P. 1
PODANIA I LEGENDY Polskie Ruskie i Litewskie

PODANIA I LEGENDY Polskie Ruskie i Litewskie

|Views: 29|Likes:
Wydawca: mangiacarrube
Tales and Legends Of Pland Russia and Lituania
Tales and Legends Of Pland Russia and Lituania

More info:

Published by: mangiacarrube on Jun 16, 2013
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

01/18/2015

pdf

text

original

Sections

  • 2. Mysia wieża w Kruszwicy
  • 3. Piast
  • 4. Pięciu męczenników kazimierskich
  • 5. Wskrzeszenie Piotrowina
  • 6. Męczeństwo św. Stanisława na Skałce
  • 7. O Piotrze Duńczyku
  • 8. Oblężenie Nakła
  • 9. Pani Kinga
  • 10. Paweł z Przemankowa
  • 11. Biskup Gamrat
  • 12. Czterdzieściu dziewięciu męczenników sandomierskich
  • 13. Wawrzyniec Powodowski, kawaler mal- tański
  • 14. Procesja duchów
  • 15. Złotaryńko
  • 16. Królowa Bałtyku
  • 17. Witolf
  • 18. Krysztofor *
  • 19. Anafielas
  • 20. Krumine
  • 21. Nemon
  • 22. Rumszys
  • 23. Wajdelotka
  • 24. Mogiły Soroki*, Nepromacha i Prakse- dy
  • 25. Mogiła Perepiat i Perepiatycha
  • 26. Mogiła Mełanki
  • 27. Świrydowa mogiła
  • 28. Wał Olgi
  • 29. Wał Żmii
  • 30. Góra Koniusza
  • 31. Żupy solne w Wieliczce
  • 32. Strukis
  • 33. Krynica Parascewy
  • 34. Lasy użwarmskie
  • 35. Dziwo w jeziorze krakowskim
  • 36. Dżuga
  • 37. Szatryja
  • 38. Kiszporg
  • 39. Orły Herburtów
  • 40. Pileckie
  • 41. Skała Kmity
  • 42. Kamienna figura w kolegiacie w Wiślicy
  • 43. Żaby, drzwi i grobla w Wiślicy
  • 44. Zamek ojcowski
  • 45. Głowa w izbie senatorskiej w Krakowie
  • 46. Stół marmurowy w Olesku
  • 47. Król Sobek
  • 48. Wąsy Króla Jana
  • 49.Pan Przyjemski w Koźminie
  • 50. Wieża czarnej księżniczki w Szamotu- łach
  • 51. Zaklęty zamek w Lubaszu
  • 52. Widmo w zamku rydzyńskim
  • 53. Skarbiec w Zbąszyniu
  • 54. Krzywoprzysiężna pani
  • 55. Zamek w Wyszynie
  • 56. Lubrański
  • 57. Zamek jazłowiecki
  • 58. Skrzynno, jezioro pod Mosiną
  • 59. Myśliwy pan
  • 60. Pająk w Pajęcznie
  • 61. Kościół Bożogrobców w Gnieźnie
  • 62. Skarb w Luboni
  • 63. Stare zamczysko w Kórniku
  • 64. Gnieźninek
  • 65. Wieś Ruda
  • 66. Milczący dzwonek
  • 67. Piwo grodziskie
  • 68. Brzoza gryżyńska
  • 69. Wiąz św. Stanisława
  • 70. Obraz na księżycu
  • 71. Chleb kamienny w Oliwie
  • 72. Sosna brata Piotra
  • 73. Wizerunek Zbawiciela w trybunale lu- belskim
  • 74. Św. Bronisława
  • 75. Założenie Kijowa
  • 76. Przepowiednie znachora Wernyhory
  • 77. Wąż
  • 78. Dzwon wornieński w jeziorze Łukście
  • 79. Krzysztofory w Krakowie
  • 80. Kamień w Podkamieniu
  • 81. Zaklęta dziewczyna pod Strzelnem
  • 82. Droga Sierpiahy*
  • 83. Ludzie obróceni w kamień
  • 84. Dusza towarzysza chorągwi Radziwił- łowskiej
  • 85. Brzezicki
  • 86. Duchy familijne
  • 87. Pielgrzym
  • 88. Upiór i dżuma
  • 89. Rozmowa bydląt
  • 90. Niedźwiedź
  • 91. Król wężów
  • 92. Zazula
  • 93. Kania
  • 94. Wił
  • 95. Bazyliszek
  • 96. Żaba
  • 97. Lipa
  • 98. Czajka
  • 99. Jaskinia pod Czerczą
  • 100. Pieczary pod Straczem
  • 101. Pieczary w Czarnej Górze
  • 102. Pieczara w Bruśniku
  • 103. Jamy zbójeckie
  • 104. Zbójeckie pieniądze
  • 105. Jama nad Morskim Okiem
  • 106. Księgi czarnoksięskie
  • 107. Czechy wędrowne
  • 108. Morskie Oko
  • 109. Skarbnik
  • 110. Zbójcy
  • 111. Janoszczyk
  • 112. Kowal z Harklowej
  • 113. Parobek z Łopuszny
  • 114. Mnich
  • 115. Głowa błąkająca się
  • 116. Diabeł cechujący jawory
  • 117. Diabeł we wichrze
  • 119. Czerwony chłopczyk
  • 120. Dar ogniowi
  • 121. Wiatr
  • 122. Grad
  • 123. Latawiec
  • 124. Łeleki
  • 125. Dziwożony :
  • 126. Topielec
  • 127. Dobrochoczy
  • 128. Miawki
  • 129. Wodnice (Wandinini)
  • 130. Dżuma
  • 131. Pomorek na bydło
  • 132. Morowa dziewica
  • 133. Miłosław zabezpieczony od morowego powietrza
  • 134. Zemsta czarownicy
  • 135. Kochanka sprowadzona czarami
  • 136. Bojaźliwy rycerz
  • 137. Urocze oczy
  • 138. Charko Makohonik
  • 139. Zaklęte wesele
  • 140. Porwana dziewczyna
  • 141. Parobek wilkołakiem
  • 142. Niewierna żona
  • 143. Kupiec poznański wilkołakiem
  • 144. Mądry Uburtis i diabeł
  • 145. Chłopski rozum
  • 146. Wesele zamienione w wilkołaki
  • 147. Paproć
  • 148. Początek wierzby
  • 149. Homen
  • 150. Madej
  • 151. Iskrzycki
  • 152. Boruta
  • 153. Twardowski
  • 154. Dziewięć groszy
  • 155. Odmłodzenie się Twardowskiego
  • 156. Cień Barbary
  • 157. Zwierciadło Twardowskiego
  • 158. Liber magnus

Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

LUCJAN SIEMIEŃSKI

PODANIA I LEGENDY POLSKIE, RUSKIE I LITEWSKIE

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000

2

Kilka słów o ważności podań ludowych
l Stary świat pogański przeminął; na jego miejscu powstała nowa wiara, poważna, tkliwa, pełna szczytnych tajemnic i szczytniejszych nadziei. Z nią zstąpiło w serce człowieka mnóstwo uczuć nie znanych starożytnym: jako to: święta gorliwość wiary, poświęcenie się, szlachetny zapał wolności, miłość, miłosierdzie, przebaczenie krzywd i uraz. Pod takimi wpływami zrodziła się poezja lepiej zastosowana do potrzeb chrześcijaństwa, poezja mająca także swoje mity i podania. Przez długi czas nowe to źródło natchnień zaniedbanym było przez umników wszelkiego rodzaju; pobożną i tkliwą legendę zostawiano tylko starym babom i dzieciom, jakby niegodną dostojniejszych uszu; podanie miejscowe o olbrzymach, duchach pokutujących itp. odrzucał poważny historyk jako nie przypadające do miary jego pojęć i poszukiwań. Zgoła, z biegiem czasu, z wzrastającym duchom dociekania i rozbiorowości psuła się owa szczytna prostota wiary, która tylu rozkoszy była źródłem, a bez której nie masz i być nie może prawdziwej poezji. Poezja bowiem każdego okresu składa się zwykle z dwóch głównych żywiołów: ze szczerej wiary i wyobraźni człowieka, który wierzy w to, co opowiada i z wiary szczerej ludzi z czystym uczuciem, którzy wierzą w to, co im opowiadanym jest. Za granicami tej ufności i wspólnego pojęcia, gdzie się zbiegają harmonijne organizacje, poezja jest tylko czczym słowem, tylko sztuką jałową składania wierszy. Dlatego poezja w znaczeniu prostym i pierwotnym tego wyrazu nie istnieje dziś prawie, tylko między gminem, który sam jeden jest panem potrzebnych do niej warunków. Chcesz się z nią bliżej zapoznać, musisz szperać po starych księgach pisanych przez ludzi gorącej wiary i prostego ducha, albo też zasiąść w kole wieśniaczym. Tam to jeszcze krążą tkliwe i urocze podania, których powadze nikt się nie ośmieli zaprzeczyć, a które z pokolenia na pokolenie przechodzą jak puścizna w nieomylnym i poważnym słowie starców. Tam żadnej wziętości nie mogą mieć szydercze zarzuty zarozumiałych mędrków, dla których dociekań wiecznie są zamknięte tajemnice duchowo, bo aczkolwiek zdają się gonić za prawdą, zdobywają same tylko wątpliwości. Klechda, podanie, legenda nie może przypuszczać żadnej rozprawy ani krytyki, tarcza bowiem głębokiej wiary odbija pociski wymagań rozumowych, jak i wzgardliwej filozofii; utwory te ludowe nie są zmuszone zamykać się w obrębach zwykłego prawdopodobieństwa, nawet w obrębach możliwości; bo to, co nie jest dziś możliwym, bez wątpienia było nim za dawnych czasów, kiedy świat młodszy i niewinniejszy zasługiwał, aby Bóg robił dla niego cuda, kiedy anieli i święci bez ubliżenia swej niebiańskiej dostojności mieszali się z ludem prostym i czystym, który dzielił swój żywot między pracą dnia każdego i pełnienia świętych powinności. II Najniebezpieczniejszym nieprzyjacielem klechdy, podania, pieśni gminnej, zgoła wszelkiej wiary jest (a ułamkowa cywilizacja stanów wyższych przeciskająca się do ludu; ona mu bowiem za odsłonienie kilku materialnych ulepszeń i celów odbiera szeroki świat duchowy, z którym wieśniak w ściślejszych zostawał stosunkach niż najwybujalszy filozof. Najlepiej o tym przekonamy się z doświadczenia na ludzie w ogólności, jeżeli rozważymy, jakim jest w krajach, gdzie go pewna oświata owionęła, a jakim w tych, gdzie przy

3

dawnych swoich wyobrażeniach pozostał? Oto w pierwszych - stracił bardzo wiele z swojej prostoty, z swej świadomości duchowej, ze swojej poezji; piosnek, którymi od wieków odzywały się jego lasy i pola, dziś wstydzi się śpiewać jako zbyt prostackich; w powieść, którą opowiada, nie wierzy i nie gniewa się, gdy ktoś ją wyśmieje: zgoła, zamieniwszy wszystkie skarby uczuciowe na zyski materialne, staje się bardziej kosmopolitą i wszystko mu jedno, czy przewracać ziemię w przedpotopowych lasach nowego świata, czy na besarabskim stepie. Ta półcywilizacja odejmuje owę woń niewinności, owe szczytną prostotę właściwą plemionom, co pielęgnuje nie wygasłe ognisko wiary; i patrzmy tam, gdzie jeszcze nie dosięgła, pojawiają się niezmierne materiały, z których dłoń twórczego geniuszu może wznieść budowę spółczesną o wiele spanialszą nad wszystkie mrzonki nowoczesnych socjalistów. Rozumiem tu głównie lud w naszych polskich ziemiach tak ruski, jak litewski. Dzisiaj jest on takim jeszcze, jakim był przed tysiącem i więcej lat. Religia chrześcijańska podciągnęła tylko jego wyobrażenia pod jeden wielki system domowy, społeczny i polityczny, a bynajmniej nie zniszczyła dawnych podań, ale wytłumaczyła je i uzupełniła, co właśnie, jak się wyraża Mickiewicz, stanowi jej charakter postępu. Wiadome powszechnie, że między dogmatami chrześcijaństwa a dogmatami pogańskimi jest związek.* Religia chrześcijańska nie zniosła ofiary, tylko wykryła jej znaczenie, nie odrzuciła pojęcia pierwiastków złego i dobrego, tylko objaśniła ich stosunek, łączyła się przeto z najistotniejszymi zasadami wiary pogan. III Sądzę, że źle ci robią, którzy za nic poczytując tę samorodną cywilizację ludu, gardzą nią jako przesądem lub zabobonem i gwałtem mu narzucają formy społeczeństwa zachodniego, które jak to dobrze dziś czujemy, opierają się na dość niegruntownych podstawach, gdyż lada system, lada wypadek, wstrząsa je i obala. Daleko ważniejszym zadaniem byłoby, miasto przewracać zbutwiałe karty przeszłości, z których nie może nic żywotnego się wysnuć, czytać w otwartej księdze ludu; zbadać jego życie wewnętrzne (zewnętrznym, to jest politycznym, dotąd nie żył) we wszystkich korzeniach i gałęziach tego tajemniczego drzewa i znaleźć klucz do jego serca, które dotąd jeszcze się nie otwarło i nie otworzy nawet za obiecane złote góry. W przedmiocie tym najjaśniej i najgłębiej wypisał się autor rozprawy O góralach tatrańskich umieszczonej w piśmie czasowym „Rok 1844” na miesiąc wrzesień posz[yt] IX, do niej więc odsyłam; tam znajdzie się i podział tej pracy, i wytknięte jej cele. To jeszcze natracę, że przedsięwzięcie to, tak pod względem użytku publicznego, jak literackiej zasługi, przyniosłoby tysiąckroć ważniejsze korzyści niż ogłaszanie zdań pscudopostcpowych, niż wertowanie starych broszur lub paszkwili i karykatur różnoczcsnych, z których pan Maciejowski odgadywał przeszłość polskiego i ruskiego narodu. Nie za stolikiem, to z piórkiem i okularami, nie nad stosem szpargałów przychodzi się do odkrycia nowych prawd lub światów; Kolumb mógł z niektórych wieści od islandzkich żeglarzy domyślać się o istnieniu nieznanej ziemi, ale byłby jej nigdy nie odkrył, bez spuszczenia się na wiatr i losy, bez poświęcenia swej osoby nie-pcwnościom morza. Nie przeczę, że w pracach tego rodzaju potrzebne są gruntowne i głębokie wiadomości, ale tylko jako środek, i to podrzędny. Przykład Chodakowskiego wielu w tym względzie poruszył, ale wszyscy cząstkowie działali tylko w tym nowym dla siebie żywiole; ci do pieśni, owi do klechdy, inni do strojów i zwyczajów ludu, a nikt jeszcze nic objął jednej prowincji jednego plemienia** ze wszystkimi zwyczajami, wyobrażeniami, pieśniami, muzyką, tańcami, przysłowiami, podaniami miejscowymi, tajemnicami lekarskimi, z nauką astronomii, historią naturalną (ludową) i innymi gałęziami świata umysłowego. Taki opis zaspokajałby potrzebę naszą; uczyłby szanować tę istotę, która acz stoi na

4

najniższym szczeblu społeczeństwa, przechowała może w swym łonie pierwotne objawienie i najdawniejsze tradycje. IV Wykładając wysokie zasługi wyniknąć mogące z pracy tego rodzaju, nie przeczę, że na to potrzeba nie lada odwagi, nie lada siły moralnej, a nade wszystko szczytnej miłości i prostoty duszy; gdyż bez ostatnich warunków niepodobną jest rzeczą dostać się do tajemnic gminu. Chciawszy doznać wzajemności, należy takim stanąć w oczach wieśniaka, jakim on jest sam; z tą wiarą, z tym prostym czuciem, bez żądnej spekulacji ani podejścia. To bowiem, co ma służyć za przyszły żywioł, za tkankę wysokich przeznaczeń, nie powinno być użyte na karb dumy autorskiej lub dla nasycenia próżnej ciekawości. Wieśniak nasz jakby ostrzegany przeczuciem, że kwiat jego uczuć, popadłszy się w ręce nie poświęcone, utracą woń swą i barwy, ma się ciągle na baczeniu i niełatwo przed pierwszym lepszym tajemnicze słowo uroni lub pieśń odśpiewa. Najlepiej to wiedzą ci, co przestawali z ludem i chcieli zeń coś wyciągnąć***. Powiadał mi pewien, iż mając na myśli podanie podgórskie pytał we wsi, czy tu nie ma kogo, co by umiał opowiadać bajki? Wskazano mu jakiegoś starca. - Poznawszy się z nim, częstuję go kieliszkiem, mówi grzecznie, w końcu nakręca do podań miejscowych i klechd. Starzec ujęty zaczął opowiadać - myślicie, że klechdy i podania? Bynajmniej - zbył go jakimiś tłustymi anegdotami. Inny znowu na Litwie nie mógł się doprosić pieśni u pewnego starca; dopiero kiedy raz podochoceni chłopcy zaczęli wyśpiewywać wszeteczne piosenki, starzec ów przejęty zgrozą obrócił się do zbieracza pieśni i zawołał: - Za moich młodych lat nie znano piosnek, jakie ta znikczemniona młodzież śpiewa, ale takie tylko śpiewano - i zawiódł przecudną dumę, sięgającą Bóg wie, jak głębokiej przeszłości Litwy. Wieśniak otoczony nieprzyjaznymi sobie żywiołami, ciśniony obca cywilizacją, broni swych płodów duchowych jak największej świętości, jakby bronił krzyża ze znakiem Zbawiciela, gdyby świętokradca przyszedł go wywracać. Co więcej, ma on swoje pewniki i prawa, które my nazywamy przesądem lub zabobonem, lecz bardzo fałszywie; albowiem są to prawdy uświęcone starym bardzo doświadczeniem, a utrzymujące się w postaci przysłowia lub przypowieści; do liczby takich prawd należy i ta, aby strzec swoich tajemnic jak oka w głowie, inaczej, rozpowszechnione tracą na swej mocy i potędze. Wiemy, jak trudno wydobyć jaki środek lekarski od chłopa, który go zbawiennie używa; w jego bowiem przekonaniu nie należy się zwierzać dla nasycenia czyjejś ciekawości, ale tylko pod uroczystą przysięgą, często na łożu śmierci, jak to ojcowie synom swoim czynić zwykli. Taką to ostrożność okazuje wieśniak w udzielaniu wszystkiego, w co wierzy; przeciwnie tam, gdzie za pierwszym słowem prawi, co ślina do ust przyniesie, gdzie pomiesza świeckie i obce wiadomości ze swymi własnymi, tam nie wierz jego bredniom, bo już uronił na zawsze tajemniczy kwiat paproci, który mu odkrywał wszystkie skarby. Na dowód powyższych mych twierdzeń przypominam tu Staszica, który wyraźnie mówi w Ziemiorództwie gór karpackich, jak trudno było mu co wydobyć od górali, mianowicie o owych talizmanach gdzie nazwiska perskie, Amschapsans i Bachman, wspomniane były. Takie jedno odkrycie wyświeciłoby może lepiej nasze pochodzenie, nasze dawne stosunki, niż tylokrotne dociekania z pisarzów obcych, których stopa nigdy nie zabłądziła na polską ziemię; ucho nigdy dźwięku słowiańskiej nie słyszało mowy. V Z drugiej strony wszedłszy z ludem w duchowy stosunek, przypuszczeni zostajemy do wspólnego z nim dziedzictwa, wchodzimy do tej jaskini istnie-j jącej w podaniu, gdzie możemy garściami podnosić drogie kamienie i złoto, i byle się nie obracać poza siebie,
5

w których cześć swą dici tych powieści i pamiątek zakończy tą tęskną myślą: tak kiedyś było! . . w dali jednak przebija się. po której mamy dążyć do odrodzenia w postępie. użyczając mu zasobów naszego doświadczenia i odkryć na polu nauk i życia społeczeńskiego. Ich twarze i cała postać przybiera wtedy wyraz to podziwienia. wszedłszy raz do tej jaskini podań. o ile mogę wnosić z urywków jego umieszczonych w „Athenaeum”. nie możesz nie westchnąć l nie podzielić jego tęsknoty za przeszłością. dowiedziawszy się o jakimś obrzędzie. co mieli szczęście rozmawiać z ludem.klechd..Słysząc te wyrazy. jego na koniec wyraz twarzy i poruszenie głowy malujące żywy obraz uczuć serca. gdy tyle ramot się pojawia. 6 . mieszając te razem z miłosnymi. . Lipiec): Powieści opowiadają Podhalanie wielce dramatycznie. a raczej wyciągnąć z niego jaki nowy materiał. gdzie rozbiorowość. kiedy ci pierś swoją otworzy: Wszystkie pamiątki żywe obudzają uczucia w Ukraińcu.O. bo z niej wionął zaraz duch ożywczy na tę przeszłość. jakkolwiek z nimi jest oswojone. jak po nici Ariadny odkrywa przejścia labiryntów dziejowych i nie posiada się w uniesieniu. temu odśpiewa wszystkie pieśni. a oko jego. Drobne to tylko przykłady. wierzącymi. notąd tylko ułamkami i wyjątkami nas dochodzi. Zajrzyjmy do niego. wygotował obszerne dzieło. hulackmi i tym podobnymi. gdy je Ukrainiec z całym rozrzewnieniem wymawia. Ukraińca tęskny żal za piękną przeszłością. jak ten lud wielki w swej niewinności i ciemnocie. którą się pyszni i szczyci. ile doznali rozkoszy wewnętrznej. zajęły miejsce silnej wiary i żywej poezji. pieśni. zwyczajów. co mówi o Ukraińcu. Od lat wielu szukał on po Ukrainie pieśni. i kto go tylko zdoła zniewolić dla siebie.wątpliwość lub zaprzeczenie. uczuć i wyobrażeń. Tak jest. a razem konieczny jej wypadek . są jakby przeczuciem tej jasnej drogi. Taki to obraz wywnętrzającego się syna stepu podaje nam p. do kształtów zmysłowych. Chodakowski odkrywszy jakieś zapomniane uroczysko lub horo-dyszcze. jakby spoza obloką. na pół jakby pamiątkami przeszłości olśnione. Najznamienitsze jednak dotąd zasługi oprócz Chodakowskiego i w części Wójcickiego położył pan Izopolski. jakie umie o dawnych czasach. Izopolski. czyli przechodzić z wysokiego wykształcenia form do również wysokiego wykształcenia ducha. bez rzeczywistości. wyraz prawdy ostrzegającej. bo i usiłowania dotąd były drobne. Narbutt za odśpiewaną sobie piosnkę Mileńka Lietwa oddaje Litwinowi w zapale zegarek. gdy mu zwrócisz uwagę na te resztki przeszłości. zawsze jednak zasępia się tęsknym uczuciem. bez których ludzkość nigdy nie jest w stanie ani podnieść się wysoko na drodze postępu. aby się te złote rojenia sprawdziły. jak wszelkie dotychczasowe przypuszczenia nabrały przekonywającej pewności. ani tworzyć dzieł przynoszących nieśmiertelność. jakoby tych zdarzeń byli naocznymi świadkami. opowie znane sobie powieści o zdarzeniach i bohaterach. już to na tejże drodze. już to stając się prostymi. to smutku. w której żyje Ukrainiec. nie wolno nam obracać się na ten świat drugi. podań. których sprawdzenia życzyć by sobie warto. widząc jego oczy na pół wzniesione do nieba. komu on poufa. za którą marnie ścigał po martwych kronikarzach. zobaczmyż. co mówi o góralu tatrzańskim pan Zejszner (Biblioteka [Warszawska] 1844. Zdaje się. które nie wiem dlaczego. to żalu. gdzie życie nagięło się tylko do konwcncjonalizmu. obrzędów itp.byle nie mieć na myśli zdrady przeciw duchowi zostającemu na straży. tylko spytajmy tych. Podhalana pragnienie. jego prawą rękę na piersiach złożoną lub splątaną na głowie w gęstych włosach. jak ich pojęcia przeczyściły się zaraz. że to są piękne uludzenia.

I tak: w Krakowskiem krąży powieść o królewnie. jaskinie. Niewypowiedzianej wartości byłby zbiór takich klechd. lecz tylko urywkowo lub niedokładnie.VI Z tych krótkich napomknień o ważności badań nad naszym ludem. Lud do niej nie przywiązuje tej religijnej wiary. lasy. czarownicach. pod względem badań nad światem umysłowym ludu.żywoty świętych. Warto. wzięła go więc. tym ona jest dla niego. Boniaka. już to odnoszące się do pomników. jako też o trudnościach towarzyszących podobnym przedsięwzięciom. Nie roszcząc sobie bynajmniej prawa do tak wysokiej zasługi. że to jaki osobliwy robak.albowiem wiążąc się do pewnych miejsc. przyniosła pokazać ojcu. lecz gdy na nią nalegano. musiano mu dawać pod nie podpórki. 7 . do legend kościelnych przechowywanych w jakiej pamiątce . którym będą przystępne. czyli tradycje miejscowe. a legend . nie ustaje z wydaniem niniejszego dzieła. Wszystko. dworzanie wyszli szukać takiego człowieka i znaleźli rolnika w polu jedzącego obiad na żelaznym lemieszu. jak: mogiły.następnie też i do wyobrażeń dziś istniejących o nadzwyczajnych istotach. który miał tak ogromne brwi. która nie chciała iść za mąż. że liczba podań ogromną jest w naszym kraju. Raczyńskiego. co się poświęcą doskonałemu zgłębieniu jakiej części kraju. które się z Tysiąca Nocy nasnuły. znaczna jednakże część doszła mnie z ustnych opowiadań. ale z koniecznym rozgatunkowaniem i oddzieleniem tych. ten rodzaj bowiem utworów gminu należy do innego działu. Wiele podań dostarczyły mi kroniki nasze. dlaczego zbiór mój nie zawiera wiele więcej nad 150 podań . także do osób historycznych. musiałem albo poprzestać na tych podaniach. zbierając same podania. O tymże samym Buniu jest dokładna powieść w kromce znajdującej się w archiwach konsystorza we Lwowie. że ten będzie jej mężem. mianowicie zaś z Klechd p. Z tym wszystkim zamiar mój zbierania ich dalej. góry. postarały się o zebranie onych i ogłoszenie drukiem. bądź od osób. jaką wskazałem tym. zamki. kamienie. rzeki. Ostatnie szczególniej odznaczają się nieporównanym urokiem poetyckim i wyraźnie czuć się w nich daje. tak z dzieł ogłaszanych drukiem. jest czystą igraszką fantazji lubującej się w pewnych obrazach i przedmiotach. Podanie właściwe trzyma się albo pewnego miejsca. że kiedy chciał popatrzeć. a co największa. że w tej osobie przechowała się pamięć połowieckiego wodza. a myśląc. aczkolwiek w ostatnie to dzieło wpłynęło wiele podań pióra znanego poety Berwińskiego i artykułów umieszczonych w „Przyjacielu Ludu”. co tylko mogło mnie dojść z drukowanych źródeł. albo też nosi na sobie cechę pewnej rzeczywistości historycznej lub pochodzenia z czasów pogańskich. Zdarzenie to przypomina podanie o Libuszy. wilkołakach itp. jak klechdy lub pieśni. przystępuję do pomówienia kilku słów o niniejszym zbiorze podań i legend wykonanym przeze mnie. Podobne podanie słyszałem w Wogezach. że pogańska przeszłość Litwy nie jest zbyt jeszcze odległą Namienić tu muszę mimochodem o niektórych podaniach zasłyszanych przeze mnie. jak: jeziora. nie są tak łatwe do zebrania. Z tego powodu niech się kto nie dziwi. aby osoby. a mianowicie w Krakowskiem i na Litwie. które przypadkowo lub z umysłu przyszły do posiadania onychże. które miałem nie ogłoszone w moim zbiorze. mam bowiem to przekonanie. jak z własnych poszukiwań. E. albo korzystać z uprzejmości osób posiadających takowe. Wnoszę. czym dla nas romanse rycerskie lub powieści Hofmana. odrzekła. a mianowicie w postaciach bohaterskich. Znowu: olbrzymka wyszedłszy w pole znalazła wieśniaka orzącego wołmi. że bez tych robaków poumieralibyśmy z głodu. lecz ten ją zgromił mówiąc. Na Pobereżu opowiadano mi o Sołodywym Buniu. bądź wprost od ludu. już do miejsc. Wójcickiego i ze Wspomnień Wielkopolski p. użyłem na ten cel. Zwracam tu uwagę czytelnika. że do zbioru niniejszego nie przyjąłem tak zwanych klechd czyli bajek. gdy przeciwnie klechda. którego znajdą jedzącego na żelaznym stole. swobodna jak wietrzyk. jaką ma często w podanie. że od lat wielu nie mając sposobności oddać się temu rodzajowi pracy. wykonałem tylko bardzo małą cząstkę tego wielkiego i pracowitego zadania. diabłach.

w całej postaci okazywał się przymus. postrzegł wieśniaczkę chodzącą na kolanach około krzyża. gdy ją spytał. Jncewicz.jak się wyraża Cicero. zawsze odbierałem odmowna odpowiedź i tylko niekiedy za wysoka nagrodę skłoniono się do mego żądania. Roma 1830. aby przy gorliwości pierwszych apostołów chrześcijańskich religia łamała sił: do wyobrażeń pogan. czyli do Najświętszej Panny nazywanej u nich Panna Maria Perkunatele. w Krakowskiem plemię chrobackie daje się poznać od plemienia przybyłego z Wielkopolski. tak np. odwiedzę grób świętej Biruty. raczej przyjąć należy. byle chęć mieć ku temu i nie ważyć lekce podobnych pamiątek. Na Żmudzi także się modła do Perkunateli. Nie licząc już innych stąd korzyści dla badaczy i poetów. co mówi w tej mierze o wieśniakach kampańskich p. Ktokolwiek zwiedzał nadreńskie zamki i zwaliska. To samo i gdzie indziej. toż samo o Kolladzie i Pałykopie. że największy swój urok winny romantycznym podaniom. lud odbywa pobożne pielgrzymki i uznaje ja za święty i właśnie kiedy zwiedzał tę górę. lecz obrażające. jeżeli głośnym się stanie podanie o niej. które się z nim pomieszało. * Nie można twierdzić. dlatego należy odróżniać tubylców od późniejszych osadników. jeśli tylko przyjdą do zdrowia. który miał należeć do króla Przemysława. a i to jeszcze winienem byt bardziej rozkazowi osób mających u wieśniaków powagę niż dobrej ich woli. z których pierwsza przypada na Boże Narodzenie. Janem Chrzcicielem. że w bezduszne formy wiar pierwotnych wstępował duch chrześcijański ożywiał je.W Górznie w Wielkopolsce. każda okolica nabiera więcej powabu. drugi na dzień 27 lipca. które po ustąpieniu dawnych rycerzy same teraz z wijącym się bluszczem udzielnie w tych sokolich gniazdach panują i odmładzają myślą żywotną milczące i ponure głazy. którego zowią Iwan Kupajło. pomieszanie i kwaśny humor trudny do opisania pudor guidam poene subrusticus . postrzegać się dają znaczne różnice. kiedy Kościół obchodzi św. który acz jednego szczepu.„Ilekroć zdarzyło mi się prosić wieśniaków lub ich żony o powtórzenie śpiewanych piosnek. Twarze ich pokrywał wtedy rumieniec. W Poładze. gdzie pokazują szczątki dawnego zamczyska. Visconti w dziełku Saggio de canti popolari delia provincia di Marittima e Campagna. prawie jak gdyby im kto wydzierał najskrytszą tajemnicę. dlaczego się modli? Odrzekła: w czasie mojej choroby uczyniłam ślub. *** Nie tylko u nas. rozpowiadają o białej niewieście. Pieśni te tak wiernie malują wewnętrzne uczucia ich serca. Liczne tego mamy dowody: na Ukrainie obrzęd Kupajła zeszedł się z św. ten przyzna. już to w ubiorze. Posłuchajmy. już w zwyczajach. ale i gdzie indziej trudno jest dostać się do podań i pieśni ludu. gdzie jest góra Biruly. Pantelemona. .” 8 . jak to utrzymują| niektórzy. ** Między ludem naszym. jak mówi ks. już w przechowywaniu podań miejscowych. Jest że to pamiątka Ludgardy żyjąca w tym podaniu? Na każdym prawie miejscu można znaleźć plon mniej więcej okwity. pojawiającej się zwykle w południe z pękiem kluczy. iż żądanie moje zdawało im się być nie tylko dziwne.

iż się na śmierć rozniemógł. spodziewając się tego po tobie. a onym drugie przyprawne z trucizną podano. Gdy dorósł. napił się sam najpierw z jednego kubka. był smok wielki. wszędzie ich myszy goniły. i syny. jedno w jezioro wmietać. aby mógł usnąć. a nie on: przeto o nic innego nie dbali. powiadając im. dali mu żonę z Niemiec. Bacząc to stryjowie jego upominali go. Powiadając to. strzegąc tego. że musieli co złego nam myślić. bojąc się tego. także i ludzi kradł i jadł. gdy się porządkiem napili. i prosząc. co rozpustnego znaczy. winszując mu zdrowia. przeto musieli mu dawać obrok. aż na koniec gardła dali od nich na zamku kruszwickim. Gdy przyszli do gospod. Żonę takoż jego upominali mówiąc: przetośmy cię synowcowi za małżonkę dali. On wyszedłszy z jamy mniemał. gdzie dzisiaj stoi zamek krakowski. i nie dała ich chować. które czyni. a gdy tak uczynił. jako mędrsza. tak iż ona rządziła. aby tam który zaraz nie padł. a przeciw jamie położyć rano: co uczynił za radą Skuba. ku wieczorowi prosił ich. szewca niejakiego. by siedzieli przy nim. aby się do niego zjechali. których nie mogli słudzy ani ogniem. aż zdechł. ani bronią odegnać. kazała mu się rozniemóc na śmierć. Gmin kruszwicki utrzymuje po dziś dzień. Przyniesiono trunki ktemu przyprawione. drugi Popiel. hamowała od tych zbytków. Gdy przyszli. obesłał stryje wszystkie. Gdy pani księżna usłyszała o ich śmierci. żeby mu ustąpili. że Popiel chcąc się od natrętnych myszy zasłonić. pił wodę.Smok Pod górą Wawel. Lecz dla jego młodych lat więcej stryjowie rządzili niż on sam. wielką boleść cierpieli. chcąc przed nimi testament uczynić. z których ciał poczyniła się wielkość myszy. ale i to nie pomogło. Mysia wieża w Kruszwicy Po pogrzebie Popielą starszego wybran został na jego miejsce syn jego. i zamordowały i jego żonę. cieszyli chorego: on im dzieci i żonę poruczał. pomówiła. Lecz i ona. iż się chce uspokoić i prosił. który troje dobytka naraz zjadał. którego z stryjów innego nie obrali. w której się zamknął z żoną i z dziećmi. jedno tańcowali. 2. a R. iż ich bogowie skarali. bo myszy banię przegryzły i zajadły Popiela. rychło pomarli. która mu się bardzo wkradła w serce. którego potem dobrze udarowa! i opatrzył. Jest jeszcze jego jama pod zamkiem Smoczą Jamą zwana. 9 . a chociaż na wodę uciekali. kazał zrobić wielką szklaną banię. P. aby mimo syny jej albo męża. abyś go ty. był płacz po wszystkim dworze. każdy dzień troje cieląt albo baranów. i tak kazał się puścić na jezioro Gopło. Ustąpili wszyscy precz. dobrej myśli byli. którego Chostkiem od brody i włosów na głowie rzadkich. zmyślił sobie. rozpalił ich jad. zmówiła się z mężem. które się rzuciły na Popielą i zżarły go. zwano: a to z dozwoleniem stryjów jego książąt. by ciele pożarł razem: gdy to w nim tłalo tak długo. a pili z nim i jedli. przedsięwziął i o niej lepiej radził. Kazał tedy Krak nadziać skórę cielęcą siarką. aby tego poprzestał.

na przyszłe postrzyżyny przygotowa. przemywszy sobie oczy cudowną wodą z studzienki.nych. aby lecącą rzeczpospolitę podźwignął: wzbrania się ten. krzyknęli. a za żywota jeszcze Popiela. stół przygotował i dostatek z onych potraw. już nie tylko sąsiadów i przyjaciół swoich. od obyczajów jego nieróżna. gdyż każda rzecz ujęta. jedynego syna powiła. ale też samego książęcia (gdyż naonczas nie tak się poważnie i pieszczono nosili panowie) ze wszystkim dworem jego na ucztę naznaczoną zaprasza. * Na goplańskim jeziorze dziś jeszcze jest wysepka nosząca nazwę: Rzepny. miód w nie przelewa. łaskawie wezwał. Tam rzecz wielka i dziwna przypadła: przyrosło nad zamiar mięsa. — stąd ściany owej kapliczki zakryte prawie całkiem włosami. dosyć uczyniwszy powinności swej. a za sprawą onych. chociaż poganinowi. Woźnica mój. postrzega się na lewo w lesie klasztor Minichowski. poczciwy kmiotek okoliczny. wzrostu siadłego. a prawie czasu zjazdu onego do niego przyszli. 4. lunął się miód wierzchem naczynia swego. nie zdaniem abo pomocy ludzką obranego. gdy żona imieniem Rzepicha *. tuż przy drodze na prawo stoi mała kapliczka drewniana. a z niewielkiego grunciku roli i z barci żywot swój utrzymując. zwłaszcza na chorobę oczu i kołtuna. sprawiedliwy. Człowiek prosty. z prostych desek zbita i pochylona.3. stojący na wzgórku.na wodą. Ciż to tedy goście. gdy wtóry raz. w kurpiach łyczanych na zamek od starszych prowadzony jest. wiek średni już pomijając. Rozumieją tedy jedni. A goście oni. pierwszy włos obrzędem pogańskim synowi podstrzygać i nazwisko nadać miał: na on bankiet wieprza zabiwszy i kadź miodu rozsyciwszy. za upomnieniem gości onych. zniknęli. Za sprawą jednak i pozwoleniem gości swoich. Pierwej niż dzień uczty naznaczonej przyszedł. że to byli aniołowie Boży. dziś podupadły i pusty. w dom swój chętnie wprowadził. ludzki. do której lud cudowną przywięzuje siłę. których on widząc. wyrwał z grzyw lichych swych szkapin po garści włosienia i pokropione taż 10 . przed nich postawił. jałmużnik. kołtunami. Temu. Pięciu męczenników kazimierskich Jadąc z Konina do Kazimierza drogą piaszczystą i nudną. jednostajnym wszyscy głosem Piasta. Piast za rozkazaniem ich. że od dworu książęcego odepchnieni byli. przyiaciół wezwał był. ale przejrzeniem Boskim za pana sobie być podanego. z ubożuchnej spiżarni swej wszystek on zjazd od głodu prawie zdychający dostatkiem hojnej żywności karmił. szerokich i długich pleców. syn Koszyków imieniem Piast. Wnet za tem Piast. w niej studzienka w najgorętszej nawet porze napełnio. na to miejsce okwicie przybywała. odpłacający. tak jako chodził w siermiędze. Piast Był w Kruszwicy obywatel. statków więcej spożycza. Naprzeciw niego. Co gdy się rozsławiło. Zbiegnie się wtem do domu jego wielka moc panów: proszą i wymagają na nim. a nawet włosiem końskim. z trafunku nagodzili się mu dwaj nieznajomi w pielgrzymskim odzieniu młodzieńcy. i podług mienia swego uczciciel wielki. jałmużnę i dobroczynność.

Owoż tedy taki cud im sprawił. co tam gdzieś jeszcze dalej mieszkał na kmietwie. w tej okolicy. nie tyle. prawowitszych czasów daleko większą miała siłę cudowną. czego pono jednak nie dokonali. z nich potem wystawiono kościół wspaniały. Mateusz. Najbardziej jednak i najusilniej pracowali nad zbudowaniem kościoła. Mój ojciec. to drugiego przez ten czas wilki zjadły przy dyszlu. na pamiątkę tych domków do dziś dnia utrzymują w Kazimierzu kapliczki. gdzie dziś Gosławice. bo im śmierć męczeńska przeszkodziła. które w swoich ogródkach sadzili. że raz za młodych lat. oczywiście od tego. ujrzał pięciu biednych pustelników. Jednego razu szedł tymi stronami pewien rzeźnik z Gniezna. a jakież być musiały wonczas. jak lichą sprawę z korzonków sporządzoną zajadali modląc się. gdzie potem miasto założył. które się w murach znajdują pomiędzy cegłą — bo trza wam wiedzieć. to choć tu w okolicy po jeziorach nie brak — czymże ich mieli biedni pustelnicy ułowić? — musieli się tedy obejść i przestać na korzonkach. odpowiedział mi z powagą polskiemu chłopkowi właściwą.wodą zaczepił o drzazgę na ścianie. bo mięso jadał i lubił — jeszcze bardziej litować się począł nad nimi — i szczerze żałował. Przez długi czas żyli jeno korzonkami i trochą warzywa. że kościół powiększono tak. ale dzikiego i drapieżnego zwierza więcej się chowało po większych puszczach. a Barnaba rzekł mu: że mięsa nie jedzą. a co do ryb. nasi starzy powtarzali. a wszystkie ręką świętych pustelników ociosane. Takie to tu przed stu laty były puszcze. panie. że naonczas w tej puszczy mieszkało pięciu pustelników — wszyscy pono bracia: Jan. bo wtedy 11 . nieświadomy naówczas jeszcze podania. a skromni w jadle i napoju. wokoło bagna i puszcze. a znowu zgorzały po trzeci raz wystawiano tak. Owoż tedy człowiek z rzemiosła rzeźnik. które nazwał Koninem. Otóż ulitował się na nimi poczciwy rzeźnik. Trza zaś wiedzieć. podobnie jak owo tę Śgo Barnaby. każdą w swoim miejscu. odbudowano go drugi raz. Najstarszy pomiędzy nimi wiekiem i najświątobliwszy. sił człeku trzeba. który przy wolnym czasie na łowy zjeżdżał w te strony. co niósł dla brata — ale pustelnicy przyjąć nie mogli. że się tam konie jego pasły. kiedy do nich Chrobry na ło. Działo się to za rządów wielkiego króla naszego Chrobrego. Mieszkał on wtedy tam. jak oto do dziś dnia stoi owa wspaniała fara kazimierska. a kiedy później zgorzał. bo nie tylko ślepotę. ale jest ich przecie i tak dosyć. złych ludzi. że woda ta za lepszych. Byli też to święci robotni jak chłop polski. Mięsa ani ryby nie zasmakowali nigdy. a kiedy tu w tę okolicę zaszedł w czasie południa. Izaak. powiadali mi. kiedy powrócili z jarmarku i jednego konia wyprzężonego wprowadzili do stajni. a ludziom w łasce Bożej będącym nawet członki odcięte za jej pomazaniem odrastały. takoż człek poczciwy i bogobojny — i niósł kawał mięsa dla swego rodzonego. Stąd jeno mila do Ślesina. a i my złym parobczakom mawiamy: będziesz zbijał na borach ślesińskich. który dopiero za pamięci dziadka mego się spalił: a wielką stadninę swych koni miewał na błoniach przy rzece. Ale Bóg litościwy nie chciał ich opuścić przy ciężkiej pracy w głodzie i niedostatku — bo to do pracy. Reszta zaś mieszkała razem. Było też właśnie. ale wszystkie inne kalectwa leczyła. zamieniając las na ogród. tu właśnie. Dawniej oczywiście jeszcze gorzej było. — bo były też to — mówił dalej mój opowiadacz — były to strony dzikie i leśne. był ich przełożonym i mieszkał na osobności. gdzie dzisiaj ta kapliczka ze studzienką cudowną. Barnabasz. a tam dziś jeszcze knieje sławne z rozbojów. Możecie tam jeszcze teraz przypatrzyć się tym cudownym kamieniom. że miasto Kazimierz dużo później założono: owi święci pustelnicy mieszkali w kniei. a był dobrym chrześcijaninem i chciał im dać to. bo mięsa ślubowali nie jeść. że raczej nie jest rybakiem. choć każdy w osobnym domeczku. co żyli lat dziewięćdziesiąt i sześć na świecie. którą wkoło swoich chat karczowali. a kiedym go. Krystyn i Barnabasz. nagromadzili przecie bardzo wiele polnych kamieni. prawda. że na cały kamieni nie wystało.wy zjeżdżał. na zamku. Cudowność zaś ta. bardzo dawnych sięga czasów i z dziwnie starymi zdarzeniami jest połączona. zapytał o przyczynę tej dziwnej operacji. które gładko obrabiali w kostkę.

którą miał przy swej pustelni. co twego. nie chciał się zaraz przyznać do winy i mówił. Dosyć. wnet zabrawszy skarby zostawione udał się z nimi w drogę do Gosławic. że był król wspaniały i wielki. rybę upieczoną spożył z braćmi swymi. Owoż tedy zdarzyło się w parę lat później. Owoż stało się dalej. królu. dziękował Panu Bogu za to. nie wiedział i po dawnemu odmówiwszy modlitwy pobiegł łowić rybę w studzience. bo mu tak głos Boży rozkazał w jego duszy. zawinął raz na miejsce.stanowili przebłagać go ciężkimi pokutami. co jest królewskiego. czuł to sam u siebie. wykarczowane ręką ludzką. jak ją wczoraj odebrał z rąk rzeźnika. ale zapewne rybę niósłby dla brata i mógłby nią głodnych pustelników nakarmić — co. a choć to cud wielki i niepojęty. aby nam przywrócić raczył spokojność naszą doczesną i zbawienie wieczne!” Król zdumiony prostotą i świątobliwością Barnnby. że lepiej by ich użyć mogli na dworze jak owi na puszczy. a głowę do studzienki zapuścił. Dałeś im skarby tego świata. Nazajutrz ryba znowu odrosła w całości i tak cud ten co dzień się powtarzał i żywił biednych pustelników. których dzisiaj przez nieświadomość pokusiłeś do grzechu. który na ustroni zamieszkały. czy też może złe ich skusiło. a odebrałeś skarb niebieski — łaskę nieustającą Pana. a uzyskawszy wreszcie posłuchanie.nie mięso. który ją pobłogosławił. a obiadowa godzina nadeszła. po. kiedy się znowu wszyscy koło południa zeszli na obiad. upadłszy na kolana. poszedł Barnaba do swojej studzienki i łowić w niej zaczął. Poznał on wtedy dopiero owych pustelników.razem ich ubóstwo i nędzę. po odprawionych modlitwach. a oddawszy głowę. oni mu też tego nie rzekli. bo zaraz owo mięso przemienił w rybę bardzo wielką i piękną. jak owa woda tej studzienki. w którym by niezadługo chciał widzieć od. a Jego łaska nieustająca nigdy nie wysycha. jako człowiek światowy i możny. widział wstyd ich i pomieszanie i rzekł zasmucony: bracia. które miał ze sobą i na sobie — tak znać tusząc. chciał im jakoś dopomóc i po królewsku łaskę swoje okazać. mówiąc do siebie. a nie zawsze im się oparli. Oddał im przeto wszystko srebro i złoto. że źle zrobił kusząc światowymi bogactwy święte ubóstwo.prawioną chwałę Bożą. którego pierwszy raz oglądali. Zdumieli się wszyscy niepomału. gdzie było trochę uprawnej ziemi i cztery małe chateczki. za której pomazaniem niejednemu już członki odrastały jakoby na pamiątkę szczerej ofiary i dobrego uczynku. że owi pustelnicy na ubóstwo ślubowali Bogu. zgrzeszyliście! Oni też przyznali się zaraz do winy. o których pierwej nigdy nie słyszał — dziwił się ich świątobliwemu życiu i niezmordowanej gorliwości w ociosywaniu kamieni na przybytek chwały Bożej — a widząc za. że całym szczęściem na świecie jest ta mamona mizerna. Ślubowaliśmy na ubóstwo. Barnaba zaś postanowił zwrócić królowi. boć to i święci miewali pokusy. gdzie król na wypoczynek zwykle wieczorem z ło. stawił się przed nim w pokorze i rzekł: „Królu miłościwy! Jestem Barnaba pustelnik i najstarszy brat tych czterech. Aliści tą rażą wyłowił jeno głowę nieodrośniętą. a nie wiedział zasię. głowę zaś wpuścił do małej studzienki. o tym. co zaszło. którymi się ów poczciwy rzeźnik gnieźnieński przed Panem Bogiem zasłużył. to i moc Boska wielka i niepojęta. Tu czekał na niego do nocy. bo mu znowu głos Boży w jego duszy tak zrobić rozkazał i ku zadziwieniu wszystkich wydobył z niej rybę w całości taką. Pan Bóg wszechmocny oczywiście pokazał. że go wysłuchać raczył. że Chrobry w te strony na łowy zajechał — a polując po puszczy. ale jako był dumny z natury i stanu swego. mój dobrodzieju. kiedy król odjechał. że się czterej bracia wedle zwyczaju zebrali u najstarszego Barnaby. sprawił i upieczoną spożył razem z drugimi i z owym rzeźnikiem modląc się Panu. Aliści i zgorszenia przyjść muszą — jak Chrystus Pan uczy. które sami na się nałożyli. że owo złoto zostawił gwoli prędszego wybudowania kościoła. 12 . czy to z przestrachu przed tak wielkim i potężnym królem. a przyczyń się za nami modlitwą do Boga. Odbierz. że bogactwa przyjęli — a patrzeli na to dworscy królewscy i zazdrościli im skarbów. a widząc wyraźny gniew Boży. a spojrzawszy na braci. a pobłogosławiwszy odciął głowę. że szczerze mówił.wów powracał. a oni od ciebie złoto przyjęli. i oddał rybę Barnabie. Owoż nazajutrz. a rzeźnik poczciwy.

Jedni mówią. trzymając przez noc cały łańcuch przeciągnięty dziurą wydrążoną w ścianie bocznej. jakoż udali się z nim na puszczę i tam nowy cud ujrzeli. choć sprawiedliwą karą. jakoż też pewnie Bóg pełen litości darował im ich winy. że je gdzieś w ziemi zakopano i męczarniami chcieli wymóc ich odkrycie. aby poznanych nie doniesiono królowi. i do dziś dnia opowiadają mieszkance Kazimierza jego śmierć męczeńską i okrucieństwo Karola. które się pokutą i skruchą oczyścić jeszcze mogą na ziemi. przez złość. a mały chłopczyk. gdzie owe chaty pustelnicze stały. ale Barnaba wstawił się za nimi i jako dobry chrześcijanin prosił o litość dla nieprzyjaciół. czy też z obawy. takie same kaplice jak owo tu Śgo Barnaby. a modlił się tak gorąco. którzy w nim zbawcę i świętego uznali. którąśmy w Miniszewie widzieli. bo był twardej woli. wszystkich braci pomordowali okrutnie. co gdy król ujrzał. który był moim ciceronem. Tej jeszcze nocy stawiono powiązanych przed królem. oglądałem pokój. co tak jasno w nocy gorzały. „Widzę tę krew męczeńską — wołał płacząc Barnaba — w tej chwili dokonywają swej zbrodni. unieśli się chciwością i śpiących nocną porą napadli. pokazując ową dziurę w ścianie jako niewątpliwe świadectwo. że dworzanie jego widzący pozostawione braciom pustelnikom bogactwa. a raduję się ze szczęścia. co gdy nie pomagało. Była to łuna bijąca od chat podpalonych przez zbójców. do którego przykuty był nieszczęśliwy Patkul uwięziony w przyległym pokoju. że u ziemskiego mocarza politowania nie znajdzie. a dotąd ludzie poczciwi utrzymują na miejscach. Stanąwszy w Kazimierzu pospieszyłem obejrzyć owe starożytne kaplice i znalazłem na ich drewnianych ścianach główniejsze sceny z życia pięciu pustelników wymalowane przez jakiegoś miejscowego artystę. że go Bóg wysłuchał i nowy cud pokazał. ale to pono Pan Bóg takie omamienie zesłał na nich. w którym niegdyś nocował Karol XII. teraz przez ogień nietknięte stały w całości. czego jednak król wysłuchać nie chciał. którą się chcą ratować!” Jakoż król wysłał zaraz łuczników gwoli schwytania morderców i wnet ukazała im się wielka światłość ponad puszczami i wiodła ich na miejsce dokonanej zbrodni. czym król mocniej jeszcze zdumiony zapytał się o przyczynę tego dziwnego płaczu i śmiechu. jakie ich czeka w niebiesiech!” I tu duchem proroczym natchniony oświadczył królowi. Nazajutrz rozerwano końmi Patkula na małej łączce. upadł na kolana i gorąco modlił się do Boga. aby nie dozwolił zatraty tylu dusz grzesznych. który w gniewie wielkim chciał wszystkich okrutną śmiercią potracić. nad straszną. dokąd uciekać i wnet się wszyscy dostali w ręce pogoni. którą lud do dziś dnia Patkulką zowie. że wzrok postradali. Wprowadzili się do nich nowi pustelnicy i ciężkimi pokutami starali się sprawiedliwość Boską przebłagać. a nie mogąc znaleźć owych skarbów w żadnym domku pustelniczym rozumieli. Ale Bóg sprawiedliwy nie dopuści im ucieczki. że nie wiedzieli. jaką Bóg w tej chwili braciom moim za ich przewinienie wymierza. a Barnaba rzekł: „Płaczę. bo oto zaraz opadły więzy z rąk i nóg winowajców. powtórzył mi ich historię z niektórymi drobnymi wariantami i ofiarował się jedną jeszcze osobliwość pokazać w domu pewnego mieszczanina. Patkul jest szóstym męczennikiem kazimierskim! 13 . i poprzysięgli nigdy go odtąd nie odstąpić. mój królu.aliści miasto odpowiedzi począł tu Barnaba gorzko płakać i znów się radośnie uśmiechać. Otóż wtedy Barnaba widząc. bo oto owe chaty. którzy rozum utraciwszy wokoło nich biegali jak błędni. dokąd zaszedłszy. poznał w tym wszechmocny palec Boży i przeciw jego wyrokom stawiać się nie śmiał i zostawił Barnabie zbrodniarzy. ostatni i najmilszy brat mój Mateusz upada pod ciosami zabójców.

Święty ten Romuald był założycielem zakonu kamedułów. co zaszło. jaką nam o nich zostawił Damianus. z wiadomością. ażeby im z braci Śgo Romualda przyprowadził niektórych. aże. gdy już mowę krajową dobrze poznali. począł rzeczonych zacnych mężów upornymi prośbami nalegać. powód jego od razu zmiarkowawszy spowiedź pomiędzy sobą czynić i znakiem krzyża świętego zbroić się poczęli. lecz oni przyzwolenia prośbom królewskim stanowczo odmawiając.* Dwóch tylko pomiędzy wszystkimi było. wszystkich jednakowo dobytymi mieczami pomordowali. o których sprowadzeniu do Polski rzeczony Damianus w ten sposób się wyraża (Bollandystów tom II.jąc odmowy mężów świętych. którzy się gotowymi na tę podróż oświadczyli. tam aż do dnia nie przestała błyszczeć światłość wielka i brzmieć słodycz anielskiego śpiewu. posłał król Bolesław do cesarza z prośbą.** Umówiwszy się tedy pomiędzy sobą postanowili napaść potajemnie nocą pustelnię. Februarius. a nic nie znalazłszy. co by reguły życia pustelniczego świadomi wespół z nimi w krajach słowiańskich zamieszkiwali. gdyż przez noc całą po leśnych zaroślach. jakoby oni znaczną ilość złota przeznaczonego dla Stolicy Apostolskiej do celi zabrali.): Kiedy Romuald w Pereo zamieszkiwał (gdzie był klasztor kamedułów). z tych jeden Jan. Lecz podłożony ogień.mierzony gdy błogosławieni mężowie usłyszeli. Potem trwożliwie skarbu szukając. ale i tego nie dozwoliła opatrzność Boska. Bolesław zasię chcący koronę od powagi rzymskiej uzyskać. Było tam zasie dwóch młodzieniaszków dodanych im na towarzyszów przez króla. p. Napad ten za. IX. a nie zna. C. jak gdyby owe lepianki nie z drzewa. błotnych moczarach i ponurych kniejach z trwogą drogi szukając. lecz po powtórnym napadzie zmogłszy ich rabusie.” I tu porzucając króla do cel swych wrócili. a przynieśli mu za nie od Stolicy Apostolskiej koronę. ażeby tym sposobem zbrodnię swą ukryć i przyczynę wypadku ściągnąć na pożar.WIADOMOŚĆ HISTORYCZNA Ciekawym i ważnym będzie może dla myślącego badacza porównanie tego. któremu był współczesny. którzy wedle sił bronili świętych przeciw złoczyńcom. bez zwłoki tedy udał on się z licznym orszakiem na miejsce pustelni. Po daremnych usiłowaniach chcieli się rabusie ucieczką ratować. zabić mmichów i unieść pieniądze. i ażeby złoczyńcę nie uszli. ażeby mu ten.by różne jego podarunki papieżowi zanieśli. Co więcej — nawet puginałów uschłymi rękoma do pochew wsadzić nie zdołali. źle rozumieli.że przysłał duchownych. którzy by w państwie jego lud na wiarę nawracali. Ci tedy idąc do Bolesława zatrzymali się pierwej (pod jego opieką) w pustyni i dla tym lepszego nawracania i kazania uczyli się pilnie języka słowiańskiego: siódmego zaś roku. otoczył 14 . Za nadejściem ranku nie mogło się to. Ale niektórzy z orszaku poznawszy zamiar królewski. do Rzymu wyprawili mnicha. usiłowali pustelnię i ciała męczenników popalić. zająć się nie chciał. 114. pisarz XI wieku. Gdzie zasie ciała świętych leżały. rzekli: „Do świętego pocztu należym Nie wolno nam wcale zajmować się doczesnymi sprawami. ale z krzemieni były stawiane. prosząc przezeń najwyższej głowy Kościoła (Jana XVIII zwanego XIX) o wolność nauczania i dodając zarazem. w żaden sposób błędnymi nogi znaleźć jej nie mogli. drugi się zwał Benedykt. w żywocie Śgo Romualda. ukryć przed królem. co lud dzisiaj o pięciu męczennikach kazimierskich opowiada. mimo wszelkich usiłowań ludzkich.

Mateusza. Stanął biskup przed królem i przed jego radą pod namiotem. w którym to stanie albo do końca życia swego pozostać mieli. ** Niektórzy pisarze polscy mówią. którym prawem dzierży wieś Piotrowin? Stanisław biskup powiadał. W nocy zasie odwiedził go anioł pański i oznajmił mu. o którą pozwali biskupa przed króla przyjaciele nieboszczykowi.. w której są godzinki i hymny na cześć tych męczenników po dziś dzień w Kazimierzu śpiewywane. między Solcem a Piotrowinem nad Wisłą. W roku zaś 1777 wyszła w Poznaniu książeczka nabożna. Izaaka i Chrystyna. gdzie natenczas sejmował. 5. Odtąd. ażeby posłowie Bolesława w jego popadli ręce. czyli nabożeństwo do świętych pięciu męczenników kazimierskich: Jana. który jako umarł. na biskupstwo krakowskie. Łakomstwo jednak zbójców was pozabijało. które król sam na to podwiódł. jest na cztery lata. * Miechowita lib. schwycony nareszcie i w więzieniu osadzony został. jak zasłużyli. ku nauczaniu nowo nawróconych w Polsce”. 9 mówi: „przyzwolono Benedykta i Jana za wstawieniem się Bolesława. lecz na ich własny użytek — a zostały mu później zwrócone. Mnich tedy wyprawiony przez świętych męczenników ostatnimi czasy do Rzymu. Cesarz zasie Henryk świadomy zamiarów Bolesława. iżem ją kupił i zapłacił nieboszczykowi Piotrowi. przedrukowana tamże w roku 1842: Pięć filarów. 2 cap. od których był posłań. Długosz. Naruszewicz i inni. albo też — jeśliby się inaczej świętym męczennikom zdawało — dopóty. Tyle Damianus. Rozważywszy. lecz żelaznymi łańcuchami do grobu męczenników przykuć ich rozkazał. u Piotrowina. wnet niewysławioną Boga wszechmocnością uwolnieni zostali z pękających się kajdan. za nim powtarzał tę wiadomość Kosmas pragski.. Złoczyńców zasie znaleziono. albo gdzie masz tego zapis? Biskup wziął sobie na pewny dowód do 15 . z klasztoru Śgo Romualda. A gdy ich wedle rozkazu królewskiego do grobu świętych przykuto. że dokonali żywota ci. ze pieniądze dane im przez króla. karą Bożą przywiązanych aż dotąd do własnych mieczów. postanowił król ostatecznie nie karać ich śmiercią tak. Opowieść ludu zgadza się po większej części z treścią tych pieśni. co z nimi począć. Wskrzeszenie Piotrowina Biskup krakowski Szczepanowski kupił był wieś Piotrowin. Benedykta. dopóki by ich ciż święci w miłosierdziu swojem z pęt nie uwolnili. ale w jednym hymnie znajdują się dwa takie wiersze: Choć się przez Barnabasza wszystko odesłało. Strona powiedziała: czym tego dowiedziesz. Pytano biskupa. przezna..czone były nie dla papieża. nieprzeliczone dzieją się tam po dziś dzień cuda. wszystkie drogi czatami obsadzić kazał.las ludźmi. Na tytułowej karcie nie umieszczono imienia Barnaby. po wystawieniu na grobie świętych kościoła.

choć przed nim zapowiadał mszy mieć i innych świętości w kościołach sprawować. jednego czasu szedł za nim. Dotąd legenda z kronik wyjęta.trzeciego dnia. Stanisława przez trzy dni. wziąwszy z sobą kilku dworzan i ony. iż co rok w rocznicę wskrzeszenia Piotrowina pokazuje się przez Wisłę pod Solcem ścieżka. co pomagali tego królowi. a rzecz sprawiedliwą zeznaj. jakoby zawsze któryś członek familii cierpiał pomięszanie zmysłów. zabił biskupa we mszą na Skałce w ko.* Działo się to lata 1079 dnia 8 maja. gdzie był kościół św. tam się cud okazał.” I wstał Piotr. i sam gdy miał mszą mieć. iż się upominają tego. 6. dalej dodaje powieść gminna. Także i uczynił: wstąpił zasię w grób. boć jeszcze w nim mam być do pewnego czasu. tam zeznał Piotr. Tomasza w Piotrowinie. abv mię z czyszczu wybawił. oni gdy chcieli tak uczynić. chcieli drugi raz. iż przedał biskupowi wieś Piotrowin i wziął zupełną zapłatę od niego. jedno proszę. Michała. tedy aż za Wisłę chodził przez most na Skałkę. O którym król dowiedziawszy się tam. wszakże niedługiego. aby mu Pan Bóg świadka ożywił. którego biskup przed sąd królewski przywiódł. kazał go ode m^zy przed kościół wywieść. iż się społu zrosły wszystkie sztuki. Pietrze wstań. * W niektórych familiach polskich tych herbów utrzymuje się podanie.ściele. pozbierali one sztuki i złożyli społu. co skarżyli o bliskość wsi Piotrowina. Rozjechali się z tego sejmu wszyscy. iż to byli Jastrzębcy. aby psi albo ptacy go nie jedli. Skoro po odejściu króla przylecieli orłowie i strzegli ciała św. Gdy przyszli na Skałkę. Męczeństwo św. takoż. czego nie mogąc ścierpieć biskup krakowski wyklął go. Tamże karał przed królem przyjaciele słowy. oczy zawarł przysypan ziemią. A tak dowiódł swej rzeczy biskup. który by rzecz sprawiedliwą zeznał przed prawem. który spytał potem Piotra: jeżeli chce być żyw. padli wznak. a gdy kapłani przyszli. iż Piotrowin przechodził po wierzchu wody. wszakże król nie dbał na klątwy biskupie. do czego im nic: a iż też temu świętemu mężowi trudności zadawają niewinne.dziano świece gorejące w nocy. Srzeniawowie i Drużynowie. Tamże na tym miejscu wi. Przeto on potem sam szedł. Potem wszedł do kościoła św. 16 . tknął go laską biskupią a rękę mu podał i rzekł: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. módl się za mną do Pana Boga. Strzemieniowie. czyli zasię do grobu iść? Powiedział: iż wolę wieczny żywot mieć. jest to na pamiątkę. a nigdy już nic umierać: któregom już blisko. kazał odkryć grób Piotrów. jakby biczem trząsł po wodzie. Stanisława na Skałce Bolesław Śmiały powróciwszy z wyprawy na Ruś wylał się na rozpusty i gwałty. Piszą kronikarze. które w kęsy rozsiekane było. a w tym czasie kazał pościć wszemu duchowieństwu i modlitwy czynie.

jak to zwyczajnie wielcy panowie. ale cóż potem. — Czyń.7. kochał się był w żonie króla swego gdzieś tam daleko. w duńskim kraju. co mówię — odrzekł biskup — wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. aby go Bóg oświecił. które im zadał. gdy się wszyscy zdumiewali. gdzie o mały włos onegoż dnia miasta zaraz nie wzięli: jedno. Oblężenie Nakła Bolesław Krzywousty rozumiejąc. skąd potem. I już obóz ruszyć mieli. Dopiero to Piotr Duńczyk bierze się do budowli i zewsząd cieśli i mularzy sprowadza. skoczył i przed chorągwie wystąpił. biskup idzie do kościoła na modlitwy. Na nic się to wszystko nie przydało i po staremu był ciemny. Żal mu było oczu i uspokoić się nie mógł. że jeszcze mało mieli Prusacy i Pomorzanie na onych klęskach. 17 . jak ci rozkazano. wszystką mocą usiłują. Postawił trzy klasztory i siedm kościołów i natychmiast przejrzał. a Pan Bóg ci wzrok powróci. natychmiast zniknął. Powraca więc do Krakowa do biskupa. a długoż to tego czekać? — zapytał się Piotr z niecierpliwością. przyciągnęli. które w ręku trzymał przeciwko miastu rzuciwszy. A nasi częścią drabiny przyszańcowawszy na mury wpadać. Cóż więc czyni? Oto jedzie do Krakowa po radę do tamecznego biskupa. częścią bramy wyłamać. ściągnął wojska pod Kruszwicę. A skoro pod Nakło. przedniejsze natenczas u Pomorzan albo Kaszubów miasto miejscem przyrodzonym obronne i ręką dobrze obwarowane. gdy oto w dzień jasny na oko wszystkim prawie żołnierzom pokaże się na samym wierzchu kościoła kruszwickiego nadobny młodzieniec białym odzieniem przełyskujący. a ten go ofuknie: — Cóż to za pycha. że ociemniał. a Pan Bóg ci wzrok powróci. kiedy im się czego zechce. człowiecze! Co za nieposłuszeństwo Wszakżem ci trzy klasztory i siedm kościołów stawiać kazał. a potem do Polski wyprawił. a pomodliwszy się gorąco wyszedł i powiedział do pana Piotra: — Piotrze! Wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. 8. O Piotrze Duńczyku Piotr Duńczyk był to pan wielki i hojny. A kiedyż to będzie. Nieborak tą rażą pychę zdjął z serca. król zazdrosny kazał mu miecz rozpalony do oczu przyłożyć i tak go pozbawił wzroku. oto chciał być mędrszym od biskupa i wystawił trzydzieści klasztorów i siedmdziesiąt kościołów. Idź i czyń. młodzieniec on jabłko złote. że ich doskonalsze zwycięstwo z nieprzyjaciela bezwiernego czekało. Tam wojsko wszystko z weselem natychmiast tabor ruszywszy za onym hetmanem od Boga danym pospiesza. znamienite zwycięstwo wziąć z nieprzyjaciela pewnie sobie obiecując.

kiedyś siał pszenicę na tym łanie. ale góral odpowiada: widziałem ją. Nie wyszedłszy jeszcze z podziwienia. a właśnie siałem tę pszenicę. a on się wspiął na przednie nogi mówiąc do niego człowieczym głosem: „Biada tobie biskupie. których było do 70. co ją był wziął z klasztora i płodząc z nią niecnotę. — Dobrze — rzekł góral. Nawet trafiło się to. bo gdzie wczoraj siał. Też i mnich jeden jawnie to zeznawał. którym przyszła. kiedy siałem tę pszenicę. by mi tak długo przedłużyło żywota. dolatuje go tętent jazdy — spojrzy na drogę. tedy psi około niego chodzili i z sokoły przed nim myśliwcy stali. Zaczem dopiero jął pokutować. a tu nowy cud. a poprzedzał je ksiądz. Jeden przypada doń i pyta: — Powiedz mi. dla twojej skruchy i będzie się już lepiej wszystko działo. coc powiem. że widział przed nim wilka. żeśmy szły właśnie. czy nie widziałeś tu wczoraj pani Kingi? — Widziałem — odpowiedział — jak szła tędy z siostrami. Tatarzyn znowu błaga go. człeku. Jutro tu będzie gonił srogi nieprzyjaciel za nami i będzie pytać się. tam dziś bujają pszeniczne kłosy. a tu bieży tłum niewiast w czarnych szatach. ale nim zdołał się onej pani pokłonić. mnichów w Krakowie. co niósł krzyż pański.. Właśnie już słonko było zaszło. duszę jej zabił. ty zaś odpowiedz. Pawle. i lepiej żebyś się był na świat nigdy nie rodził. już jej nie było. żebym wypokutował za swe grzechy. człowiecze! A cóż tak późno robicie? — Pszenicę sieję — odrzekł góral. tedy zrobisz.” A Paweł odpowiedział: „Dobrze by mi miłosierdzie Boże uczyniło. a tu ćma Tatarów.. wysunęła się jedna niewiasta z tego orszaku i rzekła: — Dobry wieczór wam.9.Biada tobie. Jednego czasu będąc u dominikanów.glądał. Gdy poskoczył ku nim i ciekawie się przy. Pani Kinga Niedaleko Krościenka nad Dunajcem siał góral pszenicę pod zimę. Wtem drogą posłyszał jakiś szelest — spojrzy. I tak tatarska pogoń wróciła się tym samym szlakiem. I przeto zasię usłyszał taki głos: „Odpuszczone tobie będzie. że gdy mu kto z sieci zwierza zepsował. — Szczęść ci Boże — odpowiedziała — ale jeśliś poczciwy człowiek. tedy go rohatyną z gniewu przebił. w końcu grozi mieczem. 18 .. Paweł z Przemankowa Ksiądz Paweł z Przemankowa zły był człowiek i wszystko w Rzeczypospolitej mieszał. a nagrodzęć hojnie. co ludzie rozumieli o owej mniszce ze Skały. a będziesz żyw jeszcze siedm lat. boś wziął i zabił”. usłyszał głos z nieba taki: . czyśmy tędy nie szły.” Co nie tylko sam słyszał. 10. iż gdy mszą miewał. ale i ci co przy nim byli. szła tędy. a on jeszcze nie skończył swej roboty. Nazajutrz wstawszy do świtu idzie na pole — patrzy.” Ten to biskup był przy tym tak myśliwy. Pawle niebożę. przeto też trzykroć był w więzieniu.

Chociaż po tym widzeniu wino zostało wrócone do klasztoru. sam nie wie. quadraginta etc. kawaler maltański W kościele katedralnym w Poznaniu znajduje się grobowiec Wawrzyńca Powodowskiego. gdy bowiem nowicjusz Martyrologium jutrzejsze czytać zechciał. Napis na nagrobku tym mówi: iż po śmierci przez rok cały (dziwny pobożnymi i tajemniczymi zjawieniami) z grobu wychodził i podczas mszy uroczystych 19 . Pan Bóg cudownym sposobem ostrzegł ich o bliskiej męczeńskiej koronie. braciszkowie. jednak ci nieskrupulatni wykonawcy testamentu w przeciągu roku umrzeć mieli. 12. drżącym głosem dekret przeczytał złoty: Sandomiriae. że po otworzeniu drzwi nie było nikogo. nikogo jednak nie znaleźli i wziąwszy to za przypadek dalej ciągnęli wesołe krążenie kubka. czytać czy milczeć? Ośmieliwszy się na koniec. które zaraz po przeczytaniu w ręku ich zniknęły. Wtem mocniejsze powtórzyło się kołatanie. dało się słyszeć kołatanie we drzwi. Piastował on urząd komandora maltańskiego aż do r. Biskup Gamrat Gamrat umierając zapisał na klasztor dwie beczki doskonałego wina. gdy pięćdziesiąt księży z przeorem swoim Sadochem było na jutrzni. 1543.Winniście mnie restytucję. iż w klasztorze dominikanów sandomierskich. Sadoch rzecze: umrzeć potrzeba. na takie czytanie zadumiały przeor i z bracią za rozkazaniem na podanej sobie księdze obaczył ów napis złotymi literami. długim kołataniu wszedł Gamrat w biskupim stroju i uderzywszy o stół pastorałem rzekł: . Wawrzyniec Powodowski. co ich tym więcej przestraszyło. A gdy na klasztor gwałtownym pędem nieprzyjaciel uderzył. braciom na Salve Reginae wynijść kazawszy. wszystkim zadał śmierć męczeńską. przyszli pod Sandomierz i tyle ludzi wyścinali. Jednego razu.. boście testamentu nie spełnili. 13. a natomiast gorsze posłali zakonnikom. w którym przeniósł się do wieczności. więc wesoło umierajmy. nadspodziewanie literami zobaczył złotymi pisane te wyrazy: Sandomiriae quadragintata novem martyrum. kiedy się zahulali przy tym skradzionym winie. Wtenczas to zdarzyło się.11. Zaczem im św. Wreście po trzecim. Czterdzieściu dziewięciu męczenników sandomierskich Tatarzy wpadłszy do Polski pod hetmanem Nogajem. jednak po małej chwili zaczęli swój przestrach zatapiać w doskonałym winie. lecz wykonawcy ostatniej woli przywłaszczyli je sobie. co zobaczywszy. aż się krew potokami do Wisły lała.

iż takowe okazywanie się w kościele zmarłego Powodowskiego karą było za jego naśmiewanie się za życia z płonnego. w dzień sam pogrzebu. Wtem się cerkiew zapaliła i tak godny sprawom swoim pogrzeb Złotaryńko odebrał w ogniu. 14. jednostajnym wołaniem pomsty do Boga mściciela wołała. z których bardzo obficie krew płynęła. lichtarze wielkie z woskowymi świecami. podniósł do góry ręce. czyli z czartoskiego naigrywania. z cerkwi uciekł. a w ich nieobecności kanonicy. zwyczaju. który przy tym był i na to patrzył. Co lud wszystek obaczywszy. trup jego z trumny się podniósł i znowu pokładał. Wiekuisty Panie. przybrawszy postać pokorna. Naradziwszy się przeto prałaci i kanonicy odprawili za niego rozmaite nabożeństwa. z dopuszczenia Boskiego. Nie zemścisz się niewinnej krwie naszej wylanie. a tak ustało na koniec owo okropne zjawisko roku 1544 dnia 26 kwietnia. takie podnosząc pienie: Pókiż niebo i ziemię. 15. aby kawaler maltański w czasie nabożeństwa pałasz dobywał i nim w powietrzu przed ołtarzem machał.śpiewanych u wielkiego ołtarza z dobytym mieczem podczas ewanielii świętej między stallami prałatów i kanoników a stallami niższego duchowieństwa widocznie stawał. około stojącym bardzo strasznym. jak mniemał. Po ukończonej zaś mszy niknął. a gdy trzy razy trup zawołał: Uciekajcie! uciekajcie! uciekajcie! — wszystek lud strwożały ze swym pryncypałem Chmielnickim. Podanie dodaje jeszcze. Procesja duchów Przed ową okropną wojną z Kozakami i Ukrainą pokazywała się w Barze na Podolu procesja umarłych. gdy czerńcy służbę zaczęli. które według ceremoniału akolici nosić powinni. zdumiał się drżąc od bojaźni. trzymali w ręku sami prałaci. Złotaryńko Bóg nie przepuścił Kozakowi Złotaryńce za jego morderstwa. gdy wielu nie wierzyło. która od kościoła do kościoła chodząc. a gdy był w Czechrynie chowan na katafalku. 20 . zabit bowiem pod Szkłowem w Litwie. Czemu. jęczał i wzdychał.

gdy królowa skinieniem berła każe się uciszyć towarzyszkom i tak do zdumionego rzecze: — Stój. zrazu nic nie uważał. które tak lubię. rybaku młody. Żaden najmniejszy robaczek. Dźwięk coraz milszy się rozlega. ja sama do własnego stołu ani jednej nie śmiem ułowić rybki. Takiej śmiałości nie można puścić bezkarnie: oto gotowe czekają nas łodzie. a będziesz szczęśliwy. Rzekła i natychmiast sto łodzi bursztynowvch pożeglowało dokonać okrutnej zemsty. bo właśnie o lej poże zwykł on zarzucać sieci. morze ciche. ukazała się w sali. a drugą nazad do wody wpuszczam**. progi ze złota. I naszym kochankiem będziesz. po jednej połowie zjadam. Podobała mi się twoja uroda. same byłyście świadkami moich łagodnych i szczęśliwych rządów. pan nieba. Teraz zaś jeden nikczemny rybAk Castitis znad brzegów moich posiadłości.16. otaczają go morskie panny i swymi wdzięki do siebie wabić poczną: O. zwrócił wzrok na wodę i ujrzał sto łodzi bursztynowych i sto przecudnych dziewic. Nasz śpiew troskę twą osłodzi. otoczona przydwornym orszakiem. Razu jednego rozesłała królowa wszystkich szczupaków z listami do najznakomitszych bogiń Jury *. słońce pogodnie świeci. ziemi i morza. niebaczny! Zbrodnia twa wielka i godna kary. prosząc do siebie na gody i spoiną poradę. Porzuć pracę. chodź do łodzi: U nas wieczne tany. Nadszedł dzień naznaczony i zaproszono boginie przybyły. Skoro z nami mieszkać będziesz: Śród nas będziesz morza panem. a okna z diamentów. rybaku piękny. dach z łuski rybiej. Kochaj mię. jeden nikczemny śmiertelnik ośmiela się naruszać spokojność niewinnych moich poddanych. lecz gdy go urocze doszły śpiewy. Królowa Bałtyku W głębinie wód Bałtyku wznosił się za dawnych czasów pałac królowej Juraty. Lecz jeśli- 21 . Płyną. mojej opiece i władzy poruczył te wody i wszystkich mieszkańców w nich będących. uprzejmym ukłonem powitała gości i zasiadłszy na bursztynowym tronie tak mówić zaczęła: „Miłe przyjaciółki i towarzyszki moje! Wiecie to dobrze. imać w sieci i na śmierć wskazywać. gody. wtenczas królowa. nikt się na życie drugiego targnąć nie odważył. żadna najdrobniejsza rybka nie miały przyczyny skarżyć się i narzekać. młody. Fląderki nawet. a echo) już roznosi po wybrzeżu słowa ich pieśni: Biéda ci. Wszyscy żyli w pokoju i zgodzie. jednak ci przebaczę pod jednym warunkiem. jak siedząc na brzegu rozwijał sieci. płyńmy nad brzegi Szwenty. Stanąwszy boginie blisko ujścia rzeki postrzegły rybaka. Naszymi pląsy i śpiewy zwabimy go na dno rnorza udusim w uściskach i oczy żwirem zasypiem. Słyszy to rybak i ujęty zdradliwa ponętą już chce się rzucić w objęcia bogini. a wszystkim przewodniczyła z koroną na głowie. iż wszechwładny mój ojciec Praamżimas. Zajęty pracą. My obdarzym boskim stanem. z bursztynowym berłem w ręku królowa morza. tam gdzie rzeka Święta hołd memu królestwu Płaci. gdy ja. Ściany tego pałacu były z czystego bursztynu.

teraźniejszość rozumiał. 22 . który rozpruwszy morskie bałwany uderzył w mieszkanie królowej. Nic zbliżaj się do nas. Wreszcie pojednał się z królem tamecznym. 17. jak co wieczora królowa Jurata przyjeżdżała na brzeg i na górze widywała się z kochankiem. Miał konia nazwanego Jodź. koń Witolfa zszedł się na błoni z klaczą królewska. przez drugie wychodził. iż fląderki dlatego jedno mają oko i postać jakoby połowy ryby. słychać jęk z daleka — to jęk biednego rybaka. Rok już mijał. że bogini poważyła się ukochać śmiertelnika. trafił pod tąż górą na smoka Pukisa. Za to co wieczór będę przypływać do ciebie i na tej górze. ponieważ królowa Jurata bardzo one lubiąc wszystkim drugą połowę poodgryzała i nazad do morza wpuściła. niżeli kto mógł przez Niemen przeprawić się. Witolf z rozpaczy oddalił się ze dworu tego króla i kiedy powracał z wojskiem na zawojowanie jego królestwa. pnącymi się jedna na druga. ** Litwini i Żmudź mniemają.byś wzgardził miłością Juraty. samą zabił i bursztynowy pałac na drobne roztrzaskał cząstki. a za dotknięciem mego berła zginiesz na wieki. Kiedy u pewnego króla biesiadował. Rozmawiał z księżycem i znał nieskończenie wiele gwiazd po imieniu. wtedy zaśpiewam ci taką piosnkę. górami. gdy wicher morski zaburzy fale. aby rodzaj takich olbrzymich zwierząt rozmnażał się. Królowie do jego rady i woli stosowali się. na którym wiatry wyprzedzał. a woda wyrzuca kawałki bursztynu — to są szczątki pałacu królowej Bałtyku. Po czym zniknęła królowa z całym orszakiem. Dlatego to teraz. Młodzieniec wybrał i zaprzysiągł jej wieczna miłość Królowa na to: — Teraz już jesteś moim. przez jedno ucho wchodził. że wnet będziesz w mej mocy. bo byś zginał. A gdy jednego roku wróciła królowa do swego pałacu. przykryli ich dwiema. lecz Perkun dowiedziawszy się o tej schadzce rozgniewał się mocno. * Tak się nazywa morze u Litwinów. przyszłość zgadywał. która miałaż podobne przymioty: ale bogowie nie chcąc. Pałacem jego była głowa owego konia. na który wiecznie patrząc. przymuszony jest opłakiwać swoje nieszczęście. która odtąd od twego imienia zwać się będzie Castitv zawsze zobaczę się z tobą. On przebywał na swoim statku morze od brzegu do brzegu świata prędzej. brzegi zaś — pojuris. z którym walcząc pokonał go i niezmierne skarby zabrał. Rybaka zaś Praamżimas przykuł na dnie morza do skały i położył przed nim trupa jego kochanki. gdyż oba czarownikami byli. Witolf Był to człowiek nadzwyczajny: przeszłość wiedział. spuścił z nieba piorun.

Nad przepaścią usiadł Oferusz i płakał rzewliwie. pomyślał sobie Oferusz. Ty się boisz Chrystusa. — Dlatego. — Pójdę ja zatem służyć u silniejszego pana — zawołał Oferusz i zaraz dwór królewski opuścił i powędrował na puszczę.18. postanowił więc całe życie na dworze po. pójdę więc służyć Chrystusowi. a wędrując po puszczy napotkał ubogiego pustelnika i zapytał go: . Podobało się to bez wątpienia Oferuszowi. a z widłami w pazurach. Słysząc to król bogobojny przeżegnał się krzyżem świętym. kędy stała Boża męka. Dlatego to woda morska jest gorzka i słona. dawnym czasem żył na świecie pewien wielkolud nazwiskiem Oferusz. Tam zaś. a wszystkie łzy jego w otchłań kapały i zrobiło się morze. Czego szukasz? — Szukam diabła — odpowiedział nieulękniony Oferusz — ażeby u niego służyć. a kiedy mu matka umarła. I znowu diabła opuścił. co to strach w życiu. który odtąd boku jego nigdy nie odstępował.zostać. Postrzegłszy ją dowódca zatrąbił co tchu na odwrót. że jeden z sług królewskich wymówił w gniewie imię diabła. skąd owej ziemi nabrał. więc jesteś słabszy od niego.Gdzie jest Chrystus? 23 . on chcąc jej grób usypać. ile mil góra nad ziemią sterczała. więc jesteś słabszy od niego. — Kiedy ty się diabła boisz. W pośrodku siedział najczarniejszy i najokropniejszy na tronie z głów trupich i kości ludzkich i wrzasnął rykliwym głosem: Oferusie. który nie znał wyższego od siebie i nie znał. Przybywszy do niego Oferusz popisywał się ze swoją siłą i został mile przyjęty. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał Oferusz. — Ja jestem diabłem — rzekł wódz czartowski i podał rękę Oferuszowi. że się boję Chrystusa! — odpowiedział diabeł. nabrał w but swoi ziemi i wytrząsnął ją na ciało matczyne. Ale zdarzyło się pewnego dnia. powstała przepaść. — Zrobiłem to dlatego — odpowiedział król — że boję się diabła. w której dnia pewnego napotkał rotę czarnych rycerzy. Potem wyszedł Oferusz na wędrówkę i szukał pana. z pazurami u rąk. Był to człowiek tak ogromnego wzrostu. i wzniosła się góra aż pod obłoki. z rogami na głowie. mój przyjacielu. Radzono mu tedy. Krysztofor * Przed bardzo dawnym. nie odstępował odtąd na chwilę boku mocarza i był jego najulubieńszym powiernikiem. Pewnego dnia wyruszyła cała owa rota po zdobycz do pobliskiego miasta i przybyła na drogi krzyżowe. który by ze wszystkich był najmocniejszy i najpotężniejszy: u takiego pana jedynie chciał służyć. który jeszcze był poganinem i nie znał zwyczajów chrześcijańskich. a był mu jak prawa ręka przydatny. że w wielkim palcu swojej rękawicy wyprawił siostrze wesele. a była to przepaść tyle mil głęboka w ziemi. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał się Oferasz. aby się udał na dwór pewnego króla.

którą wyrwał z korzeniem.działo dziecię — ale i tego. to cię przyjmie1 za swego sługę. tonie na środku.miał i pytał powtórnie: — Jak ja mam służyć Chrystusowi? — Módl się a pracuj! — rzekł zapytany. Wiara taka panowała w średnich wiekach. to jest piastun Chrystusa. Odtąd więc nazywał się ów wielkolud Krysztoforem i chodził wzdłuż i wszerz po świecie. Odtąd nazywać się będziesz Krysztofor. wspierając się na ogromnej sośnie. Godną rzeczą zastanowienia jest herb miasta Wilna: Krysztofor święty. wsadził dziecię na barki i wkroczył we wodę. znużony pracą dzienną. stąd przysłowie łacińskie: Christoforum videas. Jest też pieśń stara o św. wtem słyszy głos dziecięcia wołający go trzy razy po imieniu. miał śmierć szczęśliwą. Jestem Chrystus. Kazimierzu itd. * Podanie to. które w średnich wiekach z Niemiec do nas przybyły. chcący się przeprawić na drugą stronę. któremu ty służysz. lubo nie jest płodem wyobraźni naszego ludu. gdy stanął na środku. Poszedł tedy za pustelnikiem nad bystry strumień płvnący z góry i dowiedział się.— Wszędzie! — odpowiedział pustelnik. równie jak często widzieć się dające posągi Krysztofora na domach w Krakowie. bałwany biły z wściekłością o brzegi. a Oferusz zgiął się pod dziecięciem jak pałąk i pierwszy raz w życiu uczuł strach i drżenie. postea tutus ear. Wstał więc bez zwłoki. — Tobie — mówił pustelnik — dał Bóg silne zdrowie i ciało olbrzymie. — Zrobię to dla miłości Chrustusa — zawołał Oferusz i przenosił dniem i nocą wszelkich pielgrzymów. lecz umiał pracować. Modlić się Oferusz nie umiał. który świat stworzył. że każdy pielgrzym. która dawniej zaledwie kolan mu sięgała. wszelako stało się jego własnością wraz z innymi legendami. Rozpowszechniło się ono. aby nauczać słowa Pana swojego i został za te nauki od pogan ukamienowany. iż stąd kto ujrzał wyobrażenie św. Krysztoforze. Podniósł więc głowę i rzekł: — Dziecię! Dziecię! Dlaczegóż ty takie ciężkie? Mnie się zdaje. którą Lelewel w księgach bibliograficznych przytacza. woda się wzburzyła. Jeżeli to zrobisz dla miłości Chrystusa. przenoś więc podróżnych na swoich barkach. Krysztofora. chrzczę ciebie w imię Ojca. Ale dzisiaj. że świat cały dźwigam na moich ramionach? — Nie tylko świat dźwigasz na swoich ramionach — odpowie. szum powstał i wicher. 24 . w imię moje i w imię Ducha Świętego. ale poganin nie rozu. Pewnej nocy zasnął głęboko.

sądzi umarłych z ich postępków za życia. to jest do piekła. wyryło palcem swym przed wielą wiekami od bogów naznaczony los dla córki Krumini. Kiedy powróciła do swego królestwa. przekonawszy się. pod górą mieszkający.19. Ta. W tym państwie piekielnym panował król. który uwielbiał wdzięki młodej królewny. Nieszczęśliwa matka. za nadejściem jednej wiosny. konie. sługi itp. lekki jak piórko. nazywająca się Krumine. który się zdawał być nad samym brzegiem. miała córkę jedynaczkę. Ubogi. Gdy wytrzebiono na pole pewny las. nazywająca się Anafielas. których nasiona przywiozła z sobą. Anafielas Krąży powieść na Żmudzi około Kretyngi. Ale gniew jej został rozbrojony czułym spotkaniem: albowiem ujrzała przeciw sobie idącą nieśmiertelną córkę. zrzuciwszy szkarłatne obuwie. ale zezwoliła na przepędzenie z nimi lat kilku. pełen niegdyś smoków. ośmieliła się wnijść do wody. Zaledwie wyczytała ten napis. domyśliła się. pazury zwierząt. oręże. znikły tułactwa. Odtąd zaczęła nauczać lud ubogi. Lecz próżne były śledzenia.znaczenie. na którym Prze. Im zaś człowiek był bogatszy.rodzenia żywiący się. dno rzeki się rozwarło i została porwaną w otchłań podziemną. pożre i równie jak ubogiego grzesznika złe wiatry uniosą. 25 . której obuwie tylko córki przyniesiono. Staubunas zwanych. Pragaras. podwajała jego piękność błyskaniem świetnych kolorów. Inaczej grzesznego bogacza smok Wizunas. Dlatego paznokcie długie. ujrzała śród rzeki wyrosły. Pramżymas. że ktoś z mocarzy panujących nad wodą czy pod wodą ten postępek spełnił. sztuki rolnictwa. na którą cienie umarłych wdzierać się muszą. jako jest pełen sprawiedliwości. płynęła po żółtym piasku. z którymi i wyjechała. rozboje. Gdy powróciła do Litwy. Zaledwie się zbliżała do zerwania mniemanej zdobyczy. może się wedrzeć na górę.siewania z korzyścią zbóż rozmaitych. Rzeka była bardzo miałka w tym miejscu. wzywały przebaczenia dla matki swojej. dzikość. nadzwyczajnej piękności. Królewna znęcona powabem kwiatu. upadłszy jej do nóg. Bożek mieszkający na szczycie tej góry. jakie drogie kamienie wydawać zwykły. jakie wiosna wydała. dzikimi płodami przy. zapuszcza się królowa w podziemne państwo Pokola. 20. Królowa nie tylko dała się przebłagać. orszakiem najśliczniejszych wnucząt otoczoną. gdyż mienia ziemskie ciążą mu na duszy. Atoli nabyła umiętności uprawy roli i za. Udała się więc dla wyszukania swej straty na wędrówkę po całym świecie. potrzebne są dla prędszego dostania się na nią. Kwiat jeden z najśliczniejszych. chciała matce przysłużyć się świeżo rozkwitłymi kwiatami. że na rzece Roś porwaną została. ze wściekłością pałająca gniewem i zemstą. znaleziono w nim kamień. Nędza. Krumine Królowa. Woda go z wolna kołysząc w swym biegu. Każdy według jego sądu odbiera nagrodę lub karę wieczną. głód. które. Pokole zwany. iż jest jakaś góra stroma i niedostępna. kiedy bogów nie obrażał w życiu. nic więcej prócz łez nie przyniosła. które z okien zamku królewskiego ujrzała nad brzegiem rzeki Roś. tym trudniejszy mu przystęp. w tym zamiarze wybiegła niepostrzeżona.

a przerębli nigdzie nie mógł znaleźć. ale szatan go pochwycił i z wody wyciągnął. — Słuchaj. 21. po której pierwszy żeglował. — Rumszys rozśmiał się gorzko i wskakuje w przerębel. że można dojść do zamierzonego celu. czegoś w domu nie zostawił. W drodze już skutek obietnicy się okazał — piękny rumak z złotym rzędem stanął przed Rumszysem. dziś mieścina tak zowiąca się. doszedłszy do ujścia Dubissy. ze postanowił się utopić. Idzie więc do Niemna. co go taką rozpaczą przejęło. Ubrał się tedy. że jest koniec: Bet ir gałas. Nemon Na Żmudzi nadniemeńskiej krąży takie podanie: Żeglarze przybyli zza morza żeglowali w górę Niemnem. wzięła miano Niemna. nadbiega szatan i rzecze: — Czego sobie masz życie odbierać. lecz gdy to było próżnym. śpiewano śpiew oznaczający radość. Rumszys Stary Rumszys. od niego rzeka. a żona rzekła: Mój mężu! Pókiś był biedny. rzeka była zamarznięta. dostatki. drwal ubogi. Wódz tych żeglarzy i wędrowników nazywał się Nemon. rzekli: Czekiszkim znoka — utkwijmy chorągwie. Rumszysie. dzieci zaczęły się chować za piec. wypoczywali na brzegu z żołnierstwem swoim. co było przyczyną nazwania miejsca Szeradzia. że bylebyś zapragnął. Rumszys się namyślił. siadł na lodzie i tak gorącymi łzami płakał. Lud ubóstwiał swoją królowę i nauczycielkę najpożyteczniejszej sztuki. Dalej płynąc dostali się w puszcze niezmierne. dalsze usilności przekonały. a w nim futro. znikąd zresztą niczego się nie spodziewał. będziesz bogatym. Upłynąwszy Dubissą w górę całą milę. z płaczem więc w nocy powraca do domu. To dało powód nazwaniu Czekiszek.nagość przemieniły się w obfitość. wyratowałem cię od śmierci — rzecze szatan — a teraz dowiedz się. że drogę do tej świątyni znaleźli. kiedy przeznaczeniem twoim ]est być najbogatszym i najszczęśliwszym człowiekiem. ale musisz dać mi wprzódy to. gdzie stanąwszy obozem. stąd nazwanie miejsca Betygoła. Lecz. gdzie natrafiając wiele przeszkód do dalszej podróży mawiali: E-ira gałas — nie ma końca. próbował wykuć ją kamieniem. z radości więc. dziś miasteczko Seradnik. siadł na konia — lecz go nikt w domu nie poznał. to miejsce nazwane zostało Eiragołłą i tak do dziś się nazywa. że wnet zezwolił na warunek szatana. miał na sobie wór. dowiedzieli się o wyroczni będącej blisko źródeł tej rzeki. 22. cały jego dom tak był nędzny. tuśmy odkryli. rąbiąc drzewo złamał siekierę. usłyszał jęk zgłodniałych dzieci. przepych i miłe rolnicze obyczaje. gdy posunąwszy się wyżej rzeką. to cię 26 . że aż lód od nich odtajał. śpiewali: Sze radom. Gdy już był blisko domu. szabla i dzwonek. Gdy się miał rzucić w wodę.

Jął więc kusić powtórnie ojca obiecując mu nieśmiertelność.kochałam. z którego woda z szumem się wali. gdy przyjdzie czas umowy. siedział długo przy ogniu. który był przyczyną jej nieszczęścia. ale to żony nie uspokoiło. a gdy przywdział futro. ukazał się na koniu w żelaznej zbroi. kotem i żmiją i utopić w Niemnie. rzucił kamień w Niemen. potem oboje objąwszy się skoczyli do wody i znikli z oczu. iż pannę świętą. zmieniał się w co chciał. Diabeł leci. lecz pomimo wszystkich wysileń nie mógł z kamieniem zdążyć na czas. Gdy to Rumszys uskutecznił. Woda na tym miejscu wrzeć i kręcić się poczęła. gdzie kazał. Wieś zbudowana nad Niemnem od Rumszysa Rumszyszkami się nazywa. Gdy młody Rumszys dorósł. żeby niewieściego pokarmu nie zasmakował. wszystko szło. był nadzwyczajnie silny i tak świątobliwych obyczajów. Rumszys opowiedział jej swoją przygodę. przynieść olbrzymi kamień spod Kłajpedy. musiałeś złupić kogo. Czasami w towarzystwie rycerza ukazuje się na brzegu rybakom i słyszą przy nich warczenie psa. za to wykroczenie wieziono ją czarnymi dwoma krowami i miano zaszyć w worze skórzanym z psem. Długo jeszcze potem nocami przeszkadzał podróżnym. że szatan nie miał do duszy jego żadnego przystępu. to brzydzę się tobą. kur zapiał. uwolnił pannę i kazał sobie dać z nią ślub nad samym brzegiem rzeki. żeby nabrał mocy i szatana zwojował. zajął się budową wsi. a ów kamień sterczy do dziś w poprzecz Niemna i tworzy próg. nie mogłeś tego zapracować. śpiewa piosnkę o swo. — Przeklęty! — zawołała — a toćeś własne dziecko zaprzedał. bo na co tylko zadzwonił. co i teraz jeszcze się dzieje. byle zezwolił na jedną próbę. dzisiaj porodziłam syna. Kogo uderzył szablą. aż na koniec zniknął zupełnie. Wtem rycerz. a przez to. Wajdelotka Koło Rumszyszek nad Niemnem krąży powieść. aby się w świątyni wychował. kiedy od Rumszysa mieszkania tysiąc kroków był zaledwie. i postanowił zaraz nazajutrz zawieść syna do Krywe-krywejty. Szatan zawył z rozpaczy. łatwo mu poszło. czyli wajdelotkę pomówiono o spółkowanie z nieznajomym rycerzem. jakoby obchodząc gody weselne tej nieszczęśliwej pary. miauczenie kota i syk żmii. miało to być w dziewiętnastym roku życia. Zgodził się Rumszys i kazał szatanowi na godzinę przed kurami wylecieć z domu swojego i nim kury zapieją. Tu się zasmucił Rumszys. sosny same z boru przychodziły i kładły się w porządne zręby. ale teraz widzę cię w zlocie. Ona wychodzi niekiedy przy świetle księżyca w nocy na brzeg. 27 . 23. w którym szatan ma zabrać młodego Rumszysa. mógł wróżyć i widział. co się na drugim końcu świata działo. owszem bardziej jeszcze płakać poczęła.jej przygodzie i pierś daje niemowlęciu.

że mogła być na 200 sążni wysoką. i pochwyciwszy dziewczę. Właśnie na wołanie Mełanki nie odpowiedziały psy. miała wojnę z sąsiednim władcą Nepromachem. usypała w pamięć poległego mogiłę. w której Sorokę położyła trupem. w którym Ukrainki zbiegłszy się na wieczornice gotują kaszę i wylazłszy na płot wołają swoich narzeczonych: po takim zawołaniu. gdy mu Mełanka nie była wierną w dotrzymaniu słowa wyjścia za niego za mąż. Mogiła Mełanki Tak się ta mogiła nazywa od pochowanej w niej ładnej dziewczyny tego imienia. władczyni Kalnika. wódz sławny. udusił. a we dwóch drugich złożyła pobitych w tym boju obu wojsk mężów. Przy skonaniu jednak poznali się. lecz z pozostałej jej części wnosić można. a Prakseda wziąwszy go za oczekiwanego Nepromacha. dwie mogiły koło Chwastowa na Ukrainie. a na ich zwłokach wojska ponasypywały mogiłę. z której strony psy zaszczekają. Mąż. Żona w trwodze uderzyła nie niego z domową drużyną. 25. który umarł był przed rokiem ze zgryzoty. 28 . drugi jej sąsiad Soroka. Prakseda nie ufając uszczuplonemu przeszłym bojem swojemu wojsku. Lecz zaledwo robotę tę skończyła. wedle podania usypane są dla męża i żony. z tej strony narzeczony ma przybyć.24. czyli upiora. Nepromacha i Praksedy Prakseda. w którym wzajemnie siebie pomordowali. uduszonej od Satany. * Mogiła Soroki. Mogiły Soroki*. wyzwała w osobisty bój Nepromacha. niesłychanie czule witając się i żegnając do lepszego świata. W późniejszych czasach na szczycie mogiły Soroki miał wyrosnąć dąb ogromnej wysokości. chcąc ją wspierać swym wojskiem. W ostatniej chwili błąd swój poznawszy. i polegli tam oboje w błędnej tej bitwie. gdy nadciągnął Nepromach. w wieczór św. 26. powracał z dalekiej wyprawy na Połowców z wojskiem odzianym w zbroje nieprzyjacielskie. dziś jest rozkopaną. lecz przybył sam narzeczony. stoczyła z nim bitwę. Mogiła Perepiat i Perepiatycha Perepiat i Perepiatycha. Katarzyny. leżąca przy Kalniku w powiecie lipowieckim. a na jego wierzchołku położono blachę dla rozpalania na niej ognia ostrzegającego okolicznych mieszkańców o zbliżaniu się nieprzyjaciela. przyprowadził je pod Kalnik.

* Pan Izopolski domyśla się. tym bardziej. że Turcy odejściem Świryda ośmieleni coraz straszniejszymi się stają. dała odpór hordom tatarskim. aby pojąć krasawicę za żonę. a starą czarownicę diabli w nocy aż dotąd topią w jednej studni wykopanej w polu. że on już do jej córki zupełne miał prawo. a miała córkę tak ładna. stracił wszystko swoje wojsko i sam został zabitym. który ze swoim wojskiem trzy razy Turków w boju pokona. a sama potem zaczęła wymawiać Świrydowi. jak gwiazda. Na tym miejscu widać kilkaset mogił. Turcy potem ową ładną dziewczynę zabrali. że już Świrydowi z Turkami nie wojować.rzutem. z drugiej — zręcznym pochlebstwem zapalony. kiedy jeden mołdawski bojarzyn zakochawszy się w onej pięknej dziewczynie obsypał ją bogactwy. widział jak na dłoni w przyszłości. porzuca płaczącą swą narzeczoną. W tymże czasie i ów bogaty bojar przysłał do niego posty z uwiadomieniem. którego gdy się napił. po czym wrócił. Między starającymi się o nią był jeden bojarzyn dalekiej ziemi. godzin drogi od warowni Kilji. znalazł Turków nad Dunajem i zaraz wszedł z nimi w bój. gdzie zamknąwszy się w grodzie. w kierunku Benderu. gdzie nurtowała. Podług pieśni poległ on niedaleko Kilji w roku 1574 28. zapomniał. że powrócił z wojny wtenczas właśnie. Świrydowa mogiła W pan. Młodzieniec. wysypywał się taki wał. z jednej strony niemęskim wy. a ta mu dała ziela. jest mogiła w polu. że za tego pójdzie za maż. 29 . życzyła skrycie za męża swej córce możnego bojara: powrót wiec Świryda był jej nie po myśli. w pobliżu Podhorzec. a sam w pole wyciąga. ona powiadała. Wał Olgi W okolicach Zborowa (na Podolu). lecz chociaż ta była wierna swemu słowu. Takie o niej podanie: Na Wołoszczyżnie była jedna wielka czarownica. kiedy Turcy stali się najniebezpieczniejsi. pobije trzy razy największe siły tureckie. w pobliżu stoi monasterek księży bazylianów. wokoło której na milę nie ma ludzkiego mieszkania. on usłyszawszy o tym radził się czarownicy. Bezpieczne schronienie znalazła dopiero na Horodyszczu zwanym Pleśnisko. Wiedziała stara czarownica. choćby z jak małym był wojskiem. na wierzchołku której leży kamień z wykutym krzyżem. a nazywał się Świryd *. że Świdryd mógł być znanym w dziejach hetmanem Janem Świrgowskim. bo właśnie była wtenczas wojna z Turkami. Kołtowa pokazuje lud ciągnący się przerwami wał. poi go więc drugi raz zielem. przemieniała się w mysz i szła pod ziemię i wszędzie. Księżniczka ta uciekając przed Batyjem. nazywany wałem Olgi. Dziewczyna ta bała się i nie lubiła Turków: kiedy więc słali się do niej rozmaici bojary i kniazie. co w swej przyszłości widział. lecz pokonany. wodzem Tatarów. ujęta tymi bogactwy. kilku z pozostałych jego towarzyszy tę mu usypali mogiłę i położyli na niej kamień z krzyżem.27. że on. przez które wszystkiego. Poszedł wiec na wojnę i po trzykroć nieprzyjaciół pokonał. Było to właśnie wtenczas. matka jej jednak.

Młodzieńcowi temu. skoro zaś młodzieniec choć na chwilę przestał powtarzać nauczoną modlitwę. natychmiast zaczynały go palić wyziewy z paszczy rozsrożnej i ścigającej Żmii. siódmą głowę. uprzedzającym o zbliżaniu się Żmii. więcej rycerskie. ożenił się z nią i wziął w posagu królestwo: żeby zaś nowa Żmija kiedy nie przyszła od morza. W sto lat potem przyszła kolej na rodzinę panującą. która całą krainę spustoszyła najokropniej. Wówczas młodzieniec odwiózł królewnę jej rodzicom. gdy się tam został. ostatni rodu potomek. lecz najpiękniejsze poświęcano dziewice. koleją z każdej rodziny w kraju. od stóp do głowy zbrojny i o przyczynę płaczu zapytał. która trwała trzy dni i trzy noce.29. Wkrótce nastąpili walka. prośbą i groźbą żądając wydania sobie młodzieńca. poleciwszy zbudzić siebie królewnie. gdy która z siedmiu głów Żmii upadła pod nogi jej bohatyra. czwartego dnia Żmija została pokonana. przerywana. zjawił się anioł i nakazał ucieczkę przed Żmiją: dla uskutecznienia jakowej nauczył go modlitwy i Ojcze nasz: jakoż. która trwała trzy dni i trzy noce. do dziś nazywaną wałem żmijowym. już prawie był dościgany. gdy zbliżenie się Żmii uprzedził gwałtowny szum wichru. którą mimo ciężki żal rodziców i narodu odprowadzono na oznaczono miejsce. Żmija trzy razy zalizała językiem żelazne drzwi kuźni i za czwartym razem język na wylot przesadziła. przybył jakiś nieznajomy młodzieniec. II Drugie o tychże wałach podanie. Gdy łoskot do gromowego podobny zwiastował zbliżanie się. którego szczątki do dziś dnia noszą nazwę wałów żmijowych. mając na pogotowiu rozpalone kleszcze. Wał Żmii I W niepamiętnych czasach Kozaczyzny Bóg zesłał na kozacki naród straszliwą potworę nazwaną Żmiją. gdzie święci Hleb i Borys pracowali nad zrobieniem pierwszego pługa dla ludu tej krainy. to odpoczynkiem walczących. straciwszy ostatnią. tak samo jak poprzedzające się zaczyna. a święci przerażeni słyszanym szumem wichru. dotąd obce dla siebie wzruszenie. Próżno cały naród ofiarowywał w zamian swych synów. to mimowolnym wykrzyknieniem królewny. wywodząc tylko pochodzenie Żmii. żelazne drzwi kuźni zatrzasnęli i w tejże prawie chwili przybiegła Żmija. Żmii. potwór Żmija zamiany nie przyjmował. i młodzieniec skrył się do owej kuźni. że wyszła z morza i siedm głów miała i że jej nie młodzieńce. w czym objaśniony. schwycili Żmiję nimi za język. dlaczego by tak go mocno w twarz upiekła? Odrzekła. granice swego państwa obwiódł wysokim wałem. Młodzieniec uchwycił broń i w pogotowiu czekał na Żmiję. strwożona dziewica upadki na kolana przed śpiącym bohatyrem i pod uchylonym hełmem ujrzawszy piękną twarz młodzieńca uczuła w sercu nowe. a tak złapaną wprzęgli do gotowego już pługa i odrzucili nim skibę. młodzieniec przedsięwziął ucieczkę. 30 . czego gdy święci uskutecznić nie chcieli. aby był pożarty od Żmii. czym gwałtownie obudzony zawołał. przyrzekł królewnie wybawić ja od śmierci i dla nabrania siły do walki ze Żmiją położył się spać. iż Żmija się zbliża. Czwartego dnia młodzieniec całkowicie z sił wyniszczony. Wtem łza jej spadła na twarz śpiącego. Władca tej ziemi zapobiegając dalszym nieszczęściom ułożył się z potworą tą codziennie dawać jej na pożarcie jednego młodzieńca. Wypadła kolej na królewnę. Wówczas nieszczęśliwy młodzieniec był zawieziony na oznaczone miejsce. gdy ujrzał przed sobą kuźnię. gdzie gdy nieszczęśliwa płakała. w której był tylko jeden młodzian. Wówczas święci.

nie chcąc u ojca brać żadnego posagu w złocie i srebrze. Prace te jednak zaledwo w części przyprowadzono do skutku. znaleziono sól. gdzie tylko były wały usypane z jego rozkazu. kazała się wieść po niejakim czasie do Wieliczki. Stanąwszy potem w Krakowie. a temu się takowy przypadek trafił: Miał konia. aby jej darował. dała o wszystkim wiedzieć swoim braciom. 30.III W Kozaczyźnie był hetman Żmija. Zezwolił ojciec. w lasach pilwiskich jest jezioro zwane Strakbalis (Strukisowe błoto). chrobry i wielki wojownik. postanowił kraj własny obwarować od napadów sąsiedzkich. prosiła go tylko na wyjeździe. Żupy solne w Wieliczce Bolesław Wstydliwy zaręczył sobie przez posłów królewnę Kunegundę na Węgrzech. lecz zupełnie bezrybne. po kawałku trupa powieszono i odtąd wały te zowią żmijowymi wałami. 31. Dlatego podzielił kraj na 10 pułków. Ta oblubienica. co by równie bogaczom i ubogim służyć mogło. nadzwyczajnie głębokie. a w pierwszej bryle rzuconą w Węgrzech obrączkę. na której Przybysław dlatego kościół zbudował. W jednej z wypraw swoich poznał bardzo ładną Laszkę i ożenił się z nią: a chcąc odtąd żyć z żoną. a w każdym pułku kazał na granicy zbudować 10 zamków. pod samymi Proszowicami. nie kochając męża swego. Góra Koniusza Przybysław. gdyż żona Żmii. 32. a gdy za jej wolą kopać tam zaczęto. Włościanie mniemają. że był w biedzie. a samego Żmiję schwytawszy rozsiekali i wszędzie. którego. sprzedał Węgrzynowi do Węgier i tenże koń we trzy lata zasię przyszedł do niego i stado mu wielkie koni z sobą przyprowadził. Strukis W powiecie mariampolskim. rycerz jeden herbu Śrzeniawa. którzy najechawszy królestwo Żmii ogniem i mieczem je zniszczyli. Stądże tę górę dziś zowią Koniusza. że to stąd pochodzi. a Kunegunda pojechawszy do żup węgierskich ślubną tam obrączkę wrzuciła. mieszkał na górze. którą zowią Koniusza. iż wszystkie ryby w tym jeziorze znajdujące się są pod władzą wielkiego 31 . tak aby wszystkie sto stanowiły jedne prawie ścianę.

takie jest podanie: Paraska była rodem z Polski. Tatarzy w jednym ze swoich napadów na Podole porwawszy ją. w haremie swym trzymał. jezioro zawrzało od mnóstwa ryb. 33. gdy się w czyste rozpłynęła źródło: krynica ta zowie się krynicą Paraski Świętej lub Świętą Krynicą. sieci rwały się od niezmiernego połowu. gdzie najeżone bryły urwisko tworzą. obsypywał podarkami i obietnicami. W środku tych trzęsawisk mieszka królowa użwrsrmska. który więzi je na dnie. przez opamiętałego a gniewnego baszę wysłana. 34. nikt tam żywy nic mógł zbliżyć się bezkarnie. Świeżemu i krasnemu dziecięciu było zaledwie lat szesnaście. ona się opierała i modliła. Raz wreszcie rozjątrzony oporem wszedł nocą do haremu do mieszkania Paraski i porwał się do niej. napadła Paraskę w skałach. Przypisują jej moc cudownie uzdrawiającą i chorzy przyjeżdżają tu do kąpieli. Na próżno zakochany Turek pieścił ją chcąc ułagodzić. i rozchmurzyć nie dawała. olbrzymimi skrzelami wywrócił łodzie. ponapełniali nim czółna. ona milczała uporczywie i rozweselić się. Turek na próżno chciał ja skłonić ku sobie. bo tylko godzinę po północy. ten się na zawsze pożegnał z nadzieją na ten 32 . Ryby wtedy korzystając ze snu swojego ciemięzcy gromadami wesoło pluskają po całym jeziorze. a Paraska korzystając z otwartych drzwi i chwili przerażenia skoczyła w nie. Lasy użwarmskie W lasach użwarmskich na Żmudzi. rybacy spiesznie zarzucili niewód. Skoro tylko zbliżyła się północ. Pogoń. aby się od podobnych uchronić napaści. Anioł stanął w obronie pobożnej. gdzie się kryła upatrując łódki na wodach Limanu. ale dusza w niej nad lata i pobożność wielka. Ten groźny pan raz tylko na rok zasypia w noc świętego Jana. i upokarzał się. Tuż ją mieli porwać. spoczywa bardzo krótko. Strukis się obudził. Jeden z rybaków odkrył tę tajemnicę i z licznym przyborem czekał na uśpienie Strukisa. Krynica Parascewy O krynicy tej. a jeżeli kto ciekawością znęcony odważył się zakazaną przestąpić granicę i ujrzał cudną twarz królowej. wpadł w wściekłość. minęła straże. mają czarownice i laumy swoje siedlisko. dla piękności ofiarowali baszy akermańskiemu. Ona bvła chmurna. i prosił. najdrobniejsza płotka nie może się ukryć przed bacznym jego okiem. oddalonej u ćwierć mili od Białogrodu (Akermanu) nad Limanem w skałach znajdującej się. zmienił czas swojego spoczynku i odtąd godzina snu Strukisa stała się zagadką. pobiegła nad Liman wzdłuż brzegu szukając łódki. Przerażony muzułman cofnął się. gdzie są nieprzebyte bagna i topiele. lecz gdy nie mogąc chciwości swej powściągnąć jeszcze o jednej toni pomyśleli. minęła godzina. Po tym zwycięstwie. co by ją przewiozła i ułatwiła ucieczkę.szczupaka Strukisa (kusego). zatopił łakomych rybaków i uwolnił złapane ryby.

łowienia w nim ryb i używania wszelkiego ludziom usilnie broniła. 35. brzydkie ono larwisko pod lód znowu porywa: gdzie po wszystkim jeziorze trzebiąc. niejakiegoś w dawnych czasach żmudzkiego rycerza. pierwszym wprawdzie zamiotem trzy rybeczki wyciągnęli rybitwi: wtórym zaś nic. dopiero szkaradnego. ryk ogromny wypuszcza. Lud tameczny nazywa ten usyp górą Dżuga. sprośnych wrzodów nabawia. odwieczne dęby łamał jak trzciny i niebotyczne wywracał góry. 36. krzyżów i światłości rozlicznych nabrawszy.świat powrotu. kapłanów z sobą. jak dwa węgle rozpalone ze źrenic gorejących pałały. chorągwi. Dziwo w jeziorze krakowskim W wigilię Nowego Roku za czasów Bolesława Wstydliwego widziano widowisko straszne w krakowskim powiecie. iż dwanaście kościołów ujrzeć można. podobno najwyższa ze wszystkich gór Żmudzi. Gdzie. z którymi żył niegdyś w wielkiej przyjaźni. że z wierzchołka Szatryi tak rozległy odkrywa się widok. Szatryja Szatryja jest to wyniosła góra. grzmot okropny uczyni. 37. zeszli byli obywatele dla ryb łowienia. On to Telszewskie wykopał jezioro i przy nim osadę założył. straszliwego i wielkiego Dziwa na brzeg wywłóczą z rogami i ze łbem kozim. słysząc ze wszech stron złośliwe uśmiechy i naigrawanie bogiń. Za ich pomocą cudów waleczności dokazywał Dżuga. krom sieci pogmatwanej. a zaraz niektóre ludzie parą smrodliwą zaraziwszy. Aż gdy trzeci raz zapuszczą. gdy nagle wszyscy przestraszeni. różno się rozskoczą. Co widząc. z którego łba oczy. Do którego. który za życia jeszcze własnymi rękami usypał ten kurhan i na grób sobie przeznaczył. aby orężem świętym moc szatańska mogła być odgromiona. Ciało Dżuga przez długi czas było strzeżone od diabłów. 33 . gdy niewód zapuszczono. Dżuga O pół mili przy drodze idącej z Telsz na Olsiudy przedstawia się oku wyniosła góra ręką ludzką sypana. Tutaj ma być grób Jauterity. tutaj w wigilię świętego Jana z całego kraju zlatują się czarownice na ucztę. Jezioro albowiem jedno szerokie czartowska moc opanowawszy. Lud powiada. żony olbrzyma Aleisa. bo wiecznie musiał błądzić po lesie. skoro zamarzło. Sam jeden krocie Krzyżaków swoją żelazną maczugą zabijał.

Jeśli Krzyżacy — bywało — jeść w zamku się zabierają. Nieraz parobcy. dotąd jeszcze mieszkają tam dusze Krzyżaków. a że to w wigilię Bożego Narodzenia się stało. Toteż tu niesłychane i straszne działy się rzeczy. zachodzili do lochu i tam — bywało — popili. dano kilka garści pieniędzy. iż żaden o świecie nie wiedział. i proszono jak na j usilniej. Raz kucharz i pomywacze poszli do kościoła. Wtem kur zapiał i wszystko znikło. iż ów tron diamentowy. który się w gruzy rozsypał. Długo Krzyżacy nadaremnie zamek ten oblegali. Sięgnął do kieszeni i zamiast pieniędzy znalazł traski! 38. aby pił i był wesół. co na wojnę z Jagiełłą namawiał. Na koniec go dobyli i wszystkich tam co do nogi wycięli. Janem na ucztę czarownic. na którym go Niemczyki posadzili. patrzą: a tu konie stoją. Gdy więc komtur wyciągnął w pole i szedł na bitwę pod Tannenbergiem. a starszy go zapytał: komu by zamek powierzył? — odpowiedział zniecierpliwiony: tobie i tym złym duchom. ten zawsze Krzyżakom nie radził rozpoczynać wojny z Jagiełłą. ten chcąc czegoś o duchach zamkowych dowiedzieć się.Pewien śmiały parobczak. z kościoła zrobiła się stajnia. a kiedy się począł wszystkiemu przypatrywać. Ten zamek dotąd jeszcze stoi. poszedł raz w południe do zamku i tam zastał brata komtura stojącego na moście. iż wpadł w gorączkę i na drugi dzień umarł. gdzie teraz stoi miasteczko Kiszporg (Christburg). Ale najgorzej zdarzyło się komturowi. poznał go 34 . dlatego Krzyżacy ten zamek po niemiecku Christburg nazwali. jak inni chcą. Parobczak został bardzo dobrze przyjęty. z których sterczały ogromne rogi. Parobczak został sam jeden na górze. aż póki nie uciekł z zamku. Zaraz dusza jego poczęła się błąkać po zamku. Kiszporg Na miejscu. Kowal. odtąd. aż go lata Pańskiego 1410 z ziemią zrównano. był tylko pniem spróchniałym. chcąc iść do stajni. ów złoty kielich zgniłą czaszką trupią. Był tam naówczas komturem Olbracht Szwarcburg. albo. rozmaitego rodzaju napoje lały się strumieniami i całe zgromadzenie do upadłego tańcowało. któremu ten Krzyżak niegdyś synka do chrztu trzymał. dusza jego szła do zamku Kiszporskiego na pokutę. Znalazł tam wielkie zebranie kobiet i mężczyzn poubieranych w stroje niemieckie. chcący wiedzieć. Ale starszyzna krzyżacka chciała koniecznie wojny. Idzie piwniczy do lochu. iż żaden żyjący człowiek w tym zamku wytrzymać nie mógł. które natychmiast schował. ugoszczono wybornym winem ze złotego kielicha. postrzegł. udał się w nocy przed św. Posadzono go na diamentowym tronie. Te słowa tak starszego przeraziły. a tam woda płynie. mających kapelusze na głowie. jak który ze starszyzny krzyżackiej umarł. co się na tej górze dzieje. który także na tej bitwie zginął. coście wojnę uradzili. woda nie pomogła. a drugi raz na najwyższym dachu się znalazł. Przez dwieście lat Krzyżacy ten mocny i ważny zamek posiadali. Wszyscy więc zamek opuścili. mieli dawni Prusacy zamek. Otton z Sangerwic. która tak nieszczęśliwie dla Zakonu skończyła się. iż z wielką biedą do siebie przyszedł. Raz znowu poczęła mu broda się palić. a tu miski krwią się napełniły. We dwa lata po bitwie pod Tannenbergiem i Grunwaldem kowal z Kiszporgu wrócił z pielgrzymki do Rzymu. który przybył z Frauenburga. Grała cudowna muzyka. Ta biesiada trwała przez kilka godzin. którzy wojnę z Polską radzili. raz bowiem znaleziono go w studni zawieszonego za brodę. zarazem tyle się tu duchów zebrało.

a ich rodzina z powodu zabicia orła wygasła na owym osieroconym ojcu. mówiąc. niewiast. Przestraszył się bardzo kowal. Jest tam podanie gminne opowiadające przyczynę wygaśnięcia tej sławnej i możnej rodziny. dopóty sprzyjało szczęście Herburtom. iż tę bajkę zmyślono. W drugiej komnacie wszyscy jedli i pili. jeżeli zmarły przed zamążpójściem. jedni śmiali się. gdzie znaleźli mężczyzn wiele. któryś słyszał. 39. coś tu widział i słyszał. za mężne zaś w ćmy nocne i ukąszeniem przepowiadały zgon każdemu z członków tej rodziny. a rozumiejąc. Każdy umierający Herburt. nic. niektórzy klęli. jednakże chciał dany sobie rozkaz wypełnić. Lecz naraz zniszczył wszystką pomyślność jeden niebaczny potomek tego rodu. a do tego pierworodne. Przyszedłszy do pierwszej komnaty znaleźli wiele bardzo ludu grającego w kostki i karty. Pileckie Córki przemożnego domu Pileckich. Poszli potem do kościoła. Stamtąd przyszli na wielką salę. Dopóki orły się gnieździły i dopóki je szanowano. że was w dobrym i czerstwym zdrowiu oglądam. To rzekłszy zniknął. 35 . a z tego poszła nędza i płacz. zamieniały się w gołębie. o którym takie dziwy opowiadają? — Na co mu duch odrzekł: Chodź ze mną. cieszy mię. że już i w piekle gorzej być nie może. młode wywodził swe pisklęta.od razu. jak się stało. kazał więc kowala w worek zaszyć i utopić. że mówi do żyjącego człowieka. tylko taniec i rozpusta. tak bowiem żyliśmy. — Idź i powiedz nowemu wielkiemu mistrzowi. tam stał ksiądz. to zobaczysz. co też tam się dzieje w tym zamku. Potem wyszli z zamku. jakieś to tam widział. rzekł mu: O. który niepomny na oddawaną cześć tym orłom. tam tylko na gitarze grano i śpiewano. panie kumie. gdzie gnieżdżąc się. jakby miał mszą odprawiać. a kanonicy siedzieli w stallach i spali. jakie to gospodarstwo prowadzimy. wtem usłyszano stamtąd żałosny płacz i wycie. 40. Poszedł więc za nim kowal krętymi wschodami. jak powiada lud tamtejszy. poszedł do wielkiego mistrza i opowiedział wszystko. Orły Herburtów W bliskości Dobromila na wyniosłej górze widne po dziś dzień rozwalmy dawnego zamku Herburtów. Powróciwszy z polowania do domu dowiedział się. panienek i chłopców. którego całkiem zdrowego jeszcze w domu był zostawił. przemieniał się w siwego orła i obierał na skałach zamkowi przyległych mieszkanie. że kowal zaczął się strachać i myślał sobie. aby Zakon krzyżacki osławić. Od tego czasu orły przestały się gnieździć w skale. uciekło szczęście i dostatek od Herburtów. iż właśnie w chwili zabicia orła skonał jego mały synek. Ale ten rozgniewał się strasznie. ośmielił się ubić jednego z rusznicy.

Podanie o tym jest takie: Król Łokietek na podziękowanie Bogu za swoje zwycięstwa postanowił ufundować piękny kościół w Wiślicy. W parę dni jednakże żal się zrobiło królowi. Zasię kthory przyjdzie thu. który ze szczytu skały rzucił się w strumień z rozpaczy. natychmiast każe kościół rozwalić. Ma strapienie w onym dniu. wyjaśnili rzecz całą. Wskutek zapewne łaski. Nie posiadając się w gniewie. Stary napis w połowie zatarty maluje nam usposobienie młodzieńca: Kthory z was przyjdzie thu. Gdy tedy Łokietek pytał. To i radość może mieć. jaką sobie zasłużył u Pana Boga. że tak popędliwy dał wyrok i raz wyrzekł: szkoda go. jako kościół jest mniejszy od podanego w abrysie. że mu rodzice odmówili rękę kochanki. Tho i spokój może mieć. Otóż podług tego abrysu zgodził się z majstrem. drzwi i grobla w Wiślicy Był sobie jeden ksiądz w Wiślicy bardzo pobożny i uczony. któż mi teraz kościół postawi?! — Aż tu dworzanie widzą króla markotnym. bo natychmiast porwał dłuto i kawał głazu i wykuł zeń swój wizerunek i powiesić go dał na facjacie. 42. Żaby. aby kościół wystawił. przeto nie bardzo nastawano na jego życie. Ze zaś mimo tej omyłki majster ów rzadkim był w swej sztuce i drugiego niełatwo by znaleziono. tym końcem kazał zrobić abrys. czy majster on wisi? — Odpowiedzieli dworscy. mógł rozkazywać złym duchom i zaklinać głupie twarze. Cóż się dzieje? Po pewnym czasie. a majstra budowniczego obwiesić. 36 . z czego i on korzystał. gdy już były mury wyprowadzone. 43. sterczy na przepaścistym wzgórzu Skała Kmity. zjeżdża król Łokietek oglądać budowę i ze zgrozą widzi. Skała Kmity We wsi Zabieżów.41. że wisi. Do niej się wiąże smutne podanie o nieszczęśliwym Kmicie. raz że człeka nie zgubił. w dolinie przerżniętej pięknym strumieniem Rudawy. Mając męstwo w owym dniu. czemu był rad wielce. o milę od Krakowa. Kamienna figura w kolegiacie w Wiślicy Na facjacie kolegiaty wiślickiej po prawej stronie znajduje się wykuta z kamienia naga postać wiszącego człowieka przepasanego fartuchem. drugie. który mu się bardzo podobał. że mimo tej chyby piękna stanęła świątynia.

iż pod. Po dopełnieniu chrześcijańskiego obowiązku. jeden się chwalił. kiedy jej kazał na wieczór być u siebie. jakie to ptaszki. było prawdą: papież leżał na łożu. wyjął inne. że ani on siebie nie słyszał. odmawiając wieczorne pacierze. ogromne. gdzie siedziały. aby która z jego owieczek nie padła pastwą szatańskiej złości. iż Wiślica stoi. iż ukląkł i kazał mu się wyspowiadać. a pieniądze zakopał. mości księże? Na moim grzbiecie będzie ci za twardo? — Na tych drzwiach od kościoła! — odrzekł ksiądz. które zaczęły między sobą rozmowę. — Oto tak — mówił ów trzeci diabeł (bo to wszystko były diabły) — nasz brat. dokładną groblę. Opowiadali oni sobie różne ze świata nowiny. musiał dobrze oczarować papieża. którego tu brakuje właśnie. diabeł czeka ze drzwiami. którą ów ksiądz odprawiał. drugi. Dopieroż wsiadł na ojca świętego. Z pierwszych wyrazów domyślił się. Cóż się tedy stało? Diabli wysypawszy. jest w Rzymie. co szatan wyprorokował. które grzechotaniem swoim naprzykrzały się ludziom. więc natychmiast rozlał się smołą. będzie jego własnością z duszą i ciałem.czas solennej mszy.szy się do domu. panowie bracia! Jąć to wiem fortel jednego naszego kolegi. Uniesiony więc żarliwością chwały boskiej zaklął żaby i ropuchy i odtąd nigdy ich głos nie był słyszan w Wiślicy. a diabeł czekał na dworze ze drzwiami na plecach. Zdarzyło się. a znając wszystkie egzorcyzmy. co kiedykolwiek bies spłatał na świecie. że chłopa pijanego zaprowadził w błota. który wszystko zakasuje. ksiądz siadł i w mgnieniu stanęli w Rzymie. jakby ratować duszę ojca świętego. bo miasto drzwi onych z Wiślicy. aby nikt nie przechodził przez groblę. Dziś rano. żabska tak przeraźliwie skrzeczeć zaczęły. — Nic prawdziwszego na świecie — mówił dalej opowiadający — w tej chwili ona tam jest u papieża i siedzi na łóżku obok niego. Wychodzi na podwórze. i na tych zataszczył księdza. Nasz proboszcz nie mówiąc ani /słówka sunął śmiało ku onej pokusie i zaraz od lewicy palnął ją po twarzy. Przyjechawszy przed pałac ksiądz prosto walił do sypialni papieża. a proboszcz postrzegł. Proboszcz bojąc się. Stanął kontrakt między stronami. z jakim nieprzyjacielem mają do czynienia. Ksiądz usłyszawszy to bluźnierstwo struchlał. — Czy to prawda? — zawołały kruki odchodząc od siebie z podziwu. — Cóż takiego? Cóż takiego? — pytały rozciekawione kruki. kiedy papież mszę odprawiał. Wiadomo. co też ci ptacy prawią. żeby figla nie spłatał. ale na próżno! Ksiądz. Posłuszny diabeł wyrwał drzwi z zawiasami. Na dzwonnicy kościelnej usiadło właśnie kilka kruków. ale się zaraz po. kazał mu budować groblę na błotach Nidy. co się nazywa. a obok niego siedziała prześliczna panna. jakby na jakim ostrówku. ksiądz spie. co ową historię opowiadał. rozumiał również i głos ptaszy. a że był to szatan. coraz okropniejszymi formułami smaga onych biesów. dalej w prośby. że co pierwszego przejdzie przez groblę. że był człowiek uczony. a mianowicie żab. ani jego nie słyszano. który najdłużej milczał. więc tym ciekawiej słuchał. Dotąd stoją one bez użytku w kościele wiślickim. bo już mało czasu zostaje. który tylko myśli. przeto zebrała go chęć podsłuchać. że ma jeszcze czas diabłem się posłużyć. karcąc go ostrymi słowy. Na nieszczęście. zaklął kruki tak. Gdy zalecieli na miejsce. Pewnego razu tenże sam ksiądz. owoż w tych błotach gnieździła się moc niezmierna różnych gadów. zagadł: A na czymże cię zaniosę. ale trzeci. pośród niezmiernych błot rzeki Nidy. każe się zanieść do Rzymu. on mu się pokazał w kościele w postaci prześlicznej panny. zwyczajem swoim przechadzał się wieczór po nadworcu plebanii. Ksiądz. zrobili rogatkę czyhając na one du- 37 . i tak. zakazał. czym tak zmiękczył papieża. odezwał się na koniec: — Stareć to rzeczy prawicie. w którym diabeł zastrzegł sobie. że staremu sknerze kark skręcił. że jak przykute nie mogły ruszyć się z miejsca. na koniec temu.to jest zwierzęta. ale złośliwy bies nie mógł się obejść. Diabeł wszakże szukając sposobu jakby się wykręcić.miarkował. Diabły widząc.

lustra. Lecz kiedy Kościuszko zginął pod Maciejowicami. ogromne zwierciadła. w największej furii porwał ją za ogon. W czasie przyjścia Jana III na świat. piorunem dach zapala. aż tu coś bieży — oni w skok się rzucą. leży na Kalwarii. Skoro bowiem odebrano niemowlę. niebożątko! Powlekli ją tam gdzieś do wód węgierskich. 44. wtenczas i pani Starościna rozchorzała. Starości. ale oni nie wierzyli i ustąpić nie chcieli. póki żyła pani Starościna. nie mogąc się tych nieproszonych gości pozbyć. zakręcił i z całej mocy cisnął w środek grobli.. obicia. że to była świnia! Diabeł widząc się oszukanym. jak nieboszczka poza okna przesuwała się strasząc Niemców.szyczkę. jedna z tych głów cudownym sposobem przemówiła i wyrok zmienionym został. wyniosła i poważna. Stół marmurowy w Olesku. marmurowe posadzki i kolumny. na dwoje 38 . marmury. między nimi zaś wyrabiane sztuką snycerską ozdoby. Odtąd się tu wszystko zmieniło.. Było się tam czego napatrzeć: bogate obicia. zwykle w czworoboki. Widziano na żywe oczy. które misternie są złocone i malowane. w ogniu staje zamek cały! Wtenczas już obcy wynieśli się z zamku i duch przestał się pokazywać. a ona sama. że wybił jamę. Co nocy zamek o samej północy gorzał od świateł. jak niegdyś za życia nieboszczki.na też strzegła go jak oka w głowie. gdy któryś sędzia niesprawiedliwy wyrok dla strony pokrzywdzonej ogłaszał. której dotąd nikt załatać nie może. zdarzyła się dziwna przygoda zrządzeniem niepojętej w swych cudach Opatrzności. sprowadza burzę.. Zamek zajęli Niemcy. który w tej chwili jak gdyby zrysowany piorunem. Zamek ojcowski Świetny był zamek ojcowski. a z ich środka wychylało się sto głów męskich i niewieścich w kolorach naturalnych i właściwych ubiorach. a po obmyciu położono na stole marmurowym*. cała w bieli przechadzała się po pokojach. 46. umarła w drodze. Głowa w izbie senatorskiej w Krakowie W obszernej izbie senatorskiej na zamku krakowskim jest pułap z belek. sama proszki i pyłki zbierała po pokojach. chcąc porwać co swoje. gdy przypatrzywszy się bliżej poznali. w wigilię Przenajświętszej Trójcy. tak. póki Polska była swobodną. Było tego przez długi czas: aż jednego razu pani Starościna. który się urodził dnia wtórego czerwca 1624 r. 45. posadzki poniszczyli i wtenczas to poczęło coś straszyć. otóż w tej sali było sto takich czworoboków. Pewnego razu.

ucieszyli się myśląc. że niemowlę to z poręki wszechmocności chwałę odebrało. Król na oznaczone miejsce. Rzecz dziwna przytomnych zasępiła. napisał list do krymskiego chana i Tatarzy trzema szlakami wpadli na ziemie polskie. kiedy tysiące tysiącami pobrali mężczyzn i kobiet. rozerwał je tymi słowy: „Snadź. Dano znać królowi Sobkowi. chan się uradował ujrzawszy taką ćmę chrześcijańskich jeńców. kazano go przeciąć na dwoje i teraz tworzy dwa mniejsze stoły znajdujące się w Podhorcach.przepękł się. On zaś słysząc ich jęki i wołanie. 39 . Ale chan ani rusz. a wtedy i zboża będzie obfitość. kiedy o tym król Sobek rozprawiał z swoją żoną. żal mu się zrobiło.” * Stół ten jest czarny. popaliwszy. jak stał na koniu. później nie wiadomo dlaczego. królową. że usłuchał żony i już zaczął się z chanem targować i wykupno jeńców dając w dwunasób tyle. w bliskie jezioro i utonął. ale w końcu usłuchał rady niewieściej. znajdujący się przy tym milczeniu. Jednego razu. wyjeżdża na koniu z toni jeziora. że ich od Tatar wykupi. radząc się. wzdłuż idzie rysa. a kiedy kur zapieje. wraca na dno odbywać długą pokutę. pomyślawszy. kiedy się połowa gąb ujmie. a wielebny ojciec Siemaszko z monastyrku bazyliańskiego. hasa po okolicznych błoniach. ile stało w umowie. co by na to robić. Król Sobek Za panowania króla Sobka tyle w Koronie Polskiej namnożyło się luda. 47. aby głód nie nastał. długości najmniej trzech łokci. Wonczas to taki powstał płacz i zawodzenie między ludem. rzekła. która w całym chrześcijaństwie walor mieć będzie. Pograsowawszy. Król zrazu kiwał głową. świetna ta jednak chwała w czasie dalszym przepęknie się i polskiemu narodowi szkodliwą się stanie. Kiedy swego króla ujrzeli jeńce. wyliczył tylko za głowę po czerwieńcu i Tatarzy pognali lud w jasyr. iż była obawa. że król Sobek nie mógł wytrzymać i z rozpaczy wskoczył. było to gdzieś na stepach podolskich. a z głodu pomorek. nad brzegiem wielkiego jeziora. zwłaszcza kiedy księżyc świeci. gdzie stał kosz tatarski. Za to co nocy. aby porachowawszy głowy odebrał zapłatę. zjechał ze swoimi pany. królowa: — Najlepszy sposób: wyprzedajmy lud Tatarom.

która z czarnym na twarzy kolorem.Pan Przyjemski w Koźminie W kościele farnym w Koźminie.48. musiał do grobu odnieść tę pamiątkę. otworzyły się oba oczy leżącego ciała. chcąc doświadczyć. Jedni mówią. 40 . Tymczasem gdy pociągnął. a skłoniwszy serce do młodzieńca ubogiego stanu. 49. wyjechał za granicę i już nigdy do dóbr swoich nie wrócił. czy mocno siedzą w skórze. aż na koniec pojmana.dostatku i nędzy długo się w pobliższych wsiach tułała. a nawet we własnym pałacu nie mając spokojności. odwiedził grób ś. Drudzy twierdzą. uszła z rodzicielskiego domu. Opuszczona od wszystkich. na świat przyszła. kazał sobie otworzyć trumnę. Opowiadają. w nie.* Jest jeszcze figurka wypukłej roboty w wielkim ołtarzu w kościele umieszczona. że najśpieszniej wybiegł ze sklepu kościoła. Miejsce to od długiego jej tułania Samotuła. a oblicze wygląda jakby żywe. w kaplicy tak zwanej fundatorskiej leży pan Aleksander Przyjemski zmarły w roku 1694. iż możny niegdyś dziedzic Szamotuł miał córkę. za karę występnej w oczach ojca miłości. iż gdy jakiś niemiecki feldmarszałek kupił dobra koźmińskie. 50. Ojciec. którą chciał sobie zachować. wstydząc się pokazać światu upośledzonej od natury córki. Dwa są o niej podania. Aleksandra Przyjemskiego. że ta księżniczka była córką dziedzica okolicznych włości. Wąsy Króla Jana Żak jakiś zwiedzając groby królów polskich uskubnął był kilka włosów z wąsów tego bohatera. niby Murzynka. a postrzegłszy nienaruszone ciało złapał za wąsy. na całe życie zamknął ją w tej wieży. Wieża czarnej księżniczki w Szamotułach W zamku szamotulskim stoi na dziedzińcu baszta. w czarnej maszce w tej baszcie zamknięta została. Zwłoki jego nie podległy żadnemu zepsuciu. zwana wieżą czarnej księżniczki.p. bo ciągle widział groźny wzrok pana Przyjemskiego. ale gdy spać kilka nocy nie mógł bo o każdej północy widmo zmarłego króla upominało się groźnie o swoją własność. w mniemaniu gminu jest ona obrazem czarnej księżniczki. czyli Szamotuły nazwanym zostało. czym tak został przerażony.

i zaklęty równie jak kościół. kto ją malował. lecz po drugiej stronie. Rzadko więc i bardzo rzadko o tym mówili ludzie. skościałe po jakimeś czynie gwałtownym. jakoby przed niepamiętnymi czasy w miejscu tym jakaś zbrodnia spełnioną być miała.*Współczesny Świętosław Orzelski powiada. Razem z zamkiem zapadł się i należący do niego ogród. na drodze. córka księcia Ostrogskiego. a w tym pokoju obraz kobiety wyższego stanu. który ponurym cieniem osłania tę pamiątkę. O nic łatwiej wprawdzie jak o domysł podobny. w którym zapewne i cienia prawdy nie ma. Tegoż losu. nikt wiedzieć nie będzie. skąd się wzięła w tym zamku? Nikt tego nigdy nie wiedział. a z niego wyrósł dąb ogromny. zapadł się on wraz z wieżą i dzwonami. Widmo w zamku rydzyńskim W zamku rydzyńskim jest kaplica. całą okolicę spiesznym przebiega krokiem. Ponura cichość panuje w tej części zaklętego zamczyska. Mówiono nawet i o dwóch sierotach. 51. przed kaplicą pokój. stara bowiem i głucha wieść krążyła tu kiedyś. Tu przecież prędzej wypatrzyć by go można. Wtenczas podziemne przytłumione głosy chorałem odśpiewują jutrznię. która się wije między wzgórkami. bądź to ogniki jakie na błotach się pokazują. widać tylko migające się światełka. może zbrodniczym. który w nocnych godzinach często się w tym miejscu pokazuje i w zakonnym stroju. doznał i kościół w bliskości stojący. która się rozstąpiła pod nim. dostrzegają częstokroć mieszkańcy okropne widma i słyszą niezrozumiałe głosy. 52. Zaklęty zamek w Lubaszu Na wysokich wzgórzach Lubasza stał niegdyś zamek. Przy pogrążonym w ziemi kościele. co zamek. zawiesił. 41 . kto jest ta kobieta. że nikt prawie wiary temu nie dawał. bądź świece grobowe palące się nad ciałem zaklętego właściciela. Palce tej ręki zdają się jakby przesilone. niknie zjawisko. Obraz ten nie ma nic uderzającego w sobie oprócz surowego nieco spojrzenia i ręki jednej nienaturalnie jakoś położonej. gdyby widmo ukazującej się niekiedy w zamku kobiety nie wywoływało czasami z pamięci tej bolesnej powiastki. których ponure głosy częstokroć z śród ziemi się dobywają i pewną są wróżbą jakiegoś nieszczęścia. na tym miejscu został się tylko ko. lecz gdy północ uderzy. ale gniew nieba za jakąś zbrodnię dziedzica zagrzebał zamek w przepaści. Szamotuły były wówczas własnością Łukasza Górki. mieszka pustelnik. z kapturem na oczy spuszczonym.piec. którego kierunek wskazuje dziś kanał głęboki. a z nim i szpaler. byliby nawet wiecznie zamilkli. ale z taką niepewnością i ciemnotą rzeczy. że w Szamotułach długo była więziona Halszka.

cichym tylko o północy przypomina się stą. Wskazuje jej na dwa klęczące szkielety. dziwnie szeleszczą. jaka zbrodnia jego. Ileż to łez i westchnień przerywa tę spowiedź! Wielki Boże! Jakżeż straszliwym musi być wyznanie tego widma. jakieś wyraźne chodzenie i ustawianie sprzętów. nad wielkim jeziorem. Jest przecież w każdym roku jedna noc straszliwa. z rozpuszczonymi włosy. przepędzał na pokucie i rozmyślaniu późniejsze swoje lata. zdają się błagać za winną. ukazuje się kapłan w ornacie ze mszą świętą idący. śmielsi tylko bliżej przystępują. twarze ich przecież bledną. gorąco się modli. co nic nie. Kończy się obrzęd. widmo kobiety w białej i długiej szacie. jakiś głuchy grzmot daje się słyszeć nad zamkiem! Drobne dwa szkielety. choć niebo wkoło jest jasne.. tych nawet. Już od jedenastej godziny słychać jakiś szum i łoskot w kaplicy. dwa małe szkielety zdają się modłom jego odpowiadać. Patrz! patrz. Roztwierają się same przez się drzwi kaplicy.widzą. Skarbiec w Zbąszyniu W Zbąszyniu po dziś dzień stoi zamek. 53. O.. zapalają się świece na ołtarzu. żaden przecież głos.Widmo to nie kłóci tak nielitościwie spokojności. okropna. jęk tylko długi słychać za nimi i naraz wszystko cicho i ani śladu tego. co przed chwilą było. kapłan słucha i długo. Obracał starzec znaczne swe dochody na miłosierne 42 . Kryje się służba zamkowa. błękitnym światłem. Zdaje się. ręce kielich niosące kościami tylko. jak się to gdzie indziej dzieje. której nikt w zamku przespać nie może. o niczym nie wiedzą. Bije silnie — płacze i czeka. Czeka chwil kilka. klęcząc i modląc się. Kapłan ten jest kościotrupem. jakże gorąco modli się wprzódy. Przez całą tę noc. przyklęka. jakby na wrodzoną ich lękliwość względne. Nagle zimno grobowe uderza wkoło. zawsze się waży nad zamkiem jakiś obłok czarny. wywiędłym boleścią obliczem klęczy przed ołtarzem. żadne westchnie nie dosłyszeć się nie daje. jakiż to ciężar piersi jego rozpiera! Spowiada się. Spotykają je tylko niekiedy klęczące na korytarzu i zatopione w modłach.. Wyzna. nie słyszą. długo słucha. Kapłan milczy. Niewiast jednakże i drobnych dziatek snu nigdy nie przerywa.paniem. czyta w mszale. w wydrążonych oczach błyska promień oburzenia. i bije się w piersi na znak żalu i skruchy. Uderza północ. choć żadnym nie wzruszone wiatrem. po trupiej czaszce kapłana zimny pot zlewa się strumieniem. Okropny widok!. kapłan zasiada w krześle — widmo przystępuje do spowiedzi. bladym. W chwili tylko podniesienia ciała i krwi Pańskiej głuchy odgłos kościanego dzwonka głębokie przerywa milczenie. gościom nawet nocującym w przykaplicznym pokoju. niegdyś warowny. wiszący obraz kobiety cały czernieje. porywa jakaś gorączka niespokojności. gasną świece. kiedyż! — odzywa się widmo. lecz jakimeś dziwnym. Jeden z nich niesie ampułki. Zaczyna się msza święta. zaglądają. pogodne. zamykają się drzwi kaplicy. że coś nadzwyczajnego przeczuwają w naturze. znika. obraca się. całe powietrze zda się jakąś nasiąkłe okropnością. wznoszą się włosy.. poprzedzają go dwa małe szkielety w komżach. słuchają. drugi mszał ogromny. Jeden z panów tego zamku prowadziwszy w młodości życie rozwiązłe. wreszcie podnosi na kapłana wzrok błagalny i mówi: — Przebaczenia! A kapłan jej grobowym odpowiada głosem: — Nie w tym roku jeszcze! — I kiedyż. kapłan składa i rozkłada ręce. a pobliższe drzewa ogrodu. głowa jego trupią.ła już wszystko i schyla głowę.

znajduje się wysoki kopiec. Proces miał się rozstrzygnąć na miejscu. stanęła na roli. Od strony zwróconej ku miastu wykuta jest niby kapliczka. na wschodniej zaś stronie wykuty jest trzewik białogłowski. w gęstwinie tego lasu. że i ona. że to nie jej były grunta. lecz w której księgi pobożne tylko i włosienicę ujrzał. 54. Po pogrzebie tej pani długo bardzo jakaś mara błąkała się 43 . cały ten czas swawolna rzesza na rozpuście strawiła. Krzywoprzysiężna pani W stronie północnej za Tarnopolem na Podolu jest gaj nazywany Szlachcinieckim. mocno podchmielony. że napomnienie ojca pożądany odniosło skutek. Następne życie jego dowiodło. Jakoż nabrawszy z swoich gruntów ziemi w trzewiki. a kwitów od nich me żądał — odrzekł sługa. i mieszczanie muszą przysięgać. teraz niewinność jego zaświadczani. wezwał nowy dziedzic starego sługę i do skarbcu zaprowadzić się kazał. mówiąc. jeśli potrafi. gdzie po kilka godzin sam na sam przebywali. jest moją własną! Ale zaledwo wykonała krzywoprzysięstwo. Młodzieniec ten zepsutych obyczajów obłudą nazywał postępowanie ojcowskie. Trzeciego dnia na wieczerzy jeden z gości. Dzikie śmiechy towarzyszów rozpusty młodego pana rozlegały się po zamku. pod herbem zatarte ślady napisu. Wchodzi umarły ojciec w śnieżną przybrany suknię i wiernego sługę za rękę prowadzi. wywiodłem z więzienia. Obaj częstokroć do podziemnego schodzili skarbcu. Starzec zniknął. Skromny sposób życia właściciela Zbąszynia nie podobał się synowi jego. iż ta ziemia. którą skwapliwie otworzył. gdzie są kwity. Dwa dni przepędził w więzieniu nieszczęśliwy sługa bez pokarmu i napoju. niecnoto. z urąganiem spełnił zdrowie więźnia mówiąc: — Niech go pasie stary. na której stoję. Nie wyjdziesz stąd. więc sama dziedziczka Szlachciniec wyjechała. od zachodniej półtrzecia krzyża. — Gdzie są skarby mego ojca? — rzekł dziko młodzieniec — a kiedy ich nie ma. — Ty więc je przystaw. Wtem nagła niemoc naprzód mowę. — W tejże chwili otworzyły się nagle ciężkie okowane drzwi prowadzące do poziemnego skarbcu. Czy tu składał mój ojciec pieniądze swoje? — rzekł. jak między mieszczanami tarnopolskimi a włościanami Szlachciniec był spór o grunta.. w nim schodzą się granice kilku włości przyległych. — To powiedziawszy. czyli herb Pilawa. widząc wielką skrzynię w żalazo okutą. słudze zaś zemstą swoją na przyszłość odgrażał. o którą spór się toczył i wyrzekła: przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu etc. a powiernikiem jego w rozdawaniu jałmużn był doświadczony długoletni sługa. z roztrwonionych jego dochodów? — Rozdawał pan mój dochody swoje między nieszczęśliwych. a syn upadł bez zmysłów. dopóki ich mieć nie będę. gdzie się granice rozchodzą. niech go uwolni. nowy pan zatrzasnął za sobą żelazne podwoje i starego sługę samego w piwnicy zostawił. Podanie o tym pomniku takie krąży między gminem: Bardzo dawno temu. a na nim figura z ciosanego kamienia w kształcie czworokątnego ostrosłupa. — Tak jest — rzek. choć dobrze wiedziała. a gdy zwłoki jego do grobu zniesione zostały.uczynki. w tym samym miejscu padła i nałożyła hołowkoju (umarła). a wkrótce potem i życie starcowi odjęła.nie — nakarmiłem go.

i na onego dziedziców. kazały nań wsiadać Lubrańskiemu. życie postradała. piastunka przyszła igrać na brzeg studni zamkowej. tego imienia dziedzicem. I tej rodziny nie lepszy był koniec. że te męki czyśćcowe przeszło od lat sto cierpi. 56. zbłąkawszy ich z drogi. W czasie tych wspaniałych łowów. które prowadząc ognistego rumaka. w chwilach gdy słońce zachodzi. zwany grobowiskiem misia (niedźwiedzia) przez króla ubitego. przez nieostrożność polujących. co on też z wielkim płaczem i narzekaniem czynił. Zamek jazłowiecki Rozwaliny spaniałego niegdyś grodu Jazłowieckich na Podolu świadczą o karze niebios. nie przeszkadza. pokazują bowiem kamień. Dzisiaj okoliczni wieśniacy. był za życia swego człowiekiem bardzo okrutnym. Za to też po śmierci pokutuje w Gosławicach. bo jak mówią włościanie: nie zwodzi. Gdy bowiem razu pewnego z chłopięciem jednym. Cień jej błąka się po rozwalinach ojczystego zamku i otaczających go zaroślach. z którego śmiercią miała się zacząć kole] nieszczęść Polski. z ustąpieniem tych pracowitych i przemyślnych ludzi wszystkie nieszczęścia zwaliły się i na miasto. że król Batory polował w tych borach. jak promień jego tworzy niekiedy w obłokach złotą przepaskę. kiedy mu widok zasłaniały. iż jeden z nich nielitościwie wypędził osiadłych tamże Ormian. Lubrański Lubrański. w czahary zapraszała przechodzących wieczorem. dziedzic Gosławic. jaka dotknęła ród Jazłowieckich za to. ma zamek leżący śród lasów. a gród przeszedł na własność Koniecpolskich. położona o milę od Warty. Cień smętny. palił domy. dzieci końmi po drogach rozjeżdżał. a nawet kilkoletnie dzieci pasące trzodę. wystrzałem. 55. a sługi Boże prześladował zapamiętale. Rodzina Jazłowieckich zgasła. córka Melchiora z Górowa. Zamek w Wyszynie Wieś Wyszyna. widywano go otoczonego orszakiem złych duchów. potem złotowłose dziecię na głowie mające 44 . nie topi. widują. ówczesnego dziedzica Wyszyna. Jest podanie. nastraszona przez kogoś upuściła dziecię. rozpędzała pasące się tam bydło i dusiła owce. tylko żałosnym jękiem przeszłość wzywa i wspomina. 57. mówiąc. a to za wydarcie pewnych funduszów kościelnych.po lesie. ale nieszkodliwy.

lód się pod nimi załamał i oboje utonęli w jeziorze. Zwyczajem jego było za powrotem z polowania rzucać ze wzgórka. Myśliwy pan W Czerwonej Wsi mieszkał dziedzic tej włości. aby tak nieludzkiej zaniechał zabawy. Po raz ostatni ostrzegł go pasterz i rychłą zagroził śmiercią. Lecz słowa jego były daremne. jezioro pod Mosiną Za Mosiną między wzgórkami. gdzie stał zamek. która mieszkańców trwogą napełnia. gdy mu jednak wzajemną nie była i bezpieczeństwa dla siebie w domu nie upatrywała. którzy z nim byli polowali. który myślistwo tak dalece lubił. droższe sprzęty i srebra stołowe. Wyśledzili ją niebawnie Szwedzi. gdzie leżeć małą wspomniane skarby. a w lewej kwiaty. a bór przyległy grobową przybiera posępność. ale wróciwszy z łowów. czyli Skrzynną zwane. Pospieszył za nią ów szwedzki oficer. 58. Próżne były napomnienia miejscowego plebana. Zjawisko to dopóty ma się pojawiać. w pogoń za nią poszli i już ją dopędzili. 59. jako pamiątkę jego przewinienia i kary. właścicielka pobliższych włości namiętną miłość wzbudziła w oficerze szwedzkim na załodze w miasteczku stojącym. lecz gdy kur zapieje. nikną mary. człowiek bezbożny i okrutny. w którym niezmierne skarby leżą. który się za nią uganiał. wycie psów i huk wystrzałów. postanowiła oddalić się z tej okolicy i zabrać z sobą klejnoty swoje. jeżeli się dali psom do chleba uprzedzić.wianek. Wkrótce potem upadł zamek tameczny. ciężko na zdrowie zapadł i w kilka dni umarł. które to miasteczko otaczają. pokazuje się jakby wielka łuna pożaru. znajduje się jezioro Skrzynką. jeżeli ludzie przed nimi chleb schwytali. Skrzynno. kazał bić psy. że nie uważał na największe święta i najczęściej w czasie wielkiego nabożeństwa uganiał po kniejach ze zgrają psów i obławników zmuszonych gwałtem do tej posługi. Podanie jest. postać niewieścia znikała w przezroczu właśnie w tym miejscu. tam. że w czasie szwedzkiej wojny. Dziś jeszcze bowiem po błotach okolicznych słychać tętent koni. w prawej ręce krzyż. kazał albowiem bić ludzi. lecz pozostała dotąd pamiątka jego kary. Ale i tu okazywała się dzikość tego człowieka. widywano oraz mężczyznę. które dopiero co było stanęło. gdyby się nie poprawił. gdy ona kazała zwrócić sanie swoje na jezioro. znikły ślady dawnej wspaniałości właściciela. na którym stał zamek. póki świetniejsze losy dla kraju nie wrócą. Dotąd śród gęstego boru należącego do Czerwonej Wsi pokazują otwarty grób okrutnego owego pana. Nigdy jej przecież doścignąć nie mógł. krzyki obławników. Na górze tylko. Zagorzały myśliwy w następną zaraz polował niedzielę. Przez wiele lat widywano cień kobiety unoszący się nad wodą. lecz gdy się do niej zbliżał. bardzo głębokie. chleb psom i ludziom. 45 .

nie odważyła się ich poszukiwać. Po długim kopaniu już rozumieją wszyscy. Niełatwo było je odbić. każdy nowy dziedzic Luboni mógł je widzieć we śnie pierwszej nocy swego pobytu w zamku. Pająk w Pajęcznie Pajęczno leży w ziemi wieluńskiej. na koniec drzwi żelazem okute. Zabierał się niejeden do wykopania ich. Kościół Bożogrobców w Gnieźnie Gmin gnieźnieński pokazuje na zewnętrznych murach tego kościoła maleńkie wydrążenia. pokazują się albowiem w ziemi obrabiane głazy. którego całe miasto żywić musiało z niemałym ciężarem dla mieszkańców. znajdowały się ogromne skarby. Skórą tego pająka miały być obite drzwi dawnego parafialnego kościoła i od niego to miasto przybrało nazwę Pajęczna. bo kur zapieje i znowu wracają na rok ciężkiej w grobie pokuty. Co więcej. 62. Odbito przecież. Przemogła wreszcie chciwość i po upłynionym roku postanowiła pani Zborowska przywieść swój zamiar do. Długo cierpiano tę potworę. które raz w rok z grobów wstają i usiłują wejść do kościoła. niesłychane trudności stawiała słabym pracownikom. Ziemia w Luboni urodzajna. dalej sklepienie. znajdując zaś drzwi zawarte. 61. Jest tam podanie o niezmiernie wielkim pająku. dalej ciągły mur. aż znalazł się jeden z odważniej szych mieszczan. I tak wciąż i wciąż było. Skarby te przecież tylko niewinnymi rękami i bez pomocy żelaza dobyte być mogły. aż nową ugodą Lubonia przeszła w ręce pani Zborowskiej dziedziczki ośmdziesięciu wsi okolicznych. lecz pracy tej dokonać nie mogą. Skarb w Luboni W starym zamku. ale za tymi drzwiami pokazują się drugie. że to są ślady dusz pokutujących. Po nabyciu Luboni wprowadziła się do zamku nowa dziedziczka i zaraz pierwszej nocy widziała we śnie owe skarby. starają dobyć się przez mur i suchymi palcami kościotrupów wiercą ściany. gdy upadające na siłach pracować nie mogły. lecz wstręt jakiś niepojęty przeszkadzał każdemu do wykonania tego zamiaru. skutku. wszyscy wiedzą o ich ciężkiej pokucie i w modłach nieraz westchną za nimi.60. widziała je noc po nocy ciągle przez cały rok i przez ten czas równie jak jej poprzednicy wstrętem przejęta. lecz twarda. Widują ludzie z miasta krzątające się duchy na górze około kościoła. że skarby są blisko. który ją zabił. Tym sposobem spiesznie szła robota skraplana krwią niewinnych dziatek. za drugimi i 46 . które w znacznej liczbie upatrzyć można. a nawet karano. z którego dziś pokazują tylko kopiec. W tym celu powołała dzieci włościan swoich nie więcej od trzech lat mające i rozkazała im rękami rozrzucać ogromny kopiec. Groźbą więc zmuszono dziatki. twierdzi on.

Stare zamczysko w Kórniku O pół mili od miasteczka Kórnika. wybiegają wszyscy i na pagórku blisko wsi leżącym. gdyby najmniejszego narzędzia do procesji potrzebnego do trzeciego razu zapomniano. I tym sposobem dwanaście wsi spaliło się. gdy niespodzianie okropny jakiś ryk daje się słyszeć ze dworu. iż skłaniał się do wydania skarbu. iż zapomniano zabrać to kociołka ze święconą wodą. 47 . które czyszczą się. ale cóż po tym! Kiedy za każdą rażą psotny szatan sprawił. ręce ku skarbom wyciąga i garść złota bierze. W zwaliskach jego ukryte są wielkie skarby. bo i ta całkiem spłonęła. bo zaraz wraca do sklepu.trzecie. tak wysokie. Po spełzłej na niczym trzeciej procesji skarby z wielkim trzaskiem tak głęboko w ziemię się zapadły. Biada temu. a pani Zborowska nieugięta i niepohamowana w łakomstwie garnęła do siebie złoto. I tak w onym zamczysku pilnuje ich diabeł w postaci czarnego koguta z jednej. tyle razy. i ubiór jego. kto się ich dotknie. Pani Zborowska jedna się nie zlękła. Poddani jej. 63. lecz na próżno. atoli pod następnym warunkiem. Spełniła się przecież miarka jej występnej obojętności na nieszczęście bliźnich. Przed laty wchodzono z szatanem w układy o te pieniądze i doprowadzano już rzecz do tego. a za odbiciem ostatnich pani Zborowska postrzega kupy złota tak gęste jedne przy drugich. Wszyscy srodze się przelękli. a coraz cięższe i coraz mocniejszym żelazem okute. spostrzegają jeźdźca na koniu. ile było złych uczynków popełnionych przy nabywaniu ich i tyleż razy cierpieć ma dusza dawnego ich właściciela okropne czyśćcowe męki. tegoż koloru był i jeździec. — Szatan mi na imię — ryknął ów jeździec — i skarby te są moje. to szczypców do świec. Łakomie rzuca się na złoto pani Zborowska. to chorągwi lub tym podobnych rzeczy. sama jedna powraca do okropnego sklepu i rękę ku skarbom wyciąga i garść złota bierze i w tejże chwili dolatują ją strwożone głosy ze dworu: — Gore! Gore w Zdzitowiecku! — Odbiegają swej pani i spieszą na ratunek rzeczonej wsi. a zwanym łysą górą. Proboszcz kórnicki miał przyjść w uroczystej procesji. jak kupy plew lub zgonin w spichlerzu. iż gmin kórnicki stracił już wszelką nadzieję wydobycia ich kiedykolwiek. śród gęstych zarośli widać gruzy zamku. W tejże chwili dochodzą ją głosy domowników: — Gore! Gore w Pawłowicach! — Odbiegają wszyscy swej pani i biega na ratunek wsi. Wszystkie jednak wywalono. a jakaś panna z drugiej strony i nieraz było słychać. lecz na próżno! Cała się doszczętnie spaliła. jak od strony jeziora siedzący czarny kogut natychmiast je łopatą z brzękiem i hałasem na powrót odgarniał. to jest palą. ogniem karać będę zuchwalca. gdy panna chciała te pieniądze w jezioro wrzucić. własność szatana. zbuntowawszy się. Nazajutrz pani Zborowska głucha na prośby i zaklęcia swych dworskich. układ stawał się nieważnym. koń był maści szarej. — Rzekł i zniknął. Po trzykroć więc wychodziła w tym celu procesja. zamordowali ją i ziemią zarzucili zaklęte skarby.

idącemu z Panem Bogiem do chorego. aby móc jakie psoty ludziom wyrządzać. jeden z nich. przecież żadnego nie wydaje głosu. przechodził św. Nuż sierota opowiadać o dobroci biesa. upuścił raz czapkę aż w samą głębię rozpadliny znajdującej się na Gnieźninku. 65. tak że skruszył samego biesa. leżącą w Kaliskiem. uniósłszy się hojnością. Zdarzyło się. aż tu leci jakby umyślnie nad nim sroka i trznie mu na brewiarz. który pomimo zbliżenia się księdza z miejsca nie powstał. Powiadają. Bies. nuż pastuchy zbiegać się i rzucać czapki swoje. gdzie miał pogan nawracać. iż nigdy niczyje oko nie widziało tego ptaka we wsi Rudzie. Postradawszy czapkę. Wieś Ruda Za dawnych czasów przez wieś Rudę. chłopiec jakiś bardzo rozpustny i zepsuty. co w tej rozpadlinie zazwyczaj przesiadywał. który w tejże chwili przestał dzwonić i już nigdy głosu nie wydaje. Milczący dzwonek W kościele w miasteczku Turku jest dzwonek. 66. czyli okopy. Wojciech. sierota. iż przed laty przewodniczył z tym dzwonkiem księdzu. napełnił czapkę chłopca tynfami i wyrzucił mu ją na wierzch. tak iż by prawie byli całą zarzucili jamę. który acz nie ma najmniejszej skazy ani znaku uszkodzenia. wędrując do Prus. On to spostrzegłszy na ulicy psa leżącego. zaczął niezmiernie płakać. iż święty on mąż szedł sobie gościńcem i modlił się na brewiarzu. Gnieźninek W pobliżu Gniezna są dwa szańce. Rozgniewał się mąż pobożny za tę zniewagę i wygnał sroki tak.64. jeden z nich zowie się Gnieźninkiem i takie krąży o nim podanie: Pasali na tym okopie wiejskie pastuchy swoje bydło. trącił go dzwonkiem. 48 . suchym liściem lub czym gorszym jeszcze. Ale bies rozgniewany zaczął im wyrzucać czapki jedne po drugiej napełnione kamyczkami.

Bernard z klasztoru benedyktyńskiego w Lubiniu udał się do Grodziska i ujrzał tamecznych mieszczan mocno strapionych z powodu. Piwo grodziskie Dnia jednego błogosławiony ks. co grób kopał. niż był kiedykolwiek. a gdy go otoczyła kołem. a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza. — Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza. bo musi być tajemnica. aby się gromada zbiegła. Użalił się nad nieszczęśliwymi zakonnik i głęboko do Boga westchnąwszy pobłogosławił studnię. browar zaś ten jedynym był źródłem dochodu miasta i szpitalu. co przed tygodniem zmarło. Piwowarzy biorą się niebawem do roboty. nic nie pomogło. aby wyjawiła tajemnicę. jakież ich podziwienie i radość. którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie. zawsze na wierzch wychodziła rączka. 49 . aż pewnego dnia grabarz. która domaga się spełnienia ziemskiej kary. kazał w dzwony uderzyć. Brzoza gryżyńska W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna. o kilka staj za nią stoi kościół Św. gdy skosztowawszy zrobionego piwa znaleźli smak jego lepszym nierównie. przybiegł do plebana dając mu znać. ale co ziemi przyrzucał. za co jej źle odpłacił. Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. odezwał się do matki zmarłego dziecięcia. że to dziecię. iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała.67. 68. Aż w tej chwili trysnęło źródło podziemne i napełniło cembrzyny. wyschła była zupełnie. dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Na tę pamiątkę mieszkańcy Grodziska co rok w procesji do Lubinia chodzili i tam na grobie błogosławionego Bernarda klasztorowi beczkę piwa w darze składali. z której oni wodę do miejskiego browaru czerpali. Nie wiedząc innej rady. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo. Marcina zupełnie zrujnowany. że studnia. Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem. co się namodlił. bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć. wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki.

uderzył więc widłami brata starszego i zabił go.69.cona. że jeden z ubogich wziął bułkę chleba i wyszedłszy z klasztoru. Myśl ta w nim się wzmogła i na koniec jedną rażą postanowił zabić swego brata. 71. Aby zaś ludziom widok tej wielkiej zbrodni ciągle się przypominał i odwodził ich od podobnej. pobożny opat oliwski kazał ustawicznie piec chleb i zgłodniałym ludziom rozdawać. a samego wtrącił żywcem do piekła. lecz po rozdzieleniu znikłoby w małości. iż św. aby jej na posiłek użyczył chleba. przy tym się ożenić i być zamożnym. nie chleb — a to mówiąc. 70. rośnie wiąz w ogrodzie mający przeszło jedenaście łokci obwodu przy podstawie. On na to: — To kamień. Więc ona rzekła: — Niechże będzie kamień. Stanisław Szczepanowski. że dopiero pierwszy raz przyszedł. Rzekł ów: — Ja sam nie mam chleba. Zamiar ten wykonał w polu. on by sam mógł posiadać cały majątek. i to korzeniami do góry. Bracia postanowili razem gospodarzyć i szło im dobrze. Chleb kamienny w Oliwie Jest klasztor nad morzem od Gdańska o milę zakonu cysterskie. 50 . sam swoją ręką na księżycu obraz pomieniony nakreślił. dostał drugą. miał ten wiąz zasadzić. I natychmiast zniknęła. zaszła mu poważna bardzo matrona piastująca na ręku śliczne dzieciątko.duje się na stronie prawej za szkłem bułka chleba w kamień obró. Trafiło się. w bliskości Krakowa. Aż gdy powraca do Gdańska. Obraz na księżycu Pewien chłop miał dwóch synów. Rzecze mu owa matrona: — A to masz za pazuchą bułkę. biskup krakowski.go Oliwa rzeczony. gdy oba przyjechali po snopy. która go prosiła. lecz młodszy zawsze myślał w duchu. gdy około Gdańska wielki głód ludzi trapił. Podanie ludu utrzymuje. wrócił się potem i skłamawszy. Stanisława We wsi Dojazdowie. tym ze śmiercią swą zostawiał niewielkie gospodarstwo. będąc tej wsi dziedzicem i szczególnym miłośnikiem drzew. Bóg wnet zniszczył całe zbrodniarza gospodarstwo. że gdyby starszego brata nie było. które nie dzielone mogło się jakkolwiek utrzymać. w tym to kościele między wielu ozdobami znaj. a to z tej przyczyny: Roku pańskiego 1217. palcem go tykał. Wiąz św.

Sosna brata Piotra Świątobliwy brat Piotr Chytkowicz ś. Pomiarkowali się pisarze i kancelaria. jednak ani do zbytniej wysokości wyrosła. gdy mieszkał w klasztorze zakliczyńskim. jednakże snycerz nie był go tak wystawił. ale z dziwnym dowcipem i z wielką praw naszych znajomością. na której pamiątkę chleb ten chowają. kazał wprowadzić sprawę tejże wdowy. jeden marszałka. 72. została się tylko kancelaria i pisarze trybunalscy. Po krótkim ustępie diabeł marszałek przy. Wtem diabeł. a spytany: na co? Odpowiedział: — Tak długo ściślejsza nasza obserwancja trwać będzie. zasadził małą sosenkę. że to byli diabli.wołał pi51 . wyjął ową bułkę. 73. Dla czego ta sosna zawsze kwitnąca zowie się sosną brata Piotra. Przystąpiło do kratek dwóch diabłów jurystów: jeden pro. co to była za matrona. iż Chrystus Pan miał twarz odwróconą i rysów jej nie można było widzieć. o. a oświecony od Boga. że choć ta sosna więcej niż od sta lat zasadzona. jak długo to drzewo kwitnąć i trwać będzie. co z tego będzie. będzie to znakiem upadającej obserwancji. Osobliwość tego wizerunku ta była. aż obaczy. choć w tymże ogrodzie przez srogie mrozy już nieraz wszystkie inne drzewa poschły. tak duchowni. inni deputatów. jedni w kontuszach. ale pewien wypadek stał się przyczyną tej zmiany: Była wdowa szczupłego miana uciśniona procederem przez jakiegoś magnata. wrócił się do klasztoru oliwskiego. ani dotąd nie usycha. Aż tu zajeżdża przed trybunał mnóstwo karet. drugi prezydenta.Postąpiwszy ów kłamca i nieużyty człowiek o staj kilka. jakoby jej nie słyszeli. na roki jej nie pozwano i wszyscy udali. Gdy go ogłoszono. drudzy w rokietach. i w wielkim strachu przy stołach swoich siedząc czekali. ale magnat zobowiązawszy wszystkich członków trybunału zyskał dekret wbrew prawu i sumieniu. z rogami na głowie i ogonami. z czym się odezwała. drugi contra stawał. a nad nim był napis wielkimi złotymi literami: „Justitias vestras judicabo”. zaczem struchlały i skruszony. Jej sprawa była jak bursztyn czysta. I dziwna to jest rzecz. Wizerunek Zbawiciela w trybunale lubelskim W sali sądowej w Lublinie stał krzyż kamienny z wizerunkiem Zbawiciela. i że to było pod koniec sesji. sprawiedliwszy byłby dekret. a przyszedłszy do sali trybunalskiej zajmują krzesła. co marszałkował. nieszczęśliwa wdowa wyrzekła na cały głos w izbie: — Żeby mię sądzili diabli. wysiadają jacyś panowie. Gdy zaś zacznie usychać. jako i świeccy. A że sumienie kłuło nieco deputatów. I zaczynają iść po schodach. Franciszka w reformie naszej polskiej. porozjeżdżali się marszałek i deputaci. że kamień. winę kłamstwa swego wyznał i rzecz całą opowiedział. a w nim znak palca jego. które się spod sukien dobywały.

Aż tu lud mnogi powstał ze wszystkich włości. śpiewając owe słowa z pisma: „Pójdę na górę Mirry i na wzgórki Libanu. Pan ze swojej strony. w którym leżało ciało św. że diabli byli sprawiedliwsi niż trybunał przenajświętszą krwią Jego wykupiony i w którym tylu kapłanów zasiadało. a zamiast podpisów były wypalone łapki różnego kształtu i położywszy go na kobiercu. że ani jednego wroga nie zostało przy życiu. która tak była wielka. wszystkie uwierzyły i poupadały na kolana. Następnej sesji trybunał znalazł diabelski dekret. że aż miasto zaczęto budować. że nic nie było w chacie od krówki do jaja. zwierzynieckim. starce. Pan się bronił zajadle. nie diabła. gdzie dziś Kijów stoi. Założenie Kijowa Był pan jeden na Rusi. Ów dekret diabli podpisali. iż też nie mogąc dłużej wytrzymać. baby.” O czym. kijmi. jedna tylko z sióstr znalazła się. 75. Bronisława opowiadała siostrom zakonnym i wskazywała im palcem na niebo. zawsze jedna z sióstr norbertanek dotknięta jest tym nieszczęściem. ale prawdziwego pisarza. brata jej rodzonego. cepami. bo rozumie się. po której Najświętsza Pan na w poczęcie wielu innych świętych wziąwszy św. które że z kijów zbudowane. Złożono go na wieczną pamięć w archiwach. i odtąd. zrzucili swoje kije na jedną kupę. Zbliżył się pisarz wpół umarły z bojaźni i przymrużając oczy zaczął dekret pisać. Dekret był zupełnie na stronę uciśnionej wdowy. wyszli z czym kto miał. Bronisława Św. jaki mu dyktowano. nie tylko bowiem musieli nań pracować. Ćma biednego ludu była niezmierna. ale jeszcze wydzierał im wszelki dobytek tak. Jacka za rękę prowadziła do nieba. wam się pomieszało w głowie! Ledwie te słowa wyrzekła. aż naród się pozbędzie zaprzedajności w sądach. który pokrył stół trybunalski. że nikt z kancelarii ruszyć go nie śmiał. a oni wciąż go pędzili przez góry i rzeki wszędzie zabijając i nie dając odpoczynku. drogę jasno świetną ku niebu. 52 . Norberta. siostro Bronisławo. łakomstwa w księżach i pijaństwa w szlachcie. dzieci nawet. co by mogli nazwać swoją własnością. Trójcy. Kijowem nazwane.sarza województwa wołyńskiego (bo ten interes był z Wołynia). a postrzegli. widząc na co się zanosi. starsi uradzili zrobić czerniawę. 74. z łopatami. gdzie był położony. i kazał mu siąść za stołem i wziąć pióro. jak chce mieć podanie. a Pan Jezus na taką zgrozę. zasmuconą twarz odwrócił i oblicza swego nie pokaże (jako miał o tym objawienie świątobliwy jeden bazylian lubelski). dopiero gdy przyszli na miejsce. gdy św. zniknęli. Św. Bronisława. co ze szyderstwem rzekła: — Nic nie widzę. który niezmiernie uciskał swoich poddanych. zebrał dużo wojsko. na modlitwie będąca widziała od kościoła Św. sama wpadła w wielkie pomieszanie zmysłów. Jacka Odrowąża. Długo cierpiał biedny lud to znęcanie się i łakomstwo swego pana. panna zakonna w klasztorze Św.

daleko obszer. zostawił po sobie przepowiednie. przyprowadził ją nad okropną przepaść. i tak dalej opowiedział swoje zmartwychwstanie i pocieszył lud wróżbami:* Że Pan Bóg ma w szczególnej swej opiece Ukrainę. * Te przytoczone tu wróżby krążą w podaniu ustnym u gminu. co ma być i nastanie. morem i wojną. Za mohyły Perepiat y perepiatychy. chociaż za niechowanie przykazań Jego lud dotknięty został niewolą panów. a nowe powstaną. gdy wtem z jej wierzchołka dał się słyszeć głos przeraźliwy jak oddźwięk szumiącego wiatru i chrzypiący jak krakanie kruka. których objawienie miało nastąpić w ten sposób: Wernyhor był zamarł. Wid dołyny Hanczarychy. głodem. Przepowiednie znachora Wernyhory Wernyhor. z której wychodził nieznośny smród trupa. iż to jest jej doczesna cząstka. wojak mężny i śpiewak nad śpiewaków. którego pamięć tak żywo utrzymuje się w gminie ukraińskim. Lecz dalej.. lecz że to wkrótce przeminie i Ukra.niejsze znajdują się przechowane w rękopismach polskich. potrącił ją w też przepaść i wtem Wernyhor odzyskał życie. Przelękniony naród szukał uchrony w polu przyległym mogile Soroki. a potem. nawrócił i namówił. a ubiegła z ciała jego dusza trzy dni błądziła w krainach wieczności. w końcu trzeciego dnia przybył do niej anioł i dawszy jej niektóre rozkazy. mówić mi się nie godzi. za długim zaprzyjaźnieniem się i samego na wiarę chrystusową. ** Do tego proroctwa odnosi się i ta pieśń gminna: Preczystaja Diwo Maty. a mianowicie zaleciwszy milczenie w wielu rzeczach.76. u jednego z wężochwalców na Litwie kupił kilka ułów miodu. gdzie miała widzieć całą przyszłość świata.. anioł pokazawszy jej. Że nadejście tej dobrej chwili dla Ukrainy uprzedzi krwawa bitwa mająca się stoczyć między jej obrońcami i nieprzyjaciółmi na polach przyległych mogile Soroce. religii katolickiej prawdziwy wyznawca. wiatr wył po stepach straszliwie i ziemia się zatrzęsła. acz z wielką pracą i staraniem.** Że w znacznej części świata nabożeństwo weźmie inną formę. Wąż Niektóry człowiek. W tej chwili zerwała się ogromna burza. to jest: ciało. Pomoż wrahiw prohnaty. zaczynający się od słów: Posłuchajte lude szczo Wernyhor skaże. 77. aby obrzydli53 . Królewstwa dawne zniszczeją. bo by Dniepr wystąpił z koryta.ina będzie szczęśliwą.

gdy teraz drugim dzwonią. gdzie przed niewielą laty miano pokazywać obraz wypadek ten przedstawiający. Nie wiadomo. że przebiegła kilkanaście coraz głębszych piwnic. 79. a w ostatnich czasach do starosty kluczewskiego. W środku rynku starożytnego grodu stoi staroświecka kamienica Krzysztofory. który uspokaja przelękłą kucharkę. z gębą aż po uszy szkaradnie rozdartą. zabił. wtem ujrzał w ulu jednym próżnym siedzącą osobę. potem nieco do siebie przyszedłszy. Stąd więc. jeżeli się do ofiar jemu należących nie wrócisz. Dziewczyna napełnia złotem swój fartuch i odbiera napomnienie. Kiedy jednak na to miejsce przychodził. w jakim czasie to się działo. 54 . Dziewczyna. tamten żałośnie co wieczór się odzywa: brołau! brołau! (bracie! bracie!). że młoda kucharka miała zarżnąć koguta. ale ten jej uciekł do pomienionych piwnic. a pokazując beczki napełnione złotem każe jej nadstawić far. aż się tęgo nad tobą zemszczę. po małym czasie przyszedł do ogrodu pasiekę swoją przeglądać. gdy wtem zastępuje jej drogę cieniuchny Niemczyk w trójgraniastym kapeluszu. W ogóle gmin przyznaje wiele mocy nadprzyrodzonej dzwonom: nim jest poświęcony i nie ma imienia. Dzwon wornieński w jeziorze Łukście Na Żmudzi w czasie przewozu nowo odlanych dzwonów do Worń zimową porą. Zapomni się od strachu gospodarz.tuszka. Krzysztofory w Krakowie . jakąś czarną. Poczwara odpowiedziała: — Jam jest ten. zgoła jakieś piekielne straszydło tam było. utraciła piętę. z przyczyny słabego lodu jeden większy utonął w jeziorze Łukście. a na pamiątkę swego zdarzenia miała ufundować kaplicę przy kościele Panny Marii. W końcu nie znalazłszy zguby chce powracać. zwolennika magii. chcąc go koniecznie doścignąć.wego węża. gdzie się podziała. 78. bo wszystko straci. żeby się nie obejrzała poza siebie. żadnym sposobem z miejsca ruszyć się nie daje. Gospodarz nie dbał o to i jako chrześcijanin krzyżem świętym przepędził poczwarę. Pod mą rozciągać się mają obszerne piwnice wzdłuż całego rynku. żeś boga swego domowego zabił i jeszcze większe prześladowanie będziesz miał. którego za boga chwalił. aż do kościoła Panny Marii. zapędzała się za nim coraz dalej nie zważając. kto by był i co by tam robił? — spyta. Zaraz znalazła wielu zalotników. poszła za mąż. na kurzych stopach: był to przemieniony kogut w diabła. Ale kucharka mając ostatni stopień przestąpić. dosyć. na podobieństwo człowieka. przez czas długi szum jakiś i ksykanie na kształt wężów w ogrodzie słychać było. z oczyma krzywo wywróconymi. należąca niegdyś do Krzysztofora. że natychmiast znikła i nie wiedzieć. z ciekawości zwraca oczy poza siebie: drzwi się z łoskotem zatrzasnęły i choć skarby zatrzymała. który tak długo tu będę. Dzwony zaklęte można równie jak dusze pokutujące lub chrztu żądające modlitwą lub krzyżem świętym odkupić. To gdy ten gospodarz uczynił.

Jednego razu poszła z wiadrami do pobliskiego źródła czerpać wodę i zwyczajem swoim nie wracała długo do domu. iż gdy ten kościół zbudowano. aby jego córka nie była taka zła. Nareszcie gospodyni wychodzi z domu szukać jej. który przyjechałby do niej na koniu nie większym jak na dwa łokcie od ziemi. lubiła się długo zabawić. robiła mu tysiąc przykrości: oczarowywała jego radnych. miasteczku obwodu złoczowskiego. lecz szczęściem kur wtedy zapiał i głaz runął w to miejsce. z obawy. aby nim żąć można. gdzie dzisiaj leży. królewna. Lecz jakież było zdziwienie gospodyni i przestrach. Podanie miejscowe niesie. w dalekiej krainie. w kamień przemienioną! 82. gdy nad źródłem zastaje dziewczynę wskutek jej przeklonu. Na usilne nalegania ojcowskie odpowiedziała. przełożył córce potrzebę pójścia za mąż. Gospodyni zniecierpliwiona rzekła w uniesieniu: — Bodaj taka dziewczyna skamieniała! Po czym upływa jedna i druga godzina. Jest podanie. że potrzeba ją wydać za mąż. co by trzeba robić. mniej wszakże dokuczy narodowi i ojcu. jakiego ona mieć chciała. Jakoż i rzeczywiście kazała zebrać wszystko w kraju żelazo i ukuła z niego taki sierp. stoi na pochyłości góry ogromny głaz. szukać dla córki męża. Nieszczęśliwy król poszedł do jednej wróżki pytać. lecz tylko za takiego rycerza. Miała ona być niezmiernie leniwą i gdziekolwiek ją gospodyni wysłała. że aby go dźwignąć. Zapłakał stary król i wysłał swoich posłów w rozmaite świata strony. że pójdzie wreszcie za mąż.80. bo mąż za nich będzie odbywał pokutę. król miał bardzo ładną królewnę a wielką czarownicę. a choć i wtenczas będzie jednakową. potrzeba było stu ludzi. a podniósł sierp. wojsko i cały naród. Zaklęta dziewczyna pod Strzelnem Niedaleko klasztoru Norbertanek w Strzelnic (pod Inowrocławiem). diabeł gniewny. a dwa razy tyle siły. dla swego narzeczonego umyślnie każe zrobić. który ona. we wsi zwanej Młyny. Droga Sierpiahy* W jednym państwie. czy w wodę nie wpadła. znajduje się głaz ogromny wyobrażający w oddaleniu dość dobrze postać człowieka niosącego wodę w wiadrach. z którą nie mógł sobie dać rady. 55 . 81. porwał ze szczytu Karpat ogromny kawał skały i leciał z nią pewnej nocy w zamiarze rzucenia na szczyt kościoła. że w nim się będzie odprawiać nabożeństwo z wielką chwałą Boską. że w głaz ten przemieniła się przed laty pewna służebna dziewczyna. taka wymyślna? Wróżka mu odpowiedziała. a dziewczyna nie wraca. wraz z wiadrami. Kamień w Podkamieniu Przed samym kościołem księży Dominikanów w Podkamieniu. Król wrócił z tą odpowiedzią do domu i znalazłszy porę.

Posłowie i na to się zgodzili. znaczyć to będzie. Posłano więc za siłaczem. a ciało odesłać do Kaniowa na większy żal ojcu. Radość w całym królestwie była największa. Gdy i to spełnili. Minęło trzy dni. to jest. że ojciec siłacza mieszka w Kaniowie. co by mu zrobiło drogę w jego podróży. miód. to niech podniosą w górę daną im konewkę. a przybyłym posłom powiedział. daremnie królewna robiła. aby sierp ten wlekli z Kaniowa do domu po ziemi. zżął nim łan żyta. on wziął jedną kufę wódki pod lewą rękę. on jej nie chciał i nie chciał. zaczęto przygotowywać się do wesela. Za drugie trzy dni przybyli znów posłowie. A gdy siłacz na to nie odpowiedział i Żyd wódki nie dał. bo nie był roślejszy nad dwa łokcie od ziemi. powiada: — Oj jest. hrajetsia w swynku”. drugą pod prawą i wychodził z karczmy. znaczyć to będzie. Siłacz po tym wszystkim musiał się wybrać w drogę. Próżno go prosili król i naród. gdy już ja byłem spory wyrostek i chciałem mu jakieś wziąć cacko. aż mu przywiozą portret królewny. Usłyszawszy o tym posłowie nie szczędzili już żadnych wydatków. Żyd zapytał go. co było w karczmie. i odtąd zrobiła się na Ukrainie Sierpiahowa droga (Sierpiażyn szlach). że jeszcze z domu się nie wybrał i niech przyszłą dowiedzieć się o przyczynie. tam. to dziwem dziwne rzeczy wyrabiał: pomyślcie no tylko sobie. piwo. ja znam jednego chłopa. już teraz rosły Kozak. że nie wprzód do nich pojedzie. Zrazu ów chłop bez ręki drożył się ze swoją tajemnicą. bo już to temu ze dwadzieścia lat jak on. chodziło tylko o konia. i na nim puścił się w drogę. Kupowali wódkę. lecz płowy pokazał się obłoczek. Jeden z obecnych. którego stu ludzi zaledwie dźwignie. który wręcz powiedział. żeby jechali do domu. gdy i to przywieźli. że nie wie. gdzie zastali kilku ludzi. a za trzy dni on się wybierze w drogę. siłacz wybrał w nim jednego najmniejszego i najbrzydszego. najsilniejszy z tych nie mógł go udźwignąć. rozpytując. aby im dał syna swego za męża ich królewnie. czy ma pieniądze. napiwszy się i podjadłszy. czy nie widzieli. Wówczas król rozgniewany kazał mu uciąć głowę. że tej królewnej znać nie chce. że ją zrobił Sierpiaha. więc aby mu go na pokaz przywieźli. 56 . że on już jedzie. a gdy pokaże się czarna chmura. co ma syna. siłacz nie myślał wyjeżdżać mimo nalegania ojca. Po powrocie posłów podniesiono konewkę do góry i już nie czarna chmura. człowiek bez ręki. a sam siłacz „na kaniowskim rynku. Odjechali posłowie. siłacz im odpowiedział. ani królewnej. jednym zamachem nogi tak trącił Żyda.Posłowie chodzili długo po świecie daremnie. Na koniec zachodzą do pewnej karczmy. Zaczęto go więc prosić. wówczas siłacz kazał. lecz gdyby go długo nie było. że ten uderzywszy się o karczmę zawalił ją i umarł. siłacz znów nie pojechał. czy nie słyszeli gdzie takiego siłacza. gdzie mieszka ów siłacz. Ojciec się na to zgadzał. a wziąwszy ów sierp. co mogła. a złożywszy mu bogate dary prosili go. potem gdy on wyrastał. co by podniósł i żął sierpem. wzięli kwartę wódki i zaczęli przytomnych częstować. tak mi ją oderwał. poszli wprzód do chłopa. tak nazwana od tego. ogromny sierp. jeszcze łażąc na czworakach po ziemi. złapał mnie za rękę i jakby muchę zdusił. jaki ciężar jest sierpa. Posłowie natychmiast udali się do Kaniowa. aby go sobie zjednać. co to za siła. Przybył wreszcie i siłacz na swym koniu. który nie chciał królewnej za żonę i królestwa w posagu. co miał syna. a najbardziej ojciec. rybę i wszystko. wtenczas jeśli się ukaże siwy obłoczek na niebie. na którego nalegania prośbą i groźbą siłacz dał posłom swoją konewkę powiadając. żre nie chce ani królestwa. lecz w końcu powiedział. a gdy go arendarz zatrzymał. aby się dowiedzieć. Przypędzono więc cały tabun do wyboru. raz wszedł do karczmy i kazał sobie dać wódki. a potem powiedział.

Nie dopuściło nie. przez nią w kamień zaklętą została. lecz gdy ją matka łajała. Jest podanie. że będąc nieposłuszną matce. III O ćwierć mili od wsi Zabokruki na Podolu jest przy drodze kamień jak słup jaki. Pan Izopolski mniema. matka rozgniewana przeklina ją. córka często sobie folgując napomnienia matki nie słuchała. mający podobieństwo do dziewczyny z gra. Ludzie obróceni w kamień I Niedaleko Brześcia Kujawskiego nad jeziorem pokazują wieśniacy kamień duży. 83.* Droga ta około Kaniowa uważaną jest od ludu za złowieszczą i służy za przekleństwo: A szczobyś popaw na Sierpiażyn szlach (Bodajeś poszedł drogą Sierpiahy). 57 . iż pewien gospodarz. Powiadają. został przeklęty od pobożnego człowieka i skamieniał.niesionym ramieniem. w których zwykle wieśniacy strawę noszą pracującym w polu. Obok tego głazu pokazują stojący na ziemi mniejszy głaz mający podobieństwo do bliźniaków. niegodna córka podniosła rękę. chcąc ją w twarz uderzyć.biami. ażeby się w kamień obróciła.bo tak szkaradnego czynu. hetmana kozackiego zwanego Podkową. II W bliskości wsi Koronat na Podlasiu są dwa głazy. grubości do czterech łokci. i jadło lada co przyniosła. Ciało jego odprowadzili Kozacy do Kaniowa. że ta droga nosi nazwę od Sierpiahy. IV Między Jeziorzanami a Buczaczem jest kamień mający postać człowieka z podniesioną ręką. bo zaraz obróciła się w kamień z pod. Koniec tego podania zgadza się z okolicznościami śmierci tego hetmana. o których podanie niesie. gdy siano grabiła w dzień świąteczny. nie jako hetman kozacki. że się i zbyt spóźniła. i oto taż sama nieposłuszna córka w kamień się zaraz obróciła i stoi przy drodze. ścięty on był we Lwowie jako przeniewierczy hospodar wołoski. Rzecz się tak miała: Pracującej matce w polu przyniosła córka jedzenie. orząc w niedzielę. a wysokości może do 10 mający. jakoby przed wiekami matka z córką pracowały na tej łące i kiedy matka najpilniej robi.

Chcąc z biedy się wyplątać. osobliwie na msze i jałmużny. Dusza towarzysza chorągwi Radziwiłłowskiej Albrecht Radziwiłł. mąż cielce pobożny. drewka tylko na ogień przykładał. ta. z kim się spotkał. — Otóż masz i sześć koni. który służył w chorągwi na swoim koniu. Nigdy się nie wychmielił. — Nie. gdy sieć wolno przeszła. że wszyscy do nieba należymy. nie zmieniał nawet bielizny i w jednej tylko opończy hulał po ulicy chodząc. wysłał był swoją chorągiew do obozu przeciw nieprzyjaciołom ojczyzny. I wszystko było za machnięciem chustki od diabła. Tu już nie miał czym się wymówić. aż gdy się modli niedaleko kominka. siadaj. zrozumiał. Diabeł nalega koniecznie. Obejrzy się książę i poznawszy go pyta. W wozie były cztery konie. znowu i po drugi raz czynił za nich dobrze. a nie śmiejąc mu przeszkadzać do modlitwy. jakoby wóz jechał na ulicy.szli na wolność synów boskich. Wchodzi ktoś po wschodach prosto do sali i zatrzymuje się przy łóżku Brzezickiego. i sługa. Spał on jak zwyczajnie w sali. Brzezicki W rocie pana Skuminowej służył. tylko koniec. tak lgnąć będzie. kiedy noc. nie masz azjatyckich dywanów. był on straszny hulaka. że aż z trudnością wyciągną — i zniknął. Ostatni jako młody chłop czyk spał tęgo i nie wszystko słyszał. nie tracąc męstwa — ja nie jeżdżę czwórką. w pień była wycięta. Razu jednego przyszli do niego diabli. tamże był jakiś Rzepnicki jego krewny. to nasze szczęście. i gdy w staw zapuścić kazał niewód. podjeżdża pod dom. jakiś Brzezicki z Lublina. co by tu robił? Odpowiedział on: — Żeśmy wszyscy na placu legli. że potrzebujemy jeszcze twego ratunku. nie wiedział. Patrzaj! Aż tu istotnie w wozie sześć koni przedziwnych. a więznął. dopiero za trzecią rażą. Brzezicki znów odpowiada: — Powóz brzydki. 85. pił gorzałkę z każdym. ty. Nie wiedział jeszcze o tym książę Albrecht. mężnie się ucierając. byłeś chciał. diable — odpowiada przebiegły Brzezicki. Wylał się zatem na dobre uczynki Albrecht za ich dusze. że i oni prze.84. a on nie 58 . atoli jeszcze sprawiedliwości boskiej wypłacić się musimy. gdy zapuściwszy sieć w staw pobliższy pałacowi. kiedy dzień. stawa przy nim jeden z pobitych towarzyszy. a Rzepnicki z uwagi nic nie stracił i zgodnie z Brzezickim opowiadał rzecz następną: O samej północy słyszą oni obadwa. możesz nam dać pomoc: będziesz zaś miał ten znak pewny. ktoś z niego złazi i mówi do naszego hulaki: — Przysłany jestem po ciebie.

aż tu drzwi zamknięte. jak do ślubu ubraną. żeni się nasz brat. Chory ten leżał w jednej izbie pustej. wyprowadzono i pannę. a potem w ową myszą jamę powłazili. mamy też tu wesele swoje. to psem się przerzuci. Ów. krzyczy z całej mocy: — Chłopcze! Chłopcze! A w głowie chłopca ktoś stoi w bieli. Ci ichmościowie. żeby oni tamtędy nazad powrócić nie mogli. wyszedł znowu jeden z owej dziury i przyniósł mu na talerzu kołacza suto konfiturami i rodzynkami przeplatanego. Duchy familijne Kiedy Rej był posłem do Szwecji. mówiąc ten maleńki oddawca: — Weź i skosztuj tych weselnych wetów. muzykę znowu słychać. Dokąd się uda. jakiej wiary byli. a kiedy go gorączka ominęła. a podziękowawszy postawił wedle siebie. to kotem. Przestrach go opanował. co go doglądali w jego chorobie. oto są wszystkie twoje grzechy od samego urodzenia. aż tu z myszej jamy wyskoczy jeden chłopek maleńki po niemiecku ubrany. wstał i założył drzwi na haczyk. — Jakie ty życie prowadzisz? — mówił diabeł do Brzezickiego — patrzą j. każdy swoją miał. na koniec zaledwie upamiętał się w pół roku. nareszcie wyszli wszyscy z izby. co widzisz. prowadzili traktem. W godzinę lub też więcej. tymczasem ruszą drzwiami — zamknięte. nic nie pomagało. Pytają: — Któż to dał? Opowie. Nigdzie nie miał pokoju. co koło jego zdrowia chodził. a ciebie także aktu weselnego uczestnikiem uczynimy. i ten lekarz. Tymczasem przywięzuje do nóg łóżka postronek i ciągnie je razem z Brzezickim. Egzorcyzmy czytali nad nim kapłani i zarzekał się pić wódkę. że to tam w inszych pokojach grają. rozumiejąc. bo tu tobie i włos z głowy nie spadnie. i tym się znowu. Bóg wie. zawsze mu diabeł przed oczyma w rozmaitych postaciach. Po czym zaczną parami wychodzić za drzwi. przyjął komuniją — i wszystko było próżno. Wychodząc zostawili jednego malca. 86. Ów stangret w okrutnym był strachu. jemu żadnego nie czyniąc gwałtu. leży. muzykę też coraz to lepiej słychać i poczną tańczyć po izbie. on do piekła jedzie. który mu rzekł: — Nie turbuj się tym. Skoro tam już po onym ślubie powracają. pogroził mu tylko palcem i zdjąwszy haczyk otworzył drzwi. oto wszystkie twoje ulubione zabawy.chce. zwyczajnie tak. Tymczasem kur zapiał i wszystko zniknęło. — Odebrał stangret te wety z wielkim strachem.dział im całą 59 . Umichowskim i Kresą). nie życząc sobie więcej patrzyć na owo widowisko. Przyszli potem do niego ci. którego zachorzałego zostawił u pewnego szlachcica. ni martwy dnia się doczekał i jak tylko rozedniało. zachorował mu stangret jego kochany. Biedny stangret ledwie od strachu nie umarł. Nasz junak ni żywy. wyszła także muzyka. poszedł do księży bernardynów i nie wychodził z klasztoru dwa tygodnie: spowiadał się. bierze z powozu wędzonego karpia i dając Brzezickiemu mówi: — Jedz z swymi pułkownikami (to jest: z Poniatowskim. a uczyniwszy się w oczach jego dużym mężczyzną. My jesteśmy panowie duchowie. mając go odebrać powracając nazad do Polski. a za nim drugi i trzeci. a potem i damulki. nie puszcza go i mówi: — Rzuć tego człowieka. Teraz na sługę swego wołasz. usłyszał muzykę jakąś pięknie grającą. Wlazł jeden maleńki szparą pode drzwiami. co pierwej. że poszedł na nieszpory? Tak przypomniawszy mu wszystkie jego nieprawości. idziemy do ślubu i nazad tędy powracać będziemy. a wczoraj czyż nie za toś go bił.

Pytają: — Czemuż nie jesz? Odpowiada: — Bo się tego jeść boję. droga wypadała przez las. moja siostra upiorzyca 60 . Zrobiwszy kilka kroków zobaczył tylko wielką spróchniałą kłodę leżącą w poprzek drogi i już miał ją ominąć. znalazł nieświadome przejście i już prosto stamtąd do grobu Jezusa zaszedł. ale słowa jego zamarzły. 88. jak szparą w ogromnej skale przebiegał. Spojrzy — widzi.* * Powiastka ta aczkolwiek przeniesiona do Szwecji przecie* krąży między nami. Już począł rozpaczać i płakać rzewliwie. Przesiedział lato. a tysiące rozbiegło się po lasach. wziąłem ją dla trafnego opowiadania z Pamiętników Paska. że tędy jest droga: — Tu więc droga! — zawołał. skąd by powód narowu. że ptastwo zmarzłe ze złotym pierzem upadało z powietrza. a nie widząc. Postać ta zbliżywszy się doń powitała go grzecznie i rzekła: — Jestem upiór. Przyszedł bliżej i przeczytał: — Tu więc droga! — Poszedł więc za tym przewodnikiem. Szlachcic zdziwiony. szukając schronienia przed tą klęską. a on sam z wielkiego mrozu w kamień się obrócił. Nasi to są domownicy.awanturę. Upiór i dżuma Okropna dżuma panowała na Ukrainie. Zażywają oni tych malców do roboty i do różnych posług. W jednej wsi pozostał wszakże jakiś kniaź moskiewski (było to przed pierwszym zaborem kraju). przed oczami jego zjedli i nic im nie szkodził. Owi mówią mu: — Nie bądź prostakiem nie bój się. który się mocno obwarował od tego powietrza. gdy nagle z wielkim swoim przestrachem ujrzał. kiedy wiosenne skwarem dopiekając słońce zmarznięte słowa pierwszego pielgrzyma odtajało. a gdy się właśnie ściemniło. Pielgrzym Szedł ubogi pielgrzym i zaszedł między takie skały. tysiące ludzi wymierało. a idąc przodem ciągnął za sobą stępaka. zeskoczył z siodła. Spojrzy i zobaczył uradowany. że leżą słowa. On po staremu nie chce. gdy ujrzał sobola. zaczął parskać i kopytami bić w ziemię. jedz. 87. Pomimo tęgiego mrozu był on lekko ubrany i coś wyglądał na włóczącego się Niemczyka. że z nich wyjścia nie było. nasi przyjaciele. jak z tej kłody wylazł człowiek. szlachcica polskiego. ten pewnego razu wyjechał konno do pobliskiego miasteczka. Przeziębnięty pielgrzym czekał pewnej śmierci. jedz. wziął za cugle. w największym boru koń nagle mu stanął. dobre to rzeczy. Wziąwszy owi kołacz. a zima tak sroga. Miał on przy sobie dworzana. które lód ze śniegiem czarnym zatrzymał. Nadszedł w to samo miejsce drugi pielgrzym i równie jak pierwszy nie mógł znaleźć wyjścia spośród skał wysokich. a teraz się świeżą murawką okryły. nadeszła zima.

to wszystko przywieziesz i oddasz mi. Gdy noc nadeszła. kiedy wszyscy będą umierać. jak nam nie odpoczywać. przyjedź tu znowu i przyprowadź całego białego konia. a zabrawszy czapki i wory. jaki ci podam sposób: oto jutro o tej samej porze. 61 . jak pióra. rozmów tych podsłuchiwać się nie godzi pod utratą życia. a za tymi czapkami mają być zatkane dopiero ukute noże. a nic ci się złego nie stanie. który przerażony tym wypadkiem natychmiast zwołuje tkaczy. co potwierdza niniejsze podanie: Pewien bogaty gospodarz wyszedł tajemnie na swą oborę w nocy przed Nowym Rokiem. gdy wyszedł na ich spotkanie upiór. któremu upiór życie ocalić obiecał. kniaż i szlachcic dosiadłszy koni i zabrawszy one rzeczy ruszyli w wiadome miejsce. Wedle mniemania ludu ruskiego zwierzęta domowe. a z nią głód i nędzę. trzonkami do góry a ostrzem w futro. jak długo żyć. chciej mi tylko dopomóc. które także w tych 24 godzinach nowo uszyte być mają. a ręczę. w niektóre nocy następujące po pewnych dniach świątecznych prowadzą ze sobą rozmowę ludzkim językiem. jako to. lecz nazajutrz cały dom wymarł oprócz tego szlachcica. a szlachcic dosiadłszy konia kopnął się do domu i opowiedział wszystko kniaziowi. Rozmowa bydląt . a my będziemy go wieźli jutro do grobu.mimo moich zabiegów przyniosła do was dżumę. całkiem nowych czapek. że się dżumie wykupił. Słuchaj tylko.wiedziały: — Jak nam się nie smucić. — A to jakiej? — pytały inne woły. To rzekłszy poszedł znowu do swojej kłody. że ci włos z głowy nie spadnie. a tymczasem wyszedł naszej podsłuchiwać rozmowy i za to tej jeszcze umrze nocy. dalej przywieziesz mi 12 zielonych. Nazajutrz odbył się pogrzeb gospodarza i para siwych. najładniejszych wołów odwiozły go na smętarz. potem przyniesiesz mi 12 worów. Ledwie się zbliżyli do kłody. na które przez 24 godzin mają być uprzedzone nici i wyrobione płótno. Powróciwszy do siebie wszyscy byli weseli. wskoczył na białego konia i pędem poleciał nie rzekłszy ani słowa. baranich. który ani włoska nie ma na sobie innej maści. będziemy wprzężone do najcięższej roboty. co i dziś. Bóg wie. — Ach! — odpowiedziały pierwsze — nasz gospodarz dobry i łaskawy miał. po pewnej chwili oczekiwania para najładniejszych siwych wołów naprzód się położyła. 89. kowali i każe pomienione rzeczy w 24 godzinach wygotować. bo nawet śród największej dżumy. kuśnierzy. konie. a mianowicie kniaź. Lecz muszę ją stąd wypędzić. kiedy jutro. inne woły pytały ich: — Dlaczego tak wcześnie się kładą i czemu by były smutne? — pytane odpo. ty nie umrzesz. nim się dzień skończy. aby podsłuchać rozmowy swego dobytku. woły i krowy.

lecz jeszcze wianka nie miała. 92. Ale tu jakiż strach go ogarnął! Król wężów gwizdnął. prosi. osadził na gibkim biczysku i wysmarował smołą. umyślił zdobyć takową. Już wszyscy w cerkwi czekają. Niedługo widzi. pastuszek tak też i zrobił. posyłają. w chęci nastraszenia. tak przygotowany czatuje na króla wężów. Taki więc jest początek tego dzikiego zwierza. czy Chrystus był prawdziwym Bogiem. jeszcze druhny nie zanuciły pieśni kładąc go na głowę dziewicy. — Kryj się więc na wieki! — zawołała rozgniewana matka — i na wieki się odzywaj! 62 . bądź straszydłem dla ludzi” — i zamienił go w niedźwiedzia. zaciął biczem i zerwał kitę. widując czasami tego króla wężów i dziwując się diamentowej jego koronie.90. która przylepiła się do smoły. Nie było innego sposobu. Zaledwie słonko zajaśniało. głos tylko jakiś śmiejący rozlega się wokoło. Niedźwiedź Kiedy jeszcze Chrystus ze św. i pewnie byłyby go na mak rozniosły. woła. zachowując w łapach przednich kształt ręki człowieka. jak ku niemu sunie. zezwoliła na wszystko i dzień ślubu naznaczony został. pastuch poskoczył. gdyby nie był dopadł klasztoru panien na Zwierzyńcu pod Krakowem i bramy za sobą nie zatrząsł. iż pewien pastuszek. a węże wciąż za nim. a nie widać panny młodej. przygotowania się rozpoczęły na wielkim dworze i młodą kniahinkę przystrojono do ślubu. nie masz jej w komnatach starego dworca. aż się liście zatrzęsły i oto zewsząd zlatują się gromady wężów. Piotrem po ziemi chodzili. jak wziąć nogi za pas i zmykać. Zazula Za dawnych czasów żyła wielka i bogata kniahini. co chcesz straszyć. błaga nadaremnie. Kitka diamentowa trzęsie się do słońca. jeden młynarz chcąc się przekonać. uciekał. ani ubłagać żadnym sposobem nie mogła. Chrystus rzekł wtedy: „Ty. który raz pierwszy pokazał się na ziemi. Uciekał. Jakiegoż więc używa fortelu? Oto ukręcił sobie potężny bicz. Król wężów Opowiadają wiele o jego nadzwyczajnej piękności. Napastowany wydaje gwizd donośny i wnet ze wszystkich stron zlatują mu tłumy wężów na pomoc. ukrywszy się pod mostem na przechodzących wyskoczył. lecz gdy ją ani przekonać. Biega sama po ogrodach księżna i przy zmroku wieczora szuka. Zdarzyło się. 91. Młoda kniahinka opierała się długo rozkazom matki. o mieniących się barwach i o grzebyku diamentowym na głowie. która koniecznie chciała wydać swoją córkę młodą za starego pana.

63 . Były doświadczenia. Lud gminny z tej powieści tłumaczy sobie to przysłowie. Okropnością postaci swojej przeraża tak. iż lgną do niej jak do matki. gdzie patrzy. aby miała sama robić gniazdo. przywiązuje go włosiem za nogę do gniazda. Tak kniahinka przemieniła się w kukułkę. wił mu naprzeciwko stawa. z którego pochodziła. Kania Kania jest to dziewica nadzwyczajnie pięknej i ujmującej postaci. które dzieciom na przestrogę używa: Dzieci! Kania leci! 94. gdziekolwiek okiem rzuci. Zresztą nic szkodliwego nie czyni. 93. Pamiętna wszelako na ród. a wkrótce kuku. a jeżeli w nim dostrzeże zuchwałą chęć ucieczki. twarz — starca zgrzybiałego z długą. Stawa pospolicie przed człowiekiem zasypiać mającym. skąd żadne sposoby wypędzić go nie mogą. chcąc je porąbać lub od siebie odpędzić. którego przy. Przybywa ona otoczona obłokiem od wsi do wsi pod wieczór i tam samotnie spotkane dzieci różnymi sposobami i łakotkami stara się do siebie przywabić tak. rwali się do szabli. w którym patrzy. Ująwszy je zaś. I. Wił Gmin wystawia sobie to straszydło wysokie. odziewa się gęstym obłokiem i uniesiona na nim ulatuje na dzikie lasy i stepy. aby starannie dopełniał włożonego nań obowiązku. Wił przecież w mgnieniu oka usuwa się na każdy zamach i zawsze zostaje w jednej odległości od człowieka i zawsze w kierunku. żółtą brodą. rozciągnionego za belką. a tym więcej nudzić się dni kilkanaście na jajach: łapie przeto małego ptaka i na jajach siedzieć mu każe. kukułka nie tylko w wysiadywaniu jaj i usłaniu gniazda cudzą wyręcza się pracą.Niezadługo usłyszano dziwne chichotanie. iż uniesieni gniewem niektórzy. Głowę atoli ma zupełnie ludzką. głos nowo utworzonego ptaka. w kierunku. których to widmo co noc odwiedzało. kształtem podobne do piły. Sama doziera. z tak wysokiego rodu pochodząc.chodzi dręczyć. w podróży nawet ma przy sobie małego ptaszka. Na próżno odwraca się człowiek zbiedzony. zbyt dumna. iż snu pozbawia. We dnie widzi go także ten. Wiadome mu są wszystkie domowe tajemnice. skąd porwane dzieci nigdy już nie wracają. który jak wierny giermek żywność swej pani niesie.

W Wilnie także za Zygmunta Augusta w pustej także piwnicy ulągł się bazyliszek. bo się sam wzrokiem swoim ów bazyliszek zabił.95. którego inaczej zgubić niepodobna. kiedy ich wieczorem do wieczerzy nie widać. więc tam spuszczono jednego człeka. w tej miał jamę bazyliszek. żeby mógł w ciemnych między rumem lochach obaczyć. twierdząc. białe plamy jak koronę noszący lub też podobny do jędyka. zaraz zdechnie. tylko trzeba jakiegoś odważnego człowieka w same zewsząd zwierciadła ubrać. jak się strasznie jak bębny powydymały. że nikt nie wiedział. Kazał tedy ów architekt królewski wynieść owego bazyliszka na górę. pod skrzydłami żółty. była głęboka. Kazano tam wejść dziewce. domyśli się na ostatek. je. o czym nikt nie wiedział. Ogon ma węża. posyła wszędzie. zakręcony do góry. więc prosił o inszą świecę. Więc gdy wszystkiego z gruntu zwierciadłami okryto i oczy nawet szkłem zasłoniono. że się rodzi z jaja koguciego. przyszedł też i wojewoda jeden i architekt z nim bardzo stary. że tam musi być koniecznie bazyliszek. Kiedy ich długo nie widać. gdzie kiedy przez całą godzinę różnie szukał. szukać ich w owej piwnicy. Jakoż znalazł straszną bestyję już nieżywą. drugi Szlązak. aż się sąsiedzi Rozbiegali. taki wynaleziono sposób: Cztery snopy ruty po jednemu w piwnicę wpuszczono i znowu. Więc zawołał. piwnica. krzyczeć i lamentować poczęła. A że wtenczas dwóch złoczyńców na gardło skazanych w więzieniu siedziało. Na tak straszne widowisko całe miasto się zbiegło. jak jaskinia jaka. tym kazano jedno z dwojga obierać: albo ginąć od miecza według dekretu. poszedł do owej piwnicy. Do tej piwnicy dziewczynka mała z chłopczykiem tak. gdzie się podzieli. tego deklarowano życiem go darować. więc spostrzegłszy z daleka. Doszło to wprędce do urzędu. Bestyja była tak wielka jak kura. posiniały z gruntu i oczy na wierzch były wysadzone. który go znalazł nieżywego. szuka matka córki. poszedłszy ku drzwiom pani woła po imieniu dziewki i dziecięcia. Kiedy długo dziewki nie widać. że już musiał zdechnąć. drugi i trzeci już nie tak był zwiądł. wiele ludzi przechodzących wzrokiem swoim zabijał. na dwóch chodzi nogach. Aż znajduje oboje dzieci bez duszy. ale nie zaraz. oczy miała żabie.że małym. wkrótce i sama padła i umarła. z głową i szyją indyczą. który wyglądając oknem zawalonym. że tenże bazyliszek. powyciągać osękami długimi trupy kazano. weszła. dopiero go każdy oglądał. gdzie kamienica na trzynaście lat przedtem zgorzała. ledwie krzyknęła. jak sam siebie obaczy w zwierciadle. Jan Taurer. po tym zrozumiano.den Polak. wyciągano. czwarty już zdrowy i świeży wyciągnięto. Pierwszy snopek zbielał i usechł. nie mogąc znaleźć. które kogut dziewięć lat mając zniesie i ze wstydu w koński gnój zakopuje. zlękła się. Takie są o bazyliszku dwa podania: Za Zygmunta Augusta w Warszawie na pogorzelisku. Odważył się Szlązak. już mu i świecy nie stało. Strach było widzieć. albo który by się z nich odważył iść na zgubienie bazyliszka. na swywolę czy igraszkę weszli oboje tak. że już nie żyje. nigdzie znaleźć nie może. Tego chcąc zgubić. Mniemają. Bazyliszek Ma kształt koguta. Ten tedy architekt zaraz powiedział. że ci pomarli. gdy się nikt nie odzywa. 64 .

na którą czarownica z gór nasłała żabę. Niewiasta prześladowana. gdy powrócił. karmiąc je. i zawiesiła w kominie. W taki loch sadzają dwa koguty dwunastoletnie. uwiązała w weretę. w ciemię nie bita i znająca się na tym. skrzecząc ustawicznie. rzekł: Oho widdasz moji horoszi na Fyłyp (oddasz mi pieniądze na święty Filip) i poszedł sobie. sprowadzi. on zaś głos lipy tłumacząc sobie inaczej. Pamiętając to. łypa skryp. natenczas niechybnie zaryłyby się w ziemię. a jaja dają wysiadać ropuchom. że chce pożyczyć garczek kapusty. które to dzieło odnoszą do X lub XI wieku. 97. Na całą odpowiedź lipa zaczęła skrzypieć: łypa skryp. a sam poszedł do karczmy. wołając: oddaj mi krowę. razem z żabą usychała i wkrótce po swoim nasłańcu umarła. Żaba Nad Prutem mieszkała niewiasta. po dniach dziesięciu wyrastają im wężowe ogony l gdyby owa piwnica nie była całkiem kamienną. przyszedł na święty Filip do owej lipy. czy mu ją kto ukradł. Powiada on. przyszła czarownica. z siedmiu grobów i dróg rozstajnych. wtenczas te koguty przez gorąco pochodzące z tłustości parzą się między sobą i znoszą jaja. prosząc. 65 . on zaś nie pytając. Żaba ta skakała w jej ślady. a nie widząc pieniędzy ściął ją. nie zastał już krowy. ale odpędzona. że poganie w ten sposób tworzą sobie bazyliszków: mają oni piwnicę w ziemi wyłożoną całkiem płytami kamiennymi i dwa tylko maleńkie zostawione są okienka. poprzedzoną długą chorobą. Pochwyciła więc żabę. Zaledwie nanieciła dymny ogień po północy. wiedziała. śmierć na siebie. co piec zatykają. czy się sama urwała. W podaniach ludu smoki także się z takich jaj kogucich tworzą. aż wtem ze ściętego pnia posypały się pieniądze. z których po czasie wyłażą małe kogutki. Po czym zabierają koguty. 96. że zabijając żabę.* Dołączam tu ciekawy szczegół do wiary średniowiekowej o bazyliszkach wzięty z dzieła Theophili presbyteri et monachi libri III seu diyersarum artium schedula. ciągle się tylko upominał u lipy. by ją wpuściła do izby pod pozorem. aż się utuczą. Lipa Głupi jeden parobek przywiązał krowę do lipy. podkurzając skrzeczącą wiórami uzbieranymi z dziewięciu podwórzy.

tak ciasny. On ku wielkiej radości matki zgadzał się ożenić. Byli tam starce i dzieci. lecz oddział ten już nie wrócił. niewysoka. Jedna gromada cała schroniła się do tej jaskini. Jaskinia niewielka. Posłano swaty. przeto w całej okolicy skarżono się na niego.. „O mój Hryciu — powtarzała czuła Hanka — czemu nas ziemia nie połknęła przed ślubem. posłał tylko jedną część swojego wojska. a chociaż matka płakała wyprawiając jedynaka syna na wojnę. było ludzi dwoje. młodzieniec i dziewczyna. mieszkańcy uciekali z wiosek. w kilku miejscach po ścianach otwory do nowych jaskiń prowadzą: wszystkie do siebie podobne. bardzo się rozradował. Matka tylko jedna widziała w nim wszystko dobre. gdy król tatarski posłyszawszy o rycerzu Jasiuku. Gdy się matka Jasiuka o tym dowiedziała. młodzi i kobiety. gdzie komu łatwiej przyszło. już po dziewosłębach było. aby jednak wyrwać go złośliwym mowom. lecz dziewczyna odpowiedziała. Czajka Był sobie Kozak Jasiuk i miał matkę czarownicę. aby tym sposobem za siebie i za matkę opłakała śmierć dzielnego Kozaka Jasiuka. Kazał go potem związać w worek i w morze wrzucić. jednak osób dwadzieścia stojących w niej pomieścić się może. 66 . już sześć głów miał w sakwach. gdy Tatarzy nadeszli i wszystkich za życia jeden grób pożarł. że nie pierwej wyjdzie za Jasiuka. obaczywszy małą garstkę Kozaków. Jasiuk jednak nie zważał na to. jak każdy jedynak bardzo wielki zabijaka i pijanica. ale tak niski. 99. wszystkie kościami ludzkimi wysłane! A lud okoliczny takie o nich zachował podanie: Tatarzy byli niedaleko. że na rękach i nogach trzeba się do jaskini wczołgać. aby złapać Jasiuka. Jaskinia pod Czerczą Niedaleko Smotrycza jest miasteczko Czerczą. już siedmiu żywych Tatarów posłał do usług swej panny. poszedł na koniec sam z wojskiem i Jasiuka złapał. kapłan miał ręce ich stułą powiązać. aby kilka dni trwogi przeczekać. już nie będziesz moim mężem! Może w innej zakochasz się dziewczynie!” I Hanka rzewnymi łzami płakała i targała ciemne warkocze włosów splecione taśmą czerwoną. pod Czerczą jar skalisty. chodził po wieczornicach. zebrał sobie drużynę i poszedł w Krym po dary dla swej lubej. aż pójdzie na wojnę z Tatarami i przyniesie jej z wojny siedm głów tatarskich i siedmiu żywych przyprowadzi Tatarów.. zwiastowała ich złowieszcza łuna pożarów. dlaczego nie weszłam do tego grobu z nazwiskiem mołodycy i twojej żony! Zła myśl serce mi gryzie. Król. Posłał drugi i ten nie wrócił.98. który z ogniem i mieczem w kraju jego gości. Kochali się czule. powiedziała mu to. w głębi jaru w połowie skały jaskinia.. Z początku dobrze poszło Jasiukowi. zamyśliła syna swego ożenić. ale tylko z wybraną przez siebie najpiękniejszą w okolicy dziewczyną. a był u niej jeden tylko syn Jasiuk. wyjechał ze swym wojskiem przeciw niemu.. nie trzymał się domu. kryli się. zmieniła kochankę swego syna w czajkę i kazała jej latać ponad morzem i krzyczeć kyhyk. Jasiuk skoro o tym posłyszał. póki nie przejdą Tatarzy. Wchód do niej z kapliczki w skale wykutej.

łaś mię czarnymi warkoczami. czasem dochodziły dźwięki wyraźne. pójdę z nimi i księdza Cyryla przyprowadzę. błąkała się w niej aż do drugiej bez żadnego pożywienia. kiedy część mołodźców za żywnością wychodzi. 100. a zalecać się do innej. gdzie jego kryjówka. nadto dobrze przebiłaś mię czarnymi oczkami.” I tak się stało. Pędem leci ze wschodów kamiennych i po jarze ponad rzeczułką biegnie. którego strzała biedną Hankę chybiła. a z jaskini odpowiadał jeden wielki okrzyk rozpaczy. on wszystko dla mnie zrobi. I śmiech głośny. przed rankiem kapłan był w jaskini. co począć. i wbiegła z barwinkiem w ręku pośród drużek i bez przytomności na ziemię upadła. aby do niego zeszła. daremnie do ślubu wzywa. o której lud głosi. czy jej kto nie widział. Hanko. Jest także podanie o dziewce. w nocy. i zapalił.A Hryćko smutną narzeczoną pocieszał i łzy jej gorącym pocałunkiem osuszał. Hanko. Powiadają także. Hanka je odpycha.. i schyliła się nagle i zerwała duży pęk barwinku. 67 . Biedna dziewczyna krzyknęła z rozpaczy. Tuż na dole Tatarzyn smagławy jedną ręką kiwał na nią. i wymyka się spomiędzy tłumu.. nadto dobrze związa. strzała świsnęła tuż koło niej i gdzieś w szczelinie skał utknęła. już wyśliznęła się z jaskini. a Hryćko uwieńczył jej głowę uplecionym z barwinku wieńcem. śmiech szatański rozlegał się po jarze. i co tchu pobiegła nazad i na wschody. i jutro Hanka moją mołodycą będzie. I nikogo nie słucha. która wszedłszy do jednej z tych pieczar po wielkanocnej komunii.. a gdy na drugą Wielkanoc wyszła.. ziemia sama się jej rozstąpiwszy tę jaskinię utworzyła. Wiem. daremnie wybrane drużki wesoło krzątają się koło niej i chcą jej ciemne warkocze rozplatać. jak jaszczurka. Daremnie ją Hryćko pociesza. Dotąd ich kości w czerczeńskiej jaskini bieleją. czarnobrewa. że ma związek z pieczarami kijowskimi. i ciasnym otworem. Ale mnie także serce źle szepce. „Nie płacz. Słuchaj. Hanka nie pójdzie do ślubu bez wieńca z barwinka. kazał przynieść słomy i napchał całą kapliczkę. nie płacz. że gdy Preświata Diwa (Najświętsza] Panna) uciekała przed Tatarami. w drugiej trzymał łuk napięty z strzałą na cięciwie. A Tatarzyn ten sam. abym mógł o tobie zapomnieć. i tam dopiero obejrzała się lękliwie. W przeciągu dwóch godzin cały hufiec tatarski stanął w jarze i drapał się po wschodach kamiennych i kapliczkę napełniał. jak obiecał Hryćko. Dym zjadliwy napełniał jaskinię. i umilkły zupełnie. czarownico. skoro ją tylko ksiądz pobłogosławił. Pieczary pod Straczem W obwodzie lwowskim we wsi Stracz. w proch się rozsypała. Ale Hanka jeszcze smutna siedzi. Hanka jeszcze bez przytomności leżała. Hanka rzuciła się do kaplicy i wpełzła do jaskini. i jęki ustawały powoli. w połowie góry lasem sosnowym okrytej jest ciasne wnijście do pieczary. „Jakimże wiankiem pokryjecie rozpuszczone włosy mołodycy? Gdzie mój barwinek weselny?” Zmieszały się drużki i nie wiedzą. Przez otwór po jaskini słychać było gwar wielki. może nie tak prędko z tego grobu wyjdziemy. Wtem po raz ostatni otworzyła oczy i po raz ostatni uściskała kochanka. płacz i narzekanie.

Następnej niedzieli poszedł znowu do pieczary. a które nie utaiły się przed okiem łakomcy. albowiem rzadko kto może namacać drzwi do nich prowadzące. Wszedł głębiej i zobaczył obszerną jasną izbę. Drżał góral ze strachu.kazał mu lichwiarz srebrne pieniądze. jak zakołatał z cicha i wyrzekł: — Otwórzcie się. Teraz już sobie był bogatym gospodarzem. wspomniawszy na żonę i dzieci. Od tego czasu nie miał spokoju. Żegnał się z podziwienia wieśniak. a ra. a co zostało. mówiąc: — Otwórzcie się. a widma w postaci pustelników wchodzą do pieczar. długo trząsł się ze strachu i długo przysłuchiwał się. jak zwolna przez las przechodził pustelnik. tylko poszedł do cerkwi i dał część z tych pieniędzy na kościół i ubogich. gdzie są do dziś ukryte. a drzwi się rozwarły. dostrzegł. W onej ćwierci były wielkie szpary. sługom nie płacił. Są to duchy tych samych zbójców. pokazują się przy miesiącu widma rozbójników. Pieczary w Czarnej Górze W bliskości pieczar Czarnej Góry. Zrobił to samo. ukryty za złomem skały. drzwiczki! — rzekł mimowolnie i drzwi się zamknęły. co się w tych pieczarach znajduje. aż wreszcie odwaga przyszła i zakołatał mocno. — Zamknijcie się. to znowu wszytko obiecywał i tak powoli wyłudził tajemnicę o skarbach. co pierwej. poszedł więc pożyczyć ćwierci od sąsiada. co by ćwiercią pożyczoną mierzył? — Leśne nasienie i mysiarki (orzechy) — odpowiedział z zająknieniem. jednak nie mógł się wstrzymać. aby cokolwiek nie wziął. drzwiczki! Otwarły się i wybiegł na dwór uradowany. W domu nic nie powiedział o swojej przygodzie. Wieśniak. chociaż się często zawarty wchód pokazuje. aby na każdy przypadek mógł się zapomóc w gospodarstwie.101. W milczącym i poważnym orszaku wychodzi dwanaście postaci w bieli. a wyszedłszy z nią na szczyt góry. drzwiczki! — znowu się zamknęły. Jednakże przed zakopaniem pieniędzy umyślił je wprzód przemierzyć. co posiadał. 68 . których wieśniak nie wytrząsł. a potem zniknął w ścianie opoki. a gdy go znalazł. drzwiczki!.zem lichwiarza. Pościł więc w sobotę. drogich pereł i kamieni. Za resztę nakupił różnych ubiorów dla dzieci i żony. odezwał się głos gruby z głębi pieczary: — Przyjdź znowu! — Zakręciło mu się w głowie i ledwie miał siłę powiedzieć: — Otwórzcie się. które niosą na barkach otwartą trumnę. którzy tu mieli swoje niegdyś siedzibę. po. drzwiczki! Na to zaklęcie otwarła się pieczara. którzy długi czas rozbijali podróżnych i łupili cerkwie. chciał zachować w ziemi. a pieniądze na lichwę pożyczał. Na drugi rozkaz: — Zamknijcie się. wielkiego bogacza. Stanąwszy przed drzwiczkami. jak się zatrzymał przy małych drzwiczkach. gdy słońce zajdzie. lecz wchód naznaczył gałęźmi. który go śledził. Szukał więc kmiecia w lesie. znikają. Wokoło niego leżała w skrzyniach i w beczkach niezmierna moc złota i srebra. ale śmielszym krokiem. Niezmierne skarby przechowali oni w tych pieczarach. a w niedzielę poszedł z krzyżem w ręku do naznaczonego miejsca. Razu pewnego widział biedny wieśniak. tak pragnął wiedzieć. Kiedy tak ładował kieszenie i zabierał się do wyjścia. lecz cóż miał robić z tak wielkim bogactwem? Już był oddał na cerkiew dwie dziesięciny z tego. otóż zaroniło się w nie przy mierzeniu kilka małych pieniędzy. zapytał. a głos gruby zawołał: — Przyjdź znowu! — I wieśniak przyszedł na trzecią niedzielę i nabrał pieniędzy. Wstrząsając głową. który robotników krzywdził.

iż zabawił na rabunku dłużej. siekierę i mnóstwo worów. jakby cały skarb wyprowadzić z pieczary i jak zostać wielkim panem. na jej gruntach znajduje się znacznej długości pieczara. Słynie ona jako skład niezmiernych skarbów. aż wkrótce wszystko ucichło. Pierwsza ta wyprawa zachęciła go do podobnych częstszych i zawsze pomyślnych. ale już nie było rady. a beczki i skrzynie ze złotem i srebrem zapadały się powoli w ziemię przed jego oczyma.dział o pieczarach. Śmiały ten człowiek. że się zawistny jego sąsiad dowie. Pierwszemu wieśniakowi nie było po myśli. Skąpiec obiecywał podzielić się z nim na połowę i także dać na kościół dziesięcinę. ale uciekając. diabli nadchodzą. nabrał więc pieniędzy. Jakaż tam okropność! Złego sąsiada ciało leżało krwią zbroczone. Tu usłyszał głuchy krzyk i jęk pomieszany z wyciem psa.Cały tydzień przemyśliwał skąpiec nad tym. a czarny chart pokazał mu zęby i zawył.spokojności. tak pospiesznie drzwi za sobą zatrzasnął. lichwiarzu? Trwogą śmiertelną przejęty padł na ziemię i rakiem pełzał ku drzwiom. które lichwiarz skarbami napełni. drzwi! — i drzwi się za nim zamknęły. i wrócił szczęśliwie do domu. Korzystał więc z pory i udał się do strasznego miejsca. 102. Zaledwie wszedł. a ujrzał beczki i skrzynie z pieniędzmi. że mu piętę ucięły i z tej przyczyny chromał aż do śmierci. przemówiwszy zwykłe wyrazy. co stał na dworze. zmówił Ojcze nasz i z lekka zapukał do drzwi. 69 . Pieczara w Bruśniku O mil trzy na wschód od Lusławic leży wieś Bruśnik. bo groźbami zniewolony dał się namówić. drzwiczki! — i tylko raz w raz powtarzał: — Zawrzyjcie się. lecz w strachu zapomniał wymówić: — Otwórzcie się. a drzwi się otwarły. doszedł. których szatani pilnują. Następnej więc niedzieli wybrali się przed wschodem słońca do pieczar w Czarnej Górze. ale on nie dał sobie nic mówić. Właśnie zaczęto dzwonić na służbę Bożą do cerkwi. gdzie miał odbierać wory. czekał nań długo pełen nie. a bardzo ubogi. Wtem wyszedł z głębi pieczary wielki chart czarny z błyszczącymi oczyma i położył się na skarbach. drzwiczki! — Drzwi się otwarły. wreszcie przystąpił bliżej ku drzwiom. Wystraszonemu lichwiarzowi wypadły z rąk worki. niż wypadało. Dźwigał skąpiec na plecach łopatę. nie zastał w samej rzeczy nikogo z duchów. — Zamknijcie się. aby poprzestał tej chciwości. Taka jest z tego powodu powieść o pewnym ślusarzu. łapią go na gorącym uczynku. aby z nim do drzwi pieczar poszedł. a lichwiarz krzyknął grubym głosem: — Otwórzcie się. Pewnego razu zdarzyło się. lecz w duchu zamierzał poczciwego wieśniaka zgładzić ze świata. Wieśniak napominał go. ile mu się spodobało. drzwiczki! — I drzwi były zamknięte. Drugi wieśniak. zaczął je łakomie i skwapliwie przesypywać w wory. że w pewne święta diabli się rozchodzą i zostawiają pieczarę bez żadnej straży. Już doszli do pieczar. Nieborak znalazł przynajmniej dość czasu wymknąć się rozgniewanym złym duchom. — Po coś tu przyszedł.

i da się słyszeć głos. z dziurą. gdzie się skryli do góry. aż dopiero dalej. ale wszystko teraz zażegnane. do której jeśli kto ma odwagę wejść. ani skarbów nie znalazł. lecz ich dotknąć nie można. Prowadzą tam kręte i ciasne chodniki. który zabrania ruszać skarbów leżących naokoło. mieli tam wszelkie sprzęty i w niej podczas zimy mieszkali. Chłop jednakże pilnie patrzał. na każdym zakręcie trzeba palić światełko. mówiąc: Boję się. kto owe jamę wynajdzie. w której dwunastu zbójników mają zostawione zupełne ubranie. zaraz na wstępie przy piecu wapiennym napotkało dwóch zbójców chłopa: każdy niósł po pół centa (cetnara) pieniędzy i mówili do niego: Bóg ci poszczęścił (i oddawali mu swe pieniądze). zginie natychmiast. teraz jeszcze są tam zupełne mundury na dwunastu ludzi i niezmierne skarby. pieniądze wzięli i diabłu je oddali i ten ich wartuje. A gdy odeszli. 105. na środku klęczą trzej mnisi. aż się przyjdzie do obszernego miejsca. wielkie może znaleźć skarby. uszczęśliwisz siebie. Zbójnicy do niej się spuszczali zawsze. jak zbójnicy po rzemiennej drabinie do niej włazili. bo byście mię wydali — i odszedł. ale do munduru niech się nikt nie zbliża. najpiękniejszej i upoetyzowanej podaniami. którzy widywali. zaklęte i ci ludzie nawet teraz dziury znaleźć nie mogą. gdyż na środku leży broń nabita i za dotknięciem sukien zabije. a potem brać ze skarbów tyle. Zbójnicy poszli na górę. 70 . Jama nad Morskim Okiem W skale nad Morskim Okiem pod gęstymi zaroślami kosodrzewia jest pieczara. Zbójeckie pieniądze W dolinie KościeliskIEej. jednakże ani jamy. kto by w czym przekroczył. które można wziąć. poszedł za nimi w miejsce. jest tam i świńskie koryto pełne pieniędzy. Toż samo opowiadają o innej jamie w dolinie Kościeliskiej. każdemu z nich należy pokłonić się z osobna. Chłop jednakże bał się przyjmować skarbu. gdzie się podzieli zbójnicy.103. Tam ukażą się światełka bardzo błyszczące. co na raz urąbie siekiera. a nas zbawisz. Jamy zbójeckie W dolinie Skoruszyny jest skała zwana Czarną Turnią. 104.

106. Górale powiadają. Powiadają. że co rok przychodzi do Żabińca siedmiu Czechów. w górach tatrzańskich leży jezioro zwane Żabiniec. Pan jakiś płynąc morzem rozbił się w czasie okropnej burzy. była zamknięta. Podróżując po świecie odwiedzał także Tatry i głośne po wszystkich karpackich krajach Morskie Oko. nie naruszona. z której na przeczytane zaklęcie z księgi wychodzi smok. Nieraz dają się znajdować w tym miejscu pozostałe po nich piecyki i żużle z wytopionego kruszcu. trzeba 71 . Skarbnik Sandomierscy górnicy mówią. 108. Czechy wędrowne Wyżej Pięciu Stawów. Księgi czarnoksięskie Jest między góralami wiara w księgi czarnoksięskie. mające się znajdować gdzieś na dolinach. i kosztowności wszystkie zawierała. iż Skarbnik jest opiekunem Wszystkich kruszców w ziemi polskiej. Długo w smutku pogrążony szukał ponad morskim brzegiem swojej szkatułki. Wydobywają to juhasy. Morskie Oko Jezioro to podług podania górali tatrzańskich ma być nie do zgłębienia i łączyć się z Morzem Adriatyckim. zostawił takie księgi. W górach pokazują skałę. sławny rozbójnik. Nieraz w górniczej kurcie przychodzi on do szybu. im tylko wiadomymi ścieżkami. pełnej drogich kamieni. 109. ale nadaremnie. Płynąc pełcią (tratwą) po tym tajemniczym jeziorze postrzega nagle ową szkatułkę i kawały drzewa okrętowego. za pomocą których można skarby odkrywać. że tam dobywają z gór złote rudy i narobiwszy złota wracają do siebie. ale go zabił jeden baca. jak przy rozbiciu. mało dostępne dla skał nadzwyczajnie przykrych i niebezpiecznej po nich drogi. Jakiemuś Niemcowi udało się jeździć na tym smoku. 107. życie jednak uratował. ażeby znużonych robotników wyręczyć: wtedy najbliżej stojący podaje mu świecę zapaloną na kilofie. straciwszy wszystkie swoje kosztowności. czyli gospodarz. że Janoszczyk. daje się kulbaczyć i jeździć na sobie.

nikogo jednakże z dawnych znajomych nie znalazł. Ówże Skarbnik zalał Olkusz za karę. Najmilszym mieszkaniem Skarbnika są góry jakieś na Szląsku. więc dostał pomieszania zmysłów. piąty palec. podjął się go zabić. Janoszczyk ciągle się modlił. wzięli rękę trupa. Janoszczyk. Student ów. nasmarowali tłuszczem i zapalili cztery palce. w zmowie ze zwierzchnością. zamknęła ją w dziewięciu skrzyniach dziewięcią 72 . to niby żeglarz bez gwiazd. a żadnego dobudzić się nie mogła. co nie gorzał. ale mu ten długi czas minął jak jeden dzień. dopiero kiedy zdrajca po trzecim strzale począł uciekać. biednej tej niewieście. Wybrał do tego porę o wschodzie słońca. że górnik bez światła. także nachuchali w cztery szklanki i przewrócili dnem do góry. tam karń srebra leżała obłazgiem. kiedy zwykle Janoszczyk klęczał i modlił się. a wodząc po wszystkich górach polskich najszczersze pokazywał mu kruszce. jego zręczność. wszyscy już byli wymarli. dognał go i zabił. żyjący zaś nie chcieli mu wierzyć. jego władza nad istotami nadprzyrodzonymi i ciągły stosunek z nimi przechodzi wszystko. bojąc się zaś. co o jakimkolwiek innym zbóju opowiadają. Tysiące krąży o nim podań. ale kula cudownym sposobem w bok poszła. Podanie niesie. Ciśniona silną prawicą wracała na powrót do niego na jedno gwizdnienie.bowiem wiedzieć. Siekiera Janoszczyka cudowne miała przymioty. w przeciwnym razie mści się na winowajcy. iż spotkał pewnego razu jakiegoś studenta z Podoleńca i zaprosił go do swego szałasu. Janoszczyk Najgłośniejszym ze zbójeckich dzieł w Tatrach jest Janoszczyk. że górnicy olkuszcy chcieli Jasną Górę podkopać. żeby nie doznali oporu. nie dał spać żonie gospodarza. jakby nie uważał. 110. Skarbnik dobrze przyjęty łupie za trzech i za trzech szlepuje. a wiedząc o osobliwych przymiotach jego siekierki. Górnik na samym oglądaniu tych skarbów strawił lat 50. iż czterech szlachty usnęło snem twardym. Janoszczyk. Obok tego miał być nadzwyczajnie nabożnym. który właśnie co skończył modlitwę. a tam czyste złoto strumieniem się lało. Widziała więc. siekierę morderczą w ręku zostawili: a tak schwytana z narzędziem zbrodni. Kochanka Janoszczyka zdradzając go. zabierali sprzęty. Student poprawił i chybił jak pierwszą rażą. 111. chciał nawet przewodników naprowadzić na owe kruszce. Raz go jakiś górnik nie przyjął na nocleg do szałasu. jak zbójcy weszli. Zbójcy Bardzo już dawno temu zbójcy byli napadli na dwór szlachecki. Te czary sprawiły. odkrywa najobfitsze żyły i najprostszą drogę z szybu do szybu wycina. za to go Skarbnik nazajutrz w szybie obłąkał. niewinnie śmierć od kata poniosła. nie przestawał się modlić. Kiedy wymordowali wszystkich. Powrócił wreszcie na ziemię i cuda o tej wędrówce podziemnej opowiadał. Jego siła. ubroczywszy ją we krwi męża i braci. zaszedł więc z tyłu klęczącemu i strzelił do niego.

wszedłszy w nią rozpostarł kaptur i płaszcz mniszy nad falą i powoli malał. Kiedy pojmano Janoszczyka. który go widział. Kowal z Harklowej Raz w nocy zajechał przed kowala z Harklowej jakiś powóz sześcią dzikimi końmi zaprzężony. bo nie tylko każdego zwierza zabije. Odtąd z tego kowala stał się zawołany strzelec. W tym tedy miejscu. Parobek z Łopuszny Żył w Łopuszny parobek bardzo przystojny. Obrały się śmiałe jakieś dziewczęta. wzrostem przeniósł najroślejszego chłopa. krzyknął przelękniony: — 73 . Rana była tak głęboka. jak ten powóz wyjechał z Dunajca. a schylając się przebił się nożem. Był to jakiś pokutujący mnich. ale zaledwie stanął. zawoławszy tedy na kowala. Ten pan. gdzie nóż wrzucono. w którym pan ubrany po niemiecku sam się powoził. najczęściej w bieli lub kapturze mnisim. że wtedy uwolniony będzie od pokuty straszenia ludzi. ujrzał w potoku łososia. jakich nawet i w kraju nie ma. gwizdnął na siekierkę i zaczęła się wyrąbywać. duch parobka ciągle się pokazywał. kazał jednemu z koni przybić podkowę. Widywano go przebranego za kobietę w szlacheckim stroju. ale nadto strzela zwierzęta i ptaki. a sam popędził gościńcem. zrazu maleńki. ale dziewiątej skrzyni i dziewiątego zamku nie mogła przerąbać. 114. Idąc raz do Harklowej na mszę. aż zniknął z oczu.zamkami. która była ze złota. nic złego nikomu nie wyrządził. podobno z czasów wielkiej jakiej wojny lub powietrza) jest pniak wielkiej grubości. Widziano. dotrzymały mu placu i dowiedziały się z własnych ust jego. który miał za pasem. Ginął we wodzie. 112. ale o ile przystojny. za co mu darował strzelbę. Dziewczęta mszę kupiły. o tyle zimny dla dziewcząt. już zrąbała ośm skrzyń i ośm zamków. schylił się więc po niego. gdyż dziewięć jest liczbą tajemniczą. Jeżeli o nim mówiono. 113. a duch nie pokazywał się więcej. Ukazywał się w różnych postaciach. przez zbójców zabity został. że z niej umarł. spod którego różnymi czasy wychodził mnich. Na świadectwo przed innymi ludźmi dał im rutę od własnego kapelusza. Ostatni człowiek. Mnich Na polanie zwanej Centyrz (cmentarz. nic nie mówił. kiedy dziewczęta mszę za jego duszę kupią. wnet go i obaczyć można było. który uciekłszy z klasztoru. a nóż wrzucono w potok łopuszański. Pochowano go.

115. Kiedy się jeszcze pokazywał. co mu przeszył stopę. aby ją porwać. bo gdy umierał. zwłaszcza pierwszych dni po św. później ktokolwiek chciał to drzewo zrąbać. a to przez zazdrość za jego zręczność w skakaniu. Chłop zajrzał do chaty. tylko kiwnął głową lub ręką. 117. jak się pokazał diabeł ubrany po niemiecku. Diabeł we wichrze Pewien wieśniak widząc. Wrócił i uwolnił diabła przybitego do ziemi. co chcę. zawsze na powrót wraca. Głowa błąkająca się Na polanie zwanej Kamieniska Jaworzyna zabił watażka zbójców jednego ze swoich podwładnych. Piotra i Pawła. dlatego górale bardzo się strzegą. To wymówiwszy zniknął i odtąd nie widziano go więcej. stary chrzestny widział w głowach stojącego tegoż diabła. jak nań nachodzi diabli taniec. rąbać takie drzewa. i zapytał łagodnie — czego chce od mego? Chłopek zażądał baryłkę wódki. a talarami w ćwierci bawią się dzieci.Wszelki duch chwali Pana Boga! Na co mnich odpowiedział: — I ja chwalę. jak przeszedł pomiędzy statek i rąbał jawor. szybkości. jak diabeł stał w pokornej postawie. co czatował na duszę wieśniaka. od tego czasu głowa ta z niezmiernie długimi włosami ukazuje się na tej polanie i chociaż ją wezmą i rzucą gdzie daleko w parowy. niezawodnie okaleczył się i musiał pracę zaniechać. gdy go kto o co zapytał. ale wyjmij nóż z nogi. Niejeden tak napiętnowany jawor znajduje się w górach. urodzie i obciął mu głowę. strzelaniu. patrzy. ujrzał. — Idź do domu — odrzekł diabeł — a znajdziesz wszystko. kilka połciów słoniny i ćwierć talarów. nie odpowiadał. przybity do ziemi nożem. czyli kręcący się wicher. wiszą na całej ścianie połcie słoniny. stoi baryłka wódki. — Dam ci wszystko. Piotrze i Pawle. 116. cisnął weń nowym poświęconym nożem. — Nie — krzyknął gniewny wieśniak — dopóki nie dasz. Diabeł cechujący jawory W bukowinie łopuszańskiej pod Kluczkami widziano w dzień św. Nie na dobre mu to wyszło. 74 .

który nabrawszy męstwa przystąpił do pieniężnego chłepczyka i dotknął się. proszą i usilnie nalegają. bo ja mam dobrą gospodynię. by się odważył ich życzeniu dogodzić. gdyż tu dłużej nie mogę wytrzymać. żebyś mi go nie spalił. zaniedbując to czynić. na tamtą bowiem ja swoje obejście zniszczę i gdzie indziej pójdę gospodarzyć. do pierwszej gospodyni należące. I znowu nastąpiło milczenie niczym nie przerwane. Tu nastąpiło krótkie milczenie. co znaczy bogatego. iż pieniądze w postaci różnego koloru osób chodzą po świecie. to silny wiatr powieje i łat zerwie. jego twarzy: gdyż najmniejsza uderzenie czyni ten skutek. 120. jeśli kogo na drodze spotkają. złorzecząc mu. miedziane — brunatnego. wszczął się pożar. Ci ludzie. Wiatr Gospodarz na połoninie pokrywał kolibę. Szczęśliwy ten. I tak: pieniądze złote mają postać człowieka koloru czerwonego. to jest: stawienia na noc w piecu małego garnuszka z wodą. a na drugą noc. Jedną rażą żona pierwszego wyszła na podwórze i podsłuchała takiej rozmowy dwóch ogniów: Pierwszy — No. niebawem też wiatr ucichł i gospodarz mógł zaczętą pracę dokończyć. aż pobudzony do gniewu gospodarz cisnął nóż przeciw wiatru.119. Żona jednego ściśle przestrzegała oddawania ogniowi podarku. z przesądu pierwszej naśmiewała się. zeschłem na szczyptę. gdy druga. 121. właśnie było 75 . nigdy ani kropli wody. Z tego to powstało i przysłowie „czerwony chłopczyk”. aby ich uderzyć w policzek Lecz nikt nie jest tak śmiałym. Trwała ta mitręga jakiś czas. iż natychmiast zwierzchnia powłoka postaci pęka i pieniądze się rozsypują. zostało tylko na zgliszczu złókto zupełnie nietknięte. choć lekko. Zbywszy się roboty. Czerwony chłopczyk Utrzymuje się podanie na Litwie. srebrne — białego. przerwał je ogień drugi: — Ale. gdy przestrzegana gospodyni rozgniewanego ognia podarku mu nie postawiła. ale tam na górze twojego obejścia jest złókto (naczynie drewniane do odparzania bielizny) mojej gospodyni. Drugi — Jak sobie zechcesz! Tylko mego obejścia nie zaczepiaj. rozniecił dobry ogień i zaczął wieczerzę warzyć. który całe jej obejście zniszczył. A co pokryje. Dar ogniowi W jednym obejściu mieszkało dwóch gospodarzy. bracie! Ostatnią noc z sobą jesteśmy.

aby się żwawo zwijała i sam już składa w stogi. chmury lunęły rzęsistym gradem. Żona kochała go. musiała czekać długo. Latawiec I Parobek mając latawca. przepadł. Wchodzi do izby. Gospodarz znachor woła czeladź. To rzekłszy. a deszczu ani krzty nie pada. Pewnego razu poszła ze zbożem do młyna. a tu chmury się zbiły i ciągle nad nimi grzmi i szumi. Wtem nadjeżdża jakiś pan na białym koniu i prosto jedzie do gospodarza znachora. kiedy wziął się do jadła. gdybyś mię był uczciwie nie przyjął. 76 . Żona nic nie mówiąc. wiatr pociągnął gwałtowny. ożenił się i młodą pojął żonę. po cichu zdjęła prześcieradło i nakryła oboje. grzmiało i łyskało się straszliwie. byłbym cię nauczył. Wkrótce silniejszy wichr zawył. w południe zaczęły się chmury zbierać. bo mi się pomordowali. widzisz. Była pogoda. a kiedy po chwilce powróciła pogoda. jak nożem przeciw wiatru ciskać. ale we młynie było zawożno. chociaż mąż spał widocznie. że mu ani oczu. jeśli łaska do wieczerzy. 122. gdy tymczasem sianożęć znachora pokropił tylko drobny deszczyk. aż tu idzie człowiek jakiś niezmiernie pokaleczony. i rzecze do gospodarza: — Dobry wieczór. nie będąc kochaną nawzajem. ani twarzy nie widać. na koniec młynarz ujęty grzecznymi słowy hożej mołodycy pospieszył z mlewem i mołodyca. krzyżują się błyskawice. Pocałowawszy kochanka odeszła i nie wróciła nigdy więcej. a za nim pojechał ów pan. jakeś mię pokaleczył. Gospodarz odrzekł: — Daj Boże zdrowie! Siadajcie. a kiedy już był blisko. Wtem się schwyci latawiec i rzecze: — Gospodaruj już sama. 123. bolała na to. wróciła do domu. choć późno w noc. Po niejakim czasie znachor wrócił z gałązką leszczyny w ręku.po zachodzie słońca. a przy nim latawiec cudnej urody. lecz smutek swój sama w sobie kryła. a sama legła na przypiecku. sąsiednia łąka (nieprzyjaciela znachora) była usłana na dwa palce gradem. oboje całują i pieszczą się. a mąż na łóżku. Grad Gospodarz znachor (czarownik) ze swoją czeladzią gromadził siano. lecz nie można było słyszeć. na drugi raz strzeż się rzucać nóż przeciw wiatru. Oba coś ze sobą pogadali. Gospodarz znachor odpowiedział: — Czemuś nie przyszedł do mnie w goście na kupałę? Ot i za tym słowem znachor odszedł w leszczynę. ja nie będę już ci więcej męża bałamucić. Nieznajomy zaś odpowiedział: — Wieczerzaj zdrów — a po niejakim milczeniu popatrzywszy na gospodarza dodał: — Masz szczęście. nie podnosząc oczu rzecze doń: — Puszczaj ludzi.

kadzono go różnymi ziołami. a że kłoda na kłodzie leżała i zawalała drogę. myto. że w dzień nikogo nie widział. zaszli do korzeniska wywróconego świerku. Łeleki Jeden bogaty Żyd puścił się w podróż daleką po różne towary. ucieszony podróżny rzecze: — Czy nie poszłabyś do mnie na służbę? Dziewka odpowiedziała: — Ja tam przyjdę do was. Woźnica zaciął konia.II Jechał sobie po sprawunki wdowiec jakiś w góry. A kiedy obu ujrzeli. 124. późno w noc wraca do domu. — Nie godzi się żartować z ubogiego pachołka — odpowiedział sługa. bo się nam już uprzykrzyło jego oczekiwać. dopiero kiedy się okadził świńskim gnojem. Pan idzie do świetlicy. widziadło znikło na zawsze. Na to kupiec: — To. dziewka za nim. żegna się. Podchodzi bliżej i widzi złoto i srebro. smarowano. które przesypują śpiewając Didki-Łełeki. pójdziem za twoimi pieniędzmi.-Łełeki znikli. poszedł sam naprzód. a przy tym szmer i śmiechy słychać. gdzie tylko się ruszył. ona za nim. patrzy. nie lubię żartować z bliźnich. Zięć wpatrzył się zdziwiony w kupca. rzekł jeden spomiędzy nich: — Powiedz tam twemu słudze. szczerą jest prawdą. co się podkasała wyżej kolan. Porobiwszy swoje sprawunki. — Tylko prędko! Tylko prędko! — naglił kupiec. co mówię. uczta. wchodzi do izby. Kupiec wkrótce powrócił do domu. niech sobie przyjdzie po pieniądze. W drodze zajechał w bardzo gęsty bór. Idzie i uszedł jakiś kawał. jeden spomiędzy nich rzekł: — Tak długo musieliśmy na ciebie czekać! I Didki. modli — widziadło nie znika i ścigało go ciągle tak dalece. Powysiadawszy z wozu. krzyknął: — Ty bezwstydniku! Co obok ciebie robi dziewka? Parobek na to: — Co się wam dzieje? Przy mnie nie ma nikogo. aż tu pod korzeniskami wywróconego świerku coś sieje. woła swego sługę i powiada mu: — Ja ciebie wybrałem za zięcia i wydaję za ciebie swoje córkę jedynaczkę. i Didki-Łełeki wieli złoto i srebro jak pierwej. jadą — zajechali w gęsty bór. 77 . Otóż tak ubogi Zydek został najbogatszym kupcem w mieście. każe zapalić świecę i widzi góralkę na pościeli leżącą obok jego parobka. Kiedy go ujrzeli. a podróżny na śmierć zapomniał o przyrzeczeniu góralki. W takim ciężkim razie zasięgnął rady bab. kupiec z swoim zięciem napakowali brykę pieniędzmi i jeszcze dwa kupili wozy pod cały ten skarb. ona koło niego. a za nim jego bryka. a po uczcie woła kupiec swego zięcia i rzecze: — Zbieraj się. kładzie się na łóżku. aż pod jedną wsią spotkał góralkę. Jakoż niebawem odbyło się sute wesele. rozgniewany więc. Jadą. za to wieczór.

a on tymczasem. Najwięcej cierpią od nich położnice. Zbliżył się do niej i poznał. złośliwe. uchwycił dziewkę i. a swoje zabiera. Dziwożony : Są to kobiety nadprzyrodzone. ale ta mu uciekła. że ją dziwożony porwały. rozpuszczony i prosty. garbate i koszlawe. góral wyjedzie konno i porwie dziewczynę. Nie będę ja chodzić na twoją rzepeczkę. ujrzał w największej gęstwi dziewczynę piorącą. które są zwykle szpetne. Jeszcze inna krąży o nich powiastka: Góral złapał dziwożonę w swojej rzepie. których dziwożony przez jakąś tajemniczą własność tych kwiatków przebywać nie mogły. zaprowadzony jakąś potrzebą w głębie gór łopuszańskich. Naradzono się względem sposobu i stanęło na tym. I poty narzekała. gdy dziwożony kołowały. czapeczkę tylko swoje w jego rękach zostawiwszy. mają włos bardzo długi. Postrzegły to dziwożony i puściły się takim pędem. Pewnego razu góral. gdzie smagają je rózgą. Dziwożony” szpiegują takie kobiety. kradną nowo narodzone dziecię. W jaskini leżącej nad rzeką łopuszańską pod Małą Górą jest główne siedlisko dziwożon. oddaj moje. a upatrzywszy porę. Porywają niekiedy i dorosłe dziewczęta. zaklinając go. prostą drogą do wsi dostał się. chłopeczku. piersi ich są tak wielkie. Podrzucone dziecię wynoszą zwykle na śmietnik. Na głowie dla stroju noszą czerwoną czapeczkę. gdzie obficie rosły kwiatki. Długo o niej nic słychać nie było. Nieboga co wieczór przybiegała pod jego okno i śpiewała żałośnie: Chłopeczku. tak zwane słodyczka. wróć moje czapeczkę. napawają wodą ze skorupki jaja i wołają: — Odbierz swoje. że je zamiast pralników używają. kiedy ona znowu prać przyjdzie. co koń wyskoczył. Następujące o tym krąży podanie: Zniknęła w Łopusznej młoda i ładna dziewczyna. wyjechał. że to była ta sama. uwoził do domu. jak się to pokazuje ze sposobu odbierania im ukradzionych niemowląt. o którą się cała wieś troszczyła. że w dzień umówiony. — Dziwożona litując się nad cierpieniem swego dziecka oddaje ukradzione. 78 . Mają wszakże i one macierzyńskie uczucie. aby ją od nich uwolnił. Góral dotrzymał słowa.125. Ta poznała go wzajemnie i opowiedziała. kiedy góral szczęściem wypadł na łąkę. że już go dognać miały. gdzie i jakim sposobem? — nikt nie wiedział. piorąc swoją bieliznę. dzwonkami zwane. a swoje na miejscu skradzionego zostawiają. aż on zlitowawszy się oddał jej czerwoną czapeczkę. za pożywienie im służy ziele. Dziewczyna krzyknęła: — Trzymaj się dzwonków! Góral ciągle kierował konia pomiędzy dzwonkami.

Ojciec stroskany sam rzucił syna w wodę. Nie za złego ducha. 79 . Kto się tego podejmuje. Ale cóż się robi? Oto złośnice te. widziano go bowiem zawsze równego z drzewem. zaraz się obłąka w lesie i wieczorem zaledwie powrócić może do domu. bo niebawem znalazła bardzo poczciwego i bogatego pana i poszła za niego. — Pożałujecie tego! — zawołała czarownica prowadzona na męczarnie. ale sierotę Bóg nie opuścił. nie okazywała się matka. 127. ale poznało nowo narodzone dziecię i żadną miarą nie chciało przyjmować piersi. Opiekun poczciwych. iż kto pierwszy wstąpi w ślad Dobrochoczego. Na wykraczających zsyła najdotkliwsze choroby. zaprosiła swoją macochę wraz z jej córką na chrzciny. przy którym stawał. Wtenczas wychodziła matka i łzami zalewając się karmi to dziecię. Jakoż lubo sługa co dzień nad wodę przynosił dziecię. albowiem czarownica poniosła z sobą do grobu tajemnicę zaklęcia utopionej. Dobrochoczy Przemieszkuje na Białorusi bożek leśny zwany Dobrochoczy. Topielec Macocha wypędziła z domu piękną i dobrą Marysię. Wzrost jego zależy od wysokości drzew. surowo karze występnych. widząc. wszakże go zawsze przebłagać można. macocha zaś posiadając czarnoksięskie sztuki przemieniła własną swą córkę w żonę tego pana. Mąż jej nie poznał.126. z zazdrości utopiły ją w jeziorze. Piersi chocze. Dostrzeżono to i występną matkę z córką wskazano na rozszarpanie bronami. Wiedzieć jeszcze należy. w jakim szczęściu Marysia i jak ją mąż kocha szalenie. dość na to chleba okrajca i szczypty soli w czystą szmatkę zawiniętej. Trzeba więc było chodzić z nim ponad wodę i śpiewać: Marysiu! rysiu! Śliwon płacze. koło których przechodzi. Nie pamiętając wyrządzonej sobie krzywdy. mimo wszelkie przyzywania i płacze. ale raczej za sprawiedliwego sędziego jest poczytywany. idzie do lasu z osobą cierpiącą. a odtąd każdej nocy słychać nad jeziorem płacz dziecinny i tkliwy śpiew matki. odprawiwszy modły nad owym podarkiem zostawia to w borze wraz z chorobą i słaby — zdrowym powraca do domu.

Kto by jednakże wówczas miał przy sobie kwiat paproci. Podług podania miały one główne siedlisko na górze Ihrowiszczu. iż na swej górze spotkały pasterza grającego sobie na skrzypeczkach. zamieszkanych przez dawnych bogów. Długo. przy blasku księżyca wodnice wypływają z topieli. Często także w postaci pięknych dziewic wodnice bawią nad krynicami i strumieniami i nieświadomych myśliwców zwabiwszy pięknym obliczem. Na osoby młode. napiął łuk i strzałę na nie wypuścił. bardzo długo szukał go brat stroskany. Miawki Boginki te przykrząc sobie w górnych przestworzach. pochwyconą ofiarę przez różne sztuki wprowadzają w dobry humor. a potem łaskota. a wodnice stałyby się jego niewolnicami i musiałyby łowić ryby. polować ptastwa wodne i w susze skraplać pola swojego pana. Wodnice (Wandinini) Gmin litewski utrzymuje. 80 . wtedy ich oczy błyszczą jak gwiazdy. napadają. oskoczyły go. żywe. ale rozgniewane miawki przeniosły się na Czarną Górę w Tureczczyźnie.128. 129. Krwią takiej ofiary karmią się i różne złości czynią ludziom. zabłąkane pośród łanów kłosistych. wychodzą na brzegi. wesołe — mimo to okrutne. tym szelestem wodnice usypiają ludzi. tyły i ogrody pełne pięknych kwiatów i owoców. w porze kiedy zboża zaczynają wysypywać kłosy. aby ich pląsów i zabaw dostrzec nic mogli. w którym lubiły się kąpać. śpiewają i skaczą po łąkach. a tym samym bezpieczne im zapewniają schronienie. są to dziewice zachwycającej urody. póki życia nie skończy. zawiodły korowód i nie chciały go więcej z swego koła wypuścić. był tam staw przeczystej wody.niem zmuszają do na j gwałtowniejszego śmiechu. porywają ze sobą w głuche lasy na dno jezior i stawów. Tym sposobem uwolnił brata od zaklętego tańca. muzyka duchów nie wywarłaby na niego swojego skutku. a rozwiane po ramionach włosy brzęczą i dzwonią jakby daleka muzyka. aż wreszcie ujrzawszy stojącego w kole miawek. każdorocznie zbiegają na ziemię. a z nimi błogość i urodzaj gór ruskich. że gdy słońce zajdzie. Zdarzyło się.

130. Dżuma
Kiedy dżuma grasuje, całe wsie stoją pustkami, koguty wszystkie ochrypłą i żaden nie zapieje; psy nawet zaszczekać nie mogą; lecz czują z daleka zbliżające się widmo, wtedy warczą na nie, a dżuma drażnić je najbardziej lubi. Spał parobek na wysokim brogu siana, a przy nim stała drabina. Noc była widna: nagle jakby niesiona wiatrem powstaje wrzawa, w której wyraźnie odróżnić można warczenie psów i skowyczenie. Powstał parobek na nogi i widzi z przestrachem, jak pędzi prosto wysoka niewieścia postać cała w bieli z rozczochranym włosem, a psy za nią. Ale na jej drodze stał długi płot i wysoki; niewiasta jednym go skokiem przesadza, na drabinę wskakuje, a bezpieczna tym schronieniem ciągle psom nadstawia nogę, a drażniąc zajadłą gromadę ustawnie woła: — Na goga, noga! Na goga, noga! Parobek poznał od razu straszliwą dżumę; podchodzi z cicha i obala drabinę. Wysoka niewiasta spada, psy ją porywają. Pogroziła mu zemstą i znikła. Młody wieśniak nie umarł, ale przez całe życie nadstawiał nogę i nic innego przemówić nie mógł, jeno wyrazy niewiasty: — Na goga, noga! Na goga, noga!

131. Pomorek na bydło
Za dawnych czasów Żydzi byli przenajęli białogłowe chrześcijańską, aby im mleka chrześcijańskiego przedała, czego ona, gdy się mężowi swemu po długim namyśleniu zwierzyła, za poradą jego przedała im krowiego. To mleko wzięli Żydzi z radością, a chłopa sobie nająwszy do szubienicy poszli i tam czary i zabobony swoje odprawiwszy, kazali to mleko złodziejowi wiszącemu w ucho lać, nachyliwszy ucha do ucha wisielca onego, a pytając go, co by słyszał? Gdy odpowiedział, że słyszy ryk bydła, zasmuciwszy się, odeszli do onej białogłowy łajać jej, iż ich oszukała. Otóż zatem nastąpił on mór gwałtowny bydła, dotychczas jeszcze po wszystkiej Polsce nie uspokojony, a ten na nas, Polaków, przypaść miał, gdyby była ona białogłowa swego mleka im przedała.

132. Morowa dziewica
We wsi jednej na Litwie zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przez drzwi lub okno wsuwając rękę i powiewając czerwoną chustką rozwiewała śmierć po domach. Mieszkance zamykali sio warownie, ale głód i inne potrzeby wkrótce zmusiły do zaniedbania takowych środków ostrożności; wszyscy więc czekali śmierci.

81

Pewien szlachcic, lubo dostatecznie opatrzony w żywność i mogący najdłużej wytrzymać to dziwne oblężenie, postanowił jednak poświęcić się dla dobra bliźnich: wziął szablę Zygmuntowską, na której było imię „Jezus”, imię „Maria”, i tak uzbrojony otworzył okno do domu. Szlachcic jednym zamachem uciął straszydłu rękę i chustkę zdobył. Umarł wprawdzie i cała jego rodzina wymarła, ale odtąd nigdy we wsi nie znano morowego powietrza. Chustka owa miała być zachowaną w kościele jakiegoś miasteczka. Powiadają także, że powietrze w postaci niewiasty w białe szaty przybranej na wysokim wozie o dwóch kołach objeżdżało wszystkie sioła. A gdy przed który dom przybyła, pokazując zapytywała. — Co robicie? Gdy odpowiedziano: — Nic nie robimy, tylko Boga chwalimy — ponurym dodawała głosem — Chwalcież go na wieki — i w tym domu zaraza nie panowała. Gdy wieczorem gdzie przybyła, a na zapytanie: — Czy śpicie?, odpowiadano: — Śpimy. Wtedy rzekła: — Śpijcież na wieki! — i całe wymierało domostwo.

133. Miłosław zabezpieczony od morowego powietrza
Za dawnych czasów, kiedy morowe powietrze sprzątało w Wielkopolsce tysiącami ludzi i już ta plaga zbliżała się do Miłosławia, znalazł się jakiś pobożny starzec, który poradził oborać miasto i wieś przyległą, Kembłów, pługiem ciągnionym przez dwoje ciołków, które krowa na raz urodziła, a poganianym przez dwóch parobków, także bliźniąt. Skoro to się stało, morowe powietrze, choć naokoło sprzątało ludzi, do Miłosławia nie przyszło i nigdy go nie nawiedzi.

134. Zemsta czarownicy
Pewna gospodyni była czarownicą. Parobek służący u niej wiedząc o tym, a przy tym ciekawy, jakim sposobem czarownica leci na Łysą Górę, we czwartek położył się na ławie przy kominie, udając chorego. Czarownica sądząc, że parobek śpi, wysmarowawszy się maścią, dosiada na pomiotło i wylatuje kominem! Widział to, a chcąc doświadczyć prawdy, zostawioną maścią wysmarował żarna, które natychmiast wyleciały taż samą drogą; nie przestając na tym, posmarował cielę, lecz i to z wielkim zadziwieniem jego wyleciało za żarnami. Już teraz dostatecznie przekonany, wysmarował się cały i wsiadłszy na łopatę, wyleciał kominem i stanął na szczycie Łysej Góry. Widział tam swoją panią przy hucznej biesiadzie, jak z innymi czarownicami i diabłami zajadała i piła, a po skończonej uczcie, jak w pierwszej parze hasała czartowskiego obertasa. Spostrzegła go nawzajem czarownica, a rozgniewana zdradą i podejściem parobka, zaczarowała go, uśpiła i pałając żądzą zemsty, zaniosła do jednej piwnicy w Gdańsku, gdzie właśnie tejże nocy złodzieje wykradli bogaty skład wina. Wkrótce schwytano śpiącego parobka, a mniemając, że on był
82

sprawcą kradzieży, osądzono na szubienicę, pomimo zaklinania, że jest niewinny. Wyprowadzono go na plac kaźni i już stryczek na szyję mu założono, kiedy parobek przypomniał sobie, że ma jeszcze w kieszeni trochę maści czarownicy, posmarował się zatem, a w tejże chwili porwany pędem wiru powrócił do domu szczęśliwie i opowiedział swoje zdarzenie.

135. Kochanka sprowadzona czarami
Wiejski parobek rozkochał się w kowalczance, ale ta o innym myśląc, trapiła biednego chłopaka. Nadaremnie kupował jej pierścienie, wstążki i chustki. Paraska przyjmowała dary, lecz potem śmiała się z niego. Nie mogąc znieść już dłużej, Kiryłło (tak się zwał on parobek) udał się do czarownicy, mieszkającej o dwie mile; ta kazała mu wystarać się o kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski. Dopełnił zlecenia, a czarownica poleciła, ażeby o północy przyszedł. Stawił się w oznaczonym czasie parobek, noc była cicha i widna, bo miesiąc jasno przyświecał. Czarownica rozpaliwszy ogień spory na kominie, zaczęła kadzić dokoła izbę jaki- miś ziołami, a potem wziąwszy otrzymany kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski, nad dymem z tych ziół trzymając i jakieś niezrozumiałe szepty odprawując, tak w ostatku zawołała: — Przybądź, Parasko! Zaklinam cię w imię tego, co mocen jest mnie i każdego, i ciebie z ziemi do piekła zaraz przenieść na wietrze! Przybądź! — i okaż się, choćby w postaci konającej lub nagiej, jako cię matka na ten świat porodziła! Na te obrzędy i wykrzyki drżał parobczak, odwrócił oczy od ko- mina i zaczął się modlić w cichości, ale w tej chwili czarownica wykrzyknęła: — Już jest! — Kiryłło słysząc poprzednio świst wichru i wrzaski, jakby podziemne, spojrzał we drzwi, które z trzaskiem na ściężaj rozwarły się, a Paraska wybladła, spocona, z oczami konającej i ściętymi usty tocząc białą pianę, w jednej koszuli stanęła na progu. Robiła silnie piersiami, jakby ze zmęczenia lub mocnych boleści. Czarownica porwawszy zioła, zaczęła nimi okurzać Paraskę, a potem siłą roztworzywszy ścięte zęby wlała jakiegoś napoju kilka kropel w usta, ucięła kosmyk włosów z warkocza i na nowo okurzając zielem, zaczęła szepty odprawiać. Wkrótce znikło widziadło, czarownica oddając mu włosy odcięte: — Bądź spokojny — rzekła — idź i nie mów nikomu, żeś tu był u mnie; Paraska kochać cię będzie. Wsiadł na konia parobczak i wrócił do wsi nad samym świtem. Stało się podług wróżby czarownicy, bo kowalczanka zaraz oddała mu swoją rękę; lecz niedługo szczęśliwie żyli. Kiryłło porzucił ją we dwa lata, oskarżył czarownicę, wyznał wszystko pod przysięgą, a babę spalono przed dworem.

83

W kilka lat potem czarownicę. co wiele bitew wygrał. Raz przez otwarte okno wpadła jaskółka i skrzydłami uderzyła go w czoło. Dworzanie i rycerstwo szydziło z bojaźliwego pana. peczyna. Starzec sam w to wierzył. zwany Hryć Gerełła. bo go odtąd najmniejszy hałas straszył.mścić. co zawsze szedł na czele swych znaków. zawstydzony. a rycerz. 84 . ludziom i zwierzętom spojrzeniem swojem śmierć niósł i chorobę. Po dwóch dniach trwogi. wyjęła mu serce. on pierwszy z pola uciekł. lecz choć jego żołnierze pobili pogan. że urodził się z tak nieszczęśliwymi oczyma.niosło. 137. schował się jak podły tchórz w najgłębszym lochu swego zamczyska.* Z lichymi oczyma. co za powód był tej bojaźni. któremu serce zajęcze wstyd i hańbę przy. I to od uroku broniło. na mękach wyznała wszystko. Urocze oczy W powiecie łosickim we wsi Świniarzew był wieśniak. Miał on złe i urocze oczy. to niechybnie uschnie: gdyby jednak zawsze pamiętał tę formułę i w chwili.136. Bojaźliwy rycerz W zamku na środku Wisły mieszkał rycerz zawołanego męstwa. Pogany oblegli zamek. a natomiast włożyła zajęcze. zaraz się nie darzyło. co mu. wyjęła chrobre serce. Skoro go bowiem który zobaczył. nigdy by oczy jego szkodliwymi nie były. drżący i potem oblany wsiadł na koń i zrobił wycieczkę na oblegających. a wrychle i zgon przyspieszyło. że jak spojrzy w nieszczęśliwej godzinie na drzewo. przemawiał następną formułę: Sól. palono. na co tylko spojrzał. chcąc się na nim za coś ze. * Peczyna — glina przepalana w piecu. I on starzec' uroczy zapewniał. na co się tylko zapatruje. odmawiał. Dworzanie dziwili się wielce. Wieśniacy mieli wszelako skuteczne przeciw niemu lekarstwo. Czarownica. a on upadł jakby kamieniem ugodzony i wkrótce umarł z przestrachu. wtedy każdy żałował zmarłego pana.

brat mój. potem znowu mieszała. Przeszły jesień. znowu dzieliła. lecz był jeszcze nieweselszy. ktoś się pod oknem chaty roześmiał. Jakoż pewnego razu o świcie. Rzadko więc bywał u swojej kochanki. najtłuściejsze knysze. prosiła go. Charko był zawsze upragnionym gościem. Nadchodziła jesień. darmo go po dawnemu przyjmowano. przywiązał konia do płotu. wiosna i lato. lecz wtenczas kiedy bywał. jak powiadają starzy ludzie. przestań go kochać. Tak było długo. i w babińsich karczmach. on na to wszystko okazywał współczucie. Zaporożcy wrócili z wyprawy. a nie można by go stamtąd sprowadzić? — Można — odrzekła wróżka — przyjdź jeno jutro 85 . że gdy to wymówił. lecz między nimi była jedna najurodziwsza czarnobrewa. Powiadają. koły myszlu tobi zdradu. syn także Kozaka nazwiskiem Makohona. zawołała z płaczem: — Kochana wróżko. Na koniec blisko północy powstał zza stołu i żegnając swą lubą powiedział: że nie prędko wróci. był z radością przyjmowany od niej i jej matki. Zasmucona dziewica daremnie rozpytywała powracających z wyprawy Kozaków. gdzie były młode Kozaczki i dziewczęta. a po futorach zamieszkanych od kozaczych żon i rodzin — z urody. darzyła go słodkim uśmiechem i białą dłoń zostawiała na długo w szorstkim jego ręku. co tam udają za kochanie. nikt o nim nie wiedział. nie wracał. potem rzekła: — Charko Kozak tobie ani brat. ani swat. zaniosła podarek i powiedziała: — Powiedz mi. On żyje w dalekiej stąd krainie. najbielsze kołacze. Oczy wypatrzyła po drożynach i ścieżkach wijących się po dolinie i pa. lecz Charko z nimi nie wrócił i gdzie się podział. czy Kozak Charko. i tak być musi. co się nazywał Charko. jadł i pił. i koń Charka od niej nastraszony zarżał. lecz daremnie płakała. to w Ukrainie nie byłoby małym przywiązaniem. gdyż pójdzie w Kozakami na wojnę. nie tak kochają się młode dziewczęta. lecz był niewesoły. co się napatrzyli różnych rzeczy na białym świecie. Otóż tedy takim kochaniem Charko był lubiony. zima. żyje jeszcze? A jeśli żyje. na te słowa ręce załamawszy. zima. a tylko twój kochanek. W kilka dni potem Charko już był na wojnie. Dziewczyna. wiosna i lato. Płakała dnie i noce. gdy matka jeszcze spała. Wtem dziewczę dowiaduje się. znowu zbierała i tak aż do trzech razy. Darmo kochanka go przyjmowała wejrzeniem. to. rozgarnęła na kupki. i znów jesień. nie bez wzruszenia jednak. i w futorach właśnie. tylko dla samej potrzeby kochać i być kochaną. czemu nie wraca? Wróżka rzuciła fasolę na sito. aby jej z wojny poprzywoził dary i aby o niej nie zapomniał. którą kochał Charko i był także kochany całym sercem młodej ukraińskiej dziewicy. od niej więc postanowiła dowiedzieć się o losie swego miłego. a on podjadłszy i podpiwszy śpiewał swej lubej rozmaite pieśni lub wycinał z nią raźne hołubce. A na Ukrainie. Charka nie było. jak w Polsce albo w Moskwie.138. czyli satana. a sam wszedł do izby. Wszystkie te prośby kochanki przyrzekał Charko spełnić i powątpiewanie z jej strony rozpędził taką przysięgą: Szczob ja sim lit wowkułakom stawsia. Charko znany był między swymi z odwagi.górkach futorowi przyległych. Dziewczę wieść tę przyjęło z uśmiechem. ani dla niczego. był czegoś niewesoły. wróżko. gdyż serca ukraińskich dziewic nie kochają nikogo ani dla złota. gdy raz w późnej godzinie Charko przyjechał do swej miłej. pobiegła do wróżki. brała potem z każdej po jednej fasolce. i w Rzymie. była to wiedma. Charko Makohonik Był na Zaporożu młody Kozak. ale Charko był Kozak regestrowy i nie zawsze mógł robić. bo on o tobie zapomniał przy białolicej Laszce. że w sąsiednim futorze jest wróżka. co to byli i w Krymie. znajomości rozlicznych pieśni. a o Charku ani wieści. co chciał. pierogi i pieczone kury zastawiano przed niego.

Wycie to powtarzało się każdy wieczór i ranek. przychodzisz. płakała. że tego dnia okropnie wył wilk około pustki. niebawem dało się słyszeć wołanie: Pić. iż jest wprost nad chatą. teraz już go nudzi. Wtem koledzy go poznali i gdzie by bywał i co porabiał — pytali. Czarownica z pęku kwiatów wydobyła jakiś suchy badylek i kładąc go pionowo we wrzący garnek coś sobie szeptała. jak wróżka kazała. on tęskni. czarownica powiedziała: — W sam czas. lecz młodzieniec stał jak martwy zimny. sznurek mu na szyi rozerwał się i on znowu został człowiekiem. Stara czarownica zemknęła na kociubie kominem. jak dzisiaj do tej opuszczonej chaty. dziewczyna prosi starej czarownicy. to go puszczę górą nad lasy i góry. jęczała. Gdy weszła dziewczyna. czarownica szeptać przestała. ogień zgasiła. ogrzewała mu ręce i lica całunkami. aby niewiernego zmienić w wilkołaka. pić. Mówiono potem w sąsiednich futorach. a dziewczynę rozdzierało rozjuszone wilczysko. odpychał jednak swą kochankę wymawiając te słowa: — Precz. Wnet po północy dziewczyna już była na oznaczonym miejscu. czy mieć go żywcem. zmieniony. a gdy te nic nic pomagają. że z niego można było miarkować. blady. a dziewczyna już uwiesiła się na ramionach Charka. pić. Jedną razą w siedm lat po tym zdarzeniu przyszedł do kosza zaporoskiego człowiek mianujący siebie Kozakiem Charkiem Makohonikiem. który porywa i zabija. już ją dziewczyna zastała siedzącą przy ognisku nad garnkiem wrzących ziół. twój Charko już się wybiera w podróż. że wczoraj dopiero. Charko z pogardą na wszystko odpowiadał: — Przeklęta czarownico! — Żal wreszcie przebrał miarę. gdzie znaleziono rozdarte ciało dziewczyny. 86 .tak rano. Stało się. Jakże chcesz. drżący. aby się rozbił o lasy i góry. to go puszczę niżej. dany sobie sznurek zawiązuje na szyi Kozakowi i wnet znikł człowiek. jak było. czarownico! W rozpaczy dziewczę przeklinało niewiernego. był obdarty. wyjęła z wolna z garnka badylek. Stara daje jej zaklęty sznurek. On im opowiedział wszystko. a gdy o znak tylko chodzi. kiedy wilkołakiem jeszcze przedzierał się przez tarniny. że nie żyje. był to jej pogrzeb. a jeszcze jutro Charko będzie przy tobie. a w całej okolicy zaczęto mówić o szkodliwym wilkołaku. moja droga. wynędzniały. ach wody! Gdy głos ten stał się wyraźnym tak. dziewczę blade i drżące siedziało na progu chaty. i tym kończył. co tam za futorem stoi na pół rozwalona. on zawsze mówił: — Puść mię. szepcącą tajemnicze słowa. oprócz dobytku. wyrzucało mu zdradę. a za chwilę będzie w drodze. — Niech żywy wróci — odrzekła dziewczyna. lecz czarownica (taką bowiem była owa wróżka) nie dała się uprzedzić. Wówczas dziewczyna raz jeszcze ponawia swe prośby i groźby. czy żeby choć cząstkę mieć jego na znak? Bo gdy żywcem. czarownico! Dziewczyna zrazu go przepraszała. dzieci i dziewczęta.

złożywszy porwaną. którym się w stanie przewiązywała. Równy mu wiekiem jeden z gospodarzy powitał nieznajomego i wszedł z nim w rozmowę. poskoczono w stronę. który mu podano. jak żył z nią cały rok i jak mu potem umarła. przywracała nazad do postaci człowieczej. Wtem krzyk przeraźliwy zagłuszył muzykę i śpiewy. chciałem was jeszcze zobaczyć. Zaklęte wesele W województwie podlaskim. Dopiero ów starzec opowiedział. czarownica wyszła z izby z kożuchem wełną na wierzch obróconym i każdego nim z osobna okrywając. przy wymawianiu zaklęć tajemnych. jak wilkołak unosił w paszczy najpiękniejszą dziewkę. a tymczasem wilkołak porwał swą zdobycz i w największym pędzie uciekł do lasu. — Odtąd — mówił dalej — rzucałem się na wszystkich i pożerałem. Lat pięćdziesiąt upłynęło od tej przygody. Zaproszony do zabawy usiadł w milczeniu i wychylił kubek wódki. Lat cztery.dzieli. a po krótkiej chwili wpatrując się w niego zawołał: — Tyżeś to. bo teraz — och uciekajcie! znowu mam zostać wilkołakiem. w czasie obrzędu weselnego przyszła rozgniewana czarownica w chęci zemszczenia się i przemienienia nowożeńców w wilkołaki. a parobcy i dziewki skoczny zawiedli taniec.139. skąd krzyki powstały i ujrzano. Gdy nadszedł dzień mający być końcem ich ciężkiej pokuty. Przestraszeni i bezbronni. we wsi Chłopkowie niedaleko Łosic. ogon mu wilczy pozostał. który gdzieś się podział przed pięćdziesiąt laty. aż w dni kilka czarownica tymże sposobem uwolniła go od tej zbytecznej ozdoby. gdy na tymże miejscu bawiąc się młodzież spostrzegła siwizną okrytego starca. 87 . co czynić. Skoro nowożeńcy z drużyną weselną przeszli próg domowy. ale potwór. mój bracie! — poznał w nim bowiem starszego brata. skręciwszy. Przez cały ten czas podbiegali pod mieszkanie czarownicy wyjąc przeraźliwie. i stali jak wryci. Jakoż pas. jak zmieniony przez czarownicę w wilka porwał swoją kochankę na tym samym miejscu podczas dożynek. Ledwo domówił. 140. pan młody z kniahinią i sześcią drużbami przemienieni w wilkołaki uciekli z chaty i trzy lata wilkami byli. zgromadzeni przed progiem złej baby wyli żałośnie. jak się błąkam w postaci człowieczej. Porwana dziewczyna W uroczystości dożynek grała muzyka nad brzegiem Wisły. gdy zmieniony w wilka zawył przeraźliwie i znikł na zawsze w pobliskim lesie. Lecz że panu młodemu nie okryła kożuchem ogona. pod próg domu podłożyła i nadto kręciła łyka z lipiny i warzyła. zuchwale stanął do obrony. nie wie. chociaż wrócił do ludzkiej postaci. Rzucili się za nim parobcy. i tą wodą ludzi podlała.

Spiesząc co tchu przez cały dzień do domu. Widząc tedy. ci natrafiwszy zdrojowisko przejrzał się i postrzegł. Niewierna żona Pewien gospodarz. nie mógł tego przemóc na sobie. błąkał się po okolicy. a cięciem silnym rąbnął w drzewo. Chciał je zatrzymać znajomym głosem. który przez lat siedm był wilkołakiem. że cały zmienił się w wilka. którą kochał. skoro przybył do lasu.141. zapowiedziała mu. odpokutowawszy swój czas. Nadaremnie usiłował przyzwyczaić się do surowego mięsa. siekiera wypadła mu z ręki. poszła za innego i miała czworo dzieci. gdzie był zostawił żonę i kilkoro dzieci. Uradowany z swego odczarowania. Jakoż spotkawszy go jadącego do boru po drzewo. rozkochawszy się w młodym parobku. kiedy po obudzeniu ujrzał się w postaci człowieczej. lecz zamiast głosu ludzkiego zawył przeraźliwie. Pospieszył do swoich wołów. 88 . mleko i inne potrawy. już dobrze pod wieczór przybył i zaczął stukać do drzwi zamkniętych. jak się sprawdziły pogróżki pogardzonej czarownicy. spojrzy i widzi. Lat kilka przebywszy uczuł do snu pociąg nadzwyczajny. Nie zważał zrazu parobek na te groźby. na koniec rozgniewana ta wzgardą zaprzysięgła mu zemstę. Oburzony tym gospodarz wykrzyknął z rozpaczą: — O czemuż nie jestem wilkołakiem. bo w domu rodzice już pomarli. lecz. Bezprzytomny zaczął biegać po lesie. 142. przemieniony został na powrót w człowieka. który się z jego żoną ożenił. żebym ukarał niewierną i nieczułą mego nieszczęścia! Stało się zadość jego życzeniu. a przyjaciele dawni pomarli. a tym bardziej nie mógł się żywić ludzkim ciałem. tak leciał do swego sioła. ale te przestraszone uciekają od pana. iż za pierwszym cięciem siekiery zamieni się w wilkołaka. Dlatego zaczął straszyć pasterzy i żniwiarzy. jak stał nagi. a teraz wybiegł z widłami odpędzić złego ducha. ale krótka była jego pociecha. bo na powrót przemieniony w wilka z wściekłością rzucił się na żonę karmiącą dziecko z drugiego małżeństwa i pokaleczył ją śmiertelnie. Parobek wilkołakiem Czarownica. daremnie chciała pozyskać jego wzajemność. dziewczyna. Przestraszony tym zdarzeniem. twój mąż! — Wszelki duch chwali Pana Boga! Mężu! Wstawajcie — zawołała wystraszona niewiasta — a gospodarz ujrzał przed sobą swego dawnego parobka. nie mogąc mimo przemiany w wilka oderwać się od strzechy rodzinnej. Ale jakież jego zdziwienie. — Kto tam? — zapytano z chaty. drudzy w świat poszli. którym wyjadał chleb. że ręce jego zmieniły się w wilcze łapy. położył się więc i zasnął. Gospodarz poznawszy głos swej żony odpowiedział: — To ja.

143. a o którym wieść biegała. niż słyszeć te wilcze głosy. natychmiast zginiesz. Po odniesionym zwycięstwie. jeżeli więc nie wygrasz zakładów. 144. trzymając się wyznania luterskiego i mając dom swój naprzeciwko nowego klasztoru benedyktynek. — Jak śmiesz na mojej ziemi i z moich drzew zdzierać łyko! Ja jestem panem tych okolic. bo kto tylko do niej się zbliżył. Jeden więc odważny wieśniak imieniem Uburtis przyszedł do bagna leżącego tuż przy górze i począł pleść łapcie dla siebie z łyka łoziny rosnącej w tamtym miejscu. — Co tu robisz. a po przegraniu porywał i dusił. niechętnie słuchał śpiewania zakonnic i w gniewie raz wyrzekł: — Wolałbym zdechnąć. Ridt. aż oto wy. jakom sobie życzył. w którym był skonał. za to w tej postaci aż do dnia sądnego chodzić będę i jestem wiecznie potępionym. które żem zwał wilczycami. co zniknął przed siedmią laty. jam jest nieszczęsny pan wasz. a w sam dzień rocznicy jego śmierci. który padł pod licznymi razami. że zamiast wilka leżał zabity gospodarz. — Któż ci to pozwolił? — Kiedy co robię. Kiedy się zatem ludzie Ridta do broni na zwierza porywają. Żona jego wkrótce z zadanych ran umarła. gdy przy świetle zaczęto przyglądać się zwierzęciu.Na jęki nieszczęśliwej niewiasty zlecieli się sąsiedzi i uderzyli na drapieżnego zwierza.pada wilk srogi i zaczyna ją gonić. wnet go duch nieczysty w rozmaite wyzywał zakłady. Po kilku chwilach przychodzi diabeł. jakie ci przełożę. kto tylko przechodził mimo góry Dżuga. Wszyscy tę górę omijali ze strachem. kupiec poznański. nikogo o pozwolenie nie pytam. że był wilkołakiem. Wkrótce potem nagle umarł. on rzecze: — Stójcie. którym na tym miejscu tak rok nagle zdechł. gdy czeladź jechała przez las. pierwej niźli był usłyszał zakonnice śpiewające. Mądry Uburtis i diabeł Każdego razu. Kupiec poznański wilkołakiem Ridt. postrzeżono. człowiecze? — Łapcie plotę. 89 . postrzegał tam Niemczyka w kusym fraczku przeskakującego z drzewa na drzewo.

ja będę gonił. diable. — Dobrze. a więc daj mi swój kapelusz dla napełnienia go złotem. Niedźwiedź rozjątrzony rzucił Niemczyka o ziemię i począł chłostać swą łapą. Diabeł chwycił kulę jedną ręką i wyrzucił tak wysoko. on siedzi za tymi obłokami i czeka. ty uciekaj. człecze. Czekają godzinę. ona mi jest bardzo potrzebną. Mój brat jest w niebie kowalem i teraz bardzo potrzebuje żelaza. ledwie się wydobył biedny diabeł z uścisków niedźwiedzia.— Zgoda. dobry człecze. co mi dasz? — Kapelusz pieniędzy. Człowiek przyłożył rękę do kuli i począł przypatrywać obłokom. — Dałbyś sobie pokój. Uburtis zaś miał w ręku skowronka i puścił. — Co tobie diable ze mną się porywać. — Teraz na ciebie kolej. które po niebie się przesuwały. wygrałeś. porwał blisko leżący ogromny kamień i cisnął w powietrze. Wiem. Wygrałeś wszystkie zakłady. jeszcze ostatni zakład i pieniądze będą twoje. że to kamyczek. nie zmożesz. człecze. kamień spadł za trzy godziny. a gdy spadła. człecze. 90 . — Jakiż więc będzie pierwszy zakład? — Spróbujemy się. To mówiąc. — Czegóż się tak przypatrujesz? — rzekł diabeł. — Ach! Zmiłuj się. abym mu kulę podał. — Twoja prawda. iż z oczu zniknęła. Oto widzisz tę kulę. połowa zaryła się w ziemi. Zmordowany. Jeśli chcesz. aby ta ogromna chmura nadeszła. Głupi diabeł rozumiał. zbity. nie rzucaj. To mówiąc postraszył w łomie leżącego zająca. trzecią. czwartą. — Czekam. — Wygrałeś. Teraz drugi: rzucajmy. Zając skoczył i począł zmykać. kiedy ty nawet mojego stuletniego dziada. ty nawet mego dziecięcia urodzonego wczoraj nie dopędzisz. Diabeł podskoczył ku niemu i chwycił oburącz za szyję. drugi zakład — teraz trzeci: kto z nas prędszy. czekają drugą. — No. Uburtis wskazał na leżącego niedźwiedzia. — No! Mocujmy się. waży ona funtów sto tysięcy — kto z nas wyżej wyrzuci? — Ty najprzód próbuj. No. kto silniejszy. co tobie ze mną się porywać. A gdy wygram. że jesteś silny. który oto o kilka kroków śpi. — Łapaj! łapaj! — Diabeł popędził za zającem i nic nie wskórawszy powrócił. piątą i jeszcze dłużej — nie spada. jeden zakład wygrałeś. spróbuj się z nim. kto dalej zarzuci — to mówiąc.

gdy cały war był w kadzi. a w terminie oddał tą ćwiercią. diable — rzekł kmieć. — Mocnyś. ale dno wprawiwszy. przy. Uburtis zaś stał się bogatym. w kapeluszu ani znaku. Chłopski rozum Jeden chłop zostawszy bardzo ubogim. dziesiąty. myśląc.— Dobrze. a gdy się kurczy pocierając żywot. zbudował sobie nowy dom. nad którą postawił swój dziurawy kapelusz. gdy nie miał innego sposobu. jadłem i piłem. rzucił w górę. co mu pomagał. A gdy już napełniło się miejsce w jamie. Z innym chłopem stracił diabeł na w spółce w ten sposób: Poczęli razem warzyć piwo. aż nad komin swojej chałupy wyleciał. Inny znowu wieśniak brał od diabła złoto na miarę ćwierci bez dna. dostały mu się liściaste nacie. co zbladł nieco. wódki i co dzień pił krupnik. kiedy wszystkie liście opadną z drzewa.niósł drugi — ani znaku. diabłu drożdże zostawiwszy. a diabeł. odbierze. zakrywszy darniną wszystkie naokoło otwory. sprzedał diabłu duszę za pieniądze: wszelako przy kupnie położył warunek. Ale gdy jesień nadeszła i diabeł przyszedł upominać się. I ja u niego byłem. — Rzucajmy w górę. ścisnął. — Oto. bierze z wierzchu. Diabeł przystał. przez brodę ciekło. Diabeł już teraz mądrzejszy. czy się mój rodzic na miesiącu nie pokaże. panie diable. a chłopu smaczna rzepa. kto z nas mocniejszy? I porwał chłopa. Chłop smaczne zrobił. mój kapelusz. Złe! — pomyślał sobie bies — pomszczę się na chamie — dalej. ze źle. Od tego czasu nigdy diabeł nie pokazał się na górze Dżuga. 91 . gdy się opił drożdży burzących. co cię jak rzucę. pod którą był dół głęboki. 145. chłop pokazał mu sosny zawsze zielone i zadrwił sobie z niego. napełnił nareszcie i kapelusz. że w jesieni przyjdzie jak po swoje. Diabeł wsypał jeden wór złota. nakupił miodu. a w zęby się nie dostało. zamiótł po piasku. że wtedy będzie do niej miał prawo. Zdziwiony diabeł pyta: — Czego tam ślepisz? — Patrzę. bujając tak wysoko — teraz na mnie kolej i porwał diabła w poły. — Dzielmy — kmieć odpowie i zabiera z wierzchu z musem piwo. kmotrze. rzekł: — Dzielmy się teraz. mój kmotrze. w górę wlepił oczy. rzekł znowu: — Siejmy i zbierajmy razem — Dobrze — odrzekł chłop i zasiał rzepę. a tam mi oddasz należną kwotę. Diabeł na to w przestrachu wyrwał się z rąk chłopa i uciekł jak oparzony. co go bolał. co był w pełni. patrzy się w miesiąc. Widzi diabeł. chodź ze mną w głąb lasu. wysypał trzeci. setny. Człowiek miał już od dawna wykopaną ogromną jamę. czwarty. aby diabeł jego sztuki nie poznał. ale miasto rzucić. syp pieniądze.

jak za czasów Pana Jezusa. ale nadto ciemna zasłona przyszłości nie zakrywałaby oczom jego nieprzewidzianych zdarzeń i wypadków. Przed tą jeszcze obławą. który człowiek byłby tak szczęśliwym. bo zaledwie kwiat się pokaże. Dowody były oczywiste. Okropność. i to jedną krótką chwilkę. jeden ze śmielszych ruskich wieśniaków postanowił odczarować te wilkołaki i przywrócić im postać ludzką. Paproć Paproć kwitnie tylko o północy. natychmiast niknie. zobaczysz. że za paznokciem wygodnie się zachować może). Szukał on od dni kilku zbłąkanej krowy. jaka towarzyszy chwili rozkwitania kwiatu paproci. słowem byłby tak. zabito trzech wilkołaków zaklętych z owego wesela.mało ludzi pożarły. Później w trzy lata. Natychmiast znalazł obłąkaną krowę. pod skórą drugiego strój pana młodego. Właśnie w przed j utrze św. Pan młody. a gdy wilkołak żarłby to z chciwością. Jana. Gdyby którego napotkał. Po tej stracie przyszłość mu znowu ściemniała. w dzień św. Jana szedł zasmucony o północy. że ma kwiat tak cudowny. skoro wieść o tym wypadku zaczęła się rozchodzić. u trzeciego zaś panny młodej. wycie wichru i śmiech diabelski towarzyszą ciągle. Biedak nie wiedział. ale szukał ich daremnie.146. jak na ciebie będą te same psy szczekać. uderzyć go miał widłami między ślepie i takim sposobem wrócić mu ludzką postać. Ale na próżno wielu kusiło się o tak ważną zdobycz. — To wymówiwszy zaklął całe wesele w wilkołaki. Jeden wieśniak dostał go mimowolnym sposobem. 147. Oburzony żołnierz niegościnnością zawołał drżąc z gniewu: — Pamiętaj! Ty co mnie szczujesz psami. gdy przypadkiem w łapcie wpadł mu kwiat paproci. chleb i widły chodził po okolicy. jak dawniej. które wielkie szkody w bydle narobiły i nie. wybiegłszy z chaty poszczuł go psami. zapomniał o skarbach i tę tylko korzyść odniósł. rozgrzany trunkiem. Wróciwszy do domu rozzuł się z łapci i kwiat zgubił. nie tylko znalazłby ogromne skarby. w czasie obławy na wilki. W tym celu wziąwszy z sobą prosię pieczone. których diabeł pilnuje. iż znalazł zbłąkaną krowę. najodważniejszych i siły. i przytomności pozbawiła. Skoro bowiem przyszła północ i chwila rozkwitania cudownego kwiatu. dowiedział się o skrytych rozlicznych skarbach i cała przyszłość w widnej postaci stanęła mu na oczy. miał rzucić chleb i prosię. bicie piorunów przy jaskrawych błyskawicach. 92 . iż by dostał kwiatu paproci (co ma być tak drobnym. albowiem pod skórą jednego z nich znaleziono skrzypce z całym przyborem grajka. straszne trzęsienie ziemi. na próżno umyślnie czatowano. Wesele zamienione w wilkołaki Przez jedną wieś nad Bugiem przechodził żołnierz w czasie wesela.

a zarzewie zajaśniało dwoma błyszczącymi oczyma i razem z innymi śpiewać zaczęło.148. głownia stanęła na nogach. że z miejsca zejść nie mogła i przemieniła się w drzewo wierzbowe. jak drzewa. co otaczał wóz wokoło. głowy i innych części ciała wydawać mogła dzieci. słucha: jakieś go śpiewy dochodzą z dala. Osłupiał wieśniak. głownia spora dymiła jeszcze nieco: zaledwo zbliżył się homen. Za każdym krokiem coraz zwiększała się straszliwa drużyna. To dało powód. Słucha dziwiąc się. gdy szła Blinda przez łąkę. Upadł bez siły. Homen Rusin jeden. ale z rąk. poszedł dalej szukać przytułku i jadła. jak homen. a przy śpiewie głos bębenków i piszczałek. Ziemia. jadło zepsute. wóz był czarny i wyniosły. w niemym przestrachu porywa siekierę i najbliższą chce uderzyć marę. Słabo tlało jego ognisko. Odgłos słyszany zbliżał się coraz i wystraszony wieśniak ujrzał szeroką drogą ciągnący się homen. I dziękując Bogu. Błądził dzień cały. rozpalił ognisko i strudzony usnął. Już było po północy. nogi jej uwięzły w ziemi i tak mocno ziemia ścisnęła stopy. jakie uniósł. nazywająca się Blinda. tak dalece. tyle mu psot wyrządził. krzaki i sowy. że gdy wkoło śmierć grasuje. gdy go mocny odgłos zbudzą. 149. a Rusin widział. 93 . iż między gminem uważają wierzbę za drzewo święte i przypisują jej zbawienny wpływ na płodność. uciekł w lasy z opustoszałej chaty i tam szukał ocalenia. ale siekiera z rąk mu ulata. miała szczególny dar wydawania na świat mnogiego potomstwa z niewypowiedzianą łatwością. pozazdrościła jej takiej płodności. tam się cieszą tak radośnie. Staje na nogi.wiała mu przed oczyma. że nie tylko sposobem przyrodzonym rodziła. były połamane i potłuczone. która grzęską była. nad wieczorem zrobił z gałęzi budę. straciwszy żonę i dzieci przez dżumę. nóg. a gdy rano ciepło słońca go zbudziło. odzienie podarte. wyciągnęła dwa ramiona. że choć z życiem ocalał. Homen szedł dalej. Był to orszak mar dziwacznych. przerzuca się w wyniosłą niewiastę z kruczym warkoczem i śpiewając po. a na nim siedziała dżuma. Poznał. sprzęty. że nie kto inny. straszny zwiastun okropnej śmierci. przeto razu jednego. i puchacze wysokie przybierając postacie zwiększały ten orszak. bo po drodze wszystko niemal przerzucało się w widmo. najpłodniejsza z matek. Początek wierzby Niewiasta pewna.

smucił się widząc ładnego syna. nie wiedząc. prędko dostało się do piekielnej bramy. Zaskoczył mu Lucyper z zapytaniem. kiedy rozbójnik dowiedziawszy się. że to. wyprowadził na szeroki gościniec. oddając na ofiarę diabłu. spokojne i chętne do nauk. że z dziecięciem tak lubym wkrótce się rozstać musi. — Nie smućcie się. równo ze świtem puszczając jaskinię. czego żąda. gdzie idzie. otworzyła się snadnie. jakie dlań zgotowano po śmierci męczarnie. o tyle za. Już biedne dziecię nachyliło głowę pod zabójczą pałkę. ażeby zobaczył w piekle. Bóg mi dopomoże. w piątym roku już dobrze czytało i pisało. uważało smutek ojca i łzy rzewne. niebawem wyruszył z domu. Zasmucony począł rozpaczać. Nikomu nie podarował życia. ale Madej miał węch tak doskonały. błądził długo i w pomroce nocnej ugrzązł w bagnie bez ratunku. — Nie troszcz się. ja pójdę do piekła i cyrograf odbiorę. raz jeszcze umowę przypomniał i zniknął. tyle nalegał. lecz Madej zaledwie wpadł do niej. którego już złemu duchowi zapisał. co mu gotowała strawę. Kupiec pomyślał trochę i przystał rad na podany warunek. Pacholę. Małe pacholę. matkę jedno zachował przy życiu. Było ciche.150. O ile z radością powitał żonę tak dawno nie widzianą. Morderca własnego ojca. litując lat młodych. kogokolwiek dostał. a zmusiwszy kupca do wydania cyrografu. mój rodzicu. ile razy zapatrywał się w jego urodne oblicze. gdy nagle w postaci ludzkiej zły duch mu się pokazał. zabłąkanych podróżnych w jaskini przechowywała. bez litości zabijał. I szedł długo i daleko. moją zostanie własnością. które przylepiał. co tym więcej strapione serce ojca jątrzyło. urodne. że wracając do jaskini. zaraz zwietrzył ludzkie mięso. Chroniąc się przed burzą. Diabeł wyciągnął go z błota. że kupiec wyjawił mu wszystko. który zrobiwszy potrzebny przybór. Matka. ale pod warunkiem. tymczasem dziecię w pacholę wyrosło. Madej Jechał kupiec przez las gęsty. a tu w jaskini ukrytej zamieszkał rozbójnik Madej. ciemny. aż zawędrował w puszczę ciemną i straszną. Płakała matka. stara. że żona powiła mu. 94 . tając łzy gorzkie przed żoną. podarował mu życie z warunkiem. przypadkiem zaszło tam nasze pacholę. święconą wodą i obrazkami.go syna. Skrycie płakał nieraz poczciwy kupiec. podeszła niewiasta. co masz w domu. ukryła go w ciasnym zakątku jaskini. a o czym ty nie wiesz. doszedłszy lat siedmiu. błogosławiąc na tak daleką drogę chłopczynę. Tyle przeto prosił. podczas gdy był w podróży. człowieku! — wyrzekł do kupca — ja was wyciągnę z błota i do domu wskażę drogę. poczuł świeżego człowieka. płakał i ojciec.

przestraszony okropną męką. że w pobliżu jest piękna jabłoń. Minęło lat. oddał pismo w tejże chwili. Doniósł więc o tym. iż dopóty czekać będzie na tym samym miejscu. ale trzymał go jeden kulawy diabeł. igłami i brzytwami. Madej ukląkł w lesie. dopóki nie zostanie biskupem. Przychylił się kapłan do jego prośby. a chcąc tak srogiej męczarni uniknąć. postanowił pokutować. a diabeł. doszedł go jabłek zapach przyjemny. ostatnie jabłko przemienione w siwego gołąbka za innymi uleciało. który go o wysłuchanie spowiedzi i rozgrzeszenie prosił. na koniec do kontraktu: już i kontrakt podpisany.— Cyrografu na moje duszę przez ojca mego wydanego. rozbójnikowi. dworzanie z osłupieniem widzieli. wysłane ostrymi nożami. Jak raz jawi się nieznajomy człowiek. nie chciał wrócić cyrografu. później do zgody. jak w czasie spowiedzi jabłko po jabłku zamienione w białe gołąbki znikały w powietrzu. 95 . a ten grzech ciężki utaił. z długą. idzie na wskazane miejsce i z podziwieniem poznaje Madeja. Ciekawy chłopczyna poszedł zobaczyć tak straszliwe łoże. przychodzi do umowy. przy niej zaś klęczy starzec siwobrody. a z góry kapała kroplami rozpalona siarka. 151. kilkadziesiąt. co widział. wydać cyrograf rozkazał. a choć parzony kropidłem święconej wody. Wyszli więc razem z jaskini. powiada. aby jemu ten obowiązek powierzono. ale żadnego nie da sobie urwać jabłka. zatknął w ziemi przy sobie morderczą maczugę. już go pan wręcza nowo przyjętemu. wiedząc zaś. gdzie go już oczekiwał zasmucony Madej. niezajrzaną okiem. dworzanie wkrótce wracają i donoszą. Rozkazuje więc swej służbie tego owocu wyszukać. dzień drugi. chcąc go pozbyć czym prędzej. przyrzekł. Modlił się gorąco biskup nad grzesznikiem. Biskup wysiada z powozu. Pan przystaje. do ziemi zarosła brodą. była to dusza ojca Madeja. aż trzeciego zaszedł do tejże jaskini. pod spodem palił się ogień nieustanny. że Iskrzycki nie ludzkie ma pazury. lecz gdy wyznał i ten grzech ostatni. nim on chłopczyna wyszedł na dostojność biskupią. Hetman piekielny kropiony święconą wodą. Zmartwiał z przestrachu zbrodzień. Raz przejeżdżając puszczą ciemną i gęstą. ciało Madeja w drobny proch się rozsypało. Rozgniewany Lucyper: — Weźcie go na Madejowe łoże! — zawołał. kiedy znienacka postrzega. Jedno tylko pozostało jabłko. Iskrzycki Pewien pan w okolicach Tarnowa potrzebował ekonoma. okrytego siwizną. którego sam zamordował. że się zowie Iskrzycki i prosi. że młode pacholę poświęciło się na księdza. a gdy dał mu rozgrzeszenie i trącił palcem. Było z żelaznej kraty. Wyszedł z piekła i szedł dzień jeden.

Boruta Zamek łęczycki stoi wśród błot nad Bzurą. Państwo bali się z początku. że był zawołanym rębaczem. z tym zapewnieniem wychodzi i ginie. póki termin kontraktu przeznaczony nie rozłączył ich na zawsze. Inną razą Boruta uprzykrzywszy sobie siedzieć na skarbach w lochach łęczyckich umyślił przejść się po okolicznej szlachcie. * O Borucie krąży taż powieść i w Litwie nadniemieńskiej. bo mu wstyd. aż tu za powozem dało się słyszeć: — Nie bój się. Ale Iskrzycki ani da sobie mówić o odprawie. tak byli pewni jego dobrych chęci. że nie będzie miał czasu. Krąży o nim takie podanie: Pewien ksiądz z Łęczycy zaproszony jadąc na obiad. z kim rozmawia. Zdumieni państwo pomiarkowali. pani! Iskrzycki z wami. wyjeżdżają na nowe siedlisko radzi. że w domu swoim diabła przechowuje. kiedy już po nieszporach. że raz podpisawszy kontrakt musi — mimo woli pana — dopełnić wszystkich jego warunków. — Przelękniony pleban poznał. że z diabła zażartowali. Odtąd nie pokazał się już nikomu. że wyjeżdżając z domu oddawali mu dzieci w dozór. Mąż wypełnia wolę żony i bierze dzierżawę gdzieś za Wisłą. Właśnie przebywał groble śród błota. pił i hulał. Odtąd Boruta nie chce wyłazić z lochu. ale obrał sobie mieszkanie w piecu i stamtąd wszystkie usługi najgorliwiej na każde zawołanie pełnił. gdy napotka wieśniaka. Był to Boruta. 152. ale rano. nastaje tedy na męża. że go szlachcic obciął tak szkaradnie. że nie było sposobu rozstania się z tak wiernym sługą. Z tym wszystkim samej pani swędziło gadanie sąsiadek. wrócili do domu i żyli z nim w dawnej zgodzie. księże! — Zdziwiony pleban odpowiada: — A wszakże to nie wieczór. W drodze wypadło przebywać jakieś miejsce tak złe czy niebiezpieczne. a podochociwszy sobie wdał się w kłótnię. i prędzej pojeżdżać kazał. waha się jakąś chwilę. który go z rubaszną pozdrawia miną i tymi słowy: — Dobry wieczór. tak że musiał stanąć szlachcicowi do korda. że pani krzyknęła ze strachu. Przypadkiem trafił na wesele. przysięga. odmawiał i modlitwy nieszporne.Zmieszał się obywatel. lecz z wolna tak przywykli do niewidomego sługi. aby na czas pewny przemienić mieszkanie. co przybrał na się postać rubasznego wieśniaka. przy pacierzach porannych przewidując. w jego lochach siedzi diabeł Boruta i pilnuje ogromnych skarbów. Na to wieśniak rzecze z szyderstwem: — Musi być wieczór. który. uciął mu od razu pazur u łapy. w końcu zrywa całą umowę i służbę Iskrzyckiemu wypowiada. 96 .

A Twardowski odrzekł na to: — To jest pszczółka. raz był zaszedł w bór cienisty bez narzędzi czarnoksięskich. zawarli z sobą umowę. że jedną zgruchotał cale. latał w powietrzu bez skrzydeł. wyrywa sosnę z korzeniem i tak silnie Twardowskiego uderzył po obu nogach. który własną krwią Twardowski. mościwa panno! Zgadł w istocie i wnet się ożenił. co żyje. jak w one czasy bywało. robak czy wąż? Kto to odgadnie. Pani Twardowska na rynku krakowskim ulepiła z gliny domek i w nim przedawała garnki i misy. Zaczął dumać zamyślony. W starej księdze raz wyczytał. Kiedy długo dokazuje. przejeżdżając z licznym dworem. co jeno zażądał żywnie. bo co chciał. W ostatku sprzykrzywszy sobie. to diabeł znosił. Na kolanach zaraz diabeł napisał długi cyrograf. miał na swoim zawołaniu: jeździł na malowanym koniu. Upodobawszy jedną pannę chciał się ożenić. w daleką drogę siadł na kogucie i prędzej bieżał niż konno. zaczął biesa głośno przywoływać. będzie mój mąż. Złota miał zawsze by piasku. Między wielą warunkami był ten główny: że dopóty ni do ciała. Twardowski Twardowski był dobry szlachcic. kto zgadnie. wyciśniętą z serdecznego palca. ni do duszy czart nie ma żadnego prawa. Wskazał mu Olkusz. co to za robak? Twardowski w ciemię nie bity. zgrzytając kłami ze złości. jak diabła przywołać można: o północnej przeto dobie wychodzi z Krakowa.153. kędy leczył w całym mieście i przybywszy na Krzemionki. Na mocy tej to umowy diabłu jako swemu słudze rozkazał naprzód. przebrał się za dziada i przyszedł do ładnej panny. tłuc je zawsze czeladzi kazał. by z całej Polski srebro naniósł w jedno miejsce i piaskiem dobrze przysypał. on siedząc w pięknej kolasie śmiał się szczerze z tej psoty. Chciał mieć więcej rozumu. zły duch czekając dość długo na 97 . nagle napada go diabeł i żąda. Twardowski za bogatego przebrany pana. Rozgniewany czarnoksiężnik mocą swojego zaklęcia zmusił biesa do ucieczki. ogromny kamień pod Czerwińskiem sam przyniósł i jednej nocy wykopał pod Knyszynem staw — Czechowizną zwany. pływał po Wiśle ze swoją kochanką wstecz wody bez wiosła i żagli. Wszystko. posłuszny służka dopełnił rozkaz wydany i z tego srebra powstała sławna kopalnia srebra w Olkuszu. Pyta go zaraz ukazując z dala flaszeczkę: Co to za zwierz. aby niezwłocznie udał się do Rzymu. bo po mieczu i kądzieli. bo nie chciało mu się umrzeć. i znaleźć od śmierci lekarstwo. A kiedy żona ze złości wyklinała w pień. niż mają drudzy poczciwi ludzie. ale panna chowała we flaszce robaka i pod tym warunkiem obiecywała oddać temu rękę. Stanął prędko zawezwany. podpisał. Od one j doby już był kulawy i zwany odtąd powszech nie kuternogą. dopóki Twardowskiego w Rzymie nie ułapi.

ułożył był kantyczki na cześć Marii i Jezusa. że w niej się gospoda nazywała „Rzymem”. złożył w kołysce dziecię. 154.duszę czarnoksiężnika. miał kapelusz trójgraniasty. Chociaż był pięknie ubrany. Strzeż się zaś najusilniej pomyłki. będziesz je bez ustanku liczył. że nie może złamać szlacheckiego słowa. pokazują czarną plamkę. powtarzając zawsze od jednego do dziewięciu i na odwrót od dziewięciu do jednego. Zawrzasło radośnie stado kruków. Bowiem w młodości swojej. Żal mu szczery serce ścisnął: tam zostawił wszystko. prosi. poznał zdziwiony. który piękny majątek osiągniony po przodkach zmarnowawszy. gdy w własnej postaci wpada diabeł do izby. kiedy był pobożny. nie wiedząc. ani więcej. a trzewiczki ze sprzączkami — wszyscy poznali go od razu. że potrzebuje pomocy. świeżo dopiero ochrzczone. spodnie krótkie i obcisłe. To go uratowało od piekielnej mocy. frak niemiecki z długą na brzuch kamizelką. bo wyglądały rogi spod kapelusza. pazury z trzewika i harcap z tyłu. gdy spostrzegł wielką przeszkodę. stanu swojego się zwierza i aby go swą cudowną sztuką z niedostatku wydźwignął. przystąpił do czarownika i rzecze: — Jesteś dobry szlachcic. proszącemu daje radę. — Idź! — rzecze — i szukaj pustej na ustroniu chaty i miawszy ze sobą dziewięć pieniążków. zatem verbum nobile. Dziewięć groszy Mieszkał w Bydgoszczy szlachcic polski. Skoro tylko próg przestąpił onej karczmy. albowiem gdy skończył ona pieśń. porywa na ręce i zaczyna piastować. towarzyszem wylecieli wprost kominem. co go może tutaj spotkać. Twardowski nie stracił ducha: spojrzy na dół — widzi ziemię i miasto Kraków. bo małe dziecię na ręku. coraz wyżej. aż dobrze dnieć zacznie. Ale bies wnet znalazł sposób. ani mniej. Z nim marnotrawca znajomość zawiera. mnóstwo kruków osiadło dach cały i wrzaskliwymi głosy napełniało powietrze. debet esse stabile. Już chciał porwać Twardowskiego. Strachów się żadnych nie lękaj. iż od ścisłego jej dopełnienia wszystko zależy. Przypadek sprowadził Twardowskiego do tegoż miasta. Twardowski za posłańcem spieszy do jednej wsi w Sandomierskiem. co kochał w życiu. do którego nie miał prawa. więc z kołyski dziecię małe. że już więcej w górę nie leci i że zawisł w powietrzu. Twardowski od razu poznał. Lituje się Twardowski. zalecając. gdy miesiąc zejdzie w pełni. po kraju się włóczył. głos tylko mocny słyszy nad sobą: — Zostaniesz do dnia sądnego zawieszony jak teraz! Dziś. Lecą wyżej. która jest ciałem Twardowskiego zawieszonym do dnia sądnego. już nie widzi towarzysza swej podróży. a wraz ze swym. przybiera postać dworzana i jak biegłego lekarza zaprasza niby do swojego pana. boby to wszystko zepsuło. ozwało się w nim uczucie z lat niewinności i zanucił godzinki. Oglądnie się koło siebie. bo 98 . Twardowski widząc.

siedm miesięcy. co się dzieje. Chce nieborak liczyć. pająk. w siedmiu miesiącach urosło w młodzieńca. Otóż po bogactwach! Wychodzi pełen rozpaczy. maścią nasmarował. na tej to murawie spoczywało snem ujęte nadobne dzieciątko zachowawszy w zdrobniałych rysach oblicze Twardowskiego. siedm dni i siedm godzin leżało ciało nie odkrywane. że nie. ale pod murem otaczającym wkoło. Wyjął to dziecię — zaniósł do domu. ile razy z domu wychodził. polał sokami roślin i złożył na powrót ciało jak należy. resztę życia pokucie poświęcił w mniszym kapturze i w bydgoskim klasztorze reformatem został. gotował zioła i maście. Odmłodzenie się Twardowskiego Twardowski. 155. aby się wykręcić od śmierci. zaklął go w pająka. ale na czym stanął. trzymał w swojej komnacie mając o nim czułe staranie. jakoż znikł czarnoksiężnik. wierny towarzysz przyczepiony co jego nogi. jak Twardowski. co widział i usłyszał. wynagrodził sowicie wiernego ucznia. aby się nie pomylił. Jakiż podziw! Zwłoki Twardowskiego znikły. Wtedy zaczął znowu pracować odrodzony Twardowski w czarnoksięskiej sztuce. Słucha rady chudzina. Tak posiekawszy. wszakże zaraz. znajduje pustą chatę. Od nich stłuczony i zbity. na których leżały. który całe życie pracował. a tymczasem krajał ciało jego. zapaliwszy siedm świec z tłustości trupiej. bo dzień niedaleko. iż te nic złego ci nie zrobią. Na kilka lat przed porwaniem swojemu zaufanemu uczniowi kazał się posiekać w kawałki i przepisał mu. przez noc urosło. zrzucił ziemię i oderwał nadgniłe wieko. niżeli byłeś. a żałując swojego postępku. przyczepiał się doń nitką — i zawiesili w powietrzu. żeby tajemnica odrodzenia nie wyszła na jaw. Gdy to dopełnisz. i czasu odkopania grobu. 99 . Uczeń rozgłosił śmierć Twardowskiego. — I zniknął. Twardowski polecił. Ten odpowiada z radością. ale mu diabli drogę zastąpili.ja cię zapewniam. Nie pochowano je na cmentarzu. O północy w pełni księżyca sam z rydlem. wraca na powrót i usiadłszy na uchu rozpowiada mu. Już dnieć miało. spuszcza się na swojej nici ku ziemi. by przez rok. gdy czart w Twardowskiego postaci przed nim staje: i czy by się nie mylił? — pyta. wynalazł wreszcie sposób pewny. staniesz się bogatszym panem. za siedm dni już mówiło tak o wszystkim. nie pamięta. — Rachuj że! — rzekł mu — dalej. aby przez trzy lata. Kiedy potem diabli porwali Twardowskiego z karczmy. Wierny uczeń dotrzymał wiernie i przepisu. dziewięć groszy rachuje. i nigdy ci na pieniądzach zbywać nie będzie. siekał. jak dalej ma postępować. kwitły wonne fiołki i macierzanka. a on pająk. siada i natężoną myślą.czołgał. w miejscu wiórów. wziął się do roboty. przygląda. czym nędzarza pociesza. ledwie się biedak do miasta za.

Sprowadzono zewsząd do dworu ludzi w sztuce czarnoksięskiej biegłych. 157. inaczej za duszę i za życie króla nie zaręcza. Cień Barbary Żałosny król Zygmunt August po stracie ulubionej swej żony. księża szczególniej ubierając się do mszy przeglądać się w nim nie mogli. w czarne. iż odtąd dziwacznymi potworami więcej ich nie straszyło. wysokie cali 22. ukazywały się żyjącym. że w nim pokazywały się rozmaite postacie drażniące i straszące ich. O możności więc nie wątpił. przezroczyste. 100 . byle dopiąć celu swych chęci. Zwierciadło Twardowskiego W Węgrowie. obiecano sowitą nagrodę. żadnej skazy na sobie nie mające. czego inni nie śmieli i królowę Barbarę chodzącą królowi pokazać przyrzekł. aby w milczeniu i spokojnie siedząc na widok ukazującej się królowej z miejsca się swego nie ruszył. Zawierza król przyrzeczeniu i czasu ku temu przeznaczonego z największą niecierpliwością oczekuje. na ostatek jeden uderzywszy kluczami kościelnymi roztrzaskał je w ten sposób. lub same dobrowolnie. jak dusze osób zeszłych. Barbary Radziwiłłównej. Ledwie zdołał Twardowski na miejscu króla zatrzymać.156. Ostrzega tylko Twardowski Augusta. gdyż diabeł zwykle się pokazywał. iż straszydło wpatrujących się w takowe. dlatego. szerokie. aż wtem widmo zniknęło. W wychowaniu niewieścim młodości swojej nasłuchał się tysiącznych powieści. wywołana z cieniów śmiertelnych zjawia się mara. rozbite tylko u dołu na czwartą część wysokości. kto by dokazał tego. Zwierciadło to należało do czarnoksiężnika Twardowskiego. Lusus at iste. Nadeszła pożądana chwila. z fasetką dokoła. że studenci ciskali dawniej w to zwierciadło ciężkimi rzeczami. chęci swej zwierzył się dworakom ubiegającym się w staraniach zadosyć uczynienia żądzy swego pana. Zwierciadło to zawieszone wysoko nad drzwiami dlatego. znajduje się w zakrystii zwierciadło z metalu białego. staroświeckie ramy oprawne. Poddaje się August tak twardemu i tak trudnemu do zachowania warunkowi. szerokie 19. Dei versus in obsequium est. Podjął się tego Twardowski. płaskie. Podanie miejscowe niesie. lub wywołane sztuką czarnoksięską. w kościele farnym. jak sam napis na ramach białymi literami wyraża: Luserat hoc speculo magicus Twardomus artes. cień jej przynajmniej oglądać pragnął. iżby król skutkiem swych chęci pocieszony został. tak żywo się porwał i chciał lubą marę uściskać.

ale już owej książki nie znalazł. wszedł do książnicy. ani mógł wiedzieć. dał się słyszeć zgiełk i łoskot okropny w książnicy. Jakie życie prowadził ów sławny czarnoksiężnik Twardowski. temu diabeł się objawi i spełni rozkaz. naówczas pomocnika przełożonego nad księgozbiorem wileńskim. Liber magnus I Z pazura lwa poznać. zbiegły się snadź złe duchy. czytać ją zaczął. II Księga ta znajdowała się potem w książnicy krakowskiej. gdzie książka rzeczona Twardiowskiego łańcuchem żelaznym do muru przykuta była. a ksiądz przelękniony rzuciwszy książkę ledwie do pobliskiej izby zemknąć zdążył i całą noc potem z przestrachu bezsenną przepędził. wykazuje owe dzieło jego czarodziejskie. otworzył ją i czytał formuły czarnoksięskie. Pewien żak słyszał. ale szczęściem. z daru jego. Gdy ów ksiądz ciekawością zjęty. z wielą innymi księgami wileńskiemu domowi jezuitów się dostał. rzekł: — Chcę pietruszki! — Posłuszny rozkazowi diabeł zaczął nosić i drzwiami. który po śmierci króla Zygmunta Augusta. jaki mu wyda czytający. że kto by w niej czytał. co by zawierała. jak je skończył. który mu wskazał miejsce osobne. gdzie by się podziała. o którym ksiądz Szpot pisze. a z dzieł życie człowieka. czyli rękopism. zamiast powiedzieć: — Chcę pieniędzy! — jak był sobie ułożył. i oknami pietruszkę. który się nastraszył niezmiernie. Wtem diabeł stanął przed nim w straszliwej postaci i zapytał: — Czego żądasz? — Żak. więc musiał zaprzestać roboty. 101 . Nazajutrz rano wezwawszy drugich. Zakradł się więc pewnej nocy.158. iż słyszał z ust księdza Daniela Butwiła. że kur zapiał.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->