne czyśćcowe męki. Poddani jej. bo zaraz wraca do sklepu. tak wysokie. 47 . własność szatana. ale cóż po tym! Kiedy za każdą rażą psotny szatan sprawił. bo i ta całkiem spłonęła. które czyszczą się. tegoż koloru był i jeździec. spostrzegają jeźdźca na koniu. I tak w onym zamczysku pilnuje ich diabeł w postaci czarnego koguta z jednej. Stare zamczysko w Kórniku O pół mili od miasteczka Kórnika.trzecie. — Szatan mi na imię — ryknął ów jeździec — i skarby te są moje. iż skłaniał się do wydania skarbu. a pani Zborowska nieugięta i niepohamowana w łakomstwie garnęła do siebie złoto. sama jedna powraca do okropnego sklepu i rękę ku skarbom wyciąga i garść złota bierze i w tejże chwili dolatują ją strwożone głosy ze dworu: — Gore! Gore w Zdzitowiecku! — Odbiegają swej pani i spieszą na ratunek rzeczonej wsi. a za odbiciem ostatnich pani Zborowska postrzega kupy złota tak gęste jedne przy drugich. układ stawał się nieważnym. Proboszcz kórnicki miał przyjść w uroczystej procesji. Pani Zborowska jedna się nie zlękła. lecz na próżno. a coraz cięższe i coraz mocniejszym żelazem okute. i ubiór jego. W zwaliskach jego ukryte są wielkie skarby. zbuntowawszy się. Biada temu. lecz na próżno! Cała się doszczętnie spaliła. I tym sposobem dwanaście wsi spaliło się. jak kupy plew lub zgonin w spichlerzu. Spełniła się przecież miarka jej występnej obojętności na nieszczęście bliźnich. zamordowali ją i ziemią zarzucili zaklęte skarby. gdy panna chciała te pieniądze w jezioro wrzucić. Nazajutrz pani Zborowska głucha na prośby i zaklęcia swych dworskich. 63. a zwanym łysą górą.

65. tak iż by prawie byli całą zarzucili jamę. zaczął niezmiernie płakać. Wojciech. który acz nie ma najmniejszej skazy ani znaku uszkodzenia. trącił go dzwonkiem. iż przed laty przewodniczył z tym dzwonkiem księdzu. upuścił raz czapkę aż w samą głębię rozpadliny znajdującej się na Gnieźninku. chłopiec jakiś bardzo rozpustny i zepsuty. który w tejże chwili przestał dzwonić i już nigdy głosu nie wydaje. jeden z nich. iż święty on mąż szedł sobie gościńcem i modlił się na brewiarzu.64. leżącą w Kaliskiem. 66. idącemu z Panem Bogiem do chorego. uniósłszy się hojnością. suchym liściem lub czym gorszym jeszcze. aby móc jakie psoty ludziom wyrządzać. gdzie miał pogan nawracać. przechodził św. aż tu leci jakby umyślnie nad nim sroka i trznie mu na brewiarz. 48 . Bies. Rozgniewał się mąż pobożny za tę zniewagę i wygnał sroki tak. Powiadają. Zdarzyło się. On to spostrzegłszy na ulicy psa leżącego. napełnił czapkę chłopca tynfami i wyrzucił mu ją na wierzch. który pomimo zbliżenia się księdza z miejsca nie powstał. Ale bies rozgniewany zaczął im wyrzucać czapki jedne po drugiej napełnione kamyczkami. tak że skruszył samego biesa. Milczący dzwonek W kościele w miasteczku Turku jest dzwonek. wędrując do Prus. nuż pastuchy zbiegać się i rzucać czapki swoje. Gnieźninek W pobliżu Gniezna są dwa szańce. sierota. co w tej rozpadlinie zazwyczaj przesiadywał. przecież żadnego nie wydaje głosu. Wieś Ruda Za dawnych czasów przez wieś Rudę. czyli okopy. Postradawszy czapkę. Nuż sierota opowiadać o dobroci biesa. jeden z nich zowie się Gnieźninkiem i takie krąży o nim podanie: Pasali na tym okopie wiejskie pastuchy swoje bydło. iż nigdy niczyje oko nie widziało tego ptaka we wsi Rudzie.

Aż w tej chwili trysnęło źródło podziemne i napełniło cembrzyny. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza. Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. z której oni wodę do miejskiego browaru czerpali. browar zaś ten jedynym był źródłem dochodu miasta i szpitalu. Nie wiedząc innej rady. bo musi być tajemnica. Użalił się nad nieszczęśliwymi zakonnik i głęboko do Boga westchnąwszy pobłogosławił studnię. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo. Bernard z klasztoru benedyktyńskiego w Lubiniu udał się do Grodziska i ujrzał tamecznych mieszczan mocno strapionych z powodu. przybiegł do plebana dając mu znać. którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie. gdy skosztowawszy zrobionego piwa znaleźli smak jego lepszym nierównie. zawsze na wierzch wychodziła rączka. jakież ich podziwienie i radość. o kilka staj za nią stoi kościół Św.67. aby się gromada zbiegła. odezwał się do matki zmarłego dziecięcia. wyschła była zupełnie. co grób kopał. która domaga się spełnienia ziemskiej kary. Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem. — Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna. 49 . co przed tygodniem zmarło. a gdy go otoczyła kołem. za co jej źle odpłacił. Na tę pamiątkę mieszkańcy Grodziska co rok w procesji do Lubinia chodzili i tam na grobie błogosławionego Bernarda klasztorowi beczkę piwa w darze składali. wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. kazał w dzwony uderzyć. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała. nic nie pomogło. iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami. Piwowarzy biorą się niebawem do roboty. aż pewnego dnia grabarz. dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. aby wyjawiła tajemnicę. niż był kiedykolwiek. że to dziecię. bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć. co się namodlił. że studnia. Brzoza gryżyńska W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna. Piwo grodziskie Dnia jednego błogosławiony ks. ale co ziemi przyrzucał. 68. Marcina zupełnie zrujnowany. a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza.

że dopiero pierwszy raz przyszedł. Wiąz św. zaszła mu poważna bardzo matrona piastująca na ręku śliczne dzieciątko. uderzył więc widłami brata starszego i zabił go. rośnie wiąz w ogrodzie mający przeszło jedenaście łokci obwodu przy podstawie. Stanisław Szczepanowski. iż św. 70.69. Więc ona rzekła: — Niechże będzie kamień. nie chleb — a to mówiąc. lecz młodszy zawsze myślał w duchu. tym ze śmiercią swą zostawiał niewielkie gospodarstwo. Stanisława We wsi Dojazdowie. on by sam mógł posiadać cały majątek. a to z tej przyczyny: Roku pańskiego 1217. palcem go tykał. które nie dzielone mogło się jakkolwiek utrzymać. gdy około Gdańska wielki głód ludzi trapił. pobożny opat oliwski kazał ustawicznie piec chleb i zgłodniałym ludziom rozdawać. Aby zaś ludziom widok tej wielkiej zbrodni ciągle się przypominał i odwodził ich od podobnej. w tym to kościele między wielu ozdobami znaj. 50 . w bliskości Krakowa. gdy oba przyjechali po snopy. i to korzeniami do góry. sam swoją ręką na księżycu obraz pomieniony nakreślił. Podanie ludu utrzymuje. lecz po rozdzieleniu znikłoby w małości. przy tym się ożenić i być zamożnym. On na to: — To kamień. Rzekł ów: — Ja sam nie mam chleba. Rzecze mu owa matrona: — A to masz za pazuchą bułkę. biskup krakowski. Trafiło się.duje się na stronie prawej za szkłem bułka chleba w kamień obró. a samego wtrącił żywcem do piekła. Obraz na księżycu Pewien chłop miał dwóch synów.go Oliwa rzeczony.cona. miał ten wiąz zasadzić. I natychmiast zniknęła. Aż gdy powraca do Gdańska. że gdyby starszego brata nie było. która go prosiła. wrócił się potem i skłamawszy. że jeden z ubogich wziął bułkę chleba i wyszedłszy z klasztoru. Bracia postanowili razem gospodarzyć i szło im dobrze. Chleb kamienny w Oliwie Jest klasztor nad morzem od Gdańska o milę zakonu cysterskie. będąc tej wsi dziedzicem i szczególnym miłośnikiem drzew. Zamiar ten wykonał w polu. Bóg wnet zniszczył całe zbrodniarza gospodarstwo. Myśl ta w nim się wzmogła i na koniec jedną rażą postanowił zabić swego brata. aby jej na posiłek użyczył chleba. 71. dostał drugą.

a nad nim był napis wielkimi złotymi literami: „Justitias vestras judicabo”. 73. a przyszedłszy do sali trybunalskiej zajmują krzesła. i że to było pod koniec sesji. gdy mieszkał w klasztorze zakliczyńskim. I dziwna to jest rzecz. na której pamiątkę chleb ten chowają. wrócił się do klasztoru oliwskiego. zasadził małą sosenkę. jednakże snycerz nie był go tak wystawił. jak długo to drzewo kwitnąć i trwać będzie. jakoby jej nie słyszeli. Przystąpiło do kratek dwóch diabłów jurystów: jeden pro. że kamień. drugi prezydenta. co to była za matrona. jednak ani do zbytniej wysokości wyrosła. wysiadają jacyś panowie. jako i świeccy. że to byli diabli. jeden marszałka. tak duchowni. co z tego będzie.Postąpiwszy ów kłamca i nieużyty człowiek o staj kilka. zaczem struchlały i skruszony. Pomiarkowali się pisarze i kancelaria. Sosna brata Piotra Świątobliwy brat Piotr Chytkowicz ś. aż obaczy. wyjął ową bułkę. iż Chrystus Pan miał twarz odwróconą i rysów jej nie można było widzieć. jedni w kontuszach. ale magnat zobowiązawszy wszystkich członków trybunału zyskał dekret wbrew prawu i sumieniu. Gdy go ogłoszono. na roki jej nie pozwano i wszyscy udali. Osobliwość tego wizerunku ta była. Jej sprawa była jak bursztyn czysta. Wtem diabeł. z czym się odezwała. kazał wprowadzić sprawę tejże wdowy. Franciszka w reformie naszej polskiej.wołał pi51 . a spytany: na co? Odpowiedział: — Tak długo ściślejsza nasza obserwancja trwać będzie. winę kłamstwa swego wyznał i rzecz całą opowiedział. inni deputatów. co marszałkował. ani dotąd nie usycha. I zaczynają iść po schodach. z rogami na głowie i ogonami. nieszczęśliwa wdowa wyrzekła na cały głos w izbie: — Żeby mię sądzili diabli. a w nim znak palca jego. że choć ta sosna więcej niż od sta lat zasadzona. Wizerunek Zbawiciela w trybunale lubelskim W sali sądowej w Lublinie stał krzyż kamienny z wizerunkiem Zbawiciela. a oświecony od Boga. drudzy w rokietach. Dla czego ta sosna zawsze kwitnąca zowie się sosną brata Piotra. Aż tu zajeżdża przed trybunał mnóstwo karet. sprawiedliwszy byłby dekret. drugi contra stawał. ale z dziwnym dowcipem i z wielką praw naszych znajomością. i w wielkim strachu przy stołach swoich siedząc czekali. porozjeżdżali się marszałek i deputaci. została się tylko kancelaria i pisarze trybunalscy. A że sumienie kłuło nieco deputatów. 72. ale pewien wypadek stał się przyczyną tej zmiany: Była wdowa szczupłego miana uciśniona procederem przez jakiegoś magnata. będzie to znakiem upadającej obserwancji. o. Po krótkim ustępie diabeł marszałek przy. które się spod sukien dobywały. choć w tymże ogrodzie przez srogie mrozy już nieraz wszystkie inne drzewa poschły. Gdy zaś zacznie usychać.

Ćma biednego ludu była niezmierna. Św. zwierzynieckim. sama wpadła w wielkie pomieszanie zmysłów. starce. panna zakonna w klasztorze Św. 52 . Norberta. wam się pomieszało w głowie! Ledwie te słowa wyrzekła. iż też nie mogąc dłużej wytrzymać. 75.sarza województwa wołyńskiego (bo ten interes był z Wołynia). a oni wciąż go pędzili przez góry i rzeki wszędzie zabijając i nie dając odpoczynku. wszystkie uwierzyły i poupadały na kolana. jak chce mieć podanie. Pan ze swojej strony. aż naród się pozbędzie zaprzedajności w sądach. a Pan Jezus na taką zgrozę. brata jej rodzonego. zniknęli. zebrał dużo wojsko. Dekret był zupełnie na stronę uciśnionej wdowy. Kijowem nazwane. śpiewając owe słowa z pisma: „Pójdę na górę Mirry i na wzgórki Libanu. gdzie dziś Kijów stoi. drogę jasno świetną ku niebu. 74. baby. bo rozumie się. nie diabła. i kazał mu siąść za stołem i wziąć pióro. dopiero gdy przyszli na miejsce. zrzucili swoje kije na jedną kupę. nie tylko bowiem musieli nań pracować. dzieci nawet. kijmi. Pan się bronił zajadle. Bronisława. Następnej sesji trybunał znalazł diabelski dekret. że diabli byli sprawiedliwsi niż trybunał przenajświętszą krwią Jego wykupiony i w którym tylu kapłanów zasiadało. po której Najświętsza Pan na w poczęcie wielu innych świętych wziąwszy św. Jacka Odrowąża. Długo cierpiał biedny lud to znęcanie się i łakomstwo swego pana. jedna tylko z sióstr znalazła się. zawsze jedna z sióstr norbertanek dotknięta jest tym nieszczęściem. siostro Bronisławo. gdzie był położony. widząc na co się zanosi. Bronisława Św. łakomstwa w księżach i pijaństwa w szlachcie. że nikt z kancelarii ruszyć go nie śmiał. co ze szyderstwem rzekła: — Nic nie widzę. z łopatami. co by mogli nazwać swoją własnością. ale prawdziwego pisarza. starsi uradzili zrobić czerniawę. Bronisława opowiadała siostrom zakonnym i wskazywała im palcem na niebo. Ów dekret diabli podpisali. jaki mu dyktowano. że aż miasto zaczęto budować. cepami. Założenie Kijowa Był pan jeden na Rusi. który pokrył stół trybunalski. a zamiast podpisów były wypalone łapki różnego kształtu i położywszy go na kobiercu. Trójcy. który niezmiernie uciskał swoich poddanych. ale jeszcze wydzierał im wszelki dobytek tak. która tak była wielka. i odtąd. wyszli z czym kto miał. Aż tu lud mnogi powstał ze wszystkich włości. Zbliżył się pisarz wpół umarły z bojaźni i przymrużając oczy zaczął dekret pisać. w którym leżało ciało św.” O czym. które że z kijów zbudowane. Jacka za rękę prowadziła do nieba. że nic nie było w chacie od krówki do jaja. na modlitwie będąca widziała od kościoła Św. gdy św. a postrzegli. Złożono go na wieczną pamięć w archiwach. zasmuconą twarz odwrócił i oblicza swego nie pokaże (jako miał o tym objawienie świątobliwy jeden bazylian lubelski). że ani jednego wroga nie zostało przy życiu.

przyprowadził ją nad okropną przepaść. anioł pokazawszy jej. i tak dalej opowiedział swoje zmartwychwstanie i pocieszył lud wróżbami:* Że Pan Bóg ma w szczególnej swej opiece Ukrainę. * Te przytoczone tu wróżby krążą w podaniu ustnym u gminu. gdy wtem z jej wierzchołka dał się słyszeć głos przeraźliwy jak oddźwięk szumiącego wiatru i chrzypiący jak krakanie kruka. iż to jest jej doczesna cząstka. potrącił ją w też przepaść i wtem Wernyhor odzyskał życie. a mianowicie zaleciwszy milczenie w wielu rzeczach. za długim zaprzyjaźnieniem się i samego na wiarę chrystusową.ina będzie szczęśliwą. Przelękniony naród szukał uchrony w polu przyległym mogile Soroki. Lecz dalej. acz z wielką pracą i staraniem.** Że w znacznej części świata nabożeństwo weźmie inną formę.. Że nadejście tej dobrej chwili dla Ukrainy uprzedzi krwawa bitwa mająca się stoczyć między jej obrońcami i nieprzyjaciółmi na polach przyległych mogile Soroce. Za mohyły Perepiat y perepiatychy. W tej chwili zerwała się ogromna burza. wiatr wył po stepach straszliwie i ziemia się zatrzęsła. chociaż za niechowanie przykazań Jego lud dotknięty został niewolą panów. Wąż Niektóry człowiek. Przepowiednie znachora Wernyhory Wernyhor. Wid dołyny Hanczarychy. zaczynający się od słów: Posłuchajte lude szczo Wernyhor skaże. Pomoż wrahiw prohnaty. a ubiegła z ciała jego dusza trzy dni błądziła w krainach wieczności. wojak mężny i śpiewak nad śpiewaków. którego pamięć tak żywo utrzymuje się w gminie ukraińskim. zostawił po sobie przepowiednie. ** Do tego proroctwa odnosi się i ta pieśń gminna: Preczystaja Diwo Maty. głodem. Królewstwa dawne zniszczeją. to jest: ciało.76. z której wychodził nieznośny smród trupa.niejsze znajdują się przechowane w rękopismach polskich. mówić mi się nie godzi. nawrócił i namówił. u jednego z wężochwalców na Litwie kupił kilka ułów miodu. daleko obszer. których objawienie miało nastąpić w ten sposób: Wernyhor był zamarł. morem i wojną. w końcu trzeciego dnia przybył do niej anioł i dawszy jej niektóre rozkazy. a nowe powstaną.. religii katolickiej prawdziwy wyznawca. gdzie miała widzieć całą przyszłość świata. 77. co ma być i nastanie. lecz że to wkrótce przeminie i Ukra. aby obrzydli53 . a potem. bo by Dniepr wystąpił z koryta.

Stąd więc. na kurzych stopach: był to przemieniony kogut w diabła. 79. że przebiegła kilkanaście coraz głębszych piwnic. chcąc go koniecznie doścignąć. a na pamiątkę swego zdarzenia miała ufundować kaplicę przy kościele Panny Marii. że młoda kucharka miała zarżnąć koguta. To gdy ten gospodarz uczynił. zabił. z gębą aż po uszy szkaradnie rozdartą. że natychmiast znikła i nie wiedzieć. zapędzała się za nim coraz dalej nie zważając. gdzie przed niewielą laty miano pokazywać obraz wypadek ten przedstawiający. Dzwony zaklęte można równie jak dusze pokutujące lub chrztu żądające modlitwą lub krzyżem świętym odkupić. jakąś czarną. 78. aż do kościoła Panny Marii. po małym czasie przyszedł do ogrodu pasiekę swoją przeglądać. Zaraz znalazła wielu zalotników. żeś boga swego domowego zabił i jeszcze większe prześladowanie będziesz miał. Krzysztofory w Krakowie . z przyczyny słabego lodu jeden większy utonął w jeziorze Łukście. z ciekawości zwraca oczy poza siebie: drzwi się z łoskotem zatrzasnęły i choć skarby zatrzymała. którego za boga chwalił. Ale kucharka mając ostatni stopień przestąpić. W ogóle gmin przyznaje wiele mocy nadprzyrodzonej dzwonom: nim jest poświęcony i nie ma imienia. gdy wtem zastępuje jej drogę cieniuchny Niemczyk w trójgraniastym kapeluszu. Nie wiadomo. wtem ujrzał w ulu jednym próżnym siedzącą osobę. poszła za mąż. Poczwara odpowiedziała: — Jam jest ten. jeżeli się do ofiar jemu należących nie wrócisz. ale ten jej uciekł do pomienionych piwnic. dosyć.wego węża. Pod mą rozciągać się mają obszerne piwnice wzdłuż całego rynku. który tak długo tu będę. w jakim czasie to się działo. żadnym sposobem z miejsca ruszyć się nie daje. potem nieco do siebie przyszedłszy. zwolennika magii. Dziewczyna napełnia złotem swój fartuch i odbiera napomnienie. W końcu nie znalazłszy zguby chce powracać. tamten żałośnie co wieczór się odzywa: brołau! brołau! (bracie! bracie!). Kiedy jednak na to miejsce przychodził. na podobieństwo człowieka. żeby się nie obejrzała poza siebie. Dzwon wornieński w jeziorze Łukście Na Żmudzi w czasie przewozu nowo odlanych dzwonów do Worń zimową porą. Zapomni się od strachu gospodarz. bo wszystko straci. zgoła jakieś piekielne straszydło tam było. należąca niegdyś do Krzysztofora. Gospodarz nie dbał o to i jako chrześcijanin krzyżem świętym przepędził poczwarę. przez czas długi szum jakiś i ksykanie na kształt wężów w ogrodzie słychać było. gdzie się podziała. gdy teraz drugim dzwonią. aż się tęgo nad tobą zemszczę. z oczyma krzywo wywróconymi. a pokazując beczki napełnione złotem każe jej nadstawić far. W środku rynku starożytnego grodu stoi staroświecka kamienica Krzysztofory. a w ostatnich czasach do starosty kluczewskiego.tuszka. utraciła piętę. Dziewczyna. który uspokaja przelękłą kucharkę. 54 . kto by był i co by tam robił? — spyta.

król miał bardzo ładną królewnę a wielką czarownicę. aby jego córka nie była taka zła. robiła mu tysiąc przykrości: oczarowywała jego radnych. że pójdzie wreszcie za mąż. iż gdy ten kościół zbudowano. gdzie dzisiaj leży. miasteczku obwodu złoczowskiego. lecz szczęściem kur wtedy zapiał i głaz runął w to miejsce. że aby go dźwignąć. królewna. wojsko i cały naród. gdy nad źródłem zastaje dziewczynę wskutek jej przeklonu. w kamień przemienioną! 82. z którą nie mógł sobie dać rady. Jakoż i rzeczywiście kazała zebrać wszystko w kraju żelazo i ukuła z niego taki sierp. stoi na pochyłości góry ogromny głaz. Miała ona być niezmiernie leniwą i gdziekolwiek ją gospodyni wysłała. lubiła się długo zabawić. we wsi zwanej Młyny. wraz z wiadrami.80. z obawy. Zaklęta dziewczyna pod Strzelnem Niedaleko klasztoru Norbertanek w Strzelnic (pod Inowrocławiem). mniej wszakże dokuczy narodowi i ojcu. Zapłakał stary król i wysłał swoich posłów w rozmaite świata strony. porwał ze szczytu Karpat ogromny kawał skały i leciał z nią pewnej nocy w zamiarze rzucenia na szczyt kościoła. przełożył córce potrzebę pójścia za mąż. a dziewczyna nie wraca. czy w wodę nie wpadła. szukać dla córki męża. Droga Sierpiahy* W jednym państwie. Gospodyni zniecierpliwiona rzekła w uniesieniu: — Bodaj taka dziewczyna skamieniała! Po czym upływa jedna i druga godzina. że w głaz ten przemieniła się przed laty pewna służebna dziewczyna. Jest podanie. potrzeba było stu ludzi. 81. w dalekiej krainie. taka wymyślna? Wróżka mu odpowiedziała. dla swego narzeczonego umyślnie każe zrobić. Jednego razu poszła z wiadrami do pobliskiego źródła czerpać wodę i zwyczajem swoim nie wracała długo do domu. Nieszczęśliwy król poszedł do jednej wróżki pytać. 55 . Na usilne nalegania ojcowskie odpowiedziała. Nareszcie gospodyni wychodzi z domu szukać jej. że w nim się będzie odprawiać nabożeństwo z wielką chwałą Boską. Podanie miejscowe niesie. Lecz jakież było zdziwienie gospodyni i przestrach. a choć i wtenczas będzie jednakową. który ona. a podniósł sierp. jakiego ona mieć chciała. Król wrócił z tą odpowiedzią do domu i znalazłszy porę. znajduje się głaz ogromny wyobrażający w oddaleniu dość dobrze postać człowieka niosącego wodę w wiadrach. który przyjechałby do niej na koniu nie większym jak na dwa łokcie od ziemi. lecz tylko za takiego rycerza. diabeł gniewny. aby nim żąć można. Kamień w Podkamieniu Przed samym kościołem księży Dominikanów w Podkamieniu. bo mąż za nich będzie odbywał pokutę. że potrzeba ją wydać za mąż. a dwa razy tyle siły. co by trzeba robić.

to niech podniosą w górę daną im konewkę. Ojciec się na to zgadzał. bo już to temu ze dwadzieścia lat jak on. Posłowie i na to się zgodzili. żre nie chce ani królestwa. Gdy i to spełnili. lecz płowy pokazał się obłoczek. Radość w całym królestwie była największa. więc aby mu go na pokaz przywieźli. gdzie mieszka ów siłacz. napiwszy się i podjadłszy. powiada: — Oj jest. co mogła. 56 . Usłyszawszy o tym posłowie nie szczędzili już żadnych wydatków. znaczyć to będzie.Posłowie chodzili długo po świecie daremnie. ogromny sierp. że on już jedzie. jaki ciężar jest sierpa. że jeszcze z domu się nie wybrał i niech przyszłą dowiedzieć się o przyczynie. miód. gdy i to przywieźli. poszli wprzód do chłopa. wtenczas jeśli się ukaże siwy obłoczek na niebie. już teraz rosły Kozak. co by mu zrobiło drogę w jego podróży. człowiek bez ręki. Minęło trzy dni. którego stu ludzi zaledwie dźwignie. że nie wie. zaczęto przygotowywać się do wesela. Próżno go prosili król i naród. Zaczęto go więc prosić. a najbardziej ojciec. jednym zamachem nogi tak trącił Żyda. on wziął jedną kufę wódki pod lewą rękę. a wziąwszy ów sierp. ja znam jednego chłopa. potem gdy on wyrastał. raz wszedł do karczmy i kazał sobie dać wódki. aby sierp ten wlekli z Kaniowa do domu po ziemi. a ciało odesłać do Kaniowa na większy żal ojcu. aż mu przywiozą portret królewny. aby go sobie zjednać. co było w karczmie. a gdy go arendarz zatrzymał. na którego nalegania prośbą i groźbą siłacz dał posłom swoją konewkę powiadając. czy nie słyszeli gdzie takiego siłacza. że ten uderzywszy się o karczmę zawalił ją i umarł. co ma syna. Przybył wreszcie i siłacz na swym koniu. a potem powiedział. siłacz nie myślał wyjeżdżać mimo nalegania ojca. daremnie królewna robiła. czy ma pieniądze. a sam siłacz „na kaniowskim rynku. gdy już ja byłem spory wyrostek i chciałem mu jakieś wziąć cacko. co by podniósł i żął sierpem. chodziło tylko o konia. wzięli kwartę wódki i zaczęli przytomnych częstować. aby im dał syna swego za męża ich królewnie. czy nie widzieli. Żyd zapytał go. tam. A gdy siłacz na to nie odpowiedział i Żyd wódki nie dał. bo nie był roślejszy nad dwa łokcie od ziemi. a za trzy dni on się wybierze w drogę. drugą pod prawą i wychodził z karczmy. że ojciec siłacza mieszka w Kaniowie. wówczas siłacz kazał. Odjechali posłowie. i odtąd zrobiła się na Ukrainie Sierpiahowa droga (Sierpiażyn szlach). a gdy pokaże się czarna chmura. tak nazwana od tego. Wówczas król rozgniewany kazał mu uciąć głowę. lecz gdyby go długo nie było. siłacz im odpowiedział. który nie chciał królewnej za żonę i królestwa w posagu. który wręcz powiedział. to jest. lecz w końcu powiedział. aby się dowiedzieć. piwo. najsilniejszy z tych nie mógł go udźwignąć. Na koniec zachodzą do pewnej karczmy. znaczyć to będzie. że nie wprzód do nich pojedzie. że tej królewnej znać nie chce. to dziwem dziwne rzeczy wyrabiał: pomyślcie no tylko sobie. co to za siła. jeszcze łażąc na czworakach po ziemi. on jej nie chciał i nie chciał. złapał mnie za rękę i jakby muchę zdusił. Przypędzono więc cały tabun do wyboru. Kupowali wódkę. żeby jechali do domu. co miał syna. a złożywszy mu bogate dary prosili go. że ją zrobił Sierpiaha. gdzie zastali kilku ludzi. i na nim puścił się w drogę. zżął nim łan żyta. rozpytując. siłacz wybrał w nim jednego najmniejszego i najbrzydszego. siłacz znów nie pojechał. a przybyłym posłom powiedział. hrajetsia w swynku”. Jeden z obecnych. Posłano więc za siłaczem. Za drugie trzy dni przybyli znów posłowie. Siłacz po tym wszystkim musiał się wybrać w drogę. tak mi ją oderwał. ani królewnej. Posłowie natychmiast udali się do Kaniowa. Po powrocie posłów podniesiono konewkę do góry i już nie czarna chmura. Zrazu ów chłop bez ręki drożył się ze swoją tajemnicą. rybę i wszystko.

niesionym ramieniem. ażeby się w kamień obróciła. matka rozgniewana przeklina ją. gdy siano grabiła w dzień świąteczny. IV Między Jeziorzanami a Buczaczem jest kamień mający postać człowieka z podniesioną ręką. mający podobieństwo do dziewczyny z gra.biami. Obok tego głazu pokazują stojący na ziemi mniejszy głaz mający podobieństwo do bliźniaków. 83. i oto taż sama nieposłuszna córka w kamień się zaraz obróciła i stoi przy drodze. chcąc ją w twarz uderzyć. Nie dopuściło nie. został przeklęty od pobożnego człowieka i skamieniał. Ciało jego odprowadzili Kozacy do Kaniowa. grubości do czterech łokci. że będąc nieposłuszną matce. lecz gdy ją matka łajała. o których podanie niesie. Koniec tego podania zgadza się z okolicznościami śmierci tego hetmana. iż pewien gospodarz. niegodna córka podniosła rękę. III O ćwierć mili od wsi Zabokruki na Podolu jest przy drodze kamień jak słup jaki. Powiadają. i jadło lada co przyniosła. że ta droga nosi nazwę od Sierpiahy.bo tak szkaradnego czynu. córka często sobie folgując napomnienia matki nie słuchała. Ludzie obróceni w kamień I Niedaleko Brześcia Kujawskiego nad jeziorem pokazują wieśniacy kamień duży. Pan Izopolski mniema. bo zaraz obróciła się w kamień z pod. że się i zbyt spóźniła. w których zwykle wieśniacy strawę noszą pracującym w polu. jakoby przed wiekami matka z córką pracowały na tej łące i kiedy matka najpilniej robi. a wysokości może do 10 mający. ścięty on był we Lwowie jako przeniewierczy hospodar wołoski. przez nią w kamień zaklętą została. orząc w niedzielę.* Droga ta około Kaniowa uważaną jest od ludu za złowieszczą i służy za przekleństwo: A szczobyś popaw na Sierpiażyn szlach (Bodajeś poszedł drogą Sierpiahy). nie jako hetman kozacki. Jest podanie. Rzecz się tak miała: Pracującej matce w polu przyniosła córka jedzenie. hetmana kozackiego zwanego Podkową. 57 . II W bliskości wsi Koronat na Podlasiu są dwa głazy.

Razu jednego przyszli do niego diabli. nie wiedział. że potrzebujemy jeszcze twego ratunku. Diabeł nalega koniecznie. Chcąc z biedy się wyplątać.84. osobliwie na msze i jałmużny. Patrzaj! Aż tu istotnie w wozie sześć koni przedziwnych. Nigdy się nie wychmielił. mężnie się ucierając. drewka tylko na ogień przykładał. gdy sieć wolno przeszła. a nie śmiejąc mu przeszkadzać do modlitwy. zrozumiał. tamże był jakiś Rzepnicki jego krewny. kiedy noc. co by tu robił? Odpowiedział on: — Żeśmy wszyscy na placu legli. a więznął. — Otóż masz i sześć koni. był on straszny hulaka. W wozie były cztery konie. a Rzepnicki z uwagi nic nie stracił i zgodnie z Brzezickim opowiadał rzecz następną: O samej północy słyszą oni obadwa. — Nie. w pień była wycięta. dopiero za trzecią rażą. że i oni prze. z kim się spotkał. Obejrzy się książę i poznawszy go pyta. aż gdy się modli niedaleko kominka. ty. Ostatni jako młody chłop czyk spał tęgo i nie wszystko słyszał. znowu i po drugi raz czynił za nich dobrze. gdy zapuściwszy sieć w staw pobliższy pałacowi. że wszyscy do nieba należymy. Brzezicki znów odpowiada: — Powóz brzydki. i sługa. mąż cielce pobożny. kiedy dzień. pił gorzałkę z każdym. który służył w chorągwi na swoim koniu. to nasze szczęście. Spał on jak zwyczajnie w sali. tylko koniec. Nie wiedział jeszcze o tym książę Albrecht. Wchodzi ktoś po wschodach prosto do sali i zatrzymuje się przy łóżku Brzezickiego. stawa przy nim jeden z pobitych towarzyszy. wysłał był swoją chorągiew do obozu przeciw nieprzyjaciołom ojczyzny. nie tracąc męstwa — ja nie jeżdżę czwórką. podjeżdża pod dom.szli na wolność synów boskich. ktoś z niego złazi i mówi do naszego hulaki: — Przysłany jestem po ciebie. siadaj. 85. Dusza towarzysza chorągwi Radziwiłłowskiej Albrecht Radziwiłł. Tu już nie miał czym się wymówić. Wylał się zatem na dobre uczynki Albrecht za ich dusze. a on nie 58 . atoli jeszcze sprawiedliwości boskiej wypłacić się musimy. nie masz azjatyckich dywanów. jakoby wóz jechał na ulicy. I wszystko było za machnięciem chustki od diabła. tak lgnąć będzie. nie zmieniał nawet bielizny i w jednej tylko opończy hulał po ulicy chodząc. diable — odpowiada przebiegły Brzezicki. jakiś Brzezicki z Lublina. Brzezicki W rocie pana Skuminowej służył. i gdy w staw zapuścić kazał niewód. byłeś chciał. ta. że aż z trudnością wyciągną — i zniknął. możesz nam dać pomoc: będziesz zaś miał ten znak pewny.

żeby oni tamtędy nazad powrócić nie mogli. aż tu drzwi zamknięte. co go doglądali w jego chorobie. jakiej wiary byli. bierze z powozu wędzonego karpia i dając Brzezickiemu mówi: — Jedz z swymi pułkownikami (to jest: z Poniatowskim. że poszedł na nieszpory? Tak przypomniawszy mu wszystkie jego nieprawości. zachorował mu stangret jego kochany. oto wszystkie twoje ulubione zabawy. tymczasem ruszą drzwiami — zamknięte. Pytają: — Któż to dał? Opowie. Wlazł jeden maleńki szparą pode drzwiami. idziemy do ślubu i nazad tędy powracać będziemy. nie puszcza go i mówi: — Rzuć tego człowieka. W godzinę lub też więcej. Po czym zaczną parami wychodzić za drzwi. Umichowskim i Kresą). jak do ślubu ubraną. mówiąc ten maleńki oddawca: — Weź i skosztuj tych weselnych wetów. Bóg wie. leży. a potem w ową myszą jamę powłazili. mamy też tu wesele swoje. My jesteśmy panowie duchowie. rozumiejąc. oto są wszystkie twoje grzechy od samego urodzenia. Duchy familijne Kiedy Rej był posłem do Szwecji. żeni się nasz brat. jemu żadnego nie czyniąc gwałtu. Przyszli potem do niego ci. poszedł do księży bernardynów i nie wychodził z klasztoru dwa tygodnie: spowiadał się. Dokąd się uda. a potem i damulki. nie życząc sobie więcej patrzyć na owo widowisko. aż tu z myszej jamy wyskoczy jeden chłopek maleńki po niemiecku ubrany. zwyczajnie tak. Chory ten leżał w jednej izbie pustej. co widzisz. Przestrach go opanował. a ciebie także aktu weselnego uczestnikiem uczynimy. Ci ichmościowie. którego zachorzałego zostawił u pewnego szlachcica. a uczyniwszy się w oczach jego dużym mężczyzną. muzykę znowu słychać. co pierwej. prowadzili traktem. to psem się przerzuci. ni martwy dnia się doczekał i jak tylko rozedniało. krzyczy z całej mocy: — Chłopcze! Chłopcze! A w głowie chłopca ktoś stoi w bieli. usłyszał muzykę jakąś pięknie grającą. a za nim drugi i trzeci. bo tu tobie i włos z głowy nie spadnie. na koniec zaledwie upamiętał się w pół roku. każdy swoją miał. wyprowadzono i pannę. a wczoraj czyż nie za toś go bił. Nigdzie nie miał pokoju. Tymczasem przywięzuje do nóg łóżka postronek i ciągnie je razem z Brzezickim. Biedny stangret ledwie od strachu nie umarł. i tym się znowu. przyjął komuniją — i wszystko było próżno. Ów stangret w okrutnym był strachu. nareszcie wyszli wszyscy z izby. co koło jego zdrowia chodził. nic nie pomagało. Ów. to kotem. i ten lekarz. 86. Tymczasem kur zapiał i wszystko zniknęło. a kiedy go gorączka ominęła. zawsze mu diabeł przed oczyma w rozmaitych postaciach. on do piekła jedzie. Skoro tam już po onym ślubie powracają. wyszła także muzyka. mając go odebrać powracając nazad do Polski. muzykę też coraz to lepiej słychać i poczną tańczyć po izbie. Teraz na sługę swego wołasz. wstał i założył drzwi na haczyk. pogroził mu tylko palcem i zdjąwszy haczyk otworzył drzwi. — Odebrał stangret te wety z wielkim strachem.chce. a podziękowawszy postawił wedle siebie.dział im całą 59 . Nasz junak ni żywy. Wychodząc zostawili jednego malca. który mu rzekł: — Nie turbuj się tym. — Jakie ty życie prowadzisz? — mówił diabeł do Brzezickiego — patrzą j. wyszedł znowu jeden z owej dziury i przyniósł mu na talerzu kołacza suto konfiturami i rodzynkami przeplatanego. że to tam w inszych pokojach grają. Egzorcyzmy czytali nad nim kapłani i zarzekał się pić wódkę.

Miał on przy sobie dworzana. 88. że tędy jest droga: — Tu więc droga! — zawołał. że leżą słowa. szukając schronienia przed tą klęską. Nasi to są domownicy. dobre to rzeczy. a gdy się właśnie ściemniło. Już począł rozpaczać i płakać rzewliwie. zaczął parskać i kopytami bić w ziemię. Spojrzy — widzi. a teraz się świeżą murawką okryły. Szlachcic zdziwiony. które lód ze śniegiem czarnym zatrzymał.awanturę. Pomimo tęgiego mrozu był on lekko ubrany i coś wyglądał na włóczącego się Niemczyka. Pielgrzym Szedł ubogi pielgrzym i zaszedł między takie skały. a zima tak sroga. a tysiące rozbiegło się po lasach. nasi przyjaciele. zeskoczył z siodła. że z nich wyjścia nie było. skąd by powód narowu. droga wypadała przez las. który się mocno obwarował od tego powietrza. W jednej wsi pozostał wszakże jakiś kniaź moskiewski (było to przed pierwszym zaborem kraju). w największym boru koń nagle mu stanął. Przyszedł bliżej i przeczytał: — Tu więc droga! — Poszedł więc za tym przewodnikiem. Przeziębnięty pielgrzym czekał pewnej śmierci. gdy ujrzał sobola. moja siostra upiorzyca 60 . kiedy wiosenne skwarem dopiekając słońce zmarznięte słowa pierwszego pielgrzyma odtajało. Pytają: — Czemuż nie jesz? Odpowiada: — Bo się tego jeść boję. przed oczami jego zjedli i nic im nie szkodził. nadeszła zima. wziął za cugle. że ptastwo zmarzłe ze złotym pierzem upadało z powietrza. wziąłem ją dla trafnego opowiadania z Pamiętników Paska. On po staremu nie chce. jak z tej kłody wylazł człowiek. Postać ta zbliżywszy się doń powitała go grzecznie i rzekła: — Jestem upiór. a on sam z wielkiego mrozu w kamień się obrócił. jedz. ale słowa jego zamarzły. jedz. 87. a idąc przodem ciągnął za sobą stępaka. Przesiedział lato. tysiące ludzi wymierało.* * Powiastka ta aczkolwiek przeniesiona do Szwecji przecie* krąży między nami. Owi mówią mu: — Nie bądź prostakiem nie bój się. ten pewnego razu wyjechał konno do pobliskiego miasteczka. szlachcica polskiego. Upiór i dżuma Okropna dżuma panowała na Ukrainie. Zażywają oni tych malców do roboty i do różnych posług. jak szparą w ogromnej skale przebiegał. Nadszedł w to samo miejsce drugi pielgrzym i równie jak pierwszy nie mógł znaleźć wyjścia spośród skał wysokich. Zrobiwszy kilka kroków zobaczył tylko wielką spróchniałą kłodę leżącą w poprzek drogi i już miał ją ominąć. a nie widząc. gdy nagle z wielkim swoim przestrachem ujrzał. Wziąwszy owi kołacz. znalazł nieświadome przejście i już prosto stamtąd do grobu Jezusa zaszedł. Spojrzy i zobaczył uradowany.

rozmów tych podsłuchiwać się nie godzi pod utratą życia. gdy wyszedł na ich spotkanie upiór. któremu upiór życie ocalić obiecał. jak długo żyć. a z nią głód i nędzę. kiedy wszyscy będą umierać. a my będziemy go wieźli jutro do grobu. — A to jakiej? — pytały inne woły. ty nie umrzesz. a mianowicie kniaź. nim się dzień skończy. woły i krowy. które także w tych 24 godzinach nowo uszyte być mają. na które przez 24 godzin mają być uprzedzone nici i wyrobione płótno. przyjedź tu znowu i przyprowadź całego białego konia. a szlachcic dosiadłszy konia kopnął się do domu i opowiedział wszystko kniaziowi. 61 . wskoczył na białego konia i pędem poleciał nie rzekłszy ani słowa. — Ach! — odpowiedziały pierwsze — nasz gospodarz dobry i łaskawy miał. jak nam nie odpoczywać. trzonkami do góry a ostrzem w futro. a tymczasem wyszedł naszej podsłuchiwać rozmowy i za to tej jeszcze umrze nocy. Nazajutrz odbył się pogrzeb gospodarza i para siwych. a nic ci się złego nie stanie. To rzekłszy poszedł znowu do swojej kłody. co i dziś. aby podsłuchać rozmowy swego dobytku. jaki ci podam sposób: oto jutro o tej samej porze. całkiem nowych czapek. Rozmowa bydląt . a za tymi czapkami mają być zatkane dopiero ukute noże. kniaż i szlachcic dosiadłszy koni i zabrawszy one rzeczy ruszyli w wiadome miejsce. chciej mi tylko dopomóc. który przerażony tym wypadkiem natychmiast zwołuje tkaczy. kuśnierzy.mimo moich zabiegów przyniosła do was dżumę. że się dżumie wykupił. dalej przywieziesz mi 12 zielonych. inne woły pytały ich: — Dlaczego tak wcześnie się kładą i czemu by były smutne? — pytane odpo. a zabrawszy czapki i wory. który ani włoska nie ma na sobie innej maści. Wedle mniemania ludu ruskiego zwierzęta domowe. Lecz muszę ją stąd wypędzić.wiedziały: — Jak nam się nie smucić. Bóg wie. jak pióra. Powróciwszy do siebie wszyscy byli weseli. najładniejszych wołów odwiozły go na smętarz. a ręczę. jako to. lecz nazajutrz cały dom wymarł oprócz tego szlachcica. będziemy wprzężone do najcięższej roboty. Gdy noc nadeszła. kowali i każe pomienione rzeczy w 24 godzinach wygotować. co potwierdza niniejsze podanie: Pewien bogaty gospodarz wyszedł tajemnie na swą oborę w nocy przed Nowym Rokiem. Słuchaj tylko. potem przyniesiesz mi 12 worów. Ledwie się zbliżyli do kłody. w niektóre nocy następujące po pewnych dniach świątecznych prowadzą ze sobą rozmowę ludzkim językiem. to wszystko przywieziesz i oddasz mi. konie. kiedy jutro. baranich. 89. że ci włos z głowy nie spadnie. po pewnej chwili oczekiwania para najładniejszych siwych wołów naprzód się położyła. bo nawet śród największej dżumy.

Zaledwie słonko zajaśniało. Młoda kniahinka opierała się długo rozkazom matki. pastuch poskoczył. — Kryj się więc na wieki! — zawołała rozgniewana matka — i na wieki się odzywaj! 62 . umyślił zdobyć takową. o mieniących się barwach i o grzebyku diamentowym na głowie. Uciekał. czy Chrystus był prawdziwym Bogiem. lecz gdy ją ani przekonać. osadził na gibkim biczysku i wysmarował smołą. Taki więc jest początek tego dzikiego zwierza. 92. Kitka diamentowa trzęsie się do słońca. aż się liście zatrzęsły i oto zewsząd zlatują się gromady wężów. która koniecznie chciała wydać swoją córkę młodą za starego pana. lecz jeszcze wianka nie miała. posyłają. prosi. Biega sama po ogrodach księżna i przy zmroku wieczora szuka. jeszcze druhny nie zanuciły pieśni kładąc go na głowę dziewicy.90. a nie widać panny młodej. Piotrem po ziemi chodzili. 91. Chrystus rzekł wtedy: „Ty. zezwoliła na wszystko i dzień ślubu naznaczony został. iż pewien pastuszek. w chęci nastraszenia. Zdarzyło się. pastuszek tak też i zrobił. przygotowania się rozpoczęły na wielkim dworze i młodą kniahinkę przystrojono do ślubu. głos tylko jakiś śmiejący rozlega się wokoło. błaga nadaremnie. a węże wciąż za nim. jeden młynarz chcąc się przekonać. jak wziąć nogi za pas i zmykać. bądź straszydłem dla ludzi” — i zamienił go w niedźwiedzia. nie masz jej w komnatach starego dworca. Jakiegoż więc używa fortelu? Oto ukręcił sobie potężny bicz. ani ubłagać żadnym sposobem nie mogła. Ale tu jakiż strach go ogarnął! Król wężów gwizdnął. i pewnie byłyby go na mak rozniosły. Zazula Za dawnych czasów żyła wielka i bogata kniahini. co chcesz straszyć. który raz pierwszy pokazał się na ziemi. zachowując w łapach przednich kształt ręki człowieka. gdyby nie był dopadł klasztoru panien na Zwierzyńcu pod Krakowem i bramy za sobą nie zatrząsł. Już wszyscy w cerkwi czekają. Napastowany wydaje gwizd donośny i wnet ze wszystkich stron zlatują mu tłumy wężów na pomoc. Niedługo widzi. tak przygotowany czatuje na króla wężów. Nie było innego sposobu. widując czasami tego króla wężów i dziwując się diamentowej jego koronie. woła. Król wężów Opowiadają wiele o jego nadzwyczajnej piękności. ukrywszy się pod mostem na przechodzących wyskoczył. uciekał. Niedźwiedź Kiedy jeszcze Chrystus ze św. która przylepiła się do smoły. zaciął biczem i zerwał kitę. jak ku niemu sunie.

które dzieciom na przestrogę używa: Dzieci! Kania leci! 94. rwali się do szabli. Ująwszy je zaś. We dnie widzi go także ten. rozciągnionego za belką. iż lgną do niej jak do matki. 63 . twarz — starca zgrzybiałego z długą. przywiązuje go włosiem za nogę do gniazda. którego przy. kukułka nie tylko w wysiadywaniu jaj i usłaniu gniazda cudzą wyręcza się pracą. Wiadome mu są wszystkie domowe tajemnice.Niezadługo usłyszano dziwne chichotanie. których to widmo co noc odwiedzało. Pamiętna wszelako na ród. w którym patrzy. a tym więcej nudzić się dni kilkanaście na jajach: łapie przeto małego ptaka i na jajach siedzieć mu każe. iż snu pozbawia. aby miała sama robić gniazdo. z którego pochodziła. Tak kniahinka przemieniła się w kukułkę. iż uniesieni gniewem niektórzy. Wił Gmin wystawia sobie to straszydło wysokie. skąd żadne sposoby wypędzić go nie mogą. w podróży nawet ma przy sobie małego ptaszka. Zresztą nic szkodliwego nie czyni. I. chcąc je porąbać lub od siebie odpędzić. z tak wysokiego rodu pochodząc. w kierunku. Kania Kania jest to dziewica nadzwyczajnie pięknej i ujmującej postaci. Przybywa ona otoczona obłokiem od wsi do wsi pod wieczór i tam samotnie spotkane dzieci różnymi sposobami i łakotkami stara się do siebie przywabić tak. aby starannie dopełniał włożonego nań obowiązku. Były doświadczenia. gdzie patrzy. Lud gminny z tej powieści tłumaczy sobie to przysłowie. Wił przecież w mgnieniu oka usuwa się na każdy zamach i zawsze zostaje w jednej odległości od człowieka i zawsze w kierunku. głos nowo utworzonego ptaka. a wkrótce kuku.chodzi dręczyć. Okropnością postaci swojej przeraża tak. skąd porwane dzieci nigdy już nie wracają. żółtą brodą. Stawa pospolicie przed człowiekiem zasypiać mającym. zbyt dumna. Głowę atoli ma zupełnie ludzką. kształtem podobne do piły. odziewa się gęstym obłokiem i uniesiona na nim ulatuje na dzikie lasy i stepy. 93. a jeżeli w nim dostrzeże zuchwałą chęć ucieczki. Sama doziera. gdziekolwiek okiem rzuci. wił mu naprzeciwko stawa. Na próżno odwraca się człowiek zbiedzony. który jak wierny giermek żywność swej pani niesie.

że małym.den Polak. Bazyliszek Ma kształt koguta. twierdząc. że ci pomarli. Na tak straszne widowisko całe miasto się zbiegło. jak jaskinia jaka. drugi i trzeci już nie tak był zwiądł. na dwóch chodzi nogach. o czym nikt nie wiedział. krzyczeć i lamentować poczęła. weszła. więc prosił o inszą świecę. nie mogąc znaleźć. na swywolę czy igraszkę weszli oboje tak. białe plamy jak koronę noszący lub też podobny do jędyka. Jakoż znalazł straszną bestyję już nieżywą. czwarty już zdrowy i świeży wyciągnięto. pod skrzydłami żółty. Do tej piwnicy dziewczynka mała z chłopczykiem tak. żeby mógł w ciemnych między rumem lochach obaczyć. nigdzie znaleźć nie może. kiedy ich wieczorem do wieczerzy nie widać. Aż znajduje oboje dzieci bez duszy. z głową i szyją indyczą. który wyglądając oknem zawalonym. Takie są o bazyliszku dwa podania: Za Zygmunta Augusta w Warszawie na pogorzelisku. które kogut dziewięć lat mając zniesie i ze wstydu w koński gnój zakopuje. 64 . posyła wszędzie. którego inaczej zgubić niepodobna. dopiero go każdy oglądał. była głęboka. Bestyja była tak wielka jak kura. W Wilnie także za Zygmunta Augusta w pustej także piwnicy ulągł się bazyliszek. Tego chcąc zgubić. po tym zrozumiano. poszedłszy ku drzwiom pani woła po imieniu dziewki i dziecięcia. gdzie się podzieli. drugi Szlązak. piwnica. szuka matka córki. tylko trzeba jakiegoś odważnego człowieka w same zewsząd zwierciadła ubrać.95. Ogon ma węża. Kiedy długo dziewki nie widać. że tenże bazyliszek. jak się strasznie jak bębny powydymały. że już musiał zdechnąć. tego deklarowano życiem go darować. że nikt nie wiedział. A że wtenczas dwóch złoczyńców na gardło skazanych w więzieniu siedziało. Ten tedy architekt zaraz powiedział. zakręcony do góry. Więc zawołał. powyciągać osękami długimi trupy kazano. Mniemają. Pierwszy snopek zbielał i usechł. więc tam spuszczono jednego człeka. oczy miała żabie. że się rodzi z jaja koguciego. zlękła się. Więc gdy wszystkiego z gruntu zwierciadłami okryto i oczy nawet szkłem zasłoniono. wkrótce i sama padła i umarła. gdzie kiedy przez całą godzinę różnie szukał. Kiedy ich długo nie widać. już mu i świecy nie stało. w tej miał jamę bazyliszek. jak sam siebie obaczy w zwierciadle. że tam musi być koniecznie bazyliszek. tym kazano jedno z dwojga obierać: albo ginąć od miecza według dekretu. je. domyśli się na ostatek. wyciągano. wiele ludzi przechodzących wzrokiem swoim zabijał. Kazał tedy ów architekt królewski wynieść owego bazyliszka na górę. zaraz zdechnie. więc spostrzegłszy z daleka. gdy się nikt nie odzywa. albo który by się z nich odważył iść na zgubienie bazyliszka. taki wynaleziono sposób: Cztery snopy ruty po jednemu w piwnicę wpuszczono i znowu. bo się sam wzrokiem swoim ów bazyliszek zabił. Doszło to wprędce do urzędu. poszedł do owej piwnicy. Jan Taurer. który go znalazł nieżywego. Strach było widzieć. gdzie kamienica na trzynaście lat przedtem zgorzała. Kazano tam wejść dziewce. aż się sąsiedzi Rozbiegali. że już nie żyje. ale nie zaraz. szukać ich w owej piwnicy. Odważył się Szlązak. ledwie krzyknęła. posiniały z gruntu i oczy na wierzch były wysadzone. przyszedł też i wojewoda jeden i architekt z nim bardzo stary.

by ją wpuściła do izby pod pozorem. on zaś głos lipy tłumacząc sobie inaczej. prosząc. nie zastał już krowy. W taki loch sadzają dwa koguty dwunastoletnie. Zaledwie nanieciła dymny ogień po północy. poprzedzoną długą chorobą. natenczas niechybnie zaryłyby się w ziemię. śmierć na siebie. i zawiesiła w kominie.* Dołączam tu ciekawy szczegół do wiary średniowiekowej o bazyliszkach wzięty z dzieła Theophili presbyteri et monachi libri III seu diyersarum artium schedula. Pochwyciła więc żabę. Lipa Głupi jeden parobek przywiązał krowę do lipy. wtenczas te koguty przez gorąco pochodzące z tłustości parzą się między sobą i znoszą jaja. Po czym zabierają koguty. Na całą odpowiedź lipa zaczęła skrzypieć: łypa skryp. podkurzając skrzeczącą wiórami uzbieranymi z dziewięciu podwórzy. przyszedł na święty Filip do owej lipy. rzekł: Oho widdasz moji horoszi na Fyłyp (oddasz mi pieniądze na święty Filip) i poszedł sobie. z których po czasie wyłażą małe kogutki. aż się utuczą. ale odpędzona. że chce pożyczyć garczek kapusty. czy się sama urwała. a jaja dają wysiadać ropuchom. W podaniach ludu smoki także się z takich jaj kogucich tworzą. a nie widząc pieniędzy ściął ją. Niewiasta prześladowana. 96. które to dzieło odnoszą do X lub XI wieku. wołając: oddaj mi krowę. 65 . razem z żabą usychała i wkrótce po swoim nasłańcu umarła. Pamiętając to. on zaś nie pytając. a sam poszedł do karczmy. po dniach dziesięciu wyrastają im wężowe ogony l gdyby owa piwnica nie była całkiem kamienną. Żaba ta skakała w jej ślady. przyszła czarownica. uwiązała w weretę. w ciemię nie bita i znająca się na tym. co piec zatykają. że poganie w ten sposób tworzą sobie bazyliszków: mają oni piwnicę w ziemi wyłożoną całkiem płytami kamiennymi i dwa tylko maleńkie zostawione są okienka. że zabijając żabę. łypa skryp. ciągle się tylko upominał u lipy. gdy powrócił. 97. wiedziała. sprowadzi. skrzecząc ustawicznie. z siedmiu grobów i dróg rozstajnych. Żaba Nad Prutem mieszkała niewiasta. Powiada on. karmiąc je. na którą czarownica z gór nasłała żabę. czy mu ją kto ukradł. aż wtem ze ściętego pnia posypały się pieniądze.

lecz oddział ten już nie wrócił. który z ogniem i mieczem w kraju jego gości. „O mój Hryciu — powtarzała czuła Hanka — czemu nas ziemia nie połknęła przed ślubem. On ku wielkiej radości matki zgadzał się ożenić. ale tak niski. zwiastowała ich złowieszcza łuna pożarów. Jaskinia niewielka.. dlaczego nie weszłam do tego grobu z nazwiskiem mołodycy i twojej żony! Zła myśl serce mi gryzie. jednak osób dwadzieścia stojących w niej pomieścić się może. a chociaż matka płakała wyprawiając jedynaka syna na wojnę. było ludzi dwoje.. chodził po wieczornicach. poszedł na koniec sam z wojskiem i Jasiuka złapał. Jasiuk skoro o tym posłyszał. aby jednak wyrwać go złośliwym mowom. aby kilka dni trwogi przeczekać. Matka tylko jedna widziała w nim wszystko dobre. że nie pierwej wyjdzie za Jasiuka. zamyśliła syna swego ożenić.. Kochali się czule. Posłano swaty. gdy król tatarski posłyszawszy o rycerzu Jasiuku. aż pójdzie na wojnę z Tatarami i przyniesie jej z wojny siedm głów tatarskich i siedmiu żywych przyprowadzi Tatarów. gdy Tatarzy nadeszli i wszystkich za życia jeden grób pożarł. mieszkańcy uciekali z wiosek. Kazał go potem związać w worek i w morze wrzucić. gdzie komu łatwiej przyszło. a był u niej jeden tylko syn Jasiuk. w głębi jaru w połowie skały jaskinia. młodzieniec i dziewczyna. że na rękach i nogach trzeba się do jaskini wczołgać. Wchód do niej z kapliczki w skale wykutej. ale tylko z wybraną przez siebie najpiękniejszą w okolicy dziewczyną. niewysoka.98. póki nie przejdą Tatarzy. 99. Posłał drugi i ten nie wrócił. aby złapać Jasiuka. tak ciasny. kapłan miał ręce ich stułą powiązać. Z początku dobrze poszło Jasiukowi. kryli się. już nie będziesz moim mężem! Może w innej zakochasz się dziewczynie!” I Hanka rzewnymi łzami płakała i targała ciemne warkocze włosów splecione taśmą czerwoną. pod Czerczą jar skalisty. aby tym sposobem za siebie i za matkę opłakała śmierć dzielnego Kozaka Jasiuka. Jasiuk jednak nie zważał na to. zmieniła kochankę swego syna w czajkę i kazała jej latać ponad morzem i krzyczeć kyhyk. bardzo się rozradował. Król.. już siedmiu żywych Tatarów posłał do usług swej panny. wszystkie kościami ludzkimi wysłane! A lud okoliczny takie o nich zachował podanie: Tatarzy byli niedaleko. Byli tam starce i dzieci. powiedziała mu to. jak każdy jedynak bardzo wielki zabijaka i pijanica. zebrał sobie drużynę i poszedł w Krym po dary dla swej lubej. 66 . Gdy się matka Jasiuka o tym dowiedziała. Jedna gromada cała schroniła się do tej jaskini. Jaskinia pod Czerczą Niedaleko Smotrycza jest miasteczko Czerczą. lecz dziewczyna odpowiedziała. młodzi i kobiety. Czajka Był sobie Kozak Jasiuk i miał matkę czarownicę. nie trzymał się domu. przeto w całej okolicy skarżono się na niego. już sześć głów miał w sakwach. w kilku miejscach po ścianach otwory do nowych jaskiń prowadzą: wszystkie do siebie podobne. obaczywszy małą garstkę Kozaków. już po dziewosłębach było. wyjechał ze swym wojskiem przeciw niemu. posłał tylko jedną część swojego wojska.

A Tatarzyn ten sam. płacz i narzekanie.. Pieczary pod Straczem W obwodzie lwowskim we wsi Stracz. Ale mnie także serce źle szepce. i schyliła się nagle i zerwała duży pęk barwinku. 100. śmiech szatański rozlegał się po jarze. Biedna dziewczyna krzyknęła z rozpaczy. Hanka je odpycha. Dym zjadliwy napełniał jaskinię. i wymyka się spomiędzy tłumu.. jak obiecał Hryćko. abym mógł o tobie zapomnieć. może nie tak prędko z tego grobu wyjdziemy. Hanko. i jęki ustawały powoli. i ciasnym otworem. i jutro Hanka moją mołodycą będzie. „Nie płacz. czasem dochodziły dźwięki wyraźne. w drugiej trzymał łuk napięty z strzałą na cięciwie. Powiadają także. ziemia sama się jej rozstąpiwszy tę jaskinię utworzyła. daremnie wybrane drużki wesoło krzątają się koło niej i chcą jej ciemne warkocze rozplatać. przed rankiem kapłan był w jaskini. skoro ją tylko ksiądz pobłogosławił. i wbiegła z barwinkiem w ręku pośród drużek i bez przytomności na ziemię upadła. Wtem po raz ostatni otworzyła oczy i po raz ostatni uściskała kochanka. a Hryćko uwieńczył jej głowę uplecionym z barwinku wieńcem. aby do niego zeszła. kazał przynieść słomy i napchał całą kapliczkę. w połowie góry lasem sosnowym okrytej jest ciasne wnijście do pieczary. pójdę z nimi i księdza Cyryla przyprowadzę. I nikogo nie słucha. Pędem leci ze wschodów kamiennych i po jarze ponad rzeczułką biegnie. która wszedłszy do jednej z tych pieczar po wielkanocnej komunii. daremnie do ślubu wzywa. a z jaskini odpowiadał jeden wielki okrzyk rozpaczy. w nocy. i zapalił. strzała świsnęła tuż koło niej i gdzieś w szczelinie skał utknęła. W przeciągu dwóch godzin cały hufiec tatarski stanął w jarze i drapał się po wschodach kamiennych i kapliczkę napełniał. że gdy Preświata Diwa (Najświętsza] Panna) uciekała przed Tatarami. nadto dobrze związa. czarnobrewa. Daremnie ją Hryćko pociesza.A Hryćko smutną narzeczoną pocieszał i łzy jej gorącym pocałunkiem osuszał. Hanko. gdzie jego kryjówka.łaś mię czarnymi warkoczami.” I tak się stało. Jest także podanie o dziewce. czarownico. Ale Hanka jeszcze smutna siedzi. i tam dopiero obejrzała się lękliwie. już wyśliznęła się z jaskini. Dotąd ich kości w czerczeńskiej jaskini bieleją. on wszystko dla mnie zrobi. co począć. Tuż na dole Tatarzyn smagławy jedną ręką kiwał na nią. nadto dobrze przebiłaś mię czarnymi oczkami. o której lud głosi. Przez otwór po jaskini słychać było gwar wielki. Hanka nie pójdzie do ślubu bez wieńca z barwinka.. Hanka rzuciła się do kaplicy i wpełzła do jaskini. Słuchaj. czy jej kto nie widział. kiedy część mołodźców za żywnością wychodzi. nie płacz. Hanka jeszcze bez przytomności leżała.. I śmiech głośny. którego strzała biedną Hankę chybiła. jak jaszczurka. a zalecać się do innej. i umilkły zupełnie. w proch się rozsypała. że ma związek z pieczarami kijowskimi. i co tchu pobiegła nazad i na wschody. „Jakimże wiankiem pokryjecie rozpuszczone włosy mołodycy? Gdzie mój barwinek weselny?” Zmieszały się drużki i nie wiedzą. 67 . Wiem. a gdy na drugą Wielkanoc wyszła. błąkała się w niej aż do drugiej bez żadnego pożywienia.

a w niedzielę poszedł z krzyżem w ręku do naznaczonego miejsca. a widma w postaci pustelników wchodzą do pieczar. poszedł więc pożyczyć ćwierci od sąsiada. znikają. drzwiczki! Na to zaklęcie otwarła się pieczara. lecz cóż miał robić z tak wielkim bogactwem? Już był oddał na cerkiew dwie dziesięciny z tego. których wieśniak nie wytrząsł. sługom nie płacił. Jednakże przed zakopaniem pieniędzy umyślił je wprzód przemierzyć. — Zamknijcie się. aż wreszcie odwaga przyszła i zakołatał mocno. Kiedy tak ładował kieszenie i zabierał się do wyjścia. W domu nic nie powiedział o swojej przygodzie. gdy słońce zajdzie. Za resztę nakupił różnych ubiorów dla dzieci i żony. mówiąc: — Otwórzcie się. a drzwi się rozwarły. drzwiczki! — rzekł mimowolnie i drzwi się zamknęły. po. Następnej niedzieli poszedł znowu do pieczary. Razu pewnego widział biedny wieśniak. Żegnał się z podziwienia wieśniak. które niosą na barkach otwartą trumnę. otóż zaroniło się w nie przy mierzeniu kilka małych pieniędzy. odezwał się głos gruby z głębi pieczary: — Przyjdź znowu! — Zakręciło mu się w głowie i ledwie miał siłę powiedzieć: — Otwórzcie się. którzy długi czas rozbijali podróżnych i łupili cerkwie. Stanąwszy przed drzwiczkami. jak się zatrzymał przy małych drzwiczkach. Od tego czasu nie miał spokoju. Wieśniak. a ra. drogich pereł i kamieni. jak zakołatał z cicha i wyrzekł: — Otwórzcie się. a które nie utaiły się przed okiem łakomcy. ukryty za złomem skały. który robotników krzywdził. a pieniądze na lichwę pożyczał. lecz wchód naznaczył gałęźmi. pokazują się przy miesiącu widma rozbójników. aby cokolwiek nie wziął. co by ćwiercią pożyczoną mierzył? — Leśne nasienie i mysiarki (orzechy) — odpowiedział z zająknieniem. a gdy go znalazł. drzwiczki!. Wstrząsając głową. Pieczary w Czarnej Górze W bliskości pieczar Czarnej Góry. Są to duchy tych samych zbójców. aby na każdy przypadek mógł się zapomóc w gospodarstwie. Zrobił to samo. Szukał więc kmiecia w lesie. Teraz już sobie był bogatym gospodarzem. który go śledził. ale śmielszym krokiem. wielkiego bogacza. albowiem rzadko kto może namacać drzwi do nich prowadzące. Wokoło niego leżała w skrzyniach i w beczkach niezmierna moc złota i srebra. którzy tu mieli swoje niegdyś siedzibę. W onej ćwierci były wielkie szpary. Wszedł głębiej i zobaczył obszerną jasną izbę. drzwiczki! Otwarły się i wybiegł na dwór uradowany. jak zwolna przez las przechodził pustelnik. długo trząsł się ze strachu i długo przysłuchiwał się. tylko poszedł do cerkwi i dał część z tych pieniędzy na kościół i ubogich. zapytał. to znowu wszytko obiecywał i tak powoli wyłudził tajemnicę o skarbach. co pierwej. W milczącym i poważnym orszaku wychodzi dwanaście postaci w bieli. a głos gruby zawołał: — Przyjdź znowu! — I wieśniak przyszedł na trzecią niedzielę i nabrał pieniędzy. co się w tych pieczarach znajduje. a co zostało. jednak nie mógł się wstrzymać. a wyszedłszy z nią na szczyt góry.kazał mu lichwiarz srebrne pieniądze. wspomniawszy na żonę i dzieci. gdzie są do dziś ukryte. Pościł więc w sobotę. Na drugi rozkaz: — Zamknijcie się.zem lichwiarza. 68 . a potem zniknął w ścianie opoki. chciał zachować w ziemi. chociaż się często zawarty wchód pokazuje. drzwiczki! — znowu się zamknęły. tak pragnął wiedzieć. co posiadał. Drżał góral ze strachu. Niezmierne skarby przechowali oni w tych pieczarach.101. dostrzegł.

Korzystał więc z pory i udał się do strasznego miejsca. drzwi! — i drzwi się za nim zamknęły. Pierwsza ta wyprawa zachęciła go do podobnych częstszych i zawsze pomyślnych. zmówił Ojcze nasz i z lekka zapukał do drzwi. i wrócił szczęśliwie do domu. na jej gruntach znajduje się znacznej długości pieczara. gdzie miał odbierać wory. Następnej więc niedzieli wybrali się przed wschodem słońca do pieczar w Czarnej Górze. ale już nie było rady. a drzwi się otwarły. Dźwigał skąpiec na plecach łopatę. Słynie ona jako skład niezmiernych skarbów. wreszcie przystąpił bliżej ku drzwiom. Śmiały ten człowiek. lichwiarzu? Trwogą śmiertelną przejęty padł na ziemię i rakiem pełzał ku drzwiom. a bardzo ubogi. Pewnego razu zdarzyło się. Skąpiec obiecywał podzielić się z nim na połowę i także dać na kościół dziesięcinę. nabrał więc pieniędzy. Drugi wieśniak. Wieśniak napominał go. a beczki i skrzynie ze złotem i srebrem zapadały się powoli w ziemię przed jego oczyma. iż zabawił na rabunku dłużej. a lichwiarz krzyknął grubym głosem: — Otwórzcie się. aby poprzestał tej chciwości. że w pewne święta diabli się rozchodzą i zostawiają pieczarę bez żadnej straży. drzwiczki! — I drzwi były zamknięte. zaczął je łakomie i skwapliwie przesypywać w wory. których szatani pilnują. Pierwszemu wieśniakowi nie było po myśli. 69 . nie zastał w samej rzeczy nikogo z duchów. ale on nie dał sobie nic mówić. bo groźbami zniewolony dał się namówić. tak pospiesznie drzwi za sobą zatrzasnął. Zaledwie wszedł. łapią go na gorącym uczynku. że mu piętę ucięły i z tej przyczyny chromał aż do śmierci. Jakaż tam okropność! Złego sąsiada ciało leżało krwią zbroczone. — Zamknijcie się. aby z nim do drzwi pieczar poszedł.Cały tydzień przemyśliwał skąpiec nad tym. niż wypadało. siekierę i mnóstwo worów. drzwiczki! — i tylko raz w raz powtarzał: — Zawrzyjcie się. Tu usłyszał głuchy krzyk i jęk pomieszany z wyciem psa. lecz w duchu zamierzał poczciwego wieśniaka zgładzić ze świata. Pieczara w Bruśniku O mil trzy na wschód od Lusławic leży wieś Bruśnik.dział o pieczarach. że się zawistny jego sąsiad dowie. które lichwiarz skarbami napełni. a czarny chart pokazał mu zęby i zawył. co stał na dworze. diabli nadchodzą. — Po coś tu przyszedł. 102. Nieborak znalazł przynajmniej dość czasu wymknąć się rozgniewanym złym duchom. Wystraszonemu lichwiarzowi wypadły z rąk worki. jakby cały skarb wyprowadzić z pieczary i jak zostać wielkim panem. Już doszli do pieczar. doszedł. ale uciekając. czekał nań długo pełen nie. aż wkrótce wszystko ucichło. drzwiczki! — Drzwi się otwarły. lecz w strachu zapomniał wymówić: — Otwórzcie się. ile mu się spodobało. Wtem wyszedł z głębi pieczary wielki chart czarny z błyszczącymi oczyma i położył się na skarbach. a ujrzał beczki i skrzynie z pieniędzmi. przemówiwszy zwykłe wyrazy.spokojności. Taka jest z tego powodu powieść o pewnym ślusarzu. Właśnie zaczęto dzwonić na służbę Bożą do cerkwi.

co na raz urąbie siekiera. zginie natychmiast. Tam ukażą się światełka bardzo błyszczące. 105. wielkie może znaleźć skarby. Toż samo opowiadają o innej jamie w dolinie Kościeliskiej. który zabrania ruszać skarbów leżących naokoło. poszedł za nimi w miejsce. teraz jeszcze są tam zupełne mundury na dwunastu ludzi i niezmierne skarby.103. na każdym zakręcie trzeba palić światełko. najpiękniejszej i upoetyzowanej podaniami. z dziurą. 104. do której jeśli kto ma odwagę wejść. jak zbójnicy po rzemiennej drabinie do niej włazili. aż dopiero dalej. ale do munduru niech się nikt nie zbliża. gdyż na środku leży broń nabita i za dotknięciem sukien zabije. aż się przyjdzie do obszernego miejsca. Prowadzą tam kręte i ciasne chodniki. ani skarbów nie znalazł. Zbójeckie pieniądze W dolinie KościeliskIEej. a nas zbawisz. a potem brać ze skarbów tyle. mówiąc: Boję się. zaklęte i ci ludzie nawet teraz dziury znaleźć nie mogą. Chłop jednakże pilnie patrzał. które można wziąć. zaraz na wstępie przy piecu wapiennym napotkało dwóch zbójców chłopa: każdy niósł po pół centa (cetnara) pieniędzy i mówili do niego: Bóg ci poszczęścił (i oddawali mu swe pieniądze). kto by w czym przekroczył. Jama nad Morskim Okiem W skale nad Morskim Okiem pod gęstymi zaroślami kosodrzewia jest pieczara. mieli tam wszelkie sprzęty i w niej podczas zimy mieszkali. Jamy zbójeckie W dolinie Skoruszyny jest skała zwana Czarną Turnią. Chłop jednakże bał się przyjmować skarbu. jest tam i świńskie koryto pełne pieniędzy. lecz ich dotknąć nie można. i da się słyszeć głos. gdzie się podzieli zbójnicy. w której dwunastu zbójników mają zostawione zupełne ubranie. Zbójnicy poszli na górę. uszczęśliwisz siebie. którzy widywali. Zbójnicy do niej się spuszczali zawsze. 70 . każdemu z nich należy pokłonić się z osobna. bo byście mię wydali — i odszedł. jednakże ani jamy. pieniądze wzięli i diabłu je oddali i ten ich wartuje. ale wszystko teraz zażegnane. A gdy odeszli. gdzie się skryli do góry. kto owe jamę wynajdzie. na środku klęczą trzej mnisi.

Pan jakiś płynąc morzem rozbił się w czasie okropnej burzy. iż Skarbnik jest opiekunem Wszystkich kruszców w ziemi polskiej. czyli gospodarz. nie naruszona. straciwszy wszystkie swoje kosztowności. że co rok przychodzi do Żabińca siedmiu Czechów. że Janoszczyk. że tam dobywają z gór złote rudy i narobiwszy złota wracają do siebie. 109. w górach tatrzańskich leży jezioro zwane Żabiniec. ale go zabił jeden baca. Podróżując po świecie odwiedzał także Tatry i głośne po wszystkich karpackich krajach Morskie Oko. Księgi czarnoksięskie Jest między góralami wiara w księgi czarnoksięskie. ale nadaremnie. Morskie Oko Jezioro to podług podania górali tatrzańskich ma być nie do zgłębienia i łączyć się z Morzem Adriatyckim. życie jednak uratował. Górale powiadają. Płynąc pełcią (tratwą) po tym tajemniczym jeziorze postrzega nagle ową szkatułkę i kawały drzewa okrętowego. Wydobywają to juhasy. mało dostępne dla skał nadzwyczajnie przykrych i niebezpiecznej po nich drogi. i kosztowności wszystkie zawierała. zostawił takie księgi. 107. daje się kulbaczyć i jeździć na sobie. Skarbnik Sandomierscy górnicy mówią. Powiadają. Długo w smutku pogrążony szukał ponad morskim brzegiem swojej szkatułki. była zamknięta. 108. trzeba 71 . za pomocą których można skarby odkrywać. im tylko wiadomymi ścieżkami. mające się znajdować gdzieś na dolinach.106. Czechy wędrowne Wyżej Pięciu Stawów. Nieraz w górniczej kurcie przychodzi on do szybu. W górach pokazują skałę. ażeby znużonych robotników wyręczyć: wtedy najbliżej stojący podaje mu świecę zapaloną na kilofie. pełnej drogich kamieni. sławny rozbójnik. Nieraz dają się znajdować w tym miejscu pozostałe po nich piecyki i żużle z wytopionego kruszcu. Jakiemuś Niemcowi udało się jeździć na tym smoku. jak przy rozbiciu. z której na przeczytane zaklęcie z księgi wychodzi smok.

iż spotkał pewnego razu jakiegoś studenta z Podoleńca i zaprosił go do swego szałasu. Ówże Skarbnik zalał Olkusz za karę. Zbójcy Bardzo już dawno temu zbójcy byli napadli na dwór szlachecki. zabierali sprzęty. ale kula cudownym sposobem w bok poszła. nasmarowali tłuszczem i zapalili cztery palce. Obok tego miał być nadzwyczajnie nabożnym. bojąc się zaś. Student poprawił i chybił jak pierwszą rażą. Najmilszym mieszkaniem Skarbnika są góry jakieś na Szląsku. że górnicy olkuszcy chcieli Jasną Górę podkopać. co o jakimkolwiek innym zbóju opowiadają. siekierę morderczą w ręku zostawili: a tak schwytana z narzędziem zbrodni. Powrócił wreszcie na ziemię i cuda o tej wędrówce podziemnej opowiadał. Ciśniona silną prawicą wracała na powrót do niego na jedno gwizdnienie. który właśnie co skończył modlitwę. a tam czyste złoto strumieniem się lało. Siekiera Janoszczyka cudowne miała przymioty. kiedy zwykle Janoszczyk klęczał i modlił się. żeby nie doznali oporu. nie przestawał się modlić. także nachuchali w cztery szklanki i przewrócili dnem do góry. że górnik bez światła. zamknęła ją w dziewięciu skrzyniach dziewięcią 72 . a żadnego dobudzić się nie mogła. Górnik na samym oglądaniu tych skarbów strawił lat 50.bowiem wiedzieć. 110. Janoszczyk ciągle się modlił. Tysiące krąży o nim podań. wszyscy już byli wymarli. biednej tej niewieście. piąty palec. a wiedząc o osobliwych przymiotach jego siekierki. odkrywa najobfitsze żyły i najprostszą drogę z szybu do szybu wycina. dognał go i zabił. podjął się go zabić. jego zręczność. Skarbnik dobrze przyjęty łupie za trzech i za trzech szlepuje. w zmowie ze zwierzchnością. Kiedy wymordowali wszystkich. Raz go jakiś górnik nie przyjął na nocleg do szałasu. Te czary sprawiły. za to go Skarbnik nazajutrz w szybie obłąkał. w przeciwnym razie mści się na winowajcy. wzięli rękę trupa. Kochanka Janoszczyka zdradzając go. to niby żeglarz bez gwiazd. zaszedł więc z tyłu klęczącemu i strzelił do niego. Podanie niesie. 111. tam karń srebra leżała obłazgiem. Student ów. co nie gorzał. nie dał spać żonie gospodarza. a wodząc po wszystkich górach polskich najszczersze pokazywał mu kruszce. ale mu ten długi czas minął jak jeden dzień. iż czterech szlachty usnęło snem twardym. ubroczywszy ją we krwi męża i braci. Wybrał do tego porę o wschodzie słońca. Widziała więc. żyjący zaś nie chcieli mu wierzyć. dopiero kiedy zdrajca po trzecim strzale począł uciekać. Janoszczyk. chciał nawet przewodników naprowadzić na owe kruszce. Janoszczyk Najgłośniejszym ze zbójeckich dzieł w Tatrach jest Janoszczyk. jakby nie uważał. niewinnie śmierć od kata poniosła. jego władza nad istotami nadprzyrodzonymi i ciągły stosunek z nimi przechodzi wszystko. Janoszczyk. nikogo jednakże z dawnych znajomych nie znalazł. jak zbójcy weszli. więc dostał pomieszania zmysłów. Jego siła.

Odtąd z tego kowala stał się zawołany strzelec. ale dziewiątej skrzyni i dziewiątego zamku nie mogła przerąbać. że z niej umarł. która była ze złota. ale zaledwie stanął. krzyknął przelękniony: — 73 . zawoławszy tedy na kowala. wzrostem przeniósł najroślejszego chłopa. wnet go i obaczyć można było. kazał jednemu z koni przybić podkowę. Dziewczęta mszę kupiły. Kiedy pojmano Janoszczyka. spod którego różnymi czasy wychodził mnich. kiedy dziewczęta mszę za jego duszę kupią. najczęściej w bieli lub kapturze mnisim. Ten pan. Był to jakiś pokutujący mnich. za co mu darował strzelbę. który uciekłszy z klasztoru. Widziano. gwizdnął na siekierkę i zaczęła się wyrąbywać. Jeżeli o nim mówiono. a duch nie pokazywał się więcej. Ukazywał się w różnych postaciach. dotrzymały mu placu i dowiedziały się z własnych ust jego. przez zbójców zabity został. Na świadectwo przed innymi ludźmi dał im rutę od własnego kapelusza. ale nadto strzela zwierzęta i ptaki. a nóż wrzucono w potok łopuszański. bo nie tylko każdego zwierza zabije. ale o ile przystojny. który go widział. wszedłszy w nią rozpostarł kaptur i płaszcz mniszy nad falą i powoli malał. 114. w którym pan ubrany po niemiecku sam się powoził.zamkami. a schylając się przebił się nożem. że wtedy uwolniony będzie od pokuty straszenia ludzi. Widywano go przebranego za kobietę w szlacheckim stroju. Parobek z Łopuszny Żył w Łopuszny parobek bardzo przystojny. ujrzał w potoku łososia. Kowal z Harklowej Raz w nocy zajechał przed kowala z Harklowej jakiś powóz sześcią dzikimi końmi zaprzężony. zrazu maleńki. 112. W tym tedy miejscu. Idąc raz do Harklowej na mszę. podobno z czasów wielkiej jakiej wojny lub powietrza) jest pniak wielkiej grubości. gdyż dziewięć jest liczbą tajemniczą. aż zniknął z oczu. nic nie mówił. Rana była tak głęboka. o tyle zimny dla dziewcząt. nic złego nikomu nie wyrządził. Mnich Na polanie zwanej Centyrz (cmentarz. schylił się więc po niego. już zrąbała ośm skrzyń i ośm zamków. gdzie nóż wrzucono. jak ten powóz wyjechał z Dunajca. jakich nawet i w kraju nie ma. Ostatni człowiek. który miał za pasem. Pochowano go. duch parobka ciągle się pokazywał. a sam popędził gościńcem. Obrały się śmiałe jakieś dziewczęta. Ginął we wodzie. 113.

aby ją porwać. Chłop zajrzał do chaty. czyli kręcący się wicher. — Nie — krzyknął gniewny wieśniak — dopóki nie dasz. urodzie i obciął mu głowę.Wszelki duch chwali Pana Boga! Na co mnich odpowiedział: — I ja chwalę. stary chrzestny widział w głowach stojącego tegoż diabła. To wymówiwszy zniknął i odtąd nie widziano go więcej. ale wyjmij nóż z nogi. 116. nie odpowiadał. jak diabeł stał w pokornej postawie. 117. a talarami w ćwierci bawią się dzieci. Diabeł we wichrze Pewien wieśniak widząc. rąbać takie drzewa. Piotrze i Pawle. zwłaszcza pierwszych dni po św. patrzy. jak się pokazał diabeł ubrany po niemiecku. szybkości. Nie na dobre mu to wyszło. bo gdy umierał. Kiedy się jeszcze pokazywał. wiszą na całej ścianie połcie słoniny. od tego czasu głowa ta z niezmiernie długimi włosami ukazuje się na tej polanie i chociaż ją wezmą i rzucą gdzie daleko w parowy. tylko kiwnął głową lub ręką. cisnął weń nowym poświęconym nożem. później ktokolwiek chciał to drzewo zrąbać. co czatował na duszę wieśniaka. jak nań nachodzi diabli taniec. — Idź do domu — odrzekł diabeł — a znajdziesz wszystko. Niejeden tak napiętnowany jawor znajduje się w górach. Diabeł cechujący jawory W bukowinie łopuszańskiej pod Kluczkami widziano w dzień św. 74 . kilka połciów słoniny i ćwierć talarów. Głowa błąkająca się Na polanie zwanej Kamieniska Jaworzyna zabił watażka zbójców jednego ze swoich podwładnych. dlatego górale bardzo się strzegą. niezawodnie okaleczył się i musiał pracę zaniechać. co mu przeszył stopę. jak przeszedł pomiędzy statek i rąbał jawor. zawsze na powrót wraca. strzelaniu. gdy go kto o co zapytał. Piotra i Pawła. — Dam ci wszystko. 115. przybity do ziemi nożem. a to przez zazdrość za jego zręczność w skakaniu. i zapytał łagodnie — czego chce od mego? Chłopek zażądał baryłkę wódki. ujrzał. co chcę. Wrócił i uwolnił diabła przybitego do ziemi. stoi baryłka wódki.

wszczął się pożar. aż pobudzony do gniewu gospodarz cisnął nóż przeciw wiatru. Jedną rażą żona pierwszego wyszła na podwórze i podsłuchała takiej rozmowy dwóch ogniów: Pierwszy — No. Czerwony chłopczyk Utrzymuje się podanie na Litwie. przerwał je ogień drugi: — Ale. Wiatr Gospodarz na połoninie pokrywał kolibę. iż natychmiast zwierzchnia powłoka postaci pęka i pieniądze się rozsypują. jego twarzy: gdyż najmniejsza uderzenie czyni ten skutek. miedziane — brunatnego. Drugi — Jak sobie zechcesz! Tylko mego obejścia nie zaczepiaj. do pierwszej gospodyni należące. z przesądu pierwszej naśmiewała się. nigdy ani kropli wody.119. Trwała ta mitręga jakiś czas. gdy druga. 120. a na drugą noc. Ci ludzie. Zbywszy się roboty. srebrne — białego. proszą i usilnie nalegają. I znowu nastąpiło milczenie niczym nie przerwane. by się odważył ich życzeniu dogodzić. gdyż tu dłużej nie mogę wytrzymać. aby ich uderzyć w policzek Lecz nikt nie jest tak śmiałym. niebawem też wiatr ucichł i gospodarz mógł zaczętą pracę dokończyć. co znaczy bogatego. Tu nastąpiło krótkie milczenie. właśnie było 75 . ale tam na górze twojego obejścia jest złókto (naczynie drewniane do odparzania bielizny) mojej gospodyni. jeśli kogo na drodze spotkają. który nabrawszy męstwa przystąpił do pieniężnego chłepczyka i dotknął się. Szczęśliwy ten. gdy przestrzegana gospodyni rozgniewanego ognia podarku mu nie postawiła. zaniedbując to czynić. na tamtą bowiem ja swoje obejście zniszczę i gdzie indziej pójdę gospodarzyć. choć lekko. który całe jej obejście zniszczył. zostało tylko na zgliszczu złókto zupełnie nietknięte. złorzecząc mu. Żona jednego ściśle przestrzegała oddawania ogniowi podarku. Dar ogniowi W jednym obejściu mieszkało dwóch gospodarzy. zeschłem na szczyptę. iż pieniądze w postaci różnego koloru osób chodzą po świecie. to silny wiatr powieje i łat zerwie. rozniecił dobry ogień i zaczął wieczerzę warzyć. to jest: stawienia na noc w piecu małego garnuszka z wodą. bracie! Ostatnią noc z sobą jesteśmy. I tak: pieniądze złote mają postać człowieka koloru czerwonego. Z tego to powstało i przysłowie „czerwony chłopczyk”. A co pokryje. żebyś mi go nie spalił. bo ja mam dobrą gospodynię. 121.

76 . 122. jakeś mię pokaleczył. Nieznajomy zaś odpowiedział: — Wieczerzaj zdrów — a po niejakim milczeniu popatrzywszy na gospodarza dodał: — Masz szczęście. Latawiec I Parobek mając latawca. Gospodarz znachor odpowiedział: — Czemuś nie przyszedł do mnie w goście na kupałę? Ot i za tym słowem znachor odszedł w leszczynę. Żona kochała go. lecz nie można było słyszeć. i rzecze do gospodarza: — Dobry wieczór. Wchodzi do izby. chmury lunęły rzęsistym gradem. a za nim pojechał ów pan. Wtem się schwyci latawiec i rzecze: — Gospodaruj już sama. Wtem nadjeżdża jakiś pan na białym koniu i prosto jedzie do gospodarza znachora. ożenił się i młodą pojął żonę. Pewnego razu poszła ze zbożem do młyna. Wkrótce silniejszy wichr zawył. kiedy wziął się do jadła. a sama legła na przypiecku. a przy nim latawiec cudnej urody. Żona nic nie mówiąc. a tu chmury się zbiły i ciągle nad nimi grzmi i szumi. na koniec młynarz ujęty grzecznymi słowy hożej mołodycy pospieszył z mlewem i mołodyca. a deszczu ani krzty nie pada. choć późno w noc. chociaż mąż spał widocznie. a mąż na łóżku. oboje całują i pieszczą się. Oba coś ze sobą pogadali. sąsiednia łąka (nieprzyjaciela znachora) była usłana na dwa palce gradem. ja nie będę już ci więcej męża bałamucić. gdy tymczasem sianożęć znachora pokropił tylko drobny deszczyk. na drugi raz strzeż się rzucać nóż przeciw wiatru. nie będąc kochaną nawzajem. 123.po zachodzie słońca. a kiedy po chwilce powróciła pogoda. Pocałowawszy kochanka odeszła i nie wróciła nigdy więcej. przepadł. krzyżują się błyskawice. Gospodarz znachor woła czeladź. bolała na to. nie podnosząc oczu rzecze doń: — Puszczaj ludzi. w południe zaczęły się chmury zbierać. wiatr pociągnął gwałtowny. ani twarzy nie widać. po cichu zdjęła prześcieradło i nakryła oboje. lecz smutek swój sama w sobie kryła. musiała czekać długo. jak nożem przeciw wiatru ciskać. że mu ani oczu. jeśli łaska do wieczerzy. To rzekłszy. bo mi się pomordowali. byłbym cię nauczył. aby się żwawo zwijała i sam już składa w stogi. Gospodarz odrzekł: — Daj Boże zdrowie! Siadajcie. a kiedy już był blisko. Po niejakim czasie znachor wrócił z gałązką leszczyny w ręku. wróciła do domu. widzisz. Była pogoda. Grad Gospodarz znachor (czarownik) ze swoją czeladzią gromadził siano. gdybyś mię był uczciwie nie przyjął. grzmiało i łyskało się straszliwie. ale we młynie było zawożno. aż tu idzie człowiek jakiś niezmiernie pokaleczony.

ona koło niego. nie lubię żartować z bliźnich. — Nie godzi się żartować z ubogiego pachołka — odpowiedział sługa. Jadą. Woźnica zaciął konia. myto. co mówię. kupiec z swoim zięciem napakowali brykę pieniędzmi i jeszcze dwa kupili wozy pod cały ten skarb. i Didki-Łełeki wieli złoto i srebro jak pierwej. aż tu pod korzeniskami wywróconego świerku coś sieje. co się podkasała wyżej kolan. — Tylko prędko! Tylko prędko! — naglił kupiec. Kupiec wkrótce powrócił do domu. Idzie i uszedł jakiś kawał. a podróżny na śmierć zapomniał o przyrzeczeniu góralki. Kiedy go ujrzeli. dziewka za nim. każe zapalić świecę i widzi góralkę na pościeli leżącą obok jego parobka.II Jechał sobie po sprawunki wdowiec jakiś w góry. zaszli do korzeniska wywróconego świerku. 124. W takim ciężkim razie zasięgnął rady bab. krzyknął: — Ty bezwstydniku! Co obok ciebie robi dziewka? Parobek na to: — Co się wam dzieje? Przy mnie nie ma nikogo. poszedł sam naprzód. niech sobie przyjdzie po pieniądze. jeden spomiędzy nich rzekł: — Tak długo musieliśmy na ciebie czekać! I Didki. rzekł jeden spomiędzy nich: — Powiedz tam twemu słudze. aż pod jedną wsią spotkał góralkę. Jakoż niebawem odbyło się sute wesele. patrzy. a że kłoda na kłodzie leżała i zawalała drogę. dopiero kiedy się okadził świńskim gnojem. gdzie tylko się ruszył. modli — widziadło nie znika i ścigało go ciągle tak dalece. A kiedy obu ujrzeli. pójdziem za twoimi pieniędzmi. ucieszony podróżny rzecze: — Czy nie poszłabyś do mnie na służbę? Dziewka odpowiedziała: — Ja tam przyjdę do was. żegna się. Otóż tak ubogi Zydek został najbogatszym kupcem w mieście. Zięć wpatrzył się zdziwiony w kupca. że w dzień nikogo nie widział. ona za nim. za to wieczór. Porobiwszy swoje sprawunki.-Łełeki znikli. widziadło znikło na zawsze. bo się nam już uprzykrzyło jego oczekiwać. kładzie się na łóżku. późno w noc wraca do domu. Pan idzie do świetlicy. jadą — zajechali w gęsty bór. rozgniewany więc. W drodze zajechał w bardzo gęsty bór. 77 . Na to kupiec: — To. woła swego sługę i powiada mu: — Ja ciebie wybrałem za zięcia i wydaję za ciebie swoje córkę jedynaczkę. a przy tym szmer i śmiechy słychać. kadzono go różnymi ziołami. uczta. Łeleki Jeden bogaty Żyd puścił się w podróż daleką po różne towary. a po uczcie woła kupiec swego zięcia i rzecze: — Zbieraj się. wchodzi do izby. smarowano. a za nim jego bryka. Powysiadawszy z wozu. Podchodzi bliżej i widzi złoto i srebro. które przesypują śpiewając Didki-Łełeki. szczerą jest prawdą.

jak się to pokazuje ze sposobu odbierania im ukradzionych niemowląt. a swoje na miejscu skradzionego zostawiają. dzwonkami zwane. Naradzono się względem sposobu i stanęło na tym. gdzie obficie rosły kwiatki. Najwięcej cierpią od nich położnice. wyjechał. chłopeczku. Mają wszakże i one macierzyńskie uczucie. Podrzucone dziecię wynoszą zwykle na śmietnik. Porywają niekiedy i dorosłe dziewczęta. Na głowie dla stroju noszą czerwoną czapeczkę. Postrzegły to dziwożony i puściły się takim pędem. za pożywienie im służy ziele. gdy dziwożony kołowały. kradną nowo narodzone dziecię.125. gdzie i jakim sposobem? — nikt nie wiedział. które są zwykle szpetne. Nie będę ja chodzić na twoją rzepeczkę. tak zwane słodyczka. a upatrzywszy porę. rozpuszczony i prosty. że je zamiast pralników używają. Pewnego razu góral. co koń wyskoczył. że już go dognać miały. piersi ich są tak wielkie. złośliwe. mają włos bardzo długi. W jaskini leżącej nad rzeką łopuszańską pod Małą Górą jest główne siedlisko dziwożon. I poty narzekała. aż on zlitowawszy się oddał jej czerwoną czapeczkę. oddaj moje. ale ta mu uciekła. których dziwożony przez jakąś tajemniczą własność tych kwiatków przebywać nie mogły. o którą się cała wieś troszczyła. Dziewczyna krzyknęła: — Trzymaj się dzwonków! Góral ciągle kierował konia pomiędzy dzwonkami. piorąc swoją bieliznę. Dziwożony : Są to kobiety nadprzyrodzone. Nieboga co wieczór przybiegała pod jego okno i śpiewała żałośnie: Chłopeczku. Następujące o tym krąży podanie: Zniknęła w Łopusznej młoda i ładna dziewczyna. gdzie smagają je rózgą. napawają wodą ze skorupki jaja i wołają: — Odbierz swoje. garbate i koszlawe. kiedy ona znowu prać przyjdzie. Ta poznała go wzajemnie i opowiedziała. Góral dotrzymał słowa. 78 . wróć moje czapeczkę. ujrzał w największej gęstwi dziewczynę piorącą. że ją dziwożony porwały. Dziwożony” szpiegują takie kobiety. Zbliżył się do niej i poznał. aby ją od nich uwolnił. góral wyjedzie konno i porwie dziewczynę. uchwycił dziewkę i. — Dziwożona litując się nad cierpieniem swego dziecka oddaje ukradzione. zaprowadzony jakąś potrzebą w głębie gór łopuszańskich. a swoje zabiera. uwoził do domu. Długo o niej nic słychać nie było. a on tymczasem. prostą drogą do wsi dostał się. że w dzień umówiony. kiedy góral szczęściem wypadł na łąkę. że to była ta sama. zaklinając go. czapeczkę tylko swoje w jego rękach zostawiwszy. Jeszcze inna krąży o nich powiastka: Góral złapał dziwożonę w swojej rzepie.

ale sierotę Bóg nie opuścił. Dostrzeżono to i występną matkę z córką wskazano na rozszarpanie bronami. Nie pamiętając wyrządzonej sobie krzywdy. Trzeba więc było chodzić z nim ponad wodę i śpiewać: Marysiu! rysiu! Śliwon płacze. Opiekun poczciwych. koło których przechodzi. nie okazywała się matka. z zazdrości utopiły ją w jeziorze. odprawiwszy modły nad owym podarkiem zostawia to w borze wraz z chorobą i słaby — zdrowym powraca do domu. Mąż jej nie poznał. 79 . idzie do lasu z osobą cierpiącą. zaprosiła swoją macochę wraz z jej córką na chrzciny. Piersi chocze. Nie za złego ducha. mimo wszelkie przyzywania i płacze. Dobrochoczy Przemieszkuje na Białorusi bożek leśny zwany Dobrochoczy. Ale cóż się robi? Oto złośnice te. widząc. Jakoż lubo sługa co dzień nad wodę przynosił dziecię. Kto się tego podejmuje. ale poznało nowo narodzone dziecię i żadną miarą nie chciało przyjmować piersi. Na wykraczających zsyła najdotkliwsze choroby. w jakim szczęściu Marysia i jak ją mąż kocha szalenie. przy którym stawał. albowiem czarownica poniosła z sobą do grobu tajemnicę zaklęcia utopionej. Wiedzieć jeszcze należy. — Pożałujecie tego! — zawołała czarownica prowadzona na męczarnie. zaraz się obłąka w lesie i wieczorem zaledwie powrócić może do domu. surowo karze występnych. iż kto pierwszy wstąpi w ślad Dobrochoczego. bo niebawem znalazła bardzo poczciwego i bogatego pana i poszła za niego. ale raczej za sprawiedliwego sędziego jest poczytywany.126. wszakże go zawsze przebłagać można. a odtąd każdej nocy słychać nad jeziorem płacz dziecinny i tkliwy śpiew matki. macocha zaś posiadając czarnoksięskie sztuki przemieniła własną swą córkę w żonę tego pana. 127. widziano go bowiem zawsze równego z drzewem. Ojciec stroskany sam rzucił syna w wodę. Topielec Macocha wypędziła z domu piękną i dobrą Marysię. Wtenczas wychodziła matka i łzami zalewając się karmi to dziecię. Wzrost jego zależy od wysokości drzew. dość na to chleba okrajca i szczypty soli w czystą szmatkę zawiniętej.

wesołe — mimo to okrutne. w porze kiedy zboża zaczynają wysypywać kłosy. że gdy słońce zajdzie. Wodnice (Wandinini) Gmin litewski utrzymuje. Tym sposobem uwolnił brata od zaklętego tańca. póki życia nie skończy. żywe. a z nimi błogość i urodzaj gór ruskich. zamieszkanych przez dawnych bogów.niem zmuszają do na j gwałtowniejszego śmiechu. w którym lubiły się kąpać. aby ich pląsów i zabaw dostrzec nic mogli. a potem łaskota. ale rozgniewane miawki przeniosły się na Czarną Górę w Tureczczyźnie. tyły i ogrody pełne pięknych kwiatów i owoców. są to dziewice zachwycającej urody. Krwią takiej ofiary karmią się i różne złości czynią ludziom. Podług podania miały one główne siedlisko na górze Ihrowiszczu. muzyka duchów nie wywarłaby na niego swojego skutku. napadają. był tam staw przeczystej wody. Zdarzyło się. bardzo długo szukał go brat stroskany. polować ptastwa wodne i w susze skraplać pola swojego pana. Często także w postaci pięknych dziewic wodnice bawią nad krynicami i strumieniami i nieświadomych myśliwców zwabiwszy pięknym obliczem. tym szelestem wodnice usypiają ludzi. Na osoby młode. a wodnice stałyby się jego niewolnicami i musiałyby łowić ryby. zabłąkane pośród łanów kłosistych. aż wreszcie ujrzawszy stojącego w kole miawek. iż na swej górze spotkały pasterza grającego sobie na skrzypeczkach. zawiodły korowód i nie chciały go więcej z swego koła wypuścić. każdorocznie zbiegają na ziemię. a tym samym bezpieczne im zapewniają schronienie. wychodzą na brzegi. 80 . Kto by jednakże wówczas miał przy sobie kwiat paproci. Miawki Boginki te przykrząc sobie w górnych przestworzach. śpiewają i skaczą po łąkach. porywają ze sobą w głuche lasy na dno jezior i stawów. przy blasku księżyca wodnice wypływają z topieli. a rozwiane po ramionach włosy brzęczą i dzwonią jakby daleka muzyka. 129. wtedy ich oczy błyszczą jak gwiazdy. oskoczyły go. Długo. pochwyconą ofiarę przez różne sztuki wprowadzają w dobry humor. napiął łuk i strzałę na nie wypuścił.128.

130. Dżuma
Kiedy dżuma grasuje, całe wsie stoją pustkami, koguty wszystkie ochrypłą i żaden nie zapieje; psy nawet zaszczekać nie mogą; lecz czują z daleka zbliżające się widmo, wtedy warczą na nie, a dżuma drażnić je najbardziej lubi. Spał parobek na wysokim brogu siana, a przy nim stała drabina. Noc była widna: nagle jakby niesiona wiatrem powstaje wrzawa, w której wyraźnie odróżnić można warczenie psów i skowyczenie. Powstał parobek na nogi i widzi z przestrachem, jak pędzi prosto wysoka niewieścia postać cała w bieli z rozczochranym włosem, a psy za nią. Ale na jej drodze stał długi płot i wysoki; niewiasta jednym go skokiem przesadza, na drabinę wskakuje, a bezpieczna tym schronieniem ciągle psom nadstawia nogę, a drażniąc zajadłą gromadę ustawnie woła: — Na goga, noga! Na goga, noga! Parobek poznał od razu straszliwą dżumę; podchodzi z cicha i obala drabinę. Wysoka niewiasta spada, psy ją porywają. Pogroziła mu zemstą i znikła. Młody wieśniak nie umarł, ale przez całe życie nadstawiał nogę i nic innego przemówić nie mógł, jeno wyrazy niewiasty: — Na goga, noga! Na goga, noga!

131. Pomorek na bydło
Za dawnych czasów Żydzi byli przenajęli białogłowe chrześcijańską, aby im mleka chrześcijańskiego przedała, czego ona, gdy się mężowi swemu po długim namyśleniu zwierzyła, za poradą jego przedała im krowiego. To mleko wzięli Żydzi z radością, a chłopa sobie nająwszy do szubienicy poszli i tam czary i zabobony swoje odprawiwszy, kazali to mleko złodziejowi wiszącemu w ucho lać, nachyliwszy ucha do ucha wisielca onego, a pytając go, co by słyszał? Gdy odpowiedział, że słyszy ryk bydła, zasmuciwszy się, odeszli do onej białogłowy łajać jej, iż ich oszukała. Otóż zatem nastąpił on mór gwałtowny bydła, dotychczas jeszcze po wszystkiej Polsce nie uspokojony, a ten na nas, Polaków, przypaść miał, gdyby była ona białogłowa swego mleka im przedała.

132. Morowa dziewica
We wsi jednej na Litwie zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przez drzwi lub okno wsuwając rękę i powiewając czerwoną chustką rozwiewała śmierć po domach. Mieszkance zamykali sio warownie, ale głód i inne potrzeby wkrótce zmusiły do zaniedbania takowych środków ostrożności; wszyscy więc czekali śmierci.

81

Pewien szlachcic, lubo dostatecznie opatrzony w żywność i mogący najdłużej wytrzymać to dziwne oblężenie, postanowił jednak poświęcić się dla dobra bliźnich: wziął szablę Zygmuntowską, na której było imię „Jezus”, imię „Maria”, i tak uzbrojony otworzył okno do domu. Szlachcic jednym zamachem uciął straszydłu rękę i chustkę zdobył. Umarł wprawdzie i cała jego rodzina wymarła, ale odtąd nigdy we wsi nie znano morowego powietrza. Chustka owa miała być zachowaną w kościele jakiegoś miasteczka. Powiadają także, że powietrze w postaci niewiasty w białe szaty przybranej na wysokim wozie o dwóch kołach objeżdżało wszystkie sioła. A gdy przed który dom przybyła, pokazując zapytywała. — Co robicie? Gdy odpowiedziano: — Nic nie robimy, tylko Boga chwalimy — ponurym dodawała głosem — Chwalcież go na wieki — i w tym domu zaraza nie panowała. Gdy wieczorem gdzie przybyła, a na zapytanie: — Czy śpicie?, odpowiadano: — Śpimy. Wtedy rzekła: — Śpijcież na wieki! — i całe wymierało domostwo.

133. Miłosław zabezpieczony od morowego powietrza
Za dawnych czasów, kiedy morowe powietrze sprzątało w Wielkopolsce tysiącami ludzi i już ta plaga zbliżała się do Miłosławia, znalazł się jakiś pobożny starzec, który poradził oborać miasto i wieś przyległą, Kembłów, pługiem ciągnionym przez dwoje ciołków, które krowa na raz urodziła, a poganianym przez dwóch parobków, także bliźniąt. Skoro to się stało, morowe powietrze, choć naokoło sprzątało ludzi, do Miłosławia nie przyszło i nigdy go nie nawiedzi.

134. Zemsta czarownicy
Pewna gospodyni była czarownicą. Parobek służący u niej wiedząc o tym, a przy tym ciekawy, jakim sposobem czarownica leci na Łysą Górę, we czwartek położył się na ławie przy kominie, udając chorego. Czarownica sądząc, że parobek śpi, wysmarowawszy się maścią, dosiada na pomiotło i wylatuje kominem! Widział to, a chcąc doświadczyć prawdy, zostawioną maścią wysmarował żarna, które natychmiast wyleciały taż samą drogą; nie przestając na tym, posmarował cielę, lecz i to z wielkim zadziwieniem jego wyleciało za żarnami. Już teraz dostatecznie przekonany, wysmarował się cały i wsiadłszy na łopatę, wyleciał kominem i stanął na szczycie Łysej Góry. Widział tam swoją panią przy hucznej biesiadzie, jak z innymi czarownicami i diabłami zajadała i piła, a po skończonej uczcie, jak w pierwszej parze hasała czartowskiego obertasa. Spostrzegła go nawzajem czarownica, a rozgniewana zdradą i podejściem parobka, zaczarowała go, uśpiła i pałając żądzą zemsty, zaniosła do jednej piwnicy w Gdańsku, gdzie właśnie tejże nocy złodzieje wykradli bogaty skład wina. Wkrótce schwytano śpiącego parobka, a mniemając, że on był
82

sprawcą kradzieży, osądzono na szubienicę, pomimo zaklinania, że jest niewinny. Wyprowadzono go na plac kaźni i już stryczek na szyję mu założono, kiedy parobek przypomniał sobie, że ma jeszcze w kieszeni trochę maści czarownicy, posmarował się zatem, a w tejże chwili porwany pędem wiru powrócił do domu szczęśliwie i opowiedział swoje zdarzenie.

135. Kochanka sprowadzona czarami
Wiejski parobek rozkochał się w kowalczance, ale ta o innym myśląc, trapiła biednego chłopaka. Nadaremnie kupował jej pierścienie, wstążki i chustki. Paraska przyjmowała dary, lecz potem śmiała się z niego. Nie mogąc znieść już dłużej, Kiryłło (tak się zwał on parobek) udał się do czarownicy, mieszkającej o dwie mile; ta kazała mu wystarać się o kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski. Dopełnił zlecenia, a czarownica poleciła, ażeby o północy przyszedł. Stawił się w oznaczonym czasie parobek, noc była cicha i widna, bo miesiąc jasno przyświecał. Czarownica rozpaliwszy ogień spory na kominie, zaczęła kadzić dokoła izbę jaki- miś ziołami, a potem wziąwszy otrzymany kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski, nad dymem z tych ziół trzymając i jakieś niezrozumiałe szepty odprawując, tak w ostatku zawołała: — Przybądź, Parasko! Zaklinam cię w imię tego, co mocen jest mnie i każdego, i ciebie z ziemi do piekła zaraz przenieść na wietrze! Przybądź! — i okaż się, choćby w postaci konającej lub nagiej, jako cię matka na ten świat porodziła! Na te obrzędy i wykrzyki drżał parobczak, odwrócił oczy od ko- mina i zaczął się modlić w cichości, ale w tej chwili czarownica wykrzyknęła: — Już jest! — Kiryłło słysząc poprzednio świst wichru i wrzaski, jakby podziemne, spojrzał we drzwi, które z trzaskiem na ściężaj rozwarły się, a Paraska wybladła, spocona, z oczami konającej i ściętymi usty tocząc białą pianę, w jednej koszuli stanęła na progu. Robiła silnie piersiami, jakby ze zmęczenia lub mocnych boleści. Czarownica porwawszy zioła, zaczęła nimi okurzać Paraskę, a potem siłą roztworzywszy ścięte zęby wlała jakiegoś napoju kilka kropel w usta, ucięła kosmyk włosów z warkocza i na nowo okurzając zielem, zaczęła szepty odprawiać. Wkrótce znikło widziadło, czarownica oddając mu włosy odcięte: — Bądź spokojny — rzekła — idź i nie mów nikomu, żeś tu był u mnie; Paraska kochać cię będzie. Wsiadł na konia parobczak i wrócił do wsi nad samym świtem. Stało się podług wróżby czarownicy, bo kowalczanka zaraz oddała mu swoją rękę; lecz niedługo szczęśliwie żyli. Kiryłło porzucił ją we dwa lata, oskarżył czarownicę, wyznał wszystko pod przysięgą, a babę spalono przed dworem.

83

zaraz się nie darzyło. Dworzanie i rycerstwo szydziło z bojaźliwego pana. Wieśniacy mieli wszelako skuteczne przeciw niemu lekarstwo. bo go odtąd najmniejszy hałas straszył. chcąc się na nim za coś ze. co za powód był tej bojaźni. 137. Po dwóch dniach trwogi. na mękach wyznała wszystko. Pogany oblegli zamek. odmawiał. ludziom i zwierzętom spojrzeniem swojem śmierć niósł i chorobę.mścić. na co tylko spojrzał. Urocze oczy W powiecie łosickim we wsi Świniarzew był wieśniak.* Z lichymi oczyma. zawstydzony. palono. nigdy by oczy jego szkodliwymi nie były. co zawsze szedł na czele swych znaków. wtedy każdy żałował zmarłego pana. a natomiast włożyła zajęcze. Dworzanie dziwili się wielce. Raz przez otwarte okno wpadła jaskółka i skrzydłami uderzyła go w czoło. drżący i potem oblany wsiadł na koń i zrobił wycieczkę na oblegających. wyjęła mu serce. przemawiał następną formułę: Sól. Skoro go bowiem który zobaczył. peczyna. I on starzec' uroczy zapewniał. a wrychle i zgon przyspieszyło. a on upadł jakby kamieniem ugodzony i wkrótce umarł z przestrachu. * Peczyna — glina przepalana w piecu. Bojaźliwy rycerz W zamku na środku Wisły mieszkał rycerz zawołanego męstwa. on pierwszy z pola uciekł. że jak spojrzy w nieszczęśliwej godzinie na drzewo. wyjęła chrobre serce. na co się tylko zapatruje. Starzec sam w to wierzył. a rycerz. któremu serce zajęcze wstyd i hańbę przy. I to od uroku broniło. co mu. W kilka lat potem czarownicę. co wiele bitew wygrał. schował się jak podły tchórz w najgłębszym lochu swego zamczyska.niosło. że urodził się z tak nieszczęśliwymi oczyma. Czarownica. to niechybnie uschnie: gdyby jednak zawsze pamiętał tę formułę i w chwili. 84 . Miał on złe i urocze oczy.136. lecz choć jego żołnierze pobili pogan. zwany Hryć Gerełła.

czy Kozak Charko. aby jej z wojny poprzywoził dary i aby o niej nie zapomniał. wróżko. gdy matka jeszcze spała. co chciał. żyje jeszcze? A jeśli żyje. znowu zbierała i tak aż do trzech razy. lecz Charko z nimi nie wrócił i gdzie się podział. A na Ukrainie. rozgarnęła na kupki. lecz daremnie płakała. gdyż pójdzie w Kozakami na wojnę. Nadchodziła jesień. tylko dla samej potrzeby kochać i być kochaną. znajomości rozlicznych pieśni. ale Charko był Kozak regestrowy i nie zawsze mógł robić. Zasmucona dziewica daremnie rozpytywała powracających z wyprawy Kozaków. Charko był zawsze upragnionym gościem. przestań go kochać. lecz wtenczas kiedy bywał. Dziewczę wieść tę przyjęło z uśmiechem. brała potem z każdej po jednej fasolce. przywiązał konia do płotu. zima. Wtem dziewczę dowiaduje się. był czegoś niewesoły. najbielsze kołacze. którą kochał Charko i był także kochany całym sercem młodej ukraińskiej dziewicy. od niej więc postanowiła dowiedzieć się o losie swego miłego. lecz między nimi była jedna najurodziwsza czarnobrewa. brat mój. i w babińsich karczmach. Wszystkie te prośby kochanki przyrzekał Charko spełnić i powątpiewanie z jej strony rozpędził taką przysięgą: Szczob ja sim lit wowkułakom stawsia. i tak być musi. co to byli i w Krymie. gdyż serca ukraińskich dziewic nie kochają nikogo ani dla złota. darmo go po dawnemu przyjmowano.138. to. co tam udają za kochanie. ani dla niczego. a o Charku ani wieści. czyli satana. była to wiedma. nie tak kochają się młode dziewczęta. znowu dzieliła. wiosna i lato. Dziewczyna. nie bez wzruszenia jednak. W kilka dni potem Charko już był na wojnie. a nie można by go stamtąd sprowadzić? — Można — odrzekła wróżka — przyjdź jeno jutro 85 . lecz był niewesoły. ani swat. zaniosła podarek i powiedziała: — Powiedz mi. Otóż tedy takim kochaniem Charko był lubiony. lecz był jeszcze nieweselszy. na te słowa ręce załamawszy. ktoś się pod oknem chaty roześmiał. a on podjadłszy i podpiwszy śpiewał swej lubej rozmaite pieśni lub wycinał z nią raźne hołubce. a tylko twój kochanek. on na to wszystko okazywał współczucie. Zaporożcy wrócili z wyprawy. bo on o tobie zapomniał przy białolicej Laszce. i w Rzymie. potem znowu mieszała. Przeszły jesień. Charka nie było. pobiegła do wróżki. potem rzekła: — Charko Kozak tobie ani brat. Na koniec blisko północy powstał zza stołu i żegnając swą lubą powiedział: że nie prędko wróci. Jakoż pewnego razu o świcie. Charko znany był między swymi z odwagi. Tak było długo. On żyje w dalekiej stąd krainie. Rzadko więc bywał u swojej kochanki. zawołała z płaczem: — Kochana wróżko. że w sąsiednim futorze jest wróżka. syn także Kozaka nazwiskiem Makohona. i znów jesień. Płakała dnie i noce. gdy raz w późnej godzinie Charko przyjechał do swej miłej. a sam wszedł do izby. co się nazywał Charko. Powiadają. Darmo kochanka go przyjmowała wejrzeniem. koły myszlu tobi zdradu. co się napatrzyli różnych rzeczy na białym świecie. jak powiadają starzy ludzie. gdzie były młode Kozaczki i dziewczęta. jadł i pił. najtłuściejsze knysze. że gdy to wymówił.górkach futorowi przyległych. pierogi i pieczone kury zastawiano przed niego. nikt o nim nie wiedział. i koń Charka od niej nastraszony zarżał. Oczy wypatrzyła po drożynach i ścieżkach wijących się po dolinie i pa. jak w Polsce albo w Moskwie. wiosna i lato. czemu nie wraca? Wróżka rzuciła fasolę na sito. był z radością przyjmowany od niej i jej matki. darzyła go słodkim uśmiechem i białą dłoń zostawiała na długo w szorstkim jego ręku. i w futorach właśnie. Charko Makohonik Był na Zaporożu młody Kozak. to w Ukrainie nie byłoby małym przywiązaniem. nie wracał. zima. prosiła go. a po futorach zamieszkanych od kozaczych żon i rodzin — z urody.

ach wody! Gdy głos ten stał się wyraźnym tak. Stało się. aby się rozbił o lasy i góry. blady. szepcącą tajemnicze słowa. iż jest wprost nad chatą. Jakże chcesz. czarownica powiedziała: — W sam czas. to go puszczę górą nad lasy i góry. był obdarty. co tam za futorem stoi na pół rozwalona. — Niech żywy wróci — odrzekła dziewczyna. zmieniony. Stara daje jej zaklęty sznurek. kiedy wilkołakiem jeszcze przedzierał się przez tarniny. że wczoraj dopiero. odpychał jednak swą kochankę wymawiając te słowa: — Precz. czy żeby choć cząstkę mieć jego na znak? Bo gdy żywcem. dzieci i dziewczęta. drżący. wyrzucało mu zdradę. Charko z pogardą na wszystko odpowiadał: — Przeklęta czarownico! — Żal wreszcie przebrał miarę. a za chwilę będzie w drodze. a jeszcze jutro Charko będzie przy tobie. jak było. on tęskni. wyjęła z wolna z garnka badylek. Wtem koledzy go poznali i gdzie by bywał i co porabiał — pytali. niebawem dało się słyszeć wołanie: Pić. Stara czarownica zemknęła na kociubie kominem. pić. lecz młodzieniec stał jak martwy zimny. jak wróżka kazała. Wówczas dziewczyna raz jeszcze ponawia swe prośby i groźby. On im opowiedział wszystko. wynędzniały. Gdy weszła dziewczyna. a dziewczyna już uwiesiła się na ramionach Charka. dziewczę blade i drżące siedziało na progu chaty. czarownico! Dziewczyna zrazu go przepraszała. Czarownica z pęku kwiatów wydobyła jakiś suchy badylek i kładąc go pionowo we wrzący garnek coś sobie szeptała. jęczała. a dziewczynę rozdzierało rozjuszone wilczysko. Wycie to powtarzało się każdy wieczór i ranek. czarownico! W rozpaczy dziewczę przeklinało niewiernego. Wnet po północy dziewczyna już była na oznaczonym miejscu. on zawsze mówił: — Puść mię. już ją dziewczyna zastała siedzącą przy ognisku nad garnkiem wrzących ziół. pić. Mówiono potem w sąsiednich futorach. jak dzisiaj do tej opuszczonej chaty. moja droga. a w całej okolicy zaczęto mówić o szkodliwym wilkołaku. czy mieć go żywcem. teraz już go nudzi. dany sobie sznurek zawiązuje na szyi Kozakowi i wnet znikł człowiek. czarownica szeptać przestała. aby niewiernego zmienić w wilkołaka. a gdy o znak tylko chodzi. gdzie znaleziono rozdarte ciało dziewczyny. dziewczyna prosi starej czarownicy. ogień zgasiła. który porywa i zabija. to go puszczę niżej. płakała. że nie żyje. oprócz dobytku. 86 . że tego dnia okropnie wył wilk około pustki. twój Charko już się wybiera w podróż. ogrzewała mu ręce i lica całunkami. przychodzisz. a gdy te nic nic pomagają. że z niego można było miarkować. i tym kończył. Jedną razą w siedm lat po tym zdarzeniu przyszedł do kosza zaporoskiego człowiek mianujący siebie Kozakiem Charkiem Makohonikiem. sznurek mu na szyi rozerwał się i on znowu został człowiekiem.tak rano. był to jej pogrzeb. lecz czarownica (taką bowiem była owa wróżka) nie dała się uprzedzić.

Zaproszony do zabawy usiadł w milczeniu i wychylił kubek wódki. zgromadzeni przed progiem złej baby wyli żałośnie. co czynić. aż w dni kilka czarownica tymże sposobem uwolniła go od tej zbytecznej ozdoby. Przez cały ten czas podbiegali pod mieszkanie czarownicy wyjąc przeraźliwie. którym się w stanie przewiązywała. przywracała nazad do postaci człowieczej. poskoczono w stronę. ale potwór.139. chciałem was jeszcze zobaczyć. jak zmieniony przez czarownicę w wilka porwał swoją kochankę na tym samym miejscu podczas dożynek. skąd krzyki powstały i ujrzano. Ledwo domówił. a tymczasem wilkołak porwał swą zdobycz i w największym pędzie uciekł do lasu. mój bracie! — poznał w nim bowiem starszego brata. który mu podano. w czasie obrzędu weselnego przyszła rozgniewana czarownica w chęci zemszczenia się i przemienienia nowożeńców w wilkołaki. gdy zmieniony w wilka zawył przeraźliwie i znikł na zawsze w pobliskim lesie. Dopiero ów starzec opowiedział. a po krótkiej chwili wpatrując się w niego zawołał: — Tyżeś to. 87 . Jakoż pas. — Odtąd — mówił dalej — rzucałem się na wszystkich i pożerałem. i tą wodą ludzi podlała.dzieli. a parobcy i dziewki skoczny zawiedli taniec. przy wymawianiu zaklęć tajemnych. który gdzieś się podział przed pięćdziesiąt laty. Skoro nowożeńcy z drużyną weselną przeszli próg domowy. Gdy nadszedł dzień mający być końcem ich ciężkiej pokuty. we wsi Chłopkowie niedaleko Łosic. Lat pięćdziesiąt upłynęło od tej przygody. Wtem krzyk przeraźliwy zagłuszył muzykę i śpiewy. bo teraz — och uciekajcie! znowu mam zostać wilkołakiem. i stali jak wryci. czarownica wyszła z izby z kożuchem wełną na wierzch obróconym i każdego nim z osobna okrywając. złożywszy porwaną. Lecz że panu młodemu nie okryła kożuchem ogona. jak wilkołak unosił w paszczy najpiękniejszą dziewkę. Zaklęte wesele W województwie podlaskim. Przestraszeni i bezbronni. Równy mu wiekiem jeden z gospodarzy powitał nieznajomego i wszedł z nim w rozmowę. pod próg domu podłożyła i nadto kręciła łyka z lipiny i warzyła. pan młody z kniahinią i sześcią drużbami przemienieni w wilkołaki uciekli z chaty i trzy lata wilkami byli. nie wie. skręciwszy. 140. jak się błąkam w postaci człowieczej. chociaż wrócił do ludzkiej postaci. gdy na tymże miejscu bawiąc się młodzież spostrzegła siwizną okrytego starca. jak żył z nią cały rok i jak mu potem umarła. Porwana dziewczyna W uroczystości dożynek grała muzyka nad brzegiem Wisły. Lat cztery. ogon mu wilczy pozostał. zuchwale stanął do obrony. Rzucili się za nim parobcy.

142. lecz zamiast głosu ludzkiego zawył przeraźliwie. a teraz wybiegł z widłami odpędzić złego ducha. lecz. Spiesząc co tchu przez cały dzień do domu. Widząc tedy. tak leciał do swego sioła. którą kochał. dziewczyna. ale te przestraszone uciekają od pana. iż za pierwszym cięciem siekiery zamieni się w wilkołaka. już dobrze pod wieczór przybył i zaczął stukać do drzwi zamkniętych. Dlatego zaczął straszyć pasterzy i żniwiarzy. mleko i inne potrawy. nie mogąc mimo przemiany w wilka oderwać się od strzechy rodzinnej. nie mógł tego przemóc na sobie. Oburzony tym gospodarz wykrzyknął z rozpaczą: — O czemuż nie jestem wilkołakiem. że cały zmienił się w wilka.141. że ręce jego zmieniły się w wilcze łapy. skoro przybył do lasu. daremnie chciała pozyskać jego wzajemność. Uradowany z swego odczarowania. twój mąż! — Wszelki duch chwali Pana Boga! Mężu! Wstawajcie — zawołała wystraszona niewiasta — a gospodarz ujrzał przed sobą swego dawnego parobka. Przestraszony tym zdarzeniem. gdzie był zostawił żonę i kilkoro dzieci. Nie zważał zrazu parobek na te groźby. kiedy po obudzeniu ujrzał się w postaci człowieczej. ale krótka była jego pociecha. który się z jego żoną ożenił. którym wyjadał chleb. rozkochawszy się w młodym parobku. ci natrafiwszy zdrojowisko przejrzał się i postrzegł. bo na powrót przemieniony w wilka z wściekłością rzucił się na żonę karmiącą dziecko z drugiego małżeństwa i pokaleczył ją śmiertelnie. zapowiedziała mu. a przyjaciele dawni pomarli. — Kto tam? — zapytano z chaty. jak się sprawdziły pogróżki pogardzonej czarownicy. spojrzy i widzi. a cięciem silnym rąbnął w drzewo. drudzy w świat poszli. bo w domu rodzice już pomarli. siekiera wypadła mu z ręki. Lat kilka przebywszy uczuł do snu pociąg nadzwyczajny. Niewierna żona Pewien gospodarz. Nadaremnie usiłował przyzwyczaić się do surowego mięsa. Parobek wilkołakiem Czarownica. jak stał nagi. poszła za innego i miała czworo dzieci. Jakoż spotkawszy go jadącego do boru po drzewo. przemieniony został na powrót w człowieka. Gospodarz poznawszy głos swej żony odpowiedział: — To ja. położył się więc i zasnął. Pospieszył do swoich wołów. 88 . na koniec rozgniewana ta wzgardą zaprzysięgła mu zemstę. błąkał się po okolicy. odpokutowawszy swój czas. a tym bardziej nie mógł się żywić ludzkim ciałem. Bezprzytomny zaczął biegać po lesie. który przez lat siedm był wilkołakiem. Ale jakież jego zdziwienie. Chciał je zatrzymać znajomym głosem. żebym ukarał niewierną i nieczułą mego nieszczęścia! Stało się zadość jego życzeniu.

143. postrzeżono. jam jest nieszczęsny pan wasz. a po przegraniu porywał i dusił. że zamiast wilka leżał zabity gospodarz. Jeden więc odważny wieśniak imieniem Uburtis przyszedł do bagna leżącego tuż przy górze i począł pleść łapcie dla siebie z łyka łoziny rosnącej w tamtym miejscu. w którym był skonał. Po odniesionym zwycięstwie. kto tylko przechodził mimo góry Dżuga. pierwej niźli był usłyszał zakonnice śpiewające. 144. niż słyszeć te wilcze głosy. którym na tym miejscu tak rok nagle zdechł. Żona jego wkrótce z zadanych ran umarła. że był wilkołakiem.Na jęki nieszczęśliwej niewiasty zlecieli się sąsiedzi i uderzyli na drapieżnego zwierza. niechętnie słuchał śpiewania zakonnic i w gniewie raz wyrzekł: — Wolałbym zdechnąć. wnet go duch nieczysty w rozmaite wyzywał zakłady. co zniknął przed siedmią laty. a w sam dzień rocznicy jego śmierci. człowiecze? — Łapcie plotę. jakom sobie życzył. — Któż ci to pozwolił? — Kiedy co robię. bo kto tylko do niej się zbliżył. Wkrótce potem nagle umarł. które żem zwał wilczycami. za to w tej postaci aż do dnia sądnego chodzić będę i jestem wiecznie potępionym.pada wilk srogi i zaczyna ją gonić. Kiedy się zatem ludzie Ridta do broni na zwierza porywają. aż oto wy. jakie ci przełożę. jeżeli więc nie wygrasz zakładów. on rzecze: — Stójcie. Wszyscy tę górę omijali ze strachem. Mądry Uburtis i diabeł Każdego razu. a o którym wieść biegała. postrzegał tam Niemczyka w kusym fraczku przeskakującego z drzewa na drzewo. gdy czeladź jechała przez las. nikogo o pozwolenie nie pytam. — Co tu robisz. 89 . gdy przy świetle zaczęto przyglądać się zwierzęciu. trzymając się wyznania luterskiego i mając dom swój naprzeciwko nowego klasztoru benedyktynek. Kupiec poznański wilkołakiem Ridt. który padł pod licznymi razami. — Jak śmiesz na mojej ziemi i z moich drzew zdzierać łyko! Ja jestem panem tych okolic. kupiec poznański. natychmiast zginiesz. Po kilku chwilach przychodzi diabeł. Ridt.

człecze. porwał blisko leżący ogromny kamień i cisnął w powietrze. nie rzucaj. Głupi diabeł rozumiał. jeden zakład wygrałeś. co mi dasz? — Kapelusz pieniędzy.— Zgoda. Czekają godzinę. jeszcze ostatni zakład i pieniądze będą twoje. — Dobrze. — Wygrałeś. To mówiąc postraszył w łomie leżącego zająca. diable. ja będę gonił. — Dałbyś sobie pokój. — Łapaj! łapaj! — Diabeł popędził za zającem i nic nie wskórawszy powrócił. — Ach! Zmiłuj się. człecze. co tobie ze mną się porywać. spróbuj się z nim. No. Niedźwiedź rozjątrzony rzucił Niemczyka o ziemię i począł chłostać swą łapą. Uburtis zaś miał w ręku skowronka i puścił. iż z oczu zniknęła. — Jakiż więc będzie pierwszy zakład? — Spróbujemy się. drugi zakład — teraz trzeci: kto z nas prędszy. a więc daj mi swój kapelusz dla napełnienia go złotem. ty nawet mego dziecięcia urodzonego wczoraj nie dopędzisz. Mój brat jest w niebie kowalem i teraz bardzo potrzebuje żelaza. abym mu kulę podał. dobry człecze. trzecią. czwartą. — No. Zmordowany. 90 . Zając skoczył i począł zmykać. aby ta ogromna chmura nadeszła. waży ona funtów sto tysięcy — kto z nas wyżej wyrzuci? — Ty najprzód próbuj. zbity. ledwie się wydobył biedny diabeł z uścisków niedźwiedzia. Jeśli chcesz. który oto o kilka kroków śpi. A gdy wygram. To mówiąc. — Czegóż się tak przypatrujesz? — rzekł diabeł. ona mi jest bardzo potrzebną. Wiem. — Co tobie diable ze mną się porywać. a gdy spadła. piątą i jeszcze dłużej — nie spada. — Czekam. człecze. połowa zaryła się w ziemi. Człowiek przyłożył rękę do kuli i począł przypatrywać obłokom. że jesteś silny. — No! Mocujmy się. Teraz drugi: rzucajmy. kto dalej zarzuci — to mówiąc. Oto widzisz tę kulę. ty uciekaj. nie zmożesz. że to kamyczek. Diabeł chwycił kulę jedną ręką i wyrzucił tak wysoko. kto silniejszy. kamień spadł za trzy godziny. które po niebie się przesuwały. Diabeł podskoczył ku niemu i chwycił oburącz za szyję. Wygrałeś wszystkie zakłady. kiedy ty nawet mojego stuletniego dziada. — Twoja prawda. czekają drugą. on siedzi za tymi obłokami i czeka. Uburtis wskazał na leżącego niedźwiedzia. wygrałeś. — Teraz na ciebie kolej.

ścisnął. kto z nas mocniejszy? I porwał chłopa.— Dobrze. kmotrze. panie diable. co mu pomagał. gdy cały war był w kadzi. rzucił w górę. A gdy już napełniło się miejsce w jamie. ale dno wprawiwszy. gdy się opił drożdży burzących. Od tego czasu nigdy diabeł nie pokazał się na górze Dżuga. dostały mu się liściaste nacie. rzekł: — Dzielmy się teraz. — Dzielmy — kmieć odpowie i zabiera z wierzchu z musem piwo. — Mocnyś. co był w pełni. Złe! — pomyślał sobie bies — pomszczę się na chamie — dalej. co zbladł nieco. pod którą był dół głęboki. zakrywszy darniną wszystkie naokoło otwory. w kapeluszu ani znaku. a gdy się kurczy pocierając żywot. czwarty. rzekł znowu: — Siejmy i zbierajmy razem — Dobrze — odrzekł chłop i zasiał rzepę. przy. że w jesieni przyjdzie jak po swoje. diabłu drożdże zostawiwszy. chodź ze mną w głąb lasu. Inny znowu wieśniak brał od diabła złoto na miarę ćwierci bez dna. a diabeł. kiedy wszystkie liście opadną z drzewa. Uburtis zaś stał się bogatym. bujając tak wysoko — teraz na mnie kolej i porwał diabła w poły. Diabeł wsypał jeden wór złota. nad którą postawił swój dziurawy kapelusz. Ale gdy jesień nadeszła i diabeł przyszedł upominać się. Diabeł przystał. aby diabeł jego sztuki nie poznał. a w zęby się nie dostało. przez brodę ciekło. a tam mi oddasz należną kwotę. — Oto. Diabeł na to w przestrachu wyrwał się z rąk chłopa i uciekł jak oparzony. aż nad komin swojej chałupy wyleciał. Chłopski rozum Jeden chłop zostawszy bardzo ubogim. bierze z wierzchu. diable — rzekł kmieć.niósł drugi — ani znaku. ale miasto rzucić. co go bolał. gdy nie miał innego sposobu. ze źle. czy się mój rodzic na miesiącu nie pokaże. jadłem i piłem. dziesiąty. I ja u niego byłem. zamiótł po piasku. sprzedał diabłu duszę za pieniądze: wszelako przy kupnie położył warunek. myśląc. Widzi diabeł. co cię jak rzucę. odbierze. 145. a chłopu smaczna rzepa. Zdziwiony diabeł pyta: — Czego tam ślepisz? — Patrzę. wódki i co dzień pił krupnik. napełnił nareszcie i kapelusz. a w terminie oddał tą ćwiercią. wysypał trzeci. Z innym chłopem stracił diabeł na w spółce w ten sposób: Poczęli razem warzyć piwo. patrzy się w miesiąc. w górę wlepił oczy. syp pieniądze. — Rzucajmy w górę. zbudował sobie nowy dom. Diabeł już teraz mądrzejszy. że wtedy będzie do niej miał prawo. mój kapelusz. Chłop smaczne zrobił. chłop pokazał mu sosny zawsze zielone i zadrwił sobie z niego. nakupił miodu. setny. Człowiek miał już od dawna wykopaną ogromną jamę. mój kmotrze. 91 .

147. nie tylko znalazłby ogromne skarby. Przed tą jeszcze obławą. iż znalazł zbłąkaną krowę.mało ludzi pożarły. dowiedział się o skrytych rozlicznych skarbach i cała przyszłość w widnej postaci stanęła mu na oczy. Pan młody. i to jedną krótką chwilkę. albowiem pod skórą jednego z nich znaleziono skrzypce z całym przyborem grajka. Szukał on od dni kilku zbłąkanej krowy. wycie wichru i śmiech diabelski towarzyszą ciągle. Wesele zamienione w wilkołaki Przez jedną wieś nad Bugiem przechodził żołnierz w czasie wesela. natychmiast niknie. Paproć Paproć kwitnie tylko o północy. jaka towarzyszy chwili rozkwitania kwiatu paproci. Później w trzy lata. że ma kwiat tak cudowny. Dowody były oczywiste. rozgrzany trunkiem. których diabeł pilnuje. pod skórą drugiego strój pana młodego. na próżno umyślnie czatowano. Ale na próżno wielu kusiło się o tak ważną zdobycz. miał rzucić chleb i prosię. zabito trzech wilkołaków zaklętych z owego wesela. ale szukał ich daremnie. jeden ze śmielszych ruskich wieśniaków postanowił odczarować te wilkołaki i przywrócić im postać ludzką. jak na ciebie będą te same psy szczekać. gdy przypadkiem w łapcie wpadł mu kwiat paproci. jak za czasów Pana Jezusa. i przytomności pozbawiła. w czasie obławy na wilki. Po tej stracie przyszłość mu znowu ściemniała. straszne trzęsienie ziemi. Jana szedł zasmucony o północy. który człowiek byłby tak szczęśliwym. słowem byłby tak. bo zaledwie kwiat się pokaże. Właśnie w przed j utrze św. Wróciwszy do domu rozzuł się z łapci i kwiat zgubił. wybiegłszy z chaty poszczuł go psami. skoro wieść o tym wypadku zaczęła się rozchodzić.146. Jana. że za paznokciem wygodnie się zachować może). bicie piorunów przy jaskrawych błyskawicach. jak dawniej. w dzień św. Skoro bowiem przyszła północ i chwila rozkwitania cudownego kwiatu. które wielkie szkody w bydle narobiły i nie. uderzyć go miał widłami między ślepie i takim sposobem wrócić mu ludzką postać. ale nadto ciemna zasłona przyszłości nie zakrywałaby oczom jego nieprzewidzianych zdarzeń i wypadków. Oburzony żołnierz niegościnnością zawołał drżąc z gniewu: — Pamiętaj! Ty co mnie szczujesz psami. Okropność. W tym celu wziąwszy z sobą prosię pieczone. a gdy wilkołak żarłby to z chciwością. zapomniał o skarbach i tę tylko korzyść odniósł. Jeden wieśniak dostał go mimowolnym sposobem. — To wymówiwszy zaklął całe wesele w wilkołaki. Biedak nie wiedział. chleb i widły chodził po okolicy. Gdyby którego napotkał. Natychmiast znalazł obłąkaną krowę. 92 . zobaczysz. iż by dostał kwiatu paproci (co ma być tak drobnym. u trzeciego zaś panny młodej. najodważniejszych i siły.

Ziemia. przerzuca się w wyniosłą niewiastę z kruczym warkoczem i śpiewając po. nogi jej uwięzły w ziemi i tak mocno ziemia ścisnęła stopy. która grzęską była. a gdy rano ciepło słońca go zbudziło. tak dalece. Staje na nogi. ale z rąk. że nie tylko sposobem przyrodzonym rodziła. w niemym przestrachu porywa siekierę i najbliższą chce uderzyć marę. głownia stanęła na nogach. Poznał. bo po drodze wszystko niemal przerzucało się w widmo. jadło zepsute. Homen szedł dalej. rozpalił ognisko i strudzony usnął. wóz był czarny i wyniosły. co otaczał wóz wokoło. a zarzewie zajaśniało dwoma błyszczącymi oczyma i razem z innymi śpiewać zaczęło. nazywająca się Blinda. iż między gminem uważają wierzbę za drzewo święte i przypisują jej zbawienny wpływ na płodność. tyle mu psot wyrządził. pozazdrościła jej takiej płodności. a Rusin widział. I dziękując Bogu. gdy szła Blinda przez łąkę. 149. nóg. Upadł bez siły. 93 .wiała mu przed oczyma. krzaki i sowy. straszny zwiastun okropnej śmierci. a przy śpiewie głos bębenków i piszczałek. że nie kto inny. że gdy wkoło śmierć grasuje. Homen Rusin jeden. przeto razu jednego. Był to orszak mar dziwacznych. To dało powód. ale siekiera z rąk mu ulata. nad wieczorem zrobił z gałęzi budę. najpłodniejsza z matek. wyciągnęła dwa ramiona. Osłupiał wieśniak. Słabo tlało jego ognisko. głownia spora dymiła jeszcze nieco: zaledwo zbliżył się homen. i puchacze wysokie przybierając postacie zwiększały ten orszak. a na nim siedziała dżuma. Początek wierzby Niewiasta pewna. że z miejsca zejść nie mogła i przemieniła się w drzewo wierzbowe. słucha: jakieś go śpiewy dochodzą z dala. tam się cieszą tak radośnie. Już było po północy. były połamane i potłuczone. jak homen. że choć z życiem ocalał. jakie uniósł. Za każdym krokiem coraz zwiększała się straszliwa drużyna. sprzęty. odzienie podarte. jak drzewa. Błądził dzień cały. poszedł dalej szukać przytułku i jadła. Odgłos słyszany zbliżał się coraz i wystraszony wieśniak ujrzał szeroką drogą ciągnący się homen. Słucha dziwiąc się.148. straciwszy żonę i dzieci przez dżumę. gdy go mocny odgłos zbudzą. głowy i innych części ciała wydawać mogła dzieci. uciekł w lasy z opustoszałej chaty i tam szukał ocalenia. miała szczególny dar wydawania na świat mnogiego potomstwa z niewypowiedzianą łatwością.

prędko dostało się do piekielnej bramy. który zrobiwszy potrzebny przybór. a zmusiwszy kupca do wydania cyrografu. aż zawędrował w puszczę ciemną i straszną. litując lat młodych.150. kiedy rozbójnik dowiedziawszy się. Pacholę. Było ciche. Małe pacholę. matkę jedno zachował przy życiu. o tyle za. podeszła niewiasta. ile razy zapatrywał się w jego urodne oblicze. że z dziecięciem tak lubym wkrótce się rozstać musi. jakie dlań zgotowano po śmierci męczarnie. podczas gdy był w podróży. stara. błogosławiąc na tak daleką drogę chłopczynę. ale pod warunkiem. ale Madej miał węch tak doskonały. tymczasem dziecię w pacholę wyrosło. a o czym ty nie wiesz. zabłąkanych podróżnych w jaskini przechowywała. Zaskoczył mu Lucyper z zapytaniem. Bóg mi dopomoże. ciemny. urodne. otworzyła się snadnie.smucił się widząc ładnego syna. doszedłszy lat siedmiu. Chroniąc się przed burzą. święconą wodą i obrazkami. co masz w domu. niebawem wyruszył z domu. Kupiec pomyślał trochę i przystał rad na podany warunek. Skrycie płakał nieraz poczciwy kupiec. mój rodzicu. błądził długo i w pomroce nocnej ugrzązł w bagnie bez ratunku. Morderca własnego ojca. wyprowadził na szeroki gościniec. I szedł długo i daleko. tając łzy gorzkie przed żoną. Tyle przeto prosił. raz jeszcze umowę przypomniał i zniknął. które przylepiał. poczuł świeżego człowieka.go syna. uważało smutek ojca i łzy rzewne. co mu gotowała strawę. Madej Jechał kupiec przez las gęsty. O ile z radością powitał żonę tak dawno nie widzianą. którego już złemu duchowi zapisał. lecz Madej zaledwie wpadł do niej. ażeby zobaczył w piekle. w piątym roku już dobrze czytało i pisało. co tym więcej strapione serce ojca jątrzyło. podarował mu życie z warunkiem. że kupiec wyjawił mu wszystko. — Nie smućcie się. — Nie troszcz się. a tu w jaskini ukrytej zamieszkał rozbójnik Madej. że to. 94 . zaraz zwietrzył ludzkie mięso. tyle nalegał. gdy nagle w postaci ludzkiej zły duch mu się pokazał. kogokolwiek dostał. bez litości zabijał. Już biedne dziecię nachyliło głowę pod zabójczą pałkę. moją zostanie własnością. Nikomu nie podarował życia. że żona powiła mu. Matka. ja pójdę do piekła i cyrograf odbiorę. Zasmucony począł rozpaczać. Diabeł wyciągnął go z błota. gdzie idzie. czego żąda. przypadkiem zaszło tam nasze pacholę. nie wiedząc. człowieku! — wyrzekł do kupca — ja was wyciągnę z błota i do domu wskażę drogę. równo ze świtem puszczając jaskinię. że wracając do jaskini. oddając na ofiarę diabłu. ukryła go w ciasnym zakątku jaskini. spokojne i chętne do nauk. płakał i ojciec. Płakała matka.

przy niej zaś klęczy starzec siwobrody. Biskup wysiada z powozu. chcąc go pozbyć czym prędzej. który go o wysłuchanie spowiedzi i rozgrzeszenie prosił. wiedząc zaś. Jedno tylko pozostało jabłko. postanowił pokutować. jak w czasie spowiedzi jabłko po jabłku zamienione w białe gołąbki znikały w powietrzu. Było z żelaznej kraty. przestraszony okropną męką. Minęło lat. Pan przystaje. a ten grzech ciężki utaił. Raz przejeżdżając puszczą ciemną i gęstą. na koniec do kontraktu: już i kontrakt podpisany. aby jemu ten obowiązek powierzono. Jak raz jawi się nieznajomy człowiek. co widział. już go pan wręcza nowo przyjętemu.— Cyrografu na moje duszę przez ojca mego wydanego. nim on chłopczyna wyszedł na dostojność biskupią. kilkadziesiąt. rozbójnikowi. a chcąc tak srogiej męczarni uniknąć. Doniósł więc o tym. Przychylił się kapłan do jego prośby. była to dusza ojca Madeja. igłami i brzytwami. Madej ukląkł w lesie. że w pobliżu jest piękna jabłoń. a gdy dał mu rozgrzeszenie i trącił palcem. 95 . Rozgniewany Lucyper: — Weźcie go na Madejowe łoże! — zawołał. kiedy znienacka postrzega. ale trzymał go jeden kulawy diabeł. wydać cyrograf rozkazał. niezajrzaną okiem. że się zowie Iskrzycki i prosi. Modlił się gorąco biskup nad grzesznikiem. Iskrzycki Pewien pan w okolicach Tarnowa potrzebował ekonoma. gdzie go już oczekiwał zasmucony Madej. a z góry kapała kroplami rozpalona siarka. wysłane ostrymi nożami. lecz gdy wyznał i ten grzech ostatni. ale żadnego nie da sobie urwać jabłka. przyrzekł. Wyszedł z piekła i szedł dzień jeden. Wyszli więc razem z jaskini. 151. Rozkazuje więc swej służbie tego owocu wyszukać. że młode pacholę poświęciło się na księdza. dzień drugi. ciało Madeja w drobny proch się rozsypało. że Iskrzycki nie ludzkie ma pazury. doszedł go jabłek zapach przyjemny. idzie na wskazane miejsce i z podziwieniem poznaje Madeja. a diabeł. oddał pismo w tejże chwili. a choć parzony kropidłem święconej wody. którego sam zamordował. z długą. pod spodem palił się ogień nieustanny. Hetman piekielny kropiony święconą wodą. aż trzeciego zaszedł do tejże jaskini. dworzanie wkrótce wracają i donoszą. przychodzi do umowy. dworzanie z osłupieniem widzieli. nie chciał wrócić cyrografu. ostatnie jabłko przemienione w siwego gołąbka za innymi uleciało. dopóki nie zostanie biskupem. do ziemi zarosła brodą. Ciekawy chłopczyna poszedł zobaczyć tak straszliwe łoże. zatknął w ziemi przy sobie morderczą maczugę. powiada. okrytego siwizną. później do zgody. iż dopóty czekać będzie na tym samym miejscu. Zmartwiał z przestrachu zbrodzień.

Odtąd nie pokazał się już nikomu. lecz z wolna tak przywykli do niewidomego sługi. Był to Boruta. Boruta Zamek łęczycki stoi wśród błot nad Bzurą. w jego lochach siedzi diabeł Boruta i pilnuje ogromnych skarbów. że pani krzyknęła ze strachu. Krąży o nim takie podanie: Pewien ksiądz z Łęczycy zaproszony jadąc na obiad. ale rano. uciął mu od razu pazur u łapy. gdy napotka wieśniaka. z kim rozmawia. księże! — Zdziwiony pleban odpowiada: — A wszakże to nie wieczór. przysięga. wyjeżdżają na nowe siedlisko radzi. Mąż wypełnia wolę żony i bierze dzierżawę gdzieś za Wisłą. kiedy już po nieszporach. 152. w końcu zrywa całą umowę i służbę Iskrzyckiemu wypowiada. pani! Iskrzycki z wami. że wyjeżdżając z domu oddawali mu dzieci w dozór. ale obrał sobie mieszkanie w piecu i stamtąd wszystkie usługi najgorliwiej na każde zawołanie pełnił. że nie było sposobu rozstania się z tak wiernym sługą. pił i hulał. który go z rubaszną pozdrawia miną i tymi słowy: — Dobry wieczór. że z diabła zażartowali. — Przelękniony pleban poznał. że nie będzie miał czasu. 96 . Na to wieśniak rzecze z szyderstwem: — Musi być wieczór. Zdumieni państwo pomiarkowali. który. Inną razą Boruta uprzykrzywszy sobie siedzieć na skarbach w lochach łęczyckich umyślił przejść się po okolicznej szlachcie. W drodze wypadło przebywać jakieś miejsce tak złe czy niebiezpieczne. Państwo bali się z początku. waha się jakąś chwilę. że był zawołanym rębaczem. przy pacierzach porannych przewidując.Zmieszał się obywatel. aby na czas pewny przemienić mieszkanie. nastaje tedy na męża. póki termin kontraktu przeznaczony nie rozłączył ich na zawsze. bo mu wstyd. Przypadkiem trafił na wesele. i prędzej pojeżdżać kazał. wrócili do domu i żyli z nim w dawnej zgodzie. tak że musiał stanąć szlachcicowi do korda. Z tym wszystkim samej pani swędziło gadanie sąsiadek. tak byli pewni jego dobrych chęci. Ale Iskrzycki ani da sobie mówić o odprawie. a podochociwszy sobie wdał się w kłótnię. Właśnie przebywał groble śród błota. * O Borucie krąży taż powieść i w Litwie nadniemieńskiej. że raz podpisawszy kontrakt musi — mimo woli pana — dopełnić wszystkich jego warunków. Odtąd Boruta nie chce wyłazić z lochu. aż tu za powozem dało się słyszeć: — Nie bój się. odmawiał i modlitwy nieszporne. co przybrał na się postać rubasznego wieśniaka. że w domu swoim diabła przechowuje. że go szlachcic obciął tak szkaradnie. z tym zapewnieniem wychodzi i ginie.

posłuszny służka dopełnił rozkaz wydany i z tego srebra powstała sławna kopalnia srebra w Olkuszu. kto zgadnie. Twardowski Twardowski był dobry szlachcic. Kiedy długo dokazuje. W starej księdze raz wyczytał. bo po mieczu i kądzieli. tłuc je zawsze czeladzi kazał. aby niezwłocznie udał się do Rzymu. zaczął biesa głośno przywoływać. niż mają drudzy poczciwi ludzie. w daleką drogę siadł na kogucie i prędzej bieżał niż konno. co żyje. by z całej Polski srebro naniósł w jedno miejsce i piaskiem dobrze przysypał. dopóki Twardowskiego w Rzymie nie ułapi. jak diabła przywołać można: o północnej przeto dobie wychodzi z Krakowa. Twardowski za bogatego przebrany pana. Na mocy tej to umowy diabłu jako swemu słudze rozkazał naprzód. wyciśniętą z serdecznego palca. zawarli z sobą umowę. on siedząc w pięknej kolasie śmiał się szczerze z tej psoty. Na kolanach zaraz diabeł napisał długi cyrograf. co to za robak? Twardowski w ciemię nie bity. jak w one czasy bywało. A kiedy żona ze złości wyklinała w pień. to diabeł znosił. Wszystko. będzie mój mąż. Upodobawszy jedną pannę chciał się ożenić. bo nie chciało mu się umrzeć. podpisał. robak czy wąż? Kto to odgadnie. Chciał mieć więcej rozumu. Pyta go zaraz ukazując z dala flaszeczkę: Co to za zwierz. A Twardowski odrzekł na to: — To jest pszczółka.153. Złota miał zawsze by piasku. mościwa panno! Zgadł w istocie i wnet się ożenił. kędy leczył w całym mieście i przybywszy na Krzemionki. przejeżdżając z licznym dworem. bo co chciał. który własną krwią Twardowski. Pani Twardowska na rynku krakowskim ulepiła z gliny domek i w nim przedawała garnki i misy. Stanął prędko zawezwany. ale panna chowała we flaszce robaka i pod tym warunkiem obiecywała oddać temu rękę. ni do duszy czart nie ma żadnego prawa. że jedną zgruchotał cale. Między wielą warunkami był ten główny: że dopóty ni do ciała. ogromny kamień pod Czerwińskiem sam przyniósł i jednej nocy wykopał pod Knyszynem staw — Czechowizną zwany. Wskazał mu Olkusz. raz był zaszedł w bór cienisty bez narzędzi czarnoksięskich. W ostatku sprzykrzywszy sobie. i znaleźć od śmierci lekarstwo. zły duch czekając dość długo na 97 . Od one j doby już był kulawy i zwany odtąd powszech nie kuternogą. wyrywa sosnę z korzeniem i tak silnie Twardowskiego uderzył po obu nogach. Zaczął dumać zamyślony. nagle napada go diabeł i żąda. miał na swoim zawołaniu: jeździł na malowanym koniu. pływał po Wiśle ze swoją kochanką wstecz wody bez wiosła i żagli. co jeno zażądał żywnie. Rozgniewany czarnoksiężnik mocą swojego zaklęcia zmusił biesa do ucieczki. przebrał się za dziada i przyszedł do ładnej panny. zgrzytając kłami ze złości. latał w powietrzu bez skrzydeł.

154. Żal mu szczery serce ścisnął: tam zostawił wszystko. gdy w własnej postaci wpada diabeł do izby. zalecając. porywa na ręce i zaczyna piastować. stanu swojego się zwierza i aby go swą cudowną sztuką z niedostatku wydźwignął. ozwało się w nim uczucie z lat niewinności i zanucił godzinki. złożył w kołysce dziecię. Przypadek sprowadził Twardowskiego do tegoż miasta. Strzeż się zaś najusilniej pomyłki. iż od ścisłego jej dopełnienia wszystko zależy. Skoro tylko próg przestąpił onej karczmy. powtarzając zawsze od jednego do dziewięciu i na odwrót od dziewięciu do jednego. Już chciał porwać Twardowskiego. bo wyglądały rogi spod kapelusza. coraz wyżej. ani więcej. Oglądnie się koło siebie. po kraju się włóczył. co kochał w życiu. Z nim marnotrawca znajomość zawiera. albowiem gdy skończył ona pieśń. będziesz je bez ustanku liczył. Twardowski od razu poznał. ani mniej. towarzyszem wylecieli wprost kominem. już nie widzi towarzysza swej podróży. a wraz ze swym. boby to wszystko zepsuło.duszę czarnoksiężnika. Zawrzasło radośnie stado kruków. Bowiem w młodości swojej. zatem verbum nobile. kiedy był pobożny. To go uratowało od piekielnej mocy. więc z kołyski dziecię małe. co go może tutaj spotkać. bo małe dziecię na ręku. świeżo dopiero ochrzczone. — Idź! — rzecze — i szukaj pustej na ustroniu chaty i miawszy ze sobą dziewięć pieniążków. debet esse stabile. miał kapelusz trójgraniasty. mnóstwo kruków osiadło dach cały i wrzaskliwymi głosy napełniało powietrze. głos tylko mocny słyszy nad sobą: — Zostaniesz do dnia sądnego zawieszony jak teraz! Dziś. Dziewięć groszy Mieszkał w Bydgoszczy szlachcic polski. pokazują czarną plamkę. Ale bies wnet znalazł sposób. gdy miesiąc zejdzie w pełni. spodnie krótkie i obcisłe. nie wiedząc. Twardowski nie stracił ducha: spojrzy na dół — widzi ziemię i miasto Kraków. do którego nie miał prawa. poznał zdziwiony. proszącemu daje radę. a trzewiczki ze sprzączkami — wszyscy poznali go od razu. który piękny majątek osiągniony po przodkach zmarnowawszy. Strachów się żadnych nie lękaj. ułożył był kantyczki na cześć Marii i Jezusa. przybiera postać dworzana i jak biegłego lekarza zaprasza niby do swojego pana. Twardowski za posłańcem spieszy do jednej wsi w Sandomierskiem. pazury z trzewika i harcap z tyłu. Lituje się Twardowski. przystąpił do czarownika i rzecze: — Jesteś dobry szlachcic. bo 98 . że nie może złamać szlacheckiego słowa. Chociaż był pięknie ubrany. że w niej się gospoda nazywała „Rzymem”. gdy spostrzegł wielką przeszkodę. że już więcej w górę nie leci i że zawisł w powietrzu. prosi. aż dobrze dnieć zacznie. że potrzebuje pomocy. która jest ciałem Twardowskiego zawieszonym do dnia sądnego. frak niemiecki z długą na brzuch kamizelką. Twardowski widząc. Lecą wyżej.

wraca na powrót i usiadłszy na uchu rozpowiada mu. siada i natężoną myślą. znajduje pustą chatę. Uczeń rozgłosił śmierć Twardowskiego. wziął się do roboty. trzymał w swojej komnacie mając o nim czułe staranie. Otóż po bogactwach! Wychodzi pełen rozpaczy. pająk. wynalazł wreszcie sposób pewny. iż te nic złego ci nie zrobią. który całe życie pracował. Od nich stłuczony i zbity. siedm miesięcy. — I zniknął. na których leżały. czym nędzarza pociesza. dziewięć groszy rachuje. Twardowski polecił. Wtedy zaczął znowu pracować odrodzony Twardowski w czarnoksięskiej sztuce. gotował zioła i maście. staniesz się bogatszym panem. Ten odpowiada z radością. aby przez trzy lata. przyczepiał się doń nitką — i zawiesili w powietrzu. bo dzień niedaleko. ale na czym stanął. jakoż znikł czarnoksiężnik. jak Twardowski. zapaliwszy siedm świec z tłustości trupiej. maścią nasmarował. aby się nie pomylił. O północy w pełni księżyca sam z rydlem.czołgał. ledwie się biedak do miasta za. w siedmiu miesiącach urosło w młodzieńca. Chce nieborak liczyć. przygląda. ale pod murem otaczającym wkoło. siekał. 155. spuszcza się na swojej nici ku ziemi. 99 . nie pamięta. Już dnieć miało. — Rachuj że! — rzekł mu — dalej. Nie pochowano je na cmentarzu. a tymczasem krajał ciało jego. siedm dni i siedm godzin leżało ciało nie odkrywane. a on pająk. zrzucił ziemię i oderwał nadgniłe wieko. wynagrodził sowicie wiernego ucznia. gdy czart w Twardowskiego postaci przed nim staje: i czy by się nie mylił? — pyta. Jakiż podziw! Zwłoki Twardowskiego znikły. a żałując swojego postępku. wierny towarzysz przyczepiony co jego nogi. za siedm dni już mówiło tak o wszystkim. i nigdy ci na pieniądzach zbywać nie będzie. niżeli byłeś. co się dzieje. Wierny uczeń dotrzymał wiernie i przepisu. jak dalej ma postępować. na tej to murawie spoczywało snem ujęte nadobne dzieciątko zachowawszy w zdrobniałych rysach oblicze Twardowskiego. kwitły wonne fiołki i macierzanka. Tak posiekawszy. i czasu odkopania grobu. zaklął go w pająka. żeby tajemnica odrodzenia nie wyszła na jaw. resztę życia pokucie poświęcił w mniszym kapturze i w bydgoskim klasztorze reformatem został. polał sokami roślin i złożył na powrót ciało jak należy. aby się wykręcić od śmierci. ile razy z domu wychodził. w miejscu wiórów. ale mu diabli drogę zastąpili. Wyjął to dziecię — zaniósł do domu. by przez rok. Gdy to dopełnisz. przez noc urosło. Kiedy potem diabli porwali Twardowskiego z karczmy.ja cię zapewniam. Na kilka lat przed porwaniem swojemu zaufanemu uczniowi kazał się posiekać w kawałki i przepisał mu. Odmłodzenie się Twardowskiego Twardowski. co widział i usłyszał. że nie. Słucha rady chudzina. wszakże zaraz.

na ostatek jeden uderzywszy kluczami kościelnymi roztrzaskał je w ten sposób. Lusus at iste. Dei versus in obsequium est. dlatego. Sprowadzono zewsząd do dworu ludzi w sztuce czarnoksięskiej biegłych. ukazywały się żyjącym. Ostrzega tylko Twardowski Augusta. aż wtem widmo zniknęło. Ledwie zdołał Twardowski na miejscu króla zatrzymać. obiecano sowitą nagrodę. że studenci ciskali dawniej w to zwierciadło ciężkimi rzeczami. cień jej przynajmniej oglądać pragnął. księża szczególniej ubierając się do mszy przeglądać się w nim nie mogli. O możności więc nie wątpił. żadnej skazy na sobie nie mające. w kościele farnym. Podanie miejscowe niesie. Poddaje się August tak twardemu i tak trudnemu do zachowania warunkowi. lub same dobrowolnie. Cień Barbary Żałosny król Zygmunt August po stracie ulubionej swej żony. przezroczyste. Barbary Radziwiłłównej. rozbite tylko u dołu na czwartą część wysokości. iżby król skutkiem swych chęci pocieszony został. Zwierciadło Twardowskiego W Węgrowie. z fasetką dokoła. jak dusze osób zeszłych. Zwierciadło to należało do czarnoksiężnika Twardowskiego. Zawierza król przyrzeczeniu i czasu ku temu przeznaczonego z największą niecierpliwością oczekuje. Nadeszła pożądana chwila. chęci swej zwierzył się dworakom ubiegającym się w staraniach zadosyć uczynienia żądzy swego pana. Podjął się tego Twardowski. iż odtąd dziwacznymi potworami więcej ich nie straszyło. iż straszydło wpatrujących się w takowe. czego inni nie śmieli i królowę Barbarę chodzącą królowi pokazać przyrzekł. 157. lub wywołane sztuką czarnoksięską. jak sam napis na ramach białymi literami wyraża: Luserat hoc speculo magicus Twardomus artes. byle dopiąć celu swych chęci. kto by dokazał tego. tak żywo się porwał i chciał lubą marę uściskać. w czarne.156. znajduje się w zakrystii zwierciadło z metalu białego. Zwierciadło to zawieszone wysoko nad drzwiami dlatego. płaskie. 100 . W wychowaniu niewieścim młodości swojej nasłuchał się tysiącznych powieści. wysokie cali 22. wywołana z cieniów śmiertelnych zjawia się mara. gdyż diabeł zwykle się pokazywał. staroświeckie ramy oprawne. aby w milczeniu i spokojnie siedząc na widok ukazującej się królowej z miejsca się swego nie ruszył. szerokie. szerokie 19. że w nim pokazywały się rozmaite postacie drażniące i straszące ich. inaczej za duszę i za życie króla nie zaręcza.

Wtem diabeł stanął przed nim w straszliwej postaci i zapytał: — Czego żądasz? — Żak. który po śmierci króla Zygmunta Augusta.158. czytać ją zaczął. z daru jego. gdzie książka rzeczona Twardiowskiego łańcuchem żelaznym do muru przykuta była. otworzył ją i czytał formuły czarnoksięskie. czyli rękopism. naówczas pomocnika przełożonego nad księgozbiorem wileńskim. i oknami pietruszkę. wykazuje owe dzieło jego czarodziejskie. II Księga ta znajdowała się potem w książnicy krakowskiej. Liber magnus I Z pazura lwa poznać. zbiegły się snadź złe duchy. jaki mu wyda czytający. więc musiał zaprzestać roboty. a ksiądz przelękniony rzuciwszy książkę ledwie do pobliskiej izby zemknąć zdążył i całą noc potem z przestrachu bezsenną przepędził. że kto by w niej czytał. że kur zapiał. o którym ksiądz Szpot pisze. ale szczęściem. jak je skończył. Zakradł się więc pewnej nocy. wszedł do książnicy. Gdy ów ksiądz ciekawością zjęty. Pewien żak słyszał. rzekł: — Chcę pietruszki! — Posłuszny rozkazowi diabeł zaczął nosić i drzwiami. który mu wskazał miejsce osobne. Nazajutrz rano wezwawszy drugich. który się nastraszył niezmiernie. a z dzieł życie człowieka. 101 . Jakie życie prowadził ów sławny czarnoksiężnik Twardowski. dał się słyszeć zgiełk i łoskot okropny w książnicy. ale już owej książki nie znalazł. zamiast powiedzieć: — Chcę pieniędzy! — jak był sobie ułożył. z wielą innymi księgami wileńskiemu domowi jezuitów się dostał. temu diabeł się objawi i spełni rozkaz. gdzie by się podziała. iż słyszał z ust księdza Daniela Butwiła. ani mógł wiedzieć. co by zawierała.