Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

LUCJAN SIEMIEŃSKI

PODANIA I LEGENDY POLSKIE, RUSKIE I LITEWSKIE

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000

2

Kilka słów o ważności podań ludowych
l Stary świat pogański przeminął; na jego miejscu powstała nowa wiara, poważna, tkliwa, pełna szczytnych tajemnic i szczytniejszych nadziei. Z nią zstąpiło w serce człowieka mnóstwo uczuć nie znanych starożytnym: jako to: święta gorliwość wiary, poświęcenie się, szlachetny zapał wolności, miłość, miłosierdzie, przebaczenie krzywd i uraz. Pod takimi wpływami zrodziła się poezja lepiej zastosowana do potrzeb chrześcijaństwa, poezja mająca także swoje mity i podania. Przez długi czas nowe to źródło natchnień zaniedbanym było przez umników wszelkiego rodzaju; pobożną i tkliwą legendę zostawiano tylko starym babom i dzieciom, jakby niegodną dostojniejszych uszu; podanie miejscowe o olbrzymach, duchach pokutujących itp. odrzucał poważny historyk jako nie przypadające do miary jego pojęć i poszukiwań. Zgoła, z biegiem czasu, z wzrastającym duchom dociekania i rozbiorowości psuła się owa szczytna prostota wiary, która tylu rozkoszy była źródłem, a bez której nie masz i być nie może prawdziwej poezji. Poezja bowiem każdego okresu składa się zwykle z dwóch głównych żywiołów: ze szczerej wiary i wyobraźni człowieka, który wierzy w to, co opowiada i z wiary szczerej ludzi z czystym uczuciem, którzy wierzą w to, co im opowiadanym jest. Za granicami tej ufności i wspólnego pojęcia, gdzie się zbiegają harmonijne organizacje, poezja jest tylko czczym słowem, tylko sztuką jałową składania wierszy. Dlatego poezja w znaczeniu prostym i pierwotnym tego wyrazu nie istnieje dziś prawie, tylko między gminem, który sam jeden jest panem potrzebnych do niej warunków. Chcesz się z nią bliżej zapoznać, musisz szperać po starych księgach pisanych przez ludzi gorącej wiary i prostego ducha, albo też zasiąść w kole wieśniaczym. Tam to jeszcze krążą tkliwe i urocze podania, których powadze nikt się nie ośmieli zaprzeczyć, a które z pokolenia na pokolenie przechodzą jak puścizna w nieomylnym i poważnym słowie starców. Tam żadnej wziętości nie mogą mieć szydercze zarzuty zarozumiałych mędrków, dla których dociekań wiecznie są zamknięte tajemnice duchowo, bo aczkolwiek zdają się gonić za prawdą, zdobywają same tylko wątpliwości. Klechda, podanie, legenda nie może przypuszczać żadnej rozprawy ani krytyki, tarcza bowiem głębokiej wiary odbija pociski wymagań rozumowych, jak i wzgardliwej filozofii; utwory te ludowe nie są zmuszone zamykać się w obrębach zwykłego prawdopodobieństwa, nawet w obrębach możliwości; bo to, co nie jest dziś możliwym, bez wątpienia było nim za dawnych czasów, kiedy świat młodszy i niewinniejszy zasługiwał, aby Bóg robił dla niego cuda, kiedy anieli i święci bez ubliżenia swej niebiańskiej dostojności mieszali się z ludem prostym i czystym, który dzielił swój żywot między pracą dnia każdego i pełnienia świętych powinności. II Najniebezpieczniejszym nieprzyjacielem klechdy, podania, pieśni gminnej, zgoła wszelkiej wiary jest (a ułamkowa cywilizacja stanów wyższych przeciskająca się do ludu; ona mu bowiem za odsłonienie kilku materialnych ulepszeń i celów odbiera szeroki świat duchowy, z którym wieśniak w ściślejszych zostawał stosunkach niż najwybujalszy filozof. Najlepiej o tym przekonamy się z doświadczenia na ludzie w ogólności, jeżeli rozważymy, jakim jest w krajach, gdzie go pewna oświata owionęła, a jakim w tych, gdzie przy

3

dawnych swoich wyobrażeniach pozostał? Oto w pierwszych - stracił bardzo wiele z swojej prostoty, z swej świadomości duchowej, ze swojej poezji; piosnek, którymi od wieków odzywały się jego lasy i pola, dziś wstydzi się śpiewać jako zbyt prostackich; w powieść, którą opowiada, nie wierzy i nie gniewa się, gdy ktoś ją wyśmieje: zgoła, zamieniwszy wszystkie skarby uczuciowe na zyski materialne, staje się bardziej kosmopolitą i wszystko mu jedno, czy przewracać ziemię w przedpotopowych lasach nowego świata, czy na besarabskim stepie. Ta półcywilizacja odejmuje owę woń niewinności, owe szczytną prostotę właściwą plemionom, co pielęgnuje nie wygasłe ognisko wiary; i patrzmy tam, gdzie jeszcze nie dosięgła, pojawiają się niezmierne materiały, z których dłoń twórczego geniuszu może wznieść budowę spółczesną o wiele spanialszą nad wszystkie mrzonki nowoczesnych socjalistów. Rozumiem tu głównie lud w naszych polskich ziemiach tak ruski, jak litewski. Dzisiaj jest on takim jeszcze, jakim był przed tysiącem i więcej lat. Religia chrześcijańska podciągnęła tylko jego wyobrażenia pod jeden wielki system domowy, społeczny i polityczny, a bynajmniej nie zniszczyła dawnych podań, ale wytłumaczyła je i uzupełniła, co właśnie, jak się wyraża Mickiewicz, stanowi jej charakter postępu. Wiadome powszechnie, że między dogmatami chrześcijaństwa a dogmatami pogańskimi jest związek.* Religia chrześcijańska nie zniosła ofiary, tylko wykryła jej znaczenie, nie odrzuciła pojęcia pierwiastków złego i dobrego, tylko objaśniła ich stosunek, łączyła się przeto z najistotniejszymi zasadami wiary pogan. III Sądzę, że źle ci robią, którzy za nic poczytując tę samorodną cywilizację ludu, gardzą nią jako przesądem lub zabobonem i gwałtem mu narzucają formy społeczeństwa zachodniego, które jak to dobrze dziś czujemy, opierają się na dość niegruntownych podstawach, gdyż lada system, lada wypadek, wstrząsa je i obala. Daleko ważniejszym zadaniem byłoby, miasto przewracać zbutwiałe karty przeszłości, z których nie może nic żywotnego się wysnuć, czytać w otwartej księdze ludu; zbadać jego życie wewnętrzne (zewnętrznym, to jest politycznym, dotąd nie żył) we wszystkich korzeniach i gałęziach tego tajemniczego drzewa i znaleźć klucz do jego serca, które dotąd jeszcze się nie otwarło i nie otworzy nawet za obiecane złote góry. W przedmiocie tym najjaśniej i najgłębiej wypisał się autor rozprawy O góralach tatrańskich umieszczonej w piśmie czasowym „Rok 1844” na miesiąc wrzesień posz[yt] IX, do niej więc odsyłam; tam znajdzie się i podział tej pracy, i wytknięte jej cele. To jeszcze natracę, że przedsięwzięcie to, tak pod względem użytku publicznego, jak literackiej zasługi, przyniosłoby tysiąckroć ważniejsze korzyści niż ogłaszanie zdań pscudopostcpowych, niż wertowanie starych broszur lub paszkwili i karykatur różnoczcsnych, z których pan Maciejowski odgadywał przeszłość polskiego i ruskiego narodu. Nie za stolikiem, to z piórkiem i okularami, nie nad stosem szpargałów przychodzi się do odkrycia nowych prawd lub światów; Kolumb mógł z niektórych wieści od islandzkich żeglarzy domyślać się o istnieniu nieznanej ziemi, ale byłby jej nigdy nie odkrył, bez spuszczenia się na wiatr i losy, bez poświęcenia swej osoby nie-pcwnościom morza. Nie przeczę, że w pracach tego rodzaju potrzebne są gruntowne i głębokie wiadomości, ale tylko jako środek, i to podrzędny. Przykład Chodakowskiego wielu w tym względzie poruszył, ale wszyscy cząstkowie działali tylko w tym nowym dla siebie żywiole; ci do pieśni, owi do klechdy, inni do strojów i zwyczajów ludu, a nikt jeszcze nic objął jednej prowincji jednego plemienia** ze wszystkimi zwyczajami, wyobrażeniami, pieśniami, muzyką, tańcami, przysłowiami, podaniami miejscowymi, tajemnicami lekarskimi, z nauką astronomii, historią naturalną (ludową) i innymi gałęziami świata umysłowego. Taki opis zaspokajałby potrzebę naszą; uczyłby szanować tę istotę, która acz stoi na

4

najniższym szczeblu społeczeństwa, przechowała może w swym łonie pierwotne objawienie i najdawniejsze tradycje. IV Wykładając wysokie zasługi wyniknąć mogące z pracy tego rodzaju, nie przeczę, że na to potrzeba nie lada odwagi, nie lada siły moralnej, a nade wszystko szczytnej miłości i prostoty duszy; gdyż bez ostatnich warunków niepodobną jest rzeczą dostać się do tajemnic gminu. Chciawszy doznać wzajemności, należy takim stanąć w oczach wieśniaka, jakim on jest sam; z tą wiarą, z tym prostym czuciem, bez żądnej spekulacji ani podejścia. To bowiem, co ma służyć za przyszły żywioł, za tkankę wysokich przeznaczeń, nie powinno być użyte na karb dumy autorskiej lub dla nasycenia próżnej ciekawości. Wieśniak nasz jakby ostrzegany przeczuciem, że kwiat jego uczuć, popadłszy się w ręce nie poświęcone, utracą woń swą i barwy, ma się ciągle na baczeniu i niełatwo przed pierwszym lepszym tajemnicze słowo uroni lub pieśń odśpiewa. Najlepiej to wiedzą ci, co przestawali z ludem i chcieli zeń coś wyciągnąć***. Powiadał mi pewien, iż mając na myśli podanie podgórskie pytał we wsi, czy tu nie ma kogo, co by umiał opowiadać bajki? Wskazano mu jakiegoś starca. - Poznawszy się z nim, częstuję go kieliszkiem, mówi grzecznie, w końcu nakręca do podań miejscowych i klechd. Starzec ujęty zaczął opowiadać - myślicie, że klechdy i podania? Bynajmniej - zbył go jakimiś tłustymi anegdotami. Inny znowu na Litwie nie mógł się doprosić pieśni u pewnego starca; dopiero kiedy raz podochoceni chłopcy zaczęli wyśpiewywać wszeteczne piosenki, starzec ów przejęty zgrozą obrócił się do zbieracza pieśni i zawołał: - Za moich młodych lat nie znano piosnek, jakie ta znikczemniona młodzież śpiewa, ale takie tylko śpiewano - i zawiódł przecudną dumę, sięgającą Bóg wie, jak głębokiej przeszłości Litwy. Wieśniak otoczony nieprzyjaznymi sobie żywiołami, ciśniony obca cywilizacją, broni swych płodów duchowych jak największej świętości, jakby bronił krzyża ze znakiem Zbawiciela, gdyby świętokradca przyszedł go wywracać. Co więcej, ma on swoje pewniki i prawa, które my nazywamy przesądem lub zabobonem, lecz bardzo fałszywie; albowiem są to prawdy uświęcone starym bardzo doświadczeniem, a utrzymujące się w postaci przysłowia lub przypowieści; do liczby takich prawd należy i ta, aby strzec swoich tajemnic jak oka w głowie, inaczej, rozpowszechnione tracą na swej mocy i potędze. Wiemy, jak trudno wydobyć jaki środek lekarski od chłopa, który go zbawiennie używa; w jego bowiem przekonaniu nie należy się zwierzać dla nasycenia czyjejś ciekawości, ale tylko pod uroczystą przysięgą, często na łożu śmierci, jak to ojcowie synom swoim czynić zwykli. Taką to ostrożność okazuje wieśniak w udzielaniu wszystkiego, w co wierzy; przeciwnie tam, gdzie za pierwszym słowem prawi, co ślina do ust przyniesie, gdzie pomiesza świeckie i obce wiadomości ze swymi własnymi, tam nie wierz jego bredniom, bo już uronił na zawsze tajemniczy kwiat paproci, który mu odkrywał wszystkie skarby. Na dowód powyższych mych twierdzeń przypominam tu Staszica, który wyraźnie mówi w Ziemiorództwie gór karpackich, jak trudno było mu co wydobyć od górali, mianowicie o owych talizmanach gdzie nazwiska perskie, Amschapsans i Bachman, wspomniane były. Takie jedno odkrycie wyświeciłoby może lepiej nasze pochodzenie, nasze dawne stosunki, niż tylokrotne dociekania z pisarzów obcych, których stopa nigdy nie zabłądziła na polską ziemię; ucho nigdy dźwięku słowiańskiej nie słyszało mowy. V Z drugiej strony wszedłszy z ludem w duchowy stosunek, przypuszczeni zostajemy do wspólnego z nim dziedzictwa, wchodzimy do tej jaskini istnie-j jącej w podaniu, gdzie możemy garściami podnosić drogie kamienie i złoto, i byle się nie obracać poza siebie,
5

jak wszelkie dotychczasowe przypuszczenia nabrały przekonywającej pewności. które nie wiem dlaczego. w której żyje Ukrainiec. o ile mogę wnosić z urywków jego umieszczonych w „Athenaeum”. tylko spytajmy tych. nie możesz nie westchnąć l nie podzielić jego tęsknoty za przeszłością. wyraz prawdy ostrzegającej. Drobne to tylko przykłady. Taki to obraz wywnętrzającego się syna stepu podaje nam p. jego na koniec wyraz twarzy i poruszenie głowy malujące żywy obraz uczuć serca. hulackmi i tym podobnymi. że to są piękne uludzenia. Podhalana pragnienie. ani tworzyć dzieł przynoszących nieśmiertelność.klechd. gdy tyle ramot się pojawia. 6 . którą się pyszni i szczyci.wątpliwość lub zaprzeczenie. zobaczmyż. kiedy ci pierś swoją otworzy: Wszystkie pamiątki żywe obudzają uczucia w Ukraińcu. opowie znane sobie powieści o zdarzeniach i bohaterach. za którą marnie ścigał po martwych kronikarzach. gdzie życie nagięło się tylko do konwcncjonalizmu. notąd tylko ułamkami i wyjątkami nas dochodzi. nie wolno nam obracać się na ten świat drugi. Chodakowski odkrywszy jakieś zapomniane uroczysko lub horo-dyszcze. co mówi o góralu tatrzańskim pan Zejszner (Biblioteka [Warszawska] 1844. a razem konieczny jej wypadek . bo z niej wionął zaraz duch ożywczy na tę przeszłość. już to stając się prostymi. podań. wszedłszy raz do tej jaskini podań. bez rzeczywistości. wygotował obszerne dzieło. co mówi o Ukraińcu. dowiedziawszy się o jakimś obrzędzie.O. jakie umie o dawnych czasach. Ich twarze i cała postać przybiera wtedy wyraz to podziwienia. Ukraińca tęskny żal za piękną przeszłością. jak po nici Ariadny odkrywa przejścia labiryntów dziejowych i nie posiada się w uniesieniu. Lipiec): Powieści opowiadają Podhalanie wielce dramatycznie. gdzie rozbiorowość. pieśni. uczuć i wyobrażeń. Zajrzyjmy do niego. jakoby tych zdarzeń byli naocznymi świadkami. aby się te złote rojenia sprawdziły. w których cześć swą dici tych powieści i pamiątek zakończy tą tęskną myślą: tak kiedyś było! . zawsze jednak zasępia się tęsknym uczuciem. temu odśpiewa wszystkie pieśni.. co mieli szczęście rozmawiać z ludem. a oko jego. . już to na tejże drodze. to smutku. Najznamienitsze jednak dotąd zasługi oprócz Chodakowskiego i w części Wójcickiego położył pan Izopolski. ile doznali rozkoszy wewnętrznej. jakby spoza obloką. widząc jego oczy na pół wzniesione do nieba. na pół jakby pamiątkami przeszłości olśnione. a raczej wyciągnąć z niego jaki nowy materiał. jego prawą rękę na piersiach złożoną lub splątaną na głowie w gęstych włosach. gdy je Ukrainiec z całym rozrzewnieniem wymawia. Od lat wielu szukał on po Ukrainie pieśni. są jakby przeczuciem tej jasnej drogi. Zdaje się. i kto go tylko zdoła zniewolić dla siebie. mieszając te razem z miłosnymi. . gdy mu zwrócisz uwagę na te resztki przeszłości.Słysząc te wyrazy. jakkolwiek z nimi jest oswojone. obrzędów itp. zajęły miejsce silnej wiary i żywej poezji.byle nie mieć na myśli zdrady przeciw duchowi zostającemu na straży. czyli przechodzić z wysokiego wykształcenia form do również wysokiego wykształcenia ducha. jak ich pojęcia przeczyściły się zaraz. komu on poufa. Tak jest. zwyczajów. których sprawdzenia życzyć by sobie warto. to żalu. do kształtów zmysłowych. wierzącymi. bo i usiłowania dotąd były drobne. Narbutt za odśpiewaną sobie piosnkę Mileńka Lietwa oddaje Litwinowi w zapale zegarek. bez których ludzkość nigdy nie jest w stanie ani podnieść się wysoko na drodze postępu. jak ten lud wielki w swej niewinności i ciemnocie. w dali jednak przebija się. użyczając mu zasobów naszego doświadczenia i odkryć na polu nauk i życia społeczeńskiego. po której mamy dążyć do odrodzenia w postępie. Izopolski.

7 . że od lat wielu nie mając sposobności oddać się temu rodzajowi pracy. jaką wskazałem tym. czym dla nas romanse rycerskie lub powieści Hofmana. którego znajdą jedzącego na żelaznym stole. jak: jeziora. Niewypowiedzianej wartości byłby zbiór takich klechd. jest czystą igraszką fantazji lubującej się w pewnych obrazach i przedmiotach. ten rodzaj bowiem utworów gminu należy do innego działu. już to odnoszące się do pomników. zbierając same podania. Lud do niej nie przywiązuje tej religijnej wiary. Wiele podań dostarczyły mi kroniki nasze. jaskinie.VI Z tych krótkich napomknień o ważności badań nad naszym ludem. rzeki.albowiem wiążąc się do pewnych miejsc. która nie chciała iść za mąż. dlaczego zbiór mój nie zawiera wiele więcej nad 150 podań . a mianowicie w Krakowskiem i na Litwie. wzięła go więc. który miał tak ogromne brwi. że bez tych robaków poumieralibyśmy z głodu. znaczna jednakże część doszła mnie z ustnych opowiadań. Z tego powodu niech się kto nie dziwi. którym będą przystępne. jak z własnych poszukiwań.następnie też i do wyobrażeń dziś istniejących o nadzwyczajnych istotach. a mianowicie w postaciach bohaterskich. dworzanie wyszli szukać takiego człowieka i znaleźli rolnika w polu jedzącego obiad na żelaznym lemieszu. Znowu: olbrzymka wyszedłszy w pole znalazła wieśniaka orzącego wołmi. lecz gdy na nią nalegano. musiałem albo poprzestać na tych podaniach. czarownicach. postarały się o zebranie onych i ogłoszenie drukiem. Warto. przystępuję do pomówienia kilku słów o niniejszym zbiorze podań i legend wykonanym przeze mnie. Ostatnie szczególniej odznaczają się nieporównanym urokiem poetyckim i wyraźnie czuć się w nich daje. mianowicie zaś z Klechd p. przyniosła pokazać ojcu. góry. zamki. Podobne podanie słyszałem w Wogezach. aczkolwiek w ostatnie to dzieło wpłynęło wiele podań pióra znanego poety Berwińskiego i artykułów umieszczonych w „Przyjacielu Ludu”. do legend kościelnych przechowywanych w jakiej pamiątce . O tymże samym Buniu jest dokładna powieść w kromce znajdującej się w archiwach konsystorza we Lwowie. Raczyńskiego. Wnoszę. musiano mu dawać pod nie podpórki. Zwracam tu uwagę czytelnika. jako też o trudnościach towarzyszących podobnym przedsięwzięciom. użyłem na ten cel. odrzekła. mam bowiem to przekonanie. albo korzystać z uprzejmości osób posiadających takowe. a co największa. że pogańska przeszłość Litwy nie jest zbyt jeszcze odległą Namienić tu muszę mimochodem o niektórych podaniach zasłyszanych przeze mnie. Nie roszcząc sobie bynajmniej prawa do tak wysokiej zasługi. Na Pobereżu opowiadano mi o Sołodywym Buniu. które miałem nie ogłoszone w moim zbiorze. kamienie. lecz ten ją zgromił mówiąc. aby osoby. wykonałem tylko bardzo małą cząstkę tego wielkiego i pracowitego zadania.żywoty świętych. I tak: w Krakowskiem krąży powieść o królewnie. E. że ten będzie jej mężem. Boniaka. albo też nosi na sobie cechę pewnej rzeczywistości historycznej lub pochodzenia z czasów pogańskich. bądź wprost od ludu. już do miejsc. tym ona jest dla niego. a legend . Zdarzenie to przypomina podanie o Libuszy. lecz tylko urywkowo lub niedokładnie. nie ustaje z wydaniem niniejszego dzieła. że do zbioru niniejszego nie przyjąłem tak zwanych klechd czyli bajek. jak: mogiły. Wszystko. także do osób historycznych. co się poświęcą doskonałemu zgłębieniu jakiej części kraju. tak z dzieł ogłaszanych drukiem. że liczba podań ogromną jest w naszym kraju. Z tym wszystkim zamiar mój zbierania ich dalej. gdy przeciwnie klechda. że kiedy chciał popatrzeć. że to jaki osobliwy robak. ale z koniecznym rozgatunkowaniem i oddzieleniem tych. wilkołakach itp. jaką ma często w podanie. bądź od osób. które przypadkowo lub z umysłu przyszły do posiadania onychże. że w tej osobie przechowała się pamięć połowieckiego wodza. jak klechdy lub pieśni. które się z Tysiąca Nocy nasnuły. swobodna jak wietrzyk. a myśląc. nie są tak łatwe do zebrania. Podanie właściwe trzyma się albo pewnego miejsca. czyli tradycje miejscowe. diabłach. pod względem badań nad światem umysłowym ludu. Wójcickiego i ze Wspomnień Wielkopolski p. lasy. co tylko mogło mnie dojść z drukowanych źródeł.

w całej postaci okazywał się przymus. *** Nie tylko u nas. które się z nim pomieszało. które po ustąpieniu dawnych rycerzy same teraz z wijącym się bluszczem udzielnie w tych sokolich gniazdach panują i odmładzają myślą żywotną milczące i ponure głazy. który miał należeć do króla Przemysława. pojawiającej się zwykle w południe z pękiem kluczy. Posłuchajmy. już to w ubiorze. odwiedzę grób świętej Biruty. tak np. Pieśni te tak wiernie malują wewnętrzne uczucia ich serca. a i to jeszcze winienem byt bardziej rozkazowi osób mających u wieśniaków powagę niż dobrej ich woli. jeżeli głośnym się stanie podanie o niej. kiedy Kościół obchodzi św. Janem Chrzcicielem. zawsze odbierałem odmowna odpowiedź i tylko niekiedy za wysoka nagrodę skłoniono się do mego żądania. raczej przyjąć należy. toż samo o Kolladzie i Pałykopie. rozpowiadają o białej niewieście. Jncewicz. drugi na dzień 27 lipca. z których pierwsza przypada na Boże Narodzenie. którego zowią Iwan Kupajło.W Górznie w Wielkopolsce. który acz jednego szczepu. Liczne tego mamy dowody: na Ukrainie obrzęd Kupajła zeszedł się z św.jak się wyraża Cicero. gdzie pokazują szczątki dawnego zamczyska. dlaczego się modli? Odrzekła: w czasie mojej choroby uczyniłam ślub. W Poładze. Nie licząc już innych stąd korzyści dla badaczy i poetów. Visconti w dziełku Saggio de canti popolari delia provincia di Marittima e Campagna. ale i gdzie indziej trudno jest dostać się do podań i pieśni ludu. iż żądanie moje zdawało im się być nie tylko dziwne. że największy swój urok winny romantycznym podaniom. już w zwyczajach. pomieszanie i kwaśny humor trudny do opisania pudor guidam poene subrusticus .„Ilekroć zdarzyło mi się prosić wieśniaków lub ich żony o powtórzenie śpiewanych piosnek.” 8 . aby przy gorliwości pierwszych apostołów chrześcijańskich religia łamała sił: do wyobrażeń pogan. dlatego należy odróżniać tubylców od późniejszych osadników. prawie jak gdyby im kto wydzierał najskrytszą tajemnicę. jak mówi ks. ** Między ludem naszym. gdzie jest góra Biruly. Ktokolwiek zwiedzał nadreńskie zamki i zwaliska. . lecz obrażające. * Nie można twierdzić. To samo i gdzie indziej. Pantelemona. Jest że to pamiątka Ludgardy żyjąca w tym podaniu? Na każdym prawie miejscu można znaleźć plon mniej więcej okwity. postrzegł wieśniaczkę chodzącą na kolanach około krzyża. już w przechowywaniu podań miejscowych. lud odbywa pobożne pielgrzymki i uznaje ja za święty i właśnie kiedy zwiedzał tę górę. każda okolica nabiera więcej powabu. Twarze ich pokrywał wtedy rumieniec. jeśli tylko przyjdą do zdrowia. Roma 1830. Na Żmudzi także się modła do Perkunateli. gdy ją spytał. co mówi w tej mierze o wieśniakach kampańskich p. w Krakowskiem plemię chrobackie daje się poznać od plemienia przybyłego z Wielkopolski. jak to utrzymują| niektórzy. postrzegać się dają znaczne różnice. że w bezduszne formy wiar pierwotnych wstępował duch chrześcijański ożywiał je. ten przyzna. byle chęć mieć ku temu i nie ważyć lekce podobnych pamiątek. czyli do Najświętszej Panny nazywanej u nich Panna Maria Perkunatele.

i zamordowały i jego żonę. aby mógł usnąć. aby się do niego zjechali. zwano: a to z dozwoleniem stryjów jego książąt. tak iż ona rządziła. a onym drugie przyprawne z trucizną podano. żeby mu ustąpili. napił się sam najpierw z jednego kubka. Kazał tedy Krak nadziać skórę cielęcą siarką. Jest jeszcze jego jama pod zamkiem Smoczą Jamą zwana. Gdy dorósł. każdy dzień troje cieląt albo baranów. cieszyli chorego: on im dzieci i żonę poruczał. kazała mu się rozniemóc na śmierć. aż na koniec gardła dali od nich na zamku kruszwickim. aby mimo syny jej albo męża. którego potem dobrze udarowa! i opatrzył. Lecz i ona. ku wieczorowi prosił ich. Powiadając to. 2. i nie dała ich chować. a nie on: przeto o nic innego nie dbali. by siedzieli przy nim. był smok wielki. jako mędrsza. strzegąc tego. ani bronią odegnać. On wyszedłszy z jamy mniemał. pomówiła. którego z stryjów innego nie obrali. także i ludzi kradł i jadł.Smok Pod górą Wawel. by ciele pożarł razem: gdy to w nim tłalo tak długo. przedsięwziął i o niej lepiej radził. kazał zrobić wielką szklaną banię. które się rzuciły na Popielą i zżarły go. spodziewając się tego po tobie. bojąc się tego. i prosząc. Żonę takoż jego upominali mówiąc: przetośmy cię synowcowi za małżonkę dali. Gmin kruszwicki utrzymuje po dziś dzień. zmyślił sobie. iż się chce uspokoić i prosił. dobrej myśli byli. a gdy tak uczynił. których nie mogli słudzy ani ogniem. obesłał stryje wszystkie. a pili z nim i jedli. Mysia wieża w Kruszwicy Po pogrzebie Popielą starszego wybran został na jego miejsce syn jego. że Popiel chcąc się od natrętnych myszy zasłonić. 9 . ale i to nie pomogło. Bacząc to stryjowie jego upominali go. Ustąpili wszyscy precz. z których ciał poczyniła się wielkość myszy. Gdy pani księżna usłyszała o ich śmierci. rychło pomarli. Lecz dla jego młodych lat więcej stryjowie rządzili niż on sam. powiadając im. a R. aby tego poprzestał. że musieli co złego nam myślić. winszując mu zdrowia. zmówiła się z mężem. P. jedno tańcowali. a przeciw jamie położyć rano: co uczynił za radą Skuba. wielką boleść cierpieli. rozpalił ich jad. chcąc przed nimi testament uczynić. którego Chostkiem od brody i włosów na głowie rzadkich. i tak kazał się puścić na jezioro Gopło. który troje dobytka naraz zjadał. aby tam który zaraz nie padł. co rozpustnego znaczy. szewca niejakiego. pił wodę. dali mu żonę z Niemiec. abyś go ty. w której się zamknął z żoną i z dziećmi. bo myszy banię przegryzły i zajadły Popiela. jedno w jezioro wmietać. a chociaż na wodę uciekali. hamowała od tych zbytków. Gdy przyszli. gdy się porządkiem napili. drugi Popiel. gdzie dzisiaj stoi zamek krakowski. był płacz po wszystkim dworze. Gdy przyszli do gospod. aż zdechł. która mu się bardzo wkradła w serce. iż ich bogowie skarali. i syny. wszędzie ich myszy goniły. przeto musieli mu dawać obrok. które czyni. Przyniesiono trunki ktemu przyprawione. iż się na śmierć rozniemógł.

syn Koszyków imieniem Piast. w kurpiach łyczanych na zamek od starszych prowadzony jest. 4. ale przejrzeniem Boskim za pana sobie być podanego. wzrostu siadłego. chociaż poganinowi. łaskawie wezwał. szerokich i długich pleców. odpłacający. Ciż to tedy goście. Rozumieją tedy jedni. Co gdy się rozsławiło. ale też samego książęcia (gdyż naonczas nie tak się poważnie i pieszczono nosili panowie) ze wszystkim dworem jego na ucztę naznaczoną zaprasza. przed nich postawił. nie zdaniem abo pomocy ludzką obranego. a za sprawą onych. których on widząc. z ubożuchnej spiżarni swej wszystek on zjazd od głodu prawie zdychający dostatkiem hojnej żywności karmił. wyrwał z grzyw lichych swych szkapin po garści włosienia i pokropione taż 10 . dosyć uczyniwszy powinności swej. Piast za rozkazaniem ich. a nawet włosiem końskim. aby lecącą rzeczpospolitę podźwignął: wzbrania się ten. krzyknęli. Zbiegnie się wtem do domu jego wielka moc panów: proszą i wymagają na nim. Temu.nych. gdyż każda rzecz ujęta. a za żywota jeszcze Popiela.na wodą. gdy wtóry raz. miód w nie przelewa. już nie tylko sąsiadów i przyjaciół swoich. kołtunami. z prostych desek zbita i pochylona. Pięciu męczenników kazimierskich Jadąc z Konina do Kazimierza drogą piaszczystą i nudną. statków więcej spożycza. jednostajnym wszyscy głosem Piasta. przyiaciół wezwał był.3. Wnet za tem Piast. przemywszy sobie oczy cudowną wodą z studzienki. wiek średni już pomijając. jałmużnę i dobroczynność. Za sprawą jednak i pozwoleniem gości swoich. Pierwej niż dzień uczty naznaczonej przyszedł. tak jako chodził w siermiędze. lunął się miód wierzchem naczynia swego. z trafunku nagodzili się mu dwaj nieznajomi w pielgrzymskim odzieniu młodzieńcy. ludzki. do której lud cudowną przywięzuje siłę. sprawiedliwy. tuż przy drodze na prawo stoi mała kapliczka drewniana. pierwszy włos obrzędem pogańskim synowi podstrzygać i nazwisko nadać miał: na on bankiet wieprza zabiwszy i kadź miodu rozsyciwszy. A goście oni. Naprzeciw niego. w niej studzienka w najgorętszej nawet porze napełnio. a prawie czasu zjazdu onego do niego przyszli. jedynego syna powiła. dziś podupadły i pusty. na przyszłe postrzyżyny przygotowa. od obyczajów jego nieróżna. — stąd ściany owej kapliczki zakryte prawie całkiem włosami. za upomnieniem gości onych. Tam rzecz wielka i dziwna przypadła: przyrosło nad zamiar mięsa. stół przygotował i dostatek z onych potraw. * Na goplańskim jeziorze dziś jeszcze jest wysepka nosząca nazwę: Rzepny. zwłaszcza na chorobę oczu i kołtuna. na to miejsce okwicie przybywała. że od dworu książęcego odepchnieni byli. stojący na wzgórku. postrzega się na lewo w lesie klasztor Minichowski. a z niewielkiego grunciku roli i z barci żywot swój utrzymując. gdy żona imieniem Rzepicha *. w dom swój chętnie wprowadził. Woźnica mój. poczciwy kmiotek okoliczny. jałmużnik. zniknęli. i podług mienia swego uczciciel wielki. że to byli aniołowie Boży. Piast Był w Kruszwicy obywatel. Człowiek prosty.

Takie to tu przed stu laty były puszcze. panie. bo mięso jadał i lubił — jeszcze bardziej litować się począł nad nimi — i szczerze żałował. a ludziom w łasce Bożej będącym nawet członki odcięte za jej pomazaniem odrastały. co tam gdzieś jeszcze dalej mieszkał na kmietwie. prawda. a był dobrym chrześcijaninem i chciał im dać to. Przez długi czas żyli jeno korzonkami i trochą warzywa. które nazwał Koninem. jak oto do dziś dnia stoi owa wspaniała fara kazimierska. a co do ryb. każdą w swoim miejscu. Jednego razu szedł tymi stronami pewien rzeźnik z Gniezna. bo wtedy 11 . kiedy powrócili z jarmarku i jednego konia wyprzężonego wprowadzili do stajni. a znowu zgorzały po trzeci raz wystawiano tak. sił człeku trzeba. był ich przełożonym i mieszkał na osobności. które gładko obrabiali w kostkę. Stąd jeno mila do Ślesina. — bo były też to — mówił dalej mój opowiadacz — były to strony dzikie i leśne. że na cały kamieni nie wystało. że kościół powiększono tak. to choć tu w okolicy po jeziorach nie brak — czymże ich mieli biedni pustelnicy ułowić? — musieli się tedy obejść i przestać na korzonkach. Dawniej oczywiście jeszcze gorzej było. ale dzikiego i drapieżnego zwierza więcej się chowało po większych puszczach. Otóż ulitował się na nimi poczciwy rzeźnik. powiadali mi. ale jest ich przecie i tak dosyć. z nich potem wystawiono kościół wspaniały. którą wkoło swoich chat karczowali. Trza zaś wiedzieć. Mateusz. oczywiście od tego. choć każdy w osobnym domeczku. bo nie tylko ślepotę. a Barnaba rzekł mu: że mięsa nie jedzą. ujrzał pięciu biednych pustelników. w tej okolicy. gdzie dzisiaj ta kapliczka ze studzienką cudowną. odbudowano go drugi raz. Mój ojciec. na zamku. a kiedy później zgorzał. który przy wolnym czasie na łowy zjeżdżał w te strony. Krystyn i Barnabasz. co żyli lat dziewięćdziesiąt i sześć na świecie. zamieniając las na ogród. że woda ta za lepszych. Najstarszy pomiędzy nimi wiekiem i najświątobliwszy. złych ludzi. Było też właśnie. bo im śmierć męczeńska przeszkodziła. które się w murach znajdują pomiędzy cegłą — bo trza wam wiedzieć. a kiedym go. Najbardziej jednak i najusilniej pracowali nad zbudowaniem kościoła. że raz za młodych lat. Mieszkał on wtedy tam. nagromadzili przecie bardzo wiele polnych kamieni. tu właśnie. nie tyle. prawowitszych czasów daleko większą miała siłę cudowną. Byli też to święci robotni jak chłop polski. zapytał o przyczynę tej dziwnej operacji. Owoż tedy człowiek z rzemiosła rzeźnik. a jakież być musiały wonczas. podobnie jak owo tę Śgo Barnaby. a tam dziś jeszcze knieje sławne z rozbojów. Działo się to za rządów wielkiego króla naszego Chrobrego. czego pono jednak nie dokonali. który dopiero za pamięci dziadka mego się spalił: a wielką stadninę swych koni miewał na błoniach przy rzece. gdzie potem miasto założył. nieświadomy naówczas jeszcze podania. Możecie tam jeszcze teraz przypatrzyć się tym cudownym kamieniom. wokoło bagna i puszcze. Reszta zaś mieszkała razem. to drugiego przez ten czas wilki zjadły przy dyszlu. że się tam konie jego pasły. a wszystkie ręką świętych pustelników ociosane. że naonczas w tej puszczy mieszkało pięciu pustelników — wszyscy pono bracia: Jan. że raczej nie jest rybakiem. a kiedy tu w tę okolicę zaszedł w czasie południa. bardzo dawnych sięga czasów i z dziwnie starymi zdarzeniami jest połączona. a i my złym parobczakom mawiamy: będziesz zbijał na borach ślesińskich. Ale Bóg litościwy nie chciał ich opuścić przy ciężkiej pracy w głodzie i niedostatku — bo to do pracy. nasi starzy powtarzali. Owoż tedy taki cud im sprawił.wodą zaczepił o drzazgę na ścianie. odpowiedział mi z powagą polskiemu chłopkowi właściwą. takoż człek poczciwy i bogobojny — i niósł kawał mięsa dla swego rodzonego. Izaak. bo mięsa ślubowali nie jeść.wy zjeżdżał. na pamiątkę tych domków do dziś dnia utrzymują w Kazimierzu kapliczki. co niósł dla brata — ale pustelnicy przyjąć nie mogli. że miasto Kazimierz dużo później założono: owi święci pustelnicy mieszkali w kniei. Mięsa ani ryby nie zasmakowali nigdy. jak lichą sprawę z korzonków sporządzoną zajadali modląc się. ale wszystkie inne kalectwa leczyła. a skromni w jadle i napoju. Cudowność zaś ta. Barnabasz. kiedy do nich Chrobry na ło. które w swoich ogródkach sadzili. gdzie dziś Gosławice.

a głowę do studzienki zapuścił. Aliści tą rażą wyłowił jeno głowę nieodrośniętą. ale jako był dumny z natury i stanu swego. że Chrobry w te strony na łowy zajechał — a polując po puszczy. Oddał im przeto wszystko srebro i złoto. a rzeźnik poczciwy. Tu czekał na niego do nocy. po. Pan Bóg wszechmocny oczywiście pokazał. kiedy się znowu wszyscy koło południa zeszli na obiad. którymi się ów poczciwy rzeźnik gnieźnieński przed Panem Bogiem zasłużył. czy też może złe ich skusiło. że owi pustelnicy na ubóstwo ślubowali Bogu. a uzyskawszy wreszcie posłuchanie. a nie zawsze im się oparli. czuł to sam u siebie. Zdumieli się wszyscy niepomału. 12 . upadłszy na kolana. jak owa woda tej studzienki. Aliści i zgorszenia przyjść muszą — jak Chrystus Pan uczy. a odebrałeś skarb niebieski — łaskę nieustającą Pana. aby nam przywrócić raczył spokojność naszą doczesną i zbawienie wieczne!” Król zdumiony prostotą i świątobliwością Barnnby. królu. a obiadowa godzina nadeszła. a spojrzawszy na braci. poszedł Barnaba do swojej studzienki i łowić w niej zaczął. Barnaba zaś postanowił zwrócić królowi. gdzie król na wypoczynek zwykle wieczorem z ło. Ślubowaliśmy na ubóstwo. a choć to cud wielki i niepojęty. że lepiej by ich użyć mogli na dworze jak owi na puszczy. a oddawszy głowę.wów powracał. głowę zaś wpuścił do małej studzienki. Nazajutrz ryba znowu odrosła w całości i tak cud ten co dzień się powtarzał i żywił biednych pustelników. Dałeś im skarby tego świata. że się czterej bracia wedle zwyczaju zebrali u najstarszego Barnaby. bo mu znowu głos Boży w jego duszy tak zrobić rozkazał i ku zadziwieniu wszystkich wydobył z niej rybę w całości taką. a oni od ciebie złoto przyjęli.nie mięso. Owoż tedy zdarzyło się w parę lat później. rybę upieczoną spożył z braćmi swymi. i oddał rybę Barnabie. kiedy król odjechał. Odbierz. po odprawionych modlitwach. dziękował Panu Bogu za to. widział wstyd ich i pomieszanie i rzekł zasmucony: bracia. ale zapewne rybę niósłby dla brata i mógłby nią głodnych pustelników nakarmić — co. że bogactwa przyjęli — a patrzeli na to dworscy królewscy i zazdrościli im skarbów. że całym szczęściem na świecie jest ta mamona mizerna. Dosyć. który na ustroni zamieszkały.razem ich ubóstwo i nędzę. bo mu tak głos Boży rozkazał w jego duszy. czy to z przestrachu przed tak wielkim i potężnym królem. że źle zrobił kusząc światowymi bogactwy święte ubóstwo. a pobłogosławiwszy odciął głowę. które miał ze sobą i na sobie — tak znać tusząc. a nie wiedział zasię. mówiąc do siebie. który ją pobłogosławił. gdzie było trochę uprawnej ziemi i cztery małe chateczki. zawinął raz na miejsce. bo zaraz owo mięso przemienił w rybę bardzo wielką i piękną. wnet zabrawszy skarby zostawione udał się z nimi w drogę do Gosławic. którego pierwszy raz oglądali. a przyczyń się za nami modlitwą do Boga. jako człowiek światowy i możny. Owoż stało się dalej. jak ją wczoraj odebrał z rąk rzeźnika.prawioną chwałę Bożą. w którym by niezadługo chciał widzieć od. wykarczowane ręką ludzką. co zaszło.stanowili przebłagać go ciężkimi pokutami. których dzisiaj przez nieświadomość pokusiłeś do grzechu. to i moc Boska wielka i niepojęta. że owo złoto zostawił gwoli prędszego wybudowania kościoła. boć to i święci miewali pokusy. którą miał przy swej pustelni. co jest królewskiego. sprawił i upieczoną spożył razem z drugimi i z owym rzeźnikiem modląc się Panu. nie wiedział i po dawnemu odmówiwszy modlitwy pobiegł łowić rybę w studzience. oni mu też tego nie rzekli. Poznał on wtedy dopiero owych pustelników. że go wysłuchać raczył. a widząc wyraźny gniew Boży. mój dobrodzieju. za której pomazaniem niejednemu już członki odrastały jakoby na pamiątkę szczerej ofiary i dobrego uczynku. które sami na się nałożyli. o których pierwej nigdy nie słyszał — dziwił się ich świątobliwemu życiu i niezmordowanej gorliwości w ociosywaniu kamieni na przybytek chwały Bożej — a widząc za. o tym. chciał im jakoś dopomóc i po królewsku łaskę swoje okazać. że był król wspaniały i wielki. nie chciał się zaraz przyznać do winy i mówił. zgrzeszyliście! Oni też przyznali się zaraz do winy. że szczerze mówił. co twego. a Jego łaska nieustająca nigdy nie wysycha. Owoż nazajutrz. stawił się przed nim w pokorze i rzekł: „Królu miłościwy! Jestem Barnaba pustelnik i najstarszy brat tych czterech.

że u ziemskiego mocarza politowania nie znajdzie.aliści miasto odpowiedzi począł tu Barnaba gorzko płakać i znów się radośnie uśmiechać. jaką Bóg w tej chwili braciom moim za ich przewinienie wymierza. co gdy nie pomagało. Wprowadzili się do nich nowi pustelnicy i ciężkimi pokutami starali się sprawiedliwość Boską przebłagać. aby poznanych nie doniesiono królowi. aby nie dozwolił zatraty tylu dusz grzesznych. którąśmy w Miniszewie widzieli. trzymając przez noc cały łańcuch przeciągnięty dziurą wydrążoną w ścianie bocznej. „Widzę tę krew męczeńską — wołał płacząc Barnaba — w tej chwili dokonywają swej zbrodni. co gdy król ujrzał. powtórzył mi ich historię z niektórymi drobnymi wariantami i ofiarował się jedną jeszcze osobliwość pokazać w domu pewnego mieszczanina. którą się chcą ratować!” Jakoż król wysłał zaraz łuczników gwoli schwytania morderców i wnet ukazała im się wielka światłość ponad puszczami i wiodła ich na miejsce dokonanej zbrodni. a dotąd ludzie poczciwi utrzymują na miejscach. czy też z obawy. choć sprawiedliwą karą. teraz przez ogień nietknięte stały w całości. bo oto zaraz opadły więzy z rąk i nóg winowajców. Stanąwszy w Kazimierzu pospieszyłem obejrzyć owe starożytne kaplice i znalazłem na ich drewnianych ścianach główniejsze sceny z życia pięciu pustelników wymalowane przez jakiegoś miejscowego artystę. jakoż udali się z nim na puszczę i tam nowy cud ujrzeli. a nie mogąc znaleźć owych skarbów w żadnym domku pustelniczym rozumieli. czym król mocniej jeszcze zdumiony zapytał się o przyczynę tego dziwnego płaczu i śmiechu. przez złość. dokąd zaszedłszy. i poprzysięgli nigdy go odtąd nie odstąpić. nad straszną. bo był twardej woli. jakoż też pewnie Bóg pełen litości darował im ich winy. poznał w tym wszechmocny palec Boży i przeciw jego wyrokom stawiać się nie śmiał i zostawił Barnabie zbrodniarzy. unieśli się chciwością i śpiących nocną porą napadli. mój królu. którzy w nim zbawcę i świętego uznali. którzy rozum utraciwszy wokoło nich biegali jak błędni. oglądałem pokój. ale Barnaba wstawił się za nimi i jako dobry chrześcijanin prosił o litość dla nieprzyjaciół. w którym niegdyś nocował Karol XII. a mały chłopczyk. którą lud do dziś dnia Patkulką zowie. bo oto owe chaty. co tak jasno w nocy gorzały. że wzrok postradali. pokazując ową dziurę w ścianie jako niewątpliwe świadectwo. a raduję się ze szczęścia. jakie ich czeka w niebiesiech!” I tu duchem proroczym natchniony oświadczył królowi. Ale Bóg sprawiedliwy nie dopuści im ucieczki. który w gniewie wielkim chciał wszystkich okrutną śmiercią potracić. do którego przykuty był nieszczęśliwy Patkul uwięziony w przyległym pokoju. Jedni mówią. a modlił się tak gorąco. dokąd uciekać i wnet się wszyscy dostali w ręce pogoni. Była to łuna bijąca od chat podpalonych przez zbójców. a Barnaba rzekł: „Płaczę. czego jednak król wysłuchać nie chciał. gdzie owe chaty pustelnicze stały. wszystkich braci pomordowali okrutnie. Patkul jest szóstym męczennikiem kazimierskim! 13 . ostatni i najmilszy brat mój Mateusz upada pod ciosami zabójców. Otóż wtedy Barnaba widząc. że nie wiedzieli. że go Bóg wysłuchał i nowy cud pokazał. upadł na kolana i gorąco modlił się do Boga. który był moim ciceronem. i do dziś dnia opowiadają mieszkance Kazimierza jego śmierć męczeńską i okrucieństwo Karola. Nazajutrz rozerwano końmi Patkula na małej łączce. że dworzanie jego widzący pozostawione braciom pustelnikom bogactwa. które się pokutą i skruchą oczyścić jeszcze mogą na ziemi. takie same kaplice jak owo tu Śgo Barnaby. Tej jeszcze nocy stawiono powiązanych przed królem. że je gdzieś w ziemi zakopano i męczarniami chcieli wymóc ich odkrycie. ale to pono Pan Bóg takie omamienie zesłał na nich.

jąc odmowy mężów świętych. błotnych moczarach i ponurych kniejach z trwogą drogi szukając. C. Po daremnych usiłowaniach chcieli się rabusie ucieczką ratować.” I tu porzucając króla do cel swych wrócili. Napad ten za.by różne jego podarunki papieżowi zanieśli. którzy wedle sił bronili świętych przeciw złoczyńcom. co lud dzisiaj o pięciu męczennikach kazimierskich opowiada. jakoby oni znaczną ilość złota przeznaczonego dla Stolicy Apostolskiej do celi zabrali. powód jego od razu zmiarkowawszy spowiedź pomiędzy sobą czynić i znakiem krzyża świętego zbroić się poczęli. wszystkich jednakowo dobytymi mieczami pomordowali. prosząc przezeń najwyższej głowy Kościoła (Jana XVIII zwanego XIX) o wolność nauczania i dodając zarazem. Februarius. Ale niektórzy z orszaku poznawszy zamiar królewski.mierzony gdy błogosławieni mężowie usłyszeli. ukryć przed królem. a nie zna. a nic nie znalazłszy. Lecz podłożony ogień. otoczył 14 . a przynieśli mu za nie od Stolicy Apostolskiej koronę. jaką nam o nich zostawił Damianus.** Umówiwszy się tedy pomiędzy sobą postanowili napaść potajemnie nocą pustelnię. Za nadejściem ranku nie mogło się to.): Kiedy Romuald w Pereo zamieszkiwał (gdzie był klasztor kamedułów). tam aż do dnia nie przestała błyszczeć światłość wielka i brzmieć słodycz anielskiego śpiewu. ażeby mu ten. co by reguły życia pustelniczego świadomi wespół z nimi w krajach słowiańskich zamieszkiwali. Było tam zasie dwóch młodzieniaszków dodanych im na towarzyszów przez króla. mimo wszelkich usiłowań ludzkich. Bolesław zasię chcący koronę od powagi rzymskiej uzyskać. gdyż przez noc całą po leśnych zaroślach. jak gdyby owe lepianki nie z drzewa. Co więcej — nawet puginałów uschłymi rękoma do pochew wsadzić nie zdołali. rzekli: „Do świętego pocztu należym Nie wolno nam wcale zajmować się doczesnymi sprawami. 114. w żaden sposób błędnymi nogi znaleźć jej nie mogli. Gdzie zasie ciała świętych leżały. gdy już mowę krajową dobrze poznali. w żywocie Śgo Romualda. Potem trwożliwie skarbu szukając. ażeby tym sposobem zbrodnię swą ukryć i przyczynę wypadku ściągnąć na pożar. co zaszło. i ażeby złoczyńcę nie uszli. Ci tedy idąc do Bolesława zatrzymali się pierwej (pod jego opieką) w pustyni i dla tym lepszego nawracania i kazania uczyli się pilnie języka słowiańskiego: siódmego zaś roku. zabić mmichów i unieść pieniądze. drugi się zwał Benedykt.WIADOMOŚĆ HISTORYCZNA Ciekawym i ważnym będzie może dla myślącego badacza porównanie tego. IX. którzy by w państwie jego lud na wiarę nawracali. do Rzymu wyprawili mnicha. lecz po powtórnym napadzie zmogłszy ich rabusie. bez zwłoki tedy udał on się z licznym orszakiem na miejsce pustelni. z wiadomością. począł rzeczonych zacnych mężów upornymi prośbami nalegać. o których sprowadzeniu do Polski rzeczony Damianus w ten sposób się wyraża (Bollandystów tom II.* Dwóch tylko pomiędzy wszystkimi było. pisarz XI wieku. lecz oni przyzwolenia prośbom królewskim stanowczo odmawiając. któremu był współczesny. Święty ten Romuald był założycielem zakonu kamedułów. posłał król Bolesław do cesarza z prośbą. którzy się gotowymi na tę podróż oświadczyli. p. usiłowali pustelnię i ciała męczenników popalić. ale z krzemieni były stawiane. z tych jeden Jan. źle rozumieli. ażeby im z braci Śgo Romualda przyprowadził niektórych. ale i tego nie dozwoliła opatrzność Boska.że przysłał duchownych. aże. zająć się nie chciał.

po wystawieniu na grobie świętych kościoła. Tyle Damianus. którym prawem dzierży wieś Piotrowin? Stanisław biskup powiadał. dopóki by ich ciż święci w miłosierdziu swojem z pęt nie uwolnili. ku nauczaniu nowo nawróconych w Polsce”. iżem ją kupił i zapłacił nieboszczykowi Piotrowi. 2 cap. w której są godzinki i hymny na cześć tych męczenników po dziś dzień w Kazimierzu śpiewywane. Mnich tedy wyprawiony przez świętych męczenników ostatnimi czasy do Rzymu. ale w jednym hymnie znajdują się dwa takie wiersze: Choć się przez Barnabasza wszystko odesłało. czyli nabożeństwo do świętych pięciu męczenników kazimierskich: Jana. Izaaka i Chrystyna. W nocy zasie odwiedził go anioł pański i oznajmił mu. lecz na ich własny użytek — a zostały mu później zwrócone. jest na cztery lata. gdzie natenczas sejmował. że dokonali żywota ci. Naruszewicz i inni. co z nimi począć. schwycony nareszcie i w więzieniu osadzony został. wszystkie drogi czatami obsadzić kazał. Pytano biskupa. albo też — jeśliby się inaczej świętym męczennikom zdawało — dopóty. Stanął biskup przed królem i przed jego radą pod namiotem. Opowieść ludu zgadza się po większej części z treścią tych pieśni. albo gdzie masz tego zapis? Biskup wziął sobie na pewny dowód do 15 .. 9 mówi: „przyzwolono Benedykta i Jana za wstawieniem się Bolesława. ** Niektórzy pisarze polscy mówią. przedrukowana tamże w roku 1842: Pięć filarów. które król sam na to podwiódł. lecz żelaznymi łańcuchami do grobu męczenników przykuć ich rozkazał.czone były nie dla papieża. A gdy ich wedle rozkazu królewskiego do grobu świętych przykuto. 5. na biskupstwo krakowskie. Cesarz zasie Henryk świadomy zamiarów Bolesława. Rozważywszy. ze pieniądze dane im przez króla. Wskrzeszenie Piotrowina Biskup krakowski Szczepanowski kupił był wieś Piotrowin. Złoczyńców zasie znaleziono. nieprzeliczone dzieją się tam po dziś dzień cuda. ażeby posłowie Bolesława w jego popadli ręce. Strona powiedziała: czym tego dowiedziesz. * Miechowita lib. karą Bożą przywiązanych aż dotąd do własnych mieczów.las ludźmi.. Mateusza. przezna. za nim powtarzał tę wiadomość Kosmas pragski. od których był posłań. Na tytułowej karcie nie umieszczono imienia Barnaby. u Piotrowina. między Solcem a Piotrowinem nad Wisłą. Odtąd. postanowił król ostatecznie nie karać ich śmiercią tak. wnet niewysławioną Boga wszechmocnością uwolnieni zostali z pękających się kajdan. o którą pozwali biskupa przed króla przyjaciele nieboszczykowi. w którym to stanie albo do końca życia swego pozostać mieli. jak zasłużyli.. Benedykta. Długosz. Łakomstwo jednak zbójców was pozabijało. W roku zaś 1777 wyszła w Poznaniu książeczka nabożna. z klasztoru Śgo Romualda. który jako umarł.

jedno proszę.” I wstał Piotr. boć jeszcze w nim mam być do pewnego czasu. wszakże król nie dbał na klątwy biskupie. jednego czasu szedł za nim. jakby biczem trząsł po wodzie. iż Piotrowin przechodził po wierzchu wody. Rozjechali się z tego sejmu wszyscy. * W niektórych familiach polskich tych herbów utrzymuje się podanie. czyli zasię do grobu iść? Powiedział: iż wolę wieczny żywot mieć. które w kęsy rozsiekane było.* Działo się to lata 1079 dnia 8 maja. a nigdy już nic umierać: któregom już blisko. a gdy kapłani przyszli. Piszą kronikarze. jest to na pamiątkę. który spytał potem Piotra: jeżeli chce być żyw. Stanisława przez trzy dni. dalej dodaje powieść gminna. aby mu Pan Bóg świadka ożywił. oczy zawarł przysypan ziemią. Gdy przyszli na Skałkę. iż się społu zrosły wszystkie sztuki. tedy aż za Wisłę chodził przez most na Skałkę. Strzemieniowie. kazał go ode m^zy przed kościół wywieść. wziąwszy z sobą kilku dworzan i ony. kazał odkryć grób Piotrów. 16 . 6. Michała. iż co rok w rocznicę wskrzeszenia Piotrowina pokazuje się przez Wisłę pod Solcem ścieżka. a rzecz sprawiedliwą zeznaj.trzeciego dnia. Tamże na tym miejscu wi. Potem wszedł do kościoła św. który by rzecz sprawiedliwą zeznał przed prawem. a w tym czasie kazał pościć wszemu duchowieństwu i modlitwy czynie. O którym król dowiedziawszy się tam. choć przed nim zapowiadał mszy mieć i innych świętości w kościołach sprawować. tknął go laską biskupią a rękę mu podał i rzekł: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. i sam gdy miał mszą mieć. którego biskup przed sąd królewski przywiódł. Męczeństwo św. Skoro po odejściu króla przylecieli orłowie i strzegli ciała św. tam się cud okazał. co pomagali tego królowi. do czego im nic: a iż też temu świętemu mężowi trudności zadawają niewinne. tam zeznał Piotr. aby psi albo ptacy go nie jedli. jakoby zawsze któryś członek familii cierpiał pomięszanie zmysłów. Srzeniawowie i Drużynowie. iż przedał biskupowi wieś Piotrowin i wziął zupełną zapłatę od niego. iż się upominają tego. czego nie mogąc ścierpieć biskup krakowski wyklął go. Przeto on potem sam szedł. oni gdy chcieli tak uczynić. padli wznak. Tamże karał przed królem przyjaciele słowy. chcieli drugi raz. Stanisława na Skałce Bolesław Śmiały powróciwszy z wyprawy na Ruś wylał się na rozpusty i gwałty. pozbierali one sztuki i złożyli społu. abv mię z czyszczu wybawił. zabił biskupa we mszą na Skałce w ko. A tak dowiódł swej rzeczy biskup. takoż. co skarżyli o bliskość wsi Piotrowina. gdzie był kościół św. Także i uczynił: wstąpił zasię w grób.ściele.dziano świece gorejące w nocy. Dotąd legenda z kronik wyjęta. iż to byli Jastrzębcy. Pietrze wstań. módl się za mną do Pana Boga. Tomasza w Piotrowinie. wszakże niedługiego.

a pomodliwszy się gorąco wyszedł i powiedział do pana Piotra: — Piotrze! Wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. jak ci rozkazano. a ten go ofuknie: — Cóż to za pycha. ściągnął wojska pod Kruszwicę. skoczył i przed chorągwie wystąpił. O Piotrze Duńczyku Piotr Duńczyk był to pan wielki i hojny. przyciągnęli. oto chciał być mędrszym od biskupa i wystawił trzydzieści klasztorów i siedmdziesiąt kościołów. jak to zwyczajnie wielcy panowie. Tam wojsko wszystko z weselem natychmiast tabor ruszywszy za onym hetmanem od Boga danym pospiesza. A skoro pod Nakło. Idź i czyń. — Czyń. a potem do Polski wyprawił. młodzieniec on jabłko złote. A nasi częścią drabiny przyszańcowawszy na mury wpadać. znamienite zwycięstwo wziąć z nieprzyjaciela pewnie sobie obiecując. Cóż więc czyni? Oto jedzie do Krakowa po radę do tamecznego biskupa. że ich doskonalsze zwycięstwo z nieprzyjaciela bezwiernego czekało. że ociemniał. 17 . a długoż to tego czekać? — zapytał się Piotr z niecierpliwością. a Pan Bóg ci wzrok powróci. które im zadał. Postawił trzy klasztory i siedm kościołów i natychmiast przejrzał. Nieborak tą rażą pychę zdjął z serca. przedniejsze natenczas u Pomorzan albo Kaszubów miasto miejscem przyrodzonym obronne i ręką dobrze obwarowane. kochał się był w żonie króla swego gdzieś tam daleko. wszystką mocą usiłują. ale cóż potem.7. a Pan Bóg ci wzrok powróci. aby go Bóg oświecił. Żal mu było oczu i uspokoić się nie mógł. gdy się wszyscy zdumiewali. natychmiast zniknął. które w ręku trzymał przeciwko miastu rzuciwszy. gdy oto w dzień jasny na oko wszystkim prawie żołnierzom pokaże się na samym wierzchu kościoła kruszwickiego nadobny młodzieniec białym odzieniem przełyskujący. częścią bramy wyłamać. 8. Powraca więc do Krakowa do biskupa. Oblężenie Nakła Bolesław Krzywousty rozumiejąc. gdzie o mały włos onegoż dnia miasta zaraz nie wzięli: jedno. człowiecze! Co za nieposłuszeństwo Wszakżem ci trzy klasztory i siedm kościołów stawiać kazał. kiedy im się czego zechce. że jeszcze mało mieli Prusacy i Pomorzanie na onych klęskach. Dopiero to Piotr Duńczyk bierze się do budowli i zewsząd cieśli i mularzy sprowadza. Na nic się to wszystko nie przydało i po staremu był ciemny. w duńskim kraju. król zazdrosny kazał mu miecz rozpalony do oczu przyłożyć i tak go pozbawił wzroku. I już obóz ruszyć mieli. biskup idzie do kościoła na modlitwy. A kiedyż to będzie. skąd potem. co mówię — odrzekł biskup — wystaw trzy klasztory i siedm kościołów.

tam dziś bujają pszeniczne kłosy. a tu nowy cud. co ludzie rozumieli o owej mniszce ze Skały. tedy zrobisz. by mi tak długo przedłużyło żywota. a poprzedzał je ksiądz. 10. czy nie widziałeś tu wczoraj pani Kingi? — Widziałem — odpowiedział — jak szła tędy z siostrami. a tu ćma Tatarów.” A Paweł odpowiedział: „Dobrze by mi miłosierdzie Boże uczyniło. ale nim zdołał się onej pani pokłonić. a będziesz żyw jeszcze siedm lat.Biada tobie. żebym wypokutował za swe grzechy. Nawet trafiło się to. — Szczęść ci Boże — odpowiedziała — ale jeśliś poczciwy człowiek. 18 . przeto też trzykroć był w więzieniu.” Co nie tylko sam słyszał. iż gdy mszą miewał. dolatuje go tętent jazdy — spojrzy na drogę. mnichów w Krakowie. Pani Kinga Niedaleko Krościenka nad Dunajcem siał góral pszenicę pod zimę. tedy go rohatyną z gniewu przebił. Jutro tu będzie gonił srogi nieprzyjaciel za nami i będzie pytać się. Jeden przypada doń i pyta: — Powiedz mi. Wtem drogą posłyszał jakiś szelest — spojrzy. co niósł krzyż pański. I tak tatarska pogoń wróciła się tym samym szlakiem. Też i mnich jeden jawnie to zeznawał. bo gdzie wczoraj siał.glądał. a właśnie siałem tę pszenicę. Jednego czasu będąc u dominikanów. dla twojej skruchy i będzie się już lepiej wszystko działo. kiedy siałem tę pszenicę. w końcu grozi mieczem. — Dobrze — rzekł góral. ale góral odpowiada: widziałem ją. coc powiem. że widział przed nim wilka. żeśmy szły właśnie. Pawle. którym przyszła. kiedyś siał pszenicę na tym łanie. wysunęła się jedna niewiasta z tego orszaku i rzekła: — Dobry wieczór wam. człeku. duszę jej zabił. Paweł z Przemankowa Ksiądz Paweł z Przemankowa zły był człowiek i wszystko w Rzeczypospolitej mieszał. już jej nie było.. Tatarzyn znowu błaga go. a on jeszcze nie skończył swej roboty. ty zaś odpowiedz. a nagrodzęć hojnie.9. i lepiej żebyś się był na świat nigdy nie rodził. szła tędy. Zaczem dopiero jął pokutować.” Ten to biskup był przy tym tak myśliwy.. usłyszał głos z nieba taki: . a tu bieży tłum niewiast w czarnych szatach. boś wziął i zabił”. Właśnie już słonko było zaszło. których było do 70. co ją był wziął z klasztora i płodząc z nią niecnotę. Nie wyszedłszy jeszcze z podziwienia. że gdy mu kto z sieci zwierza zepsował. czyśmy tędy nie szły.. I przeto zasię usłyszał taki głos: „Odpuszczone tobie będzie. człowiecze! A cóż tak późno robicie? — Pszenicę sieję — odrzekł góral. tedy psi około niego chodzili i z sokoły przed nim myśliwcy stali. Gdy poskoczył ku nim i ciekawie się przy. ale i ci co przy nim byli. a on się wspiął na przednie nogi mówiąc do niego człowieczym głosem: „Biada tobie biskupie. Pawle niebożę. Nazajutrz wstawszy do świtu idzie na pole — patrzy.

Wtem mocniejsze powtórzyło się kołatanie. więc wesoło umierajmy. gdy pięćdziesiąt księży z przeorem swoim Sadochem było na jutrzni. wszystkim zadał śmierć męczeńską. jednak ci nieskrupulatni wykonawcy testamentu w przeciągu roku umrzeć mieli. 1543. braciom na Salve Reginae wynijść kazawszy. kawaler maltański W kościele katedralnym w Poznaniu znajduje się grobowiec Wawrzyńca Powodowskiego. Wawrzyniec Powodowski. Napis na nagrobku tym mówi: iż po śmierci przez rok cały (dziwny pobożnymi i tajemniczymi zjawieniami) z grobu wychodził i podczas mszy uroczystych 19 . Czterdzieściu dziewięciu męczenników sandomierskich Tatarzy wpadłszy do Polski pod hetmanem Nogajem. nikogo jednak nie znaleźli i wziąwszy to za przypadek dalej ciągnęli wesołe krążenie kubka. nadspodziewanie literami zobaczył złotymi pisane te wyrazy: Sandomiriae quadragintata novem martyrum. jednak po małej chwili zaczęli swój przestrach zatapiać w doskonałym winie. dało się słyszeć kołatanie we drzwi. Zaczem im św. a natomiast gorsze posłali zakonnikom. Jednego razu. Pan Bóg cudownym sposobem ostrzegł ich o bliskiej męczeńskiej koronie. lecz wykonawcy ostatniej woli przywłaszczyli je sobie. w którym przeniósł się do wieczności. co zobaczywszy.. przyszli pod Sandomierz i tyle ludzi wyścinali. sam nie wie. gdy bowiem nowicjusz Martyrologium jutrzejsze czytać zechciał. braciszkowie. czytać czy milczeć? Ośmieliwszy się na koniec. aż się krew potokami do Wisły lała. Sadoch rzecze: umrzeć potrzeba. boście testamentu nie spełnili. 13. na takie czytanie zadumiały przeor i z bracią za rozkazaniem na podanej sobie księdze obaczył ów napis złotymi literami. Biskup Gamrat Gamrat umierając zapisał na klasztor dwie beczki doskonałego wina. Chociaż po tym widzeniu wino zostało wrócone do klasztoru.11. że po otworzeniu drzwi nie było nikogo. 12. drżącym głosem dekret przeczytał złoty: Sandomiriae. quadraginta etc. które zaraz po przeczytaniu w ręku ich zniknęły. iż w klasztorze dominikanów sandomierskich.Winniście mnie restytucję. Wtenczas to zdarzyło się. co ich tym więcej przestraszyło. długim kołataniu wszedł Gamrat w biskupim stroju i uderzywszy o stół pastorałem rzekł: . kiedy się zahulali przy tym skradzionym winie. A gdy na klasztor gwałtownym pędem nieprzyjaciel uderzył. Piastował on urząd komandora maltańskiego aż do r. Wreście po trzecim.

14. a gdy był w Czechrynie chowan na katafalku. Naradziwszy się przeto prałaci i kanonicy odprawili za niego rozmaite nabożeństwa. w dzień sam pogrzebu. które według ceremoniału akolici nosić powinni. lichtarze wielkie z woskowymi świecami. Złotaryńko Bóg nie przepuścił Kozakowi Złotaryńce za jego morderstwa. zabit bowiem pod Szkłowem w Litwie. jak mniemał. Co lud wszystek obaczywszy. zwyczaju. a tak ustało na koniec owo okropne zjawisko roku 1544 dnia 26 kwietnia. a w ich nieobecności kanonicy. który przy tym był i na to patrzył. z których bardzo obficie krew płynęła. przybrawszy postać pokorna. gdy wielu nie wierzyło. takie podnosząc pienie: Pókiż niebo i ziemię. Podanie dodaje jeszcze. Wiekuisty Panie. a gdy trzy razy trup zawołał: Uciekajcie! uciekajcie! uciekajcie! — wszystek lud strwożały ze swym pryncypałem Chmielnickim. 15. trzymali w ręku sami prałaci. Wtem się cerkiew zapaliła i tak godny sprawom swoim pogrzeb Złotaryńko odebrał w ogniu. podniósł do góry ręce. Nie zemścisz się niewinnej krwie naszej wylanie. Po ukończonej zaś mszy niknął. aby kawaler maltański w czasie nabożeństwa pałasz dobywał i nim w powietrzu przed ołtarzem machał. zdumiał się drżąc od bojaźni. z dopuszczenia Boskiego. czyli z czartoskiego naigrywania. gdy czerńcy służbę zaczęli. około stojącym bardzo strasznym. jęczał i wzdychał.śpiewanych u wielkiego ołtarza z dobytym mieczem podczas ewanielii świętej między stallami prałatów i kanoników a stallami niższego duchowieństwa widocznie stawał. iż takowe okazywanie się w kościele zmarłego Powodowskiego karą było za jego naśmiewanie się za życia z płonnego. Czemu. trup jego z trumny się podniósł i znowu pokładał. która od kościoła do kościoła chodząc. 20 . Procesja duchów Przed ową okropną wojną z Kozakami i Ukrainą pokazywała się w Barze na Podolu procesja umarłych. jednostajnym wołaniem pomsty do Boga mściciela wołała. z cerkwi uciekł.

Takiej śmiałości nie można puścić bezkarnie: oto gotowe czekają nas łodzie. otaczają go morskie panny i swymi wdzięki do siebie wabić poczną: O. Dźwięk coraz milszy się rozlega. Naszymi pląsy i śpiewy zwabimy go na dno rnorza udusim w uściskach i oczy żwirem zasypiem. pan nieba. gdy królowa skinieniem berła każe się uciszyć towarzyszkom i tak do zdumionego rzecze: — Stój. I naszym kochankiem będziesz. Ściany tego pałacu były z czystego bursztynu. Stanąwszy boginie blisko ujścia rzeki postrzegły rybaka. zrazu nic nie uważał. gody. Kochaj mię. jeden nikczemny śmiertelnik ośmiela się naruszać spokojność niewinnych moich poddanych. morze ciche. Płyną. a okna z diamentów. młody. ukazała się w sali. Nadszedł dzień naznaczony i zaproszono boginie przybyły. rybaku piękny. uprzejmym ukłonem powitała gości i zasiadłszy na bursztynowym tronie tak mówić zaczęła: „Miłe przyjaciółki i towarzyszki moje! Wiecie to dobrze. progi ze złota. Skoro z nami mieszkać będziesz: Śród nas będziesz morza panem. Rzekła i natychmiast sto łodzi bursztynowvch pożeglowało dokonać okrutnej zemsty. z bursztynowym berłem w ręku królowa morza. Lecz jeśli- 21 . iż wszechwładny mój ojciec Praamżimas. Razu jednego rozesłała królowa wszystkich szczupaków z listami do najznakomitszych bogiń Jury *. lecz gdy go urocze doszły śpiewy. niebaczny! Zbrodnia twa wielka i godna kary. gdy ja. żadna najdrobniejsza rybka nie miały przyczyny skarżyć się i narzekać. My obdarzym boskim stanem. a echo) już roznosi po wybrzeżu słowa ich pieśni: Biéda ci. a będziesz szczęśliwy. dach z łuski rybiej. Zajęty pracą. które tak lubię. Porzuć pracę. ja sama do własnego stołu ani jednej nie śmiem ułowić rybki. imać w sieci i na śmierć wskazywać. rybaku młody. jak siedząc na brzegu rozwijał sieci. Królowa Bałtyku W głębinie wód Bałtyku wznosił się za dawnych czasów pałac królowej Juraty. wtenczas królowa. a drugą nazad do wody wpuszczam**. Teraz zaś jeden nikczemny rybAk Castitis znad brzegów moich posiadłości. chodź do łodzi: U nas wieczne tany. słońce pogodnie świeci. mojej opiece i władzy poruczył te wody i wszystkich mieszkańców w nich będących. Żaden najmniejszy robaczek. płyńmy nad brzegi Szwenty. Słyszy to rybak i ujęty zdradliwa ponętą już chce się rzucić w objęcia bogini. a wszystkim przewodniczyła z koroną na głowie. zwrócił wzrok na wodę i ujrzał sto łodzi bursztynowych i sto przecudnych dziewic. same byłyście świadkami moich łagodnych i szczęśliwych rządów. po jednej połowie zjadam. Fląderki nawet. prosząc do siebie na gody i spoiną poradę.16. ziemi i morza. Nasz śpiew troskę twą osłodzi. tam gdzie rzeka Święta hołd memu królestwu Płaci. bo właśnie o lej poże zwykł on zarzucać sieci. otoczona przydwornym orszakiem. Podobała mi się twoja uroda. Wszyscy żyli w pokoju i zgodzie. nikt się na życie drugiego targnąć nie odważył. jednak ci przebaczę pod jednym warunkiem.

spuścił z nieba piorun. Młodzieniec wybrał i zaprzysiągł jej wieczna miłość Królowa na to: — Teraz już jesteś moim. Rozmawiał z księżycem i znał nieskończenie wiele gwiazd po imieniu. że bogini poważyła się ukochać śmiertelnika. przykryli ich dwiema. Za to co wieczór będę przypływać do ciebie i na tej górze. niżeli kto mógł przez Niemen przeprawić się. 22 . która odtąd od twego imienia zwać się będzie Castitv zawsze zobaczę się z tobą. * Tak się nazywa morze u Litwinów. Kiedy u pewnego króla biesiadował. górami. wtedy zaśpiewam ci taką piosnkę. słychać jęk z daleka — to jęk biednego rybaka. przymuszony jest opłakiwać swoje nieszczęście. Pałacem jego była głowa owego konia. aby rodzaj takich olbrzymich zwierząt rozmnażał się. gdyż oba czarownikami byli. gdy wicher morski zaburzy fale. Nic zbliżaj się do nas. przyszłość zgadywał. a za dotknięciem mego berła zginiesz na wieki. ** Litwini i Żmudź mniemają.byś wzgardził miłością Juraty. na który wiecznie patrząc. Rybaka zaś Praamżimas przykuł na dnie morza do skały i położył przed nim trupa jego kochanki. Po czym zniknęła królowa z całym orszakiem. brzegi zaś — pojuris. pnącymi się jedna na druga. przez drugie wychodził. Dlatego to teraz. lecz Perkun dowiedziawszy się o tej schadzce rozgniewał się mocno. teraźniejszość rozumiał. samą zabił i bursztynowy pałac na drobne roztrzaskał cząstki. Królowie do jego rady i woli stosowali się. iż fląderki dlatego jedno mają oko i postać jakoby połowy ryby. Witolf Był to człowiek nadzwyczajny: przeszłość wiedział. Miał konia nazwanego Jodź. Witolf z rozpaczy oddalił się ze dworu tego króla i kiedy powracał z wojskiem na zawojowanie jego królestwa. ponieważ królowa Jurata bardzo one lubiąc wszystkim drugą połowę poodgryzała i nazad do morza wpuściła. 17. która miałaż podobne przymioty: ale bogowie nie chcąc. Wreszcie pojednał się z królem tamecznym. na którym wiatry wyprzedzał. trafił pod tąż górą na smoka Pukisa. On przebywał na swoim statku morze od brzegu do brzegu świata prędzej. że wnet będziesz w mej mocy. przez jedno ucho wchodził. koń Witolfa zszedł się na błoni z klaczą królewska. który rozpruwszy morskie bałwany uderzył w mieszkanie królowej. a woda wyrzuca kawałki bursztynu — to są szczątki pałacu królowej Bałtyku. Rok już mijał. jak co wieczora królowa Jurata przyjeżdżała na brzeg i na górze widywała się z kochankiem. A gdy jednego roku wróciła królowa do swego pałacu. z którym walcząc pokonał go i niezmierne skarby zabrał. bo byś zginał.

kędy stała Boża męka.zostać. że w wielkim palcu swojej rękawicy wyprawił siostrze wesele. co to strach w życiu. który nie znał wyższego od siebie i nie znał. w której dnia pewnego napotkał rotę czarnych rycerzy. z rogami na głowie. mój przyjacielu. Potem wyszedł Oferusz na wędrówkę i szukał pana. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał się Oferasz. — Ja jestem diabłem — rzekł wódz czartowski i podał rękę Oferuszowi. i wzniosła się góra aż pod obłoki. a był mu jak prawa ręka przydatny. dawnym czasem żył na świecie pewien wielkolud nazwiskiem Oferusz. więc jesteś słabszy od niego. Przybywszy do niego Oferusz popisywał się ze swoją siłą i został mile przyjęty.18. Dlatego to woda morska jest gorzka i słona. który by ze wszystkich był najmocniejszy i najpotężniejszy: u takiego pana jedynie chciał służyć. on chcąc jej grób usypać. a wędrując po puszczy napotkał ubogiego pustelnika i zapytał go: . Czego szukasz? — Szukam diabła — odpowiedział nieulękniony Oferusz — ażeby u niego służyć. nie odstępował odtąd na chwilę boku mocarza i był jego najulubieńszym powiernikiem. który jeszcze był poganinem i nie znał zwyczajów chrześcijańskich. a wszystkie łzy jego w otchłań kapały i zrobiło się morze. — Zrobiłem to dlatego — odpowiedział król — że boję się diabła. z pazurami u rąk. nabrał w but swoi ziemi i wytrząsnął ją na ciało matczyne. Postrzegłszy ją dowódca zatrąbił co tchu na odwrót. I znowu diabła opuścił. Ale zdarzyło się pewnego dnia. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał Oferusz. aby się udał na dwór pewnego króla. który odtąd boku jego nigdy nie odstępował. pomyślał sobie Oferusz. Ty się boisz Chrystusa. Krysztofor * Przed bardzo dawnym. Pewnego dnia wyruszyła cała owa rota po zdobycz do pobliskiego miasta i przybyła na drogi krzyżowe. Słysząc to król bogobojny przeżegnał się krzyżem świętym. więc jesteś słabszy od niego. — Kiedy ty się diabła boisz. że się boję Chrystusa! — odpowiedział diabeł. W pośrodku siedział najczarniejszy i najokropniejszy na tronie z głów trupich i kości ludzkich i wrzasnął rykliwym głosem: Oferusie. ile mil góra nad ziemią sterczała. Podobało się to bez wątpienia Oferuszowi. a z widłami w pazurach. — Dlatego.Gdzie jest Chrystus? 23 . pójdę więc służyć Chrystusowi. powstała przepaść. a kiedy mu matka umarła. Był to człowiek tak ogromnego wzrostu. Nad przepaścią usiadł Oferusz i płakał rzewliwie. postanowił więc całe życie na dworze po. a była to przepaść tyle mil głęboka w ziemi. skąd owej ziemi nabrał. że jeden z sług królewskich wymówił w gniewie imię diabła. — Pójdę ja zatem służyć u silniejszego pana — zawołał Oferusz i zaraz dwór królewski opuścił i powędrował na puszczę. Tam zaś. Radzono mu tedy.

szum powstał i wicher. Krysztoforze. a Oferusz zgiął się pod dziecięciem jak pałąk i pierwszy raz w życiu uczuł strach i drżenie. która dawniej zaledwie kolan mu sięgała.miał i pytał powtórnie: — Jak ja mam służyć Chrystusowi? — Módl się a pracuj! — rzekł zapytany. Odtąd nazywać się będziesz Krysztofor. równie jak często widzieć się dające posągi Krysztofora na domach w Krakowie. — Zrobię to dla miłości Chrustusa — zawołał Oferusz i przenosił dniem i nocą wszelkich pielgrzymów. Kazimierzu itd. Ale dzisiaj.działo dziecię — ale i tego. Wstał więc bez zwłoki. Krysztofora. którą Lelewel w księgach bibliograficznych przytacza. bałwany biły z wściekłością o brzegi. przenoś więc podróżnych na swoich barkach. Jeżeli to zrobisz dla miłości Chrystusa. które w średnich wiekach z Niemiec do nas przybyły.— Wszędzie! — odpowiedział pustelnik. Jest też pieśń stara o św. woda się wzburzyła. lecz umiał pracować. postea tutus ear. stąd przysłowie łacińskie: Christoforum videas. Podniósł więc głowę i rzekł: — Dziecię! Dziecię! Dlaczegóż ty takie ciężkie? Mnie się zdaje. Godną rzeczą zastanowienia jest herb miasta Wilna: Krysztofor święty. któremu ty służysz. wszelako stało się jego własnością wraz z innymi legendami. Odtąd więc nazywał się ów wielkolud Krysztoforem i chodził wzdłuż i wszerz po świecie. Wiara taka panowała w średnich wiekach. znużony pracą dzienną. wspierając się na ogromnej sośnie. wtem słyszy głos dziecięcia wołający go trzy razy po imieniu. lubo nie jest płodem wyobraźni naszego ludu. że każdy pielgrzym. chrzczę ciebie w imię Ojca. to cię przyjmie1 za swego sługę. Poszedł tedy za pustelnikiem nad bystry strumień płvnący z góry i dowiedział się. iż stąd kto ujrzał wyobrażenie św. * Podanie to. wsadził dziecię na barki i wkroczył we wodę. chcący się przeprawić na drugą stronę. którą wyrwał z korzeniem. gdy stanął na środku. — Tobie — mówił pustelnik — dał Bóg silne zdrowie i ciało olbrzymie. tonie na środku. w imię moje i w imię Ducha Świętego. aby nauczać słowa Pana swojego i został za te nauki od pogan ukamienowany. Rozpowszechniło się ono. 24 . że świat cały dźwigam na moich ramionach? — Nie tylko świat dźwigasz na swoich ramionach — odpowie. ale poganin nie rozu. to jest piastun Chrystusa. Modlić się Oferusz nie umiał. Pewnej nocy zasnął głęboko. miał śmierć szczęśliwą. Jestem Chrystus. który świat stworzył.

że na rzece Roś porwaną została. Lecz próżne były śledzenia. w tym zamiarze wybiegła niepostrzeżona. pożre i równie jak ubogiego grzesznika złe wiatry uniosą. Woda go z wolna kołysząc w swym biegu. Pragaras. rozboje. konie. Każdy według jego sądu odbiera nagrodę lub karę wieczną. dzikość. może się wedrzeć na górę. głód. znaleziono w nim kamień. lekki jak piórko. zapuszcza się królowa w podziemne państwo Pokola. że ktoś z mocarzy panujących nad wodą czy pod wodą ten postępek spełnił. nazywająca się Anafielas. jakie wiosna wydała. Bożek mieszkający na szczycie tej góry. nic więcej prócz łez nie przyniosła. nadzwyczajnej piękności. Krumine Królowa.znaczenie. Królewna znęcona powabem kwiatu. płynęła po żółtym piasku. zrzuciwszy szkarłatne obuwie. Anafielas Krąży powieść na Żmudzi około Kretyngi. sługi itp. na którym Prze. iż jest jakaś góra stroma i niedostępna. Ubogi. 20. przekonawszy się. Zaledwie wyczytała ten napis. pod górą mieszkający. nazywająca się Krumine. domyśliła się. kiedy bogów nie obrażał w życiu. Atoli nabyła umiętności uprawy roli i za. dno rzeki się rozwarło i została porwaną w otchłań podziemną. znikły tułactwa. chciała matce przysłużyć się świeżo rozkwitłymi kwiatami. Nieszczęśliwa matka. ośmieliła się wnijść do wody. ale zezwoliła na przepędzenie z nimi lat kilku. potrzebne są dla prędszego dostania się na nią. które z okien zamku królewskiego ujrzała nad brzegiem rzeki Roś. Pokole zwany. Im zaś człowiek był bogatszy. to jest do piekła.siewania z korzyścią zbóż rozmaitych. ze wściekłością pałająca gniewem i zemstą.rodzenia żywiący się. orszakiem najśliczniejszych wnucząt otoczoną. który się zdawał być nad samym brzegiem. miała córkę jedynaczkę. tym trudniejszy mu przystęp. Nędza. sądzi umarłych z ich postępków za życia. wzywały przebaczenia dla matki swojej. Staubunas zwanych. upadłszy jej do nóg. na którą cienie umarłych wdzierać się muszą. Inaczej grzesznego bogacza smok Wizunas. ujrzała śród rzeki wyrosły. wyryło palcem swym przed wielą wiekami od bogów naznaczony los dla córki Krumini. której obuwie tylko córki przyniesiono. jakie drogie kamienie wydawać zwykły. pełen niegdyś smoków. za nadejściem jednej wiosny. Dlatego paznokcie długie. oręże. gdyż mienia ziemskie ciążą mu na duszy. Pramżymas. Gdy powróciła do Litwy. dzikimi płodami przy. który uwielbiał wdzięki młodej królewny. 25 . pazury zwierząt. Udała się więc dla wyszukania swej straty na wędrówkę po całym świecie. których nasiona przywiozła z sobą. sztuki rolnictwa. Kiedy powróciła do swego królestwa. jako jest pełen sprawiedliwości. Gdy wytrzebiono na pole pewny las. które. Odtąd zaczęła nauczać lud ubogi. podwajała jego piękność błyskaniem świetnych kolorów. Ta. z którymi i wyjechała. Ale gniew jej został rozbrojony czułym spotkaniem: albowiem ujrzała przeciw sobie idącą nieśmiertelną córkę.19. Rzeka była bardzo miałka w tym miejscu. Królowa nie tylko dała się przebłagać. W tym państwie piekielnym panował król. Zaledwie się zbliżała do zerwania mniemanej zdobyczy. Kwiat jeden z najśliczniejszych.

— Rumszys rozśmiał się gorzko i wskakuje w przerębel. rąbiąc drzewo złamał siekierę. to cię 26 . Ubrał się tedy. wypoczywali na brzegu z żołnierstwem swoim. to miejsce nazwane zostało Eiragołłą i tak do dziś się nazywa. gdy posunąwszy się wyżej rzeką. że wnet zezwolił na warunek szatana. miał na sobie wór. lecz gdy to było próżnym. że bylebyś zapragnął. Dalej płynąc dostali się w puszcze niezmierne. że drogę do tej świątyni znaleźli. doszedłszy do ujścia Dubissy. Wódz tych żeglarzy i wędrowników nazywał się Nemon. przepych i miłe rolnicze obyczaje. Nemon Na Żmudzi nadniemeńskiej krąży takie podanie: Żeglarze przybyli zza morza żeglowali w górę Niemnem. Upłynąwszy Dubissą w górę całą milę. Gdy już był blisko domu. po której pierwszy żeglował. że jest koniec: Bet ir gałas. będziesz bogatym. usłyszał jęk zgłodniałych dzieci. a przerębli nigdzie nie mógł znaleźć. dziś mieścina tak zowiąca się. co było przyczyną nazwania miejsca Szeradzia. nadbiega szatan i rzecze: — Czego sobie masz życie odbierać. śpiewali: Sze radom. co go taką rozpaczą przejęło. że można dojść do zamierzonego celu. Rumszys się namyślił. 22. dalsze usilności przekonały. cały jego dom tak był nędzny. czegoś w domu nie zostawił. 21. wyratowałem cię od śmierci — rzecze szatan — a teraz dowiedz się. a w nim futro. dostatki. tuśmy odkryli. W drodze już skutek obietnicy się okazał — piękny rumak z złotym rzędem stanął przed Rumszysem. Gdy się miał rzucić w wodę. od niego rzeka. kiedy przeznaczeniem twoim ]est być najbogatszym i najszczęśliwszym człowiekiem. z płaczem więc w nocy powraca do domu. rzekli: Czekiszkim znoka — utkwijmy chorągwie. rzeka była zamarznięta. — Słuchaj.nagość przemieniły się w obfitość. drwal ubogi. a żona rzekła: Mój mężu! Pókiś był biedny. Lecz. z radości więc. dziś miasteczko Seradnik. To dało powód nazwaniu Czekiszek. śpiewano śpiew oznaczający radość. gdzie natrafiając wiele przeszkód do dalszej podróży mawiali: E-ira gałas — nie ma końca. siadł na lodzie i tak gorącymi łzami płakał. siadł na konia — lecz go nikt w domu nie poznał. stąd nazwanie miejsca Betygoła. Lud ubóstwiał swoją królowę i nauczycielkę najpożyteczniejszej sztuki. szabla i dzwonek. znikąd zresztą niczego się nie spodziewał. ale musisz dać mi wprzódy to. ze postanowił się utopić. próbował wykuć ją kamieniem. dzieci zaczęły się chować za piec. Rumszysie. wzięła miano Niemna. Idzie więc do Niemna. gdzie stanąwszy obozem. dowiedzieli się o wyroczni będącej blisko źródeł tej rzeki. że aż lód od nich odtajał. Rumszys Stary Rumszys. ale szatan go pochwycił i z wody wyciągnął.

siedział długo przy ogniu. zmieniał się w co chciał. który był przyczyną jej nieszczęścia. łatwo mu poszło. sosny same z boru przychodziły i kładły się w porządne zręby. żeby nabrał mocy i szatana zwojował. żeby niewieściego pokarmu nie zasmakował. nie mogłeś tego zapracować. iż pannę świętą. Szatan zawył z rozpaczy. że szatan nie miał do duszy jego żadnego przystępu. Diabeł leci. uwolnił pannę i kazał sobie dać z nią ślub nad samym brzegiem rzeki. gdy przyjdzie czas umowy. musiałeś złupić kogo. lecz pomimo wszystkich wysileń nie mógł z kamieniem zdążyć na czas. za to wykroczenie wieziono ją czarnymi dwoma krowami i miano zaszyć w worze skórzanym z psem. Wajdelotka Koło Rumszyszek nad Niemnem krąży powieść. Wieś zbudowana nad Niemnem od Rumszysa Rumszyszkami się nazywa. w którym szatan ma zabrać młodego Rumszysa. aż na koniec zniknął zupełnie. kotem i żmiją i utopić w Niemnie. przynieść olbrzymi kamień spod Kłajpedy. a ów kamień sterczy do dziś w poprzecz Niemna i tworzy próg. Rumszys opowiedział jej swoją przygodę. 27 . jakoby obchodząc gody weselne tej nieszczęśliwej pary. a gdy przywdział futro. Długo jeszcze potem nocami przeszkadzał podróżnym. i postanowił zaraz nazajutrz zawieść syna do Krywe-krywejty. owszem bardziej jeszcze płakać poczęła. aby się w świątyni wychował. Woda na tym miejscu wrzeć i kręcić się poczęła. dzisiaj porodziłam syna. ale to żony nie uspokoiło. Czasami w towarzystwie rycerza ukazuje się na brzegu rybakom i słyszą przy nich warczenie psa. bo na co tylko zadzwonił. rzucił kamień w Niemen. Ona wychodzi niekiedy przy świetle księżyca w nocy na brzeg. śpiewa piosnkę o swo. byle zezwolił na jedną próbę.jej przygodzie i pierś daje niemowlęciu. co się na drugim końcu świata działo. wszystko szło. Wtem rycerz. ukazał się na koniu w żelaznej zbroi. kiedy od Rumszysa mieszkania tysiąc kroków był zaledwie. kur zapiał. z którego woda z szumem się wali. ale teraz widzę cię w zlocie. Tu się zasmucił Rumszys. Gdy młody Rumszys dorósł. Zgodził się Rumszys i kazał szatanowi na godzinę przed kurami wylecieć z domu swojego i nim kury zapieją. — Przeklęty! — zawołała — a toćeś własne dziecko zaprzedał. był nadzwyczajnie silny i tak świątobliwych obyczajów. zajął się budową wsi. potem oboje objąwszy się skoczyli do wody i znikli z oczu. to brzydzę się tobą. Jął więc kusić powtórnie ojca obiecując mu nieśmiertelność.kochałam. czyli wajdelotkę pomówiono o spółkowanie z nieznajomym rycerzem. miauczenie kota i syk żmii. a przez to. mógł wróżyć i widział. Kogo uderzył szablą. gdzie kazał. co i teraz jeszcze się dzieje. 23. miało to być w dziewiętnastym roku życia. Gdy to Rumszys uskutecznił.

powracał z dalekiej wyprawy na Połowców z wojskiem odzianym w zbroje nieprzyjacielskie. Prakseda nie ufając uszczuplonemu przeszłym bojem swojemu wojsku. Żona w trwodze uderzyła nie niego z domową drużyną. drugi jej sąsiad Soroka. gdy mu Mełanka nie była wierną w dotrzymaniu słowa wyjścia za niego za mąż. miała wojnę z sąsiednim władcą Nepromachem. który umarł był przed rokiem ze zgryzoty. stoczyła z nim bitwę. Mąż. * Mogiła Soroki. a Prakseda wziąwszy go za oczekiwanego Nepromacha. i polegli tam oboje w błędnej tej bitwie. w którym wzajemnie siebie pomordowali. gdy nadciągnął Nepromach. 28 . chcąc ją wspierać swym wojskiem. a na jego wierzchołku położono blachę dla rozpalania na niej ognia ostrzegającego okolicznych mieszkańców o zbliżaniu się nieprzyjaciela. Mogiła Perepiat i Perepiatycha Perepiat i Perepiatycha. wódz sławny. Katarzyny. wedle podania usypane są dla męża i żony. niesłychanie czule witając się i żegnając do lepszego świata. W ostatniej chwili błąd swój poznawszy. a we dwóch drugich złożyła pobitych w tym boju obu wojsk mężów. Mogiły Soroki*. władczyni Kalnika. leżąca przy Kalniku w powiecie lipowieckim. udusił. lecz przybył sam narzeczony. Nepromacha i Praksedy Prakseda. Lecz zaledwo robotę tę skończyła. wyzwała w osobisty bój Nepromacha.24. że mogła być na 200 sążni wysoką. a na ich zwłokach wojska ponasypywały mogiłę. W późniejszych czasach na szczycie mogiły Soroki miał wyrosnąć dąb ogromnej wysokości. Przy skonaniu jednak poznali się. w wieczór św. przyprowadził je pod Kalnik. usypała w pamięć poległego mogiłę. 26. i pochwyciwszy dziewczę. w której Sorokę położyła trupem. czyli upiora. lecz z pozostałej jej części wnosić można. z której strony psy zaszczekają. z tej strony narzeczony ma przybyć. 25. dwie mogiły koło Chwastowa na Ukrainie. Mogiła Mełanki Tak się ta mogiła nazywa od pochowanej w niej ładnej dziewczyny tego imienia. dziś jest rozkopaną. uduszonej od Satany. Właśnie na wołanie Mełanki nie odpowiedziały psy. w którym Ukrainki zbiegłszy się na wieczornice gotują kaszę i wylazłszy na płot wołają swoich narzeczonych: po takim zawołaniu.

że Świdryd mógł być znanym w dziejach hetmanem Janem Świrgowskim. wodzem Tatarów. Poszedł wiec na wojnę i po trzykroć nieprzyjaciół pokonał. Wał Olgi W okolicach Zborowa (na Podolu). matka jej jednak. dała odpór hordom tatarskim. 29 . Młodzieniec. gdzie nurtowała. kiedy jeden mołdawski bojarzyn zakochawszy się w onej pięknej dziewczynie obsypał ją bogactwy. w kierunku Benderu. przez które wszystkiego. bo właśnie była wtenczas wojna z Turkami. W tymże czasie i ów bogaty bojar przysłał do niego posty z uwiadomieniem. nazywany wałem Olgi. * Pan Izopolski domyśla się. a nazywał się Świryd *. zapomniał. Na tym miejscu widać kilkaset mogił. wokoło której na milę nie ma ludzkiego mieszkania. a miała córkę tak ładna. że Turcy odejściem Świryda ośmieleni coraz straszniejszymi się stają. po czym wrócił. że on już do jej córki zupełne miał prawo. choćby z jak małym był wojskiem. w pobliżu Podhorzec. ujęta tymi bogactwy. że powrócił z wojny wtenczas właśnie. pobije trzy razy największe siły tureckie. że już Świrydowi z Turkami nie wojować. on usłyszawszy o tym radził się czarownicy. Bezpieczne schronienie znalazła dopiero na Horodyszczu zwanym Pleśnisko. życzyła skrycie za męża swej córce możnego bojara: powrót wiec Świryda był jej nie po myśli. tym bardziej. kiedy Turcy stali się najniebezpieczniejsi. Między starającymi się o nią był jeden bojarzyn dalekiej ziemi. przemieniała się w mysz i szła pod ziemię i wszędzie. poi go więc drugi raz zielem. lecz pokonany. którego gdy się napił.rzutem. jest mogiła w polu. że za tego pójdzie za maż. stracił wszystko swoje wojsko i sam został zabitym. Takie o niej podanie: Na Wołoszczyżnie była jedna wielka czarownica. a ta mu dała ziela. lecz chociaż ta była wierna swemu słowu. z drugiej — zręcznym pochlebstwem zapalony.27. widział jak na dłoni w przyszłości. a sam w pole wyciąga. Świrydowa mogiła W pan. że on. Dziewczyna ta bała się i nie lubiła Turków: kiedy więc słali się do niej rozmaici bojary i kniazie. znalazł Turków nad Dunajem i zaraz wszedł z nimi w bój. a sama potem zaczęła wymawiać Świrydowi. Podług pieśni poległ on niedaleko Kilji w roku 1574 28. gdzie zamknąwszy się w grodzie. który ze swoim wojskiem trzy razy Turków w boju pokona. Było to właśnie wtenczas. wysypywał się taki wał. Turcy potem ową ładną dziewczynę zabrali. z jednej strony niemęskim wy. a starą czarownicę diabli w nocy aż dotąd topią w jednej studni wykopanej w polu. Kołtowa pokazuje lud ciągnący się przerwami wał. Wiedziała stara czarownica. ona powiadała. kilku z pozostałych jego towarzyszy tę mu usypali mogiłę i położyli na niej kamień z krzyżem. Księżniczka ta uciekając przed Batyjem. aby pojąć krasawicę za żonę. jak gwiazda. porzuca płaczącą swą narzeczoną. w pobliżu stoi monasterek księży bazylianów. na wierzchołku której leży kamień z wykutym krzyżem. godzin drogi od warowni Kilji. co w swej przyszłości widział.

II Drugie o tychże wałach podanie. która trwała trzy dni i trzy noce. mając na pogotowiu rozpalone kleszcze. gdy się tam został. uprzedzającym o zbliżaniu się Żmii. przerywana. młodzieniec przedsięwziął ucieczkę. czwartego dnia Żmija została pokonana.29. Czwartego dnia młodzieniec całkowicie z sił wyniszczony. Żmija trzy razy zalizała językiem żelazne drzwi kuźni i za czwartym razem język na wylot przesadziła. a tak złapaną wprzęgli do gotowego już pługa i odrzucili nim skibę. którą mimo ciężki żal rodziców i narodu odprowadzono na oznaczono miejsce. schwycili Żmiję nimi za język. ożenił się z nią i wziął w posagu królestwo: żeby zaś nowa Żmija kiedy nie przyszła od morza. od stóp do głowy zbrojny i o przyczynę płaczu zapytał. ostatni rodu potomek. poleciwszy zbudzić siebie królewnie. lecz najpiękniejsze poświęcano dziewice. straciwszy ostatnią. przyrzekł królewnie wybawić ja od śmierci i dla nabrania siły do walki ze Żmiją położył się spać. aby był pożarty od Żmii. strwożona dziewica upadki na kolana przed śpiącym bohatyrem i pod uchylonym hełmem ujrzawszy piękną twarz młodzieńca uczuła w sercu nowe. skoro zaś młodzieniec choć na chwilę przestał powtarzać nauczoną modlitwę. iż Żmija się zbliża. gdzie gdy nieszczęśliwa płakała. Wypadła kolej na królewnę. Wówczas młodzieniec odwiózł królewnę jej rodzicom. Wkrótce nastąpili walka. Próżno cały naród ofiarowywał w zamian swych synów. granice swego państwa obwiódł wysokim wałem. zjawił się anioł i nakazał ucieczkę przed Żmiją: dla uskutecznienia jakowej nauczył go modlitwy i Ojcze nasz: jakoż. Wówczas nieszczęśliwy młodzieniec był zawieziony na oznaczone miejsce. czym gwałtownie obudzony zawołał. Młodzieńcowi temu. dlaczego by tak go mocno w twarz upiekła? Odrzekła. potwór Żmija zamiany nie przyjmował. więcej rycerskie. do dziś nazywaną wałem żmijowym. żelazne drzwi kuźni zatrzasnęli i w tejże prawie chwili przybiegła Żmija. prośbą i groźbą żądając wydania sobie młodzieńca. Żmii. to odpoczynkiem walczących. gdzie święci Hleb i Borys pracowali nad zrobieniem pierwszego pługa dla ludu tej krainy. Wał Żmii I W niepamiętnych czasach Kozaczyzny Bóg zesłał na kozacki naród straszliwą potworę nazwaną Żmiją. Gdy łoskot do gromowego podobny zwiastował zbliżanie się. wywodząc tylko pochodzenie Żmii. która trwała trzy dni i trzy noce. natychmiast zaczynały go palić wyziewy z paszczy rozsrożnej i ścigającej Żmii. Władca tej ziemi zapobiegając dalszym nieszczęściom ułożył się z potworą tą codziennie dawać jej na pożarcie jednego młodzieńca. gdy ujrzał przed sobą kuźnię. w której był tylko jeden młodzian. gdy która z siedmiu głów Żmii upadła pod nogi jej bohatyra. 30 . Młodzieniec uchwycił broń i w pogotowiu czekał na Żmiję. a święci przerażeni słyszanym szumem wichru. gdy zbliżenie się Żmii uprzedził gwałtowny szum wichru. przybył jakiś nieznajomy młodzieniec. siódmą głowę. tak samo jak poprzedzające się zaczyna. którego szczątki do dziś dnia noszą nazwę wałów żmijowych. że wyszła z morza i siedm głów miała i że jej nie młodzieńce. i młodzieniec skrył się do owej kuźni. w czym objaśniony. koleją z każdej rodziny w kraju. która całą krainę spustoszyła najokropniej. to mimowolnym wykrzyknieniem królewny. już prawie był dościgany. czego gdy święci uskutecznić nie chcieli. W sto lat potem przyszła kolej na rodzinę panującą. dotąd obce dla siebie wzruszenie. Wtem łza jej spadła na twarz śpiącego. Wówczas święci.

Włościanie mniemają. rycerz jeden herbu Śrzeniawa. Góra Koniusza Przybysław. postanowił kraj własny obwarować od napadów sąsiedzkich. dała o wszystkim wiedzieć swoim braciom. sprzedał Węgrzynowi do Węgier i tenże koń we trzy lata zasię przyszedł do niego i stado mu wielkie koni z sobą przyprowadził. Stanąwszy potem w Krakowie. W jednej z wypraw swoich poznał bardzo ładną Laszkę i ożenił się z nią: a chcąc odtąd żyć z żoną. lecz zupełnie bezrybne. Prace te jednak zaledwo w części przyprowadzono do skutku. a samego Żmiję schwytawszy rozsiekali i wszędzie. 32. a w każdym pułku kazał na granicy zbudować 10 zamków. mieszkał na górze. chrobry i wielki wojownik. którą zowią Koniusza. nie chcąc u ojca brać żadnego posagu w złocie i srebrze. Strukis W powiecie mariampolskim. gdyż żona Żmii. a Kunegunda pojechawszy do żup węgierskich ślubną tam obrączkę wrzuciła. po kawałku trupa powieszono i odtąd wały te zowią żmijowymi wałami. gdzie tylko były wały usypane z jego rozkazu. Zezwolił ojciec. aby jej darował. że był w biedzie. kazała się wieść po niejakim czasie do Wieliczki. prosiła go tylko na wyjeździe. którzy najechawszy królestwo Żmii ogniem i mieczem je zniszczyli.III W Kozaczyźnie był hetman Żmija. nie kochając męża swego. iż wszystkie ryby w tym jeziorze znajdujące się są pod władzą wielkiego 31 . że to stąd pochodzi. a temu się takowy przypadek trafił: Miał konia. a gdy za jej wolą kopać tam zaczęto. na której Przybysław dlatego kościół zbudował. w lasach pilwiskich jest jezioro zwane Strakbalis (Strukisowe błoto). pod samymi Proszowicami. Stądże tę górę dziś zowią Koniusza. Dlatego podzielił kraj na 10 pułków. Ta oblubienica. 31. którego. co by równie bogaczom i ubogim służyć mogło. nadzwyczajnie głębokie. a w pierwszej bryle rzuconą w Węgrzech obrączkę. znaleziono sól. tak aby wszystkie sto stanowiły jedne prawie ścianę. 30. Żupy solne w Wieliczce Bolesław Wstydliwy zaręczył sobie przez posłów królewnę Kunegundę na Węgrzech.

takie jest podanie: Paraska była rodem z Polski. Skoro tylko zbliżyła się północ. minęła godzina. ponapełniali nim czółna. 34. W środku tych trzęsawisk mieszka królowa użwrsrmska. gdzie są nieprzebyte bagna i topiele. napadła Paraskę w skałach. dla piękności ofiarowali baszy akermańskiemu. zatopił łakomych rybaków i uwolnił złapane ryby. Na próżno zakochany Turek pieścił ją chcąc ułagodzić.szczupaka Strukisa (kusego). jezioro zawrzało od mnóstwa ryb. oddalonej u ćwierć mili od Białogrodu (Akermanu) nad Limanem w skałach znajdującej się. Po tym zwycięstwie. Ryby wtedy korzystając ze snu swojego ciemięzcy gromadami wesoło pluskają po całym jeziorze. aby się od podobnych uchronić napaści. gdzie najeżone bryły urwisko tworzą. zmienił czas swojego spoczynku i odtąd godzina snu Strukisa stała się zagadką. Przypisują jej moc cudownie uzdrawiającą i chorzy przyjeżdżają tu do kąpieli. gdzie się kryła upatrując łódki na wodach Limanu. 33. w haremie swym trzymał. Ten groźny pan raz tylko na rok zasypia w noc świętego Jana. ale dusza w niej nad lata i pobożność wielka. Krynica Parascewy O krynicy tej. wpadł w wściekłość. lecz gdy nie mogąc chciwości swej powściągnąć jeszcze o jednej toni pomyśleli. najdrobniejsza płotka nie może się ukryć przed bacznym jego okiem. co by ją przewiozła i ułatwiła ucieczkę. ona milczała uporczywie i rozweselić się. olbrzymimi skrzelami wywrócił łodzie. pobiegła nad Liman wzdłuż brzegu szukając łódki. a Paraska korzystając z otwartych drzwi i chwili przerażenia skoczyła w nie. i rozchmurzyć nie dawała. spoczywa bardzo krótko. Anioł stanął w obronie pobożnej. rybacy spiesznie zarzucili niewód. i prosił. i upokarzał się. minęła straże. Ona bvła chmurna. Tuż ją mieli porwać. Lasy użwarmskie W lasach użwarmskich na Żmudzi. który więzi je na dnie. sieci rwały się od niezmiernego połowu. a jeżeli kto ciekawością znęcony odważył się zakazaną przestąpić granicę i ujrzał cudną twarz królowej. Raz wreszcie rozjątrzony oporem wszedł nocą do haremu do mieszkania Paraski i porwał się do niej. obsypywał podarkami i obietnicami. gdy się w czyste rozpłynęła źródło: krynica ta zowie się krynicą Paraski Świętej lub Świętą Krynicą. Jeden z rybaków odkrył tę tajemnicę i z licznym przyborem czekał na uśpienie Strukisa. Przerażony muzułman cofnął się. bo tylko godzinę po północy. ten się na zawsze pożegnał z nadzieją na ten 32 . Strukis się obudził. Tatarzy w jednym ze swoich napadów na Podole porwawszy ją. nikt tam żywy nic mógł zbliżyć się bezkarnie. Turek na próżno chciał ja skłonić ku sobie. przez opamiętałego a gniewnego baszę wysłana. mają czarownice i laumy swoje siedlisko. Świeżemu i krasnemu dziecięciu było zaledwie lat szesnaście. ona się opierała i modliła. Pogoń.

z którego łba oczy. Ciało Dżuga przez długi czas było strzeżone od diabłów. krzyżów i światłości rozlicznych nabrawszy. aby orężem świętym moc szatańska mogła być odgromiona. odwieczne dęby łamał jak trzciny i niebotyczne wywracał góry. brzydkie ono larwisko pod lód znowu porywa: gdzie po wszystkim jeziorze trzebiąc. niejakiegoś w dawnych czasach żmudzkiego rycerza. 33 . Lud tameczny nazywa ten usyp górą Dżuga. słysząc ze wszech stron złośliwe uśmiechy i naigrawanie bogiń. kapłanów z sobą. że z wierzchołka Szatryi tak rozległy odkrywa się widok. iż dwanaście kościołów ujrzeć można. ryk ogromny wypuszcza. krom sieci pogmatwanej. 35. chorągwi. dopiero szkaradnego. podobno najwyższa ze wszystkich gór Żmudzi. skoro zamarzło. 37. Za ich pomocą cudów waleczności dokazywał Dżuga.świat powrotu. gdy nagle wszyscy przestraszeni. tutaj w wigilię świętego Jana z całego kraju zlatują się czarownice na ucztę. Dziwo w jeziorze krakowskim W wigilię Nowego Roku za czasów Bolesława Wstydliwego widziano widowisko straszne w krakowskim powiecie. bo wiecznie musiał błądzić po lesie. Gdzie. a zaraz niektóre ludzie parą smrodliwą zaraziwszy. z którymi żył niegdyś w wielkiej przyjaźni. On to Telszewskie wykopał jezioro i przy nim osadę założył. 36. Lud powiada. straszliwego i wielkiego Dziwa na brzeg wywłóczą z rogami i ze łbem kozim. Do którego. Dżuga O pół mili przy drodze idącej z Telsz na Olsiudy przedstawia się oku wyniosła góra ręką ludzką sypana. żony olbrzyma Aleisa. Tutaj ma być grób Jauterity. gdy niewód zapuszczono. Co widząc. Aż gdy trzeci raz zapuszczą. pierwszym wprawdzie zamiotem trzy rybeczki wyciągnęli rybitwi: wtórym zaś nic. który za życia jeszcze własnymi rękami usypał ten kurhan i na grób sobie przeznaczył. jak dwa węgle rozpalone ze źrenic gorejących pałały. grzmot okropny uczyni. Sam jeden krocie Krzyżaków swoją żelazną maczugą zabijał. Szatryja Szatryja jest to wyniosła góra. sprośnych wrzodów nabawia. różno się rozskoczą. Jezioro albowiem jedno szerokie czartowska moc opanowawszy. łowienia w nim ryb i używania wszelkiego ludziom usilnie broniła. zeszli byli obywatele dla ryb łowienia.

a tam woda płynie. z których sterczały ogromne rogi. Przez dwieście lat Krzyżacy ten mocny i ważny zamek posiadali. Raz znowu poczęła mu broda się palić. którzy wojnę z Polską radzili. któremu ten Krzyżak niegdyś synka do chrztu trzymał. a że to w wigilię Bożego Narodzenia się stało. coście wojnę uradzili. Parobczak został sam jeden na górze. a tu miski krwią się napełniły. z kościoła zrobiła się stajnia. zachodzili do lochu i tam — bywało — popili. jak inni chcą. Ten zamek dotąd jeszcze stoi. ugoszczono wybornym winem ze złotego kielicha. na którym go Niemczyki posadzili. co się na tej górze dzieje. ów złoty kielich zgniłą czaszką trupią. poszedł raz w południe do zamku i tam zastał brata komtura stojącego na moście. który się w gruzy rozsypał. Na koniec go dobyli i wszystkich tam co do nogi wycięli. Parobczak został bardzo dobrze przyjęty. a starszy go zapytał: komu by zamek powierzył? — odpowiedział zniecierpliwiony: tobie i tym złym duchom. Kowal. Kiszporg Na miejscu. iż żaden żyjący człowiek w tym zamku wytrzymać nie mógł. gdzie teraz stoi miasteczko Kiszporg (Christburg). poznał go 34 . Toteż tu niesłychane i straszne działy się rzeczy.Pewien śmiały parobczak. był tylko pniem spróchniałym. iż wpadł w gorączkę i na drugi dzień umarł. Janem na ucztę czarownic. mających kapelusze na głowie. aż go lata Pańskiego 1410 z ziemią zrównano. Nieraz parobcy. Ale starszyzna krzyżacka chciała koniecznie wojny. i proszono jak na j usilniej. jak który ze starszyzny krzyżackiej umarł. zarazem tyle się tu duchów zebrało. Posadzono go na diamentowym tronie. która tak nieszczęśliwie dla Zakonu skończyła się. dusza jego szła do zamku Kiszporskiego na pokutę. We dwa lata po bitwie pod Tannenbergiem i Grunwaldem kowal z Kiszporgu wrócił z pielgrzymki do Rzymu. raz bowiem znaleziono go w studni zawieszonego za brodę. Idzie piwniczy do lochu. Grała cudowna muzyka. Ta biesiada trwała przez kilka godzin. Znalazł tam wielkie zebranie kobiet i mężczyzn poubieranych w stroje niemieckie. Te słowa tak starszego przeraziły. Zaraz dusza jego poczęła się błąkać po zamku. chcąc iść do stajni. chcący wiedzieć. ten zawsze Krzyżakom nie radził rozpoczynać wojny z Jagiełłą. albo. iż z wielką biedą do siebie przyszedł. co na wojnę z Jagiełłą namawiał. iż żaden o świecie nie wiedział. Był tam naówczas komturem Olbracht Szwarcburg. mieli dawni Prusacy zamek. Jeśli Krzyżacy — bywało — jeść w zamku się zabierają. które natychmiast schował. udał się w nocy przed św. Wtem kur zapiał i wszystko znikło. rozmaitego rodzaju napoje lały się strumieniami i całe zgromadzenie do upadłego tańcowało. ten chcąc czegoś o duchach zamkowych dowiedzieć się. który przybył z Frauenburga. postrzegł. który także na tej bitwie zginął. a drugi raz na najwyższym dachu się znalazł. a kiedy się począł wszystkiemu przypatrywać. dano kilka garści pieniędzy. dotąd jeszcze mieszkają tam dusze Krzyżaków. Otton z Sangerwic. aż póki nie uciekł z zamku. Wszyscy więc zamek opuścili. Gdy więc komtur wyciągnął w pole i szedł na bitwę pod Tannenbergiem. Raz kucharz i pomywacze poszli do kościoła. aby pił i był wesół. woda nie pomogła. odtąd. Ale najgorzej zdarzyło się komturowi. Sięgnął do kieszeni i zamiast pieniędzy znalazł traski! 38. Długo Krzyżacy nadaremnie zamek ten oblegali. dlatego Krzyżacy ten zamek po niemiecku Christburg nazwali. patrzą: a tu konie stoją. iż ów tron diamentowy.

W drugiej komnacie wszyscy jedli i pili. to zobaczysz. Każdy umierający Herburt. któryś słyszał. panienek i chłopców. jak powiada lud tamtejszy. że mówi do żyjącego człowieka. zamieniały się w gołębie. To rzekłszy zniknął. który niepomny na oddawaną cześć tym orłom. panie kumie. Poszedł więc za nim kowal krętymi wschodami. Pileckie Córki przemożnego domu Pileckich. iż właśnie w chwili zabicia orła skonał jego mały synek. cieszy mię. a ich rodzina z powodu zabicia orła wygasła na owym osieroconym ojcu. o którym takie dziwy opowiadają? — Na co mu duch odrzekł: Chodź ze mną. wtem usłyszano stamtąd żałosny płacz i wycie. iż tę bajkę zmyślono. jeżeli zmarły przed zamążpójściem. gdzie znaleźli mężczyzn wiele. coś tu widział i słyszał. że kowal zaczął się strachać i myślał sobie. — Idź i powiedz nowemu wielkiemu mistrzowi. a kanonicy siedzieli w stallach i spali. a z tego poszła nędza i płacz. aby Zakon krzyżacki osławić. Orły Herburtów W bliskości Dobromila na wyniosłej górze widne po dziś dzień rozwalmy dawnego zamku Herburtów. Lecz naraz zniszczył wszystką pomyślność jeden niebaczny potomek tego rodu. którego całkiem zdrowego jeszcze w domu był zostawił. mówiąc. a do tego pierworodne. Jest tam podanie gminne opowiadające przyczynę wygaśnięcia tej sławnej i możnej rodziny. a rozumiejąc. jakieś to tam widział. nic. Przestraszył się bardzo kowal. Potem wyszli z zamku. Ale ten rozgniewał się strasznie. jak się stało. młode wywodził swe pisklęta. tam tylko na gitarze grano i śpiewano. 35 .od razu. niewiast. tak bowiem żyliśmy. 39. tylko taniec i rozpusta. za mężne zaś w ćmy nocne i ukąszeniem przepowiadały zgon każdemu z członków tej rodziny. dopóty sprzyjało szczęście Herburtom. gdzie gnieżdżąc się. jedni śmiali się. kazał więc kowala w worek zaszyć i utopić. jakby miał mszą odprawiać. tam stał ksiądz. Od tego czasu orły przestały się gnieździć w skale. uciekło szczęście i dostatek od Herburtów. Powróciwszy z polowania do domu dowiedział się. ośmielił się ubić jednego z rusznicy. co też tam się dzieje w tym zamku. że was w dobrym i czerstwym zdrowiu oglądam. Przyszedłszy do pierwszej komnaty znaleźli wiele bardzo ludu grającego w kostki i karty. poszedł do wielkiego mistrza i opowiedział wszystko. Dopóki orły się gnieździły i dopóki je szanowano. przemieniał się w siwego orła i obierał na skałach zamkowi przyległych mieszkanie. niektórzy klęli. jakie to gospodarstwo prowadzimy. że już i w piekle gorzej być nie może. Poszli potem do kościoła. Stamtąd przyszli na wielką salę. 40. jednakże chciał dany sobie rozkaz wypełnić. rzekł mu: O.

36 . tym końcem kazał zrobić abrys. Podanie o tym jest takie: Król Łokietek na podziękowanie Bogu za swoje zwycięstwa postanowił ufundować piękny kościół w Wiślicy.41. który ze szczytu skały rzucił się w strumień z rozpaczy. a majstra budowniczego obwiesić. któż mi teraz kościół postawi?! — Aż tu dworzanie widzą króla markotnym. Żaby. który mu się bardzo podobał. że wisi. Tho i spokój może mieć. 42. To i radość może mieć. W parę dni jednakże żal się zrobiło królowi. że mu rodzice odmówili rękę kochanki. czy majster on wisi? — Odpowiedzieli dworscy. drzwi i grobla w Wiślicy Był sobie jeden ksiądz w Wiślicy bardzo pobożny i uczony. Zasię kthory przyjdzie thu. Mając męstwo w owym dniu. gdy już były mury wyprowadzone. Ma strapienie w onym dniu. Ze zaś mimo tej omyłki majster ów rzadkim był w swej sztuce i drugiego niełatwo by znaleziono. Gdy tedy Łokietek pytał. Kamienna figura w kolegiacie w Wiślicy Na facjacie kolegiaty wiślickiej po prawej stronie znajduje się wykuta z kamienia naga postać wiszącego człowieka przepasanego fartuchem. zjeżdża król Łokietek oglądać budowę i ze zgrozą widzi. natychmiast każe kościół rozwalić. Nie posiadając się w gniewie. wyjaśnili rzecz całą. w dolinie przerżniętej pięknym strumieniem Rudawy. Otóż podług tego abrysu zgodził się z majstrem. przeto nie bardzo nastawano na jego życie. Skała Kmity We wsi Zabieżów. jako kościół jest mniejszy od podanego w abrysie. że tak popędliwy dał wyrok i raz wyrzekł: szkoda go. Cóż się dzieje? Po pewnym czasie. czemu był rad wielce. Do niej się wiąże smutne podanie o nieszczęśliwym Kmicie. jaką sobie zasłużył u Pana Boga. o milę od Krakowa. bo natychmiast porwał dłuto i kawał głazu i wykuł zeń swój wizerunek i powiesić go dał na facjacie. sterczy na przepaścistym wzgórzu Skała Kmity. mógł rozkazywać złym duchom i zaklinać głupie twarze. raz że człeka nie zgubił. że mimo tej chyby piękna stanęła świątynia. aby kościół wystawił. drugie. z czego i on korzystał. Wskutek zapewne łaski. 43. Stary napis w połowie zatarty maluje nam usposobienie młodzieńca: Kthory z was przyjdzie thu.

owoż w tych błotach gnieździła się moc niezmierna różnych gadów. a proboszcz postrzegł. Diabeł wszakże szukając sposobu jakby się wykręcić. który wszystko zakasuje. diabeł czeka ze drzwiami. że ani on siebie nie słyszał. zagadł: A na czymże cię zaniosę. zrobili rogatkę czyhając na one du- 37 . aby która z jego owieczek nie padła pastwą szatańskiej złości. Ksiądz. Po dopełnieniu chrześcijańskiego obowiązku. gdzie siedziały. w którym diabeł zastrzegł sobie. ale trzeci. przeto zebrała go chęć podsłuchać. że ma jeszcze czas diabłem się posłużyć. Dotąd stoją one bez użytku w kościele wiślickim. Dziś rano. ale złośliwy bies nie mógł się obejść. drugi. ogromne. Opowiadali oni sobie różne ze świata nowiny. który tylko myśli. którego tu brakuje właśnie. a diabeł czekał na dworze ze drzwiami na plecach. — Cóż takiego? Cóż takiego? — pytały rozciekawione kruki.to jest zwierzęta. co kiedykolwiek bies spłatał na świecie. które grzechotaniem swoim naprzykrzały się ludziom. czym tak zmiękczył papieża. a pieniądze zakopał. on mu się pokazał w kościele w postaci prześlicznej panny. więc natychmiast rozlał się smołą. było prawdą: papież leżał na łożu. odezwał się na koniec: — Stareć to rzeczy prawicie. Z pierwszych wyrazów domyślił się. i tak. Proboszcz bojąc się.miarkował. kiedy jej kazał na wieczór być u siebie. ale na próżno! Ksiądz. coraz okropniejszymi formułami smaga onych biesów. będzie jego własnością z duszą i ciałem. dokładną groblę. że chłopa pijanego zaprowadził w błota. jest w Rzymie. Przyjechawszy przed pałac ksiądz prosto walił do sypialni papieża. co ową historię opowiadał. wyjął inne. że staremu sknerze kark skręcił. ani jego nie słyszano. dalej w prośby. że co pierwszego przejdzie przez groblę. zwyczajem swoim przechadzał się wieczór po nadworcu plebanii. a mianowicie żab. zaklął kruki tak. Dopieroż wsiadł na ojca świętego. które zaczęły między sobą rozmowę. aby nikt nie przechodził przez groblę. co szatan wyprorokował. każe się zanieść do Rzymu. — Czy to prawda? — zawołały kruki odchodząc od siebie z podziwu. ksiądz siadł i w mgnieniu stanęli w Rzymie. jakie to ptaszki. żabska tak przeraźliwie skrzeczeć zaczęły. co też ci ptacy prawią. bo miasto drzwi onych z Wiślicy. jakby na jakim ostrówku. a znając wszystkie egzorcyzmy. kiedy papież mszę odprawiał. jeden się chwalił. Stanął kontrakt między stronami. który najdłużej milczał. iż Wiślica stoi. rozumiał również i głos ptaszy. Wychodzi na podwórze. Uniesiony więc żarliwością chwały boskiej zaklął żaby i ropuchy i odtąd nigdy ich głos nie był słyszan w Wiślicy. iż ukląkł i kazał mu się wyspowiadać. co się nazywa. że jak przykute nie mogły ruszyć się z miejsca.szy się do domu. odmawiając wieczorne pacierze. karcąc go ostrymi słowy. jakby ratować duszę ojca świętego. a że był to szatan. pośród niezmiernych błot rzeki Nidy. zakazał. którą ów ksiądz odprawiał. mości księże? Na moim grzbiecie będzie ci za twardo? — Na tych drzwiach od kościoła! — odrzekł ksiądz. kazał mu budować groblę na błotach Nidy. Cóż się tedy stało? Diabli wysypawszy. z jakim nieprzyjacielem mają do czynienia. i na tych zataszczył księdza. ale się zaraz po. musiał dobrze oczarować papieża. że był człowiek uczony. więc tym ciekawiej słuchał. Gdy zalecieli na miejsce. — Nic prawdziwszego na świecie — mówił dalej opowiadający — w tej chwili ona tam jest u papieża i siedzi na łóżku obok niego. Pewnego razu tenże sam ksiądz. a obok niego siedziała prześliczna panna. Zdarzyło się. Wiadomo. Na dzwonnicy kościelnej usiadło właśnie kilka kruków. Ksiądz usłyszawszy to bluźnierstwo struchlał. Na nieszczęście. na koniec temu. — Oto tak — mówił ów trzeci diabeł (bo to wszystko były diabły) — nasz brat. Diabły widząc. iż pod. panowie bracia! Jąć to wiem fortel jednego naszego kolegi. Nasz proboszcz nie mówiąc ani /słówka sunął śmiało ku onej pokusie i zaraz od lewicy palnął ją po twarzy. żeby figla nie spłatał. ksiądz spie.czas solennej mszy. Posłuszny diabeł wyrwał drzwi z zawiasami. bo już mało czasu zostaje.

ogromne zwierciadła. Co nocy zamek o samej północy gorzał od świateł. a ona sama. Stół marmurowy w Olesku. między nimi zaś wyrabiane sztuką snycerską ozdoby. gdy któryś sędzia niesprawiedliwy wyrok dla strony pokrzywdzonej ogłaszał. które misternie są złocone i malowane. w największej furii porwał ją za ogon. że wybił jamę.. jak niegdyś za życia nieboszczki. Zamek zajęli Niemcy. Pewnego razu. jak nieboszczka poza okna przesuwała się strasząc Niemców. a po obmyciu położono na stole marmurowym*. na dwoje 38 . marmurowe posadzki i kolumny. cała w bieli przechadzała się po pokojach. aż tu coś bieży — oni w skok się rzucą. ale oni nie wierzyli i ustąpić nie chcieli. otóż w tej sali było sto takich czworoboków. lustra. który się urodził dnia wtórego czerwca 1624 r. marmury. piorunem dach zapala. póki Polska była swobodną. Starości. 46. wtenczas i pani Starościna rozchorzała. chcąc porwać co swoje.szyczkę. Głowa w izbie senatorskiej w Krakowie W obszernej izbie senatorskiej na zamku krakowskim jest pułap z belek. a z ich środka wychylało się sto głów męskich i niewieścich w kolorach naturalnych i właściwych ubiorach. wyniosła i poważna. zdarzyła się dziwna przygoda zrządzeniem niepojętej w swych cudach Opatrzności. której dotąd nikt załatać nie może. Skoro bowiem odebrano niemowlę.. że to była świnia! Diabeł widząc się oszukanym. W czasie przyjścia Jana III na świat. Zamek ojcowski Świetny był zamek ojcowski. posadzki poniszczyli i wtenczas to poczęło coś straszyć. umarła w drodze. zakręcił i z całej mocy cisnął w środek grobli. w wigilię Przenajświętszej Trójcy. niebożątko! Powlekli ją tam gdzieś do wód węgierskich. zwykle w czworoboki. 45. póki żyła pani Starościna.na też strzegła go jak oka w głowie. który w tej chwili jak gdyby zrysowany piorunem.. leży na Kalwarii. w ogniu staje zamek cały! Wtenczas już obcy wynieśli się z zamku i duch przestał się pokazywać. gdy przypatrzywszy się bliżej poznali. jedna z tych głów cudownym sposobem przemówiła i wyrok zmienionym został. tak. Było tego przez długi czas: aż jednego razu pani Starościna. sprowadza burzę. Widziano na żywe oczy. sama proszki i pyłki zbierała po pokojach. obicia. Odtąd się tu wszystko zmieniło. 44. nie mogąc się tych nieproszonych gości pozbyć. Lecz kiedy Kościuszko zginął pod Maciejowicami. Było się tam czego napatrzeć: bogate obicia.

aby porachowawszy głowy odebrał zapłatę. która w całym chrześcijaństwie walor mieć będzie. chan się uradował ujrzawszy taką ćmę chrześcijańskich jeńców. później nie wiadomo dlaczego. wyjeżdża na koniu z toni jeziora. Dano znać królowi Sobkowi. że król Sobek nie mógł wytrzymać i z rozpaczy wskoczył. wzdłuż idzie rysa. że niemowlę to z poręki wszechmocności chwałę odebrało. a kiedy kur zapieje. królową. zjechał ze swoimi pany. wyliczył tylko za głowę po czerwieńcu i Tatarzy pognali lud w jasyr. Pograsowawszy. w bliskie jezioro i utonął.przepękł się. iż była obawa. rozerwał je tymi słowy: „Snadź. królowa: — Najlepszy sposób: wyprzedajmy lud Tatarom. pomyślawszy. Król zrazu kiwał głową. gdzie stał kosz tatarski. jak stał na koniu. Król Sobek Za panowania króla Sobka tyle w Koronie Polskiej namnożyło się luda. Król na oznaczone miejsce. On zaś słysząc ich jęki i wołanie. Wonczas to taki powstał płacz i zawodzenie między ludem. długości najmniej trzech łokci. Kiedy swego króla ujrzeli jeńce. a wielebny ojciec Siemaszko z monastyrku bazyliańskiego. 39 . znajdujący się przy tym milczeniu. kiedy o tym król Sobek rozprawiał z swoją żoną. kazano go przeciąć na dwoje i teraz tworzy dwa mniejsze stoły znajdujące się w Podhorcach. wraca na dno odbywać długą pokutę. 47. a z głodu pomorek. nad brzegiem wielkiego jeziora. popaliwszy. że ich od Tatar wykupi.” * Stół ten jest czarny. że usłuchał żony i już zaczął się z chanem targować i wykupno jeńców dając w dwunasób tyle. napisał list do krymskiego chana i Tatarzy trzema szlakami wpadli na ziemie polskie. hasa po okolicznych błoniach. ale w końcu usłuchał rady niewieściej. zwłaszcza kiedy księżyc świeci. było to gdzieś na stepach podolskich. radząc się. kiedy się połowa gąb ujmie. Jednego razu. aby głód nie nastał. żal mu się zrobiło. ile stało w umowie. kiedy tysiące tysiącami pobrali mężczyzn i kobiet. a wtedy i zboża będzie obfitość. rzekła. Ale chan ani rusz. Za to co nocy. co by na to robić. Rzecz dziwna przytomnych zasępiła. świetna ta jednak chwała w czasie dalszym przepęknie się i polskiemu narodowi szkodliwą się stanie. ucieszyli się myśląc.

Tymczasem gdy pociągnął. musiał do grobu odnieść tę pamiątkę. czym tak został przerażony. wyjechał za granicę i już nigdy do dóbr swoich nie wrócił. Opowiadają. Drudzy twierdzą. Zwłoki jego nie podległy żadnemu zepsuciu. niby Murzynka. w nie. w kaplicy tak zwanej fundatorskiej leży pan Aleksander Przyjemski zmarły w roku 1694. 49. Dwa są o niej podania. wstydząc się pokazać światu upośledzonej od natury córki. iż możny niegdyś dziedzic Szamotuł miał córkę. chcąc doświadczyć. czyli Szamotuły nazwanym zostało. Miejsce to od długiego jej tułania Samotuła. otworzyły się oba oczy leżącego ciała. Wieża czarnej księżniczki w Szamotułach W zamku szamotulskim stoi na dziedzińcu baszta. że najśpieszniej wybiegł ze sklepu kościoła. na całe życie zamknął ją w tej wieży. 40 . a nawet we własnym pałacu nie mając spokojności.Pan Przyjemski w Koźminie W kościele farnym w Koźminie. Aleksandra Przyjemskiego. w mniemaniu gminu jest ona obrazem czarnej księżniczki. która z czarnym na twarzy kolorem. a postrzegłszy nienaruszone ciało złapał za wąsy. a skłoniwszy serce do młodzieńca ubogiego stanu. 50. a oblicze wygląda jakby żywe. Ojciec. że ta księżniczka była córką dziedzica okolicznych włości. którą chciał sobie zachować. zwana wieżą czarnej księżniczki. bo ciągle widział groźny wzrok pana Przyjemskiego.* Jest jeszcze figurka wypukłej roboty w wielkim ołtarzu w kościele umieszczona. uszła z rodzicielskiego domu. ale gdy spać kilka nocy nie mógł bo o każdej północy widmo zmarłego króla upominało się groźnie o swoją własność.dostatku i nędzy długo się w pobliższych wsiach tułała. iż gdy jakiś niemiecki feldmarszałek kupił dobra koźmińskie. czy mocno siedzą w skórze.48. aż na koniec pojmana. w czarnej maszce w tej baszcie zamknięta została. za karę występnej w oczach ojca miłości. odwiedził grób ś. Wąsy Króla Jana Żak jakiś zwiedzając groby królów polskich uskubnął był kilka włosów z wąsów tego bohatera. kazał sobie otworzyć trumnę.p. Opuszczona od wszystkich. Jedni mówią. na świat przyszła.

Obraz ten nie ma nic uderzającego w sobie oprócz surowego nieco spojrzenia i ręki jednej nienaturalnie jakoś położonej. że nikt prawie wiary temu nie dawał. całą okolicę spiesznym przebiega krokiem. dostrzegają częstokroć mieszkańcy okropne widma i słyszą niezrozumiałe głosy. z kapturem na oczy spuszczonym. na tym miejscu został się tylko ko. 41 . O nic łatwiej wprawdzie jak o domysł podobny. w którym zapewne i cienia prawdy nie ma. przed kaplicą pokój. nikt wiedzieć nie będzie.piec. widać tylko migające się światełka.*Współczesny Świętosław Orzelski powiada. 52. Mówiono nawet i o dwóch sierotach. może zbrodniczym. bądź to ogniki jakie na błotach się pokazują. którego kierunek wskazuje dziś kanał głęboki. a z nim i szpaler. Szamotuły były wówczas własnością Łukasza Górki. 51. a z niego wyrósł dąb ogromny. lecz po drugiej stronie. Tegoż losu. który ponurym cieniem osłania tę pamiątkę. skąd się wzięła w tym zamku? Nikt tego nigdy nie wiedział. Widmo w zamku rydzyńskim W zamku rydzyńskim jest kaplica. Tu przecież prędzej wypatrzyć by go można. Zaklęty zamek w Lubaszu Na wysokich wzgórzach Lubasza stał niegdyś zamek. bądź świece grobowe palące się nad ciałem zaklętego właściciela. lecz gdy północ uderzy. Rzadko więc i bardzo rzadko o tym mówili ludzie. byliby nawet wiecznie zamilkli. doznał i kościół w bliskości stojący. ale gniew nieba za jakąś zbrodnię dziedzica zagrzebał zamek w przepaści. na drodze. Razem z zamkiem zapadł się i należący do niego ogród. co zamek. że w Szamotułach długo była więziona Halszka. córka księcia Ostrogskiego. Palce tej ręki zdają się jakby przesilone. która się wije między wzgórkami. zawiesił. niknie zjawisko. których ponure głosy częstokroć z śród ziemi się dobywają i pewną są wróżbą jakiegoś nieszczęścia. mieszka pustelnik. kto jest ta kobieta. Przy pogrążonym w ziemi kościele. skościałe po jakimeś czynie gwałtownym. a w tym pokoju obraz kobiety wyższego stanu. ale z taką niepewnością i ciemnotą rzeczy. Wtenczas podziemne przytłumione głosy chorałem odśpiewują jutrznię. zapadł się on wraz z wieżą i dzwonami. jakoby przed niepamiętnymi czasy w miejscu tym jakaś zbrodnia spełnioną być miała. gdyby widmo ukazującej się niekiedy w zamku kobiety nie wywoływało czasami z pamięci tej bolesnej powiastki. który w nocnych godzinach często się w tym miejscu pokazuje i w zakonnym stroju. Ponura cichość panuje w tej części zaklętego zamczyska. i zaklęty równie jak kościół. która się rozstąpiła pod nim. kto ją malował. stara bowiem i głucha wieść krążyła tu kiedyś.

przepędzał na pokucie i rozmyślaniu późniejsze swoje lata. co przed chwilą było. co nic nie. ręce kielich niosące kościami tylko. Zdaje się. całe powietrze zda się jakąś nasiąkłe okropnością.. błękitnym światłem. Roztwierają się same przez się drzwi kaplicy. dziwnie szeleszczą.. zapalają się świece na ołtarzu. Już od jedenastej godziny słychać jakiś szum i łoskot w kaplicy. Kapłan ten jest kościotrupem. zdają się błagać za winną. ukazuje się kapłan w ornacie ze mszą świętą idący. gorąco się modli. Ileż to łez i westchnień przerywa tę spowiedź! Wielki Boże! Jakżeż straszliwym musi być wyznanie tego widma. i bije się w piersi na znak żalu i skruchy. niegdyś warowny. o niczym nie wiedzą. czyta w mszale. gasną świece.widzą. kapłan słucha i długo. głowa jego trupią. po trupiej czaszce kapłana zimny pot zlewa się strumieniem. słuchają. O.ła już wszystko i schyla głowę. Jeden z panów tego zamku prowadziwszy w młodości życie rozwiązłe. jakiś głuchy grzmot daje się słyszeć nad zamkiem! Drobne dwa szkielety. drugi mszał ogromny. długo słucha. zamykają się drzwi kaplicy. Okropny widok!. wreszcie podnosi na kapłana wzrok błagalny i mówi: — Przebaczenia! A kapłan jej grobowym odpowiada głosem: — Nie w tym roku jeszcze! — I kiedyż. okropna. kapłan zasiada w krześle — widmo przystępuje do spowiedzi. Spotykają je tylko niekiedy klęczące na korytarzu i zatopione w modłach. wywiędłym boleścią obliczem klęczy przed ołtarzem. której nikt w zamku przespać nie może. gościom nawet nocującym w przykaplicznym pokoju. jakby na wrodzoną ich lękliwość względne. Kryje się służba zamkowa. klęcząc i modląc się. jak się to gdzie indziej dzieje.. twarze ich przecież bledną. bladym. z rozpuszczonymi włosy. pogodne.Widmo to nie kłóci tak nielitościwie spokojności. żaden przecież głos. Nagle zimno grobowe uderza wkoło. choć żadnym nie wzruszone wiatrem. Obracał starzec znaczne swe dochody na miłosierne 42 . zawsze się waży nad zamkiem jakiś obłok czarny. Skarbiec w Zbąszyniu W Zbąszyniu po dziś dzień stoi zamek. zaglądają. Niewiast jednakże i drobnych dziatek snu nigdy nie przerywa.. obraca się. cichym tylko o północy przypomina się stą. jakże gorąco modli się wprzódy. śmielsi tylko bliżej przystępują. jęk tylko długi słychać za nimi i naraz wszystko cicho i ani śladu tego. poprzedzają go dwa małe szkielety w komżach. lecz jakimeś dziwnym. kiedyż! — odzywa się widmo. że coś nadzwyczajnego przeczuwają w naturze. Czeka chwil kilka. jakieś wyraźne chodzenie i ustawianie sprzętów. żadne westchnie nie dosłyszeć się nie daje. porywa jakaś gorączka niespokojności. choć niebo wkoło jest jasne. jaka zbrodnia jego. Patrz! patrz. widmo kobiety w białej i długiej szacie. W chwili tylko podniesienia ciała i krwi Pańskiej głuchy odgłos kościanego dzwonka głębokie przerywa milczenie. Kapłan milczy. tych nawet. Uderza północ. Jest przecież w każdym roku jedna noc straszliwa. Wskazuje jej na dwa klęczące szkielety. w wydrążonych oczach błyska promień oburzenia. a pobliższe drzewa ogrodu.paniem. Bije silnie — płacze i czeka. nie słyszą. nad wielkim jeziorem. 53. Wyzna. Przez całą tę noc. jakiż to ciężar piersi jego rozpiera! Spowiada się. przyklęka. kapłan składa i rozkłada ręce. Jeden z nich niesie ampułki. Zaczyna się msza święta. Kończy się obrzęd. znika. dwa małe szkielety zdają się modłom jego odpowiadać. wiszący obraz kobiety cały czernieje. wznoszą się włosy.

uczynki. Po pogrzebie tej pani długo bardzo jakaś mara błąkała się 43 . nowy pan zatrzasnął za sobą żelazne podwoje i starego sługę samego w piwnicy zostawił.nie — nakarmiłem go. Obaj częstokroć do podziemnego schodzili skarbcu. cały ten czas swawolna rzesza na rozpuście strawiła. na której stoję. a powiernikiem jego w rozdawaniu jałmużn był doświadczony długoletni sługa. choć dobrze wiedziała. a wkrótce potem i życie starcowi odjęła. Wtem nagła niemoc naprzód mowę. lecz w której księgi pobożne tylko i włosienicę ujrzał. w tym samym miejscu padła i nałożyła hołowkoju (umarła). jest moją własną! Ale zaledwo wykonała krzywoprzysięstwo. Dwa dni przepędził w więzieniu nieszczęśliwy sługa bez pokarmu i napoju. z urąganiem spełnił zdrowie więźnia mówiąc: — Niech go pasie stary. dopóki ich mieć nie będę. Starzec zniknął. Podanie o tym pomniku takie krąży między gminem: Bardzo dawno temu. — W tejże chwili otworzyły się nagle ciężkie okowane drzwi prowadzące do poziemnego skarbcu. teraz niewinność jego zaświadczani. wezwał nowy dziedzic starego sługę i do skarbcu zaprowadzić się kazał. — Gdzie są skarby mego ojca? — rzekł dziko młodzieniec — a kiedy ich nie ma. Młodzieniec ten zepsutych obyczajów obłudą nazywał postępowanie ojcowskie. w nim schodzą się granice kilku włości przyległych. Trzeciego dnia na wieczerzy jeden z gości. pod herbem zatarte ślady napisu. i mieszczanie muszą przysięgać. na wschodniej zaś stronie wykuty jest trzewik białogłowski. o którą spór się toczył i wyrzekła: przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu etc. niech go uwolni. stanęła na roli. — To powiedziawszy. Wchodzi umarły ojciec w śnieżną przybrany suknię i wiernego sługę za rękę prowadzi. mocno podchmielony. 54. znajduje się wysoki kopiec. gdzie są kwity. Krzywoprzysiężna pani W stronie północnej za Tarnopolem na Podolu jest gaj nazywany Szlachcinieckim. że i ona. a na nim figura z ciosanego kamienia w kształcie czworokątnego ostrosłupa. widząc wielką skrzynię w żalazo okutą. czyli herb Pilawa. Nie wyjdziesz stąd. — Tak jest — rzek. w gęstwinie tego lasu. że to nie jej były grunta. wywiodłem z więzienia. jeśli potrafi. Następne życie jego dowiodło. niecnoto. od zachodniej półtrzecia krzyża. Dzikie śmiechy towarzyszów rozpusty młodego pana rozlegały się po zamku. Czy tu składał mój ojciec pieniądze swoje? — rzekł. mówiąc. jak między mieszczanami tarnopolskimi a włościanami Szlachciniec był spór o grunta. gdzie po kilka godzin sam na sam przebywali. a gdy zwłoki jego do grobu zniesione zostały. którą skwapliwie otworzył. Skromny sposób życia właściciela Zbąszynia nie podobał się synowi jego. gdzie się granice rozchodzą. Od strony zwróconej ku miastu wykuta jest niby kapliczka. słudze zaś zemstą swoją na przyszłość odgrażał. że napomnienie ojca pożądany odniosło skutek.. Jakoż nabrawszy z swoich gruntów ziemi w trzewiki. więc sama dziedziczka Szlachciniec wyjechała. a syn upadł bez zmysłów. z roztrwonionych jego dochodów? — Rozdawał pan mój dochody swoje między nieszczęśliwych. — Ty więc je przystaw. a kwitów od nich me żądał — odrzekł sługa. Proces miał się rozstrzygnąć na miejscu. iż ta ziemia.

bo jak mówią włościanie: nie zwodzi. co on też z wielkim płaczem i narzekaniem czynił. piastunka przyszła igrać na brzeg studni zamkowej. z którego śmiercią miała się zacząć kole] nieszczęść Polski. zbłąkawszy ich z drogi. 55. z ustąpieniem tych pracowitych i przemyślnych ludzi wszystkie nieszczęścia zwaliły się i na miasto. w czahary zapraszała przechodzących wieczorem. zwany grobowiskiem misia (niedźwiedzia) przez króla ubitego. ma zamek leżący śród lasów. kiedy mu widok zasłaniały. że te męki czyśćcowe przeszło od lat sto cierpi. Rodzina Jazłowieckich zgasła. Jest podanie. Cień jej błąka się po rozwalinach ojczystego zamku i otaczających go zaroślach. był za życia swego człowiekiem bardzo okrutnym. tego imienia dziedzicem. potem złotowłose dziecię na głowie mające 44 . Cień smętny. iż jeden z nich nielitościwie wypędził osiadłych tamże Ormian. dziedzic Gosławic. tylko żałosnym jękiem przeszłość wzywa i wspomina. które prowadząc ognistego rumaka. Zamek jazłowiecki Rozwaliny spaniałego niegdyś grodu Jazłowieckich na Podolu świadczą o karze niebios. nastraszona przez kogoś upuściła dziecię. jaka dotknęła ród Jazłowieckich za to. mówiąc. Zamek w Wyszynie Wieś Wyszyna. W czasie tych wspaniałych łowów. wystrzałem. I tej rodziny nie lepszy był koniec. palił domy. rozpędzała pasące się tam bydło i dusiła owce. a nawet kilkoletnie dzieci pasące trzodę. widywano go otoczonego orszakiem złych duchów. Dzisiaj okoliczni wieśniacy. nie topi. w chwilach gdy słońce zachodzi. Za to też po śmierci pokutuje w Gosławicach. dzieci końmi po drogach rozjeżdżał. a sługi Boże prześladował zapamiętale.po lesie. 56. położona o milę od Warty. nie przeszkadza. a to za wydarcie pewnych funduszów kościelnych. jak promień jego tworzy niekiedy w obłokach złotą przepaskę. Gdy bowiem razu pewnego z chłopięciem jednym. a gród przeszedł na własność Koniecpolskich. ówczesnego dziedzica Wyszyna. ale nieszkodliwy. kazały nań wsiadać Lubrańskiemu. córka Melchiora z Górowa. że król Batory polował w tych borach. przez nieostrożność polujących. i na onego dziedziców. pokazują bowiem kamień. widują. 57. Lubrański Lubrański. życie postradała.

Dziś jeszcze bowiem po błotach okolicznych słychać tętent koni.wianek. póki świetniejsze losy dla kraju nie wrócą. chleb psom i ludziom. lecz pozostała dotąd pamiątka jego kary. postać niewieścia znikała w przezroczu właśnie w tym miejscu. 59. krzyki obławników. bardzo głębokie. 45 . Na górze tylko. postanowiła oddalić się z tej okolicy i zabrać z sobą klejnoty swoje. gdy ona kazała zwrócić sanie swoje na jezioro. Skrzynno. widywano oraz mężczyznę. lecz gdy się do niej zbliżał. Próżne były napomnienia miejscowego plebana. że w czasie szwedzkiej wojny. a w lewej kwiaty. lód się pod nimi załamał i oboje utonęli w jeziorze. Nigdy jej przecież doścignąć nie mógł. które dopiero co było stanęło. kazał albowiem bić ludzi. kazał bić psy. gdzie stał zamek. lecz gdy kur zapieje. w pogoń za nią poszli i już ją dopędzili. jezioro pod Mosiną Za Mosiną między wzgórkami. Myśliwy pan W Czerwonej Wsi mieszkał dziedzic tej włości. gdzie leżeć małą wspomniane skarby. gdy mu jednak wzajemną nie była i bezpieczeństwa dla siebie w domu nie upatrywała. ale wróciwszy z łowów. właścicielka pobliższych włości namiętną miłość wzbudziła w oficerze szwedzkim na załodze w miasteczku stojącym. Lecz słowa jego były daremne. w prawej ręce krzyż. jeżeli się dali psom do chleba uprzedzić. jako pamiątkę jego przewinienia i kary. czyli Skrzynną zwane. że nie uważał na największe święta i najczęściej w czasie wielkiego nabożeństwa uganiał po kniejach ze zgrają psów i obławników zmuszonych gwałtem do tej posługi. wycie psów i huk wystrzałów. pokazuje się jakby wielka łuna pożaru. Przez wiele lat widywano cień kobiety unoszący się nad wodą. który myślistwo tak dalece lubił. Wkrótce potem upadł zamek tameczny. gdyby się nie poprawił. Podanie jest. tam. który się za nią uganiał. które to miasteczko otaczają. człowiek bezbożny i okrutny. Dotąd śród gęstego boru należącego do Czerwonej Wsi pokazują otwarty grób okrutnego owego pana. Zjawisko to dopóty ma się pojawiać. aby tak nieludzkiej zaniechał zabawy. ciężko na zdrowie zapadł i w kilka dni umarł. a bór przyległy grobową przybiera posępność. droższe sprzęty i srebra stołowe. znikły ślady dawnej wspaniałości właściciela. Pospieszył za nią ów szwedzki oficer. jeżeli ludzie przed nimi chleb schwytali. Ale i tu okazywała się dzikość tego człowieka. Wyśledzili ją niebawnie Szwedzi. Zwyczajem jego było za powrotem z polowania rzucać ze wzgórka. znajduje się jezioro Skrzynką. nikną mary. którzy z nim byli polowali. 58. na którym stał zamek. Zagorzały myśliwy w następną zaraz polował niedzielę. która mieszkańców trwogą napełnia. w którym niezmierne skarby leżą. Po raz ostatni ostrzegł go pasterz i rychłą zagroził śmiercią.

pokazują się albowiem w ziemi obrabiane głazy. starają dobyć się przez mur i suchymi palcami kościotrupów wiercą ściany. Tym sposobem spiesznie szła robota skraplana krwią niewinnych dziatek. Ziemia w Luboni urodzajna. które w znacznej liczbie upatrzyć można. Przemogła wreszcie chciwość i po upłynionym roku postanowiła pani Zborowska przywieść swój zamiar do. nie odważyła się ich poszukiwać. Po nabyciu Luboni wprowadziła się do zamku nowa dziedziczka i zaraz pierwszej nocy widziała we śnie owe skarby. Skarby te przecież tylko niewinnymi rękami i bez pomocy żelaza dobyte być mogły. z którego dziś pokazują tylko kopiec. gdy upadające na siłach pracować nie mogły. Groźbą więc zmuszono dziatki. aż nową ugodą Lubonia przeszła w ręce pani Zborowskiej dziedziczki ośmdziesięciu wsi okolicznych. Jest tam podanie o niezmiernie wielkim pająku. twierdzi on. 62. Co więcej. lecz pracy tej dokonać nie mogą. każdy nowy dziedzic Luboni mógł je widzieć we śnie pierwszej nocy swego pobytu w zamku. wszyscy wiedzą o ich ciężkiej pokucie i w modłach nieraz westchną za nimi. znajdowały się ogromne skarby. W tym celu powołała dzieci włościan swoich nie więcej od trzech lat mające i rozkazała im rękami rozrzucać ogromny kopiec. Odbito przecież. który ją zabił. które raz w rok z grobów wstają i usiłują wejść do kościoła. za drugimi i 46 . a nawet karano.60. Skarb w Luboni W starym zamku. bo kur zapieje i znowu wracają na rok ciężkiej w grobie pokuty. Kościół Bożogrobców w Gnieźnie Gmin gnieźnieński pokazuje na zewnętrznych murach tego kościoła maleńkie wydrążenia. znajdując zaś drzwi zawarte. ale za tymi drzwiami pokazują się drugie. lecz wstręt jakiś niepojęty przeszkadzał każdemu do wykonania tego zamiaru. 61. Pająk w Pajęcznie Pajęczno leży w ziemi wieluńskiej. którego całe miasto żywić musiało z niemałym ciężarem dla mieszkańców. Widują ludzie z miasta krzątające się duchy na górze około kościoła. że to są ślady dusz pokutujących. niesłychane trudności stawiała słabym pracownikom. Zabierał się niejeden do wykopania ich. dalej ciągły mur. Długo cierpiano tę potworę. że skarby są blisko. Po długim kopaniu już rozumieją wszyscy. na koniec drzwi żelazem okute. Skórą tego pająka miały być obite drzwi dawnego parafialnego kościoła i od niego to miasto przybrało nazwę Pajęczna. lecz twarda. I tak wciąż i wciąż było. aż znalazł się jeden z odważniej szych mieszczan. widziała je noc po nocy ciągle przez cały rok i przez ten czas równie jak jej poprzednicy wstrętem przejęta. dalej sklepienie. skutku. Niełatwo było je odbić.

ile było złych uczynków popełnionych przy nabywaniu ich i tyleż razy cierpieć ma dusza dawnego ich właściciela okropne czyśćcowe męki. własność szatana. bo zaraz wraca do sklepu. ogniem karać będę zuchwalca. Wszyscy srodze się przelękli. śród gęstych zarośli widać gruzy zamku. I tak w onym zamczysku pilnuje ich diabeł w postaci czarnego koguta z jednej. Stare zamczysko w Kórniku O pół mili od miasteczka Kórnika. spostrzegają jeźdźca na koniu. — Szatan mi na imię — ryknął ów jeździec — i skarby te są moje. i ubiór jego. iż gmin kórnicki stracił już wszelką nadzieję wydobycia ich kiedykolwiek. lecz na próżno! Cała się doszczętnie spaliła. to chorągwi lub tym podobnych rzeczy. które czyszczą się. jak kupy plew lub zgonin w spichlerzu. Po trzykroć więc wychodziła w tym celu procesja. to jest palą. a za odbiciem ostatnich pani Zborowska postrzega kupy złota tak gęste jedne przy drugich. gdy panna chciała te pieniądze w jezioro wrzucić. Przed laty wchodzono z szatanem w układy o te pieniądze i doprowadzano już rzecz do tego. W zwaliskach jego ukryte są wielkie skarby. kto się ich dotknie. a jakaś panna z drugiej strony i nieraz było słychać. Pani Zborowska jedna się nie zlękła. iż zapomniano zabrać to kociołka ze święconą wodą. — Rzekł i zniknął. zamordowali ją i ziemią zarzucili zaklęte skarby. a coraz cięższe i coraz mocniejszym żelazem okute. a zwanym łysą górą. W tejże chwili dochodzą ją głosy domowników: — Gore! Gore w Pawłowicach! — Odbiegają wszyscy swej pani i biega na ratunek wsi. Nazajutrz pani Zborowska głucha na prośby i zaklęcia swych dworskich. wybiegają wszyscy i na pagórku blisko wsi leżącym. 47 . jak od strony jeziora siedzący czarny kogut natychmiast je łopatą z brzękiem i hałasem na powrót odgarniał. to szczypców do świec. Po spełzłej na niczym trzeciej procesji skarby z wielkim trzaskiem tak głęboko w ziemię się zapadły. lecz na próżno. I tym sposobem dwanaście wsi spaliło się. ręce ku skarbom wyciąga i garść złota bierze. sama jedna powraca do okropnego sklepu i rękę ku skarbom wyciąga i garść złota bierze i w tejże chwili dolatują ją strwożone głosy ze dworu: — Gore! Gore w Zdzitowiecku! — Odbiegają swej pani i spieszą na ratunek rzeczonej wsi. Spełniła się przecież miarka jej występnej obojętności na nieszczęście bliźnich. Łakomie rzuca się na złoto pani Zborowska. tegoż koloru był i jeździec. zbuntowawszy się. bo i ta całkiem spłonęła. układ stawał się nieważnym. atoli pod następnym warunkiem. ale cóż po tym! Kiedy za każdą rażą psotny szatan sprawił. koń był maści szarej. Wszystkie jednak wywalono. tyle razy. tak wysokie. gdy niespodzianie okropny jakiś ryk daje się słyszeć ze dworu. 63. a pani Zborowska nieugięta i niepohamowana w łakomstwie garnęła do siebie złoto.trzecie. Proboszcz kórnicki miał przyjść w uroczystej procesji. gdyby najmniejszego narzędzia do procesji potrzebnego do trzeciego razu zapomniano. Poddani jej. Biada temu. iż skłaniał się do wydania skarbu.

sierota. On to spostrzegłszy na ulicy psa leżącego. nuż pastuchy zbiegać się i rzucać czapki swoje. 65. iż nigdy niczyje oko nie widziało tego ptaka we wsi Rudzie. iż święty on mąż szedł sobie gościńcem i modlił się na brewiarzu. Milczący dzwonek W kościele w miasteczku Turku jest dzwonek. przecież żadnego nie wydaje głosu. który pomimo zbliżenia się księdza z miejsca nie powstał. Wojciech. Rozgniewał się mąż pobożny za tę zniewagę i wygnał sroki tak. co w tej rozpadlinie zazwyczaj przesiadywał. który w tejże chwili przestał dzwonić i już nigdy głosu nie wydaje. upuścił raz czapkę aż w samą głębię rozpadliny znajdującej się na Gnieźninku. Nuż sierota opowiadać o dobroci biesa. Bies. tak iż by prawie byli całą zarzucili jamę. zaczął niezmiernie płakać. trącił go dzwonkiem. Ale bies rozgniewany zaczął im wyrzucać czapki jedne po drugiej napełnione kamyczkami. napełnił czapkę chłopca tynfami i wyrzucił mu ją na wierzch. Wieś Ruda Za dawnych czasów przez wieś Rudę. idącemu z Panem Bogiem do chorego. przechodził św. Powiadają. jeden z nich zowie się Gnieźninkiem i takie krąży o nim podanie: Pasali na tym okopie wiejskie pastuchy swoje bydło. 66. jeden z nich. suchym liściem lub czym gorszym jeszcze. Gnieźninek W pobliżu Gniezna są dwa szańce. gdzie miał pogan nawracać. wędrując do Prus.64. aby móc jakie psoty ludziom wyrządzać. czyli okopy. leżącą w Kaliskiem. Zdarzyło się. iż przed laty przewodniczył z tym dzwonkiem księdzu. Postradawszy czapkę. który acz nie ma najmniejszej skazy ani znaku uszkodzenia. chłopiec jakiś bardzo rozpustny i zepsuty. 48 . aż tu leci jakby umyślnie nad nim sroka i trznie mu na brewiarz. tak że skruszył samego biesa. uniósłszy się hojnością.

Nie wiedząc innej rady. zawsze na wierzch wychodziła rączka. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza. kazał w dzwony uderzyć. o kilka staj za nią stoi kościół Św. browar zaś ten jedynym był źródłem dochodu miasta i szpitalu. Piwowarzy biorą się niebawem do roboty. iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami. bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć. odezwał się do matki zmarłego dziecięcia. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo. — Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna. aby się gromada zbiegła. nic nie pomogło. za co jej źle odpłacił. co się namodlił. z której oni wodę do miejskiego browaru czerpali.67. dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Marcina zupełnie zrujnowany. Bernard z klasztoru benedyktyńskiego w Lubiniu udał się do Grodziska i ujrzał tamecznych mieszczan mocno strapionych z powodu. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała. przybiegł do plebana dając mu znać. aż pewnego dnia grabarz. Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem. Na tę pamiątkę mieszkańcy Grodziska co rok w procesji do Lubinia chodzili i tam na grobie błogosławionego Bernarda klasztorowi beczkę piwa w darze składali. ale co ziemi przyrzucał. wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. która domaga się spełnienia ziemskiej kary. jakież ich podziwienie i radość. że to dziecię. że studnia. bo musi być tajemnica. aby wyjawiła tajemnicę. 49 . Aż w tej chwili trysnęło źródło podziemne i napełniło cembrzyny. co przed tygodniem zmarło. niż był kiedykolwiek. Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. Brzoza gryżyńska W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna. Piwo grodziskie Dnia jednego błogosławiony ks. 68. którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie. a gdy go otoczyła kołem. wyschła była zupełnie. co grób kopał. Użalił się nad nieszczęśliwymi zakonnik i głęboko do Boga westchnąwszy pobłogosławił studnię. gdy skosztowawszy zrobionego piwa znaleźli smak jego lepszym nierównie. a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza.

gdy oba przyjechali po snopy. Myśl ta w nim się wzmogła i na koniec jedną rażą postanowił zabić swego brata.cona. przy tym się ożenić i być zamożnym. a to z tej przyczyny: Roku pańskiego 1217. gdy około Gdańska wielki głód ludzi trapił. On na to: — To kamień. Stanisława We wsi Dojazdowie. 71. rośnie wiąz w ogrodzie mający przeszło jedenaście łokci obwodu przy podstawie. lecz młodszy zawsze myślał w duchu. a samego wtrącił żywcem do piekła. Aż gdy powraca do Gdańska. Więc ona rzekła: — Niechże będzie kamień. Rzecze mu owa matrona: — A to masz za pazuchą bułkę.69. Wiąz św. palcem go tykał. w bliskości Krakowa. I natychmiast zniknęła. 50 . że jeden z ubogich wziął bułkę chleba i wyszedłszy z klasztoru. wrócił się potem i skłamawszy. nie chleb — a to mówiąc. on by sam mógł posiadać cały majątek. pobożny opat oliwski kazał ustawicznie piec chleb i zgłodniałym ludziom rozdawać. i to korzeniami do góry.duje się na stronie prawej za szkłem bułka chleba w kamień obró. Obraz na księżycu Pewien chłop miał dwóch synów. iż św. biskup krakowski. Bracia postanowili razem gospodarzyć i szło im dobrze. zaszła mu poważna bardzo matrona piastująca na ręku śliczne dzieciątko. tym ze śmiercią swą zostawiał niewielkie gospodarstwo. miał ten wiąz zasadzić. Zamiar ten wykonał w polu. uderzył więc widłami brata starszego i zabił go. lecz po rozdzieleniu znikłoby w małości. 70. będąc tej wsi dziedzicem i szczególnym miłośnikiem drzew. że gdyby starszego brata nie było. dostał drugą. Bóg wnet zniszczył całe zbrodniarza gospodarstwo. aby jej na posiłek użyczył chleba. Stanisław Szczepanowski. że dopiero pierwszy raz przyszedł. Trafiło się.go Oliwa rzeczony. Chleb kamienny w Oliwie Jest klasztor nad morzem od Gdańska o milę zakonu cysterskie. Rzekł ów: — Ja sam nie mam chleba. Podanie ludu utrzymuje. sam swoją ręką na księżycu obraz pomieniony nakreślił. która go prosiła. w tym to kościele między wielu ozdobami znaj. które nie dzielone mogło się jakkolwiek utrzymać. Aby zaś ludziom widok tej wielkiej zbrodni ciągle się przypominał i odwodził ich od podobnej.

z czym się odezwała. jedni w kontuszach. a przyszedłszy do sali trybunalskiej zajmują krzesła. ale pewien wypadek stał się przyczyną tej zmiany: Była wdowa szczupłego miana uciśniona procederem przez jakiegoś magnata. wyjął ową bułkę. na której pamiątkę chleb ten chowają. A że sumienie kłuło nieco deputatów. a w nim znak palca jego. Aż tu zajeżdża przed trybunał mnóstwo karet. została się tylko kancelaria i pisarze trybunalscy. Pomiarkowali się pisarze i kancelaria. Sosna brata Piotra Świątobliwy brat Piotr Chytkowicz ś. o. jakoby jej nie słyszeli. jako i świeccy. że kamień. Wizerunek Zbawiciela w trybunale lubelskim W sali sądowej w Lublinie stał krzyż kamienny z wizerunkiem Zbawiciela. Przystąpiło do kratek dwóch diabłów jurystów: jeden pro. ale magnat zobowiązawszy wszystkich członków trybunału zyskał dekret wbrew prawu i sumieniu. Osobliwość tego wizerunku ta była. wysiadają jacyś panowie. jednak ani do zbytniej wysokości wyrosła. zasadził małą sosenkę. aż obaczy. a oświecony od Boga. zaczem struchlały i skruszony.Postąpiwszy ów kłamca i nieużyty człowiek o staj kilka. drudzy w rokietach. jak długo to drzewo kwitnąć i trwać będzie. porozjeżdżali się marszałek i deputaci. iż Chrystus Pan miał twarz odwróconą i rysów jej nie można było widzieć. które się spod sukien dobywały. co to była za matrona. winę kłamstwa swego wyznał i rzecz całą opowiedział. I zaczynają iść po schodach. tak duchowni. z rogami na głowie i ogonami. i w wielkim strachu przy stołach swoich siedząc czekali. nieszczęśliwa wdowa wyrzekła na cały głos w izbie: — Żeby mię sądzili diabli. 72. drugi contra stawał. co z tego będzie. ani dotąd nie usycha. Gdy zaś zacznie usychać. że choć ta sosna więcej niż od sta lat zasadzona. kazał wprowadzić sprawę tejże wdowy.wołał pi51 . Jej sprawa była jak bursztyn czysta. i że to było pod koniec sesji. drugi prezydenta. 73. jednakże snycerz nie był go tak wystawił. ale z dziwnym dowcipem i z wielką praw naszych znajomością. inni deputatów. sprawiedliwszy byłby dekret. Franciszka w reformie naszej polskiej. że to byli diabli. na roki jej nie pozwano i wszyscy udali. będzie to znakiem upadającej obserwancji. Wtem diabeł. wrócił się do klasztoru oliwskiego. Po krótkim ustępie diabeł marszałek przy. gdy mieszkał w klasztorze zakliczyńskim. choć w tymże ogrodzie przez srogie mrozy już nieraz wszystkie inne drzewa poschły. co marszałkował. a nad nim był napis wielkimi złotymi literami: „Justitias vestras judicabo”. jeden marszałka. a spytany: na co? Odpowiedział: — Tak długo ściślejsza nasza obserwancja trwać będzie. Gdy go ogłoszono. Dla czego ta sosna zawsze kwitnąca zowie się sosną brata Piotra. I dziwna to jest rzecz.

jedna tylko z sióstr znalazła się. zwierzynieckim. Pan ze swojej strony. które że z kijów zbudowane. 75. Ćma biednego ludu była niezmierna. panna zakonna w klasztorze Św. ale jeszcze wydzierał im wszelki dobytek tak. dzieci nawet.sarza województwa wołyńskiego (bo ten interes był z Wołynia). Aż tu lud mnogi powstał ze wszystkich włości. która tak była wielka. co ze szyderstwem rzekła: — Nic nie widzę. siostro Bronisławo. Bronisława. wyszli z czym kto miał. zebrał dużo wojsko. gdzie dziś Kijów stoi. Pan się bronił zajadle. który niezmiernie uciskał swoich poddanych. że aż miasto zaczęto budować. Złożono go na wieczną pamięć w archiwach. który pokrył stół trybunalski. starsi uradzili zrobić czerniawę. śpiewając owe słowa z pisma: „Pójdę na górę Mirry i na wzgórki Libanu. 74. nie diabła. a Pan Jezus na taką zgrozę. dopiero gdy przyszli na miejsce. co by mogli nazwać swoją własnością. drogę jasno świetną ku niebu. Kijowem nazwane. bo rozumie się. gdy św. że ani jednego wroga nie zostało przy życiu. 52 . a oni wciąż go pędzili przez góry i rzeki wszędzie zabijając i nie dając odpoczynku. sama wpadła w wielkie pomieszanie zmysłów. Dekret był zupełnie na stronę uciśnionej wdowy. widząc na co się zanosi. Bronisława opowiadała siostrom zakonnym i wskazywała im palcem na niebo. że nikt z kancelarii ruszyć go nie śmiał. jak chce mieć podanie. że diabli byli sprawiedliwsi niż trybunał przenajświętszą krwią Jego wykupiony i w którym tylu kapłanów zasiadało. zrzucili swoje kije na jedną kupę. Bronisława Św. nie tylko bowiem musieli nań pracować. jaki mu dyktowano. starce. wszystkie uwierzyły i poupadały na kolana. z łopatami. kijmi. Zbliżył się pisarz wpół umarły z bojaźni i przymrużając oczy zaczął dekret pisać. Długo cierpiał biedny lud to znęcanie się i łakomstwo swego pana. Jacka Odrowąża. ale prawdziwego pisarza. łakomstwa w księżach i pijaństwa w szlachcie. gdzie był położony. brata jej rodzonego. i kazał mu siąść za stołem i wziąć pióro. Jacka za rękę prowadziła do nieba. wam się pomieszało w głowie! Ledwie te słowa wyrzekła. na modlitwie będąca widziała od kościoła Św.” O czym. zasmuconą twarz odwrócił i oblicza swego nie pokaże (jako miał o tym objawienie świątobliwy jeden bazylian lubelski). że nic nie było w chacie od krówki do jaja. po której Najświętsza Pan na w poczęcie wielu innych świętych wziąwszy św. iż też nie mogąc dłużej wytrzymać. Założenie Kijowa Był pan jeden na Rusi. w którym leżało ciało św. zniknęli. Ów dekret diabli podpisali. baby. Św. Następnej sesji trybunał znalazł diabelski dekret. zawsze jedna z sióstr norbertanek dotknięta jest tym nieszczęściem. i odtąd. a zamiast podpisów były wypalone łapki różnego kształtu i położywszy go na kobiercu. cepami. a postrzegli. Norberta. Trójcy. aż naród się pozbędzie zaprzedajności w sądach.

i tak dalej opowiedział swoje zmartwychwstanie i pocieszył lud wróżbami:* Że Pan Bóg ma w szczególnej swej opiece Ukrainę. zostawił po sobie przepowiednie. Że nadejście tej dobrej chwili dla Ukrainy uprzedzi krwawa bitwa mająca się stoczyć między jej obrońcami i nieprzyjaciółmi na polach przyległych mogile Soroce.niejsze znajdują się przechowane w rękopismach polskich. Wąż Niektóry człowiek. co ma być i nastanie. acz z wielką pracą i staraniem. z której wychodził nieznośny smród trupa. wiatr wył po stepach straszliwie i ziemia się zatrzęsła. daleko obszer. nawrócił i namówił. religii katolickiej prawdziwy wyznawca. Za mohyły Perepiat y perepiatychy. Królewstwa dawne zniszczeją. zaczynający się od słów: Posłuchajte lude szczo Wernyhor skaże. chociaż za niechowanie przykazań Jego lud dotknięty został niewolą panów. przyprowadził ją nad okropną przepaść. w końcu trzeciego dnia przybył do niej anioł i dawszy jej niektóre rozkazy..76. których objawienie miało nastąpić w ten sposób: Wernyhor był zamarł. mówić mi się nie godzi. a ubiegła z ciała jego dusza trzy dni błądziła w krainach wieczności. a mianowicie zaleciwszy milczenie w wielu rzeczach. ** Do tego proroctwa odnosi się i ta pieśń gminna: Preczystaja Diwo Maty. a potem. u jednego z wężochwalców na Litwie kupił kilka ułów miodu. wojak mężny i śpiewak nad śpiewaków.ina będzie szczęśliwą. gdzie miała widzieć całą przyszłość świata. którego pamięć tak żywo utrzymuje się w gminie ukraińskim. Lecz dalej. iż to jest jej doczesna cząstka.** Że w znacznej części świata nabożeństwo weźmie inną formę.. za długim zaprzyjaźnieniem się i samego na wiarę chrystusową. Przelękniony naród szukał uchrony w polu przyległym mogile Soroki. anioł pokazawszy jej. * Te przytoczone tu wróżby krążą w podaniu ustnym u gminu. aby obrzydli53 . bo by Dniepr wystąpił z koryta. gdy wtem z jej wierzchołka dał się słyszeć głos przeraźliwy jak oddźwięk szumiącego wiatru i chrzypiący jak krakanie kruka. potrącił ją w też przepaść i wtem Wernyhor odzyskał życie. morem i wojną. to jest: ciało. lecz że to wkrótce przeminie i Ukra. Przepowiednie znachora Wernyhory Wernyhor. a nowe powstaną. 77. W tej chwili zerwała się ogromna burza. Pomoż wrahiw prohnaty. Wid dołyny Hanczarychy. głodem.

Stąd więc. żeś boga swego domowego zabił i jeszcze większe prześladowanie będziesz miał. Krzysztofory w Krakowie . utraciła piętę. jeżeli się do ofiar jemu należących nie wrócisz. że przebiegła kilkanaście coraz głębszych piwnic. z gębą aż po uszy szkaradnie rozdartą. należąca niegdyś do Krzysztofora. którego za boga chwalił. Kiedy jednak na to miejsce przychodził. poszła za mąż. gdy teraz drugim dzwonią. na podobieństwo człowieka.wego węża. przez czas długi szum jakiś i ksykanie na kształt wężów w ogrodzie słychać było. bo wszystko straci. ale ten jej uciekł do pomienionych piwnic. jakąś czarną. po małym czasie przyszedł do ogrodu pasiekę swoją przeglądać. aż do kościoła Panny Marii. żeby się nie obejrzała poza siebie. na kurzych stopach: był to przemieniony kogut w diabła. Dzwon wornieński w jeziorze Łukście Na Żmudzi w czasie przewozu nowo odlanych dzwonów do Worń zimową porą. Ale kucharka mając ostatni stopień przestąpić. gdy wtem zastępuje jej drogę cieniuchny Niemczyk w trójgraniastym kapeluszu. że młoda kucharka miała zarżnąć koguta. tamten żałośnie co wieczór się odzywa: brołau! brołau! (bracie! bracie!). a na pamiątkę swego zdarzenia miała ufundować kaplicę przy kościele Panny Marii. 79. dosyć. wtem ujrzał w ulu jednym próżnym siedzącą osobę. gdzie się podziała. a pokazując beczki napełnione złotem każe jej nadstawić far. Pod mą rozciągać się mają obszerne piwnice wzdłuż całego rynku. Zaraz znalazła wielu zalotników. Poczwara odpowiedziała: — Jam jest ten. zgoła jakieś piekielne straszydło tam było. który tak długo tu będę. 54 . a w ostatnich czasach do starosty kluczewskiego. W ogóle gmin przyznaje wiele mocy nadprzyrodzonej dzwonom: nim jest poświęcony i nie ma imienia. aż się tęgo nad tobą zemszczę. chcąc go koniecznie doścignąć. zapędzała się za nim coraz dalej nie zważając. żadnym sposobem z miejsca ruszyć się nie daje. Dzwony zaklęte można równie jak dusze pokutujące lub chrztu żądające modlitwą lub krzyżem świętym odkupić. Dziewczyna. Dziewczyna napełnia złotem swój fartuch i odbiera napomnienie. 78.tuszka. Zapomni się od strachu gospodarz. gdzie przed niewielą laty miano pokazywać obraz wypadek ten przedstawiający. zwolennika magii. że natychmiast znikła i nie wiedzieć. z oczyma krzywo wywróconymi. W środku rynku starożytnego grodu stoi staroświecka kamienica Krzysztofory. z ciekawości zwraca oczy poza siebie: drzwi się z łoskotem zatrzasnęły i choć skarby zatrzymała. Gospodarz nie dbał o to i jako chrześcijanin krzyżem świętym przepędził poczwarę. który uspokaja przelękłą kucharkę. potem nieco do siebie przyszedłszy. kto by był i co by tam robił? — spyta. Nie wiadomo. To gdy ten gospodarz uczynił. w jakim czasie to się działo. W końcu nie znalazłszy zguby chce powracać. z przyczyny słabego lodu jeden większy utonął w jeziorze Łukście. zabił.

który ona. lecz tylko za takiego rycerza. gdzie dzisiaj leży. czy w wodę nie wpadła. który przyjechałby do niej na koniu nie większym jak na dwa łokcie od ziemi. przełożył córce potrzebę pójścia za mąż. Zapłakał stary król i wysłał swoich posłów w rozmaite świata strony. dla swego narzeczonego umyślnie każe zrobić. jakiego ona mieć chciała. 81.80. 55 . a dziewczyna nie wraca. miasteczku obwodu złoczowskiego. gdy nad źródłem zastaje dziewczynę wskutek jej przeklonu. Jest podanie. we wsi zwanej Młyny. robiła mu tysiąc przykrości: oczarowywała jego radnych. Miała ona być niezmiernie leniwą i gdziekolwiek ją gospodyni wysłała. a podniósł sierp. iż gdy ten kościół zbudowano. Jakoż i rzeczywiście kazała zebrać wszystko w kraju żelazo i ukuła z niego taki sierp. mniej wszakże dokuczy narodowi i ojcu. Król wrócił z tą odpowiedzią do domu i znalazłszy porę. Nieszczęśliwy król poszedł do jednej wróżki pytać. Jednego razu poszła z wiadrami do pobliskiego źródła czerpać wodę i zwyczajem swoim nie wracała długo do domu. stoi na pochyłości góry ogromny głaz. wojsko i cały naród. Gospodyni zniecierpliwiona rzekła w uniesieniu: — Bodaj taka dziewczyna skamieniała! Po czym upływa jedna i druga godzina. a dwa razy tyle siły. królewna. szukać dla córki męża. Lecz jakież było zdziwienie gospodyni i przestrach. porwał ze szczytu Karpat ogromny kawał skały i leciał z nią pewnej nocy w zamiarze rzucenia na szczyt kościoła. w dalekiej krainie. Na usilne nalegania ojcowskie odpowiedziała. lubiła się długo zabawić. w kamień przemienioną! 82. że w nim się będzie odprawiać nabożeństwo z wielką chwałą Boską. Nareszcie gospodyni wychodzi z domu szukać jej. król miał bardzo ładną królewnę a wielką czarownicę. Zaklęta dziewczyna pod Strzelnem Niedaleko klasztoru Norbertanek w Strzelnic (pod Inowrocławiem). a choć i wtenczas będzie jednakową. lecz szczęściem kur wtedy zapiał i głaz runął w to miejsce. że potrzeba ją wydać za mąż. bo mąż za nich będzie odbywał pokutę. diabeł gniewny. z którą nie mógł sobie dać rady. co by trzeba robić. Podanie miejscowe niesie. Droga Sierpiahy* W jednym państwie. aby jego córka nie była taka zła. potrzeba było stu ludzi. że pójdzie wreszcie za mąż. wraz z wiadrami. znajduje się głaz ogromny wyobrażający w oddaleniu dość dobrze postać człowieka niosącego wodę w wiadrach. z obawy. że w głaz ten przemieniła się przed laty pewna służebna dziewczyna. Kamień w Podkamieniu Przed samym kościołem księży Dominikanów w Podkamieniu. że aby go dźwignąć. taka wymyślna? Wróżka mu odpowiedziała. aby nim żąć można.

wtenczas jeśli się ukaże siwy obłoczek na niebie. a przybyłym posłom powiedział. że jeszcze z domu się nie wybrał i niech przyszłą dowiedzieć się o przyczynie. gdy już ja byłem spory wyrostek i chciałem mu jakieś wziąć cacko. Po powrocie posłów podniesiono konewkę do góry i już nie czarna chmura. tak mi ją oderwał. aby go sobie zjednać. gdy i to przywieźli. 56 . że ten uderzywszy się o karczmę zawalił ją i umarł. siłacz nie myślał wyjeżdżać mimo nalegania ojca. że nie wie. Przybył wreszcie i siłacz na swym koniu. A gdy siłacz na to nie odpowiedział i Żyd wódki nie dał. Na koniec zachodzą do pewnej karczmy. jeszcze łażąc na czworakach po ziemi. rybę i wszystko. on wziął jedną kufę wódki pod lewą rękę. to dziwem dziwne rzeczy wyrabiał: pomyślcie no tylko sobie. co by podniósł i żął sierpem. Gdy i to spełnili. znaczyć to będzie. poszli wprzód do chłopa. co było w karczmie. a gdy pokaże się czarna chmura. Ojciec się na to zgadzał. lecz płowy pokazał się obłoczek. a sam siłacz „na kaniowskim rynku. hrajetsia w swynku”. Posłowie i na to się zgodzili. gdzie zastali kilku ludzi. czy nie widzieli. którego stu ludzi zaledwie dźwignie. a najbardziej ojciec. piwo. a ciało odesłać do Kaniowa na większy żal ojcu. więc aby mu go na pokaz przywieźli. co miał syna. a złożywszy mu bogate dary prosili go. zżął nim łan żyta. wówczas siłacz kazał. ani królewnej. żeby jechali do domu. jaki ciężar jest sierpa. Usłyszawszy o tym posłowie nie szczędzili już żadnych wydatków. on jej nie chciał i nie chciał. Przypędzono więc cały tabun do wyboru. że tej królewnej znać nie chce. najsilniejszy z tych nie mógł go udźwignąć. raz wszedł do karczmy i kazał sobie dać wódki. ja znam jednego chłopa. bo już to temu ze dwadzieścia lat jak on. aby sierp ten wlekli z Kaniowa do domu po ziemi. Wówczas król rozgniewany kazał mu uciąć głowę. gdzie mieszka ów siłacz. ogromny sierp. co by mu zrobiło drogę w jego podróży. Siłacz po tym wszystkim musiał się wybrać w drogę. a za trzy dni on się wybierze w drogę. Żyd zapytał go. daremnie królewna robiła. siłacz wybrał w nim jednego najmniejszego i najbrzydszego. Jeden z obecnych. a potem powiedział. aż mu przywiozą portret królewny. potem gdy on wyrastał. zaczęto przygotowywać się do wesela. lecz gdyby go długo nie było. że ją zrobił Sierpiaha. który nie chciał królewnej za żonę i królestwa w posagu. wzięli kwartę wódki i zaczęli przytomnych częstować. czy ma pieniądze. miód. chodziło tylko o konia.Posłowie chodzili długo po świecie daremnie. który wręcz powiedział. i na nim puścił się w drogę. Zaczęto go więc prosić. drugą pod prawą i wychodził z karczmy. Za drugie trzy dni przybyli znów posłowie. rozpytując. znaczyć to będzie. co ma syna. żre nie chce ani królestwa. Próżno go prosili król i naród. Minęło trzy dni. czy nie słyszeli gdzie takiego siłacza. siłacz znów nie pojechał. Zrazu ów chłop bez ręki drożył się ze swoją tajemnicą. powiada: — Oj jest. Odjechali posłowie. że nie wprzód do nich pojedzie. tak nazwana od tego. co mogła. Kupowali wódkę. że on już jedzie. Radość w całym królestwie była największa. że ojciec siłacza mieszka w Kaniowie. a wziąwszy ów sierp. już teraz rosły Kozak. aby im dał syna swego za męża ich królewnie. i odtąd zrobiła się na Ukrainie Sierpiahowa droga (Sierpiażyn szlach). jednym zamachem nogi tak trącił Żyda. bo nie był roślejszy nad dwa łokcie od ziemi. Posłano więc za siłaczem. złapał mnie za rękę i jakby muchę zdusił. to niech podniosą w górę daną im konewkę. siłacz im odpowiedział. na którego nalegania prośbą i groźbą siłacz dał posłom swoją konewkę powiadając. człowiek bez ręki. aby się dowiedzieć. to jest. tam. Posłowie natychmiast udali się do Kaniowa. napiwszy się i podjadłszy. a gdy go arendarz zatrzymał. lecz w końcu powiedział. co to za siła.

Jest podanie.* Droga ta około Kaniowa uważaną jest od ludu za złowieszczą i służy za przekleństwo: A szczobyś popaw na Sierpiażyn szlach (Bodajeś poszedł drogą Sierpiahy). Powiadają. że będąc nieposłuszną matce. Ludzie obróceni w kamień I Niedaleko Brześcia Kujawskiego nad jeziorem pokazują wieśniacy kamień duży. Pan Izopolski mniema.niesionym ramieniem. Obok tego głazu pokazują stojący na ziemi mniejszy głaz mający podobieństwo do bliźniaków. nie jako hetman kozacki. został przeklęty od pobożnego człowieka i skamieniał. niegodna córka podniosła rękę. córka często sobie folgując napomnienia matki nie słuchała. o których podanie niesie. grubości do czterech łokci. że się i zbyt spóźniła. gdy siano grabiła w dzień świąteczny. Rzecz się tak miała: Pracującej matce w polu przyniosła córka jedzenie. IV Między Jeziorzanami a Buczaczem jest kamień mający postać człowieka z podniesioną ręką. a wysokości może do 10 mający. III O ćwierć mili od wsi Zabokruki na Podolu jest przy drodze kamień jak słup jaki. w których zwykle wieśniacy strawę noszą pracującym w polu. że ta droga nosi nazwę od Sierpiahy. hetmana kozackiego zwanego Podkową. jakoby przed wiekami matka z córką pracowały na tej łące i kiedy matka najpilniej robi. 57 . ścięty on był we Lwowie jako przeniewierczy hospodar wołoski. chcąc ją w twarz uderzyć. bo zaraz obróciła się w kamień z pod. matka rozgniewana przeklina ją. i oto taż sama nieposłuszna córka w kamień się zaraz obróciła i stoi przy drodze. II W bliskości wsi Koronat na Podlasiu są dwa głazy. Ciało jego odprowadzili Kozacy do Kaniowa. Koniec tego podania zgadza się z okolicznościami śmierci tego hetmana. i jadło lada co przyniosła. Nie dopuściło nie. 83. przez nią w kamień zaklętą została.biami. ażeby się w kamień obróciła. iż pewien gospodarz. mający podobieństwo do dziewczyny z gra. lecz gdy ją matka łajała. orząc w niedzielę.bo tak szkaradnego czynu.

atoli jeszcze sprawiedliwości boskiej wypłacić się musimy. wysłał był swoją chorągiew do obozu przeciw nieprzyjaciołom ojczyzny. dopiero za trzecią rażą. a on nie 58 . Dusza towarzysza chorągwi Radziwiłłowskiej Albrecht Radziwiłł. to nasze szczęście. nie wiedział. tamże był jakiś Rzepnicki jego krewny. że potrzebujemy jeszcze twego ratunku. z kim się spotkał. Obejrzy się książę i poznawszy go pyta. Nie wiedział jeszcze o tym książę Albrecht. ta. jakoby wóz jechał na ulicy. Brzezicki W rocie pana Skuminowej służył. który służył w chorągwi na swoim koniu. w pień była wycięta. Ostatni jako młody chłop czyk spał tęgo i nie wszystko słyszał. Razu jednego przyszli do niego diabli. Nigdy się nie wychmielił. gdy zapuściwszy sieć w staw pobliższy pałacowi. nie masz azjatyckich dywanów. I wszystko było za machnięciem chustki od diabła. tak lgnąć będzie. znowu i po drugi raz czynił za nich dobrze. ty. 85. Spał on jak zwyczajnie w sali. Brzezicki znów odpowiada: — Powóz brzydki. i gdy w staw zapuścić kazał niewód. że i oni prze. kiedy noc. — Nie. aż gdy się modli niedaleko kominka. gdy sieć wolno przeszła. że wszyscy do nieba należymy. a więznął. jakiś Brzezicki z Lublina. diable — odpowiada przebiegły Brzezicki. osobliwie na msze i jałmużny. a Rzepnicki z uwagi nic nie stracił i zgodnie z Brzezickim opowiadał rzecz następną: O samej północy słyszą oni obadwa. kiedy dzień. możesz nam dać pomoc: będziesz zaś miał ten znak pewny. Chcąc z biedy się wyplątać. nie zmieniał nawet bielizny i w jednej tylko opończy hulał po ulicy chodząc. Wchodzi ktoś po wschodach prosto do sali i zatrzymuje się przy łóżku Brzezickiego. Tu już nie miał czym się wymówić. pił gorzałkę z każdym. Patrzaj! Aż tu istotnie w wozie sześć koni przedziwnych. mąż cielce pobożny. ktoś z niego złazi i mówi do naszego hulaki: — Przysłany jestem po ciebie. Diabeł nalega koniecznie. i sługa. co by tu robił? Odpowiedział on: — Żeśmy wszyscy na placu legli.84. zrozumiał. nie tracąc męstwa — ja nie jeżdżę czwórką. Wylał się zatem na dobre uczynki Albrecht za ich dusze.szli na wolność synów boskich. stawa przy nim jeden z pobitych towarzyszy. W wozie były cztery konie. mężnie się ucierając. — Otóż masz i sześć koni. drewka tylko na ogień przykładał. był on straszny hulaka. siadaj. podjeżdża pod dom. że aż z trudnością wyciągną — i zniknął. a nie śmiejąc mu przeszkadzać do modlitwy. tylko koniec. byłeś chciał.

każdy swoją miał. że to tam w inszych pokojach grają. to psem się przerzuci. 86. co go doglądali w jego chorobie. Ów. Tymczasem przywięzuje do nóg łóżka postronek i ciągnie je razem z Brzezickim. muzykę też coraz to lepiej słychać i poczną tańczyć po izbie. zwyczajnie tak. idziemy do ślubu i nazad tędy powracać będziemy. bierze z powozu wędzonego karpia i dając Brzezickiemu mówi: — Jedz z swymi pułkownikami (to jest: z Poniatowskim. Przyszli potem do niego ci. bo tu tobie i włos z głowy nie spadnie. który mu rzekł: — Nie turbuj się tym. Umichowskim i Kresą). Duchy familijne Kiedy Rej był posłem do Szwecji. co koło jego zdrowia chodził. tymczasem ruszą drzwiami — zamknięte. co pierwej. mając go odebrać powracając nazad do Polski. leży. Ci ichmościowie. jak do ślubu ubraną. nareszcie wyszli wszyscy z izby. Teraz na sługę swego wołasz. Nasz junak ni żywy. mówiąc ten maleńki oddawca: — Weź i skosztuj tych weselnych wetów. mamy też tu wesele swoje. przyjął komuniją — i wszystko było próżno. Dokąd się uda. a uczyniwszy się w oczach jego dużym mężczyzną. a za nim drugi i trzeci. jakiej wiary byli. zawsze mu diabeł przed oczyma w rozmaitych postaciach. wyszedł znowu jeden z owej dziury i przyniósł mu na talerzu kołacza suto konfiturami i rodzynkami przeplatanego. i tym się znowu. on do piekła jedzie. nie puszcza go i mówi: — Rzuć tego człowieka. a potem w ową myszą jamę powłazili. rozumiejąc. — Jakie ty życie prowadzisz? — mówił diabeł do Brzezickiego — patrzą j. Tymczasem kur zapiał i wszystko zniknęło. że poszedł na nieszpory? Tak przypomniawszy mu wszystkie jego nieprawości. muzykę znowu słychać. My jesteśmy panowie duchowie. Pytają: — Któż to dał? Opowie. a podziękowawszy postawił wedle siebie. wyprowadzono i pannę. Bóg wie. Wychodząc zostawili jednego malca. krzyczy z całej mocy: — Chłopcze! Chłopcze! A w głowie chłopca ktoś stoi w bieli. ni martwy dnia się doczekał i jak tylko rozedniało. poszedł do księży bernardynów i nie wychodził z klasztoru dwa tygodnie: spowiadał się. usłyszał muzykę jakąś pięknie grającą. W godzinę lub też więcej. zachorował mu stangret jego kochany. Ów stangret w okrutnym był strachu. prowadzili traktem. na koniec zaledwie upamiętał się w pół roku.dział im całą 59 . to kotem. jemu żadnego nie czyniąc gwałtu. a kiedy go gorączka ominęła. oto są wszystkie twoje grzechy od samego urodzenia. którego zachorzałego zostawił u pewnego szlachcica. aż tu z myszej jamy wyskoczy jeden chłopek maleńki po niemiecku ubrany. nic nie pomagało. a potem i damulki. oto wszystkie twoje ulubione zabawy. Przestrach go opanował. a wczoraj czyż nie za toś go bił. Chory ten leżał w jednej izbie pustej. aż tu drzwi zamknięte. i ten lekarz. wyszła także muzyka. Skoro tam już po onym ślubie powracają.chce. a ciebie także aktu weselnego uczestnikiem uczynimy. — Odebrał stangret te wety z wielkim strachem. Nigdzie nie miał pokoju. nie życząc sobie więcej patrzyć na owo widowisko. żeby oni tamtędy nazad powrócić nie mogli. Po czym zaczną parami wychodzić za drzwi. Egzorcyzmy czytali nad nim kapłani i zarzekał się pić wódkę. żeni się nasz brat. pogroził mu tylko palcem i zdjąwszy haczyk otworzył drzwi. Biedny stangret ledwie od strachu nie umarł. Wlazł jeden maleńki szparą pode drzwiami. co widzisz. wstał i założył drzwi na haczyk.

droga wypadała przez las. a nie widząc. a tysiące rozbiegło się po lasach. jak z tej kłody wylazł człowiek. On po staremu nie chce. Pomimo tęgiego mrozu był on lekko ubrany i coś wyglądał na włóczącego się Niemczyka. nadeszła zima. 87. szlachcica polskiego. Upiór i dżuma Okropna dżuma panowała na Ukrainie. moja siostra upiorzyca 60 . Spojrzy i zobaczył uradowany. wziął za cugle. a idąc przodem ciągnął za sobą stępaka. szukając schronienia przed tą klęską. 88. dobre to rzeczy. Postać ta zbliżywszy się doń powitała go grzecznie i rzekła: — Jestem upiór. znalazł nieświadome przejście i już prosto stamtąd do grobu Jezusa zaszedł. zaczął parskać i kopytami bić w ziemię. a on sam z wielkiego mrozu w kamień się obrócił. jedz. jak szparą w ogromnej skale przebiegał. tysiące ludzi wymierało. a teraz się świeżą murawką okryły. Owi mówią mu: — Nie bądź prostakiem nie bój się. Miał on przy sobie dworzana. Już począł rozpaczać i płakać rzewliwie. nasi przyjaciele. które lód ze śniegiem czarnym zatrzymał. że leżą słowa. W jednej wsi pozostał wszakże jakiś kniaź moskiewski (było to przed pierwszym zaborem kraju). Nadszedł w to samo miejsce drugi pielgrzym i równie jak pierwszy nie mógł znaleźć wyjścia spośród skał wysokich. przed oczami jego zjedli i nic im nie szkodził. Spojrzy — widzi. a gdy się właśnie ściemniło. Przesiedział lato. jedz. w największym boru koń nagle mu stanął. Pytają: — Czemuż nie jesz? Odpowiada: — Bo się tego jeść boję. Zażywają oni tych malców do roboty i do różnych posług.* * Powiastka ta aczkolwiek przeniesiona do Szwecji przecie* krąży między nami. a zima tak sroga. Wziąwszy owi kołacz. Przyszedł bliżej i przeczytał: — Tu więc droga! — Poszedł więc za tym przewodnikiem. który się mocno obwarował od tego powietrza. że ptastwo zmarzłe ze złotym pierzem upadało z powietrza. zeskoczył z siodła. skąd by powód narowu. gdy nagle z wielkim swoim przestrachem ujrzał. Szlachcic zdziwiony. ale słowa jego zamarzły. wziąłem ją dla trafnego opowiadania z Pamiętników Paska.awanturę. że tędy jest droga: — Tu więc droga! — zawołał. że z nich wyjścia nie było. kiedy wiosenne skwarem dopiekając słońce zmarznięte słowa pierwszego pielgrzyma odtajało. Przeziębnięty pielgrzym czekał pewnej śmierci. gdy ujrzał sobola. Nasi to są domownicy. Zrobiwszy kilka kroków zobaczył tylko wielką spróchniałą kłodę leżącą w poprzek drogi i już miał ją ominąć. Pielgrzym Szedł ubogi pielgrzym i zaszedł między takie skały. ten pewnego razu wyjechał konno do pobliskiego miasteczka.

— Ach! — odpowiedziały pierwsze — nasz gospodarz dobry i łaskawy miał. Bóg wie. a nic ci się złego nie stanie. kowali i każe pomienione rzeczy w 24 godzinach wygotować. potem przyniesiesz mi 12 worów. Powróciwszy do siebie wszyscy byli weseli. wskoczył na białego konia i pędem poleciał nie rzekłszy ani słowa. 89. co potwierdza niniejsze podanie: Pewien bogaty gospodarz wyszedł tajemnie na swą oborę w nocy przed Nowym Rokiem. a tymczasem wyszedł naszej podsłuchiwać rozmowy i za to tej jeszcze umrze nocy. jaki ci podam sposób: oto jutro o tej samej porze. jak długo żyć. Wedle mniemania ludu ruskiego zwierzęta domowe. który przerażony tym wypadkiem natychmiast zwołuje tkaczy. a z nią głód i nędzę. a ręczę. jako to. rozmów tych podsłuchiwać się nie godzi pod utratą życia. Lecz muszę ją stąd wypędzić. kiedy jutro. a zabrawszy czapki i wory. które także w tych 24 godzinach nowo uszyte być mają. a za tymi czapkami mają być zatkane dopiero ukute noże. to wszystko przywieziesz i oddasz mi. jak pióra. nim się dzień skończy. jak nam nie odpoczywać. kniaż i szlachcic dosiadłszy koni i zabrawszy one rzeczy ruszyli w wiadome miejsce. kuśnierzy. a my będziemy go wieźli jutro do grobu. Gdy noc nadeszła. gdy wyszedł na ich spotkanie upiór. 61 . dalej przywieziesz mi 12 zielonych.wiedziały: — Jak nam się nie smucić. aby podsłuchać rozmowy swego dobytku. całkiem nowych czapek. Rozmowa bydląt . że się dżumie wykupił. lecz nazajutrz cały dom wymarł oprócz tego szlachcica. kiedy wszyscy będą umierać. któremu upiór życie ocalić obiecał. przyjedź tu znowu i przyprowadź całego białego konia. Nazajutrz odbył się pogrzeb gospodarza i para siwych. ty nie umrzesz. najładniejszych wołów odwiozły go na smętarz. który ani włoska nie ma na sobie innej maści. baranich. To rzekłszy poszedł znowu do swojej kłody. a mianowicie kniaź. woły i krowy. Ledwie się zbliżyli do kłody. będziemy wprzężone do najcięższej roboty. co i dziś. że ci włos z głowy nie spadnie. a szlachcic dosiadłszy konia kopnął się do domu i opowiedział wszystko kniaziowi.mimo moich zabiegów przyniosła do was dżumę. na które przez 24 godzin mają być uprzedzone nici i wyrobione płótno. trzonkami do góry a ostrzem w futro. Słuchaj tylko. konie. — A to jakiej? — pytały inne woły. chciej mi tylko dopomóc. inne woły pytały ich: — Dlaczego tak wcześnie się kładą i czemu by były smutne? — pytane odpo. po pewnej chwili oczekiwania para najładniejszych siwych wołów naprzód się położyła. w niektóre nocy następujące po pewnych dniach świątecznych prowadzą ze sobą rozmowę ludzkim językiem. bo nawet śród największej dżumy.

jeden młynarz chcąc się przekonać. lecz jeszcze wianka nie miała. widując czasami tego króla wężów i dziwując się diamentowej jego koronie. bądź straszydłem dla ludzi” — i zamienił go w niedźwiedzia. głos tylko jakiś śmiejący rozlega się wokoło. a nie widać panny młodej. Uciekał. która przylepiła się do smoły. osadził na gibkim biczysku i wysmarował smołą. o mieniących się barwach i o grzebyku diamentowym na głowie. Zdarzyło się. Zazula Za dawnych czasów żyła wielka i bogata kniahini. pastuszek tak też i zrobił. Taki więc jest początek tego dzikiego zwierza. zezwoliła na wszystko i dzień ślubu naznaczony został. Ale tu jakiż strach go ogarnął! Król wężów gwizdnął. ukrywszy się pod mostem na przechodzących wyskoczył. Napastowany wydaje gwizd donośny i wnet ze wszystkich stron zlatują mu tłumy wężów na pomoc. Zaledwie słonko zajaśniało. 92. gdyby nie był dopadł klasztoru panien na Zwierzyńcu pod Krakowem i bramy za sobą nie zatrząsł. nie masz jej w komnatach starego dworca. Biega sama po ogrodach księżna i przy zmroku wieczora szuka. w chęci nastraszenia. Młoda kniahinka opierała się długo rozkazom matki. zaciął biczem i zerwał kitę.90. a węże wciąż za nim. Kitka diamentowa trzęsie się do słońca. Niedługo widzi. i pewnie byłyby go na mak rozniosły. Król wężów Opowiadają wiele o jego nadzwyczajnej piękności. prosi. Chrystus rzekł wtedy: „Ty. jak wziąć nogi za pas i zmykać. ani ubłagać żadnym sposobem nie mogła. błaga nadaremnie. aż się liście zatrzęsły i oto zewsząd zlatują się gromady wężów. pastuch poskoczył. przygotowania się rozpoczęły na wielkim dworze i młodą kniahinkę przystrojono do ślubu. woła. — Kryj się więc na wieki! — zawołała rozgniewana matka — i na wieki się odzywaj! 62 . Jakiegoż więc używa fortelu? Oto ukręcił sobie potężny bicz. Nie było innego sposobu. zachowując w łapach przednich kształt ręki człowieka. jeszcze druhny nie zanuciły pieśni kładąc go na głowę dziewicy. posyłają. który raz pierwszy pokazał się na ziemi. 91. jak ku niemu sunie. iż pewien pastuszek. Już wszyscy w cerkwi czekają. która koniecznie chciała wydać swoją córkę młodą za starego pana. tak przygotowany czatuje na króla wężów. uciekał. umyślił zdobyć takową. lecz gdy ją ani przekonać. co chcesz straszyć. Niedźwiedź Kiedy jeszcze Chrystus ze św. Piotrem po ziemi chodzili. czy Chrystus był prawdziwym Bogiem.

Niezadługo usłyszano dziwne chichotanie. Wił przecież w mgnieniu oka usuwa się na każdy zamach i zawsze zostaje w jednej odległości od człowieka i zawsze w kierunku. iż lgną do niej jak do matki. w kierunku. Głowę atoli ma zupełnie ludzką. rozciągnionego za belką. skąd żadne sposoby wypędzić go nie mogą. iż snu pozbawia. rwali się do szabli. chcąc je porąbać lub od siebie odpędzić. w podróży nawet ma przy sobie małego ptaszka. głos nowo utworzonego ptaka. Sama doziera. z którego pochodziła. Kania Kania jest to dziewica nadzwyczajnie pięknej i ujmującej postaci. kukułka nie tylko w wysiadywaniu jaj i usłaniu gniazda cudzą wyręcza się pracą. Pamiętna wszelako na ród. w którym patrzy. którego przy. a wkrótce kuku. Zresztą nic szkodliwego nie czyni. Okropnością postaci swojej przeraża tak. Wiadome mu są wszystkie domowe tajemnice. Ująwszy je zaś. a tym więcej nudzić się dni kilkanaście na jajach: łapie przeto małego ptaka i na jajach siedzieć mu każe. Stawa pospolicie przed człowiekiem zasypiać mającym. 93. skąd porwane dzieci nigdy już nie wracają. które dzieciom na przestrogę używa: Dzieci! Kania leci! 94. We dnie widzi go także ten. iż uniesieni gniewem niektórzy. Wił Gmin wystawia sobie to straszydło wysokie. gdzie patrzy. odziewa się gęstym obłokiem i uniesiona na nim ulatuje na dzikie lasy i stepy. Przybywa ona otoczona obłokiem od wsi do wsi pod wieczór i tam samotnie spotkane dzieci różnymi sposobami i łakotkami stara się do siebie przywabić tak. a jeżeli w nim dostrzeże zuchwałą chęć ucieczki. przywiązuje go włosiem za nogę do gniazda. twarz — starca zgrzybiałego z długą. aby miała sama robić gniazdo. Tak kniahinka przemieniła się w kukułkę. aby starannie dopełniał włożonego nań obowiązku. zbyt dumna. z tak wysokiego rodu pochodząc. Na próżno odwraca się człowiek zbiedzony. Były doświadczenia. wił mu naprzeciwko stawa.chodzi dręczyć. 63 . gdziekolwiek okiem rzuci. który jak wierny giermek żywność swej pani niesie. kształtem podobne do piły. Lud gminny z tej powieści tłumaczy sobie to przysłowie. I. żółtą brodą. których to widmo co noc odwiedzało.

że małym. Strach było widzieć. Bazyliszek Ma kształt koguta.95. Więc gdy wszystkiego z gruntu zwierciadłami okryto i oczy nawet szkłem zasłoniono. więc prosił o inszą świecę. dopiero go każdy oglądał. Kiedy ich długo nie widać. że się rodzi z jaja koguciego. je. jak jaskinia jaka. posyła wszędzie. więc tam spuszczono jednego człeka. powyciągać osękami długimi trupy kazano. zakręcony do góry. domyśli się na ostatek. Odważył się Szlązak. na swywolę czy igraszkę weszli oboje tak. Takie są o bazyliszku dwa podania: Za Zygmunta Augusta w Warszawie na pogorzelisku. nie mogąc znaleźć. Jakoż znalazł straszną bestyję już nieżywą. taki wynaleziono sposób: Cztery snopy ruty po jednemu w piwnicę wpuszczono i znowu. więc spostrzegłszy z daleka. Jan Taurer. Więc zawołał. Pierwszy snopek zbielał i usechł. Kazano tam wejść dziewce. wyciągano. zlękła się. drugi i trzeci już nie tak był zwiądł. przyszedł też i wojewoda jeden i architekt z nim bardzo stary. albo który by się z nich odważył iść na zgubienie bazyliszka. 64 . z głową i szyją indyczą. szukać ich w owej piwnicy. po tym zrozumiano. szuka matka córki. Mniemają. zaraz zdechnie. drugi Szlązak. czwarty już zdrowy i świeży wyciągnięto. że tam musi być koniecznie bazyliszek. weszła. że już nie żyje. poszedłszy ku drzwiom pani woła po imieniu dziewki i dziecięcia. gdzie kiedy przez całą godzinę różnie szukał. bo się sam wzrokiem swoim ów bazyliszek zabił. nigdzie znaleźć nie może. posiniały z gruntu i oczy na wierzch były wysadzone. którego inaczej zgubić niepodobna. w tej miał jamę bazyliszek. aż się sąsiedzi Rozbiegali. Tego chcąc zgubić. Kazał tedy ów architekt królewski wynieść owego bazyliszka na górę. wkrótce i sama padła i umarła. już mu i świecy nie stało. gdy się nikt nie odzywa. że już musiał zdechnąć. krzyczeć i lamentować poczęła. gdzie się podzieli. A że wtenczas dwóch złoczyńców na gardło skazanych w więzieniu siedziało. że ci pomarli. tylko trzeba jakiegoś odważnego człowieka w same zewsząd zwierciadła ubrać. W Wilnie także za Zygmunta Augusta w pustej także piwnicy ulągł się bazyliszek. Doszło to wprędce do urzędu. jak się strasznie jak bębny powydymały. wiele ludzi przechodzących wzrokiem swoim zabijał. Do tej piwnicy dziewczynka mała z chłopczykiem tak. tego deklarowano życiem go darować. o czym nikt nie wiedział. piwnica.den Polak. tym kazano jedno z dwojga obierać: albo ginąć od miecza według dekretu. ale nie zaraz. ledwie krzyknęła. który wyglądając oknem zawalonym. na dwóch chodzi nogach. który go znalazł nieżywego. białe plamy jak koronę noszący lub też podobny do jędyka. Ten tedy architekt zaraz powiedział. Ogon ma węża. gdzie kamienica na trzynaście lat przedtem zgorzała. Na tak straszne widowisko całe miasto się zbiegło. że tenże bazyliszek. Aż znajduje oboje dzieci bez duszy. które kogut dziewięć lat mając zniesie i ze wstydu w koński gnój zakopuje. poszedł do owej piwnicy. żeby mógł w ciemnych między rumem lochach obaczyć. była głęboka. jak sam siebie obaczy w zwierciadle. Kiedy długo dziewki nie widać. kiedy ich wieczorem do wieczerzy nie widać. że nikt nie wiedział. twierdząc. Bestyja była tak wielka jak kura. pod skrzydłami żółty. oczy miała żabie.

Pamiętając to. z siedmiu grobów i dróg rozstajnych. przyszedł na święty Filip do owej lipy. razem z żabą usychała i wkrótce po swoim nasłańcu umarła. 96. W taki loch sadzają dwa koguty dwunastoletnie. natenczas niechybnie zaryłyby się w ziemię. wołając: oddaj mi krowę. ale odpędzona. wtenczas te koguty przez gorąco pochodzące z tłustości parzą się między sobą i znoszą jaja. że zabijając żabę. i zawiesiła w kominie. w ciemię nie bita i znająca się na tym. Niewiasta prześladowana. 65 . czy się sama urwała.* Dołączam tu ciekawy szczegół do wiary średniowiekowej o bazyliszkach wzięty z dzieła Theophili presbyteri et monachi libri III seu diyersarum artium schedula. on zaś głos lipy tłumacząc sobie inaczej. Lipa Głupi jeden parobek przywiązał krowę do lipy. gdy powrócił. W podaniach ludu smoki także się z takich jaj kogucich tworzą. przyszła czarownica. Na całą odpowiedź lipa zaczęła skrzypieć: łypa skryp. podkurzając skrzeczącą wiórami uzbieranymi z dziewięciu podwórzy. Powiada on. wiedziała. śmierć na siebie. a nie widząc pieniędzy ściął ją. by ją wpuściła do izby pod pozorem. nie zastał już krowy. po dniach dziesięciu wyrastają im wężowe ogony l gdyby owa piwnica nie była całkiem kamienną. aż się utuczą. a sam poszedł do karczmy. 97. łypa skryp. prosząc. czy mu ją kto ukradł. rzekł: Oho widdasz moji horoszi na Fyłyp (oddasz mi pieniądze na święty Filip) i poszedł sobie. Żaba ta skakała w jej ślady. ciągle się tylko upominał u lipy. aż wtem ze ściętego pnia posypały się pieniądze. Żaba Nad Prutem mieszkała niewiasta. Zaledwie nanieciła dymny ogień po północy. na którą czarownica z gór nasłała żabę. skrzecząc ustawicznie. co piec zatykają. uwiązała w weretę. karmiąc je. z których po czasie wyłażą małe kogutki. że chce pożyczyć garczek kapusty. Pochwyciła więc żabę. że poganie w ten sposób tworzą sobie bazyliszków: mają oni piwnicę w ziemi wyłożoną całkiem płytami kamiennymi i dwa tylko maleńkie zostawione są okienka. poprzedzoną długą chorobą. sprowadzi. a jaja dają wysiadać ropuchom. Po czym zabierają koguty. które to dzieło odnoszą do X lub XI wieku. on zaś nie pytając.

zamyśliła syna swego ożenić. nie trzymał się domu.. Jaskinia niewielka.. jednak osób dwadzieścia stojących w niej pomieścić się może. lecz oddział ten już nie wrócił. On ku wielkiej radości matki zgadzał się ożenić. Jasiuk jednak nie zważał na to. już siedmiu żywych Tatarów posłał do usług swej panny. póki nie przejdą Tatarzy. Posłał drugi i ten nie wrócił. Kazał go potem związać w worek i w morze wrzucić. Jaskinia pod Czerczą Niedaleko Smotrycza jest miasteczko Czerczą. jak każdy jedynak bardzo wielki zabijaka i pijanica. gdy król tatarski posłyszawszy o rycerzu Jasiuku. Jasiuk skoro o tym posłyszał. że nie pierwej wyjdzie za Jasiuka. bardzo się rozradował. ale tak niski. Z początku dobrze poszło Jasiukowi. 66 . Matka tylko jedna widziała w nim wszystko dobre. gdy Tatarzy nadeszli i wszystkich za życia jeden grób pożarł. przeto w całej okolicy skarżono się na niego. 99. Byli tam starce i dzieci. który z ogniem i mieczem w kraju jego gości. Gdy się matka Jasiuka o tym dowiedziała. aby tym sposobem za siebie i za matkę opłakała śmierć dzielnego Kozaka Jasiuka. aby kilka dni trwogi przeczekać. kapłan miał ręce ich stułą powiązać. dlaczego nie weszłam do tego grobu z nazwiskiem mołodycy i twojej żony! Zła myśl serce mi gryzie. było ludzi dwoje. już nie będziesz moim mężem! Może w innej zakochasz się dziewczynie!” I Hanka rzewnymi łzami płakała i targała ciemne warkocze włosów splecione taśmą czerwoną. niewysoka. tak ciasny. młodzieniec i dziewczyna. Kochali się czule. ale tylko z wybraną przez siebie najpiękniejszą w okolicy dziewczyną. zmieniła kochankę swego syna w czajkę i kazała jej latać ponad morzem i krzyczeć kyhyk. lecz dziewczyna odpowiedziała. kryli się. aby złapać Jasiuka.. wyjechał ze swym wojskiem przeciw niemu. Czajka Był sobie Kozak Jasiuk i miał matkę czarownicę. w głębi jaru w połowie skały jaskinia. aż pójdzie na wojnę z Tatarami i przyniesie jej z wojny siedm głów tatarskich i siedmiu żywych przyprowadzi Tatarów. Król. gdzie komu łatwiej przyszło. Posłano swaty. poszedł na koniec sam z wojskiem i Jasiuka złapał. powiedziała mu to. „O mój Hryciu — powtarzała czuła Hanka — czemu nas ziemia nie połknęła przed ślubem. Jedna gromada cała schroniła się do tej jaskini. a był u niej jeden tylko syn Jasiuk. że na rękach i nogach trzeba się do jaskini wczołgać. posłał tylko jedną część swojego wojska. chodził po wieczornicach. aby jednak wyrwać go złośliwym mowom. mieszkańcy uciekali z wiosek. już sześć głów miał w sakwach. zebrał sobie drużynę i poszedł w Krym po dary dla swej lubej. obaczywszy małą garstkę Kozaków. Wchód do niej z kapliczki w skale wykutej. zwiastowała ich złowieszcza łuna pożarów. pod Czerczą jar skalisty.98. młodzi i kobiety.. już po dziewosłębach było. a chociaż matka płakała wyprawiając jedynaka syna na wojnę. wszystkie kościami ludzkimi wysłane! A lud okoliczny takie o nich zachował podanie: Tatarzy byli niedaleko. w kilku miejscach po ścianach otwory do nowych jaskiń prowadzą: wszystkie do siebie podobne.

w drugiej trzymał łuk napięty z strzałą na cięciwie. „Jakimże wiankiem pokryjecie rozpuszczone włosy mołodycy? Gdzie mój barwinek weselny?” Zmieszały się drużki i nie wiedzą. czasem dochodziły dźwięki wyraźne. aby do niego zeszła. Wiem. I śmiech głośny. i tam dopiero obejrzała się lękliwie. i ciasnym otworem. Ale Hanka jeszcze smutna siedzi. Jest także podanie o dziewce. która wszedłszy do jednej z tych pieczar po wielkanocnej komunii. Hanka jeszcze bez przytomności leżała. kiedy część mołodźców za żywnością wychodzi. a z jaskini odpowiadał jeden wielki okrzyk rozpaczy. Dotąd ich kości w czerczeńskiej jaskini bieleją. nadto dobrze przebiłaś mię czarnymi oczkami. nadto dobrze związa. Dym zjadliwy napełniał jaskinię. i umilkły zupełnie. czy jej kto nie widział. skoro ją tylko ksiądz pobłogosławił. on wszystko dla mnie zrobi. Pieczary pod Straczem W obwodzie lwowskim we wsi Stracz. w nocy. Daremnie ją Hryćko pociesza. Hanko. w proch się rozsypała. 100. gdzie jego kryjówka. 67 . Hanko.A Hryćko smutną narzeczoną pocieszał i łzy jej gorącym pocałunkiem osuszał. Powiadają także. a zalecać się do innej. Hanka nie pójdzie do ślubu bez wieńca z barwinka. a Hryćko uwieńczył jej głowę uplecionym z barwinku wieńcem. i zapalił. czarnobrewa. i wymyka się spomiędzy tłumu. Słuchaj. jak jaszczurka. błąkała się w niej aż do drugiej bez żadnego pożywienia. Tuż na dole Tatarzyn smagławy jedną ręką kiwał na nią. daremnie wybrane drużki wesoło krzątają się koło niej i chcą jej ciemne warkocze rozplatać. abym mógł o tobie zapomnieć. przed rankiem kapłan był w jaskini. Ale mnie także serce źle szepce.. Przez otwór po jaskini słychać było gwar wielki. i co tchu pobiegła nazad i na wschody. Wtem po raz ostatni otworzyła oczy i po raz ostatni uściskała kochanka. śmiech szatański rozlegał się po jarze. Biedna dziewczyna krzyknęła z rozpaczy. strzała świsnęła tuż koło niej i gdzieś w szczelinie skał utknęła. co począć. płacz i narzekanie. i jęki ustawały powoli.. daremnie do ślubu wzywa. może nie tak prędko z tego grobu wyjdziemy. a gdy na drugą Wielkanoc wyszła. że gdy Preświata Diwa (Najświętsza] Panna) uciekała przed Tatarami. kazał przynieść słomy i napchał całą kapliczkę. „Nie płacz. pójdę z nimi i księdza Cyryla przyprowadzę.” I tak się stało. jak obiecał Hryćko. Pędem leci ze wschodów kamiennych i po jarze ponad rzeczułką biegnie. Hanka je odpycha. W przeciągu dwóch godzin cały hufiec tatarski stanął w jarze i drapał się po wschodach kamiennych i kapliczkę napełniał. i schyliła się nagle i zerwała duży pęk barwinku. ziemia sama się jej rozstąpiwszy tę jaskinię utworzyła. w połowie góry lasem sosnowym okrytej jest ciasne wnijście do pieczary. nie płacz. i wbiegła z barwinkiem w ręku pośród drużek i bez przytomności na ziemię upadła. już wyśliznęła się z jaskini. i jutro Hanka moją mołodycą będzie.łaś mię czarnymi warkoczami. że ma związek z pieczarami kijowskimi. A Tatarzyn ten sam. o której lud głosi.. I nikogo nie słucha. Hanka rzuciła się do kaplicy i wpełzła do jaskini. którego strzała biedną Hankę chybiła. czarownico..

Wstrząsając głową. chciał zachować w ziemi. tylko poszedł do cerkwi i dał część z tych pieniędzy na kościół i ubogich. co by ćwiercią pożyczoną mierzył? — Leśne nasienie i mysiarki (orzechy) — odpowiedział z zająknieniem. sługom nie płacił. który robotników krzywdził. który go śledził. drzwiczki! — znowu się zamknęły. Szukał więc kmiecia w lesie. jednak nie mógł się wstrzymać. Kiedy tak ładował kieszenie i zabierał się do wyjścia. Za resztę nakupił różnych ubiorów dla dzieci i żony. drzwiczki! — rzekł mimowolnie i drzwi się zamknęły. ale śmielszym krokiem. długo trząsł się ze strachu i długo przysłuchiwał się. po. a widma w postaci pustelników wchodzą do pieczar. wielkiego bogacza. odezwał się głos gruby z głębi pieczary: — Przyjdź znowu! — Zakręciło mu się w głowie i ledwie miał siłę powiedzieć: — Otwórzcie się. Od tego czasu nie miał spokoju. jak się zatrzymał przy małych drzwiczkach. chociaż się często zawarty wchód pokazuje. aby cokolwiek nie wziął. których wieśniak nie wytrząsł. Razu pewnego widział biedny wieśniak. a w niedzielę poszedł z krzyżem w ręku do naznaczonego miejsca. aby na każdy przypadek mógł się zapomóc w gospodarstwie.101. co posiadał. a pieniądze na lichwę pożyczał. gdy słońce zajdzie. pokazują się przy miesiącu widma rozbójników. — Zamknijcie się. to znowu wszytko obiecywał i tak powoli wyłudził tajemnicę o skarbach. wspomniawszy na żonę i dzieci. ukryty za złomem skały. Żegnał się z podziwienia wieśniak. tak pragnął wiedzieć. które niosą na barkach otwartą trumnę. Na drugi rozkaz: — Zamknijcie się. Teraz już sobie był bogatym gospodarzem. jak zakołatał z cicha i wyrzekł: — Otwórzcie się. a drzwi się rozwarły. a gdy go znalazł. a wyszedłszy z nią na szczyt góry. Następnej niedzieli poszedł znowu do pieczary.zem lichwiarza. Zrobił to samo. co się w tych pieczarach znajduje. poszedł więc pożyczyć ćwierci od sąsiada. W onej ćwierci były wielkie szpary. dostrzegł. W domu nic nie powiedział o swojej przygodzie. którzy długi czas rozbijali podróżnych i łupili cerkwie. a co zostało.kazał mu lichwiarz srebrne pieniądze. drzwiczki! Otwarły się i wybiegł na dwór uradowany. W milczącym i poważnym orszaku wychodzi dwanaście postaci w bieli. Pieczary w Czarnej Górze W bliskości pieczar Czarnej Góry. Pościł więc w sobotę. którzy tu mieli swoje niegdyś siedzibę. Stanąwszy przed drzwiczkami. Niezmierne skarby przechowali oni w tych pieczarach. mówiąc: — Otwórzcie się. drzwiczki!. co pierwej. lecz cóż miał robić z tak wielkim bogactwem? Już był oddał na cerkiew dwie dziesięciny z tego. zapytał. Wszedł głębiej i zobaczył obszerną jasną izbę. Jednakże przed zakopaniem pieniędzy umyślił je wprzód przemierzyć. a ra. Są to duchy tych samych zbójców. a potem zniknął w ścianie opoki. jak zwolna przez las przechodził pustelnik. aż wreszcie odwaga przyszła i zakołatał mocno. Wokoło niego leżała w skrzyniach i w beczkach niezmierna moc złota i srebra. Wieśniak. otóż zaroniło się w nie przy mierzeniu kilka małych pieniędzy. lecz wchód naznaczył gałęźmi. a głos gruby zawołał: — Przyjdź znowu! — I wieśniak przyszedł na trzecią niedzielę i nabrał pieniędzy. znikają. drzwiczki! Na to zaklęcie otwarła się pieczara. drogich pereł i kamieni. 68 . Drżał góral ze strachu. gdzie są do dziś ukryte. a które nie utaiły się przed okiem łakomcy. albowiem rzadko kto może namacać drzwi do nich prowadzące.

drzwi! — i drzwi się za nim zamknęły. lecz w duchu zamierzał poczciwego wieśniaka zgładzić ze świata. doszedł. Wieśniak napominał go. niż wypadało. łapią go na gorącym uczynku. iż zabawił na rabunku dłużej. co stał na dworze. a czarny chart pokazał mu zęby i zawył. gdzie miał odbierać wory. Pieczara w Bruśniku O mil trzy na wschód od Lusławic leży wieś Bruśnik. Pewnego razu zdarzyło się. a drzwi się otwarły. zmówił Ojcze nasz i z lekka zapukał do drzwi. Zaledwie wszedł. 69 . tak pospiesznie drzwi za sobą zatrzasnął. ale już nie było rady. drzwiczki! — Drzwi się otwarły. Jakaż tam okropność! Złego sąsiada ciało leżało krwią zbroczone. lichwiarzu? Trwogą śmiertelną przejęty padł na ziemię i rakiem pełzał ku drzwiom. ile mu się spodobało. wreszcie przystąpił bliżej ku drzwiom. których szatani pilnują. Dźwigał skąpiec na plecach łopatę.Cały tydzień przemyśliwał skąpiec nad tym. a beczki i skrzynie ze złotem i srebrem zapadały się powoli w ziemię przed jego oczyma. drzwiczki! — i tylko raz w raz powtarzał: — Zawrzyjcie się. a lichwiarz krzyknął grubym głosem: — Otwórzcie się. siekierę i mnóstwo worów. bo groźbami zniewolony dał się namówić. Skąpiec obiecywał podzielić się z nim na połowę i także dać na kościół dziesięcinę. Właśnie zaczęto dzwonić na służbę Bożą do cerkwi. aby z nim do drzwi pieczar poszedł. aż wkrótce wszystko ucichło. na jej gruntach znajduje się znacznej długości pieczara. Tu usłyszał głuchy krzyk i jęk pomieszany z wyciem psa. czekał nań długo pełen nie. Następnej więc niedzieli wybrali się przed wschodem słońca do pieczar w Czarnej Górze. które lichwiarz skarbami napełni. lecz w strachu zapomniał wymówić: — Otwórzcie się. zaczął je łakomie i skwapliwie przesypywać w wory. Już doszli do pieczar. a ujrzał beczki i skrzynie z pieniędzmi.dział o pieczarach. aby poprzestał tej chciwości. Korzystał więc z pory i udał się do strasznego miejsca. — Po coś tu przyszedł. Wtem wyszedł z głębi pieczary wielki chart czarny z błyszczącymi oczyma i położył się na skarbach. nabrał więc pieniędzy. drzwiczki! — I drzwi były zamknięte. a bardzo ubogi. Pierwsza ta wyprawa zachęciła go do podobnych częstszych i zawsze pomyślnych. że mu piętę ucięły i z tej przyczyny chromał aż do śmierci. nie zastał w samej rzeczy nikogo z duchów. ale uciekając. diabli nadchodzą. że w pewne święta diabli się rozchodzą i zostawiają pieczarę bez żadnej straży. Drugi wieśniak. jakby cały skarb wyprowadzić z pieczary i jak zostać wielkim panem. Taka jest z tego powodu powieść o pewnym ślusarzu. Nieborak znalazł przynajmniej dość czasu wymknąć się rozgniewanym złym duchom. że się zawistny jego sąsiad dowie. Słynie ona jako skład niezmiernych skarbów. 102.spokojności. ale on nie dał sobie nic mówić. — Zamknijcie się. Wystraszonemu lichwiarzowi wypadły z rąk worki. Śmiały ten człowiek. przemówiwszy zwykłe wyrazy. i wrócił szczęśliwie do domu. Pierwszemu wieśniakowi nie było po myśli.

uszczęśliwisz siebie. aż się przyjdzie do obszernego miejsca. Prowadzą tam kręte i ciasne chodniki. gdzie się skryli do góry. A gdy odeszli. na każdym zakręcie trzeba palić światełko. kto by w czym przekroczył. gdzie się podzieli zbójnicy. każdemu z nich należy pokłonić się z osobna. jest tam i świńskie koryto pełne pieniędzy. Zbójeckie pieniądze W dolinie KościeliskIEej. mówiąc: Boję się. na środku klęczą trzej mnisi. gdyż na środku leży broń nabita i za dotknięciem sukien zabije. w której dwunastu zbójników mają zostawione zupełne ubranie. Toż samo opowiadają o innej jamie w dolinie Kościeliskiej. 105. do której jeśli kto ma odwagę wejść. Chłop jednakże pilnie patrzał. bo byście mię wydali — i odszedł. ani skarbów nie znalazł. zaraz na wstępie przy piecu wapiennym napotkało dwóch zbójców chłopa: każdy niósł po pół centa (cetnara) pieniędzy i mówili do niego: Bóg ci poszczęścił (i oddawali mu swe pieniądze). z dziurą.103. jednakże ani jamy. ale wszystko teraz zażegnane. a potem brać ze skarbów tyle. najpiękniejszej i upoetyzowanej podaniami. którzy widywali. który zabrania ruszać skarbów leżących naokoło. lecz ich dotknąć nie można. jak zbójnicy po rzemiennej drabinie do niej włazili. Tam ukażą się światełka bardzo błyszczące. mieli tam wszelkie sprzęty i w niej podczas zimy mieszkali. Jama nad Morskim Okiem W skale nad Morskim Okiem pod gęstymi zaroślami kosodrzewia jest pieczara. 70 . co na raz urąbie siekiera. i da się słyszeć głos. Zbójnicy do niej się spuszczali zawsze. poszedł za nimi w miejsce. Zbójnicy poszli na górę. 104. które można wziąć. teraz jeszcze są tam zupełne mundury na dwunastu ludzi i niezmierne skarby. wielkie może znaleźć skarby. Chłop jednakże bał się przyjmować skarbu. zginie natychmiast. Jamy zbójeckie W dolinie Skoruszyny jest skała zwana Czarną Turnią. zaklęte i ci ludzie nawet teraz dziury znaleźć nie mogą. ale do munduru niech się nikt nie zbliża. kto owe jamę wynajdzie. aż dopiero dalej. a nas zbawisz. pieniądze wzięli i diabłu je oddali i ten ich wartuje.

mało dostępne dla skał nadzwyczajnie przykrych i niebezpiecznej po nich drogi. Pan jakiś płynąc morzem rozbił się w czasie okropnej burzy. życie jednak uratował. W górach pokazują skałę. Księgi czarnoksięskie Jest między góralami wiara w księgi czarnoksięskie. i kosztowności wszystkie zawierała. ale nadaremnie. daje się kulbaczyć i jeździć na sobie. Wydobywają to juhasy. zostawił takie księgi. za pomocą których można skarby odkrywać. była zamknięta. czyli gospodarz. 108. ale go zabił jeden baca. Płynąc pełcią (tratwą) po tym tajemniczym jeziorze postrzega nagle ową szkatułkę i kawały drzewa okrętowego. Nieraz dają się znajdować w tym miejscu pozostałe po nich piecyki i żużle z wytopionego kruszcu.106. że tam dobywają z gór złote rudy i narobiwszy złota wracają do siebie. Jakiemuś Niemcowi udało się jeździć na tym smoku. trzeba 71 . Nieraz w górniczej kurcie przychodzi on do szybu. iż Skarbnik jest opiekunem Wszystkich kruszców w ziemi polskiej. pełnej drogich kamieni. nie naruszona. Morskie Oko Jezioro to podług podania górali tatrzańskich ma być nie do zgłębienia i łączyć się z Morzem Adriatyckim. straciwszy wszystkie swoje kosztowności. Górale powiadają. mające się znajdować gdzieś na dolinach. jak przy rozbiciu. Skarbnik Sandomierscy górnicy mówią. że Janoszczyk. 109. że co rok przychodzi do Żabińca siedmiu Czechów. Powiadają. z której na przeczytane zaklęcie z księgi wychodzi smok. Podróżując po świecie odwiedzał także Tatry i głośne po wszystkich karpackich krajach Morskie Oko. sławny rozbójnik. ażeby znużonych robotników wyręczyć: wtedy najbliżej stojący podaje mu świecę zapaloną na kilofie. 107. im tylko wiadomymi ścieżkami. Czechy wędrowne Wyżej Pięciu Stawów. Długo w smutku pogrążony szukał ponad morskim brzegiem swojej szkatułki. w górach tatrzańskich leży jezioro zwane Żabiniec.

Podanie niesie. siekierę morderczą w ręku zostawili: a tak schwytana z narzędziem zbrodni. Powrócił wreszcie na ziemię i cuda o tej wędrówce podziemnej opowiadał. ubroczywszy ją we krwi męża i braci. Kochanka Janoszczyka zdradzając go. że górnik bez światła. nie przestawał się modlić. jego władza nad istotami nadprzyrodzonymi i ciągły stosunek z nimi przechodzi wszystko. w przeciwnym razie mści się na winowajcy. Ówże Skarbnik zalał Olkusz za karę. nikogo jednakże z dawnych znajomych nie znalazł. żeby nie doznali oporu. Janoszczyk ciągle się modlił. Tysiące krąży o nim podań. podjął się go zabić. także nachuchali w cztery szklanki i przewrócili dnem do góry. dognał go i zabił. Student ów. jak zbójcy weszli. ale mu ten długi czas minął jak jeden dzień. tam karń srebra leżała obłazgiem. biednej tej niewieście. Ciśniona silną prawicą wracała na powrót do niego na jedno gwizdnienie. Raz go jakiś górnik nie przyjął na nocleg do szałasu. piąty palec. odkrywa najobfitsze żyły i najprostszą drogę z szybu do szybu wycina. bojąc się zaś. Janoszczyk. Janoszczyk. zamknęła ją w dziewięciu skrzyniach dziewięcią 72 . to niby żeglarz bez gwiazd. ale kula cudownym sposobem w bok poszła. nasmarowali tłuszczem i zapalili cztery palce. a żadnego dobudzić się nie mogła. iż czterech szlachty usnęło snem twardym. co nie gorzał. Najmilszym mieszkaniem Skarbnika są góry jakieś na Szląsku. jakby nie uważał. Siekiera Janoszczyka cudowne miała przymioty. Obok tego miał być nadzwyczajnie nabożnym. w zmowie ze zwierzchnością. nie dał spać żonie gospodarza. Jego siła. Skarbnik dobrze przyjęty łupie za trzech i za trzech szlepuje. a wiedząc o osobliwych przymiotach jego siekierki. kiedy zwykle Janoszczyk klęczał i modlił się. 111. który właśnie co skończył modlitwę. Te czary sprawiły. a tam czyste złoto strumieniem się lało. zaszedł więc z tyłu klęczącemu i strzelił do niego. wzięli rękę trupa. jego zręczność. niewinnie śmierć od kata poniosła. 110. a wodząc po wszystkich górach polskich najszczersze pokazywał mu kruszce. chciał nawet przewodników naprowadzić na owe kruszce. więc dostał pomieszania zmysłów. wszyscy już byli wymarli. iż spotkał pewnego razu jakiegoś studenta z Podoleńca i zaprosił go do swego szałasu. Zbójcy Bardzo już dawno temu zbójcy byli napadli na dwór szlachecki. Wybrał do tego porę o wschodzie słońca. Kiedy wymordowali wszystkich.bowiem wiedzieć. za to go Skarbnik nazajutrz w szybie obłąkał. co o jakimkolwiek innym zbóju opowiadają. zabierali sprzęty. żyjący zaś nie chcieli mu wierzyć. Widziała więc. Janoszczyk Najgłośniejszym ze zbójeckich dzieł w Tatrach jest Janoszczyk. dopiero kiedy zdrajca po trzecim strzale począł uciekać. Student poprawił i chybił jak pierwszą rażą. Górnik na samym oglądaniu tych skarbów strawił lat 50. że górnicy olkuszcy chcieli Jasną Górę podkopać.

kiedy dziewczęta mszę za jego duszę kupią. Mnich Na polanie zwanej Centyrz (cmentarz. ale dziewiątej skrzyni i dziewiątego zamku nie mogła przerąbać. schylił się więc po niego. który uciekłszy z klasztoru. wszedłszy w nią rozpostarł kaptur i płaszcz mniszy nad falą i powoli malał. Kiedy pojmano Janoszczyka. zrazu maleńki. wzrostem przeniósł najroślejszego chłopa. Ginął we wodzie. a sam popędził gościńcem. Jeżeli o nim mówiono. nic nie mówił. o tyle zimny dla dziewcząt. nic złego nikomu nie wyrządził. gdzie nóż wrzucono. Był to jakiś pokutujący mnich. Odtąd z tego kowala stał się zawołany strzelec. przez zbójców zabity został. ale o ile przystojny. Idąc raz do Harklowej na mszę. wnet go i obaczyć można było. Rana była tak głęboka. już zrąbała ośm skrzyń i ośm zamków. zawoławszy tedy na kowala. W tym tedy miejscu. 114. dotrzymały mu placu i dowiedziały się z własnych ust jego. jakich nawet i w kraju nie ma. Pochowano go. Parobek z Łopuszny Żył w Łopuszny parobek bardzo przystojny. bo nie tylko każdego zwierza zabije. 112. że z niej umarł. spod którego różnymi czasy wychodził mnich. krzyknął przelękniony: — 73 . kazał jednemu z koni przybić podkowę. Widziano. a schylając się przebił się nożem. najczęściej w bieli lub kapturze mnisim. a duch nie pokazywał się więcej. podobno z czasów wielkiej jakiej wojny lub powietrza) jest pniak wielkiej grubości. Obrały się śmiałe jakieś dziewczęta. Ukazywał się w różnych postaciach. gdyż dziewięć jest liczbą tajemniczą. aż zniknął z oczu. która była ze złota. ujrzał w potoku łososia. w którym pan ubrany po niemiecku sam się powoził. że wtedy uwolniony będzie od pokuty straszenia ludzi. duch parobka ciągle się pokazywał. Kowal z Harklowej Raz w nocy zajechał przed kowala z Harklowej jakiś powóz sześcią dzikimi końmi zaprzężony. gwizdnął na siekierkę i zaczęła się wyrąbywać. Dziewczęta mszę kupiły. jak ten powóz wyjechał z Dunajca. ale nadto strzela zwierzęta i ptaki. Widywano go przebranego za kobietę w szlacheckim stroju. 113. ale zaledwie stanął. Na świadectwo przed innymi ludźmi dał im rutę od własnego kapelusza. a nóż wrzucono w potok łopuszański.zamkami. za co mu darował strzelbę. Ten pan. Ostatni człowiek. który miał za pasem. który go widział.

— Idź do domu — odrzekł diabeł — a znajdziesz wszystko. czyli kręcący się wicher. ale wyjmij nóż z nogi. kilka połciów słoniny i ćwierć talarów. wiszą na całej ścianie połcie słoniny. co mu przeszył stopę. Piotra i Pawła. cisnął weń nowym poświęconym nożem. Diabeł we wichrze Pewien wieśniak widząc. stoi baryłka wódki. jak się pokazał diabeł ubrany po niemiecku. zawsze na powrót wraca. jak diabeł stał w pokornej postawie. przybity do ziemi nożem. bo gdy umierał. jak nań nachodzi diabli taniec. gdy go kto o co zapytał. zwłaszcza pierwszych dni po św. a to przez zazdrość za jego zręczność w skakaniu. 115. 117. — Nie — krzyknął gniewny wieśniak — dopóki nie dasz. patrzy. 74 . szybkości. aby ją porwać. i zapytał łagodnie — czego chce od mego? Chłopek zażądał baryłkę wódki. jak przeszedł pomiędzy statek i rąbał jawor. tylko kiwnął głową lub ręką. Diabeł cechujący jawory W bukowinie łopuszańskiej pod Kluczkami widziano w dzień św. później ktokolwiek chciał to drzewo zrąbać. co chcę. od tego czasu głowa ta z niezmiernie długimi włosami ukazuje się na tej polanie i chociaż ją wezmą i rzucą gdzie daleko w parowy. stary chrzestny widział w głowach stojącego tegoż diabła. niezawodnie okaleczył się i musiał pracę zaniechać. Piotrze i Pawle. strzelaniu. urodzie i obciął mu głowę. a talarami w ćwierci bawią się dzieci. Chłop zajrzał do chaty.Wszelki duch chwali Pana Boga! Na co mnich odpowiedział: — I ja chwalę. nie odpowiadał. To wymówiwszy zniknął i odtąd nie widziano go więcej. — Dam ci wszystko. Nie na dobre mu to wyszło. co czatował na duszę wieśniaka. ujrzał. rąbać takie drzewa. dlatego górale bardzo się strzegą. Głowa błąkająca się Na polanie zwanej Kamieniska Jaworzyna zabił watażka zbójców jednego ze swoich podwładnych. Kiedy się jeszcze pokazywał. Niejeden tak napiętnowany jawor znajduje się w górach. 116. Wrócił i uwolnił diabła przybitego do ziemi.

by się odważył ich życzeniu dogodzić. co znaczy bogatego.119. właśnie było 75 . przerwał je ogień drugi: — Ale. Żona jednego ściśle przestrzegała oddawania ogniowi podarku. gdy przestrzegana gospodyni rozgniewanego ognia podarku mu nie postawiła. iż pieniądze w postaci różnego koloru osób chodzą po świecie. Drugi — Jak sobie zechcesz! Tylko mego obejścia nie zaczepiaj. Jedną rażą żona pierwszego wyszła na podwórze i podsłuchała takiej rozmowy dwóch ogniów: Pierwszy — No. I znowu nastąpiło milczenie niczym nie przerwane. niebawem też wiatr ucichł i gospodarz mógł zaczętą pracę dokończyć. rozniecił dobry ogień i zaczął wieczerzę warzyć. proszą i usilnie nalegają. bo ja mam dobrą gospodynię. Trwała ta mitręga jakiś czas. Zbywszy się roboty. 120. zaniedbując to czynić. to jest: stawienia na noc w piecu małego garnuszka z wodą. Dar ogniowi W jednym obejściu mieszkało dwóch gospodarzy. który całe jej obejście zniszczył. ale tam na górze twojego obejścia jest złókto (naczynie drewniane do odparzania bielizny) mojej gospodyni. złorzecząc mu. Z tego to powstało i przysłowie „czerwony chłopczyk”. A co pokryje. na tamtą bowiem ja swoje obejście zniszczę i gdzie indziej pójdę gospodarzyć. a na drugą noc. Wiatr Gospodarz na połoninie pokrywał kolibę. I tak: pieniądze złote mają postać człowieka koloru czerwonego. zostało tylko na zgliszczu złókto zupełnie nietknięte. który nabrawszy męstwa przystąpił do pieniężnego chłepczyka i dotknął się. 121. miedziane — brunatnego. Ci ludzie. aż pobudzony do gniewu gospodarz cisnął nóż przeciw wiatru. aby ich uderzyć w policzek Lecz nikt nie jest tak śmiałym. gdy druga. Szczęśliwy ten. choć lekko. z przesądu pierwszej naśmiewała się. gdyż tu dłużej nie mogę wytrzymać. wszczął się pożar. iż natychmiast zwierzchnia powłoka postaci pęka i pieniądze się rozsypują. srebrne — białego. bracie! Ostatnią noc z sobą jesteśmy. do pierwszej gospodyni należące. Tu nastąpiło krótkie milczenie. jeśli kogo na drodze spotkają. to silny wiatr powieje i łat zerwie. nigdy ani kropli wody. Czerwony chłopczyk Utrzymuje się podanie na Litwie. żebyś mi go nie spalił. jego twarzy: gdyż najmniejsza uderzenie czyni ten skutek. zeschłem na szczyptę.

gdybyś mię był uczciwie nie przyjął. wiatr pociągnął gwałtowny. że mu ani oczu. Grad Gospodarz znachor (czarownik) ze swoją czeladzią gromadził siano. musiała czekać długo. jakeś mię pokaleczył. bolała na to. Gospodarz znachor woła czeladź. a mąż na łóżku. przepadł. Żona kochała go. jeśli łaska do wieczerzy. chociaż mąż spał widocznie. lecz nie można było słyszeć. bo mi się pomordowali. krzyżują się błyskawice. Oba coś ze sobą pogadali. Żona nic nie mówiąc. lecz smutek swój sama w sobie kryła. kiedy wziął się do jadła. aż tu idzie człowiek jakiś niezmiernie pokaleczony. Wkrótce silniejszy wichr zawył. Gospodarz znachor odpowiedział: — Czemuś nie przyszedł do mnie w goście na kupałę? Ot i za tym słowem znachor odszedł w leszczynę. a za nim pojechał ów pan.po zachodzie słońca. Pocałowawszy kochanka odeszła i nie wróciła nigdy więcej. na koniec młynarz ujęty grzecznymi słowy hożej mołodycy pospieszył z mlewem i mołodyca. 123. To rzekłszy. w południe zaczęły się chmury zbierać. Latawiec I Parobek mając latawca. a tu chmury się zbiły i ciągle nad nimi grzmi i szumi. a kiedy już był blisko. Wtem się schwyci latawiec i rzecze: — Gospodaruj już sama. oboje całują i pieszczą się. a deszczu ani krzty nie pada. aby się żwawo zwijała i sam już składa w stogi. Nieznajomy zaś odpowiedział: — Wieczerzaj zdrów — a po niejakim milczeniu popatrzywszy na gospodarza dodał: — Masz szczęście. widzisz. nie podnosząc oczu rzecze doń: — Puszczaj ludzi. chmury lunęły rzęsistym gradem. Pewnego razu poszła ze zbożem do młyna. nie będąc kochaną nawzajem. jak nożem przeciw wiatru ciskać. ani twarzy nie widać. wróciła do domu. gdy tymczasem sianożęć znachora pokropił tylko drobny deszczyk. a kiedy po chwilce powróciła pogoda. i rzecze do gospodarza: — Dobry wieczór. Po niejakim czasie znachor wrócił z gałązką leszczyny w ręku. Wchodzi do izby. ja nie będę już ci więcej męża bałamucić. na drugi raz strzeż się rzucać nóż przeciw wiatru. a sama legła na przypiecku. 122. po cichu zdjęła prześcieradło i nakryła oboje. ale we młynie było zawożno. 76 . a przy nim latawiec cudnej urody. byłbym cię nauczył. sąsiednia łąka (nieprzyjaciela znachora) była usłana na dwa palce gradem. choć późno w noc. Wtem nadjeżdża jakiś pan na białym koniu i prosto jedzie do gospodarza znachora. ożenił się i młodą pojął żonę. Gospodarz odrzekł: — Daj Boże zdrowie! Siadajcie. grzmiało i łyskało się straszliwie. Była pogoda.

aż tu pod korzeniskami wywróconego świerku coś sieje. co się podkasała wyżej kolan. smarowano. rzekł jeden spomiędzy nich: — Powiedz tam twemu słudze. poszedł sam naprzód. woła swego sługę i powiada mu: — Ja ciebie wybrałem za zięcia i wydaję za ciebie swoje córkę jedynaczkę. kładzie się na łóżku. gdzie tylko się ruszył. W drodze zajechał w bardzo gęsty bór. kupiec z swoim zięciem napakowali brykę pieniędzmi i jeszcze dwa kupili wozy pod cały ten skarb. niech sobie przyjdzie po pieniądze. Jadą. wchodzi do izby. dopiero kiedy się okadził świńskim gnojem. ucieszony podróżny rzecze: — Czy nie poszłabyś do mnie na służbę? Dziewka odpowiedziała: — Ja tam przyjdę do was. ona za nim. aż pod jedną wsią spotkał góralkę.-Łełeki znikli. żegna się. Idzie i uszedł jakiś kawał. 124.II Jechał sobie po sprawunki wdowiec jakiś w góry. Otóż tak ubogi Zydek został najbogatszym kupcem w mieście. Kupiec wkrótce powrócił do domu. a za nim jego bryka. A kiedy obu ujrzeli. pójdziem za twoimi pieniędzmi. dziewka za nim. a że kłoda na kłodzie leżała i zawalała drogę. Jakoż niebawem odbyło się sute wesele. co mówię. ona koło niego. Podchodzi bliżej i widzi złoto i srebro. — Tylko prędko! Tylko prędko! — naglił kupiec. szczerą jest prawdą. modli — widziadło nie znika i ścigało go ciągle tak dalece. Woźnica zaciął konia. nie lubię żartować z bliźnich. jadą — zajechali w gęsty bór. Kiedy go ujrzeli. które przesypują śpiewając Didki-Łełeki. krzyknął: — Ty bezwstydniku! Co obok ciebie robi dziewka? Parobek na to: — Co się wam dzieje? Przy mnie nie ma nikogo. każe zapalić świecę i widzi góralkę na pościeli leżącą obok jego parobka. a po uczcie woła kupiec swego zięcia i rzecze: — Zbieraj się. — Nie godzi się żartować z ubogiego pachołka — odpowiedział sługa. Powysiadawszy z wozu. jeden spomiędzy nich rzekł: — Tak długo musieliśmy na ciebie czekać! I Didki. a podróżny na śmierć zapomniał o przyrzeczeniu góralki. kadzono go różnymi ziołami. uczta. Na to kupiec: — To. za to wieczór. Łeleki Jeden bogaty Żyd puścił się w podróż daleką po różne towary. Pan idzie do świetlicy. że w dzień nikogo nie widział. myto. a przy tym szmer i śmiechy słychać. W takim ciężkim razie zasięgnął rady bab. patrzy. 77 . rozgniewany więc. zaszli do korzeniska wywróconego świerku. widziadło znikło na zawsze. późno w noc wraca do domu. Porobiwszy swoje sprawunki. bo się nam już uprzykrzyło jego oczekiwać. Zięć wpatrzył się zdziwiony w kupca. i Didki-Łełeki wieli złoto i srebro jak pierwej.

Dziwożony : Są to kobiety nadprzyrodzone. gdzie obficie rosły kwiatki. że w dzień umówiony. Długo o niej nic słychać nie było. które są zwykle szpetne. garbate i koszlawe. a swoje zabiera. rozpuszczony i prosty. wyjechał. zaklinając go. co koń wyskoczył. Następujące o tym krąży podanie: Zniknęła w Łopusznej młoda i ładna dziewczyna. że je zamiast pralników używają. chłopeczku. dzwonkami zwane. a upatrzywszy porę. uchwycił dziewkę i. zaprowadzony jakąś potrzebą w głębie gór łopuszańskich. napawają wodą ze skorupki jaja i wołają: — Odbierz swoje. Dziewczyna krzyknęła: — Trzymaj się dzwonków! Góral ciągle kierował konia pomiędzy dzwonkami. mają włos bardzo długi. Dziwożony” szpiegują takie kobiety. Zbliżył się do niej i poznał. za pożywienie im służy ziele. gdzie smagają je rózgą. Ta poznała go wzajemnie i opowiedziała. Postrzegły to dziwożony i puściły się takim pędem. Nie będę ja chodzić na twoją rzepeczkę. aby ją od nich uwolnił. gdy dziwożony kołowały. oddaj moje. jak się to pokazuje ze sposobu odbierania im ukradzionych niemowląt. ujrzał w największej gęstwi dziewczynę piorącą. o którą się cała wieś troszczyła. uwoził do domu. ale ta mu uciekła. I poty narzekała. piersi ich są tak wielkie. gdzie i jakim sposobem? — nikt nie wiedział. — Dziwożona litując się nad cierpieniem swego dziecka oddaje ukradzione. prostą drogą do wsi dostał się. Najwięcej cierpią od nich położnice. Mają wszakże i one macierzyńskie uczucie. Góral dotrzymał słowa. Na głowie dla stroju noszą czerwoną czapeczkę. że to była ta sama. że ją dziwożony porwały. piorąc swoją bieliznę. Pewnego razu góral. kiedy ona znowu prać przyjdzie. Porywają niekiedy i dorosłe dziewczęta. a swoje na miejscu skradzionego zostawiają. złośliwe. Podrzucone dziecię wynoszą zwykle na śmietnik.125. których dziwożony przez jakąś tajemniczą własność tych kwiatków przebywać nie mogły. a on tymczasem. kiedy góral szczęściem wypadł na łąkę. 78 . że już go dognać miały. W jaskini leżącej nad rzeką łopuszańską pod Małą Górą jest główne siedlisko dziwożon. góral wyjedzie konno i porwie dziewczynę. Jeszcze inna krąży o nich powiastka: Góral złapał dziwożonę w swojej rzepie. Naradzono się względem sposobu i stanęło na tym. Nieboga co wieczór przybiegała pod jego okno i śpiewała żałośnie: Chłopeczku. wróć moje czapeczkę. tak zwane słodyczka. kradną nowo narodzone dziecię. aż on zlitowawszy się oddał jej czerwoną czapeczkę. czapeczkę tylko swoje w jego rękach zostawiwszy.

albowiem czarownica poniosła z sobą do grobu tajemnicę zaklęcia utopionej. bo niebawem znalazła bardzo poczciwego i bogatego pana i poszła za niego. koło których przechodzi. ale sierotę Bóg nie opuścił.126. widząc. wszakże go zawsze przebłagać można. przy którym stawał. mimo wszelkie przyzywania i płacze. a odtąd każdej nocy słychać nad jeziorem płacz dziecinny i tkliwy śpiew matki. Topielec Macocha wypędziła z domu piękną i dobrą Marysię. Piersi chocze. idzie do lasu z osobą cierpiącą. Dobrochoczy Przemieszkuje na Białorusi bożek leśny zwany Dobrochoczy. Nie za złego ducha. Nie pamiętając wyrządzonej sobie krzywdy. Dostrzeżono to i występną matkę z córką wskazano na rozszarpanie bronami. Kto się tego podejmuje. nie okazywała się matka. 127. Opiekun poczciwych. 79 . Ojciec stroskany sam rzucił syna w wodę. Trzeba więc było chodzić z nim ponad wodę i śpiewać: Marysiu! rysiu! Śliwon płacze. Na wykraczających zsyła najdotkliwsze choroby. w jakim szczęściu Marysia i jak ją mąż kocha szalenie. zaprosiła swoją macochę wraz z jej córką na chrzciny. widziano go bowiem zawsze równego z drzewem. iż kto pierwszy wstąpi w ślad Dobrochoczego. ale raczej za sprawiedliwego sędziego jest poczytywany. odprawiwszy modły nad owym podarkiem zostawia to w borze wraz z chorobą i słaby — zdrowym powraca do domu. surowo karze występnych. Wiedzieć jeszcze należy. Mąż jej nie poznał. macocha zaś posiadając czarnoksięskie sztuki przemieniła własną swą córkę w żonę tego pana. Wtenczas wychodziła matka i łzami zalewając się karmi to dziecię. zaraz się obłąka w lesie i wieczorem zaledwie powrócić może do domu. Wzrost jego zależy od wysokości drzew. dość na to chleba okrajca i szczypty soli w czystą szmatkę zawiniętej. Ale cóż się robi? Oto złośnice te. ale poznało nowo narodzone dziecię i żadną miarą nie chciało przyjmować piersi. — Pożałujecie tego! — zawołała czarownica prowadzona na męczarnie. Jakoż lubo sługa co dzień nad wodę przynosił dziecię. z zazdrości utopiły ją w jeziorze.

aż wreszcie ujrzawszy stojącego w kole miawek. Miawki Boginki te przykrząc sobie w górnych przestworzach. że gdy słońce zajdzie. w porze kiedy zboża zaczynają wysypywać kłosy. Długo. tyły i ogrody pełne pięknych kwiatów i owoców. porywają ze sobą w głuche lasy na dno jezior i stawów. iż na swej górze spotkały pasterza grającego sobie na skrzypeczkach. zabłąkane pośród łanów kłosistych. żywe. napiął łuk i strzałę na nie wypuścił. tym szelestem wodnice usypiają ludzi. Kto by jednakże wówczas miał przy sobie kwiat paproci. napadają. muzyka duchów nie wywarłaby na niego swojego skutku. w którym lubiły się kąpać. są to dziewice zachwycającej urody. oskoczyły go. a rozwiane po ramionach włosy brzęczą i dzwonią jakby daleka muzyka. Na osoby młode. bardzo długo szukał go brat stroskany. każdorocznie zbiegają na ziemię. był tam staw przeczystej wody. wtedy ich oczy błyszczą jak gwiazdy. śpiewają i skaczą po łąkach. a wodnice stałyby się jego niewolnicami i musiałyby łowić ryby. ale rozgniewane miawki przeniosły się na Czarną Górę w Tureczczyźnie. a z nimi błogość i urodzaj gór ruskich. Zdarzyło się. póki życia nie skończy. Krwią takiej ofiary karmią się i różne złości czynią ludziom. aby ich pląsów i zabaw dostrzec nic mogli. 80 . 129. zawiodły korowód i nie chciały go więcej z swego koła wypuścić. Podług podania miały one główne siedlisko na górze Ihrowiszczu. przy blasku księżyca wodnice wypływają z topieli. Tym sposobem uwolnił brata od zaklętego tańca. wychodzą na brzegi. polować ptastwa wodne i w susze skraplać pola swojego pana. a potem łaskota.128. wesołe — mimo to okrutne. Wodnice (Wandinini) Gmin litewski utrzymuje. pochwyconą ofiarę przez różne sztuki wprowadzają w dobry humor. Często także w postaci pięknych dziewic wodnice bawią nad krynicami i strumieniami i nieświadomych myśliwców zwabiwszy pięknym obliczem. zamieszkanych przez dawnych bogów.niem zmuszają do na j gwałtowniejszego śmiechu. a tym samym bezpieczne im zapewniają schronienie.

130. Dżuma
Kiedy dżuma grasuje, całe wsie stoją pustkami, koguty wszystkie ochrypłą i żaden nie zapieje; psy nawet zaszczekać nie mogą; lecz czują z daleka zbliżające się widmo, wtedy warczą na nie, a dżuma drażnić je najbardziej lubi. Spał parobek na wysokim brogu siana, a przy nim stała drabina. Noc była widna: nagle jakby niesiona wiatrem powstaje wrzawa, w której wyraźnie odróżnić można warczenie psów i skowyczenie. Powstał parobek na nogi i widzi z przestrachem, jak pędzi prosto wysoka niewieścia postać cała w bieli z rozczochranym włosem, a psy za nią. Ale na jej drodze stał długi płot i wysoki; niewiasta jednym go skokiem przesadza, na drabinę wskakuje, a bezpieczna tym schronieniem ciągle psom nadstawia nogę, a drażniąc zajadłą gromadę ustawnie woła: — Na goga, noga! Na goga, noga! Parobek poznał od razu straszliwą dżumę; podchodzi z cicha i obala drabinę. Wysoka niewiasta spada, psy ją porywają. Pogroziła mu zemstą i znikła. Młody wieśniak nie umarł, ale przez całe życie nadstawiał nogę i nic innego przemówić nie mógł, jeno wyrazy niewiasty: — Na goga, noga! Na goga, noga!

131. Pomorek na bydło
Za dawnych czasów Żydzi byli przenajęli białogłowe chrześcijańską, aby im mleka chrześcijańskiego przedała, czego ona, gdy się mężowi swemu po długim namyśleniu zwierzyła, za poradą jego przedała im krowiego. To mleko wzięli Żydzi z radością, a chłopa sobie nająwszy do szubienicy poszli i tam czary i zabobony swoje odprawiwszy, kazali to mleko złodziejowi wiszącemu w ucho lać, nachyliwszy ucha do ucha wisielca onego, a pytając go, co by słyszał? Gdy odpowiedział, że słyszy ryk bydła, zasmuciwszy się, odeszli do onej białogłowy łajać jej, iż ich oszukała. Otóż zatem nastąpił on mór gwałtowny bydła, dotychczas jeszcze po wszystkiej Polsce nie uspokojony, a ten na nas, Polaków, przypaść miał, gdyby była ona białogłowa swego mleka im przedała.

132. Morowa dziewica
We wsi jednej na Litwie zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przez drzwi lub okno wsuwając rękę i powiewając czerwoną chustką rozwiewała śmierć po domach. Mieszkance zamykali sio warownie, ale głód i inne potrzeby wkrótce zmusiły do zaniedbania takowych środków ostrożności; wszyscy więc czekali śmierci.

81

Pewien szlachcic, lubo dostatecznie opatrzony w żywność i mogący najdłużej wytrzymać to dziwne oblężenie, postanowił jednak poświęcić się dla dobra bliźnich: wziął szablę Zygmuntowską, na której było imię „Jezus”, imię „Maria”, i tak uzbrojony otworzył okno do domu. Szlachcic jednym zamachem uciął straszydłu rękę i chustkę zdobył. Umarł wprawdzie i cała jego rodzina wymarła, ale odtąd nigdy we wsi nie znano morowego powietrza. Chustka owa miała być zachowaną w kościele jakiegoś miasteczka. Powiadają także, że powietrze w postaci niewiasty w białe szaty przybranej na wysokim wozie o dwóch kołach objeżdżało wszystkie sioła. A gdy przed który dom przybyła, pokazując zapytywała. — Co robicie? Gdy odpowiedziano: — Nic nie robimy, tylko Boga chwalimy — ponurym dodawała głosem — Chwalcież go na wieki — i w tym domu zaraza nie panowała. Gdy wieczorem gdzie przybyła, a na zapytanie: — Czy śpicie?, odpowiadano: — Śpimy. Wtedy rzekła: — Śpijcież na wieki! — i całe wymierało domostwo.

133. Miłosław zabezpieczony od morowego powietrza
Za dawnych czasów, kiedy morowe powietrze sprzątało w Wielkopolsce tysiącami ludzi i już ta plaga zbliżała się do Miłosławia, znalazł się jakiś pobożny starzec, który poradził oborać miasto i wieś przyległą, Kembłów, pługiem ciągnionym przez dwoje ciołków, które krowa na raz urodziła, a poganianym przez dwóch parobków, także bliźniąt. Skoro to się stało, morowe powietrze, choć naokoło sprzątało ludzi, do Miłosławia nie przyszło i nigdy go nie nawiedzi.

134. Zemsta czarownicy
Pewna gospodyni była czarownicą. Parobek służący u niej wiedząc o tym, a przy tym ciekawy, jakim sposobem czarownica leci na Łysą Górę, we czwartek położył się na ławie przy kominie, udając chorego. Czarownica sądząc, że parobek śpi, wysmarowawszy się maścią, dosiada na pomiotło i wylatuje kominem! Widział to, a chcąc doświadczyć prawdy, zostawioną maścią wysmarował żarna, które natychmiast wyleciały taż samą drogą; nie przestając na tym, posmarował cielę, lecz i to z wielkim zadziwieniem jego wyleciało za żarnami. Już teraz dostatecznie przekonany, wysmarował się cały i wsiadłszy na łopatę, wyleciał kominem i stanął na szczycie Łysej Góry. Widział tam swoją panią przy hucznej biesiadzie, jak z innymi czarownicami i diabłami zajadała i piła, a po skończonej uczcie, jak w pierwszej parze hasała czartowskiego obertasa. Spostrzegła go nawzajem czarownica, a rozgniewana zdradą i podejściem parobka, zaczarowała go, uśpiła i pałając żądzą zemsty, zaniosła do jednej piwnicy w Gdańsku, gdzie właśnie tejże nocy złodzieje wykradli bogaty skład wina. Wkrótce schwytano śpiącego parobka, a mniemając, że on był
82

sprawcą kradzieży, osądzono na szubienicę, pomimo zaklinania, że jest niewinny. Wyprowadzono go na plac kaźni i już stryczek na szyję mu założono, kiedy parobek przypomniał sobie, że ma jeszcze w kieszeni trochę maści czarownicy, posmarował się zatem, a w tejże chwili porwany pędem wiru powrócił do domu szczęśliwie i opowiedział swoje zdarzenie.

135. Kochanka sprowadzona czarami
Wiejski parobek rozkochał się w kowalczance, ale ta o innym myśląc, trapiła biednego chłopaka. Nadaremnie kupował jej pierścienie, wstążki i chustki. Paraska przyjmowała dary, lecz potem śmiała się z niego. Nie mogąc znieść już dłużej, Kiryłło (tak się zwał on parobek) udał się do czarownicy, mieszkającej o dwie mile; ta kazała mu wystarać się o kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski. Dopełnił zlecenia, a czarownica poleciła, ażeby o północy przyszedł. Stawił się w oznaczonym czasie parobek, noc była cicha i widna, bo miesiąc jasno przyświecał. Czarownica rozpaliwszy ogień spory na kominie, zaczęła kadzić dokoła izbę jaki- miś ziołami, a potem wziąwszy otrzymany kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski, nad dymem z tych ziół trzymając i jakieś niezrozumiałe szepty odprawując, tak w ostatku zawołała: — Przybądź, Parasko! Zaklinam cię w imię tego, co mocen jest mnie i każdego, i ciebie z ziemi do piekła zaraz przenieść na wietrze! Przybądź! — i okaż się, choćby w postaci konającej lub nagiej, jako cię matka na ten świat porodziła! Na te obrzędy i wykrzyki drżał parobczak, odwrócił oczy od ko- mina i zaczął się modlić w cichości, ale w tej chwili czarownica wykrzyknęła: — Już jest! — Kiryłło słysząc poprzednio świst wichru i wrzaski, jakby podziemne, spojrzał we drzwi, które z trzaskiem na ściężaj rozwarły się, a Paraska wybladła, spocona, z oczami konającej i ściętymi usty tocząc białą pianę, w jednej koszuli stanęła na progu. Robiła silnie piersiami, jakby ze zmęczenia lub mocnych boleści. Czarownica porwawszy zioła, zaczęła nimi okurzać Paraskę, a potem siłą roztworzywszy ścięte zęby wlała jakiegoś napoju kilka kropel w usta, ucięła kosmyk włosów z warkocza i na nowo okurzając zielem, zaczęła szepty odprawiać. Wkrótce znikło widziadło, czarownica oddając mu włosy odcięte: — Bądź spokojny — rzekła — idź i nie mów nikomu, żeś tu był u mnie; Paraska kochać cię będzie. Wsiadł na konia parobczak i wrócił do wsi nad samym świtem. Stało się podług wróżby czarownicy, bo kowalczanka zaraz oddała mu swoją rękę; lecz niedługo szczęśliwie żyli. Kiryłło porzucił ją we dwa lata, oskarżył czarownicę, wyznał wszystko pod przysięgą, a babę spalono przed dworem.

83

Urocze oczy W powiecie łosickim we wsi Świniarzew był wieśniak. Pogany oblegli zamek. wyjęła mu serce.* Z lichymi oczyma. co wiele bitew wygrał. nigdy by oczy jego szkodliwymi nie były. Czarownica.136. 84 . peczyna. a on upadł jakby kamieniem ugodzony i wkrótce umarł z przestrachu. bo go odtąd najmniejszy hałas straszył. chcąc się na nim za coś ze. 137. W kilka lat potem czarownicę. zaraz się nie darzyło. Bojaźliwy rycerz W zamku na środku Wisły mieszkał rycerz zawołanego męstwa.mścić. a rycerz. na co się tylko zapatruje. schował się jak podły tchórz w najgłębszym lochu swego zamczyska. Miał on złe i urocze oczy. a natomiast włożyła zajęcze. co zawsze szedł na czele swych znaków. co za powód był tej bojaźni. Dworzanie dziwili się wielce. Raz przez otwarte okno wpadła jaskółka i skrzydłami uderzyła go w czoło. drżący i potem oblany wsiadł na koń i zrobił wycieczkę na oblegających. że jak spojrzy w nieszczęśliwej godzinie na drzewo. któremu serce zajęcze wstyd i hańbę przy. co mu. I on starzec' uroczy zapewniał. wyjęła chrobre serce. on pierwszy z pola uciekł. zwany Hryć Gerełła. Wieśniacy mieli wszelako skuteczne przeciw niemu lekarstwo. Starzec sam w to wierzył. na co tylko spojrzał. zawstydzony. to niechybnie uschnie: gdyby jednak zawsze pamiętał tę formułę i w chwili. wtedy każdy żałował zmarłego pana. I to od uroku broniło. lecz choć jego żołnierze pobili pogan. na mękach wyznała wszystko. odmawiał. Po dwóch dniach trwogi. * Peczyna — glina przepalana w piecu. że urodził się z tak nieszczęśliwymi oczyma.niosło. ludziom i zwierzętom spojrzeniem swojem śmierć niósł i chorobę. Skoro go bowiem który zobaczył. przemawiał następną formułę: Sól. palono. Dworzanie i rycerstwo szydziło z bojaźliwego pana. a wrychle i zgon przyspieszyło.

koły myszlu tobi zdradu. i tak być musi. gdyż serca ukraińskich dziewic nie kochają nikogo ani dla złota. Zasmucona dziewica daremnie rozpytywała powracających z wyprawy Kozaków. to. przywiązał konia do płotu. lecz daremnie płakała. a sam wszedł do izby. A na Ukrainie. zaniosła podarek i powiedziała: — Powiedz mi. tylko dla samej potrzeby kochać i być kochaną. była to wiedma. Charko był zawsze upragnionym gościem. W kilka dni potem Charko już był na wojnie. Jakoż pewnego razu o świcie. aby jej z wojny poprzywoził dary i aby o niej nie zapomniał. pobiegła do wróżki. wiosna i lato. Darmo kochanka go przyjmowała wejrzeniem.138. syn także Kozaka nazwiskiem Makohona. lecz był niewesoły. lecz był jeszcze nieweselszy. że w sąsiednim futorze jest wróżka. i w futorach właśnie. wróżko. nikt o nim nie wiedział. ani swat. i w Rzymie. jak w Polsce albo w Moskwie. nie bez wzruszenia jednak. Powiadają. co się napatrzyli różnych rzeczy na białym świecie. nie tak kochają się młode dziewczęta. darzyła go słodkim uśmiechem i białą dłoń zostawiała na długo w szorstkim jego ręku. znajomości rozlicznych pieśni. znowu dzieliła. Przeszły jesień. najbielsze kołacze. zima. a po futorach zamieszkanych od kozaczych żon i rodzin — z urody. brała potem z każdej po jednej fasolce. Otóż tedy takim kochaniem Charko był lubiony. potem znowu mieszała. a o Charku ani wieści. czemu nie wraca? Wróżka rzuciła fasolę na sito. i w babińsich karczmach. Nadchodziła jesień. był z radością przyjmowany od niej i jej matki. którą kochał Charko i był także kochany całym sercem młodej ukraińskiej dziewicy. przestań go kochać. na te słowa ręce załamawszy. to w Ukrainie nie byłoby małym przywiązaniem. co się nazywał Charko. Płakała dnie i noce. czy Kozak Charko. ktoś się pod oknem chaty roześmiał. Oczy wypatrzyła po drożynach i ścieżkach wijących się po dolinie i pa. Wszystkie te prośby kochanki przyrzekał Charko spełnić i powątpiewanie z jej strony rozpędził taką przysięgą: Szczob ja sim lit wowkułakom stawsia. żyje jeszcze? A jeśli żyje. ale Charko był Kozak regestrowy i nie zawsze mógł robić. wiosna i lato. gdy raz w późnej godzinie Charko przyjechał do swej miłej. zima. co chciał. jak powiadają starzy ludzie. Tak było długo. że gdy to wymówił. był czegoś niewesoły. co to byli i w Krymie. on na to wszystko okazywał współczucie. gdy matka jeszcze spała. Charko znany był między swymi z odwagi. a on podjadłszy i podpiwszy śpiewał swej lubej rozmaite pieśni lub wycinał z nią raźne hołubce. Na koniec blisko północy powstał zza stołu i żegnając swą lubą powiedział: że nie prędko wróci. znowu zbierała i tak aż do trzech razy. rozgarnęła na kupki. darmo go po dawnemu przyjmowano. a tylko twój kochanek. co tam udają za kochanie. i znów jesień. pierogi i pieczone kury zastawiano przed niego. On żyje w dalekiej stąd krainie. zawołała z płaczem: — Kochana wróżko. Wtem dziewczę dowiaduje się. bo on o tobie zapomniał przy białolicej Laszce. jadł i pił. Dziewczę wieść tę przyjęło z uśmiechem. brat mój. ani dla niczego. a nie można by go stamtąd sprowadzić? — Można — odrzekła wróżka — przyjdź jeno jutro 85 . lecz wtenczas kiedy bywał. gdyż pójdzie w Kozakami na wojnę. nie wracał. od niej więc postanowiła dowiedzieć się o losie swego miłego. lecz między nimi była jedna najurodziwsza czarnobrewa. gdzie były młode Kozaczki i dziewczęta. Dziewczyna. Zaporożcy wrócili z wyprawy. i koń Charka od niej nastraszony zarżał. Charka nie było. lecz Charko z nimi nie wrócił i gdzie się podział. prosiła go. Charko Makohonik Był na Zaporożu młody Kozak. czyli satana. najtłuściejsze knysze. Rzadko więc bywał u swojej kochanki. potem rzekła: — Charko Kozak tobie ani brat.górkach futorowi przyległych.

już ją dziewczyna zastała siedzącą przy ognisku nad garnkiem wrzących ziół. że nie żyje. wyjęła z wolna z garnka badylek. dany sobie sznurek zawiązuje na szyi Kozakowi i wnet znikł człowiek. przychodzisz. to go puszczę górą nad lasy i góry. twój Charko już się wybiera w podróż. Wnet po północy dziewczyna już była na oznaczonym miejscu. lecz młodzieniec stał jak martwy zimny. aby niewiernego zmienić w wilkołaka. pić. był to jej pogrzeb. a dziewczyna już uwiesiła się na ramionach Charka. Charko z pogardą na wszystko odpowiadał: — Przeklęta czarownico! — Żal wreszcie przebrał miarę. drżący. iż jest wprost nad chatą. gdzie znaleziono rozdarte ciało dziewczyny. i tym kończył. czarownico! Dziewczyna zrazu go przepraszała. zmieniony. on zawsze mówił: — Puść mię. odpychał jednak swą kochankę wymawiając te słowa: — Precz. to go puszczę niżej. co tam za futorem stoi na pół rozwalona. Wówczas dziewczyna raz jeszcze ponawia swe prośby i groźby. a jeszcze jutro Charko będzie przy tobie. Jakże chcesz. że wczoraj dopiero. jak dzisiaj do tej opuszczonej chaty. Stara daje jej zaklęty sznurek. wynędzniały. Czarownica z pęku kwiatów wydobyła jakiś suchy badylek i kładąc go pionowo we wrzący garnek coś sobie szeptała.tak rano. ach wody! Gdy głos ten stał się wyraźnym tak. czarownica szeptać przestała. dziewczyna prosi starej czarownicy. blady. a w całej okolicy zaczęto mówić o szkodliwym wilkołaku. jak wróżka kazała. niebawem dało się słyszeć wołanie: Pić. czy mieć go żywcem. kiedy wilkołakiem jeszcze przedzierał się przez tarniny. wyrzucało mu zdradę. a za chwilę będzie w drodze. jęczała. czarownica powiedziała: — W sam czas. Wtem koledzy go poznali i gdzie by bywał i co porabiał — pytali. Stało się. a dziewczynę rozdzierało rozjuszone wilczysko. Stara czarownica zemknęła na kociubie kominem. szepcącą tajemnicze słowa. pić. moja droga. a gdy te nic nic pomagają. był obdarty. Wycie to powtarzało się każdy wieczór i ranek. Mówiono potem w sąsiednich futorach. dzieci i dziewczęta. a gdy o znak tylko chodzi. On im opowiedział wszystko. dziewczę blade i drżące siedziało na progu chaty. aby się rozbił o lasy i góry. oprócz dobytku. Jedną razą w siedm lat po tym zdarzeniu przyszedł do kosza zaporoskiego człowiek mianujący siebie Kozakiem Charkiem Makohonikiem. który porywa i zabija. Gdy weszła dziewczyna. płakała. ogień zgasiła. ogrzewała mu ręce i lica całunkami. — Niech żywy wróci — odrzekła dziewczyna. 86 . sznurek mu na szyi rozerwał się i on znowu został człowiekiem. że tego dnia okropnie wył wilk około pustki. on tęskni. czarownico! W rozpaczy dziewczę przeklinało niewiernego. teraz już go nudzi. jak było. że z niego można było miarkować. czy żeby choć cząstkę mieć jego na znak? Bo gdy żywcem. lecz czarownica (taką bowiem była owa wróżka) nie dała się uprzedzić.

poskoczono w stronę. a parobcy i dziewki skoczny zawiedli taniec. ogon mu wilczy pozostał. Zaklęte wesele W województwie podlaskim. jak się błąkam w postaci człowieczej. Przez cały ten czas podbiegali pod mieszkanie czarownicy wyjąc przeraźliwie. co czynić. we wsi Chłopkowie niedaleko Łosic. aż w dni kilka czarownica tymże sposobem uwolniła go od tej zbytecznej ozdoby. Skoro nowożeńcy z drużyną weselną przeszli próg domowy. który mu podano. a po krótkiej chwili wpatrując się w niego zawołał: — Tyżeś to. bo teraz — och uciekajcie! znowu mam zostać wilkołakiem. w czasie obrzędu weselnego przyszła rozgniewana czarownica w chęci zemszczenia się i przemienienia nowożeńców w wilkołaki. który gdzieś się podział przed pięćdziesiąt laty. i tą wodą ludzi podlała. pod próg domu podłożyła i nadto kręciła łyka z lipiny i warzyła. chociaż wrócił do ludzkiej postaci. Jakoż pas. Lat pięćdziesiąt upłynęło od tej przygody. — Odtąd — mówił dalej — rzucałem się na wszystkich i pożerałem. Zaproszony do zabawy usiadł w milczeniu i wychylił kubek wódki. i stali jak wryci.dzieli. a tymczasem wilkołak porwał swą zdobycz i w największym pędzie uciekł do lasu. przywracała nazad do postaci człowieczej. którym się w stanie przewiązywała. zgromadzeni przed progiem złej baby wyli żałośnie. Dopiero ów starzec opowiedział. jak żył z nią cały rok i jak mu potem umarła. skąd krzyki powstały i ujrzano. gdy zmieniony w wilka zawył przeraźliwie i znikł na zawsze w pobliskim lesie. 140. skręciwszy. 87 . jak zmieniony przez czarownicę w wilka porwał swoją kochankę na tym samym miejscu podczas dożynek. mój bracie! — poznał w nim bowiem starszego brata. Gdy nadszedł dzień mający być końcem ich ciężkiej pokuty. chciałem was jeszcze zobaczyć. Rzucili się za nim parobcy. zuchwale stanął do obrony. ale potwór. nie wie.139. pan młody z kniahinią i sześcią drużbami przemienieni w wilkołaki uciekli z chaty i trzy lata wilkami byli. czarownica wyszła z izby z kożuchem wełną na wierzch obróconym i każdego nim z osobna okrywając. Lecz że panu młodemu nie okryła kożuchem ogona. jak wilkołak unosił w paszczy najpiękniejszą dziewkę. przy wymawianiu zaklęć tajemnych. Lat cztery. Wtem krzyk przeraźliwy zagłuszył muzykę i śpiewy. Równy mu wiekiem jeden z gospodarzy powitał nieznajomego i wszedł z nim w rozmowę. Przestraszeni i bezbronni. gdy na tymże miejscu bawiąc się młodzież spostrzegła siwizną okrytego starca. Porwana dziewczyna W uroczystości dożynek grała muzyka nad brzegiem Wisły. Ledwo domówił. złożywszy porwaną.

Jakoż spotkawszy go jadącego do boru po drzewo. żebym ukarał niewierną i nieczułą mego nieszczęścia! Stało się zadość jego życzeniu. 88 . odpokutowawszy swój czas. Lat kilka przebywszy uczuł do snu pociąg nadzwyczajny. rozkochawszy się w młodym parobku. ale krótka była jego pociecha. daremnie chciała pozyskać jego wzajemność. mleko i inne potrawy. iż za pierwszym cięciem siekiery zamieni się w wilkołaka. Nie zważał zrazu parobek na te groźby. nie mógł tego przemóc na sobie. Gospodarz poznawszy głos swej żony odpowiedział: — To ja. Spiesząc co tchu przez cały dzień do domu. gdzie był zostawił żonę i kilkoro dzieci. którą kochał. już dobrze pod wieczór przybył i zaczął stukać do drzwi zamkniętych. Przestraszony tym zdarzeniem. — Kto tam? — zapytano z chaty. że ręce jego zmieniły się w wilcze łapy. dziewczyna. ale te przestraszone uciekają od pana. który przez lat siedm był wilkołakiem. drudzy w świat poszli. Nadaremnie usiłował przyzwyczaić się do surowego mięsa. Dlatego zaczął straszyć pasterzy i żniwiarzy. położył się więc i zasnął. a przyjaciele dawni pomarli. którym wyjadał chleb. błąkał się po okolicy. Bezprzytomny zaczął biegać po lesie. jak stał nagi. Chciał je zatrzymać znajomym głosem. a tym bardziej nie mógł się żywić ludzkim ciałem. kiedy po obudzeniu ujrzał się w postaci człowieczej. bo na powrót przemieniony w wilka z wściekłością rzucił się na żonę karmiącą dziecko z drugiego małżeństwa i pokaleczył ją śmiertelnie. Pospieszył do swoich wołów. siekiera wypadła mu z ręki. skoro przybył do lasu. twój mąż! — Wszelki duch chwali Pana Boga! Mężu! Wstawajcie — zawołała wystraszona niewiasta — a gospodarz ujrzał przed sobą swego dawnego parobka. lecz zamiast głosu ludzkiego zawył przeraźliwie. który się z jego żoną ożenił. jak się sprawdziły pogróżki pogardzonej czarownicy. Ale jakież jego zdziwienie. tak leciał do swego sioła. lecz. Uradowany z swego odczarowania. Niewierna żona Pewien gospodarz. przemieniony został na powrót w człowieka. spojrzy i widzi. nie mogąc mimo przemiany w wilka oderwać się od strzechy rodzinnej. poszła za innego i miała czworo dzieci. Oburzony tym gospodarz wykrzyknął z rozpaczą: — O czemuż nie jestem wilkołakiem. a teraz wybiegł z widłami odpędzić złego ducha. bo w domu rodzice już pomarli. a cięciem silnym rąbnął w drzewo. ci natrafiwszy zdrojowisko przejrzał się i postrzegł. Widząc tedy.141. 142. Parobek wilkołakiem Czarownica. zapowiedziała mu. że cały zmienił się w wilka. na koniec rozgniewana ta wzgardą zaprzysięgła mu zemstę.

natychmiast zginiesz. kupiec poznański. Kupiec poznański wilkołakiem Ridt. — Co tu robisz. 89 . aż oto wy. 143. a w sam dzień rocznicy jego śmierci. jakom sobie życzył. wnet go duch nieczysty w rozmaite wyzywał zakłady. niechętnie słuchał śpiewania zakonnic i w gniewie raz wyrzekł: — Wolałbym zdechnąć. a o którym wieść biegała. nikogo o pozwolenie nie pytam. człowiecze? — Łapcie plotę. — Jak śmiesz na mojej ziemi i z moich drzew zdzierać łyko! Ja jestem panem tych okolic. trzymając się wyznania luterskiego i mając dom swój naprzeciwko nowego klasztoru benedyktynek. niż słyszeć te wilcze głosy. w którym był skonał. bo kto tylko do niej się zbliżył. a po przegraniu porywał i dusił. co zniknął przed siedmią laty. 144. Ridt. którym na tym miejscu tak rok nagle zdechł. Kiedy się zatem ludzie Ridta do broni na zwierza porywają. Mądry Uburtis i diabeł Każdego razu. który padł pod licznymi razami. jam jest nieszczęsny pan wasz. że był wilkołakiem. gdy przy świetle zaczęto przyglądać się zwierzęciu. kto tylko przechodził mimo góry Dżuga. Wszyscy tę górę omijali ze strachem. jakie ci przełożę. Żona jego wkrótce z zadanych ran umarła. postrzeżono. gdy czeladź jechała przez las. on rzecze: — Stójcie. za to w tej postaci aż do dnia sądnego chodzić będę i jestem wiecznie potępionym. pierwej niźli był usłyszał zakonnice śpiewające. Jeden więc odważny wieśniak imieniem Uburtis przyszedł do bagna leżącego tuż przy górze i począł pleść łapcie dla siebie z łyka łoziny rosnącej w tamtym miejscu. Po odniesionym zwycięstwie. postrzegał tam Niemczyka w kusym fraczku przeskakującego z drzewa na drzewo. że zamiast wilka leżał zabity gospodarz. Po kilku chwilach przychodzi diabeł. Wkrótce potem nagle umarł.pada wilk srogi i zaczyna ją gonić. — Któż ci to pozwolił? — Kiedy co robię. jeżeli więc nie wygrasz zakładów. które żem zwał wilczycami.Na jęki nieszczęśliwej niewiasty zlecieli się sąsiedzi i uderzyli na drapieżnego zwierza.

Wygrałeś wszystkie zakłady. nie zmożesz. jeden zakład wygrałeś. — No. dobry człecze. Zając skoczył i począł zmykać. Uburtis zaś miał w ręku skowronka i puścił. aby ta ogromna chmura nadeszła. a gdy spadła. ledwie się wydobył biedny diabeł z uścisków niedźwiedzia. kamień spadł za trzy godziny. Człowiek przyłożył rękę do kuli i począł przypatrywać obłokom. piątą i jeszcze dłużej — nie spada. który oto o kilka kroków śpi. Diabeł chwycił kulę jedną ręką i wyrzucił tak wysoko. — Co tobie diable ze mną się porywać. Jeśli chcesz. on siedzi za tymi obłokami i czeka. diable. Niedźwiedź rozjątrzony rzucił Niemczyka o ziemię i począł chłostać swą łapą. waży ona funtów sto tysięcy — kto z nas wyżej wyrzuci? — Ty najprzód próbuj. człecze. Czekają godzinę. kiedy ty nawet mojego stuletniego dziada. Zmordowany. — Łapaj! łapaj! — Diabeł popędził za zającem i nic nie wskórawszy powrócił. spróbuj się z nim. Wiem. zbity. 90 . ty nawet mego dziecięcia urodzonego wczoraj nie dopędzisz. A gdy wygram. ty uciekaj. To mówiąc postraszył w łomie leżącego zająca. czwartą. trzecią.— Zgoda. Diabeł podskoczył ku niemu i chwycił oburącz za szyję. iż z oczu zniknęła. kto dalej zarzuci — to mówiąc. Głupi diabeł rozumiał. co mi dasz? — Kapelusz pieniędzy. połowa zaryła się w ziemi. — Czekam. — Dałbyś sobie pokój. co tobie ze mną się porywać. No. — Ach! Zmiłuj się. — Czegóż się tak przypatrujesz? — rzekł diabeł. — Wygrałeś. — Twoja prawda. człecze. — No! Mocujmy się. jeszcze ostatni zakład i pieniądze będą twoje. To mówiąc. kto silniejszy. Oto widzisz tę kulę. drugi zakład — teraz trzeci: kto z nas prędszy. ona mi jest bardzo potrzebną. — Jakiż więc będzie pierwszy zakład? — Spróbujemy się. Teraz drugi: rzucajmy. czekają drugą. człecze. Uburtis wskazał na leżącego niedźwiedzia. wygrałeś. Mój brat jest w niebie kowalem i teraz bardzo potrzebuje żelaza. porwał blisko leżący ogromny kamień i cisnął w powietrze. a więc daj mi swój kapelusz dla napełnienia go złotem. które po niebie się przesuwały. abym mu kulę podał. — Dobrze. nie rzucaj. że jesteś silny. ja będę gonił. że to kamyczek. — Teraz na ciebie kolej.

gdy nie miał innego sposobu. że w jesieni przyjdzie jak po swoje. wódki i co dzień pił krupnik. Chłopski rozum Jeden chłop zostawszy bardzo ubogim. Diabeł wsypał jeden wór złota. ścisnął. co zbladł nieco. Inny znowu wieśniak brał od diabła złoto na miarę ćwierci bez dna. co mu pomagał. przy. kto z nas mocniejszy? I porwał chłopa. mój kapelusz. a diabeł.— Dobrze. diabłu drożdże zostawiwszy. bierze z wierzchu. co cię jak rzucę. kiedy wszystkie liście opadną z drzewa. czwarty. I ja u niego byłem. — Rzucajmy w górę. a w zęby się nie dostało. czy się mój rodzic na miesiącu nie pokaże.niósł drugi — ani znaku. rzekł: — Dzielmy się teraz. w górę wlepił oczy. ze źle. nakupił miodu. kmotrze. a tam mi oddasz należną kwotę. wysypał trzeci. dziesiąty. aby diabeł jego sztuki nie poznał. patrzy się w miesiąc. w kapeluszu ani znaku. Diabeł na to w przestrachu wyrwał się z rąk chłopa i uciekł jak oparzony. — Dzielmy — kmieć odpowie i zabiera z wierzchu z musem piwo. zbudował sobie nowy dom. Diabeł przystał. Od tego czasu nigdy diabeł nie pokazał się na górze Dżuga. ale dno wprawiwszy. setny. 145. pod którą był dół głęboki. że wtedy będzie do niej miał prawo. — Mocnyś. Ale gdy jesień nadeszła i diabeł przyszedł upominać się. a gdy się kurczy pocierając żywot. Człowiek miał już od dawna wykopaną ogromną jamę. Widzi diabeł. a chłopu smaczna rzepa. Zdziwiony diabeł pyta: — Czego tam ślepisz? — Patrzę. diable — rzekł kmieć. co był w pełni. rzucił w górę. zakrywszy darniną wszystkie naokoło otwory. zamiótł po piasku. 91 . przez brodę ciekło. gdy cały war był w kadzi. A gdy już napełniło się miejsce w jamie. chodź ze mną w głąb lasu. a w terminie oddał tą ćwiercią. Złe! — pomyślał sobie bies — pomszczę się na chamie — dalej. Uburtis zaś stał się bogatym. Chłop smaczne zrobił. jadłem i piłem. co go bolał. Diabeł już teraz mądrzejszy. aż nad komin swojej chałupy wyleciał. — Oto. dostały mu się liściaste nacie. nad którą postawił swój dziurawy kapelusz. bujając tak wysoko — teraz na mnie kolej i porwał diabła w poły. myśląc. mój kmotrze. Z innym chłopem stracił diabeł na w spółce w ten sposób: Poczęli razem warzyć piwo. rzekł znowu: — Siejmy i zbierajmy razem — Dobrze — odrzekł chłop i zasiał rzepę. odbierze. panie diable. napełnił nareszcie i kapelusz. syp pieniądze. sprzedał diabłu duszę za pieniądze: wszelako przy kupnie położył warunek. chłop pokazał mu sosny zawsze zielone i zadrwił sobie z niego. ale miasto rzucić. gdy się opił drożdży burzących.

gdy przypadkiem w łapcie wpadł mu kwiat paproci. że za paznokciem wygodnie się zachować może). i przytomności pozbawiła. straszne trzęsienie ziemi. na próżno umyślnie czatowano. jak dawniej.146. 92 . Właśnie w przed j utrze św. że ma kwiat tak cudowny. Pan młody. wybiegłszy z chaty poszczuł go psami. nie tylko znalazłby ogromne skarby. Jana szedł zasmucony o północy. W tym celu wziąwszy z sobą prosię pieczone. albowiem pod skórą jednego z nich znaleziono skrzypce z całym przyborem grajka. Biedak nie wiedział. jak na ciebie będą te same psy szczekać. natychmiast niknie. Ale na próżno wielu kusiło się o tak ważną zdobycz. pod skórą drugiego strój pana młodego. który człowiek byłby tak szczęśliwym. zobaczysz. Po tej stracie przyszłość mu znowu ściemniała. najodważniejszych i siły. Szukał on od dni kilku zbłąkanej krowy. które wielkie szkody w bydle narobiły i nie.mało ludzi pożarły. ale nadto ciemna zasłona przyszłości nie zakrywałaby oczom jego nieprzewidzianych zdarzeń i wypadków. bo zaledwie kwiat się pokaże. zabito trzech wilkołaków zaklętych z owego wesela. — To wymówiwszy zaklął całe wesele w wilkołaki. a gdy wilkołak żarłby to z chciwością. u trzeciego zaś panny młodej. w czasie obławy na wilki. iż znalazł zbłąkaną krowę. Paproć Paproć kwitnie tylko o północy. Wróciwszy do domu rozzuł się z łapci i kwiat zgubił. dowiedział się o skrytych rozlicznych skarbach i cała przyszłość w widnej postaci stanęła mu na oczy. uderzyć go miał widłami między ślepie i takim sposobem wrócić mu ludzką postać. zapomniał o skarbach i tę tylko korzyść odniósł. 147. Później w trzy lata. jeden ze śmielszych ruskich wieśniaków postanowił odczarować te wilkołaki i przywrócić im postać ludzką. w dzień św. Jana. Wesele zamienione w wilkołaki Przez jedną wieś nad Bugiem przechodził żołnierz w czasie wesela. iż by dostał kwiatu paproci (co ma być tak drobnym. i to jedną krótką chwilkę. skoro wieść o tym wypadku zaczęła się rozchodzić. Gdyby którego napotkał. Jeden wieśniak dostał go mimowolnym sposobem. bicie piorunów przy jaskrawych błyskawicach. jak za czasów Pana Jezusa. wycie wichru i śmiech diabelski towarzyszą ciągle. Natychmiast znalazł obłąkaną krowę. Okropność. rozgrzany trunkiem. chleb i widły chodził po okolicy. słowem byłby tak. Dowody były oczywiste. ale szukał ich daremnie. Oburzony żołnierz niegościnnością zawołał drżąc z gniewu: — Pamiętaj! Ty co mnie szczujesz psami. miał rzucić chleb i prosię. Przed tą jeszcze obławą. których diabeł pilnuje. Skoro bowiem przyszła północ i chwila rozkwitania cudownego kwiatu. jaka towarzyszy chwili rozkwitania kwiatu paproci.

a przy śpiewie głos bębenków i piszczałek. uciekł w lasy z opustoszałej chaty i tam szukał ocalenia. odzienie podarte. głownia spora dymiła jeszcze nieco: zaledwo zbliżył się homen. nad wieczorem zrobił z gałęzi budę. przerzuca się w wyniosłą niewiastę z kruczym warkoczem i śpiewając po. bo po drodze wszystko niemal przerzucało się w widmo. Upadł bez siły. Już było po północy. a gdy rano ciepło słońca go zbudziło. że z miejsca zejść nie mogła i przemieniła się w drzewo wierzbowe. iż między gminem uważają wierzbę za drzewo święte i przypisują jej zbawienny wpływ na płodność. miała szczególny dar wydawania na świat mnogiego potomstwa z niewypowiedzianą łatwością. Był to orszak mar dziwacznych. Osłupiał wieśniak. i puchacze wysokie przybierając postacie zwiększały ten orszak. Za każdym krokiem coraz zwiększała się straszliwa drużyna. tam się cieszą tak radośnie. Początek wierzby Niewiasta pewna. To dało powód. były połamane i potłuczone.148. głownia stanęła na nogach. najpłodniejsza z matek.wiała mu przed oczyma. a na nim siedziała dżuma. że choć z życiem ocalał. Ziemia. tyle mu psot wyrządził. że nie tylko sposobem przyrodzonym rodziła. krzaki i sowy. ale siekiera z rąk mu ulata. 93 . straszny zwiastun okropnej śmierci. a zarzewie zajaśniało dwoma błyszczącymi oczyma i razem z innymi śpiewać zaczęło. nazywająca się Blinda. sprzęty. tak dalece. nóg. Poznał. ale z rąk. która grzęską była. a Rusin widział. 149. pozazdrościła jej takiej płodności. że nie kto inny. straciwszy żonę i dzieci przez dżumę. gdy szła Blinda przez łąkę. wóz był czarny i wyniosły. jakie uniósł. gdy go mocny odgłos zbudzą. jadło zepsute. głowy i innych części ciała wydawać mogła dzieci. że gdy wkoło śmierć grasuje. przeto razu jednego. nogi jej uwięzły w ziemi i tak mocno ziemia ścisnęła stopy. Homen szedł dalej. wyciągnęła dwa ramiona. jak drzewa. Staje na nogi. I dziękując Bogu. Homen Rusin jeden. Odgłos słyszany zbliżał się coraz i wystraszony wieśniak ujrzał szeroką drogą ciągnący się homen. poszedł dalej szukać przytułku i jadła. jak homen. Słabo tlało jego ognisko. Błądził dzień cały. słucha: jakieś go śpiewy dochodzą z dala. Słucha dziwiąc się. co otaczał wóz wokoło. w niemym przestrachu porywa siekierę i najbliższą chce uderzyć marę. rozpalił ognisko i strudzony usnął.

go syna.smucił się widząc ładnego syna. że z dziecięciem tak lubym wkrótce się rozstać musi. mój rodzicu. błądził długo i w pomroce nocnej ugrzązł w bagnie bez ratunku. Kupiec pomyślał trochę i przystał rad na podany warunek. o tyle za. ażeby zobaczył w piekle. co mu gotowała strawę. litując lat młodych. ciemny. moją zostanie własnością. płakał i ojciec. co tym więcej strapione serce ojca jątrzyło. poczuł świeżego człowieka. Diabeł wyciągnął go z błota. matkę jedno zachował przy życiu. tymczasem dziecię w pacholę wyrosło. zaraz zwietrzył ludzkie mięso. człowieku! — wyrzekł do kupca — ja was wyciągnę z błota i do domu wskażę drogę. tając łzy gorzkie przed żoną. zabłąkanych podróżnych w jaskini przechowywała. ile razy zapatrywał się w jego urodne oblicze. Małe pacholę.150. ukryła go w ciasnym zakątku jaskini. przypadkiem zaszło tam nasze pacholę. kiedy rozbójnik dowiedziawszy się. Tyle przeto prosił. Morderca własnego ojca. że żona powiła mu. urodne. Zaskoczył mu Lucyper z zapytaniem. Płakała matka. a o czym ty nie wiesz. lecz Madej zaledwie wpadł do niej. Matka. które przylepiał. nie wiedząc. że to. gdy nagle w postaci ludzkiej zły duch mu się pokazał. wyprowadził na szeroki gościniec. gdzie idzie. podczas gdy był w podróży. a tu w jaskini ukrytej zamieszkał rozbójnik Madej. że wracając do jaskini. Madej Jechał kupiec przez las gęsty. oddając na ofiarę diabłu. doszedłszy lat siedmiu. Skrycie płakał nieraz poczciwy kupiec. prędko dostało się do piekielnej bramy. — Nie troszcz się. tyle nalegał. I szedł długo i daleko. a zmusiwszy kupca do wydania cyrografu. święconą wodą i obrazkami. błogosławiąc na tak daleką drogę chłopczynę. równo ze świtem puszczając jaskinię. otworzyła się snadnie. — Nie smućcie się. O ile z radością powitał żonę tak dawno nie widzianą. Chroniąc się przed burzą. kogokolwiek dostał. że kupiec wyjawił mu wszystko. raz jeszcze umowę przypomniał i zniknął. Pacholę. co masz w domu. podarował mu życie z warunkiem. ja pójdę do piekła i cyrograf odbiorę. bez litości zabijał. stara. podeszła niewiasta. jakie dlań zgotowano po śmierci męczarnie. w piątym roku już dobrze czytało i pisało. aż zawędrował w puszczę ciemną i straszną. ale Madej miał węch tak doskonały. spokojne i chętne do nauk. Bóg mi dopomoże. ale pod warunkiem. Już biedne dziecię nachyliło głowę pod zabójczą pałkę. Zasmucony począł rozpaczać. którego już złemu duchowi zapisał. niebawem wyruszył z domu. który zrobiwszy potrzebny przybór. czego żąda. 94 . uważało smutek ojca i łzy rzewne. Było ciche. Nikomu nie podarował życia.

na koniec do kontraktu: już i kontrakt podpisany. postanowił pokutować. oddał pismo w tejże chwili. była to dusza ojca Madeja. przestraszony okropną męką. wydać cyrograf rozkazał. Ciekawy chłopczyna poszedł zobaczyć tak straszliwe łoże. chcąc go pozbyć czym prędzej. 95 . doszedł go jabłek zapach przyjemny. a chcąc tak srogiej męczarni uniknąć. igłami i brzytwami. wiedząc zaś. Raz przejeżdżając puszczą ciemną i gęstą. dworzanie wkrótce wracają i donoszą. ostatnie jabłko przemienione w siwego gołąbka za innymi uleciało. Jedno tylko pozostało jabłko. a choć parzony kropidłem święconej wody. gdzie go już oczekiwał zasmucony Madej. ale żadnego nie da sobie urwać jabłka. a gdy dał mu rozgrzeszenie i trącił palcem. Rozgniewany Lucyper: — Weźcie go na Madejowe łoże! — zawołał. z długą. a z góry kapała kroplami rozpalona siarka. idzie na wskazane miejsce i z podziwieniem poznaje Madeja. przy niej zaś klęczy starzec siwobrody. Pan przystaje. później do zgody. Wyszli więc razem z jaskini. do ziemi zarosła brodą. który go o wysłuchanie spowiedzi i rozgrzeszenie prosił. że się zowie Iskrzycki i prosi. Przychylił się kapłan do jego prośby. Wyszedł z piekła i szedł dzień jeden. lecz gdy wyznał i ten grzech ostatni. zatknął w ziemi przy sobie morderczą maczugę. pod spodem palił się ogień nieustanny. okrytego siwizną. a ten grzech ciężki utaił. że w pobliżu jest piękna jabłoń. kiedy znienacka postrzega. przyrzekł. przychodzi do umowy. Minęło lat. jak w czasie spowiedzi jabłko po jabłku zamienione w białe gołąbki znikały w powietrzu. Rozkazuje więc swej służbie tego owocu wyszukać.— Cyrografu na moje duszę przez ojca mego wydanego. Było z żelaznej kraty. Modlił się gorąco biskup nad grzesznikiem. że młode pacholę poświęciło się na księdza. iż dopóty czekać będzie na tym samym miejscu. aby jemu ten obowiązek powierzono. już go pan wręcza nowo przyjętemu. wysłane ostrymi nożami. nie chciał wrócić cyrografu. Zmartwiał z przestrachu zbrodzień. 151. ciało Madeja w drobny proch się rozsypało. że Iskrzycki nie ludzkie ma pazury. powiada. Biskup wysiada z powozu. aż trzeciego zaszedł do tejże jaskini. Madej ukląkł w lesie. ale trzymał go jeden kulawy diabeł. dworzanie z osłupieniem widzieli. a diabeł. rozbójnikowi. dzień drugi. kilkadziesiąt. Jak raz jawi się nieznajomy człowiek. niezajrzaną okiem. dopóki nie zostanie biskupem. nim on chłopczyna wyszedł na dostojność biskupią. Doniósł więc o tym. Iskrzycki Pewien pan w okolicach Tarnowa potrzebował ekonoma. Hetman piekielny kropiony święconą wodą. którego sam zamordował. co widział.

że był zawołanym rębaczem. — Przelękniony pleban poznał. bo mu wstyd. Odtąd Boruta nie chce wyłazić z lochu. ale rano. Mąż wypełnia wolę żony i bierze dzierżawę gdzieś za Wisłą. Ale Iskrzycki ani da sobie mówić o odprawie. pił i hulał. księże! — Zdziwiony pleban odpowiada: — A wszakże to nie wieczór. w końcu zrywa całą umowę i służbę Iskrzyckiemu wypowiada. który go z rubaszną pozdrawia miną i tymi słowy: — Dobry wieczór. w jego lochach siedzi diabeł Boruta i pilnuje ogromnych skarbów. że nie było sposobu rozstania się z tak wiernym sługą. W drodze wypadło przebywać jakieś miejsce tak złe czy niebiezpieczne. 96 . i prędzej pojeżdżać kazał. Boruta Zamek łęczycki stoi wśród błot nad Bzurą. Właśnie przebywał groble śród błota. z tym zapewnieniem wychodzi i ginie. Na to wieśniak rzecze z szyderstwem: — Musi być wieczór. że go szlachcic obciął tak szkaradnie. że wyjeżdżając z domu oddawali mu dzieci w dozór. że nie będzie miał czasu. ale obrał sobie mieszkanie w piecu i stamtąd wszystkie usługi najgorliwiej na każde zawołanie pełnił. nastaje tedy na męża. * O Borucie krąży taż powieść i w Litwie nadniemieńskiej. że w domu swoim diabła przechowuje. że pani krzyknęła ze strachu. gdy napotka wieśniaka. Z tym wszystkim samej pani swędziło gadanie sąsiadek. tak byli pewni jego dobrych chęci. że raz podpisawszy kontrakt musi — mimo woli pana — dopełnić wszystkich jego warunków.Zmieszał się obywatel. Krąży o nim takie podanie: Pewien ksiądz z Łęczycy zaproszony jadąc na obiad. aby na czas pewny przemienić mieszkanie. tak że musiał stanąć szlachcicowi do korda. pani! Iskrzycki z wami. Był to Boruta. wyjeżdżają na nowe siedlisko radzi. Przypadkiem trafił na wesele. a podochociwszy sobie wdał się w kłótnię. aż tu za powozem dało się słyszeć: — Nie bój się. przysięga. Odtąd nie pokazał się już nikomu. Państwo bali się z początku. waha się jakąś chwilę. póki termin kontraktu przeznaczony nie rozłączył ich na zawsze. wrócili do domu i żyli z nim w dawnej zgodzie. co przybrał na się postać rubasznego wieśniaka. który. uciął mu od razu pazur u łapy. z kim rozmawia. przy pacierzach porannych przewidując. że z diabła zażartowali. odmawiał i modlitwy nieszporne. 152. Zdumieni państwo pomiarkowali. Inną razą Boruta uprzykrzywszy sobie siedzieć na skarbach w lochach łęczyckich umyślił przejść się po okolicznej szlachcie. lecz z wolna tak przywykli do niewidomego sługi. kiedy już po nieszporach.

A kiedy żona ze złości wyklinała w pień. podpisał. bo nie chciało mu się umrzeć. Wskazał mu Olkusz. robak czy wąż? Kto to odgadnie. bo po mieczu i kądzieli. Od one j doby już był kulawy i zwany odtąd powszech nie kuternogą. miał na swoim zawołaniu: jeździł na malowanym koniu. wyrywa sosnę z korzeniem i tak silnie Twardowskiego uderzył po obu nogach. aby niezwłocznie udał się do Rzymu. w daleką drogę siadł na kogucie i prędzej bieżał niż konno. przejeżdżając z licznym dworem. Pani Twardowska na rynku krakowskim ulepiła z gliny domek i w nim przedawała garnki i misy. on siedząc w pięknej kolasie śmiał się szczerze z tej psoty. niż mają drudzy poczciwi ludzie. Zaczął dumać zamyślony. posłuszny służka dopełnił rozkaz wydany i z tego srebra powstała sławna kopalnia srebra w Olkuszu. dopóki Twardowskiego w Rzymie nie ułapi. Rozgniewany czarnoksiężnik mocą swojego zaklęcia zmusił biesa do ucieczki. mościwa panno! Zgadł w istocie i wnet się ożenił. co żyje. Chciał mieć więcej rozumu. tłuc je zawsze czeladzi kazał. raz był zaszedł w bór cienisty bez narzędzi czarnoksięskich. A Twardowski odrzekł na to: — To jest pszczółka. będzie mój mąż. wyciśniętą z serdecznego palca. W ostatku sprzykrzywszy sobie. zaczął biesa głośno przywoływać. Twardowski za bogatego przebrany pana. Twardowski Twardowski był dobry szlachcic. co to za robak? Twardowski w ciemię nie bity. ale panna chowała we flaszce robaka i pod tym warunkiem obiecywała oddać temu rękę. Na mocy tej to umowy diabłu jako swemu słudze rozkazał naprzód. Pyta go zaraz ukazując z dala flaszeczkę: Co to za zwierz. zły duch czekając dość długo na 97 . Na kolanach zaraz diabeł napisał długi cyrograf. W starej księdze raz wyczytał. że jedną zgruchotał cale. Stanął prędko zawezwany. Kiedy długo dokazuje. latał w powietrzu bez skrzydeł. jak diabła przywołać można: o północnej przeto dobie wychodzi z Krakowa. bo co chciał. ogromny kamień pod Czerwińskiem sam przyniósł i jednej nocy wykopał pod Knyszynem staw — Czechowizną zwany. zgrzytając kłami ze złości. zawarli z sobą umowę. Wszystko. co jeno zażądał żywnie. pływał po Wiśle ze swoją kochanką wstecz wody bez wiosła i żagli.153. kto zgadnie. by z całej Polski srebro naniósł w jedno miejsce i piaskiem dobrze przysypał. Upodobawszy jedną pannę chciał się ożenić. przebrał się za dziada i przyszedł do ładnej panny. i znaleźć od śmierci lekarstwo. ni do duszy czart nie ma żadnego prawa. nagle napada go diabeł i żąda. jak w one czasy bywało. Złota miał zawsze by piasku. Między wielą warunkami był ten główny: że dopóty ni do ciała. to diabeł znosił. kędy leczył w całym mieście i przybywszy na Krzemionki. który własną krwią Twardowski.

proszącemu daje radę. 154. bo wyglądały rogi spod kapelusza. Żal mu szczery serce ścisnął: tam zostawił wszystko. Strzeż się zaś najusilniej pomyłki. Dziewięć groszy Mieszkał w Bydgoszczy szlachcic polski. Twardowski za posłańcem spieszy do jednej wsi w Sandomierskiem. do którego nie miał prawa. pazury z trzewika i harcap z tyłu. Zawrzasło radośnie stado kruków. Twardowski nie stracił ducha: spojrzy na dół — widzi ziemię i miasto Kraków. Ale bies wnet znalazł sposób. Oglądnie się koło siebie. świeżo dopiero ochrzczone. gdy miesiąc zejdzie w pełni. miał kapelusz trójgraniasty. ozwało się w nim uczucie z lat niewinności i zanucił godzinki. Skoro tylko próg przestąpił onej karczmy. że nie może złamać szlacheckiego słowa. porywa na ręce i zaczyna piastować. boby to wszystko zepsuło. iż od ścisłego jej dopełnienia wszystko zależy. Bowiem w młodości swojej. już nie widzi towarzysza swej podróży. prosi. Twardowski widząc.duszę czarnoksiężnika. aż dobrze dnieć zacznie. stanu swojego się zwierza i aby go swą cudowną sztuką z niedostatku wydźwignął. nie wiedząc. a wraz ze swym. a trzewiczki ze sprzączkami — wszyscy poznali go od razu. spodnie krótkie i obcisłe. zatem verbum nobile. Lecą wyżej. albowiem gdy skończył ona pieśń. pokazują czarną plamkę. że w niej się gospoda nazywała „Rzymem”. więc z kołyski dziecię małe. bo 98 . który piękny majątek osiągniony po przodkach zmarnowawszy. debet esse stabile. poznał zdziwiony. gdy w własnej postaci wpada diabeł do izby. ani więcej. złożył w kołysce dziecię. Przypadek sprowadził Twardowskiego do tegoż miasta. która jest ciałem Twardowskiego zawieszonym do dnia sądnego. kiedy był pobożny. przybiera postać dworzana i jak biegłego lekarza zaprasza niby do swojego pana. głos tylko mocny słyszy nad sobą: — Zostaniesz do dnia sądnego zawieszony jak teraz! Dziś. Już chciał porwać Twardowskiego. że potrzebuje pomocy. Lituje się Twardowski. frak niemiecki z długą na brzuch kamizelką. towarzyszem wylecieli wprost kominem. co go może tutaj spotkać. co kochał w życiu. Strachów się żadnych nie lękaj. zalecając. bo małe dziecię na ręku. ani mniej. po kraju się włóczył. ułożył był kantyczki na cześć Marii i Jezusa. przystąpił do czarownika i rzecze: — Jesteś dobry szlachcic. Z nim marnotrawca znajomość zawiera. że już więcej w górę nie leci i że zawisł w powietrzu. — Idź! — rzecze — i szukaj pustej na ustroniu chaty i miawszy ze sobą dziewięć pieniążków. Twardowski od razu poznał. mnóstwo kruków osiadło dach cały i wrzaskliwymi głosy napełniało powietrze. To go uratowało od piekielnej mocy. gdy spostrzegł wielką przeszkodę. będziesz je bez ustanku liczył. powtarzając zawsze od jednego do dziewięciu i na odwrót od dziewięciu do jednego. Chociaż był pięknie ubrany. coraz wyżej.

zaklął go w pająka. co się dzieje.ja cię zapewniam. ale mu diabli drogę zastąpili. czym nędzarza pociesza. w miejscu wiórów. wierny towarzysz przyczepiony co jego nogi. Wtedy zaczął znowu pracować odrodzony Twardowski w czarnoksięskiej sztuce. ile razy z domu wychodził. trzymał w swojej komnacie mając o nim czułe staranie. siada i natężoną myślą. kwitły wonne fiołki i macierzanka. że nie. przyczepiał się doń nitką — i zawiesili w powietrzu. Słucha rady chudzina. Ten odpowiada z radością. nie pamięta. i nigdy ci na pieniądzach zbywać nie będzie. a żałując swojego postępku. bo dzień niedaleko. żeby tajemnica odrodzenia nie wyszła na jaw. — I zniknął. siedm miesięcy. ale pod murem otaczającym wkoło. wynagrodził sowicie wiernego ucznia. Wyjął to dziecię — zaniósł do domu. Otóż po bogactwach! Wychodzi pełen rozpaczy. — Rachuj że! — rzekł mu — dalej. Jakiż podziw! Zwłoki Twardowskiego znikły. resztę życia pokucie poświęcił w mniszym kapturze i w bydgoskim klasztorze reformatem został. w siedmiu miesiącach urosło w młodzieńca. a on pająk. Uczeń rozgłosił śmierć Twardowskiego. polał sokami roślin i złożył na powrót ciało jak należy. jak dalej ma postępować. Na kilka lat przed porwaniem swojemu zaufanemu uczniowi kazał się posiekać w kawałki i przepisał mu. staniesz się bogatszym panem. ale na czym stanął. aby przez trzy lata. za siedm dni już mówiło tak o wszystkim. a tymczasem krajał ciało jego. Od nich stłuczony i zbity. wszakże zaraz. Chce nieborak liczyć. jakoż znikł czarnoksiężnik. zrzucił ziemię i oderwał nadgniłe wieko. gdy czart w Twardowskiego postaci przed nim staje: i czy by się nie mylił? — pyta. O północy w pełni księżyca sam z rydlem. niżeli byłeś. siedm dni i siedm godzin leżało ciało nie odkrywane. jak Twardowski. Kiedy potem diabli porwali Twardowskiego z karczmy. by przez rok. aby się nie pomylił. ledwie się biedak do miasta za. zapaliwszy siedm świec z tłustości trupiej. przez noc urosło. Tak posiekawszy. na tej to murawie spoczywało snem ujęte nadobne dzieciątko zachowawszy w zdrobniałych rysach oblicze Twardowskiego. 155. wraca na powrót i usiadłszy na uchu rozpowiada mu. aby się wykręcić od śmierci. Twardowski polecił. na których leżały. znajduje pustą chatę.czołgał. wynalazł wreszcie sposób pewny. iż te nic złego ci nie zrobią. który całe życie pracował. gotował zioła i maście. Już dnieć miało. Odmłodzenie się Twardowskiego Twardowski. wziął się do roboty. Wierny uczeń dotrzymał wiernie i przepisu. Nie pochowano je na cmentarzu. siekał. 99 . spuszcza się na swojej nici ku ziemi. co widział i usłyszał. i czasu odkopania grobu. pająk. dziewięć groszy rachuje. maścią nasmarował. przygląda. Gdy to dopełnisz.

że w nim pokazywały się rozmaite postacie drażniące i straszące ich. Sprowadzono zewsząd do dworu ludzi w sztuce czarnoksięskiej biegłych. wywołana z cieniów śmiertelnych zjawia się mara. Zwierciadło to należało do czarnoksiężnika Twardowskiego. czego inni nie śmieli i królowę Barbarę chodzącą królowi pokazać przyrzekł. w kościele farnym. staroświeckie ramy oprawne. Zwierciadło Twardowskiego W Węgrowie. Nadeszła pożądana chwila. Podjął się tego Twardowski. w czarne. znajduje się w zakrystii zwierciadło z metalu białego. ukazywały się żyjącym. obiecano sowitą nagrodę. wysokie cali 22. szerokie. Podanie miejscowe niesie. W wychowaniu niewieścim młodości swojej nasłuchał się tysiącznych powieści. z fasetką dokoła. na ostatek jeden uderzywszy kluczami kościelnymi roztrzaskał je w ten sposób. szerokie 19. iż straszydło wpatrujących się w takowe. płaskie. 157. aby w milczeniu i spokojnie siedząc na widok ukazującej się królowej z miejsca się swego nie ruszył. jak dusze osób zeszłych. Zawierza król przyrzeczeniu i czasu ku temu przeznaczonego z największą niecierpliwością oczekuje. księża szczególniej ubierając się do mszy przeglądać się w nim nie mogli. iżby król skutkiem swych chęci pocieszony został. aż wtem widmo zniknęło. przezroczyste. Zwierciadło to zawieszone wysoko nad drzwiami dlatego. Barbary Radziwiłłównej. Cień Barbary Żałosny król Zygmunt August po stracie ulubionej swej żony. Dei versus in obsequium est. gdyż diabeł zwykle się pokazywał. tak żywo się porwał i chciał lubą marę uściskać. lub same dobrowolnie. chęci swej zwierzył się dworakom ubiegającym się w staraniach zadosyć uczynienia żądzy swego pana. kto by dokazał tego. lub wywołane sztuką czarnoksięską. dlatego. Poddaje się August tak twardemu i tak trudnemu do zachowania warunkowi. O możności więc nie wątpił. inaczej za duszę i za życie króla nie zaręcza. Lusus at iste. Ledwie zdołał Twardowski na miejscu króla zatrzymać. byle dopiąć celu swych chęci. jak sam napis na ramach białymi literami wyraża: Luserat hoc speculo magicus Twardomus artes. iż odtąd dziwacznymi potworami więcej ich nie straszyło. Ostrzega tylko Twardowski Augusta. 100 .156. że studenci ciskali dawniej w to zwierciadło ciężkimi rzeczami. rozbite tylko u dołu na czwartą część wysokości. żadnej skazy na sobie nie mające. cień jej przynajmniej oglądać pragnął.

a ksiądz przelękniony rzuciwszy książkę ledwie do pobliskiej izby zemknąć zdążył i całą noc potem z przestrachu bezsenną przepędził. Pewien żak słyszał. zbiegły się snadź złe duchy. Wtem diabeł stanął przed nim w straszliwej postaci i zapytał: — Czego żądasz? — Żak. gdzie książka rzeczona Twardiowskiego łańcuchem żelaznym do muru przykuta była. z wielą innymi księgami wileńskiemu domowi jezuitów się dostał. czyli rękopism. jak je skończył. wszedł do książnicy. Gdy ów ksiądz ciekawością zjęty. z daru jego. że kur zapiał. więc musiał zaprzestać roboty. iż słyszał z ust księdza Daniela Butwiła. Nazajutrz rano wezwawszy drugich. gdzie by się podziała. rzekł: — Chcę pietruszki! — Posłuszny rozkazowi diabeł zaczął nosić i drzwiami. Zakradł się więc pewnej nocy. a z dzieł życie człowieka. II Księga ta znajdowała się potem w książnicy krakowskiej. ale już owej książki nie znalazł. Liber magnus I Z pazura lwa poznać. zamiast powiedzieć: — Chcę pieniędzy! — jak był sobie ułożył. dał się słyszeć zgiełk i łoskot okropny w książnicy. co by zawierała. który po śmierci króla Zygmunta Augusta.158. czytać ją zaczął. o którym ksiądz Szpot pisze. naówczas pomocnika przełożonego nad księgozbiorem wileńskim. jaki mu wyda czytający. Jakie życie prowadził ów sławny czarnoksiężnik Twardowski. 101 . otworzył ją i czytał formuły czarnoksięskie. który się nastraszył niezmiernie. ale szczęściem. temu diabeł się objawi i spełni rozkaz. ani mógł wiedzieć. który mu wskazał miejsce osobne. wykazuje owe dzieło jego czarodziejskie. i oknami pietruszkę. że kto by w niej czytał.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful