Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

LUCJAN SIEMIEŃSKI

PODANIA I LEGENDY POLSKIE, RUSKIE I LITEWSKIE

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000

2

Kilka słów o ważności podań ludowych
l Stary świat pogański przeminął; na jego miejscu powstała nowa wiara, poważna, tkliwa, pełna szczytnych tajemnic i szczytniejszych nadziei. Z nią zstąpiło w serce człowieka mnóstwo uczuć nie znanych starożytnym: jako to: święta gorliwość wiary, poświęcenie się, szlachetny zapał wolności, miłość, miłosierdzie, przebaczenie krzywd i uraz. Pod takimi wpływami zrodziła się poezja lepiej zastosowana do potrzeb chrześcijaństwa, poezja mająca także swoje mity i podania. Przez długi czas nowe to źródło natchnień zaniedbanym było przez umników wszelkiego rodzaju; pobożną i tkliwą legendę zostawiano tylko starym babom i dzieciom, jakby niegodną dostojniejszych uszu; podanie miejscowe o olbrzymach, duchach pokutujących itp. odrzucał poważny historyk jako nie przypadające do miary jego pojęć i poszukiwań. Zgoła, z biegiem czasu, z wzrastającym duchom dociekania i rozbiorowości psuła się owa szczytna prostota wiary, która tylu rozkoszy była źródłem, a bez której nie masz i być nie może prawdziwej poezji. Poezja bowiem każdego okresu składa się zwykle z dwóch głównych żywiołów: ze szczerej wiary i wyobraźni człowieka, który wierzy w to, co opowiada i z wiary szczerej ludzi z czystym uczuciem, którzy wierzą w to, co im opowiadanym jest. Za granicami tej ufności i wspólnego pojęcia, gdzie się zbiegają harmonijne organizacje, poezja jest tylko czczym słowem, tylko sztuką jałową składania wierszy. Dlatego poezja w znaczeniu prostym i pierwotnym tego wyrazu nie istnieje dziś prawie, tylko między gminem, który sam jeden jest panem potrzebnych do niej warunków. Chcesz się z nią bliżej zapoznać, musisz szperać po starych księgach pisanych przez ludzi gorącej wiary i prostego ducha, albo też zasiąść w kole wieśniaczym. Tam to jeszcze krążą tkliwe i urocze podania, których powadze nikt się nie ośmieli zaprzeczyć, a które z pokolenia na pokolenie przechodzą jak puścizna w nieomylnym i poważnym słowie starców. Tam żadnej wziętości nie mogą mieć szydercze zarzuty zarozumiałych mędrków, dla których dociekań wiecznie są zamknięte tajemnice duchowo, bo aczkolwiek zdają się gonić za prawdą, zdobywają same tylko wątpliwości. Klechda, podanie, legenda nie może przypuszczać żadnej rozprawy ani krytyki, tarcza bowiem głębokiej wiary odbija pociski wymagań rozumowych, jak i wzgardliwej filozofii; utwory te ludowe nie są zmuszone zamykać się w obrębach zwykłego prawdopodobieństwa, nawet w obrębach możliwości; bo to, co nie jest dziś możliwym, bez wątpienia było nim za dawnych czasów, kiedy świat młodszy i niewinniejszy zasługiwał, aby Bóg robił dla niego cuda, kiedy anieli i święci bez ubliżenia swej niebiańskiej dostojności mieszali się z ludem prostym i czystym, który dzielił swój żywot między pracą dnia każdego i pełnienia świętych powinności. II Najniebezpieczniejszym nieprzyjacielem klechdy, podania, pieśni gminnej, zgoła wszelkiej wiary jest (a ułamkowa cywilizacja stanów wyższych przeciskająca się do ludu; ona mu bowiem za odsłonienie kilku materialnych ulepszeń i celów odbiera szeroki świat duchowy, z którym wieśniak w ściślejszych zostawał stosunkach niż najwybujalszy filozof. Najlepiej o tym przekonamy się z doświadczenia na ludzie w ogólności, jeżeli rozważymy, jakim jest w krajach, gdzie go pewna oświata owionęła, a jakim w tych, gdzie przy

3

dawnych swoich wyobrażeniach pozostał? Oto w pierwszych - stracił bardzo wiele z swojej prostoty, z swej świadomości duchowej, ze swojej poezji; piosnek, którymi od wieków odzywały się jego lasy i pola, dziś wstydzi się śpiewać jako zbyt prostackich; w powieść, którą opowiada, nie wierzy i nie gniewa się, gdy ktoś ją wyśmieje: zgoła, zamieniwszy wszystkie skarby uczuciowe na zyski materialne, staje się bardziej kosmopolitą i wszystko mu jedno, czy przewracać ziemię w przedpotopowych lasach nowego świata, czy na besarabskim stepie. Ta półcywilizacja odejmuje owę woń niewinności, owe szczytną prostotę właściwą plemionom, co pielęgnuje nie wygasłe ognisko wiary; i patrzmy tam, gdzie jeszcze nie dosięgła, pojawiają się niezmierne materiały, z których dłoń twórczego geniuszu może wznieść budowę spółczesną o wiele spanialszą nad wszystkie mrzonki nowoczesnych socjalistów. Rozumiem tu głównie lud w naszych polskich ziemiach tak ruski, jak litewski. Dzisiaj jest on takim jeszcze, jakim był przed tysiącem i więcej lat. Religia chrześcijańska podciągnęła tylko jego wyobrażenia pod jeden wielki system domowy, społeczny i polityczny, a bynajmniej nie zniszczyła dawnych podań, ale wytłumaczyła je i uzupełniła, co właśnie, jak się wyraża Mickiewicz, stanowi jej charakter postępu. Wiadome powszechnie, że między dogmatami chrześcijaństwa a dogmatami pogańskimi jest związek.* Religia chrześcijańska nie zniosła ofiary, tylko wykryła jej znaczenie, nie odrzuciła pojęcia pierwiastków złego i dobrego, tylko objaśniła ich stosunek, łączyła się przeto z najistotniejszymi zasadami wiary pogan. III Sądzę, że źle ci robią, którzy za nic poczytując tę samorodną cywilizację ludu, gardzą nią jako przesądem lub zabobonem i gwałtem mu narzucają formy społeczeństwa zachodniego, które jak to dobrze dziś czujemy, opierają się na dość niegruntownych podstawach, gdyż lada system, lada wypadek, wstrząsa je i obala. Daleko ważniejszym zadaniem byłoby, miasto przewracać zbutwiałe karty przeszłości, z których nie może nic żywotnego się wysnuć, czytać w otwartej księdze ludu; zbadać jego życie wewnętrzne (zewnętrznym, to jest politycznym, dotąd nie żył) we wszystkich korzeniach i gałęziach tego tajemniczego drzewa i znaleźć klucz do jego serca, które dotąd jeszcze się nie otwarło i nie otworzy nawet za obiecane złote góry. W przedmiocie tym najjaśniej i najgłębiej wypisał się autor rozprawy O góralach tatrańskich umieszczonej w piśmie czasowym „Rok 1844” na miesiąc wrzesień posz[yt] IX, do niej więc odsyłam; tam znajdzie się i podział tej pracy, i wytknięte jej cele. To jeszcze natracę, że przedsięwzięcie to, tak pod względem użytku publicznego, jak literackiej zasługi, przyniosłoby tysiąckroć ważniejsze korzyści niż ogłaszanie zdań pscudopostcpowych, niż wertowanie starych broszur lub paszkwili i karykatur różnoczcsnych, z których pan Maciejowski odgadywał przeszłość polskiego i ruskiego narodu. Nie za stolikiem, to z piórkiem i okularami, nie nad stosem szpargałów przychodzi się do odkrycia nowych prawd lub światów; Kolumb mógł z niektórych wieści od islandzkich żeglarzy domyślać się o istnieniu nieznanej ziemi, ale byłby jej nigdy nie odkrył, bez spuszczenia się na wiatr i losy, bez poświęcenia swej osoby nie-pcwnościom morza. Nie przeczę, że w pracach tego rodzaju potrzebne są gruntowne i głębokie wiadomości, ale tylko jako środek, i to podrzędny. Przykład Chodakowskiego wielu w tym względzie poruszył, ale wszyscy cząstkowie działali tylko w tym nowym dla siebie żywiole; ci do pieśni, owi do klechdy, inni do strojów i zwyczajów ludu, a nikt jeszcze nic objął jednej prowincji jednego plemienia** ze wszystkimi zwyczajami, wyobrażeniami, pieśniami, muzyką, tańcami, przysłowiami, podaniami miejscowymi, tajemnicami lekarskimi, z nauką astronomii, historią naturalną (ludową) i innymi gałęziami świata umysłowego. Taki opis zaspokajałby potrzebę naszą; uczyłby szanować tę istotę, która acz stoi na

4

najniższym szczeblu społeczeństwa, przechowała może w swym łonie pierwotne objawienie i najdawniejsze tradycje. IV Wykładając wysokie zasługi wyniknąć mogące z pracy tego rodzaju, nie przeczę, że na to potrzeba nie lada odwagi, nie lada siły moralnej, a nade wszystko szczytnej miłości i prostoty duszy; gdyż bez ostatnich warunków niepodobną jest rzeczą dostać się do tajemnic gminu. Chciawszy doznać wzajemności, należy takim stanąć w oczach wieśniaka, jakim on jest sam; z tą wiarą, z tym prostym czuciem, bez żądnej spekulacji ani podejścia. To bowiem, co ma służyć za przyszły żywioł, za tkankę wysokich przeznaczeń, nie powinno być użyte na karb dumy autorskiej lub dla nasycenia próżnej ciekawości. Wieśniak nasz jakby ostrzegany przeczuciem, że kwiat jego uczuć, popadłszy się w ręce nie poświęcone, utracą woń swą i barwy, ma się ciągle na baczeniu i niełatwo przed pierwszym lepszym tajemnicze słowo uroni lub pieśń odśpiewa. Najlepiej to wiedzą ci, co przestawali z ludem i chcieli zeń coś wyciągnąć***. Powiadał mi pewien, iż mając na myśli podanie podgórskie pytał we wsi, czy tu nie ma kogo, co by umiał opowiadać bajki? Wskazano mu jakiegoś starca. - Poznawszy się z nim, częstuję go kieliszkiem, mówi grzecznie, w końcu nakręca do podań miejscowych i klechd. Starzec ujęty zaczął opowiadać - myślicie, że klechdy i podania? Bynajmniej - zbył go jakimiś tłustymi anegdotami. Inny znowu na Litwie nie mógł się doprosić pieśni u pewnego starca; dopiero kiedy raz podochoceni chłopcy zaczęli wyśpiewywać wszeteczne piosenki, starzec ów przejęty zgrozą obrócił się do zbieracza pieśni i zawołał: - Za moich młodych lat nie znano piosnek, jakie ta znikczemniona młodzież śpiewa, ale takie tylko śpiewano - i zawiódł przecudną dumę, sięgającą Bóg wie, jak głębokiej przeszłości Litwy. Wieśniak otoczony nieprzyjaznymi sobie żywiołami, ciśniony obca cywilizacją, broni swych płodów duchowych jak największej świętości, jakby bronił krzyża ze znakiem Zbawiciela, gdyby świętokradca przyszedł go wywracać. Co więcej, ma on swoje pewniki i prawa, które my nazywamy przesądem lub zabobonem, lecz bardzo fałszywie; albowiem są to prawdy uświęcone starym bardzo doświadczeniem, a utrzymujące się w postaci przysłowia lub przypowieści; do liczby takich prawd należy i ta, aby strzec swoich tajemnic jak oka w głowie, inaczej, rozpowszechnione tracą na swej mocy i potędze. Wiemy, jak trudno wydobyć jaki środek lekarski od chłopa, który go zbawiennie używa; w jego bowiem przekonaniu nie należy się zwierzać dla nasycenia czyjejś ciekawości, ale tylko pod uroczystą przysięgą, często na łożu śmierci, jak to ojcowie synom swoim czynić zwykli. Taką to ostrożność okazuje wieśniak w udzielaniu wszystkiego, w co wierzy; przeciwnie tam, gdzie za pierwszym słowem prawi, co ślina do ust przyniesie, gdzie pomiesza świeckie i obce wiadomości ze swymi własnymi, tam nie wierz jego bredniom, bo już uronił na zawsze tajemniczy kwiat paproci, który mu odkrywał wszystkie skarby. Na dowód powyższych mych twierdzeń przypominam tu Staszica, który wyraźnie mówi w Ziemiorództwie gór karpackich, jak trudno było mu co wydobyć od górali, mianowicie o owych talizmanach gdzie nazwiska perskie, Amschapsans i Bachman, wspomniane były. Takie jedno odkrycie wyświeciłoby może lepiej nasze pochodzenie, nasze dawne stosunki, niż tylokrotne dociekania z pisarzów obcych, których stopa nigdy nie zabłądziła na polską ziemię; ucho nigdy dźwięku słowiańskiej nie słyszało mowy. V Z drugiej strony wszedłszy z ludem w duchowy stosunek, przypuszczeni zostajemy do wspólnego z nim dziedzictwa, wchodzimy do tej jaskini istnie-j jącej w podaniu, gdzie możemy garściami podnosić drogie kamienie i złoto, i byle się nie obracać poza siebie,
5

Lipiec): Powieści opowiadają Podhalanie wielce dramatycznie. 6 . notąd tylko ułamkami i wyjątkami nas dochodzi. jakby spoza obloką. które nie wiem dlaczego. Zajrzyjmy do niego. Drobne to tylko przykłady. nie wolno nam obracać się na ten świat drugi. jakoby tych zdarzeń byli naocznymi świadkami. czyli przechodzić z wysokiego wykształcenia form do również wysokiego wykształcenia ducha. zobaczmyż. jakie umie o dawnych czasach. o ile mogę wnosić z urywków jego umieszczonych w „Athenaeum”. hulackmi i tym podobnymi. gdzie rozbiorowość. których sprawdzenia życzyć by sobie warto. pieśni. nie możesz nie westchnąć l nie podzielić jego tęsknoty za przeszłością. jego na koniec wyraz twarzy i poruszenie głowy malujące żywy obraz uczuć serca. zwyczajów. Chodakowski odkrywszy jakieś zapomniane uroczysko lub horo-dyszcze. już to na tejże drodze. komu on poufa. to żalu. i kto go tylko zdoła zniewolić dla siebie. Podhalana pragnienie. Od lat wielu szukał on po Ukrainie pieśni. Ich twarze i cała postać przybiera wtedy wyraz to podziwienia.O. za którą marnie ścigał po martwych kronikarzach. jakkolwiek z nimi jest oswojone. już to stając się prostymi. bo z niej wionął zaraz duch ożywczy na tę przeszłość. aby się te złote rojenia sprawdziły.Słysząc te wyrazy. zajęły miejsce silnej wiary i żywej poezji. co mówi o góralu tatrzańskim pan Zejszner (Biblioteka [Warszawska] 1844. zawsze jednak zasępia się tęsknym uczuciem. co mieli szczęście rozmawiać z ludem. Najznamienitsze jednak dotąd zasługi oprócz Chodakowskiego i w części Wójcickiego położył pan Izopolski. wygotował obszerne dzieło.byle nie mieć na myśli zdrady przeciw duchowi zostającemu na straży. którą się pyszni i szczyci. a oko jego. jego prawą rękę na piersiach złożoną lub splątaną na głowie w gęstych włosach. bo i usiłowania dotąd były drobne. jak wszelkie dotychczasowe przypuszczenia nabrały przekonywającej pewności. gdzie życie nagięło się tylko do konwcncjonalizmu. ile doznali rozkoszy wewnętrznej. obrzędów itp. bez rzeczywistości. gdy je Ukrainiec z całym rozrzewnieniem wymawia. Ukraińca tęskny żal za piękną przeszłością. gdy tyle ramot się pojawia. Zdaje się. użyczając mu zasobów naszego doświadczenia i odkryć na polu nauk i życia społeczeńskiego. wyraz prawdy ostrzegającej. jak ich pojęcia przeczyściły się zaraz. tylko spytajmy tych. w której żyje Ukrainiec. do kształtów zmysłowych. po której mamy dążyć do odrodzenia w postępie. w których cześć swą dici tych powieści i pamiątek zakończy tą tęskną myślą: tak kiedyś było! . widząc jego oczy na pół wzniesione do nieba. są jakby przeczuciem tej jasnej drogi. jak po nici Ariadny odkrywa przejścia labiryntów dziejowych i nie posiada się w uniesieniu. że to są piękne uludzenia. co mówi o Ukraińcu. na pół jakby pamiątkami przeszłości olśnione. wierzącymi.wątpliwość lub zaprzeczenie. ani tworzyć dzieł przynoszących nieśmiertelność. a razem konieczny jej wypadek . . dowiedziawszy się o jakimś obrzędzie. Izopolski. gdy mu zwrócisz uwagę na te resztki przeszłości.. bez których ludzkość nigdy nie jest w stanie ani podnieść się wysoko na drodze postępu. . Tak jest.klechd. to smutku. mieszając te razem z miłosnymi. Taki to obraz wywnętrzającego się syna stepu podaje nam p. jak ten lud wielki w swej niewinności i ciemnocie. podań. wszedłszy raz do tej jaskini podań. a raczej wyciągnąć z niego jaki nowy materiał. w dali jednak przebija się. kiedy ci pierś swoją otworzy: Wszystkie pamiątki żywe obudzają uczucia w Ukraińcu. temu odśpiewa wszystkie pieśni. uczuć i wyobrażeń. opowie znane sobie powieści o zdarzeniach i bohaterach. Narbutt za odśpiewaną sobie piosnkę Mileńka Lietwa oddaje Litwinowi w zapale zegarek.

mianowicie zaś z Klechd p. a co największa. postarały się o zebranie onych i ogłoszenie drukiem. bądź od osób. Boniaka. znaczna jednakże część doszła mnie z ustnych opowiadań. już do miejsc. bądź wprost od ludu. że od lat wielu nie mając sposobności oddać się temu rodzajowi pracy. czym dla nas romanse rycerskie lub powieści Hofmana. przystępuję do pomówienia kilku słów o niniejszym zbiorze podań i legend wykonanym przeze mnie. kamienie. lecz ten ją zgromił mówiąc. Na Pobereżu opowiadano mi o Sołodywym Buniu. jaskinie. który miał tak ogromne brwi. nie ustaje z wydaniem niniejszego dzieła. pod względem badań nad światem umysłowym ludu. lasy. Wiele podań dostarczyły mi kroniki nasze. że w tej osobie przechowała się pamięć połowieckiego wodza.następnie też i do wyobrażeń dziś istniejących o nadzwyczajnych istotach. 7 . jako też o trudnościach towarzyszących podobnym przedsięwzięciom. zamki. a myśląc. które przypadkowo lub z umysłu przyszły do posiadania onychże. że pogańska przeszłość Litwy nie jest zbyt jeszcze odległą Namienić tu muszę mimochodem o niektórych podaniach zasłyszanych przeze mnie. ten rodzaj bowiem utworów gminu należy do innego działu. aby osoby. musiałem albo poprzestać na tych podaniach.VI Z tych krótkich napomknień o ważności badań nad naszym ludem. mam bowiem to przekonanie.albowiem wiążąc się do pewnych miejsc. ale z koniecznym rozgatunkowaniem i oddzieleniem tych. Ostatnie szczególniej odznaczają się nieporównanym urokiem poetyckim i wyraźnie czuć się w nich daje. odrzekła. co się poświęcą doskonałemu zgłębieniu jakiej części kraju. a mianowicie w postaciach bohaterskich. Wójcickiego i ze Wspomnień Wielkopolski p. lecz gdy na nią nalegano. diabłach. która nie chciała iść za mąż. aczkolwiek w ostatnie to dzieło wpłynęło wiele podań pióra znanego poety Berwińskiego i artykułów umieszczonych w „Przyjacielu Ludu”. Znowu: olbrzymka wyszedłszy w pole znalazła wieśniaka orzącego wołmi. jak klechdy lub pieśni. albo korzystać z uprzejmości osób posiadających takowe. lecz tylko urywkowo lub niedokładnie. Wszystko. już to odnoszące się do pomników. albo też nosi na sobie cechę pewnej rzeczywistości historycznej lub pochodzenia z czasów pogańskich. swobodna jak wietrzyk. że ten będzie jej mężem. przyniosła pokazać ojcu. tym ona jest dla niego. Z tego powodu niech się kto nie dziwi. a legend . rzeki. dlaczego zbiór mój nie zawiera wiele więcej nad 150 podań . że kiedy chciał popatrzeć. a mianowicie w Krakowskiem i na Litwie. jaką wskazałem tym. jak: mogiły. Warto. E. wilkołakach itp. góry. Wnoszę. wykonałem tylko bardzo małą cząstkę tego wielkiego i pracowitego zadania. które miałem nie ogłoszone w moim zbiorze. Z tym wszystkim zamiar mój zbierania ich dalej. użyłem na ten cel. Zdarzenie to przypomina podanie o Libuszy. dworzanie wyszli szukać takiego człowieka i znaleźli rolnika w polu jedzącego obiad na żelaznym lemieszu. I tak: w Krakowskiem krąży powieść o królewnie. jak z własnych poszukiwań. które się z Tysiąca Nocy nasnuły. jak: jeziora. czyli tradycje miejscowe. Podanie właściwe trzyma się albo pewnego miejsca. jaką ma często w podanie. co tylko mogło mnie dojść z drukowanych źródeł. tak z dzieł ogłaszanych drukiem. Lud do niej nie przywiązuje tej religijnej wiary. Zwracam tu uwagę czytelnika. Podobne podanie słyszałem w Wogezach. że do zbioru niniejszego nie przyjąłem tak zwanych klechd czyli bajek. musiano mu dawać pod nie podpórki. którym będą przystępne. nie są tak łatwe do zebrania. że liczba podań ogromną jest w naszym kraju. że to jaki osobliwy robak.żywoty świętych. którego znajdą jedzącego na żelaznym stole. czarownicach. że bez tych robaków poumieralibyśmy z głodu. także do osób historycznych. jest czystą igraszką fantazji lubującej się w pewnych obrazach i przedmiotach. zbierając same podania. do legend kościelnych przechowywanych w jakiej pamiątce . wzięła go więc. Nie roszcząc sobie bynajmniej prawa do tak wysokiej zasługi. O tymże samym Buniu jest dokładna powieść w kromce znajdującej się w archiwach konsystorza we Lwowie. Raczyńskiego. gdy przeciwnie klechda. Niewypowiedzianej wartości byłby zbiór takich klechd.

Na Żmudzi także się modła do Perkunateli. drugi na dzień 27 lipca. którego zowią Iwan Kupajło.jak się wyraża Cicero. dlatego należy odróżniać tubylców od późniejszych osadników. rozpowiadają o białej niewieście. Janem Chrzcicielem.” 8 . Jncewicz. Posłuchajmy. już w przechowywaniu podań miejscowych. jeśli tylko przyjdą do zdrowia. który miał należeć do króla Przemysława. Pantelemona. że w bezduszne formy wiar pierwotnych wstępował duch chrześcijański ożywiał je. postrzegł wieśniaczkę chodzącą na kolanach około krzyża. które po ustąpieniu dawnych rycerzy same teraz z wijącym się bluszczem udzielnie w tych sokolich gniazdach panują i odmładzają myślą żywotną milczące i ponure głazy. w całej postaci okazywał się przymus. ten przyzna. byle chęć mieć ku temu i nie ważyć lekce podobnych pamiątek. Ktokolwiek zwiedzał nadreńskie zamki i zwaliska. dlaczego się modli? Odrzekła: w czasie mojej choroby uczyniłam ślub. To samo i gdzie indziej. jak mówi ks. . każda okolica nabiera więcej powabu. że największy swój urok winny romantycznym podaniom. który acz jednego szczepu. gdzie pokazują szczątki dawnego zamczyska. pomieszanie i kwaśny humor trudny do opisania pudor guidam poene subrusticus . Roma 1830. postrzegać się dają znaczne różnice. raczej przyjąć należy. Nie licząc już innych stąd korzyści dla badaczy i poetów. zawsze odbierałem odmowna odpowiedź i tylko niekiedy za wysoka nagrodę skłoniono się do mego żądania. jeżeli głośnym się stanie podanie o niej. Twarze ich pokrywał wtedy rumieniec. które się z nim pomieszało. lecz obrażające.W Górznie w Wielkopolsce. gdy ją spytał. W Poładze. a i to jeszcze winienem byt bardziej rozkazowi osób mających u wieśniaków powagę niż dobrej ich woli. gdzie jest góra Biruly. odwiedzę grób świętej Biruty. prawie jak gdyby im kto wydzierał najskrytszą tajemnicę. *** Nie tylko u nas. jak to utrzymują| niektórzy. pojawiającej się zwykle w południe z pękiem kluczy. już to w ubiorze. toż samo o Kolladzie i Pałykopie. już w zwyczajach. co mówi w tej mierze o wieśniakach kampańskich p. Jest że to pamiątka Ludgardy żyjąca w tym podaniu? Na każdym prawie miejscu można znaleźć plon mniej więcej okwity. kiedy Kościół obchodzi św. iż żądanie moje zdawało im się być nie tylko dziwne.„Ilekroć zdarzyło mi się prosić wieśniaków lub ich żony o powtórzenie śpiewanych piosnek. Pieśni te tak wiernie malują wewnętrzne uczucia ich serca. Visconti w dziełku Saggio de canti popolari delia provincia di Marittima e Campagna. * Nie można twierdzić. czyli do Najświętszej Panny nazywanej u nich Panna Maria Perkunatele. aby przy gorliwości pierwszych apostołów chrześcijańskich religia łamała sił: do wyobrażeń pogan. w Krakowskiem plemię chrobackie daje się poznać od plemienia przybyłego z Wielkopolski. tak np. z których pierwsza przypada na Boże Narodzenie. lud odbywa pobożne pielgrzymki i uznaje ja za święty i właśnie kiedy zwiedzał tę górę. Liczne tego mamy dowody: na Ukrainie obrzęd Kupajła zeszedł się z św. ale i gdzie indziej trudno jest dostać się do podań i pieśni ludu. ** Między ludem naszym.

i syny. rychło pomarli. którego Chostkiem od brody i włosów na głowie rzadkich. których nie mogli słudzy ani ogniem. Lecz i ona. był smok wielki. które czyni. aby się do niego zjechali. Żonę takoż jego upominali mówiąc: przetośmy cię synowcowi za małżonkę dali. a onym drugie przyprawne z trucizną podano. a nie on: przeto o nic innego nie dbali. Przyniesiono trunki ktemu przyprawione. chcąc przed nimi testament uczynić. Mysia wieża w Kruszwicy Po pogrzebie Popielą starszego wybran został na jego miejsce syn jego. także i ludzi kradł i jadł. iż się chce uspokoić i prosił. drugi Popiel. w której się zamknął z żoną i z dziećmi. wielką boleść cierpieli. tak iż ona rządziła. pomówiła. spodziewając się tego po tobie. by ciele pożarł razem: gdy to w nim tłalo tak długo. i prosząc. ale i to nie pomogło. kazał zrobić wielką szklaną banię. napił się sam najpierw z jednego kubka. On wyszedłszy z jamy mniemał. przedsięwziął i o niej lepiej radził. przeto musieli mu dawać obrok. Jest jeszcze jego jama pod zamkiem Smoczą Jamą zwana. rozpalił ich jad. Gmin kruszwicki utrzymuje po dziś dzień. 9 . Kazał tedy Krak nadziać skórę cielęcą siarką. Lecz dla jego młodych lat więcej stryjowie rządzili niż on sam. że Popiel chcąc się od natrętnych myszy zasłonić. i zamordowały i jego żonę. kazała mu się rozniemóc na śmierć. aż zdechł. Bacząc to stryjowie jego upominali go. co rozpustnego znaczy. gdzie dzisiaj stoi zamek krakowski. Gdy przyszli do gospod. jedno w jezioro wmietać. obesłał stryje wszystkie. strzegąc tego. że musieli co złego nam myślić. zwano: a to z dozwoleniem stryjów jego książąt. którego potem dobrze udarowa! i opatrzył. 2. by siedzieli przy nim. a chociaż na wodę uciekali. gdy się porządkiem napili. każdy dzień troje cieląt albo baranów. a pili z nim i jedli. zmyślił sobie. powiadając im. bo myszy banię przegryzły i zajadły Popiela. abyś go ty. aby mimo syny jej albo męża. winszując mu zdrowia. a przeciw jamie położyć rano: co uczynił za radą Skuba. był płacz po wszystkim dworze. którego z stryjów innego nie obrali. wszędzie ich myszy goniły. a R. które się rzuciły na Popielą i zżarły go. ku wieczorowi prosił ich. Ustąpili wszyscy precz. szewca niejakiego. która mu się bardzo wkradła w serce. iż ich bogowie skarali. i tak kazał się puścić na jezioro Gopło. cieszyli chorego: on im dzieci i żonę poruczał.Smok Pod górą Wawel. zmówiła się z mężem. aby tego poprzestał. z których ciał poczyniła się wielkość myszy. jedno tańcowali. dali mu żonę z Niemiec. i nie dała ich chować. a gdy tak uczynił. hamowała od tych zbytków. P. ani bronią odegnać. Gdy przyszli. jako mędrsza. aż na koniec gardła dali od nich na zamku kruszwickim. aby mógł usnąć. iż się na śmierć rozniemógł. dobrej myśli byli. żeby mu ustąpili. aby tam który zaraz nie padł. Gdy dorósł. bojąc się tego. który troje dobytka naraz zjadał. pił wodę. Powiadając to. Gdy pani księżna usłyszała o ich śmierci.

że od dworu książęcego odepchnieni byli. przemywszy sobie oczy cudowną wodą z studzienki. stojący na wzgórku. poczciwy kmiotek okoliczny. zniknęli. Woźnica mój. wzrostu siadłego. których on widząc.3. z ubożuchnej spiżarni swej wszystek on zjazd od głodu prawie zdychający dostatkiem hojnej żywności karmił. w kurpiach łyczanych na zamek od starszych prowadzony jest. jednostajnym wszyscy głosem Piasta. a za żywota jeszcze Popiela. ale przejrzeniem Boskim za pana sobie być podanego. dosyć uczyniwszy powinności swej. z trafunku nagodzili się mu dwaj nieznajomi w pielgrzymskim odzieniu młodzieńcy. chociaż poganinowi. tuż przy drodze na prawo stoi mała kapliczka drewniana. szerokich i długich pleców. w dom swój chętnie wprowadził. w niej studzienka w najgorętszej nawet porze napełnio. jałmużnik. Człowiek prosty. od obyczajów jego nieróżna. Zbiegnie się wtem do domu jego wielka moc panów: proszą i wymagają na nim.nych. jedynego syna powiła. zwłaszcza na chorobę oczu i kołtuna. syn Koszyków imieniem Piast. * Na goplańskim jeziorze dziś jeszcze jest wysepka nosząca nazwę: Rzepny. Za sprawą jednak i pozwoleniem gości swoich. ale też samego książęcia (gdyż naonczas nie tak się poważnie i pieszczono nosili panowie) ze wszystkim dworem jego na ucztę naznaczoną zaprasza. postrzega się na lewo w lesie klasztor Minichowski. Wnet za tem Piast. Tam rzecz wielka i dziwna przypadła: przyrosło nad zamiar mięsa. Ciż to tedy goście. gdy żona imieniem Rzepicha *. statków więcej spożycza. na przyszłe postrzyżyny przygotowa. wiek średni już pomijając. Co gdy się rozsławiło. aby lecącą rzeczpospolitę podźwignął: wzbrania się ten. a nawet włosiem końskim. miód w nie przelewa. łaskawie wezwał. odpłacający. Piast za rozkazaniem ich. tak jako chodził w siermiędze. stół przygotował i dostatek z onych potraw. — stąd ściany owej kapliczki zakryte prawie całkiem włosami. 4. przyiaciół wezwał był. nie zdaniem abo pomocy ludzką obranego. Temu. gdyż każda rzecz ujęta. a z niewielkiego grunciku roli i z barci żywot swój utrzymując. jałmużnę i dobroczynność. gdy wtóry raz. pierwszy włos obrzędem pogańskim synowi podstrzygać i nazwisko nadać miał: na on bankiet wieprza zabiwszy i kadź miodu rozsyciwszy. i podług mienia swego uczciciel wielki. przed nich postawił. że to byli aniołowie Boży. krzyknęli. Rozumieją tedy jedni. już nie tylko sąsiadów i przyjaciół swoich. do której lud cudowną przywięzuje siłę. dziś podupadły i pusty. sprawiedliwy. a prawie czasu zjazdu onego do niego przyszli. za upomnieniem gości onych. ludzki.na wodą. na to miejsce okwicie przybywała. a za sprawą onych. lunął się miód wierzchem naczynia swego. Pięciu męczenników kazimierskich Jadąc z Konina do Kazimierza drogą piaszczystą i nudną. z prostych desek zbita i pochylona. wyrwał z grzyw lichych swych szkapin po garści włosienia i pokropione taż 10 . kołtunami. Pierwej niż dzień uczty naznaczonej przyszedł. Naprzeciw niego. A goście oni. Piast Był w Kruszwicy obywatel.

to drugiego przez ten czas wilki zjadły przy dyszlu. ale dzikiego i drapieżnego zwierza więcej się chowało po większych puszczach. Najbardziej jednak i najusilniej pracowali nad zbudowaniem kościoła. Ale Bóg litościwy nie chciał ich opuścić przy ciężkiej pracy w głodzie i niedostatku — bo to do pracy. na zamku. bo nie tylko ślepotę. wokoło bagna i puszcze. Trza zaś wiedzieć. a i my złym parobczakom mawiamy: będziesz zbijał na borach ślesińskich. panie. a wszystkie ręką świętych pustelników ociosane. bo mięsa ślubowali nie jeść. Działo się to za rządów wielkiego króla naszego Chrobrego. ujrzał pięciu biednych pustelników. Owoż tedy człowiek z rzemiosła rzeźnik. Krystyn i Barnabasz. co tam gdzieś jeszcze dalej mieszkał na kmietwie. Owoż tedy taki cud im sprawił. a tam dziś jeszcze knieje sławne z rozbojów. ale jest ich przecie i tak dosyć. zamieniając las na ogród. gdzie potem miasto założył. a Barnaba rzekł mu: że mięsa nie jedzą. Barnabasz. ale wszystkie inne kalectwa leczyła. które się w murach znajdują pomiędzy cegłą — bo trza wam wiedzieć. z nich potem wystawiono kościół wspaniały. że raz za młodych lat. Było też właśnie. nieświadomy naówczas jeszcze podania. zapytał o przyczynę tej dziwnej operacji. którą wkoło swoich chat karczowali. choć każdy w osobnym domeczku. jak lichą sprawę z korzonków sporządzoną zajadali modląc się. Mój ojciec. co niósł dla brata — ale pustelnicy przyjąć nie mogli. czego pono jednak nie dokonali. na pamiątkę tych domków do dziś dnia utrzymują w Kazimierzu kapliczki. Mateusz. a kiedym go. Cudowność zaś ta. a skromni w jadle i napoju.wodą zaczepił o drzazgę na ścianie. że kościół powiększono tak. bardzo dawnych sięga czasów i z dziwnie starymi zdarzeniami jest połączona. oczywiście od tego. co żyli lat dziewięćdziesiąt i sześć na świecie. Byli też to święci robotni jak chłop polski. Dawniej oczywiście jeszcze gorzej było. każdą w swoim miejscu. prawowitszych czasów daleko większą miała siłę cudowną.wy zjeżdżał. powiadali mi. Najstarszy pomiędzy nimi wiekiem i najświątobliwszy. a znowu zgorzały po trzeci raz wystawiano tak. a co do ryb. kiedy do nich Chrobry na ło. nagromadzili przecie bardzo wiele polnych kamieni. gdzie dzisiaj ta kapliczka ze studzienką cudowną. że miasto Kazimierz dużo później założono: owi święci pustelnicy mieszkali w kniei. Przez długi czas żyli jeno korzonkami i trochą warzywa. a ludziom w łasce Bożej będącym nawet członki odcięte za jej pomazaniem odrastały. a kiedy tu w tę okolicę zaszedł w czasie południa. sił człeku trzeba. kiedy powrócili z jarmarku i jednego konia wyprzężonego wprowadzili do stajni. Mieszkał on wtedy tam. który dopiero za pamięci dziadka mego się spalił: a wielką stadninę swych koni miewał na błoniach przy rzece. który przy wolnym czasie na łowy zjeżdżał w te strony. które gładko obrabiali w kostkę. a kiedy później zgorzał. złych ludzi. a jakież być musiały wonczas. że woda ta za lepszych. że raczej nie jest rybakiem. tu właśnie. nasi starzy powtarzali. podobnie jak owo tę Śgo Barnaby. — bo były też to — mówił dalej mój opowiadacz — były to strony dzikie i leśne. w tej okolicy. prawda. Mięsa ani ryby nie zasmakowali nigdy. a był dobrym chrześcijaninem i chciał im dać to. że na cały kamieni nie wystało. że naonczas w tej puszczy mieszkało pięciu pustelników — wszyscy pono bracia: Jan. które w swoich ogródkach sadzili. takoż człek poczciwy i bogobojny — i niósł kawał mięsa dla swego rodzonego. bo mięso jadał i lubił — jeszcze bardziej litować się począł nad nimi — i szczerze żałował. że się tam konie jego pasły. gdzie dziś Gosławice. odpowiedział mi z powagą polskiemu chłopkowi właściwą. Stąd jeno mila do Ślesina. Otóż ulitował się na nimi poczciwy rzeźnik. Takie to tu przed stu laty były puszcze. odbudowano go drugi raz. Jednego razu szedł tymi stronami pewien rzeźnik z Gniezna. jak oto do dziś dnia stoi owa wspaniała fara kazimierska. Izaak. Reszta zaś mieszkała razem. Możecie tam jeszcze teraz przypatrzyć się tym cudownym kamieniom. nie tyle. to choć tu w okolicy po jeziorach nie brak — czymże ich mieli biedni pustelnicy ułowić? — musieli się tedy obejść i przestać na korzonkach. które nazwał Koninem. bo im śmierć męczeńska przeszkodziła. był ich przełożonym i mieszkał na osobności. bo wtedy 11 .

Barnaba zaś postanowił zwrócić królowi. Oddał im przeto wszystko srebro i złoto. Owoż nazajutrz. a głowę do studzienki zapuścił. a oddawszy głowę. widział wstyd ich i pomieszanie i rzekł zasmucony: bracia. Nazajutrz ryba znowu odrosła w całości i tak cud ten co dzień się powtarzał i żywił biednych pustelników. wnet zabrawszy skarby zostawione udał się z nimi w drogę do Gosławic. nie wiedział i po dawnemu odmówiwszy modlitwy pobiegł łowić rybę w studzience. o których pierwej nigdy nie słyszał — dziwił się ich świątobliwemu życiu i niezmordowanej gorliwości w ociosywaniu kamieni na przybytek chwały Bożej — a widząc za. że owi pustelnicy na ubóstwo ślubowali Bogu. Pan Bóg wszechmocny oczywiście pokazał. królu. poszedł Barnaba do swojej studzienki i łowić w niej zaczął. dziękował Panu Bogu za to. i oddał rybę Barnabie. bo mu tak głos Boży rozkazał w jego duszy. czy też może złe ich skusiło. a odebrałeś skarb niebieski — łaskę nieustającą Pana. nie chciał się zaraz przyznać do winy i mówił. kiedy się znowu wszyscy koło południa zeszli na obiad. że źle zrobił kusząc światowymi bogactwy święte ubóstwo. kiedy król odjechał. zawinął raz na miejsce.nie mięso. Owoż tedy zdarzyło się w parę lat później. gdzie było trochę uprawnej ziemi i cztery małe chateczki. którego pierwszy raz oglądali. a pobłogosławiwszy odciął głowę. Aliści i zgorszenia przyjść muszą — jak Chrystus Pan uczy. bo zaraz owo mięso przemienił w rybę bardzo wielką i piękną.razem ich ubóstwo i nędzę. który ją pobłogosławił. a spojrzawszy na braci. które miał ze sobą i na sobie — tak znać tusząc. jako człowiek światowy i możny. Poznał on wtedy dopiero owych pustelników. którymi się ów poczciwy rzeźnik gnieźnieński przed Panem Bogiem zasłużył. to i moc Boska wielka i niepojęta. 12 . głowę zaś wpuścił do małej studzienki. których dzisiaj przez nieświadomość pokusiłeś do grzechu. jak owa woda tej studzienki. ale zapewne rybę niósłby dla brata i mógłby nią głodnych pustelników nakarmić — co. Zdumieli się wszyscy niepomału. a nie zawsze im się oparli. wykarczowane ręką ludzką. że owo złoto zostawił gwoli prędszego wybudowania kościoła. Tu czekał na niego do nocy. że był król wspaniały i wielki. co zaszło. a rzeźnik poczciwy. a oni od ciebie złoto przyjęli. mówiąc do siebie. o tym.prawioną chwałę Bożą. sprawił i upieczoną spożył razem z drugimi i z owym rzeźnikiem modląc się Panu. Aliści tą rażą wyłowił jeno głowę nieodrośniętą. stawił się przed nim w pokorze i rzekł: „Królu miłościwy! Jestem Barnaba pustelnik i najstarszy brat tych czterech. Odbierz. bo mu znowu głos Boży w jego duszy tak zrobić rozkazał i ku zadziwieniu wszystkich wydobył z niej rybę w całości taką. po odprawionych modlitwach. że szczerze mówił. a choć to cud wielki i niepojęty. że się czterej bracia wedle zwyczaju zebrali u najstarszego Barnaby. po. Ślubowaliśmy na ubóstwo. że bogactwa przyjęli — a patrzeli na to dworscy królewscy i zazdrościli im skarbów. Dałeś im skarby tego świata. a obiadowa godzina nadeszła. Dosyć. a uzyskawszy wreszcie posłuchanie. którą miał przy swej pustelni. który na ustroni zamieszkały. że całym szczęściem na świecie jest ta mamona mizerna. chciał im jakoś dopomóc i po królewsku łaskę swoje okazać. że Chrobry w te strony na łowy zajechał — a polując po puszczy. rybę upieczoną spożył z braćmi swymi. że lepiej by ich użyć mogli na dworze jak owi na puszczy. Owoż stało się dalej. w którym by niezadługo chciał widzieć od. aby nam przywrócić raczył spokojność naszą doczesną i zbawienie wieczne!” Król zdumiony prostotą i świątobliwością Barnnby. zgrzeszyliście! Oni też przyznali się zaraz do winy. ale jako był dumny z natury i stanu swego. a przyczyń się za nami modlitwą do Boga. za której pomazaniem niejednemu już członki odrastały jakoby na pamiątkę szczerej ofiary i dobrego uczynku. upadłszy na kolana.wów powracał. które sami na się nałożyli. a nie wiedział zasię. a Jego łaska nieustająca nigdy nie wysycha. co jest królewskiego. że go wysłuchać raczył. czuł to sam u siebie. mój dobrodzieju. czy to z przestrachu przed tak wielkim i potężnym królem. a widząc wyraźny gniew Boży. jak ją wczoraj odebrał z rąk rzeźnika. co twego. boć to i święci miewali pokusy. oni mu też tego nie rzekli. gdzie król na wypoczynek zwykle wieczorem z ło.stanowili przebłagać go ciężkimi pokutami.

ale Barnaba wstawił się za nimi i jako dobry chrześcijanin prosił o litość dla nieprzyjaciół. czym król mocniej jeszcze zdumiony zapytał się o przyczynę tego dziwnego płaczu i śmiechu. Tej jeszcze nocy stawiono powiązanych przed królem. pokazując ową dziurę w ścianie jako niewątpliwe świadectwo. którąśmy w Miniszewie widzieli. co gdy nie pomagało. powtórzył mi ich historię z niektórymi drobnymi wariantami i ofiarował się jedną jeszcze osobliwość pokazać w domu pewnego mieszczanina. choć sprawiedliwą karą. teraz przez ogień nietknięte stały w całości. czego jednak król wysłuchać nie chciał. że u ziemskiego mocarza politowania nie znajdzie. Jedni mówią. ale to pono Pan Bóg takie omamienie zesłał na nich. że nie wiedzieli. którzy rozum utraciwszy wokoło nich biegali jak błędni. poznał w tym wszechmocny palec Boży i przeciw jego wyrokom stawiać się nie śmiał i zostawił Barnabie zbrodniarzy. które się pokutą i skruchą oczyścić jeszcze mogą na ziemi. nad straszną. a Barnaba rzekł: „Płaczę. którą lud do dziś dnia Patkulką zowie. Stanąwszy w Kazimierzu pospieszyłem obejrzyć owe starożytne kaplice i znalazłem na ich drewnianych ścianach główniejsze sceny z życia pięciu pustelników wymalowane przez jakiegoś miejscowego artystę. dokąd zaszedłszy. Patkul jest szóstym męczennikiem kazimierskim! 13 . w którym niegdyś nocował Karol XII. unieśli się chciwością i śpiących nocną porą napadli. a nie mogąc znaleźć owych skarbów w żadnym domku pustelniczym rozumieli. gdzie owe chaty pustelnicze stały. co gdy król ujrzał. Nazajutrz rozerwano końmi Patkula na małej łączce. ostatni i najmilszy brat mój Mateusz upada pod ciosami zabójców. Była to łuna bijąca od chat podpalonych przez zbójców.aliści miasto odpowiedzi począł tu Barnaba gorzko płakać i znów się radośnie uśmiechać. dokąd uciekać i wnet się wszyscy dostali w ręce pogoni. i do dziś dnia opowiadają mieszkance Kazimierza jego śmierć męczeńską i okrucieństwo Karola. aby poznanych nie doniesiono królowi. jaką Bóg w tej chwili braciom moim za ich przewinienie wymierza. że dworzanie jego widzący pozostawione braciom pustelnikom bogactwa. jakoż też pewnie Bóg pełen litości darował im ich winy. jakoż udali się z nim na puszczę i tam nowy cud ujrzeli. co tak jasno w nocy gorzały. takie same kaplice jak owo tu Śgo Barnaby. bo oto owe chaty. że je gdzieś w ziemi zakopano i męczarniami chcieli wymóc ich odkrycie. trzymając przez noc cały łańcuch przeciągnięty dziurą wydrążoną w ścianie bocznej. oglądałem pokój. który był moim ciceronem. którzy w nim zbawcę i świętego uznali. którą się chcą ratować!” Jakoż król wysłał zaraz łuczników gwoli schwytania morderców i wnet ukazała im się wielka światłość ponad puszczami i wiodła ich na miejsce dokonanej zbrodni. Ale Bóg sprawiedliwy nie dopuści im ucieczki. jakie ich czeka w niebiesiech!” I tu duchem proroczym natchniony oświadczył królowi. do którego przykuty był nieszczęśliwy Patkul uwięziony w przyległym pokoju. mój królu. przez złość. bo oto zaraz opadły więzy z rąk i nóg winowajców. upadł na kolana i gorąco modlił się do Boga. „Widzę tę krew męczeńską — wołał płacząc Barnaba — w tej chwili dokonywają swej zbrodni. że go Bóg wysłuchał i nowy cud pokazał. Otóż wtedy Barnaba widząc. wszystkich braci pomordowali okrutnie. bo był twardej woli. a raduję się ze szczęścia. a mały chłopczyk. Wprowadzili się do nich nowi pustelnicy i ciężkimi pokutami starali się sprawiedliwość Boską przebłagać. a dotąd ludzie poczciwi utrzymują na miejscach. że wzrok postradali. który w gniewie wielkim chciał wszystkich okrutną śmiercią potracić. a modlił się tak gorąco. aby nie dozwolił zatraty tylu dusz grzesznych. czy też z obawy. i poprzysięgli nigdy go odtąd nie odstąpić.

jaką nam o nich zostawił Damianus. Święty ten Romuald był założycielem zakonu kamedułów. ażeby im z braci Śgo Romualda przyprowadził niektórych. powód jego od razu zmiarkowawszy spowiedź pomiędzy sobą czynić i znakiem krzyża świętego zbroić się poczęli. usiłowali pustelnię i ciała męczenników popalić. zabić mmichów i unieść pieniądze. pisarz XI wieku.by różne jego podarunki papieżowi zanieśli.że przysłał duchownych. jakoby oni znaczną ilość złota przeznaczonego dla Stolicy Apostolskiej do celi zabrali. błotnych moczarach i ponurych kniejach z trwogą drogi szukając. począł rzeczonych zacnych mężów upornymi prośbami nalegać. Gdzie zasie ciała świętych leżały. ażeby mu ten. co zaszło. którzy wedle sił bronili świętych przeciw złoczyńcom. którzy by w państwie jego lud na wiarę nawracali.” I tu porzucając króla do cel swych wrócili. prosząc przezeń najwyższej głowy Kościoła (Jana XVIII zwanego XIX) o wolność nauczania i dodając zarazem. Februarius.** Umówiwszy się tedy pomiędzy sobą postanowili napaść potajemnie nocą pustelnię. gdy już mowę krajową dobrze poznali. Co więcej — nawet puginałów uschłymi rękoma do pochew wsadzić nie zdołali. rzekli: „Do świętego pocztu należym Nie wolno nam wcale zajmować się doczesnymi sprawami. Za nadejściem ranku nie mogło się to. którzy się gotowymi na tę podróż oświadczyli. Lecz podłożony ogień. mimo wszelkich usiłowań ludzkich. a przynieśli mu za nie od Stolicy Apostolskiej koronę.): Kiedy Romuald w Pereo zamieszkiwał (gdzie był klasztor kamedułów). a nie zna. posłał król Bolesław do cesarza z prośbą. Bolesław zasię chcący koronę od powagi rzymskiej uzyskać. co by reguły życia pustelniczego świadomi wespół z nimi w krajach słowiańskich zamieszkiwali. Ci tedy idąc do Bolesława zatrzymali się pierwej (pod jego opieką) w pustyni i dla tym lepszego nawracania i kazania uczyli się pilnie języka słowiańskiego: siódmego zaś roku. Po daremnych usiłowaniach chcieli się rabusie ucieczką ratować. ukryć przed królem. co lud dzisiaj o pięciu męczennikach kazimierskich opowiada. IX. p. bez zwłoki tedy udał on się z licznym orszakiem na miejsce pustelni. w żaden sposób błędnymi nogi znaleźć jej nie mogli. drugi się zwał Benedykt. aże. ale i tego nie dozwoliła opatrzność Boska. otoczył 14 . C. tam aż do dnia nie przestała błyszczeć światłość wielka i brzmieć słodycz anielskiego śpiewu.mierzony gdy błogosławieni mężowie usłyszeli. źle rozumieli. wszystkich jednakowo dobytymi mieczami pomordowali. o których sprowadzeniu do Polski rzeczony Damianus w ten sposób się wyraża (Bollandystów tom II. a nic nie znalazłszy.jąc odmowy mężów świętych. jak gdyby owe lepianki nie z drzewa. Napad ten za. ażeby tym sposobem zbrodnię swą ukryć i przyczynę wypadku ściągnąć na pożar. lecz po powtórnym napadzie zmogłszy ich rabusie. i ażeby złoczyńcę nie uszli.WIADOMOŚĆ HISTORYCZNA Ciekawym i ważnym będzie może dla myślącego badacza porównanie tego.* Dwóch tylko pomiędzy wszystkimi było. z tych jeden Jan. lecz oni przyzwolenia prośbom królewskim stanowczo odmawiając. do Rzymu wyprawili mnicha. z wiadomością. któremu był współczesny. gdyż przez noc całą po leśnych zaroślach. zająć się nie chciał. ale z krzemieni były stawiane. 114. Ale niektórzy z orszaku poznawszy zamiar królewski. w żywocie Śgo Romualda. Było tam zasie dwóch młodzieniaszków dodanych im na towarzyszów przez króla. Potem trwożliwie skarbu szukając.

las ludźmi. Tyle Damianus. Opowieść ludu zgadza się po większej części z treścią tych pieśni. Mnich tedy wyprawiony przez świętych męczenników ostatnimi czasy do Rzymu. od których był posłań. karą Bożą przywiązanych aż dotąd do własnych mieczów. wnet niewysławioną Boga wszechmocnością uwolnieni zostali z pękających się kajdan.czone były nie dla papieża. Naruszewicz i inni. Izaaka i Chrystyna. z klasztoru Śgo Romualda. ażeby posłowie Bolesława w jego popadli ręce. schwycony nareszcie i w więzieniu osadzony został. w którym to stanie albo do końca życia swego pozostać mieli. W roku zaś 1777 wyszła w Poznaniu książeczka nabożna. lecz żelaznymi łańcuchami do grobu męczenników przykuć ich rozkazał. które król sam na to podwiódł. Pytano biskupa. za nim powtarzał tę wiadomość Kosmas pragski. między Solcem a Piotrowinem nad Wisłą. co z nimi począć. Wskrzeszenie Piotrowina Biskup krakowski Szczepanowski kupił był wieś Piotrowin. dopóki by ich ciż święci w miłosierdziu swojem z pęt nie uwolnili. Odtąd. ze pieniądze dane im przez króla. ** Niektórzy pisarze polscy mówią. Na tytułowej karcie nie umieszczono imienia Barnaby. czyli nabożeństwo do świętych pięciu męczenników kazimierskich: Jana. u Piotrowina. Strona powiedziała: czym tego dowiedziesz. lecz na ich własny użytek — a zostały mu później zwrócone. Stanął biskup przed królem i przed jego radą pod namiotem. jak zasłużyli. Długosz. Łakomstwo jednak zbójców was pozabijało. W nocy zasie odwiedził go anioł pański i oznajmił mu. nieprzeliczone dzieją się tam po dziś dzień cuda. przedrukowana tamże w roku 1842: Pięć filarów. * Miechowita lib. że dokonali żywota ci. Benedykta. na biskupstwo krakowskie. jest na cztery lata. ale w jednym hymnie znajdują się dwa takie wiersze: Choć się przez Barnabasza wszystko odesłało. iżem ją kupił i zapłacił nieboszczykowi Piotrowi. postanowił król ostatecznie nie karać ich śmiercią tak. 2 cap. Mateusza. wszystkie drogi czatami obsadzić kazał. przezna. który jako umarł. o którą pozwali biskupa przed króla przyjaciele nieboszczykowi. Złoczyńców zasie znaleziono. albo gdzie masz tego zapis? Biskup wziął sobie na pewny dowód do 15 . którym prawem dzierży wieś Piotrowin? Stanisław biskup powiadał... Cesarz zasie Henryk świadomy zamiarów Bolesława. ku nauczaniu nowo nawróconych w Polsce”. Rozważywszy.. po wystawieniu na grobie świętych kościoła. albo też — jeśliby się inaczej świętym męczennikom zdawało — dopóty. gdzie natenczas sejmował. 9 mówi: „przyzwolono Benedykta i Jana za wstawieniem się Bolesława. A gdy ich wedle rozkazu królewskiego do grobu świętych przykuto. w której są godzinki i hymny na cześć tych męczenników po dziś dzień w Kazimierzu śpiewywane. 5.

Tamże na tym miejscu wi. wszakże król nie dbał na klątwy biskupie. wszakże niedługiego. A tak dowiódł swej rzeczy biskup.” I wstał Piotr. aby mu Pan Bóg świadka ożywił. abv mię z czyszczu wybawił. Męczeństwo św. iż Piotrowin przechodził po wierzchu wody. wziąwszy z sobą kilku dworzan i ony. pozbierali one sztuki i złożyli społu. do czego im nic: a iż też temu świętemu mężowi trudności zadawają niewinne. którego biskup przed sąd królewski przywiódł. czyli zasię do grobu iść? Powiedział: iż wolę wieczny żywot mieć. Dotąd legenda z kronik wyjęta.trzeciego dnia. iż się społu zrosły wszystkie sztuki. tam zeznał Piotr. Tamże karał przed królem przyjaciele słowy. tknął go laską biskupią a rękę mu podał i rzekł: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. dalej dodaje powieść gminna. Piszą kronikarze. Pietrze wstań. Także i uczynił: wstąpił zasię w grób. jakby biczem trząsł po wodzie. Strzemieniowie. co pomagali tego królowi. a rzecz sprawiedliwą zeznaj. zabił biskupa we mszą na Skałce w ko. który spytał potem Piotra: jeżeli chce być żyw. oni gdy chcieli tak uczynić.ściele. Skoro po odejściu króla przylecieli orłowie i strzegli ciała św. oczy zawarł przysypan ziemią. 16 . jedno proszę. Stanisława przez trzy dni. a nigdy już nic umierać: któregom już blisko.dziano świece gorejące w nocy. tam się cud okazał. które w kęsy rozsiekane było. tedy aż za Wisłę chodził przez most na Skałkę. co skarżyli o bliskość wsi Piotrowina. iż co rok w rocznicę wskrzeszenia Piotrowina pokazuje się przez Wisłę pod Solcem ścieżka. jakoby zawsze któryś członek familii cierpiał pomięszanie zmysłów. iż to byli Jastrzębcy. gdzie był kościół św. Srzeniawowie i Drużynowie. kazał go ode m^zy przed kościół wywieść. iż się upominają tego. Stanisława na Skałce Bolesław Śmiały powróciwszy z wyprawy na Ruś wylał się na rozpusty i gwałty. iż przedał biskupowi wieś Piotrowin i wziął zupełną zapłatę od niego. Potem wszedł do kościoła św. Gdy przyszli na Skałkę. jest to na pamiątkę. Tomasza w Piotrowinie. takoż. 6. jednego czasu szedł za nim. módl się za mną do Pana Boga. O którym król dowiedziawszy się tam. * W niektórych familiach polskich tych herbów utrzymuje się podanie. a w tym czasie kazał pościć wszemu duchowieństwu i modlitwy czynie. chcieli drugi raz. padli wznak. choć przed nim zapowiadał mszy mieć i innych świętości w kościołach sprawować. i sam gdy miał mszą mieć. kazał odkryć grób Piotrów. Rozjechali się z tego sejmu wszyscy. boć jeszcze w nim mam być do pewnego czasu. aby psi albo ptacy go nie jedli.* Działo się to lata 1079 dnia 8 maja. a gdy kapłani przyszli. Michała. czego nie mogąc ścierpieć biskup krakowski wyklął go. Przeto on potem sam szedł. który by rzecz sprawiedliwą zeznał przed prawem.

przedniejsze natenczas u Pomorzan albo Kaszubów miasto miejscem przyrodzonym obronne i ręką dobrze obwarowane. w duńskim kraju. Dopiero to Piotr Duńczyk bierze się do budowli i zewsząd cieśli i mularzy sprowadza. ściągnął wojska pod Kruszwicę. Żal mu było oczu i uspokoić się nie mógł. gdy oto w dzień jasny na oko wszystkim prawie żołnierzom pokaże się na samym wierzchu kościoła kruszwickiego nadobny młodzieniec białym odzieniem przełyskujący. a Pan Bóg ci wzrok powróci. a Pan Bóg ci wzrok powróci. król zazdrosny kazał mu miecz rozpalony do oczu przyłożyć i tak go pozbawił wzroku. które w ręku trzymał przeciwko miastu rzuciwszy. jak ci rozkazano. A kiedyż to będzie. 17 . wszystką mocą usiłują. skoczył i przed chorągwie wystąpił. a ten go ofuknie: — Cóż to za pycha. człowiecze! Co za nieposłuszeństwo Wszakżem ci trzy klasztory i siedm kościołów stawiać kazał. Cóż więc czyni? Oto jedzie do Krakowa po radę do tamecznego biskupa. Tam wojsko wszystko z weselem natychmiast tabor ruszywszy za onym hetmanem od Boga danym pospiesza. a pomodliwszy się gorąco wyszedł i powiedział do pana Piotra: — Piotrze! Wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. kiedy im się czego zechce. że ociemniał. że jeszcze mało mieli Prusacy i Pomorzanie na onych klęskach. A skoro pod Nakło. ale cóż potem. biskup idzie do kościoła na modlitwy. I już obóz ruszyć mieli. — Czyń. przyciągnęli. a długoż to tego czekać? — zapytał się Piotr z niecierpliwością. gdzie o mały włos onegoż dnia miasta zaraz nie wzięli: jedno. częścią bramy wyłamać. młodzieniec on jabłko złote. znamienite zwycięstwo wziąć z nieprzyjaciela pewnie sobie obiecując. co mówię — odrzekł biskup — wystaw trzy klasztory i siedm kościołów. O Piotrze Duńczyku Piotr Duńczyk był to pan wielki i hojny. że ich doskonalsze zwycięstwo z nieprzyjaciela bezwiernego czekało. Oblężenie Nakła Bolesław Krzywousty rozumiejąc. Powraca więc do Krakowa do biskupa. Nieborak tą rażą pychę zdjął z serca. a potem do Polski wyprawił. które im zadał. kochał się był w żonie króla swego gdzieś tam daleko. Postawił trzy klasztory i siedm kościołów i natychmiast przejrzał. natychmiast zniknął. Idź i czyń.7. jak to zwyczajnie wielcy panowie. Na nic się to wszystko nie przydało i po staremu był ciemny. aby go Bóg oświecił. A nasi częścią drabiny przyszańcowawszy na mury wpadać. 8. skąd potem. gdy się wszyscy zdumiewali. oto chciał być mędrszym od biskupa i wystawił trzydzieści klasztorów i siedmdziesiąt kościołów.

którym przyszła. Gdy poskoczył ku nim i ciekawie się przy. a tu bieży tłum niewiast w czarnych szatach. a właśnie siałem tę pszenicę. bo gdzie wczoraj siał. ty zaś odpowiedz. Właśnie już słonko było zaszło. czyśmy tędy nie szły. — Dobrze — rzekł góral.Biada tobie.. Nie wyszedłszy jeszcze z podziwienia.” A Paweł odpowiedział: „Dobrze by mi miłosierdzie Boże uczyniło. przeto też trzykroć był w więzieniu. tedy go rohatyną z gniewu przebił. a poprzedzał je ksiądz. że widział przed nim wilka. żeśmy szły właśnie.9. Zaczem dopiero jął pokutować... człowiecze! A cóż tak późno robicie? — Pszenicę sieję — odrzekł góral. Pawle. Jutro tu będzie gonił srogi nieprzyjaciel za nami i będzie pytać się.” Ten to biskup był przy tym tak myśliwy. Też i mnich jeden jawnie to zeznawał. kiedyś siał pszenicę na tym łanie. tedy zrobisz. tedy psi około niego chodzili i z sokoły przed nim myśliwcy stali.” Co nie tylko sam słyszał. Jednego czasu będąc u dominikanów. a tu nowy cud. 10. I tak tatarska pogoń wróciła się tym samym szlakiem. Paweł z Przemankowa Ksiądz Paweł z Przemankowa zły był człowiek i wszystko w Rzeczypospolitej mieszał. by mi tak długo przedłużyło żywota. Tatarzyn znowu błaga go. żebym wypokutował za swe grzechy. że gdy mu kto z sieci zwierza zepsował. Wtem drogą posłyszał jakiś szelest — spojrzy. ale i ci co przy nim byli. coc powiem. mnichów w Krakowie. a on jeszcze nie skończył swej roboty. iż gdy mszą miewał. a nagrodzęć hojnie. ale nim zdołał się onej pani pokłonić. tam dziś bujają pszeniczne kłosy. a będziesz żyw jeszcze siedm lat. Pani Kinga Niedaleko Krościenka nad Dunajcem siał góral pszenicę pod zimę. Nawet trafiło się to. człeku. — Szczęść ci Boże — odpowiedziała — ale jeśliś poczciwy człowiek. I przeto zasię usłyszał taki głos: „Odpuszczone tobie będzie. co ją był wziął z klasztora i płodząc z nią niecnotę. już jej nie było. co ludzie rozumieli o owej mniszce ze Skały. duszę jej zabił. Nazajutrz wstawszy do świtu idzie na pole — patrzy. ale góral odpowiada: widziałem ją. czy nie widziałeś tu wczoraj pani Kingi? — Widziałem — odpowiedział — jak szła tędy z siostrami. dolatuje go tętent jazdy — spojrzy na drogę. co niósł krzyż pański. kiedy siałem tę pszenicę. a on się wspiął na przednie nogi mówiąc do niego człowieczym głosem: „Biada tobie biskupie. boś wziął i zabił”. a tu ćma Tatarów. w końcu grozi mieczem. wysunęła się jedna niewiasta z tego orszaku i rzekła: — Dobry wieczór wam. szła tędy. Pawle niebożę. 18 .glądał. dla twojej skruchy i będzie się już lepiej wszystko działo. Jeden przypada doń i pyta: — Powiedz mi. których było do 70. usłyszał głos z nieba taki: . i lepiej żebyś się był na świat nigdy nie rodził.

Czterdzieściu dziewięciu męczenników sandomierskich Tatarzy wpadłszy do Polski pod hetmanem Nogajem. Jednego razu. czytać czy milczeć? Ośmieliwszy się na koniec. a natomiast gorsze posłali zakonnikom. gdy pięćdziesiąt księży z przeorem swoim Sadochem było na jutrzni. sam nie wie.11. że po otworzeniu drzwi nie było nikogo. nikogo jednak nie znaleźli i wziąwszy to za przypadek dalej ciągnęli wesołe krążenie kubka. aż się krew potokami do Wisły lała. dało się słyszeć kołatanie we drzwi. które zaraz po przeczytaniu w ręku ich zniknęły. Piastował on urząd komandora maltańskiego aż do r. iż w klasztorze dominikanów sandomierskich. 12. braciom na Salve Reginae wynijść kazawszy. wszystkim zadał śmierć męczeńską. Biskup Gamrat Gamrat umierając zapisał na klasztor dwie beczki doskonałego wina. 1543. Sadoch rzecze: umrzeć potrzeba. długim kołataniu wszedł Gamrat w biskupim stroju i uderzywszy o stół pastorałem rzekł: . A gdy na klasztor gwałtownym pędem nieprzyjaciel uderzył. Wawrzyniec Powodowski. Chociaż po tym widzeniu wino zostało wrócone do klasztoru. nadspodziewanie literami zobaczył złotymi pisane te wyrazy: Sandomiriae quadragintata novem martyrum. quadraginta etc. Wtenczas to zdarzyło się. co zobaczywszy. boście testamentu nie spełnili. Wtem mocniejsze powtórzyło się kołatanie.. w którym przeniósł się do wieczności. przyszli pod Sandomierz i tyle ludzi wyścinali. Wreście po trzecim. lecz wykonawcy ostatniej woli przywłaszczyli je sobie. co ich tym więcej przestraszyło. kiedy się zahulali przy tym skradzionym winie. Napis na nagrobku tym mówi: iż po śmierci przez rok cały (dziwny pobożnymi i tajemniczymi zjawieniami) z grobu wychodził i podczas mszy uroczystych 19 . na takie czytanie zadumiały przeor i z bracią za rozkazaniem na podanej sobie księdze obaczył ów napis złotymi literami. braciszkowie. drżącym głosem dekret przeczytał złoty: Sandomiriae. jednak ci nieskrupulatni wykonawcy testamentu w przeciągu roku umrzeć mieli.Winniście mnie restytucję. jednak po małej chwili zaczęli swój przestrach zatapiać w doskonałym winie. 13. Pan Bóg cudownym sposobem ostrzegł ich o bliskiej męczeńskiej koronie. kawaler maltański W kościele katedralnym w Poznaniu znajduje się grobowiec Wawrzyńca Powodowskiego. więc wesoło umierajmy. Zaczem im św. gdy bowiem nowicjusz Martyrologium jutrzejsze czytać zechciał.

z których bardzo obficie krew płynęła. Naradziwszy się przeto prałaci i kanonicy odprawili za niego rozmaite nabożeństwa. Procesja duchów Przed ową okropną wojną z Kozakami i Ukrainą pokazywała się w Barze na Podolu procesja umarłych. przybrawszy postać pokorna. a gdy był w Czechrynie chowan na katafalku. gdy czerńcy służbę zaczęli. jęczał i wzdychał. Wtem się cerkiew zapaliła i tak godny sprawom swoim pogrzeb Złotaryńko odebrał w ogniu. z cerkwi uciekł. iż takowe okazywanie się w kościele zmarłego Powodowskiego karą było za jego naśmiewanie się za życia z płonnego. Czemu. zdumiał się drżąc od bojaźni. w dzień sam pogrzebu.śpiewanych u wielkiego ołtarza z dobytym mieczem podczas ewanielii świętej między stallami prałatów i kanoników a stallami niższego duchowieństwa widocznie stawał. Złotaryńko Bóg nie przepuścił Kozakowi Złotaryńce za jego morderstwa. trup jego z trumny się podniósł i znowu pokładał. które według ceremoniału akolici nosić powinni. a w ich nieobecności kanonicy. Nie zemścisz się niewinnej krwie naszej wylanie. aby kawaler maltański w czasie nabożeństwa pałasz dobywał i nim w powietrzu przed ołtarzem machał. a gdy trzy razy trup zawołał: Uciekajcie! uciekajcie! uciekajcie! — wszystek lud strwożały ze swym pryncypałem Chmielnickim. Podanie dodaje jeszcze. podniósł do góry ręce. jednostajnym wołaniem pomsty do Boga mściciela wołała. 20 . 15. lichtarze wielkie z woskowymi świecami. Po ukończonej zaś mszy niknął. a tak ustało na koniec owo okropne zjawisko roku 1544 dnia 26 kwietnia. zabit bowiem pod Szkłowem w Litwie. Co lud wszystek obaczywszy. który przy tym był i na to patrzył. która od kościoła do kościoła chodząc. z dopuszczenia Boskiego. czyli z czartoskiego naigrywania. Wiekuisty Panie. 14. około stojącym bardzo strasznym. jak mniemał. zwyczaju. gdy wielu nie wierzyło. takie podnosząc pienie: Pókiż niebo i ziemię. trzymali w ręku sami prałaci.

po jednej połowie zjadam. otoczona przydwornym orszakiem. Zajęty pracą. Królowa Bałtyku W głębinie wód Bałtyku wznosił się za dawnych czasów pałac królowej Juraty. tam gdzie rzeka Święta hołd memu królestwu Płaci. pan nieba. prosząc do siebie na gody i spoiną poradę. morze ciche. Kochaj mię. ukazała się w sali. ziemi i morza. lecz gdy go urocze doszły śpiewy. jednak ci przebaczę pod jednym warunkiem. a okna z diamentów. z bursztynowym berłem w ręku królowa morza. Skoro z nami mieszkać będziesz: Śród nas będziesz morza panem. a echo) już roznosi po wybrzeżu słowa ich pieśni: Biéda ci. które tak lubię. Nadszedł dzień naznaczony i zaproszono boginie przybyły. Razu jednego rozesłała królowa wszystkich szczupaków z listami do najznakomitszych bogiń Jury *. Rzekła i natychmiast sto łodzi bursztynowvch pożeglowało dokonać okrutnej zemsty. a wszystkim przewodniczyła z koroną na głowie. Takiej śmiałości nie można puścić bezkarnie: oto gotowe czekają nas łodzie. Naszymi pląsy i śpiewy zwabimy go na dno rnorza udusim w uściskach i oczy żwirem zasypiem. gdy królowa skinieniem berła każe się uciszyć towarzyszkom i tak do zdumionego rzecze: — Stój. ja sama do własnego stołu ani jednej nie śmiem ułowić rybki. I naszym kochankiem będziesz. Fląderki nawet. wtenczas królowa. chodź do łodzi: U nas wieczne tany. Żaden najmniejszy robaczek. My obdarzym boskim stanem. bo właśnie o lej poże zwykł on zarzucać sieci. słońce pogodnie świeci. jak siedząc na brzegu rozwijał sieci. Ściany tego pałacu były z czystego bursztynu. Teraz zaś jeden nikczemny rybAk Castitis znad brzegów moich posiadłości. żadna najdrobniejsza rybka nie miały przyczyny skarżyć się i narzekać. otaczają go morskie panny i swymi wdzięki do siebie wabić poczną: O. Słyszy to rybak i ujęty zdradliwa ponętą już chce się rzucić w objęcia bogini. Porzuć pracę. rybaku młody.16. Dźwięk coraz milszy się rozlega. gody. mojej opiece i władzy poruczył te wody i wszystkich mieszkańców w nich będących. Podobała mi się twoja uroda. Wszyscy żyli w pokoju i zgodzie. nikt się na życie drugiego targnąć nie odważył. Nasz śpiew troskę twą osłodzi. płyńmy nad brzegi Szwenty. Stanąwszy boginie blisko ujścia rzeki postrzegły rybaka. Płyną. uprzejmym ukłonem powitała gości i zasiadłszy na bursztynowym tronie tak mówić zaczęła: „Miłe przyjaciółki i towarzyszki moje! Wiecie to dobrze. Lecz jeśli- 21 . młody. progi ze złota. jeden nikczemny śmiertelnik ośmiela się naruszać spokojność niewinnych moich poddanych. a drugą nazad do wody wpuszczam**. zwrócił wzrok na wodę i ujrzał sto łodzi bursztynowych i sto przecudnych dziewic. a będziesz szczęśliwy. imać w sieci i na śmierć wskazywać. zrazu nic nie uważał. same byłyście świadkami moich łagodnych i szczęśliwych rządów. dach z łuski rybiej. niebaczny! Zbrodnia twa wielka i godna kary. gdy ja. iż wszechwładny mój ojciec Praamżimas. rybaku piękny.

a woda wyrzuca kawałki bursztynu — to są szczątki pałacu królowej Bałtyku. Wreszcie pojednał się z królem tamecznym. ponieważ królowa Jurata bardzo one lubiąc wszystkim drugą połowę poodgryzała i nazad do morza wpuściła. 22 . 17. samą zabił i bursztynowy pałac na drobne roztrzaskał cząstki. Rok już mijał. Miał konia nazwanego Jodź. pnącymi się jedna na druga. Za to co wieczór będę przypływać do ciebie i na tej górze. przykryli ich dwiema. * Tak się nazywa morze u Litwinów. Rozmawiał z księżycem i znał nieskończenie wiele gwiazd po imieniu. Dlatego to teraz. gdyż oba czarownikami byli. On przebywał na swoim statku morze od brzegu do brzegu świata prędzej. Witolf Był to człowiek nadzwyczajny: przeszłość wiedział. słychać jęk z daleka — to jęk biednego rybaka. Kiedy u pewnego króla biesiadował. iż fląderki dlatego jedno mają oko i postać jakoby połowy ryby. która odtąd od twego imienia zwać się będzie Castitv zawsze zobaczę się z tobą. aby rodzaj takich olbrzymich zwierząt rozmnażał się. teraźniejszość rozumiał. przyszłość zgadywał. jak co wieczora królowa Jurata przyjeżdżała na brzeg i na górze widywała się z kochankiem. przymuszony jest opłakiwać swoje nieszczęście. która miałaż podobne przymioty: ale bogowie nie chcąc. brzegi zaś — pojuris. niżeli kto mógł przez Niemen przeprawić się. Witolf z rozpaczy oddalił się ze dworu tego króla i kiedy powracał z wojskiem na zawojowanie jego królestwa. gdy wicher morski zaburzy fale.byś wzgardził miłością Juraty. górami. koń Witolfa zszedł się na błoni z klaczą królewska. A gdy jednego roku wróciła królowa do swego pałacu. Nic zbliżaj się do nas. który rozpruwszy morskie bałwany uderzył w mieszkanie królowej. ** Litwini i Żmudź mniemają. spuścił z nieba piorun. Po czym zniknęła królowa z całym orszakiem. z którym walcząc pokonał go i niezmierne skarby zabrał. przez jedno ucho wchodził. a za dotknięciem mego berła zginiesz na wieki. że bogini poważyła się ukochać śmiertelnika. bo byś zginał. Rybaka zaś Praamżimas przykuł na dnie morza do skały i położył przed nim trupa jego kochanki. wtedy zaśpiewam ci taką piosnkę. na który wiecznie patrząc. lecz Perkun dowiedziawszy się o tej schadzce rozgniewał się mocno. Królowie do jego rady i woli stosowali się. Pałacem jego była głowa owego konia. że wnet będziesz w mej mocy. na którym wiatry wyprzedzał. przez drugie wychodził. Młodzieniec wybrał i zaprzysiągł jej wieczna miłość Królowa na to: — Teraz już jesteś moim. trafił pod tąż górą na smoka Pukisa.

w której dnia pewnego napotkał rotę czarnych rycerzy. pomyślał sobie Oferusz. Czego szukasz? — Szukam diabła — odpowiedział nieulękniony Oferusz — ażeby u niego służyć. mój przyjacielu. a był mu jak prawa ręka przydatny. on chcąc jej grób usypać. Był to człowiek tak ogromnego wzrostu. — Ja jestem diabłem — rzekł wódz czartowski i podał rękę Oferuszowi. z pazurami u rąk. dawnym czasem żył na świecie pewien wielkolud nazwiskiem Oferusz.18. a kiedy mu matka umarła. że w wielkim palcu swojej rękawicy wyprawił siostrze wesele. Dlatego to woda morska jest gorzka i słona. Podobało się to bez wątpienia Oferuszowi. aby się udał na dwór pewnego króla. nabrał w but swoi ziemi i wytrząsnął ją na ciało matczyne. Potem wyszedł Oferusz na wędrówkę i szukał pana. który nie znał wyższego od siebie i nie znał. nie odstępował odtąd na chwilę boku mocarza i był jego najulubieńszym powiernikiem. Postrzegłszy ją dowódca zatrąbił co tchu na odwrót. Pewnego dnia wyruszyła cała owa rota po zdobycz do pobliskiego miasta i przybyła na drogi krzyżowe. Krysztofor * Przed bardzo dawnym. a z widłami w pazurach. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał Oferusz. Tam zaś. kędy stała Boża męka. co to strach w życiu. który by ze wszystkich był najmocniejszy i najpotężniejszy: u takiego pana jedynie chciał służyć. więc jesteś słabszy od niego. Słysząc to król bogobojny przeżegnał się krzyżem świętym.zostać. — Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał się Oferasz. — Kiedy ty się diabła boisz. ile mil góra nad ziemią sterczała. który odtąd boku jego nigdy nie odstępował. i wzniosła się góra aż pod obłoki. który jeszcze był poganinem i nie znał zwyczajów chrześcijańskich. postanowił więc całe życie na dworze po. a była to przepaść tyle mil głęboka w ziemi. skąd owej ziemi nabrał. W pośrodku siedział najczarniejszy i najokropniejszy na tronie z głów trupich i kości ludzkich i wrzasnął rykliwym głosem: Oferusie. że jeden z sług królewskich wymówił w gniewie imię diabła. Nad przepaścią usiadł Oferusz i płakał rzewliwie. a wszystkie łzy jego w otchłań kapały i zrobiło się morze. z rogami na głowie.Gdzie jest Chrystus? 23 . że się boję Chrystusa! — odpowiedział diabeł. Radzono mu tedy. więc jesteś słabszy od niego. I znowu diabła opuścił. Ale zdarzyło się pewnego dnia. pójdę więc służyć Chrystusowi. Przybywszy do niego Oferusz popisywał się ze swoją siłą i został mile przyjęty. powstała przepaść. Ty się boisz Chrystusa. — Pójdę ja zatem służyć u silniejszego pana — zawołał Oferusz i zaraz dwór królewski opuścił i powędrował na puszczę. — Zrobiłem to dlatego — odpowiedział król — że boję się diabła. — Dlatego. a wędrując po puszczy napotkał ubogiego pustelnika i zapytał go: .

Odtąd więc nazywał się ów wielkolud Krysztoforem i chodził wzdłuż i wszerz po świecie. że świat cały dźwigam na moich ramionach? — Nie tylko świat dźwigasz na swoich ramionach — odpowie. Godną rzeczą zastanowienia jest herb miasta Wilna: Krysztofor święty.miał i pytał powtórnie: — Jak ja mam służyć Chrystusowi? — Módl się a pracuj! — rzekł zapytany. Wiara taka panowała w średnich wiekach. to jest piastun Chrystusa. postea tutus ear. — Zrobię to dla miłości Chrustusa — zawołał Oferusz i przenosił dniem i nocą wszelkich pielgrzymów. Odtąd nazywać się będziesz Krysztofor. które w średnich wiekach z Niemiec do nas przybyły. 24 . * Podanie to. Jestem Chrystus. wtem słyszy głos dziecięcia wołający go trzy razy po imieniu. znużony pracą dzienną. wszelako stało się jego własnością wraz z innymi legendami. Wstał więc bez zwłoki. tonie na środku. to cię przyjmie1 za swego sługę. która dawniej zaledwie kolan mu sięgała. Jeżeli to zrobisz dla miłości Chrystusa. iż stąd kto ujrzał wyobrażenie św. aby nauczać słowa Pana swojego i został za te nauki od pogan ukamienowany. — Tobie — mówił pustelnik — dał Bóg silne zdrowie i ciało olbrzymie. woda się wzburzyła. Podniósł więc głowę i rzekł: — Dziecię! Dziecię! Dlaczegóż ty takie ciężkie? Mnie się zdaje. Krysztofora. Rozpowszechniło się ono. wsadził dziecię na barki i wkroczył we wodę. Krysztoforze. lubo nie jest płodem wyobraźni naszego ludu. Poszedł tedy za pustelnikiem nad bystry strumień płvnący z góry i dowiedział się. Jest też pieśń stara o św. stąd przysłowie łacińskie: Christoforum videas. w imię moje i w imię Ducha Świętego. chcący się przeprawić na drugą stronę. przenoś więc podróżnych na swoich barkach. ale poganin nie rozu. Pewnej nocy zasnął głęboko. którą wyrwał z korzeniem. że każdy pielgrzym. gdy stanął na środku. Modlić się Oferusz nie umiał. bałwany biły z wściekłością o brzegi. wspierając się na ogromnej sośnie. lecz umiał pracować. który świat stworzył.— Wszędzie! — odpowiedział pustelnik. Ale dzisiaj. chrzczę ciebie w imię Ojca. a Oferusz zgiął się pod dziecięciem jak pałąk i pierwszy raz w życiu uczuł strach i drżenie. równie jak często widzieć się dające posągi Krysztofora na domach w Krakowie. miał śmierć szczęśliwą. któremu ty służysz.działo dziecię — ale i tego. szum powstał i wicher. Kazimierzu itd. którą Lelewel w księgach bibliograficznych przytacza.

pełen niegdyś smoków. Pokole zwany. płynęła po żółtym piasku. Anafielas Krąży powieść na Żmudzi około Kretyngi. Woda go z wolna kołysząc w swym biegu. Nędza. Zaledwie wyczytała ten napis. które. to jest do piekła. Gdy wytrzebiono na pole pewny las. w tym zamiarze wybiegła niepostrzeżona. gdyż mienia ziemskie ciążą mu na duszy. rozboje. nazywająca się Anafielas. orszakiem najśliczniejszych wnucząt otoczoną. Bożek mieszkający na szczycie tej góry. ośmieliła się wnijść do wody. z którymi i wyjechała. Rzeka była bardzo miałka w tym miejscu. Lecz próżne były śledzenia. jakie wiosna wydała.siewania z korzyścią zbóż rozmaitych. zapuszcza się królowa w podziemne państwo Pokola. lekki jak piórko. upadłszy jej do nóg. pazury zwierząt. Zaledwie się zbliżała do zerwania mniemanej zdobyczy. głód. dzikość. za nadejściem jednej wiosny. ujrzała śród rzeki wyrosły. znaleziono w nim kamień. przekonawszy się. Królewna znęcona powabem kwiatu. Gdy powróciła do Litwy. których nasiona przywiozła z sobą. Ale gniew jej został rozbrojony czułym spotkaniem: albowiem ujrzała przeciw sobie idącą nieśmiertelną córkę. dzikimi płodami przy. W tym państwie piekielnym panował król. potrzebne są dla prędszego dostania się na nią. Kwiat jeden z najśliczniejszych. Im zaś człowiek był bogatszy. na którym Prze. pod górą mieszkający. nazywająca się Krumine.znaczenie. której obuwie tylko córki przyniesiono. nic więcej prócz łez nie przyniosła. 20. kiedy bogów nie obrażał w życiu. który uwielbiał wdzięki młodej królewny. Staubunas zwanych. Krumine Królowa. podwajała jego piękność błyskaniem świetnych kolorów. że na rzece Roś porwaną została. tym trudniejszy mu przystęp. Kiedy powróciła do swego królestwa. sztuki rolnictwa. Każdy według jego sądu odbiera nagrodę lub karę wieczną. miała córkę jedynaczkę. Pramżymas. chciała matce przysłużyć się świeżo rozkwitłymi kwiatami. sługi itp. może się wedrzeć na górę. iż jest jakaś góra stroma i niedostępna. Odtąd zaczęła nauczać lud ubogi. nadzwyczajnej piękności. Udała się więc dla wyszukania swej straty na wędrówkę po całym świecie. które z okien zamku królewskiego ujrzała nad brzegiem rzeki Roś. Ta. jakie drogie kamienie wydawać zwykły.rodzenia żywiący się. Nieszczęśliwa matka.19. Ubogi. że ktoś z mocarzy panujących nad wodą czy pod wodą ten postępek spełnił. konie. wyryło palcem swym przed wielą wiekami od bogów naznaczony los dla córki Krumini. Inaczej grzesznego bogacza smok Wizunas. domyśliła się. ale zezwoliła na przepędzenie z nimi lat kilku. który się zdawał być nad samym brzegiem. Królowa nie tylko dała się przebłagać. 25 . znikły tułactwa. ze wściekłością pałająca gniewem i zemstą. jako jest pełen sprawiedliwości. Dlatego paznokcie długie. sądzi umarłych z ich postępków za życia. pożre i równie jak ubogiego grzesznika złe wiatry uniosą. oręże. dno rzeki się rozwarło i została porwaną w otchłań podziemną. zrzuciwszy szkarłatne obuwie. na którą cienie umarłych wdzierać się muszą. Pragaras. wzywały przebaczenia dla matki swojej. Atoli nabyła umiętności uprawy roli i za.

czegoś w domu nie zostawił. cały jego dom tak był nędzny. gdy posunąwszy się wyżej rzeką. wyratowałem cię od śmierci — rzecze szatan — a teraz dowiedz się. Nemon Na Żmudzi nadniemeńskiej krąży takie podanie: Żeglarze przybyli zza morza żeglowali w górę Niemnem. gdzie stanąwszy obozem. Upłynąwszy Dubissą w górę całą milę. ale szatan go pochwycił i z wody wyciągnął. Rumszys się namyślił. doszedłszy do ujścia Dubissy. dziś mieścina tak zowiąca się. z płaczem więc w nocy powraca do domu. Dalej płynąc dostali się w puszcze niezmierne. że aż lód od nich odtajał. kiedy przeznaczeniem twoim ]est być najbogatszym i najszczęśliwszym człowiekiem. po której pierwszy żeglował. W drodze już skutek obietnicy się okazał — piękny rumak z złotym rzędem stanął przed Rumszysem. że drogę do tej świątyni znaleźli. lecz gdy to było próżnym. dostatki. to miejsce nazwane zostało Eiragołłą i tak do dziś się nazywa. Gdy już był blisko domu. szabla i dzwonek. a w nim futro. próbował wykuć ją kamieniem. będziesz bogatym. wypoczywali na brzegu z żołnierstwem swoim. Ubrał się tedy. dowiedzieli się o wyroczni będącej blisko źródeł tej rzeki. śpiewano śpiew oznaczający radość. gdzie natrafiając wiele przeszkód do dalszej podróży mawiali: E-ira gałas — nie ma końca. wzięła miano Niemna. rzekli: Czekiszkim znoka — utkwijmy chorągwie. że wnet zezwolił na warunek szatana. co było przyczyną nazwania miejsca Szeradzia. Idzie więc do Niemna. to cię 26 . śpiewali: Sze radom. To dało powód nazwaniu Czekiszek. Gdy się miał rzucić w wodę. dalsze usilności przekonały. miał na sobie wór. drwal ubogi. że bylebyś zapragnął. siadł na lodzie i tak gorącymi łzami płakał. ale musisz dać mi wprzódy to. dzieci zaczęły się chować za piec. a przerębli nigdzie nie mógł znaleźć. usłyszał jęk zgłodniałych dzieci. Wódz tych żeglarzy i wędrowników nazywał się Nemon. co go taką rozpaczą przejęło. znikąd zresztą niczego się nie spodziewał. Rumszys Stary Rumszys. — Słuchaj. że jest koniec: Bet ir gałas. nadbiega szatan i rzecze: — Czego sobie masz życie odbierać. dziś miasteczko Seradnik. rąbiąc drzewo złamał siekierę. tuśmy odkryli. a żona rzekła: Mój mężu! Pókiś był biedny. 22. z radości więc. Rumszysie.nagość przemieniły się w obfitość. siadł na konia — lecz go nikt w domu nie poznał. od niego rzeka. ze postanowił się utopić. 21. stąd nazwanie miejsca Betygoła. Lud ubóstwiał swoją królowę i nauczycielkę najpożyteczniejszej sztuki. że można dojść do zamierzonego celu. rzeka była zamarznięta. Lecz. — Rumszys rozśmiał się gorzko i wskakuje w przerębel. przepych i miłe rolnicze obyczaje.

— Przeklęty! — zawołała — a toćeś własne dziecko zaprzedał.jej przygodzie i pierś daje niemowlęciu. Woda na tym miejscu wrzeć i kręcić się poczęła. żeby nabrał mocy i szatana zwojował. jakoby obchodząc gody weselne tej nieszczęśliwej pary. co i teraz jeszcze się dzieje. a przez to. mógł wróżyć i widział. żeby niewieściego pokarmu nie zasmakował. ale teraz widzę cię w zlocie. Tu się zasmucił Rumszys. ale to żony nie uspokoiło. co się na drugim końcu świata działo. ukazał się na koniu w żelaznej zbroi. aby się w świątyni wychował. z którego woda z szumem się wali. owszem bardziej jeszcze płakać poczęła. Szatan zawył z rozpaczy. Czasami w towarzystwie rycerza ukazuje się na brzegu rybakom i słyszą przy nich warczenie psa. że szatan nie miał do duszy jego żadnego przystępu.kochałam. śpiewa piosnkę o swo. Gdy to Rumszys uskutecznił. zmieniał się w co chciał. byle zezwolił na jedną próbę. czyli wajdelotkę pomówiono o spółkowanie z nieznajomym rycerzem. sosny same z boru przychodziły i kładły się w porządne zręby. uwolnił pannę i kazał sobie dać z nią ślub nad samym brzegiem rzeki. siedział długo przy ogniu. Wtem rycerz. aż na koniec zniknął zupełnie. a gdy przywdział futro. rzucił kamień w Niemen. wszystko szło. łatwo mu poszło. kiedy od Rumszysa mieszkania tysiąc kroków był zaledwie. miauczenie kota i syk żmii. Długo jeszcze potem nocami przeszkadzał podróżnym. Zgodził się Rumszys i kazał szatanowi na godzinę przed kurami wylecieć z domu swojego i nim kury zapieją. Wieś zbudowana nad Niemnem od Rumszysa Rumszyszkami się nazywa. gdy przyjdzie czas umowy. dzisiaj porodziłam syna. a ów kamień sterczy do dziś w poprzecz Niemna i tworzy próg. przynieść olbrzymi kamień spod Kłajpedy. miało to być w dziewiętnastym roku życia. nie mogłeś tego zapracować. 23. bo na co tylko zadzwonił. zajął się budową wsi. kotem i żmiją i utopić w Niemnie. iż pannę świętą. musiałeś złupić kogo. w którym szatan ma zabrać młodego Rumszysa. gdzie kazał. lecz pomimo wszystkich wysileń nie mógł z kamieniem zdążyć na czas. to brzydzę się tobą. Wajdelotka Koło Rumszyszek nad Niemnem krąży powieść. Diabeł leci. 27 . Rumszys opowiedział jej swoją przygodę. kur zapiał. potem oboje objąwszy się skoczyli do wody i znikli z oczu. Gdy młody Rumszys dorósł. był nadzwyczajnie silny i tak świątobliwych obyczajów. i postanowił zaraz nazajutrz zawieść syna do Krywe-krywejty. Ona wychodzi niekiedy przy świetle księżyca w nocy na brzeg. za to wykroczenie wieziono ją czarnymi dwoma krowami i miano zaszyć w worze skórzanym z psem. Jął więc kusić powtórnie ojca obiecując mu nieśmiertelność. Kogo uderzył szablą. który był przyczyną jej nieszczęścia.

26. który umarł był przed rokiem ze zgryzoty. w którym wzajemnie siebie pomordowali. udusił. i polegli tam oboje w błędnej tej bitwie. czyli upiora. dziś jest rozkopaną. niesłychanie czule witając się i żegnając do lepszego świata. leżąca przy Kalniku w powiecie lipowieckim.24. przyprowadził je pod Kalnik. wedle podania usypane są dla męża i żony. Żona w trwodze uderzyła nie niego z domową drużyną. że mogła być na 200 sążni wysoką. lecz z pozostałej jej części wnosić można. wódz sławny. uduszonej od Satany. a Prakseda wziąwszy go za oczekiwanego Nepromacha. gdy mu Mełanka nie była wierną w dotrzymaniu słowa wyjścia za niego za mąż. W ostatniej chwili błąd swój poznawszy. Mogiła Perepiat i Perepiatycha Perepiat i Perepiatycha. Lecz zaledwo robotę tę skończyła. a na jego wierzchołku położono blachę dla rozpalania na niej ognia ostrzegającego okolicznych mieszkańców o zbliżaniu się nieprzyjaciela. władczyni Kalnika. a na ich zwłokach wojska ponasypywały mogiłę. w wieczór św. 28 . Mąż. w którym Ukrainki zbiegłszy się na wieczornice gotują kaszę i wylazłszy na płot wołają swoich narzeczonych: po takim zawołaniu. Przy skonaniu jednak poznali się. stoczyła z nim bitwę. Mogiły Soroki*. z której strony psy zaszczekają. w której Sorokę położyła trupem. z tej strony narzeczony ma przybyć. wyzwała w osobisty bój Nepromacha. lecz przybył sam narzeczony. gdy nadciągnął Nepromach. * Mogiła Soroki. drugi jej sąsiad Soroka. a we dwóch drugich złożyła pobitych w tym boju obu wojsk mężów. i pochwyciwszy dziewczę. 25. dwie mogiły koło Chwastowa na Ukrainie. chcąc ją wspierać swym wojskiem. Mogiła Mełanki Tak się ta mogiła nazywa od pochowanej w niej ładnej dziewczyny tego imienia. Nepromacha i Praksedy Prakseda. Właśnie na wołanie Mełanki nie odpowiedziały psy. Katarzyny. W późniejszych czasach na szczycie mogiły Soroki miał wyrosnąć dąb ogromnej wysokości. powracał z dalekiej wyprawy na Połowców z wojskiem odzianym w zbroje nieprzyjacielskie. usypała w pamięć poległego mogiłę. Prakseda nie ufając uszczuplonemu przeszłym bojem swojemu wojsku. miała wojnę z sąsiednim władcą Nepromachem.

Wiedziała stara czarownica. że powrócił z wojny wtenczas właśnie. że Turcy odejściem Świryda ośmieleni coraz straszniejszymi się stają. na wierzchołku której leży kamień z wykutym krzyżem. kiedy jeden mołdawski bojarzyn zakochawszy się w onej pięknej dziewczynie obsypał ją bogactwy. a starą czarownicę diabli w nocy aż dotąd topią w jednej studni wykopanej w polu. lecz pokonany. w kierunku Benderu. znalazł Turków nad Dunajem i zaraz wszedł z nimi w bój. który ze swoim wojskiem trzy razy Turków w boju pokona.rzutem. dała odpór hordom tatarskim. wysypywał się taki wał. przez które wszystkiego. którego gdy się napił. kilku z pozostałych jego towarzyszy tę mu usypali mogiłę i położyli na niej kamień z krzyżem. że on już do jej córki zupełne miał prawo. porzuca płaczącą swą narzeczoną. W tymże czasie i ów bogaty bojar przysłał do niego posty z uwiadomieniem. widział jak na dłoni w przyszłości. z drugiej — zręcznym pochlebstwem zapalony. gdzie nurtowała. w pobliżu Podhorzec. że on. z jednej strony niemęskim wy. poi go więc drugi raz zielem. lecz chociaż ta była wierna swemu słowu. jak gwiazda. Wał Olgi W okolicach Zborowa (na Podolu). a nazywał się Świryd *. wodzem Tatarów. w pobliżu stoi monasterek księży bazylianów. Księżniczka ta uciekając przed Batyjem. stracił wszystko swoje wojsko i sam został zabitym. po czym wrócił. Dziewczyna ta bała się i nie lubiła Turków: kiedy więc słali się do niej rozmaici bojary i kniazie. nazywany wałem Olgi. a miała córkę tak ładna. wokoło której na milę nie ma ludzkiego mieszkania. 29 . tym bardziej. że już Świrydowi z Turkami nie wojować. jest mogiła w polu. życzyła skrycie za męża swej córce możnego bojara: powrót wiec Świryda był jej nie po myśli. a sama potem zaczęła wymawiać Świrydowi. że za tego pójdzie za maż. ona powiadała. przemieniała się w mysz i szła pod ziemię i wszędzie. ujęta tymi bogactwy. aby pojąć krasawicę za żonę. Świrydowa mogiła W pan. Kołtowa pokazuje lud ciągnący się przerwami wał. Między starającymi się o nią był jeden bojarzyn dalekiej ziemi. że Świdryd mógł być znanym w dziejach hetmanem Janem Świrgowskim. gdzie zamknąwszy się w grodzie. bo właśnie była wtenczas wojna z Turkami. matka jej jednak. Bezpieczne schronienie znalazła dopiero na Horodyszczu zwanym Pleśnisko. Turcy potem ową ładną dziewczynę zabrali.27. pobije trzy razy największe siły tureckie. * Pan Izopolski domyśla się. choćby z jak małym był wojskiem. Na tym miejscu widać kilkaset mogił. co w swej przyszłości widział. Poszedł wiec na wojnę i po trzykroć nieprzyjaciół pokonał. Było to właśnie wtenczas. a ta mu dała ziela. Podług pieśni poległ on niedaleko Kilji w roku 1574 28. Młodzieniec. zapomniał. godzin drogi od warowni Kilji. kiedy Turcy stali się najniebezpieczniejsi. on usłyszawszy o tym radził się czarownicy. a sam w pole wyciąga. Takie o niej podanie: Na Wołoszczyżnie była jedna wielka czarownica.

Wtem łza jej spadła na twarz śpiącego. którą mimo ciężki żal rodziców i narodu odprowadzono na oznaczono miejsce. schwycili Żmiję nimi za język. Gdy łoskot do gromowego podobny zwiastował zbliżanie się. prośbą i groźbą żądając wydania sobie młodzieńca. siódmą głowę. poleciwszy zbudzić siebie królewnie. Młodzieniec uchwycił broń i w pogotowiu czekał na Żmiję. Wkrótce nastąpili walka. Władca tej ziemi zapobiegając dalszym nieszczęściom ułożył się z potworą tą codziennie dawać jej na pożarcie jednego młodzieńca. Młodzieńcowi temu. ożenił się z nią i wziął w posagu królestwo: żeby zaś nowa Żmija kiedy nie przyszła od morza. gdy ujrzał przed sobą kuźnię. lecz najpiękniejsze poświęcano dziewice. a tak złapaną wprzęgli do gotowego już pługa i odrzucili nim skibę. do dziś nazywaną wałem żmijowym. tak samo jak poprzedzające się zaczyna. i młodzieniec skrył się do owej kuźni. Wał Żmii I W niepamiętnych czasach Kozaczyzny Bóg zesłał na kozacki naród straszliwą potworę nazwaną Żmiją. która całą krainę spustoszyła najokropniej. koleją z każdej rodziny w kraju. która trwała trzy dni i trzy noce. Wówczas nieszczęśliwy młodzieniec był zawieziony na oznaczone miejsce. dotąd obce dla siebie wzruszenie. przybył jakiś nieznajomy młodzieniec. potwór Żmija zamiany nie przyjmował. Żmija trzy razy zalizała językiem żelazne drzwi kuźni i za czwartym razem język na wylot przesadziła. granice swego państwa obwiódł wysokim wałem. Wypadła kolej na królewnę. 30 . już prawie był dościgany. ostatni rodu potomek. natychmiast zaczynały go palić wyziewy z paszczy rozsrożnej i ścigającej Żmii. strwożona dziewica upadki na kolana przed śpiącym bohatyrem i pod uchylonym hełmem ujrzawszy piękną twarz młodzieńca uczuła w sercu nowe. Wówczas młodzieniec odwiózł królewnę jej rodzicom. gdzie święci Hleb i Borys pracowali nad zrobieniem pierwszego pługa dla ludu tej krainy. więcej rycerskie. mając na pogotowiu rozpalone kleszcze. dlaczego by tak go mocno w twarz upiekła? Odrzekła. gdy zbliżenie się Żmii uprzedził gwałtowny szum wichru. którego szczątki do dziś dnia noszą nazwę wałów żmijowych. uprzedzającym o zbliżaniu się Żmii. iż Żmija się zbliża. która trwała trzy dni i trzy noce. to mimowolnym wykrzyknieniem królewny. Żmii. żelazne drzwi kuźni zatrzasnęli i w tejże prawie chwili przybiegła Żmija. czego gdy święci uskutecznić nie chcieli. młodzieniec przedsięwziął ucieczkę. od stóp do głowy zbrojny i o przyczynę płaczu zapytał. wywodząc tylko pochodzenie Żmii. aby był pożarty od Żmii. przyrzekł królewnie wybawić ja od śmierci i dla nabrania siły do walki ze Żmiją położył się spać. zjawił się anioł i nakazał ucieczkę przed Żmiją: dla uskutecznienia jakowej nauczył go modlitwy i Ojcze nasz: jakoż. Próżno cały naród ofiarowywał w zamian swych synów. II Drugie o tychże wałach podanie. czym gwałtownie obudzony zawołał. gdy która z siedmiu głów Żmii upadła pod nogi jej bohatyra. to odpoczynkiem walczących. W sto lat potem przyszła kolej na rodzinę panującą. skoro zaś młodzieniec choć na chwilę przestał powtarzać nauczoną modlitwę. czwartego dnia Żmija została pokonana. gdzie gdy nieszczęśliwa płakała. a święci przerażeni słyszanym szumem wichru. straciwszy ostatnią. w czym objaśniony. Czwartego dnia młodzieniec całkowicie z sił wyniszczony. że wyszła z morza i siedm głów miała i że jej nie młodzieńce. w której był tylko jeden młodzian. gdy się tam został. Wówczas święci.29. przerywana.

Zezwolił ojciec. na której Przybysław dlatego kościół zbudował. a gdy za jej wolą kopać tam zaczęto. mieszkał na górze.III W Kozaczyźnie był hetman Żmija. kazała się wieść po niejakim czasie do Wieliczki. nie kochając męża swego. Ta oblubienica. 31. Żupy solne w Wieliczce Bolesław Wstydliwy zaręczył sobie przez posłów królewnę Kunegundę na Węgrzech. Włościanie mniemają. Stądże tę górę dziś zowią Koniusza. chrobry i wielki wojownik. w lasach pilwiskich jest jezioro zwane Strakbalis (Strukisowe błoto). co by równie bogaczom i ubogim służyć mogło. nadzwyczajnie głębokie. tak aby wszystkie sto stanowiły jedne prawie ścianę. Stanąwszy potem w Krakowie. nie chcąc u ojca brać żadnego posagu w złocie i srebrze. a w każdym pułku kazał na granicy zbudować 10 zamków. którego. Dlatego podzielił kraj na 10 pułków. sprzedał Węgrzynowi do Węgier i tenże koń we trzy lata zasię przyszedł do niego i stado mu wielkie koni z sobą przyprowadził. a w pierwszej bryle rzuconą w Węgrzech obrączkę. Strukis W powiecie mariampolskim. a Kunegunda pojechawszy do żup węgierskich ślubną tam obrączkę wrzuciła. W jednej z wypraw swoich poznał bardzo ładną Laszkę i ożenił się z nią: a chcąc odtąd żyć z żoną. rycerz jeden herbu Śrzeniawa. którą zowią Koniusza. postanowił kraj własny obwarować od napadów sąsiedzkich. po kawałku trupa powieszono i odtąd wały te zowią żmijowymi wałami. a temu się takowy przypadek trafił: Miał konia. znaleziono sól. 30. aby jej darował. Prace te jednak zaledwo w części przyprowadzono do skutku. 32. gdyż żona Żmii. że był w biedzie. Góra Koniusza Przybysław. a samego Żmiję schwytawszy rozsiekali i wszędzie. pod samymi Proszowicami. iż wszystkie ryby w tym jeziorze znajdujące się są pod władzą wielkiego 31 . że to stąd pochodzi. dała o wszystkim wiedzieć swoim braciom. którzy najechawszy królestwo Żmii ogniem i mieczem je zniszczyli. prosiła go tylko na wyjeździe. gdzie tylko były wały usypane z jego rozkazu. lecz zupełnie bezrybne.

ten się na zawsze pożegnał z nadzieją na ten 32 . ona milczała uporczywie i rozweselić się. Tatarzy w jednym ze swoich napadów na Podole porwawszy ją. dla piękności ofiarowali baszy akermańskiemu. w haremie swym trzymał. a jeżeli kto ciekawością znęcony odważył się zakazaną przestąpić granicę i ujrzał cudną twarz królowej. Świeżemu i krasnemu dziecięciu było zaledwie lat szesnaście. gdy się w czyste rozpłynęła źródło: krynica ta zowie się krynicą Paraski Świętej lub Świętą Krynicą. Ten groźny pan raz tylko na rok zasypia w noc świętego Jana. Jeden z rybaków odkrył tę tajemnicę i z licznym przyborem czekał na uśpienie Strukisa. 33. takie jest podanie: Paraska była rodem z Polski. minęła godzina. zmienił czas swojego spoczynku i odtąd godzina snu Strukisa stała się zagadką. Raz wreszcie rozjątrzony oporem wszedł nocą do haremu do mieszkania Paraski i porwał się do niej. Krynica Parascewy O krynicy tej. ponapełniali nim czółna. Po tym zwycięstwie. wpadł w wściekłość. Ryby wtedy korzystając ze snu swojego ciemięzcy gromadami wesoło pluskają po całym jeziorze.szczupaka Strukisa (kusego). rybacy spiesznie zarzucili niewód. mają czarownice i laumy swoje siedlisko. nikt tam żywy nic mógł zbliżyć się bezkarnie. napadła Paraskę w skałach. Skoro tylko zbliżyła się północ. oddalonej u ćwierć mili od Białogrodu (Akermanu) nad Limanem w skałach znajdującej się. Tuż ją mieli porwać. Lasy użwarmskie W lasach użwarmskich na Żmudzi. najdrobniejsza płotka nie może się ukryć przed bacznym jego okiem. 34. i prosił. gdzie się kryła upatrując łódki na wodach Limanu. Ona bvła chmurna. Strukis się obudził. jezioro zawrzało od mnóstwa ryb. Pogoń. Przypisują jej moc cudownie uzdrawiającą i chorzy przyjeżdżają tu do kąpieli. przez opamiętałego a gniewnego baszę wysłana. Turek na próżno chciał ja skłonić ku sobie. sieci rwały się od niezmiernego połowu. a Paraska korzystając z otwartych drzwi i chwili przerażenia skoczyła w nie. gdzie są nieprzebyte bagna i topiele. obsypywał podarkami i obietnicami. lecz gdy nie mogąc chciwości swej powściągnąć jeszcze o jednej toni pomyśleli. W środku tych trzęsawisk mieszka królowa użwrsrmska. i rozchmurzyć nie dawała. olbrzymimi skrzelami wywrócił łodzie. Na próżno zakochany Turek pieścił ją chcąc ułagodzić. minęła straże. Anioł stanął w obronie pobożnej. który więzi je na dnie. co by ją przewiozła i ułatwiła ucieczkę. bo tylko godzinę po północy. ale dusza w niej nad lata i pobożność wielka. spoczywa bardzo krótko. i upokarzał się. zatopił łakomych rybaków i uwolnił złapane ryby. Przerażony muzułman cofnął się. aby się od podobnych uchronić napaści. pobiegła nad Liman wzdłuż brzegu szukając łódki. gdzie najeżone bryły urwisko tworzą. ona się opierała i modliła.

skoro zamarzło. jak dwa węgle rozpalone ze źrenic gorejących pałały. Aż gdy trzeci raz zapuszczą. że z wierzchołka Szatryi tak rozległy odkrywa się widok. Do którego. Sam jeden krocie Krzyżaków swoją żelazną maczugą zabijał. Dziwo w jeziorze krakowskim W wigilię Nowego Roku za czasów Bolesława Wstydliwego widziano widowisko straszne w krakowskim powiecie. z którymi żył niegdyś w wielkiej przyjaźni. ryk ogromny wypuszcza. Dżuga O pół mili przy drodze idącej z Telsz na Olsiudy przedstawia się oku wyniosła góra ręką ludzką sypana. kapłanów z sobą. 36.świat powrotu. Ciało Dżuga przez długi czas było strzeżone od diabłów. aby orężem świętym moc szatańska mogła być odgromiona. 33 . bo wiecznie musiał błądzić po lesie. niejakiegoś w dawnych czasach żmudzkiego rycerza. żony olbrzyma Aleisa. 37. krzyżów i światłości rozlicznych nabrawszy. odwieczne dęby łamał jak trzciny i niebotyczne wywracał góry. gdy nagle wszyscy przestraszeni. Lud powiada. który za życia jeszcze własnymi rękami usypał ten kurhan i na grób sobie przeznaczył. różno się rozskoczą. 35. dopiero szkaradnego. Co widząc. On to Telszewskie wykopał jezioro i przy nim osadę założył. tutaj w wigilię świętego Jana z całego kraju zlatują się czarownice na ucztę. krom sieci pogmatwanej. Jezioro albowiem jedno szerokie czartowska moc opanowawszy. z którego łba oczy. Gdzie. Za ich pomocą cudów waleczności dokazywał Dżuga. straszliwego i wielkiego Dziwa na brzeg wywłóczą z rogami i ze łbem kozim. łowienia w nim ryb i używania wszelkiego ludziom usilnie broniła. sprośnych wrzodów nabawia. grzmot okropny uczyni. podobno najwyższa ze wszystkich gór Żmudzi. gdy niewód zapuszczono. słysząc ze wszech stron złośliwe uśmiechy i naigrawanie bogiń. Tutaj ma być grób Jauterity. Szatryja Szatryja jest to wyniosła góra. a zaraz niektóre ludzie parą smrodliwą zaraziwszy. pierwszym wprawdzie zamiotem trzy rybeczki wyciągnęli rybitwi: wtórym zaś nic. brzydkie ono larwisko pod lód znowu porywa: gdzie po wszystkim jeziorze trzebiąc. iż dwanaście kościołów ujrzeć można. Lud tameczny nazywa ten usyp górą Dżuga. chorągwi. zeszli byli obywatele dla ryb łowienia.

Kiszporg Na miejscu. mających kapelusze na głowie. albo. postrzegł. które natychmiast schował. a kiedy się począł wszystkiemu przypatrywać. Ten zamek dotąd jeszcze stoi. a drugi raz na najwyższym dachu się znalazł.Pewien śmiały parobczak. Kowal. Przez dwieście lat Krzyżacy ten mocny i ważny zamek posiadali. woda nie pomogła. który przybył z Frauenburga. z których sterczały ogromne rogi. ów złoty kielich zgniłą czaszką trupią. był tylko pniem spróchniałym. ten zawsze Krzyżakom nie radził rozpoczynać wojny z Jagiełłą. dano kilka garści pieniędzy. aż póki nie uciekł z zamku. Posadzono go na diamentowym tronie. którzy wojnę z Polską radzili. a starszy go zapytał: komu by zamek powierzył? — odpowiedział zniecierpliwiony: tobie i tym złym duchom. Był tam naówczas komturem Olbracht Szwarcburg. coście wojnę uradzili. odtąd. Zaraz dusza jego poczęła się błąkać po zamku. chcąc iść do stajni. Gdy więc komtur wyciągnął w pole i szedł na bitwę pod Tannenbergiem. a że to w wigilię Bożego Narodzenia się stało. Idzie piwniczy do lochu. na którym go Niemczyki posadzili. i proszono jak na j usilniej. Parobczak został bardzo dobrze przyjęty. Otton z Sangerwic. patrzą: a tu konie stoją. We dwa lata po bitwie pod Tannenbergiem i Grunwaldem kowal z Kiszporgu wrócił z pielgrzymki do Rzymu. zarazem tyle się tu duchów zebrało. Na koniec go dobyli i wszystkich tam co do nogi wycięli. dotąd jeszcze mieszkają tam dusze Krzyżaków. ten chcąc czegoś o duchach zamkowych dowiedzieć się. mieli dawni Prusacy zamek. iż żaden żyjący człowiek w tym zamku wytrzymać nie mógł. Grała cudowna muzyka. aż go lata Pańskiego 1410 z ziemią zrównano. jak inni chcą. Znalazł tam wielkie zebranie kobiet i mężczyzn poubieranych w stroje niemieckie. iż ów tron diamentowy. a tu miski krwią się napełniły. aby pił i był wesół. iż z wielką biedą do siebie przyszedł. ugoszczono wybornym winem ze złotego kielicha. który także na tej bitwie zginął. a tam woda płynie. rozmaitego rodzaju napoje lały się strumieniami i całe zgromadzenie do upadłego tańcowało. gdzie teraz stoi miasteczko Kiszporg (Christburg). zachodzili do lochu i tam — bywało — popili. Raz znowu poczęła mu broda się palić. z kościoła zrobiła się stajnia. poznał go 34 . Nieraz parobcy. iż żaden o świecie nie wiedział. Raz kucharz i pomywacze poszli do kościoła. raz bowiem znaleziono go w studni zawieszonego za brodę. dlatego Krzyżacy ten zamek po niemiecku Christburg nazwali. Te słowa tak starszego przeraziły. Ale starszyzna krzyżacka chciała koniecznie wojny. Parobczak został sam jeden na górze. iż wpadł w gorączkę i na drugi dzień umarł. Toteż tu niesłychane i straszne działy się rzeczy. poszedł raz w południe do zamku i tam zastał brata komtura stojącego na moście. Długo Krzyżacy nadaremnie zamek ten oblegali. któremu ten Krzyżak niegdyś synka do chrztu trzymał. Ta biesiada trwała przez kilka godzin. Ale najgorzej zdarzyło się komturowi. Wtem kur zapiał i wszystko znikło. co się na tej górze dzieje. jak który ze starszyzny krzyżackiej umarł. który się w gruzy rozsypał. Jeśli Krzyżacy — bywało — jeść w zamku się zabierają. dusza jego szła do zamku Kiszporskiego na pokutę. chcący wiedzieć. Sięgnął do kieszeni i zamiast pieniędzy znalazł traski! 38. która tak nieszczęśliwie dla Zakonu skończyła się. co na wojnę z Jagiełłą namawiał. udał się w nocy przed św. Wszyscy więc zamek opuścili. Janem na ucztę czarownic.

panie kumie. panienek i chłopców. przemieniał się w siwego orła i obierał na skałach zamkowi przyległych mieszkanie. który niepomny na oddawaną cześć tym orłom. gdzie gnieżdżąc się. gdzie znaleźli mężczyzn wiele. Potem wyszli z zamku. a rozumiejąc. tam stał ksiądz. nic. kazał więc kowala w worek zaszyć i utopić. któryś słyszał.od razu. że was w dobrym i czerstwym zdrowiu oglądam. jakie to gospodarstwo prowadzimy. W drugiej komnacie wszyscy jedli i pili. Przyszedłszy do pierwszej komnaty znaleźli wiele bardzo ludu grającego w kostki i karty. dopóty sprzyjało szczęście Herburtom. Orły Herburtów W bliskości Dobromila na wyniosłej górze widne po dziś dzień rozwalmy dawnego zamku Herburtów. — Idź i powiedz nowemu wielkiemu mistrzowi. aby Zakon krzyżacki osławić. a ich rodzina z powodu zabicia orła wygasła na owym osieroconym ojcu. 40. za mężne zaś w ćmy nocne i ukąszeniem przepowiadały zgon każdemu z członków tej rodziny. Każdy umierający Herburt. Poszli potem do kościoła. tam tylko na gitarze grano i śpiewano. Od tego czasu orły przestały się gnieździć w skale. Lecz naraz zniszczył wszystką pomyślność jeden niebaczny potomek tego rodu. a z tego poszła nędza i płacz. mówiąc. niewiast. rzekł mu: O. jakieś to tam widział. Pileckie Córki przemożnego domu Pileckich. że mówi do żyjącego człowieka. Powróciwszy z polowania do domu dowiedział się. co też tam się dzieje w tym zamku. jak powiada lud tamtejszy. że już i w piekle gorzej być nie może. a do tego pierworodne. Stamtąd przyszli na wielką salę. jak się stało. Ale ten rozgniewał się strasznie. wtem usłyszano stamtąd żałosny płacz i wycie. cieszy mię. ośmielił się ubić jednego z rusznicy. poszedł do wielkiego mistrza i opowiedział wszystko. Jest tam podanie gminne opowiadające przyczynę wygaśnięcia tej sławnej i możnej rodziny. iż tę bajkę zmyślono. jeżeli zmarły przed zamążpójściem. a kanonicy siedzieli w stallach i spali. 39. coś tu widział i słyszał. jakby miał mszą odprawiać. młode wywodził swe pisklęta. tak bowiem żyliśmy. iż właśnie w chwili zabicia orła skonał jego mały synek. Poszedł więc za nim kowal krętymi wschodami. którego całkiem zdrowego jeszcze w domu był zostawił. o którym takie dziwy opowiadają? — Na co mu duch odrzekł: Chodź ze mną. uciekło szczęście i dostatek od Herburtów. To rzekłszy zniknął. zamieniały się w gołębie. to zobaczysz. Przestraszył się bardzo kowal. że kowal zaczął się strachać i myślał sobie. jedni śmiali się. niektórzy klęli. jednakże chciał dany sobie rozkaz wypełnić. Dopóki orły się gnieździły i dopóki je szanowano. tylko taniec i rozpusta. 35 .

raz że człeka nie zgubił. jaką sobie zasłużył u Pana Boga. Gdy tedy Łokietek pytał. Skała Kmity We wsi Zabieżów. któż mi teraz kościół postawi?! — Aż tu dworzanie widzą króla markotnym. w dolinie przerżniętej pięknym strumieniem Rudawy. 36 . Mając męstwo w owym dniu. a majstra budowniczego obwiesić. To i radość może mieć. drugie. przeto nie bardzo nastawano na jego życie. że mu rodzice odmówili rękę kochanki. o milę od Krakowa. Ze zaś mimo tej omyłki majster ów rzadkim był w swej sztuce i drugiego niełatwo by znaleziono. bo natychmiast porwał dłuto i kawał głazu i wykuł zeń swój wizerunek i powiesić go dał na facjacie.41. Zasię kthory przyjdzie thu. Do niej się wiąże smutne podanie o nieszczęśliwym Kmicie. że mimo tej chyby piękna stanęła świątynia. zjeżdża król Łokietek oglądać budowę i ze zgrozą widzi. mógł rozkazywać złym duchom i zaklinać głupie twarze. natychmiast każe kościół rozwalić. Wskutek zapewne łaski. Cóż się dzieje? Po pewnym czasie. który mu się bardzo podobał. Kamienna figura w kolegiacie w Wiślicy Na facjacie kolegiaty wiślickiej po prawej stronie znajduje się wykuta z kamienia naga postać wiszącego człowieka przepasanego fartuchem. który ze szczytu skały rzucił się w strumień z rozpaczy. Ma strapienie w onym dniu. 43. aby kościół wystawił. że tak popędliwy dał wyrok i raz wyrzekł: szkoda go. tym końcem kazał zrobić abrys. Żaby. czemu był rad wielce. W parę dni jednakże żal się zrobiło królowi. czy majster on wisi? — Odpowiedzieli dworscy. wyjaśnili rzecz całą. Otóż podług tego abrysu zgodził się z majstrem. Stary napis w połowie zatarty maluje nam usposobienie młodzieńca: Kthory z was przyjdzie thu. jako kościół jest mniejszy od podanego w abrysie. gdy już były mury wyprowadzone. z czego i on korzystał. sterczy na przepaścistym wzgórzu Skała Kmity. drzwi i grobla w Wiślicy Był sobie jeden ksiądz w Wiślicy bardzo pobożny i uczony. Nie posiadając się w gniewie. 42. Tho i spokój może mieć. Podanie o tym jest takie: Król Łokietek na podziękowanie Bogu za swoje zwycięstwa postanowił ufundować piękny kościół w Wiślicy. że wisi.

co też ci ptacy prawią. Na dzwonnicy kościelnej usiadło właśnie kilka kruków. Dotąd stoją one bez użytku w kościele wiślickim. że co pierwszego przejdzie przez groblę. iż pod. kiedy papież mszę odprawiał. odezwał się na koniec: — Stareć to rzeczy prawicie. że ani on siebie nie słyszał. iż Wiślica stoi. że chłopa pijanego zaprowadził w błota. kiedy jej kazał na wieczór być u siebie. mości księże? Na moim grzbiecie będzie ci za twardo? — Na tych drzwiach od kościoła! — odrzekł ksiądz. jeden się chwalił. żeby figla nie spłatał. każe się zanieść do Rzymu. Z pierwszych wyrazów domyślił się. drugi. dalej w prośby. że ma jeszcze czas diabłem się posłużyć. Zdarzyło się. — Czy to prawda? — zawołały kruki odchodząc od siebie z podziwu. zrobili rogatkę czyhając na one du- 37 . który tylko myśli. Proboszcz bojąc się. z jakim nieprzyjacielem mają do czynienia. Dziś rano. Przyjechawszy przed pałac ksiądz prosto walił do sypialni papieża. jakie to ptaszki. przeto zebrała go chęć podsłuchać. ale na próżno! Ksiądz. co się nazywa. na koniec temu. coraz okropniejszymi formułami smaga onych biesów. Diabeł wszakże szukając sposobu jakby się wykręcić. że jak przykute nie mogły ruszyć się z miejsca. którego tu brakuje właśnie. a obok niego siedziała prześliczna panna. co szatan wyprorokował. karcąc go ostrymi słowy. a mianowicie żab. ogromne. ale trzeci. odmawiając wieczorne pacierze. jest w Rzymie. Stanął kontrakt między stronami. iż ukląkł i kazał mu się wyspowiadać.miarkował. Opowiadali oni sobie różne ze świata nowiny. a że był to szatan. który wszystko zakasuje. — Cóż takiego? Cóż takiego? — pytały rozciekawione kruki. jakby na jakim ostrówku. Diabły widząc. Cóż się tedy stało? Diabli wysypawszy. a pieniądze zakopał. co kiedykolwiek bies spłatał na świecie. bo miasto drzwi onych z Wiślicy. które grzechotaniem swoim naprzykrzały się ludziom. było prawdą: papież leżał na łożu. w którym diabeł zastrzegł sobie. gdzie siedziały. ksiądz siadł i w mgnieniu stanęli w Rzymie. więc tym ciekawiej słuchał.czas solennej mszy. Uniesiony więc żarliwością chwały boskiej zaklął żaby i ropuchy i odtąd nigdy ich głos nie był słyszan w Wiślicy.to jest zwierzęta. a diabeł czekał na dworze ze drzwiami na plecach. i tak. Pewnego razu tenże sam ksiądz. Posłuszny diabeł wyrwał drzwi z zawiasami. — Oto tak — mówił ów trzeci diabeł (bo to wszystko były diabły) — nasz brat. którą ów ksiądz odprawiał. aby która z jego owieczek nie padła pastwą szatańskiej złości. Wychodzi na podwórze. panowie bracia! Jąć to wiem fortel jednego naszego kolegi. ksiądz spie. który najdłużej milczał. będzie jego własnością z duszą i ciałem. Dopieroż wsiadł na ojca świętego. że był człowiek uczony. Na nieszczęście. Ksiądz. on mu się pokazał w kościele w postaci prześlicznej panny. rozumiał również i głos ptaszy. Gdy zalecieli na miejsce. że staremu sknerze kark skręcił. bo już mało czasu zostaje. kazał mu budować groblę na błotach Nidy. ale się zaraz po. owoż w tych błotach gnieździła się moc niezmierna różnych gadów. zaklął kruki tak.szy się do domu. Ksiądz usłyszawszy to bluźnierstwo struchlał. Po dopełnieniu chrześcijańskiego obowiązku. a znając wszystkie egzorcyzmy. wyjął inne. zakazał. zwyczajem swoim przechadzał się wieczór po nadworcu plebanii. a proboszcz postrzegł. które zaczęły między sobą rozmowę. co ową historię opowiadał. ani jego nie słyszano. pośród niezmiernych błot rzeki Nidy. jakby ratować duszę ojca świętego. diabeł czeka ze drzwiami. zagadł: A na czymże cię zaniosę. więc natychmiast rozlał się smołą. i na tych zataszczył księdza. Nasz proboszcz nie mówiąc ani /słówka sunął śmiało ku onej pokusie i zaraz od lewicy palnął ją po twarzy. musiał dobrze oczarować papieża. czym tak zmiękczył papieża. ale złośliwy bies nie mógł się obejść. aby nikt nie przechodził przez groblę. Wiadomo. — Nic prawdziwszego na świecie — mówił dalej opowiadający — w tej chwili ona tam jest u papieża i siedzi na łóżku obok niego. żabska tak przeraźliwie skrzeczeć zaczęły. dokładną groblę.

Widziano na żywe oczy. wtenczas i pani Starościna rozchorzała. Skoro bowiem odebrano niemowlę. cała w bieli przechadzała się po pokojach. a z ich środka wychylało się sto głów męskich i niewieścich w kolorach naturalnych i właściwych ubiorach. który się urodził dnia wtórego czerwca 1624 r. a po obmyciu położono na stole marmurowym*. gdy przypatrzywszy się bliżej poznali. zwykle w czworoboki. na dwoje 38 . jedna z tych głów cudownym sposobem przemówiła i wyrok zmienionym został.. ale oni nie wierzyli i ustąpić nie chcieli. piorunem dach zapala. której dotąd nikt załatać nie może. 46. a ona sama. nie mogąc się tych nieproszonych gości pozbyć. 44. które misternie są złocone i malowane. zdarzyła się dziwna przygoda zrządzeniem niepojętej w swych cudach Opatrzności. jak niegdyś za życia nieboszczki. Zamek zajęli Niemcy. marmurowe posadzki i kolumny. chcąc porwać co swoje. umarła w drodze. obicia. gdy któryś sędzia niesprawiedliwy wyrok dla strony pokrzywdzonej ogłaszał.na też strzegła go jak oka w głowie. Było się tam czego napatrzeć: bogate obicia. w wigilię Przenajświętszej Trójcy. marmury. w największej furii porwał ją za ogon. że to była świnia! Diabeł widząc się oszukanym. posadzki poniszczyli i wtenczas to poczęło coś straszyć. póki Polska była swobodną. w ogniu staje zamek cały! Wtenczas już obcy wynieśli się z zamku i duch przestał się pokazywać. leży na Kalwarii. Starości. Co nocy zamek o samej północy gorzał od świateł.szyczkę. że wybił jamę. W czasie przyjścia Jana III na świat. Zamek ojcowski Świetny był zamek ojcowski. aż tu coś bieży — oni w skok się rzucą.. niebożątko! Powlekli ją tam gdzieś do wód węgierskich. sprowadza burzę. sama proszki i pyłki zbierała po pokojach. jak nieboszczka poza okna przesuwała się strasząc Niemców. Było tego przez długi czas: aż jednego razu pani Starościna. Głowa w izbie senatorskiej w Krakowie W obszernej izbie senatorskiej na zamku krakowskim jest pułap z belek. ogromne zwierciadła.. 45. zakręcił i z całej mocy cisnął w środek grobli. Odtąd się tu wszystko zmieniło. lustra. Pewnego razu. Stół marmurowy w Olesku. który w tej chwili jak gdyby zrysowany piorunem. póki żyła pani Starościna. między nimi zaś wyrabiane sztuką snycerską ozdoby. wyniosła i poważna. otóż w tej sali było sto takich czworoboków. Lecz kiedy Kościuszko zginął pod Maciejowicami. tak.

Król zrazu kiwał głową. Wonczas to taki powstał płacz i zawodzenie między ludem. Rzecz dziwna przytomnych zasępiła. kiedy tysiące tysiącami pobrali mężczyzn i kobiet. a wielebny ojciec Siemaszko z monastyrku bazyliańskiego. napisał list do krymskiego chana i Tatarzy trzema szlakami wpadli na ziemie polskie. radząc się. co by na to robić. Za to co nocy. chan się uradował ujrzawszy taką ćmę chrześcijańskich jeńców. wyjeżdża na koniu z toni jeziora. pomyślawszy. Ale chan ani rusz. Król Sobek Za panowania króla Sobka tyle w Koronie Polskiej namnożyło się luda. że niemowlę to z poręki wszechmocności chwałę odebrało. Jednego razu. długości najmniej trzech łokci. później nie wiadomo dlaczego. wzdłuż idzie rysa. żal mu się zrobiło. nad brzegiem wielkiego jeziora. że ich od Tatar wykupi. ile stało w umowie. kiedy o tym król Sobek rozprawiał z swoją żoną. iż była obawa. że usłuchał żony i już zaczął się z chanem targować i wykupno jeńców dając w dwunasób tyle. aby porachowawszy głowy odebrał zapłatę. 39 . zwłaszcza kiedy księżyc świeci. królową. jak stał na koniu. znajdujący się przy tym milczeniu. że król Sobek nie mógł wytrzymać i z rozpaczy wskoczył. On zaś słysząc ich jęki i wołanie. gdzie stał kosz tatarski. rozerwał je tymi słowy: „Snadź. kiedy się połowa gąb ujmie.przepękł się. która w całym chrześcijaństwie walor mieć będzie. a wtedy i zboża będzie obfitość. Kiedy swego króla ujrzeli jeńce. zjechał ze swoimi pany. kazano go przeciąć na dwoje i teraz tworzy dwa mniejsze stoły znajdujące się w Podhorcach.” * Stół ten jest czarny. wyliczył tylko za głowę po czerwieńcu i Tatarzy pognali lud w jasyr. było to gdzieś na stepach podolskich. 47. rzekła. ucieszyli się myśląc. popaliwszy. królowa: — Najlepszy sposób: wyprzedajmy lud Tatarom. hasa po okolicznych błoniach. świetna ta jednak chwała w czasie dalszym przepęknie się i polskiemu narodowi szkodliwą się stanie. w bliskie jezioro i utonął. ale w końcu usłuchał rady niewieściej. wraca na dno odbywać długą pokutę. a kiedy kur zapieje. a z głodu pomorek. Dano znać królowi Sobkowi. aby głód nie nastał. Król na oznaczone miejsce. Pograsowawszy.

Jedni mówią.dostatku i nędzy długo się w pobliższych wsiach tułała. Aleksandra Przyjemskiego. chcąc doświadczyć. uszła z rodzicielskiego domu. 50. kazał sobie otworzyć trumnę. a postrzegłszy nienaruszone ciało złapał za wąsy. aż na koniec pojmana. na całe życie zamknął ją w tej wieży. Wąsy Króla Jana Żak jakiś zwiedzając groby królów polskich uskubnął był kilka włosów z wąsów tego bohatera. a nawet we własnym pałacu nie mając spokojności. a oblicze wygląda jakby żywe.* Jest jeszcze figurka wypukłej roboty w wielkim ołtarzu w kościele umieszczona. Tymczasem gdy pociągnął. którą chciał sobie zachować. odwiedził grób ś. bo ciągle widział groźny wzrok pana Przyjemskiego. Zwłoki jego nie podległy żadnemu zepsuciu.Pan Przyjemski w Koźminie W kościele farnym w Koźminie. że najśpieszniej wybiegł ze sklepu kościoła. ale gdy spać kilka nocy nie mógł bo o każdej północy widmo zmarłego króla upominało się groźnie o swoją własność. w nie. w czarnej maszce w tej baszcie zamknięta została. czym tak został przerażony. Wieża czarnej księżniczki w Szamotułach W zamku szamotulskim stoi na dziedzińcu baszta.48.p. 49. wstydząc się pokazać światu upośledzonej od natury córki. 40 . czy mocno siedzą w skórze. Dwa są o niej podania. Drudzy twierdzą. w kaplicy tak zwanej fundatorskiej leży pan Aleksander Przyjemski zmarły w roku 1694. Opowiadają. musiał do grobu odnieść tę pamiątkę. iż gdy jakiś niemiecki feldmarszałek kupił dobra koźmińskie. czyli Szamotuły nazwanym zostało. na świat przyszła. w mniemaniu gminu jest ona obrazem czarnej księżniczki. iż możny niegdyś dziedzic Szamotuł miał córkę. zwana wieżą czarnej księżniczki. Ojciec. wyjechał za granicę i już nigdy do dóbr swoich nie wrócił. otworzyły się oba oczy leżącego ciała. niby Murzynka. że ta księżniczka była córką dziedzica okolicznych włości. która z czarnym na twarzy kolorem. Miejsce to od długiego jej tułania Samotuła. Opuszczona od wszystkich. za karę występnej w oczach ojca miłości. a skłoniwszy serce do młodzieńca ubogiego stanu.

który ponurym cieniem osłania tę pamiątkę. Razem z zamkiem zapadł się i należący do niego ogród.piec. mieszka pustelnik. Palce tej ręki zdają się jakby przesilone. przed kaplicą pokój. lecz po drugiej stronie. i zaklęty równie jak kościół. Wtenczas podziemne przytłumione głosy chorałem odśpiewują jutrznię. a z niego wyrósł dąb ogromny. lecz gdy północ uderzy. Tu przecież prędzej wypatrzyć by go można. skąd się wzięła w tym zamku? Nikt tego nigdy nie wiedział. na tym miejscu został się tylko ko. doznał i kościół w bliskości stojący. Rzadko więc i bardzo rzadko o tym mówili ludzie. co zamek. niknie zjawisko. że nikt prawie wiary temu nie dawał. stara bowiem i głucha wieść krążyła tu kiedyś. Szamotuły były wówczas własnością Łukasza Górki. kto jest ta kobieta. zawiesił. jakoby przed niepamiętnymi czasy w miejscu tym jakaś zbrodnia spełnioną być miała. 52. nikt wiedzieć nie będzie. ale z taką niepewnością i ciemnotą rzeczy. może zbrodniczym. Obraz ten nie ma nic uderzającego w sobie oprócz surowego nieco spojrzenia i ręki jednej nienaturalnie jakoś położonej. dostrzegają częstokroć mieszkańcy okropne widma i słyszą niezrozumiałe głosy. że w Szamotułach długo była więziona Halszka. ale gniew nieba za jakąś zbrodnię dziedzica zagrzebał zamek w przepaści. którego kierunek wskazuje dziś kanał głęboki. Mówiono nawet i o dwóch sierotach. kto ją malował. Zaklęty zamek w Lubaszu Na wysokich wzgórzach Lubasza stał niegdyś zamek. byliby nawet wiecznie zamilkli. z kapturem na oczy spuszczonym. w którym zapewne i cienia prawdy nie ma. bądź to ogniki jakie na błotach się pokazują. całą okolicę spiesznym przebiega krokiem. Tegoż losu. a w tym pokoju obraz kobiety wyższego stanu. Ponura cichość panuje w tej części zaklętego zamczyska. który w nocnych godzinach często się w tym miejscu pokazuje i w zakonnym stroju. Przy pogrążonym w ziemi kościele. skościałe po jakimeś czynie gwałtownym. córka księcia Ostrogskiego. 41 . która się rozstąpiła pod nim. bądź świece grobowe palące się nad ciałem zaklętego właściciela. 51. widać tylko migające się światełka. O nic łatwiej wprawdzie jak o domysł podobny. a z nim i szpaler. na drodze. która się wije między wzgórkami. których ponure głosy częstokroć z śród ziemi się dobywają i pewną są wróżbą jakiegoś nieszczęścia. gdyby widmo ukazującej się niekiedy w zamku kobiety nie wywoływało czasami z pamięci tej bolesnej powiastki. zapadł się on wraz z wieżą i dzwonami. Widmo w zamku rydzyńskim W zamku rydzyńskim jest kaplica.*Współczesny Świętosław Orzelski powiada.

Czeka chwil kilka. O.. długo słucha. ukazuje się kapłan w ornacie ze mszą świętą idący. zdają się błagać za winną. co nic nie.widzą. Zaczyna się msza święta. głowa jego trupią. co przed chwilą było. po trupiej czaszce kapłana zimny pot zlewa się strumieniem. Obracał starzec znaczne swe dochody na miłosierne 42 . gorąco się modli. kiedyż! — odzywa się widmo. poprzedzają go dwa małe szkielety w komżach. bladym. widmo kobiety w białej i długiej szacie. porywa jakaś gorączka niespokojności. lecz jakimeś dziwnym. okropna. o niczym nie wiedzą. ręce kielich niosące kościami tylko. kapłan zasiada w krześle — widmo przystępuje do spowiedzi. Patrz! patrz. Przez całą tę noc. całe powietrze zda się jakąś nasiąkłe okropnością. i bije się w piersi na znak żalu i skruchy. jakiś głuchy grzmot daje się słyszeć nad zamkiem! Drobne dwa szkielety. choć niebo wkoło jest jasne. drugi mszał ogromny. niegdyś warowny. dwa małe szkielety zdają się modłom jego odpowiadać. zapalają się świece na ołtarzu.Widmo to nie kłóci tak nielitościwie spokojności. zamykają się drzwi kaplicy. przepędzał na pokucie i rozmyślaniu późniejsze swoje lata. której nikt w zamku przespać nie może. nad wielkim jeziorem. wreszcie podnosi na kapłana wzrok błagalny i mówi: — Przebaczenia! A kapłan jej grobowym odpowiada głosem: — Nie w tym roku jeszcze! — I kiedyż. jaka zbrodnia jego. Jeden z nich niesie ampułki. znika.paniem. śmielsi tylko bliżej przystępują. Już od jedenastej godziny słychać jakiś szum i łoskot w kaplicy. Wskazuje jej na dwa klęczące szkielety. Roztwierają się same przez się drzwi kaplicy. choć żadnym nie wzruszone wiatrem. kapłan składa i rozkłada ręce. przyklęka. Kryje się służba zamkowa. Okropny widok!. Jeden z panów tego zamku prowadziwszy w młodości życie rozwiązłe. wywiędłym boleścią obliczem klęczy przed ołtarzem. żadne westchnie nie dosłyszeć się nie daje. gościom nawet nocującym w przykaplicznym pokoju. słuchają. jęk tylko długi słychać za nimi i naraz wszystko cicho i ani śladu tego. nie słyszą. czyta w mszale.. Niewiast jednakże i drobnych dziatek snu nigdy nie przerywa. pogodne. tych nawet. w wydrążonych oczach błyska promień oburzenia. Nagle zimno grobowe uderza wkoło. Zdaje się. kapłan słucha i długo. Kapłan ten jest kościotrupem. wznoszą się włosy. Kończy się obrzęd. W chwili tylko podniesienia ciała i krwi Pańskiej głuchy odgłos kościanego dzwonka głębokie przerywa milczenie. twarze ich przecież bledną. a pobliższe drzewa ogrodu. Uderza północ. że coś nadzwyczajnego przeczuwają w naturze. 53. Bije silnie — płacze i czeka.. zaglądają. żaden przecież głos. Ileż to łez i westchnień przerywa tę spowiedź! Wielki Boże! Jakżeż straszliwym musi być wyznanie tego widma. jakby na wrodzoną ich lękliwość względne. klęcząc i modląc się. wiszący obraz kobiety cały czernieje.ła już wszystko i schyla głowę. z rozpuszczonymi włosy.. Wyzna. zawsze się waży nad zamkiem jakiś obłok czarny. cichym tylko o północy przypomina się stą. Spotykają je tylko niekiedy klęczące na korytarzu i zatopione w modłach. gasną świece. jakieś wyraźne chodzenie i ustawianie sprzętów. Kapłan milczy. jakże gorąco modli się wprzódy. jakiż to ciężar piersi jego rozpiera! Spowiada się. jak się to gdzie indziej dzieje. obraca się. Skarbiec w Zbąszyniu W Zbąszyniu po dziś dzień stoi zamek. dziwnie szeleszczą. błękitnym światłem. Jest przecież w każdym roku jedna noc straszliwa.

mówiąc. Jakoż nabrawszy z swoich gruntów ziemi w trzewiki. 54. wezwał nowy dziedzic starego sługę i do skarbcu zaprowadzić się kazał. Proces miał się rozstrzygnąć na miejscu. znajduje się wysoki kopiec. wywiodłem z więzienia. — Gdzie są skarby mego ojca? — rzekł dziko młodzieniec — a kiedy ich nie ma. w gęstwinie tego lasu. gdzie po kilka godzin sam na sam przebywali. — To powiedziawszy. Od strony zwróconej ku miastu wykuta jest niby kapliczka. niecnoto. z urąganiem spełnił zdrowie więźnia mówiąc: — Niech go pasie stary. — Ty więc je przystaw. więc sama dziedziczka Szlachciniec wyjechała. — Tak jest — rzek. nowy pan zatrzasnął za sobą żelazne podwoje i starego sługę samego w piwnicy zostawił. iż ta ziemia. że to nie jej były grunta. Podanie o tym pomniku takie krąży między gminem: Bardzo dawno temu. Obaj częstokroć do podziemnego schodzili skarbcu. którą skwapliwie otworzył. Trzeciego dnia na wieczerzy jeden z gości. a kwitów od nich me żądał — odrzekł sługa. Nie wyjdziesz stąd. czyli herb Pilawa. widząc wielką skrzynię w żalazo okutą. Krzywoprzysiężna pani W stronie północnej za Tarnopolem na Podolu jest gaj nazywany Szlachcinieckim. gdzie się granice rozchodzą. choć dobrze wiedziała. Wchodzi umarły ojciec w śnieżną przybrany suknię i wiernego sługę za rękę prowadzi. od zachodniej półtrzecia krzyża. Wtem nagła niemoc naprzód mowę. Czy tu składał mój ojciec pieniądze swoje? — rzekł.nie — nakarmiłem go. — W tejże chwili otworzyły się nagle ciężkie okowane drzwi prowadzące do poziemnego skarbcu. pod herbem zatarte ślady napisu. cały ten czas swawolna rzesza na rozpuście strawiła. i mieszczanie muszą przysięgać. Skromny sposób życia właściciela Zbąszynia nie podobał się synowi jego. niech go uwolni. w nim schodzą się granice kilku włości przyległych. a gdy zwłoki jego do grobu zniesione zostały. Starzec zniknął. Następne życie jego dowiodło. Dzikie śmiechy towarzyszów rozpusty młodego pana rozlegały się po zamku. że napomnienie ojca pożądany odniosło skutek. lecz w której księgi pobożne tylko i włosienicę ujrzał. w tym samym miejscu padła i nałożyła hołowkoju (umarła). mocno podchmielony. o którą spór się toczył i wyrzekła: przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu etc. na której stoję. jak między mieszczanami tarnopolskimi a włościanami Szlachciniec był spór o grunta. a na nim figura z ciosanego kamienia w kształcie czworokątnego ostrosłupa.. Po pogrzebie tej pani długo bardzo jakaś mara błąkała się 43 . Młodzieniec ten zepsutych obyczajów obłudą nazywał postępowanie ojcowskie. dopóki ich mieć nie będę. Dwa dni przepędził w więzieniu nieszczęśliwy sługa bez pokarmu i napoju. a powiernikiem jego w rozdawaniu jałmużn był doświadczony długoletni sługa.uczynki. jest moją własną! Ale zaledwo wykonała krzywoprzysięstwo. na wschodniej zaś stronie wykuty jest trzewik białogłowski. słudze zaś zemstą swoją na przyszłość odgrażał. z roztrwonionych jego dochodów? — Rozdawał pan mój dochody swoje między nieszczęśliwych. gdzie są kwity. a syn upadł bez zmysłów. jeśli potrafi. stanęła na roli. a wkrótce potem i życie starcowi odjęła. że i ona. teraz niewinność jego zaświadczani.

potem złotowłose dziecię na głowie mające 44 . kazały nań wsiadać Lubrańskiemu. tylko żałosnym jękiem przeszłość wzywa i wspomina. Za to też po śmierci pokutuje w Gosławicach. które prowadząc ognistego rumaka. z którego śmiercią miała się zacząć kole] nieszczęść Polski. nie przeszkadza. Zamek jazłowiecki Rozwaliny spaniałego niegdyś grodu Jazłowieckich na Podolu świadczą o karze niebios. nie topi. piastunka przyszła igrać na brzeg studni zamkowej. zbłąkawszy ich z drogi. przez nieostrożność polujących. mówiąc. jak promień jego tworzy niekiedy w obłokach złotą przepaskę. życie postradała. Zamek w Wyszynie Wieś Wyszyna.po lesie. Gdy bowiem razu pewnego z chłopięciem jednym. w chwilach gdy słońce zachodzi. z ustąpieniem tych pracowitych i przemyślnych ludzi wszystkie nieszczęścia zwaliły się i na miasto. kiedy mu widok zasłaniały. a nawet kilkoletnie dzieci pasące trzodę. 57. Rodzina Jazłowieckich zgasła. w czahary zapraszała przechodzących wieczorem. bo jak mówią włościanie: nie zwodzi. i na onego dziedziców. widywano go otoczonego orszakiem złych duchów. Jest podanie. dzieci końmi po drogach rozjeżdżał. co on też z wielkim płaczem i narzekaniem czynił. córka Melchiora z Górowa. a gród przeszedł na własność Koniecpolskich. wystrzałem. tego imienia dziedzicem. ale nieszkodliwy. że te męki czyśćcowe przeszło od lat sto cierpi. a sługi Boże prześladował zapamiętale. Cień jej błąka się po rozwalinach ojczystego zamku i otaczających go zaroślach. rozpędzała pasące się tam bydło i dusiła owce. a to za wydarcie pewnych funduszów kościelnych. że król Batory polował w tych borach. jaka dotknęła ród Jazłowieckich za to. iż jeden z nich nielitościwie wypędził osiadłych tamże Ormian. pokazują bowiem kamień. Dzisiaj okoliczni wieśniacy. był za życia swego człowiekiem bardzo okrutnym. palił domy. zwany grobowiskiem misia (niedźwiedzia) przez króla ubitego. W czasie tych wspaniałych łowów. 56. Cień smętny. I tej rodziny nie lepszy był koniec. dziedzic Gosławic. ma zamek leżący śród lasów. widują. ówczesnego dziedzica Wyszyna. 55. położona o milę od Warty. nastraszona przez kogoś upuściła dziecię. Lubrański Lubrański.

ciężko na zdrowie zapadł i w kilka dni umarł. Nigdy jej przecież doścignąć nie mógł. bardzo głębokie. lecz pozostała dotąd pamiątka jego kary. że w czasie szwedzkiej wojny. 45 . gdzie leżeć małą wspomniane skarby. nikną mary. jezioro pod Mosiną Za Mosiną między wzgórkami. w pogoń za nią poszli i już ją dopędzili. jeżeli ludzie przed nimi chleb schwytali. znikły ślady dawnej wspaniałości właściciela. Zwyczajem jego było za powrotem z polowania rzucać ze wzgórka. lecz gdy się do niej zbliżał. póki świetniejsze losy dla kraju nie wrócą. znajduje się jezioro Skrzynką. postanowiła oddalić się z tej okolicy i zabrać z sobą klejnoty swoje. tam. ale wróciwszy z łowów. jeżeli się dali psom do chleba uprzedzić. kazał bić psy. Ale i tu okazywała się dzikość tego człowieka. Wkrótce potem upadł zamek tameczny.wianek. Podanie jest. Przez wiele lat widywano cień kobiety unoszący się nad wodą. krzyki obławników. w prawej ręce krzyż. postać niewieścia znikała w przezroczu właśnie w tym miejscu. Dotąd śród gęstego boru należącego do Czerwonej Wsi pokazują otwarty grób okrutnego owego pana. Myśliwy pan W Czerwonej Wsi mieszkał dziedzic tej włości. na którym stał zamek. człowiek bezbożny i okrutny. Na górze tylko. 58. Wyśledzili ją niebawnie Szwedzi. chleb psom i ludziom. aby tak nieludzkiej zaniechał zabawy. lód się pod nimi załamał i oboje utonęli w jeziorze. a bór przyległy grobową przybiera posępność. Pospieszył za nią ów szwedzki oficer. widywano oraz mężczyznę. którzy z nim byli polowali. Zagorzały myśliwy w następną zaraz polował niedzielę. w którym niezmierne skarby leżą. lecz gdy kur zapieje. które dopiero co było stanęło. że nie uważał na największe święta i najczęściej w czasie wielkiego nabożeństwa uganiał po kniejach ze zgrają psów i obławników zmuszonych gwałtem do tej posługi. czyli Skrzynną zwane. a w lewej kwiaty. wycie psów i huk wystrzałów. gdyby się nie poprawił. gdy ona kazała zwrócić sanie swoje na jezioro. pokazuje się jakby wielka łuna pożaru. jako pamiątkę jego przewinienia i kary. która mieszkańców trwogą napełnia. Lecz słowa jego były daremne. które to miasteczko otaczają. Skrzynno. Próżne były napomnienia miejscowego plebana. gdy mu jednak wzajemną nie była i bezpieczeństwa dla siebie w domu nie upatrywała. Po raz ostatni ostrzegł go pasterz i rychłą zagroził śmiercią. który myślistwo tak dalece lubił. gdzie stał zamek. 59. Zjawisko to dopóty ma się pojawiać. Dziś jeszcze bowiem po błotach okolicznych słychać tętent koni. kazał albowiem bić ludzi. który się za nią uganiał. właścicielka pobliższych włości namiętną miłość wzbudziła w oficerze szwedzkim na załodze w miasteczku stojącym. droższe sprzęty i srebra stołowe.

Skórą tego pająka miały być obite drzwi dawnego parafialnego kościoła i od niego to miasto przybrało nazwę Pajęczna. skutku. które w znacznej liczbie upatrzyć można. na koniec drzwi żelazem okute. Zabierał się niejeden do wykopania ich. twierdzi on. lecz pracy tej dokonać nie mogą. Widują ludzie z miasta krzątające się duchy na górze około kościoła. wszyscy wiedzą o ich ciężkiej pokucie i w modłach nieraz westchną za nimi. Niełatwo było je odbić. Odbito przecież. Jest tam podanie o niezmiernie wielkim pająku. W tym celu powołała dzieci włościan swoich nie więcej od trzech lat mające i rozkazała im rękami rozrzucać ogromny kopiec. za drugimi i 46 .60. znajdowały się ogromne skarby. 61. Po długim kopaniu już rozumieją wszyscy. Tym sposobem spiesznie szła robota skraplana krwią niewinnych dziatek. dalej ciągły mur. Kościół Bożogrobców w Gnieźnie Gmin gnieźnieński pokazuje na zewnętrznych murach tego kościoła maleńkie wydrążenia. że skarby są blisko. każdy nowy dziedzic Luboni mógł je widzieć we śnie pierwszej nocy swego pobytu w zamku. Po nabyciu Luboni wprowadziła się do zamku nowa dziedziczka i zaraz pierwszej nocy widziała we śnie owe skarby. I tak wciąż i wciąż było. Groźbą więc zmuszono dziatki. Skarb w Luboni W starym zamku. starają dobyć się przez mur i suchymi palcami kościotrupów wiercą ściany. lecz twarda. gdy upadające na siłach pracować nie mogły. Przemogła wreszcie chciwość i po upłynionym roku postanowiła pani Zborowska przywieść swój zamiar do. nie odważyła się ich poszukiwać. aż nową ugodą Lubonia przeszła w ręce pani Zborowskiej dziedziczki ośmdziesięciu wsi okolicznych. a nawet karano. dalej sklepienie. ale za tymi drzwiami pokazują się drugie. Długo cierpiano tę potworę. że to są ślady dusz pokutujących. którego całe miasto żywić musiało z niemałym ciężarem dla mieszkańców. Co więcej. który ją zabił. lecz wstręt jakiś niepojęty przeszkadzał każdemu do wykonania tego zamiaru. Skarby te przecież tylko niewinnymi rękami i bez pomocy żelaza dobyte być mogły. znajdując zaś drzwi zawarte. widziała je noc po nocy ciągle przez cały rok i przez ten czas równie jak jej poprzednicy wstrętem przejęta. Ziemia w Luboni urodzajna. z którego dziś pokazują tylko kopiec. bo kur zapieje i znowu wracają na rok ciężkiej w grobie pokuty. Pająk w Pajęcznie Pajęczno leży w ziemi wieluńskiej. pokazują się albowiem w ziemi obrabiane głazy. które raz w rok z grobów wstają i usiłują wejść do kościoła. aż znalazł się jeden z odważniej szych mieszczan. niesłychane trudności stawiała słabym pracownikom. 62.

własność szatana. a zwanym łysą górą. to szczypców do świec. Po trzykroć więc wychodziła w tym celu procesja. koń był maści szarej. zbuntowawszy się. lecz na próżno. I tak w onym zamczysku pilnuje ich diabeł w postaci czarnego koguta z jednej. Poddani jej. ile było złych uczynków popełnionych przy nabywaniu ich i tyleż razy cierpieć ma dusza dawnego ich właściciela okropne czyśćcowe męki. to chorągwi lub tym podobnych rzeczy. Pani Zborowska jedna się nie zlękła. tegoż koloru był i jeździec. to jest palą. jak od strony jeziora siedzący czarny kogut natychmiast je łopatą z brzękiem i hałasem na powrót odgarniał. sama jedna powraca do okropnego sklepu i rękę ku skarbom wyciąga i garść złota bierze i w tejże chwili dolatują ją strwożone głosy ze dworu: — Gore! Gore w Zdzitowiecku! — Odbiegają swej pani i spieszą na ratunek rzeczonej wsi. iż gmin kórnicki stracił już wszelką nadzieję wydobycia ich kiedykolwiek. Stare zamczysko w Kórniku O pół mili od miasteczka Kórnika. I tym sposobem dwanaście wsi spaliło się. ale cóż po tym! Kiedy za każdą rażą psotny szatan sprawił. iż zapomniano zabrać to kociołka ze święconą wodą. W tejże chwili dochodzą ją głosy domowników: — Gore! Gore w Pawłowicach! — Odbiegają wszyscy swej pani i biega na ratunek wsi. tyle razy. wybiegają wszyscy i na pagórku blisko wsi leżącym. jak kupy plew lub zgonin w spichlerzu. iż skłaniał się do wydania skarbu. atoli pod następnym warunkiem. które czyszczą się. Nazajutrz pani Zborowska głucha na prośby i zaklęcia swych dworskich. tak wysokie. bo zaraz wraca do sklepu. a coraz cięższe i coraz mocniejszym żelazem okute. a jakaś panna z drugiej strony i nieraz było słychać. Wszystkie jednak wywalono. W zwaliskach jego ukryte są wielkie skarby. 63. układ stawał się nieważnym. ogniem karać będę zuchwalca. ręce ku skarbom wyciąga i garść złota bierze. gdyby najmniejszego narzędzia do procesji potrzebnego do trzeciego razu zapomniano. Wszyscy srodze się przelękli. zamordowali ją i ziemią zarzucili zaklęte skarby. Spełniła się przecież miarka jej występnej obojętności na nieszczęście bliźnich. Proboszcz kórnicki miał przyjść w uroczystej procesji. spostrzegają jeźdźca na koniu. bo i ta całkiem spłonęła. Przed laty wchodzono z szatanem w układy o te pieniądze i doprowadzano już rzecz do tego. i ubiór jego. lecz na próżno! Cała się doszczętnie spaliła. gdy niespodzianie okropny jakiś ryk daje się słyszeć ze dworu. 47 . Łakomie rzuca się na złoto pani Zborowska. Po spełzłej na niczym trzeciej procesji skarby z wielkim trzaskiem tak głęboko w ziemię się zapadły. a pani Zborowska nieugięta i niepohamowana w łakomstwie garnęła do siebie złoto. — Szatan mi na imię — ryknął ów jeździec — i skarby te są moje.trzecie. gdy panna chciała te pieniądze w jezioro wrzucić. kto się ich dotknie. śród gęstych zarośli widać gruzy zamku. — Rzekł i zniknął. Biada temu. a za odbiciem ostatnich pani Zborowska postrzega kupy złota tak gęste jedne przy drugich.

aż tu leci jakby umyślnie nad nim sroka i trznie mu na brewiarz. Gnieźninek W pobliżu Gniezna są dwa szańce. 66. aby móc jakie psoty ludziom wyrządzać. chłopiec jakiś bardzo rozpustny i zepsuty. tak że skruszył samego biesa. uniósłszy się hojnością. przechodził św. Ale bies rozgniewany zaczął im wyrzucać czapki jedne po drugiej napełnione kamyczkami. Milczący dzwonek W kościele w miasteczku Turku jest dzwonek. Wojciech. gdzie miał pogan nawracać. który acz nie ma najmniejszej skazy ani znaku uszkodzenia. napełnił czapkę chłopca tynfami i wyrzucił mu ją na wierzch. czyli okopy. On to spostrzegłszy na ulicy psa leżącego. iż nigdy niczyje oko nie widziało tego ptaka we wsi Rudzie. iż święty on mąż szedł sobie gościńcem i modlił się na brewiarzu. jeden z nich. przecież żadnego nie wydaje głosu.64. 65. leżącą w Kaliskiem. Rozgniewał się mąż pobożny za tę zniewagę i wygnał sroki tak. nuż pastuchy zbiegać się i rzucać czapki swoje. upuścił raz czapkę aż w samą głębię rozpadliny znajdującej się na Gnieźninku. zaczął niezmiernie płakać. jeden z nich zowie się Gnieźninkiem i takie krąży o nim podanie: Pasali na tym okopie wiejskie pastuchy swoje bydło. idącemu z Panem Bogiem do chorego. suchym liściem lub czym gorszym jeszcze. sierota. tak iż by prawie byli całą zarzucili jamę. Wieś Ruda Za dawnych czasów przez wieś Rudę. wędrując do Prus. Bies. Postradawszy czapkę. 48 . który pomimo zbliżenia się księdza z miejsca nie powstał. trącił go dzwonkiem. co w tej rozpadlinie zazwyczaj przesiadywał. Nuż sierota opowiadać o dobroci biesa. iż przed laty przewodniczył z tym dzwonkiem księdzu. który w tejże chwili przestał dzwonić i już nigdy głosu nie wydaje. Powiadają. Zdarzyło się.

ale co ziemi przyrzucał. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo. bo musi być tajemnica. dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Brzoza gryżyńska W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza. którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie. a gdy go otoczyła kołem. nic nie pomogło. jakież ich podziwienie i radość. odezwał się do matki zmarłego dziecięcia. wyschła była zupełnie. Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię.67. gdy skosztowawszy zrobionego piwa znaleźli smak jego lepszym nierównie. co przed tygodniem zmarło. Na tę pamiątkę mieszkańcy Grodziska co rok w procesji do Lubinia chodzili i tam na grobie błogosławionego Bernarda klasztorowi beczkę piwa w darze składali. aby się gromada zbiegła. przybiegł do plebana dając mu znać. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała. Aż w tej chwili trysnęło źródło podziemne i napełniło cembrzyny. Użalił się nad nieszczęśliwymi zakonnik i głęboko do Boga westchnąwszy pobłogosławił studnię. browar zaś ten jedynym był źródłem dochodu miasta i szpitalu. Marcina zupełnie zrujnowany. o kilka staj za nią stoi kościół Św. Piwo grodziskie Dnia jednego błogosławiony ks. niż był kiedykolwiek. aby wyjawiła tajemnicę. że studnia. bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć. kazał w dzwony uderzyć. z której oni wodę do miejskiego browaru czerpali. iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami. Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem. 68. zawsze na wierzch wychodziła rączka. która domaga się spełnienia ziemskiej kary. że to dziecię. co grób kopał. wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza. za co jej źle odpłacił. Nie wiedząc innej rady. aż pewnego dnia grabarz. Piwowarzy biorą się niebawem do roboty. co się namodlił. 49 . — Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna. Bernard z klasztoru benedyktyńskiego w Lubiniu udał się do Grodziska i ujrzał tamecznych mieszczan mocno strapionych z powodu.

Bóg wnet zniszczył całe zbrodniarza gospodarstwo. lecz młodszy zawsze myślał w duchu. pobożny opat oliwski kazał ustawicznie piec chleb i zgłodniałym ludziom rozdawać. i to korzeniami do góry. Rzecze mu owa matrona: — A to masz za pazuchą bułkę. palcem go tykał. dostał drugą. Zamiar ten wykonał w polu. w bliskości Krakowa. zaszła mu poważna bardzo matrona piastująca na ręku śliczne dzieciątko. Stanisław Szczepanowski. I natychmiast zniknęła. biskup krakowski. Aż gdy powraca do Gdańska. 71. że dopiero pierwszy raz przyszedł. 50 . Więc ona rzekła: — Niechże będzie kamień.duje się na stronie prawej za szkłem bułka chleba w kamień obró.69. Stanisława We wsi Dojazdowie. wrócił się potem i skłamawszy. On na to: — To kamień. Aby zaś ludziom widok tej wielkiej zbrodni ciągle się przypominał i odwodził ich od podobnej. uderzył więc widłami brata starszego i zabił go. Obraz na księżycu Pewien chłop miał dwóch synów. Trafiło się. będąc tej wsi dziedzicem i szczególnym miłośnikiem drzew.cona. Bracia postanowili razem gospodarzyć i szło im dobrze. on by sam mógł posiadać cały majątek. w tym to kościele między wielu ozdobami znaj. że gdyby starszego brata nie było. która go prosiła. rośnie wiąz w ogrodzie mający przeszło jedenaście łokci obwodu przy podstawie. gdy około Gdańska wielki głód ludzi trapił. a to z tej przyczyny: Roku pańskiego 1217. aby jej na posiłek użyczył chleba. sam swoją ręką na księżycu obraz pomieniony nakreślił. Podanie ludu utrzymuje. że jeden z ubogich wziął bułkę chleba i wyszedłszy z klasztoru. które nie dzielone mogło się jakkolwiek utrzymać. przy tym się ożenić i być zamożnym. Myśl ta w nim się wzmogła i na koniec jedną rażą postanowił zabić swego brata. nie chleb — a to mówiąc. a samego wtrącił żywcem do piekła. miał ten wiąz zasadzić. Chleb kamienny w Oliwie Jest klasztor nad morzem od Gdańska o milę zakonu cysterskie.go Oliwa rzeczony. gdy oba przyjechali po snopy. Rzekł ów: — Ja sam nie mam chleba. lecz po rozdzieleniu znikłoby w małości. 70. iż św. tym ze śmiercią swą zostawiał niewielkie gospodarstwo. Wiąz św.

jeden marszałka. a nad nim był napis wielkimi złotymi literami: „Justitias vestras judicabo”.Postąpiwszy ów kłamca i nieużyty człowiek o staj kilka. aż obaczy. Sosna brata Piotra Świątobliwy brat Piotr Chytkowicz ś. gdy mieszkał w klasztorze zakliczyńskim. inni deputatów. wyjął ową bułkę. Jej sprawa była jak bursztyn czysta. jednakże snycerz nie był go tak wystawił. 73. I dziwna to jest rzecz. Wtem diabeł. a w nim znak palca jego. będzie to znakiem upadającej obserwancji. zaczem struchlały i skruszony. co z tego będzie. jakoby jej nie słyszeli. jako i świeccy. nieszczęśliwa wdowa wyrzekła na cały głos w izbie: — Żeby mię sądzili diabli. sprawiedliwszy byłby dekret.wołał pi51 . o. ale z dziwnym dowcipem i z wielką praw naszych znajomością. wrócił się do klasztoru oliwskiego. Pomiarkowali się pisarze i kancelaria. jedni w kontuszach. Aż tu zajeżdża przed trybunał mnóstwo karet. Franciszka w reformie naszej polskiej. drugi prezydenta. Po krótkim ustępie diabeł marszałek przy. na której pamiątkę chleb ten chowają. z czym się odezwała. co to była za matrona. drudzy w rokietach. Gdy zaś zacznie usychać. ale pewien wypadek stał się przyczyną tej zmiany: Była wdowa szczupłego miana uciśniona procederem przez jakiegoś magnata. I zaczynają iść po schodach. zasadził małą sosenkę. Przystąpiło do kratek dwóch diabłów jurystów: jeden pro. drugi contra stawał. że choć ta sosna więcej niż od sta lat zasadzona. 72. które się spod sukien dobywały. a oświecony od Boga. winę kłamstwa swego wyznał i rzecz całą opowiedział. na roki jej nie pozwano i wszyscy udali. porozjeżdżali się marszałek i deputaci. tak duchowni. jednak ani do zbytniej wysokości wyrosła. a przyszedłszy do sali trybunalskiej zajmują krzesła. Dla czego ta sosna zawsze kwitnąca zowie się sosną brata Piotra. Wizerunek Zbawiciela w trybunale lubelskim W sali sądowej w Lublinie stał krzyż kamienny z wizerunkiem Zbawiciela. ale magnat zobowiązawszy wszystkich członków trybunału zyskał dekret wbrew prawu i sumieniu. iż Chrystus Pan miał twarz odwróconą i rysów jej nie można było widzieć. a spytany: na co? Odpowiedział: — Tak długo ściślejsza nasza obserwancja trwać będzie. Osobliwość tego wizerunku ta była. choć w tymże ogrodzie przez srogie mrozy już nieraz wszystkie inne drzewa poschły. A że sumienie kłuło nieco deputatów. wysiadają jacyś panowie. i w wielkim strachu przy stołach swoich siedząc czekali. Gdy go ogłoszono. i że to było pod koniec sesji. co marszałkował. została się tylko kancelaria i pisarze trybunalscy. że to byli diabli. ani dotąd nie usycha. kazał wprowadzić sprawę tejże wdowy. jak długo to drzewo kwitnąć i trwać będzie. że kamień. z rogami na głowie i ogonami.

że ani jednego wroga nie zostało przy życiu. kijmi. Kijowem nazwane. brata jej rodzonego. cepami. i odtąd. jaki mu dyktowano. bo rozumie się. 75. 52 . drogę jasno świetną ku niebu. siostro Bronisławo.sarza województwa wołyńskiego (bo ten interes był z Wołynia).” O czym. na modlitwie będąca widziała od kościoła Św. a postrzegli. Następnej sesji trybunał znalazł diabelski dekret. Jacka za rękę prowadziła do nieba. nie tylko bowiem musieli nań pracować. po której Najświętsza Pan na w poczęcie wielu innych świętych wziąwszy św. widząc na co się zanosi. Ćma biednego ludu była niezmierna. gdzie był położony. że diabli byli sprawiedliwsi niż trybunał przenajświętszą krwią Jego wykupiony i w którym tylu kapłanów zasiadało. Norberta. a zamiast podpisów były wypalone łapki różnego kształtu i położywszy go na kobiercu. które że z kijów zbudowane. Założenie Kijowa Był pan jeden na Rusi. Jacka Odrowąża. aż naród się pozbędzie zaprzedajności w sądach. 74. ale prawdziwego pisarza. zawsze jedna z sióstr norbertanek dotknięta jest tym nieszczęściem. Trójcy. jedna tylko z sióstr znalazła się. że nic nie było w chacie od krówki do jaja. Św. wyszli z czym kto miał. dopiero gdy przyszli na miejsce. Długo cierpiał biedny lud to znęcanie się i łakomstwo swego pana. iż też nie mogąc dłużej wytrzymać. zebrał dużo wojsko. Bronisława. Pan ze swojej strony. a oni wciąż go pędzili przez góry i rzeki wszędzie zabijając i nie dając odpoczynku. wam się pomieszało w głowie! Ledwie te słowa wyrzekła. w którym leżało ciało św. sama wpadła w wielkie pomieszanie zmysłów. śpiewając owe słowa z pisma: „Pójdę na górę Mirry i na wzgórki Libanu. z łopatami. gdy św. nie diabła. zrzucili swoje kije na jedną kupę. zwierzynieckim. jak chce mieć podanie. łakomstwa w księżach i pijaństwa w szlachcie. wszystkie uwierzyły i poupadały na kolana. Bronisława Św. starsi uradzili zrobić czerniawę. ale jeszcze wydzierał im wszelki dobytek tak. gdzie dziś Kijów stoi. zasmuconą twarz odwrócił i oblicza swego nie pokaże (jako miał o tym objawienie świątobliwy jeden bazylian lubelski). Złożono go na wieczną pamięć w archiwach. że aż miasto zaczęto budować. że nikt z kancelarii ruszyć go nie śmiał. panna zakonna w klasztorze Św. a Pan Jezus na taką zgrozę. Ów dekret diabli podpisali. która tak była wielka. dzieci nawet. co by mogli nazwać swoją własnością. starce. zniknęli. co ze szyderstwem rzekła: — Nic nie widzę. i kazał mu siąść za stołem i wziąć pióro. Zbliżył się pisarz wpół umarły z bojaźni i przymrużając oczy zaczął dekret pisać. który pokrył stół trybunalski. Bronisława opowiadała siostrom zakonnym i wskazywała im palcem na niebo. Pan się bronił zajadle. Aż tu lud mnogi powstał ze wszystkich włości. który niezmiernie uciskał swoich poddanych. baby. Dekret był zupełnie na stronę uciśnionej wdowy.

za długim zaprzyjaźnieniem się i samego na wiarę chrystusową. lecz że to wkrótce przeminie i Ukra. mówić mi się nie godzi. a mianowicie zaleciwszy milczenie w wielu rzeczach. nawrócił i namówił. wiatr wył po stepach straszliwie i ziemia się zatrzęsła. gdzie miała widzieć całą przyszłość świata. Przepowiednie znachora Wernyhory Wernyhor. anioł pokazawszy jej. chociaż za niechowanie przykazań Jego lud dotknięty został niewolą panów. u jednego z wężochwalców na Litwie kupił kilka ułów miodu..niejsze znajdują się przechowane w rękopismach polskich. Wid dołyny Hanczarychy. w końcu trzeciego dnia przybył do niej anioł i dawszy jej niektóre rozkazy. Że nadejście tej dobrej chwili dla Ukrainy uprzedzi krwawa bitwa mająca się stoczyć między jej obrońcami i nieprzyjaciółmi na polach przyległych mogile Soroce. Lecz dalej.76. bo by Dniepr wystąpił z koryta. potrącił ją w też przepaść i wtem Wernyhor odzyskał życie. Za mohyły Perepiat y perepiatychy. i tak dalej opowiedział swoje zmartwychwstanie i pocieszył lud wróżbami:* Że Pan Bóg ma w szczególnej swej opiece Ukrainę. ** Do tego proroctwa odnosi się i ta pieśń gminna: Preczystaja Diwo Maty. W tej chwili zerwała się ogromna burza. gdy wtem z jej wierzchołka dał się słyszeć głos przeraźliwy jak oddźwięk szumiącego wiatru i chrzypiący jak krakanie kruka. acz z wielką pracą i staraniem. przyprowadził ją nad okropną przepaść. głodem. a potem. wojak mężny i śpiewak nad śpiewaków. Wąż Niektóry człowiek. z której wychodził nieznośny smród trupa. a ubiegła z ciała jego dusza trzy dni błądziła w krainach wieczności. Przelękniony naród szukał uchrony w polu przyległym mogile Soroki. co ma być i nastanie.** Że w znacznej części świata nabożeństwo weźmie inną formę.. religii katolickiej prawdziwy wyznawca. których objawienie miało nastąpić w ten sposób: Wernyhor był zamarł. iż to jest jej doczesna cząstka. daleko obszer. Pomoż wrahiw prohnaty.ina będzie szczęśliwą. aby obrzydli53 . * Te przytoczone tu wróżby krążą w podaniu ustnym u gminu. zostawił po sobie przepowiednie. zaczynający się od słów: Posłuchajte lude szczo Wernyhor skaże. 77. a nowe powstaną. to jest: ciało. Królewstwa dawne zniszczeją. którego pamięć tak żywo utrzymuje się w gminie ukraińskim. morem i wojną.

ale ten jej uciekł do pomienionych piwnic. a na pamiątkę swego zdarzenia miała ufundować kaplicę przy kościele Panny Marii. gdzie przed niewielą laty miano pokazywać obraz wypadek ten przedstawiający. tamten żałośnie co wieczór się odzywa: brołau! brołau! (bracie! bracie!). żeby się nie obejrzała poza siebie. gdy teraz drugim dzwonią. poszła za mąż. Pod mą rozciągać się mają obszerne piwnice wzdłuż całego rynku. Ale kucharka mając ostatni stopień przestąpić. Dzwony zaklęte można równie jak dusze pokutujące lub chrztu żądające modlitwą lub krzyżem świętym odkupić. Poczwara odpowiedziała: — Jam jest ten. jeżeli się do ofiar jemu należących nie wrócisz. na kurzych stopach: był to przemieniony kogut w diabła. Krzysztofory w Krakowie . w jakim czasie to się działo. W końcu nie znalazłszy zguby chce powracać. z gębą aż po uszy szkaradnie rozdartą.wego węża. zgoła jakieś piekielne straszydło tam było. utraciła piętę. a w ostatnich czasach do starosty kluczewskiego. że natychmiast znikła i nie wiedzieć. aż się tęgo nad tobą zemszczę. należąca niegdyś do Krzysztofora. 78. że młoda kucharka miała zarżnąć koguta. Kiedy jednak na to miejsce przychodził. Dziewczyna. że przebiegła kilkanaście coraz głębszych piwnic. aż do kościoła Panny Marii. przez czas długi szum jakiś i ksykanie na kształt wężów w ogrodzie słychać było. To gdy ten gospodarz uczynił. zwolennika magii. W ogóle gmin przyznaje wiele mocy nadprzyrodzonej dzwonom: nim jest poświęcony i nie ma imienia. chcąc go koniecznie doścignąć. jakąś czarną. Zapomni się od strachu gospodarz. Dziewczyna napełnia złotem swój fartuch i odbiera napomnienie. kto by był i co by tam robił? — spyta. bo wszystko straci. Dzwon wornieński w jeziorze Łukście Na Żmudzi w czasie przewozu nowo odlanych dzwonów do Worń zimową porą. Gospodarz nie dbał o to i jako chrześcijanin krzyżem świętym przepędził poczwarę. 54 . zapędzała się za nim coraz dalej nie zważając.tuszka. gdy wtem zastępuje jej drogę cieniuchny Niemczyk w trójgraniastym kapeluszu. gdzie się podziała. z oczyma krzywo wywróconymi. Stąd więc. wtem ujrzał w ulu jednym próżnym siedzącą osobę. zabił. po małym czasie przyszedł do ogrodu pasiekę swoją przeglądać. potem nieco do siebie przyszedłszy. z ciekawości zwraca oczy poza siebie: drzwi się z łoskotem zatrzasnęły i choć skarby zatrzymała. który tak długo tu będę. Zaraz znalazła wielu zalotników. W środku rynku starożytnego grodu stoi staroświecka kamienica Krzysztofory. którego za boga chwalił. z przyczyny słabego lodu jeden większy utonął w jeziorze Łukście. Nie wiadomo. żeś boga swego domowego zabił i jeszcze większe prześladowanie będziesz miał. dosyć. 79. który uspokaja przelękłą kucharkę. a pokazując beczki napełnione złotem każe jej nadstawić far. żadnym sposobem z miejsca ruszyć się nie daje. na podobieństwo człowieka.

który przyjechałby do niej na koniu nie większym jak na dwa łokcie od ziemi. który ona. dla swego narzeczonego umyślnie każe zrobić. że potrzeba ją wydać za mąż. porwał ze szczytu Karpat ogromny kawał skały i leciał z nią pewnej nocy w zamiarze rzucenia na szczyt kościoła. 81. że aby go dźwignąć. że w głaz ten przemieniła się przed laty pewna służebna dziewczyna. aby jego córka nie była taka zła. iż gdy ten kościół zbudowano. Nareszcie gospodyni wychodzi z domu szukać jej. Na usilne nalegania ojcowskie odpowiedziała. mniej wszakże dokuczy narodowi i ojcu. wraz z wiadrami. wojsko i cały naród. że pójdzie wreszcie za mąż. Król wrócił z tą odpowiedzią do domu i znalazłszy porę. gdy nad źródłem zastaje dziewczynę wskutek jej przeklonu. Gospodyni zniecierpliwiona rzekła w uniesieniu: — Bodaj taka dziewczyna skamieniała! Po czym upływa jedna i druga godzina. a choć i wtenczas będzie jednakową. lubiła się długo zabawić. Miała ona być niezmiernie leniwą i gdziekolwiek ją gospodyni wysłała. miasteczku obwodu złoczowskiego. z którą nie mógł sobie dać rady. w dalekiej krainie. lecz szczęściem kur wtedy zapiał i głaz runął w to miejsce. a dwa razy tyle siły. we wsi zwanej Młyny. królewna. Kamień w Podkamieniu Przed samym kościołem księży Dominikanów w Podkamieniu. szukać dla córki męża. 55 . jakiego ona mieć chciała. a podniósł sierp. Zapłakał stary król i wysłał swoich posłów w rozmaite świata strony. Zaklęta dziewczyna pod Strzelnem Niedaleko klasztoru Norbertanek w Strzelnic (pod Inowrocławiem). w kamień przemienioną! 82. że w nim się będzie odprawiać nabożeństwo z wielką chwałą Boską. przełożył córce potrzebę pójścia za mąż. czy w wodę nie wpadła. Jakoż i rzeczywiście kazała zebrać wszystko w kraju żelazo i ukuła z niego taki sierp. Jednego razu poszła z wiadrami do pobliskiego źródła czerpać wodę i zwyczajem swoim nie wracała długo do domu. Jest podanie.80. stoi na pochyłości góry ogromny głaz. a dziewczyna nie wraca. król miał bardzo ładną królewnę a wielką czarownicę. robiła mu tysiąc przykrości: oczarowywała jego radnych. Droga Sierpiahy* W jednym państwie. gdzie dzisiaj leży. lecz tylko za takiego rycerza. co by trzeba robić. aby nim żąć można. potrzeba było stu ludzi. bo mąż za nich będzie odbywał pokutę. diabeł gniewny. z obawy. Lecz jakież było zdziwienie gospodyni i przestrach. znajduje się głaz ogromny wyobrażający w oddaleniu dość dobrze postać człowieka niosącego wodę w wiadrach. taka wymyślna? Wróżka mu odpowiedziała. Nieszczęśliwy król poszedł do jednej wróżki pytać. Podanie miejscowe niesie.

aby go sobie zjednać. Odjechali posłowie. Wówczas król rozgniewany kazał mu uciąć głowę. drugą pod prawą i wychodził z karczmy. raz wszedł do karczmy i kazał sobie dać wódki. żre nie chce ani królestwa. hrajetsia w swynku”. że ojciec siłacza mieszka w Kaniowie. Jeden z obecnych. on jej nie chciał i nie chciał. Posłowie natychmiast udali się do Kaniowa. to niech podniosą w górę daną im konewkę. że jeszcze z domu się nie wybrał i niech przyszłą dowiedzieć się o przyczynie. że ją zrobił Sierpiaha. poszli wprzód do chłopa. zżął nim łan żyta. co miał syna. Kupowali wódkę. a sam siłacz „na kaniowskim rynku. że tej królewnej znać nie chce. że ten uderzywszy się o karczmę zawalił ją i umarł. Zaczęto go więc prosić. a potem powiedział. lecz gdyby go długo nie było. piwo. aby sierp ten wlekli z Kaniowa do domu po ziemi. aż mu przywiozą portret królewny. bo nie był roślejszy nad dwa łokcie od ziemi. i na nim puścił się w drogę. siłacz im odpowiedział. że nie wie. 56 . Siłacz po tym wszystkim musiał się wybrać w drogę. tak nazwana od tego. co było w karczmie. a gdy pokaże się czarna chmura. potem gdy on wyrastał. co to za siła. miód. wówczas siłacz kazał. tak mi ją oderwał. aby im dał syna swego za męża ich królewnie. Próżno go prosili król i naród. co by mu zrobiło drogę w jego podróży. Zrazu ów chłop bez ręki drożył się ze swoją tajemnicą. Posłowie i na to się zgodzili. aby się dowiedzieć. Posłano więc za siłaczem. lecz płowy pokazał się obłoczek. znaczyć to będzie. więc aby mu go na pokaz przywieźli. Usłyszawszy o tym posłowie nie szczędzili już żadnych wydatków. że nie wprzód do nich pojedzie. wtenczas jeśli się ukaże siwy obłoczek na niebie. człowiek bez ręki. na którego nalegania prośbą i groźbą siłacz dał posłom swoją konewkę powiadając. bo już to temu ze dwadzieścia lat jak on. gdzie zastali kilku ludzi. napiwszy się i podjadłszy. to jest. rozpytując. czy ma pieniądze. który wręcz powiedział. a wziąwszy ów sierp. co mogła. co ma syna. czy nie widzieli. a najbardziej ojciec. jaki ciężar jest sierpa. a gdy go arendarz zatrzymał. ani królewnej. a za trzy dni on się wybierze w drogę.Posłowie chodzili długo po świecie daremnie. już teraz rosły Kozak. siłacz nie myślał wyjeżdżać mimo nalegania ojca. który nie chciał królewnej za żonę i królestwa w posagu. gdy i to przywieźli. daremnie królewna robiła. a ciało odesłać do Kaniowa na większy żal ojcu. co by podniósł i żął sierpem. jeszcze łażąc na czworakach po ziemi. Przypędzono więc cały tabun do wyboru. znaczyć to będzie. siłacz wybrał w nim jednego najmniejszego i najbrzydszego. Minęło trzy dni. ja znam jednego chłopa. on wziął jedną kufę wódki pod lewą rękę. Za drugie trzy dni przybyli znów posłowie. Ojciec się na to zgadzał. wzięli kwartę wódki i zaczęli przytomnych częstować. ogromny sierp. siłacz znów nie pojechał. którego stu ludzi zaledwie dźwignie. Po powrocie posłów podniesiono konewkę do góry i już nie czarna chmura. i odtąd zrobiła się na Ukrainie Sierpiahowa droga (Sierpiażyn szlach). gdy już ja byłem spory wyrostek i chciałem mu jakieś wziąć cacko. a złożywszy mu bogate dary prosili go. Żyd zapytał go. złapał mnie za rękę i jakby muchę zdusił. lecz w końcu powiedział. tam. najsilniejszy z tych nie mógł go udźwignąć. Przybył wreszcie i siłacz na swym koniu. chodziło tylko o konia. a przybyłym posłom powiedział. jednym zamachem nogi tak trącił Żyda. Radość w całym królestwie była największa. to dziwem dziwne rzeczy wyrabiał: pomyślcie no tylko sobie. czy nie słyszeli gdzie takiego siłacza. powiada: — Oj jest. że on już jedzie. Na koniec zachodzą do pewnej karczmy. Gdy i to spełnili. rybę i wszystko. zaczęto przygotowywać się do wesela. żeby jechali do domu. A gdy siłacz na to nie odpowiedział i Żyd wódki nie dał. gdzie mieszka ów siłacz.

córka często sobie folgując napomnienia matki nie słuchała. bo zaraz obróciła się w kamień z pod. że ta droga nosi nazwę od Sierpiahy. że się i zbyt spóźniła. Rzecz się tak miała: Pracującej matce w polu przyniosła córka jedzenie. jakoby przed wiekami matka z córką pracowały na tej łące i kiedy matka najpilniej robi. IV Między Jeziorzanami a Buczaczem jest kamień mający postać człowieka z podniesioną ręką. w których zwykle wieśniacy strawę noszą pracującym w polu. II W bliskości wsi Koronat na Podlasiu są dwa głazy. ścięty on był we Lwowie jako przeniewierczy hospodar wołoski. Powiadają. matka rozgniewana przeklina ją. przez nią w kamień zaklętą została. 57 . Ludzie obróceni w kamień I Niedaleko Brześcia Kujawskiego nad jeziorem pokazują wieśniacy kamień duży. iż pewien gospodarz. został przeklęty od pobożnego człowieka i skamieniał. 83. a wysokości może do 10 mający. hetmana kozackiego zwanego Podkową. mający podobieństwo do dziewczyny z gra. grubości do czterech łokci. Ciało jego odprowadzili Kozacy do Kaniowa. lecz gdy ją matka łajała. chcąc ją w twarz uderzyć. Koniec tego podania zgadza się z okolicznościami śmierci tego hetmana. że będąc nieposłuszną matce. i jadło lada co przyniosła.niesionym ramieniem. o których podanie niesie.biami. Jest podanie. gdy siano grabiła w dzień świąteczny. Nie dopuściło nie. Pan Izopolski mniema.bo tak szkaradnego czynu.* Droga ta około Kaniowa uważaną jest od ludu za złowieszczą i służy za przekleństwo: A szczobyś popaw na Sierpiażyn szlach (Bodajeś poszedł drogą Sierpiahy). orząc w niedzielę. niegodna córka podniosła rękę. nie jako hetman kozacki. Obok tego głazu pokazują stojący na ziemi mniejszy głaz mający podobieństwo do bliźniaków. i oto taż sama nieposłuszna córka w kamień się zaraz obróciła i stoi przy drodze. ażeby się w kamień obróciła. III O ćwierć mili od wsi Zabokruki na Podolu jest przy drodze kamień jak słup jaki.

i gdy w staw zapuścić kazał niewód. ktoś z niego złazi i mówi do naszego hulaki: — Przysłany jestem po ciebie. Obejrzy się książę i poznawszy go pyta. mąż cielce pobożny. nie tracąc męstwa — ja nie jeżdżę czwórką. w pień była wycięta. tak lgnąć będzie. ty. Wchodzi ktoś po wschodach prosto do sali i zatrzymuje się przy łóżku Brzezickiego. kiedy dzień.84. że wszyscy do nieba należymy. że potrzebujemy jeszcze twego ratunku. Spał on jak zwyczajnie w sali. Wylał się zatem na dobre uczynki Albrecht za ich dusze. z kim się spotkał. dopiero za trzecią rażą. kiedy noc. gdy zapuściwszy sieć w staw pobliższy pałacowi. gdy sieć wolno przeszła. to nasze szczęście. aż gdy się modli niedaleko kominka. diable — odpowiada przebiegły Brzezicki. byłeś chciał. Nigdy się nie wychmielił. Diabeł nalega koniecznie. a nie śmiejąc mu przeszkadzać do modlitwy. zrozumiał. Brzezicki znów odpowiada: — Powóz brzydki.szli na wolność synów boskich. a więznął. osobliwie na msze i jałmużny. stawa przy nim jeden z pobitych towarzyszy. jakiś Brzezicki z Lublina. Chcąc z biedy się wyplątać. 85. atoli jeszcze sprawiedliwości boskiej wypłacić się musimy. a Rzepnicki z uwagi nic nie stracił i zgodnie z Brzezickim opowiadał rzecz następną: O samej północy słyszą oni obadwa. był on straszny hulaka. siadaj. że i oni prze. pił gorzałkę z każdym. tamże był jakiś Rzepnicki jego krewny. nie masz azjatyckich dywanów. Brzezicki W rocie pana Skuminowej służył. I wszystko było za machnięciem chustki od diabła. znowu i po drugi raz czynił za nich dobrze. W wozie były cztery konie. nie zmieniał nawet bielizny i w jednej tylko opończy hulał po ulicy chodząc. co by tu robił? Odpowiedział on: — Żeśmy wszyscy na placu legli. tylko koniec. a on nie 58 . wysłał był swoją chorągiew do obozu przeciw nieprzyjaciołom ojczyzny. że aż z trudnością wyciągną — i zniknął. podjeżdża pod dom. Ostatni jako młody chłop czyk spał tęgo i nie wszystko słyszał. Tu już nie miał czym się wymówić. Nie wiedział jeszcze o tym książę Albrecht. nie wiedział. mężnie się ucierając. który służył w chorągwi na swoim koniu. Patrzaj! Aż tu istotnie w wozie sześć koni przedziwnych. i sługa. Razu jednego przyszli do niego diabli. — Otóż masz i sześć koni. — Nie. drewka tylko na ogień przykładał. możesz nam dać pomoc: będziesz zaś miał ten znak pewny. Dusza towarzysza chorągwi Radziwiłłowskiej Albrecht Radziwiłł. jakoby wóz jechał na ulicy. ta.

Przyszli potem do niego ci. bo tu tobie i włos z głowy nie spadnie. Wlazł jeden maleńki szparą pode drzwiami. co go doglądali w jego chorobie. Wychodząc zostawili jednego malca.dział im całą 59 . muzykę też coraz to lepiej słychać i poczną tańczyć po izbie. a uczyniwszy się w oczach jego dużym mężczyzną. aż tu z myszej jamy wyskoczy jeden chłopek maleńki po niemiecku ubrany. W godzinę lub też więcej. nie życząc sobie więcej patrzyć na owo widowisko. a za nim drugi i trzeci. muzykę znowu słychać. jak do ślubu ubraną. aż tu drzwi zamknięte. Tymczasem przywięzuje do nóg łóżka postronek i ciągnie je razem z Brzezickim. mając go odebrać powracając nazad do Polski. Tymczasem kur zapiał i wszystko zniknęło. że to tam w inszych pokojach grają. ni martwy dnia się doczekał i jak tylko rozedniało. usłyszał muzykę jakąś pięknie grającą. na koniec zaledwie upamiętał się w pół roku. poszedł do księży bernardynów i nie wychodził z klasztoru dwa tygodnie: spowiadał się. Przestrach go opanował. a podziękowawszy postawił wedle siebie. to psem się przerzuci. a ciebie także aktu weselnego uczestnikiem uczynimy. — Jakie ty życie prowadzisz? — mówił diabeł do Brzezickiego — patrzą j. a kiedy go gorączka ominęła. a potem w ową myszą jamę powłazili. nareszcie wyszli wszyscy z izby. 86. rozumiejąc. i ten lekarz. przyjął komuniją — i wszystko było próżno. Egzorcyzmy czytali nad nim kapłani i zarzekał się pić wódkę. Chory ten leżał w jednej izbie pustej. pogroził mu tylko palcem i zdjąwszy haczyk otworzył drzwi. że poszedł na nieszpory? Tak przypomniawszy mu wszystkie jego nieprawości. wstał i założył drzwi na haczyk. Ów. co pierwej. co widzisz. — Odebrał stangret te wety z wielkim strachem. to kotem. Skoro tam już po onym ślubie powracają. żeby oni tamtędy nazad powrócić nie mogli. My jesteśmy panowie duchowie. Ci ichmościowie. Teraz na sługę swego wołasz. oto są wszystkie twoje grzechy od samego urodzenia.chce. zachorował mu stangret jego kochany. jakiej wiary byli. zwyczajnie tak. Nigdzie nie miał pokoju. i tym się znowu. Pytają: — Któż to dał? Opowie. Ów stangret w okrutnym był strachu. Dokąd się uda. Nasz junak ni żywy. Umichowskim i Kresą). nie puszcza go i mówi: — Rzuć tego człowieka. wyszedł znowu jeden z owej dziury i przyniósł mu na talerzu kołacza suto konfiturami i rodzynkami przeplatanego. mówiąc ten maleńki oddawca: — Weź i skosztuj tych weselnych wetów. który mu rzekł: — Nie turbuj się tym. jemu żadnego nie czyniąc gwałtu. Po czym zaczną parami wychodzić za drzwi. co koło jego zdrowia chodził. tymczasem ruszą drzwiami — zamknięte. mamy też tu wesele swoje. bierze z powozu wędzonego karpia i dając Brzezickiemu mówi: — Jedz z swymi pułkownikami (to jest: z Poniatowskim. wyprowadzono i pannę. a potem i damulki. Duchy familijne Kiedy Rej był posłem do Szwecji. każdy swoją miał. nic nie pomagało. krzyczy z całej mocy: — Chłopcze! Chłopcze! A w głowie chłopca ktoś stoi w bieli. leży. którego zachorzałego zostawił u pewnego szlachcica. Biedny stangret ledwie od strachu nie umarł. a wczoraj czyż nie za toś go bił. prowadzili traktem. oto wszystkie twoje ulubione zabawy. żeni się nasz brat. zawsze mu diabeł przed oczyma w rozmaitych postaciach. Bóg wie. on do piekła jedzie. idziemy do ślubu i nazad tędy powracać będziemy. wyszła także muzyka.

zeskoczył z siodła. tysiące ludzi wymierało. że ptastwo zmarzłe ze złotym pierzem upadało z powietrza. Przeziębnięty pielgrzym czekał pewnej śmierci. Przesiedział lato. Pomimo tęgiego mrozu był on lekko ubrany i coś wyglądał na włóczącego się Niemczyka. On po staremu nie chce. jak z tej kłody wylazł człowiek. a nie widząc. 88. gdy ujrzał sobola. że leżą słowa. w największym boru koń nagle mu stanął. a teraz się świeżą murawką okryły. ten pewnego razu wyjechał konno do pobliskiego miasteczka. gdy nagle z wielkim swoim przestrachem ujrzał.awanturę. Upiór i dżuma Okropna dżuma panowała na Ukrainie. szlachcica polskiego. a idąc przodem ciągnął za sobą stępaka. które lód ze śniegiem czarnym zatrzymał. kiedy wiosenne skwarem dopiekając słońce zmarznięte słowa pierwszego pielgrzyma odtajało. Owi mówią mu: — Nie bądź prostakiem nie bój się. moja siostra upiorzyca 60 . dobre to rzeczy. a on sam z wielkiego mrozu w kamień się obrócił. Pielgrzym Szedł ubogi pielgrzym i zaszedł między takie skały. który się mocno obwarował od tego powietrza. Wziąwszy owi kołacz. Zażywają oni tych malców do roboty i do różnych posług. nadeszła zima. Spojrzy i zobaczył uradowany. Pytają: — Czemuż nie jesz? Odpowiada: — Bo się tego jeść boję. Przyszedł bliżej i przeczytał: — Tu więc droga! — Poszedł więc za tym przewodnikiem. wziąłem ją dla trafnego opowiadania z Pamiętników Paska. Miał on przy sobie dworzana. a zima tak sroga. W jednej wsi pozostał wszakże jakiś kniaź moskiewski (było to przed pierwszym zaborem kraju). Postać ta zbliżywszy się doń powitała go grzecznie i rzekła: — Jestem upiór. jak szparą w ogromnej skale przebiegał. droga wypadała przez las. Nasi to są domownicy. nasi przyjaciele. że tędy jest droga: — Tu więc droga! — zawołał. jedz. szukając schronienia przed tą klęską. Zrobiwszy kilka kroków zobaczył tylko wielką spróchniałą kłodę leżącą w poprzek drogi i już miał ją ominąć. ale słowa jego zamarzły. 87. zaczął parskać i kopytami bić w ziemię. jedz. skąd by powód narowu. wziął za cugle.* * Powiastka ta aczkolwiek przeniesiona do Szwecji przecie* krąży między nami. Szlachcic zdziwiony. że z nich wyjścia nie było. a tysiące rozbiegło się po lasach. Spojrzy — widzi. a gdy się właśnie ściemniło. przed oczami jego zjedli i nic im nie szkodził. Nadszedł w to samo miejsce drugi pielgrzym i równie jak pierwszy nie mógł znaleźć wyjścia spośród skał wysokich. znalazł nieświadome przejście i już prosto stamtąd do grobu Jezusa zaszedł. Już począł rozpaczać i płakać rzewliwie.

baranich. będziemy wprzężone do najcięższej roboty. woły i krowy. na które przez 24 godzin mają być uprzedzone nici i wyrobione płótno. trzonkami do góry a ostrzem w futro. kuśnierzy. wskoczył na białego konia i pędem poleciał nie rzekłszy ani słowa. któremu upiór życie ocalić obiecał. Słuchaj tylko.mimo moich zabiegów przyniosła do was dżumę. chciej mi tylko dopomóc. Lecz muszę ją stąd wypędzić. a tymczasem wyszedł naszej podsłuchiwać rozmowy i za to tej jeszcze umrze nocy. który ani włoska nie ma na sobie innej maści. jak nam nie odpoczywać. to wszystko przywieziesz i oddasz mi. całkiem nowych czapek. Rozmowa bydląt . — Ach! — odpowiedziały pierwsze — nasz gospodarz dobry i łaskawy miał. co potwierdza niniejsze podanie: Pewien bogaty gospodarz wyszedł tajemnie na swą oborę w nocy przed Nowym Rokiem. kniaż i szlachcic dosiadłszy koni i zabrawszy one rzeczy ruszyli w wiadome miejsce. jak pióra. a mianowicie kniaź. a nic ci się złego nie stanie. że się dżumie wykupił. przyjedź tu znowu i przyprowadź całego białego konia. a ręczę. Powróciwszy do siebie wszyscy byli weseli. Wedle mniemania ludu ruskiego zwierzęta domowe. dalej przywieziesz mi 12 zielonych. inne woły pytały ich: — Dlaczego tak wcześnie się kładą i czemu by były smutne? — pytane odpo. ty nie umrzesz. a zabrawszy czapki i wory. Nazajutrz odbył się pogrzeb gospodarza i para siwych. potem przyniesiesz mi 12 worów. które także w tych 24 godzinach nowo uszyte być mają. a szlachcic dosiadłszy konia kopnął się do domu i opowiedział wszystko kniaziowi. aby podsłuchać rozmowy swego dobytku. — A to jakiej? — pytały inne woły. kiedy jutro. jak długo żyć.wiedziały: — Jak nam się nie smucić. 89. kowali i każe pomienione rzeczy w 24 godzinach wygotować. a my będziemy go wieźli jutro do grobu. Ledwie się zbliżyli do kłody. a z nią głód i nędzę. Bóg wie. konie. że ci włos z głowy nie spadnie. który przerażony tym wypadkiem natychmiast zwołuje tkaczy. rozmów tych podsłuchiwać się nie godzi pod utratą życia. bo nawet śród największej dżumy. To rzekłszy poszedł znowu do swojej kłody. gdy wyszedł na ich spotkanie upiór. w niektóre nocy następujące po pewnych dniach świątecznych prowadzą ze sobą rozmowę ludzkim językiem. lecz nazajutrz cały dom wymarł oprócz tego szlachcica. 61 . a za tymi czapkami mają być zatkane dopiero ukute noże. co i dziś. jaki ci podam sposób: oto jutro o tej samej porze. nim się dzień skończy. najładniejszych wołów odwiozły go na smętarz. po pewnej chwili oczekiwania para najładniejszych siwych wołów naprzód się położyła. kiedy wszyscy będą umierać. Gdy noc nadeszła. jako to.

lecz jeszcze wianka nie miała. lecz gdy ją ani przekonać. gdyby nie był dopadł klasztoru panien na Zwierzyńcu pod Krakowem i bramy za sobą nie zatrząsł. Ale tu jakiż strach go ogarnął! Król wężów gwizdnął. tak przygotowany czatuje na króla wężów. Napastowany wydaje gwizd donośny i wnet ze wszystkich stron zlatują mu tłumy wężów na pomoc. bądź straszydłem dla ludzi” — i zamienił go w niedźwiedzia. przygotowania się rozpoczęły na wielkim dworze i młodą kniahinkę przystrojono do ślubu. jeszcze druhny nie zanuciły pieśni kładąc go na głowę dziewicy. ukrywszy się pod mostem na przechodzących wyskoczył. 92. Jakiegoż więc używa fortelu? Oto ukręcił sobie potężny bicz. Zazula Za dawnych czasów żyła wielka i bogata kniahini. co chcesz straszyć. Nie było innego sposobu. która koniecznie chciała wydać swoją córkę młodą za starego pana. zaciął biczem i zerwał kitę. Taki więc jest początek tego dzikiego zwierza. Kitka diamentowa trzęsie się do słońca. Niedźwiedź Kiedy jeszcze Chrystus ze św. ani ubłagać żadnym sposobem nie mogła. Biega sama po ogrodach księżna i przy zmroku wieczora szuka. 91. Uciekał. Chrystus rzekł wtedy: „Ty. w chęci nastraszenia. Niedługo widzi. Piotrem po ziemi chodzili. o mieniących się barwach i o grzebyku diamentowym na głowie. Młoda kniahinka opierała się długo rozkazom matki. widując czasami tego króla wężów i dziwując się diamentowej jego koronie. prosi. jeden młynarz chcąc się przekonać. uciekał. Zdarzyło się. aż się liście zatrzęsły i oto zewsząd zlatują się gromady wężów. Zaledwie słonko zajaśniało. jak wziąć nogi za pas i zmykać. i pewnie byłyby go na mak rozniosły. — Kryj się więc na wieki! — zawołała rozgniewana matka — i na wieki się odzywaj! 62 . woła. a nie widać panny młodej. zachowując w łapach przednich kształt ręki człowieka. zezwoliła na wszystko i dzień ślubu naznaczony został. pastuch poskoczył. umyślił zdobyć takową. głos tylko jakiś śmiejący rozlega się wokoło. która przylepiła się do smoły. jak ku niemu sunie. Król wężów Opowiadają wiele o jego nadzwyczajnej piękności. pastuszek tak też i zrobił. osadził na gibkim biczysku i wysmarował smołą. posyłają. Już wszyscy w cerkwi czekają. nie masz jej w komnatach starego dworca. który raz pierwszy pokazał się na ziemi. błaga nadaremnie. czy Chrystus był prawdziwym Bogiem.90. a węże wciąż za nim. iż pewien pastuszek.

Sama doziera. które dzieciom na przestrogę używa: Dzieci! Kania leci! 94. żółtą brodą. Głowę atoli ma zupełnie ludzką. skąd porwane dzieci nigdy już nie wracają. 63 . Ująwszy je zaś. odziewa się gęstym obłokiem i uniesiona na nim ulatuje na dzikie lasy i stepy. Przybywa ona otoczona obłokiem od wsi do wsi pod wieczór i tam samotnie spotkane dzieci różnymi sposobami i łakotkami stara się do siebie przywabić tak. aby starannie dopełniał włożonego nań obowiązku. Na próżno odwraca się człowiek zbiedzony. który jak wierny giermek żywność swej pani niesie. Wił Gmin wystawia sobie to straszydło wysokie. kształtem podobne do piły. I. z tak wysokiego rodu pochodząc. gdzie patrzy. wił mu naprzeciwko stawa. gdziekolwiek okiem rzuci. 93. rozciągnionego za belką. Wił przecież w mgnieniu oka usuwa się na każdy zamach i zawsze zostaje w jednej odległości od człowieka i zawsze w kierunku. Pamiętna wszelako na ród. którego przy. Zresztą nic szkodliwego nie czyni. przywiązuje go włosiem za nogę do gniazda. chcąc je porąbać lub od siebie odpędzić. których to widmo co noc odwiedzało. rwali się do szabli. a jeżeli w nim dostrzeże zuchwałą chęć ucieczki. iż uniesieni gniewem niektórzy. Tak kniahinka przemieniła się w kukułkę. twarz — starca zgrzybiałego z długą. zbyt dumna.Niezadługo usłyszano dziwne chichotanie.chodzi dręczyć. Były doświadczenia. a tym więcej nudzić się dni kilkanaście na jajach: łapie przeto małego ptaka i na jajach siedzieć mu każe. głos nowo utworzonego ptaka. z którego pochodziła. iż lgną do niej jak do matki. w podróży nawet ma przy sobie małego ptaszka. We dnie widzi go także ten. skąd żadne sposoby wypędzić go nie mogą. Kania Kania jest to dziewica nadzwyczajnie pięknej i ujmującej postaci. Stawa pospolicie przed człowiekiem zasypiać mającym. a wkrótce kuku. Lud gminny z tej powieści tłumaczy sobie to przysłowie. iż snu pozbawia. aby miała sama robić gniazdo. Okropnością postaci swojej przeraża tak. w którym patrzy. w kierunku. Wiadome mu są wszystkie domowe tajemnice. kukułka nie tylko w wysiadywaniu jaj i usłaniu gniazda cudzą wyręcza się pracą.

z głową i szyją indyczą. na dwóch chodzi nogach. Więc gdy wszystkiego z gruntu zwierciadłami okryto i oczy nawet szkłem zasłoniono. tylko trzeba jakiegoś odważnego człowieka w same zewsząd zwierciadła ubrać. pod skrzydłami żółty. bo się sam wzrokiem swoim ów bazyliszek zabił. że już musiał zdechnąć. więc prosił o inszą świecę.że małym. weszła. gdy się nikt nie odzywa. albo który by się z nich odważył iść na zgubienie bazyliszka. który go znalazł nieżywego. Więc zawołał. Na tak straszne widowisko całe miasto się zbiegło. była głęboka. je. 64 . jak jaskinia jaka.95. który wyglądając oknem zawalonym. posyła wszędzie. że już nie żyje. że tam musi być koniecznie bazyliszek. które kogut dziewięć lat mając zniesie i ze wstydu w koński gnój zakopuje. zaraz zdechnie. drugi i trzeci już nie tak był zwiądł. Odważył się Szlązak. Pierwszy snopek zbielał i usechł. tym kazano jedno z dwojga obierać: albo ginąć od miecza według dekretu. gdzie się podzieli. Jan Taurer. W Wilnie także za Zygmunta Augusta w pustej także piwnicy ulągł się bazyliszek. poszedł do owej piwnicy. Kazano tam wejść dziewce. przyszedł też i wojewoda jeden i architekt z nim bardzo stary. kiedy ich wieczorem do wieczerzy nie widać. Tego chcąc zgubić. Bazyliszek Ma kształt koguta. szuka matka córki. ledwie krzyknęła. którego inaczej zgubić niepodobna. taki wynaleziono sposób: Cztery snopy ruty po jednemu w piwnicę wpuszczono i znowu. Aż znajduje oboje dzieci bez duszy. wyciągano. żeby mógł w ciemnych między rumem lochach obaczyć. więc spostrzegłszy z daleka. więc tam spuszczono jednego człeka. po tym zrozumiano. wkrótce i sama padła i umarła. posiniały z gruntu i oczy na wierzch były wysadzone. ale nie zaraz. o czym nikt nie wiedział. zlękła się. jak się strasznie jak bębny powydymały. Jakoż znalazł straszną bestyję już nieżywą. A że wtenczas dwóch złoczyńców na gardło skazanych w więzieniu siedziało. że nikt nie wiedział. białe plamy jak koronę noszący lub też podobny do jędyka. Kazał tedy ów architekt królewski wynieść owego bazyliszka na górę. piwnica. nigdzie znaleźć nie może. powyciągać osękami długimi trupy kazano. że tenże bazyliszek. Kiedy ich długo nie widać. twierdząc. w tej miał jamę bazyliszek.den Polak. drugi Szlązak. dopiero go każdy oglądał. wiele ludzi przechodzących wzrokiem swoim zabijał. zakręcony do góry. Strach było widzieć. na swywolę czy igraszkę weszli oboje tak. Ten tedy architekt zaraz powiedział. oczy miała żabie. Kiedy długo dziewki nie widać. że ci pomarli. że się rodzi z jaja koguciego. Mniemają. czwarty już zdrowy i świeży wyciągnięto. aż się sąsiedzi Rozbiegali. Takie są o bazyliszku dwa podania: Za Zygmunta Augusta w Warszawie na pogorzelisku. Bestyja była tak wielka jak kura. gdzie kamienica na trzynaście lat przedtem zgorzała. Doszło to wprędce do urzędu. poszedłszy ku drzwiom pani woła po imieniu dziewki i dziecięcia. nie mogąc znaleźć. domyśli się na ostatek. tego deklarowano życiem go darować. już mu i świecy nie stało. jak sam siebie obaczy w zwierciadle. gdzie kiedy przez całą godzinę różnie szukał. Do tej piwnicy dziewczynka mała z chłopczykiem tak. Ogon ma węża. szukać ich w owej piwnicy. krzyczeć i lamentować poczęła.

karmiąc je.* Dołączam tu ciekawy szczegół do wiary średniowiekowej o bazyliszkach wzięty z dzieła Theophili presbyteri et monachi libri III seu diyersarum artium schedula. gdy powrócił. po dniach dziesięciu wyrastają im wężowe ogony l gdyby owa piwnica nie była całkiem kamienną. Żaba Nad Prutem mieszkała niewiasta. które to dzieło odnoszą do X lub XI wieku. 96. z siedmiu grobów i dróg rozstajnych. on zaś nie pytając. aż wtem ze ściętego pnia posypały się pieniądze. śmierć na siebie. prosząc. Powiada on. by ją wpuściła do izby pod pozorem. uwiązała w weretę. wołając: oddaj mi krowę. razem z żabą usychała i wkrótce po swoim nasłańcu umarła. skrzecząc ustawicznie. łypa skryp. wtenczas te koguty przez gorąco pochodzące z tłustości parzą się między sobą i znoszą jaja. on zaś głos lipy tłumacząc sobie inaczej. przyszedł na święty Filip do owej lipy. podkurzając skrzeczącą wiórami uzbieranymi z dziewięciu podwórzy. i zawiesiła w kominie. że poganie w ten sposób tworzą sobie bazyliszków: mają oni piwnicę w ziemi wyłożoną całkiem płytami kamiennymi i dwa tylko maleńkie zostawione są okienka. 65 . a jaja dają wysiadać ropuchom. co piec zatykają. Niewiasta prześladowana. czy mu ją kto ukradł. wiedziała. a sam poszedł do karczmy. 97. rzekł: Oho widdasz moji horoszi na Fyłyp (oddasz mi pieniądze na święty Filip) i poszedł sobie. z których po czasie wyłażą małe kogutki. aż się utuczą. poprzedzoną długą chorobą. w ciemię nie bita i znająca się na tym. ale odpędzona. Pochwyciła więc żabę. ciągle się tylko upominał u lipy. a nie widząc pieniędzy ściął ją. Zaledwie nanieciła dymny ogień po północy. sprowadzi. W taki loch sadzają dwa koguty dwunastoletnie. Po czym zabierają koguty. W podaniach ludu smoki także się z takich jaj kogucich tworzą. że zabijając żabę. nie zastał już krowy. na którą czarownica z gór nasłała żabę. że chce pożyczyć garczek kapusty. Żaba ta skakała w jej ślady. przyszła czarownica. czy się sama urwała. Na całą odpowiedź lipa zaczęła skrzypieć: łypa skryp. Pamiętając to. natenczas niechybnie zaryłyby się w ziemię. Lipa Głupi jeden parobek przywiązał krowę do lipy.

aby tym sposobem za siebie i za matkę opłakała śmierć dzielnego Kozaka Jasiuka. nie trzymał się domu.98. ale tak niski. Kochali się czule. niewysoka. aby jednak wyrwać go złośliwym mowom. a chociaż matka płakała wyprawiając jedynaka syna na wojnę. kapłan miał ręce ich stułą powiązać. kryli się. Gdy się matka Jasiuka o tym dowiedziała. dlaczego nie weszłam do tego grobu z nazwiskiem mołodycy i twojej żony! Zła myśl serce mi gryzie. On ku wielkiej radości matki zgadzał się ożenić. tak ciasny. aby kilka dni trwogi przeczekać. aż pójdzie na wojnę z Tatarami i przyniesie jej z wojny siedm głów tatarskich i siedmiu żywych przyprowadzi Tatarów. póki nie przejdą Tatarzy.. aby złapać Jasiuka. w kilku miejscach po ścianach otwory do nowych jaskiń prowadzą: wszystkie do siebie podobne. Czajka Był sobie Kozak Jasiuk i miał matkę czarownicę. w głębi jaru w połowie skały jaskinia.. poszedł na koniec sam z wojskiem i Jasiuka złapał. już siedmiu żywych Tatarów posłał do usług swej panny. a był u niej jeden tylko syn Jasiuk. Jasiuk jednak nie zważał na to. powiedziała mu to. wszystkie kościami ludzkimi wysłane! A lud okoliczny takie o nich zachował podanie: Tatarzy byli niedaleko. zebrał sobie drużynę i poszedł w Krym po dary dla swej lubej.. było ludzi dwoje. Jaskinia niewielka. Posłano swaty. już sześć głów miał w sakwach. obaczywszy małą garstkę Kozaków. pod Czerczą jar skalisty. Wchód do niej z kapliczki w skale wykutej. gdy król tatarski posłyszawszy o rycerzu Jasiuku. przeto w całej okolicy skarżono się na niego. który z ogniem i mieczem w kraju jego gości. Jedna gromada cała schroniła się do tej jaskini. młodzieniec i dziewczyna. Byli tam starce i dzieci. Posłał drugi i ten nie wrócił. Matka tylko jedna widziała w nim wszystko dobre. Król. gdzie komu łatwiej przyszło. że nie pierwej wyjdzie za Jasiuka. jak każdy jedynak bardzo wielki zabijaka i pijanica. Jaskinia pod Czerczą Niedaleko Smotrycza jest miasteczko Czerczą. już nie będziesz moim mężem! Może w innej zakochasz się dziewczynie!” I Hanka rzewnymi łzami płakała i targała ciemne warkocze włosów splecione taśmą czerwoną. 66 . posłał tylko jedną część swojego wojska. że na rękach i nogach trzeba się do jaskini wczołgać. wyjechał ze swym wojskiem przeciw niemu. 99. już po dziewosłębach było. zmieniła kochankę swego syna w czajkę i kazała jej latać ponad morzem i krzyczeć kyhyk. gdy Tatarzy nadeszli i wszystkich za życia jeden grób pożarł. lecz dziewczyna odpowiedziała. młodzi i kobiety. Z początku dobrze poszło Jasiukowi. „O mój Hryciu — powtarzała czuła Hanka — czemu nas ziemia nie połknęła przed ślubem. bardzo się rozradował. mieszkańcy uciekali z wiosek. Kazał go potem związać w worek i w morze wrzucić. zamyśliła syna swego ożenić. ale tylko z wybraną przez siebie najpiękniejszą w okolicy dziewczyną. chodził po wieczornicach. jednak osób dwadzieścia stojących w niej pomieścić się może. zwiastowała ich złowieszcza łuna pożarów.. Jasiuk skoro o tym posłyszał. lecz oddział ten już nie wrócił.

. w połowie góry lasem sosnowym okrytej jest ciasne wnijście do pieczary. może nie tak prędko z tego grobu wyjdziemy. Przez otwór po jaskini słychać było gwar wielki.. i wbiegła z barwinkiem w ręku pośród drużek i bez przytomności na ziemię upadła. a z jaskini odpowiadał jeden wielki okrzyk rozpaczy. kiedy część mołodźców za żywnością wychodzi. Wtem po raz ostatni otworzyła oczy i po raz ostatni uściskała kochanka. Hanka rzuciła się do kaplicy i wpełzła do jaskini. a Hryćko uwieńczył jej głowę uplecionym z barwinku wieńcem. którego strzała biedną Hankę chybiła. i umilkły zupełnie. w proch się rozsypała. Dym zjadliwy napełniał jaskinię. jak jaszczurka. gdzie jego kryjówka. płacz i narzekanie. i ciasnym otworem. Słuchaj. Hanko. śmiech szatański rozlegał się po jarze. Pieczary pod Straczem W obwodzie lwowskim we wsi Stracz. i wymyka się spomiędzy tłumu. daremnie wybrane drużki wesoło krzątają się koło niej i chcą jej ciemne warkocze rozplatać. czasem dochodziły dźwięki wyraźne. o której lud głosi. „Nie płacz.. i jutro Hanka moją mołodycą będzie. a gdy na drugą Wielkanoc wyszła. i zapalił. jak obiecał Hryćko. która wszedłszy do jednej z tych pieczar po wielkanocnej komunii. już wyśliznęła się z jaskini. Pędem leci ze wschodów kamiennych i po jarze ponad rzeczułką biegnie. Dotąd ich kości w czerczeńskiej jaskini bieleją.” I tak się stało. że gdy Preświata Diwa (Najświętsza] Panna) uciekała przed Tatarami. aby do niego zeszła. że ma związek z pieczarami kijowskimi. i tam dopiero obejrzała się lękliwie. Ale mnie także serce źle szepce. kazał przynieść słomy i napchał całą kapliczkę. w drugiej trzymał łuk napięty z strzałą na cięciwie. I śmiech głośny. Biedna dziewczyna krzyknęła z rozpaczy.A Hryćko smutną narzeczoną pocieszał i łzy jej gorącym pocałunkiem osuszał. czy jej kto nie widział. skoro ją tylko ksiądz pobłogosławił. nadto dobrze przebiłaś mię czarnymi oczkami. W przeciągu dwóch godzin cały hufiec tatarski stanął w jarze i drapał się po wschodach kamiennych i kapliczkę napełniał. I nikogo nie słucha. Hanka je odpycha.. 67 . abym mógł o tobie zapomnieć. pójdę z nimi i księdza Cyryla przyprowadzę. czarnobrewa. błąkała się w niej aż do drugiej bez żadnego pożywienia. nie płacz. co począć. Ale Hanka jeszcze smutna siedzi. i co tchu pobiegła nazad i na wschody. strzała świsnęła tuż koło niej i gdzieś w szczelinie skał utknęła. „Jakimże wiankiem pokryjecie rozpuszczone włosy mołodycy? Gdzie mój barwinek weselny?” Zmieszały się drużki i nie wiedzą. Tuż na dole Tatarzyn smagławy jedną ręką kiwał na nią. A Tatarzyn ten sam. ziemia sama się jej rozstąpiwszy tę jaskinię utworzyła. nadto dobrze związa.łaś mię czarnymi warkoczami. w nocy. Daremnie ją Hryćko pociesza. Powiadają także. Wiem. i schyliła się nagle i zerwała duży pęk barwinku. Hanka jeszcze bez przytomności leżała. czarownico. on wszystko dla mnie zrobi. Hanka nie pójdzie do ślubu bez wieńca z barwinka. 100. Jest także podanie o dziewce. Hanko. przed rankiem kapłan był w jaskini. daremnie do ślubu wzywa. i jęki ustawały powoli. a zalecać się do innej.

pokazują się przy miesiącu widma rozbójników. chociaż się często zawarty wchód pokazuje. a drzwi się rozwarły. których wieśniak nie wytrząsł. co pierwej. a widma w postaci pustelników wchodzą do pieczar. Następnej niedzieli poszedł znowu do pieczary. Teraz już sobie był bogatym gospodarzem. Szukał więc kmiecia w lesie. Zrobił to samo. Pościł więc w sobotę. aż wreszcie odwaga przyszła i zakołatał mocno. a pieniądze na lichwę pożyczał. Wokoło niego leżała w skrzyniach i w beczkach niezmierna moc złota i srebra. Niezmierne skarby przechowali oni w tych pieczarach. wspomniawszy na żonę i dzieci. poszedł więc pożyczyć ćwierci od sąsiada. jednak nie mógł się wstrzymać. a ra. to znowu wszytko obiecywał i tak powoli wyłudził tajemnicę o skarbach. jak zakołatał z cicha i wyrzekł: — Otwórzcie się. mówiąc: — Otwórzcie się.101. co się w tych pieczarach znajduje. a wyszedłszy z nią na szczyt góry. drzwiczki! — rzekł mimowolnie i drzwi się zamknęły. albowiem rzadko kto może namacać drzwi do nich prowadzące. który go śledził. jak się zatrzymał przy małych drzwiczkach. zapytał. drzwiczki! Na to zaklęcie otwarła się pieczara. drzwiczki!. 68 . lecz cóż miał robić z tak wielkim bogactwem? Już był oddał na cerkiew dwie dziesięciny z tego. Wstrząsając głową. W domu nic nie powiedział o swojej przygodzie. a głos gruby zawołał: — Przyjdź znowu! — I wieśniak przyszedł na trzecią niedzielę i nabrał pieniędzy. Wszedł głębiej i zobaczył obszerną jasną izbę. tak pragnął wiedzieć. Jednakże przed zakopaniem pieniędzy umyślił je wprzód przemierzyć.zem lichwiarza. W milczącym i poważnym orszaku wychodzi dwanaście postaci w bieli. Żegnał się z podziwienia wieśniak. Na drugi rozkaz: — Zamknijcie się. gdy słońce zajdzie. a potem zniknął w ścianie opoki. a które nie utaiły się przed okiem łakomcy. znikają. aby cokolwiek nie wziął. Drżał góral ze strachu. a gdy go znalazł. ale śmielszym krokiem. Razu pewnego widział biedny wieśniak. który robotników krzywdził. Pieczary w Czarnej Górze W bliskości pieczar Czarnej Góry. chciał zachować w ziemi. otóż zaroniło się w nie przy mierzeniu kilka małych pieniędzy. odezwał się głos gruby z głębi pieczary: — Przyjdź znowu! — Zakręciło mu się w głowie i ledwie miał siłę powiedzieć: — Otwórzcie się. jak zwolna przez las przechodził pustelnik. a co zostało. którzy długi czas rozbijali podróżnych i łupili cerkwie. sługom nie płacił. po. drogich pereł i kamieni. lecz wchód naznaczył gałęźmi. Są to duchy tych samych zbójców. Od tego czasu nie miał spokoju.kazał mu lichwiarz srebrne pieniądze. Za resztę nakupił różnych ubiorów dla dzieci i żony. drzwiczki! Otwarły się i wybiegł na dwór uradowany. aby na każdy przypadek mógł się zapomóc w gospodarstwie. co by ćwiercią pożyczoną mierzył? — Leśne nasienie i mysiarki (orzechy) — odpowiedział z zająknieniem. co posiadał. tylko poszedł do cerkwi i dał część z tych pieniędzy na kościół i ubogich. ukryty za złomem skały. dostrzegł. W onej ćwierci były wielkie szpary. — Zamknijcie się. którzy tu mieli swoje niegdyś siedzibę. a w niedzielę poszedł z krzyżem w ręku do naznaczonego miejsca. gdzie są do dziś ukryte. drzwiczki! — znowu się zamknęły. Stanąwszy przed drzwiczkami. Kiedy tak ładował kieszenie i zabierał się do wyjścia. długo trząsł się ze strachu i długo przysłuchiwał się. które niosą na barkach otwartą trumnę. wielkiego bogacza. Wieśniak.

drzwiczki! — Drzwi się otwarły. aby z nim do drzwi pieczar poszedł. że w pewne święta diabli się rozchodzą i zostawiają pieczarę bez żadnej straży. a drzwi się otwarły. — Zamknijcie się. iż zabawił na rabunku dłużej. a lichwiarz krzyknął grubym głosem: — Otwórzcie się. Nieborak znalazł przynajmniej dość czasu wymknąć się rozgniewanym złym duchom. przemówiwszy zwykłe wyrazy. że się zawistny jego sąsiad dowie. Wtem wyszedł z głębi pieczary wielki chart czarny z błyszczącymi oczyma i położył się na skarbach. Taka jest z tego powodu powieść o pewnym ślusarzu.spokojności. ale już nie było rady. których szatani pilnują. Pierwszemu wieśniakowi nie było po myśli. doszedł. Drugi wieśniak. 69 . Dźwigał skąpiec na plecach łopatę. które lichwiarz skarbami napełni. zaczął je łakomie i skwapliwie przesypywać w wory. aby poprzestał tej chciwości. Następnej więc niedzieli wybrali się przed wschodem słońca do pieczar w Czarnej Górze. 102. Wystraszonemu lichwiarzowi wypadły z rąk worki. ale on nie dał sobie nic mówić. Właśnie zaczęto dzwonić na służbę Bożą do cerkwi. Pierwsza ta wyprawa zachęciła go do podobnych częstszych i zawsze pomyślnych. siekierę i mnóstwo worów. — Po coś tu przyszedł. Pewnego razu zdarzyło się. zmówił Ojcze nasz i z lekka zapukał do drzwi. łapią go na gorącym uczynku. że mu piętę ucięły i z tej przyczyny chromał aż do śmierci. Słynie ona jako skład niezmiernych skarbów. bo groźbami zniewolony dał się namówić. Wieśniak napominał go. ale uciekając. gdzie miał odbierać wory. jakby cały skarb wyprowadzić z pieczary i jak zostać wielkim panem. a ujrzał beczki i skrzynie z pieniędzmi. a bardzo ubogi. drzwi! — i drzwi się za nim zamknęły. niż wypadało.dział o pieczarach. Korzystał więc z pory i udał się do strasznego miejsca. Skąpiec obiecywał podzielić się z nim na połowę i także dać na kościół dziesięcinę. wreszcie przystąpił bliżej ku drzwiom. Już doszli do pieczar. ile mu się spodobało. nie zastał w samej rzeczy nikogo z duchów. drzwiczki! — i tylko raz w raz powtarzał: — Zawrzyjcie się. lecz w duchu zamierzał poczciwego wieśniaka zgładzić ze świata. Tu usłyszał głuchy krzyk i jęk pomieszany z wyciem psa. drzwiczki! — I drzwi były zamknięte. diabli nadchodzą. a czarny chart pokazał mu zęby i zawył. tak pospiesznie drzwi za sobą zatrzasnął. a beczki i skrzynie ze złotem i srebrem zapadały się powoli w ziemię przed jego oczyma. na jej gruntach znajduje się znacznej długości pieczara. i wrócił szczęśliwie do domu. lichwiarzu? Trwogą śmiertelną przejęty padł na ziemię i rakiem pełzał ku drzwiom. Pieczara w Bruśniku O mil trzy na wschód od Lusławic leży wieś Bruśnik.Cały tydzień przemyśliwał skąpiec nad tym. czekał nań długo pełen nie. co stał na dworze. aż wkrótce wszystko ucichło. Śmiały ten człowiek. nabrał więc pieniędzy. lecz w strachu zapomniał wymówić: — Otwórzcie się. Zaledwie wszedł. Jakaż tam okropność! Złego sąsiada ciało leżało krwią zbroczone.

poszedł za nimi w miejsce. Zbójnicy poszli na górę. z dziurą.103. i da się słyszeć głos. aż dopiero dalej. ale wszystko teraz zażegnane. lecz ich dotknąć nie można. uszczęśliwisz siebie. mieli tam wszelkie sprzęty i w niej podczas zimy mieszkali. na każdym zakręcie trzeba palić światełko. jest tam i świńskie koryto pełne pieniędzy. pieniądze wzięli i diabłu je oddali i ten ich wartuje. Toż samo opowiadają o innej jamie w dolinie Kościeliskiej. Zbójeckie pieniądze W dolinie KościeliskIEej. kto owe jamę wynajdzie. mówiąc: Boję się. Zbójnicy do niej się spuszczali zawsze. kto by w czym przekroczył. które można wziąć. którzy widywali. Chłop jednakże bał się przyjmować skarbu. który zabrania ruszać skarbów leżących naokoło. Prowadzą tam kręte i ciasne chodniki. na środku klęczą trzej mnisi. gdzie się skryli do góry. Tam ukażą się światełka bardzo błyszczące. jednakże ani jamy. każdemu z nich należy pokłonić się z osobna. aż się przyjdzie do obszernego miejsca. w której dwunastu zbójników mają zostawione zupełne ubranie. gdyż na środku leży broń nabita i za dotknięciem sukien zabije. Chłop jednakże pilnie patrzał. ani skarbów nie znalazł. A gdy odeszli. 104. zginie natychmiast. jak zbójnicy po rzemiennej drabinie do niej włazili. Jamy zbójeckie W dolinie Skoruszyny jest skała zwana Czarną Turnią. co na raz urąbie siekiera. Jama nad Morskim Okiem W skale nad Morskim Okiem pod gęstymi zaroślami kosodrzewia jest pieczara. 105. do której jeśli kto ma odwagę wejść. gdzie się podzieli zbójnicy. najpiękniejszej i upoetyzowanej podaniami. a nas zbawisz. zaraz na wstępie przy piecu wapiennym napotkało dwóch zbójców chłopa: każdy niósł po pół centa (cetnara) pieniędzy i mówili do niego: Bóg ci poszczęścił (i oddawali mu swe pieniądze). 70 . bo byście mię wydali — i odszedł. teraz jeszcze są tam zupełne mundury na dwunastu ludzi i niezmierne skarby. wielkie może znaleźć skarby. a potem brać ze skarbów tyle. ale do munduru niech się nikt nie zbliża. zaklęte i ci ludzie nawet teraz dziury znaleźć nie mogą.

ażeby znużonych robotników wyręczyć: wtedy najbliżej stojący podaje mu świecę zapaloną na kilofie. życie jednak uratował. Morskie Oko Jezioro to podług podania górali tatrzańskich ma być nie do zgłębienia i łączyć się z Morzem Adriatyckim. nie naruszona. za pomocą których można skarby odkrywać. w górach tatrzańskich leży jezioro zwane Żabiniec. Księgi czarnoksięskie Jest między góralami wiara w księgi czarnoksięskie. pełnej drogich kamieni. Długo w smutku pogrążony szukał ponad morskim brzegiem swojej szkatułki. Podróżując po świecie odwiedzał także Tatry i głośne po wszystkich karpackich krajach Morskie Oko. Jakiemuś Niemcowi udało się jeździć na tym smoku. że tam dobywają z gór złote rudy i narobiwszy złota wracają do siebie. im tylko wiadomymi ścieżkami. że co rok przychodzi do Żabińca siedmiu Czechów. zostawił takie księgi. Pan jakiś płynąc morzem rozbił się w czasie okropnej burzy. 107. W górach pokazują skałę. iż Skarbnik jest opiekunem Wszystkich kruszców w ziemi polskiej. ale go zabił jeden baca. czyli gospodarz. Powiadają. Płynąc pełcią (tratwą) po tym tajemniczym jeziorze postrzega nagle ową szkatułkę i kawały drzewa okrętowego. i kosztowności wszystkie zawierała. Wydobywają to juhasy. jak przy rozbiciu. Górale powiadają. że Janoszczyk. Nieraz w górniczej kurcie przychodzi on do szybu. sławny rozbójnik. trzeba 71 . daje się kulbaczyć i jeździć na sobie. 108. mające się znajdować gdzieś na dolinach. ale nadaremnie. Czechy wędrowne Wyżej Pięciu Stawów. mało dostępne dla skał nadzwyczajnie przykrych i niebezpiecznej po nich drogi. straciwszy wszystkie swoje kosztowności. Nieraz dają się znajdować w tym miejscu pozostałe po nich piecyki i żużle z wytopionego kruszcu. z której na przeczytane zaklęcie z księgi wychodzi smok. Skarbnik Sandomierscy górnicy mówią. była zamknięta. 109.106.

Skarbnik dobrze przyjęty łupie za trzech i za trzech szlepuje. a wiedząc o osobliwych przymiotach jego siekierki. 111. dognał go i zabił. iż spotkał pewnego razu jakiegoś studenta z Podoleńca i zaprosił go do swego szałasu. jak zbójcy weszli. Zbójcy Bardzo już dawno temu zbójcy byli napadli na dwór szlachecki. co nie gorzał. wszyscy już byli wymarli. Student ów. bojąc się zaś. Jego siła. 110. Ciśniona silną prawicą wracała na powrót do niego na jedno gwizdnienie. że górnik bez światła. podjął się go zabić. jego zręczność. który właśnie co skończył modlitwę. biednej tej niewieście. w przeciwnym razie mści się na winowajcy. zamknęła ją w dziewięciu skrzyniach dziewięcią 72 . niewinnie śmierć od kata poniosła. Widziała więc. za to go Skarbnik nazajutrz w szybie obłąkał. Kochanka Janoszczyka zdradzając go. żyjący zaś nie chcieli mu wierzyć. Janoszczyk. Obok tego miał być nadzwyczajnie nabożnym. nikogo jednakże z dawnych znajomych nie znalazł. Student poprawił i chybił jak pierwszą rażą. Najmilszym mieszkaniem Skarbnika są góry jakieś na Szląsku. odkrywa najobfitsze żyły i najprostszą drogę z szybu do szybu wycina. że górnicy olkuszcy chcieli Jasną Górę podkopać. co o jakimkolwiek innym zbóju opowiadają. to niby żeglarz bez gwiazd. nie dał spać żonie gospodarza. Podanie niesie. Ówże Skarbnik zalał Olkusz za karę. Tysiące krąży o nim podań. a żadnego dobudzić się nie mogła. Powrócił wreszcie na ziemię i cuda o tej wędrówce podziemnej opowiadał. Raz go jakiś górnik nie przyjął na nocleg do szałasu. chciał nawet przewodników naprowadzić na owe kruszce.bowiem wiedzieć. siekierę morderczą w ręku zostawili: a tak schwytana z narzędziem zbrodni. Kiedy wymordowali wszystkich. nie przestawał się modlić. dopiero kiedy zdrajca po trzecim strzale począł uciekać. ale mu ten długi czas minął jak jeden dzień. Wybrał do tego porę o wschodzie słońca. Siekiera Janoszczyka cudowne miała przymioty. także nachuchali w cztery szklanki i przewrócili dnem do góry. Janoszczyk Najgłośniejszym ze zbójeckich dzieł w Tatrach jest Janoszczyk. Janoszczyk ciągle się modlił. jego władza nad istotami nadprzyrodzonymi i ciągły stosunek z nimi przechodzi wszystko. żeby nie doznali oporu. jakby nie uważał. Janoszczyk. zabierali sprzęty. ale kula cudownym sposobem w bok poszła. kiedy zwykle Janoszczyk klęczał i modlił się. a wodząc po wszystkich górach polskich najszczersze pokazywał mu kruszce. zaszedł więc z tyłu klęczącemu i strzelił do niego. a tam czyste złoto strumieniem się lało. piąty palec. tam karń srebra leżała obłazgiem. Górnik na samym oglądaniu tych skarbów strawił lat 50. w zmowie ze zwierzchnością. wzięli rękę trupa. nasmarowali tłuszczem i zapalili cztery palce. ubroczywszy ją we krwi męża i braci. iż czterech szlachty usnęło snem twardym. więc dostał pomieszania zmysłów. Te czary sprawiły.

a duch nie pokazywał się więcej. Obrały się śmiałe jakieś dziewczęta. Pochowano go. w którym pan ubrany po niemiecku sam się powoził. jak ten powóz wyjechał z Dunajca. jakich nawet i w kraju nie ma. ale o ile przystojny. 112. aż zniknął z oczu. ale zaledwie stanął. Na świadectwo przed innymi ludźmi dał im rutę od własnego kapelusza. krzyknął przelękniony: — 73 . za co mu darował strzelbę. ujrzał w potoku łososia. który uciekłszy z klasztoru. Rana była tak głęboka. Ten pan. który miał za pasem. Kiedy pojmano Janoszczyka. 113. kazał jednemu z koni przybić podkowę. Widywano go przebranego za kobietę w szlacheckim stroju. nic złego nikomu nie wyrządził. Ginął we wodzie. schylił się więc po niego. W tym tedy miejscu. Ukazywał się w różnych postaciach. spod którego różnymi czasy wychodził mnich. a sam popędził gościńcem. że wtedy uwolniony będzie od pokuty straszenia ludzi. wnet go i obaczyć można było. najczęściej w bieli lub kapturze mnisim. Mnich Na polanie zwanej Centyrz (cmentarz. że z niej umarł. ale nadto strzela zwierzęta i ptaki. gwizdnął na siekierkę i zaczęła się wyrąbywać. dotrzymały mu placu i dowiedziały się z własnych ust jego. a nóż wrzucono w potok łopuszański. kiedy dziewczęta mszę za jego duszę kupią. zrazu maleńki. wzrostem przeniósł najroślejszego chłopa. o tyle zimny dla dziewcząt. a schylając się przebił się nożem. Widziano. ale dziewiątej skrzyni i dziewiątego zamku nie mogła przerąbać. przez zbójców zabity został. Idąc raz do Harklowej na mszę. 114. Odtąd z tego kowala stał się zawołany strzelec. Parobek z Łopuszny Żył w Łopuszny parobek bardzo przystojny. gdyż dziewięć jest liczbą tajemniczą. wszedłszy w nią rozpostarł kaptur i płaszcz mniszy nad falą i powoli malał. gdzie nóż wrzucono. Dziewczęta mszę kupiły. nic nie mówił. Był to jakiś pokutujący mnich. podobno z czasów wielkiej jakiej wojny lub powietrza) jest pniak wielkiej grubości. duch parobka ciągle się pokazywał. Kowal z Harklowej Raz w nocy zajechał przed kowala z Harklowej jakiś powóz sześcią dzikimi końmi zaprzężony.zamkami. Ostatni człowiek. zawoławszy tedy na kowala. która była ze złota. bo nie tylko każdego zwierza zabije. Jeżeli o nim mówiono. już zrąbała ośm skrzyń i ośm zamków. który go widział.

bo gdy umierał.Wszelki duch chwali Pana Boga! Na co mnich odpowiedział: — I ja chwalę. gdy go kto o co zapytał. — Idź do domu — odrzekł diabeł — a znajdziesz wszystko. Nie na dobre mu to wyszło. urodzie i obciął mu głowę. Wrócił i uwolnił diabła przybitego do ziemi. — Nie — krzyknął gniewny wieśniak — dopóki nie dasz. To wymówiwszy zniknął i odtąd nie widziano go więcej. Głowa błąkająca się Na polanie zwanej Kamieniska Jaworzyna zabił watażka zbójców jednego ze swoich podwładnych. co czatował na duszę wieśniaka. a to przez zazdrość za jego zręczność w skakaniu. Diabeł we wichrze Pewien wieśniak widząc. kilka połciów słoniny i ćwierć talarów. co mu przeszył stopę. nie odpowiadał. aby ją porwać. 74 . jak nań nachodzi diabli taniec. a talarami w ćwierci bawią się dzieci. Chłop zajrzał do chaty. 117. strzelaniu. cisnął weń nowym poświęconym nożem. ujrzał. Piotra i Pawła. szybkości. stary chrzestny widział w głowach stojącego tegoż diabła. jak się pokazał diabeł ubrany po niemiecku. co chcę. stoi baryłka wódki. rąbać takie drzewa. ale wyjmij nóż z nogi. jak diabeł stał w pokornej postawie. 115. zwłaszcza pierwszych dni po św. Kiedy się jeszcze pokazywał. wiszą na całej ścianie połcie słoniny. od tego czasu głowa ta z niezmiernie długimi włosami ukazuje się na tej polanie i chociaż ją wezmą i rzucą gdzie daleko w parowy. później ktokolwiek chciał to drzewo zrąbać. czyli kręcący się wicher. i zapytał łagodnie — czego chce od mego? Chłopek zażądał baryłkę wódki. patrzy. jak przeszedł pomiędzy statek i rąbał jawor. dlatego górale bardzo się strzegą. 116. Diabeł cechujący jawory W bukowinie łopuszańskiej pod Kluczkami widziano w dzień św. przybity do ziemi nożem. niezawodnie okaleczył się i musiał pracę zaniechać. tylko kiwnął głową lub ręką. zawsze na powrót wraca. Piotrze i Pawle. Niejeden tak napiętnowany jawor znajduje się w górach. — Dam ci wszystko.

gdy przestrzegana gospodyni rozgniewanego ognia podarku mu nie postawiła. wszczął się pożar. który nabrawszy męstwa przystąpił do pieniężnego chłepczyka i dotknął się. właśnie było 75 . Czerwony chłopczyk Utrzymuje się podanie na Litwie. Jedną rażą żona pierwszego wyszła na podwórze i podsłuchała takiej rozmowy dwóch ogniów: Pierwszy — No. zaniedbując to czynić. co znaczy bogatego. do pierwszej gospodyni należące. 121. Zbywszy się roboty. miedziane — brunatnego. Dar ogniowi W jednym obejściu mieszkało dwóch gospodarzy. gdyż tu dłużej nie mogę wytrzymać. srebrne — białego. zostało tylko na zgliszczu złókto zupełnie nietknięte. A co pokryje. I tak: pieniądze złote mają postać człowieka koloru czerwonego. na tamtą bowiem ja swoje obejście zniszczę i gdzie indziej pójdę gospodarzyć. Ci ludzie. choć lekko. Tu nastąpiło krótkie milczenie. to jest: stawienia na noc w piecu małego garnuszka z wodą. proszą i usilnie nalegają. Żona jednego ściśle przestrzegała oddawania ogniowi podarku. aż pobudzony do gniewu gospodarz cisnął nóż przeciw wiatru. Trwała ta mitręga jakiś czas. Szczęśliwy ten. jego twarzy: gdyż najmniejsza uderzenie czyni ten skutek. gdy druga. bo ja mam dobrą gospodynię. przerwał je ogień drugi: — Ale. złorzecząc mu. to silny wiatr powieje i łat zerwie. bracie! Ostatnią noc z sobą jesteśmy. I znowu nastąpiło milczenie niczym nie przerwane. ale tam na górze twojego obejścia jest złókto (naczynie drewniane do odparzania bielizny) mojej gospodyni. iż pieniądze w postaci różnego koloru osób chodzą po świecie.119. niebawem też wiatr ucichł i gospodarz mógł zaczętą pracę dokończyć. 120. nigdy ani kropli wody. rozniecił dobry ogień i zaczął wieczerzę warzyć. żebyś mi go nie spalił. Drugi — Jak sobie zechcesz! Tylko mego obejścia nie zaczepiaj. który całe jej obejście zniszczył. z przesądu pierwszej naśmiewała się. a na drugą noc. by się odważył ich życzeniu dogodzić. zeschłem na szczyptę. jeśli kogo na drodze spotkają. aby ich uderzyć w policzek Lecz nikt nie jest tak śmiałym. Z tego to powstało i przysłowie „czerwony chłopczyk”. iż natychmiast zwierzchnia powłoka postaci pęka i pieniądze się rozsypują. Wiatr Gospodarz na połoninie pokrywał kolibę.

nie będąc kochaną nawzajem. Pewnego razu poszła ze zbożem do młyna. Wchodzi do izby. Żona nic nie mówiąc. gdy tymczasem sianożęć znachora pokropił tylko drobny deszczyk. jakeś mię pokaleczył. aż tu idzie człowiek jakiś niezmiernie pokaleczony. sąsiednia łąka (nieprzyjaciela znachora) była usłana na dwa palce gradem. ożenił się i młodą pojął żonę. grzmiało i łyskało się straszliwie. i rzecze do gospodarza: — Dobry wieczór. bolała na to. a sama legła na przypiecku. lecz smutek swój sama w sobie kryła. krzyżują się błyskawice. po cichu zdjęła prześcieradło i nakryła oboje. oboje całują i pieszczą się. a deszczu ani krzty nie pada. Wtem się schwyci latawiec i rzecze: — Gospodaruj już sama. na koniec młynarz ujęty grzecznymi słowy hożej mołodycy pospieszył z mlewem i mołodyca. Latawiec I Parobek mając latawca. gdybyś mię był uczciwie nie przyjął. a kiedy po chwilce powróciła pogoda. Żona kochała go. a za nim pojechał ów pan. Gospodarz znachor odpowiedział: — Czemuś nie przyszedł do mnie w goście na kupałę? Ot i za tym słowem znachor odszedł w leszczynę. wiatr pociągnął gwałtowny. że mu ani oczu. Pocałowawszy kochanka odeszła i nie wróciła nigdy więcej. na drugi raz strzeż się rzucać nóż przeciw wiatru. chociaż mąż spał widocznie. aby się żwawo zwijała i sam już składa w stogi. 76 . lecz nie można było słyszeć. 122. Wkrótce silniejszy wichr zawył. 123. Gospodarz znachor woła czeladź. przepadł. w południe zaczęły się chmury zbierać. a tu chmury się zbiły i ciągle nad nimi grzmi i szumi. a kiedy już był blisko. kiedy wziął się do jadła. Była pogoda. bo mi się pomordowali. jak nożem przeciw wiatru ciskać. musiała czekać długo. jeśli łaska do wieczerzy. ale we młynie było zawożno. wróciła do domu. Oba coś ze sobą pogadali. choć późno w noc. Gospodarz odrzekł: — Daj Boże zdrowie! Siadajcie. Grad Gospodarz znachor (czarownik) ze swoją czeladzią gromadził siano. a przy nim latawiec cudnej urody. a mąż na łóżku. Wtem nadjeżdża jakiś pan na białym koniu i prosto jedzie do gospodarza znachora.po zachodzie słońca. widzisz. To rzekłszy. Nieznajomy zaś odpowiedział: — Wieczerzaj zdrów — a po niejakim milczeniu popatrzywszy na gospodarza dodał: — Masz szczęście. Po niejakim czasie znachor wrócił z gałązką leszczyny w ręku. nie podnosząc oczu rzecze doń: — Puszczaj ludzi. chmury lunęły rzęsistym gradem. ani twarzy nie widać. ja nie będę już ci więcej męża bałamucić. byłbym cię nauczył.

i Didki-Łełeki wieli złoto i srebro jak pierwej. — Tylko prędko! Tylko prędko! — naglił kupiec. myto. które przesypują śpiewając Didki-Łełeki. kładzie się na łóżku. Kupiec wkrótce powrócił do domu. nie lubię żartować z bliźnich. wchodzi do izby. aż pod jedną wsią spotkał góralkę. kadzono go różnymi ziołami. niech sobie przyjdzie po pieniądze. krzyknął: — Ty bezwstydniku! Co obok ciebie robi dziewka? Parobek na to: — Co się wam dzieje? Przy mnie nie ma nikogo. Łeleki Jeden bogaty Żyd puścił się w podróż daleką po różne towary. rzekł jeden spomiędzy nich: — Powiedz tam twemu słudze.II Jechał sobie po sprawunki wdowiec jakiś w góry. Jakoż niebawem odbyło się sute wesele.-Łełeki znikli. uczta. gdzie tylko się ruszył. aż tu pod korzeniskami wywróconego świerku coś sieje. co się podkasała wyżej kolan. dziewka za nim. ucieszony podróżny rzecze: — Czy nie poszłabyś do mnie na służbę? Dziewka odpowiedziała: — Ja tam przyjdę do was. Woźnica zaciął konia. pójdziem za twoimi pieniędzmi. A kiedy obu ujrzeli. — Nie godzi się żartować z ubogiego pachołka — odpowiedział sługa. Otóż tak ubogi Zydek został najbogatszym kupcem w mieście. a że kłoda na kłodzie leżała i zawalała drogę. a podróżny na śmierć zapomniał o przyrzeczeniu góralki. kupiec z swoim zięciem napakowali brykę pieniędzmi i jeszcze dwa kupili wozy pod cały ten skarb. każe zapalić świecę i widzi góralkę na pościeli leżącą obok jego parobka. Na to kupiec: — To. Zięć wpatrzył się zdziwiony w kupca. a przy tym szmer i śmiechy słychać. co mówię. późno w noc wraca do domu. że w dzień nikogo nie widział. a za nim jego bryka. ona koło niego. patrzy. Kiedy go ujrzeli. szczerą jest prawdą. Idzie i uszedł jakiś kawał. bo się nam już uprzykrzyło jego oczekiwać. dopiero kiedy się okadził świńskim gnojem. a po uczcie woła kupiec swego zięcia i rzecze: — Zbieraj się. 77 . W drodze zajechał w bardzo gęsty bór. modli — widziadło nie znika i ścigało go ciągle tak dalece. jadą — zajechali w gęsty bór. Powysiadawszy z wozu. W takim ciężkim razie zasięgnął rady bab. woła swego sługę i powiada mu: — Ja ciebie wybrałem za zięcia i wydaję za ciebie swoje córkę jedynaczkę. żegna się. widziadło znikło na zawsze. rozgniewany więc. poszedł sam naprzód. Pan idzie do świetlicy. smarowano. zaszli do korzeniska wywróconego świerku. 124. za to wieczór. ona za nim. Jadą. jeden spomiędzy nich rzekł: — Tak długo musieliśmy na ciebie czekać! I Didki. Porobiwszy swoje sprawunki. Podchodzi bliżej i widzi złoto i srebro.

góral wyjedzie konno i porwie dziewczynę. Dziewczyna krzyknęła: — Trzymaj się dzwonków! Góral ciągle kierował konia pomiędzy dzwonkami. 78 . Na głowie dla stroju noszą czerwoną czapeczkę. Następujące o tym krąży podanie: Zniknęła w Łopusznej młoda i ładna dziewczyna. Najwięcej cierpią od nich położnice. że już go dognać miały. których dziwożony przez jakąś tajemniczą własność tych kwiatków przebywać nie mogły. Porywają niekiedy i dorosłe dziewczęta. Długo o niej nic słychać nie było. garbate i koszlawe.125. Postrzegły to dziwożony i puściły się takim pędem. Dziwożony” szpiegują takie kobiety. rozpuszczony i prosty. Nieboga co wieczór przybiegała pod jego okno i śpiewała żałośnie: Chłopeczku. czapeczkę tylko swoje w jego rękach zostawiwszy. ujrzał w największej gęstwi dziewczynę piorącą. a upatrzywszy porę. za pożywienie im służy ziele. zaklinając go. aby ją od nich uwolnił. że je zamiast pralników używają. że to była ta sama. Podrzucone dziecię wynoszą zwykle na śmietnik. Ta poznała go wzajemnie i opowiedziała. I poty narzekała. wróć moje czapeczkę. uchwycił dziewkę i. dzwonkami zwane. piorąc swoją bieliznę. które są zwykle szpetne. oddaj moje. chłopeczku. Nie będę ja chodzić na twoją rzepeczkę. kiedy ona znowu prać przyjdzie. wyjechał. jak się to pokazuje ze sposobu odbierania im ukradzionych niemowląt. złośliwe. aż on zlitowawszy się oddał jej czerwoną czapeczkę. W jaskini leżącej nad rzeką łopuszańską pod Małą Górą jest główne siedlisko dziwożon. Pewnego razu góral. mają włos bardzo długi. gdzie obficie rosły kwiatki. Góral dotrzymał słowa. a swoje zabiera. piersi ich są tak wielkie. że ją dziwożony porwały. o którą się cała wieś troszczyła. kradną nowo narodzone dziecię. gdzie smagają je rózgą. co koń wyskoczył. że w dzień umówiony. gdzie i jakim sposobem? — nikt nie wiedział. Mają wszakże i one macierzyńskie uczucie. napawają wodą ze skorupki jaja i wołają: — Odbierz swoje. Jeszcze inna krąży o nich powiastka: Góral złapał dziwożonę w swojej rzepie. zaprowadzony jakąś potrzebą w głębie gór łopuszańskich. tak zwane słodyczka. ale ta mu uciekła. a swoje na miejscu skradzionego zostawiają. Zbliżył się do niej i poznał. gdy dziwożony kołowały. prostą drogą do wsi dostał się. a on tymczasem. Naradzono się względem sposobu i stanęło na tym. Dziwożony : Są to kobiety nadprzyrodzone. uwoził do domu. — Dziwożona litując się nad cierpieniem swego dziecka oddaje ukradzione. kiedy góral szczęściem wypadł na łąkę.

— Pożałujecie tego! — zawołała czarownica prowadzona na męczarnie. Ojciec stroskany sam rzucił syna w wodę. ale poznało nowo narodzone dziecię i żadną miarą nie chciało przyjmować piersi. Wzrost jego zależy od wysokości drzew. ale sierotę Bóg nie opuścił. 79 .126. Ale cóż się robi? Oto złośnice te. albowiem czarownica poniosła z sobą do grobu tajemnicę zaklęcia utopionej. Nie za złego ducha. Jakoż lubo sługa co dzień nad wodę przynosił dziecię. Mąż jej nie poznał. mimo wszelkie przyzywania i płacze. idzie do lasu z osobą cierpiącą. Opiekun poczciwych. zaprosiła swoją macochę wraz z jej córką na chrzciny. Piersi chocze. bo niebawem znalazła bardzo poczciwego i bogatego pana i poszła za niego. z zazdrości utopiły ją w jeziorze. Topielec Macocha wypędziła z domu piękną i dobrą Marysię. iż kto pierwszy wstąpi w ślad Dobrochoczego. dość na to chleba okrajca i szczypty soli w czystą szmatkę zawiniętej. Dostrzeżono to i występną matkę z córką wskazano na rozszarpanie bronami. 127. Nie pamiętając wyrządzonej sobie krzywdy. odprawiwszy modły nad owym podarkiem zostawia to w borze wraz z chorobą i słaby — zdrowym powraca do domu. macocha zaś posiadając czarnoksięskie sztuki przemieniła własną swą córkę w żonę tego pana. Na wykraczających zsyła najdotkliwsze choroby. Wtenczas wychodziła matka i łzami zalewając się karmi to dziecię. nie okazywała się matka. surowo karze występnych. widziano go bowiem zawsze równego z drzewem. w jakim szczęściu Marysia i jak ją mąż kocha szalenie. Trzeba więc było chodzić z nim ponad wodę i śpiewać: Marysiu! rysiu! Śliwon płacze. wszakże go zawsze przebłagać można. przy którym stawał. zaraz się obłąka w lesie i wieczorem zaledwie powrócić może do domu. Dobrochoczy Przemieszkuje na Białorusi bożek leśny zwany Dobrochoczy. a odtąd każdej nocy słychać nad jeziorem płacz dziecinny i tkliwy śpiew matki. koło których przechodzi. Wiedzieć jeszcze należy. Kto się tego podejmuje. widząc. ale raczej za sprawiedliwego sędziego jest poczytywany.

niem zmuszają do na j gwałtowniejszego śmiechu. aż wreszcie ujrzawszy stojącego w kole miawek. a tym samym bezpieczne im zapewniają schronienie. polować ptastwa wodne i w susze skraplać pola swojego pana. napadają.128. przy blasku księżyca wodnice wypływają z topieli. bardzo długo szukał go brat stroskany. a z nimi błogość i urodzaj gór ruskich. tym szelestem wodnice usypiają ludzi. tyły i ogrody pełne pięknych kwiatów i owoców. porywają ze sobą w głuche lasy na dno jezior i stawów. zawiodły korowód i nie chciały go więcej z swego koła wypuścić. Długo. a potem łaskota. 129. Zdarzyło się. muzyka duchów nie wywarłaby na niego swojego skutku. Krwią takiej ofiary karmią się i różne złości czynią ludziom. oskoczyły go. iż na swej górze spotkały pasterza grającego sobie na skrzypeczkach. póki życia nie skończy. Kto by jednakże wówczas miał przy sobie kwiat paproci. Tym sposobem uwolnił brata od zaklętego tańca. Podług podania miały one główne siedlisko na górze Ihrowiszczu. Miawki Boginki te przykrząc sobie w górnych przestworzach. wtedy ich oczy błyszczą jak gwiazdy. w którym lubiły się kąpać. Wodnice (Wandinini) Gmin litewski utrzymuje. Na osoby młode. wychodzą na brzegi. był tam staw przeczystej wody. napiął łuk i strzałę na nie wypuścił. są to dziewice zachwycającej urody. w porze kiedy zboża zaczynają wysypywać kłosy. pochwyconą ofiarę przez różne sztuki wprowadzają w dobry humor. ale rozgniewane miawki przeniosły się na Czarną Górę w Tureczczyźnie. Często także w postaci pięknych dziewic wodnice bawią nad krynicami i strumieniami i nieświadomych myśliwców zwabiwszy pięknym obliczem. że gdy słońce zajdzie. każdorocznie zbiegają na ziemię. a rozwiane po ramionach włosy brzęczą i dzwonią jakby daleka muzyka. 80 . zamieszkanych przez dawnych bogów. żywe. aby ich pląsów i zabaw dostrzec nic mogli. zabłąkane pośród łanów kłosistych. śpiewają i skaczą po łąkach. wesołe — mimo to okrutne. a wodnice stałyby się jego niewolnicami i musiałyby łowić ryby.

130. Dżuma
Kiedy dżuma grasuje, całe wsie stoją pustkami, koguty wszystkie ochrypłą i żaden nie zapieje; psy nawet zaszczekać nie mogą; lecz czują z daleka zbliżające się widmo, wtedy warczą na nie, a dżuma drażnić je najbardziej lubi. Spał parobek na wysokim brogu siana, a przy nim stała drabina. Noc była widna: nagle jakby niesiona wiatrem powstaje wrzawa, w której wyraźnie odróżnić można warczenie psów i skowyczenie. Powstał parobek na nogi i widzi z przestrachem, jak pędzi prosto wysoka niewieścia postać cała w bieli z rozczochranym włosem, a psy za nią. Ale na jej drodze stał długi płot i wysoki; niewiasta jednym go skokiem przesadza, na drabinę wskakuje, a bezpieczna tym schronieniem ciągle psom nadstawia nogę, a drażniąc zajadłą gromadę ustawnie woła: — Na goga, noga! Na goga, noga! Parobek poznał od razu straszliwą dżumę; podchodzi z cicha i obala drabinę. Wysoka niewiasta spada, psy ją porywają. Pogroziła mu zemstą i znikła. Młody wieśniak nie umarł, ale przez całe życie nadstawiał nogę i nic innego przemówić nie mógł, jeno wyrazy niewiasty: — Na goga, noga! Na goga, noga!

131. Pomorek na bydło
Za dawnych czasów Żydzi byli przenajęli białogłowe chrześcijańską, aby im mleka chrześcijańskiego przedała, czego ona, gdy się mężowi swemu po długim namyśleniu zwierzyła, za poradą jego przedała im krowiego. To mleko wzięli Żydzi z radością, a chłopa sobie nająwszy do szubienicy poszli i tam czary i zabobony swoje odprawiwszy, kazali to mleko złodziejowi wiszącemu w ucho lać, nachyliwszy ucha do ucha wisielca onego, a pytając go, co by słyszał? Gdy odpowiedział, że słyszy ryk bydła, zasmuciwszy się, odeszli do onej białogłowy łajać jej, iż ich oszukała. Otóż zatem nastąpił on mór gwałtowny bydła, dotychczas jeszcze po wszystkiej Polsce nie uspokojony, a ten na nas, Polaków, przypaść miał, gdyby była ona białogłowa swego mleka im przedała.

132. Morowa dziewica
We wsi jednej na Litwie zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przez drzwi lub okno wsuwając rękę i powiewając czerwoną chustką rozwiewała śmierć po domach. Mieszkance zamykali sio warownie, ale głód i inne potrzeby wkrótce zmusiły do zaniedbania takowych środków ostrożności; wszyscy więc czekali śmierci.

81

Pewien szlachcic, lubo dostatecznie opatrzony w żywność i mogący najdłużej wytrzymać to dziwne oblężenie, postanowił jednak poświęcić się dla dobra bliźnich: wziął szablę Zygmuntowską, na której było imię „Jezus”, imię „Maria”, i tak uzbrojony otworzył okno do domu. Szlachcic jednym zamachem uciął straszydłu rękę i chustkę zdobył. Umarł wprawdzie i cała jego rodzina wymarła, ale odtąd nigdy we wsi nie znano morowego powietrza. Chustka owa miała być zachowaną w kościele jakiegoś miasteczka. Powiadają także, że powietrze w postaci niewiasty w białe szaty przybranej na wysokim wozie o dwóch kołach objeżdżało wszystkie sioła. A gdy przed który dom przybyła, pokazując zapytywała. — Co robicie? Gdy odpowiedziano: — Nic nie robimy, tylko Boga chwalimy — ponurym dodawała głosem — Chwalcież go na wieki — i w tym domu zaraza nie panowała. Gdy wieczorem gdzie przybyła, a na zapytanie: — Czy śpicie?, odpowiadano: — Śpimy. Wtedy rzekła: — Śpijcież na wieki! — i całe wymierało domostwo.

133. Miłosław zabezpieczony od morowego powietrza
Za dawnych czasów, kiedy morowe powietrze sprzątało w Wielkopolsce tysiącami ludzi i już ta plaga zbliżała się do Miłosławia, znalazł się jakiś pobożny starzec, który poradził oborać miasto i wieś przyległą, Kembłów, pługiem ciągnionym przez dwoje ciołków, które krowa na raz urodziła, a poganianym przez dwóch parobków, także bliźniąt. Skoro to się stało, morowe powietrze, choć naokoło sprzątało ludzi, do Miłosławia nie przyszło i nigdy go nie nawiedzi.

134. Zemsta czarownicy
Pewna gospodyni była czarownicą. Parobek służący u niej wiedząc o tym, a przy tym ciekawy, jakim sposobem czarownica leci na Łysą Górę, we czwartek położył się na ławie przy kominie, udając chorego. Czarownica sądząc, że parobek śpi, wysmarowawszy się maścią, dosiada na pomiotło i wylatuje kominem! Widział to, a chcąc doświadczyć prawdy, zostawioną maścią wysmarował żarna, które natychmiast wyleciały taż samą drogą; nie przestając na tym, posmarował cielę, lecz i to z wielkim zadziwieniem jego wyleciało za żarnami. Już teraz dostatecznie przekonany, wysmarował się cały i wsiadłszy na łopatę, wyleciał kominem i stanął na szczycie Łysej Góry. Widział tam swoją panią przy hucznej biesiadzie, jak z innymi czarownicami i diabłami zajadała i piła, a po skończonej uczcie, jak w pierwszej parze hasała czartowskiego obertasa. Spostrzegła go nawzajem czarownica, a rozgniewana zdradą i podejściem parobka, zaczarowała go, uśpiła i pałając żądzą zemsty, zaniosła do jednej piwnicy w Gdańsku, gdzie właśnie tejże nocy złodzieje wykradli bogaty skład wina. Wkrótce schwytano śpiącego parobka, a mniemając, że on był
82

sprawcą kradzieży, osądzono na szubienicę, pomimo zaklinania, że jest niewinny. Wyprowadzono go na plac kaźni i już stryczek na szyję mu założono, kiedy parobek przypomniał sobie, że ma jeszcze w kieszeni trochę maści czarownicy, posmarował się zatem, a w tejże chwili porwany pędem wiru powrócił do domu szczęśliwie i opowiedział swoje zdarzenie.

135. Kochanka sprowadzona czarami
Wiejski parobek rozkochał się w kowalczance, ale ta o innym myśląc, trapiła biednego chłopaka. Nadaremnie kupował jej pierścienie, wstążki i chustki. Paraska przyjmowała dary, lecz potem śmiała się z niego. Nie mogąc znieść już dłużej, Kiryłło (tak się zwał on parobek) udał się do czarownicy, mieszkającej o dwie mile; ta kazała mu wystarać się o kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski. Dopełnił zlecenia, a czarownica poleciła, ażeby o północy przyszedł. Stawił się w oznaczonym czasie parobek, noc była cicha i widna, bo miesiąc jasno przyświecał. Czarownica rozpaliwszy ogień spory na kominie, zaczęła kadzić dokoła izbę jaki- miś ziołami, a potem wziąwszy otrzymany kosmyk włosów i kawałek płótna z koszuli Paraski, nad dymem z tych ziół trzymając i jakieś niezrozumiałe szepty odprawując, tak w ostatku zawołała: — Przybądź, Parasko! Zaklinam cię w imię tego, co mocen jest mnie i każdego, i ciebie z ziemi do piekła zaraz przenieść na wietrze! Przybądź! — i okaż się, choćby w postaci konającej lub nagiej, jako cię matka na ten świat porodziła! Na te obrzędy i wykrzyki drżał parobczak, odwrócił oczy od ko- mina i zaczął się modlić w cichości, ale w tej chwili czarownica wykrzyknęła: — Już jest! — Kiryłło słysząc poprzednio świst wichru i wrzaski, jakby podziemne, spojrzał we drzwi, które z trzaskiem na ściężaj rozwarły się, a Paraska wybladła, spocona, z oczami konającej i ściętymi usty tocząc białą pianę, w jednej koszuli stanęła na progu. Robiła silnie piersiami, jakby ze zmęczenia lub mocnych boleści. Czarownica porwawszy zioła, zaczęła nimi okurzać Paraskę, a potem siłą roztworzywszy ścięte zęby wlała jakiegoś napoju kilka kropel w usta, ucięła kosmyk włosów z warkocza i na nowo okurzając zielem, zaczęła szepty odprawiać. Wkrótce znikło widziadło, czarownica oddając mu włosy odcięte: — Bądź spokojny — rzekła — idź i nie mów nikomu, żeś tu był u mnie; Paraska kochać cię będzie. Wsiadł na konia parobczak i wrócił do wsi nad samym świtem. Stało się podług wróżby czarownicy, bo kowalczanka zaraz oddała mu swoją rękę; lecz niedługo szczęśliwie żyli. Kiryłło porzucił ją we dwa lata, oskarżył czarownicę, wyznał wszystko pod przysięgą, a babę spalono przed dworem.

83

Czarownica. wyjęła mu serce. * Peczyna — glina przepalana w piecu. co wiele bitew wygrał. zaraz się nie darzyło. ludziom i zwierzętom spojrzeniem swojem śmierć niósł i chorobę. któremu serce zajęcze wstyd i hańbę przy. Dworzanie dziwili się wielce. że jak spojrzy w nieszczęśliwej godzinie na drzewo. nigdy by oczy jego szkodliwymi nie były. Wieśniacy mieli wszelako skuteczne przeciw niemu lekarstwo. I on starzec' uroczy zapewniał. na mękach wyznała wszystko. co mu. chcąc się na nim za coś ze. peczyna. Po dwóch dniach trwogi. a on upadł jakby kamieniem ugodzony i wkrótce umarł z przestrachu. zawstydzony.niosło. W kilka lat potem czarownicę. wyjęła chrobre serce. lecz choć jego żołnierze pobili pogan. odmawiał. Pogany oblegli zamek. a rycerz. 137.* Z lichymi oczyma. to niechybnie uschnie: gdyby jednak zawsze pamiętał tę formułę i w chwili. palono. przemawiał następną formułę: Sól. co zawsze szedł na czele swych znaków. Skoro go bowiem który zobaczył. drżący i potem oblany wsiadł na koń i zrobił wycieczkę na oblegających.136. zwany Hryć Gerełła. on pierwszy z pola uciekł. Dworzanie i rycerstwo szydziło z bojaźliwego pana. co za powód był tej bojaźni. Bojaźliwy rycerz W zamku na środku Wisły mieszkał rycerz zawołanego męstwa. Miał on złe i urocze oczy. Raz przez otwarte okno wpadła jaskółka i skrzydłami uderzyła go w czoło. schował się jak podły tchórz w najgłębszym lochu swego zamczyska. I to od uroku broniło. wtedy każdy żałował zmarłego pana. Urocze oczy W powiecie łosickim we wsi Świniarzew był wieśniak. że urodził się z tak nieszczęśliwymi oczyma. na co się tylko zapatruje. bo go odtąd najmniejszy hałas straszył. na co tylko spojrzał. a natomiast włożyła zajęcze. Starzec sam w to wierzył. a wrychle i zgon przyspieszyło. 84 .mścić.

i w Rzymie. Zasmucona dziewica daremnie rozpytywała powracających z wyprawy Kozaków. ani swat. brat mój. i w futorach właśnie. Darmo kochanka go przyjmowała wejrzeniem. a tylko twój kochanek. Tak było długo. a sam wszedł do izby. Dziewczę wieść tę przyjęło z uśmiechem. ktoś się pod oknem chaty roześmiał. Charko był zawsze upragnionym gościem. tylko dla samej potrzeby kochać i być kochaną. lecz daremnie płakała. aby jej z wojny poprzywoził dary i aby o niej nie zapomniał. co to byli i w Krymie. najbielsze kołacze. Na koniec blisko północy powstał zza stołu i żegnając swą lubą powiedział: że nie prędko wróci. wiosna i lato. Powiadają. znajomości rozlicznych pieśni. lecz był jeszcze nieweselszy. co się nazywał Charko. Płakała dnie i noce. lecz był niewesoły. Rzadko więc bywał u swojej kochanki. najtłuściejsze knysze. Dziewczyna. nie tak kochają się młode dziewczęta. koły myszlu tobi zdradu. bo on o tobie zapomniał przy białolicej Laszce. gdy matka jeszcze spała. pobiegła do wróżki. Charka nie było. nie wracał. zima. gdyż serca ukraińskich dziewic nie kochają nikogo ani dla złota. lecz wtenczas kiedy bywał. A na Ukrainie. był z radością przyjmowany od niej i jej matki. i koń Charka od niej nastraszony zarżał. jak w Polsce albo w Moskwie. znowu dzieliła. czy Kozak Charko. On żyje w dalekiej stąd krainie. potem znowu mieszała. zima. od niej więc postanowiła dowiedzieć się o losie swego miłego. że w sąsiednim futorze jest wróżka. to. lecz między nimi była jedna najurodziwsza czarnobrewa. W kilka dni potem Charko już był na wojnie. a o Charku ani wieści. darmo go po dawnemu przyjmowano. Jakoż pewnego razu o świcie.138. był czegoś niewesoły. zaniosła podarek i powiedziała: — Powiedz mi. lecz Charko z nimi nie wrócił i gdzie się podział. przywiązał konia do płotu. była to wiedma. żyje jeszcze? A jeśli żyje. to w Ukrainie nie byłoby małym przywiązaniem. znowu zbierała i tak aż do trzech razy. gdyż pójdzie w Kozakami na wojnę. zawołała z płaczem: — Kochana wróżko. ani dla niczego. gdzie były młode Kozaczki i dziewczęta. nikt o nim nie wiedział.górkach futorowi przyległych. i w babińsich karczmach. a nie można by go stamtąd sprowadzić? — Można — odrzekła wróżka — przyjdź jeno jutro 85 . darzyła go słodkim uśmiechem i białą dłoń zostawiała na długo w szorstkim jego ręku. Przeszły jesień. czyli satana. co tam udają za kochanie. ale Charko był Kozak regestrowy i nie zawsze mógł robić. nie bez wzruszenia jednak. jadł i pił. Charko Makohonik Był na Zaporożu młody Kozak. a po futorach zamieszkanych od kozaczych żon i rodzin — z urody. i tak być musi. potem rzekła: — Charko Kozak tobie ani brat. na te słowa ręce załamawszy. Wtem dziewczę dowiaduje się. jak powiadają starzy ludzie. wróżko. syn także Kozaka nazwiskiem Makohona. Nadchodziła jesień. co się napatrzyli różnych rzeczy na białym świecie. gdy raz w późnej godzinie Charko przyjechał do swej miłej. rozgarnęła na kupki. i znów jesień. Oczy wypatrzyła po drożynach i ścieżkach wijących się po dolinie i pa. którą kochał Charko i był także kochany całym sercem młodej ukraińskiej dziewicy. on na to wszystko okazywał współczucie. Otóż tedy takim kochaniem Charko był lubiony. czemu nie wraca? Wróżka rzuciła fasolę na sito. co chciał. że gdy to wymówił. przestań go kochać. pierogi i pieczone kury zastawiano przed niego. Charko znany był między swymi z odwagi. Zaporożcy wrócili z wyprawy. a on podjadłszy i podpiwszy śpiewał swej lubej rozmaite pieśni lub wycinał z nią raźne hołubce. brała potem z każdej po jednej fasolce. Wszystkie te prośby kochanki przyrzekał Charko spełnić i powątpiewanie z jej strony rozpędził taką przysięgą: Szczob ja sim lit wowkułakom stawsia. prosiła go. wiosna i lato.

sznurek mu na szyi rozerwał się i on znowu został człowiekiem. Wtem koledzy go poznali i gdzie by bywał i co porabiał — pytali. dziewczyna prosi starej czarownicy. on zawsze mówił: — Puść mię. przychodzisz.tak rano. że nie żyje. czarownico! Dziewczyna zrazu go przepraszała. pić. czy mieć go żywcem. wynędzniały. jak dzisiaj do tej opuszczonej chaty. — Niech żywy wróci — odrzekła dziewczyna. Gdy weszła dziewczyna. blady. był obdarty. czarownica szeptać przestała. to go puszczę górą nad lasy i góry. że z niego można było miarkować. był to jej pogrzeb. kiedy wilkołakiem jeszcze przedzierał się przez tarniny. Stara czarownica zemknęła na kociubie kominem. ach wody! Gdy głos ten stał się wyraźnym tak. jęczała. odpychał jednak swą kochankę wymawiając te słowa: — Precz. który porywa i zabija. ogień zgasiła. on tęskni. czy żeby choć cząstkę mieć jego na znak? Bo gdy żywcem. dziewczę blade i drżące siedziało na progu chaty. że wczoraj dopiero. iż jest wprost nad chatą. lecz czarownica (taką bowiem była owa wróżka) nie dała się uprzedzić. Wycie to powtarzało się każdy wieczór i ranek. Charko z pogardą na wszystko odpowiadał: — Przeklęta czarownico! — Żal wreszcie przebrał miarę. a gdy te nic nic pomagają. twój Charko już się wybiera w podróż. teraz już go nudzi. czarownica powiedziała: — W sam czas. moja droga. a dziewczyna już uwiesiła się na ramionach Charka. Jedną razą w siedm lat po tym zdarzeniu przyszedł do kosza zaporoskiego człowiek mianujący siebie Kozakiem Charkiem Makohonikiem. już ją dziewczyna zastała siedzącą przy ognisku nad garnkiem wrzących ziół. aby niewiernego zmienić w wilkołaka. gdzie znaleziono rozdarte ciało dziewczyny. On im opowiedział wszystko. a za chwilę będzie w drodze. a gdy o znak tylko chodzi. dzieci i dziewczęta. 86 . dany sobie sznurek zawiązuje na szyi Kozakowi i wnet znikł człowiek. Mówiono potem w sąsiednich futorach. co tam za futorem stoi na pół rozwalona. ogrzewała mu ręce i lica całunkami. płakała. aby się rozbił o lasy i góry. a jeszcze jutro Charko będzie przy tobie. a w całej okolicy zaczęto mówić o szkodliwym wilkołaku. jak wróżka kazała. Wnet po północy dziewczyna już była na oznaczonym miejscu. wyjęła z wolna z garnka badylek. a dziewczynę rozdzierało rozjuszone wilczysko. Stara daje jej zaklęty sznurek. jak było. i tym kończył. że tego dnia okropnie wył wilk około pustki. szepcącą tajemnicze słowa. zmieniony. Wówczas dziewczyna raz jeszcze ponawia swe prośby i groźby. drżący. lecz młodzieniec stał jak martwy zimny. oprócz dobytku. to go puszczę niżej. czarownico! W rozpaczy dziewczę przeklinało niewiernego. pić. wyrzucało mu zdradę. Stało się. Czarownica z pęku kwiatów wydobyła jakiś suchy badylek i kładąc go pionowo we wrzący garnek coś sobie szeptała. niebawem dało się słyszeć wołanie: Pić. Jakże chcesz.

— Odtąd — mówił dalej — rzucałem się na wszystkich i pożerałem. Ledwo domówił. w czasie obrzędu weselnego przyszła rozgniewana czarownica w chęci zemszczenia się i przemienienia nowożeńców w wilkołaki. złożywszy porwaną. ogon mu wilczy pozostał. skąd krzyki powstały i ujrzano. Wtem krzyk przeraźliwy zagłuszył muzykę i śpiewy.dzieli. 140. a parobcy i dziewki skoczny zawiedli taniec. Równy mu wiekiem jeden z gospodarzy powitał nieznajomego i wszedł z nim w rozmowę. we wsi Chłopkowie niedaleko Łosic. Przestraszeni i bezbronni. ale potwór. gdy na tymże miejscu bawiąc się młodzież spostrzegła siwizną okrytego starca. Zaklęte wesele W województwie podlaskim. Dopiero ów starzec opowiedział. chciałem was jeszcze zobaczyć. który gdzieś się podział przed pięćdziesiąt laty. a tymczasem wilkołak porwał swą zdobycz i w największym pędzie uciekł do lasu. a po krótkiej chwili wpatrując się w niego zawołał: — Tyżeś to. Gdy nadszedł dzień mający być końcem ich ciężkiej pokuty. Porwana dziewczyna W uroczystości dożynek grała muzyka nad brzegiem Wisły. Przez cały ten czas podbiegali pod mieszkanie czarownicy wyjąc przeraźliwie. przywracała nazad do postaci człowieczej. nie wie. Rzucili się za nim parobcy. co czynić. aż w dni kilka czarownica tymże sposobem uwolniła go od tej zbytecznej ozdoby. zuchwale stanął do obrony. pod próg domu podłożyła i nadto kręciła łyka z lipiny i warzyła. jak się błąkam w postaci człowieczej. jak wilkołak unosił w paszczy najpiękniejszą dziewkę.139. Lat pięćdziesiąt upłynęło od tej przygody. Lat cztery. poskoczono w stronę. 87 . mój bracie! — poznał w nim bowiem starszego brata. Skoro nowożeńcy z drużyną weselną przeszli próg domowy. pan młody z kniahinią i sześcią drużbami przemienieni w wilkołaki uciekli z chaty i trzy lata wilkami byli. jak zmieniony przez czarownicę w wilka porwał swoją kochankę na tym samym miejscu podczas dożynek. skręciwszy. chociaż wrócił do ludzkiej postaci. Lecz że panu młodemu nie okryła kożuchem ogona. zgromadzeni przed progiem złej baby wyli żałośnie. i stali jak wryci. bo teraz — och uciekajcie! znowu mam zostać wilkołakiem. czarownica wyszła z izby z kożuchem wełną na wierzch obróconym i każdego nim z osobna okrywając. który mu podano. gdy zmieniony w wilka zawył przeraźliwie i znikł na zawsze w pobliskim lesie. którym się w stanie przewiązywała. i tą wodą ludzi podlała. jak żył z nią cały rok i jak mu potem umarła. Jakoż pas. Zaproszony do zabawy usiadł w milczeniu i wychylił kubek wódki. przy wymawianiu zaklęć tajemnych.

tak leciał do swego sioła. położył się więc i zasnął. daremnie chciała pozyskać jego wzajemność. Ale jakież jego zdziwienie. nie mogąc mimo przemiany w wilka oderwać się od strzechy rodzinnej. już dobrze pod wieczór przybył i zaczął stukać do drzwi zamkniętych. błąkał się po okolicy. bo w domu rodzice już pomarli. a cięciem silnym rąbnął w drzewo. Jakoż spotkawszy go jadącego do boru po drzewo. Bezprzytomny zaczął biegać po lesie. rozkochawszy się w młodym parobku. drudzy w świat poszli. przemieniony został na powrót w człowieka. Parobek wilkołakiem Czarownica. dziewczyna. a przyjaciele dawni pomarli. — Kto tam? — zapytano z chaty. Chciał je zatrzymać znajomym głosem. lecz zamiast głosu ludzkiego zawył przeraźliwie. Oburzony tym gospodarz wykrzyknął z rozpaczą: — O czemuż nie jestem wilkołakiem. Widząc tedy. którą kochał. Gospodarz poznawszy głos swej żony odpowiedział: — To ja. ale te przestraszone uciekają od pana. odpokutowawszy swój czas. gdzie był zostawił żonę i kilkoro dzieci. na koniec rozgniewana ta wzgardą zaprzysięgła mu zemstę. Pospieszył do swoich wołów. nie mógł tego przemóc na sobie. zapowiedziała mu. bo na powrót przemieniony w wilka z wściekłością rzucił się na żonę karmiącą dziecko z drugiego małżeństwa i pokaleczył ją śmiertelnie. lecz. którym wyjadał chleb. 88 . Nie zważał zrazu parobek na te groźby. Uradowany z swego odczarowania. że ręce jego zmieniły się w wilcze łapy. kiedy po obudzeniu ujrzał się w postaci człowieczej. 142. Przestraszony tym zdarzeniem. jak się sprawdziły pogróżki pogardzonej czarownicy. żebym ukarał niewierną i nieczułą mego nieszczęścia! Stało się zadość jego życzeniu. Niewierna żona Pewien gospodarz. Dlatego zaczął straszyć pasterzy i żniwiarzy. twój mąż! — Wszelki duch chwali Pana Boga! Mężu! Wstawajcie — zawołała wystraszona niewiasta — a gospodarz ujrzał przed sobą swego dawnego parobka. który przez lat siedm był wilkołakiem.141. ale krótka była jego pociecha. ci natrafiwszy zdrojowisko przejrzał się i postrzegł. siekiera wypadła mu z ręki. poszła za innego i miała czworo dzieci. iż za pierwszym cięciem siekiery zamieni się w wilkołaka. Lat kilka przebywszy uczuł do snu pociąg nadzwyczajny. mleko i inne potrawy. spojrzy i widzi. że cały zmienił się w wilka. Nadaremnie usiłował przyzwyczaić się do surowego mięsa. który się z jego żoną ożenił. a tym bardziej nie mógł się żywić ludzkim ciałem. a teraz wybiegł z widłami odpędzić złego ducha. Spiesząc co tchu przez cały dzień do domu. jak stał nagi. skoro przybył do lasu.

nikogo o pozwolenie nie pytam. postrzeżono. którym na tym miejscu tak rok nagle zdechł. Kiedy się zatem ludzie Ridta do broni na zwierza porywają. postrzegał tam Niemczyka w kusym fraczku przeskakującego z drzewa na drzewo. że zamiast wilka leżał zabity gospodarz. a po przegraniu porywał i dusił. Wkrótce potem nagle umarł.Na jęki nieszczęśliwej niewiasty zlecieli się sąsiedzi i uderzyli na drapieżnego zwierza. w którym był skonał. które żem zwał wilczycami. jakie ci przełożę. jeżeli więc nie wygrasz zakładów. gdy przy świetle zaczęto przyglądać się zwierzęciu. Kupiec poznański wilkołakiem Ridt. a o którym wieść biegała. Mądry Uburtis i diabeł Każdego razu. 143. — Jak śmiesz na mojej ziemi i z moich drzew zdzierać łyko! Ja jestem panem tych okolic. 144. trzymając się wyznania luterskiego i mając dom swój naprzeciwko nowego klasztoru benedyktynek. człowiecze? — Łapcie plotę. Po odniesionym zwycięstwie. kupiec poznański. Ridt. niż słyszeć te wilcze głosy. niechętnie słuchał śpiewania zakonnic i w gniewie raz wyrzekł: — Wolałbym zdechnąć. jam jest nieszczęsny pan wasz. a w sam dzień rocznicy jego śmierci. Żona jego wkrótce z zadanych ran umarła. bo kto tylko do niej się zbliżył.pada wilk srogi i zaczyna ją gonić. natychmiast zginiesz. Wszyscy tę górę omijali ze strachem. gdy czeladź jechała przez las. Po kilku chwilach przychodzi diabeł. który padł pod licznymi razami. jakom sobie życzył. że był wilkołakiem. — Co tu robisz. co zniknął przed siedmią laty. za to w tej postaci aż do dnia sądnego chodzić będę i jestem wiecznie potępionym. 89 . — Któż ci to pozwolił? — Kiedy co robię. wnet go duch nieczysty w rozmaite wyzywał zakłady. Jeden więc odważny wieśniak imieniem Uburtis przyszedł do bagna leżącego tuż przy górze i począł pleść łapcie dla siebie z łyka łoziny rosnącej w tamtym miejscu. kto tylko przechodził mimo góry Dżuga. on rzecze: — Stójcie. pierwej niźli był usłyszał zakonnice śpiewające. aż oto wy.

ty uciekaj. jeszcze ostatni zakład i pieniądze będą twoje. co mi dasz? — Kapelusz pieniędzy. kto silniejszy. kiedy ty nawet mojego stuletniego dziada. Diabeł podskoczył ku niemu i chwycił oburącz za szyję. a gdy spadła. — Czegóż się tak przypatrujesz? — rzekł diabeł. Teraz drugi: rzucajmy. kto dalej zarzuci — to mówiąc. trzecią. Wygrałeś wszystkie zakłady. wygrałeś. To mówiąc postraszył w łomie leżącego zająca. czekają drugą. Zając skoczył i począł zmykać. ty nawet mego dziecięcia urodzonego wczoraj nie dopędzisz. Głupi diabeł rozumiał. ona mi jest bardzo potrzebną. — Ach! Zmiłuj się. No. człecze. człecze. — Dałbyś sobie pokój. Diabeł chwycił kulę jedną ręką i wyrzucił tak wysoko. spróbuj się z nim. Jeśli chcesz. porwał blisko leżący ogromny kamień i cisnął w powietrze. że to kamyczek. drugi zakład — teraz trzeci: kto z nas prędszy. piątą i jeszcze dłużej — nie spada. Uburtis wskazał na leżącego niedźwiedzia. — Jakiż więc będzie pierwszy zakład? — Spróbujemy się. Czekają godzinę. Wiem. — Co tobie diable ze mną się porywać. co tobie ze mną się porywać. ledwie się wydobył biedny diabeł z uścisków niedźwiedzia. — Łapaj! łapaj! — Diabeł popędził za zającem i nic nie wskórawszy powrócił. diable. Mój brat jest w niebie kowalem i teraz bardzo potrzebuje żelaza. aby ta ogromna chmura nadeszła. A gdy wygram. — Dobrze. waży ona funtów sto tysięcy — kto z nas wyżej wyrzuci? — Ty najprzód próbuj. który oto o kilka kroków śpi. nie zmożesz. Człowiek przyłożył rękę do kuli i począł przypatrywać obłokom.— Zgoda. — No. nie rzucaj. Zmordowany. Niedźwiedź rozjątrzony rzucił Niemczyka o ziemię i począł chłostać swą łapą. — Teraz na ciebie kolej. że jesteś silny. ja będę gonił. dobry człecze. abym mu kulę podał. — No! Mocujmy się. Oto widzisz tę kulę. a więc daj mi swój kapelusz dla napełnienia go złotem. zbity. — Twoja prawda. Uburtis zaś miał w ręku skowronka i puścił. 90 . — Czekam. które po niebie się przesuwały. To mówiąc. połowa zaryła się w ziemi. iż z oczu zniknęła. on siedzi za tymi obłokami i czeka. kamień spadł za trzy godziny. jeden zakład wygrałeś. czwartą. — Wygrałeś. człecze.

Chłopski rozum Jeden chłop zostawszy bardzo ubogim. jadłem i piłem. rzekł: — Dzielmy się teraz.niósł drugi — ani znaku. kiedy wszystkie liście opadną z drzewa. Chłop smaczne zrobił. gdy nie miał innego sposobu. Złe! — pomyślał sobie bies — pomszczę się na chamie — dalej. a w zęby się nie dostało. przez brodę ciekło. ale miasto rzucić. wódki i co dzień pił krupnik. kmotrze. a gdy się kurczy pocierając żywot. że wtedy będzie do niej miał prawo. Od tego czasu nigdy diabeł nie pokazał się na górze Dżuga. Diabeł na to w przestrachu wyrwał się z rąk chłopa i uciekł jak oparzony. dziesiąty. a tam mi oddasz należną kwotę. Widzi diabeł. zamiótł po piasku. czy się mój rodzic na miesiącu nie pokaże. Diabeł przystał. panie diable. bierze z wierzchu. ale dno wprawiwszy. myśląc. nad którą postawił swój dziurawy kapelusz. diabłu drożdże zostawiwszy. diable — rzekł kmieć. Uburtis zaś stał się bogatym. gdy się opił drożdży burzących. rzucił w górę. Diabeł już teraz mądrzejszy. co cię jak rzucę. a w terminie oddał tą ćwiercią. ze źle. co mu pomagał. A gdy już napełniło się miejsce w jamie. Zdziwiony diabeł pyta: — Czego tam ślepisz? — Patrzę. odbierze. I ja u niego byłem. wysypał trzeci. a chłopu smaczna rzepa. Ale gdy jesień nadeszła i diabeł przyszedł upominać się. Z innym chłopem stracił diabeł na w spółce w ten sposób: Poczęli razem warzyć piwo. co był w pełni. — Dzielmy — kmieć odpowie i zabiera z wierzchu z musem piwo. czwarty. przy. Diabeł wsypał jeden wór złota. aż nad komin swojej chałupy wyleciał. w górę wlepił oczy. Inny znowu wieśniak brał od diabła złoto na miarę ćwierci bez dna. mój kmotrze. — Rzucajmy w górę. zbudował sobie nowy dom. Człowiek miał już od dawna wykopaną ogromną jamę. że w jesieni przyjdzie jak po swoje. rzekł znowu: — Siejmy i zbierajmy razem — Dobrze — odrzekł chłop i zasiał rzepę. syp pieniądze. sprzedał diabłu duszę za pieniądze: wszelako przy kupnie położył warunek. kto z nas mocniejszy? I porwał chłopa. gdy cały war był w kadzi. ścisnął. nakupił miodu. mój kapelusz. zakrywszy darniną wszystkie naokoło otwory.— Dobrze. napełnił nareszcie i kapelusz. chodź ze mną w głąb lasu. 91 . setny. aby diabeł jego sztuki nie poznał. dostały mu się liściaste nacie. bujając tak wysoko — teraz na mnie kolej i porwał diabła w poły. w kapeluszu ani znaku. pod którą był dół głęboki. — Mocnyś. co zbladł nieco. patrzy się w miesiąc. — Oto. chłop pokazał mu sosny zawsze zielone i zadrwił sobie z niego. a diabeł. 145. co go bolał.

Biedak nie wiedział. bicie piorunów przy jaskrawych błyskawicach. zobaczysz. Właśnie w przed j utrze św. Później w trzy lata. bo zaledwie kwiat się pokaże. że za paznokciem wygodnie się zachować może).146. Szukał on od dni kilku zbłąkanej krowy. Gdyby którego napotkał. Paproć Paproć kwitnie tylko o północy. ale nadto ciemna zasłona przyszłości nie zakrywałaby oczom jego nieprzewidzianych zdarzeń i wypadków. najodważniejszych i siły. w dzień św. u trzeciego zaś panny młodej. Jana szedł zasmucony o północy. Okropność. — To wymówiwszy zaklął całe wesele w wilkołaki. rozgrzany trunkiem. Ale na próżno wielu kusiło się o tak ważną zdobycz. Przed tą jeszcze obławą. w czasie obławy na wilki. miał rzucić chleb i prosię. Wróciwszy do domu rozzuł się z łapci i kwiat zgubił. Po tej stracie przyszłość mu znowu ściemniała. dowiedział się o skrytych rozlicznych skarbach i cała przyszłość w widnej postaci stanęła mu na oczy. i to jedną krótką chwilkę. który człowiek byłby tak szczęśliwym. nie tylko znalazłby ogromne skarby. 147. iż znalazł zbłąkaną krowę. Natychmiast znalazł obłąkaną krowę. Jeden wieśniak dostał go mimowolnym sposobem. Skoro bowiem przyszła północ i chwila rozkwitania cudownego kwiatu. na próżno umyślnie czatowano. zapomniał o skarbach i tę tylko korzyść odniósł. których diabeł pilnuje. jak za czasów Pana Jezusa. jaka towarzyszy chwili rozkwitania kwiatu paproci.mało ludzi pożarły. pod skórą drugiego strój pana młodego. zabito trzech wilkołaków zaklętych z owego wesela. Dowody były oczywiste. że ma kwiat tak cudowny. wybiegłszy z chaty poszczuł go psami. Jana. Pan młody. które wielkie szkody w bydle narobiły i nie. 92 . jak dawniej. i przytomności pozbawiła. słowem byłby tak. a gdy wilkołak żarłby to z chciwością. skoro wieść o tym wypadku zaczęła się rozchodzić. gdy przypadkiem w łapcie wpadł mu kwiat paproci. W tym celu wziąwszy z sobą prosię pieczone. jeden ze śmielszych ruskich wieśniaków postanowił odczarować te wilkołaki i przywrócić im postać ludzką. iż by dostał kwiatu paproci (co ma być tak drobnym. straszne trzęsienie ziemi. Wesele zamienione w wilkołaki Przez jedną wieś nad Bugiem przechodził żołnierz w czasie wesela. wycie wichru i śmiech diabelski towarzyszą ciągle. chleb i widły chodził po okolicy. natychmiast niknie. uderzyć go miał widłami między ślepie i takim sposobem wrócić mu ludzką postać. ale szukał ich daremnie. Oburzony żołnierz niegościnnością zawołał drżąc z gniewu: — Pamiętaj! Ty co mnie szczujesz psami. jak na ciebie będą te same psy szczekać. albowiem pod skórą jednego z nich znaleziono skrzypce z całym przyborem grajka.

iż między gminem uważają wierzbę za drzewo święte i przypisują jej zbawienny wpływ na płodność. były połamane i potłuczone. że nie tylko sposobem przyrodzonym rodziła. rozpalił ognisko i strudzony usnął. że nie kto inny. co otaczał wóz wokoło. Odgłos słyszany zbliżał się coraz i wystraszony wieśniak ujrzał szeroką drogą ciągnący się homen. nóg. głowy i innych części ciała wydawać mogła dzieci. ale siekiera z rąk mu ulata. Staje na nogi. uciekł w lasy z opustoszałej chaty i tam szukał ocalenia. a Rusin widział. Za każdym krokiem coraz zwiększała się straszliwa drużyna. straszny zwiastun okropnej śmierci.wiała mu przed oczyma. Upadł bez siły. Homen Rusin jeden. Słucha dziwiąc się. Osłupiał wieśniak. miała szczególny dar wydawania na świat mnogiego potomstwa z niewypowiedzianą łatwością. odzienie podarte. że choć z życiem ocalał. 149. a na nim siedziała dżuma. a przy śpiewie głos bębenków i piszczałek. głownia stanęła na nogach. ale z rąk. a zarzewie zajaśniało dwoma błyszczącymi oczyma i razem z innymi śpiewać zaczęło. słucha: jakieś go śpiewy dochodzą z dala. I dziękując Bogu. Ziemia. Już było po północy. straciwszy żonę i dzieci przez dżumę. gdy szła Blinda przez łąkę. nad wieczorem zrobił z gałęzi budę. że z miejsca zejść nie mogła i przemieniła się w drzewo wierzbowe. Był to orszak mar dziwacznych. nogi jej uwięzły w ziemi i tak mocno ziemia ścisnęła stopy. a gdy rano ciepło słońca go zbudziło. gdy go mocny odgłos zbudzą. tak dalece. głownia spora dymiła jeszcze nieco: zaledwo zbliżył się homen. 93 . że gdy wkoło śmierć grasuje. tyle mu psot wyrządził. Słabo tlało jego ognisko. Początek wierzby Niewiasta pewna. Błądził dzień cały. przerzuca się w wyniosłą niewiastę z kruczym warkoczem i śpiewając po. bo po drodze wszystko niemal przerzucało się w widmo.148. wyciągnęła dwa ramiona. nazywająca się Blinda. przeto razu jednego. tam się cieszą tak radośnie. w niemym przestrachu porywa siekierę i najbliższą chce uderzyć marę. jakie uniósł. jak drzewa. jak homen. krzaki i sowy. pozazdrościła jej takiej płodności. Poznał. jadło zepsute. wóz był czarny i wyniosły. najpłodniejsza z matek. sprzęty. poszedł dalej szukać przytułku i jadła. i puchacze wysokie przybierając postacie zwiększały ten orszak. To dało powód. Homen szedł dalej. która grzęską była.

a o czym ty nie wiesz. Madej Jechał kupiec przez las gęsty. co masz w domu. moją zostanie własnością. że z dziecięciem tak lubym wkrótce się rozstać musi. podarował mu życie z warunkiem. równo ze świtem puszczając jaskinię. że wracając do jaskini. że kupiec wyjawił mu wszystko. Zasmucony począł rozpaczać. człowieku! — wyrzekł do kupca — ja was wyciągnę z błota i do domu wskażę drogę. święconą wodą i obrazkami.go syna. podczas gdy był w podróży. Diabeł wyciągnął go z błota. Morderca własnego ojca. gdy nagle w postaci ludzkiej zły duch mu się pokazał. co tym więcej strapione serce ojca jątrzyło. ile razy zapatrywał się w jego urodne oblicze. raz jeszcze umowę przypomniał i zniknął. spokojne i chętne do nauk. a tu w jaskini ukrytej zamieszkał rozbójnik Madej. który zrobiwszy potrzebny przybór. ażeby zobaczył w piekle. ale pod warunkiem. otworzyła się snadnie. mój rodzicu. matkę jedno zachował przy życiu. Nikomu nie podarował życia. tając łzy gorzkie przed żoną. zaraz zwietrzył ludzkie mięso. że to. lecz Madej zaledwie wpadł do niej.150. Było ciche. które przylepiał. wyprowadził na szeroki gościniec. Chroniąc się przed burzą. urodne. w piątym roku już dobrze czytało i pisało. podeszła niewiasta. Tyle przeto prosił. Matka. jakie dlań zgotowano po śmierci męczarnie. kogokolwiek dostał. O ile z radością powitał żonę tak dawno nie widzianą. zabłąkanych podróżnych w jaskini przechowywała. ale Madej miał węch tak doskonały. bez litości zabijał. co mu gotowała strawę. ciemny.smucił się widząc ładnego syna. Kupiec pomyślał trochę i przystał rad na podany warunek. błądził długo i w pomroce nocnej ugrzązł w bagnie bez ratunku. poczuł świeżego człowieka. — Nie troszcz się. Małe pacholę. gdzie idzie. tymczasem dziecię w pacholę wyrosło. Pacholę. którego już złemu duchowi zapisał. Zaskoczył mu Lucyper z zapytaniem. oddając na ofiarę diabłu. niebawem wyruszył z domu. kiedy rozbójnik dowiedziawszy się. Skrycie płakał nieraz poczciwy kupiec. Już biedne dziecię nachyliło głowę pod zabójczą pałkę. błogosławiąc na tak daleką drogę chłopczynę. 94 . doszedłszy lat siedmiu. a zmusiwszy kupca do wydania cyrografu. nie wiedząc. prędko dostało się do piekielnej bramy. uważało smutek ojca i łzy rzewne. stara. Płakała matka. — Nie smućcie się. ukryła go w ciasnym zakątku jaskini. czego żąda. że żona powiła mu. płakał i ojciec. litując lat młodych. przypadkiem zaszło tam nasze pacholę. aż zawędrował w puszczę ciemną i straszną. tyle nalegał. I szedł długo i daleko. o tyle za. Bóg mi dopomoże. ja pójdę do piekła i cyrograf odbiorę.

że młode pacholę poświęciło się na księdza. Rozkazuje więc swej służbie tego owocu wyszukać. zatknął w ziemi przy sobie morderczą maczugę. Minęło lat. Zmartwiał z przestrachu zbrodzień. Wyszli więc razem z jaskini. lecz gdy wyznał i ten grzech ostatni. kilkadziesiąt. Wyszedł z piekła i szedł dzień jeden. że Iskrzycki nie ludzkie ma pazury. a z góry kapała kroplami rozpalona siarka. postanowił pokutować. do ziemi zarosła brodą. a ten grzech ciężki utaił. który go o wysłuchanie spowiedzi i rozgrzeszenie prosił. igłami i brzytwami. że się zowie Iskrzycki i prosi. ale trzymał go jeden kulawy diabeł. Raz przejeżdżając puszczą ciemną i gęstą. Madej ukląkł w lesie. Ciekawy chłopczyna poszedł zobaczyć tak straszliwe łoże. że w pobliżu jest piękna jabłoń. pod spodem palił się ogień nieustanny. 151. Jedno tylko pozostało jabłko.— Cyrografu na moje duszę przez ojca mego wydanego. okrytego siwizną. przychodzi do umowy. ostatnie jabłko przemienione w siwego gołąbka za innymi uleciało. kiedy znienacka postrzega. dworzanie wkrótce wracają i donoszą. wiedząc zaś. ciało Madeja w drobny proch się rozsypało. gdzie go już oczekiwał zasmucony Madej. a chcąc tak srogiej męczarni uniknąć. niezajrzaną okiem. chcąc go pozbyć czym prędzej. ale żadnego nie da sobie urwać jabłka. Biskup wysiada z powozu. co widział. Modlił się gorąco biskup nad grzesznikiem. idzie na wskazane miejsce i z podziwieniem poznaje Madeja. 95 . jak w czasie spowiedzi jabłko po jabłku zamienione w białe gołąbki znikały w powietrzu. a choć parzony kropidłem święconej wody. a diabeł. którego sam zamordował. przestraszony okropną męką. Pan przystaje. aż trzeciego zaszedł do tejże jaskini. była to dusza ojca Madeja. na koniec do kontraktu: już i kontrakt podpisany. przyrzekł. nie chciał wrócić cyrografu. iż dopóty czekać będzie na tym samym miejscu. już go pan wręcza nowo przyjętemu. Było z żelaznej kraty. przy niej zaś klęczy starzec siwobrody. doszedł go jabłek zapach przyjemny. rozbójnikowi. a gdy dał mu rozgrzeszenie i trącił palcem. nim on chłopczyna wyszedł na dostojność biskupią. oddał pismo w tejże chwili. z długą. aby jemu ten obowiązek powierzono. dzień drugi. Jak raz jawi się nieznajomy człowiek. Przychylił się kapłan do jego prośby. wysłane ostrymi nożami. wydać cyrograf rozkazał. dworzanie z osłupieniem widzieli. dopóki nie zostanie biskupem. powiada. Iskrzycki Pewien pan w okolicach Tarnowa potrzebował ekonoma. Doniósł więc o tym. Rozgniewany Lucyper: — Weźcie go na Madejowe łoże! — zawołał. później do zgody. Hetman piekielny kropiony święconą wodą.

w końcu zrywa całą umowę i służbę Iskrzyckiemu wypowiada. ale rano. a podochociwszy sobie wdał się w kłótnię. kiedy już po nieszporach. Państwo bali się z początku. bo mu wstyd. pił i hulał. księże! — Zdziwiony pleban odpowiada: — A wszakże to nie wieczór. Inną razą Boruta uprzykrzywszy sobie siedzieć na skarbach w lochach łęczyckich umyślił przejść się po okolicznej szlachcie. * O Borucie krąży taż powieść i w Litwie nadniemieńskiej. że go szlachcic obciął tak szkaradnie. że pani krzyknęła ze strachu. póki termin kontraktu przeznaczony nie rozłączył ich na zawsze. Właśnie przebywał groble śród błota. wrócili do domu i żyli z nim w dawnej zgodzie. lecz z wolna tak przywykli do niewidomego sługi. z kim rozmawia. że był zawołanym rębaczem. Mąż wypełnia wolę żony i bierze dzierżawę gdzieś za Wisłą. Krąży o nim takie podanie: Pewien ksiądz z Łęczycy zaproszony jadąc na obiad. który go z rubaszną pozdrawia miną i tymi słowy: — Dobry wieczór. przy pacierzach porannych przewidując.Zmieszał się obywatel. Odtąd Boruta nie chce wyłazić z lochu. z tym zapewnieniem wychodzi i ginie. który. pani! Iskrzycki z wami. odmawiał i modlitwy nieszporne. że nie będzie miał czasu. tak że musiał stanąć szlachcicowi do korda. tak byli pewni jego dobrych chęci. waha się jakąś chwilę. że nie było sposobu rozstania się z tak wiernym sługą. aż tu za powozem dało się słyszeć: — Nie bój się. uciął mu od razu pazur u łapy. gdy napotka wieśniaka. co przybrał na się postać rubasznego wieśniaka. 152. w jego lochach siedzi diabeł Boruta i pilnuje ogromnych skarbów. Przypadkiem trafił na wesele. że z diabła zażartowali. nastaje tedy na męża. przysięga. że w domu swoim diabła przechowuje. aby na czas pewny przemienić mieszkanie. wyjeżdżają na nowe siedlisko radzi. 96 . Z tym wszystkim samej pani swędziło gadanie sąsiadek. W drodze wypadło przebywać jakieś miejsce tak złe czy niebiezpieczne. Na to wieśniak rzecze z szyderstwem: — Musi być wieczór. i prędzej pojeżdżać kazał. ale obrał sobie mieszkanie w piecu i stamtąd wszystkie usługi najgorliwiej na każde zawołanie pełnił. Był to Boruta. Odtąd nie pokazał się już nikomu. Ale Iskrzycki ani da sobie mówić o odprawie. że wyjeżdżając z domu oddawali mu dzieci w dozór. — Przelękniony pleban poznał. że raz podpisawszy kontrakt musi — mimo woli pana — dopełnić wszystkich jego warunków. Zdumieni państwo pomiarkowali. Boruta Zamek łęczycki stoi wśród błot nad Bzurą.

zaczął biesa głośno przywoływać. Stanął prędko zawezwany. Wszystko. co żyje. przebrał się za dziada i przyszedł do ładnej panny. który własną krwią Twardowski. ogromny kamień pod Czerwińskiem sam przyniósł i jednej nocy wykopał pod Knyszynem staw — Czechowizną zwany. bo nie chciało mu się umrzeć. ni do duszy czart nie ma żadnego prawa. Kiedy długo dokazuje. latał w powietrzu bez skrzydeł. podpisał. miał na swoim zawołaniu: jeździł na malowanym koniu. Upodobawszy jedną pannę chciał się ożenić. bo co chciał. posłuszny służka dopełnił rozkaz wydany i z tego srebra powstała sławna kopalnia srebra w Olkuszu. Od one j doby już był kulawy i zwany odtąd powszech nie kuternogą. że jedną zgruchotał cale. zawarli z sobą umowę. Zaczął dumać zamyślony. Na kolanach zaraz diabeł napisał długi cyrograf. kto zgadnie. jak diabła przywołać można: o północnej przeto dobie wychodzi z Krakowa. Twardowski Twardowski był dobry szlachcic. Twardowski za bogatego przebrany pana. wyrywa sosnę z korzeniem i tak silnie Twardowskiego uderzył po obu nogach. Złota miał zawsze by piasku. w daleką drogę siadł na kogucie i prędzej bieżał niż konno. Rozgniewany czarnoksiężnik mocą swojego zaklęcia zmusił biesa do ucieczki. dopóki Twardowskiego w Rzymie nie ułapi. Pyta go zaraz ukazując z dala flaszeczkę: Co to za zwierz. aby niezwłocznie udał się do Rzymu. by z całej Polski srebro naniósł w jedno miejsce i piaskiem dobrze przysypał. A kiedy żona ze złości wyklinała w pień. to diabeł znosił. wyciśniętą z serdecznego palca. W ostatku sprzykrzywszy sobie. nagle napada go diabeł i żąda. Między wielą warunkami był ten główny: że dopóty ni do ciała. raz był zaszedł w bór cienisty bez narzędzi czarnoksięskich. robak czy wąż? Kto to odgadnie.153. W starej księdze raz wyczytał. co jeno zażądał żywnie. będzie mój mąż. Wskazał mu Olkusz. tłuc je zawsze czeladzi kazał. Chciał mieć więcej rozumu. i znaleźć od śmierci lekarstwo. A Twardowski odrzekł na to: — To jest pszczółka. przejeżdżając z licznym dworem. zgrzytając kłami ze złości. zły duch czekając dość długo na 97 . jak w one czasy bywało. niż mają drudzy poczciwi ludzie. pływał po Wiśle ze swoją kochanką wstecz wody bez wiosła i żagli. kędy leczył w całym mieście i przybywszy na Krzemionki. ale panna chowała we flaszce robaka i pod tym warunkiem obiecywała oddać temu rękę. on siedząc w pięknej kolasie śmiał się szczerze z tej psoty. co to za robak? Twardowski w ciemię nie bity. Na mocy tej to umowy diabłu jako swemu słudze rozkazał naprzód. bo po mieczu i kądzieli. Pani Twardowska na rynku krakowskim ulepiła z gliny domek i w nim przedawała garnki i misy. mościwa panno! Zgadł w istocie i wnet się ożenił.

Strachów się żadnych nie lękaj. iż od ścisłego jej dopełnienia wszystko zależy. Twardowski nie stracił ducha: spojrzy na dół — widzi ziemię i miasto Kraków. albowiem gdy skończył ona pieśń. gdy miesiąc zejdzie w pełni. przystąpił do czarownika i rzecze: — Jesteś dobry szlachcic. kiedy był pobożny. świeżo dopiero ochrzczone. pazury z trzewika i harcap z tyłu. stanu swojego się zwierza i aby go swą cudowną sztuką z niedostatku wydźwignął. spodnie krótkie i obcisłe. że nie może złamać szlacheckiego słowa. boby to wszystko zepsuło. Bowiem w młodości swojej. złożył w kołysce dziecię. więc z kołyski dziecię małe. co kochał w życiu.duszę czarnoksiężnika. będziesz je bez ustanku liczył. mnóstwo kruków osiadło dach cały i wrzaskliwymi głosy napełniało powietrze. do którego nie miał prawa. a trzewiczki ze sprzączkami — wszyscy poznali go od razu. proszącemu daje radę. ozwało się w nim uczucie z lat niewinności i zanucił godzinki. ani mniej. Twardowski od razu poznał. nie wiedząc. debet esse stabile. ani więcej. zalecając. Z nim marnotrawca znajomość zawiera. bo wyglądały rogi spod kapelusza. Strzeż się zaś najusilniej pomyłki. towarzyszem wylecieli wprost kominem. To go uratowało od piekielnej mocy. po kraju się włóczył. ułożył był kantyczki na cześć Marii i Jezusa. Żal mu szczery serce ścisnął: tam zostawił wszystko. bo małe dziecię na ręku. zatem verbum nobile. coraz wyżej. Skoro tylko próg przestąpił onej karczmy. który piękny majątek osiągniony po przodkach zmarnowawszy. miał kapelusz trójgraniasty. Twardowski widząc. że potrzebuje pomocy. że w niej się gospoda nazywała „Rzymem”. pokazują czarną plamkę. porywa na ręce i zaczyna piastować. Twardowski za posłańcem spieszy do jednej wsi w Sandomierskiem. gdy w własnej postaci wpada diabeł do izby. bo 98 . Zawrzasło radośnie stado kruków. Oglądnie się koło siebie. aż dobrze dnieć zacznie. gdy spostrzegł wielką przeszkodę. Dziewięć groszy Mieszkał w Bydgoszczy szlachcic polski. a wraz ze swym. już nie widzi towarzysza swej podróży. frak niemiecki z długą na brzuch kamizelką. co go może tutaj spotkać. powtarzając zawsze od jednego do dziewięciu i na odwrót od dziewięciu do jednego. głos tylko mocny słyszy nad sobą: — Zostaniesz do dnia sądnego zawieszony jak teraz! Dziś. Lituje się Twardowski. Przypadek sprowadził Twardowskiego do tegoż miasta. Chociaż był pięknie ubrany. Ale bies wnet znalazł sposób. Lecą wyżej. poznał zdziwiony. — Idź! — rzecze — i szukaj pustej na ustroniu chaty i miawszy ze sobą dziewięć pieniążków. 154. która jest ciałem Twardowskiego zawieszonym do dnia sądnego. prosi. Już chciał porwać Twardowskiego. przybiera postać dworzana i jak biegłego lekarza zaprasza niby do swojego pana. że już więcej w górę nie leci i że zawisł w powietrzu.

jak dalej ma postępować.ja cię zapewniam. przez noc urosło. wynagrodził sowicie wiernego ucznia. resztę życia pokucie poświęcił w mniszym kapturze i w bydgoskim klasztorze reformatem został. za siedm dni już mówiło tak o wszystkim. zapaliwszy siedm świec z tłustości trupiej. przygląda. wszakże zaraz. trzymał w swojej komnacie mając o nim czułe staranie. aby przez trzy lata. zaklął go w pająka. czym nędzarza pociesza. wraca na powrót i usiadłszy na uchu rozpowiada mu. staniesz się bogatszym panem. siedm miesięcy. O północy w pełni księżyca sam z rydlem. w miejscu wiórów. maścią nasmarował. — I zniknął. ale mu diabli drogę zastąpili. 155. nie pamięta. aby się nie pomylił. Od nich stłuczony i zbity. kwitły wonne fiołki i macierzanka. ale na czym stanął. i czasu odkopania grobu. bo dzień niedaleko. ale pod murem otaczającym wkoło. Wierny uczeń dotrzymał wiernie i przepisu. Gdy to dopełnisz. Tak posiekawszy. iż te nic złego ci nie zrobią. Wyjął to dziecię — zaniósł do domu.czołgał. siada i natężoną myślą. Chce nieborak liczyć. gotował zioła i maście. jak Twardowski. aby się wykręcić od śmierci. siedm dni i siedm godzin leżało ciało nie odkrywane. — Rachuj że! — rzekł mu — dalej. dziewięć groszy rachuje. Odmłodzenie się Twardowskiego Twardowski. Wtedy zaczął znowu pracować odrodzony Twardowski w czarnoksięskiej sztuce. zrzucił ziemię i oderwał nadgniłe wieko. niżeli byłeś. pająk. Na kilka lat przed porwaniem swojemu zaufanemu uczniowi kazał się posiekać w kawałki i przepisał mu. Uczeń rozgłosił śmierć Twardowskiego. a on pająk. który całe życie pracował. żeby tajemnica odrodzenia nie wyszła na jaw. przyczepiał się doń nitką — i zawiesili w powietrzu. Słucha rady chudzina. jakoż znikł czarnoksiężnik. a żałując swojego postępku. znajduje pustą chatę. siekał. a tymczasem krajał ciało jego. Twardowski polecił. Ten odpowiada z radością. by przez rok. Jakiż podziw! Zwłoki Twardowskiego znikły. że nie. co się dzieje. Otóż po bogactwach! Wychodzi pełen rozpaczy. wziął się do roboty. Już dnieć miało. spuszcza się na swojej nici ku ziemi. 99 . na tej to murawie spoczywało snem ujęte nadobne dzieciątko zachowawszy w zdrobniałych rysach oblicze Twardowskiego. wynalazł wreszcie sposób pewny. ile razy z domu wychodził. i nigdy ci na pieniądzach zbywać nie będzie. co widział i usłyszał. Nie pochowano je na cmentarzu. polał sokami roślin i złożył na powrót ciało jak należy. wierny towarzysz przyczepiony co jego nogi. Kiedy potem diabli porwali Twardowskiego z karczmy. ledwie się biedak do miasta za. na których leżały. w siedmiu miesiącach urosło w młodzieńca. gdy czart w Twardowskiego postaci przed nim staje: i czy by się nie mylił? — pyta.

wywołana z cieniów śmiertelnych zjawia się mara. że studenci ciskali dawniej w to zwierciadło ciężkimi rzeczami. Poddaje się August tak twardemu i tak trudnemu do zachowania warunkowi. Sprowadzono zewsząd do dworu ludzi w sztuce czarnoksięskiej biegłych. Ledwie zdołał Twardowski na miejscu króla zatrzymać. staroświeckie ramy oprawne. iż straszydło wpatrujących się w takowe.156. lub wywołane sztuką czarnoksięską. iż odtąd dziwacznymi potworami więcej ich nie straszyło. aż wtem widmo zniknęło. obiecano sowitą nagrodę. dlatego. 100 . O możności więc nie wątpił. na ostatek jeden uderzywszy kluczami kościelnymi roztrzaskał je w ten sposób. płaskie. przezroczyste. Zwierciadło Twardowskiego W Węgrowie. jak sam napis na ramach białymi literami wyraża: Luserat hoc speculo magicus Twardomus artes. Podanie miejscowe niesie. szerokie. wysokie cali 22. rozbite tylko u dołu na czwartą część wysokości. chęci swej zwierzył się dworakom ubiegającym się w staraniach zadosyć uczynienia żądzy swego pana. Nadeszła pożądana chwila. kto by dokazał tego. byle dopiąć celu swych chęci. Zwierciadło to zawieszone wysoko nad drzwiami dlatego. szerokie 19. żadnej skazy na sobie nie mające. Dei versus in obsequium est. w czarne. Podjął się tego Twardowski. że w nim pokazywały się rozmaite postacie drażniące i straszące ich. 157. księża szczególniej ubierając się do mszy przeglądać się w nim nie mogli. w kościele farnym. znajduje się w zakrystii zwierciadło z metalu białego. gdyż diabeł zwykle się pokazywał. iżby król skutkiem swych chęci pocieszony został. Cień Barbary Żałosny król Zygmunt August po stracie ulubionej swej żony. Zwierciadło to należało do czarnoksiężnika Twardowskiego. inaczej za duszę i za życie króla nie zaręcza. z fasetką dokoła. W wychowaniu niewieścim młodości swojej nasłuchał się tysiącznych powieści. Zawierza król przyrzeczeniu i czasu ku temu przeznaczonego z największą niecierpliwością oczekuje. aby w milczeniu i spokojnie siedząc na widok ukazującej się królowej z miejsca się swego nie ruszył. czego inni nie śmieli i królowę Barbarę chodzącą królowi pokazać przyrzekł. Barbary Radziwiłłównej. ukazywały się żyjącym. tak żywo się porwał i chciał lubą marę uściskać. cień jej przynajmniej oglądać pragnął. Ostrzega tylko Twardowski Augusta. Lusus at iste. lub same dobrowolnie. jak dusze osób zeszłych.

więc musiał zaprzestać roboty. Pewien żak słyszał. jak je skończył. Jakie życie prowadził ów sławny czarnoksiężnik Twardowski. temu diabeł się objawi i spełni rozkaz. czytać ją zaczął. wykazuje owe dzieło jego czarodziejskie. co by zawierała.158. ale szczęściem. otworzył ją i czytał formuły czarnoksięskie. Liber magnus I Z pazura lwa poznać. a z dzieł życie człowieka. Gdy ów ksiądz ciekawością zjęty. gdzie by się podziała. dał się słyszeć zgiełk i łoskot okropny w książnicy. ale już owej książki nie znalazł. który po śmierci króla Zygmunta Augusta. który mu wskazał miejsce osobne. że kto by w niej czytał. który się nastraszył niezmiernie. zbiegły się snadź złe duchy. wszedł do książnicy. Nazajutrz rano wezwawszy drugich. z wielą innymi księgami wileńskiemu domowi jezuitów się dostał. 101 . że kur zapiał. II Księga ta znajdowała się potem w książnicy krakowskiej. ani mógł wiedzieć. gdzie książka rzeczona Twardiowskiego łańcuchem żelaznym do muru przykuta była. jaki mu wyda czytający. czyli rękopism. a ksiądz przelękniony rzuciwszy książkę ledwie do pobliskiej izby zemknąć zdążył i całą noc potem z przestrachu bezsenną przepędził. Zakradł się więc pewnej nocy. iż słyszał z ust księdza Daniela Butwiła. o którym ksiądz Szpot pisze. Wtem diabeł stanął przed nim w straszliwej postaci i zapytał: — Czego żądasz? — Żak. z daru jego. i oknami pietruszkę. naówczas pomocnika przełożonego nad księgozbiorem wileńskim. rzekł: — Chcę pietruszki! — Posłuszny rozkazowi diabeł zaczął nosić i drzwiami. zamiast powiedzieć: — Chcę pieniędzy! — jak był sobie ułożył.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful