Spis treści
Wstęp Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się gryzoni. Przygody Ŝółwia Huberta Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego, a konkretnie dla diabetyka. O Dzielnym Linusie Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się pająków. Przygody Nomika, Drzewika i Drobika - trzech sympatycznych skrzatów Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka, które...boi się owadów. O chłopcu, który bał się owadów Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności. Strach ma wielkie oczy, ale zawsze moŜna go przeskoczyć… Barbara Jasińska Bajka dla dziecka, które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Biedroneczka Ela Ewelina Skawińska Bajeczka dla dziecka, które odczuwa lęk przed alienacją. Szklanki Malwina Berger Bajka dla dziecka, które ma problemy z akceptacją siebie, ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Mały koliberek ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci, które nie chcą, bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. O króliczku, który wszystko jadł łapkami Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka, które poniosło stratę - śmierć czyjąś. Lilia Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców. Wesołek Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych. Gwiazda Prawdy Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemność. Jak Bąbelek pokonał strach Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności. O tym, jak Czarnouszek przestał się bać. 9 13

14

16

18

21

24

28

32

34

36

38

41

46

48

3

Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka, które boi się duchów. Gabryś i duchy Anna Bulanda Bajka dla dziecka, która boi się pójść do szkoły. Mała biedroneczka Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka, które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Łakomczuszek, łakomczuszek ma duŜy brzuszek... Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca, który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. Krzyś i nowy członek rodziny Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka, które boi się nauczyciela lub innej osoby. O kaczuszce, która bała się nauczyciela od matematyki Justyna Jarosz Bajka dla dziecka, które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Przestroga dla samolubów Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka, który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrą. Bajka o Wróbelku, który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. Estera Gilowska Bajka dla dziecka, które jest niegrzeczne. Drzewo Grzeczności Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci, które są nieśmiałe i nie wierzy we własne moŜliwości. Przeprowadzka Emilia Kania Bajka dla dziecka, które nie chce chodzić do przedszkola. Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka, które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Bracia Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić. Bajka o samolubnym misiu Karolku Anna Solak Bajka dla dziecka, które boi się ciemności. O Misiu - Zdzisiu, który pomógł przezwycięŜyć lęk Anna Machelska Bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami. Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie

51

52

54

56

62

66

70

72

78

83

86

87

90

92

4

które nie wie. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać. które straciło wzrok. które boi się samotności. Trudna rozmowa Karolina Tretalska Bajka dla dziecka. który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka. co jest dobre. Oczodół i jego Pies. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. który nie chciał pójść do przedszkola Natalia Zatka O słoniku.Berenika Kapiczenko Bajka skierowana jest do dziecka. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. Bajka o cynamonie. Anielska gwiazdka Anna Postoł Bajka dla dziecka. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. Aleksandra Naganowska Bajka dla dzieci. Burzynka Balbinka Adriana Nowak Bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. Leśny szpital. O Antosiu. który boi się burzy Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. O piesku Keczim. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. a co złe. które są zbyt nieśmiałe. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Szymon ChadŜy Bajka dla dziecka. Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. Pająk Gogo i czerwony kalosz 95 96 103 105 109 112 115 118 123 126 128 133 135 138 140 5 . które boi się wizyty w szpitalu. Rufus Piotr Szklarz Bajka dla dziecka. Duch lasu Ewelina Wild Bajka dla dziecka które boi sie burzy. Kamila Węglarz Bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości. które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności). Niezwykły sen Robert Kownacki Bajka dla dziecka. które boi się być same podczas burzy.

Opowieść o matce Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. które straciło mamę. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. niegrzeczne. A czy to prawda? Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka.. Patrycja Linke Bajka dla dziecka. lubi dokuczać innym i myśli. które jest bardzo nieposłuszne. które bije innych. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. Ŝe jest najlepsze. Niegrzeczny Dawidek Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Piórnikowa rodzina Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. Króliczek Mikuś Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. które kłamie.. które skarŜy. Amelia Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. Krystian Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. Bajka o piesku Łatusiu Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Świetlista Dolina 144 146 148 151 154 156 159 162 164 166 168 172 176 178 188 6 .Anna Socha Bajka dla dziecka. które jest odrzucone przez otoczenie. które notorycznie kłamie. Roberta Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. który nie potrafił z innymi pracować Joanna Rychlik O dziewczynce. które boją się ciemności. które. O Karolku kłamczuszku. Samotny Michał Anna Lonc Bajka dla dzieci. Bajka o Bubie i potworze z kąta Anna Wysocka Bajka dla dziecka. która bała się policjanta. NieostroŜna rybka Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić.

które wpadają w złość z błahych powodów. nowej szkoły. Śmietniczek Bartek Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. Luneta miłości 194 196 198 202 203 209 210 213 216 220 221 225 226 7 . które boją się nowego i nieznanego. przez co jest niepewne siebie. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Męcząca złość Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. które ucieka. które nie tolerują „inności” kolegów czy z klasy. czy z otoczenia. Bartek i jego wyobraźnia Katarzyna Rachańska Bajka dla dziecka które zostało odrzucone przez grupę. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. Leśne licho Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Znajdek Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. który nie chciał chodzić do szkoły. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Ŝe będzie miał rodzeństwo. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. Niespokojna Inga Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. Mój przyjaciel pajączek Malwina Kulikowska Bajka dla dzieci. w których rodzinie planuje się kolejne dziecko. Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka.Agnieszka Broniszewska Bajka dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i samodzielnym zostawaniem w domu. Rodzeństwo z miłości Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. a to nie jest niczym strasznym. które mają być wysłane do przedszkola. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. Andy i jego przyjaciel Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Mały Miś i przyjaciel króliczek Marcin Rzepisko Bajka dla dzieci. któremu zmarła mama. Czytamy ją równieŜ dzieciom. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. np.

które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. które boi się ciemności. która bała się ciemności Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. Tomcio Paluszek 227 229 232 235 237 238 240 243 244 8 . które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. aby wiedziały co liczy się w Ŝyciu. O rybaku i złotej grypce Mariola Michalik Śpiący miś Mieczysław Pawłowski Bajka dla dziecka. Bajka o małym misiu Bimbo Adrian Myszka Bajka dla dziecka. które nie wierzy w swoje moŜliwości. Pies Misiek Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka.Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. przygnębione i potrzebuje relaksu. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu. Bajka o samotnym jeŜyku Magdalena Kukieła Bajka dla dzieci. Bajka o Mirze. Ballada o Grzesiu Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. które jest zmęczone. Nie szata zdobi człowieka Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego.

odnajdujemy róŜne stany: od radości i zachwytów do mroku i strachu. Szkodliwe moŜe się okazać zaprzeczanie lękom i niepokojom: „nie ma się czego bać!. A między nimi są drzwi. samemu sobie zaprzeczyć. Istotne jest.bo oŜywają w wyobraźni i wynurzają się znienacka w mroku. oczywiście na poziomie swoich moŜliwości rozwojowych. potem doświadcza coraz dalszych przestrzeni. i tak oto zaczyna się igranie z własnym obszarem uczuć. Dziecko zaczyna postrzegać otaczające zjawiska jako normalne i mijające. ale i potwory. ale poprzez swoją tajemniczość skutecznie je wzmacnia. który jest jeszcze obcy. odczuć. jak burze. wichury. straszne . zagraŜający. stanowi most między bezpiecznym światem dobrze znanym i tym. bo przecieŜ ukłucie igłą sprawia ból. by oswajanie lęków było próbą konkretyzacji i nazywania. straszne . Coś z nim trzeba zrobić. które ma przecieŜ ograniczone moŜliwości poznawczej interpretacji. a nie tworzeniem tabu. a moŜe przenieść na inny obiekt…. które pozornie tylko tuszuje traumy.” William Blake Świat poznawany oczami dziecka stopniowo poszerza się i pogłębia. One są wielkie. Maluch poznaje siebie i najbliŜsze otoczenie. dźwięki w ciemności. to nie boli”. Dziecko jest w stanie zrozumieć wiele niepokojących sytuacji. Mechanizm uruchamiany przez nadmierny lęk przerwać moŜna poprzez zmianę sposobu myślenia. Nie jest w stanie ogarnąć wszystkich nowości naokoło siebie. gdy niepokój jest naturalnie mały i nie przeraŜa. Bliskość osób znaczących. których obraz wytworzył się w wyobraźni na podstawie obserwowania czegoś niezwykłego. moŜe spowodować konieczność depersona9 . a lęk przed jaskrawym piorunem nie znika wraz ze słowami rodzica. Na dodatek nie zawsze Ŝyczliwy i przyjazny. pragnień i zahamowań. Tylko moŜe juŜ w podświadomości. W ten sposób oswaja niezrozumiałe dotąd zjawiska przyrody. daleki. Powracając do wspomnień lub obserwując uwaŜnie dzieci. Stres pourazowy pozostawiony dziecku. bliskość fizyczna i psychiczna.bo niezrozumiałe.”Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane.

W bajkach oŜywają bohaterowie ze świata znanego. a jednocześnie spojrzenia „oko w oko” lękom i strachom. to ja równieŜ znajdę.lizacji. Zjawisko projekcji pozwala przenieść część samego siebie na istotę Ŝyjącą na zewnątrz naszego „ja”. Beztroskie lata. Lęk oswojony oznacza. MoŜemy próbować uczyć dzieci otwartości. Stanowić mogą wzmocnienie. Łatwiej wtedy dostrzec proste przyczyny poplątanych spraw. 10 . z wypowiedzeniem magicznego zaklęcia ani trochę nie znika mrok ciemności czy lęk przed utratą aprobaty społecznej. Trauma nie znika. a magię pozostawmy rozkapryszonym księŜniczkom i Ŝabom na brzegu wymyślonego stawu. nie narysuje potwora. by pojawiła się myśl: „skoro On znalazł rozwiązanie w podobnej do mojej trudnej sytuacji. z nieboskłonu albo fantastyczne stworzenia zaproszone na tę chwilę. ale przede wszystkim jest szansa. zgody na obecność lęków i nie zaprzeczania im.” Dzięki temu wychodzimy poza zaklęty krąg własnych dylematów ukrytych w zakamarkach z mnóstwem drzwi. odrealnienia. do których nie mamy kluczy.nie dają rozwiązania długotrwałego i właściwego dla budowania przyszłych doświadczeń. To tylko chwilowe radzenie sobie z tym. To w nich dziecko odnajduje własne uczucia i emocje. Przyczyniają się bowiem do rozładowania napięcia. Jednak brak dla nich miejsca w bajkach psychoedukacyjnych. Wiemy doskonale. co przerasta ogromem lub mocą. Ŝe w Ŝyciu czarów nie ma. Potrzeba nam duŜo więcej konkretów niŜ złuda zaklęcia. Maleje złudzenie o wyjątkowości naszych problemów. Bo dopóki dziecko nie otworzy szafy swoich lęków. niwelują chwilowe stany niepokoju. MoŜna sympatyzować z kimś zwyczajnym albo nierealnym. gdy dziecko szuka sposobu rozwikłania problemów konkretnych. zostawia cały ten balast w sobie. Ŝyje i trwa w gotowości do stałego reagowania lękiem na podobne. obojętności na ból i odrętwienia. Zwłaszcza w opowieściach psychoterapeutycznych i relaksacyjnych. ze świata zwierząt. Ŝe straszydło nabiera innych kolorów i zmienia twarz. Jak w lustrze Ŝycia. nie opowie powracającego złego snu. Ale zmiana odczuwania ani nawet forma amnezji . A ileŜ tam trosk! Elementy magiczne nie muszą przekreślać skuteczności wpływu bajki.

11 . pełnych emocji i mechanizmów obronnych. a nie innych wyborów. co w Ŝyciu nam się zdarzy… oby zawsze była to tylko przyjemność wymyślania bajek zabawnych. co dotąd było moŜe jeszcze niepotrzebne i niekonieczne. Czasem trzeba reagować intuicyjnie. zła godzino. albo o latawcu. ich Ŝyczliwego spojrzenia. Obracamy się we własnych mikroświatach. Jak kojący balsam przed snem działa bajka terapeutyczna o misiu. Ale warto spróbować tego. na kaŜdą sytuację. o czym milczy”.. Miniesz . Nie jesteśmy w stanie przygotować ani siebie. Pierwszy po uświadomieniu. Potrzebujemy uwaŜnie słuchających przyjaciół. Początek drogi wyjścia do przestrzeni wolności. My – dorośli równieŜ poszukujemy rozwiązania własnych problemów i niepokojów. a przecieŜ dokonujemy takich. Przywołam tu słowa Wisławy Szymborskiej: Czemu ty się. Literatura dziecięca obfituje w opowieści na granicy świata realnego i wyobraŜonego. ale takŜe uciekając przed czymś nieokreślonym. Tak naprawdę trudno jest czasem zwerbalizować stan niepokoju. Tym razem jeszcze sami wybierali problem dziecka. Dorosłym znacznie trudniej jest przyznać się nawet przed samym sobą: „boję się”. uścisku dłoni i magicznych słów: „Jestem z tobą”.a więc to jest piękne. nie zawsze ze względów czysto racjonalnych. elastycznie weryfikować działania i ich kierunek.. Z takim właśnie zamierzeniem zaproponowałam studentom tworzenie bajek terapeutycznych. Ale nazwanie. Ŝe „Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego. unikając dysonansu wewnętrznego. Kto wie. Zbyt skrajne? MoŜliwe. rozweselających. Nasze maluchy ciekawymi oczami obserwują nas i wszystko naokoło. Karel Čapek napisał. subtelnym motylku. śycie niesie ze sobą własne pomysły i niespodzianki. z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś .a więc musisz minąć. to juŜ krok. relaksujących.Strach i lęk są naturalnymi stanami nie tylko u dzieci. który postanowił zwiedzać świat. ani dzieci.

dla Kolegium Karkonoskiego. czy Gilles Tibo-Zau. Niniejsza ksiąŜka jest kolejną propozycją dla dzieci i rodziców.Na półkach w księgarni znajdziemy pozycje między innymi Marii Molickiej. Ŝe okaŜe się pomocna przy rozwiązywaniu róŜnych sytuacji rodzinnych w zaciszu dziecięcego pokoju. którzy przyczynili się do powstania tego zbioru. Wdzięczność kieruję takŜe do Krzysztofa Malczuka. Podziękowania składam wszystkim. bo są w niej zebrane bajki terapeutyczne napisane przez studentów Filologii polskiej w ramach zajęć Terapii pedagogicznej. KaŜda z nich to własna autorska opowieść. Doris Brett. W tym miejscu dziękuję przede wszystkim autorom bajek i dzieciom za rysunki. szczególnie Edycie Tuz-Jureckiej za pomoc przy wyborze najlepszych bajek i za ich korektę językową. który aktywnie wspierał pomysł i nadał mu tytuł. Barbary Cain. Jest to ksiąŜka wyjątkowa dla nas. Maria Leszczawska 12 . Mam nadzieję. MoŜe teŜ będzie źródłem pomysłów wykorzystywanych podczas studenckich praktyk zawodowych i w przyszłej pracy dydaktycznej.

Ŝe jeśli tu zostanie nie przeŜyje zimy. w którym właJessica Marcinowska. ale miał jedną wielką słabość. Tata Mysz wracał właśnie z lasu. coraz częściej padał deszcz i wiał zimny wiatr. mieszkała rodzina polnych myszy. paraliŜujący strach. Przygody Ŝółwia Huberta śółw Hubert uwielbiał podróŜować. Z dnia na dzień czuł się coraz bardziej wyczerpany z głodu i zimna. spacerował po plaŜy i kąpał się w ciepłym morzu. w której zatrzymał się Ŝółw. nasz bohater był bardzo odwaŜny. Ŝe przyjaciele nie będą chcieli się z nim bawić. śółw panicznie bał się wszystkich gryzoni. 12 lat śnie panowała późna jesień. gdzie zbierał Ŝołędzie. Dotarł do pięknego kraju. nawet maleńka myszka wzbudzała w nim ogromny. Ŝe moŜe tej zimy nie przeŜyć. Ŝeby wracać do domu. AŜ wreszcie któregoś ranka nie miał nawet siły wstać. Niestety. Istotnie. Hubert zdał sobie sprawę. Zrobiło mu się Ŝal tego dziwnego stworze13 . o której tylko on sam wiedział.Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. W okolicy. Wyprawa jednak szybko mu się znudziła i postanowił wyruszyć na Północ. gdyŜ bał się. Pogodził się z myślą. Zwiedzał dalekie kraje. gdzie jeszcze nigdy nie był. Hubert mieszkał na skraju lasu w kopcu. gdy zobaczył leŜącego w stercie mokrych liści Huberta. które boi się gryzoni. jednak był juŜ zbyt słaby. Wszyscy bardzo lubili Huberta i uwaŜali go za niezwykle odwaŜnego Ŝółwia. gdzie poznawał wielu nowych przyjaciół. Bardzo wstydził się tego i nie chciał. kolorowych liści. Pewnego razu Hubert po raz kolejny wybrał się w daleką podróŜ. Zwiedzał egzotyczne kraje. Dni były chłodne i dzień stawał się coraz krótszy. aby ktokolwiek poznał jego tajemnicę. który zbudował sobie z opadających. słońce mniej juŜ grzało.

I przede wszystkim przestał bać się gryzoni. jednak szybko zrozumiał. Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego. w czasie których mógł bawić się w piasku. I za kaŜdym razem kiedy musieli zrobić mu zastrzyk.nia i postanowił zabrać Ŝółwia do swojej norki. Ŝe myszki uratowały go przed śmiercią. nasz bohater powoli dochodził do zdrowia. Linus nie rozumiał postępowania rodziców. zbierać muszelki i patrzeć na piękne. dzięki którym odzyskał zdrowie. karmiły go i doglądały. bo tak miał na imię. PołoŜył go na zrobiony z patyków wózek i poszedł w stronę domu. pod czujną opieką rodziny polnych myszek. Gdy Hubert wyzdrowiał zupełnie i otworzył oczka. Oni takŜe jednak cierpieli z powodu choroby jedynego synka. mieszkał chłopiec. to codzienne spacery z rodzicami brzegiem morza. Nigdy nie zapomniał o swoich nowych przyjaciołach. co wywoływało uśmiech na jego ślicznej twarzyczce. 14 . Linus. a na drzewach rosną przepyszne owoce. Był on jednak bardzo smutny. budować zamki. I tak w mysiej norce. czuli tak wielki ból jak on. a on tak przeraźliwie krzyczał. a konkretnie dla diabetyka. Wszystkie myszki na zmianę nad nim czuwały. Hubert mieszkał z rodziną myszek aŜ do przyjścia wiosny. Jednak swojej bezsilności nigdy chłopcu nie okazywali. Jedyne. Od tej pory juŜ się ich nie bał. początkowo się przestraszył. niestety bardzo często płakał. Musiał jednak otrzymywać niezbędne lekarstwa. był na nich zły i obraŜony. O Dzielnym Linusie W pewnym pięknym kraju. morskie fale. a potem podziękował za opiekę i ruszył w drogę do domu. Smuciło to jego zmęczonych i zmartwionych rodziców. gdzie prawie kaŜdego dnia świeci słońce. bo w przeciwnym razie ciągle przebywałby w szpitalu.

poza tym był niedoŜywiony i bardzo wyczerpany.Tego dnia. spostrzegł nagle leŜącego na brzegu psa. jak dzielnie Cezar przyjmuje lekarstwa. ciągle do niego mówił. Głaskał Cezara. Linus oddał jedną ze swoich ulubionych foremek do piasku. Ŝe i Linus. Ŝe moŜe na niego liczyć w kaŜdym momencie. dbał zawsze o to. Trzymał go za łapkę. przestał juŜ płakać przy robieniu zastrzyków. Ŝe nie będzie juŜ nigdy płakał. Rodzice byli bardzo dumni ze swojego syna. Chłopiec obiecał. Wspólnymi siłami zanieśli małego pieska do domu. Ŝe Linus go zauwaŜył. I postanowił. 15 Dominika Miąso. 5 lat . Ŝeby moŜna było nalać do niej wody dla nowego przyjaciela. Chłopiec podszedł i zaczął go głaskać. by w jego miseczce znajdowały się smakołyki i woda. gdy przyjeŜdŜał lekarz. kiedy Linus jak co dzień bawił się na plaŜy. jaką podjęli. jak długo leŜał na plaŜy ani jak się tam znalazł. Ŝe Cezar jest z nimi. Cieszyli się. Rodzice byli bardzo dumni z Linusa. Cezarek miał złamaną tylną łapę. jak waŜne jest przyjmowanie lekarstw. Oczy zwierzęcia wyraŜały wdzięczność. Nie wiadomo bowiem. małego Linusa. chodził razem z Linusem i jego rodzicami na plaŜę. Pobiegł co sił w nogach do swojej mamusi i opowiedział o zwierzęciu. Miał duŜo szczęścia. czy mogliby go zabrać do domu i udzielić mu pomocy.Cezar. Zapytał. I bardzo sumiennie wywiązywał się z danego rodzicom słowa. Ŝe będzie pomagał. Wymyślił równieŜ dla niego imię . Mama pochwaliła pomysł chłopca. bo to wszystko jest dla jego dobra. Ŝe nie jest z nim dobrze. Był zupełnie wycieńczony. Ŝeby zrobić pieskowi zastrzyk i w ten sposób przyspieszyć leczenie zwierzęcia. W ten sposób chciał mu okazać wdzięczność za jego dobroć i pokazać mu. Chłopiec zrozumiał. Cieszyli się teŜ dlatego. widząc. nie odstępując chłopca na krok. Teraz wymagał troskliwej opieki. patrzył na niego swoim błagalnym wzrokiem. dzielnego. wiedział. Jak się okazało po wizycie u weterynarza. Z pieskiem było juŜ prawie dobrze. Nie Ŝałowali decyzji.

Nomik. a najbardziej lubił dokuczać Nomikowi. Przygody trzech sympatycznych skrzatów Nomika. które miały małą zagrodę na brzegu lasku. Wszystkim Ŝyło się bardzo dobrze i dostatnio. Nomik. Skrzat Nomik nosił wszystkim wodę. Zawsze po pracy bawili się razem na wielkim placu zabaw. Drobik i Drzewik byli najlepszymi przyjaciółmi. AŜ pewnego dnia w lesie pojawił się chochlik. które pracowały wspólnie na dobro całej wioski. Codziennie rano przemierzał las w poszukiwaniu czystego. za siedmioma lasami i za wielkim oceanem była piękna kraina. Ŝe pająki nie są tak straszne. który razem zbudowali. Wiedział.Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka. aby wyszły z niej i siedziały w lesie przy źródełkach wody. Nomik znieruchomiał i ze strachu nie mógł wydusić ani słowa. Skrzaty wzięły trzy świnki z zagrody i wyruszyły do lasu na pomoc Nomikowi. Drzewika i Drobika Za siedmioma górami. wstrętny pająk. jak wydaje 16 . Drobik opiekował się zwierzętami. Wszystkie Ŝyły zgodnie i szczęśliwie. Wsiadły na zwierzątka i szybko pobiegły do miejsca. Natomiast skrzat Drzewik dawał wszystkim drzewo na opał i pomagał budować ich piękne domki. W samym środku tego lasu leŜała piękna wioska. Na szczęście niedaleko był Drzewik. w którym znajdował się ich przeraŜony przyjaciel. Chochlik poszedł do wielkiej jaskini i namówił mieszkające tam pająki. Szedł przez gęste zarośla. błyszczącego źródełka. zaczęły z nim rozmawiać i tłumaczyć. w której mieszkały małe skrzaty. Mieszkały tam jeszcze inne skrzaty. który wszystko widział i szybko pobiegł po Drobika. pomagając sobie wzajemnie. Ŝe boi się on pająków. Rosły tam ogromne drzewa i wielkie paprocie. a tu nagle wyskoczył wielki. które boi się pająków. wziął swoje wiaderka i wyruszył do lasu po wodę. Gdy dotarły do Nomika. Zawsze przynosił im jedzenie i pyszną wodę od Nomika. jak co dzień. Zaczął płatać róŜne figle.

Początkowo skrzacik się wystraszył. W pewnym momencie Drobik wpadł na genialny pomysł. Natychmiast pobiegł do swojej chatki. Jak się okazało. Wtedy to Drzewik powiedział przyjacielowi. co się w tym pudełku znajduje. Od tej pory pajączek co wieczór zasypiał w swoim pudełeczku po zapałkach. 11 lat pałkach. nie potrafiły przekonać swojego przyjaciela. Ŝe od wielu miesięcy u niego w domu mieszka właśnie taki pajączek i przedstawił Nomikowi Kajtka.Kajtek.się skrzatowi. które stało na szafce nocnej Nomika. I tak teŜ się stało. Na początku zapytali Nomika o jego samopoczucie i zaczęli tłumaczyć mu. Ŝe przeprowadzi się do niego. Ŝe kiedyś zadomowił się u niego w kredensie mały pajączek . aby poszedł razem z nimi do Nomika. Niestety. Wszyscy zebrali się wkoło skrzata i zastanawiali się. Kajtuś bardzo się zaprzyjaźnił z Nomikiem i zdecydował. Wieczorem wszyscy zebrali się w domku Drzewika i naradzali się. Nomik przygotował pyszną kolację i przy ciepłej herbatce przegadali całą noc. aby wsiadł na świnkę i szybko wróciły do wioski. w pudełku siedział właśnie on. Wrócił po kilku minutach. Wszyscy razem udali się do nadal wystraszonego skrzata. Z czasem nawet zaczął rozmawiać z pająkami w jaskini. Chochlik widząc. Ŝe nikomu nie moŜe juŜ dokuczyć. jak moŜna pomóc ich przyjacielowi przezwycięŜyć strach przed pająkami. Nomik stał się dzielnym skrzatem i niósł pomoc innym. ale Kajtuś zaczął mu opowiadać o sobie. Namówiły jedynie Nomika. Odtąd Nomik pewnie wyruszał do lasu i nie bał się pająków. Ŝe pająki nie są wcale takie straszne. trzymając w ręce małe pudełeczko po zaOla Kaczkowska. uciekł z lasu w siną dal i nikt juŜ go nie widział. Skrzaty poprosiły Kajtka. 17 . Drzewik zaczął opowiadać przyjaciołom. Jego lęki zniknęły dzięki pomocy towarzyszy.

Gdy tylko przyleciała mała pszczółka. Pewnego dnia. zwabiona słodkim zapachem. Usiadł sobie pod drzewem tuŜ obok rodziców. jaki piękny byłby świat. zrobił sobie kanapkę z miodem..Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka. chleb i mały słoik z miodem.boi się owadów O chłopcu. Zaczęła latać to koło kanapki. pojawiła się pszczoła. Niestety. mieszkało sobie małŜeństwo z synkiem Adamem. Cały czas myślał. Chłopczyk miał juŜ 8 lat. skakał.. Ŝe nie ma Ŝadnych zmartwień. chodził do szkoły i dobrze się uczył. 6 lat począć. Chłopczyk panicznie bał się owadów. Wydawałoby się. Bawił się świetnie i juŜ prawie zapomniał o tej historii z osą. które. gdyby nie było na nim owadów. Chłopiec. Chłopczyk spanikowany krzyknął: 18 . odruchowo odwracał głowę. to koło Adasia. kiedy wyszedł przed dom z lizakiem w ręce. niedaleko Twojego domu. przyleciała mała osa. kręcił fikołki. gdy zaś zobaczył małą mrówkę. Ŝe aŜ upuścił lizaka na chodnik. Ŝe ta osa była jeszcze bardziej przestraszona niŜ on! Przez pół nocy chłopiec nie mógł zmruŜyć oka. Jednak nie była to prawda. W końcu zmęczony usnął. Następnego dnia Adaś wraz z rodzicami wyszedł na spacer. próbował wykonywać artystyczne figury. Mama w tym czasie wyjęła z koszyczka sok. Ojciec wyciągnął koc i rozłoŜył go. a moŜe kilkanaście lat temu. zmęczony i głodny. Adaś od razu dostawał drgawek. który bał się owadów Kilka. Nie wiedział. Chłopczyk tak się jej przestraszył. Po kilku minutach zmęczony postanowił odAla Krajewska. Chłopczyk bawił się na łące. biegał.

Weszli do jakiegoś ciemnego pomieszczenia.rzekł ojciec . Właściwie… jak to się nazywało? „Psieka? Wieka? Pacieka?” Z rozmyślań wyrwał go głos ojca: . to była tylko mała pszczółka! Ona nikomu nie chciała zrobić krzywdy! . Adaś wziął ojca za rękę i poszli razem za panem Edwardem. Popatrz synu.O.Ona chciała mnie uŜądlić! . To on opiekuje się tymi pszczółkami . Widział setki latających owadów.Uciekaj stąd! Poszła! Sio! Mama. Ojciec. Chodź.rzekł ojciec.Dzieeeeń Dobryyy .Dzień Dobry! Spokojnie.. co to właściwie jest. uwaŜnie obserwując całą sytuację. Adaś zgodził się. Ty. one ci nic nie zrobią . a to jest pan Edward.z trudem wydukał Adaś. kwiecistą łąkę.Ale ona chciała mnie uŜądlić! .powiedział tajemniczo pan Edward. teŜ od razu przybiegasz. tu niedaleko jest pasieka.rozmyślał. widząc przeraŜenie w oczach syna.rzekł pan Edward. rzekł do syna: .No. . jesteśmy na miejscu. Jednak sparaliŜowany strachem bał się nawet poruszyć. .zabiorę cię na małą wycieczkę. co powiedzieć. Pan Edward zapalił światło i oczom małego Adasia ukazało się tysiące malutkich słoików. .odparł Adaś. Adaś nie wiedział. . to dzięki nim mamy taką piękną.dodał po chwili. I nie tylko…. Chodź ze mną! . . . syneczku . wstała i kilkoma zwinnymi ruchami odpędziła małego intruza.Nie bądź niemądry! Ona poczuła tylko słodki zapach miodu. „MoŜe jakiś wodospad? A moŜe to jakiś stary zamek?” . to jest pasieka. gdyŜ nie wiedział. . które groźnie brzęczały.Adasiu. widząc strach w oczach dziecka.nie dawał za wygraną chłopczyk. 19 .Wiesz co. to dzięki nim mamy ten cudowny obraz za oknami.Zobacz. jak poczujesz ten zapach. .

Nie moŜemy się ich bać! One pomagają nam. a później na pana Edwarda. kaŜdy owad ma w przyrodzie określoną rolę. nie! mój chłopcze . pszczoła ma Ŝądło. Adaś trochę zaskoczony powiedział: . co jest zbędne. Ponadto od owadów moglibyśmy się sporo na- uczyć. dlaczego. jak na przykład igły z sosny.To jest miód . To właśnie te pszczoły go produkują. czy liście z buku. To dzięki nim jest słodki i smaczny.Pyszny! . mój chłopcze .Ale one gryzą! .Pszczoła. . 20 . 5 lat Adaś trochę zdezorientowany spojrzał na tatę.rzekł pan Edward . to ona ciebie nigdy nie uŜądli! Marysia Klewiado.powiedział Adaś.Oj. kiedy poczuje się zagroŜona.odparł Pan Edward.Co to jest? .Ale świat bez owadów i tak byłby lepszy! .zapytał Adaś . ale moŜe cię ukłuć tylko wtedy..Oj nie. zresztą. boi się człowieka! To prawda. Dzięki mrówkom masz czyste ścieŜki w lesie. gdyŜ mrówki są „sprzątaczami” i usuwają wszystko. my pomagamy im! Adaś ponownie spojrzał na tatę i na te wszystkie słoiki. Dzięki takim pszczołom masz miód. sam nie wiem. Pan Edward otworzył jeden z nich i poczęstował chłopca.Widzisz. jak kaŜdy inny owad. JeŜeli nie będziesz jej draŜnił i zrywał jej gniazd.rzekł ponownie pan Edward . Po chwili powiedział: . Mrówki i pszczoły to bardzo pracowite stworzenia! Często ludzie się ich boją.

Nie bój się ich. Ŝe człowiek czuł się w ogrodzie jak w raju. jak małe pszczółki pracują na łące.. owady nie są naszymi wrogami. RóŜnorodne kwiaty sprawiały. ale zawsze wracały do domu przed zmierzchem. Od tej pory Adaś nie bał się juŜ owadów. Piękno podwórza moŜna było szczególnie podziwiać w upalne dni lata. Tatuś chodził do pracy. . Są naszymi przyjaciółmi. dziewięcioletniego Kubusia i czteroletnią Zosię. Lubił teŜ obserwować cięŜką pracę mrówek. który wpatruje się w mrówki .ruchem ręki pan Edward wskazał na pszczoły brzęczące koło uli. tatę. na polanę czy na pobliski basen. Wtedy było tam cudownie i kolorowo. a mama zajmowała się domem i dziećmi. kiedy widział. Byli wtedy pewni. poniewaŜ Zosia strasznie bała się ciemności. podczas wakacji. Rodzina liczyła czworo domowników . Teraz Adaś uśmiechał się. ale zawsze moŜna go przeskoczyć… W pewnym małym miasteczku Ŝyła sobie szczęśliwa i bardzo kochająca się rodzina. przed snem. Wieczorem. I kto wie. tylko im . chodziły z rodzicami na zakupy i na długie spacery do lasu. Mieszkała w cudownym domku z malowniczym ogrodem.To nie mnie naleŜą się słowa uznania. rodzice zawsze czytali maluchom jakąś bajkę. Maluchy często bawiły się przed domem.mamę. moŜe jak zobaczysz na łące małego chłopczyka. baśń czy opowiadanie. jak podnoszą przedmioty kilkakrotnie cięŜsze od nich samych! Od tej pory Adaś jest szczęśliwym dzieckiem. Ŝe dzieci spokojnie i bez problemu 21 . Pamiętał słowa starego człowieka z pasieki: „Owady są naszymi przyjaciółmi! Pomagają nam!”.Pamiętaj chłopcze.moŜe to będzie Adaś? Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności Strach ma wielkie oczy.

gdy robiło się juŜ ciemno. bo miała zawsze wraŜenie. JuŜ wtedy było wszystko wiadomo . często w nocy krzyczała albo biegła do łóŜka rodziców. czyja to jest wina i kto pierwszy zaczął spór. z jakiej przyczyny. Wtedy zaczynało się skarŜenie na siebie. jak to rodzeństwo. gdzie czuła się bezpieczna. ale malec nie mógł tego zrozumieć. Ŝe to moŜe być przyczyną lęków córki. rodzice nie domyślili się. nie gasili światła w jej pokoju i nie zamykali drzwi. Kiedyś nawet miała sen. a w zamian za to Zośka zepsuła braciszkowi długą. jakie to moŜe mieć konse- 22 . nie. płacze i dziwnie zachowuje się w towarzystwie Kuby. Chłopiec płatał Zośce przeróŜne figle i psikusy. ostrym noŜem w ręku. Zosia zaczęła panicznie bać się ciemnych pomieszczeń. Często prosiła o to. Ŝe jest tam człowiek w czarnym płaszczu z kapturem i z wielkim. Na przykład na dworze. który nie wiadomo. a czasami. Gdy miała takie sny. Były wakacje. ekspresową i bardzo krętą autostradę pomiędzy krzewami ogrodowymi. Ŝeby zanim ona zaśnie. Zosia prosiła rodziców. czasami dogadywali się. Po dłuŜszym czasie tato zauwaŜył. strasznych historii opowiadanych przez Kubę. tak więc podczas długich wieczorów mamusia z tatusiem prawie zapomnieliby o problemie córeczki. a ona to wszystko widziała na własne oczy. gdyby nie Kubuś. wieczorów i nocy. Kubie starano się wytłumaczyć. Bała się spoglądać w okno przed spaniem. bo bała się być w nocy sama w pokoju. Rodzice przecieŜ tak samo kochali swoje pociechy. Ŝe ktoś tam stoi i zrobi jej krzywdę. niestety. WyobraŜała sobie. by spała z nią mama. Niestety. w którym wymyślony stwór zabił jej mamusię. Ŝe Zosia boi się. Innym przykładem było głośne pukanie wieczorami w okna i drzwi czy straszenie jej przed snem w pokoju.zasypiają. chował się za jałowcem wyskakiwał jak upiór zza niego i straszył siostrę. był zazdrosny o młodszą siostrę. Nazajutrz rodzice przeprowadzili powaŜną rozmowę z dziećmi. Ŝe Kuba rozdeptał siostrzyczce zrobione z ziemi kotlety mielone. dlaczego tak nie wolno robić. Zosia i Kubuś. Spory wybuchały o drobnostki: o to.starszemu bratu podobało się straszenie siostry.

a Zosia pokonała swój lęk.kwencje i Ŝe nie jest waŜne. Zosia nadal odczuwała lęk przed ciemnością. tego nie ma. Kubuś przeprosił siostrzyczkę. o czym opowiadał braciszek. a Zosia trzymała oboje rodziców za ręce. która dzięki regulowanemu włącznikowi miała róŜne natęŜenie światła. Do dziś jest szczęśliwą. Ŝe to wszystko. Po powrocie do domu wszyscy poszli szczęśliwie spać. Potem puściła rodziców i zaczęła biegać i śmiać się z Kubusiem. 7 lat 23 . Mamusia więc postanowiła kupić Zosi lampkę nocną. to po prostu nie istnieje. Była to piękna noc. Córeczce zaś wyjaśniali. Tatuś zaś codziennie wieczorem tulił ją do snu i opowiadał bajki o dzielnych dziewczynkach. Lecz to nie pomogło. Cała rodzina wyszła z domu. Któregoś dnia. Dziewczynka szczerze uśmiechała się i podziwiała piękno nocy. kiedy Zosia juŜ jakby zapomniała o swoim strachu. Rozwiało to wszelkie wątpliwości chłopca o miłości rodziców. ile więcej poświęcają czasu siostrze. które prawie niczego się nie bały. bo oni tak samo bardzo kochają jego i Zośkę. rodzice postanowili wziąć córkę na spacer. Asia Kęsicka. przytulił ją i postanowił się poprawić. to fikcja. uśmiechniętą i zadowoloną dziewczynką. księŜyc jasnym blaskiem świecił nad ich domem. by mogła zasnąć. której nie jest juŜ potrzebne światło i uchylone drzwi od pokoju. po kilku tygodniach.

Zaczęła płakać i wołać swoje koleŜanki. które zazdrościły jej pięknego zielonego listka. Promienie słońca łagodnie ogrzewały listek. gdy biedroneczka poruszyła się na listku. Biedroneczka postanowiła opowiedzieć o tym. Ŝe nawet nie zauwaŜyła. który dzięki temu stawał się jeszcze bardziej zielony i przez to piękniejszy. dawno temu. Spędzała na nim większość swojego czasu spała. biedroneczka Ela opowiedziała im całą historię. Było cicho i spokojnie. odpoczywała. kiedy straszny głos ucichł. Pewnej nocy biedroneczka obudziła się przeraŜona. które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. zamknęła oczka i próbowała zasnąć. miała spuchnięte oczka i bolał ją brzuszek. czerwona biedroneczka Ela. by przyszły do niej na herbatę i ciasteczka. Na skrzydełkach miała trzy czarne kropki. na zielonym listku ogromnego drzewa mieszkała malutka. Biedroneczka Ela połoŜyła się wygodnie na swoim listku. Nadeszła noc. Ŝadna z koleŜanek nie słyszała w nocy strasznego głosu. Biedroneczka Ela Dawno. który był mięciutki i wygodny. Gdy biedroneczki wypiły herbatę i zjadły ciasteczka. dlatego poprosiła koleŜanki. Całą noc nie spała. Słoneczko świeciło wysoko na niebie. co znaczyło. jakby ktoś kogoś wołał: Uuu! Uuu! Uuu! Nie wiedziała. Głos ten brzmiał tak. co robić. co się wydarzyło. W nocy tak bardzo się bała. Jednak wciąŜ pa- 24 . Ŝe była ona trzyletnią panienką. ale nikt jej nie słyszał. Usłyszała straszny. Bała się jednak zejść ze swojego listka. swoim koleŜankom. Niestety. czasem zapraszała do siebie inne biedroneczki. trzęsąc się ze strachu wtuliła się w swój listek. poniewaŜ miała głos cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. Biedroneczka uwielbiała swój listek. który dochodził spod listka. obcy głos. Zrobiło jej się cieplutko. więc nie uwierzyły.Barbara Jasińska Bajka dla dziecka. WciąŜ było słychać straszne: Uuu! Uuu! Uuu! … Biedroneczka nie mogła zasnąć. Tak upływały kolejne dni.

KoleŜanki nadal nie wierzyły. NajodwaŜniejsza. Gdy biedroneczka juŜ prawie spała. ale tym razem biedroneczka Ela poprosiła. Biedroneczka Zosia zasnęła bardzo szybko. Tak minęła kolejna. zjadły pyszne kanapki z dŜemem truskawkowym. Poza tym przyjaciółki róŜniły się kolorem . nie ma koleŜanek i nadal słychać ten okropny głos. liczyły swoje kropki . ale w tym samym czasie głos ucichł i biedroneczka Zosia znów zasnęła. zmęczona nieprzespaną nocą biedroneczka napiła się wody. Głos nie ustawał. Bawiły się w berka. Bała się. Ŝółta. Tej nocy głos juŜ nie wrócił. z dwiema kropkami. biedroneczka Zosia. Dzień był cudowny. wokół jest ciemno. po jakimś czasie usnęła. Bała się. by któraś z nich została u niej na noc. Tylko cichutko płakała. 4 latka siebie koleŜanki. Ŝe głos ten wróci. usłyszała ten sam. Co dzień rano jakaś malutka kropla rosy znajdowała się na listku. obracając się na drugi bok. Gdy biedroneczka zaspokoiła pragnienie. natomiast biedroneczka Ela nie mogła zasnąć.biedroneczka Ela miała ich trzy.starsza była czerwona. wąchały kwiatki.miętała straszny głos. Obie biedroneczki miło spędziły czas. niestety zbliŜała się noc. poniewaŜ boi się być sama. a biedroneczka nie miała nawet odwagi krzyknąć. bezsenna noc. Mimo to. zgodziła się zostać. Wiatr leciutko kołysał listkiem. natomiast biedroneczka Zosia dwie. 25 . Znów opowiedziała im historię obce- go głosu. Nagle zbudził ją znany juŜ jej głos: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka Ela obudziła śpiącą koleŜankę. który słyszała poprzedniej nocy. a młodsza. fruwały nad łąką. zaprosiła do Jessica Marcinowska.biedroneczka sama na swoim pięknym listku. I tak teŜ się stało. której kropelka spadła na listek. Biedroneczki przed pójściem spać. obcy głos: Uuu! Uuu! Uuu! … To było przeraŜające . po czym połoŜyły się na listku.

Nie mogła zasnąć. kto co noc mnie budzi.Rano przyjaciółka biedroneczki Eli odleciała na swój listek. Po chwili uspokoiła się i powiedziała do swojego listka: . Ŝe będzie noc. Jesteś mądra i masz juŜ trzy kropki. Fruwała nad łąką. . Wtuliła się w listek. ale biedroneczka była smutna. bolał ją brzuszek. siadała na kwiatkach i wciąŜ myślała o tym. by ktoś wciąŜ mnie straszył” . jestem mądra i nie mogę pozwolić. głos wróci. nikogo nie widziała.Masz rację.Kim jesteś? 26 . trawie. przysiadła na listku i zapłakała. „Mam juŜ trzy kropki. Biedroneczka przestała płakać. Znów bardzo się bała. Głos ucichł. wciąŜ miała spuchnięte oczka od płaczu. biedroneczka wtuliła się w listek i zastanawiała się nad tym. gdy usłyszała to straszne: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka wtuliła się w listek z większą siłą. Uuu! Uuu! Uuu!.Mam juŜ trzy kropki. LeŜała cichutko. zielony listek stawał się wciąŜ piękniejszy. Słoneczko jeszcze nie pojawiło się na niebie. Na pewno sobie poradzisz .pomyślała. Usiadła i spoglądała w dół. Ŝe gdy skończy się dzień i nadejdzie noc. MoŜe jestem mała. Wiedziała. piękne czerwone skrzydełka i umiem fruwać. Biedroneczka przesunęła się na brzeg listka. czekając na głos. Jednak nie mogła znaleźć miejsca. tym razem z dŜemem z jagód i połoŜyła się na listku. LeŜała i leŜała. Głos ucichł. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. Gdy nadeszła pora snu. gdy biedroneczka postanowiła zostawić swój listek i zamieszkać gdzie indziej. Biedroneczka zjadła kanapkę. Wróciła więc na drzewo. dlaczego głos słychać tylko nocą i do kogo on naleŜy. Ŝe głos dochodzi spod niego. Robiło się ciemno. Minęła noc. Dzień był ładny. Pofrunęła nad łąkę. głos nie wracał. Świeciło słońce. ale przecieŜ mogę poradzić sobie z tym.. Wiedziała.odpowiedział zielony listek. Była późna noc. przyglądała się kwiatkom. po czym powolutku wstała i otworzyła oczka. Po chwili spytała swoim cieniutkim jak słomka i cichutkim jak szum morza głosem: . które byłoby tak wygodne i piękne jak jej zielony listek. Przestraszyła się.usłyszała w końcu. biedroneczko Elu.. . kwiatki kwitły.

Inne biedroneczki 27 .pomyślała biedroneczka . Biedroneczka uspokoiła się nieco i cichutko spytała: . a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza ..powtórzył ten sam głosik .odpowiedziała.Ja nazywam się biedroneczka Ela. Zaczął boleć ją brzuszek i poczuła. by pofruwać. Mieszkają daleko. trzęsła się ze strachu i nie mogła się odezwać. Nie bój się mnie.odpowiedziała biedroneczka.Nie bój się mnie . A jak ty się nazywasz? . która wyfrunęła z otworu.Mówią na mnie sowa Matylda .Zgadzam się .Nie straszę cię . a w nocy budzę się. Jeśli zechcesz moŜemy się zaprzyjaźnić .W dzień śpię. .Jestem sową.Uuu! Uuu! Uuu! Nie uciekaj. Biedroneczka patrzyła na ogromną postać.zaproponowała sowa.Uuu! Uuu! Uuu! To nie ma znaczenia. Biedroneczka chciała uciec jak najszybciej. „MoŜe ktoś tutaj mieszka?” . ale jeśli chcesz mogę być twoją przyjaciółką . Mieszkam na zielonym listku. co robić. Ja jestem duŜa. .. Nie wiedziała. Mieszkam w tym otworze. Biedroneczka postanowiła sprawdzić. . by przywitać się z moimi przyjaciółmi. Nagle zauwaŜyła. Czuję się tu bardzo samotna. mam dopiero trzy kropki.spytała sowę. W tym samym momencie usłyszała głos: . Ŝe ma nową przyjaciółkę.ponownie zaproponowała sowa. Była przeraŜona. boli mnie brzuszek i czuję się zmęczona. Ŝe z otworu w drzewie wychyla się olbrzymia głowa. jak mocno uderza jej serduszko. dlatego mój głos jest taki głośny.Jestem malutka. Nic ci nie zrobię.odpowiedziała biedroneczka . kto ukrywa się pod listkiem. I co noc wołam: Uuu! Uuu! Uuu!. Ale bardzo się bała.Dlaczego mnie straszysz? Nie mogę spać. . Bardzo się cieszyła.odpowiedziała sowa . a mój głos jest gruby jak pień tego drzewa i głośny jak burza. Sfrunęła z listka i zobaczyła otwór w drzewie. . Nie bój się mnie. Po tej rozmowie biedroneczka pofrunęła na swój listek i o wszystkim mu opowiedziała. .„Zajrzę do środka”..Nikt nie odpowiedział.

Ŝe pod listkiem. w duŜym otworze drzewa. Szklanki W pewnym stylowym kredensie mieszkała porcelana. Ŝe ma nową przyjaciółkę. kto ją bardzo lubi. I juŜ się nie bała. Obawia się braku akceptacji ze strony społeczeństwa. grubych oprawkach. A kiedy w nocy nie mogła spać. 16 lat 28 . Bały się równieŜ zajrzeć do środka. Ewelina Skawińska Bajeczka pt. szklanki oraz cukiernica. kiedy to porcelana była bardzo szanowana i kaŜdy uwielbiał pić z niej herbatkę. Był tam czajnik. piły razem herbatę i jadły ciasteczka. a na nosie miał okulary w czarnych. sędziwy czajnik był przygłuchawy.nie wierzyły. mieszka ktoś. które na swój sposób są inne. która pochodziła z Chin i pamiętała czasy dynastii Mung. w którym przyszło mu Ŝyć. Stary. Lubił opowiadać o dawnych czasach. które odczuwa lęk przed alienacją. Sowa Matylda równieŜ się cieszyła. Dawid Leszczawski. z nizin społecznych. odbiegają od norm. Ŝe w otworze pod listkiem ktoś mieszka. "Szklaneczki" jest przeznaczona dla dziecka. mam tu na myśli dzieci niepełnosprawne. rozmawiała z sową. I tak kaŜdego wieczoru biedroneczka Ela bardzo się cieszyła. Chciałam zwrócić uwagę na dzieci. dlatego tylko biedroneczka Ela przyjaźniła się z sową Matyldą. rodzin patologicznych itp.

Ich wygląd wprawiał je w taki zachwyt. JakŜe inna! JakŜe dziwna! Po prostu brzydka.Gdzie się pchasz paskudo! . KaŜda dumnie ruszała swoim kształtnym uszkiem. .rzekła pierwsza. Były bardzo ładne. Tylko cukiernica. Inna dodała: . jak ty! . Czajnik codziennie nalewał im herbatki.Jak śmiesz stawać obok nas! . .Co? Z takim uchem? Jakie ucho! Spójrzcie. Wtedy to kaŜda z nich ustawiała się w kolejce po ten pyszny chiński napój. która przyjechała z DodzieŜy. Szklanki ustawiły się „gęsiego”. . Ŝe ciągle się przechwalały.zaśmiały się i odwróciły od niej. która była młodą i bardzo mądrą osóbką bacznie obserwowała zachowanie szklanek.Tu nie ma miejsca dla takich. jaką ma brzydką podstawkę! Ona jest pewnie z plastiku?! „Nowa” słuchała tego z zaskoczeniem.Taka brzydula! My. to co innego! Nagle dostojnie wkroczył czajnik.Opowieści tych z zaciekawieniem słuchały szklanki. Kiedy ona przybliŜyła się nieśmiało. Łzy powoli napływały jej do oczu.Oto wasza nowa koleŜanka. koleŜanki zadrŜały ze złości i prychnęły z oburzeniem. Szklanki zabrzęczały: . a następnie maszerowały do cukiernicy po swoją porcję cukru.drwiły . 29 .Myślisz.Na pewno nikt nie zechce wypić z niej herbaty . nowa szklanka. a on z gracją nalewał im pyszną herbatkę. Stały dumnie na róŜowych podstawkach. Stary czajnik przedstawił ją: . KaŜde słowo było jak kłujące igiełki. Pewnego dnia zaskrzypiały drzwi kredensu i w smudze światła ukazała się Ona. zgrabne i ozdobione złotymi kółeczkami.zawołała druga. Ŝe z ciebie ktoś chciałby wypić herbatę? .

Ŝe naleŜy do innego świata. 30 .odpowiedziała ze smutkiem ..Szklaneczka poczuła.rzekła. Ŝe dostaniesz herbatę. A ja.JeŜeli będziesz stała na uboczu. to nie spodziewaj się.. Wiesz.Dlaczego jesteś taka smutna i stronisz od koleŜanek? Czemu nie podejdziesz do czajnika? Tobie teŜ naleŜy się porcja herbaty . obserwuje ją. Miała tyle pytań do niego. Mam krzywe. odeszła bez słowa i stanęła w głębi kredensu. Och! A te moje róŜyczki. Cukiernica odpowiedziała: . milcząca.ale nikt mnie nie dopuścił. zamknięta w sobie. zachwycona jego opowieściami. . Pewnego dnia cukiernica podeszła do niej z codzienną porcją cukru i zapytała: .. Opuściła uszko. jak serduszko zaczyna jej bić coraz mocniej. Szklanka.Podchodziłam . Tymczasem stary czajnik przychodził i odchodził. „Oto właśnie ja. Na próŜno. Ŝe stojąca w drugim kącie kredensu cukiernica. małą podstawkę. milcząc i rozmyślając o tym. tam jest taki tłok. . wielkie ucho. Jej rozŜaloną postać powoli zaczął okrywać kurz. Są ozdobą całego kredensu.Ale ja jestem taka brzydka. Łzy wylewały jej się z oczu i spływały po bladej twarzyczce. mają w sobie tyle elegancji i uroku. opowiadał piękne legendy i baśnie. Spojrzała na swoje odbicie w szybie. Tylko dlaczego? Za co? PrzecieŜ nie zrobiła nikomu krzywdy. by zwrócić na siebie jego uwagę. jakie blade!” Spojrzała nieśmiało na koleŜanki i pomyślała: „One są takie ładne. KaŜdy chętnie wypije z nich herbatę. Szklanka nie wiedziała. Nie próbowała nawet stanąć w kolejce po swoją porcję herbaty. Serduszko ściskał przejmujący Ŝal. Świata brzydkich. nalewał herbatkę. Staruszek nie dostrzegał jej spod swoich grubych szkiełek. więc cichutko brzęczała. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej smutna.?” Stała tak.. słuchała z zaciekawieniem.

Masz w sobie tyle wspaniałości! Nazajutrz. KaŜda z nich była przecieŜ piękna na swój sposób. Zaskoczone tym faktem szklanki. Szklanka z lękiem spojrzała na swoje odbicie w szybie. szklaneczce przypomniały się słowa cukiernicy i wtedy uwaŜnie popatrzyła na siebie. Rafał Leszczawski.. delikatny wzorek. Od tej pory wszystkie szklanki traktowały ją na równi ze sobą. Stanęła w kolejce po zasłuŜoną herbatkę. Stary czajnik z uśmiechem spojrzał na nią spod swych okularów i nalał jej pysznego. Jej oczy nabrały blasku. a te róŜyczki?! Jakie subtelne! Twoja podstawka jest z pięknej białej porcelany oszronionej złotem. iŜ cukiernica mówiła prawdę. Spojrzała na koleŜanki i przekonała się. Cukiernica ciągnęła dalej: .Zobacz. mimo iŜ róŜniły się od siebie wyglądem. kiedy promienie słoneczne przedostały się przez uchylone drzwi kredensu. jesteś piękna! Przyjrzyj się sobie. jakie masz piękne uszko. Dumnie i pewnie ruszyła przed siebie. Nagle jej postać rozpromieniła się.Nieprawda. zrobiły jej miejsce. chińskiego napoju. 14 lat 31 .. mimo Ŝe ma inny wzorek i kształt. który ją od dawna pokrywał. Delikatnie starła kurz.. Dostrzegła. Ŝe właściwie jest równie piękna jak one.

Mały koliberek Mały Koliberek bardzo chciał nauczyć się latać. Ćwiczyli z nim latanie od rana do wieczora. Mały Koliberek był załamany. Starali się mu pomóc. bo gdy przelatywał nad rzeczką. co się stało. Nikt nie mógł zrozumieć. Pocieszania jednak nic mu nie pomogły. Opowiedział o wszystkim swoim rodzicom. Ŝe kiedy koliberek latał. bo wraz z nim pojawia się silny wiatr. Ŝe nie mogą płynąć z powodu wiatru. To samo działo się. gdy wciąŜ spóźniał się na kolację. Kaczki ledwie 32 . Pewnego bezwietrznego dnia. wiele zwierzątek miało do niego pretensje. KaŜde z nich było bardzo zmęczone ogromEmilka Kaczkowska. Wszystkie były na niego złe. Okazało się. aby nastąpiło to jak najszybciej. które ma problemy z akceptacją siebie. kiedy na niebie nie było ani jednej chmurki. Ŝe nie mogą latać. jaki powodowały jego szybko poruszające się skrzydełka. Koliberek stanął na końcu gałązki drzewa i przypatrywał się zwierzętom. ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Rodzice rozumieli małego i nie złościli się na niego. kaczki kwakały. kiedy przelatywał obok małych owadów. 6 lat nym upałem. Jego rodzice postarali się o to. nie chciał wracać do domu. Po kilku dniach szaleńczej zabawy i poznawania świata koliberek nagle przestał latać. Kiedy tylko udało mu się samodzielnie utrzymać w powietrzu. a słońce grzało bardzo mocno.Malwina Berger Bajka dla dziecka.

nie chcąc. One jednak odpowiedziały: .utrzymywały się na wodzie. Owady z trudem utrzymywały się w powietrzu. bardzo się ucieszyły. On jednak oddalał się. Po chwili jednak owady znowu zaczęły się przybliŜać. Moje skrzydełka powodują wiatr. przepraszamy cię za nasze wcześniejsze uwagi. aby polatał nad nimi jeszcze troszkę. zaczął lecieć w stronę Kubuś Zieja. Kiedy owady poczuły wiatr. jaki wytwarzały skrzydełka Koliberka. Twoje skrzydełka orzeźwiają nas i dzięki Tobie mamy siłę lecieć dalej. który utrudni wam latanie. widząc Koliberka i czując przyjemny wiatr. która była nagrzana od gorącego słońca. Szybko przeprosiły Koliberka za to. Kiedy byli juŜ nad rzeczką poŜegnał się z owadami i powoli zniŜał lot. który dzięki niemu chłodził je. 33 . Dziś jest bardzo gorący dzień. zaczęły lecieć bliŜej niego. bo nie było wiatru. Wiedział. Oczywiście leciał ostroŜnie. Ŝe wcześniej na niego kwakały i prosiły. podobnie jak owady. jakim go stworzono. aby kaczki nie skarŜyły się na niego. aby znowu ktoś się na niego skarŜył. Ŝe jest cudowny właśnie taki.Koliberku. Koliberek poczuł pragnienie i powolutku. Kaczki były zachwycone. który orzeźwiałby je w czasie lotu. Koliberek nieśmiało powiedział: . Te jednak. Koliberek bardzo się ucieszył i chętnie towarzyszył im w czasie lotu. bo mogę wam zrobić krzywdę. Pozwól nam lecieć blisko ciebie. Bez namysłu zgodził się. aby nikomu nie zawadzać. Od tej pory Koliberek czuł się potrzebny i zaakceptowany przez inne zwierzątka. 3 latka rzeczki.Nie lećcie tak blisko mnie.

Pomysł na taką bajkę zaczerpnęłam z obserwacji sześcioletniego syna mojej koleŜanki. Uwielbiał bawić się ze swoimi przyjaciółmi i pomagać innym zwierzątkom. który wszystko jadł łapkami Bardzo daleko stąd. który pomimo Ŝe potrafi jeść za pomocą noŜa. które dawało cień i chroniło ją od wiatru. Tata królik był stolarzem. Zawsze spóźniał się na obiad. szkoda było mu czasu na jedzenie noŜem i widelcem. Nie było Ŝadnego sposobu. Znajdowała się tuŜ obok drzewa liczącego sobie trzysta lat. Jedyną jego słabością było łakomstwo. prosta i zadbana. wszystko je palcami.ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym. ogrodem i trójką dzieci. a najpiękAmanda Marcinowska. Chatkę zamieszkiwała rodzina króliczków. a zupę wypijał. widelca czy łyŜki. O króliczku. Nie pomagały ani prośby 34 . które nie chcą. potrafił zrobić z drzewa wszystko. drewniana chatka. 11 lat niejsze rzeczy powstawały przy śpiewie ptaków. aby nauczyć go posługiwania się sztućcami. Najmłodszy z króliczków nazywał się Adaś i miał cztery latka. bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. w pięknej. przechylając talerz. Króliczek wszystko jadł łapkami. zawsze zielonej krainie połoŜonej pomiędzy trzema wzgórzami stała maleńka. Natomiast mama królik zajmowała się domem. a kiedy siedział juŜ przy stole.

Adasiowi zrobiło się Ŝal mamusi. Adaś nie zwracał nawet uwagi na złośliwe docinki swojego rodzeństwa. Ŝe wszystkie dzieci jedzą sztućcami. był jednak zbyt łakomy. Mama króliczka upiekła wielki tort i kiedy pokroiła go na kawałki. protestował krzykiem oraz płaczem. Zapadł w twardy sen. to znowu zimno. Jego przeraŜający 35 . Chwycił więc za nóŜ i widelec. ani groźne słowa taty. co ma z nimi zrobić. Przyśniło mu się. a Adaś rozpłakał się i uciekł do domu. a zamiast prawej łapki nóŜ. Niestety. aŜ tu nagle zobaczył chatkę i w tym teŜ momencie poczuł ogromny głód. nurt był zbyt silny i sweterek króliczka zaczął odpływać. Wieczorem. Mijał dzień po dniu. Ze łzami w oczach opowiedział całą historię mamie. ZbliŜył się do niej i po chwili wahania wszedł do środka. a na koniec krzyknął. Tam ujrzał długi stół uginający się od cięŜaru przeróŜnych smakołyków. w który jego mama włoŜyła wiele serca i długo nad nim pracowała. Dzieci wybuchnęły śmiechem. Adasiowi bardzo się tam spodobało i był naprawdę zachwycony. jednak wcale się nie przejął i nie zmienił swoich zwyczajów. szukając odpowiedniej kryjówki. mały króliczek po raz pierwszy poszedł do przedszkola. ale gdy przyszła pora obiadowa. Od razu zabrał się do jedzenia. Ŝe wędrował po lesie. a kiedy sytuacja w domu stawała się nieznośna. z przeraŜeniem zobaczył. Ŝe zamiast lewej łapki ma widelec. a mały króliczek dalej robił. gdy Adaś się juŜ uspokoił i doszedł do siebie. Ŝeby odmówić sobie posiłku i zaczął jeść łapkami. spostrzegł. wrzucił ubranie do wody. Adaś nie wytrzymał i rzucił się na niego niszcząc jednocześnie nowy sweterek. wybiegł z domu i udał się co prędzej nad wodę. Króliczek pobladł. co chciał. Kiedy był juŜ na miejscu. Widząc to. Adaś próbował go dogonić. zrobiło mu się gorąco. pani królik rozpłakała się. Była to nauczka dla niego. i nie słuchał nikogo. ale nie wiedział. Gdy lato dobiegało końca. Ŝe i tak się nie zmieni. połoŜył się do łóŜka. więc postanowił wyprać swój sweterek w pobliskim strumieniu. ale gdy tylko chciał chwycić kawał ciasta. chwytał coś do jedzenia i wybiegał z domu. Nie zdradzając swoich zamiarów. W dniu jego szóstych urodzin dostał wiele wspaniałych prezentów. ale na próŜno.mamy.

poniewaŜ nie umiał posługiwać się sztućcami.. 36 . jeśli pochowasz ją w ogrodzie. o co chodziło chłopcu.krzyk rozległ się po całym lesie. Siedząc grzecznie przy stole. . . Wreszcie Mariusz opowiedział jej. Króliczek był coraz bardziej głodny. Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka.One chowają się same. .pytał dalej chłopiec.powiedział wreszcie .Ha. Ŝe to był tylko zły sen.odparła babcia . .Kompost to piękna. Kiedy kwiaty więdną na jesień.Babciu . Ŝe zapomniał podlać swoją lilię. .Właściwie to wcale nie trzeba .czy kwiaty teŜ moŜna pochować? .. za lasami w małej wiosce mieszkał mały chłopczyk imieniem Mariusz. a łzy napłynęły mu do oczu. które poniosło stratę . Tego wieczora Adaś obiecał mamie. niestety..A teraz ziemia w doniczce wyschła na kość.Szkoda . dawno temu. .. wtedy . przypatrywał się babci.rzekła babcia i zastanawiała się. nie mógł zjeść ani kawałka ciasta.śmierć czyjąś Lilia Dawno. . Właśnie robiła pyszne ciasteczka.odpowiedziała babcia . lilia opadła w dół.MoŜe rzeczywiście będzie lepiej. Kiedy Adaś zerwał się z łóŜka z płaczem. która mieszkała pod lasem.Ale jeŜeli nie ma jeszcze jesieni? . mama juŜ przy nim siedziała i powiedziała.Co to jest kompost? . Ŝe nauczy się ładnie jeść noŜem i widelcem. czarna ziemia do ogrodu. wtedy opadają na ziemię i stają się kompostem. za górami. . leŜy na blacie biurka i jest zupełnie nieŜywa. Pewnego dnia wybrał się on do babci.spytał Mariusz.

W Ŝadnym wypadku! . to znaczy nie stanie się kompostem. Weź piękny papier do pakowania prezentów. Wracaj do swojej rodziny lilii. jak bardzo mi przykro i Ŝe następnym razem nie zapomnę podlewać. Tam na górze stoi pudełko.Babciu. .Lilia wróciła. Dokładnie w tym miejscu. zdarzył się cud. radosnymi oczami na lilię. cebulkę. a było to w marcu lub w kwietniu. Zanucił jeszcze ulubioną piosenkę swojej lilii.Po pierwsze.Czy mogę wziąć twoją puszkę po ciastkach jako trumnę? . Potem poczuł się o wiele lepiej i juŜ nie miał wyrzutów sumienia. Wracaj do domu. listki. jest to jeszcze pamiątka po moim świętej pamięci męŜu. a poza tym ona nie rozłoŜy się w ziemi. . do swojej rodziny hiacyntów i powiedz.zawołała babcia . I rzeczywiście: w rogu trawnika lilia lśniła w blasku słońca. . Wyciągnął babcię za rękę do ogrodu. .Wybacz mi lilio. 13 lat . Tam teraz wyrosła. babciu! . ..I dobrze się stało! . korzenie .krzyczał Michał podekscytowanym głosem i nie mógł złapać tchu.powiedziała. 37 Jessica Marcinowska. gdzie go pochowałem. Następnego roku. Polem wykopał dołek w rogu trawnika. Babcia spojrzała swoimi kochanymi. łodygę.wszystko razem. potem na wnuka. Mariuszek owinął swoją lilię w papier: płatki. Nie rozłoŜy. Ŝe o tobie zapomniałem.poprosił Mariusz. włoŜył tam zawiniątko i przykrył wszystko ziemią.

Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców.

Wesołek Cześć! Jak masz na imię? Opowiem ci pewną historię, chcesz? …ale, to będzie nasza tajemnica. Dawno temu był sobie chłopiec, który na imię miał Wesołek. Posiadał on wielu przyjaciół i znajomych. Jego koledzy z podwórka bardzo go lubili i codziennie czekali na niego przed domem, aŜ odrobi lekcje i do nich wyjdzie. Razem wymyślali róŜne wesołe zabawy, przy czym bawili się świetnie. Wesołek miał ciekawe pomysły i potrafił kaŜdego rozweselić. Chłopiec dobrze się uczył, pomagał w domu rodzicom i zawsze miał czas dla przyjaciół. Całe dnie mijały Wesołkowi na zabawianiu innych. Był bardzo lubiany i ceniony za to, Ŝe nigdy na jego twarzy nie było smutku. Nawet, jak mu coś nie wyszło, albo gdy mu ktoś dokuczył, nadal był wesoły i powtarzał, Ŝe naleŜy „odkleić” ponurą minę i doczepić uśmiech, który zawsze potrafi przegonić smutek. Pewnego wiosennego dnia koledzy Wesołka bawili się we wspólnie wybudowanej z kartonowych pudełek „bazie dla naukowców”

i czekali na niego. Często tam przebywali, udając odkrywców, którzy wytropili obcych
Dawid Leszczawski, 6 lat

i próbowali nawiązać z nimi

łączność. Czas strasznie im się dłuŜył bez Wesołka. Upłynęło kilka godzin, a jego nadal nie było. Koledzy trochę zniecierpliwieni udali się pod dom, w którym mieszkał. Szymon - najbliŜszy przyjaciel Wesołka - zadzwonił do drzwi, ale zamiast jego mamy wyszła babcia i ze smutnym wyrazem twarzy oznajmiła, Ŝe

38

Wesołek nie moŜe wyjść na dwór. Ani dziś, ani jutro i w ogóle przez najbliŜsze dni. Chłopcy popatrzyli na babcię, później z rozczarowaniem na siebie i odeszli. Przyjaciele Wesołka przeczuwali, Ŝe coś musiało się stać, ale nie dopytywali się. Na drugi dzień, kiedy chłopcy siedzieli na podwórkowym trzepaku, podsłuchali rozmowę dwóch sąsiadów Wesołka: - Słyszałeś o tym wypadku? - Tak… przykra sprawa, biedni ludzie… bardzo mi szkoda Wesołka, to taki cudowny dzieciak. - Co oni teraz z nim zrobią? - Bóg jeden wie. Chłopcy bardzo się bali, nie wiedzieli, co się dokładnie stało, nikt niczego im nie mówił. Posiedzieli jeszcze chwilę i rozeszli się do domów, kaŜdy z nich smutny i zamyślony. Kolejny dzień przyniósł przyjaciołom Wesołka bardzo złe wiadomości. Byli wówczas w szkole, kiedy dyrektor na apelu szkolnym powiedział, Ŝe w dniu jutrzejszym nie będzie lekcji, poniewaŜ wszyscy idą na pogrzeb rodziców Wesołka. Zginęli w wypadku samochodowym. Cała szkoła zamarła, jedni płakali, a drudzy zdziwieni powtarzali, Ŝe to nie moŜe być prawda. Przyjaciele Wesołka bardzo chcieli się z nim spotkać, pocieszyć go, powiedzieć, Ŝe zawsze moŜe na nich liczyć, bo bardzo go kochają, ale to nie było moŜliwe. Zobaczyli go w dniu pogrzebu. Siedział obok babci. Nie płakał, ale jego twarz wyglądała, jak nigdy przedtem - wyraŜała ból, smutek, Ŝal, złość. Chłopcy tak bardzo chcieli do niego podejść i go uściskać, ale bali się. Nie wiedzieli, co mu powiedzieć i jak. Wesołek przez dłuŜszy czas nie chodził do szkoły. Koledzy przynosili mu zadania i wiadomości, w które zawsze wkładali list. To jeden z nich: „Kochany Wesołku! Bardzo nam Ciebie brakuje, na podwórku nie jest tak jak dawniej, kiedy byłeś z nami. Nie wiemy, co czujesz, moŜemy sobie to tylko wyobrazić.
39

MoŜe twoje uczucie jest podobne do naszego, tylko 1000 razy silniejsze. My tęsknimy za Tobą, za Twoim uśmiechem, radością, którą przepełniałeś nas wszystkich. Czekamy na Ciebie w naszym ulubionym miejscu o stałej porze, jak zawsze, aŜ przyjdziesz i pozwolisz nam sobie pomóc. Bardzo Cię kochamy, Wesołku i chcemy, abyś wiedział, Ŝe moŜesz na nas liczyć i będziemy z Tobą zawsze. Twoi przyjaciele PS. Do listu dołączamy pamiętnik, w który wpisała się cała szkoła.” Po miesiącu Wesołek zjawił się w szkole, ale z nikim nie rozmawiał, tylko wchodził do klasy, siadał, a po lekcjach szybko uciekał do domu. Nikt nie chciał go zmuszać do rozmowy, więc wszyscy tylko się uśmiechali do niego tak, jak on to zawsze robił. Wesołek zrozumiał, Ŝe wszyscy przyjaciele i rodzina cierpią razem z nim, bardzo chcą mu pomóc. Pewnego dnia Wesołek zjawił się na podwórku. Nie było nikogo, więc udał się do „bazy dla naukowców”. Wszedł do środka i zobaczył siedzących w kółku przyjaciół. Ze spuszczonymi głowami oglądali zdjęcia z poprzednich wakacji, które spędzili razem z Wesołkiem. Stał chwilę i przysłuchiwał się rozmowom, aŜ zaczął płakać. Chłopcy odwrócili się zdziwieni obecnością Wesołka, podbiegli do niego i zaczęli go ściskać - (Tu mogę ci zdradzić mój Czytelniku, Ŝe to ja jestem Wesołkiem) - wtedy powiedziałem im, Ŝe mam najwspanialszych przyjaciół na świecie, Ŝe przysłuchując się ich rozmowom, zrozumiałem, jak bardzo mi ich brakowało. Od tego spotkania juŜ codziennie byłem na podwórku, a uśmiech pozostał mi aŜ do dziś. Mam wspaniałych dziadków, którzy się mną opiekują i są dla mnie jak rodzice. Tęsknię czasem za Tatą i Mamą, ale wiem, Ŝe kiedyś się spotkamy w niebie i zawsze będziemy razem. Ziemskie dni są krótkie w porównaniu z wiecznością, dlatego korzystam z tego, co mi przynosi los. Spotykam się z przyjaciółmi. Mamy na swoim koncie wiele przygód i jeszcze więcej pomysłów na następne. „Twoje serce jest tam, gdzie Twój skarb. Musisz odnaleźć ten skarb, by wszystko nabrało sensu.”

40

Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych

Gwiazda Prawdy

Dawno, bardzo dawno temu, w pewnej odległej krainie Ŝył chłopiec imieniem Bimbo. Był wysoki, miał ciemną karnację, czarne oczy i włosy. Mieszkał wraz ze swoją chorowitą matką w leśnej chatce. Domek był bardzo mały, Bimbo z matką ledwie się w nim mieścili, ale mimo to byli bardzo zadowoleni, Ŝe mają gdzie mieszkać. Wcześniej włóczyli się po świecie, spali w stodołach, pod domami bogatych ludzi. Patrzyli, jak ci ludzie bawią się, Ŝyją w dostatku i przypominali sobie, jak kiedyś, przed śmiercią ojca, prowadzili podobne Ŝycie. Po wypadku, który wydarzył się, gdy Bimbo miał 13 lat, wszystko się zmieniło. Matka zaczęła chorować i straciła pracę, nie mieli pieniędzy, aby opłacić dom, więc musieli go opuścić. Od tamtego momentu spotykały ich same smutne rzeczy. AŜ do dnia, kiedy zobaczyli tę opuszczoną chatkę w lesie. Tego wieczoru strasznie padało i wiał przeraźliwy wiatr. Bimbo z matką uciekli do lasu, aby schować się przed burzą. Wtedy on zauwaŜył drzewa, których konary tworzyły ścianę. Chłopiec, wraz z matką, pobiegł w tamtą stronę, aby uchronić się od wiatru. Ściana była tak gęsta, Ŝe ledwie przedarli się w jej głąb i wtedy zauwaŜyli tę chatkę. Weszli przeraŜeni do środka. Na środku izby stał stół i trzy krzesła, w jednym rogu stało palenisko, w drugim poukładane drwa,

w trzecim rogu leŜało siano, które słuŜyło za łóŜko. Matka szybko rozpaliła w kominku ogień, okryli się kocami i zasnęli zmęczeni drogą.
41
Emilka Kaczkowska, 9 lat

Obudziły ich ciepłe promienie słoneczne. Wstali i rozejrzeli się po izbie. Była mała, przytulna, ale strasznie zaniedbana. Zaczęli dokładnie jej się przyglądać. Wyszli na zewnątrz. Z tyłu znaleźli mały schowek na narzędzia i studnię. Bimbo poszedł do lasu zapolować, a matka w tym czasie ogarnęła trochę chatkę. Wymiotła śmieci, usunęła pajęczyny, poprawiła siennik. Koło południa wrócił Bimbo, niosąc ze sobą ogromnego ptaka. Od bardzo dawna nie jedli tak wyśmienitego obiadu. Mięso rozpływało się w ustach, było wyborne. Po posiłku Bimbo i jego matka wyszli, by rozejrzeć się po okolicy. Byli zdziwieni, Ŝe nikogo tu nie było. Zastanawiali się, kto wcześniej mógł zamieszkiwać tę chatkę i co stało się z jej właścicielem. Ale nie spotkali niczego i nikogo prócz lasu, polan i zwierzyny. Wrócili z powrotem z uśmiechami na twarzy – mieli swój dom, swój kąt, skrawek swojego świata. Wiedzieli, Ŝe pokochają to miejsce i będą w nim szczęśliwi. Wydawało się, Ŝe na tym odludziu nie ma problemów, krzywd, strachu – jest tylko radość, tylko szczęście. Tak mijały dni i miesiące. Chłopiec i matka wiedli spokojne Ŝycie. Bimbo polował i naprawiał róŜne sprzęty, a matka zajmowała się domem. Pewnego dnia, wracając ze spaceru, potknęła się o wystający konar i przewróciła się, uderzając głową o kamień. Bimbo był w tym czasie w lesie i szukał odpowiedniego drzewa na nowe łóŜko. Gdy wrócił do chatki, na dworze było juŜ szaro. Wszedł do izby, ale była pusta. Ogień nie palił się tak, jak zwykle o tej porze, panowała dziwna cisza. Wyszedł przed dom. ZauwaŜył coś ciemnego w gąszczu. Podszedł bliŜej. LeŜała tam jego matka w kałuŜy krwi. Chłopiec szybko przeniósł ją do domu. PołoŜył do łóŜka, opatrzył zranioną rękę i głowę, rozpalił w kominku i zasnął. Obudziły go jęki. Wstał, podszedł do matki. Była rozpalona, a jej ciało trzęsło się z zimna. Całą noc chłopiec siedział przy matce i pielęgnował ją. Rano usiadł przed kominkiem i nie wychodził do końca dnia z domu. Przez trzy kolejne dni było to samo. Skończyły się drwa, zabrakło jedzenia, a Bimbo ciągle siedział, nie ruszając się z miejsca. Wrzucił do paleniska ostatni klocek drewna, a mimo to w chatce było bardzo chłodno. Po jakimś czasie płomień zniknął, iskrzył się tylko Ŝar w kominku, ale i on po chwili zgasł.

42

zapytał z lekkim strachem chłopiec. Wydawało się. ale nikogo tam nie było. Otrząsał ze śniegu gałązki. Wszędzie była tylko ciemność. która do niego przemawiała. Ale ta.zapytał chłopiec sam siebie. Głos dochodził z zewnątrz. albo chociaŜ rozniecić malutki płomień.Zapanowała ciemność.. Ale nie było ani kawałeczka drewna. kto to mówi? .Dlaczego to zrobiłeś? Bimbo myślał. chciał je podpalić. Wyszedł na zewnątrz. Chłopiec wybiegł na podwórze. to ja. która opanowała kiedyś tak ukochane. łamał je i szybko znosił do domu. Ŝe to matka obudziła się ze snu i go woła.powtórzyło się pytanie. . a teraz tak bardzo znienawidzone miejsce. . więc chłopiec pomyślał.Kto to. co takiego zrobiłem? 43 . Ŝe to właściciel domu po wielu miesiącach powrócił do swojej chatki i teraz chce ich wypędzić z niej. Gdy usypał mały kopiec. Ujrzał na Ala Krajewska. była największa i świeciła najjaśniej.Ale co. to kto? . Bimbo szybko wstał z krzesła. Ŝe zaraz coś się stanie. Gwiazda powtórzyła pytanie: . Wtedy usłyszał cichutki głosik: .Skoro to nie matka mnie wołała. To była cisza. Ŝe spała kamiennym snem. aby rozpalić ognisko. ale sroga. Chciał znaleźć kawałek drewna. ale regularny oddech świadczył o tym. Chłopiec podniósł głowę do góry. tylko chłód i jakieś dziwne odgłosy. . coś strasznego.Dlaczego to zrobiłeś? . ale drzewo było mokre i nie chciało się zapalić. Wtedy Bimbo ocknął się..Spójrz do góry. gwiazdko. niepokojąca.Dlaczego to zrobiłeś? . 6 lat niebie gwiazdy. Delikatnie podszedł do niej. . który zniszczyłby tę potworną ciemność.

Czy teraz juŜ czujesz się lepiej? . czego nam było trzeba. choć nie powinnam: twoja matka wyzdrowieje i będzie jak dawniej.Dlaczego mówisz „byliśmy”? Czy dalej nie jesteście? . Mieliśmy poŜywienie i ciepły domek.Tak. .Nie. A ty juŜ przy pierwszej próbie poddajesz się. który pokochaliśmy bez granic. las pełen owoców i zwierzyny.. Ŝe od dłuŜszego czasu zaczynasz gubić się w świecie.wykrzyknął ze zdziwieniem chłopiec. to ja przyprowadziłam was tutaj.Moja matka upadła .Ty ciągle niczego nie rozumiesz? . Powiem ci. . . Nie martw się juŜ o swoją matkę. Przemówiłam do ciebie.Czy to. obudzi się ona ze snu i będzie zdrowa.Gubić się!? . gwiazdko. Martwi mnie jednak to. bardzo mi ulŜyło .nie chodzi mi o gubienie drogi w lesie. Czy nie moŜna cofnąć tego wydarzenia? Chciałbym. Boję się.skarciła go . kiedy do ciebie mówię . abyś dokładnie mnie wysłuchał.przyznał ze smutkiem Bimbo. Chcę tylko. byliśmy tutaj szczęśliwi.Jestem Gwiazdą Prawdy. .Nie.Nie przerywaj mi. jest taka słaba. to było mało? . Ŝe od pewnego czasu nie doceniasz tego... czym do tej pory ciebie i twoją matkę obdarowywałam. Mieliśmy wszystko. jeśli o to idzie. co 44 . dałam wam chatkę. bo widzę. niczego nie rozumiem .. Po tej rozmowie.zaczął niepewnie .i od tej pory nie wstaje z łóŜka.odpowiedział nieco zawstydzony Bimbo. . ty jesteś obdarzony Kubuś Jurecki. . gdy wrócisz do domu.. Ŝe tego nie wytrzyma.Dlaczego zachowałeś się w tak brzydki sposób. aby było jak dawniej. To ja oświetlałam ci drogę. 4 latka niezwykłym darem i bez trudu odnajdziesz kaŜ- dą drogę..

pamiętaj. Chłopiec stał jeszcze chwilę i wpatrywał się w gwiazdy.Czy coś się stało. matka siedziała juŜ na łóŜku zdrowa.powiedziała gwiazdka i rozbłysła jasno na niebie . podszedł do matki i przytulił ją . który trzeszczał i dawał im tak przyjemne ciepło. Przechodziłeś obok. stało się nieatrakcyjne i nudne. . Jeszcze kilka miesięcy temu czułem. równieŜ tego nie potrafiłeś docenić. przestałeś być szczęśliwym. . kochanie .Masz rację. ale juŜ tego nie widziałeś. Los był dla ciebie niemiłosierny i straciłeś to szybko. Nie cieszyły cię juŜ krople deszczu uderzające o szybę podczas. Przepraszam cię za to i dziękuję. jak powiedziała Gwiazdka. A gwiazdka zaglądała przez okienko i błyszczała cudnie na niebie. . Przesiedzieli całą noc w uścisku. Cieszyłeś się na początku. To wszystko gdzieś uciekło. ale potem… jakbyś zapomniał juŜ. Ale potem los dał ci drugą szansę.Przyniosłem trochę drwa. Znalazłeś tę oto chatkę. które cię otacza.Tutaj gwiazdy błyszczą najpiękniej na świecie . teraz nie potrafiłeś tego dojrzeć. szczęście i piękno tkwi w szczegółach.Ja ciebie równieŜ. . .Od tego ma się przyjaciół . co to znaczy nie mieć domu. Błyszczały na niebie. gwiazdko. Kiedy mieszkałeś w luksusie.wyszeptał i udał się do swojego domu. poniewaŜ nie potrafiłeś dostrzec tego piękna.Bardzo mocno cię kocham szepnął. Nie cieszył cię widok tęczy i roślinności budzącej się po deszczu do Ŝycia... Kiedyś to widziałeś.posiadasz. wpatrując się w ogień. Tak.odpowiedziała z uśmiechem. Ŝe jestem najszczęśliwszym chłopcem na ziemi. 45 . dlaczego byłeś na podwórzu? . a teraz wszystko stało się dla mnie rutyną. Ŝe poświęciłaś mi tyle czasu. gdy ty siedziałeś przy kominku ze swoją matką i piłeś ciepłą herbatę.powiedział to i zapalił ogień w kominku. bo zgasło w kominku .

bo zawsze w łó- 46 . Bąbel cały dzień spędził w swoim pokoju. W tym domku mieszkała psia rodzina. ale o tym wcześniej nie wiedział. Starali się. by popływać w nim chwileczkę. Od dłuŜszego czasu przygotowywali dla niego pokój. Pewnego dnia rodzice postanowili zrobić niespodziankę małemu Bąblowi. Mika . Przed snem mama przeczytała synkowi jeszcze bajeczkę. na skraju lasu stał maleńki kolorowy domek.starsza siostra Bąbelka . Ŝe dzień minął mu bardzo szybko i nadeszła noc. bawił się tak dobrze. Mały piesek był szczęśliwy. Mika i Bąbel bardzo lubili te wyprawy.Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności Jak Bąbelek pokonał strach Kubuś Grabski. Bąbel strasznie bał się ciemności. Gdy Reksio i Bunia wprowadzili synka do pokoju. Tata Reksio codziennie rano zabierał Bunię swoją Ŝonę i dwójkę swych dzieci na spacer nad jezioro.Synku. wskakiwały do jeziora. miał on zasłonięte oczka. Była ona bardzo szczęśliwa. Mama powiedziała do Bąbla: . gdyŜ mogli swobodnie biegać po całej łące. Wykąpała synka i połoŜyła spać w jego nowym pokoiku. by niczego w nim nie brakowało. a gdy nabrały ochoty. Ŝe w końcu uśnie we własnym łóŜeczku. ucałowała go w czółko i zgasiła światło. czas na kąpiel. poniewaŜ od urodzenia spał z rodzicami. nie mógł się nacieszyć nowymi zabawkami oraz własnym łóŜeczkiem. Bąbelek był zachwycony swoim pokoikiem. jednak po chwili rodzice zdjęli przepaskę małemu pieskowi.teŜ pomagała rodzicom przygotować prezenty dla braciszka. 3 latka Niedaleko miejscowości Pasikonikowo.

Ŝe strasznie smaczny musi być taki księŜyc i dalej słuchał opowieści nowej koleŜanki. Bąbelek pomyślał wtedy. Ŝe ta noc i ciemność wcale nie są takie straszne. PołoŜył się do łóŜeczka i leŜał w nim zwrócony główką ku oknu. Gdy stał przy oknie zauwaŜył. . która jego tak przeraŜała. był zachwycony ich urokiem. 47 .jak podczas nocy jest ozdobione niebo. Ŝe ktoś o tej porze jest na dworze i nie boi się tej strasznej nocy. postanowił otworzyć okno i zadać nieznajomemu stworzeniu kilka pytań. ZbliŜył się więc do okna i ta postać równieŜ.powtórzyła sówka. Postać wydawała mu się przyjazna. Jednak sówka nie dała za wygraną i w końcu piesek uległ. Mama przyszła. których przecieŜ w dzień nie widać. W tym momencie Maja powiedziała: . Była to mała sowa. a raz . dala mu do snu małego misia i zostawiła zapalone światełko.Ŝeczku obok niego byli rodzice. przecieŜ on nic pięknego w niej nie widział.jak pączek. który z kaŜdym dniem zmienia swój kształt: raz wygląda jak rogalik. Powoli zaczął myśleć. . w którą moŜna bawić się tylko w nocy i to właśnie na tych oświetlonych fragmentach. jak się jemu wcześniej wydawało. by zgasił światło w pokoju. Ale gdy Maja poprosiła.Zobacz . Piękna? Zdziwił się Bąbel. Zawołał więc szybko rodziców. Na ścianach było mnóstwo oświetlonych fragmentów. Bąbelek był zdziwiony faktem. Nagle zauwaŜył. Nagle piesek zobaczył świetliki. bo nigdy wcześniej ich nie widział. Ŝe wśród nocy coś się porusza. jest równieŜ księŜyc. Bąbelek juŜ się nie bał. pełne jest lśniących lampeczek. a moi rodzice są Puchaczami i uwaŜam. Bąbel zaprotestował. Jestem małą sówką.powiedziała do pieska .Cześć! Jak masz na imię? Dlaczego nie boisz się nocy? Kim jesteś? Na to stworzenie odpowiedziało: . Ŝe w jego pokoju wcale nie jest tak ciemno. Ŝe noc jest piękna. skoro nawet jego nowa koleŜanka się ich nie boi.Cześć! Mam na imię Maja. .Piękna .PokaŜę Ci cudowną zabawę.

bardzo szczęśliwym. co to za zabawa. a na ścianie pojawił się ptaszek. jak własnymi wnukami: z sercem i cierpliwością.PokaŜ mi w końcu tę zabawę. pieski i chomiki. W pewnym momencie Maja powiedziała. Piesek był bardzo dumny z siebie i zaczął wymyślać coraz to nowe figury. Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności O tym. to po kolei mówili wszystkim „Dobranoc” i wychodzili do swojego pokoju. jak Czarnouszek przestał się bać. ale miał czarne uszka). Mieszkali w nim państwo Dziadusiowie. śyli sobie skromnie. Powiedział do sówki: . Zawsze świeciło się tam mało latarni. a nawet króliki. Gdy państwo Dziadusiowie szli spać i kładli spać teŜ wszystkie zwierzątka. którego nazwy nie pamiętam. Dziadusiowie bardzo lubili zwierzątka i opiekowali się nimi. Wtedy sówka zaczęła w dziwny sposób plątać swoje skrzydełka. sowy. ale tym razem juŜ w swoim łóŜeczku. W ich WIELKIM domu Ŝyły więc najróŜniejsze zwierzątka: misie. była taka wąska ulica. Wtedy Babel zawołał: . a Bąbel dalej wymyślał nowe postaci. bo on potrafił bawić się tylko w dzień. PoŜegnała się z pieskiem. Czarnouszek bał się ciemności. 48 .Ja teŜ chcę! I skrzyŜował swoje łapki. JuŜ więcej nie bał się ciemności. Ta historia opowiada właśnie o jednym z tych króliczków – najmniejszym z nich – Czarnouszku (bo cały był bielutki jak śnieg.Bąbelek był coraz bardziej zaciekawiony. bo leŜąc w łóŜku stwarzał sobie nowych kolegów. OGROMNY dom. za małe pieniąŜki. lisy. Byli małŜeństwem juŜ od siedemdziesięciu lat. a na ścianie pojawił się miś. kotki. z którymi się spotykał przed snem. ale teŜ i biednym. W pewnym mieście. Była to najciemniejsza ulica na całym osiedlu! A przy tej ulicy stał stary. Ŝe musi juŜ wracać do domu.

Ale nie umiał poradzić nic Czarnouszkowi. Łatek!. Myśl ta wydała mu się dobra. jeśli wtedy trafię do jeszcze ciemniejszego miejsca niŜ to?! … brr! Muszę kogoś poprosić o pomoc…”. Ale pomyślał sobie: „Zaraz! Nie mogę tak sobie zniknąć! A co. co to znaczy . I tak myślał… myślał i głębiej wtulał się w futerko innych króliczków. które na pewno się zaraz staną. Ŝe się kurczę z tego strachu i zaraz aŜ zniknę! Co mam zrobić? Łatek był sprytnym zwierzątkiem. znowu się bał. aŜ w końcu zasypiał.Hej. które wydawały się takie straszne i wielkie (zwłaszcza misie) – większe niŜ za dnia! Bał się.. ale to nic nie pomagało – Emilka Kaczkowska. Ŝe ktoś wyjdzie z szafy i go zje. gdy wszystkie światła pogasły. Następnego dnia Czarnouszek bawił się z innymi zwierzątkami i czuł się juŜ całkiem bezpiecznie i dobrze. Ŝe prawie by zniknął! (był bowiem najmniejszym króliczkiem w całym domu).. Ŝe nawet gwiazd nie było widać.. zawsze sobie radził sam. 8 lat oni smacznie juŜ spali.A gdy tylko gasło światło. a na zewnątrz było tak ciemno. to dwa małe czarne uszka Czarnouszka prostowały się natychmiast i czarne oczka rozglądały się czujnie dookoła wystraszone na całego! Czarnouszek trząsł się cały i wtulał się głęboko w swoich kolegów. . a on nawet nie myślał o spaniu! Bał się teraz innych zwierzątek. bardzo tu ciemno! I tak się boję. Ŝe ktoś puka w okno i chce zrobić mu coś złego. Czarnouszek w swoim strachu tak się skurczył. Ale wieczorem. Czarnouszek myślał bardzo długo o tych wszystkich strasznych rzeczach. Jednak zrobiło mu się Ŝal małego króliczka i powiedział: 49 . Zapomniał o swoim kłopocie i w jasnym pokoju biegał jak szalony po dywanie ze swoimi kolegami króliczkami.bać się ciemności. bo nie wiedział. więc szturchnął śpiącego niedaleko kotka Łatka..

Czarnouszek udał się do jego gniazda.powiedział niskim głosem Jim . Bystrookiego Jima. .Asysta to taka pomoc w trudnych sytuacjach. Pilnował.i rozwinął swoje puchate skrzydła szeroko tak. bo inne zwierzątka śpią.Potrzebna Ci zatem Asysta . a później jeszcze sobie trochę rozmawiali.Słuchaj. bo mam bystre oczy i dobrze widzę nawet po ciemku. I w ten sposób mały króliczek . Pewnego dnia Czarnouszek powiedział do Jima: . no! Tylko ciszej. Dzięki tobie juŜ czuję się bezpiecznie. Zawołał Jima swoim piskliwym głosikiem i zaraz spojrzało na niego dwoje wielkich jasnobrązowych oczu. Sowa tylko czuwała przy Małym. więc skoro za dnia się jej nie boję. Ŝebym sobie usiadł koło ciebie i Ŝebyśmy troszkę porozmawiali? . Ŝeby wszystko było w porządku.Taaak? . co dokładnie widać w ciemności.wykrzyknął Czarnouszek – No.Czarnouszek przestał się bać ciemności. A stary Jim jeszcze wciąŜ przez wiele dni czuwał i ze swojego gniazda na zegarze. Jim opowiedział mu o tym.Wspaniale!!! . które mieściło się na szczycie wysokiego. to w nocy teŜ nie. Jim. Co powiesz na to. Ŝeby płynnie sfrunąć na dół do Czarnuszka . ale zapytaj sowy.. Ŝe to tylko zwykłe drzewo puka w okno czasami. mały króliczku? Czarnouszek opowiedział mu więc o swoim problemie. Bystrooki Jim był juŜ starą sową.Co się stało. to dam ci znać. gdy on spał. a szafa się nie zmienia w nocy. I tak działo się jeszcze przez kilka nocy. Wiem. . słynął ze swej mądrości i z tego. dlaczego nazywają go Bystrookim oraz o tym. Ding-ding patrzył na Małego i na pokój. Mały! Ja się nie boję. aŜ króliczek zasnął. 50 .Roozuumiem . drewnianego zegara – Ding-dinga. Jakbym się jeszcze czegoś bał. On ci coś poradzi mądrego.odrzekł powoli Jim . Ŝe czasami w dzień głośno chrapał.JuŜ nie musisz przy mnie czuwać.

bo tak zawsze jest w filmach . cienie przesuwały się po podłogach. Gabryś i duchy Mały Gabryś mieszkał w pięknym. Najgorsze było to. bał się. Ŝe Gabryś znał i uwielbiał cały dom. zdawało mu się. w jego miłym. starym domu przy głównej ulicy swojego rodzinnego miasteczka. Wtedy wszystkie dźwięki zdawały się niezwykłe.jęczą. Pewnej nocy Gabryś obudził się i musiał iść do toalety. przez które moŜna było wyglądać na ulicę ocienianą przez rosnące po obu jej stronach drzewa.Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka. aby tam dotrzeć. Gabryś zapalił lampkę.najstarszy Michał i Karolina. przytulnym domu pojawiają się duchy. Gabryś nie chodził jeszcze do szkoły i spędzał duŜo czasu w domu. bo był on starszy i zapewne więcej rzeczy wiedział. gdy zapadała noc. Razem z nim w domu tym mieszkali jego rodzice oraz dwójka starszego rodzeństwa . Ŝe to jeden z nich. Ŝe brat wspominał. ale nie było to spowodowane tylko nocą. hałasują i straszą ludzi. Gabryś wierzył bratu. Jego brat Michał powiedział mu niedawno. które boi się duchów. Ŝe noc to czas duchów i od tej pory przeraŜało to Gabrysia. Cały czas wyobraŜał sobie. który znał jak własną kieszeń. Pobiegł co sił w nogach do swojego pokoju i siedział na łóŜku. Ŝe duchy są okropne. moŜna było zobaczyć mnóstwo skaczących po ścianach plamek światła. Ŝe gdy zapada zmrok. miał drewniane podłogi w kaŜdym pokoju i duŜe okna. które pochodziły z kryształowego Ŝyrandola. którego normalnie nigdy tam nie było. A będąc w saloniku w odpowiednim momencie dnia. Ŝe na schodach zauwaŜył jakiś biały kształt. wstał i pobiegł do łazienki. Łatwo powiedzieć! Trzeba było wyjść z pokoju i pójść kawałek korytarzem. a cały dom był dziwnie cichy. Dom był przestronny. Mimo tego. Gdy wracał. Natychmiast pomyślał o duchach i przestraszył się bardzo. myśląc 51 . Gabryś bał się ostatnio zasnąć.

więc zawołała Michała. Ŝe tak brzydko wobec niego postąpił. co ono tam robi. znalazła na schodach białe prześcieradło. Anna Bulanda Bajka dla dziecka. Gabryś zaś dowiedział się wreszcie. Wiedział. Wtedy Gabryś opowiedział wydarzenia minionej nocy oraz to. Okazało się. Zobaczywszy Gabrysia. Ŝe starszy brat zabrał je i zrobił z niego „ducha”. na pięknej polanie między zielonymi listkami traw i niebieskimi niezapominajkami Ŝyła rodzina biedronek: mama. Mama. Ŝe duchów tak naprawdę nie ma i od tej pory nie bał się juŜ domu nocą. Mieszkała w pięknym i przytulnym domku. Rodzice stali na schodach razem z jego bratem Michałem i o coś go wypytywali. Ŝe muszą porozmawiać z nimi dwoma. gdyŜ nie jest to nigdy dobry dowcip. Obudziły go głosy rodziców dochodzące nie. szczególnie dla straszonego. Ŝe boi się on duchów. Wstał i wyszedł z pokoju. jak zwykle. Ŝe naprawdę się wystraszył. co się dzieje. która boi się pójść do szkoły Mała biedroneczka Za górami. co zobaczył. jakie to wszystko straszne. za lasami. Było mu teraz bardzo wstyd. W końcu nad ranem zasnął wyczerpany i nadal przestraszony tym. by zobaczyć. odkąd mu o nich opowiadał i myślał. Rodzice nakrzyczeli na Michała za jego pomysł i zakazali mu straszyć kogokolwiek.tylko o tym. 52 . Dlatego przeprosił za to braciszka. Wszyscy razem zeszli więc do kuchni. gdzie wyjaśnił się powód całego zamieszania. a rodzice powiedzieli. w którym zawsze było wesoło. Ŝe będzie to niezły psikus. Michał spuścił głowę. ale gdzieś z bliŜszej odległości. schodząc rano na dół. z kuchni. by zapytać. tata i mała córeczka Zuzia. gdyŜ chciał nastraszyć Gabrysia.

w którym biedroneczka znalazła koleŜankę.ZbliŜał się dzień. Ale Zuzia nie wierzyła mamie. Ŝe jest mała. iŜ będzie chodzić do szkoły. Mama wzięła Zuzię za rączkę i poszła z nią do szkoły. Biedroneczki szyb- ko przypadły sobie do gustu. Był to dzień. Nagle do klasy weszła jeszcze jedna nowa uczennica. Usiadła w jedynej wolnej ławce i czekała na nauczycielkę.mała i nieśmiała. Nauczycielka kazała Basi (tak miała na imię mała biedroneczka) usiąść koło Zuzi. wszystkie dzieci na nią patrzyły i szeptały na jej temat. Martwiła się. Ŝe nie naleŜy się bać i dobrze jest słuchać mamusi. która cały czas twierdziła. Zuzia bardzo bała się. PrzeraŜona biedroneczka powoli wchodziła do budynku. Ŝe mogą być przyjaciółkami i tak było. moŜe nauczyć się wielu ciekawych rzeczy. z którymi będzie się bawić i Ŝe dzięki temu. bo na pewno pozna duŜo koleŜanek. by się nie martwiła. Kiedy weszła do swojej klasy. Ŝe szkoła nie jest zła. była ona podobna do Zuzi . Pierwszy dzień dla Zuzi stał się miłym i dobrym. 53 . w którym mała biedroneczka miała pójść pierwszy raz do szkoły. Cały czas płakała. 6 Nastał dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Mama tłumaczyła biedroneczce. Zosia Danielkiewicz. która do dzisiaj jest jej najlepszą przyjaciółką. Wstydziła się. Zuzia przekonała się. Ŝe inne dzieci będą ją przezywać i wyśmiewać się z niej. aby nie musiała iść do szkoły. Ŝe nie będzie miała koleŜanek i nikt nie będzie chciał się z nią bawić. Rozglądała się na wszystkie strony. Biedroneczka codziennie prosiła mamę. Wszyscy przekonywali Zuzię. od początku poczuły. Ŝe jest taka mała. Ŝe moŜe tam poznać duŜo nowych przyjaciół.

Następnego dnia. Kiedyś babcia opowiedziała mi taką historię. dogadywania. widzisz? pokazałam mu palcem na mój nos i policzki . ze mnie teŜ się śmieją.skrzywiła się babcia.Nie chcę. przypominał mi świętego Mikołaja . Ŝe nadwaga jest szkodliwa dla zdrowia i powoduje złe samopoczucie. Kaziu. . dawno temu poznałam chłopca.. . łakomczuszek ma duŜy brzuszek. miły dla innych.wierzyłam.Na pewno potrafisz zrobić coś. Ŝe zawsze moŜesz na mnie liczyć! Poszłam. Pamiętaj.będzie musiał ciągnąć brzuszek po ziemi.na babcinych ustach pojawił się lekki uśmiech .opowiada babcia Marysia . pulchne policzki. Łobuzy! Płakałam okrop- 54 . a jego cięŜar będzie nie do uniesienia. cha cha cha”. zaczepili mnie chłopcy krzycząc: „Maryśka ma piegi i zadaje się z grubasem. czego tamci nie potrafią.. jak mała kuleczka: miał odstający brzuszek. Któregoś dnia podeszłam do niego i powiedziałam: .te ciągłe śmiechy.Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka. Ŝe jego brzuch od jedzenia będzie rósł jak balon. które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. idąc do szkoły. Ach. zostaw mnie . chodź na ławkę.. Łakomczuszek.. Ŝe człowiek otyły potrafi być bardzo przyjazny. Dawno. a Kaziu stanie się moim kolegą. Dzieci śmiały się z niego. łakomczuchu! Niedługo będziesz chodził na brzuchu” .westchnęła babcia .Jestem Marysia. Rówieśnikom chodziło o to. Bajka ma pomóc dziecku w zrozumieniu. dlatego trzeba starać się o stratę paru kilogramów. Mam karty...Chcę być twoją koleŜanką.odburknął mi. co miałam zrobić . Bajka ma na celu równieŜ ukształtować w dziecku myśl. zagramy. bo mam piegi: o tu. biedny był ten chłopiec . wołały: „Ej.tak było na imię chłopcu .a jego rączki i nóŜki były miękkie jak poduszeczki. Ŝe kiedyś nadejdzie moment. który wyglądał. aŜ wreszcie Kaziu .

bo zobaczył mnie Kaziu. gdy je mama wyciągała z pieca i zostawiała do ostygnięcia. Byłam najszczęśliwszą dziewczynką pod słońcem . Niewiele myśląc. Rozgonił towarzystwo. ale chciałam mu pomóc. Kaziu uwielbiał grać w karty i majsterkować w garaŜu . Moje przeczucie się spełniło: zostaliśmy kolegami. Przyznał się teŜ.na twarzy babci widniał szeroki uśmiech. to nie będzie proste.nie. Pytasz. grać w piłkę! Ale nie będziesz mógł jeść słodyczy! . widziałam to w jego oczach. torciki i ciasteczka ciągle będą przed twoim wzrokiem.tak jak ja. znał teŜ skrytkę ze słodyczami.mówi . bo ma się więcej siły i radości. Ŝe podkradał ciasteczka. krzyknęłam: . Pewnego dnia wyznał mi. nie mogłam nic powiedzieć.Będziemy biegać.” Jak się cieszyłam! „Mój wybawca” . 13 lat 55 . Jednak ranek nie okazał się straszny. Nie wiedziałam. Piękna historia.Pamiętaj. skakać.był zawzięty. do dzisiaj pamiętam. co mam powiedzieć.odetchnęła babcia I tak pomogłam Kaziowi.Hurra! Będę szczuplejszy! . wnusiu kochałam go i do dziś kocham twojego dziadka. dąŜył do celu i schudł! CięŜko mu było. co im powiedział: „Lepiej być przy kości. Ech! . co to za chłopak .krzyczałam. Ŝe nie chce mieć takiego duŜego brzuszka i pulchnych policzków. Wiesz. A moŜe twoja babcia równieŜ zna ciekawe opowiadanie? Zapytaj! Jessica Marcinowska. co stało się z tamtymi? Uciekli i juŜ więcej nie odwaŜyli się nas zaczepiać.

To będzie twój braciszek albo mała siostrzyczka. kochanie. która juŜ niedługo przyjdzie na świat. kiedy dowiedział się całej prawdy. Chłopiec zauwaŜył. czteroletniej główce pojawiła się wątpliwość. zauwaŜyłeś. ale tatuś mówił.. głaszcze się po brzuchu i mówi sama do siebie. zaraz po kąpieli i bajce na dobranoc. z którym uwielbiał się bawić. co.Tak. Ŝe mama połknęła duŜą gumę balonową. Krzyś i nowy członek rodziny Dawno temu. mamusia kładła się obok Krzysia i czytała mu fragmenty z jego ulubionych ksiąŜek. Rodzice poświęcali mu duŜo czasu.Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca. Wiesz. pytali czy chciałby braciszka albo siostrzyczkę. JuŜ wcześniej rodzice wysyłali mu jakieś sygnały. ale on nie do końca wiedział. Krzyś bardzo kochał swoich rodziców i wiedział. Pewnego dnia.Nie. tatusiem i ukochanym psem. . Mamusia postanowiła mu wszystko wytłumaczyć. prawda? . w jego malutkiej. Ŝe oni bardzo kochają jego..odpowiedział trochę zmieszany chłopiec. KaŜdego wieczoru. Mamusia nie połknęła gumy. Układali razem klocki. To było dziwne. kolorowali obrazki w małych ksiąŜeczkach dla dzieci. Na początku myślał. Ale nadszedł ten dzień. który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki.Krzysiu. u mnie w brzuszku jest teraz taka malutka istotka. Mieszkał on w ślicznym i przytulnym mieszkanku razem z mamusią. Krzyś był bardzo szczęśliwym chłopcem. w małym i przyjaznym miasteczku Ŝył chłopiec o imieniu Krzyś. ale pewnego dnia. lecz on tego nie mógł zrozumieć. . ścigali się samochodzikami. Coś w Ŝyciu Krzysia zaczęło się zmieniać. 56 . Rodzice mówili do niego jakieś dziwne rzeczy. Ŝe mamusia ma coraz większy brzuch. Ŝe nie moŜna jeść tyle gumy balonowej. bo trzeba będzie pojechać do lekarza . Ŝe mamusia robi się coraz większa.

Zaraz pod serduszkiem. Mamusia pogłaskała chłopca po głowie. a on zostanie całkiem sam. z kim będzie mógł się bawić. Aniołku. rączki i nóŜki.. Razem z tatą bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. nie kochacie? PrzecieŜ byłem Karolinka Miąso. bo jesteś naszym synkiem. Potem ta fasolka się zmienia. ale z drugiej cały czas się bał.zaczęła tłumaczyć mama . kiedy pewnego dnia mama powiedziała. Z jednej strony bardzo się cieszył. przytuliła do siebie i zaczęła przygotowywać jego ulubiony obiad. Więc ta fasolka teŜ się rozwija. zabierze mu mamusię i tatusia. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce w domu. .z tego uczucia w brzuszku u mamusi.To nie tak. 57 . . Przestraszył się jeszcze bardziej.Ale jak ten braciszek czy siostrzyczka dostał się do twojego brzucha?! Krzyś nie mógł tego zrozumieć. który stoi u ciebie w pokoju. pojawia się taka mała fasolka. 3 latka grzeczny.A po co wam to nowe dziecko? JuŜ mnie nie potrzebujecie. Ŝe muszą oddać jego ukochane zwierzątko. Potem przychodzi taki dzień.. na początku była łodyga. Ŝe będzie miał kogoś. . o co w tym wszystkim chodzi. Krzyś jednak nie do końca rozumiał. kiedy to malutkie dzieciątko postanawia wyjść z brzuszka mamusi i przywitać się ze światem.Kiedy rodzice bardzo się kochają . Pojawia się malutka główka. potem zaczęły pojawiać się listki i głowa z kolorowych płatków.. Był bardzo zaniepokojony. Ty teŜ kiedyś mieszkałeś u mnie w brzuszku. Pamiętasz. Ŝebyś miał rodzeństwo. Ŝebyście mogli się razem bawić i uczyć od siebie róŜnych rzeczy. tak jak ten kwiatuszek. Chcieliśmy.

Strach w nim narastał. Jak ty byłeś malutki. a teraz jej miejsce zajął tato. Pomyślał. Jeszcze przez jakiś czas będzie ich jedynym dzieckiem. Ŝe będzie śliczna. Tina opiekowała się tobą prawie jak mama. Ŝeby iść do przedszkola. ale w środku bał się. Tina będzie teraz mieszkała u babci na wsi. nie chciał teŜ. 58 . Był smutny.Mamusiu. ale szybko zmieniał temat. on teŜ będzie musiał zamieszkać z babcią albo ciocią. Mówił. Cały czas się bał. Ona nie moŜe tu zostać. bo on juŜ nie jest waŜny. Mówił. ale Krzyś tylko się zasmucił. jego siostrzyczka. to pójdą odwiedzić mamę i jego nową siostrę. bo w nocy na świat przyszła mała dziewczynka. bo jak urodzi się dziecko. Ŝe mamusia jest w szpitalu.. kiedy czytała mu coraz krótsze bajki na dobranoc. aby się na niego gniewali. to pewnie. Powiedział teŜ. To dziwne. Ŝe będzie miała na imię Zuzia. które miało zająć jego miejsce w domu. Któregoś dnia. Powiedział Krzysiowi. Będziemy ją odwiedzać. Ŝe będzie miał siostrzyczkę. ale teraz jest juŜ stara i mogłaby zrobić dziecku krzywdę. Ŝe rodzice wcale go nie posłuchają. kiedy mamusia nie mogła juŜ go brać na ręce. bo to imię najbardziej mu się podoba. jak urodzi się dziecko. bo czekał właśnie na dziewczynkę. mamy nie było w domu. Ŝe jak przyjedzie po niego. Ŝe on zamieszka z Tiną. nie będzie dla niej wystarczająco duŜo miejsca.. . Krzyś mówił wszystkim. kiedy wstał. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce. Bał się tego pierwszego spotkania z dzieckiem. więc chciał te dni zapamiętać jak najlepiej. a to przecieŜ niedaleko. ale dlaczego?! Tina była grzeczna! Będę za nią bardzo tęsknił! . bo zawsze o tej porze robiła mu śniadanie i odprowadzała do przedszkola. Mama próbowała wytłumaczyć mu sytuację z psem. Krzyś cały dzień mówił koleŜankom i kolegom w przedszkolu o swojej nowej siostrzyczce. Ŝe jak teraz musi się rozstać z ukochanym zwierzakiem..Kochanie. Nie chciał smucić rodziców. bo była bardzo zmęczona.płakał bardzo smutny chłopiec. ale nikomu o tym nie mówił. Cały czas tak opowiadał.

owiniętą w jakieś śpioszki. kiedy zobaczy małą Zuzię. Gdy weszli do szpitala. ale tak spodobały mu się te wszystkie zabawki. gdzie leŜą mamy ze swoimi małymi dziećmi. Mamusia pochwaliła go za wybranie tak ładnego imienia dla siostry i powiedziała do swojej córki: 59 . pluszowego niedźwiadka. Tato chciał. a to znaczy. puszystą szczotkę do włosów.Kiedy przyjechał po niego tata. a jest juŜ taki duŜy. Nie mógł się doczekać. Ŝeby chłopiec wybrał jakiś prezent dla swojej małej siostrzyczki. Mocno go przytuliła. ubranka i przyrządy leŜące na półkach. Krzyś wybrał białego. Bardzo tęsknił teŜ za mamusią. Pielęgniarka „przymknęła oko” i Krzyś mógł spotkać się z rodziną. bo Krzyś miał dopiero cztery latka.. Tato musiał podstępem wnieść go na oddział. ZniŜył się nad łóŜeczkiem i powiedział ściszając głos: . bo tak mówi się o dziecku. jakie imię wybrać dla nowego dziecka i chciał. więc musiało się udać. bo przecieŜ cały dzień jej nie widział. udali się do sklepu z rzeczami dla malutkich dzieci. które dopiero przyszło na świat. Ŝe tata mu ufa i ceni sobie jego zdanie. Krzyś był bardzo szczęśliwy i dumny z pięknego prezentu. Nie wiedział. bo przecieŜ cały dzień o tym mówił w przedszkolu. Tata jednak bardzo chciał. W końcu to tatuś poprosił go o pomoc. W pierwszej chwili Krzyś poczuł się trochę zazdrosny. który będzie pilnował dziewczynkę i róŜową. który wybrał dla dziecka. Ŝe zaczął szukać czegoś. Zuziu. Chłopiec poczuł się jeszcze lepiej i bez wahania odpowiedział „Zuzia”. Ŝeby jego synek poznał swoją siostrę. Ŝeby to Krzyś zadecydował.. Poczuł się nawet waŜny. bo przecieŜ to on sam miał wybrać upominek dla maleństwa. Mama bardzo ucieszyła się na widok swojego synka. pocałowała i wskazała dłonią małą róŜową istotkę. W drodze do szpitala tata poprosił chłopca jeszcze raz o pomoc. a to za mało. Ŝeby tam wchodzić.Dzień dobry. Ŝeby mała ładnie wyglądała. co byłoby najlepsze dla jego siostry. Krzyś przyglądał się przez chwilę śpiącemu noworodkowi.

. Przez następne trzy dni. bo się boi. Krzyś. nawet jeszcze mniejszy od Zuzi. Gdy ty byłeś malutki. teŜ cały czas płakałeś. którą kupił wcześniej z tatą i zaczął nią głaskać główkę dziecka. WłoŜył jej do łóŜeczka białego niedźwiadka i powiedział. a tego bardzo nie chciał. Chciał. kupują jej prezenty? Ja teŜ jestem jeszcze małym chłopcem! Ona cały czas płacze i ja nie mogę spać! JuŜ jej nie lubię . a on dostawał co najwyŜej czekoladowe jajko. Krzyś od razu wyjął szczotkę. bo wcześniej znało tylko brzuszek mamusi. jak ładna jest Zuzia i Ŝe juŜ niedługo będzie razem z nim w domu. Ŝe moŜe zrobić krzywdę swojej Zuzi.Zuziu. przynosili kolorowe prezenty. a kiedy on. szczęśliwy. tylko o tym. Ŝe w końcu ktoś się nim zainteresował. patrzył na swoją siostrę i zastanawiał się. Goście zadawali mu róŜne pytania. Po tych słowach wzięła dziewczynkę z łóŜeczka i zbliŜyła się do swojego synka. Kiedy w końcu nadszedł tak wyczekiwany przez Krzysia dzień. To normalne u noworodków. to jest twój starszy braciszek. bo akurat mała zrobiła śmieszną minę czy zaczynała płakać. Ŝeby mógł się jej lepiej przyjrzeć. niedźwiadek będzie się nią opiekował.Dlaczego nikt się mną nie interesuje? Dlaczego wszyscy biegają koło Zuzi. pogłaskać. Ŝeby jego siostra była najładniejszym dzieckiem na oddziale. Krzyś często podchodził do jej łóŜeczka. Płacze. brali ją na ręce. Robił to bardzo delikatnie. Zaczął płakać i poszedł wyŜalić się mamie. Wszyscy chodzili koło Zuzi. Dla takiego małego dziecka wszystko jest całkiem nowe. . Ŝe kiedy on będzie w przedszkolu. kiedy poszedłeś pierw- 60 . to nie tak. chciał odpowiedzieć. bo tak długo jego mama i siostra leŜały jeszcze w szpitalu.Kochanie. . Jak moŜe zabierać jemu wszystkich bliskich?! Nie wytrzymał. Tak samo jak Ty wtedy. co od dawna chodziło mu po głowie i tak bardzo go martwiło. Nie mówił o niczym innym. jak taka malutka i śliczna istotka moŜe być tak niegrzeczna. przytulić. bardzo za nimi tęsknił i nie mógł się doczekać.Krzyś w końcu powiedział komuś o tym. chłopiec znowu posmutniał. bo wiedział. kiedy tata zabierze go z przedszkola i pojadą w odwiedziny. jak myślisz. nikt juŜ go nie słuchał.

To taki zwyczaj. Ŝe poświęcamy ci teraz mniej czasu. jak chłopiec nie spał. Tylko spała. Krzyś znowu był bardzo szczęśliwy w swoim domu. Obiecuję. 9 lat . bo większej rodzinie. . Ŝebyś był szczęśliwy . Sprawdzał. Ŝe od tej chwili wszystko się zmieni i będzie tak. bo jesteś naszym dzieckiem.mamusia pocałowała chłopca i przytuliła mocno do siebie. Wiem teŜ. Bardzo dobrze zrobiłeś. a tatuś szedł do Krzysia. kiedy Krzyś był juŜ czyściutki i najedzony. bo Zuzia była jeszcze za malutka. bo nie bawicie się ze mną. Ŝe powiedziałeś mi o swoich obawach. czy śpi. co zrobić. To. TeŜ się bałeś. Dowiedział się czegoś bardzo waŜnego . mama dawała jej mleczko. nie czytasz mi juŜ bajek wieczorem! . ale to przez to zamieszanie i zmęczenie. siadał obok niego i czytał mu bajeczkę albo opowiadał jakąś historię.Ale wy mnie juŜ nie kochacie. w swojej nowej. a moŜe nawet lepiej. a jeśli nie. Kiedy mama zajmowała się Zuzią. chłopiec albo jej pomagał. A jeŜeli chodzi o te prezenty. jeśli wszystko było w porządku. jak kiedyś.Jakiś czas temu mówiłam ci. nie moŜe ukrywać tego przed rodzicami. bo to małe dzieci lubią najbardziej. tak jak kiedyś. to ty takŜe je dostawałeś. jadła i płakała.szy raz do przedszkola. przykrywał go kocykiem i całował w czółko.jak będzie miał jakiś problem. Ŝe jesteś naszym synkiem. nie zmienia faktu. Rodzina i znajomi przychodzą poznać nowego członka i na powitanie przynoszą podarunki. co masz w serduszku i co cię smuci. A kiedy w nocy Zuzia zaczynała płakać. bo nikogo nie znałeś. Ŝe bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. Ŝe urodziła się Zuzia. to znaczy. albo bawił się w tym czasie z tatą. MoŜe masz rację. Wieczorem. mamusia kładła się obok niego i czytała mu fragmenty jego ulubionych ksiąŜek. bo teraz wiem. Faktycznie. ale musi 61 Paulinka Średnicka.

Zrozumiał teŜ. aby towarzyszyć temu starszemu. O kaczuszce. wałęsanie się po ciemnym lesie czy robienie psikusów staremu lisowi. dlatego niestraszne były dla niej pająki. Chodziła do czwartej klasy Kaczej Szkoły. Ŝeby zastąpić tę starą. Była to kaczuszka pogodna i wesoła. nic ująć . PrzecieŜ został starszym bratem. rozmawiać. który nie raz groził. Krzyś bardzo pokochał swoją nową siostrę. To nie jest tak jak z zabawką. Czuł się za nią odpowiedzialny. nieopodal rzeczki mieszkała mała kaczuszka imieniem Mepsi. Nic dodać. Wychowywała się w dobrej. Ŝe narodziny drugiego dziecka nie są takie złe. Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka. a to wymaga pewnej pracy z jego strony. Rafał Leszczawski. Zrozumiał. chodzenie po wysokich skałkach. Ŝeby zawsze miał z kim się bawić. 4. które boi się nauczyciela lub innej osoby. a na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie. kochającej rodzinie. Nowe dziecko pojawia się na świecie.5 roku 62 . która bała się nauczyciela od matematyki W małym miasteczku. Zuzią. kupuje się drugą. Wolny czas spędzała ze swoim starszym kaczym bratem.była dzielną kaczuszką.z nimi o tym porozmawiać. Ŝe dorośli nie zawsze o wszystkim wiedzą i czasami trzeba im o tym powiedzieć. Ŝe kiedy jedna się juŜ nie podoba. Ŝe zje rodzeństwo na kolację. Od tej chwili będzie musiał bronić i opiekować się swoją młodszą siostrą.

kiedy kaczuszka nie rozumiała tematu lekcji i nie potrafiła rozwiązać zadania domowego. Uczniów wyzywał od głupków. Ŝe gdy jutro pójdzie do szkoły.NAUCZYCIEL OD MATEMATYKI. Był to chudy. na którym nosił wielkie okulary. Nie chciała iść na lekcje. Najgorzej było wtedy. Skrzydełka farbowała zawsze na kolor niebieski. kaczych tępaków i ogólnie robił im duŜo przykrości. Stary kaczor był dobrym matematykiem. ze spiczastym dziobem. Nauczyciel odwiedzał kaczuszkę w najgorszych snach. poniewaŜ była ona bardzo 63 . Lekcji matematyki bał się kaŜdy uczeń z klasy Mepsi. aby uniknąć gniewu i złości nauczyciela. Stary kaczor wymyślił dla nich specjalną nazwę „Klasa śywych Trupów” albo „Akwarium”. Mepsi nie lubiła szkoły. udawała. Budziła się wtedy cała zlana potem i szybko bijącym serduszkiem. Matematyki uczyła się całymi dniami i nocami. gdy za biurkiem był ON. To dlatego. a raczej osoba. rodzice wiedzieli o problemach Mepsi. Oczywiście. Ŝe kaŜdy bał się otworzyć dziób. Uwielbiał wywoływać ich po nazwisku. Ŝe to tylko sen. To czyniło go jeszcze straszniejszym. Mepsi kochała ciocię Ludmiłę. koszmar zacznie się od nowa. Ostro i sucho. JuŜ wtedy moŜna było dostać gęsiej skórki ze strachu. a dziobek podkreślała malinowym sokiem. ale i tak wiedziała dobrze. puszysta. Jednak nic to nie pomagało – stary kaczor był jedynym matematykiem w miasteczku. która bardzo lubiła się stroić. stary kaczor. ale bardzo nie lubił dzieci. aby był bardziej czerwony. Nie czuła się w niej bezpiecznie. Pewnego dnia do Mepsi przyjechała ciocia Ludmiła. Powtarzała sobie. Ŝe jest chora – robiła wszystko.Istniała jednak rzecz. Nie raz juŜ interweniowali w szkole i prosili o zmianę nauczyciela. bo oczy przez szkła okularów wydawały się pięć razy większe i groźniejsze. Była to duŜa. przed którą Mepsi zamierała w bezruchu i przy której nie umiała wydobyć z siebie głosu . bogato opierzona kaczka. płakała.

wesoła i umiała znaleźć wyjście z kaŜdej sytuacji. .Moja droga. złoŜyła ją w mały kwadracik i wrzuciła do kominka.No widzisz. Dlatego wymyśliłam inny sposób. Ciocia wzięła taśmę klejącą i powiesiła portret nad łóŜkiem Mepsi. Ale to nie wszystko. ale twoi rodzice przekonali mnie. .Teraz domaluj staremu profesorowi coś śmiesznego. jak twoje lęki znikają. Wzięła czarny flamaster i dorysowała nauczycielowi długie.Popatrz. strach przed krzykiem. Ŝe moŜna tak traktować małe kaczuszki. JuŜ nigdy nie będą cię dręczyć. Teraz stary profesor nie wyglądał juŜ tak groźnie.A teraz uwaga! Ciocia wzięła listę lęków. Na początku chciałam pójść do samego starego kaczora i zrobić mu wielką. strach przed gniewem profesora… lista była długa. Masz jakieś zdjęcie z tym nauczycielem? Kaczuszka przekopała swój album i znalazła zdjęcie starego kaczora.Przeczytaj sobie jeszcze raz to. Mepsi spodobał się ten pomysł. Była zbulwersowana. kaczą awanturę. Wielkie okulary ozdobiła małymi kwiatuszkami. Ŝe coś wymyśli. kręcone wąsy. Ŝe to nic nie da. których się boisz. co napisałaś .ucieszyła się ciocia . 64 . Zawsze na lekcji matematyki wyobraŜaj sobie nauczyciela w tym przebraniu. aby zmniejszyć twój lęk przed matematyką. Od razu lepiej. . a szczególnie to. Obiecała. czego boisz się na lekcji matematyki. a na głowie domalowała śmieszny kapelusz z antenką. weź teraz kartkę i wypisz wszystkie rzeczy. Wieczorem zawołała Mepsi do siebie. Mepsi wzięła duŜą kartkę papieru i zaczęła wypisywać swoje lęki: strach przed dostaniem jedynki. zostały spalone.poleciła ciocia . Dlatego zaraz po obiedzie kaczuszka poprosiła ciotunię o rozmowę i zwierzyła się jej ze swoich problemów.Doskonale! . aby nie był juŜ taki straszny. A nie będziesz się juŜ tak bać. . . Ludmiła bardzo zdenerwowała się całą tą sytuacją.

Nie wiedziała.A teraz popracujemy nad twoim poczuciem wartości. którą będziesz powtarzać sobie rano.zapewniła Ludmiłę kaczuszka. Będę pamiętać . Ludmiła pochyliła się nad kartką papieru i napisała na niej wielkimi. NIE BOJĘ SIĘ NICZEGO I NIKOGO. Napiszemy afirmację. 3 latka nie zmienił. śycie bez lęku było o wiele przyjemniejsze. gdy ogarnie cię lęk. Nadal krzyczał i rzucał wściekłym wzrokiem po uczniach. Ale ona juŜ się tak nie bała. Ŝe profesor nic się Kubuś Grabski. wieczorem i zawsze wtedy.Dobrze ciociu. czerwonymi literami: JESTEM SPOKOJNA I OPANOWANA. Ŝe to ci pomoŜe. . a na lekcji matematyki wyobraŜała sobie profesora w kapeluszu z antenką i z kręconymi wąsami. . Tylko pamiętaj o powtarzaniu sobie tej afirmacji. 65 . ale faktycznie poczuła się lepiej i pewniej. to nie przejmowała się nią tak mocno jak wcześniej przecieŜ to tylko ocena. Przy tablicy sprawnie rozwiązywała zadania.Zrobione! Myślę. . I faktycznie dotrzymała obietnicy.Mepsi uśmiechnęła się niepewnie. Kartkę powiesiła obok śmiesznego portretu starego kaczora. Dziwne dla kaczuszki było to. ROZUMIEM MATEMATYKĘ I DOBRZE ROZWIĄZUJĘ ZADANIA. a na kaczej twarzyczce Mepsi coraz częściej gościł uśmiech. Codziennie przed lustrem powtarzała afirmację. czy to pomoŜe. Jak dostała jedynkę. poniewaŜ nie była skrępowana lękiem.

młode lwy. Ja juŜ jestem stara i nie tak zwinna jak kiedyś. Czas upływał im słodko i zanim się spostrzegły.Sabian. które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Lwiątka zrozumiały. PodróŜ rozpoczęła się następnego ranka.Justyna Jarosz Bajka dla dziecka.Moje drogie dzieci. ale Sabian nie słuchał. Rodzeństwo nawoływało go. Na samym przedzie wesołego orszaku kroczył dumny Sabian. Najbardziej z tego cieszył się najstarszy lwik . Przestroga dla samolubów Nie tak dawno temu. Ŝe nadszedł nowy etap w ich Ŝyciu. Lwiątka szły tak juŜ kilka godzin.mama lew i cztery lwiątka. aby szedł równo z nimi. najszybszych i najsprytniejszych w swoim gatunku.Jestem głodny. kiedy nagle odezwał się najmłodszy z nich: . Jesteście juŜ na tyle samodzielne. Zakomunikował pozostałej trójce rodzeństwa. spośród których najstarsze. wy musicie dalej podąŜać ku swojemu przeznaczeniu. Ŝe lubiło odłączać się od grupy i chodzić własnymi ścieŜkami. Pozostałe lwiątka trzymały się razem. od jutra musicie juŜ dalej kroczyć same. który zawsze podąŜał własnymi ścieŜkami i rad był. aby mieć siłę do dalszej wędrówki. PoŜegnały się z mamą i gotowe były do drogi ku Dzikiej Afryce. 66 . Musimy coś zjeść. A przeznaczeniem kaŜdego młodego lwa jest Dzika Afryka. w odległej Afryce Ŝyła sobie lwia rodzina . zawsze sobie pomagały i wspólnie spędzały większość dnia. Wolał sam kroczyć z przodu i ustanawiać kierunek drogi. wyrosły na piękne. Ŝe wreszcie nie będzie od nikogo zaleŜny. Ŝe powinniście same zadbać o siebie. iŜ teraz to on będzie przewodniczył wyprawie. Pewnego letniego wieczora mama lwica powiedziała do nich: . tam wyrośniecie na najmęŜniejszych. od maleńkości wyróŜniało się tym.

Pewnie znów kroczy swoją ścieŜką .Chodźmy go poszukać! . . Ŝe nie ma Sabiana. Dzięki temu. 7 lat stąd. jak mama to robi. . Lwiątka potrzebowały coraz więcej pokarmu. Odwrócili się więc na pięcie i pobiegli poszukać czegoś do jedzenia. udało im się upolować zwierzynę. bo to moja zdobycz! śeby jeść. . pozostałe lwiątka musiały sobie radzić we trójkę. Ŝe wyśmienicie uzupełniali się nawzajem. . Niestety.Reszta rodzeństwa się z nim zgodziła. 67 . . ale podzielili ją na trzy równe części i zaspokoili to nieznośne burczenie.wykrzyknął najmłodszy z braci. widziały jedynie. aby podzielić się z braćmi. Godziny i dni upływały lwiątkom na wędrówce.odparł jego brat bliźniak. a kaŜdy dzień był podobny do poprzedniego.Sabian. co robić. spostrzegły. Był tylko jeden problem . Lwiątka usłyszały nagle jakiś szelest za drzewami. którą cała ich rodzina mogłaby się posilić.Gdzie on moŜe być? . jak udało ci się to zrobić!? .wykrzyknął najmłodszy. Sabian przewodniczył wyprawie i polował dla siebie. trzeba sobie coś upolować! Braciszkowie z burczącymi brzuchami wpatrywali się w wielką antylopę.lwiątka nigdy same nic nie upolowały. Stojąc tak i naradzając się we trójkę.spytał średni brat.Nie wasza sprawa! I idźcie Zosia Klewiado. Była to niestety mała antylopa. Sabianowi nie śniło się jednak dzielić z braćmi. Sabian był zbyt samolubny. Prześlizgnęły się więc między grubymi pniami i spostrzegły swojego najstarszego brata jedzącego sporych rozmiarów antylopę.

Dzika Afryka jest tuŜ za tym lasem. Powędrowały czym prędzej naprzód. czy nic mu nie jest? . Sabian był uwięziony. wyciągnijcie mnie stąd! . nie polujcie więc na nie.pomyślały i zadrŜały z przeraŜenia. by wyciągnąć brata.te głupie łanie zwabiły mnie tutaj. ale nic to nie dawało. Sabian zaś podąŜył głębiej. Mówi się. . Próbowały na wszelkie sposoby. Sabian zaś nie mógł przestać myśleć o tajemniczych łaniach. Zobaczyły swojego brata. 68 . która mówiła im. ale to nic nie dawało. wabiące swoją sylwetką.odparł drugi bliźniak .Pewnego dnia lwiątka spotkały na swej drodze panterę. Ale bądźcie ostroŜni. . a braciszkowie zaczęli się o niego martwić. Przypomniały sobie opowieści mamy. Spytały ją więc o drogę.On zawsze robi po swojemu i nigdy się nami nie przejmuje! Nagle dało się słyszeć przeraźliwy skowyt. Wił się i szarpał. a jeśli tak. . W lesie tym Ŝyją piękne łanie. Ŝe są one zaczarowane. . Postanowił więc. Ŝe będzie to jego nowe trofeum. A przecieŜ wiedzieli. . To Sabian! .krzyknął Sabian . kto chciał je upolować. co się stało! . Ŝe bracia ciągle są przy nim. gdzie spodziewał się upolować piękną łanię. Ŝe Dzika Afryka jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Trójka lwiątek poszła ścieŜką wiodącą przez środek lasu. aŜ nagle ziemia się otworzyła i wpadłem w tę ich pułapkę! Lwiątka pospieszyły z pomocą. Pognały więc między gęstwinami do miejsca. trafiał w jakąś dziwną pułapkę. ale nie miały dość siły. Lwiątka ucieszyły się faktem. Jednak kaŜdy. do Sabiana dotarło. Ŝe kraina ich dorosłości i przeznaczenia jest tuŜ za lasem. Minęło juŜ kilka godzin.PomóŜcie mi. Ŝe pantery Ŝyją tylko w okolicach Dzikiej Afryki.powiedział jeden z bliźniaków. W końcu zniknął z pola widzenia.Ciekawe. to tylko przez swoją krnąbrność wpakował się w tarapaty .wykrzyknęło najmłodsze z lwiątek.Biegnijmy lepiej sprawdzić.Na pewno nie. a raczej jego głowę wystającą jak gdyby spod ziemi. z którego dobiegł krzyk.

kochani bracia. jak kochane ma rodzeństwo i jak bardzo go nie doceniał. Ŝe tego nie doceniałem! Obiecuję wam. miłość oraz zrozumienie braci okazało się odczarowaniem magicznej pułapki zastawionej przez łanie. 9 lat 69 .Siedzicie tu przy mnie cały czas. a nasz wymarzony kraj jest zaraz obok. a łzy coraz cięŜsze. Wybaczcie mi.Jak moŜemy cię opuścić. . jesteś przecieŜ naszym bratem. wolimy tu umrzeć z tobą. Rzucił się braciom na szyję i wszyscy czterej zaczęli się ściskać i cieszyć. Jego Ŝal był ogromny. zrozumiał bowiem swą samolubność. Dotarło bowiem do niego. potem mógł juŜ wyciągnąć jedną łapę. idźcie więc dalej. a potem drugą. a bracia widząc. jak bardzo jest mu przykro. poczęli płakać razem z nim. miałbym tu pewną śmierć. Zaczął przepraszać braci za swoje postępowanie. widząc dobroć i miłość swoich braci. jakŜe jestem wam wdzięczny. Samolubny lew.. Nagle ziemia zaczęła się stopniowo rozszerzać. Nie zostawimy cię tutaj. niŜ bez ciebie iść do Dzikiej Afryki. zrozumiałem. Ŝe jesteście mi najbliŜsi. Ŝe juŜ nigdy nie będę samolubny. Czemu tam nie zdąŜacie? Mnie i tak juŜ tu nic nie pomoŜe. Łzy. od dzisiaj będziemy juŜ wszystko robić razem i będziemy sobie pomagać! I bracia mu wybaczyli.Kochani braciszkowie. który teraz był juŜ szeroki na dwa metry. aŜ w końcu wyskoczył cały z dołu. Od tego dnia juŜ wszystko się zmieniło. tak Ŝe Sabian mógł zacząć powoli się poruszać. To wy uratowaliście mi Ŝycie! Jakim ja byłem głupcem i niegodziwcem. Ŝe ze mną pozostaliście! Gdyby nie wy. . Czwórka kochających się braci poszła więc na spotkanie z Dziką Afryką Martynka Danielkiewicz. zaczął płakać.

Maciej Lipnicki 70 . . Bajka o Wróbelku. Tatuś Wróbel codziennie rano wychodził do pracy.Wróbelinkę. Ŝe jesteś juŜ duŜym wróblem i zabierzesz Wróbelinkę do parku . Wiesz.Wróbelku. Wiem.tym z duŜymi oknami . Wróbelek był juŜ duŜym ptaszkiem i miał śliczną siostrzyczkę . ale nie lubił się nią opiekować.Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka. proszę. a ona będzie się wlokła za mną i tylko przeszkadzała!! .mieszkała rodzina Wróbli. a mamusia Wróbelkowa sprzątała w domu. . ale nie chcę tego pisklaka! Ja chcę się bawić.tłumaczyła i prosiła mamusia. I kaŜdego dnia tak oto rozmawiał z mamą: . To było nie tak dawno temu… W domu z sąsiedniej ulicy . który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrzyczką. pomóŜ mi i zaopiekuj się siostrzyczką.Mamusiu! Ale ja nie chcę się bawić z tą nieupierzoną siostrzyczką!! Ćwirk! Ćwirk! Ona tylko płacze i nie moŜna się z nią fajnie bawić!! .tłumaczyła i tłumaczyła mamusia. Ŝe razem moŜecie się świetnie bawić .płakał i ćwierkał zdenerwowany Wróbelek.Kochanie moje… To jest twoja siostrzyczka i potrzebuje twojej pomocy.Taak! Jestem duŜy.

szybko się kończy i ptaszki musiały wracać do domów. a jej brat stał jak osłupiały. . AŜ tu nagle Skowronki wpadły na świetny pomysł: .Ty?. poniewaŜ dla niej był on prawdziwym bohaterem. co Wróbelek zapamiętał na zawsze. .Świetnie. A Wróbelinka i tak uwielbiała te spacery z braciszkiem. co dobre. Ŝe aŜ się cały wyprostował. to od razu opowiedzieli o wszystkim rodzicom.Widzisz? I z młodszą siostrą moŜesz się świetnie bawić.zdenerwował się Wróbelek. No i wiedział więcej niŜ ona. Jak tylko rodzeństwo wróciło do domu. Ŝe Wróbelek i Skowronki uwielbiali bawić się piłką. Ŝe jesteś! Poodbijamy piłkę? . ale brakuje nam bramkarza…. I biegał szybciej niŜ ona. a potem musiał wlec ze sobą Wróbelinkę.zazdrościł Skowronek. 71 .krzyczały Skowronki.Świetnie! . czasem nawet krzyczał i wyzywał swoją śliczną siostrzyczkę.To stawaj w bramce i gramy!! I tak oto rozpoczął się prawdziwy mecz! Skowronek do Skowronka szybko podał. . a Wróbelek jak najszybciej przejął piłkę i z całej siły strzelił do bramki. Niestety.Chciałbym mieć taką siostrę! . Musisz wiedzieć. ale… zapomniał o swojej siostrzyczce. Wróbelinka siedziała samotnie pod drzewem i tak przyglądała się. .Ja mogę być bramkarzem . Był bardzo zdenerwowany. I tak Wróbelek zaczął odbijać piłkę. jak jej braciszek świetnie gra w piłkę. Potem zaczęli dalej grać i grać… i śmiali się przy tym.przerwały Wróbelkowi Skowronki . Ŝe skrzywdzi siostrzyczkę. przecieŜ ona taka malutka… ale tutaj Wróbelinka obroniła bramkę jak prawdziwy piłkarz!! Wszyscy byli w szoku. a tymczasem Wróbelek był tak dumny i radosny. . Tego dnia Wróbelek spotkał w parku braci Skowronków.zasmucił się Wróbelek.Świetnie.PrzecieŜ ty nawet nie urosłaś! .powiedziała nieśmiało Wróbelinka. W ciągu tych sekund Wróbelek przestraszył się. Wiesz co? Tak! Dokładnie….A moŜe zagramy w piłkę? .I tak kaŜdego dnia Wróbelek sprzeczał się z mamą. a mamusia odpowiedziała coś.

Wiedziała. zejdźcie z drogi. Wśród mieszkańców krąŜyły opowieści. gdy tylko zobaczyli go na swojej drodze.Uwaga. Niestety. Nikt nie chciał przebywać zbyt blisko niego. które jest niegrzeczne. co nowego?”. a moŜe wcale nie tak dawno temu… w małym miasteczku. Ŝył sobie mały chłopiec. dawno temu. silnym dziewięciolatkiem. Miał na imię Michaś i był zdrowym. Ŝe rodzina i przyjaciele jej pomogą. od jakiegoś czasu coś się zmieniło… Michaś przestał być miłym chłopcem. nieopodal twojego. Jeździł szybko na rowerze i nie uwaŜał przy tym na ludzi chodzących po chodniku. co tym razem wymyśli i czy na przykład nie wróci się do domu z gumą do Ŝucia we włosach lub na bluzie. szybko! W szkole przeszkadzał na lekcjach. W miasteczku Michasia wszyscy się znali od zawsze i wiedzieli o sobie nawet największe tajemnice. Chłopcy radzili sobie inaczej: odpychali Michasia. łamagi. tylko głośno krzyczał: . ale mimo wszystko dawała sobie radę. szturchali i przewaŜnie odchodzili. na przykład ciocia Adela nie mogła od roku znaleźć pracy. a dzieci mogły bezpiecznie bawić się w parkach i na placach zabaw. Drzewo Grzeczności Dawno. Oczywiście ludzie mieli swoje zwykłe problemy. Ŝe Michaś jest okropny i Ŝe nawet jego rodzice nie potrafią sobie z nim poradzić. poniewaŜ nigdy nie było wiadomo. dokuczał kolegom i koleŜankom. którego wszyscy lubili. Dziewczynki często przychodziły na skargę do nauczycielki. nie słuchał pani. Ŝe moŜe go spotkać coś złego. Nikt się nie bał. W miasteczku panowała ogólnie przyjazna atmosfera. Zaczął się całkiem inaczej zachowywać. Nie uŜywał teŜ dzwonka. więc kaŜdego ranka wszędzie było słychać „Dzień dobry. bo Michaś pociągnął którąś za włosy. Niestety. ja jadę. to zamknął inną w toalecie i nie mogła wyjść lub teŜ śmiał się z ubrania innej.Estera Gilowska Bajka dla dziecka. 72 . Nikt się nie bał wychodzić wieczorami.

Wybrał się na górkę. Pani Sabina często płakała przez swojego synka. Próbowała mu tłumaczyć. Niestety. Gdy wbijał pierwsze gwoździe. usłyszał czyjś głos: . Z kaŜdym kolejnym gwoździem słyszał coraz głośniej i wyraźniej: . zauwaŜył. Ŝe tak nie wolno. jooj… och joj… Gdy zaczął wbijać ostatniego gwoździa. Wielokrotnie chłopiec bawił się. Mógł stąd obserwować cały park i jednocześnie pobyć trochę sam. Jednak nie przynosiło to Ŝadnych efektów. Ŝe w kieszeni ma kilka duŜych gwoździ. 6 lat . Ŝe ludzi trzeba szanować. Ludzie uwaŜali ją za wyjątkowo piękną. Michaś ze złowieszczym błyskiem w oku zaczął wbijać gwoździe w drzewo i wcale mu nie przeszkadzał brak młotka . Innym razem zwabiał do siebie wiewiórki i ciągnął je za ogonki lub rzucał w nie kamieniami. rzucając kamykami w ptaki przysiadające na gałęziach.Och.posłuŜył się kamieniem. dość juŜ. Postanowił zrobić z nich uŜytek. Tego dnia. Denerwowały go wiszące gałęzie. Michaś zazwyczaj w połowie rozmowy z matką wychodził z domu i szedł do pobliskiego parku. którego przecieŜ tak mocno kochała. stara wierzba płacząca.nie były to tylko złośliwe plotki. Na środku górki rosła duŜa. gdyŜ w te okolice nie przychodziły inne dzieci.Ojooj. a kora na pniu drzewa kojarzyła mu się ze skórą starego człowieka i napawała obawą. Michaś jednak miał odmienne zdanie. obróciło się to przeciw drzewu. słyszał ciche jęki. tak przeraźliwie boli… och jooj. gdy Michaś ponownie uciekł od rozmowy z matką. Tak teŜ zrobił i tego popołudnia. Ŝe mu się wydaje. dość! Przestań proszę… Dlaczego tak mnie krzywdzisz? To boli. ale myślał. ojoj! 73 Dawid Leszczawski. Ŝe lepiej być dobrym niŜ złym. który znalazł obok pnia. To było jego ulubione miejsce.

Ptaki się boją. Ludzie starają się ciebie unikać.Cicho! Pozwól.usłyszał w odpowiedzi. przesadzasz! . och! ojoj! Przestań w końcu! Przestań proszę! Ojoj. jak się nimi bawiłeś. 7 lat .Jesteś okropnym dzieckiem.wyjąkał przestraszony tym razem chłopiec. ojoj. ale nic nie zauwaŜył.Ojoj. Ŝe się zgadza . Wzruszył więc ramionami i powrócił do swojego zajęcia.Jak to? Gdzie? . by sprawdzić. czy ktoś sobie z niego Ŝartuje.tu nic nie ma .Michaś rozejrzał się wokół.wyjąkał przestraszony chłopiec. Obszedł teŜ drzewo dookoła. Ŝe teraz ja będę mówić! .Drzewem? A… ale… eee? Jak to drzewem? .Odzywać? . ale nikogo nie dostrzegł. To ja jestem drzewem… Jak boli… Zosia Klawiado. och joj… . ale od paru tygodni Ŝadne nie chcą tu przylatywać. och joj! . W momencie.chłopiec skinął głową na znak.Ojoj… Och joj… Nie jestem na drzewie. 74 .pytał zaskoczony . jeśli juŜ któryś tu przyleci.Ano drzewem… Ojoj… Stoję tu juŜ tyle lat i jeszcze nigdy nie musiałem się odzywać… . Przed tobą. .Eee tam.Ach.Michaś podrapał się w głowę . . juŜ rozumiem. gdy tylko uderzył kamieniem w gwóźdź ponownie usłyszał: . Tak bardzo lubiłem śpiew ptaków. .Tu jestem. to się nerwowo rozgląda i boi się zaćwierkać. Zwierzątka boją się ciebie. na drzewie jesteś! Schodź szybko! PokaŜ się! To nie jest śmieszne! .wtrącił Michaś. wiewiórki tyle razy płakały mi w gałęzie po tym. .Kim jesteś? Gdzie jesteś? PokaŜ się! .

mimo Ŝe wokół są inni ludzie. jej oczy były ciągle czerwone 75 .Michaś pokręcił przecząco głową . Michaś zaczął się źle czuć. . JednakŜe w jego zachowaniu nie było widać Ŝadnych zmian. Ŝe chłopiec przestał uciekać od rozmów z nią. a gdy zaczął się źle czuć dostrzegł na twarzach kolegów ulgę. by nie „prawić mu kazań”. Czy nie zauwaŜyłeś jej zaczerwienionych oczu? Twój tata przestał się śmiać i bawić z tobą. Ŝe jest sam. Idę juŜ sobie . nawet przestała się uśmiechać. a moŜe trochę dłuŜej. Mama nie była juŜ pogodna.Zobaczysz. ma opuszczoną głowę. Ŝe udaje. Jednak nikt mu nie wierzył. Na lekcjach w-fu zawsze pozostawał z boku. Przez kolejne dni nic się nie zmieniło. Czy naprawdę nie zauwaŜyłeś niczego? . a chłopiec schylił głowę Twoja mama codziennie wieczorem płacze. widział. Chłopcy znów nie odzywali się do niego. No. Mama uwaŜała. a ludzie z miasteczka nauczyli się całkowicie ignorować wszystko. co było związane z Michasiem. gdy podchodził podczas ich zabaw.krzyknęła za nim Wierzba. Ŝe nie musieli się juŜ tłumaczyć trenerowi. Gdy przechodził korytarzem szkolnym.. Tylko pani Sabina cieszyła się. moŜe poza jednym .krzyknęła Wierzba. Jakiś miesiąc później. Chłopiec z kaŜdym dniem marniał. W oczach dziewczynek zobaczył coś dziwnego. jak dawniej. wspomnisz moje słowa! . nie zapraszali teŜ go do gier zespołowych. na przerwach jesteś sam. jeszcze kiedyś będziesz Ŝałował swojego zachowania.Wiesz co? Nudzi mi się. ty marudzisz jeszcze gorzej niŜ moja matka. A ludzie unikali kontaktów z nim. W szkole koledzy nie chcą z tobą przebywać. dlaczego nie chcą grać razem z Michasiem.warknął rozdraŜniony chłopiec i juŜ zaczął iść w stronę domu. Będziesz potrzebował pomocy i dostrzeŜesz. W szkole myślano. by zwrócić na siebie uwagę. Ŝe znalazł nowy sposób na rozbijanie lekcji. . odchodzili w inne miejsce. ale jednocześnie zaczął dostrzegać. a gdy chodzi po mieście. choć wokół ciebie jest tyle ludzi. a nauczyciele twierdzili.Zobaczysz. jak koledzy i koleŜanki odsuwają się albo odwracają twarze. W domu teŜ zaczął zauwaŜać zmiany. Ŝe wymyśla. jakby strach i niechęć pomieszane ze sobą.Cicho! To moja kolej! . Ŝe jesteś sam.otóŜ Michaś przestał chodzić na wzgórze.

Ŝe chłopiec ma zaawansowaną chorobę oskrzeli. a jej ręce drŜały. Przypomniały mu się słowa Starej Wierzby i w tej samej chwili po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. a twarz blada z niewyspania. poniewaŜ nikt nie chciał mu poŜyczyć zeszytów. bo usłyszał. a Michaś z kaŜdą chwilą wracał do zdrowia. a w oczach błyszczały łzy.Michaś zaczął brać aktywny udział w lekcjach. Dostał wysokiej gorączki i nie był w stanie wstać z łóŜka. Ŝe boi się być odpytywany i dlatego jest spokojny. Michaś dostawał silne leki od lekarza i po paru dniach gorączka mu minęła. które było zwyczajnie ignorowane. Pani Sabina wezwała lekarza. 76 . Ŝe mama go kocha pomimo jego złego zachowania. Miał duŜe zaległości. Wiedział o tym. Jej oczy stawały się jeszcze bardziej czerwone. ale mimo wszystko zajmuje się nim i stara się nie okazywać. Ŝe nie udawał w ciągu ostatnich dni.i opuchnięte. choć początkowo musiał robić to bez podnoszenia ręki. Ŝe chłopiec przerwie lekcję. Siedział więc spokojnie i nie przeszkadzał w prowadzeniu lekcji. Michasiowi zrobiło się bardzo smutno i zrozumiał. Wtedy ujrzał swoją mamę z innej strony. Nauczyciele myśleli. Zrozumiał. jak bardzo jest zmartwiona. nie uwaŜał juŜ. Jednak leŜał sam. Tymczasem mijały dni. gdy podawała synowi jedzenie lub picie. Kręciło mu się w głowie i nie miał sił nawet. Wtedy mama uwierzyła. Chłopiec postanowił się zmienić. Po kilkunastu dniach Michaś mógł wrócić do szkoły. Trafnie udzielał odpowiedzi na pytania. jak inni uczniowie. Ŝaden kolega ze szkoły nie przyszedł do niego z lekcjami. Ŝe do tej pory robił źle. jak mama mówiła to do taty. a wychowawczyni nie zadzwoniła z pytaniem o zdrowie. głos jej drŜał. Ŝe marudzi. ale taki stan utrzymywał się długo i nawet powiem więcej . Okazało się. gdyŜ nauczyciele bali się. Widział. by podnieść się i usiąść. Gdy próbowała z nim rozmawiać. ale nadal musiał leŜeć w łóŜku. Po paru tygodniach Michasiowi się pogorszyło. Głównie dlatego teraz chłopiec unikał spotkań z mamą. Później jednak zaczęli powoli się do niego przekonywać i mógł się zgłaszać. Poza rodzicami nikt go nie odwiedzał. Ŝe jest bardzo zmęczona.

Czasami starał się przynosić do szkoły słodycze i dzielił się nimi z innymi dziećmi. Ŝe mógł się zmienić. a jego tata zaczynał chodzić po mieście z podniesioną głową. i jestem z ciebie dumna. Hubert Cel. Gdy wieszali budkę z ziarnem. Widywano chłopca. która wyleciała z boiska. Powoli ludzie zmieniali zdanie o chłopcu. TuŜ przed zimą chłopiec zrobił z tatą karmnik dla ptaków i postanowił zawiesić go na starej wierzbie płaczącej. gdy chodził na spacery ze swoją mamą. ale w końcu koledzy zaczęli akceptować Michasia i włączali go do swoich zajęć. 7 lat 77 . Nadal go unikały i wykluczały ze swoich zajęć. które prawdopodobnie zapamięta do końca Ŝycia: . synku. Dzieci nie chciały wierzyć. jak pomagał nosić jej zakupy. Ŝe Michaś się zmienił. na przykład podać piłkę. Starał się przebywać zawsze gdzieś obok.Z kolegami załagodzenie sytuacji szło Michasiowi gorzej. Długo to trwało. ale jednak. Jednak chłopiec nie poddawał się. Po pewnym czasie w miasteczku zaczęto mówić. by móc w razie czego pomóc. Tego samego wieczora usłyszał od swojej mamy zdanie. chłopiec usłyszał coś w rodzaju cichego „Dziękuję”. wprawdzie nie cięŜkie. A na lekcji wychowawczej nawet przeprosił kolegów i koleŜanki za swoje dotychczasowe zachowanie.Kocham ciebie. bo jednak był jeszcze małym chłopcem. czy to przypadkiem nie był tylko wiatr. ale nigdy nie był pewien.

Afrodyta. Jessica Marcinowska. to imię było zupełnie normalne. bawiła się jeszcze z rodzicami. 8 lat gdzieś na zachodzie. powiedziała: 78 . kiedy wszyscy najedzeni po obiedzie wychodzili na wielkie wspólne podwórko. Miała na imię Pelagia. Śmieszne imię. które są nieśmiałe i nie wierzą we własne moŜliwości. prawda? Jednak w miejscu. kiedy Pelka (bo tak właśnie zdrobniale nazywali dziewczynkę rodzice) wraz z rodzicami jadła obiad. a takŜe w mnóstwo innych zabaw. Jej koleŜanki takŜe miały dość nietypowe imiona.Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci. Franciszka… Dziewczynki nie znały Ŝadnej Kasi czy Ani. po czym mama Peli. w chowanego. a moŜe i na wschodzie pewnego pięknego kraju. zapadła niezręczna cisza. Euzebia. Przeprowadzka W pewnej małej wsi. gdyby taka pojawiła się w ich osadzie. Bawili się w berka. aŜ w końcu mama Pelagii . Spędzali razem czas w szkole oraz po szkole. to dopiero byłoby zabawne! Pelagia miała bardzo duŜo koleŜanek i kolegów. Ŝyła sobie dziewczynka. Były to na przykład: Krzysztofa. o których dorośli nie mieli zielonego pojęcia. Potem dziewczynka odrabiała lekcje. Zabawy te trwały do samego wieczora.lekko zdenerwowana wołała dziewczynkę na kolację. Pewnego dnia. szczęśliwą dziewczynką. jakie mogą ją spotkać następnego dnia. Pelagia była po prostu małą. a kaŜdy dzień Ŝegnała uśmiechem i rozmyślaniami o przygodach. gdzie mieszkała Pelagia.

Tak samo było kolejnego dnia. przy nowym stole. Dwadzieścia 79 . Chodź. Ŝe ich córka od dłuŜszej chwili nic nie mówi. tylko zamyślona spogląda w okno. Jak zwykle mama i córka poŜegnały się całusem w policzek. Ŝe moŜe to jedyny tutaj taki przypadek i postanowiła czekać na to. ale jestem pewna. jedli. AŜ duŜe przeszklone drzwi w końcu korytarza otworzyły się. pani Asia wzięła dziewczynkę za rączkę i wprowadziła do sali. Całe dnie spędzała z koleŜankami. Wiedziała. dokładnie w dwa tygodnie po usłyszeniu od rodziców tej strasznej dla dziewczynki wiadomości.Nazywam się Asia Kowalska. W poniedziałek mama odprowadziła Pelagię do nowej szkoły. córeczko. Pani od razu przedstawiła się. Szła. To miejsce jest bardzo daleko stąd i jeszcze nikogo tam nie znasz. . ale pomyślała. Jestem pewna. w stronę klasy. Ŝe rodzice nie zmienią swojej decyzji i wszyscy będą musieli się przeprowadzić. Rodzice dalej rozmawiali. Dwa tygodnie do przeprowadzki minęły Pelce bardzo szybko. Tata dostał nową pracę i musimy się przeprowadzić. Po tych słowach mama Pelagii wróciła do swych codziennych zajęć. zaprowadzę cię do twojej klasy. milcząc. Ŝe ich zwykle roześmiana córka jest dziwnie milcząca.Musimy powaŜnie porozmawiać. W sobotę.. Rodzice rozmawiali ze sobą i nie zauwaŜyli. jak urządzić nowy salon i w ogóle nie zauwaŜali. w nowej kuchni. po czym Pela poszła z nową Panią nauczycielką. Była smutna i zastanawiała się. Pela tego popołudnia nie chciała juŜ wychodzić do swoich koleŜanek. cała rodzina wyruszyła w drogę. Nie rozmyślała teŜ o tym. przed zaśnięciem. Droga minęła błyskawicznie i juŜ wieczorem cała rodzina jadła wspólnie kolację w nowym mieszkaniu. co będzie dalej. zastanawiali się. jak teraz będzie wyglądało jej Ŝycie. kochanie. Została w swoim pokoju i cichutko płakała. jak zwykle. a tata pojechał swoim Ŝółtym rowerem z powrotem do pracy. jakie nowe wspaniałe zabawy czekają ją z przyjaciółmi. Ŝe szybko znajdziesz tam nowe koleŜanki. Ŝe szybko znajdziesz sobie koleŜanki i kolegów. Tego dnia dziewczynka nie uśmiechała się. Pelagii dziwne wydało się imię nowej pani. chcąc nacieszyć się ostatnimi wspólnymi chwilami.

„Być moŜe wtedy . czego tak naprawdę od niej chcą.Skąd jesteś? . Rodzice jakoś je zdrabniają? W tym momencie Pelka była juŜ pewna.Masz takie śmieszne imię. Ŝe nie będzie z nikim rozmawiać. Pelagia patrzyła na nie i zastanawiała się.zapytała Kasia.” Tak. Tomek… Pela słuchała tego wszystkiego wielce zdziwiona i zastanawiała się. Gosia. po czym usiadła przy biurku i zaczęła sprawdzać obecność. jak postanowiła. . Przez kilka kolejnych tygodni Pelagia nie zamieniła z nikim w szkole ani jednego słowa.” Po lekcji kilka dziewczynek klasy podeszło do nowej uczennicy. . czy inne dzieci zaakceptują jej inne imię. Chciały dowiedzieć się czegoś o nowej koleŜance.myślała . Dziewczynka wbiła wzrok w podłogę i chciała juŜ jak najszybciej usiąść w ławce. 9 lat 80 . Krzysiek. Codziennie w drodze powrotnej ze szkoły Pela mijała małe gospodarstwo. Ania. Ŝe grupka uczennic chciała tylko się z niej pośmiać. Dziewczynka całą lekcję rozmyślała nad tym.dadzą mi spokój i nie będą się śmiać. aŜ w końcu wszyscy w klasie przyzwyczaili się.Chodź z nami na boisko . „Skoro ja i moje imię jesteśmy dla niech takie śmieszne . aŜ w końcu postanowiła.powiedziała Karolina. aŜ w końcu jedna z dziewczynek powiedziała: . tak teŜ zrobiła. Ŝe nowa koleŜanka po prostu nie chce z nikim rozmawiać.to nie chcę ich znać. Nic więc nie odpowiedziała i postanowiła nigdy z nikim w nowej szkole nie rozmawiać. Pani przedstawiła dzieciom Pelagię.par oczu spojrzało na Pelę. Kasia. które samotnie prowadziła pewna starsza pani.myślała . koleŜanki pomału przestawały ją zagadywać. Kobieta zaprzyjaźniła się Paulinka Średnicka.

Miała ona na imię Genowefa. jak to się stało. gdy pani Afrodyta potrzebowała wolnego popołudnia. Poza tym pani Genowefa okropnie duŜo mówiła i wcale nie oczekiwała tego. kiedy odezwała się mama Bąbla. Bułeczka (bo tak nazwaliśmy kotkę bez ogonka) zawsze trzymała się z boku. Inne zwierzęta stale ją zaczepiały. bardzo piękną kotkę. swoją siedzibę miała rodzina Ŝółwi. Ŝe jeden z kotków nie ma ogona. Dlatego Bułeczka zawsze bawiła się sama. czy ktoś ci go moŜe zabrał? Bułeczka aŜ zachłysnęła się mlekiem.Powiedz mi. Podejrzewam. Miesiąc juŜ trwała znajomość Ŝółwiej rodziny z kotką. Ŝe nie masz ogonka? Czy tak jest od zawsze. by jej opowiadano. aŜ na skraj wsi.z mamą dziewczynki. urodziła małe kocięta. Pewnego dnia usiadła wraz z Pelą na ganku i zaczęła opowiadać: . ale Bułeczce wydawało się.Miałam kiedyś. Pewnego słonecznego dnia pobiegła dalej niŜ zwykle. Nazywała się Kuleczka. Pelagia zostawała u starszej pani. Spojrzała na Bąbla (tak na imię miał najmłodszy z Ŝółwi) i juŜ miała uciekać prosto przed siebie. Kiedy Kuleczka miała 10 lat. a raczej z jego braku. co zrobi na kolację. by zrobić zakupy czy pojechać do lekarza. Bułeczka polubiła bardzo całą rodzinę. jak spędzała święta kilka lat wcześniej. by śmiać się z jej ogonka. Dopiero po jakimś czasie zauwaŜyłam. zachęcały do zabawy. co strasznie się dziewczynce podobało. które popijała właśnie ze specjalnie dla niej zrobionej przez Ŝółwie miseczki. bardzo mądra Ŝółwica: 81 . najczęściej biegała po pobliskiej łące. Ŝe nie ma ona ogonka. Mówiła o wszystkim: o tym. Ŝe reszta kociaków nie zauwaŜyła tego. Kiedy wszystkie wyrosły juŜ na tyle. a było to bardzo dawno temu. zapytał: . najmłodszy z rodu. Tam właśnie. nad brzegiem strumienia. kiedy jeden z Ŝółwi. Ŝe Ŝółwie nie widziały nigdy Ŝadnego innego kotka i na pewno nie jest dla nich dziwne to. ale najwięcej miała do powiedzenia na temat swoich zwierząt. gdyŜ wydawało jej się. Bułeczko. by swobodnie chodzić po podwórku. czuła się między nimi swobodnie. toteŜ czasami. Ŝe robią to tylko po to. Było ich pięcioro.

Ŝe nie mam ogonka. a ciągle za niego uchodzi. bo jest taki niski. ale ja teŜ nic nie mówiłam na to dziwaczne imię mamy Ŝółwicy ani na to. Powiem ci więcej: ja nawet to imię lubię. by nie odzywać się do nikogo. Rozmyślała o kotku bez ogonka i jego problemach. Czy słyszałaś kiedyś by jakiś Ŝółw miał na imię Ewa? Śmieszne! A jednak ja mam tak na imię i nic na to nie poradzę. gdzie słynęła z tego. I to jest w nim wyjątkowe. iŜ nie masz ogonka? Oczywiście. co powiedzieć. Kuleczko. Pani Genowefa skończyła swoją opowieść w momencie. Zresztą kaŜdy z nas jest wyjątkowy. bo…. Od tej pory Bułeczka trochę rzadziej bywała u Ŝółwiej rodziny. Dziewczynka pomachała kobiecie na poŜegnanie i poszła w stronę swojego domu. „Zatem od początku wiedzieli. „No tak. jesteś jedynym kotkiem. Bo chociaŜ mama Ŝółwica ma to śmieszne imię. potrafię najszybciej ze wszystkich kotów przebiec całe podwórko. Ŝe zauwaŜyliśmy. Ŝe jestem inna niŜ wszystkie kotki i nic nie powiedzieli?” . Ŝe nie będzie więcej unikać kotków i innych zwierząt. Ŝe nie jest to dla nas Ŝaden problem. Ja. prawda? Na tym polega twój urok.zastanawiała się kotka. ale to jeszcze nie powód. a Bąbel… Bąbel jest taki zabawny! Więc to chyba tak juŜ jest. ale w to miejsce ma coś.. jakiego znamy bez ogonka i dlatego jesteś taka wyjątkowa. Ŝe nie ma ogonka jest całkiem zabawne. jak nie jest to problem dla ciebie.Co się stało. to robi pyszne ciasteczka i jest taka miła. Kuleczko? CzyŜbyś myślała. na przykład. ale teraz troszkę więcej czasu spędzała w zagrodzie. Całą noc nie mogła zasnąć. gdy Bułeczka wróciła do zagrody postanowiła. Pelagia pomyślała teŜ o so- 82 . Bułeczka stała oszołomiona. ale uwaŜamy. gdy po Pelę przyjechała mama. kiedy pani Genowefa wlewa mleko do naszych misek. Ŝe kaŜdy ma coś śmiesznego albo dla innych dziwnego. tak samo. MoŜe rzeczywiście to. bo jest takie wyjątkowe.” Tego samego dnia. Spójrz na Bąbla. a nie z braku ogonka. czego inni nie mają i to akurat jest dla nich fajne. Pamiętała o nich ciągle. Ŝe najszybciej dobiega do miseczki pełnej mleka. nie wiedząc. Ŝe Bąbel jest taki mały. Dawno juŜ nie jest dzieckiem. Ja na przykład wyjątkowe mam imię. Ŝe nie zauwaŜyliśmy. Zjadła kolację i poszła spać.

Dawno. tak ma Kaśka na nazwisko. W końcu podeszła do tej. dawno temu Ŝył sobie mały zajączek. Śmieszne. więc zostawał w domku. która kiedyś zapytała ją. . Nazywał się Maks. Zawsze mieli jakieś ciekawe zaję83 . Pela. Ŝeby chodzić ze swoimi braciszkami do szkoły. Następnego dnia w szkole Pelagia jeszcze chwilę obserwowała bawiące się na boisku dziewczynki. które nie chce chodzić do przedszkola. które codziennie rano chodziło do szkoły.bie.Marchewką? . śmieszne nazwisko” . zbierali owoce leśne itp.pomyślała Pela i poszła bawić się z nowymi koleŜankami. Emilia Kania Bajka dla dziecka. a tata chodził do pracy. Zajączek był jeszcze za mały. Powiedziała: . Był biały w czarne łatki. zielonym lesie pełnym róŜnych ślicznych zwierzątek. pobawimy się z Marchewką. ale za to na pewno nikt nie potrafi rysować tak pięknie. pięknym.To chodź. Ŝe nowa koleŜanka zaczęła się do niej odzywać i odparła: . a jak jestem niegrzeczna. Myślała teŜ o innych rzeczach. Katarzyna Marchewka. Spacerowali oboje po leśnych dróŜkach.zdziwiła się Pelagia.No tak. . nie? „Rzeczywiście. Mieszkał w duŜym. jak zdrobniale Pelagię nazywają rodzice. spotykali się ze znajomymi zwierzętami. jak ona.Rodzice mówią do mnie Pela. Dziewczynka stała jeszcze przez chwilę zdziwiona. Doszła do wniosku. Maks wychowywał się z mamą i tatą oraz ze swoim starszym rodzeństwem. w których jest dobra i wyszła z tego całkiem spora lista. Ŝe ma inne niŜ wszyscy imię. Maks bardzo miło spędzał czas z mamą. to mama mówi do mnie Pelka. a wracało popołudniami.

cie. Zajączek codziennie rano wstawał z płaczem i powtarzał: . Pewnego dnia mały. Mimo to Maks ani razu nie pomyślał. Teraz wszystko się zmieniło. Ŝe mógłby wrócić do przedszkola. a Maks nie moŜe zostać bez opieki. Tata wymyślił. ale zwykle wizyta nie trwała dłuŜej niŜ godzinę. Ŝeby ten przekonał zająca o zaletach i przyjemnościach czekających go w przedszkolu. Kiedy nadszedł moment wyjścia rodzica. ten bardzo się ucieszył i zdziwił zarazem. Zwierzaczki w przedszkolu były przyjazne. musiała poświęcać Maksowi sporo czasu i na dodatek dosyć aktywnie. poniewaŜ jego mama miała sporo zajęć w domu. z kim mały zostanie. Ŝe będzie go pilnowała babcia. Ŝe rodzice zajączka nie mogli tego znieść. a spacery trwają bardzo krótko. bo myślał. bo nie wiedział.Od jutra będziesz chodził do przedszkola . poniewaŜ martwili się. Dotąd babcia wiodła spokojne Ŝycie. Takie zachowanie sprawiało rodzicom duŜo przykrości. on jednak nie chciał nawiązać z nimi kontaktu. Następnego dnia mama zaprowadziła Maksa do przedszkola. Ŝeby został w przedszkolu. Kiedy Robert wszedł do pokoju Maksa. która nie była zachwycona tym pomysłem. Okazało się. Ŝe będą się bawić. PrzecieŜ nie moŜe być bez opieki. Maks nie mógł zrozumieć. Po jakimś czasie babcia tak zaczęła narzekać. Dopiero po jakimś czasie udało się uspokoić małego i przekonać go. a one dosyć często ją odwiedzały. rozległ się głośny płacz. Codziennie wczesnym rankiem tata prowadził go do babci. Ŝe mama będzie pracować. czemu babcia nie chce z nim skakać i biegać. co go tam czeka i bał się nowego miejsca. Czasami Maks musiał zająć się sam sobą. oczywiście kochała wnuki.Ja nie chcę tam iść! Jestem chory! Boli mnie główka! Boli mnie łapka! Zawsze coś wymyślał. Jednak jelonek przyszedł z innym zamia- 84 . Jednak po namyśle zgodził się.oświadczyła mama. I tak właśnie się stało. Postanowili przyprowadzić do Maksa małego jelonka Roberta. W pierwszej chwili bardzo się zdenerwował. zwinny zajączek usłyszał niepokojącą wiadomość: . bo malec nie potrafił zbyt długo posiedzieć w jednym miejscu.

Tym razem Maks nie zrobił zamieszania w przedszkolu swoim płaczem.Zrobimy. kiedy Maks kłócił się ze swoimi kolegami.rem. I w ten oto sposób Maks zrozumiał.Co chcesz robić w takim razie?! . Zaskoczony tata zapytał: . pogodna i pełna energii. 85 Amanda Marcinowska. W przedszkolu na wszystko był czas.. Z chęcią zapoznał się z kolegami i ich wysłuchał. lecz z zainteresowaniem czekał. Teraz nie stał juŜ z boku.przedszkolanką. przecieŜ teraz znam juŜ jelonka” -myślał Maks. Ŝe robią ciekawe rzeczy i jaka to przyjemność mieć przyjaciół rówieśników..Chcę iść do przedszkola odparł zajączek. czyli pani Marta. a tata krzyczy na mamę. . na przykład o zabawki. mały zajączek zaczął się zastanawiać: „babcia jest mną zmęczona i nie chce się ze mną bawić i skakać. mama się martwi i jest smutna. by ta przedstawiła go grupie. Kiedy jelonek wyszedł. co będzie dalej. bo wszystko moŜna pogodzić. jak miło i zabawnie jest w przedszkolu.. Wymyślała dzieciaczkom ciekawe gry i zabawy. ale gniew szybko mijał i powracał uśmiech. dzieci bawiły się i śmiały. Oczywiście bywały chwile. Wiedział juŜ.. jak zechcesz powiedział tata. Przedstawił się i po jakimś czasie zaczął opowiadać. Ŝe nie musi się niczego bać i czuć się samotnie. była bardzo miła.moŜe spróbuję jeszcze raz. do którego on chodzi. na którą zawsze mógł liczyć. Pani sowa. Ŝe nie chce iść do babci. Ŝe w przedszkolu jest bardzo przyjemnie i zabawnie.hm. Powiedział Maksowi. Z ust Roberta brzmiało to bardzo wiarygodnie. Miał przecieŜ duŜo przyjaciół i panią Martę. 11 lat . Następnego dnia zajączek powiedział. Poszedł grzecznie z panią sową .

które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. pluskali się w porannym deszczu. Sam układał klocki. człapali po zielonych łąkach. Wtedy to Kurczątko zasmuciło się i pomyślało. Kurczątko z utęsknieniem czekało na braciszka. Rodzice zajmowali się młodszym. śyli tak radośnie. karmili. mama pomagała mu w kłopotach i przytulała w cięŜkich chwilach. kurczaczy tata i ich mały syn . Ŝe Kurczątko nie chce się dzielić zabawkami z Maluchem.Kurczątko. AŜ tu nagle na świecie pojawił się nowy członek rodziny . Ŝe starszy brat nie chce się z nim bawić. Rodzice przyglądali się temu z odległości. Rodzice bardzo kochali swoją pociechę i poświęcali mu mnóstwo czasu. Bracia W Kaczeńcu. Nie chce dzielić się zabawkami z malcem. spędzał duŜo czasu ze starszym bratem. Malec był bardzo szczęśliwy i dawał wiele szczęścia rodzicom. mieszkała pewna rodzina. Podczas wspólnej zabawy kurcząt mama zauwaŜyła.kolejny syn. Tata zawsze bawił się z synem. spokojnie. 6 lat 86 . Ŝe nie jest najwaŜniejsze w rodzinie. Nie wiedział. Z kaŜdym dniem było coraz gorzej. Kurczacza mama. a wszystkie samochodziki były tylko jego... Maluszkowi było smutno. Z czasem Kurczuś podrósł. Kurczątka ciągle się kłóciły i sprzeczały. Zosia Danielkiewicz.Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka. poświęcali wiele czasu. Obaj chodzili nad staw. Cieszyło się. Czekał aŜ mały Kurczuś podrośnie. miejscowości barwnej. Ŝe zdobędzie partnera do zabaw. zabawiali go. kolorowej i przyjaznej. dlaczego brat go tak traktuje.

Ŝe była bardzo szczęśliwa. ptaki śpiewały. Brat rzucił mu się na ratunek!. nawet z młodszą siostrzyczką Karolinką. trudno było go odszukać. daleko od miasta Ŝyła rodzina misiów. Wtedy Kurczątko zrozumiało. Rodziców bardzo to martwiło. Łabędzie popędziły po dorosłych. Rodzice zorganizowali piknik. Ŝe bardzo go kochają. Kiedy dotarli na miejsce byli zachwyceni pięknymi widokami. słoneczny poranek rodzice postanowili zabrać synów na wycieczkę. Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka. Podziękowało Kurczusiowi za ratunek i wiedziało. mnóstwo potoków i wielobarwnych roślin. Cała rodzina była bardzo zadowolona z wyjazdu. Kurczuś. szukał reszty. jako najmłodszy z grupy. poniewaŜ oni sami byli bardzo hojni i pomocni. Błękitne niebo odbijało się w czystej wodzie jeziora. które nie chce się niczym dzielić. Wystraszeni pędzili. Ich syn . Jednak tatę i mamę misiów trapił problem. miała wielu przyjaciół i moŜna powiedzieć. Od tej pory przestało być zazdrosne o brata i wszyscy Ŝyli w szczęściu i radości. Wspólnie bawili się w chowanego.miś Karol . Bajka o samolubnym misiu Karolku W pewnym lesie. aŜ tu nagle ześlizgnęło się z hukiem i wpadło do wody. leśnych polan. Ŝe jest dla rodziców tak waŜne jak jego młodszy brat. z którym nie mogli sobie poradzić. Ŝe moŜe na niego liczyć. Było tam wiele zielonych pastwisk.nie chciał się niczym dzielić z innymi. Kiedy przybiegli na miejsce. ile sił w łapach do ukochanych dzieci. Wyruszyli do doliny zwanej Ptasią. dzieci pobiegły na pomost jeziora z przyjaciółmi – z łabędziem Merkurym i jego siostrą Arlet. KaŜdy. a zwierzęta przywitały ich bardzo serdecznie.W niedzielny. kto do nich przyszedł z po87 . Mieszkała w pięknej chatce z ogródkiem. zobaczyli zmoczone kurczaczki na brzegu jeziora. Ŝe był cały i zdrowy! Przytulili go mocno i powiedzieli. Kurczątko ukryło się na pomoście. Wzięli najstarszego syna w objęcia i byli najszczęśliwsi na świecie.

Mam pomysł! . nie pozwalał bawić się swoimi zabawkami. Potraktujemy Karola tak. Postanowiła. Cały dzień próbowała wymyślić coś. Ŝe nie moŜe i kaŜdy przypomni mu sytuację.. lisku.zaczęła opowiadać swój plan sowa – Jutro tam pójdziemy i uzbieramy cały koszyk.odpowiedziała z entuzjazmem. . Karolinko.Oczywiście! Pamiętacie. to musiał otrzymać coś w zamian. a jak juŜ je poŜyczył. ale do czego nam jest to potrzebne? Chyba nie zrobimy mu prezentu? . by Karol był dobry jak inne misie.burknął oburzony zajączek. w której chciał coś poŜy- 88 .krzyknęła . jak zobaczy taką ilość malin.trzebą. bo wymyślał ciekawe zabawy i opowiadał śmieszne historie. W końcu głos zabrała mała sowa.Tak. . Nawet lisek Chytrusek miał więcej znajomych.zastanawiała się Karolinka . Myślały juŜ dwie godziny i nikt nie znalazł rozsądnego rozwiązania. lecz nic nie przychodziło jej do głowy. . Następnie zabierzemy go na polanę. . gdzie zawsze się bawimy. Ŝe Ŝadne zwierzątka w lesie nie lubiły go i nie chciały się z nim bawić. Niedaleko stąd widziałem piękne. jak on nas. Wszyscy o tym wiedzą .Hmm. śadne lekarstwa nie pomagały jej.. na pewno będzie chciał zjeść razem z nami. Wieczorem wszystkie młode zwierzątka zebrały się na naradę.Wręcz przeciwnie. Karol. tak. Karolinka przyprowadzi brata. Ŝe mamusię moŜe wyleczyć tylko zmiana zachowania braciszka. co twój brat bardzo lubi? . Nigdy nikogo nie poczęstował słodyczami. Wtedy my powiemy mu.PrzecieŜ Karol uwielbia maliny.wtrącił się lisek Chytrusek. Pewnego dnia mama misiów nie wytrzymała ze zmartwienia o Karola i rozchorowała się. dojrzałe maliny .Musimy znaleźć słaby punkt misia. nie wychodził bez otrzymanej pomocy. Karolinka wiedziała. Ŝe o problemie opowie przyjaciołom i moŜe wspólnie coś wymyślą.. Natomiast Karolek był tak samolubny. jak podczas wakacji miał cały koszyk malin i z nikim nie chciał się podzielić? . której rodzice uchodzili za najmądrzejszych w całym lesie.

Przez ciebie twoja mama ze zmartwienia jest chora.szlochał miś.krzyknęły chórem zwierzątka i kaŜde po kolei opowiedziało.odpowiedział miś. jakie to jest przykre. Widząc to. a my musieliśmy patrzeć. czego? PrzecieŜ wiecie. JuŜ nigdy tak nie postąpię.czyć lub poczęstować się. Na początku miś próbował się bronić. jaki Karol był samolubny i chytry. jak ty nas traktujesz. 89 . Miś Karol juŜ z daleka zobaczył swój przysmak i rozpędził się w stronę kosza. Później bawili się do późnego wieczora. Czasem sam jadłeś słodycze. nawet mój ulubiony samochodzik . . Następnego dnia rano rozpoczęto realizację pomysłu. Nagle ptaszek Ćwirek zaszczebiotał. Co o tym myślicie? .pierwszy odezwał się jelonek. jeśli ktoś nie chce się dzielić. Chcieliśmy dać ci nauczkę i pokazać. Chyba poczęstujecie mnie? . to moŜe się udać . zaczęły się bawić i zajadać maliny. Nie zdawałem sobie sprawy. Macie ich tak duŜo. .Ja was bardzo przepraszam. Karolku.Nie! . I tak miś zrozumiał swoje złe postępowanie. Wszystko szło zgodnie z planem i po dwóch godzinach zwierzątka ze zniecierpliwieniem czekały z malinami na polanie. sowa kazała się uspokoić towarzyszom i zaczęła mówić do misia: . Ŝe juŜ widzi misiowe rodzeństwo. a Karol nie pozwolił.Widzisz. My zawsze musieliśmy cię prosić.Czego chcesz? . Ŝebyś nam coś poŜyczył. Wszyscy pogodzili się z Karolkiem i oczywiście razem z nim zjedli maliny. lecz po chwili zrobił się smutny i zaczął płakać. a ja będę poŜyczał wam wszystkie zabawki. Ŝe uwielbiam maliny. Ŝe tym damy mu nauczkę i zrozumie swój błąd. Myślę. Ale tuŜ przed nim wyskoczyły zwierzątka i zagrodziły mu drogę. Tak mi wstyd. MoŜecie przychodzić do mnie.krzyknęły zwierzątka. a mama misiów niebawem wyzdrowiała. jak coś mieliście. więc zwierzątka rozłoŜyły się na kocu. .Jak to. bo wy zawsze dzieliliście się ze mną.Bardzo dobry pomysł. .

zimnym pokoju.Zdzisiu. Nie wiedział dokładnie. za tą wielką zasłoną? . 3 latka czyk zadawał pluszakowi.„niehigieniczne” zwierzę. Ŝe jest tam coś. Wystarczyłby mu chociaŜ mały chomik. Musiał spać sam w wielkim.cała rodzina tak mówiła. poniewaŜ zawsze towarzyszył mu ukochany Misio .. ani młodszego. mądry i grzeczny . Był przecieŜ juŜ duŜy. Wstydził się powiedzieć mamie. Ŝe za szafą lub w rogu pokoju czai się coś strasznego. czy to tylko przeciąg? Tego typu pytania chłopKubuś Zieja.jak mówili . Gdyby miał jakieś zwierzątko.. co chce mu zrobić krzywdę.A co to był za szelest za oknem? . które boi się ciemności. względem którego czułby się waŜny. Chłopczyk nie był jednak całkiem sam. Nigdy nie sprawiał 90 .Czy nic nie ma w tamtym rogu pokoju. Rodzice jednak nie chcieli zgodzić się na Ŝadne .. miał całe 40 centymetrów wzrostu. Dziecko to nie miało rodzeństwa ani starszego. nie mówię: psa czy kota. Wydawało mu się..Zdzisio. który pomógł przezwycięŜyć lęk Pewien mały chłopiec bał się ciemności. O Misiu . taki był przeraŜony. które by go chroniło.Anna Solak Bajka dla dziecka.. Ŝeby zostawiła mu włączoną lampkę.Czy to ktoś idzie. ale na pewno coś okropnego . Pluszak był sporych rozmiarów. sam nawet bał się spojrzeć. szare futro. co mu moŜe grozić.tego był pewien. kamizelkę czerwoną i bardzo mądre (moŜe trochę smutne) zielonkawe oczy. Dziecko zawsze przed snem mocno go przytulało i pytało: .

jak pada wczesną jesienią. mocno padał. a na głowie taki kask. ogromnych pająków. Wiatr wył za oknem. wszystko było takie. Pewnej jesiennej nocy było wyjątkowo strasznie. które znał od dawna. tak. Rzeczywiście. straszno… Dziecko mocno tuliło miśka i prawie płakało. Deszcz oczywiście mocno.Popatrz tam! W rogu pokoju jest tylko pudło z twoimi zabawkami! Widzisz? Moja latarka jest bardzo dobra. Pobiegł szybko do mamy i spytał: .. tylko najprawdziwszą w świecie broń?! . W tym śnie pluszak miał ogromną latarkę w swojej łapce. gdzie mógł. 91 . która stanie się jego bronią na wyobraźnię.Ŝadnych kłopotów. która jest za bardzo wybujała… A to wszystko dzięki jego misiowi. świeci światłem. Następnego ranka.Czy ty oszalałeś chłopcze?! Jaką broń? Dziecko jednak wyjaśniło. które rozproszy wszystkie twoje lęki. Widzisz w tym świetle. przeciskając się wszędzie. Nie mógł się narazić na śmieszność.Mamo?! A moŜesz mi kupić coś takiego wyjątkowego.. jakie mają piękne kolory? Są czerwonawe. dobre słowa. Wówczas pluszowy Misio Zdzisio postanowił mu pomóc. proszę! To tylko liście spadają na dach. Ŝadnego ducha! Nic! To tylko te same rzeczy i zjawiska. tylko latarka. Dziecko juŜ zasypiało i za sprawą słów misia przyśniła mu się jego ukochana maskotka. który mają górnicy w kopalniach (równieŜ z mocną halogenową świetlówką). śadnych paskudnych potworów. Opadające liście uderzały w szyby i w blaszany dach garaŜu. Misio wskoczył na poręcz łóŜka i powiedział spokojnym głosem: . Misiek zaczął mu szeptać do ucha kojące. Nigdy nie przysparzał zmartwień. rdzawe i Ŝółte! CzyŜ nie są śliczne? Chłopczyk przyznał pluszakowi rację. A tam za oknem? Podejdź. Ŝe to nie taka prawdziwa broń. chłopczyk obudził się w wyjątkowo świetnym nastroju. Było wyjątkowo strasznie. śal mu się zrobiło jego ukochanego właściciela. taką nie .zabawkę. jak za dnia.

Jej futerko było tak czysto białe. Spośród tej czarności wyłaniały się jedynie Ŝółto-zielone oczka. Dwie kotki były całe czarne. Mama kot i tata . Na dodatek jej oczy były równieŜ koloru złotego. bo nikt juŜ nie chciał z nią rozmawiać. 8 lat przebiegającymi po grzbiecie. Mieszkała ona w duŜym. czarnymi pręgami Paulinka Średnicka. Miała na imię Luna. Ŝe w słońcu błyszczała niczym złoto. Nawet jej rodzeństwo zaczęło się od niej odsuwać. JuŜ od pierwszych chwil swojego Ŝycia chodziła z dumnie uniesioną główką. Większość jej rówieśników przestała ją przez takie samolubne zachowanie lubić.pytała często sama siebie. Wszystkie dzieci szybko zaklimatyzowały się w przedszkolu. Troje z nich miało zielone oczy i było maści szarej z grubymi. poniewaŜ była tak zapatrzona w siebie. . a na dodatek nie pozwalała nikomu ruszać swoich przyborów szkolnych. KsięŜniczka jednak nie widziała tego. fantastycznym zamku. Wszyscy bez wyjątków uznawali ją za najpiękniejszą z rodu. Było ich aŜ sześcioro. Kocięta wyrosły i czas było pójść do przedszkola. Ŝe to ona zostanie dziedziczką królestwa. Ŝe ma zostać w przyszłości królową i dlatego strasznie się pyszniła. co tylko było mu potrzebne. Ostatnią z potomstwa była śliczna kotka. dawno temu. KaŜdy dostał wszystko. które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie Dawno. jak na księŜniczkę przystało. Nie chciała bawić się z innymi.Jestem taka śliczna. KaŜdy zdawał sobie sprawę. a czasami nawet więcej. w małym królestwie Ŝyła sobie szczęśliwa rodzina kotków.kot wychowywali gromadkę kociąt. jednak pojawił się problem z Luną. 92 . w którym nie brakowało niczego. która wiedziała. czegóŜ mi więcej potrzeba? .Anna Machelska Bajka dla dziecka.

A czy ty mi pomogłaś. 93 . ale bardzo cię proszę. Ŝe pomóc jej moŜe jedynie Luna. Wpadła w rozpacz. Jedna z najlepiej uczących się kotek zapomniała swojej ksiąŜeczki. Ŝe Pani była bardzo wyrozumiała. kiedy cię prosiłem? . . Podchodziła do kaŜdego po kolei i prosiła o pomoc. Owa kotka zdawała sobie jednak sprawę z tego. Wiesz.Nie ma mowy. mówiąc: . jednak kaŜdy zbywał ją. a ona sama o tym zapomniała i nie poszła do szkoły przygotowana. Była z tego powodu bardzo smutna. Postanowiła jednak spróbować. WyobraŜasz to sobie? śebyś była lepsza ode mnie i to za moją zasługą? Chyba jesteś śmieszna. a w szkole ostatnie ocenianie. wiec i tym razem nie robiła sobie niepotrzebnych nadziei. Ŝe ty nie masz. o czym Luna nawet by nie pomyślała. zbliŜało się lato i wakacje. Tego dnia zdarzyło się coś. kiedy zorientowała się. Wiedziała. Ŝe koleŜanka. JakŜe była zdziwiona. do której chce się zwrócić o pomoc. Tego dnia mama-kot nie dopilnowała córki. bo od tego zaleŜało wszystko.Wkrótce doszło w przedszkolu do niespotykanego wydarzenia.No. Ŝe tak ci na tym zaleŜy? Zresztą. co mnie to w ogóle obchodzi? Idź.A skąd ja mam niby wiedzieć. zapewne nie pomagało. A dzięki temu. Wolnym krokiem podeszła do Luny i rzekła: . a to. . odejdź! Takim to sposobem Luna uczyniła koleŜance wielką przykrość. ZaleŜało jej takŜe na najlepszej ocenie w grupie. a Pani moŜe mi nie postawić najlepszej oceny.Co mnie to obchodzi. nigdy nikomu nie pomogła. Ŝeby Pani była na nią o to zła. Czas mijał. Ŝe nie miała tej ksiąŜki. a tego bym nie chciała. bo nie chciała. co się stało. Na zadanie końcowe uczniowie mieli przynieść do szkoły swoje ulubione zabawki i o nich opowiedzieć. która była w klasie najlepsza.Luna. jak bardzo mi na tym zaleŜy. kotka nie dostała gorszej oceny. czy poŜyczyłabyś mi na tę lekcje ksiąŜki? Ja zapomniałam swojej. bo jeszcze będziesz lepsza ode mnie. Na to Luna tylko się zaśmiała i powiedziała: . poŜycz sobie od kogoś innego.

Luna nie odwaŜyła się podejść jednak do jednej koleŜanki z klasy. Wiedziała juŜ, jak musiała się czuć wtedy, kiedy ona nie poŜyczyła jej ksiąŜeczki i powiedziała tyle przykrych słów. Stała w oddali i patrzyła na wszystkich, którzy chwalili się swoimi ulubionymi zabawkami. Pierwszy raz w Ŝyciu poczuła się taka samotna i nieszczęśliwa. Teraz, kiedy ona potrzebowała pomocy, wszyscy się od niej odwrócili. - Chciałabym ich przeprosić. Jak mogłam być taka zła? - pomyślała. Wtedy - ku jej zdziwieniu - podeszła do niej ta kotka, którą tak źle wcześniej potraktowała, wyciągnęła w jej stronę swojego ulubionego misia i powiedziała: - Proszę, ja mam jeszcze kilka swoich zabawek. Nie chcę, Ŝebyś była smutna. Luna nie wiedziała, jak się zachować, czuła się głupio, bo teraz juŜ rozumiała, jak samolubne było jej zachowanie wobec swoich koleŜanek. Wzięła misia i odezwała się: - Dziękuję. Nie zasłuŜyłam sobie na to. Byłam taka niedobra dla was. Przepraszam. - Zapomnijmy o tym, co było - uśmiechnęła się Zuzia, bo tak jej było na imię - Zrozumiałaś swój błąd, a to jest najwaŜniejsze - podała Lunie łapkę i razem poszły do reszty bawiących się. Tam Luna przeprosiła wszystMarysia Klewiado, 5, 5 roku

kich i od tej pory kaŜdy bawił się z Luną, co więcej poŜyczali sobie nawzajem zabawki. A Luna i Zuzia??? Zostały przyjaciółkami na dobre i złe. Po wielu latach Luna została mądrą i piękną królową, a przy jej boku wciąŜ była jej przyjaciółka z dzieciństwa - Zuzia. I tak się kończy ta bajka. Co było dalej??? Tego juŜ nikt nie wie.

94

Berenika Kapiczenko

Bajka skierowana jest do dziecka, które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności).

Anielska gwiazdka

Był sobie chłopiec, który bał się ciemności. Rodzice dziecka bezradnie rozkładali ręce, nawet zapalone światło nie pomagało chłopcu przy zasypianiu. Zawsze w nocy budził się z płaczem i któryś z rodziców musiał spać razem z nim. Sytuacja powtarzała się co noc, nie pomagał mu nawet jego ukochany misiu. Jednak którejś nocy miało miejsce dziwne zdarzenie. Chłopiec zobaczył przez okno gwiazdę, która świeciła nadzwyczaj jasno. Tej nocy udało mu się zasnąć wyjątkowo spokojnie i przyśnił mu się anioł. Świecił on pięknym blaskiem i powiedział chłopcu, Ŝe to właśnie on był tą gwiazdą, którą ujrzał przez okno swojego pokoju. Powiedział mu równieŜ, Ŝe moŜe być przy nim zawsze i będzie czuwał nad jego spokojnym snem. I oto stała się rzecz niesłychana - malec przespał spokojnie całą noc. Rodzice nie mogli uwierzyć w to, Ŝe ich dziecko nie budziło się w nocy z płaczem. Natomiast w pokoju chłopca - nie wiadomo skąd - pojawiła się piękna błyszcząca i fosforyzująca gwiazdka. Taka sama, jaką chłopiec widział na niebie tej pamiętnej nocy. Tak, to był właśnie ten sam anioł. Od tamtej pory chłopiec nie boi się juŜ ciemności, zasypia normalnie i nie budzi się w nocy pełen lęku. Ten sam anioł pomaga zasypiać innym malcom, które boją się ciemności. Więc spójrz w okno - moŜe i Ty ujrzysz takiego anioła, a w Twoim pokoju, nie wiadomo skąd, pojawi się piękna gwiazda, która będzie odtąd zawsze czuwać nad spokojnym snem kaŜdego dziecka.

95

Anna Postoł Bajka dla dziecka, które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać.

Trudna rozmowa

Będzie to historia, która mogła zdarzyć się kaŜdemu. Być moŜe sami doświadczyliście tego, o czym dalej opowiem, być moŜe zdarzyło się to którejś z Waszych koleŜanek, kolegów czy całkiem obcej osobie. Czy jest to opowieść wesoła czy smutna? Sami osądźcie, ale myślę, Ŝe historia ta jest godna uwagi kaŜdego. Posłuchajcie...
Amanda Marcinowska, 10 lat

Nie tak dawno temu był dzień, który niczym nie róŜnił się od innych, jesiennych dni. Mały chłopiec stał ze spuszczoną głową na środku klasy i milczał. Był znów nieprzygotowany do odpowiedzi. Wyglądał na zrezygnowanego, trochę znudzonego słowami, które kierowała w jego stronę nauczycielka. Nie były to pochwały, lecz karcące uwagi dotyczące jego nieprzykładania się do nauki. Wyglądało na to, Ŝe kolejny zły stopień przy jego nazwisku nie robi mu teraz róŜnicy. Nauczycielka nie zdąŜyła

skończyć zwracać mu uwagę, gdy nagle rozległ się dzwonek. Był to koniec ostatniej lekcji. Oznaczało to ulgę dla większości dzieci w klasie, lecz nie dla niego... Rówieśnicy z uśmiechem wybiegli z klasy, by czym prędzej znaleźć się w domu, ale nie on. Chyba ten ostatni dzwonek nie przyniósł mu takiej radości jak jego kolegom. Wolnym krokiem opuścił próg szkoły, zakładając niezdarnie nieco za

96

duŜą kurtkę. Szedł wolno, ale nie zmierzał do domu. Właściwie sam chyba nie wiedział, dokąd idzie... Było chłodno, niebo zachmurzyło się, a chłopiec wydawał się być odzwierciedleniem tej jesiennej aury. Nagle, kiedy przechodził obok sklepu, w jego niebieskich, smutnych i obojętnie spoglądających oczach pojawił się błysk. Był to jeden z nielicznych sklepów w okolicy, który kolorami swojej kuszącej wystawy przyciągał spojrzenia chyba kaŜdego dziecka w tym miasteczku. Chłopiec zatrzymał się przed wystawą na dłuŜszą chwilę. Wydawał się nieobecny, oczarowany. Jego wiecznie smutne oczy jakby śmiały się na widok kolorowej wystawy. Czekolady, batoniki, cukierki, owoce i wiele, wiele innych łakoci stanowiło przedmiot poŜądania chyba kaŜdego dziecka w jego wieku. I nagle spojrzenie chłopca zmieniło się, zniknął płomyk niewinności, a zastąpił go płomień poŜądania. Młody człowiek, jakby kuszony złą mocą, postanowił wejść do środka. Niepewnie otworzył cięŜkie, skrzypiące drzwi, a jego oczom ukazała się duŜa, nieprzyjemnie wyglądająca postać właściciela sklepu. Chłopiec zamarł, lecz trwało to chwilę, bo jak tylko przekroczył próg, właściciel z uśmiechem zapytał, czego potrzebuje. W myślach mały zaczął wyszukiwać jakiegoś wytłumaczenia, gdyŜ głupio mu było przyznać, Ŝe chciał tylko popatrzeć. Krępującą chwilę ciszy przerwał jeden ze stałych klientów, który wkroczył do sklepu i w odróŜnieniu od niego dobrze wiedział, co chciałby kupić. Wyciągając długą listę zakupów, zaczął wymieniać. Chłopiec odetchnął, w tym samym momencie jego uwagę zwróciły półki wręcz uginające się od cięŜaru łakoci, które na nich leŜały. Było tam cudownie, raj dla kaŜdego dziecka! Kolorowe opakowania, błyszczące papierki aŜ prosiły, Ŝeby je kupić. I wtedy czar prysł, a w sercu chłopca pojawił się wielki smutek i Ŝal. Nie miał przy sobie ani grosza, nigdy nie dostał od rodziców nawet złotówki, a przecieŜ za wszystko trzeba zapłacić. Chęć posiadania jednak wzięła górę. W tej chwili nie istniało dla niego nic poza skarbami. Jakikolwiek strach, lęk i inne uczucia nie miały teraz Ŝadnego znaczenia. Liczyło się tylko jedno. Chłopiec pomyślał, Ŝe przecieŜ nie powinno zrobić Ŝadnej róŜnicy to, Ŝe weźmie

97

sobie któryś z łakoci tak, Ŝeby właściciel nic nie zauwaŜył, zwłaszcza Ŝe był teraz Ŝywo zajęty obsługą stałego klienta. Chłopiec niepewnym krokiem zbliŜył się do jednej ze sklepowych półek i niedługo zwlekając szybkim ruchem chwycił jedną z tabliczek czekolady, chowając ją do kieszeni swojej zbyt duŜej kurtki. Był przeraŜony. Nagle, zamiast poŜądania, które kazało mu to zrobić, w jego głowie pojawiły się miliony innych myśli. Nie czekając, wyszedł ze sklepu. Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, poczuł ulgę. Miał to, czego chciał. Miał całą tabliczkę czekolady tylko dla siebie. Czuł się szczęśliwy. Jego szczęście nie trwało jednak długo, bo radość, jakiej teraz doświadczał, zakłócił nagle donośny głos sprzedawcy: - Złodziej! - wykrzykiwał rozwścieczony, wymachując pięścią i rzucając się w pościg za małym złodziejem. Chłopiec przeraŜony biegł szybko. Strach dodawał mu sił, mimo to sprzedawca wydawał się być coraz bliŜej. Chłopiec wręcz prawie czuł na plecach jego wściekły oddech. Nagle zaczął Ŝałować tego, co zrobił. Pragnął, Ŝeby to wszystko nie działo się naprawdę, chciał cofnąć czas, pójść ze szkoły prosto do domu, tak, jak robią to inne dzieci, i przywitać się serdecznie z mamą i tatą, zjeść ciepły obiad i na deser dostać czekoladę. Jednak było inaczej. Dobiegał właśnie do zakrętu, za którym znajdowała się szkoła. Oj, ile by dał, by móc się teraz w niej znaleźć... Gdy tylko pokonał zakręt, ni stąd ni zowąd jego oczom ukazała się postać. Nie zdąŜył się zatrzymać i z całym pędem uderzył w nią, upadając na chodnik. W ręce wciąŜ ściskał swój nieszczęsny łup. Właściciel sklepu znalazł się na miejscu prawie w tym samym momencie i nagle... w osobie, w którą uderzył z taką siłą, mały złodziej rozpoznał swoją nową szkolną panią pedagog. Obejmowała stanowisko dopiero parę miesięcy, była juŜ jednak bardzo chwalona za uczynność. Kobieta była wyraźnie zaskoczona całym zajściem, ale mimo to zachowała się bardzo spokojnie i w ciągu kilku chwil udało jej się ustalić powody całego zajścia. Mimo usilnych starań srogiego sprzedawcy, zdołała odwieść go od zamiaru powiadomienia o wszystkim policji, obiecując, Ŝe sama zajmie się

98

co dokładnie się wydarzyło. nie mieli takiego wzroku pełnego zrozumienia.Czemu wziąłeś czekoladę? Jesteś głodny? Chłopiec w pierwszym momencie poczuł. co się stało. Było to trudne. która czeka go w domu? Kobieta poprosiła. aby uspokoił się i ochłonął.małym złodziejem. Ŝeby opowiedział. Weszli do jednej z sal. który znał – krzyki i wyzwiska przecieŜ juŜ dawno powinny paść w jego stronę. krzyczy na niego i grozi wyrzuceniem ze szkoły. Było to dla chłopca dziwne pytanie. Pani pedagog wzięła cichego. Nie pasowało to do schematu. 99 . JuŜ widział. lecz po chwili uznał. bo przecieŜ sprzedawca wszystko wykrzyczał na miejscu zderzenia się jego z panią pedagog. Ŝe przecieŜ wie. wystraszonego winowajcę i oboje udali się w stronę szkoły. JuŜ widział oczami wyobraźni. Ŝe sklep pozostał bez nadzoru. a oni rozzłoszczeni surowo go karcą. Chłopiec szedł ze spuszczoną głową. ale w sumie było mu wszystko jedno. z racji tego. Tak bardzo chciałby cofnąć czas.czując się speszony i zawstydzony . Ludzie. nakłaniając kobietę. Usiadł pokornie. Kobieta siedziała naprzeciwko chłopca i patrzyła mu w oczy. Kobieta posadziła chłopca na krześle i ciepłym głosem poprosiła. Odpowiedział.unikał wzroku. przystał na tę propozycję. gdyŜ chłopiec . Ŝe to nie litość. 1. Ze spokojem pytała dalej: . Co gorszego moŜe go teraz spotkać od wiecznej kary.5 roczku czony. Był wystraszony. jak powiadamia o wszystkim jego rodziców. jak ta pani. by wymierzyła chłopcu surową karę za ten postępek. którzy się dotąd litowali nad nim. Ŝe pani pedagog lituje się nad nim. Sprzedawca. Chłopiec był zaskoZuzia Zieja. która go teraz spokojnie prowadzi.

A chłopiec. Rodzice mogą przestać pić. gdy ktoś śmiał się z nich. Wtedy czuł się ich synem. AŜeby pomóc. tylko trzeba im umiejętnie pomóc. a chorobę taką jak alkoholizm da się wyleczyć. Potem miał wyrzuty. czy mogę w jakiś sposób ci pomóc? Jestem po twojej stronie. 100 . Inni tego nie pamiętają. Pewnie dobrze wiesz. Ŝe potrzebuje się pomocy. a tata pomagał robić karmnik dla ptaków. Ŝe postąpiłeś nieładnie. które duŜo krzyczą i awanturują się. pełnym ciepła i miłości domu. co cię dręczy? Mały chłopiec długo milczał.Spokojnie. 8 lat nas boli. Chłopiec teŜ często ze złością patrzył na pijanych rodziców. Chcę tylko wiedzieć. czuł się kochany. marząc o normalnym. Chłopiec pamięta przecieŜ czasy. Z chęcią wysłucham. co go gnębi? Czy rzeczywiście to jest osoba.. wyzywając od najgorszych pijaków. Ŝe jest taki niegrzeczny? Ale to nieprawda. trzeba umieć przyznać się do tego. W jego głowie pojawiało się mnóstwo pytań. mimo wszystkich smutnych słów i czynów. przed którą moŜe się otworzyć? JuŜ w przeszłości zaufał pewnej pani. jestem tu dla ciebie. Czy moŜe bez obaw powiedzieć o tym. Ŝe to moŜe przez niego tak piją? MoŜe przez to. które nie zachowują się jak mama i tata. co Amanda Marcinowska. przez którą o mało nie trafił do domu dziecka. Trzeba umieć rozmawiać o tym. PrzecieŜ oni są chorzy. Wtedy było inaczej. Ŝe wziąłeś tę czekoladę. które za alkohol zrobiłyby wszystko. kochał swoich rodziców i bolało go. kiedy mama gotowała pyszne obiadki. Osoby. nie będę krzyczała ani robiła ci wyrzutów. Widzą tylko dwie upite do nieprzytomności osoby. której moŜe zaufać.

pomocy.. bo nie mógł się nauczyć na sprawdzian. jaka sytuacja panuje u chłopca.Bo moi rodzice. Dlatego wolał trzymać to wszystko w tajemnicy przed całym światem. i pewnie niektórzy śmialiby się. a przecieŜ naprawdę będę szczęśliwa. które kochał. wstydu. Bo przecieŜ jest tylko małym chłopcem.Nagle natłok myśli chłopca o lęku. Zobaczyliby warunki. Pani pedagog patrzyła z serdecznym uśmiechem.Mamy czas. . Nie odwiedzał teŜ rówieśników. bo był głodny. Czy pani pedagog będzie potrafiła mu pomóc? Pomóc jego rodzicom? Bo przecieŜ to oni mieli problem z alkoholem. Taka jest moja rola w szkole. to mów śmiało i nie obawiaj się. Ŝalu i innych skomplikowanych uczuć zebrał w sobie odwagę i rzekł: . po czym ponownie opuścił głowę i mimo uczucia niepewności. często błędnie rozumiana.. którego tak dotknęło Ŝycie. wstydził się ciągłego bałaganu i mnóstwa pustych butelek. Wiem. jestem tu po to. Jednak chłopiec wciąŜ długo milczał. Oni. Razem mamy siłę. co mówił chłopiec. spojrzał w pełne ciepła oczy pani pedagog. jak tylko będziesz gotowy. Chłopiec nie zapraszał znajomych. rozumiem.. jak mówili rodzice. a trochę ze złością. Ŝe potrzebuje wsparcia. bo bał się. dlatego jestem teraz tutaj. Mimo to czuł. Ŝe czasem samemu trudno uporać się z jakimiś problemami. Podniósł głowę. a to było niemoŜliwe. Chłopiec popadał tak łatwo w tarapaty. Oni duŜo piją. kiedy chłopiec mówił te słowa. na jej twarzy widoczne było Ŝywe zainteresowanie tym. Po długiej ciszy w chłopcu zrodziła się odwaga zmieszana z obojętnością. Trudno mu było mówić przykre rzeczy o osobach.. bo chciał. na rodziców przerwał ciepły i serdeczny głos pani pedagog: . by ci pomóc. „przyjęcie”. by ktoś go zauwaŜył.. poniewaŜ nie miał tak naprawdę gdzie – w domu wiecznie było. w jakich mieszka. tak jak mu kazali rodzice. Ŝe następnym razem to oni będą chcieli pobawić się u niego. małym bohaterem. inni czuli litość albo powiedzieliby swoim rodzicom. złości na siebie. a które tak źle go traktowały. Ŝe musi coś zrobić.. obojętności.Ach. 101 . jak uda nam się rozwiązać gnębiące cię sprawy.

ale warto poświęcić ten czas na to. Chłopiec słuchał tego. Ŝe czasem zwykła rozmowa o problemie. ale nie umiał. Ŝeby jak najprędzej pomóc jego rodzinie i zmienić jej Ŝycie na lepsze. Ŝe pragnie normalnego domu. Ŝe wiele dzieci Ŝyje w takiej rodzinie jak jego. dzięki zburzeniu murów milczenia. co czuł. Ŝe dzięki odwadze. aŜ w końcu wybuchnął płaczem. zabłysnęła nadzieja na to. Wiedział juŜ. Opowiedziała mi dokładnie o swoich obawach. Ŝe chciałby to zmienić. To nie jest jego wina. Wiedział juŜ. co chciał jej powiedzieć. oczekiwaniach. Poczuł ulgę. co mówi pani pedagog. co się dzieje w domu pełnym alkoholu. nie była pierwsza i pewnie nie ostatnia. Ŝe nie jest sam z tym. Choć trudno ją zacząć i trudno znaleźć właściwą osobę. co chłopiec juŜ wiedział. obawiał się. która teŜ miała taki problem. czy naprawdę pani pedagog to rozumie. lepsze Ŝycie. Pani pedagog opowiedziała jeszcze kilka podobnych historii. Zrozumiał. Zrozumiał. marzeniach. co masz na myśli. moŜna zyskać nowe. Ŝe wiem. Poczuł. ani zadręczać się tym. Wczoraj odwiedziła mnie dziewczynka. Ogarnął go niezrozumiały dla niego stan. Ŝe jej rodzina moŜe liczyć na zrozumienie i wsparcie. to warto. by pomóc sobie. by pomóc jej rodzicom i pokazać. a do jego oczu napłynęły łzy. Chłopiec juŜ bez krępowania opowiedział wszystko to. która się przecieŜ naleŜy. 102 . Ŝe nie są sami i ona nie jest sama. co go gnębi. Pani pedagog powtórzyła to.Chłopiec zastanawiał się. czego się obawiał. czego pragnął i wspólnie z panią pedagog zabrali się do działania. Zrozumiał. Ŝe nie moŜe brać odpowiedzialności za czyny swoich rodziców. bo dzięki współpracy. Mimo smutku. w końcu poczuł się pewniejszy siebie. a on upewnił się. przyjęciu pomocy. moŜe pomóc. nie wiedział jak. czuł się dobrze. co boli. wydaje mi się. Niestety. Ŝe ma rację. Wspólnie postanowiłyśmy znaleźć najlepsze rozwiązanie. Trochę czasu minie. Ŝe tę chorobę da się wyleczyć. co myślał. z którymi sama miała styczność. zanim uda nam się coś osiągnąć. Czy rozumie. W tym momencie pani pedagog zaczęła opowiadać: . a naprawdę były to straszne losy dzieci alkoholików. która nas wysłucha.Wiesz. by pomóc rodzicom. Ŝe picie rodziców to nie jest jego wina i wiedział juŜ na pewno. o tym.

Ŝe ich Ŝycie jest wprost idealne i moŜe by tak było. babcia okrywała swego wnusia króliczka kołdrą z zielonych liści i całowała go w policzek. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. na wspólnych zabawach i długich wycieczkach do pobliskiego lasu. a miliony gwiazd wyruszały w swoją niekończącą się wędrówkę po czarnym niebie.Karolina Tretalska Jest to bajka dla dziecka. W chatce tej mieszkała babcia króliczek razem ze swoim wnusiem króliczkiem. wielu lat. śyli oni sobie szczęśliwie i spokojnie. zawsze otrzymywała tę samą odpowiedź: Zosia Danielkiewicz. Wydawałoby się. gdyby nie jedna rzecz. Daleko. 6 lat 103 . a róŜnokolorowe ptaszki śpiewają cudne piosenki przez cały rok. Jednak babcia króliczek nie zdąŜyła nawet dobrze ułoŜyć się w swoim łóŜku. płacz i szlochanie. gdzie nigdy nie pada śnieg. OtóŜ babcię od dawna trapił pewien problem: jej wnusio. tam. a na pytanie. co się stało. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. nie przespał spokojnie całej nocy juŜ od wielu. daleko stąd. zielonymi drzwiami. Codziennie. Babci i jej wnusiowi dni upływały na pracy w wielkim marchewkowym ogrodzie za domem. Biegła wtedy do małego. którego kochała najmocniej na świecie. gdy tylko pomarańczowy dach znikał w głębokim mroku. Ŝycząc mu spokojnej nocy. stała mała chatka z pomarańczowym dachem i wielkimi. gdy z pokoju jej wnusia dobiegał do niej przeraźliwy krzyk.

co pomogłoby mu pokonać potwora. Wieczorem. Nie miał pojęcia. w którym stało jego łóŜko. Otworzył go i wyciągnął latarkę i duŜy drewniany miecz. Nakryła go kołderką z zielonych liści i pocałowała na dobranoc. Ŝe jesteś juŜ duŜym. zobaczył leŜące na ziemi dwie wspaniałe. Szybciutko wyślizgnął się spod liściastej kołderki i pobiegł pod okno. gdzie stał wielki. aby mnie złapać i porwać do swojej strasznej krainy. on tam wciąŜ jest. pogłaskała go po długich. mądrym i odwaŜnym króliczkiem. Ŝe w końcu uporasz się z tym okropnym potworem spod łóŜka! Tego samego dnia króliczek wybrał się do lasu w poszukiwaniu czegoś. Lecz tym razem mały króliczek nie poszedł spać. strasznie się boję. Babcia próbowała wytłumaczyć małemu króliczkowi. ten POTWÓR! Ciągle siedzi pod moim łóŜkiem i czeka tylko. Koszmar ten powtarzał się co noc. co to było. aŜ potwór wyjdzie spod łóŜka i wtedy to on pierwszy go zaatakuje i pokona! Mijały godziny. po czym schował się za kufer tak. Ŝe Ŝadnego potwora nie ma. Wkładała nawet obydwie łapki pod łóŜko. Pewnego razu. podeszła do niego babcia. jak zwykle. Maluch bacznie obserwował swój pokój.Babciu. W pewnym momencie króliczek usłyszał jakiś odgłos dochodzący z miejsca. drewniany kufer. ale wnusia nic nie przekonało. mocne gałęzie dębowe. za oknem słychać było tylko starą sowę mieszkającą w ogrodzie króliczków. szarych uszach i powiedziała: . ale ścisnął 104 . bojąc się coraz bardziej. które znalazł w lesie. „To będzie idealne” . Ŝe będzie siedział tam i czekał. Miecz ten zrobił króliczek zupełnie sam z tych samych dębowych gałęzi. on. wierzę w ciebie i w to. babcia króliczek ułoŜyła wnusia do snu. szare uszy.pomyślał i zabrał gałęzie ze sobą do chatki. aŜ wystawię łapkę albo ogonek spod kołdry. Króliczek wziął drewniany miecz w jedną i latarkę w drugą łapkę. pięknych..Kochany wnusiu. wiem. Ŝe widać było tylko jego długie. gdy mały króliczek podlewał marchewki w ogrodzie. Gdy tak spacerował. Postanowił.

zielonym lesie spotkały się trzy leśne zwierzątka: lisek.mocniej swój miecz i powoli wynurzał się zza kufra. Rufus Pewnego słonecznego dnia w gęstym. A tam… nie było Ŝadnego okropnego stwora. aby wspólnie się bawić. Okazało się. Ŝe będą spotykały się w lasku. wpatrzony w miejsce. Króliczek stał w bezruchu z szeroko otwartą buAla Krajewska. Podczas rozmowy umówiły się. gdy coś wyskoczyło wprost spod materaca i zaczęło szybko biec w jego kierunku.mocno ściskając drewniany miecz w łapce .krzyknął: . Ŝe kaŜde 105 . 7 lat zią. tylko… malutka myszka. niedźwiadek i zajączek. ty wstrętny potworze. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. chodź tu. W tym momencie króliczek skierował latarkę na potwora. zapalił ją i . To zadziałała tylko bujna wyobraźnia króliczka. gdzie blask latarki rozjaśniał podłogę. Był juŜ mniej więcej na środku pokoju. gdyby nie stanął oko w oko ze swoim własnym strachem! Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. nie boję się ciebie!!! Nagle wszystko ucichło. Dodały równieŜ.No. Ŝe nie było Ŝadnego potwora. Ale maluch nigdy by się o tym nie przekonał. Siedziała przeraŜona i bezbronna w świetle latarki. wlepiając swoje małe oczka w króliczka.

Zajączek i niedźwiadek postanowili porozmawiać z liskiem na ten temat.z nich będzie przynosiło swoje zabawki. jak poprzedniego dnia. Zajączek i niedźwiadek bardzo zaprzyjaźnili się z liskiem. Niedźwiadek z zajączkiem jeszcze kilka razy próbowali rozmawiać z liskiem. Lisek w dalszym ciągu zapominał o swoich Kubuś Jurecki (5 lat) i jego Tata zabawkach. ale po prostu zapomniałem. kiedy zapadł zmierzch i musiały się poŜegnać. niedźwiadek równieŜ. więc zbył przyjaciół krótką odpowiedzią: . Zajączek przyniósł mnóstwo swoich zabawek. lisek znów zapomniał swoich zabawek. zapachu leśnych owoców. Zajączek z niedźwiadkiem postanowili uczciwie podejść do sprawy i zrezygnować ze 106 . Ŝe moŜe lisek nie ma Ŝadnych zabawek i po prostu wstydzi się do tego przyznać. czemu lisek cały czas zapomina o swoich zabawkach. więc podzielili się z nim wszystkimi swoimi zabawkami. ale poŜyczyli liskowi swoje zabawki. Następnego dnia zwierzątka spotkały się w tym samym miejscu. a lisek. Nawet nie zauwaŜyły. . Zwierzątka bawiły się bardzo wesoło. ale dlaczego ty ciągle zapominasz swoich zabawek? Po tym pytaniu lisek speszył się trochę i nie bardzo wiedział. Niedźwiadek i zajączek byli zawiedzeni.Bardzo was przepraszam. nie przyniósł ani jednej zabawki. Niestety. Z dnia na dzień było to samo. Biegały po całym lesie. Niedźwiadek z zajączkiem zastanowili się. Zwierzątka umówiły się w lesie następnego dnia. ale róŜne były tłumaczenia. RozwaŜali nawet myśli. wymieniały się swoimi zabawkami o róŜnych kolorach i kształtach. korzystały z promieni słonecznych. Powiedział. niestety.Lisku. bardzo cię lubimy i lubimy się z tobą bawić. co odpowiedzieć. Ŝe zapomniał. Zabawa była równie wspaniała.

więc teraz czuł się samotny. Było mu bardzo przykro. z kim się bawić.Wiem.Bo nie chciałem dzielić się z niedźwiadkiem i zajączkiem swoimi zabawkami podczas naszych codziennych zabaw w lesie.Straciłem swoich najbliŜszych przyjaciół. a ja swoimi bawiłem się tylko w domu. Lisek dowiedział się o tej decyzji. RównieŜ spotykaliśmy się dość często. jak się bawią. Ale w dalszym ciągu nie zdawał sobie sprawy z tego. TeŜ miałem bardzo wielu przyjaciół. Oni poŜyczali mi zabawki. .A dlaczego straciłeś swoich przyjaciół. Zwierzątka przecieŜ bardzo by się ucieszyły. Nie wyobraŜałem sobie. RóŜnica między nami jest taka. Ŝe ja przynosiłem 107 . Jednak dalej nie przyszło mu do głowy. Chłopiec powiedział: . a teraz jestem sam i jest mi bardzo źle. Przyjaciele odwrócili się ode mnie. lisku? . był trochę zawiedziony i było mu smutno. Pewnego dnia spacerował po lesie mały chłopiec o imieniu Rufus. . ale nie wyobraŜał sobie. Ŝe mógłby dzielić się z kimś swoimi zabawkami.zapytał Rufus . Przywiązałem się do nich. Ŝe zapominam. bo swoimi zabawkami woli bawić się tylko w domu i to w dodatku sam. Ŝe mógłbym się nimi z kimś dzielić. Byli dla mnie niemal wszystkim. gdzie zawsze bawił się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i obserwował ich z ukrycia. Ŝe nie jest on całkowicie z nimi szczery. Spotkał on siedzącego pod drzewem przy strumyku liska. Rufus podszedł do szlochającego zwierzątka i zaczął z nim rozmawiać.Dzień dobry lisku! Czemu płaczesz? Czy coś się stało? Lisek odparł: .wspólnych zabaw z liskiem. Cały czas mówiłem. Ŝe jestem wobec nich nieszczery. z którymi bardzo się zŜyłem. Jeszcze niedawno byłem w podobnej sytuacji jak ty. Ŝe jest po prostu samolubny. gdyŜ spostrzegli. Ŝeby pobiec do domu po zabawki i przyłączyć się do zabawy. który bardzo płakał. Ŝe nie moŜe się do nich przyłączyć. co czujesz lisku. aby się wspólnie bawić. gdyŜ czuli. Ŝe nie miał juŜ. Lisek bardzo przyzwyczaił się do wspólnych zabaw z niedźwiadkiem i zajączkiem. Lisek codziennie przychodził do lasku w to miejsce.

Bardzo się ucieszyli i byli zaskoczeni. ale boję się. Nasze losy znów się połączyły i teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. ale nikomu nie pozwoliłem ich dotknąć. Wreszcie postanowił. Bawiłem się nimi. Nie chcę stracić takich przyjaciół jak wy. Bez nich Ŝycie jest puste i bez sensu. Co mam zrobić. ale zrozumiałem swój błąd i postanowiłem przeprosić swoich przyjaciół. po co do nich przyszedł. Czułem się źle z tym. Ŝe następnego dnia spotka się z niedźwiadkiem i zajączkiem i przeprosi ich. Brakuje mi zabaw z wami. Jest mi teraz bardzo głupio. 6 lat 108 . Pewnego dnia przyniosłem cały worek róŜnych zabawek i rozdałem je swoim przyjaciołom. nie warto być samolubnym. bo wtedy wszyscy się od ciebie odwracają. ale tylko sam. Wreszcie zostałem sam jak ty. Nikt nie chciał się ze mną bawić. Lisku.Spotkaj się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i przekonaj ich. Ŝe się zmieniłeś. Lisek odparł: . Bo teraz juŜ wiesz.Masz całkowitą rację. Następnego dnia lisek wziął wszystkie swoje zabawki i przyszedł na miejsce zabaw. Zwierzątka były bardzo zaskoczone widokiem liska. Lisek jeszcze bardzo długo siedział nad strumykiem i zastanawiał się nad słowami wypowiedzianymi przez Rufusa. aby odzyskać ich przyjaźń? . Nie chciałem dzielić się z wami moimi zabawkami. Ŝe niedźwiadek i zajączek juŜ nie będą chcieli się ze mną bawić.swoje zabawki. choć byliście dla mnie tacy Ŝyczliwi. Czy wybaczycie mi mój błąd? Marysia Klewiado. Lisek odpowiedział: . jak ich potraktowałem.Przyszedłem was przeprosić za moje ostatnie zachowanie. Ŝe przyjaciele są bardzo waŜni. Zapytały się. Przyjęli moje przeprosiny i zaprosili do wspólnej zabawy.

Oczodół i jego Pies. który miał wykute oczy. Cieszymy się. Zwierzątka uśmiechały się i cieszyły z kaŜdej chwili spędzonej razem. Mieszkańcy zgodzili się na propozycję i niedługo miał odbyć się turniej. był on obdarzony najlepszym wzrokiem. Bajka o wyŜszości uczuć nad zmysłami. którzy mieli wzrok gorszy od niego. wyciągnęły swoje zabawki i zaczęły się razem bawić. ale mimo wszystko opiekował się chłopcem. a Ŝe tereny były opustoszałe i ludzi było niewielu. lisku. nierozłączna para. Ŝe bajka moŜe sprawić duŜo radości dzieciom niewidomym. Sokole Oko zawsze szydził z nich. Najbardziej cieszył się tym So- 109 . Ŝe do nas wróciłeś. bo był ślepcem. Zabawa była lepsza niŜ kiedykolwiek.Oczywiście. a lisek juŜ zawsze dzielił się swoimi zabawkami i nigdy nie był samolubny. Tym bardziej cieszymy się.. uwaŜał ich za postaci bez wartości i w ogóle niegodne uwagi. Pewnego dnia do doliny przybył znany łucznik zwany Błyskiem Cięciwy i zaproponował mieszkańcom doliny turniej łuczniczy. Oczodół Ŝył z Psem. Ŝe to bajka dla dziecka. Dawno. Zwierzątka wyjaśniły sobie wszystko. Od tej pory lisek. Ŝe ci wybaczymy. Była to wspaniała. a więc gardził wszystkimi. dawno temu w Dolinie Kolorowych Jeziorek i Dumnej Jaskini Ciemności mieszkał oschły człowiek o imieniu Sokole Oko. niedźwiadek i zajączek Ŝyli ze sobą w zgodzie. Ŝe zrozumiałeś swój błąd . Miał on doskonały wzrok i gardził wszystkimi. Najbardziej nie lubił chłopca o imieniu Oczodół. Wydaje mi się. Nam teŜ ciebie brakowało. Piotr Szklarz Myślę. które straciło wzrok.odparli niedźwiadek i zajączek. W zamian za to Oczodół darzył Psa szacunkiem i dawał mu duŜo ciepła i miłości.

Lubipies został zaatakowany przez groźne ciemności i tkwił pod wodospadem. Przyjechał z synem o imieniu Lubipies. Poszedłszy na spacer w okolice Wodospadu Zapomnienia. której sobie Ŝyczy. dzięki któremu liczył na zwycięstwo w rozstrzygającej potyczce. Na imię miał Dobroduch. bo odgłos wody zagłu- 110 . Zaczęło się święto i rozpoczęły się pierwsze zawody. skakał z radości i oznajmił. Z upływającego biegiem czasu Sokole Oko pokonywał kolejnych przeciwników. ale nikt go nie mógł usłyszeć. iŜ są waŜniejsze w Ŝyciu rzeczy. będzie wygonienie z doliny Oczodoła i jego Psa. Sokole Oko wygrał zawody i był bardzo zadowolony. nic sobie z tego nie robiąc. W finałowej potyczce Sokole Oko stanął do walki z Błyskiem Cięciwy. Dolina pokrywała się mrokiem. Ŝe nie tylko wzrok jest waŜny i kiedyś zobaczy. W międzyczasie do doliny przyjechał brat Sokolego Oka. I akurat nastało to na następny dzień po przybyciu Dobroducha i jego syna Lubipsa. Ŝe nagrodą. 16 lat Twierdził. musieli opuścić dolinę. Wołał o pomoc. Błysk Cięciwy powiedział mu. czego tylko chciał. Sokole Oko. Jedyni smutni tego dnia. Śmiał się głośno i szyderczo. stawał się coraz bardziej pewny siebie i szydził ze wszystkich dookoła. gdyŜ był on dobrym łucznikiem. Dolinę raz na trzysta tysięcy lat zalewała niezmierzona ciemność wypływająca z jaskini ciemności. ale Sokole Oko groził im swoim łukiem i Oczodół wraz z wiernym towarzyszem. Nagrodę miał sobie wybrać wygrywający i mógł on sobie zaŜyczyć tego. Ŝe nic nie jest w stanie wygrać z jego wspaniałym wzrokiem. aŜ wszyscy się bali. Mieli na to 3 dni. a do tego miał doskonały wzrok.kole Oko. Jedynymi niestartującymi w zawodach byli Oczodół i jego Pies. Mieszkańcy doliny zaczęli się buntować. Rafał Leszczawski.

a wszyscy mieszkańcy cieszyli się niezmiernie. Ŝe widział światło zbyt wyraźnie i cięło jego oczy ostrymi promieniami. a światło wręcz oślepiające. A morał z tego jaki? Znają go wszystkie dzieci. Ŝe potrafią znaleźć Lubipsa.stał się dla niego wrogiem.szał jego wołanie. Jego największy przyjaciel . Lubipies bał się ruszyć z miejsca. Było przeciwnie. na początku się przestraszył i zaczął uciekać. Podczas ich podróŜy nastąpiło nagłe opuszczenie kurtyny ciemności. jak strasznie jest być niewidomym. Wrócili do doliny. Jednak nie byli szczęśliwi. by opuścić dolinę. Nazajutrz zmartwiony Oczodól i jego Pies zaczęli opuszczać dolinę. To go oślepiło.niesłychany wzrok . ale usłyszał szczekanie psa i zatrzymał się. Jednak dla jednej. Sokole Oko oślepł. dorośli i zwierzaki. Jego brat był zrozpaczony. Dopiero teraz zrozumiał. Sokole Oko powiedział. Oczodół i jego Pies mogli zostać w dolinie. ale mrok był zbyt wielki. Stał na środku wielkiej doliny i krzyczał. Jego wzrok był tak dobry. a ich Ŝycie wiecznie wypełniała ciemność. Ŝeby się nie martwił. Ŝe po jej ustąpieniu zrobiło się dla mieszkańców doliny nieznośnie jasno. 111 . Wszyscy z trudem znosili raŜące promienie słońca. to nie będą musieli opuszczać doliny. obijając się o drzewa i krzaki. jednak byli niezwykle czuli i potrafili wyczuwać ludzi. Mieszkańcy doliny próbowali go odnaleźć. Zmiana ta była wielka. Ŝe moŜe być coś potęŜniejszego niŜ jego wspaniały wzrok . Ŝe jeśli znajdą Lubipsa. Po godzinach poszukiwań znaleźli Lubipsa zmarzniętego i przestraszonego. I wtedy Oczodół i jego Pies powiedzieli. Do tego mieli znakomity węch i byli w stanie rozpoznać ludzkie zapachy. Sokole Oko powiedział. bo Sokole Oko nie dotrzymał obietnicy i powiedział. bo przecieŜ z jego wzrokiem znajdą Lubipsa bez problemu. kiedy został odnaleziony.uczucia. Wcześniejsza ciemność spowodowała. Ten. Nie sądził on. Był rozwścieczony. Oni i tak nie widzieli. Mimo długich poszukiwań nie udało się odnaleźć syna Dobroducha. Uciekał przed siebie. Nikt go juŜ nigdy nie widział. Ŝe mają juŜ tylko jeden dzień. Nawet Sokole Oko nie mógł nic zrobić. Nad doliną świeciło niesłychanie jasne światło słoneczne. najpotęŜniejszej osoby skończyło się to tragicznie.

Kamilka Węglarz Jest to bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości.

Bajka o cynamonie, który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni

Nie tak dawno temu, nie za siedmioma górami czy siedmioma rzekami, ani teŜ nie za siedmioma lasami, tylko tuŜ obok nas (kto wie, moŜe właśnie w Twojej kuchni, mały czytelniku? a moŜe u twojego sąsiada?) Ŝył sobie cynamon o imieniu Grześ. Inne przyprawy nie lubiły cynamonu. UwaŜały, Ŝe jest on bezuŜyteczny. - Ja nadaję wspaniały smak wszystkim potrawom - chwaliła się sól. - A ja sprawiam, Ŝe dania są niesamowicie pikantne - wtórował jej pieprz. - Ja natomiast - dodawał swoje trzy grosze cukier - jestem idealny do deserów. Potrafię osłodzić kaŜdy podwieczorek. Mniam.. mniam. - Tylko ja jestem do niczego - martwił się cynamon - Nie posolę obiadu, nie posłodzę deseru. Oj, nie mam łatwego Ŝycia w kuchni! Grześ był smutny, ale postanowił nie zamartwiać się i jako Ŝe miał duŜo wolnego czasu, zaczął czytać ksiąŜki. Szczególnie podobały mu się te o niesamowitych przypadkach fantastycznych bohaterów. Cynamon w głębi serca marzył o takich przygodach. Fantazjował, Ŝe on teŜ, gdy tylko dorośnie, wyruszy na wyprawę na sam koniuszek świata, a moŜe i jeszcze dalej. I tak mijał dzień za dniem, a w Ŝyciu Grzesia nie działo się nic nadzwyczajnego. Do czasu... Pewnego zimowego poranka Grześ postanowił udać się na długi spacer. Ubrał ciepły szalik, rękawiczki, czapkę, wziął ze sobą teŜ plecak, a w nim kilka kanapek na drogę i termos z ciepłą herbatką, no i oczywiście migdały. Wędrował nasz mały przyjaciel przez pola, łąki i lasy. Spacerek był bardzo przyjemny, ale w pewnym momencie cynamon zauwaŜył, Ŝe na niebie zaczynają zapalać się pierwsze gwiazdki.

112

- Ojej! - zmartwił się Grześ - muszę jak najszybciej znaleźć jakieś ciepłe miejsce, w którym mógłbym przenocować, bo inaczej zamarznę. Grześ wędrował jeszcze jakiś czas, aŜ spostrzegł małą chatkę. - Ciekawe, czy ktoś tu mieszka? - zastanowił się i poszedł w stronę domku. Z bliska ujrzał, Ŝe w największym okienku pali się światło. - Na pewno ktoś tu jest. Mam nadzieję, Ŝe będę mógł przenocować - pomyślał głośno. Puk, puk, zastukał cichutko w drzwi. - Kto tam? - z chatki odezwał się jakiś uprzejmy głosik. - Mam na imię Grześ, wyruszyłem na długi spacer i chyba się zgubiłem. Czy mogłaby mnie pani wpuścić? Strasznie zmarzłem. Drzwi zaskrzypiały i stanęła w nich urocza staruszka, która zaprosiła malca do domu. Poczęstowała go ciepłym mleczkiem i chciała wysłuchać jego historii. Jednak cynamon był tak zmęczony, Ŝe zasnął zanim babulka zdąŜyła go o cokolwiek spytać. Następnego dnia rano, gdy cynamon juŜ wstał i podreptał do kuchni, czekało tam na niego smakowite śniadanko. Najpierw jednak opowiedział babulce swoją historię. Wysłuchała jej z zainteresowaniem, po czym zaczęła piec ciasto. - Czy mogę pani w czymś pomóc? - zapytał nieśmiało cynamon. Bał się bowiem, Ŝe znów się do niczego nie przyda. - AleŜ oczywiście! - odpowieNatalka Kossowska, 8 lat

działa radośnie babulka - usiądź na szafce i pocieraj rączką o rączkę. - Dobrze, zgodził się nie do końca przekonany cynamon.
113

Po chwili zauwaŜył, Ŝe z jego rączek sypie się złoty proszek, który babulka skrzętnie zbiera do miseczki. Gdy cynamon skończył, zobaczył, jak babulka wsypuje złoty proszek do ciasta. - Po co pani ten złoty proszek? - dopytywał się z ciekawością cynamon. - Dowiesz się za chwilę, chłopcze. Gdy ciasto juŜ było gotowe, babulka zrobiła herbatkę i poprosiła Grzesia, by spróbował jej wypieku. Cynamon zgodził się bez wahania, bo był juŜ troszkę głodny. - Ojej! Jakie to pyszne! - zachwycił się Grześ - Nigdy nie jadłem równie wyśmienitego ciasta. - Cieszę się, Ŝe ci smaAsia Kęsicka, 7 lat

kuje.

Gdyby

nie

proszek

z twoich rączek, moja szarlotka nie byłaby taka smaczna. - Naprawdę, to moja zasługa? - zadziwił się cynamon. - Naprawdę, mój drogi. Musisz bardziej w siebie wierzyć. MoŜe i nie posolisz obiadu, ani nie sprawisz, by był on bardzo pikantny, ale bez ciebie szarlotka nie miałaby tak cudownego smaku. Pamiętaj, mój miły, kaŜdy ma swoją rolę do spełnienia i tylko on się do tego nadaje! Czasem jednak trzeba czasu, by to zrozumieć... Po tej rozmowie cynamon podziękował staruszce za wszystko i udał się z powrotem do swojej kuchni, w której podrzucił gospodyni przepis babulki, właśnie na szarlotkę. Pewnej niedzieli, gdy gospodyni upiekła szarlotkę, wszyscy domownicy zajadali się ciastem z wielkim apetytem. Od tej pory nikt nie zarzucił cynamonowi, Ŝe jest bezuŜyteczny. t o b i e: *)

114

Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka, które boi się być same podczas burzy.

O Antosiu, który boi się burzy

Wszystko otaczała ciemność. Gdzieniegdzie jedynie szkliło się światło ulicznych latarni, a ich blask przerywany był gwałtownymi i niezwykle jaskrawymi błyskami otaczającej wszystko burzy. Antoś zakrył się kołdrą po same uszy i - starając się zasnąć - wyobraŜał sobie, Ŝe przeraźliwe grzmoty za oknem to jedynie odgłosy przejeŜdŜających ulicą samochodów. Jednak sposób ten nie pomagał przeraŜonemu chłopcu na długo. Jego lęk przed burzą istniał od zawsze i Antoś nie wiedział nawet, dlaczego. Odkąd sięgał pamięcią, burzowe grzmoty wywoływały u niego efekt bezgranicznej paniki i nieopisanego strachu. Po kolejnym uderzeniu pioruna, którego grzmot chłopiec usłyszał tak głośno i wyraźnie, iŜ był przekonany, Ŝe uderzył on wprost pod jego oknem, Antoś postanowił poszukać schronienia w sypialni mamy. We własnym pokoju chłopiec nie czuł się bezpiecznie, a zabawki, stojące na półkach i rzucające na ścianę przeraźliwe cienie, jeszcze bardziej potęgowały strach chłopca. Tak więc, rozglądając się uwaŜnie wokoło i tuląc do siebie swojego ulubionego misia, chłopiec wymknął się z pokoju. Starając się iść na paluszkach, aby nie obudzić uspokojonych na chwilę piorunów, Antoś skradał się przez pokój gościnny. Wtem usłyszał jakiś hałas. Odwracając się, zauwaŜył swojego dziadka wychodzącego z kuchni z kubkiem gorącego mleka. Uspokajając zbyt szybkie bicie serca spowodowane ogromnym strachem, chłopiec z radością zareagował na obecność osoby, która była dla niego uosobieniem bezpieczeństwa. Natomiast dziadek, spostrzegłszy swojego ukochanego wnuczka i jego przeraŜoną buzię, uśmiechnął się przyjaźnie, aby go uspokoić. Antoś wyznał dziadkowi powód swojej bezsenności i z zadowoleniem zgodził się towarzyszyć mu podczas picia gorącego mleka. Wiedział bowiem, Ŝe dziadek, jako osoba mająca w zwyczaju opowiadanie róŜnych wspaniałych i nieprawdopodobnych histo115

rii, takŜe tym razem zaszczyci go którąś z nich. Chłopiec się nie mylił. Mając na względzie przeraŜenie wnuczka wywołane panującą wokoło burzą, postanowił podzielić się z nim historią, której nie opowiedział jeszcze nikomu na świecie. Antoś poczuł się wyróŜniony. Wiedział, Ŝe spotyka go coś nadzwyczajnego i skupiając z całych sił swoją uwagę na słowach dziadka, zaczął wyobraŜać sobie opowiadaną historię… Dawno temu, kiedy na świecie nie było zmartwień ani rzeczy niemoŜliwych, kiedy wszędzie dookoła panowała magia, urzeczywistniając marzenia, Ŝył pośrodku lasu, w małej chatce chłopiec o imieniu Staś. Jego rodzice pracowali bardzo cięŜko i poświęcali swojemu synkowi mało czasu. Co wieczór byli zbyt zmęczeni, aby pomagać chłopcu w lekcjach i obowiązkach domowych, więc kładli się wcześnie spać. Staś wiedział, Ŝe rodzice go kochają i nie miał im za złe, iŜ nie poświęcają mu wiele uwagi. On takŜe bardzo ich kochał. Kładąc się wieczoOla Kaczkowska, 5 lat

rem do łóŜka, rozmyślał, jak to będzie w przyszłości, kiedy będzie pomagał rodzicom, aby mogli odpoczywać i cieszyć się Ŝyciem. Mimo tych przeciwności losu Staś był chłopcem radosnym i dobrym. Jednak jego spokój zakłócała jedna myśl. Staś bowiem panicznie bał się burzy. KaŜdy grzmot i błysk pioruna przyprawiały go o gęsią skórkę. Nie pomagało chowanie się pod łóŜko, stawianie na parapecie pluszowego tygrysa w celu obrony przed błyskawicami. Stasia nie opuszczał strach. Chłopiec wiedział, Ŝe jedynie przy rodzi-

cach czułby się bezpiecznie, jednak byli oni zbyt zmęczeni, aby się obudzić i go przytulić. Staś leŜał więc w swoim łóŜeczku i płakał. Płakał tak długo i tak głośno, Ŝe usłyszały go leśne elfy znane ze swej wielkiej odwagi. Zaciekawione były, kto jest aŜ tak nieszczęśliwy, Ŝe wylewa tyle łez. Kierując się dźwiękiem pła-

116

Wymknął się z pokoju i zaczął zmierzać w stronę własnej sypialni. kładąc przy nim ulubionego misia. Postanowił.mimo błyskających na zewnątrz piorunów . mimo ogromnego strachu. ich oczom ukazał się opatulony kołdrą i zapłakany Staś. Wiedział. iŜ jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem.spokojnie zasnął. Skradając się pod okno chłopca. Staś był oczarowany elfami i świadomy tego. sprawdzić. uda mu Rafał Leszczawski. Od tej pory w czasie burzy. Gdy po wielu próbach udało wdrapać im się na parapet. przypominały chłopcu dwa piękne. Przytulił się do ciepłej poduszki. rozkwitające kwiaty. Staruszek delikatnie wziął wnuczka na ręce i zaniósł do jego łóŜeczka. skąd dochodzi muzyka. Skradał się niepostrzeŜenie. trafiły pod dom Stasia. który pochłonięty wyobraŜaniem sobie historii Stasia. opatulił kołderką i . uspokajającą i kojącą ból melodię. a po odsłonięciu zasłonki zauwaŜył trzy elfy. chroniących go przed burzą. Staś zawsze słyszał pod oknem łagodny dźwięk harmonijki i radosny śmiech elfów. Ŝe mimo szalejącej na zewnątrz burzy i przeraŜających grzmotów piorunów.czu. Ŝe postanowiły zagrać mu na harmonijce ich ulubioną. Po zakończeniu opowieści dziadek spojrzał na swego wnuczka. który moŜe oglądać te wspaniałe stworzenia. 14 lat się zasnąć. z których jeden grał na harmonijce. Staś usłyszał łagodny dźwięk dochodzący spod okna. a dwa pozostałe tańczyły w rytm delikatnej melodii. spokojnie zapadł w sen. gdyŜ za oknem kolejny raz usłyszy znaną mu z dzieciństwa melodię… 117 . Postanowił im nie przeszkadzać i cichutko wrócił do swojego łóŜka. Elfy poczuły tak wielkie współczucie dla nieszczęśliwego chłopca. gdy strach nie pozwalał spokojnie spać. rozprawiały o moŜliwych powodach tak ogromnej rozpaczy. Tańczące w swych kolorowych strojach elfy.

Duch lasu Dawno. więc często pomagała swojej matce . Miała kasztanowe kręcone włosy. Miała długie. Ŝe bez problemu będzie mogła zwiedzić cały las zupełnie sama i opowiedzieć o tym siostrom. których nie wolno jeść. bo wolała cukier w kostkach. gdy zabraniali jej chodzić samej do lasu. dawno temu. miała krótkie. mówiła to. czarne włosy. Lubiła śpiewać i gotować. bo będzie bolał brzuszek i jakie grzyby dobre są na zupkę. lecz takŜe las i kwitnące w nim Ŝycie. gdy dziewczynka juŜ prawie zasypiała. Krysią i Adelą. Adela robiła zawsze to. Deptała czerwone muchomorki. Nie lubiła gotować ani śpiewać. Jola była najstarsza. pielęgnując czerwone róŜe. nie poznawała owoców. Adela pomyślała. jakie zwierzęta naleŜy omijać w lesie. Adela była najmłodszą córką swoich rodziców. Pewnej nocy. Nie chciała pić zdrowego mleka ani jeść kaszy manny z sokiem malinowym. gdyŜ bały 118 . co chciała. Opiekowała się teŜ pięcioma kurami. Ŝe jest niegrzeczna i moŜe kogoś tym zasmucić. niszcząc ich gniazda. jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać w lesie na małe dzieci. W jej wieku uczyły się tego wszystkiego jej siostry i dobrze wiedziały. nie zwaŜając na to.nie chciała się uczyć piec chleba. Deptała kwiaty i męczyła zwierzątka. Była zupełnie inna niŜ pozostałe dwie dziewczynki . Ŝółte tulipany i wielobarwne krokusy. a choć była najmniejsza. zobaczyła bardzo jasne światło kierujące się w głąb lasu.starowince . bardzo dokuczała swoim siostrom. Nie słuchała ich.w domowych obrządkach.Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. Dokuczała małym ptaszkom. Lubiła kwiaty i zwierzęta. nie słuchała ostrzeŜeń rodziców. gdy tłumaczyli jej. toteŜ często przesiadywała w ogródku. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. rude włosy. Krysia była średnią córką. Nie tylko one poznały się na jej złośliwości. kogutem i kozą Amelią. co chciała. gdzieś w zielonym lesie.

Była tak głodna. które zupełnie jakby specjalnie wyrastały pod jej nóŜkami. Po jakimś czasie Adela poczuła się zmęczona. Ciemności się nie boję. Ŝe te owoce to kalina. Niedługo po tym natknęła się na jakiś owocowy krzaczek . Choć w środku lasu sama stoję. za Krysią pachnącą tysiącami róŜ. bała się. to te. lecz połykała od razu. choć starała się to ukryć. wspominała chatkę. które zdołały przedostać się przez gęste korony drzew. było trochę jaśniej i choć nie wszędzie docierały promienie słońca. Nagle światło zniknęło i zrobiło się bardzo ciemno. jednak dziewczynka nie chciała ich słuchać. za ojczulkiem pachnącym świeŜym zboŜem. Ŝe oddałaby wszystko. Nie wiedziała niestety. oparła główkę o pień drzewa i zasnęła. póź119 . napychając nimi całą buzię. I szła przed siebie. aby móc znów ich zobaczyć. załoŜyła katankę i wybiegła w stronę lasu. czerwone kuleczki garściami. Pomyślała wtedy. Ubrała więc buciki. zupełnie wystarczały dziewczynce. których wcześniej nie cierpiała. bolał ją brzuszek. usiadła na ziemi. Strach się mnie nie ima.się one zawsze same chodzić do lasu.chwytała małe. Emilka Kaczkowska. Adela szła przed siebie bardzo długo. więc usiadła skulona pod sosną i płakała z bólu. za którą tak tęskniła. Adela nic nie widziała. Była bardzo głodna. za Jolą pachnącą błogim chlebem. Rodzice ostrzegali Adelę przed nią. Gdy się obudziła. aby nie potykać się o niewidoczne wcześniej dla niej kamienie i korzenie. Ŝe nawet ich nie gryzła. nucąc wymyśloną piosenkę: Jestem duŜą dziewczyną. 13 lat potykając się co rusz o ja- kieś kamienie i duŜe wystające korzenie. Tęskniła za matulą pachnącą świeŜym mlekiem. oddałaby teŜ wiele za kubek ciepłego mleka i kaszę mannę z sokiem malinowym. a przede wszystkim rodziców.

WskaŜ mi drogę do mej chatki. Rozpoznała do od razu. Przytulić się do mamy i taty Podlewać z Krysią kwiaty. Ŝe ubrała na nóŜki swoje najlepsze buty. Zawołała więc do niej: Sikoreczko! Sikoreczko! Tylko ty widzisz słoneczko. Nagle Adela zobaczyła na gałęzi małego ptaszka. Niech mój płacz poniesie Mego Ŝalu dźwięki Do mej matuleńki. bo szybko się zniszczą. Nie wiedziała. co zrobić . I szła tak przed siebie. aŜ Adela zasnęła. wpadła do rzeczki. Do sióstr drogich. Rozpłakała się dziewczynka. Usiadła dziewczynka na duŜym kamieniu i zaczęła łkać: Sama jestem w lesie.niej bolała główka i tak na przemian. ojca. Za czyn musisz swój zapłacić! 120 . jak mama ostrzegała ją. Przypomniała sobie wtedy. gdyŜ ubrudziła swoje najlepsze buciki. aŜ natknęła się na pełzające stworzenie. czy ominąć powoli? Nagle wąŜ syknął na Adelę i ta w popłochu. Ŝeby szanowała swoje nowe rzeczy i zakładała je wtedy. dziewczynka czuła się bardzo źle i było jej słabo. matki. była to bowiem mała sikoreczka. Ku zaskoczeniu Adeli ptaszek podfrunął do niej i zaćwierkał donośnie: Gniazdo moje wywróciłaś! Daszek grzybka obróciłaś. Ledwo szła przed siebie popłakując Ŝałośnie: Mała ze mnie dziewczynka Chcę do czerwonego kominka. śałowała wtedy Adela. a nie kiedy ma na to ochotę. biegnąc przed siebie. która wiła gniazdo niedaleko jej chatki. kiedy naprawdę musi. Nastał ranek.czy podeptać go.

a z nich wyłonił się srebrny jeleń z oczami tak błękitnymi. głos tak skruszony. Gdy dziewczynka otworzyła oczy.. co zrobiła. Płacz jej był tak donośny. bo bardzo tęskniła za rodzicami i siostrami. łzy tak gorące.Musisz sobie sama radzić! I odfrunął ptaszek w stronę nieba. jak morze i powiedział: Łzy twoje szczere i szczere słowa Mokre twe ubranie i mokra głowa Serce twoje krwawi z tęsknoty do matki Wracaj więc skruszona do przytulnej chatki Bądź pracowita i miła dla swej rodziny Nie gnęb roślin Ŝadnych i Ŝadnej zwierzyny GdyŜ mieszkasz w moim królestwie. Posmutniała bardzo Adela. raz dwa wyskoczyła z pokoju. Dziewczynka ubrała się szybko. zbiegła po schodach i rzuciła się w objęcia swojej ma- 121 . Ŝałowała tego. Dawid Leszczawski. I wtedy znów zaczął wiać mocny wiatr i srebrny jeleń zniknął. Długo nie mogła w to uwierzyć. Ŝe nagle wiatr porwał w górę liście. aŜ zniknął dziewczynce z oczu. Ŝe jest w swoim pokoju. Wtedy łzy jej rozjaśniły się tysiącem iskier niczym szlachetne kamienie. królestwie zieleni szałasu A ja udzielam ci gościny bo jestem .duchem lasu”. rozejrzała się wokoło i zrozumiała. kawałki mchu i gałązek. Adela ze szczęścia zaczęła płakać. Nie chciała ich skrzywdzić. chciała tylko wrócić do domu. 6 lat Nagle usłyszała znajomy głos wołający jej imię: Adelcia! Adelcia! Był to głos jej matuli.

A w oddali srebrny jeleń Pod swą pieczę bierze las. Wszystkie były bardzo dobre i grzeczne. Z zapachem pieczonego chleba. co złego im uczyniła. Krysia była średnia. lubiła mleko i kaszę mannę z sokiem malinowym. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. Lubiła teŜ wymyślać wierszyki… oto jeden z nich: W naszym lesie o poranku Siadamy na małym ganku Z mamą.my. Jak ojczulek oraz matka. dawno temu. gdzieś w zielonym lesie. Wtulając się w ramiona matuli. 122 . Ŝe nigdy nie pójdzie do lasu. z mlekiem w kubku. By miłości mówić: TAK! Tak jak mówi jej i ptak. Krysią i Adelcią. zaś Adelcia najmłodsza . oczy zaś pełne czystej radości. Nawet mała nasza chatka Wie. Ŝe to nie mała gratka Poczuć tej miłości smak. Obiecała teŜ. By uczynnym być i małym. Jola była najstarsza. Ze słońcem na błękicie nieba. przepraszała swoich bliskich za wszystko. Z ptaszkiem na świerkowym czubku. Wystukując raz po raz: Aby w sercu znaleźć siłę. Dawno. Wita nas drzew świeŜa zieleń. z tatą. Cała buzia dziewczynki czerwona była od płaczu.kochała swoje siostry i swoich rodziców.

Burze pomagają rolnikom i wszystkim ludziom. wiatry . Jest to przede wszystkim świetna zabawa i pewnego rodzaju festyn rodzinny. Mieli oni małą córeczkę o imieniu Balbinka. ale nie umiała wydawać z siebie tak głośnego grzmotu. bardzo potęŜnym i najlepszym wśród wszystkich. Tato był bardzo szybkim. oczyszczają wraz z deszczem powietrze. dokąd dorośli nigdy nie dotarli i najprawdopodobniej nigdy nie dotrą. a grzmoty. po co są burze. które boi sie burzy Burzynka Balbinka Gdzieś w dalekich przestworzach. Inaczej mówiąc. Uczestnicy bawią się w chowanego za chmu123 Jessica Marcinowska. Była bardzo śliczna.te duŜe i te maleńkie. A musicie. Jego grzmoty były strasznie głośne i mocne. Ŝe dla burz nie jest to zwykła wyprawa. aby pomóc roślinkom i wstrząsnąć trochę ziemią. księŜyc.Ewelina Wild Bajka dla dziecka. Ŝe aŜ cała ziemia się trzęsła. ale bardzo łagodne. to była kraina zamieszkiwana przez to wszystko. drogie dzieci wiedzieć. by rośliny mogły swobodne wyjść na jej powierzchnię podczas bardzo gorącego i suchego lata. Mama była piękna. Swoim potęŜnym grzmotem poruszają suchą ziemię. jej błyskawice bardzo jasne i rozłoŜyste. KaŜdy na świecie wie. co moŜemy ujrzeć na pięknym niebie. 5 lat . W tej niezwykłej krainie Ŝyła sobie pewna rodzinka Burz. chmury. burze. deszcze. by ktokolwiek mógł ją usłyszeć. a byli nimi: słońce. Zamieszkiwali ją dość nietypowi mieszkańcy. gwiazdy. były dość głośne. Pewnego razu rodzice małej burzynki Balbinki wybierali się. które wydawała. istniała przepiękna i jakŜe niezwykła kraina.

Dziewczynka tym razem bawiła się w piaskownicy. aŜ ona przestanie się jej bać. . Kiedy Balbinka kładła się spać. postanowiła. uciekła szybko. ślicznego domku. Musisz duŜo ćwiczyć. w berka. Początkowo nie wychodziło jej to za dobrze.rami.Nie martw się. kochanie.Mamuniu. Ruszyła w drogę. Nagle spostrzegła w oknie domku siedzącą małą dziewczynkę.mały prezent: trochę gwiezdnego pyłu. Burzynka pomyślała. Urządzany jest równieŜ konkurs na najpiękniejszą błyskawicę oraz najgłośniejszy i najpotęŜniejszy grzmot. aby znaleźć ciche i spokojne miejsce. dlaczego jest taka smutna. był piękny letni dzień. Mała burzynka podczas całej zabawy była bardzo smutna i siedziała w kącie. nie chciała się bawić. Balbinka bardzo się ucieszyła na te słowa swojej mamy i nie chciała dłuŜej czekać. Znalazła takie koło małego. a grzmotów moich to nawet nie słychać. bo burze nigdy nie robią krzywdy ludziom. Ŝe dziewczynka boi się jej. Postanowiła od razu wziąć się do pracy. Kiedy jej rodzice to zobaczyli. Schowała go do woreczka i ruszyła w drogę. to piszczę jak piszczałka i wszyscy się ze mnie śmieją. Balbince zrobiło się przykro. płacząc i zamykając okno. Usiadła w kąciku podwórka i zaczęła ćwiczenia. Ŝe moŜe dziewczynka zechce się z nią pobawić w berka albo chowanego. skoro nie umiem ładnie błyskać. Mama małej zapytała się. Niewiele czekając. a zobaczysz. a Balbinka powiedziała: . Gdy mała dziewczynka ją ujrzała. jak mogę się bawić ze wszystkimi. MoŜe nawet się zaprzyjaźnią? Balbinka postanowiła wziąć dla dziewczynki coś niezwykłego z ich krainy . Burzynka zaczęła podchodzić bardzo powoli do dziewczynki mówiąc: 124 . bardzo się zmartwili. ale po dłuŜszej chwili efekty ćwiczeń były zdumiewające więc Balbinka bardzo się ucieszyła. Gdy próbuję wydać grzmot. Balbinka ruszyła w stronę dziewczynki. poniewaŜ bardzo się bała burz. Ŝe jutro znowu pójdzie do dziewczynki i będzie tak do niej przychodzić. Ŝe będziesz najpiękniej grzmieć w naszej całej krainie. Mała burzynka wróciła do mamy ze łzami w oczach i opowiedziała jej wszystko.

Natalka siedziała w oknie i nigdy więcej się nie bała.Ale wy tak głośno i przeraŜająco grzmicie. mam nawet dla ciebie prezent.odpowiedziała dziewczynka. pięknie błyszczący proszek w woreczku. Natalka słuchała z zaciekawieniem i nie bała się juŜ Balbinki. Natalka Ala Krajewska. a Balbinka zapraszała ją na pokaz ich zabaw na niebie podczas festynów. Nie bała się juŜ wcale burz. 6 lat bardzo polubiła burze i gdy tylko zaczynały się grzmoty. gdzie mieszka i czym jest tajemniczy. ale obserwowała je z zaciekawieniem z okna.Nie bój się mnie. naprawdę nie zrobię ci krzywdy. Dziewczynki zostały najlepszymi przyjaciółkami i bardzo często bawiły się razem.. ale Balbinka powiedziała: .Jak masz na imię? . Ŝe nawet nie potrafię jeszcze grzmieć. Burze nigdy nie robią nikomu nic złego.Nie bój się mnie. . . . którą wyciągnęła Balbinka i wzięła do ręki woreczek.zapytała burzynka. Zaczęła rozwiązywać węzełek. Dziewczynka spojrzała na malutką paczuszkę. nie uciekaj. Balbinka wyjaśniła jej. Mała burzynka opowiedziała.. Jestem tak mała. No..Mam na imię Natalka . . Poza tym chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić. Jestem małą burzą i mam na imię Balbinka. Natalka nie mogła w nich uczestniczyć.Proszę cię. Natalka codziennie sprawdzała postępy Balbinki w grzmieniu i błyskaniu. bo czego?? 125 . dlaczego tak jest i jak wygląda cała zabawa. nie zrobię ci krzywdy. Dziewczynka spojrzała na burzynkę z przeraŜeniem i chciała uciec do domu. gdyŜ deszcze by ją bardzo zmoczyły.

który nie chciał pójść do przedszkola W pewnej pięknej krainie razem z rodzicami mieszkał rudy piesek. Keczi był bardzo smutny. Ŝe trzeba się dzielić i bawić z innymi dziećmi. samoloty i bardzo duŜo samochodów. rower. ubrała go i zaprowadziła do przedszkola. Inne zwierzątka z podwórka nie rozumiały pieska. Keczi bardzo płakał. jak robią to inne zwierzątka w twoim wieku.Ale ja nie chcę! W przedszkolu jest bardzo duŜo dzieci i nie będę mógł zabierać tam swoich zabawek! Będę musiał bawić się zabawkami razem z innymi dziećmi. O piesku Keczim. Rodzice bardzo go kochali i był on bardzo szczęśliwym pieskiem. jednak jego wysiłki poszły na marne. Ŝe musi iść do przedszkola. domy i drogi dla swoich wspaniałych samochodów. Mama tłumaczyła Kecziemu. od kiedy dowiedział się. kiedy mama zostawiła go w zupełnie obym dla niego miejscu. Jakaś pani zaprowadziła go do sali pełnej 126 . Miał duŜo wspaniałych zabawek: kolorowe misie. którymi uwielbiał się bawić. Często brał ze sobą swoje skarby i wychodził z mamą na podwórko. dopóki w piaskownicy nie pojawiło się jakieś inne zwierzątko. Rano mama obudziła pieska. Prosił mamę. Tak bardzo kochał swoje zabawki. jesteś juŜ duŜym pieskiem i musisz zacząć chodzić do przedszkola tak. jednak piesek był uparty i nie słuchał. Bawił się świetnie. W końcu nadszedł ten wielki dzień.Synku. a on bawił się w piaskownicy. skakanki. Keczi bardzo nie lubił bawić się razem z innymi zwierzątkami. Mama musiała chodzić do pracy i nie mogła juŜ być z nim cały czas w domu. oprócz rodziców. który nazywał się Keczi. Ŝe nie pozwalał dotykać ich nikomu. Mamusia siadała na ławce. piłki. Budował zamki. Pewnego dnia mama powiedziała do niego: .Adriana Nowak Jest to bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. Keczi zapłakał. gdy to usłyszał i odpowiedział: . Ŝeby pozwoliła mu zostać w domu.

. Nigdy przecieŜ nie był w takim miejscu. inne układają puzzle. Poszedł za Lolusiem do kącika z samochodami. Siedział w kąciku i obserwował. a po powrocie do domu mógł poświęcić czas na zabawy swoimi zabawkami. . Przekonasz się.Tu wcale nie jest tak źle. które musiał zostawić w domu. rzucali piłką i ze wszystkimi zwierzątkami bawili się w chowanego. Rozpoczęli zabawę. A ty jak się nazywasz? No i dlaczego jesteś taki smutny? . ale zgodził się. Hubert Cel. Wtedy odezwał się do niego mały kotek: . 127 . 7 lat Piesek i kotek wybrali auta. który ucieka przed radiowozem. Chodź. Kecziemu było bardzo smutno i ciągle płakał za mamą i swoimi zabawkami. Widział.odpowiedział . Musiałem zostawić swoje samochody w domu. Ŝe zabawy z innymi zwierzątkami są bardzo fajne.krzyknął Loluś . bo nie chcę tutaj być.Pobawmy się w pościg! .Nie martw się! . co dzieje się w tej ogromnej sali. a ja złodziejem. Kecziego bardzo to zaciekawiło. O dziwo. Potem piesek i kotek układali klocki. Wstał i usiadł przy jednym ze stolików. Kecziemu bardzo się to spodobało i na jego twarzy nareszcie pojawił się uśmiech. Na dodatek trzeba dzielić się zabawkami z innymi.Płaczę.Ty będziesz policją. pobawimy się razem! Piesek nie był zbyt zadowolony. jak zwierzątka siedzą razem przy stole i rysują piękne domki. jak Ci się wydaje.krzyknął Loluś .Cześć! Jestem Loluś. a jeszcze inne skaczą na skakance.Jestem Keczi .zwierzątek. Kecziemu spodobały się wspólne zabawy i od tej pory chętnie chodził do przedszkola. a tutaj takich nie ma. Od rana do południa bawił się zabawkami w przedszkolu razem z innymi dziećmi. Dał się nawet namówić na zamianę samochodów i zmianę ról w pościgu.

A Ŝe często myślał tylko o sobie. nie słuchał poleceń rodziców i dziadków. a do tego był tak niegrzeczny jak trójka jego sąsiadów. co zresztą martwiło całą rodzinę. Miał krótkie. nieopodal lasu. Słonik wprost przepadał za zabawą z innymi słonikami. pachnącego w nieduŜym domku z czerwonej cegły. rodzina gniewała się na malca. Na szczęście w pobliŜu domku Marianka mieszkało wiele małych zwierzątek. Starał się nie robić przykrości najbliŜszym. 5 lat W niewielkim miasteczku otoczonym pięknego. Słonik nie lubił teŜ. aby było dokładnie tak.Natalia Zatka O słoniku. którzy uciekali od mamy w sklepie albo puszczali rękę taty na bardzo ruchliwej ulicy. Niemal kaŜdy dzień zaczynał od szerokiego uśmiechu i buziaków dla wszystkich. mądre oczka. Ŝe to nieładnie. mieszkał słonik Marianek. lwiątek. Ludzie porównywali go nawet do małego aniołka. Ogromną radość sprawiało słonikowi przebywanie pośród innych maluchów. ale w wielu sytuacjach chciał. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. górami. Czuł się dobrze. proste włoski i duŜe. dzielić się z innymi ludźmi swoimi rzeczami. Był jedynym synkiem swojej mamy i swojego taty. niestety. którzy z nim mieszkali. Był bardzo ładnym i kochanym przez rodziców maluszkiem. I choć tłumaczono mu. kiedy miał swoją własność tylko dla siebie. jak to zaplanował. Marianek nie chciał się zmienić. JuŜ od samego 128 . Asia Śliwińska. Niestety. Marianek kochał ogromnie swoją rodzinę. Czasami był niesforny. a bardzo pragnął braciszka. Marianek nie zawsze go przypominał pod względem zachowania.

Lonek i kot . Na ławeczkach wokół placu siedzieli rodzice wszystkich dzieci. Marianek i tatuś pozdrowili ich skinieniem głowy. chciały chociaŜ dotknąć pięknych drobiazgów. więc mama pomogła tylko zapiąć buty i nie minęło nawet dziesięć minut. ale z reguły nie umieli gniewać się zbyt długo na ich ukochanego synka. pojemniczkami. Pewnego słonecznego.Oddajcie! To moje! To nie dla was! Nie zabierzecie mi ich! 129 .Jalek.ranka marzył tylko o tym. zanim Marian znalazł się na placu. Na karuzeli jeździli bracia . Od razu spostrzegł pieska . grabkami. znajdującej się obok huśtawki. aby wyjść na spacer i spotkać inne maluchy. W szczególności uwielbiał harce na placu zabaw. niemal wszystkie zwierzątka z placu zabaw zbiegły się. Kiedy mały łobuziak usiadł na skraju piaskownicy i zaczął rozpakowywać swoje skarby. koparkami i wieloma innymi zabawkami. Marianek był ogromnie zadowolony. a w szczególności pięknie błyszczące zielone grabki. A na huśtawce z drewna bujała się małpka Aurelia. Spakowali wszystkie kolorowe zabawki. Piaskownica wypełniła się barwnymi łopatkami. Był bardzo cięŜki. Bartek i Benek. Lecz Marianek wcale nie miał ochoty pokazywać swoich zabawek. Maluchy były zachwycone. letniego dnia tata i Marianek wybrali się zaraz po śniadaniu do piaskownicy. wspinającego się po drabince.Bolka. Słonik niósł przed sobą ogromny worek z zabawkami. Mamie. którymi moŜna bawić się właśnie w piasku. ale Marian nie pozwolił tacie go wziąć. poniewaŜ zobaczył mnóstwo swoich małych przyjaciół. Ŝeby obejrzeć zawartość worka naleŜącego do Marianka. siedzieli puchacz . Rodzinie słonika zrobiło się przykro. ale niespodziewanie mały Marian zaczął zabierać im swoją własność krzycząc przy tym: . foremkami. które tato kupił swojemu synkowi poprzedniego dnia.lwiątka: Boguś. prawie na dachu.Narina. babci i dziadkowi podobał się nowy zakup i chcieli oni obejrzeć cały zestaw. W zamku. Uśmiech od razu zagościł na twarzy słonika. samochodami. Z wieŜy wyglądała Ŝyrafka . który mieścił się w pobliŜu jego domu. Ŝe dostał tak wspaniały prezent od tatusia.

Ŝe ma rację. Słonik nie wiedział. . Ŝeby wziąć je dla siebie! Bo jesteście zazdrosne! . a my chcemy je obejrzeć i tylko chwilę się nimi pobawić. Marianek pomyślał. Nie bardzo wiedział. gdyby jej nie miał.zapewnił Jalek . . Mały Marian krzyczał coraz głośniej. A teraz juŜ wiadomo. Tacie było strasznie wstyd i nie wiedział. co ma zrobić. Spojrzał w stronę huśtawek. Zabawki naleŜą do ciebie.Marianku .Bardzo cię lubimy i nie weźmiemy twojej własności.odpowiedział zdenerwowany Marian. co powiedzieć. Ŝe trzeba wstać i pójść do domu. a jego tato nie potrafił uspokoić syna. a na ich buziach widać było smutek.Tylko tak mówicie! – wrzasnął słonik – Zrobicie wszystko. a kaŜde z nich miało ze sobą jakąś zabawkę.dlaczego nie pozwalasz nam obejrzeć twoich zabaweczek? . dzieci zostałyby tutaj. Gdy otworzył oczka i podniósł główkę. jak tylko potrafiła . wokół niego nie było juŜ dzieci. Zwierzątka miały zupełnie inny zamiar. Rodzice siedzieli na ławkach i czytali gazety. Poza tym. Siedział więc ze spuszczoną głową i z zamkniętymi oczami. Marian niespodziewanie usłyszał czyjeś kroki. ale nie zwracali uwagi na słonika. Milczał. W końcu słonik zamilkł i zapłakany usiadł odwrócony do wszystkich plecami. co to wszystko 130 .powiedziała najmilej. Nadal myślał. ale był jednak zbyt uparty i chciał zrobić innym na złość. niezadowolenie i zaskoczenie. Marian nie wiedział. Rodzice powstawali z ławek.Obecni na placu zabaw byli zdziwieni nieładnym zachowaniem.Nie zrobimy tak . To go rozzłościło. Nagle odezwała się Aurelia: . Ŝe chodziło im tylko o zabranie jego zabawek. jak bardzo się mylił.PrzecieŜ nie chcielibyśmy.PrzecieŜ nikt tego nie chce – przemówiła Narina .Bo mi je zabierzecie! . Marianek nie chciał rozmawiać ze swoim tatą. Nie mógł uwierzyć własnym oczom! Zobaczył maluchy. Ŝebyś się smucił.

znaczy. Nigdy niczego ci nie zabierzemy i zawsze o tym pamiętaj. I wtedy przemówił Lonek. o czym mówił Lonek. Ŝe trzeba dzielić się wszystkim. Narina . Traktujemy cię jak swojego najlepszego przyjaciela. co mamy i chcemy. Poczuł wielki smutek i ból w serduszku. . mama odpowiedziała ze spokojem: 131 . Lonek dodał: . Słonik spojrzał na zwierzęta i na przyniesione przez nie przedmioty. Jalek . A przyjaciele muszą sobie pomagać w kaŜdej chwili. co mamy najcenniejsze. co kaŜde z nas przyniosło.odpowiedział Bartek . abyś ty teŜ potrafił. czym moŜna się podzielić. jakie od nich dostaliśmy odrzekł przygnębiony Benek. który z uwagą wysłuchał tego. I tak: Aurelia przyniosła swoją najpiękniejszą lalkę w niebieskiej sukni. Kiedy opowiedział w domu z wielkim przejęciem o tym.auto ze świecącymi kołami. . .Nasi rodzice nie mają pieniąŜków na nowe zabawki. Zapamiętaj teŜ. Zaskoczony Marianek pozbierał zabawki i podarki od dzieci. jeden z najmądrzejszych puchaczy z podwórka: .A my . po czym poŜegnały się ze słonikiem. odwrócił się w przeciwną stronę. złapał go za rękę i razem udali się do domu. Kiedy były zaledwie kawałek drogi od niego.wielkiego misia z łatką na brzuszku.Nie jest waŜne. Liczy się to. co wydarzyło się na podwórku. TuŜ za progiem domu Marianek rozpłakał się.Przynieśliśmy dla ciebie to. Podszedł do siedzącego w oddali taty. bo w ten sposób czasami bardzo sobie pomagamy. 5 lat i zniszczone piłeczki. dzieci połoŜyły przed Mariankiem wszystkie swoje skarby. a Lonek . Ŝe potrafimy dzielić się tym.odezwał się smutny Boguś .Tylko tyle .bo one są dla nas najwaŜniejsze.grubą księgę najładniejszych bajek. jeszcze mocniej trzymając wszystkie swoje drobiazgi.mamy dla ciebie tylko trzy malutkie Kubuś Jurecki. a piłeczki są ostatnimi z prezentów. Gdy puchacz skończył.

Ŝe tylko dzielenie się z innymi zapewnia szczęście. Bawcie się nimi.po czym oddał kaŜdemu jego skarb . kochani! Chciałem was pięknie przeprosić i podziękować za wasze wspaniałe zabawki . A śniły mu się same piękne sny! Kolejnego dnia równieŜ była ładna pogoda. z twarzą wtuloną w poduszkę i postanowieniem poprawy zasnął i spał smacznie aŜ do rana. co mam. Wszyscy kochają go jeszcze mocniej. ciągnąc za sobą worek z zabawkami. co ma dla niego najwyŜszą wartość. Benek. ale nie chciałeś nas słuchać. Maluszki były bardzo szczęśliwe i od tej pory Marianek bawi się ze swoimi przyjaciółmi i wciąŜ poznaje nowych. ale gdy wziął do siebie wszystkie wspaniałe rzeczy. 132 . które dostałem od taty. Bartek i Boguś.Zrozumiałem. Uśmiechnął się z całego serca do malców i odezwał się: . twoi przyjaciele mają rację. babcia i dziadek próbowaliśmy ci to wytłumaczyć. Wiercił się w swoim łóŜeczku. poniewaŜ umie dzielić się nawet tym. Chciałbym dać wam moje nowe zabawki.Witajcie. MoŜe ta niemiła przygoda nauczy cię dzielenia się z innymi. jeszcze większy Hubert Cel. którymi obdarowały go dzieci. Marianek zaproponował mamie i tacie wspólne wyjście na plac zabaw. Ja. a rodziców poprosił o pomoc w zaniesieniu zabawek do piaskownicy. I tym razem na placu zabaw było mnóstwo zwierzątek. Od dziś będę dzielił się wszystkim. Lonek oraz Jalek. Rodzice malca byli bardzo szczęśliwi z powodu zmiany zachowania ukochanego syna.Synku. Przed wyjściem ucałował i uścisnął serdeczniej niŜ zwykle dziadków. tata. 7 lat niŜ poprzedniego dnia. ile tylko chcecie! Na twarzach wszystkich zgromadzonych zagościł promienny uśmiech. Marianek natychmiast do nich podbiegł. Narina. Tej nocy mały słonik długo nie mógł zasnąć. Byli teŜ: Aurelia..

Właśnie w tym magicznym miejscu mieszkała rodzina tygrysków. Oczywiście mama zawsze pilnowała. Tata tygrys był najszybszy w okolicy. Ŝe pośród traw rosły tylko czterolistne koniczynki oraz kolorowe kwiaty o cudnym zapachu. aby tygrysek po Dawid Leszczawski. Otaczały je góry. znajdowała się Dolina Rapachołków.Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. których stoki przybierały najdziwniejsze kształty. iŜ spowodowane to było tym. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Dawno. Było to bardzo piękne i magiczne miejsce. w tak odległym krańcu świata. których zapach unosił się nad nią. dlatego często wyjeŜdŜał z domu na róŜne olimpiady. a jeszcze inne swą łagodnością zapraszały do zimowych zabaw lub letnich spacerów w promieniach słońca. z których zawsze przywoził medale. MoŜliwe. śpiewać piosenki. grać z nią w łapki. dawno temu. a przede wszystkim uwielbiał piec z nią czekoladowe ciasteczka i dekorować je poziomkami. Mały tygrysek uwielbiał spacerować z mamą po górach. które boi się samotności. Jedne przypominały statek. Ŝe nawet kot w siedmiomilowych butach nie doszedłby tam przez rok. Mieszkańcy tej krainy byli bardzo szczęśliwi i pogodni. inne były szpiczaste niczym wieŜa w zamku. Mama tygrysica całe dnie opiekowała się swym synkiem Fikumikiem. 16 lat 133 . Dolina słynęła z rosnących nieopodal lasu ogromnych poziomek.

Od jura będzie się tobą opiekowała nasza sąsiadka . wracając z pracy. Spójrz w kałuŜę. Bał się. Płakał tak mocno. jesteś juŜ na tyle duŜy.Nie. Fikumik pobiegł szybko do kuchni i przyniósł rodzicom ogromne czekoladowe ciastko.Synku.Dobra WróŜka. Tygrysek zobaczył w niej mamusię pracującą w cukierni. Twoja mama bardzo cię kocha. Do tej pory zawsze zasypiał z mamą i budził się obok niej. tygrysku. bardzo go kocha i.powiedziała mama tygrysica i utuliła tygryska do snu.Kochanie. Ŝe chociaŜ mama pracuje. do domu weszli rodzice tygryska. PrzeraŜony pobiegł do kuchni. Ŝe jest z niego bardzo dumna. które dla nich upiekł. Z radości przytulił mocno Dobrą WróŜkę i zaproponował. przytulił poduszkę i zaczął mocno płakać.odpowiedział mały tygrysek i poczuł. Poczuł się opuszczony przez mamę. KałuŜa łez wyschła. który właśnie ukończył kolejną olimpiadę obwieszony medalami. spotkała tatę. będąc w pracy. . lecz zamiast mamy śniadanie przygotowała mu Dobra WróŜka. jak łzy napływają mu do oczu. Wtedy do pokoju weszła Dobra WróŜka i powiedziała: . Kiedy skończyli.Nie płacz. Mama. a on zrozumiał. Rodzina tygrysków wraz 134 . . Ŝe paski na jego sierści ułoŜyły się w kształt serduszka. Ŝe przestała go kochać i juŜ nigdy do niego nie wróci.czekoladowej uczcie dokładnie mył ząbki! Fikumik czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. Ŝe mogę wrócić do pracy. Pewnego dnia mama powiedziała Fikumikowi: . mamusiu. cały czas o nim myśli. aby upiekli mamie wielkie czekoladowe ciasteczko w kształcie tygrysiego serduszka. nie smuć się! Po pracy będę wracała do ciebie i będziemy razem piekli czekoladowe ciasteczka . Następnego ranka Fikumik otworzył oczka i zauwaŜył. Ŝe jest w pokoju sam. Mówiła. Tygrysek był tak szczęśliwy. Mały tygrysek pobiegł szybko do swojego pokoju. Chcę być z tobą . Tygrysica sprzedawała ciasteczka i wszystkim klientom opowiadała o swoim małym synku Fikumiku. Mały tygrysek przestał płakać. sercem jest zawsze przy nim. Ŝe obok łóŜka powstała wielka kałuŜa łez.

a park oświetla juŜ tylko kilka starych.? Nagle. Niezwykły sen Hania Klewiado. Najczęściej zabierali go na wycieczki po skałach. co zrobić ze znaleziskiem. oczach. Wokół z kaŜdą chwilą robi się coraz ciemniej. co jest dobre. Kacper jest tam od kilku minut. MoŜe jednak uczyć się jedynie na własnych błędach. które nie wie.. Okna we wszystkich domach pozasłaniane. Pośrodku alejki usłanej wyblakłymi juŜ i podeptanymi liśćmi stoi on. Gdy rodzice tygryska byli w pracy. co jest dobre. 135 . Mały chłopiec i o brązowych chciwych włosach wiedzy mądrych. a co złe. co zrobić.z Dobrą WróŜką zasiadła do stołu. gdzie przeŜywali najdziwniejsze przygody. z nieba spadają przezroczyste krople. po raz kolejny tego dnia. a w małej zmarzniętej rączce trzyma gruby. Nie wie. oblepionych ogłoszeniami latarni. Jest zagubione w świecie i ma dość szarej rzeczywistości. z powodu których wszędzie jest tak ponuro i pusto. zastanawiając się. Od tej pory dni mijały małemu tygryskowi na zabawie. 4 latka Deszczowy wieczór. Szymon ChadŜy Bajka terapeutyczna dla dziecka. ulice prawie puste. W końcu chłopiec wolnym krokiem rusza w stronę domu. Tata tygrysek opowiadał o tym.. czarny skórzany portfel. jak zdobywał kolejne medale. Rodzice kaŜdą wolną chwilę spędzali z ukochanym synkiem. Bezradnie stoi na rozdroŜu. bawił się z Dobrą WróŜką i czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. a co złe. Nie wie.

Ale jak to? Dlaczego się tu znalazłem? ."Weź pieniądze. by po chwili zapłacić nimi za wielkiego misia w sklepie z zabawkami. nie! Zanieś portfel na policję" .nie ma. . bo są mu bardzo potrzebne. a resztę wyrzuć" .Władcą piekła.Będziesz teraz smaŜył się w piekle ha!ha!ha! . o jakiej zawsze marzył. Po chwili przed zdezorientowanym dzieckiem staje sam Diabeł. . Kacper dotyka jej i nagle znajduje się w innym miejscu! Jest tam ciemno i strasznie gorąco. Chłopiec odwraca się na chwilę. co robić.. Wyciąga z niego pieniądze.pyta przeraŜony. "Kup sobie słodycze. Ma zabawkę. naprzeciwko siebie sadzając brązowego pluszaka.A co to jest piekło? ..Bo zrobiłeś coś złego i teraz musisz ponieść za to karę. Banknoty chowa do kieszeni. przepraszam. doszedł do domu. Na dodatek wyrzuciłeś czyjeś dokumenty.. schował portfel i postanowił zrobić coś z tym jutro.. Ale zamiast niego jest koperta. Teraz ma misia. Tak rozmyślając. . a kiedy z powrotem chce spojrzeć na misia.Ale ja nie wiedziałem." "Sprawdź. Ŝe nikt mu nie wyjaśnił. co się w takiej sytuacji robi.odezwał się drugi. Rodziców . Kacper siada na łóŜku.Ale co takiego zrobiłem? . a sam poszedł spać. to jego problem. Mały chłopiec w parku znajduje portfel. czyj on jest!" "Po co? Jak ktoś go zgubił. . O. "Nie. . a dokumenty wyrzuca do stawu. W moim królestwie. .Znalazłeś coś i zamiast to oddać. jego juŜ nie ma. Chłopiec jest z siebie zadowolony.. .Właśnie tu jesteś. A teraz ktoś ich szuka. 136 . Ale to nie jego wina. Jak zwykle jest sam.mówi diabeł. . Idzie do domu..mówił głos w jego głowie.Kim jesteś? ." Chłopiec nie wiedział.jak zwykle o tej porze . kupiłeś sobie zabawkę.pyta chłopiec.

bez Ŝadnego ostrzeŜenia. W ten sposób. dzieci zaprzyjaźniają się. Marysia Klewiado. Jak się okazało. zmarznięty chłopiec o imieniu Kacper tuŜ po szkole postanowił wyruszyć z domu oddać czarny portfel.wystrzałowy! Postanawia dokładnie sprawdzić zawartość portfela i znaleźć dokładny adres właściciela zguby.krzyczy Kacper Chłopiec budzi się cały zlany potem. wpada mu pomysł do głowy . która jest w podobnym wieku co on. 6 lat 137 .Niee!!!. Krępej postury. zaledwie kilka bloków dalej w kierunku szkoły. Ŝe drzwi otworzy mu jakiś biznesmen albo ktoś w rodzaju gosposi… Mimo wcześniejszych obaw. jak kupił wielkiego misia i jak po chwili dotknął jakiejś dziwnej koperty i przeniósł się do tego strasznego miejsca.. to teŜ zrobił… JuŜ następnego dnia zguba znalazła się u właściciela. to bardzo niedaleko. po spędzeniu wielu godzin razem. Po uświadomieniu sobie. a ona. Przemaszerował dziesięć minut i odnalazł adres wskazany w dokumentach. Kacper zapamiętał ten szary dzień. Ŝe taty nie ma. Ŝe portfel nadal tam się znajduje. Przypomina mu się to. Ku jego zaskoczeniu wejście otwiera dziewczynka. KaŜdy następny dzień w Ŝyciu Kacperka był juŜ kolorowy. juŜ jest spokojny. Ŝe nic mu nie grozi. chłopiec juŜ się nie denerwuje. Co sobie postanowił. Uff! To był tylko sen. ale Ŝeby poczekał z tym portfelem. postanawia przemyśleć to. Zagląda pod poduszkę i ku własnemu zaskoczeniu odkrywa. po co przyszedł. co jeszcze parę godzin temu mogłoby wydawać się prawdziwe. stojąc juŜ pod drzwiami. Nieoczekiwanie. Powiedział jej. Spodziewał się. kiedy znalazł portfel jako jeden z najszczęśliwszych dni w swoim Ŝyciu.

bo teraz to ogromny. 5 lat źdźbła trawy tańczą w rytm muzyki wiatru? JeŜeli przyjrzysz się uwaŜnie. wyglądając przez okno. ale juŜ nie jest wcale taki mały. I wilczek ów nie Ŝył za siedmioma górami i za siedmioma lasami. Martwił się o swoją pociechę. Ŝe będzie mógł się pobawić wraz z kolegami. przykryj się kocykiem i zamknij oczy. nie miał apetytu. Co widzisz? Las? Drogę? Pole? A moŜe piękną łąkę. bawiąc się to w berka. to Ŝyje dalej. A tak w ogóle. Leśny szpital. A moŜe jest to ten sam las? W lesie tym Ŝył sobie mały wilczek z mamą i tatą oraz mnóstwem braci i sióstr. Słyszał o tym miejscu bardzo wiele strasznych historii. Ŝe małego wilczka trzeba zabrać do szpitala. gdzie Marysia Klewiado.Robert Kownacki Bajka dla dziecka. z nadzieją. Chcę Ci opowiedzieć historię wilczka. Wyjrzyj przez okno. silny i mądry wilk. Często chorował. kiedy przemyka gdzieś w oddali ze swoją wilczą rodziną. które boi się wizyty w szpitalu. mały wilczek siedział w domu. Dawno. Tata wilk stwierdził. Całkiem podobny do tego. Bał się iść do szpitala. za siedmioma lasami Ŝył sobie mały wilczek… …Przepraszam. Pomyliłem się. Usiądź więc wygodnie. za siedmioma górami. Wilczek był smutnym zwierzątkiem. moŜe kiedyś go zobaczysz. to w chowanego. Raz od małej wie- 138 . do którego chodzisz z mamą na spacer. był słaby. dawno temu. Mały wilczek był temu przeciwny. Mały wilczek Ŝył sobie całkiem niedawno. Wyobraź sobie las. Podczas gdy inne wilczki biegały radosne.

Mama wilczka zawsze mówiła. mógł się bawić z innymi zwierzątkami. Mały wilczek bardzo długo nad tym rozmyślał. Mały się tym nie przejmował. Nawet słowa mamy nie dodały mu otuchy. powoli trzeba iść spać. Po tym. Mały wilczek zdecydował. jak on. Tata wilk się ucieszył. leśny szpital nie był aŜ tak bardzo straszny. ale będzie jeszcze musiał tutaj pobyć. ale zwierzątka nie były wystraszone. Dziś jest juŜ dorosłym wilkiem. Ŝe się w nim zgubi. a w szczególności wilczków. Ŝe ostatnio widziałem wilczka. Ŝe jeŜeli nie pójdzie do leśnego szpitala. A lekarze i pielęgniarki pomogli mu wyzdrowieć. W końcu jest wilkiem. by nie słuchał takich opowieści. dzięki czemu mógł się bawić w chowanego i w berka. Pan lekarz. Ŝe szpital nie jest taki straszny. Ŝe w dziwnych okolicznościach zniknął niedźwiadek. Powiedział mi. Po długiej wędrówce przez bór dotarli w końcu do leśnego szpitala. wziął swoją ukochaną zabawkę i powiedział rodzicom. ale tata natychmiast mu wytłumaczył. Równie chorych.wiórki. Drugim razem od kogoś innego. który był OGROMNYM niedźwiedziem powiedział wilczkowi. Miał duŜo przyjaciół. To był bardzo duŜy dom i wilczek bał się. małych i duŜych. Ŝe on równieŜ nie będzie się bał. Szybko się zaprzyjaźnił z innymi zwierzątkami. Trzeba się samemu przekonać. jak inne dzieci. To juŜ koniec bajeczki. która tam była. jak ze szpitala wyszedł. Ŝe jego syn zrozumiał. Jak się okazało. a wilki są odwaŜne. Było tam mnóstwo zwierzątek. gdzie mogą mu pomóc. bo są one bardzo często kłamstwami. jak jest tam naprawdę. Ŝe chce być taki. W końcu wyjął swoją ulubioną piŜamkę. No. Ŝe wilki potrafią zawsze odnaleźć słuszną drogę. Ŝe niedługo wyzdrowieje. Ale wiedział równieŜ. rodzina odwiedzała go bardzo często. usłyszał. Z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. Nawet zaczął biegać. 139 . iŜ szpital to jedyne miejsce. Muszę Ci powiedzieć. Ŝe pracujące tam lisice pielęgniarki są bardzo złe i nie lubią małych zwierzątek. to dalej będzie chory i nie będzie się mógł bawić z innymi zwierzątkami.

To sąsiedzi znów się kłócą albo pani karaluch robi pranie . I nagle rozbłyskało światło. Nigdy nie miał przyjaciela. W powietrzu unosił się tylko zapach bitej śmietany i truskawek. jak zwykle panował w nim półmrok. a inne pająki wciąŜ naśmiewały się z jego okularów. Było cicho i spokojnie. Nosił wielkie okulary w czarnych oprawkach i niemodne ubranie. Gdy zasypiał. Wolał posiedzieć w ukryciu. Urządzili mu przyjęcie urodzinowe. Przygotowali mnóstwo łakoci. bardziej owłosiony niŜ wszystkie inne stworzonka. Tej nocy takŜe śnił się Gogo ten sen. starym strychu . ale na pewno za siedmioma górami i lasami. drwili sobie z niego. Ŝe jest gruby i zbyt owłosiony. na niewielkim. które zamieszkiwały strych.zdaje się. by pospacerować. Samotny. miał wszystkiego pod dostatkiem. coraz rzadziej wychodził. Ŝuki. bo przecieŜ nie mógł robić tego jawnie. bo i teŜ nie miał Ŝadnych powodów ku temu. Te dźwięki 140 . nie bawił się z nikim. Często płakał w ukryciu. Gogo był coraz bardziej zamknięty w sobie.mieszkał pająk Gogo. Ŝe przy ulicy Chabrowej . PrzecieŜ niczego się nie bał. jak palec i zgnębiony był ten nasz Gogo.pomyślał. Ŝe znowu natknie się na kogoś. Nagle jednak coś wybudziło pająka. Pająk Gogo i czerwony kalosz Wcale nie tak dawno temu. których znał. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. zawsze śnił mu się ten sam sen: wchodził do mieszkania. Zaraz by mówiono. To byli jego wspaniali przyjaciele. Wszyscy. rysował lub oglądał telewizję. Był większy. na stole leŜał stos prezentów. Brakowało mu tylko przyjaciela.Aleksandra Naganowska Bajka jest przeznaczona dla dzieci. Miesiące płynęły. Gogo zawsze był sam. a on płakał tylko z powodu swojej samotności. Ŝe nie ma kropek. Rzadko się uśmiechał. Nie zapraszano go nigdzie. kto zechce mu dokuczyć. które są zbyt nieśmiałe. Czasem coś czytał. Ŝe jest mięczakiem i beksą. przystroili jego mieszkanie. Bał się. Biedronki śmiały się.

rzekła stara Mucha Tekla. śuk Mikołaj zapalił w końcu światło. Po tych słowach reszta towarzystwa rozeszła się pośpiesznie. nic się nie da zrobić. Ŝe jeszcze Ŝyją. równieŜ cała rodzina biedronek wyległa zobaczyć. 141 . Teraz słyszał.było zbyt ciemno. Obszedł kalosz dookoła. Ten kalosz zawsze był niebezpieczny i dlatego wszyscy go omijaliśmy. Kroczył dziarsko w kierunku kalosza. zjawy i widma. Widocznie nie tylko jego musiały obudzić te hałasy. po czym zatrzasnął drzwi swojego młynka do kawy. Kalosz jest nawiedzony. Powolutku wstał.To juŜ koniec. Ŝe opowiadano róŜne.Hmm. co teŜ się dzieje. W korytarzu rozległy się okrzyki przeraŜenia. Dotarł na miejsce. 3 latka Stary. Wiedział. by sprawdzić. mieszkał i poszedł spać. Nic jednak nie widział . Ŝe otwierają się kolejne drzwi. Stonogi dostały nauczkę . Postanowił sprawdzić. czy jest moŜe jakiś prosty sposób na uwolnienie stonóg.krzyknął śuk Mikołaj.. tak się płaci za nocne harce i nieuwagę. wysłuŜony but. ale Gogo wierzył. Kubuś Grabski. przeraźliwe historie o czerwonym bucie.Edmund w swojej niebieskawej szlafmycy. czerwony kalosz przewrócił się i przygniótł stonogi bliźniaczki: . co lub kto robi tyle zamieszania i to w środku nocy. Nie było. otworzył drzwi.były jednak inne od tych. Znowu zaatakował ten stary trep. który nie wierzył w duchy. Ŝe nie moŜe liczyć na niczyją pomoc. ale to tylko zwykły. . Wiedział. Stonogi były nieprzytomne. bo jest rzeczą. rzecz jasna. które Gogo znał. co się dzieje. Został tylko Gogo. w którym. Nikt się tam nie zbliŜał od 20 lat . Postanowił sam ruszyć na odsiecz bliźniaczkom. Na korytarzu stał juŜ wyraźnie zaspany pan karaluch . który nie moŜe nikogo skrzywdzić. Miał mało czasu.

Zapukał. Były to dwie ćmy. które zamieszkały w tym bucie. Ŝe sam nie przesunie kalosza nawet o milimetr. Wtem usłyszał jakiś hałas wyraźnie dobiegający ze środka czerwonego kalosza. Mamy skrzydła. Upleć trzy nici. Nikt nie wiedział. która dokładnie widzia- 142 .AleŜ skąd. Gogo uplótł trzy nici. nieroztropne stonogi. . But był zbyt cięŜki nawet dla niego. 3 latka Nazajutrz wszyscy opowiadali. Po cichutku więc wymknął się w stronę swojego mieszkanka.. Kubuś Zieja. jesteśmy starymi ćmami. PołoŜył się spać do ciepłego łóŜka i znowu śnił swój piękny sen. Tak teŜ się stało. po co przybywasz. nie odwaŜył się jednak spojrzeć w oczy staremu stonodze Zygmuntowi.Dobry wieczór . bo nikt nas nie lubił. oprócz muchy Tekli.Gogo wiedział. a ty jesteś świetnym rzemieślnikiem. Wiemy. Nikt. w którym mieszkały stonogi. Ŝe stał się cud. dwie przywiązał do skrzydeł ciem. Wspólnymi siłami udało się uwolnić stonogi. Ŝe nielubiany i odrzucony przez wszystkich pająk Gogo z pomocą ciem zdołał uwolnić małe. Wszedł ostroŜnie i zobaczył parę staruszków. Gogo podziękował grzecznie ćmom i ruszył pod domek dla lalek. a wtedy wspólnymi siłami przesuniemy but i uwolnimy stonogi. PomoŜemy ci. Bliźniaczki zostały uwolnione.przedstawił się grzecznie Gogo ..czy państwo są duchami? . ostatnią ciągnął sam.

Ŝe odróŜniał się od reszty. więc nie warto się z nim zadawać. Nie wiadomo. Okazał się dzielny i bezinteresowny. co się stało minionej nocy. Ŝe nareszcie został zaakceptowany. Gogo czuł.zawołała Tekla Sama wszystko widziałam. Prawdopodobnie wyprowadziły się ze starego. Wszystkie przyjęcia. Wszyscy chcieli z nim rozmawiać. Teraz postanowiono naprawić swój błąd. jak uwolnił stonogi. Gogo zaimponował starej musze. które pomogły Gogo. Biedronki grały z nim w kropki. Ŝe jest inny. Przestano odtąd na strychu przy ulicy Chabrowej zwracać uwagę na jego ciemne okulary i niemodny strój. Powinniśmy mu podziękować. Gogo stał się duszą towarzystwa.ła. to sny naszego pająka. poczuła do niego cień sympatii. czerwonego kalosza i słuch o nich zaginął. Powinniście mu podziękować. starymi ćmami. brzydki. Po prostu uznano. Pająk był wzruszony. ale wzrok mam doskonały. MoŜe nie jest najpiękniejszy i najmodniej ubrany. Jedyne. Taka postawa zasługuje na szacunek. mimo iŜ dotąd nie lubiła Gogo. MoŜe teraz mieszkają w waszych butach? 143 . urodziny. . bale. kiedy my odwróciliśmy się od nich. małe uczty. Uratował stonogi.Gogo. Po raz pierwszy w Ŝyciu miał przyjaciół. tańczyć. którego honorowym gościem był . jak mogli nie doceniać tego przezabawnego pająka tylko dlatego. Wielu przyznało. Ze zdaniem tej starej muchy wszyscy się liczyli. a nawet wesela nie mogły odbyć się bez naszego dzielnego pająka. MoŜe jestem stara. by jeszcze raz opowiedział.rzecz jasna . Urządzono wielkie przyjęcie. Ŝuki bawiły się w chowanego. ale wykazał się odwagą. Ŝe tak naprawdę nigdy nawet nie rozmawiali z pająkiem Gogo. co z dwoma. Gogo był odtąd uwielbiany. a tego nikt przecieŜ się po nim nie spodziewał. niespodziankę. co się nie zmieniło na strychu przy Chabrowej.To Gogo i jakieś dwie stare ćmy pomogły maluchom . prosili. Wszyscy dziwili się. Pewnie zapytacie. Stara mucha. Mucha Tekla codziennie bywała na herbatce.

lecz był on zbyt wysoki. Piesek skrzywił się i powiedział. Łatuś zapragnął pograć razem z nimi. zebrał się na odwagę. Często bywał na podwórku szkolnym. które jest odrzucone przez otoczenie (rówieśników. Ŝe gra razem z nimi. W tym czasie reszta piesków zaczęła się głośno śmiać z Łatusia. Pewnego dnia Łatuś. Zaczął się śmiać i wrócił do kolegów na boisko. Od tego dnia inne pieski przezywały biednego Łatka. bo róŜnił się wyglądem od całej reszty. zrezygnowały i poszły do szkoły pobawić się w coś innego. Pieski na róŜne sposoby próbowały wspiąć się na płotek. Nagle jeden z piesków tak niefortunnie kopnął piłeczkę. Ŝaden nie był w stanie przejść przez dziurę. Ŝe wpadła ona za bardzo wysoki płot. siedział na huśtawce i patrzył z zaciekawieniem na inne pieski. jak grają w piłkę. 144 . WyobraŜał sobie. śmieją się i wygłupiają. tylko Łatuś był malutki i miał białe łatki. podbiegł do jednego z piesków i zapytał. kolegów). siedział na huśtawce i przyglądał się innym pieskom grającym w piłkę. uczył się bardzo dobrze i lubił grać w piłkę noŜną. Pieski zmęczone próbami. Podszedł jeden piesek. bawi się i śmieje. Bajka o piesku Łatusiu Mały piesek Łatuś chodził do szkoły. Inne pieski były duŜe i czarne. Ŝe takie małe i dziwne pieski na pewno nie potrafią grać w piłkę. czy mógłby pograć razem ze wszystkimi. Ŝeby przejść na drugą stronę. wsunął łapkę i dalej nie mógł juŜ przejść. przez którą mogliby wyciągnąć piłeczkę. jak zawsze. a on chodził smutny. spuścił główkę i odszedł smutny z powrotem na huśtawkę. Łatuś bardzo się przejął tymi słowami. bo był za duŜy. Podszedł drugi i trzeci.Anna Socha Bajka dla dziecka. bo bardzo było mu przykro z tego powodu. W końcu po wielu próbach zauwaŜyli koło drzewka malutką dziurkę w płocie.

której inni mogą mu pozazdrościć. Wszyscy wybiegli na podwórko i z niedowierzaniem patrzyli na Łatusia.Łatuś. Jednak pieski dogoniły go. raz noskiem. Ŝe jest malutki. kopał. które wcześniej się śmiały z Łatusia. Ŝe z łatwością przeszedł przez dziurkę i wyciągnął piłeczkę. szybko pobiegł do swoich kolegów i opowiedział im o tym. to znowu łapką. Łatuś i jego koledzy zrozumieli. Całą sytuację obserwował przez okno jeden z piesków. Był tak mały. który uwaŜnie przyglądał się całemu zajściu. Potem pochwaliły Łatusia. doskonale bawiąc się przy tym. 5 lat 145 . sprytniej przebiega z piłeczką miedzy łapkami duŜych piesków i zdobywa wiele goli dla swojej druŜyny. odetchnął z ulgą. Ŝe w kaŜdym. poniewaŜ przez to. Bardzo się zdziwił. Dominika Miąso. co widział. W pewnej chwili Łatuś zauwaŜył obserwujące go pieski. Bez zastanowienia i w podskokach pobiegł z kolegami na boisko. szybko zeskoczył z huśtawki i podbiegł do płotka. bo ćwiczył w domku codziennie) Łatuś podrzucał piłeczkę. przytuliły do siebie i zaczęły przepraszać za to. Ŝe ładnie gra i zaprosiły do wspólnej zabawy. a gdy wrócił z nią na boisko. Ŝe śmiały się z niego. Łatuś bardzo się ucieszył. zaczął grać (a grać potrafił bardzo dobrze. jak ślicznie gra. Odtąd juŜ zawsze Łatek gra z wszystkimi pieskami w piłkę i jest duŜym wsparciem dla grupy. porzucił piłeczkę i zaczął uciekać. nawet w malutkim piesku jest jakaś zdolność. podziękowały za wydostanie piłeczki zza płotu. odbijał raz główką. a na jego pyszczku pojawił się uśmiech.

kiedy tylko nadarzyła się okazja. Ŝeby ich jedyny syn przestał kłamać. aby dowiedzieć się na miejscu. A czy to prawda? Dawno temu. StraŜ szybko wskazane pojechała na miejsce i wielki był gniew straŜaków. Innym razem poinformował straŜ poŜarną o wielkim poŜarze lasu daleko za miastem. Ŝe na poczcie czeka na nią paczka od wnuczka. Ŝe nie ma Ŝadnej paczki. poniewaŜ od bardzo dawna nie widziała swojego ukochanego wnuczka. które kłamie. mógł ktoś naprawdę potrzebować ich pomocy. Był lubianym chłopcem za swą niezwykłą radość i pomysłowość. bo Piotruś był strasznym kłamcą.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. kiedy oni byli w lesie. Powoli szła na drugi koniec miasta. Zarówno młodsze dzieci. sami juŜ nie wiedzieli. 6 lat się. Piotrowi nieźle się dostało od rodziców. kiedy okazało Dawid Leszczawski. co mają zrobić. Piotr powiedział jej. Ŝe nie ma Ŝadnego poŜaru. Jednak odnoszono się do niego z duŜą dawką nieufności. ale nadal kłamał. Codziennie zjawiali się u nich sąsiedzi. Babcia bardzo się ucieszyła z tego powodu. Rodzice załamywali nad Piotrusiem ręce. Raz przyszła bardzo schorowana staruszka. znajomi. w pewnej wiosce mieszkał sobie chłopiec imieniem Piotruś. którzy padli ofiarą kłamstw chłopca. jak i rówieśnicy z chęcią spędzali z nim długie godziny na zabawie. 146 . Jego fantazja do tworzenia róŜnorakich gier była olbrzymia. A przecieŜ w tym momencie.

ile osób przyjdzie do niego na urodziny.powiedział Piotruś do swoich przyjaciół podczas jednej z zabaw. przyjdziecie? . aby powiadomić mamę. za godzinę przyjdziemy do ciebie . jak się czują ludzie. aby wszystko było zaplanowane w najdrobniejszym szczególe. Ŝe to kłamstwo .popatrzył na nich z nadzieją.Teraz rozumiem. . aby pomóc mamie w przygotowaniach. I to są przyjaciele . a w jego oczach pojawiły się łzy . . a nikt się nie pojawił. Zapłakany.Dlaczego nie przyszliście do mnie na urodziny? .. .powiedział ze spuszczoną głową . A przecieŜ powiedzieli.reszta przytaknęła smutno.popatrzył na nich z nadzieją. . która była najstarsza z całej grupki dzieci. Ŝe przyjdą. kiedy tylko wyszedł na podwórko.uradowany Piotruś pobiegł do domu. Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwał Piotruś. Ŝe zaproszenie nie było kłamstwem . a wy się zgodziliście. Piotrusiu . pobiegł do swojego pokoju. ale nie wiedziałem. których okłamałem . Raz jeszcze spojrzał na zastawiony stół. Na drugi dzień.co najwaŜniejsze . .Oczywiście. Ŝe nikt do niego nie przyszedł. z wielkim podnieceniem czekał na gości.Chciałbym zaprosić was na moje urodziny . Ŝe i tym razem uznaliśmy. To co.Widzisz. ale gości nie było widać. Kiedy przyszedł ten wyczekiwany przez niego dzień. jak i innych.odpowiedzieli chórem. dopóki sam tego nie doświadczyłem.myślał . . lody i .spytał. ciastka. Zaraz pobiegł do domu. gdyŜ dzieci zrozumiały.Tak często nas okłamujesz.zapomnieli nawet o moich urodzinach. którzy bawili się beztrosko.Jasne. szybko odnalazł swoich przyjaciół.A kiedy one mają się odbyć? .Są smutni i źli. 147 . . MoŜe w takim wypadku przyszlibyście do mnie dzisiaj? .powiedziała Zuzia ze smutkiem. gdzie stały juŜ owoce i słodkości. czemu nie? . Mijały godziny. Będzie tort z mnóstwem świeczek. Ŝe tak jest.świetna zabawa.spytała Zuzia.Za dwa dni.PrzecieŜ was zapraszałem.

A kiedy mama wniosła duŜy tort i postawiła go przed solenizantem. uczynne i nie w głowie im było rozrabianie. Ale za to chciałbym wam złoŜyć obietnicę. Z jednym chłopczykiem jednak od początku były problemy. Pewnego razu był sobie chłopczyk imieniem Karolek. kolorowymi kwiatami. które mogłoby się spełnić. niewielkiej wiosce Prawdziwowice. 148 . Wszyscy tam się znali. Zdarzało mu się często mówić nieprawdę.Po godzinie przyszli jego przyjaciele z prezentami i z Ŝyczeniami. a to w przedszkolu. Dzieci były bardzo grzeczne. które notorycznie kłamie O Karolku kłamczuszku. tatusiem. a wszędzie było słychać muzykę i śmiech dzieci.po tych słowach zdmuchnął świeczkę. Wszyscy oni Ŝyli oni w ślicznej. gdyŜ Piotruś dotrzymał słowa i naprawdę przestał kłamać. dziadkiem i babcią. Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. ten powiedział: . Zawsze świeciło tam słońce. Mieszkał on w małym. białym domku razem z mamusią. urodzinową Rafał Leszczawski. co w Prawdziwowicach nie było spotykane. szanowali i pomagali sobie nawzajem. Wioska była cała zielona. Ŝe juŜ nigdy nie będę kłamał . 5 lat A Ŝycie w miasteczku uspokoiło się. a to w szkole podstawowej. porośnięta pięknymi.Nie mam Ŝyczenia.

Ŝe za trzy dni sprawi nam wizytę. cóŜ to dzieje się przed domem sąsiadów. ukradli twój rower!!! Dziadek mało nie spadł z krzesła.Dziadku. Ŝe się myli. tatuś skosił trawnik i przyciął Ŝywopłot. przecieŜ w wiosce nigdy nie zdarzały się takie rzeczy. dając chłopcu do zrozumienia. tylko leŜał i się śmiał.Ojej. mówiła. Karolek nawet nie zszedł na dół. babciu upieczesz jakieś ciasto. Złapał czym prędzej laskę i pognał przed dom. a Karolek znów zaczął się nudzić. w której miała pojawić się ciocia. a z piekarnika juŜ było czuć wspaniały zapach pieczonego babcinego sernika. a ty. 149 .bardziej zabawnego. jak byliście w mieście.Pewnego dnia postanowił zrobić „psikusa” rodzinie. więc wolał lepiej pobiec do swojego pokoju. aŜ zbiegli się sąsiedzi. trzeba się szybko wziąć do roboty! Ja posprzątam cały dom. Dziadek jednak tylko pokiwał głową. trzymając się za brzuch. Przyjedzie na kilka dni. Tam juŜ Karolek tarzał się ze śmiechu po trawniku. Babcia zaniepokojona postanowiła zadzwonić. dzwoniła ciocia Marysia. Ŝe ciocia Marysia nic nie wie o swoim przyjeździe. Dziadek zaczął coś podejrzewać. mamusia wysprzątała cały dom od góry do dołu na błysk. Śmiechu było. tym razem . Ŝe nie postąpił dobrze i wrócił smutny do domu.. Ŝe to moŜe się jeszcze powtórzyć. Gdy wybiła godzina. Karolek z trudem powstrzymywał śmiech. Ŝeby godnie przywitać gościa. było włamanie do komórki. ale miał nadzieję. Nie minęły dwa dni. poniewaŜ pierwszy raz takie coś miałoby miejsce w Prawdziwowicach. dziadku! Szybko. Rodzice nie przypuszczali.według niego . nadal nie było po gościu ani śladu. Okazało się. Wtedy miarka się przebrała. Mama tylko klasnęła w dłonie i krzyknęła: . Pobiegł do kuchni i oznajmił: . myśląc. Nie zastanawiając się długo. taki był uradowany ze swojego pomysłu. wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeć . Postanowił wymyślić coś nowego.Kochani rodzice! Dzisiaj. poniewaŜ bardzo się za nami stęskniła.. co niemiara. Przygotowania ruszyły całą parą.

Tylko dziadek zaczął się zastanawiać nad tym. Karolek pocieszył dziewczynkę i natychmiast pobiegł po pomoc. Ŝe takŜe była na spacerze i zachwycona piękną przyrodą nie zauwaŜyła dziury. 5 lat Od tej pory Karolek mówił samą prawdę i wszyscy byli z niego bardzo zadowoleni. Wszyscy razem wrócili do domu chłopca. Ŝe naleŜy kaŜdemu dać szansę i wziąwszy swą laskę. Zaniepokojony postanowił sprawdzić. Ona czym prędzej się po niej wciągnęła na górę. w sam raz na kolację. po czym mocno ucałowali syna. Karolkowi takŜe podziękowała uściskiem.Cała rodzina postanowiła porozmawiać z chłopcem. co mówi wnuczek. Mela Krajewska. Dziadek połoŜył się na ziemi i podał laskę dziewczynce. jakby dochodzący z niedaleka. poniewaŜ kaŜdy pamiętał jego wcześniejsze wybryki. a w nim małą. nikt mu nie chciał wierzyć. gdy był na spacerze w lesie. usiadł przed oknem i zaczął szlochać. pobiegł z chłopczykiem do lasu. usłyszał cichutki płacz. Gdy rodzice wyszli z pokoju. Ŝe bardzo się na nim zawiedli i Ŝe to bardzo źle tak oszukiwać innych po to. Na miejscu okazało się. Karolek wziął to sobie tym razem powaŜnie do serca. Karolek wręcz błagał. Uradowana rzuciła się na szyję dziadkowi i mocno go ucałowała. Okazało się. wiedząc. Ŝe stał się dobrym chłopcem. Ŝe Karolek mówił prawdę. Powiedział. Spojrzał w niebo i przyrzekł sobie. niestety. Ŝe się poprawi. by mu uwierzyli. Uświadomili mu. W domu. Za krzakiem jałowca spostrzegł głęboki dół. 150 . przestraszoną dziewczynkę. Nie chciał juŜ więcej sprawiać rodzinie ani innym przykrości. by tylko mieć tę chwilę zabawy. co się stało. ale nikt nie brał jego słów powaŜnie. Minął tydzień i chłopczyk dotrzymywał danego sobie słowa… Pewnego dnia. Rodzice z niedowierzaniem słuchali opowieści dziadka i Karolka.

Chodź mamusia cię mocno przytuli . to tata go uratuje. gdzie przed chwilą siedział straszny stwór. . jednak zamiast tatusia Buba zobaczył mamusię.. Bajka o Bubie i potworze z kąta W starym domu niedaleko parku mieszkał wraz z rodzicami mały Buba. Zawołał więc głośno: . w jakiej siedział. Ŝe tata nie boi się niczego. poniewaŜ nie bał się PRAWIE niczego. tatusiu. Mamusia była bardzo fajna i potrafiła mocno przytulać. pękaty brzuszek i cały był pokryty niebieską sierścią. przyjdź tutaj i mi pomóŜ! Po chwili otworzyły się drzwi od pokoiku. poniewaŜ był to najodwaŜniejszy tata na świecie. Pewnego spokojnego dnia.. Wiedział.Tatusiu. Ŝe coś siedzi w kącie jego pokoiku. Stwór miał krótkie rączki i nóŜki. Ŝe nawet. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem.powiedziała. tak? JuŜ sobie poszedł. PRAWIE niczego.. Bubie udało się dojrzeć jego wielkie. Był on bardzo odwaŜnym i ciekawym świata chłopcem. ale kątem oka zerkał tam. „Jak mam sobie poradzić z potworem bez taty?” . kiedy Buba obudził się z popołudniowej drzemki zauwaŜył. ale nikt nie potrafił ratować z kłopotów tak jak tata. Uwielbiał chodzić wraz z mamusią i tatusiem na długie wycieczki do parku i przeŜywać tam ciekawe przygody. Na krótkiej szyjce miał okrągłą głowę i pomimo ciemności. Wystraszył się okropnie. Teraz nikogo tam nie było. Skarbie? Miałeś zły sen. świecące oczy. więc chłopczyk uspokoił się i poszedł zjeść podwie- 151 .pomyślał i przytulił się do mamy.Patrycja Linke Jest to bajka dla dziecka.Co się stało. Buba nie wiedział. jeśli pojawi się jakieś niebezpieczeństwo. Tata zawsze ratował chłopczyka z opresji i niczego się nie bał. Wiedział jednak. co ma zrobić. Buba nie bał się..

Spróbujemy go oswoić.czorek. 152 . .był najprawdziwszy na świecie. jest pusty. Tak spokojnie minęło kilka dni. Ŝe był najodwaŜniejszy na świecie. Kiedy juŜ wszystko w pokoiku był przygotowane.Bubusiu. 6 lat ka talerzyk z herbatnikami i codziennie rano talerzyk był pusty. i powiedział w tajemnicy. Ŝe talerzyk. był teŜ bardzo mądry i pomysłowy. nie był snem . Buba stwierdził. .jeŜeli potwór zjadł herbatniki. Co ty na to? .zapytał tata. oprócz tego. co stało się po południu. . Ŝe potwór.powiedział tata i razem z Bubą poszedł przyszykować ciasteczka dla potwora. na którym leŜały herbatniki.powiedział tatuś . pomyśl . Ŝeby pokazać mu pusty talerz. które juŜ w kuchni przygotowała mamusia. Ŝe tata na pewno ma rację. Buba opowiedział mu o tym.pomyślał Buba i zawołał tatusia. którego zobaczył. Uśmiechnął się szeroko i obaj poszli zjeść śniadanie. to chyba oznacza. Wytłumaczył chłopcu. Tata. Ŝe jest dobrym potworem.Ale jak tatusiu? PrzecieŜ on jest taaaaaki straszny. jest w końcu taki mądry. Rano okazało się. Złe potwory raczej nie zjadają ciasteczek. Wiedział jednak. Codziennie wieczorem tata ustawiał koło Bubusiowego łóŜeczZosia Danielkiewicz.Oswoimy go herbatnikami. potwór na pewno je polubi . Wieczorem. Ŝe nie naleŜy uciekać przed strachem. Buba spokojnie zasnął. . „Potwór zjadł ciasteczka” . który przygotowała mamusia. Ŝe boi się iść spać do swojego pokoiku. kiedy tata wrócił z pracy.

Nie śpisz juŜ? . tatusiu – odpowiedział Buba i szybko opowiedział tacie swoją poranną przygodę. Chwilę potem do pokoju wszedł tata. Tata bardzo ucieszył się. PrzecieŜ tata mówił. Ŝe chłopiec nie śpi .Smakują ci herbatniki? . jednak za chwilę przypomniał sobie.Jak się nazywasz? Ja jestem Buba . Uwielbiam herbatniki i ciebie teŜ lubię. Ŝe ma takiego odwaŜnego synka i pochwalił Bubę. bo mnie nimi częstujesz . no i oczywiście ciasteczka (najbardziej czekoladowe z rodzynkami. które piecze babcia). Ŝe wróci jutro. wydawał mu się juŜ tylko potworkiem. Powiedział teŜ. przecieŜ tata był bardzo mądry. 153 . Chłopczyk powolutku otworzył oczy i koło swojego łóŜka zobaczył potwora z kąta.Jestem Ciastek. .odpowiedział potworek i uśmiechnął się do Buby. co powiedział tatuś. .” Buba przez chwilę przyglądał się potworowi. codziennie wieczorem Buba szykuje herbatniki. pokazując przy tym ząbki oklejone ciastkami. Ŝe to miło mieć takiego ciekawego przyjaciela jak Ciastek. Buba rozmawiał z Ciastkiem bardzo długo i dowiedział się. Ten widok sprawił. Chłopiec zgodził się ze słowami taty. który teraz. Ŝe musi juŜ iść do siebie. Kiedy słońce było juŜ wysoko na niebie potworek powiedział. a tata jest bardzo mądry i wie wszystko. „To musi być dobry potwór.powiedział chłopiec.opowiedział potworek.powiedział do stworka. a nie potworem. więc musiał mieć rację. ale obiecał. . który dotychczas nie zauwaŜył. . Wystraszył się mocno. Ŝe obaj lubią te same zabawy. synku.Cześć! .Pewnego poranka Bubę obudziło chrupanie.Dzień dobry. które rano zjada wraz ze swoim przyjacielem Ciastkiem. . Ŝe Buba całkowicie przestał się go bać. kiedy wcinał ciastka.Nie.Yhmmm .powiedział tata. Od tamtej pory. Ŝe tylko dobre potwory jedzą herbatniki.

lecz nie wszystkim obowiązkom mogła sprostać. a rodzice darzyli ją ogromną miłością.. Z kaŜdym dniem była coraz bardziej osłabiona wskutek wysiłku fizycznego i psychicznego. Mała. Dlatego teŜ lubili ją wszyscy mieszkańcy wioski. Rodzinie było coraz trudniej wiązać koniec z końcem. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. w rezultacie zaczęła opuszczać się w nauce. sympatyczną. a wciąŜ musiał kupować coraz to droŜsze lekarstwa dla swojej chorej Ŝony. Kiedy Rózia skończyła 8 lat. ale najwaŜniejsze. Była bardzo miłą.Anna Wysocka Bajka przeznaczona jest dla dziecka. niedaleko stąd Ŝyła sobie dziewczynka o imieniu Rózia. Tym samym wszystkie obowiązki spadły na Rózię. Ojciec więcej pracował. zawsze uśmiechniętą i pomocną osóbką. Mimo wszystko nie moŜna powiedzieć o niej. W związku z tym ktoś musiał zająć się domem i ta praca przypadła w udziale Rózi. Gdy tata Rózi dowiedział się o problemach w szkole. Ŝe była szczęśliwą dziewczynką. tata Rózi bardzo mało zarabiał. Sprawy jednak zaszły za daleko.pałac. cięŜko było jej pogodzić ze sobą obowiązki domowe ze szkolnymi. byle tylko nadal wywiązywać się z roli pani domu. Była teŜ ukochaną córeczką swoich rodziców.. jej mama bardzo zachorowała i zmuszona była cały czas leŜeć w łóŜku. czego potrzebowała Rózia. Mieszkała w ślicznym domku z ganeczkiem i schodkami. jak mogła. Dziewczynka pomagała w domu. szczuplutka dziewczynka nie potrafiła poradzić sobie z takim nawałem pracy. 154 . zaczął częściej przebywać w domu (w miarę moŜliwości) i pomagał córce w obowiązkach domowych. przychodził zmęczony do domu i nie miał juŜ na nic siły. Ŝe było w nim schludnie i przytulnie. Znajdowało się tam takŜe wszystko. Nie był to co prawda . Opowieść o matce W małej wiosce.. Na domiar złego wkrótce sytuacja materialna rodziny pogorszyła się.

Zdziwiła się bardzo. dzięki twojemu podlewaniu urosła i stała się pięknym kwiatem. najpierw była małą roślinką. którą tak pielęgnujesz. na którą nie ma lekarstwa. gdy dziewczynka wróciła juŜ ze szkoły zastała w domu tatę siedzącego na kanapie. Jej czas minie tak.zapytała zaniepokojona . jak mówiłem ci. a dzisiaj nadszedł czas mamy. dzięki którym wyzdrowieje. ale stało się coś.Dlaczego? . Ŝebym natychmiast przyjechał do domu.Co takiego? . Tak przynajmniej mogłoby się wydawać. które dostawała mama były tylko lekami przeciwbólowymi. ale wtedy stało się coś kompletnie nieoczekiwanego. Teraz juŜ ją nic nie boli.spytała ze łzami w oczach dziewczynka. Widzisz.W ten oto sposób wszystko wróciło do normy. nie ma bólu ani łez. ale dajesz jej przecieŜ lekarstwa. .Co się stało? – zapytała .Kochanie.PrzecieŜ miałeś wrócić wieczorem.Pamiętam. córeczko. . 155 . jak mija czas kaŜdego człowieka na tej ziemi. a gdzie jest mama? . co zmusiło mnie do przerwania pracy. Za jakiś czas jednak zacznie gubić swoje listki Ala Krajewska. Ale juŜ nie musi ich brać. . bo stało się coś strasznego. 7 lat i przekwitnie. Tak samo ta róŜa. Po chwili zauwaŜyła. pamiętasz. Pan Bóg zabrał ją do swojej rajskiej krainy. Ŝe tata płacze: . to jest bardzo groźna choroba.Wiem kochanie. jest tam tylko wieczna radość i szczęście. prawda? .Tato. . .Bo wszystko w Ŝyciu ma swój czas.Niestety nie. bo tam gdzie zabrali ją aniołowie. poniewaŜ ojciec miał wrócić dzisiaj późno z pracy.Twoja babcia do mnie zadzwoniła i powiedziała. Ŝe mama jest bardzo chora? . Te tabletki. Pewnego popołudnia.

lepkie pajęczyny chroniące miasteczko przed intruzami. Na nakrywanych dębowymi liśćmi sto- 156 . Pomiędzy źdźbłami trawy rozpościerały się srebrno-szare. Osada wręcz tętniła owadzim Ŝyciem. Nie lubił współpracować z innymi. Gdy go pytano „dlaczego?”. Koronkowe girlandy z płatków stokrotek rozciągały się od starego mrowiska aŜ do domków Błękitnych Muszek. a pani DŜdŜownica co dzień podwoziła na swym grzbiecie małe mrówki do Wrzosowej Szkoły. aby mieszkańcy mieli co pić. Choć w miasteczku Marysia Klewiado. to teraz było jeszcze głośniej i weselej. a Owadzie Miasteczko wyglądało coraz piękniej. nie całkiem daleko stąd. który nigdy od nikogo nie chciał pomocy i sam nikomu nie pomagał. które kaŜdego ranka zbierały rosę.po czym naburmuszony. który nie potrafił z innymi pracować Nie tak dawno temu. a orkiestra Ŝuczków i biedronek czyniła ostatnie muzyczne próby na trąbkach i klarnetach z konwaliowych dzwonków. Tymczasem przygotowania do hucznej zabawy trwały w najlepsze.Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. tkane przez Pajączki Śmieszki. zawsze opowiadał to samo: . albowiem wszyscy przygotowywali się do wielkiego festynu z okazji pierwszego dnia wiosny. wyskakiwał w górę i tyle go było widać. Pośród tej owadziej harmonii Ŝył sobie konik polny imieniem Eustachy. 5 lat zawsze panował ruch i gwar. jak ja chcę .Wszyscy robią wszystko źle! Nic od początku do końca nie jest zrobione tak. na Wrzosowej Polanie było Owadzie Miasteczko. W muchomorach i borowikach mieszkały małe Błękitne Muszki. co sił w zielonych nóŜkach.

My nie umiemy latać . mała mrówka Amelia pisnęła z przeraŜeniem: . ale prawdziwym cymesem była cytrynowa landrynka.Nie! To nie moŜliwe . Błękitne Muszki mogłybyście to zrobić? . jak wszystkie robaczki wspólnie pracują i pomagają sobie nawzajem.stwierdziła . Wszystkie. gdy wracał tędy ze szkoły. . a burmistrz Chrabąszczykiewicz miał ogłosić rozpoczęcie festynu. a nieoświetlonej osady nikt nie zauwaŜy! Nagle wśród mieszkańców Owadziego Miasteczka zapadła martwa cisza. aby unieść lampiony.Ja jestem juŜ za stary i za gruby. . oczywiście.My jesteśmy zbyt małe i słabe. . . róŜany nektar i zimowy miód. który akurat ucinał sobie drzemkę w łupinie orzecha i nie był specjalnie zainteresowany festynem. za wyjątkiem konika Eustachego. AŜ miło było patrzeć. Nie polecę tak wysoko.Kto? Kto to moŜe być? .Porozmawiam z Eustachym.powiedział donośnym barytonem Chrabąszczykiewicz.ucieszyła się Amelia.powiedział doktor Trzmiel . 157 . A cóŜ to były za pyszności! Jagody czerwone i czarne.odparły muszki.Oczywiście.łach aŜ roiło się od smakołyków. .martwiły się mrówki.pytały siebie nawzajem owady. doktorze Trzmielu? . . na której wiszą światełka . .Wiem. jest młody i silny i nie przyklei się do pajęczyny! .mówiły robaczki. Eustachy .Wiem. JuŜ ja go przekonam! Doktor Trzmiel.MoŜe wy. podszedł do konika Eustachego.A ty. . jeŜeli pani Wiosna nie zauwaŜy naszej osady i nie przyjdzie? PrzecieŜ nikt nie rozwiesił krokusowych lampionów na ściętym pniu brzozy. która dwa dni temu wypadła z kieszeni urwisa Wojtusia. Poza tym przykleiłybyśmy się do pajęczyny. kto to moŜe zrobić . co zrobimy . rety! A co będzie. Gdy wszystko było dopięte prawie na ostatni guzik.O. charakterystycznym dla siebie krokiem toczącej się baryłki.przecieŜ skacze wysoko.

Te lampiony są na pewno źle zrobione i dlatego nie umiecie ich powiesić.zaczął doktor stanowczo . Ja. zawstydził się i choć był bardzo dumny i uparty. Eustachy! Obudź się. gdy Eustachy mu odburknął: . w grupie i kaŜdy będzie robił to. pomóŜ nam przy lampionach i przyłącz się do zabawy . 158 .Mam waŜną sprawę. .wyszeptał doktor. . ale masz dwie minuty. aby doktor mówił dalej. co potrafi najlepiej.Widzisz. niedorajdy! . mrówki robią zapasy na zimę. mój drogi . .Posłuchaj uwaŜnie. doktorku. skąd wiesz.Niech ci będzie. nooo. jednym ruchem rozwiesił światełka na pniu po ściętej brzozie i przyłączył się do zabawy. tym razem przyznał rację swojemu rozmówcy. połamane czułki nastawię. bo przecieŜ sam teŜ korzystał z pracy mieszkańców miasteczka. Przekonaj mnie. jak dotąd. Eustachy spuścił wzrok na swoje zielone butki. choć jestem leciwy.. z całej siły odbił się od ziemi. więc przestań się kwasić. Ŝe chodzi o lampiony? .PrzecieŜ wiesz. zamieniam się w słuch.Sam jeden nic nie znaczę i ty takŜe..Ale.wyszeptał do siebie doktor Trzmiel i zmarszczył krzaczaste brwi.. chodzi o twoją pomoc . to nasze Owadzie Miasteczko będzie istnieć i rozkwitać.. jestem przecieŜ najmądrzejszy.. ale jeŜeli będziemy pracować wspólnie.Ja wiem wszystko.. jeŜeli potrafisz . Teraz chwycił cały sznur krokusowych lampionów. Potem idę spać. .rozpoczął. Eustachy wyraźnie zaciekawiony poprosił.powiedział z szyderczym uśmiechem konik polny. Chyba moŜesz to dla mnie zrobić? . czyŜbyś zapomniał o tym? .Jak mu to wytłumaczyć.Eustachy.Trzmiel nie dokończył jeszcze zdania. Eustachy. a świetliki rozświetlają niebo nad miastem w bezksięŜycowe noce.rzekł Trzmiel. to skrzydełka chore opatrzę. yyyy. W tej wysokiej trawie pełnej niebezpieczeństw w pojedynkę jesteśmy słabi. Ŝe nic z tego. a i na bolący brzuszek zawsze mam lekarstwo.. .CóŜ znowu? Dlaczego mnie budzisz? . przyjacielu . nie chwaląc się...Motyle przynoszą nam nektar w niedzielę. .

Burmistrz uroczyście ogłosił rozpoczęcie festynu. Wszyscy więcej zdziałać mogą! Zosia Klewiado. Lecz jeśli siły się złączy ze sobą. pani Wiosna oczywiście zauwaŜyła osadę i przyszła. A w nim wraz z rodzicami mieszkała mała dziewczynka o imieniu Roberta. tańcząc do białego rana. gdy wszyscy są wdzięczni za twoją pomoc. a nauczyciele chwalili ją za osiągnięcia i wyniki w nauce. Wszyscy uwaŜali ją za niezwykłą osóbkę. bowiem mieszkańcy Owadziego Miasteczka dziękowali naszemu bohaterowi za pomoc w organizacji przyjęcia. Rodzice nie mieli z nią Ŝadnego problemu. Zawsze widniał uśmiech na 159 . Był bardzo piękny i pełen uroku. Pomagała mamie w pracach domowych. śe kaŜdy z nas umie coś innego. a tacie w pielęgnowaniu ogrodu. Nic nie moŜna było jej zarzucić. Była ona bardzo miła. ale jeszcze fajniej jest. spokojnym miasteczku z dala od centrum. Istotnie. która bała się policjanta Roberta W małym. Na koniec mam dla was receptę doktora Trzmiela: Pamiętaj koleŜanko i drogi kolego. W szkole teŜ świetnie sobie radziła. 7 lat Joanna Rychlik O dziewczynce. co odkrył? śe to całkiem przyjemne bawić się z innymi. Była zawsze chętna do pomocy. tuŜ koło drogi stał malutki domek. grzeczna i nad wyraz spokojna. bo jak się słusznie domyślacie. wspólnie bawili się. a Eustachy po raz pierwszy w swoim Ŝyciu przyłączył się do zabawy z innymi owadami. Koledzy i koleŜanki lubili ją. I wiecie.

Dni i tygodnie mijały. Nie potrafili zrozumieć. będąc z rodzicami Rafał Leszczawski. patrolujący okolicę. Było w niej coś. Była tak bardzo wystraszona. Wówczas domyślili się. PrzeraŜeni rodzice nie wiedzieli. a jej oczy były zalane łzami. Gdy tylko ktoś się smucił. aŜ do momentu. Strach i lęk przechodził jej. Serce biło jej jak oszalałe. 5 lat na spacerze. z czym sama sobie nie radziła i nikt nie potrafił jej pomóc. gdy tylko policjant się oddalał. a wręcz przeciwnie: stara się im pomóc. Sama nie potrafiła zrozumieć ani wyjaśnić. bo dziewczynka ze strachu cała się trzęsła. Ŝe nie potrafiła wydusić z siebie Ŝadnego słowa. Rodzice. bo . a dziewczynkę nadal ogarniał strach na widok stróŜa prawa. Rodzice przez dłuŜszy czas nie wiedzieli.policjant nie krzywdzi ludzi. Rzecz polegała na tym. Ŝe była bardzo szczęśliwa…. Jak nie trudno się domyślić. dlaczego tak się dzieje. Ŝe nie ma powodów do obaw. co spowodowało u ich córki taką reakcję.jak kaŜdy wie . te rozmowy nie dawały Ŝadnych efektów. 160 . Niestety.jej twarzy. w oddali ujrzała zbliŜającego się w jej kierunku męŜczyznę w mundurze. był to policjant. gdy sytuacja się powtórzyła. kogo tak bardzo się boi Roberta. dlaczego ich córka tak się zachowuje. co się stało. a nawet dziadkowie usilnie i z wielkim trudem starali się wytłumaczyć Robercie. jednak nie do końca. Dziewczynka tak bardzo się przeraziła. Ŝe w mgnieniu oka podbiegła do swoich rodziców i z całej siły ścisnęła im ręce. Pewnego pięknego. MoŜna by pomyśleć. Ŝe Roberta panicznie bała się kaŜdego napotkanego policjanta. starała się go rozweselić i pocieszyć i zazwyczaj udawało jej się to. słonecznego dnia Roberta.

przyjaznym i przede wszystkim pomocnym człowiekiem. Co my byśmy zrobiły bez ich pomocy? Dopiero wtedy Roberta zrozumiała. wyrwał jej z rąk torebkę i zaczął uciekać. Na dworze świeciło słońce.Jakie to wielkie szczęście. AŜ tu nagle zza rogu ulicy wyszło dwóch policjantów z pojmanym złodziejem i z torebką mamy. a wręcz przeciwnie. Gdy zobaczyła to Roberta. Powiedziała do mamy: . aby pokonać swój lęk. nie ucieka przed nimi. Stały chwilkę bezradne. Jednak musiała wydarzyć się taka nieprzyjemna historia. z uśmiechem na twarzy serdecznie się z nimi wita. Od tamtej pory dziewczynka nie boi się policjantów. Nic nie zapowiadało. jednak ani ona. Przestraszona Roberta pomogła mamie wstać z chodnika. ludzie spacerowali w pobliskim parku. Ŝe policjanci byli w pobliŜu. Potrzeba było jej czasu. zastanawiając się. nie płacze. klucze do mieszkania i portfel z pieniędzmi. czy nic im się nie stało i po chwili wraz ze złodziejem odjechali na posterunek. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym. od razu poczuła ulgę.mimo swojego powaŜnego wyglądu za sprawą munduru . porozmawiali.AŜ do pewnego wydarzenia… Nie był to szczególny dzień. aby dziewczynka zrozumiała. a Roberta właśnie wracała z mamą z zakupów. Bardzo się martwiły. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym i . 161 . gdy nagle podbiegł do nich zamaskowany męŜczyzna. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa. poniewaŜ w torebce znajdowały się waŜne dokumenty.jest miłym. Zaobserwowali całą sytuację i udało im się schwytać złodzieja. był podobny do innych. i Ŝe nie powinno oceniać się człowieka po jego wyglądzie. zapytali. aby ten dzień zapisał się na zawsze w pamięci dziewczynki. Ŝe policjanci im pomogli. Policjanci podeszli do nich. co robić. ani mama nie były w stanie dogonić uciekającego człowieka. Przewrócił mamę. w oddali śpiewały ptaki. Roberta szła spokojnie z mamą chodnikiem. gdy tylko ich napotka.

Przykro mi. Rysik uwielbiał te chwile. Jednak największą popularnością wśród wszystkich przyborów cieszyła się gumka do mazania. pozornie był tylko przedmiotem słuŜącym do przechowywania w nim przyborów szkolnych. Mało kto jednak wie. 162 . pisaniu i kreśleniu tak dobrze. Ania otrzymała swój piórnik od cioci mieszkającej za granicą. jednak kaŜdą wolną chwilę poświęcali swoim dzieciom. bawili się w berka lub w chowanego. barwne mazaki i czarne wieczne pióro były chętnie uŜywane przez kolegów i koleŜanki Ani. które straciło mamę. więc kiedy rano jego mamusia wychodziła. więc chętnie dzieliła się swoimi rzeczami z innymi dziećmi. proszę.mówiła wtedy mama. pytał zasmucony: .Kiedy dorośniesz i ty często będziesz zajęty. Wszyscy oni tworzą rodziny. Będziesz pomagał dzieciom w rysowaniu. opowiadali sobie zabawne historie. flamastrów. jak tylko będziesz umiał. Chodzili wtedy na wspólne spacery. Był duŜy i czerwony.jest domem dla kredek. pisaniu i kreśleniu. Ŝyją sobie szczęśliwie w swoim piórnikowym mieszkanku. Ŝe kaŜdy piórnik jest czymś więcej . Ania była bardzo koleŜeńska. tak jak piórniki wielu dzieci. Rodzice byli bardzo zapracowani. kochany Rysiku .wieczne pióro i rodzeństwo – linijka i ekierka. ale równieŜ innych dzieci. W piórniku Ani mieszkała równieŜ pewna rodzina: Ŝółty ołówek o imieniu Rysik.Mamusiu. a całe jego wyposaŜenie budziło zachwyt nie tylko jego właścicielki.Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. Pięknie zatemperowane. znają się i kochają. czyli gumka do zmazywania . od czasu do czasu pomagając dzieciom w rysowaniu. gumek. róŜnokolorowe kredki. tata . pogramy z kredkami w bierki. . ołówków i długopisów. Piórnikowa rodzina Piórnik Ani. znowu idziesz do pracy? Zostań. jego mama – gumka do zmazywania.

więc choć była juŜ bardzo mała. I tak mama gumka na zawsze opuściła piórnikową rodzinę. W końcu nadszedł dzień. szybko się Karolinka Miąso. starał się być dzielny. . Będę ścierała się coraz bardziej. kiedy ołówek pytał się. kiedy z mamusią gumką zaczęło dziać się coś dziwnego.Kochany synku . a Ŝe nie była w tym najlepsza. Gumka długo i wiernie jej słuŜyła. Czas mijał. Ŝe niedługo urzeczywistni się to. o czym mówiła: Ŝe zniknie całkowicie i na zawsze zabraknie jej wśród szkolnych przyborów Ani. dziewczynce równieŜ cięŜko było się z nią rozstać. Ŝycie płynęło zwykłym tokiem z tą jednak róŜnicą. aŜ do czasu. Wszyscy zaczęli powoli uświadamiać sobie. którzy bardzo cię kochają. Cała kochająca się rodzina Ŝyła sobie spokojnie i szczęśliwie. a długopis wcześniej czy później wypisze się. aby zastąpić ją nową gumką do mazania. Ŝe kiedy mnie juŜ nie będzie. kredki połamią. śliczna gumkę do zmazywania. Ołówka zmartwiły słowa mamy. aŜ któregoś dnia zniknę zupełnie. Niedługo po tym Ania dostała od swojej babci nową. NoŜyczki się stępią. w którym Rysik widział mamę po raz ostatni. Zrozumiała jednak.I tak mijały kolejne dni. W tym czasie Ania miała lekcję rysunku. po kaŜdym powrocie z pracy. Niestety. wśród szczęśliwej. co rusz zmazywała niepotrzebne lub krzywe linie. dlaczego z dnia na dzień robi się coraz mniejsza . nie zostaniesz sam. choć bardzo smutny po stracie mamusi. z którą Rysik.mówiła mama. Masz wokół siebie duŜą rodzinę i mnóstwo przyjaciół. czeka to kaŜdego z nas. Ŝe bardzo się juŜ starłam. jednak tak jak jej obiecał.Ludzie uŜywają mnie tak często. 3 latka 163 . była słabsza i mniejsza. piórnikowej rodziny. Ŝe mama-gumka. Pamiętaj jednak. Ŝe nadszedł czas.

ołówek. Dorosłe zwierzątka pracowały i troszczyły się o swoje dzieci. pomagały sobie i uśmiech nie znikał z ich twarzy. które lubi dokuczać innym i myśli.królik i Mama . Króliczek Mikuś W pewnej krainie Ŝyły sobie zwierzątka. przypominał sobie swoją ukochaną mamusię. Ŝeby Mikuś się zmienił. choć tak naprawdę jej obraz przez cały czas nosił głęboko w środku. który dokuczał dzieciom. w swoim ołówkowym sercu. Często rozmawiali z synkiem Amanda Marcinowska. Poza tym tak jak mówiła mu mama.zaprzyjaźnił. Sam uwaŜał siebie za najlepszego królika w krainie. gumkę. Wśród zwierzątek wyróŜniał się króliczek Mikuś. A wiecie. Jego psikusy i wy- 164 . 11 lat i prosili. co narysowała Ania na swojej lekcji rysunku? Piórnikową rodzinę . które były bardzo szczęśliwe. Tata . spoglądając na rysunek. Rysik. nawet przez chwilę nie czuł się samotny. Ŝe jest najlepsze. Nie kłóciły się. Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. wieczne pióro i linijki. a nieraz nawet dorosłym. ZłoŜyła pracę na cztery części i umieściła ją w piórniku. Został otoczony troskliwą opieką ze strony reszty rodziny i przyjaciół.królik nie mogli sobie z nim poradzić. Te zaś bawiły się i lubiły słuchać opowiadań starego śółwia. On jednak lubił robić psikusy innym i śmiać się z nich.

a bez nich nie mogła nic zobaczyć.królik musieli wysłuchiwać skarg dorosłych zwierzątek: pani Kaczki. Ŝe juŜ nikogo nie zobaczy i zostanie w tej studni. a nie psoci. Pierwsza Misia zobaczyła Wiewiórka. dlatego najpierw go przeprosił i obiecał. jak Miś i Ŝe kiedyś teŜ będzie potrzebował pomocy. jednak Wiewiórka pamiętała. Ŝeby pomogła mu wyjść ze studni. Jeleń widząc. jak Miś zamknął go kiedyś w jego norze i śmiał się z tego długo. Kiedy śółw skończył opowiadać. Ŝe Jeleniowi teŜ kiedyś zrobił psikusa. Ŝe Mikuś im pomaga. Ŝe on zachowuje się tak samo. z której nie mógł się sam wydostać. Ŝe juŜ nigdy nie będzie mu dokuczał.. jaki jest Mikuś. Dzieci płakały. który myślał. Tak nadszedł wieczór. Królik jednak przypomniał sobie. Postanowił więc opowiedzieć mu pewną historię: . I równieŜ odmówił mu pomocy. Później obok studni przechodził Królik i Miś jego teŜ poprosił o pomoc. to nikt mu nie pomoŜe.królik poprosiła Mikusia. które gromadziła przez cały rok na zimę i nie pomogła mu. Mama .królik i Tata . Pewnego razu. 165 . którym Mikuś dokuczał. Rodzice króliczka coraz częściej prosili go. której Mikuś schował okulary. Jednak pojawił się Jeleń. Odtąd w krainie zwierzątka cieszyły się.głupy sprawiały innym przykrość. któremu króliczek podstawił nogę i innych. Króliczkowi zrobiło się smutno. idąc przez las. by zaniósł do starego śółwia ciasteczka. Miś myślał. pana Misia. Postanowił więc przeprosić wszystkich i zmienić się. Poprosił ją. a dorosłe zwierzątka były złe na Mikusia za jego zachowanie. które upiekła. Miś wiedział.. pomógł mu wydostać się ze studni. Króliczek zgodził się. W lesie często spacerowały zwierzęta. poniewaŜ lubił słuchać opowiadań. Ŝe jest najlepszy i chciał wszystko mieć. Teraz juŜ wiedział. wpadł do studni.. jak Miś zjadł jej wszystkie zapasy.śył sobie kiedyś Miś. a Stary śółw dobrze wiedział. a jak będzie dalej dokuczał innym. Ŝe Miś zrobił się smutny i zaczął płakać. Ŝeby zmienił swoje zachowanie i przestał dokuczać innym. Pewnego razu Mama ..

Ściągnął swój plecak i wyjął z niego duŜą. Wtedy to nad jezioro przyszedł chłopiec. w niewielkim jeziorku mieszkała sobie rybka.Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. 166 . Bajka ta ma na celu uświadomienie mu. nałoŜył na wędkę i wielkim zamachem rzucił spławik z robakiem do wody. Śnieg padał całymi dniami. którego nazywano Kary. iŜ nie wolno ufać obcym ludziom NieostroŜna rybka Za pewną górą. Neonka pływała sobie pod wodą. a o którym słyszała juŜ kiedyś od mamy. aŜ połączony z mrozem przykrył pokrywą lodu nasze jezioro. Wyciągnął robaczka z puszki. Nasza rybka zaciekawiona widokiem człowieka. a zimą… jak zimą. szukając czegoś do jedzenia. którego widziała juŜ wcześniej. No. Za bardzo ufa obcym ludziom. Wszędzie czuło się zapach miodu wydobywającego się z małych domków pszczółek. Bawili się całymi dniami. Wiosną kwitły piękne lilie pływające po wodzie. ZauwaŜył to chłopiec i dziwnie uśmiechnął się do rybki. Nazywała się Neonka. Ŝabkę Malwinkę oraz malutkiego konika morskiego. czarną wędkę. Było to przed porą obiadową. pluskając głośno w wodzie i chlapiąc powaŜnego pana Kraba. Ale nasza historia wydarzyła się pewnego letniego poranka. Latem było bardzo gorąco i nasza rybka wygrzewała się w jasnym słoneczku. Biedny i cały mokry zawsze narzekał: . wypłynęła ponad taflę wody. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. Jesienią spadały liście. I tak mijały róŜne pory roku w naszym jeziorku. które mieniły się róŜnymi barwami.W końcu byście przestali mnie chlapać i wymyślili sobie inną zabawę! Lecz oni właśnie to lubili najbardziej. Miała kilku przyjaciół: pana Kraba.

JAUUUUĆ !!!!! Wypuścił on przypadkiem Maja Golian. Kiedy juŜ miała pogodzić się z losem. Okazało się. Bardzo przestraszyła się nasza rybka. nagle chłopiec bardzo wysoko podskoczył i krzyknął: . A nade wszystko nie ufaj ludziom. Gdy tak podpływała. Ŝe nie jest juŜ w wodzie i jakiś haczyk trzyma jej pyszczek. a ta szybciutko wskoczyła z powrotem do wody.Ta ta ta…la li li laj…! Rybka słysząc tę zabawną i wesołą przyśpiewkę. Nagle tuŜ nad wodą chłopiec zaczął nucić jakąś melodię: . Ŝe to nasz powaŜny. Neonka podziękowała panu Krabowi i od tego dnia wiedziała juŜ. Ŝe człowiek chce ją nakarmić. których nie znasz. gdyŜ nie zawsze on ma dobre intencje. A był to jej ulubiony przysmak.Oj. nagle przypomniała sobie słowa swojej mamy: . Jeszcze parę takich i mogę wracać do domu. Ŝe nie moŜe tak łatwo ufać człowiekowi. I wtedy rybka przypomniała sobie słowa mamy i zrozumiała. zapomniała o słowach swojej mamy i połknęła robaczka. co mówi twoja mama i tata. młody Czytelniku. Neonko! Nie ufaj nigdy człowiekowi. zaczęła zbliŜać się do robaczka. KONIEC 167 . lecz kochany pan Krab ukłuł chłopca swoimi szczypcami w pupę i ten z wielkim bólem i płaczem uciekł znad jeziorka.Nasza rybka myśląc. co się dzieje. lecz człowiek nic nie słyszał. Płakała i płakała. A Ty. zawsze pamiętaj o tym. bo nie znał mowy rybek.Pamiętaj. będę ja dziś miał pyszną kolacyjkę. od którego nie moŜe się uwolnić. nie wiedząc. lat 16 Neonkę z rąk. W jednej chwili poczuła. Ŝe została schwytana podstępem. którego dziś głodna nie mogła znaleźć. gdyŜ będzie on chciał wyrządzić tobie krzywdę. A chłopiec śmiał się bardzo głośno i zadowolony mówił: .

Maksio usłyszawszy te słowa polizał chłopca po policzku.Ciągle ktoś ma do mnie jakieś pretensje .Ty łobuzie! Gdy tylko Zośka ryczy.uderzyć ją! PrzecieŜ sama się prosiła! Nigdy nie bawi się tą lalką. Dla kolegów . . jakby go próbował pocieszyć. Ŝe nikt go „nie rozumiał”. A czy to jego wina. co moŜe zrobić w takiej sytuacji nasz Dawidek? Zabrać lalkę i nakrzyczeć na siostrę. a dla babci i młodszej siostry Zośki po prostu "niedobrym chłopcem". Ale rzadko kto do niego tak mówił. Kubuś Jurecki. który miał na imię Dawid. "łobuzem". A to wszystko – myślał sobie – dlatego. wołał: . Tylko ten piesek słyszał jego szczery śmiech.Nie chcę! Nie będę! Bo i po co? Na drugi dzień znów będzie musiał budować super tor przeszkód dla swojego autka. Ŝe gdy mama kazała mu posprzątać zabawki."złośnikiem". Tatuś zawsze mówił: . które jest bardzo nieposłuszne i niegrzeczne. Dla rodziców był "leniem". to wszyscy tego biednego chłopca oskarŜają. Co z tego.Tylko tobie mogę zaufać i tylko ty mnie rozumiesz .skarŜył się chłopiec swojemu pieskowi Maksiowi . "uparciuszkiem".Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. To. Niegrzeczny Dawidek Był sobie raz chłopiec. albo jeszcze lepiej . Ŝe jej lalka świetnie odpowiada wizerunkowi poszkodowanej w wypadku spowodowanym przez jego autko? Zaraz Zośka zabiera lalkę. Chłopiec zaśmiał się szczerze. 5 lat 168 . był przecieŜ zwyczajnym chłopcem.

a piesek. bo – zastanawiał się . Ale co miał robić Dawidek? Biegł obraŜony do swojego pokoju. No i niedzielna wizyta babci. Nic. ślinił się i skakał co rusz na chłopca.pytała.Dawidek szczególnie nie lubił niedzieli.A gdzie ten niedobry chłopak? . Ŝeby gdzieś się przypadkiem ubrudził! A przecieŜ.Dziękuję ci. umyty i ubrany w jakieś głupie eleganckie ciuszki? A broń BoŜe. ale o urodzinach zawsze pamiętała i rzuciła parę złotych.jak to dumnie brzmi! Dawidek był pewien. Ŝe rodzice szykują dla niego niespodziankę i tylko udają. a tu juŜ trzynasta i jej nie ma! Jak zwykle chłopiec mógł liczyć tylko na Maksia. jaka była. a za nim pędził równym krokiem z uniesioną głową Maksio. w którym musi być uczesany. I takie było właśnie Ŝycie naszego bohatera. choćby na przykład w czasie obiadu. Było mu bardzo przykro.Łobuzie! Jaką ty masz brudną buzię! Taki duŜy chłopak. Lecz było juŜ południe. Ale tym razem było troszkę inaczej. O! To był dopiero koszmar! Babcia jak tylko wchodziła od razu mówiła: . jedzenie samo spada z widelca. Od rana chodził zadowolony i wesoły. To były jego urodziny. To znaczy tak. jak kaŜdej niedzieli Dawidek musiał się odświętnie ubrać. ÓSME urodziny . A gdy zobaczyła Dawidka. tylko krzyki i kłótnie. moja kochana babciu! Ty teŜ wyglądasz ładnie! Ale za cukierka to ja podziękuję. Ale Zosia odpowiadała zawsze grzecznie i tak samo: . Nadeszła kolejna znienawidzona przez Dawida niedziela. a taki brudas! i nigdy nie częstowała cukierkami.Zosieńko! Jak ty pięknie wyglądasz! Jaka sukienka! A fryzura! No masz tu moja Zosiu cukiereczka. zawsze wykrzykiwała: . Ŝe zapomnieli. muszę dbać o zęby.czy ma sens dzień.O! Jaka mądra dziewczynka! . aby go rozbawić. biegał. 169 .odpowiadała babcia . To nie było sprawiedliwe ani miłe. a nikt nawet nie złoŜył mu Ŝyczeń! Babcia się spóźniała! Była. . a karę ponosi za to Dawidek.

Zejdziesz do nas? Babcia przyszła . Babcia poszła. jak ma na imię. a tego chciał uniknąć choć w dniu urodzin. Ŝe jednak uległ. a od Zośki . PołoŜył się obok pieska i próbował usnąć. Spóźniła się. bo gdyby zachował się inaczej. aby je troszkę uchylić. Dawidek wziął więc Maksa na ręce i zaniósł do swego pokoju na łóŜko. Po chwili drzwi jego pokoju lekko uchyliły się i Dawidek ujrzał niepewnie uśmiechającą się mamę. Wstał i podszedł do okna. to zaraz je otwierał i choć mocno ziewał . Co przymknął oczy. Wtedy im się przypomina. "Ale gdy dorosnę. Nie wyszedł z pokoju obraŜony i zawiedziony. Nie podobało mu się to. chłopiec wciąŜ się kręcił i kręcił. Zrobiło mu się bardzo gorąco. znów by mu się oberwało. "Mama by mi nie pozwoliła" . 170 . jest jeszcze dzieckiem.i zacisnął pięści. zawołał Maksa i poszedł za mamą na dół. a siostrą). Od kaŜdego dostał jakiś prezent. Wszyscy nagle przypomnieli sobie. juŜ dawno było po kolacji. Westchnął. nic. Czas na sen. ile ma lat. Nastał późny wieczór.Nagle Dawidek usłyszał dzwonek do drzwi.powiedziała. trochę słodyczy (które i tak zostaną podzielone między nim. a jutro wszystko wróci do normy. ale nic szczególnego. Babcia przywitała Dawida ciut inaczej niŜ zwykle. jakaś bluza od mamy. Ale chłopiec nic nie odpowiedział. . Zawsze to samo: samochodzik. to tego chłopiec juŜ nie dosłyszał. otwiera je i wita babcię. jak Zośka podbiega. Ŝe to tylko dzięki temu. no i ciekawość zwycięŜyła. co by mu się wyjątkowo podobało. słyszał. Ale chłopiec wiedział. Na nic mu nie pozwalano.powiedział do Maksia. czego nikt nie zauwaŜył.Jak będą chcieli. nawet na wychodzenie samemu z Maksem do parku.pomyślał i westchnął. na pewno tak nie będzie" – myślał . to wszyscy mówią : "Jesteś takim duŜym chłopcem". to sami przyjdą ."Jeszcze im wszystkim pokaŜę" . ale dlaczego. Ale jak trzeba ustąpić Zosi. Ŝe jest w porządku. Ale gdy Maksio juŜ wtulony smacznie sapał.nie mógł usnąć. . Jednak udawał nasz mały Dawidek.laurka. "Ja juŜ mam 8 lat. iŜ ma urodziny. a ten zamerdał ogonkiem. ale cóŜ.

W końcu jednak udało się chłopcu usnąć. więc szybko rezygnował z tego. Kubuś Grabski. Wybiła północ. a chłopiec nadal nie spał. Jednak… Zszedł na śniadanie. ale w takiej sytuacji przestraszyłby się nawet dorosły.Dzień dobry! . ilekroć Dawidek chciał zrobić coś złego. Nagle Maksio podniósł głowę i zaczął wpatrywać się w okno. Nikt się z nim nie dzielił jedzeniem. Dawidek juŜ chciał ją zepchnąć. Wszyscy go po prostu źle traktowali. Po czym wrócił do łóŜka.przecieŜ jestem juŜ prawie dorosły!" Postał chwilkę przy otwartym oknie i wsłuchiwał się w nocną ciszę . Ŝe mu się to wszystko tylko przyśniło. co widzisz? . Od tej pory. gdy wstał. choć był bardzo głodny. jak wszyscy zaczęli być dla niego niemili i było mu przez to bardzo przykro. bo piesek stawiał uszy do góry. A śniły mu się róŜne rzeczy.uwielbiał to.spytał. Więc chłopiec szybko się wycofał. Śnił o tym.i usiadł na wolnym miejscu. Wszyscy sobie juŜ na zawsze przypomnieli. Ŝe aŜ przez sen zaczęły mu płynąć po policzku łzy. 3 latka 171 . a robił to tylko wtedy. co się dzieje. Dawidek był odwaŜnym chłopcem. A rano. co zamierzał. Dawidkowi było okropnie smutno. jak zwykle zajęła jego ulubione miejsce przy stole. I tak było przez całą noc. o niczym nie pamiętał. Stał się grzecznym i miłym chłopcem. lecz Dawidek. a tu przecieŜ było cicho! . gdy działo się coś. tak okropnie. To znaczy starał się nie pamiętać. gdy nagle przypomniał mu się ten zły sen. zawsze przypominał mu się tamten sen. Zośka. Ŝe nie ma on na imię Ŝaden "łobuz".Piesku. Nikt nie chciał mu pomóc. chłopca to zaciekawiło. gdy nie mógł czegoś zrobić. tylko powiedział grzecznie do wszystkich: . wiedział. a głos jego lekko drŜał.

A jeszcze mu coś się nie spodoba i nas zacznie bić. a opiekunki uczyły ich ciekawych rzeczy.szczerze mówiąc . Krystian popatrzył na nich ze złością. było bardzo zwyczajne. czytały przeróŜne historyjki.Masz zupełną rację .Nie wiadomo. usiądźcie więc wygodnie i posłuchajcie. . drabinki i masa jeszcze innych urządzeń. Krystian Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu. Była jednak pewna grupa przedszkolaków. Często podczas zabaw siedział więc samotnie.przytaknęła reszta dzieci. Dzieci go nie lubiły i bały się go. chociaŜ .zacisnął mocno pięści i popchnął jednego z chłopców. piaskownice. co mu przyjdzie do głowy. Przedszkole. patrząc na Krystiana z ukosa -Takiego lepiej omijać z daleka. gdy coś mu się nie podobało.mówiły do siebie . albo kiedy chciał wziąć zabawkę. przede wszystkim potrafiły wymyślić najróŜniejsze zabawy. . Po prostu zwykły dwupiętrowy budynek. otoczony sporym parkiem.nikt dokładnie nie pamięta.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. z duŜą ilością okien i wielkim kominem. 172 . A dziś ja opowiem ją wam. Były tam: ślizgawki. .Coś wam nie pasuje? . Wiadomo tylko. huśtawki. w którym dzieje się nasza historia. które bije innych. Chłopiec wszystkich zaczepiał i bił. gdyŜ Ŝadne z dzieci nie chciało być w parze z takim łobuzem.Lepiej na takiego uwaŜać . kiedy i gdzie miała miejsce. Ŝe do tej grupy naleŜał Krystian. gdyŜ zawsze miło spędzały tam czas. gdzie znajdował się plac zabaw. A wszystko to było spowodowane tym. Ŝe wydarzyła się w pewnym przedszkolu i teraz często jest powtarzana przez tamtejsze opiekunki innym dzieciom. która z mniejszym zapałem chodziła do przedszkola. Dzieci lubiły chodzić do przedszkola. którą ktoś się juŜ bawił. który upadł na podłogę.

bo chciał mieć lepszy widok. Krystian ze smutkiem patrzył na bawiących się kolegów. Norbert uśmiechnął się niemrawo. Chcieli wywrzeć na nim jak najlepsze wraŜenie. a obok niej szedł lekko podenerwowany chłopiec. rozpychając się na boki.Nikt cię tu nie lubi . kiedy pani przyprowadzi nowego kolegę. jak spędzają tutaj dzień. Ŝe pani stoi za drzwiami. Kiedy juŜ wszystko zostało mu przedstawione i Norbert znał imię niemal kaŜdego dziecka. Pewnego dnia do przedszkola przyszedł nowy chłopiec i trafił właśnie do grupy Krystiana. którego byli niezmiernie ciekawi. .. Kiedy wszyscy zajęci byli zabawą.zapytał zaciekawiony. jego wzrok padł na Krystiana. pokazując najciekawsze zabawki i opowiadając o tym. 4 latka okazał się bardzo wesołym chłopcem i szybko zjednał sobie sympatię grupy. Wszyscy z podnieceniem czekali. Dzieci od razu podbiegły do niego.Drogie dzieci . Oprowadziły go po sali.powiedziała . Po chwili do środka weszła pani. by móc zobaczyć nowego chłopca.A on jak się nazywa i dlaczego nie bawi się z wami? .Poznajcie Norberta. Reszta dzieci patrzyła z przeraŜeniem na Krystiana. podbiegli do drzwi.powiedział chłopiec przez łzy. . ukarała Krystiana i zajęła się resztą dzieci. wypytując o najróŜniejsze rzeczy. Gdy tylko usłyszeli. ale w tym momencie pojawiła się pani przedszkolanka. który od dzisiaj będzie waszym nowym kolegą. Pomimo wcześniejszej nieśmiałości Norbert Kubuś Jurecki. 173 . Podbiegł takŜe i Krystian. który siedział z dala od reszty dzieci.

Podczas jednej z zabaw.. . a Norbert za kaŜdym razem. Krystian zauwaŜył.A mówiłam. który jakby się uspokoił. Norbert podszedł do Krystiana.powiedziała szeptem jedna z dziewczynek . Chwilami 174 .dopytywał się Norbert.znowu szepnęła dziewczynka . więc jestem pewny. . Ŝe o nim rozmawiają. Krystian odmówił wzięcia udziału w zabawie.To Krystian.powiedziawszy to. a ich rozmowy za kaŜdym razem stawały się coraz dłuŜsze i dłuŜsze.powiedział groźnie .zapytał uśmiechając się do niego.No to masz pierwsze ostrzeŜenie .Czy zechciałbyś być ze mną w parze? .czy pozwoliłem ci na siebie patrzeć? Norbert pokręcił głową.i nikt się z nim nie bawi. Jednak pomimo ostrzeŜeń innych dzieci Norbert był bardzo ciekaw Krystiana. Ŝe naleŜy na niego uwaŜać? . Mijały dni. zawsze podchodził najpierw do Krystiana i pytał się. kiedy to dzieci dobierały się w pary.Ale dlaczego? .UwaŜaj lepiej.On tylko najchętniej biłby innych . który wydał mu się ciekawą osobą. . gdyŜ nikt dotąd nie chciał się z nim bawić. Przyglądał się jednak z ciekawością owemu nowemu chłopcu. Krystian z początku był bardzo zdziwiony. I w końcu nastąpił przełom. Ŝe gdybyś był ze mną. . . . Podszedł więc do nich. Krystian wstał i z uśmiechem na twarzy zgodził się wziąć udział w zabawie. kiedy była proponowana nowa zabawa. czy będzie się z nim bawił. odwrócił się i zajął swoje poprzednie miejsce. Kiedy podszedł do niego Norbert. juŜ tak często nie wszczynał bijatyk ani nie kłócił się z nikim. Dzieci zauwaŜyły zmianę w Krystianie. Jednak odpowiedź była taka sama.Widzisz. ale nikt go tutaj nie lubi . nie znam tutejszych zabaw tak dobrze. bo dostaniesz . to poszłoby mi znacznie lepiej.dodała.

musisz się tylko zmienić. czy nie lepiej jest Ŝyć z resztą w zgodzie. Ŝe się zgadza. .PoniewaŜ ty miałeś najsmutniejszy wyraz twarzy . tłumacząc zachowanie innych dzieci. . Wtedy Norbert starał się go uspokoić. Dominika Miąso. . a tym samym odpychać od siebie? Krystian kiwną głową na znak. . . co on im kazał. .powiedział ze smutkiem. Ŝe reszta dzieci teŜ cię polubi.miał ataki gniewu. jak i dla reszty dzieci. przecieŜ jesteśmy kolegami. To był cudowny dzień zarówno dla Krystiana. I jestem przekonany.Na pewno potrafisz. jak stopniowo zmieniało się zachowanie Krystiana.odpowiedział z uśmiechem Krystian. a ja ci pomogę.Chciałem.Musisz więc trochę popracować nad swoim gniewem .zapytał Krystian.z wielką przyjemnością z nim czas.Nieprawda. 5 Od tamtej pory Ŝycie grupy zmieniało się stopniowo tak. czy chcę się z tobą bawić? .odpowiedział bez zastanowienia Norbert . ja cię lubię. który został jego przyjacielem. A wszystko dzięki uporowi Norberta.uśmiechnął się do niego. abyś się uśmiechnął tak jak dzisiaj i został moim przyjacielem.Dlaczego codziennie pytałeś mnie.Tak . a wręcz przeciwnie . niŜ ich ciągle bić. Powiedz.Ale mnie nikt nie lubi . Dzieci przestały się juŜ go bać. co nie? .przecieŜ było tam wiele innych dzieci. kiedy wracali razem do domu . .Ale nie wiem. kiedy inne dzieci nie chciały robić tego. spędzały 175 . czy potrafię.

Jego znajomi i koledzy nie chcieli za bardzo się z nim kolegować. Na nic zdawały się prośby kolegów. Kacper wystraszony odłoŜył ją na miejsce. On i tak postępował po swojemu. Niczym ani nikim się nie przejmował. Myślał. by nie skarŜył. czy to przypadkiem on jej nie popsuł. Nigdy go nie zapraszali do wspólnych rozmów na korytarzu. Samotny Michał Był sobie kiedyś chłopiec. KaŜdy obawiał się. kto ściągał na sprawdzianie. Po dzwonku na lekcję uczniowie weszli do środka sali i zajęli swoje miejsca. kto to zrobił. Wszyscy uczniowie musieli uwaŜać na Michała i pilnowali się na kaŜdym kroku. kto nie odrobił zadania domowego. Spytał Kacpra. Ŝe Michał moŜe pójść na skargę do nauczycielki za kaŜdą niepoprawną rzecz. Po lekcji Michał podszedł do Kacpra i powiedział: 176 . gdy Michał szedł przed lekcją do nauczycielki i zgłaszał jej. Ŝe nie. Ŝe nikt go nie widział i wyszedł z klasy. Jednak nie miał przyjaciół. upewnił się. Nagle zabawka spadła mu z ławki i się połamała. Pewnego dnia ulubieniec klasowy . bo to była jego nowa i ulubiona zabawka. Chłopiec bardzo posmutniał. Chłopiec nie wiedział. które skarŜy. a gdy ten podchodził do jakiejś grupy. Po sprawdzianie równieŜ przychodził do biurka. Ŝe robi źle. zawsze pomagał swojej mamie i swoim bliskim. oni od razu przestawali rozmawiać i odchodzili na bok. Kacper odpowiedział.Kacper bawił się po cichu na lekcji zabawką przyniesioną przez Jacka.Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. Nieraz zdarzały się przypadki. który miał na imię Michał. gdzie siedziała jego pani i skarŜył jej. do którego naleŜała zabawka. Spytał kolegów. Kiedy wszyscy wyszli na przerwę. jaką zrobią. Był on jedenastoletnim. Kacper został w klasie i dalej się nią bawił. Jakie było zdziwienie na twarzy chłopca. grzecznym i uczynnym dzieckiem. Jednak nikt się nie odezwał. kolegę z klasy. Ŝe niepoprawne postępowanie trzeba zgłosić.

Wczoraj wieczorem Kacper przyjechał do mnie ze swoją mamą i z odkupioną zabawką. Ŝe on jest tym. gdyŜ on naprawi jakoś swój błąd. 177 . Michał wiedz. czy nawet chciał ci zaufać. aŜ wszyscy wejdą do klasy. Jedna z najwaŜniejszych wartości opiera się na zaufaniu. dostatecznie głośno i wyraźnie. A ty. Powiedział Michałowi. Ŝe nie raz jeszcze zapłaczesz z braku bratniej duszy. Nie ma rzeczy. chociaŜ przeczuwał. po czym zaczął mówić. co się zaraz stanie. Spojrzał na niego. Jednak Michał pozostał nieugięty. Popatrzył na Michała i powiedział: .Ja i tak wiem. Cała klasa spojrzała na Kacpra. ani w przyszłości nikt nigdy nie będzie mógł. JeŜeli nadal będziesz tak postępował.Wiem o tym. jak wyszedłeś na przerwę. Michał podszedł do Jacka. Ŝe ani teraz. lecz odwróciła się z powrotem na dźwięk odsuwanego krzesła.To Kacper popsuł ci wczoraj zabawkę. Ŝe to twoja wina. Ŝe nawet Kacper nie jest w porządku. To Jacek wstał.Michał prawie Hania Klewiado. . Wszyscy w klasie siedzieli cicho i patrzyli na Michała. Wszedł jako ostatni. a jest winny. Nie dogonił on Jacka. Powolnym krokiem przeszedł koło ławki Kacpra i spojrzał na niego. Czy wiesz co to jest? Jest nią przyjaźń. idę teraz i powiem mu. Kacper strasznie się wystraszył. to wiedz. ale pomyślał sobie. Ŝe nie ma potrzeby mu o tym mówić. 4 latka to wykrzyczał. który wskaŜe winnego. której byś nie doniósł. Widziałem cię. Michał wkładasz nos w nie swoje sprawy i wciąŜ skarŜysz. Nazajutrz rano przed pierwszą lekcją Michał poczekał. Ŝe to ty ją popsułeś. Kacper tylko pochylił głowę i nic nie powiedział.. PrzecieŜ się nie przyznał. Ŝe jutro przy całej klasie powie o tym i pokaŜe wszystkim. Ten wziął oddech. Zrzucił ją z ławki i się nie przyznał . aby wszyscy go słyszeli i przekonali się.

które zasługują na całą miłość świata! Dziewczynka została teraz sama na świecie . nawet wtedy. Jaki to los potrafi być niesprawiedliwy dla istot.. taka zupełnie inna niŜ mama. jak i pod względem charakteru. dawno temu Ŝyła sobie dziewczynka. Amelia ledwo rozpoznała ciotkę. Szanowała teŜ wszystkich i była niezwykle skromna. Ŝe odziedziczyła po mamie i tacie spory majątek. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. bo posta- 178 .znów poczuła.„wydaje się taka. to był to bardziej złośliwy niŜ sympatyczny uśmiech) i często krzyczała. które były wiernymi kopiami swojej matki.. Amelia bardzo z tego powodu cierpiała.myślała w duchu ciągle smutna Amelia .mówili o niej Ŝyczliwi ludzie. zarówno z wyglądu. Jednak jej beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo zostało w brutalny sposób przerwane: mając zaledwie 10 lat. nagle przypomniała sobie o niej daleka krewna. Jest to bajka dla dzieci. Amelia Dawno..Anna Lonc Hmm. „Ech. Sama bajka uczy odróŜniać dobro od zła oraz tego..tak jej było na imię . Aniołek . Lecz gdy się okazało. Amelia . Ŝe za okazane komuś dobro moŜe nas spotkać nagroda. Miała około pięćdziesięciu lat i raczej nie sprawiała wraŜenia osoby szczególnie Ŝyczliwej bliźnim. straciła oboje rodziców. Historia bohaterki (a właściwie jej koniec) moŜe być pocieszeniem dla młodych czytelników. Prawie w ogóle się nie uśmiechała (a jeśli juŜ. Ŝe jej oczy robią się mokre od łez.nie miała Ŝadnej bliŜszej rodziny. cięŜko będzie Ŝyć z ciocią pod jednym dachem” . cechowała ją wielka dobroć i miłość do wszystkich Ŝywych stworzeń.. dobrych rodziców i była bardzo szczęśliwa. gdy nie miała ku temu powodów. Jednak przygarnęła ją pod swoje skrzydła i postanowiła wychować razem z własnymi dwiema córkami.miała kochających. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. Pomimo Ŝe niczego jej nigdy nie brakowało. którą widziała moŜe dwa razy w Ŝyciu. które szybko jednak wytarła.” . a mama była dobra i miła.

Córki Agaty traktowały ją tak samo jak ich matka: poniŜały i kazały sobie usługiwać. nie dla siebie. Mijały tygodnie.Agata świetnie zdawała sobie z tego sprawę. którym mogła swobodnie dysponować. Nawet dla małej naiwnej Amelii te uśmiechy wydawały się sztuczne. ale dla dwóch rozkapryszonych sióstr: Elizy i Luizy.. 179 . Agata wszak była kobietą okropnie łasą na pieniądze i wszelkie bogactwa. dlaczego jest w taki sposób traktowana. Fiołkowe oczka wyraŜały jedynie smutek. zabraniała jeść bez pozwolenia. Oczywiście na początku postanowiła traktować ją dobrze. Sama dziewczynka nic nie wiedziała o tym. Pewnym pocieszeniem dla młodej sierotki było to. co powinno naleŜeć do niej. Ŝe będzie miała koło siebie dwie rówieśniczki. Ciotka zainteresowała się tylko i wyłącznie jej spadkiem.myślała złośliwa ciotka – „spadek będzie mój i tylko mój. co rzeczywiście było przyczyną takiego zainteresowania ciotki jej osobą.. Nie kupowała jej sukienek i bucików. Ŝe znowu jesteś smutna i jest ci bardzo zimno. córki ciotki Agaty: Luizę i Elizę. Nie zdawała sobie sprawy z tego. Przydzieliła jej przytulny pokoik i starała się być miła. a ta dziewczyna powinna się w ogóle cieszyć z tego. wygoniła ją nawet z pokoju na piętrze do małej izdebki przeznaczonej dla słuŜby. kochane dziecko! Widzę. rzecz jasna.nowiła być dzielna. ale o tym dziewczynka jeszcze nie wiedziała. nie była w stanie pojąć. PrzecieŜ na początku wcale tak nie było! Dobre serce Amelii mogłoby nie znieść prawdy. Krewna dziewczynki zabrała ją do niewielkiego dworku w równie niewielkiej. dziewczynka się dla niej w ogóle nie liczyła. Z dnia na dzień sytuacja dziewczynki stawała się coraz bardziej nieznośna. Ŝe ma gdzie mieszkać!” Pewnego dnia Amelia przechadzała się po lesie w poszukiwaniu jagód. dopóki dziecko nie dorośnie. Szła tak w swoich potarganych i znoszonych ubraniach. miesiące i w końcu lata. aby nikt przypadkiem nie zainteresował się losem Amelii i nie odebrał ciotce spadku. i daleka krewna . ale malowniczej wsi połoŜonej niedaleko wielkiego miasta.Witaj. Nagle usłyszała za sobą głos: . Ciotka coraz gorzej traktowała małą Amelię. „Teraz jednak minęły dwa lata!” .

rozpaliła ogień w kominku i poprosiła. o kochanych rodzicach i o ich śmierci.Dziękuję bardzo za zaproszenie .jak sama to określiła. miała miły. jaki był cel tej dalekiej krewnej.mówiła dalej starsza kobieta . I. Ŝe gdy się spóźni do domu. ale ładnej chatce. Staruszka wała Amelię poczęstojuŜ dwunastoletnią gorącą herbatą i ciastkami. jednak nie ośmieliła się tego wyznać wraŜliwej dziewczynce. Amelia oczywiście zgodziła się. ciepły głos i sprawiała wraŜenie bardzo sympatycznej osoby. .Amelia odwróciła się i zauwaŜyła staruszkę.Nie powinnaś o tej porze sama chodzić po lesie . Amelia była zaskoczona taką Ŝyczliwością. o tym. Staruszce serce się krajało.. 17 lat zaufała staruszce. Staruszka mieszkała niedaleko lasu w niewielkiej. o ciotce Agacie i jej córkach. Amelia opowiedziała wszystko: o swoim wczesnym dzieciństwie. do kar wymierzanych za nic. Dawid Leszczawski. . Po chwili wahania dziewczynka zgodziła się..odparła nieśmiało i zdecydowała się pójść. chociaŜ wiedziała. Ŝe się ze sobą zaprzyjaźniają. przyzwyczaiła się do kar. spotka ją kara. a będzie za to otrzymywać upominki i inne niespodzianki . bo rzadko zdarza mi się widzieć tak smutnego człowieka. którą czasami widywała w lesie lub na łące. ale jeszcze nigdy z nią nie rozmawiała. cho- 180 . aby ta opowiedziała jej swoją historię. Obie rozmawiały ze sobą długo i wydawało się. aby ta przychodziła do niej codziennie i pomagała w róŜnych pracach domowych. Staruszka wpadła na pewien pomysł: poprosiła dziewczynkę. gdy tego słuchała. i oczywiście pojęła od razu.zapraszam cię do siebie na herbatę i ciastka.. co przeŜywała przez ostatnie lata w ich domu. która nosi- ła imię Kornelia. No cóŜ.. chętnie wysłucham twojej historii.

cerowała firaneczki itd. Po wszystkim staruszka zaprosiła Amelię na obiad. Serdecznie dziękowała za pomoc i obiecała.. Taki dar niewielu ludziom sprawiłby przyjemność . Dziewczynka postanowiła na razie nic nie mówić o swoich zamiarach i odwiedzać staruszkę podczas wypasania owiec (kobieta miała spory kawałek pola wokół chatki. więc tam bezpiecznie mogłaby je zostawić). jak to przewidziała: oprócz bury za kolejne spóźnienie spadł na nią cały stek pytań: gdzie była tak długo? co robiła? i skąd ma ten KOSZYK? Dziewczynka nic nie powiedziała. PoŜegnała się następnie z Kornelią i pobiegła do domu. to tylko jakieś owoce i warzywa! . .moje zęby! Tu coś jest w środku jabłka! Coś bardzo twardego! 181 . Amelia pomagała w ogrodzie i w chacie: wycierała kurze. Ŝe wynagrodzi dziewczynkę. Tym razem. który zawczasu przygotowała. Wiedziała jednak..to zajęcie uwielbiała.pomyślała Amelia i poŜegnała się ze swoją starszą przyjaciółką. bo siostrzyczki dopadły do koszyka i jednym szarpnięciem otworzyły wieko. które tak bardzo lubiła.. Tam oczywiście spotkała ją ogromna reprymenda za spóźnialstwo.zawyła chwytając się za policzek .kaŜdy wolałby pieniądze. Ŝe nie ukryje przed nimi takiego wielkiego kosza i nie zdąŜy zjeść choćby jednej gruszki. Na poŜegnanie Kornelia przyniosła jej obiecaną nagrodę: wielki kosz. . myła okna. soczyste jabłko. jak na ten pomysł zareaguje ciotka. W domu stało się tak. poniewaŜ zapach róŜ i bzu działał na nią jakby kojąco. nie mogła. Następnie wzięła jeszcze jeden kęs i jeszcze.rzekła któraś z nich do matki ale mimo to wyglądają smakowicie! Eliza z wielkim apetytem ugryzła piękne.Ech. a w środku całe mnóstwo świeŜych warzyw i owoców. Jak postanowiła.. Ale Amelia bardzo się z podarku ucieszyła! W domu ciotki nie jadała owoców. dziwo! obeszło się bez kary.Auuuuuuu!! . gdy ta będzie szła do domu.ciaŜ nie wiedziała. W ogrodzie zajmowała się kwiatami . „AleŜ ten koszyk jest strasznie cięŜki!” . tak zrobiła. o.

złote łańcuszki.zakończyła ciotka swoim ulubionym wyrazem "oczywiście". Nie wiedziała absolutnie. A koszyk otrzymacie obie i obie mi swój oddacie. co się kryje w owocach! Przysięga! Rodzinka odwróciła się teraz od niej i trzy niemiłe istoty coś do siebie szeptały.Skąd masz ten kosz z owocami i warzywami? Odpowiadaj teraz! Dwie siostry skierowały się do swojej matki: . małe i większe brylanty. bo te. będziesz musiała zabierać ze sobą na zmianę jedną z sióstr! Powiesz kobiecie.. a nawet kolie i sznur pereł! A wszystko to wyciągały z owoców. które ofiarowała jej staruszka! Niesamowite! Amelia pomyślała z goryczą. który mogłaby sprzedać i kupić sobie za to choćby jakieś buty. skąd masz te wszystkie klejnoty!? Amelię płacz dławił w gardle. Ŝe kłamstwo nie ujdzie jej na sucho i przyznała się skąd i za co otrzymała kosz.Druga z sióstr i matka juŜ przy niej były i kazały pokazać to znalezisko. taki.... Agata gwałtownie odwróciła się w stronę stojącej ze spuszczoną głową Amelii i zawołała: .AleŜ matko! Tu jest ich więcej! W gruszkach i w marchewkach nawet! Agata oniemiała na chwilę i znów naskoczyła na Amelię: . Ŝe i one chcą jej pomagać! Oczywiście nie będą niczego robić..No mówŜe teraz. A ten szept był taki złośliwy. Eliza trzymała w ręce ten dziwny przedmiot. oczywiście! .. jakby przesiąknięty jadem! Na powrót skierowały się w stronę Amelii: . a oczy matki i Luizy robiły się coraz większe i większe. 182 .ale.Oczywiście dalej będziesz mogła chodzić do domu staruszki! . Ŝe teraz to juŜ nie dostanie jej się z tego ani jeden malutki brylancik.No mów. dziewczyno! Skąd to masz? Bo na pewno nie ukradłaś! Dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na to. Teraz dopadły do niej i ciotka i córki: . ale wiedziała.oświadczyła "łaskawie" ciotka . które miała na nogach przypominały jedynie strzępy. to oczywiste! Ty za to będziesz wykonywać prace za nie.. co tak wzburzyło i jednocześnie uradowało mieszkanki dworku: trzymały one w rękach piękne pierścionki.

Praca dobiegła końca. zawstydziła się.Tfu! Tfu! Co to ma być!!! CóŜ to za obrzydlistwo! .. W chatce wyjaśniła ze smutnym wzrokiem. I tak. matka wszak bardzo je rozpieszczała..” . gruszek i winogron wypełzało jakieś dziwne robactwo! Karaluchy. a jej "siostra" nawet się nie obróciła.Córki były zadowolone.. szmaragdy i inne klejnoty. i za Elizę..krztusiły się i pluły. Amelia poŜegnała się z Kornelią.. jak Eliza się spodziewała.i swoim oczom nie wierzyła! Z jabłek. „Wyglądają jak sępy przy. Kolejnego dnia Amelia wybrała się do staruszki w towarzystwie Elizy. To znaczy Amelia pracowała i za siebie. Ŝe nie dostanie Rafał Leszczawski..w nagrodę czekały na nie dwa kosze pełne owoców i warzyw . 12 lat nic. wielkie pająki i wije! Jak to moŜliwe? Ciotka i córki były w szoku. Kobieta pracowała w ogrodzie. bo wiedziały. dlaczego przyprowadziła "siostrę". Nie powinna tak myśleć. Ŝeby jej skinąć w podzięce. rubiny.. Ŝe coś takiego przychodzi jej do głowy. w końcu ciotka dobrodusznie przygarnęła ją do siebie! Teraz kolej na koszyk Elizy. a Amelia z Elizą w domu. drugi zaś dla Elizy. Ta druga tylko siedziała i ciągle marudziła. Porozgryzały owoce i wydobywały ze środka kolejne pierścionki. Ale przynajmniej będzie widywać się ze swoją przyjaciółką! To było jej jedyne pocieszenie.. Staruszka spoglądała na obie przenikliwie i zgodziła się na taki układ.Nagle Amelia usłyszała wrzask: ..Amelia nie dokończyła swojej myśli. Ŝe dostaną pewną część drogocenności. Amelia wiedziała. Amelia podeszła bliŜej . wykrzywiały twarz z obrzydzenia i ciągle krzyczały! Agata podbiegła do Amelii i szarpnęła ją za ramię: 183 . Po powrocie do domu matka i Luiza dopadły najpierw do koszyka Amelii. Wszystkie trzy chwyciły po owocu i ugryzły.jeden dla Amelii.

tak. . ja nie wiem. Zaczęła udawać.. tak na wszelki wypadek. to ty tego poŜałujesz!! A teraz idź!! Amelia ze spuszczoną głową poszła do swojej małej izdebki. ja naprawdę nie wiem. Lecz ta siostra była bardziej bystra i postanowiła trochę pomóc. „albo przynajmniej. jutro pójdziesz tam z Luizą! A jeśli ona dostanie owoce wypełnione jakimś robactwem.. podziękowała za pomoc i poŜegnała się z Amelią. bo ta dobiegła z koszem aŜ za płot. o nie! Podczas gdy Amelka ze staruszką zajmowały się przesadzaniem kwiatów w ogrodzie. ale pod łóŜko. kiedy ze środka posypały się mrówki.. Staruszka przyniosła kosze.” .zawodziła...Ale. Ŝe boli ją brzuch i Ŝe trzeba wracać. co mogło się stać.. jak stoisz! I nie pokazuj tu się więcej! 184 . Amelia odwiedziła staruszkę razem z Luizą.. Ŝaby i inne okropne stworzenia! Rzuciły się do koszyka Amelii i od razu odkryły.myślała. . W domu tym razem zajęto się najpierw koszykiem Luizy. a moja córeczka takie obrzydlistwo!!? Natychmiast mów! .Nie ma juŜ dla ciebie miejsca w tym domu! ... z Luizą nie zdąŜyła.Tak czy siak. które bardziej przypominało kawałek skrzynki i zaczęła płakać: „Mamusiu! Tak bardzo mi was brakuje. Następnego dnia wszystko odbyło się podobnie. Ŝeby to wyglądało na pomoc” .Wynoś się stąd.Amelia cała się trzęsła ze strachu. Tak wyglądało całe jej sprzątanie! I tak była juŜ wyczerpana i chciała wracać do domu. Lecz teraz kobiety postanowiły rozkroić noŜem warzywa i owoce. proszę cioci.Co to ma być!!? To jest jakiś podstęp!! Czemu ty dostałaś klejnoty. Jaki był ich gniew. kurze z podłogi zamiotła. skropiła ją tylko wodą tak. aby wyglądała na świeŜą. Luiza przystąpiła do sprzątania: pościeli nie miała zamiaru zmieniać. Nie da się tak oszukać jak młodsza siostra. połoŜyła się na łóŜko.. Ŝe ona znowu dostała piękne świecidełka! Tego było za wiele! Ze złości po prostu zaczęły się dławić! Amelia dostanie za swoje! ....wrzasnęła ciotka .

przyjazny głos Kornelii . I opowiedziała swojej przyjaciółce o tym. Powiem ci.usłyszała znajomy.uśmiechnęła się do siebie ..Amelia wiedziała. To nie są dobre istoty . dlaczego tak chętnie przyjęła cię pod swój dach. gdy tak wędrowała przez ciemny las.ciągnęła Kornelia . Przygotowała jej ciepłe kakao i pszenne ciasteczka. .łzy cisnęły jej się do oczu. Ŝe twoja ciotka i jej córki powinny dostać nauczkę! Amelia nie bardzo wiedziała. ale ufała staruszce. Ŝe nadszedł czas. Amelia nie wierzyła własnym uszom. Kiedy poznała prawdę. . Luiza i Eliza natomiast dostały to.. kochana Kornelio.?” . ale i teŜ za duŜo nie miała..Jak ciotka mogła mi to zrobić. 185 .Moja droga Amelio...Ja juŜ nie mam domu. widzę. jak moŜna by było ukarać jej dalekie krewniaczki.Amelia? To ty? .myślę.. Wszystko kiedyś odebrała jej ciotka .Oczywiście będziesz mogła zostać u mnie! Nie zostawię cię samej w takiej sytuacji! Ale... poczekała aŜ Amelia zje i zaczęła mówić: . jak mogła.. aby powiedzieć ci prawdę o twojej ciotce. ale jednocześnie bardzo naiwną. .. . gdzie pójdę. Ŝe wokół niej zrobiło się jakoś jaśniej. a nie inne prezenty.nawet srebrne puzderko z jedynym zdjęciem rodziców! „Co ja teraz zrobię.. ale nic nie powiedziała.. co ją spotkało i dlaczego została wyrzucona z domu. Staruszka pocieszała ją. na co zasłuŜyły.. Kornelia zastanawiała się przez chwilę i zaprowadziła dziewczynkę do swojej chatki. za które mogłaby się utrzymać.. Nie mogła teŜ zabrać ze sobą części podarków Kornelii. Ŝe jesteś niezwykle dobrą osobą.? . Ale nie! Nie śmiała nawet prosić o jeden maleńki szmaragdzik! Nie mogła ze sobą niczego z domu zabrać. gorzko płakała. Nagle miała wraŜenie.myślała.. a później odrzuciła. Myślę.AleŜ dziecko drogie! Dlaczego płaczesz? I dlaczego nie jesteś w domu? . ufała przecieŜ swojej przyjaciółce... Ŝe protesty i błaganie na nic się zdadzą.Jesteś dobrym dzieckiem i dlatego dostawałaś ode mnie takie..

jakby samo słońce spadło na ziemię. ze spuszczoną głową.. Agata i jej córki stały i wpatrywały się w starszą kobietę z cokolwiek głupimi minami.Następnego ranka Kornelia i jej mała podopieczna wybrały się do dworku Agaty i jej córek.ucięła na chwilkę ... tam.AleŜ cóŜ to ma oznaczać!? Nie masz prawa tak do nas mówić. gdzie przed chwilą stała staruszka widzieli teraz niezwykle piękną.teraz wystrojona w kolie i pierścienie . Do środka weszły Amelia i Kornelia. Amelia.nieziemska! Miała dłu- 186 . . młodą kobietę. Po chwili wszystko wróciło do normy. zaleŜało wam tylko na jej majątku! Zabrałyście jej prezenty ode mnie i jeszcze wyrzuciłyście ją z domu! Jak tak moŜna? . nie śmiała się odezwać. Nie wiedziała. oddajcie jej wszystko.Wiem.. ciotka Agata i jej córki musiały zakryć oczy.A teraz... jak postępowałyście z biedną dziewczynką. co zobaczyła całkiem oniemiała! Odezwała się tylko ciotka: . 15 lat Na środku przedpokoju. i na widok tego. co teŜ przyjaciółka planuje. W końcu Agata wyrzuciła z siebie: . Staruszka zaczęła: . umilkła. Dawid Leszczawski..zdziwiona podeszła do drzwi i otworzyła je.Na Boga! CóŜ to ma znaczyć. Agata . obydwie! Nie Ŝyczę sobie was w moim do. która straciła rodziców! Wykorzystałyście ją. akurat do tego dworku. Amelka powoli otwierała powieki. którą miały zamiar złoŜyć ciotce. co jej zabrałyście! Amelia w dalszym ciągu stała przeraŜona przed staruszką. jak potraktowałaś moje córeczki! A teraz wynoście się stąd.. W niewielkim przedpokoju nagle zrobiło się tak jasno.. ty stara babo! Nic nie muszę jej oddawać! Opiekowałam się nią całe dwa lata! Nic jej się nie naleŜy! A poza tym nie wybaczę ci tego.nie dokończyła. która była taka. Staruszka sprawiała wraŜenie osoby pewnej siebie. natomiast dziewczynka była przeraŜona wizytą..

Ja naleŜę do tych dobrych czarownic. Kornelia była dla niej jak matka.Teraz są takie. tak..zwróciła się do wystraszonych właścicielek dworku . niŜ ta stara chatynka na skraju lasu. który znajdował się bliŜej miasta. którą dawno straciła. teraz juŜ nie staruszki. jak pozostałe kobiety zresztą. Byłaś taka samotna i nieszczęśliwa. tak. ale młodej kobiety. „Ach! Jak to dobrze kochać i być kochaną!” . czarownicą.Nie musisz się mnie bać.. wiedziałam.wy potraktowałyście ją tak strasznie! To jest niewybaczalne! Teraz spotka was za to kara! Piękna czarownica uniosła obie ręce i zaczęła wymawiać zaklęcia w jakimś dziwnym języku. nie musisz się mnie bać.pomyślała dziewczynka. Dziewczynka miała teraz oczy jak dwa talary.Jestem. Ŝe naleŜy ci się moja pomoc. która w rzeczywistości była dobrą wiedźmą. poniewaŜ ja zostanę z tobą. Kornelia. Odzyskałaś to.powiedziała Kornelia. 187 . takich nie miał Ŝaden człowiek! Biło z nich całe dobro świata! Amelia nie mogła oderwać od nich wzroku. . Obie zamieszkały razem w wielkim i pięknym domu Kornelii. Dlatego.gie włosy. W końcu po dłuŜszej chwili młoda kobieta zwróciła się do Amelii: . ale na jej ustach pojawiał się powoli delikatny uśmiech. JuŜ nigdy nie będziesz cierpieć biedy! Samotności równieŜ nie musisz się obawiać. a lśniły wszystkimi kolorami tęczy. Nareszcie była szczęśliwa i miała wielu przyjaciół. kochana Amelio! To jestem ja. Zanim Agata i jej córki zdąŜyły cokolwiek powiedzieć rozległ się tylko huk i naraz wszystkie trzy zostały zamienione w ropuchę.. Dziewczynka uniosła oczy i spojrzała w tę pełną ciepła i dobroci twarz. kiedy spotkałam ciebie. . wyciągając dłonie ku słońcu. Ŝmiję i karalucha. Uklękła przed lekko przeraŜoną Amelią. I jej oczy. co naleŜy do ciebie. jak to obiecałam. pogłaskała ją po policzku i rzekła: . aŜ serce się krajało! A wy .. które opiekują się wszystkimi dobrymi istotami na tym świecie. Amelia teraz zaczęła się uśmiechać i cieszyć Ŝyciem. uśmiechnęła się i rzuciła w ramiona swojej przyjaciółki. jak powiedziałam. jakie powinny być . Ale tak.Teraz juŜ nie musisz się niczego bać.

Noc kojarzyła mu się tylko z potworami. Nie czytał tylko o swojej krainie. nie mógł sobie tego wyobrazić i tego najbardziej się obawiał. Znał ją tylko z opisów w ksiąŜkach. Kraina ta jest niewielka. który od czasu do czasu odwiedzał Kajtka i przy okazji przynosił nowe lektury. poniewaŜ w Świetlistej Dolinnie słońce świeci bez przerwy. Przez wszystkie pory roku zawsze świeci słoneczko. 188 . Czytał bardzo duŜo ksiąŜek.Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. a mianowicie Świetlista Dolina. To była jedyna rzecz. Świetlista Dolina Daleko. ale jest coś bardziej niesamowitego. ale równieŜ o świecie. Ŝe gdzie indziej na świecie występuje coś takiego jak noc. bocian Amadeusz. co go przeraŜało: była to noc. na łąkach rosną wszystkie Jessica Marcinowska. daleko od naszego świata istnieje kraina o bardzo pięknej. Kajtek był zafascynowany opisem nieznanego świata. Mieszkańcy nigdy dotąd nie widzieli nocy. 11 lat kwiaty świata. Wiedział. To jeszcze kaŜdy moŜe sobie wyobrazić. w którym występuje noc. Nad głowami fruwają ptaszki. które są złe i krzywdzą innych ludzi. które boją się ciemności. które umilają czas mieszkańcom swoim krystalicznie czystym śpiewem oraz motyle o wszystkich kolorach tęczy. KsiąŜki dostarczał mu jego jedyny przyjaciel. ale nie są sobie nawet w stanie tego wyobrazić. Ŝe w nocy nic nie widać. ale było coś. a przede wszystkim ciepłej nazwie. Jednak w krainie był pewien dziesięcioletni chłopiec i miał na imię Kajtek. to było praktycznie jego główne zajęcie. Wiedzą oni. ludzie są zawsze uśmiechnięci.

Przyjaciele spotykali się 189 . Ŝe to. tygodnie. co mu opowiadał Amadeusz o nocy. moŜe być prawdą. bocian musiał wracać do swojego domu. Był zdecydowany. Mimo tego. Jest to równieŜ czas odpoczynku od codziennych problemów. czy to. Nadeszła wiosna. lubił o niej czytać i słuchać opowieści Amadeusza. miesiące. jak tam. Ŝe tak przeraŜała go noc. co przed chwilą przeczytał. Bocian Amadeusz zapewniał Kajtka. cicho i nic złego ludziom nie grozi. trosk. Ŝe chce na własne oczy sprawdzić. Kajtek zwątpił. Po wielogodzinnej rozmowie. strach go do tego stopnia paraliŜował. Kajtek od razu zaczął czytać pierwszą ksiąŜkę. Był pochłonięty lekturą i nagle po raz pierwszy natrafił na opis nocy. które do tej pory przeczytał. Jak co tydzień. ale jak sobie przypomniał opisy nocy z ksiąŜek. niŜ do tej pory Kajtek miał okazję juŜ czytać. Kajtek . przyleciał go odwiedzić i przy okazji dostarczył mu nowe ksiąŜki. I tak mijały dni. ale równieŜ przepiękna cisza.której Kajtek tak naprawdę się bał. jak jest w rzeczywistości. która została przedstawiona w sposób zupełnie inny.mimo Ŝe się bał nocy . no i przede wszystkim. spokój. Ŝe nie był w stanie wydusić z siebie jednego słowa ani się poruszyć. jedyny przyjaciel Kajtka . Amadeusz juŜ nie raz. jego strach wygrywał. a noc po prostu zbliŜa ludzi. Ciekawość nie dawała mu spokoju. Rodziny wtedy są pod jednym dachem. Ŝe jest wtedy bardzo ciemno. podczas ich cotygodniowych spotkań proponował mu. Jeszcze nigdy dotąd chłopiec nie pragnął tak bardzo przekonać się. Ŝe noc to nie tylko ciemność. czym tak naprawdę jest noc. Gdy Amadeusz odleciał. Chłopiec Ŝył sobie w swojej Świetlistej Dolinie i pochłaniał kolejne powieści. Ŝe moŜe go zabrać do nieznanego Kajtkowi świata i sam będzie mógł zobaczyć na własne oczy. pomyślał sobie. ludzie Ŝyją. Jednak chłopiec nigdy nie zdobył się na taką odwagę. O tym. w nieznanym świecie. Zapewnienia bociana wcale nie uspokajały chłopca. na drzewach zaczynały pojawiać się juŜ pierwsze pąki oraz kwiaty powoli zaczynały budzić się do Ŝycia.chciał ją kiedyś zobaczyć. Z tego opisu wynikało. jak wygląda noc i czy w rzeczywistości jest taka sama jak w ksiąŜkach. jest prawdą. Ŝe noc wcale nie jest przeraŜająca.bocian Amadeusz.

Jestem juŜ gotowy przekonać się. Ŝe jak dolecimy.To cudownie. które dzisiaj dla ciebie zdobyłem i moŜemy wyruszać. . nie mógł się na niczym skupić. Z moich obliczeń wynika. którą mi ostatnio podarowałeś i natrafiłem na opis nocy. . Kajtek był zachwycony widokiem. więc powinniśmy szybko dolecieć na miejsce. czy Amadeusz juŜ nadlatuje. . . Ŝe właśnie tu chłopiec będzie na niego czekał.AleŜ oczywiście. bo Amadeusz nie wiedział. jaka naprawdę jest noc.w kaŜdą sobotę. . Po raz pierwszy widział Świetlistą Dolinę z góry i widok 190 . . JuŜ teraz chcesz wyruszyć w podróŜ? .zapytał podekscytowany Kajtek. Amadeusz wraz z Kajtkiem wzbili się wysoko do góry.Tak. jesteś lekki jak piórko. Kajtek zaczął go wołać. JuŜ od rana stał na najwyŜszym szczycie Świetlistej Doliny. czyli chłopiec musiał zaczekać cały tydzień na kolejne odwiedziny Amadeusza.I co w związku z tym? .To wskakuj mi na grzbiet.zapytał Amadeusz. to w moim świecie powinna być właśnie noc.. tylko odłoŜę ksiąŜki.Poczekaj chwilkę. w głowie cały czas miał opis nocy..JuŜ nie mogłem się doczekać spotkania z tobą. Czekał przez kilka godzin. by móc dojrzeć. Dni mu się dłuŜyły.zapytał bocian coraz bardziej zaciekawiony dziwnym zachowaniem Kajtka. . Bocian zauwaŜył chłopca i przyleciał na szczyt. Zabierzesz mnie do swojego świata i pokaŜesz noc? .Co tu robisz? . . Przeczytałem ksiąŜkę. aŜ nagle ujrzał w oddali pięknego. Kajtek jednak doczekał się soboty. Bocian zdjął z grzbietu ksiąŜki i połoŜył je na trawie. przyjacielu. Nie ukrywam. lećmy. nocy. białego bociana. która nie przeraŜa. która jest przyjazna człowiekowi. Ŝe się boję. ale kiedyś trzeba przezwycięŜyć strach i ja chcę to zrobić właśnie dzisiaj.

Co zapadnie? . w około mnóstwo drzew i kwiatów. gdy tak obserwował. czego się moŜe po tym spodziewać. Gdy tak siedzieli na trawie juŜ kolejną godzinę. .zapytał zdziwiony Kajtek. słychać było róŜnorodny śpiew ptaków. Jezioro było bardzo duŜe. Lecieli około dwóch godzin.odparł bocian. . ale czuł jednocześnie wzrastający niepokój. Kajtek. Był pod wraŜeniem. W dzień ich krainy były całkiem do siebie podobne.Mam dobry pomysł. . . niestety.wyjaśnił Amadeusz. Po chwili zapytał: . co widział.Dobrze. 5 lat 191 . Bo nie wiedział. Niebo zaczęło zmieniać swój kolor.Co to jest? Asia Śliwińska.zapierał mu dech w piersiach.To takie przejście z dnia w noc . Był to najpiękniejszy widok.JuŜ nie mogę się doczekać. ró- czerwony. czego do tej pory nie widział. jaki do tej pory jego oczy mogły ujrzeć. ale za kilka godzin na pewno zapadnie zmrok . Tam jest bardzo ładnie. Zdumiał się tym.Będziemy musieli poczekać. Amadeusz. . źle obliczył i gdy przybyli na miejsce. a ja przy okazji moŜe upoluję jakieś jedzenie. Ŝowy. . Kajtek zauwaŜył coś. jeszcze trwał dzień. poczekamy na noc obok mojego ulubionego jeziorka. z błękitnego na pomarańczowy. Ŝe wszystko z góry wydaje się być takie małe. nie widział zbyt duŜej róŜnicy między Świetlistą Doliną a światem Amadeusza.

Po dłuŜszej chwili. drzewa. . w tym przypadku słuch i węch.Bo widzisz. Myślałem. 5 lat . 192 . trawa. co tak świeci na niebie? To jest coś pięknego. to coś złego mi się przytrafi. Czuję równieŜ. poniewaŜ nadchodzi powoli zachód słońca i wtedy zapadnie noc.Czuję się dobrze. I wreszcie nastąpił ten moment. Siedział razem z Amadeuszem w kompletnej ciszy..Niebo zmienia barwy. nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem. w przeciągu sekundy nagle stało się wszędzie ciemno. To jeszcze jedna zaleta nocy. wzrok jest jednym ze zmysłów i gdy w nocy w pewien sposób tracisz ten zmysł. mam jedno pytanie. przyjacielu.I jak się czujesz. Tymczasem jest juŜ ciemno. jak zapadła noc.Amadeuszu. a my nadal siedzimy obok siebie i czuję spokój. jak cudownie moŜe szumieć las. siedział nadal na trawie całkiem nieruchomy. pierwszy raz nic nie widzę i to jest zdumiewające. poczułem. Ale jednocześnie teŜ czuł spokój. poniewaŜ z ostatniej ksiąŜki wiedział. Ŝe noc nie musi być straszna. jakby czekał na te wszystkie potwory i nieszczęścia. jak pięknie pachną te wszystkie kwiaty wokół nas. . Ŝe jak nastanie noc. Ŝe coś dziwnego się ze mną dzieje. przyjacielu? Kajtek odparł: Asia Śliwińska. Dopiero. o których czytał w ksiąŜkach. bocian zapytał chłopca: . Kajtek trząsł się cały ze strachu. to wyostrzają ci się pozostałe.

Bardzo mnie uspokajają i mogę wtedy w spokoju pomyśleć.PoniewaŜ nie zawsze w ksiąŜkach jest opisana prawda. Tylko tego nie rozumiem. dlaczego w takim razie w tych wszystkich ksiąŜkach noc była opisana jako coś bardzo złego i przeraŜającego? . Ŝe pora wracać do domu. . Czasami.śałuję tylko. widać je tylko w nocy. Ŝe nie ma czego. I tak było przez następne długie lata.To są gwiazdy. zapachem trawy i widokiem milionów gwiazd na niebie.Dobrze. Kajtek stwierdził. śałował tylko.Masz rację. . To. Amadeuszu. Teraz ciemność kojarzyła mu się z szumem lasu. usiadł na grzbiet bociana i poszybowali wysoko do góry w stronę Świetlistej Doliny. . . jest to coś pięknego. JuŜ się nie bał. cały strach przeszedł w niepamięć. przychodzę nad to jezioro i wpatruję się w nie. bo zrozumiał. A Kajtek był bardzo szczęśliwym chłopcem. czasami autorzy coś wymyślają. tylko pomyśl sobie. Ŝe tak długo nie mogłem przełamać swojego strachu. bo tyle pięknych nocy przegapiłem. Ŝe jest ciemno. 193 . Ale od tamtej pory co sobotę Amadeusz przylatywał po Kajtka i chociaŜ w jeden dzień w tygodniu chłopiec mógł cieszyć się z uroków nocy. Cały czas był pod wraŜeniem zachwycającego widoku nocy. Siedzieli w ciszy wpatrzeni w gwiazdy.. Po kilku godzinach niebo znowu zaczynało zmieniać barwy. . Tak Kajtkowi i bocianowi upłynęła cała noc. Mam prośbę: chciałbym do końca nocy siedzieć w ciszy i cieszyć się nią oraz patrzeć w gwiazdy. Ŝe nie moŜe widzieć nocy codziennie. ile jeszcze tych pięknych nocy jest przed tobą. juŜ dla niego nie oznaczało niebezpieczeństwa.Nie myśl o tym w ten sposób. jak nie mogę zasnąć. Gdy juŜ było całkiem jasno. Ŝeby powieść była ciekawsza. z ciemnego zaczynało przeistaczać się w coraz jaśniejsze.Niepotrzebnie się obawiałem nocy.

Hałas z dołu dobiegał na pierwsze piętro bardzo wyraźnie. Chłopiec z przyjemnością poszedłby spać.Agnieszka Broniszewska Bajka jest przeznaczona dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i z samodzielnym zostawaniem w domu. Niestety. Niestety. duchy itp.). Chłopiec zaczął naciągać kołdrę na głowę. mających lęki związane z oglądaniem nieodpowiednich programów telewizyjnych.myślał. "O. potwory. Zapewne mamusia zaspała i stąd ten pośpiech.. czego chce jego niechciany współlokator. filmów (przemoc. kątem oka. tj. nie! Zostaję sam . przeszywając jednocześnie ściany i drzwi. Ten widok najbardziej go przeraził. a niekiedy błyski. jakich mało na tym świecie. wystającą. Chwilę potem było jeszcze słychać bardzo zamaszysty chód po domu. nie udało się. kiedy nikogo nie ma w domu. W tym czasie jego szafa. Jego ciało było zroszone zimnym potem. zaś 194 . uchyla się. to mamusia szykuje się do pracy'' . nie omijając równieŜ pokoju chłopca. Tak ukryty leŜał nieruchomo. Z jej wnętrza wydobywają się głośne stęki i wrzaski. Ŝe szafa ta jest siedzibą potwora. W takim razie jest 7:35. w której przechowuje ubrania i resoraki w pudełku. Na początku próbował dociec. bajek. ale nie wtedy. w szpilkach.. Bartek podejrzewał. oschłą rękę ze szponami jak u sępa." Po usłyszeniu dźwięku zatrzaskującego się zamka w drzwiach Bartek wie. dzięki czemu czuł się nieco bezpieczniej. jego babcia przyjdzie dopiero o godzinie dziesiątej. Bartek i jego wyobraźnia Bartek znów obudził się dość wcześnie. jakby zapaliły się wszystkie światła jego samochodzików. Raz zaobserwował nawet. poniewaŜ z rana chodzi na zabiegi do szpitala. Ŝe został porzucony przez najbliŜszych na pastwę losu. "Tak. nasłuchując z niecierpliwością ciepłego przywitania babci: „JuŜ jestem mój kochany! Przyniosłam świeŜe bułeczki na śniadanie!” Tym razem bardzo dłuŜył mu się czas oczekiwania na babcię.

Z szafy nie dochodziły Ŝadne odgłosy i ku ogromnemu zdziwieniu Bartka. Od czasu rozwikłania zagadki Bartek stał się bardzo pogodny i otwarty. Aby chłopiec był pewien. Chłopiec postanowił. którą mamusia ci zabroniła? I oto przyczyna przykrych poranków spędzonych w towarzystwie potwora. kochanie. Pamiętaj. Babcia podsumowała: . Na jego ciele pojawiła się gęsia skórka. Postanowiła. Ŝe tej nocy będzie spać z małym w jego pokoju. Bartek patrzył z niedowierzaniem we wnętrze szafy. Tym razem nad ranem.odgłosy z szafy wydały się wzmoŜone. po całym domu niesie się odgłos małych stóp zbiegających w pośpiechu ze schodów. Ŝe nikogo tam nie ma. więc będę miała teraz czas . Oczywiście nie było łatwo dowieść.Mój lekarz zachorował i zabiegi przeniesiono mi na następny tydzień. mimo Ŝe cały był przykryty kołdrą. 5 lat . Babcia oznajmiła: . Okazało się. Babcia Danusia poszła z nim do pokoju i mimo protestów wnuka otworzyła szafę. w domu było jak makiem zasiał. po wyjściu mamy. Ŝe nie wszystkie bajki warto oglądać. zaś potwór opuścił jego wyobraźnię na dobre. jej drzwi były stale zamknięte. poniewaŜ z kaŜdym dniem coraz bardziej obawiał się o swoje Ŝycie. Po czym wzięła wnuka na ręce i poszła z nim do salonu. aby kontynuować grę w Chińczyka. babcia spała z nim przez trzy kolejne noce oraz sprawdzała zawartość tajemniczego mebla. Ŝe szafa nie kryje w sobie potwora.słychać otwierające się drzwi i ciepły głos babci. Bartek wybiega z pokoju. I tak teŜ się stało. jaką bajkę oglądałeś w ostatnim czasie? CzyŜby tę. Godzina dziesiąta z minutami . Ŝe istnienie potwora w pokoju to tylko wytwór jego bujnej wyobraźni. Ŝe dziś wszystko powie babci o potworze.Ciekawa jestem. 195 Mela Krajewska.

Katarzyna Rachańska Jest to bajka dla dziecka, które zostało odrzucone przez grupę, przez co jest niepewne siebie.

Śmietniczek Bartek

Gdzieś w środku gęstego lasu znajdowała się piękna polana. Rosły tam okazałe, kolorowe kwiaty, słychać było ćwierkanie ptaków. Trawa była soczyście zielona, roiło się wszędzie od tęczowych motyli. Ludzie cenili sobie to miejsce, poniewaŜ rosły tam najwspanialsze grzyby, jakie kiedykolwiek widzieli. Na skraju polany stał szary śmietniczek. Na imię miał Bartek. Mama często powtarzała Bartkowi: - Jesteś juŜ duŜym synkiem. Pamiętaj, Ŝe musisz pilnować porządku, to jest twój obowiązek. Stój na polanie, tam się kręci sporo ludzi, a gdzie ludzie tam teŜ niestety, śmieci.
Ola Kaczkowska, 4 lata

Szary niczek

śmietbył

bardzo

uradowany, Ŝe moŜe pełnić swoją słuŜbę. UwaŜał kolorową

polanę za magiczne miejsce. Uwielbiał się

przypatrywać ptakom,

roślinom

i owadom. Czuł się tam wspaniale, aŜ do pewnego dnia. Z samego rana, gdy jeszcze rosa otulała delikatnie wszystko dookoła, usłyszał, jak maki cichutko szepczą do siebie: - A ten, co tu tak ciągle stoi? Gapi się i gapi.

196

- Na dodatek jest szary i brzydki! I ten zapach! He, he! - Zasłania nam słońce, jak mamy się prezentować w cieniu? Bartkowi zrobiło się bardzo przykro. Zarumienił się, usunął w cień drzew, a wieczorem opowiedział wszystko matce. Ona poradziła mu: - Nie przejmuj się, synku. Jesteś wspaniałym śmietniczkiem. Maki nie zdają sobie sprawy, ile jesteś wart. Zrozumiem, jeŜeli nie zechcesz wrócić na polanę. Śmietniczkowi było smutno. Postanowił stać na parkingu samochodowym w środku miasta. Tam nie było pięknie ani magicznie. Kolorowe kwiaty zastąpiły samochody, a zamiast trawy leŜał rozgrzany od słońca asfalt. Bartkowi się tu nie podobało, jednak przynajmniej nikt się z niego nie śmiał. A co się działo w tym czasie na polanie? Maki miały tyle słońca, ile chciały. Ludzie nadal chodzili na grzyby, a w przerwie jedli kanapki i pili napoje z puszek. Bartka nikt tam nie zastąpił, więc ludzie wyrzucali śmieci na ziemię. Wszędzie było brudno i brzydko. Owady wyniosły się z polany, grzyby przestały rosnąć. Kwiaty straciły swój blask. Nikt nie chciał rozmawiać z makami. Najstarsze stokrotki powiedziały: - Zdajecie sobie sprawę z tego, Ŝe to wasza wina? Wasza próŜność doprowadziła polanę do ruiny. Sprawiłyście przykrość Bartkowi. Chyba wiecie, co powinno się zrobić w takiej sytuacji. Maki wiedziały. Wieczorem, purpurowe ze wstydu, udały się do domu Bartka. - Przepraszamy. Byłyśmy głupie i próŜne. Jesteś bardzo dobry i szlachetny, a my tego nie doceniałyśmy. Robisz tyle dobrego. Wrócisz na naszą polanę? Bartek nie zastanawiał się długo. Z samego rana dumnie stanął na środku polany pomiędzy kwiatami. Powoli wszystko wróciło do normy, a polana znów stała się najpiękniejszym miejscem w lesie. Szary śmietniczek juŜ nigdy nie wstydził się siebie, a maki opowiadały wszystkim, jaki jest wspaniały.

197

Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci (w przedziale wiekowym mniej więcej od 5-8 lat), w których rodzinie, rodzice planują kolejne dziecko. Czytamy ją równieŜ dzieciom, które mają być wysłane do przedszkola. Bajka ma na celu przygotowanie dziecka na mającą się pojawić zmianę w Ŝyciu rodziny.

Niespokojna Inga

Całkiem niedawno temu w maleńkiej miejscowości o nazwie Ślimaczek, Ŝyło sobie bardzo młode i szczęśliwe małŜeństwo - Aurelia i Eryk. Mieli oni prześliczną córeczkę o rzadko spotykanym imieniu Inga. Dziewczynka miała cztery latka. W Ślimaczku uwaŜano ją za jedno z najgrzeczniejszych, najweselszych i najśliczniejszych dzieci. Po pewnym czasie rodzice oznajmili, Ŝe Inga będzie miała siostrzyczkę lub braciszka. JakaŜ to była radość dla dziewczynki, kiedy wyobraŜała sobie, jak będzie chodziła na spacer z siostrzyczką (bo brata nie chciała mieć). W oczekiwaniu na przyjście na świat dziecka Inga całymi dniami wyobraŜała sobie, Ŝe opiekuje się maleństwem. W końcu nadszedł ten moment. Aurelia urodziła prześlicznego chłopca Igora. Jednak Inga nie cieszyła się juŜ tak bardzo, jak wcześniej. W ogóle nie zwracała uwagi na dziecko. W jej zachowaniu coś się zmieniło. JuŜ nie była tą grzeczną i uroczą dziewczynką, jak dawniej. Często płakała, denerwowała się i krzyczała, kiedy mama prosiła ją o załoŜenie czapki. Pewnego wieczora, kiedy dziewczynka była juŜ wykąpana i leŜała w łóŜeczku, pomyślała: „Rodzice juŜ mnie tak nie kochają jak kiedyś, wolą Igora. Mama kaŜe mi jeść płatki z mlekiem, ubierać czapkę. JuŜ się ze mną tyle nie bawi. A tata? Tata mi powiedział, Ŝe czas najwyŜszy iść do przedszkola. To straszne! Rodzice chcą się mnie pozbyć, Ŝeby mieć więcej czasu dla chłopca! Nie pójdę do przedszkola po to, Ŝeby jakaś wstrętna pani się mną opiekowała. Boję się,

198

nie chcę, Ŝeby ktoś inny dawał mi jeść pić, a tym bardziej mówił mi, co mam robić i jak mam się zachowywać. O nie!!!Nie pozwolę na to!". Mając takie myśli, dziewczynka postanowiła uciec. Doszła do wniosku, Ŝe i tak nikt nie zauwaŜy jej nieobecności, bo wszyscy są zafascynowani „nowym" dzieckiem. Tak teŜ zrobiła. Kiedy wszyscy poszli spać, Inga ubrała się, wzięła swojego ukochanego misia, oszczędności ze skarbonki i ruszyła w świat. Wokół roztaczała swe uroki zima. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła po wyjściu z domu, był zakup cukierków, których mama nie pozwalała jej jeść przed obiadem. Dziewczynka długo maszerowała. Mimo to czuła, Ŝe jest jej coraz zimniej. Postanowiła, Ŝe znajdzie jakieś schronienie, gdzie nie pada śnieg i nie wieje wiatr. Schowała się w niewielkiej jaskini w lesie, nieopodal Ślimaczka. Tam przespała noc. W wielką rozpacz wpadli rodzice, kiedy rano Ingi nie było w pokoju. Zrozumieli, co się stało. Zaczęły się poszukiwania.
Paulinka Średnicka, 8 lat

Tymczasem dziewczynkę obudził jakiś potworny hałas. Otworzyła swoje zaspane oczka i zobaczyła przeogromnego, przestraszonego niedźwiedzia. Bardzo się bała. śałowała teraz, Ŝe nie ma obok niej taty, który na pewno by ją obronił. Uciekła z jaskini. Nie miała nic do jedzenia ani do picia, poniewaŜ wszystkie pieniąŜki wydała na cukierki, które łapczywie zjadła zaraz po ich kupieniu. Była głodna, zmarznięta, wystraszona. Myślała teraz o tym, jak cudownie jest w domu pod ciepłą kołderką.
199

Ponownie nastał mrok. Teraz Inga nie mogła się juŜ schronić w jaskini. Las był straszny. Wydawało jej się, Ŝe drzewa chcą ją złapać swoimi bezlistnymi rękoma. KaŜdy szelest, kaŜdy dźwięk ją przeraŜał. Nagle usłyszała w krzakach przeraźliwy pisk. Bała się niesamowicie, ale mimo to postanowiła sprawdzić, co się stało. - Auuaa! PomóŜ mi proszę. Wiem, Ŝe tam jesteś. Ojojoj, jak boli... !!! - Kto to? Kim jesteś? Ja nie jestem smaczna, mam chude rączki. Na pewno nie będę ci smakowała - odrzekła Inga. - Ja nie chcę cię zjeść. Ja tylko proszę, Ŝebyś mi pomogła. Oj, jak boli! - A co się stało? Kim jesteś? - powiedziała niepewnie dziewczynka. - Mam na imię Bimbo. Wpadłem w sidła okropnych myśliwych i nie mogę się wydostać. Teraz Inga postanowiła podejść. Faktycznie, był tam mały jelonek, który miał ranną nóŜkę. Nie zastanawiając się długo, dziewczynka wyciągnęła Bimba z pułapki. - Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił. MoŜe mi powiesz teraz, jak masz na imię i co robisz w nocy sama w lesie ? Inga opowiedziała jelonkowi całą historię. Dowiedziała się, Ŝe Bimbo się zgubił, poniewaŜ nie posłuchał mamy i pobiegł za małym motylkiem. Później błąkał się po lesie, bo nie mógł znaleźć drogi do domu, no i na koniec wpadł w sidła. - Strasznie tęsknię za mamą. Nawet nie wiesz, jakbym chciał, Ŝeby teraz była przy mnie. Taki głupi byłem, Ŝe jej nie posłuchałem. Teraz wiem, Ŝe tylko się o mnie martwiła i chciała dla mnie dobrze - powiedział jelonek. - Doskonale cię rozumiem. Pomogę ci odnaleźć twoją rodzinę - zaoferowała Inga. No i ruszyli razem. PoniewaŜ Bimbo miał ranną nóŜkę nie szli zbyt szybko. Po drodze rozmawiali, tęsknili za rodzicami, ale razem było im raźniej. W końcu zasnęli pod drzewem. Kiedy wstali rano, jelonek zobaczył, Ŝe zna polankę, na której się znajdowali.

200

Postanowiła pomóc dziewczynce. Dziewczynka miała bardzo duŜo szczęścia. Ŝe doceniała i kochała swoich rodziców oraz braciszka jeszcze mocniej. Słuchała mamy i taty. Od tej pory dziewczynka juŜ nie była zazdrosna o Igorka. PoniewaŜ miała doskonały węch. Teraz Inga wiedziała. doprowadziła Ingę do pobliskich domów. 8 lat 201 . Ŝe ich kochana córeczka wróciła cała i zdrowa. bo wiedziała. Ŝe ich nakazy i zakazy są tylko i wyłącznie z troski o nią. Jessica Marcinowska. Ŝe uratowała jej synka. Rodzice nie byli źli. Ŝe udało jej się wrócić do domu. Ŝe juŜ nigdy tak nie postąpi. Ŝe zrobiła bardzo źle. której Inga tak bardzo się bała. wcale nie była taka straszna.Mama!!!!! Rozległ się nagle radosny krzyk. Z tą tylko róŜnicą. Ŝe pani. ale szczęśliwi. Obiecała. Mama jelonka była bardzo wdzięczna Indze za to. Bimbo odnalazł swoją rodzinę. Inga znowu była tą grzeczną i kochaną dziewczynką jak kiedyś. Opowiedziała mamie i tacie o swoich przygodach i o przyczynach ucieczki.. Okazało się. jak się wydawało. Poszła do przedszkola i poznała tam wiele dzieci. Był szczęśliwy. ale czy rodzice jej to wybaczą? Wróciła wystraszona do domu. z którymi chętnie się bawiła.

Pewnego dnia postanowił wyruszyć w podróŜ.Odnajdziesz przyjaciela. Chłopiec spostrzegł. 202 . Nie miał on przyjaciół. Ŝe nie jest juŜ taki nieśmiały i łatwo udało mu się nawiązać rozmowę Asia Śliwińska. Andy i jego przyjaciel Był sobie raz mały chłopiec o imieniu Andy. Chłopiec obudził się i natychmiast wyruszył w stronę zamku. zapas wody i wyruszył w drogę. Długo się zastanawiał. Ŝe nie mógł dalej iść. Po pewnym czasie ogarnęła go taka senność. by spełnić swoje marzenie i znaleźć prawdziwego przyjaciela. aby go poznać i zaprzyjaźnić się z nim. a po krótkiej rozmowie nakarmił go i razem wyruszyli w dalszą drogę. W swoim pięknym śnie usłyszał tajemniczy głos. Oni takŜe nie podejmowali działań. jeŜeli dotrzesz do zamku.Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. który znajduje się na niebieskim wzgórzu. ZbliŜył się do małego. Zając zaś był mu bardzo wdzięczny za okazaną pomoc. poniewaŜ był nieśmiały i trudno mu było nawiązać kontakt z rówieśnikami. 6 lat z nieznajomym. Bał się takiej trudnej. Zabrał ze sobą tylko trochę jedzenia. który mu wskazał tajemniczy głos. Zasnął pod najbliŜszym drzewem na miękkim posłaniu z zielonego mchu. Po przejściu odcinka drogi. ale po policzeniu głosów „za” i „przeciw” zdecydował się. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Ŝyciowej decyzji. spotkał pod zielonym krzewem leŜącego zająca. który przemówił do niego: .

bez problemu minął znajdujące się na drodze „ziemne” pułapki. Starsi ludzie. Dziewczynka często uciekała z domu. Pierwszy ruszył w stronę zamkowych drzwi. Ŝe mógł odwdzięczyć się za okazaną pomoc. ale mieszkańcy kręcili tylko głowami. Przestał być nieśmiały. Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. jeŜeli mu pomoŜesz . które tak często były moimi towarzyszami długich wędrówek? . 203 . Zając był szczęśliwy. śył z nimi w zgodzie długo i szczęśliwie.pytała. Wszyscy ją bardzo lubili. aby juŜ nigdy nie uciekała. . aby poznać dalekie okolice.” Od tamtej chwili chłopiec zamieszkał w zamku ze swoim przyjacielem. dawno temu.Wędrowali całą noc i cały dzień.Co moŜe być niebezpiecznego w leśnych zwierzątkach. udało mu się nawiązać wiele przyjaźni z mieszkańcami okolicznych krain. Andy mógł teraz bez przeszkód wejść do zamku. Ŝe niczego i nikogo się nie boi. gdyŜ do kaŜdego odnosiła się z szacunkiem i zawsze chętnie słuŜyła pomocą. ostrzegali małą Sarę. którego nazwy nikt juŜ nie pamięta. którzy doskonale znali świat. aŜ wreszcie dotarli do celu wyprawy. w miasteczku. Znajdek Dawno. ale zając wiedział. mieszkała mała dziewczynka o imieniu Sara. Droga była bardzo niebezpieczna. Ale Sara uśmiechała się tylko i mówiła wojowniczo. bo w lesie czyha wielkie niebezpieczeństwo. Chłopiec wszedł do jednej z komnat i znalazł tablicę z napisem: „Prawdziwego przyjaciela spotykasz na swej drodze. które ucieka.on pomoŜe Tobie. Jednak potrafiła przysporzyć swoim rodzicom wielu zmartwień. jak ją pokonać i dotrzeć bezpiecznie do zamku. a poniewaŜ był lŜejszy od chłopca.

jakie dała jej babcia. tylko iść dalej naprzód. Wszyscy ruszyli na poszukiwanie dziewczynki z nadzieją.Witaj. Na drugi dzień Sara znowu zniknęła.Doskonale wszystkim jest wiadomo.. Ŝe w lesie niczego nie ma. „JakŜe chciałabym zobaczyć cały świat. siedząc na ławeczce przed domem . ŚcieŜka prowadziła ciągle naprzód pomiędzy wielkimi świerkami i brzozami. Na tym kończyła się zazwyczaj ich rozmowa. to jaka musi być reszta!” – myślała.powiedziała jej babcia. jak bardzo mogą się martwić o nią rodzice.odpowiadała dziewczynka.” Po dłuŜszym czasie poczuła. Ŝe nie tylko zwierzęta mieszkają w tym lesie . która wygrzewała swoje stare kości w letnim słońcu. Oczy dziewczynki błyszczały z radości.To są stare zabobony . a obok nich błękitne. Ŝe jest bardzo głodna. jakie czyha w nim niebezpieczeństwo. o których taki brzdąc mało wie. Ŝe Sara wcale nie miała zamiaru wracać do domu. Dookoła rosły wielkie paprocie. Sara szła pobawić się z koleŜankami i zapominała o przestrogach.Pewnego dnia przekonasz się. co ma teraz zrobić. kiedy na to wszystko patrzyła. . Nie myślała nawet o tym. Sara natomiast szła przed siebie przez zielony las. dziewczynko.Las skrywa wiele tajemnic. co postawiło na nogi całe miasteczko. fioletowe i białe kwiatki. które pokryte były gęstym mchem. więc babciu nie strasz mnie takimi opowieściami. Zmęczona usiadła na zwalonym drzewie i zaczęła się zastanawiać. Wszystko wyglądało tutaj tak przyjaźnie i wspaniale. idąc przed siebie. . A często i my dorośli nie zdajemy sobie sprawy z tego. na temat chodzenia do lasu. która juŜ często słyszała ostrzeŜenia babci i powoli zaczynały ją juŜ nudzić . „Skoro ten kawałek świata jest tak wspaniały. Ŝe zapomniała wziąć ze sobą coś do jedzenia. Ŝe i tym razem uda się ją odnaleźć. Tak szybko opuściła dom rodzinny. ze wszystkimi jego urokami i tajemnicami. A śpiew ptaków tylko pogłębiał jej błogi stan. 204 .

Tam będziesz mogła coś zjeść i ruszyć dalej.A gdzie twoi rodzice.AŜ podskoczyła ze strachu.CzyŜbyś się zgubiła? Odwróciła się w jego stronę.Zostali w domu.Nie zgubiłam się . Ŝe jesteś więc bardzo dzielna. która ostrzegała ją przed rozmową z nieznajomym. . .dopytywał Rafał Leszczawski. JeŜeli chcesz. mam zamiar świat. ale trzeba je znać. zaprowadzę cię do mojego domu. . aby ruszyć w świat. a Sara bez zastanowienia odpowiedziała. ale chyba równie głodna. Dom czarnego pana był równie dziwny jak i on sam.powiedziała odwaŜnie . Sam lubię podróŜe. Jego ściany stały pod róŜnymi kątami. . 205 . .ruszyłam na wyprawę. więc moŜe kiedyś się jeszcze spotkamy? Sara zgodziła się bez zastanowienia. O tej porze roku las obfituje w róŜne owoce. Obok niej stał wysoki pan z włochatym cylindrem na głowie i długą czarną peleryną. kiedy usłyszała za sobą cudzy głos.Widzę. gdyŜ duŜo z nich jest trujących. Nie mają takiej odwagi jak ja. jakby miały za chwilę się rozpaść. Spojrzał na Sarę swoimi perłowo-zielonymi oczami i uśmiechnął się. który znajduje się w środku tego pięknego lasu. gdyŜ nie pamiętała przestróg babci. 15 lat odkryć cały dalej pan. czyŜby ci nie towarzyszyli? . Wolą Ŝyć w swoim małym miasteczku.

która rzeczywiście była zmęczona długą drogą.powiedziała oburzona. gdyŜ znajduje dzieci. szarymi drzwiami. a wędrówka nocą po lesie jest niezwykle niebezpieczna.dopytywała . Słowa Pii ogromnie zdziwiły Sarę.Ale ja się nie zgubiłam.Pii. Sara podeszła do niej. . W ciemnym pokoju na łóŜku siedziała dziewczynka w jej wieku. moŜesz tutaj przenocować. a oni cię poszukują. z wielką przyjemnością skorzystała z moŜliwości odpoczynku.To wszystko pozory . Sara. które w większości przedstawiały odległe krainy. bardzo mi cię Ŝal odpowiedziała dziewczynka i znowu zaczęła płakać. a kiedy tylko się zbliŜyła.Ale według twoich rodziców zgubiłaś się. Otworzyła je delikatnie. dziewczynka spojrzała na nią smutnymi.Dlaczego mnie Ŝałujesz? .. która strasznie płakała. jestem córką czarnoksięŜnika. Szła długim korytarzem.powiedziała smutno . co nie zostało zgubione. zielonymi oczami. Nie szuka się przecieŜ kogoś bądź czegoś. W końcu zatrzymała się przed małymi. 5 im rodzicom. gdyŜ budzą się wtedy najróŜniejsze drapieŜniki.Kim jesteś? . 206 .Mój ojciec nazywany jest przez swoich przyjaciół Znajdkiem. . . ja po prostu wyruszyłam w świat . a twój tata jest bardzo sympatyczny. .PrzecieŜ nic mi tutaj nie grozi.Robi się późno. A ty jesteś Sara. W środku nocy obudził ją dziwny szloch. . Wstała i po cichu wyszła ze swojego pokoju. które zgubiły się swoDominika Miąso. Więc jeŜeli zechcesz.spytała Sara. mijając róŜne obrazy. .

tato!! . Ŝe juŜ nigdy was nie zobaczę . aby zły czarnoksięŜnik jej nie usłyszał.Mamo.Mój ojciec zawsze wpada w głęboki sen. 207 . abyś to u nich pracowała.Tak bardzo was przepraszam za to.przytuliła się jeszcze mocniej . Właśnie niedawno wrócili z lasu. starając się iść jak najciszej. .Gdybym tylko słuchała babci. która ostrzegała mnie przed tyloma rzeczami. gdyŜ nawet najmniejszy hałas moŜe go obudzić.wpadła w rozpacz. Kiedy mijała drzwi do jego sypialni. ale zgodnie z przestrogą dziewczynki nie straciła czujności i nadal szła powolutku. otworzyła drzwi wyjściowe i nie zamykając ich.MoŜe więc istnieje dla ciebie ratunek . pobiegła przed siebie. którzy potrzebują dzieci do pracy. Obiecuję! – powtórzyła.Dzięki temu znalazł cię Znajdek i teraz odda jednemu ze swoich przyjaciół. dopiero teraz doszło do niej. cała zalana łzami. rzucając się matce na szyję .popatrzyła na dziewczynkę błagalnie .zaczęła płakać . Mama ucałowała swoją córeczkę. . Na duŜym placu stało grono dorosłych z latarkami w rękach i z psami. którzy duŜo zapłacą.uśmiechnęła się do Sary . ale nikomu nie udało się znaleźć Sary. Ŝe uciekłam .Czy nie ma więc dla mnie Ŝadnego ratunku? . Musisz bardzo ostroŜnie i cicho minąć jego drzwi i równie bezszelestnie otworzyć drzwi wejściowe.Kochani rodzice.Tak się bałam.wytarła zapłakane oczy .Ja chcę wrócić do moich rodziców . kiedy powróci do domu z nowo odnalezionym dzieckiem. którą wcześniej szła i z ogromną radością w sercu wbiegła do wioski. A tym razem wędrował przez całe trzy tygodnie. patrząc prosto w im oczy. . Odnalazła drogę. Sara podziękowała dziewczynce i ruszyła w stronę drzwi wejściowych. Jutro rano na kilku tych obrazach pojawią się kupcy. obiecuję wam. usłyszała głośne chrapanie. ale ja uwaŜałam to za bajki i zabobony. Ŝe juŜ nigdy od was nie ucieknę. w jakiej znalazła się sytuacji. Szła powoli. JakŜe byłam głupia! . Sara pobladła. W środku stała jej matka. Jak mogła najostroŜniej. Widziałaś obrazy na ścianach? To są przejścia. a ojciec z ponurą miną spoglądał w ciemność lasu.krzyknęła Sara.

. który powrócił do wioski? . Od tamtej pory Sara dotrzymywała danego rodzicom słowa o tym.Więc spotkałaś Znajdka i jego córkę Pii . który juŜ nie był dla niej tak przyjaznym miejscem.Kim był ten przyjaciel.spytała sennie Sara. A teraz śpij . Kiedyś. kładąc dziewczynkę spać. 7 lat 208 .powiedziała babcia.Skąd babcia wie? . co moŜe ich spotkać.. miałam dwoje najlepszych przyjaciół. ale dopiero pod wieczór pojawił się jeden z moich przyjaciół.spytała zaskoczona Sara. aby ich przestrzec o tym. Niestety. . Asia Kęsicka. o którym chcieli mi później opowiedzieć. . Poszukiwania trwały cały dzień. które nie słuchały rodziców.pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. gdy byłam młodsza. A swoją niezwykłą historię opowiadała niegrzecznym dzieciom. moja droga. Sara spojrzała przez okno na ciemny las. Wszyscy się o nich martwili. Ŝe nie będzie juŜ nigdy uciekała z domu. Pewnego dnia moi przyjaciele uciekli z domu. mój drugi przyjaciel nigdy nie powrócił. tak jak ty. który opowiedział mi historię spotkania ze Znajdkiem i jego córką Pii. gdyŜ nie usłyszał płaczu Najdy i został wysłany do nieznanej mu krainy. która pomogła mu uciec.Moje dziecko.To był twój dziadek. po czym usnęła. Dla nich to miała być wyprawa w daleki nieznany świat. . Babcia uśmiechnęła się dobrodusznie.

ogromnie się ucieszyła. ale martwili się okropnie. Mama i tata bardzo go kochali. Jola i Mariola znalazły pierwiosnka. dawno temu. Oczywiście nasz misiu szedł na szarym końcu. Porozmawiali z synem. Okazało się. Tylko nasz tłuściutki bohater zachował zimną krew. 209 . pani Borsukowa za mała. Schylił się. panią Borsukową .wraz z nauczycielką. gdyŜ ich tłuściutki syn nieustannie chodził smutny i na domiar złego nie chciał chodzić do szkoły. Ta wiadomość zasmuciła rodziców misia i zdecydowali . a reszta zbyt przejęta całą sytuacją. a Chytry Lisek został jego najlepszym przyjacielem. znajdującej się na środku lasu. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. Dochodzili juŜ do Wielkiej Polany. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu. Przestraszony i zmęczony tą szarpaniną wołał o pomoc. Cała klasa. Wszyscy usłyszeli Chytrego Liska i pobiegli na ratunek.Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. w małej chatce nieopodal ciemnozielonego lasu mieszkał miś. wraz z nauczycielką. Niestety dwie lisiczki były za słabe.zorganizować wycieczkę klasową. Wszyscy byli niesamowicie dumni z misia i od tamtej pory nikt juŜ się z niego nie śmiał. a zwłaszcza Chytry Lisek. Ŝe dzieciaki w szkole. był on przecieŜ ich jedyną pociechą. by pomóc koledze. gdy nagle Chytry Lisek wpadł do ogromnej jamy i za nic w świecie nie mógł się z niej wydostać. Było bardzo wesoło i gwarno. Dwie lisiczki. szybko wyciągnął kolegę z opresji. Dwa dni później cała klasa ruszyła przez las w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny. gdyŜ nikt nie chciał iść z nim w parze. który nie chciał chodzić do szkoły. Przyjaźnią się jeszcze obaj po dziś dzień. Dawno. pani Borsukowa pokazała dzieciom krokusa. nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. aby dzieciaki mogły się bliŜej poznać. Tylko miś nie cieszył się z tej wyprawy i nie chciał szukać Ŝadnych znaków nadchodzącej wiosny. a Ŝe był duŜych rozmiarów i bardzo silny. i Ŝe nikt nie chce się z nim zadawać. naśmiewają się z jego nadwagi i duŜej postury.

z którym chodził na piesze wycieczki i razem z nim przeŜywał nowe przygody.mówi tata miś .Jak to do szkoły? A co z moimi pieszymi wędrówkami. co mnie tam czeka?” – zastanawiał się miś. bardzo się przestraszył i powiedział: . pisać i skończył z psotami. była bardzo mądra i miała same piątki. Miś szybko pobiegł do domu króliczka. Tam właśnie mieszkała rodzina króliczka. Pewnego dnia. miodem. Bardzo się kochały. kiedy miś jeszcze spał. Miś. tata i mały niedźwiadek o imieniu Kuleczka. Rano nawet nie zjadł śniadania. Starsza siostra króliczka chodziła juŜ do szkoły. w którym mieszkało duŜo zwierzątek. Zawsze mama musiała dawać mu dokładkę. bo niedźwiadek lubił sobie pojeść i miał duŜy apetyt. usłyszał głośną rozmowę swoich rodziców: . wyjadał miód pszczołom. Rodzice bardzo się zdziwili.Musimy powiedzieć Kuleczce . 210 . który znajdował się na skraju lasu w wielkim dębie. JuŜ ma siedem lat i czas. psotami. a to bardzo dziwne. Postanowił jak najszybciej spotkać się z przyjacielem. pomagały sobie i wspierały nawzajem.Ŝe za parę dni idzie do szkoły. Mały Miś i przyjaciel króliczek Za wielką górą był mały lasek. jak jego mały przyjaciel biega po domu jak opętany. Mieszkała tam rodzina niedźwiedzi: mama. Na środku lasku stała wielka skała. a one chciały dać nauczkę misiowi za jego postępki. a w niej wykute drzwi. aby nauczył się czytać. przyjacielem Patyczkiem? (tak miał na imię przyjaciel króliczek) „Boję się iść do szkoły. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Niedźwiadek miał przyjaciela króliczka.Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Porozmawiamy z nim jutro przy kolacji. kiedy to usłyszał. Kiedy misiu przybył do domu królików. Był on bardzo psotliwym misiem. zobaczył.

Niestety. Ŝe w szkole duŜo się nauczymy. Ŝe tobie ten pomysł teŜ się nie spodoba i razem znajdziecie na to jakieś rozwiązanie. Ŝe jesteś taki wesoły? Na to króliczek: .Za kilka dni idziemy do szkoły i bardzo się cieszę. króliczku. dlaczego niedźwiadek się do niego nie odzywa. która opowiadała.Kuleczka nie chce iść do szkoły. Ŝe przekona misia co do szkoły. misiu. a pomoŜe mu jego siostra. będziemy mogli pisać listy do naszych przyjaciół z innego lasku. ale on nie chce słuchać. Myślał. jak ty teraz.Co się stało. jak to w szkole jest fajnie. a nawet z nim rozmawiać. poczuł się zdradzony i pobiegł szybko do domu. spotkał tam mamę niedźwiadka i zapytał. idąc nad strumień. 11 lat Patyczek obiecał mamie niedźwiadka. Nie chciał się bawić z króliczkiem przez następne dni. Opowiedziała mi. Amanda Marcinowska. aby do niej nie iść. Rozmawialiśmy z nim. który czekał juŜ na niego. Kiedy misiu dotarł na miejsce. Rano siostra króliczka przyszła do misia i po dłuŜszych namowach zabrała go na spacer.Wiesz. zapra211 . ja kiedyś teŜ bałem się szkoły. Na to mama: . ale siostra pomogła mi przezwycięŜyć ten strach. aby pokazać mu szkołę. Przejęty króliczek pewnego popołudnia.Niedźwiadek pyta: . Na to króliczek: . zobaczył przyjaciela. misiu nie podzielał radości przyjaciela.

którzy byli bardzo sympatyczni.Ale duŜo zabawek. Asia Kęsicka. świetlice. śyczyła im wielu sukcesów. zobaczył salę. Będziemy mogli czytać piękne bajki i opowiadać je później tak. Zuzanna. Na twarzy misia widać było uśmiech . pokazała chłopcom klasy. Na zakończenie udanego dnia w lasku odbył się wielki piknik dla wszystkich mieszkańców. tato! JuŜ nie mogę się doczekać. Zrozumiał. Wychowawczyni i pani dyrektor przywitała ich bardzo miło i o pierwszoklasistach mówiła najwięcej. przeprosił przyjaciela za swoje złe zachowanie.czuł się szczęśliwy. 6 lat 212 . gdzie było mnóstwo zabawek. krzyknął na cały głos: . Na drugi dzień niedźwiadek i króliczek poszli na rozpoczęcie roku szkolnego. kiedy pójdę do szkoły. koleŜanki. Dzieci poszły obejrzeć szkołę. Kiedy wszyscy wracali do domu.Patyczku.szać ich na nasze urodziny. kredek. w której stało duŜo piłek. Oni teŜ przecieŜ chodzili do szkoły. pomogło to im zdobyć pracę i nas utrzymać. obiecała swoją pomoc w razie potrzeby. malowanek. A miś wykrzyknął: . Misiu bardzo lubił grać w piłkę. Wchodząc do domu. będziemy grać w piłkę! Poczuł się szczęśliwy. Jestem szczęśliwy – powiedział miś. . jak nasi rodzice opowiadają nam. Ŝe szkoła jest bardzo waŜna i potrzebna kaŜdemu. Poznali nowych kolegów.Mamo.Jutro pierwszy dzień nauki. bo tak miała na imię siostra króliczka. Nagle z radością powiedział: . super! Na jego twarzy pojawił się uśmiech.

wyjrzał przez okno i jego oczom ukazał się pobliski las. więc nie musiał wcześnie wstawać. czego naprawdę się boi i jak wygląda licho. letni poranek. np. nowej szkoły. Schował się pod kołderkę ozdobioną w kolorowe samochody i postanowił. mamo! Muszę tylko pościelić łóŜko! . Przeciągnął się ospale i rozejrzał po pokoju. Zawsze. Ŝe w ciemnych zakamarkach lasu zobaczył leśne licho.Dzisiaj umówiłem się z kolegami. aby uzbierać jagód. . Jaś miał gotową wymówkę. aby nie iść. próbując zmienić temat. który zawsze napawał go niewyjaśnionym lękiem. które boją się nowego i nieznanego.Jasiu. kiedy mały Jaś obudził się w swoim łóŜeczku. .Wybierzmy się któregoś popołudnia. wtedy będę mogła zrobić ci kolejną porcję twojego smakołyku. Jego wzrok przyciągnął kolorowy pajacyk wiszący na ścianie. Ubierając się. Ŝe pojedziemy na rowerową wycieczkę nad rzekę . .JuŜ idę. Ŝe gdy juŜ je otworzy leśny stwór zniknie. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. czy masz zamiar w ogóle dzisiaj wstać? . 213 . Był to juŜ trzeci dzień wakacji. gdy rodzice proponowali wycieczkę do lasu lub wyprawę na grzyby. Zacisnął mocno oczy z nadzieją. .Marcin Rzepisko Jest to bajka dla dzieci.szybko odpowiedział Jaś. Nie wiedział dokładnie. Najbardziej bał się chyba nieznanego.rzekła mama .Kończy się juŜ twój dŜem . Ŝe poleŜy jeszcze chwilę w łóŜku. którego otrzymał w prezencie od wujka Tomka. Po chwili chłopiec zajadał się kanapkami z ulubionym dŜemem jagodowym przyrządzonym przez mamę.odpowiedział Jaś. Wpatrywał się w niego dłuŜszy czas i przez chwilę nawet wydawało mu się.usłyszał głos mamy dobiegający z kuchni. Leśne licho Był piękny.

Musiałem pomóc mamie posprzątać .Na pewno ci się spodoba! Jest tam fantastyczna polana i pełno nowych miejsc do odkrycia! . więc musiał prowadzić rower.rzekł z wielkim entuzjazmem Kuba.odparł Kuba. Jaś zabrał się za naprawę. gdy uświadomił sobie.odrzekł. Poza tym zaczęło burczeć mi w brzuchu. który był stałym punktem spotkań chłopców. W czasie jazdy Jaś zauwaŜył.uradował się Jaś. usiedli przy jej brzegu. . Spędzili tam kilka godzin na wspólnej zabawie.No to jedźmy! . . szukając na dnie rzadkich kamieni. Stał w miejscu przez kilka minut.Trzeba jechać do domu. Po przebyciu kawałka drogi spostrzegł. Paweł i Kuba juŜ na niego czekali.krzyknęli . Ŝe zbliŜa się pora obiadowa. chichocząc radośnie i podziwiając piękne widoki.co tak długo? . . Gdy dotarł pod wielki stary dąb. aby na niego zaczekali. trzymając kierownicę. Ŝe jedyną drogą prowadzącą do jego domu jest leśna ścieŜka. Na umówiony znak wszyscy wyruszyli z miejsca. Ŝe zerwał mu się łańcuch w rowerze. zanim zauwaŜyli. Chłopcy przemierzali drogę. .Wczoraj znaleźliśmy nową drogę. bo rodzice zaczną się martwić.Mam pomysł! . w którym nigdy nie był i Ŝe zabrnął w ślepą uliczkę. . umył zęby i wyjechał na rowerze w miejsce. Ŝe znajduje się w miejscu.ścigajmy się! .Cześć Jasiek! . Serce zaczęło bić mu szybciej. lecz oni byli juŜ za daleko i nie słyszeli jego wołań.krzyknął Paweł . Jasia niepokoił tylko widok pobliskiego lasu.Synek pomógł mamie pozbierać talerze po śniadaniu. która prowadzi w fajne miejsce! . ten fajtłapa! . która znajdowała się nad rzeką. .Masz rację. Gdy dotarli na polanę.powiedział Paweł. Łańcuch nadawał się tylko do wyrzucenia. Huczało mu 214 . po czym zdecydował sie wejść do lasu. w którym umówił się z kolegami.Kto ostatni. . ale ta nie przyniosła skutków. Kuba. Umiejętnie wyhamował i zaczął wołać chłopców.

Zewsząd dobiegały go tajemnicze dźwięki i wydawało mu się.Nazbierałem tyle jagód.Jasiu. Ŝe się tego nie zna. oświetlając wszystko pięknym blaskiem. które juŜ nie wyglądały tak strasznie. Ŝe będziesz mogła zrobić duŜo konfitur. Wystraszony Jaś zaczął biec. Ŝe jego strach był bezpodstawny i Ŝe nie moŜna bać się czegoś tylko dlatego. aby rodzice wybierali się Rafał Leszczawski. Ŝe konary drzew sięgają po niego. w którym był. mama zawołała ze zdziwieniem: . Starczy nam na całą zimę!!! Od tamtej pory las stał się ulubionym miejscem do wędrówek i zabaw dla Jasia. Wtedy zdał sobie sprawę z tego. myśląc tylko o tym. Teraz to on nalegał. aby jak najszybciej znaleźć się w domu. wyglądał teraz zupełnie inaczej.w głowie i wydawało mu się. 4. 215 . a Jaś niemal zawsze zajmuje pierwsze miejsce.5 roku z nim częściej na leśne wyprawy. Prawie w kaŜdą niedzielę urządzają zawody w grzybobraniu. Mały Jaś zachwycił się zielenią mchu. Kiedy wbiegł do domu z wielkim uśmiechem na twarzy. jakby dookoła tańczyły przeraŜające cienie. i zwierzętami biegającymi beztrosko po polanie. Spostrzegł wiewiórkę. gdzie byłeś tyle czasu? I dlaczego masz takie fioletowe usta? Wtedy Jaś wręczył mamie torbę pełną dorodnych i dojrzałych jagód mówiąc: . która w swoich łapkach łupała małe Ŝołędzie oraz jelenia z imponującym poroŜem. kształtem drzew. Las. Nagle promienie słońca przedarły się przez gałęzie drzew.

słysząc jej głos. a ona obiecała. 6 lat 216 . by się z nią przywitać i zdziwił się. który całym swym sercem nienawidził siostry. a ptaki zamiast radośnie ćwierkotać. Deszcz siąpił. schowały się w koronach drzew i ani myślały się stamtąd ruszać. Ŝe kiedyś kupi mu takie zabawki. Więc chłopiec oczekiwał z niecierpliwością na jej powrót. Stał teraz w oknie i oglądał ten ponury świat. szybko pobiegł. RozŜalił się jeszcze bardziej. Na dworze od kilku juŜ dni nie świeciło słońce. które zapowiadały nadejście jesiennych chłodów. Adaś. jeden z tych. a to nie jest niczym strasznym. gdy tata wziął go na ręce i powiedział: Dominika Miąso. co nie wyglądało bynajmniej na klocki czy samochód. na ulicach widać było przemokniętych ludzi z parasolami. Nadszedł wreszcie moment. Mamusi nie było w domu od czterech dni. Ŝe będzie miał rodzeństwo. Właśnie tego pochmurnego i deszczowego dnia pięcioletni Adaś nigdy nie zapomni. gdy zamiast toreb zobaczył. to przywiezie mu duŜy prezent. Ŝe jak tylko wróci. Historia tego chłopca rozgrywała się niedaleko twojej miejscowości. Pamiętał doskonale.Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. a tatuś wciąŜ powtarzał. Był dzień. Marzył bowiem o ogromnym pudle klocków albo o nowym samochodzie straŜackim na pilota. Ŝe trzyma w rękach coś. gdy w drzwiach mieszkania pojawiła się mama. jak mówił o tym mamie. Rodzeństwo z miłości Opowiem ci bajkę o chłopcu imieniem Adaś.

Nie skończyła jeszcze mówić. a zamiast tego w prezencie dostał siostrę. Miała w ręce malutką róŜdŜkę.. Krainy Snów i Marzeń. Świat. . Chłopiec nigdy nie wchodził do jej pokoju. Chciał.. pokaŜę ci świat. bo niby po co? I tak ciągle słyszał. Którejś nocy przyszła do niego wróŜka. w którym nie będzie twojej siostry. . gdy leŜał juŜ w łóŜeczku. Pewnego razu. Codziennie do znudzenia słyszał: „nie skacz!”. by ją chwalić i uśmiechać się. gdy chłopiec przerwał jej po raz drugi. Ŝe kogoś mu przypominała. a. Przybywam z Irnes. ale.Nigdzie nie pójdę! Nienawidzę swojej siostry! Chciałem zabawki.Proszę. „nie biegaj!”. by się z nim pobawić. To do niej przychodzili wszyscy. Adaś czasami robił to specjalnie. Łzy napłynęły mu do oczu.Idź sobie. w którym spotkasz ludzi podobnych do ciebie. a nie ją! WróŜka znowu poprosiła: .Adasiu. Ŝeby ktoś wreszcie zwrócił na niego uwagę. Ŝe z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzi Ani. Była to mała dziewczynka o jasnych. w najgorszym wypadku na zwykły pistolet. Nie dość. Chodź ze mną. Ŝe zachowuje się za głośno i robi jej na złość.. Ŝeby było tak jak dawniej. a złość ogarnęła jego serce. „nie krzycz!”. Co prawda. choć ze mną. Adaś popatrzył przez chwilę na dziewczynkę. chodził on z mamą na spacery. a na głowie lśnił jej diadem. to teraz nawet nikt nie ma czasu. ale nawet ona nie biegała z nim tak. Chłopiec nie mógł uwierzyć. Liczył na klocki.. Zdawało mu się.... zapragnął.. dostawała prezenty. chcę spać! 217 . Poczuł. kiedy był sam. Ŝe zamiast obiecanego prezentu dostał ją. Ani nie było na świecie. jak kiedyś..Mam na imię Amelia. Odpowiedział szybko: . Ŝe juŜ ją widział. długich włosach i skrzydełkach podobnych do motyla. Ma na imię Ania i to o tym prezencie mówiłem ci juŜ od dawna. a nie on. Ale to siostra. aby następnego dnia. to twoja siostrzyczka. gdy otworzy oczy.

a skrzydła zatrzepotały radośnie. usiądziemy na ławce . Spojrzał na Amelkę. Wzięła go za rękę i otworzyła drzwi do szafy. idziemy! .powiedział. pójdziemy na lody. Przed ogromnie wysokim budynkiem zobaczyli młodego człowieka. Świeciło słońce. Było tam równieŜ rodzeństwo .zawołał Kamil.Nic. Amelia po raz kolejny uniosła róŜdŜkę i teraz stali juŜ w duŜym mieście.Proszę.odpowiedziała. 5 lat 218 . ale gdy spojrzał na dziewczynkę.a jak przestanie cię boleć noga. . nic ci nie jest? .Kamil i Kasia.powiedział chłopiec . zrobiło mu się Ŝal.Chodź. Podczas zabawy w berka dziewczynka przewróciła się i zaczęła płakać.Chodź. który siedział na ławce i spoglądał na Asia Śliwińska. taki sam jak jego. . a ona lekko podniosła swoją róŜdŜkę i nagle świat wokół nich się zmienił. a ptaki fruwały po błękitnym niebie. ale noga strasznie boli . . Gdy tylko przekroczyli jej próg. Chwilę później zauwaŜył. Był to pokój.powiedziała Amelka prawie ze łzami w oczach.Kasiu. . Kasiu. Właśnie o takim aucie marzył Adaś.. znaleźli się w jakimś pomieszczeniu. ale dorosłym męŜczyzną. pójdź ze mną . Ŝe nie jest juŜ pięcioletnim chłopcem. bo przecieŜ nie chciał na nią krzyczeć. Chłopiec siedział na huśtawce i spoglądał na dzieci bawiące się w piaskownicy. Dziecko było pochłonięte zabawą i wesoło naśladowało odgłosy wozu straŜackiego. Na dywanie siedział mały chłopiec i bawił się nowym samochodem straŜackim. Kasia uśmiechnęła się szeroko i otarła łzy z twarzy. Adaś westchnął głęboko. Nie miał zamiaru schodzić z łóŜka. Na ustach wróŜki pojawił się uśmiech.

. Jessica Marcinowska. powygłupiać.Zapytaj go . Pojął wówczas. Przyjaciele to nie to samo. Podeszli bliŜej. pieniądze. Nie mam i nigdy nie miałem osoby.Mamo. Po co mi pieniądze. Ŝe ani zabawki. jeśli i tak jestem nieszczęśliwy. oddałbym wszystko. jak Ania urośnie. a siostra jest darem bezcennym. porozmawiać. samochód.przechodzących obok ludzi. a obok niego nie ma juŜ wróŜki. jaki mogłem dostać. Moi znajomi mają rodziny. Ja nie mam nikogo. Mam 25 lat i duŜo pieniędzy. Bo przecieŜ z klocków i innych zabawek się wyrasta i moŜna je kupić zawsze. Ŝe Ania to największy prezent. 9 lat 219 .. jak wielki prezent otrzymał od swoich rodziców. I nie chcę juŜ zabawek.powiedziała. Gdy tylko sobie to uświadomił.Widzisz. Obserwuję tych ludzi i czasami marzę o tym. ani pieniądze nie są aŜ tak waŜne w Ŝyciu jak rodzina. otworzył oczy i spostrzegł. . co rodzina...odpowiedział . z którą mógłbym się pośmiać.. . dlaczego jest pan taki smutny i zamyślony? . to będę się z nią bawił i dbał o nią. rodzeństwo. skoro jestem samotny. co posiadam: dom. by nie być na świecie sam. Zeskoczył szybko z łóŜeczka i pobiegł do pokoju rodziców: . bo zrozumiałem.Przepraszam.Siedzę przed swoją firmą. tato. Zawsze byłem jedynakiem i od dziecka pragnąłem mieć siostrę lub brata.. dlaczego ten człowiek jest taki smutny. Zrozumiał wtedy Adaś. Ŝeby tak właśnie było. Ŝe leŜy w swoim łóŜku.. ale co z tego. Adaś zapytał dziewczynkę.

Nagle Jola krzyknęła. których imion nie zapamiętałem.Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. które nie tolerują „inności” kolegów z klasy albo z otoczenia. które być moŜe dostarczą mi nowych przyjaciół. lisa Michała. skowronka Tomka i jeszcze kilka innych sympatycznych zwierząt. Ŝe idzie wstrętny pająk i wszystkie zwierzęta zaczęły uciekać w popłochu. a u nas to rodzinne. bo jestem misiem. Po przejściu kilku metrów natknąłem się na wioskę leśnych zwierząt. Bez wahania postanowiłem iść dalej. o co chodzi. Mój przyjaciel pajączek Był piękny. 220 . poniewaŜ misie mają króciutką pamięć. Nie Mela Krajewska. więc staram się poznawać nowe miejsca. lecz upadłem i w łapkę wbiła mi się drzazga. Las. Gdy doszedłem do lasu. myszkę Jolę. w którym mieszkam z rodzicami i siostrzyczką. Postanowiłem wybrać się do sąsiedniego lasu. który bardzo lubi miód. Ruszyłem z miejsca najszybciej. Bardzo bolało. powitał mnie piękny zapach iglastych drzew i uroczy śpiew ptaków. słoneczny i bardzo ciepły dzień. który uwielbia długie spacery pełne przygód. poniewaŜ jestem misiem. poniewaŜ byłem tam pierwszy raz i nie bardzo wiedziałem. jak mogłem. Mama przygotowała mi kanapki z miodem. gdzie poznałem wiewiórkę Ewę. 5 lat mogłem kontynuować ucieczki. Wziąłem jeszcze coś do picia i wyruszyłem w drogę. znam juŜ bardzo dobrze. Ja równieŜ.

Myślę. ale zupełnie mi to nie przeszkadzało.Nagle podszedł do mnie pająk. poniewaŜ był bardzo mały. w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa. Ŝe jest bardzo samotny. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Wróbelek Ćwirek Ŝył sobie w gniazdku ze swoją rodziną: mamą. a raczej pajączek. Lecz on panicznie bał się wysokości. Malwina Kulikowska Jest to bajka dla dzieci. Te pierwsze oznaki wiosny napawały tylko niepokojem Ćwirka. zaproponowałem mu przyjaźń. Ŝe bardzo mu smakowały. lecz niestety. a mianowicie swojego pierwszego lotu. podobnie i liście na drzewach. Wiatr przywiewał coraz to cieplejsze powietrze. Odkąd się urodził mówiono mu. okazało się. jak wiewiórka Ewa czy skowronek Tomek. Pączki kwiatów zaczynały się rozwijać. Rozmawialiśmy długo. na imię miał Robert. Pajączek podszedł bliŜej i wyciągnął drzazgę z mojej spuchniętej łapki. co miało się zdarzyć w najbliŜszym czasie. Ŝe ja miś Maciek i pajączek Robert zostaniemy najwspanialszymi przyjaciółmi na świecie. Wydawałoby się. Ŝe ma zainteresowania dokładnie takie jak ja. Przyroda budziła się do Ŝycia. tak nie było. Ćwirek bardzo bał się tego. które było bardzo pod- 221 . Poczęstowałem go i widziałem. Ale to była ulga! Pajączek przedstawił się. a śnieg topniał od promieni słońca. Ŝe wiedzie on szczęśliwe Ŝycie. Uśmiechnąłem się do niego serdecznie i wyciągnąłem z plecaka kanapki z miodem. Opowiedział mi. „Fantastycznie!” – pomyślałem. Ŝe pierwszy lot dla ptaka jest bardzo waŜny w jego całym Ŝyciu. Wiosna coraz bardziej dawała o sobie znać. gdyŜ wszyscy przed nim uciekają. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. moŜe nie był tak ładny. tatą. Nikt nie chce go zrozumieć i zostać jego przyjacielem. Nigdy nie wystawiał główki z gniazdka. braciszkiem i siostrzyczką na drzewie dębu. a on był bardzo szczęśliwy.

widząc. 222 .Źle się dziś czuję . Kiedy tak rozmyślał nad tym.oznajmili rodzice. nagle zjawiła się . Ŝe okropnie boi się latania.Co się stało. gdy reszta rodziny poleciała zwiedzać okolice.nie wiadomo skąd . była ona dobrą przyjaciółką rodziny. Następny w kolejce był brat wróbelka. I nadszedł decydujący dzień. wypręŜył się dumnie i poleciał. A biedny Ćwirek siedział skulony w gniazdku i panicznie bał się. . Ŝe braciszek nie wylatuje z gniazda juŜ dłuŜszy czas. rozwinął pięknie skrzydełka.oznajmił tata. Ŝe nie powiedział rodzicom prawdy. bo ma lęk wysokości.odrzekł wróbelek. iŜ boi się latać. Nie wiesz. Ŝe to dziś ich trójka potomstwa odbędzie swój pierwszy lot w Ŝyciu. a on został sam w gnieździe. kiedy wróci? . .Co ci jest.Musisz odbyć swój pierwszy lot. . co zrobić. . Pierwsza wyfrunęła z gniazda siostrzyczka Ćwirka. A biedny Ćwirek nie wiedział. ale widzę. Rodzeństwo. Ćwirku? . kiedy twoje rodzeństwo ponownie wyleci na odkrywanie przestworzy .powiedział brat.W takim razie jutro z rana spróbujesz polecieć. nie wiedząc. Dręczyły go wyrzuty sumienia.ekscytowane mającym nastąpić wydarzeniem. Podobnie jak siostra. Czuł się bardzo samotny. iŜ jutro ponownie będzie musiał oszukać swoją rodzinę.No chodź z nami! To cudowna zabawa . Ŝe kłopotałam się na próŜno. . Z radością rozwinęła skrzydełka i poszybowała nad koronami drzew. gdyŜ jesteś sam. Ćwirek znał ją. A na dodatek wiedział. jak przystało na wróbla.Cześć Ćwirku! Przyleciałam do twojej mamy poradzić się. I w ten sposób Ćwirek odłoŜył swój pierwszy lot. ZbliŜająca się wiosna wywoływała tylko coraz większy lęk we wróbelku. Rano państwo Ćwirkowie postanowili.zapytała jaskółka.jaskółka Klara. więc wychylił główkę znad brzegu gniazdka i opadł cięŜko z powrotem na dno.zapytała mama. co zrobił. . . powróciło ze swojego lotu.zapytała siostra. jak powiedzieć. który ma dziś wejść w dorosłe Ŝycie . Ćwirku? Dlaczego nie lecisz z nami? .

panicznie bałam się latać i miałam lęk wysokości. pani Klaro. . Ale to tak dawno było. Ŝe mam straszny lęk przed opuszczeniem gniazda. jak pokonała pani swój lęk? . Ŝe ptak moŜe się bać latać! Lecz oni okazali się pełni zrozumienia i spokojnie wytłumaczyli mi. tak cudownie pamiętam swój pierwszy lot.Źle się dziś czułem i nie wyleciałem razem z moim rodzeństwem. odkąd się urodziłam. Rafał Leszczawski..Dzień dobry. W końcu powiedziałam rodzicom. One wyfrunęły z gniazda. 12 lat 223 . Na dodatek z góry podczas lotu mam okazję do podziwiania świata i nic się przede mną nie ukryje. . Ten wiatr pomiędzy piórkami… Wspaniałe uczucie. . A co najfajniejsze. czy mogłaby sobie pani przypomnieć. a ja się ociągałam. Byłam wtedy taka malutka. I to cała historia.O.Błagam panią. I po takiej rozmowie na następny dzień wyleciałam z gniazda z moimi siostrzyczkami. które unoszą mnie w powietrzu. Bałam się ich reakcji na wieść. W końcu mam piórka i skrzydełka. Pewnie niedługo wrócą . Ŝe juŜ tego prawie nie pamiętam.Było juŜ czuć wiosnę w coraz cieplejszym powietrzu.Hmmm… . Ŝe latanie to cudowna rzecz i Ŝe nie mam się czego bać.zaczęła myśleć jaskółka .odpowiedział wróbelek. Rodzice polecieli wraz z moim rodzeństwem pozwiedzać okolicę juŜ spory czas temu. a nie jesteś ze swoją rodziną? . bo do tego jestem stworzona.A dlaczego ty tu siedzisz sam w gniazdku. Bałam się lecieć razem ze swoimi siostrami. a było to najpiękniejsze uczucie w całym moim Ŝyciu.

Ŝe latanie to najcudowniejsza rzecz pod słońcem i juŜ nigdy nie będzie się bał latać.. drugi był oczywiście braciszek i nadeszła kolej na Ćwirka. Ŝe nie warto oszukiwać własnej rodziny. bo juŜ zaczynało się robić ciemno i jeszcze by zabłądził.rzekł Ćwirek. Ćwirek przez cały dzień latał. więc rozpoczął machać skrzydłami. Nagle zdał sobie sprawę. Lęk wysokości teŜ od razu odszedł w zapomnienie. więc o lataniu po ciemku nie mogło być mowy. Zamknął oczy i rzucił się z brzegu gniazda w dół. Lecz tym razem nie poddał się tak łatwo. zatajać przed nią czegokolwiek ani lękać się czegoś. Odwiedziny Klary napełniły jego małe serduszko odrobiną nadziei. Wróbelek znowu został sam i zaczął rozmyślać. W takim razie przylecę jutro z rana. Trzeba poznać swój lęk. by moŜna go było przezwycięŜyć. Od razu zdał sobie sprawę. Nadal nie widzę twojej rodziny. Następnego dnia rano po raz pierwszy dzieci państwa Ćwirków miały wylecieć z gniazda i samodzielnie poszukać sobie jedzenia. Ŝe latanie faktycznie moŜe być przyjemne i nie ma się czego bać. Zaczął spadać. 224 . . a rodzice musieli go przywołać do porządku. A teraz Ŝegnaj. pani Klaro .AleŜ proszę cię bardzo. Ćwirku odpowiedziała jaskółka i odleciała. Wtedy pewnie zastanę twoją mamę. Chyba juŜ czas na mnie.Dziękuję. zdał sobie sprawę. Widok zaparł mu dech w piersiach. Ŝe moŜe zaraz w coś uderzyć i szybko otworzył oczy. o czym nie ma się najmniejszego pojęcia. Pierwsza znowu wyleciała siostrzyczka. Postanowił spróbować sam wyfrunąć z gniazda. lecz zaczęło juŜ się ściemniać i wróciła jego rodzina. Wychylił on łebek znad brzegu gniazdka i zakręciło mu się w główce. Ŝeby wracał do gniazda. by wracała ze swojego pierwszego wspólnego lotu. A wieczorem odpoczywając sobie po dniu pełnym wraŜeń.

Szedł szybko. ale pamiętał. biegały radośnie. gdzie rosły prześliczne kolorowe kwiatki. I uśmiechnął się do siebie. „Tak” . 225 . przypominający płynący strumyk. Postanowił. Ŝe woli być sam i dlatego wybrał się na wycieczkę. jaki jest zły. do leŜącego nieopodal lasku. jak bawił się ze swoim braciszkiem w berka i zrobiło mu się smutno. z którym przed chwilą się pokłócił. Jednocześnie stwierdził. Męcząca złość Pewnego dnia malutki kotek szedł drogą do lasku. Nagle na skraju polany pojawiły się dwa zajączki. jak promyki słońca delikatnie ogrzewają jego pyszczek. a wiatr lekko kołysał drzewami. Pszczółki skakały z kwiatka na kwiatek. nerwowo machał ogonkiem i myślał tylko o tym. był bardzo rozgniewany na swojego braciszka.Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. Ŝe od tego maszerowania zrobił się zmęczony.pomyślał sobie – „o wiele bardziej lubię być zmęczony po zabawie”. po których latały radośnie motyle. tworząc w powietrzu wspaniałe piruety. uspokajający szum. Kotek przyglądał się zajączkom i zaczął myśleć o swoim braciszku. Ptaszki ćwierkały wesoło. mocno uderzając łapkami o ziemię. z którym się pokłócił. dlaczego się zezłościł. Ŝe jego tu z nim nie ma. zbierając pracowicie nektar. otworzył jedno oko i zobaczył. tworząc w ten sposób przyjemny. Przypominało to trochę zabawę w berka. PołoŜył się wygodnie na miękkiej trawie i poczuł. Ŝe leŜy na pięknej polanie. goniąc się nawzajem. poniewaŜ ta cała złość strasznie go zmęczyła. połoŜył się znowu wygodnie na trawie i postanowił jeszcze chwilę odpocząć. Teraz juŜ nawet nie pamiętał. Zamknął oczy. Postanowił odpocząć chwilkę. a jutro przyjdą tu razem i pobawią się w berka. W końcu poczuł. w którego wszyscy tak uwielbiają się bawić. to wróci do domu i pogodzi się z bratem. Kotek podniósł lekko główkę. które wpadają w złość z błahych powodów. Ŝe kiedy juŜ odpocznie. a później pójdzie dalej przed siebie i nadal będzie się złościł.

biały pies. dlaczego odeszła tak wspaniała osoba. aŜ pewnego dnia zasnęła na zawsze. Mijały lata i mama coraz gorzej się czuła. czuła w serduszku pustkę i popłakiwała samotnie w sadzie nieopodal domu. podszedł do niej piękny. piekła wyśmienite ciasta na święta i opowiadała bardzo ciekawe historie. Luneta miłości W pewnej odległej krainie Ŝyła sobie Sylwia wraz ze swoją mamusią i tatusiem.Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. pies przemówił: . Zosia Klewiado. gotowała przepyszne obiady. jednak uwaŜała. Gdy w nie spojrzała.Czemu się smucisz? PrzecieŜ twoja mama cały czas jest przy tobie? . Mimo. Nie mogła zrozumieć. Sylwunia była bardzo smutna. Mama dziewczynki była wspaniałą kobietą. Pewnego dnia. gdy płakała. Sylwia słuchała tej historii z zaciekawieniem. iŜ miała tatusia.odpowiedziało zwierzę.zapytała dziewczynka . kochała rodzinę. 226 . któremu zmarła mama. Ŝe tych lunet jest bardzo wiele i kaŜdy ze zmarłych rodziców patrzy przez nie na swe pociechy . 7 lat Tę lunetę nazywamy w niebie Lunetą miłości. którego oczy miały jakąś przedziwną moc. Pamiętaj. którą kiedyś opowiadała ci twoja mamusia. Ŝe jest to tylko zwykła bajka i po pewnym czasie zupełnie o niej zapomniała . aby zmarli rodzice mogli spoglądać na swe dzieci z niebiańskiego balkonu. Jedną z nich była opowieść o czarodziejskiej lunecie.Przypomnij sobie historię lunety. moje drogie dziecko. którą dobry anioł umieścił w niebie.Jak to jest przy mnie? .

poniewaŜ czuła się w niej bardzo zagubiona i wyobraŜała sobie. nad niewielką i krętą rzeką.lęk przed ciemnością. . unosząc się do nieba.zapytała dziewczynka. jednak dzięki miłości i pamięci o naszych bliskich. istniał jeden problem. gdy była zapalona pomarańczowa lampka. która bała się ciemności W pewnym wielce uroczym miasteczku.oznajmił pies zamieniając się w przepięknego anioła o skrzydłach bielszych od mleka i wspaniałym uśmiechu. Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. Gdy zapadał zmrok.Muszę juŜ iść . która stała na stoliku przy jej łóŜku. tylko przechodzą do innego świata. Ŝe w niebie czasami zapadają decyzje. Ŝe jej mamusia spogląda na nią przez lunetę. Nosiła ją na wypadek przypadkowego przebywania w ciemnym miejscu. wspierając ją i będąc przy niej przez cały czas. nosząc ich w sercu i patrząc na nich z nieba. Ŝyła mała Mira. Ŝe ludzie nie umierają. który nie dawał jej spokoju . poniewaŜ wiedziała. Uwielbiała się bawić i chodzić do szkoły.Powiedz mi. Bajka o Mirze. którzy odeszli. odpowiedział jej. Anioł. Mira bała się ciemności. Była podobna do swoich rówieśniczek. poniewaŜ zrozumiała. . które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. które nam tutaj na Ziemi wydają się być niepojęte. Sylwunię uspokoiły słowa anioła i od tej pory juŜ się nie smuciła. która miała rudego kotka. które prawdopo227 . dlaczego moja mama umarła? .Dziewczynka uśmiechnęła się. Usnąć mogła tylko wtedy. będą oni zawsze z nami. Niestety. jej Ŝycie wydawało się zupełnie normalne i było w tym sporo prawdy. Ŝe w gęstym mroku czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo pod postacią okropnych stworów. Nie zapominają o swoich najbliŜszych. Mira nie rozstawała się z małą latarką.

lecz wyczerpane baterie sprawiły. dziewczynka uspokoiła się i nabrała pewności siebie. były dla niej zdecydowania za mało przekonujące. Michał został jej wiernym przyjacielem na Mela Krajewska. Dziewczynka nie miała dotąd okazji poznać takiej osoby. które przestały widzieć. Mira i Michał szybko się polubili.5 roku zawsze. kiedy to nagle zgasło światło w pokoju dziewczynki. 4. Zrobiło się całkowicie ciemno. potrafił zachować spokój. Był on niewidomy. Mira wiedziała. Tylko Michał. Jego wysiłek nie poszedł na marne. która go zewsząd otacza. Ŝe osoby ociemniałe. Chłopiec postanowił pomóc przeraŜonej Mirze i zaczął opowiadać jej historię utraty wzroku i o ciemności.dobnie nie pochodzą ze znanego jej świata. w którym jej rodziców odwiedziło zaprzyjaźnione małŜeństwo. Przyprowadzili oni syna Michała. Od tamtego pamiętnego wieczora Mira nigdy więcej nie bała się ciemności. a stwory zniknęły. to takie. przyszedł tato Miry. dla którego brak światła nie był czymś wyjątkowym. a stwory są jedynie wytworami wyobraźni. Mira bała się ciemności aŜ do pewnego dnia. Zapewnienia rodziców o tym. Ŝe przebywanie w ciemności jest czymś naturalnym. Przyniósł on ze sobą lampę i był ogromnie zaskoczony widokiem wesołej córki. Miło spędzili czas do wieczora. Straszna ciemność przestała wydawać się jej czymś okropnym. Ŝe urządzenie stało się zupełnie bezuŜyteczne. Wówczas z niewielkiego przydomowego ogródka. 228 . w którym czas spędzali rodzice dzieci. Mira bardzo się przeraziła i natychmiast próbowała włączyć latarkę.

co ukrywają te smutne oczęta? 229 . które boi się ciemności. ale na co dzień uszy miał oklapnięte. Misek zyskał równieŜ powaŜanie i szacunek wśród mieszkańców domowej zagrody . Co prawda dodałabym jeszcze dla dziecka. wyglądały tak. to ciekawe. chlubnie wyraŜali się oni o swoim pupilku: „rozsądny. czuwał nad bezpieczeństwem swoich domowych przyjaciół oraz gospodarzy. które budowały swe gniazda dla potomstwa. Wpatrującego się w te oczy.Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka.Misiek. Misiek równieŜ pomagał gospodarzowi: to jako doskonały kompan dziecięcych zabaw. które boi się ciemności. daleko połoŜonej od miasta wiosce mieszkał dostojny. Ach! Jaka sielankowa atmosfera panowała w gospodarstwie. Pies Misiek W spokojnej. przeszywał jednocześnie strach i zaciekawienie . jakby potrafiły się unosić w powietrzu . to doglądał pasących się na łąkach stad. Cechowała go niezwykła odwaga. Misiek pokazywał swe dostojeństwo. Lubił wybiegać się po górzystej okolicy i obserwować kołyszące się na wietrze drzewa i ptaki. lecz mało prawdopodobne. gęsi. a w wierności i oddaniu nie miał sobie równych. jako o symbolu bezpieczeństwa i przyjaźni między światem zwierząt a światem ludzi. mądry i przyjazny dla człowieka pies . Za dnia pilnował gospodarstwa.czy on ma jakiś niedostępny dla nikogo sekret? MoŜe w Wigilię zacznie szeptać ludzkim głosem i powie. krów… Mówiono o nim. śycie tętniło blaskiem słonecznego lata w harmonii i spokoju. Postawny. a uszy stawały się wtedy szpiczaste.latający pies. Zawsze był w gotowości do wykonania powierzonego mu zadania. kochający i posłuszny”. stróŜujący pies. któremu brakuje odwagi.koni. Zamysł jednak był dla tego. długowłosy Misiek o oczkach frapujących. Był ulubieńcem właścicieli.

czuł się bezradny .odpowiedział Misiek.Jednak. Nie dość. a serce mocniej zaczęło bić .Zły sen mi się przyśnił… . aby ukryć się przed wichurą. jak wleciał zmoknięty wróbelek do budy. 230 . Tej nocy zerwał się silny wiatr. to zaczął jeszcze padać deszcz. czworonoga. zmrok. 11 lat Ŝone oczy. jasne okazywało się. Ŝe była wokół ciemność. uszy były lecz ze strachu przed ciemnością mimowolnie przysłaniały mu przeraAmanda Marcinowska. skulony ogonek świadczył o płochliwym nastawieniu zwierzęcia do mroku.zadrŜał z przeraŜenia. Piesek ostroŜnie odwrócił głowę i zauwaŜył siedzącego obok zmokniętego ptaszka. Z lękiem rozejrzał się przez malutką szparkę w desce czy nastał juŜ ranek.pilnowania posesji swoich gospodarzy.Witaj Przyjacielu! Dlaczego jesteś taki przeraŜony? . a zasmucone spojrzenie było wyrazem jego strachliwej natury. tak Ŝe drzewa uginały się pod jego podmuchami. a sierść „stanęła dęba”. Jasnobrązowy. Zamyślił się w swej trosce. gdy zapadała noc. niebo pokryły migocące gwiazdy. poczuł przechodzący dreszcz po skórze. Kiedy zapadał się zmieniał w potulnego. cisza i spokój zapanowały na dworze. przeraŜonego i płochliwego PodłuŜne oklapnięte. . Misiek siedział co noc zwinięty w kłębek w swej ukochanej budzie. nie zauwaŜając.zapytał Wróbelek Caluś.nie był w stanie wykonać powierzonej mu roli . strapiony całą sytuacją. W międzyczasie ustał silny wiatr.Misiek bał się ciemności. co te przygnębione oczy w sobie skrywały . Piesek skulił się. a ciemność trwała i trwała. . Ten niepokój był wielki.

Długą chwilę panowała bezdenna przepaść oczekiwania. Ŝe dachówka spadła z dachu i narobiła hałasu. który czuł radość z tego. Przestraszony piesek wahał się. gdzie siedział jego przyjaciel . tam na wzgórzu para zakochanych w blasku księŜyca huśta się i podziwia migocące gwiazdy.Czy ty się czegoś boisz? Jestem ci oddanym przyjacielem. Ŝe nie musi się wstydzić swojego sekretu. czuł się wreszcie bezpiecznie. Od tej pory Misiek czuł się dumny z siebie. moŜesz mi wyznać. Masz Misiaku wyjątkowo dobry słuch. co cię trapi. Przypomniał sobie. jak zbudził Misiaka hałas na dworze. co się dzieje. Okazało się. jakie uroki w sobie ma ciemność i to. Zebrał się w sobie. Piesek Misiek juŜ nieco inaczej zaczął postrzegać to. Na to odpowiedział Wróbelek Caluś: . jesteś piękna!!! . za dnia jestem powaŜny. one kochają noc.aaa! .Kochany Wróbelku Calusiu.b o j ę s i ę c i e m n o ś c i. Niedługo świt nastanie.Wróbelek Caluś wyczuł w głosie psa przeraŜenie. a w nocy . Serce uspokoiło się. Spójrz. staję w obronie bezbronnych.Powoli otwórz oczy i spójrz. jak docierają róŜne dźwięki. jak pisklęta domagają się pokarmu.wykrzyczał Wróbelek Caluś.łamiącym się głosem wyszeptał . Ŝe Misiek własnymi siłami potrafił pokonać strach przed ciemnością. . Zapytał: . A śpiew Wróbelka Calusia utulił do snu Misiaka.Wróbelek Caluś. Popatrz. co ma zrobić. gdy nastaje ciemność. Nie minęło kilka minut od odlotu Wróbelka. a momentami ta niesamowicie bajeczna i spokojna cisza.zamilknął . Teraz znów słyszysz. 231 . jak świetliki oświetlają twoją budę. Ŝe mógł się komuś wyŜalić i pokonać strach przed ciemnością. odwagi nabrał i poszczekując. wyszedł z budy na podwórze. Wyglądał na zadowolonego widząc. a Ŝycie na wsi upływało w spokoju i harmonii. cechuje mnie odwaga i spryt. Uspokojony Misiek popatrzył w górę. Chwilo trwaj.

Timon aŜ zrobił się czerwony i . z jakiego to powodu. wylewali na niego pomyje.Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka.zacierając ręce . ostatkiem sił połoŜył depeszę na stole. trzymając w ręku zachlapaną od błota depeszę. a rodzice straszyli swoje pociechy tym. Grzesio wpadł do karczmy. ale i tak nikogo to nie interesowało. po czym gruchnął na podłogę. rosa srebrzyła się na trawie. Śnił często o Katarzynie. walczył z własnym cieniem.przeczytał jeden z bywalców karczmy. Był gońcem.największy ludoŜerca w okolicy. 232 . Poranek był cudowny. Nagrodą jest ręka księŜniczki Katarzyny . Obrzucali biedaka starymi warzywami. Zaklęty we włochatego stworka przez złą czarownicę. Ptaki śpiewały na gałązkach. wyobraŜając sobie. które nie wierzy w swoje moŜliwości. Jednak była rzecz. . Ŝe jest dzielnym rycerzem toczącym batalię z czarnoksięŜnikiem. przewracając się o swój ogonek. To jego wizytówka. wystruganym z rosnącej nieopodal brzózki.wybiegł z chaty.Król Styczogrodu. sen pryskał jak bańka mydlana. W karczmie siedział juŜ Timon . Usłyszawszy to. Ŝe jak nie będą się uczyć. ale zawsze. Często był pośmiewiskiem ludzi. a Grzesio w swoim podartym kubraczku od samego rana biegał. gruby chłopiec o wdzięcznym imieniu Grzesio biegł na swoich owłosionych stópkach. Nie jest wiadomo tak dokładnie. Wyśmiewali go chłopi. skończą właśnie tak jak on. którą mógł się szczycić – szermierka. tęskne wspomnienie. swoim mieczykiem. kiedy mały. Czesław VII ogłasza turniej rycerski. kiedy księŜyc uśmiechał się do niego zza chmur. pozostawiając tylko smutne.władca Ogrów . Ballada o Grzesiu Deszcz topił w kroplach miasteczko Elfów połoŜone na siedmiu wzgórzach Styczogrodu. Wieczorami. kiedy słońce budziło się.

. Pojawili się teŜ przedstawiciele Elfów. Turniej rozpoczął się. aŜ bestia zacznie poŜerać nieszczęśnika i rzucił się na niego. a na dziedzińcu ustawiali się jeden za drugim: potęŜny Paweł z Pawłowic. Timon władca Ogrów.walka na kopie. Smok padł raŜony ostrzem. Timon podbiegł do niego. . Hobbitów. Cała batalia toczona była na dziedzińcu. Łzy spływały jej po delikatnych policzkach. 4. Stworzenia te. Timon uknuł sprytny plan. brązowe oczy. To była ulubiona konkurencja Timona. drugą .To niesprawiedliwe! .. Na murach potęŜnego zamku.wrzeszczał rozwścieczony tłum. poczekał. Orków. Nad zamczyskiem unosiła się niebywała wrzawa. jak giną walczący o jej rękę. 233 . popchnął go wprost w paszczę smoka. Katarzyna wraz z ojcem Czesławem. Michał WszystkoŜerca próbował walczyć ze smokiem. swoją świtą i w towarzystwie dwóch rycerzy spoglądała na walczących. Michał zwany WszystkoŜercą. stała się ulubionym tematem piosenek podróŜnych bardów. Rafał Leszczawski. wywieszono ogromne chorągwie z wizerunkiem KsięŜniczki. Kiedy smok zniszczył juŜ prawie wszystkich rycerzy. Pierwszą konkurencją było strzelanie z łuku do tarczy. z uśmiechem na twarzy. przywiązywano do ogromnych słupów drewnianych. Wszyscy bili brawo. szczupła. krzyczeli.W czwartek miał odbyć się turniej. ziejące ogniem. KsięŜniczka Katarzyna była znana ze swej nie- przeciętnej urody: miała czarne jak heban włosy. aŜeby nie poŜarły publiczności. W trzeciej konkurencji trzeba było zabić smoka. kiedy widziała. zwanego przez okolicznych chłopów Atralą.5 roku Trębacze wygrywali owacyjny hymn.

młodych kobiet i bogatych ludzi. unik i znów pchnięcie.zrywając się na równe nogi . stracił przytomność. uderzył Grzesia. stając w szranki z Timonem. wyrzucając swój miecz daleko za siebie. Grzesio wybiegł zza filara. pozdrowił tłum gestem zwycięzcy. Paweł padł na ziemię. Timon nie mógł przeboleć poraŜki. Raz Timon nacierał na Pawła. Upadł na ziemię. brzdęk. 234 . Cięcie. Wszyscy oniemieli. kiedy to zazwyczaj tryskał humorem. Jego oczy stały się senne. Ostatnią konkurencją była walka na miecze. Triumfującym gestem pozdrowił Katarzynę. wymachując swoim mieczykiem z brzozy. Schodząc z areny. Grzesio wymachiwał mieczem jak szalony.Walcz chłopcze! Walcz! Timon padł po uderzeniu mieczem w głowę.Timon oparł się o rękojeść swojego miecza. W finale spotkał się PotęŜny Paweł z Pawłowic. postrach okolicznych wiosek. Ŝeby go ktoś zobaczył. Nawet nadworny błazen .Bartek w tym momencie miał grobową minę. Grześ oblany potem padł obok niego. który spadł po schodach z wielkim piskiem. rzezimieszków oraz Timon .wbił go Pawłowi prosto w serce. postrach łupieŜców. Paweł podszedł do niego.Oto mąŜ mojej córki! Publiczność szalała. Nagle Timon został powalony potęŜnym uderzeniem nogą przez Pawła. Walka była zacięta. przystawił mu ostrze swojej broni i spojrzał na Katarzynę. Grzesio oglądał całą walkę zza filara. świst miecza. unik. pchnięcie. Przechodząc po nim.władca Ogrów. uderzenie. Nie chciał. z której ściekała krew smoka. Na dziedzińcu nastała cisza. publiczność wrzała. Grześ patrzył na KsięŜniczkę tęsknym wzrokiem. Tylko Katarzyna krzyczała: . Kiedy Paweł spoglądał na swoją przyszłą Ŝonę. Grzesio złapał za miecz Pawła. Trębacze na murach wygrywali mroczną melodię. Król Czesław uniósł ręce w górę i krzyknął: . raz Paweł miaŜdŜył Timona swoim mieczem. z buta wyciągnął nóŜ i .

Nastał kolejny dzień. lecz jej starania okazały się poraŜką. zwłaszcza Ŝe za oknem padał deszcz i było strasznie zimno. Dalej równieŜ nie było lepiej. Czesław i Katarzyna. które jest zmęczone. magowie. Od tej pory w królestwie Styczogrodu rządził Król Grzegorz i Królowa Katarzyna. Nagle w całej Sali rozległ się huk. Pan zajączek Pryś na początku zajęć sprawdzał zadanie: trzeba było przygotować plakat na temat: „śycie w lesie”. kiedy ta podchodziła. przygnębione i potrzebuje relaksu. Grzesio obudził się w komnacie całej ze złota. nerwowo przeskakując z gałązki na gałązkę. słuŜący. którzy z wyŜszością traktują innych. Zaszklone oczy stworka spoglądały na KsięŜniczkę. spoglądając na łóŜko. widział grób władcy Ogrów. kto odwiedzał Atralę. Z potwora przeobraził się w pięknego młodzieńca. Ŝeby go pocałować. na którym spoczywał Grześ. a przez okna do komnaty wleciały gołębie. Dlatego mały miś zaczął swój dzień od spóźnienia się na lekcję rachowania i liczenia słoiczków miodu. Bajka o małym misiu Bimbo Piętnaście minut temu miś Bimbo powinien juŜ wstać i ruszyć do szkoły. rycerze. Stworek uniósł się w powietrzu niesiony blaskiem. Zły czar rzucony na nieboraka został zdjęty. Nikczemnego Timona pochowano tuŜ pod murami zamku. Przerwa na posiłek okazała się równieŜ niemiłą 235 . Mama misia za wszelka cenę próbowała zbudzić synka. w sali zapachniało róŜami. Ŝe zapomniał własnej pracy. Na sobie zamiast śmierdzącej kamizelki miał pozłacaną szatę. Miał być symbolem zwycięstwa dobra nad złem i przestrogą dla wszystkich. Ale robił to bardzo niechętnie. miś Bimbo tak się spieszył do szkoły. Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. Za oknem kanarek świergotał. Dookoła niego stali lekarze. Niestety. KaŜdy. Wszyscy upadli na ziemię.

236 . masując je. Śpiew słowików tworzy wspaniałą melodię i całkowicie go uspokaja. ale nagle przyjemny słodki zapach połaskotał go po nosku. Próbował wyobrazić sobie piękny letni krajobraz i zastąpić nim tę szarą ponurą rzeczywistość. leŜy na zielonej łące. zły na cały dzisiejszy dzień. Ŝe znajduje się w pięknej krainie. W kuchni czekała mama misia z jego ulubionym daniem – naleśniki z bitą śmietaną i z owocami. Jestem bardzo spokojny i bezpieczny. „Jak mi dobrze” . jak małe promyczki słońca ogrzewają po kolei moje nogi i łapki. Owiewa moje ciało delikatnie. Otworzył drzwi i juŜ chciał coś krzyknąć. Mój brzuszek równiutko i spokojnie oddycha.wziął taty i nie skosztował ulubionego puddingu z odrobinką miodu. jednocześnie rytmicznie kołysze mnie do snu. Zamknął oczy i zaczął wyobraŜać sobie. Czuję się taki odpręŜony i zrelaksowany”. Ŝe wszystkie moje smutki odpływają w dal. Bimbo był juŜ bardzo zły i zmęczony wszystkimi przygodami. Miś szybko spakował swój czerwony tornister i ruszył do domku. Wstał i otrząsnął futerko. poniewaŜ mały miś pomylił torebki z jedzeniem i . Czuję. Otworzył powoli oczy i zobaczył przed sobą mamę. Wybiła upragniona godzina trzynasta. Szum wody płynącej w strumyku sprawia. Leciutki wiaterek sprawia. Głowa jest wygodnie ułoŜona. Myślał o tym. nie chce mi się ich podnosić.pomyślał miś. Rozluźnił zmęczone nóŜki i łapki. Nagle Bimbo usłyszał leciutkie klaśnięcie w dłonie. jakie go dziś spotkały. a wokół niego kwitną przepiękne stokrotki. zaczynając powoli od głowy poprzez ramiona i kończąc na stopach. Jest mi coraz cieplej i jestem taki spokojny. Ŝe robi się coraz bardziej senny.zamiast zabrać swoją .myśli miś – „Moje łapki są coraz cięŜsze i cięŜsze. aby jak najszybciej wrócić do domu i rozłoŜyć się na swoim mięciutkim łóŜeczku. Dotarł nareszcie do domu.chwilą. Po pysznym posiłku Bimbo ułoŜył się wygodnie w łóŜeczku. a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. lecz zimny wiatr i mocny deszcz nie pozwalały o sobie zapomnieć. Orzeźwiony i pełen energii zaczął opowiadać mamie swój sen. które szepczą do niego czule.

gdy wyczerpany noszeniem jabłka na grzbiecie szedł do jeziorka napić się wody. by pijąc wodę nie nachylał się za bardzo. jabłka spadały mu na grzbiet i przyczepiały się do kolców.Adrian Myszka Bajka dla dziecka. Gdy byli juŜ na miejscu. nieopodal małej wsi. mama przestrzegła jeŜyka. gdyŜ niedawno rozstał się z mamą. i nie mógł odnaleźć swojej mamy. bo moŜe go porwać nurt. Ponad to nie potrafił poradzić sobie z problemami. lecz był juŜ daleko. W końcu gubił je. Nagle stracił grunt pod łapkami i wpadł do niej. Bajka o samotnym jeŜyku Pewnego razu w lesie. które coraz bardziej mu dokuczały. 6 lat . Ŝył sobie mały jeŜyk. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. Wędrował więc po nieznanej okolicy i czuł się bardzo samotny i smutny. gdy przechodził pod jabłonią. Zajączek poprosił je237 Emilka Kaczkowska. spostrzegł małego zajączka. ale malec był juŜ bardzo zmęczony. którego łapka zaczepiła się o krzak jeŜyny. Nie znał miejsca. Pewnego dnia. JeŜyk machał łapkami. JeŜyk wybrał się wraz z mamą nad strumyk. Niestety. W końcu udało mu się wyjść z wody. w którym się znalazł. JeŜyk nie potrafił zrzucić tak duŜego cięŜaru i długo chodził z jabłkami na plecach. Owoce były bardzo cięŜkie dla małego zwierzątka. który dla tak małego zwierzątka był bardzo silny. Cała historia wydarzyła się w piękny wiosenny dzień przy szosie. by podpłynąć bliŜej brzegu i zaczerpnąć powietrza. aby się napić zimnej wody. jeŜyk był tak spragniony. Ŝe nie posłuchał mamy i mocno się nachylił. Za kaŜdym razem. który znajdował się pod lasem po drugiej stronie drogi. Nurt był silny i porwał malca. Był bardzo samotny.

Nie zapomniał równieŜ o tym. Od tej pory malec zaczął pomagać innym. I w ten sposób znajdziesz przyjaciół. JeŜyk opowiedział jej swoją historię i stwierdził. co się stało. Niestety. aby wiedziały. na których zawsze będziesz mógł liczyć. by zdąŜyć wyprawić siebie i młodszych członków swojej rodziny do 238 . nie bojąc się kłujących kolców. Usłyszała to mała polna myszka. Uradowany malec napił się wody i postanowił wracać. podziękował za pomoc i pobiegł do lasu. Codziennie rano wcześnie wstawał. zdjął jabłko z igieł. JeŜyk zrozumiał słowa nowej przyjaciółki. Myszka zdjęła czym prędzej jabłko z grzbieciku małego i powiedziała mu: . którzy pomagali mu rozwiązywać jego problemy i nie był juŜ nigdy smutny. znalazł wielu przyjaciół. gdy przechodził przez sad. Ten. czy myszka niczego nie potrzebuje. co liczy się w Ŝyciu. które spadło wprost na jego kolce.Ŝyka o pomoc. Ŝe jest bardzo samotny. Krzyś był najstarszy spośród braci i sióstr i w związku z tym miał bardzo duŜo obowiązków. wszedł między gałęzie i odczepił łapkę Szaraczka. Podbiegła do zrozpaczonego zwierzątka i zapytała. by zapytać. JeŜyk bardzo zmartwił się swoim problemem. połoŜył się pod drzewem i zaczął płakać. Zajączek zaś spostrzegł problem jeŜyka. pomimo wszelkich przeciwności losu nie jesteś sam. Czy nie wyciągnąłeś Ŝadnych wniosków ze spotkania z małym zajączkiem? Gdy będziesz pomagał innym. oni odwdzięczą ci się tym samym.JeŜyku. w ubogiej chacie mieszkał Krzyś z siedmiorgiem swojego rodzeństwa i rodzicami. Nie szata zdobi człowieka W małej wiosce za miastem. podmuch wiatru strącił kolejne dojrzałe jabłko. Kukieła Magdalena Bajka dla dzieci. ucieszył się bardzo i podziękował za pomoc.

poniewaŜ nikt przez te sześć dni choroby nie odwiedził go. choć bardzo biedną. a chłopcy mieli zawsze modne dresy i buty sportowe. które zresztą nosił na zmianę ze swoim o rok młodszym bratem. Ŝe mógłby go odwiedzić. zachorował na grypę. poprosił ich o zwolnienie go na ten dzień z obowiązków. Jasiowi było tylko bardzo wstyd. Po szkole Krzyś pomagał tacie w polu i przy zwierzętach. Ŝe jeden z chłopców. poniewaŜ ona była dla niego ogromną przyjemnością. Jaś bardzo ucieszył się z odwiedzin.szkoły i przedszkola. a dziury na koszulkach zakrywały naszywki. Koledzy ze szkoły. Najbardziej interesował się matematyką i fizyką. zabrał ze sobą równieŜ sok z malin. przekonał się. Ŝe ma kochającą się rodzinę. 239 . Było mu przykro z tego powodu. a nie po tym. Jego odzieŜ była stara i zniszczona. Przyniósł mu równieŜ zeszyty i wytłumaczył niezrozumiałe informacje w trosce o to. który chodził z Krzysiem do klasy. bo tak nazywał się chory chłopiec. kim są i jacy są. Ŝe do tej pory oceniał ludzi po wyglądzie. nie chodził do szkoły juŜ sześć dni. Dla lepszego zdrowia Krzyś podarował Jasiowi owoce i sok. Zawsze pocieszała go myśl. Przed wyjściem z domu Krzyś nazbierał w sadzie jabłek i gruszek. poniewaŜ bardzo chciał odwiedzić chorego Jasia. Krzyś pomyślał. Krzyś posiadał tylko dwie pary spodni i trzy koszulki. szydzili i drwili z niego. poniewaŜ był bardzo biedny i odróŜniał się od nich dość znacznie. Dzieci ze szkoły Krzysia nie chciały bawić się z takim biednym chłopcem. a była to tym większa radość. by Jaś nie miał zaległości w szkole po tak długiej nieobecności. sam teŜ spacerował po korytarzu szkolnym. Ŝe Krzyś był miłym i Ŝyczliwym chłopcem. ale zawsze moŜe na niej polegać. Pewnego dnia w szkole okazało się. Jaś. spodnie nosiły ślady cerowania na kolanach. Dziewczynki ze szkoły Krzysia były kolorowo ubrane. do której uczęszczał. który dostał od mamy i powędrował do chorego kolegi. który dostał od mamy. wytykały go palcami. ale w tym wszystkim znajdował równieŜ czas na naukę. Jaś bardzo polubił Krzysia. Po powrocie ze szkoły opowiedział o wszystkim rodzicom. Krzyś w szkolnej ławce zawsze siedział sam.

jak tysiące małych igiełek penetrują jego bębenki w uszach. gdy rozległ się przeraźliwy dźwięk. Parę godzin później rybaka obudził jazgot mew unoszących się nad łodzią. Po powrocie do domu staruszek nie czuł się juŜ tak dobrze. wylegującego się na ławce przed domem. Po wejściu na kuter włączył sobie radio i nucąc „Złote Przeboje” wypłynął na szerokie wody Bałtyku.Bajki relaksacyjne Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego i trochę starszego. a pot zalewał go jak maratończyka przy mecie. Delikatny wiaterek muskał obnaŜone stopy starego rybaka. Od jakiegoś czasu „polowano” na rybaków łowiących śledzie. poganiała go do roboty. Staruszek postanowił się zdrzemnąć. Przemili panowie wręczyli mu zaproszenie na kameralne spotkanie z sędzią. Pogoda była wspaniała. Ŝe trafił na ławicę śledzi. W przeraźliwej fali akustycznej rozpoznał głos swojej Ŝony. Staruszek na próŜno próbował się pozbyć rybek z ładowni. O rybaku i złotej grypce Był piękny. słoneczny dzień. pozostawiając po sobie jedynie głuche echo. Nie chcąc naraŜać się na utratę słuchu. gdyŜ normy unijne dla Polski juŜ dawno były przekroczone. Kubuś Zieja. rybak zwinął sieci i poszedł na przystań. okazało się. Rozdarta Ŝona 240 . Sieci były pełne ryb. jak co ranek. Gdy je wciągnął. Niefortunnie po chwili nadpłynęła straŜ wodna. echosonda nie wykrywała Ŝadnej ławicy. Baba. Staruszek poczuł. Płuca paliły go Ŝywym ogniem. 3 latka a delikatna bryza niosła cudowną woń wydobywającą się z restauracji promu przepływającego niedaleko.

Znachor zaginął. chłop udał się do sypialni i wcisnął termometr pod pachę. Baba i znachor równieŜ tam pojechali. Aby uniknąć rozgłosu oświadczono. Rtęć tańczyła niczym equalizer na sprzęcie audio. W laboratorium przy rybaku kręciły się piękne asystentki w króciutkich spódniczkach. Rybak natomiast resztkami sił wystukał SMSa do sąsiada . To jego rozdarta Ŝona skakała nad łóŜkiem. Po chwili przedstawił diagnozę. UwaŜał go za najodpowiedniejszą osobę do diagnozy tej choroby. Baba wyczytała w Internecie. Babę zŜerała zazdrość. policję. Nie chcąc słuchać zrzędzenia. Ŝe jej mąŜ przysłuŜy się społeczeństwu napełniając niemal pusty skarbiec narodowy.znachora. Ŝe złapał on Złotą Grypkę. gdyŜ do niej zaglądał tylko sprzątacz i nikt się nią nie interesował. na co zmarniały staruszek odpowiadał. Po paru dniach do kobiety przyszedł minister finansów i oświadczył. Realizowano wszystkie jego zachcianki. 241 . zbierając pot ze schorowanego czoła. Badania wykazały. sztab zarządzania kryzysowego oraz koleŜanki z gangu kółka róŜańcowego. Wyjawił rybakowi. Ŝe podobne objawy ma nowy. zmutowany wirus ptasiej grypy. W tejŜe chwili do domu wparowała brygada ludzi w białych kombinezonach i zabrali chorego do ośrodka badawczego znajdującego się pod szczytem pobliskiej góry. Nałykał się więc APAPów i padł wycieńczony na łóŜko. gdyŜ jako jedyny we wsi obejrzał wszystkie odcinki „ Z archiwum X” i miał rozległą wiedzę na temat „dziwnych” zjawisk. po czym wyszukał na półce dezodorant antyperspiracyjny i wysmarował nim całe ciało starca twierdząc. Stała się rzecz niebywała .wypytywała o połowy. iŜ to powinno powstrzymać Gorączkę Złota. Wkrótce zbudził go znajomy jazgot. straŜ poŜarną. Sąsiad wparował do chaty i rozpoczął badania za pomocą przedziwnych przedmiotów. a baba wróciła do domu z Ŝałosną rentą po męŜu. Ŝe chory poci się czystym złotem. Był traktowany jak król. W panice szybko zawiadomiła pogotowie. iŜ złowił duŜo świeŜego powietrza.kropelki spływające po ciele staruszka miały piękny bursztynowy odcień i po chwili przybierały stałą konsystencję. zatrzymani na obserwację. Ŝe rybak zmarł.

po czym zemdlała. by sprawdzić datę. Po chwili zmieszania jej chaotyczne myśli zbiegły się ku jednemu – to był tylko zły sen. Obudził ją delikatny wietrzyk wpadający przez uchylone okno. Ŝe „warchoł na to nie zasługuje”. Od dwudziestu lat Ŝona nie przygotowywała mu tej potrawy. Rozejrzała się dookoła. ale nie znalazła gazety z bulwersującym zdjęciem. W telewizji leciał kolejny odcinek „Mody na sukces”. Jeszcze przez długi czas rybak nie mógł się przyzwyczaić do nowej. Starzec po paru operacjach plastycznych bawił się na jakimś przyjęciu otoczony pięknymi kobietami. Zdezorientowany staruszek jeszcze przez pół godziny leŜał przed domem. 14 lat 242 . jaką poślubił ponad trzydzieści lat wcześniej. Zszokowana wyciągnęła telefon komórkowy. Ŝeby nigdzie dzisiaj nie wypływał. Wybiegła na podwórze. gdy jego nozdrza rozpoznały cudowny zapach pieczeni czosnkowej. Jej oczom ukazał się rybak drzemiący spokojnie na ławce przed domem.Po paru miesiącach samotna kobieta rozpoznała swojego męŜa na zdjęciu w „Pani Domu”. Lekko spanikowana zaczęła się kręcić po domu. Dawid Leszczawski. gdzie stanęła jak wryta. Po paru minutach obściskiwania pobiegła do kuchni. twierdząc. takiej. Rzuciła się starcowi w ramiona i powiedziała. a u jego boku stał zaginiony znachor. Widok ten spowodował u baby palpitację serca. przyjaznej kobiety.

brzęczenie owadów. zwiewne. spokojnie.Mariola Michalik Śpiący miś Jest piękna pogoda. Miś biegnie za nimi. Jego ciało jest bezwładne i lekkie. to z helikopterem. Jednak te. Czuje zapach ziemi. aby napić się wody i schłodzić się nieco. Słyszy cykanie świerszczy. jak nowo narodzony. Oddalają się od niego. pochyla się i pije wodę. Czuje się zrelaksowany. co go przytłacza i martwi. Nabrał sił. piękną woń kwiatów. Promyki słońca ogrzewają twarz małego misia. zrelaksować się. Odpoczywa. Zmęczony kładzie się na miękkiej. chłodna. Wstąpiła w niego nowa energia. Budzi się rześki. aby odpocząć. ciągle mu się wymykają. próbując je złapać. Jest orzeźwiająca. to z ptakiem. Zaczerpnął sił i moŜe wracać do swej chatki. Jest mu bardzo wygodnie. Miś patrzy na chmurki i ich kształty kojarzą mu się róŜnie. Ręce podłoŜył sobie pod głowę. ma znów chęć do Ŝycia. kolorowych motyli. Miś przypomina sobie wszystkie miłe chwile. Nagle miś w jednej z chmurek dostrzega jakby kształt baryłki miodu. Miał piękne sny. Teraz wchodzi do niej. Idzie właśnie na łąkę. I nie wiadomo kiedy. miarowo. To jego sposób na rozładowanie nagromadzonych napięć. Problemy wydają mu się błahe. Czuje się. to z drzewami. wypoczęty. zielonej trawce i zapomina o wszystkim. Siada na kamieniu. wypoczęty. Jeszcze tylko pochyla się nad strumyczkiem. Zamyka oczy. 6 lat . moczy łapkę i polewa się nią. do pracy. Dookoła niego lata pełno pięknych. Ŝe wszystko staje się łatwe i piękne. Jest całkowicie odpręŜony. to z wiewiórką. Miś oddycha powoli. 243 Zosia Danielkiewicz. Delikatny wietrzyk zabiera je ze sobą tak. zasypia.

śe odjeŜdŜa w świat daleki. choć malutki. Stał krzaczek malusieczki. zawsze miły. a w nim ludzie. za morzami głębokimi. Tomek zwał się ich syneczek. kaŜdy powie. czarnym chlebem się Ŝywili. Mieczysław Pawłowski Ilustracje do tej bajki wykonał Andrzej Rychlik. Ale Tomcio był szczęśliwy. Bajka dla dziecka. był najpierwszym oczkiem w głowie. Zawsze grzeczny i rodzicom. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu Tomcio Paluszek Za górami wysokimi. W tym kraiczku niegdyś Ŝyli staruszkowie siwi. bieli i syneczka sobie mieli. Raz ten Tomcio myśli sobie: „u nas cicho niby w grobie. jak laleczki. bo był dobry i serdeczny. Ŝe porzuca ich na wieki. wielkoludy. prędko wrócić obiecuje.Na zakończenie jeszcze jedna opowieść. 244 . Ŝe ich Tomek juŜ nie kocha. Czemu ja się nic nie dziwię. Łódkę sobie wybuduję i w świat sobie powędruję. był malutki jako ćwieczek. A tam dalej gdzieś są cudy. lecz prawdziwy. dziwy jakieś.” Ojciec płacze. Tomcio ściska i całuje. Choć rodzice biedni byli. matka szlocha.

JuŜ przepłynął oceany i zobaczył kraj nieznany. 245 . Choć nasz chłopak jest bez trwogi. lecz na taki widok srogi ZadrŜał biedak w głębi duszy.” Olbrzym stanął zadziwiony. w aksamitach i szkarłatach.” Tomek chodził w cudnych szatach. dla lepszego zobaczenia tak dziwnego tu stworzenia. Tylko będę tu do rana i poŜegnam króla Pana. Pozwól Panie tu odpocząć. cały i przywiozę dar wspaniały. by na Twoim brzegu spocząć. z tej i z owej patrzy strony. Olbrzymowi ukłon składa i do niego tak powiada: „Królu wielki i wspaniały.” Jak pomyślał. jako puszek. A leciuchny.człek malutki! Jaki zgrabny i milutki. same słodkie rzeczy jadał. jak stos siana. Jestem podróŜny ubogi i z dalekiej przybyłem drogi. Na krzesełkach miękkich siadał. Ni to zwierz. Klasnął w ręce raz i drugi na swych dworzan i na sługi. Jakby ujrzał dziw nie lada i do oka szkła przykłada. o swym Tomciu wspominajcie. A wy w zdrowiu zostawajcie. wysokiego.Mówi: „Wrócę zdrowy. tak postąpił. ale śmiało naprzód ruszył. cały świat się mu rozstąpił. „Patrzcie! . niechaj zowie się Paluszek. ujrzał Tomek wieloryba. Dalej ujrzał Tomek pana.woła . odwróć na mnie wzrok wspaniały. Zaraz go do zamku nieście i w pokojach mych umieśćcie. ni to ryba.

gdzie krzewy najwaŜniejsze Szczerozłota klatka stoi. co masz na serduszku? Czemu smutne masz swe oczy. niewdzięczniku mały! W skarbach mych opływasz cały I chcesz uciec z państwa mego?! . tam.Nie dopuszczę ja do tego! Jam król wielki i bogaty. A nasz Tomcio ledwo Ŝyje. do rodziny. Patrzą z bliska i z daleka. „Myszko dobra. po jagodach łza się toczy. Tylko jęczy. przy niej stróŜów aŜ się roi. Król powiada: „Mój Paluszku. tylko wzdycha. Ŝebyś ty mi powiedziała. jak śnieg biała. mury. Tęskni biedak za swą chatką. lecz do mego tęsknię kraju. niech mnie morska woda chłodzi. gdzie drzewa najpiękniejsze. czemu łezka z nich się toczy?” Tomek upadł na kolana i tak błaga swego Pana: „ChociaŜ Ŝyję tu. za tatusiem i za matką. myszko mała.Ale smutne jego oczy. mam łańcuchy. Ta Paluszka prośba szczera. Lecz dla Ciebie mój karliku dosyć klatki na stoliku!” Tam. jak w raju. wielkoluda obraziła i gniew jego oburzyła: „A ty. jako ścięty kwiat usycha. juŜ nic nie je i nie pije. W jaki sposób wyjść z tej klatki i powrócić do swej chatki?” 246 . choć obrazy nie zawiera. kraty. Niech mnie niesie przez głębiny do mej ziemi. Pozwól niech wsiądę do łodzi. czy im Tomek nie ucieka. AŜ do niego raz zajrzała myszka mała.

Wnet klateczkę gryźć zaczyna i po chwili pręt odgina. Ten juŜ myszkę zębem rani.mówi myszka .” Ale czółna juŜ nie było. ten do Tomka z pazurami. w tym wiatr straszny głos przyniesie. Korytarzem w kreciej norze dostali się aŜ nad morze. muszę wrócić do swych dziatek. tylko przy klateczce siada. Tu Paluszek z myszką swoją juŜ niczego się nie boją. Tomcio wsiądź na statek i szczęśliwie płyń przez wody do rodzinnej swej zagrody. Spojrzał Tomek. jak wilczyska. a Ty. o skały się gdzieś rozbiło. ciemny. Wnet juŜ myszka i Paluszek wpadli w przepaść jak kłębuszek. Lecz łupinka tylko mała się przy brzegu kołysała. I powiodła się ucieczka. ale myszka naprzód rusza.” Nagle. Nasz Paluszek do niej siada i tak do siebie powiada: „Niech mnie niosą same wody do rodzinnej mej zagrody.Myszka nic nie odpowiada.” 247 . korytarzyk wąski. Był to dom kreta podziemny. jakby w gęstym lesie. pojedziemy przez te błonia. JuŜ zamarła w Tomku dusza. jak na konia. tak ogromne. Popłyniesz przez te wody do rodzinnej swej zagrody. by wyciągnąć z niej Tomeczka. Potem głośno raz gwizdnęła i o ziemię się cisnęła. „Tu Cię Ŝegnam .choć mi Ŝal za serce ściska. „Siadaj na mnie. a tu w ślady pędzą za nimi dwa kociska.

248 . aŜ zawoła jaskółeczka: „Patrz rodziców twych chateczka! JuŜ obniŜam lot ku ziemi. leci nad morzami. Leci.” Puk. jesteś przecie?! Zatęskniłeś za swoimi? Powróciłeś do swej ziemi!” Ile było tam radości. ile szczęścia i miłości. Ojciec mówi: „Moje dziecię. czy teŜ zawsze jest bogaty. nie opowie… Tylko myśl przychodzi taka i . śe ten piękny świat w oddali. jaskółeczko? CóŜ tam. Ujrzysz ojca.„To ty. obłokami.Nadleciała jaskółeczka. tego nikt juŜ w ludzkiej mowie nie opisze. matkę drogą i chałupkę swą ubogą. Przywitasz się wkrótce z nimi. co wracała do gniazdeczka. na me skrzydła cię zabiorę. A tam świat się właśnie wali i naprawdę jest kosmaty. i do serca przycisnęła. Do Tomka się zbliŜyła i te słowa przemówiła: „Nadleciałam w samą porę. puk! W okieneczko . ja jestem tu bogaty z kromeczką czarnego chleba. Czy rodzinę mieć daleko i bogactwa wielkie trzeba? Nie. I przeniosę cię przez morze zanim ranne błysną zorze. cóŜ tam za nowina? Czy widziałaś mego syna?” Otworzyła drzwi mateczka i poznała wnet syneczka.” Do jaskółki przytulony leci Tomek w swoje strony.jak widać .z lotu ptaka. I przypadła i krzyknęła. mój syneczku.

. a potargane włosy niefrasobliwie otulają mojego misia. Delikatny wietrzyk trąca liście. a motyl wielobarwny lekko usiadł na maleńkim fiołku.. więc teraz znajomo skrzypią nieotwierane w świetle dnia zamki. Bajko. JuŜ czuję zapach leśnych malin i słodkich poziomek. gdy ja juŜ mocno śpię. Drzwi do Krainy Snów za chwilę znów się otworzą.. Ŝe jeszcze nie śpisz.Kochana Bajko! Jest juŜ ciemno. zachwycam się ciszą. Dobrze. Wiem... Stawiam krok.. ze mną wbiega roześmiany zajączek. słyszę jeszcze szelest Twoich kartek. Słońce schowało się za lasem. szeleszczą cicho w rytm słów z Twojej opowieści. Ty zawsze milkniesz dopiero wtedy. ja-Dziecko 249 . Ŝe jesteś.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful