Spis treści
Wstęp Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się gryzoni. Przygody Ŝółwia Huberta Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego, a konkretnie dla diabetyka. O Dzielnym Linusie Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się pająków. Przygody Nomika, Drzewika i Drobika - trzech sympatycznych skrzatów Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka, które...boi się owadów. O chłopcu, który bał się owadów Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności. Strach ma wielkie oczy, ale zawsze moŜna go przeskoczyć… Barbara Jasińska Bajka dla dziecka, które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Biedroneczka Ela Ewelina Skawińska Bajeczka dla dziecka, które odczuwa lęk przed alienacją. Szklanki Malwina Berger Bajka dla dziecka, które ma problemy z akceptacją siebie, ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Mały koliberek ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci, które nie chcą, bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. O króliczku, który wszystko jadł łapkami Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka, które poniosło stratę - śmierć czyjąś. Lilia Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców. Wesołek Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych. Gwiazda Prawdy Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemność. Jak Bąbelek pokonał strach Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności. O tym, jak Czarnouszek przestał się bać. 9 13

14

16

18

21

24

28

32

34

36

38

41

46

48

3

Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka, które boi się duchów. Gabryś i duchy Anna Bulanda Bajka dla dziecka, która boi się pójść do szkoły. Mała biedroneczka Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka, które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Łakomczuszek, łakomczuszek ma duŜy brzuszek... Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca, który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. Krzyś i nowy członek rodziny Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka, które boi się nauczyciela lub innej osoby. O kaczuszce, która bała się nauczyciela od matematyki Justyna Jarosz Bajka dla dziecka, które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Przestroga dla samolubów Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka, który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrą. Bajka o Wróbelku, który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. Estera Gilowska Bajka dla dziecka, które jest niegrzeczne. Drzewo Grzeczności Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci, które są nieśmiałe i nie wierzy we własne moŜliwości. Przeprowadzka Emilia Kania Bajka dla dziecka, które nie chce chodzić do przedszkola. Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka, które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Bracia Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić. Bajka o samolubnym misiu Karolku Anna Solak Bajka dla dziecka, które boi się ciemności. O Misiu - Zdzisiu, który pomógł przezwycięŜyć lęk Anna Machelska Bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami. Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie

51

52

54

56

62

66

70

72

78

83

86

87

90

92

4

Rufus Piotr Szklarz Bajka dla dziecka.Berenika Kapiczenko Bajka skierowana jest do dziecka. które nie wie. które boi się wizyty w szpitalu. Aleksandra Naganowska Bajka dla dzieci. Niezwykły sen Robert Kownacki Bajka dla dziecka. Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. Trudna rozmowa Karolina Tretalska Bajka dla dziecka. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. O piesku Keczim. Bajka o cynamonie. Duch lasu Ewelina Wild Bajka dla dziecka które boi sie burzy. co jest dobre. które są zbyt nieśmiałe. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka. które straciło wzrok. który boi się burzy Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. Kamila Węglarz Bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. Pająk Gogo i czerwony kalosz 95 96 103 105 109 112 115 118 123 126 128 133 135 138 140 5 . które boi się samotności. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. Oczodół i jego Pies. Leśny szpital. który nie chciał pójść do przedszkola Natalia Zatka O słoniku. Anielska gwiazdka Anna Postoł Bajka dla dziecka. Burzynka Balbinka Adriana Nowak Bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. a co złe. Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać. które boi się być same podczas burzy. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Szymon ChadŜy Bajka dla dziecka. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. O Antosiu. które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności).

które bije innych. Samotny Michał Anna Lonc Bajka dla dzieci. Krystian Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. A czy to prawda? Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. Bajka o piesku Łatusiu Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. lubi dokuczać innym i myśli. która bała się policjanta. Patrycja Linke Bajka dla dziecka. NieostroŜna rybka Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. które notorycznie kłamie. które boją się ciemności. O Karolku kłamczuszku. które jest bardzo nieposłuszne. Piórnikowa rodzina Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. które jest odrzucone przez otoczenie. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. Opowieść o matce Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. Amelia Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. Bajka o Bubie i potworze z kąta Anna Wysocka Bajka dla dziecka. Roberta Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka.. Ŝe jest najlepsze. Niegrzeczny Dawidek Anna Osypiuk Bajka dla dziecka.. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. Świetlista Dolina 144 146 148 151 154 156 159 162 164 166 168 172 176 178 188 6 . które straciło mamę. niegrzeczne.Anna Socha Bajka dla dziecka. które skarŜy. który nie potrafił z innymi pracować Joanna Rychlik O dziewczynce. które kłamie. które. Króliczek Mikuś Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie.

Luneta miłości 194 196 198 202 203 209 210 213 216 220 221 225 226 7 . Ŝe będzie miał rodzeństwo. a to nie jest niczym strasznym. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci.Agnieszka Broniszewska Bajka dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i samodzielnym zostawaniem w domu. które mają być wysłane do przedszkola. Mój przyjaciel pajączek Malwina Kulikowska Bajka dla dzieci. przez co jest niepewne siebie. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. który nie chciał chodzić do szkoły. Czytamy ją równieŜ dzieciom. Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. które boją się nowego i nieznanego. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. czy z otoczenia. np. Śmietniczek Bartek Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci. Leśne licho Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. które ucieka. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. nowej szkoły. Niespokojna Inga Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. Męcząca złość Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. Mały Miś i przyjaciel króliczek Marcin Rzepisko Bajka dla dzieci. w których rodzinie planuje się kolejne dziecko. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. któremu zmarła mama. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. które nie tolerują „inności” kolegów czy z klasy. które wpadają w złość z błahych powodów. Rodzeństwo z miłości Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. Andy i jego przyjaciel Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Znajdek Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Bartek i jego wyobraźnia Katarzyna Rachańska Bajka dla dziecka które zostało odrzucone przez grupę.

Tomcio Paluszek 227 229 232 235 237 238 240 243 244 8 . które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. Bajka o samotnym jeŜyku Magdalena Kukieła Bajka dla dzieci. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. Nie szata zdobi człowieka Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego. aby wiedziały co liczy się w Ŝyciu. O rybaku i złotej grypce Mariola Michalik Śpiący miś Mieczysław Pawłowski Bajka dla dziecka. które boi się ciemności. Ballada o Grzesiu Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. która bała się ciemności Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka.Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu. które nie wierzy w swoje moŜliwości. które jest zmęczone. przygnębione i potrzebuje relaksu. Pies Misiek Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. Bajka o małym misiu Bimbo Adrian Myszka Bajka dla dziecka. Bajka o Mirze.

Powracając do wspomnień lub obserwując uwaŜnie dzieci. potem doświadcza coraz dalszych przestrzeni. Coś z nim trzeba zrobić. A między nimi są drzwi. samemu sobie zaprzeczyć. wichury. bo przecieŜ ukłucie igłą sprawia ból. które ma przecieŜ ograniczone moŜliwości poznawczej interpretacji. zagraŜający.bo oŜywają w wyobraźni i wynurzają się znienacka w mroku. odnajdujemy róŜne stany: od radości i zachwytów do mroku i strachu. które pozornie tylko tuszuje traumy. by oswajanie lęków było próbą konkretyzacji i nazywania. Maluch poznaje siebie i najbliŜsze otoczenie. daleki. ale poprzez swoją tajemniczość skutecznie je wzmacnia. Tylko moŜe juŜ w podświadomości. jak burze. dźwięki w ciemności. bliskość fizyczna i psychiczna. gdy niepokój jest naturalnie mały i nie przeraŜa. straszne . Bliskość osób znaczących. który jest jeszcze obcy. a nie tworzeniem tabu. Mechanizm uruchamiany przez nadmierny lęk przerwać moŜna poprzez zmianę sposobu myślenia. a moŜe przenieść na inny obiekt…. a lęk przed jaskrawym piorunem nie znika wraz ze słowami rodzica. i tak oto zaczyna się igranie z własnym obszarem uczuć. pragnień i zahamowań.” William Blake Świat poznawany oczami dziecka stopniowo poszerza się i pogłębia.bo niezrozumiałe. Nie jest w stanie ogarnąć wszystkich nowości naokoło siebie. ale i potwory. oczywiście na poziomie swoich moŜliwości rozwojowych. Istotne jest. One są wielkie.”Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane. Stres pourazowy pozostawiony dziecku. moŜe spowodować konieczność depersona9 . Na dodatek nie zawsze Ŝyczliwy i przyjazny. stanowi most między bezpiecznym światem dobrze znanym i tym. których obraz wytworzył się w wyobraźni na podstawie obserwowania czegoś niezwykłego. odczuć. to nie boli”. Szkodliwe moŜe się okazać zaprzeczanie lękom i niepokojom: „nie ma się czego bać!. Dziecko jest w stanie zrozumieć wiele niepokojących sytuacji. Dziecko zaczyna postrzegać otaczające zjawiska jako normalne i mijające. W ten sposób oswaja niezrozumiałe dotąd zjawiska przyrody. straszne .

Ŝe straszydło nabiera innych kolorów i zmienia twarz. odrealnienia. co przerasta ogromem lub mocą. Jak w lustrze Ŝycia. obojętności na ból i odrętwienia. MoŜemy próbować uczyć dzieci otwartości. Wiemy doskonale. Ale zmiana odczuwania ani nawet forma amnezji . Stanowić mogą wzmocnienie. nie narysuje potwora. Ŝyje i trwa w gotowości do stałego reagowania lękiem na podobne. zgody na obecność lęków i nie zaprzeczania im. niwelują chwilowe stany niepokoju.” Dzięki temu wychodzimy poza zaklęty krąg własnych dylematów ukrytych w zakamarkach z mnóstwem drzwi. ze świata zwierząt.lizacji. A ileŜ tam trosk! Elementy magiczne nie muszą przekreślać skuteczności wpływu bajki. ale przede wszystkim jest szansa. Zwłaszcza w opowieściach psychoterapeutycznych i relaksacyjnych. Przyczyniają się bowiem do rozładowania napięcia. Trauma nie znika. by pojawiła się myśl: „skoro On znalazł rozwiązanie w podobnej do mojej trudnej sytuacji. a magię pozostawmy rozkapryszonym księŜniczkom i Ŝabom na brzegu wymyślonego stawu. Ŝe w Ŝyciu czarów nie ma. a jednocześnie spojrzenia „oko w oko” lękom i strachom. Lęk oswojony oznacza.nie dają rozwiązania długotrwałego i właściwego dla budowania przyszłych doświadczeń. z wypowiedzeniem magicznego zaklęcia ani trochę nie znika mrok ciemności czy lęk przed utratą aprobaty społecznej. Potrzeba nam duŜo więcej konkretów niŜ złuda zaklęcia. W bajkach oŜywają bohaterowie ze świata znanego. Beztroskie lata. gdy dziecko szuka sposobu rozwikłania problemów konkretnych. Jednak brak dla nich miejsca w bajkach psychoedukacyjnych. Maleje złudzenie o wyjątkowości naszych problemów. To tylko chwilowe radzenie sobie z tym. do których nie mamy kluczy. To w nich dziecko odnajduje własne uczucia i emocje. Zjawisko projekcji pozwala przenieść część samego siebie na istotę Ŝyjącą na zewnątrz naszego „ja”. z nieboskłonu albo fantastyczne stworzenia zaproszone na tę chwilę. Łatwiej wtedy dostrzec proste przyczyny poplątanych spraw. zostawia cały ten balast w sobie. MoŜna sympatyzować z kimś zwyczajnym albo nierealnym. to ja równieŜ znajdę. nie opowie powracającego złego snu. 10 . Bo dopóki dziecko nie otworzy szafy swoich lęków.

uścisku dłoni i magicznych słów: „Jestem z tobą”. Obracamy się we własnych mikroświatach. ani dzieci. Z takim właśnie zamierzeniem zaproponowałam studentom tworzenie bajek terapeutycznych.Strach i lęk są naturalnymi stanami nie tylko u dzieci. ich Ŝyczliwego spojrzenia. to juŜ krok. Ale warto spróbować tego.. śycie niesie ze sobą własne pomysły i niespodzianki. Ŝe „Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego. Kto wie. a przecieŜ dokonujemy takich. z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś . ale takŜe uciekając przed czymś nieokreślonym.. Karel Čapek napisał. Tym razem jeszcze sami wybierali problem dziecka.a więc to jest piękne. Nie jesteśmy w stanie przygotować ani siebie. relaksujących. My – dorośli równieŜ poszukujemy rozwiązania własnych problemów i niepokojów. Ale nazwanie. co dotąd było moŜe jeszcze niepotrzebne i niekonieczne. subtelnym motylku. Miniesz . Pierwszy po uświadomieniu. Tak naprawdę trudno jest czasem zwerbalizować stan niepokoju. elastycznie weryfikować działania i ich kierunek. albo o latawcu. Przywołam tu słowa Wisławy Szymborskiej: Czemu ty się. co w Ŝyciu nam się zdarzy… oby zawsze była to tylko przyjemność wymyślania bajek zabawnych. nie zawsze ze względów czysto racjonalnych. Początek drogi wyjścia do przestrzeni wolności. o czym milczy”. 11 . który postanowił zwiedzać świat. Dorosłym znacznie trudniej jest przyznać się nawet przed samym sobą: „boję się”. a nie innych wyborów. Czasem trzeba reagować intuicyjnie. rozweselających. na kaŜdą sytuację. Zbyt skrajne? MoŜliwe. unikając dysonansu wewnętrznego. pełnych emocji i mechanizmów obronnych. Potrzebujemy uwaŜnie słuchających przyjaciół. Nasze maluchy ciekawymi oczami obserwują nas i wszystko naokoło. Literatura dziecięca obfituje w opowieści na granicy świata realnego i wyobraŜonego. Jak kojący balsam przed snem działa bajka terapeutyczna o misiu. zła godzino.a więc musisz minąć.

dla Kolegium Karkonoskiego. Ŝe okaŜe się pomocna przy rozwiązywaniu róŜnych sytuacji rodzinnych w zaciszu dziecięcego pokoju. Jest to ksiąŜka wyjątkowa dla nas. Podziękowania składam wszystkim. Barbary Cain. Niniejsza ksiąŜka jest kolejną propozycją dla dzieci i rodziców. Doris Brett. szczególnie Edycie Tuz-Jureckiej za pomoc przy wyborze najlepszych bajek i za ich korektę językową. czy Gilles Tibo-Zau. MoŜe teŜ będzie źródłem pomysłów wykorzystywanych podczas studenckich praktyk zawodowych i w przyszłej pracy dydaktycznej. którzy przyczynili się do powstania tego zbioru. Maria Leszczawska 12 . który aktywnie wspierał pomysł i nadał mu tytuł. KaŜda z nich to własna autorska opowieść. Wdzięczność kieruję takŜe do Krzysztofa Malczuka.Na półkach w księgarni znajdziemy pozycje między innymi Marii Molickiej. bo są w niej zebrane bajki terapeutyczne napisane przez studentów Filologii polskiej w ramach zajęć Terapii pedagogicznej. W tym miejscu dziękuję przede wszystkim autorom bajek i dzieciom za rysunki. Mam nadzieję.

Wszyscy bardzo lubili Huberta i uwaŜali go za niezwykle odwaŜnego Ŝółwia. nasz bohater był bardzo odwaŜny. gdyŜ bał się. W okolicy. Dotarł do pięknego kraju. który zbudował sobie z opadających. nawet maleńka myszka wzbudzała w nim ogromny. Hubert mieszkał na skraju lasu w kopcu. gdy zobaczył leŜącego w stercie mokrych liści Huberta. ale miał jedną wielką słabość. które boi się gryzoni. 12 lat śnie panowała późna jesień. w którym właJessica Marcinowska. w której zatrzymał się Ŝółw. Pewnego razu Hubert po raz kolejny wybrał się w daleką podróŜ. Wyprawa jednak szybko mu się znudziła i postanowił wyruszyć na Północ. gdzie poznawał wielu nowych przyjaciół. Ŝe moŜe tej zimy nie przeŜyć. Hubert zdał sobie sprawę. Przygody Ŝółwia Huberta śółw Hubert uwielbiał podróŜować. paraliŜujący strach. Istotnie. aby ktokolwiek poznał jego tajemnicę. jednak był juŜ zbyt słaby. o której tylko on sam wiedział. Tata Mysz wracał właśnie z lasu. spacerował po plaŜy i kąpał się w ciepłym morzu. coraz częściej padał deszcz i wiał zimny wiatr. Bardzo wstydził się tego i nie chciał. śółw panicznie bał się wszystkich gryzoni. Ŝe jeśli tu zostanie nie przeŜyje zimy. Zwiedzał dalekie kraje. Z dnia na dzień czuł się coraz bardziej wyczerpany z głodu i zimna. Zwiedzał egzotyczne kraje. Ŝe przyjaciele nie będą chcieli się z nim bawić. Dni były chłodne i dzień stawał się coraz krótszy. gdzie zbierał Ŝołędzie. Zrobiło mu się Ŝal tego dziwnego stworze13 .Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Niestety. gdzie jeszcze nigdy nie był. Ŝeby wracać do domu. Pogodził się z myślą. słońce mniej juŜ grzało. kolorowych liści. AŜ wreszcie któregoś ranka nie miał nawet siły wstać. mieszkała rodzina polnych myszy.

zbierać muszelki i patrzeć na piękne. Od tej pory juŜ się ich nie bał. a na drzewach rosną przepyszne owoce. Ŝe myszki uratowały go przed śmiercią. a on tak przeraźliwie krzyczał. Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego. a potem podziękował za opiekę i ruszył w drogę do domu. bo w przeciwnym razie ciągle przebywałby w szpitalu. PołoŜył go na zrobiony z patyków wózek i poszedł w stronę domu. mieszkał chłopiec. pod czujną opieką rodziny polnych myszek.nia i postanowił zabrać Ŝółwia do swojej norki. Oni takŜe jednak cierpieli z powodu choroby jedynego synka. Nigdy nie zapomniał o swoich nowych przyjaciołach. Wszystkie myszki na zmianę nad nim czuwały. budować zamki. to codzienne spacery z rodzicami brzegiem morza. Jedyne. czuli tak wielki ból jak on. nasz bohater powoli dochodził do zdrowia. I tak w mysiej norce. gdzie prawie kaŜdego dnia świeci słońce. niestety bardzo często płakał. Jednak swojej bezsilności nigdy chłopcu nie okazywali. O Dzielnym Linusie W pewnym pięknym kraju. karmiły go i doglądały. Musiał jednak otrzymywać niezbędne lekarstwa. I za kaŜdym razem kiedy musieli zrobić mu zastrzyk. Był on jednak bardzo smutny. był na nich zły i obraŜony. I przede wszystkim przestał bać się gryzoni. co wywoływało uśmiech na jego ślicznej twarzyczce. Hubert mieszkał z rodziną myszek aŜ do przyjścia wiosny. jednak szybko zrozumiał. Linus nie rozumiał postępowania rodziców. w czasie których mógł bawić się w piasku. bo tak miał na imię. dzięki którym odzyskał zdrowie. Linus. Smuciło to jego zmęczonych i zmartwionych rodziców. Gdy Hubert wyzdrowiał zupełnie i otworzył oczka. początkowo się przestraszył. 14 . morskie fale. a konkretnie dla diabetyka.

Z pieskiem było juŜ prawie dobrze. Rodzice byli bardzo dumni ze swojego syna. Wspólnymi siłami zanieśli małego pieska do domu. Ŝeby zrobić pieskowi zastrzyk i w ten sposób przyspieszyć leczenie zwierzęcia. Teraz wymagał troskliwej opieki. przestał juŜ płakać przy robieniu zastrzyków. Ŝe nie jest z nim dobrze. Był zupełnie wycieńczony. bo to wszystko jest dla jego dobra. Cieszyli się. by w jego miseczce znajdowały się smakołyki i woda. Trzymał go za łapkę. 15 Dominika Miąso. Ŝe Cezar jest z nimi. widząc.Cezar. ciągle do niego mówił. dbał zawsze o to. jak waŜne jest przyjmowanie lekarstw. wiedział. gdy przyjeŜdŜał lekarz. Nie wiadomo bowiem. Ŝe i Linus. Ŝe moŜe na niego liczyć w kaŜdym momencie. Nie Ŝałowali decyzji. dzielnego. I bardzo sumiennie wywiązywał się z danego rodzicom słowa. Linus oddał jedną ze swoich ulubionych foremek do piasku. I postanowił.Tego dnia. jak długo leŜał na plaŜy ani jak się tam znalazł. kiedy Linus jak co dzień bawił się na plaŜy. Ŝeby moŜna było nalać do niej wody dla nowego przyjaciela. Ŝe będzie pomagał. małego Linusa. Głaskał Cezara. Miał duŜo szczęścia. spostrzegł nagle leŜącego na brzegu psa. Wymyślił równieŜ dla niego imię . Ŝe nie będzie juŜ nigdy płakał. Pobiegł co sił w nogach do swojej mamusi i opowiedział o zwierzęciu. nie odstępując chłopca na krok. Cieszyli się teŜ dlatego. Mama pochwaliła pomysł chłopca. Cezarek miał złamaną tylną łapę. W ten sposób chciał mu okazać wdzięczność za jego dobroć i pokazać mu. Chłopiec podszedł i zaczął go głaskać. jak dzielnie Cezar przyjmuje lekarstwa. Jak się okazało po wizycie u weterynarza. Zapytał. patrzył na niego swoim błagalnym wzrokiem. Rodzice byli bardzo dumni z Linusa. 5 lat . Oczy zwierzęcia wyraŜały wdzięczność. Chłopiec zrozumiał. czy mogliby go zabrać do domu i udzielić mu pomocy. Chłopiec obiecał. chodził razem z Linusem i jego rodzicami na plaŜę. poza tym był niedoŜywiony i bardzo wyczerpany. Ŝe Linus go zauwaŜył. jaką podjęli.

które miały małą zagrodę na brzegu lasku. Wsiadły na zwierzątka i szybko pobiegły do miejsca. które boi się pająków. Zaczął płatać róŜne figle. a tu nagle wyskoczył wielki. w którym znajdował się ich przeraŜony przyjaciel. Nomik. błyszczącego źródełka. za siedmioma lasami i za wielkim oceanem była piękna kraina. Nomik. Nomik znieruchomiał i ze strachu nie mógł wydusić ani słowa. Drobik i Drzewik byli najlepszymi przyjaciółmi. pomagając sobie wzajemnie. jak co dzień. Wszystkie Ŝyły zgodnie i szczęśliwie. aby wyszły z niej i siedziały w lesie przy źródełkach wody. w której mieszkały małe skrzaty. wstrętny pająk. zaczęły z nim rozmawiać i tłumaczyć. który wszystko widział i szybko pobiegł po Drobika. Natomiast skrzat Drzewik dawał wszystkim drzewo na opał i pomagał budować ich piękne domki. Zawsze przynosił im jedzenie i pyszną wodę od Nomika. AŜ pewnego dnia w lesie pojawił się chochlik. Na szczęście niedaleko był Drzewik. Ŝe pająki nie są tak straszne. Rosły tam ogromne drzewa i wielkie paprocie. jak wydaje 16 . który razem zbudowali. Przygody trzech sympatycznych skrzatów Nomika. Gdy dotarły do Nomika. Mieszkały tam jeszcze inne skrzaty. Drobik opiekował się zwierzętami. W samym środku tego lasu leŜała piękna wioska. które pracowały wspólnie na dobro całej wioski. Szedł przez gęste zarośla. Wszystkim Ŝyło się bardzo dobrze i dostatnio. wziął swoje wiaderka i wyruszył do lasu po wodę. Codziennie rano przemierzał las w poszukiwaniu czystego. Wiedział. a najbardziej lubił dokuczać Nomikowi. Skrzat Nomik nosił wszystkim wodę. Ŝe boi się on pająków. Skrzaty wzięły trzy świnki z zagrody i wyruszyły do lasu na pomoc Nomikowi. Chochlik poszedł do wielkiej jaskini i namówił mieszkające tam pająki.Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka. Drzewika i Drobika Za siedmioma górami. Zawsze po pracy bawili się razem na wielkim placu zabaw.

które stało na szafce nocnej Nomika. w pudełku siedział właśnie on. aby wsiadł na świnkę i szybko wróciły do wioski. 17 . aby poszedł razem z nimi do Nomika. Odtąd Nomik pewnie wyruszał do lasu i nie bał się pająków. Drzewik zaczął opowiadać przyjaciołom. Początkowo skrzacik się wystraszył.się skrzatowi. Nomik przygotował pyszną kolację i przy ciepłej herbatce przegadali całą noc. 11 lat pałkach. Ŝe przeprowadzi się do niego. jak moŜna pomóc ich przyjacielowi przezwycięŜyć strach przed pająkami. Wrócił po kilku minutach. Jego lęki zniknęły dzięki pomocy towarzyszy. I tak teŜ się stało.Kajtek. Ŝe od wielu miesięcy u niego w domu mieszka właśnie taki pajączek i przedstawił Nomikowi Kajtka. Wszyscy razem udali się do nadal wystraszonego skrzata. Chochlik widząc. Na początku zapytali Nomika o jego samopoczucie i zaczęli tłumaczyć mu. Ŝe kiedyś zadomowił się u niego w kredensie mały pajączek . uciekł z lasu w siną dal i nikt juŜ go nie widział. W pewnym momencie Drobik wpadł na genialny pomysł. Wszyscy zebrali się wkoło skrzata i zastanawiali się. co się w tym pudełku znajduje. Z czasem nawet zaczął rozmawiać z pająkami w jaskini. nie potrafiły przekonać swojego przyjaciela. Wieczorem wszyscy zebrali się w domku Drzewika i naradzali się. Wtedy to Drzewik powiedział przyjacielowi. Niestety. Ŝe pająki nie są wcale takie straszne. ale Kajtuś zaczął mu opowiadać o sobie. Kajtuś bardzo się zaprzyjaźnił z Nomikiem i zdecydował. Od tej pory pajączek co wieczór zasypiał w swoim pudełeczku po zapałkach. Namówiły jedynie Nomika. Nomik stał się dzielnym skrzatem i niósł pomoc innym. Natychmiast pobiegł do swojej chatki. trzymając w ręce małe pudełeczko po zaOla Kaczkowska. Skrzaty poprosiły Kajtka. Ŝe nikomu nie moŜe juŜ dokuczyć. Jak się okazało.

zrobił sobie kanapkę z miodem. chleb i mały słoik z miodem. Usiadł sobie pod drzewem tuŜ obok rodziców. jaki piękny byłby świat. które.. niedaleko Twojego domu.. kiedy wyszedł przed dom z lizakiem w ręce. Cały czas myślał. mieszkało sobie małŜeństwo z synkiem Adamem. zmęczony i głodny. Chłopczyk miał juŜ 8 lat. Mama w tym czasie wyjęła z koszyczka sok. przyleciała mała osa. Ŝe ta osa była jeszcze bardziej przestraszona niŜ on! Przez pół nocy chłopiec nie mógł zmruŜyć oka. 6 lat począć. skakał. Chłopczyk bawił się na łące. Chłopczyk tak się jej przestraszył. Wydawałoby się. Jednak nie była to prawda. który bał się owadów Kilka. Chłopczyk panicznie bał się owadów. a moŜe kilkanaście lat temu. odruchowo odwracał głowę. Niestety. gdyby nie było na nim owadów. Zaczęła latać to koło kanapki. zwabiona słodkim zapachem. kręcił fikołki.boi się owadów O chłopcu. Pewnego dnia. Ŝe aŜ upuścił lizaka na chodnik. pojawiła się pszczoła. gdy zaś zobaczył małą mrówkę. to koło Adasia. Ojciec wyciągnął koc i rozłoŜył go. Adaś od razu dostawał drgawek. Gdy tylko przyleciała mała pszczółka. Po kilku minutach zmęczony postanowił odAla Krajewska. biegał. Ŝe nie ma Ŝadnych zmartwień. chodził do szkoły i dobrze się uczył.Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka. Nie wiedział. W końcu zmęczony usnął. Chłopczyk spanikowany krzyknął: 18 . Bawił się świetnie i juŜ prawie zapomniał o tej historii z osą. próbował wykonywać artystyczne figury. Chłopiec. Następnego dnia Adaś wraz z rodzicami wyszedł na spacer.

Ty. kwiecistą łąkę. Pan Edward zapalił światło i oczom małego Adasia ukazało się tysiące malutkich słoików. to dzięki nim mamy taką piękną.Ona chciała mnie uŜądlić! . to była tylko mała pszczółka! Ona nikomu nie chciała zrobić krzywdy! . jak poczujesz ten zapach. a to jest pan Edward. teŜ od razu przybiegasz. widząc strach w oczach dziecka. syneczku .rozmyślał. Właściwie… jak to się nazywało? „Psieka? Wieka? Pacieka?” Z rozmyślań wyrwał go głos ojca: . „MoŜe jakiś wodospad? A moŜe to jakiś stary zamek?” . tu niedaleko jest pasieka. Adaś nie wiedział. . Popatrz synu.Nie bądź niemądry! Ona poczuła tylko słodki zapach miodu. 19 .Wiesz co. I nie tylko…. co powiedzieć. które groźnie brzęczały. gdyŜ nie wiedział.Uciekaj stąd! Poszła! Sio! Mama. co to właściwie jest. .. jesteśmy na miejscu.O.Zobacz. . Weszli do jakiegoś ciemnego pomieszczenia.powiedział tajemniczo pan Edward. Adaś wziął ojca za rękę i poszli razem za panem Edwardem.Adasiu.rzekł ojciec.z trudem wydukał Adaś. .No. to jest pasieka. Adaś zgodził się. Chodź ze mną! . Ojciec. To on opiekuje się tymi pszczółkami . .Dzień Dobry! Spokojnie.rzekł pan Edward. rzekł do syna: .rzekł ojciec .Ale ona chciała mnie uŜądlić! . wstała i kilkoma zwinnymi ruchami odpędziła małego intruza. uwaŜnie obserwując całą sytuację. .zabiorę cię na małą wycieczkę. Widział setki latających owadów.odparł Adaś. one ci nic nie zrobią . .Dzieeeeń Dobryyy .nie dawał za wygraną chłopczyk. to dzięki nim mamy ten cudowny obraz za oknami. .dodał po chwili. Jednak sparaliŜowany strachem bał się nawet poruszyć. widząc przeraŜenie w oczach syna. Chodź.

Ale świat bez owadów i tak byłby lepszy! . dlaczego. JeŜeli nie będziesz jej draŜnił i zrywał jej gniazd.To jest miód . nie! mój chłopcze . To dzięki nim jest słodki i smaczny. mój chłopcze . jak kaŜdy inny owad..Widzisz. 20 . Po chwili powiedział: .Oj nie. ale moŜe cię ukłuć tylko wtedy.odparł Pan Edward.powiedział Adaś. Adaś trochę zaskoczony powiedział: .Pyszny! .Ale one gryzą! . To właśnie te pszczoły go produkują. Pan Edward otworzył jeden z nich i poczęstował chłopca.rzekł pan Edward . kiedy poczuje się zagroŜona. jak na przykład igły z sosny. Nie moŜemy się ich bać! One pomagają nam. Mrówki i pszczoły to bardzo pracowite stworzenia! Często ludzie się ich boją.rzekł ponownie pan Edward . to ona ciebie nigdy nie uŜądli! Marysia Klewiado.zapytał Adaś . 5 lat Adaś trochę zdezorientowany spojrzał na tatę. sam nie wiem. gdyŜ mrówki są „sprzątaczami” i usuwają wszystko. zresztą. . pszczoła ma Ŝądło. kaŜdy owad ma w przyrodzie określoną rolę. Dzięki mrówkom masz czyste ścieŜki w lesie.Oj. boi się człowieka! To prawda. a później na pana Edwarda. co jest zbędne.Co to jest? .Pszczoła. Ponadto od owadów moglibyśmy się sporo na- uczyć. my pomagamy im! Adaś ponownie spojrzał na tatę i na te wszystkie słoiki. Dzięki takim pszczołom masz miód. czy liście z buku.

chodziły z rodzicami na zakupy i na długie spacery do lasu. Wtedy było tam cudownie i kolorowo. Wieczorem. jak małe pszczółki pracują na łące. RóŜnorodne kwiaty sprawiały. tylko im . Lubił teŜ obserwować cięŜką pracę mrówek. baśń czy opowiadanie. Ŝe człowiek czuł się w ogrodzie jak w raju. ale zawsze moŜna go przeskoczyć… W pewnym małym miasteczku Ŝyła sobie szczęśliwa i bardzo kochająca się rodzina. Rodzina liczyła czworo domowników .moŜe to będzie Adaś? Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności Strach ma wielkie oczy. poniewaŜ Zosia strasznie bała się ciemności. ale zawsze wracały do domu przed zmierzchem.mamę. tatę. Nie bój się ich. Są naszymi przyjaciółmi.To nie mnie naleŜą się słowa uznania. Teraz Adaś uśmiechał się. jak podnoszą przedmioty kilkakrotnie cięŜsze od nich samych! Od tej pory Adaś jest szczęśliwym dzieckiem. Pamiętał słowa starego człowieka z pasieki: „Owady są naszymi przyjaciółmi! Pomagają nam!”. Od tej pory Adaś nie bał się juŜ owadów. moŜe jak zobaczysz na łące małego chłopczyka. Tatuś chodził do pracy. podczas wakacji. kiedy widział. dziewięcioletniego Kubusia i czteroletnią Zosię.Pamiętaj chłopcze. . a mama zajmowała się domem i dziećmi. Maluchy często bawiły się przed domem. na polanę czy na pobliski basen. Byli wtedy pewni. owady nie są naszymi wrogami. Mieszkała w cudownym domku z malowniczym ogrodem. I kto wie. Ŝe dzieci spokojnie i bez problemu 21 . który wpatruje się w mrówki . rodzice zawsze czytali maluchom jakąś bajkę. Piękno podwórza moŜna było szczególnie podziwiać w upalne dni lata. przed snem.ruchem ręki pan Edward wskazał na pszczoły brzęczące koło uli..

z jakiej przyczyny. Ŝe to moŜe być przyczyną lęków córki. Kiedyś nawet miała sen. Kubie starano się wytłumaczyć. Zosia prosiła rodziców. Spory wybuchały o drobnostki: o to. JuŜ wtedy było wszystko wiadomo . Niestety. jakie to moŜe mieć konse- 22 . płacze i dziwnie zachowuje się w towarzystwie Kuby. Zosia zaczęła panicznie bać się ciemnych pomieszczeń. ostrym noŜem w ręku. Po dłuŜszym czasie tato zauwaŜył.starszemu bratu podobało się straszenie siostry. Wtedy zaczynało się skarŜenie na siebie. często w nocy krzyczała albo biegła do łóŜka rodziców. Ŝe jest tam człowiek w czarnym płaszczu z kapturem i z wielkim. rodzice nie domyślili się. czasami dogadywali się. Na przykład na dworze. Ŝeby zanim ona zaśnie. Ŝe Kuba rozdeptał siostrzyczce zrobione z ziemi kotlety mielone. czyja to jest wina i kto pierwszy zaczął spór. Bała się spoglądać w okno przed spaniem. gdyby nie Kubuś. który nie wiadomo. Gdy miała takie sny. tak więc podczas długich wieczorów mamusia z tatusiem prawie zapomnieliby o problemie córeczki. ekspresową i bardzo krętą autostradę pomiędzy krzewami ogrodowymi. by spała z nią mama. Rodzice przecieŜ tak samo kochali swoje pociechy. był zazdrosny o młodszą siostrę. a w zamian za to Zośka zepsuła braciszkowi długą. nie gasili światła w jej pokoju i nie zamykali drzwi. bo miała zawsze wraŜenie. nie. gdzie czuła się bezpieczna. ale malec nie mógł tego zrozumieć. Chłopiec płatał Zośce przeróŜne figle i psikusy. bo bała się być w nocy sama w pokoju. Ŝe ktoś tam stoi i zrobi jej krzywdę. w którym wymyślony stwór zabił jej mamusię. Były wakacje. dlaczego tak nie wolno robić. gdy robiło się juŜ ciemno. Innym przykładem było głośne pukanie wieczorami w okna i drzwi czy straszenie jej przed snem w pokoju. niestety. Często prosiła o to.zasypiają. jak to rodzeństwo. a ona to wszystko widziała na własne oczy. a czasami. WyobraŜała sobie. Zosia i Kubuś. wieczorów i nocy. strasznych historii opowiadanych przez Kubę. Nazajutrz rodzice przeprowadzili powaŜną rozmowę z dziećmi. chował się za jałowcem wyskakiwał jak upiór zza niego i straszył siostrę. Ŝe Zosia boi się.

Cała rodzina wyszła z domu. tego nie ma. to fikcja. Mamusia więc postanowiła kupić Zosi lampkę nocną. które prawie niczego się nie bały. uśmiechniętą i zadowoloną dziewczynką. Dziewczynka szczerze uśmiechała się i podziwiała piękno nocy. rodzice postanowili wziąć córkę na spacer. Kubuś przeprosił siostrzyczkę. księŜyc jasnym blaskiem świecił nad ich domem. kiedy Zosia juŜ jakby zapomniała o swoim strachu. której nie jest juŜ potrzebne światło i uchylone drzwi od pokoju. Asia Kęsicka. która dzięki regulowanemu włącznikowi miała róŜne natęŜenie światła. Ŝe to wszystko. to po prostu nie istnieje. po kilku tygodniach. 7 lat 23 . Rozwiało to wszelkie wątpliwości chłopca o miłości rodziców. a Zosia trzymała oboje rodziców za ręce. Po powrocie do domu wszyscy poszli szczęśliwie spać. Zosia nadal odczuwała lęk przed ciemnością. Do dziś jest szczęśliwą. Córeczce zaś wyjaśniali. Potem puściła rodziców i zaczęła biegać i śmiać się z Kubusiem.kwencje i Ŝe nie jest waŜne. ile więcej poświęcają czasu siostrze. Któregoś dnia. Tatuś zaś codziennie wieczorem tulił ją do snu i opowiadał bajki o dzielnych dziewczynkach. Była to piękna noc. a Zosia pokonała swój lęk. o czym opowiadał braciszek. by mogła zasnąć. bo oni tak samo bardzo kochają jego i Zośkę. przytulił ją i postanowił się poprawić. Lecz to nie pomogło.

Biedroneczka Ela Dawno. poniewaŜ miała głos cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. Ŝe była ona trzyletnią panienką. miała spuchnięte oczka i bolał ją brzuszek. Tak upływały kolejne dni. dawno temu. Gdy biedroneczki wypiły herbatę i zjadły ciasteczka. Całą noc nie spała. kiedy straszny głos ucichł. Słoneczko świeciło wysoko na niebie. Ŝadna z koleŜanek nie słyszała w nocy strasznego głosu. Pewnej nocy biedroneczka obudziła się przeraŜona. co znaczyło. co robić. jakby ktoś kogoś wołał: Uuu! Uuu! Uuu! Nie wiedziała. WciąŜ było słychać straszne: Uuu! Uuu! Uuu! … Biedroneczka nie mogła zasnąć. Niestety. Biedroneczka Ela połoŜyła się wygodnie na swoim listku. Nadeszła noc. Było cicho i spokojnie. Biedroneczka postanowiła opowiedzieć o tym. Na skrzydełkach miała trzy czarne kropki. więc nie uwierzyły. czerwona biedroneczka Ela. który dzięki temu stawał się jeszcze bardziej zielony i przez to piękniejszy. trzęsąc się ze strachu wtuliła się w swój listek. swoim koleŜankom. które zazdrościły jej pięknego zielonego listka.Barbara Jasińska Bajka dla dziecka. obcy głos. na zielonym listku ogromnego drzewa mieszkała malutka. Zaczęła płakać i wołać swoje koleŜanki. gdy biedroneczka poruszyła się na listku. ale nikt jej nie słyszał. który był mięciutki i wygodny. Bała się jednak zejść ze swojego listka. czasem zapraszała do siebie inne biedroneczki. który dochodził spod listka. Jednak wciąŜ pa- 24 . W nocy tak bardzo się bała. Biedroneczka uwielbiała swój listek. Usłyszała straszny. które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Promienie słońca łagodnie ogrzewały listek. by przyszły do niej na herbatę i ciasteczka. dlatego poprosiła koleŜanki. Ŝe nawet nie zauwaŜyła. zamknęła oczka i próbowała zasnąć. Zrobiło jej się cieplutko. Spędzała na nim większość swojego czasu spała. odpoczywała. biedroneczka Ela opowiedziała im całą historię. Głos ten brzmiał tak. co się wydarzyło.

Głos nie ustawał. biedroneczka Zosia. po jakimś czasie usnęła. z dwiema kropkami. której kropelka spadła na listek. Biedroneczki przed pójściem spać. NajodwaŜniejsza. Gdy biedroneczka juŜ prawie spała. zgodziła się zostać. Mimo to. zaprosiła do Jessica Marcinowska. Tak minęła kolejna. ale w tym samym czasie głos ucichł i biedroneczka Zosia znów zasnęła. Znów opowiedziała im historię obce- go głosu. KoleŜanki nadal nie wierzyły. niestety zbliŜała się noc.biedroneczka sama na swoim pięknym listku.biedroneczka Ela miała ich trzy. I tak teŜ się stało. Nagle zbudził ją znany juŜ jej głos: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka Ela obudziła śpiącą koleŜankę. zjadły pyszne kanapki z dŜemem truskawkowym. Bała się. wąchały kwiatki. nie ma koleŜanek i nadal słychać ten okropny głos. obracając się na drugi bok. Biedroneczka Zosia zasnęła bardzo szybko. Obie biedroneczki miło spędziły czas. Tej nocy głos juŜ nie wrócił. ale tym razem biedroneczka Ela poprosiła. Ŝe głos ten wróci. natomiast biedroneczka Zosia dwie. zmęczona nieprzespaną nocą biedroneczka napiła się wody.miętała straszny głos. obcy głos: Uuu! Uuu! Uuu! … To było przeraŜające . Ŝółta. Co dzień rano jakaś malutka kropla rosy znajdowała się na listku. fruwały nad łąką. poniewaŜ boi się być sama. usłyszała ten sam. Bawiły się w berka. natomiast biedroneczka Ela nie mogła zasnąć. bezsenna noc. po czym połoŜyły się na listku. a biedroneczka nie miała nawet odwagi krzyknąć. Dzień był cudowny. 4 latka siebie koleŜanki. 25 . Poza tym przyjaciółki róŜniły się kolorem . a młodsza.starsza była czerwona. który słyszała poprzedniej nocy. by któraś z nich została u niej na noc. Tylko cichutko płakała. wokół jest ciemno. Bała się. Wiatr leciutko kołysał listkiem. Gdy biedroneczka zaspokoiła pragnienie. liczyły swoje kropki .

kwiatki kwitły. Gdy nadeszła pora snu. bolał ją brzuszek. siadała na kwiatkach i wciąŜ myślała o tym. dlaczego głos słychać tylko nocą i do kogo on naleŜy. Po chwili spytała swoim cieniutkim jak słomka i cichutkim jak szum morza głosem: . nikogo nie widziała. Głos ucichł.. Była późna noc. piękne czerwone skrzydełka i umiem fruwać. czekając na głos. Wiedziała. Głos ucichł. Wiedziała.pomyślała. Po chwili uspokoiła się i powiedziała do swojego listka: . ale biedroneczka była smutna. Minęła noc. Przestraszyła się.Rano przyjaciółka biedroneczki Eli odleciała na swój listek. Na pewno sobie poradzisz . trawie. Jesteś mądra i masz juŜ trzy kropki. Usiadła i spoglądała w dół. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. MoŜe jestem mała.Masz rację. Robiło się ciemno. głos wróci. Wtuliła się w listek. tym razem z dŜemem z jagód i połoŜyła się na listku. Biedroneczka zjadła kanapkę. LeŜała i leŜała. Biedroneczka przesunęła się na brzeg listka. Nie mogła zasnąć. Znów bardzo się bała. zielony listek stawał się wciąŜ piękniejszy. Fruwała nad łąką. Słoneczko jeszcze nie pojawiło się na niebie. Jednak nie mogła znaleźć miejsca. Biedroneczka przestała płakać. wciąŜ miała spuchnięte oczka od płaczu. Świeciło słońce. Dzień był ładny.Kim jesteś? 26 . ale przecieŜ mogę poradzić sobie z tym. by ktoś wciąŜ mnie straszył” . po czym powolutku wstała i otworzyła oczka. przyglądała się kwiatkom. biedroneczka wtuliła się w listek i zastanawiała się nad tym. przysiadła na listku i zapłakała. LeŜała cichutko. Ŝe będzie noc. Ŝe głos dochodzi spod niego. gdy biedroneczka postanowiła zostawić swój listek i zamieszkać gdzie indziej. „Mam juŜ trzy kropki. jestem mądra i nie mogę pozwolić. biedroneczko Elu. Ŝe gdy skończy się dzień i nadejdzie noc. gdy usłyszała to straszne: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka wtuliła się w listek z większą siłą.usłyszała w końcu. które byłoby tak wygodne i piękne jak jej zielony listek. . Uuu! Uuu! Uuu!.. kto co noc mnie budzi.odpowiedział zielony listek.Mam juŜ trzy kropki. . głos nie wracał. Wróciła więc na drzewo. Pofrunęła nad łąkę.

a w nocy budzę się.Uuu! Uuu! Uuu! Nie uciekaj.zaproponowała sowa.Nikt nie odpowiedział. trzęsła się ze strachu i nie mogła się odezwać.Zgadzam się . jak mocno uderza jej serduszko. by pofruwać. by przywitać się z moimi przyjaciółmi. Inne biedroneczki 27 .Nie straszę cię . Po tej rozmowie biedroneczka pofrunęła na swój listek i o wszystkim mu opowiedziała. ale jeśli chcesz mogę być twoją przyjaciółką .spytała sowę. co robić. Czuję się tu bardzo samotna. .Jestem sową. Ale bardzo się bała.ponownie zaproponowała sowa.„Zajrzę do środka”. Mieszkają daleko. Nie wiedziała. I co noc wołam: Uuu! Uuu! Uuu!. Była przeraŜona.Mówią na mnie sowa Matylda . . Biedroneczka postanowiła sprawdzić.. Sfrunęła z listka i zobaczyła otwór w drzewie. Nic ci nie zrobię. Bardzo się cieszyła. Jeśli zechcesz moŜemy się zaprzyjaźnić . a mój głos jest gruby jak pień tego drzewa i głośny jak burza. . Zaczął boleć ją brzuszek i poczuła.Jestem malutka.odpowiedziała biedroneczka. Biedroneczka uspokoiła się nieco i cichutko spytała: .odpowiedziała sowa . Biedroneczka chciała uciec jak najszybciej. . Biedroneczka patrzyła na ogromną postać. „MoŜe ktoś tutaj mieszka?” . kto ukrywa się pod listkiem. Nagle zauwaŜyła.powtórzył ten sam głosik . A jak ty się nazywasz? .odpowiedziała biedroneczka .. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza .. Mieszkam w tym otworze.Ja nazywam się biedroneczka Ela.odpowiedziała.Dlaczego mnie straszysz? Nie mogę spać. boli mnie brzuszek i czuję się zmęczona. .pomyślała biedroneczka .Nie bój się mnie . dlatego mój głos jest taki głośny. mam dopiero trzy kropki. Ja jestem duŜa. Mieszkam na zielonym listku.W dzień śpię. Nie bój się mnie. . Ŝe ma nową przyjaciółkę. Nie bój się mnie. Ŝe z otworu w drzewie wychyla się olbrzymia głowa. W tym samym momencie usłyszała głos: . która wyfrunęła z otworu.Uuu! Uuu! Uuu! To nie ma znaczenia.

A kiedy w nocy nie mogła spać.nie wierzyły. kto ją bardzo lubi. Chciałam zwrócić uwagę na dzieci. Lubił opowiadać o dawnych czasach. z nizin społecznych. rodzin patologicznych itp. Stary. Sowa Matylda równieŜ się cieszyła. w duŜym otworze drzewa. Ŝe w otworze pod listkiem ktoś mieszka. Ŝe ma nową przyjaciółkę. Ŝe pod listkiem. sędziwy czajnik był przygłuchawy. Dawid Leszczawski. a na nosie miał okulary w czarnych. mam tu na myśli dzieci niepełnosprawne. grubych oprawkach. w którym przyszło mu Ŝyć. Ewelina Skawińska Bajeczka pt. piły razem herbatę i jadły ciasteczka. Był tam czajnik. I juŜ się nie bała. rozmawiała z sową. dlatego tylko biedroneczka Ela przyjaźniła się z sową Matyldą. które na swój sposób są inne. Obawia się braku akceptacji ze strony społeczeństwa. I tak kaŜdego wieczoru biedroneczka Ela bardzo się cieszyła. kiedy to porcelana była bardzo szanowana i kaŜdy uwielbiał pić z niej herbatkę. Szklanki W pewnym stylowym kredensie mieszkała porcelana. która pochodziła z Chin i pamiętała czasy dynastii Mung. 16 lat 28 . mieszka ktoś. Bały się równieŜ zajrzeć do środka. "Szklaneczki" jest przeznaczona dla dziecka. odbiegają od norm. szklanki oraz cukiernica. które odczuwa lęk przed alienacją.

Myślisz. która przyjechała z DodzieŜy.Gdzie się pchasz paskudo! .Oto wasza nowa koleŜanka. Tylko cukiernica.Na pewno nikt nie zechce wypić z niej herbaty . Ŝe z ciebie ktoś chciałby wypić herbatę? . Stary czajnik przedstawił ją: . . która była młodą i bardzo mądrą osóbką bacznie obserwowała zachowanie szklanek. KaŜda dumnie ruszała swoim kształtnym uszkiem. Szklanki zabrzęczały: . .Co? Z takim uchem? Jakie ucho! Spójrzcie. . 29 . Inna dodała: .Jak śmiesz stawać obok nas! . KaŜde słowo było jak kłujące igiełki. Ich wygląd wprawiał je w taki zachwyt.Tu nie ma miejsca dla takich. Były bardzo ładne. Kiedy ona przybliŜyła się nieśmiało. JakŜe inna! JakŜe dziwna! Po prostu brzydka. Pewnego dnia zaskrzypiały drzwi kredensu i w smudze światła ukazała się Ona.rzekła pierwsza. nowa szklanka.Opowieści tych z zaciekawieniem słuchały szklanki.zawołała druga. jak ty! . a on z gracją nalewał im pyszną herbatkę. jaką ma brzydką podstawkę! Ona jest pewnie z plastiku?! „Nowa” słuchała tego z zaskoczeniem. Szklanki ustawiły się „gęsiego”. to co innego! Nagle dostojnie wkroczył czajnik. Łzy powoli napływały jej do oczu. Ŝe ciągle się przechwalały.Taka brzydula! My. Wtedy to kaŜda z nich ustawiała się w kolejce po ten pyszny chiński napój.drwiły . a następnie maszerowały do cukiernicy po swoją porcję cukru.zaśmiały się i odwróciły od niej. Czajnik codziennie nalewał im herbatki. koleŜanki zadrŜały ze złości i prychnęły z oburzeniem. Stały dumnie na róŜowych podstawkach. zgrabne i ozdobione złotymi kółeczkami.

Na próŜno.rzekła.Dlaczego jesteś taka smutna i stronisz od koleŜanek? Czemu nie podejdziesz do czajnika? Tobie teŜ naleŜy się porcja herbaty . . jakie blade!” Spojrzała nieśmiało na koleŜanki i pomyślała: „One są takie ładne.Ale ja jestem taka brzydka. słuchała z zaciekawieniem. KaŜdy chętnie wypije z nich herbatę. Och! A te moje róŜyczki. by zwrócić na siebie jego uwagę.. Miała tyle pytań do niego. Szklanka nie wiedziała. Mam krzywe.odpowiedziała ze smutkiem . milcząca. małą podstawkę. A ja.JeŜeli będziesz stała na uboczu.?” Stała tak. Cukiernica odpowiedziała: . Nie próbowała nawet stanąć w kolejce po swoją porcję herbaty.. milcząc i rozmyślając o tym. mają w sobie tyle elegancji i uroku. Opuściła uszko. Staruszek nie dostrzegał jej spod swoich grubych szkiełek. odeszła bez słowa i stanęła w głębi kredensu. Łzy wylewały jej się z oczu i spływały po bladej twarzyczce.ale nikt mnie nie dopuścił. tam jest taki tłok. Jej rozŜaloną postać powoli zaczął okrywać kurz. Serduszko ściskał przejmujący Ŝal. więc cichutko brzęczała. Ŝe dostaniesz herbatę. to nie spodziewaj się.Szklaneczka poczuła. Wiesz. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej smutna. zamknięta w sobie. Spojrzała na swoje odbicie w szybie. „Oto właśnie ja. Tylko dlaczego? Za co? PrzecieŜ nie zrobiła nikomu krzywdy. 30 . Są ozdobą całego kredensu.. Ŝe stojąca w drugim kącie kredensu cukiernica. jak serduszko zaczyna jej bić coraz mocniej.Podchodziłam .. . Świata brzydkich. obserwuje ją. wielkie ucho. Szklanka. nalewał herbatkę. Tymczasem stary czajnik przychodził i odchodził. Ŝe naleŜy do innego świata. opowiadał piękne legendy i baśnie. Pewnego dnia cukiernica podeszła do niej z codzienną porcją cukru i zapytała: . zachwycona jego opowieściami.

Delikatnie starła kurz.Nieprawda. Ŝe właściwie jest równie piękna jak one. mimo iŜ róŜniły się od siebie wyglądem. Dumnie i pewnie ruszyła przed siebie.Zobacz. kiedy promienie słoneczne przedostały się przez uchylone drzwi kredensu. zrobiły jej miejsce. mimo Ŝe ma inny wzorek i kształt. Spojrzała na koleŜanki i przekonała się. Jej oczy nabrały blasku.. 14 lat 31 . delikatny wzorek.. Rafał Leszczawski. szklaneczce przypomniały się słowa cukiernicy i wtedy uwaŜnie popatrzyła na siebie. Od tej pory wszystkie szklanki traktowały ją na równi ze sobą. Cukiernica ciągnęła dalej: . który ją od dawna pokrywał. chińskiego napoju. Zaskoczone tym faktem szklanki. KaŜda z nich była przecieŜ piękna na swój sposób. Szklanka z lękiem spojrzała na swoje odbicie w szybie. Stanęła w kolejce po zasłuŜoną herbatkę. Stary czajnik z uśmiechem spojrzał na nią spod swych okularów i nalał jej pysznego. Nagle jej postać rozpromieniła się. Dostrzegła. Masz w sobie tyle wspaniałości! Nazajutrz. a te róŜyczki?! Jakie subtelne! Twoja podstawka jest z pięknej białej porcelany oszronionej złotem. jesteś piękna! Przyjrzyj się sobie.. iŜ cukiernica mówiła prawdę. jakie masz piękne uszko.

Ŝe nie mogą płynąć z powodu wiatru. KaŜde z nich było bardzo zmęczone ogromEmilka Kaczkowska. Rodzice rozumieli małego i nie złościli się na niego. bo wraz z nim pojawia się silny wiatr. kiedy przelatywał obok małych owadów. Starali się mu pomóc. Wszystkie były na niego złe. Mały Koliberek był załamany.Malwina Berger Bajka dla dziecka. które ma problemy z akceptacją siebie. Po kilku dniach szaleńczej zabawy i poznawania świata koliberek nagle przestał latać. wiele zwierzątek miało do niego pretensje. bo gdy przelatywał nad rzeczką. Kiedy tylko udało mu się samodzielnie utrzymać w powietrzu. Nikt nie mógł zrozumieć. a słońce grzało bardzo mocno. gdy wciąŜ spóźniał się na kolację. Ŝe kiedy koliberek latał. jaki powodowały jego szybko poruszające się skrzydełka. kaczki kwakały. aby nastąpiło to jak najszybciej. Kaczki ledwie 32 . ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Ŝe nie mogą latać. Ćwiczyli z nim latanie od rana do wieczora. Koliberek stanął na końcu gałązki drzewa i przypatrywał się zwierzętom. 6 lat nym upałem. kiedy na niebie nie było ani jednej chmurki. Opowiedział o wszystkim swoim rodzicom. co się stało. Pocieszania jednak nic mu nie pomogły. nie chciał wracać do domu. To samo działo się. Mały koliberek Mały Koliberek bardzo chciał nauczyć się latać. Okazało się. Jego rodzice postarali się o to. Pewnego bezwietrznego dnia.

Koliberku. Koliberek nieśmiało powiedział: .Nie lećcie tak blisko mnie. która była nagrzana od gorącego słońca. widząc Koliberka i czując przyjemny wiatr. 3 latka rzeczki. Szybko przeprosiły Koliberka za to. Wiedział. 33 . aby znowu ktoś się na niego skarŜył.utrzymywały się na wodzie. Ŝe jest cudowny właśnie taki. Koliberek poczuł pragnienie i powolutku. Kiedy byli juŜ nad rzeczką poŜegnał się z owadami i powoli zniŜał lot. bo mogę wam zrobić krzywdę. aby polatał nad nimi jeszcze troszkę. podobnie jak owady. jaki wytwarzały skrzydełka Koliberka. Owady z trudem utrzymywały się w powietrzu. Kiedy owady poczuły wiatr. On jednak oddalał się. który utrudni wam latanie. Po chwili jednak owady znowu zaczęły się przybliŜać. zaczął lecieć w stronę Kubuś Zieja. aby nikomu nie zawadzać. Twoje skrzydełka orzeźwiają nas i dzięki Tobie mamy siłę lecieć dalej. Pozwól nam lecieć blisko ciebie. jakim go stworzono. Bez namysłu zgodził się. Od tej pory Koliberek czuł się potrzebny i zaakceptowany przez inne zwierzątka. Kaczki były zachwycone. przepraszamy cię za nasze wcześniejsze uwagi. Ŝe wcześniej na niego kwakały i prosiły. Te jednak. bo nie było wiatru. który dzięki niemu chłodził je. One jednak odpowiedziały: . Dziś jest bardzo gorący dzień. zaczęły lecieć bliŜej niego. który orzeźwiałby je w czasie lotu. Moje skrzydełka powodują wiatr. Koliberek bardzo się ucieszył i chętnie towarzyszył im w czasie lotu. nie chcąc. aby kaczki nie skarŜyły się na niego. bardzo się ucieszyły. Oczywiście leciał ostroŜnie.

zawsze zielonej krainie połoŜonej pomiędzy trzema wzgórzami stała maleńka. aby nauczyć go posługiwania się sztućcami. Tata królik był stolarzem. a najpiękAmanda Marcinowska. które nie chcą. szkoda było mu czasu na jedzenie noŜem i widelcem. Najmłodszy z króliczków nazywał się Adaś i miał cztery latka. ogrodem i trójką dzieci. Znajdowała się tuŜ obok drzewa liczącego sobie trzysta lat. przechylając talerz. Uwielbiał bawić się ze swoimi przyjaciółmi i pomagać innym zwierzątkom. Króliczek wszystko jadł łapkami. a kiedy siedział juŜ przy stole. drewniana chatka. który pomimo Ŝe potrafi jeść za pomocą noŜa. który wszystko jadł łapkami Bardzo daleko stąd. Nie pomagały ani prośby 34 . Chatkę zamieszkiwała rodzina króliczków. w pięknej. Pomysł na taką bajkę zaczerpnęłam z obserwacji sześcioletniego syna mojej koleŜanki. które dawało cień i chroniło ją od wiatru. 11 lat niejsze rzeczy powstawały przy śpiewie ptaków.ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym. Zawsze spóźniał się na obiad. widelca czy łyŜki. Nie było Ŝadnego sposobu. potrafił zrobić z drzewa wszystko. prosta i zadbana. Natomiast mama królik zajmowała się domem. a zupę wypijał. wszystko je palcami. Jedyną jego słabością było łakomstwo. O króliczku. bądź nie umieją posługiwać się sztućcami.

Wieczorem. Mijał dzień po dniu. Była to nauczka dla niego. ZbliŜył się do niej i po chwili wahania wszedł do środka. Dzieci wybuchnęły śmiechem. Ŝe wędrował po lesie. Kiedy był juŜ na miejscu. nurt był zbyt silny i sweterek króliczka zaczął odpływać. szukając odpowiedniej kryjówki. ale nie wiedział. Ŝe zamiast lewej łapki ma widelec. a mały króliczek dalej robił. ale gdy tylko chciał chwycić kawał ciasta. Adasiowi bardzo się tam spodobało i był naprawdę zachwycony. w który jego mama włoŜyła wiele serca i długo nad nim pracowała. połoŜył się do łóŜka. był jednak zbyt łakomy. a Adaś rozpłakał się i uciekł do domu. Adaś próbował go dogonić. protestował krzykiem oraz płaczem. chwytał coś do jedzenia i wybiegał z domu. Króliczek pobladł. Od razu zabrał się do jedzenia. Ŝeby odmówić sobie posiłku i zaczął jeść łapkami. co ma z nimi zrobić. Niestety. gdy Adaś się juŜ uspokoił i doszedł do siebie. Gdy lato dobiegało końca. Nie zdradzając swoich zamiarów. a na koniec krzyknął. spostrzegł. Jego przeraŜający 35 . i nie słuchał nikogo. Zapadł w twardy sen. zrobiło mu się gorąco. więc postanowił wyprać swój sweterek w pobliskim strumieniu. ale na próŜno. Adasiowi zrobiło się Ŝal mamusi. Adaś nie zwracał nawet uwagi na złośliwe docinki swojego rodzeństwa. W dniu jego szóstych urodzin dostał wiele wspaniałych prezentów. Adaś nie wytrzymał i rzucił się na niego niszcząc jednocześnie nowy sweterek. Mama króliczka upiekła wielki tort i kiedy pokroiła go na kawałki. to znowu zimno. Ŝe wszystkie dzieci jedzą sztućcami. Ŝe i tak się nie zmieni. ale gdy przyszła pora obiadowa. jednak wcale się nie przejął i nie zmienił swoich zwyczajów. a zamiast prawej łapki nóŜ. Ze łzami w oczach opowiedział całą historię mamie. Przyśniło mu się.mamy. mały króliczek po raz pierwszy poszedł do przedszkola. co chciał. pani królik rozpłakała się. Tam ujrzał długi stół uginający się od cięŜaru przeróŜnych smakołyków. wybiegł z domu i udał się co prędzej nad wodę. z przeraŜeniem zobaczył. wrzucił ubranie do wody. ani groźne słowa taty. Chwycił więc za nóŜ i widelec. Widząc to. a kiedy sytuacja w domu stawała się nieznośna. aŜ tu nagle zobaczył chatkę i w tym teŜ momencie poczuł ogromny głód.

spytał Mariusz..Babciu .powiedział wreszcie . wtedy opadają na ziemię i stają się kompostem.A teraz ziemia w doniczce wyschła na kość. wtedy .rzekła babcia i zastanawiała się.MoŜe rzeczywiście będzie lepiej. .odpowiedziała babcia .Ale jeŜeli nie ma jeszcze jesieni? .Co to jest kompost? . . Ŝe nauczy się ładnie jeść noŜem i widelcem.czy kwiaty teŜ moŜna pochować? . czarna ziemia do ogrodu.pytał dalej chłopiec.Ha.. jeśli pochowasz ją w ogrodzie. dawno temu. . lilia opadła w dół. . leŜy na blacie biurka i jest zupełnie nieŜywa. Wreszcie Mariusz opowiedział jej. za górami. 36 . która mieszkała pod lasem.krzyk rozległ się po całym lesie. Tego wieczora Adaś obiecał mamie.śmierć czyjąś Lilia Dawno. . które poniosło stratę . .Szkoda . niestety.Właściwie to wcale nie trzeba .odparła babcia . przypatrywał się babci. .. Pewnego dnia wybrał się on do babci. Siedząc grzecznie przy stole. mama juŜ przy nim siedziała i powiedziała. Ŝe to był tylko zły sen. o co chodziło chłopcu. Ŝe zapomniał podlać swoją lilię. a łzy napłynęły mu do oczu.Kompost to piękna. za lasami w małej wiosce mieszkał mały chłopczyk imieniem Mariusz.. Właśnie robiła pyszne ciasteczka. . Kiedy Adaś zerwał się z łóŜka z płaczem. Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka. nie mógł zjeść ani kawałka ciasta. Kiedy kwiaty więdną na jesień. Króliczek był coraz bardziej głodny.One chowają się same. poniewaŜ nie umiał posługiwać się sztućcami.

13 lat . babciu! ..I dobrze się stało! . jest to jeszcze pamiątka po moim świętej pamięci męŜu. Następnego roku. Wracaj do swojej rodziny lilii. cebulkę. zdarzył się cud.Czy mogę wziąć twoją puszkę po ciastkach jako trumnę? . a poza tym ona nie rozłoŜy się w ziemi. Tam na górze stoi pudełko. Wyciągnął babcię za rękę do ogrodu. Weź piękny papier do pakowania prezentów. .zawołała babcia . jak bardzo mi przykro i Ŝe następnym razem nie zapomnę podlewać. Potem poczuł się o wiele lepiej i juŜ nie miał wyrzutów sumienia. I rzeczywiście: w rogu trawnika lilia lśniła w blasku słońca.Lilia wróciła.krzyczał Michał podekscytowanym głosem i nie mógł złapać tchu. łodygę.Wybacz mi lilio. gdzie go pochowałem. a było to w marcu lub w kwietniu.wszystko razem. Tam teraz wyrosła. Zanucił jeszcze ulubioną piosenkę swojej lilii. radosnymi oczami na lilię. . Dokładnie w tym miejscu. korzenie . listki. włoŜył tam zawiniątko i przykrył wszystko ziemią.powiedziała. . do swojej rodziny hiacyntów i powiedz.poprosił Mariusz. Polem wykopał dołek w rogu trawnika.Po pierwsze. Mariuszek owinął swoją lilię w papier: płatki. Nie rozłoŜy. Babcia spojrzała swoimi kochanymi. potem na wnuka. 37 Jessica Marcinowska. .Babciu. to znaczy nie stanie się kompostem. Ŝe o tobie zapomniałem. . Wracaj do domu.W Ŝadnym wypadku! .

Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców.

Wesołek Cześć! Jak masz na imię? Opowiem ci pewną historię, chcesz? …ale, to będzie nasza tajemnica. Dawno temu był sobie chłopiec, który na imię miał Wesołek. Posiadał on wielu przyjaciół i znajomych. Jego koledzy z podwórka bardzo go lubili i codziennie czekali na niego przed domem, aŜ odrobi lekcje i do nich wyjdzie. Razem wymyślali róŜne wesołe zabawy, przy czym bawili się świetnie. Wesołek miał ciekawe pomysły i potrafił kaŜdego rozweselić. Chłopiec dobrze się uczył, pomagał w domu rodzicom i zawsze miał czas dla przyjaciół. Całe dnie mijały Wesołkowi na zabawianiu innych. Był bardzo lubiany i ceniony za to, Ŝe nigdy na jego twarzy nie było smutku. Nawet, jak mu coś nie wyszło, albo gdy mu ktoś dokuczył, nadal był wesoły i powtarzał, Ŝe naleŜy „odkleić” ponurą minę i doczepić uśmiech, który zawsze potrafi przegonić smutek. Pewnego wiosennego dnia koledzy Wesołka bawili się we wspólnie wybudowanej z kartonowych pudełek „bazie dla naukowców”

i czekali na niego. Często tam przebywali, udając odkrywców, którzy wytropili obcych
Dawid Leszczawski, 6 lat

i próbowali nawiązać z nimi

łączność. Czas strasznie im się dłuŜył bez Wesołka. Upłynęło kilka godzin, a jego nadal nie było. Koledzy trochę zniecierpliwieni udali się pod dom, w którym mieszkał. Szymon - najbliŜszy przyjaciel Wesołka - zadzwonił do drzwi, ale zamiast jego mamy wyszła babcia i ze smutnym wyrazem twarzy oznajmiła, Ŝe

38

Wesołek nie moŜe wyjść na dwór. Ani dziś, ani jutro i w ogóle przez najbliŜsze dni. Chłopcy popatrzyli na babcię, później z rozczarowaniem na siebie i odeszli. Przyjaciele Wesołka przeczuwali, Ŝe coś musiało się stać, ale nie dopytywali się. Na drugi dzień, kiedy chłopcy siedzieli na podwórkowym trzepaku, podsłuchali rozmowę dwóch sąsiadów Wesołka: - Słyszałeś o tym wypadku? - Tak… przykra sprawa, biedni ludzie… bardzo mi szkoda Wesołka, to taki cudowny dzieciak. - Co oni teraz z nim zrobią? - Bóg jeden wie. Chłopcy bardzo się bali, nie wiedzieli, co się dokładnie stało, nikt niczego im nie mówił. Posiedzieli jeszcze chwilę i rozeszli się do domów, kaŜdy z nich smutny i zamyślony. Kolejny dzień przyniósł przyjaciołom Wesołka bardzo złe wiadomości. Byli wówczas w szkole, kiedy dyrektor na apelu szkolnym powiedział, Ŝe w dniu jutrzejszym nie będzie lekcji, poniewaŜ wszyscy idą na pogrzeb rodziców Wesołka. Zginęli w wypadku samochodowym. Cała szkoła zamarła, jedni płakali, a drudzy zdziwieni powtarzali, Ŝe to nie moŜe być prawda. Przyjaciele Wesołka bardzo chcieli się z nim spotkać, pocieszyć go, powiedzieć, Ŝe zawsze moŜe na nich liczyć, bo bardzo go kochają, ale to nie było moŜliwe. Zobaczyli go w dniu pogrzebu. Siedział obok babci. Nie płakał, ale jego twarz wyglądała, jak nigdy przedtem - wyraŜała ból, smutek, Ŝal, złość. Chłopcy tak bardzo chcieli do niego podejść i go uściskać, ale bali się. Nie wiedzieli, co mu powiedzieć i jak. Wesołek przez dłuŜszy czas nie chodził do szkoły. Koledzy przynosili mu zadania i wiadomości, w które zawsze wkładali list. To jeden z nich: „Kochany Wesołku! Bardzo nam Ciebie brakuje, na podwórku nie jest tak jak dawniej, kiedy byłeś z nami. Nie wiemy, co czujesz, moŜemy sobie to tylko wyobrazić.
39

MoŜe twoje uczucie jest podobne do naszego, tylko 1000 razy silniejsze. My tęsknimy za Tobą, za Twoim uśmiechem, radością, którą przepełniałeś nas wszystkich. Czekamy na Ciebie w naszym ulubionym miejscu o stałej porze, jak zawsze, aŜ przyjdziesz i pozwolisz nam sobie pomóc. Bardzo Cię kochamy, Wesołku i chcemy, abyś wiedział, Ŝe moŜesz na nas liczyć i będziemy z Tobą zawsze. Twoi przyjaciele PS. Do listu dołączamy pamiętnik, w który wpisała się cała szkoła.” Po miesiącu Wesołek zjawił się w szkole, ale z nikim nie rozmawiał, tylko wchodził do klasy, siadał, a po lekcjach szybko uciekał do domu. Nikt nie chciał go zmuszać do rozmowy, więc wszyscy tylko się uśmiechali do niego tak, jak on to zawsze robił. Wesołek zrozumiał, Ŝe wszyscy przyjaciele i rodzina cierpią razem z nim, bardzo chcą mu pomóc. Pewnego dnia Wesołek zjawił się na podwórku. Nie było nikogo, więc udał się do „bazy dla naukowców”. Wszedł do środka i zobaczył siedzących w kółku przyjaciół. Ze spuszczonymi głowami oglądali zdjęcia z poprzednich wakacji, które spędzili razem z Wesołkiem. Stał chwilę i przysłuchiwał się rozmowom, aŜ zaczął płakać. Chłopcy odwrócili się zdziwieni obecnością Wesołka, podbiegli do niego i zaczęli go ściskać - (Tu mogę ci zdradzić mój Czytelniku, Ŝe to ja jestem Wesołkiem) - wtedy powiedziałem im, Ŝe mam najwspanialszych przyjaciół na świecie, Ŝe przysłuchując się ich rozmowom, zrozumiałem, jak bardzo mi ich brakowało. Od tego spotkania juŜ codziennie byłem na podwórku, a uśmiech pozostał mi aŜ do dziś. Mam wspaniałych dziadków, którzy się mną opiekują i są dla mnie jak rodzice. Tęsknię czasem za Tatą i Mamą, ale wiem, Ŝe kiedyś się spotkamy w niebie i zawsze będziemy razem. Ziemskie dni są krótkie w porównaniu z wiecznością, dlatego korzystam z tego, co mi przynosi los. Spotykam się z przyjaciółmi. Mamy na swoim koncie wiele przygód i jeszcze więcej pomysłów na następne. „Twoje serce jest tam, gdzie Twój skarb. Musisz odnaleźć ten skarb, by wszystko nabrało sensu.”

40

Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych

Gwiazda Prawdy

Dawno, bardzo dawno temu, w pewnej odległej krainie Ŝył chłopiec imieniem Bimbo. Był wysoki, miał ciemną karnację, czarne oczy i włosy. Mieszkał wraz ze swoją chorowitą matką w leśnej chatce. Domek był bardzo mały, Bimbo z matką ledwie się w nim mieścili, ale mimo to byli bardzo zadowoleni, Ŝe mają gdzie mieszkać. Wcześniej włóczyli się po świecie, spali w stodołach, pod domami bogatych ludzi. Patrzyli, jak ci ludzie bawią się, Ŝyją w dostatku i przypominali sobie, jak kiedyś, przed śmiercią ojca, prowadzili podobne Ŝycie. Po wypadku, który wydarzył się, gdy Bimbo miał 13 lat, wszystko się zmieniło. Matka zaczęła chorować i straciła pracę, nie mieli pieniędzy, aby opłacić dom, więc musieli go opuścić. Od tamtego momentu spotykały ich same smutne rzeczy. AŜ do dnia, kiedy zobaczyli tę opuszczoną chatkę w lesie. Tego wieczoru strasznie padało i wiał przeraźliwy wiatr. Bimbo z matką uciekli do lasu, aby schować się przed burzą. Wtedy on zauwaŜył drzewa, których konary tworzyły ścianę. Chłopiec, wraz z matką, pobiegł w tamtą stronę, aby uchronić się od wiatru. Ściana była tak gęsta, Ŝe ledwie przedarli się w jej głąb i wtedy zauwaŜyli tę chatkę. Weszli przeraŜeni do środka. Na środku izby stał stół i trzy krzesła, w jednym rogu stało palenisko, w drugim poukładane drwa,

w trzecim rogu leŜało siano, które słuŜyło za łóŜko. Matka szybko rozpaliła w kominku ogień, okryli się kocami i zasnęli zmęczeni drogą.
41
Emilka Kaczkowska, 9 lat

Obudziły ich ciepłe promienie słoneczne. Wstali i rozejrzeli się po izbie. Była mała, przytulna, ale strasznie zaniedbana. Zaczęli dokładnie jej się przyglądać. Wyszli na zewnątrz. Z tyłu znaleźli mały schowek na narzędzia i studnię. Bimbo poszedł do lasu zapolować, a matka w tym czasie ogarnęła trochę chatkę. Wymiotła śmieci, usunęła pajęczyny, poprawiła siennik. Koło południa wrócił Bimbo, niosąc ze sobą ogromnego ptaka. Od bardzo dawna nie jedli tak wyśmienitego obiadu. Mięso rozpływało się w ustach, było wyborne. Po posiłku Bimbo i jego matka wyszli, by rozejrzeć się po okolicy. Byli zdziwieni, Ŝe nikogo tu nie było. Zastanawiali się, kto wcześniej mógł zamieszkiwać tę chatkę i co stało się z jej właścicielem. Ale nie spotkali niczego i nikogo prócz lasu, polan i zwierzyny. Wrócili z powrotem z uśmiechami na twarzy – mieli swój dom, swój kąt, skrawek swojego świata. Wiedzieli, Ŝe pokochają to miejsce i będą w nim szczęśliwi. Wydawało się, Ŝe na tym odludziu nie ma problemów, krzywd, strachu – jest tylko radość, tylko szczęście. Tak mijały dni i miesiące. Chłopiec i matka wiedli spokojne Ŝycie. Bimbo polował i naprawiał róŜne sprzęty, a matka zajmowała się domem. Pewnego dnia, wracając ze spaceru, potknęła się o wystający konar i przewróciła się, uderzając głową o kamień. Bimbo był w tym czasie w lesie i szukał odpowiedniego drzewa na nowe łóŜko. Gdy wrócił do chatki, na dworze było juŜ szaro. Wszedł do izby, ale była pusta. Ogień nie palił się tak, jak zwykle o tej porze, panowała dziwna cisza. Wyszedł przed dom. ZauwaŜył coś ciemnego w gąszczu. Podszedł bliŜej. LeŜała tam jego matka w kałuŜy krwi. Chłopiec szybko przeniósł ją do domu. PołoŜył do łóŜka, opatrzył zranioną rękę i głowę, rozpalił w kominku i zasnął. Obudziły go jęki. Wstał, podszedł do matki. Była rozpalona, a jej ciało trzęsło się z zimna. Całą noc chłopiec siedział przy matce i pielęgnował ją. Rano usiadł przed kominkiem i nie wychodził do końca dnia z domu. Przez trzy kolejne dni było to samo. Skończyły się drwa, zabrakło jedzenia, a Bimbo ciągle siedział, nie ruszając się z miejsca. Wrzucił do paleniska ostatni klocek drewna, a mimo to w chatce było bardzo chłodno. Po jakimś czasie płomień zniknął, iskrzył się tylko Ŝar w kominku, ale i on po chwili zgasł.

42

to kto? . Ale ta.. kto to mówi? .Skoro to nie matka mnie wołała. . ale regularny oddech świadczył o tym.powtórzyło się pytanie. Ŝe zaraz coś się stanie. Gwiazda powtórzyła pytanie: . Chciał znaleźć kawałek drewna. Wtedy usłyszał cichutki głosik: . to ja. ale nikogo tam nie było. Ujrzał na Ala Krajewska. tylko chłód i jakieś dziwne odgłosy. niepokojąca. Wydawało się. .Dlaczego to zrobiłeś? Bimbo myślał. Otrząsał ze śniegu gałązki. łamał je i szybko znosił do domu. . Głos dochodził z zewnątrz.Spójrz do góry.Zapanowała ciemność. 6 lat niebie gwiazdy. Wyszedł na zewnątrz. a teraz tak bardzo znienawidzone miejsce. Ŝe to matka obudziła się ze snu i go woła. chciał je podpalić. który zniszczyłby tę potworną ciemność.zapytał chłopiec sam siebie. ale sroga. więc chłopiec pomyślał. Chłopiec podniósł głowę do góry.Dlaczego to zrobiłeś? . Bimbo szybko wstał z krzesła. była największa i świeciła najjaśniej. która opanowała kiedyś tak ukochane. ale drzewo było mokre i nie chciało się zapalić. Wtedy Bimbo ocknął się. Chłopiec wybiegł na podwórze. albo chociaŜ rozniecić malutki płomień. . która do niego przemawiała.Kto to.zapytał z lekkim strachem chłopiec. Ŝe to właściciel domu po wielu miesiącach powrócił do swojej chatki i teraz chce ich wypędzić z niej. gwiazdko.. coś strasznego. Wszędzie była tylko ciemność. Delikatnie podszedł do niej.Ale co. aby rozpalić ognisko. Ŝe spała kamiennym snem. To była cisza. Gdy usypał mały kopiec. co takiego zrobiłem? 43 .Dlaczego to zrobiłeś? . Ale nie było ani kawałeczka drewna.

to ja przyprowadziłam was tutaj.zaczął niepewnie . . Ŝe od dłuŜszego czasu zaczynasz gubić się w świecie. obudzi się ona ze snu i będzie zdrowa. który pokochaliśmy bez granic. .Czy to.wykrzyknął ze zdziwieniem chłopiec.przyznał ze smutkiem Bimbo. Czy nie moŜna cofnąć tego wydarzenia? Chciałbym.Tak. aby było jak dawniej. Po tej rozmowie. Przemówiłam do ciebie. gwiazdko. jeśli o to idzie. Boję się..odpowiedział nieco zawstydzony Bimbo.i od tej pory nie wstaje z łóŜka.. las pełen owoców i zwierzyny.skarciła go . bo widzę.Nie przerywaj mi. niczego nie rozumiem .nie chodzi mi o gubienie drogi w lesie. jest taka słaba. Martwi mnie jednak to.Moja matka upadła . czego nam było trzeba. Czy teraz juŜ czujesz się lepiej? . kiedy do ciebie mówię . 4 latka niezwykłym darem i bez trudu odnajdziesz kaŜ- dą drogę. ty jesteś obdarzony Kubuś Jurecki.. Nie martw się juŜ o swoją matkę.Nie. .Ty ciągle niczego nie rozumiesz? . dałam wam chatkę..Jestem Gwiazdą Prawdy. . co 44 .. gdy wrócisz do domu. abyś dokładnie mnie wysłuchał. .Nie. . to było mało? . bardzo mi ulŜyło .Dlaczego zachowałeś się w tak brzydki sposób.. Mieliśmy wszystko. Ŝe od pewnego czasu nie doceniasz tego. Powiem ci. To ja oświetlałam ci drogę. Mieliśmy poŜywienie i ciepły domek. A ty juŜ przy pierwszej próbie poddajesz się.Gubić się!? . Chcę tylko. Ŝe tego nie wytrzyma.Dlaczego mówisz „byliśmy”? Czy dalej nie jesteście? . byliśmy tutaj szczęśliwi. choć nie powinnam: twoja matka wyzdrowieje i będzie jak dawniej. czym do tej pory ciebie i twoją matkę obdarowywałam.

Przyniosłem trochę drwa. Tak.. Jeszcze kilka miesięcy temu czułem. Chłopiec stał jeszcze chwilę i wpatrywał się w gwiazdy. co to znaczy nie mieć domu. 45 . Przechodziłeś obok. . Nie cieszył cię widok tęczy i roślinności budzącej się po deszczu do Ŝycia. który trzeszczał i dawał im tak przyjemne ciepło. ale juŜ tego nie widziałeś. Znalazłeś tę oto chatkę. matka siedziała juŜ na łóŜku zdrowa. .Masz rację.Tutaj gwiazdy błyszczą najpiękniej na świecie . gdy ty siedziałeś przy kominku ze swoją matką i piłeś ciepłą herbatę. przestałeś być szczęśliwym. jak powiedziała Gwiazdka. podszedł do matki i przytulił ją . Los był dla ciebie niemiłosierny i straciłeś to szybko. Ale potem los dał ci drugą szansę. bo zgasło w kominku .powiedział to i zapalił ogień w kominku. stało się nieatrakcyjne i nudne. Przesiedzieli całą noc w uścisku. To wszystko gdzieś uciekło. ale potem… jakbyś zapomniał juŜ. A gwiazdka zaglądała przez okienko i błyszczała cudnie na niebie. teraz nie potrafiłeś tego dojrzeć. Kiedyś to widziałeś. wpatrując się w ogień. Błyszczały na niebie.pamiętaj. Ŝe poświęciłaś mi tyle czasu. poniewaŜ nie potrafiłeś dostrzec tego piękna. Nie cieszyły cię juŜ krople deszczu uderzające o szybę podczas.Od tego ma się przyjaciół .wyszeptał i udał się do swojego domu.powiedziała gwiazdka i rozbłysła jasno na niebie .. . kochanie . Kiedy mieszkałeś w luksusie. Przepraszam cię za to i dziękuję. .Ja ciebie równieŜ. równieŜ tego nie potrafiłeś docenić.posiadasz. gwiazdko.Bardzo mocno cię kocham szepnął. . Ŝe jestem najszczęśliwszym chłopcem na ziemi. a teraz wszystko stało się dla mnie rutyną. szczęście i piękno tkwi w szczegółach.Czy coś się stało. Cieszyłeś się na początku. które cię otacza.odpowiedziała z uśmiechem. dlaczego byłeś na podwórzu? .

teŜ pomagała rodzicom przygotować prezenty dla braciszka. Bąbel strasznie bał się ciemności. Bąbel cały dzień spędził w swoim pokoju. Mama powiedziała do Bąbla: . ale o tym wcześniej nie wiedział. poniewaŜ od urodzenia spał z rodzicami. ucałowała go w czółko i zgasiła światło. miał on zasłonięte oczka. Bąbelek był zachwycony swoim pokoikiem. Przed snem mama przeczytała synkowi jeszcze bajeczkę. by niczego w nim nie brakowało. W tym domku mieszkała psia rodzina. Wykąpała synka i połoŜyła spać w jego nowym pokoiku. gdyŜ mogli swobodnie biegać po całej łące.Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności Jak Bąbelek pokonał strach Kubuś Grabski. Była ona bardzo szczęśliwa. Mały piesek był szczęśliwy. wskakiwały do jeziora. a gdy nabrały ochoty. Mika . bawił się tak dobrze. bo zawsze w łó- 46 . Od dłuŜszego czasu przygotowywali dla niego pokój. Ŝe dzień minął mu bardzo szybko i nadeszła noc.Synku. na skraju lasu stał maleńki kolorowy domek. nie mógł się nacieszyć nowymi zabawkami oraz własnym łóŜeczkiem. Pewnego dnia rodzice postanowili zrobić niespodziankę małemu Bąblowi. jednak po chwili rodzice zdjęli przepaskę małemu pieskowi. by popływać w nim chwileczkę. Ŝe w końcu uśnie we własnym łóŜeczku. Gdy Reksio i Bunia wprowadzili synka do pokoju. czas na kąpiel. Starali się. Tata Reksio codziennie rano zabierał Bunię swoją Ŝonę i dwójkę swych dzieci na spacer nad jezioro. 3 latka Niedaleko miejscowości Pasikonikowo. Mika i Bąbel bardzo lubili te wyprawy.starsza siostra Bąbelka .

. Bąbelek juŜ się nie bał. postanowił otworzyć okno i zadać nieznajomemu stworzeniu kilka pytań. w którą moŜna bawić się tylko w nocy i to właśnie na tych oświetlonych fragmentach.jak podczas nocy jest ozdobione niebo. PołoŜył się do łóŜeczka i leŜał w nim zwrócony główką ku oknu. bo nigdy wcześniej ich nie widział. ZbliŜył się więc do okna i ta postać równieŜ. był zachwycony ich urokiem.Cześć! Mam na imię Maja. 47 . Nagle zauwaŜył. Jednak sówka nie dała za wygraną i w końcu piesek uległ. Na ścianach było mnóstwo oświetlonych fragmentów. Powoli zaczął myśleć. Ŝe strasznie smaczny musi być taki księŜyc i dalej słuchał opowieści nowej koleŜanki. Nagle piesek zobaczył świetliki. przecieŜ on nic pięknego w niej nie widział. dala mu do snu małego misia i zostawiła zapalone światełko. Bąbelek był zdziwiony faktem. skoro nawet jego nowa koleŜanka się ich nie boi. by zgasił światło w pokoju. Zawołał więc szybko rodziców. Była to mała sowa. Ale gdy Maja poprosiła. Postać wydawała mu się przyjazna. . Ŝe ktoś o tej porze jest na dworze i nie boi się tej strasznej nocy. . Ŝe ta noc i ciemność wcale nie są takie straszne. Piękna? Zdziwił się Bąbel. Ŝe noc jest piękna.Cześć! Jak masz na imię? Dlaczego nie boisz się nocy? Kim jesteś? Na to stworzenie odpowiedziało: .jak pączek.powiedziała do pieska . których przecieŜ w dzień nie widać. która jego tak przeraŜała. Ŝe wśród nocy coś się porusza. który z kaŜdym dniem zmienia swój kształt: raz wygląda jak rogalik. Jestem małą sówką. pełne jest lśniących lampeczek. Bąbelek pomyślał wtedy.Ŝeczku obok niego byli rodzice. W tym momencie Maja powiedziała: . Ŝe w jego pokoju wcale nie jest tak ciemno.powtórzyła sówka.Piękna . Mama przyszła.Zobacz . Bąbel zaprotestował. a moi rodzice są Puchaczami i uwaŜam. a raz .PokaŜę Ci cudowną zabawę. Gdy stał przy oknie zauwaŜył. jak się jemu wcześniej wydawało. jest równieŜ księŜyc.

PokaŜ mi w końcu tę zabawę. pieski i chomiki. bo on potrafił bawić się tylko w dzień. jak własnymi wnukami: z sercem i cierpliwością. Byli małŜeństwem juŜ od siedemdziesięciu lat. lisy. Wtedy sówka zaczęła w dziwny sposób plątać swoje skrzydełka. Gdy państwo Dziadusiowie szli spać i kładli spać teŜ wszystkie zwierzątka. kotki. jak Czarnouszek przestał się bać. OGROMNY dom. Dziadusiowie bardzo lubili zwierzątka i opiekowali się nimi. za małe pieniąŜki. śyli sobie skromnie. Piesek był bardzo dumny z siebie i zaczął wymyślać coraz to nowe figury. JuŜ więcej nie bał się ciemności. W ich WIELKIM domu Ŝyły więc najróŜniejsze zwierzątka: misie. Wtedy Babel zawołał: . to po kolei mówili wszystkim „Dobranoc” i wychodzili do swojego pokoju. a Bąbel dalej wymyślał nowe postaci. W pewnym momencie Maja powiedziała. bo leŜąc w łóŜku stwarzał sobie nowych kolegów. Czarnouszek bał się ciemności. ale miał czarne uszka). ale teŜ i biednym. ale tym razem juŜ w swoim łóŜeczku. z którymi się spotykał przed snem. W pewnym mieście. a na ścianie pojawił się ptaszek. Mieszkali w nim państwo Dziadusiowie. Ŝe musi juŜ wracać do domu.Ja teŜ chcę! I skrzyŜował swoje łapki. Była to najciemniejsza ulica na całym osiedlu! A przy tej ulicy stał stary. była taka wąska ulica. Powiedział do sówki: . którego nazwy nie pamiętam. a nawet króliki. co to za zabawa. Zawsze świeciło się tam mało latarni. bardzo szczęśliwym. PoŜegnała się z pieskiem.Bąbelek był coraz bardziej zaciekawiony. a na ścianie pojawił się miś. 48 . sowy. Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności O tym. Ta historia opowiada właśnie o jednym z tych króliczków – najmniejszym z nich – Czarnouszku (bo cały był bielutki jak śnieg.

. Następnego dnia Czarnouszek bawił się z innymi zwierzątkami i czuł się juŜ całkiem bezpiecznie i dobrze. co to znaczy .. Zapomniał o swoim kłopocie i w jasnym pokoju biegał jak szalony po dywanie ze swoimi kolegami króliczkami. 8 lat oni smacznie juŜ spali. ale to nic nie pomagało – Emilka Kaczkowska. Ŝe ktoś puka w okno i chce zrobić mu coś złego.A gdy tylko gasło światło. które na pewno się zaraz staną. Czarnouszek myślał bardzo długo o tych wszystkich strasznych rzeczach. zawsze sobie radził sam. bo nie wiedział. gdy wszystkie światła pogasły. Ŝe prawie by zniknął! (był bowiem najmniejszym króliczkiem w całym domu).Hej. znowu się bał. aŜ w końcu zasypiał. Ŝe się kurczę z tego strachu i zaraz aŜ zniknę! Co mam zrobić? Łatek był sprytnym zwierzątkiem. a na zewnątrz było tak ciemno. Jednak zrobiło mu się Ŝal małego króliczka i powiedział: 49 .. więc szturchnął śpiącego niedaleko kotka Łatka. Ale wieczorem. Myśl ta wydała mu się dobra.. Czarnouszek w swoim strachu tak się skurczył. a on nawet nie myślał o spaniu! Bał się teraz innych zwierzątek.. I tak myślał… myślał i głębiej wtulał się w futerko innych króliczków. Łatek!. Ŝe nawet gwiazd nie było widać. to dwa małe czarne uszka Czarnouszka prostowały się natychmiast i czarne oczka rozglądały się czujnie dookoła wystraszone na całego! Czarnouszek trząsł się cały i wtulał się głęboko w swoich kolegów. bardzo tu ciemno! I tak się boję. jeśli wtedy trafię do jeszcze ciemniejszego miejsca niŜ to?! … brr! Muszę kogoś poprosić o pomoc…”. które wydawały się takie straszne i wielkie (zwłaszcza misie) – większe niŜ za dnia! Bał się. Ale pomyślał sobie: „Zaraz! Nie mogę tak sobie zniknąć! A co. Ŝe ktoś wyjdzie z szafy i go zje. Ale nie umiał poradzić nic Czarnouszkowi.bać się ciemności.

.wykrzyknął Czarnouszek – No. Sowa tylko czuwała przy Małym. bo inne zwierzątka śpią. bo mam bystre oczy i dobrze widzę nawet po ciemku.odrzekł powoli Jim . . dlaczego nazywają go Bystrookim oraz o tym. A stary Jim jeszcze wciąŜ przez wiele dni czuwał i ze swojego gniazda na zegarze. a szafa się nie zmienia w nocy.Wspaniale!!! . I tak działo się jeszcze przez kilka nocy. mały króliczku? Czarnouszek opowiedział mu więc o swoim problemie. więc skoro za dnia się jej nie boję. aŜ króliczek zasnął. co dokładnie widać w ciemności. Wiem.Asysta to taka pomoc w trudnych sytuacjach.Słuchaj. I w ten sposób mały króliczek .JuŜ nie musisz przy mnie czuwać. słynął ze swej mądrości i z tego. to w nocy teŜ nie.Czarnouszek przestał się bać ciemności. gdy on spał. Zawołał Jima swoim piskliwym głosikiem i zaraz spojrzało na niego dwoje wielkich jasnobrązowych oczu. Jim. Co powiesz na to. Ŝebym sobie usiadł koło ciebie i Ŝebyśmy troszkę porozmawiali? . Ŝe czasami w dzień głośno chrapał. Dzięki tobie juŜ czuję się bezpiecznie. Ŝeby wszystko było w porządku. Ŝe to tylko zwykłe drzewo puka w okno czasami. Ŝeby płynnie sfrunąć na dół do Czarnuszka . Bystrooki Jim był juŜ starą sową. no! Tylko ciszej. Mały! Ja się nie boję. które mieściło się na szczycie wysokiego.powiedział niskim głosem Jim . Bystrookiego Jima. Pewnego dnia Czarnouszek powiedział do Jima: . On ci coś poradzi mądrego. to dam ci znać.Potrzebna Ci zatem Asysta . 50 . ale zapytaj sowy. drewnianego zegara – Ding-dinga. Pilnował. Czarnouszek udał się do jego gniazda.i rozwinął swoje puchate skrzydła szeroko tak.Co się stało.. Jakbym się jeszcze czegoś bał.Roozuumiem . a później jeszcze sobie trochę rozmawiali. Jim opowiedział mu o tym.Taaak? . Ding-ding patrzył na Małego i na pokój.

które pochodziły z kryształowego Ŝyrandola. A będąc w saloniku w odpowiednim momencie dnia. moŜna było zobaczyć mnóstwo skaczących po ścianach plamek światła. Ŝe duchy są okropne. gdy zapadała noc. Pewnej nocy Gabryś obudził się i musiał iść do toalety. które boi się duchów. Natychmiast pomyślał o duchach i przestraszył się bardzo. Ŝe gdy zapada zmrok. Gabryś zapalił lampkę. który znał jak własną kieszeń. Cały czas wyobraŜał sobie. Jego brat Michał powiedział mu niedawno. Najgorsze było to. przez które moŜna było wyglądać na ulicę ocienianą przez rosnące po obu jej stronach drzewa. a cały dom był dziwnie cichy. myśląc 51 . bał się. Gabryś nie chodził jeszcze do szkoły i spędzał duŜo czasu w domu. zdawało mu się. bo tak zawsze jest w filmach . Gabryś wierzył bratu. starym domu przy głównej ulicy swojego rodzinnego miasteczka.jęczą. cienie przesuwały się po podłogach. Razem z nim w domu tym mieszkali jego rodzice oraz dwójka starszego rodzeństwa . Ŝe na schodach zauwaŜył jakiś biały kształt. ale nie było to spowodowane tylko nocą. wstał i pobiegł do łazienki. Wtedy wszystkie dźwięki zdawały się niezwykłe. Gabryś bał się ostatnio zasnąć. Łatwo powiedzieć! Trzeba było wyjść z pokoju i pójść kawałek korytarzem. Ŝe to jeden z nich. w jego miłym.najstarszy Michał i Karolina. Pobiegł co sił w nogach do swojego pokoju i siedział na łóŜku. Ŝe Gabryś znał i uwielbiał cały dom. Gdy wracał. Mimo tego. Dom był przestronny. aby tam dotrzeć. bo był on starszy i zapewne więcej rzeczy wiedział.Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka. Ŝe noc to czas duchów i od tej pory przeraŜało to Gabrysia. którego normalnie nigdy tam nie było. hałasują i straszą ludzi. Ŝe brat wspominał. przytulnym domu pojawiają się duchy. Gabryś i duchy Mały Gabryś mieszkał w pięknym. miał drewniane podłogi w kaŜdym pokoju i duŜe okna.

by zapytać. 52 . Ŝe boi się on duchów. ale gdzieś z bliŜszej odległości. w którym zawsze było wesoło. jak zwykle. gdyŜ chciał nastraszyć Gabrysia. Ŝe naprawdę się wystraszył. która boi się pójść do szkoły Mała biedroneczka Za górami. gdyŜ nie jest to nigdy dobry dowcip. a rodzice powiedzieli. Obudziły go głosy rodziców dochodzące nie. Ŝe starszy brat zabrał je i zrobił z niego „ducha”. Wtedy Gabryś opowiedział wydarzenia minionej nocy oraz to. Ŝe będzie to niezły psikus. Rodzice nakrzyczeli na Michała za jego pomysł i zakazali mu straszyć kogokolwiek. co ono tam robi. z kuchni. Ŝe duchów tak naprawdę nie ma i od tej pory nie bał się juŜ domu nocą. tata i mała córeczka Zuzia. W końcu nad ranem zasnął wyczerpany i nadal przestraszony tym. Ŝe muszą porozmawiać z nimi dwoma. jakie to wszystko straszne. Wiedział. Mieszkała w pięknym i przytulnym domku. Anna Bulanda Bajka dla dziecka. Było mu teraz bardzo wstyd. co zobaczył. Michał spuścił głowę. Zobaczywszy Gabrysia. Okazało się. za lasami. Dlatego przeprosił za to braciszka. Mama. na pięknej polanie między zielonymi listkami traw i niebieskimi niezapominajkami Ŝyła rodzina biedronek: mama. odkąd mu o nich opowiadał i myślał. Rodzice stali na schodach razem z jego bratem Michałem i o coś go wypytywali. więc zawołała Michała. by zobaczyć. Gabryś zaś dowiedział się wreszcie. gdzie wyjaśnił się powód całego zamieszania.tylko o tym. szczególnie dla straszonego. co się dzieje. Ŝe tak brzydko wobec niego postąpił. schodząc rano na dół. Wszyscy razem zeszli więc do kuchni. Wstał i wyszedł z pokoju. znalazła na schodach białe prześcieradło.

Biedroneczka codziennie prosiła mamę. wszystkie dzieci na nią patrzyły i szeptały na jej temat. Zuzia bardzo bała się. Mama wzięła Zuzię za rączkę i poszła z nią do szkoły. Wstydziła się. 53 . Ale Zuzia nie wierzyła mamie. PrzeraŜona biedroneczka powoli wchodziła do budynku. Ŝe jest mała. Usiadła w jedynej wolnej ławce i czekała na nauczycielkę. Martwiła się. Ŝe moŜe tam poznać duŜo nowych przyjaciół. Zosia Danielkiewicz. Wszyscy przekonywali Zuzię. z którymi będzie się bawić i Ŝe dzięki temu. Ŝe jest taka mała. była ona podobna do Zuzi . Mama tłumaczyła biedroneczce. Zuzia przekonała się. Ŝe szkoła nie jest zła.ZbliŜał się dzień. Pierwszy dzień dla Zuzi stał się miłym i dobrym.mała i nieśmiała. w którym biedroneczka znalazła koleŜankę. Cały czas płakała. Rozglądała się na wszystkie strony. 6 Nastał dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Ŝe inne dzieci będą ją przezywać i wyśmiewać się z niej. Ŝe mogą być przyjaciółkami i tak było. Biedroneczki szyb- ko przypadły sobie do gustu. by się nie martwiła. Ŝe nie naleŜy się bać i dobrze jest słuchać mamusi. aby nie musiała iść do szkoły. która do dzisiaj jest jej najlepszą przyjaciółką. Nauczycielka kazała Basi (tak miała na imię mała biedroneczka) usiąść koło Zuzi. iŜ będzie chodzić do szkoły. Ŝe nie będzie miała koleŜanek i nikt nie będzie chciał się z nią bawić. moŜe nauczyć się wielu ciekawych rzeczy. Kiedy weszła do swojej klasy. w którym mała biedroneczka miała pójść pierwszy raz do szkoły. Nagle do klasy weszła jeszcze jedna nowa uczennica. która cały czas twierdziła. bo na pewno pozna duŜo koleŜanek. od początku poczuły. Był to dzień.

wierzyłam. co miałam zrobić . wołały: „Ej.na babcinych ustach pojawił się lekki uśmiech . Kiedyś babcia opowiedziała mi taką historię.. czego tamci nie potrafią. bo mam piegi: o tu. dawno temu poznałam chłopca. dlatego trzeba starać się o stratę paru kilogramów.tak było na imię chłopcu . a Kaziu stanie się moim kolegą. który wyglądał.a jego rączki i nóŜki były miękkie jak poduszeczki. Ŝe jego brzuch od jedzenia będzie rósł jak balon. . dogadywania. Ach.skrzywiła się babcia. Dawno.. . Ŝe nadwaga jest szkodliwa dla zdrowia i powoduje złe samopoczucie. Kaziu.westchnęła babcia . które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje.. Łakomczuszek.. chodź na ławkę. zaczepili mnie chłopcy krzycząc: „Maryśka ma piegi i zadaje się z grubasem.Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka. Następnego dnia.. a jego cięŜar będzie nie do uniesienia. Mam karty.Jestem Marysia. zostaw mnie . Łobuzy! Płakałam okrop- 54 .Chcę być twoją koleŜanką. Ŝe zawsze moŜesz na mnie liczyć! Poszłam. Któregoś dnia podeszłam do niego i powiedziałam: .odburknął mi. Ŝe kiedyś nadejdzie moment.te ciągłe śmiechy. pulchne policzki. łakomczuszek ma duŜy brzuszek. Pamiętaj. ze mnie teŜ się śmieją. biedny był ten chłopiec . Bajka ma na celu równieŜ ukształtować w dziecku myśl.. Ŝe człowiek otyły potrafi być bardzo przyjazny. idąc do szkoły. widzisz? pokazałam mu palcem na mój nos i policzki .Nie chcę. Bajka ma pomóc dziecku w zrozumieniu. łakomczuchu! Niedługo będziesz chodził na brzuchu” . jak mała kuleczka: miał odstający brzuszek.Na pewno potrafisz zrobić coś. Dzieci śmiały się z niego.opowiada babcia Marysia .będzie musiał ciągnąć brzuszek po ziemi. miły dla innych. zagramy. cha cha cha”. przypominał mi świętego Mikołaja . aŜ wreszcie Kaziu . Rówieśnikom chodziło o to.

Piękna historia. gdy je mama wyciągała z pieca i zostawiała do ostygnięcia. do dzisiaj pamiętam. co mam powiedzieć.Pamiętaj. skakać. ale chciałam mu pomóc. Byłam najszczęśliwszą dziewczynką pod słońcem .nie. krzyknęłam: . widziałam to w jego oczach.Hurra! Będę szczuplejszy! . Jednak ranek nie okazał się straszny. Ŝe nie chce mieć takiego duŜego brzuszka i pulchnych policzków. torciki i ciasteczka ciągle będą przed twoim wzrokiem.mówi . Moje przeczucie się spełniło: zostaliśmy kolegami. Ech! . nie mogłam nic powiedzieć.był zawzięty. Wiesz. wnusiu kochałam go i do dziś kocham twojego dziadka. to nie będzie proste.tak jak ja. dąŜył do celu i schudł! CięŜko mu było.Będziemy biegać. Przyznał się teŜ. Pytasz. Nie wiedziałam. Rozgonił towarzystwo. bo zobaczył mnie Kaziu.krzyczałam. grać w piłkę! Ale nie będziesz mógł jeść słodyczy! . co im powiedział: „Lepiej być przy kości. 13 lat 55 . Ŝe podkradał ciasteczka. znał teŜ skrytkę ze słodyczami.” Jak się cieszyłam! „Mój wybawca” . Pewnego dnia wyznał mi. bo ma się więcej siły i radości.na twarzy babci widniał szeroki uśmiech. co stało się z tamtymi? Uciekli i juŜ więcej nie odwaŜyli się nas zaczepiać. Niewiele myśląc.odetchnęła babcia I tak pomogłam Kaziowi. A moŜe twoja babcia równieŜ zna ciekawe opowiadanie? Zapytaj! Jessica Marcinowska. Kaziu uwielbiał grać w karty i majsterkować w garaŜu . co to za chłopak .

Ŝe mamusia ma coraz większy brzuch. z którym uwielbiał się bawić. ścigali się samochodzikami. w małym i przyjaznym miasteczku Ŝył chłopiec o imieniu Krzyś. . Chłopiec zauwaŜył. mamusia kładła się obok Krzysia i czytała mu fragmenty z jego ulubionych ksiąŜek.Krzysiu.. To będzie twój braciszek albo mała siostrzyczka. Mamusia postanowiła mu wszystko wytłumaczyć. kochanie. u mnie w brzuszku jest teraz taka malutka istotka.Tak. Ŝe mamusia robi się coraz większa. kiedy dowiedział się całej prawdy. Ŝe nie moŜna jeść tyle gumy balonowej.Nie. zaraz po kąpieli i bajce na dobranoc. który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. Krzyś i nowy członek rodziny Dawno temu. Ale nadszedł ten dzień. Na początku myślał. pytali czy chciałby braciszka albo siostrzyczkę. głaszcze się po brzuchu i mówi sama do siebie. Coś w Ŝyciu Krzysia zaczęło się zmieniać.odpowiedział trochę zmieszany chłopiec. Krzyś był bardzo szczęśliwym chłopcem. czteroletniej główce pojawiła się wątpliwość. ale pewnego dnia. To było dziwne. która juŜ niedługo przyjdzie na świat. Krzyś bardzo kochał swoich rodziców i wiedział. Układali razem klocki. Pewnego dnia. Rodzice mówili do niego jakieś dziwne rzeczy. co. JuŜ wcześniej rodzice wysyłali mu jakieś sygnały. w jego malutkiej.. ale tatuś mówił. lecz on tego nie mógł zrozumieć. kolorowali obrazki w małych ksiąŜeczkach dla dzieci. zauwaŜyłeś.Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca. KaŜdego wieczoru. prawda? . Mamusia nie połknęła gumy. Mieszkał on w ślicznym i przytulnym mieszkanku razem z mamusią. Ŝe mama połknęła duŜą gumę balonową. ale on nie do końca wiedział. bo trzeba będzie pojechać do lekarza . . Rodzice poświęcali mu duŜo czasu. Wiesz. 56 . tatusiem i ukochanym psem. Ŝe oni bardzo kochają jego.

z tego uczucia w brzuszku u mamusi. 3 latka grzeczny. Chcieliśmy.Ale jak ten braciszek czy siostrzyczka dostał się do twojego brzucha?! Krzyś nie mógł tego zrozumieć. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce w domu. Potem ta fasolka się zmienia. Ŝebyście mogli się razem bawić i uczyć od siebie róŜnych rzeczy. kiedy pewnego dnia mama powiedziała. który stoi u ciebie w pokoju. nie kochacie? PrzecieŜ byłem Karolinka Miąso. . bo jesteś naszym synkiem. rączki i nóŜki. . Razem z tatą bardzo cię kochamy i zawsze będziemy.A po co wam to nowe dziecko? JuŜ mnie nie potrzebujecie. Przestraszył się jeszcze bardziej. Mamusia pogłaskała chłopca po głowie.zaczęła tłumaczyć mama . o co w tym wszystkim chodzi. tak jak ten kwiatuszek. potem zaczęły pojawiać się listki i głowa z kolorowych płatków. przytuliła do siebie i zaczęła przygotowywać jego ulubiony obiad. Pojawia się malutka główka..To nie tak. Z jednej strony bardzo się cieszył. zabierze mu mamusię i tatusia. Ty teŜ kiedyś mieszkałeś u mnie w brzuszku. Ŝebyś miał rodzeństwo. Więc ta fasolka teŜ się rozwija. a on zostanie całkiem sam. Krzyś jednak nie do końca rozumiał. z kim będzie mógł się bawić.. Aniołku. Był bardzo zaniepokojony. ale z drugiej cały czas się bał. na początku była łodyga. Zaraz pod serduszkiem.. Ŝe muszą oddać jego ukochane zwierzątko. Pamiętasz. 57 . . kiedy to malutkie dzieciątko postanawia wyjść z brzuszka mamusi i przywitać się ze światem.Kiedy rodzice bardzo się kochają . pojawia się taka mała fasolka. Ŝe będzie miał kogoś. Potem przychodzi taki dzień.

ale w środku bał się..Kochanie. To dziwne. Mama próbowała wytłumaczyć mu sytuację z psem. Ŝe będzie miał siostrzyczkę. nie będzie dla niej wystarczająco duŜo miejsca. Bał się tego pierwszego spotkania z dzieckiem. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce. Cały czas tak opowiadał. Tina będzie teraz mieszkała u babci na wsi. bo czekał właśnie na dziewczynkę. a teraz jej miejsce zajął tato. Ŝe jak teraz musi się rozstać z ukochanym zwierzakiem. Nie chciał smucić rodziców. Ona nie moŜe tu zostać. jak urodzi się dziecko. kiedy wstał. Ŝe jak przyjedzie po niego. Powiedział teŜ. bo on juŜ nie jest waŜny. ale szybko zmieniał temat. mamy nie było w domu. Jeszcze przez jakiś czas będzie ich jedynym dzieckiem. aby się na niego gniewali. bo to imię najbardziej mu się podoba. ale nikomu o tym nie mówił. 58 . Ŝe rodzice wcale go nie posłuchają. nie chciał teŜ. Krzyś mówił wszystkim. Tina opiekowała się tobą prawie jak mama. Ŝe będzie miała na imię Zuzia.Mamusiu. Ŝe będzie śliczna. kiedy mamusia nie mogła juŜ go brać na ręce. to pójdą odwiedzić mamę i jego nową siostrę. Strach w nim narastał. które miało zająć jego miejsce w domu.. Mówił. więc chciał te dni zapamiętać jak najlepiej. bo jak urodzi się dziecko. Był smutny. . to pewnie. ale teraz jest juŜ stara i mogłaby zrobić dziecku krzywdę. Ŝeby iść do przedszkola. ale Krzyś tylko się zasmucił.. Cały czas się bał. Będziemy ją odwiedzać. Krzyś cały dzień mówił koleŜankom i kolegom w przedszkolu o swojej nowej siostrzyczce.płakał bardzo smutny chłopiec. a to przecieŜ niedaleko. Pomyślał. Któregoś dnia. Ŝe on zamieszka z Tiną. Ŝe mamusia jest w szpitalu. Jak ty byłeś malutki. on teŜ będzie musiał zamieszkać z babcią albo ciocią. bo była bardzo zmęczona. kiedy czytała mu coraz krótsze bajki na dobranoc. bo zawsze o tej porze robiła mu śniadanie i odprowadzała do przedszkola. ale dlaczego?! Tina była grzeczna! Będę za nią bardzo tęsknił! . Powiedział Krzysiowi. jego siostrzyczka. bo w nocy na świat przyszła mała dziewczynka. Mówił.

Bardzo tęsknił teŜ za mamusią. Pielęgniarka „przymknęła oko” i Krzyś mógł spotkać się z rodziną. bo Krzyś miał dopiero cztery latka. Krzyś był bardzo szczęśliwy i dumny z pięknego prezentu. Ŝe tata mu ufa i ceni sobie jego zdanie. Ŝeby tam wchodzić. więc musiało się udać.Dzień dobry.. bo tak mówi się o dziecku. Gdy weszli do szpitala. Ŝe zaczął szukać czegoś. pocałowała i wskazała dłonią małą róŜową istotkę. Tato chciał. Poczuł się nawet waŜny. Chłopiec poczuł się jeszcze lepiej i bez wahania odpowiedział „Zuzia”. a to znaczy. Nie wiedział.Kiedy przyjechał po niego tata. które dopiero przyszło na świat. ZniŜył się nad łóŜeczkiem i powiedział ściszając głos: . Ŝeby chłopiec wybrał jakiś prezent dla swojej małej siostrzyczki. Mamusia pochwaliła go za wybranie tak ładnego imienia dla siostry i powiedziała do swojej córki: 59 . ale tak spodobały mu się te wszystkie zabawki. Tata jednak bardzo chciał. bo przecieŜ cały dzień jej nie widział.. ubranka i przyrządy leŜące na półkach. który będzie pilnował dziewczynkę i róŜową. Mama bardzo ucieszyła się na widok swojego synka. W pierwszej chwili Krzyś poczuł się trochę zazdrosny. Ŝeby to Krzyś zadecydował. W końcu to tatuś poprosił go o pomoc. udali się do sklepu z rzeczami dla malutkich dzieci. bo przecieŜ to on sam miał wybrać upominek dla maleństwa. który wybrał dla dziecka. W drodze do szpitala tata poprosił chłopca jeszcze raz o pomoc. Krzyś przyglądał się przez chwilę śpiącemu noworodkowi. pluszowego niedźwiadka. Zuziu. Ŝeby jego synek poznał swoją siostrę. co byłoby najlepsze dla jego siostry. gdzie leŜą mamy ze swoimi małymi dziećmi. owiniętą w jakieś śpioszki. Krzyś wybrał białego. Nie mógł się doczekać. a jest juŜ taki duŜy. a to za mało. jakie imię wybrać dla nowego dziecka i chciał. bo przecieŜ cały dzień o tym mówił w przedszkolu. Ŝeby mała ładnie wyglądała. Tato musiał podstępem wnieść go na oddział. puszystą szczotkę do włosów. kiedy zobaczy małą Zuzię. Mocno go przytuliła.

Ŝeby mógł się jej lepiej przyjrzeć. WłoŜył jej do łóŜeczka białego niedźwiadka i powiedział.Krzyś w końcu powiedział komuś o tym. Krzyś od razu wyjął szczotkę. chłopiec znowu posmutniał. a tego bardzo nie chciał. którą kupił wcześniej z tatą i zaczął nią głaskać główkę dziecka. To normalne u noworodków. jak myślisz. bo się boi. Płacze. tylko o tym. Robił to bardzo delikatnie. bo akurat mała zrobiła śmieszną minę czy zaczynała płakać. niedźwiadek będzie się nią opiekował. Ŝe kiedy on będzie w przedszkolu. Jak moŜe zabierać jemu wszystkich bliskich?! Nie wytrzymał. pogłaskać. przynosili kolorowe prezenty. a kiedy on. kiedy tata zabierze go z przedszkola i pojadą w odwiedziny. nikt juŜ go nie słuchał.Zuziu. kiedy poszedłeś pierw- 60 . bo tak długo jego mama i siostra leŜały jeszcze w szpitalu. nawet jeszcze mniejszy od Zuzi.. kupują jej prezenty? Ja teŜ jestem jeszcze małym chłopcem! Ona cały czas płacze i ja nie mogę spać! JuŜ jej nie lubię . Krzyś często podchodził do jej łóŜeczka. przytulić. Kiedy w końcu nadszedł tak wyczekiwany przez Krzysia dzień. jak ładna jest Zuzia i Ŝe juŜ niedługo będzie razem z nim w domu. Zaczął płakać i poszedł wyŜalić się mamie. to jest twój starszy braciszek. bo wcześniej znało tylko brzuszek mamusi. .Kochanie. Goście zadawali mu róŜne pytania. co od dawna chodziło mu po głowie i tak bardzo go martwiło. Chciał. bardzo za nimi tęsknił i nie mógł się doczekać. jak taka malutka i śliczna istotka moŜe być tak niegrzeczna. patrzył na swoją siostrę i zastanawiał się. brali ją na ręce. Ŝe w końcu ktoś się nim zainteresował. Tak samo jak Ty wtedy. Wszyscy chodzili koło Zuzi. Po tych słowach wzięła dziewczynkę z łóŜeczka i zbliŜyła się do swojego synka. bo wiedział. to nie tak. Ŝeby jego siostra była najładniejszym dzieckiem na oddziale. . Nie mówił o niczym innym. Ŝe moŜe zrobić krzywdę swojej Zuzi. Gdy ty byłeś malutki. Krzyś. a on dostawał co najwyŜej czekoladowe jajko.Dlaczego nikt się mną nie interesuje? Dlaczego wszyscy biegają koło Zuzi. chciał odpowiedzieć. Przez następne trzy dni. teŜ cały czas płakałeś. Dla takiego małego dziecka wszystko jest całkiem nowe. szczęśliwy.

MoŜe masz rację. Ŝe bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. A kiedy w nocy Zuzia zaczynała płakać. a moŜe nawet lepiej. Tylko spała. mama dawała jej mleczko. a jeśli nie. Rodzina i znajomi przychodzą poznać nowego członka i na powitanie przynoszą podarunki. przykrywał go kocykiem i całował w czółko. tak jak kiedyś. Ŝe urodziła się Zuzia. bo nie bawicie się ze mną. jeśli wszystko było w porządku. Obiecuję. jak kiedyś.mamusia pocałowała chłopca i przytuliła mocno do siebie. 9 lat . czy śpi. Dowiedział się czegoś bardzo waŜnego . Krzyś znowu był bardzo szczęśliwy w swoim domu. Sprawdzał. bo większej rodzinie. Kiedy mama zajmowała się Zuzią. bo Zuzia była jeszcze za malutka. bo to małe dzieci lubią najbardziej. kiedy Krzyś był juŜ czyściutki i najedzony. jadła i płakała. Faktycznie. A jeŜeli chodzi o te prezenty. a tatuś szedł do Krzysia.Jakiś czas temu mówiłam ci. nie zmienia faktu. To. to ty takŜe je dostawałeś. Wiem teŜ. ale musi 61 Paulinka Średnicka. . bo teraz wiem. co zrobić. Ŝe jesteś naszym synkiem. mamusia kładła się obok niego i czytała mu fragmenty jego ulubionych ksiąŜek. Wieczorem. Ŝe od tej chwili wszystko się zmieni i będzie tak. nie czytasz mi juŜ bajek wieczorem! .jak będzie miał jakiś problem. bo nikogo nie znałeś. chłopiec albo jej pomagał. Bardzo dobrze zrobiłeś. Ŝe powiedziałeś mi o swoich obawach. to znaczy. bo jesteś naszym dzieckiem. TeŜ się bałeś.Ale wy mnie juŜ nie kochacie. siadał obok niego i czytał mu bajeczkę albo opowiadał jakąś historię. albo bawił się w tym czasie z tatą. Ŝe poświęcamy ci teraz mniej czasu. co masz w serduszku i co cię smuci. To taki zwyczaj. w swojej nowej. ale to przez to zamieszanie i zmęczenie. jak chłopiec nie spał.szy raz do przedszkola. nie moŜe ukrywać tego przed rodzicami. Ŝebyś był szczęśliwy .

Ŝe kiedy jedna się juŜ nie podoba.5 roku 62 . Ŝe zje rodzeństwo na kolację. Ŝe dorośli nie zawsze o wszystkim wiedzą i czasami trzeba im o tym powiedzieć. Zuzią. rozmawiać. która bała się nauczyciela od matematyki W małym miasteczku. które boi się nauczyciela lub innej osoby. Od tej chwili będzie musiał bronić i opiekować się swoją młodszą siostrą. Wolny czas spędzała ze swoim starszym kaczym bratem.była dzielną kaczuszką. nieopodal rzeczki mieszkała mała kaczuszka imieniem Mepsi. aby towarzyszyć temu starszemu. Zrozumiał.z nimi o tym porozmawiać. Była to kaczuszka pogodna i wesoła. kupuje się drugą. 4. O kaczuszce. a to wymaga pewnej pracy z jego strony. Ŝe narodziny drugiego dziecka nie są takie złe. Nowe dziecko pojawia się na świecie. Ŝeby zawsze miał z kim się bawić. To nie jest tak jak z zabawką. chodzenie po wysokich skałkach. dlatego niestraszne były dla niej pająki. Nic dodać. Chodziła do czwartej klasy Kaczej Szkoły. który nie raz groził. Ŝeby zastąpić tę starą. wałęsanie się po ciemnym lesie czy robienie psikusów staremu lisowi. Krzyś bardzo pokochał swoją nową siostrę. Wychowywała się w dobrej. a na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie. Czuł się za nią odpowiedzialny. PrzecieŜ został starszym bratem. Rafał Leszczawski. kochającej rodzinie. Zrozumiał teŜ. Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka. nic ująć .

Mepsi kochała ciocię Ludmiłę. rodzice wiedzieli o problemach Mepsi. puszysta. bogato opierzona kaczka. Był to chudy. Powtarzała sobie. Ostro i sucho. ale i tak wiedziała dobrze. To dlatego. Matematyki uczyła się całymi dniami i nocami. bo oczy przez szkła okularów wydawały się pięć razy większe i groźniejsze. Jednak nic to nie pomagało – stary kaczor był jedynym matematykiem w miasteczku.NAUCZYCIEL OD MATEMATYKI. Ŝe gdy jutro pójdzie do szkoły. Mepsi nie lubiła szkoły. Stary kaczor był dobrym matematykiem. Pewnego dnia do Mepsi przyjechała ciocia Ludmiła. która bardzo lubiła się stroić. JuŜ wtedy moŜna było dostać gęsiej skórki ze strachu. Nauczyciel odwiedzał kaczuszkę w najgorszych snach. aby uniknąć gniewu i złości nauczyciela. przed którą Mepsi zamierała w bezruchu i przy której nie umiała wydobyć z siebie głosu .Istniała jednak rzecz. Budziła się wtedy cała zlana potem i szybko bijącym serduszkiem. płakała. kiedy kaczuszka nie rozumiała tematu lekcji i nie potrafiła rozwiązać zadania domowego. ze spiczastym dziobem. Stary kaczor wymyślił dla nich specjalną nazwę „Klasa śywych Trupów” albo „Akwarium”. kaczych tępaków i ogólnie robił im duŜo przykrości. Ŝe kaŜdy bał się otworzyć dziób. koszmar zacznie się od nowa. Ŝe to tylko sen. poniewaŜ była ona bardzo 63 . To czyniło go jeszcze straszniejszym. Oczywiście. aby był bardziej czerwony. a raczej osoba. Była to duŜa. ale bardzo nie lubił dzieci. Uwielbiał wywoływać ich po nazwisku. a dziobek podkreślała malinowym sokiem. stary kaczor. udawała. Skrzydełka farbowała zawsze na kolor niebieski. Lekcji matematyki bał się kaŜdy uczeń z klasy Mepsi. Uczniów wyzywał od głupków. gdy za biurkiem był ON. Nie raz juŜ interweniowali w szkole i prosili o zmianę nauczyciela. na którym nosił wielkie okulary. Najgorzej było wtedy. Nie chciała iść na lekcje. Nie czuła się w niej bezpiecznie. Ŝe jest chora – robiła wszystko.

jak twoje lęki znikają. Ŝe coś wymyśli. Ciocia wzięła taśmę klejącą i powiesiła portret nad łóŜkiem Mepsi. Ŝe to nic nie da. Ale to nie wszystko. Obiecała. . Dlatego zaraz po obiedzie kaczuszka poprosiła ciotunię o rozmowę i zwierzyła się jej ze swoich problemów.Teraz domaluj staremu profesorowi coś śmiesznego. których się boisz. 64 .poleciła ciocia . Na początku chciałam pójść do samego starego kaczora i zrobić mu wielką. czego boisz się na lekcji matematyki. złoŜyła ją w mały kwadracik i wrzuciła do kominka.ucieszyła się ciocia . Wzięła czarny flamaster i dorysowała nauczycielowi długie. Masz jakieś zdjęcie z tym nauczycielem? Kaczuszka przekopała swój album i znalazła zdjęcie starego kaczora. aby zmniejszyć twój lęk przed matematyką. Była zbulwersowana.A teraz uwaga! Ciocia wzięła listę lęków. kręcone wąsy.Moja droga. co napisałaś . . . Od razu lepiej. zostały spalone. a na głowie domalowała śmieszny kapelusz z antenką. JuŜ nigdy nie będą cię dręczyć. Ludmiła bardzo zdenerwowała się całą tą sytuacją.wesoła i umiała znaleźć wyjście z kaŜdej sytuacji. strach przed gniewem profesora… lista była długa. kaczą awanturę. Ŝe moŜna tak traktować małe kaczuszki.Przeczytaj sobie jeszcze raz to. A nie będziesz się juŜ tak bać. aby nie był juŜ taki straszny.Doskonale! . Mepsi spodobał się ten pomysł. ale twoi rodzice przekonali mnie.No widzisz. Teraz stary profesor nie wyglądał juŜ tak groźnie. a szczególnie to. Dlatego wymyśliłam inny sposób. . strach przed krzykiem. . Wielkie okulary ozdobiła małymi kwiatuszkami.Popatrz. Mepsi wzięła duŜą kartkę papieru i zaczęła wypisywać swoje lęki: strach przed dostaniem jedynki. weź teraz kartkę i wypisz wszystkie rzeczy. Wieczorem zawołała Mepsi do siebie. Zawsze na lekcji matematyki wyobraŜaj sobie nauczyciela w tym przebraniu.

Napiszemy afirmację.Dobrze ciociu. Kartkę powiesiła obok śmiesznego portretu starego kaczora. Ŝe to ci pomoŜe. a na lekcji matematyki wyobraŜała sobie profesora w kapeluszu z antenką i z kręconymi wąsami. 3 latka nie zmienił. Nie wiedziała. Tylko pamiętaj o powtarzaniu sobie tej afirmacji. NIE BOJĘ SIĘ NICZEGO I NIKOGO. 65 . Codziennie przed lustrem powtarzała afirmację. Dziwne dla kaczuszki było to.zapewniła Ludmiłę kaczuszka. wieczorem i zawsze wtedy. . I faktycznie dotrzymała obietnicy. gdy ogarnie cię lęk. czerwonymi literami: JESTEM SPOKOJNA I OPANOWANA. Jak dostała jedynkę. .A teraz popracujemy nad twoim poczuciem wartości. Przy tablicy sprawnie rozwiązywała zadania. Ludmiła pochyliła się nad kartką papieru i napisała na niej wielkimi. śycie bez lęku było o wiele przyjemniejsze. poniewaŜ nie była skrępowana lękiem. to nie przejmowała się nią tak mocno jak wcześniej przecieŜ to tylko ocena. a na kaczej twarzyczce Mepsi coraz częściej gościł uśmiech. ale faktycznie poczuła się lepiej i pewniej.Mepsi uśmiechnęła się niepewnie. ROZUMIEM MATEMATYKĘ I DOBRZE ROZWIĄZUJĘ ZADANIA. Ale ona juŜ się tak nie bała. którą będziesz powtarzać sobie rano. Będę pamiętać . Nadal krzyczał i rzucał wściekłym wzrokiem po uczniach. czy to pomoŜe. . Ŝe profesor nic się Kubuś Grabski.Zrobione! Myślę.

66 .Jestem głodny. A przeznaczeniem kaŜdego młodego lwa jest Dzika Afryka. Lwiątka szły tak juŜ kilka godzin. Jesteście juŜ na tyle samodzielne. młode lwy. od maleńkości wyróŜniało się tym. aby szedł równo z nimi. Wolał sam kroczyć z przodu i ustanawiać kierunek drogi. Ŝe powinniście same zadbać o siebie. Ja juŜ jestem stara i nie tak zwinna jak kiedyś.Sabian.Moje drogie dzieci. najszybszych i najsprytniejszych w swoim gatunku. wy musicie dalej podąŜać ku swojemu przeznaczeniu. aby mieć siłę do dalszej wędrówki. Najbardziej z tego cieszył się najstarszy lwik . Ŝe nadszedł nowy etap w ich Ŝyciu. Pewnego letniego wieczora mama lwica powiedziała do nich: .mama lew i cztery lwiątka. zawsze sobie pomagały i wspólnie spędzały większość dnia. które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Na samym przedzie wesołego orszaku kroczył dumny Sabian. od jutra musicie juŜ dalej kroczyć same. Ŝe wreszcie nie będzie od nikogo zaleŜny. iŜ teraz to on będzie przewodniczył wyprawie. Musimy coś zjeść. kiedy nagle odezwał się najmłodszy z nich: . PoŜegnały się z mamą i gotowe były do drogi ku Dzikiej Afryce.Justyna Jarosz Bajka dla dziecka. ale Sabian nie słuchał. Lwiątka zrozumiały. wyrosły na piękne. spośród których najstarsze. Ŝe lubiło odłączać się od grupy i chodzić własnymi ścieŜkami. Pozostałe lwiątka trzymały się razem. Rodzeństwo nawoływało go. Czas upływał im słodko i zanim się spostrzegły. w odległej Afryce Ŝyła sobie lwia rodzina . Zakomunikował pozostałej trójce rodzeństwa. Przestroga dla samolubów Nie tak dawno temu. tam wyrośniecie na najmęŜniejszych. który zawsze podąŜał własnymi ścieŜkami i rad był. PodróŜ rozpoczęła się następnego ranka.

Reszta rodzeństwa się z nim zgodziła. pozostałe lwiątka musiały sobie radzić we trójkę. trzeba sobie coś upolować! Braciszkowie z burczącymi brzuchami wpatrywali się w wielką antylopę. .Gdzie on moŜe być? . którą cała ich rodzina mogłaby się posilić. . Ŝe wyśmienicie uzupełniali się nawzajem. . ale podzielili ją na trzy równe części i zaspokoili to nieznośne burczenie. jak mama to robi. Sabianowi nie śniło się jednak dzielić z braćmi.Nie wasza sprawa! I idźcie Zosia Klewiado. bo to moja zdobycz! śeby jeść. Dzięki temu. spostrzegły.Sabian. . Odwrócili się więc na pięcie i pobiegli poszukać czegoś do jedzenia. 67 .wykrzyknął najmłodszy. Lwiątka usłyszały nagle jakiś szelest za drzewami. 7 lat stąd. a kaŜdy dzień był podobny do poprzedniego. aby podzielić się z braćmi.odparł jego brat bliźniak.Chodźmy go poszukać! .spytał średni brat. co robić. Prześlizgnęły się więc między grubymi pniami i spostrzegły swojego najstarszego brata jedzącego sporych rozmiarów antylopę.lwiątka nigdy same nic nie upolowały. Ŝe nie ma Sabiana. .wykrzyknął najmłodszy z braci. Lwiątka potrzebowały coraz więcej pokarmu. Sabian był zbyt samolubny. jak udało ci się to zrobić!? . Była to niestety mała antylopa.Pewnie znów kroczy swoją ścieŜką . Stojąc tak i naradzając się we trójkę. Był tylko jeden problem . Godziny i dni upływały lwiątkom na wędrówce. udało im się upolować zwierzynę. Sabian przewodniczył wyprawie i polował dla siebie. Niestety. widziały jedynie.

68 .te głupie łanie zwabiły mnie tutaj. Postanowił więc. z którego dobiegł krzyk. Trójka lwiątek poszła ścieŜką wiodącą przez środek lasu. trafiał w jakąś dziwną pułapkę. co się stało! . wyciągnijcie mnie stąd! . Ŝe są one zaczarowane. która mówiła im. Minęło juŜ kilka godzin. wabiące swoją sylwetką.wykrzyknęło najmłodsze z lwiątek. . aŜ nagle ziemia się otworzyła i wpadłem w tę ich pułapkę! Lwiątka pospieszyły z pomocą. Sabian zaś podąŜył głębiej. a braciszkowie zaczęli się o niego martwić. Sabian zaś nie mógł przestać myśleć o tajemniczych łaniach. a jeśli tak. Zobaczyły swojego brata. a raczej jego głowę wystającą jak gdyby spod ziemi. Ŝe kraina ich dorosłości i przeznaczenia jest tuŜ za lasem. Ŝe Dzika Afryka jest dosłownie na wyciągnięcie ręki.Biegnijmy lepiej sprawdzić.Pewnego dnia lwiątka spotkały na swej drodze panterę. Przypomniały sobie opowieści mamy. nie polujcie więc na nie. W lesie tym Ŝyją piękne łanie. Powędrowały czym prędzej naprzód. Jednak kaŜdy. W końcu zniknął z pola widzenia. Wił się i szarpał.Na pewno nie. do Sabiana dotarło. Spytały ją więc o drogę. ale to nic nie dawało. Ŝe bracia ciągle są przy nim.PomóŜcie mi. Ŝe będzie to jego nowe trofeum.powiedział jeden z bliźniaków. Ŝe pantery Ŝyją tylko w okolicach Dzikiej Afryki.Dzika Afryka jest tuŜ za tym lasem. Próbowały na wszelkie sposoby. Sabian był uwięziony.krzyknął Sabian . kto chciał je upolować. To Sabian! . czy nic mu nie jest? . Ale bądźcie ostroŜni. .On zawsze robi po swojemu i nigdy się nami nie przejmuje! Nagle dało się słyszeć przeraźliwy skowyt. Lwiątka ucieszyły się faktem. ale nic to nie dawało. by wyciągnąć brata. ale nie miały dość siły. A przecieŜ wiedzieli.pomyślały i zadrŜały z przeraŜenia. . Pognały więc między gęstwinami do miejsca. . Mówi się. . gdzie spodziewał się upolować piękną łanię. to tylko przez swoją krnąbrność wpakował się w tarapaty .odparł drugi bliźniak .Ciekawe.

Kochani braciszkowie. zrozumiałem. jak bardzo jest mu przykro. Rzucił się braciom na szyję i wszyscy czterej zaczęli się ściskać i cieszyć.Jak moŜemy cię opuścić. Zaczął przepraszać braci za swoje postępowanie. Od tego dnia juŜ wszystko się zmieniło. który teraz był juŜ szeroki na dwa metry. Czwórka kochających się braci poszła więc na spotkanie z Dziką Afryką Martynka Danielkiewicz.Siedzicie tu przy mnie cały czas. a bracia widząc. Ŝe jesteście mi najbliŜsi. Ŝe ze mną pozostaliście! Gdyby nie wy. miałbym tu pewną śmierć. To wy uratowaliście mi Ŝycie! Jakim ja byłem głupcem i niegodziwcem. zaczął płakać. Nagle ziemia zaczęła się stopniowo rozszerzać. 9 lat 69 . aŜ w końcu wyskoczył cały z dołu. Samolubny lew. wolimy tu umrzeć z tobą. Dotarło bowiem do niego. a nasz wymarzony kraj jest zaraz obok. poczęli płakać razem z nim. jakŜe jestem wam wdzięczny. . jesteś przecieŜ naszym bratem. Łzy. jak kochane ma rodzeństwo i jak bardzo go nie doceniał. potem mógł juŜ wyciągnąć jedną łapę. Ŝe juŜ nigdy nie będę samolubny. miłość oraz zrozumienie braci okazało się odczarowaniem magicznej pułapki zastawionej przez łanie. niŜ bez ciebie iść do Dzikiej Afryki. Jego Ŝal był ogromny. zrozumiał bowiem swą samolubność. a łzy coraz cięŜsze. Ŝe tego nie doceniałem! Obiecuję wam. Wybaczcie mi. Nie zostawimy cię tutaj. . tak Ŝe Sabian mógł zacząć powoli się poruszać. Czemu tam nie zdąŜacie? Mnie i tak juŜ tu nic nie pomoŜe. kochani bracia. a potem drugą. od dzisiaj będziemy juŜ wszystko robić razem i będziemy sobie pomagać! I bracia mu wybaczyli. widząc dobroć i miłość swoich braci.. idźcie więc dalej.

mieszkała rodzina Wróbli. Ŝe jesteś juŜ duŜym wróblem i zabierzesz Wróbelinkę do parku .tłumaczyła i tłumaczyła mamusia. Maciej Lipnicki 70 . Wróbelek był juŜ duŜym ptaszkiem i miał śliczną siostrzyczkę . I kaŜdego dnia tak oto rozmawiał z mamą: .tłumaczyła i prosiła mamusia.Kochanie moje… To jest twoja siostrzyczka i potrzebuje twojej pomocy. To było nie tak dawno temu… W domu z sąsiedniej ulicy .Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka. Wiesz. Ŝe razem moŜecie się świetnie bawić .płakał i ćwierkał zdenerwowany Wróbelek.Wróbelinkę.Taak! Jestem duŜy. ale nie lubił się nią opiekować. ale nie chcę tego pisklaka! Ja chcę się bawić. a mamusia Wróbelkowa sprzątała w domu. a ona będzie się wlokła za mną i tylko przeszkadzała!! . który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką.Wróbelku. który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrzyczką. proszę.Mamusiu! Ale ja nie chcę się bawić z tą nieupierzoną siostrzyczką!! Ćwirk! Ćwirk! Ona tylko płacze i nie moŜna się z nią fajnie bawić!! . Tatuś Wróbel codziennie rano wychodził do pracy. Wiem. pomóŜ mi i zaopiekuj się siostrzyczką. . Bajka o Wróbelku.tym z duŜymi oknami . .

ale… zapomniał o swojej siostrzyczce.PrzecieŜ ty nawet nie urosłaś! . 71 . Wiesz co? Tak! Dokładnie…. a jej brat stał jak osłupiały. Niestety. AŜ tu nagle Skowronki wpadły na świetny pomysł: . poniewaŜ dla niej był on prawdziwym bohaterem.powiedziała nieśmiało Wróbelinka. A Wróbelinka i tak uwielbiała te spacery z braciszkiem. przecieŜ ona taka malutka… ale tutaj Wróbelinka obroniła bramkę jak prawdziwy piłkarz!! Wszyscy byli w szoku. a Wróbelek jak najszybciej przejął piłkę i z całej siły strzelił do bramki. Jak tylko rodzeństwo wróciło do domu. a mamusia odpowiedziała coś.przerwały Wróbelkowi Skowronki . No i wiedział więcej niŜ ona. ale brakuje nam bramkarza…. Ŝe skrzywdzi siostrzyczkę.zdenerwował się Wróbelek.Świetnie! . Ŝe aŜ się cały wyprostował. .krzyczały Skowronki. Musisz wiedzieć. Wróbelinka siedziała samotnie pod drzewem i tak przyglądała się.zazdrościł Skowronek. to od razu opowiedzieli o wszystkim rodzicom.A moŜe zagramy w piłkę? .I tak kaŜdego dnia Wróbelek sprzeczał się z mamą. Był bardzo zdenerwowany. .Świetnie. a potem musiał wlec ze sobą Wróbelinkę.zasmucił się Wróbelek. co dobre.Chciałbym mieć taką siostrę! . . I tak Wróbelek zaczął odbijać piłkę.Ja mogę być bramkarzem . W ciągu tych sekund Wróbelek przestraszył się. Ŝe Wróbelek i Skowronki uwielbiali bawić się piłką. co Wróbelek zapamiętał na zawsze. I biegał szybciej niŜ ona. a tymczasem Wróbelek był tak dumny i radosny.Ty?. czasem nawet krzyczał i wyzywał swoją śliczną siostrzyczkę. Ŝe jesteś! Poodbijamy piłkę? . jak jej braciszek świetnie gra w piłkę. szybko się kończy i ptaszki musiały wracać do domów. Potem zaczęli dalej grać i grać… i śmiali się przy tym. .To stawaj w bramce i gramy!! I tak oto rozpoczął się prawdziwy mecz! Skowronek do Skowronka szybko podał. .Świetnie.Widzisz? I z młodszą siostrą moŜesz się świetnie bawić. Tego dnia Wróbelek spotkał w parku braci Skowronków.

nie słuchał pani. Niestety. co tym razem wymyśli i czy na przykład nie wróci się do domu z gumą do Ŝucia we włosach lub na bluzie. Ŝe rodzina i przyjaciele jej pomogą. poniewaŜ nigdy nie było wiadomo. nieopodal twojego. Ŝe moŜe go spotkać coś złego. Ŝył sobie mały chłopiec. W miasteczku panowała ogólnie przyjazna atmosfera. Nikt się nie bał. łamagi. dawno temu. którego wszyscy lubili. Drzewo Grzeczności Dawno. szybko! W szkole przeszkadzał na lekcjach. od jakiegoś czasu coś się zmieniło… Michaś przestał być miłym chłopcem. szturchali i przewaŜnie odchodzili. 72 . Ŝe Michaś jest okropny i Ŝe nawet jego rodzice nie potrafią sobie z nim poradzić. ale mimo wszystko dawała sobie radę. dokuczał kolegom i koleŜankom. Nikt nie chciał przebywać zbyt blisko niego. gdy tylko zobaczyli go na swojej drodze. Chłopcy radzili sobie inaczej: odpychali Michasia. a dzieci mogły bezpiecznie bawić się w parkach i na placach zabaw. na przykład ciocia Adela nie mogła od roku znaleźć pracy. Miał na imię Michaś i był zdrowym. Dziewczynki często przychodziły na skargę do nauczycielki. tylko głośno krzyczał: . ja jadę. które jest niegrzeczne. silnym dziewięciolatkiem. Nie uŜywał teŜ dzwonka.Uwaga. więc kaŜdego ranka wszędzie było słychać „Dzień dobry. W miasteczku Michasia wszyscy się znali od zawsze i wiedzieli o sobie nawet największe tajemnice. Wiedziała. bo Michaś pociągnął którąś za włosy. Nikt się nie bał wychodzić wieczorami. Zaczął się całkiem inaczej zachowywać. co nowego?”. Jeździł szybko na rowerze i nie uwaŜał przy tym na ludzi chodzących po chodniku. Oczywiście ludzie mieli swoje zwykłe problemy.Estera Gilowska Bajka dla dziecka. to zamknął inną w toalecie i nie mogła wyjść lub teŜ śmiał się z ubrania innej. zejdźcie z drogi. a moŜe wcale nie tak dawno temu… w małym miasteczku. Niestety. Wśród mieszkańców krąŜyły opowieści.

Ŝe w kieszeni ma kilka duŜych gwoździ.Ojooj.posłuŜył się kamieniem. Wielokrotnie chłopiec bawił się. tak przeraźliwie boli… och jooj. a kora na pniu drzewa kojarzyła mu się ze skórą starego człowieka i napawała obawą. Ŝe tak nie wolno. Wybrał się na górkę. obróciło się to przeciw drzewu. Pani Sabina często płakała przez swojego synka. Ŝe ludzi trzeba szanować. Michaś jednak miał odmienne zdanie. jooj… och joj… Gdy zaczął wbijać ostatniego gwoździa. słyszał ciche jęki. Tego dnia. usłyszał czyjś głos: . którego przecieŜ tak mocno kochała. Michaś ze złowieszczym błyskiem w oku zaczął wbijać gwoździe w drzewo i wcale mu nie przeszkadzał brak młotka . Denerwowały go wiszące gałęzie. gdyŜ w te okolice nie przychodziły inne dzieci. Jednak nie przynosiło to Ŝadnych efektów. dość! Przestań proszę… Dlaczego tak mnie krzywdzisz? To boli. Gdy wbijał pierwsze gwoździe. ale myślał. Ŝe mu się wydaje. Tak teŜ zrobił i tego popołudnia. Mógł stąd obserwować cały park i jednocześnie pobyć trochę sam. Michaś zazwyczaj w połowie rozmowy z matką wychodził z domu i szedł do pobliskiego parku. który znalazł obok pnia. dość juŜ. To było jego ulubione miejsce.Och.nie były to tylko złośliwe plotki. gdy Michaś ponownie uciekł od rozmowy z matką. Ŝe lepiej być dobrym niŜ złym. Innym razem zwabiał do siebie wiewiórki i ciągnął je za ogonki lub rzucał w nie kamieniami. Niestety. 6 lat . Z kaŜdym kolejnym gwoździem słyszał coraz głośniej i wyraźniej: . Ludzie uwaŜali ją za wyjątkowo piękną. Próbowała mu tłumaczyć. rzucając kamykami w ptaki przysiadające na gałęziach. Postanowił zrobić z nich uŜytek. ojoj! 73 Dawid Leszczawski. Na środku górki rosła duŜa. zauwaŜył. stara wierzba płacząca.

usłyszał w odpowiedzi.Ach. . ojoj.Ojoj.Michaś rozejrzał się wokół.Michaś podrapał się w głowę . by sprawdzić.wtrącił Michaś. To ja jestem drzewem… Jak boli… Zosia Klawiado. Ŝe teraz ja będę mówić! .Tu jestem. Wzruszył więc ramionami i powrócił do swojego zajęcia.Eee tam. Tak bardzo lubiłem śpiew ptaków.Drzewem? A… ale… eee? Jak to drzewem? . to się nerwowo rozgląda i boi się zaćwierkać.Cicho! Pozwól.wyjąkał przestraszony tym razem chłopiec.Jesteś okropnym dzieckiem. Zwierzątka boją się ciebie.Ano drzewem… Ojoj… Stoję tu juŜ tyle lat i jeszcze nigdy nie musiałem się odzywać… . ale nikogo nie dostrzegł. ale od paru tygodni Ŝadne nie chcą tu przylatywać. Przed tobą. och joj! . och joj… . wiewiórki tyle razy płakały mi w gałęzie po tym. jak się nimi bawiłeś. och! ojoj! Przestań w końcu! Przestań proszę! Ojoj. juŜ rozumiem. 74 .Kim jesteś? Gdzie jesteś? PokaŜ się! . na drzewie jesteś! Schodź szybko! PokaŜ się! To nie jest śmieszne! . jeśli juŜ któryś tu przyleci. W momencie. gdy tylko uderzył kamieniem w gwóźdź ponownie usłyszał: .chłopiec skinął głową na znak. Ptaki się boją.wyjąkał przestraszony chłopiec. przesadzasz! .pytał zaskoczony . ale nic nie zauwaŜył.Odzywać? . .Jak to? Gdzie? . . 7 lat . .Ojoj… Och joj… Nie jestem na drzewie. Obszedł teŜ drzewo dookoła. Ŝe się zgadza .tu nic nie ma . czy ktoś sobie z niego Ŝartuje. Ludzie starają się ciebie unikać.

co było związane z Michasiem. nawet przestała się uśmiechać. ty marudzisz jeszcze gorzej niŜ moja matka. na przerwach jesteś sam. Tylko pani Sabina cieszyła się. Michaś zaczął się źle czuć. by zwrócić na siebie uwagę. mimo Ŝe wokół są inni ludzie. Idę juŜ sobie . Chłopcy znów nie odzywali się do niego.Wiesz co? Nudzi mi się. Mama nie była juŜ pogodna. a gdy zaczął się źle czuć dostrzegł na twarzach kolegów ulgę. wspomnisz moje słowa! . Czy nie zauwaŜyłeś jej zaczerwienionych oczu? Twój tata przestał się śmiać i bawić z tobą. a moŜe trochę dłuŜej. jeszcze kiedyś będziesz Ŝałował swojego zachowania.Zobaczysz. jakby strach i niechęć pomieszane ze sobą. Ŝe jesteś sam. ma opuszczoną głowę.krzyknęła za nim Wierzba. W domu teŜ zaczął zauwaŜać zmiany. W oczach dziewczynek zobaczył coś dziwnego. by nie „prawić mu kazań”. Na lekcjach w-fu zawsze pozostawał z boku.krzyknęła Wierzba. a nauczyciele twierdzili. ale jednocześnie zaczął dostrzegać. jak koledzy i koleŜanki odsuwają się albo odwracają twarze. A ludzie unikali kontaktów z nim. W szkole myślano. moŜe poza jednym . Gdy przechodził korytarzem szkolnym. Ŝe jest sam. jak dawniej.otóŜ Michaś przestał chodzić na wzgórze. a ludzie z miasteczka nauczyli się całkowicie ignorować wszystko. Jakiś miesiąc później. Ŝe nie musieli się juŜ tłumaczyć trenerowi. W szkole koledzy nie chcą z tobą przebywać. . widział. Ŝe wymyśla.Zobaczysz. Ŝe udaje. Czy naprawdę nie zauwaŜyłeś niczego? . .. choć wokół ciebie jest tyle ludzi. No. Mama uwaŜała. dlaczego nie chcą grać razem z Michasiem. a gdy chodzi po mieście.warknął rozdraŜniony chłopiec i juŜ zaczął iść w stronę domu. a chłopiec schylił głowę Twoja mama codziennie wieczorem płacze. nie zapraszali teŜ go do gier zespołowych. Ŝe chłopiec przestał uciekać od rozmów z nią. Chłopiec z kaŜdym dniem marniał. Będziesz potrzebował pomocy i dostrzeŜesz. JednakŜe w jego zachowaniu nie było widać Ŝadnych zmian. Przez kolejne dni nic się nie zmieniło. odchodzili w inne miejsce.Michaś pokręcił przecząco głową .Cicho! To moja kolej! . gdy podchodził podczas ich zabaw. jej oczy były ciągle czerwone 75 . Jednak nikt mu nie wierzył. Ŝe znalazł nowy sposób na rozbijanie lekcji.

Nauczyciele myśleli. Jej oczy stawały się jeszcze bardziej czerwone. jak inni uczniowie. głos jej drŜał. Pani Sabina wezwała lekarza. a Michaś z kaŜdą chwilą wracał do zdrowia. a jej ręce drŜały. Miał duŜe zaległości. Ŝe boi się być odpytywany i dlatego jest spokojny. Ŝe chłopiec przerwie lekcję. by podnieść się i usiąść. Ŝe marudzi. ale taki stan utrzymywał się długo i nawet powiem więcej . ale mimo wszystko zajmuje się nim i stara się nie okazywać. Siedział więc spokojnie i nie przeszkadzał w prowadzeniu lekcji. Jednak leŜał sam. Ŝe chłopiec ma zaawansowaną chorobę oskrzeli. Zrozumiał. Ŝe jest bardzo zmęczona. Widział. Trafnie udzielał odpowiedzi na pytania. Chłopiec postanowił się zmienić. Po paru tygodniach Michasiowi się pogorszyło. Ŝe nie udawał w ciągu ostatnich dni. jak bardzo jest zmartwiona. Wtedy ujrzał swoją mamę z innej strony. a wychowawczyni nie zadzwoniła z pytaniem o zdrowie. Okazało się. Głównie dlatego teraz chłopiec unikał spotkań z mamą. Dostał wysokiej gorączki i nie był w stanie wstać z łóŜka.Michaś zaczął brać aktywny udział w lekcjach. Ŝaden kolega ze szkoły nie przyszedł do niego z lekcjami. Wiedział o tym. Kręciło mu się w głowie i nie miał sił nawet. bo usłyszał. Wtedy mama uwierzyła. Tymczasem mijały dni. Ŝe do tej pory robił źle. Michasiowi zrobiło się bardzo smutno i zrozumiał. Gdy próbowała z nim rozmawiać. Michaś dostawał silne leki od lekarza i po paru dniach gorączka mu minęła. gdy podawała synowi jedzenie lub picie. poniewaŜ nikt nie chciał mu poŜyczyć zeszytów. nie uwaŜał juŜ. jak mama mówiła to do taty. a w oczach błyszczały łzy. Poza rodzicami nikt go nie odwiedzał. Przypomniały mu się słowa Starej Wierzby i w tej samej chwili po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Ŝe mama go kocha pomimo jego złego zachowania. ale nadal musiał leŜeć w łóŜku. Po kilkunastu dniach Michaś mógł wrócić do szkoły. Później jednak zaczęli powoli się do niego przekonywać i mógł się zgłaszać. gdyŜ nauczyciele bali się. 76 .i opuchnięte. które było zwyczajnie ignorowane. a twarz blada z niewyspania. choć początkowo musiał robić to bez podnoszenia ręki.

Tego samego wieczora usłyszał od swojej mamy zdanie. ale jednak. i jestem z ciebie dumna. synku. a jego tata zaczynał chodzić po mieście z podniesioną głową. Po pewnym czasie w miasteczku zaczęto mówić. Czasami starał się przynosić do szkoły słodycze i dzielił się nimi z innymi dziećmi. Starał się przebywać zawsze gdzieś obok. Jednak chłopiec nie poddawał się. gdy chodził na spacery ze swoją mamą. Ŝe mógł się zmienić. która wyleciała z boiska. TuŜ przed zimą chłopiec zrobił z tatą karmnik dla ptaków i postanowił zawiesić go na starej wierzbie płaczącej. Ŝe Michaś się zmienił. Długo to trwało. Widywano chłopca. jak pomagał nosić jej zakupy. by móc w razie czego pomóc.Z kolegami załagodzenie sytuacji szło Michasiowi gorzej.Kocham ciebie. Nadal go unikały i wykluczały ze swoich zajęć. bo jednak był jeszcze małym chłopcem. wprawdzie nie cięŜkie. 7 lat 77 . ale w końcu koledzy zaczęli akceptować Michasia i włączali go do swoich zajęć. Powoli ludzie zmieniali zdanie o chłopcu. Dzieci nie chciały wierzyć. A na lekcji wychowawczej nawet przeprosił kolegów i koleŜanki za swoje dotychczasowe zachowanie. chłopiec usłyszał coś w rodzaju cichego „Dziękuję”. Gdy wieszali budkę z ziarnem. które prawdopodobnie zapamięta do końca Ŝycia: . czy to przypadkiem nie był tylko wiatr. na przykład podać piłkę. ale nigdy nie był pewien. Hubert Cel.

Były to na przykład: Krzysztofa. Ŝyła sobie dziewczynka. a kaŜdy dzień Ŝegnała uśmiechem i rozmyślaniami o przygodach. Franciszka… Dziewczynki nie znały Ŝadnej Kasi czy Ani. Spędzali razem czas w szkole oraz po szkole. bawiła się jeszcze z rodzicami. a takŜe w mnóstwo innych zabaw. a moŜe i na wschodzie pewnego pięknego kraju. powiedziała: 78 . gdzie mieszkała Pelagia. Pelagia była po prostu małą. Bawili się w berka.lekko zdenerwowana wołała dziewczynkę na kolację. Zabawy te trwały do samego wieczora. 8 lat gdzieś na zachodzie. kiedy wszyscy najedzeni po obiedzie wychodzili na wielkie wspólne podwórko. szczęśliwą dziewczynką. Potem dziewczynka odrabiała lekcje. to imię było zupełnie normalne. Jej koleŜanki takŜe miały dość nietypowe imiona. o których dorośli nie mieli zielonego pojęcia. w chowanego. gdyby taka pojawiła się w ich osadzie. kiedy Pelka (bo tak właśnie zdrobniale nazywali dziewczynkę rodzice) wraz z rodzicami jadła obiad. jakie mogą ją spotkać następnego dnia. które są nieśmiałe i nie wierzą we własne moŜliwości.Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci. Przeprowadzka W pewnej małej wsi. Euzebia. Pewnego dnia. aŜ w końcu mama Pelagii . Śmieszne imię. to dopiero byłoby zabawne! Pelagia miała bardzo duŜo koleŜanek i kolegów. Jessica Marcinowska. zapadła niezręczna cisza. Miała na imię Pelagia. prawda? Jednak w miejscu. Afrodyta. po czym mama Peli.

ale jestem pewna. cała rodzina wyruszyła w drogę. po czym Pela poszła z nową Panią nauczycielką. To miejsce jest bardzo daleko stąd i jeszcze nikogo tam nie znasz.Musimy powaŜnie porozmawiać. przy nowym stole. Szła. jakie nowe wspaniałe zabawy czekają ją z przyjaciółmi. a tata pojechał swoim Ŝółtym rowerem z powrotem do pracy. Ŝe szybko znajdziesz sobie koleŜanki i kolegów. . zastanawiali się.. Jak zwykle mama i córka poŜegnały się całusem w policzek. co będzie dalej. kochanie. Ŝe rodzice nie zmienią swojej decyzji i wszyscy będą musieli się przeprowadzić. Została w swoim pokoju i cichutko płakała. Ŝe ich zwykle roześmiana córka jest dziwnie milcząca. jedli. AŜ duŜe przeszklone drzwi w końcu korytarza otworzyły się. Tego dnia dziewczynka nie uśmiechała się. Wiedziała. Pela tego popołudnia nie chciała juŜ wychodzić do swoich koleŜanek. Tak samo było kolejnego dnia. Pani od razu przedstawiła się. Ŝe szybko znajdziesz tam nowe koleŜanki. Chodź. Była smutna i zastanawiała się. Całe dnie spędzała z koleŜankami. Tata dostał nową pracę i musimy się przeprowadzić. jak urządzić nowy salon i w ogóle nie zauwaŜali. W sobotę. w nowej kuchni. Dwa tygodnie do przeprowadzki minęły Pelce bardzo szybko. zaprowadzę cię do twojej klasy. w stronę klasy. Rodzice dalej rozmawiali. chcąc nacieszyć się ostatnimi wspólnymi chwilami. Droga minęła błyskawicznie i juŜ wieczorem cała rodzina jadła wspólnie kolację w nowym mieszkaniu. jak zwykle. tylko zamyślona spogląda w okno. Dwadzieścia 79 . W poniedziałek mama odprowadziła Pelagię do nowej szkoły. Pelagii dziwne wydało się imię nowej pani. Ŝe moŜe to jedyny tutaj taki przypadek i postanowiła czekać na to. pani Asia wzięła dziewczynkę za rączkę i wprowadziła do sali.Nazywam się Asia Kowalska. jak teraz będzie wyglądało jej Ŝycie. milcząc. córeczko. dokładnie w dwa tygodnie po usłyszeniu od rodziców tej strasznej dla dziewczynki wiadomości. Jestem pewna. Po tych słowach mama Pelagii wróciła do swych codziennych zajęć. Rodzice rozmawiali ze sobą i nie zauwaŜyli. przed zaśnięciem. Ŝe ich córka od dłuŜszej chwili nic nie mówi. ale pomyślała. Nie rozmyślała teŜ o tym.

jak postanowiła. koleŜanki pomału przestawały ją zagadywać. Chciały dowiedzieć się czegoś o nowej koleŜance.” Tak. Kobieta zaprzyjaźniła się Paulinka Średnicka. czy inne dzieci zaakceptują jej inne imię. tak teŜ zrobiła. po czym usiadła przy biurku i zaczęła sprawdzać obecność. Codziennie w drodze powrotnej ze szkoły Pela mijała małe gospodarstwo.Masz takie śmieszne imię.Skąd jesteś? . Krzysiek.myślała . Ŝe nowa koleŜanka po prostu nie chce z nikim rozmawiać.zapytała Kasia.myślała . „Skoro ja i moje imię jesteśmy dla niech takie śmieszne . Gosia. Tomek… Pela słuchała tego wszystkiego wielce zdziwiona i zastanawiała się. Ania. aŜ w końcu jedna z dziewczynek powiedziała: .powiedziała Karolina. 9 lat 80 .par oczu spojrzało na Pelę. Dziewczynka wbiła wzrok w podłogę i chciała juŜ jak najszybciej usiąść w ławce. czego tak naprawdę od niej chcą. Pelagia patrzyła na nie i zastanawiała się. . Ŝe nie będzie z nikim rozmawiać.dadzą mi spokój i nie będą się śmiać. aŜ w końcu postanowiła. Przez kilka kolejnych tygodni Pelagia nie zamieniła z nikim w szkole ani jednego słowa.” Po lekcji kilka dziewczynek klasy podeszło do nowej uczennicy.Chodź z nami na boisko . „Być moŜe wtedy . Pani przedstawiła dzieciom Pelagię. Dziewczynka całą lekcję rozmyślała nad tym. Rodzice jakoś je zdrabniają? W tym momencie Pelka była juŜ pewna. Ŝe grupka uczennic chciała tylko się z niej pośmiać. Nic więc nie odpowiedziała i postanowiła nigdy z nikim w nowej szkole nie rozmawiać. Kasia. które samotnie prowadziła pewna starsza pani.to nie chcę ich znać. . aŜ w końcu wszyscy w klasie przyzwyczaili się.

urodziła małe kocięta. Było ich pięcioro. ale najwięcej miała do powiedzenia na temat swoich zwierząt. Bułeczka polubiła bardzo całą rodzinę. Dopiero po jakimś czasie zauwaŜyłam. Ŝe robią to tylko po to. aŜ na skraj wsi. Ŝe nie ma ona ogonka. Bułeczko. Pelagia zostawała u starszej pani. a było to bardzo dawno temu. nad brzegiem strumienia. gdy pani Afrodyta potrzebowała wolnego popołudnia.Miałam kiedyś. Miała ona na imię Genowefa. by śmiać się z jej ogonka. Pewnego słonecznego dnia pobiegła dalej niŜ zwykle.z mamą dziewczynki. bardzo mądra Ŝółwica: 81 . Poza tym pani Genowefa okropnie duŜo mówiła i wcale nie oczekiwała tego. ale Bułeczce wydawało się. Mówiła o wszystkim: o tym. Ŝe Ŝółwie nie widziały nigdy Ŝadnego innego kotka i na pewno nie jest dla nich dziwne to.Powiedz mi. a raczej z jego braku. co zrobi na kolację. jak to się stało. Nazywała się Kuleczka. Podejrzewam. Ŝe reszta kociaków nie zauwaŜyła tego. Kiedy Kuleczka miała 10 lat. które popijała właśnie ze specjalnie dla niej zrobionej przez Ŝółwie miseczki. Tam właśnie. najmłodszy z rodu. by swobodnie chodzić po podwórku. Ŝe nie masz ogonka? Czy tak jest od zawsze. Inne zwierzęta stale ją zaczepiały. czy ktoś ci go moŜe zabrał? Bułeczka aŜ zachłysnęła się mlekiem. Kiedy wszystkie wyrosły juŜ na tyle. zapytał: . zachęcały do zabawy. Miesiąc juŜ trwała znajomość Ŝółwiej rodziny z kotką. kiedy jeden z Ŝółwi. kiedy odezwała się mama Bąbla. jak spędzała święta kilka lat wcześniej. Pewnego dnia usiadła wraz z Pelą na ganku i zaczęła opowiadać: . Bułeczka (bo tak nazwaliśmy kotkę bez ogonka) zawsze trzymała się z boku. Ŝe jeden z kotków nie ma ogona. czuła się między nimi swobodnie. by zrobić zakupy czy pojechać do lekarza. by jej opowiadano. bardzo piękną kotkę. gdyŜ wydawało jej się. najczęściej biegała po pobliskiej łące. Dlatego Bułeczka zawsze bawiła się sama. toteŜ czasami. Spojrzała na Bąbla (tak na imię miał najmłodszy z Ŝółwi) i juŜ miała uciekać prosto przed siebie. swoją siedzibę miała rodzina Ŝółwi. co strasznie się dziewczynce podobało.

Bułeczka stała oszołomiona. Pelagia pomyślała teŜ o so- 82 . gdy po Pelę przyjechała mama. Zresztą kaŜdy z nas jest wyjątkowy. ale teraz troszkę więcej czasu spędzała w zagrodzie. na przykład. Kuleczko. Spójrz na Bąbla. Ja na przykład wyjątkowe mam imię. a Bąbel… Bąbel jest taki zabawny! Więc to chyba tak juŜ jest. Rozmyślała o kotku bez ogonka i jego problemach. Ŝe nie będzie więcej unikać kotków i innych zwierząt. potrafię najszybciej ze wszystkich kotów przebiec całe podwórko. gdy Bułeczka wróciła do zagrody postanowiła. ale to jeszcze nie powód. Ŝe Bąbel jest taki mały. gdzie słynęła z tego. tak samo.. prawda? Na tym polega twój urok. Zjadła kolację i poszła spać. Czy słyszałaś kiedyś by jakiś Ŝółw miał na imię Ewa? Śmieszne! A jednak ja mam tak na imię i nic na to nie poradzę. jakiego znamy bez ogonka i dlatego jesteś taka wyjątkowa. Ŝe kaŜdy ma coś śmiesznego albo dla innych dziwnego. Kuleczko? CzyŜbyś myślała.Co się stało. Ŝe zauwaŜyliśmy. Ŝe nie ma ogonka jest całkiem zabawne. I to jest w nim wyjątkowe.zastanawiała się kotka. Pani Genowefa skończyła swoją opowieść w momencie. Dziewczynka pomachała kobiecie na poŜegnanie i poszła w stronę swojego domu. czego inni nie mają i to akurat jest dla nich fajne. Bo chociaŜ mama Ŝółwica ma to śmieszne imię. MoŜe rzeczywiście to. Ŝe nie mam ogonka. by nie odzywać się do nikogo. „No tak. jak nie jest to problem dla ciebie. Całą noc nie mogła zasnąć. Powiem ci więcej: ja nawet to imię lubię. Od tej pory Bułeczka trochę rzadziej bywała u Ŝółwiej rodziny. bo jest taki niski. a nie z braku ogonka. Ŝe nie zauwaŜyliśmy. Ŝe jestem inna niŜ wszystkie kotki i nic nie powiedzieli?” . kiedy pani Genowefa wlewa mleko do naszych misek. Ŝe nie jest to dla nas Ŝaden problem. co powiedzieć. Ŝe najszybciej dobiega do miseczki pełnej mleka. Dawno juŜ nie jest dzieckiem. iŜ nie masz ogonka? Oczywiście.” Tego samego dnia. ale ja teŜ nic nie mówiłam na to dziwaczne imię mamy Ŝółwicy ani na to. to robi pyszne ciasteczka i jest taka miła. „Zatem od początku wiedzieli. bo jest takie wyjątkowe. jesteś jedynym kotkiem. bo…. Ja. nie wiedząc. a ciągle za niego uchodzi. Pamiętała o nich ciągle. ale w to miejsce ma coś. ale uwaŜamy.

Spacerowali oboje po leśnych dróŜkach. pięknym. .bie. to mama mówi do mnie Pelka. . Katarzyna Marchewka. Zajączek był jeszcze za mały. pobawimy się z Marchewką. Emilia Kania Bajka dla dziecka. więc zostawał w domku. które nie chce chodzić do przedszkola. Doszła do wniosku. W końcu podeszła do tej. Maks bardzo miło spędzał czas z mamą. Myślała teŜ o innych rzeczach. która kiedyś zapytała ją. ale za to na pewno nikt nie potrafi rysować tak pięknie. Ŝeby chodzić ze swoimi braciszkami do szkoły. Maks wychowywał się z mamą i tatą oraz ze swoim starszym rodzeństwem. jak zdrobniale Pelagię nazywają rodzice. Pela. Ŝe ma inne niŜ wszyscy imię. Dziewczynka stała jeszcze przez chwilę zdziwiona.No tak.To chodź. zielonym lesie pełnym róŜnych ślicznych zwierzątek.zdziwiła się Pelagia. Następnego dnia w szkole Pelagia jeszcze chwilę obserwowała bawiące się na boisku dziewczynki. Był biały w czarne łatki. Nazywał się Maks. Powiedziała: . w których jest dobra i wyszła z tego całkiem spora lista.pomyślała Pela i poszła bawić się z nowymi koleŜankami. tak ma Kaśka na nazwisko. jak ona. Ŝe nowa koleŜanka zaczęła się do niej odzywać i odparła: . które codziennie rano chodziło do szkoły. Śmieszne.Rodzice mówią do mnie Pela. Dawno. zbierali owoce leśne itp. spotykali się ze znajomymi zwierzętami. nie? „Rzeczywiście. Mieszkał w duŜym. śmieszne nazwisko” . a jak jestem niegrzeczna. Zawsze mieli jakieś ciekawe zaję83 . a tata chodził do pracy. a wracało popołudniami. dawno temu Ŝył sobie mały zajączek.Marchewką? .

Kiedy nadszedł moment wyjścia rodzica. Ŝe mama będzie pracować. I tak właśnie się stało.Ja nie chcę tam iść! Jestem chory! Boli mnie główka! Boli mnie łapka! Zawsze coś wymyślał. poniewaŜ jego mama miała sporo zajęć w domu. a one dosyć często ją odwiedzały. a Maks nie moŜe zostać bez opieki. czemu babcia nie chce z nim skakać i biegać. bo malec nie potrafił zbyt długo posiedzieć w jednym miejscu. Codziennie wczesnym rankiem tata prowadził go do babci. Po jakimś czasie babcia tak zaczęła narzekać. Następnego dnia mama zaprowadziła Maksa do przedszkola. co go tam czeka i bał się nowego miejsca. Ŝe rodzice zajączka nie mogli tego znieść. Ŝe będzie go pilnowała babcia. on jednak nie chciał nawiązać z nimi kontaktu. bo nie wiedział. Dotąd babcia wiodła spokojne Ŝycie. Pewnego dnia mały. Kiedy Robert wszedł do pokoju Maksa. Mimo to Maks ani razu nie pomyślał. z kim mały zostanie. Postanowili przyprowadzić do Maksa małego jelonka Roberta. bo myślał. musiała poświęcać Maksowi sporo czasu i na dodatek dosyć aktywnie. która nie była zachwycona tym pomysłem. Jednak po namyśle zgodził się. Zwierzaczki w przedszkolu były przyjazne.Od jutra będziesz chodził do przedszkola . Ŝe będą się bawić. Ŝe mógłby wrócić do przedszkola. ten bardzo się ucieszył i zdziwił zarazem. oczywiście kochała wnuki.oświadczyła mama. W pierwszej chwili bardzo się zdenerwował. Ŝeby został w przedszkolu. ale zwykle wizyta nie trwała dłuŜej niŜ godzinę. rozległ się głośny płacz. Maks nie mógł zrozumieć. Takie zachowanie sprawiało rodzicom duŜo przykrości. Teraz wszystko się zmieniło. PrzecieŜ nie moŜe być bez opieki. zwinny zajączek usłyszał niepokojącą wiadomość: . Tata wymyślił. Ŝeby ten przekonał zająca o zaletach i przyjemnościach czekających go w przedszkolu. poniewaŜ martwili się.cie. Jednak jelonek przyszedł z innym zamia- 84 . Dopiero po jakimś czasie udało się uspokoić małego i przekonać go. Okazało się. a spacery trwają bardzo krótko. Zajączek codziennie rano wstawał z płaczem i powtarzał: . Czasami Maks musiał zająć się sam sobą.

Zrobimy. lecz z zainteresowaniem czekał. by ta przedstawiła go grupie. Kiedy jelonek wyszedł.moŜe spróbuję jeszcze raz. Przedstawił się i po jakimś czasie zaczął opowiadać.Co chcesz robić w takim razie?! .. na przykład o zabawki. . czyli pani Marta. była bardzo miła. dzieci bawiły się i śmiały. mały zajączek zaczął się zastanawiać: „babcia jest mną zmęczona i nie chce się ze mną bawić i skakać. Ŝe nie musi się niczego bać i czuć się samotnie. Zaskoczony tata zapytał: . 11 lat . Tym razem Maks nie zrobił zamieszania w przedszkolu swoim płaczem. mama się martwi i jest smutna. I w ten oto sposób Maks zrozumiał. Z ust Roberta brzmiało to bardzo wiarygodnie.. bo wszystko moŜna pogodzić.. co będzie dalej.przedszkolanką. 85 Amanda Marcinowska. pogodna i pełna energii. Poszedł grzecznie z panią sową . Ŝe w przedszkolu jest bardzo przyjemnie i zabawnie. ale gniew szybko mijał i powracał uśmiech.rem. jak miło i zabawnie jest w przedszkolu. Teraz nie stał juŜ z boku. Powiedział Maksowi.. na którą zawsze mógł liczyć. Oczywiście bywały chwile. Wiedział juŜ. Z chęcią zapoznał się z kolegami i ich wysłuchał.Chcę iść do przedszkola odparł zajączek.hm. Ŝe nie chce iść do babci. kiedy Maks kłócił się ze swoimi kolegami. Ŝe robią ciekawe rzeczy i jaka to przyjemność mieć przyjaciół rówieśników. Następnego dnia zajączek powiedział. W przedszkolu na wszystko był czas. a tata krzyczy na mamę. do którego on chodzi. Miał przecieŜ duŜo przyjaciół i panią Martę. jak zechcesz powiedział tata. Pani sowa. przecieŜ teraz znam juŜ jelonka” -myślał Maks. Wymyślała dzieciaczkom ciekawe gry i zabawy.

spokojnie. mama pomagała mu w kłopotach i przytulała w cięŜkich chwilach. Kurczątka ciągle się kłóciły i sprzeczały. Ŝe zdobędzie partnera do zabaw. Podczas wspólnej zabawy kurcząt mama zauwaŜyła. dlaczego brat go tak traktuje. a wszystkie samochodziki były tylko jego. Rodzice zajmowali się młodszym. Bracia W Kaczeńcu. śyli tak radośnie. zabawiali go.. Z czasem Kurczuś podrósł. AŜ tu nagle na świecie pojawił się nowy członek rodziny . człapali po zielonych łąkach. Malec był bardzo szczęśliwy i dawał wiele szczęścia rodzicom. Zosia Danielkiewicz. Z kaŜdym dniem było coraz gorzej. Kurczacza mama.. spędzał duŜo czasu ze starszym bratem.Kurczątko. 6 lat 86 . Nie chce dzielić się zabawkami z malcem. Rodzice bardzo kochali swoją pociechę i poświęcali mu mnóstwo czasu. które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Rodzice przyglądali się temu z odległości.Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka. pluskali się w porannym deszczu. kolorowej i przyjaznej. Ŝe starszy brat nie chce się z nim bawić. Maluszkowi było smutno. Ŝe nie jest najwaŜniejsze w rodzinie. Obaj chodzili nad staw. karmili.kolejny syn. kurczaczy tata i ich mały syn . Wtedy to Kurczątko zasmuciło się i pomyślało. Kurczątko z utęsknieniem czekało na braciszka. Tata zawsze bawił się z synem. Cieszyło się. Czekał aŜ mały Kurczuś podrośnie. Sam układał klocki. miejscowości barwnej. poświęcali wiele czasu. mieszkała pewna rodzina. Ŝe Kurczątko nie chce się dzielić zabawkami z Maluchem. Nie wiedział.

daleko od miasta Ŝyła rodzina misiów. z którym nie mogli sobie poradzić. które nie chce się niczym dzielić. Cała rodzina była bardzo zadowolona z wyjazdu. Kurczątko ukryło się na pomoście. Bajka o samolubnym misiu Karolku W pewnym lesie. ptaki śpiewały. nawet z młodszą siostrzyczką Karolinką. Podziękowało Kurczusiowi za ratunek i wiedziało. Od tej pory przestało być zazdrosne o brata i wszyscy Ŝyli w szczęściu i radości. Wyruszyli do doliny zwanej Ptasią. Błękitne niebo odbijało się w czystej wodzie jeziora. leśnych polan. Jednak tatę i mamę misiów trapił problem. słoneczny poranek rodzice postanowili zabrać synów na wycieczkę. mnóstwo potoków i wielobarwnych roślin. Rodziców bardzo to martwiło. Ŝe jest dla rodziców tak waŜne jak jego młodszy brat. Wspólnie bawili się w chowanego. miała wielu przyjaciół i moŜna powiedzieć. Wzięli najstarszego syna w objęcia i byli najszczęśliwsi na świecie. szukał reszty. Rodzice zorganizowali piknik. Było tam wiele zielonych pastwisk. Ich syn . Łabędzie popędziły po dorosłych.nie chciał się niczym dzielić z innymi. Ŝe był cały i zdrowy! Przytulili go mocno i powiedzieli. Ŝe była bardzo szczęśliwa. Brat rzucił mu się na ratunek!. Wtedy Kurczątko zrozumiało. Kurczuś.W niedzielny.miś Karol . Ŝe moŜe na niego liczyć. a zwierzęta przywitały ich bardzo serdecznie. aŜ tu nagle ześlizgnęło się z hukiem i wpadło do wody. Kiedy dotarli na miejsce byli zachwyceni pięknymi widokami. Ŝe bardzo go kochają. Mieszkała w pięknej chatce z ogródkiem. KaŜdy. zobaczyli zmoczone kurczaczki na brzegu jeziora. kto do nich przyszedł z po87 . dzieci pobiegły na pomost jeziora z przyjaciółmi – z łabędziem Merkurym i jego siostrą Arlet. Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka. ile sił w łapach do ukochanych dzieci. trudno było go odszukać. jako najmłodszy z grupy. Wystraszeni pędzili. poniewaŜ oni sami byli bardzo hojni i pomocni. Kiedy przybiegli na miejsce.

Wieczorem wszystkie młode zwierzątka zebrały się na naradę. na pewno będzie chciał zjeść razem z nami. . jak zobaczy taką ilość malin. Ŝe mamusię moŜe wyleczyć tylko zmiana zachowania braciszka. Natomiast Karolek był tak samolubny. Nawet lisek Chytrusek miał więcej znajomych. . bo wymyślał ciekawe zabawy i opowiadał śmieszne historie. Wszyscy o tym wiedzą .Wręcz przeciwnie. jak on nas. jak podczas wakacji miał cały koszyk malin i z nikim nie chciał się podzielić? .krzyknęła . to musiał otrzymać coś w zamian. w której chciał coś poŜy- 88 . gdzie zawsze się bawimy. Ŝe nie moŜe i kaŜdy przypomni mu sytuację.PrzecieŜ Karol uwielbia maliny. Ŝe Ŝadne zwierzątka w lesie nie lubiły go i nie chciały się z nim bawić. lecz nic nie przychodziło jej do głowy. Cały dzień próbowała wymyślić coś. Następnie zabierzemy go na polanę.zastanawiała się Karolinka . której rodzice uchodzili za najmądrzejszych w całym lesie.odpowiedziała z entuzjazmem.burknął oburzony zajączek. Niedaleko stąd widziałem piękne. a jak juŜ je poŜyczył. co twój brat bardzo lubi? . Ŝe o problemie opowie przyjaciołom i moŜe wspólnie coś wymyślą. nie wychodził bez otrzymanej pomocy. .Mam pomysł! . śadne lekarstwa nie pomagały jej. Karolinka wiedziała. Karol.wtrącił się lisek Chytrusek. ale do czego nam jest to potrzebne? Chyba nie zrobimy mu prezentu? . by Karol był dobry jak inne misie. W końcu głos zabrała mała sowa.. nie pozwalał bawić się swoimi zabawkami.trzebą.Oczywiście! Pamiętacie. Potraktujemy Karola tak. dojrzałe maliny .Tak. Pewnego dnia mama misiów nie wytrzymała ze zmartwienia o Karola i rozchorowała się. . tak.zaczęła opowiadać swój plan sowa – Jutro tam pójdziemy i uzbieramy cały koszyk. Postanowiła... Karolinko.Musimy znaleźć słaby punkt misia.Hmm. Wtedy my powiemy mu. Nigdy nikogo nie poczęstował słodyczami. lisku. Myślały juŜ dwie godziny i nikt nie znalazł rozsądnego rozwiązania. Karolinka przyprowadzi brata.

zaczęły się bawić i zajadać maliny. Czasem sam jadłeś słodycze. Tak mi wstyd. Ale tuŜ przed nim wyskoczyły zwierzątka i zagrodziły mu drogę. Wszystko szło zgodnie z planem i po dwóch godzinach zwierzątka ze zniecierpliwieniem czekały z malinami na polanie. jak coś mieliście. a mama misiów niebawem wyzdrowiała. Później bawili się do późnego wieczora.szlochał miś. Przez ciebie twoja mama ze zmartwienia jest chora.pierwszy odezwał się jelonek. a Karol nie pozwolił.Czego chcesz? . Macie ich tak duŜo. Wszyscy pogodzili się z Karolkiem i oczywiście razem z nim zjedli maliny. Ŝe juŜ widzi misiowe rodzeństwo. Ŝebyś nam coś poŜyczył.odpowiedział miś. JuŜ nigdy tak nie postąpię. Co o tym myślicie? .czyć lub poczęstować się.Nie! . Karolku. a my musieliśmy patrzeć. Chyba poczęstujecie mnie? . to moŜe się udać . jak ty nas traktujesz.Bardzo dobry pomysł. My zawsze musieliśmy cię prosić. Na początku miś próbował się bronić. .krzyknęły chórem zwierzątka i kaŜde po kolei opowiedziało. . Widząc to.krzyknęły zwierzątka. Nie zdawałem sobie sprawy. czego? PrzecieŜ wiecie. Miś Karol juŜ z daleka zobaczył swój przysmak i rozpędził się w stronę kosza. więc zwierzątka rozłoŜyły się na kocu. bo wy zawsze dzieliliście się ze mną. nawet mój ulubiony samochodzik . lecz po chwili zrobił się smutny i zaczął płakać. MoŜecie przychodzić do mnie. Ŝe uwielbiam maliny.Widzisz. jeśli ktoś nie chce się dzielić. Chcieliśmy dać ci nauczkę i pokazać. . Następnego dnia rano rozpoczęto realizację pomysłu. Nagle ptaszek Ćwirek zaszczebiotał. jaki Karol był samolubny i chytry. jakie to jest przykre. I tak miś zrozumiał swoje złe postępowanie. sowa kazała się uspokoić towarzyszom i zaczęła mówić do misia: . Myślę. a ja będę poŜyczał wam wszystkie zabawki. .Jak to. 89 .Ja was bardzo przepraszam. Ŝe tym damy mu nauczkę i zrozumie swój błąd.

Ŝe jest tam coś. Dziecko zawsze przed snem mocno go przytulało i pytało: . ale na pewno coś okropnego . Ŝe za szafą lub w rogu pokoju czai się coś strasznego. Nigdy nie sprawiał 90 .. Wstydził się powiedzieć mamie. co chce mu zrobić krzywdę. poniewaŜ zawsze towarzyszył mu ukochany Misio . Nie wiedział dokładnie. który pomógł przezwycięŜyć lęk Pewien mały chłopiec bał się ciemności.jak mówili . które boi się ciemności.Czy to ktoś idzie. Rodzice jednak nie chcieli zgodzić się na Ŝadne . Ŝeby zostawiła mu włączoną lampkę. czy to tylko przeciąg? Tego typu pytania chłopKubuś Zieja.tego był pewien. Chłopczyk nie był jednak całkiem sam. Wystarczyłby mu chociaŜ mały chomik..„niehigieniczne” zwierzę. Był przecieŜ juŜ duŜy. Musiał spać sam w wielkim.Zdzisiu.Zdzisio. za tą wielką zasłoną? .Anna Solak Bajka dla dziecka... które by go chroniło. 3 latka czyk zadawał pluszakowi. szare futro.A co to był za szelest za oknem? . zimnym pokoju.. taki był przeraŜony. O Misiu . sam nawet bał się spojrzeć. Pluszak był sporych rozmiarów. ani młodszego. Gdyby miał jakieś zwierzątko. miał całe 40 centymetrów wzrostu. Wydawało mu się. co mu moŜe grozić. nie mówię: psa czy kota. Dziecko to nie miało rodzeństwa ani starszego.cała rodzina tak mówiła. mądry i grzeczny .Czy nic nie ma w tamtym rogu pokoju. względem którego czułby się waŜny. kamizelkę czerwoną i bardzo mądre (moŜe trochę smutne) zielonkawe oczy.

Misiek zaczął mu szeptać do ucha kojące. jak za dnia. jak pada wczesną jesienią. która stanie się jego bronią na wyobraźnię. które znał od dawna. które rozproszy wszystkie twoje lęki. który mają górnicy w kopalniach (równieŜ z mocną halogenową świetlówką). taką nie . która jest za bardzo wybujała… A to wszystko dzięki jego misiowi. tak. rdzawe i Ŝółte! CzyŜ nie są śliczne? Chłopczyk przyznał pluszakowi rację.. Deszcz oczywiście mocno. gdzie mógł. śal mu się zrobiło jego ukochanego właściciela. Nigdy nie przysparzał zmartwień.. chłopczyk obudził się w wyjątkowo świetnym nastroju. ogromnych pająków. Ŝadnego ducha! Nic! To tylko te same rzeczy i zjawiska. straszno… Dziecko mocno tuliło miśka i prawie płakało. mocno padał. Misio wskoczył na poręcz łóŜka i powiedział spokojnym głosem: . Pobiegł szybko do mamy i spytał: . Nie mógł się narazić na śmieszność. Następnego ranka. świeci światłem.Mamo?! A moŜesz mi kupić coś takiego wyjątkowego. przeciskając się wszędzie. jakie mają piękne kolory? Są czerwonawe. W tym śnie pluszak miał ogromną latarkę w swojej łapce. Ŝe to nie taka prawdziwa broń. a na głowie taki kask. tylko najprawdziwszą w świecie broń?! . dobre słowa. śadnych paskudnych potworów. Dziecko juŜ zasypiało i za sprawą słów misia przyśniła mu się jego ukochana maskotka. proszę! To tylko liście spadają na dach. Wiatr wył za oknem. tylko latarka. Opadające liście uderzały w szyby i w blaszany dach garaŜu. Rzeczywiście. A tam za oknem? Podejdź. 91 .Popatrz tam! W rogu pokoju jest tylko pudło z twoimi zabawkami! Widzisz? Moja latarka jest bardzo dobra. Było wyjątkowo strasznie.Ŝadnych kłopotów.Czy ty oszalałeś chłopcze?! Jaką broń? Dziecko jednak wyjaśniło. wszystko było takie.zabawkę. Pewnej jesiennej nocy było wyjątkowo strasznie. Wówczas pluszowy Misio Zdzisio postanowił mu pomóc. Widzisz w tym świetle.

czarnymi pręgami Paulinka Średnicka. Było ich aŜ sześcioro. Ŝe ma zostać w przyszłości królową i dlatego strasznie się pyszniła. Ŝe to ona zostanie dziedziczką królestwa. 8 lat przebiegającymi po grzbiecie. w małym królestwie Ŝyła sobie szczęśliwa rodzina kotków. poniewaŜ była tak zapatrzona w siebie. Dwie kotki były całe czarne. a czasami nawet więcej.pytała często sama siebie. fantastycznym zamku. Na dodatek jej oczy były równieŜ koloru złotego. KaŜdy dostał wszystko. Mama kot i tata . Jej futerko było tak czysto białe. Nawet jej rodzeństwo zaczęło się od niej odsuwać. Nie chciała bawić się z innymi. Mieszkała ona w duŜym. jednak pojawił się problem z Luną. bo nikt juŜ nie chciał z nią rozmawiać.Anna Machelska Bajka dla dziecka. KaŜdy zdawał sobie sprawę. jak na księŜniczkę przystało. które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie Dawno. czegóŜ mi więcej potrzeba? . Ostatnią z potomstwa była śliczna kotka. Wszyscy bez wyjątków uznawali ją za najpiękniejszą z rodu. dawno temu. KsięŜniczka jednak nie widziała tego. JuŜ od pierwszych chwil swojego Ŝycia chodziła z dumnie uniesioną główką. Miała na imię Luna. Kocięta wyrosły i czas było pójść do przedszkola. w którym nie brakowało niczego. Wszystkie dzieci szybko zaklimatyzowały się w przedszkolu. Ŝe w słońcu błyszczała niczym złoto. Większość jej rówieśników przestała ją przez takie samolubne zachowanie lubić. a na dodatek nie pozwalała nikomu ruszać swoich przyborów szkolnych. Spośród tej czarności wyłaniały się jedynie Ŝółto-zielone oczka.kot wychowywali gromadkę kociąt. 92 . która wiedziała.Jestem taka śliczna. Troje z nich miało zielone oczy i było maści szarej z grubymi. . co tylko było mu potrzebne.

czy poŜyczyłabyś mi na tę lekcje ksiąŜki? Ja zapomniałam swojej. a tego bym nie chciała. odejdź! Takim to sposobem Luna uczyniła koleŜance wielką przykrość.Wkrótce doszło w przedszkolu do niespotykanego wydarzenia. do której chce się zwrócić o pomoc. wiec i tym razem nie robiła sobie niepotrzebnych nadziei. Ŝe koleŜanka. Ŝe ty nie masz. co się stało. nigdy nikomu nie pomogła. kiedy cię prosiłem? . Ŝe Pani była bardzo wyrozumiała.Nie ma mowy. Ŝe nie miała tej ksiąŜki. o czym Luna nawet by nie pomyślała. . Na to Luna tylko się zaśmiała i powiedziała: . Postanowiła jednak spróbować. 93 . Tego dnia zdarzyło się coś. Tego dnia mama-kot nie dopilnowała córki. Na zadanie końcowe uczniowie mieli przynieść do szkoły swoje ulubione zabawki i o nich opowiedzieć.A czy ty mi pomogłaś. która była w klasie najlepsza. Ŝeby Pani była na nią o to zła. A dzięki temu. mówiąc: . poŜycz sobie od kogoś innego. ale bardzo cię proszę.Co mnie to obchodzi. a w szkole ostatnie ocenianie. JakŜe była zdziwiona. Wpadła w rozpacz. Ŝe tak ci na tym zaleŜy? Zresztą. co mnie to w ogóle obchodzi? Idź. zapewne nie pomagało.A skąd ja mam niby wiedzieć.No. zbliŜało się lato i wakacje. bo jeszcze będziesz lepsza ode mnie. Była z tego powodu bardzo smutna. . Czas mijał.Luna. Wiedziała. kiedy zorientowała się. bo od tego zaleŜało wszystko. Ŝe pomóc jej moŜe jedynie Luna. Wiesz. ZaleŜało jej takŜe na najlepszej ocenie w grupie. Wolnym krokiem podeszła do Luny i rzekła: . Owa kotka zdawała sobie jednak sprawę z tego. bo nie chciała. jednak kaŜdy zbywał ją. a to. Jedna z najlepiej uczących się kotek zapomniała swojej ksiąŜeczki. a Pani moŜe mi nie postawić najlepszej oceny. jak bardzo mi na tym zaleŜy. kotka nie dostała gorszej oceny. Podchodziła do kaŜdego po kolei i prosiła o pomoc. a ona sama o tym zapomniała i nie poszła do szkoły przygotowana. WyobraŜasz to sobie? śebyś była lepsza ode mnie i to za moją zasługą? Chyba jesteś śmieszna.

Luna nie odwaŜyła się podejść jednak do jednej koleŜanki z klasy. Wiedziała juŜ, jak musiała się czuć wtedy, kiedy ona nie poŜyczyła jej ksiąŜeczki i powiedziała tyle przykrych słów. Stała w oddali i patrzyła na wszystkich, którzy chwalili się swoimi ulubionymi zabawkami. Pierwszy raz w Ŝyciu poczuła się taka samotna i nieszczęśliwa. Teraz, kiedy ona potrzebowała pomocy, wszyscy się od niej odwrócili. - Chciałabym ich przeprosić. Jak mogłam być taka zła? - pomyślała. Wtedy - ku jej zdziwieniu - podeszła do niej ta kotka, którą tak źle wcześniej potraktowała, wyciągnęła w jej stronę swojego ulubionego misia i powiedziała: - Proszę, ja mam jeszcze kilka swoich zabawek. Nie chcę, Ŝebyś była smutna. Luna nie wiedziała, jak się zachować, czuła się głupio, bo teraz juŜ rozumiała, jak samolubne było jej zachowanie wobec swoich koleŜanek. Wzięła misia i odezwała się: - Dziękuję. Nie zasłuŜyłam sobie na to. Byłam taka niedobra dla was. Przepraszam. - Zapomnijmy o tym, co było - uśmiechnęła się Zuzia, bo tak jej było na imię - Zrozumiałaś swój błąd, a to jest najwaŜniejsze - podała Lunie łapkę i razem poszły do reszty bawiących się. Tam Luna przeprosiła wszystMarysia Klewiado, 5, 5 roku

kich i od tej pory kaŜdy bawił się z Luną, co więcej poŜyczali sobie nawzajem zabawki. A Luna i Zuzia??? Zostały przyjaciółkami na dobre i złe. Po wielu latach Luna została mądrą i piękną królową, a przy jej boku wciąŜ była jej przyjaciółka z dzieciństwa - Zuzia. I tak się kończy ta bajka. Co było dalej??? Tego juŜ nikt nie wie.

94

Berenika Kapiczenko

Bajka skierowana jest do dziecka, które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności).

Anielska gwiazdka

Był sobie chłopiec, który bał się ciemności. Rodzice dziecka bezradnie rozkładali ręce, nawet zapalone światło nie pomagało chłopcu przy zasypianiu. Zawsze w nocy budził się z płaczem i któryś z rodziców musiał spać razem z nim. Sytuacja powtarzała się co noc, nie pomagał mu nawet jego ukochany misiu. Jednak którejś nocy miało miejsce dziwne zdarzenie. Chłopiec zobaczył przez okno gwiazdę, która świeciła nadzwyczaj jasno. Tej nocy udało mu się zasnąć wyjątkowo spokojnie i przyśnił mu się anioł. Świecił on pięknym blaskiem i powiedział chłopcu, Ŝe to właśnie on był tą gwiazdą, którą ujrzał przez okno swojego pokoju. Powiedział mu równieŜ, Ŝe moŜe być przy nim zawsze i będzie czuwał nad jego spokojnym snem. I oto stała się rzecz niesłychana - malec przespał spokojnie całą noc. Rodzice nie mogli uwierzyć w to, Ŝe ich dziecko nie budziło się w nocy z płaczem. Natomiast w pokoju chłopca - nie wiadomo skąd - pojawiła się piękna błyszcząca i fosforyzująca gwiazdka. Taka sama, jaką chłopiec widział na niebie tej pamiętnej nocy. Tak, to był właśnie ten sam anioł. Od tamtej pory chłopiec nie boi się juŜ ciemności, zasypia normalnie i nie budzi się w nocy pełen lęku. Ten sam anioł pomaga zasypiać innym malcom, które boją się ciemności. Więc spójrz w okno - moŜe i Ty ujrzysz takiego anioła, a w Twoim pokoju, nie wiadomo skąd, pojawi się piękna gwiazda, która będzie odtąd zawsze czuwać nad spokojnym snem kaŜdego dziecka.

95

Anna Postoł Bajka dla dziecka, które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać.

Trudna rozmowa

Będzie to historia, która mogła zdarzyć się kaŜdemu. Być moŜe sami doświadczyliście tego, o czym dalej opowiem, być moŜe zdarzyło się to którejś z Waszych koleŜanek, kolegów czy całkiem obcej osobie. Czy jest to opowieść wesoła czy smutna? Sami osądźcie, ale myślę, Ŝe historia ta jest godna uwagi kaŜdego. Posłuchajcie...
Amanda Marcinowska, 10 lat

Nie tak dawno temu był dzień, który niczym nie róŜnił się od innych, jesiennych dni. Mały chłopiec stał ze spuszczoną głową na środku klasy i milczał. Był znów nieprzygotowany do odpowiedzi. Wyglądał na zrezygnowanego, trochę znudzonego słowami, które kierowała w jego stronę nauczycielka. Nie były to pochwały, lecz karcące uwagi dotyczące jego nieprzykładania się do nauki. Wyglądało na to, Ŝe kolejny zły stopień przy jego nazwisku nie robi mu teraz róŜnicy. Nauczycielka nie zdąŜyła

skończyć zwracać mu uwagę, gdy nagle rozległ się dzwonek. Był to koniec ostatniej lekcji. Oznaczało to ulgę dla większości dzieci w klasie, lecz nie dla niego... Rówieśnicy z uśmiechem wybiegli z klasy, by czym prędzej znaleźć się w domu, ale nie on. Chyba ten ostatni dzwonek nie przyniósł mu takiej radości jak jego kolegom. Wolnym krokiem opuścił próg szkoły, zakładając niezdarnie nieco za

96

duŜą kurtkę. Szedł wolno, ale nie zmierzał do domu. Właściwie sam chyba nie wiedział, dokąd idzie... Było chłodno, niebo zachmurzyło się, a chłopiec wydawał się być odzwierciedleniem tej jesiennej aury. Nagle, kiedy przechodził obok sklepu, w jego niebieskich, smutnych i obojętnie spoglądających oczach pojawił się błysk. Był to jeden z nielicznych sklepów w okolicy, który kolorami swojej kuszącej wystawy przyciągał spojrzenia chyba kaŜdego dziecka w tym miasteczku. Chłopiec zatrzymał się przed wystawą na dłuŜszą chwilę. Wydawał się nieobecny, oczarowany. Jego wiecznie smutne oczy jakby śmiały się na widok kolorowej wystawy. Czekolady, batoniki, cukierki, owoce i wiele, wiele innych łakoci stanowiło przedmiot poŜądania chyba kaŜdego dziecka w jego wieku. I nagle spojrzenie chłopca zmieniło się, zniknął płomyk niewinności, a zastąpił go płomień poŜądania. Młody człowiek, jakby kuszony złą mocą, postanowił wejść do środka. Niepewnie otworzył cięŜkie, skrzypiące drzwi, a jego oczom ukazała się duŜa, nieprzyjemnie wyglądająca postać właściciela sklepu. Chłopiec zamarł, lecz trwało to chwilę, bo jak tylko przekroczył próg, właściciel z uśmiechem zapytał, czego potrzebuje. W myślach mały zaczął wyszukiwać jakiegoś wytłumaczenia, gdyŜ głupio mu było przyznać, Ŝe chciał tylko popatrzeć. Krępującą chwilę ciszy przerwał jeden ze stałych klientów, który wkroczył do sklepu i w odróŜnieniu od niego dobrze wiedział, co chciałby kupić. Wyciągając długą listę zakupów, zaczął wymieniać. Chłopiec odetchnął, w tym samym momencie jego uwagę zwróciły półki wręcz uginające się od cięŜaru łakoci, które na nich leŜały. Było tam cudownie, raj dla kaŜdego dziecka! Kolorowe opakowania, błyszczące papierki aŜ prosiły, Ŝeby je kupić. I wtedy czar prysł, a w sercu chłopca pojawił się wielki smutek i Ŝal. Nie miał przy sobie ani grosza, nigdy nie dostał od rodziców nawet złotówki, a przecieŜ za wszystko trzeba zapłacić. Chęć posiadania jednak wzięła górę. W tej chwili nie istniało dla niego nic poza skarbami. Jakikolwiek strach, lęk i inne uczucia nie miały teraz Ŝadnego znaczenia. Liczyło się tylko jedno. Chłopiec pomyślał, Ŝe przecieŜ nie powinno zrobić Ŝadnej róŜnicy to, Ŝe weźmie

97

sobie któryś z łakoci tak, Ŝeby właściciel nic nie zauwaŜył, zwłaszcza Ŝe był teraz Ŝywo zajęty obsługą stałego klienta. Chłopiec niepewnym krokiem zbliŜył się do jednej ze sklepowych półek i niedługo zwlekając szybkim ruchem chwycił jedną z tabliczek czekolady, chowając ją do kieszeni swojej zbyt duŜej kurtki. Był przeraŜony. Nagle, zamiast poŜądania, które kazało mu to zrobić, w jego głowie pojawiły się miliony innych myśli. Nie czekając, wyszedł ze sklepu. Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, poczuł ulgę. Miał to, czego chciał. Miał całą tabliczkę czekolady tylko dla siebie. Czuł się szczęśliwy. Jego szczęście nie trwało jednak długo, bo radość, jakiej teraz doświadczał, zakłócił nagle donośny głos sprzedawcy: - Złodziej! - wykrzykiwał rozwścieczony, wymachując pięścią i rzucając się w pościg za małym złodziejem. Chłopiec przeraŜony biegł szybko. Strach dodawał mu sił, mimo to sprzedawca wydawał się być coraz bliŜej. Chłopiec wręcz prawie czuł na plecach jego wściekły oddech. Nagle zaczął Ŝałować tego, co zrobił. Pragnął, Ŝeby to wszystko nie działo się naprawdę, chciał cofnąć czas, pójść ze szkoły prosto do domu, tak, jak robią to inne dzieci, i przywitać się serdecznie z mamą i tatą, zjeść ciepły obiad i na deser dostać czekoladę. Jednak było inaczej. Dobiegał właśnie do zakrętu, za którym znajdowała się szkoła. Oj, ile by dał, by móc się teraz w niej znaleźć... Gdy tylko pokonał zakręt, ni stąd ni zowąd jego oczom ukazała się postać. Nie zdąŜył się zatrzymać i z całym pędem uderzył w nią, upadając na chodnik. W ręce wciąŜ ściskał swój nieszczęsny łup. Właściciel sklepu znalazł się na miejscu prawie w tym samym momencie i nagle... w osobie, w którą uderzył z taką siłą, mały złodziej rozpoznał swoją nową szkolną panią pedagog. Obejmowała stanowisko dopiero parę miesięcy, była juŜ jednak bardzo chwalona za uczynność. Kobieta była wyraźnie zaskoczona całym zajściem, ale mimo to zachowała się bardzo spokojnie i w ciągu kilku chwil udało jej się ustalić powody całego zajścia. Mimo usilnych starań srogiego sprzedawcy, zdołała odwieść go od zamiaru powiadomienia o wszystkim policji, obiecując, Ŝe sama zajmie się

98

Kobieta siedziała naprzeciwko chłopca i patrzyła mu w oczy. jak powiadamia o wszystkim jego rodziców. Sprzedawca. a oni rozzłoszczeni surowo go karcą. 99 . Kobieta posadziła chłopca na krześle i ciepłym głosem poprosiła. Usiadł pokornie. Ŝe sklep pozostał bez nadzoru. aby uspokoił się i ochłonął. z racji tego. ale w sumie było mu wszystko jedno. Pani pedagog wzięła cichego. Było to dla chłopca dziwne pytanie. która go teraz spokojnie prowadzi. Odpowiedział. JuŜ widział. Ze spokojem pytała dalej: . 1. Tak bardzo chciałby cofnąć czas. Był wystraszony. Nie pasowało to do schematu. który znał – krzyki i wyzwiska przecieŜ juŜ dawno powinny paść w jego stronę. nie mieli takiego wzroku pełnego zrozumienia.5 roczku czony. JuŜ widział oczami wyobraźni. co dokładnie się wydarzyło. wystraszonego winowajcę i oboje udali się w stronę szkoły. Co gorszego moŜe go teraz spotkać od wiecznej kary. Ŝeby opowiedział. Ludzie. bo przecieŜ sprzedawca wszystko wykrzyczał na miejscu zderzenia się jego z panią pedagog. lecz po chwili uznał. Chłopiec był zaskoZuzia Zieja. którzy się dotąd litowali nad nim. krzyczy na niego i grozi wyrzuceniem ze szkoły. przystał na tę propozycję.czując się speszony i zawstydzony . Weszli do jednej z sal. która czeka go w domu? Kobieta poprosiła. nakłaniając kobietę. Ŝe to nie litość. by wymierzyła chłopcu surową karę za ten postępek. co się stało. Ŝe pani pedagog lituje się nad nim.unikał wzroku. Było to trudne. gdyŜ chłopiec .małym złodziejem. jak ta pani.Czemu wziąłeś czekoladę? Jesteś głodny? Chłopiec w pierwszym momencie poczuł. Chłopiec szedł ze spuszczoną głową. Ŝe przecieŜ wie.

AŜeby pomóc. Inni tego nie pamiętają. Ŝe postąpiłeś nieładnie. Ŝe potrzebuje się pomocy. a chorobę taką jak alkoholizm da się wyleczyć. Wtedy czuł się ich synem. czuł się kochany. Osoby. Czy moŜe bez obaw powiedzieć o tym. Chłopiec teŜ często ze złością patrzył na pijanych rodziców. której moŜe zaufać. przez którą o mało nie trafił do domu dziecka. przed którą moŜe się otworzyć? JuŜ w przeszłości zaufał pewnej pani. co cię dręczy? Mały chłopiec długo milczał. czy mogę w jakiś sposób ci pomóc? Jestem po twojej stronie. a tata pomagał robić karmnik dla ptaków. które nie zachowują się jak mama i tata. wyzywając od najgorszych pijaków. PrzecieŜ oni są chorzy. kochał swoich rodziców i bolało go. mimo wszystkich smutnych słów i czynów. które za alkohol zrobiłyby wszystko.. co go gnębi? Czy rzeczywiście to jest osoba. Pewnie dobrze wiesz. Ŝe jest taki niegrzeczny? Ale to nieprawda. Ŝe wziąłeś tę czekoladę. Chcę tylko wiedzieć. jestem tu dla ciebie. Ŝe to moŜe przez niego tak piją? MoŜe przez to. kiedy mama gotowała pyszne obiadki. marząc o normalnym. trzeba umieć przyznać się do tego. Widzą tylko dwie upite do nieprzytomności osoby. Trzeba umieć rozmawiać o tym. gdy ktoś śmiał się z nich. Potem miał wyrzuty. Chłopiec pamięta przecieŜ czasy. 100 . 8 lat nas boli.Spokojnie. Rodzice mogą przestać pić. które duŜo krzyczą i awanturują się. A chłopiec. nie będę krzyczała ani robiła ci wyrzutów. W jego głowie pojawiało się mnóstwo pytań. Wtedy było inaczej. tylko trzeba im umiejętnie pomóc. Z chęcią wysłucham. co Amanda Marcinowska. pełnym ciepła i miłości domu.

Zobaczyliby warunki. rozumiem. na rodziców przerwał ciepły i serdeczny głos pani pedagog: . kiedy chłopiec mówił te słowa. pomocy. tak jak mu kazali rodzice. jak mówili rodzice. bo chciał. które kochał. Mimo to czuł. a to było niemoŜliwe. Chłopiec popadał tak łatwo w tarapaty. na jej twarzy widoczne było Ŝywe zainteresowanie tym. Taka jest moja rola w szkole. Ŝe musi coś zrobić. Trudno mu było mówić przykre rzeczy o osobach. inni czuli litość albo powiedzieliby swoim rodzicom. Czy pani pedagog będzie potrafiła mu pomóc? Pomóc jego rodzicom? Bo przecieŜ to oni mieli problem z alkoholem. by ci pomóc. „przyjęcie”. w jakich mieszka.Ach. jak uda nam się rozwiązać gnębiące cię sprawy. a które tak źle go traktowały. Oni duŜo piją.. Oni. 101 . Bo przecieŜ jest tylko małym chłopcem. i pewnie niektórzy śmialiby się. Ŝalu i innych skomplikowanych uczuć zebrał w sobie odwagę i rzekł: ... dlatego jestem teraz tutaj. to mów śmiało i nie obawiaj się.Nagle natłok myśli chłopca o lęku. . Ŝe następnym razem to oni będą chcieli pobawić się u niego. wstydził się ciągłego bałaganu i mnóstwa pustych butelek. Nie odwiedzał teŜ rówieśników. poniewaŜ nie miał tak naprawdę gdzie – w domu wiecznie było. małym bohaterem. a trochę ze złością. co mówił chłopiec. Jednak chłopiec wciąŜ długo milczał. Dlatego wolał trzymać to wszystko w tajemnicy przed całym światem.. Po długiej ciszy w chłopcu zrodziła się odwaga zmieszana z obojętnością. Razem mamy siłę.Mamy czas. którego tak dotknęło Ŝycie..Bo moi rodzice. Ŝe potrzebuje wsparcia. po czym ponownie opuścił głowę i mimo uczucia niepewności. Podniósł głowę. wstydu. Ŝe czasem samemu trudno uporać się z jakimiś problemami. bo był głodny. obojętności. bo bał się. a przecieŜ naprawdę będę szczęśliwa. bo nie mógł się nauczyć na sprawdzian. Wiem. spojrzał w pełne ciepła oczy pani pedagog. jak tylko będziesz gotowy. często błędnie rozumiana. Pani pedagog patrzyła z serdecznym uśmiechem. złości na siebie. by ktoś go zauwaŜył. jaka sytuacja panuje u chłopca. Chłopiec nie zapraszał znajomych. jestem tu po to..

Opowiedziała mi dokładnie o swoich obawach. Ŝe wiele dzieci Ŝyje w takiej rodzinie jak jego. ale nie umiał. obawiał się. by pomóc jej rodzicom i pokazać. by pomóc rodzicom. Zrozumiał. która się przecieŜ naleŜy. Ŝe pragnie normalnego domu. ale warto poświęcić ten czas na to.Wiesz. Poczuł. co się dzieje w domu pełnym alkoholu. Ŝe nie jest sam z tym. która teŜ miała taki problem. lepsze Ŝycie. Wspólnie postanowiłyśmy znaleźć najlepsze rozwiązanie. zabłysnęła nadzieja na to. Ŝe nie moŜe brać odpowiedzialności za czyny swoich rodziców. W tym momencie pani pedagog zaczęła opowiadać: . by pomóc sobie.Chłopiec zastanawiał się. 102 . Ogarnął go niezrozumiały dla niego stan. bo dzięki współpracy. która nas wysłucha. Zrozumiał. Mimo smutku. dzięki zburzeniu murów milczenia. czego pragnął i wspólnie z panią pedagog zabrali się do działania. Ŝe wiem. z którymi sama miała styczność. czuł się dobrze. Choć trudno ją zacząć i trudno znaleźć właściwą osobę. Chłopiec juŜ bez krępowania opowiedział wszystko to. Wczoraj odwiedziła mnie dziewczynka. moŜna zyskać nowe. Chłopiec słuchał tego. o tym. Ŝe czasem zwykła rozmowa o problemie. co masz na myśli. w końcu poczuł się pewniejszy siebie. Ŝe chciałby to zmienić. wydaje mi się. moŜe pomóc. Pani pedagog opowiedziała jeszcze kilka podobnych historii. co chłopiec juŜ wiedział. Ŝe ma rację. a on upewnił się. Zrozumiał. Ŝe jej rodzina moŜe liczyć na zrozumienie i wsparcie. Ŝe picie rodziców to nie jest jego wina i wiedział juŜ na pewno. Ŝe nie są sami i ona nie jest sama. Wiedział juŜ. Poczuł ulgę. nie wiedział jak. marzeniach. co myślał. co go gnębi. czy naprawdę pani pedagog to rozumie. aŜ w końcu wybuchnął płaczem. nie była pierwsza i pewnie nie ostatnia. Wiedział juŜ. zanim uda nam się coś osiągnąć. To nie jest jego wina. Pani pedagog powtórzyła to. co chciał jej powiedzieć. Czy rozumie. czego się obawiał. Niestety. przyjęciu pomocy. a naprawdę były to straszne losy dzieci alkoholików. Trochę czasu minie. co mówi pani pedagog. Ŝe tę chorobę da się wyleczyć. ani zadręczać się tym. a do jego oczu napłynęły łzy. co czuł. Ŝeby jak najprędzej pomóc jego rodzinie i zmienić jej Ŝycie na lepsze. co boli. to warto. Ŝe dzięki odwadze. oczekiwaniach.

Babci i jej wnusiowi dni upływały na pracy w wielkim marchewkowym ogrodzie za domem. gdy z pokoju jej wnusia dobiegał do niej przeraźliwy krzyk. Biegła wtedy do małego. 6 lat 103 . Jednak babcia króliczek nie zdąŜyła nawet dobrze ułoŜyć się w swoim łóŜku. a róŜnokolorowe ptaszki śpiewają cudne piosenki przez cały rok. śyli oni sobie szczęśliwie i spokojnie. Ŝycząc mu spokojnej nocy. a miliony gwiazd wyruszały w swoją niekończącą się wędrówkę po czarnym niebie. gdzie nigdy nie pada śnieg. Ŝe ich Ŝycie jest wprost idealne i moŜe by tak było. daleko stąd. co się stało. Daleko. płacz i szlochanie. gdyby nie jedna rzecz. którego kochała najmocniej na świecie. W chatce tej mieszkała babcia króliczek razem ze swoim wnusiem króliczkiem.Karolina Tretalska Jest to bajka dla dziecka. Codziennie. na wspólnych zabawach i długich wycieczkach do pobliskiego lasu. OtóŜ babcię od dawna trapił pewien problem: jej wnusio. a na pytanie. stała mała chatka z pomarańczowym dachem i wielkimi. zielonymi drzwiami. babcia okrywała swego wnusia króliczka kołdrą z zielonych liści i całowała go w policzek. wielu lat. nie przespał spokojnie całej nocy juŜ od wielu. tam. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. gdy tylko pomarańczowy dach znikał w głębokim mroku. Wydawałoby się. zawsze otrzymywała tę samą odpowiedź: Zosia Danielkiewicz. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł.

aŜ potwór wyjdzie spod łóŜka i wtedy to on pierwszy go zaatakuje i pokona! Mijały godziny.. aŜ wystawię łapkę albo ogonek spod kołdry. wiem. wierzę w ciebie i w to. Postanowił. drewniany kufer. Ŝe Ŝadnego potwora nie ma. Gdy tak spacerował. babcia króliczek ułoŜyła wnusia do snu. Ŝe jesteś juŜ duŜym.Kochany wnusiu. Nakryła go kołderką z zielonych liści i pocałowała na dobranoc. strasznie się boję. Babcia próbowała wytłumaczyć małemu króliczkowi. jak zwykle. Maluch bacznie obserwował swój pokój. Otworzył go i wyciągnął latarkę i duŜy drewniany miecz. gdy mały króliczek podlewał marchewki w ogrodzie.pomyślał i zabrał gałęzie ze sobą do chatki. szare uszy. Szybciutko wyślizgnął się spod liściastej kołderki i pobiegł pod okno. co to było. Miecz ten zrobił króliczek zupełnie sam z tych samych dębowych gałęzi. Pewnego razu. Koszmar ten powtarzał się co noc. ale wnusia nic nie przekonało. W pewnym momencie króliczek usłyszał jakiś odgłos dochodzący z miejsca. ale ścisnął 104 . bojąc się coraz bardziej. które znalazł w lesie. on. zobaczył leŜące na ziemi dwie wspaniałe. co pomogłoby mu pokonać potwora. Ŝe będzie siedział tam i czekał. podeszła do niego babcia. po czym schował się za kufer tak. Wieczorem. mocne gałęzie dębowe. Nie miał pojęcia. mądrym i odwaŜnym króliczkiem. Ŝe w końcu uporasz się z tym okropnym potworem spod łóŜka! Tego samego dnia króliczek wybrał się do lasu w poszukiwaniu czegoś. „To będzie idealne” . Ŝe widać było tylko jego długie. szarych uszach i powiedziała: . Wkładała nawet obydwie łapki pod łóŜko. ten POTWÓR! Ciągle siedzi pod moim łóŜkiem i czeka tylko. on tam wciąŜ jest. Lecz tym razem mały króliczek nie poszedł spać. za oknem słychać było tylko starą sowę mieszkającą w ogrodzie króliczków.Babciu. aby mnie złapać i porwać do swojej strasznej krainy. pogłaskała go po długich. Króliczek wziął drewniany miecz w jedną i latarkę w drugą łapkę. pięknych. gdzie stał wielki. w którym stało jego łóŜko.

Ŝe nie było Ŝadnego potwora.mocniej swój miecz i powoli wynurzał się zza kufra. niedźwiadek i zajączek. Ŝe będą spotykały się w lasku.krzyknął: . W tym momencie króliczek skierował latarkę na potwora. zapalił ją i . Rufus Pewnego słonecznego dnia w gęstym. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. nie boję się ciebie!!! Nagle wszystko ucichło. To zadziałała tylko bujna wyobraźnia króliczka. wpatrzony w miejsce. ty wstrętny potworze. Podczas rozmowy umówiły się.mocno ściskając drewniany miecz w łapce . Ŝe kaŜde 105 . Dodały równieŜ. tylko… malutka myszka. A tam… nie było Ŝadnego okropnego stwora. chodź tu. Był juŜ mniej więcej na środku pokoju. aby wspólnie się bawić. Ale maluch nigdy by się o tym nie przekonał. Okazało się. 7 lat zią. gdyby nie stanął oko w oko ze swoim własnym strachem! Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. gdy coś wyskoczyło wprost spod materaca i zaczęło szybko biec w jego kierunku. gdzie blask latarki rozjaśniał podłogę.No. Króliczek stał w bezruchu z szeroko otwartą buAla Krajewska. wlepiając swoje małe oczka w króliczka. zielonym lesie spotkały się trzy leśne zwierzątka: lisek. Siedziała przeraŜona i bezbronna w świetle latarki.

więc podzielili się z nim wszystkimi swoimi zabawkami. Zwierzątka umówiły się w lesie następnego dnia. kiedy zapadł zmierzch i musiały się poŜegnać. Zajączek i niedźwiadek postanowili porozmawiać z liskiem na ten temat. niestety. ale róŜne były tłumaczenia. zapachu leśnych owoców. Niedźwiadek i zajączek byli zawiedzeni. Niedźwiadek z zajączkiem jeszcze kilka razy próbowali rozmawiać z liskiem. wymieniały się swoimi zabawkami o róŜnych kolorach i kształtach. lisek znów zapomniał swoich zabawek. czemu lisek cały czas zapomina o swoich zabawkach. bardzo cię lubimy i lubimy się z tobą bawić. ale dlaczego ty ciągle zapominasz swoich zabawek? Po tym pytaniu lisek speszył się trochę i nie bardzo wiedział. Zajączek przyniósł mnóstwo swoich zabawek. Z dnia na dzień było to samo. Biegały po całym lesie. Zabawa była równie wspaniała. jak poprzedniego dnia. . Niestety. RozwaŜali nawet myśli. Lisek w dalszym ciągu zapominał o swoich Kubuś Jurecki (5 lat) i jego Tata zabawkach. Niedźwiadek z zajączkiem zastanowili się.Bardzo was przepraszam. Następnego dnia zwierzątka spotkały się w tym samym miejscu. Nawet nie zauwaŜyły.Lisku. więc zbył przyjaciół krótką odpowiedzią: . ale po prostu zapomniałem. Zajączek i niedźwiadek bardzo zaprzyjaźnili się z liskiem. korzystały z promieni słonecznych. ale poŜyczyli liskowi swoje zabawki.z nich będzie przynosiło swoje zabawki. a lisek. Ŝe moŜe lisek nie ma Ŝadnych zabawek i po prostu wstydzi się do tego przyznać. Zajączek z niedźwiadkiem postanowili uczciwie podejść do sprawy i zrezygnować ze 106 . co odpowiedzieć. Zwierzątka bawiły się bardzo wesoło. niedźwiadek równieŜ. Powiedział. Ŝe zapomniał. nie przyniósł ani jednej zabawki.

Bo nie chciałem dzielić się z niedźwiadkiem i zajączkiem swoimi zabawkami podczas naszych codziennych zabaw w lesie. Przywiązałem się do nich. Jeszcze niedawno byłem w podobnej sytuacji jak ty. Nie wyobraŜałem sobie.A dlaczego straciłeś swoich przyjaciół.zapytał Rufus . lisku? . a ja swoimi bawiłem się tylko w domu. Jednak dalej nie przyszło mu do głowy. był trochę zawiedziony i było mu smutno.Straciłem swoich najbliŜszych przyjaciół. . ale nie wyobraŜał sobie. Pewnego dnia spacerował po lesie mały chłopiec o imieniu Rufus. Chłopiec powiedział: . Ŝe zapominam. Lisek codziennie przychodził do lasku w to miejsce. TeŜ miałem bardzo wielu przyjaciół. a teraz jestem sam i jest mi bardzo źle. z kim się bawić.Wiem. który bardzo płakał. Rufus podszedł do szlochającego zwierzątka i zaczął z nim rozmawiać. RównieŜ spotykaliśmy się dość często. Przyjaciele odwrócili się ode mnie. co czujesz lisku.Dzień dobry lisku! Czemu płaczesz? Czy coś się stało? Lisek odparł: . Lisek bardzo przyzwyczaił się do wspólnych zabaw z niedźwiadkiem i zajączkiem. Ŝe nie jest on całkowicie z nimi szczery. Ŝe jestem wobec nich nieszczery. gdzie zawsze bawił się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i obserwował ich z ukrycia. bo swoimi zabawkami woli bawić się tylko w domu i to w dodatku sam. . Ŝe nie miał juŜ. Ŝe mógłbym się nimi z kimś dzielić. Ŝe mógłby dzielić się z kimś swoimi zabawkami. Cały czas mówiłem. więc teraz czuł się samotny. Ale w dalszym ciągu nie zdawał sobie sprawy z tego. Ŝe jest po prostu samolubny. Zwierzątka przecieŜ bardzo by się ucieszyły. z którymi bardzo się zŜyłem. Spotkał on siedzącego pod drzewem przy strumyku liska. gdyŜ spostrzegli. jak się bawią. Ŝe ja przynosiłem 107 . Ŝeby pobiec do domu po zabawki i przyłączyć się do zabawy. Oni poŜyczali mi zabawki. Było mu bardzo przykro. Byli dla mnie niemal wszystkim. gdyŜ czuli. Lisek dowiedział się o tej decyzji. Ŝe nie moŜe się do nich przyłączyć. RóŜnica między nami jest taka. aby się wspólnie bawić.wspólnych zabaw z liskiem.

Następnego dnia lisek wziął wszystkie swoje zabawki i przyszedł na miejsce zabaw. nie warto być samolubnym. ale zrozumiałem swój błąd i postanowiłem przeprosić swoich przyjaciół. Brakuje mi zabaw z wami. Bez nich Ŝycie jest puste i bez sensu. po co do nich przyszedł. Nasze losy znów się połączyły i teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.Spotkaj się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i przekonaj ich. Ŝe przyjaciele są bardzo waŜni. Wreszcie postanowił. choć byliście dla mnie tacy Ŝyczliwi. Bo teraz juŜ wiesz. Przyjęli moje przeprosiny i zaprosili do wspólnej zabawy. Czy wybaczycie mi mój błąd? Marysia Klewiado. Jest mi teraz bardzo głupio. Zwierzątka były bardzo zaskoczone widokiem liska. Wreszcie zostałem sam jak ty. aby odzyskać ich przyjaźń? . Co mam zrobić. 6 lat 108 . Lisek odpowiedział: . Pewnego dnia przyniosłem cały worek róŜnych zabawek i rozdałem je swoim przyjaciołom. Bawiłem się nimi. ale boję się. Nie chcę stracić takich przyjaciół jak wy. bo wtedy wszyscy się od ciebie odwracają. Czułem się źle z tym. Ŝe niedźwiadek i zajączek juŜ nie będą chcieli się ze mną bawić. ale nikomu nie pozwoliłem ich dotknąć. Ŝe się zmieniłeś. Nie chciałem dzielić się z wami moimi zabawkami. Nikt nie chciał się ze mną bawić.Masz całkowitą rację. Ŝe następnego dnia spotka się z niedźwiadkiem i zajączkiem i przeprosi ich. Lisku. Lisek jeszcze bardzo długo siedział nad strumykiem i zastanawiał się nad słowami wypowiedzianymi przez Rufusa. jak ich potraktowałem.Przyszedłem was przeprosić za moje ostatnie zachowanie. Bardzo się ucieszyli i byli zaskoczeni.swoje zabawki. Zapytały się. ale tylko sam. Lisek odparł: .

nierozłączna para. który miał wykute oczy. Ŝe to bajka dla dziecka. a więc gardził wszystkimi. Piotr Szklarz Myślę. W zamian za to Oczodół darzył Psa szacunkiem i dawał mu duŜo ciepła i miłości. Ŝe do nas wróciłeś. Dawno. bo był ślepcem. Oczodół Ŝył z Psem. Bajka o wyŜszości uczuć nad zmysłami. Ŝe ci wybaczymy.. Zwierzątka uśmiechały się i cieszyły z kaŜdej chwili spędzonej razem. uwaŜał ich za postaci bez wartości i w ogóle niegodne uwagi. Zabawa była lepsza niŜ kiedykolwiek. Ŝe zrozumiałeś swój błąd . Od tej pory lisek.Oczywiście. Najbardziej nie lubił chłopca o imieniu Oczodół. Pewnego dnia do doliny przybył znany łucznik zwany Błyskiem Cięciwy i zaproponował mieszkańcom doliny turniej łuczniczy. Sokole Oko zawsze szydził z nich. ale mimo wszystko opiekował się chłopcem. którzy mieli wzrok gorszy od niego. Nam teŜ ciebie brakowało. Tym bardziej cieszymy się. Cieszymy się. Ŝe bajka moŜe sprawić duŜo radości dzieciom niewidomym. Wydaje mi się. Najbardziej cieszył się tym So- 109 . lisku. a lisek juŜ zawsze dzielił się swoimi zabawkami i nigdy nie był samolubny.odparli niedźwiadek i zajączek. Mieszkańcy zgodzili się na propozycję i niedługo miał odbyć się turniej. Zwierzątka wyjaśniły sobie wszystko. dawno temu w Dolinie Kolorowych Jeziorek i Dumnej Jaskini Ciemności mieszkał oschły człowiek o imieniu Sokole Oko. Miał on doskonały wzrok i gardził wszystkimi. Oczodół i jego Pies. wyciągnęły swoje zabawki i zaczęły się razem bawić. niedźwiadek i zajączek Ŝyli ze sobą w zgodzie. które straciło wzrok. był on obdarzony najlepszym wzrokiem. Była to wspaniała. a Ŝe tereny były opustoszałe i ludzi było niewielu.

Ŝe nic nie jest w stanie wygrać z jego wspaniałym wzrokiem. aŜ wszyscy się bali. gdyŜ był on dobrym łucznikiem. I akurat nastało to na następny dzień po przybyciu Dobroducha i jego syna Lubipsa. Dolinę raz na trzysta tysięcy lat zalewała niezmierzona ciemność wypływająca z jaskini ciemności. Mieli na to 3 dni. Przyjechał z synem o imieniu Lubipies. Poszedłszy na spacer w okolice Wodospadu Zapomnienia. Mieszkańcy doliny zaczęli się buntować. Na imię miał Dobroduch. dzięki któremu liczył na zwycięstwo w rozstrzygającej potyczce. Sokole Oko wygrał zawody i był bardzo zadowolony. nic sobie z tego nie robiąc. której sobie Ŝyczy. W finałowej potyczce Sokole Oko stanął do walki z Błyskiem Cięciwy. ale Sokole Oko groził im swoim łukiem i Oczodół wraz z wiernym towarzyszem. 16 lat Twierdził. Śmiał się głośno i szyderczo. Jedynymi niestartującymi w zawodach byli Oczodół i jego Pies. Wołał o pomoc. iŜ są waŜniejsze w Ŝyciu rzeczy. Rafał Leszczawski. Nagrodę miał sobie wybrać wygrywający i mógł on sobie zaŜyczyć tego. a do tego miał doskonały wzrok. Ŝe nagrodą. musieli opuścić dolinę. W międzyczasie do doliny przyjechał brat Sokolego Oka. bo odgłos wody zagłu- 110 .kole Oko. Dolina pokrywała się mrokiem. Ŝe nie tylko wzrok jest waŜny i kiedyś zobaczy. stawał się coraz bardziej pewny siebie i szydził ze wszystkich dookoła. Zaczęło się święto i rozpoczęły się pierwsze zawody. Błysk Cięciwy powiedział mu. czego tylko chciał. Z upływającego biegiem czasu Sokole Oko pokonywał kolejnych przeciwników. będzie wygonienie z doliny Oczodoła i jego Psa. Sokole Oko. skakał z radości i oznajmił. Jedyni smutni tego dnia. Lubipies został zaatakowany przez groźne ciemności i tkwił pod wodospadem. ale nikt go nie mógł usłyszeć.

Nikt go juŜ nigdy nie widział. Jednak dla jednej. jak strasznie jest być niewidomym. Wcześniejsza ciemność spowodowała. A morał z tego jaki? Znają go wszystkie dzieci. Stał na środku wielkiej doliny i krzyczał. Ŝe mają juŜ tylko jeden dzień. 111 . Ŝe jeśli znajdą Lubipsa. Sokole Oko powiedział. Oczodół i jego Pies mogli zostać w dolinie. to nie będą musieli opuszczać doliny. by opuścić dolinę. Ŝe widział światło zbyt wyraźnie i cięło jego oczy ostrymi promieniami.stał się dla niego wrogiem. Ŝeby się nie martwił. Był rozwścieczony. na początku się przestraszył i zaczął uciekać. Jednak nie byli szczęśliwi. Podczas ich podróŜy nastąpiło nagłe opuszczenie kurtyny ciemności. bo przecieŜ z jego wzrokiem znajdą Lubipsa bez problemu.szał jego wołanie. Nawet Sokole Oko nie mógł nic zrobić. Sokole Oko oślepł. obijając się o drzewa i krzaki. Ten. bo Sokole Oko nie dotrzymał obietnicy i powiedział. Mieszkańcy doliny próbowali go odnaleźć. ale mrok był zbyt wielki. Nad doliną świeciło niesłychanie jasne światło słoneczne. Do tego mieli znakomity węch i byli w stanie rozpoznać ludzkie zapachy. ale usłyszał szczekanie psa i zatrzymał się. To go oślepiło. Było przeciwnie. Jego brat był zrozpaczony. Nie sądził on. Wszyscy z trudem znosili raŜące promienie słońca. Sokole Oko powiedział. a wszyscy mieszkańcy cieszyli się niezmiernie. kiedy został odnaleziony. dorośli i zwierzaki. I wtedy Oczodół i jego Pies powiedzieli. Ŝe potrafią znaleźć Lubipsa. Uciekał przed siebie. Ŝe po jej ustąpieniu zrobiło się dla mieszkańców doliny nieznośnie jasno. Po godzinach poszukiwań znaleźli Lubipsa zmarzniętego i przestraszonego. najpotęŜniejszej osoby skończyło się to tragicznie.niesłychany wzrok . Jego wzrok był tak dobry.uczucia. Jego największy przyjaciel . Zmiana ta była wielka. Ŝe moŜe być coś potęŜniejszego niŜ jego wspaniały wzrok . Wrócili do doliny. a ich Ŝycie wiecznie wypełniała ciemność. Mimo długich poszukiwań nie udało się odnaleźć syna Dobroducha. jednak byli niezwykle czuli i potrafili wyczuwać ludzi. Dopiero teraz zrozumiał. a światło wręcz oślepiające. Lubipies bał się ruszyć z miejsca. Nazajutrz zmartwiony Oczodól i jego Pies zaczęli opuszczać dolinę. Oni i tak nie widzieli.

Kamilka Węglarz Jest to bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości.

Bajka o cynamonie, który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni

Nie tak dawno temu, nie za siedmioma górami czy siedmioma rzekami, ani teŜ nie za siedmioma lasami, tylko tuŜ obok nas (kto wie, moŜe właśnie w Twojej kuchni, mały czytelniku? a moŜe u twojego sąsiada?) Ŝył sobie cynamon o imieniu Grześ. Inne przyprawy nie lubiły cynamonu. UwaŜały, Ŝe jest on bezuŜyteczny. - Ja nadaję wspaniały smak wszystkim potrawom - chwaliła się sól. - A ja sprawiam, Ŝe dania są niesamowicie pikantne - wtórował jej pieprz. - Ja natomiast - dodawał swoje trzy grosze cukier - jestem idealny do deserów. Potrafię osłodzić kaŜdy podwieczorek. Mniam.. mniam. - Tylko ja jestem do niczego - martwił się cynamon - Nie posolę obiadu, nie posłodzę deseru. Oj, nie mam łatwego Ŝycia w kuchni! Grześ był smutny, ale postanowił nie zamartwiać się i jako Ŝe miał duŜo wolnego czasu, zaczął czytać ksiąŜki. Szczególnie podobały mu się te o niesamowitych przypadkach fantastycznych bohaterów. Cynamon w głębi serca marzył o takich przygodach. Fantazjował, Ŝe on teŜ, gdy tylko dorośnie, wyruszy na wyprawę na sam koniuszek świata, a moŜe i jeszcze dalej. I tak mijał dzień za dniem, a w Ŝyciu Grzesia nie działo się nic nadzwyczajnego. Do czasu... Pewnego zimowego poranka Grześ postanowił udać się na długi spacer. Ubrał ciepły szalik, rękawiczki, czapkę, wziął ze sobą teŜ plecak, a w nim kilka kanapek na drogę i termos z ciepłą herbatką, no i oczywiście migdały. Wędrował nasz mały przyjaciel przez pola, łąki i lasy. Spacerek był bardzo przyjemny, ale w pewnym momencie cynamon zauwaŜył, Ŝe na niebie zaczynają zapalać się pierwsze gwiazdki.

112

- Ojej! - zmartwił się Grześ - muszę jak najszybciej znaleźć jakieś ciepłe miejsce, w którym mógłbym przenocować, bo inaczej zamarznę. Grześ wędrował jeszcze jakiś czas, aŜ spostrzegł małą chatkę. - Ciekawe, czy ktoś tu mieszka? - zastanowił się i poszedł w stronę domku. Z bliska ujrzał, Ŝe w największym okienku pali się światło. - Na pewno ktoś tu jest. Mam nadzieję, Ŝe będę mógł przenocować - pomyślał głośno. Puk, puk, zastukał cichutko w drzwi. - Kto tam? - z chatki odezwał się jakiś uprzejmy głosik. - Mam na imię Grześ, wyruszyłem na długi spacer i chyba się zgubiłem. Czy mogłaby mnie pani wpuścić? Strasznie zmarzłem. Drzwi zaskrzypiały i stanęła w nich urocza staruszka, która zaprosiła malca do domu. Poczęstowała go ciepłym mleczkiem i chciała wysłuchać jego historii. Jednak cynamon był tak zmęczony, Ŝe zasnął zanim babulka zdąŜyła go o cokolwiek spytać. Następnego dnia rano, gdy cynamon juŜ wstał i podreptał do kuchni, czekało tam na niego smakowite śniadanko. Najpierw jednak opowiedział babulce swoją historię. Wysłuchała jej z zainteresowaniem, po czym zaczęła piec ciasto. - Czy mogę pani w czymś pomóc? - zapytał nieśmiało cynamon. Bał się bowiem, Ŝe znów się do niczego nie przyda. - AleŜ oczywiście! - odpowieNatalka Kossowska, 8 lat

działa radośnie babulka - usiądź na szafce i pocieraj rączką o rączkę. - Dobrze, zgodził się nie do końca przekonany cynamon.
113

Po chwili zauwaŜył, Ŝe z jego rączek sypie się złoty proszek, który babulka skrzętnie zbiera do miseczki. Gdy cynamon skończył, zobaczył, jak babulka wsypuje złoty proszek do ciasta. - Po co pani ten złoty proszek? - dopytywał się z ciekawością cynamon. - Dowiesz się za chwilę, chłopcze. Gdy ciasto juŜ było gotowe, babulka zrobiła herbatkę i poprosiła Grzesia, by spróbował jej wypieku. Cynamon zgodził się bez wahania, bo był juŜ troszkę głodny. - Ojej! Jakie to pyszne! - zachwycił się Grześ - Nigdy nie jadłem równie wyśmienitego ciasta. - Cieszę się, Ŝe ci smaAsia Kęsicka, 7 lat

kuje.

Gdyby

nie

proszek

z twoich rączek, moja szarlotka nie byłaby taka smaczna. - Naprawdę, to moja zasługa? - zadziwił się cynamon. - Naprawdę, mój drogi. Musisz bardziej w siebie wierzyć. MoŜe i nie posolisz obiadu, ani nie sprawisz, by był on bardzo pikantny, ale bez ciebie szarlotka nie miałaby tak cudownego smaku. Pamiętaj, mój miły, kaŜdy ma swoją rolę do spełnienia i tylko on się do tego nadaje! Czasem jednak trzeba czasu, by to zrozumieć... Po tej rozmowie cynamon podziękował staruszce za wszystko i udał się z powrotem do swojej kuchni, w której podrzucił gospodyni przepis babulki, właśnie na szarlotkę. Pewnej niedzieli, gdy gospodyni upiekła szarlotkę, wszyscy domownicy zajadali się ciastem z wielkim apetytem. Od tej pory nikt nie zarzucił cynamonowi, Ŝe jest bezuŜyteczny. t o b i e: *)

114

Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka, które boi się być same podczas burzy.

O Antosiu, który boi się burzy

Wszystko otaczała ciemność. Gdzieniegdzie jedynie szkliło się światło ulicznych latarni, a ich blask przerywany był gwałtownymi i niezwykle jaskrawymi błyskami otaczającej wszystko burzy. Antoś zakrył się kołdrą po same uszy i - starając się zasnąć - wyobraŜał sobie, Ŝe przeraźliwe grzmoty za oknem to jedynie odgłosy przejeŜdŜających ulicą samochodów. Jednak sposób ten nie pomagał przeraŜonemu chłopcu na długo. Jego lęk przed burzą istniał od zawsze i Antoś nie wiedział nawet, dlaczego. Odkąd sięgał pamięcią, burzowe grzmoty wywoływały u niego efekt bezgranicznej paniki i nieopisanego strachu. Po kolejnym uderzeniu pioruna, którego grzmot chłopiec usłyszał tak głośno i wyraźnie, iŜ był przekonany, Ŝe uderzył on wprost pod jego oknem, Antoś postanowił poszukać schronienia w sypialni mamy. We własnym pokoju chłopiec nie czuł się bezpiecznie, a zabawki, stojące na półkach i rzucające na ścianę przeraźliwe cienie, jeszcze bardziej potęgowały strach chłopca. Tak więc, rozglądając się uwaŜnie wokoło i tuląc do siebie swojego ulubionego misia, chłopiec wymknął się z pokoju. Starając się iść na paluszkach, aby nie obudzić uspokojonych na chwilę piorunów, Antoś skradał się przez pokój gościnny. Wtem usłyszał jakiś hałas. Odwracając się, zauwaŜył swojego dziadka wychodzącego z kuchni z kubkiem gorącego mleka. Uspokajając zbyt szybkie bicie serca spowodowane ogromnym strachem, chłopiec z radością zareagował na obecność osoby, która była dla niego uosobieniem bezpieczeństwa. Natomiast dziadek, spostrzegłszy swojego ukochanego wnuczka i jego przeraŜoną buzię, uśmiechnął się przyjaźnie, aby go uspokoić. Antoś wyznał dziadkowi powód swojej bezsenności i z zadowoleniem zgodził się towarzyszyć mu podczas picia gorącego mleka. Wiedział bowiem, Ŝe dziadek, jako osoba mająca w zwyczaju opowiadanie róŜnych wspaniałych i nieprawdopodobnych histo115

rii, takŜe tym razem zaszczyci go którąś z nich. Chłopiec się nie mylił. Mając na względzie przeraŜenie wnuczka wywołane panującą wokoło burzą, postanowił podzielić się z nim historią, której nie opowiedział jeszcze nikomu na świecie. Antoś poczuł się wyróŜniony. Wiedział, Ŝe spotyka go coś nadzwyczajnego i skupiając z całych sił swoją uwagę na słowach dziadka, zaczął wyobraŜać sobie opowiadaną historię… Dawno temu, kiedy na świecie nie było zmartwień ani rzeczy niemoŜliwych, kiedy wszędzie dookoła panowała magia, urzeczywistniając marzenia, Ŝył pośrodku lasu, w małej chatce chłopiec o imieniu Staś. Jego rodzice pracowali bardzo cięŜko i poświęcali swojemu synkowi mało czasu. Co wieczór byli zbyt zmęczeni, aby pomagać chłopcu w lekcjach i obowiązkach domowych, więc kładli się wcześnie spać. Staś wiedział, Ŝe rodzice go kochają i nie miał im za złe, iŜ nie poświęcają mu wiele uwagi. On takŜe bardzo ich kochał. Kładąc się wieczoOla Kaczkowska, 5 lat

rem do łóŜka, rozmyślał, jak to będzie w przyszłości, kiedy będzie pomagał rodzicom, aby mogli odpoczywać i cieszyć się Ŝyciem. Mimo tych przeciwności losu Staś był chłopcem radosnym i dobrym. Jednak jego spokój zakłócała jedna myśl. Staś bowiem panicznie bał się burzy. KaŜdy grzmot i błysk pioruna przyprawiały go o gęsią skórkę. Nie pomagało chowanie się pod łóŜko, stawianie na parapecie pluszowego tygrysa w celu obrony przed błyskawicami. Stasia nie opuszczał strach. Chłopiec wiedział, Ŝe jedynie przy rodzi-

cach czułby się bezpiecznie, jednak byli oni zbyt zmęczeni, aby się obudzić i go przytulić. Staś leŜał więc w swoim łóŜeczku i płakał. Płakał tak długo i tak głośno, Ŝe usłyszały go leśne elfy znane ze swej wielkiej odwagi. Zaciekawione były, kto jest aŜ tak nieszczęśliwy, Ŝe wylewa tyle łez. Kierując się dźwiękiem pła-

116

który moŜe oglądać te wspaniałe stworzenia. chroniących go przed burzą. Ŝe mimo szalejącej na zewnątrz burzy i przeraŜających grzmotów piorunów. Staruszek delikatnie wziął wnuczka na ręce i zaniósł do jego łóŜeczka. trafiły pod dom Stasia. Od tej pory w czasie burzy. ich oczom ukazał się opatulony kołdrą i zapłakany Staś. przypominały chłopcu dwa piękne. gdyŜ za oknem kolejny raz usłyszy znaną mu z dzieciństwa melodię… 117 . Staś był oczarowany elfami i świadomy tego. gdy strach nie pozwalał spokojnie spać. Tańczące w swych kolorowych strojach elfy. mimo ogromnego strachu. uda mu Rafał Leszczawski.mimo błyskających na zewnątrz piorunów .czu.spokojnie zasnął. iŜ jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem. Wiedział. skąd dochodzi muzyka. spokojnie zapadł w sen. który pochłonięty wyobraŜaniem sobie historii Stasia. a po odsłonięciu zasłonki zauwaŜył trzy elfy. Ŝe postanowiły zagrać mu na harmonijce ich ulubioną. Elfy poczuły tak wielkie współczucie dla nieszczęśliwego chłopca. Przytulił się do ciepłej poduszki. Wymknął się z pokoju i zaczął zmierzać w stronę własnej sypialni. Skradał się niepostrzeŜenie. Postanowił. uspokajającą i kojącą ból melodię. rozkwitające kwiaty. sprawdzić. Skradając się pod okno chłopca. z których jeden grał na harmonijce. Staś zawsze słyszał pod oknem łagodny dźwięk harmonijki i radosny śmiech elfów. Staś usłyszał łagodny dźwięk dochodzący spod okna. Po zakończeniu opowieści dziadek spojrzał na swego wnuczka. a dwa pozostałe tańczyły w rytm delikatnej melodii. 14 lat się zasnąć. opatulił kołderką i . kładąc przy nim ulubionego misia. Postanowił im nie przeszkadzać i cichutko wrócił do swojego łóŜka. Gdy po wielu próbach udało wdrapać im się na parapet. rozprawiały o moŜliwych powodach tak ogromnej rozpaczy.

nie chciała się uczyć piec chleba.Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. niszcząc ich gniazda. co chciała. Jola była najstarsza. Nie słuchała ich. rude włosy. pielęgnując czerwone róŜe. bo będzie bolał brzuszek i jakie grzyby dobre są na zupkę. bardzo dokuczała swoim siostrom. toteŜ często przesiadywała w ogródku. kogutem i kozą Amelią. Lubiła kwiaty i zwierzęta. Nie chciała pić zdrowego mleka ani jeść kaszy manny z sokiem malinowym. Adela była najmłodszą córką swoich rodziców. których nie wolno jeść. gdyŜ bały 118 . Dokuczała małym ptaszkom. mówiła to. Krysia była średnią córką. zobaczyła bardzo jasne światło kierujące się w głąb lasu. nie poznawała owoców. Adela robiła zawsze to. Ŝe jest niegrzeczna i moŜe kogoś tym zasmucić. Była zupełnie inna niŜ pozostałe dwie dziewczynki . Deptała czerwone muchomorki. gdy tłumaczyli jej. gdy dziewczynka juŜ prawie zasypiała. jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać w lesie na małe dzieci. jakie zwierzęta naleŜy omijać w lesie.starowince . czarne włosy. nie zwaŜając na to. dawno temu. miała krótkie. a choć była najmniejsza. lecz takŜe las i kwitnące w nim Ŝycie. Miała kasztanowe kręcone włosy. Miała długie. bo wolała cukier w kostkach. gdzieś w zielonym lesie. W jej wieku uczyły się tego wszystkiego jej siostry i dobrze wiedziały. więc często pomagała swojej matce . Krysią i Adelą.w domowych obrządkach. Ŝe bez problemu będzie mogła zwiedzić cały las zupełnie sama i opowiedzieć o tym siostrom. Nie tylko one poznały się na jej złośliwości. Opiekowała się teŜ pięcioma kurami. Nie lubiła gotować ani śpiewać. Ŝółte tulipany i wielobarwne krokusy. Deptała kwiaty i męczyła zwierzątka. Adela pomyślała. nie słuchała ostrzeŜeń rodziców. Duch lasu Dawno. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. Pewnej nocy. co chciała. Lubiła śpiewać i gotować. gdy zabraniali jej chodzić samej do lasu.

zupełnie wystarczały dziewczynce. Ciemności się nie boję. bała się. Gdy się obudziła. więc usiadła skulona pod sosną i płakała z bólu. Była tak głodna. załoŜyła katankę i wybiegła w stronę lasu. I szła przed siebie. czerwone kuleczki garściami. oparła główkę o pień drzewa i zasnęła. za ojczulkiem pachnącym świeŜym zboŜem. Pomyślała wtedy. za Krysią pachnącą tysiącami róŜ. lecz połykała od razu. póź119 . aby móc znów ich zobaczyć. Adela nic nie widziała. Nie wiedziała niestety. choć starała się to ukryć. napychając nimi całą buzię. Ŝe te owoce to kalina. za którą tak tęskniła. Była bardzo głodna. Po jakimś czasie Adela poczuła się zmęczona. które zupełnie jakby specjalnie wyrastały pod jej nóŜkami. które zdołały przedostać się przez gęste korony drzew. Emilka Kaczkowska. a przede wszystkim rodziców. usiadła na ziemi. Ŝe nawet ich nie gryzła. Adela szła przed siebie bardzo długo. Nagle światło zniknęło i zrobiło się bardzo ciemno. Ubrała więc buciki. to te. Strach się mnie nie ima. aby nie potykać się o niewidoczne wcześniej dla niej kamienie i korzenie. Rodzice ostrzegali Adelę przed nią. bolał ją brzuszek. 13 lat potykając się co rusz o ja- kieś kamienie i duŜe wystające korzenie. za Jolą pachnącą błogim chlebem. Choć w środku lasu sama stoję. nucąc wymyśloną piosenkę: Jestem duŜą dziewczyną. oddałaby teŜ wiele za kubek ciepłego mleka i kaszę mannę z sokiem malinowym. Ŝe oddałaby wszystko. jednak dziewczynka nie chciała ich słuchać.chwytała małe. Tęskniła za matulą pachnącą świeŜym mlekiem. Niedługo po tym natknęła się na jakiś owocowy krzaczek . których wcześniej nie cierpiała. było trochę jaśniej i choć nie wszędzie docierały promienie słońca. wspominała chatkę.się one zawsze same chodzić do lasu.

Ŝeby szanowała swoje nowe rzeczy i zakładała je wtedy. gdyŜ ubrudziła swoje najlepsze buciki. Usiadła dziewczynka na duŜym kamieniu i zaczęła łkać: Sama jestem w lesie. Niech mój płacz poniesie Mego Ŝalu dźwięki Do mej matuleńki. Przypomniała sobie wtedy. śałowała wtedy Adela. aŜ Adela zasnęła. jak mama ostrzegała ją. Ledwo szła przed siebie popłakując Ŝałośnie: Mała ze mnie dziewczynka Chcę do czerwonego kominka. kiedy naprawdę musi.czy podeptać go. Nastał ranek. I szła tak przed siebie.niej bolała główka i tak na przemian. Ku zaskoczeniu Adeli ptaszek podfrunął do niej i zaćwierkał donośnie: Gniazdo moje wywróciłaś! Daszek grzybka obróciłaś. a nie kiedy ma na to ochotę. Zawołała więc do niej: Sikoreczko! Sikoreczko! Tylko ty widzisz słoneczko. matki. czy ominąć powoli? Nagle wąŜ syknął na Adelę i ta w popłochu. biegnąc przed siebie. Rozpłakała się dziewczynka. wpadła do rzeczki. WskaŜ mi drogę do mej chatki. Ŝe ubrała na nóŜki swoje najlepsze buty. Nagle Adela zobaczyła na gałęzi małego ptaszka. Przytulić się do mamy i taty Podlewać z Krysią kwiaty. co zrobić . Za czyn musisz swój zapłacić! 120 . aŜ natknęła się na pełzające stworzenie. Nie wiedziała. ojca. Do sióstr drogich. dziewczynka czuła się bardzo źle i było jej słabo. która wiła gniazdo niedaleko jej chatki. bo szybko się zniszczą. była to bowiem mała sikoreczka. Rozpoznała do od razu.

Płacz jej był tak donośny. rozejrzała się wokoło i zrozumiała. a z nich wyłonił się srebrny jeleń z oczami tak błękitnymi. głos tak skruszony. Dziewczynka ubrała się szybko. Długo nie mogła w to uwierzyć.duchem lasu”. co zrobiła.. Gdy dziewczynka otworzyła oczy. chciała tylko wrócić do domu. Nie chciała ich skrzywdzić.Musisz sobie sama radzić! I odfrunął ptaszek w stronę nieba. I wtedy znów zaczął wiać mocny wiatr i srebrny jeleń zniknął. łzy tak gorące. królestwie zieleni szałasu A ja udzielam ci gościny bo jestem . Adela ze szczęścia zaczęła płakać. jak morze i powiedział: Łzy twoje szczere i szczere słowa Mokre twe ubranie i mokra głowa Serce twoje krwawi z tęsknoty do matki Wracaj więc skruszona do przytulnej chatki Bądź pracowita i miła dla swej rodziny Nie gnęb roślin Ŝadnych i Ŝadnej zwierzyny GdyŜ mieszkasz w moim królestwie. Ŝe jest w swoim pokoju. aŜ zniknął dziewczynce z oczu. raz dwa wyskoczyła z pokoju. Posmutniała bardzo Adela. Wtedy łzy jej rozjaśniły się tysiącem iskier niczym szlachetne kamienie. kawałki mchu i gałązek. Ŝałowała tego. Dawid Leszczawski. 6 lat Nagle usłyszała znajomy głos wołający jej imię: Adelcia! Adelcia! Był to głos jej matuli. zbiegła po schodach i rzuciła się w objęcia swojej ma- 121 . Ŝe nagle wiatr porwał w górę liście. bo bardzo tęskniła za rodzicami i siostrami.

Ze słońcem na błękicie nieba. Dawno. oczy zaś pełne czystej radości. co złego im uczyniła. Ŝe to nie mała gratka Poczuć tej miłości smak. Cała buzia dziewczynki czerwona była od płaczu. z mlekiem w kubku. Krysia była średnia.kochała swoje siostry i swoich rodziców. By uczynnym być i małym. Obiecała teŜ. Z zapachem pieczonego chleba.my. Wszystkie były bardzo dobre i grzeczne. lubiła mleko i kaszę mannę z sokiem malinowym. dawno temu. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. 122 . Z ptaszkiem na świerkowym czubku. Ŝe nigdy nie pójdzie do lasu. By miłości mówić: TAK! Tak jak mówi jej i ptak. Nawet mała nasza chatka Wie. A w oddali srebrny jeleń Pod swą pieczę bierze las. gdzieś w zielonym lesie. Wtulając się w ramiona matuli. Jola była najstarsza. Lubiła teŜ wymyślać wierszyki… oto jeden z nich: W naszym lesie o poranku Siadamy na małym ganku Z mamą. Jak ojczulek oraz matka. Wystukując raz po raz: Aby w sercu znaleźć siłę. zaś Adelcia najmłodsza . Wita nas drzew świeŜa zieleń. z tatą. przepraszała swoich bliskich za wszystko. Krysią i Adelcią.

drogie dzieci wiedzieć. KaŜdy na świecie wie. Mama była piękna. oczyszczają wraz z deszczem powietrze. Burze pomagają rolnikom i wszystkim ludziom. a grzmoty. W tej niezwykłej krainie Ŝyła sobie pewna rodzinka Burz. Była bardzo śliczna. które wydawała. księŜyc. istniała przepiękna i jakŜe niezwykła kraina. A musicie. Ŝe dla burz nie jest to zwykła wyprawa. bardzo potęŜnym i najlepszym wśród wszystkich. Tato był bardzo szybkim. burze. były dość głośne. po co są burze. Inaczej mówiąc. ale nie umiała wydawać z siebie tak głośnego grzmotu. Pewnego razu rodzice małej burzynki Balbinki wybierali się. Mieli oni małą córeczkę o imieniu Balbinka. Ŝe aŜ cała ziemia się trzęsła. Jego grzmoty były strasznie głośne i mocne. Jest to przede wszystkim świetna zabawa i pewnego rodzaju festyn rodzinny. to była kraina zamieszkiwana przez to wszystko. chmury. które boi sie burzy Burzynka Balbinka Gdzieś w dalekich przestworzach. aby pomóc roślinkom i wstrząsnąć trochę ziemią. deszcze. dokąd dorośli nigdy nie dotarli i najprawdopodobniej nigdy nie dotrą. Swoim potęŜnym grzmotem poruszają suchą ziemię. gwiazdy. by ktokolwiek mógł ją usłyszeć. Uczestnicy bawią się w chowanego za chmu123 Jessica Marcinowska. 5 lat . ale bardzo łagodne.Ewelina Wild Bajka dla dziecka. wiatry .te duŜe i te maleńkie. Zamieszkiwali ją dość nietypowi mieszkańcy. a byli nimi: słońce. by rośliny mogły swobodne wyjść na jej powierzchnię podczas bardzo gorącego i suchego lata. co moŜemy ujrzeć na pięknym niebie. jej błyskawice bardzo jasne i rozłoŜyste.

Postanowiła od razu wziąć się do pracy.mały prezent: trochę gwiezdnego pyłu. bo burze nigdy nie robią krzywdy ludziom. Mama małej zapytała się. Balbinka bardzo się ucieszyła na te słowa swojej mamy i nie chciała dłuŜej czekać.Mamuniu.rami. Burzynka zaczęła podchodzić bardzo powoli do dziewczynki mówiąc: 124 . dlaczego jest taka smutna. postanowiła. kochanie.Nie martw się. Ŝe będziesz najpiękniej grzmieć w naszej całej krainie. Gdy próbuję wydać grzmot. nie chciała się bawić. Schowała go do woreczka i ruszyła w drogę. to piszczę jak piszczałka i wszyscy się ze mnie śmieją. Urządzany jest równieŜ konkurs na najpiękniejszą błyskawicę oraz najgłośniejszy i najpotęŜniejszy grzmot. Znalazła takie koło małego. . płacząc i zamykając okno. Burzynka pomyślała. ale po dłuŜszej chwili efekty ćwiczeń były zdumiewające więc Balbinka bardzo się ucieszyła. ślicznego domku. a zobaczysz. Usiadła w kąciku podwórka i zaczęła ćwiczenia. Balbinka ruszyła w stronę dziewczynki. skoro nie umiem ładnie błyskać. Balbince zrobiło się przykro. w berka. Ruszyła w drogę. był piękny letni dzień. a Balbinka powiedziała: . bardzo się zmartwili. Ŝe moŜe dziewczynka zechce się z nią pobawić w berka albo chowanego. Mała burzynka podczas całej zabawy była bardzo smutna i siedziała w kącie. a grzmotów moich to nawet nie słychać. uciekła szybko. Dziewczynka tym razem bawiła się w piaskownicy. Gdy mała dziewczynka ją ujrzała. Mała burzynka wróciła do mamy ze łzami w oczach i opowiedziała jej wszystko. Kiedy Balbinka kładła się spać. MoŜe nawet się zaprzyjaźnią? Balbinka postanowiła wziąć dla dziewczynki coś niezwykłego z ich krainy . Ŝe jutro znowu pójdzie do dziewczynki i będzie tak do niej przychodzić. aby znaleźć ciche i spokojne miejsce. Nagle spostrzegła w oknie domku siedzącą małą dziewczynkę. aŜ ona przestanie się jej bać. Niewiele czekając. Ŝe dziewczynka boi się jej. Musisz duŜo ćwiczyć. Początkowo nie wychodziło jej to za dobrze. jak mogę się bawić ze wszystkimi. poniewaŜ bardzo się bała burz. Kiedy jej rodzice to zobaczyli.

Natalka siedziała w oknie i nigdy więcej się nie bała. bo czego?? 125 .odpowiedziała dziewczynka.Proszę cię. Natalka słuchała z zaciekawieniem i nie bała się juŜ Balbinki. Dziewczynki zostały najlepszymi przyjaciółkami i bardzo często bawiły się razem.Nie bój się mnie. No. Nie bała się juŜ wcale burz. Jestem tak mała. Ŝe nawet nie potrafię jeszcze grzmieć. ale obserwowała je z zaciekawieniem z okna. ale Balbinka powiedziała: . Burze nigdy nie robią nikomu nic złego.Nie bój się mnie.Jak masz na imię? . nie uciekaj. . Zaczęła rozwiązywać węzełek. Natalka codziennie sprawdzała postępy Balbinki w grzmieniu i błyskaniu.. Mała burzynka opowiedziała. nie zrobię ci krzywdy. 6 lat bardzo polubiła burze i gdy tylko zaczynały się grzmoty. Balbinka wyjaśniła jej. dlaczego tak jest i jak wygląda cała zabawa. a Balbinka zapraszała ją na pokaz ich zabaw na niebie podczas festynów. Jestem małą burzą i mam na imię Balbinka. Dziewczynka spojrzała na burzynkę z przeraŜeniem i chciała uciec do domu. gdyŜ deszcze by ją bardzo zmoczyły. Natalka nie mogła w nich uczestniczyć. gdzie mieszka i czym jest tajemniczy. ..zapytała burzynka.. mam nawet dla ciebie prezent.Mam na imię Natalka . . którą wyciągnęła Balbinka i wzięła do ręki woreczek. . naprawdę nie zrobię ci krzywdy. pięknie błyszczący proszek w woreczku.Ale wy tak głośno i przeraŜająco grzmicie. Natalka Ala Krajewska. Poza tym chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić. Dziewczynka spojrzała na malutką paczuszkę.

Tak bardzo kochał swoje zabawki. skakanki. W końcu nadszedł ten wielki dzień. jednak jego wysiłki poszły na marne. Mamusia siadała na ławce. ubrała go i zaprowadziła do przedszkola. Prosił mamę. który nie chciał pójść do przedszkola W pewnej pięknej krainie razem z rodzicami mieszkał rudy piesek. od kiedy dowiedział się. Rano mama obudziła pieska. domy i drogi dla swoich wspaniałych samochodów. oprócz rodziców. Rodzice bardzo go kochali i był on bardzo szczęśliwym pieskiem. O piesku Keczim. Keczi zapłakał. jednak piesek był uparty i nie słuchał. Keczi bardzo nie lubił bawić się razem z innymi zwierzątkami. Często brał ze sobą swoje skarby i wychodził z mamą na podwórko. piłki. rower.Ale ja nie chcę! W przedszkolu jest bardzo duŜo dzieci i nie będę mógł zabierać tam swoich zabawek! Będę musiał bawić się zabawkami razem z innymi dziećmi.Adriana Nowak Jest to bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. Keczi był bardzo smutny. którymi uwielbiał się bawić. dopóki w piaskownicy nie pojawiło się jakieś inne zwierzątko. Mama tłumaczyła Kecziemu. kiedy mama zostawiła go w zupełnie obym dla niego miejscu. Pewnego dnia mama powiedziała do niego: . Mama musiała chodzić do pracy i nie mogła juŜ być z nim cały czas w domu. Budował zamki. Ŝe nie pozwalał dotykać ich nikomu. Miał duŜo wspaniałych zabawek: kolorowe misie.Synku. Ŝe trzeba się dzielić i bawić z innymi dziećmi. który nazywał się Keczi. Inne zwierzątka z podwórka nie rozumiały pieska. Keczi bardzo płakał. samoloty i bardzo duŜo samochodów. Ŝe musi iść do przedszkola. Jakaś pani zaprowadziła go do sali pełnej 126 . a on bawił się w piaskownicy. gdy to usłyszał i odpowiedział: . Ŝeby pozwoliła mu zostać w domu. Bawił się świetnie. jesteś juŜ duŜym pieskiem i musisz zacząć chodzić do przedszkola tak. jak robią to inne zwierzątka w twoim wieku.

Musiałem zostawić swoje samochody w domu. Chodź.Nie martw się! . 7 lat Piesek i kotek wybrali auta. Wtedy odezwał się do niego mały kotek: .krzyknął Loluś . co dzieje się w tej ogromnej sali. Nigdy przecieŜ nie był w takim miejscu. . jak zwierzątka siedzą razem przy stole i rysują piękne domki.Cześć! Jestem Loluś. Widział. . które musiał zostawić w domu.odpowiedział .Jestem Keczi . Hubert Cel. rzucali piłką i ze wszystkimi zwierzątkami bawili się w chowanego. Potem piesek i kotek układali klocki. Wstał i usiadł przy jednym ze stolików. ale zgodził się.Ty będziesz policją.zwierzątek. 127 .Pobawmy się w pościg! .krzyknął Loluś .Tu wcale nie jest tak źle. Kecziego bardzo to zaciekawiło. Kecziemu spodobały się wspólne zabawy i od tej pory chętnie chodził do przedszkola. inne układają puzzle. a jeszcze inne skaczą na skakance. Ŝe zabawy z innymi zwierzątkami są bardzo fajne. a ja złodziejem. który ucieka przed radiowozem. bo nie chcę tutaj być. Rozpoczęli zabawę. pobawimy się razem! Piesek nie był zbyt zadowolony. Siedział w kąciku i obserwował. a po powrocie do domu mógł poświęcić czas na zabawy swoimi zabawkami. Poszedł za Lolusiem do kącika z samochodami. A ty jak się nazywasz? No i dlaczego jesteś taki smutny? . Na dodatek trzeba dzielić się zabawkami z innymi. Dał się nawet namówić na zamianę samochodów i zmianę ról w pościgu. jak Ci się wydaje. Kecziemu bardzo się to spodobało i na jego twarzy nareszcie pojawił się uśmiech. a tutaj takich nie ma. Przekonasz się.Płaczę. Od rana do południa bawił się zabawkami w przedszkolu razem z innymi dziećmi. O dziwo. Kecziemu było bardzo smutno i ciągle płakał za mamą i swoimi zabawkami.

mądre oczka.Natalia Zatka O słoniku. Niestety. Czuł się dobrze. nieopodal lasu. Marianek nie chciał się zmienić. Słonik nie lubił teŜ. niestety. Był bardzo ładnym i kochanym przez rodziców maluszkiem. nie słuchał poleceń rodziców i dziadków. a do tego był tak niegrzeczny jak trójka jego sąsiadów. Na szczęście w pobliŜu domku Marianka mieszkało wiele małych zwierzątek. I choć tłumaczono mu. Marianek nie zawsze go przypominał pod względem zachowania. proste włoski i duŜe. co zresztą martwiło całą rodzinę. JuŜ od samego 128 . Ogromną radość sprawiało słonikowi przebywanie pośród innych maluchów. dzielić się z innymi ludźmi swoimi rzeczami. Słonik wprost przepadał za zabawą z innymi słonikami. Był jedynym synkiem swojej mamy i swojego taty. Starał się nie robić przykrości najbliŜszym. lwiątek. Ŝe to nieładnie. mieszkał słonik Marianek. kiedy miał swoją własność tylko dla siebie. Asia Śliwińska. Czasami był niesforny. Marianek kochał ogromnie swoją rodzinę. 5 lat W niewielkim miasteczku otoczonym pięknego. Niemal kaŜdy dzień zaczynał od szerokiego uśmiechu i buziaków dla wszystkich. jak to zaplanował. Ludzie porównywali go nawet do małego aniołka. którzy z nim mieszkali. Miał krótkie. aby było dokładnie tak. rodzina gniewała się na malca. którzy uciekali od mamy w sklepie albo puszczali rękę taty na bardzo ruchliwej ulicy. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. górami. A Ŝe często myślał tylko o sobie. pachnącego w nieduŜym domku z czerwonej cegły. a bardzo pragnął braciszka. ale w wielu sytuacjach chciał.

chciały chociaŜ dotknąć pięknych drobiazgów. grabkami. Kiedy mały łobuziak usiadł na skraju piaskownicy i zaczął rozpakowywać swoje skarby. znajdującej się obok huśtawki. ale niespodziewanie mały Marian zaczął zabierać im swoją własność krzycząc przy tym: . który mieścił się w pobliŜu jego domu. W szczególności uwielbiał harce na placu zabaw. poniewaŜ zobaczył mnóstwo swoich małych przyjaciół. niemal wszystkie zwierzątka z placu zabaw zbiegły się.Lonek i kot . Marianek i tatuś pozdrowili ich skinieniem głowy.Narina. koparkami i wieloma innymi zabawkami. Pewnego słonecznego.lwiątka: Boguś. babci i dziadkowi podobał się nowy zakup i chcieli oni obejrzeć cały zestaw. Mamie. które tato kupił swojemu synkowi poprzedniego dnia. Ŝeby obejrzeć zawartość worka naleŜącego do Marianka. Lecz Marianek wcale nie miał ochoty pokazywać swoich zabawek. Maluchy były zachwycone. Ŝe dostał tak wspaniały prezent od tatusia. Na karuzeli jeździli bracia . foremkami. więc mama pomogła tylko zapiąć buty i nie minęło nawet dziesięć minut.Jalek. W zamku. Z wieŜy wyglądała Ŝyrafka . pojemniczkami. Marianek był ogromnie zadowolony. siedzieli puchacz . Uśmiech od razu zagościł na twarzy słonika. a w szczególności pięknie błyszczące zielone grabki. Od razu spostrzegł pieska . A na huśtawce z drewna bujała się małpka Aurelia. Słonik niósł przed sobą ogromny worek z zabawkami. Był bardzo cięŜki. Na ławeczkach wokół placu siedzieli rodzice wszystkich dzieci. prawie na dachu. letniego dnia tata i Marianek wybrali się zaraz po śniadaniu do piaskownicy. samochodami.ranka marzył tylko o tym.Bolka. Spakowali wszystkie kolorowe zabawki. ale Marian nie pozwolił tacie go wziąć. którymi moŜna bawić się właśnie w piasku. ale z reguły nie umieli gniewać się zbyt długo na ich ukochanego synka. Bartek i Benek. wspinającego się po drabince. Piaskownica wypełniła się barwnymi łopatkami. aby wyjść na spacer i spotkać inne maluchy.Oddajcie! To moje! To nie dla was! Nie zabierzecie mi ich! 129 . zanim Marian znalazł się na placu. Rodzinie słonika zrobiło się przykro.

Nadal myślał. Nie mógł uwierzyć własnym oczom! Zobaczył maluchy. Rodzice powstawali z ławek.Tylko tak mówicie! – wrzasnął słonik – Zrobicie wszystko.Nie zrobimy tak . Zabawki naleŜą do ciebie.zapewnił Jalek . co powiedzieć. . .dlaczego nie pozwalasz nam obejrzeć twoich zabaweczek? .Bo mi je zabierzecie! . Marian niespodziewanie usłyszał czyjeś kroki.odpowiedział zdenerwowany Marian. Nie bardzo wiedział.powiedziała najmilej. jak bardzo się mylił.PrzecieŜ nikt tego nie chce – przemówiła Narina . Słonik nie wiedział. Spojrzał w stronę huśtawek. Ŝe ma rację. a my chcemy je obejrzeć i tylko chwilę się nimi pobawić. niezadowolenie i zaskoczenie. Milczał. Poza tym. wokół niego nie było juŜ dzieci. Ŝeby wziąć je dla siebie! Bo jesteście zazdrosne! . dzieci zostałyby tutaj.Obecni na placu zabaw byli zdziwieni nieładnym zachowaniem. Rodzice siedzieli na ławkach i czytali gazety. Marianek pomyślał. Zwierzątka miały zupełnie inny zamiar. gdyby jej nie miał. co to wszystko 130 . Marianek nie chciał rozmawiać ze swoim tatą. Siedział więc ze spuszczoną głową i z zamkniętymi oczami. Marian nie wiedział. Ŝe trzeba wstać i pójść do domu.Marianku . jak tylko potrafiła . Ŝebyś się smucił. a jego tato nie potrafił uspokoić syna. W końcu słonik zamilkł i zapłakany usiadł odwrócony do wszystkich plecami. Nagle odezwała się Aurelia: .Bardzo cię lubimy i nie weźmiemy twojej własności. a na ich buziach widać było smutek.PrzecieŜ nie chcielibyśmy. Gdy otworzył oczka i podniósł główkę. Mały Marian krzyczał coraz głośniej. Tacie było strasznie wstyd i nie wiedział. ale był jednak zbyt uparty i chciał zrobić innym na złość. co ma zrobić. A teraz juŜ wiadomo. To go rozzłościło. ale nie zwracali uwagi na słonika. Ŝe chodziło im tylko o zabranie jego zabawek. a kaŜde z nich miało ze sobą jakąś zabawkę.

Nie jest waŜne.A my .Nasi rodzice nie mają pieniąŜków na nowe zabawki. co wydarzyło się na podwórku.Przynieśliśmy dla ciebie to.bo one są dla nas najwaŜniejsze.znaczy. Lonek dodał: . Ŝe trzeba dzielić się wszystkim. mama odpowiedziała ze spokojem: 131 . Kiedy były zaledwie kawałek drogi od niego. dzieci połoŜyły przed Mariankiem wszystkie swoje skarby. Jalek . jeszcze mocniej trzymając wszystkie swoje drobiazgi. A przyjaciele muszą sobie pomagać w kaŜdej chwili. Podszedł do siedzącego w oddali taty. po czym poŜegnały się ze słonikiem. a piłeczki są ostatnimi z prezentów. jeden z najmądrzejszych puchaczy z podwórka: . Zaskoczony Marianek pozbierał zabawki i podarki od dzieci. Słonik spojrzał na zwierzęta i na przyniesione przez nie przedmioty.wielkiego misia z łatką na brzuszku. Narina . . abyś ty teŜ potrafił. Zapamiętaj teŜ. I wtedy przemówił Lonek.auto ze świecącymi kołami. jakie od nich dostaliśmy odrzekł przygnębiony Benek. Ŝe potrafimy dzielić się tym. Nigdy niczego ci nie zabierzemy i zawsze o tym pamiętaj. I tak: Aurelia przyniosła swoją najpiękniejszą lalkę w niebieskiej sukni. a Lonek . Kiedy opowiedział w domu z wielkim przejęciem o tym. bo w ten sposób czasami bardzo sobie pomagamy. złapał go za rękę i razem udali się do domu. co kaŜde z nas przyniosło. co mamy najcenniejsze. czym moŜna się podzielić. odwrócił się w przeciwną stronę.grubą księgę najładniejszych bajek.mamy dla ciebie tylko trzy malutkie Kubuś Jurecki. Gdy puchacz skończył. .Tylko tyle .odpowiedział Bartek . Poczuł wielki smutek i ból w serduszku. który z uwagą wysłuchał tego.odezwał się smutny Boguś . Traktujemy cię jak swojego najlepszego przyjaciela. co mamy i chcemy. 5 lat i zniszczone piłeczki. Liczy się to. TuŜ za progiem domu Marianek rozpłakał się. . o czym mówił Lonek.

co mam. Ŝe tylko dzielenie się z innymi zapewnia szczęście. MoŜe ta niemiła przygoda nauczy cię dzielenia się z innymi.Witajcie. które dostałem od taty. babcia i dziadek próbowaliśmy ci to wytłumaczyć. Marianek zaproponował mamie i tacie wspólne wyjście na plac zabaw. A śniły mu się same piękne sny! Kolejnego dnia równieŜ była ładna pogoda. którymi obdarowały go dzieci. I tym razem na placu zabaw było mnóstwo zwierzątek. a rodziców poprosił o pomoc w zaniesieniu zabawek do piaskownicy. Marianek natychmiast do nich podbiegł. z twarzą wtuloną w poduszkę i postanowieniem poprawy zasnął i spał smacznie aŜ do rana. Od dziś będę dzielił się wszystkim. Chciałbym dać wam moje nowe zabawki.po czym oddał kaŜdemu jego skarb . poniewaŜ umie dzielić się nawet tym. 132 . Przed wyjściem ucałował i uścisnął serdeczniej niŜ zwykle dziadków. co ma dla niego najwyŜszą wartość. ciągnąc za sobą worek z zabawkami. Ja. Byli teŜ: Aurelia. Maluszki były bardzo szczęśliwe i od tej pory Marianek bawi się ze swoimi przyjaciółmi i wciąŜ poznaje nowych. tata. Rodzice malca byli bardzo szczęśliwi z powodu zmiany zachowania ukochanego syna. Uśmiechnął się z całego serca do malców i odezwał się: . Wiercił się w swoim łóŜeczku. Bawcie się nimi. Benek. twoi przyjaciele mają rację. ale gdy wziął do siebie wszystkie wspaniałe rzeczy. kochani! Chciałem was pięknie przeprosić i podziękować za wasze wspaniałe zabawki . Narina. Wszyscy kochają go jeszcze mocniej.Zrozumiałem. 7 lat niŜ poprzedniego dnia. ale nie chciałeś nas słuchać. Bartek i Boguś. ile tylko chcecie! Na twarzach wszystkich zgromadzonych zagościł promienny uśmiech.. Tej nocy mały słonik długo nie mógł zasnąć.Synku. jeszcze większy Hubert Cel. Lonek oraz Jalek.

Było to bardzo piękne i magiczne miejsce. 16 lat 133 . których stoki przybierały najdziwniejsze kształty. z których zawsze przywoził medale. dawno temu. MoŜliwe. iŜ spowodowane to było tym. Dolina słynęła z rosnących nieopodal lasu ogromnych poziomek. inne były szpiczaste niczym wieŜa w zamku. Właśnie w tym magicznym miejscu mieszkała rodzina tygrysków. znajdowała się Dolina Rapachołków. grać z nią w łapki. Ŝe nawet kot w siedmiomilowych butach nie doszedłby tam przez rok. których zapach unosił się nad nią. w tak odległym krańcu świata. a jeszcze inne swą łagodnością zapraszały do zimowych zabaw lub letnich spacerów w promieniach słońca. Tata tygrys był najszybszy w okolicy. Oczywiście mama zawsze pilnowała. śpiewać piosenki. Jedne przypominały statek. Mały tygrysek uwielbiał spacerować z mamą po górach. które boi się samotności. Otaczały je góry. aby tygrysek po Dawid Leszczawski. Mama tygrysica całe dnie opiekowała się swym synkiem Fikumikiem. dlatego często wyjeŜdŜał z domu na róŜne olimpiady.Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. Ŝe pośród traw rosły tylko czterolistne koniczynki oraz kolorowe kwiaty o cudnym zapachu. Mieszkańcy tej krainy byli bardzo szczęśliwi i pogodni. a przede wszystkim uwielbiał piec z nią czekoladowe ciasteczka i dekorować je poziomkami. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Dawno.

Rodzina tygrysków wraz 134 . Mały tygrysek przestał płakać. Pewnego dnia mama powiedziała Fikumikowi: .Kochanie. Od jura będzie się tobą opiekowała nasza sąsiadka .Synku. Ŝe obok łóŜka powstała wielka kałuŜa łez. będąc w pracy. Ŝe paski na jego sierści ułoŜyły się w kształt serduszka. wracając z pracy. Twoja mama bardzo cię kocha. Tygrysek był tak szczęśliwy. Wtedy do pokoju weszła Dobra WróŜka i powiedziała: . Spójrz w kałuŜę. . aby upiekli mamie wielkie czekoladowe ciasteczko w kształcie tygrysiego serduszka. bardzo go kocha i. który właśnie ukończył kolejną olimpiadę obwieszony medalami. Mały tygrysek pobiegł szybko do swojego pokoju. Do tej pory zawsze zasypiał z mamą i budził się obok niej.powiedziała mama tygrysica i utuliła tygryska do snu. Płakał tak mocno. Z radości przytulił mocno Dobrą WróŜkę i zaproponował.Nie. a on zrozumiał. przytulił poduszkę i zaczął mocno płakać. Mama. Bał się. Ŝe mogę wrócić do pracy. spotkała tatę. Ŝe jest w pokoju sam. cały czas o nim myśli. sercem jest zawsze przy nim. Ŝe jest z niego bardzo dumna. Tygrysica sprzedawała ciasteczka i wszystkim klientom opowiadała o swoim małym synku Fikumiku. PrzeraŜony pobiegł do kuchni.Nie płacz. KałuŜa łez wyschła. Fikumik pobiegł szybko do kuchni i przyniósł rodzicom ogromne czekoladowe ciastko. nie smuć się! Po pracy będę wracała do ciebie i będziemy razem piekli czekoladowe ciasteczka . jesteś juŜ na tyle duŜy.czekoladowej uczcie dokładnie mył ząbki! Fikumik czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie.Dobra WróŜka. które dla nich upiekł. tygrysku. Tygrysek zobaczył w niej mamusię pracującą w cukierni. jak łzy napływają mu do oczu. Ŝe przestała go kochać i juŜ nigdy do niego nie wróci. mamusiu. Następnego ranka Fikumik otworzył oczka i zauwaŜył. Mówiła. do domu weszli rodzice tygryska. Poczuł się opuszczony przez mamę. lecz zamiast mamy śniadanie przygotowała mu Dobra WróŜka. Ŝe chociaŜ mama pracuje. .odpowiedział mały tygrysek i poczuł. Kiedy skończyli. Chcę być z tobą .

. a w małej zmarzniętej rączce trzyma gruby. Jest zagubione w świecie i ma dość szarej rzeczywistości. Od tej pory dni mijały małemu tygryskowi na zabawie. Bezradnie stoi na rozdroŜu. po raz kolejny tego dnia. Nie wie. Rodzice kaŜdą wolną chwilę spędzali z ukochanym synkiem. Okna we wszystkich domach pozasłaniane. Nie wie.. a co złe.? Nagle. gdzie przeŜywali najdziwniejsze przygody. 4 latka Deszczowy wieczór. oblepionych ogłoszeniami latarni. Gdy rodzice tygryska byli w pracy. zastanawiając się. bawił się z Dobrą WróŜką i czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. co zrobić. Kacper jest tam od kilku minut. W końcu chłopiec wolnym krokiem rusza w stronę domu.z Dobrą WróŜką zasiadła do stołu. które nie wie. oczach. co jest dobre. z powodu których wszędzie jest tak ponuro i pusto. Pośrodku alejki usłanej wyblakłymi juŜ i podeptanymi liśćmi stoi on. czarny skórzany portfel. Tata tygrysek opowiadał o tym. Mały chłopiec i o brązowych chciwych włosach wiedzy mądrych. 135 . Najczęściej zabierali go na wycieczki po skałach. a park oświetla juŜ tylko kilka starych. Wokół z kaŜdą chwilą robi się coraz ciemniej. a co złe. Niezwykły sen Hania Klewiado. Szymon ChadŜy Bajka terapeutyczna dla dziecka. ulice prawie puste. co zrobić ze znaleziskiem. jak zdobywał kolejne medale. co jest dobre. z nieba spadają przezroczyste krople. MoŜe jednak uczyć się jedynie na własnych błędach.

. Teraz ma misia.Właśnie tu jesteś. A teraz ktoś ich szuka. a kiedy z powrotem chce spojrzeć na misia.. Chłopiec jest z siebie zadowolony. Banknoty chowa do kieszeni.Bo zrobiłeś coś złego i teraz musisz ponieść za to karę. .Ale jak to? Dlaczego się tu znalazłem? .jak zwykle o tej porze . . W moim królestwie.Ale ja nie wiedziałem. by po chwili zapłacić nimi za wielkiego misia w sklepie z zabawkami. a resztę wyrzuć" .Znalazłeś coś i zamiast to oddać. bo są mu bardzo potrzebne. 136 . Na dodatek wyrzuciłeś czyjeś dokumenty. . schował portfel i postanowił zrobić coś z tym jutro.nie ma. to jego problem. O. Ale to nie jego wina. co się w takiej sytuacji robi. "Kup sobie słodycze." "Sprawdź.mówi diabeł. Rodziców . ..pyta chłopiec. Ale zamiast niego jest koperta.. . . Wyciąga z niego pieniądze. nie! Zanieś portfel na policję" . "Nie. Ŝe nikt mu nie wyjaśnił. a sam poszedł spać. doszedł do domu. Idzie do domu. Jak zwykle jest sam. przepraszam.pyta przeraŜony. a dokumenty wyrzuca do stawu. Mały chłopiec w parku znajduje portfel.Będziesz teraz smaŜył się w piekle ha!ha!ha! .mówił głos w jego głowie. czyj on jest!" "Po co? Jak ktoś go zgubił..Ale co takiego zrobiłem? .Władcą piekła." Chłopiec nie wiedział. o jakiej zawsze marzył.Kim jesteś? . Chłopiec odwraca się na chwilę.odezwał się drugi. . Kacper siada na łóŜku..A co to jest piekło? . Kacper dotyka jej i nagle znajduje się w innym miejscu! Jest tam ciemno i strasznie gorąco."Weź pieniądze. co robić. naprzeciwko siebie sadzając brązowego pluszaka. jego juŜ nie ma. Ma zabawkę. Po chwili przed zdezorientowanym dzieckiem staje sam Diabeł. kupiłeś sobie zabawkę. . Tak rozmyślając.

postanawia przemyśleć to. Kacper zapamiętał ten szary dzień. zmarznięty chłopiec o imieniu Kacper tuŜ po szkole postanowił wyruszyć z domu oddać czarny portfel. Zagląda pod poduszkę i ku własnemu zaskoczeniu odkrywa.. to teŜ zrobił… JuŜ następnego dnia zguba znalazła się u właściciela. Po uświadomieniu sobie. Ŝe drzwi otworzy mu jakiś biznesmen albo ktoś w rodzaju gosposi… Mimo wcześniejszych obaw. po co przyszedł.krzyczy Kacper Chłopiec budzi się cały zlany potem. wpada mu pomysł do głowy . która jest w podobnym wieku co on. kiedy znalazł portfel jako jeden z najszczęśliwszych dni w swoim Ŝyciu. po spędzeniu wielu godzin razem. a ona. Przypomina mu się to. chłopiec juŜ się nie denerwuje. Ŝe taty nie ma. Nieoczekiwanie. Ŝe nic mu nie grozi. jak kupił wielkiego misia i jak po chwili dotknął jakiejś dziwnej koperty i przeniósł się do tego strasznego miejsca. Uff! To był tylko sen. Przemaszerował dziesięć minut i odnalazł adres wskazany w dokumentach. juŜ jest spokojny. Powiedział jej. W ten sposób. dzieci zaprzyjaźniają się. Co sobie postanowił. to bardzo niedaleko. Spodziewał się. KaŜdy następny dzień w Ŝyciu Kacperka był juŜ kolorowy.wystrzałowy! Postanawia dokładnie sprawdzić zawartość portfela i znaleźć dokładny adres właściciela zguby. Ŝe portfel nadal tam się znajduje. stojąc juŜ pod drzwiami. Marysia Klewiado.Niee!!!. Krępej postury. ale Ŝeby poczekał z tym portfelem. co jeszcze parę godzin temu mogłoby wydawać się prawdziwe. zaledwie kilka bloków dalej w kierunku szkoły. bez Ŝadnego ostrzeŜenia. 6 lat 137 . Ku jego zaskoczeniu wejście otwiera dziewczynka. Jak się okazało.

mały wilczek siedział w domu. bawiąc się to w berka. dawno temu. przykryj się kocykiem i zamknij oczy. Wyobraź sobie las.Robert Kownacki Bajka dla dziecka. Co widzisz? Las? Drogę? Pole? A moŜe piękną łąkę. Ŝe będzie mógł się pobawić wraz z kolegami. nie miał apetytu. ale juŜ nie jest wcale taki mały. Mały wilczek był temu przeciwny. z nadzieją. silny i mądry wilk. I wilczek ów nie Ŝył za siedmioma górami i za siedmioma lasami. za siedmioma górami. kiedy przemyka gdzieś w oddali ze swoją wilczą rodziną. A tak w ogóle. do którego chodzisz z mamą na spacer. Usiądź więc wygodnie. wyglądając przez okno. Wyjrzyj przez okno. Raz od małej wie- 138 . to w chowanego. to Ŝyje dalej. Słyszał o tym miejscu bardzo wiele strasznych historii. Wilczek był smutnym zwierzątkiem. Chcę Ci opowiedzieć historię wilczka. Często chorował. moŜe kiedyś go zobaczysz. Podczas gdy inne wilczki biegały radosne. bo teraz to ogromny. Mały wilczek Ŝył sobie całkiem niedawno. za siedmioma lasami Ŝył sobie mały wilczek… …Przepraszam. Całkiem podobny do tego. Ŝe małego wilczka trzeba zabrać do szpitala. Dawno. był słaby. Pomyliłem się. A moŜe jest to ten sam las? W lesie tym Ŝył sobie mały wilczek z mamą i tatą oraz mnóstwem braci i sióstr. Bał się iść do szpitala. Tata wilk stwierdził. które boi się wizyty w szpitalu. 5 lat źdźbła trawy tańczą w rytm muzyki wiatru? JeŜeli przyjrzysz się uwaŜnie. Leśny szpital. gdzie Marysia Klewiado. Martwił się o swoją pociechę.

Ŝe jeŜeli nie pójdzie do leśnego szpitala. Mały się tym nie przejmował. leśny szpital nie był aŜ tak bardzo straszny. Po tym. Jak się okazało. A lekarze i pielęgniarki pomogli mu wyzdrowieć. który był OGROMNYM niedźwiedziem powiedział wilczkowi. jak jest tam naprawdę. Nawet słowa mamy nie dodały mu otuchy. powoli trzeba iść spać. ale zwierzątka nie były wystraszone. iŜ szpital to jedyne miejsce. która tam była. To był bardzo duŜy dom i wilczek bał się. Ŝe ostatnio widziałem wilczka. jak on. Ŝe się w nim zgubi. Drugim razem od kogoś innego.wiórki. Mama wilczka zawsze mówiła. gdzie mogą mu pomóc. Dziś jest juŜ dorosłym wilkiem. małych i duŜych. Ale wiedział równieŜ. ale tata natychmiast mu wytłumaczył. Ŝe niedługo wyzdrowieje. bo są one bardzo często kłamstwami. Ŝe on równieŜ nie będzie się bał. No. Ŝe jego syn zrozumiał. Trzeba się samemu przekonać. Tata wilk się ucieszył. Było tam mnóstwo zwierzątek. wziął swoją ukochaną zabawkę i powiedział rodzicom. usłyszał. Miał duŜo przyjaciół. Ŝe szpital nie jest taki straszny. To juŜ koniec bajeczki. Muszę Ci powiedzieć. W końcu jest wilkiem. Szybko się zaprzyjaźnił z innymi zwierzątkami. mógł się bawić z innymi zwierzątkami. Ŝe w dziwnych okolicznościach zniknął niedźwiadek. Mały wilczek bardzo długo nad tym rozmyślał. Po długiej wędrówce przez bór dotarli w końcu do leśnego szpitala. Równie chorych. Z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. a w szczególności wilczków. W końcu wyjął swoją ulubioną piŜamkę. dzięki czemu mógł się bawić w chowanego i w berka. 139 . Pan lekarz. Ŝe wilki potrafią zawsze odnaleźć słuszną drogę. to dalej będzie chory i nie będzie się mógł bawić z innymi zwierzątkami. Ŝe chce być taki. Ŝe pracujące tam lisice pielęgniarki są bardzo złe i nie lubią małych zwierzątek. rodzina odwiedzała go bardzo często. by nie słuchał takich opowieści. jak ze szpitala wyszedł. jak inne dzieci. a wilki są odwaŜne. Powiedział mi. Nawet zaczął biegać. Mały wilczek zdecydował. ale będzie jeszcze musiał tutaj pobyć.

przystroili jego mieszkanie. drwili sobie z niego. Przygotowali mnóstwo łakoci. To byli jego wspaniali przyjaciele. W powietrzu unosił się tylko zapach bitej śmietany i truskawek.Aleksandra Naganowska Bajka jest przeznaczona dla dzieci. miał wszystkiego pod dostatkiem. Pająk Gogo i czerwony kalosz Wcale nie tak dawno temu. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. Ŝe znowu natknie się na kogoś. Gogo był coraz bardziej zamknięty w sobie. Nigdy nie miał przyjaciela. Ŝe jest gruby i zbyt owłosiony. a on płakał tylko z powodu swojej samotności. a inne pająki wciąŜ naśmiewały się z jego okularów. których znał. Ŝe przy ulicy Chabrowej . Gogo zawsze był sam. Było cicho i spokojnie. bardziej owłosiony niŜ wszystkie inne stworzonka. Nosił wielkie okulary w czarnych oprawkach i niemodne ubranie. starym strychu . Tej nocy takŜe śnił się Gogo ten sen. które zamieszkiwały strych. Nie zapraszano go nigdzie. To sąsiedzi znów się kłócą albo pani karaluch robi pranie . Gdy zasypiał. Czasem coś czytał. jak palec i zgnębiony był ten nasz Gogo. bo i teŜ nie miał Ŝadnych powodów ku temu. coraz rzadziej wychodził. bo przecieŜ nie mógł robić tego jawnie.mieszkał pająk Gogo. Wolał posiedzieć w ukryciu. Zaraz by mówiono. Bał się. by pospacerować. kto zechce mu dokuczyć. Był większy. Urządzili mu przyjęcie urodzinowe. jak zwykle panował w nim półmrok. na niewielkim. Brakowało mu tylko przyjaciela. które są zbyt nieśmiałe. Często płakał w ukryciu. Ŝuki. na stole leŜał stos prezentów. Miesiące płynęły. Biedronki śmiały się.zdaje się. rysował lub oglądał telewizję.pomyślał. Nagle jednak coś wybudziło pająka. Ŝe nie ma kropek. zawsze śnił mu się ten sam sen: wchodził do mieszkania. Rzadko się uśmiechał. Samotny. Te dźwięki 140 . Wszyscy. ale na pewno za siedmioma górami i lasami. Ŝe jest mięczakiem i beksą. PrzecieŜ niczego się nie bał. I nagle rozbłyskało światło. nie bawił się z nikim.

Ten kalosz zawsze był niebezpieczny i dlatego wszyscy go omijaliśmy. Ŝe jeszcze Ŝyją. Ŝe otwierają się kolejne drzwi. rzecz jasna. Kalosz jest nawiedzony. Nie było. Na korytarzu stał juŜ wyraźnie zaspany pan karaluch .Hmm. czy jest moŜe jakiś prosty sposób na uwolnienie stonóg. Wiedział. mieszkał i poszedł spać. 141 . nic się nie da zrobić. które Gogo znał. po czym zatrzasnął drzwi swojego młynka do kawy.krzyknął śuk Mikołaj. W korytarzu rozległy się okrzyki przeraŜenia. Ŝe nie moŜe liczyć na niczyją pomoc. co teŜ się dzieje. przeraźliwe historie o czerwonym bucie. zjawy i widma. Ŝe opowiadano róŜne. Stonogi były nieprzytomne. Postanowił sprawdzić. Obszedł kalosz dookoła. Postanowił sam ruszyć na odsiecz bliźniaczkom.To juŜ koniec.. w którym. śuk Mikołaj zapalił w końcu światło. ale Gogo wierzył. który nie wierzył w duchy. Po tych słowach reszta towarzystwa rozeszła się pośpiesznie. wysłuŜony but. Stonogi dostały nauczkę . który nie moŜe nikogo skrzywdzić. Kubuś Grabski.było zbyt ciemno. Nic jednak nie widział . co się dzieje.Edmund w swojej niebieskawej szlafmycy. by sprawdzić. czerwony kalosz przewrócił się i przygniótł stonogi bliźniaczki: .rzekła stara Mucha Tekla. Wiedział. . Został tylko Gogo. co lub kto robi tyle zamieszania i to w środku nocy. bo jest rzeczą. Kroczył dziarsko w kierunku kalosza. Miał mało czasu.były jednak inne od tych. Znowu zaatakował ten stary trep. ale to tylko zwykły. 3 latka Stary. równieŜ cała rodzina biedronek wyległa zobaczyć. Nikt się tam nie zbliŜał od 20 lat . tak się płaci za nocne harce i nieuwagę. Widocznie nie tylko jego musiały obudzić te hałasy. Teraz słyszał. Dotarł na miejsce. Powolutku wstał. otworzył drzwi.

Wszedł ostroŜnie i zobaczył parę staruszków. Ŝe stał się cud. Tak teŜ się stało.Dobry wieczór . Zapukał. bo nikt nas nie lubił. Gogo podziękował grzecznie ćmom i ruszył pod domek dla lalek. Były to dwie ćmy. Kubuś Zieja. a wtedy wspólnymi siłami przesuniemy but i uwolnimy stonogi. Gogo uplótł trzy nici. a ty jesteś świetnym rzemieślnikiem. Po cichutku więc wymknął się w stronę swojego mieszkanka. But był zbyt cięŜki nawet dla niego. 3 latka Nazajutrz wszyscy opowiadali. Bliźniaczki zostały uwolnione. Mamy skrzydła. Nikt. PołoŜył się spać do ciepłego łóŜka i znowu śnił swój piękny sen. Wtem usłyszał jakiś hałas wyraźnie dobiegający ze środka czerwonego kalosza.przedstawił się grzecznie Gogo . dwie przywiązał do skrzydeł ciem. Ŝe sam nie przesunie kalosza nawet o milimetr. Wspólnymi siłami udało się uwolnić stonogi. Upleć trzy nici. .AleŜ skąd.czy państwo są duchami? . Ŝe nielubiany i odrzucony przez wszystkich pająk Gogo z pomocą ciem zdołał uwolnić małe. PomoŜemy ci. po co przybywasz. Wiemy. Nikt nie wiedział.Gogo wiedział. która dokładnie widzia- 142 . oprócz muchy Tekli.. które zamieszkały w tym bucie. ostatnią ciągnął sam. w którym mieszkały stonogi. jesteśmy starymi ćmami. nieroztropne stonogi.. nie odwaŜył się jednak spojrzeć w oczy staremu stonodze Zygmuntowi.

To Gogo i jakieś dwie stare ćmy pomogły maluchom . mimo iŜ dotąd nie lubiła Gogo. bale. a tego nikt przecieŜ się po nim nie spodziewał. Teraz postanowiono naprawić swój błąd.Gogo. Urządzono wielkie przyjęcie. by jeszcze raz opowiedział. Stara mucha. tańczyć. Przestano odtąd na strychu przy ulicy Chabrowej zwracać uwagę na jego ciemne okulary i niemodny strój. Taka postawa zasługuje na szacunek.zawołała Tekla Sama wszystko widziałam. Uratował stonogi. niespodziankę. poczuła do niego cień sympatii. Ŝe odróŜniał się od reszty. Wszyscy chcieli z nim rozmawiać.rzecz jasna . MoŜe nie jest najpiękniejszy i najmodniej ubrany. Prawdopodobnie wyprowadziły się ze starego. małe uczty. Powinniście mu podziękować. co się nie zmieniło na strychu przy Chabrowej. MoŜe jestem stara. Ŝe jest inny. ale wykazał się odwagą. Ŝe nareszcie został zaakceptowany. kiedy my odwróciliśmy się od nich. Okazał się dzielny i bezinteresowny. prosili. Wielu przyznało. Wszystkie przyjęcia. Ze zdaniem tej starej muchy wszyscy się liczyli. jak uwolnił stonogi. to sny naszego pająka. Po prostu uznano. ale wzrok mam doskonały. którego honorowym gościem był . Jedyne. Gogo zaimponował starej musze. Gogo stał się duszą towarzystwa. a nawet wesela nie mogły odbyć się bez naszego dzielnego pająka. Gogo był odtąd uwielbiany.ła. Biedronki grały z nim w kropki. Powinniśmy mu podziękować. starymi ćmami. Nie wiadomo. Pewnie zapytacie. Mucha Tekla codziennie bywała na herbatce. co z dwoma. MoŜe teraz mieszkają w waszych butach? 143 . co się stało minionej nocy. więc nie warto się z nim zadawać. które pomogły Gogo. Ŝuki bawiły się w chowanego. . Ŝe tak naprawdę nigdy nawet nie rozmawiali z pająkiem Gogo. Wszyscy dziwili się. Pająk był wzruszony. urodziny. Po raz pierwszy w Ŝyciu miał przyjaciół. Gogo czuł. jak mogli nie doceniać tego przezabawnego pająka tylko dlatego. brzydki. czerwonego kalosza i słuch o nich zaginął.

Zaczął się śmiać i wrócił do kolegów na boisko. Ŝe gra razem z nimi. zrezygnowały i poszły do szkoły pobawić się w coś innego. bo był za duŜy. Łatuś bardzo się przejął tymi słowami. kolegów). jak zawsze. Łatuś zapragnął pograć razem z nimi. siedział na huśtawce i przyglądał się innym pieskom grającym w piłkę. Często bywał na podwórku szkolnym. śmieją się i wygłupiają. lecz był on zbyt wysoki. które jest odrzucone przez otoczenie (rówieśników. siedział na huśtawce i patrzył z zaciekawieniem na inne pieski. Pewnego dnia Łatuś. Ŝe takie małe i dziwne pieski na pewno nie potrafią grać w piłkę. a on chodził smutny. Ŝaden nie był w stanie przejść przez dziurę. zebrał się na odwagę. Piesek skrzywił się i powiedział. Podszedł drugi i trzeci.Anna Socha Bajka dla dziecka. bo bardzo było mu przykro z tego powodu. Od tego dnia inne pieski przezywały biednego Łatka. przez którą mogliby wyciągnąć piłeczkę. Nagle jeden z piesków tak niefortunnie kopnął piłeczkę. Podszedł jeden piesek. Bajka o piesku Łatusiu Mały piesek Łatuś chodził do szkoły. Ŝe wpadła ona za bardzo wysoki płot. wsunął łapkę i dalej nie mógł juŜ przejść. Pieski zmęczone próbami. tylko Łatuś był malutki i miał białe łatki. bawi się i śmieje. W końcu po wielu próbach zauwaŜyli koło drzewka malutką dziurkę w płocie. WyobraŜał sobie. 144 . uczył się bardzo dobrze i lubił grać w piłkę noŜną. czy mógłby pograć razem ze wszystkimi. W tym czasie reszta piesków zaczęła się głośno śmiać z Łatusia. bo róŜnił się wyglądem od całej reszty. jak grają w piłkę. Ŝeby przejść na drugą stronę. spuścił główkę i odszedł smutny z powrotem na huśtawkę. Inne pieski były duŜe i czarne. Pieski na róŜne sposoby próbowały wspiąć się na płotek. podbiegł do jednego z piesków i zapytał.

podziękowały za wydostanie piłeczki zza płotu. W pewnej chwili Łatuś zauwaŜył obserwujące go pieski. który uwaŜnie przyglądał się całemu zajściu. a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. Dominika Miąso. jak ślicznie gra. 5 lat 145 . Bardzo się zdziwił. Wszyscy wybiegli na podwórko i z niedowierzaniem patrzyli na Łatusia. poniewaŜ przez to. Ŝe śmiały się z niego. Odtąd juŜ zawsze Łatek gra z wszystkimi pieskami w piłkę i jest duŜym wsparciem dla grupy. Był tak mały. Potem pochwaliły Łatusia. odbijał raz główką. a gdy wrócił z nią na boisko. Łatuś bardzo się ucieszył. co widział. odetchnął z ulgą. Ŝe w kaŜdym. to znowu łapką. której inni mogą mu pozazdrościć. doskonale bawiąc się przy tym. Ŝe z łatwością przeszedł przez dziurkę i wyciągnął piłeczkę. Bez zastanowienia i w podskokach pobiegł z kolegami na boisko. raz noskiem. Ŝe ładnie gra i zaprosiły do wspólnej zabawy. szybko pobiegł do swoich kolegów i opowiedział im o tym. Łatuś i jego koledzy zrozumieli. bo ćwiczył w domku codziennie) Łatuś podrzucał piłeczkę. przytuliły do siebie i zaczęły przepraszać za to. Ŝe jest malutki.Łatuś. nawet w malutkim piesku jest jakaś zdolność. kopał. zaczął grać (a grać potrafił bardzo dobrze. Jednak pieski dogoniły go. szybko zeskoczył z huśtawki i podbiegł do płotka. Całą sytuację obserwował przez okno jeden z piesków. które wcześniej się śmiały z Łatusia. sprytniej przebiega z piłeczką miedzy łapkami duŜych piesków i zdobywa wiele goli dla swojej druŜyny. porzucił piłeczkę i zaczął uciekać.

poniewaŜ od bardzo dawna nie widziała swojego ukochanego wnuczka. Powoli szła na drugi koniec miasta. Ŝe nie ma Ŝadnej paczki. A czy to prawda? Dawno temu. Zarówno młodsze dzieci. bo Piotruś był strasznym kłamcą. które kłamie. Ŝe na poczcie czeka na nią paczka od wnuczka. Jednak odnoszono się do niego z duŜą dawką nieufności. Jego fantazja do tworzenia róŜnorakich gier była olbrzymia. jak i rówieśnicy z chęcią spędzali z nim długie godziny na zabawie. mógł ktoś naprawdę potrzebować ich pomocy. ale nadal kłamał. StraŜ szybko wskazane pojechała na miejsce i wielki był gniew straŜaków. aby dowiedzieć się na miejscu. kiedy oni byli w lesie. 6 lat się. Piotrowi nieźle się dostało od rodziców.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. 146 . kiedy okazało Dawid Leszczawski. co mają zrobić. Babcia bardzo się ucieszyła z tego powodu. w pewnej wiosce mieszkał sobie chłopiec imieniem Piotruś. Ŝe nie ma Ŝadnego poŜaru. Ŝeby ich jedyny syn przestał kłamać. którzy padli ofiarą kłamstw chłopca. A przecieŜ w tym momencie. Piotr powiedział jej. Innym razem poinformował straŜ poŜarną o wielkim poŜarze lasu daleko za miastem. sami juŜ nie wiedzieli. Rodzice załamywali nad Piotrusiem ręce. Był lubianym chłopcem za swą niezwykłą radość i pomysłowość. Codziennie zjawiali się u nich sąsiedzi. kiedy tylko nadarzyła się okazja. Raz przyszła bardzo schorowana staruszka. znajomi.

lody i . dopóki sam tego nie doświadczyłem.Teraz rozumiem. aby powiadomić mamę. 147 .Są smutni i źli. MoŜe w takim wypadku przyszlibyście do mnie dzisiaj? . Ŝe zaproszenie nie było kłamstwem .powiedziała Zuzia ze smutkiem. A przecieŜ powiedzieli. których okłamałem . przyjdziecie? . Zaraz pobiegł do domu. którzy bawili się beztrosko. a nikt się nie pojawił. I to są przyjaciele . Raz jeszcze spojrzał na zastawiony stół.uradowany Piotruś pobiegł do domu. gdyŜ dzieci zrozumiały. . Na drugi dzień. To co. aby wszystko było zaplanowane w najdrobniejszym szczególe. ciastka. Ŝe i tym razem uznaliśmy.odpowiedzieli chórem.spytała Zuzia.Widzisz.myślał . z wielkim podnieceniem czekał na gości. . gdzie stały juŜ owoce i słodkości.Dlaczego nie przyszliście do mnie na urodziny? . która była najstarsza z całej grupki dzieci.powiedział ze spuszczoną głową . Zapłakany. .świetna zabawa.Chciałbym zaprosić was na moje urodziny ..co najwaŜniejsze . Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwał Piotruś.A kiedy one mają się odbyć? .Oczywiście. ile osób przyjdzie do niego na urodziny.Tak często nas okłamujesz.popatrzył na nich z nadzieją.powiedział Piotruś do swoich przyjaciół podczas jednej z zabaw. aby pomóc mamie w przygotowaniach. Ŝe tak jest.Za dwa dni. Ŝe przyjdą.reszta przytaknęła smutno. . pobiegł do swojego pokoju. czemu nie? .PrzecieŜ was zapraszałem. . Mijały godziny. .Jasne. ale nie wiedziałem. a wy się zgodziliście. ale gości nie było widać. Ŝe nikt do niego nie przyszedł.zapomnieli nawet o moich urodzinach. Będzie tort z mnóstwem świeczek. jak i innych. Ŝe to kłamstwo . za godzinę przyjdziemy do ciebie . a w jego oczach pojawiły się łzy . szybko odnalazł swoich przyjaciół. Kiedy przyszedł ten wyczekiwany przez niego dzień. kiedy tylko wyszedł na podwórko.popatrzył na nich z nadzieją. jak się czują ludzie. . Piotrusiu .spytał.

Po godzinie przyszli jego przyjaciele z prezentami i z Ŝyczeniami. porośnięta pięknymi. uczynne i nie w głowie im było rozrabianie. tatusiem. Pewnego razu był sobie chłopczyk imieniem Karolek. Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. A kiedy mama wniosła duŜy tort i postawiła go przed solenizantem. a to w szkole podstawowej. ten powiedział: . urodzinową Rafał Leszczawski. a wszędzie było słychać muzykę i śmiech dzieci. dziadkiem i babcią. gdyŜ Piotruś dotrzymał słowa i naprawdę przestał kłamać. 5 lat A Ŝycie w miasteczku uspokoiło się. co w Prawdziwowicach nie było spotykane. Ŝe juŜ nigdy nie będę kłamał . Wszyscy tam się znali.po tych słowach zdmuchnął świeczkę. Mieszkał on w małym. które mogłoby się spełnić. Z jednym chłopczykiem jednak od początku były problemy. białym domku razem z mamusią. Dzieci były bardzo grzeczne. kolorowymi kwiatami. Zawsze świeciło tam słońce. Wioska była cała zielona. niewielkiej wiosce Prawdziwowice. Ale za to chciałbym wam złoŜyć obietnicę. a to w przedszkolu. szanowali i pomagali sobie nawzajem. Wszyscy oni Ŝyli oni w ślicznej. Zdarzało mu się często mówić nieprawdę. które notorycznie kłamie O Karolku kłamczuszku.Nie mam Ŝyczenia. 148 .

Dziadek zaczął coś podejrzewać.. Postanowił wymyślić coś nowego. dziadku! Szybko. było włamanie do komórki. mówiła. Tam juŜ Karolek tarzał się ze śmiechu po trawniku. tym razem . myśląc. Babcia zaniepokojona postanowiła zadzwonić. a Karolek znów zaczął się nudzić. Nie zastanawiając się długo. tatuś skosił trawnik i przyciął Ŝywopłot. w której miała pojawić się ciocia.Dziadku. Ŝe to moŜe się jeszcze powtórzyć. trzeba się szybko wziąć do roboty! Ja posprzątam cały dom. Ŝe za trzy dni sprawi nam wizytę. babciu upieczesz jakieś ciasto. Ŝe ciocia Marysia nic nie wie o swoim przyjeździe. Okazało się. Pobiegł do kuchni i oznajmił: . ale miał nadzieję. tylko leŜał i się śmiał. Ŝe się myli. Wtedy miarka się przebrała. Przyjedzie na kilka dni. mamusia wysprzątała cały dom od góry do dołu na błysk.bardziej zabawnego. ukradli twój rower!!! Dziadek mało nie spadł z krzesła. Dziadek jednak tylko pokiwał głową. Karolek nawet nie zszedł na dół. jak byliście w mieście. cóŜ to dzieje się przed domem sąsiadów.Pewnego dnia postanowił zrobić „psikusa” rodzinie. Ŝe nie postąpił dobrze i wrócił smutny do domu. dzwoniła ciocia Marysia. nadal nie było po gościu ani śladu. dając chłopcu do zrozumienia. Nie minęły dwa dni. 149 . przecieŜ w wiosce nigdy nie zdarzały się takie rzeczy.. taki był uradowany ze swojego pomysłu. Złapał czym prędzej laskę i pognał przed dom.Kochani rodzice! Dzisiaj.według niego . aŜ zbiegli się sąsiedzi. więc wolał lepiej pobiec do swojego pokoju. Karolek z trudem powstrzymywał śmiech. Gdy wybiła godzina. poniewaŜ bardzo się za nami stęskniła. a ty. Ŝeby godnie przywitać gościa. Rodzice nie przypuszczali. Mama tylko klasnęła w dłonie i krzyknęła: . a z piekarnika juŜ było czuć wspaniały zapach pieczonego babcinego sernika. wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeć . co niemiara. Śmiechu było. Przygotowania ruszyły całą parą. poniewaŜ pierwszy raz takie coś miałoby miejsce w Prawdziwowicach. trzymając się za brzuch.Ojej.

W domu. co się stało. co mówi wnuczek. Nie chciał juŜ więcej sprawiać rodzinie ani innym przykrości. wiedząc. Dziadek połoŜył się na ziemi i podał laskę dziewczynce. Ŝe bardzo się na nim zawiedli i Ŝe to bardzo źle tak oszukiwać innych po to. Uświadomili mu. w sam raz na kolację. poniewaŜ kaŜdy pamiętał jego wcześniejsze wybryki. gdy był na spacerze w lesie. pobiegł z chłopczykiem do lasu. przestraszoną dziewczynkę. 150 . Ŝe się poprawi. Za krzakiem jałowca spostrzegł głęboki dół. Tylko dziadek zaczął się zastanawiać nad tym. by mu uwierzyli. nikt mu nie chciał wierzyć. Mela Krajewska. Ŝe takŜe była na spacerze i zachwycona piękną przyrodą nie zauwaŜyła dziury. Ona czym prędzej się po niej wciągnęła na górę. Ŝe naleŜy kaŜdemu dać szansę i wziąwszy swą laskę. a w nim małą. Uradowana rzuciła się na szyję dziadkowi i mocno go ucałowała. niestety. Zaniepokojony postanowił sprawdzić. Gdy rodzice wyszli z pokoju. jakby dochodzący z niedaleka.Cała rodzina postanowiła porozmawiać z chłopcem. 5 lat Od tej pory Karolek mówił samą prawdę i wszyscy byli z niego bardzo zadowoleni. Ŝe stał się dobrym chłopcem. Wszyscy razem wrócili do domu chłopca. Karolek wziął to sobie tym razem powaŜnie do serca. usłyszał cichutki płacz. Minął tydzień i chłopczyk dotrzymywał danego sobie słowa… Pewnego dnia. Karolkowi takŜe podziękowała uściskiem. Ŝe Karolek mówił prawdę. Karolek pocieszył dziewczynkę i natychmiast pobiegł po pomoc. Rodzice z niedowierzaniem słuchali opowieści dziadka i Karolka. ale nikt nie brał jego słów powaŜnie. Karolek wręcz błagał. Na miejscu okazało się. Spojrzał w niebo i przyrzekł sobie. usiadł przed oknem i zaczął szlochać. by tylko mieć tę chwilę zabawy. Okazało się. po czym mocno ucałowali syna. Powiedział.

pękaty brzuszek i cały był pokryty niebieską sierścią. Na krótkiej szyjce miał okrągłą głowę i pomimo ciemności. co ma zrobić. jeśli pojawi się jakieś niebezpieczeństwo.. kiedy Buba obudził się z popołudniowej drzemki zauwaŜył. Bajka o Bubie i potworze z kąta W starym domu niedaleko parku mieszkał wraz z rodzicami mały Buba. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem.. Ŝe nawet. poniewaŜ był to najodwaŜniejszy tata na świecie. ale nikt nie potrafił ratować z kłopotów tak jak tata. jednak zamiast tatusia Buba zobaczył mamusię. przyjdź tutaj i mi pomóŜ! Po chwili otworzyły się drzwi od pokoiku. Ŝe coś siedzi w kącie jego pokoiku. Ŝe tata nie boi się niczego.Patrycja Linke Jest to bajka dla dziecka. PRAWIE niczego. Teraz nikogo tam nie było. . „Jak mam sobie poradzić z potworem bez taty?” . Mamusia była bardzo fajna i potrafiła mocno przytulać. Wiedział. Chodź mamusia cię mocno przytuli .powiedziała. więc chłopczyk uspokoił się i poszedł zjeść podwie- 151 . Uwielbiał chodzić wraz z mamusią i tatusiem na długie wycieczki do parku i przeŜywać tam ciekawe przygody. gdzie przed chwilą siedział straszny stwór..pomyślał i przytulił się do mamy. to tata go uratuje. tatusiu. w jakiej siedział. tak? JuŜ sobie poszedł. Buba nie bał się. Buba nie wiedział. ale kątem oka zerkał tam. Był on bardzo odwaŜnym i ciekawym świata chłopcem. Bubie udało się dojrzeć jego wielkie. Wystraszył się okropnie. Skarbie? Miałeś zły sen. Stwór miał krótkie rączki i nóŜki.Co się stało. Zawołał więc głośno: . Tata zawsze ratował chłopczyka z opresji i niczego się nie bał. Pewnego spokojnego dnia. Wiedział jednak. świecące oczy..Tatusiu. poniewaŜ nie bał się PRAWIE niczego.

Wieczorem. to chyba oznacza. Ŝe boi się iść spać do swojego pokoiku. Ŝe potwór. i powiedział w tajemnicy.pomyślał Buba i zawołał tatusia. Ŝe nie naleŜy uciekać przed strachem. Tak spokojnie minęło kilka dni. pomyśl . Buba spokojnie zasnął.powiedział tatuś .zapytał tata. Co ty na to? . potwór na pewno je polubi . Rano okazało się. .Oswoimy go herbatnikami. był teŜ bardzo mądry i pomysłowy. co stało się po południu. jest pusty. 6 lat ka talerzyk z herbatnikami i codziennie rano talerzyk był pusty.Spróbujemy go oswoić. Buba stwierdził. . oprócz tego. Ŝe talerzyk.Bubusiu. Ŝe tata na pewno ma rację. Codziennie wieczorem tata ustawiał koło Bubusiowego łóŜeczZosia Danielkiewicz. który przygotowała mamusia. 152 . które juŜ w kuchni przygotowała mamusia.czorek. Ŝe był najodwaŜniejszy na świecie. Buba opowiedział mu o tym. nie był snem . Uśmiechnął się szeroko i obaj poszli zjeść śniadanie. „Potwór zjadł ciasteczka” . Tata. Wiedział jednak.powiedział tata i razem z Bubą poszedł przyszykować ciasteczka dla potwora. na którym leŜały herbatniki. jest w końcu taki mądry.jeŜeli potwór zjadł herbatniki. . Kiedy juŜ wszystko w pokoiku był przygotowane.Ale jak tatusiu? PrzecieŜ on jest taaaaaki straszny. Ŝeby pokazać mu pusty talerz. .był najprawdziwszy na świecie. Ŝe jest dobrym potworem. kiedy tata wrócił z pracy. Wytłumaczył chłopcu. Złe potwory raczej nie zjadają ciasteczek. którego zobaczył.

synku. które rano zjada wraz ze swoim przyjacielem Ciastkiem. jednak za chwilę przypomniał sobie. Chłopczyk powolutku otworzył oczy i koło swojego łóŜka zobaczył potwora z kąta. PrzecieŜ tata mówił.powiedział do stworka. pokazując przy tym ząbki oklejone ciastkami. przecieŜ tata był bardzo mądry. .odpowiedział potworek i uśmiechnął się do Buby. więc musiał mieć rację. Wystraszył się mocno. co powiedział tatuś. . Ŝe tylko dobre potwory jedzą herbatniki. .Smakują ci herbatniki? . które piecze babcia). bo mnie nimi częstujesz . Ŝe musi juŜ iść do siebie. Od tamtej pory. Tata bardzo ucieszył się. Ŝe wróci jutro. Buba rozmawiał z Ciastkiem bardzo długo i dowiedział się. ale obiecał.powiedział chłopiec. kiedy wcinał ciastka.powiedział tata. no i oczywiście ciasteczka (najbardziej czekoladowe z rodzynkami. Kiedy słońce było juŜ wysoko na niebie potworek powiedział. Powiedział teŜ.” Buba przez chwilę przyglądał się potworowi.Cześć! . wydawał mu się juŜ tylko potworkiem. który dotychczas nie zauwaŜył. Ŝe Buba całkowicie przestał się go bać. Ten widok sprawił.Jestem Ciastek. Nie śpisz juŜ? . Ŝe obaj lubią te same zabawy. Uwielbiam herbatniki i ciebie teŜ lubię. Ŝe chłopiec nie śpi .opowiedział potworek. . „To musi być dobry potwór. a tata jest bardzo mądry i wie wszystko. .Pewnego poranka Bubę obudziło chrupanie. Ŝe ma takiego odwaŜnego synka i pochwalił Bubę. Chwilę potem do pokoju wszedł tata. 153 . który teraz.Nie. tatusiu – odpowiedział Buba i szybko opowiedział tacie swoją poranną przygodę.Yhmmm . codziennie wieczorem Buba szykuje herbatniki. a nie potworem. Ŝe to miło mieć takiego ciekawego przyjaciela jak Ciastek.Jak się nazywasz? Ja jestem Buba . Chłopiec zgodził się ze słowami taty.Dzień dobry.

Ŝe była szczęśliwą dziewczynką. Dziewczynka pomagała w domu. Mała. Mieszkała w ślicznym domku z ganeczkiem i schodkami. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić.Anna Wysocka Bajka przeznaczona jest dla dziecka. sympatyczną. Nie był to co prawda . Dlatego teŜ lubili ją wszyscy mieszkańcy wioski.pałac. Była bardzo miłą. W związku z tym ktoś musiał zająć się domem i ta praca przypadła w udziale Rózi. a wciąŜ musiał kupować coraz to droŜsze lekarstwa dla swojej chorej Ŝony. Tym samym wszystkie obowiązki spadły na Rózię. jej mama bardzo zachorowała i zmuszona była cały czas leŜeć w łóŜku. niedaleko stąd Ŝyła sobie dziewczynka o imieniu Rózia. byle tylko nadal wywiązywać się z roli pani domu. Opowieść o matce W małej wiosce. zaczął częściej przebywać w domu (w miarę moŜliwości) i pomagał córce w obowiązkach domowych.. przychodził zmęczony do domu i nie miał juŜ na nic siły. Z kaŜdym dniem była coraz bardziej osłabiona wskutek wysiłku fizycznego i psychicznego. Znajdowało się tam takŜe wszystko. lecz nie wszystkim obowiązkom mogła sprostać. zawsze uśmiechniętą i pomocną osóbką. Rodzinie było coraz trudniej wiązać koniec z końcem. Mimo wszystko nie moŜna powiedzieć o niej. Była teŜ ukochaną córeczką swoich rodziców. Ŝe było w nim schludnie i przytulnie. Ojciec więcej pracował. w rezultacie zaczęła opuszczać się w nauce. ale najwaŜniejsze.. Na domiar złego wkrótce sytuacja materialna rodziny pogorszyła się. a rodzice darzyli ją ogromną miłością. 154 . tata Rózi bardzo mało zarabiał. Kiedy Rózia skończyła 8 lat. szczuplutka dziewczynka nie potrafiła poradzić sobie z takim nawałem pracy. Sprawy jednak zaszły za daleko. Gdy tata Rózi dowiedział się o problemach w szkole.. cięŜko było jej pogodzić ze sobą obowiązki domowe ze szkolnymi. czego potrzebowała Rózia. jak mogła.

Bo wszystko w Ŝyciu ma swój czas. . poniewaŜ ojciec miał wrócić dzisiaj późno z pracy.Co takiego? .Tato.Dlaczego? . na którą nie ma lekarstwa. Tak samo ta róŜa. . Te tabletki. Ŝebym natychmiast przyjechał do domu.zapytała zaniepokojona . Teraz juŜ ją nic nie boli. dzięki twojemu podlewaniu urosła i stała się pięknym kwiatem.Wiem kochanie. gdy dziewczynka wróciła juŜ ze szkoły zastała w domu tatę siedzącego na kanapie. a dzisiaj nadszedł czas mamy. bo tam gdzie zabrali ją aniołowie. Po chwili zauwaŜyła.Niestety nie. Pan Bóg zabrał ją do swojej rajskiej krainy. 155 . pamiętasz. Widzisz. ale dajesz jej przecieŜ lekarstwa. jak mija czas kaŜdego człowieka na tej ziemi. . ale stało się coś. . to jest bardzo groźna choroba. prawda? . a gdzie jest mama? . Za jakiś czas jednak zacznie gubić swoje listki Ala Krajewska. Jej czas minie tak. ale wtedy stało się coś kompletnie nieoczekiwanego.Pamiętam. najpierw była małą roślinką. bo stało się coś strasznego. dzięki którym wyzdrowieje. 7 lat i przekwitnie.W ten oto sposób wszystko wróciło do normy. córeczko. Ŝe mama jest bardzo chora? . Ale juŜ nie musi ich brać.spytała ze łzami w oczach dziewczynka. Pewnego popołudnia. jest tam tylko wieczna radość i szczęście.PrzecieŜ miałeś wrócić wieczorem. Zdziwiła się bardzo.Co się stało? – zapytała .Twoja babcia do mnie zadzwoniła i powiedziała. co zmusiło mnie do przerwania pracy. które dostawała mama były tylko lekami przeciwbólowymi. jak mówiłem ci. nie ma bólu ani łez. którą tak pielęgnujesz. . Tak przynajmniej mogłoby się wydawać.Kochanie. Ŝe tata płacze: .

W muchomorach i borowikach mieszkały małe Błękitne Muszki. Koronkowe girlandy z płatków stokrotek rozciągały się od starego mrowiska aŜ do domków Błękitnych Muszek. Osada wręcz tętniła owadzim Ŝyciem. lepkie pajęczyny chroniące miasteczko przed intruzami. Pomiędzy źdźbłami trawy rozpościerały się srebrno-szare. Na nakrywanych dębowymi liśćmi sto- 156 . Nie lubił współpracować z innymi. tkane przez Pajączki Śmieszki. Tymczasem przygotowania do hucznej zabawy trwały w najlepsze. który nie potrafił z innymi pracować Nie tak dawno temu. wyskakiwał w górę i tyle go było widać. a orkiestra Ŝuczków i biedronek czyniła ostatnie muzyczne próby na trąbkach i klarnetach z konwaliowych dzwonków.Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. jak ja chcę . to teraz było jeszcze głośniej i weselej. Gdy go pytano „dlaczego?”. 5 lat zawsze panował ruch i gwar. na Wrzosowej Polanie było Owadzie Miasteczko. który nigdy od nikogo nie chciał pomocy i sam nikomu nie pomagał. a Owadzie Miasteczko wyglądało coraz piękniej.po czym naburmuszony. Pośród tej owadziej harmonii Ŝył sobie konik polny imieniem Eustachy. aby mieszkańcy mieli co pić. które kaŜdego ranka zbierały rosę. zawsze opowiadał to samo: . co sił w zielonych nóŜkach. nie całkiem daleko stąd. Choć w miasteczku Marysia Klewiado. albowiem wszyscy przygotowywali się do wielkiego festynu z okazji pierwszego dnia wiosny.Wszyscy robią wszystko źle! Nic od początku do końca nie jest zrobione tak. a pani DŜdŜownica co dzień podwoziła na swym grzbiecie małe mrówki do Wrzosowej Szkoły.

A ty. doktorze Trzmielu? .My nie umiemy latać . jest młody i silny i nie przyklei się do pajęczyny! . mała mrówka Amelia pisnęła z przeraŜeniem: .odparły muszki.MoŜe wy. róŜany nektar i zimowy miód.mówiły robaczki.przecieŜ skacze wysoko. JuŜ ja go przekonam! Doktor Trzmiel. Wszystkie.pytały siebie nawzajem owady. podszedł do konika Eustachego. . a burmistrz Chrabąszczykiewicz miał ogłosić rozpoczęcie festynu. Gdy wszystko było dopięte prawie na ostatni guzik. Poza tym przykleiłybyśmy się do pajęczyny. Nie polecę tak wysoko. a nieoświetlonej osady nikt nie zauwaŜy! Nagle wśród mieszkańców Owadziego Miasteczka zapadła martwa cisza. Błękitne Muszki mogłybyście to zrobić? .łach aŜ roiło się od smakołyków. oczywiście. Eustachy .My jesteśmy zbyt małe i słabe.ucieszyła się Amelia. rety! A co będzie.powiedział doktor Trzmiel . . jeŜeli pani Wiosna nie zauwaŜy naszej osady i nie przyjdzie? PrzecieŜ nikt nie rozwiesił krokusowych lampionów na ściętym pniu brzozy. .powiedział donośnym barytonem Chrabąszczykiewicz. A cóŜ to były za pyszności! Jagody czerwone i czarne.O. ale prawdziwym cymesem była cytrynowa landrynka. za wyjątkiem konika Eustachego.Nie! To nie moŜliwe . .Porozmawiam z Eustachym. kto to moŜe zrobić . .martwiły się mrówki. co zrobimy . aby unieść lampiony.stwierdziła .Wiem. jak wszystkie robaczki wspólnie pracują i pomagają sobie nawzajem. . AŜ miło było patrzeć.Oczywiście.Ja jestem juŜ za stary i za gruby.Wiem. gdy wracał tędy ze szkoły. charakterystycznym dla siebie krokiem toczącej się baryłki. który akurat ucinał sobie drzemkę w łupinie orzecha i nie był specjalnie zainteresowany festynem. . . na której wiszą światełka . 157 . która dwa dni temu wypadła z kieszeni urwisa Wojtusia.Kto? Kto to moŜe być? .

. Przekonaj mnie.wyszeptał doktor. . . ale jeŜeli będziemy pracować wspólnie. W tej wysokiej trawie pełnej niebezpieczeństw w pojedynkę jesteśmy słabi. a i na bolący brzuszek zawsze mam lekarstwo. . zawstydził się i choć był bardzo dumny i uparty.. to skrzydełka chore opatrzę. zamieniam się w słuch.Widzisz. doktorku. ale masz dwie minuty..Jak mu to wytłumaczyć.zaczął doktor stanowczo . tym razem przyznał rację swojemu rozmówcy.Eustachy. jeŜeli potrafisz . połamane czułki nastawię. nooo.Sam jeden nic nie znaczę i ty takŜe. co potrafi najlepiej. jestem przecieŜ najmądrzejszy. choć jestem leciwy.Ale. chodzi o twoją pomoc .. . gdy Eustachy mu odburknął: .Mam waŜną sprawę. 158 . Ŝe nic z tego. Potem idę spać.rzekł Trzmiel.. nie chwaląc się. jak dotąd. więc przestań się kwasić. Eustachy. niedorajdy! .CóŜ znowu? Dlaczego mnie budzisz? .Ja wiem wszystko.Motyle przynoszą nam nektar w niedzielę.. Eustachy wyraźnie zaciekawiony poprosił.. czyŜbyś zapomniał o tym? . jednym ruchem rozwiesił światełka na pniu po ściętej brzozie i przyłączył się do zabawy. to nasze Owadzie Miasteczko będzie istnieć i rozkwitać. Chyba moŜesz to dla mnie zrobić? . Te lampiony są na pewno źle zrobione i dlatego nie umiecie ich powiesić. przyjacielu . Ja. aby doktor mówił dalej. . Eustachy spuścił wzrok na swoje zielone butki.. .rozpoczął. Eustachy! Obudź się.. z całej siły odbił się od ziemi.Posłuchaj uwaŜnie. Ŝe chodzi o lampiony? .PrzecieŜ wiesz. bo przecieŜ sam teŜ korzystał z pracy mieszkańców miasteczka.powiedział z szyderczym uśmiechem konik polny. mój drogi .wyszeptał do siebie doktor Trzmiel i zmarszczył krzaczaste brwi. a świetliki rozświetlają niebo nad miastem w bezksięŜycowe noce.Niech ci będzie. mrówki robią zapasy na zimę. pomóŜ nam przy lampionach i przyłącz się do zabawy . skąd wiesz. yyyy. Teraz chwycił cały sznur krokusowych lampionów. w grupie i kaŜdy będzie robił to.Trzmiel nie dokończył jeszcze zdania.

I wiecie. spokojnym miasteczku z dala od centrum. bowiem mieszkańcy Owadziego Miasteczka dziękowali naszemu bohaterowi za pomoc w organizacji przyjęcia. A w nim wraz z rodzicami mieszkała mała dziewczynka o imieniu Roberta. Koledzy i koleŜanki lubili ją. bo jak się słusznie domyślacie. która bała się policjanta Roberta W małym. Zawsze widniał uśmiech na 159 .Burmistrz uroczyście ogłosił rozpoczęcie festynu. wspólnie bawili się. a tacie w pielęgnowaniu ogrodu. Istotnie. Wszyscy uwaŜali ją za niezwykłą osóbkę. gdy wszyscy są wdzięczni za twoją pomoc. a nauczyciele chwalili ją za osiągnięcia i wyniki w nauce. Była zawsze chętna do pomocy. tuŜ koło drogi stał malutki domek. Wszyscy więcej zdziałać mogą! Zosia Klewiado. Pomagała mamie w pracach domowych. grzeczna i nad wyraz spokojna. 7 lat Joanna Rychlik O dziewczynce. Nic nie moŜna było jej zarzucić. Był bardzo piękny i pełen uroku. co odkrył? śe to całkiem przyjemne bawić się z innymi. Była ona bardzo miła. Lecz jeśli siły się złączy ze sobą. pani Wiosna oczywiście zauwaŜyła osadę i przyszła. tańcząc do białego rana. Rodzice nie mieli z nią Ŝadnego problemu. W szkole teŜ świetnie sobie radziła. Na koniec mam dla was receptę doktora Trzmiela: Pamiętaj koleŜanko i drogi kolego. a Eustachy po raz pierwszy w swoim Ŝyciu przyłączył się do zabawy z innymi owadami. śe kaŜdy z nas umie coś innego. ale jeszcze fajniej jest.

gdy tylko policjant się oddalał. Ŝe Roberta panicznie bała się kaŜdego napotkanego policjanta. Ŝe w mgnieniu oka podbiegła do swoich rodziców i z całej siły ścisnęła im ręce.policjant nie krzywdzi ludzi. dlaczego tak się dzieje. Ŝe nie potrafiła wydusić z siebie Ŝadnego słowa. MoŜna by pomyśleć. bo dziewczynka ze strachu cała się trzęsła. Rzecz polegała na tym. te rozmowy nie dawały Ŝadnych efektów. Nie potrafili zrozumieć. gdy sytuacja się powtórzyła. Niestety. a nawet dziadkowie usilnie i z wielkim trudem starali się wytłumaczyć Robercie. bo . Dni i tygodnie mijały. dlaczego ich córka tak się zachowuje. kogo tak bardzo się boi Roberta. Rodzice. co się stało. w oddali ujrzała zbliŜającego się w jej kierunku męŜczyznę w mundurze. Było w niej coś. był to policjant. Była tak bardzo wystraszona. 5 lat na spacerze. Wówczas domyślili się. aŜ do momentu. PrzeraŜeni rodzice nie wiedzieli. słonecznego dnia Roberta. Dziewczynka tak bardzo się przeraziła. a wręcz przeciwnie: stara się im pomóc. Jak nie trudno się domyślić. patrolujący okolicę. Sama nie potrafiła zrozumieć ani wyjaśnić. Serce biło jej jak oszalałe. a dziewczynkę nadal ogarniał strach na widok stróŜa prawa. Strach i lęk przechodził jej. Rodzice przez dłuŜszy czas nie wiedzieli. Ŝe nie ma powodów do obaw.jak kaŜdy wie . starała się go rozweselić i pocieszyć i zazwyczaj udawało jej się to. 160 . Ŝe była bardzo szczęśliwa….jej twarzy. a jej oczy były zalane łzami. Pewnego pięknego. jednak nie do końca. Gdy tylko ktoś się smucił. będąc z rodzicami Rafał Leszczawski. z czym sama sobie nie radziła i nikt nie potrafił jej pomóc. co spowodowało u ich córki taką reakcję.

Roberta szła spokojnie z mamą chodnikiem. Jednak musiała wydarzyć się taka nieprzyjemna historia. gdy tylko ich napotka. ani mama nie były w stanie dogonić uciekającego człowieka. aby pokonać swój lęk. nie płacze. 161 . Gdy zobaczyła to Roberta. Co my byśmy zrobiły bez ich pomocy? Dopiero wtedy Roberta zrozumiała. poniewaŜ w torebce znajdowały się waŜne dokumenty.Jakie to wielkie szczęście. był podobny do innych. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa. aby dziewczynka zrozumiała. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym. nie ucieka przed nimi. Policjanci podeszli do nich. Ŝe policjanci im pomogli. gdy nagle podbiegł do nich zamaskowany męŜczyzna. Bardzo się martwiły. ludzie spacerowali w pobliskim parku. Przewrócił mamę. Potrzeba było jej czasu. zapytali. a wręcz przeciwnie. Przestraszona Roberta pomogła mamie wstać z chodnika. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym i . Zaobserwowali całą sytuację i udało im się schwytać złodzieja. z uśmiechem na twarzy serdecznie się z nimi wita. a Roberta właśnie wracała z mamą z zakupów. od razu poczuła ulgę. klucze do mieszkania i portfel z pieniędzmi. Nic nie zapowiadało.jest miłym. Stały chwilkę bezradne. jednak ani ona. wyrwał jej z rąk torebkę i zaczął uciekać. i Ŝe nie powinno oceniać się człowieka po jego wyglądzie.AŜ do pewnego wydarzenia… Nie był to szczególny dzień. Na dworze świeciło słońce. w oddali śpiewały ptaki. co robić. aby ten dzień zapisał się na zawsze w pamięci dziewczynki. Powiedziała do mamy: . Ŝe policjanci byli w pobliŜu.mimo swojego powaŜnego wyglądu za sprawą munduru . Od tamtej pory dziewczynka nie boi się policjantów. porozmawiali. przyjaznym i przede wszystkim pomocnym człowiekiem. czy nic im się nie stało i po chwili wraz ze złodziejem odjechali na posterunek. zastanawiając się. AŜ tu nagle zza rogu ulicy wyszło dwóch policjantów z pojmanym złodziejem i z torebką mamy.

. Ŝe kaŜdy piórnik jest czymś więcej . Wszyscy oni tworzą rodziny. ale równieŜ innych dzieci. Chodzili wtedy na wspólne spacery. barwne mazaki i czarne wieczne pióro były chętnie uŜywane przez kolegów i koleŜanki Ani. Ania była bardzo koleŜeńska. kochany Rysiku .Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka.Przykro mi.wieczne pióro i rodzeństwo – linijka i ekierka. tata . Mało kto jednak wie. W piórniku Ani mieszkała równieŜ pewna rodzina: Ŝółty ołówek o imieniu Rysik. róŜnokolorowe kredki. pytał zasmucony: . 162 . opowiadali sobie zabawne historie. czyli gumka do zmazywania . od czasu do czasu pomagając dzieciom w rysowaniu. pisaniu i kreśleniu tak dobrze. gumek.jest domem dla kredek. a całe jego wyposaŜenie budziło zachwyt nie tylko jego właścicielki. znowu idziesz do pracy? Zostań. pisaniu i kreśleniu. Rysik uwielbiał te chwile. pozornie był tylko przedmiotem słuŜącym do przechowywania w nim przyborów szkolnych. więc kiedy rano jego mamusia wychodziła. Piórnikowa rodzina Piórnik Ani. więc chętnie dzieliła się swoimi rzeczami z innymi dziećmi. Ŝyją sobie szczęśliwie w swoim piórnikowym mieszkanku. jak tylko będziesz umiał.Kiedy dorośniesz i ty często będziesz zajęty. jednak kaŜdą wolną chwilę poświęcali swoim dzieciom. tak jak piórniki wielu dzieci. Będziesz pomagał dzieciom w rysowaniu. Ania otrzymała swój piórnik od cioci mieszkającej za granicą. Jednak największą popularnością wśród wszystkich przyborów cieszyła się gumka do mazania. znają się i kochają. Był duŜy i czerwony. ołówków i długopisów. jego mama – gumka do zmazywania. Rodzice byli bardzo zapracowani. bawili się w berka lub w chowanego. pogramy z kredkami w bierki.mówiła wtedy mama.Mamusiu. flamastrów. proszę. Pięknie zatemperowane. które straciło mamę.

starał się być dzielny. w którym Rysik widział mamę po raz ostatni. piórnikowej rodziny. z którą Rysik. Ołówka zmartwiły słowa mamy. aŜ do czasu.Kochany synku . aby zastąpić ją nową gumką do mazania. W tym czasie Ania miała lekcję rysunku. Pamiętaj jednak. kiedy ołówek pytał się. Zrozumiała jednak. którzy bardzo cię kochają. co rusz zmazywała niepotrzebne lub krzywe linie. Masz wokół siebie duŜą rodzinę i mnóstwo przyjaciół. Cała kochająca się rodzina Ŝyła sobie spokojnie i szczęśliwie. więc choć była juŜ bardzo mała. a Ŝe nie była w tym najlepsza. I tak mama gumka na zawsze opuściła piórnikową rodzinę. Ŝe niedługo urzeczywistni się to. Czas mijał.mówiła mama. kredki połamią. Ŝe kiedy mnie juŜ nie będzie. Ŝycie płynęło zwykłym tokiem z tą jednak róŜnicą. dlaczego z dnia na dzień robi się coraz mniejsza . była słabsza i mniejsza. 3 latka 163 . śliczna gumkę do zmazywania. Ŝe bardzo się juŜ starłam. dziewczynce równieŜ cięŜko było się z nią rozstać. kiedy z mamusią gumką zaczęło dziać się coś dziwnego. szybko się Karolinka Miąso. Gumka długo i wiernie jej słuŜyła. aŜ któregoś dnia zniknę zupełnie. a długopis wcześniej czy później wypisze się. choć bardzo smutny po stracie mamusi. W końcu nadszedł dzień. czeka to kaŜdego z nas. po kaŜdym powrocie z pracy. nie zostaniesz sam. wśród szczęśliwej. o czym mówiła: Ŝe zniknie całkowicie i na zawsze zabraknie jej wśród szkolnych przyborów Ani. Niestety.I tak mijały kolejne dni. Ŝe mama-gumka. jednak tak jak jej obiecał. Niedługo po tym Ania dostała od swojej babci nową. Ŝe nadszedł czas. NoŜyczki się stępią. Wszyscy zaczęli powoli uświadamiać sobie. Będę ścierała się coraz bardziej. .Ludzie uŜywają mnie tak często.

Wśród zwierzątek wyróŜniał się króliczek Mikuś. Poza tym tak jak mówiła mu mama. Jego psikusy i wy- 164 .królik nie mogli sobie z nim poradzić.królik i Mama . co narysowała Ania na swojej lekcji rysunku? Piórnikową rodzinę . a nieraz nawet dorosłym. Często rozmawiali z synkiem Amanda Marcinowska. Dorosłe zwierzątka pracowały i troszczyły się o swoje dzieci. które lubi dokuczać innym i myśli. Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. wieczne pióro i linijki.zaprzyjaźnił. A wiecie.ołówek. w swoim ołówkowym sercu. Tata . gumkę. spoglądając na rysunek. nawet przez chwilę nie czuł się samotny. Te zaś bawiły się i lubiły słuchać opowiadań starego śółwia. przypominał sobie swoją ukochaną mamusię. Króliczek Mikuś W pewnej krainie Ŝyły sobie zwierzątka. Ŝeby Mikuś się zmienił. Nie kłóciły się. który dokuczał dzieciom. On jednak lubił robić psikusy innym i śmiać się z nich. pomagały sobie i uśmiech nie znikał z ich twarzy. Rysik. 11 lat i prosili. Ŝe jest najlepsze. Został otoczony troskliwą opieką ze strony reszty rodziny i przyjaciół. ZłoŜyła pracę na cztery części i umieściła ją w piórniku. Sam uwaŜał siebie za najlepszego królika w krainie. choć tak naprawdę jej obraz przez cały czas nosił głęboko w środku. które były bardzo szczęśliwe.

Jednak pojawił się Jeleń. Króliczek zgodził się. które upiekła. z której nie mógł się sam wydostać. a nie psoci. to nikt mu nie pomoŜe.. pomógł mu wydostać się ze studni.śył sobie kiedyś Miś. Ŝeby pomogła mu wyjść ze studni. jak Miś i Ŝe kiedyś teŜ będzie potrzebował pomocy. Ŝe Jeleniowi teŜ kiedyś zrobił psikusa. które gromadziła przez cały rok na zimę i nie pomogła mu. Później obok studni przechodził Królik i Miś jego teŜ poprosił o pomoc.królik i Tata . Ŝeby zmienił swoje zachowanie i przestał dokuczać innym. Rodzice króliczka coraz częściej prosili go. jak Miś zjadł jej wszystkie zapasy. by zaniósł do starego śółwia ciasteczka.. Miś wiedział. Miś myślał. Ŝe Mikuś im pomaga. Mama . Króliczkowi zrobiło się smutno. Królik jednak przypomniał sobie. I równieŜ odmówił mu pomocy. Kiedy śółw skończył opowiadać. Ŝe jest najlepszy i chciał wszystko mieć. Dzieci płakały. poniewaŜ lubił słuchać opowiadań. a bez nich nie mogła nic zobaczyć. Odtąd w krainie zwierzątka cieszyły się. 165 .. której Mikuś schował okulary. dlatego najpierw go przeprosił i obiecał. Teraz juŜ wiedział. jak Miś zamknął go kiedyś w jego norze i śmiał się z tego długo. jednak Wiewiórka pamiętała. Pewnego razu Mama . któremu króliczek podstawił nogę i innych. a dorosłe zwierzątka były złe na Mikusia za jego zachowanie. którym Mikuś dokuczał. Jeleń widząc. a jak będzie dalej dokuczał innym. Ŝe juŜ nigdy nie będzie mu dokuczał. Poprosił ją.. Ŝe Miś zrobił się smutny i zaczął płakać. jaki jest Mikuś. który myślał.królik musieli wysłuchiwać skarg dorosłych zwierzątek: pani Kaczki. Postanowił więc przeprosić wszystkich i zmienić się. Postanowił więc opowiedzieć mu pewną historię: . Tak nadszedł wieczór. pana Misia. Pewnego razu. a Stary śółw dobrze wiedział. W lesie często spacerowały zwierzęta.głupy sprawiały innym przykrość. Ŝe juŜ nikogo nie zobaczy i zostanie w tej studni. Pierwsza Misia zobaczyła Wiewiórka.królik poprosiła Mikusia. wpadł do studni. idąc przez las. Ŝe on zachowuje się tak samo.

a o którym słyszała juŜ kiedyś od mamy. którego nazywano Kary.W końcu byście przestali mnie chlapać i wymyślili sobie inną zabawę! Lecz oni właśnie to lubili najbardziej. Neonka pływała sobie pod wodą. Było to przed porą obiadową. Śnieg padał całymi dniami. czarną wędkę. Bawili się całymi dniami. a zimą… jak zimą. Miała kilku przyjaciół: pana Kraba. Wszędzie czuło się zapach miodu wydobywającego się z małych domków pszczółek. aŜ połączony z mrozem przykrył pokrywą lodu nasze jezioro. Bajka ta ma na celu uświadomienie mu. Nazywała się Neonka. Jesienią spadały liście. iŜ nie wolno ufać obcym ludziom NieostroŜna rybka Za pewną górą. Wyciągnął robaczka z puszki. w niewielkim jeziorku mieszkała sobie rybka. szukając czegoś do jedzenia. Latem było bardzo gorąco i nasza rybka wygrzewała się w jasnym słoneczku. Za bardzo ufa obcym ludziom. którego widziała juŜ wcześniej. które mieniły się róŜnymi barwami. ZauwaŜył to chłopiec i dziwnie uśmiechnął się do rybki. Biedny i cały mokry zawsze narzekał: . Wtedy to nad jezioro przyszedł chłopiec. Ale nasza historia wydarzyła się pewnego letniego poranka. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. Nasza rybka zaciekawiona widokiem człowieka. pluskając głośno w wodzie i chlapiąc powaŜnego pana Kraba. wypłynęła ponad taflę wody. nałoŜył na wędkę i wielkim zamachem rzucił spławik z robakiem do wody.Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. No. Ŝabkę Malwinkę oraz malutkiego konika morskiego. Wiosną kwitły piękne lilie pływające po wodzie. I tak mijały róŜne pory roku w naszym jeziorku. Ściągnął swój plecak i wyjął z niego duŜą. 166 .

Nasza rybka myśląc. Kiedy juŜ miała pogodzić się z losem. którego dziś głodna nie mogła znaleźć. bo nie znał mowy rybek. których nie znasz. A Ty. Ŝe człowiek chce ją nakarmić. będę ja dziś miał pyszną kolacyjkę. I wtedy rybka przypomniała sobie słowa mamy i zrozumiała. A nade wszystko nie ufaj ludziom. nagle chłopiec bardzo wysoko podskoczył i krzyknął: . Ŝe to nasz powaŜny. Ŝe została schwytana podstępem. A był to jej ulubiony przysmak. lat 16 Neonkę z rąk. Nagle tuŜ nad wodą chłopiec zaczął nucić jakąś melodię: . Neonko! Nie ufaj nigdy człowiekowi. co mówi twoja mama i tata. Płakała i płakała. od którego nie moŜe się uwolnić. nie wiedząc. W jednej chwili poczuła.JAUUUUĆ !!!!! Wypuścił on przypadkiem Maja Golian. Neonka podziękowała panu Krabowi i od tego dnia wiedziała juŜ.Ta ta ta…la li li laj…! Rybka słysząc tę zabawną i wesołą przyśpiewkę. Okazało się. nagle przypomniała sobie słowa swojej mamy: . zawsze pamiętaj o tym. gdyŜ będzie on chciał wyrządzić tobie krzywdę. Jeszcze parę takich i mogę wracać do domu. Bardzo przestraszyła się nasza rybka. lecz kochany pan Krab ukłuł chłopca swoimi szczypcami w pupę i ten z wielkim bólem i płaczem uciekł znad jeziorka.Oj. zaczęła zbliŜać się do robaczka. KONIEC 167 . a ta szybciutko wskoczyła z powrotem do wody. młody Czytelniku. Ŝe nie jest juŜ w wodzie i jakiś haczyk trzyma jej pyszczek. A chłopiec śmiał się bardzo głośno i zadowolony mówił: . zapomniała o słowach swojej mamy i połknęła robaczka. Ŝe nie moŜe tak łatwo ufać człowiekowi. co się dzieje. lecz człowiek nic nie słyszał. gdyŜ nie zawsze on ma dobre intencje. Gdy tak podpływała.Pamiętaj.

Kubuś Jurecki. co moŜe zrobić w takiej sytuacji nasz Dawidek? Zabrać lalkę i nakrzyczeć na siostrę. A to wszystko – myślał sobie – dlatego.Nie chcę! Nie będę! Bo i po co? Na drugi dzień znów będzie musiał budować super tor przeszkód dla swojego autka. "łobuzem". Dla kolegów . 5 lat 168 . a dla babci i młodszej siostry Zośki po prostu "niedobrym chłopcem". Ŝe gdy mama kazała mu posprzątać zabawki. Co z tego."złośnikiem".Ciągle ktoś ma do mnie jakieś pretensje . Tylko ten piesek słyszał jego szczery śmiech. wołał: . który miał na imię Dawid. Tatuś zawsze mówił: . Ŝe nikt go „nie rozumiał”. Dla rodziców był "leniem". A czy to jego wina. To. to wszyscy tego biednego chłopca oskarŜają. Ŝe jej lalka świetnie odpowiada wizerunkowi poszkodowanej w wypadku spowodowanym przez jego autko? Zaraz Zośka zabiera lalkę. albo jeszcze lepiej .Maksio usłyszawszy te słowa polizał chłopca po policzku.uderzyć ją! PrzecieŜ sama się prosiła! Nigdy nie bawi się tą lalką. które jest bardzo nieposłuszne i niegrzeczne. . "uparciuszkiem". Niegrzeczny Dawidek Był sobie raz chłopiec. jakby go próbował pocieszyć. był przecieŜ zwyczajnym chłopcem. Ale rzadko kto do niego tak mówił.skarŜył się chłopiec swojemu pieskowi Maksiowi .Alicja Kunecka Bajka dla dziecka.Ty łobuzie! Gdy tylko Zośka ryczy.Tylko tobie mogę zaufać i tylko ty mnie rozumiesz . Chłopiec zaśmiał się szczerze.

ale o urodzinach zawsze pamiętała i rzuciła parę złotych.O! Jaka mądra dziewczynka! . To znaczy tak. Nadeszła kolejna znienawidzona przez Dawida niedziela. Ŝe zapomnieli.pytała. a karę ponosi za to Dawidek.czy ma sens dzień.odpowiadała babcia . ÓSME urodziny .jak to dumnie brzmi! Dawidek był pewien. To były jego urodziny. No i niedzielna wizyta babci. a nikt nawet nie złoŜył mu Ŝyczeń! Babcia się spóźniała! Była. zawsze wykrzykiwała: . jak kaŜdej niedzieli Dawidek musiał się odświętnie ubrać. A gdy zobaczyła Dawidka. a taki brudas! i nigdy nie częstowała cukierkami. aby go rozbawić. Ŝe rodzice szykują dla niego niespodziankę i tylko udają.Zosieńko! Jak ty pięknie wyglądasz! Jaka sukienka! A fryzura! No masz tu moja Zosiu cukiereczka. Od rana chodził zadowolony i wesoły. Ŝeby gdzieś się przypadkiem ubrudził! A przecieŜ. I takie było właśnie Ŝycie naszego bohatera. Było mu bardzo przykro. choćby na przykład w czasie obiadu. jedzenie samo spada z widelca. bo – zastanawiał się . Ale co miał robić Dawidek? Biegł obraŜony do swojego pokoju. O! To był dopiero koszmar! Babcia jak tylko wchodziła od razu mówiła: . . Ale tym razem było troszkę inaczej. Lecz było juŜ południe. 169 . muszę dbać o zęby. tylko krzyki i kłótnie.Dziękuję ci. w którym musi być uczesany. moja kochana babciu! Ty teŜ wyglądasz ładnie! Ale za cukierka to ja podziękuję.Łobuzie! Jaką ty masz brudną buzię! Taki duŜy chłopak. jaka była. Nic. a piesek. a za nim pędził równym krokiem z uniesioną głową Maksio. Ale Zosia odpowiadała zawsze grzecznie i tak samo: . ślinił się i skakał co rusz na chłopca.A gdzie ten niedobry chłopak? . biegał. umyty i ubrany w jakieś głupie eleganckie ciuszki? A broń BoŜe. To nie było sprawiedliwe ani miłe.Dawidek szczególnie nie lubił niedzieli. a tu juŜ trzynasta i jej nie ma! Jak zwykle chłopiec mógł liczyć tylko na Maksia.

a od Zośki . ale cóŜ. to tego chłopiec juŜ nie dosłyszał. nawet na wychodzenie samemu z Maksem do parku. "Mama by mi nie pozwoliła" . co by mu się wyjątkowo podobało. Zrobiło mu się bardzo gorąco. a siostrą). Wtedy im się przypomina. Czas na sen. ale nic szczególnego. Ŝe jest w porządku.i zacisnął pięści. Od kaŜdego dostał jakiś prezent. jest jeszcze dzieckiem. iŜ ma urodziny.laurka. ale dlaczego. jak ma na imię. Nie podobało mu się to. a tego chciał uniknąć choć w dniu urodzin. juŜ dawno było po kolacji. PołoŜył się obok pieska i próbował usnąć. Ŝe jednak uległ. bo gdyby zachował się inaczej. znów by mu się oberwało. "Ja juŜ mam 8 lat. Ale chłopiec nic nie odpowiedział. Ale chłopiec wiedział. to wszyscy mówią : "Jesteś takim duŜym chłopcem". Wstał i podszedł do okna. a ten zamerdał ogonkiem. Dawidek wziął więc Maksa na ręce i zaniósł do swego pokoju na łóŜko. to zaraz je otwierał i choć mocno ziewał .Zejdziesz do nas? Babcia przyszła . Ale jak trzeba ustąpić Zosi. Po chwili drzwi jego pokoju lekko uchyliły się i Dawidek ujrzał niepewnie uśmiechającą się mamę. ile ma lat. a jutro wszystko wróci do normy. Jednak udawał nasz mały Dawidek. czego nikt nie zauwaŜył.Jak będą chcieli. Babcia poszła. Wszyscy nagle przypomnieli sobie. Co przymknął oczy. Na nic mu nie pozwalano. nic. Nastał późny wieczór.Nagle Dawidek usłyszał dzwonek do drzwi. no i ciekawość zwycięŜyła. . Ale gdy Maksio juŜ wtulony smacznie sapał. na pewno tak nie będzie" – myślał . Nie wyszedł z pokoju obraŜony i zawiedziony. jak Zośka podbiega.pomyślał i westchnął. trochę słodyczy (które i tak zostaną podzielone między nim. zawołał Maksa i poszedł za mamą na dół. otwiera je i wita babcię. Ŝe to tylko dzięki temu."Jeszcze im wszystkim pokaŜę" . to sami przyjdą .nie mógł usnąć. słyszał. 170 . Babcia przywitała Dawida ciut inaczej niŜ zwykle. aby je troszkę uchylić. Zawsze to samo: samochodzik. Westchnął. .powiedziała. jakaś bluza od mamy. chłopiec wciąŜ się kręcił i kręcił.powiedział do Maksia. "Ale gdy dorosnę. Spóźniła się.

Wybiła północ. gdy nie mógł czegoś zrobić.Dzień dobry! .uwielbiał to. choć był bardzo głodny. gdy działo się coś.przecieŜ jestem juŜ prawie dorosły!" Postał chwilkę przy otwartym oknie i wsłuchiwał się w nocną ciszę . ilekroć Dawidek chciał zrobić coś złego. Więc chłopiec szybko się wycofał. W końcu jednak udało się chłopcu usnąć. jak zwykle zajęła jego ulubione miejsce przy stole.Piesku. jak wszyscy zaczęli być dla niego niemili i było mu przez to bardzo przykro. zawsze przypominał mu się tamten sen. lecz Dawidek. Dawidek juŜ chciał ją zepchnąć.i usiadł na wolnym miejscu. Nikt się z nim nie dzielił jedzeniem. a robił to tylko wtedy. co się dzieje. tylko powiedział grzecznie do wszystkich: . Nikt nie chciał mu pomóc. Nagle Maksio podniósł głowę i zaczął wpatrywać się w okno. tak okropnie. Ŝe nie ma on na imię Ŝaden "łobuz". Ŝe mu się to wszystko tylko przyśniło. 3 latka 171 . Wszyscy sobie juŜ na zawsze przypomnieli. a głos jego lekko drŜał. Ŝe aŜ przez sen zaczęły mu płynąć po policzku łzy. więc szybko rezygnował z tego.spytał. I tak było przez całą noc. Zośka. Wszyscy go po prostu źle traktowali. bo piesek stawiał uszy do góry. A śniły mu się róŜne rzeczy. a chłopiec nadal nie spał. Od tej pory. Dawidek był odwaŜnym chłopcem. Śnił o tym. co widzisz? . o niczym nie pamiętał. gdy wstał. Kubuś Grabski. ale w takiej sytuacji przestraszyłby się nawet dorosły. chłopca to zaciekawiło. Po czym wrócił do łóŜka. Stał się grzecznym i miłym chłopcem. gdy nagle przypomniał mu się ten zły sen. A rano. Jednak… Zszedł na śniadanie. To znaczy starał się nie pamiętać. Dawidkowi było okropnie smutno. a tu przecieŜ było cicho! . wiedział. co zamierzał.

piaskownice. Krystian popatrzył na nich ze złością. huśtawki.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. A dziś ja opowiem ją wam.Nie wiadomo. . gdzie znajdował się plac zabaw. Były tam: ślizgawki. A jeszcze mu coś się nie spodoba i nas zacznie bić. Krystian Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu. Ŝe wydarzyła się w pewnym przedszkolu i teraz często jest powtarzana przez tamtejsze opiekunki innym dzieciom. Po prostu zwykły dwupiętrowy budynek.szczerze mówiąc . . w którym dzieje się nasza historia. z duŜą ilością okien i wielkim kominem. było bardzo zwyczajne. drabinki i masa jeszcze innych urządzeń.Coś wam nie pasuje? . które bije innych. Ŝe do tej grupy naleŜał Krystian. Często podczas zabaw siedział więc samotnie. Dzieci go nie lubiły i bały się go. Chłopiec wszystkich zaczepiał i bił. którą ktoś się juŜ bawił. Dzieci lubiły chodzić do przedszkola. czytały przeróŜne historyjki. kiedy i gdzie miała miejsce. Wiadomo tylko. Była jednak pewna grupa przedszkolaków.Lepiej na takiego uwaŜać . gdy coś mu się nie podobało. co mu przyjdzie do głowy. chociaŜ .nikt dokładnie nie pamięta. Przedszkole. A wszystko to było spowodowane tym. patrząc na Krystiana z ukosa -Takiego lepiej omijać z daleka. gdyŜ zawsze miło spędzały tam czas. a opiekunki uczyły ich ciekawych rzeczy.przytaknęła reszta dzieci. albo kiedy chciał wziąć zabawkę.zacisnął mocno pięści i popchnął jednego z chłopców. gdyŜ Ŝadne z dzieci nie chciało być w parze z takim łobuzem.mówiły do siebie . która z mniejszym zapałem chodziła do przedszkola. otoczony sporym parkiem.Masz zupełną rację . przede wszystkim potrafiły wymyślić najróŜniejsze zabawy. 172 . . usiądźcie więc wygodnie i posłuchajcie. który upadł na podłogę.

Reszta dzieci patrzyła z przeraŜeniem na Krystiana. który siedział z dala od reszty dzieci. ale w tym momencie pojawiła się pani przedszkolanka. a obok niej szedł lekko podenerwowany chłopiec. Podbiegł takŜe i Krystian.. Kiedy wszyscy zajęci byli zabawą. podbiegli do drzwi. Oprowadziły go po sali. pokazując najciekawsze zabawki i opowiadając o tym. Pomimo wcześniejszej nieśmiałości Norbert Kubuś Jurecki. Gdy tylko usłyszeli. bo chciał mieć lepszy widok. Krystian ze smutkiem patrzył na bawiących się kolegów. którego byli niezmiernie ciekawi.A on jak się nazywa i dlaczego nie bawi się z wami? . kiedy pani przyprowadzi nowego kolegę.powiedziała . jak spędzają tutaj dzień. Norbert uśmiechnął się niemrawo. Kiedy juŜ wszystko zostało mu przedstawione i Norbert znał imię niemal kaŜdego dziecka.powiedział chłopiec przez łzy. który od dzisiaj będzie waszym nowym kolegą.Poznajcie Norberta.Drogie dzieci .zapytał zaciekawiony. by móc zobaczyć nowego chłopca. 173 . ukarała Krystiana i zajęła się resztą dzieci. Dzieci od razu podbiegły do niego. . Po chwili do środka weszła pani. .Nikt cię tu nie lubi . 4 latka okazał się bardzo wesołym chłopcem i szybko zjednał sobie sympatię grupy. jego wzrok padł na Krystiana. Ŝe pani stoi za drzwiami. rozpychając się na boki. Chcieli wywrzeć na nim jak najlepsze wraŜenie. Wszyscy z podnieceniem czekali. Pewnego dnia do przedszkola przyszedł nowy chłopiec i trafił właśnie do grupy Krystiana. wypytując o najróŜniejsze rzeczy.

Krystian wstał i z uśmiechem na twarzy zgodził się wziąć udział w zabawie.A mówiłam. Dzieci zauwaŜyły zmianę w Krystianie. Jednak pomimo ostrzeŜeń innych dzieci Norbert był bardzo ciekaw Krystiana. Jednak odpowiedź była taka sama. .powiedział groźnie . Norbert podszedł do Krystiana.To Krystian. Ŝe naleŜy na niego uwaŜać? .czy pozwoliłem ci na siebie patrzeć? Norbert pokręcił głową.powiedziała szeptem jedna z dziewczynek . to poszłoby mi znacznie lepiej. Mijały dni. bo dostaniesz . Ŝe o nim rozmawiają. Przyglądał się jednak z ciekawością owemu nowemu chłopcu. ale nikt go tutaj nie lubi . zawsze podchodził najpierw do Krystiana i pytał się.powiedziawszy to. a Norbert za kaŜdym razem. kiedy była proponowana nowa zabawa. . .UwaŜaj lepiej.i nikt się z nim nie bawi. I w końcu nastąpił przełom. juŜ tak często nie wszczynał bijatyk ani nie kłócił się z nikim.dodała.. więc jestem pewny. a ich rozmowy za kaŜdym razem stawały się coraz dłuŜsze i dłuŜsze. gdyŜ nikt dotąd nie chciał się z nim bawić. który wydał mu się ciekawą osobą.Widzisz.znowu szepnęła dziewczynka . Krystian zauwaŜył. kiedy to dzieci dobierały się w pary. .Ale dlaczego? . Ŝe gdybyś był ze mną.On tylko najchętniej biłby innych . odwrócił się i zajął swoje poprzednie miejsce. Podszedł więc do nich.Czy zechciałbyś być ze mną w parze? . Krystian odmówił wzięcia udziału w zabawie. który jakby się uspokoił. .No to masz pierwsze ostrzeŜenie . nie znam tutejszych zabaw tak dobrze. Krystian z początku był bardzo zdziwiony. . Kiedy podszedł do niego Norbert. Chwilami 174 . Podczas jednej z zabaw. czy będzie się z nim bawił.zapytał uśmiechając się do niego.dopytywał się Norbert.

przecieŜ jesteśmy kolegami. To był cudowny dzień zarówno dla Krystiana.Musisz więc trochę popracować nad swoim gniewem .Ale mnie nikt nie lubi .zapytał Krystian. Ŝe reszta dzieci teŜ cię polubi.odpowiedział z uśmiechem Krystian. czy chcę się z tobą bawić? . Ŝe się zgadza.uśmiechnął się do niego. kiedy inne dzieci nie chciały robić tego. który został jego przyjacielem.powiedział ze smutkiem. .Na pewno potrafisz. niŜ ich ciągle bić.odpowiedział bez zastanowienia Norbert . .Ale nie wiem. Dzieci przestały się juŜ go bać. I jestem przekonany. spędzały 175 . jak i dla reszty dzieci. ja cię lubię. . czy potrafię.z wielką przyjemnością z nim czas. a wręcz przeciwnie . a tym samym odpychać od siebie? Krystian kiwną głową na znak. tłumacząc zachowanie innych dzieci.Nieprawda. Dominika Miąso. . abyś się uśmiechnął tak jak dzisiaj i został moim przyjacielem. Wtedy Norbert starał się go uspokoić. co on im kazał.Tak .miał ataki gniewu. .przecieŜ było tam wiele innych dzieci. Powiedz. a ja ci pomogę.Chciałem. czy nie lepiej jest Ŝyć z resztą w zgodzie. jak stopniowo zmieniało się zachowanie Krystiana. A wszystko dzięki uporowi Norberta. musisz się tylko zmienić. . kiedy wracali razem do domu . 5 Od tamtej pory Ŝycie grupy zmieniało się stopniowo tak.PoniewaŜ ty miałeś najsmutniejszy wyraz twarzy .Dlaczego codziennie pytałeś mnie. co nie? . .

upewnił się. Pewnego dnia ulubieniec klasowy . by nie skarŜył. Ŝe nie. Nieraz zdarzały się przypadki. kto nie odrobił zadania domowego. Kacper wystraszony odłoŜył ją na miejsce. oni od razu przestawali rozmawiać i odchodzili na bok. Na nic zdawały się prośby kolegów. bo to była jego nowa i ulubiona zabawka. gdy Michał szedł przed lekcją do nauczycielki i zgłaszał jej. do którego naleŜała zabawka. KaŜdy obawiał się. Nagle zabawka spadła mu z ławki i się połamała. Niczym ani nikim się nie przejmował. Po lekcji Michał podszedł do Kacpra i powiedział: 176 . Jakie było zdziwienie na twarzy chłopca. zawsze pomagał swojej mamie i swoim bliskim.Kacper bawił się po cichu na lekcji zabawką przyniesioną przez Jacka. Jego znajomi i koledzy nie chcieli za bardzo się z nim kolegować. Samotny Michał Był sobie kiedyś chłopiec. które skarŜy. kto to zrobił. a gdy ten podchodził do jakiejś grupy. Ŝe niepoprawne postępowanie trzeba zgłosić. Spytał Kacpra. Jednak nikt się nie odezwał. Ŝe robi źle. Kacper odpowiedział. kto ściągał na sprawdzianie. On i tak postępował po swojemu. czy to przypadkiem on jej nie popsuł. który miał na imię Michał. Po dzwonku na lekcję uczniowie weszli do środka sali i zajęli swoje miejsca. Myślał. grzecznym i uczynnym dzieckiem. Spytał kolegów. Ŝe Michał moŜe pójść na skargę do nauczycielki za kaŜdą niepoprawną rzecz. Po sprawdzianie równieŜ przychodził do biurka. kolegę z klasy.Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. gdzie siedziała jego pani i skarŜył jej. jaką zrobią. Jednak nie miał przyjaciół. Był on jedenastoletnim. Chłopiec bardzo posmutniał. Nigdy go nie zapraszali do wspólnych rozmów na korytarzu. Kiedy wszyscy wyszli na przerwę. Chłopiec nie wiedział. Wszyscy uczniowie musieli uwaŜać na Michała i pilnowali się na kaŜdym kroku. Kacper został w klasie i dalej się nią bawił. Ŝe nikt go nie widział i wyszedł z klasy.

Popatrzył na Michała i powiedział: . . PrzecieŜ się nie przyznał. który wskaŜe winnego. Ten wziął oddech.Michał prawie Hania Klewiado.Ja i tak wiem. lecz odwróciła się z powrotem na dźwięk odsuwanego krzesła. Czy wiesz co to jest? Jest nią przyjaźń. Kacper strasznie się wystraszył. Michał wkładasz nos w nie swoje sprawy i wciąŜ skarŜysz. Spojrzał na niego. jak wyszedłeś na przerwę. gdyŜ on naprawi jakoś swój błąd. to wiedz. Wszedł jako ostatni. Widziałem cię. Powiedział Michałowi. Ŝe jutro przy całej klasie powie o tym i pokaŜe wszystkim. Ŝe to twoja wina.To Kacper popsuł ci wczoraj zabawkę. dostatecznie głośno i wyraźnie. a jest winny. Michał podszedł do Jacka. aby wszyscy go słyszeli i przekonali się. Michał wiedz. po czym zaczął mówić. idę teraz i powiem mu. Ŝe nie ma potrzeby mu o tym mówić. Cała klasa spojrzała na Kacpra. Ŝe ani teraz. Jednak Michał pozostał nieugięty. chociaŜ przeczuwał. co się zaraz stanie. Ŝe to ty ją popsułeś. Kacper tylko pochylił głowę i nic nie powiedział. aŜ wszyscy wejdą do klasy.. Jedna z najwaŜniejszych wartości opiera się na zaufaniu. 177 .Wiem o tym. 4 latka to wykrzyczał. Ŝe on jest tym. JeŜeli nadal będziesz tak postępował. ale pomyślał sobie. Nazajutrz rano przed pierwszą lekcją Michał poczekał. ani w przyszłości nikt nigdy nie będzie mógł. Nie ma rzeczy. Ŝe nawet Kacper nie jest w porządku. czy nawet chciał ci zaufać. Wszyscy w klasie siedzieli cicho i patrzyli na Michała. Zrzucił ją z ławki i się nie przyznał . której byś nie doniósł. Wczoraj wieczorem Kacper przyjechał do mnie ze swoją mamą i z odkupioną zabawką. Nie dogonił on Jacka. Powolnym krokiem przeszedł koło ławki Kacpra i spojrzał na niego. A ty. Ŝe nie raz jeszcze zapłaczesz z braku bratniej duszy. To Jacek wstał.

Ŝe "świat" się od nich odwrócił. Jednak jej beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo zostało w brutalny sposób przerwane: mając zaledwie 10 lat.znów poczuła. Jest to bajka dla dzieci. a mama była dobra i miła.” .. które szybko jednak wytarła. które były wiernymi kopiami swojej matki. Szanowała teŜ wszystkich i była niezwykle skromna. nagle przypomniała sobie o niej daleka krewna. Jaki to los potrafi być niesprawiedliwy dla istot.miała kochających. Amelia ledwo rozpoznała ciotkę.tak jej było na imię . Lecz gdy się okazało.mówili o niej Ŝyczliwi ludzie. zarówno z wyglądu.„wydaje się taka. dobrych rodziców i była bardzo szczęśliwa. Pomimo Ŝe niczego jej nigdy nie brakowało. Amelia Dawno. cięŜko będzie Ŝyć z ciocią pod jednym dachem” .Anna Lonc Hmm. Prawie w ogóle się nie uśmiechała (a jeśli juŜ. Sama bajka uczy odróŜniać dobro od zła oraz tego. jak i pod względem charakteru.. to był to bardziej złośliwy niŜ sympatyczny uśmiech) i często krzyczała. Historia bohaterki (a właściwie jej koniec) moŜe być pocieszeniem dla młodych czytelników. Miała około pięćdziesięciu lat i raczej nie sprawiała wraŜenia osoby szczególnie Ŝyczliwej bliźnim. które zasługują na całą miłość świata! Dziewczynka została teraz sama na świecie . którą widziała moŜe dwa razy w Ŝyciu. Jednak przygarnęła ją pod swoje skrzydła i postanowiła wychować razem z własnymi dwiema córkami. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. Aniołek .nie miała Ŝadnej bliŜszej rodziny. Ŝe odziedziczyła po mamie i tacie spory majątek. Ŝe jej oczy robią się mokre od łez. „Ech..myślała w duchu ciągle smutna Amelia . taka zupełnie inna niŜ mama. dawno temu Ŝyła sobie dziewczynka. Amelia bardzo z tego powodu cierpiała... Amelia . Ŝe za okazane komuś dobro moŜe nas spotkać nagroda. bo posta- 178 . nawet wtedy. cechowała ją wielka dobroć i miłość do wszystkich Ŝywych stworzeń. gdy nie miała ku temu powodów. straciła oboje rodziców.

Ciotka zainteresowała się tylko i wyłącznie jej spadkiem. Ciotka coraz gorzej traktowała małą Amelię. którym mogła swobodnie dysponować. Nagle usłyszała za sobą głos: . Ŝe będzie miała koło siebie dwie rówieśniczki. „Teraz jednak minęły dwa lata!” . i daleka krewna . Szła tak w swoich potarganych i znoszonych ubraniach. aby nikt przypadkiem nie zainteresował się losem Amelii i nie odebrał ciotce spadku. Nawet dla małej naiwnej Amelii te uśmiechy wydawały się sztuczne. ale o tym dziewczynka jeszcze nie wiedziała.myślała złośliwa ciotka – „spadek będzie mój i tylko mój. Z dnia na dzień sytuacja dziewczynki stawała się coraz bardziej nieznośna. a ta dziewczyna powinna się w ogóle cieszyć z tego. PrzecieŜ na początku wcale tak nie było! Dobre serce Amelii mogłoby nie znieść prawdy. zabraniała jeść bez pozwolenia. córki ciotki Agaty: Luizę i Elizę. co rzeczywiście było przyczyną takiego zainteresowania ciotki jej osobą. nie dla siebie.nowiła być dzielna. dopóki dziecko nie dorośnie. Sama dziewczynka nic nie wiedziała o tym. rzecz jasna. Córki Agaty traktowały ją tak samo jak ich matka: poniŜały i kazały sobie usługiwać. 179 .Agata świetnie zdawała sobie z tego sprawę.. Mijały tygodnie. Agata wszak była kobietą okropnie łasą na pieniądze i wszelkie bogactwa. wygoniła ją nawet z pokoju na piętrze do małej izdebki przeznaczonej dla słuŜby. co powinno naleŜeć do niej.. dziewczynka się dla niej w ogóle nie liczyła. Krewna dziewczynki zabrała ją do niewielkiego dworku w równie niewielkiej. ale dla dwóch rozkapryszonych sióstr: Elizy i Luizy. Ŝe znowu jesteś smutna i jest ci bardzo zimno.Witaj. Pewnym pocieszeniem dla młodej sierotki było to. ale malowniczej wsi połoŜonej niedaleko wielkiego miasta. nie była w stanie pojąć. Ŝe ma gdzie mieszkać!” Pewnego dnia Amelia przechadzała się po lesie w poszukiwaniu jagód. Nie zdawała sobie sprawy z tego. kochane dziecko! Widzę. Fiołkowe oczka wyraŜały jedynie smutek. miesiące i w końcu lata. Nie kupowała jej sukienek i bucików. Przydzieliła jej przytulny pokoik i starała się być miła. dlaczego jest w taki sposób traktowana. Oczywiście na początku postanowiła traktować ją dobrze.

ale ładnej chatce.Nie powinnaś o tej porze sama chodzić po lesie . miała miły. bo rzadko zdarza mi się widzieć tak smutnego człowieka. No cóŜ.. którą czasami widywała w lesie lub na łące.odparła nieśmiało i zdecydowała się pójść. Obie rozmawiały ze sobą długo i wydawało się.. . spotka ją kara. chętnie wysłucham twojej historii. aby ta przychodziła do niej codziennie i pomagała w róŜnych pracach domowych. Amelia oczywiście zgodziła się. I. 17 lat zaufała staruszce. Staruszka mieszkała niedaleko lasu w niewielkiej. Ŝe gdy się spóźni do domu. Staruszce serce się krajało. gdy tego słuchała. o kochanych rodzicach i o ich śmierci. Dawid Leszczawski.mówiła dalej starsza kobieta .zapraszam cię do siebie na herbatę i ciastka. o ciotce Agacie i jej córkach. Staruszka wpadła na pewien pomysł: poprosiła dziewczynkę. co przeŜywała przez ostatnie lata w ich domu.. rozpaliła ogień w kominku i poprosiła.Dziękuję bardzo za zaproszenie . aby ta opowiedziała jej swoją historię.. chociaŜ wiedziała. do kar wymierzanych za nic. a będzie za to otrzymywać upominki i inne niespodzianki . cho- 180 . ale jeszcze nigdy z nią nie rozmawiała. ciepły głos i sprawiała wraŜenie bardzo sympatycznej osoby. przyzwyczaiła się do kar. Po chwili wahania dziewczynka zgodziła się. Amelia opowiedziała wszystko: o swoim wczesnym dzieciństwie. która nosi- ła imię Kornelia. o tym. i oczywiście pojęła od razu.Amelia odwróciła się i zauwaŜyła staruszkę.jak sama to określiła. jednak nie ośmieliła się tego wyznać wraŜliwej dziewczynce. Amelia była zaskoczona taką Ŝyczliwością. jaki był cel tej dalekiej krewnej. Ŝe się ze sobą zaprzyjaźniają. . Staruszka wała Amelię poczęstojuŜ dwunastoletnią gorącą herbatą i ciastkami.

Na poŜegnanie Kornelia przyniosła jej obiecaną nagrodę: wielki kosz. które tak bardzo lubiła. Taki dar niewielu ludziom sprawiłby przyjemność .. jak na ten pomysł zareaguje ciotka.kaŜdy wolałby pieniądze. Następnie wzięła jeszcze jeden kęs i jeszcze.to zajęcie uwielbiała. soczyste jabłko. jak to przewidziała: oprócz bury za kolejne spóźnienie spadł na nią cały stek pytań: gdzie była tak długo? co robiła? i skąd ma ten KOSZYK? Dziewczynka nic nie powiedziała. Ŝe wynagrodzi dziewczynkę. poniewaŜ zapach róŜ i bzu działał na nią jakby kojąco. Amelia pomagała w ogrodzie i w chacie: wycierała kurze. . Tym razem.pomyślała Amelia i poŜegnała się ze swoją starszą przyjaciółką.. Serdecznie dziękowała za pomoc i obiecała..ciaŜ nie wiedziała. Tam oczywiście spotkała ją ogromna reprymenda za spóźnialstwo. Po wszystkim staruszka zaprosiła Amelię na obiad. myła okna. PoŜegnała się następnie z Kornelią i pobiegła do domu. Wiedziała jednak. tak zrobiła.rzekła któraś z nich do matki ale mimo to wyglądają smakowicie! Eliza z wielkim apetytem ugryzła piękne. Ale Amelia bardzo się z podarku ucieszyła! W domu ciotki nie jadała owoców. Jak postanowiła.moje zęby! Tu coś jest w środku jabłka! Coś bardzo twardego! 181 . W ogrodzie zajmowała się kwiatami . to tylko jakieś owoce i warzywa! . W domu stało się tak. dziwo! obeszło się bez kary.zawyła chwytając się za policzek .. nie mogła. Dziewczynka postanowiła na razie nic nie mówić o swoich zamiarach i odwiedzać staruszkę podczas wypasania owiec (kobieta miała spory kawałek pola wokół chatki. o. .Auuuuuuu!! . cerowała firaneczki itd. więc tam bezpiecznie mogłaby je zostawić). Ŝe nie ukryje przed nimi takiego wielkiego kosza i nie zdąŜy zjeść choćby jednej gruszki. który zawczasu przygotowała. bo siostrzyczki dopadły do koszyka i jednym szarpnięciem otworzyły wieko.Ech. a w środku całe mnóstwo świeŜych warzyw i owoców. „AleŜ ten koszyk jest strasznie cięŜki!” . gdy ta będzie szła do domu.

bo te. Nie wiedziała absolutnie. skąd masz te wszystkie klejnoty!? Amelię płacz dławił w gardle.Skąd masz ten kosz z owocami i warzywami? Odpowiadaj teraz! Dwie siostry skierowały się do swojej matki: . małe i większe brylanty. Eliza trzymała w ręce ten dziwny przedmiot. Agata gwałtownie odwróciła się w stronę stojącej ze spuszczoną głową Amelii i zawołała: . oczywiście! .zakończyła ciotka swoim ulubionym wyrazem "oczywiście"... A ten szept był taki złośliwy.ale.. Ŝe teraz to juŜ nie dostanie jej się z tego ani jeden malutki brylancik. co się kryje w owocach! Przysięga! Rodzinka odwróciła się teraz od niej i trzy niemiłe istoty coś do siebie szeptały.. taki. a oczy matki i Luizy robiły się coraz większe i większe. Teraz dopadły do niej i ciotka i córki: .. a nawet kolie i sznur pereł! A wszystko to wyciągały z owoców. złote łańcuszki. które miała na nogach przypominały jedynie strzępy. to oczywiste! Ty za to będziesz wykonywać prace za nie.No mów. dziewczyno! Skąd to masz? Bo na pewno nie ukradłaś! Dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na to. Ŝe i one chcą jej pomagać! Oczywiście nie będą niczego robić.AleŜ matko! Tu jest ich więcej! W gruszkach i w marchewkach nawet! Agata oniemiała na chwilę i znów naskoczyła na Amelię: . który mogłaby sprzedać i kupić sobie za to choćby jakieś buty..Oczywiście dalej będziesz mogła chodzić do domu staruszki! . będziesz musiała zabierać ze sobą na zmianę jedną z sióstr! Powiesz kobiecie.. A koszyk otrzymacie obie i obie mi swój oddacie. 182 .No mówŜe teraz.Druga z sióstr i matka juŜ przy niej były i kazały pokazać to znalezisko. Ŝe kłamstwo nie ujdzie jej na sucho i przyznała się skąd i za co otrzymała kosz. które ofiarowała jej staruszka! Niesamowite! Amelia pomyślała z goryczą. ale wiedziała. jakby przesiąknięty jadem! Na powrót skierowały się w stronę Amelii: . co tak wzburzyło i jednocześnie uradowało mieszkanki dworku: trzymały one w rękach piękne pierścionki.oświadczyła "łaskawie" ciotka .

Amelia wiedziała. Ŝe dostaną pewną część drogocenności. szmaragdy i inne klejnoty.. Ŝe nie dostanie Rafał Leszczawski. „Wyglądają jak sępy przy. jak Eliza się spodziewała. Kolejnego dnia Amelia wybrała się do staruszki w towarzystwie Elizy.. Ta druga tylko siedziała i ciągle marudziła. Amelia podeszła bliŜej . Po powrocie do domu matka i Luiza dopadły najpierw do koszyka Amelii.Nagle Amelia usłyszała wrzask: .jeden dla Amelii. Staruszka spoglądała na obie przenikliwie i zgodziła się na taki układ.i swoim oczom nie wierzyła! Z jabłek. matka wszak bardzo je rozpieszczała.. a jej "siostra" nawet się nie obróciła. Wszystkie trzy chwyciły po owocu i ugryzły. a Amelia z Elizą w domu. Amelia poŜegnała się z Kornelią.. drugi zaś dla Elizy. Ŝeby jej skinąć w podzięce.. Ale przynajmniej będzie widywać się ze swoją przyjaciółką! To było jej jedyne pocieszenie. zawstydziła się. wielkie pająki i wije! Jak to moŜliwe? Ciotka i córki były w szoku.. Praca dobiegła końca. W chatce wyjaśniła ze smutnym wzrokiem. I tak... w końcu ciotka dobrodusznie przygarnęła ją do siebie! Teraz kolej na koszyk Elizy. Kobieta pracowała w ogrodzie.” .Córki były zadowolone. dlaczego przyprowadziła "siostrę". gruszek i winogron wypełzało jakieś dziwne robactwo! Karaluchy.w nagrodę czekały na nie dwa kosze pełne owoców i warzyw . 12 lat nic.Amelia nie dokończyła swojej myśli. bo wiedziały. wykrzywiały twarz z obrzydzenia i ciągle krzyczały! Agata podbiegła do Amelii i szarpnęła ją za ramię: 183 . rubiny. Nie powinna tak myśleć. Porozgryzały owoce i wydobywały ze środka kolejne pierścionki. To znaczy Amelia pracowała i za siebie. i za Elizę.. Ŝe coś takiego przychodzi jej do głowy.Tfu! Tfu! Co to ma być!!! CóŜ to za obrzydlistwo! .krztusiły się i pluły.

Amelia cała się trzęsła ze strachu.. Następnego dnia wszystko odbyło się podobnie. to ty tego poŜałujesz!! A teraz idź!! Amelia ze spuszczoną głową poszła do swojej małej izdebki. Ŝe boli ją brzuch i Ŝe trzeba wracać. „albo przynajmniej. Zaczęła udawać.Co to ma być!!? To jest jakiś podstęp!! Czemu ty dostałaś klejnoty. Lecz teraz kobiety postanowiły rozkroić noŜem warzywa i owoce..Wynoś się stąd. bo ta dobiegła z koszem aŜ za płot. ja naprawdę nie wiem. Tak wyglądało całe jej sprzątanie! I tak była juŜ wyczerpana i chciała wracać do domu.myślała. które bardziej przypominało kawałek skrzynki i zaczęła płakać: „Mamusiu! Tak bardzo mi was brakuje. podziękowała za pomoc i poŜegnała się z Amelią. ... Ŝe ona znowu dostała piękne świecidełka! Tego było za wiele! Ze złości po prostu zaczęły się dławić! Amelia dostanie za swoje! . skropiła ją tylko wodą tak. . ale pod łóŜko. Jaki był ich gniew... Lecz ta siostra była bardziej bystra i postanowiła trochę pomóc.zawodziła. co mogło się stać. Nie da się tak oszukać jak młodsza siostra. ja nie wiem..Nie ma juŜ dla ciebie miejsca w tym domu! . proszę cioci.. tak na wszelki wypadek. tak.. a moja córeczka takie obrzydlistwo!!? Natychmiast mów! .Tak czy siak..” . kiedy ze środka posypały się mrówki..Ale. Amelia odwiedziła staruszkę razem z Luizą. o nie! Podczas gdy Amelka ze staruszką zajmowały się przesadzaniem kwiatów w ogrodzie.wrzasnęła ciotka . W domu tym razem zajęto się najpierw koszykiem Luizy. jutro pójdziesz tam z Luizą! A jeśli ona dostanie owoce wypełnione jakimś robactwem. Ŝaby i inne okropne stworzenia! Rzuciły się do koszyka Amelii i od razu odkryły... Staruszka przyniosła kosze. połoŜyła się na łóŜko. jak stoisz! I nie pokazuj tu się więcej! 184 . kurze z podłogi zamiotła. Luiza przystąpiła do sprzątania: pościeli nie miała zamiaru zmieniać. aby wyglądała na świeŜą. z Luizą nie zdąŜyła. Ŝeby to wyglądało na pomoc” .

Przygotowała jej ciepłe kakao i pszenne ciasteczka.usłyszała znajomy. Ŝe protesty i błaganie na nic się zdadzą. ale nic nie powiedziała. ale ufała staruszce. aby powiedzieć ci prawdę o twojej ciotce. Ŝe jesteś niezwykle dobrą osobą.Jesteś dobrym dzieckiem i dlatego dostawałaś ode mnie takie.... Wszystko kiedyś odebrała jej ciotka . Ŝe nadszedł czas. gorzko płakała. jak moŜna by było ukarać jej dalekie krewniaczki.Amelia wiedziała. Kiedy poznała prawdę. I opowiedziała swojej przyjaciółce o tym.nawet srebrne puzderko z jedynym zdjęciem rodziców! „Co ja teraz zrobię.. 185 .Moja droga Amelio. kochana Kornelio. Ale nie! Nie śmiała nawet prosić o jeden maleńki szmaragdzik! Nie mogła ze sobą niczego z domu zabrać. Powiem ci.. co ją spotkało i dlaczego została wyrzucona z domu. poczekała aŜ Amelia zje i zaczęła mówić: ..uśmiechnęła się do siebie . gdzie pójdę. Amelia nie wierzyła własnym uszom. Nie mogła teŜ zabrać ze sobą części podarków Kornelii.myślała.?” . ale jednocześnie bardzo naiwną. ale i teŜ za duŜo nie miała. . Staruszka pocieszała ją. Ŝe wokół niej zrobiło się jakoś jaśniej... przyjazny głos Kornelii . jak mogła. Kornelia zastanawiała się przez chwilę i zaprowadziła dziewczynkę do swojej chatki. Myślę. Nagle miała wraŜenie. Luiza i Eliza natomiast dostały to.Jak ciotka mogła mi to zrobić. a nie inne prezenty.. na co zasłuŜyły.. dlaczego tak chętnie przyjęła cię pod swój dach.. a później odrzuciła.Amelia? To ty? .... gdy tak wędrowała przez ciemny las.łzy cisnęły jej się do oczu.. .Ja juŜ nie mam domu.. ufała przecieŜ swojej przyjaciółce. . widzę. To nie są dobre istoty .Oczywiście będziesz mogła zostać u mnie! Nie zostawię cię samej w takiej sytuacji! Ale.. Ŝe twoja ciotka i jej córki powinny dostać nauczkę! Amelia nie bardzo wiedziała. za które mogłaby się utrzymać.? .myślę. .ciągnęła Kornelia .AleŜ dziecko drogie! Dlaczego płaczesz? I dlaczego nie jesteś w domu? ..

Amelka powoli otwierała powieki. W niewielkim przedpokoju nagle zrobiło się tak jasno.. zaleŜało wam tylko na jej majątku! Zabrałyście jej prezenty ode mnie i jeszcze wyrzuciłyście ją z domu! Jak tak moŜna? . akurat do tego dworku. W końcu Agata wyrzuciła z siebie: .zdziwiona podeszła do drzwi i otworzyła je..nieziemska! Miała dłu- 186 . ty stara babo! Nic nie muszę jej oddawać! Opiekowałam się nią całe dwa lata! Nic jej się nie naleŜy! A poza tym nie wybaczę ci tego. gdzie przed chwilą stała staruszka widzieli teraz niezwykle piękną. ze spuszczoną głową.. natomiast dziewczynka była przeraŜona wizytą. i na widok tego.. Dawid Leszczawski. co jej zabrałyście! Amelia w dalszym ciągu stała przeraŜona przed staruszką.Na Boga! CóŜ to ma znaczyć. oddajcie jej wszystko. Agata i jej córki stały i wpatrywały się w starszą kobietę z cokolwiek głupimi minami. Staruszka sprawiała wraŜenie osoby pewnej siebie.. Do środka weszły Amelia i Kornelia. jak potraktowałaś moje córeczki! A teraz wynoście się stąd.nie dokończyła.A teraz. Agata . 15 lat Na środku przedpokoju. Amelia. umilkła. jak postępowałyście z biedną dziewczynką. co zobaczyła całkiem oniemiała! Odezwała się tylko ciotka: . tam. jakby samo słońce spadło na ziemię.. obydwie! Nie Ŝyczę sobie was w moim do.teraz wystrojona w kolie i pierścienie . .AleŜ cóŜ to ma oznaczać!? Nie masz prawa tak do nas mówić.. którą miały zamiar złoŜyć ciotce. nie śmiała się odezwać. ciotka Agata i jej córki musiały zakryć oczy.Następnego ranka Kornelia i jej mała podopieczna wybrały się do dworku Agaty i jej córek.Wiem. co teŜ przyjaciółka planuje.. która straciła rodziców! Wykorzystałyście ją.ucięła na chwilkę .. która była taka. Po chwili wszystko wróciło do normy. Staruszka zaczęła: .. młodą kobietę. Nie wiedziała.

W końcu po dłuŜszej chwili młoda kobieta zwróciła się do Amelii: . Ŝe naleŜy ci się moja pomoc. Dziewczynka uniosła oczy i spojrzała w tę pełną ciepła i dobroci twarz. 187 .powiedziała Kornelia. Byłaś taka samotna i nieszczęśliwa. Kornelia była dla niej jak matka.Teraz juŜ nie musisz się niczego bać.. poniewaŜ ja zostanę z tobą. Dziewczynka miała teraz oczy jak dwa talary. Dlatego. Ja naleŜę do tych dobrych czarownic. wiedziałam. ale młodej kobiety. takich nie miał Ŝaden człowiek! Biło z nich całe dobro świata! Amelia nie mogła oderwać od nich wzroku. która w rzeczywistości była dobrą wiedźmą. „Ach! Jak to dobrze kochać i być kochaną!” . jakie powinny być . pogłaskała ją po policzku i rzekła: . JuŜ nigdy nie będziesz cierpieć biedy! Samotności równieŜ nie musisz się obawiać. ale na jej ustach pojawiał się powoli delikatny uśmiech. Ŝmiję i karalucha. I jej oczy. uśmiechnęła się i rzuciła w ramiona swojej przyjaciółki. Amelia teraz zaczęła się uśmiechać i cieszyć Ŝyciem. tak. kiedy spotkałam ciebie. teraz juŜ nie staruszki. jak pozostałe kobiety zresztą. Ale tak. . kochana Amelio! To jestem ja.Jestem. Odzyskałaś to. Zanim Agata i jej córki zdąŜyły cokolwiek powiedzieć rozległ się tylko huk i naraz wszystkie trzy zostały zamienione w ropuchę. tak.Nie musisz się mnie bać. Nareszcie była szczęśliwa i miała wielu przyjaciół.pomyślała dziewczynka. Uklękła przed lekko przeraŜoną Amelią.. jak to obiecałam. co naleŜy do ciebie. . które opiekują się wszystkimi dobrymi istotami na tym świecie. niŜ ta stara chatynka na skraju lasu. czarownicą. a lśniły wszystkimi kolorami tęczy. którą dawno straciła.. Obie zamieszkały razem w wielkim i pięknym domu Kornelii. aŜ serce się krajało! A wy . Kornelia.Teraz są takie.gie włosy. nie musisz się mnie bać. który znajdował się bliŜej miasta. wyciągając dłonie ku słońcu..wy potraktowałyście ją tak strasznie! To jest niewybaczalne! Teraz spotka was za to kara! Piękna czarownica uniosła obie ręce i zaczęła wymawiać zaklęcia w jakimś dziwnym języku.zwróciła się do wystraszonych właścicielek dworku . jak powiedziałam.

KsiąŜki dostarczał mu jego jedyny przyjaciel. bocian Amadeusz. co go przeraŜało: była to noc. ale równieŜ o świecie. Noc kojarzyła mu się tylko z potworami. ale było coś. na łąkach rosną wszystkie Jessica Marcinowska. Jednak w krainie był pewien dziesięcioletni chłopiec i miał na imię Kajtek. ale jest coś bardziej niesamowitego. Kajtek był zafascynowany opisem nieznanego świata. Ŝe gdzie indziej na świecie występuje coś takiego jak noc. Mieszkańcy nigdy dotąd nie widzieli nocy. Nie czytał tylko o swojej krainie. daleko od naszego świata istnieje kraina o bardzo pięknej. a przede wszystkim ciepłej nazwie. Wiedział. ludzie są zawsze uśmiechnięci. Przez wszystkie pory roku zawsze świeci słoneczko. w którym występuje noc. Nad głowami fruwają ptaszki. Czytał bardzo duŜo ksiąŜek. które są złe i krzywdzą innych ludzi. 11 lat kwiaty świata. Znał ją tylko z opisów w ksiąŜkach. to było praktycznie jego główne zajęcie. który od czasu do czasu odwiedzał Kajtka i przy okazji przynosił nowe lektury. 188 . a mianowicie Świetlista Dolina. które boją się ciemności. ale nie są sobie nawet w stanie tego wyobrazić. Wiedzą oni. To była jedyna rzecz.Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. Kraina ta jest niewielka. Ŝe w nocy nic nie widać. nie mógł sobie tego wyobrazić i tego najbardziej się obawiał. które umilają czas mieszkańcom swoim krystalicznie czystym śpiewem oraz motyle o wszystkich kolorach tęczy. Świetlista Dolina Daleko. poniewaŜ w Świetlistej Dolinnie słońce świeci bez przerwy. To jeszcze kaŜdy moŜe sobie wyobrazić.

Kajtek od razu zaczął czytać pierwszą ksiąŜkę. Ŝe noc to nie tylko ciemność. Z tego opisu wynikało. cicho i nic złego ludziom nie grozi. Jednak chłopiec nigdy nie zdobył się na taką odwagę. ale jak sobie przypomniał opisy nocy z ksiąŜek. Zapewnienia bociana wcale nie uspokajały chłopca. czym tak naprawdę jest noc. O tym. Był zdecydowany. Mimo tego.której Kajtek tak naprawdę się bał. Ŝe jest wtedy bardzo ciemno. Jeszcze nigdy dotąd chłopiec nie pragnął tak bardzo przekonać się. Był pochłonięty lekturą i nagle po raz pierwszy natrafił na opis nocy. pomyślał sobie. Ŝe to. Gdy Amadeusz odleciał. no i przede wszystkim. w nieznanym świecie. Ŝe nie był w stanie wydusić z siebie jednego słowa ani się poruszyć. jest prawdą. Ŝe chce na własne oczy sprawdzić. Jak co tydzień. Bocian Amadeusz zapewniał Kajtka. spokój. Przyjaciele spotykali się 189 . tygodnie. Ŝe moŜe go zabrać do nieznanego Kajtkowi świata i sam będzie mógł zobaczyć na własne oczy. bocian musiał wracać do swojego domu. co mu opowiadał Amadeusz o nocy. miesiące. Jest to równieŜ czas odpoczynku od codziennych problemów. Rodziny wtedy są pod jednym dachem. przyleciał go odwiedzić i przy okazji dostarczył mu nowe ksiąŜki.bocian Amadeusz.mimo Ŝe się bał nocy . Nadeszła wiosna. Amadeusz juŜ nie raz. co przed chwilą przeczytał. które do tej pory przeczytał. strach go do tego stopnia paraliŜował. Po wielogodzinnej rozmowie. ale równieŜ przepiękna cisza. trosk. niŜ do tej pory Kajtek miał okazję juŜ czytać. jak tam. Kajtek . ludzie Ŝyją.chciał ją kiedyś zobaczyć. a noc po prostu zbliŜa ludzi. Kajtek zwątpił. jego strach wygrywał. Chłopiec Ŝył sobie w swojej Świetlistej Dolinie i pochłaniał kolejne powieści. podczas ich cotygodniowych spotkań proponował mu. Ŝe noc wcale nie jest przeraŜająca. jak wygląda noc i czy w rzeczywistości jest taka sama jak w ksiąŜkach. która została przedstawiona w sposób zupełnie inny. jak jest w rzeczywistości. I tak mijały dni. na drzewach zaczynały pojawiać się juŜ pierwsze pąki oraz kwiaty powoli zaczynały budzić się do Ŝycia. moŜe być prawdą. jedyny przyjaciel Kajtka . lubił o niej czytać i słuchać opowieści Amadeusza. Ŝe tak przeraŜała go noc. czy to. Ciekawość nie dawała mu spokoju.

tylko odłoŜę ksiąŜki. Ŝe właśnie tu chłopiec będzie na niego czekał. białego bociana. by móc dojrzeć.Poczekaj chwilkę. nie mógł się na niczym skupić. Bocian zdjął z grzbietu ksiąŜki i połoŜył je na trawie. Z moich obliczeń wynika. Amadeusz wraz z Kajtkiem wzbili się wysoko do góry.zapytał podekscytowany Kajtek. Czekał przez kilka godzin. . . bo Amadeusz nie wiedział.I co w związku z tym? . przyjacielu.To wskakuj mi na grzbiet. Ŝe jak dolecimy.zapytał bocian coraz bardziej zaciekawiony dziwnym zachowaniem Kajtka. Przeczytałem ksiąŜkę. którą mi ostatnio podarowałeś i natrafiłem na opis nocy. JuŜ od rana stał na najwyŜszym szczycie Świetlistej Doliny. . jaka naprawdę jest noc. więc powinniśmy szybko dolecieć na miejsce.Tak. Nie ukrywam.To cudownie. Kajtek był zachwycony widokiem.. która jest przyjazna człowiekowi. JuŜ teraz chcesz wyruszyć w podróŜ? . które dzisiaj dla ciebie zdobyłem i moŜemy wyruszać. nocy.Co tu robisz? . lećmy. Bocian zauwaŜył chłopca i przyleciał na szczyt. .Jestem juŜ gotowy przekonać się.AleŜ oczywiście.. aŜ nagle ujrzał w oddali pięknego. Kajtek zaczął go wołać. która nie przeraŜa. Po raz pierwszy widział Świetlistą Dolinę z góry i widok 190 . czy Amadeusz juŜ nadlatuje.zapytał Amadeusz. . w głowie cały czas miał opis nocy.w kaŜdą sobotę.JuŜ nie mogłem się doczekać spotkania z tobą. czyli chłopiec musiał zaczekać cały tydzień na kolejne odwiedziny Amadeusza. . Dni mu się dłuŜyły. jesteś lekki jak piórko. Kajtek jednak doczekał się soboty. Ŝe się boję. . Zabierzesz mnie do swojego świata i pokaŜesz noc? . . ale kiedyś trzeba przezwycięŜyć strach i ja chcę to zrobić właśnie dzisiaj. to w moim świecie powinna być właśnie noc.

. co widział. Po chwili zapytał: . .zapytał zdziwiony Kajtek.JuŜ nie mogę się doczekać. W dzień ich krainy były całkiem do siebie podobne. Ŝe wszystko z góry wydaje się być takie małe. 5 lat 191 . poczekamy na noc obok mojego ulubionego jeziorka. . Lecieli około dwóch godzin. ale czuł jednocześnie wzrastający niepokój. Jezioro było bardzo duŜe. Zdumiał się tym. Bo nie wiedział. czego się moŜe po tym spodziewać. źle obliczył i gdy przybyli na miejsce. jaki do tej pory jego oczy mogły ujrzeć. a ja przy okazji moŜe upoluję jakieś jedzenie. . . gdy tak obserwował. Tam jest bardzo ładnie. Był to najpiękniejszy widok. Kajtek zauwaŜył coś. Amadeusz. słychać było róŜnorodny śpiew ptaków. ró- czerwony.Będziemy musieli poczekać. w około mnóstwo drzew i kwiatów.odparł bocian. Niebo zaczęło zmieniać swój kolor.Co to jest? Asia Śliwińska. ale za kilka godzin na pewno zapadnie zmrok .Co zapadnie? . Gdy tak siedzieli na trawie juŜ kolejną godzinę.Dobrze. . Był pod wraŜeniem.Mam dobry pomysł.zapierał mu dech w piersiach. Kajtek. czego do tej pory nie widział. z błękitnego na pomarańczowy. nie widział zbyt duŜej róŜnicy między Świetlistą Doliną a światem Amadeusza. niestety. jeszcze trwał dzień.To takie przejście z dnia w noc . Ŝowy.wyjaśnił Amadeusz.

192 . Dopiero. Czuję równieŜ. to wyostrzają ci się pozostałe. poniewaŜ nadchodzi powoli zachód słońca i wtedy zapadnie noc. w przeciągu sekundy nagle stało się wszędzie ciemno. I wreszcie nastąpił ten moment. bocian zapytał chłopca: .. poczułem. . jakby czekał na te wszystkie potwory i nieszczęścia. co tak świeci na niebie? To jest coś pięknego. pierwszy raz nic nie widzę i to jest zdumiewające. jak cudownie moŜe szumieć las.Czuję się dobrze. drzewa. Tymczasem jest juŜ ciemno. Ale jednocześnie teŜ czuł spokój. Ŝe jak nastanie noc. Po dłuŜszej chwili. trawa. w tym przypadku słuch i węch. to coś złego mi się przytrafi. wzrok jest jednym ze zmysłów i gdy w nocy w pewien sposób tracisz ten zmysł.I jak się czujesz. jak zapadła noc. siedział nadal na trawie całkiem nieruchomy. Ŝe noc nie musi być straszna. Ŝe coś dziwnego się ze mną dzieje. Kajtek trząsł się cały ze strachu.Amadeuszu. przyjacielu. Myślałem. .Bo widzisz. jak pięknie pachną te wszystkie kwiaty wokół nas. mam jedno pytanie. Siedział razem z Amadeuszem w kompletnej ciszy.Niebo zmienia barwy. a my nadal siedzimy obok siebie i czuję spokój. poniewaŜ z ostatniej ksiąŜki wiedział. przyjacielu? Kajtek odparł: Asia Śliwińska. 5 lat . nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem. To jeszcze jedna zaleta nocy. o których czytał w ksiąŜkach.

. Ŝe pora wracać do domu.PoniewaŜ nie zawsze w ksiąŜkach jest opisana prawda. bo zrozumiał. To.To są gwiazdy. bo tyle pięknych nocy przegapiłem. I tak było przez następne długie lata. .. Gdy juŜ było całkiem jasno.Niepotrzebnie się obawiałem nocy. Tak Kajtkowi i bocianowi upłynęła cała noc. śałował tylko. usiadł na grzbiet bociana i poszybowali wysoko do góry w stronę Świetlistej Doliny. przychodzę nad to jezioro i wpatruję się w nie.śałuję tylko. tylko pomyśl sobie. zapachem trawy i widokiem milionów gwiazd na niebie. czasami autorzy coś wymyślają. Po kilku godzinach niebo znowu zaczynało zmieniać barwy. cały strach przeszedł w niepamięć. . z ciemnego zaczynało przeistaczać się w coraz jaśniejsze. A Kajtek był bardzo szczęśliwym chłopcem. Ŝe tak długo nie mogłem przełamać swojego strachu. ile jeszcze tych pięknych nocy jest przed tobą. Ale od tamtej pory co sobotę Amadeusz przylatywał po Kajtka i chociaŜ w jeden dzień w tygodniu chłopiec mógł cieszyć się z uroków nocy. Ŝeby powieść była ciekawsza.Masz rację. 193 . Teraz ciemność kojarzyła mu się z szumem lasu.Nie myśl o tym w ten sposób. Ŝe jest ciemno. Ŝe nie ma czego. Ŝe nie moŜe widzieć nocy codziennie. dlaczego w takim razie w tych wszystkich ksiąŜkach noc była opisana jako coś bardzo złego i przeraŜającego? . . Czasami.Dobrze. jest to coś pięknego. . Kajtek stwierdził. Mam prośbę: chciałbym do końca nocy siedzieć w ciszy i cieszyć się nią oraz patrzeć w gwiazdy. jak nie mogę zasnąć. Cały czas był pod wraŜeniem zachwycającego widoku nocy. widać je tylko w nocy. Tylko tego nie rozumiem. JuŜ się nie bał. Amadeuszu. Bardzo mnie uspokajają i mogę wtedy w spokoju pomyśleć. juŜ dla niego nie oznaczało niebezpieczeństwa. Siedzieli w ciszy wpatrzeni w gwiazdy.

jakich mało na tym świecie. czego chce jego niechciany współlokator. Ŝe szafa ta jest siedzibą potwora.). Ŝe został porzucony przez najbliŜszych na pastwę losu. potwory. to mamusia szykuje się do pracy'' . Chłopiec z przyjemnością poszedłby spać. "O. jego babcia przyjdzie dopiero o godzinie dziesiątej. ale nie wtedy. Raz zaobserwował nawet. jakby zapaliły się wszystkie światła jego samochodzików. Zapewne mamusia zaspała i stąd ten pośpiech. Tak ukryty leŜał nieruchomo." Po usłyszeniu dźwięku zatrzaskującego się zamka w drzwiach Bartek wie. Chłopiec zaczął naciągać kołdrę na głowę.myślał. dzięki czemu czuł się nieco bezpieczniej. uchyla się. w szpilkach. tj. Niestety. duchy itp. Jego ciało było zroszone zimnym potem. Na początku próbował dociec. filmów (przemoc. "Tak. nie omijając równieŜ pokoju chłopca. nasłuchując z niecierpliwością ciepłego przywitania babci: „JuŜ jestem mój kochany! Przyniosłam świeŜe bułeczki na śniadanie!” Tym razem bardzo dłuŜył mu się czas oczekiwania na babcię. wystającą. nie udało się. Chwilę potem było jeszcze słychać bardzo zamaszysty chód po domu.Agnieszka Broniszewska Bajka jest przeznaczona dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i z samodzielnym zostawaniem w domu. poniewaŜ z rana chodzi na zabiegi do szpitala. w której przechowuje ubrania i resoraki w pudełku. mających lęki związane z oglądaniem nieodpowiednich programów telewizyjnych. oschłą rękę ze szponami jak u sępa. kątem oka. Z jej wnętrza wydobywają się głośne stęki i wrzaski. Niestety. przeszywając jednocześnie ściany i drzwi. Ten widok najbardziej go przeraził. bajek. kiedy nikogo nie ma w domu. W takim razie jest 7:35. W tym czasie jego szafa.. nie! Zostaję sam . Hałas z dołu dobiegał na pierwsze piętro bardzo wyraźnie. Bartek podejrzewał. zaś 194 . Bartek i jego wyobraźnia Bartek znów obudził się dość wcześnie.. a niekiedy błyski.

Bartek wybiega z pokoju. Po czym wzięła wnuka na ręce i poszła z nim do salonu. którą mamusia ci zabroniła? I oto przyczyna przykrych poranków spędzonych w towarzystwie potwora. Tym razem nad ranem. Ŝe nie wszystkie bajki warto oglądać. Bartek patrzył z niedowierzaniem we wnętrze szafy. Godzina dziesiąta z minutami . Okazało się. poniewaŜ z kaŜdym dniem coraz bardziej obawiał się o swoje Ŝycie. Ŝe istnienie potwora w pokoju to tylko wytwór jego bujnej wyobraźni. jaką bajkę oglądałeś w ostatnim czasie? CzyŜby tę. Babcia oznajmiła: . I tak teŜ się stało. zaś potwór opuścił jego wyobraźnię na dobre.Mój lekarz zachorował i zabiegi przeniesiono mi na następny tydzień. więc będę miała teraz czas . po całym domu niesie się odgłos małych stóp zbiegających w pośpiechu ze schodów. po wyjściu mamy. Chłopiec postanowił. kochanie. Postanowiła. Babcia Danusia poszła z nim do pokoju i mimo protestów wnuka otworzyła szafę. Babcia podsumowała: . Pamiętaj. aby kontynuować grę w Chińczyka.odgłosy z szafy wydały się wzmoŜone. babcia spała z nim przez trzy kolejne noce oraz sprawdzała zawartość tajemniczego mebla. Na jego ciele pojawiła się gęsia skórka. Od czasu rozwikłania zagadki Bartek stał się bardzo pogodny i otwarty.słychać otwierające się drzwi i ciepły głos babci. Ŝe nikogo tam nie ma. 195 Mela Krajewska. 5 lat . Z szafy nie dochodziły Ŝadne odgłosy i ku ogromnemu zdziwieniu Bartka. Ŝe szafa nie kryje w sobie potwora. jej drzwi były stale zamknięte. w domu było jak makiem zasiał.Ciekawa jestem. Aby chłopiec był pewien. Ŝe tej nocy będzie spać z małym w jego pokoju. Ŝe dziś wszystko powie babci o potworze. Oczywiście nie było łatwo dowieść. mimo Ŝe cały był przykryty kołdrą.

Katarzyna Rachańska Jest to bajka dla dziecka, które zostało odrzucone przez grupę, przez co jest niepewne siebie.

Śmietniczek Bartek

Gdzieś w środku gęstego lasu znajdowała się piękna polana. Rosły tam okazałe, kolorowe kwiaty, słychać było ćwierkanie ptaków. Trawa była soczyście zielona, roiło się wszędzie od tęczowych motyli. Ludzie cenili sobie to miejsce, poniewaŜ rosły tam najwspanialsze grzyby, jakie kiedykolwiek widzieli. Na skraju polany stał szary śmietniczek. Na imię miał Bartek. Mama często powtarzała Bartkowi: - Jesteś juŜ duŜym synkiem. Pamiętaj, Ŝe musisz pilnować porządku, to jest twój obowiązek. Stój na polanie, tam się kręci sporo ludzi, a gdzie ludzie tam teŜ niestety, śmieci.
Ola Kaczkowska, 4 lata

Szary niczek

śmietbył

bardzo

uradowany, Ŝe moŜe pełnić swoją słuŜbę. UwaŜał kolorową

polanę za magiczne miejsce. Uwielbiał się

przypatrywać ptakom,

roślinom

i owadom. Czuł się tam wspaniale, aŜ do pewnego dnia. Z samego rana, gdy jeszcze rosa otulała delikatnie wszystko dookoła, usłyszał, jak maki cichutko szepczą do siebie: - A ten, co tu tak ciągle stoi? Gapi się i gapi.

196

- Na dodatek jest szary i brzydki! I ten zapach! He, he! - Zasłania nam słońce, jak mamy się prezentować w cieniu? Bartkowi zrobiło się bardzo przykro. Zarumienił się, usunął w cień drzew, a wieczorem opowiedział wszystko matce. Ona poradziła mu: - Nie przejmuj się, synku. Jesteś wspaniałym śmietniczkiem. Maki nie zdają sobie sprawy, ile jesteś wart. Zrozumiem, jeŜeli nie zechcesz wrócić na polanę. Śmietniczkowi było smutno. Postanowił stać na parkingu samochodowym w środku miasta. Tam nie było pięknie ani magicznie. Kolorowe kwiaty zastąpiły samochody, a zamiast trawy leŜał rozgrzany od słońca asfalt. Bartkowi się tu nie podobało, jednak przynajmniej nikt się z niego nie śmiał. A co się działo w tym czasie na polanie? Maki miały tyle słońca, ile chciały. Ludzie nadal chodzili na grzyby, a w przerwie jedli kanapki i pili napoje z puszek. Bartka nikt tam nie zastąpił, więc ludzie wyrzucali śmieci na ziemię. Wszędzie było brudno i brzydko. Owady wyniosły się z polany, grzyby przestały rosnąć. Kwiaty straciły swój blask. Nikt nie chciał rozmawiać z makami. Najstarsze stokrotki powiedziały: - Zdajecie sobie sprawę z tego, Ŝe to wasza wina? Wasza próŜność doprowadziła polanę do ruiny. Sprawiłyście przykrość Bartkowi. Chyba wiecie, co powinno się zrobić w takiej sytuacji. Maki wiedziały. Wieczorem, purpurowe ze wstydu, udały się do domu Bartka. - Przepraszamy. Byłyśmy głupie i próŜne. Jesteś bardzo dobry i szlachetny, a my tego nie doceniałyśmy. Robisz tyle dobrego. Wrócisz na naszą polanę? Bartek nie zastanawiał się długo. Z samego rana dumnie stanął na środku polany pomiędzy kwiatami. Powoli wszystko wróciło do normy, a polana znów stała się najpiękniejszym miejscem w lesie. Szary śmietniczek juŜ nigdy nie wstydził się siebie, a maki opowiadały wszystkim, jaki jest wspaniały.

197

Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci (w przedziale wiekowym mniej więcej od 5-8 lat), w których rodzinie, rodzice planują kolejne dziecko. Czytamy ją równieŜ dzieciom, które mają być wysłane do przedszkola. Bajka ma na celu przygotowanie dziecka na mającą się pojawić zmianę w Ŝyciu rodziny.

Niespokojna Inga

Całkiem niedawno temu w maleńkiej miejscowości o nazwie Ślimaczek, Ŝyło sobie bardzo młode i szczęśliwe małŜeństwo - Aurelia i Eryk. Mieli oni prześliczną córeczkę o rzadko spotykanym imieniu Inga. Dziewczynka miała cztery latka. W Ślimaczku uwaŜano ją za jedno z najgrzeczniejszych, najweselszych i najśliczniejszych dzieci. Po pewnym czasie rodzice oznajmili, Ŝe Inga będzie miała siostrzyczkę lub braciszka. JakaŜ to była radość dla dziewczynki, kiedy wyobraŜała sobie, jak będzie chodziła na spacer z siostrzyczką (bo brata nie chciała mieć). W oczekiwaniu na przyjście na świat dziecka Inga całymi dniami wyobraŜała sobie, Ŝe opiekuje się maleństwem. W końcu nadszedł ten moment. Aurelia urodziła prześlicznego chłopca Igora. Jednak Inga nie cieszyła się juŜ tak bardzo, jak wcześniej. W ogóle nie zwracała uwagi na dziecko. W jej zachowaniu coś się zmieniło. JuŜ nie była tą grzeczną i uroczą dziewczynką, jak dawniej. Często płakała, denerwowała się i krzyczała, kiedy mama prosiła ją o załoŜenie czapki. Pewnego wieczora, kiedy dziewczynka była juŜ wykąpana i leŜała w łóŜeczku, pomyślała: „Rodzice juŜ mnie tak nie kochają jak kiedyś, wolą Igora. Mama kaŜe mi jeść płatki z mlekiem, ubierać czapkę. JuŜ się ze mną tyle nie bawi. A tata? Tata mi powiedział, Ŝe czas najwyŜszy iść do przedszkola. To straszne! Rodzice chcą się mnie pozbyć, Ŝeby mieć więcej czasu dla chłopca! Nie pójdę do przedszkola po to, Ŝeby jakaś wstrętna pani się mną opiekowała. Boję się,

198

nie chcę, Ŝeby ktoś inny dawał mi jeść pić, a tym bardziej mówił mi, co mam robić i jak mam się zachowywać. O nie!!!Nie pozwolę na to!". Mając takie myśli, dziewczynka postanowiła uciec. Doszła do wniosku, Ŝe i tak nikt nie zauwaŜy jej nieobecności, bo wszyscy są zafascynowani „nowym" dzieckiem. Tak teŜ zrobiła. Kiedy wszyscy poszli spać, Inga ubrała się, wzięła swojego ukochanego misia, oszczędności ze skarbonki i ruszyła w świat. Wokół roztaczała swe uroki zima. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła po wyjściu z domu, był zakup cukierków, których mama nie pozwalała jej jeść przed obiadem. Dziewczynka długo maszerowała. Mimo to czuła, Ŝe jest jej coraz zimniej. Postanowiła, Ŝe znajdzie jakieś schronienie, gdzie nie pada śnieg i nie wieje wiatr. Schowała się w niewielkiej jaskini w lesie, nieopodal Ślimaczka. Tam przespała noc. W wielką rozpacz wpadli rodzice, kiedy rano Ingi nie było w pokoju. Zrozumieli, co się stało. Zaczęły się poszukiwania.
Paulinka Średnicka, 8 lat

Tymczasem dziewczynkę obudził jakiś potworny hałas. Otworzyła swoje zaspane oczka i zobaczyła przeogromnego, przestraszonego niedźwiedzia. Bardzo się bała. śałowała teraz, Ŝe nie ma obok niej taty, który na pewno by ją obronił. Uciekła z jaskini. Nie miała nic do jedzenia ani do picia, poniewaŜ wszystkie pieniąŜki wydała na cukierki, które łapczywie zjadła zaraz po ich kupieniu. Była głodna, zmarznięta, wystraszona. Myślała teraz o tym, jak cudownie jest w domu pod ciepłą kołderką.
199

Ponownie nastał mrok. Teraz Inga nie mogła się juŜ schronić w jaskini. Las był straszny. Wydawało jej się, Ŝe drzewa chcą ją złapać swoimi bezlistnymi rękoma. KaŜdy szelest, kaŜdy dźwięk ją przeraŜał. Nagle usłyszała w krzakach przeraźliwy pisk. Bała się niesamowicie, ale mimo to postanowiła sprawdzić, co się stało. - Auuaa! PomóŜ mi proszę. Wiem, Ŝe tam jesteś. Ojojoj, jak boli... !!! - Kto to? Kim jesteś? Ja nie jestem smaczna, mam chude rączki. Na pewno nie będę ci smakowała - odrzekła Inga. - Ja nie chcę cię zjeść. Ja tylko proszę, Ŝebyś mi pomogła. Oj, jak boli! - A co się stało? Kim jesteś? - powiedziała niepewnie dziewczynka. - Mam na imię Bimbo. Wpadłem w sidła okropnych myśliwych i nie mogę się wydostać. Teraz Inga postanowiła podejść. Faktycznie, był tam mały jelonek, który miał ranną nóŜkę. Nie zastanawiając się długo, dziewczynka wyciągnęła Bimba z pułapki. - Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił. MoŜe mi powiesz teraz, jak masz na imię i co robisz w nocy sama w lesie ? Inga opowiedziała jelonkowi całą historię. Dowiedziała się, Ŝe Bimbo się zgubił, poniewaŜ nie posłuchał mamy i pobiegł za małym motylkiem. Później błąkał się po lesie, bo nie mógł znaleźć drogi do domu, no i na koniec wpadł w sidła. - Strasznie tęsknię za mamą. Nawet nie wiesz, jakbym chciał, Ŝeby teraz była przy mnie. Taki głupi byłem, Ŝe jej nie posłuchałem. Teraz wiem, Ŝe tylko się o mnie martwiła i chciała dla mnie dobrze - powiedział jelonek. - Doskonale cię rozumiem. Pomogę ci odnaleźć twoją rodzinę - zaoferowała Inga. No i ruszyli razem. PoniewaŜ Bimbo miał ranną nóŜkę nie szli zbyt szybko. Po drodze rozmawiali, tęsknili za rodzicami, ale razem było im raźniej. W końcu zasnęli pod drzewem. Kiedy wstali rano, jelonek zobaczył, Ŝe zna polankę, na której się znajdowali.

200

Obiecała. wcale nie była taka straszna. Inga znowu była tą grzeczną i kochaną dziewczynką jak kiedyś. Mama jelonka była bardzo wdzięczna Indze za to.. Opowiedziała mamie i tacie o swoich przygodach i o przyczynach ucieczki. Ŝe pani. doprowadziła Ingę do pobliskich domów. której Inga tak bardzo się bała. Ŝe zrobiła bardzo źle. jak się wydawało. Ŝe ich nakazy i zakazy są tylko i wyłącznie z troski o nią. Ŝe juŜ nigdy tak nie postąpi. Bimbo odnalazł swoją rodzinę. Słuchała mamy i taty. Teraz Inga wiedziała. ale szczęśliwi. Ŝe udało jej się wrócić do domu. Ŝe uratowała jej synka. PoniewaŜ miała doskonały węch. Okazało się. bo wiedziała. Z tą tylko róŜnicą. Rodzice nie byli źli. 8 lat 201 . Poszła do przedszkola i poznała tam wiele dzieci. z którymi chętnie się bawiła. ale czy rodzice jej to wybaczą? Wróciła wystraszona do domu. Był szczęśliwy.Mama!!!!! Rozległ się nagle radosny krzyk. Dziewczynka miała bardzo duŜo szczęścia. Postanowiła pomóc dziewczynce. Jessica Marcinowska. Ŝe doceniała i kochała swoich rodziców oraz braciszka jeszcze mocniej. Ŝe ich kochana córeczka wróciła cała i zdrowa. Od tej pory dziewczynka juŜ nie była zazdrosna o Igorka.

poniewaŜ był nieśmiały i trudno mu było nawiązać kontakt z rówieśnikami. a po krótkiej rozmowie nakarmił go i razem wyruszyli w dalszą drogę. Po pewnym czasie ogarnęła go taka senność. 202 . Chłopiec spostrzegł. Zając zaś był mu bardzo wdzięczny za okazaną pomoc. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Ŝe nie mógł dalej iść. zapas wody i wyruszył w drogę. spotkał pod zielonym krzewem leŜącego zająca. Nie miał on przyjaciół. który mu wskazał tajemniczy głos. aby go poznać i zaprzyjaźnić się z nim. Zabrał ze sobą tylko trochę jedzenia. Ŝyciowej decyzji.Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. ale po policzeniu głosów „za” i „przeciw” zdecydował się. Chłopiec obudził się i natychmiast wyruszył w stronę zamku. który znajduje się na niebieskim wzgórzu. 6 lat z nieznajomym. by spełnić swoje marzenie i znaleźć prawdziwego przyjaciela. W swoim pięknym śnie usłyszał tajemniczy głos. Oni takŜe nie podejmowali działań. Długo się zastanawiał. który przemówił do niego: . Bał się takiej trudnej. Ŝe nie jest juŜ taki nieśmiały i łatwo udało mu się nawiązać rozmowę Asia Śliwińska. Pewnego dnia postanowił wyruszyć w podróŜ. Po przejściu odcinka drogi. jeŜeli dotrzesz do zamku. ZbliŜył się do małego.Odnajdziesz przyjaciela. Zasnął pod najbliŜszym drzewem na miękkim posłaniu z zielonego mchu. Andy i jego przyjaciel Był sobie raz mały chłopiec o imieniu Andy.

jak ją pokonać i dotrzeć bezpiecznie do zamku. Pierwszy ruszył w stronę zamkowych drzwi. śył z nimi w zgodzie długo i szczęśliwie. a poniewaŜ był lŜejszy od chłopca. jeŜeli mu pomoŜesz . Przestał być nieśmiały. ale mieszkańcy kręcili tylko głowami. Zając był szczęśliwy. w miasteczku. Wszyscy ją bardzo lubili.Wędrowali całą noc i cały dzień. aŜ wreszcie dotarli do celu wyprawy. którego nazwy nikt juŜ nie pamięta. aby juŜ nigdy nie uciekała. Dziewczynka często uciekała z domu. 203 .pytała. które tak często były moimi towarzyszami długich wędrówek? . ale zając wiedział. Anna Osypiuk Bajka dla dziecka.” Od tamtej chwili chłopiec zamieszkał w zamku ze swoim przyjacielem. dawno temu. ostrzegali małą Sarę. które ucieka. Andy mógł teraz bez przeszkód wejść do zamku. Jednak potrafiła przysporzyć swoim rodzicom wielu zmartwień. bez problemu minął znajdujące się na drodze „ziemne” pułapki.Co moŜe być niebezpiecznego w leśnych zwierzątkach. Droga była bardzo niebezpieczna. Znajdek Dawno. aby poznać dalekie okolice. Ŝe niczego i nikogo się nie boi. Ale Sara uśmiechała się tylko i mówiła wojowniczo.on pomoŜe Tobie. Ŝe mógł odwdzięczyć się za okazaną pomoc. bo w lesie czyha wielkie niebezpieczeństwo. . gdyŜ do kaŜdego odnosiła się z szacunkiem i zawsze chętnie słuŜyła pomocą. mieszkała mała dziewczynka o imieniu Sara. udało mu się nawiązać wiele przyjaźni z mieszkańcami okolicznych krain. którzy doskonale znali świat. Chłopiec wszedł do jednej z komnat i znalazł tablicę z napisem: „Prawdziwego przyjaciela spotykasz na swej drodze. Starsi ludzie.

Ŝe jest bardzo głodna. Zmęczona usiadła na zwalonym drzewie i zaczęła się zastanawiać.. Na drugi dzień Sara znowu zniknęła. siedząc na ławeczce przed domem . jak bardzo mogą się martwić o nią rodzice. Wszystko wyglądało tutaj tak przyjaźnie i wspaniale. tylko iść dalej naprzód. Nie myślała nawet o tym. kiedy na to wszystko patrzyła.odpowiadała dziewczynka. idąc przed siebie. jakie dała jej babcia. więc babciu nie strasz mnie takimi opowieściami.Las skrywa wiele tajemnic. A śpiew ptaków tylko pogłębiał jej błogi stan. Ŝe Sara wcale nie miała zamiaru wracać do domu. Tak szybko opuściła dom rodzinny.Doskonale wszystkim jest wiadomo. Sara szła pobawić się z koleŜankami i zapominała o przestrogach. które pokryte były gęstym mchem. która wygrzewała swoje stare kości w letnim słońcu. dziewczynko. na temat chodzenia do lasu. Dookoła rosły wielkie paprocie. co postawiło na nogi całe miasteczko.Witaj. „JakŜe chciałabym zobaczyć cały świat. Ŝe zapomniała wziąć ze sobą coś do jedzenia. .To są stare zabobony . która juŜ często słyszała ostrzeŜenia babci i powoli zaczynały ją juŜ nudzić .powiedziała jej babcia. A często i my dorośli nie zdajemy sobie sprawy z tego.Pewnego dnia przekonasz się. Ŝe nie tylko zwierzęta mieszkają w tym lesie .” Po dłuŜszym czasie poczuła. „Skoro ten kawałek świata jest tak wspaniały. a obok nich błękitne. co ma teraz zrobić. to jaka musi być reszta!” – myślała. ze wszystkimi jego urokami i tajemnicami. o których taki brzdąc mało wie. . ŚcieŜka prowadziła ciągle naprzód pomiędzy wielkimi świerkami i brzozami. Sara natomiast szła przed siebie przez zielony las. 204 . Ŝe w lesie niczego nie ma. Wszyscy ruszyli na poszukiwanie dziewczynki z nadzieją. fioletowe i białe kwiatki. jakie czyha w nim niebezpieczeństwo. Ŝe i tym razem uda się ją odnaleźć. Oczy dziewczynki błyszczały z radości. Na tym kończyła się zazwyczaj ich rozmowa.

JeŜeli chcesz. Obok niej stał wysoki pan z włochatym cylindrem na głowie i długą czarną peleryną. ale chyba równie głodna. która ostrzegała ją przed rozmową z nieznajomym.Nie zgubiłam się . gdyŜ nie pamiętała przestróg babci. Wolą Ŝyć w swoim małym miasteczku. . Sam lubię podróŜe. więc moŜe kiedyś się jeszcze spotkamy? Sara zgodziła się bez zastanowienia. zaprowadzę cię do mojego domu. Ŝe jesteś więc bardzo dzielna. O tej porze roku las obfituje w róŜne owoce. a Sara bez zastanowienia odpowiedziała. Tam będziesz mogła coś zjeść i ruszyć dalej. 205 . . gdyŜ duŜo z nich jest trujących. Nie mają takiej odwagi jak ja.AŜ podskoczyła ze strachu.dopytywał Rafał Leszczawski. .A gdzie twoi rodzice. ale trzeba je znać. aby ruszyć w świat.powiedziała odwaŜnie . Spojrzał na Sarę swoimi perłowo-zielonymi oczami i uśmiechnął się. . . mam zamiar świat. Jego ściany stały pod róŜnymi kątami.CzyŜbyś się zgubiła? Odwróciła się w jego stronę.Widzę.ruszyłam na wyprawę. 15 lat odkryć cały dalej pan. jakby miały za chwilę się rozpaść. który znajduje się w środku tego pięknego lasu. czyŜby ci nie towarzyszyli? .Zostali w domu. Dom czarnego pana był równie dziwny jak i on sam. kiedy usłyszała za sobą cudzy głos.

gdyŜ budzą się wtedy najróŜniejsze drapieŜniki. Słowa Pii ogromnie zdziwiły Sarę.PrzecieŜ nic mi tutaj nie grozi.dopytywała .Ale ja się nie zgubiłam. . a wędrówka nocą po lesie jest niezwykle niebezpieczna. ja po prostu wyruszyłam w świat . bardzo mi cię Ŝal odpowiedziała dziewczynka i znowu zaczęła płakać. które w większości przedstawiały odległe krainy. A ty jesteś Sara. . a kiedy tylko się zbliŜyła. która strasznie płakała. W środku nocy obudził ją dziwny szloch. jestem córką czarnoksięŜnika. z wielką przyjemnością skorzystała z moŜliwości odpoczynku.Dlaczego mnie Ŝałujesz? . Wstała i po cichu wyszła ze swojego pokoju. . Więc jeŜeli zechcesz. Nie szuka się przecieŜ kogoś bądź czegoś. co nie zostało zgubione. mijając róŜne obrazy. . zielonymi oczami.powiedziała oburzona. W końcu zatrzymała się przed małymi.Robi się późno. 206 . Sara podeszła do niej. . dziewczynka spojrzała na nią smutnymi.. .Pii. 5 im rodzicom. a oni cię poszukują. moŜesz tutaj przenocować.Mój ojciec nazywany jest przez swoich przyjaciół Znajdkiem.Kim jesteś? .Ale według twoich rodziców zgubiłaś się. która rzeczywiście była zmęczona długą drogą. szarymi drzwiami. Sara.powiedziała smutno . gdyŜ znajduje dzieci.To wszystko pozory .spytała Sara. W ciemnym pokoju na łóŜku siedziała dziewczynka w jej wieku. Szła długim korytarzem. Otworzyła je delikatnie. a twój tata jest bardzo sympatyczny. które zgubiły się swoDominika Miąso.

207 . Ŝe uciekłam .MoŜe więc istnieje dla ciebie ratunek . Szła powoli. pobiegła przed siebie. aby zły czarnoksięŜnik jej nie usłyszał.przytuliła się jeszcze mocniej . która ostrzegała mnie przed tyloma rzeczami. ale zgodnie z przestrogą dziewczynki nie straciła czujności i nadal szła powolutku.Tak bardzo was przepraszam za to.krzyknęła Sara. otworzyła drzwi wyjściowe i nie zamykając ich. a ojciec z ponurą miną spoglądał w ciemność lasu.popatrzyła na dziewczynkę błagalnie . kiedy powróci do domu z nowo odnalezionym dzieckiem. Jutro rano na kilku tych obrazach pojawią się kupcy. starając się iść jak najciszej. Ŝe juŜ nigdy od was nie ucieknę. Kiedy mijała drzwi do jego sypialni.Tak się bałam. dopiero teraz doszło do niej. Obiecuję! – powtórzyła.wpadła w rozpacz. ale nikomu nie udało się znaleźć Sary.Kochani rodzice. Mama ucałowała swoją córeczkę. gdyŜ nawet najmniejszy hałas moŜe go obudzić.Gdybym tylko słuchała babci. Ŝe juŜ nigdy was nie zobaczę . patrząc prosto w im oczy. A tym razem wędrował przez całe trzy tygodnie.zaczęła płakać . cała zalana łzami. Musisz bardzo ostroŜnie i cicho minąć jego drzwi i równie bezszelestnie otworzyć drzwi wejściowe.Dzięki temu znalazł cię Znajdek i teraz odda jednemu ze swoich przyjaciół. tato!! . .Czy nie ma więc dla mnie Ŝadnego ratunku? . usłyszała głośne chrapanie. Sara pobladła.Ja chcę wrócić do moich rodziców . Sara podziękowała dziewczynce i ruszyła w stronę drzwi wejściowych.wytarła zapłakane oczy . obiecuję wam.uśmiechnęła się do Sary . w jakiej znalazła się sytuacji. Właśnie niedawno wrócili z lasu. abyś to u nich pracowała. Odnalazła drogę. W środku stała jej matka. rzucając się matce na szyję . którzy potrzebują dzieci do pracy. którą wcześniej szła i z ogromną radością w sercu wbiegła do wioski. JakŜe byłam głupia! . którzy duŜo zapłacą.Mój ojciec zawsze wpada w głęboki sen. Jak mogła najostroŜniej. Widziałaś obrazy na ścianach? To są przejścia.Mamo. . Na duŜym placu stało grono dorosłych z latarkami w rękach i z psami. . ale ja uwaŜałam to za bajki i zabobony.

Ŝe nie będzie juŜ nigdy uciekała z domu. Niestety. . A swoją niezwykłą historię opowiadała niegrzecznym dzieciom.. gdyŜ nie usłyszał płaczu Najdy i został wysłany do nieznanej mu krainy. Pewnego dnia moi przyjaciele uciekli z domu. który juŜ nie był dla niej tak przyjaznym miejscem. co moŜe ich spotkać. gdy byłam młodsza. po czym usnęła.powiedziała babcia. Asia Kęsicka. Wszyscy się o nich martwili.spytała sennie Sara. który opowiedział mi historię spotkania ze Znajdkiem i jego córką Pii. ale dopiero pod wieczór pojawił się jeden z moich przyjaciół. Poszukiwania trwały cały dzień. o którym chcieli mi później opowiedzieć. które nie słuchały rodziców. mój drugi przyjaciel nigdy nie powrócił. Sara spojrzała przez okno na ciemny las. . która pomogła mu uciec.Więc spotkałaś Znajdka i jego córkę Pii . .Kim był ten przyjaciel.Skąd babcia wie? . Dla nich to miała być wyprawa w daleki nieznany świat.spytała zaskoczona Sara. moja droga. 7 lat 208 .To był twój dziadek. Od tamtej pory Sara dotrzymywała danego rodzicom słowa o tym.Moje dziecko. .pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. który powrócił do wioski? . aby ich przestrzec o tym. A teraz śpij . kładąc dziewczynkę spać. tak jak ty. miałam dwoje najlepszych przyjaciół. Babcia uśmiechnęła się dobrodusznie. Kiedyś.

Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. panią Borsukową . Wszyscy byli niesamowicie dumni z misia i od tamtej pory nikt juŜ się z niego nie śmiał. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. był on przecieŜ ich jedyną pociechą. Przestraszony i zmęczony tą szarpaniną wołał o pomoc. Dawno. a zwłaszcza Chytry Lisek. znajdującej się na środku lasu. gdy nagle Chytry Lisek wpadł do ogromnej jamy i za nic w świecie nie mógł się z niej wydostać. Mama i tata bardzo go kochali.wraz z nauczycielką. Było bardzo wesoło i gwarno. Niestety dwie lisiczki były za słabe. Schylił się. Dochodzili juŜ do Wielkiej Polany. Oczywiście nasz misiu szedł na szarym końcu. Ŝe dzieciaki w szkole. a Chytry Lisek został jego najlepszym przyjacielem. w małej chatce nieopodal ciemnozielonego lasu mieszkał miś. Tylko miś nie cieszył się z tej wyprawy i nie chciał szukać Ŝadnych znaków nadchodzącej wiosny. Przyjaźnią się jeszcze obaj po dziś dzień. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu. by pomóc koledze. Porozmawiali z synem. dawno temu. pani Borsukowa za mała. Dwie lisiczki. Okazało się. Ta wiadomość zasmuciła rodziców misia i zdecydowali . gdyŜ nikt nie chciał iść z nim w parze. Cała klasa. który nie chciał chodzić do szkoły. gdyŜ ich tłuściutki syn nieustannie chodził smutny i na domiar złego nie chciał chodzić do szkoły. nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. naśmiewają się z jego nadwagi i duŜej postury. szybko wyciągnął kolegę z opresji. wraz z nauczycielką. ogromnie się ucieszyła. a reszta zbyt przejęta całą sytuacją. Dwa dni później cała klasa ruszyła przez las w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny. Wszyscy usłyszeli Chytrego Liska i pobiegli na ratunek.zorganizować wycieczkę klasową. i Ŝe nikt nie chce się z nim zadawać. pani Borsukowa pokazała dzieciom krokusa. Tylko nasz tłuściutki bohater zachował zimną krew. aby dzieciaki mogły się bliŜej poznać. a Ŝe był duŜych rozmiarów i bardzo silny. 209 . Jola i Mariola znalazły pierwiosnka. ale martwili się okropnie.

Był on bardzo psotliwym misiem. Miś. 210 . miodem.mówi tata miś . Rano nawet nie zjadł śniadania. usłyszał głośną rozmowę swoich rodziców: . Porozmawiamy z nim jutro przy kolacji. kiedy miś jeszcze spał. była bardzo mądra i miała same piątki. Postanowił jak najszybciej spotkać się z przyjacielem. Kiedy misiu przybył do domu królików. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej.Ŝe za parę dni idzie do szkoły. tata i mały niedźwiadek o imieniu Kuleczka. psotami. co mnie tam czeka?” – zastanawiał się miś. Niedźwiadek miał przyjaciela króliczka.Jak to do szkoły? A co z moimi pieszymi wędrówkami. kiedy to usłyszał. który znajdował się na skraju lasu w wielkim dębie. Mały Miś i przyjaciel króliczek Za wielką górą był mały lasek. Mieszkała tam rodzina niedźwiedzi: mama. bo niedźwiadek lubił sobie pojeść i miał duŜy apetyt. Starsza siostra króliczka chodziła juŜ do szkoły. jak jego mały przyjaciel biega po domu jak opętany. a one chciały dać nauczkę misiowi za jego postępki. pisać i skończył z psotami. Na środku lasku stała wielka skała.Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Rodzice bardzo się zdziwili. Miś szybko pobiegł do domu króliczka. JuŜ ma siedem lat i czas. w którym mieszkało duŜo zwierzątek.Musimy powiedzieć Kuleczce . zobaczył. a w niej wykute drzwi. Pewnego dnia. bardzo się przestraszył i powiedział: . Bardzo się kochały. przyjacielem Patyczkiem? (tak miał na imię przyjaciel króliczek) „Boję się iść do szkoły. aby nauczył się czytać. z którym chodził na piesze wycieczki i razem z nim przeŜywał nowe przygody. pomagały sobie i wspierały nawzajem. a to bardzo dziwne. Zawsze mama musiała dawać mu dokładkę. Tam właśnie mieszkała rodzina króliczka. wyjadał miód pszczołom.

który czekał juŜ na niego.Niedźwiadek pyta: . ja kiedyś teŜ bałem się szkoły. Niestety. a pomoŜe mu jego siostra. dlaczego niedźwiadek się do niego nie odzywa. Ŝe jesteś taki wesoły? Na to króliczek: . idąc nad strumień. Ŝe tobie ten pomysł teŜ się nie spodoba i razem znajdziecie na to jakieś rozwiązanie.Co się stało. jak ty teraz. Kiedy misiu dotarł na miejsce. Ŝe przekona misia co do szkoły. jak to w szkole jest fajnie. spotkał tam mamę niedźwiadka i zapytał. poczuł się zdradzony i pobiegł szybko do domu. aby do niej nie iść.Kuleczka nie chce iść do szkoły. 11 lat Patyczek obiecał mamie niedźwiadka. Ŝe w szkole duŜo się nauczymy. Myślał. ale on nie chce słuchać. Na to mama: . a nawet z nim rozmawiać. aby pokazać mu szkołę. misiu nie podzielał radości przyjaciela. Przejęty króliczek pewnego popołudnia. ale siostra pomogła mi przezwycięŜyć ten strach.Za kilka dni idziemy do szkoły i bardzo się cieszę. która opowiadała. zobaczył przyjaciela. Rano siostra króliczka przyszła do misia i po dłuŜszych namowach zabrała go na spacer. będziemy mogli pisać listy do naszych przyjaciół z innego lasku. króliczku. Na to króliczek: . zapra211 . Nie chciał się bawić z króliczkiem przez następne dni. Opowiedziała mi. Amanda Marcinowska. Rozmawialiśmy z nim.Wiesz. misiu.

Zuzanna. Jestem szczęśliwy – powiedział miś. Zrozumiał. będziemy grać w piłkę! Poczuł się szczęśliwy. Wychowawczyni i pani dyrektor przywitała ich bardzo miło i o pierwszoklasistach mówiła najwięcej.Jutro pierwszy dzień nauki. pomogło to im zdobyć pracę i nas utrzymać.szać ich na nasze urodziny. Wchodząc do domu. obiecała swoją pomoc w razie potrzeby. zobaczył salę. malowanek. koleŜanki. przeprosił przyjaciela za swoje złe zachowanie. Kiedy wszyscy wracali do domu. Dzieci poszły obejrzeć szkołę. . Nagle z radością powiedział: . Na twarzy misia widać było uśmiech .Mamo. Będziemy mogli czytać piękne bajki i opowiadać je później tak. Poznali nowych kolegów. super! Na jego twarzy pojawił się uśmiech. jak nasi rodzice opowiadają nam. w której stało duŜo piłek. pokazała chłopcom klasy.czuł się szczęśliwy. 6 lat 212 .Ale duŜo zabawek. którzy byli bardzo sympatyczni. A miś wykrzyknął: . tato! JuŜ nie mogę się doczekać. krzyknął na cały głos: . świetlice. Na zakończenie udanego dnia w lasku odbył się wielki piknik dla wszystkich mieszkańców. Ŝe szkoła jest bardzo waŜna i potrzebna kaŜdemu. Misiu bardzo lubił grać w piłkę. kredek. śyczyła im wielu sukcesów. kiedy pójdę do szkoły.Patyczku. bo tak miała na imię siostra króliczka. Na drugi dzień niedźwiadek i króliczek poszli na rozpoczęcie roku szkolnego. gdzie było mnóstwo zabawek. Asia Kęsicka. Oni teŜ przecieŜ chodzili do szkoły.

. które boją się nowego i nieznanego. Leśne licho Był piękny. . Ŝe poleŜy jeszcze chwilę w łóŜku. nowej szkoły. próbując zmienić temat.odpowiedział Jaś.usłyszał głos mamy dobiegający z kuchni. więc nie musiał wcześnie wstawać. Po chwili chłopiec zajadał się kanapkami z ulubionym dŜemem jagodowym przyrządzonym przez mamę. Zawsze.rzekła mama . . pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. mamo! Muszę tylko pościelić łóŜko! .JuŜ idę. wtedy będę mogła zrobić ci kolejną porcję twojego smakołyku.Wybierzmy się któregoś popołudnia. czy masz zamiar w ogóle dzisiaj wstać? . 213 .Dzisiaj umówiłem się z kolegami. Jaś miał gotową wymówkę. Ubierając się. Schował się pod kołderkę ozdobioną w kolorowe samochody i postanowił. Ŝe gdy juŜ je otworzy leśny stwór zniknie.Kończy się juŜ twój dŜem .szybko odpowiedział Jaś. aby uzbierać jagód. Wpatrywał się w niego dłuŜszy czas i przez chwilę nawet wydawało mu się. letni poranek. Ŝe pojedziemy na rowerową wycieczkę nad rzekę . Był to juŜ trzeci dzień wakacji. którego otrzymał w prezencie od wujka Tomka. wyjrzał przez okno i jego oczom ukazał się pobliski las. gdy rodzice proponowali wycieczkę do lasu lub wyprawę na grzyby. Ŝe w ciemnych zakamarkach lasu zobaczył leśne licho. . Przeciągnął się ospale i rozejrzał po pokoju. który zawsze napawał go niewyjaśnionym lękiem. Nie wiedział dokładnie. Jego wzrok przyciągnął kolorowy pajacyk wiszący na ścianie. Najbardziej bał się chyba nieznanego.Jasiu. np. aby nie iść. kiedy mały Jaś obudził się w swoim łóŜeczku.Marcin Rzepisko Jest to bajka dla dzieci. czego naprawdę się boi i jak wygląda licho. Zacisnął mocno oczy z nadzieją.

lecz oni byli juŜ za daleko i nie słyszeli jego wołań. Gdy dotarli na polanę. Ŝe znajduje się w miejscu. Łańcuch nadawał się tylko do wyrzucenia. . Ŝe zerwał mu się łańcuch w rowerze. w którym nigdy nie był i Ŝe zabrnął w ślepą uliczkę. ale ta nie przyniosła skutków. bo rodzice zaczną się martwić.Kto ostatni. Chłopcy przemierzali drogę. Po przebyciu kawałka drogi spostrzegł.Na pewno ci się spodoba! Jest tam fantastyczna polana i pełno nowych miejsc do odkrycia! . aby na niego zaczekali.Musiałem pomóc mamie posprzątać . która prowadzi w fajne miejsce! .odrzekł.co tak długo? . Jasia niepokoił tylko widok pobliskiego lasu. zanim zauwaŜyli. usiedli przy jej brzegu.powiedział Paweł.Cześć Jasiek! . ten fajtłapa! . Ŝe jedyną drogą prowadzącą do jego domu jest leśna ścieŜka.krzyknął Paweł .Wczoraj znaleźliśmy nową drogę. Ŝe zbliŜa się pora obiadowa.Trzeba jechać do domu. umył zęby i wyjechał na rowerze w miejsce. więc musiał prowadzić rower. . która znajdowała się nad rzeką. Kuba. Spędzili tam kilka godzin na wspólnej zabawie.Mam pomysł! . gdy uświadomił sobie.Masz rację. po czym zdecydował sie wejść do lasu. Stał w miejscu przez kilka minut. w którym umówił się z kolegami. . .No to jedźmy! . szukając na dnie rzadkich kamieni.uradował się Jaś. . Jaś zabrał się za naprawę. Serce zaczęło bić mu szybciej. W czasie jazdy Jaś zauwaŜył. chichocząc radośnie i podziwiając piękne widoki. . który był stałym punktem spotkań chłopców. Na umówiony znak wszyscy wyruszyli z miejsca. Umiejętnie wyhamował i zaczął wołać chłopców.krzyknęli . Poza tym zaczęło burczeć mi w brzuchu. Huczało mu 214 .ścigajmy się! . .rzekł z wielkim entuzjazmem Kuba.odparł Kuba. Gdy dotarł pod wielki stary dąb.Synek pomógł mamie pozbierać talerze po śniadaniu. trzymając kierownicę. Paweł i Kuba juŜ na niego czekali.

Spostrzegł wiewiórkę. a Jaś niemal zawsze zajmuje pierwsze miejsce. Kiedy wbiegł do domu z wielkim uśmiechem na twarzy. Ŝe konary drzew sięgają po niego. 4. Teraz to on nalegał. Wystraszony Jaś zaczął biec. myśląc tylko o tym. w którym był.Nazbierałem tyle jagód. Zewsząd dobiegały go tajemnicze dźwięki i wydawało mu się. oświetlając wszystko pięknym blaskiem. Prawie w kaŜdą niedzielę urządzają zawody w grzybobraniu. Nagle promienie słońca przedarły się przez gałęzie drzew. Starczy nam na całą zimę!!! Od tamtej pory las stał się ulubionym miejscem do wędrówek i zabaw dla Jasia.Jasiu. Ŝe będziesz mogła zrobić duŜo konfitur. mama zawołała ze zdziwieniem: . Ŝe się tego nie zna. Las. aby jak najszybciej znaleźć się w domu. 215 . która w swoich łapkach łupała małe Ŝołędzie oraz jelenia z imponującym poroŜem. Wtedy zdał sobie sprawę z tego. jakby dookoła tańczyły przeraŜające cienie.w głowie i wydawało mu się. kształtem drzew.5 roku z nim częściej na leśne wyprawy. aby rodzice wybierali się Rafał Leszczawski. które juŜ nie wyglądały tak strasznie. wyglądał teraz zupełnie inaczej. i zwierzętami biegającymi beztrosko po polanie. gdzie byłeś tyle czasu? I dlaczego masz takie fioletowe usta? Wtedy Jaś wręczył mamie torbę pełną dorodnych i dojrzałych jagód mówiąc: . Ŝe jego strach był bezpodstawny i Ŝe nie moŜna bać się czegoś tylko dlatego. Mały Jaś zachwycił się zielenią mchu.

na ulicach widać było przemokniętych ludzi z parasolami. Więc chłopiec oczekiwał z niecierpliwością na jej powrót. Deszcz siąpił. które zapowiadały nadejście jesiennych chłodów. RozŜalił się jeszcze bardziej. schowały się w koronach drzew i ani myślały się stamtąd ruszać. Marzył bowiem o ogromnym pudle klocków albo o nowym samochodzie straŜackim na pilota. Ŝe będzie miał rodzeństwo. Rodzeństwo z miłości Opowiem ci bajkę o chłopcu imieniem Adaś. jak mówił o tym mamie. a ptaki zamiast radośnie ćwierkotać. Adaś. a to nie jest niczym strasznym.Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. jeden z tych. Nadszedł wreszcie moment. gdy zamiast toreb zobaczył. co nie wyglądało bynajmniej na klocki czy samochód. a tatuś wciąŜ powtarzał. by się z nią przywitać i zdziwił się. Właśnie tego pochmurnego i deszczowego dnia pięcioletni Adaś nigdy nie zapomni. gdy tata wziął go na ręce i powiedział: Dominika Miąso. Mamusi nie było w domu od czterech dni. 6 lat 216 . gdy w drzwiach mieszkania pojawiła się mama. Ŝe kiedyś kupi mu takie zabawki. słysząc jej głos. który całym swym sercem nienawidził siostry. a ona obiecała. to przywiezie mu duŜy prezent. Ŝe trzyma w rękach coś. Na dworze od kilku juŜ dni nie świeciło słońce. Ŝe jak tylko wróci. szybko pobiegł. Historia tego chłopca rozgrywała się niedaleko twojej miejscowości. Pamiętał doskonale. Był dzień. Stał teraz w oknie i oglądał ten ponury świat.

dostawała prezenty. pokaŜę ci świat. Ani nie było na świecie. „nie krzycz!”. Chciał. Zdawało mu się. Adaś czasami robił to specjalnie.. To do niej przychodzili wszyscy. Nie dość. Była to mała dziewczynka o jasnych.Idź sobie. Ŝeby ktoś wreszcie zwrócił na niego uwagę. chodził on z mamą na spacery. choć ze mną. bo niby po co? I tak ciągle słyszał. Którejś nocy przyszła do niego wróŜka. Ale to siostra. Poczuł... Odpowiedział szybko: . Świat.. aby następnego dnia.Mam na imię Amelia. Pewnego razu. „nie biegaj!”. Ma na imię Ania i to o tym prezencie mówiłem ci juŜ od dawna. w którym spotkasz ludzi podobnych do ciebie. a na głowie lśnił jej diadem. kiedy był sam. Ŝe juŜ ją widział. a. ale. Nie skończyła jeszcze mówić. długich włosach i skrzydełkach podobnych do motyla. ale nawet ona nie biegała z nim tak. Ŝe zamiast obiecanego prezentu dostał ją. Łzy napłynęły mu do oczu. Miała w ręce malutką róŜdŜkę. .Adasiu. Chłopiec nigdy nie wchodził do jej pokoju.Proszę. Ŝeby było tak jak dawniej. Ŝe z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzi Ani. zapragnął.. jak kiedyś. gdy otworzy oczy.. Adaś popatrzył przez chwilę na dziewczynkę. Co prawda. gdy leŜał juŜ w łóŜeczku. gdy chłopiec przerwał jej po raz drugi. . a złość ogarnęła jego serce.. Krainy Snów i Marzeń. to twoja siostrzyczka. a nie on.Nigdzie nie pójdę! Nienawidzę swojej siostry! Chciałem zabawki.. Chłopiec nie mógł uwierzyć. Liczył na klocki. by się z nim pobawić. Przybywam z Irnes. by ją chwalić i uśmiechać się. w najgorszym wypadku na zwykły pistolet. to teraz nawet nikt nie ma czasu. Codziennie do znudzenia słyszał: „nie skacz!”. Chodź ze mną. chcę spać! 217 . w którym nie będzie twojej siostry. a nie ją! WróŜka znowu poprosiła: . Ŝe zachowuje się za głośno i robi jej na złość.. a zamiast tego w prezencie dostał siostrę. Ŝe kogoś mu przypominała.

Było tam równieŜ rodzeństwo . Przed ogromnie wysokim budynkiem zobaczyli młodego człowieka. nic ci nie jest? . Spojrzał na Amelkę. Na ustach wróŜki pojawił się uśmiech. zrobiło mu się Ŝal. . Amelia po raz kolejny uniosła róŜdŜkę i teraz stali juŜ w duŜym mieście. Ŝe nie jest juŜ pięcioletnim chłopcem. Kasiu. pójdziemy na lody. a skrzydła zatrzepotały radośnie. a ptaki fruwały po błękitnym niebie. 5 lat 218 . Wzięła go za rękę i otworzyła drzwi do szafy. . Gdy tylko przekroczyli jej próg. Adaś westchnął głęboko. idziemy! . Nie miał zamiaru schodzić z łóŜka. ale dorosłym męŜczyzną.powiedział chłopiec . Podczas zabawy w berka dziewczynka przewróciła się i zaczęła płakać. .Nic. Na dywanie siedział mały chłopiec i bawił się nowym samochodem straŜackim.odpowiedziała. Był to pokój. Właśnie o takim aucie marzył Adaś.a jak przestanie cię boleć noga.Kamil i Kasia. znaleźli się w jakimś pomieszczeniu. który siedział na ławce i spoglądał na Asia Śliwińska.Kasiu. Chłopiec siedział na huśtawce i spoglądał na dzieci bawiące się w piaskownicy.Chodź. Świeciło słońce. Kasia uśmiechnęła się szeroko i otarła łzy z twarzy. pójdź ze mną . Dziecko było pochłonięte zabawą i wesoło naśladowało odgłosy wozu straŜackiego. ale noga strasznie boli .zawołał Kamil.powiedział. Chwilę później zauwaŜył. a ona lekko podniosła swoją róŜdŜkę i nagle świat wokół nich się zmienił.Proszę. bo przecieŜ nie chciał na nią krzyczeć. taki sam jak jego.powiedziała Amelka prawie ze łzami w oczach.Chodź. ale gdy spojrzał na dziewczynkę. . usiądziemy na ławce ..

oddałbym wszystko.przechodzących obok ludzi. skoro jestem samotny. co posiadam: dom. Zeskoczył szybko z łóŜeczka i pobiegł do pokoju rodziców: .. Moi znajomi mają rodziny. z którą mógłbym się pośmiać. a siostra jest darem bezcennym.Widzisz. rodzeństwo.powiedziała. 9 lat 219 . Ŝeby tak właśnie było. Podeszli bliŜej. Przyjaciele to nie to samo. Mam 25 lat i duŜo pieniędzy. co rodzina. bo zrozumiałem. ani pieniądze nie są aŜ tak waŜne w Ŝyciu jak rodzina. Bo przecieŜ z klocków i innych zabawek się wyrasta i moŜna je kupić zawsze. Obserwuję tych ludzi i czasami marzę o tym.. to będę się z nią bawił i dbał o nią. I nie chcę juŜ zabawek.. otworzył oczy i spostrzegł.. dlaczego ten człowiek jest taki smutny.. Ŝe Ania to największy prezent. Ŝe ani zabawki.Przepraszam.Mamo. Adaś zapytał dziewczynkę. Zrozumiał wtedy Adaś. a obok niego nie ma juŜ wróŜki. Jessica Marcinowska. jak Ania urośnie. . ale co z tego. Nie mam i nigdy nie miałem osoby. dlaczego jest pan taki smutny i zamyślony? . Ja nie mam nikogo. pieniądze.odpowiedział . porozmawiać. Pojął wówczas. jaki mogłem dostać. jeśli i tak jestem nieszczęśliwy. Gdy tylko sobie to uświadomił. tato. Po co mi pieniądze. by nie być na świecie sam..Zapytaj go . jak wielki prezent otrzymał od swoich rodziców. .Siedzę przed swoją firmą. Ŝe leŜy w swoim łóŜku. Zawsze byłem jedynakiem i od dziecka pragnąłem mieć siostrę lub brata. powygłupiać. . samochód.

myszkę Jolę. które nie tolerują „inności” kolegów z klasy albo z otoczenia. w którym mieszkam z rodzicami i siostrzyczką. Mój przyjaciel pajączek Był piękny. Ruszyłem z miejsca najszybciej. których imion nie zapamiętałem. poniewaŜ jestem misiem. Ŝe idzie wstrętny pająk i wszystkie zwierzęta zaczęły uciekać w popłochu. a u nas to rodzinne. 5 lat mogłem kontynuować ucieczki. Las. o co chodzi. który bardzo lubi miód. który uwielbia długie spacery pełne przygód. skowronka Tomka i jeszcze kilka innych sympatycznych zwierząt. Postanowiłem wybrać się do sąsiedniego lasu. Po przejściu kilku metrów natknąłem się na wioskę leśnych zwierząt. które być moŜe dostarczą mi nowych przyjaciół.Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. Bardzo bolało. słoneczny i bardzo ciepły dzień. poniewaŜ byłem tam pierwszy raz i nie bardzo wiedziałem. lecz upadłem i w łapkę wbiła mi się drzazga. poniewaŜ misie mają króciutką pamięć. Bez wahania postanowiłem iść dalej. Wziąłem jeszcze coś do picia i wyruszyłem w drogę. powitał mnie piękny zapach iglastych drzew i uroczy śpiew ptaków. więc staram się poznawać nowe miejsca. 220 . bo jestem misiem. jak mogłem. gdzie poznałem wiewiórkę Ewę. Nagle Jola krzyknęła. Gdy doszedłem do lasu. Ja równieŜ. lisa Michała. Nie Mela Krajewska. Mama przygotowała mi kanapki z miodem. znam juŜ bardzo dobrze.

Ŝe jest bardzo samotny. które było bardzo pod- 221 . poniewaŜ był bardzo mały. Rozmawialiśmy długo. podobnie i liście na drzewach. gdyŜ wszyscy przed nim uciekają. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa. Pączki kwiatów zaczynały się rozwijać. Lecz on panicznie bał się wysokości. Ćwirek bardzo bał się tego. Wydawałoby się. Odkąd się urodził mówiono mu. tak nie było. Te pierwsze oznaki wiosny napawały tylko niepokojem Ćwirka. Ale to była ulga! Pajączek przedstawił się. Ŝe ma zainteresowania dokładnie takie jak ja. Poczęstowałem go i widziałem. jak wiewiórka Ewa czy skowronek Tomek. Ŝe bardzo mu smakowały. „Fantastycznie!” – pomyślałem. co miało się zdarzyć w najbliŜszym czasie. ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Malwina Kulikowska Jest to bajka dla dzieci. Przyroda budziła się do Ŝycia. a mianowicie swojego pierwszego lotu. Wiosna coraz bardziej dawała o sobie znać. Nigdy nie wystawiał główki z gniazdka. lecz niestety. Ŝe ja miś Maciek i pajączek Robert zostaniemy najwspanialszymi przyjaciółmi na świecie. okazało się.Nagle podszedł do mnie pająk. Ŝe pierwszy lot dla ptaka jest bardzo waŜny w jego całym Ŝyciu. Uśmiechnąłem się do niego serdecznie i wyciągnąłem z plecaka kanapki z miodem. a on był bardzo szczęśliwy. Wiatr przywiewał coraz to cieplejsze powietrze. moŜe nie był tak ładny. zaproponowałem mu przyjaźń. Pajączek podszedł bliŜej i wyciągnął drzazgę z mojej spuchniętej łapki. a raczej pajączek. Opowiedział mi. braciszkiem i siostrzyczką na drzewie dębu. tatą. Nikt nie chce go zrozumieć i zostać jego przyjacielem. a śnieg topniał od promieni słońca. Ŝe wiedzie on szczęśliwe Ŝycie. Myślę. na imię miał Robert. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Wróbelek Ćwirek Ŝył sobie w gniazdku ze swoją rodziną: mamą.

Ćwirek znał ją.odrzekł wróbelek. więc wychylił główkę znad brzegu gniazdka i opadł cięŜko z powrotem na dno. Z radością rozwinęła skrzydełka i poszybowała nad koronami drzew. jak powiedzieć. A biedny Ćwirek siedział skulony w gniazdku i panicznie bał się. nagle zjawiła się .zapytała jaskółka. rozwinął pięknie skrzydełka. Ŝe kłopotałam się na próŜno.zapytała mama.W takim razie jutro z rana spróbujesz polecieć.powiedział brat. a on został sam w gnieździe. iŜ jutro ponownie będzie musiał oszukać swoją rodzinę. Ŝe to dziś ich trójka potomstwa odbędzie swój pierwszy lot w Ŝyciu. Ŝe braciszek nie wylatuje z gniazda juŜ dłuŜszy czas. Rodzeństwo.nie wiadomo skąd . Następny w kolejce był brat wróbelka. . Rano państwo Ćwirkowie postanowili. Kiedy tak rozmyślał nad tym. Pierwsza wyfrunęła z gniazda siostrzyczka Ćwirka. Nie wiesz. Ćwirku? Dlaczego nie lecisz z nami? . bo ma lęk wysokości.No chodź z nami! To cudowna zabawa .oznajmił tata. Ŝe nie powiedział rodzicom prawdy. powróciło ze swojego lotu. iŜ boi się latać. wypręŜył się dumnie i poleciał. . ZbliŜająca się wiosna wywoływała tylko coraz większy lęk we wróbelku. I w ten sposób Ćwirek odłoŜył swój pierwszy lot. I nadszedł decydujący dzień. nie wiedząc. Dręczyły go wyrzuty sumienia. . Podobnie jak siostra.Co się stało. kiedy wróci? . gdyŜ jesteś sam. A biedny Ćwirek nie wiedział.oznajmili rodzice. . Ŝe okropnie boi się latania. kiedy twoje rodzeństwo ponownie wyleci na odkrywanie przestworzy .ekscytowane mającym nastąpić wydarzeniem. 222 .Cześć Ćwirku! Przyleciałam do twojej mamy poradzić się.Co ci jest.Źle się dziś czuję .zapytała siostra. co zrobił. Ćwirku? . który ma dziś wejść w dorosłe Ŝycie . gdy reszta rodziny poleciała zwiedzać okolice. A na dodatek wiedział. . Czuł się bardzo samotny.jaskółka Klara. jak przystało na wróbla. co zrobić. była ona dobrą przyjaciółką rodziny. . . widząc. ale widzę.Musisz odbyć swój pierwszy lot.

A co najfajniejsze. bo do tego jestem stworzona. .Dzień dobry. Ten wiatr pomiędzy piórkami… Wspaniałe uczucie.zaczęła myśleć jaskółka . Pewnie niedługo wrócą . tak cudownie pamiętam swój pierwszy lot.Błagam panią. Rafał Leszczawski.A dlaczego ty tu siedzisz sam w gniazdku. pani Klaro.Źle się dziś czułem i nie wyleciałem razem z moim rodzeństwem. a było to najpiękniejsze uczucie w całym moim Ŝyciu. które unoszą mnie w powietrzu. Na dodatek z góry podczas lotu mam okazję do podziwiania świata i nic się przede mną nie ukryje. Ŝe mam straszny lęk przed opuszczeniem gniazda. a nie jesteś ze swoją rodziną? . Ŝe ptak moŜe się bać latać! Lecz oni okazali się pełni zrozumienia i spokojnie wytłumaczyli mi. a ja się ociągałam. Ŝe latanie to cudowna rzecz i Ŝe nie mam się czego bać. W końcu powiedziałam rodzicom. jak pokonała pani swój lęk? . One wyfrunęły z gniazda. . Byłam wtedy taka malutka. 12 lat 223 . W końcu mam piórka i skrzydełka. panicznie bałam się latać i miałam lęk wysokości. Ale to tak dawno było.O. I po takiej rozmowie na następny dzień wyleciałam z gniazda z moimi siostrzyczkami. I to cała historia. Rodzice polecieli wraz z moim rodzeństwem pozwiedzać okolicę juŜ spory czas temu.. czy mogłaby sobie pani przypomnieć.odpowiedział wróbelek. Bałam się ich reakcji na wieść.Hmmm… . odkąd się urodziłam.Było juŜ czuć wiosnę w coraz cieplejszym powietrzu. . Bałam się lecieć razem ze swoimi siostrami. Ŝe juŜ tego prawie nie pamiętam.

Chyba juŜ czas na mnie. Ŝe moŜe zaraz w coś uderzyć i szybko otworzył oczy. Ćwirku odpowiedziała jaskółka i odleciała. pani Klaro . bo juŜ zaczynało się robić ciemno i jeszcze by zabłądził. lecz zaczęło juŜ się ściemniać i wróciła jego rodzina. A wieczorem odpoczywając sobie po dniu pełnym wraŜeń.Dziękuję. W takim razie przylecę jutro z rana. Następnego dnia rano po raz pierwszy dzieci państwa Ćwirków miały wylecieć z gniazda i samodzielnie poszukać sobie jedzenia. o czym nie ma się najmniejszego pojęcia. więc rozpoczął machać skrzydłami. Pierwsza znowu wyleciała siostrzyczka. Zamknął oczy i rzucił się z brzegu gniazda w dół. drugi był oczywiście braciszek i nadeszła kolej na Ćwirka. Widok zaparł mu dech w piersiach. . Wtedy pewnie zastanę twoją mamę. Ŝe nie warto oszukiwać własnej rodziny. Ŝeby wracał do gniazda. Lecz tym razem nie poddał się tak łatwo. Zaczął spadać.rzekł Ćwirek. a rodzice musieli go przywołać do porządku. Postanowił spróbować sam wyfrunąć z gniazda. Odwiedziny Klary napełniły jego małe serduszko odrobiną nadziei. by moŜna go było przezwycięŜyć. Ŝe latanie faktycznie moŜe być przyjemne i nie ma się czego bać.. zatajać przed nią czegokolwiek ani lękać się czegoś. 224 . Nagle zdał sobie sprawę. Trzeba poznać swój lęk. Wychylił on łebek znad brzegu gniazdka i zakręciło mu się w główce. zdał sobie sprawę. Ćwirek przez cały dzień latał. by wracała ze swojego pierwszego wspólnego lotu. Wróbelek znowu został sam i zaczął rozmyślać. Nadal nie widzę twojej rodziny. A teraz Ŝegnaj. Ŝe latanie to najcudowniejsza rzecz pod słońcem i juŜ nigdy nie będzie się bał latać. Od razu zdał sobie sprawę. Lęk wysokości teŜ od razu odszedł w zapomnienie. więc o lataniu po ciemku nie mogło być mowy.AleŜ proszę cię bardzo.

ale pamiętał. Nagle na skraju polany pojawiły się dwa zajączki. Męcząca złość Pewnego dnia malutki kotek szedł drogą do lasku. jak promyki słońca delikatnie ogrzewają jego pyszczek. Teraz juŜ nawet nie pamiętał. Zamknął oczy. Ŝe leŜy na pięknej polanie. otworzył jedno oko i zobaczył. I uśmiechnął się do siebie. Ŝe jego tu z nim nie ma. uspokajający szum.Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. Kotek przyglądał się zajączkom i zaczął myśleć o swoim braciszku. tworząc w powietrzu wspaniałe piruety. a jutro przyjdą tu razem i pobawią się w berka. dlaczego się zezłościł. które wpadają w złość z błahych powodów. przypominający płynący strumyk. nerwowo machał ogonkiem i myślał tylko o tym. połoŜył się znowu wygodnie na trawie i postanowił jeszcze chwilę odpocząć. Ŝe woli być sam i dlatego wybrał się na wycieczkę. z którym się pokłócił. „Tak” . W końcu poczuł. gdzie rosły prześliczne kolorowe kwiatki. biegały radośnie. to wróci do domu i pogodzi się z bratem. poniewaŜ ta cała złość strasznie go zmęczyła. Postanowił odpocząć chwilkę. do leŜącego nieopodal lasku. Jednocześnie stwierdził. jak bawił się ze swoim braciszkiem w berka i zrobiło mu się smutno. tworząc w ten sposób przyjemny. Ŝe od tego maszerowania zrobił się zmęczony. zbierając pracowicie nektar. jaki jest zły. Ptaszki ćwierkały wesoło. Postanowił.pomyślał sobie – „o wiele bardziej lubię być zmęczony po zabawie”. był bardzo rozgniewany na swojego braciszka. 225 . w którego wszyscy tak uwielbiają się bawić. a później pójdzie dalej przed siebie i nadal będzie się złościł. PołoŜył się wygodnie na miękkiej trawie i poczuł. Kotek podniósł lekko główkę. z którym przed chwilą się pokłócił. goniąc się nawzajem. Ŝe kiedy juŜ odpocznie. po których latały radośnie motyle. Szedł szybko. a wiatr lekko kołysał drzewami. Pszczółki skakały z kwiatka na kwiatek. mocno uderzając łapkami o ziemię. Przypominało to trochę zabawę w berka.

Pewnego dnia. którą kiedyś opowiadała ci twoja mamusia. moje drogie dziecko. pies przemówił: .zapytała dziewczynka . Ŝe jest to tylko zwykła bajka i po pewnym czasie zupełnie o niej zapomniała . iŜ miała tatusia. podszedł do niej piękny. Pamiętaj. Nie mogła zrozumieć. Sylwia słuchała tej historii z zaciekawieniem. aŜ pewnego dnia zasnęła na zawsze.Przypomnij sobie historię lunety.odpowiedziało zwierzę. aby zmarli rodzice mogli spoglądać na swe dzieci z niebiańskiego balkonu. dlaczego odeszła tak wspaniała osoba. jednak uwaŜała. czuła w serduszku pustkę i popłakiwała samotnie w sadzie nieopodal domu. 7 lat Tę lunetę nazywamy w niebie Lunetą miłości. gdy płakała. którą dobry anioł umieścił w niebie. piekła wyśmienite ciasta na święta i opowiadała bardzo ciekawe historie. 226 . biały pies. kochała rodzinę. Luneta miłości W pewnej odległej krainie Ŝyła sobie Sylwia wraz ze swoją mamusią i tatusiem. Ŝe tych lunet jest bardzo wiele i kaŜdy ze zmarłych rodziców patrzy przez nie na swe pociechy .Jak to jest przy mnie? . Mijały lata i mama coraz gorzej się czuła.Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. gotowała przepyszne obiady. Mimo. Mama dziewczynki była wspaniałą kobietą. Jedną z nich była opowieść o czarodziejskiej lunecie. którego oczy miały jakąś przedziwną moc. Sylwunia była bardzo smutna. któremu zmarła mama. Zosia Klewiado. Gdy w nie spojrzała.Czemu się smucisz? PrzecieŜ twoja mama cały czas jest przy tobie? .

Ŝe ludzie nie umierają. Nie zapominają o swoich najbliŜszych. nosząc ich w sercu i patrząc na nich z nieba. Uwielbiała się bawić i chodzić do szkoły. odpowiedział jej. Ŝe jej mamusia spogląda na nią przez lunetę. Sylwunię uspokoiły słowa anioła i od tej pory juŜ się nie smuciła. . Była podobna do swoich rówieśniczek. Anioł. Gdy zapadał zmrok. Bajka o Mirze. . która miała rudego kotka. będą oni zawsze z nami. Ŝe w niebie czasami zapadają decyzje.lęk przed ciemnością. Ŝyła mała Mira. Mira bała się ciemności. istniał jeden problem. która bała się ciemności W pewnym wielce uroczym miasteczku. tylko przechodzą do innego świata. Ŝe w gęstym mroku czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo pod postacią okropnych stworów. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. którzy odeszli. poniewaŜ zrozumiała. jednak dzięki miłości i pamięci o naszych bliskich. dlaczego moja mama umarła? . poniewaŜ wiedziała. które nam tutaj na Ziemi wydają się być niepojęte. który nie dawał jej spokoju . Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka.Dziewczynka uśmiechnęła się.oznajmił pies zamieniając się w przepięknego anioła o skrzydłach bielszych od mleka i wspaniałym uśmiechu. jej Ŝycie wydawało się zupełnie normalne i było w tym sporo prawdy. Usnąć mogła tylko wtedy. nad niewielką i krętą rzeką. wspierając ją i będąc przy niej przez cały czas. które prawdopo227 . Nosiła ją na wypadek przypadkowego przebywania w ciemnym miejscu. Mira nie rozstawała się z małą latarką. Niestety.Powiedz mi. która stała na stoliku przy jej łóŜku. poniewaŜ czuła się w niej bardzo zagubiona i wyobraŜała sobie. gdy była zapalona pomarańczowa lampka. unosząc się do nieba.zapytała dziewczynka.Muszę juŜ iść .

Ŝe przebywanie w ciemności jest czymś naturalnym. które przestały widzieć. Tylko Michał. w którym jej rodziców odwiedziło zaprzyjaźnione małŜeństwo. Mira i Michał szybko się polubili. Mira bała się ciemności aŜ do pewnego dnia. w którym czas spędzali rodzice dzieci. a stwory zniknęły. Chłopiec postanowił pomóc przeraŜonej Mirze i zaczął opowiadać jej historię utraty wzroku i o ciemności. Dziewczynka nie miała dotąd okazji poznać takiej osoby. Michał został jej wiernym przyjacielem na Mela Krajewska. 228 . 4. kiedy to nagle zgasło światło w pokoju dziewczynki. to takie.5 roku zawsze. Przyprowadzili oni syna Michała. dziewczynka uspokoiła się i nabrała pewności siebie. Mira bardzo się przeraziła i natychmiast próbowała włączyć latarkę. lecz wyczerpane baterie sprawiły. która go zewsząd otacza. Ŝe urządzenie stało się zupełnie bezuŜyteczne. potrafił zachować spokój. Wówczas z niewielkiego przydomowego ogródka. dla którego brak światła nie był czymś wyjątkowym. Zapewnienia rodziców o tym. Jego wysiłek nie poszedł na marne. Był on niewidomy.dobnie nie pochodzą ze znanego jej świata. Przyniósł on ze sobą lampę i był ogromnie zaskoczony widokiem wesołej córki. Ŝe osoby ociemniałe. Od tamtego pamiętnego wieczora Mira nigdy więcej nie bała się ciemności. były dla niej zdecydowania za mało przekonujące. Zrobiło się całkowicie ciemno. Mira wiedziała. przyszedł tato Miry. Miło spędzili czas do wieczora. a stwory są jedynie wytworami wyobraźni. Straszna ciemność przestała wydawać się jej czymś okropnym.

stróŜujący pies. które boi się ciemności. Co prawda dodałabym jeszcze dla dziecka. gęsi. wyglądały tak. kochający i posłuszny”. Misek zyskał równieŜ powaŜanie i szacunek wśród mieszkańców domowej zagrody . Pies Misiek W spokojnej. lecz mało prawdopodobne. śycie tętniło blaskiem słonecznego lata w harmonii i spokoju. mądry i przyjazny dla człowieka pies . które boi się ciemności. krów… Mówiono o nim.koni. a uszy stawały się wtedy szpiczaste. Ach! Jaka sielankowa atmosfera panowała w gospodarstwie. Cechowała go niezwykła odwaga. długowłosy Misiek o oczkach frapujących. jako o symbolu bezpieczeństwa i przyjaźni między światem zwierząt a światem ludzi. przeszywał jednocześnie strach i zaciekawienie . czuwał nad bezpieczeństwem swoich domowych przyjaciół oraz gospodarzy. ale na co dzień uszy miał oklapnięte. to doglądał pasących się na łąkach stad. Postawny. które budowały swe gniazda dla potomstwa. któremu brakuje odwagi. jakby potrafiły się unosić w powietrzu . Wpatrującego się w te oczy. to ciekawe. Był ulubieńcem właścicieli. chlubnie wyraŜali się oni o swoim pupilku: „rozsądny.latający pies.czy on ma jakiś niedostępny dla nikogo sekret? MoŜe w Wigilię zacznie szeptać ludzkim głosem i powie. Zamysł jednak był dla tego. Misiek równieŜ pomagał gospodarzowi: to jako doskonały kompan dziecięcych zabaw. daleko połoŜonej od miasta wiosce mieszkał dostojny.Misiek. co ukrywają te smutne oczęta? 229 .Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. Za dnia pilnował gospodarstwa. Zawsze był w gotowości do wykonania powierzonego mu zadania. a w wierności i oddaniu nie miał sobie równych. Lubił wybiegać się po górzystej okolicy i obserwować kołyszące się na wietrze drzewa i ptaki. Misiek pokazywał swe dostojeństwo.

11 lat Ŝone oczy.Jednak. a sierść „stanęła dęba”. poczuł przechodzący dreszcz po skórze.Zły sen mi się przyśnił… . zmrok. gdy zapadała noc. jak wleciał zmoknięty wróbelek do budy. Nie dość.pilnowania posesji swoich gospodarzy. W międzyczasie ustał silny wiatr.Witaj Przyjacielu! Dlaczego jesteś taki przeraŜony? . aby ukryć się przed wichurą. czuł się bezradny . niebo pokryły migocące gwiazdy. Tej nocy zerwał się silny wiatr. Ŝe była wokół ciemność. Ten niepokój był wielki. tak Ŝe drzewa uginały się pod jego podmuchami.zadrŜał z przeraŜenia. Jasnobrązowy. Kiedy zapadał się zmieniał w potulnego. nie zauwaŜając. uszy były lecz ze strachu przed ciemnością mimowolnie przysłaniały mu przeraAmanda Marcinowska. a zasmucone spojrzenie było wyrazem jego strachliwej natury. jasne okazywało się.zapytał Wróbelek Caluś.odpowiedział Misiek.nie był w stanie wykonać powierzonej mu roli .Misiek bał się ciemności. cisza i spokój zapanowały na dworze. Z lękiem rozejrzał się przez malutką szparkę w desce czy nastał juŜ ranek. co te przygnębione oczy w sobie skrywały . 230 . Piesek skulił się. skulony ogonek świadczył o płochliwym nastawieniu zwierzęcia do mroku. a serce mocniej zaczęło bić . Piesek ostroŜnie odwrócił głowę i zauwaŜył siedzącego obok zmokniętego ptaszka. to zaczął jeszcze padać deszcz. . Zamyślił się w swej trosce. Misiek siedział co noc zwinięty w kłębek w swej ukochanej budzie. czworonoga. przeraŜonego i płochliwego PodłuŜne oklapnięte. a ciemność trwała i trwała. . strapiony całą sytuacją.

Nie minęło kilka minut od odlotu Wróbelka.zamilknął . a momentami ta niesamowicie bajeczna i spokojna cisza. Zebrał się w sobie. Ŝe dachówka spadła z dachu i narobiła hałasu. Piesek Misiek juŜ nieco inaczej zaczął postrzegać to. cechuje mnie odwaga i spryt. Ŝe nie musi się wstydzić swojego sekretu.aaa! . . tam na wzgórzu para zakochanych w blasku księŜyca huśta się i podziwia migocące gwiazdy.Wróbelek Caluś. Popatrz.Powoli otwórz oczy i spójrz. co się dzieje. jak docierają róŜne dźwięki. Długą chwilę panowała bezdenna przepaść oczekiwania. Ŝe mógł się komuś wyŜalić i pokonać strach przed ciemnością.Wróbelek Caluś wyczuł w głosie psa przeraŜenie. Niedługo świt nastanie. 231 . Teraz znów słyszysz. co cię trapi. Od tej pory Misiek czuł się dumny z siebie. Okazało się. jakie uroki w sobie ma ciemność i to. odwagi nabrał i poszczekując. staję w obronie bezbronnych. gdzie siedział jego przyjaciel . Na to odpowiedział Wróbelek Caluś: . Wyglądał na zadowolonego widząc. który czuł radość z tego. Przypomniał sobie. jak pisklęta domagają się pokarmu. Masz Misiaku wyjątkowo dobry słuch.łamiącym się głosem wyszeptał . jesteś piękna!!! .wykrzyczał Wróbelek Caluś.Czy ty się czegoś boisz? Jestem ci oddanym przyjacielem. Uspokojony Misiek popatrzył w górę. Zapytał: . moŜesz mi wyznać. a w nocy . a Ŝycie na wsi upływało w spokoju i harmonii. one kochają noc. co ma zrobić. jak zbudził Misiaka hałas na dworze.b o j ę s i ę c i e m n o ś c i. czuł się wreszcie bezpiecznie.Kochany Wróbelku Calusiu. Przestraszony piesek wahał się. jak świetliki oświetlają twoją budę. gdy nastaje ciemność. Serce uspokoiło się. Spójrz. Chwilo trwaj. A śpiew Wróbelka Calusia utulił do snu Misiaka. wyszedł z budy na podwórze. za dnia jestem powaŜny. Ŝe Misiek własnymi siłami potrafił pokonać strach przed ciemnością.

232 . kiedy słońce budziło się. kiedy księŜyc uśmiechał się do niego zza chmur. gruby chłopiec o wdzięcznym imieniu Grzesio biegł na swoich owłosionych stópkach. sen pryskał jak bańka mydlana. Obrzucali biedaka starymi warzywami. To jego wizytówka. Jednak była rzecz. walczył z własnym cieniem. które nie wierzy w swoje moŜliwości. pozostawiając tylko smutne. ale zawsze. Ballada o Grzesiu Deszcz topił w kroplach miasteczko Elfów połoŜone na siedmiu wzgórzach Styczogrodu. a rodzice straszyli swoje pociechy tym. Usłyszawszy to. Poranek był cudowny. przewracając się o swój ogonek. wystruganym z rosnącej nieopodal brzózki. Wieczorami. rosa srebrzyła się na trawie. Timon aŜ zrobił się czerwony i . ale i tak nikogo to nie interesowało.zacierając ręce .władca Ogrów . Śnił często o Katarzynie. wylewali na niego pomyje. którą mógł się szczycić – szermierka. . Nie jest wiadomo tak dokładnie. Często był pośmiewiskiem ludzi. z jakiego to powodu. Ŝe jak nie będą się uczyć. po czym gruchnął na podłogę. Był gońcem. ostatkiem sił połoŜył depeszę na stole. swoim mieczykiem. Ptaki śpiewały na gałązkach. wyobraŜając sobie. Grzesio wpadł do karczmy.Król Styczogrodu. Czesław VII ogłasza turniej rycerski. tęskne wspomnienie. Nagrodą jest ręka księŜniczki Katarzyny . a Grzesio w swoim podartym kubraczku od samego rana biegał. trzymając w ręku zachlapaną od błota depeszę.największy ludoŜerca w okolicy.Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka.wybiegł z chaty. Ŝe jest dzielnym rycerzem toczącym batalię z czarnoksięŜnikiem. kiedy mały. Wyśmiewali go chłopi. Zaklęty we włochatego stworka przez złą czarownicę. W karczmie siedział juŜ Timon . skończą właśnie tak jak on.przeczytał jeden z bywalców karczmy.

Pierwszą konkurencją było strzelanie z łuku do tarczy. . jak giną walczący o jej rękę. Smok padł raŜony ostrzem. szczupła. przywiązywano do ogromnych słupów drewnianych.5 roku Trębacze wygrywali owacyjny hymn. z uśmiechem na twarzy. krzyczeli.W czwartek miał odbyć się turniej. kiedy widziała. 4.wrzeszczał rozwścieczony tłum.. Łzy spływały jej po delikatnych policzkach. poczekał. ziejące ogniem. 233 . Michał zwany WszystkoŜercą. Timon uknuł sprytny plan. popchnął go wprost w paszczę smoka. zwanego przez okolicznych chłopów Atralą. W trzeciej konkurencji trzeba było zabić smoka. To była ulubiona konkurencja Timona. wywieszono ogromne chorągwie z wizerunkiem KsięŜniczki. drugą .. Michał WszystkoŜerca próbował walczyć ze smokiem. swoją świtą i w towarzystwie dwóch rycerzy spoglądała na walczących. Hobbitów. Rafał Leszczawski. Nad zamczyskiem unosiła się niebywała wrzawa. Pojawili się teŜ przedstawiciele Elfów. Katarzyna wraz z ojcem Czesławem. Kiedy smok zniszczył juŜ prawie wszystkich rycerzy. aŜ bestia zacznie poŜerać nieszczęśnika i rzucił się na niego. Timon władca Ogrów. Cała batalia toczona była na dziedzińcu. brązowe oczy. KsięŜniczka Katarzyna była znana ze swej nie- przeciętnej urody: miała czarne jak heban włosy.To niesprawiedliwe! . Turniej rozpoczął się. Orków. Timon podbiegł do niego. Stworzenia te. Wszyscy bili brawo. a na dziedzińcu ustawiali się jeden za drugim: potęŜny Paweł z Pawłowic. aŜeby nie poŜarły publiczności. Na murach potęŜnego zamku. stała się ulubionym tematem piosenek podróŜnych bardów.walka na kopie.

władca Ogrów. świst miecza. uderzenie. Triumfującym gestem pozdrowił Katarzynę. Paweł padł na ziemię. brzdęk. z której ściekała krew smoka. Schodząc z areny.wbił go Pawłowi prosto w serce. Grzesio złapał za miecz Pawła. Kiedy Paweł spoglądał na swoją przyszłą Ŝonę. publiczność wrzała. Król Czesław uniósł ręce w górę i krzyknął: . Nie chciał. Walka była zacięta.Timon oparł się o rękojeść swojego miecza. Wszyscy oniemieli. Przechodząc po nim. pchnięcie. Cięcie. przystawił mu ostrze swojej broni i spojrzał na Katarzynę.Oto mąŜ mojej córki! Publiczność szalała. Grzesio wymachiwał mieczem jak szalony. Ŝeby go ktoś zobaczył.Bartek w tym momencie miał grobową minę. Tylko Katarzyna krzyczała: . z buta wyciągnął nóŜ i . wymachując swoim mieczykiem z brzozy. młodych kobiet i bogatych ludzi. raz Paweł miaŜdŜył Timona swoim mieczem.Walcz chłopcze! Walcz! Timon padł po uderzeniu mieczem w głowę. stracił przytomność. Grzesio wybiegł zza filara. Nagle Timon został powalony potęŜnym uderzeniem nogą przez Pawła. pozdrowił tłum gestem zwycięzcy. unik i znów pchnięcie. W finale spotkał się PotęŜny Paweł z Pawłowic. który spadł po schodach z wielkim piskiem. Grześ oblany potem padł obok niego. Trębacze na murach wygrywali mroczną melodię. Grzesio oglądał całą walkę zza filara. wyrzucając swój miecz daleko za siebie. Upadł na ziemię. rzezimieszków oraz Timon . uderzył Grzesia. Na dziedzińcu nastała cisza. postrach okolicznych wiosek. Timon nie mógł przeboleć poraŜki. Ostatnią konkurencją była walka na miecze. Raz Timon nacierał na Pawła. unik. stając w szranki z Timonem. 234 .zrywając się na równe nogi . kiedy to zazwyczaj tryskał humorem. Nawet nadworny błazen . Jego oczy stały się senne. Paweł podszedł do niego. postrach łupieŜców. Grześ patrzył na KsięŜniczkę tęsknym wzrokiem.

kiedy ta podchodziła. Za oknem kanarek świergotał. KaŜdy. przygnębione i potrzebuje relaksu. nerwowo przeskakując z gałązki na gałązkę. którzy z wyŜszością traktują innych. widział grób władcy Ogrów. które jest zmęczone. Grzesio obudził się w komnacie całej ze złota. Zły czar rzucony na nieboraka został zdjęty. spoglądając na łóŜko. zwłaszcza Ŝe za oknem padał deszcz i było strasznie zimno. Nagle w całej Sali rozległ się huk. Czesław i Katarzyna. Dalej równieŜ nie było lepiej. Ŝe zapomniał własnej pracy. Pan zajączek Pryś na początku zajęć sprawdzał zadanie: trzeba było przygotować plakat na temat: „śycie w lesie”. w sali zapachniało róŜami. Stworek uniósł się w powietrzu niesiony blaskiem. słuŜący.Nastał kolejny dzień. Niestety. Ŝeby go pocałować. kto odwiedzał Atralę. Dookoła niego stali lekarze. Od tej pory w królestwie Styczogrodu rządził Król Grzegorz i Królowa Katarzyna. Przerwa na posiłek okazała się równieŜ niemiłą 235 . a przez okna do komnaty wleciały gołębie. lecz jej starania okazały się poraŜką. Dlatego mały miś zaczął swój dzień od spóźnienia się na lekcję rachowania i liczenia słoiczków miodu. Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. Z potwora przeobraził się w pięknego młodzieńca. Mama misia za wszelka cenę próbowała zbudzić synka. Zaszklone oczy stworka spoglądały na KsięŜniczkę. Ale robił to bardzo niechętnie. miś Bimbo tak się spieszył do szkoły. Na sobie zamiast śmierdzącej kamizelki miał pozłacaną szatę. rycerze. Nikczemnego Timona pochowano tuŜ pod murami zamku. Miał być symbolem zwycięstwa dobra nad złem i przestrogą dla wszystkich. Wszyscy upadli na ziemię. na którym spoczywał Grześ. Bajka o małym misiu Bimbo Piętnaście minut temu miś Bimbo powinien juŜ wstać i ruszyć do szkoły. magowie.

Myślał o tym. W kuchni czekała mama misia z jego ulubionym daniem – naleśniki z bitą śmietaną i z owocami. Mój brzuszek równiutko i spokojnie oddycha. poniewaŜ mały miś pomylił torebki z jedzeniem i . Wybiła upragniona godzina trzynasta. Otworzył drzwi i juŜ chciał coś krzyknąć. lecz zimny wiatr i mocny deszcz nie pozwalały o sobie zapomnieć. Otworzył powoli oczy i zobaczył przed sobą mamę. aby jak najszybciej wrócić do domu i rozłoŜyć się na swoim mięciutkim łóŜeczku. ale nagle przyjemny słodki zapach połaskotał go po nosku.wziął taty i nie skosztował ulubionego puddingu z odrobinką miodu. które szepczą do niego czule. Miś szybko spakował swój czerwony tornister i ruszył do domku. Ŝe robi się coraz bardziej senny. Orzeźwiony i pełen energii zaczął opowiadać mamie swój sen. jednocześnie rytmicznie kołysze mnie do snu. Dotarł nareszcie do domu. jak małe promyczki słońca ogrzewają po kolei moje nogi i łapki. Rozluźnił zmęczone nóŜki i łapki. Owiewa moje ciało delikatnie. Czuję się taki odpręŜony i zrelaksowany”. Czuję. Próbował wyobrazić sobie piękny letni krajobraz i zastąpić nim tę szarą ponurą rzeczywistość. Śpiew słowików tworzy wspaniałą melodię i całkowicie go uspokaja. 236 . a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. masując je. Leciutki wiaterek sprawia. Ŝe wszystkie moje smutki odpływają w dal. jakie go dziś spotkały. zły na cały dzisiejszy dzień.myśli miś – „Moje łapki są coraz cięŜsze i cięŜsze. Nagle Bimbo usłyszał leciutkie klaśnięcie w dłonie. „Jak mi dobrze” .chwilą. Po pysznym posiłku Bimbo ułoŜył się wygodnie w łóŜeczku. a wokół niego kwitną przepiękne stokrotki. Szum wody płynącej w strumyku sprawia. Głowa jest wygodnie ułoŜona.zamiast zabrać swoją .pomyślał miś. Zamknął oczy i zaczął wyobraŜać sobie. Jest mi coraz cieplej i jestem taki spokojny. Bimbo był juŜ bardzo zły i zmęczony wszystkimi przygodami. nie chce mi się ich podnosić. Jestem bardzo spokojny i bezpieczny. leŜy na zielonej łące. zaczynając powoli od głowy poprzez ramiona i kończąc na stopach. Wstał i otrząsnął futerko. Ŝe znajduje się w pięknej krainie.

gdy przechodził pod jabłonią. 6 lat . Ŝył sobie mały jeŜyk. Niestety. Ŝe nie posłuchał mamy i mocno się nachylił. by pijąc wodę nie nachylał się za bardzo. w którym się znalazł. Nagle stracił grunt pod łapkami i wpadł do niej. którego łapka zaczepiła się o krzak jeŜyny. by podpłynąć bliŜej brzegu i zaczerpnąć powietrza. Był bardzo samotny. który znajdował się pod lasem po drugiej stronie drogi. ale malec był juŜ bardzo zmęczony. jeŜyk był tak spragniony. JeŜyk machał łapkami. Wędrował więc po nieznanej okolicy i czuł się bardzo samotny i smutny. mama przestrzegła jeŜyka. Owoce były bardzo cięŜkie dla małego zwierzątka. Gdy byli juŜ na miejscu. lecz był juŜ daleko. który dla tak małego zwierzątka był bardzo silny. spostrzegł małego zajączka. gdy wyczerpany noszeniem jabłka na grzbiecie szedł do jeziorka napić się wody. bo moŜe go porwać nurt. Bajka o samotnym jeŜyku Pewnego razu w lesie. W końcu udało mu się wyjść z wody. W końcu gubił je. Za kaŜdym razem. Cała historia wydarzyła się w piękny wiosenny dzień przy szosie. JeŜyk wybrał się wraz z mamą nad strumyk. JeŜyk nie potrafił zrzucić tak duŜego cięŜaru i długo chodził z jabłkami na plecach. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. Zajączek poprosił je237 Emilka Kaczkowska. nieopodal małej wsi. które coraz bardziej mu dokuczały. i nie mógł odnaleźć swojej mamy. Pewnego dnia. Nie znał miejsca.Adrian Myszka Bajka dla dziecka. Ponad to nie potrafił poradzić sobie z problemami. aby się napić zimnej wody. Nurt był silny i porwał malca. jabłka spadały mu na grzbiet i przyczepiały się do kolców. gdyŜ niedawno rozstał się z mamą.

nie bojąc się kłujących kolców. które spadło wprost na jego kolce. Niestety. gdy przechodził przez sad. Uradowany malec napił się wody i postanowił wracać. I w ten sposób znajdziesz przyjaciół. podmuch wiatru strącił kolejne dojrzałe jabłko. Ŝe jest bardzo samotny. Myszka zdjęła czym prędzej jabłko z grzbieciku małego i powiedziała mu: . pomimo wszelkich przeciwności losu nie jesteś sam.JeŜyku. co liczy się w Ŝyciu. na których zawsze będziesz mógł liczyć. JeŜyk opowiedział jej swoją historię i stwierdził. Codziennie rano wcześnie wstawał. wszedł między gałęzie i odczepił łapkę Szaraczka. by zapytać. Usłyszała to mała polna myszka. w ubogiej chacie mieszkał Krzyś z siedmiorgiem swojego rodzeństwa i rodzicami. zdjął jabłko z igieł. Czy nie wyciągnąłeś Ŝadnych wniosków ze spotkania z małym zajączkiem? Gdy będziesz pomagał innym.Ŝyka o pomoc. którzy pomagali mu rozwiązywać jego problemy i nie był juŜ nigdy smutny. Zajączek zaś spostrzegł problem jeŜyka. by zdąŜyć wyprawić siebie i młodszych członków swojej rodziny do 238 . Nie szata zdobi człowieka W małej wiosce za miastem. JeŜyk bardzo zmartwił się swoim problemem. Podbiegła do zrozpaczonego zwierzątka i zapytała. Od tej pory malec zaczął pomagać innym. podziękował za pomoc i pobiegł do lasu. Kukieła Magdalena Bajka dla dzieci. aby wiedziały. czy myszka niczego nie potrzebuje. co się stało. Krzyś był najstarszy spośród braci i sióstr i w związku z tym miał bardzo duŜo obowiązków. znalazł wielu przyjaciół. Nie zapomniał równieŜ o tym. ucieszył się bardzo i podziękował za pomoc. JeŜyk zrozumiał słowa nowej przyjaciółki. oni odwdzięczą ci się tym samym. połoŜył się pod drzewem i zaczął płakać. Ten.

Po szkole Krzyś pomagał tacie w polu i przy zwierzętach. nie chodził do szkoły juŜ sześć dni. zachorował na grypę. Najbardziej interesował się matematyką i fizyką. kim są i jacy są. Było mu przykro z tego powodu. bo tak nazywał się chory chłopiec. 239 . który chodził z Krzysiem do klasy. ale zawsze moŜe na niej polegać. Zawsze pocieszała go myśl. spodnie nosiły ślady cerowania na kolanach. szydzili i drwili z niego. Ŝe do tej pory oceniał ludzi po wyglądzie. przekonał się. Przed wyjściem z domu Krzyś nazbierał w sadzie jabłek i gruszek. Ŝe ma kochającą się rodzinę. by Jaś nie miał zaległości w szkole po tak długiej nieobecności. wytykały go palcami. Ŝe Krzyś był miłym i Ŝyczliwym chłopcem. Dziewczynki ze szkoły Krzysia były kolorowo ubrane. Jego odzieŜ była stara i zniszczona. poniewaŜ ona była dla niego ogromną przyjemnością. Jaś. Krzyś posiadał tylko dwie pary spodni i trzy koszulki. Dla lepszego zdrowia Krzyś podarował Jasiowi owoce i sok. który dostał od mamy i powędrował do chorego kolegi. do której uczęszczał.szkoły i przedszkola. poniewaŜ był bardzo biedny i odróŜniał się od nich dość znacznie. Ŝe jeden z chłopców. poniewaŜ bardzo chciał odwiedzić chorego Jasia. Krzyś pomyślał. Jaś bardzo ucieszył się z odwiedzin. a była to tym większa radość. który dostał od mamy. zabrał ze sobą równieŜ sok z malin. Po powrocie ze szkoły opowiedział o wszystkim rodzicom. Koledzy ze szkoły. Pewnego dnia w szkole okazało się. ale w tym wszystkim znajdował równieŜ czas na naukę. Ŝe mógłby go odwiedzić. choć bardzo biedną. a chłopcy mieli zawsze modne dresy i buty sportowe. Krzyś w szkolnej ławce zawsze siedział sam. a nie po tym. Jasiowi było tylko bardzo wstyd. Dzieci ze szkoły Krzysia nie chciały bawić się z takim biednym chłopcem. poprosił ich o zwolnienie go na ten dzień z obowiązków. Przyniósł mu równieŜ zeszyty i wytłumaczył niezrozumiałe informacje w trosce o to. które zresztą nosił na zmianę ze swoim o rok młodszym bratem. sam teŜ spacerował po korytarzu szkolnym. poniewaŜ nikt przez te sześć dni choroby nie odwiedził go. Jaś bardzo polubił Krzysia. a dziury na koszulkach zakrywały naszywki.

a pot zalewał go jak maratończyka przy mecie. Po wejściu na kuter włączył sobie radio i nucąc „Złote Przeboje” wypłynął na szerokie wody Bałtyku. Delikatny wiaterek muskał obnaŜone stopy starego rybaka. Ŝe trafił na ławicę śledzi. poganiała go do roboty.Bajki relaksacyjne Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego i trochę starszego. jak co ranek. Gdy je wciągnął. Od jakiegoś czasu „polowano” na rybaków łowiących śledzie. gdyŜ normy unijne dla Polski juŜ dawno były przekroczone. Baba. Rozdarta Ŝona 240 . rybak zwinął sieci i poszedł na przystań. Po powrocie do domu staruszek nie czuł się juŜ tak dobrze. Nie chcąc naraŜać się na utratę słuchu. echosonda nie wykrywała Ŝadnej ławicy. słoneczny dzień. 3 latka a delikatna bryza niosła cudowną woń wydobywającą się z restauracji promu przepływającego niedaleko. pozostawiając po sobie jedynie głuche echo. Staruszek na próŜno próbował się pozbyć rybek z ładowni. Przemili panowie wręczyli mu zaproszenie na kameralne spotkanie z sędzią. okazało się. wylegującego się na ławce przed domem. W przeraźliwej fali akustycznej rozpoznał głos swojej Ŝony. Staruszek postanowił się zdrzemnąć. Parę godzin później rybaka obudził jazgot mew unoszących się nad łodzią. Pogoda była wspaniała. Staruszek poczuł. Kubuś Zieja. O rybaku i złotej grypce Był piękny. jak tysiące małych igiełek penetrują jego bębenki w uszach. gdy rozległ się przeraźliwy dźwięk. Płuca paliły go Ŝywym ogniem. Niefortunnie po chwili nadpłynęła straŜ wodna. Sieci były pełne ryb.

kropelki spływające po ciele staruszka miały piękny bursztynowy odcień i po chwili przybierały stałą konsystencję. Aby uniknąć rozgłosu oświadczono. zatrzymani na obserwację. zbierając pot ze schorowanego czoła. Baba i znachor równieŜ tam pojechali. Po chwili przedstawił diagnozę. straŜ poŜarną. Ŝe złapał on Złotą Grypkę. policję. Stała się rzecz niebywała . W tejŜe chwili do domu wparowała brygada ludzi w białych kombinezonach i zabrali chorego do ośrodka badawczego znajdującego się pod szczytem pobliskiej góry. gdyŜ jako jedyny we wsi obejrzał wszystkie odcinki „ Z archiwum X” i miał rozległą wiedzę na temat „dziwnych” zjawisk. Rybak natomiast resztkami sił wystukał SMSa do sąsiada . W laboratorium przy rybaku kręciły się piękne asystentki w króciutkich spódniczkach. Sąsiad wparował do chaty i rozpoczął badania za pomocą przedziwnych przedmiotów.wypytywała o połowy. Był traktowany jak król. To jego rozdarta Ŝona skakała nad łóŜkiem. po czym wyszukał na półce dezodorant antyperspiracyjny i wysmarował nim całe ciało starca twierdząc. Ŝe chory poci się czystym złotem. Baba wyczytała w Internecie. sztab zarządzania kryzysowego oraz koleŜanki z gangu kółka róŜańcowego. Ŝe rybak zmarł. Ŝe jej mąŜ przysłuŜy się społeczeństwu napełniając niemal pusty skarbiec narodowy. Babę zŜerała zazdrość. Ŝe podobne objawy ma nowy. Wyjawił rybakowi. iŜ to powinno powstrzymać Gorączkę Złota. Znachor zaginął. UwaŜał go za najodpowiedniejszą osobę do diagnozy tej choroby. chłop udał się do sypialni i wcisnął termometr pod pachę. Wkrótce zbudził go znajomy jazgot. iŜ złowił duŜo świeŜego powietrza. zmutowany wirus ptasiej grypy. gdyŜ do niej zaglądał tylko sprzątacz i nikt się nią nie interesował. Po paru dniach do kobiety przyszedł minister finansów i oświadczył. na co zmarniały staruszek odpowiadał. W panice szybko zawiadomiła pogotowie. Nie chcąc słuchać zrzędzenia. Rtęć tańczyła niczym equalizer na sprzęcie audio. a baba wróciła do domu z Ŝałosną rentą po męŜu. Realizowano wszystkie jego zachcianki. Nałykał się więc APAPów i padł wycieńczony na łóŜko.znachora. Badania wykazały. 241 .

Dawid Leszczawski. Jeszcze przez długi czas rybak nie mógł się przyzwyczaić do nowej. Obudził ją delikatny wietrzyk wpadający przez uchylone okno. gdzie stanęła jak wryta. po czym zemdlała.Po paru miesiącach samotna kobieta rozpoznała swojego męŜa na zdjęciu w „Pani Domu”. Rzuciła się starcowi w ramiona i powiedziała. takiej. Od dwudziestu lat Ŝona nie przygotowywała mu tej potrawy. by sprawdzić datę. W telewizji leciał kolejny odcinek „Mody na sukces”. Rozejrzała się dookoła. Zszokowana wyciągnęła telefon komórkowy. Wybiegła na podwórze. Zdezorientowany staruszek jeszcze przez pół godziny leŜał przed domem. Po paru minutach obściskiwania pobiegła do kuchni. gdy jego nozdrza rozpoznały cudowny zapach pieczeni czosnkowej. przyjaznej kobiety. 14 lat 242 . jaką poślubił ponad trzydzieści lat wcześniej. a u jego boku stał zaginiony znachor. ale nie znalazła gazety z bulwersującym zdjęciem. Ŝe „warchoł na to nie zasługuje”. twierdząc. Starzec po paru operacjach plastycznych bawił się na jakimś przyjęciu otoczony pięknymi kobietami. Jej oczom ukazał się rybak drzemiący spokojnie na ławce przed domem. Po chwili zmieszania jej chaotyczne myśli zbiegły się ku jednemu – to był tylko zły sen. Ŝeby nigdzie dzisiaj nie wypływał. Widok ten spowodował u baby palpitację serca. Lekko spanikowana zaczęła się kręcić po domu.

Miś oddycha powoli. Czuje się zrelaksowany. Oddalają się od niego. piękną woń kwiatów. Odpoczywa. Jest orzeźwiająca. wypoczęty. Zaczerpnął sił i moŜe wracać do swej chatki. moczy łapkę i polewa się nią. zwiewne. Nabrał sił. Idzie właśnie na łąkę. próbując je złapać. chłodna. wypoczęty. To jego sposób na rozładowanie nagromadzonych napięć. Miś przypomina sobie wszystkie miłe chwile. do pracy. Czuje się. to z helikopterem. spokojnie. Budzi się rześki. Ręce podłoŜył sobie pod głowę. Miał piękne sny. to z ptakiem. Jest całkowicie odpręŜony. Zamyka oczy. Miś biegnie za nimi. Czuje zapach ziemi. Miś patrzy na chmurki i ich kształty kojarzą mu się róŜnie. zasypia. Wstąpiła w niego nowa energia. to z wiewiórką. Siada na kamieniu. Problemy wydają mu się błahe. ciągle mu się wymykają. 243 Zosia Danielkiewicz. Jednak te. Zmęczony kładzie się na miękkiej. jak nowo narodzony. 6 lat . pochyla się i pije wodę. aby odpocząć. Nagle miś w jednej z chmurek dostrzega jakby kształt baryłki miodu. Jeszcze tylko pochyla się nad strumyczkiem. zielonej trawce i zapomina o wszystkim. Jest mu bardzo wygodnie. kolorowych motyli. brzęczenie owadów. Delikatny wietrzyk zabiera je ze sobą tak. miarowo. aby napić się wody i schłodzić się nieco.Mariola Michalik Śpiący miś Jest piękna pogoda. Promyki słońca ogrzewają twarz małego misia. zrelaksować się. to z drzewami. Ŝe wszystko staje się łatwe i piękne. I nie wiadomo kiedy. co go przytłacza i martwi. Dookoła niego lata pełno pięknych. Teraz wchodzi do niej. ma znów chęć do Ŝycia. Słyszy cykanie świerszczy. Jego ciało jest bezwładne i lekkie.

A tam dalej gdzieś są cudy. był malutki jako ćwieczek. 244 . wielkoludy. był najpierwszym oczkiem w głowie. dziwy jakieś. zawsze miły. Łódkę sobie wybuduję i w świat sobie powędruję. kaŜdy powie. Mieczysław Pawłowski Ilustracje do tej bajki wykonał Andrzej Rychlik. Czemu ja się nic nie dziwię. Choć rodzice biedni byli.” Ojciec płacze. choć malutki. Ale Tomcio był szczęśliwy. Tomcio ściska i całuje. W tym kraiczku niegdyś Ŝyli staruszkowie siwi. Stał krzaczek malusieczki. Bajka dla dziecka. Ŝe ich Tomek juŜ nie kocha. Zawsze grzeczny i rodzicom. śe odjeŜdŜa w świat daleki. za morzami głębokimi. bo był dobry i serdeczny. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu Tomcio Paluszek Za górami wysokimi. czarnym chlebem się Ŝywili.Na zakończenie jeszcze jedna opowieść. Raz ten Tomcio myśli sobie: „u nas cicho niby w grobie. bieli i syneczka sobie mieli. prędko wrócić obiecuje. Ŝe porzuca ich na wieki. a w nim ludzie. lecz prawdziwy. Tomek zwał się ich syneczek. matka szlocha. jak laleczki.

Dalej ujrzał Tomek pana. tak postąpił. 245 . Pozwól Panie tu odpocząć.” Olbrzym stanął zadziwiony. same słodkie rzeczy jadał. jak stos siana.woła . JuŜ przepłynął oceany i zobaczył kraj nieznany. by na Twoim brzegu spocząć. z tej i z owej patrzy strony.Mówi: „Wrócę zdrowy.” Tomek chodził w cudnych szatach. Jestem podróŜny ubogi i z dalekiej przybyłem drogi. ale śmiało naprzód ruszył. Choć nasz chłopak jest bez trwogi. cały i przywiozę dar wspaniały. jako puszek. Klasnął w ręce raz i drugi na swych dworzan i na sługi. niechaj zowie się Paluszek.” Jak pomyślał.człek malutki! Jaki zgrabny i milutki. Na krzesełkach miękkich siadał. cały świat się mu rozstąpił. Zaraz go do zamku nieście i w pokojach mych umieśćcie. Ni to zwierz. o swym Tomciu wspominajcie. „Patrzcie! . Tylko będę tu do rana i poŜegnam króla Pana. ujrzał Tomek wieloryba. lecz na taki widok srogi ZadrŜał biedak w głębi duszy. wysokiego. w aksamitach i szkarłatach. Jakby ujrzał dziw nie lada i do oka szkła przykłada. A leciuchny. ni to ryba. Olbrzymowi ukłon składa i do niego tak powiada: „Królu wielki i wspaniały. odwróć na mnie wzrok wspaniały. A wy w zdrowiu zostawajcie. dla lepszego zobaczenia tak dziwnego tu stworzenia.

co masz na serduszku? Czemu smutne masz swe oczy. do rodziny. Król powiada: „Mój Paluszku. Ta Paluszka prośba szczera. czy im Tomek nie ucieka. gdzie krzewy najwaŜniejsze Szczerozłota klatka stoi. juŜ nic nie je i nie pije. „Myszko dobra. tylko wzdycha. jako ścięty kwiat usycha. przy niej stróŜów aŜ się roi. Niech mnie niesie przez głębiny do mej ziemi. A nasz Tomcio ledwo Ŝyje. jak w raju. mury. Tęskni biedak za swą chatką. niewdzięczniku mały! W skarbach mych opływasz cały I chcesz uciec z państwa mego?! .Nie dopuszczę ja do tego! Jam król wielki i bogaty. mam łańcuchy. Ŝebyś ty mi powiedziała. choć obrazy nie zawiera. jak śnieg biała. niech mnie morska woda chłodzi. Patrzą z bliska i z daleka. za tatusiem i za matką. kraty.Ale smutne jego oczy. gdzie drzewa najpiękniejsze. Lecz dla Ciebie mój karliku dosyć klatki na stoliku!” Tam. Pozwól niech wsiądę do łodzi. tam. Tylko jęczy. AŜ do niego raz zajrzała myszka mała. W jaki sposób wyjść z tej klatki i powrócić do swej chatki?” 246 . czemu łezka z nich się toczy?” Tomek upadł na kolana i tak błaga swego Pana: „ChociaŜ Ŝyję tu. po jagodach łza się toczy. wielkoluda obraziła i gniew jego oburzyła: „A ty. lecz do mego tęsknię kraju. myszko mała.

Ten juŜ myszkę zębem rani. Był to dom kreta podziemny. tak ogromne. pojedziemy przez te błonia. w tym wiatr straszny głos przyniesie.” Ale czółna juŜ nie było. Lecz łupinka tylko mała się przy brzegu kołysała.” 247 . JuŜ zamarła w Tomku dusza. jakby w gęstym lesie. by wyciągnąć z niej Tomeczka. „Siadaj na mnie. a tu w ślady pędzą za nimi dwa kociska. Wnet klateczkę gryźć zaczyna i po chwili pręt odgina. Tu Paluszek z myszką swoją juŜ niczego się nie boją. „Tu Cię Ŝegnam .mówi myszka . Nasz Paluszek do niej siada i tak do siebie powiada: „Niech mnie niosą same wody do rodzinnej mej zagrody. I powiodła się ucieczka. o skały się gdzieś rozbiło. Popłyniesz przez te wody do rodzinnej swej zagrody. Tomcio wsiądź na statek i szczęśliwie płyń przez wody do rodzinnej swej zagrody.Myszka nic nie odpowiada. Potem głośno raz gwizdnęła i o ziemię się cisnęła.choć mi Ŝal za serce ściska. jak wilczyska. Wnet juŜ myszka i Paluszek wpadli w przepaść jak kłębuszek. ten do Tomka z pazurami. jak na konia. Spojrzał Tomek. a Ty. korytarzyk wąski.” Nagle. Korytarzem w kreciej norze dostali się aŜ nad morze. ale myszka naprzód rusza. muszę wrócić do swych dziatek. ciemny. tylko przy klateczce siada.

jesteś przecie?! Zatęskniłeś za swoimi? Powróciłeś do swej ziemi!” Ile było tam radości. jaskółeczko? CóŜ tam. Ujrzysz ojca. obłokami. ja jestem tu bogaty z kromeczką czarnego chleba. Leci. Czy rodzinę mieć daleko i bogactwa wielkie trzeba? Nie. leci nad morzami. tego nikt juŜ w ludzkiej mowie nie opisze.” Puk. i do serca przycisnęła. puk! W okieneczko .jak widać . Ojciec mówi: „Moje dziecię. Do Tomka się zbliŜyła i te słowa przemówiła: „Nadleciałam w samą porę. mój syneczku. I przeniosę cię przez morze zanim ranne błysną zorze. A tam świat się właśnie wali i naprawdę jest kosmaty. czy teŜ zawsze jest bogaty.Nadleciała jaskółeczka. co wracała do gniazdeczka.„To ty. śe ten piękny świat w oddali. ile szczęścia i miłości. nie opowie… Tylko myśl przychodzi taka i .z lotu ptaka. I przypadła i krzyknęła. Przywitasz się wkrótce z nimi. aŜ zawoła jaskółeczka: „Patrz rodziców twych chateczka! JuŜ obniŜam lot ku ziemi. matkę drogą i chałupkę swą ubogą. 248 .” Do jaskółki przytulony leci Tomek w swoje strony. cóŜ tam za nowina? Czy widziałaś mego syna?” Otworzyła drzwi mateczka i poznała wnet syneczka. na me skrzydła cię zabiorę.

Bajko. Ŝe jesteś. Wiem. Dobrze. Drzwi do Krainy Snów za chwilę znów się otworzą.Kochana Bajko! Jest juŜ ciemno. ze mną wbiega roześmiany zajączek... gdy ja juŜ mocno śpię. JuŜ czuję zapach leśnych malin i słodkich poziomek. zachwycam się ciszą. Delikatny wietrzyk trąca liście. a motyl wielobarwny lekko usiadł na maleńkim fiołku. ja-Dziecko 249 . szeleszczą cicho w rytm słów z Twojej opowieści.. Stawiam krok.. a potargane włosy niefrasobliwie otulają mojego misia.. Ŝe jeszcze nie śpisz. Ty zawsze milkniesz dopiero wtedy.. Słońce schowało się za lasem. więc teraz znajomo skrzypią nieotwierane w świetle dnia zamki. słyszę jeszcze szelest Twoich kartek.