Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

LUCJAN SIEMIEŃSKI

PODANIA I LEGENDY POLSKIE, RUSKIE I LITEWSKIE

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000

2

Kilka słów o ważności podań ludowych
l Stary świat pogański przeminął; na jego miejscu powstała nowa wiara, poważna, tkliwa, pełna szczytnych tajemnic i szczytniejszych nadziei. Z nią zstąpiło w serce człowieka mnóstwo uczuć nie znanych starożytnym: jako to: święta gorliwość wiary, poświęcenie się, szlachetny zapał wolności, miłość, miłosierdzie, przebaczenie krzywd i uraz. Pod takimi wpływami zrodziła się poezja lepiej zastosowana do potrzeb chrześcijaństwa, poezja mająca także swoje mity i podania. Przez długi czas nowe to źródło natchnień zaniedbanym było przez umników wszelkiego rodzaju; pobożną i tkliwą legendę zostawiano tylko starym babom i dzieciom, jakby niegodną dostojniejszych uszu; podanie miejscowe o olbrzymach, duchach pokutujących itp. odrzucał poważny historyk jako nie przypadające do miary jego pojęć i poszukiwań. Zgoła, z biegiem czasu, z wzrastającym duchom dociekania i rozbiorowości psuła się owa szczytna prostota wiary, która tylu rozkoszy była źródłem, a bez której nie masz i być nie może prawdziwej poezji. Poezja bowiem każdego okresu składa się zwykle z dwóch głównych żywiołów: ze szczerej wiary i wyobraźni człowieka, który wierzy w to, co opowiada i z wiary szczerej ludzi z czystym uczuciem, którzy wierzą w to, co im opowiadanym jest. Za granicami tej ufności i wspólnego pojęcia, gdzie się zbiegają harmonijne organizacje, poezja jest tylko czczym słowem, tylko sztuką jałową składania wierszy. Dlatego poezja w znaczeniu prostym i pierwotnym tego wyrazu nie istnieje dziś prawie, tylko między gminem, który sam jeden jest panem potrzebnych do niej warunków. Chcesz się z nią bliżej zapoznać, musisz szperać po starych księgach pisanych przez ludzi gorącej wiary i prostego ducha, albo też zasiąść w kole wieśniaczym. Tam to jeszcze krążą tkliwe i urocze podania, których powadze nikt się nie ośmieli zaprzeczyć, a które z pokolenia na pokolenie przechodzą jak puścizna w nieomylnym i poważnym słowie starców. Tam żadnej wziętości nie mogą mieć szydercze zarzuty zarozumiałych mędrków, dla których dociekań wiecznie są zamknięte tajemnice duchowo, bo aczkolwiek zdają się gonić za prawdą, zdobywają same tylko wątpliwości. Klechda, podanie, legenda nie może przypuszczać żadnej rozprawy ani krytyki, tarcza bowiem głębokiej wiary odbija pociski wymagań rozumowych, jak i wzgardliwej filozofii; utwory te ludowe nie są zmuszone zamykać się w obrębach zwykłego prawdopodobieństwa, nawet w obrębach możliwości; bo to, co nie jest dziś możliwym, bez wątpienia było nim za dawnych czasów, kiedy świat młodszy i niewinniejszy zasługiwał, aby Bóg robił dla niego cuda, kiedy anieli i święci bez ubliżenia swej niebiańskiej dostojności mieszali się z ludem prostym i czystym, który dzielił swój żywot między pracą dnia każdego i pełnienia świętych powinności. II Najniebezpieczniejszym nieprzyjacielem klechdy, podania, pieśni gminnej, zgoła wszelkiej wiary jest (a ułamkowa cywilizacja stanów wyższych przeciskająca się do ludu; ona mu bowiem za odsłonienie kilku materialnych ulepszeń i celów odbiera szeroki świat duchowy, z którym wieśniak w ściślejszych zostawał stosunkach niż najwybujalszy filozof. Najlepiej o tym przekonamy się z doświadczenia na ludzie w ogólności, jeżeli rozważymy, jakim jest w krajach, gdzie go pewna oświata owionęła, a jakim w tych, gdzie przy

3

dawnych swoich wyobrażeniach pozostał? Oto w pierwszych - stracił bardzo wiele z swojej prostoty, z swej świadomości duchowej, ze swojej poezji; piosnek, którymi od wieków odzywały się jego lasy i pola, dziś wstydzi się śpiewać jako zbyt prostackich; w powieść, którą opowiada, nie wierzy i nie gniewa się, gdy ktoś ją wyśmieje: zgoła, zamieniwszy wszystkie skarby uczuciowe na zyski materialne, staje się bardziej kosmopolitą i wszystko mu jedno, czy przewracać ziemię w przedpotopowych lasach nowego świata, czy na besarabskim stepie. Ta półcywilizacja odejmuje owę woń niewinności, owe szczytną prostotę właściwą plemionom, co pielęgnuje nie wygasłe ognisko wiary; i patrzmy tam, gdzie jeszcze nie dosięgła, pojawiają się niezmierne materiały, z których dłoń twórczego geniuszu może wznieść budowę spółczesną o wiele spanialszą nad wszystkie mrzonki nowoczesnych socjalistów. Rozumiem tu głównie lud w naszych polskich ziemiach tak ruski, jak litewski. Dzisiaj jest on takim jeszcze, jakim był przed tysiącem i więcej lat. Religia chrześcijańska podciągnęła tylko jego wyobrażenia pod jeden wielki system domowy, społeczny i polityczny, a bynajmniej nie zniszczyła dawnych podań, ale wytłumaczyła je i uzupełniła, co właśnie, jak się wyraża Mickiewicz, stanowi jej charakter postępu. Wiadome powszechnie, że między dogmatami chrześcijaństwa a dogmatami pogańskimi jest związek.* Religia chrześcijańska nie zniosła ofiary, tylko wykryła jej znaczenie, nie odrzuciła pojęcia pierwiastków złego i dobrego, tylko objaśniła ich stosunek, łączyła się przeto z najistotniejszymi zasadami wiary pogan. III Sądzę, że źle ci robią, którzy za nic poczytując tę samorodną cywilizację ludu, gardzą nią jako przesądem lub zabobonem i gwałtem mu narzucają formy społeczeństwa zachodniego, które jak to dobrze dziś czujemy, opierają się na dość niegruntownych podstawach, gdyż lada system, lada wypadek, wstrząsa je i obala. Daleko ważniejszym zadaniem byłoby, miasto przewracać zbutwiałe karty przeszłości, z których nie może nic żywotnego się wysnuć, czytać w otwartej księdze ludu; zbadać jego życie wewnętrzne (zewnętrznym, to jest politycznym, dotąd nie żył) we wszystkich korzeniach i gałęziach tego tajemniczego drzewa i znaleźć klucz do jego serca, które dotąd jeszcze się nie otwarło i nie otworzy nawet za obiecane złote góry. W przedmiocie tym najjaśniej i najgłębiej wypisał się autor rozprawy O góralach tatrańskich umieszczonej w piśmie czasowym „Rok 1844” na miesiąc wrzesień posz[yt] IX, do niej więc odsyłam; tam znajdzie się i podział tej pracy, i wytknięte jej cele. To jeszcze natracę, że przedsięwzięcie to, tak pod względem użytku publicznego, jak literackiej zasługi, przyniosłoby tysiąckroć ważniejsze korzyści niż ogłaszanie zdań pscudopostcpowych, niż wertowanie starych broszur lub paszkwili i karykatur różnoczcsnych, z których pan Maciejowski odgadywał przeszłość polskiego i ruskiego narodu. Nie za stolikiem, to z piórkiem i okularami, nie nad stosem szpargałów przychodzi się do odkrycia nowych prawd lub światów; Kolumb mógł z niektórych wieści od islandzkich żeglarzy domyślać się o istnieniu nieznanej ziemi, ale byłby jej nigdy nie odkrył, bez spuszczenia się na wiatr i losy, bez poświęcenia swej osoby nie-pcwnościom morza. Nie przeczę, że w pracach tego rodzaju potrzebne są gruntowne i głębokie wiadomości, ale tylko jako środek, i to podrzędny. Przykład Chodakowskiego wielu w tym względzie poruszył, ale wszyscy cząstkowie działali tylko w tym nowym dla siebie żywiole; ci do pieśni, owi do klechdy, inni do strojów i zwyczajów ludu, a nikt jeszcze nic objął jednej prowincji jednego plemienia** ze wszystkimi zwyczajami, wyobrażeniami, pieśniami, muzyką, tańcami, przysłowiami, podaniami miejscowymi, tajemnicami lekarskimi, z nauką astronomii, historią naturalną (ludową) i innymi gałęziami świata umysłowego. Taki opis zaspokajałby potrzebę naszą; uczyłby szanować tę istotę, która acz stoi na

4

najniższym szczeblu społeczeństwa, przechowała może w swym łonie pierwotne objawienie i najdawniejsze tradycje. IV Wykładając wysokie zasługi wyniknąć mogące z pracy tego rodzaju, nie przeczę, że na to potrzeba nie lada odwagi, nie lada siły moralnej, a nade wszystko szczytnej miłości i prostoty duszy; gdyż bez ostatnich warunków niepodobną jest rzeczą dostać się do tajemnic gminu. Chciawszy doznać wzajemności, należy takim stanąć w oczach wieśniaka, jakim on jest sam; z tą wiarą, z tym prostym czuciem, bez żądnej spekulacji ani podejścia. To bowiem, co ma służyć za przyszły żywioł, za tkankę wysokich przeznaczeń, nie powinno być użyte na karb dumy autorskiej lub dla nasycenia próżnej ciekawości. Wieśniak nasz jakby ostrzegany przeczuciem, że kwiat jego uczuć, popadłszy się w ręce nie poświęcone, utracą woń swą i barwy, ma się ciągle na baczeniu i niełatwo przed pierwszym lepszym tajemnicze słowo uroni lub pieśń odśpiewa. Najlepiej to wiedzą ci, co przestawali z ludem i chcieli zeń coś wyciągnąć***. Powiadał mi pewien, iż mając na myśli podanie podgórskie pytał we wsi, czy tu nie ma kogo, co by umiał opowiadać bajki? Wskazano mu jakiegoś starca. - Poznawszy się z nim, częstuję go kieliszkiem, mówi grzecznie, w końcu nakręca do podań miejscowych i klechd. Starzec ujęty zaczął opowiadać - myślicie, że klechdy i podania? Bynajmniej - zbył go jakimiś tłustymi anegdotami. Inny znowu na Litwie nie mógł się doprosić pieśni u pewnego starca; dopiero kiedy raz podochoceni chłopcy zaczęli wyśpiewywać wszeteczne piosenki, starzec ów przejęty zgrozą obrócił się do zbieracza pieśni i zawołał: - Za moich młodych lat nie znano piosnek, jakie ta znikczemniona młodzież śpiewa, ale takie tylko śpiewano - i zawiódł przecudną dumę, sięgającą Bóg wie, jak głębokiej przeszłości Litwy. Wieśniak otoczony nieprzyjaznymi sobie żywiołami, ciśniony obca cywilizacją, broni swych płodów duchowych jak największej świętości, jakby bronił krzyża ze znakiem Zbawiciela, gdyby świętokradca przyszedł go wywracać. Co więcej, ma on swoje pewniki i prawa, które my nazywamy przesądem lub zabobonem, lecz bardzo fałszywie; albowiem są to prawdy uświęcone starym bardzo doświadczeniem, a utrzymujące się w postaci przysłowia lub przypowieści; do liczby takich prawd należy i ta, aby strzec swoich tajemnic jak oka w głowie, inaczej, rozpowszechnione tracą na swej mocy i potędze. Wiemy, jak trudno wydobyć jaki środek lekarski od chłopa, który go zbawiennie używa; w jego bowiem przekonaniu nie należy się zwierzać dla nasycenia czyjejś ciekawości, ale tylko pod uroczystą przysięgą, często na łożu śmierci, jak to ojcowie synom swoim czynić zwykli. Taką to ostrożność okazuje wieśniak w udzielaniu wszystkiego, w co wierzy; przeciwnie tam, gdzie za pierwszym słowem prawi, co ślina do ust przyniesie, gdzie pomiesza świeckie i obce wiadomości ze swymi własnymi, tam nie wierz jego bredniom, bo już uronił na zawsze tajemniczy kwiat paproci, który mu odkrywał wszystkie skarby. Na dowód powyższych mych twierdzeń przypominam tu Staszica, który wyraźnie mówi w Ziemiorództwie gór karpackich, jak trudno było mu co wydobyć od górali, mianowicie o owych talizmanach gdzie nazwiska perskie, Amschapsans i Bachman, wspomniane były. Takie jedno odkrycie wyświeciłoby może lepiej nasze pochodzenie, nasze dawne stosunki, niż tylokrotne dociekania z pisarzów obcych, których stopa nigdy nie zabłądziła na polską ziemię; ucho nigdy dźwięku słowiańskiej nie słyszało mowy. V Z drugiej strony wszedłszy z ludem w duchowy stosunek, przypuszczeni zostajemy do wspólnego z nim dziedzictwa, wchodzimy do tej jaskini istnie-j jącej w podaniu, gdzie możemy garściami podnosić drogie kamienie i złoto, i byle się nie obracać poza siebie,
5

co mówi o góralu tatrzańskim pan Zejszner (Biblioteka [Warszawska] 1844. Chodakowski odkrywszy jakieś zapomniane uroczysko lub horo-dyszcze. jakkolwiek z nimi jest oswojone. Od lat wielu szukał on po Ukrainie pieśni. bez których ludzkość nigdy nie jest w stanie ani podnieść się wysoko na drodze postępu. wyraz prawdy ostrzegającej. Taki to obraz wywnętrzającego się syna stepu podaje nam p. są jakby przeczuciem tej jasnej drogi. Podhalana pragnienie. gdzie rozbiorowość. wierzącymi. pieśni. w dali jednak przebija się. które nie wiem dlaczego. jak ten lud wielki w swej niewinności i ciemnocie. których sprawdzenia życzyć by sobie warto. mieszając te razem z miłosnymi. kiedy ci pierś swoją otworzy: Wszystkie pamiątki żywe obudzają uczucia w Ukraińcu. bez rzeczywistości. Lipiec): Powieści opowiadają Podhalanie wielce dramatycznie. i kto go tylko zdoła zniewolić dla siebie. bo z niej wionął zaraz duch ożywczy na tę przeszłość. że to są piękne uludzenia. po której mamy dążyć do odrodzenia w postępie. jak po nici Ariadny odkrywa przejścia labiryntów dziejowych i nie posiada się w uniesieniu.byle nie mieć na myśli zdrady przeciw duchowi zostającemu na straży. opowie znane sobie powieści o zdarzeniach i bohaterach. podań. tylko spytajmy tych. Drobne to tylko przykłady. nie wolno nam obracać się na ten świat drugi. jego na koniec wyraz twarzy i poruszenie głowy malujące żywy obraz uczuć serca. zajęły miejsce silnej wiary i żywej poezji. a razem konieczny jej wypadek . bo i usiłowania dotąd były drobne. jego prawą rękę na piersiach złożoną lub splątaną na głowie w gęstych włosach. czyli przechodzić z wysokiego wykształcenia form do również wysokiego wykształcenia ducha. Zajrzyjmy do niego. Zdaje się. wygotował obszerne dzieło. już to na tejże drodze. jakie umie o dawnych czasach. gdy mu zwrócisz uwagę na te resztki przeszłości. już to stając się prostymi.klechd. aby się te złote rojenia sprawdziły. użyczając mu zasobów naszego doświadczenia i odkryć na polu nauk i życia społeczeńskiego. a oko jego. jak wszelkie dotychczasowe przypuszczenia nabrały przekonywającej pewności. zobaczmyż. za którą marnie ścigał po martwych kronikarzach. którą się pyszni i szczyci. Narbutt za odśpiewaną sobie piosnkę Mileńka Lietwa oddaje Litwinowi w zapale zegarek. w których cześć swą dici tych powieści i pamiątek zakończy tą tęskną myślą: tak kiedyś było! .O. do kształtów zmysłowych. to smutku. gdy je Ukrainiec z całym rozrzewnieniem wymawia. wszedłszy raz do tej jaskini podań. o ile mogę wnosić z urywków jego umieszczonych w „Athenaeum”. ani tworzyć dzieł przynoszących nieśmiertelność. Ukraińca tęskny żal za piękną przeszłością. to żalu.wątpliwość lub zaprzeczenie. jakby spoza obloką. widząc jego oczy na pół wzniesione do nieba.Słysząc te wyrazy. co mówi o Ukraińcu. Najznamienitsze jednak dotąd zasługi oprócz Chodakowskiego i w części Wójcickiego położył pan Izopolski. a raczej wyciągnąć z niego jaki nowy materiał. . zwyczajów. jak ich pojęcia przeczyściły się zaraz.. 6 . temu odśpiewa wszystkie pieśni. hulackmi i tym podobnymi. gdy tyle ramot się pojawia. . nie możesz nie westchnąć l nie podzielić jego tęsknoty za przeszłością. w której żyje Ukrainiec. zawsze jednak zasępia się tęsknym uczuciem. Ich twarze i cała postać przybiera wtedy wyraz to podziwienia. Tak jest. na pół jakby pamiątkami przeszłości olśnione. dowiedziawszy się o jakimś obrzędzie. ile doznali rozkoszy wewnętrznej. Izopolski. notąd tylko ułamkami i wyjątkami nas dochodzi. gdzie życie nagięło się tylko do konwcncjonalizmu. obrzędów itp. uczuć i wyobrażeń. jakoby tych zdarzeń byli naocznymi świadkami. komu on poufa. co mieli szczęście rozmawiać z ludem.

jako też o trudnościach towarzyszących podobnym przedsięwzięciom. lecz tylko urywkowo lub niedokładnie. Wszystko. a co największa. Raczyńskiego. że to jaki osobliwy robak. jak z własnych poszukiwań. Wójcickiego i ze Wspomnień Wielkopolski p. które się z Tysiąca Nocy nasnuły. także do osób historycznych. że w tej osobie przechowała się pamięć połowieckiego wodza. którym będą przystępne. jaką wskazałem tym. nie ustaje z wydaniem niniejszego dzieła. Znowu: olbrzymka wyszedłszy w pole znalazła wieśniaka orzącego wołmi. jaskinie. Z tego powodu niech się kto nie dziwi. które miałem nie ogłoszone w moim zbiorze. diabłach. która nie chciała iść za mąż. czyli tradycje miejscowe. gdy przeciwnie klechda. znaczna jednakże część doszła mnie z ustnych opowiadań. dlaczego zbiór mój nie zawiera wiele więcej nad 150 podań . Na Pobereżu opowiadano mi o Sołodywym Buniu. jak: jeziora. 7 . Nie roszcząc sobie bynajmniej prawa do tak wysokiej zasługi. albo korzystać z uprzejmości osób posiadających takowe. bądź wprost od ludu. swobodna jak wietrzyk. Warto. albo też nosi na sobie cechę pewnej rzeczywistości historycznej lub pochodzenia z czasów pogańskich. przystępuję do pomówienia kilku słów o niniejszym zbiorze podań i legend wykonanym przeze mnie. kamienie. przyniosła pokazać ojcu.następnie też i do wyobrażeń dziś istniejących o nadzwyczajnych istotach. Z tym wszystkim zamiar mój zbierania ich dalej. Wnoszę. że od lat wielu nie mając sposobności oddać się temu rodzajowi pracy. Niewypowiedzianej wartości byłby zbiór takich klechd. O tymże samym Buniu jest dokładna powieść w kromce znajdującej się w archiwach konsystorza we Lwowie. aby osoby. lasy. lecz gdy na nią nalegano. Zdarzenie to przypomina podanie o Libuszy. Ostatnie szczególniej odznaczają się nieporównanym urokiem poetyckim i wyraźnie czuć się w nich daje. że ten będzie jej mężem. bądź od osób.VI Z tych krótkich napomknień o ważności badań nad naszym ludem. postarały się o zebranie onych i ogłoszenie drukiem. który miał tak ogromne brwi. a legend .albowiem wiążąc się do pewnych miejsc. jaką ma często w podanie. wykonałem tylko bardzo małą cząstkę tego wielkiego i pracowitego zadania. a mianowicie w postaciach bohaterskich. tym ona jest dla niego. góry. jak: mogiły. do legend kościelnych przechowywanych w jakiej pamiątce . użyłem na ten cel. musiałem albo poprzestać na tych podaniach. które przypadkowo lub z umysłu przyszły do posiadania onychże. musiano mu dawać pod nie podpórki. odrzekła. pod względem badań nad światem umysłowym ludu. Podobne podanie słyszałem w Wogezach. dworzanie wyszli szukać takiego człowieka i znaleźli rolnika w polu jedzącego obiad na żelaznym lemieszu. mam bowiem to przekonanie. lecz ten ją zgromił mówiąc. że pogańska przeszłość Litwy nie jest zbyt jeszcze odległą Namienić tu muszę mimochodem o niektórych podaniach zasłyszanych przeze mnie. czarownicach. Wiele podań dostarczyły mi kroniki nasze. że liczba podań ogromną jest w naszym kraju. ten rodzaj bowiem utworów gminu należy do innego działu. wzięła go więc. że bez tych robaków poumieralibyśmy z głodu. mianowicie zaś z Klechd p.żywoty świętych. że do zbioru niniejszego nie przyjąłem tak zwanych klechd czyli bajek. aczkolwiek w ostatnie to dzieło wpłynęło wiele podań pióra znanego poety Berwińskiego i artykułów umieszczonych w „Przyjacielu Ludu”. a mianowicie w Krakowskiem i na Litwie. zbierając same podania. I tak: w Krakowskiem krąży powieść o królewnie. E. Zwracam tu uwagę czytelnika. tak z dzieł ogłaszanych drukiem. Lud do niej nie przywiązuje tej religijnej wiary. zamki. rzeki. Podanie właściwe trzyma się albo pewnego miejsca. już do miejsc. Boniaka. jest czystą igraszką fantazji lubującej się w pewnych obrazach i przedmiotach. co się poświęcą doskonałemu zgłębieniu jakiej części kraju. że kiedy chciał popatrzeć. czym dla nas romanse rycerskie lub powieści Hofmana. a myśląc. ale z koniecznym rozgatunkowaniem i oddzieleniem tych. już to odnoszące się do pomników. nie są tak łatwe do zebrania. co tylko mogło mnie dojść z drukowanych źródeł. wilkołakach itp. jak klechdy lub pieśni. którego znajdą jedzącego na żelaznym stole.

w Krakowskiem plemię chrobackie daje się poznać od plemienia przybyłego z Wielkopolski. dlatego należy odróżniać tubylców od późniejszych osadników. które się z nim pomieszało. z których pierwsza przypada na Boże Narodzenie. gdzie jest góra Biruly.jak się wyraża Cicero. Ktokolwiek zwiedzał nadreńskie zamki i zwaliska. W Poładze. czyli do Najświętszej Panny nazywanej u nich Panna Maria Perkunatele. ten przyzna. *** Nie tylko u nas. Na Żmudzi także się modła do Perkunateli. To samo i gdzie indziej. zawsze odbierałem odmowna odpowiedź i tylko niekiedy za wysoka nagrodę skłoniono się do mego żądania. Pieśni te tak wiernie malują wewnętrzne uczucia ich serca. który acz jednego szczepu. Visconti w dziełku Saggio de canti popolari delia provincia di Marittima e Campagna. iż żądanie moje zdawało im się być nie tylko dziwne. Jest że to pamiątka Ludgardy żyjąca w tym podaniu? Na każdym prawie miejscu można znaleźć plon mniej więcej okwity. postrzegać się dają znaczne różnice. że w bezduszne formy wiar pierwotnych wstępował duch chrześcijański ożywiał je. w całej postaci okazywał się przymus. aby przy gorliwości pierwszych apostołów chrześcijańskich religia łamała sił: do wyobrażeń pogan. drugi na dzień 27 lipca. Jncewicz. prawie jak gdyby im kto wydzierał najskrytszą tajemnicę. postrzegł wieśniaczkę chodzącą na kolanach około krzyża. a i to jeszcze winienem byt bardziej rozkazowi osób mających u wieśniaków powagę niż dobrej ich woli. już w przechowywaniu podań miejscowych. kiedy Kościół obchodzi św. Nie licząc już innych stąd korzyści dla badaczy i poetów.„Ilekroć zdarzyło mi się prosić wieśniaków lub ich żony o powtórzenie śpiewanych piosnek.” 8 . ale i gdzie indziej trudno jest dostać się do podań i pieśni ludu. jak to utrzymują| niektórzy. jeśli tylko przyjdą do zdrowia. Twarze ich pokrywał wtedy rumieniec. pojawiającej się zwykle w południe z pękiem kluczy. toż samo o Kolladzie i Pałykopie. już to w ubiorze. lud odbywa pobożne pielgrzymki i uznaje ja za święty i właśnie kiedy zwiedzał tę górę. Posłuchajmy. Pantelemona. gdzie pokazują szczątki dawnego zamczyska. tak np. Janem Chrzcicielem. gdy ją spytał. już w zwyczajach. Liczne tego mamy dowody: na Ukrainie obrzęd Kupajła zeszedł się z św. ** Między ludem naszym. lecz obrażające. byle chęć mieć ku temu i nie ważyć lekce podobnych pamiątek.W Górznie w Wielkopolsce. jak mówi ks. który miał należeć do króla Przemysława. którego zowią Iwan Kupajło. że największy swój urok winny romantycznym podaniom. pomieszanie i kwaśny humor trudny do opisania pudor guidam poene subrusticus . dlaczego się modli? Odrzekła: w czasie mojej choroby uczyniłam ślub. rozpowiadają o białej niewieście. raczej przyjąć należy. * Nie można twierdzić. które po ustąpieniu dawnych rycerzy same teraz z wijącym się bluszczem udzielnie w tych sokolich gniazdach panują i odmładzają myślą żywotną milczące i ponure głazy. co mówi w tej mierze o wieśniakach kampańskich p. jeżeli głośnym się stanie podanie o niej. Roma 1830. . odwiedzę grób świętej Biruty. każda okolica nabiera więcej powabu.

która mu się bardzo wkradła w serce. tak iż ona rządziła. zmyślił sobie. że musieli co złego nam myślić. aż na koniec gardła dali od nich na zamku kruszwickim. a R. a onym drugie przyprawne z trucizną podano. rozpalił ich jad. ani bronią odegnać. Gdy przyszli do gospod. i prosząc. których nie mogli słudzy ani ogniem. abyś go ty. który troje dobytka naraz zjadał. gdy się porządkiem napili. aby tam który zaraz nie padł. każdy dzień troje cieląt albo baranów. Gmin kruszwicki utrzymuje po dziś dzień. 9 . zmówiła się z mężem. którego Chostkiem od brody i włosów na głowie rzadkich. wielką boleść cierpieli. był smok wielki. aby mógł usnąć. aż zdechł. i tak kazał się puścić na jezioro Gopło. Bacząc to stryjowie jego upominali go. Przyniesiono trunki ktemu przyprawione. że Popiel chcąc się od natrętnych myszy zasłonić. Jest jeszcze jego jama pod zamkiem Smoczą Jamą zwana. którego potem dobrze udarowa! i opatrzył. w której się zamknął z żoną i z dziećmi. 2. obesłał stryje wszystkie. przedsięwziął i o niej lepiej radził. wszędzie ich myszy goniły. On wyszedłszy z jamy mniemał. hamowała od tych zbytków. rychło pomarli. zwano: a to z dozwoleniem stryjów jego książąt. Ustąpili wszyscy precz. żeby mu ustąpili. strzegąc tego. a chociaż na wodę uciekali. Żonę takoż jego upominali mówiąc: przetośmy cię synowcowi za małżonkę dali. a przeciw jamie położyć rano: co uczynił za radą Skuba. dali mu żonę z Niemiec. pomówiła. Lecz dla jego młodych lat więcej stryjowie rządzili niż on sam. dobrej myśli byli. z których ciał poczyniła się wielkość myszy. by siedzieli przy nim. jako mędrsza. ale i to nie pomogło. Gdy dorósł. jedno w jezioro wmietać. przeto musieli mu dawać obrok. które czyni. Gdy pani księżna usłyszała o ich śmierci. Mysia wieża w Kruszwicy Po pogrzebie Popielą starszego wybran został na jego miejsce syn jego.Smok Pod górą Wawel. kazała mu się rozniemóc na śmierć. winszując mu zdrowia. chcąc przed nimi testament uczynić. bo myszy banię przegryzły i zajadły Popiela. Gdy przyszli. iż ich bogowie skarali. kazał zrobić wielką szklaną banię. iż się chce uspokoić i prosił. aby się do niego zjechali. napił się sam najpierw z jednego kubka. spodziewając się tego po tobie. pił wodę. i syny. i zamordowały i jego żonę. szewca niejakiego. drugi Popiel. także i ludzi kradł i jadł. cieszyli chorego: on im dzieci i żonę poruczał. którego z stryjów innego nie obrali. by ciele pożarł razem: gdy to w nim tłalo tak długo. które się rzuciły na Popielą i zżarły go. bojąc się tego. a gdy tak uczynił. aby mimo syny jej albo męża. iż się na śmierć rozniemógł. co rozpustnego znaczy. ku wieczorowi prosił ich. był płacz po wszystkim dworze. gdzie dzisiaj stoi zamek krakowski. jedno tańcowali. Powiadając to. powiadając im. a nie on: przeto o nic innego nie dbali. i nie dała ich chować. a pili z nim i jedli. aby tego poprzestał. Kazał tedy Krak nadziać skórę cielęcą siarką. Lecz i ona. P.

a prawie czasu zjazdu onego do niego przyszli. w kurpiach łyczanych na zamek od starszych prowadzony jest. wzrostu siadłego. syn Koszyków imieniem Piast. których on widząc. że od dworu książęcego odepchnieni byli. Temu. jałmużnę i dobroczynność. postrzega się na lewo w lesie klasztor Minichowski. Ciż to tedy goście. ale też samego książęcia (gdyż naonczas nie tak się poważnie i pieszczono nosili panowie) ze wszystkim dworem jego na ucztę naznaczoną zaprasza. wyrwał z grzyw lichych swych szkapin po garści włosienia i pokropione taż 10 . — stąd ściany owej kapliczki zakryte prawie całkiem włosami. przed nich postawił. jałmużnik. zwłaszcza na chorobę oczu i kołtuna. Naprzeciw niego. i podług mienia swego uczciciel wielki. dosyć uczyniwszy powinności swej. ale przejrzeniem Boskim za pana sobie być podanego. pierwszy włos obrzędem pogańskim synowi podstrzygać i nazwisko nadać miał: na on bankiet wieprza zabiwszy i kadź miodu rozsyciwszy. a za sprawą onych. Woźnica mój. z prostych desek zbita i pochylona. Za sprawą jednak i pozwoleniem gości swoich. z trafunku nagodzili się mu dwaj nieznajomi w pielgrzymskim odzieniu młodzieńcy. aby lecącą rzeczpospolitę podźwignął: wzbrania się ten. poczciwy kmiotek okoliczny. przyiaciół wezwał był. odpłacający. jednostajnym wszyscy głosem Piasta. miód w nie przelewa. lunął się miód wierzchem naczynia swego. zniknęli. Wnet za tem Piast. krzyknęli. ludzki.3. a z niewielkiego grunciku roli i z barci żywot swój utrzymując. gdy żona imieniem Rzepicha *. że to byli aniołowie Boży. na to miejsce okwicie przybywała. kołtunami. Rozumieją tedy jedni. gdy wtóry raz. statków więcej spożycza. tak jako chodził w siermiędze. nie zdaniem abo pomocy ludzką obranego. za upomnieniem gości onych. a za żywota jeszcze Popiela. na przyszłe postrzyżyny przygotowa. stół przygotował i dostatek z onych potraw. od obyczajów jego nieróżna. jedynego syna powiła. Tam rzecz wielka i dziwna przypadła: przyrosło nad zamiar mięsa. a nawet włosiem końskim.na wodą. szerokich i długich pleców. Pierwej niż dzień uczty naznaczonej przyszedł. A goście oni. w niej studzienka w najgorętszej nawet porze napełnio. wiek średni już pomijając. gdyż każda rzecz ujęta. z ubożuchnej spiżarni swej wszystek on zjazd od głodu prawie zdychający dostatkiem hojnej żywności karmił. przemywszy sobie oczy cudowną wodą z studzienki. w dom swój chętnie wprowadził. sprawiedliwy. Pięciu męczenników kazimierskich Jadąc z Konina do Kazimierza drogą piaszczystą i nudną. Piast Był w Kruszwicy obywatel. łaskawie wezwał. dziś podupadły i pusty. Co gdy się rozsławiło.nych. stojący na wzgórku. Zbiegnie się wtem do domu jego wielka moc panów: proszą i wymagają na nim. już nie tylko sąsiadów i przyjaciół swoich. Piast za rozkazaniem ich. do której lud cudowną przywięzuje siłę. Człowiek prosty. * Na goplańskim jeziorze dziś jeszcze jest wysepka nosząca nazwę: Rzepny. chociaż poganinowi. tuż przy drodze na prawo stoi mała kapliczka drewniana. 4.

to drugiego przez ten czas wilki zjadły przy dyszlu. gdzie dziś Gosławice. Działo się to za rządów wielkiego króla naszego Chrobrego. każdą w swoim miejscu. że się tam konie jego pasły. był ich przełożonym i mieszkał na osobności. zamieniając las na ogród. który dopiero za pamięci dziadka mego się spalił: a wielką stadninę swych koni miewał na błoniach przy rzece. Cudowność zaś ta. że raczej nie jest rybakiem. gdzie potem miasto założył. Było też właśnie. którą wkoło swoich chat karczowali. zapytał o przyczynę tej dziwnej operacji. Owoż tedy człowiek z rzemiosła rzeźnik. z nich potem wystawiono kościół wspaniały. a tam dziś jeszcze knieje sławne z rozbojów. bo mięso jadał i lubił — jeszcze bardziej litować się począł nad nimi — i szczerze żałował. prawda. a ludziom w łasce Bożej będącym nawet członki odcięte za jej pomazaniem odrastały. Mięsa ani ryby nie zasmakowali nigdy. że woda ta za lepszych. złych ludzi. Możecie tam jeszcze teraz przypatrzyć się tym cudownym kamieniom. a skromni w jadle i napoju. nie tyle. które w swoich ogródkach sadzili. Takie to tu przed stu laty były puszcze. Barnabasz. powiadali mi. które się w murach znajdują pomiędzy cegłą — bo trza wam wiedzieć. nieświadomy naówczas jeszcze podania. bo mięsa ślubowali nie jeść. Owoż tedy taki cud im sprawił. który przy wolnym czasie na łowy zjeżdżał w te strony. nasi starzy powtarzali. jak lichą sprawę z korzonków sporządzoną zajadali modląc się. Przez długi czas żyli jeno korzonkami i trochą warzywa. a znowu zgorzały po trzeci raz wystawiano tak. tu właśnie. Izaak. a Barnaba rzekł mu: że mięsa nie jedzą. na zamku. wokoło bagna i puszcze. a wszystkie ręką świętych pustelników ociosane. że kościół powiększono tak. a i my złym parobczakom mawiamy: będziesz zbijał na borach ślesińskich. w tej okolicy. Mateusz. — bo były też to — mówił dalej mój opowiadacz — były to strony dzikie i leśne. że miasto Kazimierz dużo później założono: owi święci pustelnicy mieszkali w kniei. jak oto do dziś dnia stoi owa wspaniała fara kazimierska. prawowitszych czasów daleko większą miała siłę cudowną. co niósł dla brata — ale pustelnicy przyjąć nie mogli. takoż człek poczciwy i bogobojny — i niósł kawał mięsa dla swego rodzonego. że raz za młodych lat. Reszta zaś mieszkała razem. Mieszkał on wtedy tam. na pamiątkę tych domków do dziś dnia utrzymują w Kazimierzu kapliczki. co tam gdzieś jeszcze dalej mieszkał na kmietwie. choć każdy w osobnym domeczku. kiedy powrócili z jarmarku i jednego konia wyprzężonego wprowadzili do stajni. Najbardziej jednak i najusilniej pracowali nad zbudowaniem kościoła. Byli też to święci robotni jak chłop polski. Jednego razu szedł tymi stronami pewien rzeźnik z Gniezna. to choć tu w okolicy po jeziorach nie brak — czymże ich mieli biedni pustelnicy ułowić? — musieli się tedy obejść i przestać na korzonkach. ale jest ich przecie i tak dosyć. bo wtedy 11 . gdzie dzisiaj ta kapliczka ze studzienką cudowną. ale dzikiego i drapieżnego zwierza więcej się chowało po większych puszczach. że na cały kamieni nie wystało. bo nie tylko ślepotę. które nazwał Koninem. czego pono jednak nie dokonali. odpowiedział mi z powagą polskiemu chłopkowi właściwą. panie. odbudowano go drugi raz. Ale Bóg litościwy nie chciał ich opuścić przy ciężkiej pracy w głodzie i niedostatku — bo to do pracy.wodą zaczepił o drzazgę na ścianie. Krystyn i Barnabasz. a kiedy tu w tę okolicę zaszedł w czasie południa. Najstarszy pomiędzy nimi wiekiem i najświątobliwszy. sił człeku trzeba. oczywiście od tego. bardzo dawnych sięga czasów i z dziwnie starymi zdarzeniami jest połączona. a kiedym go. a był dobrym chrześcijaninem i chciał im dać to. nagromadzili przecie bardzo wiele polnych kamieni. że naonczas w tej puszczy mieszkało pięciu pustelników — wszyscy pono bracia: Jan. Otóż ulitował się na nimi poczciwy rzeźnik. podobnie jak owo tę Śgo Barnaby. ujrzał pięciu biednych pustelników. co żyli lat dziewięćdziesiąt i sześć na świecie.wy zjeżdżał. Mój ojciec. ale wszystkie inne kalectwa leczyła. które gładko obrabiali w kostkę. kiedy do nich Chrobry na ło. a kiedy później zgorzał. Stąd jeno mila do Ślesina. Trza zaś wiedzieć. a jakież być musiały wonczas. bo im śmierć męczeńska przeszkodziła. Dawniej oczywiście jeszcze gorzej było. a co do ryb.

widział wstyd ich i pomieszanie i rzekł zasmucony: bracia. w którym by niezadługo chciał widzieć od. 12 . którymi się ów poczciwy rzeźnik gnieźnieński przed Panem Bogiem zasłużył. gdzie było trochę uprawnej ziemi i cztery małe chateczki. to i moc Boska wielka i niepojęta.wów powracał. a nie zawsze im się oparli. o tym. Dałeś im skarby tego świata. które miał ze sobą i na sobie — tak znać tusząc. głowę zaś wpuścił do małej studzienki. sprawił i upieczoną spożył razem z drugimi i z owym rzeźnikiem modląc się Panu. że bogactwa przyjęli — a patrzeli na to dworscy królewscy i zazdrościli im skarbów. a widząc wyraźny gniew Boży. po. Tu czekał na niego do nocy. a pobłogosławiwszy odciął głowę. a przyczyń się za nami modlitwą do Boga.nie mięso. oni mu też tego nie rzekli. boć to i święci miewali pokusy. kiedy się znowu wszyscy koło południa zeszli na obiad. mówiąc do siebie. rybę upieczoną spożył z braćmi swymi. a choć to cud wielki i niepojęty. a obiadowa godzina nadeszła. a oddawszy głowę. Poznał on wtedy dopiero owych pustelników. że owo złoto zostawił gwoli prędszego wybudowania kościoła. gdzie król na wypoczynek zwykle wieczorem z ło. a nie wiedział zasię. bo mu znowu głos Boży w jego duszy tak zrobić rozkazał i ku zadziwieniu wszystkich wydobył z niej rybę w całości taką. a Jego łaska nieustająca nigdy nie wysycha. a głowę do studzienki zapuścił. królu. a spojrzawszy na braci. Dosyć. że Chrobry w te strony na łowy zajechał — a polując po puszczy. wykarczowane ręką ludzką. że źle zrobił kusząc światowymi bogactwy święte ubóstwo. że był król wspaniały i wielki. Nazajutrz ryba znowu odrosła w całości i tak cud ten co dzień się powtarzał i żywił biednych pustelników. bo mu tak głos Boży rozkazał w jego duszy. co twego. nie chciał się zaraz przyznać do winy i mówił. a rzeźnik poczciwy. który na ustroni zamieszkały. jak ją wczoraj odebrał z rąk rzeźnika. ale zapewne rybę niósłby dla brata i mógłby nią głodnych pustelników nakarmić — co. że całym szczęściem na świecie jest ta mamona mizerna. jak owa woda tej studzienki.prawioną chwałę Bożą. że szczerze mówił. a odebrałeś skarb niebieski — łaskę nieustającą Pana. Ślubowaliśmy na ubóstwo. zawinął raz na miejsce. co jest królewskiego. którą miał przy swej pustelni. co zaszło. upadłszy na kolana. że lepiej by ich użyć mogli na dworze jak owi na puszczy. Owoż tedy zdarzyło się w parę lat później. którego pierwszy raz oglądali. że go wysłuchać raczył. czy też może złe ich skusiło. czuł to sam u siebie. chciał im jakoś dopomóc i po królewsku łaskę swoje okazać. ale jako był dumny z natury i stanu swego. aby nam przywrócić raczył spokojność naszą doczesną i zbawienie wieczne!” Król zdumiony prostotą i świątobliwością Barnnby. że owi pustelnicy na ubóstwo ślubowali Bogu. wnet zabrawszy skarby zostawione udał się z nimi w drogę do Gosławic. poszedł Barnaba do swojej studzienki i łowić w niej zaczął. Oddał im przeto wszystko srebro i złoto. Zdumieli się wszyscy niepomału. które sami na się nałożyli.stanowili przebłagać go ciężkimi pokutami. dziękował Panu Bogu za to. Pan Bóg wszechmocny oczywiście pokazał. Owoż nazajutrz. czy to z przestrachu przed tak wielkim i potężnym królem. który ją pobłogosławił. Aliści i zgorszenia przyjść muszą — jak Chrystus Pan uczy. stawił się przed nim w pokorze i rzekł: „Królu miłościwy! Jestem Barnaba pustelnik i najstarszy brat tych czterech. Owoż stało się dalej. a uzyskawszy wreszcie posłuchanie. po odprawionych modlitwach. o których pierwej nigdy nie słyszał — dziwił się ich świątobliwemu życiu i niezmordowanej gorliwości w ociosywaniu kamieni na przybytek chwały Bożej — a widząc za.razem ich ubóstwo i nędzę. nie wiedział i po dawnemu odmówiwszy modlitwy pobiegł łowić rybę w studzience. mój dobrodzieju. że się czterej bracia wedle zwyczaju zebrali u najstarszego Barnaby. i oddał rybę Barnabie. za której pomazaniem niejednemu już członki odrastały jakoby na pamiątkę szczerej ofiary i dobrego uczynku. jako człowiek światowy i możny. których dzisiaj przez nieświadomość pokusiłeś do grzechu. Odbierz. Aliści tą rażą wyłowił jeno głowę nieodrośniętą. a oni od ciebie złoto przyjęli. bo zaraz owo mięso przemienił w rybę bardzo wielką i piękną. zgrzeszyliście! Oni też przyznali się zaraz do winy. Barnaba zaś postanowił zwrócić królowi. kiedy król odjechał.

bo oto zaraz opadły więzy z rąk i nóg winowajców. a raduję się ze szczęścia. Jedni mówią. którzy w nim zbawcę i świętego uznali. a mały chłopczyk. czy też z obawy. że nie wiedzieli. że dworzanie jego widzący pozostawione braciom pustelnikom bogactwa. wszystkich braci pomordowali okrutnie. co gdy nie pomagało. którzy rozum utraciwszy wokoło nich biegali jak błędni. a nie mogąc znaleźć owych skarbów w żadnym domku pustelniczym rozumieli. Ale Bóg sprawiedliwy nie dopuści im ucieczki. czym król mocniej jeszcze zdumiony zapytał się o przyczynę tego dziwnego płaczu i śmiechu. a modlił się tak gorąco. teraz przez ogień nietknięte stały w całości. Nazajutrz rozerwano końmi Patkula na małej łączce. bo oto owe chaty. powtórzył mi ich historię z niektórymi drobnymi wariantami i ofiarował się jedną jeszcze osobliwość pokazać w domu pewnego mieszczanina. jakoż też pewnie Bóg pełen litości darował im ich winy. a dotąd ludzie poczciwi utrzymują na miejscach. że je gdzieś w ziemi zakopano i męczarniami chcieli wymóc ich odkrycie. Tej jeszcze nocy stawiono powiązanych przed królem. co tak jasno w nocy gorzały. Patkul jest szóstym męczennikiem kazimierskim! 13 . i poprzysięgli nigdy go odtąd nie odstąpić. aby nie dozwolił zatraty tylu dusz grzesznych. aby poznanych nie doniesiono królowi. Otóż wtedy Barnaba widząc. którą się chcą ratować!” Jakoż król wysłał zaraz łuczników gwoli schwytania morderców i wnet ukazała im się wielka światłość ponad puszczami i wiodła ich na miejsce dokonanej zbrodni. choć sprawiedliwą karą. „Widzę tę krew męczeńską — wołał płacząc Barnaba — w tej chwili dokonywają swej zbrodni. upadł na kolana i gorąco modlił się do Boga. ostatni i najmilszy brat mój Mateusz upada pod ciosami zabójców. jakie ich czeka w niebiesiech!” I tu duchem proroczym natchniony oświadczył królowi. poznał w tym wszechmocny palec Boży i przeciw jego wyrokom stawiać się nie śmiał i zostawił Barnabie zbrodniarzy. jakoż udali się z nim na puszczę i tam nowy cud ujrzeli. ale Barnaba wstawił się za nimi i jako dobry chrześcijanin prosił o litość dla nieprzyjaciół. i do dziś dnia opowiadają mieszkance Kazimierza jego śmierć męczeńską i okrucieństwo Karola. że u ziemskiego mocarza politowania nie znajdzie. co gdy król ujrzał. przez złość. trzymając przez noc cały łańcuch przeciągnięty dziurą wydrążoną w ścianie bocznej. nad straszną. czego jednak król wysłuchać nie chciał. którąśmy w Miniszewie widzieli. że wzrok postradali. jaką Bóg w tej chwili braciom moim za ich przewinienie wymierza. które się pokutą i skruchą oczyścić jeszcze mogą na ziemi. którą lud do dziś dnia Patkulką zowie. dokąd zaszedłszy. Wprowadzili się do nich nowi pustelnicy i ciężkimi pokutami starali się sprawiedliwość Boską przebłagać. w którym niegdyś nocował Karol XII. do którego przykuty był nieszczęśliwy Patkul uwięziony w przyległym pokoju. Stanąwszy w Kazimierzu pospieszyłem obejrzyć owe starożytne kaplice i znalazłem na ich drewnianych ścianach główniejsze sceny z życia pięciu pustelników wymalowane przez jakiegoś miejscowego artystę. ale to pono Pan Bóg takie omamienie zesłał na nich. unieśli się chciwością i śpiących nocną porą napadli. pokazując ową dziurę w ścianie jako niewątpliwe świadectwo. że go Bóg wysłuchał i nowy cud pokazał.aliści miasto odpowiedzi począł tu Barnaba gorzko płakać i znów się radośnie uśmiechać. który w gniewie wielkim chciał wszystkich okrutną śmiercią potracić. mój królu. Była to łuna bijąca od chat podpalonych przez zbójców. dokąd uciekać i wnet się wszyscy dostali w ręce pogoni. oglądałem pokój. takie same kaplice jak owo tu Śgo Barnaby. który był moim ciceronem. bo był twardej woli. a Barnaba rzekł: „Płaczę. gdzie owe chaty pustelnicze stały.

Za nadejściem ranku nie mogło się to. gdy już mowę krajową dobrze poznali. o których sprowadzeniu do Polski rzeczony Damianus w ten sposób się wyraża (Bollandystów tom II. lecz po powtórnym napadzie zmogłszy ich rabusie. a przynieśli mu za nie od Stolicy Apostolskiej koronę. jakoby oni znaczną ilość złota przeznaczonego dla Stolicy Apostolskiej do celi zabrali. w żywocie Śgo Romualda. pisarz XI wieku. którzy wedle sił bronili świętych przeciw złoczyńcom. wszystkich jednakowo dobytymi mieczami pomordowali. ażeby im z braci Śgo Romualda przyprowadził niektórych. któremu był współczesny. zabić mmichów i unieść pieniądze. Napad ten za. co lud dzisiaj o pięciu męczennikach kazimierskich opowiada. źle rozumieli. gdyż przez noc całą po leśnych zaroślach. i ażeby złoczyńcę nie uszli. ażeby tym sposobem zbrodnię swą ukryć i przyczynę wypadku ściągnąć na pożar. Februarius. a nie zna. zająć się nie chciał. którzy się gotowymi na tę podróż oświadczyli. aże. do Rzymu wyprawili mnicha. co zaszło. Gdzie zasie ciała świętych leżały. Potem trwożliwie skarbu szukając. Po daremnych usiłowaniach chcieli się rabusie ucieczką ratować. posłał król Bolesław do cesarza z prośbą. otoczył 14 . prosząc przezeń najwyższej głowy Kościoła (Jana XVIII zwanego XIX) o wolność nauczania i dodając zarazem.** Umówiwszy się tedy pomiędzy sobą postanowili napaść potajemnie nocą pustelnię. Lecz podłożony ogień.jąc odmowy mężów świętych. Święty ten Romuald był założycielem zakonu kamedułów. Było tam zasie dwóch młodzieniaszków dodanych im na towarzyszów przez króla. ale z krzemieni były stawiane. Co więcej — nawet puginałów uschłymi rękoma do pochew wsadzić nie zdołali. z tych jeden Jan. tam aż do dnia nie przestała błyszczeć światłość wielka i brzmieć słodycz anielskiego śpiewu. IX. rzekli: „Do świętego pocztu należym Nie wolno nam wcale zajmować się doczesnymi sprawami. co by reguły życia pustelniczego świadomi wespół z nimi w krajach słowiańskich zamieszkiwali. błotnych moczarach i ponurych kniejach z trwogą drogi szukając.że przysłał duchownych.by różne jego podarunki papieżowi zanieśli.): Kiedy Romuald w Pereo zamieszkiwał (gdzie był klasztor kamedułów). jaką nam o nich zostawił Damianus. bez zwłoki tedy udał on się z licznym orszakiem na miejsce pustelni. począł rzeczonych zacnych mężów upornymi prośbami nalegać. p. ale i tego nie dozwoliła opatrzność Boska. 114. ukryć przed królem. mimo wszelkich usiłowań ludzkich. powód jego od razu zmiarkowawszy spowiedź pomiędzy sobą czynić i znakiem krzyża świętego zbroić się poczęli. a nic nie znalazłszy. jak gdyby owe lepianki nie z drzewa. Ale niektórzy z orszaku poznawszy zamiar królewski.” I tu porzucając króla do cel swych wrócili. Ci tedy idąc do Bolesława zatrzymali się pierwej (pod jego opieką) w pustyni i dla tym lepszego nawracania i kazania uczyli się pilnie języka słowiańskiego: siódmego zaś roku. lecz oni przyzwolenia prośbom królewskim stanowczo odmawiając.WIADOMOŚĆ HISTORYCZNA Ciekawym i ważnym będzie może dla myślącego badacza porównanie tego. Bolesław zasię chcący koronę od powagi rzymskiej uzyskać.* Dwóch tylko pomiędzy wszystkimi było. drugi się zwał Benedykt. z wiadomością. ażeby mu ten. C.mierzony gdy błogosławieni mężowie usłyszeli. którzy by w państwie jego lud na wiarę nawracali. w żaden sposób błędnymi nogi znaleźć jej nie mogli. usiłowali pustelnię i ciała męczenników popalić.

* Miechowita lib. od których był posłań. Mnich tedy wyprawiony przez świętych męczenników ostatnimi czasy do Rzymu. wnet niewysławioną Boga wszechmocnością uwolnieni zostali z pękających się kajdan. Opowieść ludu zgadza się po większej części z treścią tych pieśni. przezna. Długosz.czone były nie dla papieża. W roku zaś 1777 wyszła w Poznaniu książeczka nabożna. Benedykta. jak zasłużyli. albo też — jeśliby się inaczej świętym męczennikom zdawało — dopóty. przedrukowana tamże w roku 1842: Pięć filarów. po wystawieniu na grobie świętych kościoła. iżem ją kupił i zapłacił nieboszczykowi Piotrowi. 5. Tyle Damianus.las ludźmi. jest na cztery lata. Cesarz zasie Henryk świadomy zamiarów Bolesława. Stanął biskup przed królem i przed jego radą pod namiotem. gdzie natenczas sejmował. u Piotrowina.. co z nimi począć. Izaaka i Chrystyna.. o którą pozwali biskupa przed króla przyjaciele nieboszczykowi. karą Bożą przywiązanych aż dotąd do własnych mieczów. lecz żelaznymi łańcuchami do grobu męczenników przykuć ich rozkazał. ze pieniądze dane im przez króla. ażeby posłowie Bolesława w jego popadli ręce. wszystkie drogi czatami obsadzić kazał. 2 cap. Mateusza. z klasztoru Śgo Romualda. w którym to stanie albo do końca życia swego pozostać mieli. Rozważywszy. schwycony nareszcie i w więzieniu osadzony został. A gdy ich wedle rozkazu królewskiego do grobu świętych przykuto.. że dokonali żywota ci. nieprzeliczone dzieją się tam po dziś dzień cuda. postanowił król ostatecznie nie karać ich śmiercią tak. którym prawem dzierży wieś Piotrowin? Stanisław biskup powiadał. lecz na ich własny użytek — a zostały mu później zwrócone. ku nauczaniu nowo nawróconych w Polsce”. 9 mówi: „przyzwolono Benedykta i Jana za wstawieniem się Bolesława. które król sam na to podwiódł. czyli nabożeństwo do świętych pięciu męczenników kazimierskich: Jana. na biskupstwo krakowskie. ale w jednym hymnie znajdują się dwa takie wiersze: Choć się przez Barnabasza wszystko odesłało. albo gdzie masz tego zapis? Biskup wziął sobie na pewny dowód do 15 . za nim powtarzał tę wiadomość Kosmas pragski. ** Niektórzy pisarze polscy mówią. Wskrzeszenie Piotrowina Biskup krakowski Szczepanowski kupił był wieś Piotrowin. W nocy zasie odwiedził go anioł pański i oznajmił mu. który jako umarł. Złoczyńców zasie znaleziono. Na tytułowej karcie nie umieszczono imienia Barnaby. Naruszewicz i inni. Odtąd. dopóki by ich ciż święci w miłosierdziu swojem z pęt nie uwolnili. między Solcem a Piotrowinem nad Wisłą. w której są godzinki i hymny na cześć tych męczenników po dziś dzień w Kazimierzu śpiewywane. Pytano biskupa. Łakomstwo jednak zbójców was pozabijało. Strona powiedziała: czym tego dowiedziesz.

Strzemieniowie. Dotąd legenda z kronik wyjęta. Potem wszedł do kościoła św. Rozjechali się z tego sejmu wszyscy.dziano świece gorejące w nocy. iż Piotrowin przechodził po wierzchu wody. zabił biskupa we mszą na Skałce w ko. iż to byli Jastrzębcy. Pietrze wstań. jedno proszę.ściele. Michała. który spytał potem Piotra: jeżeli chce być żyw. i sam gdy miał mszą mieć. Także i uczynił: wstąpił zasię w grób. którego biskup przed sąd królewski przywiódł. abv mię z czyszczu wybawił. tam się cud okazał.trzeciego dnia. Męczeństwo św. gdzie był kościół św. Gdy przyszli na Skałkę. tknął go laską biskupią a rękę mu podał i rzekł: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. kazał odkryć grób Piotrów. wszakże niedługiego. które w kęsy rozsiekane było. Tomasza w Piotrowinie. oczy zawarł przysypan ziemią. chcieli drugi raz. Tamże na tym miejscu wi. módl się za mną do Pana Boga. czyli zasię do grobu iść? Powiedział: iż wolę wieczny żywot mieć. Srzeniawowie i Drużynowie. A tak dowiódł swej rzeczy biskup. 6. takoż. dalej dodaje powieść gminna. boć jeszcze w nim mam być do pewnego czasu. jakby biczem trząsł po wodzie. 16 . Stanisława przez trzy dni. iż się upominają tego. iż co rok w rocznicę wskrzeszenia Piotrowina pokazuje się przez Wisłę pod Solcem ścieżka. jednego czasu szedł za nim. iż się społu zrosły wszystkie sztuki. a rzecz sprawiedliwą zeznaj. oni gdy chcieli tak uczynić. padli wznak. iż przedał biskupowi wieś Piotrowin i wziął zupełną zapłatę od niego. do czego im nic: a iż też temu świętemu mężowi trudności zadawają niewinne. czego nie mogąc ścierpieć biskup krakowski wyklął go. Tamże karał przed królem przyjaciele słowy. a w tym czasie kazał pościć wszemu duchowieństwu i modlitwy czynie. kazał go ode m^zy przed kościół wywieść. co skarżyli o bliskość wsi Piotrowina. tam zeznał Piotr. O którym król dowiedziawszy się tam. jakoby zawsze któryś członek familii cierpiał pomięszanie zmysłów.” I wstał Piotr. a gdy kapłani przyszli. Skoro po odejściu króla przylecieli orłowie i strzegli ciała św. co pomagali tego królowi. który by rzecz sprawiedliwą zeznał przed prawem. Stanisława na Skałce Bolesław Śmiały powróciwszy z wyprawy na Ruś wylał się na rozpusty i gwałty. pozbierali one sztuki i złożyli społu. aby mu Pan Bóg świadka ożywił. jest to na pamiątkę. choć przed nim zapowiadał mszy mieć i innych świętości w kościołach sprawować. tedy aż za Wisłę chodził przez most na Skałkę. Piszą kronikarze. aby psi albo ptacy go nie jedli. Przeto on potem sam szedł. a nigdy już nic umierać: któregom już blisko. * W niektórych familiach polskich tych herbów utrzymuje się podanie. wziąwszy z sobą kilku dworzan i ony. wszakże król nie dbał na klątwy biskupie.* Działo się to lata 1079 dnia 8 maja.

Na nic się to wszystko nie przydało i po staremu był ciemny. które w ręku trzymał przeciwko miastu rzuciwszy. a potem do Polski wyprawił. że jeszcze mało mieli Prusacy i Pomorzanie na onych klęskach. — Czyń. gdy się wszyscy zdumiewali. kochał się był w żonie króla swego gdzieś tam daleko. ściągnął wojska pod Kruszwicę. O Piotrze Duńczyku Piotr Duńczyk był to pan wielki i hojny. Tam wojsko wszystko z weselem natychmiast tabor ruszywszy za onym hetmanem od Boga danym pospiesza. 8. w duńskim kraju. że ociemniał. gdzie o mały włos onegoż dnia miasta zaraz nie wzięli: jedno. aby go Bóg oświecił. przyciągnęli. skoczył i przed chorągwie wystąpił. I już obóz ruszyć mieli. a pomodliwszy się gorąco wyszedł i powiedział do pana Piotra: — Piotrze! Wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. A skoro pod Nakło. a długoż to tego czekać? — zapytał się Piotr z niecierpliwością. Oblężenie Nakła Bolesław Krzywousty rozumiejąc. natychmiast zniknął. młodzieniec on jabłko złote. jak ci rozkazano. częścią bramy wyłamać. Cóż więc czyni? Oto jedzie do Krakowa po radę do tamecznego biskupa. które im zadał. biskup idzie do kościoła na modlitwy. gdy oto w dzień jasny na oko wszystkim prawie żołnierzom pokaże się na samym wierzchu kościoła kruszwickiego nadobny młodzieniec białym odzieniem przełyskujący. ale cóż potem. znamienite zwycięstwo wziąć z nieprzyjaciela pewnie sobie obiecując.7. Idź i czyń. przedniejsze natenczas u Pomorzan albo Kaszubów miasto miejscem przyrodzonym obronne i ręką dobrze obwarowane. co mówię — odrzekł biskup — wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. Nieborak tą rażą pychę zdjął z serca. wszystką mocą usiłują. skąd potem. oto chciał być mędrszym od biskupa i wystawił trzydzieści klasztorów i siedmdziesiąt kościołów. Postawił trzy klasztory i siedm kościołów i natychmiast przejrzał. Powraca więc do Krakowa do biskupa. A kiedyż to będzie. a Pan Bóg ci wzrok powróci. A nasi częścią drabiny przyszańcowawszy na mury wpadać. 17 . Żal mu było oczu i uspokoić się nie mógł. Dopiero to Piotr Duńczyk bierze się do budowli i zewsząd cieśli i mularzy sprowadza. kiedy im się czego zechce. a Pan Bóg ci wzrok powróci. król zazdrosny kazał mu miecz rozpalony do oczu przyłożyć i tak go pozbawił wzroku. że ich doskonalsze zwycięstwo z nieprzyjaciela bezwiernego czekało. człowiecze! Co za nieposłuszeństwo Wszakżem ci trzy klasztory i siedm kościołów stawiać kazał. jak to zwyczajnie wielcy panowie. a ten go ofuknie: — Cóż to za pycha.

a on jeszcze nie skończył swej roboty. tam dziś bujają pszeniczne kłosy. bo gdzie wczoraj siał. wysunęła się jedna niewiasta z tego orszaku i rzekła: — Dobry wieczór wam. którym przyszła. Tatarzyn znowu błaga go. ale i ci co przy nim byli. których było do 70.glądał. — Dobrze — rzekł góral. boś wziął i zabił”.9. ty zaś odpowiedz. a on się wspiął na przednie nogi mówiąc do niego człowieczym głosem: „Biada tobie biskupie. czyśmy tędy nie szły. czy nie widziałeś tu wczoraj pani Kingi? — Widziałem — odpowiedział — jak szła tędy z siostrami.Biada tobie. kiedyś siał pszenicę na tym łanie. a nagrodzęć hojnie. usłyszał głos z nieba taki: . Nie wyszedłszy jeszcze z podziwienia. Pawle. co ludzie rozumieli o owej mniszce ze Skały. tedy zrobisz. Pani Kinga Niedaleko Krościenka nad Dunajcem siał góral pszenicę pod zimę. by mi tak długo przedłużyło żywota. coc powiem. a tu bieży tłum niewiast w czarnych szatach. a tu ćma Tatarów.” Ten to biskup był przy tym tak myśliwy. że widział przed nim wilka. dla twojej skruchy i będzie się już lepiej wszystko działo. a tu nowy cud. że gdy mu kto z sieci zwierza zepsował. I przeto zasię usłyszał taki głos: „Odpuszczone tobie będzie.. co niósł krzyż pański. żeśmy szły właśnie. Nawet trafiło się to. ale góral odpowiada: widziałem ją. dolatuje go tętent jazdy — spojrzy na drogę. Nazajutrz wstawszy do świtu idzie na pole — patrzy. 18 . co ją był wziął z klasztora i płodząc z nią niecnotę.. Też i mnich jeden jawnie to zeznawał. Jednego czasu będąc u dominikanów. Jeden przypada doń i pyta: — Powiedz mi. człowiecze! A cóż tak późno robicie? — Pszenicę sieję — odrzekł góral.. żebym wypokutował za swe grzechy. I tak tatarska pogoń wróciła się tym samym szlakiem. a poprzedzał je ksiądz.” A Paweł odpowiedział: „Dobrze by mi miłosierdzie Boże uczyniło. Zaczem dopiero jął pokutować. Gdy poskoczył ku nim i ciekawie się przy. ale nim zdołał się onej pani pokłonić. Pawle niebożę. kiedy siałem tę pszenicę. Właśnie już słonko było zaszło. w końcu grozi mieczem. człeku. i lepiej żebyś się był na świat nigdy nie rodził. tedy go rohatyną z gniewu przebił. przeto też trzykroć był w więzieniu. tedy psi około niego chodzili i z sokoły przed nim myśliwcy stali. Jutro tu będzie gonił srogi nieprzyjaciel za nami i będzie pytać się.” Co nie tylko sam słyszał. a będziesz żyw jeszcze siedm lat. mnichów w Krakowie. — Szczęść ci Boże — odpowiedziała — ale jeśliś poczciwy człowiek. duszę jej zabił. iż gdy mszą miewał. a właśnie siałem tę pszenicę. już jej nie było. szła tędy. Paweł z Przemankowa Ksiądz Paweł z Przemankowa zły był człowiek i wszystko w Rzeczypospolitej mieszał. Wtem drogą posłyszał jakiś szelest — spojrzy. 10.

wszystkim zadał śmierć męczeńską. 12. nikogo jednak nie znaleźli i wziąwszy to za przypadek dalej ciągnęli wesołe krążenie kubka. Wtem mocniejsze powtórzyło się kołatanie. drżącym głosem dekret przeczytał złoty: Sandomiriae. gdy bowiem nowicjusz Martyrologium jutrzejsze czytać zechciał.Winniście mnie restytucję. Czterdzieściu dziewięciu męczenników sandomierskich Tatarzy wpadłszy do Polski pod hetmanem Nogajem. Sadoch rzecze: umrzeć potrzeba. Wawrzyniec Powodowski.11. w którym przeniósł się do wieczności. kiedy się zahulali przy tym skradzionym winie. Chociaż po tym widzeniu wino zostało wrócone do klasztoru. co ich tym więcej przestraszyło. Wreście po trzecim. co zobaczywszy. jednak ci nieskrupulatni wykonawcy testamentu w przeciągu roku umrzeć mieli. Pan Bóg cudownym sposobem ostrzegł ich o bliskiej męczeńskiej koronie. więc wesoło umierajmy. 1543. które zaraz po przeczytaniu w ręku ich zniknęły. 13. lecz wykonawcy ostatniej woli przywłaszczyli je sobie. Piastował on urząd komandora maltańskiego aż do r. kawaler maltański W kościele katedralnym w Poznaniu znajduje się grobowiec Wawrzyńca Powodowskiego. długim kołataniu wszedł Gamrat w biskupim stroju i uderzywszy o stół pastorałem rzekł: . Wtenczas to zdarzyło się. quadraginta etc. A gdy na klasztor gwałtownym pędem nieprzyjaciel uderzył. aż się krew potokami do Wisły lała. że po otworzeniu drzwi nie było nikogo.. Jednego razu. boście testamentu nie spełnili. przyszli pod Sandomierz i tyle ludzi wyścinali. Zaczem im św. braciom na Salve Reginae wynijść kazawszy. Napis na nagrobku tym mówi: iż po śmierci przez rok cały (dziwny pobożnymi i tajemniczymi zjawieniami) z grobu wychodził i podczas mszy uroczystych 19 . czytać czy milczeć? Ośmieliwszy się na koniec. Biskup Gamrat Gamrat umierając zapisał na klasztor dwie beczki doskonałego wina. braciszkowie. nadspodziewanie literami zobaczył złotymi pisane te wyrazy: Sandomiriae quadragintata novem martyrum. gdy pięćdziesiąt księży z przeorem swoim Sadochem było na jutrzni. dało się słyszeć kołatanie we drzwi. na takie czytanie zadumiały przeor i z bracią za rozkazaniem na podanej sobie księdze obaczył ów napis złotymi literami. iż w klasztorze dominikanów sandomierskich. sam nie wie. jednak po małej chwili zaczęli swój przestrach zatapiać w doskonałym winie. a natomiast gorsze posłali zakonnikom.

Po ukończonej zaś mszy niknął. jęczał i wzdychał. 14. około stojącym bardzo strasznym. z których bardzo obficie krew płynęła. Złotaryńko Bóg nie przepuścił Kozakowi Złotaryńce za jego morderstwa. w dzień sam pogrzebu. aby kawaler maltański w czasie nabożeństwa pałasz dobywał i nim w powietrzu przed ołtarzem machał. jednostajnym wołaniem pomsty do Boga mściciela wołała. podniósł do góry ręce. gdy wielu nie wierzyło. 15. 20 . który przy tym był i na to patrzył. Czemu. zabit bowiem pod Szkłowem w Litwie. Co lud wszystek obaczywszy. która od kościoła do kościoła chodząc. które według ceremoniału akolici nosić powinni. trup jego z trumny się podniósł i znowu pokładał. a gdy trzy razy trup zawołał: Uciekajcie! uciekajcie! uciekajcie! — wszystek lud strwożały ze swym pryncypałem Chmielnickim. zdumiał się drżąc od bojaźni. takie podnosząc pienie: Pókiż niebo i ziemię. a w ich nieobecności kanonicy. gdy czerńcy służbę zaczęli. iż takowe okazywanie się w kościele zmarłego Powodowskiego karą było za jego naśmiewanie się za życia z płonnego. zwyczaju. Wtem się cerkiew zapaliła i tak godny sprawom swoim pogrzeb Złotaryńko odebrał w ogniu. trzymali w ręku sami prałaci. jak mniemał.śpiewanych u wielkiego ołtarza z dobytym mieczem podczas ewanielii świętej między stallami prałatów i kanoników a stallami niższego duchowieństwa widocznie stawał. Nie zemścisz się niewinnej krwie naszej wylanie. lichtarze wielkie z woskowymi świecami. z cerkwi uciekł. czyli z czartoskiego naigrywania. Wiekuisty Panie. a gdy był w Czechrynie chowan na katafalku. z dopuszczenia Boskiego. a tak ustało na koniec owo okropne zjawisko roku 1544 dnia 26 kwietnia. Naradziwszy się przeto prałaci i kanonicy odprawili za niego rozmaite nabożeństwa. Podanie dodaje jeszcze. Procesja duchów Przed ową okropną wojną z Kozakami i Ukrainą pokazywała się w Barze na Podolu procesja umarłych. przybrawszy postać pokorna.

a będziesz szczęśliwy. zwrócił wzrok na wodę i ujrzał sto łodzi bursztynowych i sto przecudnych dziewic. a wszystkim przewodniczyła z koroną na głowie. I naszym kochankiem będziesz. Stanąwszy boginie blisko ujścia rzeki postrzegły rybaka. My obdarzym boskim stanem. młody. chodź do łodzi: U nas wieczne tany. jak siedząc na brzegu rozwijał sieci. Takiej śmiałości nie można puścić bezkarnie: oto gotowe czekają nas łodzie. pan nieba. uprzejmym ukłonem powitała gości i zasiadłszy na bursztynowym tronie tak mówić zaczęła: „Miłe przyjaciółki i towarzyszki moje! Wiecie to dobrze. ukazała się w sali. otaczają go morskie panny i swymi wdzięki do siebie wabić poczną: O. słońce pogodnie świeci. a okna z diamentów. Skoro z nami mieszkać będziesz: Śród nas będziesz morza panem. imać w sieci i na śmierć wskazywać.16. Porzuć pracę. Dźwięk coraz milszy się rozlega. prosząc do siebie na gody i spoiną poradę. Nadszedł dzień naznaczony i zaproszono boginie przybyły. mojej opiece i władzy poruczył te wody i wszystkich mieszkańców w nich będących. gdy królowa skinieniem berła każe się uciszyć towarzyszkom i tak do zdumionego rzecze: — Stój. niebaczny! Zbrodnia twa wielka i godna kary. wtenczas królowa. iż wszechwładny mój ojciec Praamżimas. Płyną. gdy ja. Kochaj mię. Żaden najmniejszy robaczek. Podobała mi się twoja uroda. po jednej połowie zjadam. Królowa Bałtyku W głębinie wód Bałtyku wznosił się za dawnych czasów pałac królowej Juraty. gody. z bursztynowym berłem w ręku królowa morza. Nasz śpiew troskę twą osłodzi. Rzekła i natychmiast sto łodzi bursztynowvch pożeglowało dokonać okrutnej zemsty. morze ciche. rybaku młody. jeden nikczemny śmiertelnik ośmiela się naruszać spokojność niewinnych moich poddanych. zrazu nic nie uważał. jednak ci przebaczę pod jednym warunkiem. a drugą nazad do wody wpuszczam**. Wszyscy żyli w pokoju i zgodzie. a echo) już roznosi po wybrzeżu słowa ich pieśni: Biéda ci. Naszymi pląsy i śpiewy zwabimy go na dno rnorza udusim w uściskach i oczy żwirem zasypiem. ziemi i morza. same byłyście świadkami moich łagodnych i szczęśliwych rządów. otoczona przydwornym orszakiem. żadna najdrobniejsza rybka nie miały przyczyny skarżyć się i narzekać. Fląderki nawet. bo właśnie o lej poże zwykł on zarzucać sieci. Słyszy to rybak i ujęty zdradliwa ponętą już chce się rzucić w objęcia bogini. lecz gdy go urocze doszły śpiewy. Teraz zaś jeden nikczemny rybAk Castitis znad brzegów moich posiadłości. które tak lubię. płyńmy nad brzegi Szwenty. rybaku piękny. progi ze złota. Razu jednego rozesłała królowa wszystkich szczupaków z listami do najznakomitszych bogiń Jury *. ja sama do własnego stołu ani jednej nie śmiem ułowić rybki. Zajęty pracą. tam gdzie rzeka Święta hołd memu królestwu Płaci. dach z łuski rybiej. nikt się na życie drugiego targnąć nie odważył. Ściany tego pałacu były z czystego bursztynu. Lecz jeśli- 21 .

spuścił z nieba piorun. brzegi zaś — pojuris.byś wzgardził miłością Juraty. Rozmawiał z księżycem i znał nieskończenie wiele gwiazd po imieniu. na którym wiatry wyprzedzał. ponieważ królowa Jurata bardzo one lubiąc wszystkim drugą połowę poodgryzała i nazad do morza wpuściła. Dlatego to teraz. Za to co wieczór będę przypływać do ciebie i na tej górze. gdy wicher morski zaburzy fale. koń Witolfa zszedł się na błoni z klaczą królewska. wtedy zaśpiewam ci taką piosnkę. lecz Perkun dowiedziawszy się o tej schadzce rozgniewał się mocno. z którym walcząc pokonał go i niezmierne skarby zabrał. a woda wyrzuca kawałki bursztynu — to są szczątki pałacu królowej Bałtyku. który rozpruwszy morskie bałwany uderzył w mieszkanie królowej. przez jedno ucho wchodził. przykryli ich dwiema. przez drugie wychodził. która odtąd od twego imienia zwać się będzie Castitv zawsze zobaczę się z tobą. A gdy jednego roku wróciła królowa do swego pałacu. Rybaka zaś Praamżimas przykuł na dnie morza do skały i położył przed nim trupa jego kochanki. przyszłość zgadywał. Rok już mijał. ** Litwini i Żmudź mniemają. niżeli kto mógł przez Niemen przeprawić się. która miałaż podobne przymioty: ale bogowie nie chcąc. iż fląderki dlatego jedno mają oko i postać jakoby połowy ryby. Witolf z rozpaczy oddalił się ze dworu tego króla i kiedy powracał z wojskiem na zawojowanie jego królestwa. na który wiecznie patrząc. jak co wieczora królowa Jurata przyjeżdżała na brzeg i na górze widywała się z kochankiem. bo byś zginał. samą zabił i bursztynowy pałac na drobne roztrzaskał cząstki. * Tak się nazywa morze u Litwinów. aby rodzaj takich olbrzymich zwierząt rozmnażał się. że bogini poważyła się ukochać śmiertelnika. Nic zbliżaj się do nas. Pałacem jego była głowa owego konia. Witolf Był to człowiek nadzwyczajny: przeszłość wiedział. Królowie do jego rady i woli stosowali się. trafił pod tąż górą na smoka Pukisa. Wreszcie pojednał się z królem tamecznym. przymuszony jest opłakiwać swoje nieszczęście. 17. Kiedy u pewnego króla biesiadował. teraźniejszość rozumiał. gdyż oba czarownikami byli. Młodzieniec wybrał i zaprzysiągł jej wieczna miłość Królowa na to: — Teraz już jesteś moim. 22 . że wnet będziesz w mej mocy. On przebywał na swoim statku morze od brzegu do brzegu świata prędzej. Miał konia nazwanego Jodź. a za dotknięciem mego berła zginiesz na wieki. słychać jęk z daleka — to jęk biednego rybaka. górami. pnącymi się jedna na druga. Po czym zniknęła królowa z całym orszakiem.

Radzono mu tedy. on chcąc jej grób usypać. — Dlatego. Słysząc to król bogobojny przeżegnał się krzyżem świętym. powstała przepaść. Tam zaś. I znowu diabła opuścił. ile mil góra nad ziemią sterczała. że w wielkim palcu swojej rękawicy wyprawił siostrze wesele. a wszystkie łzy jego w otchłań kapały i zrobiło się morze. w której dnia pewnego napotkał rotę czarnych rycerzy. W pośrodku siedział najczarniejszy i najokropniejszy na tronie z głów trupich i kości ludzkich i wrzasnął rykliwym głosem: Oferusie. który by ze wszystkich był najmocniejszy i najpotężniejszy: u takiego pana jedynie chciał służyć. że jeden z sług królewskich wymówił w gniewie imię diabła. a wędrując po puszczy napotkał ubogiego pustelnika i zapytał go: . więc jesteś słabszy od niego. który jeszcze był poganinem i nie znał zwyczajów chrześcijańskich. więc jesteś słabszy od niego. aby się udał na dwór pewnego króla. Dlatego to woda morska jest gorzka i słona. Ale zdarzyło się pewnego dnia. Postrzegłszy ją dowódca zatrąbił co tchu na odwrót. że się boję Chrystusa! — odpowiedział diabeł. Nad przepaścią usiadł Oferusz i płakał rzewliwie. Potem wyszedł Oferusz na wędrówkę i szukał pana. — Ja jestem diabłem — rzekł wódz czartowski i podał rękę Oferuszowi. nie odstępował odtąd na chwilę boku mocarza i był jego najulubieńszym powiernikiem. pomyślał sobie Oferusz. — Pójdę ja zatem służyć u silniejszego pana — zawołał Oferusz i zaraz dwór królewski opuścił i powędrował na puszczę. co to strach w życiu. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał Oferusz. z pazurami u rąk. nabrał w but swoi ziemi i wytrząsnął ją na ciało matczyne. który odtąd boku jego nigdy nie odstępował. a z widłami w pazurach. Był to człowiek tak ogromnego wzrostu. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał się Oferasz. Ty się boisz Chrystusa. skąd owej ziemi nabrał.Gdzie jest Chrystus? 23 . z rogami na głowie. a był mu jak prawa ręka przydatny. Przybywszy do niego Oferusz popisywał się ze swoją siłą i został mile przyjęty. pójdę więc służyć Chrystusowi. Krysztofor * Przed bardzo dawnym. a kiedy mu matka umarła.18. Pewnego dnia wyruszyła cała owa rota po zdobycz do pobliskiego miasta i przybyła na drogi krzyżowe. i wzniosła się góra aż pod obłoki.zostać. Czego szukasz? — Szukam diabła — odpowiedział nieulękniony Oferusz — ażeby u niego służyć. mój przyjacielu. który nie znał wyższego od siebie i nie znał. dawnym czasem żył na świecie pewien wielkolud nazwiskiem Oferusz. — Zrobiłem to dlatego — odpowiedział król — że boję się diabła. — Kiedy ty się diabła boisz. kędy stała Boża męka. a była to przepaść tyle mil głęboka w ziemi. Podobało się to bez wątpienia Oferuszowi. postanowił więc całe życie na dworze po.

— Wszędzie! — odpowiedział pustelnik. wsadził dziecię na barki i wkroczył we wodę. chrzczę ciebie w imię Ojca. to cię przyjmie1 za swego sługę. Jest też pieśń stara o św. wspierając się na ogromnej sośnie. — Tobie — mówił pustelnik — dał Bóg silne zdrowie i ciało olbrzymie. 24 . Krysztoforze. którą Lelewel w księgach bibliograficznych przytacza. * Podanie to. Godną rzeczą zastanowienia jest herb miasta Wilna: Krysztofor święty. bałwany biły z wściekłością o brzegi. równie jak często widzieć się dające posągi Krysztofora na domach w Krakowie. Krysztofora.działo dziecię — ale i tego. iż stąd kto ujrzał wyobrażenie św. Modlić się Oferusz nie umiał. postea tutus ear. wszelako stało się jego własnością wraz z innymi legendami. Rozpowszechniło się ono. Jestem Chrystus. gdy stanął na środku. przenoś więc podróżnych na swoich barkach. Wiara taka panowała w średnich wiekach. Ale dzisiaj. szum powstał i wicher. a Oferusz zgiął się pod dziecięciem jak pałąk i pierwszy raz w życiu uczuł strach i drżenie. któremu ty służysz. który świat stworzył. znużony pracą dzienną. wtem słyszy głos dziecięcia wołający go trzy razy po imieniu. tonie na środku. Poszedł tedy za pustelnikiem nad bystry strumień płvnący z góry i dowiedział się. woda się wzburzyła. — Zrobię to dla miłości Chrustusa — zawołał Oferusz i przenosił dniem i nocą wszelkich pielgrzymów. lubo nie jest płodem wyobraźni naszego ludu. to jest piastun Chrystusa. że każdy pielgrzym. Odtąd nazywać się będziesz Krysztofor. stąd przysłowie łacińskie: Christoforum videas. chcący się przeprawić na drugą stronę. lecz umiał pracować.miał i pytał powtórnie: — Jak ja mam służyć Chrystusowi? — Módl się a pracuj! — rzekł zapytany. którą wyrwał z korzeniem. Podniósł więc głowę i rzekł: — Dziecię! Dziecię! Dlaczegóż ty takie ciężkie? Mnie się zdaje. Jeżeli to zrobisz dla miłości Chrystusa. aby nauczać słowa Pana swojego i został za te nauki od pogan ukamienowany. Kazimierzu itd. Pewnej nocy zasnął głęboko. miał śmierć szczęśliwą. Wstał więc bez zwłoki. które w średnich wiekach z Niemiec do nas przybyły. że świat cały dźwigam na moich ramionach? — Nie tylko świat dźwigasz na swoich ramionach — odpowie. która dawniej zaledwie kolan mu sięgała. Odtąd więc nazywał się ów wielkolud Krysztoforem i chodził wzdłuż i wszerz po świecie. ale poganin nie rozu. w imię moje i w imię Ducha Świętego.

Kwiat jeden z najśliczniejszych. W tym państwie piekielnym panował król. który uwielbiał wdzięki młodej królewny. Rzeka była bardzo miałka w tym miejscu. pod górą mieszkający. nazywająca się Anafielas. pazury zwierząt. które z okien zamku królewskiego ujrzała nad brzegiem rzeki Roś. lekki jak piórko. Nędza. Udała się więc dla wyszukania swej straty na wędrówkę po całym świecie. Staubunas zwanych. nadzwyczajnej piękności. Woda go z wolna kołysząc w swym biegu. pożre i równie jak ubogiego grzesznika złe wiatry uniosą. na którym Prze. sądzi umarłych z ich postępków za życia. ujrzała śród rzeki wyrosły. kiedy bogów nie obrażał w życiu. Gdy wytrzebiono na pole pewny las. wyryło palcem swym przed wielą wiekami od bogów naznaczony los dla córki Krumini.19. Lecz próżne były śledzenia. podwajała jego piękność błyskaniem świetnych kolorów. Ale gniew jej został rozbrojony czułym spotkaniem: albowiem ujrzała przeciw sobie idącą nieśmiertelną córkę. Królewna znęcona powabem kwiatu. których nasiona przywiozła z sobą. na którą cienie umarłych wdzierać się muszą. nic więcej prócz łez nie przyniosła. Ubogi. Ta. Każdy według jego sądu odbiera nagrodę lub karę wieczną.rodzenia żywiący się. Anafielas Krąży powieść na Żmudzi około Kretyngi. miała córkę jedynaczkę. Dlatego paznokcie długie. chciała matce przysłużyć się świeżo rozkwitłymi kwiatami. zapuszcza się królowa w podziemne państwo Pokola. tym trudniejszy mu przystęp.znaczenie. Pokole zwany. domyśliła się. rozboje. płynęła po żółtym piasku. dzikość. 20. Kiedy powróciła do swego królestwa. Atoli nabyła umiętności uprawy roli i za. Inaczej grzesznego bogacza smok Wizunas. gdyż mienia ziemskie ciążą mu na duszy. Gdy powróciła do Litwy. Królowa nie tylko dała się przebłagać. który się zdawał być nad samym brzegiem. Bożek mieszkający na szczycie tej góry. znaleziono w nim kamień. Im zaś człowiek był bogatszy. której obuwie tylko córki przyniesiono. wzywały przebaczenia dla matki swojej. Krumine Królowa. pełen niegdyś smoków. jakie drogie kamienie wydawać zwykły. dno rzeki się rozwarło i została porwaną w otchłań podziemną. z którymi i wyjechała. upadłszy jej do nóg. Nieszczęśliwa matka. jakie wiosna wydała. za nadejściem jednej wiosny. sztuki rolnictwa. to jest do piekła. sługi itp.siewania z korzyścią zbóż rozmaitych. głód. ale zezwoliła na przepędzenie z nimi lat kilku. ośmieliła się wnijść do wody. że ktoś z mocarzy panujących nad wodą czy pod wodą ten postępek spełnił. ze wściekłością pałająca gniewem i zemstą. oręże. Odtąd zaczęła nauczać lud ubogi. jako jest pełen sprawiedliwości. Zaledwie się zbliżała do zerwania mniemanej zdobyczy. potrzebne są dla prędszego dostania się na nią. znikły tułactwa. może się wedrzeć na górę. że na rzece Roś porwaną została. dzikimi płodami przy. zrzuciwszy szkarłatne obuwie. iż jest jakaś góra stroma i niedostępna. które. Pramżymas. Pragaras. Zaledwie wyczytała ten napis. przekonawszy się. konie. nazywająca się Krumine. 25 . w tym zamiarze wybiegła niepostrzeżona. orszakiem najśliczniejszych wnucząt otoczoną.

lecz gdy to było próżnym. wypoczywali na brzegu z żołnierstwem swoim. dowiedzieli się o wyroczni będącej blisko źródeł tej rzeki. dziś mieścina tak zowiąca się. nadbiega szatan i rzecze: — Czego sobie masz życie odbierać. ale szatan go pochwycił i z wody wyciągnął. kiedy przeznaczeniem twoim ]est być najbogatszym i najszczęśliwszym człowiekiem. że można dojść do zamierzonego celu. stąd nazwanie miejsca Betygoła. że jest koniec: Bet ir gałas. czegoś w domu nie zostawił. co było przyczyną nazwania miejsca Szeradzia. to miejsce nazwane zostało Eiragołłą i tak do dziś się nazywa. — Rumszys rozśmiał się gorzko i wskakuje w przerębel. będziesz bogatym. siadł na konia — lecz go nikt w domu nie poznał. wyratowałem cię od śmierci — rzecze szatan — a teraz dowiedz się. W drodze już skutek obietnicy się okazał — piękny rumak z złotym rzędem stanął przed Rumszysem. — Słuchaj. gdzie natrafiając wiele przeszkód do dalszej podróży mawiali: E-ira gałas — nie ma końca. drwal ubogi. Gdy już był blisko domu. znikąd zresztą niczego się nie spodziewał. a w nim futro. że aż lód od nich odtajał. dalsze usilności przekonały. co go taką rozpaczą przejęło. Upłynąwszy Dubissą w górę całą milę. 22. z płaczem więc w nocy powraca do domu. To dało powód nazwaniu Czekiszek. przepych i miłe rolnicze obyczaje. po której pierwszy żeglował. od niego rzeka. Rumszys Stary Rumszys. że bylebyś zapragnął.nagość przemieniły się w obfitość. Wódz tych żeglarzy i wędrowników nazywał się Nemon. siadł na lodzie i tak gorącymi łzami płakał. gdzie stanąwszy obozem. tuśmy odkryli. ale musisz dać mi wprzódy to. Lecz. gdy posunąwszy się wyżej rzeką. Lud ubóstwiał swoją królowę i nauczycielkę najpożyteczniejszej sztuki. szabla i dzwonek. Rumszysie. wzięła miano Niemna. z radości więc. to cię 26 . usłyszał jęk zgłodniałych dzieci. Idzie więc do Niemna. że drogę do tej świątyni znaleźli. a żona rzekła: Mój mężu! Pókiś był biedny. dziś miasteczko Seradnik. miał na sobie wór. że wnet zezwolił na warunek szatana. doszedłszy do ujścia Dubissy. cały jego dom tak był nędzny. Ubrał się tedy. dostatki. a przerębli nigdzie nie mógł znaleźć. Dalej płynąc dostali się w puszcze niezmierne. śpiewano śpiew oznaczający radość. próbował wykuć ją kamieniem. Nemon Na Żmudzi nadniemeńskiej krąży takie podanie: Żeglarze przybyli zza morza żeglowali w górę Niemnem. ze postanowił się utopić. śpiewali: Sze radom. rąbiąc drzewo złamał siekierę. 21. rzeka była zamarznięta. dzieci zaczęły się chować za piec. Gdy się miał rzucić w wodę. Rumszys się namyślił. rzekli: Czekiszkim znoka — utkwijmy chorągwie.

aby się w świątyni wychował. czyli wajdelotkę pomówiono o spółkowanie z nieznajomym rycerzem. Szatan zawył z rozpaczy. a ów kamień sterczy do dziś w poprzecz Niemna i tworzy próg. Zgodził się Rumszys i kazał szatanowi na godzinę przed kurami wylecieć z domu swojego i nim kury zapieją. co i teraz jeszcze się dzieje. potem oboje objąwszy się skoczyli do wody i znikli z oczu. ale to żony nie uspokoiło. owszem bardziej jeszcze płakać poczęła. za to wykroczenie wieziono ją czarnymi dwoma krowami i miano zaszyć w worze skórzanym z psem. w którym szatan ma zabrać młodego Rumszysa. gdy przyjdzie czas umowy. 23. Wajdelotka Koło Rumszyszek nad Niemnem krąży powieść. Ona wychodzi niekiedy przy świetle księżyca w nocy na brzeg. siedział długo przy ogniu. Czasami w towarzystwie rycerza ukazuje się na brzegu rybakom i słyszą przy nich warczenie psa. Wtem rycerz. śpiewa piosnkę o swo. Diabeł leci. sosny same z boru przychodziły i kładły się w porządne zręby. dzisiaj porodziłam syna. — Przeklęty! — zawołała — a toćeś własne dziecko zaprzedał. gdzie kazał. był nadzwyczajnie silny i tak świątobliwych obyczajów. zmieniał się w co chciał. kur zapiał. Wieś zbudowana nad Niemnem od Rumszysa Rumszyszkami się nazywa. nie mogłeś tego zapracować. uwolnił pannę i kazał sobie dać z nią ślub nad samym brzegiem rzeki. iż pannę świętą. miauczenie kota i syk żmii. Tu się zasmucił Rumszys. Długo jeszcze potem nocami przeszkadzał podróżnym. miało to być w dziewiętnastym roku życia. ale teraz widzę cię w zlocie. kiedy od Rumszysa mieszkania tysiąc kroków był zaledwie. musiałeś złupić kogo. kotem i żmiją i utopić w Niemnie. że szatan nie miał do duszy jego żadnego przystępu. to brzydzę się tobą. a przez to. mógł wróżyć i widział. żeby nabrał mocy i szatana zwojował. łatwo mu poszło. Gdy młody Rumszys dorósł. rzucił kamień w Niemen. Kogo uderzył szablą. z którego woda z szumem się wali. zajął się budową wsi. który był przyczyną jej nieszczęścia.jej przygodzie i pierś daje niemowlęciu. wszystko szło.kochałam. jakoby obchodząc gody weselne tej nieszczęśliwej pary. żeby niewieściego pokarmu nie zasmakował. co się na drugim końcu świata działo. Jął więc kusić powtórnie ojca obiecując mu nieśmiertelność. Gdy to Rumszys uskutecznił. 27 . byle zezwolił na jedną próbę. lecz pomimo wszystkich wysileń nie mógł z kamieniem zdążyć na czas. a gdy przywdział futro. bo na co tylko zadzwonił. Rumszys opowiedział jej swoją przygodę. aż na koniec zniknął zupełnie. i postanowił zaraz nazajutrz zawieść syna do Krywe-krywejty. przynieść olbrzymi kamień spod Kłajpedy. ukazał się na koniu w żelaznej zbroi. Woda na tym miejscu wrzeć i kręcić się poczęła.

gdy nadciągnął Nepromach. wedle podania usypane są dla męża i żony. Katarzyny. powracał z dalekiej wyprawy na Połowców z wojskiem odzianym w zbroje nieprzyjacielskie. uduszonej od Satany. i polegli tam oboje w błędnej tej bitwie. przyprowadził je pod Kalnik. w którym Ukrainki zbiegłszy się na wieczornice gotują kaszę i wylazłszy na płot wołają swoich narzeczonych: po takim zawołaniu. * Mogiła Soroki. Mogiła Perepiat i Perepiatycha Perepiat i Perepiatycha. czyli upiora. a we dwóch drugich złożyła pobitych w tym boju obu wojsk mężów. wódz sławny. Mogiły Soroki*.24. 25. dziś jest rozkopaną. drugi jej sąsiad Soroka. dwie mogiły koło Chwastowa na Ukrainie. Mogiła Mełanki Tak się ta mogiła nazywa od pochowanej w niej ładnej dziewczyny tego imienia. Przy skonaniu jednak poznali się. leżąca przy Kalniku w powiecie lipowieckim. w którym wzajemnie siebie pomordowali. który umarł był przed rokiem ze zgryzoty. że mogła być na 200 sążni wysoką. a Prakseda wziąwszy go za oczekiwanego Nepromacha. Nepromacha i Praksedy Prakseda. a na jego wierzchołku położono blachę dla rozpalania na niej ognia ostrzegającego okolicznych mieszkańców o zbliżaniu się nieprzyjaciela. w wieczór św. miała wojnę z sąsiednim władcą Nepromachem. Mąż. wyzwała w osobisty bój Nepromacha. w której Sorokę położyła trupem. W późniejszych czasach na szczycie mogiły Soroki miał wyrosnąć dąb ogromnej wysokości. stoczyła z nim bitwę. niesłychanie czule witając się i żegnając do lepszego świata. Prakseda nie ufając uszczuplonemu przeszłym bojem swojemu wojsku. z której strony psy zaszczekają. lecz z pozostałej jej części wnosić można. 26. Żona w trwodze uderzyła nie niego z domową drużyną. udusił. lecz przybył sam narzeczony. W ostatniej chwili błąd swój poznawszy. chcąc ją wspierać swym wojskiem. z tej strony narzeczony ma przybyć. a na ich zwłokach wojska ponasypywały mogiłę. i pochwyciwszy dziewczę. władczyni Kalnika. Lecz zaledwo robotę tę skończyła. Właśnie na wołanie Mełanki nie odpowiedziały psy. gdy mu Mełanka nie była wierną w dotrzymaniu słowa wyjścia za niego za mąż. usypała w pamięć poległego mogiłę. 28 .

a starą czarownicę diabli w nocy aż dotąd topią w jednej studni wykopanej w polu. że już Świrydowi z Turkami nie wojować. zapomniał. stracił wszystko swoje wojsko i sam został zabitym. kiedy jeden mołdawski bojarzyn zakochawszy się w onej pięknej dziewczynie obsypał ją bogactwy. Młodzieniec. godzin drogi od warowni Kilji. przez które wszystkiego. W tymże czasie i ów bogaty bojar przysłał do niego posty z uwiadomieniem. on usłyszawszy o tym radził się czarownicy. matka jej jednak. Między starającymi się o nią był jeden bojarzyn dalekiej ziemi. który ze swoim wojskiem trzy razy Turków w boju pokona. a ta mu dała ziela. ujęta tymi bogactwy. którego gdy się napił. na wierzchołku której leży kamień z wykutym krzyżem. wokoło której na milę nie ma ludzkiego mieszkania. przemieniała się w mysz i szła pod ziemię i wszędzie. wodzem Tatarów. Było to właśnie wtenczas. Wiedziała stara czarownica. jak gwiazda. gdzie nurtowała. znalazł Turków nad Dunajem i zaraz wszedł z nimi w bój. Dziewczyna ta bała się i nie lubiła Turków: kiedy więc słali się do niej rozmaici bojary i kniazie. Turcy potem ową ładną dziewczynę zabrali. Wał Olgi W okolicach Zborowa (na Podolu). co w swej przyszłości widział. Bezpieczne schronienie znalazła dopiero na Horodyszczu zwanym Pleśnisko. a miała córkę tak ładna. w pobliżu Podhorzec. a sama potem zaczęła wymawiać Świrydowi.rzutem. lecz pokonany. Poszedł wiec na wojnę i po trzykroć nieprzyjaciół pokonał. nazywany wałem Olgi. wysypywał się taki wał. lecz chociaż ta była wierna swemu słowu. ona powiadała. pobije trzy razy największe siły tureckie. w pobliżu stoi monasterek księży bazylianów. kiedy Turcy stali się najniebezpieczniejsi. bo właśnie była wtenczas wojna z Turkami. 29 . Podług pieśni poległ on niedaleko Kilji w roku 1574 28. Takie o niej podanie: Na Wołoszczyżnie była jedna wielka czarownica. że Turcy odejściem Świryda ośmieleni coraz straszniejszymi się stają. a nazywał się Świryd *. jest mogiła w polu. aby pojąć krasawicę za żonę. poi go więc drugi raz zielem. a sam w pole wyciąga. życzyła skrycie za męża swej córce możnego bojara: powrót wiec Świryda był jej nie po myśli. Na tym miejscu widać kilkaset mogił. w kierunku Benderu. że on już do jej córki zupełne miał prawo. Księżniczka ta uciekając przed Batyjem. Świrydowa mogiła W pan. kilku z pozostałych jego towarzyszy tę mu usypali mogiłę i położyli na niej kamień z krzyżem. że on. że za tego pójdzie za maż. gdzie zamknąwszy się w grodzie. że Świdryd mógł być znanym w dziejach hetmanem Janem Świrgowskim. z drugiej — zręcznym pochlebstwem zapalony. widział jak na dłoni w przyszłości. z jednej strony niemęskim wy. Kołtowa pokazuje lud ciągnący się przerwami wał. choćby z jak małym był wojskiem.27. tym bardziej. po czym wrócił. * Pan Izopolski domyśla się. porzuca płaczącą swą narzeczoną. że powrócił z wojny wtenczas właśnie. dała odpór hordom tatarskim.

mając na pogotowiu rozpalone kleszcze. wywodząc tylko pochodzenie Żmii. koleją z każdej rodziny w kraju. która trwała trzy dni i trzy noce. Żmija trzy razy zalizała językiem żelazne drzwi kuźni i za czwartym razem język na wylot przesadziła. już prawie był dościgany. schwycili Żmiję nimi za język. czwartego dnia Żmija została pokonana. gdy się tam został. poleciwszy zbudzić siebie królewnie. do dziś nazywaną wałem żmijowym. aby był pożarty od Żmii. to mimowolnym wykrzyknieniem królewny. Wówczas nieszczęśliwy młodzieniec był zawieziony na oznaczone miejsce. Władca tej ziemi zapobiegając dalszym nieszczęściom ułożył się z potworą tą codziennie dawać jej na pożarcie jednego młodzieńca. uprzedzającym o zbliżaniu się Żmii. strwożona dziewica upadki na kolana przed śpiącym bohatyrem i pod uchylonym hełmem ujrzawszy piękną twarz młodzieńca uczuła w sercu nowe. a święci przerażeni słyszanym szumem wichru. skoro zaś młodzieniec choć na chwilę przestał powtarzać nauczoną modlitwę. od stóp do głowy zbrojny i o przyczynę płaczu zapytał. Wtem łza jej spadła na twarz śpiącego. w czym objaśniony. 30 . i młodzieniec skrył się do owej kuźni. że wyszła z morza i siedm głów miała i że jej nie młodzieńce. Wówczas święci. gdzie święci Hleb i Borys pracowali nad zrobieniem pierwszego pługa dla ludu tej krainy. więcej rycerskie. straciwszy ostatnią. czego gdy święci uskutecznić nie chcieli. granice swego państwa obwiódł wysokim wałem. w której był tylko jeden młodzian. tak samo jak poprzedzające się zaczyna. dlaczego by tak go mocno w twarz upiekła? Odrzekła. Młodzieńcowi temu. która trwała trzy dni i trzy noce. Żmii. a tak złapaną wprzęgli do gotowego już pługa i odrzucili nim skibę. Wypadła kolej na królewnę. Wówczas młodzieniec odwiózł królewnę jej rodzicom. Próżno cały naród ofiarowywał w zamian swych synów. która całą krainę spustoszyła najokropniej. którą mimo ciężki żal rodziców i narodu odprowadzono na oznaczono miejsce. ożenił się z nią i wziął w posagu królestwo: żeby zaś nowa Żmija kiedy nie przyszła od morza. gdzie gdy nieszczęśliwa płakała. Wkrótce nastąpili walka. ostatni rodu potomek. gdy która z siedmiu głów Żmii upadła pod nogi jej bohatyra. potwór Żmija zamiany nie przyjmował. Młodzieniec uchwycił broń i w pogotowiu czekał na Żmiję. przerywana. zjawił się anioł i nakazał ucieczkę przed Żmiją: dla uskutecznienia jakowej nauczył go modlitwy i Ojcze nasz: jakoż. dotąd obce dla siebie wzruszenie. gdy zbliżenie się Żmii uprzedził gwałtowny szum wichru. siódmą głowę. Wał Żmii I W niepamiętnych czasach Kozaczyzny Bóg zesłał na kozacki naród straszliwą potworę nazwaną Żmiją. przyrzekł królewnie wybawić ja od śmierci i dla nabrania siły do walki ze Żmiją położył się spać. lecz najpiękniejsze poświęcano dziewice. czym gwałtownie obudzony zawołał. natychmiast zaczynały go palić wyziewy z paszczy rozsrożnej i ścigającej Żmii. Gdy łoskot do gromowego podobny zwiastował zbliżanie się. Czwartego dnia młodzieniec całkowicie z sił wyniszczony. W sto lat potem przyszła kolej na rodzinę panującą. przybył jakiś nieznajomy młodzieniec. którego szczątki do dziś dnia noszą nazwę wałów żmijowych. młodzieniec przedsięwziął ucieczkę. to odpoczynkiem walczących. gdy ujrzał przed sobą kuźnię.29. prośbą i groźbą żądając wydania sobie młodzieńca. iż Żmija się zbliża. II Drugie o tychże wałach podanie. żelazne drzwi kuźni zatrzasnęli i w tejże prawie chwili przybiegła Żmija.

lecz zupełnie bezrybne. W jednej z wypraw swoich poznał bardzo ładną Laszkę i ożenił się z nią: a chcąc odtąd żyć z żoną. tak aby wszystkie sto stanowiły jedne prawie ścianę. Strukis W powiecie mariampolskim. a gdy za jej wolą kopać tam zaczęto. 32. a Kunegunda pojechawszy do żup węgierskich ślubną tam obrączkę wrzuciła. że był w biedzie. w lasach pilwiskich jest jezioro zwane Strakbalis (Strukisowe błoto). nadzwyczajnie głębokie. którą zowią Koniusza. gdyż żona Żmii. pod samymi Proszowicami. dała o wszystkim wiedzieć swoim braciom. kazała się wieść po niejakim czasie do Wieliczki. po kawałku trupa powieszono i odtąd wały te zowią żmijowymi wałami. postanowił kraj własny obwarować od napadów sąsiedzkich. Prace te jednak zaledwo w części przyprowadzono do skutku. Stanąwszy potem w Krakowie. nie kochając męża swego. co by równie bogaczom i ubogim służyć mogło. Zezwolił ojciec. mieszkał na górze. na której Przybysław dlatego kościół zbudował. że to stąd pochodzi. Włościanie mniemają. a w pierwszej bryle rzuconą w Węgrzech obrączkę. Stądże tę górę dziś zowią Koniusza.III W Kozaczyźnie był hetman Żmija. sprzedał Węgrzynowi do Węgier i tenże koń we trzy lata zasię przyszedł do niego i stado mu wielkie koni z sobą przyprowadził. a samego Żmiję schwytawszy rozsiekali i wszędzie. znaleziono sól. prosiła go tylko na wyjeździe. którego. chrobry i wielki wojownik. 30. aby jej darował. Dlatego podzielił kraj na 10 pułków. 31. którzy najechawszy królestwo Żmii ogniem i mieczem je zniszczyli. rycerz jeden herbu Śrzeniawa. nie chcąc u ojca brać żadnego posagu w złocie i srebrze. a w każdym pułku kazał na granicy zbudować 10 zamków. a temu się takowy przypadek trafił: Miał konia. iż wszystkie ryby w tym jeziorze znajdujące się są pod władzą wielkiego 31 . gdzie tylko były wały usypane z jego rozkazu. Góra Koniusza Przybysław. Ta oblubienica. Żupy solne w Wieliczce Bolesław Wstydliwy zaręczył sobie przez posłów królewnę Kunegundę na Węgrzech.

Świeżemu i krasnemu dziecięciu było zaledwie lat szesnaście. najdrobniejsza płotka nie może się ukryć przed bacznym jego okiem. i rozchmurzyć nie dawała. minęła godzina. Turek na próżno chciał ja skłonić ku sobie. 34. W środku tych trzęsawisk mieszka królowa użwrsrmska. gdzie się kryła upatrując łódki na wodach Limanu. ona milczała uporczywie i rozweselić się.szczupaka Strukisa (kusego). takie jest podanie: Paraska była rodem z Polski. Ten groźny pan raz tylko na rok zasypia w noc świętego Jana. Po tym zwycięstwie. aby się od podobnych uchronić napaści. gdzie są nieprzebyte bagna i topiele. obsypywał podarkami i obietnicami. Pogoń. a Paraska korzystając z otwartych drzwi i chwili przerażenia skoczyła w nie. Na próżno zakochany Turek pieścił ją chcąc ułagodzić. Tatarzy w jednym ze swoich napadów na Podole porwawszy ją. i upokarzał się. 33. bo tylko godzinę po północy. Ona bvła chmurna. oddalonej u ćwierć mili od Białogrodu (Akermanu) nad Limanem w skałach znajdującej się. Przerażony muzułman cofnął się. Anioł stanął w obronie pobożnej. rybacy spiesznie zarzucili niewód. w haremie swym trzymał. który więzi je na dnie. zatopił łakomych rybaków i uwolnił złapane ryby. Krynica Parascewy O krynicy tej. Tuż ją mieli porwać. wpadł w wściekłość. napadła Paraskę w skałach. ten się na zawsze pożegnał z nadzieją na ten 32 . Ryby wtedy korzystając ze snu swojego ciemięzcy gromadami wesoło pluskają po całym jeziorze. ale dusza w niej nad lata i pobożność wielka. ponapełniali nim czółna. mają czarownice i laumy swoje siedlisko. olbrzymimi skrzelami wywrócił łodzie. lecz gdy nie mogąc chciwości swej powściągnąć jeszcze o jednej toni pomyśleli. dla piękności ofiarowali baszy akermańskiemu. zmienił czas swojego spoczynku i odtąd godzina snu Strukisa stała się zagadką. i prosił. Strukis się obudził. spoczywa bardzo krótko. nikt tam żywy nic mógł zbliżyć się bezkarnie. Lasy użwarmskie W lasach użwarmskich na Żmudzi. gdzie najeżone bryły urwisko tworzą. Raz wreszcie rozjątrzony oporem wszedł nocą do haremu do mieszkania Paraski i porwał się do niej. Przypisują jej moc cudownie uzdrawiającą i chorzy przyjeżdżają tu do kąpieli. sieci rwały się od niezmiernego połowu. gdy się w czyste rozpłynęła źródło: krynica ta zowie się krynicą Paraski Świętej lub Świętą Krynicą. jezioro zawrzało od mnóstwa ryb. ona się opierała i modliła. przez opamiętałego a gniewnego baszę wysłana. Jeden z rybaków odkrył tę tajemnicę i z licznym przyborem czekał na uśpienie Strukisa. pobiegła nad Liman wzdłuż brzegu szukając łódki. co by ją przewiozła i ułatwiła ucieczkę. a jeżeli kto ciekawością znęcony odważył się zakazaną przestąpić granicę i ujrzał cudną twarz królowej. Skoro tylko zbliżyła się północ. minęła straże.

skoro zamarzło. z którego łba oczy. Sam jeden krocie Krzyżaków swoją żelazną maczugą zabijał.świat powrotu. niejakiegoś w dawnych czasach żmudzkiego rycerza. Aż gdy trzeci raz zapuszczą. grzmot okropny uczyni. różno się rozskoczą. Dziwo w jeziorze krakowskim W wigilię Nowego Roku za czasów Bolesława Wstydliwego widziano widowisko straszne w krakowskim powiecie. żony olbrzyma Aleisa. aby orężem świętym moc szatańska mogła być odgromiona. jak dwa węgle rozpalone ze źrenic gorejących pałały. straszliwego i wielkiego Dziwa na brzeg wywłóczą z rogami i ze łbem kozim. Ciało Dżuga przez długi czas było strzeżone od diabłów. który za życia jeszcze własnymi rękami usypał ten kurhan i na grób sobie przeznaczył. Co widząc. odwieczne dęby łamał jak trzciny i niebotyczne wywracał góry. chorągwi. a zaraz niektóre ludzie parą smrodliwą zaraziwszy. Szatryja Szatryja jest to wyniosła góra. ryk ogromny wypuszcza. krzyżów i światłości rozlicznych nabrawszy. Lud tameczny nazywa ten usyp górą Dżuga. bo wiecznie musiał błądzić po lesie. dopiero szkaradnego. że z wierzchołka Szatryi tak rozległy odkrywa się widok. krom sieci pogmatwanej. zeszli byli obywatele dla ryb łowienia. Gdzie. Tutaj ma być grób Jauterity. tutaj w wigilię świętego Jana z całego kraju zlatują się czarownice na ucztę. 33 . 35. Jezioro albowiem jedno szerokie czartowska moc opanowawszy. Za ich pomocą cudów waleczności dokazywał Dżuga. brzydkie ono larwisko pod lód znowu porywa: gdzie po wszystkim jeziorze trzebiąc. 37. Do którego. słysząc ze wszech stron złośliwe uśmiechy i naigrawanie bogiń. iż dwanaście kościołów ujrzeć można. z którymi żył niegdyś w wielkiej przyjaźni. gdy niewód zapuszczono. kapłanów z sobą. łowienia w nim ryb i używania wszelkiego ludziom usilnie broniła. gdy nagle wszyscy przestraszeni. Lud powiada. pierwszym wprawdzie zamiotem trzy rybeczki wyciągnęli rybitwi: wtórym zaś nic. Dżuga O pół mili przy drodze idącej z Telsz na Olsiudy przedstawia się oku wyniosła góra ręką ludzką sypana. On to Telszewskie wykopał jezioro i przy nim osadę założył. podobno najwyższa ze wszystkich gór Żmudzi. sprośnych wrzodów nabawia. 36.

a starszy go zapytał: komu by zamek powierzył? — odpowiedział zniecierpliwiony: tobie i tym złym duchom. ugoszczono wybornym winem ze złotego kielicha. Idzie piwniczy do lochu. jak inni chcą. coście wojnę uradzili. mających kapelusze na głowie. Przez dwieście lat Krzyżacy ten mocny i ważny zamek posiadali. co się na tej górze dzieje. dlatego Krzyżacy ten zamek po niemiecku Christburg nazwali. jak który ze starszyzny krzyżackiej umarł. Toteż tu niesłychane i straszne działy się rzeczy. iż żaden żyjący człowiek w tym zamku wytrzymać nie mógł. gdzie teraz stoi miasteczko Kiszporg (Christburg). która tak nieszczęśliwie dla Zakonu skończyła się. aż póki nie uciekł z zamku. raz bowiem znaleziono go w studni zawieszonego za brodę. poznał go 34 . Posadzono go na diamentowym tronie. patrzą: a tu konie stoją. iż żaden o świecie nie wiedział. który także na tej bitwie zginął. Gdy więc komtur wyciągnął w pole i szedł na bitwę pod Tannenbergiem. iż wpadł w gorączkę i na drugi dzień umarł. które natychmiast schował. który się w gruzy rozsypał. z których sterczały ogromne rogi. poszedł raz w południe do zamku i tam zastał brata komtura stojącego na moście. Ale najgorzej zdarzyło się komturowi. który przybył z Frauenburga. Znalazł tam wielkie zebranie kobiet i mężczyzn poubieranych w stroje niemieckie. postrzegł. którzy wojnę z Polską radzili. zarazem tyle się tu duchów zebrało. mieli dawni Prusacy zamek. a tu miski krwią się napełniły. Te słowa tak starszego przeraziły. dano kilka garści pieniędzy. a drugi raz na najwyższym dachu się znalazł. ten chcąc czegoś o duchach zamkowych dowiedzieć się. Sięgnął do kieszeni i zamiast pieniędzy znalazł traski! 38. woda nie pomogła. Wszyscy więc zamek opuścili. chcący wiedzieć. Kiszporg Na miejscu. odtąd. Na koniec go dobyli i wszystkich tam co do nogi wycięli. chcąc iść do stajni. Kowal. rozmaitego rodzaju napoje lały się strumieniami i całe zgromadzenie do upadłego tańcowało. dotąd jeszcze mieszkają tam dusze Krzyżaków. Parobczak został bardzo dobrze przyjęty. któremu ten Krzyżak niegdyś synka do chrztu trzymał. Janem na ucztę czarownic. ten zawsze Krzyżakom nie radził rozpoczynać wojny z Jagiełłą. z kościoła zrobiła się stajnia. zachodzili do lochu i tam — bywało — popili. Parobczak został sam jeden na górze. aż go lata Pańskiego 1410 z ziemią zrównano. co na wojnę z Jagiełłą namawiał. na którym go Niemczyki posadzili.Pewien śmiały parobczak. iż z wielką biedą do siebie przyszedł. Był tam naówczas komturem Olbracht Szwarcburg. Wtem kur zapiał i wszystko znikło. Nieraz parobcy. Otton z Sangerwic. Długo Krzyżacy nadaremnie zamek ten oblegali. a tam woda płynie. aby pił i był wesół. ów złoty kielich zgniłą czaszką trupią. Ten zamek dotąd jeszcze stoi. Jeśli Krzyżacy — bywało — jeść w zamku się zabierają. Raz kucharz i pomywacze poszli do kościoła. Ale starszyzna krzyżacka chciała koniecznie wojny. Raz znowu poczęła mu broda się palić. Ta biesiada trwała przez kilka godzin. albo. Grała cudowna muzyka. dusza jego szła do zamku Kiszporskiego na pokutę. Zaraz dusza jego poczęła się błąkać po zamku. We dwa lata po bitwie pod Tannenbergiem i Grunwaldem kowal z Kiszporgu wrócił z pielgrzymki do Rzymu. udał się w nocy przed św. i proszono jak na j usilniej. a kiedy się począł wszystkiemu przypatrywać. a że to w wigilię Bożego Narodzenia się stało. był tylko pniem spróchniałym. iż ów tron diamentowy.

a rozumiejąc. Orły Herburtów W bliskości Dobromila na wyniosłej górze widne po dziś dzień rozwalmy dawnego zamku Herburtów. ośmielił się ubić jednego z rusznicy. któryś słyszał. poszedł do wielkiego mistrza i opowiedział wszystko. niewiast. aby Zakon krzyżacki osławić. a z tego poszła nędza i płacz. jednakże chciał dany sobie rozkaz wypełnić. wtem usłyszano stamtąd żałosny płacz i wycie. W drugiej komnacie wszyscy jedli i pili. 39. kazał więc kowala w worek zaszyć i utopić. Stamtąd przyszli na wielką salę. iż tę bajkę zmyślono. co też tam się dzieje w tym zamku. tylko taniec i rozpusta. jakieś to tam widział. jeżeli zmarły przed zamążpójściem. Pileckie Córki przemożnego domu Pileckich. że was w dobrym i czerstwym zdrowiu oglądam. iż właśnie w chwili zabicia orła skonał jego mały synek. gdzie znaleźli mężczyzn wiele. Ale ten rozgniewał się strasznie. Potem wyszli z zamku. a do tego pierworodne. Poszli potem do kościoła. niektórzy klęli. Dopóki orły się gnieździły i dopóki je szanowano. — Idź i powiedz nowemu wielkiemu mistrzowi. mówiąc. jak powiada lud tamtejszy. a ich rodzina z powodu zabicia orła wygasła na owym osieroconym ojcu. coś tu widział i słyszał. że kowal zaczął się strachać i myślał sobie. młode wywodził swe pisklęta. 40. tak bowiem żyliśmy. gdzie gnieżdżąc się. Poszedł więc za nim kowal krętymi wschodami. to zobaczysz. Lecz naraz zniszczył wszystką pomyślność jeden niebaczny potomek tego rodu. tam stał ksiądz. jakie to gospodarstwo prowadzimy. którego całkiem zdrowego jeszcze w domu był zostawił. za mężne zaś w ćmy nocne i ukąszeniem przepowiadały zgon każdemu z członków tej rodziny. jakby miał mszą odprawiać. o którym takie dziwy opowiadają? — Na co mu duch odrzekł: Chodź ze mną. że mówi do żyjącego człowieka. zamieniały się w gołębie. Przyszedłszy do pierwszej komnaty znaleźli wiele bardzo ludu grającego w kostki i karty. który niepomny na oddawaną cześć tym orłom. cieszy mię. jedni śmiali się. panie kumie. To rzekłszy zniknął. Każdy umierający Herburt. rzekł mu: O. nic. 35 . Przestraszył się bardzo kowal. jak się stało. tam tylko na gitarze grano i śpiewano. dopóty sprzyjało szczęście Herburtom.od razu. że już i w piekle gorzej być nie może. a kanonicy siedzieli w stallach i spali. przemieniał się w siwego orła i obierał na skałach zamkowi przyległych mieszkanie. uciekło szczęście i dostatek od Herburtów. Jest tam podanie gminne opowiadające przyczynę wygaśnięcia tej sławnej i możnej rodziny. Powróciwszy z polowania do domu dowiedział się. panienek i chłopców. Od tego czasu orły przestały się gnieździć w skale.

że mu rodzice odmówili rękę kochanki. Tho i spokój może mieć. Stary napis w połowie zatarty maluje nam usposobienie młodzieńca: Kthory z was przyjdzie thu. wyjaśnili rzecz całą. że tak popędliwy dał wyrok i raz wyrzekł: szkoda go.41. jako kościół jest mniejszy od podanego w abrysie. tym końcem kazał zrobić abrys. gdy już były mury wyprowadzone. że mimo tej chyby piękna stanęła świątynia. Do niej się wiąże smutne podanie o nieszczęśliwym Kmicie. czy majster on wisi? — Odpowiedzieli dworscy. Zasię kthory przyjdzie thu. z czego i on korzystał. W parę dni jednakże żal się zrobiło królowi. natychmiast każe kościół rozwalić. Ma strapienie w onym dniu. który mu się bardzo podobał. mógł rozkazywać złym duchom i zaklinać głupie twarze. a majstra budowniczego obwiesić. przeto nie bardzo nastawano na jego życie. Gdy tedy Łokietek pytał. raz że człeka nie zgubił. który ze szczytu skały rzucił się w strumień z rozpaczy. drugie. sterczy na przepaścistym wzgórzu Skała Kmity. Ze zaś mimo tej omyłki majster ów rzadkim był w swej sztuce i drugiego niełatwo by znaleziono. aby kościół wystawił. Skała Kmity We wsi Zabieżów. któż mi teraz kościół postawi?! — Aż tu dworzanie widzą króla markotnym. że wisi. 43. drzwi i grobla w Wiślicy Był sobie jeden ksiądz w Wiślicy bardzo pobożny i uczony. czemu był rad wielce. Podanie o tym jest takie: Król Łokietek na podziękowanie Bogu za swoje zwycięstwa postanowił ufundować piękny kościół w Wiślicy. Mając męstwo w owym dniu. o milę od Krakowa. 42. Żaby. w dolinie przerżniętej pięknym strumieniem Rudawy. Otóż podług tego abrysu zgodził się z majstrem. Cóż się dzieje? Po pewnym czasie. jaką sobie zasłużył u Pana Boga. Kamienna figura w kolegiacie w Wiślicy Na facjacie kolegiaty wiślickiej po prawej stronie znajduje się wykuta z kamienia naga postać wiszącego człowieka przepasanego fartuchem. bo natychmiast porwał dłuto i kawał głazu i wykuł zeń swój wizerunek i powiesić go dał na facjacie. To i radość może mieć. Wskutek zapewne łaski. Nie posiadając się w gniewie. zjeżdża król Łokietek oglądać budowę i ze zgrozą widzi. 36 .

Po dopełnieniu chrześcijańskiego obowiązku. mości księże? Na moim grzbiecie będzie ci za twardo? — Na tych drzwiach od kościoła! — odrzekł ksiądz. Ksiądz usłyszawszy to bluźnierstwo struchlał. że ani on siebie nie słyszał. a pieniądze zakopał. który tylko myśli. którą ów ksiądz odprawiał. Wiadomo. a znając wszystkie egzorcyzmy. co ową historię opowiadał. żabska tak przeraźliwie skrzeczeć zaczęły. który najdłużej milczał. dalej w prośby. Opowiadali oni sobie różne ze świata nowiny. i na tych zataszczył księdza. — Czy to prawda? — zawołały kruki odchodząc od siebie z podziwu. że jak przykute nie mogły ruszyć się z miejsca. zagadł: A na czymże cię zaniosę. pośród niezmiernych błot rzeki Nidy. na koniec temu. jakie to ptaszki. Ksiądz. iż pod. Z pierwszych wyrazów domyślił się. Dotąd stoją one bez użytku w kościele wiślickim. przeto zebrała go chęć podsłuchać. Dziś rano. które grzechotaniem swoim naprzykrzały się ludziom. ale się zaraz po. drugi. Pewnego razu tenże sam ksiądz. — Oto tak — mówił ów trzeci diabeł (bo to wszystko były diabły) — nasz brat. Na dzwonnicy kościelnej usiadło właśnie kilka kruków. czym tak zmiękczył papieża. że chłopa pijanego zaprowadził w błota. ogromne. Na nieszczęście. dokładną groblę. Proboszcz bojąc się. było prawdą: papież leżał na łożu. Cóż się tedy stało? Diabli wysypawszy. będzie jego własnością z duszą i ciałem. zaklął kruki tak. ani jego nie słyszano. aby która z jego owieczek nie padła pastwą szatańskiej złości. gdzie siedziały. odezwał się na koniec: — Stareć to rzeczy prawicie. Diabły widząc. Wychodzi na podwórze. Posłuszny diabeł wyrwał drzwi z zawiasami. Dopieroż wsiadł na ojca świętego. ksiądz siadł i w mgnieniu stanęli w Rzymie. zrobili rogatkę czyhając na one du- 37 . co szatan wyprorokował. a obok niego siedziała prześliczna panna. diabeł czeka ze drzwiami. Nasz proboszcz nie mówiąc ani /słówka sunął śmiało ku onej pokusie i zaraz od lewicy palnął ją po twarzy. jakby ratować duszę ojca świętego. z jakim nieprzyjacielem mają do czynienia. a diabeł czekał na dworze ze drzwiami na plecach. że co pierwszego przejdzie przez groblę. które zaczęły między sobą rozmowę. iż Wiślica stoi. że staremu sknerze kark skręcił. zakazał. co się nazywa. — Nic prawdziwszego na świecie — mówił dalej opowiadający — w tej chwili ona tam jest u papieża i siedzi na łóżku obok niego. wyjął inne. Przyjechawszy przed pałac ksiądz prosto walił do sypialni papieża. ale na próżno! Ksiądz. Stanął kontrakt między stronami. karcąc go ostrymi słowy. jest w Rzymie. w którym diabeł zastrzegł sobie. co też ci ptacy prawią. żeby figla nie spłatał. więc tym ciekawiej słuchał. więc natychmiast rozlał się smołą. co kiedykolwiek bies spłatał na świecie. bo miasto drzwi onych z Wiślicy. aby nikt nie przechodził przez groblę. bo już mało czasu zostaje. iż ukląkł i kazał mu się wyspowiadać. musiał dobrze oczarować papieża.czas solennej mszy. jakby na jakim ostrówku. jeden się chwalił. Gdy zalecieli na miejsce.to jest zwierzęta. każe się zanieść do Rzymu. ale złośliwy bies nie mógł się obejść. który wszystko zakasuje. że był człowiek uczony. rozumiał również i głos ptaszy. coraz okropniejszymi formułami smaga onych biesów. kiedy papież mszę odprawiał. Zdarzyło się. odmawiając wieczorne pacierze.miarkował. kazał mu budować groblę na błotach Nidy. a że był to szatan. a mianowicie żab. że ma jeszcze czas diabłem się posłużyć. ksiądz spie. którego tu brakuje właśnie. panowie bracia! Jąć to wiem fortel jednego naszego kolegi. Diabeł wszakże szukając sposobu jakby się wykręcić. Uniesiony więc żarliwością chwały boskiej zaklął żaby i ropuchy i odtąd nigdy ich głos nie był słyszan w Wiślicy. owoż w tych błotach gnieździła się moc niezmierna różnych gadów. zwyczajem swoim przechadzał się wieczór po nadworcu plebanii.szy się do domu. ale trzeci. i tak. kiedy jej kazał na wieczór być u siebie. — Cóż takiego? Cóż takiego? — pytały rozciekawione kruki. on mu się pokazał w kościele w postaci prześlicznej panny. a proboszcz postrzegł.

piorunem dach zapala. Skoro bowiem odebrano niemowlę. Stół marmurowy w Olesku. a po obmyciu położono na stole marmurowym*. jak nieboszczka poza okna przesuwała się strasząc Niemców. Pewnego razu. na dwoje 38 . 45. otóż w tej sali było sto takich czworoboków. umarła w drodze. które misternie są złocone i malowane. Widziano na żywe oczy.. cała w bieli przechadzała się po pokojach. w wigilię Przenajświętszej Trójcy.na też strzegła go jak oka w głowie. W czasie przyjścia Jana III na świat. leży na Kalwarii. zdarzyła się dziwna przygoda zrządzeniem niepojętej w swych cudach Opatrzności. gdy przypatrzywszy się bliżej poznali. jedna z tych głów cudownym sposobem przemówiła i wyrok zmienionym został. jak niegdyś za życia nieboszczki.szyczkę.. nie mogąc się tych nieproszonych gości pozbyć. zwykle w czworoboki. Było się tam czego napatrzeć: bogate obicia. sprowadza burzę. chcąc porwać co swoje. Zamek ojcowski Świetny był zamek ojcowski. ogromne zwierciadła. który w tej chwili jak gdyby zrysowany piorunem. Lecz kiedy Kościuszko zginął pod Maciejowicami. aż tu coś bieży — oni w skok się rzucą. Zamek zajęli Niemcy. wtenczas i pani Starościna rozchorzała. sama proszki i pyłki zbierała po pokojach. który się urodził dnia wtórego czerwca 1624 r. 44. 46. gdy któryś sędzia niesprawiedliwy wyrok dla strony pokrzywdzonej ogłaszał.. Głowa w izbie senatorskiej w Krakowie W obszernej izbie senatorskiej na zamku krakowskim jest pułap z belek. zakręcił i z całej mocy cisnął w środek grobli. marmury. między nimi zaś wyrabiane sztuką snycerską ozdoby. Co nocy zamek o samej północy gorzał od świateł. póki Polska była swobodną. Odtąd się tu wszystko zmieniło. wyniosła i poważna. niebożątko! Powlekli ją tam gdzieś do wód węgierskich. w ogniu staje zamek cały! Wtenczas już obcy wynieśli się z zamku i duch przestał się pokazywać. że wybił jamę. Starości. ale oni nie wierzyli i ustąpić nie chcieli. póki żyła pani Starościna. której dotąd nikt załatać nie może. marmurowe posadzki i kolumny. lustra. Było tego przez długi czas: aż jednego razu pani Starościna. obicia. posadzki poniszczyli i wtenczas to poczęło coś straszyć. a ona sama. tak. że to była świnia! Diabeł widząc się oszukanym. w największej furii porwał ją za ogon. a z ich środka wychylało się sto głów męskich i niewieścich w kolorach naturalnych i właściwych ubiorach.

39 . kiedy tysiące tysiącami pobrali mężczyzn i kobiet. ile stało w umowie. wraca na dno odbywać długą pokutę. a wielebny ojciec Siemaszko z monastyrku bazyliańskiego. chan się uradował ujrzawszy taką ćmę chrześcijańskich jeńców. aby porachowawszy głowy odebrał zapłatę. było to gdzieś na stepach podolskich. iż była obawa. ale w końcu usłuchał rady niewieściej. Król zrazu kiwał głową. On zaś słysząc ich jęki i wołanie. zjechał ze swoimi pany. Kiedy swego króla ujrzeli jeńce. Król Sobek Za panowania króla Sobka tyle w Koronie Polskiej namnożyło się luda. że niemowlę to z poręki wszechmocności chwałę odebrało. aby głód nie nastał. Pograsowawszy.” * Stół ten jest czarny. co by na to robić. że ich od Tatar wykupi. a kiedy kur zapieje. Jednego razu. Rzecz dziwna przytomnych zasępiła. a z głodu pomorek. która w całym chrześcijaństwie walor mieć będzie. później nie wiadomo dlaczego. 47. wzdłuż idzie rysa. napisał list do krymskiego chana i Tatarzy trzema szlakami wpadli na ziemie polskie. wyliczył tylko za głowę po czerwieńcu i Tatarzy pognali lud w jasyr. ucieszyli się myśląc. żal mu się zrobiło. zwłaszcza kiedy księżyc świeci. królowa: — Najlepszy sposób: wyprzedajmy lud Tatarom. nad brzegiem wielkiego jeziora. że usłuchał żony i już zaczął się z chanem targować i wykupno jeńców dając w dwunasób tyle. rzekła. kazano go przeciąć na dwoje i teraz tworzy dwa mniejsze stoły znajdujące się w Podhorcach. w bliskie jezioro i utonął. wyjeżdża na koniu z toni jeziora. Król na oznaczone miejsce. królową. że król Sobek nie mógł wytrzymać i z rozpaczy wskoczył. rozerwał je tymi słowy: „Snadź. pomyślawszy. Wonczas to taki powstał płacz i zawodzenie między ludem. gdzie stał kosz tatarski. kiedy się połowa gąb ujmie. Ale chan ani rusz. hasa po okolicznych błoniach.przepękł się. a wtedy i zboża będzie obfitość. radząc się. kiedy o tym król Sobek rozprawiał z swoją żoną. Za to co nocy. znajdujący się przy tym milczeniu. Dano znać królowi Sobkowi. długości najmniej trzech łokci. popaliwszy. jak stał na koniu. świetna ta jednak chwała w czasie dalszym przepęknie się i polskiemu narodowi szkodliwą się stanie.

otworzyły się oba oczy leżącego ciała. niby Murzynka. 49. wstydząc się pokazać światu upośledzonej od natury córki. w czarnej maszce w tej baszcie zamknięta została. Zwłoki jego nie podległy żadnemu zepsuciu. że ta księżniczka była córką dziedzica okolicznych włości. kazał sobie otworzyć trumnę. iż gdy jakiś niemiecki feldmarszałek kupił dobra koźmińskie. a postrzegłszy nienaruszone ciało złapał za wąsy.p. 40 . Tymczasem gdy pociągnął. aż na koniec pojmana. uszła z rodzicielskiego domu. czy mocno siedzą w skórze. czym tak został przerażony. chcąc doświadczyć. musiał do grobu odnieść tę pamiątkę. iż możny niegdyś dziedzic Szamotuł miał córkę. ale gdy spać kilka nocy nie mógł bo o każdej północy widmo zmarłego króla upominało się groźnie o swoją własność. Drudzy twierdzą. Jedni mówią. którą chciał sobie zachować. na świat przyszła. zwana wieżą czarnej księżniczki. Aleksandra Przyjemskiego. odwiedził grób ś. Dwa są o niej podania. która z czarnym na twarzy kolorem. a oblicze wygląda jakby żywe. Opowiadają. czyli Szamotuły nazwanym zostało. a nawet we własnym pałacu nie mając spokojności.48. a skłoniwszy serce do młodzieńca ubogiego stanu. wyjechał za granicę i już nigdy do dóbr swoich nie wrócił. 50.Pan Przyjemski w Koźminie W kościele farnym w Koźminie. Wąsy Króla Jana Żak jakiś zwiedzając groby królów polskich uskubnął był kilka włosów z wąsów tego bohatera. na całe życie zamknął ją w tej wieży.* Jest jeszcze figurka wypukłej roboty w wielkim ołtarzu w kościele umieszczona. w mniemaniu gminu jest ona obrazem czarnej księżniczki. za karę występnej w oczach ojca miłości. bo ciągle widział groźny wzrok pana Przyjemskiego.dostatku i nędzy długo się w pobliższych wsiach tułała. Wieża czarnej księżniczki w Szamotułach W zamku szamotulskim stoi na dziedzińcu baszta. Opuszczona od wszystkich. że najśpieszniej wybiegł ze sklepu kościoła. Miejsce to od długiego jej tułania Samotuła. w nie. w kaplicy tak zwanej fundatorskiej leży pan Aleksander Przyjemski zmarły w roku 1694. Ojciec.

Szamotuły były wówczas własnością Łukasza Górki. który ponurym cieniem osłania tę pamiątkę. w którym zapewne i cienia prawdy nie ma. lecz po drugiej stronie. z kapturem na oczy spuszczonym. że w Szamotułach długo była więziona Halszka. O nic łatwiej wprawdzie jak o domysł podobny. widać tylko migające się światełka. która się wije między wzgórkami. a z nim i szpaler. a w tym pokoju obraz kobiety wyższego stanu. skościałe po jakimeś czynie gwałtownym. Tu przecież prędzej wypatrzyć by go można. byliby nawet wiecznie zamilkli. ale gniew nieba za jakąś zbrodnię dziedzica zagrzebał zamek w przepaści. 51. Zaklęty zamek w Lubaszu Na wysokich wzgórzach Lubasza stał niegdyś zamek. całą okolicę spiesznym przebiega krokiem. Razem z zamkiem zapadł się i należący do niego ogród. nikt wiedzieć nie będzie. kto jest ta kobieta. niknie zjawisko. mieszka pustelnik. co zamek. zapadł się on wraz z wieżą i dzwonami. Przy pogrążonym w ziemi kościele. zawiesił. dostrzegają częstokroć mieszkańcy okropne widma i słyszą niezrozumiałe głosy. Palce tej ręki zdają się jakby przesilone. ale z taką niepewnością i ciemnotą rzeczy. bądź świece grobowe palące się nad ciałem zaklętego właściciela.*Współczesny Świętosław Orzelski powiada. gdyby widmo ukazującej się niekiedy w zamku kobiety nie wywoływało czasami z pamięci tej bolesnej powiastki. których ponure głosy częstokroć z śród ziemi się dobywają i pewną są wróżbą jakiegoś nieszczęścia. doznał i kościół w bliskości stojący. a z niego wyrósł dąb ogromny. Wtenczas podziemne przytłumione głosy chorałem odśpiewują jutrznię. przed kaplicą pokój. na tym miejscu został się tylko ko. jakoby przed niepamiętnymi czasy w miejscu tym jakaś zbrodnia spełnioną być miała. Mówiono nawet i o dwóch sierotach. kto ją malował. Tegoż losu. może zbrodniczym. Rzadko więc i bardzo rzadko o tym mówili ludzie. który w nocnych godzinach często się w tym miejscu pokazuje i w zakonnym stroju. córka księcia Ostrogskiego. 52. która się rozstąpiła pod nim. 41 . na drodze.piec. że nikt prawie wiary temu nie dawał. bądź to ogniki jakie na błotach się pokazują. i zaklęty równie jak kościół. skąd się wzięła w tym zamku? Nikt tego nigdy nie wiedział. Ponura cichość panuje w tej części zaklętego zamczyska. którego kierunek wskazuje dziś kanał głęboki. stara bowiem i głucha wieść krążyła tu kiedyś. Obraz ten nie ma nic uderzającego w sobie oprócz surowego nieco spojrzenia i ręki jednej nienaturalnie jakoś położonej. Widmo w zamku rydzyńskim W zamku rydzyńskim jest kaplica. lecz gdy północ uderzy.

okropna. zapalają się świece na ołtarzu. z rozpuszczonymi włosy. dwa małe szkielety zdają się modłom jego odpowiadać. w wydrążonych oczach błyska promień oburzenia. Ileż to łez i westchnień przerywa tę spowiedź! Wielki Boże! Jakżeż straszliwym musi być wyznanie tego widma. co nic nie. ukazuje się kapłan w ornacie ze mszą świętą idący. i bije się w piersi na znak żalu i skruchy. ręce kielich niosące kościami tylko. której nikt w zamku przespać nie może. kapłan zasiada w krześle — widmo przystępuje do spowiedzi. widmo kobiety w białej i długiej szacie. Okropny widok!. jakiś głuchy grzmot daje się słyszeć nad zamkiem! Drobne dwa szkielety. dziwnie szeleszczą..paniem. nie słyszą. Kapłan ten jest kościotrupem. Nagle zimno grobowe uderza wkoło. Jeden z panów tego zamku prowadziwszy w młodości życie rozwiązłe.. a pobliższe drzewa ogrodu. poprzedzają go dwa małe szkielety w komżach. zamykają się drzwi kaplicy. kiedyż! — odzywa się widmo.. O.. jaka zbrodnia jego. głowa jego trupią. Bije silnie — płacze i czeka. klęcząc i modląc się. całe powietrze zda się jakąś nasiąkłe okropnością. jakieś wyraźne chodzenie i ustawianie sprzętów. wywiędłym boleścią obliczem klęczy przed ołtarzem. choć żadnym nie wzruszone wiatrem. wiszący obraz kobiety cały czernieje.Widmo to nie kłóci tak nielitościwie spokojności. zdają się błagać za winną. o niczym nie wiedzą. kapłan składa i rozkłada ręce. żadne westchnie nie dosłyszeć się nie daje. wreszcie podnosi na kapłana wzrok błagalny i mówi: — Przebaczenia! A kapłan jej grobowym odpowiada głosem: — Nie w tym roku jeszcze! — I kiedyż. Patrz! patrz. Kończy się obrzęd.widzą. słuchają. zawsze się waży nad zamkiem jakiś obłok czarny. jakiż to ciężar piersi jego rozpiera! Spowiada się. Skarbiec w Zbąszyniu W Zbąszyniu po dziś dzień stoi zamek.ła już wszystko i schyla głowę. żaden przecież głos. błękitnym światłem. twarze ich przecież bledną. gasną świece. Jeden z nich niesie ampułki. Obracał starzec znaczne swe dochody na miłosierne 42 . gorąco się modli. po trupiej czaszce kapłana zimny pot zlewa się strumieniem. Zdaje się. zaglądają. jakże gorąco modli się wprzódy. W chwili tylko podniesienia ciała i krwi Pańskiej głuchy odgłos kościanego dzwonka głębokie przerywa milczenie. przyklęka. że coś nadzwyczajnego przeczuwają w naturze. Kapłan milczy. znika. obraca się. Roztwierają się same przez się drzwi kaplicy. Uderza północ. Już od jedenastej godziny słychać jakiś szum i łoskot w kaplicy. porywa jakaś gorączka niespokojności. pogodne. czyta w mszale. nad wielkim jeziorem. bladym. Czeka chwil kilka. Kryje się służba zamkowa. przepędzał na pokucie i rozmyślaniu późniejsze swoje lata. kapłan słucha i długo. Wskazuje jej na dwa klęczące szkielety. Jest przecież w każdym roku jedna noc straszliwa. wznoszą się włosy. długo słucha. choć niebo wkoło jest jasne. jak się to gdzie indziej dzieje. niegdyś warowny. gościom nawet nocującym w przykaplicznym pokoju. co przed chwilą było. Spotykają je tylko niekiedy klęczące na korytarzu i zatopione w modłach. jęk tylko długi słychać za nimi i naraz wszystko cicho i ani śladu tego. Przez całą tę noc. jakby na wrodzoną ich lękliwość względne. Zaczyna się msza święta. Niewiast jednakże i drobnych dziatek snu nigdy nie przerywa. lecz jakimeś dziwnym. Wyzna. tych nawet. śmielsi tylko bliżej przystępują. cichym tylko o północy przypomina się stą. drugi mszał ogromny. 53.

Po pogrzebie tej pani długo bardzo jakaś mara błąkała się 43 . od zachodniej półtrzecia krzyża. na wschodniej zaś stronie wykuty jest trzewik białogłowski. znajduje się wysoki kopiec. gdzie są kwity. — Tak jest — rzek. jeśli potrafi. Podanie o tym pomniku takie krąży między gminem: Bardzo dawno temu. a syn upadł bez zmysłów. z urąganiem spełnił zdrowie więźnia mówiąc: — Niech go pasie stary. 54. Obaj częstokroć do podziemnego schodzili skarbcu.nie — nakarmiłem go. dopóki ich mieć nie będę. Od strony zwróconej ku miastu wykuta jest niby kapliczka. na której stoję. jak między mieszczanami tarnopolskimi a włościanami Szlachciniec był spór o grunta. stanęła na roli. Nie wyjdziesz stąd. a gdy zwłoki jego do grobu zniesione zostały. Trzeciego dnia na wieczerzy jeden z gości. czyli herb Pilawa. gdzie się granice rozchodzą.. Następne życie jego dowiodło. z roztrwonionych jego dochodów? — Rozdawał pan mój dochody swoje między nieszczęśliwych. jest moją własną! Ale zaledwo wykonała krzywoprzysięstwo. w tym samym miejscu padła i nałożyła hołowkoju (umarła). że napomnienie ojca pożądany odniosło skutek. nowy pan zatrzasnął za sobą żelazne podwoje i starego sługę samego w piwnicy zostawił. niecnoto. — W tejże chwili otworzyły się nagle ciężkie okowane drzwi prowadzące do poziemnego skarbcu. Dzikie śmiechy towarzyszów rozpusty młodego pana rozlegały się po zamku. Krzywoprzysiężna pani W stronie północnej za Tarnopolem na Podolu jest gaj nazywany Szlachcinieckim. Wtem nagła niemoc naprzód mowę. pod herbem zatarte ślady napisu. — To powiedziawszy. widząc wielką skrzynię w żalazo okutą. że to nie jej były grunta. Dwa dni przepędził w więzieniu nieszczęśliwy sługa bez pokarmu i napoju. w nim schodzą się granice kilku włości przyległych. Starzec zniknął. mocno podchmielony. wezwał nowy dziedzic starego sługę i do skarbcu zaprowadzić się kazał. cały ten czas swawolna rzesza na rozpuście strawiła. i mieszczanie muszą przysięgać. wywiodłem z więzienia. gdzie po kilka godzin sam na sam przebywali. że i ona. teraz niewinność jego zaświadczani. Jakoż nabrawszy z swoich gruntów ziemi w trzewiki. więc sama dziedziczka Szlachciniec wyjechała. lecz w której księgi pobożne tylko i włosienicę ujrzał. w gęstwinie tego lasu. a na nim figura z ciosanego kamienia w kształcie czworokątnego ostrosłupa. a powiernikiem jego w rozdawaniu jałmużn był doświadczony długoletni sługa. mówiąc. Młodzieniec ten zepsutych obyczajów obłudą nazywał postępowanie ojcowskie. iż ta ziemia. a wkrótce potem i życie starcowi odjęła. — Ty więc je przystaw. — Gdzie są skarby mego ojca? — rzekł dziko młodzieniec — a kiedy ich nie ma. Wchodzi umarły ojciec w śnieżną przybrany suknię i wiernego sługę za rękę prowadzi.uczynki. Proces miał się rozstrzygnąć na miejscu. niech go uwolni. Czy tu składał mój ojciec pieniądze swoje? — rzekł. o którą spór się toczył i wyrzekła: przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu etc. którą skwapliwie otworzył. a kwitów od nich me żądał — odrzekł sługa. Skromny sposób życia właściciela Zbąszynia nie podobał się synowi jego. choć dobrze wiedziała. słudze zaś zemstą swoją na przyszłość odgrażał.

był za życia swego człowiekiem bardzo okrutnym. a to za wydarcie pewnych funduszów kościelnych. w chwilach gdy słońce zachodzi. Lubrański Lubrański. co on też z wielkim płaczem i narzekaniem czynił. nie przeszkadza. rozpędzała pasące się tam bydło i dusiła owce.po lesie. w czahary zapraszała przechodzących wieczorem. Dzisiaj okoliczni wieśniacy. kiedy mu widok zasłaniały. widywano go otoczonego orszakiem złych duchów. Za to też po śmierci pokutuje w Gosławicach. z którego śmiercią miała się zacząć kole] nieszczęść Polski. wystrzałem. ówczesnego dziedzica Wyszyna. tylko żałosnym jękiem przeszłość wzywa i wspomina. Zamek jazłowiecki Rozwaliny spaniałego niegdyś grodu Jazłowieckich na Podolu świadczą o karze niebios. a gród przeszedł na własność Koniecpolskich. Rodzina Jazłowieckich zgasła. dziedzic Gosławic. a sługi Boże prześladował zapamiętale. a nawet kilkoletnie dzieci pasące trzodę. widują. W czasie tych wspaniałych łowów. z ustąpieniem tych pracowitych i przemyślnych ludzi wszystkie nieszczęścia zwaliły się i na miasto. jak promień jego tworzy niekiedy w obłokach złotą przepaskę. że król Batory polował w tych borach. kazały nań wsiadać Lubrańskiemu. przez nieostrożność polujących. mówiąc. córka Melchiora z Górowa. które prowadząc ognistego rumaka. pokazują bowiem kamień. Cień jej błąka się po rozwalinach ojczystego zamku i otaczających go zaroślach. Cień smętny. 56. i na onego dziedziców. I tej rodziny nie lepszy był koniec. Jest podanie. zwany grobowiskiem misia (niedźwiedzia) przez króla ubitego. zbłąkawszy ich z drogi. 55. że te męki czyśćcowe przeszło od lat sto cierpi. ale nieszkodliwy. bo jak mówią włościanie: nie zwodzi. położona o milę od Warty. potem złotowłose dziecię na głowie mające 44 . życie postradała. Gdy bowiem razu pewnego z chłopięciem jednym. nie topi. piastunka przyszła igrać na brzeg studni zamkowej. Zamek w Wyszynie Wieś Wyszyna. 57. jaka dotknęła ród Jazłowieckich za to. nastraszona przez kogoś upuściła dziecię. dzieci końmi po drogach rozjeżdżał. palił domy. tego imienia dziedzicem. iż jeden z nich nielitościwie wypędził osiadłych tamże Ormian. ma zamek leżący śród lasów.

znajduje się jezioro Skrzynką. póki świetniejsze losy dla kraju nie wrócą. że w czasie szwedzkiej wojny. że nie uważał na największe święta i najczęściej w czasie wielkiego nabożeństwa uganiał po kniejach ze zgrają psów i obławników zmuszonych gwałtem do tej posługi. widywano oraz mężczyznę. chleb psom i ludziom. Lecz słowa jego były daremne. lecz gdy się do niej zbliżał. lecz pozostała dotąd pamiątka jego kary. Po raz ostatni ostrzegł go pasterz i rychłą zagroził śmiercią. Dziś jeszcze bowiem po błotach okolicznych słychać tętent koni. Wkrótce potem upadł zamek tameczny. 58. tam. aby tak nieludzkiej zaniechał zabawy. czyli Skrzynną zwane. Ale i tu okazywała się dzikość tego człowieka. droższe sprzęty i srebra stołowe. Skrzynno.wianek. lecz gdy kur zapieje. jako pamiątkę jego przewinienia i kary. Dotąd śród gęstego boru należącego do Czerwonej Wsi pokazują otwarty grób okrutnego owego pana. znikły ślady dawnej wspaniałości właściciela. Nigdy jej przecież doścignąć nie mógł. jezioro pod Mosiną Za Mosiną między wzgórkami. gdzie stał zamek. w którym niezmierne skarby leżą. który myślistwo tak dalece lubił. a w lewej kwiaty. którzy z nim byli polowali. ciężko na zdrowie zapadł i w kilka dni umarł. gdy mu jednak wzajemną nie była i bezpieczeństwa dla siebie w domu nie upatrywała. która mieszkańców trwogą napełnia. Zagorzały myśliwy w następną zaraz polował niedzielę. Myśliwy pan W Czerwonej Wsi mieszkał dziedzic tej włości. jeżeli ludzie przed nimi chleb schwytali. nikną mary. które to miasteczko otaczają. kazał bić psy. Zjawisko to dopóty ma się pojawiać. krzyki obławników. 59. Podanie jest. Na górze tylko. postanowiła oddalić się z tej okolicy i zabrać z sobą klejnoty swoje. 45 . Przez wiele lat widywano cień kobiety unoszący się nad wodą. pokazuje się jakby wielka łuna pożaru. lód się pod nimi załamał i oboje utonęli w jeziorze. w prawej ręce krzyż. Próżne były napomnienia miejscowego plebana. kazał albowiem bić ludzi. człowiek bezbożny i okrutny. Wyśledzili ją niebawnie Szwedzi. Pospieszył za nią ów szwedzki oficer. Zwyczajem jego było za powrotem z polowania rzucać ze wzgórka. wycie psów i huk wystrzałów. ale wróciwszy z łowów. który się za nią uganiał. w pogoń za nią poszli i już ją dopędzili. na którym stał zamek. postać niewieścia znikała w przezroczu właśnie w tym miejscu. właścicielka pobliższych włości namiętną miłość wzbudziła w oficerze szwedzkim na załodze w miasteczku stojącym. gdyby się nie poprawił. bardzo głębokie. gdy ona kazała zwrócić sanie swoje na jezioro. gdzie leżeć małą wspomniane skarby. jeżeli się dali psom do chleba uprzedzić. a bór przyległy grobową przybiera posępność. które dopiero co było stanęło.

60. z którego dziś pokazują tylko kopiec. Skarby te przecież tylko niewinnymi rękami i bez pomocy żelaza dobyte być mogły. które w znacznej liczbie upatrzyć można. Jest tam podanie o niezmiernie wielkim pająku. dalej sklepienie. Groźbą więc zmuszono dziatki. Zabierał się niejeden do wykopania ich. Przemogła wreszcie chciwość i po upłynionym roku postanowiła pani Zborowska przywieść swój zamiar do. Pająk w Pajęcznie Pajęczno leży w ziemi wieluńskiej. nie odważyła się ich poszukiwać. Po nabyciu Luboni wprowadziła się do zamku nowa dziedziczka i zaraz pierwszej nocy widziała we śnie owe skarby. Niełatwo było je odbić. dalej ciągły mur. Odbito przecież. 61. aż nową ugodą Lubonia przeszła w ręce pani Zborowskiej dziedziczki ośmdziesięciu wsi okolicznych. znajdowały się ogromne skarby. lecz pracy tej dokonać nie mogą. aż znalazł się jeden z odważniej szych mieszczan. W tym celu powołała dzieci włościan swoich nie więcej od trzech lat mające i rozkazała im rękami rozrzucać ogromny kopiec. Tym sposobem spiesznie szła robota skraplana krwią niewinnych dziatek. że skarby są blisko. Skórą tego pająka miały być obite drzwi dawnego parafialnego kościoła i od niego to miasto przybrało nazwę Pajęczna. znajdując zaś drzwi zawarte. Co więcej. skutku. niesłychane trudności stawiała słabym pracownikom. Ziemia w Luboni urodzajna. lecz wstręt jakiś niepojęty przeszkadzał każdemu do wykonania tego zamiaru. wszyscy wiedzą o ich ciężkiej pokucie i w modłach nieraz westchną za nimi. ale za tymi drzwiami pokazują się drugie. za drugimi i 46 . Skarb w Luboni W starym zamku. lecz twarda. na koniec drzwi żelazem okute. które raz w rok z grobów wstają i usiłują wejść do kościoła. I tak wciąż i wciąż było. bo kur zapieje i znowu wracają na rok ciężkiej w grobie pokuty. Widują ludzie z miasta krzątające się duchy na górze około kościoła. gdy upadające na siłach pracować nie mogły. którego całe miasto żywić musiało z niemałym ciężarem dla mieszkańców. że to są ślady dusz pokutujących. 62. Kościół Bożogrobców w Gnieźnie Gmin gnieźnieński pokazuje na zewnętrznych murach tego kościoła maleńkie wydrążenia. pokazują się albowiem w ziemi obrabiane głazy. twierdzi on. a nawet karano. który ją zabił. każdy nowy dziedzic Luboni mógł je widzieć we śnie pierwszej nocy swego pobytu w zamku. starają dobyć się przez mur i suchymi palcami kościotrupów wiercą ściany. widziała je noc po nocy ciągle przez cały rok i przez ten czas równie jak jej poprzednicy wstrętem przejęta. Długo cierpiano tę potworę. Po długim kopaniu już rozumieją wszyscy.

Łakomie rzuca się na złoto pani Zborowska. układ stawał się nieważnym. 47 . iż zapomniano zabrać to kociołka ze święconą wodą. ale cóż po tym! Kiedy za każdą rażą psotny szatan sprawił. lecz na próżno! Cała się doszczętnie spaliła. Stare zamczysko w Kórniku O pół mili od miasteczka Kórnika. — Rzekł i zniknął. Pani Zborowska jedna się nie zlękła. a coraz cięższe i coraz mocniejszym żelazem okute. ręce ku skarbom wyciąga i garść złota bierze. a zwanym łysą górą. śród gęstych zarośli widać gruzy zamku. Przed laty wchodzono z szatanem w układy o te pieniądze i doprowadzano już rzecz do tego. zbuntowawszy się. a pani Zborowska nieugięta i niepohamowana w łakomstwie garnęła do siebie złoto. to chorągwi lub tym podobnych rzeczy. gdy niespodzianie okropny jakiś ryk daje się słyszeć ze dworu. 63. własność szatana. koń był maści szarej. Po trzykroć więc wychodziła w tym celu procesja. kto się ich dotknie. Po spełzłej na niczym trzeciej procesji skarby z wielkim trzaskiem tak głęboko w ziemię się zapadły. lecz na próżno. Proboszcz kórnicki miał przyjść w uroczystej procesji. a jakaś panna z drugiej strony i nieraz było słychać. to szczypców do świec. iż skłaniał się do wydania skarbu. tak wysokie. iż gmin kórnicki stracił już wszelką nadzieję wydobycia ich kiedykolwiek. a za odbiciem ostatnich pani Zborowska postrzega kupy złota tak gęste jedne przy drugich. I tak w onym zamczysku pilnuje ich diabeł w postaci czarnego koguta z jednej. jak kupy plew lub zgonin w spichlerzu. Biada temu. które czyszczą się. — Szatan mi na imię — ryknął ów jeździec — i skarby te są moje. Spełniła się przecież miarka jej występnej obojętności na nieszczęście bliźnich. i ubiór jego. zamordowali ją i ziemią zarzucili zaklęte skarby. bo zaraz wraca do sklepu. tyle razy. gdy panna chciała te pieniądze w jezioro wrzucić. Wszystkie jednak wywalono. Poddani jej. Nazajutrz pani Zborowska głucha na prośby i zaklęcia swych dworskich. spostrzegają jeźdźca na koniu. ogniem karać będę zuchwalca. to jest palą. Wszyscy srodze się przelękli. tegoż koloru był i jeździec.trzecie. gdyby najmniejszego narzędzia do procesji potrzebnego do trzeciego razu zapomniano. W tejże chwili dochodzą ją głosy domowników: — Gore! Gore w Pawłowicach! — Odbiegają wszyscy swej pani i biega na ratunek wsi. bo i ta całkiem spłonęła. sama jedna powraca do okropnego sklepu i rękę ku skarbom wyciąga i garść złota bierze i w tejże chwili dolatują ją strwożone głosy ze dworu: — Gore! Gore w Zdzitowiecku! — Odbiegają swej pani i spieszą na ratunek rzeczonej wsi. jak od strony jeziora siedzący czarny kogut natychmiast je łopatą z brzękiem i hałasem na powrót odgarniał. wybiegają wszyscy i na pagórku blisko wsi leżącym. W zwaliskach jego ukryte są wielkie skarby. atoli pod następnym warunkiem. I tym sposobem dwanaście wsi spaliło się. ile było złych uczynków popełnionych przy nabywaniu ich i tyleż razy cierpieć ma dusza dawnego ich właściciela okropne czyśćcowe męki.

przechodził św. aż tu leci jakby umyślnie nad nim sroka i trznie mu na brewiarz. suchym liściem lub czym gorszym jeszcze. napełnił czapkę chłopca tynfami i wyrzucił mu ją na wierzch. 48 . Zdarzyło się. On to spostrzegłszy na ulicy psa leżącego. Milczący dzwonek W kościele w miasteczku Turku jest dzwonek. leżącą w Kaliskiem. który acz nie ma najmniejszej skazy ani znaku uszkodzenia. który pomimo zbliżenia się księdza z miejsca nie powstał. 65. jeden z nich. Powiadają. gdzie miał pogan nawracać. Postradawszy czapkę. nuż pastuchy zbiegać się i rzucać czapki swoje. przecież żadnego nie wydaje głosu. tak że skruszył samego biesa. tak iż by prawie byli całą zarzucili jamę. Bies. wędrując do Prus. czyli okopy. Wieś Ruda Za dawnych czasów przez wieś Rudę. chłopiec jakiś bardzo rozpustny i zepsuty. 66. iż przed laty przewodniczył z tym dzwonkiem księdzu. upuścił raz czapkę aż w samą głębię rozpadliny znajdującej się na Gnieźninku. trącił go dzwonkiem. Rozgniewał się mąż pobożny za tę zniewagę i wygnał sroki tak. jeden z nich zowie się Gnieźninkiem i takie krąży o nim podanie: Pasali na tym okopie wiejskie pastuchy swoje bydło. sierota.64. Ale bies rozgniewany zaczął im wyrzucać czapki jedne po drugiej napełnione kamyczkami. który w tejże chwili przestał dzwonić i już nigdy głosu nie wydaje. idącemu z Panem Bogiem do chorego. Wojciech. Gnieźninek W pobliżu Gniezna są dwa szańce. Nuż sierota opowiadać o dobroci biesa. iż święty on mąż szedł sobie gościńcem i modlił się na brewiarzu. iż nigdy niczyje oko nie widziało tego ptaka we wsi Rudzie. aby móc jakie psoty ludziom wyrządzać. uniósłszy się hojnością. zaczął niezmiernie płakać. co w tej rozpadlinie zazwyczaj przesiadywał.

że to dziecię. że studnia. o kilka staj za nią stoi kościół Św. odezwał się do matki zmarłego dziecięcia. aby się gromada zbiegła. 49 . Piwo grodziskie Dnia jednego błogosławiony ks. — Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna. za co jej źle odpłacił. wyschła była zupełnie. przybiegł do plebana dając mu znać. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza. którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie. Marcina zupełnie zrujnowany. Aż w tej chwili trysnęło źródło podziemne i napełniło cembrzyny. niż był kiedykolwiek. bo musi być tajemnica. Brzoza gryżyńska W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna. dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Użalił się nad nieszczęśliwymi zakonnik i głęboko do Boga westchnąwszy pobłogosławił studnię. ale co ziemi przyrzucał. a gdy go otoczyła kołem. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo. Na tę pamiątkę mieszkańcy Grodziska co rok w procesji do Lubinia chodzili i tam na grobie błogosławionego Bernarda klasztorowi beczkę piwa w darze składali. co grób kopał. 68. nic nie pomogło. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała. iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami. co się namodlił. bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć. zawsze na wierzch wychodziła rączka. Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. jakież ich podziwienie i radość.67. z której oni wodę do miejskiego browaru czerpali. aby wyjawiła tajemnicę. która domaga się spełnienia ziemskiej kary. Piwowarzy biorą się niebawem do roboty. co przed tygodniem zmarło. a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza. Nie wiedząc innej rady. kazał w dzwony uderzyć. Bernard z klasztoru benedyktyńskiego w Lubiniu udał się do Grodziska i ujrzał tamecznych mieszczan mocno strapionych z powodu. browar zaś ten jedynym był źródłem dochodu miasta i szpitalu. wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem. aż pewnego dnia grabarz. gdy skosztowawszy zrobionego piwa znaleźli smak jego lepszym nierównie.

które nie dzielone mogło się jakkolwiek utrzymać. Aby zaś ludziom widok tej wielkiej zbrodni ciągle się przypominał i odwodził ich od podobnej. aby jej na posiłek użyczył chleba. Myśl ta w nim się wzmogła i na koniec jedną rażą postanowił zabić swego brata. Stanisław Szczepanowski. i to korzeniami do góry. Rzekł ów: — Ja sam nie mam chleba. uderzył więc widłami brata starszego i zabił go. Obraz na księżycu Pewien chłop miał dwóch synów. zaszła mu poważna bardzo matrona piastująca na ręku śliczne dzieciątko. on by sam mógł posiadać cały majątek. Chleb kamienny w Oliwie Jest klasztor nad morzem od Gdańska o milę zakonu cysterskie. gdy oba przyjechali po snopy. 71.cona. w tym to kościele między wielu ozdobami znaj. gdy około Gdańska wielki głód ludzi trapił. nie chleb — a to mówiąc. lecz po rozdzieleniu znikłoby w małości. Więc ona rzekła: — Niechże będzie kamień. przy tym się ożenić i być zamożnym. że dopiero pierwszy raz przyszedł. dostał drugą. wrócił się potem i skłamawszy. Trafiło się. pobożny opat oliwski kazał ustawicznie piec chleb i zgłodniałym ludziom rozdawać. rośnie wiąz w ogrodzie mający przeszło jedenaście łokci obwodu przy podstawie. Stanisława We wsi Dojazdowie. Wiąz św. iż św. Zamiar ten wykonał w polu. w bliskości Krakowa. że jeden z ubogich wziął bułkę chleba i wyszedłszy z klasztoru.duje się na stronie prawej za szkłem bułka chleba w kamień obró. biskup krakowski. I natychmiast zniknęła. że gdyby starszego brata nie było. 70. sam swoją ręką na księżycu obraz pomieniony nakreślił. Rzecze mu owa matrona: — A to masz za pazuchą bułkę. miał ten wiąz zasadzić. a to z tej przyczyny: Roku pańskiego 1217. a samego wtrącił żywcem do piekła. tym ze śmiercią swą zostawiał niewielkie gospodarstwo. Bóg wnet zniszczył całe zbrodniarza gospodarstwo. Bracia postanowili razem gospodarzyć i szło im dobrze. On na to: — To kamień. Podanie ludu utrzymuje. będąc tej wsi dziedzicem i szczególnym miłośnikiem drzew. 50 .go Oliwa rzeczony. lecz młodszy zawsze myślał w duchu. palcem go tykał.69. która go prosiła. Aż gdy powraca do Gdańska.

nieszczęśliwa wdowa wyrzekła na cały głos w izbie: — Żeby mię sądzili diabli. Wizerunek Zbawiciela w trybunale lubelskim W sali sądowej w Lublinie stał krzyż kamienny z wizerunkiem Zbawiciela. na roki jej nie pozwano i wszyscy udali. drugi contra stawał. porozjeżdżali się marszałek i deputaci. Gdy go ogłoszono. ale pewien wypadek stał się przyczyną tej zmiany: Była wdowa szczupłego miana uciśniona procederem przez jakiegoś magnata. co marszałkował. A że sumienie kłuło nieco deputatów.wołał pi51 . gdy mieszkał w klasztorze zakliczyńskim. zasadził małą sosenkę. I dziwna to jest rzecz. wysiadają jacyś panowie. jednak ani do zbytniej wysokości wyrosła. jedni w kontuszach. Wtem diabeł. Przystąpiło do kratek dwóch diabłów jurystów: jeden pro. kazał wprowadzić sprawę tejże wdowy. a oświecony od Boga. i że to było pod koniec sesji. które się spod sukien dobywały. jak długo to drzewo kwitnąć i trwać będzie. ale z dziwnym dowcipem i z wielką praw naszych znajomością.Postąpiwszy ów kłamca i nieużyty człowiek o staj kilka. Aż tu zajeżdża przed trybunał mnóstwo karet. a nad nim był napis wielkimi złotymi literami: „Justitias vestras judicabo”. jeden marszałka. Po krótkim ustępie diabeł marszałek przy. I zaczynają iść po schodach. zaczem struchlały i skruszony. a spytany: na co? Odpowiedział: — Tak długo ściślejsza nasza obserwancja trwać będzie. choć w tymże ogrodzie przez srogie mrozy już nieraz wszystkie inne drzewa poschły. Franciszka w reformie naszej polskiej. winę kłamstwa swego wyznał i rzecz całą opowiedział. Pomiarkowali się pisarze i kancelaria. ani dotąd nie usycha. Sosna brata Piotra Świątobliwy brat Piotr Chytkowicz ś. jednakże snycerz nie był go tak wystawił. będzie to znakiem upadającej obserwancji. inni deputatów. 73. że kamień. jako i świeccy. Gdy zaś zacznie usychać. że choć ta sosna więcej niż od sta lat zasadzona. drudzy w rokietach. tak duchowni. jakoby jej nie słyszeli. z czym się odezwała. Jej sprawa była jak bursztyn czysta. Osobliwość tego wizerunku ta była. wrócił się do klasztoru oliwskiego. że to byli diabli. o. z rogami na głowie i ogonami. iż Chrystus Pan miał twarz odwróconą i rysów jej nie można było widzieć. a w nim znak palca jego. na której pamiątkę chleb ten chowają. ale magnat zobowiązawszy wszystkich członków trybunału zyskał dekret wbrew prawu i sumieniu. drugi prezydenta. co z tego będzie. została się tylko kancelaria i pisarze trybunalscy. aż obaczy. sprawiedliwszy byłby dekret. a przyszedłszy do sali trybunalskiej zajmują krzesła. wyjął ową bułkę. i w wielkim strachu przy stołach swoich siedząc czekali. co to była za matrona. 72. Dla czego ta sosna zawsze kwitnąca zowie się sosną brata Piotra.

zrzucili swoje kije na jedną kupę. brata jej rodzonego. ale jeszcze wydzierał im wszelki dobytek tak. Trójcy.” O czym. siostro Bronisławo. zniknęli. Jacka za rękę prowadziła do nieba. kijmi. co ze szyderstwem rzekła: — Nic nie widzę. Bronisława Św.sarza województwa wołyńskiego (bo ten interes był z Wołynia). jak chce mieć podanie. nie diabła. drogę jasno świetną ku niebu. które że z kijów zbudowane. a oni wciąż go pędzili przez góry i rzeki wszędzie zabijając i nie dając odpoczynku. Pan ze swojej strony. zebrał dużo wojsko. Ów dekret diabli podpisali. Zbliżył się pisarz wpół umarły z bojaźni i przymrużając oczy zaczął dekret pisać. aż naród się pozbędzie zaprzedajności w sądach. z łopatami. bo rozumie się. a zamiast podpisów były wypalone łapki różnego kształtu i położywszy go na kobiercu. 75. na modlitwie będąca widziała od kościoła Św. Jacka Odrowąża. Norberta. dzieci nawet. Założenie Kijowa Był pan jeden na Rusi. starce. Następnej sesji trybunał znalazł diabelski dekret. iż też nie mogąc dłużej wytrzymać. wam się pomieszało w głowie! Ledwie te słowa wyrzekła. cepami. dopiero gdy przyszli na miejsce. jaki mu dyktowano. Aż tu lud mnogi powstał ze wszystkich włości. wszystkie uwierzyły i poupadały na kolana. zwierzynieckim. który pokrył stół trybunalski. jedna tylko z sióstr znalazła się. 52 . nie tylko bowiem musieli nań pracować. że ani jednego wroga nie zostało przy życiu. wyszli z czym kto miał. Kijowem nazwane. Złożono go na wieczną pamięć w archiwach. łakomstwa w księżach i pijaństwa w szlachcie. Dekret był zupełnie na stronę uciśnionej wdowy. że nic nie było w chacie od krówki do jaja. po której Najświętsza Pan na w poczęcie wielu innych świętych wziąwszy św. która tak była wielka. śpiewając owe słowa z pisma: „Pójdę na górę Mirry i na wzgórki Libanu. w którym leżało ciało św. gdy św. a Pan Jezus na taką zgrozę. ale prawdziwego pisarza. baby. starsi uradzili zrobić czerniawę. Bronisława opowiadała siostrom zakonnym i wskazywała im palcem na niebo. zasmuconą twarz odwrócił i oblicza swego nie pokaże (jako miał o tym objawienie świątobliwy jeden bazylian lubelski). sama wpadła w wielkie pomieszanie zmysłów. Ćma biednego ludu była niezmierna. że aż miasto zaczęto budować. 74. który niezmiernie uciskał swoich poddanych. że nikt z kancelarii ruszyć go nie śmiał. Długo cierpiał biedny lud to znęcanie się i łakomstwo swego pana. zawsze jedna z sióstr norbertanek dotknięta jest tym nieszczęściem. panna zakonna w klasztorze Św. Pan się bronił zajadle. i odtąd. gdzie dziś Kijów stoi. że diabli byli sprawiedliwsi niż trybunał przenajświętszą krwią Jego wykupiony i w którym tylu kapłanów zasiadało. Św. a postrzegli. i kazał mu siąść za stołem i wziąć pióro. gdzie był położony. Bronisława. widząc na co się zanosi. co by mogli nazwać swoją własnością.

nawrócił i namówił. a ubiegła z ciała jego dusza trzy dni błądziła w krainach wieczności. Wid dołyny Hanczarychy. 77.76. bo by Dniepr wystąpił z koryta. lecz że to wkrótce przeminie i Ukra. aby obrzydli53 . a mianowicie zaleciwszy milczenie w wielu rzeczach. głodem. za długim zaprzyjaźnieniem się i samego na wiarę chrystusową. religii katolickiej prawdziwy wyznawca.ina będzie szczęśliwą. Królewstwa dawne zniszczeją. chociaż za niechowanie przykazań Jego lud dotknięty został niewolą panów. acz z wielką pracą i staraniem. i tak dalej opowiedział swoje zmartwychwstanie i pocieszył lud wróżbami:* Że Pan Bóg ma w szczególnej swej opiece Ukrainę. Wąż Niektóry człowiek. mówić mi się nie godzi.** Że w znacznej części świata nabożeństwo weźmie inną formę.. * Te przytoczone tu wróżby krążą w podaniu ustnym u gminu. iż to jest jej doczesna cząstka.niejsze znajdują się przechowane w rękopismach polskich. Przepowiednie znachora Wernyhory Wernyhor. W tej chwili zerwała się ogromna burza. Lecz dalej. u jednego z wężochwalców na Litwie kupił kilka ułów miodu.. morem i wojną. gdzie miała widzieć całą przyszłość świata. którego pamięć tak żywo utrzymuje się w gminie ukraińskim. daleko obszer. przyprowadził ją nad okropną przepaść. w końcu trzeciego dnia przybył do niej anioł i dawszy jej niektóre rozkazy. gdy wtem z jej wierzchołka dał się słyszeć głos przeraźliwy jak oddźwięk szumiącego wiatru i chrzypiący jak krakanie kruka. wiatr wył po stepach straszliwie i ziemia się zatrzęsła. ** Do tego proroctwa odnosi się i ta pieśń gminna: Preczystaja Diwo Maty. Przelękniony naród szukał uchrony w polu przyległym mogile Soroki. a nowe powstaną. zostawił po sobie przepowiednie. zaczynający się od słów: Posłuchajte lude szczo Wernyhor skaże. z której wychodził nieznośny smród trupa. Że nadejście tej dobrej chwili dla Ukrainy uprzedzi krwawa bitwa mająca się stoczyć między jej obrońcami i nieprzyjaciółmi na polach przyległych mogile Soroce. a potem. anioł pokazawszy jej. potrącił ją w też przepaść i wtem Wernyhor odzyskał życie. Za mohyły Perepiat y perepiatychy. wojak mężny i śpiewak nad śpiewaków. to jest: ciało. Pomoż wrahiw prohnaty. których objawienie miało nastąpić w ten sposób: Wernyhor był zamarł. co ma być i nastanie.

zgoła jakieś piekielne straszydło tam było. żadnym sposobem z miejsca ruszyć się nie daje. jakąś czarną. Gospodarz nie dbał o to i jako chrześcijanin krzyżem świętym przepędził poczwarę. z oczyma krzywo wywróconymi. że natychmiast znikła i nie wiedzieć. który tak długo tu będę. ale ten jej uciekł do pomienionych piwnic. To gdy ten gospodarz uczynił. że przebiegła kilkanaście coraz głębszych piwnic. Pod mą rozciągać się mają obszerne piwnice wzdłuż całego rynku. który uspokaja przelękłą kucharkę. 54 . żeś boga swego domowego zabił i jeszcze większe prześladowanie będziesz miał. dosyć. Stąd więc. gdy wtem zastępuje jej drogę cieniuchny Niemczyk w trójgraniastym kapeluszu. aż się tęgo nad tobą zemszczę. Krzysztofory w Krakowie . Dziewczyna napełnia złotem swój fartuch i odbiera napomnienie.wego węża. na podobieństwo człowieka. z ciekawości zwraca oczy poza siebie: drzwi się z łoskotem zatrzasnęły i choć skarby zatrzymała. Zaraz znalazła wielu zalotników. kto by był i co by tam robił? — spyta. bo wszystko straci. zabił. Dzwon wornieński w jeziorze Łukście Na Żmudzi w czasie przewozu nowo odlanych dzwonów do Worń zimową porą. W środku rynku starożytnego grodu stoi staroświecka kamienica Krzysztofory. 79. Ale kucharka mając ostatni stopień przestąpić. potem nieco do siebie przyszedłszy. z gębą aż po uszy szkaradnie rozdartą. Dzwony zaklęte można równie jak dusze pokutujące lub chrztu żądające modlitwą lub krzyżem świętym odkupić. a pokazując beczki napełnione złotem każe jej nadstawić far. a na pamiątkę swego zdarzenia miała ufundować kaplicę przy kościele Panny Marii. przez czas długi szum jakiś i ksykanie na kształt wężów w ogrodzie słychać było. gdzie się podziała. żeby się nie obejrzała poza siebie. z przyczyny słabego lodu jeden większy utonął w jeziorze Łukście. utraciła piętę. na kurzych stopach: był to przemieniony kogut w diabła. zapędzała się za nim coraz dalej nie zważając. w jakim czasie to się działo. jeżeli się do ofiar jemu należących nie wrócisz. Poczwara odpowiedziała: — Jam jest ten. Dziewczyna. że młoda kucharka miała zarżnąć koguta. poszła za mąż. wtem ujrzał w ulu jednym próżnym siedzącą osobę. tamten żałośnie co wieczór się odzywa: brołau! brołau! (bracie! bracie!). 78. W końcu nie znalazłszy zguby chce powracać. którego za boga chwalił. chcąc go koniecznie doścignąć. Nie wiadomo. Zapomni się od strachu gospodarz.tuszka. aż do kościoła Panny Marii. gdzie przed niewielą laty miano pokazywać obraz wypadek ten przedstawiający. zwolennika magii. należąca niegdyś do Krzysztofora. W ogóle gmin przyznaje wiele mocy nadprzyrodzonej dzwonom: nim jest poświęcony i nie ma imienia. po małym czasie przyszedł do ogrodu pasiekę swoją przeglądać. Kiedy jednak na to miejsce przychodził. gdy teraz drugim dzwonią. a w ostatnich czasach do starosty kluczewskiego.

Zaklęta dziewczyna pod Strzelnem Niedaleko klasztoru Norbertanek w Strzelnic (pod Inowrocławiem). że aby go dźwignąć. Podanie miejscowe niesie. potrzeba było stu ludzi. który przyjechałby do niej na koniu nie większym jak na dwa łokcie od ziemi. Nareszcie gospodyni wychodzi z domu szukać jej. Król wrócił z tą odpowiedzią do domu i znalazłszy porę. przełożył córce potrzebę pójścia za mąż. taka wymyślna? Wróżka mu odpowiedziała. bo mąż za nich będzie odbywał pokutę. Lecz jakież było zdziwienie gospodyni i przestrach. że w głaz ten przemieniła się przed laty pewna służebna dziewczyna. 55 . że pójdzie wreszcie za mąż. lecz tylko za takiego rycerza. we wsi zwanej Młyny. a dziewczyna nie wraca. że w nim się będzie odprawiać nabożeństwo z wielką chwałą Boską. mniej wszakże dokuczy narodowi i ojcu. Zapłakał stary król i wysłał swoich posłów w rozmaite świata strony. szukać dla córki męża. a dwa razy tyle siły. Nieszczęśliwy król poszedł do jednej wróżki pytać. Droga Sierpiahy* W jednym państwie. w kamień przemienioną! 82.80. Jednego razu poszła z wiadrami do pobliskiego źródła czerpać wodę i zwyczajem swoim nie wracała długo do domu. gdzie dzisiaj leży. czy w wodę nie wpadła. Gospodyni zniecierpliwiona rzekła w uniesieniu: — Bodaj taka dziewczyna skamieniała! Po czym upływa jedna i druga godzina. królewna. a podniósł sierp. że potrzeba ją wydać za mąż. znajduje się głaz ogromny wyobrażający w oddaleniu dość dobrze postać człowieka niosącego wodę w wiadrach. diabeł gniewny. lecz szczęściem kur wtedy zapiał i głaz runął w to miejsce. Miała ona być niezmiernie leniwą i gdziekolwiek ją gospodyni wysłała. jakiego ona mieć chciała. który ona. lubiła się długo zabawić. aby jego córka nie była taka zła. aby nim żąć można. w dalekiej krainie. z obawy. porwał ze szczytu Karpat ogromny kawał skały i leciał z nią pewnej nocy w zamiarze rzucenia na szczyt kościoła. wraz z wiadrami. Kamień w Podkamieniu Przed samym kościołem księży Dominikanów w Podkamieniu. gdy nad źródłem zastaje dziewczynę wskutek jej przeklonu. robiła mu tysiąc przykrości: oczarowywała jego radnych. Na usilne nalegania ojcowskie odpowiedziała. 81. miasteczku obwodu złoczowskiego. co by trzeba robić. wojsko i cały naród. z którą nie mógł sobie dać rady. stoi na pochyłości góry ogromny głaz. król miał bardzo ładną królewnę a wielką czarownicę. a choć i wtenczas będzie jednakową. dla swego narzeczonego umyślnie każe zrobić. Jest podanie. Jakoż i rzeczywiście kazała zebrać wszystko w kraju żelazo i ukuła z niego taki sierp. iż gdy ten kościół zbudowano.

lecz gdyby go długo nie było. człowiek bez ręki. Posłano więc za siłaczem. a wziąwszy ów sierp. co by mu zrobiło drogę w jego podróży. żre nie chce ani królestwa. a potem powiedział. hrajetsia w swynku”. siłacz im odpowiedział. znaczyć to będzie. jednym zamachem nogi tak trącił Żyda. a ciało odesłać do Kaniowa na większy żal ojcu. drugą pod prawą i wychodził z karczmy. Odjechali posłowie. rybę i wszystko. Wówczas król rozgniewany kazał mu uciąć głowę. chodziło tylko o konia. już teraz rosły Kozak. co mogła. piwo. to jest. to dziwem dziwne rzeczy wyrabiał: pomyślcie no tylko sobie. jaki ciężar jest sierpa. siłacz wybrał w nim jednego najmniejszego i najbrzydszego. że nie wie. żeby jechali do domu. znaczyć to będzie. że jeszcze z domu się nie wybrał i niech przyszłą dowiedzieć się o przyczynie. na którego nalegania prośbą i groźbą siłacz dał posłom swoją konewkę powiadając. raz wszedł do karczmy i kazał sobie dać wódki. aby się dowiedzieć. i odtąd zrobiła się na Ukrainie Sierpiahowa droga (Sierpiażyn szlach). Posłowie i na to się zgodzili. czy ma pieniądze. Przybył wreszcie i siłacz na swym koniu. siłacz znów nie pojechał. daremnie królewna robiła. czy nie widzieli. a sam siłacz „na kaniowskim rynku. rozpytując. tak mi ją oderwał. zaczęto przygotowywać się do wesela. Zrazu ów chłop bez ręki drożył się ze swoją tajemnicą. więc aby mu go na pokaz przywieźli. Ojciec się na to zgadzał. Gdy i to spełnili. Przypędzono więc cały tabun do wyboru. aby sierp ten wlekli z Kaniowa do domu po ziemi. a przybyłym posłom powiedział. A gdy siłacz na to nie odpowiedział i Żyd wódki nie dał. co to za siła. aż mu przywiozą portret królewny. poszli wprzód do chłopa. Żyd zapytał go. wówczas siłacz kazał. Jeden z obecnych. jeszcze łażąc na czworakach po ziemi. Radość w całym królestwie była największa. który nie chciał królewnej za żonę i królestwa w posagu. Siłacz po tym wszystkim musiał się wybrać w drogę. ja znam jednego chłopa. że ją zrobił Sierpiaha. on wziął jedną kufę wódki pod lewą rękę. że nie wprzód do nich pojedzie. Usłyszawszy o tym posłowie nie szczędzili już żadnych wydatków. który wręcz powiedział. co by podniósł i żął sierpem. a złożywszy mu bogate dary prosili go. Na koniec zachodzą do pewnej karczmy. złapał mnie za rękę i jakby muchę zdusił. którego stu ludzi zaledwie dźwignie. co ma syna. aby im dał syna swego za męża ich królewnie. wzięli kwartę wódki i zaczęli przytomnych częstować. Minęło trzy dni. co miał syna. Po powrocie posłów podniesiono konewkę do góry i już nie czarna chmura. gdy i to przywieźli. i na nim puścił się w drogę. a za trzy dni on się wybierze w drogę. że ojciec siłacza mieszka w Kaniowie. miód. a gdy pokaże się czarna chmura. tam. aby go sobie zjednać. powiada: — Oj jest.Posłowie chodzili długo po świecie daremnie. Posłowie natychmiast udali się do Kaniowa. co było w karczmie. lecz w końcu powiedział. zżął nim łan żyta. Zaczęto go więc prosić. gdzie zastali kilku ludzi. bo już to temu ze dwadzieścia lat jak on. czy nie słyszeli gdzie takiego siłacza. on jej nie chciał i nie chciał. potem gdy on wyrastał. ogromny sierp. najsilniejszy z tych nie mógł go udźwignąć. Za drugie trzy dni przybyli znów posłowie. napiwszy się i podjadłszy. wtenczas jeśli się ukaże siwy obłoczek na niebie. tak nazwana od tego. ani królewnej. a gdy go arendarz zatrzymał. że tej królewnej znać nie chce. a najbardziej ojciec. gdy już ja byłem spory wyrostek i chciałem mu jakieś wziąć cacko. że ten uderzywszy się o karczmę zawalił ją i umarł. gdzie mieszka ów siłacz. siłacz nie myślał wyjeżdżać mimo nalegania ojca. lecz płowy pokazał się obłoczek. Kupowali wódkę. że on już jedzie. to niech podniosą w górę daną im konewkę. 56 . bo nie był roślejszy nad dwa łokcie od ziemi. Próżno go prosili król i naród.

II W bliskości wsi Koronat na Podlasiu są dwa głazy. nie jako hetman kozacki.* Droga ta około Kaniowa uważaną jest od ludu za złowieszczą i służy za przekleństwo: A szczobyś popaw na Sierpiażyn szlach (Bodajeś poszedł drogą Sierpiahy). jakoby przed wiekami matka z córką pracowały na tej łące i kiedy matka najpilniej robi. Pan Izopolski mniema.biami. i jadło lada co przyniosła. Ludzie obróceni w kamień I Niedaleko Brześcia Kujawskiego nad jeziorem pokazują wieśniacy kamień duży. i oto taż sama nieposłuszna córka w kamień się zaraz obróciła i stoi przy drodze. Jest podanie. przez nią w kamień zaklętą została. bo zaraz obróciła się w kamień z pod. chcąc ją w twarz uderzyć. 57 . IV Między Jeziorzanami a Buczaczem jest kamień mający postać człowieka z podniesioną ręką. Ciało jego odprowadzili Kozacy do Kaniowa. o których podanie niesie. Nie dopuściło nie. Koniec tego podania zgadza się z okolicznościami śmierci tego hetmana. Powiadają. w których zwykle wieśniacy strawę noszą pracującym w polu. Obok tego głazu pokazują stojący na ziemi mniejszy głaz mający podobieństwo do bliźniaków. został przeklęty od pobożnego człowieka i skamieniał. córka często sobie folgując napomnienia matki nie słuchała. III O ćwierć mili od wsi Zabokruki na Podolu jest przy drodze kamień jak słup jaki. Rzecz się tak miała: Pracującej matce w polu przyniosła córka jedzenie. iż pewien gospodarz.niesionym ramieniem. hetmana kozackiego zwanego Podkową. gdy siano grabiła w dzień świąteczny. a wysokości może do 10 mający. niegodna córka podniosła rękę. że będąc nieposłuszną matce.bo tak szkaradnego czynu. orząc w niedzielę. matka rozgniewana przeklina ją. lecz gdy ją matka łajała. że się i zbyt spóźniła. grubości do czterech łokci. ażeby się w kamień obróciła. że ta droga nosi nazwę od Sierpiahy. 83. ścięty on był we Lwowie jako przeniewierczy hospodar wołoski. mający podobieństwo do dziewczyny z gra.

nie zmieniał nawet bielizny i w jednej tylko opończy hulał po ulicy chodząc. kiedy dzień. był on straszny hulaka. I wszystko było za machnięciem chustki od diabła. Spał on jak zwyczajnie w sali. siadaj. że potrzebujemy jeszcze twego ratunku. tak lgnąć będzie. ktoś z niego złazi i mówi do naszego hulaki: — Przysłany jestem po ciebie. 85. który służył w chorągwi na swoim koniu. a nie śmiejąc mu przeszkadzać do modlitwy. że i oni prze. drewka tylko na ogień przykładał. osobliwie na msze i jałmużny. Wchodzi ktoś po wschodach prosto do sali i zatrzymuje się przy łóżku Brzezickiego. a Rzepnicki z uwagi nic nie stracił i zgodnie z Brzezickim opowiadał rzecz następną: O samej północy słyszą oni obadwa. Nigdy się nie wychmielił. tamże był jakiś Rzepnicki jego krewny. podjeżdża pod dom. gdy zapuściwszy sieć w staw pobliższy pałacowi. jakoby wóz jechał na ulicy.szli na wolność synów boskich. aż gdy się modli niedaleko kominka. Tu już nie miał czym się wymówić. ty. ta.84. Chcąc z biedy się wyplątać. — Nie. to nasze szczęście. a on nie 58 . atoli jeszcze sprawiedliwości boskiej wypłacić się musimy. że aż z trudnością wyciągną — i zniknął. Obejrzy się książę i poznawszy go pyta. jakiś Brzezicki z Lublina. co by tu robił? Odpowiedział on: — Żeśmy wszyscy na placu legli. mąż cielce pobożny. znowu i po drugi raz czynił za nich dobrze. stawa przy nim jeden z pobitych towarzyszy. kiedy noc. i gdy w staw zapuścić kazał niewód. Wylał się zatem na dobre uczynki Albrecht za ich dusze. nie wiedział. byłeś chciał. z kim się spotkał. Diabeł nalega koniecznie. tylko koniec. nie masz azjatyckich dywanów. Ostatni jako młody chłop czyk spał tęgo i nie wszystko słyszał. pił gorzałkę z każdym. diable — odpowiada przebiegły Brzezicki. Patrzaj! Aż tu istotnie w wozie sześć koni przedziwnych. że wszyscy do nieba należymy. — Otóż masz i sześć koni. Brzezicki W rocie pana Skuminowej służył. Razu jednego przyszli do niego diabli. Dusza towarzysza chorągwi Radziwiłłowskiej Albrecht Radziwiłł. Nie wiedział jeszcze o tym książę Albrecht. nie tracąc męstwa — ja nie jeżdżę czwórką. wysłał był swoją chorągiew do obozu przeciw nieprzyjaciołom ojczyzny. a więznął. dopiero za trzecią rażą. gdy sieć wolno przeszła. Brzezicki znów odpowiada: — Powóz brzydki. możesz nam dać pomoc: będziesz zaś miał ten znak pewny. W wozie były cztery konie. mężnie się ucierając. i sługa. w pień była wycięta. zrozumiał.

mówiąc ten maleńki oddawca: — Weź i skosztuj tych weselnych wetów. Skoro tam już po onym ślubie powracają. zwyczajnie tak. Bóg wie. oto są wszystkie twoje grzechy od samego urodzenia. nie życząc sobie więcej patrzyć na owo widowisko. bo tu tobie i włos z głowy nie spadnie. a podziękowawszy postawił wedle siebie. mamy też tu wesele swoje. i tym się znowu. on do piekła jedzie. Dokąd się uda. zachorował mu stangret jego kochany. krzyczy z całej mocy: — Chłopcze! Chłopcze! A w głowie chłopca ktoś stoi w bieli. Nigdzie nie miał pokoju. 86. a uczyniwszy się w oczach jego dużym mężczyzną. wyprowadzono i pannę. Tymczasem przywięzuje do nóg łóżka postronek i ciągnie je razem z Brzezickim. Wychodząc zostawili jednego malca. którego zachorzałego zostawił u pewnego szlachcica. idziemy do ślubu i nazad tędy powracać będziemy. to psem się przerzuci. Egzorcyzmy czytali nad nim kapłani i zarzekał się pić wódkę. wyszła także muzyka. co go doglądali w jego chorobie. nic nie pomagało. wstał i założył drzwi na haczyk. Umichowskim i Kresą). Ów stangret w okrutnym był strachu. przyjął komuniją — i wszystko było próżno. My jesteśmy panowie duchowie. jakiej wiary byli. co koło jego zdrowia chodził. aż tu drzwi zamknięte. — Jakie ty życie prowadzisz? — mówił diabeł do Brzezickiego — patrzą j. Wlazł jeden maleńki szparą pode drzwiami. oto wszystkie twoje ulubione zabawy.dział im całą 59 . to kotem. a potem i damulki. muzykę znowu słychać. W godzinę lub też więcej. a wczoraj czyż nie za toś go bił. ni martwy dnia się doczekał i jak tylko rozedniało. prowadzili traktem. bierze z powozu wędzonego karpia i dając Brzezickiemu mówi: — Jedz z swymi pułkownikami (to jest: z Poniatowskim. Przyszli potem do niego ci. Duchy familijne Kiedy Rej był posłem do Szwecji. co pierwej. i ten lekarz. który mu rzekł: — Nie turbuj się tym. Teraz na sługę swego wołasz. poszedł do księży bernardynów i nie wychodził z klasztoru dwa tygodnie: spowiadał się.chce. żeni się nasz brat. zawsze mu diabeł przed oczyma w rozmaitych postaciach. Nasz junak ni żywy. Przestrach go opanował. pogroził mu tylko palcem i zdjąwszy haczyk otworzył drzwi. aż tu z myszej jamy wyskoczy jeden chłopek maleńki po niemiecku ubrany. żeby oni tamtędy nazad powrócić nie mogli. na koniec zaledwie upamiętał się w pół roku. Chory ten leżał w jednej izbie pustej. że poszedł na nieszpory? Tak przypomniawszy mu wszystkie jego nieprawości. a potem w ową myszą jamę powłazili. nie puszcza go i mówi: — Rzuć tego człowieka. co widzisz. nareszcie wyszli wszyscy z izby. a za nim drugi i trzeci. usłyszał muzykę jakąś pięknie grającą. a kiedy go gorączka ominęła. rozumiejąc. tymczasem ruszą drzwiami — zamknięte. Biedny stangret ledwie od strachu nie umarł. Pytają: — Któż to dał? Opowie. jak do ślubu ubraną. — Odebrał stangret te wety z wielkim strachem. Ów. Tymczasem kur zapiał i wszystko zniknęło. Po czym zaczną parami wychodzić za drzwi. a ciebie także aktu weselnego uczestnikiem uczynimy. leży. Ci ichmościowie. każdy swoją miał. wyszedł znowu jeden z owej dziury i przyniósł mu na talerzu kołacza suto konfiturami i rodzynkami przeplatanego. jemu żadnego nie czyniąc gwałtu. że to tam w inszych pokojach grają. mając go odebrać powracając nazad do Polski. muzykę też coraz to lepiej słychać i poczną tańczyć po izbie.

Spojrzy — widzi. W jednej wsi pozostał wszakże jakiś kniaź moskiewski (było to przed pierwszym zaborem kraju). Przyszedł bliżej i przeczytał: — Tu więc droga! — Poszedł więc za tym przewodnikiem. Pytają: — Czemuż nie jesz? Odpowiada: — Bo się tego jeść boję. nasi przyjaciele. a idąc przodem ciągnął za sobą stępaka. znalazł nieświadome przejście i już prosto stamtąd do grobu Jezusa zaszedł. moja siostra upiorzyca 60 . 87. wziął za cugle.* * Powiastka ta aczkolwiek przeniesiona do Szwecji przecie* krąży między nami. a teraz się świeżą murawką okryły. Wziąwszy owi kołacz. szlachcica polskiego. droga wypadała przez las.awanturę. jak z tej kłody wylazł człowiek. a gdy się właśnie ściemniło. tysiące ludzi wymierało. Nasi to są domownicy. jedz. Upiór i dżuma Okropna dżuma panowała na Ukrainie. a nie widząc. Przesiedział lato. przed oczami jego zjedli i nic im nie szkodził. nadeszła zima. zeskoczył z siodła. dobre to rzeczy. szukając schronienia przed tą klęską. gdy nagle z wielkim swoim przestrachem ujrzał. On po staremu nie chce. Zrobiwszy kilka kroków zobaczył tylko wielką spróchniałą kłodę leżącą w poprzek drogi i już miał ją ominąć. jak szparą w ogromnej skale przebiegał. że ptastwo zmarzłe ze złotym pierzem upadało z powietrza. Owi mówią mu: — Nie bądź prostakiem nie bój się. w największym boru koń nagle mu stanął. Zażywają oni tych malców do roboty i do różnych posług. Już począł rozpaczać i płakać rzewliwie. Postać ta zbliżywszy się doń powitała go grzecznie i rzekła: — Jestem upiór. które lód ze śniegiem czarnym zatrzymał. wziąłem ją dla trafnego opowiadania z Pamiętników Paska. a on sam z wielkiego mrozu w kamień się obrócił. Miał on przy sobie dworzana. 88. gdy ujrzał sobola. jedz. Nadszedł w to samo miejsce drugi pielgrzym i równie jak pierwszy nie mógł znaleźć wyjścia spośród skał wysokich. Spojrzy i zobaczył uradowany. że z nich wyjścia nie było. że leżą słowa. a zima tak sroga. ale słowa jego zamarzły. Szlachcic zdziwiony. że tędy jest droga: — Tu więc droga! — zawołał. skąd by powód narowu. który się mocno obwarował od tego powietrza. Przeziębnięty pielgrzym czekał pewnej śmierci. Pielgrzym Szedł ubogi pielgrzym i zaszedł między takie skały. Pomimo tęgiego mrozu był on lekko ubrany i coś wyglądał na włóczącego się Niemczyka. kiedy wiosenne skwarem dopiekając słońce zmarznięte słowa pierwszego pielgrzyma odtajało. zaczął parskać i kopytami bić w ziemię. a tysiące rozbiegło się po lasach. ten pewnego razu wyjechał konno do pobliskiego miasteczka.

chciej mi tylko dopomóc. Słuchaj tylko. na które przez 24 godzin mają być uprzedzone nici i wyrobione płótno. któremu upiór życie ocalić obiecał. że się dżumie wykupił. które także w tych 24 godzinach nowo uszyte być mają. nim się dzień skończy. — Ach! — odpowiedziały pierwsze — nasz gospodarz dobry i łaskawy miał. najładniejszych wołów odwiozły go na smętarz. inne woły pytały ich: — Dlaczego tak wcześnie się kładą i czemu by były smutne? — pytane odpo. baranich. będziemy wprzężone do najcięższej roboty. Ledwie się zbliżyli do kłody. ty nie umrzesz. przyjedź tu znowu i przyprowadź całego białego konia. Bóg wie. po pewnej chwili oczekiwania para najładniejszych siwych wołów naprzód się położyła. kniaż i szlachcic dosiadłszy koni i zabrawszy one rzeczy ruszyli w wiadome miejsce. Lecz muszę ją stąd wypędzić. trzonkami do góry a ostrzem w futro. bo nawet śród największej dżumy. który ani włoska nie ma na sobie innej maści. Gdy noc nadeszła. aby podsłuchać rozmowy swego dobytku. a ręczę. kiedy wszyscy będą umierać. lecz nazajutrz cały dom wymarł oprócz tego szlachcica. kowali i każe pomienione rzeczy w 24 godzinach wygotować. To rzekłszy poszedł znowu do swojej kłody. a mianowicie kniaź. jak pióra. konie. gdy wyszedł na ich spotkanie upiór. że ci włos z głowy nie spadnie. 89. potem przyniesiesz mi 12 worów. jaki ci podam sposób: oto jutro o tej samej porze. jako to. kuśnierzy. a zabrawszy czapki i wory. co i dziś. to wszystko przywieziesz i oddasz mi. całkiem nowych czapek. jak nam nie odpoczywać. a nic ci się złego nie stanie. Nazajutrz odbył się pogrzeb gospodarza i para siwych. rozmów tych podsłuchiwać się nie godzi pod utratą życia. woły i krowy.mimo moich zabiegów przyniosła do was dżumę. a tymczasem wyszedł naszej podsłuchiwać rozmowy i za to tej jeszcze umrze nocy. kiedy jutro. który przerażony tym wypadkiem natychmiast zwołuje tkaczy. Rozmowa bydląt . a szlachcic dosiadłszy konia kopnął się do domu i opowiedział wszystko kniaziowi. Wedle mniemania ludu ruskiego zwierzęta domowe. w niektóre nocy następujące po pewnych dniach świątecznych prowadzą ze sobą rozmowę ludzkim językiem. a za tymi czapkami mają być zatkane dopiero ukute noże. co potwierdza niniejsze podanie: Pewien bogaty gospodarz wyszedł tajemnie na swą oborę w nocy przed Nowym Rokiem. a z nią głód i nędzę. Powróciwszy do siebie wszyscy byli weseli.wiedziały: — Jak nam się nie smucić. a my będziemy go wieźli jutro do grobu. wskoczył na białego konia i pędem poleciał nie rzekłszy ani słowa. dalej przywieziesz mi 12 zielonych. — A to jakiej? — pytały inne woły. 61 . jak długo żyć.

91. przygotowania się rozpoczęły na wielkim dworze i młodą kniahinkę przystrojono do ślubu. Król wężów Opowiadają wiele o jego nadzwyczajnej piękności. Zdarzyło się. gdyby nie był dopadł klasztoru panien na Zwierzyńcu pod Krakowem i bramy za sobą nie zatrząsł. umyślił zdobyć takową. Napastowany wydaje gwizd donośny i wnet ze wszystkich stron zlatują mu tłumy wężów na pomoc. jak ku niemu sunie. Niedźwiedź Kiedy jeszcze Chrystus ze św. a węże wciąż za nim. Ale tu jakiż strach go ogarnął! Król wężów gwizdnął. czy Chrystus był prawdziwym Bogiem. pastuch poskoczył. ani ubłagać żadnym sposobem nie mogła. Piotrem po ziemi chodzili. pastuszek tak też i zrobił. a nie widać panny młodej.90. lecz jeszcze wianka nie miała. posyłają. bądź straszydłem dla ludzi” — i zamienił go w niedźwiedzia. co chcesz straszyć. jak wziąć nogi za pas i zmykać. iż pewien pastuszek. aż się liście zatrzęsły i oto zewsząd zlatują się gromady wężów. o mieniących się barwach i o grzebyku diamentowym na głowie. Nie było innego sposobu. Chrystus rzekł wtedy: „Ty. widując czasami tego króla wężów i dziwując się diamentowej jego koronie. osadził na gibkim biczysku i wysmarował smołą. 92. głos tylko jakiś śmiejący rozlega się wokoło. — Kryj się więc na wieki! — zawołała rozgniewana matka — i na wieki się odzywaj! 62 . Taki więc jest początek tego dzikiego zwierza. jeszcze druhny nie zanuciły pieśni kładąc go na głowę dziewicy. Zazula Za dawnych czasów żyła wielka i bogata kniahini. Kitka diamentowa trzęsie się do słońca. w chęci nastraszenia. nie masz jej w komnatach starego dworca. która koniecznie chciała wydać swoją córkę młodą za starego pana. ukrywszy się pod mostem na przechodzących wyskoczył. Młoda kniahinka opierała się długo rozkazom matki. Zaledwie słonko zajaśniało. zaciął biczem i zerwał kitę. błaga nadaremnie. która przylepiła się do smoły. który raz pierwszy pokazał się na ziemi. prosi. jeden młynarz chcąc się przekonać. Uciekał. zezwoliła na wszystko i dzień ślubu naznaczony został. uciekał. woła. i pewnie byłyby go na mak rozniosły. zachowując w łapach przednich kształt ręki człowieka. Niedługo widzi. Biega sama po ogrodach księżna i przy zmroku wieczora szuka. Jakiegoż więc używa fortelu? Oto ukręcił sobie potężny bicz. Już wszyscy w cerkwi czekają. tak przygotowany czatuje na króla wężów. lecz gdy ją ani przekonać.

rwali się do szabli. Głowę atoli ma zupełnie ludzką. rozciągnionego za belką. 63 . a tym więcej nudzić się dni kilkanaście na jajach: łapie przeto małego ptaka i na jajach siedzieć mu każe. wił mu naprzeciwko stawa. Wiadome mu są wszystkie domowe tajemnice. Sama doziera. które dzieciom na przestrogę używa: Dzieci! Kania leci! 94. iż snu pozbawia. 93. skąd żadne sposoby wypędzić go nie mogą. We dnie widzi go także ten. twarz — starca zgrzybiałego z długą. przywiązuje go włosiem za nogę do gniazda. I. którego przy. skąd porwane dzieci nigdy już nie wracają. Wił przecież w mgnieniu oka usuwa się na każdy zamach i zawsze zostaje w jednej odległości od człowieka i zawsze w kierunku. kształtem podobne do piły. iż uniesieni gniewem niektórzy. Pamiętna wszelako na ród. żółtą brodą. Na próżno odwraca się człowiek zbiedzony. w kierunku. w podróży nawet ma przy sobie małego ptaszka. który jak wierny giermek żywność swej pani niesie. chcąc je porąbać lub od siebie odpędzić. w którym patrzy. Tak kniahinka przemieniła się w kukułkę. Były doświadczenia. Lud gminny z tej powieści tłumaczy sobie to przysłowie. Wił Gmin wystawia sobie to straszydło wysokie. Stawa pospolicie przed człowiekiem zasypiać mającym. a jeżeli w nim dostrzeże zuchwałą chęć ucieczki. Okropnością postaci swojej przeraża tak. a wkrótce kuku. aby starannie dopełniał włożonego nań obowiązku. zbyt dumna. gdziekolwiek okiem rzuci. z tak wysokiego rodu pochodząc. Zresztą nic szkodliwego nie czyni. kukułka nie tylko w wysiadywaniu jaj i usłaniu gniazda cudzą wyręcza się pracą. Przybywa ona otoczona obłokiem od wsi do wsi pod wieczór i tam samotnie spotkane dzieci różnymi sposobami i łakotkami stara się do siebie przywabić tak. głos nowo utworzonego ptaka. aby miała sama robić gniazdo. iż lgną do niej jak do matki. z którego pochodziła. Kania Kania jest to dziewica nadzwyczajnie pięknej i ujmującej postaci. Ująwszy je zaś.chodzi dręczyć. odziewa się gęstym obłokiem i uniesiona na nim ulatuje na dzikie lasy i stepy.Niezadługo usłyszano dziwne chichotanie. których to widmo co noc odwiedzało. gdzie patrzy.

Jan Taurer. którego inaczej zgubić niepodobna. poszedł do owej piwnicy. posiniały z gruntu i oczy na wierzch były wysadzone. dopiero go każdy oglądał. oczy miała żabie. Tego chcąc zgubić. je. Kazał tedy ów architekt królewski wynieść owego bazyliszka na górę. jak jaskinia jaka. więc prosił o inszą świecę. że już nie żyje. tego deklarowano życiem go darować. Kiedy długo dziewki nie widać. była głęboka. więc tam spuszczono jednego człeka. gdy się nikt nie odzywa. A że wtenczas dwóch złoczyńców na gardło skazanych w więzieniu siedziało. Na tak straszne widowisko całe miasto się zbiegło. na dwóch chodzi nogach. tylko trzeba jakiegoś odważnego człowieka w same zewsząd zwierciadła ubrać. szuka matka córki. powyciągać osękami długimi trupy kazano. wyciągano. posyła wszędzie. który go znalazł nieżywego. pod skrzydłami żółty. że już musiał zdechnąć. szukać ich w owej piwnicy. Odważył się Szlązak. jak się strasznie jak bębny powydymały. żeby mógł w ciemnych między rumem lochach obaczyć. Ten tedy architekt zaraz powiedział. wkrótce i sama padła i umarła. albo który by się z nich odważył iść na zgubienie bazyliszka. gdzie kamienica na trzynaście lat przedtem zgorzała. Do tej piwnicy dziewczynka mała z chłopczykiem tak. Takie są o bazyliszku dwa podania: Za Zygmunta Augusta w Warszawie na pogorzelisku. zaraz zdechnie. Jakoż znalazł straszną bestyję już nieżywą. kiedy ich wieczorem do wieczerzy nie widać. Strach było widzieć. Ogon ma węża. o czym nikt nie wiedział. po tym zrozumiano. W Wilnie także za Zygmunta Augusta w pustej także piwnicy ulągł się bazyliszek. Więc zawołał. bo się sam wzrokiem swoim ów bazyliszek zabił. zlękła się. że tam musi być koniecznie bazyliszek.że małym. aż się sąsiedzi Rozbiegali.95. 64 . Mniemają. że się rodzi z jaja koguciego.den Polak. Bestyja była tak wielka jak kura. tym kazano jedno z dwojga obierać: albo ginąć od miecza według dekretu. twierdząc. czwarty już zdrowy i świeży wyciągnięto. Kiedy ich długo nie widać. nigdzie znaleźć nie może. więc spostrzegłszy z daleka. weszła. Bazyliszek Ma kształt koguta. na swywolę czy igraszkę weszli oboje tak. domyśli się na ostatek. jak sam siebie obaczy w zwierciadle. Więc gdy wszystkiego z gruntu zwierciadłami okryto i oczy nawet szkłem zasłoniono. taki wynaleziono sposób: Cztery snopy ruty po jednemu w piwnicę wpuszczono i znowu. Kazano tam wejść dziewce. Aż znajduje oboje dzieci bez duszy. że ci pomarli. który wyglądając oknem zawalonym. wiele ludzi przechodzących wzrokiem swoim zabijał. gdzie kiedy przez całą godzinę różnie szukał. Doszło to wprędce do urzędu. drugi Szlązak. zakręcony do góry. ale nie zaraz. krzyczeć i lamentować poczęła. w tej miał jamę bazyliszek. już mu i świecy nie stało. które kogut dziewięć lat mając zniesie i ze wstydu w koński gnój zakopuje. poszedłszy ku drzwiom pani woła po imieniu dziewki i dziecięcia. piwnica. drugi i trzeci już nie tak był zwiądł. ledwie krzyknęła. przyszedł też i wojewoda jeden i architekt z nim bardzo stary. nie mogąc znaleźć. że tenże bazyliszek. białe plamy jak koronę noszący lub też podobny do jędyka. z głową i szyją indyczą. gdzie się podzieli. że nikt nie wiedział. Pierwszy snopek zbielał i usechł.

śmierć na siebie. przyszła czarownica. W podaniach ludu smoki także się z takich jaj kogucich tworzą. 65 . na którą czarownica z gór nasłała żabę. Żaba Nad Prutem mieszkała niewiasta. a nie widząc pieniędzy ściął ją. Żaba ta skakała w jej ślady. w ciemię nie bita i znająca się na tym. by ją wpuściła do izby pod pozorem. z siedmiu grobów i dróg rozstajnych. poprzedzoną długą chorobą. Lipa Głupi jeden parobek przywiązał krowę do lipy. karmiąc je. gdy powrócił. 96. wołając: oddaj mi krowę. Pochwyciła więc żabę. prosząc. natenczas niechybnie zaryłyby się w ziemię. że poganie w ten sposób tworzą sobie bazyliszków: mają oni piwnicę w ziemi wyłożoną całkiem płytami kamiennymi i dwa tylko maleńkie zostawione są okienka. po dniach dziesięciu wyrastają im wężowe ogony l gdyby owa piwnica nie była całkiem kamienną. że chce pożyczyć garczek kapusty. Zaledwie nanieciła dymny ogień po północy. czy się sama urwała. sprowadzi. Na całą odpowiedź lipa zaczęła skrzypieć: łypa skryp. z których po czasie wyłażą małe kogutki. skrzecząc ustawicznie. a sam poszedł do karczmy. ciągle się tylko upominał u lipy. 97. on zaś nie pytając. wtenczas te koguty przez gorąco pochodzące z tłustości parzą się między sobą i znoszą jaja. przyszedł na święty Filip do owej lipy.* Dołączam tu ciekawy szczegół do wiary średniowiekowej o bazyliszkach wzięty z dzieła Theophili presbyteri et monachi libri III seu diyersarum artium schedula. Po czym zabierają koguty. nie zastał już krowy. aż się utuczą. razem z żabą usychała i wkrótce po swoim nasłańcu umarła. W taki loch sadzają dwa koguty dwunastoletnie. czy mu ją kto ukradł. Niewiasta prześladowana. które to dzieło odnoszą do X lub XI wieku. Pamiętając to. i zawiesiła w kominie. łypa skryp. rzekł: Oho widdasz moji horoszi na Fyłyp (oddasz mi pieniądze na święty Filip) i poszedł sobie. aż wtem ze ściętego pnia posypały się pieniądze. że zabijając żabę. Powiada on. wiedziała. podkurzając skrzeczącą wiórami uzbieranymi z dziewięciu podwórzy. co piec zatykają. ale odpędzona. uwiązała w weretę. a jaja dają wysiadać ropuchom. on zaś głos lipy tłumacząc sobie inaczej.

dlaczego nie weszłam do tego grobu z nazwiskiem mołodycy i twojej żony! Zła myśl serce mi gryzie. kapłan miał ręce ich stułą powiązać. Kazał go potem związać w worek i w morze wrzucić. już siedmiu żywych Tatarów posłał do usług swej panny. gdzie komu łatwiej przyszło. aby tym sposobem za siebie i za matkę opłakała śmierć dzielnego Kozaka Jasiuka. aż pójdzie na wojnę z Tatarami i przyniesie jej z wojny siedm głów tatarskich i siedmiu żywych przyprowadzi Tatarów. Jaskinia pod Czerczą Niedaleko Smotrycza jest miasteczko Czerczą. gdy król tatarski posłyszawszy o rycerzu Jasiuku. aby złapać Jasiuka. posłał tylko jedną część swojego wojska. poszedł na koniec sam z wojskiem i Jasiuka złapał. Czajka Był sobie Kozak Jasiuk i miał matkę czarownicę. zamyśliła syna swego ożenić. że nie pierwej wyjdzie za Jasiuka. jak każdy jedynak bardzo wielki zabijaka i pijanica. kryli się. niewysoka. Król.. pod Czerczą jar skalisty. już po dziewosłębach było. Kochali się czule. Matka tylko jedna widziała w nim wszystko dobre.. aby kilka dni trwogi przeczekać. młodzi i kobiety. obaczywszy małą garstkę Kozaków. wszystkie kościami ludzkimi wysłane! A lud okoliczny takie o nich zachował podanie: Tatarzy byli niedaleko. młodzieniec i dziewczyna. w kilku miejscach po ścianach otwory do nowych jaskiń prowadzą: wszystkie do siebie podobne. Gdy się matka Jasiuka o tym dowiedziała. zwiastowała ich złowieszcza łuna pożarów. nie trzymał się domu. Posłano swaty. który z ogniem i mieczem w kraju jego gości. już nie będziesz moim mężem! Może w innej zakochasz się dziewczynie!” I Hanka rzewnymi łzami płakała i targała ciemne warkocze włosów splecione taśmą czerwoną. Jasiuk jednak nie zważał na to. że na rękach i nogach trzeba się do jaskini wczołgać. powiedziała mu to. 99. wyjechał ze swym wojskiem przeciw niemu. Z początku dobrze poszło Jasiukowi. chodził po wieczornicach. 66 . przeto w całej okolicy skarżono się na niego. aby jednak wyrwać go złośliwym mowom. Posłał drugi i ten nie wrócił.. Jaskinia niewielka. było ludzi dwoje. bardzo się rozradował. zebrał sobie drużynę i poszedł w Krym po dary dla swej lubej. gdy Tatarzy nadeszli i wszystkich za życia jeden grób pożarł. mieszkańcy uciekali z wiosek. lecz oddział ten już nie wrócił. póki nie przejdą Tatarzy.98. Wchód do niej z kapliczki w skale wykutej. Jasiuk skoro o tym posłyszał. Byli tam starce i dzieci. ale tylko z wybraną przez siebie najpiękniejszą w okolicy dziewczyną. a chociaż matka płakała wyprawiając jedynaka syna na wojnę. już sześć głów miał w sakwach. zmieniła kochankę swego syna w czajkę i kazała jej latać ponad morzem i krzyczeć kyhyk. On ku wielkiej radości matki zgadzał się ożenić. lecz dziewczyna odpowiedziała. „O mój Hryciu — powtarzała czuła Hanka — czemu nas ziemia nie połknęła przed ślubem. w głębi jaru w połowie skały jaskinia.. ale tak niski. tak ciasny. jednak osób dwadzieścia stojących w niej pomieścić się może. a był u niej jeden tylko syn Jasiuk. Jedna gromada cała schroniła się do tej jaskini.

Dym zjadliwy napełniał jaskinię. nadto dobrze przebiłaś mię czarnymi oczkami. daremnie wybrane drużki wesoło krzątają się koło niej i chcą jej ciemne warkocze rozplatać. Ale Hanka jeszcze smutna siedzi. Hanka jeszcze bez przytomności leżała. Hanka je odpycha. A Tatarzyn ten sam. kiedy część mołodźców za żywnością wychodzi. nie płacz. Pieczary pod Straczem W obwodzie lwowskim we wsi Stracz. Słuchaj. którego strzała biedną Hankę chybiła. i zapalił. czarnobrewa. śmiech szatański rozlegał się po jarze. on wszystko dla mnie zrobi. że gdy Preświata Diwa (Najświętsza] Panna) uciekała przed Tatarami.A Hryćko smutną narzeczoną pocieszał i łzy jej gorącym pocałunkiem osuszał. Ale mnie także serce źle szepce. a z jaskini odpowiadał jeden wielki okrzyk rozpaczy. a Hryćko uwieńczył jej głowę uplecionym z barwinku wieńcem. ziemia sama się jej rozstąpiwszy tę jaskinię utworzyła. Tuż na dole Tatarzyn smagławy jedną ręką kiwał na nią. i wymyka się spomiędzy tłumu. jak obiecał Hryćko. Hanka rzuciła się do kaplicy i wpełzła do jaskini. Hanka nie pójdzie do ślubu bez wieńca z barwinka. w drugiej trzymał łuk napięty z strzałą na cięciwie. w połowie góry lasem sosnowym okrytej jest ciasne wnijście do pieczary. Powiadają także. 100. i schyliła się nagle i zerwała duży pęk barwinku. Hanko. skoro ją tylko ksiądz pobłogosławił. przed rankiem kapłan był w jaskini. czasem dochodziły dźwięki wyraźne. czy jej kto nie widział. może nie tak prędko z tego grobu wyjdziemy. i wbiegła z barwinkiem w ręku pośród drużek i bez przytomności na ziemię upadła. I nikogo nie słucha. Pędem leci ze wschodów kamiennych i po jarze ponad rzeczułką biegnie. płacz i narzekanie. aby do niego zeszła. Wtem po raz ostatni otworzyła oczy i po raz ostatni uściskała kochanka. „Nie płacz. w proch się rozsypała. a zalecać się do innej. Dotąd ich kości w czerczeńskiej jaskini bieleją. w nocy. daremnie do ślubu wzywa. I śmiech głośny. i tam dopiero obejrzała się lękliwie. Daremnie ją Hryćko pociesza. strzała świsnęła tuż koło niej i gdzieś w szczelinie skał utknęła. nadto dobrze związa. Biedna dziewczyna krzyknęła z rozpaczy. i ciasnym otworem. Przez otwór po jaskini słychać było gwar wielki. Wiem. Hanko. abym mógł o tobie zapomnieć.. i jutro Hanka moją mołodycą będzie. 67 . Jest także podanie o dziewce. że ma związek z pieczarami kijowskimi. i umilkły zupełnie. pójdę z nimi i księdza Cyryla przyprowadzę.. a gdy na drugą Wielkanoc wyszła. „Jakimże wiankiem pokryjecie rozpuszczone włosy mołodycy? Gdzie mój barwinek weselny?” Zmieszały się drużki i nie wiedzą.. błąkała się w niej aż do drugiej bez żadnego pożywienia. czarownico. i jęki ustawały powoli. która wszedłszy do jednej z tych pieczar po wielkanocnej komunii. gdzie jego kryjówka.łaś mię czarnymi warkoczami.” I tak się stało. co począć. już wyśliznęła się z jaskini. kazał przynieść słomy i napchał całą kapliczkę. i co tchu pobiegła nazad i na wschody.. W przeciągu dwóch godzin cały hufiec tatarski stanął w jarze i drapał się po wschodach kamiennych i kapliczkę napełniał. jak jaszczurka. o której lud głosi.

Razu pewnego widział biedny wieśniak. Teraz już sobie był bogatym gospodarzem. a drzwi się rozwarły. drzwiczki! — znowu się zamknęły. Na drugi rozkaz: — Zamknijcie się. drzwiczki!. poszedł więc pożyczyć ćwierci od sąsiada. Kiedy tak ładował kieszenie i zabierał się do wyjścia.kazał mu lichwiarz srebrne pieniądze. Od tego czasu nie miał spokoju. a które nie utaiły się przed okiem łakomcy. wspomniawszy na żonę i dzieci. Zrobił to samo. znikają. jak zwolna przez las przechodził pustelnik. który go śledził. Wokoło niego leżała w skrzyniach i w beczkach niezmierna moc złota i srebra. sługom nie płacił. Wszedł głębiej i zobaczył obszerną jasną izbę. W milczącym i poważnym orszaku wychodzi dwanaście postaci w bieli. ale śmielszym krokiem. chciał zachować w ziemi. aż wreszcie odwaga przyszła i zakołatał mocno. aby cokolwiek nie wziął. Jednakże przed zakopaniem pieniędzy umyślił je wprzód przemierzyć. pokazują się przy miesiącu widma rozbójników. wielkiego bogacza. Szukał więc kmiecia w lesie. co by ćwiercią pożyczoną mierzył? — Leśne nasienie i mysiarki (orzechy) — odpowiedział z zająknieniem. drzwiczki! — rzekł mimowolnie i drzwi się zamknęły. które niosą na barkach otwartą trumnę. mówiąc: — Otwórzcie się. których wieśniak nie wytrząsł. Wstrząsając głową. co się w tych pieczarach znajduje. a głos gruby zawołał: — Przyjdź znowu! — I wieśniak przyszedł na trzecią niedzielę i nabrał pieniędzy. który robotników krzywdził. co posiadał. dostrzegł. lecz wchód naznaczył gałęźmi. a pieniądze na lichwę pożyczał. aby na każdy przypadek mógł się zapomóc w gospodarstwie. zapytał. gdy słońce zajdzie. Wieśniak. a widma w postaci pustelników wchodzą do pieczar. Niezmierne skarby przechowali oni w tych pieczarach. co pierwej. otóż zaroniło się w nie przy mierzeniu kilka małych pieniędzy. Drżał góral ze strachu. W domu nic nie powiedział o swojej przygodzie. gdzie są do dziś ukryte. jak zakołatał z cicha i wyrzekł: — Otwórzcie się. lecz cóż miał robić z tak wielkim bogactwem? Już był oddał na cerkiew dwie dziesięciny z tego. drzwiczki! Otwarły się i wybiegł na dwór uradowany. Następnej niedzieli poszedł znowu do pieczary. a gdy go znalazł. a potem zniknął w ścianie opoki. a wyszedłszy z nią na szczyt góry. odezwał się głos gruby z głębi pieczary: — Przyjdź znowu! — Zakręciło mu się w głowie i ledwie miał siłę powiedzieć: — Otwórzcie się. którzy tu mieli swoje niegdyś siedzibę. Za resztę nakupił różnych ubiorów dla dzieci i żony. Żegnał się z podziwienia wieśniak. tak pragnął wiedzieć. albowiem rzadko kto może namacać drzwi do nich prowadzące. Pościł więc w sobotę. którzy długi czas rozbijali podróżnych i łupili cerkwie. 68 . Stanąwszy przed drzwiczkami. po. a co zostało. drogich pereł i kamieni. jednak nie mógł się wstrzymać. a w niedzielę poszedł z krzyżem w ręku do naznaczonego miejsca. Są to duchy tych samych zbójców. a ra. chociaż się często zawarty wchód pokazuje.zem lichwiarza. tylko poszedł do cerkwi i dał część z tych pieniędzy na kościół i ubogich. długo trząsł się ze strachu i długo przysłuchiwał się. — Zamknijcie się.101. to znowu wszytko obiecywał i tak powoli wyłudził tajemnicę o skarbach. jak się zatrzymał przy małych drzwiczkach. ukryty za złomem skały. drzwiczki! Na to zaklęcie otwarła się pieczara. W onej ćwierci były wielkie szpary. Pieczary w Czarnej Górze W bliskości pieczar Czarnej Góry.

drzwiczki! — Drzwi się otwarły. 102. Pewnego razu zdarzyło się. drzwiczki! — I drzwi były zamknięte. Pierwsza ta wyprawa zachęciła go do podobnych częstszych i zawsze pomyślnych. Taka jest z tego powodu powieść o pewnym ślusarzu. nabrał więc pieniędzy. Pieczara w Bruśniku O mil trzy na wschód od Lusławic leży wieś Bruśnik. Korzystał więc z pory i udał się do strasznego miejsca. że mu piętę ucięły i z tej przyczyny chromał aż do śmierci. i wrócił szczęśliwie do domu. czekał nań długo pełen nie. — Zamknijcie się. Następnej więc niedzieli wybrali się przed wschodem słońca do pieczar w Czarnej Górze. niż wypadało. lecz w duchu zamierzał poczciwego wieśniaka zgładzić ze świata. ale on nie dał sobie nic mówić. doszedł. aby poprzestał tej chciwości. — Po coś tu przyszedł. Właśnie zaczęto dzwonić na służbę Bożą do cerkwi. a beczki i skrzynie ze złotem i srebrem zapadały się powoli w ziemię przed jego oczyma. tak pospiesznie drzwi za sobą zatrzasnął. 69 . Jakaż tam okropność! Złego sąsiada ciało leżało krwią zbroczone. diabli nadchodzą. ile mu się spodobało. Tu usłyszał głuchy krzyk i jęk pomieszany z wyciem psa. Nieborak znalazł przynajmniej dość czasu wymknąć się rozgniewanym złym duchom. ale już nie było rady.dział o pieczarach. że w pewne święta diabli się rozchodzą i zostawiają pieczarę bez żadnej straży. a drzwi się otwarły. drzwiczki! — i tylko raz w raz powtarzał: — Zawrzyjcie się. lecz w strachu zapomniał wymówić: — Otwórzcie się. na jej gruntach znajduje się znacznej długości pieczara. aby z nim do drzwi pieczar poszedł. siekierę i mnóstwo worów. Zaledwie wszedł. Pierwszemu wieśniakowi nie było po myśli. zaczął je łakomie i skwapliwie przesypywać w wory. łapią go na gorącym uczynku. wreszcie przystąpił bliżej ku drzwiom.Cały tydzień przemyśliwał skąpiec nad tym. gdzie miał odbierać wory. bo groźbami zniewolony dał się namówić. drzwi! — i drzwi się za nim zamknęły. a bardzo ubogi. Wystraszonemu lichwiarzowi wypadły z rąk worki. przemówiwszy zwykłe wyrazy. Drugi wieśniak. że się zawistny jego sąsiad dowie. a czarny chart pokazał mu zęby i zawył. lichwiarzu? Trwogą śmiertelną przejęty padł na ziemię i rakiem pełzał ku drzwiom. iż zabawił na rabunku dłużej. których szatani pilnują. nie zastał w samej rzeczy nikogo z duchów. a lichwiarz krzyknął grubym głosem: — Otwórzcie się. aż wkrótce wszystko ucichło. Wieśniak napominał go. co stał na dworze. Wtem wyszedł z głębi pieczary wielki chart czarny z błyszczącymi oczyma i położył się na skarbach. zmówił Ojcze nasz i z lekka zapukał do drzwi. a ujrzał beczki i skrzynie z pieniędzmi.spokojności. które lichwiarz skarbami napełni. Już doszli do pieczar. Śmiały ten człowiek. ale uciekając. jakby cały skarb wyprowadzić z pieczary i jak zostać wielkim panem. Skąpiec obiecywał podzielić się z nim na połowę i także dać na kościół dziesięcinę. Słynie ona jako skład niezmiernych skarbów. Dźwigał skąpiec na plecach łopatę.

każdemu z nich należy pokłonić się z osobna. jest tam i świńskie koryto pełne pieniędzy. jak zbójnicy po rzemiennej drabinie do niej włazili. Prowadzą tam kręte i ciasne chodniki. gdzie się podzieli zbójnicy. lecz ich dotknąć nie można. ani skarbów nie znalazł. i da się słyszeć głos. Toż samo opowiadają o innej jamie w dolinie Kościeliskiej. na każdym zakręcie trzeba palić światełko. co na raz urąbie siekiera. A gdy odeszli. Chłop jednakże pilnie patrzał. Chłop jednakże bał się przyjmować skarbu. Tam ukażą się światełka bardzo błyszczące. 104. pieniądze wzięli i diabłu je oddali i ten ich wartuje. gdzie się skryli do góry. aż się przyjdzie do obszernego miejsca.103. który zabrania ruszać skarbów leżących naokoło. a nas zbawisz. które można wziąć. Zbójnicy do niej się spuszczali zawsze. Jamy zbójeckie W dolinie Skoruszyny jest skała zwana Czarną Turnią. mieli tam wszelkie sprzęty i w niej podczas zimy mieszkali. wielkie może znaleźć skarby. jednakże ani jamy. poszedł za nimi w miejsce. zaklęte i ci ludzie nawet teraz dziury znaleźć nie mogą. aż dopiero dalej. ale wszystko teraz zażegnane. na środku klęczą trzej mnisi. kto by w czym przekroczył. mówiąc: Boję się. 105. Zbójnicy poszli na górę. teraz jeszcze są tam zupełne mundury na dwunastu ludzi i niezmierne skarby. kto owe jamę wynajdzie. Zbójeckie pieniądze W dolinie KościeliskIEej. którzy widywali. gdyż na środku leży broń nabita i za dotknięciem sukien zabije. a potem brać ze skarbów tyle. zginie natychmiast. bo byście mię wydali — i odszedł. najpiękniejszej i upoetyzowanej podaniami. z dziurą. Jama nad Morskim Okiem W skale nad Morskim Okiem pod gęstymi zaroślami kosodrzewia jest pieczara. do której jeśli kto ma odwagę wejść. ale do munduru niech się nikt nie zbliża. w której dwunastu zbójników mają zostawione zupełne ubranie. zaraz na wstępie przy piecu wapiennym napotkało dwóch zbójców chłopa: każdy niósł po pół centa (cetnara) pieniędzy i mówili do niego: Bóg ci poszczęścił (i oddawali mu swe pieniądze). uszczęśliwisz siebie. 70 .

że tam dobywają z gór złote rudy i narobiwszy złota wracają do siebie. 109. daje się kulbaczyć i jeździć na sobie. czyli gospodarz. ale go zabił jeden baca. W górach pokazują skałę. sławny rozbójnik. Jakiemuś Niemcowi udało się jeździć na tym smoku. mające się znajdować gdzieś na dolinach.106. że Janoszczyk. życie jednak uratował. ale nadaremnie. straciwszy wszystkie swoje kosztowności. ażeby znużonych robotników wyręczyć: wtedy najbliżej stojący podaje mu świecę zapaloną na kilofie. Powiadają. pełnej drogich kamieni. z której na przeczytane zaklęcie z księgi wychodzi smok. i kosztowności wszystkie zawierała. Morskie Oko Jezioro to podług podania górali tatrzańskich ma być nie do zgłębienia i łączyć się z Morzem Adriatyckim. że co rok przychodzi do Żabińca siedmiu Czechów. Podróżując po świecie odwiedzał także Tatry i głośne po wszystkich karpackich krajach Morskie Oko. Skarbnik Sandomierscy górnicy mówią. jak przy rozbiciu. Wydobywają to juhasy. Nieraz w górniczej kurcie przychodzi on do szybu. Pan jakiś płynąc morzem rozbił się w czasie okropnej burzy. im tylko wiadomymi ścieżkami. w górach tatrzańskich leży jezioro zwane Żabiniec. iż Skarbnik jest opiekunem Wszystkich kruszców w ziemi polskiej. Długo w smutku pogrążony szukał ponad morskim brzegiem swojej szkatułki. Czechy wędrowne Wyżej Pięciu Stawów. trzeba 71 . nie naruszona. 107. mało dostępne dla skał nadzwyczajnie przykrych i niebezpiecznej po nich drogi. Górale powiadają. była zamknięta. za pomocą których można skarby odkrywać. Nieraz dają się znajdować w tym miejscu pozostałe po nich piecyki i żużle z wytopionego kruszcu. Księgi czarnoksięskie Jest między góralami wiara w księgi czarnoksięskie. zostawił takie księgi. 108. Płynąc pełcią (tratwą) po tym tajemniczym jeziorze postrzega nagle ową szkatułkę i kawały drzewa okrętowego.

jak zbójcy weszli. chciał nawet przewodników naprowadzić na owe kruszce. Ówże Skarbnik zalał Olkusz za karę. co o jakimkolwiek innym zbóju opowiadają. piąty palec. jego zręczność. to niby żeglarz bez gwiazd. a wodząc po wszystkich górach polskich najszczersze pokazywał mu kruszce. ubroczywszy ją we krwi męża i braci. że górnicy olkuszcy chcieli Jasną Górę podkopać. Podanie niesie. w zmowie ze zwierzchnością. niewinnie śmierć od kata poniosła. Obok tego miał być nadzwyczajnie nabożnym. Zbójcy Bardzo już dawno temu zbójcy byli napadli na dwór szlachecki. 110. ale mu ten długi czas minął jak jeden dzień. dognał go i zabił. nikogo jednakże z dawnych znajomych nie znalazł. bojąc się zaś. w przeciwnym razie mści się na winowajcy. dopiero kiedy zdrajca po trzecim strzale począł uciekać. jakby nie uważał. Te czary sprawiły. nie przestawał się modlić. nie dał spać żonie gospodarza. Janoszczyk Najgłośniejszym ze zbójeckich dzieł w Tatrach jest Janoszczyk. co nie gorzał. Janoszczyk. Janoszczyk. a żadnego dobudzić się nie mogła. Wybrał do tego porę o wschodzie słońca. za to go Skarbnik nazajutrz w szybie obłąkał. podjął się go zabić. odkrywa najobfitsze żyły i najprostszą drogę z szybu do szybu wycina. ale kula cudownym sposobem w bok poszła. Jego siła. Górnik na samym oglądaniu tych skarbów strawił lat 50. Janoszczyk ciągle się modlił. Widziała więc. a wiedząc o osobliwych przymiotach jego siekierki. który właśnie co skończył modlitwę. Student ów. kiedy zwykle Janoszczyk klęczał i modlił się. zamknęła ją w dziewięciu skrzyniach dziewięcią 72 . żyjący zaś nie chcieli mu wierzyć. zaszedł więc z tyłu klęczącemu i strzelił do niego. Kochanka Janoszczyka zdradzając go. Kiedy wymordowali wszystkich. więc dostał pomieszania zmysłów. że górnik bez światła. siekierę morderczą w ręku zostawili: a tak schwytana z narzędziem zbrodni. wszyscy już byli wymarli. iż spotkał pewnego razu jakiegoś studenta z Podoleńca i zaprosił go do swego szałasu. wzięli rękę trupa. a tam czyste złoto strumieniem się lało. tam karń srebra leżała obłazgiem. także nachuchali w cztery szklanki i przewrócili dnem do góry. Powrócił wreszcie na ziemię i cuda o tej wędrówce podziemnej opowiadał. Tysiące krąży o nim podań. Ciśniona silną prawicą wracała na powrót do niego na jedno gwizdnienie. 111. iż czterech szlachty usnęło snem twardym. zabierali sprzęty. Student poprawił i chybił jak pierwszą rażą.bowiem wiedzieć. Skarbnik dobrze przyjęty łupie za trzech i za trzech szlepuje. jego władza nad istotami nadprzyrodzonymi i ciągły stosunek z nimi przechodzi wszystko. Raz go jakiś górnik nie przyjął na nocleg do szałasu. Najmilszym mieszkaniem Skarbnika są góry jakieś na Szląsku. nasmarowali tłuszczem i zapalili cztery palce. Siekiera Janoszczyka cudowne miała przymioty. biednej tej niewieście. żeby nie doznali oporu.

Był to jakiś pokutujący mnich. nic złego nikomu nie wyrządził. Kowal z Harklowej Raz w nocy zajechał przed kowala z Harklowej jakiś powóz sześcią dzikimi końmi zaprzężony. spod którego różnymi czasy wychodził mnich. Na świadectwo przed innymi ludźmi dał im rutę od własnego kapelusza. Rana była tak głęboka. aż zniknął z oczu. gwizdnął na siekierkę i zaczęła się wyrąbywać. Mnich Na polanie zwanej Centyrz (cmentarz. Odtąd z tego kowala stał się zawołany strzelec. ale dziewiątej skrzyni i dziewiątego zamku nie mogła przerąbać. krzyknął przelękniony: — 73 . a schylając się przebił się nożem. wzrostem przeniósł najroślejszego chłopa. że wtedy uwolniony będzie od pokuty straszenia ludzi. w którym pan ubrany po niemiecku sam się powoził. zawoławszy tedy na kowala. duch parobka ciągle się pokazywał. która była ze złota. kazał jednemu z koni przybić podkowę. bo nie tylko każdego zwierza zabije. gdyż dziewięć jest liczbą tajemniczą. Ginął we wodzie. gdzie nóż wrzucono. ale zaledwie stanął. przez zbójców zabity został. a nóż wrzucono w potok łopuszański. schylił się więc po niego. 113. Parobek z Łopuszny Żył w Łopuszny parobek bardzo przystojny. już zrąbała ośm skrzyń i ośm zamków. że z niej umarł. wnet go i obaczyć można było. ujrzał w potoku łososia. 112. Ostatni człowiek. który miał za pasem. najczęściej w bieli lub kapturze mnisim. o tyle zimny dla dziewcząt. nic nie mówił. podobno z czasów wielkiej jakiej wojny lub powietrza) jest pniak wielkiej grubości. Idąc raz do Harklowej na mszę. a duch nie pokazywał się więcej. Widziano. zrazu maleńki. a sam popędził gościńcem. kiedy dziewczęta mszę za jego duszę kupią. ale nadto strzela zwierzęta i ptaki. 114.zamkami. Widywano go przebranego za kobietę w szlacheckim stroju. wszedłszy w nią rozpostarł kaptur i płaszcz mniszy nad falą i powoli malał. Kiedy pojmano Janoszczyka. W tym tedy miejscu. jakich nawet i w kraju nie ma. Ukazywał się w różnych postaciach. jak ten powóz wyjechał z Dunajca. za co mu darował strzelbę. Obrały się śmiałe jakieś dziewczęta. który go widział. Dziewczęta mszę kupiły. Ten pan. Pochowano go. Jeżeli o nim mówiono. który uciekłszy z klasztoru. dotrzymały mu placu i dowiedziały się z własnych ust jego. ale o ile przystojny.

Piotrze i Pawle. ale wyjmij nóż z nogi. jak diabeł stał w pokornej postawie. Chłop zajrzał do chaty. ujrzał. Wrócił i uwolnił diabła przybitego do ziemi. bo gdy umierał. patrzy. kilka połciów słoniny i ćwierć talarów. urodzie i obciął mu głowę. co mu przeszył stopę. a to przez zazdrość za jego zręczność w skakaniu. Diabeł we wichrze Pewien wieśniak widząc. a talarami w ćwierci bawią się dzieci. rąbać takie drzewa. niezawodnie okaleczył się i musiał pracę zaniechać. tylko kiwnął głową lub ręką. — Idź do domu — odrzekł diabeł — a znajdziesz wszystko. Piotra i Pawła. co czatował na duszę wieśniaka. stary chrzestny widział w głowach stojącego tegoż diabła. później ktokolwiek chciał to drzewo zrąbać. szybkości. Nie na dobre mu to wyszło. zawsze na powrót wraca. To wymówiwszy zniknął i odtąd nie widziano go więcej. strzelaniu. cisnął weń nowym poświęconym nożem. gdy go kto o co zapytał. co chcę. Kiedy się jeszcze pokazywał. wiszą na całej ścianie połcie słoniny. nie odpowiadał. — Nie — krzyknął gniewny wieśniak — dopóki nie dasz. 115. od tego czasu głowa ta z niezmiernie długimi włosami ukazuje się na tej polanie i chociaż ją wezmą i rzucą gdzie daleko w parowy. zwłaszcza pierwszych dni po św. Niejeden tak napiętnowany jawor znajduje się w górach. czyli kręcący się wicher. przybity do ziemi nożem. stoi baryłka wódki. 116. i zapytał łagodnie — czego chce od mego? Chłopek zażądał baryłkę wódki. jak nań nachodzi diabli taniec. jak przeszedł pomiędzy statek i rąbał jawor. 74 . aby ją porwać.Wszelki duch chwali Pana Boga! Na co mnich odpowiedział: — I ja chwalę. — Dam ci wszystko. jak się pokazał diabeł ubrany po niemiecku. 117. Głowa błąkająca się Na polanie zwanej Kamieniska Jaworzyna zabił watażka zbójców jednego ze swoich podwładnych. Diabeł cechujący jawory W bukowinie łopuszańskiej pod Kluczkami widziano w dzień św. dlatego górale bardzo się strzegą.

złorzecząc mu. Trwała ta mitręga jakiś czas. by się odważył ich życzeniu dogodzić. jeśli kogo na drodze spotkają. z przesądu pierwszej naśmiewała się. Jedną rażą żona pierwszego wyszła na podwórze i podsłuchała takiej rozmowy dwóch ogniów: Pierwszy — No. do pierwszej gospodyni należące. Czerwony chłopczyk Utrzymuje się podanie na Litwie. niebawem też wiatr ucichł i gospodarz mógł zaczętą pracę dokończyć. choć lekko. srebrne — białego. Szczęśliwy ten.119. to jest: stawienia na noc w piecu małego garnuszka z wodą. wszczął się pożar. 121. miedziane — brunatnego. Z tego to powstało i przysłowie „czerwony chłopczyk”. zaniedbując to czynić. na tamtą bowiem ja swoje obejście zniszczę i gdzie indziej pójdę gospodarzyć. bo ja mam dobrą gospodynię. Dar ogniowi W jednym obejściu mieszkało dwóch gospodarzy. który całe jej obejście zniszczył. proszą i usilnie nalegają. nigdy ani kropli wody. który nabrawszy męstwa przystąpił do pieniężnego chłepczyka i dotknął się. rozniecił dobry ogień i zaczął wieczerzę warzyć. Wiatr Gospodarz na połoninie pokrywał kolibę. przerwał je ogień drugi: — Ale. Ci ludzie. Żona jednego ściśle przestrzegała oddawania ogniowi podarku. I tak: pieniądze złote mają postać człowieka koloru czerwonego. jego twarzy: gdyż najmniejsza uderzenie czyni ten skutek. iż pieniądze w postaci różnego koloru osób chodzą po świecie. I znowu nastąpiło milczenie niczym nie przerwane. aby ich uderzyć w policzek Lecz nikt nie jest tak śmiałym. bracie! Ostatnią noc z sobą jesteśmy. A co pokryje. co znaczy bogatego. to silny wiatr powieje i łat zerwie. żebyś mi go nie spalił. zeschłem na szczyptę. iż natychmiast zwierzchnia powłoka postaci pęka i pieniądze się rozsypują. Drugi — Jak sobie zechcesz! Tylko mego obejścia nie zaczepiaj. Tu nastąpiło krótkie milczenie. Zbywszy się roboty. zostało tylko na zgliszczu złókto zupełnie nietknięte. gdy przestrzegana gospodyni rozgniewanego ognia podarku mu nie postawiła. gdyż tu dłużej nie mogę wytrzymać. właśnie było 75 . a na drugą noc. 120. ale tam na górze twojego obejścia jest złókto (naczynie drewniane do odparzania bielizny) mojej gospodyni. aż pobudzony do gniewu gospodarz cisnął nóż przeciw wiatru. gdy druga.

po zachodzie słońca. ani twarzy nie widać. ja nie będę już ci więcej męża bałamucić. aby się żwawo zwijała i sam już składa w stogi. Latawiec I Parobek mając latawca. a za nim pojechał ów pan. a sama legła na przypiecku. Wtem się schwyci latawiec i rzecze: — Gospodaruj już sama. jakeś mię pokaleczył. przepadł. nie podnosząc oczu rzecze doń: — Puszczaj ludzi. kiedy wziął się do jadła. a przy nim latawiec cudnej urody. 76 . Była pogoda. i rzecze do gospodarza: — Dobry wieczór. jeśli łaska do wieczerzy. jak nożem przeciw wiatru ciskać. nie będąc kochaną nawzajem. sąsiednia łąka (nieprzyjaciela znachora) była usłana na dwa palce gradem. wróciła do domu. po cichu zdjęła prześcieradło i nakryła oboje. Nieznajomy zaś odpowiedział: — Wieczerzaj zdrów — a po niejakim milczeniu popatrzywszy na gospodarza dodał: — Masz szczęście. lecz nie można było słyszeć. a kiedy po chwilce powróciła pogoda. musiała czekać długo. To rzekłszy. Grad Gospodarz znachor (czarownik) ze swoją czeladzią gromadził siano. Wkrótce silniejszy wichr zawył. Po niejakim czasie znachor wrócił z gałązką leszczyny w ręku. gdy tymczasem sianożęć znachora pokropił tylko drobny deszczyk. Żona nic nie mówiąc. na koniec młynarz ujęty grzecznymi słowy hożej mołodycy pospieszył z mlewem i mołodyca. Oba coś ze sobą pogadali. Wchodzi do izby. że mu ani oczu. w południe zaczęły się chmury zbierać. Gospodarz odrzekł: — Daj Boże zdrowie! Siadajcie. a deszczu ani krzty nie pada. ożenił się i młodą pojął żonę. a tu chmury się zbiły i ciągle nad nimi grzmi i szumi. lecz smutek swój sama w sobie kryła. chociaż mąż spał widocznie. chmury lunęły rzęsistym gradem. widzisz. na drugi raz strzeż się rzucać nóż przeciw wiatru. 123. krzyżują się błyskawice. Żona kochała go. Gospodarz znachor woła czeladź. choć późno w noc. wiatr pociągnął gwałtowny. byłbym cię nauczył. Wtem nadjeżdża jakiś pan na białym koniu i prosto jedzie do gospodarza znachora. Pocałowawszy kochanka odeszła i nie wróciła nigdy więcej. Gospodarz znachor odpowiedział: — Czemuś nie przyszedł do mnie w goście na kupałę? Ot i za tym słowem znachor odszedł w leszczynę. ale we młynie było zawożno. Pewnego razu poszła ze zbożem do młyna. grzmiało i łyskało się straszliwie. aż tu idzie człowiek jakiś niezmiernie pokaleczony. a kiedy już był blisko. gdybyś mię był uczciwie nie przyjął. a mąż na łóżku. bo mi się pomordowali. 122. bolała na to. oboje całują i pieszczą się.

a podróżny na śmierć zapomniał o przyrzeczeniu góralki.-Łełeki znikli. ona za nim. Podchodzi bliżej i widzi złoto i srebro. a za nim jego bryka. a że kłoda na kłodzie leżała i zawalała drogę. Jadą. co mówię. dziewka za nim. kupiec z swoim zięciem napakowali brykę pieniędzmi i jeszcze dwa kupili wozy pod cały ten skarb. rozgniewany więc. każe zapalić świecę i widzi góralkę na pościeli leżącą obok jego parobka.II Jechał sobie po sprawunki wdowiec jakiś w góry. żegna się. i Didki-Łełeki wieli złoto i srebro jak pierwej. ucieszony podróżny rzecze: — Czy nie poszłabyś do mnie na służbę? Dziewka odpowiedziała: — Ja tam przyjdę do was. — Tylko prędko! Tylko prędko! — naglił kupiec. Porobiwszy swoje sprawunki. ona koło niego. Otóż tak ubogi Zydek został najbogatszym kupcem w mieście. jeden spomiędzy nich rzekł: — Tak długo musieliśmy na ciebie czekać! I Didki. a po uczcie woła kupiec swego zięcia i rzecze: — Zbieraj się. aż tu pod korzeniskami wywróconego świerku coś sieje. krzyknął: — Ty bezwstydniku! Co obok ciebie robi dziewka? Parobek na to: — Co się wam dzieje? Przy mnie nie ma nikogo. uczta. Idzie i uszedł jakiś kawał. myto. rzekł jeden spomiędzy nich: — Powiedz tam twemu słudze. — Nie godzi się żartować z ubogiego pachołka — odpowiedział sługa. modli — widziadło nie znika i ścigało go ciągle tak dalece. poszedł sam naprzód. gdzie tylko się ruszył. jadą — zajechali w gęsty bór. wchodzi do izby. pójdziem za twoimi pieniędzmi. Zięć wpatrzył się zdziwiony w kupca. co się podkasała wyżej kolan. Kupiec wkrótce powrócił do domu. patrzy. Powysiadawszy z wozu. Na to kupiec: — To. Jakoż niebawem odbyło się sute wesele. dopiero kiedy się okadził świńskim gnojem. nie lubię żartować z bliźnich. W drodze zajechał w bardzo gęsty bór. kładzie się na łóżku. za to wieczór. bo się nam już uprzykrzyło jego oczekiwać. a przy tym szmer i śmiechy słychać. aż pod jedną wsią spotkał góralkę. A kiedy obu ujrzeli. szczerą jest prawdą. późno w noc wraca do domu. widziadło znikło na zawsze. woła swego sługę i powiada mu: — Ja ciebie wybrałem za zięcia i wydaję za ciebie swoje córkę jedynaczkę. Woźnica zaciął konia. kadzono go różnymi ziołami. 124. że w dzień nikogo nie widział. smarowano. zaszli do korzeniska wywróconego świerku. które przesypują śpiewając Didki-Łełeki. Pan idzie do świetlicy. niech sobie przyjdzie po pieniądze. Kiedy go ujrzeli. Łeleki Jeden bogaty Żyd puścił się w podróż daleką po różne towary. W takim ciężkim razie zasięgnął rady bab. 77 .

Mają wszakże i one macierzyńskie uczucie. Najwięcej cierpią od nich położnice. a swoje zabiera. gdzie obficie rosły kwiatki. kiedy góral szczęściem wypadł na łąkę. wyjechał. a on tymczasem. Dziewczyna krzyknęła: — Trzymaj się dzwonków! Góral ciągle kierował konia pomiędzy dzwonkami. że już go dognać miały. ujrzał w największej gęstwi dziewczynę piorącą. jak się to pokazuje ze sposobu odbierania im ukradzionych niemowląt.125. piorąc swoją bieliznę. że ją dziwożony porwały. ale ta mu uciekła. chłopeczku. — Dziwożona litując się nad cierpieniem swego dziecka oddaje ukradzione. oddaj moje. Nie będę ja chodzić na twoją rzepeczkę. Porywają niekiedy i dorosłe dziewczęta. I poty narzekała. Nieboga co wieczór przybiegała pod jego okno i śpiewała żałośnie: Chłopeczku. dzwonkami zwane. uchwycił dziewkę i. rozpuszczony i prosty. góral wyjedzie konno i porwie dziewczynę. kradną nowo narodzone dziecię. czapeczkę tylko swoje w jego rękach zostawiwszy. prostą drogą do wsi dostał się. Podrzucone dziecię wynoszą zwykle na śmietnik. tak zwane słodyczka. Naradzono się względem sposobu i stanęło na tym. które są zwykle szpetne. Na głowie dla stroju noszą czerwoną czapeczkę. W jaskini leżącej nad rzeką łopuszańską pod Małą Górą jest główne siedlisko dziwożon. Zbliżył się do niej i poznał. że je zamiast pralników używają. aż on zlitowawszy się oddał jej czerwoną czapeczkę. złośliwe. mają włos bardzo długi. 78 . a swoje na miejscu skradzionego zostawiają. garbate i koszlawe. piersi ich są tak wielkie. Postrzegły to dziwożony i puściły się takim pędem. za pożywienie im służy ziele. gdzie smagają je rózgą. gdy dziwożony kołowały. których dziwożony przez jakąś tajemniczą własność tych kwiatków przebywać nie mogły. Długo o niej nic słychać nie było. zaklinając go. kiedy ona znowu prać przyjdzie. uwoził do domu. Następujące o tym krąży podanie: Zniknęła w Łopusznej młoda i ładna dziewczyna. co koń wyskoczył. a upatrzywszy porę. że to była ta sama. gdzie i jakim sposobem? — nikt nie wiedział. Góral dotrzymał słowa. Dziwożony” szpiegują takie kobiety. Jeszcze inna krąży o nich powiastka: Góral złapał dziwożonę w swojej rzepie. aby ją od nich uwolnił. Ta poznała go wzajemnie i opowiedziała. Dziwożony : Są to kobiety nadprzyrodzone. napawają wodą ze skorupki jaja i wołają: — Odbierz swoje. że w dzień umówiony. wróć moje czapeczkę. zaprowadzony jakąś potrzebą w głębie gór łopuszańskich. Pewnego razu góral. o którą się cała wieś troszczyła.

koło których przechodzi. ale poznało nowo narodzone dziecię i żadną miarą nie chciało przyjmować piersi. ale raczej za sprawiedliwego sędziego jest poczytywany. widząc. nie okazywała się matka. z zazdrości utopiły ją w jeziorze. idzie do lasu z osobą cierpiącą. Wzrost jego zależy od wysokości drzew. 79 . Wtenczas wychodziła matka i łzami zalewając się karmi to dziecię. Nie za złego ducha. zaprosiła swoją macochę wraz z jej córką na chrzciny. Trzeba więc było chodzić z nim ponad wodę i śpiewać: Marysiu! rysiu! Śliwon płacze. 127. ale sierotę Bóg nie opuścił. Mąż jej nie poznał. odprawiwszy modły nad owym podarkiem zostawia to w borze wraz z chorobą i słaby — zdrowym powraca do domu. Dostrzeżono to i występną matkę z córką wskazano na rozszarpanie bronami. dość na to chleba okrajca i szczypty soli w czystą szmatkę zawiniętej. Dobrochoczy Przemieszkuje na Białorusi bożek leśny zwany Dobrochoczy. Opiekun poczciwych. a odtąd każdej nocy słychać nad jeziorem płacz dziecinny i tkliwy śpiew matki. macocha zaś posiadając czarnoksięskie sztuki przemieniła własną swą córkę w żonę tego pana. mimo wszelkie przyzywania i płacze. zaraz się obłąka w lesie i wieczorem zaledwie powrócić może do domu. Ale cóż się robi? Oto złośnice te. — Pożałujecie tego! — zawołała czarownica prowadzona na męczarnie. w jakim szczęściu Marysia i jak ją mąż kocha szalenie. Topielec Macocha wypędziła z domu piękną i dobrą Marysię.126. surowo karze występnych. Na wykraczających zsyła najdotkliwsze choroby. bo niebawem znalazła bardzo poczciwego i bogatego pana i poszła za niego. przy którym stawał. Piersi chocze. Nie pamiętając wyrządzonej sobie krzywdy. wszakże go zawsze przebłagać można. Kto się tego podejmuje. albowiem czarownica poniosła z sobą do grobu tajemnicę zaklęcia utopionej. widziano go bowiem zawsze równego z drzewem. iż kto pierwszy wstąpi w ślad Dobrochoczego. Wiedzieć jeszcze należy. Jakoż lubo sługa co dzień nad wodę przynosił dziecię. Ojciec stroskany sam rzucił syna w wodę.

był tam staw przeczystej wody. przy blasku księżyca wodnice wypływają z topieli. Na osoby młode. porywają ze sobą w głuche lasy na dno jezior i stawów. a potem łaskota. Krwią takiej ofiary karmią się i różne złości czynią ludziom. zamieszkanych przez dawnych bogów. tym szelestem wodnice usypiają ludzi. oskoczyły go. polować ptastwa wodne i w susze skraplać pola swojego pana. muzyka duchów nie wywarłaby na niego swojego skutku. pochwyconą ofiarę przez różne sztuki wprowadzają w dobry humor. śpiewają i skaczą po łąkach. napadają. aby ich pląsów i zabaw dostrzec nic mogli.niem zmuszają do na j gwałtowniejszego śmiechu. tyły i ogrody pełne pięknych kwiatów i owoców. wesołe — mimo to okrutne. 129.128. bardzo długo szukał go brat stroskany. Zdarzyło się. iż na swej górze spotkały pasterza grającego sobie na skrzypeczkach. w porze kiedy zboża zaczynają wysypywać kłosy. Kto by jednakże wówczas miał przy sobie kwiat paproci. ale rozgniewane miawki przeniosły się na Czarną Górę w Tureczczyźnie. 80 . a wodnice stałyby się jego niewolnicami i musiałyby łowić ryby. a z nimi błogość i urodzaj gór ruskich. Długo. Często także w postaci pięknych dziewic wodnice bawią nad krynicami i strumieniami i nieświadomych myśliwców zwabiwszy pięknym obliczem. że gdy słońce zajdzie. każdorocznie zbiegają na ziemię. Tym sposobem uwolnił brata od zaklętego tańca. żywe. aż wreszcie ujrzawszy stojącego w kole miawek. zawiodły korowód i nie chciały go więcej z swego koła wypuścić. a rozwiane po ramionach włosy brzęczą i dzwonią jakby daleka muzyka. Miawki Boginki te przykrząc sobie w górnych przestworzach. są to dziewice zachwycającej urody. Wodnice (Wandinini) Gmin litewski utrzymuje. w którym lubiły się kąpać. napiął łuk i strzałę na nie wypuścił. a tym samym bezpieczne im zapewniają schronienie. póki życia nie skończy. wtedy ich oczy błyszczą jak gwiazdy. wychodzą na brzegi. zabłąkane pośród łanów kłosistych. Podług podania miały one główne siedlisko na górze Ihrowiszczu.

130. Dżuma
Kiedy dżuma grasuje, całe wsie stoją pustkami, koguty wszystkie ochrypłą i żaden nie zapieje; psy nawet zaszczekać nie mogą; lecz czują z daleka zbliżające się widmo, wtedy warczą na nie, a dżuma drażnić je najbardziej lubi. Spał parobek na wysokim brogu siana, a przy nim stała drabina. Noc była widna: nagle jakby niesiona wiatrem powstaje wrzawa, w której wyraźnie odróżnić można warczenie psów i skowyczenie. Powstał parobek na nogi i widzi z przestrachem, jak pędzi prosto wysoka niewieścia postać cała w bieli z rozczochranym włosem, a psy za nią. Ale na jej drodze stał długi płot i wysoki; niewiasta jednym go skokiem przesadza, na drabinę wskakuje, a bezpieczna tym schronieniem ciągle psom nadstawia nogę, a drażniąc zajadłą gromadę ustawnie woła: — Na goga, noga! Na goga, noga! Parobek poznał od razu straszliwą dżumę; podchodzi z cicha i obala drabinę. Wysoka niewiasta spada, psy ją porywają. Pogroziła mu zemstą i znikła. Młody wieśniak nie umarł, ale przez całe życie nadstawiał nogę i nic innego przemówić nie mógł, jeno wyrazy niewiasty: — Na goga, noga! Na goga, noga!

131. Pomorek na bydło
Za dawnych czasów Żydzi byli przenajęli białogłowe chrześcijańską, aby im mleka chrześcijańskiego przedała, czego ona, gdy się mężowi swemu po długim namyśleniu zwierzyła, za poradą jego przedała im krowiego. To mleko wzięli Żydzi z radością, a chłopa sobie nająwszy do szubienicy poszli i tam czary i zabobony swoje odprawiwszy, kazali to mleko złodziejowi wiszącemu w ucho lać, nachyliwszy ucha do ucha wisielca onego, a pytając go, co by słyszał? Gdy odpowiedział, że słyszy ryk bydła, zasmuciwszy się, odeszli do onej białogłowy łajać jej, iż ich oszukała. Otóż zatem nastąpił on mór gwałtowny bydła, dotychczas jeszcze po wszystkiej Polsce nie uspokojony, a ten na nas, Polaków, przypaść miał, gdyby była ona białogłowa swego mleka im przedała.

132. Morowa dziewica
We wsi jednej na Litwie zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przez drzwi lub okno wsuwając rękę i powiewając czerwoną chustką rozwiewała śmierć po domach. Mieszkance zamykali sio warownie, ale głód i inne potrzeby wkrótce zmusiły do zaniedbania takowych środków ostrożności; wszyscy więc czekali śmierci.

81

Pewien szlachcic, lubo dostatecznie opatrzony w żywność i mogący najdłużej wytrzymać to dziwne oblężenie, postanowił jednak poświęcić się dla dobra bliźnich: wziął szablę Zygmuntowską, na której było imię „Jezus”, imię „Maria”, i tak uzbrojony otworzył okno do domu. Szlachcic jednym zamachem uciął straszydłu rękę i chustkę zdobył. Umarł wprawdzie i cała jego rodzina wymarła, ale odtąd nigdy we wsi nie znano morowego powietrza. Chustka owa miała być zachowaną w kościele jakiegoś miasteczka. Powiadają także, że powietrze w postaci niewiasty w białe szaty przybranej na wysokim wozie o dwóch kołach objeżdżało wszystkie sioła. A gdy przed który dom przybyła, pokazując zapytywała. — Co robicie? Gdy odpowiedziano: — Nic nie robimy, tylko Boga chwalimy — ponurym dodawała głosem — Chwalcież go na wieki — i w tym domu zaraza nie panowała. Gdy wieczorem gdzie przybyła, a na zapytanie: — Czy śpicie?, odpowiadano: — Śpimy. Wtedy rzekła: — Śpijcież na wieki! — i całe wymierało domostwo.

133. Miłosław zabezpieczony od morowego powietrza
Za dawnych czasów, kiedy morowe powietrze sprzątało w Wielkopolsce tysiącami ludzi i już ta plaga zbliżała się do Miłosławia, znalazł się jakiś pobożny starzec, który poradził oborać miasto i wieś przyległą, Kembłów, pługiem ciągnionym przez dwoje ciołków, które krowa na raz urodziła, a poganianym przez dwóch parobków, także bliźniąt. Skoro to się stało, morowe powietrze, choć naokoło sprzątało ludzi, do Miłosławia nie przyszło i nigdy go nie nawiedzi.

134. Zemsta czarownicy
Pewna gospodyni była czarownicą. Parobek służący u niej wiedząc o tym, a przy tym ciekawy, jakim sposobem czarownica leci na Łysą Górę, we czwartek położył się na ławie przy kominie, udając chorego. Czarownica sądząc, że parobek śpi, wysmarowawszy się maścią, dosiada na pomiotło i wylatuje kominem! Widział to, a chcąc doświadczyć prawdy, zostawioną maścią wysmarował żarna, które natychmiast wyleciały taż samą drogą; nie przestając na tym, posmarował cielę, lecz i to z wielkim zadziwieniem jego wyleciało za żarnami. Już teraz dostatecznie przekonany, wysmarował się cały i wsiadłszy na łopatę, wyleciał kominem i stanął na szczycie Łysej Góry. Widział tam swoją panią przy hucznej biesiadzie, jak z innymi czarownicami i diabłami zajadała i piła, a po skończonej uczcie, jak w pierwszej parze hasała czartowskiego obertasa. Spostrzegła go nawzajem czarownica, a rozgniewana zdradą i podejściem parobka, zaczarowała go, uśpiła i pałając żądzą zemsty, zaniosła do jednej piwnicy w Gdańsku, gdzie właśnie tejże nocy złodzieje wykradli bogaty skład wina. Wkrótce schwytano śpiącego parobka, a mniemając, że on był
82

sprawcą kradzieży, osądzono na szubienicę, pomimo zaklinania, że jest niewinny. Wyprowadzono go na plac kaźni i już stryczek na szyję mu założono, kiedy parobek przypomniał sobie, że ma jeszcze w kieszeni trochę maści czarownicy, posmarował się zatem, a w tejże chwili porwany pędem wiru powrócił do domu szczęśliwie i opowiedział swoje zdarzenie.

135. Kochanka sprowadzona czarami
Wiejski parobek rozkochał się w kowalczance, ale ta o innym myśląc, trapiła biednego chłopaka. Nadaremnie kupował jej pierścienie, wstążki i chustki. Paraska przyjmowała dary, lecz potem śmiała się z niego. Nie mogąc znieść już dłużej, Kiryłło (tak się zwał on parobek) udał się do czarownicy, mieszkającej o dwie mile; ta kazała mu wystarać się o kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski. Dopełnił zlecenia, a czarownica poleciła, ażeby o północy przyszedł. Stawił się w oznaczonym czasie parobek, noc była cicha i widna, bo miesiąc jasno przyświecał. Czarownica rozpaliwszy ogień spory na kominie, zaczęła kadzić dokoła izbę jaki- miś ziołami, a potem wziąwszy otrzymany kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski, nad dymem z tych ziół trzymając i jakieś niezrozumiałe szepty odprawując, tak w ostatku zawołała: — Przybądź, Parasko! Zaklinam cię w imię tego, co mocen jest mnie i każdego, i ciebie z ziemi do piekła zaraz przenieść na wietrze! Przybądź! — i okaż się, choćby w postaci konającej lub nagiej, jako cię matka na ten świat porodziła! Na te obrzędy i wykrzyki drżał parobczak, odwrócił oczy od ko- mina i zaczął się modlić w cichości, ale w tej chwili czarownica wykrzyknęła: — Już jest! — Kiryłło słysząc poprzednio świst wichru i wrzaski, jakby podziemne, spojrzał we drzwi, które z trzaskiem na ściężaj rozwarły się, a Paraska wybladła, spocona, z oczami konającej i ściętymi usty tocząc białą pianę, w jednej koszuli stanęła na progu. Robiła silnie piersiami, jakby ze zmęczenia lub mocnych boleści. Czarownica porwawszy zioła, zaczęła nimi okurzać Paraskę, a potem siłą roztworzywszy ścięte zęby wlała jakiegoś napoju kilka kropel w usta, ucięła kosmyk włosów z warkocza i na nowo okurzając zielem, zaczęła szepty odprawiać. Wkrótce znikło widziadło, czarownica oddając mu włosy odcięte: — Bądź spokojny — rzekła — idź i nie mów nikomu, żeś tu był u mnie; Paraska kochać cię będzie. Wsiadł na konia parobczak i wrócił do wsi nad samym świtem. Stało się podług wróżby czarownicy, bo kowalczanka zaraz oddała mu swoją rękę; lecz niedługo szczęśliwie żyli. Kiryłło porzucił ją we dwa lata, oskarżył czarownicę, wyznał wszystko pod przysięgą, a babę spalono przed dworem.

83

przemawiał następną formułę: Sól. na mękach wyznała wszystko. to niechybnie uschnie: gdyby jednak zawsze pamiętał tę formułę i w chwili. Starzec sam w to wierzył. zaraz się nie darzyło. * Peczyna — glina przepalana w piecu. palono. peczyna. wtedy każdy żałował zmarłego pana. Czarownica. schował się jak podły tchórz w najgłębszym lochu swego zamczyska.* Z lichymi oczyma. I on starzec' uroczy zapewniał. ludziom i zwierzętom spojrzeniem swojem śmierć niósł i chorobę. a natomiast włożyła zajęcze. że urodził się z tak nieszczęśliwymi oczyma. zawstydzony. I to od uroku broniło. wyjęła mu serce. bo go odtąd najmniejszy hałas straszył. co wiele bitew wygrał. co za powód był tej bojaźni. Dworzanie dziwili się wielce. na co tylko spojrzał. zwany Hryć Gerełła. lecz choć jego żołnierze pobili pogan. nigdy by oczy jego szkodliwymi nie były. co mu. wyjęła chrobre serce. że jak spojrzy w nieszczęśliwej godzinie na drzewo. 137. a on upadł jakby kamieniem ugodzony i wkrótce umarł z przestrachu.niosło. W kilka lat potem czarownicę. Raz przez otwarte okno wpadła jaskółka i skrzydłami uderzyła go w czoło. odmawiał. na co się tylko zapatruje. Dworzanie i rycerstwo szydziło z bojaźliwego pana. Miał on złe i urocze oczy. a rycerz. Pogany oblegli zamek. Po dwóch dniach trwogi. Urocze oczy W powiecie łosickim we wsi Świniarzew był wieśniak. Skoro go bowiem który zobaczył. on pierwszy z pola uciekł.mścić. Bojaźliwy rycerz W zamku na środku Wisły mieszkał rycerz zawołanego męstwa. chcąc się na nim za coś ze. drżący i potem oblany wsiadł na koń i zrobił wycieczkę na oblegających. a wrychle i zgon przyspieszyło.136. 84 . co zawsze szedł na czele swych znaków. któremu serce zajęcze wstyd i hańbę przy. Wieśniacy mieli wszelako skuteczne przeciw niemu lekarstwo.

co to byli i w Krymie. Powiadają. którą kochał Charko i był także kochany całym sercem młodej ukraińskiej dziewicy. czyli satana. i tak być musi. a nie można by go stamtąd sprowadzić? — Można — odrzekła wróżka — przyjdź jeno jutro 85 . on na to wszystko okazywał współczucie. lecz Charko z nimi nie wrócił i gdzie się podział. pobiegła do wróżki. a on podjadłszy i podpiwszy śpiewał swej lubej rozmaite pieśni lub wycinał z nią raźne hołubce. aby jej z wojny poprzywoził dary i aby o niej nie zapomniał. bo on o tobie zapomniał przy białolicej Laszce. Darmo kochanka go przyjmowała wejrzeniem. Charka nie było. Zaporożcy wrócili z wyprawy. najbielsze kołacze. potem znowu mieszała. prosiła go. najtłuściejsze knysze. gdy raz w późnej godzinie Charko przyjechał do swej miłej. i w futorach właśnie. pierogi i pieczone kury zastawiano przed niego. Otóż tedy takim kochaniem Charko był lubiony. a tylko twój kochanek. Zasmucona dziewica daremnie rozpytywała powracających z wyprawy Kozaków. lecz wtenczas kiedy bywał. zima. tylko dla samej potrzeby kochać i być kochaną. ale Charko był Kozak regestrowy i nie zawsze mógł robić. W kilka dni potem Charko już był na wojnie. a po futorach zamieszkanych od kozaczych żon i rodzin — z urody. Płakała dnie i noce.138. był czegoś niewesoły. gdzie były młode Kozaczki i dziewczęta. wróżko. lecz daremnie płakała. co się nazywał Charko. co się napatrzyli różnych rzeczy na białym świecie. co chciał. Charko znany był między swymi z odwagi. co tam udają za kochanie. Na koniec blisko północy powstał zza stołu i żegnając swą lubą powiedział: że nie prędko wróci. wiosna i lato. nie bez wzruszenia jednak. Wszystkie te prośby kochanki przyrzekał Charko spełnić i powątpiewanie z jej strony rozpędził taką przysięgą: Szczob ja sim lit wowkułakom stawsia. przywiązał konia do płotu. i koń Charka od niej nastraszony zarżał. to. On żyje w dalekiej stąd krainie. darmo go po dawnemu przyjmowano. a o Charku ani wieści. ani swat. i w Rzymie. brat mój. gdyż pójdzie w Kozakami na wojnę. syn także Kozaka nazwiskiem Makohona. potem rzekła: — Charko Kozak tobie ani brat. był z radością przyjmowany od niej i jej matki. lecz między nimi była jedna najurodziwsza czarnobrewa. zaniosła podarek i powiedziała: — Powiedz mi. jak powiadają starzy ludzie. A na Ukrainie.górkach futorowi przyległych. lecz był jeszcze nieweselszy. czemu nie wraca? Wróżka rzuciła fasolę na sito. że gdy to wymówił. to w Ukrainie nie byłoby małym przywiązaniem. Dziewczyna. zima. gdyż serca ukraińskich dziewic nie kochają nikogo ani dla złota. lecz był niewesoły. była to wiedma. rozgarnęła na kupki. znowu zbierała i tak aż do trzech razy. znajomości rozlicznych pieśni. Oczy wypatrzyła po drożynach i ścieżkach wijących się po dolinie i pa. ani dla niczego. Rzadko więc bywał u swojej kochanki. nikt o nim nie wiedział. Charko Makohonik Był na Zaporożu młody Kozak. nie tak kochają się młode dziewczęta. jak w Polsce albo w Moskwie. ktoś się pod oknem chaty roześmiał. Nadchodziła jesień. darzyła go słodkim uśmiechem i białą dłoń zostawiała na długo w szorstkim jego ręku. Charko był zawsze upragnionym gościem. przestań go kochać. koły myszlu tobi zdradu. wiosna i lato. Jakoż pewnego razu o świcie. i w babińsich karczmach. a sam wszedł do izby. Dziewczę wieść tę przyjęło z uśmiechem. na te słowa ręce załamawszy. żyje jeszcze? A jeśli żyje. Przeszły jesień. gdy matka jeszcze spała. od niej więc postanowiła dowiedzieć się o losie swego miłego. czy Kozak Charko. Wtem dziewczę dowiaduje się. i znów jesień. znowu dzieliła. Tak było długo. jadł i pił. nie wracał. zawołała z płaczem: — Kochana wróżko. brała potem z każdej po jednej fasolce. że w sąsiednim futorze jest wróżka.

teraz już go nudzi. że tego dnia okropnie wył wilk około pustki. czarownica powiedziała: — W sam czas. Jakże chcesz. był obdarty. jak dzisiaj do tej opuszczonej chaty. ach wody! Gdy głos ten stał się wyraźnym tak. wyjęła z wolna z garnka badylek. Wówczas dziewczyna raz jeszcze ponawia swe prośby i groźby. szepcącą tajemnicze słowa. jak było. a w całej okolicy zaczęto mówić o szkodliwym wilkołaku. on zawsze mówił: — Puść mię. co tam za futorem stoi na pół rozwalona. ogrzewała mu ręce i lica całunkami. a gdy te nic nic pomagają. drżący. już ją dziewczyna zastała siedzącą przy ognisku nad garnkiem wrzących ziół. ogień zgasiła. sznurek mu na szyi rozerwał się i on znowu został człowiekiem. czarownica szeptać przestała. On im opowiedział wszystko. Wycie to powtarzało się każdy wieczór i ranek. Stało się. płakała. Charko z pogardą na wszystko odpowiadał: — Przeklęta czarownico! — Żal wreszcie przebrał miarę. że wczoraj dopiero. i tym kończył. pić. czy mieć go żywcem. czarownico! W rozpaczy dziewczę przeklinało niewiernego. to go puszczę niżej. był to jej pogrzeb. dziewczę blade i drżące siedziało na progu chaty. zmieniony. — Niech żywy wróci — odrzekła dziewczyna. dany sobie sznurek zawiązuje na szyi Kozakowi i wnet znikł człowiek. a gdy o znak tylko chodzi. 86 . że z niego można było miarkować. niebawem dało się słyszeć wołanie: Pić. Jedną razą w siedm lat po tym zdarzeniu przyszedł do kosza zaporoskiego człowiek mianujący siebie Kozakiem Charkiem Makohonikiem. odpychał jednak swą kochankę wymawiając te słowa: — Precz. aby się rozbił o lasy i góry. aby niewiernego zmienić w wilkołaka. a dziewczyna już uwiesiła się na ramionach Charka. dziewczyna prosi starej czarownicy. Wtem koledzy go poznali i gdzie by bywał i co porabiał — pytali. wyrzucało mu zdradę. to go puszczę górą nad lasy i góry. a jeszcze jutro Charko będzie przy tobie. a za chwilę będzie w drodze. a dziewczynę rozdzierało rozjuszone wilczysko. gdzie znaleziono rozdarte ciało dziewczyny. że nie żyje. który porywa i zabija. Mówiono potem w sąsiednich futorach. lecz młodzieniec stał jak martwy zimny. iż jest wprost nad chatą. czy żeby choć cząstkę mieć jego na znak? Bo gdy żywcem. pić. jęczała. lecz czarownica (taką bowiem była owa wróżka) nie dała się uprzedzić. twój Charko już się wybiera w podróż. Czarownica z pęku kwiatów wydobyła jakiś suchy badylek i kładąc go pionowo we wrzący garnek coś sobie szeptała. czarownico! Dziewczyna zrazu go przepraszała. wynędzniały.tak rano. jak wróżka kazała. Stara czarownica zemknęła na kociubie kominem. blady. Gdy weszła dziewczyna. Wnet po północy dziewczyna już była na oznaczonym miejscu. kiedy wilkołakiem jeszcze przedzierał się przez tarniny. przychodzisz. Stara daje jej zaklęty sznurek. oprócz dobytku. dzieci i dziewczęta. on tęskni. moja droga.

przywracała nazad do postaci człowieczej. którym się w stanie przewiązywała. jak żył z nią cały rok i jak mu potem umarła. chociaż wrócił do ludzkiej postaci. zgromadzeni przed progiem złej baby wyli żałośnie. Lecz że panu młodemu nie okryła kożuchem ogona. zuchwale stanął do obrony. chciałem was jeszcze zobaczyć. który mu podano. i stali jak wryci. jak się błąkam w postaci człowieczej. Przestraszeni i bezbronni. który gdzieś się podział przed pięćdziesiąt laty. gdy zmieniony w wilka zawył przeraźliwie i znikł na zawsze w pobliskim lesie. Lat cztery. czarownica wyszła z izby z kożuchem wełną na wierzch obróconym i każdego nim z osobna okrywając. Przez cały ten czas podbiegali pod mieszkanie czarownicy wyjąc przeraźliwie. Wtem krzyk przeraźliwy zagłuszył muzykę i śpiewy. gdy na tymże miejscu bawiąc się młodzież spostrzegła siwizną okrytego starca. jak zmieniony przez czarownicę w wilka porwał swoją kochankę na tym samym miejscu podczas dożynek. pan młody z kniahinią i sześcią drużbami przemienieni w wilkołaki uciekli z chaty i trzy lata wilkami byli. skąd krzyki powstały i ujrzano. 140.dzieli. — Odtąd — mówił dalej — rzucałem się na wszystkich i pożerałem. skręciwszy. Równy mu wiekiem jeden z gospodarzy powitał nieznajomego i wszedł z nim w rozmowę. i tą wodą ludzi podlała. ale potwór. Zaproszony do zabawy usiadł w milczeniu i wychylił kubek wódki. Ledwo domówił. Jakoż pas. pod próg domu podłożyła i nadto kręciła łyka z lipiny i warzyła. nie wie. złożywszy porwaną. bo teraz — och uciekajcie! znowu mam zostać wilkołakiem. Porwana dziewczyna W uroczystości dożynek grała muzyka nad brzegiem Wisły. ogon mu wilczy pozostał. we wsi Chłopkowie niedaleko Łosic. mój bracie! — poznał w nim bowiem starszego brata. jak wilkołak unosił w paszczy najpiękniejszą dziewkę. a tymczasem wilkołak porwał swą zdobycz i w największym pędzie uciekł do lasu. Dopiero ów starzec opowiedział. 87 . Zaklęte wesele W województwie podlaskim. w czasie obrzędu weselnego przyszła rozgniewana czarownica w chęci zemszczenia się i przemienienia nowożeńców w wilkołaki. Gdy nadszedł dzień mający być końcem ich ciężkiej pokuty.139. a parobcy i dziewki skoczny zawiedli taniec. poskoczono w stronę. Lat pięćdziesiąt upłynęło od tej przygody. a po krótkiej chwili wpatrując się w niego zawołał: — Tyżeś to. aż w dni kilka czarownica tymże sposobem uwolniła go od tej zbytecznej ozdoby. Rzucili się za nim parobcy. co czynić. przy wymawianiu zaklęć tajemnych. Skoro nowożeńcy z drużyną weselną przeszli próg domowy.

nie mógł tego przemóc na sobie. bo w domu rodzice już pomarli. poszła za innego i miała czworo dzieci. Jakoż spotkawszy go jadącego do boru po drzewo. Spiesząc co tchu przez cały dzień do domu. a przyjaciele dawni pomarli. lecz. błąkał się po okolicy. który przez lat siedm był wilkołakiem. a teraz wybiegł z widłami odpędzić złego ducha. Oburzony tym gospodarz wykrzyknął z rozpaczą: — O czemuż nie jestem wilkołakiem. jak się sprawdziły pogróżki pogardzonej czarownicy. drudzy w świat poszli. położył się więc i zasnął. daremnie chciała pozyskać jego wzajemność. Chciał je zatrzymać znajomym głosem. odpokutowawszy swój czas. bo na powrót przemieniony w wilka z wściekłością rzucił się na żonę karmiącą dziecko z drugiego małżeństwa i pokaleczył ją śmiertelnie. Dlatego zaczął straszyć pasterzy i żniwiarzy. już dobrze pod wieczór przybył i zaczął stukać do drzwi zamkniętych. — Kto tam? — zapytano z chaty. że ręce jego zmieniły się w wilcze łapy. który się z jego żoną ożenił. żebym ukarał niewierną i nieczułą mego nieszczęścia! Stało się zadość jego życzeniu. 88 . Nadaremnie usiłował przyzwyczaić się do surowego mięsa. iż za pierwszym cięciem siekiery zamieni się w wilkołaka. na koniec rozgniewana ta wzgardą zaprzysięgła mu zemstę. lecz zamiast głosu ludzkiego zawył przeraźliwie. Widząc tedy. Nie zważał zrazu parobek na te groźby. mleko i inne potrawy. przemieniony został na powrót w człowieka. ale krótka była jego pociecha. jak stał nagi. Gospodarz poznawszy głos swej żony odpowiedział: — To ja. ci natrafiwszy zdrojowisko przejrzał się i postrzegł. nie mogąc mimo przemiany w wilka oderwać się od strzechy rodzinnej. Lat kilka przebywszy uczuł do snu pociąg nadzwyczajny. ale te przestraszone uciekają od pana. spojrzy i widzi. zapowiedziała mu. Uradowany z swego odczarowania. którą kochał. Bezprzytomny zaczął biegać po lesie. Parobek wilkołakiem Czarownica. dziewczyna. 142.141. którym wyjadał chleb. siekiera wypadła mu z ręki. tak leciał do swego sioła. Przestraszony tym zdarzeniem. Ale jakież jego zdziwienie. że cały zmienił się w wilka. a cięciem silnym rąbnął w drzewo. skoro przybył do lasu. a tym bardziej nie mógł się żywić ludzkim ciałem. twój mąż! — Wszelki duch chwali Pana Boga! Mężu! Wstawajcie — zawołała wystraszona niewiasta — a gospodarz ujrzał przed sobą swego dawnego parobka. Niewierna żona Pewien gospodarz. Pospieszył do swoich wołów. gdzie był zostawił żonę i kilkoro dzieci. kiedy po obudzeniu ujrzał się w postaci człowieczej. rozkochawszy się w młodym parobku.

trzymając się wyznania luterskiego i mając dom swój naprzeciwko nowego klasztoru benedyktynek. jam jest nieszczęsny pan wasz. Wkrótce potem nagle umarł. jeżeli więc nie wygrasz zakładów. postrzegał tam Niemczyka w kusym fraczku przeskakującego z drzewa na drzewo. że był wilkołakiem. nikogo o pozwolenie nie pytam. niż słyszeć te wilcze głosy. kto tylko przechodził mimo góry Dżuga. którym na tym miejscu tak rok nagle zdechł. a o którym wieść biegała. że zamiast wilka leżał zabity gospodarz. postrzeżono. Mądry Uburtis i diabeł Każdego razu. gdy przy świetle zaczęto przyglądać się zwierzęciu. a w sam dzień rocznicy jego śmierci. a po przegraniu porywał i dusił. za to w tej postaci aż do dnia sądnego chodzić będę i jestem wiecznie potępionym. jakie ci przełożę. Ridt. Po odniesionym zwycięstwie.Na jęki nieszczęśliwej niewiasty zlecieli się sąsiedzi i uderzyli na drapieżnego zwierza. on rzecze: — Stójcie. wnet go duch nieczysty w rozmaite wyzywał zakłady. gdy czeladź jechała przez las. w którym był skonał. bo kto tylko do niej się zbliżył. — Jak śmiesz na mojej ziemi i z moich drzew zdzierać łyko! Ja jestem panem tych okolic. Kupiec poznański wilkołakiem Ridt. Po kilku chwilach przychodzi diabeł. aż oto wy. Wszyscy tę górę omijali ze strachem. niechętnie słuchał śpiewania zakonnic i w gniewie raz wyrzekł: — Wolałbym zdechnąć. Kiedy się zatem ludzie Ridta do broni na zwierza porywają. natychmiast zginiesz. 143. 89 .pada wilk srogi i zaczyna ją gonić. — Co tu robisz. Żona jego wkrótce z zadanych ran umarła. człowiecze? — Łapcie plotę. który padł pod licznymi razami. 144. kupiec poznański. pierwej niźli był usłyszał zakonnice śpiewające. które żem zwał wilczycami. co zniknął przed siedmią laty. — Któż ci to pozwolił? — Kiedy co robię. jakom sobie życzył. Jeden więc odważny wieśniak imieniem Uburtis przyszedł do bagna leżącego tuż przy górze i począł pleść łapcie dla siebie z łyka łoziny rosnącej w tamtym miejscu.

ty nawet mego dziecięcia urodzonego wczoraj nie dopędzisz. trzecią. a więc daj mi swój kapelusz dla napełnienia go złotem. Diabeł chwycił kulę jedną ręką i wyrzucił tak wysoko. To mówiąc postraszył w łomie leżącego zająca. — Twoja prawda. który oto o kilka kroków śpi. Mój brat jest w niebie kowalem i teraz bardzo potrzebuje żelaza. — Teraz na ciebie kolej. połowa zaryła się w ziemi. Wygrałeś wszystkie zakłady. — Jakiż więc będzie pierwszy zakład? — Spróbujemy się. — Ach! Zmiłuj się. Zmordowany. — Wygrałeś. które po niebie się przesuwały. człecze. iż z oczu zniknęła. nie rzucaj. że jesteś silny. co mi dasz? — Kapelusz pieniędzy. A gdy wygram. — Dobrze. porwał blisko leżący ogromny kamień i cisnął w powietrze. kto dalej zarzuci — to mówiąc. zbity. — No. waży ona funtów sto tysięcy — kto z nas wyżej wyrzuci? — Ty najprzód próbuj. Głupi diabeł rozumiał. że to kamyczek. Oto widzisz tę kulę. dobry człecze. Niedźwiedź rozjątrzony rzucił Niemczyka o ziemię i począł chłostać swą łapą. czwartą. spróbuj się z nim. — Co tobie diable ze mną się porywać. diable. 90 . No. — Dałbyś sobie pokój. abym mu kulę podał. jeden zakład wygrałeś. kamień spadł za trzy godziny. Wiem. aby ta ogromna chmura nadeszła. ty uciekaj. ona mi jest bardzo potrzebną. piątą i jeszcze dłużej — nie spada. To mówiąc. ja będę gonił. Człowiek przyłożył rękę do kuli i począł przypatrywać obłokom. Diabeł podskoczył ku niemu i chwycił oburącz za szyję. co tobie ze mną się porywać. Czekają godzinę. kto silniejszy. czekają drugą. on siedzi za tymi obłokami i czeka. Uburtis zaś miał w ręku skowronka i puścił. człecze. jeszcze ostatni zakład i pieniądze będą twoje. Teraz drugi: rzucajmy. wygrałeś. — Łapaj! łapaj! — Diabeł popędził za zającem i nic nie wskórawszy powrócił. kiedy ty nawet mojego stuletniego dziada. Zając skoczył i począł zmykać. drugi zakład — teraz trzeci: kto z nas prędszy. Uburtis wskazał na leżącego niedźwiedzia. ledwie się wydobył biedny diabeł z uścisków niedźwiedzia. — Czekam. a gdy spadła.— Zgoda. człecze. nie zmożesz. — Czegóż się tak przypatrujesz? — rzekł diabeł. Jeśli chcesz. — No! Mocujmy się.

nad którą postawił swój dziurawy kapelusz. czy się mój rodzic na miesiącu nie pokaże. co był w pełni. Złe! — pomyślał sobie bies — pomszczę się na chamie — dalej. gdy cały war był w kadzi. — Oto. zamiótł po piasku. ścisnął. nakupił miodu. myśląc. mój kapelusz. dziesiąty. a diabeł. 145. Chłop smaczne zrobił. diable — rzekł kmieć. aby diabeł jego sztuki nie poznał. w kapeluszu ani znaku. Z innym chłopem stracił diabeł na w spółce w ten sposób: Poczęli razem warzyć piwo. diabłu drożdże zostawiwszy. a tam mi oddasz należną kwotę. że wtedy będzie do niej miał prawo. a gdy się kurczy pocierając żywot. Człowiek miał już od dawna wykopaną ogromną jamę. przez brodę ciekło. setny. a w zęby się nie dostało. a w terminie oddał tą ćwiercią. Ale gdy jesień nadeszła i diabeł przyszedł upominać się. I ja u niego byłem. rzucił w górę. mój kmotrze. Od tego czasu nigdy diabeł nie pokazał się na górze Dżuga. patrzy się w miesiąc. co cię jak rzucę. Inny znowu wieśniak brał od diabła złoto na miarę ćwierci bez dna. ale miasto rzucić. — Mocnyś. — Rzucajmy w górę. gdy nie miał innego sposobu. rzekł znowu: — Siejmy i zbierajmy razem — Dobrze — odrzekł chłop i zasiał rzepę. zakrywszy darniną wszystkie naokoło otwory. ze źle. kmotrze. Diabeł na to w przestrachu wyrwał się z rąk chłopa i uciekł jak oparzony. napełnił nareszcie i kapelusz. przy. kiedy wszystkie liście opadną z drzewa. — Dzielmy — kmieć odpowie i zabiera z wierzchu z musem piwo. aż nad komin swojej chałupy wyleciał. Uburtis zaś stał się bogatym. ale dno wprawiwszy. Chłopski rozum Jeden chłop zostawszy bardzo ubogim.— Dobrze.niósł drugi — ani znaku. chłop pokazał mu sosny zawsze zielone i zadrwił sobie z niego. pod którą był dół głęboki. wysypał trzeci. Diabeł już teraz mądrzejszy. Diabeł przystał. czwarty. rzekł: — Dzielmy się teraz. zbudował sobie nowy dom. kto z nas mocniejszy? I porwał chłopa. jadłem i piłem. co go bolał. odbierze. syp pieniądze. co zbladł nieco. chodź ze mną w głąb lasu. Zdziwiony diabeł pyta: — Czego tam ślepisz? — Patrzę. Diabeł wsypał jeden wór złota. gdy się opił drożdży burzących. 91 . a chłopu smaczna rzepa. dostały mu się liściaste nacie. że w jesieni przyjdzie jak po swoje. sprzedał diabłu duszę za pieniądze: wszelako przy kupnie położył warunek. bierze z wierzchu. panie diable. co mu pomagał. A gdy już napełniło się miejsce w jamie. Widzi diabeł. bujając tak wysoko — teraz na mnie kolej i porwał diabła w poły. wódki i co dzień pił krupnik. w górę wlepił oczy.

Jeden wieśniak dostał go mimowolnym sposobem. uderzyć go miał widłami między ślepie i takim sposobem wrócić mu ludzką postać. jak na ciebie będą te same psy szczekać. Właśnie w przed j utrze św. w czasie obławy na wilki. Pan młody. Wróciwszy do domu rozzuł się z łapci i kwiat zgubił. ale nadto ciemna zasłona przyszłości nie zakrywałaby oczom jego nieprzewidzianych zdarzeń i wypadków. 147.mało ludzi pożarły. nie tylko znalazłby ogromne skarby. 92 . na próżno umyślnie czatowano. W tym celu wziąwszy z sobą prosię pieczone. Po tej stracie przyszłość mu znowu ściemniała. rozgrzany trunkiem. słowem byłby tak. że za paznokciem wygodnie się zachować może). Ale na próżno wielu kusiło się o tak ważną zdobycz. dowiedział się o skrytych rozlicznych skarbach i cała przyszłość w widnej postaci stanęła mu na oczy. Natychmiast znalazł obłąkaną krowę. jak za czasów Pana Jezusa. gdy przypadkiem w łapcie wpadł mu kwiat paproci. Biedak nie wiedział. u trzeciego zaś panny młodej. wycie wichru i śmiech diabelski towarzyszą ciągle. iż znalazł zbłąkaną krowę. Okropność. Przed tą jeszcze obławą. zapomniał o skarbach i tę tylko korzyść odniósł. zabito trzech wilkołaków zaklętych z owego wesela. jaka towarzyszy chwili rozkwitania kwiatu paproci. wybiegłszy z chaty poszczuł go psami. Dowody były oczywiste. bo zaledwie kwiat się pokaże. albowiem pod skórą jednego z nich znaleziono skrzypce z całym przyborem grajka. pod skórą drugiego strój pana młodego. ale szukał ich daremnie. jeden ze śmielszych ruskich wieśniaków postanowił odczarować te wilkołaki i przywrócić im postać ludzką. — To wymówiwszy zaklął całe wesele w wilkołaki. Szukał on od dni kilku zbłąkanej krowy. Jana. Wesele zamienione w wilkołaki Przez jedną wieś nad Bugiem przechodził żołnierz w czasie wesela. najodważniejszych i siły. skoro wieść o tym wypadku zaczęła się rozchodzić.146. Paproć Paproć kwitnie tylko o północy. miał rzucić chleb i prosię. Później w trzy lata. iż by dostał kwiatu paproci (co ma być tak drobnym. natychmiast niknie. i to jedną krótką chwilkę. jak dawniej. Oburzony żołnierz niegościnnością zawołał drżąc z gniewu: — Pamiętaj! Ty co mnie szczujesz psami. Jana szedł zasmucony o północy. Gdyby którego napotkał. bicie piorunów przy jaskrawych błyskawicach. których diabeł pilnuje. które wielkie szkody w bydle narobiły i nie. w dzień św. że ma kwiat tak cudowny. a gdy wilkołak żarłby to z chciwością. chleb i widły chodził po okolicy. zobaczysz. Skoro bowiem przyszła północ i chwila rozkwitania cudownego kwiatu. straszne trzęsienie ziemi. i przytomności pozbawiła. który człowiek byłby tak szczęśliwym.

tam się cieszą tak radośnie. Osłupiał wieśniak. krzaki i sowy.wiała mu przed oczyma. 149. tak dalece. odzienie podarte. Błądził dzień cały. głowy i innych części ciała wydawać mogła dzieci. I dziękując Bogu. a zarzewie zajaśniało dwoma błyszczącymi oczyma i razem z innymi śpiewać zaczęło. że nie tylko sposobem przyrodzonym rodziła. były połamane i potłuczone. tyle mu psot wyrządził. sprzęty. Homen Rusin jeden. a na nim siedziała dżuma. głownia spora dymiła jeszcze nieco: zaledwo zbliżył się homen. bo po drodze wszystko niemal przerzucało się w widmo. przeto razu jednego. Był to orszak mar dziwacznych. Już było po północy. nogi jej uwięzły w ziemi i tak mocno ziemia ścisnęła stopy. gdy szła Blinda przez łąkę. jak homen. poszedł dalej szukać przytułku i jadła. miała szczególny dar wydawania na świat mnogiego potomstwa z niewypowiedzianą łatwością. że choć z życiem ocalał. straszny zwiastun okropnej śmierci. uciekł w lasy z opustoszałej chaty i tam szukał ocalenia. gdy go mocny odgłos zbudzą. Staje na nogi. najpłodniejsza z matek. Słucha dziwiąc się. a przy śpiewie głos bębenków i piszczałek. a Rusin widział. słucha: jakieś go śpiewy dochodzą z dala. Odgłos słyszany zbliżał się coraz i wystraszony wieśniak ujrzał szeroką drogą ciągnący się homen. która grzęską była. wyciągnęła dwa ramiona. iż między gminem uważają wierzbę za drzewo święte i przypisują jej zbawienny wpływ na płodność. Poznał. a gdy rano ciepło słońca go zbudziło. ale z rąk. jakie uniósł. co otaczał wóz wokoło. że z miejsca zejść nie mogła i przemieniła się w drzewo wierzbowe. To dało powód. wóz był czarny i wyniosły. w niemym przestrachu porywa siekierę i najbliższą chce uderzyć marę. pozazdrościła jej takiej płodności. nazywająca się Blinda. Upadł bez siły. Ziemia. Słabo tlało jego ognisko. przerzuca się w wyniosłą niewiastę z kruczym warkoczem i śpiewając po. że nie kto inny. ale siekiera z rąk mu ulata. nad wieczorem zrobił z gałęzi budę. Początek wierzby Niewiasta pewna. Za każdym krokiem coraz zwiększała się straszliwa drużyna. nóg. 93 . rozpalił ognisko i strudzony usnął. i puchacze wysokie przybierając postacie zwiększały ten orszak. straciwszy żonę i dzieci przez dżumę. jadło zepsute. że gdy wkoło śmierć grasuje. głownia stanęła na nogach. Homen szedł dalej.148. jak drzewa.

gdy nagle w postaci ludzkiej zły duch mu się pokazał. Bóg mi dopomoże. ukryła go w ciasnym zakątku jaskini. Diabeł wyciągnął go z błota. że wracając do jaskini. człowieku! — wyrzekł do kupca — ja was wyciągnę z błota i do domu wskażę drogę. zabłąkanych podróżnych w jaskini przechowywała. litując lat młodych. Zaskoczył mu Lucyper z zapytaniem.150. bez litości zabijał. a zmusiwszy kupca do wydania cyrografu. prędko dostało się do piekielnej bramy. tymczasem dziecię w pacholę wyrosło. że to. podczas gdy był w podróży. a o czym ty nie wiesz. Chroniąc się przed burzą. że kupiec wyjawił mu wszystko. błądził długo i w pomroce nocnej ugrzązł w bagnie bez ratunku. co masz w domu. doszedłszy lat siedmiu. raz jeszcze umowę przypomniał i zniknął. Już biedne dziecię nachyliło głowę pod zabójczą pałkę. jakie dlań zgotowano po śmierci męczarnie. błogosławiąc na tak daleką drogę chłopczynę. Morderca własnego ojca. tyle nalegał. ale Madej miał węch tak doskonały. tając łzy gorzkie przed żoną. kogokolwiek dostał. Zasmucony począł rozpaczać. co tym więcej strapione serce ojca jątrzyło. święconą wodą i obrazkami. Płakała matka. — Nie troszcz się. płakał i ojciec. Madej Jechał kupiec przez las gęsty. przypadkiem zaszło tam nasze pacholę. I szedł długo i daleko. stara. urodne. Było ciche. uważało smutek ojca i łzy rzewne. podarował mu życie z warunkiem. — Nie smućcie się. Pacholę. które przylepiał. matkę jedno zachował przy życiu. moją zostanie własnością. Nikomu nie podarował życia. oddając na ofiarę diabłu. nie wiedząc. Tyle przeto prosił. równo ze świtem puszczając jaskinię. 94 . spokojne i chętne do nauk. niebawem wyruszył z domu. którego już złemu duchowi zapisał. ile razy zapatrywał się w jego urodne oblicze. Skrycie płakał nieraz poczciwy kupiec. Małe pacholę. O ile z radością powitał żonę tak dawno nie widzianą. ale pod warunkiem. co mu gotowała strawę. Matka. wyprowadził na szeroki gościniec. ciemny.go syna. czego żąda. lecz Madej zaledwie wpadł do niej. podeszła niewiasta. który zrobiwszy potrzebny przybór. mój rodzicu. ja pójdę do piekła i cyrograf odbiorę.smucił się widząc ładnego syna. poczuł świeżego człowieka. w piątym roku już dobrze czytało i pisało. o tyle za. gdzie idzie. ażeby zobaczył w piekle. otworzyła się snadnie. kiedy rozbójnik dowiedziawszy się. że żona powiła mu. aż zawędrował w puszczę ciemną i straszną. zaraz zwietrzył ludzkie mięso. że z dziecięciem tak lubym wkrótce się rozstać musi. Kupiec pomyślał trochę i przystał rad na podany warunek. a tu w jaskini ukrytej zamieszkał rozbójnik Madej.

jak w czasie spowiedzi jabłko po jabłku zamienione w białe gołąbki znikały w powietrzu. była to dusza ojca Madeja. ale trzymał go jeden kulawy diabeł. wydać cyrograf rozkazał. aż trzeciego zaszedł do tejże jaskini. co widział. kilkadziesiąt. już go pan wręcza nowo przyjętemu. dworzanie z osłupieniem widzieli. a z góry kapała kroplami rozpalona siarka. którego sam zamordował. Wyszli więc razem z jaskini. niezajrzaną okiem. Wyszedł z piekła i szedł dzień jeden. idzie na wskazane miejsce i z podziwieniem poznaje Madeja. a ten grzech ciężki utaił. Jak raz jawi się nieznajomy człowiek. aby jemu ten obowiązek powierzono. ciało Madeja w drobny proch się rozsypało. że Iskrzycki nie ludzkie ma pazury. wysłane ostrymi nożami. na koniec do kontraktu: już i kontrakt podpisany. że w pobliżu jest piękna jabłoń. gdzie go już oczekiwał zasmucony Madej. okrytego siwizną. Jedno tylko pozostało jabłko. chcąc go pozbyć czym prędzej. przychodzi do umowy. Ciekawy chłopczyna poszedł zobaczyć tak straszliwe łoże. przyrzekł. Biskup wysiada z powozu. postanowił pokutować. później do zgody. iż dopóty czekać będzie na tym samym miejscu. Doniósł więc o tym. zatknął w ziemi przy sobie morderczą maczugę. oddał pismo w tejże chwili. dopóki nie zostanie biskupem. że młode pacholę poświęciło się na księdza. rozbójnikowi. Hetman piekielny kropiony święconą wodą. przy niej zaś klęczy starzec siwobrody.— Cyrografu na moje duszę przez ojca mego wydanego. Było z żelaznej kraty. Madej ukląkł w lesie. Pan przystaje. Raz przejeżdżając puszczą ciemną i gęstą. 95 . a gdy dał mu rozgrzeszenie i trącił palcem. dworzanie wkrótce wracają i donoszą. który go o wysłuchanie spowiedzi i rozgrzeszenie prosił. a chcąc tak srogiej męczarni uniknąć. Modlił się gorąco biskup nad grzesznikiem. że się zowie Iskrzycki i prosi. powiada. Minęło lat. nie chciał wrócić cyrografu. igłami i brzytwami. pod spodem palił się ogień nieustanny. wiedząc zaś. ale żadnego nie da sobie urwać jabłka. przestraszony okropną męką. doszedł go jabłek zapach przyjemny. Przychylił się kapłan do jego prośby. do ziemi zarosła brodą. kiedy znienacka postrzega. a diabeł. Zmartwiał z przestrachu zbrodzień. dzień drugi. Rozgniewany Lucyper: — Weźcie go na Madejowe łoże! — zawołał. Iskrzycki Pewien pan w okolicach Tarnowa potrzebował ekonoma. z długą. a choć parzony kropidłem święconej wody. nim on chłopczyna wyszedł na dostojność biskupią. ostatnie jabłko przemienione w siwego gołąbka za innymi uleciało. 151. lecz gdy wyznał i ten grzech ostatni. Rozkazuje więc swej służbie tego owocu wyszukać.

Ale Iskrzycki ani da sobie mówić o odprawie. gdy napotka wieśniaka. Krąży o nim takie podanie: Pewien ksiądz z Łęczycy zaproszony jadąc na obiad. który. Na to wieśniak rzecze z szyderstwem: — Musi być wieczór. kiedy już po nieszporach. Właśnie przebywał groble śród błota. że z diabła zażartowali. aby na czas pewny przemienić mieszkanie. w jego lochach siedzi diabeł Boruta i pilnuje ogromnych skarbów. co przybrał na się postać rubasznego wieśniaka. tak byli pewni jego dobrych chęci. — Przelękniony pleban poznał. że pani krzyknęła ze strachu. Zdumieni państwo pomiarkowali. a podochociwszy sobie wdał się w kłótnię. że raz podpisawszy kontrakt musi — mimo woli pana — dopełnić wszystkich jego warunków. że w domu swoim diabła przechowuje. 96 . póki termin kontraktu przeznaczony nie rozłączył ich na zawsze. przysięga. że był zawołanym rębaczem. Z tym wszystkim samej pani swędziło gadanie sąsiadek. W drodze wypadło przebywać jakieś miejsce tak złe czy niebiezpieczne. przy pacierzach porannych przewidując. Odtąd nie pokazał się już nikomu. Inną razą Boruta uprzykrzywszy sobie siedzieć na skarbach w lochach łęczyckich umyślił przejść się po okolicznej szlachcie.Zmieszał się obywatel. ale rano. Mąż wypełnia wolę żony i bierze dzierżawę gdzieś za Wisłą. waha się jakąś chwilę. księże! — Zdziwiony pleban odpowiada: — A wszakże to nie wieczór. aż tu za powozem dało się słyszeć: — Nie bój się. że go szlachcic obciął tak szkaradnie. ale obrał sobie mieszkanie w piecu i stamtąd wszystkie usługi najgorliwiej na każde zawołanie pełnił. Przypadkiem trafił na wesele. * O Borucie krąży taż powieść i w Litwie nadniemieńskiej. z kim rozmawia. że nie będzie miał czasu. bo mu wstyd. lecz z wolna tak przywykli do niewidomego sługi. uciął mu od razu pazur u łapy. Był to Boruta. nastaje tedy na męża. i prędzej pojeżdżać kazał. że wyjeżdżając z domu oddawali mu dzieci w dozór. wyjeżdżają na nowe siedlisko radzi. pił i hulał. który go z rubaszną pozdrawia miną i tymi słowy: — Dobry wieczór. tak że musiał stanąć szlachcicowi do korda. w końcu zrywa całą umowę i służbę Iskrzyckiemu wypowiada. Państwo bali się z początku. wrócili do domu i żyli z nim w dawnej zgodzie. 152. Boruta Zamek łęczycki stoi wśród błot nad Bzurą. że nie było sposobu rozstania się z tak wiernym sługą. Odtąd Boruta nie chce wyłazić z lochu. pani! Iskrzycki z wami. odmawiał i modlitwy nieszporne. z tym zapewnieniem wychodzi i ginie.

Złota miał zawsze by piasku. latał w powietrzu bez skrzydeł. Na kolanach zaraz diabeł napisał długi cyrograf. to diabeł znosił. co to za robak? Twardowski w ciemię nie bity. przebrał się za dziada i przyszedł do ładnej panny. Chciał mieć więcej rozumu. kto zgadnie. i znaleźć od śmierci lekarstwo. W ostatku sprzykrzywszy sobie. Na mocy tej to umowy diabłu jako swemu słudze rozkazał naprzód. zły duch czekając dość długo na 97 . bo po mieczu i kądzieli. Pani Twardowska na rynku krakowskim ulepiła z gliny domek i w nim przedawała garnki i misy. robak czy wąż? Kto to odgadnie. Twardowski za bogatego przebrany pana. w daleką drogę siadł na kogucie i prędzej bieżał niż konno. Pyta go zaraz ukazując z dala flaszeczkę: Co to za zwierz. że jedną zgruchotał cale. który własną krwią Twardowski. Wszystko. Zaczął dumać zamyślony. podpisał.153. nagle napada go diabeł i żąda. co jeno zażądał żywnie. W starej księdze raz wyczytał. wyciśniętą z serdecznego palca. ale panna chowała we flaszce robaka i pod tym warunkiem obiecywała oddać temu rękę. Wskazał mu Olkusz. aby niezwłocznie udał się do Rzymu. tłuc je zawsze czeladzi kazał. co żyje. zaczął biesa głośno przywoływać. ogromny kamień pod Czerwińskiem sam przyniósł i jednej nocy wykopał pod Knyszynem staw — Czechowizną zwany. A kiedy żona ze złości wyklinała w pień. Od one j doby już był kulawy i zwany odtąd powszech nie kuternogą. Między wielą warunkami był ten główny: że dopóty ni do ciała. Stanął prędko zawezwany. niż mają drudzy poczciwi ludzie. miał na swoim zawołaniu: jeździł na malowanym koniu. Twardowski Twardowski był dobry szlachcic. posłuszny służka dopełnił rozkaz wydany i z tego srebra powstała sławna kopalnia srebra w Olkuszu. mościwa panno! Zgadł w istocie i wnet się ożenił. dopóki Twardowskiego w Rzymie nie ułapi. bo co chciał. A Twardowski odrzekł na to: — To jest pszczółka. Kiedy długo dokazuje. Rozgniewany czarnoksiężnik mocą swojego zaklęcia zmusił biesa do ucieczki. zgrzytając kłami ze złości. by z całej Polski srebro naniósł w jedno miejsce i piaskiem dobrze przysypał. pływał po Wiśle ze swoją kochanką wstecz wody bez wiosła i żagli. jak w one czasy bywało. Upodobawszy jedną pannę chciał się ożenić. wyrywa sosnę z korzeniem i tak silnie Twardowskiego uderzył po obu nogach. będzie mój mąż. przejeżdżając z licznym dworem. raz był zaszedł w bór cienisty bez narzędzi czarnoksięskich. kędy leczył w całym mieście i przybywszy na Krzemionki. on siedząc w pięknej kolasie śmiał się szczerze z tej psoty. jak diabła przywołać można: o północnej przeto dobie wychodzi z Krakowa. ni do duszy czart nie ma żadnego prawa. zawarli z sobą umowę. bo nie chciało mu się umrzeć.

spodnie krótkie i obcisłe. że w niej się gospoda nazywała „Rzymem”. przystąpił do czarownika i rzecze: — Jesteś dobry szlachcic. iż od ścisłego jej dopełnienia wszystko zależy. gdy w własnej postaci wpada diabeł do izby. co go może tutaj spotkać. Twardowski widząc. po kraju się włóczył. poznał zdziwiony. Bowiem w młodości swojej. Strzeż się zaś najusilniej pomyłki. że już więcej w górę nie leci i że zawisł w powietrzu. pokazują czarną plamkę. Skoro tylko próg przestąpił onej karczmy. bo wyglądały rogi spod kapelusza. Już chciał porwać Twardowskiego. Przypadek sprowadził Twardowskiego do tegoż miasta. towarzyszem wylecieli wprost kominem. Oglądnie się koło siebie. Twardowski nie stracił ducha: spojrzy na dół — widzi ziemię i miasto Kraków. mnóstwo kruków osiadło dach cały i wrzaskliwymi głosy napełniało powietrze. już nie widzi towarzysza swej podróży. więc z kołyski dziecię małe. — Idź! — rzecze — i szukaj pustej na ustroniu chaty i miawszy ze sobą dziewięć pieniążków. Twardowski od razu poznał. że nie może złamać szlacheckiego słowa. która jest ciałem Twardowskiego zawieszonym do dnia sądnego. będziesz je bez ustanku liczył. a trzewiczki ze sprzączkami — wszyscy poznali go od razu. debet esse stabile. stanu swojego się zwierza i aby go swą cudowną sztuką z niedostatku wydźwignął. Z nim marnotrawca znajomość zawiera. świeżo dopiero ochrzczone. prosi. przybiera postać dworzana i jak biegłego lekarza zaprasza niby do swojego pana. bo 98 . Strachów się żadnych nie lękaj. coraz wyżej. do którego nie miał prawa. ani mniej. ozwało się w nim uczucie z lat niewinności i zanucił godzinki. albowiem gdy skończył ona pieśń. nie wiedząc. Lecą wyżej. ani więcej. Dziewięć groszy Mieszkał w Bydgoszczy szlachcic polski. frak niemiecki z długą na brzuch kamizelką. który piękny majątek osiągniony po przodkach zmarnowawszy. Chociaż był pięknie ubrany. zatem verbum nobile. pazury z trzewika i harcap z tyłu. a wraz ze swym. głos tylko mocny słyszy nad sobą: — Zostaniesz do dnia sądnego zawieszony jak teraz! Dziś.duszę czarnoksiężnika. kiedy był pobożny. boby to wszystko zepsuło. ułożył był kantyczki na cześć Marii i Jezusa. zalecając. że potrzebuje pomocy. co kochał w życiu. miał kapelusz trójgraniasty. To go uratowało od piekielnej mocy. gdy miesiąc zejdzie w pełni. złożył w kołysce dziecię. Zawrzasło radośnie stado kruków. aż dobrze dnieć zacznie. Twardowski za posłańcem spieszy do jednej wsi w Sandomierskiem. Ale bies wnet znalazł sposób. Lituje się Twardowski. proszącemu daje radę. bo małe dziecię na ręku. gdy spostrzegł wielką przeszkodę. powtarzając zawsze od jednego do dziewięciu i na odwrót od dziewięciu do jednego. Żal mu szczery serce ścisnął: tam zostawił wszystko. 154. porywa na ręce i zaczyna piastować.

siada i natężoną myślą. Odmłodzenie się Twardowskiego Twardowski. przyczepiał się doń nitką — i zawiesili w powietrzu. dziewięć groszy rachuje. bo dzień niedaleko. a tymczasem krajał ciało jego. Ten odpowiada z radością. siekał. Otóż po bogactwach! Wychodzi pełen rozpaczy. że nie. w miejscu wiórów. w siedmiu miesiącach urosło w młodzieńca. gotował zioła i maście. Jakiż podziw! Zwłoki Twardowskiego znikły. — I zniknął. wszakże zaraz. maścią nasmarował. wziął się do roboty. by przez rok. aby się nie pomylił. siedm miesięcy. Gdy to dopełnisz. spuszcza się na swojej nici ku ziemi. Uczeń rozgłosił śmierć Twardowskiego. Wierny uczeń dotrzymał wiernie i przepisu. 155. a on pająk. Wtedy zaczął znowu pracować odrodzony Twardowski w czarnoksięskiej sztuce. Nie pochowano je na cmentarzu. a żałując swojego postępku. jak Twardowski. 99 . jakoż znikł czarnoksiężnik. zapaliwszy siedm świec z tłustości trupiej. wynagrodził sowicie wiernego ucznia. ale mu diabli drogę zastąpili. ale pod murem otaczającym wkoło. resztę życia pokucie poświęcił w mniszym kapturze i w bydgoskim klasztorze reformatem został. na których leżały. ale na czym stanął. Twardowski polecił. za siedm dni już mówiło tak o wszystkim. iż te nic złego ci nie zrobią. który całe życie pracował. przygląda. i czasu odkopania grobu. wierny towarzysz przyczepiony co jego nogi. żeby tajemnica odrodzenia nie wyszła na jaw. Od nich stłuczony i zbity. Tak posiekawszy. wynalazł wreszcie sposób pewny. zrzucił ziemię i oderwał nadgniłe wieko. gdy czart w Twardowskiego postaci przed nim staje: i czy by się nie mylił? — pyta.ja cię zapewniam. co widział i usłyszał. aby się wykręcić od śmierci. przez noc urosło. ile razy z domu wychodził. O północy w pełni księżyca sam z rydlem. kwitły wonne fiołki i macierzanka. Na kilka lat przed porwaniem swojemu zaufanemu uczniowi kazał się posiekać w kawałki i przepisał mu. na tej to murawie spoczywało snem ujęte nadobne dzieciątko zachowawszy w zdrobniałych rysach oblicze Twardowskiego. pająk. wraca na powrót i usiadłszy na uchu rozpowiada mu. aby przez trzy lata. Chce nieborak liczyć. znajduje pustą chatę. Słucha rady chudzina. czym nędzarza pociesza. ledwie się biedak do miasta za. i nigdy ci na pieniądzach zbywać nie będzie. trzymał w swojej komnacie mając o nim czułe staranie.czołgał. Wyjął to dziecię — zaniósł do domu. nie pamięta. zaklął go w pająka. — Rachuj że! — rzekł mu — dalej. polał sokami roślin i złożył na powrót ciało jak należy. niżeli byłeś. staniesz się bogatszym panem. jak dalej ma postępować. siedm dni i siedm godzin leżało ciało nie odkrywane. Już dnieć miało. co się dzieje. Kiedy potem diabli porwali Twardowskiego z karczmy.

znajduje się w zakrystii zwierciadło z metalu białego. rozbite tylko u dołu na czwartą część wysokości. Sprowadzono zewsząd do dworu ludzi w sztuce czarnoksięskiej biegłych. Zwierciadło to zawieszone wysoko nad drzwiami dlatego. Dei versus in obsequium est. lub wywołane sztuką czarnoksięską. aż wtem widmo zniknęło.156. w czarne. wywołana z cieniów śmiertelnych zjawia się mara. w kościele farnym. czego inni nie śmieli i królowę Barbarę chodzącą królowi pokazać przyrzekł. 157. aby w milczeniu i spokojnie siedząc na widok ukazującej się królowej z miejsca się swego nie ruszył. Cień Barbary Żałosny król Zygmunt August po stracie ulubionej swej żony. staroświeckie ramy oprawne. Poddaje się August tak twardemu i tak trudnemu do zachowania warunkowi. iż odtąd dziwacznymi potworami więcej ich nie straszyło. Zawierza król przyrzeczeniu i czasu ku temu przeznaczonego z największą niecierpliwością oczekuje. inaczej za duszę i za życie króla nie zaręcza. że w nim pokazywały się rozmaite postacie drażniące i straszące ich. jak sam napis na ramach białymi literami wyraża: Luserat hoc speculo magicus Twardomus artes. wysokie cali 22. obiecano sowitą nagrodę. Podjął się tego Twardowski. Zwierciadło to należało do czarnoksiężnika Twardowskiego. że studenci ciskali dawniej w to zwierciadło ciężkimi rzeczami. Nadeszła pożądana chwila. iżby król skutkiem swych chęci pocieszony został. O możności więc nie wątpił. W wychowaniu niewieścim młodości swojej nasłuchał się tysiącznych powieści. lub same dobrowolnie. Podanie miejscowe niesie. byle dopiąć celu swych chęci. ukazywały się żyjącym. tak żywo się porwał i chciał lubą marę uściskać. płaskie. dlatego. chęci swej zwierzył się dworakom ubiegającym się w staraniach zadosyć uczynienia żądzy swego pana. żadnej skazy na sobie nie mające. przezroczyste. Zwierciadło Twardowskiego W Węgrowie. z fasetką dokoła. 100 . księża szczególniej ubierając się do mszy przeglądać się w nim nie mogli. szerokie 19. Lusus at iste. na ostatek jeden uderzywszy kluczami kościelnymi roztrzaskał je w ten sposób. kto by dokazał tego. gdyż diabeł zwykle się pokazywał. szerokie. jak dusze osób zeszłych. Ledwie zdołał Twardowski na miejscu króla zatrzymać. Barbary Radziwiłłównej. iż straszydło wpatrujących się w takowe. cień jej przynajmniej oglądać pragnął. Ostrzega tylko Twardowski Augusta.

rzekł: — Chcę pietruszki! — Posłuszny rozkazowi diabeł zaczął nosić i drzwiami. gdzie by się podziała. jak je skończył. więc musiał zaprzestać roboty. Liber magnus I Z pazura lwa poznać. że kto by w niej czytał. Nazajutrz rano wezwawszy drugich. 101 .158. gdzie książka rzeczona Twardiowskiego łańcuchem żelaznym do muru przykuta była. otworzył ją i czytał formuły czarnoksięskie. naówczas pomocnika przełożonego nad księgozbiorem wileńskim. wykazuje owe dzieło jego czarodziejskie. II Księga ta znajdowała się potem w książnicy krakowskiej. zamiast powiedzieć: — Chcę pieniędzy! — jak był sobie ułożył. Gdy ów ksiądz ciekawością zjęty. czytać ją zaczął. wszedł do książnicy. z daru jego. ale już owej książki nie znalazł. z wielą innymi księgami wileńskiemu domowi jezuitów się dostał. który się nastraszył niezmiernie. o którym ksiądz Szpot pisze. który po śmierci króla Zygmunta Augusta. jaki mu wyda czytający. Pewien żak słyszał. ani mógł wiedzieć. a ksiądz przelękniony rzuciwszy książkę ledwie do pobliskiej izby zemknąć zdążył i całą noc potem z przestrachu bezsenną przepędził. czyli rękopism. dał się słyszeć zgiełk i łoskot okropny w książnicy. Jakie życie prowadził ów sławny czarnoksiężnik Twardowski. temu diabeł się objawi i spełni rozkaz. a z dzieł życie człowieka. Wtem diabeł stanął przed nim w straszliwej postaci i zapytał: — Czego żądasz? — Żak. Zakradł się więc pewnej nocy. i oknami pietruszkę. który mu wskazał miejsce osobne. co by zawierała. zbiegły się snadź złe duchy. iż słyszał z ust księdza Daniela Butwiła. że kur zapiał. ale szczęściem.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful