Spis treści
Wstęp Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się gryzoni. Przygody Ŝółwia Huberta Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego, a konkretnie dla diabetyka. O Dzielnym Linusie Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się pająków. Przygody Nomika, Drzewika i Drobika - trzech sympatycznych skrzatów Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka, które...boi się owadów. O chłopcu, który bał się owadów Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności. Strach ma wielkie oczy, ale zawsze moŜna go przeskoczyć… Barbara Jasińska Bajka dla dziecka, które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Biedroneczka Ela Ewelina Skawińska Bajeczka dla dziecka, które odczuwa lęk przed alienacją. Szklanki Malwina Berger Bajka dla dziecka, które ma problemy z akceptacją siebie, ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Mały koliberek ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci, które nie chcą, bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. O króliczku, który wszystko jadł łapkami Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka, które poniosło stratę - śmierć czyjąś. Lilia Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców. Wesołek Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych. Gwiazda Prawdy Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemność. Jak Bąbelek pokonał strach Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności. O tym, jak Czarnouszek przestał się bać. 9 13

14

16

18

21

24

28

32

34

36

38

41

46

48

3

Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka, które boi się duchów. Gabryś i duchy Anna Bulanda Bajka dla dziecka, która boi się pójść do szkoły. Mała biedroneczka Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka, które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Łakomczuszek, łakomczuszek ma duŜy brzuszek... Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca, który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. Krzyś i nowy członek rodziny Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka, które boi się nauczyciela lub innej osoby. O kaczuszce, która bała się nauczyciela od matematyki Justyna Jarosz Bajka dla dziecka, które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Przestroga dla samolubów Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka, który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrą. Bajka o Wróbelku, który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. Estera Gilowska Bajka dla dziecka, które jest niegrzeczne. Drzewo Grzeczności Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci, które są nieśmiałe i nie wierzy we własne moŜliwości. Przeprowadzka Emilia Kania Bajka dla dziecka, które nie chce chodzić do przedszkola. Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka, które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Bracia Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić. Bajka o samolubnym misiu Karolku Anna Solak Bajka dla dziecka, które boi się ciemności. O Misiu - Zdzisiu, który pomógł przezwycięŜyć lęk Anna Machelska Bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami. Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie

51

52

54

56

62

66

70

72

78

83

86

87

90

92

4

który nie chciał pójść do przedszkola Natalia Zatka O słoniku. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. O Antosiu. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. Kamila Węglarz Bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości. Anielska gwiazdka Anna Postoł Bajka dla dziecka. Oczodół i jego Pies.Berenika Kapiczenko Bajka skierowana jest do dziecka. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. Rufus Piotr Szklarz Bajka dla dziecka. Bajka o cynamonie. Burzynka Balbinka Adriana Nowak Bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. Aleksandra Naganowska Bajka dla dzieci. Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. które boi się wizyty w szpitalu. Niezwykły sen Robert Kownacki Bajka dla dziecka. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Szymon ChadŜy Bajka dla dziecka. Duch lasu Ewelina Wild Bajka dla dziecka które boi sie burzy. co jest dobre. które nie wie. który boi się burzy Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać. które są zbyt nieśmiałe. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. które boi się samotności. O piesku Keczim. Pająk Gogo i czerwony kalosz 95 96 103 105 109 112 115 118 123 126 128 133 135 138 140 5 . a co złe. które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności). Leśny szpital. które boi się być same podczas burzy. które straciło wzrok. Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka. Trudna rozmowa Karolina Tretalska Bajka dla dziecka.

który nie potrafił z innymi pracować Joanna Rychlik O dziewczynce. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. która bała się policjanta. Bajka o Bubie i potworze z kąta Anna Wysocka Bajka dla dziecka. NieostroŜna rybka Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. Roberta Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. niegrzeczne. które notorycznie kłamie. Patrycja Linke Bajka dla dziecka. które.. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. Bajka o piesku Łatusiu Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. które straciło mamę. które bije innych. które boją się ciemności. które jest odrzucone przez otoczenie. Ŝe jest najlepsze. Amelia Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci.Anna Socha Bajka dla dziecka. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. Króliczek Mikuś Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. które skarŜy. które jest bardzo nieposłuszne. Samotny Michał Anna Lonc Bajka dla dzieci. A czy to prawda? Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. Opowieść o matce Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. O Karolku kłamczuszku. Krystian Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. Piórnikowa rodzina Ewelina Majewska Bajka dla dziecka.. Świetlista Dolina 144 146 148 151 154 156 159 162 164 166 168 172 176 178 188 6 . lubi dokuczać innym i myśli. Niegrzeczny Dawidek Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. które kłamie.

Śmietniczek Bartek Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci.Agnieszka Broniszewska Bajka dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i samodzielnym zostawaniem w domu. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. które ucieka. przez co jest niepewne siebie. które nie tolerują „inności” kolegów czy z klasy. Znajdek Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. które mają być wysłane do przedszkola. Bartek i jego wyobraźnia Katarzyna Rachańska Bajka dla dziecka które zostało odrzucone przez grupę. które boją się nowego i nieznanego. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. a to nie jest niczym strasznym. Leśne licho Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Męcząca złość Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. czy z otoczenia. Rodzeństwo z miłości Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. któremu zmarła mama. w których rodzinie planuje się kolejne dziecko. który nie chciał chodzić do szkoły. Ŝe będzie miał rodzeństwo. Luneta miłości 194 196 198 202 203 209 210 213 216 220 221 225 226 7 . Niespokojna Inga Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Andy i jego przyjaciel Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. które wpadają w złość z błahych powodów. Mój przyjaciel pajączek Malwina Kulikowska Bajka dla dzieci. nowej szkoły. Czytamy ją równieŜ dzieciom. np. Mały Miś i przyjaciel króliczek Marcin Rzepisko Bajka dla dzieci. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd.

które nie wierzy w swoje moŜliwości. Tomcio Paluszek 227 229 232 235 237 238 240 243 244 8 . O rybaku i złotej grypce Mariola Michalik Śpiący miś Mieczysław Pawłowski Bajka dla dziecka.Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. aby wiedziały co liczy się w Ŝyciu. Bajka o Mirze. które jest zmęczone. Ballada o Grzesiu Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. przygnębione i potrzebuje relaksu. która bała się ciemności Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. które boi się ciemności. Pies Misiek Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. Bajka o samotnym jeŜyku Magdalena Kukieła Bajka dla dzieci. Bajka o małym misiu Bimbo Adrian Myszka Bajka dla dziecka. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. Nie szata zdobi człowieka Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami.

W ten sposób oswaja niezrozumiałe dotąd zjawiska przyrody. i tak oto zaczyna się igranie z własnym obszarem uczuć. ale poprzez swoją tajemniczość skutecznie je wzmacnia. straszne . Istotne jest. pragnień i zahamowań. daleki. dźwięki w ciemności. samemu sobie zaprzeczyć. Tylko moŜe juŜ w podświadomości. a nie tworzeniem tabu. Bliskość osób znaczących.bo niezrozumiałe.bo oŜywają w wyobraźni i wynurzają się znienacka w mroku. gdy niepokój jest naturalnie mały i nie przeraŜa.” William Blake Świat poznawany oczami dziecka stopniowo poszerza się i pogłębia. A między nimi są drzwi. Coś z nim trzeba zrobić. Szkodliwe moŜe się okazać zaprzeczanie lękom i niepokojom: „nie ma się czego bać!. Dziecko jest w stanie zrozumieć wiele niepokojących sytuacji. bliskość fizyczna i psychiczna. które pozornie tylko tuszuje traumy. Powracając do wspomnień lub obserwując uwaŜnie dzieci. oczywiście na poziomie swoich moŜliwości rozwojowych. One są wielkie. bo przecieŜ ukłucie igłą sprawia ból. straszne . Na dodatek nie zawsze Ŝyczliwy i przyjazny. a moŜe przenieść na inny obiekt…. Nie jest w stanie ogarnąć wszystkich nowości naokoło siebie. Maluch poznaje siebie i najbliŜsze otoczenie. by oswajanie lęków było próbą konkretyzacji i nazywania. odczuć. wichury. który jest jeszcze obcy. ale i potwory. jak burze. odnajdujemy róŜne stany: od radości i zachwytów do mroku i strachu. Dziecko zaczyna postrzegać otaczające zjawiska jako normalne i mijające. stanowi most między bezpiecznym światem dobrze znanym i tym. Mechanizm uruchamiany przez nadmierny lęk przerwać moŜna poprzez zmianę sposobu myślenia. zagraŜający. które ma przecieŜ ograniczone moŜliwości poznawczej interpretacji. których obraz wytworzył się w wyobraźni na podstawie obserwowania czegoś niezwykłego. to nie boli”. Stres pourazowy pozostawiony dziecku. moŜe spowodować konieczność depersona9 . a lęk przed jaskrawym piorunem nie znika wraz ze słowami rodzica. potem doświadcza coraz dalszych przestrzeni.”Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane.

MoŜemy próbować uczyć dzieci otwartości. To w nich dziecko odnajduje własne uczucia i emocje. Lęk oswojony oznacza. Zjawisko projekcji pozwala przenieść część samego siebie na istotę Ŝyjącą na zewnątrz naszego „ja”. A ileŜ tam trosk! Elementy magiczne nie muszą przekreślać skuteczności wpływu bajki. ze świata zwierząt. 10 . Łatwiej wtedy dostrzec proste przyczyny poplątanych spraw. obojętności na ból i odrętwienia. Przyczyniają się bowiem do rozładowania napięcia. Trauma nie znika. z wypowiedzeniem magicznego zaklęcia ani trochę nie znika mrok ciemności czy lęk przed utratą aprobaty społecznej. Maleje złudzenie o wyjątkowości naszych problemów. Bo dopóki dziecko nie otworzy szafy swoich lęków. Jak w lustrze Ŝycia. to ja równieŜ znajdę. Ŝe w Ŝyciu czarów nie ma. To tylko chwilowe radzenie sobie z tym.” Dzięki temu wychodzimy poza zaklęty krąg własnych dylematów ukrytych w zakamarkach z mnóstwem drzwi. niwelują chwilowe stany niepokoju. Ŝyje i trwa w gotowości do stałego reagowania lękiem na podobne. nie opowie powracającego złego snu. zostawia cały ten balast w sobie.nie dają rozwiązania długotrwałego i właściwego dla budowania przyszłych doświadczeń. Beztroskie lata. ale przede wszystkim jest szansa. a magię pozostawmy rozkapryszonym księŜniczkom i Ŝabom na brzegu wymyślonego stawu. W bajkach oŜywają bohaterowie ze świata znanego. a jednocześnie spojrzenia „oko w oko” lękom i strachom. Stanowić mogą wzmocnienie. MoŜna sympatyzować z kimś zwyczajnym albo nierealnym. z nieboskłonu albo fantastyczne stworzenia zaproszone na tę chwilę. Ale zmiana odczuwania ani nawet forma amnezji . odrealnienia. Zwłaszcza w opowieściach psychoterapeutycznych i relaksacyjnych.lizacji. Potrzeba nam duŜo więcej konkretów niŜ złuda zaklęcia. Ŝe straszydło nabiera innych kolorów i zmienia twarz. Jednak brak dla nich miejsca w bajkach psychoedukacyjnych. by pojawiła się myśl: „skoro On znalazł rozwiązanie w podobnej do mojej trudnej sytuacji. co przerasta ogromem lub mocą. nie narysuje potwora. do których nie mamy kluczy. gdy dziecko szuka sposobu rozwikłania problemów konkretnych. Wiemy doskonale. zgody na obecność lęków i nie zaprzeczania im.

nie zawsze ze względów czysto racjonalnych. Ale nazwanie. relaksujących. Literatura dziecięca obfituje w opowieści na granicy świata realnego i wyobraŜonego. Zbyt skrajne? MoŜliwe. subtelnym motylku. albo o latawcu. na kaŜdą sytuację. Jak kojący balsam przed snem działa bajka terapeutyczna o misiu. co dotąd było moŜe jeszcze niepotrzebne i niekonieczne. Obracamy się we własnych mikroświatach. Kto wie. który postanowił zwiedzać świat. a nie innych wyborów. co w Ŝyciu nam się zdarzy… oby zawsze była to tylko przyjemność wymyślania bajek zabawnych. Tym razem jeszcze sami wybierali problem dziecka.a więc musisz minąć. 11 . Nasze maluchy ciekawymi oczami obserwują nas i wszystko naokoło. z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś . elastycznie weryfikować działania i ich kierunek.. to juŜ krok. Z takim właśnie zamierzeniem zaproponowałam studentom tworzenie bajek terapeutycznych. unikając dysonansu wewnętrznego. Miniesz .. ich Ŝyczliwego spojrzenia. Ale warto spróbować tego. ani dzieci. ale takŜe uciekając przed czymś nieokreślonym. śycie niesie ze sobą własne pomysły i niespodzianki. My – dorośli równieŜ poszukujemy rozwiązania własnych problemów i niepokojów. Przywołam tu słowa Wisławy Szymborskiej: Czemu ty się. Nie jesteśmy w stanie przygotować ani siebie.Strach i lęk są naturalnymi stanami nie tylko u dzieci. Ŝe „Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego. rozweselających. Karel Čapek napisał. Potrzebujemy uwaŜnie słuchających przyjaciół. Tak naprawdę trudno jest czasem zwerbalizować stan niepokoju. Pierwszy po uświadomieniu. zła godzino. uścisku dłoni i magicznych słów: „Jestem z tobą”. Początek drogi wyjścia do przestrzeni wolności. a przecieŜ dokonujemy takich. o czym milczy”. Czasem trzeba reagować intuicyjnie. Dorosłym znacznie trudniej jest przyznać się nawet przed samym sobą: „boję się”.a więc to jest piękne. pełnych emocji i mechanizmów obronnych.

bo są w niej zebrane bajki terapeutyczne napisane przez studentów Filologii polskiej w ramach zajęć Terapii pedagogicznej. Niniejsza ksiąŜka jest kolejną propozycją dla dzieci i rodziców. Podziękowania składam wszystkim. Ŝe okaŜe się pomocna przy rozwiązywaniu róŜnych sytuacji rodzinnych w zaciszu dziecięcego pokoju.Na półkach w księgarni znajdziemy pozycje między innymi Marii Molickiej. Mam nadzieję. który aktywnie wspierał pomysł i nadał mu tytuł. Doris Brett. W tym miejscu dziękuję przede wszystkim autorom bajek i dzieciom za rysunki. MoŜe teŜ będzie źródłem pomysłów wykorzystywanych podczas studenckich praktyk zawodowych i w przyszłej pracy dydaktycznej. szczególnie Edycie Tuz-Jureckiej za pomoc przy wyborze najlepszych bajek i za ich korektę językową. KaŜda z nich to własna autorska opowieść. Barbary Cain. dla Kolegium Karkonoskiego. Wdzięczność kieruję takŜe do Krzysztofa Malczuka. Jest to ksiąŜka wyjątkowa dla nas. którzy przyczynili się do powstania tego zbioru. Maria Leszczawska 12 . czy Gilles Tibo-Zau.

Ŝe przyjaciele nie będą chcieli się z nim bawić. o której tylko on sam wiedział. nasz bohater był bardzo odwaŜny. który zbudował sobie z opadających. mieszkała rodzina polnych myszy. Z dnia na dzień czuł się coraz bardziej wyczerpany z głodu i zimna. nawet maleńka myszka wzbudzała w nim ogromny. gdzie jeszcze nigdy nie był. Niestety. Ŝe moŜe tej zimy nie przeŜyć. gdyŜ bał się. Przygody Ŝółwia Huberta śółw Hubert uwielbiał podróŜować. Istotnie. aby ktokolwiek poznał jego tajemnicę. gdzie poznawał wielu nowych przyjaciół.Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Zwiedzał dalekie kraje. Dotarł do pięknego kraju. Pogodził się z myślą. Ŝe jeśli tu zostanie nie przeŜyje zimy. AŜ wreszcie któregoś ranka nie miał nawet siły wstać. paraliŜujący strach. gdy zobaczył leŜącego w stercie mokrych liści Huberta. Pewnego razu Hubert po raz kolejny wybrał się w daleką podróŜ. w którym właJessica Marcinowska. Zwiedzał egzotyczne kraje. Hubert mieszkał na skraju lasu w kopcu. 12 lat śnie panowała późna jesień. Bardzo wstydził się tego i nie chciał. Hubert zdał sobie sprawę. Wszyscy bardzo lubili Huberta i uwaŜali go za niezwykle odwaŜnego Ŝółwia. Zrobiło mu się Ŝal tego dziwnego stworze13 . jednak był juŜ zbyt słaby. ale miał jedną wielką słabość. spacerował po plaŜy i kąpał się w ciepłym morzu. Ŝeby wracać do domu. które boi się gryzoni. W okolicy. Tata Mysz wracał właśnie z lasu. śółw panicznie bał się wszystkich gryzoni. gdzie zbierał Ŝołędzie. słońce mniej juŜ grzało. Dni były chłodne i dzień stawał się coraz krótszy. coraz częściej padał deszcz i wiał zimny wiatr. w której zatrzymał się Ŝółw. kolorowych liści. Wyprawa jednak szybko mu się znudziła i postanowił wyruszyć na Północ.

Ŝe myszki uratowały go przed śmiercią. Oni takŜe jednak cierpieli z powodu choroby jedynego synka. gdzie prawie kaŜdego dnia świeci słońce. co wywoływało uśmiech na jego ślicznej twarzyczce. Linus nie rozumiał postępowania rodziców. a on tak przeraźliwie krzyczał. I za kaŜdym razem kiedy musieli zrobić mu zastrzyk. to codzienne spacery z rodzicami brzegiem morza. PołoŜył go na zrobiony z patyków wózek i poszedł w stronę domu. bo tak miał na imię. mieszkał chłopiec. I tak w mysiej norce. początkowo się przestraszył. karmiły go i doglądały. zbierać muszelki i patrzeć na piękne. Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego. czuli tak wielki ból jak on. Linus. Hubert mieszkał z rodziną myszek aŜ do przyjścia wiosny. jednak szybko zrozumiał. Gdy Hubert wyzdrowiał zupełnie i otworzył oczka. O Dzielnym Linusie W pewnym pięknym kraju. nasz bohater powoli dochodził do zdrowia. Jednak swojej bezsilności nigdy chłopcu nie okazywali. pod czujną opieką rodziny polnych myszek. morskie fale. Wszystkie myszki na zmianę nad nim czuwały. niestety bardzo często płakał. bo w przeciwnym razie ciągle przebywałby w szpitalu. dzięki którym odzyskał zdrowie. był na nich zły i obraŜony. budować zamki. Był on jednak bardzo smutny. Od tej pory juŜ się ich nie bał. a konkretnie dla diabetyka. 14 . w czasie których mógł bawić się w piasku. I przede wszystkim przestał bać się gryzoni. a potem podziękował za opiekę i ruszył w drogę do domu. Jedyne. Smuciło to jego zmęczonych i zmartwionych rodziców.nia i postanowił zabrać Ŝółwia do swojej norki. Nigdy nie zapomniał o swoich nowych przyjaciołach. Musiał jednak otrzymywać niezbędne lekarstwa. a na drzewach rosną przepyszne owoce.

5 lat . Ŝe i Linus. przestał juŜ płakać przy robieniu zastrzyków. Chłopiec zrozumiał. I bardzo sumiennie wywiązywał się z danego rodzicom słowa. chodził razem z Linusem i jego rodzicami na plaŜę.Tego dnia. dzielnego. Ŝe nie jest z nim dobrze. by w jego miseczce znajdowały się smakołyki i woda. Wspólnymi siłami zanieśli małego pieska do domu. Ŝe Cezar jest z nimi. czy mogliby go zabrać do domu i udzielić mu pomocy. Cieszyli się. Wymyślił równieŜ dla niego imię . Linus oddał jedną ze swoich ulubionych foremek do piasku. Nie wiadomo bowiem. W ten sposób chciał mu okazać wdzięczność za jego dobroć i pokazać mu. małego Linusa. patrzył na niego swoim błagalnym wzrokiem. Ŝe będzie pomagał. Rodzice byli bardzo dumni z Linusa. Oczy zwierzęcia wyraŜały wdzięczność. Pobiegł co sił w nogach do swojej mamusi i opowiedział o zwierzęciu. jak dzielnie Cezar przyjmuje lekarstwa. Rodzice byli bardzo dumni ze swojego syna. Ŝeby moŜna było nalać do niej wody dla nowego przyjaciela. Zapytał. gdy przyjeŜdŜał lekarz. Miał duŜo szczęścia. spostrzegł nagle leŜącego na brzegu psa. Nie Ŝałowali decyzji. Ŝe Linus go zauwaŜył. jaką podjęli. Teraz wymagał troskliwej opieki. wiedział. ciągle do niego mówił. I postanowił. Jak się okazało po wizycie u weterynarza. bo to wszystko jest dla jego dobra. Ŝe moŜe na niego liczyć w kaŜdym momencie.Cezar. Cieszyli się teŜ dlatego. Głaskał Cezara. Chłopiec obiecał. Ŝeby zrobić pieskowi zastrzyk i w ten sposób przyspieszyć leczenie zwierzęcia. poza tym był niedoŜywiony i bardzo wyczerpany. Chłopiec podszedł i zaczął go głaskać. jak długo leŜał na plaŜy ani jak się tam znalazł. dbał zawsze o to. Ŝe nie będzie juŜ nigdy płakał. kiedy Linus jak co dzień bawił się na plaŜy. nie odstępując chłopca na krok. 15 Dominika Miąso. Był zupełnie wycieńczony. Mama pochwaliła pomysł chłopca. Cezarek miał złamaną tylną łapę. widząc. Z pieskiem było juŜ prawie dobrze. jak waŜne jest przyjmowanie lekarstw. Trzymał go za łapkę.

Rosły tam ogromne drzewa i wielkie paprocie. pomagając sobie wzajemnie. Wszystkie Ŝyły zgodnie i szczęśliwie. który razem zbudowali. Drobik i Drzewik byli najlepszymi przyjaciółmi. które boi się pająków. błyszczącego źródełka. wstrętny pająk. aby wyszły z niej i siedziały w lesie przy źródełkach wody. które pracowały wspólnie na dobro całej wioski. Ŝe pająki nie są tak straszne. Codziennie rano przemierzał las w poszukiwaniu czystego. AŜ pewnego dnia w lesie pojawił się chochlik. jak wydaje 16 . Wszystkim Ŝyło się bardzo dobrze i dostatnio. Przygody trzech sympatycznych skrzatów Nomika. Drzewika i Drobika Za siedmioma górami. w której mieszkały małe skrzaty. Skrzat Nomik nosił wszystkim wodę. jak co dzień. w którym znajdował się ich przeraŜony przyjaciel. które miały małą zagrodę na brzegu lasku. a tu nagle wyskoczył wielki. Wsiadły na zwierzątka i szybko pobiegły do miejsca. Gdy dotarły do Nomika. Natomiast skrzat Drzewik dawał wszystkim drzewo na opał i pomagał budować ich piękne domki. Nomik znieruchomiał i ze strachu nie mógł wydusić ani słowa. Nomik. W samym środku tego lasu leŜała piękna wioska.Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka. Chochlik poszedł do wielkiej jaskini i namówił mieszkające tam pająki. Mieszkały tam jeszcze inne skrzaty. Zawsze po pracy bawili się razem na wielkim placu zabaw. wziął swoje wiaderka i wyruszył do lasu po wodę. za siedmioma lasami i za wielkim oceanem była piękna kraina. Skrzaty wzięły trzy świnki z zagrody i wyruszyły do lasu na pomoc Nomikowi. Zawsze przynosił im jedzenie i pyszną wodę od Nomika. Ŝe boi się on pająków. Na szczęście niedaleko był Drzewik. Szedł przez gęste zarośla. który wszystko widział i szybko pobiegł po Drobika. Zaczął płatać róŜne figle. Nomik. Wiedział. a najbardziej lubił dokuczać Nomikowi. Drobik opiekował się zwierzętami. zaczęły z nim rozmawiać i tłumaczyć.

Natychmiast pobiegł do swojej chatki. nie potrafiły przekonać swojego przyjaciela. ale Kajtuś zaczął mu opowiadać o sobie. Ŝe od wielu miesięcy u niego w domu mieszka właśnie taki pajączek i przedstawił Nomikowi Kajtka. Skrzaty poprosiły Kajtka. 11 lat pałkach. Wszyscy razem udali się do nadal wystraszonego skrzata. Nomik przygotował pyszną kolację i przy ciepłej herbatce przegadali całą noc. które stało na szafce nocnej Nomika. Niestety.się skrzatowi. Ŝe nikomu nie moŜe juŜ dokuczyć. 17 . Odtąd Nomik pewnie wyruszał do lasu i nie bał się pająków. W pewnym momencie Drobik wpadł na genialny pomysł. aby wsiadł na świnkę i szybko wróciły do wioski. Drzewik zaczął opowiadać przyjaciołom. Wieczorem wszyscy zebrali się w domku Drzewika i naradzali się. Wrócił po kilku minutach. Namówiły jedynie Nomika. co się w tym pudełku znajduje. Chochlik widząc. uciekł z lasu w siną dal i nikt juŜ go nie widział. Jak się okazało. trzymając w ręce małe pudełeczko po zaOla Kaczkowska. jak moŜna pomóc ich przyjacielowi przezwycięŜyć strach przed pająkami. Wtedy to Drzewik powiedział przyjacielowi. Nomik stał się dzielnym skrzatem i niósł pomoc innym.Kajtek. Na początku zapytali Nomika o jego samopoczucie i zaczęli tłumaczyć mu. Początkowo skrzacik się wystraszył. Od tej pory pajączek co wieczór zasypiał w swoim pudełeczku po zapałkach. w pudełku siedział właśnie on. Kajtuś bardzo się zaprzyjaźnił z Nomikiem i zdecydował. aby poszedł razem z nimi do Nomika. Ŝe przeprowadzi się do niego. Wszyscy zebrali się wkoło skrzata i zastanawiali się. I tak teŜ się stało. Ŝe kiedyś zadomowił się u niego w kredensie mały pajączek . Z czasem nawet zaczął rozmawiać z pająkami w jaskini. Ŝe pająki nie są wcale takie straszne. Jego lęki zniknęły dzięki pomocy towarzyszy.

Zaczęła latać to koło kanapki. Chłopczyk tak się jej przestraszył. chleb i mały słoik z miodem. Usiadł sobie pod drzewem tuŜ obok rodziców. W końcu zmęczony usnął. Pewnego dnia. to koło Adasia. Ŝe aŜ upuścił lizaka na chodnik. Chłopczyk panicznie bał się owadów. gdy zaś zobaczył małą mrówkę. który bał się owadów Kilka. Bawił się świetnie i juŜ prawie zapomniał o tej historii z osą. niedaleko Twojego domu. Gdy tylko przyleciała mała pszczółka. mieszkało sobie małŜeństwo z synkiem Adamem. skakał. kiedy wyszedł przed dom z lizakiem w ręce. kręcił fikołki. Adaś od razu dostawał drgawek. chodził do szkoły i dobrze się uczył. Nie wiedział..boi się owadów O chłopcu. Chłopczyk spanikowany krzyknął: 18 .. zwabiona słodkim zapachem. Chłopczyk miał juŜ 8 lat. Chłopczyk bawił się na łące. przyleciała mała osa. Chłopiec. Ojciec wyciągnął koc i rozłoŜył go. Ŝe ta osa była jeszcze bardziej przestraszona niŜ on! Przez pół nocy chłopiec nie mógł zmruŜyć oka. Jednak nie była to prawda. Wydawałoby się. pojawiła się pszczoła. próbował wykonywać artystyczne figury. Ŝe nie ma Ŝadnych zmartwień. Mama w tym czasie wyjęła z koszyczka sok. które. biegał. zrobił sobie kanapkę z miodem. Niestety. jaki piękny byłby świat. odruchowo odwracał głowę. Po kilku minutach zmęczony postanowił odAla Krajewska.Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka. 6 lat począć. gdyby nie było na nim owadów. Cały czas myślał. Następnego dnia Adaś wraz z rodzicami wyszedł na spacer. zmęczony i głodny. a moŜe kilkanaście lat temu.

Adaś zgodził się.Wiesz co. To on opiekuje się tymi pszczółkami .Zobacz.dodał po chwili. wstała i kilkoma zwinnymi ruchami odpędziła małego intruza.. . Ty.O.rzekł pan Edward. Jednak sparaliŜowany strachem bał się nawet poruszyć. Widział setki latających owadów. gdyŜ nie wiedział. to jest pasieka. Właściwie… jak to się nazywało? „Psieka? Wieka? Pacieka?” Z rozmyślań wyrwał go głos ojca: .z trudem wydukał Adaś. Adaś wziął ojca za rękę i poszli razem za panem Edwardem. widząc przeraŜenie w oczach syna. uwaŜnie obserwując całą sytuację. 19 . jak poczujesz ten zapach. rzekł do syna: .No. jesteśmy na miejscu.rzekł ojciec . teŜ od razu przybiegasz. .Dzień Dobry! Spokojnie. syneczku . one ci nic nie zrobią . które groźnie brzęczały. Popatrz synu. Ojciec. Weszli do jakiegoś ciemnego pomieszczenia. Adaś nie wiedział. to dzięki nim mamy ten cudowny obraz za oknami.Uciekaj stąd! Poszła! Sio! Mama.Ale ona chciała mnie uŜądlić! .rozmyślał. co powiedzieć. kwiecistą łąkę.Dzieeeeń Dobryyy .odparł Adaś.powiedział tajemniczo pan Edward.Nie bądź niemądry! Ona poczuła tylko słodki zapach miodu. to była tylko mała pszczółka! Ona nikomu nie chciała zrobić krzywdy! . . . Chodź ze mną! . . to dzięki nim mamy taką piękną.Ona chciała mnie uŜądlić! . Chodź.Adasiu. I nie tylko…. „MoŜe jakiś wodospad? A moŜe to jakiś stary zamek?” . tu niedaleko jest pasieka. . co to właściwie jest. Pan Edward zapalił światło i oczom małego Adasia ukazało się tysiące malutkich słoików.rzekł ojciec. .nie dawał za wygraną chłopczyk.zabiorę cię na małą wycieczkę. widząc strach w oczach dziecka. a to jest pan Edward. .

kaŜdy owad ma w przyrodzie określoną rolę. dlaczego. Ponadto od owadów moglibyśmy się sporo na- uczyć. my pomagamy im! Adaś ponownie spojrzał na tatę i na te wszystkie słoiki. mój chłopcze . 5 lat Adaś trochę zdezorientowany spojrzał na tatę.zapytał Adaś .Widzisz. To właśnie te pszczoły go produkują. a później na pana Edwarda. . JeŜeli nie będziesz jej draŜnił i zrywał jej gniazd.Pyszny! . Adaś trochę zaskoczony powiedział: . nie! mój chłopcze .Oj nie. kiedy poczuje się zagroŜona. Pan Edward otworzył jeden z nich i poczęstował chłopca. boi się człowieka! To prawda. ale moŜe cię ukłuć tylko wtedy. Dzięki mrówkom masz czyste ścieŜki w lesie. co jest zbędne. jak kaŜdy inny owad. to ona ciebie nigdy nie uŜądli! Marysia Klewiado..To jest miód . Mrówki i pszczoły to bardzo pracowite stworzenia! Często ludzie się ich boją.rzekł ponownie pan Edward . Po chwili powiedział: .Co to jest? .powiedział Adaś. Dzięki takim pszczołom masz miód.Ale one gryzą! . gdyŜ mrówki są „sprzątaczami” i usuwają wszystko.Pszczoła.rzekł pan Edward . sam nie wiem. To dzięki nim jest słodki i smaczny. pszczoła ma Ŝądło.Oj. zresztą. 20 . Nie moŜemy się ich bać! One pomagają nam.odparł Pan Edward. jak na przykład igły z sosny.Ale świat bez owadów i tak byłby lepszy! . czy liście z buku.

moŜe jak zobaczysz na łące małego chłopczyka. poniewaŜ Zosia strasznie bała się ciemności. na polanę czy na pobliski basen. który wpatruje się w mrówki .. tylko im . rodzice zawsze czytali maluchom jakąś bajkę.ruchem ręki pan Edward wskazał na pszczoły brzęczące koło uli. RóŜnorodne kwiaty sprawiały. owady nie są naszymi wrogami. dziewięcioletniego Kubusia i czteroletnią Zosię. chodziły z rodzicami na zakupy i na długie spacery do lasu. Piękno podwórza moŜna było szczególnie podziwiać w upalne dni lata. Byli wtedy pewni.To nie mnie naleŜą się słowa uznania. tatę. Wtedy było tam cudownie i kolorowo.mamę. baśń czy opowiadanie. Maluchy często bawiły się przed domem. ale zawsze wracały do domu przed zmierzchem. Lubił teŜ obserwować cięŜką pracę mrówek. podczas wakacji. jak podnoszą przedmioty kilkakrotnie cięŜsze od nich samych! Od tej pory Adaś jest szczęśliwym dzieckiem. Od tej pory Adaś nie bał się juŜ owadów. I kto wie. . Teraz Adaś uśmiechał się. Są naszymi przyjaciółmi. Rodzina liczyła czworo domowników .moŜe to będzie Adaś? Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności Strach ma wielkie oczy. Mieszkała w cudownym domku z malowniczym ogrodem. Ŝe człowiek czuł się w ogrodzie jak w raju. jak małe pszczółki pracują na łące. kiedy widział. a mama zajmowała się domem i dziećmi. Tatuś chodził do pracy. ale zawsze moŜna go przeskoczyć… W pewnym małym miasteczku Ŝyła sobie szczęśliwa i bardzo kochająca się rodzina. przed snem. Nie bój się ich.Pamiętaj chłopcze. Pamiętał słowa starego człowieka z pasieki: „Owady są naszymi przyjaciółmi! Pomagają nam!”. Wieczorem. Ŝe dzieci spokojnie i bez problemu 21 .

Po dłuŜszym czasie tato zauwaŜył. ale malec nie mógł tego zrozumieć. gdy robiło się juŜ ciemno. a ona to wszystko widziała na własne oczy. WyobraŜała sobie. Wtedy zaczynało się skarŜenie na siebie. nie. ekspresową i bardzo krętą autostradę pomiędzy krzewami ogrodowymi. Nazajutrz rodzice przeprowadzili powaŜną rozmowę z dziećmi. Rodzice przecieŜ tak samo kochali swoje pociechy. Spory wybuchały o drobnostki: o to. z jakiej przyczyny. bo miała zawsze wraŜenie. Chłopiec płatał Zośce przeróŜne figle i psikusy. ostrym noŜem w ręku. który nie wiadomo. Na przykład na dworze. niestety. był zazdrosny o młodszą siostrę. Ŝe jest tam człowiek w czarnym płaszczu z kapturem i z wielkim. Zosia prosiła rodziców. Kubie starano się wytłumaczyć. Kiedyś nawet miała sen.starszemu bratu podobało się straszenie siostry. Zosia zaczęła panicznie bać się ciemnych pomieszczeń. czyja to jest wina i kto pierwszy zaczął spór. jak to rodzeństwo. bo bała się być w nocy sama w pokoju. Ŝe ktoś tam stoi i zrobi jej krzywdę. Zosia i Kubuś. czasami dogadywali się. JuŜ wtedy było wszystko wiadomo . Ŝeby zanim ona zaśnie. Ŝe to moŜe być przyczyną lęków córki. Niestety. gdzie czuła się bezpieczna. by spała z nią mama. tak więc podczas długich wieczorów mamusia z tatusiem prawie zapomnieliby o problemie córeczki. a czasami. Często prosiła o to.zasypiają. jakie to moŜe mieć konse- 22 . dlaczego tak nie wolno robić. Ŝe Zosia boi się. Były wakacje. Bała się spoglądać w okno przed spaniem. chował się za jałowcem wyskakiwał jak upiór zza niego i straszył siostrę. nie gasili światła w jej pokoju i nie zamykali drzwi. strasznych historii opowiadanych przez Kubę. Ŝe Kuba rozdeptał siostrzyczce zrobione z ziemi kotlety mielone. wieczorów i nocy. Gdy miała takie sny. rodzice nie domyślili się. Innym przykładem było głośne pukanie wieczorami w okna i drzwi czy straszenie jej przed snem w pokoju. w którym wymyślony stwór zabił jej mamusię. gdyby nie Kubuś. a w zamian za to Zośka zepsuła braciszkowi długą. płacze i dziwnie zachowuje się w towarzystwie Kuby. często w nocy krzyczała albo biegła do łóŜka rodziców.

po kilku tygodniach. Była to piękna noc. Mamusia więc postanowiła kupić Zosi lampkę nocną. Asia Kęsicka. by mogła zasnąć. to po prostu nie istnieje. bo oni tak samo bardzo kochają jego i Zośkę.kwencje i Ŝe nie jest waŜne. której nie jest juŜ potrzebne światło i uchylone drzwi od pokoju. uśmiechniętą i zadowoloną dziewczynką. Tatuś zaś codziennie wieczorem tulił ją do snu i opowiadał bajki o dzielnych dziewczynkach. a Zosia trzymała oboje rodziców za ręce. które prawie niczego się nie bały. kiedy Zosia juŜ jakby zapomniała o swoim strachu. o czym opowiadał braciszek. Po powrocie do domu wszyscy poszli szczęśliwie spać. Córeczce zaś wyjaśniali. Potem puściła rodziców i zaczęła biegać i śmiać się z Kubusiem. Cała rodzina wyszła z domu. Lecz to nie pomogło. 7 lat 23 . Ŝe to wszystko. Rozwiało to wszelkie wątpliwości chłopca o miłości rodziców. przytulił ją i postanowił się poprawić. Któregoś dnia. a Zosia pokonała swój lęk. ile więcej poświęcają czasu siostrze. która dzięki regulowanemu włącznikowi miała róŜne natęŜenie światła. rodzice postanowili wziąć córkę na spacer. Do dziś jest szczęśliwą. to fikcja. Kubuś przeprosił siostrzyczkę. księŜyc jasnym blaskiem świecił nad ich domem. Dziewczynka szczerze uśmiechała się i podziwiała piękno nocy. tego nie ma. Zosia nadal odczuwała lęk przed ciemnością.

Było cicho i spokojnie. czerwona biedroneczka Ela. Bała się jednak zejść ze swojego listka. Gdy biedroneczki wypiły herbatę i zjadły ciasteczka. Nadeszła noc. W nocy tak bardzo się bała. które zazdrościły jej pięknego zielonego listka. miała spuchnięte oczka i bolał ją brzuszek. Ŝadna z koleŜanek nie słyszała w nocy strasznego głosu. Ŝe była ona trzyletnią panienką. zamknęła oczka i próbowała zasnąć. który był mięciutki i wygodny. by przyszły do niej na herbatę i ciasteczka. Jednak wciąŜ pa- 24 . co się wydarzyło. czasem zapraszała do siebie inne biedroneczki. poniewaŜ miała głos cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. Biedroneczka Ela Dawno. Usłyszała straszny. Całą noc nie spała. który dzięki temu stawał się jeszcze bardziej zielony i przez to piękniejszy. trzęsąc się ze strachu wtuliła się w swój listek. co robić. obcy głos. Biedroneczka postanowiła opowiedzieć o tym. Głos ten brzmiał tak. ale nikt jej nie słyszał. które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. dlatego poprosiła koleŜanki. Biedroneczka uwielbiała swój listek. Tak upływały kolejne dni. co znaczyło. odpoczywała. Słoneczko świeciło wysoko na niebie. Pewnej nocy biedroneczka obudziła się przeraŜona. dawno temu. więc nie uwierzyły. na zielonym listku ogromnego drzewa mieszkała malutka. jakby ktoś kogoś wołał: Uuu! Uuu! Uuu! Nie wiedziała. kiedy straszny głos ucichł. Zrobiło jej się cieplutko. który dochodził spod listka. Niestety. Ŝe nawet nie zauwaŜyła. Spędzała na nim większość swojego czasu spała. WciąŜ było słychać straszne: Uuu! Uuu! Uuu! … Biedroneczka nie mogła zasnąć.Barbara Jasińska Bajka dla dziecka. Zaczęła płakać i wołać swoje koleŜanki. swoim koleŜankom. biedroneczka Ela opowiedziała im całą historię. Na skrzydełkach miała trzy czarne kropki. Biedroneczka Ela połoŜyła się wygodnie na swoim listku. Promienie słońca łagodnie ogrzewały listek. gdy biedroneczka poruszyła się na listku.

25 . Tak minęła kolejna. a młodsza. Tej nocy głos juŜ nie wrócił. wokół jest ciemno. KoleŜanki nadal nie wierzyły. z dwiema kropkami. Tylko cichutko płakała. niestety zbliŜała się noc. natomiast biedroneczka Zosia dwie. Znów opowiedziała im historię obce- go głosu. natomiast biedroneczka Ela nie mogła zasnąć. Ŝółta. obracając się na drugi bok. Gdy biedroneczka juŜ prawie spała. Bała się. zmęczona nieprzespaną nocą biedroneczka napiła się wody. Mimo to.miętała straszny głos. ale tym razem biedroneczka Ela poprosiła. Biedroneczka Zosia zasnęła bardzo szybko. fruwały nad łąką. Obie biedroneczki miło spędziły czas. której kropelka spadła na listek. po jakimś czasie usnęła. ale w tym samym czasie głos ucichł i biedroneczka Zosia znów zasnęła. Głos nie ustawał. wąchały kwiatki. I tak teŜ się stało. Biedroneczki przed pójściem spać.starsza była czerwona. Nagle zbudził ją znany juŜ jej głos: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka Ela obudziła śpiącą koleŜankę. liczyły swoje kropki . poniewaŜ boi się być sama. nie ma koleŜanek i nadal słychać ten okropny głos.biedroneczka Ela miała ich trzy. Co dzień rano jakaś malutka kropla rosy znajdowała się na listku. a biedroneczka nie miała nawet odwagi krzyknąć. bezsenna noc. by któraś z nich została u niej na noc. po czym połoŜyły się na listku. biedroneczka Zosia. Dzień był cudowny. Bała się. Ŝe głos ten wróci.biedroneczka sama na swoim pięknym listku. który słyszała poprzedniej nocy. zaprosiła do Jessica Marcinowska. zjadły pyszne kanapki z dŜemem truskawkowym. Gdy biedroneczka zaspokoiła pragnienie. usłyszała ten sam. zgodziła się zostać. 4 latka siebie koleŜanki. Wiatr leciutko kołysał listkiem. obcy głos: Uuu! Uuu! Uuu! … To było przeraŜające . Poza tym przyjaciółki róŜniły się kolorem . Bawiły się w berka. NajodwaŜniejsza.

głos wróci. ale przecieŜ mogę poradzić sobie z tym. . przysiadła na listku i zapłakała. głos nie wracał. Jednak nie mogła znaleźć miejsca.Masz rację. Ŝe głos dochodzi spod niego. kto co noc mnie budzi. Minęła noc.. biedroneczko Elu. Była późna noc. Wtuliła się w listek. gdy usłyszała to straszne: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka wtuliła się w listek z większą siłą. Na pewno sobie poradzisz . Jesteś mądra i masz juŜ trzy kropki. Wiedziała. ale biedroneczka była smutna. Fruwała nad łąką. zielony listek stawał się wciąŜ piękniejszy. . Przestraszyła się. bolał ją brzuszek. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza.usłyszała w końcu. Po chwili uspokoiła się i powiedziała do swojego listka: . MoŜe jestem mała. Robiło się ciemno. Wiedziała. LeŜała i leŜała. wciąŜ miała spuchnięte oczka od płaczu. jestem mądra i nie mogę pozwolić. Znów bardzo się bała. Ŝe gdy skończy się dzień i nadejdzie noc. gdy biedroneczka postanowiła zostawić swój listek i zamieszkać gdzie indziej.pomyślała.. biedroneczka wtuliła się w listek i zastanawiała się nad tym. Wróciła więc na drzewo. trawie. „Mam juŜ trzy kropki. dlaczego głos słychać tylko nocą i do kogo on naleŜy. Pofrunęła nad łąkę.odpowiedział zielony listek. kwiatki kwitły. Głos ucichł. Ŝe będzie noc. Uuu! Uuu! Uuu!.Mam juŜ trzy kropki. Dzień był ładny.Kim jesteś? 26 . które byłoby tak wygodne i piękne jak jej zielony listek. by ktoś wciąŜ mnie straszył” . Biedroneczka przesunęła się na brzeg listka. przyglądała się kwiatkom. piękne czerwone skrzydełka i umiem fruwać.Rano przyjaciółka biedroneczki Eli odleciała na swój listek. Usiadła i spoglądała w dół. Słoneczko jeszcze nie pojawiło się na niebie. Biedroneczka zjadła kanapkę. Biedroneczka przestała płakać. nikogo nie widziała. czekając na głos. tym razem z dŜemem z jagód i połoŜyła się na listku. Głos ucichł. siadała na kwiatkach i wciąŜ myślała o tym. Świeciło słońce. LeŜała cichutko. po czym powolutku wstała i otworzyła oczka. Nie mogła zasnąć. Po chwili spytała swoim cieniutkim jak słomka i cichutkim jak szum morza głosem: . Gdy nadeszła pora snu.

Nagle zauwaŜyła. Ale bardzo się bała.Ja nazywam się biedroneczka Ela. Była przeraŜona.powtórzył ten sam głosik . .Nie bój się mnie .. a w nocy budzę się. Ja jestem duŜa. . Czuję się tu bardzo samotna..zaproponowała sowa.ponownie zaproponowała sowa. Jeśli zechcesz moŜemy się zaprzyjaźnić . A jak ty się nazywasz? .odpowiedziała sowa .. Biedroneczka postanowiła sprawdzić. a mój głos jest gruby jak pień tego drzewa i głośny jak burza. jak mocno uderza jej serduszko.odpowiedziała biedroneczka. . Nie bój się mnie. dlatego mój głos jest taki głośny. Nic ci nie zrobię. kto ukrywa się pod listkiem. która wyfrunęła z otworu.odpowiedziała. Biedroneczka patrzyła na ogromną postać. Ŝe z otworu w drzewie wychyla się olbrzymia głowa. „MoŜe ktoś tutaj mieszka?” .Zgadzam się . . Inne biedroneczki 27 . Zaczął boleć ją brzuszek i poczuła.Uuu! Uuu! Uuu! To nie ma znaczenia.„Zajrzę do środka”.spytała sowę. co robić.pomyślała biedroneczka .Mówią na mnie sowa Matylda .Uuu! Uuu! Uuu! Nie uciekaj.Dlaczego mnie straszysz? Nie mogę spać. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza . I co noc wołam: Uuu! Uuu! Uuu!. Biedroneczka uspokoiła się nieco i cichutko spytała: . Mieszkają daleko. Biedroneczka chciała uciec jak najszybciej.odpowiedziała biedroneczka . .Jestem malutka. trzęsła się ze strachu i nie mogła się odezwać.Nikt nie odpowiedział. Bardzo się cieszyła.W dzień śpię. by przywitać się z moimi przyjaciółmi.Jestem sową. . Nie wiedziała. Sfrunęła z listka i zobaczyła otwór w drzewie. W tym samym momencie usłyszała głos: .Nie straszę cię . mam dopiero trzy kropki. boli mnie brzuszek i czuję się zmęczona. Mieszkam w tym otworze. Po tej rozmowie biedroneczka pofrunęła na swój listek i o wszystkim mu opowiedziała. ale jeśli chcesz mogę być twoją przyjaciółką . Mieszkam na zielonym listku. Nie bój się mnie. by pofruwać. Ŝe ma nową przyjaciółkę.

Ŝe pod listkiem. piły razem herbatę i jadły ciasteczka. Ŝe w otworze pod listkiem ktoś mieszka. Ewelina Skawińska Bajeczka pt. rodzin patologicznych itp. odbiegają od norm.nie wierzyły. I juŜ się nie bała. które odczuwa lęk przed alienacją. A kiedy w nocy nie mogła spać. Sowa Matylda równieŜ się cieszyła. mam tu na myśli dzieci niepełnosprawne. Był tam czajnik. sędziwy czajnik był przygłuchawy. Dawid Leszczawski. I tak kaŜdego wieczoru biedroneczka Ela bardzo się cieszyła. która pochodziła z Chin i pamiętała czasy dynastii Mung. 16 lat 28 . z nizin społecznych. kiedy to porcelana była bardzo szanowana i kaŜdy uwielbiał pić z niej herbatkę. w duŜym otworze drzewa. Chciałam zwrócić uwagę na dzieci. grubych oprawkach. Ŝe ma nową przyjaciółkę. dlatego tylko biedroneczka Ela przyjaźniła się z sową Matyldą. które na swój sposób są inne. mieszka ktoś. kto ją bardzo lubi. w którym przyszło mu Ŝyć. Stary. Bały się równieŜ zajrzeć do środka. Szklanki W pewnym stylowym kredensie mieszkała porcelana. szklanki oraz cukiernica. "Szklaneczki" jest przeznaczona dla dziecka. rozmawiała z sową. a na nosie miał okulary w czarnych. Lubił opowiadać o dawnych czasach. Obawia się braku akceptacji ze strony społeczeństwa.

Gdzie się pchasz paskudo! . Kiedy ona przybliŜyła się nieśmiało. a następnie maszerowały do cukiernicy po swoją porcję cukru. .Jak śmiesz stawać obok nas! . Ich wygląd wprawiał je w taki zachwyt.Tu nie ma miejsca dla takich. Ŝe z ciebie ktoś chciałby wypić herbatę? .zaśmiały się i odwróciły od niej. KaŜde słowo było jak kłujące igiełki. nowa szklanka. Były bardzo ładne. . Stały dumnie na róŜowych podstawkach. Pewnego dnia zaskrzypiały drzwi kredensu i w smudze światła ukazała się Ona. KaŜda dumnie ruszała swoim kształtnym uszkiem. Ŝe ciągle się przechwalały.Oto wasza nowa koleŜanka. Wtedy to kaŜda z nich ustawiała się w kolejce po ten pyszny chiński napój. Stary czajnik przedstawił ją: . koleŜanki zadrŜały ze złości i prychnęły z oburzeniem. Czajnik codziennie nalewał im herbatki.Co? Z takim uchem? Jakie ucho! Spójrzcie. Łzy powoli napływały jej do oczu. Szklanki ustawiły się „gęsiego”. to co innego! Nagle dostojnie wkroczył czajnik.Opowieści tych z zaciekawieniem słuchały szklanki. która była młodą i bardzo mądrą osóbką bacznie obserwowała zachowanie szklanek. jaką ma brzydką podstawkę! Ona jest pewnie z plastiku?! „Nowa” słuchała tego z zaskoczeniem. Inna dodała: .zawołała druga.drwiły .Taka brzydula! My.Na pewno nikt nie zechce wypić z niej herbaty .Myślisz. która przyjechała z DodzieŜy. jak ty! .rzekła pierwsza. 29 . JakŜe inna! JakŜe dziwna! Po prostu brzydka. . zgrabne i ozdobione złotymi kółeczkami. Szklanki zabrzęczały: . Tylko cukiernica. a on z gracją nalewał im pyszną herbatkę.

Mam krzywe. małą podstawkę. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej smutna. zachwycona jego opowieściami.. Cukiernica odpowiedziała: . jakie blade!” Spojrzała nieśmiało na koleŜanki i pomyślała: „One są takie ładne. Łzy wylewały jej się z oczu i spływały po bladej twarzyczce.rzekła. nalewał herbatkę. mają w sobie tyle elegancji i uroku. Szklanka. Jej rozŜaloną postać powoli zaczął okrywać kurz. A ja. milcząc i rozmyślając o tym. Tylko dlaczego? Za co? PrzecieŜ nie zrobiła nikomu krzywdy.. odeszła bez słowa i stanęła w głębi kredensu. Tymczasem stary czajnik przychodził i odchodził. Na próŜno. . Ŝe stojąca w drugim kącie kredensu cukiernica. Szklanka nie wiedziała. „Oto właśnie ja. Ŝe dostaniesz herbatę.JeŜeli będziesz stała na uboczu. opowiadał piękne legendy i baśnie. Opuściła uszko. obserwuje ją. Pewnego dnia cukiernica podeszła do niej z codzienną porcją cukru i zapytała: .Podchodziłam . jak serduszko zaczyna jej bić coraz mocniej. .ale nikt mnie nie dopuścił. KaŜdy chętnie wypije z nich herbatę. Miała tyle pytań do niego. by zwrócić na siebie jego uwagę. Wiesz. wielkie ucho. Ŝe naleŜy do innego świata.odpowiedziała ze smutkiem . Serduszko ściskał przejmujący Ŝal. 30 . Och! A te moje róŜyczki. to nie spodziewaj się.Dlaczego jesteś taka smutna i stronisz od koleŜanek? Czemu nie podejdziesz do czajnika? Tobie teŜ naleŜy się porcja herbaty . zamknięta w sobie.Szklaneczka poczuła. Są ozdobą całego kredensu. więc cichutko brzęczała. milcząca. tam jest taki tłok.Ale ja jestem taka brzydka... słuchała z zaciekawieniem. Staruszek nie dostrzegał jej spod swoich grubych szkiełek. Nie próbowała nawet stanąć w kolejce po swoją porcję herbaty.?” Stała tak. Spojrzała na swoje odbicie w szybie. Świata brzydkich.

Ŝe właściwie jest równie piękna jak one. Od tej pory wszystkie szklanki traktowały ją na równi ze sobą.Zobacz. Delikatnie starła kurz. Nagle jej postać rozpromieniła się. szklaneczce przypomniały się słowa cukiernicy i wtedy uwaŜnie popatrzyła na siebie.. 14 lat 31 . KaŜda z nich była przecieŜ piękna na swój sposób.. kiedy promienie słoneczne przedostały się przez uchylone drzwi kredensu. Spojrzała na koleŜanki i przekonała się. a te róŜyczki?! Jakie subtelne! Twoja podstawka jest z pięknej białej porcelany oszronionej złotem. mimo iŜ róŜniły się od siebie wyglądem. Rafał Leszczawski. Cukiernica ciągnęła dalej: . Dostrzegła. który ją od dawna pokrywał. iŜ cukiernica mówiła prawdę. chińskiego napoju. jakie masz piękne uszko.Nieprawda. delikatny wzorek. Jej oczy nabrały blasku. zrobiły jej miejsce. Szklanka z lękiem spojrzała na swoje odbicie w szybie.. jesteś piękna! Przyjrzyj się sobie. Masz w sobie tyle wspaniałości! Nazajutrz. Stanęła w kolejce po zasłuŜoną herbatkę. Dumnie i pewnie ruszyła przed siebie. Zaskoczone tym faktem szklanki. Stary czajnik z uśmiechem spojrzał na nią spod swych okularów i nalał jej pysznego. mimo Ŝe ma inny wzorek i kształt.

które ma problemy z akceptacją siebie. To samo działo się. kiedy na niebie nie było ani jednej chmurki. Pewnego bezwietrznego dnia. 6 lat nym upałem. Koliberek stanął na końcu gałązki drzewa i przypatrywał się zwierzętom. jaki powodowały jego szybko poruszające się skrzydełka. Nikt nie mógł zrozumieć. bo wraz z nim pojawia się silny wiatr. Kaczki ledwie 32 . Pocieszania jednak nic mu nie pomogły. Mały Koliberek był załamany. KaŜde z nich było bardzo zmęczone ogromEmilka Kaczkowska. wiele zwierzątek miało do niego pretensje. Kiedy tylko udało mu się samodzielnie utrzymać w powietrzu. Okazało się.Malwina Berger Bajka dla dziecka. Ŝe nie mogą latać. Wszystkie były na niego złe. Starali się mu pomóc. Ŝe nie mogą płynąć z powodu wiatru. aby nastąpiło to jak najszybciej. Rodzice rozumieli małego i nie złościli się na niego. kiedy przelatywał obok małych owadów. Jego rodzice postarali się o to. Opowiedział o wszystkim swoim rodzicom. ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. kaczki kwakały. co się stało. Ćwiczyli z nim latanie od rana do wieczora. nie chciał wracać do domu. Mały koliberek Mały Koliberek bardzo chciał nauczyć się latać. Po kilku dniach szaleńczej zabawy i poznawania świata koliberek nagle przestał latać. Ŝe kiedy koliberek latał. gdy wciąŜ spóźniał się na kolację. a słońce grzało bardzo mocno. bo gdy przelatywał nad rzeczką.

bardzo się ucieszyły. który orzeźwiałby je w czasie lotu. On jednak oddalał się. aby znowu ktoś się na niego skarŜył. Te jednak. Ŝe jest cudowny właśnie taki. który dzięki niemu chłodził je. Owady z trudem utrzymywały się w powietrzu. widząc Koliberka i czując przyjemny wiatr. Twoje skrzydełka orzeźwiają nas i dzięki Tobie mamy siłę lecieć dalej. 3 latka rzeczki.utrzymywały się na wodzie. Bez namysłu zgodził się. podobnie jak owady. aby polatał nad nimi jeszcze troszkę. Po chwili jednak owady znowu zaczęły się przybliŜać. Koliberek nieśmiało powiedział: . aby nikomu nie zawadzać. aby kaczki nie skarŜyły się na niego. Dziś jest bardzo gorący dzień. 33 . Kaczki były zachwycone. bo nie było wiatru. który utrudni wam latanie. nie chcąc. Wiedział. Od tej pory Koliberek czuł się potrzebny i zaakceptowany przez inne zwierzątka.Nie lećcie tak blisko mnie. zaczęły lecieć bliŜej niego. Pozwól nam lecieć blisko ciebie.Koliberku. Koliberek poczuł pragnienie i powolutku. jakim go stworzono. jaki wytwarzały skrzydełka Koliberka. przepraszamy cię za nasze wcześniejsze uwagi. zaczął lecieć w stronę Kubuś Zieja. One jednak odpowiedziały: . Kiedy byli juŜ nad rzeczką poŜegnał się z owadami i powoli zniŜał lot. Moje skrzydełka powodują wiatr. bo mogę wam zrobić krzywdę. Kiedy owady poczuły wiatr. Koliberek bardzo się ucieszył i chętnie towarzyszył im w czasie lotu. Szybko przeprosiły Koliberka za to. Oczywiście leciał ostroŜnie. która była nagrzana od gorącego słońca. Ŝe wcześniej na niego kwakały i prosiły.

Uwielbiał bawić się ze swoimi przyjaciółmi i pomagać innym zwierzątkom. wszystko je palcami. O króliczku. które nie chcą. Nie było Ŝadnego sposobu. prosta i zadbana. widelca czy łyŜki. aby nauczyć go posługiwania się sztućcami. a najpiękAmanda Marcinowska. Króliczek wszystko jadł łapkami. Jedyną jego słabością było łakomstwo. w pięknej. drewniana chatka. bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. a zupę wypijał.ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym. które dawało cień i chroniło ją od wiatru. Chatkę zamieszkiwała rodzina króliczków. Natomiast mama królik zajmowała się domem. szkoda było mu czasu na jedzenie noŜem i widelcem. a kiedy siedział juŜ przy stole. Najmłodszy z króliczków nazywał się Adaś i miał cztery latka. który wszystko jadł łapkami Bardzo daleko stąd. zawsze zielonej krainie połoŜonej pomiędzy trzema wzgórzami stała maleńka. Tata królik był stolarzem. Zawsze spóźniał się na obiad. Nie pomagały ani prośby 34 . potrafił zrobić z drzewa wszystko. przechylając talerz. Znajdowała się tuŜ obok drzewa liczącego sobie trzysta lat. który pomimo Ŝe potrafi jeść za pomocą noŜa. 11 lat niejsze rzeczy powstawały przy śpiewie ptaków. Pomysł na taką bajkę zaczerpnęłam z obserwacji sześcioletniego syna mojej koleŜanki. ogrodem i trójką dzieci.

Kiedy był juŜ na miejscu. zrobiło mu się gorąco. Przyśniło mu się. a na koniec krzyknął. ale na próŜno. Widząc to. Od razu zabrał się do jedzenia.mamy. jednak wcale się nie przejął i nie zmienił swoich zwyczajów. Zapadł w twardy sen. gdy Adaś się juŜ uspokoił i doszedł do siebie. był jednak zbyt łakomy. a Adaś rozpłakał się i uciekł do domu. Ŝe wszystkie dzieci jedzą sztućcami. wrzucił ubranie do wody. to znowu zimno. a zamiast prawej łapki nóŜ. nurt był zbyt silny i sweterek króliczka zaczął odpływać. ale gdy tylko chciał chwycić kawał ciasta. mały króliczek po raz pierwszy poszedł do przedszkola. co ma z nimi zrobić. Jego przeraŜający 35 . i nie słuchał nikogo. połoŜył się do łóŜka. Nie zdradzając swoich zamiarów. Króliczek pobladł. Niestety. ale nie wiedział. spostrzegł. szukając odpowiedniej kryjówki. pani królik rozpłakała się. ZbliŜył się do niej i po chwili wahania wszedł do środka. ale gdy przyszła pora obiadowa. Chwycił więc za nóŜ i widelec. protestował krzykiem oraz płaczem. Mama króliczka upiekła wielki tort i kiedy pokroiła go na kawałki. W dniu jego szóstych urodzin dostał wiele wspaniałych prezentów. Tam ujrzał długi stół uginający się od cięŜaru przeróŜnych smakołyków. ani groźne słowa taty. co chciał. wybiegł z domu i udał się co prędzej nad wodę. Ze łzami w oczach opowiedział całą historię mamie. Ŝe i tak się nie zmieni. w który jego mama włoŜyła wiele serca i długo nad nim pracowała. chwytał coś do jedzenia i wybiegał z domu. Mijał dzień po dniu. Ŝe zamiast lewej łapki ma widelec. aŜ tu nagle zobaczył chatkę i w tym teŜ momencie poczuł ogromny głód. Adaś nie zwracał nawet uwagi na złośliwe docinki swojego rodzeństwa. Adaś nie wytrzymał i rzucił się na niego niszcząc jednocześnie nowy sweterek. Adasiowi zrobiło się Ŝal mamusi. Adaś próbował go dogonić. a kiedy sytuacja w domu stawała się nieznośna. Gdy lato dobiegało końca. a mały króliczek dalej robił. Wieczorem. Była to nauczka dla niego. Ŝe wędrował po lesie. Dzieci wybuchnęły śmiechem. więc postanowił wyprać swój sweterek w pobliskim strumieniu. z przeraŜeniem zobaczył. Adasiowi bardzo się tam spodobało i był naprawdę zachwycony. Ŝeby odmówić sobie posiłku i zaczął jeść łapkami.

Tego wieczora Adaś obiecał mamie.One chowają się same. mama juŜ przy nim siedziała i powiedziała. Ŝe to był tylko zły sen.Ha.Właściwie to wcale nie trzeba . . wtedy .Babciu . Kiedy kwiaty więdną na jesień.Co to jest kompost? . Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka.śmierć czyjąś Lilia Dawno.. . wtedy opadają na ziemię i stają się kompostem.Ale jeŜeli nie ma jeszcze jesieni? .A teraz ziemia w doniczce wyschła na kość.rzekła babcia i zastanawiała się. .MoŜe rzeczywiście będzie lepiej. Króliczek był coraz bardziej głodny.. jeśli pochowasz ją w ogrodzie. . za lasami w małej wiosce mieszkał mały chłopczyk imieniem Mariusz. .odpowiedziała babcia .pytał dalej chłopiec. lilia opadła w dół. .. nie mógł zjeść ani kawałka ciasta. a łzy napłynęły mu do oczu. Właśnie robiła pyszne ciasteczka.czy kwiaty teŜ moŜna pochować? . poniewaŜ nie umiał posługiwać się sztućcami.Szkoda .spytał Mariusz. za górami.powiedział wreszcie . przypatrywał się babci.odparła babcia . . dawno temu. Ŝe nauczy się ładnie jeść noŜem i widelcem.Kompost to piękna. Ŝe zapomniał podlać swoją lilię. . niestety. która mieszkała pod lasem. Pewnego dnia wybrał się on do babci.. Siedząc grzecznie przy stole. Wreszcie Mariusz opowiedział jej. 36 . o co chodziło chłopcu.krzyk rozległ się po całym lesie. Kiedy Adaś zerwał się z łóŜka z płaczem. leŜy na blacie biurka i jest zupełnie nieŜywa. które poniosło stratę . czarna ziemia do ogrodu.

jak bardzo mi przykro i Ŝe następnym razem nie zapomnę podlewać. łodygę.wszystko razem. Polem wykopał dołek w rogu trawnika. Nie rozłoŜy. jest to jeszcze pamiątka po moim świętej pamięci męŜu. listki. babciu! . . cebulkę. Wyciągnął babcię za rękę do ogrodu. włoŜył tam zawiniątko i przykrył wszystko ziemią. korzenie . 13 lat . a było to w marcu lub w kwietniu. Następnego roku. Zanucił jeszcze ulubioną piosenkę swojej lilii. Weź piękny papier do pakowania prezentów. zdarzył się cud.krzyczał Michał podekscytowanym głosem i nie mógł złapać tchu. . gdzie go pochowałem.Czy mogę wziąć twoją puszkę po ciastkach jako trumnę? .Po pierwsze. Wracaj do domu.W Ŝadnym wypadku! . do swojej rodziny hiacyntów i powiedz.poprosił Mariusz. a poza tym ona nie rozłoŜy się w ziemi. radosnymi oczami na lilię. Wracaj do swojej rodziny lilii. to znaczy nie stanie się kompostem. I rzeczywiście: w rogu trawnika lilia lśniła w blasku słońca. Ŝe o tobie zapomniałem. .Wybacz mi lilio. Tam na górze stoi pudełko.Lilia wróciła. Dokładnie w tym miejscu.I dobrze się stało! .zawołała babcia . Potem poczuł się o wiele lepiej i juŜ nie miał wyrzutów sumienia. Tam teraz wyrosła. . .powiedziała. Mariuszek owinął swoją lilię w papier: płatki. potem na wnuka.. Babcia spojrzała swoimi kochanymi.Babciu. 37 Jessica Marcinowska.

Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców.

Wesołek Cześć! Jak masz na imię? Opowiem ci pewną historię, chcesz? …ale, to będzie nasza tajemnica. Dawno temu był sobie chłopiec, który na imię miał Wesołek. Posiadał on wielu przyjaciół i znajomych. Jego koledzy z podwórka bardzo go lubili i codziennie czekali na niego przed domem, aŜ odrobi lekcje i do nich wyjdzie. Razem wymyślali róŜne wesołe zabawy, przy czym bawili się świetnie. Wesołek miał ciekawe pomysły i potrafił kaŜdego rozweselić. Chłopiec dobrze się uczył, pomagał w domu rodzicom i zawsze miał czas dla przyjaciół. Całe dnie mijały Wesołkowi na zabawianiu innych. Był bardzo lubiany i ceniony za to, Ŝe nigdy na jego twarzy nie było smutku. Nawet, jak mu coś nie wyszło, albo gdy mu ktoś dokuczył, nadal był wesoły i powtarzał, Ŝe naleŜy „odkleić” ponurą minę i doczepić uśmiech, który zawsze potrafi przegonić smutek. Pewnego wiosennego dnia koledzy Wesołka bawili się we wspólnie wybudowanej z kartonowych pudełek „bazie dla naukowców”

i czekali na niego. Często tam przebywali, udając odkrywców, którzy wytropili obcych
Dawid Leszczawski, 6 lat

i próbowali nawiązać z nimi

łączność. Czas strasznie im się dłuŜył bez Wesołka. Upłynęło kilka godzin, a jego nadal nie było. Koledzy trochę zniecierpliwieni udali się pod dom, w którym mieszkał. Szymon - najbliŜszy przyjaciel Wesołka - zadzwonił do drzwi, ale zamiast jego mamy wyszła babcia i ze smutnym wyrazem twarzy oznajmiła, Ŝe

38

Wesołek nie moŜe wyjść na dwór. Ani dziś, ani jutro i w ogóle przez najbliŜsze dni. Chłopcy popatrzyli na babcię, później z rozczarowaniem na siebie i odeszli. Przyjaciele Wesołka przeczuwali, Ŝe coś musiało się stać, ale nie dopytywali się. Na drugi dzień, kiedy chłopcy siedzieli na podwórkowym trzepaku, podsłuchali rozmowę dwóch sąsiadów Wesołka: - Słyszałeś o tym wypadku? - Tak… przykra sprawa, biedni ludzie… bardzo mi szkoda Wesołka, to taki cudowny dzieciak. - Co oni teraz z nim zrobią? - Bóg jeden wie. Chłopcy bardzo się bali, nie wiedzieli, co się dokładnie stało, nikt niczego im nie mówił. Posiedzieli jeszcze chwilę i rozeszli się do domów, kaŜdy z nich smutny i zamyślony. Kolejny dzień przyniósł przyjaciołom Wesołka bardzo złe wiadomości. Byli wówczas w szkole, kiedy dyrektor na apelu szkolnym powiedział, Ŝe w dniu jutrzejszym nie będzie lekcji, poniewaŜ wszyscy idą na pogrzeb rodziców Wesołka. Zginęli w wypadku samochodowym. Cała szkoła zamarła, jedni płakali, a drudzy zdziwieni powtarzali, Ŝe to nie moŜe być prawda. Przyjaciele Wesołka bardzo chcieli się z nim spotkać, pocieszyć go, powiedzieć, Ŝe zawsze moŜe na nich liczyć, bo bardzo go kochają, ale to nie było moŜliwe. Zobaczyli go w dniu pogrzebu. Siedział obok babci. Nie płakał, ale jego twarz wyglądała, jak nigdy przedtem - wyraŜała ból, smutek, Ŝal, złość. Chłopcy tak bardzo chcieli do niego podejść i go uściskać, ale bali się. Nie wiedzieli, co mu powiedzieć i jak. Wesołek przez dłuŜszy czas nie chodził do szkoły. Koledzy przynosili mu zadania i wiadomości, w które zawsze wkładali list. To jeden z nich: „Kochany Wesołku! Bardzo nam Ciebie brakuje, na podwórku nie jest tak jak dawniej, kiedy byłeś z nami. Nie wiemy, co czujesz, moŜemy sobie to tylko wyobrazić.
39

MoŜe twoje uczucie jest podobne do naszego, tylko 1000 razy silniejsze. My tęsknimy za Tobą, za Twoim uśmiechem, radością, którą przepełniałeś nas wszystkich. Czekamy na Ciebie w naszym ulubionym miejscu o stałej porze, jak zawsze, aŜ przyjdziesz i pozwolisz nam sobie pomóc. Bardzo Cię kochamy, Wesołku i chcemy, abyś wiedział, Ŝe moŜesz na nas liczyć i będziemy z Tobą zawsze. Twoi przyjaciele PS. Do listu dołączamy pamiętnik, w który wpisała się cała szkoła.” Po miesiącu Wesołek zjawił się w szkole, ale z nikim nie rozmawiał, tylko wchodził do klasy, siadał, a po lekcjach szybko uciekał do domu. Nikt nie chciał go zmuszać do rozmowy, więc wszyscy tylko się uśmiechali do niego tak, jak on to zawsze robił. Wesołek zrozumiał, Ŝe wszyscy przyjaciele i rodzina cierpią razem z nim, bardzo chcą mu pomóc. Pewnego dnia Wesołek zjawił się na podwórku. Nie było nikogo, więc udał się do „bazy dla naukowców”. Wszedł do środka i zobaczył siedzących w kółku przyjaciół. Ze spuszczonymi głowami oglądali zdjęcia z poprzednich wakacji, które spędzili razem z Wesołkiem. Stał chwilę i przysłuchiwał się rozmowom, aŜ zaczął płakać. Chłopcy odwrócili się zdziwieni obecnością Wesołka, podbiegli do niego i zaczęli go ściskać - (Tu mogę ci zdradzić mój Czytelniku, Ŝe to ja jestem Wesołkiem) - wtedy powiedziałem im, Ŝe mam najwspanialszych przyjaciół na świecie, Ŝe przysłuchując się ich rozmowom, zrozumiałem, jak bardzo mi ich brakowało. Od tego spotkania juŜ codziennie byłem na podwórku, a uśmiech pozostał mi aŜ do dziś. Mam wspaniałych dziadków, którzy się mną opiekują i są dla mnie jak rodzice. Tęsknię czasem za Tatą i Mamą, ale wiem, Ŝe kiedyś się spotkamy w niebie i zawsze będziemy razem. Ziemskie dni są krótkie w porównaniu z wiecznością, dlatego korzystam z tego, co mi przynosi los. Spotykam się z przyjaciółmi. Mamy na swoim koncie wiele przygód i jeszcze więcej pomysłów na następne. „Twoje serce jest tam, gdzie Twój skarb. Musisz odnaleźć ten skarb, by wszystko nabrało sensu.”

40

Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych

Gwiazda Prawdy

Dawno, bardzo dawno temu, w pewnej odległej krainie Ŝył chłopiec imieniem Bimbo. Był wysoki, miał ciemną karnację, czarne oczy i włosy. Mieszkał wraz ze swoją chorowitą matką w leśnej chatce. Domek był bardzo mały, Bimbo z matką ledwie się w nim mieścili, ale mimo to byli bardzo zadowoleni, Ŝe mają gdzie mieszkać. Wcześniej włóczyli się po świecie, spali w stodołach, pod domami bogatych ludzi. Patrzyli, jak ci ludzie bawią się, Ŝyją w dostatku i przypominali sobie, jak kiedyś, przed śmiercią ojca, prowadzili podobne Ŝycie. Po wypadku, który wydarzył się, gdy Bimbo miał 13 lat, wszystko się zmieniło. Matka zaczęła chorować i straciła pracę, nie mieli pieniędzy, aby opłacić dom, więc musieli go opuścić. Od tamtego momentu spotykały ich same smutne rzeczy. AŜ do dnia, kiedy zobaczyli tę opuszczoną chatkę w lesie. Tego wieczoru strasznie padało i wiał przeraźliwy wiatr. Bimbo z matką uciekli do lasu, aby schować się przed burzą. Wtedy on zauwaŜył drzewa, których konary tworzyły ścianę. Chłopiec, wraz z matką, pobiegł w tamtą stronę, aby uchronić się od wiatru. Ściana była tak gęsta, Ŝe ledwie przedarli się w jej głąb i wtedy zauwaŜyli tę chatkę. Weszli przeraŜeni do środka. Na środku izby stał stół i trzy krzesła, w jednym rogu stało palenisko, w drugim poukładane drwa,

w trzecim rogu leŜało siano, które słuŜyło za łóŜko. Matka szybko rozpaliła w kominku ogień, okryli się kocami i zasnęli zmęczeni drogą.
41
Emilka Kaczkowska, 9 lat

Obudziły ich ciepłe promienie słoneczne. Wstali i rozejrzeli się po izbie. Była mała, przytulna, ale strasznie zaniedbana. Zaczęli dokładnie jej się przyglądać. Wyszli na zewnątrz. Z tyłu znaleźli mały schowek na narzędzia i studnię. Bimbo poszedł do lasu zapolować, a matka w tym czasie ogarnęła trochę chatkę. Wymiotła śmieci, usunęła pajęczyny, poprawiła siennik. Koło południa wrócił Bimbo, niosąc ze sobą ogromnego ptaka. Od bardzo dawna nie jedli tak wyśmienitego obiadu. Mięso rozpływało się w ustach, było wyborne. Po posiłku Bimbo i jego matka wyszli, by rozejrzeć się po okolicy. Byli zdziwieni, Ŝe nikogo tu nie było. Zastanawiali się, kto wcześniej mógł zamieszkiwać tę chatkę i co stało się z jej właścicielem. Ale nie spotkali niczego i nikogo prócz lasu, polan i zwierzyny. Wrócili z powrotem z uśmiechami na twarzy – mieli swój dom, swój kąt, skrawek swojego świata. Wiedzieli, Ŝe pokochają to miejsce i będą w nim szczęśliwi. Wydawało się, Ŝe na tym odludziu nie ma problemów, krzywd, strachu – jest tylko radość, tylko szczęście. Tak mijały dni i miesiące. Chłopiec i matka wiedli spokojne Ŝycie. Bimbo polował i naprawiał róŜne sprzęty, a matka zajmowała się domem. Pewnego dnia, wracając ze spaceru, potknęła się o wystający konar i przewróciła się, uderzając głową o kamień. Bimbo był w tym czasie w lesie i szukał odpowiedniego drzewa na nowe łóŜko. Gdy wrócił do chatki, na dworze było juŜ szaro. Wszedł do izby, ale była pusta. Ogień nie palił się tak, jak zwykle o tej porze, panowała dziwna cisza. Wyszedł przed dom. ZauwaŜył coś ciemnego w gąszczu. Podszedł bliŜej. LeŜała tam jego matka w kałuŜy krwi. Chłopiec szybko przeniósł ją do domu. PołoŜył do łóŜka, opatrzył zranioną rękę i głowę, rozpalił w kominku i zasnął. Obudziły go jęki. Wstał, podszedł do matki. Była rozpalona, a jej ciało trzęsło się z zimna. Całą noc chłopiec siedział przy matce i pielęgnował ją. Rano usiadł przed kominkiem i nie wychodził do końca dnia z domu. Przez trzy kolejne dni było to samo. Skończyły się drwa, zabrakło jedzenia, a Bimbo ciągle siedział, nie ruszając się z miejsca. Wrzucił do paleniska ostatni klocek drewna, a mimo to w chatce było bardzo chłodno. Po jakimś czasie płomień zniknął, iskrzył się tylko Ŝar w kominku, ale i on po chwili zgasł.

42

Wyszedł na zewnątrz. ale nikogo tam nie było. która do niego przemawiała. ale sroga. Wydawało się.Kto to. Gdy usypał mały kopiec. coś strasznego. kto to mówi? .Spójrz do góry. a teraz tak bardzo znienawidzone miejsce. . Ŝe to właściciel domu po wielu miesiącach powrócił do swojej chatki i teraz chce ich wypędzić z niej. To była cisza. była największa i świeciła najjaśniej. co takiego zrobiłem? 43 . ale regularny oddech świadczył o tym.Dlaczego to zrobiłeś? Bimbo myślał. Ŝe zaraz coś się stanie. to kto? .Dlaczego to zrobiłeś? . Delikatnie podszedł do niej. Chciał znaleźć kawałek drewna. Ale ta. tylko chłód i jakieś dziwne odgłosy. Gwiazda powtórzyła pytanie: . .. aby rozpalić ognisko. chciał je podpalić. Bimbo szybko wstał z krzesła. Chłopiec wybiegł na podwórze. 6 lat niebie gwiazdy. Ŝe to matka obudziła się ze snu i go woła. gwiazdko.Ale co.Dlaczego to zrobiłeś? . to ja. która opanowała kiedyś tak ukochane. Głos dochodził z zewnątrz. łamał je i szybko znosił do domu.Zapanowała ciemność. .. ale drzewo było mokre i nie chciało się zapalić. który zniszczyłby tę potworną ciemność. Wtedy Bimbo ocknął się.powtórzyło się pytanie.zapytał z lekkim strachem chłopiec. Ŝe spała kamiennym snem. więc chłopiec pomyślał. Ujrzał na Ala Krajewska. Wtedy usłyszał cichutki głosik: . albo chociaŜ rozniecić malutki płomień. Otrząsał ze śniegu gałązki. . Wszędzie była tylko ciemność.Skoro to nie matka mnie wołała. Chłopiec podniósł głowę do góry. niepokojąca. Ale nie było ani kawałeczka drewna.zapytał chłopiec sam siebie.

to ja przyprowadziłam was tutaj. obudzi się ona ze snu i będzie zdrowa. Chcę tylko.i od tej pory nie wstaje z łóŜka.Gubić się!? . .. czego nam było trzeba.. .Ty ciągle niczego nie rozumiesz? . aby było jak dawniej. czym do tej pory ciebie i twoją matkę obdarowywałam. Nie martw się juŜ o swoją matkę.. to było mało? .nie chodzi mi o gubienie drogi w lesie. który pokochaliśmy bez granic. jest taka słaba. To ja oświetlałam ci drogę.. Czy teraz juŜ czujesz się lepiej? .przyznał ze smutkiem Bimbo. . jeśli o to idzie.Nie. Czy nie moŜna cofnąć tego wydarzenia? Chciałbym.Dlaczego zachowałeś się w tak brzydki sposób. Przemówiłam do ciebie. Boję się.Jestem Gwiazdą Prawdy. . dałam wam chatkę. 4 latka niezwykłym darem i bez trudu odnajdziesz kaŜ- dą drogę. ty jesteś obdarzony Kubuś Jurecki. gdy wrócisz do domu. A ty juŜ przy pierwszej próbie poddajesz się.Tak.odpowiedział nieco zawstydzony Bimbo. .. . gwiazdko. abyś dokładnie mnie wysłuchał.Czy to. Ŝe od dłuŜszego czasu zaczynasz gubić się w świecie.Nie. kiedy do ciebie mówię . las pełen owoców i zwierzyny. Martwi mnie jednak to.Nie przerywaj mi.Moja matka upadła .skarciła go . co 44 . Mieliśmy wszystko.Dlaczego mówisz „byliśmy”? Czy dalej nie jesteście? . byliśmy tutaj szczęśliwi.zaczął niepewnie . Po tej rozmowie. Ŝe od pewnego czasu nie doceniasz tego. bardzo mi ulŜyło .. bo widzę. choć nie powinnam: twoja matka wyzdrowieje i będzie jak dawniej. niczego nie rozumiem . Mieliśmy poŜywienie i ciepły domek. Powiem ci.wykrzyknął ze zdziwieniem chłopiec. Ŝe tego nie wytrzyma.

Nie cieszył cię widok tęczy i roślinności budzącej się po deszczu do Ŝycia. który trzeszczał i dawał im tak przyjemne ciepło.powiedziała gwiazdka i rozbłysła jasno na niebie . matka siedziała juŜ na łóŜku zdrowa. . To wszystko gdzieś uciekło. teraz nie potrafiłeś tego dojrzeć. 45 . Nie cieszyły cię juŜ krople deszczu uderzające o szybę podczas. . Los był dla ciebie niemiłosierny i straciłeś to szybko. Tak. jak powiedziała Gwiazdka. podszedł do matki i przytulił ją . Chłopiec stał jeszcze chwilę i wpatrywał się w gwiazdy.Czy coś się stało. Jeszcze kilka miesięcy temu czułem. kochanie . Błyszczały na niebie. wpatrując się w ogień. poniewaŜ nie potrafiłeś dostrzec tego piękna.odpowiedziała z uśmiechem.Masz rację.Ja ciebie równieŜ. Ale potem los dał ci drugą szansę. Kiedyś to widziałeś. . ale potem… jakbyś zapomniał juŜ.pamiętaj. bo zgasło w kominku .Przyniosłem trochę drwa. ale juŜ tego nie widziałeś. co to znaczy nie mieć domu. Przepraszam cię za to i dziękuję. gdy ty siedziałeś przy kominku ze swoją matką i piłeś ciepłą herbatę..Tutaj gwiazdy błyszczą najpiękniej na świecie . A gwiazdka zaglądała przez okienko i błyszczała cudnie na niebie.posiadasz. przestałeś być szczęśliwym. Ŝe jestem najszczęśliwszym chłopcem na ziemi.. Przechodziłeś obok. Cieszyłeś się na początku.wyszeptał i udał się do swojego domu. Przesiedzieli całą noc w uścisku. szczęście i piękno tkwi w szczegółach. Znalazłeś tę oto chatkę. dlaczego byłeś na podwórzu? . . Ŝe poświęciłaś mi tyle czasu. a teraz wszystko stało się dla mnie rutyną. stało się nieatrakcyjne i nudne. równieŜ tego nie potrafiłeś docenić. które cię otacza. gwiazdko. Kiedy mieszkałeś w luksusie.Bardzo mocno cię kocham szepnął.Od tego ma się przyjaciół .powiedział to i zapalił ogień w kominku. .

ale o tym wcześniej nie wiedział. Gdy Reksio i Bunia wprowadzili synka do pokoju. Bąbelek był zachwycony swoim pokoikiem. jednak po chwili rodzice zdjęli przepaskę małemu pieskowi. Mika i Bąbel bardzo lubili te wyprawy. Mały piesek był szczęśliwy. wskakiwały do jeziora. czas na kąpiel. a gdy nabrały ochoty. Była ona bardzo szczęśliwa. gdyŜ mogli swobodnie biegać po całej łące. by niczego w nim nie brakowało. 3 latka Niedaleko miejscowości Pasikonikowo. poniewaŜ od urodzenia spał z rodzicami. Pewnego dnia rodzice postanowili zrobić niespodziankę małemu Bąblowi. Bąbel cały dzień spędził w swoim pokoju. by popływać w nim chwileczkę. nie mógł się nacieszyć nowymi zabawkami oraz własnym łóŜeczkiem. Od dłuŜszego czasu przygotowywali dla niego pokój. Mama powiedziała do Bąbla: . W tym domku mieszkała psia rodzina. Mika . Bąbel strasznie bał się ciemności. na skraju lasu stał maleńki kolorowy domek. miał on zasłonięte oczka.Synku.teŜ pomagała rodzicom przygotować prezenty dla braciszka. ucałowała go w czółko i zgasiła światło. Tata Reksio codziennie rano zabierał Bunię swoją Ŝonę i dwójkę swych dzieci na spacer nad jezioro.starsza siostra Bąbelka .Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności Jak Bąbelek pokonał strach Kubuś Grabski. Starali się. Przed snem mama przeczytała synkowi jeszcze bajeczkę. Wykąpała synka i połoŜyła spać w jego nowym pokoiku. bo zawsze w łó- 46 . bawił się tak dobrze. Ŝe dzień minął mu bardzo szybko i nadeszła noc. Ŝe w końcu uśnie we własnym łóŜeczku.

Ŝe noc jest piękna. Ŝe ta noc i ciemność wcale nie są takie straszne.Piękna . Bąbelek był zdziwiony faktem. Jednak sówka nie dała za wygraną i w końcu piesek uległ. Ŝe wśród nocy coś się porusza. Nagle piesek zobaczył świetliki. bo nigdy wcześniej ich nie widział. Gdy stał przy oknie zauwaŜył. dala mu do snu małego misia i zostawiła zapalone światełko.PokaŜę Ci cudowną zabawę. Mama przyszła. Ale gdy Maja poprosiła. 47 . przecieŜ on nic pięknego w niej nie widział.Cześć! Jak masz na imię? Dlaczego nie boisz się nocy? Kim jesteś? Na to stworzenie odpowiedziało: . Postać wydawała mu się przyjazna. Ŝe w jego pokoju wcale nie jest tak ciemno.powtórzyła sówka. Powoli zaczął myśleć. skoro nawet jego nowa koleŜanka się ich nie boi. pełne jest lśniących lampeczek. który z kaŜdym dniem zmienia swój kształt: raz wygląda jak rogalik.jak podczas nocy jest ozdobione niebo. postanowił otworzyć okno i zadać nieznajomemu stworzeniu kilka pytań. .powiedziała do pieska . Ŝe ktoś o tej porze jest na dworze i nie boi się tej strasznej nocy.Cześć! Mam na imię Maja.Zobacz . . których przecieŜ w dzień nie widać. Bąbel zaprotestował. w którą moŜna bawić się tylko w nocy i to właśnie na tych oświetlonych fragmentach. Ŝe strasznie smaczny musi być taki księŜyc i dalej słuchał opowieści nowej koleŜanki.jak pączek. by zgasił światło w pokoju. PołoŜył się do łóŜeczka i leŜał w nim zwrócony główką ku oknu. był zachwycony ich urokiem.Ŝeczku obok niego byli rodzice. Piękna? Zdziwił się Bąbel. Na ścianach było mnóstwo oświetlonych fragmentów. jest równieŜ księŜyc. jak się jemu wcześniej wydawało. ZbliŜył się więc do okna i ta postać równieŜ. Nagle zauwaŜył. która jego tak przeraŜała. a raz . . Bąbelek pomyślał wtedy. a moi rodzice są Puchaczami i uwaŜam. W tym momencie Maja powiedziała: . Była to mała sowa. Bąbelek juŜ się nie bał. Zawołał więc szybko rodziców. Jestem małą sówką.

Ŝe musi juŜ wracać do domu. którego nazwy nie pamiętam. Gdy państwo Dziadusiowie szli spać i kładli spać teŜ wszystkie zwierzątka. była taka wąska ulica. jak Czarnouszek przestał się bać. Czarnouszek bał się ciemności. W ich WIELKIM domu Ŝyły więc najróŜniejsze zwierzątka: misie. bo leŜąc w łóŜku stwarzał sobie nowych kolegów.PokaŜ mi w końcu tę zabawę. śyli sobie skromnie. to po kolei mówili wszystkim „Dobranoc” i wychodzili do swojego pokoju. sowy. Powiedział do sówki: .Ja teŜ chcę! I skrzyŜował swoje łapki. JuŜ więcej nie bał się ciemności. OGROMNY dom. Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności O tym. Mieszkali w nim państwo Dziadusiowie. co to za zabawa. Zawsze świeciło się tam mało latarni. Ta historia opowiada właśnie o jednym z tych króliczków – najmniejszym z nich – Czarnouszku (bo cały był bielutki jak śnieg. ale miał czarne uszka). a Bąbel dalej wymyślał nowe postaci. ale tym razem juŜ w swoim łóŜeczku. W pewnym mieście. Dziadusiowie bardzo lubili zwierzątka i opiekowali się nimi. jak własnymi wnukami: z sercem i cierpliwością. pieski i chomiki. a na ścianie pojawił się ptaszek. bo on potrafił bawić się tylko w dzień. lisy. z którymi się spotykał przed snem. Wtedy sówka zaczęła w dziwny sposób plątać swoje skrzydełka. kotki. za małe pieniąŜki.Bąbelek był coraz bardziej zaciekawiony. PoŜegnała się z pieskiem. Była to najciemniejsza ulica na całym osiedlu! A przy tej ulicy stał stary. Wtedy Babel zawołał: . bardzo szczęśliwym. a na ścianie pojawił się miś. ale teŜ i biednym. W pewnym momencie Maja powiedziała. Byli małŜeństwem juŜ od siedemdziesięciu lat. Piesek był bardzo dumny z siebie i zaczął wymyślać coraz to nowe figury. a nawet króliki. 48 .

bardzo tu ciemno! I tak się boję. Ŝe ktoś puka w okno i chce zrobić mu coś złego. gdy wszystkie światła pogasły. a na zewnątrz było tak ciemno. Czarnouszek w swoim strachu tak się skurczył. Jednak zrobiło mu się Ŝal małego króliczka i powiedział: 49 . Ŝe nawet gwiazd nie było widać. jeśli wtedy trafię do jeszcze ciemniejszego miejsca niŜ to?! … brr! Muszę kogoś poprosić o pomoc…”. a on nawet nie myślał o spaniu! Bał się teraz innych zwierzątek. które wydawały się takie straszne i wielkie (zwłaszcza misie) – większe niŜ za dnia! Bał się. Ŝe się kurczę z tego strachu i zaraz aŜ zniknę! Co mam zrobić? Łatek był sprytnym zwierzątkiem. I tak myślał… myślał i głębiej wtulał się w futerko innych króliczków. Ale nie umiał poradzić nic Czarnouszkowi. zawsze sobie radził sam. Ŝe ktoś wyjdzie z szafy i go zje. znowu się bał. Następnego dnia Czarnouszek bawił się z innymi zwierzątkami i czuł się juŜ całkiem bezpiecznie i dobrze. Zapomniał o swoim kłopocie i w jasnym pokoju biegał jak szalony po dywanie ze swoimi kolegami króliczkami.Hej.bać się ciemności. co to znaczy . Ale pomyślał sobie: „Zaraz! Nie mogę tak sobie zniknąć! A co.. . Ale wieczorem. bo nie wiedział.A gdy tylko gasło światło.. Łatek!. więc szturchnął śpiącego niedaleko kotka Łatka. to dwa małe czarne uszka Czarnouszka prostowały się natychmiast i czarne oczka rozglądały się czujnie dookoła wystraszone na całego! Czarnouszek trząsł się cały i wtulał się głęboko w swoich kolegów.. aŜ w końcu zasypiał. Myśl ta wydała mu się dobra. Czarnouszek myślał bardzo długo o tych wszystkich strasznych rzeczach. które na pewno się zaraz staną.. Ŝe prawie by zniknął! (był bowiem najmniejszym króliczkiem w całym domu). 8 lat oni smacznie juŜ spali. ale to nic nie pomagało – Emilka Kaczkowska.

to dam ci znać.Roozuumiem . drewnianego zegara – Ding-dinga. no! Tylko ciszej. Mały! Ja się nie boję. . co dokładnie widać w ciemności. Sowa tylko czuwała przy Małym. Dzięki tobie juŜ czuję się bezpiecznie. które mieściło się na szczycie wysokiego. bo mam bystre oczy i dobrze widzę nawet po ciemku. bo inne zwierzątka śpią. I w ten sposób mały króliczek .JuŜ nie musisz przy mnie czuwać. A stary Jim jeszcze wciąŜ przez wiele dni czuwał i ze swojego gniazda na zegarze. aŜ króliczek zasnął. Czarnouszek udał się do jego gniazda. dlaczego nazywają go Bystrookim oraz o tym. Pilnował. .powiedział niskim głosem Jim . mały króliczku? Czarnouszek opowiedział mu więc o swoim problemie. I tak działo się jeszcze przez kilka nocy. a później jeszcze sobie trochę rozmawiali. gdy on spał. Jim.Taaak? . ale zapytaj sowy. Ŝe czasami w dzień głośno chrapał.Asysta to taka pomoc w trudnych sytuacjach.Słuchaj. Wiem.Wspaniale!!! . Jakbym się jeszcze czegoś bał.Potrzebna Ci zatem Asysta . więc skoro za dnia się jej nie boję. to w nocy teŜ nie.. słynął ze swej mądrości i z tego. Ŝebym sobie usiadł koło ciebie i Ŝebyśmy troszkę porozmawiali? . Zawołał Jima swoim piskliwym głosikiem i zaraz spojrzało na niego dwoje wielkich jasnobrązowych oczu. a szafa się nie zmienia w nocy.odrzekł powoli Jim . Ŝeby płynnie sfrunąć na dół do Czarnuszka .i rozwinął swoje puchate skrzydła szeroko tak. Co powiesz na to. On ci coś poradzi mądrego. Bystrooki Jim był juŜ starą sową.wykrzyknął Czarnouszek – No. Bystrookiego Jima. Ŝe to tylko zwykłe drzewo puka w okno czasami. 50 . Ŝeby wszystko było w porządku.Czarnouszek przestał się bać ciemności. Ding-ding patrzył na Małego i na pokój.Co się stało. Pewnego dnia Czarnouszek powiedział do Jima: . Jim opowiedział mu o tym.

ale nie było to spowodowane tylko nocą. gdy zapadała noc. Mimo tego. a cały dom był dziwnie cichy. Dom był przestronny. Ŝe noc to czas duchów i od tej pory przeraŜało to Gabrysia. który znał jak własną kieszeń. Ŝe duchy są okropne. wstał i pobiegł do łazienki. którego normalnie nigdy tam nie było. Pobiegł co sił w nogach do swojego pokoju i siedział na łóŜku. Ŝe brat wspominał. cienie przesuwały się po podłogach. Ŝe gdy zapada zmrok.Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka. miał drewniane podłogi w kaŜdym pokoju i duŜe okna. Cały czas wyobraŜał sobie. aby tam dotrzeć. myśląc 51 . Natychmiast pomyślał o duchach i przestraszył się bardzo. Ŝe Gabryś znał i uwielbiał cały dom. Gdy wracał.jęczą. Łatwo powiedzieć! Trzeba było wyjść z pokoju i pójść kawałek korytarzem. A będąc w saloniku w odpowiednim momencie dnia. Gabryś wierzył bratu. w jego miłym. które boi się duchów. bo był on starszy i zapewne więcej rzeczy wiedział. Razem z nim w domu tym mieszkali jego rodzice oraz dwójka starszego rodzeństwa . Gabryś i duchy Mały Gabryś mieszkał w pięknym. moŜna było zobaczyć mnóstwo skaczących po ścianach plamek światła. starym domu przy głównej ulicy swojego rodzinnego miasteczka. bał się. Jego brat Michał powiedział mu niedawno. zdawało mu się. Gabryś nie chodził jeszcze do szkoły i spędzał duŜo czasu w domu.najstarszy Michał i Karolina. Pewnej nocy Gabryś obudził się i musiał iść do toalety. Gabryś bał się ostatnio zasnąć. które pochodziły z kryształowego Ŝyrandola. Ŝe na schodach zauwaŜył jakiś biały kształt. przytulnym domu pojawiają się duchy. Wtedy wszystkie dźwięki zdawały się niezwykłe. bo tak zawsze jest w filmach . Najgorsze było to. Gabryś zapalił lampkę. przez które moŜna było wyglądać na ulicę ocienianą przez rosnące po obu jej stronach drzewa. hałasują i straszą ludzi. Ŝe to jeden z nich.

która boi się pójść do szkoły Mała biedroneczka Za górami. tata i mała córeczka Zuzia. za lasami. odkąd mu o nich opowiadał i myślał. co ono tam robi. Rodzice nakrzyczeli na Michała za jego pomysł i zakazali mu straszyć kogokolwiek. Obudziły go głosy rodziców dochodzące nie. Było mu teraz bardzo wstyd. na pięknej polanie między zielonymi listkami traw i niebieskimi niezapominajkami Ŝyła rodzina biedronek: mama. Okazało się. Ŝe duchów tak naprawdę nie ma i od tej pory nie bał się juŜ domu nocą. Anna Bulanda Bajka dla dziecka. szczególnie dla straszonego. Ŝe starszy brat zabrał je i zrobił z niego „ducha”. schodząc rano na dół. więc zawołała Michała. znalazła na schodach białe prześcieradło. Wstał i wyszedł z pokoju. Ŝe naprawdę się wystraszył. Mama. ale gdzieś z bliŜszej odległości. Dlatego przeprosił za to braciszka. Wszyscy razem zeszli więc do kuchni. by zapytać. Ŝe tak brzydko wobec niego postąpił. by zobaczyć. gdyŜ chciał nastraszyć Gabrysia. W końcu nad ranem zasnął wyczerpany i nadal przestraszony tym. Gabryś zaś dowiedział się wreszcie. Wiedział. Wtedy Gabryś opowiedział wydarzenia minionej nocy oraz to. gdzie wyjaśnił się powód całego zamieszania. gdyŜ nie jest to nigdy dobry dowcip. Ŝe będzie to niezły psikus. 52 . Mieszkała w pięknym i przytulnym domku. Zobaczywszy Gabrysia. a rodzice powiedzieli. Ŝe boi się on duchów. z kuchni. jak zwykle. jakie to wszystko straszne. Ŝe muszą porozmawiać z nimi dwoma. Rodzice stali na schodach razem z jego bratem Michałem i o coś go wypytywali. co się dzieje. co zobaczył. Michał spuścił głowę. w którym zawsze było wesoło.tylko o tym.

Biedroneczka codziennie prosiła mamę. Kiedy weszła do swojej klasy. która cały czas twierdziła. w którym mała biedroneczka miała pójść pierwszy raz do szkoły. Był to dzień. Zosia Danielkiewicz. Martwiła się. Zuzia przekonała się. Mama wzięła Zuzię za rączkę i poszła z nią do szkoły. Wstydziła się. Wszyscy przekonywali Zuzię. Nagle do klasy weszła jeszcze jedna nowa uczennica. Ŝe inne dzieci będą ją przezywać i wyśmiewać się z niej. z którymi będzie się bawić i Ŝe dzięki temu. która do dzisiaj jest jej najlepszą przyjaciółką. Biedroneczki szyb- ko przypadły sobie do gustu. Ŝe szkoła nie jest zła. Usiadła w jedynej wolnej ławce i czekała na nauczycielkę. w którym biedroneczka znalazła koleŜankę. Rozglądała się na wszystkie strony. Ŝe moŜe tam poznać duŜo nowych przyjaciół. PrzeraŜona biedroneczka powoli wchodziła do budynku. Mama tłumaczyła biedroneczce. iŜ będzie chodzić do szkoły. moŜe nauczyć się wielu ciekawych rzeczy.mała i nieśmiała. Zuzia bardzo bała się. 53 . Ale Zuzia nie wierzyła mamie. Ŝe nie naleŜy się bać i dobrze jest słuchać mamusi. wszystkie dzieci na nią patrzyły i szeptały na jej temat. Ŝe nie będzie miała koleŜanek i nikt nie będzie chciał się z nią bawić. Ŝe mogą być przyjaciółkami i tak było. była ona podobna do Zuzi . Ŝe jest mała. aby nie musiała iść do szkoły. od początku poczuły. Nauczycielka kazała Basi (tak miała na imię mała biedroneczka) usiąść koło Zuzi. Pierwszy dzień dla Zuzi stał się miłym i dobrym. bo na pewno pozna duŜo koleŜanek. 6 Nastał dzień rozpoczęcia roku szkolnego. by się nie martwiła. Cały czas płakała.ZbliŜał się dzień. Ŝe jest taka mała.

czego tamci nie potrafią. zostaw mnie .a jego rączki i nóŜki były miękkie jak poduszeczki. bo mam piegi: o tu. Dawno. Rówieśnikom chodziło o to. a jego cięŜar będzie nie do uniesienia. Łobuzy! Płakałam okrop- 54 . Kiedyś babcia opowiedziała mi taką historię. co miałam zrobić . Ŝe człowiek otyły potrafi być bardzo przyjazny. Ach..na babcinych ustach pojawił się lekki uśmiech . dlatego trzeba starać się o stratę paru kilogramów. dawno temu poznałam chłopca. wołały: „Ej. biedny był ten chłopiec . .będzie musiał ciągnąć brzuszek po ziemi. Ŝe kiedyś nadejdzie moment. Bajka ma pomóc dziecku w zrozumieniu. chodź na ławkę. który wyglądał. Ŝe nadwaga jest szkodliwa dla zdrowia i powoduje złe samopoczucie. jak mała kuleczka: miał odstający brzuszek. łakomczuszek ma duŜy brzuszek.Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka. ze mnie teŜ się śmieją. dogadywania.te ciągłe śmiechy..odburknął mi. łakomczuchu! Niedługo będziesz chodził na brzuchu” . które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. idąc do szkoły. zaczepili mnie chłopcy krzycząc: „Maryśka ma piegi i zadaje się z grubasem. aŜ wreszcie Kaziu .. cha cha cha”.tak było na imię chłopcu .. Następnego dnia. Dzieci śmiały się z niego. Pamiętaj.opowiada babcia Marysia . miły dla innych. Bajka ma na celu równieŜ ukształtować w dziecku myśl.Nie chcę. Mam karty. Ŝe zawsze moŜesz na mnie liczyć! Poszłam. .Na pewno potrafisz zrobić coś.. Łakomczuszek. zagramy. a Kaziu stanie się moim kolegą. przypominał mi świętego Mikołaja .wierzyłam.Jestem Marysia. Kaziu. Ŝe jego brzuch od jedzenia będzie rósł jak balon. Któregoś dnia podeszłam do niego i powiedziałam: .westchnęła babcia . pulchne policzki.Chcę być twoją koleŜanką. widzisz? pokazałam mu palcem na mój nos i policzki ..skrzywiła się babcia.

co to za chłopak . co im powiedział: „Lepiej być przy kości. nie mogłam nic powiedzieć. Ŝe nie chce mieć takiego duŜego brzuszka i pulchnych policzków. Kaziu uwielbiał grać w karty i majsterkować w garaŜu . Piękna historia.Hurra! Będę szczuplejszy! . wnusiu kochałam go i do dziś kocham twojego dziadka. Pytasz. gdy je mama wyciągała z pieca i zostawiała do ostygnięcia. grać w piłkę! Ale nie będziesz mógł jeść słodyczy! .mówi . A moŜe twoja babcia równieŜ zna ciekawe opowiadanie? Zapytaj! Jessica Marcinowska. dąŜył do celu i schudł! CięŜko mu było. bo zobaczył mnie Kaziu. co stało się z tamtymi? Uciekli i juŜ więcej nie odwaŜyli się nas zaczepiać. skakać. widziałam to w jego oczach. ale chciałam mu pomóc. bo ma się więcej siły i radości.odetchnęła babcia I tak pomogłam Kaziowi. Jednak ranek nie okazał się straszny.nie. to nie będzie proste.tak jak ja. Pewnego dnia wyznał mi. torciki i ciasteczka ciągle będą przed twoim wzrokiem.Będziemy biegać. co mam powiedzieć. Ech! .krzyczałam. 13 lat 55 .Pamiętaj. Nie wiedziałam. Byłam najszczęśliwszą dziewczynką pod słońcem . Przyznał się teŜ. krzyknęłam: . Ŝe podkradał ciasteczka. Moje przeczucie się spełniło: zostaliśmy kolegami. Wiesz. do dzisiaj pamiętam. Niewiele myśląc. znał teŜ skrytkę ze słodyczami. Rozgonił towarzystwo.” Jak się cieszyłam! „Mój wybawca” .był zawzięty.na twarzy babci widniał szeroki uśmiech.

z którym uwielbiał się bawić. Chłopiec zauwaŜył. Pewnego dnia.odpowiedział trochę zmieszany chłopiec. w małym i przyjaznym miasteczku Ŝył chłopiec o imieniu Krzyś. pytali czy chciałby braciszka albo siostrzyczkę. Krzyś bardzo kochał swoich rodziców i wiedział. lecz on tego nie mógł zrozumieć. ale pewnego dnia. Ŝe mamusia robi się coraz większa.Nie. tatusiem i ukochanym psem. zauwaŜyłeś. . który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. u mnie w brzuszku jest teraz taka malutka istotka. w jego malutkiej. zaraz po kąpieli i bajce na dobranoc. To było dziwne. Mieszkał on w ślicznym i przytulnym mieszkanku razem z mamusią.Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca. ścigali się samochodzikami. mamusia kładła się obok Krzysia i czytała mu fragmenty z jego ulubionych ksiąŜek. kiedy dowiedział się całej prawdy. ale tatuś mówił. Rodzice poświęcali mu duŜo czasu. kochanie. Na początku myślał. To będzie twój braciszek albo mała siostrzyczka. Krzyś był bardzo szczęśliwym chłopcem. która juŜ niedługo przyjdzie na świat..Tak. czteroletniej główce pojawiła się wątpliwość. Ale nadszedł ten dzień. 56 . Krzyś i nowy członek rodziny Dawno temu. co. Rodzice mówili do niego jakieś dziwne rzeczy. głaszcze się po brzuchu i mówi sama do siebie. kolorowali obrazki w małych ksiąŜeczkach dla dzieci. Wiesz. Ŝe mamusia ma coraz większy brzuch. Coś w Ŝyciu Krzysia zaczęło się zmieniać. prawda? . Mamusia nie połknęła gumy. Układali razem klocki. .. Mamusia postanowiła mu wszystko wytłumaczyć. Ŝe oni bardzo kochają jego. KaŜdego wieczoru. ale on nie do końca wiedział. bo trzeba będzie pojechać do lekarza .Krzysiu. Ŝe nie moŜna jeść tyle gumy balonowej. Ŝe mama połknęła duŜą gumę balonową. JuŜ wcześniej rodzice wysyłali mu jakieś sygnały.

Przestraszył się jeszcze bardziej. Ŝe muszą oddać jego ukochane zwierzątko. zabierze mu mamusię i tatusia. kiedy pewnego dnia mama powiedziała.Ale jak ten braciszek czy siostrzyczka dostał się do twojego brzucha?! Krzyś nie mógł tego zrozumieć...zaczęła tłumaczyć mama . 57 . Ty teŜ kiedyś mieszkałeś u mnie w brzuszku. o co w tym wszystkim chodzi. na początku była łodyga. Chcieliśmy. Mamusia pogłaskała chłopca po głowie. nie kochacie? PrzecieŜ byłem Karolinka Miąso. bo jesteś naszym synkiem.To nie tak. Był bardzo zaniepokojony.Kiedy rodzice bardzo się kochają . potem zaczęły pojawiać się listki i głowa z kolorowych płatków. Potem ta fasolka się zmienia.z tego uczucia w brzuszku u mamusi. 3 latka grzeczny. .A po co wam to nowe dziecko? JuŜ mnie nie potrzebujecie. rączki i nóŜki. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce w domu. który stoi u ciebie w pokoju. kiedy to malutkie dzieciątko postanawia wyjść z brzuszka mamusi i przywitać się ze światem. tak jak ten kwiatuszek. Potem przychodzi taki dzień. Ŝebyście mogli się razem bawić i uczyć od siebie róŜnych rzeczy. Ŝebyś miał rodzeństwo. Więc ta fasolka teŜ się rozwija. Z jednej strony bardzo się cieszył. a on zostanie całkiem sam. Ŝe będzie miał kogoś. pojawia się taka mała fasolka. Pamiętasz. Aniołku.. Pojawia się malutka główka. z kim będzie mógł się bawić. przytuliła do siebie i zaczęła przygotowywać jego ulubiony obiad. Krzyś jednak nie do końca rozumiał. Razem z tatą bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. ale z drugiej cały czas się bał. Zaraz pod serduszkiem. . .

płakał bardzo smutny chłopiec. nie będzie dla niej wystarczająco duŜo miejsca. Powiedział Krzysiowi. aby się na niego gniewali. kiedy czytała mu coraz krótsze bajki na dobranoc. Ŝe jak przyjedzie po niego. to pewnie.. bo zawsze o tej porze robiła mu śniadanie i odprowadzała do przedszkola. Był smutny. . Ŝe jak teraz musi się rozstać z ukochanym zwierzakiem.. Będziemy ją odwiedzać. nie chciał teŜ. Ŝeby iść do przedszkola. Cały czas tak opowiadał. Ŝe mamusia jest w szpitalu. Krzyś cały dzień mówił koleŜankom i kolegom w przedszkolu o swojej nowej siostrzyczce. Cały czas się bał. więc chciał te dni zapamiętać jak najlepiej. Ona nie moŜe tu zostać. Strach w nim narastał. Nie chciał smucić rodziców. Krzyś mówił wszystkim. Ŝe rodzice wcale go nie posłuchają. ale teraz jest juŜ stara i mogłaby zrobić dziecku krzywdę. Jak ty byłeś malutki. Jeszcze przez jakiś czas będzie ich jedynym dzieckiem. bo to imię najbardziej mu się podoba. Ŝe będzie miała na imię Zuzia. Ŝe będzie miał siostrzyczkę. Ŝe on zamieszka z Tiną. Ŝe będzie śliczna. Bał się tego pierwszego spotkania z dzieckiem. Pomyślał. Tina opiekowała się tobą prawie jak mama. bo czekał właśnie na dziewczynkę.Kochanie. ale nikomu o tym nie mówił. ale dlaczego?! Tina była grzeczna! Będę za nią bardzo tęsknił! . Powiedział teŜ. a teraz jej miejsce zajął tato. on teŜ będzie musiał zamieszkać z babcią albo ciocią. ale w środku bał się. 58 . a to przecieŜ niedaleko. które miało zająć jego miejsce w domu. ale Krzyś tylko się zasmucił. Mówił. mamy nie było w domu. bo jak urodzi się dziecko. kiedy mamusia nie mogła juŜ go brać na ręce. Tina będzie teraz mieszkała u babci na wsi.. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce. Któregoś dnia. Mówił. ale szybko zmieniał temat. Mama próbowała wytłumaczyć mu sytuację z psem. bo w nocy na świat przyszła mała dziewczynka. to pójdą odwiedzić mamę i jego nową siostrę. jego siostrzyczka. To dziwne.Mamusiu. bo była bardzo zmęczona. bo on juŜ nie jest waŜny. jak urodzi się dziecko. kiedy wstał.

Poczuł się nawet waŜny. a to znaczy.. Mamusia pochwaliła go za wybranie tak ładnego imienia dla siostry i powiedziała do swojej córki: 59 . Mama bardzo ucieszyła się na widok swojego synka. Ŝeby to Krzyś zadecydował. W końcu to tatuś poprosił go o pomoc. ZniŜył się nad łóŜeczkiem i powiedział ściszając głos: . a to za mało.Dzień dobry. owiniętą w jakieś śpioszki. Gdy weszli do szpitala. W drodze do szpitala tata poprosił chłopca jeszcze raz o pomoc. Tato chciał. Bardzo tęsknił teŜ za mamusią. kiedy zobaczy małą Zuzię. gdzie leŜą mamy ze swoimi małymi dziećmi. Pielęgniarka „przymknęła oko” i Krzyś mógł spotkać się z rodziną. Krzyś wybrał białego. ale tak spodobały mu się te wszystkie zabawki. Nie mógł się doczekać. co byłoby najlepsze dla jego siostry. Ŝeby tam wchodzić. puszystą szczotkę do włosów. Ŝeby mała ładnie wyglądała. Ŝeby chłopiec wybrał jakiś prezent dla swojej małej siostrzyczki. bo przecieŜ cały dzień o tym mówił w przedszkolu. udali się do sklepu z rzeczami dla malutkich dzieci. bo przecieŜ cały dzień jej nie widział. Krzyś był bardzo szczęśliwy i dumny z pięknego prezentu. który wybrał dla dziecka. pluszowego niedźwiadka. Ŝe tata mu ufa i ceni sobie jego zdanie. Chłopiec poczuł się jeszcze lepiej i bez wahania odpowiedział „Zuzia”. które dopiero przyszło na świat.Kiedy przyjechał po niego tata. bo przecieŜ to on sam miał wybrać upominek dla maleństwa.. ubranka i przyrządy leŜące na półkach. Mocno go przytuliła. Ŝe zaczął szukać czegoś. bo Krzyś miał dopiero cztery latka. pocałowała i wskazała dłonią małą róŜową istotkę. Krzyś przyglądał się przez chwilę śpiącemu noworodkowi. Tato musiał podstępem wnieść go na oddział. więc musiało się udać. Ŝeby jego synek poznał swoją siostrę. a jest juŜ taki duŜy. jakie imię wybrać dla nowego dziecka i chciał. W pierwszej chwili Krzyś poczuł się trochę zazdrosny. który będzie pilnował dziewczynkę i róŜową. Zuziu. Nie wiedział. bo tak mówi się o dziecku. Tata jednak bardzo chciał.

bo tak długo jego mama i siostra leŜały jeszcze w szpitalu. Jak moŜe zabierać jemu wszystkich bliskich?! Nie wytrzymał. bo się boi. jak taka malutka i śliczna istotka moŜe być tak niegrzeczna. Wszyscy chodzili koło Zuzi. Krzyś. WłoŜył jej do łóŜeczka białego niedźwiadka i powiedział. Ŝeby jego siostra była najładniejszym dzieckiem na oddziale. bo wcześniej znało tylko brzuszek mamusi. Po tych słowach wzięła dziewczynkę z łóŜeczka i zbliŜyła się do swojego synka. bo wiedział. Dla takiego małego dziecka wszystko jest całkiem nowe. Chciał. Przez następne trzy dni. Krzyś często podchodził do jej łóŜeczka. szczęśliwy. bo akurat mała zrobiła śmieszną minę czy zaczynała płakać. Ŝe w końcu ktoś się nim zainteresował. Ŝeby mógł się jej lepiej przyjrzeć. jak ładna jest Zuzia i Ŝe juŜ niedługo będzie razem z nim w domu. Goście zadawali mu róŜne pytania.Dlaczego nikt się mną nie interesuje? Dlaczego wszyscy biegają koło Zuzi. nikt juŜ go nie słuchał. patrzył na swoją siostrę i zastanawiał się. przynosili kolorowe prezenty. Krzyś od razu wyjął szczotkę. a kiedy on. Nie mówił o niczym innym. teŜ cały czas płakałeś. kiedy tata zabierze go z przedszkola i pojadą w odwiedziny.. Zaczął płakać i poszedł wyŜalić się mamie. Ŝe kiedy on będzie w przedszkolu. Płacze. Ŝe moŜe zrobić krzywdę swojej Zuzi. a on dostawał co najwyŜej czekoladowe jajko. to nie tak. a tego bardzo nie chciał. przytulić. kiedy poszedłeś pierw- 60 . chciał odpowiedzieć. tylko o tym. pogłaskać. niedźwiadek będzie się nią opiekował. . chłopiec znowu posmutniał. . Kiedy w końcu nadszedł tak wyczekiwany przez Krzysia dzień.Kochanie. Robił to bardzo delikatnie.Zuziu.Krzyś w końcu powiedział komuś o tym. jak myślisz. To normalne u noworodków. bardzo za nimi tęsknił i nie mógł się doczekać. brali ją na ręce. Tak samo jak Ty wtedy. którą kupił wcześniej z tatą i zaczął nią głaskać główkę dziecka. nawet jeszcze mniejszy od Zuzi. Gdy ty byłeś malutki. co od dawna chodziło mu po głowie i tak bardzo go martwiło. kupują jej prezenty? Ja teŜ jestem jeszcze małym chłopcem! Ona cały czas płacze i ja nie mogę spać! JuŜ jej nie lubię . to jest twój starszy braciszek.

albo bawił się w tym czasie z tatą. A jeŜeli chodzi o te prezenty. Bardzo dobrze zrobiłeś. to znaczy. kiedy Krzyś był juŜ czyściutki i najedzony. A kiedy w nocy Zuzia zaczynała płakać. bo to małe dzieci lubią najbardziej. to ty takŜe je dostawałeś. 9 lat . jak kiedyś. mamusia kładła się obok niego i czytała mu fragmenty jego ulubionych ksiąŜek. nie zmienia faktu. MoŜe masz rację.Ale wy mnie juŜ nie kochacie. bo Zuzia była jeszcze za malutka. ale musi 61 Paulinka Średnicka. Ŝe od tej chwili wszystko się zmieni i będzie tak. Rodzina i znajomi przychodzą poznać nowego członka i na powitanie przynoszą podarunki. bo jesteś naszym dzieckiem. . Faktycznie. Obiecuję. Ŝebyś był szczęśliwy . co zrobić. co masz w serduszku i co cię smuci. a moŜe nawet lepiej. w swojej nowej. chłopiec albo jej pomagał. jak chłopiec nie spał.Jakiś czas temu mówiłam ci. Tylko spała. jadła i płakała.jak będzie miał jakiś problem. Dowiedział się czegoś bardzo waŜnego . To taki zwyczaj. Sprawdzał. tak jak kiedyś. bo teraz wiem. ale to przez to zamieszanie i zmęczenie.mamusia pocałowała chłopca i przytuliła mocno do siebie. Wieczorem. TeŜ się bałeś. bo nikogo nie znałeś. Wiem teŜ. jeśli wszystko było w porządku.szy raz do przedszkola. nie czytasz mi juŜ bajek wieczorem! . mama dawała jej mleczko. Kiedy mama zajmowała się Zuzią. przykrywał go kocykiem i całował w czółko. Ŝe powiedziałeś mi o swoich obawach. Ŝe jesteś naszym synkiem. a jeśli nie. Ŝe poświęcamy ci teraz mniej czasu. nie moŜe ukrywać tego przed rodzicami. czy śpi. bo nie bawicie się ze mną. bo większej rodzinie. To. a tatuś szedł do Krzysia. Ŝe urodziła się Zuzia. siadał obok niego i czytał mu bajeczkę albo opowiadał jakąś historię. Krzyś znowu był bardzo szczęśliwy w swoim domu. Ŝe bardzo cię kochamy i zawsze będziemy.

Rafał Leszczawski. Ŝe zje rodzeństwo na kolację. Wychowywała się w dobrej. a na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie. kochającej rodzinie. Ŝe kiedy jedna się juŜ nie podoba. a to wymaga pewnej pracy z jego strony. chodzenie po wysokich skałkach. PrzecieŜ został starszym bratem. Zrozumiał teŜ. które boi się nauczyciela lub innej osoby. wałęsanie się po ciemnym lesie czy robienie psikusów staremu lisowi. Krzyś bardzo pokochał swoją nową siostrę. To nie jest tak jak z zabawką. Czuł się za nią odpowiedzialny. Ŝeby zawsze miał z kim się bawić. Nic dodać. która bała się nauczyciela od matematyki W małym miasteczku. 4. Zuzią. Ŝeby zastąpić tę starą. nic ująć . dlatego niestraszne były dla niej pająki. Ŝe dorośli nie zawsze o wszystkim wiedzą i czasami trzeba im o tym powiedzieć. Nowe dziecko pojawia się na świecie. kupuje się drugą. nieopodal rzeczki mieszkała mała kaczuszka imieniem Mepsi.była dzielną kaczuszką. rozmawiać. Była to kaczuszka pogodna i wesoła.z nimi o tym porozmawiać. Od tej chwili będzie musiał bronić i opiekować się swoją młodszą siostrą. aby towarzyszyć temu starszemu. Ŝe narodziny drugiego dziecka nie są takie złe. Chodziła do czwartej klasy Kaczej Szkoły. Wolny czas spędzała ze swoim starszym kaczym bratem.5 roku 62 . O kaczuszce. który nie raz groził. Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka. Zrozumiał.

rodzice wiedzieli o problemach Mepsi. Ŝe jest chora – robiła wszystko. Uwielbiał wywoływać ich po nazwisku. kiedy kaczuszka nie rozumiała tematu lekcji i nie potrafiła rozwiązać zadania domowego. Pewnego dnia do Mepsi przyjechała ciocia Ludmiła.NAUCZYCIEL OD MATEMATYKI. puszysta. ze spiczastym dziobem. Najgorzej było wtedy. a raczej osoba. gdy za biurkiem był ON. Ŝe kaŜdy bał się otworzyć dziób. Jednak nic to nie pomagało – stary kaczor był jedynym matematykiem w miasteczku. Ŝe to tylko sen. Stary kaczor wymyślił dla nich specjalną nazwę „Klasa śywych Trupów” albo „Akwarium”. Lekcji matematyki bał się kaŜdy uczeń z klasy Mepsi. JuŜ wtedy moŜna było dostać gęsiej skórki ze strachu. Skrzydełka farbowała zawsze na kolor niebieski. bogato opierzona kaczka. płakała. na którym nosił wielkie okulary. To czyniło go jeszcze straszniejszym. bo oczy przez szkła okularów wydawały się pięć razy większe i groźniejsze. Był to chudy. poniewaŜ była ona bardzo 63 . Mepsi nie lubiła szkoły. udawała. a dziobek podkreślała malinowym sokiem. Matematyki uczyła się całymi dniami i nocami. Mepsi kochała ciocię Ludmiłę. Budziła się wtedy cała zlana potem i szybko bijącym serduszkiem.Istniała jednak rzecz. Powtarzała sobie. Była to duŜa. ale bardzo nie lubił dzieci. aby był bardziej czerwony. która bardzo lubiła się stroić. Nie raz juŜ interweniowali w szkole i prosili o zmianę nauczyciela. To dlatego. stary kaczor. przed którą Mepsi zamierała w bezruchu i przy której nie umiała wydobyć z siebie głosu . koszmar zacznie się od nowa. Nie chciała iść na lekcje. Ostro i sucho. Nauczyciel odwiedzał kaczuszkę w najgorszych snach. ale i tak wiedziała dobrze. Oczywiście. Ŝe gdy jutro pójdzie do szkoły. Stary kaczor był dobrym matematykiem. Nie czuła się w niej bezpiecznie. Uczniów wyzywał od głupków. kaczych tępaków i ogólnie robił im duŜo przykrości. aby uniknąć gniewu i złości nauczyciela.

jak twoje lęki znikają. Od razu lepiej. aby zmniejszyć twój lęk przed matematyką. a na głowie domalowała śmieszny kapelusz z antenką. Obiecała. Ŝe coś wymyśli. 64 . zostały spalone. Ŝe to nic nie da. złoŜyła ją w mały kwadracik i wrzuciła do kominka.Doskonale! .Przeczytaj sobie jeszcze raz to. Wielkie okulary ozdobiła małymi kwiatuszkami. a szczególnie to. Wieczorem zawołała Mepsi do siebie. ale twoi rodzice przekonali mnie. Dlatego wymyśliłam inny sposób. Była zbulwersowana. strach przed krzykiem. aby nie był juŜ taki straszny. . kaczą awanturę. Dlatego zaraz po obiedzie kaczuszka poprosiła ciotunię o rozmowę i zwierzyła się jej ze swoich problemów.poleciła ciocia . Ale to nie wszystko. Wzięła czarny flamaster i dorysowała nauczycielowi długie. A nie będziesz się juŜ tak bać. strach przed gniewem profesora… lista była długa. Ŝe moŜna tak traktować małe kaczuszki. Teraz stary profesor nie wyglądał juŜ tak groźnie.ucieszyła się ciocia .No widzisz. Ciocia wzięła taśmę klejącą i powiesiła portret nad łóŜkiem Mepsi. weź teraz kartkę i wypisz wszystkie rzeczy.Popatrz.A teraz uwaga! Ciocia wzięła listę lęków. co napisałaś . Mepsi wzięła duŜą kartkę papieru i zaczęła wypisywać swoje lęki: strach przed dostaniem jedynki. kręcone wąsy. . Ludmiła bardzo zdenerwowała się całą tą sytuacją. czego boisz się na lekcji matematyki. . Mepsi spodobał się ten pomysł.wesoła i umiała znaleźć wyjście z kaŜdej sytuacji. Na początku chciałam pójść do samego starego kaczora i zrobić mu wielką. Masz jakieś zdjęcie z tym nauczycielem? Kaczuszka przekopała swój album i znalazła zdjęcie starego kaczora.Teraz domaluj staremu profesorowi coś śmiesznego. których się boisz. . Zawsze na lekcji matematyki wyobraŜaj sobie nauczyciela w tym przebraniu. JuŜ nigdy nie będą cię dręczyć. .Moja droga.

Ŝe to ci pomoŜe. śycie bez lęku było o wiele przyjemniejsze. Ludmiła pochyliła się nad kartką papieru i napisała na niej wielkimi.Zrobione! Myślę. NIE BOJĘ SIĘ NICZEGO I NIKOGO. Nie wiedziała. a na lekcji matematyki wyobraŜała sobie profesora w kapeluszu z antenką i z kręconymi wąsami.Dobrze ciociu.A teraz popracujemy nad twoim poczuciem wartości. . wieczorem i zawsze wtedy. Napiszemy afirmację. 3 latka nie zmienił. czy to pomoŜe. Dziwne dla kaczuszki było to. a na kaczej twarzyczce Mepsi coraz częściej gościł uśmiech. I faktycznie dotrzymała obietnicy. poniewaŜ nie była skrępowana lękiem. Ale ona juŜ się tak nie bała. Będę pamiętać . gdy ogarnie cię lęk.zapewniła Ludmiłę kaczuszka. Codziennie przed lustrem powtarzała afirmację. to nie przejmowała się nią tak mocno jak wcześniej przecieŜ to tylko ocena. Kartkę powiesiła obok śmiesznego portretu starego kaczora. którą będziesz powtarzać sobie rano. . Tylko pamiętaj o powtarzaniu sobie tej afirmacji. Jak dostała jedynkę. 65 . czerwonymi literami: JESTEM SPOKOJNA I OPANOWANA. Nadal krzyczał i rzucał wściekłym wzrokiem po uczniach. Ŝe profesor nic się Kubuś Grabski. .Mepsi uśmiechnęła się niepewnie. Przy tablicy sprawnie rozwiązywała zadania. ale faktycznie poczuła się lepiej i pewniej. ROZUMIEM MATEMATYKĘ I DOBRZE ROZWIĄZUJĘ ZADANIA.

Wolał sam kroczyć z przodu i ustanawiać kierunek drogi. najszybszych i najsprytniejszych w swoim gatunku. wy musicie dalej podąŜać ku swojemu przeznaczeniu. Ŝe lubiło odłączać się od grupy i chodzić własnymi ścieŜkami. Przestroga dla samolubów Nie tak dawno temu. ale Sabian nie słuchał. Lwiątka szły tak juŜ kilka godzin. kiedy nagle odezwał się najmłodszy z nich: . 66 . A przeznaczeniem kaŜdego młodego lwa jest Dzika Afryka. Rodzeństwo nawoływało go. Ŝe powinniście same zadbać o siebie.Sabian. od maleńkości wyróŜniało się tym. PoŜegnały się z mamą i gotowe były do drogi ku Dzikiej Afryce. Zakomunikował pozostałej trójce rodzeństwa. iŜ teraz to on będzie przewodniczył wyprawie. Ŝe nadszedł nowy etap w ich Ŝyciu. zawsze sobie pomagały i wspólnie spędzały większość dnia. Musimy coś zjeść. Najbardziej z tego cieszył się najstarszy lwik . Pozostałe lwiątka trzymały się razem. aby szedł równo z nimi. Ja juŜ jestem stara i nie tak zwinna jak kiedyś. tam wyrośniecie na najmęŜniejszych. PodróŜ rozpoczęła się następnego ranka. wyrosły na piękne. Jesteście juŜ na tyle samodzielne.mama lew i cztery lwiątka. w odległej Afryce Ŝyła sobie lwia rodzina .Jestem głodny.Justyna Jarosz Bajka dla dziecka. od jutra musicie juŜ dalej kroczyć same.Moje drogie dzieci. Lwiątka zrozumiały. Czas upływał im słodko i zanim się spostrzegły. Ŝe wreszcie nie będzie od nikogo zaleŜny. Na samym przedzie wesołego orszaku kroczył dumny Sabian. aby mieć siłę do dalszej wędrówki. młode lwy. spośród których najstarsze. które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Pewnego letniego wieczora mama lwica powiedziała do nich: . który zawsze podąŜał własnymi ścieŜkami i rad był.

. widziały jedynie. Odwrócili się więc na pięcie i pobiegli poszukać czegoś do jedzenia.wykrzyknął najmłodszy z braci.Nie wasza sprawa! I idźcie Zosia Klewiado. Był tylko jeden problem . Sabian był zbyt samolubny. . .Reszta rodzeństwa się z nim zgodziła.spytał średni brat.Pewnie znów kroczy swoją ścieŜką . Stojąc tak i naradzając się we trójkę. Godziny i dni upływały lwiątkom na wędrówce. Dzięki temu. Sabian przewodniczył wyprawie i polował dla siebie. Prześlizgnęły się więc między grubymi pniami i spostrzegły swojego najstarszego brata jedzącego sporych rozmiarów antylopę.wykrzyknął najmłodszy. Była to niestety mała antylopa. Lwiątka potrzebowały coraz więcej pokarmu.lwiątka nigdy same nic nie upolowały. Lwiątka usłyszały nagle jakiś szelest za drzewami. którą cała ich rodzina mogłaby się posilić. jak udało ci się to zrobić!? . a kaŜdy dzień był podobny do poprzedniego. Sabianowi nie śniło się jednak dzielić z braćmi.Chodźmy go poszukać! . pozostałe lwiątka musiały sobie radzić we trójkę. Ŝe nie ma Sabiana. aby podzielić się z braćmi. ale podzielili ją na trzy równe części i zaspokoili to nieznośne burczenie. 7 lat stąd. co robić.odparł jego brat bliźniak. 67 . bo to moja zdobycz! śeby jeść.Gdzie on moŜe być? . trzeba sobie coś upolować! Braciszkowie z burczącymi brzuchami wpatrywali się w wielką antylopę. Niestety. spostrzegły. . udało im się upolować zwierzynę. Ŝe wyśmienicie uzupełniali się nawzajem.Sabian. jak mama to robi. .

do Sabiana dotarło. Przypomniały sobie opowieści mamy. a raczej jego głowę wystającą jak gdyby spod ziemi. Minęło juŜ kilka godzin. Jednak kaŜdy. aŜ nagle ziemia się otworzyła i wpadłem w tę ich pułapkę! Lwiątka pospieszyły z pomocą. czy nic mu nie jest? . A przecieŜ wiedzieli.Na pewno nie. ale nic to nie dawało. Wił się i szarpał. nie polujcie więc na nie. Ŝe pantery Ŝyją tylko w okolicach Dzikiej Afryki. Mówi się. Ŝe będzie to jego nowe trofeum. W lesie tym Ŝyją piękne łanie.On zawsze robi po swojemu i nigdy się nami nie przejmuje! Nagle dało się słyszeć przeraźliwy skowyt.Dzika Afryka jest tuŜ za tym lasem. Postanowił więc. . wyciągnijcie mnie stąd! . która mówiła im.pomyślały i zadrŜały z przeraŜenia. Trójka lwiątek poszła ścieŜką wiodącą przez środek lasu. to tylko przez swoją krnąbrność wpakował się w tarapaty . Sabian zaś nie mógł przestać myśleć o tajemniczych łaniach. co się stało! . . To Sabian! .Ciekawe. Lwiątka ucieszyły się faktem. Próbowały na wszelkie sposoby.Biegnijmy lepiej sprawdzić. . ale to nic nie dawało. by wyciągnąć brata. kto chciał je upolować.PomóŜcie mi. . wabiące swoją sylwetką. Pognały więc między gęstwinami do miejsca.wykrzyknęło najmłodsze z lwiątek. W końcu zniknął z pola widzenia. Sabian był uwięziony. a braciszkowie zaczęli się o niego martwić. trafiał w jakąś dziwną pułapkę.odparł drugi bliźniak . Zobaczyły swojego brata.krzyknął Sabian . Powędrowały czym prędzej naprzód. Ŝe są one zaczarowane. 68 . Ŝe kraina ich dorosłości i przeznaczenia jest tuŜ za lasem. . ale nie miały dość siły.Pewnego dnia lwiątka spotkały na swej drodze panterę. Spytały ją więc o drogę. Ale bądźcie ostroŜni. z którego dobiegł krzyk. Ŝe bracia ciągle są przy nim. Sabian zaś podąŜył głębiej. Ŝe Dzika Afryka jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. gdzie spodziewał się upolować piękną łanię. a jeśli tak.te głupie łanie zwabiły mnie tutaj.powiedział jeden z bliźniaków.

potem mógł juŜ wyciągnąć jedną łapę. . Ŝe jesteście mi najbliŜsi. Czwórka kochających się braci poszła więc na spotkanie z Dziką Afryką Martynka Danielkiewicz. poczęli płakać razem z nim. Samolubny lew. zrozumiał bowiem swą samolubność. Ŝe juŜ nigdy nie będę samolubny.Siedzicie tu przy mnie cały czas. aŜ w końcu wyskoczył cały z dołu. jak kochane ma rodzeństwo i jak bardzo go nie doceniał. Rzucił się braciom na szyję i wszyscy czterej zaczęli się ściskać i cieszyć. Ŝe tego nie doceniałem! Obiecuję wam. jesteś przecieŜ naszym bratem. zaczął płakać. miałbym tu pewną śmierć. To wy uratowaliście mi Ŝycie! Jakim ja byłem głupcem i niegodziwcem. Wybaczcie mi. a łzy coraz cięŜsze. a potem drugą. Łzy. widząc dobroć i miłość swoich braci. zrozumiałem. jak bardzo jest mu przykro. Ŝe ze mną pozostaliście! Gdyby nie wy.. Nagle ziemia zaczęła się stopniowo rozszerzać. który teraz był juŜ szeroki na dwa metry. Od tego dnia juŜ wszystko się zmieniło. jakŜe jestem wam wdzięczny.Kochani braciszkowie. Jego Ŝal był ogromny. idźcie więc dalej. Czemu tam nie zdąŜacie? Mnie i tak juŜ tu nic nie pomoŜe. Zaczął przepraszać braci za swoje postępowanie. Dotarło bowiem do niego. a bracia widząc. tak Ŝe Sabian mógł zacząć powoli się poruszać. 9 lat 69 .Jak moŜemy cię opuścić. a nasz wymarzony kraj jest zaraz obok. od dzisiaj będziemy juŜ wszystko robić razem i będziemy sobie pomagać! I bracia mu wybaczyli. wolimy tu umrzeć z tobą. kochani bracia. miłość oraz zrozumienie braci okazało się odczarowaniem magicznej pułapki zastawionej przez łanie. Nie zostawimy cię tutaj. . niŜ bez ciebie iść do Dzikiej Afryki.

Ŝe razem moŜecie się świetnie bawić . To było nie tak dawno temu… W domu z sąsiedniej ulicy . a ona będzie się wlokła za mną i tylko przeszkadzała!! .płakał i ćwierkał zdenerwowany Wróbelek.tłumaczyła i tłumaczyła mamusia. ale nie lubił się nią opiekować. ale nie chcę tego pisklaka! Ja chcę się bawić.Wróbelku. Ŝe jesteś juŜ duŜym wróblem i zabierzesz Wróbelinkę do parku .tłumaczyła i prosiła mamusia.Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka.Mamusiu! Ale ja nie chcę się bawić z tą nieupierzoną siostrzyczką!! Ćwirk! Ćwirk! Ona tylko płacze i nie moŜna się z nią fajnie bawić!! .Wróbelinkę.Kochanie moje… To jest twoja siostrzyczka i potrzebuje twojej pomocy. .mieszkała rodzina Wróbli. Wróbelek był juŜ duŜym ptaszkiem i miał śliczną siostrzyczkę . Tatuś Wróbel codziennie rano wychodził do pracy.Taak! Jestem duŜy. proszę. który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrzyczką. a mamusia Wróbelkowa sprzątała w domu. Wiesz. Maciej Lipnicki 70 . który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką.tym z duŜymi oknami . pomóŜ mi i zaopiekuj się siostrzyczką. Wiem. . I kaŜdego dnia tak oto rozmawiał z mamą: . Bajka o Wróbelku.

szybko się kończy i ptaszki musiały wracać do domów. .powiedziała nieśmiało Wróbelinka.Świetnie! . Tego dnia Wróbelek spotkał w parku braci Skowronków. Ŝe jesteś! Poodbijamy piłkę? .Świetnie.To stawaj w bramce i gramy!! I tak oto rozpoczął się prawdziwy mecz! Skowronek do Skowronka szybko podał.A moŜe zagramy w piłkę? . ale brakuje nam bramkarza…. a jej brat stał jak osłupiały. Był bardzo zdenerwowany. . Potem zaczęli dalej grać i grać… i śmiali się przy tym. Wiesz co? Tak! Dokładnie….Ja mogę być bramkarzem .przerwały Wróbelkowi Skowronki . co Wróbelek zapamiętał na zawsze. to od razu opowiedzieli o wszystkim rodzicom. W ciągu tych sekund Wróbelek przestraszył się.zazdrościł Skowronek. a Wróbelek jak najszybciej przejął piłkę i z całej siły strzelił do bramki. . A Wróbelinka i tak uwielbiała te spacery z braciszkiem. przecieŜ ona taka malutka… ale tutaj Wróbelinka obroniła bramkę jak prawdziwy piłkarz!! Wszyscy byli w szoku. Musisz wiedzieć. No i wiedział więcej niŜ ona.krzyczały Skowronki. a potem musiał wlec ze sobą Wróbelinkę. Ŝe skrzywdzi siostrzyczkę.Chciałbym mieć taką siostrę! .PrzecieŜ ty nawet nie urosłaś! . ale… zapomniał o swojej siostrzyczce.Świetnie.I tak kaŜdego dnia Wróbelek sprzeczał się z mamą. Niestety. Ŝe aŜ się cały wyprostował. poniewaŜ dla niej był on prawdziwym bohaterem. Ŝe Wróbelek i Skowronki uwielbiali bawić się piłką. . I tak Wróbelek zaczął odbijać piłkę. a tymczasem Wróbelek był tak dumny i radosny. Wróbelinka siedziała samotnie pod drzewem i tak przyglądała się.Widzisz? I z młodszą siostrą moŜesz się świetnie bawić. .zdenerwował się Wróbelek.Ty?.zasmucił się Wróbelek. co dobre. Jak tylko rodzeństwo wróciło do domu. AŜ tu nagle Skowronki wpadły na świetny pomysł: . I biegał szybciej niŜ ona. jak jej braciszek świetnie gra w piłkę. a mamusia odpowiedziała coś. czasem nawet krzyczał i wyzywał swoją śliczną siostrzyczkę. 71 .

nieopodal twojego. dawno temu. Wiedziała. Jeździł szybko na rowerze i nie uwaŜał przy tym na ludzi chodzących po chodniku. szybko! W szkole przeszkadzał na lekcjach. Ŝe moŜe go spotkać coś złego. silnym dziewięciolatkiem. ale mimo wszystko dawała sobie radę. które jest niegrzeczne. gdy tylko zobaczyli go na swojej drodze. Ŝe rodzina i przyjaciele jej pomogą. Dziewczynki często przychodziły na skargę do nauczycielki. a dzieci mogły bezpiecznie bawić się w parkach i na placach zabaw. Ŝe Michaś jest okropny i Ŝe nawet jego rodzice nie potrafią sobie z nim poradzić. Nikt się nie bał wychodzić wieczorami. Nikt się nie bał. Niestety. Drzewo Grzeczności Dawno. od jakiegoś czasu coś się zmieniło… Michaś przestał być miłym chłopcem. więc kaŜdego ranka wszędzie było słychać „Dzień dobry. dokuczał kolegom i koleŜankom. łamagi. tylko głośno krzyczał: . Wśród mieszkańców krąŜyły opowieści. na przykład ciocia Adela nie mogła od roku znaleźć pracy. szturchali i przewaŜnie odchodzili. Chłopcy radzili sobie inaczej: odpychali Michasia. Oczywiście ludzie mieli swoje zwykłe problemy. Ŝył sobie mały chłopiec. W miasteczku Michasia wszyscy się znali od zawsze i wiedzieli o sobie nawet największe tajemnice. a moŜe wcale nie tak dawno temu… w małym miasteczku. W miasteczku panowała ogólnie przyjazna atmosfera.Estera Gilowska Bajka dla dziecka. 72 . bo Michaś pociągnął którąś za włosy. którego wszyscy lubili. Nikt nie chciał przebywać zbyt blisko niego. co tym razem wymyśli i czy na przykład nie wróci się do domu z gumą do Ŝucia we włosach lub na bluzie. Zaczął się całkiem inaczej zachowywać. Miał na imię Michaś i był zdrowym. nie słuchał pani. Nie uŜywał teŜ dzwonka. to zamknął inną w toalecie i nie mogła wyjść lub teŜ śmiał się z ubrania innej. ja jadę. co nowego?”. zejdźcie z drogi.Uwaga. Niestety. poniewaŜ nigdy nie było wiadomo.

Michaś zazwyczaj w połowie rozmowy z matką wychodził z domu i szedł do pobliskiego parku. Ŝe tak nie wolno.nie były to tylko złośliwe plotki. To było jego ulubione miejsce. gdyŜ w te okolice nie przychodziły inne dzieci. Niestety.posłuŜył się kamieniem. tak przeraźliwie boli… och jooj. który znalazł obok pnia. dość! Przestań proszę… Dlaczego tak mnie krzywdzisz? To boli. Pani Sabina często płakała przez swojego synka. słyszał ciche jęki. Tak teŜ zrobił i tego popołudnia. Gdy wbijał pierwsze gwoździe. Innym razem zwabiał do siebie wiewiórki i ciągnął je za ogonki lub rzucał w nie kamieniami. Na środku górki rosła duŜa. Próbowała mu tłumaczyć. Mógł stąd obserwować cały park i jednocześnie pobyć trochę sam. dość juŜ. usłyszał czyjś głos: . ojoj! 73 Dawid Leszczawski. a kora na pniu drzewa kojarzyła mu się ze skórą starego człowieka i napawała obawą. 6 lat . rzucając kamykami w ptaki przysiadające na gałęziach. Ŝe lepiej być dobrym niŜ złym. stara wierzba płacząca. jooj… och joj… Gdy zaczął wbijać ostatniego gwoździa. Tego dnia.Ojooj. Z kaŜdym kolejnym gwoździem słyszał coraz głośniej i wyraźniej: . Wybrał się na górkę. Postanowił zrobić z nich uŜytek. Ludzie uwaŜali ją za wyjątkowo piękną. Ŝe ludzi trzeba szanować. obróciło się to przeciw drzewu. Ŝe w kieszeni ma kilka duŜych gwoździ. Michaś ze złowieszczym błyskiem w oku zaczął wbijać gwoździe w drzewo i wcale mu nie przeszkadzał brak młotka . Michaś jednak miał odmienne zdanie. ale myślał. gdy Michaś ponownie uciekł od rozmowy z matką. zauwaŜył. Jednak nie przynosiło to Ŝadnych efektów. Denerwowały go wiszące gałęzie. Wielokrotnie chłopiec bawił się.Och. Ŝe mu się wydaje. którego przecieŜ tak mocno kochała.

wyjąkał przestraszony chłopiec. . na drzewie jesteś! Schodź szybko! PokaŜ się! To nie jest śmieszne! .Odzywać? .Ano drzewem… Ojoj… Stoję tu juŜ tyle lat i jeszcze nigdy nie musiałem się odzywać… . Ludzie starają się ciebie unikać. och! ojoj! Przestań w końcu! Przestań proszę! Ojoj.Ojoj… Och joj… Nie jestem na drzewie. och joj! .Eee tam. by sprawdzić. Ŝe się zgadza .Michaś podrapał się w głowę . Ŝe teraz ja będę mówić! .tu nic nie ma . Obszedł teŜ drzewo dookoła. Tak bardzo lubiłem śpiew ptaków. gdy tylko uderzył kamieniem w gwóźdź ponownie usłyszał: .usłyszał w odpowiedzi. ale nikogo nie dostrzegł.Drzewem? A… ale… eee? Jak to drzewem? .chłopiec skinął głową na znak.Cicho! Pozwól. 74 .Kim jesteś? Gdzie jesteś? PokaŜ się! .Jak to? Gdzie? . 7 lat . . wiewiórki tyle razy płakały mi w gałęzie po tym.wyjąkał przestraszony tym razem chłopiec. ale nic nie zauwaŜył. . . przesadzasz! . Ptaki się boją.Ojoj. To ja jestem drzewem… Jak boli… Zosia Klawiado.Ach. Przed tobą. ale od paru tygodni Ŝadne nie chcą tu przylatywać.Tu jestem. Zwierzątka boją się ciebie.wtrącił Michaś. ojoj. och joj… .pytał zaskoczony . jak się nimi bawiłeś.Michaś rozejrzał się wokół. czy ktoś sobie z niego Ŝartuje.Jesteś okropnym dzieckiem. to się nerwowo rozgląda i boi się zaćwierkać. W momencie. juŜ rozumiem. Wzruszył więc ramionami i powrócił do swojego zajęcia. jeśli juŜ któryś tu przyleci.

choć wokół ciebie jest tyle ludzi.warknął rozdraŜniony chłopiec i juŜ zaczął iść w stronę domu. dlaczego nie chcą grać razem z Michasiem. ale jednocześnie zaczął dostrzegać. a chłopiec schylił głowę Twoja mama codziennie wieczorem płacze. Na lekcjach w-fu zawsze pozostawał z boku. . W oczach dziewczynek zobaczył coś dziwnego. Gdy przechodził korytarzem szkolnym. Idę juŜ sobie . jeszcze kiedyś będziesz Ŝałował swojego zachowania..Zobaczysz. jakby strach i niechęć pomieszane ze sobą. gdy podchodził podczas ich zabaw. jak koledzy i koleŜanki odsuwają się albo odwracają twarze. ma opuszczoną głowę.Zobaczysz. Ŝe udaje.Michaś pokręcił przecząco głową . W szkole myślano. Ŝe jesteś sam. jak dawniej. . Jakiś miesiąc później. Mama nie była juŜ pogodna. W szkole koledzy nie chcą z tobą przebywać. by nie „prawić mu kazań”. nawet przestała się uśmiechać. co było związane z Michasiem. Jednak nikt mu nie wierzył. No. na przerwach jesteś sam. Ŝe wymyśla. widział.Cicho! To moja kolej! . mimo Ŝe wokół są inni ludzie. Mama uwaŜała. Ŝe jest sam. Ŝe chłopiec przestał uciekać od rozmów z nią. JednakŜe w jego zachowaniu nie było widać Ŝadnych zmian. wspomnisz moje słowa! . Czy nie zauwaŜyłeś jej zaczerwienionych oczu? Twój tata przestał się śmiać i bawić z tobą. Chłopcy znów nie odzywali się do niego. A ludzie unikali kontaktów z nim. Czy naprawdę nie zauwaŜyłeś niczego? . Ŝe nie musieli się juŜ tłumaczyć trenerowi. a ludzie z miasteczka nauczyli się całkowicie ignorować wszystko. Tylko pani Sabina cieszyła się. Chłopiec z kaŜdym dniem marniał. nie zapraszali teŜ go do gier zespołowych. a nauczyciele twierdzili. W domu teŜ zaczął zauwaŜać zmiany. a gdy zaczął się źle czuć dostrzegł na twarzach kolegów ulgę. by zwrócić na siebie uwagę. a moŜe trochę dłuŜej. odchodzili w inne miejsce.krzyknęła Wierzba. Ŝe znalazł nowy sposób na rozbijanie lekcji. Michaś zaczął się źle czuć. moŜe poza jednym . jej oczy były ciągle czerwone 75 .Wiesz co? Nudzi mi się. Przez kolejne dni nic się nie zmieniło.otóŜ Michaś przestał chodzić na wzgórze.krzyknęła za nim Wierzba. ty marudzisz jeszcze gorzej niŜ moja matka. a gdy chodzi po mieście. Będziesz potrzebował pomocy i dostrzeŜesz.

76 . Miał duŜe zaległości. Trafnie udzielał odpowiedzi na pytania. Dostał wysokiej gorączki i nie był w stanie wstać z łóŜka. a twarz blada z niewyspania. a wychowawczyni nie zadzwoniła z pytaniem o zdrowie. by podnieść się i usiąść. jak bardzo jest zmartwiona. Kręciło mu się w głowie i nie miał sił nawet. Pani Sabina wezwała lekarza. Jej oczy stawały się jeszcze bardziej czerwone. choć początkowo musiał robić to bez podnoszenia ręki. Gdy próbowała z nim rozmawiać. Michasiowi zrobiło się bardzo smutno i zrozumiał. ale nadal musiał leŜeć w łóŜku. głos jej drŜał.Michaś zaczął brać aktywny udział w lekcjach. jak mama mówiła to do taty. Ŝe mama go kocha pomimo jego złego zachowania. Poza rodzicami nikt go nie odwiedzał. Michaś dostawał silne leki od lekarza i po paru dniach gorączka mu minęła. Okazało się. a w oczach błyszczały łzy. Później jednak zaczęli powoli się do niego przekonywać i mógł się zgłaszać. Wtedy mama uwierzyła. Ŝe chłopiec przerwie lekcję. Widział. Siedział więc spokojnie i nie przeszkadzał w prowadzeniu lekcji. gdyŜ nauczyciele bali się. Ŝe jest bardzo zmęczona. a Michaś z kaŜdą chwilą wracał do zdrowia. Ŝe nie udawał w ciągu ostatnich dni. Jednak leŜał sam. Ŝaden kolega ze szkoły nie przyszedł do niego z lekcjami. Zrozumiał. jak inni uczniowie. Przypomniały mu się słowa Starej Wierzby i w tej samej chwili po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Ŝe boi się być odpytywany i dlatego jest spokojny. nie uwaŜał juŜ. a jej ręce drŜały. ale mimo wszystko zajmuje się nim i stara się nie okazywać. poniewaŜ nikt nie chciał mu poŜyczyć zeszytów. Wtedy ujrzał swoją mamę z innej strony. Nauczyciele myśleli. gdy podawała synowi jedzenie lub picie.i opuchnięte. Chłopiec postanowił się zmienić. Ŝe chłopiec ma zaawansowaną chorobę oskrzeli. Ŝe marudzi. które było zwyczajnie ignorowane. Po kilkunastu dniach Michaś mógł wrócić do szkoły. Wiedział o tym. bo usłyszał. ale taki stan utrzymywał się długo i nawet powiem więcej . Po paru tygodniach Michasiowi się pogorszyło. Tymczasem mijały dni. Głównie dlatego teraz chłopiec unikał spotkań z mamą. Ŝe do tej pory robił źle.

ale w końcu koledzy zaczęli akceptować Michasia i włączali go do swoich zajęć. jak pomagał nosić jej zakupy. czy to przypadkiem nie był tylko wiatr. bo jednak był jeszcze małym chłopcem. Ŝe Michaś się zmienił. Widywano chłopca. wprawdzie nie cięŜkie. Nadal go unikały i wykluczały ze swoich zajęć. Powoli ludzie zmieniali zdanie o chłopcu. A na lekcji wychowawczej nawet przeprosił kolegów i koleŜanki za swoje dotychczasowe zachowanie. a jego tata zaczynał chodzić po mieście z podniesioną głową. 7 lat 77 . Ŝe mógł się zmienić. Jednak chłopiec nie poddawał się. na przykład podać piłkę. Dzieci nie chciały wierzyć. Po pewnym czasie w miasteczku zaczęto mówić. by móc w razie czego pomóc.Z kolegami załagodzenie sytuacji szło Michasiowi gorzej. synku. Długo to trwało. Gdy wieszali budkę z ziarnem. która wyleciała z boiska. ale nigdy nie był pewien. Tego samego wieczora usłyszał od swojej mamy zdanie. gdy chodził na spacery ze swoją mamą. Hubert Cel. które prawdopodobnie zapamięta do końca Ŝycia: .Kocham ciebie. Czasami starał się przynosić do szkoły słodycze i dzielił się nimi z innymi dziećmi. i jestem z ciebie dumna. TuŜ przed zimą chłopiec zrobił z tatą karmnik dla ptaków i postanowił zawiesić go na starej wierzbie płaczącej. ale jednak. Starał się przebywać zawsze gdzieś obok. chłopiec usłyszał coś w rodzaju cichego „Dziękuję”.

kiedy Pelka (bo tak właśnie zdrobniale nazywali dziewczynkę rodzice) wraz z rodzicami jadła obiad. szczęśliwą dziewczynką. Franciszka… Dziewczynki nie znały Ŝadnej Kasi czy Ani. Euzebia. Bawili się w berka. 8 lat gdzieś na zachodzie. Ŝyła sobie dziewczynka. Afrodyta. o których dorośli nie mieli zielonego pojęcia. Były to na przykład: Krzysztofa. prawda? Jednak w miejscu. aŜ w końcu mama Pelagii . Jej koleŜanki takŜe miały dość nietypowe imiona. Spędzali razem czas w szkole oraz po szkole. zapadła niezręczna cisza. w chowanego. Pewnego dnia. a moŜe i na wschodzie pewnego pięknego kraju.lekko zdenerwowana wołała dziewczynkę na kolację.Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci. powiedziała: 78 . po czym mama Peli. Miała na imię Pelagia. Pelagia była po prostu małą. to dopiero byłoby zabawne! Pelagia miała bardzo duŜo koleŜanek i kolegów. Potem dziewczynka odrabiała lekcje. gdzie mieszkała Pelagia. jakie mogą ją spotkać następnego dnia. kiedy wszyscy najedzeni po obiedzie wychodzili na wielkie wspólne podwórko. Jessica Marcinowska. a kaŜdy dzień Ŝegnała uśmiechem i rozmyślaniami o przygodach. które są nieśmiałe i nie wierzą we własne moŜliwości. a takŜe w mnóstwo innych zabaw. Śmieszne imię. Zabawy te trwały do samego wieczora. to imię było zupełnie normalne. bawiła się jeszcze z rodzicami. gdyby taka pojawiła się w ich osadzie. Przeprowadzka W pewnej małej wsi.

jedli. Tak samo było kolejnego dnia. jak zwykle. Dwadzieścia 79 . córeczko. Ŝe rodzice nie zmienią swojej decyzji i wszyscy będą musieli się przeprowadzić. Rodzice rozmawiali ze sobą i nie zauwaŜyli.Nazywam się Asia Kowalska. Droga minęła błyskawicznie i juŜ wieczorem cała rodzina jadła wspólnie kolację w nowym mieszkaniu. Nie rozmyślała teŜ o tym. Pani od razu przedstawiła się. Została w swoim pokoju i cichutko płakała. chcąc nacieszyć się ostatnimi wspólnymi chwilami. Jak zwykle mama i córka poŜegnały się całusem w policzek. Tego dnia dziewczynka nie uśmiechała się. zastanawiali się. Była smutna i zastanawiała się. cała rodzina wyruszyła w drogę. jakie nowe wspaniałe zabawy czekają ją z przyjaciółmi. co będzie dalej. kochanie. Dwa tygodnie do przeprowadzki minęły Pelce bardzo szybko. Pela tego popołudnia nie chciała juŜ wychodzić do swoich koleŜanek. po czym Pela poszła z nową Panią nauczycielką. zaprowadzę cię do twojej klasy. przy nowym stole. To miejsce jest bardzo daleko stąd i jeszcze nikogo tam nie znasz. Ŝe szybko znajdziesz tam nowe koleŜanki. dokładnie w dwa tygodnie po usłyszeniu od rodziców tej strasznej dla dziewczynki wiadomości. Szła. Jestem pewna. W sobotę. Po tych słowach mama Pelagii wróciła do swych codziennych zajęć. Całe dnie spędzała z koleŜankami. pani Asia wzięła dziewczynkę za rączkę i wprowadziła do sali. jak urządzić nowy salon i w ogóle nie zauwaŜali.Musimy powaŜnie porozmawiać. Ŝe ich zwykle roześmiana córka jest dziwnie milcząca. Ŝe moŜe to jedyny tutaj taki przypadek i postanowiła czekać na to. Wiedziała. jak teraz będzie wyglądało jej Ŝycie. Ŝe ich córka od dłuŜszej chwili nic nie mówi. AŜ duŜe przeszklone drzwi w końcu korytarza otworzyły się. Tata dostał nową pracę i musimy się przeprowadzić. w nowej kuchni. przed zaśnięciem. Pelagii dziwne wydało się imię nowej pani. . Rodzice dalej rozmawiali. W poniedziałek mama odprowadziła Pelagię do nowej szkoły. tylko zamyślona spogląda w okno. ale jestem pewna. Chodź. a tata pojechał swoim Ŝółtym rowerem z powrotem do pracy.. ale pomyślała. milcząc. w stronę klasy. Ŝe szybko znajdziesz sobie koleŜanki i kolegów.

Ania. jak postanowiła. które samotnie prowadziła pewna starsza pani. Dziewczynka całą lekcję rozmyślała nad tym. Ŝe nowa koleŜanka po prostu nie chce z nikim rozmawiać. Kobieta zaprzyjaźniła się Paulinka Średnicka. .” Tak.par oczu spojrzało na Pelę. czego tak naprawdę od niej chcą. Chciały dowiedzieć się czegoś o nowej koleŜance. tak teŜ zrobiła. Krzysiek.Chodź z nami na boisko . . aŜ w końcu jedna z dziewczynek powiedziała: .dadzą mi spokój i nie będą się śmiać.myślała . Przez kilka kolejnych tygodni Pelagia nie zamieniła z nikim w szkole ani jednego słowa. Ŝe grupka uczennic chciała tylko się z niej pośmiać.” Po lekcji kilka dziewczynek klasy podeszło do nowej uczennicy. Dziewczynka wbiła wzrok w podłogę i chciała juŜ jak najszybciej usiąść w ławce. „Być moŜe wtedy . Tomek… Pela słuchała tego wszystkiego wielce zdziwiona i zastanawiała się.powiedziała Karolina. Pani przedstawiła dzieciom Pelagię. „Skoro ja i moje imię jesteśmy dla niech takie śmieszne . aŜ w końcu wszyscy w klasie przyzwyczaili się. Kasia. Ŝe nie będzie z nikim rozmawiać.myślała . koleŜanki pomału przestawały ją zagadywać.Skąd jesteś? . Rodzice jakoś je zdrabniają? W tym momencie Pelka była juŜ pewna.to nie chcę ich znać. 9 lat 80 . po czym usiadła przy biurku i zaczęła sprawdzać obecność.Masz takie śmieszne imię. czy inne dzieci zaakceptują jej inne imię. Pelagia patrzyła na nie i zastanawiała się. Gosia. Codziennie w drodze powrotnej ze szkoły Pela mijała małe gospodarstwo.zapytała Kasia. Nic więc nie odpowiedziała i postanowiła nigdy z nikim w nowej szkole nie rozmawiać. aŜ w końcu postanowiła.

aŜ na skraj wsi. Pelagia zostawała u starszej pani. Pewnego dnia usiadła wraz z Pelą na ganku i zaczęła opowiadać: . nad brzegiem strumienia. by swobodnie chodzić po podwórku. Ŝe nie masz ogonka? Czy tak jest od zawsze. Mówiła o wszystkim: o tym. Podejrzewam. kiedy odezwała się mama Bąbla. Spojrzała na Bąbla (tak na imię miał najmłodszy z Ŝółwi) i juŜ miała uciekać prosto przed siebie. by śmiać się z jej ogonka. Było ich pięcioro. Kiedy Kuleczka miała 10 lat. Tam właśnie. czuła się między nimi swobodnie. Ŝe nie ma ona ogonka. toteŜ czasami. Ŝe Ŝółwie nie widziały nigdy Ŝadnego innego kotka i na pewno nie jest dla nich dziwne to. Miesiąc juŜ trwała znajomość Ŝółwiej rodziny z kotką. gdyŜ wydawało jej się. by zrobić zakupy czy pojechać do lekarza. bardzo piękną kotkę. a raczej z jego braku. Pewnego słonecznego dnia pobiegła dalej niŜ zwykle. Bułeczko. Kiedy wszystkie wyrosły juŜ na tyle. czy ktoś ci go moŜe zabrał? Bułeczka aŜ zachłysnęła się mlekiem. co strasznie się dziewczynce podobało. swoją siedzibę miała rodzina Ŝółwi. kiedy jeden z Ŝółwi. najczęściej biegała po pobliskiej łące. gdy pani Afrodyta potrzebowała wolnego popołudnia. zapytał: . które popijała właśnie ze specjalnie dla niej zrobionej przez Ŝółwie miseczki. Ŝe robią to tylko po to. Nazywała się Kuleczka. jak spędzała święta kilka lat wcześniej. co zrobi na kolację. ale najwięcej miała do powiedzenia na temat swoich zwierząt. Dlatego Bułeczka zawsze bawiła się sama.Miałam kiedyś. by jej opowiadano. Bułeczka polubiła bardzo całą rodzinę. ale Bułeczce wydawało się. Ŝe jeden z kotków nie ma ogona. Inne zwierzęta stale ją zaczepiały. Dopiero po jakimś czasie zauwaŜyłam. zachęcały do zabawy.z mamą dziewczynki. jak to się stało.Powiedz mi. Ŝe reszta kociaków nie zauwaŜyła tego. urodziła małe kocięta. Bułeczka (bo tak nazwaliśmy kotkę bez ogonka) zawsze trzymała się z boku. bardzo mądra Ŝółwica: 81 . Poza tym pani Genowefa okropnie duŜo mówiła i wcale nie oczekiwała tego. a było to bardzo dawno temu. najmłodszy z rodu. Miała ona na imię Genowefa.

a nie z braku ogonka. ale teraz troszkę więcej czasu spędzała w zagrodzie. MoŜe rzeczywiście to. „No tak. gdy Bułeczka wróciła do zagrody postanowiła. ale w to miejsce ma coś. bo jest takie wyjątkowe. gdy po Pelę przyjechała mama. Ŝe nie jest to dla nas Ŝaden problem. Pelagia pomyślała teŜ o so- 82 . a ciągle za niego uchodzi. Ja na przykład wyjątkowe mam imię. Ŝe nie będzie więcej unikać kotków i innych zwierząt. Zresztą kaŜdy z nas jest wyjątkowy. I to jest w nim wyjątkowe. Spójrz na Bąbla. prawda? Na tym polega twój urok.zastanawiała się kotka.Co się stało. Zjadła kolację i poszła spać. jak nie jest to problem dla ciebie. kiedy pani Genowefa wlewa mleko do naszych misek. Całą noc nie mogła zasnąć. na przykład. Ŝe Bąbel jest taki mały. co powiedzieć. Ŝe nie zauwaŜyliśmy.. Pani Genowefa skończyła swoją opowieść w momencie. Dawno juŜ nie jest dzieckiem. Czy słyszałaś kiedyś by jakiś Ŝółw miał na imię Ewa? Śmieszne! A jednak ja mam tak na imię i nic na to nie poradzę. iŜ nie masz ogonka? Oczywiście. gdzie słynęła z tego. Ŝe zauwaŜyliśmy. potrafię najszybciej ze wszystkich kotów przebiec całe podwórko. Pamiętała o nich ciągle. Ŝe nie ma ogonka jest całkiem zabawne. Bo chociaŜ mama Ŝółwica ma to śmieszne imię. Ŝe kaŜdy ma coś śmiesznego albo dla innych dziwnego.” Tego samego dnia. bo jest taki niski. jakiego znamy bez ogonka i dlatego jesteś taka wyjątkowa. Rozmyślała o kotku bez ogonka i jego problemach. a Bąbel… Bąbel jest taki zabawny! Więc to chyba tak juŜ jest. Kuleczko? CzyŜbyś myślała. Bułeczka stała oszołomiona. bo…. czego inni nie mają i to akurat jest dla nich fajne. „Zatem od początku wiedzieli. ale uwaŜamy. by nie odzywać się do nikogo. tak samo. Ŝe najszybciej dobiega do miseczki pełnej mleka. nie wiedząc. Od tej pory Bułeczka trochę rzadziej bywała u Ŝółwiej rodziny. Kuleczko. ale ja teŜ nic nie mówiłam na to dziwaczne imię mamy Ŝółwicy ani na to. to robi pyszne ciasteczka i jest taka miła. Dziewczynka pomachała kobiecie na poŜegnanie i poszła w stronę swojego domu. Powiem ci więcej: ja nawet to imię lubię. ale to jeszcze nie powód. Ja. jesteś jedynym kotkiem. Ŝe nie mam ogonka. Ŝe jestem inna niŜ wszystkie kotki i nic nie powiedzieli?” .

.To chodź. pobawimy się z Marchewką. Śmieszne. a wracało popołudniami.zdziwiła się Pelagia. tak ma Kaśka na nazwisko.Marchewką? .pomyślała Pela i poszła bawić się z nowymi koleŜankami. więc zostawał w domku. Myślała teŜ o innych rzeczach. dawno temu Ŝył sobie mały zajączek. W końcu podeszła do tej. Powiedziała: . a jak jestem niegrzeczna. ale za to na pewno nikt nie potrafi rysować tak pięknie.Rodzice mówią do mnie Pela. Maks bardzo miło spędzał czas z mamą. Zawsze mieli jakieś ciekawe zaję83 . Ŝe ma inne niŜ wszyscy imię. Katarzyna Marchewka. Nazywał się Maks. Spacerowali oboje po leśnych dróŜkach. śmieszne nazwisko” . Następnego dnia w szkole Pelagia jeszcze chwilę obserwowała bawiące się na boisku dziewczynki. Był biały w czarne łatki. Zajączek był jeszcze za mały. Doszła do wniosku. pięknym. nie? „Rzeczywiście. spotykali się ze znajomymi zwierzętami. zbierali owoce leśne itp. jak ona. zielonym lesie pełnym róŜnych ślicznych zwierzątek. . Dawno.No tak. która kiedyś zapytała ją. to mama mówi do mnie Pelka.bie. Emilia Kania Bajka dla dziecka. w których jest dobra i wyszła z tego całkiem spora lista. Ŝe nowa koleŜanka zaczęła się do niej odzywać i odparła: . Ŝeby chodzić ze swoimi braciszkami do szkoły. Pela. Maks wychowywał się z mamą i tatą oraz ze swoim starszym rodzeństwem. Mieszkał w duŜym. jak zdrobniale Pelagię nazywają rodzice. które nie chce chodzić do przedszkola. Dziewczynka stała jeszcze przez chwilę zdziwiona. które codziennie rano chodziło do szkoły. a tata chodził do pracy.

bo nie wiedział. Mimo to Maks ani razu nie pomyślał. Ŝe będą się bawić. która nie była zachwycona tym pomysłem. Postanowili przyprowadzić do Maksa małego jelonka Roberta. ale zwykle wizyta nie trwała dłuŜej niŜ godzinę. Ŝe mama będzie pracować. Jednak jelonek przyszedł z innym zamia- 84 . bo malec nie potrafił zbyt długo posiedzieć w jednym miejscu. Ŝe mógłby wrócić do przedszkola. zwinny zajączek usłyszał niepokojącą wiadomość: . Ŝe będzie go pilnowała babcia. Kiedy nadszedł moment wyjścia rodzica. Dopiero po jakimś czasie udało się uspokoić małego i przekonać go. Pewnego dnia mały. Zajączek codziennie rano wstawał z płaczem i powtarzał: . on jednak nie chciał nawiązać z nimi kontaktu. Teraz wszystko się zmieniło. a Maks nie moŜe zostać bez opieki. Zwierzaczki w przedszkolu były przyjazne. W pierwszej chwili bardzo się zdenerwował. Jednak po namyśle zgodził się. Dotąd babcia wiodła spokojne Ŝycie. czemu babcia nie chce z nim skakać i biegać. co go tam czeka i bał się nowego miejsca.Od jutra będziesz chodził do przedszkola . a one dosyć często ją odwiedzały.oświadczyła mama. ten bardzo się ucieszył i zdziwił zarazem. bo myślał. poniewaŜ jego mama miała sporo zajęć w domu.cie. Ŝe rodzice zajączka nie mogli tego znieść.Ja nie chcę tam iść! Jestem chory! Boli mnie główka! Boli mnie łapka! Zawsze coś wymyślał. Ŝeby został w przedszkolu. Maks nie mógł zrozumieć. oczywiście kochała wnuki. rozległ się głośny płacz. Ŝeby ten przekonał zająca o zaletach i przyjemnościach czekających go w przedszkolu. Po jakimś czasie babcia tak zaczęła narzekać. Czasami Maks musiał zająć się sam sobą. I tak właśnie się stało. z kim mały zostanie. PrzecieŜ nie moŜe być bez opieki. Okazało się. musiała poświęcać Maksowi sporo czasu i na dodatek dosyć aktywnie. poniewaŜ martwili się. Kiedy Robert wszedł do pokoju Maksa. Takie zachowanie sprawiało rodzicom duŜo przykrości. Codziennie wczesnym rankiem tata prowadził go do babci. Tata wymyślił. Następnego dnia mama zaprowadziła Maksa do przedszkola. a spacery trwają bardzo krótko.

Następnego dnia zajączek powiedział. Powiedział Maksowi. Ŝe robią ciekawe rzeczy i jaka to przyjemność mieć przyjaciół rówieśników. przecieŜ teraz znam juŜ jelonka” -myślał Maks. bo wszystko moŜna pogodzić. Wiedział juŜ. była bardzo miła. Z chęcią zapoznał się z kolegami i ich wysłuchał. W przedszkolu na wszystko był czas. mały zajączek zaczął się zastanawiać: „babcia jest mną zmęczona i nie chce się ze mną bawić i skakać. pogodna i pełna energii. 85 Amanda Marcinowska. na przykład o zabawki. Kiedy jelonek wyszedł.. co będzie dalej.Zrobimy. Pani sowa.Co chcesz robić w takim razie?! . jak miło i zabawnie jest w przedszkolu. Przedstawił się i po jakimś czasie zaczął opowiadać. Z ust Roberta brzmiało to bardzo wiarygodnie. Zaskoczony tata zapytał: . lecz z zainteresowaniem czekał. czyli pani Marta. ale gniew szybko mijał i powracał uśmiech. Ŝe nie chce iść do babci. Tym razem Maks nie zrobił zamieszania w przedszkolu swoim płaczem. Ŝe nie musi się niczego bać i czuć się samotnie. do którego on chodzi.rem. Poszedł grzecznie z panią sową . jak zechcesz powiedział tata. Oczywiście bywały chwile. na którą zawsze mógł liczyć..Chcę iść do przedszkola odparł zajączek. mama się martwi i jest smutna. kiedy Maks kłócił się ze swoimi kolegami. Ŝe w przedszkolu jest bardzo przyjemnie i zabawnie. by ta przedstawiła go grupie. Wymyślała dzieciaczkom ciekawe gry i zabawy.przedszkolanką. Miał przecieŜ duŜo przyjaciół i panią Martę. 11 lat .. Teraz nie stał juŜ z boku. a tata krzyczy na mamę.moŜe spróbuję jeszcze raz.. . I w ten oto sposób Maks zrozumiał. dzieci bawiły się i śmiały.hm.

Wtedy to Kurczątko zasmuciło się i pomyślało. Maluszkowi było smutno. Rodzice zajmowali się młodszym. Kurczacza mama. Rodzice przyglądali się temu z odległości. Z czasem Kurczuś podrósł.. kolorowej i przyjaznej. dlaczego brat go tak traktuje. Z kaŜdym dniem było coraz gorzej. Czekał aŜ mały Kurczuś podrośnie. Nie wiedział. zabawiali go.Kurczątko. Ŝe Kurczątko nie chce się dzielić zabawkami z Maluchem. mieszkała pewna rodzina. Cieszyło się. a wszystkie samochodziki były tylko jego.Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka. miejscowości barwnej. kurczaczy tata i ich mały syn .. Bracia W Kaczeńcu. AŜ tu nagle na świecie pojawił się nowy członek rodziny . Sam układał klocki. spokojnie. karmili. Ŝe starszy brat nie chce się z nim bawić. Podczas wspólnej zabawy kurcząt mama zauwaŜyła. Kurczątko z utęsknieniem czekało na braciszka. Zosia Danielkiewicz. Ŝe zdobędzie partnera do zabaw. Nie chce dzielić się zabawkami z malcem. 6 lat 86 . mama pomagała mu w kłopotach i przytulała w cięŜkich chwilach. spędzał duŜo czasu ze starszym bratem. Obaj chodzili nad staw. śyli tak radośnie. pluskali się w porannym deszczu. Malec był bardzo szczęśliwy i dawał wiele szczęścia rodzicom.kolejny syn. Tata zawsze bawił się z synem. Ŝe nie jest najwaŜniejsze w rodzinie. poświęcali wiele czasu. Rodzice bardzo kochali swoją pociechę i poświęcali mu mnóstwo czasu. człapali po zielonych łąkach. które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Kurczątka ciągle się kłóciły i sprzeczały.

Cała rodzina była bardzo zadowolona z wyjazdu. miała wielu przyjaciół i moŜna powiedzieć. Ŝe był cały i zdrowy! Przytulili go mocno i powiedzieli. zobaczyli zmoczone kurczaczki na brzegu jeziora. poniewaŜ oni sami byli bardzo hojni i pomocni. Mieszkała w pięknej chatce z ogródkiem.W niedzielny. Wyruszyli do doliny zwanej Ptasią. z którym nie mogli sobie poradzić. Rodzice zorganizowali piknik. Ich syn . słoneczny poranek rodzice postanowili zabrać synów na wycieczkę.miś Karol . dzieci pobiegły na pomost jeziora z przyjaciółmi – z łabędziem Merkurym i jego siostrą Arlet. Podziękowało Kurczusiowi za ratunek i wiedziało. Wzięli najstarszego syna w objęcia i byli najszczęśliwsi na świecie. Błękitne niebo odbijało się w czystej wodzie jeziora. KaŜdy. jako najmłodszy z grupy. nawet z młodszą siostrzyczką Karolinką. Bajka o samolubnym misiu Karolku W pewnym lesie. Ŝe moŜe na niego liczyć. leśnych polan. kto do nich przyszedł z po87 . aŜ tu nagle ześlizgnęło się z hukiem i wpadło do wody. daleko od miasta Ŝyła rodzina misiów. Brat rzucił mu się na ratunek!. które nie chce się niczym dzielić. Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka.nie chciał się niczym dzielić z innymi. Rodziców bardzo to martwiło. Było tam wiele zielonych pastwisk. Kurczuś. Ŝe jest dla rodziców tak waŜne jak jego młodszy brat. Łabędzie popędziły po dorosłych. Jednak tatę i mamę misiów trapił problem. Ŝe bardzo go kochają. Wspólnie bawili się w chowanego. Od tej pory przestało być zazdrosne o brata i wszyscy Ŝyli w szczęściu i radości. Kiedy dotarli na miejsce byli zachwyceni pięknymi widokami. Wystraszeni pędzili. ile sił w łapach do ukochanych dzieci. a zwierzęta przywitały ich bardzo serdecznie. Kurczątko ukryło się na pomoście. Wtedy Kurczątko zrozumiało. szukał reszty. ptaki śpiewały. Ŝe była bardzo szczęśliwa. trudno było go odszukać. mnóstwo potoków i wielobarwnych roślin. Kiedy przybiegli na miejsce.

Wszyscy o tym wiedzą . Ŝe Ŝadne zwierzątka w lesie nie lubiły go i nie chciały się z nim bawić. Nawet lisek Chytrusek miał więcej znajomych. . bo wymyślał ciekawe zabawy i opowiadał śmieszne historie. Karolinka wiedziała.zaczęła opowiadać swój plan sowa – Jutro tam pójdziemy i uzbieramy cały koszyk. jak podczas wakacji miał cały koszyk malin i z nikim nie chciał się podzielić? . by Karol był dobry jak inne misie. Natomiast Karolek był tak samolubny..zastanawiała się Karolinka . dojrzałe maliny . gdzie zawsze się bawimy.Hmm. a jak juŜ je poŜyczył. Karol. Postanowiła. co twój brat bardzo lubi? . Nigdy nikogo nie poczęstował słodyczami. której rodzice uchodzili za najmądrzejszych w całym lesie. Ŝe nie moŜe i kaŜdy przypomni mu sytuację. Myślały juŜ dwie godziny i nikt nie znalazł rozsądnego rozwiązania. Następnie zabierzemy go na polanę. Wtedy my powiemy mu. W końcu głos zabrała mała sowa.Oczywiście! Pamiętacie. Cały dzień próbowała wymyślić coś.. Ŝe mamusię moŜe wyleczyć tylko zmiana zachowania braciszka.trzebą. ale do czego nam jest to potrzebne? Chyba nie zrobimy mu prezentu? . śadne lekarstwa nie pomagały jej.Tak.PrzecieŜ Karol uwielbia maliny. jak on nas. na pewno będzie chciał zjeść razem z nami. w której chciał coś poŜy- 88 .Mam pomysł! .wtrącił się lisek Chytrusek. . nie wychodził bez otrzymanej pomocy. Potraktujemy Karola tak. Niedaleko stąd widziałem piękne. jak zobaczy taką ilość malin. .odpowiedziała z entuzjazmem. Karolinko. tak.Wręcz przeciwnie. lisku. . nie pozwalał bawić się swoimi zabawkami.burknął oburzony zajączek. Ŝe o problemie opowie przyjaciołom i moŜe wspólnie coś wymyślą. lecz nic nie przychodziło jej do głowy.Musimy znaleźć słaby punkt misia.. Pewnego dnia mama misiów nie wytrzymała ze zmartwienia o Karola i rozchorowała się. Karolinka przyprowadzi brata. Wieczorem wszystkie młode zwierzątka zebrały się na naradę. to musiał otrzymać coś w zamian.krzyknęła .

czego? PrzecieŜ wiecie.Czego chcesz? . Ale tuŜ przed nim wyskoczyły zwierzątka i zagrodziły mu drogę.Jak to. Nie zdawałem sobie sprawy.czyć lub poczęstować się. 89 . Chyba poczęstujecie mnie? . Przez ciebie twoja mama ze zmartwienia jest chora. jakie to jest przykre. nawet mój ulubiony samochodzik .Ja was bardzo przepraszam. a Karol nie pozwolił. . Później bawili się do późnego wieczora.szlochał miś. a mama misiów niebawem wyzdrowiała. Miś Karol juŜ z daleka zobaczył swój przysmak i rozpędził się w stronę kosza. JuŜ nigdy tak nie postąpię. . więc zwierzątka rozłoŜyły się na kocu. I tak miś zrozumiał swoje złe postępowanie. zaczęły się bawić i zajadać maliny.krzyknęły zwierzątka. My zawsze musieliśmy cię prosić. Myślę. a my musieliśmy patrzeć.odpowiedział miś. Chcieliśmy dać ci nauczkę i pokazać. Co o tym myślicie? .pierwszy odezwał się jelonek. Na początku miś próbował się bronić. Ŝebyś nam coś poŜyczył. Ŝe juŜ widzi misiowe rodzeństwo. Następnego dnia rano rozpoczęto realizację pomysłu.Nie! . jaki Karol był samolubny i chytry. sowa kazała się uspokoić towarzyszom i zaczęła mówić do misia: . lecz po chwili zrobił się smutny i zaczął płakać. Karolku. a ja będę poŜyczał wam wszystkie zabawki. Macie ich tak duŜo. jak ty nas traktujesz. Ŝe tym damy mu nauczkę i zrozumie swój błąd. jeśli ktoś nie chce się dzielić. jak coś mieliście. bo wy zawsze dzieliliście się ze mną.krzyknęły chórem zwierzątka i kaŜde po kolei opowiedziało. to moŜe się udać . Tak mi wstyd. Nagle ptaszek Ćwirek zaszczebiotał. . Czasem sam jadłeś słodycze. MoŜecie przychodzić do mnie.Widzisz.Bardzo dobry pomysł. Widząc to. Ŝe uwielbiam maliny. . Wszyscy pogodzili się z Karolkiem i oczywiście razem z nim zjedli maliny. Wszystko szło zgodnie z planem i po dwóch godzinach zwierzątka ze zniecierpliwieniem czekały z malinami na polanie.

Musiał spać sam w wielkim.jak mówili .. które by go chroniło. Rodzice jednak nie chcieli zgodzić się na Ŝadne . kamizelkę czerwoną i bardzo mądre (moŜe trochę smutne) zielonkawe oczy. Ŝe jest tam coś. czy to tylko przeciąg? Tego typu pytania chłopKubuś Zieja. ale na pewno coś okropnego ..„niehigieniczne” zwierzę. co chce mu zrobić krzywdę. Nie wiedział dokładnie. Ŝe za szafą lub w rogu pokoju czai się coś strasznego. Wystarczyłby mu chociaŜ mały chomik. względem którego czułby się waŜny. poniewaŜ zawsze towarzyszył mu ukochany Misio . taki był przeraŜony.. sam nawet bał się spojrzeć. Ŝeby zostawiła mu włączoną lampkę. mądry i grzeczny . Nigdy nie sprawiał 90 .. Chłopczyk nie był jednak całkiem sam. 3 latka czyk zadawał pluszakowi.Czy nic nie ma w tamtym rogu pokoju. miał całe 40 centymetrów wzrostu.Anna Solak Bajka dla dziecka.tego był pewien. ani młodszego. który pomógł przezwycięŜyć lęk Pewien mały chłopiec bał się ciemności. Wydawało mu się.Czy to ktoś idzie.A co to był za szelest za oknem? . Dziecko to nie miało rodzeństwa ani starszego. Był przecieŜ juŜ duŜy. Dziecko zawsze przed snem mocno go przytulało i pytało: . które boi się ciemności.Zdzisiu. O Misiu .Zdzisio. co mu moŜe grozić. Pluszak był sporych rozmiarów. za tą wielką zasłoną? . zimnym pokoju.cała rodzina tak mówiła. nie mówię: psa czy kota. Gdyby miał jakieś zwierzątko. Wstydził się powiedzieć mamie.. szare futro.

Popatrz tam! W rogu pokoju jest tylko pudło z twoimi zabawkami! Widzisz? Moja latarka jest bardzo dobra. tak. śal mu się zrobiło jego ukochanego właściciela. świeci światłem. które rozproszy wszystkie twoje lęki. przeciskając się wszędzie. Było wyjątkowo strasznie. które znał od dawna. A tam za oknem? Podejdź. który mają górnicy w kopalniach (równieŜ z mocną halogenową świetlówką).. śadnych paskudnych potworów. tylko latarka. Pobiegł szybko do mamy i spytał: . chłopczyk obudził się w wyjątkowo świetnym nastroju. W tym śnie pluszak miał ogromną latarkę w swojej łapce.Czy ty oszalałeś chłopcze?! Jaką broń? Dziecko jednak wyjaśniło. Następnego ranka. a na głowie taki kask. jak pada wczesną jesienią. wszystko było takie. Ŝadnego ducha! Nic! To tylko te same rzeczy i zjawiska. taką nie . Widzisz w tym świetle. Ŝe to nie taka prawdziwa broń. Nie mógł się narazić na śmieszność. Wiatr wył za oknem.Mamo?! A moŜesz mi kupić coś takiego wyjątkowego. gdzie mógł. Rzeczywiście. jakie mają piękne kolory? Są czerwonawe. Opadające liście uderzały w szyby i w blaszany dach garaŜu. Dziecko juŜ zasypiało i za sprawą słów misia przyśniła mu się jego ukochana maskotka. Misiek zaczął mu szeptać do ucha kojące. 91 . straszno… Dziecko mocno tuliło miśka i prawie płakało. dobre słowa. mocno padał. tylko najprawdziwszą w świecie broń?! .Ŝadnych kłopotów. Wówczas pluszowy Misio Zdzisio postanowił mu pomóc. Pewnej jesiennej nocy było wyjątkowo strasznie.. rdzawe i Ŝółte! CzyŜ nie są śliczne? Chłopczyk przyznał pluszakowi rację. Nigdy nie przysparzał zmartwień. ogromnych pająków. która stanie się jego bronią na wyobraźnię. Misio wskoczył na poręcz łóŜka i powiedział spokojnym głosem: . jak za dnia. Deszcz oczywiście mocno. która jest za bardzo wybujała… A to wszystko dzięki jego misiowi.zabawkę. proszę! To tylko liście spadają na dach.

w którym nie brakowało niczego. Ŝe ma zostać w przyszłości królową i dlatego strasznie się pyszniła. Nawet jej rodzeństwo zaczęło się od niej odsuwać. Było ich aŜ sześcioro.kot wychowywali gromadkę kociąt. Większość jej rówieśników przestała ją przez takie samolubne zachowanie lubić. Wszyscy bez wyjątków uznawali ją za najpiękniejszą z rodu.Anna Machelska Bajka dla dziecka. Mama kot i tata . czarnymi pręgami Paulinka Średnicka. fantastycznym zamku. jak na księŜniczkę przystało.pytała często sama siebie. Miała na imię Luna. Nie chciała bawić się z innymi. Dwie kotki były całe czarne. w małym królestwie Ŝyła sobie szczęśliwa rodzina kotków. Jej futerko było tak czysto białe. co tylko było mu potrzebne. a czasami nawet więcej. KaŜdy zdawał sobie sprawę. . dawno temu. poniewaŜ była tak zapatrzona w siebie. które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie Dawno. Troje z nich miało zielone oczy i było maści szarej z grubymi. Ostatnią z potomstwa była śliczna kotka.Jestem taka śliczna. jednak pojawił się problem z Luną. KaŜdy dostał wszystko. bo nikt juŜ nie chciał z nią rozmawiać. Na dodatek jej oczy były równieŜ koloru złotego. KsięŜniczka jednak nie widziała tego. Spośród tej czarności wyłaniały się jedynie Ŝółto-zielone oczka. która wiedziała. Wszystkie dzieci szybko zaklimatyzowały się w przedszkolu. Kocięta wyrosły i czas było pójść do przedszkola. czegóŜ mi więcej potrzeba? . Ŝe to ona zostanie dziedziczką królestwa. 8 lat przebiegającymi po grzbiecie. 92 . JuŜ od pierwszych chwil swojego Ŝycia chodziła z dumnie uniesioną główką. Mieszkała ona w duŜym. a na dodatek nie pozwalała nikomu ruszać swoich przyborów szkolnych. Ŝe w słońcu błyszczała niczym złoto.

Ŝeby Pani była na nią o to zła. a w szkole ostatnie ocenianie.Co mnie to obchodzi. A dzięki temu.Wkrótce doszło w przedszkolu do niespotykanego wydarzenia. Wolnym krokiem podeszła do Luny i rzekła: . bo od tego zaleŜało wszystko. Ŝe koleŜanka.Luna.A skąd ja mam niby wiedzieć. która była w klasie najlepsza. do której chce się zwrócić o pomoc. Wiesz. a tego bym nie chciała. Była z tego powodu bardzo smutna. Ŝe Pani była bardzo wyrozumiała. kiedy zorientowała się. Ŝe ty nie masz. Jedna z najlepiej uczących się kotek zapomniała swojej ksiąŜeczki. Ŝe tak ci na tym zaleŜy? Zresztą. kiedy cię prosiłem? . co się stało.No. Owa kotka zdawała sobie jednak sprawę z tego. Na zadanie końcowe uczniowie mieli przynieść do szkoły swoje ulubione zabawki i o nich opowiedzieć. bo nie chciała. czy poŜyczyłabyś mi na tę lekcje ksiąŜki? Ja zapomniałam swojej. a ona sama o tym zapomniała i nie poszła do szkoły przygotowana. ale bardzo cię proszę.A czy ty mi pomogłaś. mówiąc: . Wpadła w rozpacz. . kotka nie dostała gorszej oceny. Czas mijał.Nie ma mowy. jak bardzo mi na tym zaleŜy. jednak kaŜdy zbywał ją. o czym Luna nawet by nie pomyślała. odejdź! Takim to sposobem Luna uczyniła koleŜance wielką przykrość. ZaleŜało jej takŜe na najlepszej ocenie w grupie. 93 . WyobraŜasz to sobie? śebyś była lepsza ode mnie i to za moją zasługą? Chyba jesteś śmieszna. JakŜe była zdziwiona. Tego dnia mama-kot nie dopilnowała córki. Tego dnia zdarzyło się coś. Wiedziała. Postanowiła jednak spróbować. nigdy nikomu nie pomogła. a to. Ŝe pomóc jej moŜe jedynie Luna. poŜycz sobie od kogoś innego. a Pani moŜe mi nie postawić najlepszej oceny. co mnie to w ogóle obchodzi? Idź. zbliŜało się lato i wakacje. Na to Luna tylko się zaśmiała i powiedziała: . . Podchodziła do kaŜdego po kolei i prosiła o pomoc. bo jeszcze będziesz lepsza ode mnie. Ŝe nie miała tej ksiąŜki. wiec i tym razem nie robiła sobie niepotrzebnych nadziei. zapewne nie pomagało.

Luna nie odwaŜyła się podejść jednak do jednej koleŜanki z klasy. Wiedziała juŜ, jak musiała się czuć wtedy, kiedy ona nie poŜyczyła jej ksiąŜeczki i powiedziała tyle przykrych słów. Stała w oddali i patrzyła na wszystkich, którzy chwalili się swoimi ulubionymi zabawkami. Pierwszy raz w Ŝyciu poczuła się taka samotna i nieszczęśliwa. Teraz, kiedy ona potrzebowała pomocy, wszyscy się od niej odwrócili. - Chciałabym ich przeprosić. Jak mogłam być taka zła? - pomyślała. Wtedy - ku jej zdziwieniu - podeszła do niej ta kotka, którą tak źle wcześniej potraktowała, wyciągnęła w jej stronę swojego ulubionego misia i powiedziała: - Proszę, ja mam jeszcze kilka swoich zabawek. Nie chcę, Ŝebyś była smutna. Luna nie wiedziała, jak się zachować, czuła się głupio, bo teraz juŜ rozumiała, jak samolubne było jej zachowanie wobec swoich koleŜanek. Wzięła misia i odezwała się: - Dziękuję. Nie zasłuŜyłam sobie na to. Byłam taka niedobra dla was. Przepraszam. - Zapomnijmy o tym, co było - uśmiechnęła się Zuzia, bo tak jej było na imię - Zrozumiałaś swój błąd, a to jest najwaŜniejsze - podała Lunie łapkę i razem poszły do reszty bawiących się. Tam Luna przeprosiła wszystMarysia Klewiado, 5, 5 roku

kich i od tej pory kaŜdy bawił się z Luną, co więcej poŜyczali sobie nawzajem zabawki. A Luna i Zuzia??? Zostały przyjaciółkami na dobre i złe. Po wielu latach Luna została mądrą i piękną królową, a przy jej boku wciąŜ była jej przyjaciółka z dzieciństwa - Zuzia. I tak się kończy ta bajka. Co było dalej??? Tego juŜ nikt nie wie.

94

Berenika Kapiczenko

Bajka skierowana jest do dziecka, które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności).

Anielska gwiazdka

Był sobie chłopiec, który bał się ciemności. Rodzice dziecka bezradnie rozkładali ręce, nawet zapalone światło nie pomagało chłopcu przy zasypianiu. Zawsze w nocy budził się z płaczem i któryś z rodziców musiał spać razem z nim. Sytuacja powtarzała się co noc, nie pomagał mu nawet jego ukochany misiu. Jednak którejś nocy miało miejsce dziwne zdarzenie. Chłopiec zobaczył przez okno gwiazdę, która świeciła nadzwyczaj jasno. Tej nocy udało mu się zasnąć wyjątkowo spokojnie i przyśnił mu się anioł. Świecił on pięknym blaskiem i powiedział chłopcu, Ŝe to właśnie on był tą gwiazdą, którą ujrzał przez okno swojego pokoju. Powiedział mu równieŜ, Ŝe moŜe być przy nim zawsze i będzie czuwał nad jego spokojnym snem. I oto stała się rzecz niesłychana - malec przespał spokojnie całą noc. Rodzice nie mogli uwierzyć w to, Ŝe ich dziecko nie budziło się w nocy z płaczem. Natomiast w pokoju chłopca - nie wiadomo skąd - pojawiła się piękna błyszcząca i fosforyzująca gwiazdka. Taka sama, jaką chłopiec widział na niebie tej pamiętnej nocy. Tak, to był właśnie ten sam anioł. Od tamtej pory chłopiec nie boi się juŜ ciemności, zasypia normalnie i nie budzi się w nocy pełen lęku. Ten sam anioł pomaga zasypiać innym malcom, które boją się ciemności. Więc spójrz w okno - moŜe i Ty ujrzysz takiego anioła, a w Twoim pokoju, nie wiadomo skąd, pojawi się piękna gwiazda, która będzie odtąd zawsze czuwać nad spokojnym snem kaŜdego dziecka.

95

Anna Postoł Bajka dla dziecka, które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać.

Trudna rozmowa

Będzie to historia, która mogła zdarzyć się kaŜdemu. Być moŜe sami doświadczyliście tego, o czym dalej opowiem, być moŜe zdarzyło się to którejś z Waszych koleŜanek, kolegów czy całkiem obcej osobie. Czy jest to opowieść wesoła czy smutna? Sami osądźcie, ale myślę, Ŝe historia ta jest godna uwagi kaŜdego. Posłuchajcie...
Amanda Marcinowska, 10 lat

Nie tak dawno temu był dzień, który niczym nie róŜnił się od innych, jesiennych dni. Mały chłopiec stał ze spuszczoną głową na środku klasy i milczał. Był znów nieprzygotowany do odpowiedzi. Wyglądał na zrezygnowanego, trochę znudzonego słowami, które kierowała w jego stronę nauczycielka. Nie były to pochwały, lecz karcące uwagi dotyczące jego nieprzykładania się do nauki. Wyglądało na to, Ŝe kolejny zły stopień przy jego nazwisku nie robi mu teraz róŜnicy. Nauczycielka nie zdąŜyła

skończyć zwracać mu uwagę, gdy nagle rozległ się dzwonek. Był to koniec ostatniej lekcji. Oznaczało to ulgę dla większości dzieci w klasie, lecz nie dla niego... Rówieśnicy z uśmiechem wybiegli z klasy, by czym prędzej znaleźć się w domu, ale nie on. Chyba ten ostatni dzwonek nie przyniósł mu takiej radości jak jego kolegom. Wolnym krokiem opuścił próg szkoły, zakładając niezdarnie nieco za

96

duŜą kurtkę. Szedł wolno, ale nie zmierzał do domu. Właściwie sam chyba nie wiedział, dokąd idzie... Było chłodno, niebo zachmurzyło się, a chłopiec wydawał się być odzwierciedleniem tej jesiennej aury. Nagle, kiedy przechodził obok sklepu, w jego niebieskich, smutnych i obojętnie spoglądających oczach pojawił się błysk. Był to jeden z nielicznych sklepów w okolicy, który kolorami swojej kuszącej wystawy przyciągał spojrzenia chyba kaŜdego dziecka w tym miasteczku. Chłopiec zatrzymał się przed wystawą na dłuŜszą chwilę. Wydawał się nieobecny, oczarowany. Jego wiecznie smutne oczy jakby śmiały się na widok kolorowej wystawy. Czekolady, batoniki, cukierki, owoce i wiele, wiele innych łakoci stanowiło przedmiot poŜądania chyba kaŜdego dziecka w jego wieku. I nagle spojrzenie chłopca zmieniło się, zniknął płomyk niewinności, a zastąpił go płomień poŜądania. Młody człowiek, jakby kuszony złą mocą, postanowił wejść do środka. Niepewnie otworzył cięŜkie, skrzypiące drzwi, a jego oczom ukazała się duŜa, nieprzyjemnie wyglądająca postać właściciela sklepu. Chłopiec zamarł, lecz trwało to chwilę, bo jak tylko przekroczył próg, właściciel z uśmiechem zapytał, czego potrzebuje. W myślach mały zaczął wyszukiwać jakiegoś wytłumaczenia, gdyŜ głupio mu było przyznać, Ŝe chciał tylko popatrzeć. Krępującą chwilę ciszy przerwał jeden ze stałych klientów, który wkroczył do sklepu i w odróŜnieniu od niego dobrze wiedział, co chciałby kupić. Wyciągając długą listę zakupów, zaczął wymieniać. Chłopiec odetchnął, w tym samym momencie jego uwagę zwróciły półki wręcz uginające się od cięŜaru łakoci, które na nich leŜały. Było tam cudownie, raj dla kaŜdego dziecka! Kolorowe opakowania, błyszczące papierki aŜ prosiły, Ŝeby je kupić. I wtedy czar prysł, a w sercu chłopca pojawił się wielki smutek i Ŝal. Nie miał przy sobie ani grosza, nigdy nie dostał od rodziców nawet złotówki, a przecieŜ za wszystko trzeba zapłacić. Chęć posiadania jednak wzięła górę. W tej chwili nie istniało dla niego nic poza skarbami. Jakikolwiek strach, lęk i inne uczucia nie miały teraz Ŝadnego znaczenia. Liczyło się tylko jedno. Chłopiec pomyślał, Ŝe przecieŜ nie powinno zrobić Ŝadnej róŜnicy to, Ŝe weźmie

97

sobie któryś z łakoci tak, Ŝeby właściciel nic nie zauwaŜył, zwłaszcza Ŝe był teraz Ŝywo zajęty obsługą stałego klienta. Chłopiec niepewnym krokiem zbliŜył się do jednej ze sklepowych półek i niedługo zwlekając szybkim ruchem chwycił jedną z tabliczek czekolady, chowając ją do kieszeni swojej zbyt duŜej kurtki. Był przeraŜony. Nagle, zamiast poŜądania, które kazało mu to zrobić, w jego głowie pojawiły się miliony innych myśli. Nie czekając, wyszedł ze sklepu. Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, poczuł ulgę. Miał to, czego chciał. Miał całą tabliczkę czekolady tylko dla siebie. Czuł się szczęśliwy. Jego szczęście nie trwało jednak długo, bo radość, jakiej teraz doświadczał, zakłócił nagle donośny głos sprzedawcy: - Złodziej! - wykrzykiwał rozwścieczony, wymachując pięścią i rzucając się w pościg za małym złodziejem. Chłopiec przeraŜony biegł szybko. Strach dodawał mu sił, mimo to sprzedawca wydawał się być coraz bliŜej. Chłopiec wręcz prawie czuł na plecach jego wściekły oddech. Nagle zaczął Ŝałować tego, co zrobił. Pragnął, Ŝeby to wszystko nie działo się naprawdę, chciał cofnąć czas, pójść ze szkoły prosto do domu, tak, jak robią to inne dzieci, i przywitać się serdecznie z mamą i tatą, zjeść ciepły obiad i na deser dostać czekoladę. Jednak było inaczej. Dobiegał właśnie do zakrętu, za którym znajdowała się szkoła. Oj, ile by dał, by móc się teraz w niej znaleźć... Gdy tylko pokonał zakręt, ni stąd ni zowąd jego oczom ukazała się postać. Nie zdąŜył się zatrzymać i z całym pędem uderzył w nią, upadając na chodnik. W ręce wciąŜ ściskał swój nieszczęsny łup. Właściciel sklepu znalazł się na miejscu prawie w tym samym momencie i nagle... w osobie, w którą uderzył z taką siłą, mały złodziej rozpoznał swoją nową szkolną panią pedagog. Obejmowała stanowisko dopiero parę miesięcy, była juŜ jednak bardzo chwalona za uczynność. Kobieta była wyraźnie zaskoczona całym zajściem, ale mimo to zachowała się bardzo spokojnie i w ciągu kilku chwil udało jej się ustalić powody całego zajścia. Mimo usilnych starań srogiego sprzedawcy, zdołała odwieść go od zamiaru powiadomienia o wszystkim policji, obiecując, Ŝe sama zajmie się

98

Odpowiedział. Było to dla chłopca dziwne pytanie. Ŝe pani pedagog lituje się nad nim. gdyŜ chłopiec . Ŝe przecieŜ wie.małym złodziejem.unikał wzroku.czując się speszony i zawstydzony . 99 . przystał na tę propozycję. aby uspokoił się i ochłonął. a oni rozzłoszczeni surowo go karcą. Ŝe to nie litość. JuŜ widział oczami wyobraźni. która czeka go w domu? Kobieta poprosiła. która go teraz spokojnie prowadzi. Ze spokojem pytała dalej: . 1. lecz po chwili uznał. który znał – krzyki i wyzwiska przecieŜ juŜ dawno powinny paść w jego stronę. Było to trudne. Weszli do jednej z sal. Pani pedagog wzięła cichego. Sprzedawca. Usiadł pokornie. Chłopiec szedł ze spuszczoną głową. nakłaniając kobietę. Chłopiec był zaskoZuzia Zieja. Ŝeby opowiedział. jak powiadamia o wszystkim jego rodziców. by wymierzyła chłopcu surową karę za ten postępek. którzy się dotąd litowali nad nim. co się stało. Ŝe sklep pozostał bez nadzoru. Nie pasowało to do schematu. jak ta pani.Czemu wziąłeś czekoladę? Jesteś głodny? Chłopiec w pierwszym momencie poczuł. co dokładnie się wydarzyło. Kobieta siedziała naprzeciwko chłopca i patrzyła mu w oczy. bo przecieŜ sprzedawca wszystko wykrzyczał na miejscu zderzenia się jego z panią pedagog. Kobieta posadziła chłopca na krześle i ciepłym głosem poprosiła. JuŜ widział. Ludzie. Co gorszego moŜe go teraz spotkać od wiecznej kary. Był wystraszony. wystraszonego winowajcę i oboje udali się w stronę szkoły. Tak bardzo chciałby cofnąć czas. krzyczy na niego i grozi wyrzuceniem ze szkoły. z racji tego.5 roczku czony. nie mieli takiego wzroku pełnego zrozumienia. ale w sumie było mu wszystko jedno.

Potem miał wyrzuty. 100 . Ŝe jest taki niegrzeczny? Ale to nieprawda. Czy moŜe bez obaw powiedzieć o tym. gdy ktoś śmiał się z nich. czy mogę w jakiś sposób ci pomóc? Jestem po twojej stronie. A chłopiec. Widzą tylko dwie upite do nieprzytomności osoby. kochał swoich rodziców i bolało go. 8 lat nas boli. Chłopiec teŜ często ze złością patrzył na pijanych rodziców. pełnym ciepła i miłości domu. Ŝe postąpiłeś nieładnie. mimo wszystkich smutnych słów i czynów. Ŝe to moŜe przez niego tak piją? MoŜe przez to. przed którą moŜe się otworzyć? JuŜ w przeszłości zaufał pewnej pani. przez którą o mało nie trafił do domu dziecka. nie będę krzyczała ani robiła ci wyrzutów. co cię dręczy? Mały chłopiec długo milczał.. Chłopiec pamięta przecieŜ czasy. Pewnie dobrze wiesz. kiedy mama gotowała pyszne obiadki. Inni tego nie pamiętają. które duŜo krzyczą i awanturują się. Z chęcią wysłucham. co go gnębi? Czy rzeczywiście to jest osoba. Osoby. Trzeba umieć rozmawiać o tym. Ŝe wziąłeś tę czekoladę. PrzecieŜ oni są chorzy. a chorobę taką jak alkoholizm da się wyleczyć. której moŜe zaufać. Wtedy czuł się ich synem. Ŝe potrzebuje się pomocy. jestem tu dla ciebie. Wtedy było inaczej. tylko trzeba im umiejętnie pomóc. trzeba umieć przyznać się do tego.Spokojnie. Rodzice mogą przestać pić. Chcę tylko wiedzieć. czuł się kochany. wyzywając od najgorszych pijaków. które za alkohol zrobiłyby wszystko. które nie zachowują się jak mama i tata. W jego głowie pojawiało się mnóstwo pytań. co Amanda Marcinowska. a tata pomagał robić karmnik dla ptaków. AŜeby pomóc. marząc o normalnym.

Oni. bo nie mógł się nauczyć na sprawdzian. bo chciał. bo był głodny. to mów śmiało i nie obawiaj się. bo bał się.Bo moi rodzice. Podniósł głowę. Chłopiec nie zapraszał znajomych.. tak jak mu kazali rodzice. Trudno mu było mówić przykre rzeczy o osobach.. kiedy chłopiec mówił te słowa. a które tak źle go traktowały. poniewaŜ nie miał tak naprawdę gdzie – w domu wiecznie było. dlatego jestem teraz tutaj. Czy pani pedagog będzie potrafiła mu pomóc? Pomóc jego rodzicom? Bo przecieŜ to oni mieli problem z alkoholem.. jaka sytuacja panuje u chłopca. Ŝalu i innych skomplikowanych uczuć zebrał w sobie odwagę i rzekł: . Po długiej ciszy w chłopcu zrodziła się odwaga zmieszana z obojętnością. inni czuli litość albo powiedzieliby swoim rodzicom. po czym ponownie opuścił głowę i mimo uczucia niepewności. jak tylko będziesz gotowy. złości na siebie. a to było niemoŜliwe. 101 . Wiem. jak mówili rodzice. Razem mamy siłę. Ŝe czasem samemu trudno uporać się z jakimiś problemami.. wstydu. spojrzał w pełne ciepła oczy pani pedagog. w jakich mieszka. i pewnie niektórzy śmialiby się. na jej twarzy widoczne było Ŝywe zainteresowanie tym.Nagle natłok myśli chłopca o lęku. małym bohaterem. wstydził się ciągłego bałaganu i mnóstwa pustych butelek. Pani pedagog patrzyła z serdecznym uśmiechem. Zobaczyliby warunki.Mamy czas. Nie odwiedzał teŜ rówieśników. którego tak dotknęło Ŝycie. obojętności.. . by ktoś go zauwaŜył. a przecieŜ naprawdę będę szczęśliwa. Mimo to czuł. rozumiem. „przyjęcie”. Ŝe musi coś zrobić.. co mówił chłopiec. by ci pomóc. na rodziców przerwał ciepły i serdeczny głos pani pedagog: . Jednak chłopiec wciąŜ długo milczał. Ŝe następnym razem to oni będą chcieli pobawić się u niego. często błędnie rozumiana. Dlatego wolał trzymać to wszystko w tajemnicy przed całym światem. Ŝe potrzebuje wsparcia.Ach. jak uda nam się rozwiązać gnębiące cię sprawy. Taka jest moja rola w szkole. które kochał. jestem tu po to. Chłopiec popadał tak łatwo w tarapaty. a trochę ze złością. Oni duŜo piją. pomocy. Bo przecieŜ jest tylko małym chłopcem.

moŜna zyskać nowe. co boli. która się przecieŜ naleŜy. ale warto poświęcić ten czas na to. by pomóc jej rodzicom i pokazać. Trochę czasu minie. czuł się dobrze. co go gnębi. Zrozumiał. dzięki zburzeniu murów milczenia. Ŝe chciałby to zmienić. To nie jest jego wina. Niestety. Ŝeby jak najprędzej pomóc jego rodzinie i zmienić jej Ŝycie na lepsze. ale nie umiał. Wiedział juŜ. Opowiedziała mi dokładnie o swoich obawach. przyjęciu pomocy. Zrozumiał. Wczoraj odwiedziła mnie dziewczynka. Ŝe nie są sami i ona nie jest sama. Ŝe tę chorobę da się wyleczyć. nie wiedział jak. W tym momencie pani pedagog zaczęła opowiadać: . co chciał jej powiedzieć. Zrozumiał.Chłopiec zastanawiał się.Wiesz. 102 . Ogarnął go niezrozumiały dla niego stan. co masz na myśli. lepsze Ŝycie. wydaje mi się. by pomóc rodzicom. Pani pedagog opowiedziała jeszcze kilka podobnych historii. marzeniach. ani zadręczać się tym. by pomóc sobie. co czuł. co mówi pani pedagog. Pani pedagog powtórzyła to. o tym. Ŝe nie moŜe brać odpowiedzialności za czyny swoich rodziców. obawiał się. oczekiwaniach. nie była pierwsza i pewnie nie ostatnia. Poczuł. a naprawdę były to straszne losy dzieci alkoholików. czego pragnął i wspólnie z panią pedagog zabrali się do działania. zanim uda nam się coś osiągnąć. a on upewnił się. Czy rozumie. Ŝe jej rodzina moŜe liczyć na zrozumienie i wsparcie. Ŝe ma rację. zabłysnęła nadzieja na to. Ŝe wiele dzieci Ŝyje w takiej rodzinie jak jego. Ŝe czasem zwykła rozmowa o problemie. co chłopiec juŜ wiedział. bo dzięki współpracy. z którymi sama miała styczność. moŜe pomóc. a do jego oczu napłynęły łzy. Wiedział juŜ. czy naprawdę pani pedagog to rozumie. w końcu poczuł się pewniejszy siebie. która teŜ miała taki problem. Chłopiec słuchał tego. Ŝe pragnie normalnego domu. Choć trudno ją zacząć i trudno znaleźć właściwą osobę. Wspólnie postanowiłyśmy znaleźć najlepsze rozwiązanie. Ŝe wiem. to warto. Poczuł ulgę. która nas wysłucha. czego się obawiał. Ŝe nie jest sam z tym. co myślał. Chłopiec juŜ bez krępowania opowiedział wszystko to. Ŝe dzięki odwadze. Mimo smutku. Ŝe picie rodziców to nie jest jego wina i wiedział juŜ na pewno. aŜ w końcu wybuchnął płaczem. co się dzieje w domu pełnym alkoholu.

nie przespał spokojnie całej nocy juŜ od wielu. co się stało. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. tam. Jednak babcia króliczek nie zdąŜyła nawet dobrze ułoŜyć się w swoim łóŜku. babcia okrywała swego wnusia króliczka kołdrą z zielonych liści i całowała go w policzek. na wspólnych zabawach i długich wycieczkach do pobliskiego lasu. daleko stąd. Biegła wtedy do małego. a na pytanie. 6 lat 103 . wielu lat. OtóŜ babcię od dawna trapił pewien problem: jej wnusio. Ŝe ich Ŝycie jest wprost idealne i moŜe by tak było.Karolina Tretalska Jest to bajka dla dziecka. Wydawałoby się. Ŝycząc mu spokojnej nocy. gdzie nigdy nie pada śnieg. zielonymi drzwiami. śyli oni sobie szczęśliwie i spokojnie. zawsze otrzymywała tę samą odpowiedź: Zosia Danielkiewicz. Daleko. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. którego kochała najmocniej na świecie. Codziennie. a miliony gwiazd wyruszały w swoją niekończącą się wędrówkę po czarnym niebie. płacz i szlochanie. gdyby nie jedna rzecz. a róŜnokolorowe ptaszki śpiewają cudne piosenki przez cały rok. W chatce tej mieszkała babcia króliczek razem ze swoim wnusiem króliczkiem. Babci i jej wnusiowi dni upływały na pracy w wielkim marchewkowym ogrodzie za domem. gdy tylko pomarańczowy dach znikał w głębokim mroku. gdy z pokoju jej wnusia dobiegał do niej przeraźliwy krzyk. stała mała chatka z pomarańczowym dachem i wielkimi.

Nakryła go kołderką z zielonych liści i pocałowała na dobranoc. Maluch bacznie obserwował swój pokój. Nie miał pojęcia. Ŝe Ŝadnego potwora nie ma. szarych uszach i powiedziała: . jak zwykle. za oknem słychać było tylko starą sowę mieszkającą w ogrodzie króliczków. babcia króliczek ułoŜyła wnusia do snu. zobaczył leŜące na ziemi dwie wspaniałe. Ŝe w końcu uporasz się z tym okropnym potworem spod łóŜka! Tego samego dnia króliczek wybrał się do lasu w poszukiwaniu czegoś. Postanowił. podeszła do niego babcia. Lecz tym razem mały króliczek nie poszedł spać. Króliczek wziął drewniany miecz w jedną i latarkę w drugą łapkę. ale ścisnął 104 . mocne gałęzie dębowe. on tam wciąŜ jest. aŜ potwór wyjdzie spod łóŜka i wtedy to on pierwszy go zaatakuje i pokona! Mijały godziny. po czym schował się za kufer tak.Babciu. co to było. Ŝe widać było tylko jego długie. Babcia próbowała wytłumaczyć małemu króliczkowi.pomyślał i zabrał gałęzie ze sobą do chatki. które znalazł w lesie. Gdy tak spacerował. szare uszy. aŜ wystawię łapkę albo ogonek spod kołdry. ale wnusia nic nie przekonało. aby mnie złapać i porwać do swojej strasznej krainy. Wieczorem. on. W pewnym momencie króliczek usłyszał jakiś odgłos dochodzący z miejsca. drewniany kufer. „To będzie idealne” . wierzę w ciebie i w to. co pomogłoby mu pokonać potwora. gdzie stał wielki. wiem. Pewnego razu. w którym stało jego łóŜko. bojąc się coraz bardziej.Kochany wnusiu. Szybciutko wyślizgnął się spod liściastej kołderki i pobiegł pod okno. Ŝe jesteś juŜ duŜym. pięknych. Ŝe będzie siedział tam i czekał. Koszmar ten powtarzał się co noc. gdy mały króliczek podlewał marchewki w ogrodzie. Miecz ten zrobił króliczek zupełnie sam z tych samych dębowych gałęzi. mądrym i odwaŜnym króliczkiem. Otworzył go i wyciągnął latarkę i duŜy drewniany miecz. strasznie się boję. ten POTWÓR! Ciągle siedzi pod moim łóŜkiem i czeka tylko. Wkładała nawet obydwie łapki pod łóŜko. pogłaskała go po długich..

krzyknął: .mocno ściskając drewniany miecz w łapce . Ale maluch nigdy by się o tym nie przekonał. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. nie boję się ciebie!!! Nagle wszystko ucichło. zielonym lesie spotkały się trzy leśne zwierzątka: lisek. zapalił ją i . Siedziała przeraŜona i bezbronna w świetle latarki. chodź tu. gdyby nie stanął oko w oko ze swoim własnym strachem! Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. wpatrzony w miejsce. W tym momencie króliczek skierował latarkę na potwora.mocniej swój miecz i powoli wynurzał się zza kufra. gdzie blask latarki rozjaśniał podłogę. ty wstrętny potworze. Ŝe kaŜde 105 . Rufus Pewnego słonecznego dnia w gęstym. aby wspólnie się bawić. niedźwiadek i zajączek. Był juŜ mniej więcej na środku pokoju. To zadziałała tylko bujna wyobraźnia króliczka. A tam… nie było Ŝadnego okropnego stwora. Ŝe nie było Ŝadnego potwora. Króliczek stał w bezruchu z szeroko otwartą buAla Krajewska. gdy coś wyskoczyło wprost spod materaca i zaczęło szybko biec w jego kierunku. Dodały równieŜ. Ŝe będą spotykały się w lasku. Okazało się.No. tylko… malutka myszka. wlepiając swoje małe oczka w króliczka. Podczas rozmowy umówiły się. 7 lat zią.

Niedźwiadek i zajączek byli zawiedzeni. ale poŜyczyli liskowi swoje zabawki. Ŝe zapomniał. Niedźwiadek z zajączkiem zastanowili się. więc zbył przyjaciół krótką odpowiedzią: . Zajączek przyniósł mnóstwo swoich zabawek. ale róŜne były tłumaczenia. jak poprzedniego dnia. niedźwiadek równieŜ. Niestety. Lisek w dalszym ciągu zapominał o swoich Kubuś Jurecki (5 lat) i jego Tata zabawkach. korzystały z promieni słonecznych. RozwaŜali nawet myśli. nie przyniósł ani jednej zabawki. Powiedział. ale dlaczego ty ciągle zapominasz swoich zabawek? Po tym pytaniu lisek speszył się trochę i nie bardzo wiedział. Zajączek z niedźwiadkiem postanowili uczciwie podejść do sprawy i zrezygnować ze 106 . więc podzielili się z nim wszystkimi swoimi zabawkami. kiedy zapadł zmierzch i musiały się poŜegnać. Z dnia na dzień było to samo. ale po prostu zapomniałem. Niedźwiadek z zajączkiem jeszcze kilka razy próbowali rozmawiać z liskiem. a lisek. bardzo cię lubimy i lubimy się z tobą bawić. niestety. lisek znów zapomniał swoich zabawek. Zajączek i niedźwiadek postanowili porozmawiać z liskiem na ten temat. wymieniały się swoimi zabawkami o róŜnych kolorach i kształtach. Nawet nie zauwaŜyły. Zabawa była równie wspaniała. Biegały po całym lesie. . Następnego dnia zwierzątka spotkały się w tym samym miejscu. Zwierzątka bawiły się bardzo wesoło.z nich będzie przynosiło swoje zabawki.Lisku. zapachu leśnych owoców. czemu lisek cały czas zapomina o swoich zabawkach.Bardzo was przepraszam. co odpowiedzieć. Zwierzątka umówiły się w lesie następnego dnia. Ŝe moŜe lisek nie ma Ŝadnych zabawek i po prostu wstydzi się do tego przyznać. Zajączek i niedźwiadek bardzo zaprzyjaźnili się z liskiem.

Pewnego dnia spacerował po lesie mały chłopiec o imieniu Rufus. a teraz jestem sam i jest mi bardzo źle. Jednak dalej nie przyszło mu do głowy. był trochę zawiedziony i było mu smutno. więc teraz czuł się samotny. aby się wspólnie bawić. który bardzo płakał. gdyŜ spostrzegli. Nie wyobraŜałem sobie. Ŝeby pobiec do domu po zabawki i przyłączyć się do zabawy. Byli dla mnie niemal wszystkim. . Ŝe jestem wobec nich nieszczery.Bo nie chciałem dzielić się z niedźwiadkiem i zajączkiem swoimi zabawkami podczas naszych codziennych zabaw w lesie. Ŝe nie moŜe się do nich przyłączyć. Rufus podszedł do szlochającego zwierzątka i zaczął z nim rozmawiać. jak się bawią. Ŝe zapominam. Chłopiec powiedział: . z którymi bardzo się zŜyłem. Ŝe jest po prostu samolubny.Wiem. co czujesz lisku. gdzie zawsze bawił się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i obserwował ich z ukrycia. bo swoimi zabawkami woli bawić się tylko w domu i to w dodatku sam. Cały czas mówiłem. ale nie wyobraŜał sobie. a ja swoimi bawiłem się tylko w domu. Ŝe ja przynosiłem 107 . Ŝe nie jest on całkowicie z nimi szczery. Ŝe mógłbym się nimi z kimś dzielić. Lisek bardzo przyzwyczaił się do wspólnych zabaw z niedźwiadkiem i zajączkiem. Spotkał on siedzącego pod drzewem przy strumyku liska. RóŜnica między nami jest taka.zapytał Rufus . Przywiązałem się do nich. Lisek codziennie przychodził do lasku w to miejsce.wspólnych zabaw z liskiem. Ale w dalszym ciągu nie zdawał sobie sprawy z tego. RównieŜ spotykaliśmy się dość często. Zwierzątka przecieŜ bardzo by się ucieszyły. TeŜ miałem bardzo wielu przyjaciół.A dlaczego straciłeś swoich przyjaciół. z kim się bawić.Straciłem swoich najbliŜszych przyjaciół. Lisek dowiedział się o tej decyzji. Oni poŜyczali mi zabawki. . Ŝe mógłby dzielić się z kimś swoimi zabawkami. Jeszcze niedawno byłem w podobnej sytuacji jak ty. Przyjaciele odwrócili się ode mnie. gdyŜ czuli. lisku? .Dzień dobry lisku! Czemu płaczesz? Czy coś się stało? Lisek odparł: . Ŝe nie miał juŜ. Było mu bardzo przykro.

Nikt nie chciał się ze mną bawić.Spotkaj się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i przekonaj ich. ale nikomu nie pozwoliłem ich dotknąć. ale boję się. Ŝe przyjaciele są bardzo waŜni. Nasze losy znów się połączyły i teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Wreszcie postanowił. Brakuje mi zabaw z wami. Zwierzątka były bardzo zaskoczone widokiem liska. Przyjęli moje przeprosiny i zaprosili do wspólnej zabawy.swoje zabawki. choć byliście dla mnie tacy Ŝyczliwi. Ŝe niedźwiadek i zajączek juŜ nie będą chcieli się ze mną bawić. Bo teraz juŜ wiesz.Masz całkowitą rację. Lisku. po co do nich przyszedł. bo wtedy wszyscy się od ciebie odwracają. Następnego dnia lisek wziął wszystkie swoje zabawki i przyszedł na miejsce zabaw. Czy wybaczycie mi mój błąd? Marysia Klewiado. Bawiłem się nimi.Przyszedłem was przeprosić za moje ostatnie zachowanie. Wreszcie zostałem sam jak ty. ale tylko sam. Lisek jeszcze bardzo długo siedział nad strumykiem i zastanawiał się nad słowami wypowiedzianymi przez Rufusa. 6 lat 108 . Czułem się źle z tym. aby odzyskać ich przyjaźń? . Jest mi teraz bardzo głupio. Pewnego dnia przyniosłem cały worek róŜnych zabawek i rozdałem je swoim przyjaciołom. Zapytały się. Ŝe się zmieniłeś. Bez nich Ŝycie jest puste i bez sensu. jak ich potraktowałem. Nie chcę stracić takich przyjaciół jak wy. Nie chciałem dzielić się z wami moimi zabawkami. ale zrozumiałem swój błąd i postanowiłem przeprosić swoich przyjaciół. Co mam zrobić. Lisek odparł: . nie warto być samolubnym. Lisek odpowiedział: . Bardzo się ucieszyli i byli zaskoczeni. Ŝe następnego dnia spotka się z niedźwiadkiem i zajączkiem i przeprosi ich.

ale mimo wszystko opiekował się chłopcem. Wydaje mi się. którzy mieli wzrok gorszy od niego. Była to wspaniała.Oczywiście. Ŝe do nas wróciłeś. Pewnego dnia do doliny przybył znany łucznik zwany Błyskiem Cięciwy i zaproponował mieszkańcom doliny turniej łuczniczy. Miał on doskonały wzrok i gardził wszystkimi. Tym bardziej cieszymy się. Bajka o wyŜszości uczuć nad zmysłami. Najbardziej nie lubił chłopca o imieniu Oczodół. Dawno. Ŝe to bajka dla dziecka. a lisek juŜ zawsze dzielił się swoimi zabawkami i nigdy nie był samolubny. Zwierzątka wyjaśniły sobie wszystko. bo był ślepcem. dawno temu w Dolinie Kolorowych Jeziorek i Dumnej Jaskini Ciemności mieszkał oschły człowiek o imieniu Sokole Oko. wyciągnęły swoje zabawki i zaczęły się razem bawić.odparli niedźwiadek i zajączek. Nam teŜ ciebie brakowało. Cieszymy się. Oczodół Ŝył z Psem. Oczodół i jego Pies. niedźwiadek i zajączek Ŝyli ze sobą w zgodzie. Ŝe zrozumiałeś swój błąd . W zamian za to Oczodół darzył Psa szacunkiem i dawał mu duŜo ciepła i miłości. Zwierzątka uśmiechały się i cieszyły z kaŜdej chwili spędzonej razem. lisku. uwaŜał ich za postaci bez wartości i w ogóle niegodne uwagi. Najbardziej cieszył się tym So- 109 . nierozłączna para. Od tej pory lisek. które straciło wzrok. a Ŝe tereny były opustoszałe i ludzi było niewielu.. który miał wykute oczy. Sokole Oko zawsze szydził z nich. był on obdarzony najlepszym wzrokiem. Mieszkańcy zgodzili się na propozycję i niedługo miał odbyć się turniej. Piotr Szklarz Myślę. Zabawa była lepsza niŜ kiedykolwiek. Ŝe ci wybaczymy. Ŝe bajka moŜe sprawić duŜo radości dzieciom niewidomym. a więc gardził wszystkimi.

Z upływającego biegiem czasu Sokole Oko pokonywał kolejnych przeciwników. Dolina pokrywała się mrokiem. W międzyczasie do doliny przyjechał brat Sokolego Oka. dzięki któremu liczył na zwycięstwo w rozstrzygającej potyczce. 16 lat Twierdził. ale Sokole Oko groził im swoim łukiem i Oczodół wraz z wiernym towarzyszem. Śmiał się głośno i szyderczo. iŜ są waŜniejsze w Ŝyciu rzeczy. ale nikt go nie mógł usłyszeć. Na imię miał Dobroduch. Mieli na to 3 dni. bo odgłos wody zagłu- 110 . której sobie Ŝyczy.kole Oko. stawał się coraz bardziej pewny siebie i szydził ze wszystkich dookoła. Rafał Leszczawski. a do tego miał doskonały wzrok. Jedyni smutni tego dnia. Mieszkańcy doliny zaczęli się buntować. W finałowej potyczce Sokole Oko stanął do walki z Błyskiem Cięciwy. Sokole Oko. Przyjechał z synem o imieniu Lubipies. I akurat nastało to na następny dzień po przybyciu Dobroducha i jego syna Lubipsa. gdyŜ był on dobrym łucznikiem. Dolinę raz na trzysta tysięcy lat zalewała niezmierzona ciemność wypływająca z jaskini ciemności. aŜ wszyscy się bali. Błysk Cięciwy powiedział mu. Zaczęło się święto i rozpoczęły się pierwsze zawody. Ŝe nic nie jest w stanie wygrać z jego wspaniałym wzrokiem. Poszedłszy na spacer w okolice Wodospadu Zapomnienia. będzie wygonienie z doliny Oczodoła i jego Psa. Sokole Oko wygrał zawody i był bardzo zadowolony. czego tylko chciał. Ŝe nie tylko wzrok jest waŜny i kiedyś zobaczy. Lubipies został zaatakowany przez groźne ciemności i tkwił pod wodospadem. Ŝe nagrodą. Nagrodę miał sobie wybrać wygrywający i mógł on sobie zaŜyczyć tego. nic sobie z tego nie robiąc. Jedynymi niestartującymi w zawodach byli Oczodół i jego Pies. skakał z radości i oznajmił. Wołał o pomoc. musieli opuścić dolinę.

bo Sokole Oko nie dotrzymał obietnicy i powiedział. Wrócili do doliny. Był rozwścieczony. dorośli i zwierzaki. 111 . by opuścić dolinę. Do tego mieli znakomity węch i byli w stanie rozpoznać ludzkie zapachy. Sokole Oko powiedział. na początku się przestraszył i zaczął uciekać. Nie sądził on. Wcześniejsza ciemność spowodowała. Ŝe jeśli znajdą Lubipsa. ale mrok był zbyt wielki. I wtedy Oczodół i jego Pies powiedzieli. kiedy został odnaleziony. Jednak nie byli szczęśliwi.uczucia. Było przeciwnie. a wszyscy mieszkańcy cieszyli się niezmiernie. Ŝe mają juŜ tylko jeden dzień. Sokole Oko oślepł. to nie będą musieli opuszczać doliny. Nikt go juŜ nigdy nie widział. ale usłyszał szczekanie psa i zatrzymał się. jednak byli niezwykle czuli i potrafili wyczuwać ludzi. a światło wręcz oślepiające. Nawet Sokole Oko nie mógł nic zrobić. Sokole Oko powiedział. jak strasznie jest być niewidomym. Oni i tak nie widzieli. To go oślepiło. obijając się o drzewa i krzaki. Ŝe moŜe być coś potęŜniejszego niŜ jego wspaniały wzrok . Ŝeby się nie martwił. Ŝe potrafią znaleźć Lubipsa. Uciekał przed siebie. Jego największy przyjaciel .niesłychany wzrok . Podczas ich podróŜy nastąpiło nagłe opuszczenie kurtyny ciemności. Jego wzrok był tak dobry.stał się dla niego wrogiem. Mieszkańcy doliny próbowali go odnaleźć. a ich Ŝycie wiecznie wypełniała ciemność. Ŝe po jej ustąpieniu zrobiło się dla mieszkańców doliny nieznośnie jasno. A morał z tego jaki? Znają go wszystkie dzieci. Wszyscy z trudem znosili raŜące promienie słońca. Oczodół i jego Pies mogli zostać w dolinie. Zmiana ta była wielka.szał jego wołanie. Nad doliną świeciło niesłychanie jasne światło słoneczne. bo przecieŜ z jego wzrokiem znajdą Lubipsa bez problemu. najpotęŜniejszej osoby skończyło się to tragicznie. Nazajutrz zmartwiony Oczodól i jego Pies zaczęli opuszczać dolinę. Jednak dla jednej. Jego brat był zrozpaczony. Ŝe widział światło zbyt wyraźnie i cięło jego oczy ostrymi promieniami. Stał na środku wielkiej doliny i krzyczał. Mimo długich poszukiwań nie udało się odnaleźć syna Dobroducha. Lubipies bał się ruszyć z miejsca. Ten. Dopiero teraz zrozumiał. Po godzinach poszukiwań znaleźli Lubipsa zmarzniętego i przestraszonego.

Kamilka Węglarz Jest to bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości.

Bajka o cynamonie, który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni

Nie tak dawno temu, nie za siedmioma górami czy siedmioma rzekami, ani teŜ nie za siedmioma lasami, tylko tuŜ obok nas (kto wie, moŜe właśnie w Twojej kuchni, mały czytelniku? a moŜe u twojego sąsiada?) Ŝył sobie cynamon o imieniu Grześ. Inne przyprawy nie lubiły cynamonu. UwaŜały, Ŝe jest on bezuŜyteczny. - Ja nadaję wspaniały smak wszystkim potrawom - chwaliła się sól. - A ja sprawiam, Ŝe dania są niesamowicie pikantne - wtórował jej pieprz. - Ja natomiast - dodawał swoje trzy grosze cukier - jestem idealny do deserów. Potrafię osłodzić kaŜdy podwieczorek. Mniam.. mniam. - Tylko ja jestem do niczego - martwił się cynamon - Nie posolę obiadu, nie posłodzę deseru. Oj, nie mam łatwego Ŝycia w kuchni! Grześ był smutny, ale postanowił nie zamartwiać się i jako Ŝe miał duŜo wolnego czasu, zaczął czytać ksiąŜki. Szczególnie podobały mu się te o niesamowitych przypadkach fantastycznych bohaterów. Cynamon w głębi serca marzył o takich przygodach. Fantazjował, Ŝe on teŜ, gdy tylko dorośnie, wyruszy na wyprawę na sam koniuszek świata, a moŜe i jeszcze dalej. I tak mijał dzień za dniem, a w Ŝyciu Grzesia nie działo się nic nadzwyczajnego. Do czasu... Pewnego zimowego poranka Grześ postanowił udać się na długi spacer. Ubrał ciepły szalik, rękawiczki, czapkę, wziął ze sobą teŜ plecak, a w nim kilka kanapek na drogę i termos z ciepłą herbatką, no i oczywiście migdały. Wędrował nasz mały przyjaciel przez pola, łąki i lasy. Spacerek był bardzo przyjemny, ale w pewnym momencie cynamon zauwaŜył, Ŝe na niebie zaczynają zapalać się pierwsze gwiazdki.

112

- Ojej! - zmartwił się Grześ - muszę jak najszybciej znaleźć jakieś ciepłe miejsce, w którym mógłbym przenocować, bo inaczej zamarznę. Grześ wędrował jeszcze jakiś czas, aŜ spostrzegł małą chatkę. - Ciekawe, czy ktoś tu mieszka? - zastanowił się i poszedł w stronę domku. Z bliska ujrzał, Ŝe w największym okienku pali się światło. - Na pewno ktoś tu jest. Mam nadzieję, Ŝe będę mógł przenocować - pomyślał głośno. Puk, puk, zastukał cichutko w drzwi. - Kto tam? - z chatki odezwał się jakiś uprzejmy głosik. - Mam na imię Grześ, wyruszyłem na długi spacer i chyba się zgubiłem. Czy mogłaby mnie pani wpuścić? Strasznie zmarzłem. Drzwi zaskrzypiały i stanęła w nich urocza staruszka, która zaprosiła malca do domu. Poczęstowała go ciepłym mleczkiem i chciała wysłuchać jego historii. Jednak cynamon był tak zmęczony, Ŝe zasnął zanim babulka zdąŜyła go o cokolwiek spytać. Następnego dnia rano, gdy cynamon juŜ wstał i podreptał do kuchni, czekało tam na niego smakowite śniadanko. Najpierw jednak opowiedział babulce swoją historię. Wysłuchała jej z zainteresowaniem, po czym zaczęła piec ciasto. - Czy mogę pani w czymś pomóc? - zapytał nieśmiało cynamon. Bał się bowiem, Ŝe znów się do niczego nie przyda. - AleŜ oczywiście! - odpowieNatalka Kossowska, 8 lat

działa radośnie babulka - usiądź na szafce i pocieraj rączką o rączkę. - Dobrze, zgodził się nie do końca przekonany cynamon.
113

Po chwili zauwaŜył, Ŝe z jego rączek sypie się złoty proszek, który babulka skrzętnie zbiera do miseczki. Gdy cynamon skończył, zobaczył, jak babulka wsypuje złoty proszek do ciasta. - Po co pani ten złoty proszek? - dopytywał się z ciekawością cynamon. - Dowiesz się za chwilę, chłopcze. Gdy ciasto juŜ było gotowe, babulka zrobiła herbatkę i poprosiła Grzesia, by spróbował jej wypieku. Cynamon zgodził się bez wahania, bo był juŜ troszkę głodny. - Ojej! Jakie to pyszne! - zachwycił się Grześ - Nigdy nie jadłem równie wyśmienitego ciasta. - Cieszę się, Ŝe ci smaAsia Kęsicka, 7 lat

kuje.

Gdyby

nie

proszek

z twoich rączek, moja szarlotka nie byłaby taka smaczna. - Naprawdę, to moja zasługa? - zadziwił się cynamon. - Naprawdę, mój drogi. Musisz bardziej w siebie wierzyć. MoŜe i nie posolisz obiadu, ani nie sprawisz, by był on bardzo pikantny, ale bez ciebie szarlotka nie miałaby tak cudownego smaku. Pamiętaj, mój miły, kaŜdy ma swoją rolę do spełnienia i tylko on się do tego nadaje! Czasem jednak trzeba czasu, by to zrozumieć... Po tej rozmowie cynamon podziękował staruszce za wszystko i udał się z powrotem do swojej kuchni, w której podrzucił gospodyni przepis babulki, właśnie na szarlotkę. Pewnej niedzieli, gdy gospodyni upiekła szarlotkę, wszyscy domownicy zajadali się ciastem z wielkim apetytem. Od tej pory nikt nie zarzucił cynamonowi, Ŝe jest bezuŜyteczny. t o b i e: *)

114

Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka, które boi się być same podczas burzy.

O Antosiu, który boi się burzy

Wszystko otaczała ciemność. Gdzieniegdzie jedynie szkliło się światło ulicznych latarni, a ich blask przerywany był gwałtownymi i niezwykle jaskrawymi błyskami otaczającej wszystko burzy. Antoś zakrył się kołdrą po same uszy i - starając się zasnąć - wyobraŜał sobie, Ŝe przeraźliwe grzmoty za oknem to jedynie odgłosy przejeŜdŜających ulicą samochodów. Jednak sposób ten nie pomagał przeraŜonemu chłopcu na długo. Jego lęk przed burzą istniał od zawsze i Antoś nie wiedział nawet, dlaczego. Odkąd sięgał pamięcią, burzowe grzmoty wywoływały u niego efekt bezgranicznej paniki i nieopisanego strachu. Po kolejnym uderzeniu pioruna, którego grzmot chłopiec usłyszał tak głośno i wyraźnie, iŜ był przekonany, Ŝe uderzył on wprost pod jego oknem, Antoś postanowił poszukać schronienia w sypialni mamy. We własnym pokoju chłopiec nie czuł się bezpiecznie, a zabawki, stojące na półkach i rzucające na ścianę przeraźliwe cienie, jeszcze bardziej potęgowały strach chłopca. Tak więc, rozglądając się uwaŜnie wokoło i tuląc do siebie swojego ulubionego misia, chłopiec wymknął się z pokoju. Starając się iść na paluszkach, aby nie obudzić uspokojonych na chwilę piorunów, Antoś skradał się przez pokój gościnny. Wtem usłyszał jakiś hałas. Odwracając się, zauwaŜył swojego dziadka wychodzącego z kuchni z kubkiem gorącego mleka. Uspokajając zbyt szybkie bicie serca spowodowane ogromnym strachem, chłopiec z radością zareagował na obecność osoby, która była dla niego uosobieniem bezpieczeństwa. Natomiast dziadek, spostrzegłszy swojego ukochanego wnuczka i jego przeraŜoną buzię, uśmiechnął się przyjaźnie, aby go uspokoić. Antoś wyznał dziadkowi powód swojej bezsenności i z zadowoleniem zgodził się towarzyszyć mu podczas picia gorącego mleka. Wiedział bowiem, Ŝe dziadek, jako osoba mająca w zwyczaju opowiadanie róŜnych wspaniałych i nieprawdopodobnych histo115

rii, takŜe tym razem zaszczyci go którąś z nich. Chłopiec się nie mylił. Mając na względzie przeraŜenie wnuczka wywołane panującą wokoło burzą, postanowił podzielić się z nim historią, której nie opowiedział jeszcze nikomu na świecie. Antoś poczuł się wyróŜniony. Wiedział, Ŝe spotyka go coś nadzwyczajnego i skupiając z całych sił swoją uwagę na słowach dziadka, zaczął wyobraŜać sobie opowiadaną historię… Dawno temu, kiedy na świecie nie było zmartwień ani rzeczy niemoŜliwych, kiedy wszędzie dookoła panowała magia, urzeczywistniając marzenia, Ŝył pośrodku lasu, w małej chatce chłopiec o imieniu Staś. Jego rodzice pracowali bardzo cięŜko i poświęcali swojemu synkowi mało czasu. Co wieczór byli zbyt zmęczeni, aby pomagać chłopcu w lekcjach i obowiązkach domowych, więc kładli się wcześnie spać. Staś wiedział, Ŝe rodzice go kochają i nie miał im za złe, iŜ nie poświęcają mu wiele uwagi. On takŜe bardzo ich kochał. Kładąc się wieczoOla Kaczkowska, 5 lat

rem do łóŜka, rozmyślał, jak to będzie w przyszłości, kiedy będzie pomagał rodzicom, aby mogli odpoczywać i cieszyć się Ŝyciem. Mimo tych przeciwności losu Staś był chłopcem radosnym i dobrym. Jednak jego spokój zakłócała jedna myśl. Staś bowiem panicznie bał się burzy. KaŜdy grzmot i błysk pioruna przyprawiały go o gęsią skórkę. Nie pomagało chowanie się pod łóŜko, stawianie na parapecie pluszowego tygrysa w celu obrony przed błyskawicami. Stasia nie opuszczał strach. Chłopiec wiedział, Ŝe jedynie przy rodzi-

cach czułby się bezpiecznie, jednak byli oni zbyt zmęczeni, aby się obudzić i go przytulić. Staś leŜał więc w swoim łóŜeczku i płakał. Płakał tak długo i tak głośno, Ŝe usłyszały go leśne elfy znane ze swej wielkiej odwagi. Zaciekawione były, kto jest aŜ tak nieszczęśliwy, Ŝe wylewa tyle łez. Kierując się dźwiękiem pła-

116

uspokajającą i kojącą ból melodię.mimo błyskających na zewnątrz piorunów . uda mu Rafał Leszczawski. Postanowił im nie przeszkadzać i cichutko wrócił do swojego łóŜka. gdyŜ za oknem kolejny raz usłyszy znaną mu z dzieciństwa melodię… 117 . który moŜe oglądać te wspaniałe stworzenia. opatulił kołderką i . Staś zawsze słyszał pod oknem łagodny dźwięk harmonijki i radosny śmiech elfów. Gdy po wielu próbach udało wdrapać im się na parapet. Staś był oczarowany elfami i świadomy tego. z których jeden grał na harmonijce. rozprawiały o moŜliwych powodach tak ogromnej rozpaczy. sprawdzić. a dwa pozostałe tańczyły w rytm delikatnej melodii. Wiedział. gdy strach nie pozwalał spokojnie spać. Tańczące w swych kolorowych strojach elfy. rozkwitające kwiaty. Staś usłyszał łagodny dźwięk dochodzący spod okna. iŜ jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem. Ŝe postanowiły zagrać mu na harmonijce ich ulubioną. Wymknął się z pokoju i zaczął zmierzać w stronę własnej sypialni. przypominały chłopcu dwa piękne.czu. Po zakończeniu opowieści dziadek spojrzał na swego wnuczka. Staruszek delikatnie wziął wnuczka na ręce i zaniósł do jego łóŜeczka. Elfy poczuły tak wielkie współczucie dla nieszczęśliwego chłopca. Przytulił się do ciepłej poduszki. mimo ogromnego strachu. skąd dochodzi muzyka. Od tej pory w czasie burzy.spokojnie zasnął. Ŝe mimo szalejącej na zewnątrz burzy i przeraŜających grzmotów piorunów. kładąc przy nim ulubionego misia. chroniących go przed burzą. spokojnie zapadł w sen. Postanowił. 14 lat się zasnąć. a po odsłonięciu zasłonki zauwaŜył trzy elfy. trafiły pod dom Stasia. ich oczom ukazał się opatulony kołdrą i zapłakany Staś. który pochłonięty wyobraŜaniem sobie historii Stasia. Skradając się pod okno chłopca. Skradał się niepostrzeŜenie.

Dokuczała małym ptaszkom. Lubiła kwiaty i zwierzęta. pielęgnując czerwone róŜe. czarne włosy. Pewnej nocy. kogutem i kozą Amelią. toteŜ często przesiadywała w ogródku. co chciała. Była zupełnie inna niŜ pozostałe dwie dziewczynki . Lubiła śpiewać i gotować. Miała kasztanowe kręcone włosy. nie słuchała ostrzeŜeń rodziców. Miała długie. gdy dziewczynka juŜ prawie zasypiała. bardzo dokuczała swoim siostrom. lecz takŜe las i kwitnące w nim Ŝycie. Nie słuchała ich. zobaczyła bardzo jasne światło kierujące się w głąb lasu. Deptała kwiaty i męczyła zwierzątka. Adela pomyślała. Ŝe jest niegrzeczna i moŜe kogoś tym zasmucić. Jola była najstarsza. Nie chciała pić zdrowego mleka ani jeść kaszy manny z sokiem malinowym. bo wolała cukier w kostkach. W jej wieku uczyły się tego wszystkiego jej siostry i dobrze wiedziały. mówiła to. Adela robiła zawsze to. Adela była najmłodszą córką swoich rodziców. więc często pomagała swojej matce . Nie tylko one poznały się na jej złośliwości. Deptała czerwone muchomorki. jakie zwierzęta naleŜy omijać w lesie. nie zwaŜając na to. dawno temu. Duch lasu Dawno.nie chciała się uczyć piec chleba.Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. niszcząc ich gniazda. miała krótkie. Ŝe bez problemu będzie mogła zwiedzić cały las zupełnie sama i opowiedzieć o tym siostrom. gdy zabraniali jej chodzić samej do lasu. gdy tłumaczyli jej. bo będzie bolał brzuszek i jakie grzyby dobre są na zupkę. co chciała. rude włosy. Krysia była średnią córką.starowince . gdyŜ bały 118 . Krysią i Adelą. których nie wolno jeść. nie poznawała owoców. a choć była najmniejsza. Ŝółte tulipany i wielobarwne krokusy. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą.w domowych obrządkach. gdzieś w zielonym lesie. Opiekowała się teŜ pięcioma kurami. Nie lubiła gotować ani śpiewać. jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać w lesie na małe dzieci.

aby móc znów ich zobaczyć. Adela nic nie widziała. Ŝe te owoce to kalina. było trochę jaśniej i choć nie wszędzie docierały promienie słońca. oparła główkę o pień drzewa i zasnęła. Pomyślała wtedy. Po jakimś czasie Adela poczuła się zmęczona. Choć w środku lasu sama stoję. usiadła na ziemi. zupełnie wystarczały dziewczynce. więc usiadła skulona pod sosną i płakała z bólu. załoŜyła katankę i wybiegła w stronę lasu. bała się. Tęskniła za matulą pachnącą świeŜym mlekiem. oddałaby teŜ wiele za kubek ciepłego mleka i kaszę mannę z sokiem malinowym. I szła przed siebie.chwytała małe. czerwone kuleczki garściami. Niedługo po tym natknęła się na jakiś owocowy krzaczek . które zdołały przedostać się przez gęste korony drzew. Była tak głodna. jednak dziewczynka nie chciała ich słuchać. to te. Emilka Kaczkowska. Ciemności się nie boję. których wcześniej nie cierpiała. wspominała chatkę. 13 lat potykając się co rusz o ja- kieś kamienie i duŜe wystające korzenie. za Jolą pachnącą błogim chlebem. póź119 . za Krysią pachnącą tysiącami róŜ. za którą tak tęskniła. napychając nimi całą buzię. nucąc wymyśloną piosenkę: Jestem duŜą dziewczyną. choć starała się to ukryć. Nagle światło zniknęło i zrobiło się bardzo ciemno. Ŝe oddałaby wszystko. które zupełnie jakby specjalnie wyrastały pod jej nóŜkami. lecz połykała od razu. za ojczulkiem pachnącym świeŜym zboŜem. Gdy się obudziła.się one zawsze same chodzić do lasu. Strach się mnie nie ima. Ŝe nawet ich nie gryzła. a przede wszystkim rodziców. bolał ją brzuszek. Adela szła przed siebie bardzo długo. aby nie potykać się o niewidoczne wcześniej dla niej kamienie i korzenie. Rodzice ostrzegali Adelę przed nią. Nie wiedziała niestety. Ubrała więc buciki. Była bardzo głodna.

Nie wiedziała. Ledwo szła przed siebie popłakując Ŝałośnie: Mała ze mnie dziewczynka Chcę do czerwonego kominka. Do sióstr drogich. Nagle Adela zobaczyła na gałęzi małego ptaszka. Przypomniała sobie wtedy. WskaŜ mi drogę do mej chatki. Niech mój płacz poniesie Mego Ŝalu dźwięki Do mej matuleńki. I szła tak przed siebie. Ku zaskoczeniu Adeli ptaszek podfrunął do niej i zaćwierkał donośnie: Gniazdo moje wywróciłaś! Daszek grzybka obróciłaś. wpadła do rzeczki. matki.czy podeptać go. Ŝeby szanowała swoje nowe rzeczy i zakładała je wtedy. Przytulić się do mamy i taty Podlewać z Krysią kwiaty. Za czyn musisz swój zapłacić! 120 . która wiła gniazdo niedaleko jej chatki. jak mama ostrzegała ją. gdyŜ ubrudziła swoje najlepsze buciki. aŜ Adela zasnęła. była to bowiem mała sikoreczka. co zrobić . a nie kiedy ma na to ochotę. dziewczynka czuła się bardzo źle i było jej słabo. śałowała wtedy Adela. bo szybko się zniszczą. czy ominąć powoli? Nagle wąŜ syknął na Adelę i ta w popłochu. Ŝe ubrała na nóŜki swoje najlepsze buty. aŜ natknęła się na pełzające stworzenie.niej bolała główka i tak na przemian. biegnąc przed siebie. Usiadła dziewczynka na duŜym kamieniu i zaczęła łkać: Sama jestem w lesie. Zawołała więc do niej: Sikoreczko! Sikoreczko! Tylko ty widzisz słoneczko. Nastał ranek. ojca. Rozpoznała do od razu. kiedy naprawdę musi. Rozpłakała się dziewczynka.

Wtedy łzy jej rozjaśniły się tysiącem iskier niczym szlachetne kamienie. Adela ze szczęścia zaczęła płakać. Dziewczynka ubrała się szybko. rozejrzała się wokoło i zrozumiała. Ŝałowała tego.duchem lasu”. Dawid Leszczawski. kawałki mchu i gałązek. co zrobiła. bo bardzo tęskniła za rodzicami i siostrami. raz dwa wyskoczyła z pokoju. Płacz jej był tak donośny. I wtedy znów zaczął wiać mocny wiatr i srebrny jeleń zniknął. a z nich wyłonił się srebrny jeleń z oczami tak błękitnymi. królestwie zieleni szałasu A ja udzielam ci gościny bo jestem . jak morze i powiedział: Łzy twoje szczere i szczere słowa Mokre twe ubranie i mokra głowa Serce twoje krwawi z tęsknoty do matki Wracaj więc skruszona do przytulnej chatki Bądź pracowita i miła dla swej rodziny Nie gnęb roślin Ŝadnych i Ŝadnej zwierzyny GdyŜ mieszkasz w moim królestwie.. Ŝe nagle wiatr porwał w górę liście.Musisz sobie sama radzić! I odfrunął ptaszek w stronę nieba. Długo nie mogła w to uwierzyć. Ŝe jest w swoim pokoju. zbiegła po schodach i rzuciła się w objęcia swojej ma- 121 . Gdy dziewczynka otworzyła oczy. 6 lat Nagle usłyszała znajomy głos wołający jej imię: Adelcia! Adelcia! Był to głos jej matuli. chciała tylko wrócić do domu. Nie chciała ich skrzywdzić. Posmutniała bardzo Adela. aŜ zniknął dziewczynce z oczu. głos tak skruszony. łzy tak gorące.

gdzieś w zielonym lesie. dawno temu. Obiecała teŜ. Ŝe nigdy nie pójdzie do lasu. Cała buzia dziewczynki czerwona była od płaczu. lubiła mleko i kaszę mannę z sokiem malinowym. Jola była najstarsza. co złego im uczyniła. Z zapachem pieczonego chleba. By uczynnym być i małym. Ŝe to nie mała gratka Poczuć tej miłości smak. 122 . Jak ojczulek oraz matka. Krysią i Adelcią. z mlekiem w kubku. zaś Adelcia najmłodsza . Dawno.kochała swoje siostry i swoich rodziców. A w oddali srebrny jeleń Pod swą pieczę bierze las. Z ptaszkiem na świerkowym czubku. Wtulając się w ramiona matuli. Wszystkie były bardzo dobre i grzeczne. Ze słońcem na błękicie nieba. Nawet mała nasza chatka Wie. z tatą. Krysia była średnia. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. przepraszała swoich bliskich za wszystko. oczy zaś pełne czystej radości.my. Lubiła teŜ wymyślać wierszyki… oto jeden z nich: W naszym lesie o poranku Siadamy na małym ganku Z mamą. By miłości mówić: TAK! Tak jak mówi jej i ptak. Wystukując raz po raz: Aby w sercu znaleźć siłę. Wita nas drzew świeŜa zieleń.

były dość głośne. Ŝe dla burz nie jest to zwykła wyprawa.te duŜe i te maleńkie. księŜyc. gwiazdy.Ewelina Wild Bajka dla dziecka. Jest to przede wszystkim świetna zabawa i pewnego rodzaju festyn rodzinny. ale nie umiała wydawać z siebie tak głośnego grzmotu. W tej niezwykłej krainie Ŝyła sobie pewna rodzinka Burz. które wydawała. burze. Uczestnicy bawią się w chowanego za chmu123 Jessica Marcinowska. co moŜemy ujrzeć na pięknym niebie. oczyszczają wraz z deszczem powietrze. bardzo potęŜnym i najlepszym wśród wszystkich. 5 lat . ale bardzo łagodne. Burze pomagają rolnikom i wszystkim ludziom. drogie dzieci wiedzieć. Mama była piękna. a grzmoty. Była bardzo śliczna. dokąd dorośli nigdy nie dotarli i najprawdopodobniej nigdy nie dotrą. deszcze. to była kraina zamieszkiwana przez to wszystko. by rośliny mogły swobodne wyjść na jej powierzchnię podczas bardzo gorącego i suchego lata. Mieli oni małą córeczkę o imieniu Balbinka. które boi sie burzy Burzynka Balbinka Gdzieś w dalekich przestworzach. Jego grzmoty były strasznie głośne i mocne. wiatry . a byli nimi: słońce. chmury. Inaczej mówiąc. by ktokolwiek mógł ją usłyszeć. A musicie. jej błyskawice bardzo jasne i rozłoŜyste. Zamieszkiwali ją dość nietypowi mieszkańcy. KaŜdy na świecie wie. Pewnego razu rodzice małej burzynki Balbinki wybierali się. Tato był bardzo szybkim. aby pomóc roślinkom i wstrząsnąć trochę ziemią. Swoim potęŜnym grzmotem poruszają suchą ziemię. Ŝe aŜ cała ziemia się trzęsła. po co są burze. istniała przepiękna i jakŜe niezwykła kraina.

Ruszyła w drogę. ślicznego domku. . Znalazła takie koło małego. skoro nie umiem ładnie błyskać. Postanowiła od razu wziąć się do pracy. Balbince zrobiło się przykro. aby znaleźć ciche i spokojne miejsce. to piszczę jak piszczałka i wszyscy się ze mnie śmieją. Mama małej zapytała się. płacząc i zamykając okno.mały prezent: trochę gwiezdnego pyłu. bardzo się zmartwili. postanowiła. Gdy mała dziewczynka ją ujrzała. Musisz duŜo ćwiczyć. w berka.Mamuniu. Burzynka zaczęła podchodzić bardzo powoli do dziewczynki mówiąc: 124 . a grzmotów moich to nawet nie słychać. Kiedy Balbinka kładła się spać. Ŝe jutro znowu pójdzie do dziewczynki i będzie tak do niej przychodzić. Nagle spostrzegła w oknie domku siedzącą małą dziewczynkę. dlaczego jest taka smutna. aŜ ona przestanie się jej bać. ale po dłuŜszej chwili efekty ćwiczeń były zdumiewające więc Balbinka bardzo się ucieszyła. Kiedy jej rodzice to zobaczyli. Schowała go do woreczka i ruszyła w drogę. bo burze nigdy nie robią krzywdy ludziom. Balbinka bardzo się ucieszyła na te słowa swojej mamy i nie chciała dłuŜej czekać. a Balbinka powiedziała: . Ŝe dziewczynka boi się jej. a zobaczysz. Mała burzynka wróciła do mamy ze łzami w oczach i opowiedziała jej wszystko. nie chciała się bawić. był piękny letni dzień.rami. MoŜe nawet się zaprzyjaźnią? Balbinka postanowiła wziąć dla dziewczynki coś niezwykłego z ich krainy . kochanie. Burzynka pomyślała. Usiadła w kąciku podwórka i zaczęła ćwiczenia. Balbinka ruszyła w stronę dziewczynki. poniewaŜ bardzo się bała burz.Nie martw się. Urządzany jest równieŜ konkurs na najpiękniejszą błyskawicę oraz najgłośniejszy i najpotęŜniejszy grzmot. Gdy próbuję wydać grzmot. Mała burzynka podczas całej zabawy była bardzo smutna i siedziała w kącie. Ŝe będziesz najpiękniej grzmieć w naszej całej krainie. Dziewczynka tym razem bawiła się w piaskownicy. jak mogę się bawić ze wszystkimi. uciekła szybko. Ŝe moŜe dziewczynka zechce się z nią pobawić w berka albo chowanego. Początkowo nie wychodziło jej to za dobrze. Niewiele czekając.

naprawdę nie zrobię ci krzywdy. Poza tym chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić.Proszę cię.odpowiedziała dziewczynka. a Balbinka zapraszała ją na pokaz ich zabaw na niebie podczas festynów. Natalka codziennie sprawdzała postępy Balbinki w grzmieniu i błyskaniu. Jestem tak mała. Natalka słuchała z zaciekawieniem i nie bała się juŜ Balbinki.Mam na imię Natalka .. którą wyciągnęła Balbinka i wzięła do ręki woreczek. Mała burzynka opowiedziała.Jak masz na imię? . Nie bała się juŜ wcale burz. No. Ŝe nawet nie potrafię jeszcze grzmieć. mam nawet dla ciebie prezent. ale Balbinka powiedziała: . Jestem małą burzą i mam na imię Balbinka. Burze nigdy nie robią nikomu nic złego. .Ale wy tak głośno i przeraŜająco grzmicie.Nie bój się mnie. nie uciekaj.zapytała burzynka. gdyŜ deszcze by ją bardzo zmoczyły.. nie zrobię ci krzywdy. .Nie bój się mnie.. Dziewczynka spojrzała na burzynkę z przeraŜeniem i chciała uciec do domu. Natalka siedziała w oknie i nigdy więcej się nie bała. Zaczęła rozwiązywać węzełek. bo czego?? 125 . Balbinka wyjaśniła jej. gdzie mieszka i czym jest tajemniczy. pięknie błyszczący proszek w woreczku. Natalka nie mogła w nich uczestniczyć. Natalka Ala Krajewska. . 6 lat bardzo polubiła burze i gdy tylko zaczynały się grzmoty. Dziewczynki zostały najlepszymi przyjaciółkami i bardzo często bawiły się razem. Dziewczynka spojrzała na malutką paczuszkę. dlaczego tak jest i jak wygląda cała zabawa. ale obserwowała je z zaciekawieniem z okna. .

Ŝe nie pozwalał dotykać ich nikomu. O piesku Keczim. gdy to usłyszał i odpowiedział: . jesteś juŜ duŜym pieskiem i musisz zacząć chodzić do przedszkola tak. Prosił mamę.Ale ja nie chcę! W przedszkolu jest bardzo duŜo dzieci i nie będę mógł zabierać tam swoich zabawek! Będę musiał bawić się zabawkami razem z innymi dziećmi. Inne zwierzątka z podwórka nie rozumiały pieska. jak robią to inne zwierzątka w twoim wieku. rower. kiedy mama zostawiła go w zupełnie obym dla niego miejscu. Bawił się świetnie. jednak piesek był uparty i nie słuchał. który nie chciał pójść do przedszkola W pewnej pięknej krainie razem z rodzicami mieszkał rudy piesek. W końcu nadszedł ten wielki dzień. jednak jego wysiłki poszły na marne. od kiedy dowiedział się. Rano mama obudziła pieska. którymi uwielbiał się bawić. Keczi zapłakał. Rodzice bardzo go kochali i był on bardzo szczęśliwym pieskiem. dopóki w piaskownicy nie pojawiło się jakieś inne zwierzątko. Ŝeby pozwoliła mu zostać w domu. Mamusia siadała na ławce. Budował zamki. który nazywał się Keczi. Ŝe musi iść do przedszkola. Tak bardzo kochał swoje zabawki. Mama tłumaczyła Kecziemu. Często brał ze sobą swoje skarby i wychodził z mamą na podwórko. Keczi bardzo płakał. Mama musiała chodzić do pracy i nie mogła juŜ być z nim cały czas w domu. ubrała go i zaprowadziła do przedszkola. Keczi był bardzo smutny. Ŝe trzeba się dzielić i bawić z innymi dziećmi. domy i drogi dla swoich wspaniałych samochodów. piłki. skakanki. Jakaś pani zaprowadziła go do sali pełnej 126 . oprócz rodziców. Miał duŜo wspaniałych zabawek: kolorowe misie. Keczi bardzo nie lubił bawić się razem z innymi zwierzątkami. a on bawił się w piaskownicy.Synku. Pewnego dnia mama powiedziała do niego: .Adriana Nowak Jest to bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. samoloty i bardzo duŜo samochodów.

Jestem Keczi . Nigdy przecieŜ nie był w takim miejscu. ale zgodził się. 7 lat Piesek i kotek wybrali auta. jak Ci się wydaje. a jeszcze inne skaczą na skakance. A ty jak się nazywasz? No i dlaczego jesteś taki smutny? .odpowiedział . a ja złodziejem. które musiał zostawić w domu.Płaczę. pobawimy się razem! Piesek nie był zbyt zadowolony.Ty będziesz policją. Hubert Cel. inne układają puzzle.Nie martw się! . Poszedł za Lolusiem do kącika z samochodami. który ucieka przed radiowozem. a po powrocie do domu mógł poświęcić czas na zabawy swoimi zabawkami. Dał się nawet namówić na zamianę samochodów i zmianę ról w pościgu. jak zwierzątka siedzą razem przy stole i rysują piękne domki. Wtedy odezwał się do niego mały kotek: . Widział. Kecziemu bardzo się to spodobało i na jego twarzy nareszcie pojawił się uśmiech. Chodź.Pobawmy się w pościg! . 127 . O dziwo. Siedział w kąciku i obserwował.Cześć! Jestem Loluś.zwierzątek. Wstał i usiadł przy jednym ze stolików.krzyknął Loluś . Rozpoczęli zabawę. . bo nie chcę tutaj być. Od rana do południa bawił się zabawkami w przedszkolu razem z innymi dziećmi. Kecziemu spodobały się wspólne zabawy i od tej pory chętnie chodził do przedszkola.Tu wcale nie jest tak źle. Na dodatek trzeba dzielić się zabawkami z innymi. Kecziemu było bardzo smutno i ciągle płakał za mamą i swoimi zabawkami. Ŝe zabawy z innymi zwierzątkami są bardzo fajne. Potem piesek i kotek układali klocki. Musiałem zostawić swoje samochody w domu. Przekonasz się. a tutaj takich nie ma.krzyknął Loluś . Kecziego bardzo to zaciekawiło. rzucali piłką i ze wszystkimi zwierzątkami bawili się w chowanego. . co dzieje się w tej ogromnej sali.

Słonik nie lubił teŜ. Był jedynym synkiem swojej mamy i swojego taty. a bardzo pragnął braciszka. proste włoski i duŜe. a do tego był tak niegrzeczny jak trójka jego sąsiadów. kiedy miał swoją własność tylko dla siebie. Starał się nie robić przykrości najbliŜszym.Natalia Zatka O słoniku. I choć tłumaczono mu. Marianek nie chciał się zmienić. dzielić się z innymi ludźmi swoimi rzeczami. Czasami był niesforny. jak to zaplanował. Niemal kaŜdy dzień zaczynał od szerokiego uśmiechu i buziaków dla wszystkich. aby było dokładnie tak. Ogromną radość sprawiało słonikowi przebywanie pośród innych maluchów. Słonik wprost przepadał za zabawą z innymi słonikami. Asia Śliwińska. rodzina gniewała się na malca. A Ŝe często myślał tylko o sobie. nie słuchał poleceń rodziców i dziadków. 5 lat W niewielkim miasteczku otoczonym pięknego. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. Niestety. Ŝe to nieładnie. nieopodal lasu. którzy z nim mieszkali. ale w wielu sytuacjach chciał. pachnącego w nieduŜym domku z czerwonej cegły. niestety. mieszkał słonik Marianek. mądre oczka. JuŜ od samego 128 . lwiątek. Ludzie porównywali go nawet do małego aniołka. którzy uciekali od mamy w sklepie albo puszczali rękę taty na bardzo ruchliwej ulicy. Marianek nie zawsze go przypominał pod względem zachowania. co zresztą martwiło całą rodzinę. Był bardzo ładnym i kochanym przez rodziców maluszkiem. górami. Marianek kochał ogromnie swoją rodzinę. Czuł się dobrze. Miał krótkie. Na szczęście w pobliŜu domku Marianka mieszkało wiele małych zwierzątek.

Od razu spostrzegł pieska . Był bardzo cięŜki.ranka marzył tylko o tym. Maluchy były zachwycone. koparkami i wieloma innymi zabawkami. Pewnego słonecznego. Słonik niósł przed sobą ogromny worek z zabawkami. Bartek i Benek. Uśmiech od razu zagościł na twarzy słonika. Na ławeczkach wokół placu siedzieli rodzice wszystkich dzieci. wspinającego się po drabince. pojemniczkami. więc mama pomogła tylko zapiąć buty i nie minęło nawet dziesięć minut. babci i dziadkowi podobał się nowy zakup i chcieli oni obejrzeć cały zestaw. które tato kupił swojemu synkowi poprzedniego dnia. zanim Marian znalazł się na placu. znajdującej się obok huśtawki. a w szczególności pięknie błyszczące zielone grabki.Oddajcie! To moje! To nie dla was! Nie zabierzecie mi ich! 129 . aby wyjść na spacer i spotkać inne maluchy. poniewaŜ zobaczył mnóstwo swoich małych przyjaciół.Narina.Bolka. Ŝe dostał tak wspaniały prezent od tatusia. Ŝeby obejrzeć zawartość worka naleŜącego do Marianka.lwiątka: Boguś. chciały chociaŜ dotknąć pięknych drobiazgów. Mamie. ale niespodziewanie mały Marian zaczął zabierać im swoją własność krzycząc przy tym: . W zamku. Lecz Marianek wcale nie miał ochoty pokazywać swoich zabawek. Kiedy mały łobuziak usiadł na skraju piaskownicy i zaczął rozpakowywać swoje skarby. letniego dnia tata i Marianek wybrali się zaraz po śniadaniu do piaskownicy.Jalek. którymi moŜna bawić się właśnie w piasku. siedzieli puchacz . grabkami. Rodzinie słonika zrobiło się przykro. A na huśtawce z drewna bujała się małpka Aurelia. Na karuzeli jeździli bracia . ale z reguły nie umieli gniewać się zbyt długo na ich ukochanego synka. który mieścił się w pobliŜu jego domu. samochodami. Z wieŜy wyglądała Ŝyrafka .Lonek i kot . ale Marian nie pozwolił tacie go wziąć. Spakowali wszystkie kolorowe zabawki. Marianek i tatuś pozdrowili ich skinieniem głowy. foremkami. niemal wszystkie zwierzątka z placu zabaw zbiegły się. Marianek był ogromnie zadowolony. Piaskownica wypełniła się barwnymi łopatkami. W szczególności uwielbiał harce na placu zabaw. prawie na dachu.

jak bardzo się mylił.dlaczego nie pozwalasz nam obejrzeć twoich zabaweczek? . Marianek pomyślał.PrzecieŜ nie chcielibyśmy. ale był jednak zbyt uparty i chciał zrobić innym na złość. To go rozzłościło. Siedział więc ze spuszczoną głową i z zamkniętymi oczami. ale nie zwracali uwagi na słonika. Poza tym. Mały Marian krzyczał coraz głośniej.Marianku . co to wszystko 130 . Nagle odezwała się Aurelia: . Milczał.odpowiedział zdenerwowany Marian. co ma zrobić. W końcu słonik zamilkł i zapłakany usiadł odwrócony do wszystkich plecami. Marian niespodziewanie usłyszał czyjeś kroki. a kaŜde z nich miało ze sobą jakąś zabawkę.Obecni na placu zabaw byli zdziwieni nieładnym zachowaniem.Bardzo cię lubimy i nie weźmiemy twojej własności. Marian nie wiedział. wokół niego nie było juŜ dzieci. .powiedziała najmilej. Nie mógł uwierzyć własnym oczom! Zobaczył maluchy. niezadowolenie i zaskoczenie.Nie zrobimy tak . Marianek nie chciał rozmawiać ze swoim tatą. Ŝeby wziąć je dla siebie! Bo jesteście zazdrosne! . Ŝe ma rację. Gdy otworzył oczka i podniósł główkę. Spojrzał w stronę huśtawek. a my chcemy je obejrzeć i tylko chwilę się nimi pobawić.zapewnił Jalek . Rodzice siedzieli na ławkach i czytali gazety. jak tylko potrafiła . a jego tato nie potrafił uspokoić syna.Bo mi je zabierzecie! . a na ich buziach widać było smutek.Tylko tak mówicie! – wrzasnął słonik – Zrobicie wszystko. Zabawki naleŜą do ciebie.PrzecieŜ nikt tego nie chce – przemówiła Narina . . Słonik nie wiedział. Ŝebyś się smucił. Rodzice powstawali z ławek. Nie bardzo wiedział. Tacie było strasznie wstyd i nie wiedział. co powiedzieć. Zwierzątka miały zupełnie inny zamiar. Ŝe chodziło im tylko o zabranie jego zabawek. A teraz juŜ wiadomo. Ŝe trzeba wstać i pójść do domu. Nadal myślał. gdyby jej nie miał. dzieci zostałyby tutaj.

Kiedy opowiedział w domu z wielkim przejęciem o tym. odwrócił się w przeciwną stronę. co mamy najcenniejsze. co wydarzyło się na podwórku. Słonik spojrzał na zwierzęta i na przyniesione przez nie przedmioty. mama odpowiedziała ze spokojem: 131 . TuŜ za progiem domu Marianek rozpłakał się. Ŝe potrafimy dzielić się tym. jeden z najmądrzejszych puchaczy z podwórka: . a Lonek .odezwał się smutny Boguś . po czym poŜegnały się ze słonikiem. który z uwagą wysłuchał tego. co kaŜde z nas przyniosło. Zaskoczony Marianek pozbierał zabawki i podarki od dzieci. Narina . dzieci połoŜyły przed Mariankiem wszystkie swoje skarby. . . Poczuł wielki smutek i ból w serduszku. abyś ty teŜ potrafił.Nie jest waŜne.znaczy.auto ze świecącymi kołami.wielkiego misia z łatką na brzuszku.A my . A przyjaciele muszą sobie pomagać w kaŜdej chwili.mamy dla ciebie tylko trzy malutkie Kubuś Jurecki.bo one są dla nas najwaŜniejsze. 5 lat i zniszczone piłeczki.Nasi rodzice nie mają pieniąŜków na nowe zabawki. co mamy i chcemy. I wtedy przemówił Lonek. a piłeczki są ostatnimi z prezentów. Lonek dodał: .Przynieśliśmy dla ciebie to.Tylko tyle . Traktujemy cię jak swojego najlepszego przyjaciela. jeszcze mocniej trzymając wszystkie swoje drobiazgi. Jalek .grubą księgę najładniejszych bajek. Nigdy niczego ci nie zabierzemy i zawsze o tym pamiętaj. I tak: Aurelia przyniosła swoją najpiękniejszą lalkę w niebieskiej sukni. Zapamiętaj teŜ. jakie od nich dostaliśmy odrzekł przygnębiony Benek. o czym mówił Lonek. bo w ten sposób czasami bardzo sobie pomagamy. Kiedy były zaledwie kawałek drogi od niego.odpowiedział Bartek . Ŝe trzeba dzielić się wszystkim. złapał go za rękę i razem udali się do domu. Gdy puchacz skończył. czym moŜna się podzielić. Liczy się to. Podszedł do siedzącego w oddali taty. .

I tym razem na placu zabaw było mnóstwo zwierzątek. Marianek natychmiast do nich podbiegł. ale gdy wziął do siebie wszystkie wspaniałe rzeczy. co mam. Narina. babcia i dziadek próbowaliśmy ci to wytłumaczyć.. kochani! Chciałem was pięknie przeprosić i podziękować za wasze wspaniałe zabawki . Benek. z twarzą wtuloną w poduszkę i postanowieniem poprawy zasnął i spał smacznie aŜ do rana. 132 . ale nie chciałeś nas słuchać.po czym oddał kaŜdemu jego skarb . Przed wyjściem ucałował i uścisnął serdeczniej niŜ zwykle dziadków. jeszcze większy Hubert Cel. Ja. ile tylko chcecie! Na twarzach wszystkich zgromadzonych zagościł promienny uśmiech. 7 lat niŜ poprzedniego dnia. tata.Zrozumiałem.Synku. Ŝe tylko dzielenie się z innymi zapewnia szczęście. Tej nocy mały słonik długo nie mógł zasnąć. Bartek i Boguś. Uśmiechnął się z całego serca do malców i odezwał się: . Bawcie się nimi. Od dziś będę dzielił się wszystkim. twoi przyjaciele mają rację. ciągnąc za sobą worek z zabawkami. Marianek zaproponował mamie i tacie wspólne wyjście na plac zabaw. Rodzice malca byli bardzo szczęśliwi z powodu zmiany zachowania ukochanego syna. A śniły mu się same piękne sny! Kolejnego dnia równieŜ była ładna pogoda. Chciałbym dać wam moje nowe zabawki.Witajcie. Byli teŜ: Aurelia. a rodziców poprosił o pomoc w zaniesieniu zabawek do piaskownicy. Lonek oraz Jalek. co ma dla niego najwyŜszą wartość. którymi obdarowały go dzieci. Maluszki były bardzo szczęśliwe i od tej pory Marianek bawi się ze swoimi przyjaciółmi i wciąŜ poznaje nowych. Wszyscy kochają go jeszcze mocniej. MoŜe ta niemiła przygoda nauczy cię dzielenia się z innymi. które dostałem od taty. Wiercił się w swoim łóŜeczku. poniewaŜ umie dzielić się nawet tym.

których stoki przybierały najdziwniejsze kształty. w tak odległym krańcu świata. Tata tygrys był najszybszy w okolicy. Mały tygrysek uwielbiał spacerować z mamą po górach. Otaczały je góry. a przede wszystkim uwielbiał piec z nią czekoladowe ciasteczka i dekorować je poziomkami. śpiewać piosenki. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Dawno. iŜ spowodowane to było tym. aby tygrysek po Dawid Leszczawski. Było to bardzo piękne i magiczne miejsce. a jeszcze inne swą łagodnością zapraszały do zimowych zabaw lub letnich spacerów w promieniach słońca. dawno temu. znajdowała się Dolina Rapachołków. inne były szpiczaste niczym wieŜa w zamku. których zapach unosił się nad nią. które boi się samotności. Mama tygrysica całe dnie opiekowała się swym synkiem Fikumikiem. Ŝe nawet kot w siedmiomilowych butach nie doszedłby tam przez rok. Dolina słynęła z rosnących nieopodal lasu ogromnych poziomek. Ŝe pośród traw rosły tylko czterolistne koniczynki oraz kolorowe kwiaty o cudnym zapachu. Jedne przypominały statek. Właśnie w tym magicznym miejscu mieszkała rodzina tygrysków. 16 lat 133 . Oczywiście mama zawsze pilnowała. Mieszkańcy tej krainy byli bardzo szczęśliwi i pogodni. z których zawsze przywoził medale. grać z nią w łapki. dlatego często wyjeŜdŜał z domu na róŜne olimpiady.Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. MoŜliwe.

Spójrz w kałuŜę. które dla nich upiekł. który właśnie ukończył kolejną olimpiadę obwieszony medalami. przytulił poduszkę i zaczął mocno płakać. Bał się. Ŝe jest z niego bardzo dumna.Nie płacz. Poczuł się opuszczony przez mamę.Nie. a on zrozumiał. jesteś juŜ na tyle duŜy. Wtedy do pokoju weszła Dobra WróŜka i powiedziała: .Synku. Rodzina tygrysków wraz 134 . Tygrysica sprzedawała ciasteczka i wszystkim klientom opowiadała o swoim małym synku Fikumiku. nie smuć się! Po pracy będę wracała do ciebie i będziemy razem piekli czekoladowe ciasteczka . Mama. Ŝe obok łóŜka powstała wielka kałuŜa łez. Do tej pory zawsze zasypiał z mamą i budził się obok niej. PrzeraŜony pobiegł do kuchni. bardzo go kocha i. Płakał tak mocno. Ŝe mogę wrócić do pracy. Mówiła. Chcę być z tobą .powiedziała mama tygrysica i utuliła tygryska do snu. Kiedy skończyli. Pewnego dnia mama powiedziała Fikumikowi: . wracając z pracy. Ŝe paski na jego sierści ułoŜyły się w kształt serduszka. jak łzy napływają mu do oczu. lecz zamiast mamy śniadanie przygotowała mu Dobra WróŜka. Twoja mama bardzo cię kocha. spotkała tatę. aby upiekli mamie wielkie czekoladowe ciasteczko w kształcie tygrysiego serduszka. Ŝe jest w pokoju sam.czekoladowej uczcie dokładnie mył ząbki! Fikumik czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie.odpowiedział mały tygrysek i poczuł.Dobra WróŜka. Od jura będzie się tobą opiekowała nasza sąsiadka . . Z radości przytulił mocno Dobrą WróŜkę i zaproponował. cały czas o nim myśli. .Kochanie. do domu weszli rodzice tygryska. Mały tygrysek przestał płakać. Ŝe chociaŜ mama pracuje. Tygrysek był tak szczęśliwy. KałuŜa łez wyschła. tygrysku. Ŝe przestała go kochać i juŜ nigdy do niego nie wróci. będąc w pracy. Fikumik pobiegł szybko do kuchni i przyniósł rodzicom ogromne czekoladowe ciastko. Następnego ranka Fikumik otworzył oczka i zauwaŜył. Mały tygrysek pobiegł szybko do swojego pokoju. mamusiu. Tygrysek zobaczył w niej mamusię pracującą w cukierni. sercem jest zawsze przy nim.

Nie wie.? Nagle. Szymon ChadŜy Bajka terapeutyczna dla dziecka. Tata tygrysek opowiadał o tym. Mały chłopiec i o brązowych chciwych włosach wiedzy mądrych. zastanawiając się. które nie wie. a w małej zmarzniętej rączce trzyma gruby. Gdy rodzice tygryska byli w pracy. 4 latka Deszczowy wieczór. a co złe. po raz kolejny tego dnia. co zrobić ze znaleziskiem. Rodzice kaŜdą wolną chwilę spędzali z ukochanym synkiem. MoŜe jednak uczyć się jedynie na własnych błędach.z Dobrą WróŜką zasiadła do stołu. Od tej pory dni mijały małemu tygryskowi na zabawie. ulice prawie puste. Niezwykły sen Hania Klewiado. jak zdobywał kolejne medale. W końcu chłopiec wolnym krokiem rusza w stronę domu. czarny skórzany portfel. Jest zagubione w świecie i ma dość szarej rzeczywistości.. oczach. bawił się z Dobrą WróŜką i czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. co jest dobre. z nieba spadają przezroczyste krople. a co złe. Kacper jest tam od kilku minut. a park oświetla juŜ tylko kilka starych. co jest dobre. Wokół z kaŜdą chwilą robi się coraz ciemniej. Nie wie. Bezradnie stoi na rozdroŜu. Okna we wszystkich domach pozasłaniane. co zrobić. 135 . oblepionych ogłoszeniami latarni. gdzie przeŜywali najdziwniejsze przygody.. z powodu których wszędzie jest tak ponuro i pusto. Pośrodku alejki usłanej wyblakłymi juŜ i podeptanymi liśćmi stoi on. Najczęściej zabierali go na wycieczki po skałach.

czyj on jest!" "Po co? Jak ktoś go zgubił. Chłopiec jest z siebie zadowolony. to jego problem.pyta przeraŜony. doszedł do domu. co robić. Mały chłopiec w parku znajduje portfel. Na dodatek wyrzuciłeś czyjeś dokumenty. Ma zabawkę. "Kup sobie słodycze.Ale ja nie wiedziałem. . kupiłeś sobie zabawkę.mówi diabeł.mówił głos w jego głowie. W moim królestwie. co się w takiej sytuacji robi. schował portfel i postanowił zrobić coś z tym jutro. przepraszam. jego juŜ nie ma.Ale jak to? Dlaczego się tu znalazłem? . Po chwili przed zdezorientowanym dzieckiem staje sam Diabeł." Chłopiec nie wiedział. Teraz ma misia. o jakiej zawsze marzył. Wyciąga z niego pieniądze. . a resztę wyrzuć" .Znalazłeś coś i zamiast to oddać. A teraz ktoś ich szuka.jak zwykle o tej porze . bo są mu bardzo potrzebne. Tak rozmyślając. naprzeciwko siebie sadzając brązowego pluszaka. . a dokumenty wyrzuca do stawu. Rodziców . Ale to nie jego wina..odezwał się drugi.pyta chłopiec. O. "Nie.. Kacper siada na łóŜku. Jak zwykle jest sam. Kacper dotyka jej i nagle znajduje się w innym miejscu! Jest tam ciemno i strasznie gorąco.Bo zrobiłeś coś złego i teraz musisz ponieść za to karę.Właśnie tu jesteś. . ..Kim jesteś? .. nie! Zanieś portfel na policję" ." "Sprawdź.A co to jest piekło? .. Banknoty chowa do kieszeni. Chłopiec odwraca się na chwilę. by po chwili zapłacić nimi za wielkiego misia w sklepie z zabawkami. a kiedy z powrotem chce spojrzeć na misia. Ŝe nikt mu nie wyjaśnił. .Będziesz teraz smaŜył się w piekle ha!ha!ha! ..Władcą piekła.nie ma. Idzie do domu. a sam poszedł spać."Weź pieniądze.Ale co takiego zrobiłem? . Ale zamiast niego jest koperta. . . 136 .

Uff! To był tylko sen. która jest w podobnym wieku co on. Krępej postury. Po uświadomieniu sobie. Przypomina mu się to. po spędzeniu wielu godzin razem. 6 lat 137 . chłopiec juŜ się nie denerwuje. to teŜ zrobił… JuŜ następnego dnia zguba znalazła się u właściciela. W ten sposób. Marysia Klewiado. po co przyszedł. juŜ jest spokojny. KaŜdy następny dzień w Ŝyciu Kacperka był juŜ kolorowy. Ŝe nic mu nie grozi.wystrzałowy! Postanawia dokładnie sprawdzić zawartość portfela i znaleźć dokładny adres właściciela zguby. Kacper zapamiętał ten szary dzień. a ona.. kiedy znalazł portfel jako jeden z najszczęśliwszych dni w swoim Ŝyciu. Co sobie postanowił. wpada mu pomysł do głowy . Nieoczekiwanie. Ŝe drzwi otworzy mu jakiś biznesmen albo ktoś w rodzaju gosposi… Mimo wcześniejszych obaw. co jeszcze parę godzin temu mogłoby wydawać się prawdziwe. zmarznięty chłopiec o imieniu Kacper tuŜ po szkole postanowił wyruszyć z domu oddać czarny portfel.Niee!!!. Ŝe taty nie ma. stojąc juŜ pod drzwiami. Spodziewał się. Zagląda pod poduszkę i ku własnemu zaskoczeniu odkrywa. to bardzo niedaleko.krzyczy Kacper Chłopiec budzi się cały zlany potem. jak kupił wielkiego misia i jak po chwili dotknął jakiejś dziwnej koperty i przeniósł się do tego strasznego miejsca. ale Ŝeby poczekał z tym portfelem. Ŝe portfel nadal tam się znajduje. Przemaszerował dziesięć minut i odnalazł adres wskazany w dokumentach. dzieci zaprzyjaźniają się. Jak się okazało. bez Ŝadnego ostrzeŜenia. zaledwie kilka bloków dalej w kierunku szkoły. postanawia przemyśleć to. Ku jego zaskoczeniu wejście otwiera dziewczynka. Powiedział jej.

Martwił się o swoją pociechę. Całkiem podobny do tego. Ŝe małego wilczka trzeba zabrać do szpitala. 5 lat źdźbła trawy tańczą w rytm muzyki wiatru? JeŜeli przyjrzysz się uwaŜnie. Co widzisz? Las? Drogę? Pole? A moŜe piękną łąkę. wyglądając przez okno. bo teraz to ogromny. Usiądź więc wygodnie. A tak w ogóle. to w chowanego. Mały wilczek był temu przeciwny. Podczas gdy inne wilczki biegały radosne. przykryj się kocykiem i zamknij oczy. które boi się wizyty w szpitalu. Wyjrzyj przez okno. Raz od małej wie- 138 . kiedy przemyka gdzieś w oddali ze swoją wilczą rodziną. Wyobraź sobie las. Bał się iść do szpitala. za siedmioma lasami Ŝył sobie mały wilczek… …Przepraszam. za siedmioma górami. Leśny szpital. Ŝe będzie mógł się pobawić wraz z kolegami. mały wilczek siedział w domu. bawiąc się to w berka. ale juŜ nie jest wcale taki mały. Chcę Ci opowiedzieć historię wilczka. A moŜe jest to ten sam las? W lesie tym Ŝył sobie mały wilczek z mamą i tatą oraz mnóstwem braci i sióstr. Mały wilczek Ŝył sobie całkiem niedawno. nie miał apetytu. Pomyliłem się. dawno temu. Tata wilk stwierdził. to Ŝyje dalej. gdzie Marysia Klewiado. I wilczek ów nie Ŝył za siedmioma górami i za siedmioma lasami. Często chorował. Wilczek był smutnym zwierzątkiem. silny i mądry wilk. do którego chodzisz z mamą na spacer. moŜe kiedyś go zobaczysz. był słaby.Robert Kownacki Bajka dla dziecka. Dawno. Słyszał o tym miejscu bardzo wiele strasznych historii. z nadzieją.

To był bardzo duŜy dom i wilczek bał się. Powiedział mi. jak jest tam naprawdę. leśny szpital nie był aŜ tak bardzo straszny. Szybko się zaprzyjaźnił z innymi zwierzątkami. Jak się okazało. Mama wilczka zawsze mówiła. Trzeba się samemu przekonać. A lekarze i pielęgniarki pomogli mu wyzdrowieć. który był OGROMNYM niedźwiedziem powiedział wilczkowi. ale tata natychmiast mu wytłumaczył. jak inne dzieci. wziął swoją ukochaną zabawkę i powiedział rodzicom. Dziś jest juŜ dorosłym wilkiem. Ŝe jego syn zrozumiał. Ŝe pracujące tam lisice pielęgniarki są bardzo złe i nie lubią małych zwierzątek. rodzina odwiedzała go bardzo często. Ale wiedział równieŜ. Ŝe wilki potrafią zawsze odnaleźć słuszną drogę. Po tym. Ŝe szpital nie jest taki straszny. Ŝe się w nim zgubi. a wilki są odwaŜne. Równie chorych. Nawet zaczął biegać. a w szczególności wilczków. gdzie mogą mu pomóc. bo są one bardzo często kłamstwami. Ŝe w dziwnych okolicznościach zniknął niedźwiadek. mógł się bawić z innymi zwierzątkami. Nawet słowa mamy nie dodały mu otuchy. ale zwierzątka nie były wystraszone. by nie słuchał takich opowieści. Ŝe chce być taki. W końcu jest wilkiem. Pan lekarz. iŜ szpital to jedyne miejsce. 139 . No. małych i duŜych. W końcu wyjął swoją ulubioną piŜamkę. Mały wilczek zdecydował. Ŝe on równieŜ nie będzie się bał. powoli trzeba iść spać. Mały się tym nie przejmował. ale będzie jeszcze musiał tutaj pobyć. jak ze szpitala wyszedł.wiórki. To juŜ koniec bajeczki. to dalej będzie chory i nie będzie się mógł bawić z innymi zwierzątkami. Tata wilk się ucieszył. Mały wilczek bardzo długo nad tym rozmyślał. Drugim razem od kogoś innego. Muszę Ci powiedzieć. Po długiej wędrówce przez bór dotarli w końcu do leśnego szpitala. Ŝe niedługo wyzdrowieje. Było tam mnóstwo zwierzątek. usłyszał. Miał duŜo przyjaciół. Ŝe jeŜeli nie pójdzie do leśnego szpitala. Ŝe ostatnio widziałem wilczka. która tam była. jak on. Z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. dzięki czemu mógł się bawić w chowanego i w berka.

I nagle rozbłyskało światło. na niewielkim. Wolał posiedzieć w ukryciu. a on płakał tylko z powodu swojej samotności. kto zechce mu dokuczyć. przystroili jego mieszkanie. Ŝe jest mięczakiem i beksą. Gdy zasypiał. Nagle jednak coś wybudziło pająka. Pająk Gogo i czerwony kalosz Wcale nie tak dawno temu. Urządzili mu przyjęcie urodzinowe. PrzecieŜ niczego się nie bał. nie bawił się z nikim.pomyślał. drwili sobie z niego. Te dźwięki 140 . Nosił wielkie okulary w czarnych oprawkach i niemodne ubranie. zawsze śnił mu się ten sam sen: wchodził do mieszkania. Bał się. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. Gogo zawsze był sam.zdaje się.mieszkał pająk Gogo. by pospacerować. Przygotowali mnóstwo łakoci. Czasem coś czytał. rysował lub oglądał telewizję. bo przecieŜ nie mógł robić tego jawnie. Tej nocy takŜe śnił się Gogo ten sen. starym strychu . bo i teŜ nie miał Ŝadnych powodów ku temu. Było cicho i spokojnie. Zaraz by mówiono. które są zbyt nieśmiałe. a inne pająki wciąŜ naśmiewały się z jego okularów. Brakowało mu tylko przyjaciela. W powietrzu unosił się tylko zapach bitej śmietany i truskawek. miał wszystkiego pod dostatkiem. Biedronki śmiały się. na stole leŜał stos prezentów. Ŝe nie ma kropek. Ŝe znowu natknie się na kogoś. Samotny. bardziej owłosiony niŜ wszystkie inne stworzonka. To byli jego wspaniali przyjaciele. jak palec i zgnębiony był ten nasz Gogo. Miesiące płynęły. Był większy. Nie zapraszano go nigdzie. które zamieszkiwały strych. Nigdy nie miał przyjaciela. Gogo był coraz bardziej zamknięty w sobie. Wszyscy. których znał. To sąsiedzi znów się kłócą albo pani karaluch robi pranie . Rzadko się uśmiechał. coraz rzadziej wychodził. Ŝe jest gruby i zbyt owłosiony. Ŝe przy ulicy Chabrowej . Często płakał w ukryciu. jak zwykle panował w nim półmrok.Aleksandra Naganowska Bajka jest przeznaczona dla dzieci. Ŝuki. ale na pewno za siedmioma górami i lasami.

Kalosz jest nawiedzony.rzekła stara Mucha Tekla. Ten kalosz zawsze był niebezpieczny i dlatego wszyscy go omijaliśmy. czy jest moŜe jakiś prosty sposób na uwolnienie stonóg. Nikt się tam nie zbliŜał od 20 lat .krzyknął śuk Mikołaj. ale to tylko zwykły. ale Gogo wierzył. Kubuś Grabski. czerwony kalosz przewrócił się i przygniótł stonogi bliźniaczki: . Stonogi były nieprzytomne. Ŝe nie moŜe liczyć na niczyją pomoc. Ŝe jeszcze Ŝyją. Znowu zaatakował ten stary trep. W korytarzu rozległy się okrzyki przeraŜenia. Postanowił sam ruszyć na odsiecz bliźniaczkom. .To juŜ koniec. 141 . Teraz słyszał. Postanowił sprawdzić. Został tylko Gogo. by sprawdzić. równieŜ cała rodzina biedronek wyległa zobaczyć. Ŝe otwierają się kolejne drzwi.były jednak inne od tych. w którym. śuk Mikołaj zapalił w końcu światło. Wiedział. które Gogo znał. który nie moŜe nikogo skrzywdzić.Hmm. nic się nie da zrobić. Nic jednak nie widział . Dotarł na miejsce.było zbyt ciemno. Po tych słowach reszta towarzystwa rozeszła się pośpiesznie. Ŝe opowiadano róŜne. Powolutku wstał. Wiedział. Nie było. tak się płaci za nocne harce i nieuwagę. otworzył drzwi. mieszkał i poszedł spać. Miał mało czasu. rzecz jasna. po czym zatrzasnął drzwi swojego młynka do kawy. co teŜ się dzieje.. przeraźliwe historie o czerwonym bucie. co się dzieje. Kroczył dziarsko w kierunku kalosza. zjawy i widma. Stonogi dostały nauczkę . co lub kto robi tyle zamieszania i to w środku nocy.Edmund w swojej niebieskawej szlafmycy. 3 latka Stary. który nie wierzył w duchy. Obszedł kalosz dookoła. Widocznie nie tylko jego musiały obudzić te hałasy. bo jest rzeczą. wysłuŜony but. Na korytarzu stał juŜ wyraźnie zaspany pan karaluch .

czy państwo są duchami? . Tak teŜ się stało. Upleć trzy nici. Kubuś Zieja. Nikt. 3 latka Nazajutrz wszyscy opowiadali. nie odwaŜył się jednak spojrzeć w oczy staremu stonodze Zygmuntowi. Nikt nie wiedział.przedstawił się grzecznie Gogo . Ŝe sam nie przesunie kalosza nawet o milimetr. która dokładnie widzia- 142 . Mamy skrzydła. a ty jesteś świetnym rzemieślnikiem. Gogo uplótł trzy nici. które zamieszkały w tym bucie. Wiemy. PołoŜył się spać do ciepłego łóŜka i znowu śnił swój piękny sen. bo nikt nas nie lubił. po co przybywasz. Bliźniaczki zostały uwolnione. Ŝe nielubiany i odrzucony przez wszystkich pająk Gogo z pomocą ciem zdołał uwolnić małe. PomoŜemy ci. w którym mieszkały stonogi.Gogo wiedział. But był zbyt cięŜki nawet dla niego. Po cichutku więc wymknął się w stronę swojego mieszkanka. a wtedy wspólnymi siłami przesuniemy but i uwolnimy stonogi. ostatnią ciągnął sam. Ŝe stał się cud. Wtem usłyszał jakiś hałas wyraźnie dobiegający ze środka czerwonego kalosza. Wspólnymi siłami udało się uwolnić stonogi. Zapukał. Wszedł ostroŜnie i zobaczył parę staruszków..AleŜ skąd.Dobry wieczór . . Gogo podziękował grzecznie ćmom i ruszył pod domek dla lalek.. nieroztropne stonogi. oprócz muchy Tekli. dwie przywiązał do skrzydeł ciem. Były to dwie ćmy. jesteśmy starymi ćmami.

Stara mucha. starymi ćmami. a nawet wesela nie mogły odbyć się bez naszego dzielnego pająka. a tego nikt przecieŜ się po nim nie spodziewał. Gogo zaimponował starej musze. Ze zdaniem tej starej muchy wszyscy się liczyli. to sny naszego pająka. Wszyscy chcieli z nim rozmawiać. Okazał się dzielny i bezinteresowny. Mucha Tekla codziennie bywała na herbatce. Ŝe odróŜniał się od reszty. Wszystkie przyjęcia.zawołała Tekla Sama wszystko widziałam. Ŝe nareszcie został zaakceptowany. ale wzrok mam doskonały. czerwonego kalosza i słuch o nich zaginął. Biedronki grały z nim w kropki. mimo iŜ dotąd nie lubiła Gogo. Gogo czuł. co się stało minionej nocy. co z dwoma. którego honorowym gościem był . ale wykazał się odwagą.ła. Powinniśmy mu podziękować. Gogo był odtąd uwielbiany. małe uczty. które pomogły Gogo. Jedyne.rzecz jasna . urodziny. Pająk był wzruszony.To Gogo i jakieś dwie stare ćmy pomogły maluchom . Po raz pierwszy w Ŝyciu miał przyjaciół. Wszyscy dziwili się. poczuła do niego cień sympatii. Przestano odtąd na strychu przy ulicy Chabrowej zwracać uwagę na jego ciemne okulary i niemodny strój. prosili. więc nie warto się z nim zadawać. tańczyć. brzydki. Taka postawa zasługuje na szacunek. jak mogli nie doceniać tego przezabawnego pająka tylko dlatego. Po prostu uznano. MoŜe jestem stara. by jeszcze raz opowiedział. Wielu przyznało. Pewnie zapytacie. Uratował stonogi. jak uwolnił stonogi. Teraz postanowiono naprawić swój błąd. niespodziankę. Prawdopodobnie wyprowadziły się ze starego. kiedy my odwróciliśmy się od nich.Gogo. MoŜe nie jest najpiękniejszy i najmodniej ubrany. Ŝuki bawiły się w chowanego. Powinniście mu podziękować. Nie wiadomo. . Gogo stał się duszą towarzystwa. MoŜe teraz mieszkają w waszych butach? 143 . Urządzono wielkie przyjęcie. bale. co się nie zmieniło na strychu przy Chabrowej. Ŝe tak naprawdę nigdy nawet nie rozmawiali z pająkiem Gogo. Ŝe jest inny.

śmieją się i wygłupiają. kolegów). podbiegł do jednego z piesków i zapytał. Łatuś bardzo się przejął tymi słowami. jak zawsze. Piesek skrzywił się i powiedział. siedział na huśtawce i patrzył z zaciekawieniem na inne pieski. Podszedł jeden piesek. lecz był on zbyt wysoki. Pewnego dnia Łatuś. W końcu po wielu próbach zauwaŜyli koło drzewka malutką dziurkę w płocie. Ŝeby przejść na drugą stronę. bo róŜnił się wyglądem od całej reszty. bawi się i śmieje. Łatuś zapragnął pograć razem z nimi. spuścił główkę i odszedł smutny z powrotem na huśtawkę. Zaczął się śmiać i wrócił do kolegów na boisko. jak grają w piłkę. Inne pieski były duŜe i czarne. przez którą mogliby wyciągnąć piłeczkę. Pieski na róŜne sposoby próbowały wspiąć się na płotek. Często bywał na podwórku szkolnym. Pieski zmęczone próbami. 144 . Ŝe takie małe i dziwne pieski na pewno nie potrafią grać w piłkę. bo był za duŜy. Od tego dnia inne pieski przezywały biednego Łatka. Ŝaden nie był w stanie przejść przez dziurę. Ŝe wpadła ona za bardzo wysoki płot. a on chodził smutny. które jest odrzucone przez otoczenie (rówieśników. wsunął łapkę i dalej nie mógł juŜ przejść. uczył się bardzo dobrze i lubił grać w piłkę noŜną. Podszedł drugi i trzeci. siedział na huśtawce i przyglądał się innym pieskom grającym w piłkę. zrezygnowały i poszły do szkoły pobawić się w coś innego. Bajka o piesku Łatusiu Mały piesek Łatuś chodził do szkoły. bo bardzo było mu przykro z tego powodu. Nagle jeden z piesków tak niefortunnie kopnął piłeczkę. tylko Łatuś był malutki i miał białe łatki. W tym czasie reszta piesków zaczęła się głośno śmiać z Łatusia.Anna Socha Bajka dla dziecka. Ŝe gra razem z nimi. WyobraŜał sobie. zebrał się na odwagę. czy mógłby pograć razem ze wszystkimi.

której inni mogą mu pozazdrościć. Ŝe ładnie gra i zaprosiły do wspólnej zabawy. Całą sytuację obserwował przez okno jeden z piesków. a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. sprytniej przebiega z piłeczką miedzy łapkami duŜych piesków i zdobywa wiele goli dla swojej druŜyny. Wszyscy wybiegli na podwórko i z niedowierzaniem patrzyli na Łatusia. a gdy wrócił z nią na boisko. to znowu łapką. odetchnął z ulgą. Potem pochwaliły Łatusia. porzucił piłeczkę i zaczął uciekać. szybko pobiegł do swoich kolegów i opowiedział im o tym. Odtąd juŜ zawsze Łatek gra z wszystkimi pieskami w piłkę i jest duŜym wsparciem dla grupy. Ŝe z łatwością przeszedł przez dziurkę i wyciągnął piłeczkę. W pewnej chwili Łatuś zauwaŜył obserwujące go pieski.Łatuś. jak ślicznie gra. bo ćwiczył w domku codziennie) Łatuś podrzucał piłeczkę. co widział. raz noskiem. kopał. 5 lat 145 . Był tak mały. nawet w malutkim piesku jest jakaś zdolność. podziękowały za wydostanie piłeczki zza płotu. które wcześniej się śmiały z Łatusia. Ŝe jest malutki. odbijał raz główką. Łatuś i jego koledzy zrozumieli. szybko zeskoczył z huśtawki i podbiegł do płotka. doskonale bawiąc się przy tym. który uwaŜnie przyglądał się całemu zajściu. Ŝe śmiały się z niego. Bez zastanowienia i w podskokach pobiegł z kolegami na boisko. Łatuś bardzo się ucieszył. Dominika Miąso. Bardzo się zdziwił. Jednak pieski dogoniły go. zaczął grać (a grać potrafił bardzo dobrze. Ŝe w kaŜdym. przytuliły do siebie i zaczęły przepraszać za to. poniewaŜ przez to.

znajomi. StraŜ szybko wskazane pojechała na miejsce i wielki był gniew straŜaków. Jednak odnoszono się do niego z duŜą dawką nieufności. 6 lat się. Piotrowi nieźle się dostało od rodziców. Ŝe na poczcie czeka na nią paczka od wnuczka. Rodzice załamywali nad Piotrusiem ręce. mógł ktoś naprawdę potrzebować ich pomocy. aby dowiedzieć się na miejscu. kiedy tylko nadarzyła się okazja. kiedy oni byli w lesie. 146 . które kłamie. A czy to prawda? Dawno temu. Był lubianym chłopcem za swą niezwykłą radość i pomysłowość. Piotr powiedział jej. Ŝeby ich jedyny syn przestał kłamać. bo Piotruś był strasznym kłamcą. Ŝe nie ma Ŝadnego poŜaru. jak i rówieśnicy z chęcią spędzali z nim długie godziny na zabawie. ale nadal kłamał. którzy padli ofiarą kłamstw chłopca.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Innym razem poinformował straŜ poŜarną o wielkim poŜarze lasu daleko za miastem. Jego fantazja do tworzenia róŜnorakich gier była olbrzymia. sami juŜ nie wiedzieli. co mają zrobić. Codziennie zjawiali się u nich sąsiedzi. Babcia bardzo się ucieszyła z tego powodu. A przecieŜ w tym momencie. Raz przyszła bardzo schorowana staruszka. Zarówno młodsze dzieci. Ŝe nie ma Ŝadnej paczki. w pewnej wiosce mieszkał sobie chłopiec imieniem Piotruś. poniewaŜ od bardzo dawna nie widziała swojego ukochanego wnuczka. Powoli szła na drugi koniec miasta. kiedy okazało Dawid Leszczawski.

popatrzył na nich z nadzieją. pobiegł do swojego pokoju. aby wszystko było zaplanowane w najdrobniejszym szczególe.Teraz rozumiem. a nikt się nie pojawił.Dlaczego nie przyszliście do mnie na urodziny? .powiedział Piotruś do swoich przyjaciół podczas jednej z zabaw.popatrzył na nich z nadzieją. która była najstarsza z całej grupki dzieci. aby pomóc mamie w przygotowaniach. za godzinę przyjdziemy do ciebie . I to są przyjaciele . Mijały godziny.spytał. aby powiadomić mamę. przyjdziecie? .Oczywiście. Ŝe i tym razem uznaliśmy.spytała Zuzia. ile osób przyjdzie do niego na urodziny. Kiedy przyszedł ten wyczekiwany przez niego dzień. których okłamałem . Ŝe tak jest.reszta przytaknęła smutno. ale gości nie było widać. 147 .Widzisz. ale nie wiedziałem. a w jego oczach pojawiły się łzy . jak się czują ludzie. Ŝe nikt do niego nie przyszedł. MoŜe w takim wypadku przyszlibyście do mnie dzisiaj? . Ŝe to kłamstwo .Chciałbym zaprosić was na moje urodziny . dopóki sam tego nie doświadczyłem. . . kiedy tylko wyszedł na podwórko.myślał . .Za dwa dni. To co. gdzie stały juŜ owoce i słodkości. gdyŜ dzieci zrozumiały. Będzie tort z mnóstwem świeczek. . A przecieŜ powiedzieli. jak i innych. Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwał Piotruś. Piotrusiu . . a wy się zgodziliście. którzy bawili się beztrosko.Jasne.uradowany Piotruś pobiegł do domu.Są smutni i źli.. lody i . Zapłakany. ciastka.co najwaŜniejsze .PrzecieŜ was zapraszałem. .Tak często nas okłamujesz.A kiedy one mają się odbyć? . szybko odnalazł swoich przyjaciół.świetna zabawa.powiedział ze spuszczoną głową . .zapomnieli nawet o moich urodzinach. Raz jeszcze spojrzał na zastawiony stół. czemu nie? . Ŝe przyjdą.powiedziała Zuzia ze smutkiem. Na drugi dzień. Zaraz pobiegł do domu. z wielkim podnieceniem czekał na gości.odpowiedzieli chórem. Ŝe zaproszenie nie było kłamstwem .

co w Prawdziwowicach nie było spotykane. uczynne i nie w głowie im było rozrabianie. które mogłoby się spełnić. a wszędzie było słychać muzykę i śmiech dzieci. które notorycznie kłamie O Karolku kłamczuszku. Mieszkał on w małym. białym domku razem z mamusią. urodzinową Rafał Leszczawski. a to w przedszkolu. szanowali i pomagali sobie nawzajem. ten powiedział: . 5 lat A Ŝycie w miasteczku uspokoiło się. Wszyscy tam się znali. a to w szkole podstawowej. 148 . niewielkiej wiosce Prawdziwowice. dziadkiem i babcią.Nie mam Ŝyczenia. Wszyscy oni Ŝyli oni w ślicznej. Dzieci były bardzo grzeczne. Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. Ŝe juŜ nigdy nie będę kłamał .po tych słowach zdmuchnął świeczkę. Pewnego razu był sobie chłopczyk imieniem Karolek. Zawsze świeciło tam słońce. tatusiem. gdyŜ Piotruś dotrzymał słowa i naprawdę przestał kłamać. porośnięta pięknymi. kolorowymi kwiatami. Wioska była cała zielona. Z jednym chłopczykiem jednak od początku były problemy.Po godzinie przyszli jego przyjaciele z prezentami i z Ŝyczeniami. Ale za to chciałbym wam złoŜyć obietnicę. Zdarzało mu się często mówić nieprawdę. A kiedy mama wniosła duŜy tort i postawiła go przed solenizantem.

nadal nie było po gościu ani śladu. więc wolał lepiej pobiec do swojego pokoju. poniewaŜ pierwszy raz takie coś miałoby miejsce w Prawdziwowicach. dziadku! Szybko. Ŝe to moŜe się jeszcze powtórzyć. Ŝe się myli..według niego . Tam juŜ Karolek tarzał się ze śmiechu po trawniku. a ty. Przyjedzie na kilka dni.Dziadku. Ŝe ciocia Marysia nic nie wie o swoim przyjeździe. Śmiechu było.bardziej zabawnego. Babcia zaniepokojona postanowiła zadzwonić. a z piekarnika juŜ było czuć wspaniały zapach pieczonego babcinego sernika. tylko leŜał i się śmiał. 149 . trzymając się za brzuch. Ŝe nie postąpił dobrze i wrócił smutny do domu. mówiła. poniewaŜ bardzo się za nami stęskniła. dając chłopcu do zrozumienia. Ŝe za trzy dni sprawi nam wizytę. Mama tylko klasnęła w dłonie i krzyknęła: . Karolek z trudem powstrzymywał śmiech. myśląc. jak byliście w mieście. Przygotowania ruszyły całą parą. Karolek nawet nie zszedł na dół. Okazało się. aŜ zbiegli się sąsiedzi. Wtedy miarka się przebrała. Pobiegł do kuchni i oznajmił: . dzwoniła ciocia Marysia.Kochani rodzice! Dzisiaj. przecieŜ w wiosce nigdy nie zdarzały się takie rzeczy. ale miał nadzieję. trzeba się szybko wziąć do roboty! Ja posprzątam cały dom. Nie zastanawiając się długo. było włamanie do komórki. ukradli twój rower!!! Dziadek mało nie spadł z krzesła. Rodzice nie przypuszczali. tatuś skosił trawnik i przyciął Ŝywopłot.. cóŜ to dzieje się przed domem sąsiadów. a Karolek znów zaczął się nudzić. co niemiara. Nie minęły dwa dni. tym razem . Postanowił wymyślić coś nowego. Dziadek zaczął coś podejrzewać. taki był uradowany ze swojego pomysłu.Ojej. babciu upieczesz jakieś ciasto. Gdy wybiła godzina. Ŝeby godnie przywitać gościa. Dziadek jednak tylko pokiwał głową. Złapał czym prędzej laskę i pognał przed dom. w której miała pojawić się ciocia.Pewnego dnia postanowił zrobić „psikusa” rodzinie. wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeć . mamusia wysprzątała cały dom od góry do dołu na błysk.

ale nikt nie brał jego słów powaŜnie. Dziadek połoŜył się na ziemi i podał laskę dziewczynce. Okazało się. Ŝe takŜe była na spacerze i zachwycona piękną przyrodą nie zauwaŜyła dziury. Karolek pocieszył dziewczynkę i natychmiast pobiegł po pomoc. Wszyscy razem wrócili do domu chłopca. Na miejscu okazało się. by tylko mieć tę chwilę zabawy. Spojrzał w niebo i przyrzekł sobie. Uświadomili mu. pobiegł z chłopczykiem do lasu. a w nim małą. Za krzakiem jałowca spostrzegł głęboki dół. gdy był na spacerze w lesie. po czym mocno ucałowali syna. przestraszoną dziewczynkę. 150 . wiedząc. Minął tydzień i chłopczyk dotrzymywał danego sobie słowa… Pewnego dnia. Karolkowi takŜe podziękowała uściskiem. Uradowana rzuciła się na szyję dziadkowi i mocno go ucałowała. co się stało. Ŝe bardzo się na nim zawiedli i Ŝe to bardzo źle tak oszukiwać innych po to.Cała rodzina postanowiła porozmawiać z chłopcem. Gdy rodzice wyszli z pokoju. Ŝe stał się dobrym chłopcem. co mówi wnuczek. Mela Krajewska. usłyszał cichutki płacz. nikt mu nie chciał wierzyć. Powiedział. Zaniepokojony postanowił sprawdzić. Rodzice z niedowierzaniem słuchali opowieści dziadka i Karolka. by mu uwierzyli. Ona czym prędzej się po niej wciągnęła na górę. jakby dochodzący z niedaleka. W domu. niestety. Nie chciał juŜ więcej sprawiać rodzinie ani innym przykrości. Karolek wręcz błagał. poniewaŜ kaŜdy pamiętał jego wcześniejsze wybryki. Tylko dziadek zaczął się zastanawiać nad tym. Karolek wziął to sobie tym razem powaŜnie do serca. 5 lat Od tej pory Karolek mówił samą prawdę i wszyscy byli z niego bardzo zadowoleni. w sam raz na kolację. Ŝe się poprawi. Ŝe naleŜy kaŜdemu dać szansę i wziąwszy swą laskę. usiadł przed oknem i zaczął szlochać. Ŝe Karolek mówił prawdę.

Wystraszył się okropnie. Skarbie? Miałeś zły sen.pomyślał i przytulił się do mamy. Pewnego spokojnego dnia. ale kątem oka zerkał tam. Na krótkiej szyjce miał okrągłą głowę i pomimo ciemności. Był on bardzo odwaŜnym i ciekawym świata chłopcem.. gdzie przed chwilą siedział straszny stwór. Uwielbiał chodzić wraz z mamusią i tatusiem na długie wycieczki do parku i przeŜywać tam ciekawe przygody. jeśli pojawi się jakieś niebezpieczeństwo. Teraz nikogo tam nie było.. przyjdź tutaj i mi pomóŜ! Po chwili otworzyły się drzwi od pokoiku. świecące oczy. Ŝe tata nie boi się niczego. poniewaŜ nie bał się PRAWIE niczego. Ŝe nawet. Ŝe coś siedzi w kącie jego pokoiku. poniewaŜ był to najodwaŜniejszy tata na świecie. tak? JuŜ sobie poszedł. Wiedział jednak. więc chłopczyk uspokoił się i poszedł zjeść podwie- 151 . które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. co ma zrobić. pękaty brzuszek i cały był pokryty niebieską sierścią. kiedy Buba obudził się z popołudniowej drzemki zauwaŜył. Tata zawsze ratował chłopczyka z opresji i niczego się nie bał. PRAWIE niczego. Wiedział.Tatusiu.Patrycja Linke Jest to bajka dla dziecka.Co się stało..powiedziała. tatusiu. Zawołał więc głośno: . Stwór miał krótkie rączki i nóŜki. Bajka o Bubie i potworze z kąta W starym domu niedaleko parku mieszkał wraz z rodzicami mały Buba. w jakiej siedział. Mamusia była bardzo fajna i potrafiła mocno przytulać. Bubie udało się dojrzeć jego wielkie. ale nikt nie potrafił ratować z kłopotów tak jak tata. Chodź mamusia cię mocno przytuli . . Buba nie bał się.. to tata go uratuje. Buba nie wiedział. „Jak mam sobie poradzić z potworem bez taty?” . jednak zamiast tatusia Buba zobaczył mamusię.

Ŝe jest dobrym potworem. jest pusty. który przygotowała mamusia. Rano okazało się.pomyślał Buba i zawołał tatusia. którego zobaczył. Buba stwierdził. . „Potwór zjadł ciasteczka” . Co ty na to? . pomyśl . Ŝeby pokazać mu pusty talerz. 152 . Tak spokojnie minęło kilka dni. które juŜ w kuchni przygotowała mamusia. . Codziennie wieczorem tata ustawiał koło Bubusiowego łóŜeczZosia Danielkiewicz. jest w końcu taki mądry.Bubusiu. Ŝe był najodwaŜniejszy na świecie. był teŜ bardzo mądry i pomysłowy. to chyba oznacza.Ale jak tatusiu? PrzecieŜ on jest taaaaaki straszny.Oswoimy go herbatnikami.powiedział tata i razem z Bubą poszedł przyszykować ciasteczka dla potwora. Kiedy juŜ wszystko w pokoiku był przygotowane. . Buba opowiedział mu o tym. oprócz tego.powiedział tatuś . Ŝe tata na pewno ma rację.Spróbujemy go oswoić. 6 lat ka talerzyk z herbatnikami i codziennie rano talerzyk był pusty. potwór na pewno je polubi . kiedy tata wrócił z pracy. i powiedział w tajemnicy.zapytał tata. co stało się po południu. na którym leŜały herbatniki. Buba spokojnie zasnął. Ŝe nie naleŜy uciekać przed strachem.był najprawdziwszy na świecie. . nie był snem . Wiedział jednak. Ŝe potwór. Wytłumaczył chłopcu.czorek. Tata. Ŝe talerzyk. Wieczorem. Ŝe boi się iść spać do swojego pokoiku. Uśmiechnął się szeroko i obaj poszli zjeść śniadanie.jeŜeli potwór zjadł herbatniki. Złe potwory raczej nie zjadają ciasteczek.

153 . no i oczywiście ciasteczka (najbardziej czekoladowe z rodzynkami. Chłopczyk powolutku otworzył oczy i koło swojego łóŜka zobaczył potwora z kąta.Dzień dobry. Nie śpisz juŜ? . Uwielbiam herbatniki i ciebie teŜ lubię. ale obiecał. Chłopiec zgodził się ze słowami taty. jednak za chwilę przypomniał sobie. które piecze babcia). Kiedy słońce było juŜ wysoko na niebie potworek powiedział. Ŝe ma takiego odwaŜnego synka i pochwalił Bubę. „To musi być dobry potwór. Ŝe wróci jutro. Powiedział teŜ. . przecieŜ tata był bardzo mądry. pokazując przy tym ząbki oklejone ciastkami.Pewnego poranka Bubę obudziło chrupanie. . więc musiał mieć rację. codziennie wieczorem Buba szykuje herbatniki. Ŝe musi juŜ iść do siebie.odpowiedział potworek i uśmiechnął się do Buby. Od tamtej pory. PrzecieŜ tata mówił. tatusiu – odpowiedział Buba i szybko opowiedział tacie swoją poranną przygodę.Nie. Tata bardzo ucieszył się.powiedział tata. Ŝe Buba całkowicie przestał się go bać.Jestem Ciastek.powiedział do stworka. . bo mnie nimi częstujesz . . Ten widok sprawił. synku. który dotychczas nie zauwaŜył. a tata jest bardzo mądry i wie wszystko. a nie potworem. kiedy wcinał ciastka. Ŝe to miło mieć takiego ciekawego przyjaciela jak Ciastek. które rano zjada wraz ze swoim przyjacielem Ciastkiem.Jak się nazywasz? Ja jestem Buba .Cześć! . Chwilę potem do pokoju wszedł tata. . Buba rozmawiał z Ciastkiem bardzo długo i dowiedział się.Yhmmm . Ŝe obaj lubią te same zabawy.Smakują ci herbatniki? . Ŝe tylko dobre potwory jedzą herbatniki. wydawał mu się juŜ tylko potworkiem. co powiedział tatuś. który teraz. Wystraszył się mocno.opowiedział potworek.” Buba przez chwilę przyglądał się potworowi. Ŝe chłopiec nie śpi .powiedział chłopiec.

Sprawy jednak zaszły za daleko. Mimo wszystko nie moŜna powiedzieć o niej. niedaleko stąd Ŝyła sobie dziewczynka o imieniu Rózia. Była teŜ ukochaną córeczką swoich rodziców. Z kaŜdym dniem była coraz bardziej osłabiona wskutek wysiłku fizycznego i psychicznego.. Mieszkała w ślicznym domku z ganeczkiem i schodkami. Nie był to co prawda . W związku z tym ktoś musiał zająć się domem i ta praca przypadła w udziale Rózi. Opowieść o matce W małej wiosce. jak mogła. ale najwaŜniejsze. jej mama bardzo zachorowała i zmuszona była cały czas leŜeć w łóŜku. Gdy tata Rózi dowiedział się o problemach w szkole.Anna Wysocka Bajka przeznaczona jest dla dziecka. Ojciec więcej pracował. sympatyczną. Dlatego teŜ lubili ją wszyscy mieszkańcy wioski. Na domiar złego wkrótce sytuacja materialna rodziny pogorszyła się. Mała. zawsze uśmiechniętą i pomocną osóbką.. a rodzice darzyli ją ogromną miłością. Dziewczynka pomagała w domu. a wciąŜ musiał kupować coraz to droŜsze lekarstwa dla swojej chorej Ŝony. Znajdowało się tam takŜe wszystko. 154 . Rodzinie było coraz trudniej wiązać koniec z końcem. Była bardzo miłą. byle tylko nadal wywiązywać się z roli pani domu. przychodził zmęczony do domu i nie miał juŜ na nic siły. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. lecz nie wszystkim obowiązkom mogła sprostać. tata Rózi bardzo mało zarabiał. cięŜko było jej pogodzić ze sobą obowiązki domowe ze szkolnymi. w rezultacie zaczęła opuszczać się w nauce.pałac. Tym samym wszystkie obowiązki spadły na Rózię. Ŝe była szczęśliwą dziewczynką.. zaczął częściej przebywać w domu (w miarę moŜliwości) i pomagał córce w obowiązkach domowych. Kiedy Rózia skończyła 8 lat. czego potrzebowała Rózia. Ŝe było w nim schludnie i przytulnie. szczuplutka dziewczynka nie potrafiła poradzić sobie z takim nawałem pracy.

Te tabletki. córeczko.Wiem kochanie. ale dajesz jej przecieŜ lekarstwa. .zapytała zaniepokojona . poniewaŜ ojciec miał wrócić dzisiaj późno z pracy. bo tam gdzie zabrali ją aniołowie. Ŝe tata płacze: . gdy dziewczynka wróciła juŜ ze szkoły zastała w domu tatę siedzącego na kanapie. Za jakiś czas jednak zacznie gubić swoje listki Ala Krajewska.Co takiego? . 155 . Tak samo ta róŜa.Twoja babcia do mnie zadzwoniła i powiedziała.Tato. a gdzie jest mama? . to jest bardzo groźna choroba. najpierw była małą roślinką.Niestety nie.Pamiętam. dzięki którym wyzdrowieje. na którą nie ma lekarstwa.W ten oto sposób wszystko wróciło do normy. którą tak pielęgnujesz. . Tak przynajmniej mogłoby się wydawać. ale wtedy stało się coś kompletnie nieoczekiwanego. Po chwili zauwaŜyła. a dzisiaj nadszedł czas mamy. jest tam tylko wieczna radość i szczęście.PrzecieŜ miałeś wrócić wieczorem. ale stało się coś. . dzięki twojemu podlewaniu urosła i stała się pięknym kwiatem. Pan Bóg zabrał ją do swojej rajskiej krainy.Dlaczego? . co zmusiło mnie do przerwania pracy. Pewnego popołudnia. . Jej czas minie tak. bo stało się coś strasznego. Zdziwiła się bardzo. Ŝe mama jest bardzo chora? .spytała ze łzami w oczach dziewczynka. Ale juŜ nie musi ich brać. . które dostawała mama były tylko lekami przeciwbólowymi. jak mija czas kaŜdego człowieka na tej ziemi.Kochanie. Ŝebym natychmiast przyjechał do domu. jak mówiłem ci.Bo wszystko w Ŝyciu ma swój czas.Co się stało? – zapytała . Widzisz. pamiętasz. nie ma bólu ani łez. prawda? . Teraz juŜ ją nic nie boli. 7 lat i przekwitnie.

po czym naburmuszony. a pani DŜdŜownica co dzień podwoziła na swym grzbiecie małe mrówki do Wrzosowej Szkoły. co sił w zielonych nóŜkach. a orkiestra Ŝuczków i biedronek czyniła ostatnie muzyczne próby na trąbkach i klarnetach z konwaliowych dzwonków. Koronkowe girlandy z płatków stokrotek rozciągały się od starego mrowiska aŜ do domków Błękitnych Muszek. Na nakrywanych dębowymi liśćmi sto- 156 . Nie lubił współpracować z innymi. zawsze opowiadał to samo: . aby mieszkańcy mieli co pić. wyskakiwał w górę i tyle go było widać. Pośród tej owadziej harmonii Ŝył sobie konik polny imieniem Eustachy. który nie potrafił z innymi pracować Nie tak dawno temu. Pomiędzy źdźbłami trawy rozpościerały się srebrno-szare. Gdy go pytano „dlaczego?”. Tymczasem przygotowania do hucznej zabawy trwały w najlepsze. tkane przez Pajączki Śmieszki. lepkie pajęczyny chroniące miasteczko przed intruzami. a Owadzie Miasteczko wyglądało coraz piękniej. na Wrzosowej Polanie było Owadzie Miasteczko. Osada wręcz tętniła owadzim Ŝyciem. albowiem wszyscy przygotowywali się do wielkiego festynu z okazji pierwszego dnia wiosny. jak ja chcę . które kaŜdego ranka zbierały rosę. nie całkiem daleko stąd. to teraz było jeszcze głośniej i weselej. W muchomorach i borowikach mieszkały małe Błękitne Muszki.Wszyscy robią wszystko źle! Nic od początku do końca nie jest zrobione tak. 5 lat zawsze panował ruch i gwar. który nigdy od nikogo nie chciał pomocy i sam nikomu nie pomagał.Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. Choć w miasteczku Marysia Klewiado.

My nie umiemy latać . Nie polecę tak wysoko.Ja jestem juŜ za stary i za gruby. A cóŜ to były za pyszności! Jagody czerwone i czarne. . Poza tym przykleiłybyśmy się do pajęczyny.powiedział donośnym barytonem Chrabąszczykiewicz. .Wiem. podszedł do konika Eustachego. róŜany nektar i zimowy miód. Eustachy .martwiły się mrówki. . .stwierdziła . jeŜeli pani Wiosna nie zauwaŜy naszej osady i nie przyjdzie? PrzecieŜ nikt nie rozwiesił krokusowych lampionów na ściętym pniu brzozy. ale prawdziwym cymesem była cytrynowa landrynka.powiedział doktor Trzmiel .O. charakterystycznym dla siebie krokiem toczącej się baryłki. który akurat ucinał sobie drzemkę w łupinie orzecha i nie był specjalnie zainteresowany festynem. Gdy wszystko było dopięte prawie na ostatni guzik.MoŜe wy.Porozmawiam z Eustachym. co zrobimy . 157 . doktorze Trzmielu? . . rety! A co będzie. aby unieść lampiony.ucieszyła się Amelia.Kto? Kto to moŜe być? . a burmistrz Chrabąszczykiewicz miał ogłosić rozpoczęcie festynu. .Wiem. która dwa dni temu wypadła z kieszeni urwisa Wojtusia. . JuŜ ja go przekonam! Doktor Trzmiel.łach aŜ roiło się od smakołyków.mówiły robaczki. jest młody i silny i nie przyklei się do pajęczyny! .A ty. gdy wracał tędy ze szkoły. oczywiście.Nie! To nie moŜliwe .przecieŜ skacze wysoko. na której wiszą światełka . AŜ miło było patrzeć. jak wszystkie robaczki wspólnie pracują i pomagają sobie nawzajem. Błękitne Muszki mogłybyście to zrobić? .pytały siebie nawzajem owady.odparły muszki. za wyjątkiem konika Eustachego. Wszystkie. mała mrówka Amelia pisnęła z przeraŜeniem: . .Oczywiście. kto to moŜe zrobić . a nieoświetlonej osady nikt nie zauwaŜy! Nagle wśród mieszkańców Owadziego Miasteczka zapadła martwa cisza.My jesteśmy zbyt małe i słabe.

mrówki robią zapasy na zimę. to skrzydełka chore opatrzę. Eustachy! Obudź się. Eustachy.. a i na bolący brzuszek zawsze mam lekarstwo.PrzecieŜ wiesz. choć jestem leciwy. yyyy. W tej wysokiej trawie pełnej niebezpieczeństw w pojedynkę jesteśmy słabi.Ja wiem wszystko.. . doktorku. przyjacielu . . skąd wiesz. Ja. Ŝe nic z tego. ale jeŜeli będziemy pracować wspólnie. zamieniam się w słuch. jeŜeli potrafisz . chodzi o twoją pomoc . bo przecieŜ sam teŜ korzystał z pracy mieszkańców miasteczka. nie chwaląc się.. a świetliki rozświetlają niebo nad miastem w bezksięŜycowe noce. Przekonaj mnie. .powiedział z szyderczym uśmiechem konik polny.Motyle przynoszą nam nektar w niedzielę. Eustachy wyraźnie zaciekawiony poprosił. Te lampiony są na pewno źle zrobione i dlatego nie umiecie ich powiesić.. więc przestań się kwasić.wyszeptał doktor. Teraz chwycił cały sznur krokusowych lampionów.. gdy Eustachy mu odburknął: .Eustachy. mój drogi . 158 .Jak mu to wytłumaczyć.rzekł Trzmiel. co potrafi najlepiej.wyszeptał do siebie doktor Trzmiel i zmarszczył krzaczaste brwi. pomóŜ nam przy lampionach i przyłącz się do zabawy . tym razem przyznał rację swojemu rozmówcy. Potem idę spać.zaczął doktor stanowczo .Ale. Eustachy spuścił wzrok na swoje zielone butki.Trzmiel nie dokończył jeszcze zdania.. połamane czułki nastawię.. jak dotąd.CóŜ znowu? Dlaczego mnie budzisz? . Ŝe chodzi o lampiony? ...Mam waŜną sprawę. to nasze Owadzie Miasteczko będzie istnieć i rozkwitać. . niedorajdy! .rozpoczął. jestem przecieŜ najmądrzejszy. zawstydził się i choć był bardzo dumny i uparty.Niech ci będzie. . aby doktor mówił dalej.Posłuchaj uwaŜnie. ale masz dwie minuty. czyŜbyś zapomniał o tym? . .Sam jeden nic nie znaczę i ty takŜe. z całej siły odbił się od ziemi. w grupie i kaŜdy będzie robił to. jednym ruchem rozwiesił światełka na pniu po ściętej brzozie i przyłączył się do zabawy.Widzisz. Chyba moŜesz to dla mnie zrobić? . nooo.

Burmistrz uroczyście ogłosił rozpoczęcie festynu. Był bardzo piękny i pełen uroku. śe kaŜdy z nas umie coś innego. bo jak się słusznie domyślacie. Zawsze widniał uśmiech na 159 . Istotnie. grzeczna i nad wyraz spokojna. Wszyscy więcej zdziałać mogą! Zosia Klewiado. a nauczyciele chwalili ją za osiągnięcia i wyniki w nauce. tańcząc do białego rana. Była ona bardzo miła. W szkole teŜ świetnie sobie radziła. spokojnym miasteczku z dala od centrum. a tacie w pielęgnowaniu ogrodu. Była zawsze chętna do pomocy. Nic nie moŜna było jej zarzucić. pani Wiosna oczywiście zauwaŜyła osadę i przyszła. Lecz jeśli siły się złączy ze sobą. Koledzy i koleŜanki lubili ją. tuŜ koło drogi stał malutki domek. ale jeszcze fajniej jest. co odkrył? śe to całkiem przyjemne bawić się z innymi. która bała się policjanta Roberta W małym. Wszyscy uwaŜali ją za niezwykłą osóbkę. Rodzice nie mieli z nią Ŝadnego problemu. Pomagała mamie w pracach domowych. a Eustachy po raz pierwszy w swoim Ŝyciu przyłączył się do zabawy z innymi owadami. A w nim wraz z rodzicami mieszkała mała dziewczynka o imieniu Roberta. Na koniec mam dla was receptę doktora Trzmiela: Pamiętaj koleŜanko i drogi kolego. gdy wszyscy są wdzięczni za twoją pomoc. wspólnie bawili się. bowiem mieszkańcy Owadziego Miasteczka dziękowali naszemu bohaterowi za pomoc w organizacji przyjęcia. I wiecie. 7 lat Joanna Rychlik O dziewczynce.

Ŝe w mgnieniu oka podbiegła do swoich rodziców i z całej siły ścisnęła im ręce.jej twarzy. starała się go rozweselić i pocieszyć i zazwyczaj udawało jej się to. będąc z rodzicami Rafał Leszczawski. co spowodowało u ich córki taką reakcję. Pewnego pięknego. Dni i tygodnie mijały. słonecznego dnia Roberta. był to policjant. Niestety. aŜ do momentu. dlaczego tak się dzieje. co się stało. te rozmowy nie dawały Ŝadnych efektów. MoŜna by pomyśleć. Była tak bardzo wystraszona. Ŝe była bardzo szczęśliwa…. dlaczego ich córka tak się zachowuje. Ŝe Roberta panicznie bała się kaŜdego napotkanego policjanta. kogo tak bardzo się boi Roberta. Było w niej coś. Rodzice. z czym sama sobie nie radziła i nikt nie potrafił jej pomóc. Nie potrafili zrozumieć. a dziewczynkę nadal ogarniał strach na widok stróŜa prawa. Rzecz polegała na tym. PrzeraŜeni rodzice nie wiedzieli. 5 lat na spacerze.jak kaŜdy wie . bo dziewczynka ze strachu cała się trzęsła. Gdy tylko ktoś się smucił. Dziewczynka tak bardzo się przeraziła. Sama nie potrafiła zrozumieć ani wyjaśnić. Rodzice przez dłuŜszy czas nie wiedzieli. bo . Ŝe nie potrafiła wydusić z siebie Ŝadnego słowa. a jej oczy były zalane łzami. a nawet dziadkowie usilnie i z wielkim trudem starali się wytłumaczyć Robercie. 160 . w oddali ujrzała zbliŜającego się w jej kierunku męŜczyznę w mundurze. jednak nie do końca. a wręcz przeciwnie: stara się im pomóc. gdy sytuacja się powtórzyła. gdy tylko policjant się oddalał. Ŝe nie ma powodów do obaw. Jak nie trudno się domyślić. Serce biło jej jak oszalałe. Strach i lęk przechodził jej. Wówczas domyślili się.policjant nie krzywdzi ludzi. patrolujący okolicę.

Jakie to wielkie szczęście. klucze do mieszkania i portfel z pieniędzmi. Potrzeba było jej czasu. Policjanci podeszli do nich. a wręcz przeciwnie. jednak ani ona. Co my byśmy zrobiły bez ich pomocy? Dopiero wtedy Roberta zrozumiała. od razu poczuła ulgę. wyrwał jej z rąk torebkę i zaczął uciekać. gdy nagle podbiegł do nich zamaskowany męŜczyzna. Roberta szła spokojnie z mamą chodnikiem. aby pokonać swój lęk. AŜ tu nagle zza rogu ulicy wyszło dwóch policjantów z pojmanym złodziejem i z torebką mamy. z uśmiechem na twarzy serdecznie się z nimi wita. ludzie spacerowali w pobliskim parku. gdy tylko ich napotka. Gdy zobaczyła to Roberta. w oddali śpiewały ptaki. Ŝe policjanci byli w pobliŜu. Zaobserwowali całą sytuację i udało im się schwytać złodzieja. przyjaznym i przede wszystkim pomocnym człowiekiem. Stały chwilkę bezradne. Od tamtej pory dziewczynka nie boi się policjantów.jest miłym. był podobny do innych. i Ŝe nie powinno oceniać się człowieka po jego wyglądzie.AŜ do pewnego wydarzenia… Nie był to szczególny dzień. aby dziewczynka zrozumiała. Przewrócił mamę. porozmawiali. Na dworze świeciło słońce. zastanawiając się. a Roberta właśnie wracała z mamą z zakupów.mimo swojego powaŜnego wyglądu za sprawą munduru . Jednak musiała wydarzyć się taka nieprzyjemna historia. poniewaŜ w torebce znajdowały się waŜne dokumenty. nie ucieka przed nimi. czy nic im się nie stało i po chwili wraz ze złodziejem odjechali na posterunek. Ŝe policjanci im pomogli. ani mama nie były w stanie dogonić uciekającego człowieka. Powiedziała do mamy: . Ŝe policjant nie jest nikim groźnym i . Bardzo się martwiły. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa. aby ten dzień zapisał się na zawsze w pamięci dziewczynki. 161 . Ŝe policjant nie jest nikim groźnym. nie płacze. co robić. zapytali. Przestraszona Roberta pomogła mamie wstać z chodnika. Nic nie zapowiadało.

a całe jego wyposaŜenie budziło zachwyt nie tylko jego właścicielki. kochany Rysiku . 162 . od czasu do czasu pomagając dzieciom w rysowaniu. ołówków i długopisów. Pięknie zatemperowane. pytał zasmucony: . bawili się w berka lub w chowanego. Piórnikowa rodzina Piórnik Ani. W piórniku Ani mieszkała równieŜ pewna rodzina: Ŝółty ołówek o imieniu Rysik. jednak kaŜdą wolną chwilę poświęcali swoim dzieciom. tata . . Rodzice byli bardzo zapracowani. pozornie był tylko przedmiotem słuŜącym do przechowywania w nim przyborów szkolnych. które straciło mamę. Ŝe kaŜdy piórnik jest czymś więcej .jest domem dla kredek. barwne mazaki i czarne wieczne pióro były chętnie uŜywane przez kolegów i koleŜanki Ani. ale równieŜ innych dzieci. znają się i kochają. Chodzili wtedy na wspólne spacery. pogramy z kredkami w bierki. róŜnokolorowe kredki. flamastrów. Ania była bardzo koleŜeńska. Rysik uwielbiał te chwile.wieczne pióro i rodzeństwo – linijka i ekierka. opowiadali sobie zabawne historie. Wszyscy oni tworzą rodziny. Ŝyją sobie szczęśliwie w swoim piórnikowym mieszkanku.Przykro mi. tak jak piórniki wielu dzieci.Kiedy dorośniesz i ty często będziesz zajęty.Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. Mało kto jednak wie. Ania otrzymała swój piórnik od cioci mieszkającej za granicą.mówiła wtedy mama. Jednak największą popularnością wśród wszystkich przyborów cieszyła się gumka do mazania. Będziesz pomagał dzieciom w rysowaniu. znowu idziesz do pracy? Zostań. gumek. więc chętnie dzieliła się swoimi rzeczami z innymi dziećmi. jak tylko będziesz umiał. proszę. pisaniu i kreśleniu tak dobrze. jego mama – gumka do zmazywania. czyli gumka do zmazywania . pisaniu i kreśleniu.Mamusiu. Był duŜy i czerwony. więc kiedy rano jego mamusia wychodziła.

w którym Rysik widział mamę po raz ostatni. co rusz zmazywała niepotrzebne lub krzywe linie. o czym mówiła: Ŝe zniknie całkowicie i na zawsze zabraknie jej wśród szkolnych przyborów Ani. Ŝe mama-gumka. Czas mijał.mówiła mama. więc choć była juŜ bardzo mała. Ołówka zmartwiły słowa mamy. dlaczego z dnia na dzień robi się coraz mniejsza . którzy bardzo cię kochają. piórnikowej rodziny. Pamiętaj jednak. NoŜyczki się stępią. Ŝe bardzo się juŜ starłam. a Ŝe nie była w tym najlepsza. kredki połamią. śliczna gumkę do zmazywania. szybko się Karolinka Miąso. choć bardzo smutny po stracie mamusi. I tak mama gumka na zawsze opuściła piórnikową rodzinę. dziewczynce równieŜ cięŜko było się z nią rozstać. 3 latka 163 . starał się być dzielny. Będę ścierała się coraz bardziej. W tym czasie Ania miała lekcję rysunku. Masz wokół siebie duŜą rodzinę i mnóstwo przyjaciół. Zrozumiała jednak. aby zastąpić ją nową gumką do mazania. kiedy z mamusią gumką zaczęło dziać się coś dziwnego. po kaŜdym powrocie z pracy.Ludzie uŜywają mnie tak często. Cała kochająca się rodzina Ŝyła sobie spokojnie i szczęśliwie. Ŝycie płynęło zwykłym tokiem z tą jednak róŜnicą. kiedy ołówek pytał się. Niedługo po tym Ania dostała od swojej babci nową. czeka to kaŜdego z nas. jednak tak jak jej obiecał.I tak mijały kolejne dni. a długopis wcześniej czy później wypisze się. wśród szczęśliwej. z którą Rysik. Niestety. aŜ któregoś dnia zniknę zupełnie. nie zostaniesz sam. Wszyscy zaczęli powoli uświadamiać sobie. była słabsza i mniejsza. Ŝe nadszedł czas. Gumka długo i wiernie jej słuŜyła. Ŝe kiedy mnie juŜ nie będzie. Ŝe niedługo urzeczywistni się to. aŜ do czasu.Kochany synku . . W końcu nadszedł dzień.

gumkę.ołówek. nawet przez chwilę nie czuł się samotny. które były bardzo szczęśliwe. Ŝe jest najlepsze. Tata . Często rozmawiali z synkiem Amanda Marcinowska. które lubi dokuczać innym i myśli. choć tak naprawdę jej obraz przez cały czas nosił głęboko w środku. Ŝeby Mikuś się zmienił. przypominał sobie swoją ukochaną mamusię. spoglądając na rysunek. A wiecie. Rysik. Sam uwaŜał siebie za najlepszego królika w krainie. co narysowała Ania na swojej lekcji rysunku? Piórnikową rodzinę . Nie kłóciły się. Dorosłe zwierzątka pracowały i troszczyły się o swoje dzieci. w swoim ołówkowym sercu. Poza tym tak jak mówiła mu mama.zaprzyjaźnił. wieczne pióro i linijki. Jego psikusy i wy- 164 . Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. On jednak lubił robić psikusy innym i śmiać się z nich. 11 lat i prosili. Te zaś bawiły się i lubiły słuchać opowiadań starego śółwia. pomagały sobie i uśmiech nie znikał z ich twarzy.królik i Mama . Został otoczony troskliwą opieką ze strony reszty rodziny i przyjaciół. ZłoŜyła pracę na cztery części i umieściła ją w piórniku.królik nie mogli sobie z nim poradzić. a nieraz nawet dorosłym. Króliczek Mikuś W pewnej krainie Ŝyły sobie zwierzątka. Wśród zwierzątek wyróŜniał się króliczek Mikuś. który dokuczał dzieciom.

Króliczkowi zrobiło się smutno. Poprosił ją. Dzieci płakały. Pewnego razu Mama . wpadł do studni. Rodzice króliczka coraz częściej prosili go. Jednak pojawił się Jeleń. Mama . Pierwsza Misia zobaczyła Wiewiórka. Ŝe Mikuś im pomaga. a nie psoci. dlatego najpierw go przeprosił i obiecał. Królik jednak przypomniał sobie. to nikt mu nie pomoŜe. a bez nich nie mogła nic zobaczyć. Teraz juŜ wiedział. jak Miś i Ŝe kiedyś teŜ będzie potrzebował pomocy. której Mikuś schował okulary. a dorosłe zwierzątka były złe na Mikusia za jego zachowanie..głupy sprawiały innym przykrość. któremu króliczek podstawił nogę i innych.królik poprosiła Mikusia. które upiekła. z której nie mógł się sam wydostać. poniewaŜ lubił słuchać opowiadań. Postanowił więc opowiedzieć mu pewną historię: . Postanowił więc przeprosić wszystkich i zmienić się. 165 . Miś wiedział.królik musieli wysłuchiwać skarg dorosłych zwierzątek: pani Kaczki. Pewnego razu. pana Misia.. jak Miś zjadł jej wszystkie zapasy. Jeleń widząc.. Ŝe jest najlepszy i chciał wszystko mieć. Króliczek zgodził się. jaki jest Mikuś. Kiedy śółw skończył opowiadać.. Ŝe on zachowuje się tak samo. Ŝeby pomogła mu wyjść ze studni. idąc przez las. a jak będzie dalej dokuczał innym.śył sobie kiedyś Miś. jednak Wiewiórka pamiętała. a Stary śółw dobrze wiedział. W lesie często spacerowały zwierzęta.królik i Tata . Odtąd w krainie zwierzątka cieszyły się. które gromadziła przez cały rok na zimę i nie pomogła mu. jak Miś zamknął go kiedyś w jego norze i śmiał się z tego długo. I równieŜ odmówił mu pomocy. Miś myślał. który myślał. Ŝeby zmienił swoje zachowanie i przestał dokuczać innym. Później obok studni przechodził Królik i Miś jego teŜ poprosił o pomoc. Ŝe Miś zrobił się smutny i zaczął płakać. Tak nadszedł wieczór. Ŝe juŜ nikogo nie zobaczy i zostanie w tej studni. Ŝe juŜ nigdy nie będzie mu dokuczał. Ŝe Jeleniowi teŜ kiedyś zrobił psikusa. pomógł mu wydostać się ze studni. by zaniósł do starego śółwia ciasteczka. którym Mikuś dokuczał.

Jesienią spadały liście. Bawili się całymi dniami. w niewielkim jeziorku mieszkała sobie rybka. które mieniły się róŜnymi barwami. Nazywała się Neonka. No. nałoŜył na wędkę i wielkim zamachem rzucił spławik z robakiem do wody.Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. iŜ nie wolno ufać obcym ludziom NieostroŜna rybka Za pewną górą. Neonka pływała sobie pod wodą. Śnieg padał całymi dniami. 166 . którego widziała juŜ wcześniej. Ŝabkę Malwinkę oraz malutkiego konika morskiego. czarną wędkę. Miała kilku przyjaciół: pana Kraba. Latem było bardzo gorąco i nasza rybka wygrzewała się w jasnym słoneczku. którego nazywano Kary. a zimą… jak zimą. wypłynęła ponad taflę wody. Ale nasza historia wydarzyła się pewnego letniego poranka. Ściągnął swój plecak i wyjął z niego duŜą. Wtedy to nad jezioro przyszedł chłopiec. aŜ połączony z mrozem przykrył pokrywą lodu nasze jezioro. Biedny i cały mokry zawsze narzekał: . Wszędzie czuło się zapach miodu wydobywającego się z małych domków pszczółek. szukając czegoś do jedzenia. Bajka ta ma na celu uświadomienie mu. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. Wyciągnął robaczka z puszki. ZauwaŜył to chłopiec i dziwnie uśmiechnął się do rybki. Za bardzo ufa obcym ludziom. I tak mijały róŜne pory roku w naszym jeziorku. Wiosną kwitły piękne lilie pływające po wodzie. Było to przed porą obiadową. pluskając głośno w wodzie i chlapiąc powaŜnego pana Kraba.W końcu byście przestali mnie chlapać i wymyślili sobie inną zabawę! Lecz oni właśnie to lubili najbardziej. Nasza rybka zaciekawiona widokiem człowieka. a o którym słyszała juŜ kiedyś od mamy.

Gdy tak podpływała. Płakała i płakała. co się dzieje. Neonka podziękowała panu Krabowi i od tego dnia wiedziała juŜ. którego dziś głodna nie mogła znaleźć. zaczęła zbliŜać się do robaczka. nagle przypomniała sobie słowa swojej mamy: . KONIEC 167 . A chłopiec śmiał się bardzo głośno i zadowolony mówił: . gdyŜ nie zawsze on ma dobre intencje. bo nie znał mowy rybek. A Ty. Bardzo przestraszyła się nasza rybka. Ŝe to nasz powaŜny. Ŝe nie jest juŜ w wodzie i jakiś haczyk trzyma jej pyszczek. lat 16 Neonkę z rąk. Nagle tuŜ nad wodą chłopiec zaczął nucić jakąś melodię: . Okazało się. Kiedy juŜ miała pogodzić się z losem. nagle chłopiec bardzo wysoko podskoczył i krzyknął: . zawsze pamiętaj o tym. Neonko! Nie ufaj nigdy człowiekowi.Oj.Ta ta ta…la li li laj…! Rybka słysząc tę zabawną i wesołą przyśpiewkę. Jeszcze parę takich i mogę wracać do domu. będę ja dziś miał pyszną kolacyjkę. zapomniała o słowach swojej mamy i połknęła robaczka. młody Czytelniku. W jednej chwili poczuła. Ŝe nie moŜe tak łatwo ufać człowiekowi. Ŝe została schwytana podstępem.JAUUUUĆ !!!!! Wypuścił on przypadkiem Maja Golian.Pamiętaj. gdyŜ będzie on chciał wyrządzić tobie krzywdę. A był to jej ulubiony przysmak. a ta szybciutko wskoczyła z powrotem do wody. od którego nie moŜe się uwolnić. A nade wszystko nie ufaj ludziom. lecz człowiek nic nie słyszał. nie wiedząc. których nie znasz. co mówi twoja mama i tata.Nasza rybka myśląc. Ŝe człowiek chce ją nakarmić. I wtedy rybka przypomniała sobie słowa mamy i zrozumiała. lecz kochany pan Krab ukłuł chłopca swoimi szczypcami w pupę i ten z wielkim bólem i płaczem uciekł znad jeziorka.

Tylko ten piesek słyszał jego szczery śmiech."złośnikiem". a dla babci i młodszej siostry Zośki po prostu "niedobrym chłopcem". Niegrzeczny Dawidek Był sobie raz chłopiec. To.Ty łobuzie! Gdy tylko Zośka ryczy.Ciągle ktoś ma do mnie jakieś pretensje . Dla kolegów . Dla rodziców był "leniem". był przecieŜ zwyczajnym chłopcem.uderzyć ją! PrzecieŜ sama się prosiła! Nigdy nie bawi się tą lalką. "łobuzem". Co z tego. to wszyscy tego biednego chłopca oskarŜają. Ŝe jej lalka świetnie odpowiada wizerunkowi poszkodowanej w wypadku spowodowanym przez jego autko? Zaraz Zośka zabiera lalkę. co moŜe zrobić w takiej sytuacji nasz Dawidek? Zabrać lalkę i nakrzyczeć na siostrę. albo jeszcze lepiej .Tylko tobie mogę zaufać i tylko ty mnie rozumiesz . Ale rzadko kto do niego tak mówił. A to wszystko – myślał sobie – dlatego. które jest bardzo nieposłuszne i niegrzeczne.Alicja Kunecka Bajka dla dziecka.skarŜył się chłopiec swojemu pieskowi Maksiowi . Chłopiec zaśmiał się szczerze. "uparciuszkiem". Ŝe gdy mama kazała mu posprzątać zabawki. Ŝe nikt go „nie rozumiał”. jakby go próbował pocieszyć.Maksio usłyszawszy te słowa polizał chłopca po policzku. Kubuś Jurecki. A czy to jego wina. . wołał: .Nie chcę! Nie będę! Bo i po co? Na drugi dzień znów będzie musiał budować super tor przeszkód dla swojego autka. Tatuś zawsze mówił: . który miał na imię Dawid. 5 lat 168 .

jak to dumnie brzmi! Dawidek był pewien. jedzenie samo spada z widelca. ślinił się i skakał co rusz na chłopca.pytała. Nadeszła kolejna znienawidzona przez Dawida niedziela. Było mu bardzo przykro. Ŝe zapomnieli. 169 . biegał. Ale Zosia odpowiadała zawsze grzecznie i tak samo: .Łobuzie! Jaką ty masz brudną buzię! Taki duŜy chłopak. aby go rozbawić. jaka była. zawsze wykrzykiwała: . a nikt nawet nie złoŜył mu Ŝyczeń! Babcia się spóźniała! Była. bo – zastanawiał się . To nie było sprawiedliwe ani miłe. . To były jego urodziny. muszę dbać o zęby. a za nim pędził równym krokiem z uniesioną głową Maksio. Ŝeby gdzieś się przypadkiem ubrudził! A przecieŜ. ÓSME urodziny .O! Jaka mądra dziewczynka! . Nic.czy ma sens dzień. choćby na przykład w czasie obiadu. ale o urodzinach zawsze pamiętała i rzuciła parę złotych.A gdzie ten niedobry chłopak? .Dawidek szczególnie nie lubił niedzieli.odpowiadała babcia . Ale co miał robić Dawidek? Biegł obraŜony do swojego pokoju. jak kaŜdej niedzieli Dawidek musiał się odświętnie ubrać. Lecz było juŜ południe. a piesek. Od rana chodził zadowolony i wesoły. a tu juŜ trzynasta i jej nie ma! Jak zwykle chłopiec mógł liczyć tylko na Maksia. a karę ponosi za to Dawidek. No i niedzielna wizyta babci. Ŝe rodzice szykują dla niego niespodziankę i tylko udają. moja kochana babciu! Ty teŜ wyglądasz ładnie! Ale za cukierka to ja podziękuję.Dziękuję ci. umyty i ubrany w jakieś głupie eleganckie ciuszki? A broń BoŜe. tylko krzyki i kłótnie. Ale tym razem było troszkę inaczej. I takie było właśnie Ŝycie naszego bohatera. A gdy zobaczyła Dawidka. To znaczy tak. a taki brudas! i nigdy nie częstowała cukierkami. w którym musi być uczesany. O! To był dopiero koszmar! Babcia jak tylko wchodziła od razu mówiła: .Zosieńko! Jak ty pięknie wyglądasz! Jaka sukienka! A fryzura! No masz tu moja Zosiu cukiereczka.

Nastał późny wieczór. Ale jak trzeba ustąpić Zosi. Co przymknął oczy. a ten zamerdał ogonkiem.laurka. "Ja juŜ mam 8 lat. Nie podobało mu się to. Dawidek wziął więc Maksa na ręce i zaniósł do swego pokoju na łóŜko. iŜ ma urodziny. czego nikt nie zauwaŜył. na pewno tak nie będzie" – myślał . jak Zośka podbiega.Zejdziesz do nas? Babcia przyszła . zawołał Maksa i poszedł za mamą na dół. trochę słodyczy (które i tak zostaną podzielone między nim. Ŝe to tylko dzięki temu. to zaraz je otwierał i choć mocno ziewał . 170 . . Nie wyszedł z pokoju obraŜony i zawiedziony. a tego chciał uniknąć choć w dniu urodzin. Jednak udawał nasz mały Dawidek. Wszyscy nagle przypomnieli sobie. ile ma lat. Na nic mu nie pozwalano. nic. . PołoŜył się obok pieska i próbował usnąć.Jak będą chcieli. ale cóŜ.powiedziała. Wstał i podszedł do okna. Ale gdy Maksio juŜ wtulony smacznie sapał. a jutro wszystko wróci do normy. co by mu się wyjątkowo podobało.pomyślał i westchnął. Ale chłopiec wiedział. słyszał. Babcia poszła. otwiera je i wita babcię. a siostrą). Spóźniła się. Po chwili drzwi jego pokoju lekko uchyliły się i Dawidek ujrzał niepewnie uśmiechającą się mamę. znów by mu się oberwało. Zawsze to samo: samochodzik. jakaś bluza od mamy. Ŝe jest w porządku. juŜ dawno było po kolacji. Od kaŜdego dostał jakiś prezent. chłopiec wciąŜ się kręcił i kręcił. "Ale gdy dorosnę. Babcia przywitała Dawida ciut inaczej niŜ zwykle. jest jeszcze dzieckiem.i zacisnął pięści. ale nic szczególnego.Nagle Dawidek usłyszał dzwonek do drzwi.nie mógł usnąć. a od Zośki . to tego chłopiec juŜ nie dosłyszał. to wszyscy mówią : "Jesteś takim duŜym chłopcem". Ŝe jednak uległ. Czas na sen. nawet na wychodzenie samemu z Maksem do parku. "Mama by mi nie pozwoliła" . Ale chłopiec nic nie odpowiedział. jak ma na imię. Zrobiło mu się bardzo gorąco. to sami przyjdą . Wtedy im się przypomina. bo gdyby zachował się inaczej. aby je troszkę uchylić. ale dlaczego.powiedział do Maksia. Westchnął. no i ciekawość zwycięŜyła."Jeszcze im wszystkim pokaŜę" .

Od tej pory. Nikt nie chciał mu pomóc.Dzień dobry! .i usiadł na wolnym miejscu. I tak było przez całą noc. co widzisz? . 3 latka 171 . jak zwykle zajęła jego ulubione miejsce przy stole. A rano. Wszyscy sobie juŜ na zawsze przypomnieli. Nikt się z nim nie dzielił jedzeniem.Piesku. A śniły mu się róŜne rzeczy. tak okropnie. gdy wstał. Po czym wrócił do łóŜka. W końcu jednak udało się chłopcu usnąć. ale w takiej sytuacji przestraszyłby się nawet dorosły. o niczym nie pamiętał. Wszyscy go po prostu źle traktowali. jak wszyscy zaczęli być dla niego niemili i było mu przez to bardzo przykro. gdy nie mógł czegoś zrobić. Jednak… Zszedł na śniadanie. Dawidek juŜ chciał ją zepchnąć. lecz Dawidek. a robił to tylko wtedy. więc szybko rezygnował z tego. a chłopiec nadal nie spał.spytał. ilekroć Dawidek chciał zrobić coś złego. wiedział. gdy działo się coś. choć był bardzo głodny.uwielbiał to. Dawidek był odwaŜnym chłopcem. bo piesek stawiał uszy do góry. Śnił o tym. Nagle Maksio podniósł głowę i zaczął wpatrywać się w okno. Zośka. Stał się grzecznym i miłym chłopcem. tylko powiedział grzecznie do wszystkich: . co się dzieje. gdy nagle przypomniał mu się ten zły sen. Ŝe aŜ przez sen zaczęły mu płynąć po policzku łzy. a tu przecieŜ było cicho! . Wybiła północ. Ŝe mu się to wszystko tylko przyśniło. zawsze przypominał mu się tamten sen. To znaczy starał się nie pamiętać. Ŝe nie ma on na imię Ŝaden "łobuz".przecieŜ jestem juŜ prawie dorosły!" Postał chwilkę przy otwartym oknie i wsłuchiwał się w nocną ciszę . Dawidkowi było okropnie smutno. Więc chłopiec szybko się wycofał. Kubuś Grabski. co zamierzał. chłopca to zaciekawiło. a głos jego lekko drŜał.

172 . przede wszystkim potrafiły wymyślić najróŜniejsze zabawy. czytały przeróŜne historyjki. w którym dzieje się nasza historia. było bardzo zwyczajne. Krystian popatrzył na nich ze złością. piaskownice. z duŜą ilością okien i wielkim kominem. gdyŜ Ŝadne z dzieci nie chciało być w parze z takim łobuzem. Dzieci lubiły chodzić do przedszkola. A dziś ja opowiem ją wam. Ŝe do tej grupy naleŜał Krystian. chociaŜ . A wszystko to było spowodowane tym.zacisnął mocno pięści i popchnął jednego z chłopców.Nie wiadomo. Ŝe wydarzyła się w pewnym przedszkolu i teraz często jest powtarzana przez tamtejsze opiekunki innym dzieciom. kiedy i gdzie miała miejsce. patrząc na Krystiana z ukosa -Takiego lepiej omijać z daleka. drabinki i masa jeszcze innych urządzeń.Masz zupełną rację . . usiądźcie więc wygodnie i posłuchajcie. Chłopiec wszystkich zaczepiał i bił. Często podczas zabaw siedział więc samotnie.Coś wam nie pasuje? . Krystian Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu. gdy coś mu się nie podobało. które bije innych. .Lepiej na takiego uwaŜać . Była jednak pewna grupa przedszkolaków. gdzie znajdował się plac zabaw. Przedszkole. gdyŜ zawsze miło spędzały tam czas.nikt dokładnie nie pamięta.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Po prostu zwykły dwupiętrowy budynek. albo kiedy chciał wziąć zabawkę. huśtawki. który upadł na podłogę. Wiadomo tylko. którą ktoś się juŜ bawił. co mu przyjdzie do głowy. Były tam: ślizgawki. A jeszcze mu coś się nie spodoba i nas zacznie bić. Dzieci go nie lubiły i bały się go.szczerze mówiąc . otoczony sporym parkiem.mówiły do siebie . . a opiekunki uczyły ich ciekawych rzeczy.przytaknęła reszta dzieci. która z mniejszym zapałem chodziła do przedszkola.

Nikt cię tu nie lubi ..Poznajcie Norberta. który siedział z dala od reszty dzieci. Dzieci od razu podbiegły do niego. Wszyscy z podnieceniem czekali. Pomimo wcześniejszej nieśmiałości Norbert Kubuś Jurecki. wypytując o najróŜniejsze rzeczy. a obok niej szedł lekko podenerwowany chłopiec. pokazując najciekawsze zabawki i opowiadając o tym. by móc zobaczyć nowego chłopca.Drogie dzieci . Oprowadziły go po sali. Kiedy juŜ wszystko zostało mu przedstawione i Norbert znał imię niemal kaŜdego dziecka. . Kiedy wszyscy zajęci byli zabawą. kiedy pani przyprowadzi nowego kolegę. Norbert uśmiechnął się niemrawo.powiedział chłopiec przez łzy.A on jak się nazywa i dlaczego nie bawi się z wami? . Reszta dzieci patrzyła z przeraŜeniem na Krystiana. bo chciał mieć lepszy widok. Podbiegł takŜe i Krystian. którego byli niezmiernie ciekawi. . ukarała Krystiana i zajęła się resztą dzieci. jego wzrok padł na Krystiana. Krystian ze smutkiem patrzył na bawiących się kolegów. podbiegli do drzwi. Pewnego dnia do przedszkola przyszedł nowy chłopiec i trafił właśnie do grupy Krystiana. ale w tym momencie pojawiła się pani przedszkolanka. Gdy tylko usłyszeli. 4 latka okazał się bardzo wesołym chłopcem i szybko zjednał sobie sympatię grupy.powiedziała . rozpychając się na boki.zapytał zaciekawiony. który od dzisiaj będzie waszym nowym kolegą. 173 . Ŝe pani stoi za drzwiami. Chcieli wywrzeć na nim jak najlepsze wraŜenie. Po chwili do środka weszła pani. jak spędzają tutaj dzień.

.i nikt się z nim nie bawi.UwaŜaj lepiej. I w końcu nastąpił przełom. Krystian zauwaŜył. Jednak pomimo ostrzeŜeń innych dzieci Norbert był bardzo ciekaw Krystiana. który wydał mu się ciekawą osobą. Ŝe o nim rozmawiają.znowu szepnęła dziewczynka . czy będzie się z nim bawił.No to masz pierwsze ostrzeŜenie . Krystian z początku był bardzo zdziwiony. juŜ tak często nie wszczynał bijatyk ani nie kłócił się z nikim. Dzieci zauwaŜyły zmianę w Krystianie. a ich rozmowy za kaŜdym razem stawały się coraz dłuŜsze i dłuŜsze. Podczas jednej z zabaw.On tylko najchętniej biłby innych .zapytał uśmiechając się do niego. więc jestem pewny. odwrócił się i zajął swoje poprzednie miejsce. Krystian odmówił wzięcia udziału w zabawie.powiedziała szeptem jedna z dziewczynek . Jednak odpowiedź była taka sama. ale nikt go tutaj nie lubi . to poszłoby mi znacznie lepiej. kiedy była proponowana nowa zabawa. nie znam tutejszych zabaw tak dobrze.dopytywał się Norbert. .dodała. zawsze podchodził najpierw do Krystiana i pytał się. Chwilami 174 .A mówiłam.To Krystian.. .powiedział groźnie . .Widzisz.Czy zechciałbyś być ze mną w parze? . . . Przyglądał się jednak z ciekawością owemu nowemu chłopcu. kiedy to dzieci dobierały się w pary. gdyŜ nikt dotąd nie chciał się z nim bawić.czy pozwoliłem ci na siebie patrzeć? Norbert pokręcił głową. Mijały dni. Norbert podszedł do Krystiana. Podszedł więc do nich. który jakby się uspokoił. Kiedy podszedł do niego Norbert. Krystian wstał i z uśmiechem na twarzy zgodził się wziąć udział w zabawie.powiedziawszy to. Ŝe gdybyś był ze mną. a Norbert za kaŜdym razem. bo dostaniesz .Ale dlaczego? . Ŝe naleŜy na niego uwaŜać? .

uśmiechnął się do niego. niŜ ich ciągle bić. jak i dla reszty dzieci. musisz się tylko zmienić. .z wielką przyjemnością z nim czas.PoniewaŜ ty miałeś najsmutniejszy wyraz twarzy . . kiedy wracali razem do domu . co on im kazał. który został jego przyjacielem. I jestem przekonany. tłumacząc zachowanie innych dzieci. Dzieci przestały się juŜ go bać. a wręcz przeciwnie . . 5 Od tamtej pory Ŝycie grupy zmieniało się stopniowo tak.Tak . .powiedział ze smutkiem. Ŝe się zgadza.Nieprawda. Powiedz.odpowiedział z uśmiechem Krystian. abyś się uśmiechnął tak jak dzisiaj i został moim przyjacielem. jak stopniowo zmieniało się zachowanie Krystiana.Na pewno potrafisz. co nie? . a tym samym odpychać od siebie? Krystian kiwną głową na znak.Ale mnie nikt nie lubi . czy potrafię. Ŝe reszta dzieci teŜ cię polubi. czy chcę się z tobą bawić? . kiedy inne dzieci nie chciały robić tego.Chciałem. Wtedy Norbert starał się go uspokoić.Ale nie wiem. . To był cudowny dzień zarówno dla Krystiana.przecieŜ było tam wiele innych dzieci. przecieŜ jesteśmy kolegami. A wszystko dzięki uporowi Norberta.zapytał Krystian.miał ataki gniewu. a ja ci pomogę.Musisz więc trochę popracować nad swoim gniewem . czy nie lepiej jest Ŝyć z resztą w zgodzie. ja cię lubię.odpowiedział bez zastanowienia Norbert . .Dlaczego codziennie pytałeś mnie. spędzały 175 . . Dominika Miąso.

Jednak nikt się nie odezwał. Nagle zabawka spadła mu z ławki i się połamała. Nieraz zdarzały się przypadki. kto nie odrobił zadania domowego. kolegę z klasy. grzecznym i uczynnym dzieckiem. jaką zrobią. kto to zrobił. Po lekcji Michał podszedł do Kacpra i powiedział: 176 . Jednak nie miał przyjaciół. Myślał. upewnił się. Kacper wystraszony odłoŜył ją na miejsce. by nie skarŜył. Wszyscy uczniowie musieli uwaŜać na Michała i pilnowali się na kaŜdym kroku. Nigdy go nie zapraszali do wspólnych rozmów na korytarzu.Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. Pewnego dnia ulubieniec klasowy . Chłopiec bardzo posmutniał. Ŝe niepoprawne postępowanie trzeba zgłosić. KaŜdy obawiał się. bo to była jego nowa i ulubiona zabawka. Na nic zdawały się prośby kolegów. Niczym ani nikim się nie przejmował. Ŝe robi źle. kto ściągał na sprawdzianie. Spytał kolegów. Po sprawdzianie równieŜ przychodził do biurka. Kiedy wszyscy wyszli na przerwę. które skarŜy. gdy Michał szedł przed lekcją do nauczycielki i zgłaszał jej. oni od razu przestawali rozmawiać i odchodzili na bok. Po dzwonku na lekcję uczniowie weszli do środka sali i zajęli swoje miejsca. zawsze pomagał swojej mamie i swoim bliskim. gdzie siedziała jego pani i skarŜył jej. który miał na imię Michał. czy to przypadkiem on jej nie popsuł. On i tak postępował po swojemu. Ŝe nikt go nie widział i wyszedł z klasy. Samotny Michał Był sobie kiedyś chłopiec. Był on jedenastoletnim. a gdy ten podchodził do jakiejś grupy. Spytał Kacpra. Chłopiec nie wiedział. Ŝe nie. Kacper został w klasie i dalej się nią bawił. Kacper odpowiedział. Jakie było zdziwienie na twarzy chłopca.Kacper bawił się po cichu na lekcji zabawką przyniesioną przez Jacka. Ŝe Michał moŜe pójść na skargę do nauczycielki za kaŜdą niepoprawną rzecz. do którego naleŜała zabawka. Jego znajomi i koledzy nie chcieli za bardzo się z nim kolegować.

której byś nie doniósł. Ŝe on jest tym. Ŝe nie ma potrzeby mu o tym mówić. Cała klasa spojrzała na Kacpra. Ten wziął oddech.Ja i tak wiem. ale pomyślał sobie. aŜ wszyscy wejdą do klasy. czy nawet chciał ci zaufać. Nie ma rzeczy. Wszyscy w klasie siedzieli cicho i patrzyli na Michała. Zrzucił ją z ławki i się nie przyznał . Powolnym krokiem przeszedł koło ławki Kacpra i spojrzał na niego. Popatrzył na Michała i powiedział: . JeŜeli nadal będziesz tak postępował. Widziałem cię. Nie dogonił on Jacka. idę teraz i powiem mu. aby wszyscy go słyszeli i przekonali się.Wiem o tym. gdyŜ on naprawi jakoś swój błąd. Ŝe nawet Kacper nie jest w porządku. A ty. Ŝe to ty ją popsułeś. Ŝe nie raz jeszcze zapłaczesz z braku bratniej duszy. po czym zaczął mówić. . dostatecznie głośno i wyraźnie. Wczoraj wieczorem Kacper przyjechał do mnie ze swoją mamą i z odkupioną zabawką. Spojrzał na niego. Wszedł jako ostatni. Michał podszedł do Jacka. Ŝe jutro przy całej klasie powie o tym i pokaŜe wszystkim.Michał prawie Hania Klewiado. Kacper strasznie się wystraszył. jak wyszedłeś na przerwę. lecz odwróciła się z powrotem na dźwięk odsuwanego krzesła. Czy wiesz co to jest? Jest nią przyjaźń. PrzecieŜ się nie przyznał. Michał wkładasz nos w nie swoje sprawy i wciąŜ skarŜysz. Ŝe to twoja wina. Michał wiedz. co się zaraz stanie. Jedna z najwaŜniejszych wartości opiera się na zaufaniu. a jest winny.. Ŝe ani teraz. To Jacek wstał. to wiedz. Jednak Michał pozostał nieugięty. który wskaŜe winnego. chociaŜ przeczuwał.To Kacper popsuł ci wczoraj zabawkę. 177 . Nazajutrz rano przed pierwszą lekcją Michał poczekał. ani w przyszłości nikt nigdy nie będzie mógł. 4 latka to wykrzyczał. Kacper tylko pochylił głowę i nic nie powiedział. Powiedział Michałowi.

taka zupełnie inna niŜ mama. Jednak przygarnęła ją pod swoje skrzydła i postanowiła wychować razem z własnymi dwiema córkami. Pomimo Ŝe niczego jej nigdy nie brakowało. Amelia Dawno. Aniołek . to był to bardziej złośliwy niŜ sympatyczny uśmiech) i często krzyczała. nagle przypomniała sobie o niej daleka krewna. Ŝe jej oczy robią się mokre od łez. Jest to bajka dla dzieci. cięŜko będzie Ŝyć z ciocią pod jednym dachem” .znów poczuła. jak i pod względem charakteru..miała kochających. zarówno z wyglądu. Jaki to los potrafi być niesprawiedliwy dla istot. Jednak jej beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo zostało w brutalny sposób przerwane: mając zaledwie 10 lat.mówili o niej Ŝyczliwi ludzie. Szanowała teŜ wszystkich i była niezwykle skromna.. Historia bohaterki (a właściwie jej koniec) moŜe być pocieszeniem dla młodych czytelników. Ŝe za okazane komuś dobro moŜe nas spotkać nagroda. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. Amelia . Amelia bardzo z tego powodu cierpiała. dobrych rodziców i była bardzo szczęśliwa. nawet wtedy. które szybko jednak wytarła. Sama bajka uczy odróŜniać dobro od zła oraz tego... Lecz gdy się okazało.nie miała Ŝadnej bliŜszej rodziny. cechowała ją wielka dobroć i miłość do wszystkich Ŝywych stworzeń. dawno temu Ŝyła sobie dziewczynka. „Ech. którą widziała moŜe dwa razy w Ŝyciu.myślała w duchu ciągle smutna Amelia . a mama była dobra i miła. bo posta- 178 .tak jej było na imię . które zasługują na całą miłość świata! Dziewczynka została teraz sama na świecie .„wydaje się taka.Anna Lonc Hmm. gdy nie miała ku temu powodów. Miała około pięćdziesięciu lat i raczej nie sprawiała wraŜenia osoby szczególnie Ŝyczliwej bliźnim. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. Prawie w ogóle się nie uśmiechała (a jeśli juŜ. które były wiernymi kopiami swojej matki. straciła oboje rodziców.” .. Amelia ledwo rozpoznała ciotkę. Ŝe odziedziczyła po mamie i tacie spory majątek.

dziewczynka się dla niej w ogóle nie liczyła. Nie zdawała sobie sprawy z tego. dopóki dziecko nie dorośnie. nie była w stanie pojąć. Ŝe będzie miała koło siebie dwie rówieśniczki. aby nikt przypadkiem nie zainteresował się losem Amelii i nie odebrał ciotce spadku. Pewnym pocieszeniem dla młodej sierotki było to. Nawet dla małej naiwnej Amelii te uśmiechy wydawały się sztuczne. Oczywiście na początku postanowiła traktować ją dobrze. dlaczego jest w taki sposób traktowana. wygoniła ją nawet z pokoju na piętrze do małej izdebki przeznaczonej dla słuŜby. którym mogła swobodnie dysponować. Z dnia na dzień sytuacja dziewczynki stawała się coraz bardziej nieznośna. ale o tym dziewczynka jeszcze nie wiedziała. Nie kupowała jej sukienek i bucików. Przydzieliła jej przytulny pokoik i starała się być miła. Agata wszak była kobietą okropnie łasą na pieniądze i wszelkie bogactwa. Sama dziewczynka nic nie wiedziała o tym. Ciotka zainteresowała się tylko i wyłącznie jej spadkiem.nowiła być dzielna. Ciotka coraz gorzej traktowała małą Amelię. Ŝe znowu jesteś smutna i jest ci bardzo zimno. co powinno naleŜeć do niej. córki ciotki Agaty: Luizę i Elizę. rzecz jasna. i daleka krewna .myślała złośliwa ciotka – „spadek będzie mój i tylko mój. a ta dziewczyna powinna się w ogóle cieszyć z tego. co rzeczywiście było przyczyną takiego zainteresowania ciotki jej osobą. 179 . zabraniała jeść bez pozwolenia. miesiące i w końcu lata. Szła tak w swoich potarganych i znoszonych ubraniach. Krewna dziewczynki zabrała ją do niewielkiego dworku w równie niewielkiej... Mijały tygodnie. ale malowniczej wsi połoŜonej niedaleko wielkiego miasta. „Teraz jednak minęły dwa lata!” . ale dla dwóch rozkapryszonych sióstr: Elizy i Luizy. PrzecieŜ na początku wcale tak nie było! Dobre serce Amelii mogłoby nie znieść prawdy.Agata świetnie zdawała sobie z tego sprawę. Fiołkowe oczka wyraŜały jedynie smutek.Witaj. kochane dziecko! Widzę. Ŝe ma gdzie mieszkać!” Pewnego dnia Amelia przechadzała się po lesie w poszukiwaniu jagód. Nagle usłyszała za sobą głos: . nie dla siebie. Córki Agaty traktowały ją tak samo jak ich matka: poniŜały i kazały sobie usługiwać.

.. jednak nie ośmieliła się tego wyznać wraŜliwej dziewczynce. o kochanych rodzicach i o ich śmierci. Amelia była zaskoczona taką Ŝyczliwością. chociaŜ wiedziała. Staruszka mieszkała niedaleko lasu w niewielkiej. ciepły głos i sprawiała wraŜenie bardzo sympatycznej osoby. Po chwili wahania dziewczynka zgodziła się. Obie rozmawiały ze sobą długo i wydawało się. Staruszka wała Amelię poczęstojuŜ dwunastoletnią gorącą herbatą i ciastkami. miała miły. o tym. przyzwyczaiła się do kar. która nosi- ła imię Kornelia. o ciotce Agacie i jej córkach. Amelia oczywiście zgodziła się.odparła nieśmiało i zdecydowała się pójść. spotka ją kara.Dziękuję bardzo za zaproszenie . Staruszka wpadła na pewien pomysł: poprosiła dziewczynkę. jaki był cel tej dalekiej krewnej. którą czasami widywała w lesie lub na łące. ale jeszcze nigdy z nią nie rozmawiała. i oczywiście pojęła od razu. ale ładnej chatce.Nie powinnaś o tej porze sama chodzić po lesie . gdy tego słuchała. a będzie za to otrzymywać upominki i inne niespodzianki . Dawid Leszczawski. do kar wymierzanych za nic. aby ta przychodziła do niej codziennie i pomagała w róŜnych pracach domowych.mówiła dalej starsza kobieta .. I. 17 lat zaufała staruszce. Staruszce serce się krajało. . rozpaliła ogień w kominku i poprosiła..jak sama to określiła.. aby ta opowiedziała jej swoją historię. bo rzadko zdarza mi się widzieć tak smutnego człowieka. co przeŜywała przez ostatnie lata w ich domu. Amelia opowiedziała wszystko: o swoim wczesnym dzieciństwie.zapraszam cię do siebie na herbatę i ciastka. cho- 180 . No cóŜ. chętnie wysłucham twojej historii. Ŝe gdy się spóźni do domu.Amelia odwróciła się i zauwaŜyła staruszkę. Ŝe się ze sobą zaprzyjaźniają.

cerowała firaneczki itd. o.to zajęcie uwielbiała. „AleŜ ten koszyk jest strasznie cięŜki!” .. Ale Amelia bardzo się z podarku ucieszyła! W domu ciotki nie jadała owoców.zawyła chwytając się za policzek . Na poŜegnanie Kornelia przyniosła jej obiecaną nagrodę: wielki kosz.moje zęby! Tu coś jest w środku jabłka! Coś bardzo twardego! 181 . Tym razem. W domu stało się tak. Amelia pomagała w ogrodzie i w chacie: wycierała kurze.kaŜdy wolałby pieniądze. Taki dar niewielu ludziom sprawiłby przyjemność . PoŜegnała się następnie z Kornelią i pobiegła do domu.ciaŜ nie wiedziała.. Ŝe nie ukryje przed nimi takiego wielkiego kosza i nie zdąŜy zjeść choćby jednej gruszki. bo siostrzyczki dopadły do koszyka i jednym szarpnięciem otworzyły wieko. Serdecznie dziękowała za pomoc i obiecała. Następnie wzięła jeszcze jeden kęs i jeszcze.Auuuuuuu!! .rzekła któraś z nich do matki ale mimo to wyglądają smakowicie! Eliza z wielkim apetytem ugryzła piękne. Tam oczywiście spotkała ją ogromna reprymenda za spóźnialstwo. Ŝe wynagrodzi dziewczynkę. Wiedziała jednak. soczyste jabłko.. Dziewczynka postanowiła na razie nic nie mówić o swoich zamiarach i odwiedzać staruszkę podczas wypasania owiec (kobieta miała spory kawałek pola wokół chatki. które tak bardzo lubiła.. . gdy ta będzie szła do domu. nie mogła. jak to przewidziała: oprócz bury za kolejne spóźnienie spadł na nią cały stek pytań: gdzie była tak długo? co robiła? i skąd ma ten KOSZYK? Dziewczynka nic nie powiedziała. poniewaŜ zapach róŜ i bzu działał na nią jakby kojąco. . W ogrodzie zajmowała się kwiatami .pomyślała Amelia i poŜegnała się ze swoją starszą przyjaciółką. tak zrobiła. dziwo! obeszło się bez kary. który zawczasu przygotowała. Jak postanowiła. więc tam bezpiecznie mogłaby je zostawić). myła okna.Ech. jak na ten pomysł zareaguje ciotka. Po wszystkim staruszka zaprosiła Amelię na obiad. a w środku całe mnóstwo świeŜych warzyw i owoców. to tylko jakieś owoce i warzywa! .

Druga z sióstr i matka juŜ przy niej były i kazały pokazać to znalezisko...zakończyła ciotka swoim ulubionym wyrazem "oczywiście".. to oczywiste! Ty za to będziesz wykonywać prace za nie. Ŝe i one chcą jej pomagać! Oczywiście nie będą niczego robić.Skąd masz ten kosz z owocami i warzywami? Odpowiadaj teraz! Dwie siostry skierowały się do swojej matki: . ale wiedziała. bo te.No mów. małe i większe brylanty. taki. a nawet kolie i sznur pereł! A wszystko to wyciągały z owoców..No mówŜe teraz. A koszyk otrzymacie obie i obie mi swój oddacie.AleŜ matko! Tu jest ich więcej! W gruszkach i w marchewkach nawet! Agata oniemiała na chwilę i znów naskoczyła na Amelię: . A ten szept był taki złośliwy. Teraz dopadły do niej i ciotka i córki: .Oczywiście dalej będziesz mogła chodzić do domu staruszki! . Ŝe kłamstwo nie ujdzie jej na sucho i przyznała się skąd i za co otrzymała kosz.. Ŝe teraz to juŜ nie dostanie jej się z tego ani jeden malutki brylancik. które miała na nogach przypominały jedynie strzępy. co się kryje w owocach! Przysięga! Rodzinka odwróciła się teraz od niej i trzy niemiłe istoty coś do siebie szeptały. Eliza trzymała w ręce ten dziwny przedmiot. będziesz musiała zabierać ze sobą na zmianę jedną z sióstr! Powiesz kobiecie. Nie wiedziała absolutnie. skąd masz te wszystkie klejnoty!? Amelię płacz dławił w gardle..oświadczyła "łaskawie" ciotka . 182 .. które ofiarowała jej staruszka! Niesamowite! Amelia pomyślała z goryczą. oczywiście! .ale. dziewczyno! Skąd to masz? Bo na pewno nie ukradłaś! Dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na to. co tak wzburzyło i jednocześnie uradowało mieszkanki dworku: trzymały one w rękach piękne pierścionki. a oczy matki i Luizy robiły się coraz większe i większe. jakby przesiąknięty jadem! Na powrót skierowały się w stronę Amelii: . Agata gwałtownie odwróciła się w stronę stojącej ze spuszczoną głową Amelii i zawołała: . który mogłaby sprzedać i kupić sobie za to choćby jakieś buty. złote łańcuszki.

bo wiedziały. Ŝe nie dostanie Rafał Leszczawski. Amelia wiedziała. Kobieta pracowała w ogrodzie... a jej "siostra" nawet się nie obróciła.Nagle Amelia usłyszała wrzask: . jak Eliza się spodziewała. Ŝe coś takiego przychodzi jej do głowy. Ta druga tylko siedziała i ciągle marudziła. wielkie pająki i wije! Jak to moŜliwe? Ciotka i córki były w szoku. szmaragdy i inne klejnoty. 12 lat nic. Staruszka spoglądała na obie przenikliwie i zgodziła się na taki układ. Kolejnego dnia Amelia wybrała się do staruszki w towarzystwie Elizy.w nagrodę czekały na nie dwa kosze pełne owoców i warzyw . w końcu ciotka dobrodusznie przygarnęła ją do siebie! Teraz kolej na koszyk Elizy.. Nie powinna tak myśleć.” .Córki były zadowolone. To znaczy Amelia pracowała i za siebie. a Amelia z Elizą w domu. matka wszak bardzo je rozpieszczała. Ale przynajmniej będzie widywać się ze swoją przyjaciółką! To było jej jedyne pocieszenie. dlaczego przyprowadziła "siostrę". Ŝe dostaną pewną część drogocenności.. rubiny. Amelia podeszła bliŜej . Porozgryzały owoce i wydobywały ze środka kolejne pierścionki.Tfu! Tfu! Co to ma być!!! CóŜ to za obrzydlistwo! . Ŝeby jej skinąć w podzięce....Amelia nie dokończyła swojej myśli. Po powrocie do domu matka i Luiza dopadły najpierw do koszyka Amelii. i za Elizę.. gruszek i winogron wypełzało jakieś dziwne robactwo! Karaluchy.. Wszystkie trzy chwyciły po owocu i ugryzły.i swoim oczom nie wierzyła! Z jabłek. zawstydziła się.jeden dla Amelii. W chatce wyjaśniła ze smutnym wzrokiem. Amelia poŜegnała się z Kornelią. wykrzywiały twarz z obrzydzenia i ciągle krzyczały! Agata podbiegła do Amelii i szarpnęła ją za ramię: 183 . „Wyglądają jak sępy przy. Praca dobiegła końca. I tak. drugi zaś dla Elizy.krztusiły się i pluły.

Nie ma juŜ dla ciebie miejsca w tym domu! . jutro pójdziesz tam z Luizą! A jeśli ona dostanie owoce wypełnione jakimś robactwem. kurze z podłogi zamiotła. Lecz teraz kobiety postanowiły rozkroić noŜem warzywa i owoce.zawodziła.. skropiła ją tylko wodą tak.wrzasnęła ciotka .. Następnego dnia wszystko odbyło się podobnie.” . Ŝeby to wyglądało na pomoc” .myślała. co mogło się stać... Jaki był ich gniew.. a moja córeczka takie obrzydlistwo!!? Natychmiast mów! . ja nie wiem.Ale. Luiza przystąpiła do sprzątania: pościeli nie miała zamiaru zmieniać. W domu tym razem zajęto się najpierw koszykiem Luizy. . Tak wyglądało całe jej sprzątanie! I tak była juŜ wyczerpana i chciała wracać do domu. podziękowała za pomoc i poŜegnała się z Amelią. „albo przynajmniej.Wynoś się stąd. . ja naprawdę nie wiem. tak na wszelki wypadek. które bardziej przypominało kawałek skrzynki i zaczęła płakać: „Mamusiu! Tak bardzo mi was brakuje. o nie! Podczas gdy Amelka ze staruszką zajmowały się przesadzaniem kwiatów w ogrodzie. aby wyglądała na świeŜą. bo ta dobiegła z koszem aŜ za płot. jak stoisz! I nie pokazuj tu się więcej! 184 .Amelia cała się trzęsła ze strachu.. Amelia odwiedziła staruszkę razem z Luizą.Tak czy siak. połoŜyła się na łóŜko. Zaczęła udawać. Nie da się tak oszukać jak młodsza siostra.. Staruszka przyniosła kosze. kiedy ze środka posypały się mrówki.. Lecz ta siostra była bardziej bystra i postanowiła trochę pomóc. Ŝaby i inne okropne stworzenia! Rzuciły się do koszyka Amelii i od razu odkryły. to ty tego poŜałujesz!! A teraz idź!! Amelia ze spuszczoną głową poszła do swojej małej izdebki. Ŝe boli ją brzuch i Ŝe trzeba wracać.. proszę cioci.Co to ma być!!? To jest jakiś podstęp!! Czemu ty dostałaś klejnoty. z Luizą nie zdąŜyła.... ale pod łóŜko. Ŝe ona znowu dostała piękne świecidełka! Tego było za wiele! Ze złości po prostu zaczęły się dławić! Amelia dostanie za swoje! . tak..

. ... Amelia nie wierzyła własnym uszom. Ŝe jesteś niezwykle dobrą osobą.?” . Kornelia zastanawiała się przez chwilę i zaprowadziła dziewczynkę do swojej chatki. Nie mogła teŜ zabrać ze sobą części podarków Kornelii. To nie są dobre istoty . .... Ŝe twoja ciotka i jej córki powinny dostać nauczkę! Amelia nie bardzo wiedziała...nawet srebrne puzderko z jedynym zdjęciem rodziców! „Co ja teraz zrobię.Amelia? To ty? . Ŝe protesty i błaganie na nic się zdadzą.. ale i teŜ za duŜo nie miała. . Ŝe wokół niej zrobiło się jakoś jaśniej.. ufała przecieŜ swojej przyjaciółce. Myślę.ciągnęła Kornelia .. Powiem ci. Nagle miała wraŜenie.? .... jak mogła. poczekała aŜ Amelia zje i zaczęła mówić: . dlaczego tak chętnie przyjęła cię pod swój dach. widzę.Moja droga Amelio. na co zasłuŜyły.. I opowiedziała swojej przyjaciółce o tym..uśmiechnęła się do siebie . gdzie pójdę. za które mogłaby się utrzymać. ale nic nie powiedziała. kochana Kornelio. gdy tak wędrowała przez ciemny las. a nie inne prezenty. Ale nie! Nie śmiała nawet prosić o jeden maleńki szmaragdzik! Nie mogła ze sobą niczego z domu zabrać.. co ją spotkało i dlaczego została wyrzucona z domu.. Wszystko kiedyś odebrała jej ciotka . Ŝe nadszedł czas. Luiza i Eliza natomiast dostały to.myślała.Jak ciotka mogła mi to zrobić. ale ufała staruszce.łzy cisnęły jej się do oczu. ale jednocześnie bardzo naiwną.myślę.usłyszała znajomy. a później odrzuciła.Oczywiście będziesz mogła zostać u mnie! Nie zostawię cię samej w takiej sytuacji! Ale. Staruszka pocieszała ją.AleŜ dziecko drogie! Dlaczego płaczesz? I dlaczego nie jesteś w domu? .. przyjazny głos Kornelii . Kiedy poznała prawdę. jak moŜna by było ukarać jej dalekie krewniaczki.Jesteś dobrym dzieckiem i dlatego dostawałaś ode mnie takie.Amelia wiedziała. Przygotowała jej ciepłe kakao i pszenne ciasteczka. gorzko płakała. aby powiedzieć ci prawdę o twojej ciotce.Ja juŜ nie mam domu. 185 .

ciotka Agata i jej córki musiały zakryć oczy. . Amelka powoli otwierała powieki.Wiem. Amelia.. W końcu Agata wyrzuciła z siebie: ..AleŜ cóŜ to ma oznaczać!? Nie masz prawa tak do nas mówić.nie dokończyła.. Nie wiedziała. co zobaczyła całkiem oniemiała! Odezwała się tylko ciotka: . i na widok tego. która była taka.Następnego ranka Kornelia i jej mała podopieczna wybrały się do dworku Agaty i jej córek. umilkła. zaleŜało wam tylko na jej majątku! Zabrałyście jej prezenty ode mnie i jeszcze wyrzuciłyście ją z domu! Jak tak moŜna? . nie śmiała się odezwać. młodą kobietę. Staruszka sprawiała wraŜenie osoby pewnej siebie.. akurat do tego dworku. oddajcie jej wszystko..ucięła na chwilkę ..Na Boga! CóŜ to ma znaczyć. 15 lat Na środku przedpokoju. W niewielkim przedpokoju nagle zrobiło się tak jasno.teraz wystrojona w kolie i pierścienie . Dawid Leszczawski. Agata . co teŜ przyjaciółka planuje.nieziemska! Miała dłu- 186 . Po chwili wszystko wróciło do normy.. natomiast dziewczynka była przeraŜona wizytą. która straciła rodziców! Wykorzystałyście ją.zdziwiona podeszła do drzwi i otworzyła je.A teraz.. gdzie przed chwilą stała staruszka widzieli teraz niezwykle piękną. ty stara babo! Nic nie muszę jej oddawać! Opiekowałam się nią całe dwa lata! Nic jej się nie naleŜy! A poza tym nie wybaczę ci tego.. ze spuszczoną głową. obydwie! Nie Ŝyczę sobie was w moim do. jakby samo słońce spadło na ziemię. Staruszka zaczęła: . jak postępowałyście z biedną dziewczynką. jak potraktowałaś moje córeczki! A teraz wynoście się stąd. którą miały zamiar złoŜyć ciotce. Agata i jej córki stały i wpatrywały się w starszą kobietę z cokolwiek głupimi minami. tam. co jej zabrałyście! Amelia w dalszym ciągu stała przeraŜona przed staruszką. Do środka weszły Amelia i Kornelia..

ale młodej kobiety. tak. nie musisz się mnie bać. Dziewczynka uniosła oczy i spojrzała w tę pełną ciepła i dobroci twarz. Ja naleŜę do tych dobrych czarownic. Byłaś taka samotna i nieszczęśliwa. jak pozostałe kobiety zresztą. który znajdował się bliŜej miasta.pomyślała dziewczynka.Jestem. Uklękła przed lekko przeraŜoną Amelią.. „Ach! Jak to dobrze kochać i być kochaną!” . Nareszcie była szczęśliwa i miała wielu przyjaciół. tak..wy potraktowałyście ją tak strasznie! To jest niewybaczalne! Teraz spotka was za to kara! Piękna czarownica uniosła obie ręce i zaczęła wymawiać zaklęcia w jakimś dziwnym języku. co naleŜy do ciebie. która w rzeczywistości była dobrą wiedźmą. 187 . kiedy spotkałam ciebie. jak to obiecałam. którą dawno straciła. Odzyskałaś to. . Dlatego. Kornelia była dla niej jak matka.. wyciągając dłonie ku słońcu. a lśniły wszystkimi kolorami tęczy.gie włosy. Amelia teraz zaczęła się uśmiechać i cieszyć Ŝyciem. Ŝe naleŜy ci się moja pomoc.powiedziała Kornelia. . Kornelia. niŜ ta stara chatynka na skraju lasu. jakie powinny być . poniewaŜ ja zostanę z tobą.Teraz są takie. W końcu po dłuŜszej chwili młoda kobieta zwróciła się do Amelii: . JuŜ nigdy nie będziesz cierpieć biedy! Samotności równieŜ nie musisz się obawiać. I jej oczy. jak powiedziałam. teraz juŜ nie staruszki. pogłaskała ją po policzku i rzekła: . Dziewczynka miała teraz oczy jak dwa talary. Ale tak. wiedziałam. uśmiechnęła się i rzuciła w ramiona swojej przyjaciółki. takich nie miał Ŝaden człowiek! Biło z nich całe dobro świata! Amelia nie mogła oderwać od nich wzroku.Nie musisz się mnie bać. kochana Amelio! To jestem ja. które opiekują się wszystkimi dobrymi istotami na tym świecie.. czarownicą. aŜ serce się krajało! A wy . ale na jej ustach pojawiał się powoli delikatny uśmiech.Teraz juŜ nie musisz się niczego bać. Zanim Agata i jej córki zdąŜyły cokolwiek powiedzieć rozległ się tylko huk i naraz wszystkie trzy zostały zamienione w ropuchę.zwróciła się do wystraszonych właścicielek dworku . Obie zamieszkały razem w wielkim i pięknym domu Kornelii. Ŝmiję i karalucha.

Przez wszystkie pory roku zawsze świeci słoneczko. Nie czytał tylko o swojej krainie. KsiąŜki dostarczał mu jego jedyny przyjaciel. Świetlista Dolina Daleko. w którym występuje noc. Wiedział. ale jest coś bardziej niesamowitego. 188 . co go przeraŜało: była to noc. który od czasu do czasu odwiedzał Kajtka i przy okazji przynosił nowe lektury. ludzie są zawsze uśmiechnięci. a przede wszystkim ciepłej nazwie. To jeszcze kaŜdy moŜe sobie wyobrazić. 11 lat kwiaty świata. Ŝe gdzie indziej na świecie występuje coś takiego jak noc. daleko od naszego świata istnieje kraina o bardzo pięknej. ale równieŜ o świecie. które umilają czas mieszkańcom swoim krystalicznie czystym śpiewem oraz motyle o wszystkich kolorach tęczy. które boją się ciemności. a mianowicie Świetlista Dolina. Kajtek był zafascynowany opisem nieznanego świata. Czytał bardzo duŜo ksiąŜek. które są złe i krzywdzą innych ludzi. ale było coś. bocian Amadeusz. poniewaŜ w Świetlistej Dolinnie słońce świeci bez przerwy. Mieszkańcy nigdy dotąd nie widzieli nocy. Nad głowami fruwają ptaszki. Noc kojarzyła mu się tylko z potworami. Jednak w krainie był pewien dziesięcioletni chłopiec i miał na imię Kajtek. nie mógł sobie tego wyobrazić i tego najbardziej się obawiał. to było praktycznie jego główne zajęcie. Ŝe w nocy nic nie widać. To była jedyna rzecz.Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. ale nie są sobie nawet w stanie tego wyobrazić. Kraina ta jest niewielka. Znał ją tylko z opisów w ksiąŜkach. Wiedzą oni. na łąkach rosną wszystkie Jessica Marcinowska.

czym tak naprawdę jest noc. jest prawdą. która została przedstawiona w sposób zupełnie inny. spokój. ale jak sobie przypomniał opisy nocy z ksiąŜek. Rodziny wtedy są pod jednym dachem. przyleciał go odwiedzić i przy okazji dostarczył mu nowe ksiąŜki. no i przede wszystkim. Mimo tego. cicho i nic złego ludziom nie grozi. I tak mijały dni. Ŝe jest wtedy bardzo ciemno. Przyjaciele spotykali się 189 . Gdy Amadeusz odleciał. jego strach wygrywał. podczas ich cotygodniowych spotkań proponował mu. które do tej pory przeczytał. jak tam. tygodnie. O tym. strach go do tego stopnia paraliŜował. Ŝe chce na własne oczy sprawdzić. co przed chwilą przeczytał. Jak co tydzień. pomyślał sobie. Jednak chłopiec nigdy nie zdobył się na taką odwagę. czy to. Po wielogodzinnej rozmowie. Chłopiec Ŝył sobie w swojej Świetlistej Dolinie i pochłaniał kolejne powieści. Ŝe noc to nie tylko ciemność. Jest to równieŜ czas odpoczynku od codziennych problemów. miesiące. jak jest w rzeczywistości. Ciekawość nie dawała mu spokoju. Zapewnienia bociana wcale nie uspokajały chłopca. bocian musiał wracać do swojego domu.mimo Ŝe się bał nocy . lubił o niej czytać i słuchać opowieści Amadeusza. Kajtek od razu zaczął czytać pierwszą ksiąŜkę. co mu opowiadał Amadeusz o nocy. Był pochłonięty lekturą i nagle po raz pierwszy natrafił na opis nocy.bocian Amadeusz. Ŝe tak przeraŜała go noc. Bocian Amadeusz zapewniał Kajtka. ale równieŜ przepiękna cisza. Jeszcze nigdy dotąd chłopiec nie pragnął tak bardzo przekonać się. ludzie Ŝyją. trosk.której Kajtek tak naprawdę się bał. Ŝe nie był w stanie wydusić z siebie jednego słowa ani się poruszyć. Kajtek zwątpił. na drzewach zaczynały pojawiać się juŜ pierwsze pąki oraz kwiaty powoli zaczynały budzić się do Ŝycia. Ŝe noc wcale nie jest przeraŜająca. Z tego opisu wynikało. niŜ do tej pory Kajtek miał okazję juŜ czytać. a noc po prostu zbliŜa ludzi. moŜe być prawdą. Nadeszła wiosna. jedyny przyjaciel Kajtka . Amadeusz juŜ nie raz.chciał ją kiedyś zobaczyć. Był zdecydowany. Kajtek . w nieznanym świecie. jak wygląda noc i czy w rzeczywistości jest taka sama jak w ksiąŜkach. Ŝe to. Ŝe moŜe go zabrać do nieznanego Kajtkowi świata i sam będzie mógł zobaczyć na własne oczy.

ale kiedyś trzeba przezwycięŜyć strach i ja chcę to zrobić właśnie dzisiaj. nocy. w głowie cały czas miał opis nocy. . Dni mu się dłuŜyły. czy Amadeusz juŜ nadlatuje. to w moim świecie powinna być właśnie noc. Ŝe się boję. Amadeusz wraz z Kajtkiem wzbili się wysoko do góry.. . Przeczytałem ksiąŜkę. JuŜ od rana stał na najwyŜszym szczycie Świetlistej Doliny.JuŜ nie mogłem się doczekać spotkania z tobą. Bocian zdjął z grzbietu ksiąŜki i połoŜył je na trawie. . Kajtek był zachwycony widokiem. by móc dojrzeć. które dzisiaj dla ciebie zdobyłem i moŜemy wyruszać.Co tu robisz? . którą mi ostatnio podarowałeś i natrafiłem na opis nocy.I co w związku z tym? .AleŜ oczywiście. Po raz pierwszy widział Świetlistą Dolinę z góry i widok 190 . .zapytał Amadeusz. Ŝe właśnie tu chłopiec będzie na niego czekał.zapytał podekscytowany Kajtek. . jesteś lekki jak piórko. .To wskakuj mi na grzbiet. tylko odłoŜę ksiąŜki. . lećmy. białego bociana.To cudownie. Kajtek jednak doczekał się soboty.w kaŜdą sobotę. JuŜ teraz chcesz wyruszyć w podróŜ? .Tak. Kajtek zaczął go wołać. więc powinniśmy szybko dolecieć na miejsce. Zabierzesz mnie do swojego świata i pokaŜesz noc? .Jestem juŜ gotowy przekonać się. czyli chłopiec musiał zaczekać cały tydzień na kolejne odwiedziny Amadeusza. która nie przeraŜa. aŜ nagle ujrzał w oddali pięknego. która jest przyjazna człowiekowi. nie mógł się na niczym skupić.. Nie ukrywam. przyjacielu.zapytał bocian coraz bardziej zaciekawiony dziwnym zachowaniem Kajtka. Bocian zauwaŜył chłopca i przyleciał na szczyt. . Ŝe jak dolecimy. jaka naprawdę jest noc. bo Amadeusz nie wiedział. Czekał przez kilka godzin. Z moich obliczeń wynika.Poczekaj chwilkę.

Dobrze.JuŜ nie mogę się doczekać. Ŝe wszystko z góry wydaje się być takie małe. . 5 lat 191 . . Gdy tak siedzieli na trawie juŜ kolejną godzinę. Zdumiał się tym. Niebo zaczęło zmieniać swój kolor.Będziemy musieli poczekać.To takie przejście z dnia w noc . czego do tej pory nie widział. Jezioro było bardzo duŜe.Co zapadnie? . w około mnóstwo drzew i kwiatów.zapytał zdziwiony Kajtek. niestety. Ŝowy. a ja przy okazji moŜe upoluję jakieś jedzenie. źle obliczył i gdy przybyli na miejsce.zapierał mu dech w piersiach. czego się moŜe po tym spodziewać. z błękitnego na pomarańczowy. słychać było róŜnorodny śpiew ptaków.odparł bocian. ró- czerwony. ale za kilka godzin na pewno zapadnie zmrok .Co to jest? Asia Śliwińska. Tam jest bardzo ładnie. Kajtek zauwaŜył coś. ale czuł jednocześnie wzrastający niepokój. . Był pod wraŜeniem. gdy tak obserwował. Bo nie wiedział.wyjaśnił Amadeusz. Lecieli około dwóch godzin. Kajtek. Amadeusz. nie widział zbyt duŜej róŜnicy między Świetlistą Doliną a światem Amadeusza. Po chwili zapytał: . poczekamy na noc obok mojego ulubionego jeziorka. . Był to najpiękniejszy widok. W dzień ich krainy były całkiem do siebie podobne. .Mam dobry pomysł. . jaki do tej pory jego oczy mogły ujrzeć. jeszcze trwał dzień. co widział.

w przeciągu sekundy nagle stało się wszędzie ciemno. Ale jednocześnie teŜ czuł spokój. Ŝe coś dziwnego się ze mną dzieje. To jeszcze jedna zaleta nocy.Amadeuszu. Czuję równieŜ. Kajtek trząsł się cały ze strachu. jakby czekał na te wszystkie potwory i nieszczęścia. poniewaŜ z ostatniej ksiąŜki wiedział. przyjacielu.Czuję się dobrze. Siedział razem z Amadeuszem w kompletnej ciszy. Ŝe noc nie musi być straszna. . pierwszy raz nic nie widzę i to jest zdumiewające. wzrok jest jednym ze zmysłów i gdy w nocy w pewien sposób tracisz ten zmysł.Bo widzisz. .. Ŝe jak nastanie noc.Niebo zmienia barwy. nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem. przyjacielu? Kajtek odparł: Asia Śliwińska. mam jedno pytanie. jak cudownie moŜe szumieć las. Myślałem. poniewaŜ nadchodzi powoli zachód słońca i wtedy zapadnie noc. co tak świeci na niebie? To jest coś pięknego. bocian zapytał chłopca: .I jak się czujesz. o których czytał w ksiąŜkach. Dopiero. I wreszcie nastąpił ten moment. siedział nadal na trawie całkiem nieruchomy. jak pięknie pachną te wszystkie kwiaty wokół nas. 5 lat . to wyostrzają ci się pozostałe. Tymczasem jest juŜ ciemno. a my nadal siedzimy obok siebie i czuję spokój. jak zapadła noc. to coś złego mi się przytrafi. w tym przypadku słuch i węch. Po dłuŜszej chwili. poczułem. drzewa. 192 . trawa.

To. bo tyle pięknych nocy przegapiłem. . Siedzieli w ciszy wpatrzeni w gwiazdy. cały strach przeszedł w niepamięć. jak nie mogę zasnąć. . 193 . Ŝe jest ciemno.. czasami autorzy coś wymyślają. Tak Kajtkowi i bocianowi upłynęła cała noc.śałuję tylko. Ŝe nie ma czego. I tak było przez następne długie lata.Dobrze. JuŜ się nie bał. Cały czas był pod wraŜeniem zachwycającego widoku nocy. . . usiadł na grzbiet bociana i poszybowali wysoko do góry w stronę Świetlistej Doliny. Bardzo mnie uspokajają i mogę wtedy w spokoju pomyśleć. widać je tylko w nocy. zapachem trawy i widokiem milionów gwiazd na niebie. Czasami. bo zrozumiał.To są gwiazdy. Mam prośbę: chciałbym do końca nocy siedzieć w ciszy i cieszyć się nią oraz patrzeć w gwiazdy. tylko pomyśl sobie. Ale od tamtej pory co sobotę Amadeusz przylatywał po Kajtka i chociaŜ w jeden dzień w tygodniu chłopiec mógł cieszyć się z uroków nocy. dlaczego w takim razie w tych wszystkich ksiąŜkach noc była opisana jako coś bardzo złego i przeraŜającego? . przychodzę nad to jezioro i wpatruję się w nie. śałował tylko. .Nie myśl o tym w ten sposób. jest to coś pięknego. Po kilku godzinach niebo znowu zaczynało zmieniać barwy. Tylko tego nie rozumiem.Niepotrzebnie się obawiałem nocy. Ŝe pora wracać do domu.Masz rację.PoniewaŜ nie zawsze w ksiąŜkach jest opisana prawda. Ŝe tak długo nie mogłem przełamać swojego strachu. Kajtek stwierdził. Gdy juŜ było całkiem jasno. Teraz ciemność kojarzyła mu się z szumem lasu. Ŝe nie moŜe widzieć nocy codziennie. juŜ dla niego nie oznaczało niebezpieczeństwa. Ŝeby powieść była ciekawsza. ile jeszcze tych pięknych nocy jest przed tobą. A Kajtek był bardzo szczęśliwym chłopcem. Amadeuszu. z ciemnego zaczynało przeistaczać się w coraz jaśniejsze.

to mamusia szykuje się do pracy'' . Ten widok najbardziej go przeraził. potwory. Ŝe został porzucony przez najbliŜszych na pastwę losu. Tak ukryty leŜał nieruchomo. "Tak. Bartek i jego wyobraźnia Bartek znów obudził się dość wcześnie. bajek. Bartek podejrzewał.Agnieszka Broniszewska Bajka jest przeznaczona dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i z samodzielnym zostawaniem w domu. kiedy nikogo nie ma w domu. W tym czasie jego szafa. uchyla się. Zapewne mamusia zaspała i stąd ten pośpiech." Po usłyszeniu dźwięku zatrzaskującego się zamka w drzwiach Bartek wie. Z jej wnętrza wydobywają się głośne stęki i wrzaski. Raz zaobserwował nawet. W takim razie jest 7:35. czego chce jego niechciany współlokator. mających lęki związane z oglądaniem nieodpowiednich programów telewizyjnych. Jego ciało było zroszone zimnym potem. Ŝe szafa ta jest siedzibą potwora. Chłopiec z przyjemnością poszedłby spać. Niestety. nasłuchując z niecierpliwością ciepłego przywitania babci: „JuŜ jestem mój kochany! Przyniosłam świeŜe bułeczki na śniadanie!” Tym razem bardzo dłuŜył mu się czas oczekiwania na babcię. ale nie wtedy. Na początku próbował dociec. Niestety. Chwilę potem było jeszcze słychać bardzo zamaszysty chód po domu. kątem oka. nie! Zostaję sam . tj. jakich mało na tym świecie. nie omijając równieŜ pokoju chłopca. Chłopiec zaczął naciągać kołdrę na głowę.myślał. jakby zapaliły się wszystkie światła jego samochodzików. przeszywając jednocześnie ściany i drzwi. wystającą.). nie udało się. oschłą rękę ze szponami jak u sępa. jego babcia przyjdzie dopiero o godzinie dziesiątej. duchy itp.. "O. w szpilkach. Hałas z dołu dobiegał na pierwsze piętro bardzo wyraźnie. poniewaŜ z rana chodzi na zabiegi do szpitala. filmów (przemoc. a niekiedy błyski.. zaś 194 . w której przechowuje ubrania i resoraki w pudełku. dzięki czemu czuł się nieco bezpieczniej.

Ŝe nie wszystkie bajki warto oglądać. Postanowiła. jej drzwi były stale zamknięte. Ŝe nikogo tam nie ma. kochanie. Ŝe tej nocy będzie spać z małym w jego pokoju. poniewaŜ z kaŜdym dniem coraz bardziej obawiał się o swoje Ŝycie. Ŝe dziś wszystko powie babci o potworze. Ŝe szafa nie kryje w sobie potwora. Z szafy nie dochodziły Ŝadne odgłosy i ku ogromnemu zdziwieniu Bartka. babcia spała z nim przez trzy kolejne noce oraz sprawdzała zawartość tajemniczego mebla. 5 lat . po całym domu niesie się odgłos małych stóp zbiegających w pośpiechu ze schodów. mimo Ŝe cały był przykryty kołdrą. Bartek patrzył z niedowierzaniem we wnętrze szafy.słychać otwierające się drzwi i ciepły głos babci. Godzina dziesiąta z minutami . Na jego ciele pojawiła się gęsia skórka. Chłopiec postanowił. Babcia Danusia poszła z nim do pokoju i mimo protestów wnuka otworzyła szafę. aby kontynuować grę w Chińczyka. Babcia podsumowała: . jaką bajkę oglądałeś w ostatnim czasie? CzyŜby tę. zaś potwór opuścił jego wyobraźnię na dobre. w domu było jak makiem zasiał.Mój lekarz zachorował i zabiegi przeniesiono mi na następny tydzień. po wyjściu mamy. Bartek wybiega z pokoju. więc będę miała teraz czas . Oczywiście nie było łatwo dowieść. Okazało się.Ciekawa jestem. Ŝe istnienie potwora w pokoju to tylko wytwór jego bujnej wyobraźni. Aby chłopiec był pewien. Tym razem nad ranem.odgłosy z szafy wydały się wzmoŜone. Po czym wzięła wnuka na ręce i poszła z nim do salonu. I tak teŜ się stało. którą mamusia ci zabroniła? I oto przyczyna przykrych poranków spędzonych w towarzystwie potwora. Od czasu rozwikłania zagadki Bartek stał się bardzo pogodny i otwarty. 195 Mela Krajewska. Babcia oznajmiła: . Pamiętaj.

Katarzyna Rachańska Jest to bajka dla dziecka, które zostało odrzucone przez grupę, przez co jest niepewne siebie.

Śmietniczek Bartek

Gdzieś w środku gęstego lasu znajdowała się piękna polana. Rosły tam okazałe, kolorowe kwiaty, słychać było ćwierkanie ptaków. Trawa była soczyście zielona, roiło się wszędzie od tęczowych motyli. Ludzie cenili sobie to miejsce, poniewaŜ rosły tam najwspanialsze grzyby, jakie kiedykolwiek widzieli. Na skraju polany stał szary śmietniczek. Na imię miał Bartek. Mama często powtarzała Bartkowi: - Jesteś juŜ duŜym synkiem. Pamiętaj, Ŝe musisz pilnować porządku, to jest twój obowiązek. Stój na polanie, tam się kręci sporo ludzi, a gdzie ludzie tam teŜ niestety, śmieci.
Ola Kaczkowska, 4 lata

Szary niczek

śmietbył

bardzo

uradowany, Ŝe moŜe pełnić swoją słuŜbę. UwaŜał kolorową

polanę za magiczne miejsce. Uwielbiał się

przypatrywać ptakom,

roślinom

i owadom. Czuł się tam wspaniale, aŜ do pewnego dnia. Z samego rana, gdy jeszcze rosa otulała delikatnie wszystko dookoła, usłyszał, jak maki cichutko szepczą do siebie: - A ten, co tu tak ciągle stoi? Gapi się i gapi.

196

- Na dodatek jest szary i brzydki! I ten zapach! He, he! - Zasłania nam słońce, jak mamy się prezentować w cieniu? Bartkowi zrobiło się bardzo przykro. Zarumienił się, usunął w cień drzew, a wieczorem opowiedział wszystko matce. Ona poradziła mu: - Nie przejmuj się, synku. Jesteś wspaniałym śmietniczkiem. Maki nie zdają sobie sprawy, ile jesteś wart. Zrozumiem, jeŜeli nie zechcesz wrócić na polanę. Śmietniczkowi było smutno. Postanowił stać na parkingu samochodowym w środku miasta. Tam nie było pięknie ani magicznie. Kolorowe kwiaty zastąpiły samochody, a zamiast trawy leŜał rozgrzany od słońca asfalt. Bartkowi się tu nie podobało, jednak przynajmniej nikt się z niego nie śmiał. A co się działo w tym czasie na polanie? Maki miały tyle słońca, ile chciały. Ludzie nadal chodzili na grzyby, a w przerwie jedli kanapki i pili napoje z puszek. Bartka nikt tam nie zastąpił, więc ludzie wyrzucali śmieci na ziemię. Wszędzie było brudno i brzydko. Owady wyniosły się z polany, grzyby przestały rosnąć. Kwiaty straciły swój blask. Nikt nie chciał rozmawiać z makami. Najstarsze stokrotki powiedziały: - Zdajecie sobie sprawę z tego, Ŝe to wasza wina? Wasza próŜność doprowadziła polanę do ruiny. Sprawiłyście przykrość Bartkowi. Chyba wiecie, co powinno się zrobić w takiej sytuacji. Maki wiedziały. Wieczorem, purpurowe ze wstydu, udały się do domu Bartka. - Przepraszamy. Byłyśmy głupie i próŜne. Jesteś bardzo dobry i szlachetny, a my tego nie doceniałyśmy. Robisz tyle dobrego. Wrócisz na naszą polanę? Bartek nie zastanawiał się długo. Z samego rana dumnie stanął na środku polany pomiędzy kwiatami. Powoli wszystko wróciło do normy, a polana znów stała się najpiękniejszym miejscem w lesie. Szary śmietniczek juŜ nigdy nie wstydził się siebie, a maki opowiadały wszystkim, jaki jest wspaniały.

197

Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci (w przedziale wiekowym mniej więcej od 5-8 lat), w których rodzinie, rodzice planują kolejne dziecko. Czytamy ją równieŜ dzieciom, które mają być wysłane do przedszkola. Bajka ma na celu przygotowanie dziecka na mającą się pojawić zmianę w Ŝyciu rodziny.

Niespokojna Inga

Całkiem niedawno temu w maleńkiej miejscowości o nazwie Ślimaczek, Ŝyło sobie bardzo młode i szczęśliwe małŜeństwo - Aurelia i Eryk. Mieli oni prześliczną córeczkę o rzadko spotykanym imieniu Inga. Dziewczynka miała cztery latka. W Ślimaczku uwaŜano ją za jedno z najgrzeczniejszych, najweselszych i najśliczniejszych dzieci. Po pewnym czasie rodzice oznajmili, Ŝe Inga będzie miała siostrzyczkę lub braciszka. JakaŜ to była radość dla dziewczynki, kiedy wyobraŜała sobie, jak będzie chodziła na spacer z siostrzyczką (bo brata nie chciała mieć). W oczekiwaniu na przyjście na świat dziecka Inga całymi dniami wyobraŜała sobie, Ŝe opiekuje się maleństwem. W końcu nadszedł ten moment. Aurelia urodziła prześlicznego chłopca Igora. Jednak Inga nie cieszyła się juŜ tak bardzo, jak wcześniej. W ogóle nie zwracała uwagi na dziecko. W jej zachowaniu coś się zmieniło. JuŜ nie była tą grzeczną i uroczą dziewczynką, jak dawniej. Często płakała, denerwowała się i krzyczała, kiedy mama prosiła ją o załoŜenie czapki. Pewnego wieczora, kiedy dziewczynka była juŜ wykąpana i leŜała w łóŜeczku, pomyślała: „Rodzice juŜ mnie tak nie kochają jak kiedyś, wolą Igora. Mama kaŜe mi jeść płatki z mlekiem, ubierać czapkę. JuŜ się ze mną tyle nie bawi. A tata? Tata mi powiedział, Ŝe czas najwyŜszy iść do przedszkola. To straszne! Rodzice chcą się mnie pozbyć, Ŝeby mieć więcej czasu dla chłopca! Nie pójdę do przedszkola po to, Ŝeby jakaś wstrętna pani się mną opiekowała. Boję się,

198

nie chcę, Ŝeby ktoś inny dawał mi jeść pić, a tym bardziej mówił mi, co mam robić i jak mam się zachowywać. O nie!!!Nie pozwolę na to!". Mając takie myśli, dziewczynka postanowiła uciec. Doszła do wniosku, Ŝe i tak nikt nie zauwaŜy jej nieobecności, bo wszyscy są zafascynowani „nowym" dzieckiem. Tak teŜ zrobiła. Kiedy wszyscy poszli spać, Inga ubrała się, wzięła swojego ukochanego misia, oszczędności ze skarbonki i ruszyła w świat. Wokół roztaczała swe uroki zima. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła po wyjściu z domu, był zakup cukierków, których mama nie pozwalała jej jeść przed obiadem. Dziewczynka długo maszerowała. Mimo to czuła, Ŝe jest jej coraz zimniej. Postanowiła, Ŝe znajdzie jakieś schronienie, gdzie nie pada śnieg i nie wieje wiatr. Schowała się w niewielkiej jaskini w lesie, nieopodal Ślimaczka. Tam przespała noc. W wielką rozpacz wpadli rodzice, kiedy rano Ingi nie było w pokoju. Zrozumieli, co się stało. Zaczęły się poszukiwania.
Paulinka Średnicka, 8 lat

Tymczasem dziewczynkę obudził jakiś potworny hałas. Otworzyła swoje zaspane oczka i zobaczyła przeogromnego, przestraszonego niedźwiedzia. Bardzo się bała. śałowała teraz, Ŝe nie ma obok niej taty, który na pewno by ją obronił. Uciekła z jaskini. Nie miała nic do jedzenia ani do picia, poniewaŜ wszystkie pieniąŜki wydała na cukierki, które łapczywie zjadła zaraz po ich kupieniu. Była głodna, zmarznięta, wystraszona. Myślała teraz o tym, jak cudownie jest w domu pod ciepłą kołderką.
199

Ponownie nastał mrok. Teraz Inga nie mogła się juŜ schronić w jaskini. Las był straszny. Wydawało jej się, Ŝe drzewa chcą ją złapać swoimi bezlistnymi rękoma. KaŜdy szelest, kaŜdy dźwięk ją przeraŜał. Nagle usłyszała w krzakach przeraźliwy pisk. Bała się niesamowicie, ale mimo to postanowiła sprawdzić, co się stało. - Auuaa! PomóŜ mi proszę. Wiem, Ŝe tam jesteś. Ojojoj, jak boli... !!! - Kto to? Kim jesteś? Ja nie jestem smaczna, mam chude rączki. Na pewno nie będę ci smakowała - odrzekła Inga. - Ja nie chcę cię zjeść. Ja tylko proszę, Ŝebyś mi pomogła. Oj, jak boli! - A co się stało? Kim jesteś? - powiedziała niepewnie dziewczynka. - Mam na imię Bimbo. Wpadłem w sidła okropnych myśliwych i nie mogę się wydostać. Teraz Inga postanowiła podejść. Faktycznie, był tam mały jelonek, który miał ranną nóŜkę. Nie zastanawiając się długo, dziewczynka wyciągnęła Bimba z pułapki. - Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił. MoŜe mi powiesz teraz, jak masz na imię i co robisz w nocy sama w lesie ? Inga opowiedziała jelonkowi całą historię. Dowiedziała się, Ŝe Bimbo się zgubił, poniewaŜ nie posłuchał mamy i pobiegł za małym motylkiem. Później błąkał się po lesie, bo nie mógł znaleźć drogi do domu, no i na koniec wpadł w sidła. - Strasznie tęsknię za mamą. Nawet nie wiesz, jakbym chciał, Ŝeby teraz była przy mnie. Taki głupi byłem, Ŝe jej nie posłuchałem. Teraz wiem, Ŝe tylko się o mnie martwiła i chciała dla mnie dobrze - powiedział jelonek. - Doskonale cię rozumiem. Pomogę ci odnaleźć twoją rodzinę - zaoferowała Inga. No i ruszyli razem. PoniewaŜ Bimbo miał ranną nóŜkę nie szli zbyt szybko. Po drodze rozmawiali, tęsknili za rodzicami, ale razem było im raźniej. W końcu zasnęli pod drzewem. Kiedy wstali rano, jelonek zobaczył, Ŝe zna polankę, na której się znajdowali.

200

Postanowiła pomóc dziewczynce. Ŝe doceniała i kochała swoich rodziców oraz braciszka jeszcze mocniej. Słuchała mamy i taty. Był szczęśliwy. wcale nie była taka straszna. Mama jelonka była bardzo wdzięczna Indze za to. ale czy rodzice jej to wybaczą? Wróciła wystraszona do domu. Poszła do przedszkola i poznała tam wiele dzieci. Obiecała. Bimbo odnalazł swoją rodzinę. PoniewaŜ miała doskonały węch.. Od tej pory dziewczynka juŜ nie była zazdrosna o Igorka. Okazało się. Z tą tylko róŜnicą. Rodzice nie byli źli. Ŝe juŜ nigdy tak nie postąpi. Jessica Marcinowska. której Inga tak bardzo się bała. Ŝe pani. bo wiedziała. jak się wydawało. z którymi chętnie się bawiła. Ŝe udało jej się wrócić do domu. Inga znowu była tą grzeczną i kochaną dziewczynką jak kiedyś. 8 lat 201 . Opowiedziała mamie i tacie o swoich przygodach i o przyczynach ucieczki. Ŝe zrobiła bardzo źle. Ŝe ich kochana córeczka wróciła cała i zdrowa. ale szczęśliwi. Ŝe ich nakazy i zakazy są tylko i wyłącznie z troski o nią.Mama!!!!! Rozległ się nagle radosny krzyk. Teraz Inga wiedziała. Ŝe uratowała jej synka. Dziewczynka miała bardzo duŜo szczęścia. doprowadziła Ingę do pobliskich domów.

6 lat z nieznajomym. Pewnego dnia postanowił wyruszyć w podróŜ. 202 . aby go poznać i zaprzyjaźnić się z nim. Chłopiec obudził się i natychmiast wyruszył w stronę zamku. Długo się zastanawiał. zapas wody i wyruszył w drogę. Zabrał ze sobą tylko trochę jedzenia. ale po policzeniu głosów „za” i „przeciw” zdecydował się. Ŝe nie jest juŜ taki nieśmiały i łatwo udało mu się nawiązać rozmowę Asia Śliwińska.Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. który przemówił do niego: . Po pewnym czasie ogarnęła go taka senność. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Zasnął pod najbliŜszym drzewem na miękkim posłaniu z zielonego mchu. Chłopiec spostrzegł. Bał się takiej trudnej. Oni takŜe nie podejmowali działań. ZbliŜył się do małego. Nie miał on przyjaciół. by spełnić swoje marzenie i znaleźć prawdziwego przyjaciela. a po krótkiej rozmowie nakarmił go i razem wyruszyli w dalszą drogę.Odnajdziesz przyjaciela. poniewaŜ był nieśmiały i trudno mu było nawiązać kontakt z rówieśnikami. Andy i jego przyjaciel Był sobie raz mały chłopiec o imieniu Andy. Ŝyciowej decyzji. spotkał pod zielonym krzewem leŜącego zająca. W swoim pięknym śnie usłyszał tajemniczy głos. Po przejściu odcinka drogi. który mu wskazał tajemniczy głos. który znajduje się na niebieskim wzgórzu. jeŜeli dotrzesz do zamku. Zając zaś był mu bardzo wdzięczny za okazaną pomoc. Ŝe nie mógł dalej iść.

ostrzegali małą Sarę. Zając był szczęśliwy. dawno temu. jak ją pokonać i dotrzeć bezpiecznie do zamku. gdyŜ do kaŜdego odnosiła się z szacunkiem i zawsze chętnie słuŜyła pomocą. którego nazwy nikt juŜ nie pamięta. Znajdek Dawno. ale zając wiedział. które ucieka. Przestał być nieśmiały. 203 . Andy mógł teraz bez przeszkód wejść do zamku. Dziewczynka często uciekała z domu. Chłopiec wszedł do jednej z komnat i znalazł tablicę z napisem: „Prawdziwego przyjaciela spotykasz na swej drodze. aŜ wreszcie dotarli do celu wyprawy. w miasteczku. ale mieszkańcy kręcili tylko głowami. aby juŜ nigdy nie uciekała. bez problemu minął znajdujące się na drodze „ziemne” pułapki. Starsi ludzie. jeŜeli mu pomoŜesz . . Droga była bardzo niebezpieczna. a poniewaŜ był lŜejszy od chłopca. które tak często były moimi towarzyszami długich wędrówek? . Ŝe niczego i nikogo się nie boi. udało mu się nawiązać wiele przyjaźni z mieszkańcami okolicznych krain. Pierwszy ruszył w stronę zamkowych drzwi. mieszkała mała dziewczynka o imieniu Sara.pytała.on pomoŜe Tobie.Wędrowali całą noc i cały dzień. aby poznać dalekie okolice. bo w lesie czyha wielkie niebezpieczeństwo. Ale Sara uśmiechała się tylko i mówiła wojowniczo. którzy doskonale znali świat. Jednak potrafiła przysporzyć swoim rodzicom wielu zmartwień. śył z nimi w zgodzie długo i szczęśliwie. Wszyscy ją bardzo lubili. Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Ŝe mógł odwdzięczyć się za okazaną pomoc.” Od tamtej chwili chłopiec zamieszkał w zamku ze swoim przyjacielem.Co moŜe być niebezpiecznego w leśnych zwierzątkach.

Wszystko wyglądało tutaj tak przyjaźnie i wspaniale. która wygrzewała swoje stare kości w letnim słońcu. Ŝe nie tylko zwierzęta mieszkają w tym lesie . ŚcieŜka prowadziła ciągle naprzód pomiędzy wielkimi świerkami i brzozami. siedząc na ławeczce przed domem . Nie myślała nawet o tym. jakie dała jej babcia. Sara szła pobawić się z koleŜankami i zapominała o przestrogach. Ŝe jest bardzo głodna. które pokryte były gęstym mchem. A śpiew ptaków tylko pogłębiał jej błogi stan. fioletowe i białe kwiatki. jakie czyha w nim niebezpieczeństwo.Witaj. 204 . . „Skoro ten kawałek świata jest tak wspaniały. Oczy dziewczynki błyszczały z radości. Ŝe Sara wcale nie miała zamiaru wracać do domu.Doskonale wszystkim jest wiadomo. A często i my dorośli nie zdajemy sobie sprawy z tego. co ma teraz zrobić. Ŝe zapomniała wziąć ze sobą coś do jedzenia. Dookoła rosły wielkie paprocie. o których taki brzdąc mało wie.To są stare zabobony .odpowiadała dziewczynka. . Na tym kończyła się zazwyczaj ich rozmowa. jak bardzo mogą się martwić o nią rodzice. Zmęczona usiadła na zwalonym drzewie i zaczęła się zastanawiać. idąc przed siebie. kiedy na to wszystko patrzyła. a obok nich błękitne. Tak szybko opuściła dom rodzinny. dziewczynko. „JakŜe chciałabym zobaczyć cały świat. Ŝe w lesie niczego nie ma. to jaka musi być reszta!” – myślała.powiedziała jej babcia.Pewnego dnia przekonasz się.” Po dłuŜszym czasie poczuła. ze wszystkimi jego urokami i tajemnicami. Wszyscy ruszyli na poszukiwanie dziewczynki z nadzieją.. na temat chodzenia do lasu. tylko iść dalej naprzód.Las skrywa wiele tajemnic. Na drugi dzień Sara znowu zniknęła. Ŝe i tym razem uda się ją odnaleźć. więc babciu nie strasz mnie takimi opowieściami. co postawiło na nogi całe miasteczko. Sara natomiast szła przed siebie przez zielony las. która juŜ często słyszała ostrzeŜenia babci i powoli zaczynały ją juŜ nudzić .

Sam lubię podróŜe. kiedy usłyszała za sobą cudzy głos. .AŜ podskoczyła ze strachu. zaprowadzę cię do mojego domu. Nie mają takiej odwagi jak ja. Jego ściany stały pod róŜnymi kątami. która ostrzegała ją przed rozmową z nieznajomym. 15 lat odkryć cały dalej pan.dopytywał Rafał Leszczawski. Dom czarnego pana był równie dziwny jak i on sam.powiedziała odwaŜnie . . a Sara bez zastanowienia odpowiedziała. więc moŜe kiedyś się jeszcze spotkamy? Sara zgodziła się bez zastanowienia. Obok niej stał wysoki pan z włochatym cylindrem na głowie i długą czarną peleryną. Ŝe jesteś więc bardzo dzielna. aby ruszyć w świat. czyŜby ci nie towarzyszyli? . gdyŜ duŜo z nich jest trujących. 205 . Wolą Ŝyć w swoim małym miasteczku.A gdzie twoi rodzice. ale trzeba je znać.Zostali w domu.Nie zgubiłam się . ale chyba równie głodna. mam zamiar świat.CzyŜbyś się zgubiła? Odwróciła się w jego stronę. Spojrzał na Sarę swoimi perłowo-zielonymi oczami i uśmiechnął się. .Widzę. jakby miały za chwilę się rozpaść. O tej porze roku las obfituje w róŜne owoce. . JeŜeli chcesz.ruszyłam na wyprawę. . Tam będziesz mogła coś zjeść i ruszyć dalej. gdyŜ nie pamiętała przestróg babci. który znajduje się w środku tego pięknego lasu.

która rzeczywiście była zmęczona długą drogą. a kiedy tylko się zbliŜyła.Ale ja się nie zgubiłam.PrzecieŜ nic mi tutaj nie grozi.Ale według twoich rodziców zgubiłaś się. które w większości przedstawiały odległe krainy. Słowa Pii ogromnie zdziwiły Sarę. . bardzo mi cię Ŝal odpowiedziała dziewczynka i znowu zaczęła płakać. co nie zostało zgubione. W ciemnym pokoju na łóŜku siedziała dziewczynka w jej wieku.powiedziała smutno .spytała Sara.Pii.To wszystko pozory . Sara. . W końcu zatrzymała się przed małymi. gdyŜ znajduje dzieci.Robi się późno. a wędrówka nocą po lesie jest niezwykle niebezpieczna. która strasznie płakała.Kim jesteś? . ja po prostu wyruszyłam w świat . a twój tata jest bardzo sympatyczny. Więc jeŜeli zechcesz.powiedziała oburzona. A ty jesteś Sara. W środku nocy obudził ją dziwny szloch. gdyŜ budzą się wtedy najróŜniejsze drapieŜniki. zielonymi oczami. które zgubiły się swoDominika Miąso. . Otworzyła je delikatnie. Wstała i po cichu wyszła ze swojego pokoju. szarymi drzwiami. 206 .Dlaczego mnie Ŝałujesz? . z wielką przyjemnością skorzystała z moŜliwości odpoczynku. .. . Szła długim korytarzem.Mój ojciec nazywany jest przez swoich przyjaciół Znajdkiem. Sara podeszła do niej. moŜesz tutaj przenocować.dopytywała . a oni cię poszukują. Nie szuka się przecieŜ kogoś bądź czegoś. dziewczynka spojrzała na nią smutnymi. jestem córką czarnoksięŜnika. 5 im rodzicom. . mijając róŜne obrazy.

Jutro rano na kilku tych obrazach pojawią się kupcy.Gdybym tylko słuchała babci. Mama ucałowała swoją córeczkę. ale nikomu nie udało się znaleźć Sary. rzucając się matce na szyję . A tym razem wędrował przez całe trzy tygodnie. pobiegła przed siebie.Czy nie ma więc dla mnie Ŝadnego ratunku? . Musisz bardzo ostroŜnie i cicho minąć jego drzwi i równie bezszelestnie otworzyć drzwi wejściowe. Ŝe juŜ nigdy was nie zobaczę . tato!! . Właśnie niedawno wrócili z lasu. . a ojciec z ponurą miną spoglądał w ciemność lasu. Kiedy mijała drzwi do jego sypialni. która ostrzegała mnie przed tyloma rzeczami. usłyszała głośne chrapanie.wytarła zapłakane oczy . W środku stała jej matka.uśmiechnęła się do Sary . w jakiej znalazła się sytuacji. cała zalana łzami.Mamo. Szła powoli. Sara podziękowała dziewczynce i ruszyła w stronę drzwi wejściowych.popatrzyła na dziewczynkę błagalnie . którzy potrzebują dzieci do pracy. ale zgodnie z przestrogą dziewczynki nie straciła czujności i nadal szła powolutku. Sara pobladła. obiecuję wam.krzyknęła Sara. starając się iść jak najciszej.Tak bardzo was przepraszam za to. aby zły czarnoksięŜnik jej nie usłyszał.przytuliła się jeszcze mocniej .Kochani rodzice. Jak mogła najostroŜniej. 207 . Ŝe juŜ nigdy od was nie ucieknę.zaczęła płakać . Na duŜym placu stało grono dorosłych z latarkami w rękach i z psami. . ale ja uwaŜałam to za bajki i zabobony. otworzyła drzwi wyjściowe i nie zamykając ich. kiedy powróci do domu z nowo odnalezionym dzieckiem.Mój ojciec zawsze wpada w głęboki sen. Ŝe uciekłam . Obiecuję! – powtórzyła. Odnalazła drogę. JakŜe byłam głupia! . którzy duŜo zapłacą.Dzięki temu znalazł cię Znajdek i teraz odda jednemu ze swoich przyjaciół. którą wcześniej szła i z ogromną radością w sercu wbiegła do wioski. abyś to u nich pracowała. patrząc prosto w im oczy. Widziałaś obrazy na ścianach? To są przejścia. gdyŜ nawet najmniejszy hałas moŜe go obudzić.Tak się bałam. .MoŜe więc istnieje dla ciebie ratunek .wpadła w rozpacz. dopiero teraz doszło do niej.Ja chcę wrócić do moich rodziców .

. aby ich przestrzec o tym. o którym chcieli mi później opowiedzieć. który juŜ nie był dla niej tak przyjaznym miejscem. Od tamtej pory Sara dotrzymywała danego rodzicom słowa o tym. kładąc dziewczynkę spać. Ŝe nie będzie juŜ nigdy uciekała z domu.powiedziała babcia.spytała sennie Sara.To był twój dziadek. moja droga. który powrócił do wioski? . która pomogła mu uciec. Kiedyś. po czym usnęła. Dla nich to miała być wyprawa w daleki nieznany świat. A teraz śpij . 7 lat 208 . Poszukiwania trwały cały dzień. Babcia uśmiechnęła się dobrodusznie. co moŜe ich spotkać. gdyŜ nie usłyszał płaczu Najdy i został wysłany do nieznanej mu krainy. Pewnego dnia moi przyjaciele uciekli z domu. który opowiedział mi historię spotkania ze Znajdkiem i jego córką Pii. .Więc spotkałaś Znajdka i jego córkę Pii . Asia Kęsicka.spytała zaskoczona Sara.pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. tak jak ty.Moje dziecko.Skąd babcia wie? .Kim był ten przyjaciel. A swoją niezwykłą historię opowiadała niegrzecznym dzieciom. gdy byłam młodsza. Niestety. Wszyscy się o nich martwili. mój drugi przyjaciel nigdy nie powrócił. ale dopiero pod wieczór pojawił się jeden z moich przyjaciół. które nie słuchały rodziców. miałam dwoje najlepszych przyjaciół. Sara spojrzała przez okno na ciemny las. . ..

Mama i tata bardzo go kochali. w małej chatce nieopodal ciemnozielonego lasu mieszkał miś. nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. Tylko nasz tłuściutki bohater zachował zimną krew. gdyŜ nikt nie chciał iść z nim w parze.Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. Dochodzili juŜ do Wielkiej Polany. Porozmawiali z synem. szybko wyciągnął kolegę z opresji. a Chytry Lisek został jego najlepszym przyjacielem. Okazało się. pani Borsukowa pokazała dzieciom krokusa. gdy nagle Chytry Lisek wpadł do ogromnej jamy i za nic w świecie nie mógł się z niej wydostać. Było bardzo wesoło i gwarno. Dawno. ogromnie się ucieszyła. Schylił się. i Ŝe nikt nie chce się z nim zadawać. wraz z nauczycielką.wraz z nauczycielką. panią Borsukową . Przyjaźnią się jeszcze obaj po dziś dzień.zorganizować wycieczkę klasową. Dwa dni później cała klasa ruszyła przez las w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny. aby dzieciaki mogły się bliŜej poznać. Jola i Mariola znalazły pierwiosnka. pani Borsukowa za mała. a reszta zbyt przejęta całą sytuacją. 209 . które z powodu swojego „duŜego” wyglądu. który nie chciał chodzić do szkoły. naśmiewają się z jego nadwagi i duŜej postury. Dwie lisiczki. Oczywiście nasz misiu szedł na szarym końcu. Cała klasa. a zwłaszcza Chytry Lisek. Przestraszony i zmęczony tą szarpaniną wołał o pomoc. znajdującej się na środku lasu. ale martwili się okropnie. Ta wiadomość zasmuciła rodziców misia i zdecydowali . Wszyscy usłyszeli Chytrego Liska i pobiegli na ratunek. gdyŜ ich tłuściutki syn nieustannie chodził smutny i na domiar złego nie chciał chodzić do szkoły. Tylko miś nie cieszył się z tej wyprawy i nie chciał szukać Ŝadnych znaków nadchodzącej wiosny. dawno temu. by pomóc koledze. a Ŝe był duŜych rozmiarów i bardzo silny. Wszyscy byli niesamowicie dumni z misia i od tamtej pory nikt juŜ się z niego nie śmiał. Niestety dwie lisiczki były za słabe. Ŝe dzieciaki w szkole. był on przecieŜ ich jedyną pociechą.

Miś. Tam właśnie mieszkała rodzina króliczka. była bardzo mądra i miała same piątki. 210 . w którym mieszkało duŜo zwierzątek. Zawsze mama musiała dawać mu dokładkę.Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Kiedy misiu przybył do domu królików. bo niedźwiadek lubił sobie pojeść i miał duŜy apetyt.mówi tata miś . bardzo się przestraszył i powiedział: . usłyszał głośną rozmowę swoich rodziców: .Ŝe za parę dni idzie do szkoły. aby nauczył się czytać. Niedźwiadek miał przyjaciela króliczka. kiedy miś jeszcze spał. psotami. z którym chodził na piesze wycieczki i razem z nim przeŜywał nowe przygody.Jak to do szkoły? A co z moimi pieszymi wędrówkami. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. pisać i skończył z psotami. wyjadał miód pszczołom. Starsza siostra króliczka chodziła juŜ do szkoły. zobaczył. tata i mały niedźwiadek o imieniu Kuleczka. co mnie tam czeka?” – zastanawiał się miś. Postanowił jak najszybciej spotkać się z przyjacielem. Był on bardzo psotliwym misiem. Na środku lasku stała wielka skała.Musimy powiedzieć Kuleczce . pomagały sobie i wspierały nawzajem. Miś szybko pobiegł do domu króliczka. który znajdował się na skraju lasu w wielkim dębie. a to bardzo dziwne. Rodzice bardzo się zdziwili. jak jego mały przyjaciel biega po domu jak opętany. kiedy to usłyszał. a w niej wykute drzwi. Pewnego dnia. Rano nawet nie zjadł śniadania. przyjacielem Patyczkiem? (tak miał na imię przyjaciel króliczek) „Boję się iść do szkoły. a one chciały dać nauczkę misiowi za jego postępki. Bardzo się kochały. Mały Miś i przyjaciel króliczek Za wielką górą był mały lasek. miodem. JuŜ ma siedem lat i czas. Mieszkała tam rodzina niedźwiedzi: mama. Porozmawiamy z nim jutro przy kolacji.

Myślał. ja kiedyś teŜ bałem się szkoły. spotkał tam mamę niedźwiadka i zapytał. Kiedy misiu dotarł na miejsce. aby pokazać mu szkołę.Co się stało. misiu nie podzielał radości przyjaciela. Przejęty króliczek pewnego popołudnia. zapra211 . ale siostra pomogła mi przezwycięŜyć ten strach. jak to w szkole jest fajnie.Za kilka dni idziemy do szkoły i bardzo się cieszę. 11 lat Patyczek obiecał mamie niedźwiadka. jak ty teraz.Wiesz. Ŝe jesteś taki wesoły? Na to króliczek: . Rozmawialiśmy z nim.Niedźwiadek pyta: . Nie chciał się bawić z króliczkiem przez następne dni. Amanda Marcinowska. idąc nad strumień. Rano siostra króliczka przyszła do misia i po dłuŜszych namowach zabrała go na spacer. Ŝe przekona misia co do szkoły. dlaczego niedźwiadek się do niego nie odzywa. zobaczył przyjaciela. poczuł się zdradzony i pobiegł szybko do domu. misiu. Na to mama: . a nawet z nim rozmawiać. aby do niej nie iść. a pomoŜe mu jego siostra. króliczku. Opowiedziała mi. który czekał juŜ na niego. będziemy mogli pisać listy do naszych przyjaciół z innego lasku. Ŝe tobie ten pomysł teŜ się nie spodoba i razem znajdziecie na to jakieś rozwiązanie. Na to króliczek: . Ŝe w szkole duŜo się nauczymy.Kuleczka nie chce iść do szkoły. ale on nie chce słuchać. która opowiadała. Niestety.

świetlice. kiedy pójdę do szkoły. Misiu bardzo lubił grać w piłkę. Ŝe szkoła jest bardzo waŜna i potrzebna kaŜdemu. Wychowawczyni i pani dyrektor przywitała ich bardzo miło i o pierwszoklasistach mówiła najwięcej. Na twarzy misia widać było uśmiech . obiecała swoją pomoc w razie potrzeby. śyczyła im wielu sukcesów. Dzieci poszły obejrzeć szkołę.Patyczku. 6 lat 212 . pomogło to im zdobyć pracę i nas utrzymać. koleŜanki. pokazała chłopcom klasy. kredek. . Poznali nowych kolegów. przeprosił przyjaciela za swoje złe zachowanie. Nagle z radością powiedział: . Oni teŜ przecieŜ chodzili do szkoły. jak nasi rodzice opowiadają nam. którzy byli bardzo sympatyczni. Kiedy wszyscy wracali do domu. w której stało duŜo piłek. bo tak miała na imię siostra króliczka. super! Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Zuzanna. malowanek. zobaczył salę.Mamo. gdzie było mnóstwo zabawek. krzyknął na cały głos: . tato! JuŜ nie mogę się doczekać. Jestem szczęśliwy – powiedział miś.Jutro pierwszy dzień nauki. Na zakończenie udanego dnia w lasku odbył się wielki piknik dla wszystkich mieszkańców.czuł się szczęśliwy. Zrozumiał. Wchodząc do domu.Ale duŜo zabawek. Asia Kęsicka. będziemy grać w piłkę! Poczuł się szczęśliwy.szać ich na nasze urodziny. Będziemy mogli czytać piękne bajki i opowiadać je później tak. Na drugi dzień niedźwiadek i króliczek poszli na rozpoczęcie roku szkolnego. A miś wykrzyknął: .

213 . Zawsze. Ŝe poleŜy jeszcze chwilę w łóŜku.rzekła mama . pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. Był to juŜ trzeci dzień wakacji. czego naprawdę się boi i jak wygląda licho.odpowiedział Jaś. wtedy będę mogła zrobić ci kolejną porcję twojego smakołyku. aby uzbierać jagód. . np. którego otrzymał w prezencie od wujka Tomka. więc nie musiał wcześnie wstawać. nowej szkoły. Wpatrywał się w niego dłuŜszy czas i przez chwilę nawet wydawało mu się. które boją się nowego i nieznanego.JuŜ idę. Jaś miał gotową wymówkę. Leśne licho Był piękny.Marcin Rzepisko Jest to bajka dla dzieci. próbując zmienić temat. Ŝe gdy juŜ je otworzy leśny stwór zniknie. aby nie iść. Zacisnął mocno oczy z nadzieją. Ubierając się. . Nie wiedział dokładnie.Dzisiaj umówiłem się z kolegami. letni poranek.Jasiu. Ŝe pojedziemy na rowerową wycieczkę nad rzekę . Po chwili chłopiec zajadał się kanapkami z ulubionym dŜemem jagodowym przyrządzonym przez mamę. Schował się pod kołderkę ozdobioną w kolorowe samochody i postanowił.usłyszał głos mamy dobiegający z kuchni. czy masz zamiar w ogóle dzisiaj wstać? . gdy rodzice proponowali wycieczkę do lasu lub wyprawę na grzyby. mamo! Muszę tylko pościelić łóŜko! . Najbardziej bał się chyba nieznanego.Wybierzmy się któregoś popołudnia. wyjrzał przez okno i jego oczom ukazał się pobliski las. .Kończy się juŜ twój dŜem . który zawsze napawał go niewyjaśnionym lękiem. Jego wzrok przyciągnął kolorowy pajacyk wiszący na ścianie.szybko odpowiedział Jaś. kiedy mały Jaś obudził się w swoim łóŜeczku. Ŝe w ciemnych zakamarkach lasu zobaczył leśne licho. Przeciągnął się ospale i rozejrzał po pokoju. .

która znajdowała się nad rzeką.rzekł z wielkim entuzjazmem Kuba. Jaś zabrał się za naprawę. który był stałym punktem spotkań chłopców. Ŝe zerwał mu się łańcuch w rowerze.krzyknęli . Łańcuch nadawał się tylko do wyrzucenia. trzymając kierownicę.Musiałem pomóc mamie posprzątać . w którym umówił się z kolegami. . zanim zauwaŜyli. Poza tym zaczęło burczeć mi w brzuchu. Jasia niepokoił tylko widok pobliskiego lasu.krzyknął Paweł . Umiejętnie wyhamował i zaczął wołać chłopców. . Ŝe zbliŜa się pora obiadowa. umył zęby i wyjechał na rowerze w miejsce. . Gdy dotarli na polanę. Spędzili tam kilka godzin na wspólnej zabawie. usiedli przy jej brzegu. szukając na dnie rzadkich kamieni. .Synek pomógł mamie pozbierać talerze po śniadaniu. Na umówiony znak wszyscy wyruszyli z miejsca.co tak długo? . więc musiał prowadzić rower. Serce zaczęło bić mu szybciej. Gdy dotarł pod wielki stary dąb. Po przebyciu kawałka drogi spostrzegł. Huczało mu 214 . Ŝe jedyną drogą prowadzącą do jego domu jest leśna ścieŜka. .uradował się Jaś.odparł Kuba. .Wczoraj znaleźliśmy nową drogę. Paweł i Kuba juŜ na niego czekali. ten fajtłapa! . Kuba.ścigajmy się! . Stał w miejscu przez kilka minut. Chłopcy przemierzali drogę.powiedział Paweł. ale ta nie przyniosła skutków.Cześć Jasiek! . .Trzeba jechać do domu. lecz oni byli juŜ za daleko i nie słyszeli jego wołań. Ŝe znajduje się w miejscu. W czasie jazdy Jaś zauwaŜył.Masz rację.odrzekł.No to jedźmy! .Na pewno ci się spodoba! Jest tam fantastyczna polana i pełno nowych miejsc do odkrycia! . po czym zdecydował sie wejść do lasu. gdy uświadomił sobie.Kto ostatni. bo rodzice zaczną się martwić. w którym nigdy nie był i Ŝe zabrnął w ślepą uliczkę. która prowadzi w fajne miejsce! . chichocząc radośnie i podziwiając piękne widoki. aby na niego zaczekali.Mam pomysł! .

kształtem drzew. Mały Jaś zachwycił się zielenią mchu. Spostrzegł wiewiórkę.5 roku z nim częściej na leśne wyprawy. Teraz to on nalegał. mama zawołała ze zdziwieniem: . Wtedy zdał sobie sprawę z tego.Nazbierałem tyle jagód. które juŜ nie wyglądały tak strasznie. Ŝe będziesz mogła zrobić duŜo konfitur. w którym był. a Jaś niemal zawsze zajmuje pierwsze miejsce. Wystraszony Jaś zaczął biec. gdzie byłeś tyle czasu? I dlaczego masz takie fioletowe usta? Wtedy Jaś wręczył mamie torbę pełną dorodnych i dojrzałych jagód mówiąc: . oświetlając wszystko pięknym blaskiem. Ŝe jego strach był bezpodstawny i Ŝe nie moŜna bać się czegoś tylko dlatego. Ŝe się tego nie zna. Zewsząd dobiegały go tajemnicze dźwięki i wydawało mu się. Prawie w kaŜdą niedzielę urządzają zawody w grzybobraniu. Kiedy wbiegł do domu z wielkim uśmiechem na twarzy. aby jak najszybciej znaleźć się w domu. myśląc tylko o tym. Nagle promienie słońca przedarły się przez gałęzie drzew.Jasiu. 215 .w głowie i wydawało mu się. Ŝe konary drzew sięgają po niego. która w swoich łapkach łupała małe Ŝołędzie oraz jelenia z imponującym poroŜem. aby rodzice wybierali się Rafał Leszczawski. 4. Starczy nam na całą zimę!!! Od tamtej pory las stał się ulubionym miejscem do wędrówek i zabaw dla Jasia. i zwierzętami biegającymi beztrosko po polanie. Las. jakby dookoła tańczyły przeraŜające cienie. wyglądał teraz zupełnie inaczej.

Nadszedł wreszcie moment. Więc chłopiec oczekiwał z niecierpliwością na jej powrót. RozŜalił się jeszcze bardziej. 6 lat 216 . Pamiętał doskonale. a ona obiecała. schowały się w koronach drzew i ani myślały się stamtąd ruszać. gdy w drzwiach mieszkania pojawiła się mama. Marzył bowiem o ogromnym pudle klocków albo o nowym samochodzie straŜackim na pilota. gdy zamiast toreb zobaczył. by się z nią przywitać i zdziwił się. jak mówił o tym mamie. szybko pobiegł. Ŝe jak tylko wróci. gdy tata wziął go na ręce i powiedział: Dominika Miąso. na ulicach widać było przemokniętych ludzi z parasolami. Deszcz siąpił. słysząc jej głos. to przywiezie mu duŜy prezent. Mamusi nie było w domu od czterech dni. które zapowiadały nadejście jesiennych chłodów.Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. co nie wyglądało bynajmniej na klocki czy samochód. a ptaki zamiast radośnie ćwierkotać. Na dworze od kilku juŜ dni nie świeciło słońce. a tatuś wciąŜ powtarzał. Właśnie tego pochmurnego i deszczowego dnia pięcioletni Adaś nigdy nie zapomni. Historia tego chłopca rozgrywała się niedaleko twojej miejscowości. Ŝe trzyma w rękach coś. Adaś. Rodzeństwo z miłości Opowiem ci bajkę o chłopcu imieniem Adaś. Był dzień. Stał teraz w oknie i oglądał ten ponury świat. Ŝe kiedyś kupi mu takie zabawki. który całym swym sercem nienawidził siostry. jeden z tych. Ŝe będzie miał rodzeństwo. a to nie jest niczym strasznym.

Nie skończyła jeszcze mówić. Przybywam z Irnes. gdy otworzy oczy..Proszę. zapragnął.Nigdzie nie pójdę! Nienawidzę swojej siostry! Chciałem zabawki. Ŝe juŜ ją widział. Chodź ze mną... „nie krzycz!”. Świat. by ją chwalić i uśmiechać się. Ŝeby ktoś wreszcie zwrócił na niego uwagę. a zamiast tego w prezencie dostał siostrę. bo niby po co? I tak ciągle słyszał. aby następnego dnia. Ma na imię Ania i to o tym prezencie mówiłem ci juŜ od dawna. . Zdawało mu się. Adaś popatrzył przez chwilę na dziewczynkę. a..Idź sobie. w najgorszym wypadku na zwykły pistolet. Krainy Snów i Marzeń. . Ani nie było na świecie. Ŝe kogoś mu przypominała. Chłopiec nigdy nie wchodził do jej pokoju.. Poczuł. Ŝe zachowuje się za głośno i robi jej na złość. kiedy był sam. Pewnego razu. ale. Miała w ręce malutką róŜdŜkę. Łzy napłynęły mu do oczu. a nie on. ale nawet ona nie biegała z nim tak. jak kiedyś. w którym spotkasz ludzi podobnych do ciebie. to twoja siostrzyczka. dostawała prezenty. gdy chłopiec przerwał jej po raz drugi. gdy leŜał juŜ w łóŜeczku. Ŝe zamiast obiecanego prezentu dostał ją. a na głowie lśnił jej diadem. Ale to siostra. to teraz nawet nikt nie ma czasu. Chłopiec nie mógł uwierzyć. by się z nim pobawić. Liczył na klocki. Chciał. Była to mała dziewczynka o jasnych.Mam na imię Amelia.. w którym nie będzie twojej siostry. długich włosach i skrzydełkach podobnych do motyla. a nie ją! WróŜka znowu poprosiła: . choć ze mną. pokaŜę ci świat. Co prawda.. Którejś nocy przyszła do niego wróŜka. a złość ogarnęła jego serce. Adaś czasami robił to specjalnie.Adasiu. Nie dość. To do niej przychodzili wszyscy. chodził on z mamą na spacery. Odpowiedział szybko: . Ŝe z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzi Ani.. Codziennie do znudzenia słyszał: „nie skacz!”.. chcę spać! 217 . „nie biegaj!”. Ŝeby było tak jak dawniej.

Było tam równieŜ rodzeństwo . Chłopiec siedział na huśtawce i spoglądał na dzieci bawiące się w piaskownicy. znaleźli się w jakimś pomieszczeniu. . Chwilę później zauwaŜył. Na ustach wróŜki pojawił się uśmiech. Dziecko było pochłonięte zabawą i wesoło naśladowało odgłosy wozu straŜackiego. Amelia po raz kolejny uniosła róŜdŜkę i teraz stali juŜ w duŜym mieście.Nic. Wzięła go za rękę i otworzyła drzwi do szafy.powiedziała Amelka prawie ze łzami w oczach. Nie miał zamiaru schodzić z łóŜka. ale gdy spojrzał na dziewczynkę.. Świeciło słońce. a ona lekko podniosła swoją róŜdŜkę i nagle świat wokół nich się zmienił. Przed ogromnie wysokim budynkiem zobaczyli młodego człowieka. Spojrzał na Amelkę. pójdź ze mną . Adaś westchnął głęboko. ale dorosłym męŜczyzną. Na dywanie siedział mały chłopiec i bawił się nowym samochodem straŜackim. Właśnie o takim aucie marzył Adaś. Podczas zabawy w berka dziewczynka przewróciła się i zaczęła płakać. . a skrzydła zatrzepotały radośnie. Ŝe nie jest juŜ pięcioletnim chłopcem. idziemy! . . Gdy tylko przekroczyli jej próg. zrobiło mu się Ŝal.powiedział chłopiec . który siedział na ławce i spoglądał na Asia Śliwińska. a ptaki fruwały po błękitnym niebie. taki sam jak jego. .powiedział.odpowiedziała. 5 lat 218 . Był to pokój. bo przecieŜ nie chciał na nią krzyczeć.Proszę.a jak przestanie cię boleć noga. ale noga strasznie boli . Kasia uśmiechnęła się szeroko i otarła łzy z twarzy.Chodź. usiądziemy na ławce .Chodź. nic ci nie jest? .Kamil i Kasia.zawołał Kamil. pójdziemy na lody.Kasiu. Kasiu.

Ŝe Ania to największy prezent. Bo przecieŜ z klocków i innych zabawek się wyrasta i moŜna je kupić zawsze. jaki mogłem dostać. Adaś zapytał dziewczynkę. Ja nie mam nikogo. jak wielki prezent otrzymał od swoich rodziców. ani pieniądze nie są aŜ tak waŜne w Ŝyciu jak rodzina. porozmawiać.. dlaczego jest pan taki smutny i zamyślony? . powygłupiać. 9 lat 219 . bo zrozumiałem. z którą mógłbym się pośmiać. Obserwuję tych ludzi i czasami marzę o tym. Gdy tylko sobie to uświadomił.. skoro jestem samotny. samochód. co posiadam: dom. Zeskoczył szybko z łóŜeczka i pobiegł do pokoju rodziców: . co rodzina.Przepraszam. Pojął wówczas. Ŝe leŜy w swoim łóŜku.. a siostra jest darem bezcennym. Ŝe ani zabawki.Widzisz.. Ŝeby tak właśnie było. Zrozumiał wtedy Adaś. jeśli i tak jestem nieszczęśliwy. Nie mam i nigdy nie miałem osoby.Mamo. oddałbym wszystko. . Mam 25 lat i duŜo pieniędzy. Moi znajomi mają rodziny. tato. Po co mi pieniądze.. Przyjaciele to nie to samo. I nie chcę juŜ zabawek..odpowiedział . ale co z tego. by nie być na świecie sam. to będę się z nią bawił i dbał o nią. pieniądze. jak Ania urośnie. . dlaczego ten człowiek jest taki smutny. Zawsze byłem jedynakiem i od dziecka pragnąłem mieć siostrę lub brata.przechodzących obok ludzi. Podeszli bliŜej.Siedzę przed swoją firmą.Zapytaj go . . otworzył oczy i spostrzegł. rodzeństwo. a obok niego nie ma juŜ wróŜki.powiedziała. Jessica Marcinowska.

w którym mieszkam z rodzicami i siostrzyczką. który uwielbia długie spacery pełne przygód. lecz upadłem i w łapkę wbiła mi się drzazga. bo jestem misiem. poniewaŜ jestem misiem. Ŝe idzie wstrętny pająk i wszystkie zwierzęta zaczęły uciekać w popłochu. 220 . Nagle Jola krzyknęła. a u nas to rodzinne. Mój przyjaciel pajączek Był piękny. skowronka Tomka i jeszcze kilka innych sympatycznych zwierząt. o co chodzi. słoneczny i bardzo ciepły dzień. znam juŜ bardzo dobrze. lisa Michała. które nie tolerują „inności” kolegów z klasy albo z otoczenia. które być moŜe dostarczą mi nowych przyjaciół. Mama przygotowała mi kanapki z miodem.Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. Postanowiłem wybrać się do sąsiedniego lasu. więc staram się poznawać nowe miejsca. Ruszyłem z miejsca najszybciej. Bez wahania postanowiłem iść dalej. Ja równieŜ. poniewaŜ misie mają króciutką pamięć. jak mogłem. Wziąłem jeszcze coś do picia i wyruszyłem w drogę. Las. powitał mnie piękny zapach iglastych drzew i uroczy śpiew ptaków. Po przejściu kilku metrów natknąłem się na wioskę leśnych zwierząt. 5 lat mogłem kontynuować ucieczki. poniewaŜ byłem tam pierwszy raz i nie bardzo wiedziałem. który bardzo lubi miód. Gdy doszedłem do lasu. gdzie poznałem wiewiórkę Ewę. Bardzo bolało. których imion nie zapamiętałem. Nie Mela Krajewska. myszkę Jolę.

Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Wróbelek Ćwirek Ŝył sobie w gniazdku ze swoją rodziną: mamą. Pajączek podszedł bliŜej i wyciągnął drzazgę z mojej spuchniętej łapki. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. Przyroda budziła się do Ŝycia. zaproponowałem mu przyjaźń. gdyŜ wszyscy przed nim uciekają. Ŝe pierwszy lot dla ptaka jest bardzo waŜny w jego całym Ŝyciu. lecz niestety. Poczęstowałem go i widziałem. tatą. okazało się. w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa. które było bardzo pod- 221 . Nigdy nie wystawiał główki z gniazdka. jak wiewiórka Ewa czy skowronek Tomek. Ale to była ulga! Pajączek przedstawił się. na imię miał Robert. Uśmiechnąłem się do niego serdecznie i wyciągnąłem z plecaka kanapki z miodem. Malwina Kulikowska Jest to bajka dla dzieci. Wiosna coraz bardziej dawała o sobie znać. „Fantastycznie!” – pomyślałem. moŜe nie był tak ładny. a mianowicie swojego pierwszego lotu. a śnieg topniał od promieni słońca. Lecz on panicznie bał się wysokości. a raczej pajączek. Ŝe ma zainteresowania dokładnie takie jak ja. Nikt nie chce go zrozumieć i zostać jego przyjacielem. poniewaŜ był bardzo mały. co miało się zdarzyć w najbliŜszym czasie. Ŝe ja miś Maciek i pajączek Robert zostaniemy najwspanialszymi przyjaciółmi na świecie. Rozmawialiśmy długo. Ŝe bardzo mu smakowały. Odkąd się urodził mówiono mu. Opowiedział mi. Wiatr przywiewał coraz to cieplejsze powietrze. Ćwirek bardzo bał się tego. ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Ŝe wiedzie on szczęśliwe Ŝycie. braciszkiem i siostrzyczką na drzewie dębu. podobnie i liście na drzewach. a on był bardzo szczęśliwy. Te pierwsze oznaki wiosny napawały tylko niepokojem Ćwirka.Nagle podszedł do mnie pająk. Ŝe jest bardzo samotny. tak nie było. Myślę. Pączki kwiatów zaczynały się rozwijać. Wydawałoby się.

Musisz odbyć swój pierwszy lot. Ćwirek znał ją. widząc.odrzekł wróbelek.zapytała jaskółka. Ćwirku? Dlaczego nie lecisz z nami? . A na dodatek wiedział. A biedny Ćwirek nie wiedział.oznajmili rodzice. gdyŜ jesteś sam. a on został sam w gnieździe. Czuł się bardzo samotny.Cześć Ćwirku! Przyleciałam do twojej mamy poradzić się. Rodzeństwo. . I w ten sposób Ćwirek odłoŜył swój pierwszy lot. Kiedy tak rozmyślał nad tym.powiedział brat. Ŝe nie powiedział rodzicom prawdy.jaskółka Klara.No chodź z nami! To cudowna zabawa . jak przystało na wróbla. była ona dobrą przyjaciółką rodziny. kiedy wróci? . gdy reszta rodziny poleciała zwiedzać okolice. powróciło ze swojego lotu. kiedy twoje rodzeństwo ponownie wyleci na odkrywanie przestworzy . iŜ jutro ponownie będzie musiał oszukać swoją rodzinę. Ćwirku? .oznajmił tata. I nadszedł decydujący dzień. co zrobił. rozwinął pięknie skrzydełka. ale widzę. co zrobić. nagle zjawiła się . Następny w kolejce był brat wróbelka. Z radością rozwinęła skrzydełka i poszybowała nad koronami drzew.Co się stało. . który ma dziś wejść w dorosłe Ŝycie . bo ma lęk wysokości. . Pierwsza wyfrunęła z gniazda siostrzyczka Ćwirka. A biedny Ćwirek siedział skulony w gniazdku i panicznie bał się. Nie wiesz. .zapytała siostra. nie wiedząc. Podobnie jak siostra. Dręczyły go wyrzuty sumienia. więc wychylił główkę znad brzegu gniazdka i opadł cięŜko z powrotem na dno. ZbliŜająca się wiosna wywoływała tylko coraz większy lęk we wróbelku.W takim razie jutro z rana spróbujesz polecieć. Rano państwo Ćwirkowie postanowili.Źle się dziś czuję . .Co ci jest. Ŝe okropnie boi się latania. .nie wiadomo skąd . Ŝe to dziś ich trójka potomstwa odbędzie swój pierwszy lot w Ŝyciu.zapytała mama. jak powiedzieć. . iŜ boi się latać. Ŝe braciszek nie wylatuje z gniazda juŜ dłuŜszy czas. 222 .ekscytowane mającym nastąpić wydarzeniem. Ŝe kłopotałam się na próŜno. wypręŜył się dumnie i poleciał.

One wyfrunęły z gniazda. Ten wiatr pomiędzy piórkami… Wspaniałe uczucie.Dzień dobry. Rodzice polecieli wraz z moim rodzeństwem pozwiedzać okolicę juŜ spory czas temu. 12 lat 223 . A co najfajniejsze. Ŝe ptak moŜe się bać latać! Lecz oni okazali się pełni zrozumienia i spokojnie wytłumaczyli mi.A dlaczego ty tu siedzisz sam w gniazdku. . Ŝe latanie to cudowna rzecz i Ŝe nie mam się czego bać. W końcu mam piórka i skrzydełka. Bałam się lecieć razem ze swoimi siostrami. . W końcu powiedziałam rodzicom. I to cała historia. pani Klaro. I po takiej rozmowie na następny dzień wyleciałam z gniazda z moimi siostrzyczkami. Na dodatek z góry podczas lotu mam okazję do podziwiania świata i nic się przede mną nie ukryje. odkąd się urodziłam. Rafał Leszczawski. bo do tego jestem stworzona.zaczęła myśleć jaskółka . czy mogłaby sobie pani przypomnieć.O. Pewnie niedługo wrócą .Źle się dziś czułem i nie wyleciałem razem z moim rodzeństwem.Było juŜ czuć wiosnę w coraz cieplejszym powietrzu. Ale to tak dawno było. jak pokonała pani swój lęk? . a ja się ociągałam. Ŝe mam straszny lęk przed opuszczeniem gniazda. Ŝe juŜ tego prawie nie pamiętam. panicznie bałam się latać i miałam lęk wysokości.odpowiedział wróbelek. a nie jesteś ze swoją rodziną? . . Byłam wtedy taka malutka. tak cudownie pamiętam swój pierwszy lot..Hmmm… . a było to najpiękniejsze uczucie w całym moim Ŝyciu. Bałam się ich reakcji na wieść. które unoszą mnie w powietrzu.Błagam panią.

by moŜna go było przezwycięŜyć. więc o lataniu po ciemku nie mogło być mowy. 224 . a rodzice musieli go przywołać do porządku.Dziękuję. bo juŜ zaczynało się robić ciemno i jeszcze by zabłądził. Chyba juŜ czas na mnie. lecz zaczęło juŜ się ściemniać i wróciła jego rodzina. Ćwirek przez cały dzień latał. Ćwirku odpowiedziała jaskółka i odleciała. drugi był oczywiście braciszek i nadeszła kolej na Ćwirka. A teraz Ŝegnaj. Wróbelek znowu został sam i zaczął rozmyślać. Ŝe latanie to najcudowniejsza rzecz pod słońcem i juŜ nigdy nie będzie się bał latać. Ŝeby wracał do gniazda. Nagle zdał sobie sprawę. Zamknął oczy i rzucił się z brzegu gniazda w dół. Pierwsza znowu wyleciała siostrzyczka. Postanowił spróbować sam wyfrunąć z gniazda. Ŝe moŜe zaraz w coś uderzyć i szybko otworzył oczy.AleŜ proszę cię bardzo. Nadal nie widzę twojej rodziny. Ŝe nie warto oszukiwać własnej rodziny. zdał sobie sprawę. zatajać przed nią czegokolwiek ani lękać się czegoś. Trzeba poznać swój lęk. Wychylił on łebek znad brzegu gniazdka i zakręciło mu się w główce. W takim razie przylecę jutro z rana. Lęk wysokości teŜ od razu odszedł w zapomnienie. . Ŝe latanie faktycznie moŜe być przyjemne i nie ma się czego bać.rzekł Ćwirek. Wtedy pewnie zastanę twoją mamę.. Lecz tym razem nie poddał się tak łatwo. by wracała ze swojego pierwszego wspólnego lotu. Następnego dnia rano po raz pierwszy dzieci państwa Ćwirków miały wylecieć z gniazda i samodzielnie poszukać sobie jedzenia. więc rozpoczął machać skrzydłami. Zaczął spadać. A wieczorem odpoczywając sobie po dniu pełnym wraŜeń. o czym nie ma się najmniejszego pojęcia. Od razu zdał sobie sprawę. pani Klaro . Widok zaparł mu dech w piersiach. Odwiedziny Klary napełniły jego małe serduszko odrobiną nadziei.

był bardzo rozgniewany na swojego braciszka.Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. uspokajający szum. Postanowił. Przypominało to trochę zabawę w berka. otworzył jedno oko i zobaczył. Ptaszki ćwierkały wesoło. mocno uderzając łapkami o ziemię. z którym przed chwilą się pokłócił. Postanowił odpocząć chwilkę. PołoŜył się wygodnie na miękkiej trawie i poczuł. a wiatr lekko kołysał drzewami. nerwowo machał ogonkiem i myślał tylko o tym. poniewaŜ ta cała złość strasznie go zmęczyła. zbierając pracowicie nektar. ale pamiętał. a później pójdzie dalej przed siebie i nadal będzie się złościł. które wpadają w złość z błahych powodów. biegały radośnie. Ŝe leŜy na pięknej polanie. goniąc się nawzajem. po których latały radośnie motyle. jak bawił się ze swoim braciszkiem w berka i zrobiło mu się smutno. jak promyki słońca delikatnie ogrzewają jego pyszczek. gdzie rosły prześliczne kolorowe kwiatki. tworząc w ten sposób przyjemny. Teraz juŜ nawet nie pamiętał. Szedł szybko. to wróci do domu i pogodzi się z bratem. W końcu poczuł. I uśmiechnął się do siebie. Męcząca złość Pewnego dnia malutki kotek szedł drogą do lasku. tworząc w powietrzu wspaniałe piruety. jaki jest zły. Kotek podniósł lekko główkę. Kotek przyglądał się zajączkom i zaczął myśleć o swoim braciszku. do leŜącego nieopodal lasku. Nagle na skraju polany pojawiły się dwa zajączki. 225 . dlaczego się zezłościł. Ŝe jego tu z nim nie ma. „Tak” . połoŜył się znowu wygodnie na trawie i postanowił jeszcze chwilę odpocząć. Ŝe kiedy juŜ odpocznie. przypominający płynący strumyk.pomyślał sobie – „o wiele bardziej lubię być zmęczony po zabawie”. w którego wszyscy tak uwielbiają się bawić. Jednocześnie stwierdził. Ŝe od tego maszerowania zrobił się zmęczony. Ŝe woli być sam i dlatego wybrał się na wycieczkę. z którym się pokłócił. a jutro przyjdą tu razem i pobawią się w berka. Pszczółki skakały z kwiatka na kwiatek. Zamknął oczy.

odpowiedziało zwierzę. aby zmarli rodzice mogli spoglądać na swe dzieci z niebiańskiego balkonu. Sylwia słuchała tej historii z zaciekawieniem. 226 . dlaczego odeszła tak wspaniała osoba. Nie mogła zrozumieć. Pamiętaj. którą kiedyś opowiadała ci twoja mamusia. czuła w serduszku pustkę i popłakiwała samotnie w sadzie nieopodal domu. moje drogie dziecko. pies przemówił: . którego oczy miały jakąś przedziwną moc. Luneta miłości W pewnej odległej krainie Ŝyła sobie Sylwia wraz ze swoją mamusią i tatusiem. Mijały lata i mama coraz gorzej się czuła. Mama dziewczynki była wspaniałą kobietą. aŜ pewnego dnia zasnęła na zawsze.zapytała dziewczynka . piekła wyśmienite ciasta na święta i opowiadała bardzo ciekawe historie. Zosia Klewiado. gotowała przepyszne obiady.Przypomnij sobie historię lunety. Ŝe jest to tylko zwykła bajka i po pewnym czasie zupełnie o niej zapomniała . Gdy w nie spojrzała. 7 lat Tę lunetę nazywamy w niebie Lunetą miłości. Sylwunia była bardzo smutna. kochała rodzinę.Jak to jest przy mnie? . biały pies. podszedł do niej piękny. Ŝe tych lunet jest bardzo wiele i kaŜdy ze zmarłych rodziców patrzy przez nie na swe pociechy . iŜ miała tatusia. jednak uwaŜała. Pewnego dnia.Czemu się smucisz? PrzecieŜ twoja mama cały czas jest przy tobie? . Jedną z nich była opowieść o czarodziejskiej lunecie. gdy płakała. któremu zmarła mama. którą dobry anioł umieścił w niebie. Mimo.Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka.

gdy była zapalona pomarańczowa lampka.oznajmił pies zamieniając się w przepięknego anioła o skrzydłach bielszych od mleka i wspaniałym uśmiechu. dlaczego moja mama umarła? . Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. Ŝe w niebie czasami zapadają decyzje. Nie zapominają o swoich najbliŜszych. które nam tutaj na Ziemi wydają się być niepojęte. Bajka o Mirze. Usnąć mogła tylko wtedy. nad niewielką i krętą rzeką. nosząc ich w sercu i patrząc na nich z nieba. Anioł. istniał jeden problem. unosząc się do nieba. . która bała się ciemności W pewnym wielce uroczym miasteczku. Mira bała się ciemności. Gdy zapadał zmrok. Sylwunię uspokoiły słowa anioła i od tej pory juŜ się nie smuciła. Uwielbiała się bawić i chodzić do szkoły. Ŝe ludzie nie umierają. Ŝe w gęstym mroku czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo pod postacią okropnych stworów. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. wspierając ją i będąc przy niej przez cały czas. Nosiła ją na wypadek przypadkowego przebywania w ciemnym miejscu. którzy odeszli.Powiedz mi. Była podobna do swoich rówieśniczek. tylko przechodzą do innego świata. poniewaŜ wiedziała. . Ŝe jej mamusia spogląda na nią przez lunetę. która miała rudego kotka. poniewaŜ czuła się w niej bardzo zagubiona i wyobraŜała sobie. jej Ŝycie wydawało się zupełnie normalne i było w tym sporo prawdy. Ŝyła mała Mira. jednak dzięki miłości i pamięci o naszych bliskich. który nie dawał jej spokoju . poniewaŜ zrozumiała.lęk przed ciemnością.Muszę juŜ iść . Mira nie rozstawała się z małą latarką. odpowiedział jej. Niestety. będą oni zawsze z nami.zapytała dziewczynka. która stała na stoliku przy jej łóŜku.Dziewczynka uśmiechnęła się. które prawdopo227 .

które przestały widzieć. Od tamtego pamiętnego wieczora Mira nigdy więcej nie bała się ciemności. Był on niewidomy. a stwory zniknęły. w którym czas spędzali rodzice dzieci. Zrobiło się całkowicie ciemno. Dziewczynka nie miała dotąd okazji poznać takiej osoby. Jego wysiłek nie poszedł na marne. Mira bardzo się przeraziła i natychmiast próbowała włączyć latarkę. Chłopiec postanowił pomóc przeraŜonej Mirze i zaczął opowiadać jej historię utraty wzroku i o ciemności. Zapewnienia rodziców o tym. kiedy to nagle zgasło światło w pokoju dziewczynki. dla którego brak światła nie był czymś wyjątkowym. Ŝe osoby ociemniałe.5 roku zawsze. Mira wiedziała. 4. Miło spędzili czas do wieczora. a stwory są jedynie wytworami wyobraźni. Wówczas z niewielkiego przydomowego ogródka. 228 . Tylko Michał. która go zewsząd otacza.dobnie nie pochodzą ze znanego jej świata. Ŝe przebywanie w ciemności jest czymś naturalnym. Przyniósł on ze sobą lampę i był ogromnie zaskoczony widokiem wesołej córki. to takie. Mira bała się ciemności aŜ do pewnego dnia. potrafił zachować spokój. Straszna ciemność przestała wydawać się jej czymś okropnym. Michał został jej wiernym przyjacielem na Mela Krajewska. przyszedł tato Miry. dziewczynka uspokoiła się i nabrała pewności siebie. Przyprowadzili oni syna Michała. Ŝe urządzenie stało się zupełnie bezuŜyteczne. lecz wyczerpane baterie sprawiły. w którym jej rodziców odwiedziło zaprzyjaźnione małŜeństwo. Mira i Michał szybko się polubili. były dla niej zdecydowania za mało przekonujące.

Za dnia pilnował gospodarstwa. a uszy stawały się wtedy szpiczaste. kochający i posłuszny”. czuwał nad bezpieczeństwem swoich domowych przyjaciół oraz gospodarzy. lecz mało prawdopodobne. to doglądał pasących się na łąkach stad. Misiek pokazywał swe dostojeństwo. śycie tętniło blaskiem słonecznego lata w harmonii i spokoju. chlubnie wyraŜali się oni o swoim pupilku: „rozsądny. które budowały swe gniazda dla potomstwa. jakby potrafiły się unosić w powietrzu .latający pies. gęsi. daleko połoŜonej od miasta wiosce mieszkał dostojny.koni. to ciekawe. co ukrywają te smutne oczęta? 229 . długowłosy Misiek o oczkach frapujących. przeszywał jednocześnie strach i zaciekawienie . Co prawda dodałabym jeszcze dla dziecka. mądry i przyjazny dla człowieka pies . które boi się ciemności. wyglądały tak. jako o symbolu bezpieczeństwa i przyjaźni między światem zwierząt a światem ludzi.czy on ma jakiś niedostępny dla nikogo sekret? MoŜe w Wigilię zacznie szeptać ludzkim głosem i powie. Misek zyskał równieŜ powaŜanie i szacunek wśród mieszkańców domowej zagrody . Ach! Jaka sielankowa atmosfera panowała w gospodarstwie. Pies Misiek W spokojnej. ale na co dzień uszy miał oklapnięte. Był ulubieńcem właścicieli. Postawny. stróŜujący pies. Wpatrującego się w te oczy. krów… Mówiono o nim. Cechowała go niezwykła odwaga. Zawsze był w gotowości do wykonania powierzonego mu zadania. któremu brakuje odwagi. Zamysł jednak był dla tego. Lubił wybiegać się po górzystej okolicy i obserwować kołyszące się na wietrze drzewa i ptaki. które boi się ciemności. Misiek równieŜ pomagał gospodarzowi: to jako doskonały kompan dziecięcych zabaw. a w wierności i oddaniu nie miał sobie równych.Misiek.Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka.

W międzyczasie ustał silny wiatr. . czuł się bezradny . przeraŜonego i płochliwego PodłuŜne oklapnięte.zadrŜał z przeraŜenia. . cisza i spokój zapanowały na dworze. jak wleciał zmoknięty wróbelek do budy. Misiek siedział co noc zwinięty w kłębek w swej ukochanej budzie. Tej nocy zerwał się silny wiatr.nie był w stanie wykonać powierzonej mu roli . aby ukryć się przed wichurą. gdy zapadała noc. 11 lat Ŝone oczy. Piesek skulił się. a sierść „stanęła dęba”. Jasnobrązowy. Ŝe była wokół ciemność. to zaczął jeszcze padać deszcz. 230 . a serce mocniej zaczęło bić . Z lękiem rozejrzał się przez malutką szparkę w desce czy nastał juŜ ranek.pilnowania posesji swoich gospodarzy.Jednak. tak Ŝe drzewa uginały się pod jego podmuchami. czworonoga.Misiek bał się ciemności. skulony ogonek świadczył o płochliwym nastawieniu zwierzęcia do mroku. zmrok. strapiony całą sytuacją. poczuł przechodzący dreszcz po skórze. a zasmucone spojrzenie było wyrazem jego strachliwej natury. co te przygnębione oczy w sobie skrywały . a ciemność trwała i trwała.zapytał Wróbelek Caluś. uszy były lecz ze strachu przed ciemnością mimowolnie przysłaniały mu przeraAmanda Marcinowska. Zamyślił się w swej trosce. Nie dość. jasne okazywało się. niebo pokryły migocące gwiazdy. Ten niepokój był wielki.odpowiedział Misiek.Witaj Przyjacielu! Dlaczego jesteś taki przeraŜony? . Kiedy zapadał się zmieniał w potulnego. nie zauwaŜając.Zły sen mi się przyśnił… . Piesek ostroŜnie odwrócił głowę i zauwaŜył siedzącego obok zmokniętego ptaszka.

jakie uroki w sobie ma ciemność i to. Długą chwilę panowała bezdenna przepaść oczekiwania.Wróbelek Caluś. cechuje mnie odwaga i spryt. Wyglądał na zadowolonego widząc. Ŝe Misiek własnymi siłami potrafił pokonać strach przed ciemnością.aaa! . one kochają noc. Piesek Misiek juŜ nieco inaczej zaczął postrzegać to. co się dzieje.Czy ty się czegoś boisz? Jestem ci oddanym przyjacielem. jak zbudził Misiaka hałas na dworze. 231 . Na to odpowiedział Wróbelek Caluś: . Przestraszony piesek wahał się. Masz Misiaku wyjątkowo dobry słuch. jak pisklęta domagają się pokarmu. co ma zrobić. a Ŝycie na wsi upływało w spokoju i harmonii. jak świetliki oświetlają twoją budę.Wróbelek Caluś wyczuł w głosie psa przeraŜenie. jak docierają róŜne dźwięki. co cię trapi.wykrzyczał Wróbelek Caluś. Niedługo świt nastanie. tam na wzgórzu para zakochanych w blasku księŜyca huśta się i podziwia migocące gwiazdy.zamilknął . który czuł radość z tego. Zapytał: . Ŝe dachówka spadła z dachu i narobiła hałasu. Od tej pory Misiek czuł się dumny z siebie. Teraz znów słyszysz. wyszedł z budy na podwórze. za dnia jestem powaŜny. Nie minęło kilka minut od odlotu Wróbelka. czuł się wreszcie bezpiecznie. jesteś piękna!!! .łamiącym się głosem wyszeptał . Chwilo trwaj. a momentami ta niesamowicie bajeczna i spokojna cisza. gdzie siedział jego przyjaciel . Uspokojony Misiek popatrzył w górę. Przypomniał sobie. Zebrał się w sobie.Powoli otwórz oczy i spójrz. a w nocy . . odwagi nabrał i poszczekując. Spójrz. staję w obronie bezbronnych.Kochany Wróbelku Calusiu. Okazało się. moŜesz mi wyznać. Popatrz. Serce uspokoiło się. Ŝe mógł się komuś wyŜalić i pokonać strach przed ciemnością. A śpiew Wróbelka Calusia utulił do snu Misiaka. gdy nastaje ciemność.b o j ę s i ę c i e m n o ś c i. Ŝe nie musi się wstydzić swojego sekretu.

Timon aŜ zrobił się czerwony i . skończą właśnie tak jak on. trzymając w ręku zachlapaną od błota depeszę.Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. Czesław VII ogłasza turniej rycerski. swoim mieczykiem. którą mógł się szczycić – szermierka. kiedy księŜyc uśmiechał się do niego zza chmur.przeczytał jeden z bywalców karczmy. . kiedy mały. Ŝe jest dzielnym rycerzem toczącym batalię z czarnoksięŜnikiem. z jakiego to powodu. a Grzesio w swoim podartym kubraczku od samego rana biegał. ale zawsze. ostatkiem sił połoŜył depeszę na stole.największy ludoŜerca w okolicy. sen pryskał jak bańka mydlana. Usłyszawszy to. gruby chłopiec o wdzięcznym imieniu Grzesio biegł na swoich owłosionych stópkach. ale i tak nikogo to nie interesowało. Jednak była rzecz.zacierając ręce . a rodzice straszyli swoje pociechy tym. wylewali na niego pomyje.wybiegł z chaty. pozostawiając tylko smutne. które nie wierzy w swoje moŜliwości. tęskne wspomnienie.Król Styczogrodu. Grzesio wpadł do karczmy. Ptaki śpiewały na gałązkach.władca Ogrów . Wyśmiewali go chłopi. po czym gruchnął na podłogę. wyobraŜając sobie. 232 . Nie jest wiadomo tak dokładnie. Ŝe jak nie będą się uczyć. kiedy słońce budziło się. Ballada o Grzesiu Deszcz topił w kroplach miasteczko Elfów połoŜone na siedmiu wzgórzach Styczogrodu. Poranek był cudowny. Często był pośmiewiskiem ludzi. W karczmie siedział juŜ Timon . przewracając się o swój ogonek. wystruganym z rosnącej nieopodal brzózki. Zaklęty we włochatego stworka przez złą czarownicę. rosa srebrzyła się na trawie. Był gońcem. Śnił często o Katarzynie. Nagrodą jest ręka księŜniczki Katarzyny . walczył z własnym cieniem. Wieczorami. To jego wizytówka. Obrzucali biedaka starymi warzywami.

.. Katarzyna wraz z ojcem Czesławem. krzyczeli. wywieszono ogromne chorągwie z wizerunkiem KsięŜniczki. aŜeby nie poŜarły publiczności. Timon podbiegł do niego. stała się ulubionym tematem piosenek podróŜnych bardów. a na dziedzińcu ustawiali się jeden za drugim: potęŜny Paweł z Pawłowic. kiedy widziała. Michał zwany WszystkoŜercą. Michał WszystkoŜerca próbował walczyć ze smokiem. z uśmiechem na twarzy. Orków. swoją świtą i w towarzystwie dwóch rycerzy spoglądała na walczących.To niesprawiedliwe! . przywiązywano do ogromnych słupów drewnianych. aŜ bestia zacznie poŜerać nieszczęśnika i rzucił się na niego.5 roku Trębacze wygrywali owacyjny hymn. KsięŜniczka Katarzyna była znana ze swej nie- przeciętnej urody: miała czarne jak heban włosy. Pojawili się teŜ przedstawiciele Elfów. To była ulubiona konkurencja Timona. poczekał. Timon władca Ogrów. Cała batalia toczona była na dziedzińcu. Łzy spływały jej po delikatnych policzkach. Na murach potęŜnego zamku. W trzeciej konkurencji trzeba było zabić smoka. zwanego przez okolicznych chłopów Atralą. jak giną walczący o jej rękę. Kiedy smok zniszczył juŜ prawie wszystkich rycerzy. 233 . Smok padł raŜony ostrzem. Rafał Leszczawski. 4.wrzeszczał rozwścieczony tłum.. brązowe oczy. Stworzenia te.walka na kopie. drugą . popchnął go wprost w paszczę smoka. Pierwszą konkurencją było strzelanie z łuku do tarczy. Hobbitów.W czwartek miał odbyć się turniej. ziejące ogniem. Wszyscy bili brawo. szczupła. Nad zamczyskiem unosiła się niebywała wrzawa. Turniej rozpoczął się. Timon uknuł sprytny plan.

Jego oczy stały się senne. pozdrowił tłum gestem zwycięzcy. Wszyscy oniemieli. Timon nie mógł przeboleć poraŜki. Grzesio oglądał całą walkę zza filara. Grześ patrzył na KsięŜniczkę tęsknym wzrokiem. W finale spotkał się PotęŜny Paweł z Pawłowic. Grześ oblany potem padł obok niego. Paweł padł na ziemię. Nie chciał. Grzesio złapał za miecz Pawła. przystawił mu ostrze swojej broni i spojrzał na Katarzynę. uderzenie. Cięcie. uderzył Grzesia. Ŝeby go ktoś zobaczył. z buta wyciągnął nóŜ i . Król Czesław uniósł ręce w górę i krzyknął: . Upadł na ziemię. Przechodząc po nim. wyrzucając swój miecz daleko za siebie. Grzesio wymachiwał mieczem jak szalony. unik. z której ściekała krew smoka. Raz Timon nacierał na Pawła. stracił przytomność. Paweł podszedł do niego. Grzesio wybiegł zza filara.zrywając się na równe nogi . Ostatnią konkurencją była walka na miecze.Oto mąŜ mojej córki! Publiczność szalała. Trębacze na murach wygrywali mroczną melodię. publiczność wrzała. Triumfującym gestem pozdrowił Katarzynę. raz Paweł miaŜdŜył Timona swoim mieczem. Nagle Timon został powalony potęŜnym uderzeniem nogą przez Pawła. postrach okolicznych wiosek.Timon oparł się o rękojeść swojego miecza. kiedy to zazwyczaj tryskał humorem. Tylko Katarzyna krzyczała: . świst miecza. pchnięcie. Kiedy Paweł spoglądał na swoją przyszłą Ŝonę. unik i znów pchnięcie. Na dziedzińcu nastała cisza. stając w szranki z Timonem. rzezimieszków oraz Timon . młodych kobiet i bogatych ludzi. który spadł po schodach z wielkim piskiem. Walka była zacięta.Walcz chłopcze! Walcz! Timon padł po uderzeniu mieczem w głowę. wymachując swoim mieczykiem z brzozy. Schodząc z areny. Nawet nadworny błazen . brzdęk. postrach łupieŜców.Bartek w tym momencie miał grobową minę.władca Ogrów.wbił go Pawłowi prosto w serce. 234 .

Grzesio obudził się w komnacie całej ze złota. Przerwa na posiłek okazała się równieŜ niemiłą 235 . Bajka o małym misiu Bimbo Piętnaście minut temu miś Bimbo powinien juŜ wstać i ruszyć do szkoły. Od tej pory w królestwie Styczogrodu rządził Król Grzegorz i Królowa Katarzyna. Zły czar rzucony na nieboraka został zdjęty. Wszyscy upadli na ziemię. Ŝe zapomniał własnej pracy. Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. Zaszklone oczy stworka spoglądały na KsięŜniczkę. Stworek uniósł się w powietrzu niesiony blaskiem. kto odwiedzał Atralę. lecz jej starania okazały się poraŜką. Miał być symbolem zwycięstwa dobra nad złem i przestrogą dla wszystkich. Za oknem kanarek świergotał. przygnębione i potrzebuje relaksu. Nagle w całej Sali rozległ się huk. na którym spoczywał Grześ. Nikczemnego Timona pochowano tuŜ pod murami zamku. nerwowo przeskakując z gałązki na gałązkę. Niestety. Ŝeby go pocałować. Dalej równieŜ nie było lepiej. Dookoła niego stali lekarze. w sali zapachniało róŜami. a przez okna do komnaty wleciały gołębie. magowie. zwłaszcza Ŝe za oknem padał deszcz i było strasznie zimno. słuŜący. Na sobie zamiast śmierdzącej kamizelki miał pozłacaną szatę. Pan zajączek Pryś na początku zajęć sprawdzał zadanie: trzeba było przygotować plakat na temat: „śycie w lesie”. Z potwora przeobraził się w pięknego młodzieńca. Ale robił to bardzo niechętnie.Nastał kolejny dzień. Mama misia za wszelka cenę próbowała zbudzić synka. kiedy ta podchodziła. Dlatego mały miś zaczął swój dzień od spóźnienia się na lekcję rachowania i liczenia słoiczków miodu. KaŜdy. miś Bimbo tak się spieszył do szkoły. widział grób władcy Ogrów. którzy z wyŜszością traktują innych. spoglądając na łóŜko. Czesław i Katarzyna. które jest zmęczone. rycerze.

poniewaŜ mały miś pomylił torebki z jedzeniem i . Myślał o tym. które szepczą do niego czule. Dotarł nareszcie do domu.chwilą. masując je. Głowa jest wygodnie ułoŜona. Czuję.zamiast zabrać swoją . Mój brzuszek równiutko i spokojnie oddycha. jednocześnie rytmicznie kołysze mnie do snu. Otworzył powoli oczy i zobaczył przed sobą mamę. Orzeźwiony i pełen energii zaczął opowiadać mamie swój sen. Miś szybko spakował swój czerwony tornister i ruszył do domku. Bimbo był juŜ bardzo zły i zmęczony wszystkimi przygodami. jakie go dziś spotkały. a wokół niego kwitną przepiękne stokrotki. ale nagle przyjemny słodki zapach połaskotał go po nosku. zły na cały dzisiejszy dzień. Wybiła upragniona godzina trzynasta.myśli miś – „Moje łapki są coraz cięŜsze i cięŜsze. zaczynając powoli od głowy poprzez ramiona i kończąc na stopach. Jest mi coraz cieplej i jestem taki spokojny. jak małe promyczki słońca ogrzewają po kolei moje nogi i łapki. Nagle Bimbo usłyszał leciutkie klaśnięcie w dłonie. „Jak mi dobrze” .wziął taty i nie skosztował ulubionego puddingu z odrobinką miodu. Po pysznym posiłku Bimbo ułoŜył się wygodnie w łóŜeczku. Śpiew słowików tworzy wspaniałą melodię i całkowicie go uspokaja.pomyślał miś. Leciutki wiaterek sprawia. a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. lecz zimny wiatr i mocny deszcz nie pozwalały o sobie zapomnieć. W kuchni czekała mama misia z jego ulubionym daniem – naleśniki z bitą śmietaną i z owocami. Szum wody płynącej w strumyku sprawia. nie chce mi się ich podnosić. Owiewa moje ciało delikatnie. Ŝe znajduje się w pięknej krainie. 236 . Otworzył drzwi i juŜ chciał coś krzyknąć. Czuję się taki odpręŜony i zrelaksowany”. Zamknął oczy i zaczął wyobraŜać sobie. leŜy na zielonej łące. Próbował wyobrazić sobie piękny letni krajobraz i zastąpić nim tę szarą ponurą rzeczywistość. Rozluźnił zmęczone nóŜki i łapki. Wstał i otrząsnął futerko. Ŝe wszystkie moje smutki odpływają w dal. Ŝe robi się coraz bardziej senny. aby jak najszybciej wrócić do domu i rozłoŜyć się na swoim mięciutkim łóŜeczku. Jestem bardzo spokojny i bezpieczny.

Bajka o samotnym jeŜyku Pewnego razu w lesie. by pijąc wodę nie nachylał się za bardzo. Nagle stracił grunt pod łapkami i wpadł do niej. gdy przechodził pod jabłonią. Niestety. którego łapka zaczepiła się o krzak jeŜyny. w którym się znalazł. mama przestrzegła jeŜyka. Za kaŜdym razem. jeŜyk był tak spragniony. który znajdował się pod lasem po drugiej stronie drogi. Zajączek poprosił je237 Emilka Kaczkowska. gdyŜ niedawno rozstał się z mamą. W końcu udało mu się wyjść z wody. by podpłynąć bliŜej brzegu i zaczerpnąć powietrza. aby się napić zimnej wody. Nurt był silny i porwał malca. i nie mógł odnaleźć swojej mamy. Pewnego dnia. bo moŜe go porwać nurt. który dla tak małego zwierzątka był bardzo silny. Ŝył sobie mały jeŜyk. W końcu gubił je. Nie znał miejsca. Cała historia wydarzyła się w piękny wiosenny dzień przy szosie. ale malec był juŜ bardzo zmęczony. jabłka spadały mu na grzbiet i przyczepiały się do kolców. Ponad to nie potrafił poradzić sobie z problemami. JeŜyk machał łapkami. gdy wyczerpany noszeniem jabłka na grzbiecie szedł do jeziorka napić się wody. lecz był juŜ daleko. spostrzegł małego zajączka. Owoce były bardzo cięŜkie dla małego zwierzątka. Ŝe nie posłuchał mamy i mocno się nachylił. które coraz bardziej mu dokuczały. 6 lat . Wędrował więc po nieznanej okolicy i czuł się bardzo samotny i smutny. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. JeŜyk wybrał się wraz z mamą nad strumyk. JeŜyk nie potrafił zrzucić tak duŜego cięŜaru i długo chodził z jabłkami na plecach. nieopodal małej wsi.Adrian Myszka Bajka dla dziecka. Gdy byli juŜ na miejscu. Był bardzo samotny.

Uradowany malec napił się wody i postanowił wracać. co liczy się w Ŝyciu.JeŜyku. JeŜyk zrozumiał słowa nowej przyjaciółki. Nie szata zdobi człowieka W małej wiosce za miastem. JeŜyk bardzo zmartwił się swoim problemem. na których zawsze będziesz mógł liczyć. Ŝe jest bardzo samotny. co się stało. połoŜył się pod drzewem i zaczął płakać. Podbiegła do zrozpaczonego zwierzątka i zapytała. nie bojąc się kłujących kolców. by zdąŜyć wyprawić siebie i młodszych członków swojej rodziny do 238 . Usłyszała to mała polna myszka. które spadło wprost na jego kolce. podziękował za pomoc i pobiegł do lasu. Krzyś był najstarszy spośród braci i sióstr i w związku z tym miał bardzo duŜo obowiązków. Codziennie rano wcześnie wstawał. by zapytać. gdy przechodził przez sad. aby wiedziały. podmuch wiatru strącił kolejne dojrzałe jabłko. oni odwdzięczą ci się tym samym. Myszka zdjęła czym prędzej jabłko z grzbieciku małego i powiedziała mu: . w ubogiej chacie mieszkał Krzyś z siedmiorgiem swojego rodzeństwa i rodzicami. Nie zapomniał równieŜ o tym.Ŝyka o pomoc. pomimo wszelkich przeciwności losu nie jesteś sam. czy myszka niczego nie potrzebuje. Od tej pory malec zaczął pomagać innym. Ten. Kukieła Magdalena Bajka dla dzieci. ucieszył się bardzo i podziękował za pomoc. Niestety. zdjął jabłko z igieł. JeŜyk opowiedział jej swoją historię i stwierdził. Czy nie wyciągnąłeś Ŝadnych wniosków ze spotkania z małym zajączkiem? Gdy będziesz pomagał innym. wszedł między gałęzie i odczepił łapkę Szaraczka. znalazł wielu przyjaciół. I w ten sposób znajdziesz przyjaciół. którzy pomagali mu rozwiązywać jego problemy i nie był juŜ nigdy smutny. Zajączek zaś spostrzegł problem jeŜyka.

Jaś bardzo polubił Krzysia. Dziewczynki ze szkoły Krzysia były kolorowo ubrane. Krzyś w szkolnej ławce zawsze siedział sam. który chodził z Krzysiem do klasy. a dziury na koszulkach zakrywały naszywki. szydzili i drwili z niego. Jaś. ale w tym wszystkim znajdował równieŜ czas na naukę. Po szkole Krzyś pomagał tacie w polu i przy zwierzętach. bo tak nazywał się chory chłopiec. nie chodził do szkoły juŜ sześć dni. Ŝe jeden z chłopców. Było mu przykro z tego powodu. Ŝe Krzyś był miłym i Ŝyczliwym chłopcem. Ŝe do tej pory oceniał ludzi po wyglądzie. Jego odzieŜ była stara i zniszczona. Ŝe ma kochającą się rodzinę. Koledzy ze szkoły. 239 . choć bardzo biedną. który dostał od mamy i powędrował do chorego kolegi. a była to tym większa radość. wytykały go palcami. by Jaś nie miał zaległości w szkole po tak długiej nieobecności. przekonał się. Przyniósł mu równieŜ zeszyty i wytłumaczył niezrozumiałe informacje w trosce o to. zabrał ze sobą równieŜ sok z malin. Jasiowi było tylko bardzo wstyd. Zawsze pocieszała go myśl. zachorował na grypę. Po powrocie ze szkoły opowiedział o wszystkim rodzicom. poniewaŜ był bardzo biedny i odróŜniał się od nich dość znacznie. poniewaŜ nikt przez te sześć dni choroby nie odwiedził go. poniewaŜ ona była dla niego ogromną przyjemnością. Dla lepszego zdrowia Krzyś podarował Jasiowi owoce i sok.szkoły i przedszkola. Przed wyjściem z domu Krzyś nazbierał w sadzie jabłek i gruszek. Krzyś posiadał tylko dwie pary spodni i trzy koszulki. kim są i jacy są. Najbardziej interesował się matematyką i fizyką. Krzyś pomyślał. poprosił ich o zwolnienie go na ten dzień z obowiązków. Jaś bardzo ucieszył się z odwiedzin. spodnie nosiły ślady cerowania na kolanach. który dostał od mamy. sam teŜ spacerował po korytarzu szkolnym. a chłopcy mieli zawsze modne dresy i buty sportowe. poniewaŜ bardzo chciał odwiedzić chorego Jasia. ale zawsze moŜe na niej polegać. które zresztą nosił na zmianę ze swoim o rok młodszym bratem. do której uczęszczał. Pewnego dnia w szkole okazało się. a nie po tym. Ŝe mógłby go odwiedzić. Dzieci ze szkoły Krzysia nie chciały bawić się z takim biednym chłopcem.

3 latka a delikatna bryza niosła cudowną woń wydobywającą się z restauracji promu przepływającego niedaleko. rybak zwinął sieci i poszedł na przystań. a pot zalewał go jak maratończyka przy mecie. O rybaku i złotej grypce Był piękny. Przemili panowie wręczyli mu zaproszenie na kameralne spotkanie z sędzią. Baba. Ŝe trafił na ławicę śledzi. Niefortunnie po chwili nadpłynęła straŜ wodna. słoneczny dzień. Pogoda była wspaniała. jak co ranek. jak tysiące małych igiełek penetrują jego bębenki w uszach. Płuca paliły go Ŝywym ogniem. gdyŜ normy unijne dla Polski juŜ dawno były przekroczone. pozostawiając po sobie jedynie głuche echo. Po wejściu na kuter włączył sobie radio i nucąc „Złote Przeboje” wypłynął na szerokie wody Bałtyku. Gdy je wciągnął. wylegującego się na ławce przed domem. poganiała go do roboty. Rozdarta Ŝona 240 . Po powrocie do domu staruszek nie czuł się juŜ tak dobrze. Sieci były pełne ryb. Staruszek na próŜno próbował się pozbyć rybek z ładowni. Staruszek poczuł. echosonda nie wykrywała Ŝadnej ławicy. okazało się.Bajki relaksacyjne Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego i trochę starszego. Parę godzin później rybaka obudził jazgot mew unoszących się nad łodzią. Nie chcąc naraŜać się na utratę słuchu. gdy rozległ się przeraźliwy dźwięk. W przeraźliwej fali akustycznej rozpoznał głos swojej Ŝony. Delikatny wiaterek muskał obnaŜone stopy starego rybaka. Kubuś Zieja. Staruszek postanowił się zdrzemnąć. Od jakiegoś czasu „polowano” na rybaków łowiących śledzie.

iŜ to powinno powstrzymać Gorączkę Złota. W laboratorium przy rybaku kręciły się piękne asystentki w króciutkich spódniczkach. W tejŜe chwili do domu wparowała brygada ludzi w białych kombinezonach i zabrali chorego do ośrodka badawczego znajdującego się pod szczytem pobliskiej góry. Stała się rzecz niebywała . Wkrótce zbudził go znajomy jazgot. Ŝe chory poci się czystym złotem. straŜ poŜarną. Po chwili przedstawił diagnozę. Wyjawił rybakowi.kropelki spływające po ciele staruszka miały piękny bursztynowy odcień i po chwili przybierały stałą konsystencję. a baba wróciła do domu z Ŝałosną rentą po męŜu. Ŝe jej mąŜ przysłuŜy się społeczeństwu napełniając niemal pusty skarbiec narodowy. Rybak natomiast resztkami sił wystukał SMSa do sąsiada . Ŝe rybak zmarł. iŜ złowił duŜo świeŜego powietrza. zatrzymani na obserwację. Rtęć tańczyła niczym equalizer na sprzęcie audio. po czym wyszukał na półce dezodorant antyperspiracyjny i wysmarował nim całe ciało starca twierdząc. W panice szybko zawiadomiła pogotowie. gdyŜ do niej zaglądał tylko sprzątacz i nikt się nią nie interesował. Po paru dniach do kobiety przyszedł minister finansów i oświadczył. gdyŜ jako jedyny we wsi obejrzał wszystkie odcinki „ Z archiwum X” i miał rozległą wiedzę na temat „dziwnych” zjawisk. Nie chcąc słuchać zrzędzenia. sztab zarządzania kryzysowego oraz koleŜanki z gangu kółka róŜańcowego. Realizowano wszystkie jego zachcianki. UwaŜał go za najodpowiedniejszą osobę do diagnozy tej choroby. chłop udał się do sypialni i wcisnął termometr pod pachę. Baba i znachor równieŜ tam pojechali. Badania wykazały. To jego rozdarta Ŝona skakała nad łóŜkiem.znachora. na co zmarniały staruszek odpowiadał. 241 . zmutowany wirus ptasiej grypy. Aby uniknąć rozgłosu oświadczono.wypytywała o połowy. Baba wyczytała w Internecie. policję. Ŝe złapał on Złotą Grypkę. Znachor zaginął. zbierając pot ze schorowanego czoła. Ŝe podobne objawy ma nowy. Był traktowany jak król. Babę zŜerała zazdrość. Sąsiad wparował do chaty i rozpoczął badania za pomocą przedziwnych przedmiotów. Nałykał się więc APAPów i padł wycieńczony na łóŜko.

Ŝe „warchoł na to nie zasługuje”. Obudził ją delikatny wietrzyk wpadający przez uchylone okno. Jeszcze przez długi czas rybak nie mógł się przyzwyczaić do nowej. ale nie znalazła gazety z bulwersującym zdjęciem. Widok ten spowodował u baby palpitację serca. a u jego boku stał zaginiony znachor. Ŝeby nigdzie dzisiaj nie wypływał. Rzuciła się starcowi w ramiona i powiedziała. 14 lat 242 . Lekko spanikowana zaczęła się kręcić po domu.Po paru miesiącach samotna kobieta rozpoznała swojego męŜa na zdjęciu w „Pani Domu”. Starzec po paru operacjach plastycznych bawił się na jakimś przyjęciu otoczony pięknymi kobietami. Zdezorientowany staruszek jeszcze przez pół godziny leŜał przed domem. gdzie stanęła jak wryta. gdy jego nozdrza rozpoznały cudowny zapach pieczeni czosnkowej. Rozejrzała się dookoła. jaką poślubił ponad trzydzieści lat wcześniej. W telewizji leciał kolejny odcinek „Mody na sukces”. Po paru minutach obściskiwania pobiegła do kuchni. Wybiegła na podwórze. Zszokowana wyciągnęła telefon komórkowy. Po chwili zmieszania jej chaotyczne myśli zbiegły się ku jednemu – to był tylko zły sen. by sprawdzić datę. Jej oczom ukazał się rybak drzemiący spokojnie na ławce przed domem. Od dwudziestu lat Ŝona nie przygotowywała mu tej potrawy. po czym zemdlała. przyjaznej kobiety. Dawid Leszczawski. takiej. twierdząc.

do pracy. kolorowych motyli. Nabrał sił. Wstąpiła w niego nowa energia. zielonej trawce i zapomina o wszystkim. co go przytłacza i martwi. Ręce podłoŜył sobie pod głowę. Jest orzeźwiająca. miarowo. zwiewne. Zmęczony kładzie się na miękkiej. Delikatny wietrzyk zabiera je ze sobą tak. zrelaksować się. wypoczęty. Jest mu bardzo wygodnie. Słyszy cykanie świerszczy. I nie wiadomo kiedy.Mariola Michalik Śpiący miś Jest piękna pogoda. Zaczerpnął sił i moŜe wracać do swej chatki. Dookoła niego lata pełno pięknych. 6 lat . spokojnie. ciągle mu się wymykają. wypoczęty. aby odpocząć. to z drzewami. Miś przypomina sobie wszystkie miłe chwile. Budzi się rześki. Miś patrzy na chmurki i ich kształty kojarzą mu się róŜnie. aby napić się wody i schłodzić się nieco. to z helikopterem. chłodna. ma znów chęć do Ŝycia. piękną woń kwiatów. jak nowo narodzony. zasypia. Czuje się zrelaksowany. To jego sposób na rozładowanie nagromadzonych napięć. Czuje zapach ziemi. pochyla się i pije wodę. Promyki słońca ogrzewają twarz małego misia. Jednak te. Czuje się. Jeszcze tylko pochyla się nad strumyczkiem. Jest całkowicie odpręŜony. Ŝe wszystko staje się łatwe i piękne. Siada na kamieniu. Jego ciało jest bezwładne i lekkie. Problemy wydają mu się błahe. próbując je złapać. 243 Zosia Danielkiewicz. Miś biegnie za nimi. Miś oddycha powoli. brzęczenie owadów. to z ptakiem. Oddalają się od niego. Odpoczywa. Nagle miś w jednej z chmurek dostrzega jakby kształt baryłki miodu. to z wiewiórką. Zamyka oczy. Teraz wchodzi do niej. Idzie właśnie na łąkę. moczy łapkę i polewa się nią. Miał piękne sny.

Zawsze grzeczny i rodzicom. był malutki jako ćwieczek. kaŜdy powie. bieli i syneczka sobie mieli. wielkoludy. A tam dalej gdzieś są cudy. Bajka dla dziecka. zawsze miły.Na zakończenie jeszcze jedna opowieść. był najpierwszym oczkiem w głowie. choć malutki. Ale Tomcio był szczęśliwy. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu Tomcio Paluszek Za górami wysokimi. śe odjeŜdŜa w świat daleki. jak laleczki. czarnym chlebem się Ŝywili. Raz ten Tomcio myśli sobie: „u nas cicho niby w grobie. bo był dobry i serdeczny. Stał krzaczek malusieczki. prędko wrócić obiecuje. Tomek zwał się ich syneczek. Łódkę sobie wybuduję i w świat sobie powędruję.” Ojciec płacze. Tomcio ściska i całuje. dziwy jakieś. matka szlocha. za morzami głębokimi. Ŝe ich Tomek juŜ nie kocha. lecz prawdziwy. Ŝe porzuca ich na wieki. W tym kraiczku niegdyś Ŝyli staruszkowie siwi. a w nim ludzie. Czemu ja się nic nie dziwię. 244 . Choć rodzice biedni byli. Mieczysław Pawłowski Ilustracje do tej bajki wykonał Andrzej Rychlik.

Pozwól Panie tu odpocząć. odwróć na mnie wzrok wspaniały.człek malutki! Jaki zgrabny i milutki. o swym Tomciu wspominajcie. Choć nasz chłopak jest bez trwogi. ni to ryba. wysokiego. Jestem podróŜny ubogi i z dalekiej przybyłem drogi. Tylko będę tu do rana i poŜegnam króla Pana.” Jak pomyślał. A leciuchny. lecz na taki widok srogi ZadrŜał biedak w głębi duszy.Mówi: „Wrócę zdrowy. Dalej ujrzał Tomek pana.” Tomek chodził w cudnych szatach. JuŜ przepłynął oceany i zobaczył kraj nieznany.woła . Jakby ujrzał dziw nie lada i do oka szkła przykłada. z tej i z owej patrzy strony. A wy w zdrowiu zostawajcie. by na Twoim brzegu spocząć. cały świat się mu rozstąpił. ale śmiało naprzód ruszył. Na krzesełkach miękkich siadał. tak postąpił. same słodkie rzeczy jadał. Ni to zwierz. w aksamitach i szkarłatach. jako puszek. dla lepszego zobaczenia tak dziwnego tu stworzenia. Zaraz go do zamku nieście i w pokojach mych umieśćcie. „Patrzcie! . ujrzał Tomek wieloryba. Klasnął w ręce raz i drugi na swych dworzan i na sługi. niechaj zowie się Paluszek. jak stos siana. Olbrzymowi ukłon składa i do niego tak powiada: „Królu wielki i wspaniały.” Olbrzym stanął zadziwiony. 245 . cały i przywiozę dar wspaniały.

co masz na serduszku? Czemu smutne masz swe oczy. tam. mam łańcuchy. przy niej stróŜów aŜ się roi. gdzie krzewy najwaŜniejsze Szczerozłota klatka stoi. Ŝebyś ty mi powiedziała. wielkoluda obraziła i gniew jego oburzyła: „A ty. niewdzięczniku mały! W skarbach mych opływasz cały I chcesz uciec z państwa mego?! . myszko mała. Tylko jęczy. Pozwól niech wsiądę do łodzi. Patrzą z bliska i z daleka. Tęskni biedak za swą chatką. Król powiada: „Mój Paluszku. Ta Paluszka prośba szczera. W jaki sposób wyjść z tej klatki i powrócić do swej chatki?” 246 . do rodziny. choć obrazy nie zawiera. czy im Tomek nie ucieka.Ale smutne jego oczy. niech mnie morska woda chłodzi. jako ścięty kwiat usycha. AŜ do niego raz zajrzała myszka mała. Lecz dla Ciebie mój karliku dosyć klatki na stoliku!” Tam. juŜ nic nie je i nie pije. tylko wzdycha. po jagodach łza się toczy. Niech mnie niesie przez głębiny do mej ziemi. gdzie drzewa najpiękniejsze. mury. jak śnieg biała. lecz do mego tęsknię kraju. kraty.Nie dopuszczę ja do tego! Jam król wielki i bogaty. za tatusiem i za matką. jak w raju. A nasz Tomcio ledwo Ŝyje. czemu łezka z nich się toczy?” Tomek upadł na kolana i tak błaga swego Pana: „ChociaŜ Ŝyję tu. „Myszko dobra.

Spojrzał Tomek.” 247 . JuŜ zamarła w Tomku dusza. tak ogromne. Ten juŜ myszkę zębem rani. jakby w gęstym lesie. I powiodła się ucieczka. „Tu Cię Ŝegnam .Myszka nic nie odpowiada. pojedziemy przez te błonia. muszę wrócić do swych dziatek. Tu Paluszek z myszką swoją juŜ niczego się nie boją. a Ty. tylko przy klateczce siada. by wyciągnąć z niej Tomeczka. Korytarzem w kreciej norze dostali się aŜ nad morze. Wnet juŜ myszka i Paluszek wpadli w przepaść jak kłębuszek. jak wilczyska. Tomcio wsiądź na statek i szczęśliwie płyń przez wody do rodzinnej swej zagrody. Był to dom kreta podziemny. „Siadaj na mnie. Popłyniesz przez te wody do rodzinnej swej zagrody. o skały się gdzieś rozbiło. Nasz Paluszek do niej siada i tak do siebie powiada: „Niech mnie niosą same wody do rodzinnej mej zagrody. korytarzyk wąski.” Ale czółna juŜ nie było. a tu w ślady pędzą za nimi dwa kociska. Lecz łupinka tylko mała się przy brzegu kołysała.mówi myszka . jak na konia. ciemny.choć mi Ŝal za serce ściska. ten do Tomka z pazurami. ale myszka naprzód rusza.” Nagle. w tym wiatr straszny głos przyniesie. Wnet klateczkę gryźć zaczyna i po chwili pręt odgina. Potem głośno raz gwizdnęła i o ziemię się cisnęła.

248 . ja jestem tu bogaty z kromeczką czarnego chleba. aŜ zawoła jaskółeczka: „Patrz rodziców twych chateczka! JuŜ obniŜam lot ku ziemi. puk! W okieneczko .z lotu ptaka. cóŜ tam za nowina? Czy widziałaś mego syna?” Otworzyła drzwi mateczka i poznała wnet syneczka. A tam świat się właśnie wali i naprawdę jest kosmaty. Ojciec mówi: „Moje dziecię. ile szczęścia i miłości. jesteś przecie?! Zatęskniłeś za swoimi? Powróciłeś do swej ziemi!” Ile było tam radości. matkę drogą i chałupkę swą ubogą. Przywitasz się wkrótce z nimi.” Do jaskółki przytulony leci Tomek w swoje strony. nie opowie… Tylko myśl przychodzi taka i .„To ty. Leci.” Puk.jak widać . co wracała do gniazdeczka. na me skrzydła cię zabiorę. I przypadła i krzyknęła. jaskółeczko? CóŜ tam. mój syneczku. i do serca przycisnęła. obłokami. Do Tomka się zbliŜyła i te słowa przemówiła: „Nadleciałam w samą porę. Ujrzysz ojca. śe ten piękny świat w oddali. Czy rodzinę mieć daleko i bogactwa wielkie trzeba? Nie. I przeniosę cię przez morze zanim ranne błysną zorze.Nadleciała jaskółeczka. czy teŜ zawsze jest bogaty. leci nad morzami. tego nikt juŜ w ludzkiej mowie nie opisze.

Ty zawsze milkniesz dopiero wtedy.Kochana Bajko! Jest juŜ ciemno. Drzwi do Krainy Snów za chwilę znów się otworzą. JuŜ czuję zapach leśnych malin i słodkich poziomek.. Ŝe jeszcze nie śpisz.. a potargane włosy niefrasobliwie otulają mojego misia. Dobrze.. Bajko. Stawiam krok. zachwycam się ciszą. ja-Dziecko 249 . Słońce schowało się za lasem. Delikatny wietrzyk trąca liście. szeleszczą cicho w rytm słów z Twojej opowieści. więc teraz znajomo skrzypią nieotwierane w świetle dnia zamki. Wiem. słyszę jeszcze szelest Twoich kartek.. a motyl wielobarwny lekko usiadł na maleńkim fiołku. gdy ja juŜ mocno śpię.. Ŝe jesteś. ze mną wbiega roześmiany zajączek..

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful