P. 1
P.P. Jerszow_Konik Garbusek

P.P. Jerszow_Konik Garbusek

|Views: 684|Likes:

More info:

Published by: Jacek Walczyński on Jul 03, 2013
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

04/08/2015

pdf

text

original

Indeks: 00132/2013/07

Opracowanie edytorskie: Jawa48©

na podstawie egzemplarza ze zbiorów prywatnych Tylko do użytku wewnętrznego i osobistego bez prawa przedruku i publikacji tak w części jak i w całości. Lipiec 2013

Prawa autorskie
należą do autora, autorów tłumaczenia i ilustracji, Instytutu Wydawniczego PAX, ich spadkobierców oraz innych osób fizycznych i prawnych mających lub roszczących sobie takie prawa.
Materiały wykorzystane w opracowaniu, stanowią źródło danych o naszej kulturze i historii, stanowią własność publiczną, a ich rozpowszechnianie służy dobru ogólnemu .

Wykorzystywanie tylko do użytku osobistego, tak jak czyta się książkę wypożyczoną z biblioteki, od sąsiada, znajomego czy przyjaciela. Wykorzystywanie w celach handlowych, komercyjnych, modyfikowanie, przedruk i tym podobne bez zgody autora edycji zabronione. Niniejsze opracowanie służy wyłącznie popularyzacji tej książki i przypomnienia zapomnianych pozycji literatury z lat szkolnych.

PIOTR PAWŁOWICZ JERSZOW

KONIK GARBUSEK
(Кониoк Горбунок)
Ilustrował: JAN MARCIN SZANCER

Z języka rosyjskiego przełożył: IGOR SIKIRYCKI

Instytut Wydawniczy

„NASZA KSIĘGARNIA”
Warszawa 1969

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

SPIS TREŚCI
CZĘŚĆ PIERWSZA

OPOWIEM WAM BAJKĘ

str. 8

CZĘŚĆ DRUGA

W BAJCE CZAS SIĘ SZYBKO ZMIENIA, WOLNIEJ BIEGNĄ WYDARZENIA str. 47

CZĘŚĆ TRZECIA

DŁUGO KOPAŁ MAKAR POLA I OGRODY A TERAZ SPRAWUJE URZĄD WOJEWODY str. 97

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

7

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

CZĘŚĆ PIERWSZA

OPOWIEM WAM BAJKĘ

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

8

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Hen, daleko, za górami, Za lasami, za morzami, Może jeszcze dalej gdzieś — Była sobie pewna wieś. W tej to wsi, tuż przy parowie, Żyli z ojcem trzej synowie: Dwaj rozsądni, a najmłodszy Głupi był i plótł trzy po trzy. Gdy kończyli zbiór pszenicy, Zaraz wieźli do stolicy, Bo stolica w owe dni Była blisko od tej wsi.
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

9

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Tam pszenicę sprzedawali, Grosz do grosza dokładali I nabiwszy sakwę złotem Wybierali się z powrotem.

Wiele czasu uleciało, Aż nieszczęście ich spotkało. Już do żniw ostrzyli kosy — A tu ktoś podeptał kłosy. Dotąd ludzie z owej wioski Nie doznali takiej troski. Więc sąsiadów jęli pytać, Jak by tu złodzieja schwytać. Rzekł im jeden z gospodarzy, Że należy stać na straży I pilnować pól dokładnie, Wtedy złodziej w ręce wpadnie.

Jeszcze słońce się nie skryło, Gdy najstarszy brat, Daniło, Niosąc widły wraz z toporem, Stanął w polu tuż pod borem.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

10

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Noc nadeszła chmurą czarną I Daniłę strach ogarnął. Więc się ukrył w stogu siana I przeleżał w nim do rana. Świt rozjaśnił błękit nieba; Strażnik z siana się wygrzebał, Wodą oblał się przy studni I do drzwi już pięścią dudni: „Cóż wy śpicie jak cietrzewie! Com ja przeżył, nikt z was nie wie... Całą noc padały deszcze, Zmokłem tak, jak nigdy jeszcze”. Bracia wnet mu otworzyli

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

11

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

I do izby wprowadzili. Potem rzekli: „Mów, Daniło, Co tam w nocy się zdarzyło?” Strażnik słowa nie uronił, Przed obrazem się pokłonił, Chrząknął, kichnął i tak rzekł: „Przez noc całą nie spał człek, Nic miłego — mówić szkoda, Taka była zła pogoda. Wyście deszczu tu nie czuli, A ja zmokłem do koszuli. Przykro było od początku... A poza tym to w porządku”. Stary ojciec tak powiada: „Tyś, Daniło, zuch nie lada. Jestem wdzięczny ci niezmiernie, Żeś mi, synu, służył wiernie, Żeś i pola dopilnował, I tak dzielnie się sprawował”.

Znowu słońce się zniżyło, Kiedy średni brat, Gawryło,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

12

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Niosąc widły wraz z toporem, Stanął w polu tuż pod borem. Noc nadeszła chmurą czarną I Gawryłę strach ogarnął. Ząb o ząb wciąż głośniej dzwoni – Strach Gawryłę z pola zgonił. Przybiegł do wsi zlany potem I przeczekał noc pod płotem. Zaświtało. Nadszedł ranek. Zuch Gawryło wszedł na ganek: „Hej, wy, śpiochy! Jeszcze śpicie? Kiedyż drzwi mi otworzycie? Mam tej długiej nocy dość, Zamroziło mnie na kość”. Bracia wnet mu otworzyli I do izby wprowadzili, Potem rzekli: „Mów, Gawryło, Co tam w nocy się zdarzyło?” Strażnik słowa nie uronił, Przed obrazem się pokłonił I zębami dzwoniąc rzekł: „Przez noc całą nie spał człek.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

13

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Nic miłego — mówić szkoda. Zamarzała nawet woda. A ja jednak wytrzymałem, Bo przez całą noc skakałem. Przykro było na początku... A poza tym to w porządku”. Stary ojciec tak powiada: „Tyś, Gawryło, zuch nie lada”.

Przyszła wreszcie, dnia trzeciego, Kolej syna najmłodszego,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

14

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

On tymczasem wlazł na piec I nie myśli pola strzec. Śpiewa tylko z całej siły: „Cudne oczy mojej miłej!” Brat najstarszy go pogania: „Czas już w drogę! Słyszysz, Wania?” Nie pomogły groźne słowa, Nie pomogła i namowa. Wtedy ojciec, po namyśle, Rzekł: „Ja Wanię w pole wyślę... Słuchaj, Wania mój kochany, Ja ci kupię malowanek! Bierzże przykład z braci obu, Dam ci grochu, dam ci bobu”.

Gdy mu ojciec bób obiecał, Wania zlazł natychmiast z pieca. Wziąwszy kurtkę, chleba pajdę, Rzekł: „Złodzieja wam odnajdę”

Noc. Już księżyc się wyłania. Polną ścieżką idzie Wania.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

15

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Spojrzał w prawo, spojrzał w lewo. Potem schował się za drzewo, Usiadł, zwrócił twarz do nieba i jął wcinać pajdę chleba. Mija północ. Czas ucieka, Wtem koń zarżał gdzieś z daleka... Strażnik zebrał wszystkie siły, Wstał i ujrzał grzbiet kobyły, Przecudownej, śnieżnobiałej, Jakiej oczy nie widziały,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

16

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Karbowana złota grzywa Aż do samej ziemi spływa. „Aha! Zacznie się igraszka, Przyłapałem złodziejaszka. Ej, dostanie ci się wnet, Kiedy skoczę ci na grzbiet! Poznasz, jak to u nas tańczą, Popamiętasz mnie, szarańczo!” Przekradając się w pszenicy, Ogon klaczy w dłonie chwycił, Po czym biegnąc za nią w ślad, Jednym susem na grzbiet wsiadł. Klacz dorodna, młoda, bystra, Gniewnym okiem wokół błyska, Głową kręci, gniewem pała I przed siebie mknie jak strzała. Pędzi kołem nad polami, Przelatuje nad rowami, Góry mija jednym skokiem, Staje dęba, skacze bokiem, Coraz bardziej rozgniewana Zrzucić z siebie chce Iwana.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

17

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

18

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Iwan zaś niegłupi był — Trzymał ogon z całych sił.

Kiedy wreszcie się zmęczyła, Ludzkim głosem przemówiła: „Nic, Iwanie, nie poradzę, Masz nade mną pełną władzę. Musisz mnie gdzieś dobrze schować I troskliwie pielęgnować. Tylko wiedz: o jednej porze Poprzez trzy poranne zorze Masz mnie puszczać na swobodę. Gdy wyrazisz swoją zgodę, Za to ja trzeciego dnia Dam ci piękne konie dwa — Takich jeszcze w świecie całym Ludzkie oczy nie widziały; Dam ci jeszcze i trzeciego, Tylko bardzo malutkiego. Chociaż będzie miał dwa garby, Nie oddawaj go za skarby. Jeśli chcesz, to konie sprzedaj,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

19

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Lecz garbuska za nic nie daj, Ni za pas, ani za czapkę, Ani też za słodką babkę. On w potrzebie zawsze, wszędzie Przyjacielem tobie będzie; W mroźną zimę cię ogrzeje, W lecie wskaże, skąd wiatr wieje; Chleba da, byś nie znał głodu, A jak zechcesz, nawet miodu. Ja zaś pójdę na swobodę, Wypróbować siły młode”.

„Dobrze” — myśli sobie Wania, A tymczasem ją pogania Prościuteńko do szałasu, Który stał na skraju lasu. Kiedy zamknął za nią drzwi, Ruszył raźnie do swej wsi. Idzie, idzie, piosnkę śpiewa: „Szedł młodzieniec z Kowalewa”. Noc minęła, nadszedł ranek, Kiedy Wania wszedł na ganek.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

20

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Do drzwi stukać tak zaczyna, Że aż strzecha się ugina. Stuka, puka, krzyczy, wali, Jakby cały dom się palił. Powstawali bracia w mig I ze strachu obaj w krzyk: „Któż to stuka do mieszkania?” „To ja, brat wasz, głupi Wania!” Przestraszeni, rozgniewani, Urągali bratu Wani, Potem drzwi mu otworzyli I do izby wprowadzili. „Czemu milczysz, mów, próżniaku!” Wania w łapciach i w kubraku Włazi na piec, w kącie siada I przygodę opowiada O tym, jak na straży było I co w polu się zdarzyło: „Gwiazdy całą noc liczyłem, Nawet oka nie zmrużyłem; Księżyc świecił jasnym blaskiem, Potem schował się za laskiem.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

21

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Nagle tuż koło mnie blisko Pojawiło się diablisko: Morda kota, oczy — szparki, A świecące jak latarki! No i zaczął diabeł pląsać, Z naszych kłosów ziarno strząsać. Nie znam się na takich żartach, Więc wskoczyłem na łeb czarta, A on, czując, co się święci, Chciał mi w biegu kark ukręcić. Ja niegłupi — mocniej jeszcze Pochwyciłem go jak w kleszcze. Szalał diabeł, wił się, wił, Wreszcie całkiem opadł z sił: »Puść mnie, Wania, nóg nie czuję. Ja ci za to obiecuję Przez rok dobrze się sprawować, Prawosławny lud szanować«. Słowom diabła uwierzyłem I na wolność go puściłem”. Umilkł Wania, ziewnął, mlasnął I na piecu nagle zasnął.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

22

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Bracia, chociaż rozgniewani, Słysząc tę opowieść Wani Tak się głośno śmiać zaczęli, Że sąsiedzi usłyszeli. Nawet ojciec siwobrody Łzy radości ścierał z brody, Chociaż nieraz sam powiadał: „Starcom śmiać się nie wypada”.

Dużo czasu czy też mało Od dni tamtych przeleciało — Osobiście o tej sprawie Nie słyszałem słowa prawie. Może minął rok lub więcej, Może tylko sześć miesięcy — Rzecz tę dzisiaj trudno zbadać... Lepiej dalej opowiadać.

Otóż kiedyś brat Daniło (Jakieś święto wtedy było), Mając dość wolnego czasu, Wszedł pijany do szałasu.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

23

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

I cóż widzi? — Urodziwe Dwa rumaki złotogrzywe I konika malutkiego, Do zabawki podobnego. Konik garby miał na grzbiecie, Uszy zaś najdłuższe w świecie. „Los mi sam wyjaśnić chciał, Po co Wania tutaj spał!” Tak Daniło rzekł w zachwycie I wytrzeźwiał całkowicie. Po tych słowach do wsi wpada I Gawryle opowiada: „Słuchaj, konie urodziwe, Dwa przepiękne, złotogrzywe, Takie jakich nie zna świat, Zdobył nasz ciemięga brat”. Chwilę obaj poradzili, Potem boso się rzucili Przez pokrzywy, przez ścierniska, Aby konie ujrzeć z bliska.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

24

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wywrócili się przy rowie (Każdy guza ma na głowie), Lecz nie tracąc chwili czasu Weszli razem do szałasu. Konie rżały i chrapały, Szmaragdowe oczy miały. Zakręcony w drobne sploty Spływał falą ogon złoty, Ich kopyta diamentowe, A perłami lśnią podkowy. Piękne konie — co tu gadać Car powinien ich dosiadać!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

25

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Bracia oczy wytrzeszczali, Mało zeza nie dostali. „Skąd te konie u głupiego? — Rzekł brat starszy do średniego. Już od dawna rzecz to znana, Że skarb trafia do bałwana. Stukaj głową — bardzo proszę — Czy wystukasz choć trzy grosze? Chcę ci rzec coś w tajemnicy: Pojedziemy do stolicy, Tam bojarom je sprzedamy, A pieniądze pochowamy. Za pieniążki, przecież wiesz, I zabawisz się, i zjesz. Z pełną sakwą wszystko kupi! No, a Wania, brat nasz głupi, Choćby wiele czasu strwonił, Nie odnajdzie swoich koni. Nie odnajdzie, w to nam graj, Więc na zgodę rękę daj!” Mknie godzina za godziną, Dni za dniami prędko płyną,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

26

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Ale braciom czas się dłuży, Bo wciąż myślą o podróży. Już niedziela za dni parę, Więc szykują się z towarem, By w stolicy na przystani Porozmawiać z mieszczuchami, Spotkać kupca niemieckiego I usłyszeć coś nowego. Więc się najpierw pomodlili, Potem ojcu pokłonili, Wzięli konie po kryjomu I cichaczem wyszli z domu.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

27

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Zaszło słońce w leśnej głuszy, Gdy na nocleg Wania ruszył; Idzie z kromką poprzez wieś I wesołą nuci pieśń. Wreszcie wziąwszy się pod boki Niby w tańcu stawia kroki I w podskokach, lekkim krokiem, Do szałasu wchodzi bokiem.

Wiele tutaj się zmieniło — Koni dawno już nie było; Został tylko garbus mały. ,,A gdzież tamte się podziały?” Konik stuka kopytkami, Rusza głową i uszami, Jakby chciał rzec: „Wytłumaczę”, Ale Wania ciągle płacze: Ach, wy konie buro siwe, Dobre konie złotogrzywe! Za was dałbym cały świat! Cóż za diabeł mi was skradł?

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

28

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Ach, wy konie urodziwe, Dobre konie złotogrzywe!”

Konik zarżał na te słowa I pocieszyć go spróbował: „Strata twa jest wielką stratą, Lecz znajdziemy radę na to. Wiem, na szczęście, kto to zbroił — To rodzeni bracia twoi. Rozpacz nic ci nie pomoże... Patrz, już wstaje świt na dworze. Siadaj prędko na mój grzbiet, Odnajdziemy zgubę wnet; Choć niewielki jestem wzrostem, Lecz najszybszym koniom sprostam, Kiedy pomknę poprzez miedze, Nawet diabła wnet wyprzedzę”.

Tu koń kładzie się na ziemię; Wania wsuwa nogę w strzemię, Mocno chwyta długie uszy, Pokrzykując, by już ruszył.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

29

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

A Garbusek z dumną miną Wstał, na zgodę główką skinął, Wstrząsnął grzywką, zarżał śmiało I poleciał naprzód strzałą; Tylko w drodze pod nogami, Pył zakłębił się chmurami. Mknąc na przełaj, w jednej chwili Złodziejaszków dopędzili.

Braciszkowie oniemieli, Posmutnieli, zbaranieli. Chcieliby pod ziemię wpaść.
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

30

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wania krzyknął: „Nie wstyd kraść?! Przewyższacie mnie mądrością, Ale ja was uczciwością. Skąd to macie moje konie?”

Na to starszy rzekł w obronie: „Bez wątpienia wina nasza, Za co bardzo cię przepraszam, Lecz przynajmniej współczuć chciej Naszej wspólnej doli złej. Ciężka praca nas obarcza, Ledwie z niej na chleb wystarcza... A podatki, a pańszczyzna? Trudno wyżyć — każdy przyzna. Tak nam wszystko dokuczyło, Że przez całą noc z Gawryłą Naradzaliśmy się skrycie, Jak by zmienić ciężkie życie. I w wyniku tej rozmowy Wpadliśmy na pomysł nowy, Że się skończy wspólna bieda, Gdy się twoje konie sprzeda.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

31

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Tobie za to na jarmarku Chcemy kupić moc podarków: Piękną czapkę z dzwoneczkami I buciki z podkówkami... A w dodatku — że tak powiem — Coraz gorzej z ojca zdrowiem. Mądry jesteś — co tu kryć — Przecież jakoś trzeba żyć!” Wania na to rzekł: „Ruszajcie! Chcecie sprzedać, to sprzedajcie Złotogrzywe konie dwa, Ale z wami jadę ja!” Bracia trochę się boczyli, Lecz chcąc nie chcąc się zgodzili.

Mrok już zapadł dookoła, Gdy najstarszy brat zawołał: „Przez noc tutaj odpoczniemy, Rano dalej pojedziemy! Niech i konie na uwięzi Spoczną sobie wśród gałęzi”. Zeszli z wozu i po chwili

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

32

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Kosz z jedzeniem opróżnili, Po czym, trochę podchmieleni, Położyli się na ziemi.

Wtem Daniło zauważył, Że się w lesie ogień żarzy. Na Gawryłę spojrzał bokiem, Mrugnął chytrze lewym okiem, Wskazał płomyk, drżący w dali, Chrząknął, po czym jął się żalić: „Straszna wkoło nas ciemnica, Nie ma gwiazd ani księżyca, Gdyby wyjrzał choć na chwilę, Byłoby nam trochę milej. A tak, drzemiąc przy tym drzewie, Wyglądamy jak cietrzewie... Lecz czekajcie...W tamtej stronie Chyba jakiś ogień płonie... Tak, na pewno!... Nawet blisko!... Oj, potrzebne nam ognisko! Byłoby to wprost cudownie! Słuchaj, Wania, przynieś głownię!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

33

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Nie znalazłem w swych kieszeniach Ni krzesiwa, ni krzemienia”.

Mówiąc myśli brat Daniło: „Żeby cię tam udusiło!” A Gawryło podpowiada: „Bardzo dobrze się układa! Spotka zbójców na polanie — Śladu po nim nie zostanie!”

Dość namowy głuptasowi, Na Garbusku się sadowi, W bok piętami go uderza I do ognia prosto zmierza. Coraz jaśniej światło płonie, Coraz prędzej biegnie konik. Wreszcie wpada na polanę, A tam — dziwy niesłychane. Nie ma ognia, dym nie leci, A polana cała świeci. Wania nie rzekł ani słowa, Jakby go ktoś zaczarował.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

34

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

35

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wreszcie krzyknął: ,,Co się dzieje? Niby ogień, a nie grzeje. Świeci cudnie i nie gaśnie!” Konik rzekł: ,,Ja ci wyjaśnię, Dziwić tak się nie należy, Tu Żar-ptaka pióro leży. Lecz posłuchaj rady szczerej — Pióra tego nie zabieraj. Zostaw, zostaw pióro w lesie, Bo nieszczęście ci przyniesie”. Na to Wania: „Mów, co chcesz, Ja mam własny rozum też!” Podniósł pióro, w czapkę schował I z powrotem pocwałował. Ledwie wrócił, z konia zsiada I tak braciom opowiada: „Gdy na miejsce przyjechałem, Opalony pień ujrzałem, Jeszcze się troszeczkę tlił, Więc dmuchnąłem z całych sił. Choć dmuchnąłem raz po raz, W końcu ogień jednak zgasł!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

36

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Bracia całą noc nie spali, Wciąż się z Wani naśmiewali. On zaś legł na wiązce siana. I spał mocno aż do rana.

Gdy przybyli do stolicy, Wnet znaleźli się w dzielnicy, Gdzie jarmarcznych pełno kramów, Sklepów, budek i straganów.

W tym to mieście zwyczaj powstał, Że dopóki sam starosta Nie pojawi się na dworze, Nikt sprzedawać nic nie może. Jedzie! Jedzie! Już jest blisko, Zbliża się na targowisko. Jedzie dumny w wielkiej czapie, Stu strażników za nim człapie. Herold pośród nich brodaty, Długonosy i wąsaty, Z trąby złotej głos dobywa I do dzieła kupców wzywa:

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

37

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

„Kupcy! Sklepy otwierajcie I towary rozkładajcie! A dozorcy niechaj siedzą, Niech uważnie wszystko śledzą, Żeby nikt z tutejszych ludzi Oszukaństwem rąk nie zbrudził”. Kupcy sklepy otwierają, Kupujących zapraszają: „Hej, prosimy zacnych panów Do nas, do nas, do straganów!
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

38

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

To nie żadne czary-mary, Lecz przeróżne są towary!”

A tymczasem pan starosta Chciał do koni się przedostać. W prawo, w lewo patrzy dumnie Konie lud otacza tłumnie. Ciżba wielka dookoła Rozgadana i wesoła. Śmiech starostę zaciekawił, Więc strażników swych wyprawił, Aby gawiedź w jednej chwili Biczyskami rozpędzili. „Hej, motłochu bosonogi, Na bok z drogi! Na bok z drogi”! — Straż przyboczna groźnie krzyczy I co chwila strzela z biczy. Tłum staroście się pokłonił I przepuścił go do koni.

Stoją konie większe, mniejsze, A wśród nich dwa najpiękniejsze.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

39

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Konie młode, konie wrone, Lśnią się grzywy zaplecione, Karbowany w drobne sploty Spływa falą ogon złoty... Stał starosta, zerkał, sapał, Wreszcie w głowę się podrapał. „Dużo koni już widziałem. Ale te są niebywałe!” Straż się nisko pokłoniła, Mądrość pana pochwaliła. On tymczasem rzekł do straży: „Niechaj nikt się nie odważy Kupić koni tych wspaniałych, Jeśli chce być zdrów i cały! Mam ja pomysł znakomity: Pozostawiam tu część świty, Sam zaś jadę ku dworowi, Sprawozdanie zdać carowi”.

Wkrótce potem nasz starosta Do pałacu się przedostał. „Przebacz, panie mój! — powiada

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

40

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

I na ziemię plackiem pada. — Ważne niosę ci nowiny, Więc mi głowy nie ucinaj!” Car rzekł na to: „Szkoda słów, Jak chcesz mówić — zwięźle mów”. „Powiem wszystko szczegółowo: Wiesz, że służę ci wzorowo; Służę nocą, służę dniem, Z poświęceniem...”— Wiem, wiem, wiem. „Otóż dziś ze swym oddziałem Wprost na jarmark pojechałem. Słyszę hałas, krzyk i szum, Patrzę, stoi wielki tłum. Nie chcąc darmo czasu trwonić Nakazałem go rozgonić. Jak kazałem — tak się stało. Wtem rzecz widzę niebywałą: Stoją konie, większe, mniejsze, A wśród nich dwa najpiękniejsze. Konie młode, konie wrone, Lśnią się grzywy zaplecione. Karbowany w drobne sploty

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

41

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Spływa falą ogon złoty, Ich kopyta diamentowe, A perłami lśnią podkowy”.

Car nie może już usiedzieć. „Bardzo dobrze o tym wiedzieć. Lepiej by zaś jeszcze było, Gdyby konie się kupiło. Hej, szykujcie mi karocę!” I karoca już turkoce. Za nią strzelców jedzie wielu.

Oto orszak już u celu. Tłum się przed nim nisko skłonił, A car zmierza wprost do koni. Spojrzał na nie i oniemiał — Grzmią okrzyki, pozdrowienia — On nie zważa, zwalnia kroku, Patrzy z przodu, patrzy z boku, Klepie dłonią kształtne grzbiety, Bada długo ich zalety, Po czym gładzi kręte sploty

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

42

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Karbowanej grzywy złotej. Napatrzywszy się do syta, Niecierpliwych dworzan pyta: „Gdzie właściciel!? Mówcie żwawo! Kto ma do tych koni prawo?” Wania wziąwszy się pod boki Wyszedł z tłumu dumnym krokiem. „Mości carze, tutaj stoję,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

43

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

A te konie to są moje”. Car rzekł: „Mówmy więc o cenie! Czy je sprzedasz?” — „Nie, zamienię „Co byś w zamian chciał odebrać?” „Dwakroć po pięć czapek srebra”. „Czyli dziesięć muszę stracić? Ano, zgoda. Hej, wypłacić!” Już do stajni orszak ruszył.

Idą konie wśród koniuszych, Doświadczonych i dorodnych, W pięknych strojach, strojach modnych. Pstrzą się pasy kolorowe, Świszczą bicze safianowe. Do rozstajnych doszli dróg — Tu ich konie zbiły z nóg. Pozrywały uzdy złote I na jarmark mkną z powrotem.

Wtedy car rzekł do Iwana: „Rzecz doprawdy niesłychana. Nikt uporać się nie może

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

44

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Z rumakami na mym dworze Odtąd będziesz miał robotę, Będziesz nosił stroje złote I od dzisiaj ci oddaję Zarząd moich dworskich stajen. Spełnię to, co obiecuję. No więc zgoda?” — „Popróbuję! Nawet wielką mam ochotę Nosić piękne stroje złote, A w dodatku car mi daje Zarząd wszystkich swoich stajen. Istny cud! Zrobione. Któż by Nie chciał przyjąć takiej służby? Będę, carze, wiernym sługą, Lecz mi pozwól sypiać długo, Bo jak nie, to bywaj zdrów!”.

Rzekł do koni parę słów I zdejmując rękawicę Poszedł z nimi przez ulicę. Popłynęła pieśń głuptasa — Konie w tańcu jęły hasać,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

45

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

A Garbusek obok Wani Tańczył dziarsko z przysiadami. Ludzie wokół oniemieli.

Bracia zaś pieniądze wzięli, Za cholewy je schowali I do domu pojechali. W domu srebro podzielili, W jednym dniu się ożenili I przez długie, długie lata Wspominali Wanię brata.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

46

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

CZĘŚĆ DRUGA

W BAJCE TREŚĆ SIĘ SZYBKO ZMIENIA WOLNIEJ BIEGNĄ WYDARZENIA

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

47

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Posłuchajcie, chrześcijanie, Co się z Wanią dalej stanie. Chociaż rzecz nie była prosta — Na carowy dwór się dostał. Jest koniuszym. Choć dni płyną, Nie zatęsknił za rodziną, Ni za wioską, ni za chatą, Jak by nie miał czasu na to. Zresztą, cóż mu po rodzinie? Wania ma tu pełne skrzynie Pięknych ubrań. Zaś bucików Jeszcze więcej — wprost bez liku!
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

48

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Jada, sypia znakomicie, Istna rozkosz takie życie!

Po miesiącu — los tak zdarzył — Stary ochmistrz zauważył... podam tu ze swojej strony: Ochmistrz ten był przełożonym Służby cara przez lat parę, Z pochodzenia zaś bojarem. Co dzień myślał już od rana, jak by pozbyć się Iwana. Może nawet wisieć będę, precz wykurzę stąd przybłędę” — mawiał często po cichutku, śledził stajnię, lecz bez skutku. Kryjąc podstęp sam się starał postępować jak niezdara, by rzec Wani w pewnym czasie: precz ze dworu, ty brudasie!”

Po miesiącu — los tak zdarzył — stary ochmistrz zauważył,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

49

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Że choć Wania w dzień czas trwoni I nie czyści swoich koni, Oba konie złotogrzywe Są niezwykle urodziwe; czyste, dobrze nakarmione, Grzywy mają zaplecione, Grzywki spięte w pięknych lokach, Sierść — jak jedwab lśni po bokach, W żłobach siano smaczne leży I w korycie pokarm świeży. A w poidłach, tuż pod spodem, pełno słodkiej wody z miodem.

Ochmistrz myśli: „Czekaj, ach, ty! Widać z piekłem masz konszachty. Pewnie jakiś skrzat cierpliwy Pozaplatał koniom grzywy. Już ja, bratku, cię nakryję, Sznur ukręcę na twą szyję. Mam już cały pomysł w głowie — Car się wielu rzeczy dowie. Wkrótce już mu udowodnię

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

50

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Koniuszego ciężkie zbrodnie. Z tego jasno wszak wynika, Żeś jest sługą czarownika!”

Gdy zmierzch zapadł ponad krajem, Ochmistrz — były rządca stajen — Niedaleko koni obu Skrył się w jednym z większych żłobów.

Północ. Ochmistrz zaś rad nierad Czeka — strach mu dech zapiera. Na wpół żywy w owsie siedzi I przez szparkę stajnię śledzi. Czeka, czeka osowiały, Wtem... drzwi głucho zaskrzypiały, Jeden z koni się poruszył I do stajni wszedł koniuszy. Na zasuwkę drzwi zamyka, Kładzie czapkę do cebrzyka I wyjmuje uśmiechnięty W trzy gałganki zawinięty

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

51

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wielki skarb na czasy owe — Piękne pióro Żar-ptakowe. W całej stajni widno, jasno — Ochmistrz może by i wrzasnął, Lecz ze strachu zadrżał cały, Aż się ziarna posypały. A tymczasem gość nie zwleka; Włożył pióro do sąsieka I z uciechy klaszcząc w dłonie, Zaczął czyścić oba konie. Plecie grzywy, piosnki śpiewa, Niczego się nie spodziewa. Ochmistrz zaś, ukryty w żłobie, W strachu nie wie, co ma robić, Przez powieki przymrużone Patrzy z lękiem w Wani stronę. „Ach, tak! — wreszcie zamamrotał. Źle się skończy ta robota. Car się jutro wreszcie dowie, Co ukrywasz w głupiej głowie. Doczekamy tylko świtu I nie wrócisz więcej ty tu!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

52

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wania nic się nie spodziewa, Plecie grzywy, piosnki śpiewa, Chwali koni swych urodę, Do poideł wlewa wodę, Sypie w żłoby ziarno świeże I do koni znów się bierze. Wreszcie ziewnął, pióro schował, Wiązkę siana przygotował I legł na niej obok koni Kryjąc czapkę tuż przy skroni.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

53

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Świt rozjaśnił błękit nieba, Ochmistrz z owsa się wygrzebał, Słyszy — Wania mocno chrapie. „Czekaj, bratku, tu cię złapię!” Po cichutku się zakrada Wprost do czapki. Rękę wkłada, Chwyta pióro wielce rad I po piórze zginął ślad.

Ledwie car otworzył oczy, Już ku niemu ochmistrz kroczy. O podłogę stuknął głową I rzekł: „Panie pozwól słowo! Ważne niosę ci nowiny, Więc mi głowy nie ucinaj! Zanim każesz mnie wychłostać, Pozwól chwilkę z tobą zostać”. „Zgoda, słucham twoich słów, Tylko szczerą prawdę mów. Znasz mnie przecież wiele lat — Mam na kłamców tęgi bat”. Ochmistrz zebrał wszystkie siły

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

54

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

I zawołał: „Carze miły! Wierz mym słowom, bardzo proszę Pod przysięgą ci donoszę: Każdy o tym wie, że Iwan Przed twym okiem coś ukrywa. To nie żadne skarby złudne, Lecz Żar-ptaka pióro cudne...” „Pióro cudne?... O, przeklęty! Nie pomogą mu wykręty.
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

55

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Skradł je, chociaż był bogaty... Weźmie za to tęgie baty!...” Na to ochmistrz: „Miły panie, Wiem coś jeszcze o Iwanie! Iwan chwali się wśród ludzi, Co zgorszenie wielkie budzi, Że dostarczy ci Żar-ptaka, Jeśli twoja wola taka”. Tu się ochmistrz nisko skłonił I carowi dał na dłoni Niebywałe w swojej krasie Pióro — istny cud — Żar-ptasie.

Car oglądał je w podziwie, Śmiał się, gładził ręką tkliwie, Gryzł koniuszek, smak próbował, Do szkatułki wreszcie schował I zawołał: „Hej, dworzanie, Niech przede mną Iwan stanie!”

Zawezwany wprost od koni, Wania się przed carem skłonił

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

56

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

I zapytał w tejże chwili: „Po coście mnie obudzili?” Car przymrużył oko lewe I powstając z wielkim gniewem, Krzyknął: „Milczeć! Nic nie gadać! Masz mi tylko odpowiadać. Doszło do nas, że bezprawnie, Uszczuplając skarb nasz jawnie, Tyś Żar-ptaka pióro jasne Ukrył jakby swoje własne. Carem jestem — nie bojarem! Biada, jeśliś przebrał miarę!” Wania zmieszał się troszeczkę, Lecz do cara rzekł: „Chwileczkę! Skąd się o tym dowiedziałeś? Czapki mej nie oglądałeś! Tyś nie prorok. Bez wątpienia Możesz wsadzić do więzienia, Możesz kazać mnie wychłostać, Lecz skąd mam to pióro dostać?” „Lepiej ze mną się nie drażnij!...” „Mówię przecież najwyraźniej:

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

57

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

To są plotki niebywałe, Bo ja pióra nie widziałem!” Tu car zerwał się z posłania, Wziął szkatułkę, krzycząc: „Wania! Upór nic ci nie pomoże, Gdy szkatułkę tę otworzę. Już otwarta — popatrz teraz! No!... I po cóż się wypierasz?”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

58

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Drżąc jak listek podczas burzy, Wania spojrzał — brwi nachmurzył. Czapka z rąk mu wyleciała... „Cóż, nauczka się przydała? — Car zawołał. — Chyba dość ci?” „Panie, błagam cię, litości! Chciej wybaczyć, nie czyń krzywdy, Nie okłamię cię już nigdy!” — Krzyknął Wania w wielkiej trwodze I legł plackiem na podłodze. „Kara na ten raz cię minie. Zapomnimy o twej winie — Car przemówił — lecz, mój drogi, Wiedz, że w gniewie bywam srogi I wystarczy jedno słowo, By się człek pożegnał z głową! A mam jeszcze sprawę drobną: Przechwalałeś się podobno. Że dostarczysz mi Żar-ptaka, Jeśli moja wola taka. Różne ponoć znasz sposoby, Więc postaraj się go zdobyć”.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

59

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wania zerwał się z podłogi: „To nieprawda, carze drogi. Nigdy tego nie mówiłem. Pióro — zgoda — ja ukryłem, Ale ptaka nadaremnie Chcesz podstępem wmówić we mnie”. Tu carowi drgnęła broda. „Na rozmowy czasu szkoda! — Rzekł. — Nie będę mówił wiele. Zanim miną trzy niedziele, Masz dostarczyć mi Żar-ptaka Albo będziesz gorzko płakał, Bo przysięgam na swą brodę, Choćbyś nawet wszedł pod wodę, Każę wsadzić cię na pal. Precz mi z oczu! Próżny żal!” Wania z płaczem się pokłonił I powrócił do swych koni.

Gdy Garbusek ujrzał Wanię, Chciał rozpocząć przed nim taniec, Nagle ujrzał łzy chłopaka

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

60

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

I o mało nie zapłakał. „Mów, Waniusza, mówże śmiało, Czy coś złego cię spotkało? — Zatroskanym głosem spytał, Wznosząc w górę dwa kopyta. — Bez namysłu wyznaj szczerze Wszystko, co na sercu leży. Czy kłopoty masz ze zdrowiem? Czy dokucza ci zły człowiek? Ja pomogę, póki żyję!” Wania objął go za szyję, Parę razy pocałował I odezwał się w te słowa: „Bieda ze mną, i to jaka! Mam carowi dać Żar-ptaka. Komuż troski zwierzę, komuż? Ty, Garbusku, mi dopomóż”. Na to konik. „Trosk masz wiele, Lecz pomocy ci udzielę Spotkał cię ten los złowrogi, Boś nie słuchał mej przestrogi; A pamiętasz moje słowa,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

61

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Gdyś Żar-ptaka pióro chował — Rzekłem: „Słuchaj rady szczerej, Pióra tego nie zabieraj! Zostaw, zostaw pióro w lesie, Bo nieszczęście ci przyniesie” Widzisz teraz, Wania miły, Słowa moje się sprawdziły. Lecz to dla mnie rzecz niewielka, Prawdę mówiąc, bagatelka. Gorsze jeszcze przyjdą biedy, Mą usłużność poznasz wtedy Teraz idź do cara, Wania,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

62

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

I tak powiedz bez wahania: »Carze, zanim w drogę ruszę Dwa koryta dostać muszę, Wybornego prosa miarę I butelek wina parę. Skoro tylko dzień zaświta, Wyruszymy w świat z kopyta«„.

Wania idzie ku dworowi I przedstawia rzecz carowi: ,,Carze, zanim w drogę ruszę, Dwa koryta dostać muszę, Wybornego prosa miarę i butelek wina parę! Skoro tylko dzień zaświta, Wyruszymy w świat z kopyta”. Car rozkazał, by dworzanie Wypełnili to żądanie, Potem rzekł z uśmiechem błogim: „Jesteś zuch!... Szczęśliwej drogi!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

63

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Dnia drugiego, wcześnie z rana, Konik krzyknął na Iwana: „Gospodarzu! Czas już! Wstawaj! Czeka nas niełatwa sprawa!” Wstał Waniusza i bez słowa Zaczął w drogę się szykować. Wziął koryta, prosa miarę I butelek wina parę. Cieplej ubrał się nasz chwat,
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

64

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Na konika swego wsiadł I z olbrzymią chleba kromką Wprost na wschód pojechał łąką, Myśląc tylko o Żar-ptaku.

Jadą tydzień — ani znaku! Wreszcie rankiem, dnia ósmego W głębi lasu ponurego Konik parsknął: „Mój kochany! Dojeżdżamy do polany; Na polanie tej jest góra Cała srebrna — szczyt jej w chmurach. Tu o świcie z górnych szlaków Przylatuje moc Żar-ptaków Pić ze źródła czystą wodę, Tu najłatwiej do nich podejść”. I Garbusek po tych słowach Na polanę pocwałował. Cóż za łąka! Trawa płowa, Ciemna, jasna, szmaragdowa; Lekki wietrzyk nad nią wieje, Iskierkami rosę sieje;

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

65

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wśród zieleni tej bogatej Przecudowne rosną kwiaty, A na środku, aż w obłoki, Pnie się w górę szczyt wysoki. Jakbyś chmur zastępy zebrał, Stoi góra cała srebrna. Słońce blaskiem swych promieni Złoci górę i czerwieni. Każda krawędź iskry wznieca, A szczyt pali się jak świeca.

Koń Garbusek po szczelinach Na szczyt góry już się wspina. Przebrnął jedną, drugą milę I zatrzymał się na chwilę. „Słuchaj, Wania, chłopcze chwacki, Tu się szykuj do zasadzki. Najpierw zmieszaj należycie Wino z prosem w tym korycie — Słuchaj rad swojego sługi — Sam się skryj w korycie drugim I uważnie patrz ukradkiem.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

66

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Dziwnych zdarzeń będziesz świadkiem Zanim zorza blask roznieci, Stado ptaków tu przyleci. Nakarmione naszym prosem Zaczną krzyczeć dziwnym głosem. Wtedy — jeśliś nie pokraka — Najbliższego schwytaj ptaka. A gdy chwycisz, Wania miły, Krzycz «Pomocy!» — z całej siły. Ja ci pomoc mą okażę”. ,,A jeżeli się oparzę? — Wania nasz Garbuska spytał Sypiąc proso do koryta. — Wiem już! Włożę rękawice, Wtedy nawet ogień chwycę!” I nie wdając się w rozmowę Pod koryto wlazł dębowe. Chociaż bardzo niecierpliwy, Leży cicho, jak nieżywy.

Północ. Szumią drzewa w lasku. Nagle... cała góra w blasku —

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

67

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Widno wokół jak w południe: To Żar-ptaki świecą cudnie. Lecą, krzyczą dziwnym głosem, Przywabione smacznym prosem. Leżąc obok pod korytem, Wania śledzi je z zachwytem. Patrzy, dłoń zanurza w trawie I tak sam do siebie prawi: „Czekaj, ty diabelska siło! Ileż was tu się zjawiło? Pięć dziesiątek to niemało — Gdyby wszystkie się złapało, To bym pięknie się obłowił! Strach pomyśleć człowiekowi! Nóżki światłem lśnią czerwonym; Istny cud — to ich ogony. Kury takich nie miewają, A blask jaki rozsiewają — Jak ojcowski piec, gdy płonie!” Po tych słowach zatarł dłonie Nasz Waniusza, chłopak chwacki, I wyśliznął się z zasadzki.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

68

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

69

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Pełzł przez chwilę na czworakach I za ogon chwycił ptaka. „Hej, Garbusku skarogniady! Pomóż mi, bo nie dam rady! Trzymam ptaka z całej siły, Pomóż mi, Garbusku miły!” Przybył konik na wołanie I pochwalił zręczność Wani: „Przyjm uznania szczere słowa, Ptaka zaś do worka schowaj! Worek skarb nie lada kryje, Lepiej zawieś go na szyi! Czas w powrotne ruszyć szlaki”. „Pozwól mi nastraszyć ptaki! — Mówi Wania. — Patrz, koniku, Ileż ich tu! Wprost bez liku!” I chwyciwszy worek w dłonie Całe stado z drzewa zgonił. Siejąc blask nie byle jaki Poderwały się Żar-ptaki, Złote koło zakreśliły I za chmury się ukryły.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

70

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Kiedy wrócą? Nie wiadomo; Trzeba wracać już do domu. Wania cenny skarb przytroczył I na konia zręcznie wskoczył.

Wnet do zamku przyjechali. „Mam cię ganić czy też chwalić? — Rzekł car. — Czekam odpowiedzi!' I ochmistrza bacznie śledzi. Ten zaś, wzniósłszy w górę łokcie, Jął ze strachu gryźć paznokcie. Wtedy Wania odparł dumnie: „Żar-ptak siedzi w worku u mnie” „Więc go pokaż!” — „Nim pokażę, Rozkaż panie, niechaj straże Zamkną wszystkie okiennice, By ogarnął mrok świetlicę”. Na to car rzekł: „Hej, do dzieła!” Okiennice straż zamknęła, Wania złożył wór na stole. „No, wylatuj, mój sokole!” Żar-ptak taki blask roztoczył,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

71

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Że poraził wszystkim oczy. Car się zaczął głośno żalić: „Święci pańscy! Dwór się pali! Hej, strażników zawołajcie! Ściany wodą polewajcie!” „To nie pożar, carze, słuchaj! To z Żar-ptaka jasność bucha. — Tu się Wania zaniósł śmiechem. — Widzisz, jaką to uciechę Dziś sprawiłem tobie, panie!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

72

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Na to car rzekł: „Mądre zdanie! Bardzo kocham dziś Waniuszę. Rozweselił moją duszę! A że jestem wdzięczny szczerze, Będziesz moim masztalerzem!”

,,Cóż, przegrałem z tym hultajem Ochmistrz, były rządca stajen, Zamamrotał tak pod nosem — Lecz policzę się z młokosem! O, nie zawsze ci się uda Pokazywać takie cuda! Nie unikniesz mej zapłaty, Ja cię wpędzę w tarapaty!”

W trzy tygodnie od dnia tego U kucharza zamkowego W wieczór, kiedy pracy mało, Paru dworzan się zebrało; Miód z dzbanuszków popijali I o dziwach rozprawiali. Jeden z dworzan rzekł z zapałem:

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

73

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

„Piękny prezent dziś dostałem! Cudną książkę od sąsiada! Jest niewielka, lecz powiadam, Choć pięć bajek tylko mieści, Za to ile w nich jest treści! Wprost nadziwić się nie można, Gdy się wszystkie bajki pozna!” Tu zabrała głos gromada: „Przyjacielu, opowiadaj!” „Mam do tego szczere chęci, Tylko którą? — Bo jest pięć ich. Pierwsza bajka jest o bobrze, Tę o carze też znam dobrze,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

74

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Trzecia... pamięć mi nie służy... Wiem już! Trzecia o podróży. Czwarta jest o księciu śmiałym, Piąta... piąta... zapomniałem! Nie przypomnę, mimo chęci... Choć po głowie mi się kręci...” „No, to zostaw ją!” — „A może O ślicznotce w ciemnym borze?” „Racja! Zgadłeś, mój kuzynie! Piąta jest o Cud-dziewczynie. Wybierajcie więc, sąsiedzi, Którą mam wam opowiedzieć?” ,,O dziewczynie mów nam śmiało! Dość o carach się słyszało, A ślicznotek mało znamy, Chętnie bajki posłuchamy!” I dworzanin z dumną miną Na znak zgody ręką skinął.

„Gdzie się kończą świata strony, Jest ocean niezmierzony. Po tym właśnie oceanie

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

75

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Jeżdżą tylko bisurmanie; Stamtąd idzie też nowina, Że przebywa tam dziewczyna, Nie zwyczajna białogłowa, Ale córka księżycowa. Słońce jest jej starszym bratem; Mówią o niej też poza tym, Że ubrana w kaftan krasny Płynie w złotej łodzi jasnej I zanurza srebrne wiosło, By po falach łódkę niosło. Gra na gęślach dla rozrywki, Nucąc pieśni w takt przygrywki...”

Ochmistrz dłużej już nie słuchał Wybiegł z kuchni bez kożucha Prościuteńko ku dworowi Sprawozdanie zdać carowi; O podłogę stuknął nosem I zaśpiewał cienkim głosem: „Ważne niosę ci nowiny, Więc mi głowy nie ucinaj!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

76

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

77

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Zanim każesz mnie wychłostać, Pozwól chwilę z tobą zostać!” „Czas do rzeczy — szkoda słów! — Tylko szczerą prawdę mów!” — Car zawołał wstając z łoża. Na to ochmistrz: „Kilku dworzan U kucharza dzisiaj było I za twoje zdrowie piło. Jeden z dworzan, co tam siedział, Wreszcie bajkę opowiedział, Bajkę, która w świecie słynie — O niezwykłej Cud-dziewczynie. Wtedy Iwan niedołęga Na twą brodę nam przysięgał, Że zna dobrze tę ptaszynę — Tak on nazwał Cud-dziewczynę — I dostarczyć ją z daleka Na twój carski dwór przyrzekał. Szczera prawda, panie, wierzaj!” „Wezwać mi tu masztalerza!” — Gniewnym głosem car zawołał. Nim się ochmistrz skłonić zdołał,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

78

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Już posłańcy w jednej chwili Do Iwana popędzili I przerwawszy mu sen błogi, Znów przywiedli w dworskie progi

Car tak zaczął: „Mój Waniusza, Doszła wieść do naszych uszu, Różne mówią mi osoby, Że przechwalasz się, jakobyś Jakąś inną znał ptaszynę, Krótko mówiąc — Cud-dziewczynę. Na to Wania: „Skąd te słowa?
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

79

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

To wyraźna jest obmowa! Alboś to uroił we śnie, Lecz nie uda ci się zwieść mnie”. Tu carowi drgnęła broda: „Na rozmowy czasu szkoda! — Rzekł. — Nie będę mówił wiele! Jeśli mi we trzy niedziele Nie dostarczysz Cud-dziewczyny, Nie daruję ci twej winy. I przysięgam na swą brodę, Choćbyś nawet wszedł pod wodę, Każę wsadzić cię na pal. Precz mi z oczu! Próżny żal!” Wania z płaczem się pokłonił I powrócił do swych koni.

„Mów, Waniusza, mówże śmiało, Czy coś złego cię spotkało? — Głos Garbuska go przywitał. — Możeś chory — konik pytał. — Co przede mną znowu kryjesz?” Wania objął go za szyję,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

80

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Parę razy pocałował I odezwał się w te słowa: „Pewnie z ręki cara zginę! Mam mu zdobyć Cud-dziewczynę... Komuż troski zwierzę, komuż? Ty, Garbusku mi dopomóż!” Na to konik: „Trosk masz wiele, Lecz pomocy ci udzielę. Spotkał cię ten los złowrogi, Boś nie słuchał mej przestrogi. Dla mnie jest to rzecz niewielka, Prawdę mówiąc, bagatelka,

Gorsze jeszcze przyjdą biedy. Moją wierność poznasz wtedy. Teraz idź do cara, Wania, I tak powiedz bez wahania: „»Nim po Cud-dziewczynę ruszę Dwa obrusy dostać muszę, Namiot złotem wyszywany, Smakołyki nadziewane

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

81

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Według wzoru zamorskiego i bakalie oprócz tego«„.

Wania idzie ku dworowi I przedstawia rzecz carowi: „Nim po Cud-dziewczynę ruszę, Dwa obrusy dostać muszę, Namiot złotem wyszywany, Smakołyki nadziewane Według wzoru zamorskiego i bakalie oprócz tego”. „Dobrze, zgoda, mój Waniuszka!” Car zawołał wstając z łóżka I rozkazał, by dworzanie Wypełnili to żądanie. Potem rzekł z uśmiechem błogim: „Jesteś zuch!... Szczęśliwej drogi!'

Dnia drugiego, wcześnie z rana, Konik krzyknął do Iwana: „Gospodarzu! Czas już! Wstawaj! Czeka nas niełatwa sprawa!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

82

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wstał Waniusza i bez słowa Zaczął w drogę się szykować. Wziął obrusy wraz z namiotem, Smakołyki i kompoty Według wzoru zamorskiego I bakalie oprócz tego. Wszystko razem zapakował, Związał sznurkiem, w worek schował. Cieplej ubrał się nasz chwat, Na konika swego wsiadł I z olbrzymią chleba kromką Wprost na wschód pojechał łąką, Myśląc wciąż o Cud-dziewczynie.

Jadą, jadą, a czas płynie. Wreszcie rankiem dnia ósmego W głębi lasu ponurego Konik skinął swemu panu: ,,Blisko stąd do oceanu, Gdzie dziewica urodziwa Przez rok cały łodzią pływa;

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

83

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Dwakroć tylko w owym czasie Na brzeg schodzi w pełnej krasie. Właśnie jutro przyjdzie do nas, O czym zresztą się przekonasz”. Dzielny konik po tych słowach Ku brzegowi pocwałował, Gdzie dopływał już z oddali Biały grzebień groźnej fali.
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

84

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Już z konika Wania zsiadał, Kiedy konik tak powiada: „Rozbij namiot, a w namiocie Na obrusach złóż łakocie przysmaki, i bakalie Przyrządzone najwspanialej. Zrób to wszystko, no a potem Sam się połóż za namiotem. Widzisz płynie łódka chyża... Cud-dziewczyna już się zbliża. Wnet w namiocie twym się skryje. Gdy przekąsi i popije, Zaraz weźmie się do grania. Wtedy ty — pamiętaj, Wania, Bez namysłu wejdź do środka, Chwyć!... I nasza już ślicznotka. Tylko trzymaj z całej siły I »Pomocy!« —krzycz, mój miły! Ja w tej samej chwili prawie Na usługi twe się zjawię. I wrócimy... Lecz uważaj, Bo się przecież różnie zdarza;

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

85

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Jeśli coś zaniedbasz, wtedy Nie unikniesz wielkiej biedy”. Pomknął konik. Po tych słowach Wania się za namiot schował I wydłubał w nim szczelinę, By podglądać Cud-dziewczynę.

Minął czasu okres krótki; Piękne dziewczę wyszło z łódki I z gęślami krocząc śmiało, Do namiotu się dostało. „Hm! Więc to jest Cud-dziewczyna Wania dziwić się zaczyna. — Bajka mówi o niej przecież, Że jest najpiękniejsza w świecie I niezwykłe ma zalety, A ta wątła jest, niestety; W pasie cienka na trzy cale I rumieńców nie ma wcale. Nóżki można rzec — nóżeczki! Małe jakby u laleczki!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

86

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

87

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Niech się kocha w niej, kto zechce, Ja jej nawet darmo nie chcę”. Wtem dziewczyna grać zaczęła, Pieśń tak słodko popłynęła, Że Waniusza w jednej chwili Ku murawie głowę schylił I wsłuchany w głos upojny, W sen zapada najspokojniej.

Zachód cicho się dopalił, Gdy Garbusek gdzieś z oddali Przybiegł i nad Wani głową Zarżał, po czym rzekł surowo: „Śpij, Waniusza! Spij, łaskawy! I przesypiaj własne sprawy. Car ci tego nie przebaczy!” Wania zerwał się w rozpaczy Nad nieszczęsnym swoim losem, Zaczął prosić drżącym głosem: „Przebacz mi i broń od krzywdy. Już nie zaśpię więcej nigdy”. „Lepiej niech ci Bóg przebaczy! —

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

88

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Krzyknął konik i tłumaczy: — Zło naprawisz! Jak? Wyjaśnię! Tylko biada, jeśli zaśniesz; Jutro rankiem, prosto z brzegu Do namiotu złocistego Znowu wejdzie Cud-dziewczyna, By wychylić kielich wina. Jeśli wtedy zaśniesz, bracie, Własną głową to przypłacisz”. Tu się konik w lesie schował; Wania ruszył zaś bez słowa Szukać gwoździ w płytkiej wodzie Z roztrzaskanych starych łodzi, Aby kłuć się w takiej chwili, Gdy się do snu głowa schyli.

Raniuteńko dnia drugiego Do namiotu złocistego Cudne dziewczę płynie w łodzi. Już się zbliża, na brzeg schodzi I z gęślami krocząc śmiało, Do namiotu się dostało...

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

89

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Cud-dziewczyna grać zaczęła; Pieśń tak słodko popłynęła, Że Waniusza nasz po chwili Znowu głowę do snu schylił. Wtem się ocknął i zawołał: „Teraz umknąć mi nie zdoła! Znam ja, szelmo, twoje cuda. Drugi raz ci się nie uda”. Wbiegł do środka, nic nie pyta, Tylko długi warkocz chwyta... „Hej, Garbusku skarogniady!
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

90

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Pomóż mi, bo nie dam rady!” Konik zjawił się od razu: „Zuchem jesteś gospodarzu! Siadaj na mnie, Wania miły, Trzymaj zdobycz z całej siły!”

Dojeżdżają do stolicy. Car już czeka na ulicy. I ślicznotkę wśród gawiedzi Osobiście na dwór wiedzie, Pod baldachim przebogaty, Haftowany w piękne kwiaty. W oczy patrzy jej ciekawie I słodziutkie słówka prawi: „Dziewczę cudne, powiedz słowo! Czy się zgadzasz być carową? W chwili kiedy cię ujrzałem, Z duszy, z serca pokochałem. Twoje oczy tak migocą, Że mi spać nie dadzą nocą, A gdy biały dzień nastanie, Będą dręczyć niesłychanie.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

91

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Słówko powiedz mi łaskawie — Najwspanialsze gody sprawię! Ślub weźmiemy jutro z rana... Czy się zgadzasz? Mów, kochana! Jaka smutków twych przyczyna?”

A tymczasem Cud-dziewczyna Nie odzywa się ni słowem I odwraca na bok głowę. Car obrazy nie dostrzega, Dalej prosi i nalega, Wreszcie — rzecz to niesłychana – Upadł przed nią na kolana I rozgadał się na nowo: „Powiedz chociaż jedno słowo! Powiedz, czy cię rozgniewałem Tym, że bardzo pokochałem?” „Opłakany ty mój losie! — Rzekło dziewczę z żalem w głosie. Możesz mnie za żonę pojąć, Jeśli spełnisz prośbę moją I w trzy dni na oceanie

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

92

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Pierścień mój odnajdziesz, panie”. Car zawołał po namyśle: „Wezwać Wanię — jego wyślę!”

Wania zjawił się na dworze; Car usiedzieć już nie może I powiada: „Mój Waniusza! Na ocean prędko ruszaj. Tam w przepastnej wód głębinie Zginął pierścień Cud-dziewczynie. Jeśli znajdziesz pierścień w wodzie, Nie zapomnę o nagrodzie”.

„Panie! Jeszcze z tamtej drogi Utrudzone wlokę nogi, A ty znów mi każesz ruszać!” — Smutnym głosem rzekł Waniusza.

„Oj, nie lubię takich leni — Przecież wiesz, że chcę się żenić! Więc się dłużej nie opieraj, Prędzej w drogę się wybieraj!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

93

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wania szepnął: „Więc odchodzę”. „Hej, posłuchaj! A po drodze — Głos dziewczyny go dogonił — Żebyś nisko się pokłonił Mojej matce i zapytał, Czemu od trzech dni ukryta W swym pałacu szmaragdowym Nie wychyla jasnej głowy? Czemu chociaż poprzez chmurki Nie ogląda własnej córki? Czemu brat mój wciąż markotny, Otulony w chmurze słotnej, Gdzieś po niebie się przemyka I nie prześle mi promyka? Nie zapomnij!” — „Nie zapomnę, Jeśli sobie o tym wspomnę, Lecz wyjaśnić chciej poza tym, Kto jest matką, a kto bratem, Bo już mylić się zaczynam”. Na to rzekła Cud-dziewczyna: „Księżyc — matka Słońce — brat”. „Wróć za trzy dni, jeśliś chwat!” —

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

94

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Car-zalotnik tak dorzucił. Wania trochę się zasmucił I nie mówiąc ani słowa Wprost do stajni się skierował.

„Mów, Waniusza, mówże śmiało, Czy coś złego cię spotkało?” — Spytał konik zatroskany. ,,Źle, Garbusku mój kochany! Woli cara nic nie zmieni — Bo zachciało mu się żenić! Na ocean mnie wygania...” „I co dalej, drogi Wania?” „Dał mi trzy dni czasu tylko, A tu chwilka mknie za chwilką. Kiedyż pierścień z dna dostanę? A w dodatku, mój kochany, Z woli smukłej Cud-dziewczyny Mam pojechać w odwiedziny Na dwór Słońca i Księżyca, To mnie wcale nie zachwyca...” Na to konik: „Rzecz niewielka!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

95

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Prawdę mówiąc, bagatelka. Gorsze jeszcze przyjdą biedy, Moją wierność poznasz wtedy! Teraz idź już spać — nie zwlekaj, Bo nas długa droga czeka!”

Gdy świt niebo zarumienił, wziął chleb Wania do kieszeni, Cieplej ubrał się nasz chwat, Na konika swego wsiadł I pojechał znowu w drogę... Dajcie spocząć — już nie mogę!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

96

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

CZĘŚĆ TRZECIA

DŁUGO KOPAŁ MAKAR POLA I OGRODY A TERAZ SPRAWUJE URZĄD WOJEWODY

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

97

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Jedzie Wania bez wytchnienia Szukać w głębi wód pierścienia. Konik pędzi lasem, borem Niczym wiatr. I do wieczora Sto tysięcy mil przebyli Nie marnując ani chwili.

Brzeg już blisko — fala pluska. Wania słucha rad Garbuska: ,,No, Waniusza mój kochany! Dojeżdżamy do polany.
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

98

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Jeszcze trzy minutki biegu I znajdziemy się na brzegu; Stamtąd uda ci się chyba Dostrzec Cud-dziw-wieloryba; On to, cierpiąc niebywale Przez lat dziesięć, nie wie wcale, Jak uzyskać przebaczenie, I dlatego — mam wrażenie — Zacznie prosić, byś w tej sprawie Na dwór Słońca się wyprawił. Słowa moje miej w pamięci — Zgódź się, choćbyś nie miał chęci!”

Przejechali przez polanę I już są nad oceanem; Wania oczom swym nie wierzy. Patrzy — Dziw-wieloryb leży. Boki w bruzdy ma poryte, Częstokoły w żebra wbite, Cały ogon bór pokrywa, A na plecach wieś prawdziwa; Chłop na wardze pole orze;
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

99

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Pod wąsami w gęstym borze Młodzież wiejska na polanie Urządziła grzybobranie.

Konik mknie po wielorybie; Wprost z ogona na grzbiet wybiegł. Cud-wieloryb, dziw nie lada, Do przejezdnych tak powiada: „Życzę szczęścia, mili bracia! Skąd i dokąd podążacie?” „My, posłowie Cud-dziewczyny, Cwałujemy w odwiedziny — Mówi konik — wprost do Słońca Droga czeka nas nużąca Do pałacu złotych bram. „Czy nie moglibyście tam Spytać Słonka ponad ziemią Kiedy ulży mym cierpieniom? Czy za jakieś cierpię winy, Czy też całkiem bez przyczyny?” Na to Wania: „Bywaj zdrów! Nie zapomnę twoich słów!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

100

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

„Pomóż, bracie, pomóż, miły! Cierpieć dłużej nie mam siły! Dziesięć lat już tak się męczę... Kiedyś za to się odwdzięczę!” — Dziw-wieloryb błaga Wanię I westchnieniem kończy zdanie. Na to Wania: „Bywaj zdrów! Nie zapomnę twoich słów!” Tu Garbusek w pełnym biegu Znowu znalazł się na brzegu. Tylko w drodze pod nogami Pył zakłębił się chmurami.

Mkną daleko czy też blisko, Gdzieś wysoko czy też nisko, Kogo w drodze spotykali — Nie wiem, jak tam było dalej. W bajce treść się szybko zmienia Wolniej biegną wydarzenia. Tylko kiedyś usłyszałem, Że Garbusek dobiegł cwałem

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

101

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

102

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Tam (jak z różnych słów wynika), Gdzie się niebo z ziemią styka, A na niebios samym skraju Len wieśniaczki układają.

Tu się Wania ziemi skłonił I już niebem pomknął konik. „Dziwne rzeczy! Dziwne rzeczy! Kraj nasz piękny — nikt nie przeczy Do konika mówi Wania I obłoczki z drogi zgania — Lecz stanowczo przyznać trzeba, Że daleko mu do nieba. Bo cóż, ziemia nasza marna! Jest najczęściej brudna, czarna; A tu błękit z prawa, z lewa przecudowny blask rozsiewa!... Spójrz, Garbusku! Tam na wschodzie Piękny widok! Wprost nad podziw!... Czy to zorza mnie zachwyca, Czy też pałac, czy stolica...

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

103

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Mów, jakiego jesteś zdania?” — Z ciekawością spytał Wania. ,,To jest pałac Cud-dziewczyny, Tam jedziemy w odwiedziny! — Krzyknął konik w pełnym biegu. Dodam jeszcze ważny szczegół: Słońce w nocy tam przebywa, A w dzień Księżyc odpoczywa”.

Podjeżdżają. Tuż przy bramie, Ozdobionej kryształami, Stoją rzędy kolumn złotych, Zmyślnych kształtów i roboty.
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

104

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Szczyty kolumn gwiazdy wieńczą, A w ogrodach wokół dźwięczą Cudne pieśni rajskich ptaków Skrytych w gąszczu srebrnych krzaków.

Na dziedziniec konik wpada; Wania zręcznie z niego zsiada, Mija progi pałacowe I wygłasza taką mowę: „Przyjmij słowa powitania, Mój Księżycu! To ja — Wania! Zajechałem aż w te strony, Aby oddać ci pokłony”. Na to Księżyc rzekł: „Waniusza Poświęcenie twe mnie wzrusza! Powiedz, z jakiej to krainy Przyjechałeś w odwiedziny, Jak trafiłeś do mych włości, Czy chcesz długo tutaj gościć, Czy coś złego cię spotkało? Siądź i powiedz prawdę całą”.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

105

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

„Z ziemi ziemskiej przyjechałem! Cały czas pędziłem cwałem Nad ogromnych wód głębiną — Mówi Wania z dzielną miną — By z carowej polecenia Przywieźć tutaj pozdrowienia I powtórzyć w krótkich słowach To, co rzekła mi carowa: »Ruszaj, Wania, i zapytaj, Czemu matka ma ukryta
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

106

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

W swym pałacu szmaragdowym, Nie wychyla jasnej głowy? Czemu brat mój wciąż markotny, Otulony w chmurze słotnej, Gdzieś po niebie się przemyka I nie prześle mi promyka?« Chyba ta? — Mistrzynią słowa Jest niezwykłą ta carowa; Wprost przypomnieć już nie mogę, Co zleciła mi na drogę”. „Czyjeż słowa tu wspominasz?... Kto tak mówił?” — ,,Cud-dziewczyna „Cud-dziewczyna? A więc ona Jest przez ciebie uwięziona?” — Spytał Księżyc gromkim głosem. Na to Wania: „Bardzo proszę O cierpliwość... Wyznam szczerze: Jestem dworskim masztalerzem; No, a car pewnego dnia Kazał właśnie, żebym ja — Jeśli cenię własne życie — Cud-dziewczynę przywiózł skrycie

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

107

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Do pałacu Jego Mości”. Księżyc płakać jął z radości, Potem Wanię pocałował I przemówił doń w te słowa: „Ach, kochany mój Waniusza! Szczerość twa do łez mnie wzrusza, Tak wspaniałe niesiesz wieści, Że się w głowie wprost nie mieści, Bo myślałem do tej chwili, Żeśmy córkę utracili! I dlatego — wiedzże teraz — Przez trzy noce z rzędu nieraz Twarz swą kryłem w ciemnej chmurze. Słów rozpaczy nie powtórzę! Tak się łzami zalewałem, Że nie jadłem i nie spałem. Syn mój również był markotny I ukryty w chmurze słotnej Zgasił jasne swe promienie, Tak że mrok ogarnął ziemię, Wnet się jednak prawdy dowie, Gdy mu wszystko sam opowiem.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

108

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Dam ci wreszcie dojść do słowa — Mów: Czy moja córka zdrowa?” „Nie wygląda bardzo zdrowo, Jak przystało na carową! Cóż — rumieńców nie ma wcale, W pasie cienka na trzy cale; Chociaż takie mam wrażenie, Że po ślubie to się zmieni! Car ją pojąć chce za żonę”. Księżyc krzyknął: „Wykluczone! Siedemdziesiąt lat mu mija I za młódką się uwija! Mam w tej sprawie inne zdanie – Cud-dziewczyny nie dostanie! Widzisz, starzec siwobrody, A zachciało mu się młodej! Lecz łakomstwo rzecz niezdrowa Wtedy Wania rzekł te słowa: „Prośby mej wysłuchasz chyba – Chodzi mi o wieloryba... W oceanie u wybrzeży Dziw-wieloryb w wodzie leży.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

109

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Boki w bruzdy ma poryte, Częstokoły w żebra wbite... On to prosił smutnym głosem, Bym się zajął jego losem I zapytał w tym pałacu, Kto ukarał go i za co? Chciałbym skrócić mu katusze”. Księżyc rzekł: „Wyjaśnić muszę, Za co znosi te cierpienia: Bez boskiego pozwolenia Raz wynurzył się z odmętów I trzydzieści zjadł okrętów. Gdy je puści na swobodę, Bóg wybaczy mu. W nagrodę Wszystkie rany wnet zaleczy I na starość zabezpieczy”.

Wania wstał na równe nogi I szykując się do drogi Twarz Księżyca ucałował. Wtedy Księżyc rzekł te słowa: „No, kochany mój Waniusza!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

110

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Chcesz, jak widzę, w drogę ruszać. Żeś nas zwolnił od udręki, Przyjm serdeczne za to dzięki. Gdy powrócisz w swoje strony, Naszej córce złóż ukłony I powiedzieć nie zapomnij: »Matka kocha cię ogromnie; Przestań płakać! Miej nadzieję, Że się smutek twój rozwieje, Bo nie starzec obrzydliwy, Lecz młodzieniec urodziwy Do ołtarza cię powiedzie. Powtórz jej to, gdy zajedziesz!” Wania nisko się pokłonił, Wybiegł na dwór, gdzie już konik Niecierpliwie stukał nogą, Dosiadł go i pomknął drogą.

Dnia drugiego, tuż nad ranem, Wania jest nad oceanem. Konik prosto z lasu wybiegł I już mknie po wielorybie.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

111

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Cud-wieloryb, dziw nie lada, Do przejezdnych tak powiada: „Co tam słychać przyjaciele? Czyście o mnie zapomnieli?” Na to konik krzyknął w pędzie: „Dobro twoje mam na względzie!” Wpada do wsi, trzęsie grzywą I mieszkańców wszystkich wzywa: „Hej, słuchajcie mnie, włościanie, Prawosławni chrześcijanie! Kto z was chce uniknąć zguby, Komu własny żywot luby, Niech na brzeg się szybko uda, Bo tu zaczną dziać się cuda: Wkrótce morze tak się wzburzy, Że wieloryb się zanurzy...”

Zanim skończył opowiadać, Tłum zawołał chórem: „Biada!” Po czym wszyscy w jednej chwili Do swych domostw pospieszyli, By dobytek swój ratować.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

112

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Zanim przeszła dnia połowa, Na furmankach jak najdalej Z wieloryba odjechali.

Wtedy właśnie dzielny konik Pędząc kłusem po ogonie Na szczyt wielkiej płetwy wybiegł I zawołał: „Wielorybie! Znosisz męki i cierpienia Za to, żeś bez pozwolenia Raz wynurzył się z odmętów I trzydzieści zjadł okrętów. Gdy je puścisz na swobodę, Bóg wybaczy ci. W nagrodę Wszystkie rany twe zaleczy I na starość zabezpieczy”. Konik umilkł, zagryzł uzdę, Potem wbił kopyta w bruzdę I nim Wania mrugnął okiem, Wpadł na ziemię jednym skokiem.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

113

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

114

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Dziw-wieloryb zadrżał cały; Fale wokół zaszumiały I ze szczęk na wód odmęty Wynurzyły się okręty, Płynąc rzędem pod żaglami Z wesołymi wioślarzami.

Kiedy wreszcie znikły w dali, Ucichł gniewny pomruk fali. Dziw-wieloryb uwolniony Tak wywijać jął ogonem, Że się fale znów skłębiły, Po czym krzyknął z całej siły: „Mnóstwo skarbów mam tu w wodzie! W jaki sposób was nagrodzić? Chcecie muszli kolorowych? Może rybek bursztynowych? Albo pereł dla odmiany? Dla was wszystko z wód dostanę!” „Swym bogactwem budzisz, podziw, — Lecz o inną rzecz nam chodzi — Mówi Wania — w wód głębinie
© Opracowanie edytorskie: Jawa48

115

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Zginął pierścień Cud-dziewczynie. Na nim właśnie — mówiąc szczerze Dziś najbardziej nam zależy”. „Chętnie prośby twej wysłucham, Dam ci nawet kolczyk z ucha! Zanim błyśnie promień świtu, Na brzeg pierścień przyślę ci tu” — Rzekł wieloryb mową składną I jak kamień opadł na dno.

Do królestwa ryb dopływa, Po czym gromkim głosem wzywa Całe plemię jesiotrowe I wygłasza taką mowę: „Na dnie morza, w wielkiej skrzyni, Leży pierścień Cud-dziewczyny. Macie znaleźć go do świtu! Kto dostarczy pierścień mi tu, Tego wielce cenić będę I obdarzę go urzędem. Niechaj nikt się nie odważy Mych rozkazów lekceważyć!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

116

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Tu jesiotry w pas się zgięły I rzędami odpłynęły.

Parę godzin przeszło chyba, Kiedy wprost do wieloryba Dwa jesiotry podpłynęły I tak żalić się zaczęły: „Królu wielki, bądź łagodny! Przeszukaliśmy kraj wodny — Chociaż bardzo cię kochamy, Jednak z niczym powracamy. Tylko jazgarz byłby w stanie

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

117

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Spełnić trudne to zadanie. On to — królu, chciej nam wierzyć! — Wie, gdzie złoty pierścień leży. Lecz największa w tym mitręga, Że gdzieś zginął ten włóczęga!” Na to gniewnie rzekł wieloryb, Który milczał do tej pory: „Jedno tylko mam żądanie: Niech przede mną jazgarz stanie”. Znów jesiotry w pas się zgięły I do sądu popłynęły. Tam z rozkazu wieloryba Sąd wnet taki wyrok wydał: „Gońcy! Płyńcie w mórz odmęty. Jazgarz musi być ujęty!” Leszcz niezwłocznie po tych słowach Ogłoszenie przygotował; Sum zaś (radcą był tym razem) Złożył podpis pod rozkazem. A rak czarny w tym momencie Zaopatrzył go w pieczęcie I nim przeszło pół godziny,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

118

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wyruszyły dwa delfiny, By z rozkazu wód mocarza Przyprowadzić mu jazgarza.

Mknie godzina za godziną, A delfiny płyną, płyną... Przeszukały mórz odmęty, Głębie jezior, rzek zakręty, Mnóstwo cieśnin, wodospadów – A jazgarza ani śladu!

Już delfiny wracać miały, Kiedy nagle usłyszały Krzyk i hałas — obok prawie — W zarośniętym małym stawie, Więc zebrały wszystkie siły I na dno się opuściły. Patrzą, a tu w owym czasie Jazgarz wiedzie bój z karasiem. „Spokój! Diabli by was wzięli! Czyście obaj poszaleli? Po cóż cały ten ambaras?” —

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

119

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Dwa delfiny rzekły naraz. ,,Nikt o rady was nie prosi, Więc możecie się wynosić! — Krzyknął jazgarz. — Nie żartuję. A jak nie — to was pokłuję!”

„Czekaj, czekaj, ty hulako! Ty krzykaczu, zabijako! Dobrze znamy twe nawyki — Szukasz ciągle bijatyki. W domu rzadkim jesteś gościem, A tam król się strasznie złości. Oto rozkaz wieloryba. Czytaj! — Teraz wrócisz chyba?”

Tu delfiny z całej siły Za dwie płetwy go chwyciły I w powrotną płyną drogę. Jazgarz krzyknął: „Ja nie mogę! Sam po pewnym wrócę czasie, Tylko skończę bój z karasiem,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

120

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Który wszystkim w drogę włazi, A przedwczoraj mnie obraził I w dodatku w licznym gronie, Tak, że śmiały się okonie...” Jazgarz kłócił się z gońcami, – Lecz po pewnym czasie zamilkł, : A delfiny go ujęły I w milczeniu dopłynęły Tam, gdzie mieści się siedziba Wód monarchy — wieloryba.

„Gdzieś się włóczył do tej pory? — Gniewnym głosem rzekł wieloryb— Szukam ciebie już od rana!” Jazgarz upadł na kolana I przyznając się do winy Szepnął: „Przebacz, raz jedyny!” „Bóg przebaczyć niech ci raczy — Rzekł wieloryb i tłumaczy: — Ja daruję ci tym razem, Jeśli spełnisz me rozkazy”. Jazgarz pisnął: „Słowo rybie!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

121

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Zrobię wszystko, wielorybie!” „Spryciarz z ciebie bez wątpienia! Czyś nie widział gdzieś pierścienia Cud-dziewczyny?” — „Proszę wierzyć, Że dokładnie wiem, gdzie leży!” „Więc natychmiast płyń przez fale I postaraj się go znaleźć!” Tu się jazgarz nisko skłonił, Po czym zniknął w morskiej toni. W drodze stado płotek spłoszył, Kilku szprotkom rozbił nosy I wesoły, z dumną miną Do znajomych miejsc popłynął. Tam w największej wód głębinie Znalazł na dnie małą skrzynię O niezwykle wielkiej wadze. Westchnął cicho: „Nie poradzę. Więc ławicę zwołam śledzi, Niech się razem ze mną biedzi”.

Śledzie prędko się zjawiły. Ciągnąc skrzynię z całej siły,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

122

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Jęły krzyczeć resztą tchu: „O–o–o!” i „U–u–u!” Lecz choć długo trwały krzyki, Marne były ich wyniki — Skrzynia wbita w dno jak pal Nie ruszyła się na cal. „Ech, wy śledzie słabeusze! Lepszą pomoc wezwać muszę” — Jazgarz głosem rzekł markotnym I dał nurka po jesiotry.

Wnet jesiotry przypłynęły I w milczeniu podźwignęły Pogrążoną pod kamieniem Piękną skrzynię wraz z pierścieniem. „Wasza grzeczność mnie rozczula! Spieszcie teraz wprost do króla. Ja zaś na dno stąd popłynę I odpocznę odrobinę. Mam nadzieję, że się zdrzemnę, Bo mam oczy bardzo senne”. Znikły ryby w wód odmęcie, Jazgarz zaś do stawu skręcił

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

123

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

124

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

(Tam gdzie pośród gęstej trzciny Przyłapały go delfiny) Chyba skończyć bój z karasiem — Trudno zgadnąć. My w tym czasie Pożegnamy go i sami Powrócimy znów do Wani. Senna fala brzeg obmywa, A na brzegu siedzi Iwan. Z dziesięć godzin czeka chyba Na przybycie wieloryba. Rozłożywszy się na ziemi Obok niego, konik drzemie. Właśnie słonko się schowało Kiedy morze zakipiało, Tak jak w czasie wielkiej burzy, I wieloryb się wynurzył. „Wania! Niosę wieści miłe — Obietnicę wypełniłem!” Machnął płetwą na głębinie I wyrzucił ciężką skrzynię, Która spadła obok Wani. „No jesteśmy skwitowani!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

125

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Zanim jednak ruszę w drogę, Wiedz, że zawsze ci pomogę — Spełnię wszystkie twe życzenia... Bądź zdrów, Wania! Do widzenia! Bądź zdrów!” jeszcze raz powtórzył I w głębinie się zanurzył.

Konik przerwał sen swój błogi. Parsknął, uniósł się na nogi I gotowy na rozkazy Skoczył w górę cztery razy. „Zuchem jesteś, wielorybku! Dług spłaciłeś i to szybko, Dzięki, władco morskich toni, Dzięki — rzekł garbaty konik. — Cóż, kochany mój Waniusza? Czas najwyższy w drogę ruszać! Trzeba dobrze się uwijać, Bo już jutro termin mija! Starzec pewnie tam umiera”. Na to Wania: „Ja już nieraz Chciałem podnieść skrzynkę małą,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

126

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Lecz mi siły brakowało... Nikt tu chyba nie poradzi — Ciężka, jakby do niej wsadził Pięćset diabłów nasz wieloryb. Minie czasu kawał spory, Zanim z miejsca ją ruszymy...” Konik parsknął: „Zobaczymy!” Po czym nogą, jak kruszynkę, Podniósł w górę ową skrzynkę I położył na swym grzbiecie. „Siadaj Wania! Za nic w świecie Nie możemy dłużej zwlekać, Bo nas ciężka droga czeka”.

Świt. Wjeżdżają do stolicy; Car już czeka na ulicy I z niezwykłym głosu drżeniem Woła: „Wania, co z pierścieniem?!” Tu Waniusza z konia zsiada I carowi odpowiada: „Czekaj jeszcze odrobinkę — Zwołaj pułk, by wniósł ci skrzynkę;

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

127

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Choć wygląda niepozornie, Ale ciężka jest potwornie”. Gdy się zbiegli wojownicy, Car zawołał: „Do świetlicy Wnieść natychmiast ciężką skrzynię!” Potem rzecze Cud-dziewczynie: „Duszko, smutek twój skończony, Bo już pierścień znaleziony... Wyprawimy piękne gody! Nie ma żadnej więc przeszkody. Żebyś wreszcie jutro z rana Wzięła ze mną ślub, kochana. Ach, jak czas się strasznie wlecze! Chcesz obejrzeć pierścioneczek? Blaskiem słonko przypomina”. Na to rzekła Cud-dziewczyna: „Wiem! Lecz musisz plany zmienić. Zbyt pochopnie chcesz się żenić”. „Co, odmawiasz?... Nie uwierzę! Wszak cię kocham, kocham szczerze. Ślubu z tobą — wybacz śmiałość — Tak mi strasznie się zachciało,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

128

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Że jak nie... to ja do rana Umrę z żalu, ukochana. Więc cię proszę i zaklinam!” Wtedy rzekła Cud-dziewczyna: „Popatrz, tyś już stary dziad, A ja mam piętnaście lat. Cóż by ludzie powiedzieli? A carowie by się śmieli, Że dziad z wnuczką się ożenił!” Car od gniewu się zapienił: „Niech spróbuje tylko który, Nie uniknie awantury! Wojsko swoje poprowadzę, Kraj podbiję! Cara zgładzę!” „Gdyby nawet się nie śmieli, Inna rzecz nas jeszcze dzieli — W zimie już nie rosną kwiaty: Jam jest piękna — popatrz! — a ty? Cóż, po prostu — starowina!” — Rzekła dumnie Cud-dziewczyna. „Jam choć stary, ale jary I szlachetne mam zamiary!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

129

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Kiedy pięknie się wystroję, Znikną twoje niepokoje — Wydam ci się tęgim chwatem. Tak, na pewno! A poza tym Pragnę, byśmy się pobrali”. Cud-dziewczyna rzekła z żalem: „Źle się twoja sprawa miewa, Więc się ślubu nie spodziewaj! Na nic, carze, twoje swaty, Boś i stary, i szczerbaty!” Car poskrobał się po głowie, Po czym westchnął: „No więc powiedz, Jak mam smutny los odmienić? Strasznie chciałbym się ożenić; Ty zaś trzymasz się jednego I powtarzasz wciąż: »Nic z tego!«„ „Jeśli nie chcesz, to nie słuchaj, Ja nie wyjdę za starucha! Stań się znów jak niegdyś młody I nie będzie już przeszkody”. „Nie odmienię się na pewno, Przecież o tym wiesz, królewno;

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

130

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

131

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Bóg potrafi robić cuda, Mnie się taka rzecz nie uda”. „Jeśliś gotów na ofiarę, Możesz zmienić ciało stare. Słuchaj: otóż jutro rano, Zanim pierwsze zorze wstaną, Na dziedzińcu zwołaj gawiedź I trzy kotły każ ustawić Potem ogień porozpalać — Do pierwszego kotła nalać Wody zimnej dla ochłody, Do drugiego wrzącej wody. W trzecim kotle niedaleko Zagotować rozkaż mleko. Jeśli bardzo chcesz się żenić I w młodzieńca się zamienić, W mleku wykąp się z początku, Potem zanurz się we wrzątku. Wreszcie wejdź do zimnej wody — Wtedy znowu będziesz młody. Gdy się poddasz owej próbie, Bardzo chętnie cię poślubię!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

132

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Car bez słowa na dwór zmierza I przyzywa masztalerza. „Na ocean mam znów ruszać? — Z gniewem pyta go Waniusza. — Nie ma głupich, Wasza Miłość! Dość już różnych wypraw było. Nie pojadę za nic w świecie!” „Ależ Wania, głupstwa pleciesz. Chodzi o to: jutro rano Na dziedzińcu kotły staną. Gdy się ognie porozpala, Do pierwszego każę nalać Wody zimnej dla ochłody, Do drugiego wrzącej wody. W trzecim kotle niedaleko Zagotować każę mleko. Wtedy ty, Waniusza luby, Masz wykąpać się dla próby — A więc w mleku na początku, W wodzie zimnej i we wrzątku”. „To podstępne są żądania! — Z oburzeniem krzyknął Wania. —

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

133

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

W kotłach parzy się kurczęta I indyki, i prosięta. Chcesz porównać mnie z prosiakiem?! Skąd ci przyszły myśli takie?... W zimnej wodzie — każdy przyzna — Kąpiel dla mnie nie pierwszyzna, Lecz na ukrop nie mam chęci, Bo mnie wcale to nie nęci. Więc ci muszę wyznać szczerze, Że mnie na to nie nabierzesz!” Tu carowi drgnęła broda. „Na rozmowy czasu szkoda! Już mówiłem tyle razy: Masz wypełniać me rozkazy! A jak nie, uprzedzam z góry — Każę wziąć cię na tortury I w kawałki porozrywać. Marsz!” — „O dolo nieszczęśliwa! Szepnął Wania i bez słowa Wprost do stajni się skierował.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

134

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

„Powiedz, Wania prawdę całą! Czy coś złego cię spotkało? — Spytał konik zatroskany. — Jakie znów okrutne plany Ma nasz stary narzeczony?” Wania, strasznie przygnębiony, Objął druha, pocałował I przemówił doń w te słowa: „Oj, koniku, taka bieda, Że się jej zaradzić nie da! Śmierć mnie czeka i katusze, Bo się w kotłach kąpać muszę — W wrzącym mleku na początku, w zimnej wodzie i we wrzątku... Jak się nawet nie utopię, Ugotuję się w ukropie”. Na to konik: „Nie czas biadać! — Po czym zaczął opowiadać: — To nie żadna bagatelka, To naprawdę trudność wielka. Znowu będzie awantura... A mówiłem — nie bierz pióra!

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

135

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Przez to pióro już niemało Różnych nieszczęść cię spotkało. Teraz nie płacz nadaremnie, Miej nadzieję całą we mnie! Raczej życie swe poświęcę, Niżbyś ty miał zginąć w męce. Więc uważaj: jutro rano, kiedy kotły w rzędzie staną, Do kąpieli już gotowe, Idź do cara z tymi słowy: »Panie, proszę cię ogromnie, Racz Garbuska przysłać do mnie, Chcę pożegnać go w tej chwili Car do prośby się przychyli, Ja zaś w górę żwawo skoczę, Mordę w kotłach trzech umoczę, Prysnę wodą w twoją stronę, Po czym dam ci znak ogonem. Wtedy, Wania, już nie zwlekaj – Bez namysłu skacz do mleka. Z mleka wprost do wrzącej wody I do zimnej — dla ochłody.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

136

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Ja udzielę ci pomocy. Śpij spokojnie, dobrej nocy!”

A nazajutrz, wcześnie z rana, Konik budzić jął Iwana: „Gospodarzu, czas już wstawać! Czeka nas niełatwa sprawa”. „Ano, trudno!” — szepnął Wania I niechętnie wstał z posłania. Zmówił pacierz i bez słowa Na dziedziniec się skierował. Tu już kotły w rzędzie stały, Parowały i kipiały. Dookoła tłum kucharzy, Dworskiej służby, wojska straży, Wszyscy drzewo podkładają I o Wani rozprawiają. Często słychać jak w szeregach Śmiech tłumiony się rozlega. Czeka Wania z chmurną miną... Wtem car wyszedł z Cud-dziewczyną I na ganku stanął blisko,

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

137

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

By obejrzeć widowisko. „No, rozbieraj się, Waniusza, I do kotłów szybko ruszaj!” — Niecierpliwie car zawołał. Wania spojrzał dookoła. I rozbierać się zaczyna. Wtedy piękna Cud-dziewczyna, Kryjąc oczy zawstydzone, Owinęła twarz welonem. Wania zbliżył się do mleka, Lecz z kąpielą jeszcze zwleka. Car rzekł: „Cóż to, mam cię prosić, Już i tak czekałem dosyć! Przecież kąpiel już gotowa”. Wtedy Wania rzekł te słowa: „Panie, proszę cię ogromnie, Każ Garbuska przysłać do mnie, Chcę pożegnać go w tej chwili”. Car do prośby się przychylił I zawołał do czeladzi: „Hej, Garbuska przyprowadzić!”

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

138

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

139

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Konik w górę żwawo skoczył, Pysk swój w kotłach trzech zamoczył, Prysnął wodą w Wani stronę, Po czym dał mu znak ogonem. Wania spojrzał, brwi nachmurzył — Buch! I w kotle się zanurzył. W drugi, w trzeci skacze śmiało; Tłum oniemiał — cóż się stało? Tak wypiękniał po kąpieli, Że aż wszyscy zbaranieli. A Waniusza wystrojony Cud-dziewczynie słał ukłony I jak książę z dumną miną W stronę tłumu ręką skinął.

Lud zawołał: „Jaka zmiana! Trudno poznać wprost Iwana. Cóż za młodzian urodziwy!”

Car ze strachu ledwie żywy Na skok z trudem się odważył — Buch! I w kotle się uprażył.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

140

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

Wtedy Cud-dziewczyna wstała I do ludu zawołała: „Car przypłacił kąpiel głową! Teraz ja chcę być carową. Jeśli wam zależy na tym, To zgodzicie się poza tym Wziąć za cara męża mego — Kogoś bardzo wam bliskiego!” Cud-dziewczyna roześmiana Twarz zwróciła do Iwana.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

141

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

„Zgoda! Zgoda! — rzekli ludzie. Z tobą aż do piekła pójdziem! Niechaj Iwan nam panuje.

Ciężkie działa grzmią na wiwat; Z kutych trąb się głos dobywa; Beczki z winem wprost z piwnicy Ustawiono na ulicy. Tłum zebrany dookoła Rozbawionym głosem woła: „Niech ci carze, w szczęściu płyną Dni z przepiękną Cud-dziewczyną!”

A w pałacu weselisko. Wino z beczek strugą tryska. Tu na ławach za stołami — Bojarowie z książętami. Serce rośnie! Ja tam byłem, Wino, miód i piwo piłem; Choć po wąsach mi spływało, Do ust nic się nie dostało.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

142

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

KONIEC

Ilustracje slajdowe autorstwa Jolanty Marcolli pochodzą z publikacji Wydawnictwa „EPOKA” z (zestaw slajdów wraz z książeczką) wydanej w Warszawie w 1984 roku.

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

143

Piotr P. JERSZOW – KONIK GARBUSEK

O Autorze Piotr Pawłowicz Jerszow urodził się w 1815 roku na Syberii. W dzieciństwie, w rodzinnej wsi nasłuchał się wielu bajek ludowych opowiadanych przez syberyjskich chłopów – o carach, bojarach, kupcach i popach. W ludowych bajaniach byli to najbardziej wyśmiewani przez lud wrogowie, uciskający biednych prawosławnych włościan. Ale bajki te to także potępianie zła i opowiadanie się za prawdą, sprawiedliwością dobrem, sławienie mądrości, uczciwości i pięknyc h sugestywnych opowieści. Oprócz opowieści ludowych Jerszow – już jako student uniwersytetu w Petersburgu, zachwycił się bajkami Puszkina. Lubił opowiadać, zarówno te zasłyszane w dzieciństwie i zachowane w pamięci jak i te, puszkinowskie, z którym spotkał się już jako dorosły człowiek. Czerpiąc natchnienie i wiadomości z ludowych opowieści, postanowił sam napisać wierszowaną wesołą bajkę o dzielnym chłopskim synu Wani, głupim carze i wiernym czarodziejskim koniku -garbusku. Tak powstała wydana w 1834 roku napisana przez zaledwie dziewiętnastoletniego studenta piękna bajka o KonikuGarbusku, która spotkała się z dużym uznaniem samego Aleksandra Puszkina. Po ukończeniu uniwersytetu w Petersburgu, Jerszow powrócił do ojczystej wsi na Syberii, do swoich ojczystych stron i tam pozostał już do końca życia (zmarł w 1869 roku. Przez wiele lat był nauczycielem gimnazjum w Tobolsku. Tam napisał jeszcze kilka utworów, lecz z biegiem lat poszły w zapomnienie. Jedynie Konik -Garbusek, mimo że napisany blisko 180 lat temu nadal stanowi jedną z najbardziej lubianych i najpiękniejszych bajek rosyjskich, wznawianych do dziś. W Polsce najbardziej znamy „Konika-Garbuska” w znakomitym tłumaczeniu Igora Sikiryckiego, z przepięknymi ilustracjami samego mistrza Jana Marcina Szancera. Bajka doczekała się także kilku ekranizacji, animowanych i baletowych.
(Opracowano na podstawie Wstępu do wydania rosyjskiego DIETGIZ Z 1949 R. — Wydawnictwo „EPOKA” Warszawa ‘1984)

© Opracowanie edytorskie: Jawa48

144

Uwaga!!!
Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego.

Nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego

Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości.

Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Pliki można pobierać jeśli posiada się ich oryginał a pobrany plik będzie służył jako kopia zapasowa.

Można pobierać pliki nawet jeśli nie posiada się oryginału, pod warunkiem że po 24 godzinach zostaną one usunięte z dysku komputera.

Szczegółowe postanowienia zawiera USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Opracowanie edytorskie: Jawa48©

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->