28 czerwca 2013 Numer 24

ISSN 2084-9117

Specjalny budowlany. Czytaj na str. 33-41
WWW.POZATORUN.PL

Reportaż

Z miłości do chemii
W żyłę, do nosa i ust podawali sobie gotową receptę na chaos 5

Wywiad

O tym, jak na motocykl podrywa kibiców rozmawiamy z Tomasz Gollobem 43

Czarna owca na starość siwieje

BEZPŁATNA GAZETA REGIONU TORUŃSKIEGO

Jesteśmy też na facebook.com/pozatorun

W ogrodach Romana Karkosika

4
Robotnicy znaleźli bomby pod komisariatem 13 W Łubiance od roku na dachach są solary 15 OSP w Łążynie świętowała jubileusz 16 Szczypiornistki z ogólnopolskim sukcesem 18 Na terenie gminy zaczyna się ofensywa inwestycji 22

Chełmża

*** Gmina Łubianka

*** Gmina Zławieś Wielka *** Gmina Lubicz

*** Gmina Obrowo ***

Aleksandrów Kujawski
Z burmistrzem o współpracy z Ukrainą 27

2 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REKLAMA

Felieton
Hejcę, więc jestem
ŁUKASZ PIECYK
Trudno mnie wyprowadzić z równowagi, więc unikam sytuacji, które działają na mnie jak płachta na byka. Przykładowo rzadko zaglądam do portfela. Natomiast jako osoba, która jest z gatunku homo internetus, unikam dyskusji w sieci. Jak ognia i obowiązków. Czemu? Bo uważam ją za formę najwyższego poziomu dziczy prezentowanej przez ludzi. Tarzan mógłby się uczyć. Spójrzmy na dwa przypadki, z którymi sam miałem do czynienia. W Czernikowie drużyna uczennic reprezentowała nasz kraj na zawodach „Odysei umysłu”. Ot, intelektualne mistrzostwa świata. Pikuś. I co? Żebrały na ten wyjazd! Latały za kasą, żeby się smażyć na amerykańskich plażach razem z Davidem Hasselhoffem . Ach, i noga im się w końcu powinęła, bo straciły zebrane pieniądze. Serio macie za złe dziewczynom, że są zdolne? Nie chcę takich czytelników. Przypadek drugi. Jakiś czas temu udało mi się zarobić zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia skarbowego. Kupiłem fajki z rosyjską akcyzą. Sport niespecjalnie wyczynowy, bo to w końcu w centrum Chełmży było. I okazało się, że chciałem zaszkodzić konkurencji! Że się uwziąłem i chcę wyciąć sprzedawców z lokalnego rynku. Moja nieszczęsna ekspedientka podobno założyła sobie ostatnio domofon, a pozostałych zapraszam do wykupienia reklamy w naszej gazecie. Nowe rynki zbytu, większe dochody. Czy na pewno chcę kogoś tu wycinać? Od sporego czasu podpisuję swoje internetowe jestestwo podobnie jak w gazecie – imieniem i nazwiskiem. Nazywam to odpowiedzialnością za słowa i przywiązywaniem do nich wagi. Internetu nie naprawię, bo w bagnie można tylko ugrzęznąć. Natomiast zanim kogoś osmarujecie w imię wolności ewypowiedzi, zastanówcie się, który kompleks leczycie.

Felieton
Niewierny Tomasz
TOMASZ WIĘCŁAWSKI
Nie wierzyłem własnym oczom. Kilkadziesiąt osób bawiących się w najlepsze przy swojsko brzmiących przebojach. Suto zastawione stoły, gwarno, na parkiecie tłok. Wszystkie elementy składające się na wiejskie wesele. Trudno jednak za stołem było wypatrzyć pary młodej. Chociaż nie - wszystkie pary jakby odmłodniały. Dla wszystkich „Sto lat” znaczyło więcej niż w dniu ślubu. Często wypieramy alkoholizm ze swojej i masowej świadomości. Nie dotyczy on nas, najbliższego otoczenia i znajomych. Gdzieś tam jest, ale przecież tylko w „patologii”. A nasze życie jest przecież poukładane. Normalna rodzina. Przyjeżdża wuj Stefan, to daje się w gaz. Co w tym dziwnego - przecież zawsze dawano. Jestem ostatnim, który rzuciłby kamień. Trzeba najpierw dostrzec belkę w oku swoim, zanim zacznie się wyciągać drzazgi spod czyichś powiek. Muszę jednak przyznać, że mocno się zdumiałem. Pozytywne zaskoczenie trwa we mnie po dziś dzień. Nie ma co ukrywać. Jestem dość sceptyczny w stosunku do grup AA i wszelkiego rodzaju grup wsparcia. Wydaje mi się (albo wydawało), że i tak wszystko zależy od indywidualnych chęci i siły jednostki. Jak niby taka grupa miałaby pomóc człowiekowi w codziennej walce ze ssaniem żołądka? Alkohol jest wszechobecny w przestrzeni publicznej. Dopuściliśmy tę truciznę do obiegu i na puszkach piwa czy butelkach wódki nie piszemy ostrzeżeń, że „picie zabija”. Swoją drogą, śmieszą też tego rodzaju teksty na paczkach szlugów. Przyjęliśmy alkohol pod swój dach i traktujemy jako najbardziej pożądanego z gości. A przy tym jeszcze reperujemy świecącą pustkami kasę państwa. A jednak wydaje się, że nie miałem racji. Możliwe jednak, że w grupie jest w tym przypadku siła. Chociażby miało okazać się, że część i tak wróci do nałogu, to warto. Bo starać się warto i śmiać się też warto. A uśmiechów na sali w Wytrębowicach znalazłem sporo.

Red. Monika Olender czeka na informacje

Masz dla nas temat?

Kontakt pod numerem: 537 049 739

Stopka redakcyjna
Redakcja “Poza Toruń”
Złotoria, ul. 8 marca 28 redakcja@pozatorun.pl

Wydawca

Agencja PR Goldendorf

Redaktor Naczelny

Radosław Rzeszotek radekrzeszotek@gmail.com (GSM 609 119 016)

Sekretarz Redakcji
Tomasz Więcławski (GSM 535 405 385)

Monika Olender, Marcin Tokarz

Dział reportażu

Dział samorządowy

Agnieszka Kapela, Marcin Lewicki, Milena Kaszuba, Łukasz Piecyk, Jacek Laskowski

Dział foto

Tytus Szabelski, Maciej Pagała, Maria Lewandowska

E-wydanie:

Łukasz Piecyk

REKLAMA

Małgorzata Pałka (GSM 607 908 607), Karol Przybylski (GSM 665 169 292) Kinga Baranowska (GSM 796 302 471) reklama@pozatorun.pl

Skład

Studio Poza Toruń

Druk:

Agora SA. Piła

Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych Agencja Public Relations Goldendorf zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych w “Poza Toruń” jest zabronione bez zgody wydawcy.

ISSN 2084-9117
***

3 POZA TORUŃ, 28 czerwca

2013

REKLAMA REGION

4 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

W ogrodach Romana Karkosika
Najbogatszy mieszkaniec naszego regionu zdecydował się pokazać dziennikarce Poza Toruń swój tajemniczy ogród.
Fot. Maria Lewandowska

SYLWETKA

Wielu twierdzi, że w Toruniu są tylko dwie osoby, z którymi liczy się Warszawa. Pierwszą jest ojciec Tadeusz Rydzyk, a drugą Roman Karkosik. Znaczenie Romana Karkosika w polskim biznesie wyznaczają nie tylko głośne przejęcie i spektakularne sukcesy giełdowe. Podtoruński biznesmen jest już od jakiegoś czasu graczem międzynarodowym. O jego kolejnych nabytkach wspominają czasem dziennikarze branżowi, ale lokalna prasa nie informuje o nich prawie wacle. Poza Toruń nie zamierza konkurować z „Pulsem Biznesu” czy „Parkietem”. Nas interesy Romana Karkosika nie interesują (chyba, że dotyczą toruńskiej druży-

ny żużlowej). Osoba Romana Karkosika jest dość tajemnicza. W środowisku dziennikarskim powszechnie znany jest jego stosunek do mediów. Rozgłos nie służy interesom - to podobno jego maksyma, której przestrzega od lat. Z perspektywy dwóch dekad wygląda na to, że Roman Karkosik ma rację. Jego interesy kwitną, majątek rośnie, ale przybywa też na legend i plotek. Między innymi na temat jego domu i ogrodu. Ci, którzy tylko o nim słyszeli, opowiadali rzeczy niestworzone. Rosnąć w nim miały najrzadsze rośliny, a specjalne systemy nawilżające i podtrzymujące odpowiednią temperaturę gruntu, sprowadził rzekomo ze Stanów

Zjednoczonych... Naszej dziennikarce, Marii Lewandowskiej, udało się zdobyć zaproszenie do ogrodu Romana Karkosika. Biznesmen zgodził się też na udzielenie wywiadu, mimo, że robi to niezwykle rzadko. Choć bardzo chcielibyśmy porozmawiać o budowie finansowego imperium, innych polskich milionerach, zmieniających się rządach i początkach jego dzieciństwie w Czernikowie, to jednak dotrzymaliśmy słowa i publikujemy wywiad w takiej postaci, na którą milioner przystał. I wcale nie mówi on o rzeczach nudnych. Okazuje się, że nawet milioner ma takie same pasje, jak wielu z nas, mieszkańców wsi.

Roman Karkosik w pigułce:
Pochodzi z Czernikowa, obecnie mieszka w pałacyku w pobliskim Kikole. Jest technikiem mechanikiem o specjalności budowa maszyn i urządzeń przemysłu cukrowniczego. Wg. Wikipedii od końca lat 70. miał prowadzić w Czernikowie bar, później zaś fabrykę napojów. W 1989r. rozpoczął produkcję przewodów i kabli. Od 1993, razem z żoną Grażyną inwestuje na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. W sierpniu 2005 był większościowym akcjonariuszem spółki Boryszew, kontrolował także giełdowe spółki Impexmetal, Skotan, Alchemia i Hutmen. W rankingu miesięcznika Forbes (z 2008 roku zajął 1014 miejsce z majątkiem wycenionym na 1,1 mld dolarów, natomiast w 2007 zajął 557. miejsce (3. spośród obywateli Polski), z majątkiem wycenianym na 1,8 mld dolarów. Z kolei na liście „100 Najbogatszych Polaków” tygodnika „Wprost”, z majątkiem wycenianym na 3,6 mld zł, w 2006 zajął 2. miejsce (za Janem Kulczykiem) i 46. na liście 100 najbogatszych Europy Środkowej i Wschodniej.

Przez 18 lat byłem Krzysztofem
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Pana pasją jest ogród. Kiedy zaczął powstawać ten wokół Pana domu w Kikole? Postanowiłem zająć się nim 17 lat temu, gdy wprowadzałem się do tego pałacyku. Budynek i niektóre, najstarsze drzewa, widział jeszcze Fryderyk Chopin. Do dziś słyszę czasem jak gra gdzieś tu, w nocy… (śmiech). Zachowały się dokumenty świadczące o wieku tego miejsca. Pierwsze zapiski pochodzą z 1236 roku. W 1395 r. mistrz krzyżacki, Urlich von Jungingen, kupił pałac od Polaka. Dobrze, że przegrał pod Grunwaldem, bo gdzie ja bym się podział? (śmiech). Gdyby nie Pan byłaby to już pewnie ruina… Trafiłem po prostu na dobrego projektanta, Johna Brookes’a, który stworzył ogród między innymi dla Elżbiety II. Czasem żartuję, że mamy wspólnego ogrodnika z królową angielską. John podróżuje po całym świecie. W Anglii tworzy ogrody japońskie, w Japonii- angielskie. Był bardzo zdziwiony, że dzwoni do niego ktoś z Polski. Od 15 lat przyjeżdża tu przynajmniej raz do roku i dogląda, jak roślinki się mają. Decyzje dotyczące ogrodu podejmuje Pan czy John? Konsultuje je ze mną. Ale mu ufam. Gdy pojawiają się jakieś wątpliwości, pytam go: A u siebie co byś zrobił?. I jeśli powie „wyciąłbym”, mówię: wycinać. Ale John bywa tutaj rzadko. Kto więc opiekuje się roślinami na co dzień? Zajmuje się nimi 10 osób. Brakuje mi jednak kogoś z talentem. Kogoś, kto zająłby się ogrodem z pasją, jak John, a mógłby być tu codziennie. tyka się jednak pewne utrudnienia. Kiedyś nie wolno było przewieźć ziemi z zachodu do Polski. Taki przepis. Każda roślinka musiała być otrzepana. Wykorzystuje Pan ogród jako miejsce do rozmów biznesowych lub spotkań towarzyskich? Bardzo rzadko. Ja z natury jestem samotnikiem, nie znoszę imprez. Najlepszy kontakt mam z młodzieżą. Młodzi są sympatyczni, pełni energii i zapału do pracy. Rwą się do przodu, żeby coś zbudować, stworzyć. Starszym już się nie chce. Do pracy zatrudniam więc głównie tych młodych. Ale szukam pracowitych i przede wszystkim inteligentnych. Bo mamy w Polsce wielu uczonych, a niewielu mądrych… Skoro ogród nie jest miejscem spotkań towarzyskich, to może być oazą spokoju, w której można przeczytać ulubioną książkę. Ma Pan taką? Często wracam do książki mojego ulubieńca, Józefa Marii Bocheńskiego „Mądrości tego świata”. To zbiór zasad określających w jaki sposób powinnyśmy żyć. „Bóg stworzył świat dla Ciebie więc z

Z Romanem Karkosikiem, nie o biznesie, nie o giełdzie, ani o polityce. Za to o ogrodniku angielskiej królowej, psie Sabie i ulubionej książce, rozmawia Maria Lewandowska
niego korzystaj i nie krzywdź innych”. Więc się do tego stosuję. Przez cały czas towarzyszy nam pies lablador. Długo jest z Panem? Saba ma 6 lat. Labladory to najwierniejsze i najbardziej poczciwe psy. Ale jeśli w domu pojawiłby się złodziej to, niestety, zamiast go pogonić, pomoże mu wynosić rzeczy (śmiech). Moją uwagę przykuła również rejestracja Pana samochodu. RKK? Roman Krzysztof Karkosik. Do 18 roku życia byłem przekonany, że mam na imię Krzysiek. Zostałem ochrzczony jako Krzysztof. Ale gdy odebrałem dowód osobisty widniało na nim imię Roman. Matka była równie zdziwiona jak ja. Jednak ojciec przypomniał sobie, że ma znajomą w urzędzie. Kiedy już zostałem ochrzczony, spodobało mu się imię Roman. I poprosił ją, by dopisała je w dokumencie przed imieniem Krzysztof… A nie żal Panu tego Krzysztofa? Oficjalnie musi być Roman. Ale trochę żal…

Szukam ogrodnika darzącego rośliny miłością . A Panu zdarza się coś posadzić? Jeśli dostanę jakąś roślinę w prezencie, to się zdarza. Dół mi wykopią ogrodnicy, ja przyjdę, posadzę, a oni zakopią (śmiech). Symbolicznie. Słyszałam, że potrafi Pan sprowadzić do Polski nawet drzewo. Można sprowadzić drzewo trzydziestoletnie. Jest wtedy specjalnie uprawiane i przesadzane co pięć lat. Czasem spo-

5 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REPORTAŻ
poczęciu leczenia darują mi pobyt w pudle – opowiada Dawid. – Policja przyszła po mnie i nie słuchała błagania. Musiałem zapłacić za swoje błędy. Nie pije, nie pali, nie bierze. Jest czysty od siedmiu lat, choć miewał już nawroty. Uzależniony będzie już zawsze. - Nie mogę pić – mówi szczerze Dawid. - Ani kropli, bo nie mam umiaru. Zaraz szukam dojścia do dragów. Co sobotę chodzi na mityngi Anonimowych Narkomanów. Tam zrozumiał, że jest niewolnikiem swoich słabości. Dziś wzorowo spełnia rolę ojca Weroniki i męża Kasi. Od przeszłości odciął się grubą kreską, tym razem nie w postaci białego proszku… Krzysztof pierwszy raz przejrzał na oczy, gdy w pokoju gościnnym dożylnie podawał sobie amfetaminę, a jego synek siedział obok. - Zanim wbiłem igłę, przeszło mi przez myśl pytanie: co odpowiedziałbym synowi, gdyby spytał, co robię? – wspomina Krzysztof Z., czysty od dwóch i pół roku. – Zrozumiałem, że mam problem. Mimo to nacisnąłem na tłok strzykawki i znów odleciałem. Przez lata brania lokal, w którym mieszkał z dziewczyną Izą i synem Michałem stawał się coraz uboższy. By mieć za co ćpać, spieniężał wyposażenie domu. - Rodzice nie chcieli mnie wpuszczać do siebie, bo regularnie okradałem ojca – zwierza się Krzysztof Z. Gdy ogołocił rodzinę do cna, zaczął łupić obcych. Napadał na niestrzeżone transporty z papierosami. To był łatwy pieniądz, jednak do czasu. W 1999 roku skazano go na trzy lata więzienia za popełniane grabieże. Zakład Karny stał się jego nowym domem. Mógł tam ćpać tak jak na wolności. W więzieniu, czy poza nim – jego życie stało w miejscu. Chował się w piwnicy, brał i padał na twarz. Raz przedawkował. Raz pobiło go piętnastu chuliganów. Niemal wyzionął ducha. Przez narkotyki niszczył wszystko, co kochał. Którejś nocy wdał się w bójkę z kolegą. Dusili się nawzajem. Krzysztofowi brakowało już tchu. W końcu wyszarpnął się i jęknął. - Dzwoń do psychiatryka! – krzyczał mężczyzna. - Dłużej tego nie zniosę! – runął na kolana. Na oddziale psychiatrycznym w Lipnie spędził tydzień. Potem zdecydował się odbyć terapię odwykową przy ul. Tramwajowej w Toruniu. Podczas odwiedzin Izy i Michała bawił się z synkiem. Starał się być lepszym ojcem. Chłopiec to widział, ale wątpił. Narkotyki brał przez dwadzieścia z trzydziestu pięciu lat swojego życia. Dziś prowadzi mityngi Anonimowych Narkomanów we Włocławku. Z młodymi ludźmi co środę rozmawia o swoich i ich doświadczeniach. Płaczą i śmieją się. Walczą z nałogiem, ale uzależnieni będą już zawsze. To historie ludzi, którzy porzucili narkotyki na rzecz prawdziwego szczęścia, jakim dla nich jest rodzina. Mirek U. nigdy nie miał dla kogo żyć. Był egoistą. Nie liczył się z niczyim zdaniem. Żył według zasad rock’n’rolla. Nie znał umiaru i nie bał się śmierci, jednak zakochał się w Herze. Razem z nią podał sobie ostatni strzał i zgasł.

Z miłości do chemii
W żyłę, do nosa i ust podawali sobie gotową receptę na chaos
Marcin Tokarz

Niepewne jutro. Ryzyko na każdym kroku. Rodzina i przyjaciele stają się wrogami, a narkotyk jedyną wartością. Swoje życie zbudowali na ćpaniu i przestępstwach, aż któregoś dnia wszystko zawaliło się jak domek z kart. Czasem, żeby być szczęśliwym, trzeba sięgnąć dna. Nie każdy ma tę szansę, nie każdy chce ją mieć. Myślą, że bez działki życie się skończy, tymczasem zaczyna się na nowo. Wódka lała się strumieniami.

Nosy mieli czerwone od wciągania fety. Szczerzyli się do siebie obnażając pokruszone od szczękościsków zęby. W tym stanie obaj mężczyźni wsiedli do skradzionego wcześniej malucha. Za kierownicą usiadł Dawid. Choć wszystko wokół było bezkształtną masą, pędził na złamanie karku. Stare dęby na poboczu nie robiły na nim wrażenia. Ani przed, ani po zderzeniu z jednym z nich, gdy blacha przodu pojazdu złączyła się z tyłem. Bólu nie czuli, więc porzucili auto i poszli dalej pić… i ćpać. Z jego oczu bije dobrocią, ale więzienne tatuaże pokrywające całe ciało, zdradzają przeszłość

mężczyzny. Zrobił je sam. Tak zdobywał pieniądze na narkotyki. Kiedy chciał więcej, napadał na sklepy. Przestał dopiero za kratkami. To tam narodził się na nowo. - Nie żałuję pobytu w pudle – mówi trzydziestotrzyletni Dawid S. - Ten czas dobrze na mnie wpłynął. Przemyślałem swoje życie. W sumie to cud, że mogę teraz z tobą gadać. Zanim w 2001 roku rozpoczął trwającą półtora roku odsiadkę w Zakładzie Karnym we Włocławku, trzy miesiące spędził na odwyku przy ul. Tramwajowej w Toruniu. - Miałem nadzieję, że po roz-

6 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REGION

Nagroda, za którą nie trzeba zapłacić
O wyróżnieniach dla Starostwa Powiatowego, kryteriach konkursów i drogach rowerowych, z Mirosławem Graczykiem, starostą toruńskim, rozmawia Tomasz Więcławski
Powiat toruński zajął drugie miejsce w konkursie „Markowy samorząd”, organizowanym przez Wolters Kluwer Polska. Konkurencja była liczna. Czuje się pan usatysfakcjonowany? Każda nagroda cieszy. Szczególnie gdy nie ma tzw. „wpisowego”, które oznacza, że trzeba zapłacić by dostać wyróżnienie. Tak wysokie miejsce było sporą niespodzianką. Kapituła i jury, które oceniało poszczególne kandydatury, było profesjonalne. Duży udział w tych gremiach miało środowisko akademickie i specjaliści od promocji i budowania marki. Zgłoszeń było ponad 900 – we wszystkich kategoriach. Tak czy inaczej, miejsce na podium jest dużym sukcesem. Jakie były podstawowe kryteria tego konkursu? Brano pod uwagę działania promocyjne, podejmowane z myślą o budowaniu pozycji powiatu w środowisku. Analizowano również „twarde” wskaźniki finansowo-ekonomiczne, jak dług publiczny w przeliczeniu na jednego mieszkańca czy procent inwestycji w wydatkach z budżetu. w którym uplasował się na 11 pozycji. Zauważona została również aktywność pracowników urzędu w ramach konkursu pary prezydenckiej „Dobry klimat dla Rodziny”. Staramy się jak możemy. Często jest tak, że realizujemy zadania, a nigdzie ich nie zgłaszamy. Konkursów jest w Polsce mnóstwo. Organizatorzy zachęcali nas do udziału w wielu przedsięwzięciach. Satysfakcja z pracy, gdy ktoś ją doceni, jest zupełnie inna. Szczególnie cieszą wyróżnienia za projekty, które realizuje się z dużym udziałem środków własnych. Nagroda jaką odebrałem w Świdnicy, przyznawana przez Związek Powiatów Polskich, jest bardzo ważna, bo konkurencja jest duża. System punktowy wyklucza przypadkowość, stąd też uważam, że zaszliśmy bardzo wysoko. Nie tak dawno byliśmy na miejscu 170., więc postęp jest zauważalny.
Fot. Łukasz Piecyk

Musieliśmy przedstawić szereg wskaźników. Znaczenie miało również samo funkcjonowanie urzędu. Doceniono też pokój „Skrawek nieba”, który znajduje się w Staro-

stwie Powiatowym. To kolejne wyróżnienie w ostatnim czasie. Powiat został doceniony również w Związku Powiatów Polskich,

Widać koniec części prac nad sztandarowym projektem Starostwa Powiatowego, a mianowicie drogami rowerowymi. Spodziewał się pan na początku, że to tak trudna inwestycja? Do końca jeszcze bardzo daleko. W czerwcu oddanych zostanie do użytku blisko 20 kilometrów na trasie do Unisławia, a do końca sierpnia cały odcinek. Do końca roku, a może szybciej, uda się również sfinalizować prace w stronę Osieka. Najdłuższa ścieżka rowerowa, w kierunku Jeziora Kamionkowskiego i Jeziora Chełmżyńskiego, dopiero zacznie powstawać. Jak oddamy pierwsze dwie trasy, to będziemy w połowie drogi. Rzeczywiście jest jednak tak, że nie spodziewaliśmy się aż tylu trudności. Droga legislacyjna była niezwykle skomplikowana. To projekt pionierski, więc przecieramy szlaki. W trakcie realizacji inwestycji napotkaliśmy na wiele problemów. Nie wszyscy byli nam przychylni. Na sam koniec liczył będzie się jednak asfalt, po którym będzie można jechać rowerem i bezpieczeństwo, a nie to, że mieliśmy kłopoty.

TORUÑ ul. Szosa Che³miñska 42 tel. 56 655 08 06 czynne: Pn. - Pt. w godz.: 08:00 - 16:00

7 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REGION

Zaleją nas śmieci? Raczej nie
Samorządy przygotowywały się na ten moment od wielu miesięcy. Od 1 lipca nastąpią spore zmiany w gospodarce odpadami
i odbioru odpadów komunalnych otrzymają jeden pojemnik na bioodpady oraz, w systemie workowym, jeden worek w kolorze żółtym na tzw. odpady suche  i drugi worek w kolorze białym na szkło. Przy zbieraniu i odbiorze odpadów komunalnych niesegregowanych (zmieszanych) jest tylko jeden pojemnik. Miasto i gmina Chełmża, z racji położenia, nie zdecydowały się na toruńskie przedsiębiorstwo. Odpady od mieszkańców odbierali będą pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej w Chełmży. - Na zmieszane odpady będzie zielony kontener – mówi Katarzyna Orłowska z Urzędu Gminy Chełmża. – Takich pojemników na naszym terenie będzie 2300. Poza tym w przypadku selektywnej zbiórki odpadów każde gospodarstwo będzie musiało być wyposażone dodatkowo w cztery pojemniki lub worki (do wyboru przez właścicieli gospodarstw). Segregujący odpady w gminie Różne są w Obrowie stawki za odbiór śmierci w zależności od ilości osób w gospodarstwie. W tych składających się od 1 do 3 osób, za każdą z nich zostanie naliczona opłata 10 zł. Rodziny cztero, pięcio i sześcioosobowe będą płaciły łącznie 40 zł, a w gospodarstwach składających się z powyżej 6 osób opłata wyniesie 45 zł. Wywóz odpadów wielkogabarytowych będzie realizowany dwukrotnie w ciągu roku kalendarzowego. Pierwszy wywóz odbędzie się w okresie kwiecień/ maj, a drugi - wrzesień/październik. Z gminy Łubianka odpady będzie także wywoziło MPO. Firma ma obowiązek wyposażyć każdą nieruchomość (dla zmieszanych odpadów) kontenery lub pojemniki dostosowane do mechanicznego opróżniania. A w przypadku segregowania śmieci w pojemniki lub worki w kolorach żółtym – przeznaczone do gromadzenia odpadów suchych – i białym, do którego zbierane będzie szkło. Odbiór odpadów komunalnych odbywał się będzie co dwa tygodnie. Po segregowane śmieci wóz toruńskiej firmy przyjedzie raz w miesiącu.
Fot. Łukasz Piecyk

Tomasz Więcławski
Większość gmin w powiecie wybrała Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania z Torunia. Różnice będą w sposobie segregacji śmierci w poszczególnych częściach naszego regionu. Ustawodawca nie ujednolicił w tym zakresie przepisów. Stawki za wywóz odpadów także nie są wszędzie takie same. Z racji wątpliwości czytelników, postanowiliśmy prześledzić nowe zasady w gminach powiatu toruńskiego. W gminie Wielka Nieszawka opłata za wywóz segregowanych odpadów wyniesie 12,30 zł od każdej osoby zamieszkującej daną nieruchomość. Ci, którzy nie będę segregowali odpadów, zapłacą dwa razy tyle. W przetargu na wywóz odpadów zwyciężyło toruńskie MPO. Mieszkańcy deklarujący selektywny system zbiórki

Piknik w Strużalu
Razem z sołectwem Strużal oraz Starostą Toruńskim zapraszamy na III Piknik Rodzinny nad Jeziorem Chełmżyńskim. W programie imprezy będzie m. in. konkurs wiedzy o powiecie toruńskim oraz przegląd talentów sołeckich. Organizatorzy gwarantują poczęstunek przygotowany przez KGW Strużal oraz zabawę do białego rana. Impreza odbędzie się 13 lipca o godzinie 17. Relacja z wydarzenia na www.pozatorun.pl.

Chełmża zapłacą 18 zł miesięcznie, a ci, którzy się na to nie zdecydowali - 36 zł. W mieście stawki będą niższe – odpowiednio 11,50 i 20 zł od osoby zamieszkującej danego gospodarstwo. Wielkiej rewolucji nie należy się spodziewać. - ZGK świadczy tego typu usługi również aktualnie w ramach indywidualnych umów zawartych z mieszkańcami – mówi Janusz Wilczyński z Urzędu Miasta Chełmży. W Czernikowie radni ustalili stawkę na poziomie 10 złotych od osoby w poszczególnym gospodarstwie domowym. To stawka dla mieszkańców, którzy będą segregować śmieci. Niesegregujący zapłacą o 5 zł więcej. Odpady zmieszane będą odbierane od mieszkańców co 3 tygodnie. Papier, tektura, tworzywa sztuce czy metale MPO odbierze co 8 tygodni. Bioodpady będą zabierane znacznie częściej, bo co 14 dni.

W gminach Zławieś Wielka, Łysomice i Lubicz, za wywóz odpadów również odpowiadało będzie toruńskie MPO. Stawki w gminie Łysomice w przypadku selektywnej zbiórki odpadów uzależnione są od ilości osób zamieszkujących dane gospodarstwo. W tych, w których żyje od 1 do 3 osób, opłata wynosi 28 zł miesięcznie. W przypadku gospodarstw liczących 3-5osób – 33 zł, a tych, które składają się z 6 i więcej osób - 36 zł miesięcznie. Selektywna zbiórka odpadów będzie prowadzona w tych gminach z podziałem na odpady suche i szkło opakowaniowe. Segregujący zapłacą po 12 zł za osobę w 4-osobowej rodzinie plus dodatkowo 6 zł za piątą i szóstą osobę oraz 3 zł za siódmego i kolejnego mieszkańca gospodarstwa. Także w Złejwsi Wielkiej radni zdecydowali się na system wspierający rodziny wielodzietne. Selektywna zbiórka śmieci wiązać się będzie tam z kosztem 30 zł, gdy dane gospodarstwo zamieszkuje 1 do 2 osób, 46 zł dla rodzin od trzech do pięcioosobowych i 59 zł, gdy dane w danym domostwie zameldowanych jest 6 i więcej osób. Od 1 lipca w każdej gminie działały będą również Punkty Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Szczegółowe informacje odnośnie nowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi można znaleźć na stronach internetowych Urzędów Gmin.

Kolegium Jagiellońskie
– edukacyjny tygrys w regionie!
Rozmowa z  prof. Grzegorzem Górskim z  Kolegium Jagiellońskiego TSW. - Czy Kolegium Jagiellońskie to nowa uczelnia na edukacyjnej mapie naszego regionu ? - Nie. Jesteśmy w  trakcie przekształcania dotychczas funkcjonującej i dobrze już znanej w regionie, Toruńskiej Szkoły Wyższej w  Kolegium Jagiellońskie – Toruńską Szkołę Wyższą. - Skąd taki pomysł. Czy TSW ma przejść do historii ? - W  tym roku kończymy pierwsze dziesięć lat istnienia naszej uczelni. To był bardzo dobry okres. Wpisaliśmy się w  panoramę edukacyjną regionu. Liczne rzesze naszych absolwentów, są w swoich miejscach pracy, najlepszym potwierdzeniem poziomu i  profesjonalizmu naszego kształcenia. Ale wkraczamy w  nowy okres, stajemy wobec nowych wyzwań. Szukamy nowych odniesień i  inspiracji. Szkoła mająca siedzibę w  Toruniu, odwołuje do okresu największej świetności tego miasta. To był okres jagielloński, gdy Toruń był obok Gdańska i Krakowa najpotężniejszym miastem Rzeczypospolitej i Europy. - Ale co z  tego wynika dla studentów ? - Chcemy także naszym studentom, absolwentom, pracownikom dać poczucie tej historycznej więzi i  wskazać jednocześnie, nasze aspiracje. Chcemy dalej budować znakomitą uczelnię, by dostrzeżono nas lepiej w  regionie i w Polsce. Nie chcemy się wstydzić naszych ambicji. W  ślad za tym idą różne zmiany, wyrażające się w  umożliwieniu studiowania nowych kierunków we współpracy z  innymi uczelniami, czy uruchomienie naszego wydziału zamiejscowego w  Warszawie. To także rozwijająca się współpraca międzynarodowa. - Co wyniosą z tego Wasi Studenci ? - Uruchamiamy elitarne studia dzienne na administracji, pedagogice i  stosunkach międzynarodowych. Będą w znaczącym stopniu bezpłatne. Nasi studenci będą mieli zajęcia prowadzone w języku angielskim i  rosyjskim, co da im oprócz wiedzy merytorycznej, świetną znajomość języków. Od nowego roku będziemy gościć grupę wykładowców amerykańskich i ofertę w tym zakresie będziemy stale rozszerzać. W  systemie distance learning będzie można studiować dzięki nam psychologię, której właściwie nie ma w  całym naszym regionie oraz znakomite studia menedżerskie (zarządzanie we współpracy ze słynną Szkołą Biznesu z  Nowego Sącza). Proponujemy też studia inżynierskie, na które jest wielkie zapotrzebowanie. Informatyka kształcić będzie m.in. inżynierów specjalistów w  zakresie grafik komputerowych, tworzenia stron www, zarządzenia portalami społecznościowymi. Będziemy przygotowywać inżynierów telekomunikacji oraz ochrony środowiska. To tylko kilka elementów nowych, które pokażą zupełnie inny wymiar studiowania w  naszym regionie. - Czy jest zapotrzebowanie dla tak wykształconych fachowców ? - Mogę z  dumą powiedzieć, że nasza uczelnia nie kształci bezrobotnych. Zdecydowana większość pracuje, awansuje, wraca do nas na studia podyplomowe. Sądzę że pod tym względem wybijamy się na edukacyjnej mapie regionu. - Życzymy zatem powodzenia w  tym nowym otwarciu Kolegium Jagiellońskiego. - Dziękuję za Państwa zainteresowanie.
Dane kontaktowe: Kolegium Jagiellońskie Toruńska Szkoła Wyższa ul. Młodzieżowa 29, 87-100 Toruń tel. 56 / 66 11 000, fax 56 / 66 08 430

nie kształcimy bezrobotnych

MY

8 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Niebo odbite w oku teleskopu
Mirosław Hermaszewski otworzył uroczyście astrobazę w Złejwsi Wielkiej
Tomasz Więcławski Pierwszy i jedyny dotychczas Polak w kosmosie uczestniczył 15 czerwca w Astro-Festiwalu zorganizowanym przy Zespole Szkół. Wśród gości nie zabrakło osób spoza regionu. Przez kilkadziesiąt teleskopów obserwowano każdy skrawek nieba. Na kosmicznym festiwalu nie mogło zabraknąć miłośników „Gwiezdnych Wojen”, którzy w ciemnych płaszczach i z mieczami świetlnymi w rękach przemieszczali się po szkolnym boisku. Największym zainteresowaniem gości cieszył się jednak jedyny polski kosmonauta. - Wśród was widzę swoich potencjalnych następców – mówi Mirosław Hermaszewski do młodzieży. – Ja też, jak zaczynałem latać samolotami, nie marzyłem, że dolecę aż na orbitę. A jednak się udało. Świetnie się bawiłem w kosmosie, chociaż przed wylotem trzeba było wykonać katorżniczą pracę. Impreza w Złejwsi Wielkiej rozpoczęła się o godzinie 17. Marszałek Województwa Piotr Całbecki, wójt gminy Jan Surdyka i właśnie Mirosław Hermaszewski otworzyli pierwszą w powiecie toruńskim i czternastą w regionie astro bazę. Później przyszedł czas na koncert z muzyką z filmów George’a Lucasa. Pracownicy Muzeum Okręgowego w Toruniu prezentowali zainteresowanym instrumenty astronomiczne z czasów Mikołaja Kopernika. Nie brakowało chętnych do obserwacji Słońca przez teleskopy zaopatrzone w folię mylarową. - Cieszę się, że na wsiach też powstają tego typu obiekty – mówił na otwarciu astrobazy Jan Surdyka. – Z astronomią kojarzy się głównie Toruń, z racji pochodzenia Kopernika. Jak widać, można jednak zorganizować cieszącą się popularnością imprezę na terenach wiejskich. Astrobaza

REGION

Fot. Łukasz Piecyk

pozwoli rozwijać zainteresowania wielu młodym ludziom. Za moich czasów dzieci w szkole nie miały takich możliwości. Może doczekamy się dzięki temu kolejnego Polaka w kosmosie. Na sali gimnastycznej odbywała się seria wykładów popularno-naukowych. Największym zainteresowaniem cieszyły się oczywiście opowieści kosmonauty.

- Rekordy, które pobiłem, nie były w tym wszystkim najważniejsze – mówił Mirosław Hermaszewski. – To fantastyczna przygoda, której życzę każdemu. Dopiero widok Ziemi z kosmosu uzmysławia nam, że jesteśmy częścią czegoś znacznie większego. W gminie Zławieś Wielka pojawiły się również łaziki, które przygotowane są do eksploracji

Marsa. Z wysięgnika wozu strażackiego zrobiono zdjęcie wszystkim, którzy uczestniczyli w próbie bicia rekordu w jak największej licznie teleskopów w jednym miejscu. Udało się ich zgromadzić kilkadziesiąt. Niewątpliwą gratką dla fanów astronomii była możliwość obserwacji Wenus na tle wieczornej zorzy. Wrażenie robił również okraszony wizualizacją koncert Voices of the Cosmos.

Zresztą przez całe popołudnie i wieczór nie brakowało muzyki wydobywającej się z zamontowanych na scenie głośników. - Astro-festiwal jest świętem fanów astronomii i okazją do spotkania się w piknikowej atmosferze – mówi Maciej Eckardt, współorganizator festiwalu z Kujawsko-Pomorskiej Organizacji Turystycznej. – Można na nim wysłuchać interesujących wykładów o kosmosie. Jest też sposobnością do plenerowej obserwacji nieba, zarówno w warunkach dziennych, jak i nocnych. Chcemy astronomią „zarazić” najmłodszych uczestników, dlatego też program jest bogaty w zabawy i konkursy, które pozwalają odkrywać tajemnice rządzące kosmosem. O 22.30 rozpoczął się mapping show na astrobazie. Była to podróż słowno-muzyczna przez Układ Słoneczny. Wytrwali wsiedli na pokład statku kosmicznego i wyruszyli w kosmos. W międzyczasie organizatorzy rozpalili ognisko. Do późnej nocy generał Hermaszewski opowiadał przy nim o swoich przygodach. Pytaniom nie było końca. Nie na co dzień obcuje się bowiem z prawdziwą „gwiazdą”.

Dobrze wiemy, że najwięcej witaminy mają powiatowe dziewczyny i nikt nam nie wmówi, że tak nie jest. To Wam, Drogie Panie, zawdzięczamy fakt, że lato jest piękniejsze niż gdziekolwiek indziej. Tu nie ma miejsca na czerwone dywany i napuszone gale, bo czekamy na prawdziwe piękno, dzięki któremu słońce mocniej świeci, w sejmie nikt się nie kłóci, drogi mają mniej dziur, a Polacy nie marudzą. Czekamy na Was! W pierwszym etapie przysyłajcie na adres redakcja@pozatorun.pl swoje zdjęcia. Nasze

Weź udział w naszym konkursie!

jury z nadesłanych kandydatur wybierze zgłoszenia, które przejdą do następnej tury zmagań o tytuł „Dziewczyny Poza Torunia”. Nasi Czytelnicy mogą zgłaszać również inne osoby – my wtedy oddzwonimy do wytypowanej kandydatki z pytaniem, czy zgadza się na udział w konkursie. Drugi etap to główna rywalizacja o pierwsze miejsce w naszym plebiscycie i bardzo atrakcyjne nagrody. W tej części to Czytelnicy będą głosować na kandydatki na łamach gazety, stronie internetowej i Facebooku. Szczegółowy regulamin znajduje się na www.pozatorun.pl

Aleksandra Suchara, Aleksandrów Kujawski

Ismena Granic, Ciechocinek

Jagoda Jarzemska, Chełmża

9 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REKLAMA

10 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Nasz synek, mój brat, Kubuś!
Przedstawiamy poruszającą historię rodziny Zachów z małej miejscowości pod Gronowem
Monika Olender
Zosia i Rafał czekali na niego całe życie. Basia marzyła o braciszku. Postawili wszystko na jedną kartę, by mógł przyjść na świat. Kubuś ma sześć lat. I autyzm. Z domu wybiega uśmiechnięty chłopczyk w kaloszach. Tuż za nim idzie jego mama Zosia. – Cześć Kubuś – mówię. Kuba staje i podaje mi rękę. Ale nie odpowiada. Wchodzimy do środka. Zosia zaprasza mnie do salonu. Kubuś siada z nami przy stole, bawi się plasteliną. Za chwilę pokazują mi wielką tablicę z piktogramami. To plan dnia Kuby. Wiedział, że przyjadę. Wśród zaplanowanych zajęć nadszedł czas na gościa. nie dostał się do „zerówki”. Zosia złożyła odwołanie. – W odpowiedzi na pismo pani Zach wyjaśniliśmy, że Jakub nie dostał się do Szkoły Podstawowej nr 18, ponieważ inne dzieci spełniały bardziej wymagane kryteria, a ilość miejsc jest ograniczona – informuje Katarzyna Nowicka – Skuza, zastępca Dyrektora Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Toruniu. – Jeśli zwolni się miejsce, to Kuba zostanie przyjęty. Wcześniej Zosia próbowała załatwić nauczyciela wspomagającego z urzędu w publicznym przedszkolu. Bezskutecznie. – Chcieliśmy, żeby Kuba poszedł do „zerówki” – mówi. – Aby miał czas na przyswojenie się z nowym otoczeniem. Nie dano mu tej szansy. Nie wiem jeszcze, jaka będzie odpowiedź, dlatego staramy się także o pierwszą klasę. Teraz walczymy również o nauczyciela cienia dla Kubusia. Jeśli nam się nie uda, to będziemy musieli stąd uciekać. Przewróci to jednak nasze życie do góry nogami. Raz próbowaliśmy już sprzedać dom, kiedy nie mogliśmy znaleźć terapeuty dla Kuby.

REGION

Synuś mamusi
Zosia zdecydowała się na kolejne dziecko wbrew zaleceniom lekarzy. To była jej trzecia ciąża. Pierwsza była Oliwka. To dla niej Zosia i Rafał przesunęli datę ślubu. Urodziła się martwa. Jakiś czas później przyszła na świat Basia. Całą ciążę Zosia przeleżała w szpitalu. – Powiedziałam lekarzowi, że będę chodzić całą ciążę – wspomina Zosia Zach. – Kuba urodził się zdrowy. Wszystko było w porządku. Rozwijał się prawidłowo. Śmiał się, szybko zaczął siedzieć. Kiedy Kubuś miał półtora roczku wszystko to, czego do tej pory zdążył się nauczyć, zaczęło się powoli zacierać. – Była u nas kuzynka, która ma chłopca o miesiąc młodszego od naszego Kuby – mówi dalej Zosia. – On brał telefon, mówił „halo”. A Kuba nic. Przestał reagować, był nieobecny. Całe wakacje próbowałam nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Siadałam przy jego stoliku z zabawkami i podawałam mu je, chcąc wymusić spojrzenie w moją stronę. Zanikła mowa, nawet nie śmiał się na głos. Nie znosił dotyku, przytuleń, wolał bardzo silne uściski. Zosia już znała diagnozę. Lekarze z Torunia jednak zaprzeczali. Przypuszczenia rodziców Kubusia sprawdziły się w Bydgoszczy. Tam lekarze nie mieli wątpliwości: autyzm wczesnodziecięcy. – Początki były straszne – przyznaje Zosia. – Potem poznałam kilka osób, wśród których była

Dorota Nowak. Przesłała mi list, w którym napisała, że pan Przyrowski pomógł autystycznemu dziecku, wprowadzając metodę sensoryczną. Kiedy dowiedziałam się, że to dziecko jeździ na rowerze, byłam w szoku. Uparłam się, że muszę jechać do tego pana. Dzięki niemu nauczyłam się tego, co musiałam. Dla Kuby. Dzisiaj Kubuś jest pod opieką Poradni Prodeste w Opolu, Centrum Mobile Zbigniewa Przyrowskiego w Warszawie oraz Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, a także Ośrodka Navita w Toruniu. Jest także podopiecznym Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” w Warszawie. – Co miesiąc dostajemy z Poradni Prodeste dwie sekwencje: stymulacyjną i edukacyjną oraz wskazówki do zabaw – tłumaczy Zosia i przynosi kartki wraz z piktogramami. Sekwencje przypominają rozkład jazdy na najbliższy miesiąc. Dosłownie. W przypadku stymulacyjnej jest to około dziesięciu ćwiczeń, które należy wykonywać dwa razy dziennie na każdą partię ciała. Każde zadanie wykonuje się przez określoną długość czasu i zawsze w tej samej kolejności. To bardzo ważne. .

Kiedy rozmawiam z Zosią, zajmuje się synkiem. – Bawimy się w to, co Kuba chce – mówi. – Jeśli chodzi o czystą zabawę pozbawioną elementów terapeutycznych, to szalejemy albo rysujemy. Kubuś uwielbia łaskotki. Mimo to, że Rafał ciągle pracuje, zawsze znajdzie czas dla swojej rodziny.

tosiem. – Teraz Kubuś zasypia sam – opowiada Zosia. – Ale jeszcze do niedawna, zawsze ktoś przy nim był. Niekiedy Basia śpiewała mu wtedy swoje chóralne pieśni.

Fot. Tytus Szabelski

Cel życia
Wychodzę. Kubuś biega po domu. Podaje mi jednak rączkę na pożegnanie. Fajny chłopak. Robi niesamowite postępy. Ostatnio przejechał pięć minut na dwóch kółkach na rowerze. Uwielbia Reksia i Olinka. Przepięknie koloruje. Umie napisać „mama”, „tata”, „Kuba”. Potrafi liczyć. Zna alfabet. Zosia i Rafał marzą, by mógł pojechać na turnus terapeutyczny z Prodeste do Ochotnicy. Na to potrzeba jednak pieniędzy. Od prawie roku rodzina ma jeszcze jedno zmartwienie związane z Kubusiem: podejrzenie NF-1 czyli nerwiakowłókniakowatość. Jest to choroba genetyczna, nieuleczalna, przez wielu nazywana „wylęgarnią raków”.

Co dalej?
Rafał i Zosia walczą o normalną przyszłość Kuby. Poświęcają temu nie tylko czas, ale także pieniądze. Problem w tym, że wszystkie toruńskie placówki edukacyjne odsyłają ich do Szkoły Podstawowej nr 31 z oddziałem integracyjnym dla dzieci autystycznych. Tam rodzice jednak nie poślą Kuby. Praktykowana w tej placówce metoda behawioralna nie pomaga chłopcu. Walczą zatem o „zerówkę” bądź pierwszą klasę w Szkole Podstawowej nr 18. Dokonali elektronicznego wyboru szkoły. Decyzją Wydziału Edukacyjnego, Kuba

Brat z marzeń

Oczko w główce tatusia

Rafał przywiózł Basię ze szkoły.

– Mój mąż dużo mi pomaga – przyznaje Zosia. – Wspólnymi siłami robimy wszystko, aby Kuba był w przyszłości w pełni samodzielny. Najwięcej trudności sprawia mu komunikacja. Zrobię wszystko, aby mógł normalnie żyć. To jest mój cel. Basia ma dzisiaj czternaście lat. Chodzi do szkoły muzycznej. Fascynuje się Japonią. O rodzeństwie marzyła od zawsze. – Kiedy lekarze odradzali mi kolejną ciążę, zdecydowaliśmy się z mężem na adopcję – wyznaje Zosia. – Wtedy Basia chciała siostrzyczkę. Kiedy postanowiliśmy jednak starać się o dziecko, zapytaliśmy jej czy chciałaby brata, czy siostrę. Stwierdziła, że braciszka. Kiedy Zosia urodziła Kubusia, Basia była u dziadków. Wybiegła na podwórko i krzyczała na całe gardło: „Mam brata, mam brata”. To ona wybrała imię. Wcześniej Kuba miał być Frankiem lub An-

11 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REKLAMA

12 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
MIASTO CHEŁMŻA

Lato o smaku jeziora
Łukasz Piecyk

Rajdem rowerowym o puchar burmistrza oraz nocą z muzyką Beatlesów mieszkańcy Chełmży rozpoczęli sezon turystyczny. Na plaży przy Tumskiej Przystani odbyły się konkursy w robieniu wianków. O godzinie 10 z parkingu Przystani Tumskiej ruszył rajd rowerowy u puchar burmistrza Chełmży. W kilkuosobowych grupach uczestnicy pokonali ok. 40-kilometrową trasę wokół Jezior Chełmżyńskiego oraz Grodno. Kolarska impreza

miała charakter rekreacyjny i na polanie w Kamionkach Małych uczestnicy zorganizowali piknik. Po 4 godzinach w miejscu startu odbyło się podsumowanie rajdu i wręczenie nagród. - Tym razem absolutnie nie chodziło nam o ściganie się na czas - tłumaczy Marek Dzielski z Urzędu Miasta Chełmża. - Zwycięzcę rowerowego rajdu wyłoniliśmy na podstawie naszego przewodnika po trasie. Tam znajdowały się pytania i zagadki, które rozwiązywali uczestnicy. Identyczną liczbę punktów zdobyły dwie drużyny. Osta-

tecznie rzut monetą rozstrzygnął, że puchar trafił w ręce drużyny Bolków w składzie: Zbigniew Kręgiel, Franciszek Kuczka, Marek Kuffel, Krzysztof Zduński, Józef Więcławski oraz Piotr Strzelecki. Wieczorem natomiast stowarzyszenie "Białe żagle" zorganizowało na terenie Przystani Tumskiej "Noc Świętojańską z Beatlesami". Covery piosenek "Wielkiej Czwórki z Liverpoolu" zagrał zespół Przestrzeń Dźwiękoszczelna. W trakcie trwania imprezy odbyły się konkursy plastyczne dla dzieci. Kulminacją dnia było wypuszczenie wianków na Jezioro Chełmżyńskie oraz ognisko.
Pełne fotorelacje zawsze na: www.pozatorun.pl

Fot. Łukasz Piecyk

Przez najbliższe miesiące centrum Chełmży będą plaże wokół Jeziora Chełmżyńskiego

13 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
MIASTO CHEŁMŻA

Uderzyła samochodem w drzewo
Trzy ranne kobiety trafiły do szpitala
W piątek 21 czerwca 27-letnia kobieta zjechała w czasie jazdy na prawą stronę drogi i uderzyła w drzewo. Nie znamy jeszcze przyczyny wypadku. Do zdarzenia doszło o godz. 10.30 na ulicy 3 Maja. Z niewyjaśnionych przyczyn kierująca samochodem marki daewoo tico zjechała w prawo, rozbijając się o przydrożne drzewo. Funkcjonariusze z Chełmży ustalają okoliczności wypadku – informuj asp. Mariusz Sierzchuła z KMP w Toruniu. Zdarzenie było na tyle poważne, że kierująca oraz jej dwie pasażerki trafiły do toruńskich szpitali z obrażeniami ciała. (ŁP)

Trójca jubileuszy
Kapłani z Chełmży świętowali

Bomby pod komisariatem

Pod budynkiem przy ulicy Sądowej robotnicy znaleźli niewybuchy

Kilkugodzinna blokada centrum miasta to efekt niebywałego znaleziska. W czasie prac przy komisariacie policji w Chełmży znaleziono dwa niewybuchy. Na ślad bomb natrafili robotnicy pracujący przy nawierzchni ulicy Sądowej obok siedziby miejskiej policji. Okazało się, że są to dwa niewybuchy z okresu II wojny

światowej. Na miejsce zdarzenia wezwano patrol saperski, który zajął się znaleziskiem. W trakcie akcji istniało prawdopodobieństwo ewakuowania mieszkańców z pobliskich kamienic. Akcja saperów ograniczyła się jednak tylko do wstrzymania prac drogowych przy komisariacie. (ŁP)

W sali Chełmżyńskiego Ośrodka Kultury odbyło się doroczne Święto Muzyki połączone z wystawą prac plastycznych i zdjęć wykonanych przez sekcje CHoK-u. Na scenie wystąpiły m. in. dzieci ze studia tańca „Pyras”, grupa cyrkowa „Piruet”, a pokaz zumby zaprezentowało studio „Gracja”.

Ks. infułat Zygfryd Urban, ks. kanonik Krzysztof Badowski oraz ks. Karol Szmidt obchodzili niedawno rocznice święceń kapłańskich. Duchowni od lat związani są z chełmżyńską parafią. Najdłuższym stażem kapłańskim może pochwalić się ks. infułat Zygfryd Urban, który święcenia złożył 45 lat temu. Większość jego życia związana była z Pomorzem, ale w czasie obchodów 25-lecia posługi został skierowany do parafii św. Mikołaja Biskupa w Chełmży. Od dwóch lat pozostaje w parafii na emeryturze. Zastąpił go ks. kanonik Krzysztof Badowski obchodzący 23 czerwca 15. rocznicę święceń. Dzięki niemu odrestaurowano ołtarz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, który przez rok był w renowacji. Dzięki zbiórce mieszkańców udało się pokryć część kosztów tej operacji. Natomiast kapłanem od 12 lat jest ks. Karol Szmidt. W trakcie posługi na rzecz parafian w Chełmży szczególnie skupił się na duszpasterskiej opiece członków i sympatyków ruchu AA „Dobra wola”. (ŁP)

Fot. Marcin Seroczyński

Fot. Łukasz Piecyk

14 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Gmina rozpoczęła sezon razem z kabaretem OT.TO

Łukasz Piecyk

Mimo tradycyjnej letniej ulewy w Zalesiu gmina przywitała sezon turystyczny. Na terenie ośrodka rekreacyjnego nad Jeziorem Chełmżyńskim z tej okazji zainaugurowano festyn rybacki „Święto Ryby”. Impreza rozpoczęła się o godzinie 14 koncertem zespołu wokalnego „Niezapominajki”. Występ grupy działającej przy bibliotece w Głuchowie to obowiązkowa pozycja w czasie gminnych imprez. Przed publicznością zgromadzoną na

plaży w Zalesiu zaprezentowała się także grupa taneczna z podstawówki w Zelgnie. Wójt w towarzystwie zaproszonych gości uroczyście przeciął błękitną wstęgę, otwierając tym samym symbolicznie sezon turystyczny. Równo o 16 w akompaniamencie burzy nad Zalesiem swój występ rozpoczął gość specjalny – kabaret OT.TO. Pierwsze kilkanaście minut swojego programu zagrali wspólnie z publicznością, która schroniła się przed deszczem na scenie. W trakcie trwania festynu goście gminnej imprezy mogli odwiedzić wioskę rybacką,

przyjrzeć się warsztatowi rybaka i spróbować dań z konkursu „Różne smaki ryby”. Dzień wcześniej na terenie ośrodka rozegrany dziewiąty turniej siatkówki plażowej. Na boiskach Zalesia bój o pierwsze miejsce stoczyło 16 4-osobowych drużyn. Zwycięski puchar zdobyła ekipa „Sprytne liski” w składzie: Jakub Urtnowski, Mateusz Kaźmierczak, Piotr Kołtuński, Tomasz Bonisławski. Pełne fotorelacje zawsze na: www.pozatorun.pl

Twórczość bez kompleksów
Łukasz Piecyk

Tradycyjne spotkanie w DPS-ie łamie stereotypy o osobach niepełnosprawnych. Warto przyjrzeć się ich twórczości
nek osoby niepełnosprawnej w społeczeństwie, niweluje negatywne stereotypy społeczne, buduje pozytywne więzi społeczne w atmosferze wzajemnej tolerancji i życzliwości. Na co dzień pracownicy Domu Pomocy Społecznej w Browinie kładą duży nacisk na integrację mieszkańców z lokalnym środowiskiem społecznym. Organizują ponadto liczne wycieczki, wyjścia i wyjazdy do zaprzyjaźnionych szkół, instytucji i placówek. Często w w organizowanych przez placówkę imprezach, występach artystycznych, festiwalach i przeglądach biorą udział mieszkańcy gminy. - Działania mają na celu uspołecznienie mieszkańców DPS-u, włączenie ich w życie naszego społeczeństwa, jak również pokazanie ludziom, że osoby niepełnosprawne intelektualnie są pełnowartościowymi osobami zasługującymi na szacunek i uznanie – wylicza Anna Woźniak-Margol.
Zapraszamy na Jarmark Pluskowęski z Rybą To nowe miejsce na mapie imprez promujących lokalność. Jarmark Pluskowęski z Rybą ma mieć charakter ponadregionalny, stając się miejscem sprzedaży i wymiany rękodziełem. O sile ludowych produktów dowiemy się 6 lipca. Jarmark odbędzie na się na terenie rekreacyjno-sportowym w centrum wsi w pobliżu plaży. Organizatorzy szukają twórców ludowych specjalizujących się w regionalnych potrawach, rękodziele ludowym czy wyrobach artystycznych. Kartę zgłoszenia można znaleźć na stronie www.gminachelmza.pl w zakładce Imprezy i wydarzenia gminne. Wszelkie informacje związane z wystawieniem stoisk można uzyskać pod nr tel. 56 6377129, 691774376 lub 501163890.

W Domu Pomocy Społecznej w Browinie po raz trzynasty odbył się Powiatowy Przegląd Twórczości Osób Niepełnosprawnych. Podopieczni DPS-ów zaprezentowali na scenie swoje przedstawienia teatralne oraz piosenki. Jesteśmy czynnym uczestnikiem życia społecznego – mówi Anna Woźniak-Margol, dyrektor placówki w Browinie. – Aktywnie uczestniczymy w realizacji różnego rodzaju projektów o charakterze regionalnym. Współpracujemy z organizacjami, stowarzyszeniami o charakterze lokalnym oraz regionalnym. I te jednostki nie zawiodły. W Browinie poza powiatowymi DPS-ami pojawiły się Stowarzyszenie Ssób Niepełnosprawnych ,,Pomocna Dłoń” z Chełmży, Klub Seniora „Radość” z Czernikowa czy DPS z Wąbrzeźna. Go-

Browina gościła przegląd trzynasty raz

ścinnie wystąpiło Koło Gospodyń Wiejskich z Brąchnówka oraz dzieci ze studia tańca „Pyras”. Pojawili się także samorządowcy. Uczestnicy przeglądu prezentowali przedstawienia teatralne, występy taneczne, recytowali poezję, zaprezentowali prace rękodzielnicze, rywalizowali w konkurencjach sportowych. Za każdy występ komisja przydzielała

nagrody w poszczególnych kategoriach. - Celem imprezy była integracja społeczna osób niepełnosprawnych ze środowiskiem lokalnym i innymi osobami niepełnosprawnymi z zaproszonych jednostek – tłumaczy Anna Woźniak-Margol. - Uczestnictwo w lokalnych imprezach pozytywnie wpływa na ten proces, kreuje właściwy wizeru-

Fot. Łukasz Piecyk

Turysto, czas na Zalesie

GMINA CHEŁMŻA

15 POZA TORUŃ, 28 czerwca
GMINA ŁUBIANKA

2013

Pięćdziesięciu uczniów wyjedzie w nowosądeckie
Gmina Łubianka zacieśnia współpracę z samorządowcami z Łososiny Dolnej. Była wizyta wójta, w lipcu przyjdzie czas na kolonie
Tomasz Więcławski

Współpraca z małopolską gminą trwa od 17 lat. Władze wymieniają się pomysłami na rozwój społeczności lokalnych, a dzieci uczestniczą w wymianach. Od 14 do 17 czerwca odbywało się w Łubiance Forum Samorządowe. - Od wielu lat współpraca z Łososiną Dolną jest bardzo owocna – mówi Jerzy Zająkała, wójt gminy Łubianka. – Wymianę kolonijną organizujemy po raz dziewiąty. Pięćdziesięcioosobowa grupa dzieci wyjedzie w lipcu do naszych partnerów, a tak samo liczna ekipa zawita w naszym regionie. Uczestnicy pierwszych wyjazdów kontynuują już studia na małopolskich bądź kujawsko – pomorskich uczelniach. Koła gospodyń wiejskich

podejmują od wielu lat działania integracyjne. W połowie czerwca do gminy Łubianka przyjechała siedmioosobowa delegacja pod przewodnictwem wójta Łososiny Dolnej, Stanisława Golonki. - W programie wizyty było Forum Samorządowe, w

którym uczestniczyli przedstawiciele obu społeczności – mówi Jerzy Zająkała. – Tematami wiodącymi była optymalizacja dochodów i wydatków budżetowych w zakresie edukacji szkolnej oraz przedszkolnej. Rozmawialiśmy również o reorganizacji

nowego systemu gospodarki odpadami. Uczestnicy spotkania wzięli udział we wstępnej sesji plenarnej. Potem wymieniali doświadczenia w grupach roboczych. Owoce debat zaprezentowano w czasie posiedzenia kończącego obrady. Łososińscy i łubiańscy samorządowcy przygotowują obecnie wypracowane w dyskusjach rozwiązania do ich wdrożenia w swoich gminach. W Gminnym Parku Kultury w Łubiance zaprezentowały się lokalne zespoły ludowe Alebabki oraz Łubianioki. - Goście oraz mieszkańcy gminy reagowali bardzo żywiołowo na ciekawe aranżacje wokalno-muzyczne przygotowane przez zespoły – mówi Jerzy Zająkała. – Nasi partnerzy podkreślali wysoki poziom artystyczny wykonawców. Zależy nam na rozwoju współpracy także w tej

dziedzinie. Orkiestra dęta z Łososiny Dolnej występowała na festynie w Bierzgłowie, ale można współdziałać na wielu polach. Goście mogli też zwiedzić Toruń i przyjrzeć się inwestycjom gminnym zrealizowanym w ostatnich dwóch latach . - Zgodnie z wieloletnią tradycją partnerskiej współpracy pomiędzy naszymi gminami w przyszłym roku nastąpi rewizyta – mówi Jerzy Zająkała. Zadowolenia nie kryją także rodzice. - Cieszę się, że dzieci mogą wyjechać na kolonie – mówi mieszkanka Łubianki. – W poprzednich latach sąsiedzi wracali w znakomitych humorach. Młodzież nawiązuje nowe znajomości, często przyjaźnie, które owocują pisaniem listów. Chociaż teraz dzieci, to głównie komunikują się przez SMS i internet.

Nowe lepszego początki Solary na co trzecim budynku
W gminie pojawiły się nowe miejsca pracy. To wszystko za sprawą nowoutworzonej Spółdzielni Socjalnej „Łubianka” Mija rok odkąd zakończyła się w gminie Łubianka akcja montażu urządzeń wykorzystujących energię słoneczną. Jak działają?
audytów i kontroli wskazań poszczególnych zestawów wiadomo, że roczna wydajność wszystkich ze-stawów solarnych, to nieco ponad 2 MW. Władze gminy doceniają dotychczasową współpracę z mieszkańcami. - Gmina jest zobowiązana do zapewnienia trwałości projektu przez pięć lat od zakończenia inwestycji – mówi Jerzy Zająkała, wójt gminy Łubianka. – Nie byłoby to możliwe bez dobrej współpracy z mieszkańcami, u których urządzenia solarne zostały zamontowane. Do tej pory wszystko wygląda bardzo dobrze i liczymy, że taki stan rzeczy utrzyma się przez co najmniej najbliższe cztery lata. Z działania kolektorów słonecznych zadowoleni są także ich użytkownicy. - Od września 2011 roku mam założoną instalację solarną i jestem z tego faktu bardzo usatysfakcjonowana – mówi Emilia Ziółkowska, mieszkanka gminy Łubianka. – Nie muszę się bowiem martwić o ciepłą wodę. Najefektywniej ten system działa latem. Kolektory zamontowano również w Szkole Podstawowej w Warszewicach. - Znacznie oszczędzamy dzięki nim na energii elektrycznej – mówi Honorata Żeglarska, dyrektor placówki. – Instalacja solarna umożliwiła doprowadzenie ciepłej wody do toalet uczniowskich i klas, usprawniła także korzysta-nie z pryszniców przez sportowców. Kolejne cztery lata będą sprawdzianem dla solarów i ich użytkowników. Wierzymy, że zdanym pomyślnie.

Spółdzielnia Socjalna „Łubianka” utworzona z inicjatywy gminy Łubianka oraz powiatu toruńskiego ma być lekiem na bezrobocie w gminie. Osoby zatrudnione w spółdzielni poprowadzą punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, ale również zadbają o gminne drogi czy tereny zielone. Niewykluczone, że w przyszłości liczba jej pracowników powiększy się. Gmina Łubianka postanowiła aktywniej włączyć się do walki z bezrobociem i wykluczeniem społecznym niektórych warstw społeczeństwa. Nowoutworzona Spółdzielnia Socjalna „Łubianka” zatrudniać będzie osoby niepełnosprawne, bezrobotne,czy znajdujące się w innej trudnej sytuacji życiowej. Do tej szczytnej inicjatywy gmina przymierzała się już od dłuższego czasu. Jednocześnie warto podkreślić, że Spółdzielnia Socjalna „Łubianka” zlokalizowana w Wybczu przy ul. Strażackiej (dawna siedziba Kółka Rolniczego) zajmie się utrzymaniem terenów zielonych, wykaszaniem traw i chwastów rosnących przy drogach gminnych, odśnieżaniem tychże dróg w okresie zimowym, a wkrótce świadczyć będzie także usługi pocztowe. Ponadto, poprowadzi ona punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. To tylko kilka potencjalnych możliwości jakie świadczyć może spółdzielnia, bowiem w niedalekiej przyszłości jej prezes planuje poszerzyć spektrum działalności poprzez zakup nowego sprzętu, który umożliwi

Tomasz Więcławski Kolektory słoneczne zamontowane są na 695 budynkach. Kosztowały blisko 8,3 miliona złotych. Środki unijne pozwoliły pokryć 75% kosztów. Łubianka zapracowała sobie na miano słonecznej gminy. Inwestycja ma się zwrócić już po 3-4 latach. Gmina wykorzystała na ten cel środki zgromadzone w budżecie na cele zaopatrzenia energetycznego. – mówi Radosław Kowalski z Urzędu Gminy w Łubiance. Na szczególne podkreślenie zasługuje świadomość ekologiczna mieszkańców, którzy zasilili budżet gminy darowiznami . Zamontowane zostały solary próżniowe produkcji firmy Hewalex. Składają się one z rur próżniowych. Jeden panel liczy 10 rur. Ich liczba zależała na danym budynku od dobowego zużycia ciepłej wody. Właściwie dobrana instalacja solarna musiała zatem uwzględniać liczbę osób w gospodarstwie. Podstawowy zestaw solarny dla rodziny liczącej czte-

ry osoby zawierał trzy panele i 250 - litrowy zbiornik wody. Gdy nie ma słońca, wodę podgrzewa grzałka elektryczna lub piec co. Panele dają ciepło kiedy słońce ogrzewa absorber w kolektorze, który pochłaniając promieniowanie słoneczne ogrzewają płyn przepływający przez kolektor. Ogrzany trafia do zbiornika, gdzie oddaje ciepło wodzie użytkowej i już ochłodzony wraca do kolektora. - Zestawy solarne, zamontowane w gminie Łubianka, służą do podgrzewania wody użytkowej – mówi Radosław Kowalski. – Dzięki nim latem można całkowicie zrezygnować z jej ogrzewania za pomocą prądu czy pieców co.. Zimą zmniejsza się zużycie innych rodzajów paliwa. Szkoły i świetlice płacą znacznie mniejsze rachunki, a na jednym z orlików ogrzanie wody przez kilka miesięcy kosztowało taniej o 5 tys. zł. Poza tym zmniejszyła się emisja dwutlenku węgla do atmosfery. Obliczono, że dzięki układom solarnym spadnie ona o 6,5 procent. Na podstawie

Fot. Tytus Szabelski

Jacek Laskowski

pracownikom spółdzielni m.in. burzenie starych, opuszczonych budynków. − Pomysłodawcami utworzenia Spółdzielni Socjalnej „Łubianka” jest gmina Łubianka oraz powiat toruński − zaznacza prezes spółdzielni socjalnej, Maciej Stanisławski. − Nadrzędnym celem jest walka z bezrobociem. Takie inicjatywy pomagają je zmniejszać, choć ciężko o to, by zlikwidowały je całkowicie. Korzyści z funkcjonowania spółdzielni będą mieli zarówno mieszkańcy, jej pracownicy, ale również sama gmina. Przecież osoby, które znajdą w niej zatrudnienie będą świadczyć usługi na rzecz gminy, ale i pośrednio na rzecz swoich sąsiadów. Ponadto, będę dokładał wszelkich starań, by swój udział w budżecie spółdzielni miały również osoby prywatne, tak by stała się ona niezależna finansowo. Do wykonywania powierzonym nam zadań, wstępnie planujemy zatrudnić 10 osób, choć nie ukrywam, że liczba ta, w zależności od potrzeb może ulec zwiększeniu. Z uwagi na fakt, iż spółdzielnia zatrudniać będzie dwie osoby niepełnosprawne, zakupiony sprzęt będzie finansowany z Funduszu Pracy, ale również z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Część zadań, które realizować będzie spółdzielnia, powierzy jej gmina, ale o pozostałe powalczy w przetargach. Efekty działań spółdzielców będą widoczne już niebawem, bowiem spółdzielnia od początku czerwca widnieje w Krajowym Rejestrze Sądowym. Pracownicy już świadczą usługi pocztowe, a lada dzień zajmą się również skwerem.

Fot. Tytus Szabelski

16 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
GMINA GMINACHEŁMŻA ZŁAWIEŚ WIELKA

Wóz strażacki na jubileusz O bezpieczeństwie
Ochotnicza Straż Pożarna w Łążynie świętowała swoje setne urodziny
Tomasz Więcławski

z wojewodą
Zajęcia edukacyjne odbyły się w Zespole Szkół w Górsku. Uczestniczyła w nim wojewoda kujawsko-pomorska Ewa Mes. Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy przedstawiali najmłodszym zasady poruszania się po drogach. Głównym celem akcji jest uniknięcie wypadków komunikacyjnych z udziałem dzieci. Spotkanie rozpoczęło się od wystąpienia dyrektora szkoły w Górsku, Andrzeja Walczyńskiego. - Takie inicjatywy są szczególną lekcją dla najmłodszych – mówił dyrektor. – Bezpieczeństwo dzieci jest jedną z najważniejszych rzeczy, o które wszyscy powinniśmy wspólnie zadbać. Trzeba podjąć wszystkie możliwe działania, żeby zneutralizować istniejące zagrożenia. Wojewoda przybliżyła uczestnikom zasady akcji „Widoczna Gmina”. ZS w Górsku jest 31. placówką, w której przeprowadzono zajęcia. Z akcji nagrano film instruktażowy. Będzie on rozprowadzany we wszystkich szkołach w Polsce. - Na rzecz projektu gmina

Pogoda dopisała, więc zabawa trwała do późnych godzin wieczornych. Wszyscy wiedzą, że strażacy do pomocy są pierwsi, od hucznego świętowania też jednak nie stronią. Szczególnie, gdy jest okrągła rocznica powstania jednostki. Jak to zwykle bywa w przypadku strażackich imprez, obchody rozpoczęły się mszą świętą. Proboszcz modlił się o pomyślność działań ratowniczych. Wyjazdów jest bowiem w roku co najmniej kilkadziesiąt. - Po wizycie w kościele, na sąsiadującym parkingu rozpoczęła się część oficjalna uroczystości – mówi Wojciech Michalski, rzecznik prasowy OSP Łążyn. – Licznie przybyli goście gratulowali nam tempa rozwoju, które widać w ostatnich latach. Nie bez powodu zostaliśmy niedawno włączeni do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Punktem kulminacyjnym oficjalnych uroczystości było wręczenie sztandaru, już dość leciwej, OSP. Całą kolumną strażacy i goście przy akompaniamencie orkiestry przenieśli się na świetlicę wiejską. Tam na wszystkich czekał poczęstunek, po którym rozpoczęła się zabawa taneczna. Muzykę słychać było do późnych godzin nocnych. Jednostka w Łążynie powsta-

Uczniowie z gminy Zławieś Wielka uczestniczyli 21 czerwca w akcji „Widoczna Gmina”
zakupiła 300 kamizelek odblaskowych za ponad 3 tysiące złotych – mówi Jan Surdyka, wójt gminy Zławieś Wielka. – Warto podkreślić, że wymierny wkład w ten program mieli sponsorzy. Tego rodzaju programy są niezwykle istotne, bo w ubiegłym roku na polskich drogach zginęło ponad 1000 dzieci. Prowadzący zajęcia podkreślali, jak ważne jest noszenie elementów odblaskowych przez najmłodszych uczestników ruchu drogowego. W trakcie spotkania każde dziecko otrzymało kamizelkę odblaskową. Przeprowadzony został również konkurs z użyciem „alkogogli” symulujących widzenie pijanego kierowcy – mówi Andrzej Walczyński. – Dzięki urządzeniu trzeźwy kierowca może sprawdzić, jak będzie widział drogę i reagował na to, co się na niej dzieje pod wpływem alkoholu. Spotkanie zostało zwieńczone zajęciami z pomocy przedmedycznej przez ratownika medycznego z udziałem wybranych uczniów na „fantomie” szkoleniowym. (WT)

ła w 1913 roku. W chwili obecnej posiada dwa średnie wozy bojowe Star 244. Jeden z nich będzie w najbliższym czasie wymieniony na zupełnie nowy samochód

ratowniczo-gaśniczy. Trwa także rozbudowa drugiego boksu garażowego. Udało się już odnowić starą część budynku. - Wśród strażaków-ochotników są osoby, które z pokolenia na pokolenie kultywują tradycję pomocy innym – mówi Wojciech Michalski. – Warto podkreślić, że w szeregi straży wstępuje nie tylko ludność rdzenna, ale także napływowi mieszkańcy wsi. Obecnie w OSP działa 45 członków zwyczajnych, jeden honorowy i dwóch wspierających. Przy jednostce działa dziewięcioosobowa Drużyna Kobiet oraz dwie Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze: siedemnastoosobowa dziewcząt i dwunastoosobowa chłopców.

Dobra praca z Adiutorem
Na co uważać podejmując zatrudnienie w agencji zajmującej się opiekunkami? Bardzo ważne, aby Agencja wysyłająca panią do pracy za granicą posiadała certyfikat  oraz aby  wywiązała się z obowiązku zapewnienia opiekunce zezwolenia na pracę. Każda opiekunka powinna otrzymać potwierdzony dokument druk A1. Na tej podstawie Polka może uzyskać tzw. kartę pracowniczą NFZ. Taka karta (w przeciwieństwie do karty NFZ turystycznej) gwarantuje jej rzetelne leczenie w razie choroby czy wypadku. Jakie doświadczenie powinna mieć opiekunka wyjeżdżająca do Niemiec? Dobrze jest, jeśli kandydatka na opiekunkę posiada referencje. Bywa jednak, że ma za sobą opiekowanie się chorym członkiem rodziny. Takie doświadczenie również akceptujemy. Wymagamy także od naszych Opiekunek znajomości języka niemieckiego w stopniu minimum podstawowym. Prowadzimy doszkalające, bezpłatne kursy językowe. Ile lat powinna mieć opiekunka wyjeżdżająca do Niemiec? Najlepiej w tej roli spisują się panie 40 i ponad 50 lat. Są bardziej cierpliwe i empatyczne od młodych kobiet. Poza tym, mają takie doświadczenia życiowe, które pomagają im w opiece nad osobami starszymi i niesamodzielnymi. Ile zarabia opiekunka wyjeżdżająca do opieki w Niemczech? Im lepsza znajomość języka niemieckiego, tym wyższe zarobki. Nasze opiekunki zarabiają miesięcznie od 800 do 1300 euro „na rękę”. Do tego od polskiej średniej krajowej ( ok. 3713 zł brutto) mają odprowadzany ZUS.   Czy Centrum Adiutor spełnia wszystkie wyżej wymienione kryteria? Tak, większość Opiekunek wyjeżdżających do Niemiec współpracuje z nami od kilku lat. Stoimy na straży zawartych w umowie ustaleń i pomagamy w rozwiązywaniu ewentualnych, nieprzewidzianych problemów. Zajmujemy się nie tylko znalezieniem rodziny niemieckiej

Fot. Łukasz Piecyk

odpowiadającej opiekunce, ale także pilnujemy wszelkich formalności związanych z umową. Dbamy o bezpieczeństwo, bezpieczny dojazd, o to aby rodzina niemiecka odebrała opiekunkę z autobusu oraz aby opiekunka miała zagwarantowany oddzielny pokój, wystarczająco dużo jedzenia i dobre warunki pracy. Panie, chcące wyjechać do opieki w Niemczech, z min. podstawową znajomością języka niemieckiego, zapraszamy do naszego biura w godz. 8.oo-16. oo od poniedziałku do piątku. Więcej informacji znajdziecie Państwo na stronie: www.pomocwdomu.pl lub pod nr tel. 56-655-10-10. Rozmowa z Romaną Ott, doradcą zawodowym w firmie Centrum Adiutor, na ul. Szewskiej 6/2 w Toruniu.

17 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

18 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Z Zielonej Góry wróciły z tarczą
Szczypiornistki ze Szkoły Podstawowej nr 2 Lubiczu zwyciężyły w krajowych zawodach piłki ręcznej na orlikach
drzeja Kraśnickiego, prezesa PKOl i ZPRP. Na koniec złote szczypiornistki wyprowadziły reprezentację Polski na mecz z Ukrainą. - Wszystkie mamy wiele wspomnień związanych z tym dniem - mówi Natalia Wilamowska, zawodniczka złotej drużyny. - Ulubieńcy większości zespołu to Sławomir Szmal, Karol Bielecki oraz Bartosz Jurecki. Zadowolenia z wyniku nie kryła również Nikola Miller. - Szczerze mówiąc w ogóle nie spodziewałyśmy się, że tak dobrze pójdą nam te mecze mówi młoda zawodniczka.
Tomasz Więcławski

GMINA LUBICZ

W finale uczennice z naszego regionu nie pozostawiły złudzeń drużynie z Gniezna, zwyciężając 10-5. W ubiegłym roku w tych samych zawodach były dziewiąte. Są również mistrzyniami województwa w tej dyscyplinie na hali. W zawodach wzięły udział 32 drużyny z całego kraju w kategoriach dziewcząt i chłopców. Drużyna z Lubicza w fazie grupowej zdobyła pierwsze miejsce, pokonując zespoły z Ciechanowa i Żagania. Niezwykle emocjonujący przebieg miał półfinał zawodów. Za sprawą złotej bramki Martyny Jakubik podopieczne Danieli Wiśniewskiej wygrały 9:8. Finał należał od początku do szczypiornistek z Lubicza, które do przerwy prowadziły 4:2, kończąc mecz wynikiem 10:5. - Cieszę się ogromnie z postawy całej drużyny – podsumowała po meczy Daniela Wiśniewska, trenerka. – Piłka ręczna jest grą zespołową i na sukces pracuje cała ekipa. Bardzo istotna jest praca w obronie, która w większości meczów przesądza o wygranej.

Z Victorii do UKS-u
Jak to się stało, że w Lubiczu

powstała sekcja handballu? Wszystko za sprawą młodej nauczycielki wychowania fizycznego i jej mentora. - Od 2007 roku zaczęliśmy w lubickiej szkole prowadzić klasy usportowione, a później sportowe – opowiada Daniela Wiśniewska. – Założyliśmy również Uczniowski Klub Sportowy Drwęca Novar. Uczennice klas sportowych są jednocześnie zawodniczkami klubu. Ja trafiłam do tej szkoły prosto po studiach. Można powiedzieć, że piłkę ręczną przyniósł do Lubicza Andrzej Waterkowski, który przez lata związany był z Victorią Toruń.

Młoda nauczycielka sama była niegdyś szczypiornistką toruńskiej ekipy. Udało się jej, wraz z emerytowanym dziś trenerem i byłym wuefistą, zachęcić do tego, wcale nie najpopularniejszego, a bardzo wymagającego sportu sporą grupę dziewczyn. Sukces taki, jak ten, jest motywacją do dalszej pracy i coraz większego wysiłku na treningach.

Przyszłe reprezentantki kraju
Trenerka lubickiej ekipy nie kryje dumy ze swoich podopiecznych. - Dziewczyny zaprezentowały się rewelacyjnie – mówi Daniela Wiśniewska. – Już w mistrzostwach Polski na hali miałyśmy sporo pecha. Odpadłyśmy w jednym z turniejów kwalifikujących do zmagań o medale. Później okazało się, że nasze półfinałowe przeciwniczki zdobyły złoty i srebrny medal. Tak czasem bywa. Niefortunne losowanie zamknęło nam drogę do walki o podium. Powetowałyśmy sobie jednak tą porażkę w zawodach na or-

likach. W tym sezonie udało się nawet w Lubiczu stworzyć drużynę seniorek, która wystartowała w II lidze. Ekipa spod Torunia walczyła dzielnie i uplasowała się na koniec rozgrywek na trzecim miejscu. Jak na krótki staż wspólnej pracy, jest to osiągnięcie rewelacyjne. - Mam nadzieję, że sukces przyciągnie do naszej dyscypliny coraz więcej chętnych – mówi trenerka zwycięskiej drużyny. – Ten sport wymaga dużego nakładu pracy, ale satysfakcja po zdobyciu jakiegoś lauru, jest niewyobrażalna. Zawodniczki z 6. klasy szkoły podstawowej marzą o grze w dorosłej reprezentacji kraju w szczypiorniaka. W większości ich los potoczy się inaczej. Ale nie można wykluczyć, że wśród złotych medalistek z Zielonej Góry nie ma przyszłej kadrowiczki. Perełek bowiem nie brakuje. Drużyna SP nr 2 w Lubiczu występowała w Zielonej Górze w składzie: Jakubiak Martyna, Wilamowska Natalia, Torkowska Lena, Makowska Laura, Krzywdzińska Roksana, Igła Kornelia, Kowalska Kinga, Lipertowicz Wanessa, Bednarz Dominika, Kasprzak Wiktoria, Albertin Małgorzata, Nikola Miller.

Medal z rąk prezesa PKOL-u
Drużyna odebrała medale z rąk Joanny Muchy, Minister Sportu i Turystyki, oraz An-

W zdrowym ciele piękny wygląd!
W miarę upływu czasu nasza skóra zmienia się. Ale bez względu na metrykę, zawsze możesz czuć się atrakcyjnie
Co wiesz o swojej skórze? Przeczytaj nasz poradnik i dowiedz się, jaki zabieg może zlikwidować twoje niedoskonałości. DermE to jedyna Poradnia Dermatologiczna w Toruniu, w której w warunkach ambulatoryjnych oferowane są zabiegi dermatochirurgiczne, polegające na wykonywaniu biopsji zmian skórnych. Ponadto wykonywane są tam zabiegi usuwania znamion, nowotworów skóry oraz różnego typu zmian skórnych, a także zabiegi elektrochirurgiczne i kriochirurgiczne. Oprócz tego DermE oferuje diagnostykę i terapię fotodynamiczną. Dzięki tej metodzie można precyzyjnie wykrywać raki skóry oraz leczyć ciężki trądzik. Oferta DermE skierowana jest również do pacjentów, którzy pragną zadbać o swój wygląd zewnętrzny lub pozbyć się niedoskonałości. Służą temu, m.in. peelingi medyczne, które likwidują przebarwienia, drobne zmarszczki, blizny, wyrównują koloryt skóry, zmniejszają rozstępy. W przypadku głębszych zmarszczek, wykonywane są zabiegi z wykorzystaniem toksyny botulinowej lub wypełniaczy. Kolejną proponowaną serią zabiegów jest lipoliza, czyli trwałe usuwanie tkanki tłuszczowej. Bardzo często zdarza się, że mimo stosowania prawidłowej diety i aktywności fizycznej pozostają miejscowe otłuszczenia, np. na brzuchu czy udach. W takim przypadku, poprzez metodę inekcyjną, do tkanki tłuszczowej podawane są specjalne substancje, które niszczą komórki tłuszczowe. Z kolei zabiegi mezoterapii likwidują efekt „pomarańczowej skórki” czy rozstępy. Jest to najnowszy trend w medycynie estetycznej i polega na wprowadzeniu preparatu uzyskanego z własnej krwi, który pobudza fibroblasty do wytworzenia nowego kolagenu oraz stymuluje komórki macierzyste do namnażania. W efekcie skóra staje się gładsza, bardziej elastyczna i widocznie młodsza. W DermE wykonywane są również zabiegi z użyciem niekoherentnego źródła światła IPL, które pozwalają zredukować rumień związany, np. z trądzikiem różowatym. IPL pozwala również usunąć prze-

Fot. Nadesłane

barwienia skóry spowodowane długim przebywaniem na słońcu czy zmianami hormonalnymi w okresie ciąży. W DermE wykonywane są również zabiegi tzw. fotoodmładzania, polegające na użyciu IPL i odpowiednio dobranego fotouczulacza, dzięki którym skóra staje się młodsza. Jeśli chcesz skorzystać z usług DermE, możesz już dzisiaj umówić się na wizytę konsultacyjną pod numerem telefonu: 56  658 44 22.

PROMOCJA

19 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Kamienie jak lustrzane odbicie
Go to coś więcej niż kratkowana plansza, białe i czarne kamienie. W tej grze każdy ruch ma znaczenie. Dzieci ze szkół gminy Lubicz grają w nią namiętnie
Aleksandra Radzikowska Początki go sięgają ponad 2000 lat p.n.e., choć udokumentowane świadectwa istnienia są późniejsze. Legenda głosi, że ta starochińska gra planszowa nie raz uratowała ludzi z opresji. W gminie Lubicz od kilku lat jej głównym inicjatorem jest Dominik Blek. Mimo prostoty reguł, go jest skomplikowaną rozrywką, nawet dla komputerów. Celem gry jest otoczenie własnymi kamieniami jak największego terytorium na początkowo pustej planszy. Dominik Blek, pracując jako nauczyciel języka angielskiego w szkole podstawowej, swoją pasją zaraził najmłodszych mieszkańców regionu. Dzięki jego staraniom, uczniowie z powodzeniem startują w zawodach i odnoszą sukcesy. - Jeśli szachy są królem gier, to go jest ich cesarzem – przytacza znaną sentencję Dominik Blek. – Tu wraz z rozwojem gry ilość możliwych ruchów się zwiększa. Trzeba uważać na to, jak gra przeciwnik i jednocześnie trzymać się swojej strategii. Wystarczy jeden zły ruch, by oddać przeciwnikowi duże pole. Żeby zrozumieć na czym polega wyjątkowość tej gry, należy zapoznać się z osobą Yasuda Yasutoshi. Jego zdaniem agresja, przemoc i problemy emocjonalno-społeczne dzieci, spowodowane są brakiem umiejętności komunikowania się ze starszym pokoleniem. Prostota reguł zachęca do nauki. Na trening taktyczny najmłodsi muszą poświęcić wolny czas, bo doświadczenie w tej grze jest bezcenne i zdobywa się je w bezpośrednich konfrontacjach. - Gdy tylko mam okazje, to chętnie gram z dzieciakami – mówi Dominik Blek. – Wiele radości daje mi, gdy widzę jakie robią postępy. Są wśród nich wyróżniający się gracze. Wojtek Małkiewicz z Grębocina został mistrzem Polski juniorów. Julia Bednarska w tej samej kategorii była druga. Wiedza, którą nauczyciel przekazuje najmłodszym, jest dla nich bazą do dalszego rozwoju. Czas spędzony na wspólnej grze rozwija w dzieciach nie tylko zmysł taktyczny, ale uczy też cierpliwości i zasad fair play. Dzisiaj go jest czymś więcej niż

GMINA LUBICZ

grą umysłową czy towarzyską. Jest zjawiskiem w kulturze współczesnej, szczególnym rodzajem nauki i sztuki jednocześnie. Jak to zwykle bywa, bakcyla gry Dominik Blek złapał przez przypadek. Pierwsze kroki stawiał grając sa-

motnie i ucząc się techniki z książek instruktażowych. - Jeśli mam okazję podzielić się z kimś moim doświadczeniem, robię to bez wahania – dodaje. – Również w tym celu powstał klub Akai Ryuu, którego jestem nieformalnym przywódcą. Z tematem go związa-

nych jest wiele legend. Jedna z ich głosi, że odpowiednie ułożenie kamieni na planszy zapowiada nieszczęście. Jeśli w wyniku gry uformują się cztery ko, takie ułożenia grup kamieni, które uniemożliwiają rozegranie pojedynku, to stanie się tragedia. - Podczas jednej z moich gier, powstały na planszy trzy ko – mówi. – Czterech nigdy nie miałem, chociaż kilka tygodni po tym pojedynku moja rodzina odebrała przykrą wiadomość. Kto wie, może coś w tym jest? Takie ułożenie kamieni zdarza się niezwykle rzadko, nawet zawodowcom. Go zdecydowanie częściej zapowiada kreatywne spędzenie czasu, rozwój pasji i uśmiech. Bo to właśnie on jest zapłatą za czas, który „Mr Black” poświęca swoim uczniom.

Nie wszyscy będą wypoczywać
t y l -Dzieci k o
W drugiej połowie roku zrealizowanych zostanie kilka projektów zapisanych w budżecie na 2013 roku. Część z nich wkroczyła w fazę przetargową. Urząd Gminy stara się bowiem o dofinansowanie części inwestycji. Jest już pozwolenie na budowę świetlicy wiejskiej w Krobi. W lipcu złożony zostanie do Urzędu Marszałkowskiego wniosek o dofinansowanie jej budowy ze środków unijnego programu „Odnowy wsi”. W tym samym czasie urzędnicy złożą dokumenty o wsparcie finansowe budowy II etapu kanalizacji sanitarnej w Grębocinie. - Obecnie trwają prace budowlane na I etapie sieci w tej wsi – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz. – Ta część prac obejmuje ułożenie ponad 11 km instalacji kanalizacyjnych. Ponad 1250 mieszkańców zostanie przyłączonych do sieci. II etap zakłada kolejne 4 kilometry i włączenie do obiegu następnych 650 osób. Z początkiem wakacji zbiega się

pójdą na wakacje, a urzędnicy przygotowują kolejne projekty

Fot. Łukasz Piecyk

również budowa uzupełnień sieci kanalizacyjnej w Lubiczu Dolnym. Kolektory zostaną położone w części ulicy Toruńskiej, Grębockiej i Ogrodowej. Prace tego rodzaju prowadzone będą również na ul. Przy Skarpie w Lubiczu Górnym oraz na ulicach Wiśniowej i Sportowej w Złotorii. Jesienią wznowiona będzie budowa kanalizacji w Krobi. - Rumieńców nabiera również procedura przetargowa wyłaniania wykonawcy basenu w Lubiczu Górnym - dodaje Marek Olszewski.

– Inwestycja ta będzie realizowana w partnerstwie publiczno-prywatnym. Do Urzędy Gminy Lubicz zgłosiły się dwie firmy, które chcą przystąpić do negocjacji z gminą w formie dialogu konkurencyjnego. Do końca sierpnia zrealizowane zostaną wszystkie inwestycje przewidziane w gminnym funduszu sołeckim. (WT)

20 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
GMINA ŁYSOMICE

Gdzie są wszyscy moi przyjaciele
Nie dotknął kieliszka od kilku miesięcy. Katusze, które zadawał mu organizm, były gorsze niż kac po tygodniowym chlaniu. Dziś bawi się na 10-leciu klubu AA
Tomasz Więcławski

Dobry klimat do zabawy
Po raz kolejny odbył się w Papowie Toruńskim-Osieki „Dzień Sąsiada”
W podtoruńskiej miejscowości mieszka głównie ludność napływowa. Stąd też bardzo ważna jest integracja społeczności lokalnej. Sobotnia zabawa, w jedną z najkrótszych w roku nocy, trwała do późnych godzin wieczornych. Niewątpliwą atrakcją tegorocznego Dnia Sąsiada był pokaz rycerski. Organizatorzy zaprosili do Papowa Bractwo Rycerzy Chorągwi Toruńskiej. Mieszkańcy podziwiali strzały z łuku, rzuty toporem, oszczepem i walki rycerskie. Sami też mogli wziąć udział w licznych konkursach z nagrodami. - Cieszy fakt, że coraz więcej osób przekonuje się do tej inicjatywy – mówi Tomasz Kęder, sołtys Papowa Toruńskiego-Osieki. – Chcemy się przy takich okazajch lepiej poznać. Mieszka na naszym osiedlu bardzo wiele młodych małżeństw z dziećmi. Najmłodsi cały rok czekają na to wydarzenie. Każdy mógł skosztować kiełbaski i kaszanki z grilla. Nie zabrakło również tradycyjnego smalcu i kiszonych ogórków. Pragnienie gaszono złocistą cieczą. Na dzieci czekały dmuchane zjeżdżalnie i trampoliny. Dużą popularnością

Trzeźwiejący alkoholicy – to określenie, które stosuje się w grupie AA powszechnie. Bez względu na to, ile czasu ktoś nie pije. Są w grupie osoby mogące pochwalić się kilkuletnią abstynencją. Części nie starcza silnej woli. Co jakiś czas wracają skruszeni. Często w najbliższym otoczeniu nie ma im już jednak kto pomóc. Żona katowana przez naście lat nie wytrzymała. Nie wszyscy przychodzą na mitingi dobrowolnie. Wielu kierowanych jest na leczenie przymusowo. Kilkadziesiąt osób i tyle samo dramatów. Porozbijane rodziny, złamane serca i ręce. Podbite oczy. Dzieci już dorosłe. Najstarszy syn dzwoni, żeby spytać, co słychać. Córka wyprowadziła się do Torunia i nie chce ojca znać. Za często targał ją za włosy i nazywał „dziwką”. Nie wierzy w to, że on przestanie pić. Tyle razy obiecywał na klęczkach jej matce, że więcej nie będzie. Znów miało być „love story”. - Alkohol prowadzi do trzech rzeczy – śmierci, więzienia albo „psychiatryka” – mówi Rafał, założyciel klubu AA w Łysomicach. – Człowiek pozostawiony sam sobie nie jest w stanie w pewnym momencie z tym wygrać. Dlatego staramy się wspierać rodziny. Działa w naszej gminie grupa „Al.-Anon” dla współmałżonków osób uzależnionych. Na spotkanie klubu może przyjść każdy. Tutaj nie ma śmiechu z tego, o czym opowiadają

Wójt Piotr Kowal również bawił się na balu klubu AA w Wytrębowicach

inni. Każdy przeżył coś innego, ale wszyscy faktycznie to samo. Wielu nie dopuszcza do siebie myśli, że alkoholizm ich dotyczy. Gdy nie mogą powstrzymać się przez kolejną szklanką z przezroczystą cieczą, trudno mówić już o myśleniu. - Prawo w tym kraju jest nienormalne – opowiada Rafał. – Nie może być tak, że facet leje żonę, a od jej zgłoszenia na policję mija kilka lat, zanim zostanie on odseparowany. O czym my mówimy? Prawdą jest, że alkoholik musi sięgnąć bruku, żeby powstać. Gorzej jak pod nim są

trzy metry mułu i nie można się już odbić. Alkoholikami nie są jednak jedynie mężczyźni. To stereotyp. Kierujący grupą zwraca uwagę, że proporcje się wyrównują. Kobiety też chętnie zaglądają do kieliszka. - Wyjeżdżamy razem do Częstochowy i Lichenia – mówi założyciel grupy. – Tam są większe spotkania anonimowych alkoholików. Jeżeli co roku uda się uratować chociażby jedną osobę, to ta praca ma ogromny sens. Sam wiem, czym jest uzależnienie. Nie piję od wielu lat. Nadal,

podobnie jak my wszyscy, jestem jednak alkoholikiem. Dziesięciolecie klubu odbywało się 22 czerwca w Wytrębowicach. Były suto zastawione stoły, DJ zagrzewający do zabawy i tort na sto osób. Nie mogło zabraknąć grilla i wianków puszczanych na stawie. W końcu to noc świętojańska. Oprawa jak na weselu. Z jedną różnica. Nigdzie nie widać butelek. - Współpracuję z grupą od 8 lat – mówi Magdalena Deczyńska, pełnomocnik wójta ds. rozwiązywania problemów uzależnień. – Wtedy miała ona okres

zastoju. Reaktywacja wyglądała tak, że przez pierwsze trzy miesiące kierujący nią siedział sam w pustej sali i czekał na chętnych do rozmowy. Nie przychodził nikt. Później jednak na dobre się wszystko rozkręciło. Pełnomocnik cieszy się z faktu, że widać postępy w świadomości wielu osób. Działania informacyjne i profilaktyczne nie idą na marne. - Najmilej jest widzieć na takiej imprezie osoby, które są w grupie od niedawna i były bardzo sceptyczne – mówi Magdalena Deczyńska. – Gdy dana osoba trafia do grupy przez sąd, to na początku rodzi się bunt. Gdy wytrwa jakiś czas, później jest łatwiej. Zrządzeniem losu jest fakt, że spotkania odbywają się w dawnym „Markusie”. To tam przelewały się kiedyś hektolitry alkoholu. Teraz to miejsce jest ostoją trzeźwości. Fortuna kołem się toczy. - Nie piję od dwóch lat – mówi Radosław, członek łysomickiej grupy AA. – Żona została przy mnie, chociaż sam z perspektywy się jej dziwię. Robię wszystko, żeby teraz jej wynagrodzić stracony czas. Z tyłu głowy jest jednak cały czas ten lęk. Szerokim łukiem muszę omijać sklep, wokół którego siedzą moi „przyjaciele”. Kiedyś było ich tak wielu. *** Personalia niektórych osób zostały zmienione.

cieszyły się lody i wata cukrowa. Nie brakowało też chętnych do podziwiania wozów strażackich. Odważni próbowali nawet posługiwać się „sikawkami”. - Wieczorem zapłonęło ogni-

sko – relacjonuje Tomasz Kęder. – Wszyscy świetnie się bawili przy muzyce. Kupa śmiechu była w trakcie konkursu karaoke pod gwiazdami. Za rok znów planujemy tego rodzaju festyn. W Papowie Toruńskim-Osieki nie mogło zabraknąć również wójta gminy. - Od maja nie mam wolnego weekendu – śmiał się Piotr Kowal, włodarz gminy Łysomice. – Fajnie jednak, że powstają takie lokalne inicjatywy. Nigdzie bowiem człowiek się tak nie wybawi, jak na wsi. Mieszkańcy również nie kryli zadowolenia. - Ludzie są u nas dla siebie niezwykle życzliwi – mówił Zdzisław Preisner, mieszkaniec ulicy Wiśniowej w Papowie Toruńskim-Osieki. – W tej miejscowości jest dobry klimat do integracji. (WT)
Fot. Tytus Szabelski

Fot. Tytus Szabelski

„Kolumb odkrył Amerykę, Ty odkryj Lulkowo”

To hasło przyświecało festynowi ulicznemu na ulicy Kon-Tiki, który odbył się 23 czerwca. Były atrakcje dla małych i dużych. Sporym zainteresowaniem cieszył się pokaz możliwości łazika marsjańskiego. Na scenie również nie brakowało emocji. Przez cztery godziny przewinęło się przez nią kilkudziesięciu artystów – m.in. Stare Morsy i zespół SOFT. Organizatorem imprezy było stowarzyszenie Kon-Tiki.

Więcej na www.pozatorun.pl

Fot. Maria Lewandowska

21 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REKLAMA

Postaw na EKO!
Dziś prawie każdy z nas korzysta z drukarki. Podpowiadamy, co zrobić w sytuacji, kiedy kończy się nam toner lub atrament. Niezależnie od tego jakie urządzenie drukujące posiadamy nadejdzie w końcu ten moment, w którym toner (atrament) się skończy. Od tego jakiego dokonamy wyboru przy zakupie kolejnego produktu, zależy nie tylko jakość uzyskanych później wydruków, ale z pewnością również i stan techniczny naszego urządzenia. Warto zatem poznać wady i zalety dostępnych na rynku produktów, aby z pełną świadomością móc dokonać trafnego wyboru. Na rynku dostępnych jest kilka rozwiązań. Możemy kupić oryginalny, fabrycznie nowy toner wyprodukowany przez producenta drukarki. Niestety jest to mało ekonomiczne rozwiązanie. Na rynku obecne są również tonery i tusze kompatybilne, czyli tzw. zamienniki, kuszące klientów wyjątko-

Zużyty zasobnik i kilkadziesiąt stron przygotowanych do wydruku. Co robić?
cenę w połączeniu z wysoką jakością uzyskanych wydruków. Warto też wiedzieć, że zużyty oryginalny zasobnik można regenerować kilkukrotnie, co nie jest możliwe w przypadku kaset zamiennych. – Komponenty, z których korzystamy w procesie regeneracji nie łamią patentów – tłumaczy Magdalena Sacha z Centrum Regeneracji Tonerów i Atramentów „Kain” w Toruniu. – Regenerujemy tylko kasety po „oryginałach”, co daje nam pewność, że działamy zgodnie z prawem. Bardzo istotny jest też fakt, że używane przez nas półprodukty są zawsze dedykowane pod dany model drukarki, dzięki czemu wydajność i jakość naszych produktów nie odbiega od produktów oryginalnych. Decydując się na regenerację zasobników warto pamiętać, że podczas produkcji jednego kartridża z tonerem zużywa się prawie 2 litry ropy naftowej. Ich regeneracja nie tylko przeciwdziała emisji gazów cieplarnianych ale pozwala również oszczędzać zasoby naturalne. Naprzeciw potrzebom wszystkich posiadaczy urządzeń drukujących wyszło Centrum Regeneracji Tonerów i Atramentów „Kain” w Toruniu. Nie tylko oferuje profesjonalną regenerację tonerów i atramentów, ale także sprzedaż artykułów papierniczych i biurowych, doradztwo techniczne czy pogwarancyjną naprawę urządzeń biurowych. – Świadczymy także bezpłatny dowóz towaru do naszych klientów na terenie Torunia oraz okolic – dodaje Magdalena Sacha. – Oczywiście każdy nasz produkt przechodzi rygorystyczne testy jakościowe. Objęty jest także gwarancją.

wo niską ceną. Decydując się na zakup tego typu zasobników, warto pamiętać, że jakość wydruków może znacznie odbiegać od jakości wydruków wykonanych na materiałach oryginalnych. Niestety takie produkty często łamią również patenty. Na rynku dostępne są także kasety regenerowane. Jest to niewątpliwie najlep-

sze rozwiązanie pod względem ekologii, biorąc pod uwagę fakt, że jeden zużyty zasobnik do drukarki laserowej rozkłada się aż 450 lat. Jego regeneracja polega na rozebraniu kasety, oczyszczeniu jej ze starego proszku, wymianie wszystkich zużytych podzespołów na nowe oraz zasypaniu nowym proszkiem. Wybór tej opcji gwarantuje atrakcyjną

22 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
GMINA CZERNIKOWO I OBROWO

Na sianie, na polanie
Do czernikowskiego Włęcza nad Wisłą stowarzyszenie „Czyż-nie” zaprosiło młodzież szkolną z województwa. Na dobrzyńskim plenerze malarskim uczniowie poznali tradycje z okresu sianokosów
Na zaproszone osoby w pobliżu zabytkowego cmentarza i starej chaty czekała inscenizacja sianokosów, czyli krótkich warsztatów z koszenia, grabienia i układania siana w kopki. Każdy mógł także posilić się tradycyjnym chlebem ze smalcem. W czasie pleneru młodzież szkolna razem z artystką Jolantą Zaniewską ze Skępego przygotowała prace związane z tematyką sianokosów i żniw. Obrazy przygotowane we Włęczu zostały później wystawione w sali gimnastycznej podstawówki w Czernikowie razem z pracami artystów z regionu. Wystawie towarzyszyły występy wokalne i taneczne utrzymane w ludowym repertuarze. Na koniec przyznano nagrody za prace konkursowe. (ŁP)
Fot. Łukasz Piecyk

Zawsze gotowi do służby
Dla harcerza zdobycie kolejnego tytułu to honor i zaszczyt. Jednak, aby to osiągnąć, nie wystarczy zaliczyć końcowego testu, lecz pełnić swoją funkcję z bezustannym zaangażowaniem
Marcin Tokarz

Wójt z zaufaniem radnych
Rusza ofensywa inwestycyjna w gminie Obrowo. Część prac już trwa, a inne są w fazie przetargów
Druga część roku zapowiada się dla samorządowców z Obrowa bardzo pracowicie. W czerwcu na sesji Rady Gminy, wójt Andrzej Wieczyński otrzymał absolutorium za wykonanie ubiegłorocznego budżetu. Może więc śmiało sprawować pieczę nad kolejnymi projektami. W ostatnim czasie ogłoszono przetarg na ostatni etap budowy kanalizacji Brzozówka-Głogowo-Szembekowo. - W lipcu będą prowadzone prace modernizacyjne siedziby Urzędu Gminy – mówi Andrzej Wieczyński. – Zabytkowy pałacyk ma znów zyskać dawny urok. Kontynuujemy również budowę wodociągu w Silnie. Trwają również w Obrowie praca na drogach. W okresie wakacji wylewany będzie asfalt na odcinkach, na których wykonana została już podbudowa. Podpisana została umowa na prace geologiczne, które mają pozwolić na poszukiwania nowych źródeł wody w okolicach Silna, Dzikowa i Osieka. - Już nie długo powinny być też prowadzone prace w Brzozówce, gdzie powstanie boisko – dodaje Andrzej Wieczyński. – Jeszcze w tym roku modernizowane będą remizy strażackie w Kawęczynie i Łążynku. Podpisaliśmy też umowę na odwiert dodatkowej studni głębinowej w Dobrzejewicach. Staramy się bowiem wyprzedać potrzeby, które mogą pojawić się w kolejnych latach. Koszt wszystkich inwestycji zapisanych na rok 2013 w budżecie gminy, to ponad 6 milionów złotych. Rada Gminy jednogłośne opowiedziała się 7 czerwca za udzieleniem absolutorium wójtowi gminy za wykonanie uchwały budżetowej za rok 2012. - Cieszy fakt, że doceniania jest nasza codzienna praca – mówi wójt. – Absolutorium jest bowiem nie tylko oceną mojej pracy, ale funkcjonowania całego urzędu. (WT)

Dla społeczeństwa, polskości i samych siebie czekają na okazję do pomocy. Bezinteresownie, z uśmiechem na twarzy, wyciągają pary rąk do pracy. Wartością nadrzędną jest dla nich braterstwo. Harcerze 99. Toruńskiej Drużyny Harcerskiej z siedzibą w Szkole Podstawowej w Dobrzejewicach od 11 lat noszą ciemno-zielone mundury jako symbol swojego poświęcenia. Zrzeszający obecnie 11 harcerzy i 8 zuchów zastęp, swój początek miał w Toruniu w 2000 roku. Jednak po dwóch latach harcmistrz Wojciech Kuna, który przewodniczy drużynie, przeniósł swą jednostkę do Szkoły Podstawowej w Dobrzejewicach z racji większego zainteresowania braniem udziału w zbiórkach dzieci i młodzieży właśnie z okolic gmin Obrowo i Lubicz. Jedną z nadrzędnych funkcji ruchu harcerskiego jest wychowywanie jego pod-

opiecznych w duchu jedności z naturą, ale również z drugim człowiekiem. - Poprzez prowadzenie drużyny harcerskiej dajemy młodym ludziom szansę oderwania się od siedzenia wyłącznie przed komputerem czy telewizorem w domu – tłumaczy Wojciech Kuna, opiekun zastępu, który sam przyrzeczenie harcerskie złożył w 1967 roku. – Poprzez wyjazdy na biwaki, uczestnictwo w uroczystościach państwowych i branie udziału w konkursach i zawodach harcerskich aktywnie i jednocześnie pożytecznie spędzają czas. Nie tak dawno zakończył się ostatni rok harcerski. Z tej okazji zastęp z Dobrzejewic w piątek 21 kwietnia pokonał 6-kilometrowy dystans do miejscowości Zawały, gdzie odbyło się jego zwieńczenie i wydanie rozkazu podsumowującego. - Biwak trwał przez cały weekend do niedzielnego popołudnia – relacjonuje Wojciech Kuna. – Nocowaliśmy i stołowaliśmy się w remizie

strażackiej. Czas spędzaliśmy na grach, zabawach i biegach patrolowych. W noc przed powrotem do Dobrzejewic przy ognisku odbyło się zamknięcie prób harcerskich, moment przyjęcia kolejnych tytułów harcerskich. Członkowie zastępu musieli wykonać nietypowe końcowe zadanie. - Dwaj chłopcy, którzy ubiegali się o przyrzeczenie harcerskie, musieli wykopać korzeń z ziemi, co okazało się niełatwym zadaniem – mówi Natalia Zazdżyk, przyboczna drużyny harcerskiej. – Jednak wykonanie go nie było jedyną postawioną przed nimi poprzeczką. Przez cały rok harcerski obserwowaliśmy ich zaangażowanie i sprawdzaliśmy umiejętności, jakie nabyli podczas zbiórek. Od września 99. Toruńska Drużyna Harcerska w Dobrzejewicach czeka na zgłoszenia nowych ochotników pragnących wstąpić w szeregi zastępu.

numer 7(55)/2013 ISSN 1734-2066 AKTUALNOŚCI

WIADOMOŚCI

RELACJE

KOMENTARZE

www.powiattorunski.pl

Powiatowe finanse 2012 Pomimo kryzysu gospodarczego, powiatowi toruńskiemu
Wzrosły, w porównaniu z rokiem ubiegłym, możliwości oraz zdolności do finansowania wydatków inwestycyjnych, zwiększyły się także średnia nadwyżka operacyjna na 1 mieszkańca oraz wydatki na inwestycje, a przy tym spadła kwota zobowiązań powiatu przypadających na mieszkańca. Na poprawę kondycji finansowej powiatu decydujący wpływ miała wypracowana w trakcie roku nadwyżka finansowa w wysokości ponad 3,2 mln zł. Jej wysoki poziom uzyskano dzięki bardzo dobrej realizacji dochodów budżetowych na poziomie 99,61%, które w 2012 roku przekroczyły 80,5 mln zł, a także wykonaniu wydatków na poziomie niższym niż planowany pierwotnie, tj. 96%. Największy udział w dochodach stanowiła subwencja oświatowa – 26,7 mln zł oraz dotacje – 23,7 mln zł. W minionym roku najdroższym obszarem działalności powiatu była pomoc społeczna oraz oświata – na utrzymanie czterech domów pomocy społecznej, placówki opiekuńczo-wychowawczej, dwóch środowiskowych domów samopomocy, rodzin zastępczych, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, a także szkół ponadgimnazjalnych, szkoły specjalnej i muzycznej powiat przeznaczył łącznie ponad 34 mln zł. Znaczny udział w wydatkach stanowiły również środki na utrzymanie dróg powiatowych oraz na realizację polityki społecznej. Inwestycje służące mieszkańcom pochłonęły w minionym roku ponad 13 mln zł, co stanowiło prawie 17% wszystkich wydatków. Przebudowa drogi Turzno – Gostkowo – Papowo Toruńskie na długości ponad 6 km, dofinansowanie do budowy 1,6 km chodników na terenie gmin: Chełmża, Łysomice, Lubicz oraz Czernikowo, a także wybudowanie ponad 20 km ścieżek rowerowych na terenie całego powiatu (dalsze odcinki w budowie) – to inwestycje w znaczny sposób poprawiające bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego: kierowców, pieszych oraz rowerzystów. Powiat przeznaczył na nie prawie 10 mln zł, czyli o ponad 2 mln zł więcej niż w roku 2011. Równie istotne inwestycje miały miejsce w jednostkach organizacyjnych. Za najważniejsze należy uznać zakończenie budowy pracowni spawalniczej oraz wielofunkcyjnego boiska sportowego „Orlik” w Gronowie, a także przedsięwzięcia w domach pomocy społecznej, powiatowym urzędzie pracy oraz wsparcie dla Szpitala Powiatowego w Chełmży, które łącznie kosztowały prawie 3 mln zł. Przeznaczenie tak wysokich kwot na inwestycje możliwe było dzięki pozyskaniu środków zewnętrznych – głównie z Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), budżetu państwa, a także wypracowanemu w okresie ostatnich lat partnerstwu z gminami. Realizacja najważniejszych dla powiatu osiągnięć minionego roku wymagała zainwestowania tylko 37% środków własnych, pozostała część to dofinansowanie ze źródeł zewnętrznych. Uzyskanie znaczącego wsparcia z funduszy unijnych pozwoliło Starostwu oraz jego jednostkom organizacyjnym przeprowadzić w minionym roku łącznie 15 projektów na kwotę ponad 15,5 mln zł, co stanowiło 20% całego budżetu. Dzięki pieniądzom z RPO zrealizowano 5 projektów o wartości ponad 10,5 mln zł. Pozostała kwota – prawie 5 mln zł pozyskanych ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki – przeznaczona została na działania na rzecz dzieci, młodzieży i dorosłych ze szkół realizujących kształcenie ogólne i zawodowe, a także do osób bezrobotnych, niepełnosprawnych, wychowanków rodzin zastępczych oraz seniorów mieszkających w domach pomocy społecznej. Realizując założenie, że dobry zawód to dobry start, a szkoła innowacyjna i konkurencyjna to taka, której oferta dostosowana jest do potrzeb lokalnego rynku pracy, prawie 400 uczniów oraz 34 nauczycieli otrzymało wsparcie w postaci bezpłatnego uczestnictwa w zajęciach dodatkowych, szkoleniach oraz kursach. Dzięki realizacji jedynego w województwie projektu innowacyjnego „Szkoła innowacyjna i konkurencyjna – dostosowanie oferty szkolnictwa zawodowego do wymagań lokalnego rynku pracy”, uczniowie ZS CKU w Gronowie mogli uczestniczyć w praktykach w zakładach pracy na terenie Finlandii oraz całej Polski, podnosząc tym samym swoje umiejętności i kwalifikacje w zawodach kucharz, hotelarz oraz technik pojazdów

W DPSach

INWESTYCJE

udało się zamknąć rok budżetowy całkiem niezłym wynikiem
samochodowych. W ramach projektów szkoły doposażone zostały w materiały dydaktyczne o wartości prawie 380 tys. zł.

coraz piękniej
Pogoda sprzyja remontom
Powiat toruński prowadzi na swoim terenie cztery domy pomocy społecznej: w Browinie, Dobrzejewicach, Pigży i Wielkiej Nieszawce. Budynki w których funkcjonują, mają już kilkadziesiąt lat i wymagają przeprowadzania zarówno bieżących remontów jak i większych modernizacji. Wydział Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego wkrótce przeprowadzi w budynkach DPS szereg prac związanych z ich termomodernizacją, tak by zmniejszyć zapotrzebowanie na energię cieplną, zużywaną do ogrzewania pomieszczeń. W DPSach w Dobrzejewicach i Wielkiej Nieszawce wymieniono stare okna drewniane na nowe pięciokomorowe okna z PCV, które zapewniają lepszą izolację cieplną i chronią przed hałasem. Łącznie z wymianą parapetów zewnętrznych i robotami towarzyszącymi inwestycja kosztowała 100 tys. zł. DPS w Wielkiej Nieszawce doczeka się także termomodernizacji dachu. Prace budowlane obejmą przełożenie pokrycia dachu z dachówki zakładkowej, łącznie z wymianą łacenia dachu, przełożeniem wiatroizolacji, rynien, rur spustowych, instalacji odgromowej i podbitki okapowej dachu. Pomieszczenia na poddaszu, tzw. facjatki, zostaną docieplone, a kominy – przemurowane. Na stropie zostanie ułożona warstwa wełny mineralnej wraz z paroizolacją, powstaną drewniane pomosty robocze i instalacja elektryczna. Prace już trwają, a ich wartość wyceniona została na blisko 160 tys. zł. Ocieplanie dachu czeka również budynek nr 1 w Browinie. Wykonawca ma przed sobą rozbiórkę istniejącego pokrycia, uzupełnienie ubytków, wykonanie izolacji poziomej paroszczelnej i cieplnej o niskim współczynniku przenikania ciepła, pokrycie dachu papą termozgrzewalną dwuwarstwową, wykonanie rynien dachowych i obróbek blacharskich oraz robót towarzyszących. Wartość prac to blisko 150 tys. zł. Wymiany dachu doczeka się też część budynków wchodzących w skład DPS w Pigży, gdzie dodatkowo zostanie przeprowadzona modernizacja instalacji wentylacyjnej w stołówce, kuchni, sali rehabilitacji i pokoju dziennym oraz wymiana posadzek i remont pomieszczenia sanitarnego. Na tym nie koniec – już niedługo mieszkańcom i pracownikom Domu życie ułatwi podjazd i nowa winda. Prace remontowe potrwają około 3 miesięcy, a ich koszt wyniesie ponad 400 tys. zł (w tym 200 tys. zł dofinansowania z PFRON). Zdając sobie sprawę z dużych nakładów finansowych poniesionych na remonty, mamy nadzieje że pozwolą one na ograniczenie kosztów eksploatacji obiektów, które obecnie są wysokie i stanowią znaczną część budżetu każdej jednostki. (KM)
www.powiattorunski.pl

Oprócz kontynuacji rozpoczętych w latach ubiegłych projektów POKL powiat przystąpił do realizacji nowych programów, których zakończenie przewidywane jest do 2014 roku, a ich wartość przekraczać będzie kwotę 4 mln zł. Miniony 2012 rok był zatem rokiem dynamicznego rozwoju powiatu toruńskiego pod względem zrealizowanych inwestycji, skutecznego pozyskiwania środków zewnętrznych oraz realizacji potrzeb mieszkańców na możliwie najwyższym poziomie. Rozwoju, który potwierdzony jest nagrodami w prestiżowych rankingach i konkursach – 11. miejsce wśród 314 powiatów w ogólnopolskim rankingu prowadzonym przez Związek Powiatów Polskich i 2. miejsce w konkursie Wolters Kluwer „Markowy samorząd”. Mamy nadzieję, że postępujący z roku na rok rozwój powiatu toruńskiego kontynuowany będzie także w latach następnych. Szczegółowe informacje na temat wykonania budżetu powiatu toruńskiego znajdą Państwo na stronie www.bip. powiattorunski.pl. (MG)

Wyremontowana droga Turzno - Papowo Toruńskie fot. J. Raczkowski

2 Powiat Toruński,

czerwiec 2013

Nie tylko o absolutorium
Radni z uwagą wysłuchali informacji o rynku pracy w powiecie toruńskim w I kwartale 2013 roku, którą przedstawił dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy dla Powiatu Toruńskiego Waldemar Bartkowiak. Według zaprezentowanych przez niego danych, w kwietniu br. w Urzędzie Pracy zarejestrowanych było 7 298 osób, z czego większość to kobiety. Duży odsetek bezrobotnych stanowią osoby z wykształceniem gimnazjalnym i niższym - 35,6% wszystkich zarejestrowanych w Urzędzie w kwietniu br. Dyrektor opisał liczne działania podejmowane przez PUP na rzecz łagodzenia skutków bezrobocia, aktywizacji zawodowej i zatrudnienia. W ramach tzw. świadczeń pasywnych bezrobotni przez 6 miesięcy otrzymują zasiłek. Kwota przeznaczona na to w br. sięgnie blisko 18 mln. zł. dla 3 800 bezrobotnych. Ponadto bezrobotni, którzy w okresie pobierania zasiłku podejmą zatrudnienie będą mogli skorzystać z dodatku aktywizacyjnego w wysokości 50% zasiłku przez połowę okresu w jakim przysługiwałaby im pomoc finansowa PUP. Koszt takiego wsparcia dla ok. 500 bezrobotnych szacowany jest na 400 tys. zł. PUP odprowadza również składkę ZUS za 6 900 bezrobotnych bez prawa do zasiłku – kosztuje to 3,6 mln. zł. Urząd realizuje również liczne programy ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego oraz rezerwy Ministra Pracy i Polityki Społecznej i finansuje z nich staże, szkolenia, prace interwencyjne, pośrednictwo pracy i poradnictwo zawodowe. Bezrobotni mogą również ubiegać się o fundusze na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Działalność Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Stopniu Niepełnosprawności była kolejnym punktem porządku Sesji. Informację w tym zakresie przedstawiła Przewodnicząca Zespołu Ewa Trawińska. Zespół funkcjonuje od lipca 1999 r. i obsługuje cały teren powiatu toruńskiego, czyli 8 gmin wiejskich i 1 gminę miejską. – W roku 2012 wydanych zostało 2 108 orzeczeń w stosunku do osób ubiegających się o ustalenie niepełnospraw-

RADA POWIATU

Głównym tematem XXXI Sesji Rady Powiatu Toruńskiego 24 maja 2013 r., było sprawozdanie z wykonania budżetu za 2012 rok oraz udzielenie Zarządowi Powiatu Toruńskiego absolutorium. Jednak nie tylko ten punkt porządku obrad wywołał ogólną dyskusję
ności i stopnia niepełnosprawności, w tym 1 540 dla osób powyżej 16 roku życia i 568 dla dzieci do 16 roku życia – powiedziała pani Trawińska. Podkreśliła również, że samo schorzenie nie jest równoznaczne z niepełnosprawnością – mówimy o niej dopiero wtedy, kiedy choroba ogranicza możliwości samodzielnego radzenia sobie w życiu i pracy. Kolejnym punktem porządku obrad Sesji było udzielenie Zarządowi Powiatu Toruńskiego absolutorium za 2012 rok. W pierwszej kolejności Starosta Toruński Mirosław Graczyk przedstawił sprawozdanie z wykonania budżetu za 2012 rok a Skarbnik Powiatu Danuta Jabłońska-Drążela omówiła sprawozdanie finansowe, pozytywnie zaopiniowane przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Bydgoszczy. Przewodniczący Komisji Rewizyjnej Andrzej Walczyński odczytał pozytywną opinię Komisji i w jej imieniu postawił wniosek o udzielenie Zarządowi absolutorium. Po zapoznaniu się ze wszystkimi wymaganymi dokumentami radni udzielili Zarządowi Powiatu Toruńskiego absolutorium za 2012 rok. Gratulacje w imieniu radnych złożył Przewodniczący Rady Andrzej Siemianowski i życzył Zarządowi dalszych sukcesów w realizacji kolejnych planów i działań na rzecz mieszkańców. – Dziękuję wszystkim swoim współpracownikom, dyrektorom i pracownikom jednostek organizacyjnych, pracownikom Starostwa począwszy od naczelników po sprzątaczki. Każdy na swoim stanowisku wnosi wkład w ocenę powiatu i ocenę funkcjonowania Starostwa – powiedział Starosta. Po zakończeniu bloku sprawozdań radni przeszli do głosowań nad projektami uchwał. Przyjęli zmiany do Wieloletniej Prognozy Finansowej Powiatu Toruńskiego na lata 2013-2020 oraz zmiany do budżetu na 2013 rok. Udzielili również dotacji celowej w kwocie 10 tys. zł Gminie Miastu Nieszawa na dofinansowanie kosztów remontu przeprawy promowej przez rzekę Wisłę. Na zakończenie radni wysłuchali informacji Starosty o pracy Zarządu między Sesjami. (IW)

Sprawozdanie z wykonania budżetu za 2012 rok zostało przyjęte przez radnych

Partnerstwo dla bezpieczeństwa
Dzięki temu w powiecie zmodernizowano wiele kilometrów dróg powiatowych oraz wybudowano nowe chodniki. Wszystko to dla bezpieczeństwa mieszkańców. W budżecie roku 2013 na budowę chodników we współpracy z gminami zarezerwowano 200 tys. zł. Udział samorządów gminnych w tym zadaniu pozwoli na wybudowanie prawie 2 km nowych ciągów pieszych na terenie 6 gmin. W gminie Chełmża nowy chodnik powstanie w Zajączkowie, w gminie Łubianka w Biskupicach a w gminie Łysomice w Turznie. Na terenie gminy Czernikowo nowe ciągi piesze wybudowane będą w Osówce, Czernikowie i Mazowszu. Mieszkańców miejscowości Siemoń w gminie Zławieś Wielka ucieszy na pewno wymiana nawierzchni starego chodnika. W gminie Lubicz chodniki powstaną w Rogowie oraz przy drodze Krobia – Mierzynek – Młyniec II do Bartorex-u.
Przyjęte przez Zarząd Powiatu nowe zasady partnerstwa z samorządami gminnymi przy budowie chodników wzdłuż dróg powiatowych przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa pieszych oraz stworzą możliwość wykonania większej długości chodników. Dalsza współpraca w tym zakresie będzie realizowana w kolejnych latach. Wiesław Kazaniecki Członek Zarządu Powiatu Toruńskiego

ZARZĄD

Budowa ciągów pieszych oraz realizacja inwestycji drogowych to jedne z wielu zadań realizowanych przez powiat toruński we współpracy z samorządami gminnymi
decyzję o zleceniu opracowania dokumentacji na modernizację mostu w miejscowości Zarośle Cienkie. Od sierpnia ub. roku, kiedy zmieniły się przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym, to starosta wyznacza parking strzeżony, na który odholowywane są pojazdy usunięte z dróg. W przypadku braku możliwości ustalenia właściciela pojazdu, bądź gdy właściciel nie zgłasza się po jego odbiór, na mocy prawomocnego orzeczenia sądu samochody takie stają się własnością powiatu. Tak stało się z 12 samochodami znajdującymi się na parkingu strzeżonym przy ul. Polnej w Toruniu. Były to m.in. Żuk A03, Fiat 126P, Fiat Tipo i Opel Kadett. Rzeczoznawca stwierdził, że pojazdy nie nadają się do dalszego użytkowania. Ich wartość została określona jako wartość złomu. Biorąc pod uwagę opinię rzeczoznawcy Zarząd podjął decyzję o złomowaniu tych pojazdów. Powiat Toruński jest głównym udziałowcem spółki Szpital Powiatowy w Chełmży. Posiada 86,3% udziałów na łączną wartość ponad 8,7 mln zł. Pozostali udziałowcy to gmina Chełmża – 3,8%, miasto Chełmża – 3,6%, gmina Łysomice – 3,2%, gmina Łubianka – 2,2, osoby prawne tj. Bank Spółdzielczy Brodnica – 0,4% i WAS WIETMARSCHER Polska – 0,2% oraz osoby fizyczne. Pomimo trudnej sytuacji w całej służbie zdrowia Szpital w Chełmży zakończył rok 2012 z zyskiem ponad 14 tys. zł. W minionym roku Szpital zakończył realizację projektu „Rozbudowa i modernizacja Szpitala Powiatowego w Chełmży”. Dofinansowanie wyniosło 36% ze środków RPO Województwa Kujawsko-Pomorskiego z działania 3.2 „Rozwój infrastruktury ochrony zdrowia i pomocy społecznej”. Inwestycje realizowane przez spółkę w 2012 roku to: termomodernizacja części nieruchomości współfinansowana w 75% ze środków WFOŚiGW, zakup sprzętu medycznego oraz zakup oprogramowania medycznego ESKULAP. Do końca roku 2016 Szpital musi spełnić wymogi wynikające z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą. W związku z tym opracowany został program dostosowania zakładu do wymogów wskazanych w w/w rozporządzeniu. Kapitalny remont obejmować będzie oddział chorób wewnętrznych, ginekologii, anestezjologii i intensywnej terapii. W roku 2013 Szpital będzie realizował jeszcze dwa ważne zadania. Pierwszym będzie rozbudowa instalacji sygnalizacji pożaru wraz z połączeniem z Komendą PSP. Zadanie to będzie finansowane z budżetu Powiatu Toruńskiego w wysokości 200 tys. zł. Drugim zadaniem będzie montaż windy dofinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w wysokości 60%. Szacowany koszt tego zadania to ok. 217 tys. zł. (IW)

Budowa chodnika w Obrowie www.powiattorunski.pl

W przypadku inwestycji drogowych gros zadań realizowanych jest nie tylko przy wsparciu gmin, ale również przy udziale środków zewnętrznych, Zaczynając od tzw. schetynówek i rezerwy Ministra Transportu, a na środkach unijnych kończąc. Od roku 2014 rusza nowy okres programowania środków UE, więc już teraz Zarząd prowadzi rozmowy o pozyskaniu środków tej puli na inwestycje drogowe. W ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych (tzw. schetynówki) zaplanowano do realizacji drogę Chełmża – Świętosław – Węgorzyn, która łączy dwie drogi wojewódzkie. Od wielu już lat Minister Transportu przeznacza środki z rezerwy na inwestycje mostowe. Dzięki temu być może uda się zmodernizować most w Zajączkowie gm. Chełmża. Wszystko jednak zależy od udziału samorządu gminnego, ponieważ partnerstwo jest najwyżej punktowane przy ocenie wniosków. Podjęto również

3 Powiat Toruński,

czerwiec 2013

Dobry sołtys wszystko wie! Reklamacja niespełnionych
2 lipca br. Starosta Toruński po raz szósty powita przybyłych na Zjazd Sołtysów z terenu powiatu toruńskiego
Tematyka Zjazdu jak co roku jest niezwykle różnorodna i ciekawa, albowiem jest odpowiedzią na potrzeby i oczekiwania sołtysów, które zapisali w ankietach podczas zeszłorocznego spotkania. Kontynuować będziemy zatem cykl z serii „Poznaj swój powiat”. Tym razem goszcząc w gminie Chełmża poznamy jej zakątki oraz inicjatywy podejmowane na rzecz mieszkańców. Stali bywalcy wiedzą już jak działają i ile kosztują pompy ciepła, kolektory słoneczne. W tym roku przyszedł czas, by w części ekologicznej spotkania zapoznać się z funkcjonowaniem przydomowych oczyszczalni ścieków. Jak można sprzedać własne wyroby: pyszne pierogi, domowe nalewki, sery czy wędliny przyrządzane według tradycyjnej receptury? Czy potrzebne jest do tego założenie działalności gospodarczej?

ZJAZD SOŁTYSÓW

PRZYJAZNY URZĄD

Co robić, gdy organizator wyjazdu nie wywiązał się z umowy?
Zbliżają się letnie wakacje, czas wyjazdów i wypoczynku. Nie zawsze jednak eskapada zorganizowana przez biuro turystyczne okazuje się dla wszystkich udana. Co roku, dla części osób, które wykupiły w biurze podróży wycieczkę okazuje ona się pasmem udręk z powodu nie wywiązania się przedsiębiorcy z umowy i wprowadzenia klientów w błąd. Dlatego też warto wiedzieć, jak zareklamować nieudany wyjazd na wakacje i na co zwracać uwagę przed podpisaniem umowy.
Każda zmiana warunków umowy w trakcie wyjazdu jak np. podwyższenie ceny posiłków, zmiana programu zwiedzania, opóźniony wyjazd itp. to przykłady nieprawidłowego wywiązania się z warunków umowy o świadczenie usług turystycznych.

wakacyjnych marzeń

Na te i inne pytania odpowie przedstawiciel Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej w Przysieku. W związku z tym, iż znaczna część naszego powiatu ma charakter rolniczy nie może zabraknąć wykładów o tej właśnie tematyce. Garść cennych informacji dla rolników przekażą Powiatowy Lekarz Weterynarii, Prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej oraz przedstawiciel Ośrodka Doradztwa Rolniczego z Przysieka. Po swoich wystąpieniach prelegenci pełnić będą dyżury eksperckie, by – w bezpośredniej rozmowie – rozwiać wątpliwości i udzielić odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania. Sołtysie, nie może Cię zabraknąć na VI Zjeździe Sołtysów Powiatu Toruńskiego! Serdecznie zapraszamy! (JR)

cieczki lub podczas wyjazdów pobytowych składa się u pilota lub rezydenta. Przyjęcie reklamacji powinno być potwierdzone przez te osoby.
Pilot wycieczki lub rezydent winien zająć się reklamacją niezwłoczne, a w przypadku niemożności jej załatwienia od razu, przekazać ją organizatorowi wyjazdu.

Należy podkreślić, że biuro podróży nie może tych warunków zmieniać jednostronnie. Zawsze nowe warunki muszą być uzgadniane dwustronnie i nie ma tu znaczenia, że klient wykupił wycieczkę w ramach oferty last minute i po obniżonej cenie.
Zdarza się, że organizator wyjazdu uwzględnia reklamację już w trakcie imprezy, proponując wykonanie świadczeń zastępczych.

Prelekcje Powiatowego Lekarza Weterynarii p. Doroty Stankiewicz cieszą się niezmiennie dużym zainteresowaniem

Szarfa, puchary i nagrody już czekają na laureatów tegorocznej edycji konkursu na Sołtysa Roku Powiatu Torunskiego

Z Torunia do Unisławia coraz bliżej
Za kilkanaście dni ma zostać oddane do użytku 20 km drogi rowerowej z Torunia do Unisławia
Póki co droga pozostaje placem budowy choć, jak już widać w terenie, duże grono rowerzystów korzysta z jeszcze niegotowej drogi. Jednakże podkreśla to wagę naszego przedsięwzięcia i tego jak trafiona jest jego lokalizacja wzdłuż bardzo ruchliwej i niebezpiecznej trasy wojewódzkiej. Na koniec czerwca planowane jest oddanie cyklistom do użytku 20 z 22 km drogi rowerowej prowadzącej przez malownicze tereny powiatu z Torunia do Unisławia. Idea dróg rowerowych w powiecie to przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa osób poruszających się na dwóch kółkach. Ale są jeszcze dodatkowe zalety takiego przedsięwzięcia. Będzie nie tylko bezpieczniej ale również bardziej ekologicznie, a każda wycieczka po drogach rowerowych to także okazja to spotkania oko w oko z cudami przyrody. Dlaczego cała droga jeszcze nie jest gotowa? 2 km drogi pomiędzy miejscowościami Różankowo a Świerczynki wiedzie przez malowniczy, aczkolwiek gliniasty wąwóz, w którym długa zima i opady wymusiły dodatkowe prace. 2 km niedokończonej drogi nie jest przeszkodą w korzystaniu z pozostałych 20 km, bowiem istnieją dwie możliwości ominięcia tego odcinka. Skręcając przy wiadukcie w Różankowie w lewo przejedziemy drogą polną do kościoła w Świerczynkach, zaś skręcając w prawo przejedziemy ten odcinek po drodze wojewódzkiej. Ze względu na zaplanowane przez wykonawcę prace związane z położeniem ostatniej warstwy nawierzchnio-izolacyjnej, w dniach 19-23 czerwca został wyłączony z ruchu mostek na Strudze Łysomickiej. Jak to często się zdarza, nawet najlepsze pomysły napotykają często w trakcie realizacji na liczne przeszkody. Pomimo tego, już na koniec wakacji będziemy mieli możliwość bezpiecznego przejechania trasy z Torunia do (DR) Unisławia na dwóch kółkach.

POWIAT W UNII

Świadczenie to winno być co najmniej takiej samej jakości jak przewidziane w umowie, a klient nie może odmówić jego przyjęcia bez uzasadnionego powodu. Dlatego też, jeżeli podczas wyjazdu okaże się, że wbrew wcześniejszym ustaleniom klient otrzymał pobyt w hotelu nie trzy- a dwugwiazdkowym i nie wyraża zgody na obniżenie standardu pobytu, a w pobliżu nie ma wolnych miejsc w hotelach trzygwiazdkowych, to może od umowy odstąpić. Organizator winien zapewnić mu bez dodatkowych kosztów powrót do miejsca rozpoczęcia imprezy. Ponadto winien zwrócić koszty wycieczki, a klient może po powrocie żądać również zwrotu dodatkowo poniesionych z tego tytułu wydatków. Warto zatem gromadzić rachunki dla celów dowodowych. Reklamując wyjazd już w trakcie korzystania z wypoczynku, można liczyć na to, że chociaż część niedogodności zostanie od razu usuniętych przez organizatora. Reklamację w trakcie wy-

Reklamację można oczywiście złożyć również po zakończeniu wypoczynku i powrocie z imprezy turystycznej. Jeżeli biuro podróży nie ustosunkuje się do niej w ciągu 30 dni od zakończenia wycieczki (jeśli reklamowaliśmy ją w trakcie) lub 30 dni od jej złożenia (gdy reklamacja została złożona po zakończeniu imprezy), to przyjmuje się, że została ona uznana za uzasadnioną. Odmowa uznania reklamacji winna być szczegółowo uzasadniona. W ostatnich latach obserwujemy, że w trakcie wyjazdu poza granice kraju, nagle turyści dowiadują się, iż biuro podróży ogłosiło upadłość. W takich przypadkach obowiązek pokrycia kosztów powrotu urlopowiczów do kraju spoczywa na biurze podróży. W razie niewypłacalności organizatora, koszty pokrywane są z kwoty gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, której posiadanie jest obowiązkowe. Do obowiązków marszałków województw należy uruchomienie tych gwarancji, natomiast do czasu uruchomienia tych środków można korzystać z pomocy ambasady polskiej lub konsulatu – warto więc mieć po ręką numery telefonów do polskich placówek w kraju, do którego wyjeżdżamy.
Każdy potencjalny klient biura podróży powinien przed podpisaniem umowy na wyjazd sprawdzić, czy biuro działa legalnie, czy figuruje w rejestrze organizatorów turystyki i pośredników oraz czy umowa nie zawiera niedozwolonych klauzul umownych stawiających biuro w uprzywilejowanej pozycji.

Sprawdźmy dokładnie, czy w umowie są zawarte wszystkie niezbędne informacje oraz czy w cenie zawarte są wszystkie oferowane świadczenia i czy uczestnik jest ubezpieczony. Biuro musi bowiem posiadać gwarancję bankową lub ubezpieczeniową. Marzenna Napiórkowska Powiatowy Rzecznik Konsumentów

POWIATOWY FUNDUSZ STYPENDIALNY

Stypendia czekają na najlepszych!
Warunkiem jest średnia ponad 4,75 i bdb z zachowania
Jak co roku, Starosta Toruński pragnie wesprzeć zdolną młodzież z powiatu toruńskiego. Gdy tylko uczniowie szkół ponadgimnazjalnych otrzymają świadectwa szkolne, mogą ubiegać się o stypendia z Powiatowego Funduszu Stypendialnego. Pomoc może otrzymać uczeń szkoły ponadgimnazjalnej zamieszkujący powiat toruński, który uzyskał średnią ocen za ostatni rok nauki co najmniej 4,75 i bardzo dobre zachowanie. Wnioski wraz z zaświadczeniem ze szkoły lub kserokopią świadectwa szkolnego, dokumentującego średnią ocen oraz ocenę z zachowania, należy składać w Wydziale Edukacji i Spraw Społecznych Starostwa Powiatowego w Toruniu. Więcej informacji na stronie www.powiattorunski.pl. (MB)

Stypendyści PFS w roku 2012/2013 www.powiattorunski.pl

4 Powiat Toruński,

czerwiec 2013

Cztery żywioły w ZSS w Chełmży
Już po raz szósty Zespół Szkół Specjalnych w Chełmży był organizatorem Regionalnego Konkursu Przyrodniczego „Żywioły w przyrodzie”
Do konkursu przystąpiły reprezentacje Zespołu Szkół nr 6 w Toruniu, Zespołu Szkół Specjalnych w Świeciu, Specjalnych Ośrodków Szkolno-Wychowawczych z Torunia, Warlubia i Grudziądza oraz oczywiście drużyna gospodarzy. Z konkursowymi zadaniami zmagało się w sumie 31 uczestników. w godzinę. W drugiej części uczniowie zaprezentowali prace plastyczne przedstawiające wybrany symbol parku narodowego.

KONKURS

można było dobrze zjeść u Kitzermanna...
Prezentowana dziś pocztówka przedstawia najistotniejsze elementy krajobrazu dawnych Biskupic: dwór zamieszkiwany przez kolejnych właścicieli bądź dzierżawców folwarku, kościół parafialny, budynek szkolny i oberżę. Biorąc pod uwagę usytuowanie miejscowości trudno się dziwić, że ślady osadnictwa na tym terenie sięgają neolitu. Historyczne źródła dowodzą, że wieś tę w 1251 r. pierwszy biskup chełmiński Heidenryk nadał kanonikom kapituły chełmżyńskiej. I zostało tak na długo, bo jeszcze w 1672 r. Biskupice były wsią duchowną tejże kapituły oraz siedzibą parafii. Po I rozbiorze Polski dobra biskupickie włączono do Prus. W następnych latach majątek w Biskupicach był wydzierżawiany bądź sprzedawany rozmaitym osobom, aż w 1913 r. nabyła go Prusko-Królewska Komisja Osiedleńcza, zajmująca się osadnictwem niemieckim na terenie Pomorza i Wielkopolski.

100 lat temu w Biskupicach
gruntów w 1833 r. zaplanowano teren pod budowę szkoły, jednakże do 1856 r. dzieci z Biskupic uczyły się w szkole w Brąchnowie. Była jednak ona za mała na aż 110 uczniów i panowała tam straszna ciasnota. W 1863 r. władze kościelne przekazały więc na rzecz szkoły w Biskupicach starą, drewnianą chałupę po organiście. Jednak i tu szkolna izba była przepełniona. W związku z tym podjęto decyzję o budowie nowej szkoły, którą oddano do użytku w 1898 r. jako murowany, jednoklasowy budynek z czerwonej cegły, z mieszkaniem dla nieżonatego nauczyciela. W okresie międzywojennym szkoła była dwuklasowa i uczyło w niej dwóch nauczycieli. Po drugiej wojnie była to szkoła sześcio-, a następnie cztero- i trzyklasowa i istniała do 2003 r. Dziś w budynku szkolnym funkcjonuje przedszkole, prowadzone przez Stowarzyszenie Rozwoju Gminy Łubianka „Przyszłość”. Są tam też 2 mieszkania.

POCZTÓWKA Z PRZESZŁOŚCI

W drugim - uczniowie prezentowali prace plastyczne przedstawiające wybrany symbol parku narodowego Pierwszym etapem rywalizacji był test

Celem konkursu było uporządkowanie wiedzy uczniów z czterech dziedzin nauk przyrodniczych (biologii, chemii, fizyki i geografii), sprawdzenie umiejętności stosowania tej wiedzy w praktyce oraz uświadomienie młodym ludziom konieczności dbania o środowisko przyrodnicze. Ocenie podlegała wiedza o czterech parkach narodowych w Polsce. Uczniowie mieli do rozwiązania 17 zadań różnego typu: zamkniętych, otwartych, tekstowych, wymagających wykorzystania dostępnych źródeł (map i słowników) oraz rebusów, z którymi musieli uporać się

Pierwsze miejsce w konkursie przyrodniczym zajęła Daria Syguła z Zespołu Szkół nr 6 w Toruniu, druga była Natalia Krajczewska z Zespołu Szkół Specjalnych w Świeciu, a trzecia Magda Bansen ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Grudziądzu. Przedstawicielka gospodarzy, Sandra Strzyżewska, zajęła czwarte miejsce. Starostwo Powiatowe w Toruniu ufundowało nagrody - odtwarzacze mp4 dla laureatów, drobne upominki i słodycze dla pozostałych uczestników i gry edukacyjne dla placówek, które wzięły udział w rywalizacji. Hanna Jeżewska ZSS w Chełmży

Wyżej, szybciej, dalej
Najlepsi sportowcy z całego powiatu zjechali 7 czerwca 2013 r. do Starostwa Powiatowego w Toruniu na ósmą już galę Wyróżnień Starosty Toruńskiego za osiągnięcia sportowe w roku 2012. Karatecy, kolarze, modelarze, kick-bokserzy, lekkoatletka, żeglarz, kulturystka, pływak, dżokejka, hokeista, piłkarki, szczypiornistki, koszykarki – wszyscy po kolei ściskali dłoń organizatorów uroczystości oraz odbierali podziękowania. Sezon sportowy 2012 był bogaty w wydarzenia z udziałem młodych sportowców z terenu powiatu toruńskiego. Przyznana została rekordowa liczba wyróżnień – aż 85 sportowców oraz 17 trenerów odebrało statuetki z rąk Starosty Toruńskiego! Uroczystość rozpoczęły podziękowania dla zawodników, ich rodziców oraz trenerów. Starosta Mirosław Graczyk wyraził ogromne uznanie i szacunek dla talentu oraz ciężkiej pracy młodych sportowców i podziękował im za godne reprezentowanie powiatu w zawodach rangi wojewódzkiej, ogólnokrajowej, a nawet międzynarodowej. Ciepłe słowa usłyszeli również rodzice, którzy kształtując właściwe postawy i motywując do podejmowania kolejnych wyzwań pomagają osiągać najlepsze wyniki i są współauto-

SPORT

czyli słów kilka o najlepszych sportowcach w powiecie
rami licznych sukcesów swoich dzieci. Nie zapomniano także o zaangażowaniu trenerów. Ich wiedza oraz wsparcie w czasie treningów, w chwilach sukcesów ale i porażek sprawiają, że dla młodych sportowców stają się oni kimś więcej niż tylko instruktorami – także mentorami, przewodnikami, a często po prostu przyjaciółmi. Kulminacyjną i najbardziej wyczekiwaną chwilą było wręczenie statuetek. Przedstawiono także sylwetki oraz osiągnięcia wszystkich wyróżnionych sportowców. Największy podziw i dreszczyk emocji wzbudził pokaz walki w wykonaniu kick-bokserów: Jakuba i Kacpra Dąbrowskich oraz Miłosza Kamińskiego z Uczniowskiego Klubu Sportowego „A&W Team Obrowo”. Później napięcie wzrosło po raz kolejny, ponieważ przyszedł czas na podsumowanie sportowego roku szkolnego i działalności Powiatowego Szkolnego Związku Sportowego w Toruniu. Od trzech lat towarzyszy mu ranking szkół, które przez cały rok biorą udział w zawodach organizowanych przez PSZS i zbierają punkty za osiągnięcia swoich uczniów. Każdy ma szansę się wykazać, bo rywalizacja obejmuje wiele dyscyplin – począwszy od szachów, poprzez gry zespołowe,

W tym okresie majątek stanowiły: dwór z przybudowaną wieżą (widoczny na fotografii w lewym górnym rogu) i podwórzem, drobiarnia, spichrz ze stelmachernią, obory, chlew, owczarnia, kuźnia, pięć budynków mieszkalnych i pomieszczenia gospodarcze. Większość mieszkańców stanowili Polacy. Po przyłączeniu Pomorza do Polski w 1920 r. majątek przeszedł na własność Skarbu Państwa Polskiego i został rozparcelowany, a jego fragmenty przechodziły z rąk do rąk. Otoczony parkiem dwór po II wojnie popadł w ruinę, część się zawaliła i obecnie pozostała z niego sama wieżyczka. Bardzo ciekawa jest historia szkoły z widokówki. Wzmianki o szkole parafialnej w Biskupicach sięgają 1647 r. W czasach zaboru pruskiego podczas separacji
skończywszy na lekkiej atletyce i biegach przełajowych. Sportowe emocje towarzyszące mistrzostwom powiatu udzieliły się wszystkim, dzięki filmowej relacji podsumowującej rok szkolny 2012/2013. W trzeciej edycji rankingu PSZS wśród podstawówek zwyciężyła SP nr 2 z Lubicza, za nią uplasowała się SP nr 2 z Chełmży, a trzecie miejsce zajęła SP z Osieka nad Wisłą. W kategorii gimnazjów najwięcej punktów dla swojej szkoły wywalczyli uczniowie z Czernikowa, na drugim miejscu sklasyfikowano Gimnazujm nr 1 z Chełmży, a trzecie miejsce na podium przypadło młodym sportowcom z Głuchowa. Wśród najstarszych rywalizacja była na tyle zacięta, że pierwsze miejsce ex equo zajęły ZS CKU w Gronowie i ZS w Chełmży, drugie wywalczył ZS w Czernikowie, a trzecie ZS w Dobrzejewicach. Aktywność i zaangażowanie szkół w powiatowe rozgrywki została nagrodzona profesjonalnymi apteczkami sportowymi. Naszym zawodnikom dziękujemy za wszystkie chwile sportowych emocji oraz wzruszeń, a także życzymy wytrwałości na dalszej drodze sportowej kariery. (IK, MG, AN)

Kościół widoczny na zdjęciu zbudowano z polnych kamieni w latach 1760-1767 i możemy go podziwiać do dziś. Wcześniej był tu kościół drewniany, zaś sama parafia sięga swymi korzeniami aż do przełomu XIII/XIV w., a pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1338 r. Działający w czasach pruskich zajazd z oberżą Kitzermanna jest widoczny w prawym dolnym rogu widokówki. Później przejęła go A. Andrzejewska, ale w okresie międzywojennym miała już konkurencję - oprócz niej wyszynk trunków prowadził w Biskupicach także W. Boniecki. Po śmierci właścicielki ostatnim karczmarzem był Rataj. Później budynek zaczął grozić zawaleniem i - ok. 8 lat temu - rozebrano go. Dariusz Meller

„POWIAT TORUŃSKI” Bezpłatny Miesięcznik Samorządowy Starostwo Powiatowe w Toruniu ul. Towarowa 4-6 87-100 Toruń
tel. 56 662 88 88, fax 56 662 88 89 e-mail: starostwo@powiattorunski.pl Redakcja w składzie: dr Malwina Rouba - redaktor naczelny Agnieszka Niwińska - redakcja numeru Monika Balcerska (MB), Małgorzata Głowacka (MG), Izabela Kwiecińska (IK), Krzysztof Melkowski (KM), Dominik Pokora (DP), Joanna Rybitwa (JR), Dorota Rygielska (DR), Iwona Wnuczyńska (IW) Kontakt: tel. 56 662 88 52 rzecznik@powiattorunski.pl Skład: Starostwo Powiatowe w Toruniu Druk: Drukarnia Agora SA. w Pile, ul. Krzywa 35

Fotograf miał spore problemy, by pomieścić w kadrze wszystkich laureatów ;-) www.powiattorunski.pl

23 POZA TORUŃ, 28 czerwca
ALEKSANDRÓW KUJAWSKI

2013

Centrum Współpracy ze Wschodem
Czuje pan niepokój przed 1 lipca? Nowe przepisy związane z wywozem odpadów wchodzą w życie. Nie ma już odwrotu. Nowy system będzie musiał działać, bo zbyt wiele przygotowań zostało poczynionych. My również pracowaliśmy nad nimi od wielu miesięcy. Wszystko mamy już ustalone. Mieszkańcy złożyli deklaracje, stawka za wywóz śmieci została ogłoszona, sporządziliśmy również odpowiednie broszury informacyjne. Wspólnie z gminą wiejską ogłosiliśmy przetarg. Rozstrzygnięcie nastąpiło 25 czerwca. Zwyciężyła firma Sanicont z Inowrocławia która będzie odpowiadała za wywóz odpadów naszych mieszkańców. Miejmy nadzieję, że wszystko zadziała sprawnie. Potrzeba 2-3 miesięcy, żeby zmiany okrzepły. Zdajemy sobie sprawę, że mogą być na początku pewne zawirowania. Później wszystko powinno być OK. Nie ma pan wrażenia, że samorządy nie dysponują odpowiednimi instrumentami do egzekwowania należności od mieszkańców? Wiele osób traktuje tę opłatę jako nowy podatek. W tym punkcie nowe przepisy są rzeczywiście słabe. Samorządy zostały postawione w kłopotliwej sytuacji. Jesteśmy odpowiedzialni za całą gospodarkę śmieciową, a nie posiadamy adekwatnych instrumentów do egzekwowania środków za wymianie kulturalnej, zespołów sportowych i muzycznych. Warto zastanowić się nad współpracą na szerszą skalę, także współdziałaniem o charakterze gospodarczym. Konsul Ukrainy z Gdańska jest urzeczony tym, jaka jest atmosfera w naszym mieście w stosunku do jego rodaków, jaki klimat wzajemnych relacji został wypracowany. Przyjeżdża on w każdą 1. sobotę czerwca do Aleksandrowa Kujawskiego. Po ostatnim spotkaniu nie mógł wyrazić swojej wdzięczności. Zachęcamy lokalnych przedsiębiorców do wymiany handlowej ze stroną ukraińską. To naprawdę realna inicjatywa. Wraca też pomysł powołania w naszym mieście Centrum Współpracy ze Wschodem, nie tylko Ukrainą, ale także Białorusią i Rosją. Moim zdaniem jest to krok we właściwym kierunku.
Fot. Łukasz Piecyk

O Festiwalu Dwóch Cesarzy, współpracy z Ukrainą i nowych przepisach „śmieciowych”, z Andrzejem Cieślą, burmistrzem Aleksandrowa Kujawskiego, rozmawia Tomasz Więcławski
przygotowały bogaty program dla mieszkańców i gości. Organizowane będą również kolonie i półkolonie wakacyjne dla dzieci. Sztandarową imprezą będzie jednak Festiwal Dwóch Cesarzy. Nawiązuje on do spotkania dwóch przywódców mocarstw w 1879 roku na dworcu w Aleksandrowie. W tym roku będzie odbywała się już siódma edycja tego wydarzenia. Muzyka poważna wielu narodów – polska, rosyjska, żydowska, niemiecka, włoska – będzie rozbrzmiewała w całym mieście. Z tą inicjatywą wiąże się również wiele imprez współtowarzyszących. Odbędzie się też sesja naukowa poświęcona tematyce kulturalnej. Zapraszam na to wydarzenie w sierpniu. Do tego czasu powinniśmy zakończyć remont części dworca kolejowego. Zaczniemy przeprowadzać do tego zabytkowego budynku miejską bibliotekę. Czyli można z czystym sumieniem polecić Aleksandrów turystom? Oczywiście. Ukraiński kurhan jest wyjątkową na terenie polski pamiątką. Zapraszamy również na dworzec, który zacznie tętnić pełnią życia. To nasza perełka, o którą musimy dbać. Kończymy też pracę budowlane na ścieżkach rowerowych, więc amatorzy aktywnego wypoczynku będą mogli w naszym mieście również znaleźć coś dla siebie.

wywóz odpadów od mieszkańców. Mam nadzieję, że nie będę oni tego wykorzystywać (śmiech). Wierzę w uczciwość wszystkich osób. Każdy z nas musi partycypować w tych kosztach. Nie są one uzależnione od ilości wyprodukowanych śmieci, ale zależą od liczby osób zamieszkującej dane gospodarstwo. Zmiany były potrzebne, ale przed ich wprowadzeniem należało system odpowiednio dopracować. Aleksandrów Kujawski współpracuje mocno z mniejszością ukraińską w Polsce, jak również z przedstawicielami naszych wschodnich sąsiadów. Jak pan ocenia tę ideę? W Aleksandrowie jest tzw. kurhan kozacki odrestaurowa-

ny 20 lat temu. Znajduje się on na cmentarzu i jest symbolem pamięci o żołnierzach, którzy zginęli w obozie internowania w latach 1920-1921. Staje się on miejscem spotkań ze społecznością ukraińską w Polsce, ale również z delegacjami ukraińskimi – konsulem Ukrainy, delegacjami samorządowymi czy kozactwa. Ta ostatnia grupa przyjeżdża od kilku lat na obchody rocznicowe. Nie ukrywam, że bardzo je wzbogaca. Są to spotkania o charakterze ekumenicznym, ale też upamiętniającym. Jak wygląda współpraca samorządu z tymi środowiskami? Z jednej i drugiej strony mamy do czynienia z wymianą osób. Myślimy również o

Idą wakacje, więc porozmawiajmy chwilę o lżejszych tematach. Co ciekawego wydarzy się w Aleksandrowie w lipcu i sierpniu? Cała baza rekreacyjno-sportowa będzie wykorzystywana. Miejskie organizacje kulturalne

Śpiewać każdy może
Jarosław Więcławski

Połączyła ich pasja do muzyki. Nie chcą konkurować z innymi. Kontynuują tradycję aleksandrowskiego chóru z początku XX wieku
naniami, jakimi może szczycić się Aleksandrów Kujawski. „Lutnia” rozpoczęła swoja działalność w mieście na początku XX wieku. Jej historia była bogata w sukcesy na krajowej arenie. Ich ostatni występ odbył się w Ciechocinku latem 1961 roku. Po ponad 50 latach pomysłodawcy nowego projektu postanowili spotkać się z byłymi członkami chóru. Ci zgodzili się, aby kolejne pokolenie kontynuowało tradycję pod nazwą nawiązującą do wiekowego projektu. W kwietniu w Miejskim Centrum Kultury Krystyna Linowska przekazała na ręce Anny Jankowskiej z „Lutni Novej” kronikę chóru. - Z większością członków mieliśmy muzyczny kontakt od czterech-pięciu lat – mówi członek zespołu, radny Cezariusz Pilewski. - Uznaliśmy, że skoro w Aleksandrowie Kujawskim istniał znamienity chór cieszący się wysoką renomą w lokalnej społeczności to warto byłoby to kontynuować. Skontaktowana Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Miejski czterogłosowy chór z pewnością pojawi się na kolejnych imprezach organizowanych przez miasto. Obecnie należy do niego 25 osób, które pracują nad udoskonaleniem i poszerzeniem repertuaru. - Chór to dla mnie przede wszystkim wielka pasja – tak swój stosunek do „Lutni Novej” opisuje radny Pilewski. - Chyba nie skłamię, jeśli powiem, że takie same odczucia ma zdecydowana większość jego członków. To szansa na spotkanie w gronie osób, które robią, to, co lubią. Repertuar grupy jest różny, podobnie, jak przekrój uroczystości, na których może występować chór. „Lutnia Nova” połączyła przeszłość z przyszłością. Odwołując się do tradycji stworzyła nowy projekt, który ma szansę na działanie przez lata. Z pewnością nie byłoby to możliwe bez miłości do muzyki.

Na co dzień wykonują różne zawody. Najwięcej osób zajmuje się edukacją. Inni specjalizują się w administracji czy służbie zdrowia, a wśród nich są także radni. Zawód nie ma znaczenia. Liczy się pasja i chęć śpiewania. Właśnie one były przyczyną powstania chóru „Lutnia Nova”, który w Aleksandrowie Kujawskim działa od lutego. Muzyczną opiekę nad projektem przejął profesor Czesław Grajewski. „Lutnia Nova” to zgromadzenie przyjaciół, w większości występujących wcześniej w „Cordiale Coro”. Powodem odejścia z tamtego chóru była niezgodność odnośnie tego, w jakim kierunku powinien on się rozwijać. Po kilku miesiącach przerwy okazało się, że życie bez muzyki nie jest łatwe. Wtedy narodził się pomysł, aby nowe działania połączyć z dotychczasowymi doko-

liśmy się z członkami „Lutni”, którzy nie wyrazili sprzeciwu. Nie wiem, czy kiedykolwiek uda nam się osiągnąć to, co oni osiągnęli, ale będziemy się starać. Pierwszą okazją do zaprezentowania swoich umiejętności były uroczystości związane

z organizowanymi w Aleksandrowie Kujawskim obchodami święta 3 maja. Następnie „Lutnia Nova” wystąpił podczas mszy z okazji święta patrona miasta ks. Edwarda Grzymały. Parę dni temu zaprezentował krótki recital podczas zakończenia roku akademickiego

Fot. Nadesłane

24 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
GMINA GMINA WIELKA NIESZAWKA

Być jak Nikifor
Marcin Lewicki

92-letnia pensjonariuszka Domu Pomocy Społecznej w Wielkiej Nieszawce podbija świat sztuki
że to wyjątkowo unikalna twórczość – mówi Majczuk. – Bardzo ciekawa jest ekspresja, która prezentowana jest na obrazach. Eksperci podziwiają ten unikalny, kolorowy i ciepły styl.

Nigdy nie interesowała się sztuką, dziś można ją nazwać artystką. Wykleja, maluje, rzeźbi i śpiewa. Choć ma już ponad 90 lat to jej prace można oglądać na wystawach w całej Polsce, gdzie są rozchwytywane wśród znawców dziedziny art brutu, tej samej, w której tworzył legendarny Nikifor. Genowefa Magiera jest pensjonariuszką Domu Pomocy Społecznej w Wielkiej Nieszawce. Pasję do tworzenia odkryła w sobie 3 lata temu. Zaczęła uczestniczyć w zajęciach plastycznych, podczas których ukazał się jej talent. Od tego czasu stworzyła mnóstwo prac, które osiągają coraz większą popularność w Polsce i za granicą. - Pani Magiera to wielka indywidualność, osoba, która potrafi zauroczyć każdego – mówi Krzysztof Majczuk, instruktor kulturalno- oświatowy w DPS w Wielkiej Nieszawce. – Nie jest chora psychicznie jak wielu przedstawicieli art brutu, ale na każdym kroku pokazuje jak bardzo wyróżniające się są jej prace. Warsztatem pracy Pani Genowefy jest każda dziedzina życia. - Z początku nie było łatwo – dodaje Majczuk. – Wszystko zaczęło się od nieśmiałych prób z pisakami, ale z upływem czasu zauważyliśmy, że prace Pani Genowefy są jedyne w swoim rodzaju. Warto podkreślić, że

Pasja przede wszystkim
Prace Genowefy Magiery były przedstawiane na kilku galeriach, a debiutowały w toruńskim Muzeum Etnograficznym. Pracownicy DPSu podkreślają, że chętnych na wystawianie prac ich podopiecznej jest coraz więcej, a zdarzają się również kupcy. Opiekunowie z Domu Pomocy Społecznej w Wielkiej Nieszawce żałują, że talent Pani Genowefy ujawnił się tak późno. Podkreślają jednak, że najważniejsza jest sama pasja i zainteresowania ich podopiecznej. - Lepiej późno niż wcale – kończy Krzysztof Majczuk. – Widzę teraz wielki bum na prace Pani Gieni. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli mówić o naszym Nikiforze. *** Art Brut to dziedzina sztuki, której formy są praktycznie nieograniczone, a artyści, którzy ją tworzą są niewykształceni w kierunku artystycznym, pochodzą z ubogich rodzin, są osobami z marginesu społecznego lub chorują psychicznie. Mimo tego mają bardzo silną osobowość i cechuje ich wielki indywidualizm.

nigdy wcześniej nie malowała i nie miała praktycznie nic wspólnego ze sztuką.

Stworzyć coś z niczego
Co ciekawe, podopieczna DPSu nie potrzebuje do pracy specjalistycznego sprzętu. - Pani Gienia tworzy ze wszystkiego – mówi pracownik DPSu. – To, co znajdzie się pod jej ręką, może być wykorzystane w pracy. Często są to skrawki materiału, trawy, pisaki, ale również kamyki, pióra i muszelki. Z kartonów potrafi stworzyć

trójwymiarowe wizerunki ludzi czy zwierząt. To właśnie one są największym natchnieniem mieszkanki DPSu i to zwierzętom Genowefa Magiera poświęca większość prac. - Całe życie zajmowała się zwierzętami – kontynuuje Majczuk. – Ma to ogromny wpływ na jej twórczość. W jej pracach widzimy jednak nie tylko te, które można spotkać na gospodarstwie. Pojawiają się również zwierzęta egzotyczne. Niektóre z nich Pani Genowefa widzi po raz pierwszy, dopiero je poznaje, a mimo tego potrafi świetnie je

przedstawić.

Artystyczna iskra
Mimo, że Genowefa Magiera nie ma wykształcenia związanego ze sztuką, a skończyła tylko cztery klasy ówczesnej szkoły powszechnej, to w jej pracach widać zmysł artystyczny. Pochodząca z Lgoty w powiecie wadowickim artystka tworzy po osiem godzin dziennie. Całe jej życie pochłania teraz sztuka i malowanie. - Znawcy, którym pokazywaliśmy prace Pani Gieni twierdzą,

25 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

EDUKACJA
Fizjoterapeuta i masażysta to zawody z przyszłością
Zdobycie dwóch dyplomów jednocześnie pozwoli na szybkie zdobycie pracy
Przy wyborze zawodu, jak również przy szukaniu pracy ważna jest orientacja w tym, co się dzieje na rynku pracy - które profesje cieszą się rosnącym zainteresowaniem, a którym grozi wyginięcie. Obecnie, gdy dla ludzi staje się coraz istotniejsze dbanie o swój wygląd i zdrowie, zapotrzebowanie na fizjoterapeutów i masażystów stale rośnie. Fizjoterapeuta to wymarzony zawód dla tych, którzy lepiej czują się w sali gimnastycznej niż za biurkiem i lubią ludzi, także niepełnosprawnych, zniedołężniałych i chorych, ponieważ to z nimi najczęściej pracują. Jest jeszcze jeden atut - to zawód z przyszłością. Ludzie chcą być zdrowi i sprawni oraz żyją coraz dłużej. To znaczy, że zawsze będą potrzebni ci, którzy pomagają im w osiągnięciu sprawności. Dobrze wykształcony fizjoterapeuta jest przygotowany między innymi do pracy w przychodniach lekarskich, sanatoriach, ośrodkach rehabilitacyjnych, rehabilitacyjnych placówkach oświatowo-wychowawczych, medycznych gabinetach odnowy biologicznej, w klubach sportowych. W Toruniu możliwość studiowania na studiach licencjackich na kierunku fizjoterapia daje Instytut Zdrowia i Kultury Fizycznej Wyższej Szkoły Gospodarki z Bydgoszczy. Zajęcia teoretyczne odbywają się w budynku Centrum Edukacji Dorosłych przy ul. Szosa Chełmińska 70, natomiast praktyczne w różnych placówkach medycznych zgodnych z programem studiów. Absolwent kierunku fizjoterapia będzie posiadał umiejętność rozpoznawania potrzeb zdrowotnych pacjentów, umiejętność zaplanowania i wykonania zabiegów fizjoterapeutycznych, dostosowania ich do aktualnych potrzeb pacjentów, w tym różnorodnych form ćwiczeń leczniczych, fizykoterapii, masażu i innych, z uwzględnieniem oczekiwań osób chorych jak też osób pragnących poprawić swoją kondycję i wygląd. Szczegóły tej oferty można znaleźć na stronie Wyższej Szkoły Gospodarki - www.wsg.torun.pl. Masażysta podobnie jak fizjoterapeuta nawiązuje bardzo bliski kontakt z pacjentem, musi więc być otwarty na drugiego człowieka, a jednocześnie delikatny i obdarzony empatią. Ten kolejny przyszłościowy zawód, oprócz odpowiedniej wiedzy medycznej, wymaga także sprawności manualnej i siły fizycznej. We współczesnym świecie masaż w zależności od jego rodzaju (leczniczy, rehabilitacyjny, sportowy, kosmetyczny) ma charakter ogólnoterapeutyczny. Dotyk fizyczny wpływa pozytywnie na system nerwowy człowieka, układ odpornościowy, wydzielanie hormonów. Dotyk na pewno może zdziałać cuda! W Toruniu edukację na kierunku technik masażysta oferuje Studium Zdrowia przy Centrum Edukacji Dorosłych (ul. Szosa Chełmińska 70). To szkoła z tradycjami i wieloletnim doświadczeniem. Posiada pozytywną Opinię Ministra Zdrowia, co jest gwarantem jakości kształcenia. Nauka odbywa się w trybie stacjonarnym i trwa dwa lata. Jej zwieńczeniem jest przystąpienie przez absolwenta studium do państwowego egzaminu zawodowego i uzyskanie tytułu technika masażysty oraz suplementu dyplomu uznawanego w całej Unii Europejskiej. Szkoła zapewnia słuchaczom zajęcia praktyczne i praktyki w różnorodnych placówkach, a także stroje na zajęcia praktyczne. Absolwenci kierunku technik masażysta po ukończeniu studium będą przygotowani do podjęcia pracy w salonach masażu, gabinetach kosmetycznych, salonach odnowy biologicznej, w klubach fitness oraz wszelkiego rodzaju zakładach rehabilitacyjnych. Podczas nauki słuchacz zostanie przygotowany do wykonywania następujących zadań zawodowych: masażu medycznego, sportowego, kosmetycznego i profilaktycznego, a także prowadzenia działalności profilaktycznej, popularyzującej zachowania prozdrowotne. Szczegóły oferty można znaleźć na stronie www.masazysta.ced. edu.pl, pod numerem telefonu 56 659-66-86 oraz w siedzibie szkoły w Toruniu, ul. Szosa Chełmińska 70. Hitem tegorocznej oferty jest możliwość studiowania na kierunku fizjoterapia a jednocześnie bezpłatne kształcenie na kierunku masażysta, czyli możliwość zdobycia drugiego dyplomu w tym samym czasie. Jest to możliwe, ponieważ fizjoterapia w Toruniu jest prowadzona w formie niestacjonarnej, a masażysta - stacjonarnej.

26 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

EDUKACJA
Ekologia na kocyku Farmaceutę z chęcią przyjmę
Dzieci bawiły się 8 czerwca na pikniku nieopodal Zespołu Szkół nr 1 w Łysomicach Okazuje się, że zawodowe nisze występują w miejscach, z których korzystamy bardzo często
Prywatne Policealne Studium Farmaceutyczne w Toruniu rozpoczęła działalność w 1996 roku, jako pierwsza w Polsce, niepubliczna szkoła, kształcąca techników farmaceutycznych. W czasie 18 lat istnienia szkoły, jej mury opuściło 16 roczników absolwentów, którzy doskonale odnajdują się na rynku pracy, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Studium posiada uprawnienia szkoły publicznej, zatem nauka trwa od września do czerwca, z uwzględnieniem zimowych i letnich wakacji, tak jak w odpowiednich szkołach publicznych. Nauka w studium odbywa się systemem dziennym - zajęcia są codziennie (od poniedziałku do piątku) w godzinach 14.30 - 19.30. Dzięki temu mogą uczyć się u nas także osoby pracujące lub studiujące. W trakcie drugiego roku słuchacze uczęszczają na zajęcia praktyczne do aptek szpitalnych i ogólnodostępnych.
Dzieci z miejscowej szkoły przygotowały program artystyczny. Najmłodsi w tym dniu byli gwiazdami, śpiewali i recytowali wiersze. - Można było wziąć udział w prelekcjach o ekologii i rodzinnych warsztatach artystycznych z wykorzystaniem materiałów recyklingowych – mówi Piotr Kowal, wójt gminy Łysomice. – Chętni uczestniczyli w konkursach z atrakcjami i „zielonymi” nagrodami. W trakcie pikniku odbyło się przedstawienie o tematyce ekologicznej z udziałem gościa „Pana Śmietnika” i ogromnej kuli ziemskiej. Najmłodsi odpowiadali na pytania o środowisko naturalne. Była też zbiórka elektrośmieci, w zamian za które można było otrzymać sadzonki roślin. - Dużym zainteresowaniem dzieci cieszyły się pokazy żonglerskie, zabawa z wielką kolorową chustą i wspólne tańce – mówi Paulina Opałka z Urzędu Gminy Łysomice. – Niektórzy po raz pierwszy próbowali jazdy na monocyklach. Wszystkim uczestnikom zapewniono kolorowe i zdrowe kanapki, napoje oraz słodkie poczęstunki. Dzieci mogły bezpłatnie skorzystać z różnych atrakcji: dmuchanej zjeżdżalni, trampoliny, żółwia do wspinania się i zamku. W organizacji imprezy pomo-

gły środki PROW na lata 20072013, pieniądze z budżetu województwa, a także ze Starostwa Powiatowego. Swoją część dołożył również Urząd Gminy w Łysomicach, sołectwo, a we współpracę zaangażowały się Zespół Szkół numer 1 oraz trzy lokalne stowarzyszenia. (WT)

W studium nie obowiązuje limit wieku. Uczą się tutaj zarówno niedawni absolwenci szkół średnich, jak też słuchacze nieco starsi, którzy doskonale radzą sobie z nauką. Studium zapewnia bardzo wysoką jakość kształcenia, wykwalifikowaną kadrę pedagogiczną oraz w pełni wyposażone pracownie specjalistyczne (farmaceutyczną i chemiczną). Przekłada się to na wyniki egzaminów zawodowych, w których może po-

szczycić się ponad 90% zdawalnością. Szkoła gwarantuje przejrzystość warunków umowy między słuchaczem a szkołą – nie stosuje kar umownych oraz terminów wypowiedzeń, opierając się na wzajemnym zaufaniu. Ponadto, zapewnia każdemu słuchaczowi komplet podręczników, ubezpieczenie oraz uzgadnia praktyki w wybranych aptekach. Poza czesnym Słuchacz nie ponosi żadnych dodatkowych opłat.

27 POZA TORUŃ, 28 czerwca

2013

EDUKACJA

Człowiek uczy się całe życie
Wybierając szkołę, chyba nie warto kierować się stereotypami dotyczącymi rodzaju szkół. Dokładnie! Opinia, że szkoły niepubliczne są słabe i odbiegają od publicznych placówek, jest nieprawdziwa. Mamy identyczne uprawnienia i musimy realizować podstawy programowe właściwe dla całej polskiej oświaty – w końcu nasi uczniowie podchodzą do państwowych egzaminów. Opłata czesnego nie gwarantuje ukończenia szkoły. Zresztą mamy rozbudowany system stypendialny i szczególnie w Toruńskim Technikum Informatycznym – szkole młodzieżowej - uczniowie z wysoką średnią nie płacą czesnego. Wprowadzony system kreuje postawy właściwe dla gospodarki wolnorynkowej. O kupczeniu dyplomami i świadectwami nie ma mowy. To na czym polega różnica? My chcemy i możemy więcej. Prowadzimy zajęcia w maksymalnie kilkunastoosobowych grupach i indywidualizujemy nauczanie. Szkoły publiczne nie mają takich warunków. Przykładowo mój syn jest wzrokowcem. Co wyniesie z kilkudziesięciu minut wykładu? Praktycznie nic. Uczenie się z wykorzystaniem wzroku daje o wiele bie radzić rodzice naszych podopiecznych. Jednocześnie dostosowujemy się do osób dorosłych. Gwarantujemy elastyczne godziny nauki tak, aby nie kolidowały z pracą. Chyba że akurat ktoś jej nie ma… Być może sytuacja na rynku pracy nie napawa optymizmem, ale nasze w tym zadanie, aby to zmienić. Nie stworzymy miejsc pracy, ale pozwalamy na zdobycie nowych kwalifikacji. O wiele lepiej reagujemy na to, co się dzieje w gospodarce. Nie realizujemy bezsensownych kierunków, po których nie można znaleźć pracy, a jak wiadomo nawet uczelnie publiczne z tradycjami realizują kierunki, po których nikt nie znajduje pracy. Wiem, o czym mówię, ponieważ takie informacje są przekazywane oficjalnie na konferencjach dotyczących sytuacji na rynku pracy. Edukacja musi zmierzyć się jeszcze z jednym problemem – niżem demograficznym. Najprawdopodobniej potrwa on do 2020 roku. Nasze oferta przeznaczona jest dla osób w każdym wieku. Niestety pokolenie 50+ nie edukuje się chętnie. Tu już nie chodzi nawet o aktywność umysłową, ale o realne możliwości

Szkoły niepubliczne są traktowane po macoszemu. To efekt krzywdzących stereotypów – twierdzi Teresa Synik, dyrektor Centrum Edukacji Dorosłych w Toruniu
zatrudnienia, np. w domach pomocy społecznej jako opiekuni, do których podopieczni mają większe zaufanie niż do osób młodych. Potwierdzają to wszystkie badania. Czyli slogan, że dla osób starszych nie ma pracy, jest nieprawdziwy? Rynek się zmienia. Niektóre firmy są tak zdesperowane, że zakładają własne szkoły przyzakładowe, aby szkolić kadrę, bo nie mogą znaleźć ludzi, którzy zastąpią pracowników przechodzących na emerytury. Zresztą nie musimy być „pod kimś”, bo możemy założyć własną firmę. Potrzebujemy tylko umiejętności, które zagwarantuje nam między innymi szkoła niepubliczna. Klient musi być przekonany, iż poprawi swoją sytuację zawodową i osobistą. Nasza instytucja musi spełnić jego oczekiwania, bo w przeciwnym wypadku nie utrzymamy się na rynku. Udaje się nam to od 16 lat, co potwierdza naszą elastyczność kształcenia dostosowaną do potrzeb zmieniającej się gospodarki. Gdy wprowadzamy nowy kierunek, sama muszę się orientować, na czym on polega. Człowiek uczy się w końcu przez całe życie a ja robię to z przyjemnością mimo, iż jestem osobą 50+.

lepsze efekty. W mojej instytucji wykorzystywanie multimediów i różnorodnych pomocy dydaktycznych to standard. W placówkach publicznych jest z tym różnie. Opór często występuje po stronie nauczycieli tzw. 50+, których dyrektorzy nie mogą zwolnić ze względu na konieczność stosowania przepisów Karty Nauczyciela. Dlatego też my dobieramy fachowców, którzy są praktykami, ponieważ kształcenie wyłącznie teoretyczne nie ma sensu i z pewnością nie przygotuje specjalistów w danej dziedzinie. Są u nas osoby

z problemami adaptacyjnymi czy skierowaniem z poradni. CED jest w pełni przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych – od podjazdów po wyposażenie łazienek. Reasumując, jesteśmy otwarci na wszystkich, ponieważ indywidualizujemy kształcenie, uwzględniając zdiagnozowane problemy i potrzeby. Centrum Edukacji Dorosłych najwyraźniej zna swoich uczniów. Dokładnie. Mamy świadomość, z jakimi problemami muszą so-

28 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

EDUKACJA

Tak wygląda edukacja jutra
Szkoły stawiają na elastyczne kształcenie, a nie na sztywny program nauki
Studia to okres wszechstronnego rozwoju osobistego oraz poszukiwania optymalnego profilu zawodowego lub uzupełniania posiadanych już kompetencji. Nowoczesna uczelnia powinna realizować te założenia. Elastyczność studiów oznacza możliwość indywidualizacji ścieżki studiowania. W Wyższej Szkole Gospodarki masz szansę na swobodny wybór przedmiotów w ramach bloków przedmiotowych zgodnie z własnymi predyspozycjami. WSG daje możliwość uczestniczenia w szerokiej gamie zajęć fakultatywnych w różnych obszarach kształcenia – od języków obcych, poprzez specjalistyczne warsztaty i programy certyfikacyjne, po zajęcia z profesorami wizytującymi z zagranicy – dodatkowo punktując je w systemie ECTS i podnosząc przez to rangę dyplomu. Elastyczność to ponadto prawo wyboru form i sposobów studiowania, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii (e-learning) i innowacyjnych metod kształcenia (projekty, gry symulacyjne). W WSG swobodzajęciach oraz dopasowanie trybu składania egzaminów. Możesz indywidualnie decydować o zakresie w ykorzystania nowo czesnych technologii, mając do dyspozycji zasoby platformy e-learningowej WSG. Obowiązkiem uczelni jest również stworzenie studentom szansy na elastyczne reagowanie na sytuację zawodową poprzez możliwość zmiany zadeklarowanego kierunku i obszaru studiów, wybór modułu specjalizacyjnego oraz tematyki dyplomowej. U nas jeśli jesteś zainteresowany pogłębieniem praktycznych kompetencji i specjalistycznych umiejętności zawodowych możesz wybrać profil praktyczny, jeśli chcesz równolegle zdobyć dodatkowy zakres kompetencji możesz wybrać program dwudyplomowy, wskazując dodatkowy kierunek lub obszar studiów lub rozpocząć studia podyplomowe. Kształcenie praktyczne WSG to nie tylko praktyki zawodowe dla studentów, ale studiowanie obszarów na profilu praktycznym. Zapewniamy kształtowanie praktycznych umiejętności, pomagamy nawiązywać pierwsze kontakty branżowe, obszary kształcenia w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku pracy, budowanie programu studiów w konsultacji z firmami branżowymi (lub z pracodawcami), zajęcia poza uczelnią, w środowisku przyszłej pracy zawodowej, w kontakcie z pracodawcami i otoczeniem zewnętrznym, praktyczne ćwiczenia, więcej laboratoriów czy nowoczesne metody dydaktyczne aktywizujące studentów na zajęciach np. metoda projektów, gry symulacyjne. Uczelnia stwarza możliwości skutecznej nauki języków obcych, udziału w programach i projektach międzynarodowych Erasmus, kontaktu z kolegami z zagranicy (na WSG studiują studenci z Rosji, Ukrainy, Kazachstanu, Turcji, Estonii, Łotwy, Litwy), współpraca z ok. 80 uczelniami z całej Europy, a także z indywidualnymi przedsiębiorstwami oraz zagraniczne praktyki i staże. Ze względu na profil praktyczny na wielu obszarach studiów absolwenci zdobywają umiejętności praktyczne oprócz wiedzy. Zróżnicowane metody i formy zajęć: laboratoria, projekty, gry symulacyjne konsultacje indywidualne, tutoring indywidualny i grupowy, to szansa na nabywanie umiejętności, uczenie się samodzielności, rozwijanie swoich potencjałów pracy w grupie, przedsiębiorczości, autoprezentacji. Realizacja przez Uczelnię wielu projektów UE, innowacyjnych sprzyja rozwijaniu nowoczesnego kształcenia. Współpraca z otoczeniem branżowym, prowadzenie zajęć przez praktyków, wykładów eksperckich, możliwość nawiązywania kontaktów z pracodawcami nie tylko przybliża do realiów rynku pracy, ale też służy krystalizowaniu się decyzji o dalszej drodze zawodowej.

nie możesz wybrać jeden z kilku systemów studiów (dzienny, wieczorowy, zaoczny) i swobodnie zmienić go w trakcie studiów. Masz prawo ubiegać się o indywidualną organizację studiów, ułatwiającą udział w

29 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

EDUKACJA

Studia za granicą? Czemu nie!
Marzy Ci się wyjazd za granicę? Nie chcesz tracić roku na studiach? Teraz jest to możliwe
Jacek Laskowski

W roku akademickim 2011/2012 na zagraniczne stypendium w ramach programu Erasmus wyjechało ponad 15 tysięcy polskich studentów. Nauka za granicą to nie tylko wyzwanie, ale jak przekonują niektórzy − przygoda życia. Mimo kryzysu i nieciekawej sytuacji panującej w wielu europejskich krajach, niesłabnącą popularnością wśród studentów cieszą się międzynarodowe wymiany. Szczególne miejsce na listach programów oferujących zagraniczny wyjazd zajmuje europejski Erasmus. W jego ramach do naszego kraju corocznie przybywają studenci z Hiszpanii, Portugalii czy Turcji. Program to również okazja do wyjazdu dla młodych, studiujących Polaków. Nasi żacy w ramach takiej czasowej migracji z chęcią udają się do Niemiec, Hiszpanii, Włoch czy Wielkiej Brytanii. Wielu z nich podkreśla, że język i ewentualna możliwość rozwoju to nie wszystko. Jak się okazuje, czasami inne

czynniki biorą górę. − Szukałam miejsca, gdzie będę mogła doszlifować język, a jednocześnie przeżyję ciekawą przygodę − zaznacza Anna, która semestr studiował w Portugalii. − Decyzji o wyjeździe nie żałuję, choć nie ukrywam, że początki były trudne. Wiele zajęć było prowadzonych w języku portugalskim, co było dość problematyczne. Musiałam się nieźle nabiegać, by przenieść się na grupy, gdzie używano angielskiego. Większych problemów na uczelni nie miałam. Na takiej wymianie wszystko odbywa się inaczej. Niektórzy mówią, że jest to taryfa ulgowa, choć nie do końca zdają sobie sprawę, z czym mierzy się student w takiej sytuacji. Pozytywów wymiany mogę wymieniać wiele, bowiem Portugalia to świetny kraj z fantastycznym klimatem. Najważniejsze jednak jest to, że doszlifowałam język, poznałam nowych ludzi, ciekawe miejsca i oderwałam się od szarej codzienności. Młodych do wymiany zachęca nie tylko możliwość doznania nowych wrażeń czy podszkole-

nia konkretnych umiejętności. Dzięki punktom ECTS, które student uzyskuje w ramach zaliczenia przedmiotu, rok czy semestr spędzony za granicą wlicza się do toku studiów żaka. Ten zharmonizowany system, który jest powszechny w wielu europejskich uczelniach, pozwala zachować ciągłość studiowania. Ponadto, żacy wyjeżdżający za granicę w ramach programu Erasmus, mogą liczyć na stypendia. Choć za otrzymywane pieniądze ciężko się utrzymać, to zwykle w kieszeni studentów znajduje się kilka groszy, by zasmakować drugiej strony akademickiego życia. − Sporo słyszy się, że stypendia na wymianach są kiepskie − mówi Patryk, student bezpieczeństwa. − Nie wiem, jakie to kwoty, ale na polskie warunki chyba spore. Pamiętam żaków z Turcji, którzy przybyli do naszego kraju w ramach wymiany studenckiej. Nie przypominam sobie, by szczególnie oszczędzali. Często jadali na mieście, bawili się klubach, a pieniędzy raczej od nikogo nie pożyczali. Pewnie sporo zależy od kraju,

do którego udaje się student. W polskich warunkach kwota 250 euro to całkiem niezła suma. Oferta wymiany międzynarodowej, to nie tylko niezapomniana przygoda i nauka, ale również świetna okazja, by odbyć studencki staż za granicą.

To na pewno świetny sposób na wzbogacenie swojego CV i dobra inwestycja w rozwój własnych umiejętności. Ponadto, program Erasmus jest również otwarty na nauczycieli akademickich, którzy nadal pragną poszerzać swoje horyzonty

30 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

EDUKACJA

Udało się, zdałem!
Centralna Komisja Egzaminacyjna właśnie dziś ogłasza wyniki tegorocznego egzaminu dojrzałości
Dziś krajowi maturzyści odbierają wyniki tegorocznych matur, które zakończyły się blisko miesiąc temu. Raport CKE z roku 2012 pokazuje, że ciągle daleko nam do 100 proc. zdawalności egzaminu dojrzałości. Z kolei MNiSW donosi, że maturzyści najchętniej wybierają informatykę, zarządzanie czy prawo. 28 czerwca to wielki dzień w życiu tegorocznych maturzystów. Właśnie dziś tysiące młodych osób odbiera gratulacje od nauczycieli i bliskich z okazji zdania egzaminu dojrzałości. Szczęśliwcy, którzy maturę mogą odhaczyć, zapewne już świętują i rozglądają się za studiami. Na tych, którym noga się nieco powinęła, czeka sierpniowa poprawka lub maturalna powtórka za rok. Jak donosi Centralna Komisja Egzaminacyjna w swoim sprawozdaniu za rok 2012, egzaminu dojrzałości z przynajmniej jednego przedmiotu nie zdało wówczas 20 proc. krajowych maturzystów. To oznacza, że co piąty abiturient szkoły średniej, który podchodził do matury, oblał ją. W kujawsko−pomorskim egzaminu maturalnego nie zdało ponad 3 tys. osób. Biorąc pod uwagę krajowe wyniki, nasze województwo również odnotowało 80 proc. zdawalność. Zdający najczęściej jako przedmioty dodatkowe wybierali geografię, biologie, WOS czy matematykę na poziomie rozszerzonym. − Tak, ja również zdawałam rozszerzoną matematykę − wspomina Anna, ubiegłoroczna maturzystka. − Dobrze pamiętam uczucie po wszystkich egzaminach, ale i napięcie przed samymi maturami i otrzymaniem teczki z wynikami. Czułam, że zdam, bo sporo i z sensem napisałam. Jednak zawsze pozostawała ta okropna niepewność i stres, który puszcza dopiero w momencie otrzymania wyników. Moje emocje i nerwy udzielały się chyba wszystkim domownikom. Dziś wiem, że matura to tylko formalność, że cały ten stres i nerwy nie były warte tego wszystkiego. Zdałam, bardzo dobrze zdałam. Moje wyniki umożliwiały mi kontynuowanie nauki na najlepszych polskich uczelniach. Wybrałam kierunek ścisły. Egzamin maturalny w dzisiejszych czasach to jedynie przepustka na studia, nic więcej. Niektórym się wydaje, że jak zdadzą maturę to świat padnie do ich stóp, a wszystkie zakłady, firmy czy przedsiębiorstwa czekają właśnie na nich. Papierek z maturą to w XXI wieku taki bilet, bilet na lepszą przyszłość, który musimy ciągle przedłużać podnosząc swoje kwalifikacje, a i tak nie możemy mieć pewności, że da nam on dobrą posadę, prestiż i pieniądze. Rekrutacja na studia w polskich uczelniach trwa już w najlepsze. W minionym roku do najbardziej obleganych kierunków zaliczało się tradycyjnie prawo, zarządzanie czy pedagogika. Jednak pierwsze miejsce na liście najchętniej wybieranych przez maturzystów kierunków zajęła informatyka. Sporym powodzeniem cieszyły się również inne kierunki kształcące inżynierów. To przełom w porównaniu z zeszłymi latami. Choć kierunki te nigdy nie narzekały na brak chętnych, to ostatnie lata dowodzą, że stawia na nie coraz więcej młodych. Kierunki humanistyczne nie należą już do tych najchętniej wybieranych. To zapewne dobra wiadomość dla politechnik, które nie mogą

narzekać na brak chętnych. Maturzyści i studenci jak mantrę powtarzają, że studia inżynierskie gwarantują dobra pracę i godziwe pieniądze. Niewielu z nich myśli o sytuacji, w której

rynek nasyci się specjalistami projektującymi mosty, domy czy konstruktorami autobusów niskopodłogowych. (JL)

Buduj z nami!
Specjalny dodatek budowlany

Kolektor – idealna alternatywa dla gazu
Aktualne prognozy pokazują, że najbliższe lata będą należały do energetyki słonecznej
Monika Olender

W ostatnich latach koszty energii cieplnej stale rosną. Coraz więcej ludzi rezygnuje z tradycyjnych źródeł energii, takich jak: węgiel czy ropa naftowa. Polacy bowiem inwestują w ekologię i stawiają na kolektory słoneczne. Kolektory słoneczne to jedno z najtańszych odnawialnych źródeł energii cieplnej. Mimo swojej ceny cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Służą one przede wszystkim do przetwarzania energii słonecznej. Istnieją dwa podstawowe rodzaje tych urządzeń: kolektor płaski i kolektor próżniowy. Oba typy różnią się budową i wydajnością. – Przy zakupie kolektorów słonecznych powinniśmy brać pod uwagę przede wszystkim ich wydajność oraz sprawność – radzi Izabela Szkodzińska z

firmy „Virtus Sun” w Toruniu. – Obecnie rynek zalewa fala chińskich kolektorów próżniowych. Ja polecam jednak urządzenia polskiej produkcji. Nasze kolektory składają się dziewięciu rur, które wystarczą do ogrzania 100 litrów wody. Sposób działania kolektorów polega na tym, że pobierają one promienie słoneczne i przetwarzają je na energię cieplną, dzięki której można ogrzać pomieszczenia. Głównie służą do podgrzewania wody użytkowej w domu, ale również do wspomagania C.O. – popularnej podłogówki. Mają także kilka innych zastosowań, jak np. podgrzewanie wody basenowej. Warto wiedzieć, że jeśli wykorzystamy kolektory do wspomagania centralnej instalacji ogrzewania, to koszty utrzymania ciepła w pomieszczeniach zmniejszą się o ponad połowę, pod warunkiem, że jest to ogrzewanie o niskim parame-

trze. Kolejnym argumentem, podnoszącym atrakcyjność tych urządzeń, jest zapobieganie emisji dwutlenku węgla do atmos-

fery. Mimo to, wiele osób ciągle zastanawia się nad opłacalnością instalacji solarnych. Ceny kolektorów stale spadają, dzięki czemu coraz więcej osób decyduje się na tę właśnie inwestycję. Koszt najtańszego zestawu to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Do tego należy jednak doliczyć także materiały i montaż. – Ekologiczna inwestycja jest jednak opłacalna – przekonuje Izabela Szkodzińska. – Przy rosnących cenach energii cieplnej, koszty instalacji solarnej zwrócą się w ciągu 3-4, maksymalnie siedmiu, lat. Wszystko zależy jednak od częstotliwości użytkowania wody. Mimo to, że kolektory słoneczne to opłacalna inwestycja, nie wszystkich stać na zakup i montaż tych urządzeń.

– Koszty poniesione na budowę kolektorów słonecznych mogą być w części dofinansowane przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ramach działań należących do Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 – informuje Magdalena Biesek z Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Regionalnego ARiMR w Toruniu. Warto jednak zwrócić uwagę, że wsparcie na taką inwestycję będzie udzielone jedynie wtedy, gdy kolektor zostanie wykorzystany do realizacji celu operacji, na którą przyznawana jest pomoc. – Od stycznia 2015 roku wszystkie nowe oraz modernizowane budynki będą musiały mieć, uwzględnione w projekcie, kolektory słoneczne, pompy ciepła, wiatraki lub fotoogniwo – dodaje Izabela Szkodzińska.

32 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

DODATEK BUDOWLANY

Nie taki prąd straszny, jak go akumulują
Ogrzewanie podłogowe akumulacyjne, nowość która wprowadza rewolucję w ogrzewnictwie
Maciej Pagała

Ogrzewanie energią elektryczną to korzystna ekonomicznie alternatywa ogrzewania mieszkania - to podstawowe założenia szkolenia, które odbyło się w hotelu Copernicus 20 czerwca. Firma Automatik z Torunia, zorganizowała spotkanie i przeprowadziła prezentację na temat „rozwiązań technicznych w zakresie ogrzewania elektrycznego w domach energooszczędnych” dla przedstawicieli deweloperów, projektantów domów energooszczędnych. Polacy są kompletnie niezorientowani w tej dziedzinie – twierdzi Włodzimierz Kłos z firmy Automatik. - Panuje nieprawdziwe przekonanie, że ogrzewanie elektryczne jest drogie. Naturalnie takie może być, ale trzeba znać sposoby unikania ogromnych rachunków. Wtedy tylko nam się to opłaci. Ekonomiczne ogrzewanie elektryczne opiera się na akumulacji – czyli gromadzeniu energii cieplnej tylko z II taryfy energetycznej. Podłoga w tej

technologii gromadzi energię cieplną w czasie trwania drugiej taryfy, gdy jest ona tańsza. Następnie zgromadzona energia jest oddawana w postaci ciepła zgodnie z ustawieniami na zegarze oraz regulatorach pokojowych temperatury. Akumulacja odeszła w zapo-

mnienie, gdy zaczął panować ten nieszczęsny stereotyp – komentuje Włodzimierz Kłos. - Prywatni inwestorzy zlecając prace budowlane deweloperom,i nie kontrolują ich pomysłów w zakresie ogrzewania. Korzyści płynące ze stosowania ogrzewania akumulacyjne-

go nie ustępują popularności pomp ciepła i kotłom na ekogroszek. Podstawową zaletą ogrzewania na prąd (dotyczy to wszystkich systemów elektrycznych) jest bezobsługowość –dzięki pełnej sterowalności i regulacji poprzez system automatyki. Zy-

skujemy także na dodatkowym pomieszczeniu wcześniej przeznaczonym na kotłownię lub skład opału. Bezpieczeństwo to następna zaleta, omija nas problem nieszczelnej instalacji gazowej. Niezawodność oraz ciągłość działania ogrzewania – gdy nastąpi przerwa w dostawie prądu – nagrzana podłoga jeszcze oddaje ciepło przez kilkanaście godzin, gdy w tej samej sytuacji kotłownie wodne przestają pracować. To akurat zaskakuje wszystkich – tłumaczy Włodzimierz Kłos. – Jak ogrzewanie na prąd może działać bez energii elektrycznej? Wszystko zawdzięcza właśnie wcześniejszej akumulacji. Gdy przestają działać pompy przy ogrzewaniach wodnych, grzejniki są zimne już po kilkunastu minutach i nic z tym nie zrobimy. O korzyściach ekonomicznych przekonują także o tym liczby. Ogrzewanie energią elektryczną z drugiej taryfy to najbardziej ekonomiczna opcja pod względem inwestycji i eksploatacji. Dla 100-metrowego domu po 15 latach koszt ogrzewania domu jest dwa razy niższy niż w przypadku pompy ciepła i płynnego gazu.

33 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REKLAMA

34 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Odbieramy własne M
Dziś buduje się nowocześniej i szybciej. Czy zachowuje się przy tym wysoki standard i należytą jakość wykończenia mieszkań? Wiele zależy od dewelopera i jakości usług przez niego świadczonych. Z doświadczenia wiem, że w większości przypadków zdarzają się pewne usterki czy defekty w zakresie prac budowlanych czy budowlano-wykończeniowych. Naturalnie, że owych niedoskonałości jest niekiedy mniej, a niekiedy więcej. Jakie wady są najczęściej spotykane w nabywanych przez nas lokalach? Zwykle jest sporo problemów, jeśli chodzi o okna. Zdarza się, że szyby są porysowane, co często można przeoczyć odbierając mieszkanie. Ponadto, wielokrotnie spotkałem się z nieprawidłowym ułożeniem płytek na balkonach. Dużym problemem są również zawilgocone mieszkania, co spotyka się szczególnie często po okresie zimowym. Na szczęście jest o wiele lepiej, jeśli chodzi o kąty, piony czy posadzki w mieszkaniu. Moja praktyka uświadomiła mi, że to już nie stanowi kłopotu. Ukryte usterki, które przeoczymy odbierając nasze wymarzone mieszkania, mogą nas w przyszłości słono kosztować. To zależy od wady przez nas niedostrzeżonej. Czasem notorycznie zalewana ściana w łazience może spowodować odparzenie tynku i poskutkować tym, że odpadnie on razem z płytkami. To rzadka sytuacja, ale trzeba przyznać, że może ona nas nie tylko słono kosztować, ale przysporzyć sporo nerwów. Po kieszeni może nas również uderzyć źle osadzone okno balkonowe. Wtedy zazwyczaj musimy rozebrać kawałek podłogi, by zlikwidować usterkę, która w tego typu przypadkach jest najczęściej zlokalizowana między posadzką a ramą okna balkonowego. Podobnie ma się sytuacja, jeśli chodzi o przedmuch między parapetem a oknem. Nie muszę chyba nadmieniać, że w wyniku takich niedoskonałości z naszego mieszkania ucieka sporo ciepła. Jak deweloperzy reagują na obecność specjalisty przy odbiorze mieszkania? Bywają sytuacje, kiedy deweloper nieprzychylnym

DODATEK BUDOWLANY

Chcemy uniknąć krzywych i wilgotnych ścian? Nie wiemy, gdzie szukać usterek w nowo wybudowanym mieszkaniu? Inżynier, Wojciech Wiśniewski, w rozmowie z Jackiem Laskowskim mówi, na co zwrócić uwagę odbierając własne M
okiem spogląda na eksperta, który przeczesuje mieszkanie metr po metrze w poszukiwaniu usterek. Jednak większość deweloperów nie jest zaskoczona naszą obecnością i stara się zlikwidować wszelkie wskazane przez nas defekty tak, aby przy ponownym odbiorze sfinalizować transakcję. Na co zwracać uwagę, kiedy nie ma z nami eksperta, który sprawdzi za nas standard wykończenia mieszkania czy jego metraż? Powinniśmy sprawdzić, czy okna nie są wypaczone, czy szyby nie są porysowane. Warto zwrócić uwagę na posadzki. Zdarza się, że są one nierówne. Rozejrzyjmy się też po ścianach i sufitach w poszukiwaniu pęknięć, przebarwionych tynków, a jednocześnie sprawdzimy, czy w mieszkaniu nie zapomniano zainstalować kratki wentylacyjnej. Przy odbiorze zamykajmy drzwi w pomieszczeniach, a przekonamy się, czy dobrze się domykają. Jeśli nie dysponujemy fachowym sprzętem, który jest pomocny w trakcie odbioru mieszkania, powinniśmy się zaopatrzyć przynajmniej w łatę geodezyjną i kątownik. Mogłoby się wydawać, że odbiór mieszkania to formalność, która trwa naprawdę chwilę. To złudzenie. Odbiór mieszkania o powierzchni około 40 m2 trwa zwykle dobrą godzinę. Tyle zajmuje sprawdzenie stosunkowo niewielkiego mieszkania. Naturalnie im większe mieszkanie, tym czas jego fachowego odbioru się wydłuża. Mam tu na myśli mieszkania w stanie deweloperskim, bo lokale wykończone pod „klucz” wymagają jeszcze większej uwagi.

35 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

DODATEK BUDOWLANY

36 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Okna XXI wieku

DODATEK BUDOWLANY

Gdzie szukać okien i drzwi, które łączą w sobie estetykę, trwałość, elegancję i nowoczesne technologie?
zaspokaja potrzeby budownictwa mieszkaniowego, co umożliwia współpracę z profesjonalnymi firmami handlowymi, remontowo−budowlanymi czy inwestorami prywatnymi. W odpowiedzi na oczekiwania klientów, fabryka wyspecjalizowała się również w produkcji elementów niestandardowych, wykonywanych na życzenie klienta. Takie rozwiązania spr aw i aj ą , że wszelkie elementy architektoniczne budynku mogą współgrać z produktami firmy. Szybkie i solidne działanie, wyspecjalizowani prac o w n i c y, montaż na dowolnym obiekcie przy uwzględnieniu błyskawicznej wyceny to wizytówka firmy. Dzięki współpracy z innymi, ALTOM łączy swe usługi. Dziś jest w stanie „zamknąć” budowę domku jedn oro d z i n nego wstaw i a j ą c rolety i bramy segmentowe, ale i inwestycje znacznie większe. Efekty prac wykonanych przez ALTOM widoczne są na toruńskich ulicach. Ponadto, usługi świadczone przez firmę docenili również inwestorzy zamiejscowi, którzy korzystają z jej lekkich, aluminiowych, odpornych na korozję produktów. Rozwiązania proponowane przez firmowych specjalistów świetnie nadają się również do wnętrz. Fachowe doradztwo ułatwia klientom znalezienie optymalnych produktów, które znajdą zastosowanie w prowadzonej lub planowanej inwestycji.

Jacek Laskowski

W czasach, kiedy cenimy sobie solidne marki, dobre materiały, czas i pieniądze, przedsiębiorstwa, które od lat zadowalają swoich klientów, są na wagę złota. Firma ALTOM nagrodzona w 2013 przez miesięcznik Forbes, specjalizuje się w produkcji szeroko rozumianej stolarki otworowej. Lata w branży pozwoliły jej nabrać doświadczenia, a jednocześnie ciągle unowocześniać wykonywane przez siebie okna i drzwi. Powierzchnie przeszklone w budynku, to nie tylko funkcjonalność ich zastosowania, ale również wdzięk, gracja czy nowoczesność. Firmy, które łączą ze sobą te rozwiązania, a jednocześnie oferują sprawny montaż i konkurencyjną cenę, są na wagę złota. ALTOM to marka uznana przez wielu. Będąc na rynku już roku 1990 poznała ludzkie gusta i dostosowała swoją ofertę tak, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom każdego z osobna. Zajmując się od lat produkcją okien,

witryn, ścianek działowych, drzwi PCV, drzwi z panelem ozdobnym czy ślusarką aluminiową związaną z oknami, witrynami, drzwiami fasadami, daszkami, świetlikami zbudowała silną pozycję na rynku, a sama jej działalność została pozytywnie oceniona przez miesięcznik Forbes, który w 2013 roku nagrodził ją swoim Diamentem. Firma ALTOM to nie tylko doświadczenie, ale i nowoczesne technologie. Dziś może się poszczycić nowoczesnym parkiem maszynowym czy technologiami produkcyjnymi prosto z najwyższej półki, które pozwalają na wykonywanie produktów estetycznych i trwałych przy jednoczesnym zachowaniu łatwości czyszczenia, oszczędności energii i odporności na hałas. Technologię partnerów, z którymi współpracuje fabryka, dają możliwość zastosowania najróżniejszych rozwiązań, które podniosą parametry okien czy drzwi. Produkty oferowane przez ALTOM posiadają wszelkie wymagane atesty i certyfikaty, a ich wysoką jakość

37 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REKLAMA

38 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Bogactwo naszych czasów
Marcin Tokarz

DODATEK BUDOWLANY

Mimo olbrzymich zasobów, jakie niesie ze sobą energia odnawialna eksperci apelują: nie możemy zapomnieć o racjonalizacji użytkowania energii w naszym codziennym życiu
pomimo stałego zużycia powstają na nowo, ponieważ procesy ich wytwarzania trwają krótko i nadal istnieją warunki, by zachodziły one w przyrodzie – wyjaśnia Felix Kur piers, Prezes firmy We s t W i n d ENERGY Polska. Spośród wielu źródeł energii odnawialnej zainteresowanie tej pozyskanej z wiatru stale rośnie. Elektrownie wiatrowe są dziś powszechnie wykorzystywane zarówno w gospodarstwach domowych, jaki i na szeroką skalę w elektrowniach wiatrowych. - Stosowanie tego typu sposobów nie jest bardzo kosztowne, ze względu na niezbyt skomplikowaną budowę urządzeń i jednocześnie prostą eksploatację – przekonuje Felix Kurpiers. Wśród zalet korzystania z odnawialnych źródeł energii znajdują się: jednorazowe koszty uzyskiwania energii elektrycznej i brak oddziaływania na środowisko. Ponadto można ją uzyskiwać na dowolnym ternie, co niweluje problem transportu energii oraz redukuje straty związane z dystrybucją. Nie wymaga budowy linii przesyłowych. Przy obecnych perspektywach rozwoju technologicznego i niewątpliwie pozytywnym aspekcie, jakim jest ekologiczność niekonwencjonalnych źródeł energii, produkcja alternatywnych źródeł energii jest najlepszym krokiem w stronę ratowania ekosystemu.

Obecnie na całym świecie obserwuje się powrót do źródeł energii, które nie wywierają negatywnego wpływu na środowisko naturalne człowieka. W bilansie energetycznym wielu krajów coraz większą rolę odgrywa energia wiatru. Działająca między innymi na terenie województwa kujawsko-pomorskiego firma WestWind ENERGY specjalizuje się w realizacji projektów Farm Wiatrowych. Zanieczyszczenie powietrza i wyczerpywanie się zasobów paliw konwencjonalnych to jest jeden z głównych problemów ludności XXI w. Proces produkcji energii z paliw kopalnych w dużym stopniu jest odpowiedzialny za antropogeniczną emisję gazów cieplarnianych, kwaśne deszcze oraz inne negatywne dla zdrowia i środowiska skutki. Do tak zwanych odnawial-

nych źródeł energii zalicza się promieniowanie słoneczne, energię wiatru, czy biomasy, a także energię kinetyczną płynącej wody i wewnętrznego ciepła Ziemi. Można do nich również zaliczyć tę część odpadów komunalnych i prze-

mysłowych, która nadają się do energetycznego przetworzenia, zwłaszcza tworzywa sztuczne, co ma związek z obecnym poziomem cywilizacji technicznej. - Odnawialne źródła energii to zasoby naturalne, które

39 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

SPA z dostawą do domu
Podaruj sobie chwile relaksu ze szczyptą ekstrawagancji
Monika Olender

DODATEK BUDOWLANY

Wchodzisz do wanny z efektem dryfowania. Potem wybierasz tropikalny deszcz, a na koniec relaks w morskim klimacie. Wszystko bez wychodzenia z domu. Domowe SPA cieszy się coraz większą popularnością. Jednocześnie ceny urządzeń do niego spadają. Podstawowym celem domowej strefy wellness jest dostarczenie relaksu i upiększenie. Najczęściej jest ona urządzana na tarasie lub w ogrodzie. Niekiedy powstaje z przekształcenia zwyczajnej łazienki. Innym razem służy jako salon, w którym przyjmuje się gości. Czasami domowe SPA składa się z całego kompleksu urządzeń, nieraz wyłącznie z jacuzzi. Największym atutem tego nowatorskiego rozwiązania jest jednak to, że możemy korzystać ze wszystkich ulubionych urządzeń i zabiegów, znanych z dużych ośrodków, bez konieczności wychodze-

nia z domu. Decydujące znaczenie ma przede wszystkim powierzchnia, którą przeznaczamy na urządzenie domowej strefy wellness. – Małym elementem domowego SPA są wanny z hydromasażem o różnych kształtach – tłumaczy Be-

ata Mrówczyńska – Łozowska, architekt wnętrz z firmy „Stacja Projekt” w Toruniu. – Coraz więcej osób decyduje się także na instalację we własnej łazience sauny w formie prysznica. Jest to jedno urządzenie, które pełni obie te funkcje.

Warto pamiętać o tym, aby w domowym SPA nie instalować urządzeń, które wymagają specjalistycznej obsługi. Powinny być one na tyle praktyczne, abyśmy byli w stanie je samodzielnie obsługiwać. Należy zrezygnować zatem na przykład z łóżek parowych czy do zabiegów mokrych. Idealnym miejscem na urządzenie domowej strefy wellness jest piwnica. To pomieszczenie jest przede wszystkim bezpieczne i nie wymaga dodatkowych pomiarów wytrzymałości stropu, który powinien utrzymać wypełnioną wodą wannę. Osoby, które decydują się na domowe SPA, powinny wszystkie pomysły konsultować ze specjalistami od projektowania wnętrz. Należy zachować umiar w dekoracjach, a nawet urządzeniach.

SPA powinno być przede wszystkim komfortowe i przestrzenne. Interesującym rozwiązaniem jest także połączenie domowej strefy wellness z pokojem dziennym lub rekreacyjnym. Warto zwrócić uwagę, że zainstalowanie specjalistycznych urządzeń nie jest wcale skomplikowane. Wmontowanie jacuzzi czy założenie panelu prysznicowego nie jest trudne. Z kolei sauny składają się z gotowych elementów, a wymagane jest jedynie doprowadzenie napięcia i przy typie mokrym właściwe podłączenie generatora pary. Coraz większą popularnością cieszą się także panele prysznicowe z efektem deszczu tropikalnego, solne, emitujące jony czy wanny imitujące dryfowanie. – Aby stworzyć klimat prawdziwego domowego SPA, warto zadbać o szczegóły – dodaje Beata Mrówczyńska – Łozowska. – W przyjemny nastrój wprawią nas na przykład olejki eteryczne lub odpowiednie podświetlenie.

40 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Brudom i roztoczom mówi − NIE!
Czyste i higieniczne, a zarazem wygodne sprzątanie? Za sprawą systemu centralnego odkurzania jest to możliwe
Jacek Laskowski

DODATEK BUDOWLANY

Dzisiejsze domy to przede wszystkim nowoczesność i funkcjonalność. W pomieszczeniach aż roi się od nowinek technicznych i rozwiązań, które ułatwiają nam niełatwą codzienność. Coraz powszechniejszym rozwiązaniem stosowanym w nowych domach i innych nowo wybudowanych budynkach mieszkalnych jest system centralnego odkurzania, który ułatwia nam utrzymanie porządku. Innowacyjność centralnego systemu odkurzania złożonego z rur PCV, gniazd ssących zamontowanych w ścianach oraz jednostki centralnej umieszczonej w piwnicy, garażu czy schowku na miotły, polega na funkcjonalności jego zastosowania. Wystarczy, że wąż ssący wepniemy do gniazda, a cały kurz i roztocza z czyszczonych powierzchni, poprzez rury PCV umieszczone pod podłogą, trafi do jednostki centralnej − odkurzacza − znajdujące-

go się nawet na najniższej kondygnacji budynku. To świetne rozwiązanie dla tych, którzy cenią sobie spokój i wygodę. Lokalizacja odkurzacza w innym pomieszczeniu, najczęściej mało użytkowanym, sprawia, że podczas

odkurzania w naszych pokojach jest cisza, a o powietrzu wydmuchiwanym przez tradycyjne odkurzacze, które potęguje kurz, możemy zapomnieć. Jednostka odkurzająca w systemach odkurzania centralnego wydmuchuje je

na zewnątrz domu. Ponadto, w systemach centralnego odkurzania problem przenoszenia odkurzacza z pokoju do pokoju, z piętra na piętro, staje się już tylko wspomnieniem. Wszyscy, którzy pragną

wyposażyć swój dom w system centralnego odkurzania, muszą o tym pamiętać już na etapie projektowania instalacji w budynku. Najrozsądniej zrobimy, jeśli udamy się do sprzedawcy odkurzaczy, który uwzględniając potrzeby inwestora zaprojektuje całą instalację. Wówczas dowiemy się, ile będzie kosztował nas cały montaż systemu wraz z potrzebny osprzętem, a specjalista ustali moc jednostki centralnej, która zadba o porządek naszych wnętrz. Sama instalacja rur PCV powinna odbyć się jeszcze przed wylaniem podłóg i tynkowaniem. Resztą zajmiemy się, gdy dom będzie już wykończony. Wówczas pozostaje nam tylko dobrać gniazdo do wystroju naszych pomieszczeń. Projektanci zadbali również o ten aspekt, gdyż w obecnej ofercie znajdują się gniazda plastikowe o różnych kolorach, ale również te wykańczane drewnem czy szkłem. Są jednym, niewielkim elementem całego systemu widocznym dla naszego oka.

41 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013
REKLAMA

42 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Jesteś słaby? Przegrasz ze sobą
Tomasz Więcławski
W Niemczu żyje prawdziwy ironman. Marzy mu się podium mistrzostw świata rozgrywanych na Hawajach. Syn-licealista już stawia pierwsze kroki w tej, niezwykle wymagającej, dyscyplinie sportu. Nie można z niej żyć, ale trudno żyć bez niej. Robert Stępniak przygodę ze sportem rozpoczynał od lekkiej atletyki. W szkole biegał na dystansie 400 metrów. Po skończeniu studiów zawiesił na chwilę buty na kołku. Do sportu go jednak ciągnęło. Zobaczył relację z zawodów triathlonowych w Eurosporcie i postanowił sam spróbować swoich sił w tej dyscyplinie sportu. - Najpierw musiałem sprawdzić, czy dam radę i zorganizowałem zawody sam dla siebie nad Zalewem Koronowskim - mówi Robert Stępniak. – Potem przyszły pierwsze starty w imprezach oficjalnych. Można powiedzieć, że moja przygoda z triathlonem zaczęła się w 1996 roku i trwa po dziś dzień. Zawody triathlonowe są niezwykle wymagające. Śmiałek, który mierzy się z tą konkurencją, musi być niezwykle wszechstronny. Trzeba dobrze pływać, jeździć na rowerze i mieć wytrzymałość biegową. Dystans olimpijski to 1,5 kilometra w wodzie, 40 kilometrów na rowerze i 10 000 metrów biegu. Nie wszystkim jednak to wystarcza. Część zawodników szuka większych wyzwań. - Jeżeli ktoś solidnie nie przyłoży się do treningu, nie ma najmniejszych szans na ukończenie zawodów ironman – mówi triathlonista z Niemcza. – Można

SPORT

Triathlon jest w Polsce coraz popularniejszy. Trzeba wiele hartu ducha, by wygrać z własnymi słabościami na wielokilometrowej trasie

sobie jedynie w takim przypadku zrobić krzywdę. Dystans ten jest niezwykle wymagający. Mistrzostwa świata ironman odbywają się w jednym miejscu na świecie od 35 lat. Wyspa Big Island na Hawajach to mekka amatorów tej dyscypliny. W tych zawodach startują jedynie najlepsi. Nie ma mowy o przypadku, bo potrzeba ogromnej siły fizycznej i psychicznej by przepłynąć na otwartym akwenie 3,8 km, przejechać na rowerze 180 km i przebiec dystans maratoński. - Gdy ktoś mnie pyta, jak można innego człowieka zarazić pasją do tego sportu, to odpowiadam, że nie można – mówi Robert Stępniak. – Jeżeli ktoś raz spróbuje, to sam zrozumie. To magia, swoisty rodzaj religii.

Jeżeli w to wejdziesz, przepadłeś na amen. Nie ma odwrotu. Zawodnikowi z Niemcza udało się w 2009 roku pokonać ten morderczy dystans w 9 godzin 1 minutę i 55 sekund. Taki czas osiągnął na zawodach w Zurychu. Najlepsi na świecie potrafią to zrobić o niespełna godzinę szybciej. Nie chodzi tu jednak przede wszystkim o wynik. - Zdarzało mi się walczyć o bardzo dobre miejsca w poważnych zawodach – opowiada Stępniak. – Nie powiem, że nie jest przyjemnym ścigać się z niezwykle zaprawionymi w boju zawodnikami. Wszystko jednak rozgrywa się w głowie. Jak jesteś słaby, to przegrasz. Nie z innymi, a z sobą. W Niemczech udawało się

naszemu krajanowi zwyciężać w zawodach ironmanów. Na mistrzostwach świata na Hawajach miejsca nie były topowe, ale przejście kwalifikacji do tych zawodów jest nie lada wyzwaniem. W ubiegłym roku mieszkaniec Niemcza postawił sobie za cel dostanie się do zawodów na długim dystansie i rywalizacji o połowę krótszej. Udało mu się zrealizować oba marzenia. - Jestem sportowcem spełnionym, ale chciałbym spróbować stanąć na podium na Big Island w swojej kategorii wiekowej – wskazuje triathlonista. – Jestem w stanie tego dokonać. W tym roku Robert Stępniak kończy 45 lat. Jego syn połknął bakcyla. Nie może jeszcze startować w zawodach na najdłuższym dystansie, bo ma dopiero

18 lat. Przygotowuje się właśnie do startu w zawodach na olimpijskiej trasie. Dumny ojciec marzy, że jego pupil będzie odnosił ogromne sukcesy w tej, jakże męskiej, konkurencji. W Borównie w gminie Dobrcz od 2008 roku organizowane są zawody ironmanów. Tegoroczna edycja, która odbędzie się 1 września, będzie już szóstą imprezą cyklu. Pomysłodawcą imprezy jest oczywiście Robert Stępniak, który realizuje ją z towarzystwem sportowym „Tri-Sport”. - Zaczynaliśmy od kilkudziesięciu uczestników – mówi z dumą w głosie. – W tym roku musimy ograniczyć liczbę startujących do 800 ze względów logistycznych. Polska pokochała triathlon.

Gole na wyjeździe liczą się podwójnie
Mustang Ostaszewo walczy o „okręgówkę”. Na półmetku zmagań jest o bramkę lepszy od drużyny z Laskowic
Mecze barażowe rządzą się swoimi prawami. Zawodnicy mają dwa razy po 90 minut, żeby udowodnić swoją wyższość nad przeciwnikiem. Drużyna z gminy Łysomice rywalizuje o awans do klasy okręgowej z Torem Laskowice. Pierwszy mecz Mustang zagrał na boisku rywala w sobotę 22 czerwca. O wadze spotkania nikogo nie trzeba było przekonywać. Zawodnicy okazali się odporni na stres. Odpowiednią motywację było widać od pierwszych minut. Miejscowi stworzyli sobie najlepszą sytuację w meczu ok. 20 minuty po wrzucie piłki z autu. Napastnik Toru znalazł się sam przed bramkarzem Mustanga - Robertem Frankowskim. Golkiper wykazał się jednak dużymi umiejętnościami i zapobiegł utracie bramki. Szybko okazało się, że stara piłkarska zasada, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, sprawdza się bez względu na poziom rozgrywek. Decydującą o wyniku bramkę strzelił w 35. minucie meczu Marcin Górski. Przy akcji bramowej świetnym podaniem popisał się Bartosz Piasecki. W drugiej połowie kibice oglądali grę według przewidywalnego scenariusza. Gospodarze próbowali grać atakiem pozycyjnym, a Mustang groźnie kontrował. - Szkoda, że nie udało się wykorzystać którejś z szans w drugiej połowie – mówi Michał Kożuchowski, trener Mustanga. – W rewanżu moglibyśmy grać spokojnie. A tak wynik jest nadal sprawą otwartą i musimy podejść do meczu niezwykle skoncentrowani. Na podkreślenie zasługuje powrót po kontuzji do pierwszego składu Masato Hahashiego, który rozegrał w Laskowicach bardzo dobre zawody. Rewanż odbędzie się 29 czerwca o godzinie 12.00 na boisku przy ul. Armii Ludowej w Toruniu. Wszystkich sympatyków futbolu serdecznie zapraszamy. Mecz ten zadecyduje o tym, w jakiej klasie rozgrywkowej za rok wystąpi ostaszewski Mustang. W Laskowicach drużyna Mustanga zagrała w składzie: R. Frankowski – M. Hayashi, P. Figielski, P. Olszewski, T. Belzyt, M. Górski (R. Świontek), T. Weber, B. Piasecki, J. Falkowski (M. Dawiec), J. Klarkowski (M. Ciesielski), M. Niejadlik

Fot. Nadesłane

43 POZA TORUŃ, 28 czerwca 2013

Czarna owca na starość siwieje
Zacznijmy od dużego kalibru. Toruń czy Bydgoszcz? Nadal mieszkam w Bydgoszczy. I pamiętam stadion na Broniewskiego. Ale to jest już historia, o której nie mogę powiedzieć nic więcej, bo jeździłem tam wiele lat temu. Trudno jest cofać się pamięcią. Chociaż mam jedno wspomnienie: stadion na Broniewskiego był zawsze pełen kibiców. Z kolei Toruń to bardzo ładne miasto. A Motoarena to wspaniały stadion. Tor, na którym jeżdżę, jest naprawdę udany. No to inaczej: Polonia Bydgoszcz czy Unibax Toruń? Jeżdżę po stadionach w całym kraju i wygrywam dla Polski, ale reprezentuje również barwy Unibaxu. Kibice coraz bardziej rozumieją, że jeżdżę dla Torunia. Pomagają w momentach kryzysowych, wtedy kiedy na torze nam nie idzie. I za to im dziękuję. Sam konflikt kibiców z Torunia i Bydgoszczy nie jest już również taki jak kiedyś. Trzeba pamiętać przy tym, że to co było kiedyś, to już nie wróci. Dzisiaj trzeba iść do przodu. Za rozwojem, za myślą, za tym co się dzieje. Nie można się cofać. Mamy dziś piękne stadiony i żużel staje się naszym sportem narodowym. Motocykl dla żużlowca to największy skarb. Pamięta pan swój pierwszy pojazd? Tego nie da się zapomnieć. To był taki motorek w wersji mini. Miałem wtedy pięć lat. Potem przyszedł czas na większy, jeszcze większy. No i największy… Podobno jak kłócił się pan z pojawiły się dopiero teraz. Wierzę, że wszystko to, co zaczniemy organizować jako naród, będzie miało bardzo duży wymiar i sens. Zresztą takie zasady powinny zostać wprowadzone dawno temu. Jakie cele stawia sobie Tomasz Gollob? Proste: jeździć, zdobywać jak najwięcej punktów dla toruńskiej drużyny i wyrywać wszystko, co się da indywidualnie. No i zawsze dojechać do mety. Andrzej Huszcza skończył karierę w wieku 50 lat. Myśli Pan o takim wyczynie? Zdecydowanie nie. Staram się myśleć o swoich rekordach. Nie sądzę, żebym jeździł tyle lat co Huszcza, choć nigdy nie wiadomo jak potoczy się życie.

SPORT

Skąd wziął się żużel w życiu Tomasza Golloba? Były mistrz świata mieszka w Bydgoszczy. Jeździ dla Torunia. O tym, jak na motocykl podrywa kibiców, a także o wyśnionych zwycięstwach mówi Monice Olender i Marcinowi Lewickiemu
Można powiedzieć, że „czarna owca na starość siwieje”? Myślę, że teraz rozwaga nie pozwala mi wygrywać za wszelką cenę. Muszę jeździć i walczyć w taki sposób, aby nikomu nic się nie stało. A gdzie pana wizerunek twardziela? Odszedł wraz z wypadkiem awionetki? Wypadek awionetki bardzo na mnie wpłynął. Uspokoiłem się. Wszystko bardzo bolało. Ale to już historia i nie ma sensu do niej wracać. To teraz najważniejsze: poderwał pan kiedyś kogoś na motocykl? Żadnej kobiety. Nie musiałem stosować takich chwytów. Prawda jest taka, że dziewczyny były, są i będą. A na motocykl to można poderwać jedynie kibiców.

bratem podczas treningu, to ojciec kazał wam wykręcać świece w motorze i stopki do zmiany biegów, żebyście pchali maszyny… Dokładnie tak było. Musieliśmy słuchać ojca. Nie mogliśmy rozmawiać, tym bardziej się kłócić. Najważniejsza była praca. Dzisiaj myślę, że takie metody wychowawcze to rzecz całkiem normalna. Później chodził pan do szkoły pływackiej. Trenował pan też łyżwiarstwo figurowe, grał w hokeja, siatkówkę, koszykówkę, tenisa. Jeździł pan również na nartach. Skąd ten żużel? To prawda, że całe moje życie jest podporządkowane sportowi. Myślę, że gdybym nie postawił wszystkiego na żużel, to też uprawiałbym jakiś sport. Bo on jest dla mnie najważniejszy. I tak naprawdę w każdej postaci mi odpowiada. Potrafi pan wyśnić sobie zwy-

cięstwo. Jak to było z mistrzostwem świata trzy lata temu? Muszę przyznać, że strasznie mi zależy, żeby wygrywać. A jak już mi się przyśni zwycięstwo, to wtedy jest to szczególne szczęście. Tytuł mistrza szybko nie przyszedł. Czekałem i marzyłem o nim. Wiedziałem też, że jak będę naprawdę ciężko pracował, to ten tytuł w końcu wpadnie w moje ręce. Dzisiaj nie ma wątpliwości, że polski żużel to Tomasz Gollob. Pana nazwisko jest ciągle gorące. Ale w samym żużlu zaszły istotne zmiany regulaminowe, pojawiła się szansa na nowe zawody takie jak żużlowe Mistrzostwa Europy. Co pan o nich sądzi? Pozytywnie patrzę na wszystkie zmiany w żużlu, które doprowadzą do rozwoju tego sportu. Takie zawody jak Speedway Best Pairs transmitowano na całym świecie i żałuję, że

Z PASJI DO INNOWACJI

KOMPUTERY

LAPTOPY

KONSOLE

TABLETY

SERWIS

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful