P. 1
Bajki całkiem nowe. Opowieści terapeutyczne studentów filologii polskiej

Bajki całkiem nowe. Opowieści terapeutyczne studentów filologii polskiej

|Views: 446|Likes:
Wydawca: Dorota En

More info:

Published by: Dorota En on Jul 06, 2013
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

02/18/2015

pdf

text

original

Sections

  • Emilia Wdowikowska
  • Małgorzata Kornaś
  • Joanna Filip
  • Gniewomir Kukiel
  • Joanna Antoniak
  • Barbara Jasińska
  • Ewelina Skawińska
  • Malwina Berger
  • ElŜbieta Filipińska
  • Magdalena Kępczyńska
  • Marzena Purzycka
  • Katarzyna Furmanowicz
  • Monika Buchwald
  • Kornel Bąk
  • Katarzyna Chmura
  • Anna Bulanda
  • Lucyna Adamczuk
  • Magdalena Handtke
  • Marlena Giedrojć
  • Justyna Jarosz
  • Agata Gonera
  • Estera Gilowska
  • Aldona Reczek
  • Emilia Kania
  • Daria Smolarczyk
  • Judyta Kawczyńska
  • Anna Solak
  • Anna Machelska
  • Berenika Kapiczenko
  • Anna Postoł
  • Karolina Tretalska
  • Nina Osyra
  • Piotr Szklarz
  • Kamilka Węglarz
  • Angelika Kruszelnicka
  • Ewa Lesińska
  • Ewelina Wild
  • Adriana Nowak
  • Natalia Zatka
  • Ewa Ziajkiewicz
  • Szymon ChadŜy
  • Robert Kownacki
  • Aleksandra Naganowska
  • Anna Socha
  • Anna Osypiuk
  • Małgorzata Macan
  • Patrycja Linke
  • Anna Wysocka
  • Dagna Waleńska
  • Joanna Rychlik
  • Monika Kobeszko
  • Ewelina Majewska
  • Rafał Przyszlak
  • Alicja Kunecka
  • Oskar Matkowski
  • Anna Lonc
  • Daria Krupa
  • Agnieszka Broniszewska
  • Katarzyna Rachańska
  • Arleta Kucharska
  • Grzegorz Widziak
  • Katarzyna Latkowska
  • Aldona Kowalska
  • Marcin Rzepisko
  • Małgorzata Słupek
  • Marcin Brzyski
  • Malwina Kulikowska
  • Mateusz Dutka
  • Łukasz śukowski

Spis treści
Wstęp Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się gryzoni. Przygody Ŝółwia Huberta Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego, a konkretnie dla diabetyka. O Dzielnym Linusie Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się pająków. Przygody Nomika, Drzewika i Drobika - trzech sympatycznych skrzatów Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka, które...boi się owadów. O chłopcu, który bał się owadów Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności. Strach ma wielkie oczy, ale zawsze moŜna go przeskoczyć… Barbara Jasińska Bajka dla dziecka, które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Biedroneczka Ela Ewelina Skawińska Bajeczka dla dziecka, które odczuwa lęk przed alienacją. Szklanki Malwina Berger Bajka dla dziecka, które ma problemy z akceptacją siebie, ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Mały koliberek ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci, które nie chcą, bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. O króliczku, który wszystko jadł łapkami Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka, które poniosło stratę - śmierć czyjąś. Lilia Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców. Wesołek Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych. Gwiazda Prawdy Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemność. Jak Bąbelek pokonał strach Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności. O tym, jak Czarnouszek przestał się bać. 9 13

14

16

18

21

24

28

32

34

36

38

41

46

48

3

Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka, które boi się duchów. Gabryś i duchy Anna Bulanda Bajka dla dziecka, która boi się pójść do szkoły. Mała biedroneczka Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka, które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Łakomczuszek, łakomczuszek ma duŜy brzuszek... Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca, który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. Krzyś i nowy członek rodziny Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka, które boi się nauczyciela lub innej osoby. O kaczuszce, która bała się nauczyciela od matematyki Justyna Jarosz Bajka dla dziecka, które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Przestroga dla samolubów Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka, który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrą. Bajka o Wróbelku, który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. Estera Gilowska Bajka dla dziecka, które jest niegrzeczne. Drzewo Grzeczności Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci, które są nieśmiałe i nie wierzy we własne moŜliwości. Przeprowadzka Emilia Kania Bajka dla dziecka, które nie chce chodzić do przedszkola. Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka, które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Bracia Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić. Bajka o samolubnym misiu Karolku Anna Solak Bajka dla dziecka, które boi się ciemności. O Misiu - Zdzisiu, który pomógł przezwycięŜyć lęk Anna Machelska Bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami. Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie

51

52

54

56

62

66

70

72

78

83

86

87

90

92

4

co jest dobre. Anielska gwiazdka Anna Postoł Bajka dla dziecka. które boi się być same podczas burzy. Pająk Gogo i czerwony kalosz 95 96 103 105 109 112 115 118 123 126 128 133 135 138 140 5 . O Antosiu. Rufus Piotr Szklarz Bajka dla dziecka. które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności). O piesku Keczim. Bajka o cynamonie. Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. Leśny szpital. Duch lasu Ewelina Wild Bajka dla dziecka które boi sie burzy. który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać. a co złe. Kamila Węglarz Bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości. które straciło wzrok. Oczodół i jego Pies. Burzynka Balbinka Adriana Nowak Bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. które boi się samotności. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Szymon ChadŜy Bajka dla dziecka. Trudna rozmowa Karolina Tretalska Bajka dla dziecka. Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. który nie chciał pójść do przedszkola Natalia Zatka O słoniku. który boi się burzy Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. które są zbyt nieśmiałe. które nie wie. Aleksandra Naganowska Bajka dla dzieci. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności.Berenika Kapiczenko Bajka skierowana jest do dziecka. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. które boi się wizyty w szpitalu. Niezwykły sen Robert Kownacki Bajka dla dziecka.

Ŝe jest najlepsze. Amelia Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. który nie potrafił z innymi pracować Joanna Rychlik O dziewczynce. które boją się ciemności.. Samotny Michał Anna Lonc Bajka dla dzieci. które. które jest bardzo nieposłuszne.Anna Socha Bajka dla dziecka. Opowieść o matce Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. NieostroŜna rybka Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. Piórnikowa rodzina Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. które jest odrzucone przez otoczenie. Niegrzeczny Dawidek Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. lubi dokuczać innym i myśli.. które notorycznie kłamie. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. Krystian Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. O Karolku kłamczuszku. niegrzeczne. Patrycja Linke Bajka dla dziecka. które straciło mamę. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. Świetlista Dolina 144 146 148 151 154 156 159 162 164 166 168 172 176 178 188 6 . A czy to prawda? Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. Bajka o piesku Łatusiu Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Króliczek Mikuś Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. które skarŜy. które kłamie. Roberta Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. Bajka o Bubie i potworze z kąta Anna Wysocka Bajka dla dziecka. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. które bije innych. która bała się policjanta.

Czytamy ją równieŜ dzieciom. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. czy z otoczenia. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. Niespokojna Inga Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. Andy i jego przyjaciel Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. nowej szkoły. które wpadają w złość z błahych powodów. przez co jest niepewne siebie. Mały Miś i przyjaciel króliczek Marcin Rzepisko Bajka dla dzieci. Luneta miłości 194 196 198 202 203 209 210 213 216 220 221 225 226 7 . Rodzeństwo z miłości Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. np. w których rodzinie planuje się kolejne dziecko. Męcząca złość Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. Bartek i jego wyobraźnia Katarzyna Rachańska Bajka dla dziecka które zostało odrzucone przez grupę. Ŝe będzie miał rodzeństwo. Znajdek Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. które nie tolerują „inności” kolegów czy z klasy. które ucieka. które boją się nowego i nieznanego. Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. a to nie jest niczym strasznym. Leśne licho Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku.Agnieszka Broniszewska Bajka dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i samodzielnym zostawaniem w domu. któremu zmarła mama. które mają być wysłane do przedszkola. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. który nie chciał chodzić do szkoły. Śmietniczek Bartek Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. Mój przyjaciel pajączek Malwina Kulikowska Bajka dla dzieci. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu.

Ballada o Grzesiu Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. które jest zmęczone.Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. Nie szata zdobi człowieka Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego. Bajka o samotnym jeŜyku Magdalena Kukieła Bajka dla dzieci. które nie wierzy w swoje moŜliwości. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu. aby wiedziały co liczy się w Ŝyciu. które boi się ciemności. która bała się ciemności Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. Tomcio Paluszek 227 229 232 235 237 238 240 243 244 8 . które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. Bajka o Mirze. O rybaku i złotej grypce Mariola Michalik Śpiący miś Mieczysław Pawłowski Bajka dla dziecka. Pies Misiek Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. przygnębione i potrzebuje relaksu. Bajka o małym misiu Bimbo Adrian Myszka Bajka dla dziecka.

których obraz wytworzył się w wyobraźni na podstawie obserwowania czegoś niezwykłego. a nie tworzeniem tabu. Bliskość osób znaczących. a lęk przed jaskrawym piorunem nie znika wraz ze słowami rodzica. i tak oto zaczyna się igranie z własnym obszarem uczuć. Na dodatek nie zawsze Ŝyczliwy i przyjazny. zagraŜający. Stres pourazowy pozostawiony dziecku. straszne . gdy niepokój jest naturalnie mały i nie przeraŜa. ale poprzez swoją tajemniczość skutecznie je wzmacnia. Maluch poznaje siebie i najbliŜsze otoczenie. Dziecko zaczyna postrzegać otaczające zjawiska jako normalne i mijające. Coś z nim trzeba zrobić. moŜe spowodować konieczność depersona9 .” William Blake Świat poznawany oczami dziecka stopniowo poszerza się i pogłębia. bo przecieŜ ukłucie igłą sprawia ból. straszne . Tylko moŜe juŜ w podświadomości. odczuć. odnajdujemy róŜne stany: od radości i zachwytów do mroku i strachu.”Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane. jak burze. Dziecko jest w stanie zrozumieć wiele niepokojących sytuacji. a moŜe przenieść na inny obiekt…. W ten sposób oswaja niezrozumiałe dotąd zjawiska przyrody. które pozornie tylko tuszuje traumy. który jest jeszcze obcy. wichury. One są wielkie. ale i potwory. by oswajanie lęków było próbą konkretyzacji i nazywania. pragnień i zahamowań. potem doświadcza coraz dalszych przestrzeni. Mechanizm uruchamiany przez nadmierny lęk przerwać moŜna poprzez zmianę sposobu myślenia. które ma przecieŜ ograniczone moŜliwości poznawczej interpretacji. to nie boli”. oczywiście na poziomie swoich moŜliwości rozwojowych. Szkodliwe moŜe się okazać zaprzeczanie lękom i niepokojom: „nie ma się czego bać!. samemu sobie zaprzeczyć. Nie jest w stanie ogarnąć wszystkich nowości naokoło siebie. daleki. A między nimi są drzwi.bo oŜywają w wyobraźni i wynurzają się znienacka w mroku. bliskość fizyczna i psychiczna. stanowi most między bezpiecznym światem dobrze znanym i tym. Powracając do wspomnień lub obserwując uwaŜnie dzieci. Istotne jest. dźwięki w ciemności.bo niezrozumiałe.

ze świata zwierząt. To w nich dziecko odnajduje własne uczucia i emocje. MoŜna sympatyzować z kimś zwyczajnym albo nierealnym. Ŝe w Ŝyciu czarów nie ma. MoŜemy próbować uczyć dzieci otwartości. odrealnienia. Stanowić mogą wzmocnienie. To tylko chwilowe radzenie sobie z tym. z wypowiedzeniem magicznego zaklęcia ani trochę nie znika mrok ciemności czy lęk przed utratą aprobaty społecznej.” Dzięki temu wychodzimy poza zaklęty krąg własnych dylematów ukrytych w zakamarkach z mnóstwem drzwi. ale przede wszystkim jest szansa. Ale zmiana odczuwania ani nawet forma amnezji . Ŝe straszydło nabiera innych kolorów i zmienia twarz. Przyczyniają się bowiem do rozładowania napięcia. Trauma nie znika. co przerasta ogromem lub mocą. 10 . Jak w lustrze Ŝycia. Jednak brak dla nich miejsca w bajkach psychoedukacyjnych. a jednocześnie spojrzenia „oko w oko” lękom i strachom. by pojawiła się myśl: „skoro On znalazł rozwiązanie w podobnej do mojej trudnej sytuacji. Bo dopóki dziecko nie otworzy szafy swoich lęków. W bajkach oŜywają bohaterowie ze świata znanego. to ja równieŜ znajdę. Beztroskie lata. Wiemy doskonale. gdy dziecko szuka sposobu rozwikłania problemów konkretnych. Potrzeba nam duŜo więcej konkretów niŜ złuda zaklęcia. A ileŜ tam trosk! Elementy magiczne nie muszą przekreślać skuteczności wpływu bajki. Lęk oswojony oznacza. zgody na obecność lęków i nie zaprzeczania im. Zwłaszcza w opowieściach psychoterapeutycznych i relaksacyjnych. Łatwiej wtedy dostrzec proste przyczyny poplątanych spraw. a magię pozostawmy rozkapryszonym księŜniczkom i Ŝabom na brzegu wymyślonego stawu. Maleje złudzenie o wyjątkowości naszych problemów. obojętności na ból i odrętwienia. nie narysuje potwora. do których nie mamy kluczy.nie dają rozwiązania długotrwałego i właściwego dla budowania przyszłych doświadczeń. z nieboskłonu albo fantastyczne stworzenia zaproszone na tę chwilę. Ŝyje i trwa w gotowości do stałego reagowania lękiem na podobne. nie opowie powracającego złego snu.lizacji. niwelują chwilowe stany niepokoju. Zjawisko projekcji pozwala przenieść część samego siebie na istotę Ŝyjącą na zewnątrz naszego „ja”. zostawia cały ten balast w sobie.

co w Ŝyciu nam się zdarzy… oby zawsze była to tylko przyjemność wymyślania bajek zabawnych. nie zawsze ze względów czysto racjonalnych.. relaksujących. Z takim właśnie zamierzeniem zaproponowałam studentom tworzenie bajek terapeutycznych. rozweselających. Nie jesteśmy w stanie przygotować ani siebie. Nasze maluchy ciekawymi oczami obserwują nas i wszystko naokoło. zła godzino.. Jak kojący balsam przed snem działa bajka terapeutyczna o misiu. Ale nazwanie. Potrzebujemy uwaŜnie słuchających przyjaciół. Pierwszy po uświadomieniu. uścisku dłoni i magicznych słów: „Jestem z tobą”. unikając dysonansu wewnętrznego. Początek drogi wyjścia do przestrzeni wolności. Przywołam tu słowa Wisławy Szymborskiej: Czemu ty się. Tak naprawdę trudno jest czasem zwerbalizować stan niepokoju. ich Ŝyczliwego spojrzenia. Kto wie. subtelnym motylku. z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś .Strach i lęk są naturalnymi stanami nie tylko u dzieci. ani dzieci. Obracamy się we własnych mikroświatach. ale takŜe uciekając przed czymś nieokreślonym. a nie innych wyborów. Ŝe „Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego. to juŜ krok.a więc to jest piękne. na kaŜdą sytuację. Miniesz . który postanowił zwiedzać świat. albo o latawcu. elastycznie weryfikować działania i ich kierunek. Literatura dziecięca obfituje w opowieści na granicy świata realnego i wyobraŜonego. Tym razem jeszcze sami wybierali problem dziecka. Ale warto spróbować tego. Zbyt skrajne? MoŜliwe.a więc musisz minąć. o czym milczy”. Dorosłym znacznie trudniej jest przyznać się nawet przed samym sobą: „boję się”. Czasem trzeba reagować intuicyjnie. My – dorośli równieŜ poszukujemy rozwiązania własnych problemów i niepokojów. śycie niesie ze sobą własne pomysły i niespodzianki. pełnych emocji i mechanizmów obronnych. Karel Čapek napisał. a przecieŜ dokonujemy takich. co dotąd było moŜe jeszcze niepotrzebne i niekonieczne. 11 .

Ŝe okaŜe się pomocna przy rozwiązywaniu róŜnych sytuacji rodzinnych w zaciszu dziecięcego pokoju. Doris Brett. czy Gilles Tibo-Zau. Barbary Cain. Wdzięczność kieruję takŜe do Krzysztofa Malczuka. Niniejsza ksiąŜka jest kolejną propozycją dla dzieci i rodziców. Mam nadzieję.Na półkach w księgarni znajdziemy pozycje między innymi Marii Molickiej. MoŜe teŜ będzie źródłem pomysłów wykorzystywanych podczas studenckich praktyk zawodowych i w przyszłej pracy dydaktycznej. W tym miejscu dziękuję przede wszystkim autorom bajek i dzieciom za rysunki. który aktywnie wspierał pomysł i nadał mu tytuł. bo są w niej zebrane bajki terapeutyczne napisane przez studentów Filologii polskiej w ramach zajęć Terapii pedagogicznej. którzy przyczynili się do powstania tego zbioru. Jest to ksiąŜka wyjątkowa dla nas. szczególnie Edycie Tuz-Jureckiej za pomoc przy wyborze najlepszych bajek i za ich korektę językową. Podziękowania składam wszystkim. dla Kolegium Karkonoskiego. KaŜda z nich to własna autorska opowieść. Maria Leszczawska 12 .

Wyprawa jednak szybko mu się znudziła i postanowił wyruszyć na Północ. W okolicy. Niestety. w którym właJessica Marcinowska. Przygody Ŝółwia Huberta śółw Hubert uwielbiał podróŜować. 12 lat śnie panowała późna jesień. aby ktokolwiek poznał jego tajemnicę. Dni były chłodne i dzień stawał się coraz krótszy. spacerował po plaŜy i kąpał się w ciepłym morzu. gdzie jeszcze nigdy nie był. coraz częściej padał deszcz i wiał zimny wiatr. Pogodził się z myślą. który zbudował sobie z opadających. śółw panicznie bał się wszystkich gryzoni. Z dnia na dzień czuł się coraz bardziej wyczerpany z głodu i zimna. Zrobiło mu się Ŝal tego dziwnego stworze13 . Hubert mieszkał na skraju lasu w kopcu. Istotnie. które boi się gryzoni. Bardzo wstydził się tego i nie chciał. gdy zobaczył leŜącego w stercie mokrych liści Huberta. w której zatrzymał się Ŝółw. Ŝeby wracać do domu. Hubert zdał sobie sprawę. Zwiedzał egzotyczne kraje. Tata Mysz wracał właśnie z lasu. Ŝe jeśli tu zostanie nie przeŜyje zimy. nawet maleńka myszka wzbudzała w nim ogromny. gdyŜ bał się. Zwiedzał dalekie kraje. AŜ wreszcie któregoś ranka nie miał nawet siły wstać. gdzie zbierał Ŝołędzie. mieszkała rodzina polnych myszy. paraliŜujący strach. Pewnego razu Hubert po raz kolejny wybrał się w daleką podróŜ. o której tylko on sam wiedział. nasz bohater był bardzo odwaŜny. Ŝe moŜe tej zimy nie przeŜyć. słońce mniej juŜ grzało. Wszyscy bardzo lubili Huberta i uwaŜali go za niezwykle odwaŜnego Ŝółwia.Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. gdzie poznawał wielu nowych przyjaciół. jednak był juŜ zbyt słaby. kolorowych liści. Dotarł do pięknego kraju. Ŝe przyjaciele nie będą chcieli się z nim bawić. ale miał jedną wielką słabość.

a na drzewach rosną przepyszne owoce. a on tak przeraźliwie krzyczał. Wszystkie myszki na zmianę nad nim czuwały. 14 . Musiał jednak otrzymywać niezbędne lekarstwa. Od tej pory juŜ się ich nie bał. karmiły go i doglądały. był na nich zły i obraŜony. PołoŜył go na zrobiony z patyków wózek i poszedł w stronę domu. bo w przeciwnym razie ciągle przebywałby w szpitalu. morskie fale. a potem podziękował za opiekę i ruszył w drogę do domu. dzięki którym odzyskał zdrowie. Oni takŜe jednak cierpieli z powodu choroby jedynego synka. I za kaŜdym razem kiedy musieli zrobić mu zastrzyk. Smuciło to jego zmęczonych i zmartwionych rodziców. Gdy Hubert wyzdrowiał zupełnie i otworzył oczka. czuli tak wielki ból jak on. Ŝe myszki uratowały go przed śmiercią. co wywoływało uśmiech na jego ślicznej twarzyczce. Był on jednak bardzo smutny. O Dzielnym Linusie W pewnym pięknym kraju. a konkretnie dla diabetyka. Linus. nasz bohater powoli dochodził do zdrowia.nia i postanowił zabrać Ŝółwia do swojej norki. początkowo się przestraszył. I przede wszystkim przestał bać się gryzoni. niestety bardzo często płakał. Hubert mieszkał z rodziną myszek aŜ do przyjścia wiosny. w czasie których mógł bawić się w piasku. bo tak miał na imię. Jednak swojej bezsilności nigdy chłopcu nie okazywali. jednak szybko zrozumiał. Nigdy nie zapomniał o swoich nowych przyjaciołach. mieszkał chłopiec. gdzie prawie kaŜdego dnia świeci słońce. Linus nie rozumiał postępowania rodziców. to codzienne spacery z rodzicami brzegiem morza. pod czujną opieką rodziny polnych myszek. budować zamki. zbierać muszelki i patrzeć na piękne. I tak w mysiej norce. Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego. Jedyne.

bo to wszystko jest dla jego dobra. jak waŜne jest przyjmowanie lekarstw. Mama pochwaliła pomysł chłopca. Chłopiec obiecał. Chłopiec zrozumiał. patrzył na niego swoim błagalnym wzrokiem. Ŝe Linus go zauwaŜył. Teraz wymagał troskliwej opieki. dzielnego. spostrzegł nagle leŜącego na brzegu psa. 5 lat . małego Linusa. Pobiegł co sił w nogach do swojej mamusi i opowiedział o zwierzęciu. Ŝe i Linus. Głaskał Cezara. poza tym był niedoŜywiony i bardzo wyczerpany. jak dzielnie Cezar przyjmuje lekarstwa. chodził razem z Linusem i jego rodzicami na plaŜę. Linus oddał jedną ze swoich ulubionych foremek do piasku. jaką podjęli. Cezarek miał złamaną tylną łapę. wiedział. Cieszyli się. nie odstępując chłopca na krok. Oczy zwierzęcia wyraŜały wdzięczność. Ŝeby zrobić pieskowi zastrzyk i w ten sposób przyspieszyć leczenie zwierzęcia. I bardzo sumiennie wywiązywał się z danego rodzicom słowa. dbał zawsze o to. ciągle do niego mówił. Wymyślił równieŜ dla niego imię .Cezar. Jak się okazało po wizycie u weterynarza. Ŝe nie jest z nim dobrze. Trzymał go za łapkę. I postanowił.Tego dnia. Z pieskiem było juŜ prawie dobrze. W ten sposób chciał mu okazać wdzięczność za jego dobroć i pokazać mu. Ŝe nie będzie juŜ nigdy płakał. Był zupełnie wycieńczony. jak długo leŜał na plaŜy ani jak się tam znalazł. Nie Ŝałowali decyzji. 15 Dominika Miąso. gdy przyjeŜdŜał lekarz. Rodzice byli bardzo dumni z Linusa. Ŝe będzie pomagał. Miał duŜo szczęścia. Ŝeby moŜna było nalać do niej wody dla nowego przyjaciela. czy mogliby go zabrać do domu i udzielić mu pomocy. by w jego miseczce znajdowały się smakołyki i woda. Chłopiec podszedł i zaczął go głaskać. Ŝe moŜe na niego liczyć w kaŜdym momencie. przestał juŜ płakać przy robieniu zastrzyków. Zapytał. Ŝe Cezar jest z nimi. Cieszyli się teŜ dlatego. Nie wiadomo bowiem. widząc. Rodzice byli bardzo dumni ze swojego syna. kiedy Linus jak co dzień bawił się na plaŜy. Wspólnymi siłami zanieśli małego pieska do domu.

a tu nagle wyskoczył wielki. Na szczęście niedaleko był Drzewik. Drobik i Drzewik byli najlepszymi przyjaciółmi. Skrzaty wzięły trzy świnki z zagrody i wyruszyły do lasu na pomoc Nomikowi. wstrętny pająk. Wiedział. Skrzat Nomik nosił wszystkim wodę. Drzewika i Drobika Za siedmioma górami. Wszystkie Ŝyły zgodnie i szczęśliwie. Drobik opiekował się zwierzętami. Codziennie rano przemierzał las w poszukiwaniu czystego. Przygody trzech sympatycznych skrzatów Nomika. pomagając sobie wzajemnie. jak co dzień. a najbardziej lubił dokuczać Nomikowi. Wszystkim Ŝyło się bardzo dobrze i dostatnio. Mieszkały tam jeszcze inne skrzaty. w której mieszkały małe skrzaty. aby wyszły z niej i siedziały w lesie przy źródełkach wody. Gdy dotarły do Nomika. Zaczął płatać róŜne figle. który wszystko widział i szybko pobiegł po Drobika. które miały małą zagrodę na brzegu lasku. Ŝe boi się on pająków. Zawsze przynosił im jedzenie i pyszną wodę od Nomika. AŜ pewnego dnia w lesie pojawił się chochlik. który razem zbudowali. Nomik znieruchomiał i ze strachu nie mógł wydusić ani słowa. Ŝe pająki nie są tak straszne. wziął swoje wiaderka i wyruszył do lasu po wodę. Rosły tam ogromne drzewa i wielkie paprocie. Chochlik poszedł do wielkiej jaskini i namówił mieszkające tam pająki. które pracowały wspólnie na dobro całej wioski. W samym środku tego lasu leŜała piękna wioska. błyszczącego źródełka. zaczęły z nim rozmawiać i tłumaczyć. za siedmioma lasami i za wielkim oceanem była piękna kraina. w którym znajdował się ich przeraŜony przyjaciel. Natomiast skrzat Drzewik dawał wszystkim drzewo na opał i pomagał budować ich piękne domki. Nomik. Nomik. które boi się pająków. Szedł przez gęste zarośla. Zawsze po pracy bawili się razem na wielkim placu zabaw. jak wydaje 16 . Wsiadły na zwierzątka i szybko pobiegły do miejsca.Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka.

jak moŜna pomóc ich przyjacielowi przezwycięŜyć strach przed pająkami. Ŝe pająki nie są wcale takie straszne. Chochlik widząc. Początkowo skrzacik się wystraszył. Z czasem nawet zaczął rozmawiać z pająkami w jaskini. Ŝe przeprowadzi się do niego.Kajtek. Ŝe nikomu nie moŜe juŜ dokuczyć. Kajtuś bardzo się zaprzyjaźnił z Nomikiem i zdecydował. aby poszedł razem z nimi do Nomika. Odtąd Nomik pewnie wyruszał do lasu i nie bał się pająków. 11 lat pałkach. W pewnym momencie Drobik wpadł na genialny pomysł. Wszyscy zebrali się wkoło skrzata i zastanawiali się.się skrzatowi. uciekł z lasu w siną dal i nikt juŜ go nie widział. Ŝe od wielu miesięcy u niego w domu mieszka właśnie taki pajączek i przedstawił Nomikowi Kajtka. Wieczorem wszyscy zebrali się w domku Drzewika i naradzali się. Nomik przygotował pyszną kolację i przy ciepłej herbatce przegadali całą noc. Na początku zapytali Nomika o jego samopoczucie i zaczęli tłumaczyć mu. Drzewik zaczął opowiadać przyjaciołom. co się w tym pudełku znajduje. Skrzaty poprosiły Kajtka. 17 . w pudełku siedział właśnie on. aby wsiadł na świnkę i szybko wróciły do wioski. Od tej pory pajączek co wieczór zasypiał w swoim pudełeczku po zapałkach. Niestety. Nomik stał się dzielnym skrzatem i niósł pomoc innym. I tak teŜ się stało. Ŝe kiedyś zadomowił się u niego w kredensie mały pajączek . Wtedy to Drzewik powiedział przyjacielowi. nie potrafiły przekonać swojego przyjaciela. Jego lęki zniknęły dzięki pomocy towarzyszy. Jak się okazało. ale Kajtuś zaczął mu opowiadać o sobie. Natychmiast pobiegł do swojej chatki. trzymając w ręce małe pudełeczko po zaOla Kaczkowska. Wrócił po kilku minutach. Wszyscy razem udali się do nadal wystraszonego skrzata. które stało na szafce nocnej Nomika. Namówiły jedynie Nomika.

Cały czas myślał. Adaś od razu dostawał drgawek. jaki piękny byłby świat. zmęczony i głodny. Ojciec wyciągnął koc i rozłoŜył go. Gdy tylko przyleciała mała pszczółka. Zaczęła latać to koło kanapki.Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka. to koło Adasia. Chłopczyk tak się jej przestraszył. Następnego dnia Adaś wraz z rodzicami wyszedł na spacer. W końcu zmęczony usnął. Niestety. Ŝe aŜ upuścił lizaka na chodnik.. odruchowo odwracał głowę. próbował wykonywać artystyczne figury. niedaleko Twojego domu. Ŝe ta osa była jeszcze bardziej przestraszona niŜ on! Przez pół nocy chłopiec nie mógł zmruŜyć oka. a moŜe kilkanaście lat temu. Usiadł sobie pod drzewem tuŜ obok rodziców. mieszkało sobie małŜeństwo z synkiem Adamem. Chłopczyk bawił się na łące. Bawił się świetnie i juŜ prawie zapomniał o tej historii z osą. Mama w tym czasie wyjęła z koszyczka sok. Chłopiec. Jednak nie była to prawda. Ŝe nie ma Ŝadnych zmartwień. biegał. przyleciała mała osa. pojawiła się pszczoła.. chleb i mały słoik z miodem. który bał się owadów Kilka. gdy zaś zobaczył małą mrówkę. kręcił fikołki. gdyby nie było na nim owadów. Chłopczyk miał juŜ 8 lat. skakał. kiedy wyszedł przed dom z lizakiem w ręce. chodził do szkoły i dobrze się uczył. Chłopczyk spanikowany krzyknął: 18 . Po kilku minutach zmęczony postanowił odAla Krajewska. które. Nie wiedział. Chłopczyk panicznie bał się owadów. Pewnego dnia.boi się owadów O chłopcu. zrobił sobie kanapkę z miodem. Wydawałoby się. zwabiona słodkim zapachem. 6 lat począć.

Uciekaj stąd! Poszła! Sio! Mama. tu niedaleko jest pasieka. Weszli do jakiegoś ciemnego pomieszczenia.zabiorę cię na małą wycieczkę. Chodź. jesteśmy na miejscu. teŜ od razu przybiegasz. Jednak sparaliŜowany strachem bał się nawet poruszyć. Adaś wziął ojca za rękę i poszli razem za panem Edwardem. a to jest pan Edward. . kwiecistą łąkę.dodał po chwili. .O. 19 . co powiedzieć.Nie bądź niemądry! Ona poczuła tylko słodki zapach miodu.No. uwaŜnie obserwując całą sytuację. one ci nic nie zrobią . To on opiekuje się tymi pszczółkami . to była tylko mała pszczółka! Ona nikomu nie chciała zrobić krzywdy! . które groźnie brzęczały.nie dawał za wygraną chłopczyk. . .odparł Adaś. syneczku .z trudem wydukał Adaś.Ona chciała mnie uŜądlić! . Ojciec. to dzięki nim mamy taką piękną. to jest pasieka.rzekł pan Edward. I nie tylko…. gdyŜ nie wiedział. to dzięki nim mamy ten cudowny obraz za oknami.Adasiu.. widząc strach w oczach dziecka.Ale ona chciała mnie uŜądlić! . Adaś zgodził się. Widział setki latających owadów.Dzień Dobry! Spokojnie. Chodź ze mną! . Ty. Adaś nie wiedział. widząc przeraŜenie w oczach syna. Pan Edward zapalił światło i oczom małego Adasia ukazało się tysiące malutkich słoików. wstała i kilkoma zwinnymi ruchami odpędziła małego intruza. jak poczujesz ten zapach.rzekł ojciec.Zobacz. Popatrz synu. .rozmyślał. co to właściwie jest. .rzekł ojciec .Dzieeeeń Dobryyy . „MoŜe jakiś wodospad? A moŜe to jakiś stary zamek?” .Wiesz co. rzekł do syna: . Właściwie… jak to się nazywało? „Psieka? Wieka? Pacieka?” Z rozmyślań wyrwał go głos ojca: .powiedział tajemniczo pan Edward. . .

czy liście z buku.Oj nie.Ale świat bez owadów i tak byłby lepszy! .Pyszny! . nie! mój chłopcze . boi się człowieka! To prawda. a później na pana Edwarda.powiedział Adaś. Mrówki i pszczoły to bardzo pracowite stworzenia! Często ludzie się ich boją.To jest miód . sam nie wiem.Ale one gryzą! .Pszczoła. pszczoła ma Ŝądło. 5 lat Adaś trochę zdezorientowany spojrzał na tatę. jak na przykład igły z sosny.Widzisz. jak kaŜdy inny owad. Ponadto od owadów moglibyśmy się sporo na- uczyć. kaŜdy owad ma w przyrodzie określoną rolę. co jest zbędne. 20 .odparł Pan Edward. . Dzięki takim pszczołom masz miód. Pan Edward otworzył jeden z nich i poczęstował chłopca. my pomagamy im! Adaś ponownie spojrzał na tatę i na te wszystkie słoiki. Po chwili powiedział: .rzekł ponownie pan Edward . Dzięki mrówkom masz czyste ścieŜki w lesie. To dzięki nim jest słodki i smaczny.zapytał Adaś .. Adaś trochę zaskoczony powiedział: . ale moŜe cię ukłuć tylko wtedy.Co to jest? . To właśnie te pszczoły go produkują. zresztą. dlaczego.rzekł pan Edward . Nie moŜemy się ich bać! One pomagają nam. gdyŜ mrówki są „sprzątaczami” i usuwają wszystko. mój chłopcze .Oj. JeŜeli nie będziesz jej draŜnił i zrywał jej gniazd. to ona ciebie nigdy nie uŜądli! Marysia Klewiado. kiedy poczuje się zagroŜona.

RóŜnorodne kwiaty sprawiały. Wieczorem. Teraz Adaś uśmiechał się. przed snem.ruchem ręki pan Edward wskazał na pszczoły brzęczące koło uli. owady nie są naszymi wrogami. Mieszkała w cudownym domku z malowniczym ogrodem. baśń czy opowiadanie. ale zawsze wracały do domu przed zmierzchem. moŜe jak zobaczysz na łące małego chłopczyka. na polanę czy na pobliski basen. jak małe pszczółki pracują na łące. Byli wtedy pewni. poniewaŜ Zosia strasznie bała się ciemności.moŜe to będzie Adaś? Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności Strach ma wielkie oczy. Pamiętał słowa starego człowieka z pasieki: „Owady są naszymi przyjaciółmi! Pomagają nam!”. kiedy widział.Pamiętaj chłopcze. Nie bój się ich. jak podnoszą przedmioty kilkakrotnie cięŜsze od nich samych! Od tej pory Adaś jest szczęśliwym dzieckiem.To nie mnie naleŜą się słowa uznania. tatę. Są naszymi przyjaciółmi. Piękno podwórza moŜna było szczególnie podziwiać w upalne dni lata. rodzice zawsze czytali maluchom jakąś bajkę.mamę. Od tej pory Adaś nie bał się juŜ owadów. I kto wie. . który wpatruje się w mrówki . podczas wakacji. tylko im . dziewięcioletniego Kubusia i czteroletnią Zosię. Lubił teŜ obserwować cięŜką pracę mrówek. Maluchy często bawiły się przed domem. Ŝe człowiek czuł się w ogrodzie jak w raju. Tatuś chodził do pracy. ale zawsze moŜna go przeskoczyć… W pewnym małym miasteczku Ŝyła sobie szczęśliwa i bardzo kochająca się rodzina. chodziły z rodzicami na zakupy i na długie spacery do lasu.. Wtedy było tam cudownie i kolorowo. Rodzina liczyła czworo domowników . a mama zajmowała się domem i dziećmi. Ŝe dzieci spokojnie i bez problemu 21 .

niestety. Były wakacje. Zosia zaczęła panicznie bać się ciemnych pomieszczeń. Ŝe Kuba rozdeptał siostrzyczce zrobione z ziemi kotlety mielone. ostrym noŜem w ręku. ale malec nie mógł tego zrozumieć. płacze i dziwnie zachowuje się w towarzystwie Kuby. Kubie starano się wytłumaczyć. który nie wiadomo. Rodzice przecieŜ tak samo kochali swoje pociechy. tak więc podczas długich wieczorów mamusia z tatusiem prawie zapomnieliby o problemie córeczki. jakie to moŜe mieć konse- 22 . Ŝe Zosia boi się. a czasami. Niestety. Spory wybuchały o drobnostki: o to. Ŝe to moŜe być przyczyną lęków córki. JuŜ wtedy było wszystko wiadomo . Na przykład na dworze. Nazajutrz rodzice przeprowadzili powaŜną rozmowę z dziećmi. gdy robiło się juŜ ciemno. Często prosiła o to. by spała z nią mama. jak to rodzeństwo. Zosia prosiła rodziców. ekspresową i bardzo krętą autostradę pomiędzy krzewami ogrodowymi. Chłopiec płatał Zośce przeróŜne figle i psikusy. często w nocy krzyczała albo biegła do łóŜka rodziców. Zosia i Kubuś. WyobraŜała sobie. z jakiej przyczyny. Kiedyś nawet miała sen. czyja to jest wina i kto pierwszy zaczął spór. rodzice nie domyślili się. strasznych historii opowiadanych przez Kubę. czasami dogadywali się. nie gasili światła w jej pokoju i nie zamykali drzwi. Po dłuŜszym czasie tato zauwaŜył. a ona to wszystko widziała na własne oczy. Gdy miała takie sny. Ŝeby zanim ona zaśnie. bo miała zawsze wraŜenie. wieczorów i nocy. chował się za jałowcem wyskakiwał jak upiór zza niego i straszył siostrę. bo bała się być w nocy sama w pokoju. był zazdrosny o młodszą siostrę.starszemu bratu podobało się straszenie siostry. Ŝe ktoś tam stoi i zrobi jej krzywdę. nie. dlaczego tak nie wolno robić. Ŝe jest tam człowiek w czarnym płaszczu z kapturem i z wielkim. gdzie czuła się bezpieczna. gdyby nie Kubuś. Bała się spoglądać w okno przed spaniem. Wtedy zaczynało się skarŜenie na siebie. Innym przykładem było głośne pukanie wieczorami w okna i drzwi czy straszenie jej przed snem w pokoju.zasypiają. w którym wymyślony stwór zabił jej mamusię. a w zamian za to Zośka zepsuła braciszkowi długą.

po kilku tygodniach. Tatuś zaś codziennie wieczorem tulił ją do snu i opowiadał bajki o dzielnych dziewczynkach. bo oni tak samo bardzo kochają jego i Zośkę. której nie jest juŜ potrzebne światło i uchylone drzwi od pokoju. to po prostu nie istnieje. Któregoś dnia. Córeczce zaś wyjaśniali. księŜyc jasnym blaskiem świecił nad ich domem. tego nie ma. Po powrocie do domu wszyscy poszli szczęśliwie spać. Dziewczynka szczerze uśmiechała się i podziwiała piękno nocy. a Zosia trzymała oboje rodziców za ręce. rodzice postanowili wziąć córkę na spacer.kwencje i Ŝe nie jest waŜne. Potem puściła rodziców i zaczęła biegać i śmiać się z Kubusiem. przytulił ją i postanowił się poprawić. to fikcja. Mamusia więc postanowiła kupić Zosi lampkę nocną. Lecz to nie pomogło. a Zosia pokonała swój lęk. Była to piękna noc. o czym opowiadał braciszek. uśmiechniętą i zadowoloną dziewczynką. Asia Kęsicka. Ŝe to wszystko. Do dziś jest szczęśliwą. kiedy Zosia juŜ jakby zapomniała o swoim strachu. która dzięki regulowanemu włącznikowi miała róŜne natęŜenie światła. ile więcej poświęcają czasu siostrze. Zosia nadal odczuwała lęk przed ciemnością. Cała rodzina wyszła z domu. by mogła zasnąć. 7 lat 23 . Kubuś przeprosił siostrzyczkę. Rozwiało to wszelkie wątpliwości chłopca o miłości rodziców. które prawie niczego się nie bały.

dlatego poprosiła koleŜanki. Było cicho i spokojnie. Słoneczko świeciło wysoko na niebie. który był mięciutki i wygodny. obcy głos. biedroneczka Ela opowiedziała im całą historię. Usłyszała straszny. Zrobiło jej się cieplutko. co robić. miała spuchnięte oczka i bolał ją brzuszek. Ŝe nawet nie zauwaŜyła. swoim koleŜankom. Ŝadna z koleŜanek nie słyszała w nocy strasznego głosu. trzęsąc się ze strachu wtuliła się w swój listek. W nocy tak bardzo się bała. Spędzała na nim większość swojego czasu spała. Niestety. które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Bała się jednak zejść ze swojego listka. Biedroneczka uwielbiała swój listek. co się wydarzyło. Biedroneczka Ela połoŜyła się wygodnie na swoim listku. odpoczywała. Jednak wciąŜ pa- 24 . gdy biedroneczka poruszyła się na listku. który dochodził spod listka. więc nie uwierzyły. Biedroneczka Ela Dawno. WciąŜ było słychać straszne: Uuu! Uuu! Uuu! … Biedroneczka nie mogła zasnąć. czerwona biedroneczka Ela. na zielonym listku ogromnego drzewa mieszkała malutka. Pewnej nocy biedroneczka obudziła się przeraŜona. jakby ktoś kogoś wołał: Uuu! Uuu! Uuu! Nie wiedziała. Głos ten brzmiał tak. by przyszły do niej na herbatę i ciasteczka. kiedy straszny głos ucichł. co znaczyło. Całą noc nie spała. Tak upływały kolejne dni. Nadeszła noc. Gdy biedroneczki wypiły herbatę i zjadły ciasteczka. Ŝe była ona trzyletnią panienką. który dzięki temu stawał się jeszcze bardziej zielony i przez to piękniejszy. dawno temu.Barbara Jasińska Bajka dla dziecka. czasem zapraszała do siebie inne biedroneczki. Na skrzydełkach miała trzy czarne kropki. poniewaŜ miała głos cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. Zaczęła płakać i wołać swoje koleŜanki. Promienie słońca łagodnie ogrzewały listek. Biedroneczka postanowiła opowiedzieć o tym. ale nikt jej nie słyszał. które zazdrościły jej pięknego zielonego listka. zamknęła oczka i próbowała zasnąć.

fruwały nad łąką. liczyły swoje kropki . po czym połoŜyły się na listku. by któraś z nich została u niej na noc. nie ma koleŜanek i nadal słychać ten okropny głos. natomiast biedroneczka Ela nie mogła zasnąć. ale tym razem biedroneczka Ela poprosiła. KoleŜanki nadal nie wierzyły. natomiast biedroneczka Zosia dwie. Bawiły się w berka. po jakimś czasie usnęła. a biedroneczka nie miała nawet odwagi krzyknąć. który słyszała poprzedniej nocy.biedroneczka Ela miała ich trzy. zjadły pyszne kanapki z dŜemem truskawkowym.miętała straszny głos. zgodziła się zostać. a młodsza. biedroneczka Zosia. której kropelka spadła na listek. Bała się. Gdy biedroneczka zaspokoiła pragnienie. Biedroneczka Zosia zasnęła bardzo szybko. usłyszała ten sam. Ŝe głos ten wróci. bezsenna noc.biedroneczka sama na swoim pięknym listku. Obie biedroneczki miło spędziły czas. Biedroneczki przed pójściem spać. z dwiema kropkami. Mimo to. Znów opowiedziała im historię obce- go głosu. 4 latka siebie koleŜanki. wokół jest ciemno. Tej nocy głos juŜ nie wrócił. Tak minęła kolejna. Nagle zbudził ją znany juŜ jej głos: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka Ela obudziła śpiącą koleŜankę. I tak teŜ się stało. zmęczona nieprzespaną nocą biedroneczka napiła się wody. obcy głos: Uuu! Uuu! Uuu! … To było przeraŜające . Głos nie ustawał. ale w tym samym czasie głos ucichł i biedroneczka Zosia znów zasnęła. Gdy biedroneczka juŜ prawie spała. zaprosiła do Jessica Marcinowska. NajodwaŜniejsza. Co dzień rano jakaś malutka kropla rosy znajdowała się na listku. wąchały kwiatki. Tylko cichutko płakała. Ŝółta. niestety zbliŜała się noc. 25 . obracając się na drugi bok. Bała się. Dzień był cudowny. Poza tym przyjaciółki róŜniły się kolorem .starsza była czerwona. poniewaŜ boi się być sama. Wiatr leciutko kołysał listkiem.

. przyglądała się kwiatkom.pomyślała. Po chwili spytała swoim cieniutkim jak słomka i cichutkim jak szum morza głosem: . ale biedroneczka była smutna. Znów bardzo się bała. jestem mądra i nie mogę pozwolić. Fruwała nad łąką. Była późna noc. nikogo nie widziała. Wróciła więc na drzewo. gdy usłyszała to straszne: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka wtuliła się w listek z większą siłą. Głos ucichł. Wiedziała. MoŜe jestem mała.Kim jesteś? 26 . LeŜała i leŜała. Pofrunęła nad łąkę. gdy biedroneczka postanowiła zostawić swój listek i zamieszkać gdzie indziej..Masz rację. Przestraszyła się. Dzień był ładny. Wiedziała. po czym powolutku wstała i otworzyła oczka.odpowiedział zielony listek. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. które byłoby tak wygodne i piękne jak jej zielony listek. Minęła noc. siadała na kwiatkach i wciąŜ myślała o tym. „Mam juŜ trzy kropki. kwiatki kwitły. biedroneczka wtuliła się w listek i zastanawiała się nad tym. Biedroneczka zjadła kanapkę. Głos ucichł. LeŜała cichutko. Biedroneczka przesunęła się na brzeg listka. Nie mogła zasnąć. Biedroneczka przestała płakać. głos wróci. Usiadła i spoglądała w dół. Ŝe gdy skończy się dzień i nadejdzie noc. biedroneczko Elu. Na pewno sobie poradzisz . by ktoś wciąŜ mnie straszył” . . Po chwili uspokoiła się i powiedziała do swojego listka: . Słoneczko jeszcze nie pojawiło się na niebie. kto co noc mnie budzi. Uuu! Uuu! Uuu!. wciąŜ miała spuchnięte oczka od płaczu. Wtuliła się w listek. Robiło się ciemno. bolał ją brzuszek. piękne czerwone skrzydełka i umiem fruwać. zielony listek stawał się wciąŜ piękniejszy. Jesteś mądra i masz juŜ trzy kropki. Gdy nadeszła pora snu. .usłyszała w końcu. Jednak nie mogła znaleźć miejsca. tym razem z dŜemem z jagód i połoŜyła się na listku.Mam juŜ trzy kropki. Ŝe głos dochodzi spod niego. trawie. Świeciło słońce. Ŝe będzie noc. głos nie wracał.Rano przyjaciółka biedroneczki Eli odleciała na swój listek. czekając na głos. dlaczego głos słychać tylko nocą i do kogo on naleŜy. przysiadła na listku i zapłakała. ale przecieŜ mogę poradzić sobie z tym.

Bardzo się cieszyła. dlatego mój głos jest taki głośny. Nie bój się mnie. kto ukrywa się pod listkiem. . Ale bardzo się bała.Jestem malutka.powtórzył ten sam głosik .odpowiedziała biedroneczka.Nikt nie odpowiedział.Mówią na mnie sowa Matylda . Biedroneczka postanowiła sprawdzić.Uuu! Uuu! Uuu! Nie uciekaj. . Ŝe z otworu w drzewie wychyla się olbrzymia głowa. W tym samym momencie usłyszała głos: . Nagle zauwaŜyła. Nie bój się mnie..spytała sowę.odpowiedziała biedroneczka .. boli mnie brzuszek i czuję się zmęczona. a mój głos jest gruby jak pień tego drzewa i głośny jak burza. „MoŜe ktoś tutaj mieszka?” .Nie bój się mnie . Nic ci nie zrobię. Po tej rozmowie biedroneczka pofrunęła na swój listek i o wszystkim mu opowiedziała. .ponownie zaproponowała sowa.Nie straszę cię . Mieszkają daleko. Zaczął boleć ją brzuszek i poczuła. Mieszkam na zielonym listku. I co noc wołam: Uuu! Uuu! Uuu!. Jeśli zechcesz moŜemy się zaprzyjaźnić . jak mocno uderza jej serduszko. Biedroneczka chciała uciec jak najszybciej. Ŝe ma nową przyjaciółkę. .„Zajrzę do środka”.W dzień śpię. co robić. A jak ty się nazywasz? . a w nocy budzę się. . Czuję się tu bardzo samotna. ale jeśli chcesz mogę być twoją przyjaciółką . by przywitać się z moimi przyjaciółmi.. by pofruwać.Jestem sową. Inne biedroneczki 27 . Nie wiedziała. trzęsła się ze strachu i nie mogła się odezwać.Ja nazywam się biedroneczka Ela.Zgadzam się . Była przeraŜona.odpowiedziała.pomyślała biedroneczka . Sfrunęła z listka i zobaczyła otwór w drzewie.Uuu! Uuu! Uuu! To nie ma znaczenia. mam dopiero trzy kropki.odpowiedziała sowa . Biedroneczka uspokoiła się nieco i cichutko spytała: . a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza . .Dlaczego mnie straszysz? Nie mogę spać. która wyfrunęła z otworu.zaproponowała sowa. Ja jestem duŜa. Mieszkam w tym otworze. Biedroneczka patrzyła na ogromną postać.

kiedy to porcelana była bardzo szanowana i kaŜdy uwielbiał pić z niej herbatkę. Ewelina Skawińska Bajeczka pt. rodzin patologicznych itp. Sowa Matylda równieŜ się cieszyła. I tak kaŜdego wieczoru biedroneczka Ela bardzo się cieszyła. mam tu na myśli dzieci niepełnosprawne. Bały się równieŜ zajrzeć do środka. które odczuwa lęk przed alienacją. w którym przyszło mu Ŝyć. sędziwy czajnik był przygłuchawy. grubych oprawkach. która pochodziła z Chin i pamiętała czasy dynastii Mung. odbiegają od norm. Obawia się braku akceptacji ze strony społeczeństwa. kto ją bardzo lubi. Ŝe w otworze pod listkiem ktoś mieszka.nie wierzyły. Stary. które na swój sposób są inne. Ŝe ma nową przyjaciółkę. 16 lat 28 . Chciałam zwrócić uwagę na dzieci. a na nosie miał okulary w czarnych. "Szklaneczki" jest przeznaczona dla dziecka. A kiedy w nocy nie mogła spać. Dawid Leszczawski. mieszka ktoś. Lubił opowiadać o dawnych czasach. I juŜ się nie bała. Był tam czajnik. piły razem herbatę i jadły ciasteczka. Ŝe pod listkiem. dlatego tylko biedroneczka Ela przyjaźniła się z sową Matyldą. szklanki oraz cukiernica. w duŜym otworze drzewa. Szklanki W pewnym stylowym kredensie mieszkała porcelana. rozmawiała z sową. z nizin społecznych.

Ŝe ciągle się przechwalały. Łzy powoli napływały jej do oczu. Szklanki ustawiły się „gęsiego”.Jak śmiesz stawać obok nas! . to co innego! Nagle dostojnie wkroczył czajnik. która była młodą i bardzo mądrą osóbką bacznie obserwowała zachowanie szklanek.Co? Z takim uchem? Jakie ucho! Spójrzcie.zaśmiały się i odwróciły od niej.Oto wasza nowa koleŜanka.Myślisz. .drwiły . nowa szklanka. Czajnik codziennie nalewał im herbatki. Inna dodała: . Wtedy to kaŜda z nich ustawiała się w kolejce po ten pyszny chiński napój. zgrabne i ozdobione złotymi kółeczkami. a następnie maszerowały do cukiernicy po swoją porcję cukru.Opowieści tych z zaciekawieniem słuchały szklanki. Ŝe z ciebie ktoś chciałby wypić herbatę? .Na pewno nikt nie zechce wypić z niej herbaty . Ich wygląd wprawiał je w taki zachwyt. a on z gracją nalewał im pyszną herbatkę. . 29 . jaką ma brzydką podstawkę! Ona jest pewnie z plastiku?! „Nowa” słuchała tego z zaskoczeniem.rzekła pierwsza. KaŜda dumnie ruszała swoim kształtnym uszkiem.Gdzie się pchasz paskudo! . KaŜde słowo było jak kłujące igiełki. Tylko cukiernica. Pewnego dnia zaskrzypiały drzwi kredensu i w smudze światła ukazała się Ona. Stary czajnik przedstawił ją: . Były bardzo ładne. koleŜanki zadrŜały ze złości i prychnęły z oburzeniem. Stały dumnie na róŜowych podstawkach. Szklanki zabrzęczały: .zawołała druga.Tu nie ma miejsca dla takich.Taka brzydula! My. jak ty! . . która przyjechała z DodzieŜy. JakŜe inna! JakŜe dziwna! Po prostu brzydka. Kiedy ona przybliŜyła się nieśmiało.

Ŝe stojąca w drugim kącie kredensu cukiernica. małą podstawkę. jak serduszko zaczyna jej bić coraz mocniej. Staruszek nie dostrzegał jej spod swoich grubych szkiełek. Szklanka nie wiedziała. Cukiernica odpowiedziała: . Serduszko ściskał przejmujący Ŝal. .Dlaczego jesteś taka smutna i stronisz od koleŜanek? Czemu nie podejdziesz do czajnika? Tobie teŜ naleŜy się porcja herbaty . wielkie ucho. Tylko dlaczego? Za co? PrzecieŜ nie zrobiła nikomu krzywdy.?” Stała tak. Na próŜno. Łzy wylewały jej się z oczu i spływały po bladej twarzyczce.odpowiedziała ze smutkiem . Wiesz.. KaŜdy chętnie wypije z nich herbatę. Są ozdobą całego kredensu. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej smutna. opowiadał piękne legendy i baśnie. Ŝe naleŜy do innego świata. Świata brzydkich.Szklaneczka poczuła. by zwrócić na siebie jego uwagę. Szklanka. milcząc i rozmyślając o tym. Nie próbowała nawet stanąć w kolejce po swoją porcję herbaty. Mam krzywe.. zamknięta w sobie. jakie blade!” Spojrzała nieśmiało na koleŜanki i pomyślała: „One są takie ładne. odeszła bez słowa i stanęła w głębi kredensu. Pewnego dnia cukiernica podeszła do niej z codzienną porcją cukru i zapytała: . Opuściła uszko. mają w sobie tyle elegancji i uroku. tam jest taki tłok. A ja. 30 . zachwycona jego opowieściami. Miała tyle pytań do niego. Ŝe dostaniesz herbatę.. milcząca. Och! A te moje róŜyczki. obserwuje ją. nalewał herbatkę. Tymczasem stary czajnik przychodził i odchodził. słuchała z zaciekawieniem.Podchodziłam . Jej rozŜaloną postać powoli zaczął okrywać kurz. Spojrzała na swoje odbicie w szybie.Ale ja jestem taka brzydka.ale nikt mnie nie dopuścił.. .JeŜeli będziesz stała na uboczu. „Oto właśnie ja. więc cichutko brzęczała.rzekła. to nie spodziewaj się.

Stary czajnik z uśmiechem spojrzał na nią spod swych okularów i nalał jej pysznego. mimo iŜ róŜniły się od siebie wyglądem.Nieprawda. Od tej pory wszystkie szklanki traktowały ją na równi ze sobą. iŜ cukiernica mówiła prawdę. a te róŜyczki?! Jakie subtelne! Twoja podstawka jest z pięknej białej porcelany oszronionej złotem.. Spojrzała na koleŜanki i przekonała się. Cukiernica ciągnęła dalej: . Masz w sobie tyle wspaniałości! Nazajutrz. Rafał Leszczawski. Dumnie i pewnie ruszyła przed siebie. Nagle jej postać rozpromieniła się. zrobiły jej miejsce. Dostrzegła.Zobacz. chińskiego napoju. 14 lat 31 . jakie masz piękne uszko. kiedy promienie słoneczne przedostały się przez uchylone drzwi kredensu. delikatny wzorek. Jej oczy nabrały blasku. który ją od dawna pokrywał... Ŝe właściwie jest równie piękna jak one. jesteś piękna! Przyjrzyj się sobie. Zaskoczone tym faktem szklanki. Stanęła w kolejce po zasłuŜoną herbatkę. Szklanka z lękiem spojrzała na swoje odbicie w szybie. szklaneczce przypomniały się słowa cukiernicy i wtedy uwaŜnie popatrzyła na siebie. KaŜda z nich była przecieŜ piękna na swój sposób. mimo Ŝe ma inny wzorek i kształt. Delikatnie starła kurz.

Jego rodzice postarali się o to. Po kilku dniach szaleńczej zabawy i poznawania świata koliberek nagle przestał latać.Malwina Berger Bajka dla dziecka. Nikt nie mógł zrozumieć. Ŝe nie mogą płynąć z powodu wiatru. Wszystkie były na niego złe. Mały Koliberek był załamany. gdy wciąŜ spóźniał się na kolację. Ćwiczyli z nim latanie od rana do wieczora. Starali się mu pomóc. Rodzice rozumieli małego i nie złościli się na niego. kiedy przelatywał obok małych owadów. 6 lat nym upałem. co się stało. nie chciał wracać do domu. Koliberek stanął na końcu gałązki drzewa i przypatrywał się zwierzętom. Ŝe nie mogą latać. Pocieszania jednak nic mu nie pomogły. Kaczki ledwie 32 . bo gdy przelatywał nad rzeczką. aby nastąpiło to jak najszybciej. a słońce grzało bardzo mocno. kiedy na niebie nie było ani jednej chmurki. Opowiedział o wszystkim swoim rodzicom. Mały koliberek Mały Koliberek bardzo chciał nauczyć się latać. bo wraz z nim pojawia się silny wiatr. kaczki kwakały. jaki powodowały jego szybko poruszające się skrzydełka. które ma problemy z akceptacją siebie. ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Kiedy tylko udało mu się samodzielnie utrzymać w powietrzu. KaŜde z nich było bardzo zmęczone ogromEmilka Kaczkowska. Okazało się. Ŝe kiedy koliberek latał. Pewnego bezwietrznego dnia. To samo działo się. wiele zwierzątek miało do niego pretensje.

bardzo się ucieszyły. Moje skrzydełka powodują wiatr. podobnie jak owady. Ŝe jest cudowny właśnie taki. Bez namysłu zgodził się. On jednak oddalał się. aby kaczki nie skarŜyły się na niego. zaczęły lecieć bliŜej niego. Koliberek bardzo się ucieszył i chętnie towarzyszył im w czasie lotu. Ŝe wcześniej na niego kwakały i prosiły. Koliberek poczuł pragnienie i powolutku. bo nie było wiatru. Kaczki były zachwycone. 33 . Twoje skrzydełka orzeźwiają nas i dzięki Tobie mamy siłę lecieć dalej. nie chcąc. Kiedy byli juŜ nad rzeczką poŜegnał się z owadami i powoli zniŜał lot. aby polatał nad nimi jeszcze troszkę. 3 latka rzeczki. Te jednak. Od tej pory Koliberek czuł się potrzebny i zaakceptowany przez inne zwierzątka. aby nikomu nie zawadzać. Koliberek nieśmiało powiedział: . zaczął lecieć w stronę Kubuś Zieja.Koliberku.utrzymywały się na wodzie. jaki wytwarzały skrzydełka Koliberka. który dzięki niemu chłodził je. jakim go stworzono. bo mogę wam zrobić krzywdę. która była nagrzana od gorącego słońca. Dziś jest bardzo gorący dzień. Szybko przeprosiły Koliberka za to. Oczywiście leciał ostroŜnie. Pozwól nam lecieć blisko ciebie.Nie lećcie tak blisko mnie. widząc Koliberka i czując przyjemny wiatr. aby znowu ktoś się na niego skarŜył. który orzeźwiałby je w czasie lotu. który utrudni wam latanie. Kiedy owady poczuły wiatr. Wiedział. Po chwili jednak owady znowu zaczęły się przybliŜać. Owady z trudem utrzymywały się w powietrzu. One jednak odpowiedziały: . przepraszamy cię za nasze wcześniejsze uwagi.

bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. Króliczek wszystko jadł łapkami. przechylając talerz. 11 lat niejsze rzeczy powstawały przy śpiewie ptaków.ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym. Uwielbiał bawić się ze swoimi przyjaciółmi i pomagać innym zwierzątkom. ogrodem i trójką dzieci. szkoda było mu czasu na jedzenie noŜem i widelcem. który wszystko jadł łapkami Bardzo daleko stąd. prosta i zadbana. aby nauczyć go posługiwania się sztućcami. Pomysł na taką bajkę zaczerpnęłam z obserwacji sześcioletniego syna mojej koleŜanki. w pięknej. a zupę wypijał. Chatkę zamieszkiwała rodzina króliczków. zawsze zielonej krainie połoŜonej pomiędzy trzema wzgórzami stała maleńka. widelca czy łyŜki. O króliczku. Znajdowała się tuŜ obok drzewa liczącego sobie trzysta lat. Najmłodszy z króliczków nazywał się Adaś i miał cztery latka. który pomimo Ŝe potrafi jeść za pomocą noŜa. które dawało cień i chroniło ją od wiatru. Nie pomagały ani prośby 34 . Natomiast mama królik zajmowała się domem. drewniana chatka. wszystko je palcami. Tata królik był stolarzem. Zawsze spóźniał się na obiad. Jedyną jego słabością było łakomstwo. potrafił zrobić z drzewa wszystko. Nie było Ŝadnego sposobu. a kiedy siedział juŜ przy stole. które nie chcą. a najpiękAmanda Marcinowska.

chwytał coś do jedzenia i wybiegał z domu. Przyśniło mu się. Kiedy był juŜ na miejscu. ale gdy przyszła pora obiadowa. a kiedy sytuacja w domu stawała się nieznośna. szukając odpowiedniej kryjówki. nurt był zbyt silny i sweterek króliczka zaczął odpływać. Dzieci wybuchnęły śmiechem. ale nie wiedział. Nie zdradzając swoich zamiarów.mamy. ale gdy tylko chciał chwycić kawał ciasta. Ŝe wszystkie dzieci jedzą sztućcami. w który jego mama włoŜyła wiele serca i długo nad nim pracowała. więc postanowił wyprać swój sweterek w pobliskim strumieniu. Mama króliczka upiekła wielki tort i kiedy pokroiła go na kawałki. ale na próŜno. Adasiowi zrobiło się Ŝal mamusi. spostrzegł. jednak wcale się nie przejął i nie zmienił swoich zwyczajów. ani groźne słowa taty. Wieczorem. Była to nauczka dla niego. połoŜył się do łóŜka. Zapadł w twardy sen. gdy Adaś się juŜ uspokoił i doszedł do siebie. Widząc to. zrobiło mu się gorąco. Adaś próbował go dogonić. a na koniec krzyknął. co chciał. Mijał dzień po dniu. Niestety. mały króliczek po raz pierwszy poszedł do przedszkola. wybiegł z domu i udał się co prędzej nad wodę. pani królik rozpłakała się. Tam ujrzał długi stół uginający się od cięŜaru przeróŜnych smakołyków. i nie słuchał nikogo. Ŝeby odmówić sobie posiłku i zaczął jeść łapkami. Adaś nie wytrzymał i rzucił się na niego niszcząc jednocześnie nowy sweterek. Adaś nie zwracał nawet uwagi na złośliwe docinki swojego rodzeństwa. Adasiowi bardzo się tam spodobało i był naprawdę zachwycony. Króliczek pobladł. Chwycił więc za nóŜ i widelec. był jednak zbyt łakomy. Jego przeraŜający 35 . a Adaś rozpłakał się i uciekł do domu. W dniu jego szóstych urodzin dostał wiele wspaniałych prezentów. wrzucił ubranie do wody. Ŝe zamiast lewej łapki ma widelec. Gdy lato dobiegało końca. aŜ tu nagle zobaczył chatkę i w tym teŜ momencie poczuł ogromny głód. a mały króliczek dalej robił. ZbliŜył się do niej i po chwili wahania wszedł do środka. Ŝe wędrował po lesie. Ŝe i tak się nie zmieni. to znowu zimno. Od razu zabrał się do jedzenia. z przeraŜeniem zobaczył. a zamiast prawej łapki nóŜ. protestował krzykiem oraz płaczem. co ma z nimi zrobić. Ze łzami w oczach opowiedział całą historię mamie.

przypatrywał się babci. 36 . Wreszcie Mariusz opowiedział jej. wtedy . . które poniosło stratę . leŜy na blacie biurka i jest zupełnie nieŜywa.. . dawno temu.. Ŝe zapomniał podlać swoją lilię. Kiedy kwiaty więdną na jesień.Co to jest kompost? .pytał dalej chłopiec. .krzyk rozległ się po całym lesie.Ha.czy kwiaty teŜ moŜna pochować? . . Kiedy Adaś zerwał się z łóŜka z płaczem. o co chodziło chłopcu.. . mama juŜ przy nim siedziała i powiedziała. która mieszkała pod lasem.Babciu .odparła babcia . . lilia opadła w dół. niestety. .spytał Mariusz.Ale jeŜeli nie ma jeszcze jesieni? . za lasami w małej wiosce mieszkał mały chłopczyk imieniem Mariusz. wtedy opadają na ziemię i stają się kompostem. jeśli pochowasz ją w ogrodzie.powiedział wreszcie . .A teraz ziemia w doniczce wyschła na kość. czarna ziemia do ogrodu. Tego wieczora Adaś obiecał mamie. Ŝe nauczy się ładnie jeść noŜem i widelcem.Właściwie to wcale nie trzeba .rzekła babcia i zastanawiała się. Króliczek był coraz bardziej głodny. a łzy napłynęły mu do oczu. za górami.Szkoda . Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka. Pewnego dnia wybrał się on do babci.MoŜe rzeczywiście będzie lepiej. Właśnie robiła pyszne ciasteczka.śmierć czyjąś Lilia Dawno. nie mógł zjeść ani kawałka ciasta.Kompost to piękna.. Ŝe to był tylko zły sen. poniewaŜ nie umiał posługiwać się sztućcami. Siedząc grzecznie przy stole.One chowają się same.odpowiedziała babcia .

37 Jessica Marcinowska.zawołała babcia . korzenie . babciu! . I rzeczywiście: w rogu trawnika lilia lśniła w blasku słońca. 13 lat . do swojej rodziny hiacyntów i powiedz. jest to jeszcze pamiątka po moim świętej pamięci męŜu. Polem wykopał dołek w rogu trawnika. a poza tym ona nie rozłoŜy się w ziemi.wszystko razem. Weź piękny papier do pakowania prezentów. a było to w marcu lub w kwietniu. Wracaj do domu.Lilia wróciła. Następnego roku. . .. Dokładnie w tym miejscu.Czy mogę wziąć twoją puszkę po ciastkach jako trumnę? .Babciu. gdzie go pochowałem. Tam na górze stoi pudełko. Potem poczuł się o wiele lepiej i juŜ nie miał wyrzutów sumienia.krzyczał Michał podekscytowanym głosem i nie mógł złapać tchu. Zanucił jeszcze ulubioną piosenkę swojej lilii. radosnymi oczami na lilię. . Wyciągnął babcię za rękę do ogrodu. . Tam teraz wyrosła. zdarzył się cud. Ŝe o tobie zapomniałem. włoŜył tam zawiniątko i przykrył wszystko ziemią.powiedziała. Wracaj do swojej rodziny lilii. to znaczy nie stanie się kompostem. jak bardzo mi przykro i Ŝe następnym razem nie zapomnę podlewać.Po pierwsze. łodygę. cebulkę.poprosił Mariusz. Nie rozłoŜy.W Ŝadnym wypadku! .I dobrze się stało! . Babcia spojrzała swoimi kochanymi. listki. potem na wnuka. Mariuszek owinął swoją lilię w papier: płatki. .Wybacz mi lilio.

Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców.

Wesołek Cześć! Jak masz na imię? Opowiem ci pewną historię, chcesz? …ale, to będzie nasza tajemnica. Dawno temu był sobie chłopiec, który na imię miał Wesołek. Posiadał on wielu przyjaciół i znajomych. Jego koledzy z podwórka bardzo go lubili i codziennie czekali na niego przed domem, aŜ odrobi lekcje i do nich wyjdzie. Razem wymyślali róŜne wesołe zabawy, przy czym bawili się świetnie. Wesołek miał ciekawe pomysły i potrafił kaŜdego rozweselić. Chłopiec dobrze się uczył, pomagał w domu rodzicom i zawsze miał czas dla przyjaciół. Całe dnie mijały Wesołkowi na zabawianiu innych. Był bardzo lubiany i ceniony za to, Ŝe nigdy na jego twarzy nie było smutku. Nawet, jak mu coś nie wyszło, albo gdy mu ktoś dokuczył, nadal był wesoły i powtarzał, Ŝe naleŜy „odkleić” ponurą minę i doczepić uśmiech, który zawsze potrafi przegonić smutek. Pewnego wiosennego dnia koledzy Wesołka bawili się we wspólnie wybudowanej z kartonowych pudełek „bazie dla naukowców”

i czekali na niego. Często tam przebywali, udając odkrywców, którzy wytropili obcych
Dawid Leszczawski, 6 lat

i próbowali nawiązać z nimi

łączność. Czas strasznie im się dłuŜył bez Wesołka. Upłynęło kilka godzin, a jego nadal nie było. Koledzy trochę zniecierpliwieni udali się pod dom, w którym mieszkał. Szymon - najbliŜszy przyjaciel Wesołka - zadzwonił do drzwi, ale zamiast jego mamy wyszła babcia i ze smutnym wyrazem twarzy oznajmiła, Ŝe

38

Wesołek nie moŜe wyjść na dwór. Ani dziś, ani jutro i w ogóle przez najbliŜsze dni. Chłopcy popatrzyli na babcię, później z rozczarowaniem na siebie i odeszli. Przyjaciele Wesołka przeczuwali, Ŝe coś musiało się stać, ale nie dopytywali się. Na drugi dzień, kiedy chłopcy siedzieli na podwórkowym trzepaku, podsłuchali rozmowę dwóch sąsiadów Wesołka: - Słyszałeś o tym wypadku? - Tak… przykra sprawa, biedni ludzie… bardzo mi szkoda Wesołka, to taki cudowny dzieciak. - Co oni teraz z nim zrobią? - Bóg jeden wie. Chłopcy bardzo się bali, nie wiedzieli, co się dokładnie stało, nikt niczego im nie mówił. Posiedzieli jeszcze chwilę i rozeszli się do domów, kaŜdy z nich smutny i zamyślony. Kolejny dzień przyniósł przyjaciołom Wesołka bardzo złe wiadomości. Byli wówczas w szkole, kiedy dyrektor na apelu szkolnym powiedział, Ŝe w dniu jutrzejszym nie będzie lekcji, poniewaŜ wszyscy idą na pogrzeb rodziców Wesołka. Zginęli w wypadku samochodowym. Cała szkoła zamarła, jedni płakali, a drudzy zdziwieni powtarzali, Ŝe to nie moŜe być prawda. Przyjaciele Wesołka bardzo chcieli się z nim spotkać, pocieszyć go, powiedzieć, Ŝe zawsze moŜe na nich liczyć, bo bardzo go kochają, ale to nie było moŜliwe. Zobaczyli go w dniu pogrzebu. Siedział obok babci. Nie płakał, ale jego twarz wyglądała, jak nigdy przedtem - wyraŜała ból, smutek, Ŝal, złość. Chłopcy tak bardzo chcieli do niego podejść i go uściskać, ale bali się. Nie wiedzieli, co mu powiedzieć i jak. Wesołek przez dłuŜszy czas nie chodził do szkoły. Koledzy przynosili mu zadania i wiadomości, w które zawsze wkładali list. To jeden z nich: „Kochany Wesołku! Bardzo nam Ciebie brakuje, na podwórku nie jest tak jak dawniej, kiedy byłeś z nami. Nie wiemy, co czujesz, moŜemy sobie to tylko wyobrazić.
39

MoŜe twoje uczucie jest podobne do naszego, tylko 1000 razy silniejsze. My tęsknimy za Tobą, za Twoim uśmiechem, radością, którą przepełniałeś nas wszystkich. Czekamy na Ciebie w naszym ulubionym miejscu o stałej porze, jak zawsze, aŜ przyjdziesz i pozwolisz nam sobie pomóc. Bardzo Cię kochamy, Wesołku i chcemy, abyś wiedział, Ŝe moŜesz na nas liczyć i będziemy z Tobą zawsze. Twoi przyjaciele PS. Do listu dołączamy pamiętnik, w który wpisała się cała szkoła.” Po miesiącu Wesołek zjawił się w szkole, ale z nikim nie rozmawiał, tylko wchodził do klasy, siadał, a po lekcjach szybko uciekał do domu. Nikt nie chciał go zmuszać do rozmowy, więc wszyscy tylko się uśmiechali do niego tak, jak on to zawsze robił. Wesołek zrozumiał, Ŝe wszyscy przyjaciele i rodzina cierpią razem z nim, bardzo chcą mu pomóc. Pewnego dnia Wesołek zjawił się na podwórku. Nie było nikogo, więc udał się do „bazy dla naukowców”. Wszedł do środka i zobaczył siedzących w kółku przyjaciół. Ze spuszczonymi głowami oglądali zdjęcia z poprzednich wakacji, które spędzili razem z Wesołkiem. Stał chwilę i przysłuchiwał się rozmowom, aŜ zaczął płakać. Chłopcy odwrócili się zdziwieni obecnością Wesołka, podbiegli do niego i zaczęli go ściskać - (Tu mogę ci zdradzić mój Czytelniku, Ŝe to ja jestem Wesołkiem) - wtedy powiedziałem im, Ŝe mam najwspanialszych przyjaciół na świecie, Ŝe przysłuchując się ich rozmowom, zrozumiałem, jak bardzo mi ich brakowało. Od tego spotkania juŜ codziennie byłem na podwórku, a uśmiech pozostał mi aŜ do dziś. Mam wspaniałych dziadków, którzy się mną opiekują i są dla mnie jak rodzice. Tęsknię czasem za Tatą i Mamą, ale wiem, Ŝe kiedyś się spotkamy w niebie i zawsze będziemy razem. Ziemskie dni są krótkie w porównaniu z wiecznością, dlatego korzystam z tego, co mi przynosi los. Spotykam się z przyjaciółmi. Mamy na swoim koncie wiele przygód i jeszcze więcej pomysłów na następne. „Twoje serce jest tam, gdzie Twój skarb. Musisz odnaleźć ten skarb, by wszystko nabrało sensu.”

40

Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych

Gwiazda Prawdy

Dawno, bardzo dawno temu, w pewnej odległej krainie Ŝył chłopiec imieniem Bimbo. Był wysoki, miał ciemną karnację, czarne oczy i włosy. Mieszkał wraz ze swoją chorowitą matką w leśnej chatce. Domek był bardzo mały, Bimbo z matką ledwie się w nim mieścili, ale mimo to byli bardzo zadowoleni, Ŝe mają gdzie mieszkać. Wcześniej włóczyli się po świecie, spali w stodołach, pod domami bogatych ludzi. Patrzyli, jak ci ludzie bawią się, Ŝyją w dostatku i przypominali sobie, jak kiedyś, przed śmiercią ojca, prowadzili podobne Ŝycie. Po wypadku, który wydarzył się, gdy Bimbo miał 13 lat, wszystko się zmieniło. Matka zaczęła chorować i straciła pracę, nie mieli pieniędzy, aby opłacić dom, więc musieli go opuścić. Od tamtego momentu spotykały ich same smutne rzeczy. AŜ do dnia, kiedy zobaczyli tę opuszczoną chatkę w lesie. Tego wieczoru strasznie padało i wiał przeraźliwy wiatr. Bimbo z matką uciekli do lasu, aby schować się przed burzą. Wtedy on zauwaŜył drzewa, których konary tworzyły ścianę. Chłopiec, wraz z matką, pobiegł w tamtą stronę, aby uchronić się od wiatru. Ściana była tak gęsta, Ŝe ledwie przedarli się w jej głąb i wtedy zauwaŜyli tę chatkę. Weszli przeraŜeni do środka. Na środku izby stał stół i trzy krzesła, w jednym rogu stało palenisko, w drugim poukładane drwa,

w trzecim rogu leŜało siano, które słuŜyło za łóŜko. Matka szybko rozpaliła w kominku ogień, okryli się kocami i zasnęli zmęczeni drogą.
41
Emilka Kaczkowska, 9 lat

Obudziły ich ciepłe promienie słoneczne. Wstali i rozejrzeli się po izbie. Była mała, przytulna, ale strasznie zaniedbana. Zaczęli dokładnie jej się przyglądać. Wyszli na zewnątrz. Z tyłu znaleźli mały schowek na narzędzia i studnię. Bimbo poszedł do lasu zapolować, a matka w tym czasie ogarnęła trochę chatkę. Wymiotła śmieci, usunęła pajęczyny, poprawiła siennik. Koło południa wrócił Bimbo, niosąc ze sobą ogromnego ptaka. Od bardzo dawna nie jedli tak wyśmienitego obiadu. Mięso rozpływało się w ustach, było wyborne. Po posiłku Bimbo i jego matka wyszli, by rozejrzeć się po okolicy. Byli zdziwieni, Ŝe nikogo tu nie było. Zastanawiali się, kto wcześniej mógł zamieszkiwać tę chatkę i co stało się z jej właścicielem. Ale nie spotkali niczego i nikogo prócz lasu, polan i zwierzyny. Wrócili z powrotem z uśmiechami na twarzy – mieli swój dom, swój kąt, skrawek swojego świata. Wiedzieli, Ŝe pokochają to miejsce i będą w nim szczęśliwi. Wydawało się, Ŝe na tym odludziu nie ma problemów, krzywd, strachu – jest tylko radość, tylko szczęście. Tak mijały dni i miesiące. Chłopiec i matka wiedli spokojne Ŝycie. Bimbo polował i naprawiał róŜne sprzęty, a matka zajmowała się domem. Pewnego dnia, wracając ze spaceru, potknęła się o wystający konar i przewróciła się, uderzając głową o kamień. Bimbo był w tym czasie w lesie i szukał odpowiedniego drzewa na nowe łóŜko. Gdy wrócił do chatki, na dworze było juŜ szaro. Wszedł do izby, ale była pusta. Ogień nie palił się tak, jak zwykle o tej porze, panowała dziwna cisza. Wyszedł przed dom. ZauwaŜył coś ciemnego w gąszczu. Podszedł bliŜej. LeŜała tam jego matka w kałuŜy krwi. Chłopiec szybko przeniósł ją do domu. PołoŜył do łóŜka, opatrzył zranioną rękę i głowę, rozpalił w kominku i zasnął. Obudziły go jęki. Wstał, podszedł do matki. Była rozpalona, a jej ciało trzęsło się z zimna. Całą noc chłopiec siedział przy matce i pielęgnował ją. Rano usiadł przed kominkiem i nie wychodził do końca dnia z domu. Przez trzy kolejne dni było to samo. Skończyły się drwa, zabrakło jedzenia, a Bimbo ciągle siedział, nie ruszając się z miejsca. Wrzucił do paleniska ostatni klocek drewna, a mimo to w chatce było bardzo chłodno. Po jakimś czasie płomień zniknął, iskrzył się tylko Ŝar w kominku, ale i on po chwili zgasł.

42

Ujrzał na Ala Krajewska.Spójrz do góry. która do niego przemawiała.powtórzyło się pytanie. Chłopiec podniósł głowę do góry.Dlaczego to zrobiłeś? Bimbo myślał. . Ale ta. Chłopiec wybiegł na podwórze. ale drzewo było mokre i nie chciało się zapalić. Ale nie było ani kawałeczka drewna. ale regularny oddech świadczył o tym. 6 lat niebie gwiazdy. . ale sroga.Dlaczego to zrobiłeś? .. Gdy usypał mały kopiec. co takiego zrobiłem? 43 . który zniszczyłby tę potworną ciemność. To była cisza.. albo chociaŜ rozniecić malutki płomień.Zapanowała ciemność. Wszędzie była tylko ciemność.Ale co. a teraz tak bardzo znienawidzone miejsce. Ŝe to matka obudziła się ze snu i go woła.Kto to. tylko chłód i jakieś dziwne odgłosy. Wydawało się. która opanowała kiedyś tak ukochane. Delikatnie podszedł do niej. Głos dochodził z zewnątrz. Wyszedł na zewnątrz. łamał je i szybko znosił do domu. kto to mówi? . niepokojąca. Ŝe spała kamiennym snem. gwiazdko. Wtedy Bimbo ocknął się. to ja. .zapytał z lekkim strachem chłopiec. Bimbo szybko wstał z krzesła. Wtedy usłyszał cichutki głosik: . coś strasznego. Ŝe to właściciel domu po wielu miesiącach powrócił do swojej chatki i teraz chce ich wypędzić z niej. . Chciał znaleźć kawałek drewna. to kto? . ale nikogo tam nie było. Ŝe zaraz coś się stanie.Dlaczego to zrobiłeś? . Otrząsał ze śniegu gałązki. chciał je podpalić. była największa i świeciła najjaśniej.zapytał chłopiec sam siebie.Skoro to nie matka mnie wołała. więc chłopiec pomyślał. aby rozpalić ognisko. Gwiazda powtórzyła pytanie: .

to było mało? . to ja przyprowadziłam was tutaj. choć nie powinnam: twoja matka wyzdrowieje i będzie jak dawniej. aby było jak dawniej.. Mieliśmy wszystko..nie chodzi mi o gubienie drogi w lesie.Gubić się!? . dałam wam chatkę. jeśli o to idzie.. Czy teraz juŜ czujesz się lepiej? . czego nam było trzeba. Chcę tylko. To ja oświetlałam ci drogę. Powiem ci. który pokochaliśmy bez granic. Po tej rozmowie.. . co 44 . Ŝe tego nie wytrzyma. byliśmy tutaj szczęśliwi. gdy wrócisz do domu. jest taka słaba. las pełen owoców i zwierzyny.Czy to. . Mieliśmy poŜywienie i ciepły domek.Jestem Gwiazdą Prawdy.wykrzyknął ze zdziwieniem chłopiec. Ŝe od dłuŜszego czasu zaczynasz gubić się w świecie. Martwi mnie jednak to. A ty juŜ przy pierwszej próbie poddajesz się.przyznał ze smutkiem Bimbo.Nie. .skarciła go . niczego nie rozumiem .Dlaczego mówisz „byliśmy”? Czy dalej nie jesteście? . Przemówiłam do ciebie. obudzi się ona ze snu i będzie zdrowa.Nie. .Tak. . czym do tej pory ciebie i twoją matkę obdarowywałam.Nie przerywaj mi.i od tej pory nie wstaje z łóŜka. abyś dokładnie mnie wysłuchał. 4 latka niezwykłym darem i bez trudu odnajdziesz kaŜ- dą drogę. bo widzę.Moja matka upadła . Nie martw się juŜ o swoją matkę.Dlaczego zachowałeś się w tak brzydki sposób. Ŝe od pewnego czasu nie doceniasz tego. ty jesteś obdarzony Kubuś Jurecki. gwiazdko. .Ty ciągle niczego nie rozumiesz? .. kiedy do ciebie mówię . bardzo mi ulŜyło . Czy nie moŜna cofnąć tego wydarzenia? Chciałbym.zaczął niepewnie .odpowiedział nieco zawstydzony Bimbo.. Boję się.

.Masz rację. ale juŜ tego nie widziałeś. gdy ty siedziałeś przy kominku ze swoją matką i piłeś ciepłą herbatę. Los był dla ciebie niemiłosierny i straciłeś to szybko. kochanie . Kiedy mieszkałeś w luksusie. Przechodziłeś obok.powiedziała gwiazdka i rozbłysła jasno na niebie .wyszeptał i udał się do swojego domu. Przepraszam cię za to i dziękuję. ale potem… jakbyś zapomniał juŜ. wpatrując się w ogień. stało się nieatrakcyjne i nudne. . co to znaczy nie mieć domu. . Ale potem los dał ci drugą szansę. które cię otacza. A gwiazdka zaglądała przez okienko i błyszczała cudnie na niebie.odpowiedziała z uśmiechem. dlaczego byłeś na podwórzu? .Tutaj gwiazdy błyszczą najpiękniej na świecie . poniewaŜ nie potrafiłeś dostrzec tego piękna. Kiedyś to widziałeś.Bardzo mocno cię kocham szepnął. Przesiedzieli całą noc w uścisku. Nie cieszył cię widok tęczy i roślinności budzącej się po deszczu do Ŝycia. przestałeś być szczęśliwym.posiadasz. równieŜ tego nie potrafiłeś docenić. który trzeszczał i dawał im tak przyjemne ciepło.pamiętaj. Ŝe poświęciłaś mi tyle czasu.. Jeszcze kilka miesięcy temu czułem.Od tego ma się przyjaciół . . jak powiedziała Gwiazdka. Tak. teraz nie potrafiłeś tego dojrzeć. gwiazdko.Czy coś się stało. Chłopiec stał jeszcze chwilę i wpatrywał się w gwiazdy. Znalazłeś tę oto chatkę. szczęście i piękno tkwi w szczegółach. matka siedziała juŜ na łóŜku zdrowa. Cieszyłeś się na początku.powiedział to i zapalił ogień w kominku. To wszystko gdzieś uciekło. 45 . Nie cieszyły cię juŜ krople deszczu uderzające o szybę podczas. a teraz wszystko stało się dla mnie rutyną. . Ŝe jestem najszczęśliwszym chłopcem na ziemi. .Ja ciebie równieŜ. podszedł do matki i przytulił ją . Błyszczały na niebie. bo zgasło w kominku .Przyniosłem trochę drwa.

Od dłuŜszego czasu przygotowywali dla niego pokój. ale o tym wcześniej nie wiedział. bawił się tak dobrze. Mika i Bąbel bardzo lubili te wyprawy. jednak po chwili rodzice zdjęli przepaskę małemu pieskowi. Bąbel cały dzień spędził w swoim pokoju. by niczego w nim nie brakowało. ucałowała go w czółko i zgasiła światło. Starali się. Bąbel strasznie bał się ciemności. Ŝe dzień minął mu bardzo szybko i nadeszła noc. czas na kąpiel. Pewnego dnia rodzice postanowili zrobić niespodziankę małemu Bąblowi. bo zawsze w łó- 46 . W tym domku mieszkała psia rodzina. a gdy nabrały ochoty. Bąbelek był zachwycony swoim pokoikiem. Gdy Reksio i Bunia wprowadzili synka do pokoju. Ŝe w końcu uśnie we własnym łóŜeczku.Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności Jak Bąbelek pokonał strach Kubuś Grabski. by popływać w nim chwileczkę. nie mógł się nacieszyć nowymi zabawkami oraz własnym łóŜeczkiem.teŜ pomagała rodzicom przygotować prezenty dla braciszka. Tata Reksio codziennie rano zabierał Bunię swoją Ŝonę i dwójkę swych dzieci na spacer nad jezioro. wskakiwały do jeziora. Wykąpała synka i połoŜyła spać w jego nowym pokoiku. poniewaŜ od urodzenia spał z rodzicami. Przed snem mama przeczytała synkowi jeszcze bajeczkę. miał on zasłonięte oczka. Mały piesek był szczęśliwy. na skraju lasu stał maleńki kolorowy domek.Synku.starsza siostra Bąbelka . 3 latka Niedaleko miejscowości Pasikonikowo. Mama powiedziała do Bąbla: . gdyŜ mogli swobodnie biegać po całej łące. Była ona bardzo szczęśliwa. Mika .

ZbliŜył się więc do okna i ta postać równieŜ. pełne jest lśniących lampeczek.Cześć! Jak masz na imię? Dlaczego nie boisz się nocy? Kim jesteś? Na to stworzenie odpowiedziało: .Ŝeczku obok niego byli rodzice. Zawołał więc szybko rodziców. Piękna? Zdziwił się Bąbel. Nagle zauwaŜył. Bąbelek pomyślał wtedy. Ŝe noc jest piękna.jak pączek. Jednak sówka nie dała za wygraną i w końcu piesek uległ. . . przecieŜ on nic pięknego w niej nie widział. by zgasił światło w pokoju. Ŝe strasznie smaczny musi być taki księŜyc i dalej słuchał opowieści nowej koleŜanki. Ŝe ta noc i ciemność wcale nie są takie straszne. 47 . Bąbel zaprotestował. a moi rodzice są Puchaczami i uwaŜam. Postać wydawała mu się przyjazna. Mama przyszła. PołoŜył się do łóŜeczka i leŜał w nim zwrócony główką ku oknu. Gdy stał przy oknie zauwaŜył. Powoli zaczął myśleć.jak podczas nocy jest ozdobione niebo. W tym momencie Maja powiedziała: . Ale gdy Maja poprosiła. Jestem małą sówką. Ŝe w jego pokoju wcale nie jest tak ciemno.Cześć! Mam na imię Maja. Ŝe wśród nocy coś się porusza. postanowił otworzyć okno i zadać nieznajomemu stworzeniu kilka pytań. jak się jemu wcześniej wydawało. był zachwycony ich urokiem. a raz . których przecieŜ w dzień nie widać. dala mu do snu małego misia i zostawiła zapalone światełko. który z kaŜdym dniem zmienia swój kształt: raz wygląda jak rogalik. Bąbelek był zdziwiony faktem.PokaŜę Ci cudowną zabawę. . w którą moŜna bawić się tylko w nocy i to właśnie na tych oświetlonych fragmentach.powiedziała do pieska . która jego tak przeraŜała.Piękna . Ŝe ktoś o tej porze jest na dworze i nie boi się tej strasznej nocy.Zobacz . Była to mała sowa. Nagle piesek zobaczył świetliki. skoro nawet jego nowa koleŜanka się ich nie boi. Na ścianach było mnóstwo oświetlonych fragmentów.powtórzyła sówka. jest równieŜ księŜyc. bo nigdy wcześniej ich nie widział. Bąbelek juŜ się nie bał.

za małe pieniąŜki. Byli małŜeństwem juŜ od siedemdziesięciu lat. Wtedy Babel zawołał: . 48 . którego nazwy nie pamiętam. Zawsze świeciło się tam mało latarni. ale miał czarne uszka). a Bąbel dalej wymyślał nowe postaci. Piesek był bardzo dumny z siebie i zaczął wymyślać coraz to nowe figury. śyli sobie skromnie. JuŜ więcej nie bał się ciemności. kotki. pieski i chomiki. a na ścianie pojawił się miś. sowy. Gdy państwo Dziadusiowie szli spać i kładli spać teŜ wszystkie zwierzątka. bardzo szczęśliwym. jak własnymi wnukami: z sercem i cierpliwością. PoŜegnała się z pieskiem. bo on potrafił bawić się tylko w dzień.Bąbelek był coraz bardziej zaciekawiony. Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności O tym. a nawet króliki. W pewnym mieście. OGROMNY dom. była taka wąska ulica. Ta historia opowiada właśnie o jednym z tych króliczków – najmniejszym z nich – Czarnouszku (bo cały był bielutki jak śnieg. Mieszkali w nim państwo Dziadusiowie. co to za zabawa. W pewnym momencie Maja powiedziała. a na ścianie pojawił się ptaszek. Była to najciemniejsza ulica na całym osiedlu! A przy tej ulicy stał stary. Dziadusiowie bardzo lubili zwierzątka i opiekowali się nimi.PokaŜ mi w końcu tę zabawę. W ich WIELKIM domu Ŝyły więc najróŜniejsze zwierzątka: misie. Czarnouszek bał się ciemności. bo leŜąc w łóŜku stwarzał sobie nowych kolegów. Wtedy sówka zaczęła w dziwny sposób plątać swoje skrzydełka. z którymi się spotykał przed snem.Ja teŜ chcę! I skrzyŜował swoje łapki. ale tym razem juŜ w swoim łóŜeczku. ale teŜ i biednym. Powiedział do sówki: . to po kolei mówili wszystkim „Dobranoc” i wychodzili do swojego pokoju. lisy. jak Czarnouszek przestał się bać. Ŝe musi juŜ wracać do domu.

co to znaczy . bo nie wiedział. Jednak zrobiło mu się Ŝal małego króliczka i powiedział: 49 .bać się ciemności. Następnego dnia Czarnouszek bawił się z innymi zwierzątkami i czuł się juŜ całkiem bezpiecznie i dobrze.. Ale nie umiał poradzić nic Czarnouszkowi.. Ŝe nawet gwiazd nie było widać. Zapomniał o swoim kłopocie i w jasnym pokoju biegał jak szalony po dywanie ze swoimi kolegami króliczkami. Myśl ta wydała mu się dobra. Ale wieczorem. Czarnouszek w swoim strachu tak się skurczył. . jeśli wtedy trafię do jeszcze ciemniejszego miejsca niŜ to?! … brr! Muszę kogoś poprosić o pomoc…”.A gdy tylko gasło światło. Ŝe się kurczę z tego strachu i zaraz aŜ zniknę! Co mam zrobić? Łatek był sprytnym zwierzątkiem. Ŝe ktoś wyjdzie z szafy i go zje. które wydawały się takie straszne i wielkie (zwłaszcza misie) – większe niŜ za dnia! Bał się. więc szturchnął śpiącego niedaleko kotka Łatka. bardzo tu ciemno! I tak się boję. znowu się bał. które na pewno się zaraz staną.Hej. Ŝe ktoś puka w okno i chce zrobić mu coś złego. aŜ w końcu zasypiał. Ale pomyślał sobie: „Zaraz! Nie mogę tak sobie zniknąć! A co. 8 lat oni smacznie juŜ spali. a on nawet nie myślał o spaniu! Bał się teraz innych zwierzątek. ale to nic nie pomagało – Emilka Kaczkowska. zawsze sobie radził sam. Ŝe prawie by zniknął! (był bowiem najmniejszym króliczkiem w całym domu). a na zewnątrz było tak ciemno.. Czarnouszek myślał bardzo długo o tych wszystkich strasznych rzeczach. gdy wszystkie światła pogasły. Łatek!. I tak myślał… myślał i głębiej wtulał się w futerko innych króliczków. to dwa małe czarne uszka Czarnouszka prostowały się natychmiast i czarne oczka rozglądały się czujnie dookoła wystraszone na całego! Czarnouszek trząsł się cały i wtulał się głęboko w swoich kolegów..

Pilnował.odrzekł powoli Jim .Czarnouszek przestał się bać ciemności. dlaczego nazywają go Bystrookim oraz o tym. Bystrooki Jim był juŜ starą sową. ale zapytaj sowy.i rozwinął swoje puchate skrzydła szeroko tak. Dzięki tobie juŜ czuję się bezpiecznie. to dam ci znać. Jakbym się jeszcze czegoś bał. Ŝebym sobie usiadł koło ciebie i Ŝebyśmy troszkę porozmawiali? . I tak działo się jeszcze przez kilka nocy. Bystrookiego Jima.Potrzebna Ci zatem Asysta . więc skoro za dnia się jej nie boję. Pewnego dnia Czarnouszek powiedział do Jima: . Ŝe czasami w dzień głośno chrapał. a szafa się nie zmienia w nocy. które mieściło się na szczycie wysokiego. no! Tylko ciszej.Słuchaj. I w ten sposób mały króliczek . Jim opowiedział mu o tym..JuŜ nie musisz przy mnie czuwać. bo inne zwierzątka śpią. On ci coś poradzi mądrego. a później jeszcze sobie trochę rozmawiali.Roozuumiem . Wiem.Wspaniale!!! . gdy on spał. aŜ króliczek zasnął. 50 . Mały! Ja się nie boję.Asysta to taka pomoc w trudnych sytuacjach.wykrzyknął Czarnouszek – No. Ding-ding patrzył na Małego i na pokój. Ŝeby wszystko było w porządku. Jim. Ŝe to tylko zwykłe drzewo puka w okno czasami. co dokładnie widać w ciemności. Zawołał Jima swoim piskliwym głosikiem i zaraz spojrzało na niego dwoje wielkich jasnobrązowych oczu. A stary Jim jeszcze wciąŜ przez wiele dni czuwał i ze swojego gniazda na zegarze.Co się stało. słynął ze swej mądrości i z tego. . drewnianego zegara – Ding-dinga. Co powiesz na to. Ŝeby płynnie sfrunąć na dół do Czarnuszka . to w nocy teŜ nie.powiedział niskim głosem Jim . Czarnouszek udał się do jego gniazda.Taaak? . bo mam bystre oczy i dobrze widzę nawet po ciemku. Sowa tylko czuwała przy Małym. . mały króliczku? Czarnouszek opowiedział mu więc o swoim problemie.

hałasują i straszą ludzi. przytulnym domu pojawiają się duchy. bał się. przez które moŜna było wyglądać na ulicę ocienianą przez rosnące po obu jej stronach drzewa. wstał i pobiegł do łazienki. a cały dom był dziwnie cichy. Ŝe duchy są okropne. które pochodziły z kryształowego Ŝyrandola.jęczą. bo tak zawsze jest w filmach . Ŝe Gabryś znał i uwielbiał cały dom. Gabryś bał się ostatnio zasnąć.Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka. Najgorsze było to. A będąc w saloniku w odpowiednim momencie dnia. które boi się duchów. Ŝe na schodach zauwaŜył jakiś biały kształt. Ŝe brat wspominał. Ŝe gdy zapada zmrok. aby tam dotrzeć. miał drewniane podłogi w kaŜdym pokoju i duŜe okna. gdy zapadała noc. Mimo tego. Pobiegł co sił w nogach do swojego pokoju i siedział na łóŜku. ale nie było to spowodowane tylko nocą. cienie przesuwały się po podłogach. Ŝe to jeden z nich. Gdy wracał. Razem z nim w domu tym mieszkali jego rodzice oraz dwójka starszego rodzeństwa . moŜna było zobaczyć mnóstwo skaczących po ścianach plamek światła. Jego brat Michał powiedział mu niedawno. którego normalnie nigdy tam nie było. Pewnej nocy Gabryś obudził się i musiał iść do toalety. Natychmiast pomyślał o duchach i przestraszył się bardzo.najstarszy Michał i Karolina. Ŝe noc to czas duchów i od tej pory przeraŜało to Gabrysia. Gabryś zapalił lampkę. w jego miłym. myśląc 51 . Łatwo powiedzieć! Trzeba było wyjść z pokoju i pójść kawałek korytarzem. Gabryś wierzył bratu. starym domu przy głównej ulicy swojego rodzinnego miasteczka. który znał jak własną kieszeń. bo był on starszy i zapewne więcej rzeczy wiedział. Dom był przestronny. zdawało mu się. Gabryś i duchy Mały Gabryś mieszkał w pięknym. Gabryś nie chodził jeszcze do szkoły i spędzał duŜo czasu w domu. Cały czas wyobraŜał sobie. Wtedy wszystkie dźwięki zdawały się niezwykłe.

Ŝe muszą porozmawiać z nimi dwoma. w którym zawsze było wesoło. Okazało się. Obudziły go głosy rodziców dochodzące nie.tylko o tym. Michał spuścił głowę. za lasami. gdzie wyjaśnił się powód całego zamieszania. by zapytać. Rodzice stali na schodach razem z jego bratem Michałem i o coś go wypytywali. tata i mała córeczka Zuzia. co ono tam robi. Ŝe duchów tak naprawdę nie ma i od tej pory nie bał się juŜ domu nocą. odkąd mu o nich opowiadał i myślał. Gabryś zaś dowiedział się wreszcie. 52 . Ŝe tak brzydko wobec niego postąpił. na pięknej polanie między zielonymi listkami traw i niebieskimi niezapominajkami Ŝyła rodzina biedronek: mama. szczególnie dla straszonego. Wszyscy razem zeszli więc do kuchni. Anna Bulanda Bajka dla dziecka. jak zwykle. Wtedy Gabryś opowiedział wydarzenia minionej nocy oraz to. Ŝe będzie to niezły psikus. co zobaczył. gdyŜ chciał nastraszyć Gabrysia. Mama. W końcu nad ranem zasnął wyczerpany i nadal przestraszony tym. Zobaczywszy Gabrysia. Wstał i wyszedł z pokoju. więc zawołała Michała. gdyŜ nie jest to nigdy dobry dowcip. Ŝe starszy brat zabrał je i zrobił z niego „ducha”. Mieszkała w pięknym i przytulnym domku. schodząc rano na dół. która boi się pójść do szkoły Mała biedroneczka Za górami. ale gdzieś z bliŜszej odległości. Dlatego przeprosił za to braciszka. znalazła na schodach białe prześcieradło. Ŝe boi się on duchów. Było mu teraz bardzo wstyd. Ŝe naprawdę się wystraszył. co się dzieje. Rodzice nakrzyczeli na Michała za jego pomysł i zakazali mu straszyć kogokolwiek. z kuchni. by zobaczyć. a rodzice powiedzieli. jakie to wszystko straszne. Wiedział.

Biedroneczki szyb- ko przypadły sobie do gustu. była ona podobna do Zuzi . Był to dzień. Wszyscy przekonywali Zuzię. Nagle do klasy weszła jeszcze jedna nowa uczennica. PrzeraŜona biedroneczka powoli wchodziła do budynku. Ŝe jest taka mała. Ale Zuzia nie wierzyła mamie. która do dzisiaj jest jej najlepszą przyjaciółką. 6 Nastał dzień rozpoczęcia roku szkolnego. która cały czas twierdziła. Martwiła się. bo na pewno pozna duŜo koleŜanek. Zuzia bardzo bała się.ZbliŜał się dzień. Zosia Danielkiewicz. Kiedy weszła do swojej klasy. Nauczycielka kazała Basi (tak miała na imię mała biedroneczka) usiąść koło Zuzi. aby nie musiała iść do szkoły. Ŝe nie będzie miała koleŜanek i nikt nie będzie chciał się z nią bawić. w którym mała biedroneczka miała pójść pierwszy raz do szkoły.mała i nieśmiała. Mama wzięła Zuzię za rączkę i poszła z nią do szkoły. Biedroneczka codziennie prosiła mamę. Pierwszy dzień dla Zuzi stał się miłym i dobrym. Ŝe jest mała. moŜe nauczyć się wielu ciekawych rzeczy. wszystkie dzieci na nią patrzyły i szeptały na jej temat. Ŝe mogą być przyjaciółkami i tak było. Cały czas płakała. Rozglądała się na wszystkie strony. Ŝe moŜe tam poznać duŜo nowych przyjaciół. Wstydziła się. Mama tłumaczyła biedroneczce. Usiadła w jedynej wolnej ławce i czekała na nauczycielkę. Ŝe inne dzieci będą ją przezywać i wyśmiewać się z niej. iŜ będzie chodzić do szkoły. by się nie martwiła. od początku poczuły. w którym biedroneczka znalazła koleŜankę. Ŝe nie naleŜy się bać i dobrze jest słuchać mamusi. Zuzia przekonała się. Ŝe szkoła nie jest zła. z którymi będzie się bawić i Ŝe dzięki temu. 53 .

widzisz? pokazałam mu palcem na mój nos i policzki . co miałam zrobić ..a jego rączki i nóŜki były miękkie jak poduszeczki. Pamiętaj.. łakomczuszek ma duŜy brzuszek. Ach. Ŝe jego brzuch od jedzenia będzie rósł jak balon. pulchne policzki. Mam karty.Chcę być twoją koleŜanką.tak było na imię chłopcu . chodź na ławkę. dlatego trzeba starać się o stratę paru kilogramów.. łakomczuchu! Niedługo będziesz chodził na brzuchu” . biedny był ten chłopiec . Ŝe kiedyś nadejdzie moment. Kiedyś babcia opowiedziała mi taką historię. przypominał mi świętego Mikołaja . . które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Następnego dnia. cha cha cha”.te ciągłe śmiechy.wierzyłam...Nie chcę.opowiada babcia Marysia . który wyglądał. Łakomczuszek. dawno temu poznałam chłopca. Ŝe zawsze moŜesz na mnie liczyć! Poszłam. czego tamci nie potrafią.Na pewno potrafisz zrobić coś. bo mam piegi: o tu.na babcinych ustach pojawił się lekki uśmiech . a Kaziu stanie się moim kolegą. Ŝe człowiek otyły potrafi być bardzo przyjazny. Ŝe nadwaga jest szkodliwa dla zdrowia i powoduje złe samopoczucie. aŜ wreszcie Kaziu . idąc do szkoły. Bajka ma na celu równieŜ ukształtować w dziecku myśl. a jego cięŜar będzie nie do uniesienia. zostaw mnie . jak mała kuleczka: miał odstający brzuszek. zagramy.Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka.Jestem Marysia. wołały: „Ej. miły dla innych.skrzywiła się babcia. Dawno. .będzie musiał ciągnąć brzuszek po ziemi. dogadywania. ze mnie teŜ się śmieją. Rówieśnikom chodziło o to. Dzieci śmiały się z niego. Bajka ma pomóc dziecku w zrozumieniu. zaczepili mnie chłopcy krzycząc: „Maryśka ma piegi i zadaje się z grubasem.odburknął mi.westchnęła babcia .. Łobuzy! Płakałam okrop- 54 . Kaziu. Któregoś dnia podeszłam do niego i powiedziałam: .

A moŜe twoja babcia równieŜ zna ciekawe opowiadanie? Zapytaj! Jessica Marcinowska. co to za chłopak . nie mogłam nic powiedzieć. 13 lat 55 . wnusiu kochałam go i do dziś kocham twojego dziadka. ale chciałam mu pomóc. co mam powiedzieć.Hurra! Będę szczuplejszy! . bo ma się więcej siły i radości. co im powiedział: „Lepiej być przy kości. Ŝe nie chce mieć takiego duŜego brzuszka i pulchnych policzków.” Jak się cieszyłam! „Mój wybawca” . Niewiele myśląc. co stało się z tamtymi? Uciekli i juŜ więcej nie odwaŜyli się nas zaczepiać. dąŜył do celu i schudł! CięŜko mu było. to nie będzie proste. Ech! . do dzisiaj pamiętam. Nie wiedziałam. torciki i ciasteczka ciągle będą przed twoim wzrokiem. widziałam to w jego oczach. Wiesz. Kaziu uwielbiał grać w karty i majsterkować w garaŜu . Pewnego dnia wyznał mi. krzyknęłam: .był zawzięty.na twarzy babci widniał szeroki uśmiech. Pytasz.krzyczałam. Piękna historia.Pamiętaj. gdy je mama wyciągała z pieca i zostawiała do ostygnięcia.tak jak ja.nie. bo zobaczył mnie Kaziu. Moje przeczucie się spełniło: zostaliśmy kolegami.mówi .Będziemy biegać. Byłam najszczęśliwszą dziewczynką pod słońcem . Jednak ranek nie okazał się straszny.odetchnęła babcia I tak pomogłam Kaziowi. skakać. znał teŜ skrytkę ze słodyczami. Przyznał się teŜ. grać w piłkę! Ale nie będziesz mógł jeść słodyczy! . Ŝe podkradał ciasteczka. Rozgonił towarzystwo.

56 . ale pewnego dnia. Mamusia nie połknęła gumy. która juŜ niedługo przyjdzie na świat. pytali czy chciałby braciszka albo siostrzyczkę. Krzyś i nowy członek rodziny Dawno temu. z którym uwielbiał się bawić. Ŝe mamusia ma coraz większy brzuch. To było dziwne.Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca. u mnie w brzuszku jest teraz taka malutka istotka. Układali razem klocki. Ŝe mama połknęła duŜą gumę balonową. w małym i przyjaznym miasteczku Ŝył chłopiec o imieniu Krzyś. Rodzice mówili do niego jakieś dziwne rzeczy.Krzysiu. Rodzice poświęcali mu duŜo czasu. Wiesz. Coś w Ŝyciu Krzysia zaczęło się zmieniać. Mamusia postanowiła mu wszystko wytłumaczyć. To będzie twój braciszek albo mała siostrzyczka. głaszcze się po brzuchu i mówi sama do siebie. zaraz po kąpieli i bajce na dobranoc. w jego malutkiej. JuŜ wcześniej rodzice wysyłali mu jakieś sygnały. kiedy dowiedział się całej prawdy.odpowiedział trochę zmieszany chłopiec. KaŜdego wieczoru.. prawda? . Ŝe nie moŜna jeść tyle gumy balonowej. Ŝe mamusia robi się coraz większa. Chłopiec zauwaŜył. Mieszkał on w ślicznym i przytulnym mieszkanku razem z mamusią. ścigali się samochodzikami. czteroletniej główce pojawiła się wątpliwość.. ale on nie do końca wiedział. tatusiem i ukochanym psem.Nie. Krzyś bardzo kochał swoich rodziców i wiedział. Ale nadszedł ten dzień. kochanie. mamusia kładła się obok Krzysia i czytała mu fragmenty z jego ulubionych ksiąŜek. . . bo trzeba będzie pojechać do lekarza . Pewnego dnia.Tak. ale tatuś mówił. lecz on tego nie mógł zrozumieć. Ŝe oni bardzo kochają jego. kolorowali obrazki w małych ksiąŜeczkach dla dzieci. Na początku myślał. zauwaŜyłeś. Krzyś był bardzo szczęśliwym chłopcem. co. który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki.

Potem ta fasolka się zmienia. bo jesteś naszym synkiem. a on zostanie całkiem sam. Ŝe muszą oddać jego ukochane zwierzątko.To nie tak. Ŝe będzie miał kogoś. przytuliła do siebie i zaczęła przygotowywać jego ulubiony obiad. Pojawia się malutka główka. Zaraz pod serduszkiem. Chcieliśmy. Ty teŜ kiedyś mieszkałeś u mnie w brzuszku. ale z drugiej cały czas się bał.A po co wam to nowe dziecko? JuŜ mnie nie potrzebujecie. . Razem z tatą bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. Potem przychodzi taki dzień. Krzyś jednak nie do końca rozumiał. zabierze mu mamusię i tatusia. nie kochacie? PrzecieŜ byłem Karolinka Miąso. 3 latka grzeczny. pojawia się taka mała fasolka. na początku była łodyga.Kiedy rodzice bardzo się kochają . o co w tym wszystkim chodzi. rączki i nóŜki. kiedy pewnego dnia mama powiedziała.z tego uczucia w brzuszku u mamusi. Przestraszył się jeszcze bardziej. z kim będzie mógł się bawić. Z jednej strony bardzo się cieszył. 57 . tak jak ten kwiatuszek. potem zaczęły pojawiać się listki i głowa z kolorowych płatków. . Aniołku. kiedy to malutkie dzieciątko postanawia wyjść z brzuszka mamusi i przywitać się ze światem.. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce w domu. Mamusia pogłaskała chłopca po głowie. Pamiętasz. Ŝebyście mogli się razem bawić i uczyć od siebie róŜnych rzeczy.. który stoi u ciebie w pokoju. Ŝebyś miał rodzeństwo.Ale jak ten braciszek czy siostrzyczka dostał się do twojego brzucha?! Krzyś nie mógł tego zrozumieć.. Był bardzo zaniepokojony.zaczęła tłumaczyć mama . . Więc ta fasolka teŜ się rozwija.

Był smutny. bo jak urodzi się dziecko.. Jeszcze przez jakiś czas będzie ich jedynym dzieckiem. ale w środku bał się. Mówił. on teŜ będzie musiał zamieszkać z babcią albo ciocią. bo on juŜ nie jest waŜny. Któregoś dnia. Nie chciał smucić rodziców. Krzyś mówił wszystkim. Tina opiekowała się tobą prawie jak mama.Mamusiu. ale dlaczego?! Tina była grzeczna! Będę za nią bardzo tęsknił! . kiedy wstał. bo w nocy na świat przyszła mała dziewczynka. Ŝe jak teraz musi się rozstać z ukochanym zwierzakiem.płakał bardzo smutny chłopiec.. Cały czas tak opowiadał. . mamy nie było w domu. ale teraz jest juŜ stara i mogłaby zrobić dziecku krzywdę. Ŝe będzie miał siostrzyczkę. które miało zająć jego miejsce w domu. a to przecieŜ niedaleko. Bał się tego pierwszego spotkania z dzieckiem. kiedy mamusia nie mogła juŜ go brać na ręce. 58 . ale szybko zmieniał temat. nie chciał teŜ. jak urodzi się dziecko. bo zawsze o tej porze robiła mu śniadanie i odprowadzała do przedszkola. nie będzie dla niej wystarczająco duŜo miejsca. Powiedział Krzysiowi.. Krzyś cały dzień mówił koleŜankom i kolegom w przedszkolu o swojej nowej siostrzyczce. bo była bardzo zmęczona. ale Krzyś tylko się zasmucił. Mówił. Ŝe on zamieszka z Tiną. bo czekał właśnie na dziewczynkę. Ona nie moŜe tu zostać.Kochanie. Ŝe rodzice wcale go nie posłuchają. Ŝe będzie miała na imię Zuzia. Tina będzie teraz mieszkała u babci na wsi. ale nikomu o tym nie mówił. aby się na niego gniewali. kiedy czytała mu coraz krótsze bajki na dobranoc. Ŝeby iść do przedszkola. bo to imię najbardziej mu się podoba. więc chciał te dni zapamiętać jak najlepiej. jego siostrzyczka. a teraz jej miejsce zajął tato. Będziemy ją odwiedzać. Ŝe mamusia jest w szpitalu. Strach w nim narastał. Cały czas się bał. Pomyślał. Ŝe jak przyjedzie po niego. Mama próbowała wytłumaczyć mu sytuację z psem. to pójdą odwiedzić mamę i jego nową siostrę. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce. To dziwne. to pewnie. Powiedział teŜ. Ŝe będzie śliczna. Jak ty byłeś malutki.

więc musiało się udać. bo tak mówi się o dziecku. a jest juŜ taki duŜy. owiniętą w jakieś śpioszki. ale tak spodobały mu się te wszystkie zabawki. puszystą szczotkę do włosów.. Nie mógł się doczekać. gdzie leŜą mamy ze swoimi małymi dziećmi.Dzień dobry. Krzyś był bardzo szczęśliwy i dumny z pięknego prezentu. pluszowego niedźwiadka. Ŝeby jego synek poznał swoją siostrę. Krzyś wybrał białego. Ŝeby mała ładnie wyglądała. W drodze do szpitala tata poprosił chłopca jeszcze raz o pomoc. Poczuł się nawet waŜny. Mama bardzo ucieszyła się na widok swojego synka. Tato chciał. W końcu to tatuś poprosił go o pomoc. bo przecieŜ to on sam miał wybrać upominek dla maleństwa. a to znaczy. co byłoby najlepsze dla jego siostry. ubranka i przyrządy leŜące na półkach. a to za mało. Ŝeby to Krzyś zadecydował. Ŝeby tam wchodzić. Ŝe zaczął szukać czegoś. Bardzo tęsknił teŜ za mamusią. Zuziu. Ŝeby chłopiec wybrał jakiś prezent dla swojej małej siostrzyczki. bo przecieŜ cały dzień o tym mówił w przedszkolu. ZniŜył się nad łóŜeczkiem i powiedział ściszając głos: . który będzie pilnował dziewczynkę i róŜową. Mamusia pochwaliła go za wybranie tak ładnego imienia dla siostry i powiedziała do swojej córki: 59 . Pielęgniarka „przymknęła oko” i Krzyś mógł spotkać się z rodziną.Kiedy przyjechał po niego tata. udali się do sklepu z rzeczami dla malutkich dzieci. który wybrał dla dziecka. które dopiero przyszło na świat. W pierwszej chwili Krzyś poczuł się trochę zazdrosny.. bo przecieŜ cały dzień jej nie widział. pocałowała i wskazała dłonią małą róŜową istotkę. Mocno go przytuliła. bo Krzyś miał dopiero cztery latka. Krzyś przyglądał się przez chwilę śpiącemu noworodkowi. Nie wiedział. jakie imię wybrać dla nowego dziecka i chciał. Gdy weszli do szpitala. kiedy zobaczy małą Zuzię. Ŝe tata mu ufa i ceni sobie jego zdanie. Chłopiec poczuł się jeszcze lepiej i bez wahania odpowiedział „Zuzia”. Tato musiał podstępem wnieść go na oddział. Tata jednak bardzo chciał.

jak myślisz.Krzyś w końcu powiedział komuś o tym. to nie tak. Jak moŜe zabierać jemu wszystkich bliskich?! Nie wytrzymał. To normalne u noworodków. kupują jej prezenty? Ja teŜ jestem jeszcze małym chłopcem! Ona cały czas płacze i ja nie mogę spać! JuŜ jej nie lubię . WłoŜył jej do łóŜeczka białego niedźwiadka i powiedział. przynosili kolorowe prezenty. kiedy poszedłeś pierw- 60 .Zuziu. szczęśliwy. Przez następne trzy dni. Po tych słowach wzięła dziewczynkę z łóŜeczka i zbliŜyła się do swojego synka. Wszyscy chodzili koło Zuzi. to jest twój starszy braciszek. jak taka malutka i śliczna istotka moŜe być tak niegrzeczna. teŜ cały czas płakałeś. bardzo za nimi tęsknił i nie mógł się doczekać. którą kupił wcześniej z tatą i zaczął nią głaskać główkę dziecka. jak ładna jest Zuzia i Ŝe juŜ niedługo będzie razem z nim w domu. kiedy tata zabierze go z przedszkola i pojadą w odwiedziny. Ŝeby mógł się jej lepiej przyjrzeć. co od dawna chodziło mu po głowie i tak bardzo go martwiło. brali ją na ręce. Nie mówił o niczym innym. Kiedy w końcu nadszedł tak wyczekiwany przez Krzysia dzień.Kochanie. Krzyś często podchodził do jej łóŜeczka. chłopiec znowu posmutniał. bo akurat mała zrobiła śmieszną minę czy zaczynała płakać. Ŝe moŜe zrobić krzywdę swojej Zuzi. Goście zadawali mu róŜne pytania. patrzył na swoją siostrę i zastanawiał się. a tego bardzo nie chciał. bo wcześniej znało tylko brzuszek mamusi. Gdy ty byłeś malutki.Dlaczego nikt się mną nie interesuje? Dlaczego wszyscy biegają koło Zuzi. . Ŝe w końcu ktoś się nim zainteresował. bo się boi. bo wiedział. Krzyś. niedźwiadek będzie się nią opiekował. . pogłaskać. a on dostawał co najwyŜej czekoladowe jajko. Dla takiego małego dziecka wszystko jest całkiem nowe. nikt juŜ go nie słuchał. Ŝe kiedy on będzie w przedszkolu. Płacze. Robił to bardzo delikatnie. Zaczął płakać i poszedł wyŜalić się mamie. Chciał. a kiedy on. nawet jeszcze mniejszy od Zuzi. tylko o tym.. Krzyś od razu wyjął szczotkę. Ŝeby jego siostra była najładniejszym dzieckiem na oddziale. przytulić. bo tak długo jego mama i siostra leŜały jeszcze w szpitalu. Tak samo jak Ty wtedy. chciał odpowiedzieć.

bo to małe dzieci lubią najbardziej. co masz w serduszku i co cię smuci. bo większej rodzinie. w swojej nowej. jak kiedyś. bo Zuzia była jeszcze za malutka. przykrywał go kocykiem i całował w czółko. Ŝe powiedziałeś mi o swoich obawach. albo bawił się w tym czasie z tatą. . ale musi 61 Paulinka Średnicka. nie zmienia faktu. bo jesteś naszym dzieckiem. TeŜ się bałeś. Faktycznie. mamusia kładła się obok niego i czytała mu fragmenty jego ulubionych ksiąŜek. nie czytasz mi juŜ bajek wieczorem! . A kiedy w nocy Zuzia zaczynała płakać. Ŝe bardzo cię kochamy i zawsze będziemy.Ale wy mnie juŜ nie kochacie. kiedy Krzyś był juŜ czyściutki i najedzony. tak jak kiedyś. Sprawdzał. Ŝe urodziła się Zuzia. A jeŜeli chodzi o te prezenty.jak będzie miał jakiś problem.Jakiś czas temu mówiłam ci. Rodzina i znajomi przychodzą poznać nowego członka i na powitanie przynoszą podarunki. nie moŜe ukrywać tego przed rodzicami. co zrobić. Bardzo dobrze zrobiłeś. siadał obok niego i czytał mu bajeczkę albo opowiadał jakąś historię. bo teraz wiem. jak chłopiec nie spał. bo nie bawicie się ze mną. Kiedy mama zajmowała się Zuzią. a tatuś szedł do Krzysia. jeśli wszystko było w porządku. To taki zwyczaj. czy śpi. ale to przez to zamieszanie i zmęczenie. bo nikogo nie znałeś. To. Ŝe od tej chwili wszystko się zmieni i będzie tak. to znaczy. Krzyś znowu był bardzo szczęśliwy w swoim domu. a jeśli nie. to ty takŜe je dostawałeś. Dowiedział się czegoś bardzo waŜnego . chłopiec albo jej pomagał. Wiem teŜ.szy raz do przedszkola. jadła i płakała. Tylko spała. Ŝebyś był szczęśliwy . MoŜe masz rację. a moŜe nawet lepiej. Ŝe poświęcamy ci teraz mniej czasu. Obiecuję.mamusia pocałowała chłopca i przytuliła mocno do siebie. 9 lat . mama dawała jej mleczko. Ŝe jesteś naszym synkiem. Wieczorem.

wałęsanie się po ciemnym lesie czy robienie psikusów staremu lisowi. chodzenie po wysokich skałkach. O kaczuszce. Ŝeby zastąpić tę starą. To nie jest tak jak z zabawką. a to wymaga pewnej pracy z jego strony. Wolny czas spędzała ze swoim starszym kaczym bratem. Czuł się za nią odpowiedzialny. dlatego niestraszne były dla niej pająki. Wychowywała się w dobrej.5 roku 62 . Od tej chwili będzie musiał bronić i opiekować się swoją młodszą siostrą. kochającej rodzinie.z nimi o tym porozmawiać. kupuje się drugą. Ŝeby zawsze miał z kim się bawić. a na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie. Ŝe dorośli nie zawsze o wszystkim wiedzą i czasami trzeba im o tym powiedzieć.była dzielną kaczuszką. Ŝe kiedy jedna się juŜ nie podoba. aby towarzyszyć temu starszemu. które boi się nauczyciela lub innej osoby. nieopodal rzeczki mieszkała mała kaczuszka imieniem Mepsi. 4. Ŝe narodziny drugiego dziecka nie są takie złe. Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka. Nic dodać. Ŝe zje rodzeństwo na kolację. Była to kaczuszka pogodna i wesoła. rozmawiać. Zrozumiał. Rafał Leszczawski. Zuzią. nic ująć . który nie raz groził. Zrozumiał teŜ. Nowe dziecko pojawia się na świecie. która bała się nauczyciela od matematyki W małym miasteczku. Krzyś bardzo pokochał swoją nową siostrę. Chodziła do czwartej klasy Kaczej Szkoły. PrzecieŜ został starszym bratem.

gdy za biurkiem był ON. Budziła się wtedy cała zlana potem i szybko bijącym serduszkiem. Ŝe gdy jutro pójdzie do szkoły. To czyniło go jeszcze straszniejszym. Mepsi kochała ciocię Ludmiłę. Stary kaczor wymyślił dla nich specjalną nazwę „Klasa śywych Trupów” albo „Akwarium”. Nie chciała iść na lekcje.NAUCZYCIEL OD MATEMATYKI. Uczniów wyzywał od głupków. Nauczyciel odwiedzał kaczuszkę w najgorszych snach. Uwielbiał wywoływać ich po nazwisku. Nie czuła się w niej bezpiecznie. Najgorzej było wtedy. płakała. Ŝe jest chora – robiła wszystko. To dlatego. na którym nosił wielkie okulary. poniewaŜ była ona bardzo 63 . Matematyki uczyła się całymi dniami i nocami.Istniała jednak rzecz. Był to chudy. Skrzydełka farbowała zawsze na kolor niebieski. Nie raz juŜ interweniowali w szkole i prosili o zmianę nauczyciela. koszmar zacznie się od nowa. JuŜ wtedy moŜna było dostać gęsiej skórki ze strachu. rodzice wiedzieli o problemach Mepsi. Ostro i sucho. puszysta. a dziobek podkreślała malinowym sokiem. Jednak nic to nie pomagało – stary kaczor był jedynym matematykiem w miasteczku. Pewnego dnia do Mepsi przyjechała ciocia Ludmiła. Ŝe kaŜdy bał się otworzyć dziób. aby był bardziej czerwony. Stary kaczor był dobrym matematykiem. stary kaczor. kaczych tępaków i ogólnie robił im duŜo przykrości. Oczywiście. Była to duŜa. Lekcji matematyki bał się kaŜdy uczeń z klasy Mepsi. udawała. Mepsi nie lubiła szkoły. a raczej osoba. ale i tak wiedziała dobrze. Ŝe to tylko sen. ze spiczastym dziobem. ale bardzo nie lubił dzieci. bo oczy przez szkła okularów wydawały się pięć razy większe i groźniejsze. aby uniknąć gniewu i złości nauczyciela. która bardzo lubiła się stroić. przed którą Mepsi zamierała w bezruchu i przy której nie umiała wydobyć z siebie głosu . Powtarzała sobie. kiedy kaczuszka nie rozumiała tematu lekcji i nie potrafiła rozwiązać zadania domowego. bogato opierzona kaczka.

kaczą awanturę. Masz jakieś zdjęcie z tym nauczycielem? Kaczuszka przekopała swój album i znalazła zdjęcie starego kaczora. złoŜyła ją w mały kwadracik i wrzuciła do kominka.No widzisz.Moja droga. Ale to nie wszystko. strach przed krzykiem.Doskonale! . Dlatego wymyśliłam inny sposób. weź teraz kartkę i wypisz wszystkie rzeczy. Na początku chciałam pójść do samego starego kaczora i zrobić mu wielką. Wielkie okulary ozdobiła małymi kwiatuszkami. czego boisz się na lekcji matematyki. aby nie był juŜ taki straszny. Od razu lepiej. . Ŝe moŜna tak traktować małe kaczuszki. . jak twoje lęki znikają. ale twoi rodzice przekonali mnie. co napisałaś . Była zbulwersowana.A teraz uwaga! Ciocia wzięła listę lęków. a szczególnie to. Mepsi wzięła duŜą kartkę papieru i zaczęła wypisywać swoje lęki: strach przed dostaniem jedynki.poleciła ciocia . . Ludmiła bardzo zdenerwowała się całą tą sytuacją. . Dlatego zaraz po obiedzie kaczuszka poprosiła ciotunię o rozmowę i zwierzyła się jej ze swoich problemów. Wzięła czarny flamaster i dorysowała nauczycielowi długie.Teraz domaluj staremu profesorowi coś śmiesznego. Ŝe coś wymyśli. których się boisz. Zawsze na lekcji matematyki wyobraŜaj sobie nauczyciela w tym przebraniu. Obiecała. Ŝe to nic nie da. 64 .wesoła i umiała znaleźć wyjście z kaŜdej sytuacji. a na głowie domalowała śmieszny kapelusz z antenką. . aby zmniejszyć twój lęk przed matematyką.ucieszyła się ciocia . kręcone wąsy.Przeczytaj sobie jeszcze raz to. zostały spalone. A nie będziesz się juŜ tak bać. Wieczorem zawołała Mepsi do siebie. JuŜ nigdy nie będą cię dręczyć. strach przed gniewem profesora… lista była długa. Mepsi spodobał się ten pomysł. Ciocia wzięła taśmę klejącą i powiesiła portret nad łóŜkiem Mepsi.Popatrz. Teraz stary profesor nie wyglądał juŜ tak groźnie.

NIE BOJĘ SIĘ NICZEGO I NIKOGO. czerwonymi literami: JESTEM SPOKOJNA I OPANOWANA. ROZUMIEM MATEMATYKĘ I DOBRZE ROZWIĄZUJĘ ZADANIA. 3 latka nie zmienił.zapewniła Ludmiłę kaczuszka. Jak dostała jedynkę. Będę pamiętać . Ludmiła pochyliła się nad kartką papieru i napisała na niej wielkimi. a na kaczej twarzyczce Mepsi coraz częściej gościł uśmiech. śycie bez lęku było o wiele przyjemniejsze. Napiszemy afirmację. Dziwne dla kaczuszki było to. . Kartkę powiesiła obok śmiesznego portretu starego kaczora. Codziennie przed lustrem powtarzała afirmację. to nie przejmowała się nią tak mocno jak wcześniej przecieŜ to tylko ocena.Zrobione! Myślę. Ale ona juŜ się tak nie bała. Ŝe to ci pomoŜe. . którą będziesz powtarzać sobie rano. I faktycznie dotrzymała obietnicy.Dobrze ciociu. Nadal krzyczał i rzucał wściekłym wzrokiem po uczniach. Przy tablicy sprawnie rozwiązywała zadania. poniewaŜ nie była skrępowana lękiem. wieczorem i zawsze wtedy. Nie wiedziała. ale faktycznie poczuła się lepiej i pewniej. a na lekcji matematyki wyobraŜała sobie profesora w kapeluszu z antenką i z kręconymi wąsami. gdy ogarnie cię lęk.Mepsi uśmiechnęła się niepewnie. czy to pomoŜe. . 65 .A teraz popracujemy nad twoim poczuciem wartości. Ŝe profesor nic się Kubuś Grabski. Tylko pamiętaj o powtarzaniu sobie tej afirmacji.

zawsze sobie pomagały i wspólnie spędzały większość dnia. Jesteście juŜ na tyle samodzielne. Najbardziej z tego cieszył się najstarszy lwik . PodróŜ rozpoczęła się następnego ranka. Ŝe wreszcie nie będzie od nikogo zaleŜny. aby szedł równo z nimi. A przeznaczeniem kaŜdego młodego lwa jest Dzika Afryka. Ŝe lubiło odłączać się od grupy i chodzić własnymi ścieŜkami. wyrosły na piękne. wy musicie dalej podąŜać ku swojemu przeznaczeniu. Ja juŜ jestem stara i nie tak zwinna jak kiedyś. 66 . Zakomunikował pozostałej trójce rodzeństwa. Musimy coś zjeść. Na samym przedzie wesołego orszaku kroczył dumny Sabian. od jutra musicie juŜ dalej kroczyć same. Czas upływał im słodko i zanim się spostrzegły.Moje drogie dzieci. Wolał sam kroczyć z przodu i ustanawiać kierunek drogi. Lwiątka szły tak juŜ kilka godzin.mama lew i cztery lwiątka. Pewnego letniego wieczora mama lwica powiedziała do nich: . Lwiątka zrozumiały. od maleńkości wyróŜniało się tym. młode lwy.Justyna Jarosz Bajka dla dziecka. tam wyrośniecie na najmęŜniejszych. najszybszych i najsprytniejszych w swoim gatunku. PoŜegnały się z mamą i gotowe były do drogi ku Dzikiej Afryce. Przestroga dla samolubów Nie tak dawno temu.Sabian. który zawsze podąŜał własnymi ścieŜkami i rad był. Pozostałe lwiątka trzymały się razem. kiedy nagle odezwał się najmłodszy z nich: . iŜ teraz to on będzie przewodniczył wyprawie. aby mieć siłę do dalszej wędrówki. ale Sabian nie słuchał. Rodzeństwo nawoływało go. Ŝe powinniście same zadbać o siebie.Jestem głodny. które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. w odległej Afryce Ŝyła sobie lwia rodzina . spośród których najstarsze. Ŝe nadszedł nowy etap w ich Ŝyciu.

Gdzie on moŜe być? . widziały jedynie. aby podzielić się z braćmi. Prześlizgnęły się więc między grubymi pniami i spostrzegły swojego najstarszego brata jedzącego sporych rozmiarów antylopę.Chodźmy go poszukać! . Sabian był zbyt samolubny. Dzięki temu. . jak mama to robi.Reszta rodzeństwa się z nim zgodziła. Godziny i dni upływały lwiątkom na wędrówce.Pewnie znów kroczy swoją ścieŜką . udało im się upolować zwierzynę. .wykrzyknął najmłodszy z braci. 67 .spytał średni brat. Sabianowi nie śniło się jednak dzielić z braćmi. trzeba sobie coś upolować! Braciszkowie z burczącymi brzuchami wpatrywali się w wielką antylopę. Lwiątka usłyszały nagle jakiś szelest za drzewami. .wykrzyknął najmłodszy. Odwrócili się więc na pięcie i pobiegli poszukać czegoś do jedzenia. . 7 lat stąd. Lwiątka potrzebowały coraz więcej pokarmu. którą cała ich rodzina mogłaby się posilić. Sabian przewodniczył wyprawie i polował dla siebie. bo to moja zdobycz! śeby jeść.Nie wasza sprawa! I idźcie Zosia Klewiado. Ŝe wyśmienicie uzupełniali się nawzajem.Sabian.lwiątka nigdy same nic nie upolowały. co robić. ale podzielili ją na trzy równe części i zaspokoili to nieznośne burczenie. Ŝe nie ma Sabiana. Niestety. . jak udało ci się to zrobić!? . Był tylko jeden problem .odparł jego brat bliźniak. Była to niestety mała antylopa. a kaŜdy dzień był podobny do poprzedniego. spostrzegły. Stojąc tak i naradzając się we trójkę. pozostałe lwiątka musiały sobie radzić we trójkę.

nie polujcie więc na nie. wabiące swoją sylwetką. . ale to nic nie dawało. . wyciągnijcie mnie stąd! . a jeśli tak.te głupie łanie zwabiły mnie tutaj. Sabian zaś podąŜył głębiej. . Ŝe są one zaczarowane. to tylko przez swoją krnąbrność wpakował się w tarapaty . Postanowił więc.Dzika Afryka jest tuŜ za tym lasem. 68 . .Pewnego dnia lwiątka spotkały na swej drodze panterę. Ŝe Dzika Afryka jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Ŝe bracia ciągle są przy nim. która mówiła im. Lwiątka ucieszyły się faktem. Ŝe kraina ich dorosłości i przeznaczenia jest tuŜ za lasem.odparł drugi bliźniak .Na pewno nie.Ciekawe. A przecieŜ wiedzieli. czy nic mu nie jest? . ale nic to nie dawało. aŜ nagle ziemia się otworzyła i wpadłem w tę ich pułapkę! Lwiątka pospieszyły z pomocą.On zawsze robi po swojemu i nigdy się nami nie przejmuje! Nagle dało się słyszeć przeraźliwy skowyt. Ŝe będzie to jego nowe trofeum. co się stało! . Mówi się. Powędrowały czym prędzej naprzód. do Sabiana dotarło. gdzie spodziewał się upolować piękną łanię.PomóŜcie mi. W końcu zniknął z pola widzenia. z którego dobiegł krzyk.Biegnijmy lepiej sprawdzić. by wyciągnąć brata. Sabian był uwięziony.wykrzyknęło najmłodsze z lwiątek. trafiał w jakąś dziwną pułapkę. a braciszkowie zaczęli się o niego martwić.krzyknął Sabian . W lesie tym Ŝyją piękne łanie. Minęło juŜ kilka godzin. ale nie miały dość siły. Trójka lwiątek poszła ścieŜką wiodącą przez środek lasu. Przypomniały sobie opowieści mamy. Spytały ją więc o drogę. kto chciał je upolować. Wił się i szarpał. Próbowały na wszelkie sposoby. Zobaczyły swojego brata. Ŝe pantery Ŝyją tylko w okolicach Dzikiej Afryki. Pognały więc między gęstwinami do miejsca. . Jednak kaŜdy. Ale bądźcie ostroŜni. a raczej jego głowę wystającą jak gdyby spod ziemi. To Sabian! . Sabian zaś nie mógł przestać myśleć o tajemniczych łaniach.pomyślały i zadrŜały z przeraŜenia.powiedział jeden z bliźniaków.

Ŝe juŜ nigdy nie będę samolubny. jak bardzo jest mu przykro. Ŝe tego nie doceniałem! Obiecuję wam. tak Ŝe Sabian mógł zacząć powoli się poruszać.Kochani braciszkowie. Czemu tam nie zdąŜacie? Mnie i tak juŜ tu nic nie pomoŜe. od dzisiaj będziemy juŜ wszystko robić razem i będziemy sobie pomagać! I bracia mu wybaczyli. kochani bracia. Rzucił się braciom na szyję i wszyscy czterej zaczęli się ściskać i cieszyć. potem mógł juŜ wyciągnąć jedną łapę. a nasz wymarzony kraj jest zaraz obok. miłość oraz zrozumienie braci okazało się odczarowaniem magicznej pułapki zastawionej przez łanie. niŜ bez ciebie iść do Dzikiej Afryki. zrozumiał bowiem swą samolubność. Nagle ziemia zaczęła się stopniowo rozszerzać. Czwórka kochających się braci poszła więc na spotkanie z Dziką Afryką Martynka Danielkiewicz. zrozumiałem. a bracia widząc. aŜ w końcu wyskoczył cały z dołu. a łzy coraz cięŜsze. jakŜe jestem wam wdzięczny. zaczął płakać.Jak moŜemy cię opuścić. Ŝe jesteście mi najbliŜsi. poczęli płakać razem z nim. To wy uratowaliście mi Ŝycie! Jakim ja byłem głupcem i niegodziwcem. widząc dobroć i miłość swoich braci. który teraz był juŜ szeroki na dwa metry. idźcie więc dalej. Ŝe ze mną pozostaliście! Gdyby nie wy. Samolubny lew. wolimy tu umrzeć z tobą. Od tego dnia juŜ wszystko się zmieniło. 9 lat 69 . Zaczął przepraszać braci za swoje postępowanie. a potem drugą. .Siedzicie tu przy mnie cały czas.. jak kochane ma rodzeństwo i jak bardzo go nie doceniał. jesteś przecieŜ naszym bratem. Jego Ŝal był ogromny. miałbym tu pewną śmierć. Nie zostawimy cię tutaj. . Łzy. Dotarło bowiem do niego. Wybaczcie mi.

ale nie lubił się nią opiekować. Wiem. Bajka o Wróbelku. a ona będzie się wlokła za mną i tylko przeszkadzała!! . który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrzyczką. pomóŜ mi i zaopiekuj się siostrzyczką. który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. Wróbelek był juŜ duŜym ptaszkiem i miał śliczną siostrzyczkę .Kochanie moje… To jest twoja siostrzyczka i potrzebuje twojej pomocy.płakał i ćwierkał zdenerwowany Wróbelek. Ŝe razem moŜecie się świetnie bawić .tłumaczyła i prosiła mamusia.mieszkała rodzina Wróbli.tłumaczyła i tłumaczyła mamusia. proszę. Maciej Lipnicki 70 .Wróbelku. . To było nie tak dawno temu… W domu z sąsiedniej ulicy .Mamusiu! Ale ja nie chcę się bawić z tą nieupierzoną siostrzyczką!! Ćwirk! Ćwirk! Ona tylko płacze i nie moŜna się z nią fajnie bawić!! .Wróbelinkę. Ŝe jesteś juŜ duŜym wróblem i zabierzesz Wróbelinkę do parku .Taak! Jestem duŜy. Wiesz. ale nie chcę tego pisklaka! Ja chcę się bawić.tym z duŜymi oknami . a mamusia Wróbelkowa sprzątała w domu. I kaŜdego dnia tak oto rozmawiał z mamą: . Tatuś Wróbel codziennie rano wychodził do pracy.Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka. .

Świetnie. a mamusia odpowiedziała coś.A moŜe zagramy w piłkę? . to od razu opowiedzieli o wszystkim rodzicom.PrzecieŜ ty nawet nie urosłaś! .Ty?.zazdrościł Skowronek. Niestety. I biegał szybciej niŜ ona. Potem zaczęli dalej grać i grać… i śmiali się przy tym. Ŝe Wróbelek i Skowronki uwielbiali bawić się piłką. ale brakuje nam bramkarza…. przecieŜ ona taka malutka… ale tutaj Wróbelinka obroniła bramkę jak prawdziwy piłkarz!! Wszyscy byli w szoku. co Wróbelek zapamiętał na zawsze. . Ŝe aŜ się cały wyprostował.Widzisz? I z młodszą siostrą moŜesz się świetnie bawić.Chciałbym mieć taką siostrę! .Świetnie! . Ŝe jesteś! Poodbijamy piłkę? . Ŝe skrzywdzi siostrzyczkę. . AŜ tu nagle Skowronki wpadły na świetny pomysł: .Ja mogę być bramkarzem .przerwały Wróbelkowi Skowronki . . 71 . poniewaŜ dla niej był on prawdziwym bohaterem. Był bardzo zdenerwowany. Jak tylko rodzeństwo wróciło do domu.krzyczały Skowronki. co dobre.powiedziała nieśmiało Wróbelinka. Wróbelinka siedziała samotnie pod drzewem i tak przyglądała się.zasmucił się Wróbelek. a tymczasem Wróbelek był tak dumny i radosny. Tego dnia Wróbelek spotkał w parku braci Skowronków. czasem nawet krzyczał i wyzywał swoją śliczną siostrzyczkę. szybko się kończy i ptaszki musiały wracać do domów. . I tak Wróbelek zaczął odbijać piłkę. a potem musiał wlec ze sobą Wróbelinkę. W ciągu tych sekund Wróbelek przestraszył się. ale… zapomniał o swojej siostrzyczce.I tak kaŜdego dnia Wróbelek sprzeczał się z mamą. Wiesz co? Tak! Dokładnie…. Musisz wiedzieć.Świetnie. No i wiedział więcej niŜ ona.To stawaj w bramce i gramy!! I tak oto rozpoczął się prawdziwy mecz! Skowronek do Skowronka szybko podał. a Wróbelek jak najszybciej przejął piłkę i z całej siły strzelił do bramki. jak jej braciszek świetnie gra w piłkę. a jej brat stał jak osłupiały.zdenerwował się Wróbelek. A Wróbelinka i tak uwielbiała te spacery z braciszkiem. .

którego wszyscy lubili. Niestety. W miasteczku panowała ogólnie przyjazna atmosfera. a dzieci mogły bezpiecznie bawić się w parkach i na placach zabaw. Nikt się nie bał wychodzić wieczorami. Miał na imię Michaś i był zdrowym. Niestety. szturchali i przewaŜnie odchodzili. Wiedziała. od jakiegoś czasu coś się zmieniło… Michaś przestał być miłym chłopcem. Dziewczynki często przychodziły na skargę do nauczycielki. Nikt nie chciał przebywać zbyt blisko niego. nieopodal twojego. co tym razem wymyśli i czy na przykład nie wróci się do domu z gumą do Ŝucia we włosach lub na bluzie. Ŝył sobie mały chłopiec. a moŜe wcale nie tak dawno temu… w małym miasteczku. Ŝe moŜe go spotkać coś złego. Drzewo Grzeczności Dawno. dawno temu. poniewaŜ nigdy nie było wiadomo. gdy tylko zobaczyli go na swojej drodze. ja jadę. nie słuchał pani. dokuczał kolegom i koleŜankom. 72 . więc kaŜdego ranka wszędzie było słychać „Dzień dobry. bo Michaś pociągnął którąś za włosy. Chłopcy radzili sobie inaczej: odpychali Michasia. Ŝe rodzina i przyjaciele jej pomogą. Ŝe Michaś jest okropny i Ŝe nawet jego rodzice nie potrafią sobie z nim poradzić.Estera Gilowska Bajka dla dziecka. silnym dziewięciolatkiem. łamagi. co nowego?”. zejdźcie z drogi. które jest niegrzeczne. Nikt się nie bał. na przykład ciocia Adela nie mogła od roku znaleźć pracy.Uwaga. Jeździł szybko na rowerze i nie uwaŜał przy tym na ludzi chodzących po chodniku. Zaczął się całkiem inaczej zachowywać. W miasteczku Michasia wszyscy się znali od zawsze i wiedzieli o sobie nawet największe tajemnice. Wśród mieszkańców krąŜyły opowieści. tylko głośno krzyczał: . ale mimo wszystko dawała sobie radę. to zamknął inną w toalecie i nie mogła wyjść lub teŜ śmiał się z ubrania innej. szybko! W szkole przeszkadzał na lekcjach. Oczywiście ludzie mieli swoje zwykłe problemy. Nie uŜywał teŜ dzwonka.

Próbowała mu tłumaczyć. 6 lat . Ŝe ludzi trzeba szanować. tak przeraźliwie boli… och jooj. Innym razem zwabiał do siebie wiewiórki i ciągnął je za ogonki lub rzucał w nie kamieniami. słyszał ciche jęki. jooj… och joj… Gdy zaczął wbijać ostatniego gwoździa. stara wierzba płacząca.Och. Wybrał się na górkę. Postanowił zrobić z nich uŜytek. Tego dnia. zauwaŜył. Wielokrotnie chłopiec bawił się. Michaś jednak miał odmienne zdanie. Gdy wbijał pierwsze gwoździe.Ojooj. Denerwowały go wiszące gałęzie. usłyszał czyjś głos: . obróciło się to przeciw drzewu. To było jego ulubione miejsce. ojoj! 73 Dawid Leszczawski. dość juŜ. Jednak nie przynosiło to Ŝadnych efektów. Ŝe w kieszeni ma kilka duŜych gwoździ. Niestety.posłuŜył się kamieniem. który znalazł obok pnia. ale myślał. Michaś ze złowieszczym błyskiem w oku zaczął wbijać gwoździe w drzewo i wcale mu nie przeszkadzał brak młotka . którego przecieŜ tak mocno kochała. Na środku górki rosła duŜa. Tak teŜ zrobił i tego popołudnia. Pani Sabina często płakała przez swojego synka. a kora na pniu drzewa kojarzyła mu się ze skórą starego człowieka i napawała obawą. Ŝe lepiej być dobrym niŜ złym. Ŝe tak nie wolno. Ludzie uwaŜali ją za wyjątkowo piękną. rzucając kamykami w ptaki przysiadające na gałęziach. gdy Michaś ponownie uciekł od rozmowy z matką. gdyŜ w te okolice nie przychodziły inne dzieci.nie były to tylko złośliwe plotki. Z kaŜdym kolejnym gwoździem słyszał coraz głośniej i wyraźniej: . dość! Przestań proszę… Dlaczego tak mnie krzywdzisz? To boli. Michaś zazwyczaj w połowie rozmowy z matką wychodził z domu i szedł do pobliskiego parku. Ŝe mu się wydaje. Mógł stąd obserwować cały park i jednocześnie pobyć trochę sam.

by sprawdzić. ojoj. W momencie. Ludzie starają się ciebie unikać.chłopiec skinął głową na znak. .wyjąkał przestraszony chłopiec. Obszedł teŜ drzewo dookoła.Kim jesteś? Gdzie jesteś? PokaŜ się! . och! ojoj! Przestań w końcu! Przestań proszę! Ojoj. 74 .Ojoj… Och joj… Nie jestem na drzewie.Jesteś okropnym dzieckiem. 7 lat . Przed tobą. ale nic nie zauwaŜył.pytał zaskoczony . na drzewie jesteś! Schodź szybko! PokaŜ się! To nie jest śmieszne! .Ach. ale nikogo nie dostrzegł. Zwierzątka boją się ciebie.Cicho! Pozwól. jeśli juŜ któryś tu przyleci. gdy tylko uderzył kamieniem w gwóźdź ponownie usłyszał: . . przesadzasz! .Michaś rozejrzał się wokół.usłyszał w odpowiedzi.Odzywać? . Ptaki się boją. Ŝe teraz ja będę mówić! .Eee tam. wiewiórki tyle razy płakały mi w gałęzie po tym.Drzewem? A… ale… eee? Jak to drzewem? . .tu nic nie ma .Ano drzewem… Ojoj… Stoję tu juŜ tyle lat i jeszcze nigdy nie musiałem się odzywać… . to się nerwowo rozgląda i boi się zaćwierkać. To ja jestem drzewem… Jak boli… Zosia Klawiado. Wzruszył więc ramionami i powrócił do swojego zajęcia. juŜ rozumiem. och joj! . ale od paru tygodni Ŝadne nie chcą tu przylatywać.Ojoj. czy ktoś sobie z niego Ŝartuje.Michaś podrapał się w głowę . jak się nimi bawiłeś. Tak bardzo lubiłem śpiew ptaków.wtrącił Michaś. .wyjąkał przestraszony tym razem chłopiec. Ŝe się zgadza .Jak to? Gdzie? .Tu jestem. och joj… .

A ludzie unikali kontaktów z nim.Michaś pokręcił przecząco głową . jej oczy były ciągle czerwone 75 . Ŝe wymyśla. nie zapraszali teŜ go do gier zespołowych. odchodzili w inne miejsce. Ŝe jest sam. a moŜe trochę dłuŜej. Idę juŜ sobie .krzyknęła za nim Wierzba. W oczach dziewczynek zobaczył coś dziwnego. mimo Ŝe wokół są inni ludzie. W szkole koledzy nie chcą z tobą przebywać. jakby strach i niechęć pomieszane ze sobą.warknął rozdraŜniony chłopiec i juŜ zaczął iść w stronę domu.otóŜ Michaś przestał chodzić na wzgórze. Będziesz potrzebował pomocy i dostrzeŜesz. wspomnisz moje słowa! . a gdy zaczął się źle czuć dostrzegł na twarzach kolegów ulgę. Ŝe udaje. dlaczego nie chcą grać razem z Michasiem. gdy podchodził podczas ich zabaw. Mama uwaŜała. Chłopcy znów nie odzywali się do niego. na przerwach jesteś sam. Ŝe nie musieli się juŜ tłumaczyć trenerowi. choć wokół ciebie jest tyle ludzi. Mama nie była juŜ pogodna. a ludzie z miasteczka nauczyli się całkowicie ignorować wszystko. co było związane z Michasiem. Ŝe jesteś sam. ty marudzisz jeszcze gorzej niŜ moja matka. No. Czy naprawdę nie zauwaŜyłeś niczego? . Ŝe chłopiec przestał uciekać od rozmów z nią. jeszcze kiedyś będziesz Ŝałował swojego zachowania. . Michaś zaczął się źle czuć.Cicho! To moja kolej! . Chłopiec z kaŜdym dniem marniał. JednakŜe w jego zachowaniu nie było widać Ŝadnych zmian. ma opuszczoną głowę. Tylko pani Sabina cieszyła się. a nauczyciele twierdzili.krzyknęła Wierzba. moŜe poza jednym . Gdy przechodził korytarzem szkolnym. nawet przestała się uśmiechać. widział. Czy nie zauwaŜyłeś jej zaczerwienionych oczu? Twój tata przestał się śmiać i bawić z tobą. by zwrócić na siebie uwagę. Na lekcjach w-fu zawsze pozostawał z boku.Zobaczysz.Zobaczysz. jak koledzy i koleŜanki odsuwają się albo odwracają twarze. Ŝe znalazł nowy sposób na rozbijanie lekcji. .Wiesz co? Nudzi mi się. ale jednocześnie zaczął dostrzegać. Jakiś miesiąc później. by nie „prawić mu kazań”. Jednak nikt mu nie wierzył. jak dawniej. Przez kolejne dni nic się nie zmieniło. a gdy chodzi po mieście. a chłopiec schylił głowę Twoja mama codziennie wieczorem płacze. W domu teŜ zaczął zauwaŜać zmiany.. W szkole myślano.

Przypomniały mu się słowa Starej Wierzby i w tej samej chwili po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Wiedział o tym. Miał duŜe zaległości. Nauczyciele myśleli. Ŝaden kolega ze szkoły nie przyszedł do niego z lekcjami. Ŝe jest bardzo zmęczona. poniewaŜ nikt nie chciał mu poŜyczyć zeszytów. Ŝe nie udawał w ciągu ostatnich dni. by podnieść się i usiąść. Ŝe mama go kocha pomimo jego złego zachowania. Trafnie udzielał odpowiedzi na pytania. Głównie dlatego teraz chłopiec unikał spotkań z mamą. gdy podawała synowi jedzenie lub picie. Wtedy mama uwierzyła. a twarz blada z niewyspania. które było zwyczajnie ignorowane. a w oczach błyszczały łzy. Okazało się. Michasiowi zrobiło się bardzo smutno i zrozumiał. bo usłyszał. a wychowawczyni nie zadzwoniła z pytaniem o zdrowie. Chłopiec postanowił się zmienić. Michaś dostawał silne leki od lekarza i po paru dniach gorączka mu minęła.i opuchnięte.Michaś zaczął brać aktywny udział w lekcjach. nie uwaŜał juŜ. Ŝe chłopiec przerwie lekcję. Pani Sabina wezwała lekarza. gdyŜ nauczyciele bali się. ale taki stan utrzymywał się długo i nawet powiem więcej . Widział. a jej ręce drŜały. a Michaś z kaŜdą chwilą wracał do zdrowia. głos jej drŜał. ale mimo wszystko zajmuje się nim i stara się nie okazywać. Po paru tygodniach Michasiowi się pogorszyło. Kręciło mu się w głowie i nie miał sił nawet. Ŝe marudzi. jak bardzo jest zmartwiona. Siedział więc spokojnie i nie przeszkadzał w prowadzeniu lekcji. choć początkowo musiał robić to bez podnoszenia ręki. jak mama mówiła to do taty. Ŝe do tej pory robił źle. 76 . Gdy próbowała z nim rozmawiać. Zrozumiał. Tymczasem mijały dni. Poza rodzicami nikt go nie odwiedzał. Później jednak zaczęli powoli się do niego przekonywać i mógł się zgłaszać. Wtedy ujrzał swoją mamę z innej strony. ale nadal musiał leŜeć w łóŜku. Dostał wysokiej gorączki i nie był w stanie wstać z łóŜka. Jej oczy stawały się jeszcze bardziej czerwone. Jednak leŜał sam. jak inni uczniowie. Ŝe boi się być odpytywany i dlatego jest spokojny. Po kilkunastu dniach Michaś mógł wrócić do szkoły. Ŝe chłopiec ma zaawansowaną chorobę oskrzeli.

chłopiec usłyszał coś w rodzaju cichego „Dziękuję”. Ŝe Michaś się zmienił. które prawdopodobnie zapamięta do końca Ŝycia: . Dzieci nie chciały wierzyć. Nadal go unikały i wykluczały ze swoich zajęć. Jednak chłopiec nie poddawał się. Ŝe mógł się zmienić. 7 lat 77 . Tego samego wieczora usłyszał od swojej mamy zdanie.Kocham ciebie. synku. Powoli ludzie zmieniali zdanie o chłopcu. Po pewnym czasie w miasteczku zaczęto mówić. A na lekcji wychowawczej nawet przeprosił kolegów i koleŜanki za swoje dotychczasowe zachowanie. Długo to trwało. bo jednak był jeszcze małym chłopcem. Czasami starał się przynosić do szkoły słodycze i dzielił się nimi z innymi dziećmi. Starał się przebywać zawsze gdzieś obok. na przykład podać piłkę. i jestem z ciebie dumna. Hubert Cel. ale w końcu koledzy zaczęli akceptować Michasia i włączali go do swoich zajęć. czy to przypadkiem nie był tylko wiatr. Gdy wieszali budkę z ziarnem. wprawdzie nie cięŜkie. TuŜ przed zimą chłopiec zrobił z tatą karmnik dla ptaków i postanowił zawiesić go na starej wierzbie płaczącej. która wyleciała z boiska.Z kolegami załagodzenie sytuacji szło Michasiowi gorzej. ale nigdy nie był pewien. jak pomagał nosić jej zakupy. gdy chodził na spacery ze swoją mamą. a jego tata zaczynał chodzić po mieście z podniesioną głową. ale jednak. Widywano chłopca. by móc w razie czego pomóc.

bawiła się jeszcze z rodzicami. Spędzali razem czas w szkole oraz po szkole. 8 lat gdzieś na zachodzie. Miała na imię Pelagia. prawda? Jednak w miejscu. Przeprowadzka W pewnej małej wsi. Potem dziewczynka odrabiała lekcje. a kaŜdy dzień Ŝegnała uśmiechem i rozmyślaniami o przygodach. zapadła niezręczna cisza. o których dorośli nie mieli zielonego pojęcia. a moŜe i na wschodzie pewnego pięknego kraju. po czym mama Peli. Franciszka… Dziewczynki nie znały Ŝadnej Kasi czy Ani. aŜ w końcu mama Pelagii . gdzie mieszkała Pelagia. Jej koleŜanki takŜe miały dość nietypowe imiona. Były to na przykład: Krzysztofa. Jessica Marcinowska. Pewnego dnia. Ŝyła sobie dziewczynka. jakie mogą ją spotkać następnego dnia. kiedy Pelka (bo tak właśnie zdrobniale nazywali dziewczynkę rodzice) wraz z rodzicami jadła obiad. Bawili się w berka. Pelagia była po prostu małą. Śmieszne imię.lekko zdenerwowana wołała dziewczynkę na kolację. Zabawy te trwały do samego wieczora. szczęśliwą dziewczynką. kiedy wszyscy najedzeni po obiedzie wychodzili na wielkie wspólne podwórko. Euzebia.Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci. a takŜe w mnóstwo innych zabaw. powiedziała: 78 . gdyby taka pojawiła się w ich osadzie. to imię było zupełnie normalne. to dopiero byłoby zabawne! Pelagia miała bardzo duŜo koleŜanek i kolegów. w chowanego. które są nieśmiałe i nie wierzą we własne moŜliwości. Afrodyta.

Chodź. przy nowym stole. zastanawiali się. Dwadzieścia 79 . milcząc. AŜ duŜe przeszklone drzwi w końcu korytarza otworzyły się. jakie nowe wspaniałe zabawy czekają ją z przyjaciółmi. Jak zwykle mama i córka poŜegnały się całusem w policzek.Nazywam się Asia Kowalska. co będzie dalej. pani Asia wzięła dziewczynkę za rączkę i wprowadziła do sali. Całe dnie spędzała z koleŜankami. Dwa tygodnie do przeprowadzki minęły Pelce bardzo szybko. jak urządzić nowy salon i w ogóle nie zauwaŜali. Nie rozmyślała teŜ o tym. W poniedziałek mama odprowadziła Pelagię do nowej szkoły. przed zaśnięciem. a tata pojechał swoim Ŝółtym rowerem z powrotem do pracy. W sobotę. Ŝe ich zwykle roześmiana córka jest dziwnie milcząca. cała rodzina wyruszyła w drogę. Ŝe rodzice nie zmienią swojej decyzji i wszyscy będą musieli się przeprowadzić. Rodzice rozmawiali ze sobą i nie zauwaŜyli. ale pomyślała. To miejsce jest bardzo daleko stąd i jeszcze nikogo tam nie znasz. tylko zamyślona spogląda w okno. Tak samo było kolejnego dnia. Rodzice dalej rozmawiali. Pelagii dziwne wydało się imię nowej pani. Szła. Wiedziała. ale jestem pewna. Ŝe moŜe to jedyny tutaj taki przypadek i postanowiła czekać na to. Ŝe ich córka od dłuŜszej chwili nic nie mówi. w nowej kuchni. jedli. w stronę klasy. Pela tego popołudnia nie chciała juŜ wychodzić do swoich koleŜanek. Pani od razu przedstawiła się.. Po tych słowach mama Pelagii wróciła do swych codziennych zajęć. . po czym Pela poszła z nową Panią nauczycielką. Tego dnia dziewczynka nie uśmiechała się. Ŝe szybko znajdziesz tam nowe koleŜanki. jak teraz będzie wyglądało jej Ŝycie. jak zwykle. Droga minęła błyskawicznie i juŜ wieczorem cała rodzina jadła wspólnie kolację w nowym mieszkaniu. zaprowadzę cię do twojej klasy. chcąc nacieszyć się ostatnimi wspólnymi chwilami. kochanie. Ŝe szybko znajdziesz sobie koleŜanki i kolegów. Tata dostał nową pracę i musimy się przeprowadzić. Została w swoim pokoju i cichutko płakała. Jestem pewna.Musimy powaŜnie porozmawiać. córeczko. Była smutna i zastanawiała się. dokładnie w dwa tygodnie po usłyszeniu od rodziców tej strasznej dla dziewczynki wiadomości.

to nie chcę ich znać. Ŝe grupka uczennic chciała tylko się z niej pośmiać. Przez kilka kolejnych tygodni Pelagia nie zamieniła z nikim w szkole ani jednego słowa. „Być moŜe wtedy .” Tak. 9 lat 80 . Ania.myślała . „Skoro ja i moje imię jesteśmy dla niech takie śmieszne .powiedziała Karolina. aŜ w końcu wszyscy w klasie przyzwyczaili się. Krzysiek. czy inne dzieci zaakceptują jej inne imię. Nic więc nie odpowiedziała i postanowiła nigdy z nikim w nowej szkole nie rozmawiać.” Po lekcji kilka dziewczynek klasy podeszło do nowej uczennicy. Ŝe nowa koleŜanka po prostu nie chce z nikim rozmawiać. aŜ w końcu jedna z dziewczynek powiedziała: . Pani przedstawiła dzieciom Pelagię. Ŝe nie będzie z nikim rozmawiać. Rodzice jakoś je zdrabniają? W tym momencie Pelka była juŜ pewna. Dziewczynka całą lekcję rozmyślała nad tym.myślała .zapytała Kasia. . aŜ w końcu postanowiła. jak postanowiła. Kasia. koleŜanki pomału przestawały ją zagadywać. Tomek… Pela słuchała tego wszystkiego wielce zdziwiona i zastanawiała się.par oczu spojrzało na Pelę. Dziewczynka wbiła wzrok w podłogę i chciała juŜ jak najszybciej usiąść w ławce. Chciały dowiedzieć się czegoś o nowej koleŜance. Kobieta zaprzyjaźniła się Paulinka Średnicka. po czym usiadła przy biurku i zaczęła sprawdzać obecność.dadzą mi spokój i nie będą się śmiać. które samotnie prowadziła pewna starsza pani.Skąd jesteś? . Gosia. Pelagia patrzyła na nie i zastanawiała się. tak teŜ zrobiła. . Codziennie w drodze powrotnej ze szkoły Pela mijała małe gospodarstwo.Chodź z nami na boisko .Masz takie śmieszne imię. czego tak naprawdę od niej chcą.

toteŜ czasami. Podejrzewam. gdy pani Afrodyta potrzebowała wolnego popołudnia. kiedy odezwała się mama Bąbla. Spojrzała na Bąbla (tak na imię miał najmłodszy z Ŝółwi) i juŜ miała uciekać prosto przed siebie. by jej opowiadano. czy ktoś ci go moŜe zabrał? Bułeczka aŜ zachłysnęła się mlekiem. by swobodnie chodzić po podwórku. Ŝe Ŝółwie nie widziały nigdy Ŝadnego innego kotka i na pewno nie jest dla nich dziwne to. gdyŜ wydawało jej się. co strasznie się dziewczynce podobało. jak spędzała święta kilka lat wcześniej. Pewnego dnia usiadła wraz z Pelą na ganku i zaczęła opowiadać: . Tam właśnie. Ŝe jeden z kotków nie ma ogona. Ŝe nie masz ogonka? Czy tak jest od zawsze. a było to bardzo dawno temu. Miała ona na imię Genowefa. Poza tym pani Genowefa okropnie duŜo mówiła i wcale nie oczekiwała tego. ale Bułeczce wydawało się. swoją siedzibę miała rodzina Ŝółwi. Ŝe nie ma ona ogonka. Dopiero po jakimś czasie zauwaŜyłam. czuła się między nimi swobodnie. Dlatego Bułeczka zawsze bawiła się sama. Pewnego słonecznego dnia pobiegła dalej niŜ zwykle. aŜ na skraj wsi. Bułeczka polubiła bardzo całą rodzinę. Kiedy Kuleczka miała 10 lat. by śmiać się z jej ogonka. Bułeczka (bo tak nazwaliśmy kotkę bez ogonka) zawsze trzymała się z boku. Miesiąc juŜ trwała znajomość Ŝółwiej rodziny z kotką. bardzo mądra Ŝółwica: 81 . Bułeczko. kiedy jeden z Ŝółwi. urodziła małe kocięta. które popijała właśnie ze specjalnie dla niej zrobionej przez Ŝółwie miseczki. Inne zwierzęta stale ją zaczepiały.z mamą dziewczynki. Kiedy wszystkie wyrosły juŜ na tyle. ale najwięcej miała do powiedzenia na temat swoich zwierząt.Powiedz mi. bardzo piękną kotkę. Nazywała się Kuleczka. najmłodszy z rodu. nad brzegiem strumienia. Mówiła o wszystkim: o tym. a raczej z jego braku. Ŝe reszta kociaków nie zauwaŜyła tego. najczęściej biegała po pobliskiej łące.Miałam kiedyś. zapytał: . Było ich pięcioro. Pelagia zostawała u starszej pani. jak to się stało. by zrobić zakupy czy pojechać do lekarza. zachęcały do zabawy. Ŝe robią to tylko po to. co zrobi na kolację.

Czy słyszałaś kiedyś by jakiś Ŝółw miał na imię Ewa? Śmieszne! A jednak ja mam tak na imię i nic na to nie poradzę. ale teraz troszkę więcej czasu spędzała w zagrodzie. Ja. na przykład. to robi pyszne ciasteczka i jest taka miła. jak nie jest to problem dla ciebie. gdy Bułeczka wróciła do zagrody postanowiła. ale w to miejsce ma coś. a Bąbel… Bąbel jest taki zabawny! Więc to chyba tak juŜ jest.zastanawiała się kotka. Ŝe nie ma ogonka jest całkiem zabawne.” Tego samego dnia. ale uwaŜamy. Ŝe nie mam ogonka. Kuleczko. czego inni nie mają i to akurat jest dla nich fajne. Ŝe najszybciej dobiega do miseczki pełnej mleka. MoŜe rzeczywiście to. Pelagia pomyślała teŜ o so- 82 . iŜ nie masz ogonka? Oczywiście. Od tej pory Bułeczka trochę rzadziej bywała u Ŝółwiej rodziny. Zjadła kolację i poszła spać. bo jest taki niski. Ŝe jestem inna niŜ wszystkie kotki i nic nie powiedzieli?” . Ŝe kaŜdy ma coś śmiesznego albo dla innych dziwnego. Ŝe nie jest to dla nas Ŝaden problem. Zresztą kaŜdy z nas jest wyjątkowy. jakiego znamy bez ogonka i dlatego jesteś taka wyjątkowa. nie wiedząc. Całą noc nie mogła zasnąć. prawda? Na tym polega twój urok. Dawno juŜ nie jest dzieckiem. Ŝe nie zauwaŜyliśmy. a nie z braku ogonka. Dziewczynka pomachała kobiecie na poŜegnanie i poszła w stronę swojego domu. Kuleczko? CzyŜbyś myślała. by nie odzywać się do nikogo. Rozmyślała o kotku bez ogonka i jego problemach. Bo chociaŜ mama Ŝółwica ma to śmieszne imię. Pamiętała o nich ciągle. „Zatem od początku wiedzieli. jesteś jedynym kotkiem. Ŝe zauwaŜyliśmy. co powiedzieć. gdzie słynęła z tego. bo jest takie wyjątkowe. gdy po Pelę przyjechała mama. kiedy pani Genowefa wlewa mleko do naszych misek. potrafię najszybciej ze wszystkich kotów przebiec całe podwórko. bo….. Powiem ci więcej: ja nawet to imię lubię. Ja na przykład wyjątkowe mam imię. Ŝe nie będzie więcej unikać kotków i innych zwierząt. tak samo. Ŝe Bąbel jest taki mały. I to jest w nim wyjątkowe. „No tak.Co się stało. ale to jeszcze nie powód. Bułeczka stała oszołomiona. Pani Genowefa skończyła swoją opowieść w momencie. a ciągle za niego uchodzi. ale ja teŜ nic nie mówiłam na to dziwaczne imię mamy Ŝółwicy ani na to. Spójrz na Bąbla.

a wracało popołudniami. zielonym lesie pełnym róŜnych ślicznych zwierzątek. a tata chodził do pracy. Nazywał się Maks.Marchewką? . . Następnego dnia w szkole Pelagia jeszcze chwilę obserwowała bawiące się na boisku dziewczynki. jak zdrobniale Pelagię nazywają rodzice. Ŝe ma inne niŜ wszyscy imię. Powiedziała: . śmieszne nazwisko” . Emilia Kania Bajka dla dziecka. a jak jestem niegrzeczna. ale za to na pewno nikt nie potrafi rysować tak pięknie. Myślała teŜ o innych rzeczach.pomyślała Pela i poszła bawić się z nowymi koleŜankami. W końcu podeszła do tej. która kiedyś zapytała ją. nie? „Rzeczywiście. tak ma Kaśka na nazwisko.Rodzice mówią do mnie Pela. Śmieszne. Spacerowali oboje po leśnych dróŜkach. spotykali się ze znajomymi zwierzętami. Zawsze mieli jakieś ciekawe zaję83 .To chodź. które codziennie rano chodziło do szkoły. pięknym. Mieszkał w duŜym. Katarzyna Marchewka.zdziwiła się Pelagia. Ŝeby chodzić ze swoimi braciszkami do szkoły. dawno temu Ŝył sobie mały zajączek. Maks bardzo miło spędzał czas z mamą. to mama mówi do mnie Pelka.No tak. w których jest dobra i wyszła z tego całkiem spora lista. które nie chce chodzić do przedszkola. . Zajączek był jeszcze za mały. pobawimy się z Marchewką. więc zostawał w domku. Dawno. jak ona. Był biały w czarne łatki. Maks wychowywał się z mamą i tatą oraz ze swoim starszym rodzeństwem. zbierali owoce leśne itp. Doszła do wniosku.bie. Ŝe nowa koleŜanka zaczęła się do niej odzywać i odparła: . Pela. Dziewczynka stała jeszcze przez chwilę zdziwiona.

ale zwykle wizyta nie trwała dłuŜej niŜ godzinę. z kim mały zostanie. Czasami Maks musiał zająć się sam sobą. Po jakimś czasie babcia tak zaczęła narzekać. poniewaŜ martwili się.oświadczyła mama. ten bardzo się ucieszył i zdziwił zarazem.cie. Teraz wszystko się zmieniło. Ŝe będzie go pilnowała babcia. Ŝe będą się bawić. Tata wymyślił. oczywiście kochała wnuki. Kiedy Robert wszedł do pokoju Maksa. Postanowili przyprowadzić do Maksa małego jelonka Roberta. Ŝe rodzice zajączka nie mogli tego znieść. Ŝe mógłby wrócić do przedszkola. W pierwszej chwili bardzo się zdenerwował. a one dosyć często ją odwiedzały. Okazało się. co go tam czeka i bał się nowego miejsca. czemu babcia nie chce z nim skakać i biegać. bo myślał. PrzecieŜ nie moŜe być bez opieki. Kiedy nadszedł moment wyjścia rodzica. Następnego dnia mama zaprowadziła Maksa do przedszkola. a Maks nie moŜe zostać bez opieki. I tak właśnie się stało. bo malec nie potrafił zbyt długo posiedzieć w jednym miejscu. Pewnego dnia mały. Ŝeby ten przekonał zająca o zaletach i przyjemnościach czekających go w przedszkolu. poniewaŜ jego mama miała sporo zajęć w domu. Maks nie mógł zrozumieć. Zwierzaczki w przedszkolu były przyjazne. Jednak jelonek przyszedł z innym zamia- 84 . on jednak nie chciał nawiązać z nimi kontaktu. Dopiero po jakimś czasie udało się uspokoić małego i przekonać go. która nie była zachwycona tym pomysłem. rozległ się głośny płacz. Ŝe mama będzie pracować. a spacery trwają bardzo krótko.Od jutra będziesz chodził do przedszkola . Dotąd babcia wiodła spokojne Ŝycie. Zajączek codziennie rano wstawał z płaczem i powtarzał: .Ja nie chcę tam iść! Jestem chory! Boli mnie główka! Boli mnie łapka! Zawsze coś wymyślał. Codziennie wczesnym rankiem tata prowadził go do babci. Jednak po namyśle zgodził się. Takie zachowanie sprawiało rodzicom duŜo przykrości. Ŝeby został w przedszkolu. bo nie wiedział. musiała poświęcać Maksowi sporo czasu i na dodatek dosyć aktywnie. zwinny zajączek usłyszał niepokojącą wiadomość: . Mimo to Maks ani razu nie pomyślał.

a tata krzyczy na mamę. Wiedział juŜ. Ŝe w przedszkolu jest bardzo przyjemnie i zabawnie. przecieŜ teraz znam juŜ jelonka” -myślał Maks. jak zechcesz powiedział tata. pogodna i pełna energii. Pani sowa. jak miło i zabawnie jest w przedszkolu.moŜe spróbuję jeszcze raz. Poszedł grzecznie z panią sową . co będzie dalej. mama się martwi i jest smutna. Kiedy jelonek wyszedł. ale gniew szybko mijał i powracał uśmiech. 85 Amanda Marcinowska. W przedszkolu na wszystko był czas. Następnego dnia zajączek powiedział. Teraz nie stał juŜ z boku. Ŝe robią ciekawe rzeczy i jaka to przyjemność mieć przyjaciół rówieśników. na którą zawsze mógł liczyć. na przykład o zabawki. Wymyślała dzieciaczkom ciekawe gry i zabawy. Oczywiście bywały chwile.hm. Przedstawił się i po jakimś czasie zaczął opowiadać. mały zajączek zaczął się zastanawiać: „babcia jest mną zmęczona i nie chce się ze mną bawić i skakać.Co chcesz robić w takim razie?! .Chcę iść do przedszkola odparł zajączek. I w ten oto sposób Maks zrozumiał. Ŝe nie chce iść do babci. by ta przedstawiła go grupie.Zrobimy. lecz z zainteresowaniem czekał. Tym razem Maks nie zrobił zamieszania w przedszkolu swoim płaczem. Z ust Roberta brzmiało to bardzo wiarygodnie. 11 lat . Ŝe nie musi się niczego bać i czuć się samotnie. bo wszystko moŜna pogodzić. czyli pani Marta. Powiedział Maksowi. Z chęcią zapoznał się z kolegami i ich wysłuchał. . kiedy Maks kłócił się ze swoimi kolegami..rem.. dzieci bawiły się i śmiały.. do którego on chodzi. Miał przecieŜ duŜo przyjaciół i panią Martę.. Zaskoczony tata zapytał: .przedszkolanką. była bardzo miła.

Cieszyło się. mieszkała pewna rodzina. Malec był bardzo szczęśliwy i dawał wiele szczęścia rodzicom. Kurczątka ciągle się kłóciły i sprzeczały. miejscowości barwnej. Rodzice zajmowali się młodszym. Ŝe nie jest najwaŜniejsze w rodzinie. Zosia Danielkiewicz. karmili. AŜ tu nagle na świecie pojawił się nowy członek rodziny . człapali po zielonych łąkach. Sam układał klocki. zabawiali go. Nie chce dzielić się zabawkami z malcem. Ŝe Kurczątko nie chce się dzielić zabawkami z Maluchem. Ŝe starszy brat nie chce się z nim bawić. spokojnie. Kurczacza mama. pluskali się w porannym deszczu. Obaj chodzili nad staw. Wtedy to Kurczątko zasmuciło się i pomyślało. 6 lat 86 . kolorowej i przyjaznej.. Nie wiedział. Podczas wspólnej zabawy kurcząt mama zauwaŜyła. a wszystkie samochodziki były tylko jego. Rodzice przyglądali się temu z odległości. kurczaczy tata i ich mały syn . śyli tak radośnie. Ŝe zdobędzie partnera do zabaw. Z kaŜdym dniem było coraz gorzej. dlaczego brat go tak traktuje.kolejny syn. Kurczątko z utęsknieniem czekało na braciszka. Czekał aŜ mały Kurczuś podrośnie.Kurczątko. Bracia W Kaczeńcu. mama pomagała mu w kłopotach i przytulała w cięŜkich chwilach.. Maluszkowi było smutno.Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka. Tata zawsze bawił się z synem. spędzał duŜo czasu ze starszym bratem. które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Z czasem Kurczuś podrósł. poświęcali wiele czasu. Rodzice bardzo kochali swoją pociechę i poświęcali mu mnóstwo czasu.

dzieci pobiegły na pomost jeziora z przyjaciółmi – z łabędziem Merkurym i jego siostrą Arlet. a zwierzęta przywitały ich bardzo serdecznie. aŜ tu nagle ześlizgnęło się z hukiem i wpadło do wody. szukał reszty. z którym nie mogli sobie poradzić. ile sił w łapach do ukochanych dzieci. Bajka o samolubnym misiu Karolku W pewnym lesie.miś Karol . zobaczyli zmoczone kurczaczki na brzegu jeziora. Wyruszyli do doliny zwanej Ptasią. poniewaŜ oni sami byli bardzo hojni i pomocni. Wspólnie bawili się w chowanego. Łabędzie popędziły po dorosłych. Rodzice zorganizowali piknik. Ich syn . Wtedy Kurczątko zrozumiało. ptaki śpiewały. Od tej pory przestało być zazdrosne o brata i wszyscy Ŝyli w szczęściu i radości. Wystraszeni pędzili. Kurczuś. trudno było go odszukać. Ŝe bardzo go kochają. KaŜdy. Rodziców bardzo to martwiło. mnóstwo potoków i wielobarwnych roślin. Ŝe jest dla rodziców tak waŜne jak jego młodszy brat. Ŝe była bardzo szczęśliwa. daleko od miasta Ŝyła rodzina misiów. które nie chce się niczym dzielić. Ŝe moŜe na niego liczyć.nie chciał się niczym dzielić z innymi. Kiedy dotarli na miejsce byli zachwyceni pięknymi widokami. Ŝe był cały i zdrowy! Przytulili go mocno i powiedzieli. jako najmłodszy z grupy. leśnych polan. słoneczny poranek rodzice postanowili zabrać synów na wycieczkę. Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka. Cała rodzina była bardzo zadowolona z wyjazdu. Błękitne niebo odbijało się w czystej wodzie jeziora. Kiedy przybiegli na miejsce. Jednak tatę i mamę misiów trapił problem. kto do nich przyszedł z po87 . nawet z młodszą siostrzyczką Karolinką. Mieszkała w pięknej chatce z ogródkiem. Podziękowało Kurczusiowi za ratunek i wiedziało. Wzięli najstarszego syna w objęcia i byli najszczęśliwsi na świecie. Kurczątko ukryło się na pomoście.W niedzielny. Brat rzucił mu się na ratunek!. miała wielu przyjaciół i moŜna powiedzieć. Było tam wiele zielonych pastwisk.

. w której chciał coś poŜy- 88 . lisku. Karolinko. Karolinka przyprowadzi brata.burknął oburzony zajączek. Karolinka wiedziała.Tak. Ŝe nie moŜe i kaŜdy przypomni mu sytuację. Ŝe Ŝadne zwierzątka w lesie nie lubiły go i nie chciały się z nim bawić. a jak juŜ je poŜyczył. jak on nas.Hmm.zaczęła opowiadać swój plan sowa – Jutro tam pójdziemy i uzbieramy cały koszyk. jak podczas wakacji miał cały koszyk malin i z nikim nie chciał się podzielić? . Natomiast Karolek był tak samolubny. tak. Ŝe o problemie opowie przyjaciołom i moŜe wspólnie coś wymyślą. nie pozwalał bawić się swoimi zabawkami. to musiał otrzymać coś w zamian. śadne lekarstwa nie pomagały jej. Potraktujemy Karola tak. .Mam pomysł! ... . Nigdy nikogo nie poczęstował słodyczami. Myślały juŜ dwie godziny i nikt nie znalazł rozsądnego rozwiązania. lecz nic nie przychodziło jej do głowy. co twój brat bardzo lubi? .krzyknęła .Musimy znaleźć słaby punkt misia.wtrącił się lisek Chytrusek. Nawet lisek Chytrusek miał więcej znajomych. której rodzice uchodzili za najmądrzejszych w całym lesie. gdzie zawsze się bawimy. Cały dzień próbowała wymyślić coś. Karol.zastanawiała się Karolinka . ale do czego nam jest to potrzebne? Chyba nie zrobimy mu prezentu? . Pewnego dnia mama misiów nie wytrzymała ze zmartwienia o Karola i rozchorowała się. Następnie zabierzemy go na polanę.PrzecieŜ Karol uwielbia maliny.Wręcz przeciwnie. . Postanowiła. jak zobaczy taką ilość malin. Wszyscy o tym wiedzą . Wieczorem wszystkie młode zwierzątka zebrały się na naradę. Wtedy my powiemy mu.trzebą.odpowiedziała z entuzjazmem. na pewno będzie chciał zjeść razem z nami. bo wymyślał ciekawe zabawy i opowiadał śmieszne historie. Niedaleko stąd widziałem piękne. W końcu głos zabrała mała sowa.Oczywiście! Pamiętacie. nie wychodził bez otrzymanej pomocy. Ŝe mamusię moŜe wyleczyć tylko zmiana zachowania braciszka. dojrzałe maliny . by Karol był dobry jak inne misie..

Widzisz. JuŜ nigdy tak nie postąpię. Ŝebyś nam coś poŜyczył. sowa kazała się uspokoić towarzyszom i zaczęła mówić do misia: . Tak mi wstyd. to moŜe się udać . jak ty nas traktujesz. MoŜecie przychodzić do mnie. Myślę.odpowiedział miś. Na początku miś próbował się bronić. Wszyscy pogodzili się z Karolkiem i oczywiście razem z nim zjedli maliny. a mama misiów niebawem wyzdrowiała. .czyć lub poczęstować się.Ja was bardzo przepraszam. Widząc to. .Nie! . czego? PrzecieŜ wiecie. Ale tuŜ przed nim wyskoczyły zwierzątka i zagrodziły mu drogę. Ŝe tym damy mu nauczkę i zrozumie swój błąd. . lecz po chwili zrobił się smutny i zaczął płakać. Co o tym myślicie? . Macie ich tak duŜo. Wszystko szło zgodnie z planem i po dwóch godzinach zwierzątka ze zniecierpliwieniem czekały z malinami na polanie. Chcieliśmy dać ci nauczkę i pokazać. 89 . jak coś mieliście. jaki Karol był samolubny i chytry. Później bawili się do późnego wieczora. Chyba poczęstujecie mnie? . a my musieliśmy patrzeć. Czasem sam jadłeś słodycze. a Karol nie pozwolił. jakie to jest przykre. My zawsze musieliśmy cię prosić. więc zwierzątka rozłoŜyły się na kocu.szlochał miś.pierwszy odezwał się jelonek.krzyknęły chórem zwierzątka i kaŜde po kolei opowiedziało. zaczęły się bawić i zajadać maliny. Karolku. Ŝe juŜ widzi misiowe rodzeństwo. Ŝe uwielbiam maliny. I tak miś zrozumiał swoje złe postępowanie. Nie zdawałem sobie sprawy.krzyknęły zwierzątka. Nagle ptaszek Ćwirek zaszczebiotał. bo wy zawsze dzieliliście się ze mną. jeśli ktoś nie chce się dzielić.Jak to. Miś Karol juŜ z daleka zobaczył swój przysmak i rozpędził się w stronę kosza. a ja będę poŜyczał wam wszystkie zabawki. Następnego dnia rano rozpoczęto realizację pomysłu. .Bardzo dobry pomysł. nawet mój ulubiony samochodzik . Przez ciebie twoja mama ze zmartwienia jest chora.Czego chcesz? .

nie mówię: psa czy kota. Nie wiedział dokładnie. Pluszak był sporych rozmiarów.Zdzisiu. Ŝe jest tam coś.. 3 latka czyk zadawał pluszakowi. które by go chroniło. poniewaŜ zawsze towarzyszył mu ukochany Misio .Czy nic nie ma w tamtym rogu pokoju. Dziecko to nie miało rodzeństwa ani starszego.Czy to ktoś idzie.cała rodzina tak mówiła. Nigdy nie sprawiał 90 . za tą wielką zasłoną? .tego był pewien. względem którego czułby się waŜny. Rodzice jednak nie chcieli zgodzić się na Ŝadne . Wstydził się powiedzieć mamie. taki był przeraŜony.. Gdyby miał jakieś zwierzątko. Wystarczyłby mu chociaŜ mały chomik... Chłopczyk nie był jednak całkiem sam. Wydawało mu się. co mu moŜe grozić.. kamizelkę czerwoną i bardzo mądre (moŜe trochę smutne) zielonkawe oczy. czy to tylko przeciąg? Tego typu pytania chłopKubuś Zieja. Dziecko zawsze przed snem mocno go przytulało i pytało: . mądry i grzeczny .jak mówili .Zdzisio. zimnym pokoju. sam nawet bał się spojrzeć. ani młodszego.Anna Solak Bajka dla dziecka. Był przecieŜ juŜ duŜy. szare futro.„niehigieniczne” zwierzę. Ŝeby zostawiła mu włączoną lampkę. który pomógł przezwycięŜyć lęk Pewien mały chłopiec bał się ciemności. miał całe 40 centymetrów wzrostu. O Misiu . co chce mu zrobić krzywdę. Musiał spać sam w wielkim.A co to był za szelest za oknem? . ale na pewno coś okropnego . Ŝe za szafą lub w rogu pokoju czai się coś strasznego. które boi się ciemności.

91 . rdzawe i Ŝółte! CzyŜ nie są śliczne? Chłopczyk przyznał pluszakowi rację. śal mu się zrobiło jego ukochanego właściciela. straszno… Dziecko mocno tuliło miśka i prawie płakało. Następnego ranka. W tym śnie pluszak miał ogromną latarkę w swojej łapce. świeci światłem.Popatrz tam! W rogu pokoju jest tylko pudło z twoimi zabawkami! Widzisz? Moja latarka jest bardzo dobra. przeciskając się wszędzie. Deszcz oczywiście mocno. Opadające liście uderzały w szyby i w blaszany dach garaŜu.zabawkę.Czy ty oszalałeś chłopcze?! Jaką broń? Dziecko jednak wyjaśniło. Widzisz w tym świetle.Mamo?! A moŜesz mi kupić coś takiego wyjątkowego. a na głowie taki kask. Było wyjątkowo strasznie. dobre słowa. Ŝadnego ducha! Nic! To tylko te same rzeczy i zjawiska. gdzie mógł. Ŝe to nie taka prawdziwa broń. Dziecko juŜ zasypiało i za sprawą słów misia przyśniła mu się jego ukochana maskotka. Pewnej jesiennej nocy było wyjątkowo strasznie. chłopczyk obudził się w wyjątkowo świetnym nastroju. które znał od dawna. Pobiegł szybko do mamy i spytał: . Wówczas pluszowy Misio Zdzisio postanowił mu pomóc. mocno padał. jakie mają piękne kolory? Są czerwonawe. ogromnych pająków.. proszę! To tylko liście spadają na dach. Nie mógł się narazić na śmieszność. taką nie . jak za dnia. które rozproszy wszystkie twoje lęki. śadnych paskudnych potworów. który mają górnicy w kopalniach (równieŜ z mocną halogenową świetlówką). Nigdy nie przysparzał zmartwień. tak. jak pada wczesną jesienią. Misiek zaczął mu szeptać do ucha kojące. tylko latarka.Ŝadnych kłopotów. wszystko było takie.. Wiatr wył za oknem. A tam za oknem? Podejdź. która jest za bardzo wybujała… A to wszystko dzięki jego misiowi. Misio wskoczył na poręcz łóŜka i powiedział spokojnym głosem: . tylko najprawdziwszą w świecie broń?! . Rzeczywiście. która stanie się jego bronią na wyobraźnię.

a na dodatek nie pozwalała nikomu ruszać swoich przyborów szkolnych. Ŝe ma zostać w przyszłości królową i dlatego strasznie się pyszniła. poniewaŜ była tak zapatrzona w siebie. co tylko było mu potrzebne. Nawet jej rodzeństwo zaczęło się od niej odsuwać. Wszystkie dzieci szybko zaklimatyzowały się w przedszkolu. Troje z nich miało zielone oczy i było maści szarej z grubymi.Jestem taka śliczna. Kocięta wyrosły i czas było pójść do przedszkola.pytała często sama siebie. bo nikt juŜ nie chciał z nią rozmawiać.Anna Machelska Bajka dla dziecka. Ŝe to ona zostanie dziedziczką królestwa. Dwie kotki były całe czarne.kot wychowywali gromadkę kociąt. która wiedziała. w małym królestwie Ŝyła sobie szczęśliwa rodzina kotków. Spośród tej czarności wyłaniały się jedynie Ŝółto-zielone oczka. Na dodatek jej oczy były równieŜ koloru złotego. jednak pojawił się problem z Luną. jak na księŜniczkę przystało. fantastycznym zamku. 92 . Ŝe w słońcu błyszczała niczym złoto. KaŜdy dostał wszystko. Mama kot i tata . czarnymi pręgami Paulinka Średnicka. dawno temu. JuŜ od pierwszych chwil swojego Ŝycia chodziła z dumnie uniesioną główką. które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie Dawno. Wszyscy bez wyjątków uznawali ją za najpiękniejszą z rodu. Mieszkała ona w duŜym. w którym nie brakowało niczego. Jej futerko było tak czysto białe. KsięŜniczka jednak nie widziała tego. . Było ich aŜ sześcioro. Większość jej rówieśników przestała ją przez takie samolubne zachowanie lubić. KaŜdy zdawał sobie sprawę. Miała na imię Luna. a czasami nawet więcej. Ostatnią z potomstwa była śliczna kotka. Nie chciała bawić się z innymi. czegóŜ mi więcej potrzeba? . 8 lat przebiegającymi po grzbiecie.

Ŝe pomóc jej moŜe jedynie Luna. Tego dnia zdarzyło się coś. odejdź! Takim to sposobem Luna uczyniła koleŜance wielką przykrość. Na to Luna tylko się zaśmiała i powiedziała: . kiedy cię prosiłem? . A dzięki temu. zbliŜało się lato i wakacje. Wpadła w rozpacz. a tego bym nie chciała. bo od tego zaleŜało wszystko. a to. do której chce się zwrócić o pomoc. Ŝe nie miała tej ksiąŜki. co się stało. Wiesz. Podchodziła do kaŜdego po kolei i prosiła o pomoc. czy poŜyczyłabyś mi na tę lekcje ksiąŜki? Ja zapomniałam swojej. a w szkole ostatnie ocenianie. która była w klasie najlepsza. Owa kotka zdawała sobie jednak sprawę z tego. wiec i tym razem nie robiła sobie niepotrzebnych nadziei. Wiedziała.Co mnie to obchodzi. kotka nie dostała gorszej oceny. Była z tego powodu bardzo smutna. nigdy nikomu nie pomogła. Ŝe Pani była bardzo wyrozumiała. bo jeszcze będziesz lepsza ode mnie. Postanowiła jednak spróbować. jednak kaŜdy zbywał ją. a Pani moŜe mi nie postawić najlepszej oceny. 93 .Nie ma mowy. ZaleŜało jej takŜe na najlepszej ocenie w grupie. o czym Luna nawet by nie pomyślała. Jedna z najlepiej uczących się kotek zapomniała swojej ksiąŜeczki. poŜycz sobie od kogoś innego. Ŝe ty nie masz. .No. Ŝe tak ci na tym zaleŜy? Zresztą.Wkrótce doszło w przedszkolu do niespotykanego wydarzenia. Ŝe koleŜanka. co mnie to w ogóle obchodzi? Idź. a ona sama o tym zapomniała i nie poszła do szkoły przygotowana. zapewne nie pomagało. WyobraŜasz to sobie? śebyś była lepsza ode mnie i to za moją zasługą? Chyba jesteś śmieszna. Czas mijał.Luna. bo nie chciała.A czy ty mi pomogłaś. mówiąc: . JakŜe była zdziwiona. jak bardzo mi na tym zaleŜy. Na zadanie końcowe uczniowie mieli przynieść do szkoły swoje ulubione zabawki i o nich opowiedzieć. ale bardzo cię proszę. Ŝeby Pani była na nią o to zła. kiedy zorientowała się. Tego dnia mama-kot nie dopilnowała córki. . Wolnym krokiem podeszła do Luny i rzekła: .A skąd ja mam niby wiedzieć.

Luna nie odwaŜyła się podejść jednak do jednej koleŜanki z klasy. Wiedziała juŜ, jak musiała się czuć wtedy, kiedy ona nie poŜyczyła jej ksiąŜeczki i powiedziała tyle przykrych słów. Stała w oddali i patrzyła na wszystkich, którzy chwalili się swoimi ulubionymi zabawkami. Pierwszy raz w Ŝyciu poczuła się taka samotna i nieszczęśliwa. Teraz, kiedy ona potrzebowała pomocy, wszyscy się od niej odwrócili. - Chciałabym ich przeprosić. Jak mogłam być taka zła? - pomyślała. Wtedy - ku jej zdziwieniu - podeszła do niej ta kotka, którą tak źle wcześniej potraktowała, wyciągnęła w jej stronę swojego ulubionego misia i powiedziała: - Proszę, ja mam jeszcze kilka swoich zabawek. Nie chcę, Ŝebyś była smutna. Luna nie wiedziała, jak się zachować, czuła się głupio, bo teraz juŜ rozumiała, jak samolubne było jej zachowanie wobec swoich koleŜanek. Wzięła misia i odezwała się: - Dziękuję. Nie zasłuŜyłam sobie na to. Byłam taka niedobra dla was. Przepraszam. - Zapomnijmy o tym, co było - uśmiechnęła się Zuzia, bo tak jej było na imię - Zrozumiałaś swój błąd, a to jest najwaŜniejsze - podała Lunie łapkę i razem poszły do reszty bawiących się. Tam Luna przeprosiła wszystMarysia Klewiado, 5, 5 roku

kich i od tej pory kaŜdy bawił się z Luną, co więcej poŜyczali sobie nawzajem zabawki. A Luna i Zuzia??? Zostały przyjaciółkami na dobre i złe. Po wielu latach Luna została mądrą i piękną królową, a przy jej boku wciąŜ była jej przyjaciółka z dzieciństwa - Zuzia. I tak się kończy ta bajka. Co było dalej??? Tego juŜ nikt nie wie.

94

Berenika Kapiczenko

Bajka skierowana jest do dziecka, które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności).

Anielska gwiazdka

Był sobie chłopiec, który bał się ciemności. Rodzice dziecka bezradnie rozkładali ręce, nawet zapalone światło nie pomagało chłopcu przy zasypianiu. Zawsze w nocy budził się z płaczem i któryś z rodziców musiał spać razem z nim. Sytuacja powtarzała się co noc, nie pomagał mu nawet jego ukochany misiu. Jednak którejś nocy miało miejsce dziwne zdarzenie. Chłopiec zobaczył przez okno gwiazdę, która świeciła nadzwyczaj jasno. Tej nocy udało mu się zasnąć wyjątkowo spokojnie i przyśnił mu się anioł. Świecił on pięknym blaskiem i powiedział chłopcu, Ŝe to właśnie on był tą gwiazdą, którą ujrzał przez okno swojego pokoju. Powiedział mu równieŜ, Ŝe moŜe być przy nim zawsze i będzie czuwał nad jego spokojnym snem. I oto stała się rzecz niesłychana - malec przespał spokojnie całą noc. Rodzice nie mogli uwierzyć w to, Ŝe ich dziecko nie budziło się w nocy z płaczem. Natomiast w pokoju chłopca - nie wiadomo skąd - pojawiła się piękna błyszcząca i fosforyzująca gwiazdka. Taka sama, jaką chłopiec widział na niebie tej pamiętnej nocy. Tak, to był właśnie ten sam anioł. Od tamtej pory chłopiec nie boi się juŜ ciemności, zasypia normalnie i nie budzi się w nocy pełen lęku. Ten sam anioł pomaga zasypiać innym malcom, które boją się ciemności. Więc spójrz w okno - moŜe i Ty ujrzysz takiego anioła, a w Twoim pokoju, nie wiadomo skąd, pojawi się piękna gwiazda, która będzie odtąd zawsze czuwać nad spokojnym snem kaŜdego dziecka.

95

Anna Postoł Bajka dla dziecka, które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać.

Trudna rozmowa

Będzie to historia, która mogła zdarzyć się kaŜdemu. Być moŜe sami doświadczyliście tego, o czym dalej opowiem, być moŜe zdarzyło się to którejś z Waszych koleŜanek, kolegów czy całkiem obcej osobie. Czy jest to opowieść wesoła czy smutna? Sami osądźcie, ale myślę, Ŝe historia ta jest godna uwagi kaŜdego. Posłuchajcie...
Amanda Marcinowska, 10 lat

Nie tak dawno temu był dzień, który niczym nie róŜnił się od innych, jesiennych dni. Mały chłopiec stał ze spuszczoną głową na środku klasy i milczał. Był znów nieprzygotowany do odpowiedzi. Wyglądał na zrezygnowanego, trochę znudzonego słowami, które kierowała w jego stronę nauczycielka. Nie były to pochwały, lecz karcące uwagi dotyczące jego nieprzykładania się do nauki. Wyglądało na to, Ŝe kolejny zły stopień przy jego nazwisku nie robi mu teraz róŜnicy. Nauczycielka nie zdąŜyła

skończyć zwracać mu uwagę, gdy nagle rozległ się dzwonek. Był to koniec ostatniej lekcji. Oznaczało to ulgę dla większości dzieci w klasie, lecz nie dla niego... Rówieśnicy z uśmiechem wybiegli z klasy, by czym prędzej znaleźć się w domu, ale nie on. Chyba ten ostatni dzwonek nie przyniósł mu takiej radości jak jego kolegom. Wolnym krokiem opuścił próg szkoły, zakładając niezdarnie nieco za

96

duŜą kurtkę. Szedł wolno, ale nie zmierzał do domu. Właściwie sam chyba nie wiedział, dokąd idzie... Było chłodno, niebo zachmurzyło się, a chłopiec wydawał się być odzwierciedleniem tej jesiennej aury. Nagle, kiedy przechodził obok sklepu, w jego niebieskich, smutnych i obojętnie spoglądających oczach pojawił się błysk. Był to jeden z nielicznych sklepów w okolicy, który kolorami swojej kuszącej wystawy przyciągał spojrzenia chyba kaŜdego dziecka w tym miasteczku. Chłopiec zatrzymał się przed wystawą na dłuŜszą chwilę. Wydawał się nieobecny, oczarowany. Jego wiecznie smutne oczy jakby śmiały się na widok kolorowej wystawy. Czekolady, batoniki, cukierki, owoce i wiele, wiele innych łakoci stanowiło przedmiot poŜądania chyba kaŜdego dziecka w jego wieku. I nagle spojrzenie chłopca zmieniło się, zniknął płomyk niewinności, a zastąpił go płomień poŜądania. Młody człowiek, jakby kuszony złą mocą, postanowił wejść do środka. Niepewnie otworzył cięŜkie, skrzypiące drzwi, a jego oczom ukazała się duŜa, nieprzyjemnie wyglądająca postać właściciela sklepu. Chłopiec zamarł, lecz trwało to chwilę, bo jak tylko przekroczył próg, właściciel z uśmiechem zapytał, czego potrzebuje. W myślach mały zaczął wyszukiwać jakiegoś wytłumaczenia, gdyŜ głupio mu było przyznać, Ŝe chciał tylko popatrzeć. Krępującą chwilę ciszy przerwał jeden ze stałych klientów, który wkroczył do sklepu i w odróŜnieniu od niego dobrze wiedział, co chciałby kupić. Wyciągając długą listę zakupów, zaczął wymieniać. Chłopiec odetchnął, w tym samym momencie jego uwagę zwróciły półki wręcz uginające się od cięŜaru łakoci, które na nich leŜały. Było tam cudownie, raj dla kaŜdego dziecka! Kolorowe opakowania, błyszczące papierki aŜ prosiły, Ŝeby je kupić. I wtedy czar prysł, a w sercu chłopca pojawił się wielki smutek i Ŝal. Nie miał przy sobie ani grosza, nigdy nie dostał od rodziców nawet złotówki, a przecieŜ za wszystko trzeba zapłacić. Chęć posiadania jednak wzięła górę. W tej chwili nie istniało dla niego nic poza skarbami. Jakikolwiek strach, lęk i inne uczucia nie miały teraz Ŝadnego znaczenia. Liczyło się tylko jedno. Chłopiec pomyślał, Ŝe przecieŜ nie powinno zrobić Ŝadnej róŜnicy to, Ŝe weźmie

97

sobie któryś z łakoci tak, Ŝeby właściciel nic nie zauwaŜył, zwłaszcza Ŝe był teraz Ŝywo zajęty obsługą stałego klienta. Chłopiec niepewnym krokiem zbliŜył się do jednej ze sklepowych półek i niedługo zwlekając szybkim ruchem chwycił jedną z tabliczek czekolady, chowając ją do kieszeni swojej zbyt duŜej kurtki. Był przeraŜony. Nagle, zamiast poŜądania, które kazało mu to zrobić, w jego głowie pojawiły się miliony innych myśli. Nie czekając, wyszedł ze sklepu. Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, poczuł ulgę. Miał to, czego chciał. Miał całą tabliczkę czekolady tylko dla siebie. Czuł się szczęśliwy. Jego szczęście nie trwało jednak długo, bo radość, jakiej teraz doświadczał, zakłócił nagle donośny głos sprzedawcy: - Złodziej! - wykrzykiwał rozwścieczony, wymachując pięścią i rzucając się w pościg za małym złodziejem. Chłopiec przeraŜony biegł szybko. Strach dodawał mu sił, mimo to sprzedawca wydawał się być coraz bliŜej. Chłopiec wręcz prawie czuł na plecach jego wściekły oddech. Nagle zaczął Ŝałować tego, co zrobił. Pragnął, Ŝeby to wszystko nie działo się naprawdę, chciał cofnąć czas, pójść ze szkoły prosto do domu, tak, jak robią to inne dzieci, i przywitać się serdecznie z mamą i tatą, zjeść ciepły obiad i na deser dostać czekoladę. Jednak było inaczej. Dobiegał właśnie do zakrętu, za którym znajdowała się szkoła. Oj, ile by dał, by móc się teraz w niej znaleźć... Gdy tylko pokonał zakręt, ni stąd ni zowąd jego oczom ukazała się postać. Nie zdąŜył się zatrzymać i z całym pędem uderzył w nią, upadając na chodnik. W ręce wciąŜ ściskał swój nieszczęsny łup. Właściciel sklepu znalazł się na miejscu prawie w tym samym momencie i nagle... w osobie, w którą uderzył z taką siłą, mały złodziej rozpoznał swoją nową szkolną panią pedagog. Obejmowała stanowisko dopiero parę miesięcy, była juŜ jednak bardzo chwalona za uczynność. Kobieta była wyraźnie zaskoczona całym zajściem, ale mimo to zachowała się bardzo spokojnie i w ciągu kilku chwil udało jej się ustalić powody całego zajścia. Mimo usilnych starań srogiego sprzedawcy, zdołała odwieść go od zamiaru powiadomienia o wszystkim policji, obiecując, Ŝe sama zajmie się

98

Ŝeby opowiedział. nakłaniając kobietę. wystraszonego winowajcę i oboje udali się w stronę szkoły. Co gorszego moŜe go teraz spotkać od wiecznej kary. przystał na tę propozycję. jak ta pani. JuŜ widział. a oni rozzłoszczeni surowo go karcą. Ŝe przecieŜ wie.czując się speszony i zawstydzony . którzy się dotąd litowali nad nim. JuŜ widział oczami wyobraźni. Był wystraszony. Ludzie. co się stało. Było to trudne. Pani pedagog wzięła cichego. Kobieta posadziła chłopca na krześle i ciepłym głosem poprosiła.5 roczku czony. z racji tego. Odpowiedział. Sprzedawca. by wymierzyła chłopcu surową karę za ten postępek. gdyŜ chłopiec . Ŝe pani pedagog lituje się nad nim. Ŝe to nie litość. który znał – krzyki i wyzwiska przecieŜ juŜ dawno powinny paść w jego stronę. Kobieta siedziała naprzeciwko chłopca i patrzyła mu w oczy. krzyczy na niego i grozi wyrzuceniem ze szkoły. Było to dla chłopca dziwne pytanie. 99 . 1. bo przecieŜ sprzedawca wszystko wykrzyczał na miejscu zderzenia się jego z panią pedagog. nie mieli takiego wzroku pełnego zrozumienia. ale w sumie było mu wszystko jedno. Nie pasowało to do schematu. jak powiadamia o wszystkim jego rodziców. aby uspokoił się i ochłonął. Chłopiec szedł ze spuszczoną głową. Tak bardzo chciałby cofnąć czas. lecz po chwili uznał.małym złodziejem.Czemu wziąłeś czekoladę? Jesteś głodny? Chłopiec w pierwszym momencie poczuł. która go teraz spokojnie prowadzi.unikał wzroku. która czeka go w domu? Kobieta poprosiła. Usiadł pokornie. Chłopiec był zaskoZuzia Zieja. Ŝe sklep pozostał bez nadzoru. Ze spokojem pytała dalej: . Weszli do jednej z sal. co dokładnie się wydarzyło.

co cię dręczy? Mały chłopiec długo milczał. której moŜe zaufać. a tata pomagał robić karmnik dla ptaków. Chłopiec pamięta przecieŜ czasy. kiedy mama gotowała pyszne obiadki. Potem miał wyrzuty. gdy ktoś śmiał się z nich. 100 . co go gnębi? Czy rzeczywiście to jest osoba. Ŝe potrzebuje się pomocy. Ŝe wziąłeś tę czekoladę. pełnym ciepła i miłości domu. wyzywając od najgorszych pijaków. Pewnie dobrze wiesz. 8 lat nas boli. Osoby. co Amanda Marcinowska.. Ŝe jest taki niegrzeczny? Ale to nieprawda. tylko trzeba im umiejętnie pomóc. Trzeba umieć rozmawiać o tym. przez którą o mało nie trafił do domu dziecka. nie będę krzyczała ani robiła ci wyrzutów. Wtedy było inaczej. Wtedy czuł się ich synem. kochał swoich rodziców i bolało go. Widzą tylko dwie upite do nieprzytomności osoby. mimo wszystkich smutnych słów i czynów. które nie zachowują się jak mama i tata. AŜeby pomóc. Rodzice mogą przestać pić. czy mogę w jakiś sposób ci pomóc? Jestem po twojej stronie. Czy moŜe bez obaw powiedzieć o tym. trzeba umieć przyznać się do tego.Spokojnie. A chłopiec. marząc o normalnym. a chorobę taką jak alkoholizm da się wyleczyć. PrzecieŜ oni są chorzy. Ŝe postąpiłeś nieładnie. Ŝe to moŜe przez niego tak piją? MoŜe przez to. jestem tu dla ciebie. Chcę tylko wiedzieć. przed którą moŜe się otworzyć? JuŜ w przeszłości zaufał pewnej pani. Inni tego nie pamiętają. czuł się kochany. W jego głowie pojawiało się mnóstwo pytań. Z chęcią wysłucham. Chłopiec teŜ często ze złością patrzył na pijanych rodziców. które duŜo krzyczą i awanturują się. które za alkohol zrobiłyby wszystko.

jak tylko będziesz gotowy. Trudno mu było mówić przykre rzeczy o osobach. Po długiej ciszy w chłopcu zrodziła się odwaga zmieszana z obojętnością..Ach. Oni duŜo piją. i pewnie niektórzy śmialiby się. 101 . po czym ponownie opuścił głowę i mimo uczucia niepewności. Razem mamy siłę. . złości na siebie. Ŝalu i innych skomplikowanych uczuć zebrał w sobie odwagę i rzekł: . poniewaŜ nie miał tak naprawdę gdzie – w domu wiecznie było. a przecieŜ naprawdę będę szczęśliwa. Mimo to czuł.Bo moi rodzice. Wiem. Bo przecieŜ jest tylko małym chłopcem. spojrzał w pełne ciepła oczy pani pedagog. jestem tu po to. Ŝe potrzebuje wsparcia. tak jak mu kazali rodzice.. dlatego jestem teraz tutaj. Ŝe czasem samemu trudno uporać się z jakimiś problemami. Dlatego wolał trzymać to wszystko w tajemnicy przed całym światem. Podniósł głowę. Ŝe następnym razem to oni będą chcieli pobawić się u niego. jaka sytuacja panuje u chłopca. a które tak źle go traktowały. pomocy. Taka jest moja rola w szkole. Chłopiec popadał tak łatwo w tarapaty. małym bohaterem. Nie odwiedzał teŜ rówieśników. obojętności. „przyjęcie”.. Oni. często błędnie rozumiana. wstydził się ciągłego bałaganu i mnóstwa pustych butelek.. które kochał. co mówił chłopiec.. Jednak chłopiec wciąŜ długo milczał. by ktoś go zauwaŜył. na jej twarzy widoczne było Ŝywe zainteresowanie tym. na rodziców przerwał ciepły i serdeczny głos pani pedagog: . a trochę ze złością. Chłopiec nie zapraszał znajomych.Mamy czas. jak mówili rodzice. Zobaczyliby warunki. bo nie mógł się nauczyć na sprawdzian. bo chciał. inni czuli litość albo powiedzieliby swoim rodzicom. w jakich mieszka.. jak uda nam się rozwiązać gnębiące cię sprawy. Pani pedagog patrzyła z serdecznym uśmiechem. bo był głodny. wstydu. a to było niemoŜliwe. Czy pani pedagog będzie potrafiła mu pomóc? Pomóc jego rodzicom? Bo przecieŜ to oni mieli problem z alkoholem. by ci pomóc. rozumiem. to mów śmiało i nie obawiaj się. którego tak dotknęło Ŝycie. kiedy chłopiec mówił te słowa. bo bał się.Nagle natłok myśli chłopca o lęku. Ŝe musi coś zrobić.

a do jego oczu napłynęły łzy. Zrozumiał. by pomóc jej rodzicom i pokazać. która nas wysłucha. Chłopiec słuchał tego. Ogarnął go niezrozumiały dla niego stan. aŜ w końcu wybuchnął płaczem. by pomóc sobie. co masz na myśli. oczekiwaniach. Ŝe wiem. wydaje mi się. obawiał się. ale nie umiał. to warto. bo dzięki współpracy. co mówi pani pedagog. z którymi sama miała styczność. Ŝe nie jest sam z tym.Wiesz. o tym. lepsze Ŝycie. Niestety. Ŝe czasem zwykła rozmowa o problemie. co chłopiec juŜ wiedział. Ŝe chciałby to zmienić. Pani pedagog powtórzyła to. by pomóc rodzicom. Ŝe picie rodziców to nie jest jego wina i wiedział juŜ na pewno. zabłysnęła nadzieja na to. czego się obawiał. co chciał jej powiedzieć. Wczoraj odwiedziła mnie dziewczynka. Poczuł. Mimo smutku. Opowiedziała mi dokładnie o swoich obawach. Chłopiec juŜ bez krępowania opowiedział wszystko to. czego pragnął i wspólnie z panią pedagog zabrali się do działania. Ŝe nie są sami i ona nie jest sama. Ŝe jej rodzina moŜe liczyć na zrozumienie i wsparcie. Zrozumiał. co myślał. Czy rozumie. To nie jest jego wina. W tym momencie pani pedagog zaczęła opowiadać: . moŜna zyskać nowe. przyjęciu pomocy. Ŝe ma rację. Pani pedagog opowiedziała jeszcze kilka podobnych historii. co się dzieje w domu pełnym alkoholu. co czuł. nie wiedział jak. Zrozumiał. co go gnębi. która teŜ miała taki problem. Trochę czasu minie. ani zadręczać się tym. Wiedział juŜ. marzeniach. w końcu poczuł się pewniejszy siebie.Chłopiec zastanawiał się. Ŝeby jak najprędzej pomóc jego rodzinie i zmienić jej Ŝycie na lepsze. Ŝe wiele dzieci Ŝyje w takiej rodzinie jak jego. która się przecieŜ naleŜy. Ŝe tę chorobę da się wyleczyć. a on upewnił się. Ŝe nie moŜe brać odpowiedzialności za czyny swoich rodziców. czy naprawdę pani pedagog to rozumie. moŜe pomóc. a naprawdę były to straszne losy dzieci alkoholików. Choć trudno ją zacząć i trudno znaleźć właściwą osobę. co boli. ale warto poświęcić ten czas na to. dzięki zburzeniu murów milczenia. Ŝe dzięki odwadze. nie była pierwsza i pewnie nie ostatnia. Wspólnie postanowiłyśmy znaleźć najlepsze rozwiązanie. 102 . Ŝe pragnie normalnego domu. Wiedział juŜ. czuł się dobrze. zanim uda nam się coś osiągnąć. Poczuł ulgę.

babcia okrywała swego wnusia króliczka kołdrą z zielonych liści i całowała go w policzek. tam. Biegła wtedy do małego. wielu lat. a róŜnokolorowe ptaszki śpiewają cudne piosenki przez cały rok. gdyby nie jedna rzecz. śyli oni sobie szczęśliwie i spokojnie. gdy z pokoju jej wnusia dobiegał do niej przeraźliwy krzyk. 6 lat 103 . gdy tylko pomarańczowy dach znikał w głębokim mroku. a miliony gwiazd wyruszały w swoją niekończącą się wędrówkę po czarnym niebie. OtóŜ babcię od dawna trapił pewien problem: jej wnusio. co się stało. Wydawałoby się. zielonymi drzwiami. Daleko. na wspólnych zabawach i długich wycieczkach do pobliskiego lasu. W chatce tej mieszkała babcia króliczek razem ze swoim wnusiem króliczkiem. a na pytanie. daleko stąd. którego kochała najmocniej na świecie. stała mała chatka z pomarańczowym dachem i wielkimi. zawsze otrzymywała tę samą odpowiedź: Zosia Danielkiewicz. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. nie przespał spokojnie całej nocy juŜ od wielu. Jednak babcia króliczek nie zdąŜyła nawet dobrze ułoŜyć się w swoim łóŜku.Karolina Tretalska Jest to bajka dla dziecka. płacz i szlochanie. Ŝe ich Ŝycie jest wprost idealne i moŜe by tak było. Babci i jej wnusiowi dni upływały na pracy w wielkim marchewkowym ogrodzie za domem. gdzie nigdy nie pada śnieg. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. Codziennie. Ŝycząc mu spokojnej nocy.

Babcia próbowała wytłumaczyć małemu króliczkowi. on tam wciąŜ jest. mocne gałęzie dębowe. wiem. on. gdzie stał wielki. mądrym i odwaŜnym króliczkiem. Wieczorem. Wkładała nawet obydwie łapki pod łóŜko. drewniany kufer. Ŝe w końcu uporasz się z tym okropnym potworem spod łóŜka! Tego samego dnia króliczek wybrał się do lasu w poszukiwaniu czegoś. aŜ wystawię łapkę albo ogonek spod kołdry. Postanowił. szarych uszach i powiedziała: . pięknych. aŜ potwór wyjdzie spod łóŜka i wtedy to on pierwszy go zaatakuje i pokona! Mijały godziny. strasznie się boję. Otworzył go i wyciągnął latarkę i duŜy drewniany miecz. Szybciutko wyślizgnął się spod liściastej kołderki i pobiegł pod okno. aby mnie złapać i porwać do swojej strasznej krainy. Gdy tak spacerował. Nie miał pojęcia. Ŝe jesteś juŜ duŜym. podeszła do niego babcia. pogłaskała go po długich. W pewnym momencie króliczek usłyszał jakiś odgłos dochodzący z miejsca. gdy mały króliczek podlewał marchewki w ogrodzie. ale wnusia nic nie przekonało. Maluch bacznie obserwował swój pokój. co pomogłoby mu pokonać potwora.Babciu. Ŝe Ŝadnego potwora nie ma. co to było. zobaczył leŜące na ziemi dwie wspaniałe.. wierzę w ciebie i w to. ale ścisnął 104 . Pewnego razu. „To będzie idealne” . bojąc się coraz bardziej. Nakryła go kołderką z zielonych liści i pocałowała na dobranoc. ten POTWÓR! Ciągle siedzi pod moim łóŜkiem i czeka tylko. Ŝe widać było tylko jego długie. jak zwykle. po czym schował się za kufer tak. szare uszy. Króliczek wziął drewniany miecz w jedną i latarkę w drugą łapkę. w którym stało jego łóŜko. które znalazł w lesie. Koszmar ten powtarzał się co noc. babcia króliczek ułoŜyła wnusia do snu.Kochany wnusiu.pomyślał i zabrał gałęzie ze sobą do chatki. Ŝe będzie siedział tam i czekał. Lecz tym razem mały króliczek nie poszedł spać. za oknem słychać było tylko starą sowę mieszkającą w ogrodzie króliczków. Miecz ten zrobił króliczek zupełnie sam z tych samych dębowych gałęzi.

Siedziała przeraŜona i bezbronna w świetle latarki. Ŝe nie było Ŝadnego potwora.mocniej swój miecz i powoli wynurzał się zza kufra. Był juŜ mniej więcej na środku pokoju. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. wlepiając swoje małe oczka w króliczka. Dodały równieŜ. To zadziałała tylko bujna wyobraźnia króliczka. Podczas rozmowy umówiły się. Okazało się. Ale maluch nigdy by się o tym nie przekonał.krzyknął: .No. Ŝe kaŜde 105 . wpatrzony w miejsce. tylko… malutka myszka. Rufus Pewnego słonecznego dnia w gęstym. zielonym lesie spotkały się trzy leśne zwierzątka: lisek. W tym momencie króliczek skierował latarkę na potwora. gdyby nie stanął oko w oko ze swoim własnym strachem! Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. zapalił ją i . chodź tu. Króliczek stał w bezruchu z szeroko otwartą buAla Krajewska.mocno ściskając drewniany miecz w łapce . gdy coś wyskoczyło wprost spod materaca i zaczęło szybko biec w jego kierunku. A tam… nie było Ŝadnego okropnego stwora. ty wstrętny potworze. niedźwiadek i zajączek. aby wspólnie się bawić. Ŝe będą spotykały się w lasku. 7 lat zią. nie boję się ciebie!!! Nagle wszystko ucichło. gdzie blask latarki rozjaśniał podłogę.

ale dlaczego ty ciągle zapominasz swoich zabawek? Po tym pytaniu lisek speszył się trochę i nie bardzo wiedział. Niedźwiadek z zajączkiem zastanowili się. ale róŜne były tłumaczenia. Nawet nie zauwaŜyły. RozwaŜali nawet myśli. lisek znów zapomniał swoich zabawek. Zwierzątka bawiły się bardzo wesoło. a lisek. niestety. zapachu leśnych owoców. ale poŜyczyli liskowi swoje zabawki. Zajączek i niedźwiadek postanowili porozmawiać z liskiem na ten temat. Zabawa była równie wspaniała. Niestety. Powiedział. jak poprzedniego dnia.z nich będzie przynosiło swoje zabawki. bardzo cię lubimy i lubimy się z tobą bawić. korzystały z promieni słonecznych. Ŝe moŜe lisek nie ma Ŝadnych zabawek i po prostu wstydzi się do tego przyznać. wymieniały się swoimi zabawkami o róŜnych kolorach i kształtach. Biegały po całym lesie. Zajączek przyniósł mnóstwo swoich zabawek. Niedźwiadek i zajączek byli zawiedzeni. . Niedźwiadek z zajączkiem jeszcze kilka razy próbowali rozmawiać z liskiem. Zwierzątka umówiły się w lesie następnego dnia. Zajączek z niedźwiadkiem postanowili uczciwie podejść do sprawy i zrezygnować ze 106 . kiedy zapadł zmierzch i musiały się poŜegnać. czemu lisek cały czas zapomina o swoich zabawkach. co odpowiedzieć. niedźwiadek równieŜ. ale po prostu zapomniałem. więc podzielili się z nim wszystkimi swoimi zabawkami. nie przyniósł ani jednej zabawki. więc zbył przyjaciół krótką odpowiedzią: . Ŝe zapomniał.Lisku. Lisek w dalszym ciągu zapominał o swoich Kubuś Jurecki (5 lat) i jego Tata zabawkach.Bardzo was przepraszam. Zajączek i niedźwiadek bardzo zaprzyjaźnili się z liskiem. Następnego dnia zwierzątka spotkały się w tym samym miejscu. Z dnia na dzień było to samo.

gdyŜ spostrzegli. Lisek codziennie przychodził do lasku w to miejsce. a ja swoimi bawiłem się tylko w domu. .zapytał Rufus . RóŜnica między nami jest taka. TeŜ miałem bardzo wielu przyjaciół. bo swoimi zabawkami woli bawić się tylko w domu i to w dodatku sam. Lisek bardzo przyzwyczaił się do wspólnych zabaw z niedźwiadkiem i zajączkiem. Ŝe nie moŜe się do nich przyłączyć. Przyjaciele odwrócili się ode mnie. był trochę zawiedziony i było mu smutno. lisku? . Przywiązałem się do nich. Zwierzątka przecieŜ bardzo by się ucieszyły. Ŝe jestem wobec nich nieszczery.wspólnych zabaw z liskiem. .Dzień dobry lisku! Czemu płaczesz? Czy coś się stało? Lisek odparł: . Ŝe nie miał juŜ. Nie wyobraŜałem sobie.A dlaczego straciłeś swoich przyjaciół.Bo nie chciałem dzielić się z niedźwiadkiem i zajączkiem swoimi zabawkami podczas naszych codziennych zabaw w lesie. Ŝe ja przynosiłem 107 . Jeszcze niedawno byłem w podobnej sytuacji jak ty. z którymi bardzo się zŜyłem. ale nie wyobraŜał sobie. Spotkał on siedzącego pod drzewem przy strumyku liska. Ŝeby pobiec do domu po zabawki i przyłączyć się do zabawy. Oni poŜyczali mi zabawki. Lisek dowiedział się o tej decyzji. co czujesz lisku. który bardzo płakał. gdzie zawsze bawił się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i obserwował ich z ukrycia. Cały czas mówiłem. Rufus podszedł do szlochającego zwierzątka i zaczął z nim rozmawiać. więc teraz czuł się samotny. a teraz jestem sam i jest mi bardzo źle. Ale w dalszym ciągu nie zdawał sobie sprawy z tego. Ŝe nie jest on całkowicie z nimi szczery. Ŝe mógłbym się nimi z kimś dzielić. Chłopiec powiedział: . aby się wspólnie bawić. z kim się bawić.Wiem. Było mu bardzo przykro. Byli dla mnie niemal wszystkim. Pewnego dnia spacerował po lesie mały chłopiec o imieniu Rufus. Ŝe mógłby dzielić się z kimś swoimi zabawkami. Ŝe zapominam. Jednak dalej nie przyszło mu do głowy.Straciłem swoich najbliŜszych przyjaciół. jak się bawią. gdyŜ czuli. RównieŜ spotykaliśmy się dość często. Ŝe jest po prostu samolubny.

Lisku. Lisek odpowiedział: . Nie chciałem dzielić się z wami moimi zabawkami.swoje zabawki. Bawiłem się nimi. po co do nich przyszedł. Bez nich Ŝycie jest puste i bez sensu. Bo teraz juŜ wiesz. Nasze losy znów się połączyły i teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Bardzo się ucieszyli i byli zaskoczeni. Zwierzątka były bardzo zaskoczone widokiem liska. aby odzyskać ich przyjaźń? . Nikt nie chciał się ze mną bawić. ale zrozumiałem swój błąd i postanowiłem przeprosić swoich przyjaciół. Zapytały się. Ŝe się zmieniłeś.Spotkaj się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i przekonaj ich. nie warto być samolubnym. Czułem się źle z tym. Ŝe niedźwiadek i zajączek juŜ nie będą chcieli się ze mną bawić. choć byliście dla mnie tacy Ŝyczliwi. Następnego dnia lisek wziął wszystkie swoje zabawki i przyszedł na miejsce zabaw.Przyszedłem was przeprosić za moje ostatnie zachowanie.Masz całkowitą rację. Wreszcie zostałem sam jak ty. bo wtedy wszyscy się od ciebie odwracają. 6 lat 108 . Co mam zrobić. Lisek odparł: . Nie chcę stracić takich przyjaciół jak wy. Wreszcie postanowił. Brakuje mi zabaw z wami. Jest mi teraz bardzo głupio. ale tylko sam. ale nikomu nie pozwoliłem ich dotknąć. jak ich potraktowałem. Ŝe przyjaciele są bardzo waŜni. Pewnego dnia przyniosłem cały worek róŜnych zabawek i rozdałem je swoim przyjaciołom. Lisek jeszcze bardzo długo siedział nad strumykiem i zastanawiał się nad słowami wypowiedzianymi przez Rufusa. ale boję się. Przyjęli moje przeprosiny i zaprosili do wspólnej zabawy. Czy wybaczycie mi mój błąd? Marysia Klewiado. Ŝe następnego dnia spotka się z niedźwiadkiem i zajączkiem i przeprosi ich.

Miał on doskonały wzrok i gardził wszystkimi. który miał wykute oczy. bo był ślepcem. Cieszymy się. Zwierzątka wyjaśniły sobie wszystko. niedźwiadek i zajączek Ŝyli ze sobą w zgodzie. uwaŜał ich za postaci bez wartości i w ogóle niegodne uwagi. Ŝe to bajka dla dziecka. Oczodół Ŝył z Psem.odparli niedźwiadek i zajączek. wyciągnęły swoje zabawki i zaczęły się razem bawić. które straciło wzrok. Pewnego dnia do doliny przybył znany łucznik zwany Błyskiem Cięciwy i zaproponował mieszkańcom doliny turniej łuczniczy. Wydaje mi się. a lisek juŜ zawsze dzielił się swoimi zabawkami i nigdy nie był samolubny. a więc gardził wszystkimi. Dawno. Ŝe ci wybaczymy. Ŝe do nas wróciłeś. Zabawa była lepsza niŜ kiedykolwiek. W zamian za to Oczodół darzył Psa szacunkiem i dawał mu duŜo ciepła i miłości.Oczywiście. Oczodół i jego Pies. Piotr Szklarz Myślę.. Nam teŜ ciebie brakowało. Najbardziej nie lubił chłopca o imieniu Oczodół. którzy mieli wzrok gorszy od niego. a Ŝe tereny były opustoszałe i ludzi było niewielu. Tym bardziej cieszymy się. nierozłączna para. Sokole Oko zawsze szydził z nich. Bajka o wyŜszości uczuć nad zmysłami. Ŝe bajka moŜe sprawić duŜo radości dzieciom niewidomym. był on obdarzony najlepszym wzrokiem. dawno temu w Dolinie Kolorowych Jeziorek i Dumnej Jaskini Ciemności mieszkał oschły człowiek o imieniu Sokole Oko. Ŝe zrozumiałeś swój błąd . Zwierzątka uśmiechały się i cieszyły z kaŜdej chwili spędzonej razem. Od tej pory lisek. lisku. Była to wspaniała. Najbardziej cieszył się tym So- 109 . Mieszkańcy zgodzili się na propozycję i niedługo miał odbyć się turniej. ale mimo wszystko opiekował się chłopcem.

Jedyni smutni tego dnia. Wołał o pomoc. Przyjechał z synem o imieniu Lubipies. I akurat nastało to na następny dzień po przybyciu Dobroducha i jego syna Lubipsa. Poszedłszy na spacer w okolice Wodospadu Zapomnienia. Ŝe nie tylko wzrok jest waŜny i kiedyś zobaczy. ale nikt go nie mógł usłyszeć. musieli opuścić dolinę. Jedynymi niestartującymi w zawodach byli Oczodół i jego Pies. będzie wygonienie z doliny Oczodoła i jego Psa.kole Oko. Śmiał się głośno i szyderczo. skakał z radości i oznajmił. Ŝe nic nie jest w stanie wygrać z jego wspaniałym wzrokiem. Sokole Oko. Błysk Cięciwy powiedział mu. ale Sokole Oko groził im swoim łukiem i Oczodół wraz z wiernym towarzyszem. Nagrodę miał sobie wybrać wygrywający i mógł on sobie zaŜyczyć tego. stawał się coraz bardziej pewny siebie i szydził ze wszystkich dookoła. Lubipies został zaatakowany przez groźne ciemności i tkwił pod wodospadem. W międzyczasie do doliny przyjechał brat Sokolego Oka. Mieszkańcy doliny zaczęli się buntować. nic sobie z tego nie robiąc. Na imię miał Dobroduch. Dolina pokrywała się mrokiem. 16 lat Twierdził. dzięki któremu liczył na zwycięstwo w rozstrzygającej potyczce. Rafał Leszczawski. Mieli na to 3 dni. aŜ wszyscy się bali. Zaczęło się święto i rozpoczęły się pierwsze zawody. Ŝe nagrodą. Sokole Oko wygrał zawody i był bardzo zadowolony. bo odgłos wody zagłu- 110 . gdyŜ był on dobrym łucznikiem. iŜ są waŜniejsze w Ŝyciu rzeczy. której sobie Ŝyczy. Z upływającego biegiem czasu Sokole Oko pokonywał kolejnych przeciwników. W finałowej potyczce Sokole Oko stanął do walki z Błyskiem Cięciwy. Dolinę raz na trzysta tysięcy lat zalewała niezmierzona ciemność wypływająca z jaskini ciemności. a do tego miał doskonały wzrok. czego tylko chciał.

Było przeciwnie. Uciekał przed siebie. Wszyscy z trudem znosili raŜące promienie słońca. Do tego mieli znakomity węch i byli w stanie rozpoznać ludzkie zapachy. ale usłyszał szczekanie psa i zatrzymał się. Ŝe po jej ustąpieniu zrobiło się dla mieszkańców doliny nieznośnie jasno. a wszyscy mieszkańcy cieszyli się niezmiernie. by opuścić dolinę. a światło wręcz oślepiające. Ŝeby się nie martwił. Ŝe widział światło zbyt wyraźnie i cięło jego oczy ostrymi promieniami. Dopiero teraz zrozumiał. Mieszkańcy doliny próbowali go odnaleźć. Ŝe potrafią znaleźć Lubipsa. Sokole Oko powiedział. Lubipies bał się ruszyć z miejsca. Podczas ich podróŜy nastąpiło nagłe opuszczenie kurtyny ciemności. a ich Ŝycie wiecznie wypełniała ciemność.uczucia. To go oślepiło. Nad doliną świeciło niesłychanie jasne światło słoneczne. Jednak nie byli szczęśliwi. Ŝe jeśli znajdą Lubipsa. Sokole Oko powiedział. bo przecieŜ z jego wzrokiem znajdą Lubipsa bez problemu. Ten. Jego największy przyjaciel . Po godzinach poszukiwań znaleźli Lubipsa zmarzniętego i przestraszonego. ale mrok był zbyt wielki. Stał na środku wielkiej doliny i krzyczał. Zmiana ta była wielka. jak strasznie jest być niewidomym. Wcześniejsza ciemność spowodowała. obijając się o drzewa i krzaki. I wtedy Oczodół i jego Pies powiedzieli. Ŝe mają juŜ tylko jeden dzień. to nie będą musieli opuszczać doliny. Nie sądził on. kiedy został odnaleziony. Wrócili do doliny. Oczodół i jego Pies mogli zostać w dolinie. Był rozwścieczony. jednak byli niezwykle czuli i potrafili wyczuwać ludzi. bo Sokole Oko nie dotrzymał obietnicy i powiedział. Ŝe moŜe być coś potęŜniejszego niŜ jego wspaniały wzrok . Oni i tak nie widzieli. najpotęŜniejszej osoby skończyło się to tragicznie.szał jego wołanie. Mimo długich poszukiwań nie udało się odnaleźć syna Dobroducha. Sokole Oko oślepł.niesłychany wzrok .stał się dla niego wrogiem. Jego wzrok był tak dobry. Jednak dla jednej. Jego brat był zrozpaczony. 111 . Nazajutrz zmartwiony Oczodól i jego Pies zaczęli opuszczać dolinę. Nawet Sokole Oko nie mógł nic zrobić. na początku się przestraszył i zaczął uciekać. dorośli i zwierzaki. A morał z tego jaki? Znają go wszystkie dzieci. Nikt go juŜ nigdy nie widział.

Kamilka Węglarz Jest to bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości.

Bajka o cynamonie, który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni

Nie tak dawno temu, nie za siedmioma górami czy siedmioma rzekami, ani teŜ nie za siedmioma lasami, tylko tuŜ obok nas (kto wie, moŜe właśnie w Twojej kuchni, mały czytelniku? a moŜe u twojego sąsiada?) Ŝył sobie cynamon o imieniu Grześ. Inne przyprawy nie lubiły cynamonu. UwaŜały, Ŝe jest on bezuŜyteczny. - Ja nadaję wspaniały smak wszystkim potrawom - chwaliła się sól. - A ja sprawiam, Ŝe dania są niesamowicie pikantne - wtórował jej pieprz. - Ja natomiast - dodawał swoje trzy grosze cukier - jestem idealny do deserów. Potrafię osłodzić kaŜdy podwieczorek. Mniam.. mniam. - Tylko ja jestem do niczego - martwił się cynamon - Nie posolę obiadu, nie posłodzę deseru. Oj, nie mam łatwego Ŝycia w kuchni! Grześ był smutny, ale postanowił nie zamartwiać się i jako Ŝe miał duŜo wolnego czasu, zaczął czytać ksiąŜki. Szczególnie podobały mu się te o niesamowitych przypadkach fantastycznych bohaterów. Cynamon w głębi serca marzył o takich przygodach. Fantazjował, Ŝe on teŜ, gdy tylko dorośnie, wyruszy na wyprawę na sam koniuszek świata, a moŜe i jeszcze dalej. I tak mijał dzień za dniem, a w Ŝyciu Grzesia nie działo się nic nadzwyczajnego. Do czasu... Pewnego zimowego poranka Grześ postanowił udać się na długi spacer. Ubrał ciepły szalik, rękawiczki, czapkę, wziął ze sobą teŜ plecak, a w nim kilka kanapek na drogę i termos z ciepłą herbatką, no i oczywiście migdały. Wędrował nasz mały przyjaciel przez pola, łąki i lasy. Spacerek był bardzo przyjemny, ale w pewnym momencie cynamon zauwaŜył, Ŝe na niebie zaczynają zapalać się pierwsze gwiazdki.

112

- Ojej! - zmartwił się Grześ - muszę jak najszybciej znaleźć jakieś ciepłe miejsce, w którym mógłbym przenocować, bo inaczej zamarznę. Grześ wędrował jeszcze jakiś czas, aŜ spostrzegł małą chatkę. - Ciekawe, czy ktoś tu mieszka? - zastanowił się i poszedł w stronę domku. Z bliska ujrzał, Ŝe w największym okienku pali się światło. - Na pewno ktoś tu jest. Mam nadzieję, Ŝe będę mógł przenocować - pomyślał głośno. Puk, puk, zastukał cichutko w drzwi. - Kto tam? - z chatki odezwał się jakiś uprzejmy głosik. - Mam na imię Grześ, wyruszyłem na długi spacer i chyba się zgubiłem. Czy mogłaby mnie pani wpuścić? Strasznie zmarzłem. Drzwi zaskrzypiały i stanęła w nich urocza staruszka, która zaprosiła malca do domu. Poczęstowała go ciepłym mleczkiem i chciała wysłuchać jego historii. Jednak cynamon był tak zmęczony, Ŝe zasnął zanim babulka zdąŜyła go o cokolwiek spytać. Następnego dnia rano, gdy cynamon juŜ wstał i podreptał do kuchni, czekało tam na niego smakowite śniadanko. Najpierw jednak opowiedział babulce swoją historię. Wysłuchała jej z zainteresowaniem, po czym zaczęła piec ciasto. - Czy mogę pani w czymś pomóc? - zapytał nieśmiało cynamon. Bał się bowiem, Ŝe znów się do niczego nie przyda. - AleŜ oczywiście! - odpowieNatalka Kossowska, 8 lat

działa radośnie babulka - usiądź na szafce i pocieraj rączką o rączkę. - Dobrze, zgodził się nie do końca przekonany cynamon.
113

Po chwili zauwaŜył, Ŝe z jego rączek sypie się złoty proszek, który babulka skrzętnie zbiera do miseczki. Gdy cynamon skończył, zobaczył, jak babulka wsypuje złoty proszek do ciasta. - Po co pani ten złoty proszek? - dopytywał się z ciekawością cynamon. - Dowiesz się za chwilę, chłopcze. Gdy ciasto juŜ było gotowe, babulka zrobiła herbatkę i poprosiła Grzesia, by spróbował jej wypieku. Cynamon zgodził się bez wahania, bo był juŜ troszkę głodny. - Ojej! Jakie to pyszne! - zachwycił się Grześ - Nigdy nie jadłem równie wyśmienitego ciasta. - Cieszę się, Ŝe ci smaAsia Kęsicka, 7 lat

kuje.

Gdyby

nie

proszek

z twoich rączek, moja szarlotka nie byłaby taka smaczna. - Naprawdę, to moja zasługa? - zadziwił się cynamon. - Naprawdę, mój drogi. Musisz bardziej w siebie wierzyć. MoŜe i nie posolisz obiadu, ani nie sprawisz, by był on bardzo pikantny, ale bez ciebie szarlotka nie miałaby tak cudownego smaku. Pamiętaj, mój miły, kaŜdy ma swoją rolę do spełnienia i tylko on się do tego nadaje! Czasem jednak trzeba czasu, by to zrozumieć... Po tej rozmowie cynamon podziękował staruszce za wszystko i udał się z powrotem do swojej kuchni, w której podrzucił gospodyni przepis babulki, właśnie na szarlotkę. Pewnej niedzieli, gdy gospodyni upiekła szarlotkę, wszyscy domownicy zajadali się ciastem z wielkim apetytem. Od tej pory nikt nie zarzucił cynamonowi, Ŝe jest bezuŜyteczny. t o b i e: *)

114

Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka, które boi się być same podczas burzy.

O Antosiu, który boi się burzy

Wszystko otaczała ciemność. Gdzieniegdzie jedynie szkliło się światło ulicznych latarni, a ich blask przerywany był gwałtownymi i niezwykle jaskrawymi błyskami otaczającej wszystko burzy. Antoś zakrył się kołdrą po same uszy i - starając się zasnąć - wyobraŜał sobie, Ŝe przeraźliwe grzmoty za oknem to jedynie odgłosy przejeŜdŜających ulicą samochodów. Jednak sposób ten nie pomagał przeraŜonemu chłopcu na długo. Jego lęk przed burzą istniał od zawsze i Antoś nie wiedział nawet, dlaczego. Odkąd sięgał pamięcią, burzowe grzmoty wywoływały u niego efekt bezgranicznej paniki i nieopisanego strachu. Po kolejnym uderzeniu pioruna, którego grzmot chłopiec usłyszał tak głośno i wyraźnie, iŜ był przekonany, Ŝe uderzył on wprost pod jego oknem, Antoś postanowił poszukać schronienia w sypialni mamy. We własnym pokoju chłopiec nie czuł się bezpiecznie, a zabawki, stojące na półkach i rzucające na ścianę przeraźliwe cienie, jeszcze bardziej potęgowały strach chłopca. Tak więc, rozglądając się uwaŜnie wokoło i tuląc do siebie swojego ulubionego misia, chłopiec wymknął się z pokoju. Starając się iść na paluszkach, aby nie obudzić uspokojonych na chwilę piorunów, Antoś skradał się przez pokój gościnny. Wtem usłyszał jakiś hałas. Odwracając się, zauwaŜył swojego dziadka wychodzącego z kuchni z kubkiem gorącego mleka. Uspokajając zbyt szybkie bicie serca spowodowane ogromnym strachem, chłopiec z radością zareagował na obecność osoby, która była dla niego uosobieniem bezpieczeństwa. Natomiast dziadek, spostrzegłszy swojego ukochanego wnuczka i jego przeraŜoną buzię, uśmiechnął się przyjaźnie, aby go uspokoić. Antoś wyznał dziadkowi powód swojej bezsenności i z zadowoleniem zgodził się towarzyszyć mu podczas picia gorącego mleka. Wiedział bowiem, Ŝe dziadek, jako osoba mająca w zwyczaju opowiadanie róŜnych wspaniałych i nieprawdopodobnych histo115

rii, takŜe tym razem zaszczyci go którąś z nich. Chłopiec się nie mylił. Mając na względzie przeraŜenie wnuczka wywołane panującą wokoło burzą, postanowił podzielić się z nim historią, której nie opowiedział jeszcze nikomu na świecie. Antoś poczuł się wyróŜniony. Wiedział, Ŝe spotyka go coś nadzwyczajnego i skupiając z całych sił swoją uwagę na słowach dziadka, zaczął wyobraŜać sobie opowiadaną historię… Dawno temu, kiedy na świecie nie było zmartwień ani rzeczy niemoŜliwych, kiedy wszędzie dookoła panowała magia, urzeczywistniając marzenia, Ŝył pośrodku lasu, w małej chatce chłopiec o imieniu Staś. Jego rodzice pracowali bardzo cięŜko i poświęcali swojemu synkowi mało czasu. Co wieczór byli zbyt zmęczeni, aby pomagać chłopcu w lekcjach i obowiązkach domowych, więc kładli się wcześnie spać. Staś wiedział, Ŝe rodzice go kochają i nie miał im za złe, iŜ nie poświęcają mu wiele uwagi. On takŜe bardzo ich kochał. Kładąc się wieczoOla Kaczkowska, 5 lat

rem do łóŜka, rozmyślał, jak to będzie w przyszłości, kiedy będzie pomagał rodzicom, aby mogli odpoczywać i cieszyć się Ŝyciem. Mimo tych przeciwności losu Staś był chłopcem radosnym i dobrym. Jednak jego spokój zakłócała jedna myśl. Staś bowiem panicznie bał się burzy. KaŜdy grzmot i błysk pioruna przyprawiały go o gęsią skórkę. Nie pomagało chowanie się pod łóŜko, stawianie na parapecie pluszowego tygrysa w celu obrony przed błyskawicami. Stasia nie opuszczał strach. Chłopiec wiedział, Ŝe jedynie przy rodzi-

cach czułby się bezpiecznie, jednak byli oni zbyt zmęczeni, aby się obudzić i go przytulić. Staś leŜał więc w swoim łóŜeczku i płakał. Płakał tak długo i tak głośno, Ŝe usłyszały go leśne elfy znane ze swej wielkiej odwagi. Zaciekawione były, kto jest aŜ tak nieszczęśliwy, Ŝe wylewa tyle łez. Kierując się dźwiękiem pła-

116

opatulił kołderką i . Po zakończeniu opowieści dziadek spojrzał na swego wnuczka. Przytulił się do ciepłej poduszki. mimo ogromnego strachu. Tańczące w swych kolorowych strojach elfy. spokojnie zapadł w sen. uspokajającą i kojącą ból melodię.spokojnie zasnął. który pochłonięty wyobraŜaniem sobie historii Stasia. Postanowił im nie przeszkadzać i cichutko wrócił do swojego łóŜka.czu. przypominały chłopcu dwa piękne. sprawdzić. Wiedział. Postanowił. Gdy po wielu próbach udało wdrapać im się na parapet. gdyŜ za oknem kolejny raz usłyszy znaną mu z dzieciństwa melodię… 117 . ich oczom ukazał się opatulony kołdrą i zapłakany Staś. Wymknął się z pokoju i zaczął zmierzać w stronę własnej sypialni. a dwa pozostałe tańczyły w rytm delikatnej melodii. uda mu Rafał Leszczawski. a po odsłonięciu zasłonki zauwaŜył trzy elfy. Elfy poczuły tak wielkie współczucie dla nieszczęśliwego chłopca. trafiły pod dom Stasia. skąd dochodzi muzyka. Ŝe mimo szalejącej na zewnątrz burzy i przeraŜających grzmotów piorunów. Skradając się pod okno chłopca. Skradał się niepostrzeŜenie. Staś był oczarowany elfami i świadomy tego. rozkwitające kwiaty. kładąc przy nim ulubionego misia. iŜ jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem.mimo błyskających na zewnątrz piorunów . Ŝe postanowiły zagrać mu na harmonijce ich ulubioną. z których jeden grał na harmonijce. Staruszek delikatnie wziął wnuczka na ręce i zaniósł do jego łóŜeczka. Staś zawsze słyszał pod oknem łagodny dźwięk harmonijki i radosny śmiech elfów. Staś usłyszał łagodny dźwięk dochodzący spod okna. chroniących go przed burzą. gdy strach nie pozwalał spokojnie spać. Od tej pory w czasie burzy. 14 lat się zasnąć. który moŜe oglądać te wspaniałe stworzenia. rozprawiały o moŜliwych powodach tak ogromnej rozpaczy.

pielęgnując czerwone róŜe. Adela była najmłodszą córką swoich rodziców. gdy tłumaczyli jej. bardzo dokuczała swoim siostrom. gdy zabraniali jej chodzić samej do lasu. Krysia była średnią córką. bo będzie bolał brzuszek i jakie grzyby dobre są na zupkę. Nie lubiła gotować ani śpiewać. Deptała czerwone muchomorki. kogutem i kozą Amelią. nie poznawała owoców. Jola była najstarsza.w domowych obrządkach. nie słuchała ostrzeŜeń rodziców.nie chciała się uczyć piec chleba. lecz takŜe las i kwitnące w nim Ŝycie. jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać w lesie na małe dzieci. Nie tylko one poznały się na jej złośliwości. których nie wolno jeść. nie zwaŜając na to. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. bo wolała cukier w kostkach. Ŝółte tulipany i wielobarwne krokusy.starowince . Miała długie. Ŝe jest niegrzeczna i moŜe kogoś tym zasmucić. gdyŜ bały 118 . Była zupełnie inna niŜ pozostałe dwie dziewczynki . a choć była najmniejsza. jakie zwierzęta naleŜy omijać w lesie. Adela robiła zawsze to. Nie słuchała ich.Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. gdzieś w zielonym lesie. Opiekowała się teŜ pięcioma kurami. niszcząc ich gniazda. Lubiła kwiaty i zwierzęta. Miała kasztanowe kręcone włosy. miała krótkie. Krysią i Adelą. co chciała. mówiła to. rude włosy. zobaczyła bardzo jasne światło kierujące się w głąb lasu. gdy dziewczynka juŜ prawie zasypiała. Pewnej nocy. Lubiła śpiewać i gotować. W jej wieku uczyły się tego wszystkiego jej siostry i dobrze wiedziały. czarne włosy. więc często pomagała swojej matce . Adela pomyślała. Duch lasu Dawno. Nie chciała pić zdrowego mleka ani jeść kaszy manny z sokiem malinowym. co chciała. Deptała kwiaty i męczyła zwierzątka. Dokuczała małym ptaszkom. Ŝe bez problemu będzie mogła zwiedzić cały las zupełnie sama i opowiedzieć o tym siostrom. toteŜ często przesiadywała w ogródku. dawno temu.

aby móc znów ich zobaczyć. aby nie potykać się o niewidoczne wcześniej dla niej kamienie i korzenie. I szła przed siebie. lecz połykała od razu. czerwone kuleczki garściami. Rodzice ostrzegali Adelę przed nią. napychając nimi całą buzię. Ŝe nawet ich nie gryzła. 13 lat potykając się co rusz o ja- kieś kamienie i duŜe wystające korzenie. Adela nic nie widziała. Nagle światło zniknęło i zrobiło się bardzo ciemno. było trochę jaśniej i choć nie wszędzie docierały promienie słońca. nucąc wymyśloną piosenkę: Jestem duŜą dziewczyną. póź119 . usiadła na ziemi. które zupełnie jakby specjalnie wyrastały pod jej nóŜkami. Choć w środku lasu sama stoję. Nie wiedziała niestety. choć starała się to ukryć. to te. Ŝe oddałaby wszystko. za którą tak tęskniła.się one zawsze same chodzić do lasu. bolał ją brzuszek. Tęskniła za matulą pachnącą świeŜym mlekiem. Ciemności się nie boję. które zdołały przedostać się przez gęste korony drzew. za Krysią pachnącą tysiącami róŜ. których wcześniej nie cierpiała. Emilka Kaczkowska. więc usiadła skulona pod sosną i płakała z bólu. Adela szła przed siebie bardzo długo. Ŝe te owoce to kalina. a przede wszystkim rodziców. wspominała chatkę. Strach się mnie nie ima. Była bardzo głodna. zupełnie wystarczały dziewczynce. Niedługo po tym natknęła się na jakiś owocowy krzaczek .chwytała małe. Pomyślała wtedy. Po jakimś czasie Adela poczuła się zmęczona. Była tak głodna. za ojczulkiem pachnącym świeŜym zboŜem. bała się. Ubrała więc buciki. oddałaby teŜ wiele za kubek ciepłego mleka i kaszę mannę z sokiem malinowym. jednak dziewczynka nie chciała ich słuchać. oparła główkę o pień drzewa i zasnęła. załoŜyła katankę i wybiegła w stronę lasu. za Jolą pachnącą błogim chlebem. Gdy się obudziła.

biegnąc przed siebie.czy podeptać go. Rozpłakała się dziewczynka. Ŝe ubrała na nóŜki swoje najlepsze buty. Nastał ranek. Nie wiedziała. Usiadła dziewczynka na duŜym kamieniu i zaczęła łkać: Sama jestem w lesie.niej bolała główka i tak na przemian. matki. czy ominąć powoli? Nagle wąŜ syknął na Adelę i ta w popłochu. Ledwo szła przed siebie popłakując Ŝałośnie: Mała ze mnie dziewczynka Chcę do czerwonego kominka. Ku zaskoczeniu Adeli ptaszek podfrunął do niej i zaćwierkał donośnie: Gniazdo moje wywróciłaś! Daszek grzybka obróciłaś. Zawołała więc do niej: Sikoreczko! Sikoreczko! Tylko ty widzisz słoneczko. Nagle Adela zobaczyła na gałęzi małego ptaszka. ojca. była to bowiem mała sikoreczka. a nie kiedy ma na to ochotę. Do sióstr drogich. Rozpoznała do od razu. kiedy naprawdę musi. która wiła gniazdo niedaleko jej chatki. Przytulić się do mamy i taty Podlewać z Krysią kwiaty. Przypomniała sobie wtedy. co zrobić . Ŝeby szanowała swoje nowe rzeczy i zakładała je wtedy. jak mama ostrzegała ją. I szła tak przed siebie. aŜ Adela zasnęła. śałowała wtedy Adela. WskaŜ mi drogę do mej chatki. gdyŜ ubrudziła swoje najlepsze buciki. bo szybko się zniszczą. Za czyn musisz swój zapłacić! 120 . dziewczynka czuła się bardzo źle i było jej słabo. Niech mój płacz poniesie Mego Ŝalu dźwięki Do mej matuleńki. wpadła do rzeczki. aŜ natknęła się na pełzające stworzenie.

Ŝałowała tego. Gdy dziewczynka otworzyła oczy. aŜ zniknął dziewczynce z oczu.. jak morze i powiedział: Łzy twoje szczere i szczere słowa Mokre twe ubranie i mokra głowa Serce twoje krwawi z tęsknoty do matki Wracaj więc skruszona do przytulnej chatki Bądź pracowita i miła dla swej rodziny Nie gnęb roślin Ŝadnych i Ŝadnej zwierzyny GdyŜ mieszkasz w moim królestwie. Ŝe nagle wiatr porwał w górę liście. raz dwa wyskoczyła z pokoju. głos tak skruszony. co zrobiła. Ŝe jest w swoim pokoju. a z nich wyłonił się srebrny jeleń z oczami tak błękitnymi. rozejrzała się wokoło i zrozumiała. chciała tylko wrócić do domu. Długo nie mogła w to uwierzyć. królestwie zieleni szałasu A ja udzielam ci gościny bo jestem . 6 lat Nagle usłyszała znajomy głos wołający jej imię: Adelcia! Adelcia! Był to głos jej matuli. I wtedy znów zaczął wiać mocny wiatr i srebrny jeleń zniknął. Dawid Leszczawski. Wtedy łzy jej rozjaśniły się tysiącem iskier niczym szlachetne kamienie.duchem lasu”. Dziewczynka ubrała się szybko. Adela ze szczęścia zaczęła płakać. kawałki mchu i gałązek. bo bardzo tęskniła za rodzicami i siostrami. Posmutniała bardzo Adela. łzy tak gorące. zbiegła po schodach i rzuciła się w objęcia swojej ma- 121 . Nie chciała ich skrzywdzić. Płacz jej był tak donośny.Musisz sobie sama radzić! I odfrunął ptaszek w stronę nieba.

Jak ojczulek oraz matka.kochała swoje siostry i swoich rodziców. Dawno. Wystukując raz po raz: Aby w sercu znaleźć siłę. Z zapachem pieczonego chleba. Nawet mała nasza chatka Wie. co złego im uczyniła. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. Krysią i Adelcią. By miłości mówić: TAK! Tak jak mówi jej i ptak. Ze słońcem na błękicie nieba. A w oddali srebrny jeleń Pod swą pieczę bierze las. dawno temu. By uczynnym być i małym. Obiecała teŜ. zaś Adelcia najmłodsza . Wszystkie były bardzo dobre i grzeczne. Ŝe nigdy nie pójdzie do lasu. z mlekiem w kubku. z tatą. Lubiła teŜ wymyślać wierszyki… oto jeden z nich: W naszym lesie o poranku Siadamy na małym ganku Z mamą. Krysia była średnia. 122 . Wtulając się w ramiona matuli. gdzieś w zielonym lesie.my. Wita nas drzew świeŜa zieleń. oczy zaś pełne czystej radości. lubiła mleko i kaszę mannę z sokiem malinowym. przepraszała swoich bliskich za wszystko. Jola była najstarsza. Cała buzia dziewczynki czerwona była od płaczu. Ŝe to nie mała gratka Poczuć tej miłości smak. Z ptaszkiem na świerkowym czubku.

by ktokolwiek mógł ją usłyszeć. Pewnego razu rodzice małej burzynki Balbinki wybierali się. ale bardzo łagodne. dokąd dorośli nigdy nie dotarli i najprawdopodobniej nigdy nie dotrą. Jest to przede wszystkim świetna zabawa i pewnego rodzaju festyn rodzinny. wiatry . Zamieszkiwali ją dość nietypowi mieszkańcy. chmury. jej błyskawice bardzo jasne i rozłoŜyste. Ŝe aŜ cała ziemia się trzęsła. Burze pomagają rolnikom i wszystkim ludziom. Inaczej mówiąc. które boi sie burzy Burzynka Balbinka Gdzieś w dalekich przestworzach. a byli nimi: słońce. W tej niezwykłej krainie Ŝyła sobie pewna rodzinka Burz. istniała przepiękna i jakŜe niezwykła kraina. deszcze.te duŜe i te maleńkie. gwiazdy. 5 lat . księŜyc.Ewelina Wild Bajka dla dziecka. a grzmoty. burze. Ŝe dla burz nie jest to zwykła wyprawa. aby pomóc roślinkom i wstrząsnąć trochę ziemią. po co są burze. co moŜemy ujrzeć na pięknym niebie. A musicie. to była kraina zamieszkiwana przez to wszystko. bardzo potęŜnym i najlepszym wśród wszystkich. Mieli oni małą córeczkę o imieniu Balbinka. Tato był bardzo szybkim. oczyszczają wraz z deszczem powietrze. Swoim potęŜnym grzmotem poruszają suchą ziemię. by rośliny mogły swobodne wyjść na jej powierzchnię podczas bardzo gorącego i suchego lata. drogie dzieci wiedzieć. Mama była piękna. Jego grzmoty były strasznie głośne i mocne. Była bardzo śliczna. były dość głośne. ale nie umiała wydawać z siebie tak głośnego grzmotu. KaŜdy na świecie wie. które wydawała. Uczestnicy bawią się w chowanego za chmu123 Jessica Marcinowska.

Początkowo nie wychodziło jej to za dobrze. dlaczego jest taka smutna. skoro nie umiem ładnie błyskać.Mamuniu. Usiadła w kąciku podwórka i zaczęła ćwiczenia. Balbinka bardzo się ucieszyła na te słowa swojej mamy i nie chciała dłuŜej czekać. bardzo się zmartwili. aŜ ona przestanie się jej bać. . Kiedy Balbinka kładła się spać. MoŜe nawet się zaprzyjaźnią? Balbinka postanowiła wziąć dla dziewczynki coś niezwykłego z ich krainy . Znalazła takie koło małego. płacząc i zamykając okno. Postanowiła od razu wziąć się do pracy.Nie martw się. Schowała go do woreczka i ruszyła w drogę. Mama małej zapytała się. Gdy mała dziewczynka ją ujrzała. Musisz duŜo ćwiczyć. Kiedy jej rodzice to zobaczyli. Niewiele czekając. nie chciała się bawić. postanowiła. Mała burzynka podczas całej zabawy była bardzo smutna i siedziała w kącie. a zobaczysz. Burzynka pomyślała. Burzynka zaczęła podchodzić bardzo powoli do dziewczynki mówiąc: 124 . Nagle spostrzegła w oknie domku siedzącą małą dziewczynkę. ślicznego domku. był piękny letni dzień. Gdy próbuję wydać grzmot. w berka.mały prezent: trochę gwiezdnego pyłu. Balbinka ruszyła w stronę dziewczynki. Urządzany jest równieŜ konkurs na najpiękniejszą błyskawicę oraz najgłośniejszy i najpotęŜniejszy grzmot. Balbince zrobiło się przykro. uciekła szybko. Ŝe będziesz najpiękniej grzmieć w naszej całej krainie. kochanie. ale po dłuŜszej chwili efekty ćwiczeń były zdumiewające więc Balbinka bardzo się ucieszyła. a Balbinka powiedziała: . Dziewczynka tym razem bawiła się w piaskownicy. poniewaŜ bardzo się bała burz. Ŝe dziewczynka boi się jej. Mała burzynka wróciła do mamy ze łzami w oczach i opowiedziała jej wszystko. jak mogę się bawić ze wszystkimi. bo burze nigdy nie robią krzywdy ludziom. a grzmotów moich to nawet nie słychać. Ŝe jutro znowu pójdzie do dziewczynki i będzie tak do niej przychodzić.rami. Ruszyła w drogę. aby znaleźć ciche i spokojne miejsce. to piszczę jak piszczałka i wszyscy się ze mnie śmieją. Ŝe moŜe dziewczynka zechce się z nią pobawić w berka albo chowanego.

Jestem małą burzą i mam na imię Balbinka. dlaczego tak jest i jak wygląda cała zabawa.. a Balbinka zapraszała ją na pokaz ich zabaw na niebie podczas festynów. Mała burzynka opowiedziała. Poza tym chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić. Natalka Ala Krajewska. Burze nigdy nie robią nikomu nic złego.odpowiedziała dziewczynka. nie zrobię ci krzywdy. gdzie mieszka i czym jest tajemniczy. ale obserwowała je z zaciekawieniem z okna. .. pięknie błyszczący proszek w woreczku. . gdyŜ deszcze by ją bardzo zmoczyły. nie uciekaj.. Jestem tak mała. naprawdę nie zrobię ci krzywdy. . Dziewczynka spojrzała na malutką paczuszkę. 6 lat bardzo polubiła burze i gdy tylko zaczynały się grzmoty.Jak masz na imię? . Natalka nie mogła w nich uczestniczyć. Balbinka wyjaśniła jej. Zaczęła rozwiązywać węzełek.Ale wy tak głośno i przeraŜająco grzmicie. .zapytała burzynka. Nie bała się juŜ wcale burz.Mam na imię Natalka .Nie bój się mnie. Dziewczynka spojrzała na burzynkę z przeraŜeniem i chciała uciec do domu.Nie bój się mnie. No. Natalka słuchała z zaciekawieniem i nie bała się juŜ Balbinki. którą wyciągnęła Balbinka i wzięła do ręki woreczek.Proszę cię. Natalka codziennie sprawdzała postępy Balbinki w grzmieniu i błyskaniu. Natalka siedziała w oknie i nigdy więcej się nie bała. Ŝe nawet nie potrafię jeszcze grzmieć. Dziewczynki zostały najlepszymi przyjaciółkami i bardzo często bawiły się razem. ale Balbinka powiedziała: . bo czego?? 125 . mam nawet dla ciebie prezent.

Mamusia siadała na ławce. który nazywał się Keczi. gdy to usłyszał i odpowiedział: .Ale ja nie chcę! W przedszkolu jest bardzo duŜo dzieci i nie będę mógł zabierać tam swoich zabawek! Będę musiał bawić się zabawkami razem z innymi dziećmi. kiedy mama zostawiła go w zupełnie obym dla niego miejscu.Adriana Nowak Jest to bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. jednak jego wysiłki poszły na marne. Prosił mamę. jak robią to inne zwierzątka w twoim wieku. Inne zwierzątka z podwórka nie rozumiały pieska. dopóki w piaskownicy nie pojawiło się jakieś inne zwierzątko. oprócz rodziców. który nie chciał pójść do przedszkola W pewnej pięknej krainie razem z rodzicami mieszkał rudy piesek. Ŝe trzeba się dzielić i bawić z innymi dziećmi. samoloty i bardzo duŜo samochodów. Keczi bardzo nie lubił bawić się razem z innymi zwierzątkami. O piesku Keczim. jesteś juŜ duŜym pieskiem i musisz zacząć chodzić do przedszkola tak. rower. Bawił się świetnie. od kiedy dowiedział się. którymi uwielbiał się bawić. Rano mama obudziła pieska. Często brał ze sobą swoje skarby i wychodził z mamą na podwórko. skakanki. Rodzice bardzo go kochali i był on bardzo szczęśliwym pieskiem. Keczi bardzo płakał. Pewnego dnia mama powiedziała do niego: . Budował zamki. Ŝeby pozwoliła mu zostać w domu. Ŝe nie pozwalał dotykać ich nikomu. piłki. Keczi zapłakał. domy i drogi dla swoich wspaniałych samochodów. a on bawił się w piaskownicy. Miał duŜo wspaniałych zabawek: kolorowe misie. jednak piesek był uparty i nie słuchał.Synku. Ŝe musi iść do przedszkola. Jakaś pani zaprowadziła go do sali pełnej 126 . W końcu nadszedł ten wielki dzień. Mama tłumaczyła Kecziemu. Keczi był bardzo smutny. Tak bardzo kochał swoje zabawki. ubrała go i zaprowadziła do przedszkola. Mama musiała chodzić do pracy i nie mogła juŜ być z nim cały czas w domu.

rzucali piłką i ze wszystkimi zwierzątkami bawili się w chowanego.Nie martw się! . Kecziemu było bardzo smutno i ciągle płakał za mamą i swoimi zabawkami. Na dodatek trzeba dzielić się zabawkami z innymi. A ty jak się nazywasz? No i dlaczego jesteś taki smutny? . 127 . ale zgodził się. Kecziemu bardzo się to spodobało i na jego twarzy nareszcie pojawił się uśmiech. a jeszcze inne skaczą na skakance. Wstał i usiadł przy jednym ze stolików. Dał się nawet namówić na zamianę samochodów i zmianę ról w pościgu. pobawimy się razem! Piesek nie był zbyt zadowolony. O dziwo.odpowiedział . bo nie chcę tutaj być. Hubert Cel. . Przekonasz się. który ucieka przed radiowozem. Ŝe zabawy z innymi zwierzątkami są bardzo fajne.Cześć! Jestem Loluś. .Pobawmy się w pościg! .Ty będziesz policją. Chodź. Musiałem zostawić swoje samochody w domu. 7 lat Piesek i kotek wybrali auta. jak Ci się wydaje. jak zwierzątka siedzą razem przy stole i rysują piękne domki.Tu wcale nie jest tak źle.Jestem Keczi . a ja złodziejem. Poszedł za Lolusiem do kącika z samochodami. co dzieje się w tej ogromnej sali.krzyknął Loluś .Płaczę.krzyknął Loluś . a tutaj takich nie ma. Widział.zwierzątek. Nigdy przecieŜ nie był w takim miejscu. Kecziego bardzo to zaciekawiło. Kecziemu spodobały się wspólne zabawy i od tej pory chętnie chodził do przedszkola. Siedział w kąciku i obserwował. Rozpoczęli zabawę. inne układają puzzle. Wtedy odezwał się do niego mały kotek: . Potem piesek i kotek układali klocki. które musiał zostawić w domu. Od rana do południa bawił się zabawkami w przedszkolu razem z innymi dziećmi. a po powrocie do domu mógł poświęcić czas na zabawy swoimi zabawkami.

Ogromną radość sprawiało słonikowi przebywanie pośród innych maluchów. JuŜ od samego 128 . ale w wielu sytuacjach chciał. Marianek kochał ogromnie swoją rodzinę.Natalia Zatka O słoniku. I choć tłumaczono mu. Starał się nie robić przykrości najbliŜszym. Ludzie porównywali go nawet do małego aniołka. 5 lat W niewielkim miasteczku otoczonym pięknego. a bardzo pragnął braciszka. Czuł się dobrze. Ŝe to nieładnie. Asia Śliwińska. Marianek nie zawsze go przypominał pod względem zachowania. Marianek nie chciał się zmienić. co zresztą martwiło całą rodzinę. Słonik wprost przepadał za zabawą z innymi słonikami. pachnącego w nieduŜym domku z czerwonej cegły. proste włoski i duŜe. Czasami był niesforny. Był jedynym synkiem swojej mamy i swojego taty. kiedy miał swoją własność tylko dla siebie. Słonik nie lubił teŜ. nieopodal lasu. aby było dokładnie tak. mieszkał słonik Marianek. rodzina gniewała się na malca. niestety. nie słuchał poleceń rodziców i dziadków. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. Niemal kaŜdy dzień zaczynał od szerokiego uśmiechu i buziaków dla wszystkich. Na szczęście w pobliŜu domku Marianka mieszkało wiele małych zwierzątek. górami. A Ŝe często myślał tylko o sobie. Niestety. lwiątek. dzielić się z innymi ludźmi swoimi rzeczami. a do tego był tak niegrzeczny jak trójka jego sąsiadów. mądre oczka. jak to zaplanował. Miał krótkie. którzy uciekali od mamy w sklepie albo puszczali rękę taty na bardzo ruchliwej ulicy. Był bardzo ładnym i kochanym przez rodziców maluszkiem. którzy z nim mieszkali.

Na karuzeli jeździli bracia . Był bardzo cięŜki. babci i dziadkowi podobał się nowy zakup i chcieli oni obejrzeć cały zestaw.Bolka. ale z reguły nie umieli gniewać się zbyt długo na ich ukochanego synka.Jalek. prawie na dachu. aby wyjść na spacer i spotkać inne maluchy. letniego dnia tata i Marianek wybrali się zaraz po śniadaniu do piaskownicy. pojemniczkami. które tato kupił swojemu synkowi poprzedniego dnia. samochodami. W zamku. koparkami i wieloma innymi zabawkami. Na ławeczkach wokół placu siedzieli rodzice wszystkich dzieci.Narina. Uśmiech od razu zagościł na twarzy słonika. którymi moŜna bawić się właśnie w piasku. znajdującej się obok huśtawki. wspinającego się po drabince. Kiedy mały łobuziak usiadł na skraju piaskownicy i zaczął rozpakowywać swoje skarby. Słonik niósł przed sobą ogromny worek z zabawkami. A na huśtawce z drewna bujała się małpka Aurelia. Maluchy były zachwycone. Mamie. więc mama pomogła tylko zapiąć buty i nie minęło nawet dziesięć minut. Z wieŜy wyglądała Ŝyrafka . poniewaŜ zobaczył mnóstwo swoich małych przyjaciół. grabkami. siedzieli puchacz . Piaskownica wypełniła się barwnymi łopatkami. który mieścił się w pobliŜu jego domu. niemal wszystkie zwierzątka z placu zabaw zbiegły się. Lecz Marianek wcale nie miał ochoty pokazywać swoich zabawek.Oddajcie! To moje! To nie dla was! Nie zabierzecie mi ich! 129 . Pewnego słonecznego. zanim Marian znalazł się na placu. ale niespodziewanie mały Marian zaczął zabierać im swoją własność krzycząc przy tym: .Lonek i kot .lwiątka: Boguś. W szczególności uwielbiał harce na placu zabaw. a w szczególności pięknie błyszczące zielone grabki. Marianek był ogromnie zadowolony. Rodzinie słonika zrobiło się przykro. Od razu spostrzegł pieska . Ŝeby obejrzeć zawartość worka naleŜącego do Marianka. Bartek i Benek.ranka marzył tylko o tym. Ŝe dostał tak wspaniały prezent od tatusia. Spakowali wszystkie kolorowe zabawki. chciały chociaŜ dotknąć pięknych drobiazgów. Marianek i tatuś pozdrowili ich skinieniem głowy. ale Marian nie pozwolił tacie go wziąć. foremkami.

Słonik nie wiedział. a jego tato nie potrafił uspokoić syna.Tylko tak mówicie! – wrzasnął słonik – Zrobicie wszystko.Obecni na placu zabaw byli zdziwieni nieładnym zachowaniem. ale nie zwracali uwagi na słonika. co to wszystko 130 . a na ich buziach widać było smutek. W końcu słonik zamilkł i zapłakany usiadł odwrócony do wszystkich plecami. Marianek pomyślał. To go rozzłościło. co powiedzieć. a kaŜde z nich miało ze sobą jakąś zabawkę. Mały Marian krzyczał coraz głośniej. Spojrzał w stronę huśtawek. Ŝe ma rację. . jak tylko potrafiła . jak bardzo się mylił. Rodzice siedzieli na ławkach i czytali gazety. Nie mógł uwierzyć własnym oczom! Zobaczył maluchy. Siedział więc ze spuszczoną głową i z zamkniętymi oczami. Tacie było strasznie wstyd i nie wiedział. Zwierzątka miały zupełnie inny zamiar. niezadowolenie i zaskoczenie. Ŝe trzeba wstać i pójść do domu. Zabawki naleŜą do ciebie.odpowiedział zdenerwowany Marian. Nadal myślał.zapewnił Jalek .powiedziała najmilej. co ma zrobić. Nie bardzo wiedział. Rodzice powstawali z ławek.dlaczego nie pozwalasz nam obejrzeć twoich zabaweczek? . Marian niespodziewanie usłyszał czyjeś kroki. A teraz juŜ wiadomo. ale był jednak zbyt uparty i chciał zrobić innym na złość. Nagle odezwała się Aurelia: .Nie zrobimy tak .Marianku . gdyby jej nie miał.Bardzo cię lubimy i nie weźmiemy twojej własności. Ŝe chodziło im tylko o zabranie jego zabawek.PrzecieŜ nie chcielibyśmy. Marianek nie chciał rozmawiać ze swoim tatą. Milczał. Gdy otworzył oczka i podniósł główkę. Marian nie wiedział. . Ŝebyś się smucił.Bo mi je zabierzecie! . a my chcemy je obejrzeć i tylko chwilę się nimi pobawić. dzieci zostałyby tutaj. Poza tym.PrzecieŜ nikt tego nie chce – przemówiła Narina . wokół niego nie było juŜ dzieci. Ŝeby wziąć je dla siebie! Bo jesteście zazdrosne! .

Poczuł wielki smutek i ból w serduszku. Kiedy opowiedział w domu z wielkim przejęciem o tym. jeden z najmądrzejszych puchaczy z podwórka: .grubą księgę najładniejszych bajek.Przynieśliśmy dla ciebie to. dzieci połoŜyły przed Mariankiem wszystkie swoje skarby. .mamy dla ciebie tylko trzy malutkie Kubuś Jurecki.odpowiedział Bartek . złapał go za rękę i razem udali się do domu. TuŜ za progiem domu Marianek rozpłakał się. Narina . Podszedł do siedzącego w oddali taty. Słonik spojrzał na zwierzęta i na przyniesione przez nie przedmioty. Jalek . . abyś ty teŜ potrafił.znaczy. Gdy puchacz skończył.wielkiego misia z łatką na brzuszku. Ŝe trzeba dzielić się wszystkim. I wtedy przemówił Lonek. I tak: Aurelia przyniosła swoją najpiękniejszą lalkę w niebieskiej sukni. o czym mówił Lonek. Kiedy były zaledwie kawałek drogi od niego. co mamy i chcemy. po czym poŜegnały się ze słonikiem. odwrócił się w przeciwną stronę. Lonek dodał: .auto ze świecącymi kołami. Zapamiętaj teŜ. Liczy się to. Nigdy niczego ci nie zabierzemy i zawsze o tym pamiętaj. bo w ten sposób czasami bardzo sobie pomagamy. a piłeczki są ostatnimi z prezentów. Traktujemy cię jak swojego najlepszego przyjaciela. jakie od nich dostaliśmy odrzekł przygnębiony Benek. a Lonek . co kaŜde z nas przyniosło. który z uwagą wysłuchał tego.A my .odezwał się smutny Boguś . co mamy najcenniejsze. Ŝe potrafimy dzielić się tym.Nasi rodzice nie mają pieniąŜków na nowe zabawki. . A przyjaciele muszą sobie pomagać w kaŜdej chwili. czym moŜna się podzielić. jeszcze mocniej trzymając wszystkie swoje drobiazgi.Tylko tyle .Nie jest waŜne. co wydarzyło się na podwórku.bo one są dla nas najwaŜniejsze. Zaskoczony Marianek pozbierał zabawki i podarki od dzieci. mama odpowiedziała ze spokojem: 131 . 5 lat i zniszczone piłeczki.

Ja. którymi obdarowały go dzieci.. tata. twoi przyjaciele mają rację. ale nie chciałeś nas słuchać.Zrozumiałem. 132 .po czym oddał kaŜdemu jego skarb .Synku. MoŜe ta niemiła przygoda nauczy cię dzielenia się z innymi. ale gdy wziął do siebie wszystkie wspaniałe rzeczy. a rodziców poprosił o pomoc w zaniesieniu zabawek do piaskownicy. Od dziś będę dzielił się wszystkim. Wszyscy kochają go jeszcze mocniej. Narina. Marianek natychmiast do nich podbiegł. Maluszki były bardzo szczęśliwe i od tej pory Marianek bawi się ze swoimi przyjaciółmi i wciąŜ poznaje nowych. jeszcze większy Hubert Cel. ile tylko chcecie! Na twarzach wszystkich zgromadzonych zagościł promienny uśmiech. ciągnąc za sobą worek z zabawkami. Bawcie się nimi. 7 lat niŜ poprzedniego dnia. Lonek oraz Jalek. Marianek zaproponował mamie i tacie wspólne wyjście na plac zabaw. Tej nocy mały słonik długo nie mógł zasnąć. Rodzice malca byli bardzo szczęśliwi z powodu zmiany zachowania ukochanego syna. A śniły mu się same piękne sny! Kolejnego dnia równieŜ była ładna pogoda. babcia i dziadek próbowaliśmy ci to wytłumaczyć. Ŝe tylko dzielenie się z innymi zapewnia szczęście. Przed wyjściem ucałował i uścisnął serdeczniej niŜ zwykle dziadków. co ma dla niego najwyŜszą wartość. I tym razem na placu zabaw było mnóstwo zwierzątek. Chciałbym dać wam moje nowe zabawki. Bartek i Boguś. Uśmiechnął się z całego serca do malców i odezwał się: . Byli teŜ: Aurelia. z twarzą wtuloną w poduszkę i postanowieniem poprawy zasnął i spał smacznie aŜ do rana. kochani! Chciałem was pięknie przeprosić i podziękować za wasze wspaniałe zabawki . Wiercił się w swoim łóŜeczku.Witajcie. Benek. poniewaŜ umie dzielić się nawet tym. co mam. które dostałem od taty.

Właśnie w tym magicznym miejscu mieszkała rodzina tygrysków. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Dawno. z których zawsze przywoził medale. aby tygrysek po Dawid Leszczawski. Było to bardzo piękne i magiczne miejsce. śpiewać piosenki. których zapach unosił się nad nią. 16 lat 133 . Oczywiście mama zawsze pilnowała. Jedne przypominały statek. Dolina słynęła z rosnących nieopodal lasu ogromnych poziomek. a jeszcze inne swą łagodnością zapraszały do zimowych zabaw lub letnich spacerów w promieniach słońca. w tak odległym krańcu świata. Mama tygrysica całe dnie opiekowała się swym synkiem Fikumikiem. grać z nią w łapki. Ŝe pośród traw rosły tylko czterolistne koniczynki oraz kolorowe kwiaty o cudnym zapachu. iŜ spowodowane to było tym. a przede wszystkim uwielbiał piec z nią czekoladowe ciasteczka i dekorować je poziomkami.Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. Mieszkańcy tej krainy byli bardzo szczęśliwi i pogodni. MoŜliwe. znajdowała się Dolina Rapachołków. Mały tygrysek uwielbiał spacerować z mamą po górach. Tata tygrys był najszybszy w okolicy. dlatego często wyjeŜdŜał z domu na róŜne olimpiady. Ŝe nawet kot w siedmiomilowych butach nie doszedłby tam przez rok. Otaczały je góry. które boi się samotności. dawno temu. inne były szpiczaste niczym wieŜa w zamku. których stoki przybierały najdziwniejsze kształty.

Chcę być z tobą . Ŝe jest w pokoju sam. Wtedy do pokoju weszła Dobra WróŜka i powiedziała: . do domu weszli rodzice tygryska. Rodzina tygrysków wraz 134 . lecz zamiast mamy śniadanie przygotowała mu Dobra WróŜka.Synku. Poczuł się opuszczony przez mamę. Następnego ranka Fikumik otworzył oczka i zauwaŜył. Ŝe jest z niego bardzo dumna. jak łzy napływają mu do oczu.Nie płacz. Ŝe obok łóŜka powstała wielka kałuŜa łez. będąc w pracy. jesteś juŜ na tyle duŜy. Fikumik pobiegł szybko do kuchni i przyniósł rodzicom ogromne czekoladowe ciastko. Mama. bardzo go kocha i. PrzeraŜony pobiegł do kuchni. Bał się. Twoja mama bardzo cię kocha. KałuŜa łez wyschła.odpowiedział mały tygrysek i poczuł.Kochanie. Do tej pory zawsze zasypiał z mamą i budził się obok niej. Ŝe mogę wrócić do pracy. cały czas o nim myśli. Z radości przytulił mocno Dobrą WróŜkę i zaproponował. Tygrysek zobaczył w niej mamusię pracującą w cukierni. Mały tygrysek przestał płakać. aby upiekli mamie wielkie czekoladowe ciasteczko w kształcie tygrysiego serduszka. Spójrz w kałuŜę.Dobra WróŜka. które dla nich upiekł. Pewnego dnia mama powiedziała Fikumikowi: . Ŝe chociaŜ mama pracuje.powiedziała mama tygrysica i utuliła tygryska do snu. Tygrysica sprzedawała ciasteczka i wszystkim klientom opowiadała o swoim małym synku Fikumiku. spotkała tatę. mamusiu. sercem jest zawsze przy nim. nie smuć się! Po pracy będę wracała do ciebie i będziemy razem piekli czekoladowe ciasteczka . Tygrysek był tak szczęśliwy. Ŝe przestała go kochać i juŜ nigdy do niego nie wróci. który właśnie ukończył kolejną olimpiadę obwieszony medalami.czekoladowej uczcie dokładnie mył ząbki! Fikumik czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. Mówiła. przytulił poduszkę i zaczął mocno płakać. Od jura będzie się tobą opiekowała nasza sąsiadka . a on zrozumiał. tygrysku. Kiedy skończyli. Płakał tak mocno. . wracając z pracy. .Nie. Ŝe paski na jego sierści ułoŜyły się w kształt serduszka. Mały tygrysek pobiegł szybko do swojego pokoju.

Okna we wszystkich domach pozasłaniane. oczach. Kacper jest tam od kilku minut. które nie wie. a park oświetla juŜ tylko kilka starych. 135 . co jest dobre. Rodzice kaŜdą wolną chwilę spędzali z ukochanym synkiem. czarny skórzany portfel. zastanawiając się. jak zdobywał kolejne medale. MoŜe jednak uczyć się jedynie na własnych błędach. Tata tygrysek opowiadał o tym. ulice prawie puste. po raz kolejny tego dnia. z powodu których wszędzie jest tak ponuro i pusto. co zrobić. Nie wie.. a co złe. Niezwykły sen Hania Klewiado.? Nagle. oblepionych ogłoszeniami latarni. Wokół z kaŜdą chwilą robi się coraz ciemniej. gdzie przeŜywali najdziwniejsze przygody. Mały chłopiec i o brązowych chciwych włosach wiedzy mądrych. a co złe. co jest dobre. Gdy rodzice tygryska byli w pracy. Szymon ChadŜy Bajka terapeutyczna dla dziecka. Jest zagubione w świecie i ma dość szarej rzeczywistości. z nieba spadają przezroczyste krople. Bezradnie stoi na rozdroŜu. Pośrodku alejki usłanej wyblakłymi juŜ i podeptanymi liśćmi stoi on. co zrobić ze znaleziskiem. Najczęściej zabierali go na wycieczki po skałach. Od tej pory dni mijały małemu tygryskowi na zabawie. a w małej zmarzniętej rączce trzyma gruby. W końcu chłopiec wolnym krokiem rusza w stronę domu. bawił się z Dobrą WróŜką i czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie.. Nie wie. 4 latka Deszczowy wieczór.z Dobrą WróŜką zasiadła do stołu.

pyta chłopiec..jak zwykle o tej porze . "Kup sobie słodycze. naprzeciwko siebie sadzając brązowego pluszaka. to jego problem. W moim królestwie. A teraz ktoś ich szuka. . . Ma zabawkę. Ŝe nikt mu nie wyjaśnił. a sam poszedł spać. przepraszam. Na dodatek wyrzuciłeś czyjeś dokumenty. Idzie do domu. czyj on jest!" "Po co? Jak ktoś go zgubił. Tak rozmyślając.A co to jest piekło? . Teraz ma misia. Ale zamiast niego jest koperta. a kiedy z powrotem chce spojrzeć na misia. Chłopiec jest z siebie zadowolony. Chłopiec odwraca się na chwilę.... doszedł do domu.Ale co takiego zrobiłem? . . .odezwał się drugi. . Wyciąga z niego pieniądze. Kacper dotyka jej i nagle znajduje się w innym miejscu! Jest tam ciemno i strasznie gorąco. "Nie." "Sprawdź. ...pyta przeraŜony. o jakiej zawsze marzył. bo są mu bardzo potrzebne. .nie ma. . Rodziców ."Weź pieniądze. Po chwili przed zdezorientowanym dzieckiem staje sam Diabeł. co się w takiej sytuacji robi.Bo zrobiłeś coś złego i teraz musisz ponieść za to karę. 136 .Będziesz teraz smaŜył się w piekle ha!ha!ha! .Władcą piekła. Ale to nie jego wina.Kim jesteś? .Znalazłeś coś i zamiast to oddać. Kacper siada na łóŜku. a dokumenty wyrzuca do stawu. by po chwili zapłacić nimi za wielkiego misia w sklepie z zabawkami. schował portfel i postanowił zrobić coś z tym jutro. O. Banknoty chowa do kieszeni.mówił głos w jego głowie. nie! Zanieś portfel na policję" . kupiłeś sobie zabawkę. Mały chłopiec w parku znajduje portfel. jego juŜ nie ma.mówi diabeł. co robić. a resztę wyrzuć" .Ale ja nie wiedziałem.Właśnie tu jesteś.Ale jak to? Dlaczego się tu znalazłem? ." Chłopiec nie wiedział. Jak zwykle jest sam.

Ŝe drzwi otworzy mu jakiś biznesmen albo ktoś w rodzaju gosposi… Mimo wcześniejszych obaw. po co przyszedł. Nieoczekiwanie. W ten sposób. Uff! To był tylko sen. KaŜdy następny dzień w Ŝyciu Kacperka był juŜ kolorowy. Co sobie postanowił. wpada mu pomysł do głowy .Niee!!!. ale Ŝeby poczekał z tym portfelem. bez Ŝadnego ostrzeŜenia. co jeszcze parę godzin temu mogłoby wydawać się prawdziwe. Zagląda pod poduszkę i ku własnemu zaskoczeniu odkrywa. Krępej postury. Ku jego zaskoczeniu wejście otwiera dziewczynka. to teŜ zrobił… JuŜ następnego dnia zguba znalazła się u właściciela.krzyczy Kacper Chłopiec budzi się cały zlany potem. 6 lat 137 .. Powiedział jej. po spędzeniu wielu godzin razem. Przemaszerował dziesięć minut i odnalazł adres wskazany w dokumentach. to bardzo niedaleko. zaledwie kilka bloków dalej w kierunku szkoły. Spodziewał się. jak kupił wielkiego misia i jak po chwili dotknął jakiejś dziwnej koperty i przeniósł się do tego strasznego miejsca. Przypomina mu się to. zmarznięty chłopiec o imieniu Kacper tuŜ po szkole postanowił wyruszyć z domu oddać czarny portfel. chłopiec juŜ się nie denerwuje. postanawia przemyśleć to. juŜ jest spokojny. kiedy znalazł portfel jako jeden z najszczęśliwszych dni w swoim Ŝyciu. dzieci zaprzyjaźniają się. Ŝe portfel nadal tam się znajduje. Po uświadomieniu sobie. Ŝe taty nie ma. Kacper zapamiętał ten szary dzień. Ŝe nic mu nie grozi. która jest w podobnym wieku co on. Marysia Klewiado. stojąc juŜ pod drzwiami.wystrzałowy! Postanawia dokładnie sprawdzić zawartość portfela i znaleźć dokładny adres właściciela zguby. Jak się okazało. a ona.

Martwił się o swoją pociechę. Całkiem podobny do tego. Chcę Ci opowiedzieć historię wilczka. Raz od małej wie- 138 . bo teraz to ogromny.Robert Kownacki Bajka dla dziecka. za siedmioma lasami Ŝył sobie mały wilczek… …Przepraszam. wyglądając przez okno. Usiądź więc wygodnie. A moŜe jest to ten sam las? W lesie tym Ŝył sobie mały wilczek z mamą i tatą oraz mnóstwem braci i sióstr. Co widzisz? Las? Drogę? Pole? A moŜe piękną łąkę. 5 lat źdźbła trawy tańczą w rytm muzyki wiatru? JeŜeli przyjrzysz się uwaŜnie. Słyszał o tym miejscu bardzo wiele strasznych historii. ale juŜ nie jest wcale taki mały. Bał się iść do szpitala. dawno temu. za siedmioma górami. moŜe kiedyś go zobaczysz. które boi się wizyty w szpitalu. Mały wilczek Ŝył sobie całkiem niedawno. do którego chodzisz z mamą na spacer. Często chorował. mały wilczek siedział w domu. Ŝe małego wilczka trzeba zabrać do szpitala. bawiąc się to w berka. przykryj się kocykiem i zamknij oczy. Tata wilk stwierdził. Wyjrzyj przez okno. Dawno. Ŝe będzie mógł się pobawić wraz z kolegami. Mały wilczek był temu przeciwny. kiedy przemyka gdzieś w oddali ze swoją wilczą rodziną. Wilczek był smutnym zwierzątkiem. I wilczek ów nie Ŝył za siedmioma górami i za siedmioma lasami. z nadzieją. to w chowanego. Podczas gdy inne wilczki biegały radosne. A tak w ogóle. gdzie Marysia Klewiado. był słaby. Pomyliłem się. Leśny szpital. to Ŝyje dalej. Wyobraź sobie las. nie miał apetytu. silny i mądry wilk.

Ŝe w dziwnych okolicznościach zniknął niedźwiadek. to dalej będzie chory i nie będzie się mógł bawić z innymi zwierzątkami. Mama wilczka zawsze mówiła. A lekarze i pielęgniarki pomogli mu wyzdrowieć. jak jest tam naprawdę. Ŝe on równieŜ nie będzie się bał. Pan lekarz. Równie chorych. jak inne dzieci. Jak się okazało. W końcu jest wilkiem. Mały się tym nie przejmował. Tata wilk się ucieszył. Drugim razem od kogoś innego. leśny szpital nie był aŜ tak bardzo straszny.wiórki. Ŝe jego syn zrozumiał. Ŝe szpital nie jest taki straszny. Ŝe chce być taki. a w szczególności wilczków. mógł się bawić z innymi zwierzątkami. usłyszał. która tam była. Ŝe wilki potrafią zawsze odnaleźć słuszną drogę. Ŝe jeŜeli nie pójdzie do leśnego szpitala. Z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. Ŝe pracujące tam lisice pielęgniarki są bardzo złe i nie lubią małych zwierzątek. Ŝe się w nim zgubi. Nawet zaczął biegać. Ale wiedział równieŜ. rodzina odwiedzała go bardzo często. Po tym. Po długiej wędrówce przez bór dotarli w końcu do leśnego szpitala. gdzie mogą mu pomóc. To juŜ koniec bajeczki. małych i duŜych. Mały wilczek zdecydował. ale zwierzątka nie były wystraszone. Muszę Ci powiedzieć. Ŝe ostatnio widziałem wilczka. ale będzie jeszcze musiał tutaj pobyć. jak ze szpitala wyszedł. Szybko się zaprzyjaźnił z innymi zwierzątkami. Było tam mnóstwo zwierzątek. Miał duŜo przyjaciół. dzięki czemu mógł się bawić w chowanego i w berka. Dziś jest juŜ dorosłym wilkiem. który był OGROMNYM niedźwiedziem powiedział wilczkowi. powoli trzeba iść spać. iŜ szpital to jedyne miejsce. ale tata natychmiast mu wytłumaczył. 139 . No. by nie słuchał takich opowieści. Trzeba się samemu przekonać. Nawet słowa mamy nie dodały mu otuchy. jak on. To był bardzo duŜy dom i wilczek bał się. Powiedział mi. W końcu wyjął swoją ulubioną piŜamkę. bo są one bardzo często kłamstwami. Mały wilczek bardzo długo nad tym rozmyślał. Ŝe niedługo wyzdrowieje. wziął swoją ukochaną zabawkę i powiedział rodzicom. a wilki są odwaŜne.

Zaraz by mówiono. Nie zapraszano go nigdzie. Ŝe jest gruby i zbyt owłosiony. Rzadko się uśmiechał. by pospacerować. Było cicho i spokojnie. Miesiące płynęły.Aleksandra Naganowska Bajka jest przeznaczona dla dzieci. To byli jego wspaniali przyjaciele. Ŝe jest mięczakiem i beksą. Ŝe znowu natknie się na kogoś. starym strychu . Ŝe nie ma kropek. Tej nocy takŜe śnił się Gogo ten sen. które zamieszkiwały strych.pomyślał. To sąsiedzi znów się kłócą albo pani karaluch robi pranie . rysował lub oglądał telewizję. coraz rzadziej wychodził. miał wszystkiego pod dostatkiem.mieszkał pająk Gogo. na stole leŜał stos prezentów. na niewielkim. Przygotowali mnóstwo łakoci. Był większy. I nagle rozbłyskało światło. jak zwykle panował w nim półmrok. Te dźwięki 140 . a inne pająki wciąŜ naśmiewały się z jego okularów. zawsze śnił mu się ten sam sen: wchodził do mieszkania. które są zbyt nieśmiałe. Ŝe przy ulicy Chabrowej . ale na pewno za siedmioma górami i lasami. Biedronki śmiały się. Gdy zasypiał. PrzecieŜ niczego się nie bał. których znał. kto zechce mu dokuczyć. Pająk Gogo i czerwony kalosz Wcale nie tak dawno temu. jak palec i zgnębiony był ten nasz Gogo. Bał się. Często płakał w ukryciu. nie bawił się z nikim. bo i teŜ nie miał Ŝadnych powodów ku temu. drwili sobie z niego. Gogo zawsze był sam. Nosił wielkie okulary w czarnych oprawkach i niemodne ubranie. Wolał posiedzieć w ukryciu. Gogo był coraz bardziej zamknięty w sobie. a on płakał tylko z powodu swojej samotności.zdaje się. Samotny. Brakowało mu tylko przyjaciela. Czasem coś czytał. W powietrzu unosił się tylko zapach bitej śmietany i truskawek. Urządzili mu przyjęcie urodzinowe. Ŝuki. bardziej owłosiony niŜ wszystkie inne stworzonka. przystroili jego mieszkanie. bo przecieŜ nie mógł robić tego jawnie. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. Nigdy nie miał przyjaciela. Nagle jednak coś wybudziło pająka. Wszyscy.

co teŜ się dzieje. tak się płaci za nocne harce i nieuwagę. Dotarł na miejsce. Ŝe nie moŜe liczyć na niczyją pomoc. W korytarzu rozległy się okrzyki przeraŜenia. Ŝe jeszcze Ŝyją. co lub kto robi tyle zamieszania i to w środku nocy. 3 latka Stary. Wiedział. czerwony kalosz przewrócił się i przygniótł stonogi bliźniaczki: . śuk Mikołaj zapalił w końcu światło. Kroczył dziarsko w kierunku kalosza. Powolutku wstał. Stonogi były nieprzytomne. Nie było.krzyknął śuk Mikołaj. Wiedział. Nic jednak nie widział . równieŜ cała rodzina biedronek wyległa zobaczyć. Znowu zaatakował ten stary trep. Teraz słyszał. ale Gogo wierzył. nic się nie da zrobić.To juŜ koniec. bo jest rzeczą. Po tych słowach reszta towarzystwa rozeszła się pośpiesznie. Ŝe otwierają się kolejne drzwi. który nie moŜe nikogo skrzywdzić. czy jest moŜe jakiś prosty sposób na uwolnienie stonóg. wysłuŜony but.Edmund w swojej niebieskawej szlafmycy.były jednak inne od tych.rzekła stara Mucha Tekla. Nikt się tam nie zbliŜał od 20 lat .. który nie wierzył w duchy. zjawy i widma. Widocznie nie tylko jego musiały obudzić te hałasy. przeraźliwe historie o czerwonym bucie. Postanowił sam ruszyć na odsiecz bliźniaczkom. Na korytarzu stał juŜ wyraźnie zaspany pan karaluch . w którym. Postanowił sprawdzić. Ten kalosz zawsze był niebezpieczny i dlatego wszyscy go omijaliśmy. ale to tylko zwykły. Kubuś Grabski. które Gogo znał.było zbyt ciemno. otworzył drzwi. Stonogi dostały nauczkę . Kalosz jest nawiedzony. by sprawdzić. rzecz jasna. po czym zatrzasnął drzwi swojego młynka do kawy. mieszkał i poszedł spać. co się dzieje. Miał mało czasu. . 141 . Ŝe opowiadano róŜne. Został tylko Gogo.Hmm. Obszedł kalosz dookoła.

po co przybywasz. nieroztropne stonogi. PołoŜył się spać do ciepłego łóŜka i znowu śnił swój piękny sen. But był zbyt cięŜki nawet dla niego. PomoŜemy ci.AleŜ skąd.. nie odwaŜył się jednak spojrzeć w oczy staremu stonodze Zygmuntowi. Po cichutku więc wymknął się w stronę swojego mieszkanka. 3 latka Nazajutrz wszyscy opowiadali. Nikt nie wiedział. które zamieszkały w tym bucie.przedstawił się grzecznie Gogo . która dokładnie widzia- 142 . Były to dwie ćmy. a wtedy wspólnymi siłami przesuniemy but i uwolnimy stonogi.Gogo wiedział. Ŝe nielubiany i odrzucony przez wszystkich pająk Gogo z pomocą ciem zdołał uwolnić małe. bo nikt nas nie lubił. w którym mieszkały stonogi. Tak teŜ się stało. Nikt. Bliźniaczki zostały uwolnione. . Mamy skrzydła. Gogo podziękował grzecznie ćmom i ruszył pod domek dla lalek. a ty jesteś świetnym rzemieślnikiem. Ŝe sam nie przesunie kalosza nawet o milimetr. Upleć trzy nici. Wspólnymi siłami udało się uwolnić stonogi. jesteśmy starymi ćmami. Wiemy. Kubuś Zieja. ostatnią ciągnął sam. Ŝe stał się cud.. Zapukał. Wszedł ostroŜnie i zobaczył parę staruszków. Gogo uplótł trzy nici. oprócz muchy Tekli.Dobry wieczór . dwie przywiązał do skrzydeł ciem. Wtem usłyszał jakiś hałas wyraźnie dobiegający ze środka czerwonego kalosza.czy państwo są duchami? .

niespodziankę. czerwonego kalosza i słuch o nich zaginął. Urządzono wielkie przyjęcie. Po prostu uznano. Ŝe tak naprawdę nigdy nawet nie rozmawiali z pająkiem Gogo. co się stało minionej nocy.rzecz jasna . jak uwolnił stonogi. by jeszcze raz opowiedział. MoŜe jestem stara. Gogo zaimponował starej musze. Przestano odtąd na strychu przy ulicy Chabrowej zwracać uwagę na jego ciemne okulary i niemodny strój. Wszystkie przyjęcia. małe uczty. MoŜe nie jest najpiękniejszy i najmodniej ubrany. Powinniście mu podziękować. Mucha Tekla codziennie bywała na herbatce. Ŝuki bawiły się w chowanego. Taka postawa zasługuje na szacunek. mimo iŜ dotąd nie lubiła Gogo. Uratował stonogi. Wszyscy dziwili się. kiedy my odwróciliśmy się od nich. Ŝe jest inny. prosili. Powinniśmy mu podziękować.To Gogo i jakieś dwie stare ćmy pomogły maluchom . Teraz postanowiono naprawić swój błąd. co z dwoma. Nie wiadomo. Okazał się dzielny i bezinteresowny. którego honorowym gościem był . Gogo stał się duszą towarzystwa. Wielu przyznało. Jedyne. tańczyć. Stara mucha.ła. Pająk był wzruszony. a tego nikt przecieŜ się po nim nie spodziewał. Ŝe odróŜniał się od reszty. poczuła do niego cień sympatii. . bale. urodziny. a nawet wesela nie mogły odbyć się bez naszego dzielnego pająka. Biedronki grały z nim w kropki. ale wzrok mam doskonały. Prawdopodobnie wyprowadziły się ze starego. brzydki. Ze zdaniem tej starej muchy wszyscy się liczyli. Wszyscy chcieli z nim rozmawiać. starymi ćmami. Gogo był odtąd uwielbiany. Ŝe nareszcie został zaakceptowany. Po raz pierwszy w Ŝyciu miał przyjaciół. MoŜe teraz mieszkają w waszych butach? 143 . Pewnie zapytacie. co się nie zmieniło na strychu przy Chabrowej.Gogo. jak mogli nie doceniać tego przezabawnego pająka tylko dlatego. które pomogły Gogo.zawołała Tekla Sama wszystko widziałam. Gogo czuł. to sny naszego pająka. więc nie warto się z nim zadawać. ale wykazał się odwagą.

podbiegł do jednego z piesków i zapytał. W tym czasie reszta piesków zaczęła się głośno śmiać z Łatusia. zebrał się na odwagę. bo był za duŜy. spuścił główkę i odszedł smutny z powrotem na huśtawkę. zrezygnowały i poszły do szkoły pobawić się w coś innego. Pieski na róŜne sposoby próbowały wspiąć się na płotek. Zaczął się śmiać i wrócił do kolegów na boisko. Ŝeby przejść na drugą stronę. jak zawsze. WyobraŜał sobie. Łatuś bardzo się przejął tymi słowami. Ŝaden nie był w stanie przejść przez dziurę. lecz był on zbyt wysoki. Nagle jeden z piesków tak niefortunnie kopnął piłeczkę. Pieski zmęczone próbami. a on chodził smutny. siedział na huśtawce i przyglądał się innym pieskom grającym w piłkę. śmieją się i wygłupiają. kolegów). Pewnego dnia Łatuś. Od tego dnia inne pieski przezywały biednego Łatka. Ŝe gra razem z nimi. czy mógłby pograć razem ze wszystkimi. jak grają w piłkę. wsunął łapkę i dalej nie mógł juŜ przejść. Ŝe wpadła ona za bardzo wysoki płot. Podszedł drugi i trzeci.Anna Socha Bajka dla dziecka. Bajka o piesku Łatusiu Mały piesek Łatuś chodził do szkoły. tylko Łatuś był malutki i miał białe łatki. W końcu po wielu próbach zauwaŜyli koło drzewka malutką dziurkę w płocie. bawi się i śmieje. Ŝe takie małe i dziwne pieski na pewno nie potrafią grać w piłkę. przez którą mogliby wyciągnąć piłeczkę. Często bywał na podwórku szkolnym. uczył się bardzo dobrze i lubił grać w piłkę noŜną. Łatuś zapragnął pograć razem z nimi. Inne pieski były duŜe i czarne. Podszedł jeden piesek. siedział na huśtawce i patrzył z zaciekawieniem na inne pieski. które jest odrzucone przez otoczenie (rówieśników. bo bardzo było mu przykro z tego powodu. 144 . bo róŜnił się wyglądem od całej reszty. Piesek skrzywił się i powiedział.

Odtąd juŜ zawsze Łatek gra z wszystkimi pieskami w piłkę i jest duŜym wsparciem dla grupy. odetchnął z ulgą. porzucił piłeczkę i zaczął uciekać. Ŝe śmiały się z niego. Bez zastanowienia i w podskokach pobiegł z kolegami na boisko. to znowu łapką. który uwaŜnie przyglądał się całemu zajściu. Jednak pieski dogoniły go. Ŝe z łatwością przeszedł przez dziurkę i wyciągnął piłeczkę. sprytniej przebiega z piłeczką miedzy łapkami duŜych piesków i zdobywa wiele goli dla swojej druŜyny. której inni mogą mu pozazdrościć. raz noskiem. Łatuś bardzo się ucieszył. Wszyscy wybiegli na podwórko i z niedowierzaniem patrzyli na Łatusia. a gdy wrócił z nią na boisko. Ŝe jest malutki. Dominika Miąso. które wcześniej się śmiały z Łatusia. bo ćwiczył w domku codziennie) Łatuś podrzucał piłeczkę. szybko zeskoczył z huśtawki i podbiegł do płotka. Był tak mały. Potem pochwaliły Łatusia. Całą sytuację obserwował przez okno jeden z piesków. Bardzo się zdziwił. przytuliły do siebie i zaczęły przepraszać za to. W pewnej chwili Łatuś zauwaŜył obserwujące go pieski. 5 lat 145 . zaczął grać (a grać potrafił bardzo dobrze. poniewaŜ przez to. szybko pobiegł do swoich kolegów i opowiedział im o tym. podziękowały za wydostanie piłeczki zza płotu. Ŝe w kaŜdym. a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. kopał. Łatuś i jego koledzy zrozumieli. jak ślicznie gra. Ŝe ładnie gra i zaprosiły do wspólnej zabawy. doskonale bawiąc się przy tym. odbijał raz główką.Łatuś. co widział. nawet w malutkim piesku jest jakaś zdolność.

ale nadal kłamał.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Piotr powiedział jej. Ŝe na poczcie czeka na nią paczka od wnuczka. którzy padli ofiarą kłamstw chłopca. A przecieŜ w tym momencie. 146 . co mają zrobić. Innym razem poinformował straŜ poŜarną o wielkim poŜarze lasu daleko za miastem. znajomi. które kłamie. aby dowiedzieć się na miejscu. Rodzice załamywali nad Piotrusiem ręce. mógł ktoś naprawdę potrzebować ich pomocy. Zarówno młodsze dzieci. A czy to prawda? Dawno temu. kiedy okazało Dawid Leszczawski. Raz przyszła bardzo schorowana staruszka. Jego fantazja do tworzenia róŜnorakich gier była olbrzymia. Ŝe nie ma Ŝadnego poŜaru. jak i rówieśnicy z chęcią spędzali z nim długie godziny na zabawie. Babcia bardzo się ucieszyła z tego powodu. 6 lat się. bo Piotruś był strasznym kłamcą. kiedy tylko nadarzyła się okazja. Piotrowi nieźle się dostało od rodziców. poniewaŜ od bardzo dawna nie widziała swojego ukochanego wnuczka. Jednak odnoszono się do niego z duŜą dawką nieufności. Ŝe nie ma Ŝadnej paczki. StraŜ szybko wskazane pojechała na miejsce i wielki był gniew straŜaków. Ŝeby ich jedyny syn przestał kłamać. Był lubianym chłopcem za swą niezwykłą radość i pomysłowość. w pewnej wiosce mieszkał sobie chłopiec imieniem Piotruś. Codziennie zjawiali się u nich sąsiedzi. sami juŜ nie wiedzieli. kiedy oni byli w lesie. Powoli szła na drugi koniec miasta.

zapomnieli nawet o moich urodzinach. aby wszystko było zaplanowane w najdrobniejszym szczególe.Widzisz. MoŜe w takim wypadku przyszlibyście do mnie dzisiaj? .Oczywiście. Piotrusiu . . kiedy tylko wyszedł na podwórko.co najwaŜniejsze . Mijały godziny.Są smutni i źli. Ŝe tak jest. która była najstarsza z całej grupki dzieci.myślał . przyjdziecie? . . Ŝe zaproszenie nie było kłamstwem .reszta przytaknęła smutno.Teraz rozumiem. Zaraz pobiegł do domu. aby pomóc mamie w przygotowaniach. ale nie wiedziałem.powiedziała Zuzia ze smutkiem. ile osób przyjdzie do niego na urodziny. . gdzie stały juŜ owoce i słodkości.Za dwa dni.PrzecieŜ was zapraszałem. dopóki sam tego nie doświadczyłem. a w jego oczach pojawiły się łzy .spytał.uradowany Piotruś pobiegł do domu.odpowiedzieli chórem. Raz jeszcze spojrzał na zastawiony stół. czemu nie? . I to są przyjaciele . z wielkim podnieceniem czekał na gości. Będzie tort z mnóstwem świeczek. Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwał Piotruś.popatrzył na nich z nadzieją. . jak się czują ludzie. za godzinę przyjdziemy do ciebie . ciastka. Kiedy przyszedł ten wyczekiwany przez niego dzień.Chciałbym zaprosić was na moje urodziny . którzy bawili się beztrosko. Ŝe i tym razem uznaliśmy.Dlaczego nie przyszliście do mnie na urodziny? .spytała Zuzia. Na drugi dzień. szybko odnalazł swoich przyjaciół. aby powiadomić mamę.świetna zabawa. A przecieŜ powiedzieli. pobiegł do swojego pokoju. . których okłamałem .. Ŝe przyjdą. .Tak często nas okłamujesz.A kiedy one mają się odbyć? . Ŝe nikt do niego nie przyszedł. gdyŜ dzieci zrozumiały. Zapłakany. jak i innych. .powiedział ze spuszczoną głową .Jasne.popatrzył na nich z nadzieją. Ŝe to kłamstwo .powiedział Piotruś do swoich przyjaciół podczas jednej z zabaw. a wy się zgodziliście. 147 . lody i . a nikt się nie pojawił. ale gości nie było widać. To co.

tatusiem.Po godzinie przyszli jego przyjaciele z prezentami i z Ŝyczeniami. Z jednym chłopczykiem jednak od początku były problemy. Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. białym domku razem z mamusią. Wszyscy tam się znali. Wioska była cała zielona. 148 . Ŝe juŜ nigdy nie będę kłamał . Wszyscy oni Ŝyli oni w ślicznej. szanowali i pomagali sobie nawzajem. urodzinową Rafał Leszczawski. niewielkiej wiosce Prawdziwowice.Nie mam Ŝyczenia. A kiedy mama wniosła duŜy tort i postawiła go przed solenizantem. 5 lat A Ŝycie w miasteczku uspokoiło się. kolorowymi kwiatami. Zdarzało mu się często mówić nieprawdę. uczynne i nie w głowie im było rozrabianie. co w Prawdziwowicach nie było spotykane. które notorycznie kłamie O Karolku kłamczuszku. Dzieci były bardzo grzeczne. ten powiedział: .po tych słowach zdmuchnął świeczkę. gdyŜ Piotruś dotrzymał słowa i naprawdę przestał kłamać. Zawsze świeciło tam słońce. a to w przedszkolu. które mogłoby się spełnić. a to w szkole podstawowej. Pewnego razu był sobie chłopczyk imieniem Karolek. dziadkiem i babcią. Ale za to chciałbym wam złoŜyć obietnicę. a wszędzie było słychać muzykę i śmiech dzieci. porośnięta pięknymi. Mieszkał on w małym.

Kochani rodzice! Dzisiaj. było włamanie do komórki. Karolek z trudem powstrzymywał śmiech. Przygotowania ruszyły całą parą. Przyjedzie na kilka dni. dziadku! Szybko. Ŝe ciocia Marysia nic nie wie o swoim przyjeździe. Postanowił wymyślić coś nowego. poniewaŜ bardzo się za nami stęskniła.bardziej zabawnego. babciu upieczesz jakieś ciasto. tym razem . Ŝe się myli. Gdy wybiła godzina. a z piekarnika juŜ było czuć wspaniały zapach pieczonego babcinego sernika. myśląc.według niego . Złapał czym prędzej laskę i pognał przed dom.Ojej. więc wolał lepiej pobiec do swojego pokoju. w której miała pojawić się ciocia. Mama tylko klasnęła w dłonie i krzyknęła: . 149 . tylko leŜał i się śmiał. Nie minęły dwa dni. a Karolek znów zaczął się nudzić. dając chłopcu do zrozumienia. nadal nie było po gościu ani śladu. Karolek nawet nie zszedł na dół. Ŝe to moŜe się jeszcze powtórzyć. Pobiegł do kuchni i oznajmił: .Pewnego dnia postanowił zrobić „psikusa” rodzinie. Wtedy miarka się przebrała. jak byliście w mieście.. Nie zastanawiając się długo. wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeć . Tam juŜ Karolek tarzał się ze śmiechu po trawniku. Okazało się.Dziadku. Dziadek zaczął coś podejrzewać. tatuś skosił trawnik i przyciął Ŝywopłot. Babcia zaniepokojona postanowiła zadzwonić. trzymając się za brzuch. Dziadek jednak tylko pokiwał głową. poniewaŜ pierwszy raz takie coś miałoby miejsce w Prawdziwowicach. Ŝe za trzy dni sprawi nam wizytę. ale miał nadzieję. przecieŜ w wiosce nigdy nie zdarzały się takie rzeczy. cóŜ to dzieje się przed domem sąsiadów. Rodzice nie przypuszczali.. Śmiechu było. trzeba się szybko wziąć do roboty! Ja posprzątam cały dom. taki był uradowany ze swojego pomysłu. Ŝeby godnie przywitać gościa. aŜ zbiegli się sąsiedzi. ukradli twój rower!!! Dziadek mało nie spadł z krzesła. dzwoniła ciocia Marysia. a ty. mamusia wysprzątała cały dom od góry do dołu na błysk. mówiła. co niemiara. Ŝe nie postąpił dobrze i wrócił smutny do domu.

Zaniepokojony postanowił sprawdzić. usłyszał cichutki płacz. Mela Krajewska. poniewaŜ kaŜdy pamiętał jego wcześniejsze wybryki. co mówi wnuczek. nikt mu nie chciał wierzyć. Karolkowi takŜe podziękowała uściskiem. Powiedział. by mu uwierzyli. Minął tydzień i chłopczyk dotrzymywał danego sobie słowa… Pewnego dnia. Ŝe naleŜy kaŜdemu dać szansę i wziąwszy swą laskę. Rodzice z niedowierzaniem słuchali opowieści dziadka i Karolka. Ŝe takŜe była na spacerze i zachwycona piękną przyrodą nie zauwaŜyła dziury. Dziadek połoŜył się na ziemi i podał laskę dziewczynce. W domu. Karolek wręcz błagał. Karolek wziął to sobie tym razem powaŜnie do serca. Nie chciał juŜ więcej sprawiać rodzinie ani innym przykrości. 150 . a w nim małą. by tylko mieć tę chwilę zabawy. Gdy rodzice wyszli z pokoju. ale nikt nie brał jego słów powaŜnie. w sam raz na kolację. Ŝe bardzo się na nim zawiedli i Ŝe to bardzo źle tak oszukiwać innych po to. Ŝe stał się dobrym chłopcem. po czym mocno ucałowali syna. Uświadomili mu. 5 lat Od tej pory Karolek mówił samą prawdę i wszyscy byli z niego bardzo zadowoleni. wiedząc. Za krzakiem jałowca spostrzegł głęboki dół. Spojrzał w niebo i przyrzekł sobie. usiadł przed oknem i zaczął szlochać. Tylko dziadek zaczął się zastanawiać nad tym. niestety.Cała rodzina postanowiła porozmawiać z chłopcem. pobiegł z chłopczykiem do lasu. Ŝe się poprawi. Okazało się. jakby dochodzący z niedaleka. Na miejscu okazało się. Wszyscy razem wrócili do domu chłopca. Karolek pocieszył dziewczynkę i natychmiast pobiegł po pomoc. co się stało. przestraszoną dziewczynkę. Ona czym prędzej się po niej wciągnęła na górę. gdy był na spacerze w lesie. Uradowana rzuciła się na szyję dziadkowi i mocno go ucałowała. Ŝe Karolek mówił prawdę.

Chodź mamusia cię mocno przytuli . PRAWIE niczego.pomyślał i przytulił się do mamy. Był on bardzo odwaŜnym i ciekawym świata chłopcem. Bajka o Bubie i potworze z kąta W starym domu niedaleko parku mieszkał wraz z rodzicami mały Buba. pękaty brzuszek i cały był pokryty niebieską sierścią.. Wiedział jednak. Stwór miał krótkie rączki i nóŜki. Bubie udało się dojrzeć jego wielkie. Ŝe tata nie boi się niczego. w jakiej siedział. ale nikt nie potrafił ratować z kłopotów tak jak tata. Wiedział. Pewnego spokojnego dnia.. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. to tata go uratuje. Teraz nikogo tam nie było. kiedy Buba obudził się z popołudniowej drzemki zauwaŜył. poniewaŜ nie bał się PRAWIE niczego. Ŝe nawet. Ŝe coś siedzi w kącie jego pokoiku. tatusiu.Tatusiu. .Co się stało. Skarbie? Miałeś zły sen. Tata zawsze ratował chłopczyka z opresji i niczego się nie bał. Na krótkiej szyjce miał okrągłą głowę i pomimo ciemności. Zawołał więc głośno: . Wystraszył się okropnie.. jednak zamiast tatusia Buba zobaczył mamusię. jeśli pojawi się jakieś niebezpieczeństwo. Buba nie wiedział. Buba nie bał się. „Jak mam sobie poradzić z potworem bez taty?” .powiedziała. co ma zrobić. przyjdź tutaj i mi pomóŜ! Po chwili otworzyły się drzwi od pokoiku. gdzie przed chwilą siedział straszny stwór. więc chłopczyk uspokoił się i poszedł zjeść podwie- 151 . tak? JuŜ sobie poszedł.Patrycja Linke Jest to bajka dla dziecka.. Mamusia była bardzo fajna i potrafiła mocno przytulać. ale kątem oka zerkał tam. Uwielbiał chodzić wraz z mamusią i tatusiem na długie wycieczki do parku i przeŜywać tam ciekawe przygody. świecące oczy. poniewaŜ był to najodwaŜniejszy tata na świecie.

. . Codziennie wieczorem tata ustawiał koło Bubusiowego łóŜeczZosia Danielkiewicz.jeŜeli potwór zjadł herbatniki. Ŝeby pokazać mu pusty talerz.Spróbujemy go oswoić. Buba opowiedział mu o tym. jest w końcu taki mądry. nie był snem . które juŜ w kuchni przygotowała mamusia. który przygotowała mamusia. pomyśl . . kiedy tata wrócił z pracy.czorek. na którym leŜały herbatniki. Buba spokojnie zasnął.Bubusiu. 6 lat ka talerzyk z herbatnikami i codziennie rano talerzyk był pusty. Wiedział jednak. Kiedy juŜ wszystko w pokoiku był przygotowane. Tak spokojnie minęło kilka dni.był najprawdziwszy na świecie.zapytał tata. Wytłumaczył chłopcu. którego zobaczył.pomyślał Buba i zawołał tatusia. Uśmiechnął się szeroko i obaj poszli zjeść śniadanie. i powiedział w tajemnicy. . Ŝe był najodwaŜniejszy na świecie. „Potwór zjadł ciasteczka” . to chyba oznacza. potwór na pewno je polubi .Ale jak tatusiu? PrzecieŜ on jest taaaaaki straszny. Buba stwierdził. Ŝe boi się iść spać do swojego pokoiku. Wieczorem.powiedział tatuś . Ŝe tata na pewno ma rację. Ŝe jest dobrym potworem. Co ty na to? . Ŝe potwór. jest pusty.powiedział tata i razem z Bubą poszedł przyszykować ciasteczka dla potwora. 152 . oprócz tego.Oswoimy go herbatnikami. był teŜ bardzo mądry i pomysłowy. Ŝe nie naleŜy uciekać przed strachem. co stało się po południu. Rano okazało się. Tata. Ŝe talerzyk. Złe potwory raczej nie zjadają ciasteczek.

Ŝe wróci jutro. pokazując przy tym ząbki oklejone ciastkami. Chwilę potem do pokoju wszedł tata.powiedział chłopiec. Buba rozmawiał z Ciastkiem bardzo długo i dowiedział się. Tata bardzo ucieszył się. a tata jest bardzo mądry i wie wszystko. Od tamtej pory. Nie śpisz juŜ? . które rano zjada wraz ze swoim przyjacielem Ciastkiem.Jestem Ciastek. PrzecieŜ tata mówił. codziennie wieczorem Buba szykuje herbatniki. więc musiał mieć rację. Ten widok sprawił. . Ŝe chłopiec nie śpi . ale obiecał. Powiedział teŜ. no i oczywiście ciasteczka (najbardziej czekoladowe z rodzynkami. Ŝe Buba całkowicie przestał się go bać.powiedział tata.” Buba przez chwilę przyglądał się potworowi. a nie potworem.Nie. . Kiedy słońce było juŜ wysoko na niebie potworek powiedział. Uwielbiam herbatniki i ciebie teŜ lubię. przecieŜ tata był bardzo mądry. co powiedział tatuś. jednak za chwilę przypomniał sobie. który teraz.Cześć! . wydawał mu się juŜ tylko potworkiem. . który dotychczas nie zauwaŜył.Jak się nazywasz? Ja jestem Buba . Ŝe to miło mieć takiego ciekawego przyjaciela jak Ciastek. Chłopczyk powolutku otworzył oczy i koło swojego łóŜka zobaczył potwora z kąta. .Dzień dobry. synku.Pewnego poranka Bubę obudziło chrupanie. Ŝe ma takiego odwaŜnego synka i pochwalił Bubę. . Ŝe musi juŜ iść do siebie. które piecze babcia). „To musi być dobry potwór. Wystraszył się mocno.Smakują ci herbatniki? . tatusiu – odpowiedział Buba i szybko opowiedział tacie swoją poranną przygodę.odpowiedział potworek i uśmiechnął się do Buby. Ŝe obaj lubią te same zabawy. bo mnie nimi częstujesz .powiedział do stworka. kiedy wcinał ciastka.opowiedział potworek. 153 . Chłopiec zgodził się ze słowami taty. Ŝe tylko dobre potwory jedzą herbatniki.Yhmmm .

. jej mama bardzo zachorowała i zmuszona była cały czas leŜeć w łóŜku. Gdy tata Rózi dowiedział się o problemach w szkole. Była bardzo miłą. a wciąŜ musiał kupować coraz to droŜsze lekarstwa dla swojej chorej Ŝony. Mieszkała w ślicznym domku z ganeczkiem i schodkami. byle tylko nadal wywiązywać się z roli pani domu. Rodzinie było coraz trudniej wiązać koniec z końcem. Ojciec więcej pracował. w rezultacie zaczęła opuszczać się w nauce. sympatyczną.pałac. Tym samym wszystkie obowiązki spadły na Rózię. Była teŜ ukochaną córeczką swoich rodziców. Dziewczynka pomagała w domu. Kiedy Rózia skończyła 8 lat. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. W związku z tym ktoś musiał zająć się domem i ta praca przypadła w udziale Rózi. lecz nie wszystkim obowiązkom mogła sprostać.. zawsze uśmiechniętą i pomocną osóbką. Dlatego teŜ lubili ją wszyscy mieszkańcy wioski. czego potrzebowała Rózia. 154 . Mała. Ŝe było w nim schludnie i przytulnie. jak mogła. niedaleko stąd Ŝyła sobie dziewczynka o imieniu Rózia. Mimo wszystko nie moŜna powiedzieć o niej. Opowieść o matce W małej wiosce. a rodzice darzyli ją ogromną miłością. Znajdowało się tam takŜe wszystko. cięŜko było jej pogodzić ze sobą obowiązki domowe ze szkolnymi.Anna Wysocka Bajka przeznaczona jest dla dziecka. Sprawy jednak zaszły za daleko. zaczął częściej przebywać w domu (w miarę moŜliwości) i pomagał córce w obowiązkach domowych. Nie był to co prawda . ale najwaŜniejsze. szczuplutka dziewczynka nie potrafiła poradzić sobie z takim nawałem pracy. Z kaŜdym dniem była coraz bardziej osłabiona wskutek wysiłku fizycznego i psychicznego. przychodził zmęczony do domu i nie miał juŜ na nic siły. Ŝe była szczęśliwą dziewczynką. tata Rózi bardzo mało zarabiał.. Na domiar złego wkrótce sytuacja materialna rodziny pogorszyła się.

Bo wszystko w Ŝyciu ma swój czas. bo stało się coś strasznego. jak mija czas kaŜdego człowieka na tej ziemi.Pamiętam. Ŝebym natychmiast przyjechał do domu.Tato. Tak samo ta róŜa. na którą nie ma lekarstwa.PrzecieŜ miałeś wrócić wieczorem. poniewaŜ ojciec miał wrócić dzisiaj późno z pracy. Widzisz. którą tak pielęgnujesz.spytała ze łzami w oczach dziewczynka. Ŝe tata płacze: . jak mówiłem ci. Pewnego popołudnia. .zapytała zaniepokojona . . ale wtedy stało się coś kompletnie nieoczekiwanego. jest tam tylko wieczna radość i szczęście. co zmusiło mnie do przerwania pracy.Niestety nie. a dzisiaj nadszedł czas mamy. 7 lat i przekwitnie.Co się stało? – zapytała . a gdzie jest mama? . Te tabletki. prawda? . Pan Bóg zabrał ją do swojej rajskiej krainy. Po chwili zauwaŜyła. Jej czas minie tak. najpierw była małą roślinką. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać.W ten oto sposób wszystko wróciło do normy. Teraz juŜ ją nic nie boli. . pamiętasz. dzięki którym wyzdrowieje.Dlaczego? .Kochanie. 155 . ale dajesz jej przecieŜ lekarstwa. to jest bardzo groźna choroba.Co takiego? . ale stało się coś. dzięki twojemu podlewaniu urosła i stała się pięknym kwiatem. .Twoja babcia do mnie zadzwoniła i powiedziała.Wiem kochanie. nie ma bólu ani łez. córeczko. bo tam gdzie zabrali ją aniołowie. Ŝe mama jest bardzo chora? . Za jakiś czas jednak zacznie gubić swoje listki Ala Krajewska. gdy dziewczynka wróciła juŜ ze szkoły zastała w domu tatę siedzącego na kanapie. które dostawała mama były tylko lekami przeciwbólowymi. Zdziwiła się bardzo. . Ale juŜ nie musi ich brać.

a pani DŜdŜownica co dzień podwoziła na swym grzbiecie małe mrówki do Wrzosowej Szkoły. a Owadzie Miasteczko wyglądało coraz piękniej. Pośród tej owadziej harmonii Ŝył sobie konik polny imieniem Eustachy. Pomiędzy źdźbłami trawy rozpościerały się srebrno-szare. na Wrzosowej Polanie było Owadzie Miasteczko.Wszyscy robią wszystko źle! Nic od początku do końca nie jest zrobione tak. Tymczasem przygotowania do hucznej zabawy trwały w najlepsze. to teraz było jeszcze głośniej i weselej. Gdy go pytano „dlaczego?”. Choć w miasteczku Marysia Klewiado. Osada wręcz tętniła owadzim Ŝyciem. Na nakrywanych dębowymi liśćmi sto- 156 . a orkiestra Ŝuczków i biedronek czyniła ostatnie muzyczne próby na trąbkach i klarnetach z konwaliowych dzwonków. 5 lat zawsze panował ruch i gwar. co sił w zielonych nóŜkach. W muchomorach i borowikach mieszkały małe Błękitne Muszki. który nigdy od nikogo nie chciał pomocy i sam nikomu nie pomagał. aby mieszkańcy mieli co pić. zawsze opowiadał to samo: . Koronkowe girlandy z płatków stokrotek rozciągały się od starego mrowiska aŜ do domków Błękitnych Muszek. jak ja chcę . wyskakiwał w górę i tyle go było widać. Nie lubił współpracować z innymi.po czym naburmuszony. albowiem wszyscy przygotowywali się do wielkiego festynu z okazji pierwszego dnia wiosny. nie całkiem daleko stąd. który nie potrafił z innymi pracować Nie tak dawno temu. lepkie pajęczyny chroniące miasteczko przed intruzami. które kaŜdego ranka zbierały rosę.Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. tkane przez Pajączki Śmieszki.

Błękitne Muszki mogłybyście to zrobić? .mówiły robaczki.powiedział doktor Trzmiel . A cóŜ to były za pyszności! Jagody czerwone i czarne. .O. Eustachy . . która dwa dni temu wypadła z kieszeni urwisa Wojtusia.Wiem. rety! A co będzie.Ja jestem juŜ za stary i za gruby.odparły muszki. jest młody i silny i nie przyklei się do pajęczyny! . na której wiszą światełka .powiedział donośnym barytonem Chrabąszczykiewicz. za wyjątkiem konika Eustachego. ale prawdziwym cymesem była cytrynowa landrynka.Kto? Kto to moŜe być? . podszedł do konika Eustachego. który akurat ucinał sobie drzemkę w łupinie orzecha i nie był specjalnie zainteresowany festynem. Wszystkie.My jesteśmy zbyt małe i słabe.My nie umiemy latać .Wiem. aby unieść lampiony.stwierdziła . a burmistrz Chrabąszczykiewicz miał ogłosić rozpoczęcie festynu.martwiły się mrówki. gdy wracał tędy ze szkoły.MoŜe wy. . oczywiście. Poza tym przykleiłybyśmy się do pajęczyny. jeŜeli pani Wiosna nie zauwaŜy naszej osady i nie przyjdzie? PrzecieŜ nikt nie rozwiesił krokusowych lampionów na ściętym pniu brzozy. . co zrobimy . . charakterystycznym dla siebie krokiem toczącej się baryłki.Nie! To nie moŜliwe . JuŜ ja go przekonam! Doktor Trzmiel. Nie polecę tak wysoko. doktorze Trzmielu? . róŜany nektar i zimowy miód. . kto to moŜe zrobić .Porozmawiam z Eustachym. . 157 .ucieszyła się Amelia. a nieoświetlonej osady nikt nie zauwaŜy! Nagle wśród mieszkańców Owadziego Miasteczka zapadła martwa cisza. AŜ miło było patrzeć.Oczywiście.pytały siebie nawzajem owady.A ty. Gdy wszystko było dopięte prawie na ostatni guzik.przecieŜ skacze wysoko. mała mrówka Amelia pisnęła z przeraŜeniem: .łach aŜ roiło się od smakołyków. jak wszystkie robaczki wspólnie pracują i pomagają sobie nawzajem. .

Motyle przynoszą nam nektar w niedzielę.Ja wiem wszystko. 158 . W tej wysokiej trawie pełnej niebezpieczeństw w pojedynkę jesteśmy słabi. a i na bolący brzuszek zawsze mam lekarstwo. w grupie i kaŜdy będzie robił to.CóŜ znowu? Dlaczego mnie budzisz? .rzekł Trzmiel. gdy Eustachy mu odburknął: . . . Potem idę spać. Teraz chwycił cały sznur krokusowych lampionów. to nasze Owadzie Miasteczko będzie istnieć i rozkwitać.rozpoczął. połamane czułki nastawię.. mój drogi . jak dotąd.Trzmiel nie dokończył jeszcze zdania. . .powiedział z szyderczym uśmiechem konik polny.zaczął doktor stanowczo . yyyy. Przekonaj mnie. pomóŜ nam przy lampionach i przyłącz się do zabawy . chodzi o twoją pomoc . Ja. ale jeŜeli będziemy pracować wspólnie. a świetliki rozświetlają niebo nad miastem w bezksięŜycowe noce. Eustachy spuścił wzrok na swoje zielone butki. Eustachy! Obudź się.wyszeptał doktor.Eustachy. . skąd wiesz.. Eustachy wyraźnie zaciekawiony poprosił.. .Widzisz.. co potrafi najlepiej. Te lampiony są na pewno źle zrobione i dlatego nie umiecie ich powiesić. choć jestem leciwy. to skrzydełka chore opatrzę. jestem przecieŜ najmądrzejszy. jednym ruchem rozwiesił światełka na pniu po ściętej brzozie i przyłączył się do zabawy.Posłuchaj uwaŜnie. Ŝe nic z tego. mrówki robią zapasy na zimę. niedorajdy! . jeŜeli potrafisz . doktorku.wyszeptał do siebie doktor Trzmiel i zmarszczył krzaczaste brwi.Jak mu to wytłumaczyć. ale masz dwie minuty.. tym razem przyznał rację swojemu rozmówcy. więc przestań się kwasić. zawstydził się i choć był bardzo dumny i uparty. z całej siły odbił się od ziemi.Ale. Ŝe chodzi o lampiony? .Sam jeden nic nie znaczę i ty takŜe..PrzecieŜ wiesz..Niech ci będzie. Chyba moŜesz to dla mnie zrobić? . nooo. bo przecieŜ sam teŜ korzystał z pracy mieszkańców miasteczka. zamieniam się w słuch. Eustachy. nie chwaląc się. aby doktor mówił dalej.Mam waŜną sprawę... przyjacielu . czyŜbyś zapomniał o tym? .

co odkrył? śe to całkiem przyjemne bawić się z innymi. która bała się policjanta Roberta W małym. gdy wszyscy są wdzięczni za twoją pomoc. grzeczna i nad wyraz spokojna. wspólnie bawili się. a nauczyciele chwalili ją za osiągnięcia i wyniki w nauce. tuŜ koło drogi stał malutki domek. Istotnie. A w nim wraz z rodzicami mieszkała mała dziewczynka o imieniu Roberta. I wiecie. a tacie w pielęgnowaniu ogrodu. Była ona bardzo miła. W szkole teŜ świetnie sobie radziła. Była zawsze chętna do pomocy. bo jak się słusznie domyślacie. Był bardzo piękny i pełen uroku. pani Wiosna oczywiście zauwaŜyła osadę i przyszła. Lecz jeśli siły się złączy ze sobą. tańcząc do białego rana. Wszyscy więcej zdziałać mogą! Zosia Klewiado. Zawsze widniał uśmiech na 159 .Burmistrz uroczyście ogłosił rozpoczęcie festynu. spokojnym miasteczku z dala od centrum. a Eustachy po raz pierwszy w swoim Ŝyciu przyłączył się do zabawy z innymi owadami. bowiem mieszkańcy Owadziego Miasteczka dziękowali naszemu bohaterowi za pomoc w organizacji przyjęcia. Pomagała mamie w pracach domowych. Rodzice nie mieli z nią Ŝadnego problemu. śe kaŜdy z nas umie coś innego. Koledzy i koleŜanki lubili ją. Na koniec mam dla was receptę doktora Trzmiela: Pamiętaj koleŜanko i drogi kolego. ale jeszcze fajniej jest. 7 lat Joanna Rychlik O dziewczynce. Wszyscy uwaŜali ją za niezwykłą osóbkę. Nic nie moŜna było jej zarzucić.

Ŝe nie potrafiła wydusić z siebie Ŝadnego słowa. Niestety. kogo tak bardzo się boi Roberta. dlaczego ich córka tak się zachowuje. starała się go rozweselić i pocieszyć i zazwyczaj udawało jej się to. będąc z rodzicami Rafał Leszczawski. Rzecz polegała na tym. Rodzice przez dłuŜszy czas nie wiedzieli. Wówczas domyślili się. w oddali ujrzała zbliŜającego się w jej kierunku męŜczyznę w mundurze. Sama nie potrafiła zrozumieć ani wyjaśnić. a dziewczynkę nadal ogarniał strach na widok stróŜa prawa. aŜ do momentu. Pewnego pięknego. Jak nie trudno się domyślić. 160 . a nawet dziadkowie usilnie i z wielkim trudem starali się wytłumaczyć Robercie. gdy sytuacja się powtórzyła. Rodzice.jak kaŜdy wie . PrzeraŜeni rodzice nie wiedzieli. Ŝe nie ma powodów do obaw. Strach i lęk przechodził jej. dlaczego tak się dzieje. Gdy tylko ktoś się smucił. Ŝe w mgnieniu oka podbiegła do swoich rodziców i z całej siły ścisnęła im ręce. słonecznego dnia Roberta. te rozmowy nie dawały Ŝadnych efektów. Było w niej coś. MoŜna by pomyśleć. a wręcz przeciwnie: stara się im pomóc. bo dziewczynka ze strachu cała się trzęsła. bo . z czym sama sobie nie radziła i nikt nie potrafił jej pomóc. był to policjant. Ŝe Roberta panicznie bała się kaŜdego napotkanego policjanta. Dziewczynka tak bardzo się przeraziła. Serce biło jej jak oszalałe. a jej oczy były zalane łzami. Dni i tygodnie mijały.jej twarzy. Była tak bardzo wystraszona. Ŝe była bardzo szczęśliwa…. jednak nie do końca.policjant nie krzywdzi ludzi. co spowodowało u ich córki taką reakcję. patrolujący okolicę. gdy tylko policjant się oddalał. 5 lat na spacerze. Nie potrafili zrozumieć. co się stało.

Przestraszona Roberta pomogła mamie wstać z chodnika. Ŝe policjanci byli w pobliŜu. aby dziewczynka zrozumiała. gdy tylko ich napotka. i Ŝe nie powinno oceniać się człowieka po jego wyglądzie. gdy nagle podbiegł do nich zamaskowany męŜczyzna. Roberta szła spokojnie z mamą chodnikiem. AŜ tu nagle zza rogu ulicy wyszło dwóch policjantów z pojmanym złodziejem i z torebką mamy. z uśmiechem na twarzy serdecznie się z nimi wita. Potrzeba było jej czasu. poniewaŜ w torebce znajdowały się waŜne dokumenty. przyjaznym i przede wszystkim pomocnym człowiekiem. co robić. jednak ani ona.Jakie to wielkie szczęście. czy nic im się nie stało i po chwili wraz ze złodziejem odjechali na posterunek. a wręcz przeciwnie. od razu poczuła ulgę. nie płacze. Nic nie zapowiadało. ludzie spacerowali w pobliskim parku. ani mama nie były w stanie dogonić uciekającego człowieka. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym i . Jednak musiała wydarzyć się taka nieprzyjemna historia. Powiedziała do mamy: . aby ten dzień zapisał się na zawsze w pamięci dziewczynki. Zaobserwowali całą sytuację i udało im się schwytać złodzieja. Ŝe policjanci im pomogli. zapytali. Stały chwilkę bezradne. Gdy zobaczyła to Roberta. a Roberta właśnie wracała z mamą z zakupów. Przewrócił mamę. Od tamtej pory dziewczynka nie boi się policjantów. zastanawiając się. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym. Na dworze świeciło słońce. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa. Bardzo się martwiły.jest miłym. wyrwał jej z rąk torebkę i zaczął uciekać. był podobny do innych. aby pokonać swój lęk. nie ucieka przed nimi. 161 .mimo swojego powaŜnego wyglądu za sprawą munduru . porozmawiali. klucze do mieszkania i portfel z pieniędzmi. Policjanci podeszli do nich. Co my byśmy zrobiły bez ich pomocy? Dopiero wtedy Roberta zrozumiała. w oddali śpiewały ptaki.AŜ do pewnego wydarzenia… Nie był to szczególny dzień.

Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. a całe jego wyposaŜenie budziło zachwyt nie tylko jego właścicielki. W piórniku Ani mieszkała równieŜ pewna rodzina: Ŝółty ołówek o imieniu Rysik. tak jak piórniki wielu dzieci. ołówków i długopisów. tata . Ania otrzymała swój piórnik od cioci mieszkającej za granicą. Rodzice byli bardzo zapracowani. od czasu do czasu pomagając dzieciom w rysowaniu. Mało kto jednak wie. Rysik uwielbiał te chwile. Piórnikowa rodzina Piórnik Ani. Będziesz pomagał dzieciom w rysowaniu. Ŝyją sobie szczęśliwie w swoim piórnikowym mieszkanku. Wszyscy oni tworzą rodziny. znowu idziesz do pracy? Zostań. Ŝe kaŜdy piórnik jest czymś więcej . jak tylko będziesz umiał. opowiadali sobie zabawne historie. Pięknie zatemperowane. barwne mazaki i czarne wieczne pióro były chętnie uŜywane przez kolegów i koleŜanki Ani. pisaniu i kreśleniu tak dobrze. znają się i kochają. róŜnokolorowe kredki.wieczne pióro i rodzeństwo – linijka i ekierka. które straciło mamę. więc chętnie dzieliła się swoimi rzeczami z innymi dziećmi. Był duŜy i czerwony. ale równieŜ innych dzieci.Kiedy dorośniesz i ty często będziesz zajęty. więc kiedy rano jego mamusia wychodziła.Mamusiu.jest domem dla kredek. bawili się w berka lub w chowanego. pisaniu i kreśleniu. Chodzili wtedy na wspólne spacery. jednak kaŜdą wolną chwilę poświęcali swoim dzieciom. Ania była bardzo koleŜeńska. 162 . gumek. pytał zasmucony: . czyli gumka do zmazywania . kochany Rysiku . jego mama – gumka do zmazywania. pogramy z kredkami w bierki. flamastrów. proszę.Przykro mi.mówiła wtedy mama. Jednak największą popularnością wśród wszystkich przyborów cieszyła się gumka do mazania. pozornie był tylko przedmiotem słuŜącym do przechowywania w nim przyborów szkolnych. .

śliczna gumkę do zmazywania. w którym Rysik widział mamę po raz ostatni. choć bardzo smutny po stracie mamusi. Cała kochająca się rodzina Ŝyła sobie spokojnie i szczęśliwie. jednak tak jak jej obiecał. była słabsza i mniejsza. nie zostaniesz sam. z którą Rysik. po kaŜdym powrocie z pracy. Ŝe mama-gumka. 3 latka 163 . W końcu nadszedł dzień.Kochany synku . aŜ któregoś dnia zniknę zupełnie. a długopis wcześniej czy później wypisze się.I tak mijały kolejne dni. kredki połamią. szybko się Karolinka Miąso. którzy bardzo cię kochają. Ŝe bardzo się juŜ starłam. Ołówka zmartwiły słowa mamy. wśród szczęśliwej. I tak mama gumka na zawsze opuściła piórnikową rodzinę. .Ludzie uŜywają mnie tak często. dlaczego z dnia na dzień robi się coraz mniejsza . Niedługo po tym Ania dostała od swojej babci nową. Ŝe kiedy mnie juŜ nie będzie. a Ŝe nie była w tym najlepsza. czeka to kaŜdego z nas. Ŝe nadszedł czas. więc choć była juŜ bardzo mała. Wszyscy zaczęli powoli uświadamiać sobie. kiedy z mamusią gumką zaczęło dziać się coś dziwnego. piórnikowej rodziny. Masz wokół siebie duŜą rodzinę i mnóstwo przyjaciół. starał się być dzielny. Pamiętaj jednak. W tym czasie Ania miała lekcję rysunku. dziewczynce równieŜ cięŜko było się z nią rozstać. NoŜyczki się stępią. co rusz zmazywała niepotrzebne lub krzywe linie.mówiła mama. aby zastąpić ją nową gumką do mazania. Czas mijał. Będę ścierała się coraz bardziej. Gumka długo i wiernie jej słuŜyła. Zrozumiała jednak. Ŝe niedługo urzeczywistni się to. o czym mówiła: Ŝe zniknie całkowicie i na zawsze zabraknie jej wśród szkolnych przyborów Ani. Ŝycie płynęło zwykłym tokiem z tą jednak róŜnicą. kiedy ołówek pytał się. Niestety. aŜ do czasu.

gumkę. Rysik. A wiecie. Króliczek Mikuś W pewnej krainie Ŝyły sobie zwierzątka. pomagały sobie i uśmiech nie znikał z ich twarzy. ZłoŜyła pracę na cztery części i umieściła ją w piórniku. nawet przez chwilę nie czuł się samotny.królik nie mogli sobie z nim poradzić. Te zaś bawiły się i lubiły słuchać opowiadań starego śółwia. Jego psikusy i wy- 164 . Poza tym tak jak mówiła mu mama. Ŝeby Mikuś się zmienił. w swoim ołówkowym sercu.zaprzyjaźnił. Dorosłe zwierzątka pracowały i troszczyły się o swoje dzieci. które lubi dokuczać innym i myśli. Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. które były bardzo szczęśliwe. choć tak naprawdę jej obraz przez cały czas nosił głęboko w środku. spoglądając na rysunek. Ŝe jest najlepsze. Często rozmawiali z synkiem Amanda Marcinowska. 11 lat i prosili.królik i Mama . a nieraz nawet dorosłym. przypominał sobie swoją ukochaną mamusię. co narysowała Ania na swojej lekcji rysunku? Piórnikową rodzinę . Nie kłóciły się.ołówek. On jednak lubił robić psikusy innym i śmiać się z nich. Wśród zwierzątek wyróŜniał się króliczek Mikuś. wieczne pióro i linijki. Tata . który dokuczał dzieciom. Sam uwaŜał siebie za najlepszego królika w krainie. Został otoczony troskliwą opieką ze strony reszty rodziny i przyjaciół.

jak Miś zjadł jej wszystkie zapasy. jak Miś i Ŝe kiedyś teŜ będzie potrzebował pomocy. Pewnego razu. Ŝeby zmienił swoje zachowanie i przestał dokuczać innym. a dorosłe zwierzątka były złe na Mikusia za jego zachowanie. które upiekła. Króliczek zgodził się. Ŝe juŜ nikogo nie zobaczy i zostanie w tej studni. pana Misia. z której nie mógł się sam wydostać.śył sobie kiedyś Miś. Odtąd w krainie zwierzątka cieszyły się. Miś myślał. Jednak pojawił się Jeleń. Miś wiedział. Pewnego razu Mama . Poprosił ją.. Ŝe on zachowuje się tak samo. Teraz juŜ wiedział. jednak Wiewiórka pamiętała. 165 . Ŝe juŜ nigdy nie będzie mu dokuczał..królik musieli wysłuchiwać skarg dorosłych zwierzątek: pani Kaczki. które gromadziła przez cały rok na zimę i nie pomogła mu. Ŝe Jeleniowi teŜ kiedyś zrobił psikusa. to nikt mu nie pomoŜe. a jak będzie dalej dokuczał innym. dlatego najpierw go przeprosił i obiecał.. poniewaŜ lubił słuchać opowiadań. Postanowił więc opowiedzieć mu pewną historię: . Ŝe jest najlepszy i chciał wszystko mieć. Postanowił więc przeprosić wszystkich i zmienić się. jak Miś zamknął go kiedyś w jego norze i śmiał się z tego długo.królik i Tata .głupy sprawiały innym przykrość.. Tak nadszedł wieczór. Królik jednak przypomniał sobie. a bez nich nie mogła nic zobaczyć. by zaniósł do starego śółwia ciasteczka. Ŝe Mikuś im pomaga.królik poprosiła Mikusia. Króliczkowi zrobiło się smutno. Dzieci płakały. Ŝeby pomogła mu wyjść ze studni. Później obok studni przechodził Królik i Miś jego teŜ poprosił o pomoc. wpadł do studni. Mama . idąc przez las. I równieŜ odmówił mu pomocy. Jeleń widząc. Kiedy śółw skończył opowiadać. który myślał. W lesie często spacerowały zwierzęta. której Mikuś schował okulary. pomógł mu wydostać się ze studni. a Stary śółw dobrze wiedział. jaki jest Mikuś. któremu króliczek podstawił nogę i innych. a nie psoci. Ŝe Miś zrobił się smutny i zaczął płakać. Rodzice króliczka coraz częściej prosili go. którym Mikuś dokuczał. Pierwsza Misia zobaczyła Wiewiórka.

Bajka ta ma na celu uświadomienie mu. a zimą… jak zimą. którego widziała juŜ wcześniej. Jesienią spadały liście. Za bardzo ufa obcym ludziom. Nazywała się Neonka. Wyciągnął robaczka z puszki. Wtedy to nad jezioro przyszedł chłopiec. I tak mijały róŜne pory roku w naszym jeziorku. Ale nasza historia wydarzyła się pewnego letniego poranka. a o którym słyszała juŜ kiedyś od mamy. Było to przed porą obiadową. Śnieg padał całymi dniami. szukając czegoś do jedzenia. Miała kilku przyjaciół: pana Kraba. nałoŜył na wędkę i wielkim zamachem rzucił spławik z robakiem do wody. Biedny i cały mokry zawsze narzekał: . Neonka pływała sobie pod wodą. aŜ połączony z mrozem przykrył pokrywą lodu nasze jezioro. którego nazywano Kary. Wiosną kwitły piękne lilie pływające po wodzie. Nasza rybka zaciekawiona widokiem człowieka.Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. Bawili się całymi dniami. No. Wszędzie czuło się zapach miodu wydobywającego się z małych domków pszczółek. pluskając głośno w wodzie i chlapiąc powaŜnego pana Kraba. czarną wędkę. Ŝabkę Malwinkę oraz malutkiego konika morskiego. Ściągnął swój plecak i wyjął z niego duŜą. ZauwaŜył to chłopiec i dziwnie uśmiechnął się do rybki. iŜ nie wolno ufać obcym ludziom NieostroŜna rybka Za pewną górą. które mieniły się róŜnymi barwami. wypłynęła ponad taflę wody.W końcu byście przestali mnie chlapać i wymyślili sobie inną zabawę! Lecz oni właśnie to lubili najbardziej. Latem było bardzo gorąco i nasza rybka wygrzewała się w jasnym słoneczku. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. 166 . w niewielkim jeziorku mieszkała sobie rybka.

Nagle tuŜ nad wodą chłopiec zaczął nucić jakąś melodię: . Bardzo przestraszyła się nasza rybka. a ta szybciutko wskoczyła z powrotem do wody. którego dziś głodna nie mogła znaleźć. zaczęła zbliŜać się do robaczka. młody Czytelniku.JAUUUUĆ !!!!! Wypuścił on przypadkiem Maja Golian. A był to jej ulubiony przysmak. bo nie znał mowy rybek. Okazało się. gdyŜ będzie on chciał wyrządzić tobie krzywdę. których nie znasz. co się dzieje. KONIEC 167 . A chłopiec śmiał się bardzo głośno i zadowolony mówił: . lecz kochany pan Krab ukłuł chłopca swoimi szczypcami w pupę i ten z wielkim bólem i płaczem uciekł znad jeziorka. A Ty. nagle przypomniała sobie słowa swojej mamy: . od którego nie moŜe się uwolnić. Ŝe została schwytana podstępem. Ŝe nie jest juŜ w wodzie i jakiś haczyk trzyma jej pyszczek. Płakała i płakała. Ŝe człowiek chce ją nakarmić. lecz człowiek nic nie słyszał. zawsze pamiętaj o tym. A nade wszystko nie ufaj ludziom. Jeszcze parę takich i mogę wracać do domu. będę ja dziś miał pyszną kolacyjkę. I wtedy rybka przypomniała sobie słowa mamy i zrozumiała. Ŝe to nasz powaŜny. Neonka podziękowała panu Krabowi i od tego dnia wiedziała juŜ. W jednej chwili poczuła. gdyŜ nie zawsze on ma dobre intencje. Kiedy juŜ miała pogodzić się z losem.Oj. nagle chłopiec bardzo wysoko podskoczył i krzyknął: . Neonko! Nie ufaj nigdy człowiekowi.Ta ta ta…la li li laj…! Rybka słysząc tę zabawną i wesołą przyśpiewkę. Gdy tak podpływała. Ŝe nie moŜe tak łatwo ufać człowiekowi. zapomniała o słowach swojej mamy i połknęła robaczka.Pamiętaj. lat 16 Neonkę z rąk.Nasza rybka myśląc. nie wiedząc. co mówi twoja mama i tata.

Dla rodziców był "leniem". był przecieŜ zwyczajnym chłopcem. a dla babci i młodszej siostry Zośki po prostu "niedobrym chłopcem". Ale rzadko kto do niego tak mówił. Tylko ten piesek słyszał jego szczery śmiech.Ty łobuzie! Gdy tylko Zośka ryczy. Niegrzeczny Dawidek Był sobie raz chłopiec. Kubuś Jurecki. Ŝe gdy mama kazała mu posprzątać zabawki. Ŝe nikt go „nie rozumiał”.Tylko tobie mogę zaufać i tylko ty mnie rozumiesz . Tatuś zawsze mówił: ."złośnikiem". . co moŜe zrobić w takiej sytuacji nasz Dawidek? Zabrać lalkę i nakrzyczeć na siostrę. to wszyscy tego biednego chłopca oskarŜają.uderzyć ją! PrzecieŜ sama się prosiła! Nigdy nie bawi się tą lalką. jakby go próbował pocieszyć. Co z tego. które jest bardzo nieposłuszne i niegrzeczne. "łobuzem". "uparciuszkiem". wołał: . Chłopiec zaśmiał się szczerze.Ciągle ktoś ma do mnie jakieś pretensje . Dla kolegów .Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. który miał na imię Dawid.skarŜył się chłopiec swojemu pieskowi Maksiowi . A to wszystko – myślał sobie – dlatego. To. A czy to jego wina. albo jeszcze lepiej . Ŝe jej lalka świetnie odpowiada wizerunkowi poszkodowanej w wypadku spowodowanym przez jego autko? Zaraz Zośka zabiera lalkę. 5 lat 168 .Nie chcę! Nie będę! Bo i po co? Na drugi dzień znów będzie musiał budować super tor przeszkód dla swojego autka.Maksio usłyszawszy te słowa polizał chłopca po policzku.

ÓSME urodziny . jak kaŜdej niedzieli Dawidek musiał się odświętnie ubrać. a taki brudas! i nigdy nie częstowała cukierkami. Ŝeby gdzieś się przypadkiem ubrudził! A przecieŜ. Ale tym razem było troszkę inaczej.O! Jaka mądra dziewczynka! .odpowiadała babcia . A gdy zobaczyła Dawidka. choćby na przykład w czasie obiadu. a karę ponosi za to Dawidek. jaka była.czy ma sens dzień.Dawidek szczególnie nie lubił niedzieli. Ale co miał robić Dawidek? Biegł obraŜony do swojego pokoju. 169 . I takie było właśnie Ŝycie naszego bohatera. a piesek.Łobuzie! Jaką ty masz brudną buzię! Taki duŜy chłopak.A gdzie ten niedobry chłopak? . Od rana chodził zadowolony i wesoły. Nadeszła kolejna znienawidzona przez Dawida niedziela. To były jego urodziny. jedzenie samo spada z widelca.Dziękuję ci. . No i niedzielna wizyta babci. ślinił się i skakał co rusz na chłopca.Zosieńko! Jak ty pięknie wyglądasz! Jaka sukienka! A fryzura! No masz tu moja Zosiu cukiereczka. Ŝe rodzice szykują dla niego niespodziankę i tylko udają. Było mu bardzo przykro. ale o urodzinach zawsze pamiętała i rzuciła parę złotych. tylko krzyki i kłótnie. aby go rozbawić. zawsze wykrzykiwała: . a nikt nawet nie złoŜył mu Ŝyczeń! Babcia się spóźniała! Była. umyty i ubrany w jakieś głupie eleganckie ciuszki? A broń BoŜe. a tu juŜ trzynasta i jej nie ma! Jak zwykle chłopiec mógł liczyć tylko na Maksia. bo – zastanawiał się .pytała. biegał. muszę dbać o zęby. Nic. Lecz było juŜ południe. To nie było sprawiedliwe ani miłe.jak to dumnie brzmi! Dawidek był pewien. To znaczy tak. Ale Zosia odpowiadała zawsze grzecznie i tak samo: . a za nim pędził równym krokiem z uniesioną głową Maksio. w którym musi być uczesany. O! To był dopiero koszmar! Babcia jak tylko wchodziła od razu mówiła: . Ŝe zapomnieli. moja kochana babciu! Ty teŜ wyglądasz ładnie! Ale za cukierka to ja podziękuję.

ale dlaczego. Westchnął. Ale chłopiec wiedział. co by mu się wyjątkowo podobało.i zacisnął pięści. znów by mu się oberwało. a od Zośki . Nie podobało mu się to. Nastał późny wieczór.powiedział do Maksia. jakaś bluza od mamy. trochę słodyczy (które i tak zostaną podzielone między nim. Zawsze to samo: samochodzik. . Jednak udawał nasz mały Dawidek."Jeszcze im wszystkim pokaŜę" .Zejdziesz do nas? Babcia przyszła . jak ma na imię. Nie wyszedł z pokoju obraŜony i zawiedziony. a ten zamerdał ogonkiem. "Mama by mi nie pozwoliła" . Babcia poszła. Babcia przywitała Dawida ciut inaczej niŜ zwykle. PołoŜył się obok pieska i próbował usnąć. Wstał i podszedł do okna. juŜ dawno było po kolacji. Po chwili drzwi jego pokoju lekko uchyliły się i Dawidek ujrzał niepewnie uśmiechającą się mamę. to wszyscy mówią : "Jesteś takim duŜym chłopcem".Nagle Dawidek usłyszał dzwonek do drzwi.pomyślał i westchnął. bo gdyby zachował się inaczej. Ale gdy Maksio juŜ wtulony smacznie sapał. Zrobiło mu się bardzo gorąco. zawołał Maksa i poszedł za mamą na dół. a tego chciał uniknąć choć w dniu urodzin. Co przymknął oczy.powiedziała. Ŝe jest w porządku. Na nic mu nie pozwalano.nie mógł usnąć. chłopiec wciąŜ się kręcił i kręcił. Czas na sen. "Ale gdy dorosnę.Jak będą chcieli. słyszał. Ŝe to tylko dzięki temu. "Ja juŜ mam 8 lat. iŜ ma urodziny. a siostrą). ile ma lat. czego nikt nie zauwaŜył. aby je troszkę uchylić. 170 . otwiera je i wita babcię. nawet na wychodzenie samemu z Maksem do parku. a jutro wszystko wróci do normy. jest jeszcze dzieckiem. ale cóŜ. Dawidek wziął więc Maksa na ręce i zaniósł do swego pokoju na łóŜko. jak Zośka podbiega. no i ciekawość zwycięŜyła. na pewno tak nie będzie" – myślał . to sami przyjdą . Wtedy im się przypomina. Ale jak trzeba ustąpić Zosi. Spóźniła się. ale nic szczególnego. Wszyscy nagle przypomnieli sobie. to tego chłopiec juŜ nie dosłyszał.laurka. Od kaŜdego dostał jakiś prezent. Ale chłopiec nic nie odpowiedział. nic. . Ŝe jednak uległ. to zaraz je otwierał i choć mocno ziewał .

Kubuś Grabski. ilekroć Dawidek chciał zrobić coś złego. Nikt nie chciał mu pomóc. jak wszyscy zaczęli być dla niego niemili i było mu przez to bardzo przykro. Od tej pory. Nagle Maksio podniósł głowę i zaczął wpatrywać się w okno. Ŝe nie ma on na imię Ŝaden "łobuz". jak zwykle zajęła jego ulubione miejsce przy stole. Wszyscy go po prostu źle traktowali. lecz Dawidek. Dawidek juŜ chciał ją zepchnąć. a głos jego lekko drŜał. I tak było przez całą noc.i usiadł na wolnym miejscu.Piesku.przecieŜ jestem juŜ prawie dorosły!" Postał chwilkę przy otwartym oknie i wsłuchiwał się w nocną ciszę . zawsze przypominał mu się tamten sen. gdy działo się coś. 3 latka 171 . A rano. Dawidek był odwaŜnym chłopcem. W końcu jednak udało się chłopcu usnąć. Jednak… Zszedł na śniadanie. Stał się grzecznym i miłym chłopcem. gdy wstał. tak okropnie. choć był bardzo głodny. A śniły mu się róŜne rzeczy. Dawidkowi było okropnie smutno. Wybiła północ. a robił to tylko wtedy.spytał. To znaczy starał się nie pamiętać. a chłopiec nadal nie spał. Więc chłopiec szybko się wycofał. gdy nagle przypomniał mu się ten zły sen. więc szybko rezygnował z tego. wiedział. ale w takiej sytuacji przestraszyłby się nawet dorosły. chłopca to zaciekawiło. co się dzieje. gdy nie mógł czegoś zrobić. tylko powiedział grzecznie do wszystkich: . bo piesek stawiał uszy do góry.Dzień dobry! . Śnił o tym. Ŝe aŜ przez sen zaczęły mu płynąć po policzku łzy. Nikt się z nim nie dzielił jedzeniem. Wszyscy sobie juŜ na zawsze przypomnieli. Ŝe mu się to wszystko tylko przyśniło.uwielbiał to. co zamierzał. o niczym nie pamiętał. Zośka. a tu przecieŜ było cicho! . co widzisz? . Po czym wrócił do łóŜka.

Ŝe wydarzyła się w pewnym przedszkolu i teraz często jest powtarzana przez tamtejsze opiekunki innym dzieciom. albo kiedy chciał wziąć zabawkę. gdyŜ Ŝadne z dzieci nie chciało być w parze z takim łobuzem. Dzieci lubiły chodzić do przedszkola.Masz zupełną rację . z duŜą ilością okien i wielkim kominem. A dziś ja opowiem ją wam. Często podczas zabaw siedział więc samotnie. a opiekunki uczyły ich ciekawych rzeczy. Chłopiec wszystkich zaczepiał i bił. w którym dzieje się nasza historia. który upadł na podłogę. Była jednak pewna grupa przedszkolaków. patrząc na Krystiana z ukosa -Takiego lepiej omijać z daleka.nikt dokładnie nie pamięta. Po prostu zwykły dwupiętrowy budynek.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. drabinki i masa jeszcze innych urządzeń. było bardzo zwyczajne. Wiadomo tylko.szczerze mówiąc .przytaknęła reszta dzieci. chociaŜ . .zacisnął mocno pięści i popchnął jednego z chłopców. Dzieci go nie lubiły i bały się go.Coś wam nie pasuje? . przede wszystkim potrafiły wymyślić najróŜniejsze zabawy. usiądźcie więc wygodnie i posłuchajcie. co mu przyjdzie do głowy. . Krystian popatrzył na nich ze złością. A jeszcze mu coś się nie spodoba i nas zacznie bić. gdyŜ zawsze miło spędzały tam czas. która z mniejszym zapałem chodziła do przedszkola. kiedy i gdzie miała miejsce. Były tam: ślizgawki.mówiły do siebie . Przedszkole. huśtawki. piaskownice. gdzie znajdował się plac zabaw. A wszystko to było spowodowane tym. czytały przeróŜne historyjki.Nie wiadomo. otoczony sporym parkiem. które bije innych. którą ktoś się juŜ bawił. Ŝe do tej grupy naleŜał Krystian.Lepiej na takiego uwaŜać . gdy coś mu się nie podobało. . Krystian Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu. 172 .

Reszta dzieci patrzyła z przeraŜeniem na Krystiana. Kiedy juŜ wszystko zostało mu przedstawione i Norbert znał imię niemal kaŜdego dziecka. bo chciał mieć lepszy widok. pokazując najciekawsze zabawki i opowiadając o tym. który siedział z dala od reszty dzieci. . który od dzisiaj będzie waszym nowym kolegą. Oprowadziły go po sali. a obok niej szedł lekko podenerwowany chłopiec. ale w tym momencie pojawiła się pani przedszkolanka.Drogie dzieci .A on jak się nazywa i dlaczego nie bawi się z wami? . Po chwili do środka weszła pani. wypytując o najróŜniejsze rzeczy. 4 latka okazał się bardzo wesołym chłopcem i szybko zjednał sobie sympatię grupy. rozpychając się na boki.Poznajcie Norberta. . Kiedy wszyscy zajęci byli zabawą. by móc zobaczyć nowego chłopca.Nikt cię tu nie lubi . Pomimo wcześniejszej nieśmiałości Norbert Kubuś Jurecki. jak spędzają tutaj dzień.powiedziała . Dzieci od razu podbiegły do niego. którego byli niezmiernie ciekawi. podbiegli do drzwi. kiedy pani przyprowadzi nowego kolegę. jego wzrok padł na Krystiana. Chcieli wywrzeć na nim jak najlepsze wraŜenie. Norbert uśmiechnął się niemrawo. Krystian ze smutkiem patrzył na bawiących się kolegów. ukarała Krystiana i zajęła się resztą dzieci. Pewnego dnia do przedszkola przyszedł nowy chłopiec i trafił właśnie do grupy Krystiana. Gdy tylko usłyszeli. Ŝe pani stoi za drzwiami. Wszyscy z podnieceniem czekali. Podbiegł takŜe i Krystian. 173 .powiedział chłopiec przez łzy..zapytał zaciekawiony.

Jednak odpowiedź była taka sama. Podszedł więc do nich. Norbert podszedł do Krystiana. Przyglądał się jednak z ciekawością owemu nowemu chłopcu. bo dostaniesz . juŜ tak często nie wszczynał bijatyk ani nie kłócił się z nikim.powiedziała szeptem jedna z dziewczynek .powiedział groźnie .UwaŜaj lepiej. nie znam tutejszych zabaw tak dobrze. kiedy to dzieci dobierały się w pary.i nikt się z nim nie bawi. Dzieci zauwaŜyły zmianę w Krystianie. Krystian wstał i z uśmiechem na twarzy zgodził się wziąć udział w zabawie. Podczas jednej z zabaw. Ŝe o nim rozmawiają.A mówiłam. Ŝe gdybyś był ze mną. . . kiedy była proponowana nowa zabawa.Czy zechciałbyś być ze mną w parze? . Krystian z początku był bardzo zdziwiony. zawsze podchodził najpierw do Krystiana i pytał się.Ale dlaczego? . I w końcu nastąpił przełom.znowu szepnęła dziewczynka . czy będzie się z nim bawił. więc jestem pewny.Widzisz. który jakby się uspokoił. który wydał mu się ciekawą osobą. Chwilami 174 .powiedziawszy to. .zapytał uśmiechając się do niego. . Jednak pomimo ostrzeŜeń innych dzieci Norbert był bardzo ciekaw Krystiana. odwrócił się i zajął swoje poprzednie miejsce. ale nikt go tutaj nie lubi . to poszłoby mi znacznie lepiej.No to masz pierwsze ostrzeŜenie . .dopytywał się Norbert. gdyŜ nikt dotąd nie chciał się z nim bawić. Krystian zauwaŜył. Kiedy podszedł do niego Norbert. . Ŝe naleŜy na niego uwaŜać? ..czy pozwoliłem ci na siebie patrzeć? Norbert pokręcił głową.On tylko najchętniej biłby innych .dodała. Krystian odmówił wzięcia udziału w zabawie. a Norbert za kaŜdym razem.To Krystian. Mijały dni. a ich rozmowy za kaŜdym razem stawały się coraz dłuŜsze i dłuŜsze.

To był cudowny dzień zarówno dla Krystiana.zapytał Krystian. ja cię lubię.odpowiedział bez zastanowienia Norbert . . kiedy inne dzieci nie chciały robić tego.z wielką przyjemnością z nim czas. jak stopniowo zmieniało się zachowanie Krystiana. Dominika Miąso.Dlaczego codziennie pytałeś mnie. Ŝe się zgadza.PoniewaŜ ty miałeś najsmutniejszy wyraz twarzy . niŜ ich ciągle bić.Na pewno potrafisz. . kiedy wracali razem do domu . .Ale mnie nikt nie lubi . Wtedy Norbert starał się go uspokoić.przecieŜ było tam wiele innych dzieci. .Chciałem. który został jego przyjacielem. a ja ci pomogę.Ale nie wiem. 5 Od tamtej pory Ŝycie grupy zmieniało się stopniowo tak. czy chcę się z tobą bawić? . przecieŜ jesteśmy kolegami.Nieprawda. Ŝe reszta dzieci teŜ cię polubi. a wręcz przeciwnie . Dzieci przestały się juŜ go bać. a tym samym odpychać od siebie? Krystian kiwną głową na znak. co on im kazał. A wszystko dzięki uporowi Norberta.Tak . jak i dla reszty dzieci. czy nie lepiej jest Ŝyć z resztą w zgodzie.miał ataki gniewu. czy potrafię. spędzały 175 . .uśmiechnął się do niego. Powiedz. co nie? . . abyś się uśmiechnął tak jak dzisiaj i został moim przyjacielem. tłumacząc zachowanie innych dzieci.powiedział ze smutkiem.odpowiedział z uśmiechem Krystian. I jestem przekonany. musisz się tylko zmienić.Musisz więc trochę popracować nad swoim gniewem . .

Nigdy go nie zapraszali do wspólnych rozmów na korytarzu. kto nie odrobił zadania domowego. Był on jedenastoletnim. gdzie siedziała jego pani i skarŜył jej.Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. a gdy ten podchodził do jakiejś grupy. upewnił się. który miał na imię Michał. zawsze pomagał swojej mamie i swoim bliskim. jaką zrobią. by nie skarŜył. Jednak nikt się nie odezwał. Pewnego dnia ulubieniec klasowy . Jakie było zdziwienie na twarzy chłopca. Ŝe robi źle. Wszyscy uczniowie musieli uwaŜać na Michała i pilnowali się na kaŜdym kroku. Po sprawdzianie równieŜ przychodził do biurka. grzecznym i uczynnym dzieckiem. Kacper wystraszony odłoŜył ją na miejsce. kto to zrobił. KaŜdy obawiał się. Po dzwonku na lekcję uczniowie weszli do środka sali i zajęli swoje miejsca. Spytał Kacpra. do którego naleŜała zabawka. Nieraz zdarzały się przypadki. Kiedy wszyscy wyszli na przerwę. Nagle zabawka spadła mu z ławki i się połamała.Kacper bawił się po cichu na lekcji zabawką przyniesioną przez Jacka. Kacper odpowiedział. Chłopiec nie wiedział. On i tak postępował po swojemu. kto ściągał na sprawdzianie. Ŝe nie. Niczym ani nikim się nie przejmował. czy to przypadkiem on jej nie popsuł. Kacper został w klasie i dalej się nią bawił. Jednak nie miał przyjaciół. Spytał kolegów. gdy Michał szedł przed lekcją do nauczycielki i zgłaszał jej. Myślał. które skarŜy. Na nic zdawały się prośby kolegów. Samotny Michał Był sobie kiedyś chłopiec. kolegę z klasy. Jego znajomi i koledzy nie chcieli za bardzo się z nim kolegować. Chłopiec bardzo posmutniał. bo to była jego nowa i ulubiona zabawka. Ŝe nikt go nie widział i wyszedł z klasy. oni od razu przestawali rozmawiać i odchodzili na bok. Po lekcji Michał podszedł do Kacpra i powiedział: 176 . Ŝe niepoprawne postępowanie trzeba zgłosić. Ŝe Michał moŜe pójść na skargę do nauczycielki za kaŜdą niepoprawną rzecz.

Widziałem cię. Ŝe nawet Kacper nie jest w porządku. której byś nie doniósł. ani w przyszłości nikt nigdy nie będzie mógł.Ja i tak wiem. lecz odwróciła się z powrotem na dźwięk odsuwanego krzesła. Ŝe on jest tym. aby wszyscy go słyszeli i przekonali się. Michał podszedł do Jacka. Kacper strasznie się wystraszył.To Kacper popsuł ci wczoraj zabawkę. Nie dogonił on Jacka.Michał prawie Hania Klewiado. który wskaŜe winnego. Michał wiedz. Nie ma rzeczy. Powiedział Michałowi. JeŜeli nadal będziesz tak postępował. Czy wiesz co to jest? Jest nią przyjaźń. Wszyscy w klasie siedzieli cicho i patrzyli na Michała. Nazajutrz rano przed pierwszą lekcją Michał poczekał. to wiedz. Wczoraj wieczorem Kacper przyjechał do mnie ze swoją mamą i z odkupioną zabawką. Popatrzył na Michała i powiedział: . dostatecznie głośno i wyraźnie. Ŝe nie ma potrzeby mu o tym mówić. Ŝe ani teraz. Jedna z najwaŜniejszych wartości opiera się na zaufaniu. Powolnym krokiem przeszedł koło ławki Kacpra i spojrzał na niego. Zrzucił ją z ławki i się nie przyznał . 177 . Kacper tylko pochylił głowę i nic nie powiedział. co się zaraz stanie. Michał wkładasz nos w nie swoje sprawy i wciąŜ skarŜysz. po czym zaczął mówić. aŜ wszyscy wejdą do klasy.Wiem o tym. jak wyszedłeś na przerwę. Ŝe jutro przy całej klasie powie o tym i pokaŜe wszystkim. Ten wziął oddech. Ŝe to ty ją popsułeś.. Wszedł jako ostatni. Cała klasa spojrzała na Kacpra. . czy nawet chciał ci zaufać. Spojrzał na niego. PrzecieŜ się nie przyznał. Jednak Michał pozostał nieugięty. Ŝe to twoja wina. A ty. a jest winny. ale pomyślał sobie. idę teraz i powiem mu. 4 latka to wykrzyczał. Ŝe nie raz jeszcze zapłaczesz z braku bratniej duszy. gdyŜ on naprawi jakoś swój błąd. chociaŜ przeczuwał. To Jacek wstał.

nawet wtedy. nagle przypomniała sobie o niej daleka krewna. gdy nie miała ku temu powodów. taka zupełnie inna niŜ mama.nie miała Ŝadnej bliŜszej rodziny. Szanowała teŜ wszystkich i była niezwykle skromna.znów poczuła. Lecz gdy się okazało. Ŝe jej oczy robią się mokre od łez. Amelia ledwo rozpoznała ciotkę... Historia bohaterki (a właściwie jej koniec) moŜe być pocieszeniem dla młodych czytelników. Amelia Dawno. które były wiernymi kopiami swojej matki.„wydaje się taka. Prawie w ogóle się nie uśmiechała (a jeśli juŜ. dawno temu Ŝyła sobie dziewczynka. Jest to bajka dla dzieci.myślała w duchu ciągle smutna Amelia . bo posta- 178 . Miała około pięćdziesięciu lat i raczej nie sprawiała wraŜenia osoby szczególnie Ŝyczliwej bliźnim. Jednak jej beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo zostało w brutalny sposób przerwane: mając zaledwie 10 lat. Amelia . które zasługują na całą miłość świata! Dziewczynka została teraz sama na świecie .Anna Lonc Hmm. które szybko jednak wytarła. Jaki to los potrafi być niesprawiedliwy dla istot. zarówno z wyglądu. Aniołek . jak i pod względem charakteru. Jednak przygarnęła ją pod swoje skrzydła i postanowiła wychować razem z własnymi dwiema córkami.tak jej było na imię . „Ech. a mama była dobra i miła.. Amelia bardzo z tego powodu cierpiała.. cięŜko będzie Ŝyć z ciocią pod jednym dachem” .miała kochających. straciła oboje rodziców.mówili o niej Ŝyczliwi ludzie. Ŝe odziedziczyła po mamie i tacie spory majątek. Pomimo Ŝe niczego jej nigdy nie brakowało. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. cechowała ją wielka dobroć i miłość do wszystkich Ŝywych stworzeń. to był to bardziej złośliwy niŜ sympatyczny uśmiech) i często krzyczała. Ŝe za okazane komuś dobro moŜe nas spotkać nagroda.” . dobrych rodziców i była bardzo szczęśliwa.. Sama bajka uczy odróŜniać dobro od zła oraz tego. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. którą widziała moŜe dwa razy w Ŝyciu.

którym mogła swobodnie dysponować...nowiła być dzielna. nie dla siebie. a ta dziewczyna powinna się w ogóle cieszyć z tego. dziewczynka się dla niej w ogóle nie liczyła. Ŝe będzie miała koło siebie dwie rówieśniczki.Witaj. Mijały tygodnie. Nie zdawała sobie sprawy z tego. Ŝe znowu jesteś smutna i jest ci bardzo zimno.myślała złośliwa ciotka – „spadek będzie mój i tylko mój. dlaczego jest w taki sposób traktowana. PrzecieŜ na początku wcale tak nie było! Dobre serce Amelii mogłoby nie znieść prawdy. co rzeczywiście było przyczyną takiego zainteresowania ciotki jej osobą. Nie kupowała jej sukienek i bucików. „Teraz jednak minęły dwa lata!” . ale o tym dziewczynka jeszcze nie wiedziała. Fiołkowe oczka wyraŜały jedynie smutek. aby nikt przypadkiem nie zainteresował się losem Amelii i nie odebrał ciotce spadku. Ŝe ma gdzie mieszkać!” Pewnego dnia Amelia przechadzała się po lesie w poszukiwaniu jagód. Ciotka coraz gorzej traktowała małą Amelię. Pewnym pocieszeniem dla młodej sierotki było to. dopóki dziecko nie dorośnie. wygoniła ją nawet z pokoju na piętrze do małej izdebki przeznaczonej dla słuŜby. rzecz jasna. córki ciotki Agaty: Luizę i Elizę. zabraniała jeść bez pozwolenia.Agata świetnie zdawała sobie z tego sprawę. co powinno naleŜeć do niej. Córki Agaty traktowały ją tak samo jak ich matka: poniŜały i kazały sobie usługiwać. 179 . Ciotka zainteresowała się tylko i wyłącznie jej spadkiem. Nagle usłyszała za sobą głos: . nie była w stanie pojąć. Z dnia na dzień sytuacja dziewczynki stawała się coraz bardziej nieznośna. ale malowniczej wsi połoŜonej niedaleko wielkiego miasta. Oczywiście na początku postanowiła traktować ją dobrze. Nawet dla małej naiwnej Amelii te uśmiechy wydawały się sztuczne. Krewna dziewczynki zabrała ją do niewielkiego dworku w równie niewielkiej. kochane dziecko! Widzę. i daleka krewna . Agata wszak była kobietą okropnie łasą na pieniądze i wszelkie bogactwa. ale dla dwóch rozkapryszonych sióstr: Elizy i Luizy. miesiące i w końcu lata. Przydzieliła jej przytulny pokoik i starała się być miła. Sama dziewczynka nic nie wiedziała o tym. Szła tak w swoich potarganych i znoszonych ubraniach.

ciepły głos i sprawiała wraŜenie bardzo sympatycznej osoby. chętnie wysłucham twojej historii. miała miły. i oczywiście pojęła od razu. do kar wymierzanych za nic. Staruszka wała Amelię poczęstojuŜ dwunastoletnią gorącą herbatą i ciastkami. . Ŝe gdy się spóźni do domu. o tym. Amelia opowiedziała wszystko: o swoim wczesnym dzieciństwie. Staruszce serce się krajało. Amelia była zaskoczona taką Ŝyczliwością.. Obie rozmawiały ze sobą długo i wydawało się. Po chwili wahania dziewczynka zgodziła się. Dawid Leszczawski. gdy tego słuchała. rozpaliła ogień w kominku i poprosiła. jednak nie ośmieliła się tego wyznać wraŜliwej dziewczynce. przyzwyczaiła się do kar.odparła nieśmiało i zdecydowała się pójść.. bo rzadko zdarza mi się widzieć tak smutnego człowieka. ale jeszcze nigdy z nią nie rozmawiała. co przeŜywała przez ostatnie lata w ich domu. Ŝe się ze sobą zaprzyjaźniają. a będzie za to otrzymywać upominki i inne niespodzianki .jak sama to określiła. jaki był cel tej dalekiej krewnej. 17 lat zaufała staruszce. I. spotka ją kara. o kochanych rodzicach i o ich śmierci. cho- 180 . Staruszka mieszkała niedaleko lasu w niewielkiej. chociaŜ wiedziała. Amelia oczywiście zgodziła się.. która nosi- ła imię Kornelia.Nie powinnaś o tej porze sama chodzić po lesie . Staruszka wpadła na pewien pomysł: poprosiła dziewczynkę. którą czasami widywała w lesie lub na łące. aby ta przychodziła do niej codziennie i pomagała w róŜnych pracach domowych.zapraszam cię do siebie na herbatę i ciastka.mówiła dalej starsza kobieta . . ale ładnej chatce. o ciotce Agacie i jej córkach. No cóŜ. aby ta opowiedziała jej swoją historię..Amelia odwróciła się i zauwaŜyła staruszkę.Dziękuję bardzo za zaproszenie .

Na poŜegnanie Kornelia przyniosła jej obiecaną nagrodę: wielki kosz. PoŜegnała się następnie z Kornelią i pobiegła do domu. Ŝe wynagrodzi dziewczynkę. jak to przewidziała: oprócz bury za kolejne spóźnienie spadł na nią cały stek pytań: gdzie była tak długo? co robiła? i skąd ma ten KOSZYK? Dziewczynka nic nie powiedziała. to tylko jakieś owoce i warzywa! . cerowała firaneczki itd.kaŜdy wolałby pieniądze. Serdecznie dziękowała za pomoc i obiecała. Tam oczywiście spotkała ją ogromna reprymenda za spóźnialstwo. tak zrobiła. o. a w środku całe mnóstwo świeŜych warzyw i owoców.ciaŜ nie wiedziała. soczyste jabłko. Następnie wzięła jeszcze jeden kęs i jeszcze. Taki dar niewielu ludziom sprawiłby przyjemność . W domu stało się tak. Dziewczynka postanowiła na razie nic nie mówić o swoich zamiarach i odwiedzać staruszkę podczas wypasania owiec (kobieta miała spory kawałek pola wokół chatki. nie mogła. . poniewaŜ zapach róŜ i bzu działał na nią jakby kojąco. bo siostrzyczki dopadły do koszyka i jednym szarpnięciem otworzyły wieko.Auuuuuuu!! . więc tam bezpiecznie mogłaby je zostawić). Wiedziała jednak.Ech. myła okna.. Jak postanowiła.to zajęcie uwielbiała. gdy ta będzie szła do domu. Amelia pomagała w ogrodzie i w chacie: wycierała kurze.rzekła któraś z nich do matki ale mimo to wyglądają smakowicie! Eliza z wielkim apetytem ugryzła piękne. Ŝe nie ukryje przed nimi takiego wielkiego kosza i nie zdąŜy zjeść choćby jednej gruszki. jak na ten pomysł zareaguje ciotka. który zawczasu przygotowała. ... W ogrodzie zajmowała się kwiatami . Ale Amelia bardzo się z podarku ucieszyła! W domu ciotki nie jadała owoców. Po wszystkim staruszka zaprosiła Amelię na obiad. które tak bardzo lubiła.pomyślała Amelia i poŜegnała się ze swoją starszą przyjaciółką.zawyła chwytając się za policzek .. Tym razem. dziwo! obeszło się bez kary. „AleŜ ten koszyk jest strasznie cięŜki!” .moje zęby! Tu coś jest w środku jabłka! Coś bardzo twardego! 181 .

jakby przesiąknięty jadem! Na powrót skierowały się w stronę Amelii: . taki.Skąd masz ten kosz z owocami i warzywami? Odpowiadaj teraz! Dwie siostry skierowały się do swojej matki: . dziewczyno! Skąd to masz? Bo na pewno nie ukradłaś! Dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na to. a nawet kolie i sznur pereł! A wszystko to wyciągały z owoców.. małe i większe brylanty. A koszyk otrzymacie obie i obie mi swój oddacie.No mów. Teraz dopadły do niej i ciotka i córki: . 182 . bo te. które ofiarowała jej staruszka! Niesamowite! Amelia pomyślała z goryczą.No mówŜe teraz. Ŝe i one chcą jej pomagać! Oczywiście nie będą niczego robić. Nie wiedziała absolutnie..oświadczyła "łaskawie" ciotka .. to oczywiste! Ty za to będziesz wykonywać prace za nie. co się kryje w owocach! Przysięga! Rodzinka odwróciła się teraz od niej i trzy niemiłe istoty coś do siebie szeptały. złote łańcuszki. A ten szept był taki złośliwy. ale wiedziała. oczywiście! . Eliza trzymała w ręce ten dziwny przedmiot.. co tak wzburzyło i jednocześnie uradowało mieszkanki dworku: trzymały one w rękach piękne pierścionki.Oczywiście dalej będziesz mogła chodzić do domu staruszki! . będziesz musiała zabierać ze sobą na zmianę jedną z sióstr! Powiesz kobiecie..Druga z sióstr i matka juŜ przy niej były i kazały pokazać to znalezisko. a oczy matki i Luizy robiły się coraz większe i większe. Ŝe kłamstwo nie ujdzie jej na sucho i przyznała się skąd i za co otrzymała kosz..zakończyła ciotka swoim ulubionym wyrazem "oczywiście".. które miała na nogach przypominały jedynie strzępy.AleŜ matko! Tu jest ich więcej! W gruszkach i w marchewkach nawet! Agata oniemiała na chwilę i znów naskoczyła na Amelię: . który mogłaby sprzedać i kupić sobie za to choćby jakieś buty. skąd masz te wszystkie klejnoty!? Amelię płacz dławił w gardle.ale. Agata gwałtownie odwróciła się w stronę stojącej ze spuszczoną głową Amelii i zawołała: . Ŝe teraz to juŜ nie dostanie jej się z tego ani jeden malutki brylancik.

. Nie powinna tak myśleć.Amelia nie dokończyła swojej myśli. matka wszak bardzo je rozpieszczała. i za Elizę. szmaragdy i inne klejnoty. Ŝe nie dostanie Rafał Leszczawski. Amelia poŜegnała się z Kornelią. Amelia wiedziała. rubiny. Ŝe dostaną pewną część drogocenności. Ale przynajmniej będzie widywać się ze swoją przyjaciółką! To było jej jedyne pocieszenie. Ŝeby jej skinąć w podzięce.. wykrzywiały twarz z obrzydzenia i ciągle krzyczały! Agata podbiegła do Amelii i szarpnęła ją za ramię: 183 . Amelia podeszła bliŜej .” .jeden dla Amelii. „Wyglądają jak sępy przy. Staruszka spoglądała na obie przenikliwie i zgodziła się na taki układ. Po powrocie do domu matka i Luiza dopadły najpierw do koszyka Amelii.Tfu! Tfu! Co to ma być!!! CóŜ to za obrzydlistwo! . Ŝe coś takiego przychodzi jej do głowy.. dlaczego przyprowadziła "siostrę". 12 lat nic.w nagrodę czekały na nie dwa kosze pełne owoców i warzyw . bo wiedziały. a jej "siostra" nawet się nie obróciła. w końcu ciotka dobrodusznie przygarnęła ją do siebie! Teraz kolej na koszyk Elizy. Kobieta pracowała w ogrodzie. gruszek i winogron wypełzało jakieś dziwne robactwo! Karaluchy...i swoim oczom nie wierzyła! Z jabłek. jak Eliza się spodziewała. zawstydziła się.Córki były zadowolone. a Amelia z Elizą w domu.. Wszystkie trzy chwyciły po owocu i ugryzły.krztusiły się i pluły. Kolejnego dnia Amelia wybrała się do staruszki w towarzystwie Elizy. W chatce wyjaśniła ze smutnym wzrokiem..Nagle Amelia usłyszała wrzask: . Praca dobiegła końca.. To znaczy Amelia pracowała i za siebie.. Porozgryzały owoce i wydobywały ze środka kolejne pierścionki. drugi zaś dla Elizy. wielkie pająki i wije! Jak to moŜliwe? Ciotka i córki były w szoku. I tak. Ta druga tylko siedziała i ciągle marudziła.

. to ty tego poŜałujesz!! A teraz idź!! Amelia ze spuszczoną głową poszła do swojej małej izdebki.. Lecz ta siostra była bardziej bystra i postanowiła trochę pomóc. W domu tym razem zajęto się najpierw koszykiem Luizy..Ale. z Luizą nie zdąŜyła. Nie da się tak oszukać jak młodsza siostra. Tak wyglądało całe jej sprzątanie! I tak była juŜ wyczerpana i chciała wracać do domu.. podziękowała za pomoc i poŜegnała się z Amelią. kiedy ze środka posypały się mrówki. co mogło się stać.Amelia cała się trzęsła ze strachu...Nie ma juŜ dla ciebie miejsca w tym domu! . bo ta dobiegła z koszem aŜ za płot. o nie! Podczas gdy Amelka ze staruszką zajmowały się przesadzaniem kwiatów w ogrodzie. jutro pójdziesz tam z Luizą! A jeśli ona dostanie owoce wypełnione jakimś robactwem. tak. Luiza przystąpiła do sprzątania: pościeli nie miała zamiaru zmieniać.zawodziła..Wynoś się stąd. Ŝaby i inne okropne stworzenia! Rzuciły się do koszyka Amelii i od razu odkryły.. Amelia odwiedziła staruszkę razem z Luizą. ja nie wiem. ja naprawdę nie wiem. ale pod łóŜko. Zaczęła udawać. a moja córeczka takie obrzydlistwo!!? Natychmiast mów! .Tak czy siak. jak stoisz! I nie pokazuj tu się więcej! 184 . Ŝe ona znowu dostała piękne świecidełka! Tego było za wiele! Ze złości po prostu zaczęły się dławić! Amelia dostanie za swoje! . Staruszka przyniosła kosze. Ŝeby to wyglądało na pomoc” . Jaki był ich gniew. Następnego dnia wszystko odbyło się podobnie... kurze z podłogi zamiotła. połoŜyła się na łóŜko.myślała. tak na wszelki wypadek. aby wyglądała na świeŜą.. Ŝe boli ją brzuch i Ŝe trzeba wracać. . Lecz teraz kobiety postanowiły rozkroić noŜem warzywa i owoce. które bardziej przypominało kawałek skrzynki i zaczęła płakać: „Mamusiu! Tak bardzo mi was brakuje. .Co to ma być!!? To jest jakiś podstęp!! Czemu ty dostałaś klejnoty. „albo przynajmniej.wrzasnęła ciotka ... proszę cioci. skropiła ją tylko wodą tak.” .

Ŝe protesty i błaganie na nic się zdadzą. aby powiedzieć ci prawdę o twojej ciotce..Jesteś dobrym dzieckiem i dlatego dostawałaś ode mnie takie. gorzko płakała..Moja droga Amelio. . Kornelia zastanawiała się przez chwilę i zaprowadziła dziewczynkę do swojej chatki.. .. gdzie pójdę. widzę.. ale nic nie powiedziała.Amelia wiedziała. I opowiedziała swojej przyjaciółce o tym. Nie mogła teŜ zabrać ze sobą części podarków Kornelii. Ale nie! Nie śmiała nawet prosić o jeden maleńki szmaragdzik! Nie mogła ze sobą niczego z domu zabrać. Ŝe twoja ciotka i jej córki powinny dostać nauczkę! Amelia nie bardzo wiedziała.ciągnęła Kornelia .. Powiem ci.Oczywiście będziesz mogła zostać u mnie! Nie zostawię cię samej w takiej sytuacji! Ale. jak mogła.. . Ŝe jesteś niezwykle dobrą osobą. przyjazny głos Kornelii . a nie inne prezenty.. Amelia nie wierzyła własnym uszom. Myślę. Ŝe nadszedł czas.uśmiechnęła się do siebie . Luiza i Eliza natomiast dostały to. gdy tak wędrowała przez ciemny las.? . kochana Kornelio. a później odrzuciła.łzy cisnęły jej się do oczu. ufała przecieŜ swojej przyjaciółce.AleŜ dziecko drogie! Dlaczego płaczesz? I dlaczego nie jesteś w domu? .. na co zasłuŜyły... jak moŜna by było ukarać jej dalekie krewniaczki. ale ufała staruszce. Staruszka pocieszała ją. co ją spotkało i dlaczego została wyrzucona z domu.nawet srebrne puzderko z jedynym zdjęciem rodziców! „Co ja teraz zrobię.. Kiedy poznała prawdę. To nie są dobre istoty . za które mogłaby się utrzymać.usłyszała znajomy..?” ..Jak ciotka mogła mi to zrobić. dlaczego tak chętnie przyjęła cię pod swój dach. Przygotowała jej ciepłe kakao i pszenne ciasteczka.Amelia? To ty? . poczekała aŜ Amelia zje i zaczęła mówić: .myślę. Nagle miała wraŜenie... Wszystko kiedyś odebrała jej ciotka ..myślała.. 185 . ale i teŜ za duŜo nie miała.Ja juŜ nie mam domu. ale jednocześnie bardzo naiwną. Ŝe wokół niej zrobiło się jakoś jaśniej. .

.zdziwiona podeszła do drzwi i otworzyła je...Następnego ranka Kornelia i jej mała podopieczna wybrały się do dworku Agaty i jej córek.ucięła na chwilkę . tam. W niewielkim przedpokoju nagle zrobiło się tak jasno.. co teŜ przyjaciółka planuje. Nie wiedziała. jak potraktowałaś moje córeczki! A teraz wynoście się stąd. Po chwili wszystko wróciło do normy. i na widok tego. ciotka Agata i jej córki musiały zakryć oczy. młodą kobietę. zaleŜało wam tylko na jej majątku! Zabrałyście jej prezenty ode mnie i jeszcze wyrzuciłyście ją z domu! Jak tak moŜna? .. jakby samo słońce spadło na ziemię. natomiast dziewczynka była przeraŜona wizytą. która straciła rodziców! Wykorzystałyście ją.. Amelia.Na Boga! CóŜ to ma znaczyć.. Do środka weszły Amelia i Kornelia. obydwie! Nie Ŝyczę sobie was w moim do. akurat do tego dworku. Staruszka zaczęła: . którą miały zamiar złoŜyć ciotce.nieziemska! Miała dłu- 186 . Staruszka sprawiała wraŜenie osoby pewnej siebie. gdzie przed chwilą stała staruszka widzieli teraz niezwykle piękną.teraz wystrojona w kolie i pierścienie . Agata i jej córki stały i wpatrywały się w starszą kobietę z cokolwiek głupimi minami. .Wiem.A teraz. nie śmiała się odezwać. Agata . Amelka powoli otwierała powieki. ty stara babo! Nic nie muszę jej oddawać! Opiekowałam się nią całe dwa lata! Nic jej się nie naleŜy! A poza tym nie wybaczę ci tego. ze spuszczoną głową. Dawid Leszczawski.. która była taka.. oddajcie jej wszystko. co zobaczyła całkiem oniemiała! Odezwała się tylko ciotka: .AleŜ cóŜ to ma oznaczać!? Nie masz prawa tak do nas mówić.. jak postępowałyście z biedną dziewczynką. umilkła. W końcu Agata wyrzuciła z siebie: .nie dokończyła. 15 lat Na środku przedpokoju. co jej zabrałyście! Amelia w dalszym ciągu stała przeraŜona przed staruszką.

aŜ serce się krajało! A wy . ale młodej kobiety. takich nie miał Ŝaden człowiek! Biło z nich całe dobro świata! Amelia nie mogła oderwać od nich wzroku. które opiekują się wszystkimi dobrymi istotami na tym świecie. I jej oczy. „Ach! Jak to dobrze kochać i być kochaną!” . Amelia teraz zaczęła się uśmiechać i cieszyć Ŝyciem..zwróciła się do wystraszonych właścicielek dworku .powiedziała Kornelia. tak. Nareszcie była szczęśliwa i miała wielu przyjaciół. nie musisz się mnie bać. Ŝe naleŜy ci się moja pomoc. Ja naleŜę do tych dobrych czarownic.pomyślała dziewczynka. jak pozostałe kobiety zresztą.Teraz są takie.wy potraktowałyście ją tak strasznie! To jest niewybaczalne! Teraz spotka was za to kara! Piękna czarownica uniosła obie ręce i zaczęła wymawiać zaklęcia w jakimś dziwnym języku. wyciągając dłonie ku słońcu. Dziewczynka miała teraz oczy jak dwa talary. jakie powinny być . W końcu po dłuŜszej chwili młoda kobieta zwróciła się do Amelii: . Kornelia była dla niej jak matka. uśmiechnęła się i rzuciła w ramiona swojej przyjaciółki. czarownicą.. . Obie zamieszkały razem w wielkim i pięknym domu Kornelii. co naleŜy do ciebie.Teraz juŜ nie musisz się niczego bać. 187 .gie włosy. Odzyskałaś to. którą dawno straciła. . Zanim Agata i jej córki zdąŜyły cokolwiek powiedzieć rozległ się tylko huk i naraz wszystkie trzy zostały zamienione w ropuchę.. kochana Amelio! To jestem ja. który znajdował się bliŜej miasta. kiedy spotkałam ciebie. JuŜ nigdy nie będziesz cierpieć biedy! Samotności równieŜ nie musisz się obawiać. ale na jej ustach pojawiał się powoli delikatny uśmiech. wiedziałam. poniewaŜ ja zostanę z tobą. niŜ ta stara chatynka na skraju lasu. Dziewczynka uniosła oczy i spojrzała w tę pełną ciepła i dobroci twarz.Nie musisz się mnie bać. pogłaskała ją po policzku i rzekła: . Ŝmiję i karalucha. tak. a lśniły wszystkimi kolorami tęczy. Byłaś taka samotna i nieszczęśliwa. która w rzeczywistości była dobrą wiedźmą. Kornelia.Jestem. teraz juŜ nie staruszki. Ale tak. jak powiedziałam. Uklękła przed lekko przeraŜoną Amelią. Dlatego. jak to obiecałam..

Nad głowami fruwają ptaszki. Ŝe gdzie indziej na świecie występuje coś takiego jak noc. To jeszcze kaŜdy moŜe sobie wyobrazić. Znał ją tylko z opisów w ksiąŜkach. Nie czytał tylko o swojej krainie. ale było coś. Mieszkańcy nigdy dotąd nie widzieli nocy. które boją się ciemności. który od czasu do czasu odwiedzał Kajtka i przy okazji przynosił nowe lektury. ale jest coś bardziej niesamowitego.Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. ludzie są zawsze uśmiechnięci. Wiedzą oni. Jednak w krainie był pewien dziesięcioletni chłopiec i miał na imię Kajtek. Czytał bardzo duŜo ksiąŜek. to było praktycznie jego główne zajęcie. Świetlista Dolina Daleko. w którym występuje noc. które umilają czas mieszkańcom swoim krystalicznie czystym śpiewem oraz motyle o wszystkich kolorach tęczy. daleko od naszego świata istnieje kraina o bardzo pięknej. na łąkach rosną wszystkie Jessica Marcinowska. Wiedział. 11 lat kwiaty świata. 188 . bocian Amadeusz. nie mógł sobie tego wyobrazić i tego najbardziej się obawiał. a przede wszystkim ciepłej nazwie. To była jedyna rzecz. poniewaŜ w Świetlistej Dolinnie słońce świeci bez przerwy. Ŝe w nocy nic nie widać. ale nie są sobie nawet w stanie tego wyobrazić. Kraina ta jest niewielka. co go przeraŜało: była to noc. które są złe i krzywdzą innych ludzi. ale równieŜ o świecie. Przez wszystkie pory roku zawsze świeci słoneczko. Noc kojarzyła mu się tylko z potworami. KsiąŜki dostarczał mu jego jedyny przyjaciel. a mianowicie Świetlista Dolina. Kajtek był zafascynowany opisem nieznanego świata.

cicho i nic złego ludziom nie grozi. Mimo tego. czym tak naprawdę jest noc. jak jest w rzeczywistości. Był pochłonięty lekturą i nagle po raz pierwszy natrafił na opis nocy. Jednak chłopiec nigdy nie zdobył się na taką odwagę. miesiące. Jest to równieŜ czas odpoczynku od codziennych problemów.chciał ją kiedyś zobaczyć. Po wielogodzinnej rozmowie. Nadeszła wiosna. Amadeusz juŜ nie raz. Kajtek zwątpił. Ŝe nie był w stanie wydusić z siebie jednego słowa ani się poruszyć. Ŝe chce na własne oczy sprawdzić. Bocian Amadeusz zapewniał Kajtka. strach go do tego stopnia paraliŜował. Zapewnienia bociana wcale nie uspokajały chłopca. O tym. czy to. jak wygląda noc i czy w rzeczywistości jest taka sama jak w ksiąŜkach. niŜ do tej pory Kajtek miał okazję juŜ czytać. Ŝe moŜe go zabrać do nieznanego Kajtkowi świata i sam będzie mógł zobaczyć na własne oczy. trosk. Był zdecydowany. co mu opowiadał Amadeusz o nocy. jak tam. jego strach wygrywał. no i przede wszystkim. co przed chwilą przeczytał. Chłopiec Ŝył sobie w swojej Świetlistej Dolinie i pochłaniał kolejne powieści. pomyślał sobie. Ŝe tak przeraŜała go noc. lubił o niej czytać i słuchać opowieści Amadeusza. ludzie Ŝyją. Rodziny wtedy są pod jednym dachem. w nieznanym świecie. jedyny przyjaciel Kajtka . ale jak sobie przypomniał opisy nocy z ksiąŜek. bocian musiał wracać do swojego domu. Gdy Amadeusz odleciał. podczas ich cotygodniowych spotkań proponował mu. Kajtek od razu zaczął czytać pierwszą ksiąŜkę. Ŝe noc wcale nie jest przeraŜająca. Ciekawość nie dawała mu spokoju. tygodnie. przyleciał go odwiedzić i przy okazji dostarczył mu nowe ksiąŜki. jest prawdą. Jeszcze nigdy dotąd chłopiec nie pragnął tak bardzo przekonać się.bocian Amadeusz. Ŝe noc to nie tylko ciemność. spokój. a noc po prostu zbliŜa ludzi.mimo Ŝe się bał nocy . Z tego opisu wynikało. które do tej pory przeczytał. na drzewach zaczynały pojawiać się juŜ pierwsze pąki oraz kwiaty powoli zaczynały budzić się do Ŝycia. I tak mijały dni. moŜe być prawdą. Ŝe jest wtedy bardzo ciemno. Jak co tydzień. ale równieŜ przepiękna cisza. Przyjaciele spotykali się 189 . Kajtek .której Kajtek tak naprawdę się bał. która została przedstawiona w sposób zupełnie inny. Ŝe to.

Jestem juŜ gotowy przekonać się. Zabierzesz mnie do swojego świata i pokaŜesz noc? . Przeczytałem ksiąŜkę.. Dni mu się dłuŜyły. Po raz pierwszy widział Świetlistą Dolinę z góry i widok 190 . które dzisiaj dla ciebie zdobyłem i moŜemy wyruszać. aŜ nagle ujrzał w oddali pięknego. w głowie cały czas miał opis nocy.. czy Amadeusz juŜ nadlatuje. Z moich obliczeń wynika. Kajtek jednak doczekał się soboty. .Co tu robisz? .Tak. bo Amadeusz nie wiedział. Amadeusz wraz z Kajtkiem wzbili się wysoko do góry. . lećmy.Poczekaj chwilkę.w kaŜdą sobotę. białego bociana. Kajtek zaczął go wołać.To cudownie. . Ŝe się boję. by móc dojrzeć.I co w związku z tym? .JuŜ nie mogłem się doczekać spotkania z tobą. Nie ukrywam.To wskakuj mi na grzbiet. Bocian zdjął z grzbietu ksiąŜki i połoŜył je na trawie. . . JuŜ od rana stał na najwyŜszym szczycie Świetlistej Doliny.zapytał podekscytowany Kajtek. którą mi ostatnio podarowałeś i natrafiłem na opis nocy. przyjacielu.AleŜ oczywiście. . Kajtek był zachwycony widokiem. JuŜ teraz chcesz wyruszyć w podróŜ? . Ŝe jak dolecimy. jaka naprawdę jest noc. która jest przyjazna człowiekowi. Czekał przez kilka godzin. to w moim świecie powinna być właśnie noc. więc powinniśmy szybko dolecieć na miejsce. jesteś lekki jak piórko.zapytał bocian coraz bardziej zaciekawiony dziwnym zachowaniem Kajtka. tylko odłoŜę ksiąŜki. ale kiedyś trzeba przezwycięŜyć strach i ja chcę to zrobić właśnie dzisiaj. nocy. nie mógł się na niczym skupić. . . która nie przeraŜa. Ŝe właśnie tu chłopiec będzie na niego czekał.zapytał Amadeusz. czyli chłopiec musiał zaczekać cały tydzień na kolejne odwiedziny Amadeusza. Bocian zauwaŜył chłopca i przyleciał na szczyt.

Będziemy musieli poczekać. Gdy tak siedzieli na trawie juŜ kolejną godzinę. gdy tak obserwował. ró- czerwony. źle obliczył i gdy przybyli na miejsce. Był to najpiękniejszy widok. czego do tej pory nie widział. Zdumiał się tym.JuŜ nie mogę się doczekać. Kajtek zauwaŜył coś. poczekamy na noc obok mojego ulubionego jeziorka. co widział. Jezioro było bardzo duŜe. Lecieli około dwóch godzin. Był pod wraŜeniem. Ŝowy.odparł bocian. .Co zapadnie? . Ŝe wszystko z góry wydaje się być takie małe. W dzień ich krainy były całkiem do siebie podobne. czego się moŜe po tym spodziewać. .To takie przejście z dnia w noc . Bo nie wiedział. nie widział zbyt duŜej róŜnicy między Świetlistą Doliną a światem Amadeusza. a ja przy okazji moŜe upoluję jakieś jedzenie. jaki do tej pory jego oczy mogły ujrzeć. Kajtek.wyjaśnił Amadeusz. .zapytał zdziwiony Kajtek. Po chwili zapytał: . Niebo zaczęło zmieniać swój kolor.Mam dobry pomysł. w około mnóstwo drzew i kwiatów. słychać było róŜnorodny śpiew ptaków.zapierał mu dech w piersiach.Dobrze. . 5 lat 191 .Co to jest? Asia Śliwińska. ale za kilka godzin na pewno zapadnie zmrok . ale czuł jednocześnie wzrastający niepokój. . . Amadeusz. niestety. z błękitnego na pomarańczowy. Tam jest bardzo ładnie. jeszcze trwał dzień.

Czuję równieŜ. Dopiero. . Siedział razem z Amadeuszem w kompletnej ciszy..Niebo zmienia barwy. Ŝe coś dziwnego się ze mną dzieje. przyjacielu. To jeszcze jedna zaleta nocy. pierwszy raz nic nie widzę i to jest zdumiewające. Kajtek trząsł się cały ze strachu. jak zapadła noc. co tak świeci na niebie? To jest coś pięknego. I wreszcie nastąpił ten moment. mam jedno pytanie.Czuję się dobrze. bocian zapytał chłopca: . jakby czekał na te wszystkie potwory i nieszczęścia. Tymczasem jest juŜ ciemno. to wyostrzają ci się pozostałe.Amadeuszu. Ŝe jak nastanie noc. wzrok jest jednym ze zmysłów i gdy w nocy w pewien sposób tracisz ten zmysł. drzewa. to coś złego mi się przytrafi. nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem. 192 . poniewaŜ nadchodzi powoli zachód słońca i wtedy zapadnie noc. jak cudownie moŜe szumieć las.I jak się czujesz. przyjacielu? Kajtek odparł: Asia Śliwińska. siedział nadal na trawie całkiem nieruchomy. . trawa. jak pięknie pachną te wszystkie kwiaty wokół nas. Myślałem. poczułem. w tym przypadku słuch i węch. Po dłuŜszej chwili. a my nadal siedzimy obok siebie i czuję spokój. o których czytał w ksiąŜkach. Ŝe noc nie musi być straszna.Bo widzisz. w przeciągu sekundy nagle stało się wszędzie ciemno. poniewaŜ z ostatniej ksiąŜki wiedział. Ale jednocześnie teŜ czuł spokój. 5 lat .

Kajtek stwierdził. . bo zrozumiał. Siedzieli w ciszy wpatrzeni w gwiazdy. Cały czas był pod wraŜeniem zachwycającego widoku nocy. Bardzo mnie uspokajają i mogę wtedy w spokoju pomyśleć. juŜ dla niego nie oznaczało niebezpieczeństwa. Teraz ciemność kojarzyła mu się z szumem lasu. 193 . Mam prośbę: chciałbym do końca nocy siedzieć w ciszy i cieszyć się nią oraz patrzeć w gwiazdy. usiadł na grzbiet bociana i poszybowali wysoko do góry w stronę Świetlistej Doliny. To. widać je tylko w nocy. zapachem trawy i widokiem milionów gwiazd na niebie. .PoniewaŜ nie zawsze w ksiąŜkach jest opisana prawda. ile jeszcze tych pięknych nocy jest przed tobą. śałował tylko. przychodzę nad to jezioro i wpatruję się w nie.Masz rację. . Ŝe tak długo nie mogłem przełamać swojego strachu. bo tyle pięknych nocy przegapiłem. I tak było przez następne długie lata. dlaczego w takim razie w tych wszystkich ksiąŜkach noc była opisana jako coś bardzo złego i przeraŜającego? . z ciemnego zaczynało przeistaczać się w coraz jaśniejsze.śałuję tylko. Ale od tamtej pory co sobotę Amadeusz przylatywał po Kajtka i chociaŜ w jeden dzień w tygodniu chłopiec mógł cieszyć się z uroków nocy. Ŝeby powieść była ciekawsza. Tak Kajtkowi i bocianowi upłynęła cała noc. JuŜ się nie bał. Ŝe nie moŜe widzieć nocy codziennie. A Kajtek był bardzo szczęśliwym chłopcem.Niepotrzebnie się obawiałem nocy.Nie myśl o tym w ten sposób. czasami autorzy coś wymyślają.Dobrze. Ŝe pora wracać do domu. jak nie mogę zasnąć. Tylko tego nie rozumiem. . Ŝe jest ciemno. Amadeuszu.To są gwiazdy. cały strach przeszedł w niepamięć. Po kilku godzinach niebo znowu zaczynało zmieniać barwy. jest to coś pięknego. Czasami. Ŝe nie ma czego.. . tylko pomyśl sobie. Gdy juŜ było całkiem jasno.

Agnieszka Broniszewska Bajka jest przeznaczona dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i z samodzielnym zostawaniem w domu. potwory. Ŝe szafa ta jest siedzibą potwora. nie omijając równieŜ pokoju chłopca. Z jej wnętrza wydobywają się głośne stęki i wrzaski. przeszywając jednocześnie ściany i drzwi. Chwilę potem było jeszcze słychać bardzo zamaszysty chód po domu. Bartek podejrzewał. kiedy nikogo nie ma w domu. jego babcia przyjdzie dopiero o godzinie dziesiątej. W tym czasie jego szafa. Bartek i jego wyobraźnia Bartek znów obudził się dość wcześnie. Hałas z dołu dobiegał na pierwsze piętro bardzo wyraźnie. nie udało się.).myślał. Tak ukryty leŜał nieruchomo. Jego ciało było zroszone zimnym potem. jakby zapaliły się wszystkie światła jego samochodzików. "Tak. czego chce jego niechciany współlokator. w której przechowuje ubrania i resoraki w pudełku. oschłą rękę ze szponami jak u sępa. Ten widok najbardziej go przeraził. mających lęki związane z oglądaniem nieodpowiednich programów telewizyjnych. bajek. Zapewne mamusia zaspała i stąd ten pośpiech. "O. Chłopiec zaczął naciągać kołdrę na głowę. Niestety. Na początku próbował dociec. filmów (przemoc. kątem oka. jakich mało na tym świecie. W takim razie jest 7:35." Po usłyszeniu dźwięku zatrzaskującego się zamka w drzwiach Bartek wie. a niekiedy błyski. wystającą. Ŝe został porzucony przez najbliŜszych na pastwę losu. w szpilkach. zaś 194 . duchy itp. dzięki czemu czuł się nieco bezpieczniej. nasłuchując z niecierpliwością ciepłego przywitania babci: „JuŜ jestem mój kochany! Przyniosłam świeŜe bułeczki na śniadanie!” Tym razem bardzo dłuŜył mu się czas oczekiwania na babcię. uchyla się. poniewaŜ z rana chodzi na zabiegi do szpitala. Raz zaobserwował nawet... Niestety. nie! Zostaję sam . ale nie wtedy. Chłopiec z przyjemnością poszedłby spać. to mamusia szykuje się do pracy'' . tj.

Aby chłopiec był pewien.odgłosy z szafy wydały się wzmoŜone. 195 Mela Krajewska. mimo Ŝe cały był przykryty kołdrą.słychać otwierające się drzwi i ciepły głos babci. po całym domu niesie się odgłos małych stóp zbiegających w pośpiechu ze schodów. Babcia oznajmiła: . jaką bajkę oglądałeś w ostatnim czasie? CzyŜby tę. Godzina dziesiąta z minutami . poniewaŜ z kaŜdym dniem coraz bardziej obawiał się o swoje Ŝycie. w domu było jak makiem zasiał. Ŝe dziś wszystko powie babci o potworze. Ŝe tej nocy będzie spać z małym w jego pokoju. Ŝe istnienie potwora w pokoju to tylko wytwór jego bujnej wyobraźni. Babcia Danusia poszła z nim do pokoju i mimo protestów wnuka otworzyła szafę. Z szafy nie dochodziły Ŝadne odgłosy i ku ogromnemu zdziwieniu Bartka. Bartek wybiega z pokoju. więc będę miała teraz czas . zaś potwór opuścił jego wyobraźnię na dobre. Ŝe nie wszystkie bajki warto oglądać. Pamiętaj. 5 lat . Chłopiec postanowił. Bartek patrzył z niedowierzaniem we wnętrze szafy. którą mamusia ci zabroniła? I oto przyczyna przykrych poranków spędzonych w towarzystwie potwora. I tak teŜ się stało. aby kontynuować grę w Chińczyka. babcia spała z nim przez trzy kolejne noce oraz sprawdzała zawartość tajemniczego mebla. Tym razem nad ranem. Po czym wzięła wnuka na ręce i poszła z nim do salonu. Ŝe szafa nie kryje w sobie potwora. jej drzwi były stale zamknięte. kochanie. Oczywiście nie było łatwo dowieść. Babcia podsumowała: . Na jego ciele pojawiła się gęsia skórka.Ciekawa jestem. po wyjściu mamy. Okazało się. Od czasu rozwikłania zagadki Bartek stał się bardzo pogodny i otwarty.Mój lekarz zachorował i zabiegi przeniesiono mi na następny tydzień. Postanowiła. Ŝe nikogo tam nie ma.

Katarzyna Rachańska Jest to bajka dla dziecka, które zostało odrzucone przez grupę, przez co jest niepewne siebie.

Śmietniczek Bartek

Gdzieś w środku gęstego lasu znajdowała się piękna polana. Rosły tam okazałe, kolorowe kwiaty, słychać było ćwierkanie ptaków. Trawa była soczyście zielona, roiło się wszędzie od tęczowych motyli. Ludzie cenili sobie to miejsce, poniewaŜ rosły tam najwspanialsze grzyby, jakie kiedykolwiek widzieli. Na skraju polany stał szary śmietniczek. Na imię miał Bartek. Mama często powtarzała Bartkowi: - Jesteś juŜ duŜym synkiem. Pamiętaj, Ŝe musisz pilnować porządku, to jest twój obowiązek. Stój na polanie, tam się kręci sporo ludzi, a gdzie ludzie tam teŜ niestety, śmieci.
Ola Kaczkowska, 4 lata

Szary niczek

śmietbył

bardzo

uradowany, Ŝe moŜe pełnić swoją słuŜbę. UwaŜał kolorową

polanę za magiczne miejsce. Uwielbiał się

przypatrywać ptakom,

roślinom

i owadom. Czuł się tam wspaniale, aŜ do pewnego dnia. Z samego rana, gdy jeszcze rosa otulała delikatnie wszystko dookoła, usłyszał, jak maki cichutko szepczą do siebie: - A ten, co tu tak ciągle stoi? Gapi się i gapi.

196

- Na dodatek jest szary i brzydki! I ten zapach! He, he! - Zasłania nam słońce, jak mamy się prezentować w cieniu? Bartkowi zrobiło się bardzo przykro. Zarumienił się, usunął w cień drzew, a wieczorem opowiedział wszystko matce. Ona poradziła mu: - Nie przejmuj się, synku. Jesteś wspaniałym śmietniczkiem. Maki nie zdają sobie sprawy, ile jesteś wart. Zrozumiem, jeŜeli nie zechcesz wrócić na polanę. Śmietniczkowi było smutno. Postanowił stać na parkingu samochodowym w środku miasta. Tam nie było pięknie ani magicznie. Kolorowe kwiaty zastąpiły samochody, a zamiast trawy leŜał rozgrzany od słońca asfalt. Bartkowi się tu nie podobało, jednak przynajmniej nikt się z niego nie śmiał. A co się działo w tym czasie na polanie? Maki miały tyle słońca, ile chciały. Ludzie nadal chodzili na grzyby, a w przerwie jedli kanapki i pili napoje z puszek. Bartka nikt tam nie zastąpił, więc ludzie wyrzucali śmieci na ziemię. Wszędzie było brudno i brzydko. Owady wyniosły się z polany, grzyby przestały rosnąć. Kwiaty straciły swój blask. Nikt nie chciał rozmawiać z makami. Najstarsze stokrotki powiedziały: - Zdajecie sobie sprawę z tego, Ŝe to wasza wina? Wasza próŜność doprowadziła polanę do ruiny. Sprawiłyście przykrość Bartkowi. Chyba wiecie, co powinno się zrobić w takiej sytuacji. Maki wiedziały. Wieczorem, purpurowe ze wstydu, udały się do domu Bartka. - Przepraszamy. Byłyśmy głupie i próŜne. Jesteś bardzo dobry i szlachetny, a my tego nie doceniałyśmy. Robisz tyle dobrego. Wrócisz na naszą polanę? Bartek nie zastanawiał się długo. Z samego rana dumnie stanął na środku polany pomiędzy kwiatami. Powoli wszystko wróciło do normy, a polana znów stała się najpiękniejszym miejscem w lesie. Szary śmietniczek juŜ nigdy nie wstydził się siebie, a maki opowiadały wszystkim, jaki jest wspaniały.

197

Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci (w przedziale wiekowym mniej więcej od 5-8 lat), w których rodzinie, rodzice planują kolejne dziecko. Czytamy ją równieŜ dzieciom, które mają być wysłane do przedszkola. Bajka ma na celu przygotowanie dziecka na mającą się pojawić zmianę w Ŝyciu rodziny.

Niespokojna Inga

Całkiem niedawno temu w maleńkiej miejscowości o nazwie Ślimaczek, Ŝyło sobie bardzo młode i szczęśliwe małŜeństwo - Aurelia i Eryk. Mieli oni prześliczną córeczkę o rzadko spotykanym imieniu Inga. Dziewczynka miała cztery latka. W Ślimaczku uwaŜano ją za jedno z najgrzeczniejszych, najweselszych i najśliczniejszych dzieci. Po pewnym czasie rodzice oznajmili, Ŝe Inga będzie miała siostrzyczkę lub braciszka. JakaŜ to była radość dla dziewczynki, kiedy wyobraŜała sobie, jak będzie chodziła na spacer z siostrzyczką (bo brata nie chciała mieć). W oczekiwaniu na przyjście na świat dziecka Inga całymi dniami wyobraŜała sobie, Ŝe opiekuje się maleństwem. W końcu nadszedł ten moment. Aurelia urodziła prześlicznego chłopca Igora. Jednak Inga nie cieszyła się juŜ tak bardzo, jak wcześniej. W ogóle nie zwracała uwagi na dziecko. W jej zachowaniu coś się zmieniło. JuŜ nie była tą grzeczną i uroczą dziewczynką, jak dawniej. Często płakała, denerwowała się i krzyczała, kiedy mama prosiła ją o załoŜenie czapki. Pewnego wieczora, kiedy dziewczynka była juŜ wykąpana i leŜała w łóŜeczku, pomyślała: „Rodzice juŜ mnie tak nie kochają jak kiedyś, wolą Igora. Mama kaŜe mi jeść płatki z mlekiem, ubierać czapkę. JuŜ się ze mną tyle nie bawi. A tata? Tata mi powiedział, Ŝe czas najwyŜszy iść do przedszkola. To straszne! Rodzice chcą się mnie pozbyć, Ŝeby mieć więcej czasu dla chłopca! Nie pójdę do przedszkola po to, Ŝeby jakaś wstrętna pani się mną opiekowała. Boję się,

198

nie chcę, Ŝeby ktoś inny dawał mi jeść pić, a tym bardziej mówił mi, co mam robić i jak mam się zachowywać. O nie!!!Nie pozwolę na to!". Mając takie myśli, dziewczynka postanowiła uciec. Doszła do wniosku, Ŝe i tak nikt nie zauwaŜy jej nieobecności, bo wszyscy są zafascynowani „nowym" dzieckiem. Tak teŜ zrobiła. Kiedy wszyscy poszli spać, Inga ubrała się, wzięła swojego ukochanego misia, oszczędności ze skarbonki i ruszyła w świat. Wokół roztaczała swe uroki zima. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła po wyjściu z domu, był zakup cukierków, których mama nie pozwalała jej jeść przed obiadem. Dziewczynka długo maszerowała. Mimo to czuła, Ŝe jest jej coraz zimniej. Postanowiła, Ŝe znajdzie jakieś schronienie, gdzie nie pada śnieg i nie wieje wiatr. Schowała się w niewielkiej jaskini w lesie, nieopodal Ślimaczka. Tam przespała noc. W wielką rozpacz wpadli rodzice, kiedy rano Ingi nie było w pokoju. Zrozumieli, co się stało. Zaczęły się poszukiwania.
Paulinka Średnicka, 8 lat

Tymczasem dziewczynkę obudził jakiś potworny hałas. Otworzyła swoje zaspane oczka i zobaczyła przeogromnego, przestraszonego niedźwiedzia. Bardzo się bała. śałowała teraz, Ŝe nie ma obok niej taty, który na pewno by ją obronił. Uciekła z jaskini. Nie miała nic do jedzenia ani do picia, poniewaŜ wszystkie pieniąŜki wydała na cukierki, które łapczywie zjadła zaraz po ich kupieniu. Była głodna, zmarznięta, wystraszona. Myślała teraz o tym, jak cudownie jest w domu pod ciepłą kołderką.
199

Ponownie nastał mrok. Teraz Inga nie mogła się juŜ schronić w jaskini. Las był straszny. Wydawało jej się, Ŝe drzewa chcą ją złapać swoimi bezlistnymi rękoma. KaŜdy szelest, kaŜdy dźwięk ją przeraŜał. Nagle usłyszała w krzakach przeraźliwy pisk. Bała się niesamowicie, ale mimo to postanowiła sprawdzić, co się stało. - Auuaa! PomóŜ mi proszę. Wiem, Ŝe tam jesteś. Ojojoj, jak boli... !!! - Kto to? Kim jesteś? Ja nie jestem smaczna, mam chude rączki. Na pewno nie będę ci smakowała - odrzekła Inga. - Ja nie chcę cię zjeść. Ja tylko proszę, Ŝebyś mi pomogła. Oj, jak boli! - A co się stało? Kim jesteś? - powiedziała niepewnie dziewczynka. - Mam na imię Bimbo. Wpadłem w sidła okropnych myśliwych i nie mogę się wydostać. Teraz Inga postanowiła podejść. Faktycznie, był tam mały jelonek, który miał ranną nóŜkę. Nie zastanawiając się długo, dziewczynka wyciągnęła Bimba z pułapki. - Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił. MoŜe mi powiesz teraz, jak masz na imię i co robisz w nocy sama w lesie ? Inga opowiedziała jelonkowi całą historię. Dowiedziała się, Ŝe Bimbo się zgubił, poniewaŜ nie posłuchał mamy i pobiegł za małym motylkiem. Później błąkał się po lesie, bo nie mógł znaleźć drogi do domu, no i na koniec wpadł w sidła. - Strasznie tęsknię za mamą. Nawet nie wiesz, jakbym chciał, Ŝeby teraz była przy mnie. Taki głupi byłem, Ŝe jej nie posłuchałem. Teraz wiem, Ŝe tylko się o mnie martwiła i chciała dla mnie dobrze - powiedział jelonek. - Doskonale cię rozumiem. Pomogę ci odnaleźć twoją rodzinę - zaoferowała Inga. No i ruszyli razem. PoniewaŜ Bimbo miał ranną nóŜkę nie szli zbyt szybko. Po drodze rozmawiali, tęsknili za rodzicami, ale razem było im raźniej. W końcu zasnęli pod drzewem. Kiedy wstali rano, jelonek zobaczył, Ŝe zna polankę, na której się znajdowali.

200

Dziewczynka miała bardzo duŜo szczęścia. Rodzice nie byli źli. Ŝe uratowała jej synka. Od tej pory dziewczynka juŜ nie była zazdrosna o Igorka. z którymi chętnie się bawiła.. Okazało się. Opowiedziała mamie i tacie o swoich przygodach i o przyczynach ucieczki. ale szczęśliwi. ale czy rodzice jej to wybaczą? Wróciła wystraszona do domu. Mama jelonka była bardzo wdzięczna Indze za to.Mama!!!!! Rozległ się nagle radosny krzyk. Ŝe udało jej się wrócić do domu. Ŝe ich kochana córeczka wróciła cała i zdrowa. Ŝe zrobiła bardzo źle. Poszła do przedszkola i poznała tam wiele dzieci. Bimbo odnalazł swoją rodzinę. jak się wydawało. wcale nie była taka straszna. PoniewaŜ miała doskonały węch. bo wiedziała. Inga znowu była tą grzeczną i kochaną dziewczynką jak kiedyś. doprowadziła Ingę do pobliskich domów. Ŝe pani. Ŝe doceniała i kochała swoich rodziców oraz braciszka jeszcze mocniej. Ŝe juŜ nigdy tak nie postąpi. Słuchała mamy i taty. Obiecała. Postanowiła pomóc dziewczynce. Ŝe ich nakazy i zakazy są tylko i wyłącznie z troski o nią. Był szczęśliwy. 8 lat 201 . której Inga tak bardzo się bała. Teraz Inga wiedziała. Z tą tylko róŜnicą. Jessica Marcinowska.

Ŝe nie mógł dalej iść.Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. Zasnął pod najbliŜszym drzewem na miękkim posłaniu z zielonego mchu. aby go poznać i zaprzyjaźnić się z nim. który mu wskazał tajemniczy głos. Bał się takiej trudnej. Pewnego dnia postanowił wyruszyć w podróŜ. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Po przejściu odcinka drogi. jeŜeli dotrzesz do zamku.Odnajdziesz przyjaciela. Chłopiec obudził się i natychmiast wyruszył w stronę zamku. Długo się zastanawiał. Nie miał on przyjaciół. poniewaŜ był nieśmiały i trudno mu było nawiązać kontakt z rówieśnikami. Ŝyciowej decyzji. ZbliŜył się do małego. ale po policzeniu głosów „za” i „przeciw” zdecydował się. by spełnić swoje marzenie i znaleźć prawdziwego przyjaciela. 6 lat z nieznajomym. który przemówił do niego: . Zając zaś był mu bardzo wdzięczny za okazaną pomoc. W swoim pięknym śnie usłyszał tajemniczy głos. który znajduje się na niebieskim wzgórzu. a po krótkiej rozmowie nakarmił go i razem wyruszyli w dalszą drogę. Chłopiec spostrzegł. Ŝe nie jest juŜ taki nieśmiały i łatwo udało mu się nawiązać rozmowę Asia Śliwińska. Po pewnym czasie ogarnęła go taka senność. spotkał pod zielonym krzewem leŜącego zająca. Andy i jego przyjaciel Był sobie raz mały chłopiec o imieniu Andy. Zabrał ze sobą tylko trochę jedzenia. 202 . zapas wody i wyruszył w drogę. Oni takŜe nie podejmowali działań.

on pomoŜe Tobie. w miasteczku. aby poznać dalekie okolice. ale zając wiedział. bez problemu minął znajdujące się na drodze „ziemne” pułapki. 203 . Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. jeŜeli mu pomoŜesz . . jak ją pokonać i dotrzeć bezpiecznie do zamku. Droga była bardzo niebezpieczna. Chłopiec wszedł do jednej z komnat i znalazł tablicę z napisem: „Prawdziwego przyjaciela spotykasz na swej drodze. Andy mógł teraz bez przeszkód wejść do zamku.Wędrowali całą noc i cały dzień. Ŝe mógł odwdzięczyć się za okazaną pomoc. mieszkała mała dziewczynka o imieniu Sara. dawno temu. Przestał być nieśmiały. które ucieka.pytała. Starsi ludzie. a poniewaŜ był lŜejszy od chłopca. które tak często były moimi towarzyszami długich wędrówek? . ostrzegali małą Sarę. którego nazwy nikt juŜ nie pamięta. gdyŜ do kaŜdego odnosiła się z szacunkiem i zawsze chętnie słuŜyła pomocą.Co moŜe być niebezpiecznego w leśnych zwierzątkach. ale mieszkańcy kręcili tylko głowami. Pierwszy ruszył w stronę zamkowych drzwi.” Od tamtej chwili chłopiec zamieszkał w zamku ze swoim przyjacielem. aŜ wreszcie dotarli do celu wyprawy. którzy doskonale znali świat. Wszyscy ją bardzo lubili. Ale Sara uśmiechała się tylko i mówiła wojowniczo. śył z nimi w zgodzie długo i szczęśliwie. Dziewczynka często uciekała z domu. Jednak potrafiła przysporzyć swoim rodzicom wielu zmartwień. Ŝe niczego i nikogo się nie boi. Znajdek Dawno. bo w lesie czyha wielkie niebezpieczeństwo. Zając był szczęśliwy. aby juŜ nigdy nie uciekała. udało mu się nawiązać wiele przyjaźni z mieszkańcami okolicznych krain.

Dookoła rosły wielkie paprocie. Wszystko wyglądało tutaj tak przyjaźnie i wspaniale. więc babciu nie strasz mnie takimi opowieściami.powiedziała jej babcia.Doskonale wszystkim jest wiadomo. a obok nich błękitne. które pokryte były gęstym mchem.” Po dłuŜszym czasie poczuła.odpowiadała dziewczynka. jakie dała jej babcia. to jaka musi być reszta!” – myślała. idąc przed siebie. Nie myślała nawet o tym. która juŜ często słyszała ostrzeŜenia babci i powoli zaczynały ją juŜ nudzić . tylko iść dalej naprzód. na temat chodzenia do lasu. o których taki brzdąc mało wie. ŚcieŜka prowadziła ciągle naprzód pomiędzy wielkimi świerkami i brzozami. Sara szła pobawić się z koleŜankami i zapominała o przestrogach. kiedy na to wszystko patrzyła. Na drugi dzień Sara znowu zniknęła. fioletowe i białe kwiatki.Pewnego dnia przekonasz się. Ŝe jest bardzo głodna. Ŝe nie tylko zwierzęta mieszkają w tym lesie .. Sara natomiast szła przed siebie przez zielony las. co ma teraz zrobić. która wygrzewała swoje stare kości w letnim słońcu. A często i my dorośli nie zdajemy sobie sprawy z tego.Las skrywa wiele tajemnic. Wszyscy ruszyli na poszukiwanie dziewczynki z nadzieją. jakie czyha w nim niebezpieczeństwo.To są stare zabobony . Ŝe Sara wcale nie miała zamiaru wracać do domu. Ŝe zapomniała wziąć ze sobą coś do jedzenia. Tak szybko opuściła dom rodzinny. jak bardzo mogą się martwić o nią rodzice. Oczy dziewczynki błyszczały z radości. . Na tym kończyła się zazwyczaj ich rozmowa. co postawiło na nogi całe miasteczko. Ŝe i tym razem uda się ją odnaleźć. A śpiew ptaków tylko pogłębiał jej błogi stan. ze wszystkimi jego urokami i tajemnicami. dziewczynko.Witaj. . Zmęczona usiadła na zwalonym drzewie i zaczęła się zastanawiać. 204 . „JakŜe chciałabym zobaczyć cały świat. siedząc na ławeczce przed domem . Ŝe w lesie niczego nie ma. „Skoro ten kawałek świata jest tak wspaniały.

O tej porze roku las obfituje w róŜne owoce. Obok niej stał wysoki pan z włochatym cylindrem na głowie i długą czarną peleryną. . gdyŜ nie pamiętała przestróg babci.powiedziała odwaŜnie . JeŜeli chcesz. zaprowadzę cię do mojego domu. czyŜby ci nie towarzyszyli? . ale chyba równie głodna. który znajduje się w środku tego pięknego lasu. . Ŝe jesteś więc bardzo dzielna.Nie zgubiłam się .dopytywał Rafał Leszczawski.AŜ podskoczyła ze strachu.ruszyłam na wyprawę. gdyŜ duŜo z nich jest trujących. Sam lubię podróŜe.CzyŜbyś się zgubiła? Odwróciła się w jego stronę. mam zamiar świat. . Jego ściany stały pod róŜnymi kątami. Dom czarnego pana był równie dziwny jak i on sam.A gdzie twoi rodzice.Widzę. jakby miały za chwilę się rozpaść. 205 . kiedy usłyszała za sobą cudzy głos. Tam będziesz mogła coś zjeść i ruszyć dalej. 15 lat odkryć cały dalej pan.Zostali w domu. Spojrzał na Sarę swoimi perłowo-zielonymi oczami i uśmiechnął się. ale trzeba je znać. a Sara bez zastanowienia odpowiedziała. . która ostrzegała ją przed rozmową z nieznajomym. . aby ruszyć w świat. Nie mają takiej odwagi jak ja. więc moŜe kiedyś się jeszcze spotkamy? Sara zgodziła się bez zastanowienia. Wolą Ŝyć w swoim małym miasteczku.

Kim jesteś? . . . 5 im rodzicom. z wielką przyjemnością skorzystała z moŜliwości odpoczynku. A ty jesteś Sara.Ale według twoich rodziców zgubiłaś się. W końcu zatrzymała się przed małymi. Nie szuka się przecieŜ kogoś bądź czegoś. . .Robi się późno.Mój ojciec nazywany jest przez swoich przyjaciół Znajdkiem. ja po prostu wyruszyłam w świat .powiedziała smutno . Sara. jestem córką czarnoksięŜnika..Dlaczego mnie Ŝałujesz? . W ciemnym pokoju na łóŜku siedziała dziewczynka w jej wieku. W środku nocy obudził ją dziwny szloch.dopytywała .powiedziała oburzona. dziewczynka spojrzała na nią smutnymi. Więc jeŜeli zechcesz. szarymi drzwiami.To wszystko pozory . mijając róŜne obrazy. Wstała i po cichu wyszła ze swojego pokoju. a kiedy tylko się zbliŜyła. co nie zostało zgubione. 206 .spytała Sara. które w większości przedstawiały odległe krainy. Otworzyła je delikatnie. a oni cię poszukują.Pii. bardzo mi cię Ŝal odpowiedziała dziewczynka i znowu zaczęła płakać. które zgubiły się swoDominika Miąso.PrzecieŜ nic mi tutaj nie grozi.Ale ja się nie zgubiłam. Sara podeszła do niej. a wędrówka nocą po lesie jest niezwykle niebezpieczna. która strasznie płakała. a twój tata jest bardzo sympatyczny. moŜesz tutaj przenocować. Szła długim korytarzem. gdyŜ budzą się wtedy najróŜniejsze drapieŜniki. gdyŜ znajduje dzieci. . która rzeczywiście była zmęczona długą drogą. . Słowa Pii ogromnie zdziwiły Sarę. zielonymi oczami.

gdyŜ nawet najmniejszy hałas moŜe go obudzić. Ŝe uciekłam .Kochani rodzice. tato!! .zaczęła płakać . ale zgodnie z przestrogą dziewczynki nie straciła czujności i nadal szła powolutku. usłyszała głośne chrapanie. Ŝe juŜ nigdy od was nie ucieknę. a ojciec z ponurą miną spoglądał w ciemność lasu.wpadła w rozpacz.Ja chcę wrócić do moich rodziców . pobiegła przed siebie. która ostrzegała mnie przed tyloma rzeczami.Gdybym tylko słuchała babci. starając się iść jak najciszej. Kiedy mijała drzwi do jego sypialni. którą wcześniej szła i z ogromną radością w sercu wbiegła do wioski. .wytarła zapłakane oczy . patrząc prosto w im oczy. . Musisz bardzo ostroŜnie i cicho minąć jego drzwi i równie bezszelestnie otworzyć drzwi wejściowe. otworzyła drzwi wyjściowe i nie zamykając ich. W środku stała jej matka. którzy potrzebują dzieci do pracy. w jakiej znalazła się sytuacji.Czy nie ma więc dla mnie Ŝadnego ratunku? . . ale ja uwaŜałam to za bajki i zabobony.Tak bardzo was przepraszam za to. aby zły czarnoksięŜnik jej nie usłyszał.Mój ojciec zawsze wpada w głęboki sen. Właśnie niedawno wrócili z lasu.popatrzyła na dziewczynkę błagalnie . Widziałaś obrazy na ścianach? To są przejścia. 207 . A tym razem wędrował przez całe trzy tygodnie.Dzięki temu znalazł cię Znajdek i teraz odda jednemu ze swoich przyjaciół.uśmiechnęła się do Sary . dopiero teraz doszło do niej. obiecuję wam. Obiecuję! – powtórzyła. ale nikomu nie udało się znaleźć Sary. rzucając się matce na szyję . Na duŜym placu stało grono dorosłych z latarkami w rękach i z psami. Odnalazła drogę. którzy duŜo zapłacą. JakŜe byłam głupia! . Mama ucałowała swoją córeczkę.Tak się bałam.krzyknęła Sara. Sara pobladła. Jak mogła najostroŜniej.Mamo.MoŜe więc istnieje dla ciebie ratunek . Jutro rano na kilku tych obrazach pojawią się kupcy. Sara podziękowała dziewczynce i ruszyła w stronę drzwi wejściowych. kiedy powróci do domu z nowo odnalezionym dzieckiem.przytuliła się jeszcze mocniej . Szła powoli. Ŝe juŜ nigdy was nie zobaczę . cała zalana łzami. abyś to u nich pracowała.

co moŜe ich spotkać. które nie słuchały rodziców. Dla nich to miała być wyprawa w daleki nieznany świat. gdy byłam młodsza. kładąc dziewczynkę spać. ale dopiero pod wieczór pojawił się jeden z moich przyjaciół.spytała sennie Sara.. gdyŜ nie usłyszał płaczu Najdy i został wysłany do nieznanej mu krainy. Niestety. Ŝe nie będzie juŜ nigdy uciekała z domu. moja droga. 7 lat 208 . A swoją niezwykłą historię opowiadała niegrzecznym dzieciom.To był twój dziadek. który powrócił do wioski? . miałam dwoje najlepszych przyjaciół. o którym chcieli mi później opowiedzieć. który juŜ nie był dla niej tak przyjaznym miejscem. która pomogła mu uciec.Więc spotkałaś Znajdka i jego córkę Pii .Moje dziecko.Kim był ten przyjaciel. Wszyscy się o nich martwili. Od tamtej pory Sara dotrzymywała danego rodzicom słowa o tym. A teraz śpij . Asia Kęsicka. Sara spojrzała przez okno na ciemny las. po czym usnęła.Skąd babcia wie? . . Babcia uśmiechnęła się dobrodusznie. .powiedziała babcia. . tak jak ty.spytała zaskoczona Sara. . który opowiedział mi historię spotkania ze Znajdkiem i jego córką Pii.pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. aby ich przestrzec o tym. Pewnego dnia moi przyjaciele uciekli z domu. Kiedyś. mój drugi przyjaciel nigdy nie powrócił. Poszukiwania trwały cały dzień.

i Ŝe nikt nie chce się z nim zadawać. Jola i Mariola znalazły pierwiosnka. szybko wyciągnął kolegę z opresji. znajdującej się na środku lasu. a Chytry Lisek został jego najlepszym przyjacielem. 209 . Niestety dwie lisiczki były za słabe. w małej chatce nieopodal ciemnozielonego lasu mieszkał miś. Było bardzo wesoło i gwarno. nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. gdy nagle Chytry Lisek wpadł do ogromnej jamy i za nic w świecie nie mógł się z niej wydostać. Schylił się. Dochodzili juŜ do Wielkiej Polany. był on przecieŜ ich jedyną pociechą.wraz z nauczycielką. a zwłaszcza Chytry Lisek. a Ŝe był duŜych rozmiarów i bardzo silny. Przestraszony i zmęczony tą szarpaniną wołał o pomoc. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu. dawno temu. Oczywiście nasz misiu szedł na szarym końcu. Przyjaźnią się jeszcze obaj po dziś dzień. Tylko miś nie cieszył się z tej wyprawy i nie chciał szukać Ŝadnych znaków nadchodzącej wiosny. naśmiewają się z jego nadwagi i duŜej postury. Ŝe dzieciaki w szkole.zorganizować wycieczkę klasową. Wszyscy byli niesamowicie dumni z misia i od tamtej pory nikt juŜ się z niego nie śmiał. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. Dwie lisiczki. ogromnie się ucieszyła. by pomóc koledze. gdyŜ ich tłuściutki syn nieustannie chodził smutny i na domiar złego nie chciał chodzić do szkoły. aby dzieciaki mogły się bliŜej poznać. Dawno.Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. pani Borsukowa za mała. Okazało się. Dwa dni później cała klasa ruszyła przez las w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny. Mama i tata bardzo go kochali. Wszyscy usłyszeli Chytrego Liska i pobiegli na ratunek. panią Borsukową . wraz z nauczycielką. a reszta zbyt przejęta całą sytuacją. Tylko nasz tłuściutki bohater zachował zimną krew. Cała klasa. który nie chciał chodzić do szkoły. Ta wiadomość zasmuciła rodziców misia i zdecydowali . Porozmawiali z synem. pani Borsukowa pokazała dzieciom krokusa. ale martwili się okropnie. gdyŜ nikt nie chciał iść z nim w parze.

Postanowił jak najszybciej spotkać się z przyjacielem. a one chciały dać nauczkę misiowi za jego postępki. miodem. Mały Miś i przyjaciel króliczek Za wielką górą był mały lasek. Rano nawet nie zjadł śniadania. kiedy miś jeszcze spał. a w niej wykute drzwi. Tam właśnie mieszkała rodzina króliczka. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. jak jego mały przyjaciel biega po domu jak opętany. aby nauczył się czytać. zobaczył. JuŜ ma siedem lat i czas. a to bardzo dziwne. pomagały sobie i wspierały nawzajem. Miś szybko pobiegł do domu króliczka. Był on bardzo psotliwym misiem.mówi tata miś . Rodzice bardzo się zdziwili.Jak to do szkoły? A co z moimi pieszymi wędrówkami. tata i mały niedźwiadek o imieniu Kuleczka. Na środku lasku stała wielka skała. Pewnego dnia.Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. co mnie tam czeka?” – zastanawiał się miś. Starsza siostra króliczka chodziła juŜ do szkoły. w którym mieszkało duŜo zwierzątek. kiedy to usłyszał.Ŝe za parę dni idzie do szkoły. Porozmawiamy z nim jutro przy kolacji. przyjacielem Patyczkiem? (tak miał na imię przyjaciel króliczek) „Boję się iść do szkoły. pisać i skończył z psotami. który znajdował się na skraju lasu w wielkim dębie. Zawsze mama musiała dawać mu dokładkę. Bardzo się kochały. usłyszał głośną rozmowę swoich rodziców: . psotami. 210 . z którym chodził na piesze wycieczki i razem z nim przeŜywał nowe przygody. była bardzo mądra i miała same piątki.Musimy powiedzieć Kuleczce . Miś. bo niedźwiadek lubił sobie pojeść i miał duŜy apetyt. bardzo się przestraszył i powiedział: . Niedźwiadek miał przyjaciela króliczka. Mieszkała tam rodzina niedźwiedzi: mama. wyjadał miód pszczołom. Kiedy misiu przybył do domu królików.

11 lat Patyczek obiecał mamie niedźwiadka. króliczku. zapra211 . Rano siostra króliczka przyszła do misia i po dłuŜszych namowach zabrała go na spacer. misiu nie podzielał radości przyjaciela. jak to w szkole jest fajnie. Ŝe jesteś taki wesoły? Na to króliczek: . a pomoŜe mu jego siostra. Ŝe w szkole duŜo się nauczymy. Niestety. który czekał juŜ na niego. Myślał.Co się stało. spotkał tam mamę niedźwiadka i zapytał. ale on nie chce słuchać. ale siostra pomogła mi przezwycięŜyć ten strach. misiu. będziemy mogli pisać listy do naszych przyjaciół z innego lasku.Za kilka dni idziemy do szkoły i bardzo się cieszę. Przejęty króliczek pewnego popołudnia. która opowiadała.Niedźwiadek pyta: . Rozmawialiśmy z nim. dlaczego niedźwiadek się do niego nie odzywa. Ŝe tobie ten pomysł teŜ się nie spodoba i razem znajdziecie na to jakieś rozwiązanie. jak ty teraz. Ŝe przekona misia co do szkoły. Opowiedziała mi. Amanda Marcinowska. poczuł się zdradzony i pobiegł szybko do domu. aby pokazać mu szkołę. aby do niej nie iść. zobaczył przyjaciela.Kuleczka nie chce iść do szkoły. idąc nad strumień. Nie chciał się bawić z króliczkiem przez następne dni. Na to mama: .Wiesz. Na to króliczek: . a nawet z nim rozmawiać. Kiedy misiu dotarł na miejsce. ja kiedyś teŜ bałem się szkoły.

Dzieci poszły obejrzeć szkołę. super! Na jego twarzy pojawił się uśmiech. kredek. pomogło to im zdobyć pracę i nas utrzymać. bo tak miała na imię siostra króliczka. tato! JuŜ nie mogę się doczekać. Jestem szczęśliwy – powiedział miś. kiedy pójdę do szkoły. Wchodząc do domu. Zuzanna. krzyknął na cały głos: . świetlice. Nagle z radością powiedział: . 6 lat 212 . Będziemy mogli czytać piękne bajki i opowiadać je później tak. będziemy grać w piłkę! Poczuł się szczęśliwy. w której stało duŜo piłek. Na drugi dzień niedźwiadek i króliczek poszli na rozpoczęcie roku szkolnego. Zrozumiał.Patyczku. przeprosił przyjaciela za swoje złe zachowanie. którzy byli bardzo sympatyczni. Kiedy wszyscy wracali do domu. jak nasi rodzice opowiadają nam. Misiu bardzo lubił grać w piłkę. malowanek. Asia Kęsicka. Wychowawczyni i pani dyrektor przywitała ich bardzo miło i o pierwszoklasistach mówiła najwięcej. Oni teŜ przecieŜ chodzili do szkoły. Na zakończenie udanego dnia w lasku odbył się wielki piknik dla wszystkich mieszkańców. koleŜanki. . pokazała chłopcom klasy. obiecała swoją pomoc w razie potrzeby. Na twarzy misia widać było uśmiech .czuł się szczęśliwy. Poznali nowych kolegów.Jutro pierwszy dzień nauki. Ŝe szkoła jest bardzo waŜna i potrzebna kaŜdemu. gdzie było mnóstwo zabawek.szać ich na nasze urodziny.Ale duŜo zabawek. zobaczył salę. śyczyła im wielu sukcesów. A miś wykrzyknął: .Mamo.

więc nie musiał wcześnie wstawać. Ŝe pojedziemy na rowerową wycieczkę nad rzekę . gdy rodzice proponowali wycieczkę do lasu lub wyprawę na grzyby. wtedy będę mogła zrobić ci kolejną porcję twojego smakołyku. Ubierając się. aby nie iść. Przeciągnął się ospale i rozejrzał po pokoju. 213 . . czego naprawdę się boi i jak wygląda licho. Jego wzrok przyciągnął kolorowy pajacyk wiszący na ścianie. Leśne licho Był piękny. który zawsze napawał go niewyjaśnionym lękiem. którego otrzymał w prezencie od wujka Tomka. wyjrzał przez okno i jego oczom ukazał się pobliski las. Zawsze.Wybierzmy się któregoś popołudnia. . Jaś miał gotową wymówkę. czy masz zamiar w ogóle dzisiaj wstać? .Marcin Rzepisko Jest to bajka dla dzieci. Wpatrywał się w niego dłuŜszy czas i przez chwilę nawet wydawało mu się. .JuŜ idę. Nie wiedział dokładnie.odpowiedział Jaś. nowej szkoły. letni poranek. .Dzisiaj umówiłem się z kolegami. mamo! Muszę tylko pościelić łóŜko! .Jasiu. Ŝe w ciemnych zakamarkach lasu zobaczył leśne licho. Ŝe gdy juŜ je otworzy leśny stwór zniknie. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd.Kończy się juŜ twój dŜem . kiedy mały Jaś obudził się w swoim łóŜeczku. Schował się pod kołderkę ozdobioną w kolorowe samochody i postanowił. Po chwili chłopiec zajadał się kanapkami z ulubionym dŜemem jagodowym przyrządzonym przez mamę. Ŝe poleŜy jeszcze chwilę w łóŜku.szybko odpowiedział Jaś. Był to juŜ trzeci dzień wakacji.usłyszał głos mamy dobiegający z kuchni. aby uzbierać jagód.rzekła mama . Zacisnął mocno oczy z nadzieją. próbując zmienić temat. Najbardziej bał się chyba nieznanego. np. które boją się nowego i nieznanego.

umył zęby i wyjechał na rowerze w miejsce. która prowadzi w fajne miejsce! . ale ta nie przyniosła skutków. Chłopcy przemierzali drogę. Serce zaczęło bić mu szybciej. lecz oni byli juŜ za daleko i nie słyszeli jego wołań. Poza tym zaczęło burczeć mi w brzuchu. Umiejętnie wyhamował i zaczął wołać chłopców. Spędzili tam kilka godzin na wspólnej zabawie. Ŝe zbliŜa się pora obiadowa.krzyknął Paweł . Gdy dotarł pod wielki stary dąb.Wczoraj znaleźliśmy nową drogę. w którym umówił się z kolegami. Jasia niepokoił tylko widok pobliskiego lasu.Trzeba jechać do domu. po czym zdecydował sie wejść do lasu. w którym nigdy nie był i Ŝe zabrnął w ślepą uliczkę. chichocząc radośnie i podziwiając piękne widoki.odparł Kuba. .uradował się Jaś. Kuba. . Na umówiony znak wszyscy wyruszyli z miejsca.Musiałem pomóc mamie posprzątać . . aby na niego zaczekali. . Jaś zabrał się za naprawę. ten fajtłapa! .Cześć Jasiek! .No to jedźmy! . W czasie jazdy Jaś zauwaŜył.krzyknęli . Ŝe zerwał mu się łańcuch w rowerze. trzymając kierownicę. Po przebyciu kawałka drogi spostrzegł.Synek pomógł mamie pozbierać talerze po śniadaniu. zanim zauwaŜyli.ścigajmy się! . . Paweł i Kuba juŜ na niego czekali. Łańcuch nadawał się tylko do wyrzucenia. Gdy dotarli na polanę. gdy uświadomił sobie.powiedział Paweł. Huczało mu 214 .Na pewno ci się spodoba! Jest tam fantastyczna polana i pełno nowych miejsc do odkrycia! . szukając na dnie rzadkich kamieni.Masz rację. Ŝe jedyną drogą prowadzącą do jego domu jest leśna ścieŜka. .odrzekł.rzekł z wielkim entuzjazmem Kuba. który był stałym punktem spotkań chłopców.co tak długo? . Ŝe znajduje się w miejscu. która znajdowała się nad rzeką. . bo rodzice zaczną się martwić.Mam pomysł! . usiedli przy jej brzegu. więc musiał prowadzić rower.Kto ostatni. Stał w miejscu przez kilka minut.

4. Kiedy wbiegł do domu z wielkim uśmiechem na twarzy. Las. wyglądał teraz zupełnie inaczej.Jasiu. w którym był. Ŝe będziesz mogła zrobić duŜo konfitur. które juŜ nie wyglądały tak strasznie. Zewsząd dobiegały go tajemnicze dźwięki i wydawało mu się. kształtem drzew. Wystraszony Jaś zaczął biec. która w swoich łapkach łupała małe Ŝołędzie oraz jelenia z imponującym poroŜem. mama zawołała ze zdziwieniem: . Nagle promienie słońca przedarły się przez gałęzie drzew. myśląc tylko o tym. Spostrzegł wiewiórkę. Ŝe się tego nie zna. Wtedy zdał sobie sprawę z tego. gdzie byłeś tyle czasu? I dlaczego masz takie fioletowe usta? Wtedy Jaś wręczył mamie torbę pełną dorodnych i dojrzałych jagód mówiąc: . aby jak najszybciej znaleźć się w domu.w głowie i wydawało mu się. 215 . i zwierzętami biegającymi beztrosko po polanie. jakby dookoła tańczyły przeraŜające cienie. aby rodzice wybierali się Rafał Leszczawski. Starczy nam na całą zimę!!! Od tamtej pory las stał się ulubionym miejscem do wędrówek i zabaw dla Jasia. Mały Jaś zachwycił się zielenią mchu. Ŝe jego strach był bezpodstawny i Ŝe nie moŜna bać się czegoś tylko dlatego. Prawie w kaŜdą niedzielę urządzają zawody w grzybobraniu. Teraz to on nalegał. a Jaś niemal zawsze zajmuje pierwsze miejsce.Nazbierałem tyle jagód.5 roku z nim częściej na leśne wyprawy. Ŝe konary drzew sięgają po niego. oświetlając wszystko pięknym blaskiem.

gdy tata wziął go na ręce i powiedział: Dominika Miąso. który całym swym sercem nienawidził siostry. schowały się w koronach drzew i ani myślały się stamtąd ruszać. Pamiętał doskonale. Historia tego chłopca rozgrywała się niedaleko twojej miejscowości. szybko pobiegł. Właśnie tego pochmurnego i deszczowego dnia pięcioletni Adaś nigdy nie zapomni. Mamusi nie było w domu od czterech dni. co nie wyglądało bynajmniej na klocki czy samochód. Marzył bowiem o ogromnym pudle klocków albo o nowym samochodzie straŜackim na pilota. Na dworze od kilku juŜ dni nie świeciło słońce. Stał teraz w oknie i oglądał ten ponury świat. a tatuś wciąŜ powtarzał. jak mówił o tym mamie. RozŜalił się jeszcze bardziej. a ptaki zamiast radośnie ćwierkotać. Ŝe trzyma w rękach coś. Ŝe kiedyś kupi mu takie zabawki. jeden z tych. gdy w drzwiach mieszkania pojawiła się mama.Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Rodzeństwo z miłości Opowiem ci bajkę o chłopcu imieniem Adaś. to przywiezie mu duŜy prezent. Ŝe jak tylko wróci. Ŝe będzie miał rodzeństwo. a ona obiecała. Deszcz siąpił. słysząc jej głos. które zapowiadały nadejście jesiennych chłodów. na ulicach widać było przemokniętych ludzi z parasolami. Adaś. a to nie jest niczym strasznym. Był dzień. Więc chłopiec oczekiwał z niecierpliwością na jej powrót. 6 lat 216 . gdy zamiast toreb zobaczył. Nadszedł wreszcie moment. by się z nią przywitać i zdziwił się.

gdy leŜał juŜ w łóŜeczku. chcę spać! 217 . Adaś czasami robił to specjalnie. Ŝe juŜ ją widział. ale nawet ona nie biegała z nim tak. Nie skończyła jeszcze mówić.. Zdawało mu się. Była to mała dziewczynka o jasnych. Liczył na klocki. Odpowiedział szybko: ..Proszę.Idź sobie. choć ze mną. Ŝeby ktoś wreszcie zwrócił na niego uwagę.Adasiu. Ale to siostra.. to twoja siostrzyczka. w którym spotkasz ludzi podobnych do ciebie. pokaŜę ci świat. Krainy Snów i Marzeń. chodził on z mamą na spacery.. by się z nim pobawić. . aby następnego dnia.. a na głowie lśnił jej diadem. a zamiast tego w prezencie dostał siostrę. kiedy był sam. . a złość ogarnęła jego serce. w najgorszym wypadku na zwykły pistolet.. Ŝe zamiast obiecanego prezentu dostał ją. Ma na imię Ania i to o tym prezencie mówiłem ci juŜ od dawna. Łzy napłynęły mu do oczu. ale. Którejś nocy przyszła do niego wróŜka. gdy otworzy oczy.. Adaś popatrzył przez chwilę na dziewczynkę. Codziennie do znudzenia słyszał: „nie skacz!”. by ją chwalić i uśmiechać się. Co prawda. jak kiedyś. Nie dość. Ŝe kogoś mu przypominała.. Ani nie było na świecie. To do niej przychodzili wszyscy. Ŝe z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzi Ani. „nie krzycz!”. dostawała prezenty. Chłopiec nigdy nie wchodził do jej pokoju. zapragnął. Pewnego razu. Ŝeby było tak jak dawniej. „nie biegaj!”. a nie on..Nigdzie nie pójdę! Nienawidzę swojej siostry! Chciałem zabawki. Przybywam z Irnes. Ŝe zachowuje się za głośno i robi jej na złość. Chciał. długich włosach i skrzydełkach podobnych do motyla.Mam na imię Amelia. bo niby po co? I tak ciągle słyszał. gdy chłopiec przerwał jej po raz drugi. Świat. Chłopiec nie mógł uwierzyć. a. w którym nie będzie twojej siostry. Miała w ręce malutką róŜdŜkę. a nie ją! WróŜka znowu poprosiła: . Poczuł. Chodź ze mną. to teraz nawet nikt nie ma czasu.

powiedziała Amelka prawie ze łzami w oczach. Świeciło słońce.. ale noga strasznie boli .Kamil i Kasia. a ona lekko podniosła swoją róŜdŜkę i nagle świat wokół nich się zmienił. Dziecko było pochłonięte zabawą i wesoło naśladowało odgłosy wozu straŜackiego. Właśnie o takim aucie marzył Adaś. Spojrzał na Amelkę. Kasia uśmiechnęła się szeroko i otarła łzy z twarzy. Kasiu. Na dywanie siedział mały chłopiec i bawił się nowym samochodem straŜackim. Nie miał zamiaru schodzić z łóŜka. pójdziemy na lody. Amelia po raz kolejny uniosła róŜdŜkę i teraz stali juŜ w duŜym mieście.a jak przestanie cię boleć noga. Adaś westchnął głęboko. ale gdy spojrzał na dziewczynkę.powiedział chłopiec . Chłopiec siedział na huśtawce i spoglądał na dzieci bawiące się w piaskownicy. . Był to pokój. Ŝe nie jest juŜ pięcioletnim chłopcem. usiądziemy na ławce .Chodź. nic ci nie jest? . zrobiło mu się Ŝal.Chodź. taki sam jak jego.odpowiedziała.zawołał Kamil. bo przecieŜ nie chciał na nią krzyczeć.powiedział. a ptaki fruwały po błękitnym niebie. idziemy! . Chwilę później zauwaŜył.Nic.Proszę. pójdź ze mną . . Wzięła go za rękę i otworzyła drzwi do szafy. . który siedział na ławce i spoglądał na Asia Śliwińska. 5 lat 218 . Na ustach wróŜki pojawił się uśmiech. a skrzydła zatrzepotały radośnie. Podczas zabawy w berka dziewczynka przewróciła się i zaczęła płakać. ale dorosłym męŜczyzną. Gdy tylko przekroczyli jej próg.Kasiu. znaleźli się w jakimś pomieszczeniu. Przed ogromnie wysokim budynkiem zobaczyli młodego człowieka. . Było tam równieŜ rodzeństwo .

. Podeszli bliŜej. oddałbym wszystko. Ŝeby tak właśnie było. co rodzina.przechodzących obok ludzi. Ŝe ani zabawki. Przyjaciele to nie to samo. bo zrozumiałem. a obok niego nie ma juŜ wróŜki. 9 lat 219 . jaki mogłem dostać. Moi znajomi mają rodziny.odpowiedział . Ŝe Ania to największy prezent.. porozmawiać. Gdy tylko sobie to uświadomił. Po co mi pieniądze. pieniądze.Przepraszam. Ŝe leŜy w swoim łóŜku.Mamo. . dlaczego ten człowiek jest taki smutny. Ja nie mam nikogo. to będę się z nią bawił i dbał o nią.powiedziała. Nie mam i nigdy nie miałem osoby. samochód. ale co z tego. .Widzisz.Zapytaj go . Bo przecieŜ z klocków i innych zabawek się wyrasta i moŜna je kupić zawsze. co posiadam: dom. Zawsze byłem jedynakiem i od dziecka pragnąłem mieć siostrę lub brata. skoro jestem samotny. z którą mógłbym się pośmiać.. by nie być na świecie sam. Mam 25 lat i duŜo pieniędzy. a siostra jest darem bezcennym.. . Obserwuję tych ludzi i czasami marzę o tym. rodzeństwo.Siedzę przed swoją firmą. Zrozumiał wtedy Adaś. Zeskoczył szybko z łóŜeczka i pobiegł do pokoju rodziców: .. dlaczego jest pan taki smutny i zamyślony? . otworzył oczy i spostrzegł. powygłupiać. tato. jak Ania urośnie.. Adaś zapytał dziewczynkę. jeśli i tak jestem nieszczęśliwy. Jessica Marcinowska. I nie chcę juŜ zabawek. jak wielki prezent otrzymał od swoich rodziców. Pojął wówczas. ani pieniądze nie są aŜ tak waŜne w Ŝyciu jak rodzina.

Postanowiłem wybrać się do sąsiedniego lasu. skowronka Tomka i jeszcze kilka innych sympatycznych zwierząt. jak mogłem.Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. powitał mnie piękny zapach iglastych drzew i uroczy śpiew ptaków. które nie tolerują „inności” kolegów z klasy albo z otoczenia. Ja równieŜ. bo jestem misiem. poniewaŜ byłem tam pierwszy raz i nie bardzo wiedziałem. lecz upadłem i w łapkę wbiła mi się drzazga. Bardzo bolało. poniewaŜ misie mają króciutką pamięć. o co chodzi. lisa Michała. gdzie poznałem wiewiórkę Ewę. a u nas to rodzinne. znam juŜ bardzo dobrze. który uwielbia długie spacery pełne przygód. 220 . 5 lat mogłem kontynuować ucieczki. więc staram się poznawać nowe miejsca. Las. myszkę Jolę. Wziąłem jeszcze coś do picia i wyruszyłem w drogę. poniewaŜ jestem misiem. Nagle Jola krzyknęła. które być moŜe dostarczą mi nowych przyjaciół. Mama przygotowała mi kanapki z miodem. który bardzo lubi miód. Bez wahania postanowiłem iść dalej. Ŝe idzie wstrętny pająk i wszystkie zwierzęta zaczęły uciekać w popłochu. Ruszyłem z miejsca najszybciej. w którym mieszkam z rodzicami i siostrzyczką. Mój przyjaciel pajączek Był piękny. Gdy doszedłem do lasu. których imion nie zapamiętałem. Nie Mela Krajewska. Po przejściu kilku metrów natknąłem się na wioskę leśnych zwierząt. słoneczny i bardzo ciepły dzień.

Ŝe bardzo mu smakowały. Wydawałoby się. poniewaŜ był bardzo mały. Rozmawialiśmy długo. Te pierwsze oznaki wiosny napawały tylko niepokojem Ćwirka. Pajączek podszedł bliŜej i wyciągnął drzazgę z mojej spuchniętej łapki. w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa. Ŝe wiedzie on szczęśliwe Ŝycie. a mianowicie swojego pierwszego lotu. Lecz on panicznie bał się wysokości. gdyŜ wszyscy przed nim uciekają. Ŝe jest bardzo samotny. Ŝe pierwszy lot dla ptaka jest bardzo waŜny w jego całym Ŝyciu. a raczej pajączek. Wiatr przywiewał coraz to cieplejsze powietrze. „Fantastycznie!” – pomyślałem. braciszkiem i siostrzyczką na drzewie dębu. Opowiedział mi. Przyroda budziła się do Ŝycia. Ŝe ja miś Maciek i pajączek Robert zostaniemy najwspanialszymi przyjaciółmi na świecie. Poczęstowałem go i widziałem. okazało się. lecz niestety. które było bardzo pod- 221 . Odkąd się urodził mówiono mu. Ćwirek bardzo bał się tego. na imię miał Robert. Myślę. tatą. Uśmiechnąłem się do niego serdecznie i wyciągnąłem z plecaka kanapki z miodem. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. tak nie było. a śnieg topniał od promieni słońca. zaproponowałem mu przyjaźń. Malwina Kulikowska Jest to bajka dla dzieci. a on był bardzo szczęśliwy.Nagle podszedł do mnie pająk. Nigdy nie wystawiał główki z gniazdka. Nikt nie chce go zrozumieć i zostać jego przyjacielem. podobnie i liście na drzewach. Pączki kwiatów zaczynały się rozwijać. Ale to była ulga! Pajączek przedstawił się. ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. moŜe nie był tak ładny. Wiosna coraz bardziej dawała o sobie znać. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Wróbelek Ćwirek Ŝył sobie w gniazdku ze swoją rodziną: mamą. Ŝe ma zainteresowania dokładnie takie jak ja. co miało się zdarzyć w najbliŜszym czasie. jak wiewiórka Ewa czy skowronek Tomek.

I nadszedł decydujący dzień. gdy reszta rodziny poleciała zwiedzać okolice. Ćwirku? Dlaczego nie lecisz z nami? . Ŝe braciszek nie wylatuje z gniazda juŜ dłuŜszy czas.Co się stało.odrzekł wróbelek. który ma dziś wejść w dorosłe Ŝycie . Ŝe kłopotałam się na próŜno. była ona dobrą przyjaciółką rodziny. więc wychylił główkę znad brzegu gniazdka i opadł cięŜko z powrotem na dno.Źle się dziś czuję . Kiedy tak rozmyślał nad tym. co zrobił. jak przystało na wróbla. . 222 . Ŝe nie powiedział rodzicom prawdy. Dręczyły go wyrzuty sumienia. .Co ci jest. Z radością rozwinęła skrzydełka i poszybowała nad koronami drzew. jak powiedzieć. Ćwirku? .zapytała siostra. A biedny Ćwirek nie wiedział. powróciło ze swojego lotu. Rodzeństwo. ZbliŜająca się wiosna wywoływała tylko coraz większy lęk we wróbelku. gdyŜ jesteś sam.powiedział brat. . widząc.Musisz odbyć swój pierwszy lot. Podobnie jak siostra. kiedy wróci? . Ŝe okropnie boi się latania. rozwinął pięknie skrzydełka. I w ten sposób Ćwirek odłoŜył swój pierwszy lot. wypręŜył się dumnie i poleciał.Cześć Ćwirku! Przyleciałam do twojej mamy poradzić się. nie wiedząc. . A na dodatek wiedział. ale widzę.zapytała jaskółka. iŜ jutro ponownie będzie musiał oszukać swoją rodzinę.W takim razie jutro z rana spróbujesz polecieć. Ćwirek znał ją. Ŝe to dziś ich trójka potomstwa odbędzie swój pierwszy lot w Ŝyciu.oznajmili rodzice.oznajmił tata. iŜ boi się latać. . bo ma lęk wysokości.No chodź z nami! To cudowna zabawa . Nie wiesz. kiedy twoje rodzeństwo ponownie wyleci na odkrywanie przestworzy . a on został sam w gnieździe.jaskółka Klara. nagle zjawiła się . A biedny Ćwirek siedział skulony w gniazdku i panicznie bał się. co zrobić.ekscytowane mającym nastąpić wydarzeniem. . Czuł się bardzo samotny.zapytała mama. Następny w kolejce był brat wróbelka.nie wiadomo skąd . Pierwsza wyfrunęła z gniazda siostrzyczka Ćwirka. Rano państwo Ćwirkowie postanowili. .

12 lat 223 .O. Ŝe latanie to cudowna rzecz i Ŝe nie mam się czego bać. Byłam wtedy taka malutka. . A co najfajniejsze. które unoszą mnie w powietrzu. W końcu mam piórka i skrzydełka.Było juŜ czuć wiosnę w coraz cieplejszym powietrzu. tak cudownie pamiętam swój pierwszy lot.zaczęła myśleć jaskółka . Ŝe mam straszny lęk przed opuszczeniem gniazda. W końcu powiedziałam rodzicom. .Dzień dobry.Hmmm… . Ten wiatr pomiędzy piórkami… Wspaniałe uczucie. Bałam się lecieć razem ze swoimi siostrami. a ja się ociągałam. Rafał Leszczawski.Błagam panią. a było to najpiękniejsze uczucie w całym moim Ŝyciu. Na dodatek z góry podczas lotu mam okazję do podziwiania świata i nic się przede mną nie ukryje. jak pokonała pani swój lęk? . a nie jesteś ze swoją rodziną? . Ŝe juŜ tego prawie nie pamiętam. panicznie bałam się latać i miałam lęk wysokości. Pewnie niedługo wrócą . Rodzice polecieli wraz z moim rodzeństwem pozwiedzać okolicę juŜ spory czas temu. bo do tego jestem stworzona. I to cała historia.odpowiedział wróbelek. Ale to tak dawno było. . One wyfrunęły z gniazda. odkąd się urodziłam. czy mogłaby sobie pani przypomnieć. pani Klaro.. I po takiej rozmowie na następny dzień wyleciałam z gniazda z moimi siostrzyczkami.A dlaczego ty tu siedzisz sam w gniazdku. Bałam się ich reakcji na wieść. Ŝe ptak moŜe się bać latać! Lecz oni okazali się pełni zrozumienia i spokojnie wytłumaczyli mi.Źle się dziś czułem i nie wyleciałem razem z moim rodzeństwem.

Widok zaparł mu dech w piersiach. o czym nie ma się najmniejszego pojęcia. Od razu zdał sobie sprawę. by wracała ze swojego pierwszego wspólnego lotu.Dziękuję.rzekł Ćwirek. więc rozpoczął machać skrzydłami. Następnego dnia rano po raz pierwszy dzieci państwa Ćwirków miały wylecieć z gniazda i samodzielnie poszukać sobie jedzenia. zdał sobie sprawę. Lęk wysokości teŜ od razu odszedł w zapomnienie. pani Klaro . W takim razie przylecę jutro z rana. Postanowił spróbować sam wyfrunąć z gniazda. więc o lataniu po ciemku nie mogło być mowy. Wróbelek znowu został sam i zaczął rozmyślać. Nadal nie widzę twojej rodziny. Wtedy pewnie zastanę twoją mamę. Ŝe moŜe zaraz w coś uderzyć i szybko otworzył oczy. Ŝe nie warto oszukiwać własnej rodziny. Ŝeby wracał do gniazda. zatajać przed nią czegokolwiek ani lękać się czegoś. lecz zaczęło juŜ się ściemniać i wróciła jego rodzina.AleŜ proszę cię bardzo. Ŝe latanie to najcudowniejsza rzecz pod słońcem i juŜ nigdy nie będzie się bał latać. A wieczorem odpoczywając sobie po dniu pełnym wraŜeń. Zamknął oczy i rzucił się z brzegu gniazda w dół. Trzeba poznać swój lęk. . Wychylił on łebek znad brzegu gniazdka i zakręciło mu się w główce. Pierwsza znowu wyleciała siostrzyczka. Ćwirku odpowiedziała jaskółka i odleciała. Zaczął spadać. Lecz tym razem nie poddał się tak łatwo. Ćwirek przez cały dzień latał. Chyba juŜ czas na mnie. drugi był oczywiście braciszek i nadeszła kolej na Ćwirka. by moŜna go było przezwycięŜyć. A teraz Ŝegnaj.. bo juŜ zaczynało się robić ciemno i jeszcze by zabłądził. a rodzice musieli go przywołać do porządku. 224 . Ŝe latanie faktycznie moŜe być przyjemne i nie ma się czego bać. Nagle zdał sobie sprawę. Odwiedziny Klary napełniły jego małe serduszko odrobiną nadziei.

to wróci do domu i pogodzi się z bratem. goniąc się nawzajem. po których latały radośnie motyle.pomyślał sobie – „o wiele bardziej lubię być zmęczony po zabawie”. połoŜył się znowu wygodnie na trawie i postanowił jeszcze chwilę odpocząć. Przypominało to trochę zabawę w berka. gdzie rosły prześliczne kolorowe kwiatki. uspokajający szum. jak bawił się ze swoim braciszkiem w berka i zrobiło mu się smutno. Szedł szybko. 225 . Nagle na skraju polany pojawiły się dwa zajączki. nerwowo machał ogonkiem i myślał tylko o tym. poniewaŜ ta cała złość strasznie go zmęczyła. W końcu poczuł. Ŝe kiedy juŜ odpocznie. dlaczego się zezłościł. Postanowił. był bardzo rozgniewany na swojego braciszka. Jednocześnie stwierdził. przypominający płynący strumyk. tworząc w powietrzu wspaniałe piruety. „Tak” . Teraz juŜ nawet nie pamiętał. mocno uderzając łapkami o ziemię. z którym przed chwilą się pokłócił. Ŝe jego tu z nim nie ma. a wiatr lekko kołysał drzewami. do leŜącego nieopodal lasku. ale pamiętał. Pszczółki skakały z kwiatka na kwiatek. jak promyki słońca delikatnie ogrzewają jego pyszczek. a później pójdzie dalej przed siebie i nadal będzie się złościł. Ŝe leŜy na pięknej polanie. Ŝe od tego maszerowania zrobił się zmęczony. tworząc w ten sposób przyjemny. zbierając pracowicie nektar. Ptaszki ćwierkały wesoło. które wpadają w złość z błahych powodów. Postanowił odpocząć chwilkę. w którego wszyscy tak uwielbiają się bawić. Męcząca złość Pewnego dnia malutki kotek szedł drogą do lasku. a jutro przyjdą tu razem i pobawią się w berka. Kotek podniósł lekko główkę. jaki jest zły. otworzył jedno oko i zobaczył. Kotek przyglądał się zajączkom i zaczął myśleć o swoim braciszku. PołoŜył się wygodnie na miękkiej trawie i poczuł.Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. Zamknął oczy. z którym się pokłócił. Ŝe woli być sam i dlatego wybrał się na wycieczkę. I uśmiechnął się do siebie. biegały radośnie.

Sylwunia była bardzo smutna.zapytała dziewczynka .Czemu się smucisz? PrzecieŜ twoja mama cały czas jest przy tobie? . pies przemówił: .Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. któremu zmarła mama. Pewnego dnia. biały pies. piekła wyśmienite ciasta na święta i opowiadała bardzo ciekawe historie. czuła w serduszku pustkę i popłakiwała samotnie w sadzie nieopodal domu. Pamiętaj. iŜ miała tatusia. moje drogie dziecko. Jedną z nich była opowieść o czarodziejskiej lunecie.Jak to jest przy mnie? . Mijały lata i mama coraz gorzej się czuła. jednak uwaŜała. 226 . aŜ pewnego dnia zasnęła na zawsze. którą kiedyś opowiadała ci twoja mamusia. Sylwia słuchała tej historii z zaciekawieniem. dlaczego odeszła tak wspaniała osoba. Ŝe jest to tylko zwykła bajka i po pewnym czasie zupełnie o niej zapomniała . gdy płakała. Mimo. 7 lat Tę lunetę nazywamy w niebie Lunetą miłości.Przypomnij sobie historię lunety. gotowała przepyszne obiady.odpowiedziało zwierzę. Luneta miłości W pewnej odległej krainie Ŝyła sobie Sylwia wraz ze swoją mamusią i tatusiem. aby zmarli rodzice mogli spoglądać na swe dzieci z niebiańskiego balkonu. Mama dziewczynki była wspaniałą kobietą. Gdy w nie spojrzała. podszedł do niej piękny. Nie mogła zrozumieć. Ŝe tych lunet jest bardzo wiele i kaŜdy ze zmarłych rodziców patrzy przez nie na swe pociechy . Zosia Klewiado. którego oczy miały jakąś przedziwną moc. kochała rodzinę. którą dobry anioł umieścił w niebie.

. która stała na stoliku przy jej łóŜku.oznajmił pies zamieniając się w przepięknego anioła o skrzydłach bielszych od mleka i wspaniałym uśmiechu. Usnąć mogła tylko wtedy.zapytała dziewczynka. Ŝe w gęstym mroku czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo pod postacią okropnych stworów. poniewaŜ wiedziała. wspierając ją i będąc przy niej przez cały czas. Anioł. które prawdopo227 . które nam tutaj na Ziemi wydają się być niepojęte. poniewaŜ czuła się w niej bardzo zagubiona i wyobraŜała sobie. który nie dawał jej spokoju . istniał jeden problem.Powiedz mi. Niestety. Była podobna do swoich rówieśniczek. odpowiedział jej. nosząc ich w sercu i patrząc na nich z nieba. nad niewielką i krętą rzeką.Dziewczynka uśmiechnęła się. poniewaŜ zrozumiała. jednak dzięki miłości i pamięci o naszych bliskich. która bała się ciemności W pewnym wielce uroczym miasteczku. . Ŝe w niebie czasami zapadają decyzje. Ŝe ludzie nie umierają. która miała rudego kotka. Uwielbiała się bawić i chodzić do szkoły. Bajka o Mirze. unosząc się do nieba. Mira nie rozstawała się z małą latarką. Ŝyła mała Mira. Mira bała się ciemności. gdy była zapalona pomarańczowa lampka. tylko przechodzą do innego świata. Nie zapominają o swoich najbliŜszych. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. jej Ŝycie wydawało się zupełnie normalne i było w tym sporo prawdy. Nosiła ją na wypadek przypadkowego przebywania w ciemnym miejscu. Sylwunię uspokoiły słowa anioła i od tej pory juŜ się nie smuciła. Gdy zapadał zmrok.lęk przed ciemnością. dlaczego moja mama umarła? . Ŝe jej mamusia spogląda na nią przez lunetę. Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. którzy odeszli.Muszę juŜ iść . będą oni zawsze z nami.

Jego wysiłek nie poszedł na marne. Zapewnienia rodziców o tym. Tylko Michał. w którym czas spędzali rodzice dzieci. były dla niej zdecydowania za mało przekonujące. dla którego brak światła nie był czymś wyjątkowym. Miło spędzili czas do wieczora. 4. Michał został jej wiernym przyjacielem na Mela Krajewska. które przestały widzieć. a stwory są jedynie wytworami wyobraźni. 228 . Mira i Michał szybko się polubili. Zrobiło się całkowicie ciemno. Mira bała się ciemności aŜ do pewnego dnia. Chłopiec postanowił pomóc przeraŜonej Mirze i zaczął opowiadać jej historię utraty wzroku i o ciemności. Dziewczynka nie miała dotąd okazji poznać takiej osoby. Mira bardzo się przeraziła i natychmiast próbowała włączyć latarkę. Był on niewidomy. lecz wyczerpane baterie sprawiły. dziewczynka uspokoiła się i nabrała pewności siebie. a stwory zniknęły. potrafił zachować spokój.5 roku zawsze. Mira wiedziała. w którym jej rodziców odwiedziło zaprzyjaźnione małŜeństwo. kiedy to nagle zgasło światło w pokoju dziewczynki. Od tamtego pamiętnego wieczora Mira nigdy więcej nie bała się ciemności. Ŝe osoby ociemniałe. Przyniósł on ze sobą lampę i był ogromnie zaskoczony widokiem wesołej córki. Wówczas z niewielkiego przydomowego ogródka. przyszedł tato Miry. Przyprowadzili oni syna Michała. Ŝe urządzenie stało się zupełnie bezuŜyteczne. Ŝe przebywanie w ciemności jest czymś naturalnym. to takie. która go zewsząd otacza. Straszna ciemność przestała wydawać się jej czymś okropnym.dobnie nie pochodzą ze znanego jej świata.

Zawsze był w gotowości do wykonania powierzonego mu zadania. Misiek pokazywał swe dostojeństwo. stróŜujący pies. Zamysł jednak był dla tego.Misiek.czy on ma jakiś niedostępny dla nikogo sekret? MoŜe w Wigilię zacznie szeptać ludzkim głosem i powie. wyglądały tak. długowłosy Misiek o oczkach frapujących. jako o symbolu bezpieczeństwa i przyjaźni między światem zwierząt a światem ludzi. krów… Mówiono o nim. Za dnia pilnował gospodarstwa.koni. to doglądał pasących się na łąkach stad. a uszy stawały się wtedy szpiczaste. czuwał nad bezpieczeństwem swoich domowych przyjaciół oraz gospodarzy. daleko połoŜonej od miasta wiosce mieszkał dostojny. Był ulubieńcem właścicieli. które budowały swe gniazda dla potomstwa. które boi się ciemności. Misiek równieŜ pomagał gospodarzowi: to jako doskonały kompan dziecięcych zabaw. Lubił wybiegać się po górzystej okolicy i obserwować kołyszące się na wietrze drzewa i ptaki. Ach! Jaka sielankowa atmosfera panowała w gospodarstwie.latający pies. Misek zyskał równieŜ powaŜanie i szacunek wśród mieszkańców domowej zagrody . Wpatrującego się w te oczy. Pies Misiek W spokojnej. Co prawda dodałabym jeszcze dla dziecka. ale na co dzień uszy miał oklapnięte. któremu brakuje odwagi. co ukrywają te smutne oczęta? 229 . śycie tętniło blaskiem słonecznego lata w harmonii i spokoju. przeszywał jednocześnie strach i zaciekawienie . jakby potrafiły się unosić w powietrzu . mądry i przyjazny dla człowieka pies . kochający i posłuszny”.Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. a w wierności i oddaniu nie miał sobie równych. lecz mało prawdopodobne. Postawny. chlubnie wyraŜali się oni o swoim pupilku: „rozsądny. to ciekawe. gęsi. które boi się ciemności. Cechowała go niezwykła odwaga.

przeraŜonego i płochliwego PodłuŜne oklapnięte. Misiek siedział co noc zwinięty w kłębek w swej ukochanej budzie.odpowiedział Misiek. jak wleciał zmoknięty wróbelek do budy. Tej nocy zerwał się silny wiatr. niebo pokryły migocące gwiazdy.zapytał Wróbelek Caluś. tak Ŝe drzewa uginały się pod jego podmuchami. to zaczął jeszcze padać deszcz. cisza i spokój zapanowały na dworze.Misiek bał się ciemności. Kiedy zapadał się zmieniał w potulnego. poczuł przechodzący dreszcz po skórze. uszy były lecz ze strachu przed ciemnością mimowolnie przysłaniały mu przeraAmanda Marcinowska. a serce mocniej zaczęło bić . Zamyślił się w swej trosce. 230 . czworonoga. . Jasnobrązowy. Ŝe była wokół ciemność. Z lękiem rozejrzał się przez malutką szparkę w desce czy nastał juŜ ranek. Ten niepokój był wielki. zmrok. . skulony ogonek świadczył o płochliwym nastawieniu zwierzęcia do mroku.nie był w stanie wykonać powierzonej mu roli . a zasmucone spojrzenie było wyrazem jego strachliwej natury. strapiony całą sytuacją. gdy zapadała noc.Witaj Przyjacielu! Dlaczego jesteś taki przeraŜony? . jasne okazywało się. a sierść „stanęła dęba”. W międzyczasie ustał silny wiatr.pilnowania posesji swoich gospodarzy. 11 lat Ŝone oczy. nie zauwaŜając. Nie dość.Jednak. a ciemność trwała i trwała.zadrŜał z przeraŜenia. co te przygnębione oczy w sobie skrywały . Piesek ostroŜnie odwrócił głowę i zauwaŜył siedzącego obok zmokniętego ptaszka. czuł się bezradny .Zły sen mi się przyśnił… . Piesek skulił się. aby ukryć się przed wichurą.

Nie minęło kilka minut od odlotu Wróbelka. Ŝe dachówka spadła z dachu i narobiła hałasu. Teraz znów słyszysz. Ŝe nie musi się wstydzić swojego sekretu. który czuł radość z tego.Kochany Wróbelku Calusiu. 231 . Długą chwilę panowała bezdenna przepaść oczekiwania. jesteś piękna!!! .Wróbelek Caluś wyczuł w głosie psa przeraŜenie. Zebrał się w sobie. Masz Misiaku wyjątkowo dobry słuch. co ma zrobić. Przestraszony piesek wahał się. jak docierają róŜne dźwięki. Serce uspokoiło się. Wyglądał na zadowolonego widząc. a w nocy . Spójrz. cechuje mnie odwaga i spryt. jak pisklęta domagają się pokarmu. Piesek Misiek juŜ nieco inaczej zaczął postrzegać to. Chwilo trwaj. czuł się wreszcie bezpiecznie.Wróbelek Caluś. gdzie siedział jego przyjaciel . Uspokojony Misiek popatrzył w górę. Okazało się. Zapytał: . jak świetliki oświetlają twoją budę. one kochają noc. Popatrz. staję w obronie bezbronnych. . za dnia jestem powaŜny. Ŝe Misiek własnymi siłami potrafił pokonać strach przed ciemnością. Od tej pory Misiek czuł się dumny z siebie. Na to odpowiedział Wróbelek Caluś: . Ŝe mógł się komuś wyŜalić i pokonać strach przed ciemnością.łamiącym się głosem wyszeptał . A śpiew Wróbelka Calusia utulił do snu Misiaka. Niedługo świt nastanie.Powoli otwórz oczy i spójrz.wykrzyczał Wróbelek Caluś. wyszedł z budy na podwórze. tam na wzgórzu para zakochanych w blasku księŜyca huśta się i podziwia migocące gwiazdy. jakie uroki w sobie ma ciemność i to. co się dzieje. a momentami ta niesamowicie bajeczna i spokojna cisza. moŜesz mi wyznać.Czy ty się czegoś boisz? Jestem ci oddanym przyjacielem.zamilknął . gdy nastaje ciemność. jak zbudził Misiaka hałas na dworze. a Ŝycie na wsi upływało w spokoju i harmonii.aaa! . Przypomniał sobie. odwagi nabrał i poszczekując.b o j ę s i ę c i e m n o ś c i. co cię trapi.

władca Ogrów . Poranek był cudowny. kiedy słońce budziło się. walczył z własnym cieniem. skończą właśnie tak jak on. którą mógł się szczycić – szermierka. pozostawiając tylko smutne. kiedy mały. ale zawsze. gruby chłopiec o wdzięcznym imieniu Grzesio biegł na swoich owłosionych stópkach. Zaklęty we włochatego stworka przez złą czarownicę. Wieczorami. przewracając się o swój ogonek. ale i tak nikogo to nie interesowało. które nie wierzy w swoje moŜliwości. a Grzesio w swoim podartym kubraczku od samego rana biegał. ostatkiem sił połoŜył depeszę na stole. Wyśmiewali go chłopi. Obrzucali biedaka starymi warzywami. Nagrodą jest ręka księŜniczki Katarzyny . .wybiegł z chaty. wylewali na niego pomyje. trzymając w ręku zachlapaną od błota depeszę. 232 . tęskne wspomnienie. Ŝe jak nie będą się uczyć. wystruganym z rosnącej nieopodal brzózki. Czesław VII ogłasza turniej rycerski. Jednak była rzecz.przeczytał jeden z bywalców karczmy. Usłyszawszy to. a rodzice straszyli swoje pociechy tym.zacierając ręce . kiedy księŜyc uśmiechał się do niego zza chmur. z jakiego to powodu.Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. swoim mieczykiem. Ballada o Grzesiu Deszcz topił w kroplach miasteczko Elfów połoŜone na siedmiu wzgórzach Styczogrodu. Był gońcem.największy ludoŜerca w okolicy. W karczmie siedział juŜ Timon . Nie jest wiadomo tak dokładnie. sen pryskał jak bańka mydlana. Ptaki śpiewały na gałązkach. po czym gruchnął na podłogę. To jego wizytówka. Timon aŜ zrobił się czerwony i . Często był pośmiewiskiem ludzi. Grzesio wpadł do karczmy.Król Styczogrodu. wyobraŜając sobie. Śnił często o Katarzynie. Ŝe jest dzielnym rycerzem toczącym batalię z czarnoksięŜnikiem. rosa srebrzyła się na trawie.

zwanego przez okolicznych chłopów Atralą.. Timon uknuł sprytny plan. KsięŜniczka Katarzyna była znana ze swej nie- przeciętnej urody: miała czarne jak heban włosy. Timon władca Ogrów. Wszyscy bili brawo. Cała batalia toczona była na dziedzińcu. Orków. Turniej rozpoczął się. swoją świtą i w towarzystwie dwóch rycerzy spoglądała na walczących.To niesprawiedliwe! . 4. Timon podbiegł do niego. kiedy widziała. ziejące ogniem. W trzeciej konkurencji trzeba było zabić smoka. popchnął go wprost w paszczę smoka. Stworzenia te. To była ulubiona konkurencja Timona. 233 .wrzeszczał rozwścieczony tłum. Kiedy smok zniszczył juŜ prawie wszystkich rycerzy. Hobbitów. jak giną walczący o jej rękę. aŜ bestia zacznie poŜerać nieszczęśnika i rzucił się na niego. Smok padł raŜony ostrzem. Katarzyna wraz z ojcem Czesławem. drugą . Na murach potęŜnego zamku. szczupła. Michał WszystkoŜerca próbował walczyć ze smokiem. Pojawili się teŜ przedstawiciele Elfów. stała się ulubionym tematem piosenek podróŜnych bardów. Nad zamczyskiem unosiła się niebywała wrzawa. z uśmiechem na twarzy.walka na kopie. Michał zwany WszystkoŜercą. brązowe oczy. krzyczeli..5 roku Trębacze wygrywali owacyjny hymn. przywiązywano do ogromnych słupów drewnianych.W czwartek miał odbyć się turniej. Rafał Leszczawski. Łzy spływały jej po delikatnych policzkach. poczekał. Pierwszą konkurencją było strzelanie z łuku do tarczy. aŜeby nie poŜarły publiczności. a na dziedzińcu ustawiali się jeden za drugim: potęŜny Paweł z Pawłowic. wywieszono ogromne chorągwie z wizerunkiem KsięŜniczki. .

rzezimieszków oraz Timon . pozdrowił tłum gestem zwycięzcy. stracił przytomność. Grzesio wybiegł zza filara. Paweł podszedł do niego. Cięcie. świst miecza. Przechodząc po nim. kiedy to zazwyczaj tryskał humorem. Grześ patrzył na KsięŜniczkę tęsknym wzrokiem.Walcz chłopcze! Walcz! Timon padł po uderzeniu mieczem w głowę. Nawet nadworny błazen . Walka była zacięta. Nie chciał. Grześ oblany potem padł obok niego. raz Paweł miaŜdŜył Timona swoim mieczem. młodych kobiet i bogatych ludzi. Jego oczy stały się senne. Król Czesław uniósł ręce w górę i krzyknął: . który spadł po schodach z wielkim piskiem. stając w szranki z Timonem. Grzesio wymachiwał mieczem jak szalony. Raz Timon nacierał na Pawła. Kiedy Paweł spoglądał na swoją przyszłą Ŝonę. wymachując swoim mieczykiem z brzozy. Tylko Katarzyna krzyczała: . W finale spotkał się PotęŜny Paweł z Pawłowic. pchnięcie. Timon nie mógł przeboleć poraŜki. uderzenie. postrach okolicznych wiosek. przystawił mu ostrze swojej broni i spojrzał na Katarzynę.Bartek w tym momencie miał grobową minę. Wszyscy oniemieli. Nagle Timon został powalony potęŜnym uderzeniem nogą przez Pawła. unik i znów pchnięcie. uderzył Grzesia.władca Ogrów. Upadł na ziemię.wbił go Pawłowi prosto w serce.Oto mąŜ mojej córki! Publiczność szalała. Grzesio oglądał całą walkę zza filara. Ostatnią konkurencją była walka na miecze. publiczność wrzała. Na dziedzińcu nastała cisza. Triumfującym gestem pozdrowił Katarzynę. Grzesio złapał za miecz Pawła. Ŝeby go ktoś zobaczył. Trębacze na murach wygrywali mroczną melodię.Timon oparł się o rękojeść swojego miecza. Paweł padł na ziemię. z której ściekała krew smoka. z buta wyciągnął nóŜ i . unik. wyrzucając swój miecz daleko za siebie. brzdęk. 234 . Schodząc z areny.zrywając się na równe nogi . postrach łupieŜców.

Dookoła niego stali lekarze. rycerze. kto odwiedzał Atralę. Czesław i Katarzyna. którzy z wyŜszością traktują innych. Pan zajączek Pryś na początku zajęć sprawdzał zadanie: trzeba było przygotować plakat na temat: „śycie w lesie”. które jest zmęczone. słuŜący. zwłaszcza Ŝe za oknem padał deszcz i było strasznie zimno. na którym spoczywał Grześ. kiedy ta podchodziła. Niestety. Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. spoglądając na łóŜko. miś Bimbo tak się spieszył do szkoły. a przez okna do komnaty wleciały gołębie. Ale robił to bardzo niechętnie. Stworek uniósł się w powietrzu niesiony blaskiem. Przerwa na posiłek okazała się równieŜ niemiłą 235 . Od tej pory w królestwie Styczogrodu rządził Król Grzegorz i Królowa Katarzyna. Zaszklone oczy stworka spoglądały na KsięŜniczkę. Mama misia za wszelka cenę próbowała zbudzić synka. Miał być symbolem zwycięstwa dobra nad złem i przestrogą dla wszystkich. nerwowo przeskakując z gałązki na gałązkę. Wszyscy upadli na ziemię. lecz jej starania okazały się poraŜką. Z potwora przeobraził się w pięknego młodzieńca. Grzesio obudził się w komnacie całej ze złota. Dalej równieŜ nie było lepiej. Nagle w całej Sali rozległ się huk. KaŜdy. Ŝeby go pocałować. Ŝe zapomniał własnej pracy. Dlatego mały miś zaczął swój dzień od spóźnienia się na lekcję rachowania i liczenia słoiczków miodu. przygnębione i potrzebuje relaksu. w sali zapachniało róŜami. Za oknem kanarek świergotał. widział grób władcy Ogrów. Zły czar rzucony na nieboraka został zdjęty. Na sobie zamiast śmierdzącej kamizelki miał pozłacaną szatę. Nikczemnego Timona pochowano tuŜ pod murami zamku. magowie. Bajka o małym misiu Bimbo Piętnaście minut temu miś Bimbo powinien juŜ wstać i ruszyć do szkoły.Nastał kolejny dzień.

Czuję się taki odpręŜony i zrelaksowany”. Jest mi coraz cieplej i jestem taki spokojny. Próbował wyobrazić sobie piękny letni krajobraz i zastąpić nim tę szarą ponurą rzeczywistość. Nagle Bimbo usłyszał leciutkie klaśnięcie w dłonie. Myślał o tym. Dotarł nareszcie do domu. zaczynając powoli od głowy poprzez ramiona i kończąc na stopach. ale nagle przyjemny słodki zapach połaskotał go po nosku. 236 . Miś szybko spakował swój czerwony tornister i ruszył do domku. Wybiła upragniona godzina trzynasta. Orzeźwiony i pełen energii zaczął opowiadać mamie swój sen. zły na cały dzisiejszy dzień. „Jak mi dobrze” . Zamknął oczy i zaczął wyobraŜać sobie. które szepczą do niego czule.zamiast zabrać swoją . Jestem bardzo spokojny i bezpieczny. Otworzył drzwi i juŜ chciał coś krzyknąć. Bimbo był juŜ bardzo zły i zmęczony wszystkimi przygodami. jednocześnie rytmicznie kołysze mnie do snu.pomyślał miś.chwilą. Szum wody płynącej w strumyku sprawia. leŜy na zielonej łące. Po pysznym posiłku Bimbo ułoŜył się wygodnie w łóŜeczku. Ŝe wszystkie moje smutki odpływają w dal. Ŝe znajduje się w pięknej krainie. Ŝe robi się coraz bardziej senny. jakie go dziś spotkały.wziął taty i nie skosztował ulubionego puddingu z odrobinką miodu. jak małe promyczki słońca ogrzewają po kolei moje nogi i łapki. W kuchni czekała mama misia z jego ulubionym daniem – naleśniki z bitą śmietaną i z owocami. Otworzył powoli oczy i zobaczył przed sobą mamę. Owiewa moje ciało delikatnie. nie chce mi się ich podnosić. aby jak najszybciej wrócić do domu i rozłoŜyć się na swoim mięciutkim łóŜeczku. lecz zimny wiatr i mocny deszcz nie pozwalały o sobie zapomnieć. Rozluźnił zmęczone nóŜki i łapki. Leciutki wiaterek sprawia. a wokół niego kwitną przepiękne stokrotki. Mój brzuszek równiutko i spokojnie oddycha. a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. masując je. Czuję.myśli miś – „Moje łapki są coraz cięŜsze i cięŜsze. poniewaŜ mały miś pomylił torebki z jedzeniem i . Śpiew słowików tworzy wspaniałą melodię i całkowicie go uspokaja. Głowa jest wygodnie ułoŜona. Wstał i otrząsnął futerko.

bo moŜe go porwać nurt. Pewnego dnia. jabłka spadały mu na grzbiet i przyczepiały się do kolców. W końcu udało mu się wyjść z wody. nieopodal małej wsi. ale malec był juŜ bardzo zmęczony. W końcu gubił je. gdy przechodził pod jabłonią. JeŜyk machał łapkami. Ŝe nie posłuchał mamy i mocno się nachylił. Nurt był silny i porwał malca. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. Niestety. Nagle stracił grunt pod łapkami i wpadł do niej. JeŜyk nie potrafił zrzucić tak duŜego cięŜaru i długo chodził z jabłkami na plecach. który znajdował się pod lasem po drugiej stronie drogi. gdyŜ niedawno rozstał się z mamą. Bajka o samotnym jeŜyku Pewnego razu w lesie. by pijąc wodę nie nachylał się za bardzo. który dla tak małego zwierzątka był bardzo silny. Owoce były bardzo cięŜkie dla małego zwierzątka. gdy wyczerpany noszeniem jabłka na grzbiecie szedł do jeziorka napić się wody. Wędrował więc po nieznanej okolicy i czuł się bardzo samotny i smutny. aby się napić zimnej wody. którego łapka zaczepiła się o krzak jeŜyny. w którym się znalazł. jeŜyk był tak spragniony. Ponad to nie potrafił poradzić sobie z problemami. 6 lat .Adrian Myszka Bajka dla dziecka. spostrzegł małego zajączka. Ŝył sobie mały jeŜyk. Nie znał miejsca. Cała historia wydarzyła się w piękny wiosenny dzień przy szosie. które coraz bardziej mu dokuczały. mama przestrzegła jeŜyka. JeŜyk wybrał się wraz z mamą nad strumyk. Zajączek poprosił je237 Emilka Kaczkowska. Był bardzo samotny. Gdy byli juŜ na miejscu. lecz był juŜ daleko. by podpłynąć bliŜej brzegu i zaczerpnąć powietrza. i nie mógł odnaleźć swojej mamy. Za kaŜdym razem.

gdy przechodził przez sad. Uradowany malec napił się wody i postanowił wracać. w ubogiej chacie mieszkał Krzyś z siedmiorgiem swojego rodzeństwa i rodzicami. JeŜyk zrozumiał słowa nowej przyjaciółki. Od tej pory malec zaczął pomagać innym. którzy pomagali mu rozwiązywać jego problemy i nie był juŜ nigdy smutny. Czy nie wyciągnąłeś Ŝadnych wniosków ze spotkania z małym zajączkiem? Gdy będziesz pomagał innym. aby wiedziały. pomimo wszelkich przeciwności losu nie jesteś sam. Podbiegła do zrozpaczonego zwierzątka i zapytała. Ŝe jest bardzo samotny. Nie szata zdobi człowieka W małej wiosce za miastem. wszedł między gałęzie i odczepił łapkę Szaraczka. połoŜył się pod drzewem i zaczął płakać.JeŜyku. Kukieła Magdalena Bajka dla dzieci. znalazł wielu przyjaciół. zdjął jabłko z igieł. podmuch wiatru strącił kolejne dojrzałe jabłko. ucieszył się bardzo i podziękował za pomoc. Krzyś był najstarszy spośród braci i sióstr i w związku z tym miał bardzo duŜo obowiązków. oni odwdzięczą ci się tym samym. I w ten sposób znajdziesz przyjaciół. Nie zapomniał równieŜ o tym. by zapytać. Myszka zdjęła czym prędzej jabłko z grzbieciku małego i powiedziała mu: . JeŜyk bardzo zmartwił się swoim problemem. na których zawsze będziesz mógł liczyć. Usłyszała to mała polna myszka. podziękował za pomoc i pobiegł do lasu.Ŝyka o pomoc. nie bojąc się kłujących kolców. które spadło wprost na jego kolce. Ten. Niestety. by zdąŜyć wyprawić siebie i młodszych członków swojej rodziny do 238 . co liczy się w Ŝyciu. Zajączek zaś spostrzegł problem jeŜyka. Codziennie rano wcześnie wstawał. czy myszka niczego nie potrzebuje. JeŜyk opowiedział jej swoją historię i stwierdził. co się stało.

Ŝe ma kochającą się rodzinę. Koledzy ze szkoły. sam teŜ spacerował po korytarzu szkolnym. a dziury na koszulkach zakrywały naszywki. szydzili i drwili z niego. Jaś bardzo polubił Krzysia. nie chodził do szkoły juŜ sześć dni. który chodził z Krzysiem do klasy. a chłopcy mieli zawsze modne dresy i buty sportowe. poniewaŜ był bardzo biedny i odróŜniał się od nich dość znacznie. Jego odzieŜ była stara i zniszczona.szkoły i przedszkola. Krzyś w szkolnej ławce zawsze siedział sam. poniewaŜ bardzo chciał odwiedzić chorego Jasia. Jaś bardzo ucieszył się z odwiedzin. poniewaŜ nikt przez te sześć dni choroby nie odwiedził go. Przyniósł mu równieŜ zeszyty i wytłumaczył niezrozumiałe informacje w trosce o to. Dla lepszego zdrowia Krzyś podarował Jasiowi owoce i sok. Najbardziej interesował się matematyką i fizyką. ale zawsze moŜe na niej polegać. by Jaś nie miał zaległości w szkole po tak długiej nieobecności. który dostał od mamy. Ŝe mógłby go odwiedzić. które zresztą nosił na zmianę ze swoim o rok młodszym bratem. poprosił ich o zwolnienie go na ten dzień z obowiązków. Przed wyjściem z domu Krzyś nazbierał w sadzie jabłek i gruszek. Jaś. który dostał od mamy i powędrował do chorego kolegi. choć bardzo biedną. Krzyś pomyślał. Dziewczynki ze szkoły Krzysia były kolorowo ubrane. zachorował na grypę. Jasiowi było tylko bardzo wstyd. ale w tym wszystkim znajdował równieŜ czas na naukę. Zawsze pocieszała go myśl. Było mu przykro z tego powodu. poniewaŜ ona była dla niego ogromną przyjemnością. 239 . do której uczęszczał. Ŝe jeden z chłopców. Dzieci ze szkoły Krzysia nie chciały bawić się z takim biednym chłopcem. spodnie nosiły ślady cerowania na kolanach. Po powrocie ze szkoły opowiedział o wszystkim rodzicom. Krzyś posiadał tylko dwie pary spodni i trzy koszulki. bo tak nazywał się chory chłopiec. Ŝe do tej pory oceniał ludzi po wyglądzie. kim są i jacy są. Po szkole Krzyś pomagał tacie w polu i przy zwierzętach. wytykały go palcami. zabrał ze sobą równieŜ sok z malin. a była to tym większa radość. Pewnego dnia w szkole okazało się. a nie po tym. przekonał się. Ŝe Krzyś był miłym i Ŝyczliwym chłopcem.

Ŝe trafił na ławicę śledzi. Niefortunnie po chwili nadpłynęła straŜ wodna. Nie chcąc naraŜać się na utratę słuchu. Parę godzin później rybaka obudził jazgot mew unoszących się nad łodzią. Staruszek na próŜno próbował się pozbyć rybek z ładowni. jak co ranek. słoneczny dzień. poganiała go do roboty. Sieci były pełne ryb. Przemili panowie wręczyli mu zaproszenie na kameralne spotkanie z sędzią. pozostawiając po sobie jedynie głuche echo. gdy rozległ się przeraźliwy dźwięk. Pogoda była wspaniała. 3 latka a delikatna bryza niosła cudowną woń wydobywającą się z restauracji promu przepływającego niedaleko. echosonda nie wykrywała Ŝadnej ławicy.Bajki relaksacyjne Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego i trochę starszego. rybak zwinął sieci i poszedł na przystań. Po powrocie do domu staruszek nie czuł się juŜ tak dobrze. Płuca paliły go Ŝywym ogniem. gdyŜ normy unijne dla Polski juŜ dawno były przekroczone. Po wejściu na kuter włączył sobie radio i nucąc „Złote Przeboje” wypłynął na szerokie wody Bałtyku. Kubuś Zieja. Gdy je wciągnął. W przeraźliwej fali akustycznej rozpoznał głos swojej Ŝony. Rozdarta Ŝona 240 . Od jakiegoś czasu „polowano” na rybaków łowiących śledzie. Delikatny wiaterek muskał obnaŜone stopy starego rybaka. okazało się. a pot zalewał go jak maratończyka przy mecie. jak tysiące małych igiełek penetrują jego bębenki w uszach. Baba. wylegującego się na ławce przed domem. O rybaku i złotej grypce Był piękny. Staruszek postanowił się zdrzemnąć. Staruszek poczuł.

Realizowano wszystkie jego zachcianki.kropelki spływające po ciele staruszka miały piękny bursztynowy odcień i po chwili przybierały stałą konsystencję. Był traktowany jak król. Sąsiad wparował do chaty i rozpoczął badania za pomocą przedziwnych przedmiotów. Rtęć tańczyła niczym equalizer na sprzęcie audio. na co zmarniały staruszek odpowiadał. 241 . Po chwili przedstawił diagnozę. Ŝe podobne objawy ma nowy. Ŝe chory poci się czystym złotem. Baba i znachor równieŜ tam pojechali.znachora. chłop udał się do sypialni i wcisnął termometr pod pachę. a baba wróciła do domu z Ŝałosną rentą po męŜu. Wkrótce zbudził go znajomy jazgot. Rybak natomiast resztkami sił wystukał SMSa do sąsiada . UwaŜał go za najodpowiedniejszą osobę do diagnozy tej choroby. iŜ złowił duŜo świeŜego powietrza. Ŝe jej mąŜ przysłuŜy się społeczeństwu napełniając niemal pusty skarbiec narodowy. Znachor zaginął.wypytywała o połowy. W tejŜe chwili do domu wparowała brygada ludzi w białych kombinezonach i zabrali chorego do ośrodka badawczego znajdującego się pod szczytem pobliskiej góry. Stała się rzecz niebywała . Aby uniknąć rozgłosu oświadczono. po czym wyszukał na półce dezodorant antyperspiracyjny i wysmarował nim całe ciało starca twierdząc. Nie chcąc słuchać zrzędzenia. sztab zarządzania kryzysowego oraz koleŜanki z gangu kółka róŜańcowego. Po paru dniach do kobiety przyszedł minister finansów i oświadczył. Badania wykazały. gdyŜ do niej zaglądał tylko sprzątacz i nikt się nią nie interesował. Nałykał się więc APAPów i padł wycieńczony na łóŜko. Wyjawił rybakowi. Baba wyczytała w Internecie. zmutowany wirus ptasiej grypy. Ŝe złapał on Złotą Grypkę. straŜ poŜarną. zbierając pot ze schorowanego czoła. Ŝe rybak zmarł. iŜ to powinno powstrzymać Gorączkę Złota. zatrzymani na obserwację. policję. W laboratorium przy rybaku kręciły się piękne asystentki w króciutkich spódniczkach. To jego rozdarta Ŝona skakała nad łóŜkiem. gdyŜ jako jedyny we wsi obejrzał wszystkie odcinki „ Z archiwum X” i miał rozległą wiedzę na temat „dziwnych” zjawisk. Babę zŜerała zazdrość. W panice szybko zawiadomiła pogotowie.

gdy jego nozdrza rozpoznały cudowny zapach pieczeni czosnkowej. Rzuciła się starcowi w ramiona i powiedziała. Ŝe „warchoł na to nie zasługuje”. Zdezorientowany staruszek jeszcze przez pół godziny leŜał przed domem. Zszokowana wyciągnęła telefon komórkowy. a u jego boku stał zaginiony znachor. Obudził ją delikatny wietrzyk wpadający przez uchylone okno. gdzie stanęła jak wryta. Jeszcze przez długi czas rybak nie mógł się przyzwyczaić do nowej. Widok ten spowodował u baby palpitację serca. jaką poślubił ponad trzydzieści lat wcześniej. Po chwili zmieszania jej chaotyczne myśli zbiegły się ku jednemu – to był tylko zły sen.Po paru miesiącach samotna kobieta rozpoznała swojego męŜa na zdjęciu w „Pani Domu”. Lekko spanikowana zaczęła się kręcić po domu. by sprawdzić datę. twierdząc. Starzec po paru operacjach plastycznych bawił się na jakimś przyjęciu otoczony pięknymi kobietami. Po paru minutach obściskiwania pobiegła do kuchni. po czym zemdlała. przyjaznej kobiety. takiej. Jej oczom ukazał się rybak drzemiący spokojnie na ławce przed domem. Wybiegła na podwórze. Od dwudziestu lat Ŝona nie przygotowywała mu tej potrawy. 14 lat 242 . Dawid Leszczawski. Rozejrzała się dookoła. Ŝeby nigdzie dzisiaj nie wypływał. W telewizji leciał kolejny odcinek „Mody na sukces”. ale nie znalazła gazety z bulwersującym zdjęciem.

Czuje się zrelaksowany. Teraz wchodzi do niej. jak nowo narodzony. Jest mu bardzo wygodnie. pochyla się i pije wodę. 6 lat . do pracy. Idzie właśnie na łąkę. Miś patrzy na chmurki i ich kształty kojarzą mu się róŜnie. Jest całkowicie odpręŜony. aby napić się wody i schłodzić się nieco. Jeszcze tylko pochyla się nad strumyczkiem. wypoczęty. Miś oddycha powoli. zwiewne. Promyki słońca ogrzewają twarz małego misia. spokojnie. Jest orzeźwiająca. Nabrał sił. Zaczerpnął sił i moŜe wracać do swej chatki. Czuje się. Wstąpiła w niego nowa energia. to z wiewiórką. Miś biegnie za nimi. Ręce podłoŜył sobie pod głowę. zasypia. aby odpocząć. miarowo. to z helikopterem. zielonej trawce i zapomina o wszystkim. Miś przypomina sobie wszystkie miłe chwile. Jego ciało jest bezwładne i lekkie. Siada na kamieniu. 243 Zosia Danielkiewicz. to z drzewami. Problemy wydają mu się błahe. Zmęczony kładzie się na miękkiej. moczy łapkę i polewa się nią. Delikatny wietrzyk zabiera je ze sobą tak. Zamyka oczy. Słyszy cykanie świerszczy. zrelaksować się. Ŝe wszystko staje się łatwe i piękne. Czuje zapach ziemi. brzęczenie owadów. chłodna. I nie wiadomo kiedy. piękną woń kwiatów. ciągle mu się wymykają. Budzi się rześki. co go przytłacza i martwi. kolorowych motyli. ma znów chęć do Ŝycia. Odpoczywa.Mariola Michalik Śpiący miś Jest piękna pogoda. Miał piękne sny. Dookoła niego lata pełno pięknych. Jednak te. Nagle miś w jednej z chmurek dostrzega jakby kształt baryłki miodu. próbując je złapać. Oddalają się od niego. To jego sposób na rozładowanie nagromadzonych napięć. wypoczęty. to z ptakiem.

choć malutki. Raz ten Tomcio myśli sobie: „u nas cicho niby w grobie.Na zakończenie jeszcze jedna opowieść. W tym kraiczku niegdyś Ŝyli staruszkowie siwi. kaŜdy powie. a w nim ludzie. był najpierwszym oczkiem w głowie. A tam dalej gdzieś są cudy. jak laleczki. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu Tomcio Paluszek Za górami wysokimi. śe odjeŜdŜa w świat daleki. Tomcio ściska i całuje.” Ojciec płacze. Ŝe porzuca ich na wieki. Tomek zwał się ich syneczek. Mieczysław Pawłowski Ilustracje do tej bajki wykonał Andrzej Rychlik. Czemu ja się nic nie dziwię. za morzami głębokimi. zawsze miły. prędko wrócić obiecuje. 244 . był malutki jako ćwieczek. bo był dobry i serdeczny. Choć rodzice biedni byli. czarnym chlebem się Ŝywili. wielkoludy. bieli i syneczka sobie mieli. Zawsze grzeczny i rodzicom. Łódkę sobie wybuduję i w świat sobie powędruję. Stał krzaczek malusieczki. lecz prawdziwy. Bajka dla dziecka. Ŝe ich Tomek juŜ nie kocha. matka szlocha. dziwy jakieś. Ale Tomcio był szczęśliwy.

Zaraz go do zamku nieście i w pokojach mych umieśćcie. ale śmiało naprzód ruszył.woła . Dalej ujrzał Tomek pana.człek malutki! Jaki zgrabny i milutki. A leciuchny. Klasnął w ręce raz i drugi na swych dworzan i na sługi. z tej i z owej patrzy strony. w aksamitach i szkarłatach. by na Twoim brzegu spocząć. Pozwól Panie tu odpocząć. Jakby ujrzał dziw nie lada i do oka szkła przykłada. same słodkie rzeczy jadał. dla lepszego zobaczenia tak dziwnego tu stworzenia. niechaj zowie się Paluszek.” Tomek chodził w cudnych szatach. „Patrzcie! . Jestem podróŜny ubogi i z dalekiej przybyłem drogi. Olbrzymowi ukłon składa i do niego tak powiada: „Królu wielki i wspaniały. cały i przywiozę dar wspaniały. tak postąpił. Ni to zwierz. ujrzał Tomek wieloryba. JuŜ przepłynął oceany i zobaczył kraj nieznany. jako puszek. Choć nasz chłopak jest bez trwogi. Na krzesełkach miękkich siadał. ni to ryba. odwróć na mnie wzrok wspaniały. jak stos siana. wysokiego. cały świat się mu rozstąpił.” Olbrzym stanął zadziwiony.” Jak pomyślał.Mówi: „Wrócę zdrowy. Tylko będę tu do rana i poŜegnam króla Pana. 245 . A wy w zdrowiu zostawajcie. o swym Tomciu wspominajcie. lecz na taki widok srogi ZadrŜał biedak w głębi duszy.

czy im Tomek nie ucieka. gdzie drzewa najpiękniejsze. mury. jak w raju. po jagodach łza się toczy. Tęskni biedak za swą chatką. A nasz Tomcio ledwo Ŝyje. za tatusiem i za matką. lecz do mego tęsknię kraju. mam łańcuchy. Pozwól niech wsiądę do łodzi. myszko mała.Ale smutne jego oczy. kraty. juŜ nic nie je i nie pije. niewdzięczniku mały! W skarbach mych opływasz cały I chcesz uciec z państwa mego?! . Ŝebyś ty mi powiedziała. niech mnie morska woda chłodzi. Lecz dla Ciebie mój karliku dosyć klatki na stoliku!” Tam. Ta Paluszka prośba szczera. czemu łezka z nich się toczy?” Tomek upadł na kolana i tak błaga swego Pana: „ChociaŜ Ŝyję tu. tam. wielkoluda obraziła i gniew jego oburzyła: „A ty. Patrzą z bliska i z daleka. W jaki sposób wyjść z tej klatki i powrócić do swej chatki?” 246 . gdzie krzewy najwaŜniejsze Szczerozłota klatka stoi. do rodziny. tylko wzdycha. Tylko jęczy. „Myszko dobra. przy niej stróŜów aŜ się roi. Król powiada: „Mój Paluszku. jako ścięty kwiat usycha.Nie dopuszczę ja do tego! Jam król wielki i bogaty. Niech mnie niesie przez głębiny do mej ziemi. choć obrazy nie zawiera. jak śnieg biała. co masz na serduszku? Czemu smutne masz swe oczy. AŜ do niego raz zajrzała myszka mała.

pojedziemy przez te błonia. ten do Tomka z pazurami.Myszka nic nie odpowiada.” Nagle.mówi myszka . korytarzyk wąski. Potem głośno raz gwizdnęła i o ziemię się cisnęła. by wyciągnąć z niej Tomeczka. Nasz Paluszek do niej siada i tak do siebie powiada: „Niech mnie niosą same wody do rodzinnej mej zagrody. I powiodła się ucieczka.choć mi Ŝal za serce ściska. ale myszka naprzód rusza. a Ty. o skały się gdzieś rozbiło. Ten juŜ myszkę zębem rani. Popłyniesz przez te wody do rodzinnej swej zagrody. Tu Paluszek z myszką swoją juŜ niczego się nie boją. tylko przy klateczce siada.” Ale czółna juŜ nie było. w tym wiatr straszny głos przyniesie. jakby w gęstym lesie. tak ogromne. Tomcio wsiądź na statek i szczęśliwie płyń przez wody do rodzinnej swej zagrody. Spojrzał Tomek. Korytarzem w kreciej norze dostali się aŜ nad morze. ciemny. JuŜ zamarła w Tomku dusza. Lecz łupinka tylko mała się przy brzegu kołysała. jak wilczyska. Wnet klateczkę gryźć zaczyna i po chwili pręt odgina. jak na konia.” 247 . a tu w ślady pędzą za nimi dwa kociska. Wnet juŜ myszka i Paluszek wpadli w przepaść jak kłębuszek. „Tu Cię Ŝegnam . „Siadaj na mnie. Był to dom kreta podziemny. muszę wrócić do swych dziatek.

i do serca przycisnęła. leci nad morzami. ja jestem tu bogaty z kromeczką czarnego chleba. Czy rodzinę mieć daleko i bogactwa wielkie trzeba? Nie. matkę drogą i chałupkę swą ubogą. Ujrzysz ojca. jaskółeczko? CóŜ tam. śe ten piękny świat w oddali. 248 . Do Tomka się zbliŜyła i te słowa przemówiła: „Nadleciałam w samą porę. aŜ zawoła jaskółeczka: „Patrz rodziców twych chateczka! JuŜ obniŜam lot ku ziemi. ile szczęścia i miłości. obłokami. A tam świat się właśnie wali i naprawdę jest kosmaty. na me skrzydła cię zabiorę.jak widać . tego nikt juŜ w ludzkiej mowie nie opisze. czy teŜ zawsze jest bogaty.” Puk. I przypadła i krzyknęła. jesteś przecie?! Zatęskniłeś za swoimi? Powróciłeś do swej ziemi!” Ile było tam radości.” Do jaskółki przytulony leci Tomek w swoje strony.Nadleciała jaskółeczka. Ojciec mówi: „Moje dziecię. nie opowie… Tylko myśl przychodzi taka i . Leci.„To ty. co wracała do gniazdeczka. mój syneczku. Przywitasz się wkrótce z nimi.z lotu ptaka. cóŜ tam za nowina? Czy widziałaś mego syna?” Otworzyła drzwi mateczka i poznała wnet syneczka. I przeniosę cię przez morze zanim ranne błysną zorze. puk! W okieneczko .

Słońce schowało się za lasem. Drzwi do Krainy Snów za chwilę znów się otworzą.. Delikatny wietrzyk trąca liście. a potargane włosy niefrasobliwie otulają mojego misia. więc teraz znajomo skrzypią nieotwierane w świetle dnia zamki. szeleszczą cicho w rytm słów z Twojej opowieści. Stawiam krok. ze mną wbiega roześmiany zajączek. JuŜ czuję zapach leśnych malin i słodkich poziomek. Bajko. a motyl wielobarwny lekko usiadł na maleńkim fiołku. zachwycam się ciszą. Ŝe jeszcze nie śpisz.... ja-Dziecko 249 .. gdy ja juŜ mocno śpię. Ŝe jesteś..Kochana Bajko! Jest juŜ ciemno. Wiem. Ty zawsze milkniesz dopiero wtedy. Dobrze. słyszę jeszcze szelest Twoich kartek.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->