Spis treści
Wstęp Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się gryzoni. Przygody Ŝółwia Huberta Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego, a konkretnie dla diabetyka. O Dzielnym Linusie Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się pająków. Przygody Nomika, Drzewika i Drobika - trzech sympatycznych skrzatów Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka, które...boi się owadów. O chłopcu, który bał się owadów Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności. Strach ma wielkie oczy, ale zawsze moŜna go przeskoczyć… Barbara Jasińska Bajka dla dziecka, które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Biedroneczka Ela Ewelina Skawińska Bajeczka dla dziecka, które odczuwa lęk przed alienacją. Szklanki Malwina Berger Bajka dla dziecka, które ma problemy z akceptacją siebie, ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Mały koliberek ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci, które nie chcą, bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. O króliczku, który wszystko jadł łapkami Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka, które poniosło stratę - śmierć czyjąś. Lilia Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców. Wesołek Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych. Gwiazda Prawdy Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemność. Jak Bąbelek pokonał strach Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności. O tym, jak Czarnouszek przestał się bać. 9 13

14

16

18

21

24

28

32

34

36

38

41

46

48

3

Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka, które boi się duchów. Gabryś i duchy Anna Bulanda Bajka dla dziecka, która boi się pójść do szkoły. Mała biedroneczka Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka, które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Łakomczuszek, łakomczuszek ma duŜy brzuszek... Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca, który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. Krzyś i nowy członek rodziny Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka, które boi się nauczyciela lub innej osoby. O kaczuszce, która bała się nauczyciela od matematyki Justyna Jarosz Bajka dla dziecka, które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Przestroga dla samolubów Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka, który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrą. Bajka o Wróbelku, który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. Estera Gilowska Bajka dla dziecka, które jest niegrzeczne. Drzewo Grzeczności Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci, które są nieśmiałe i nie wierzy we własne moŜliwości. Przeprowadzka Emilia Kania Bajka dla dziecka, które nie chce chodzić do przedszkola. Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka, które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Bracia Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić. Bajka o samolubnym misiu Karolku Anna Solak Bajka dla dziecka, które boi się ciemności. O Misiu - Zdzisiu, który pomógł przezwycięŜyć lęk Anna Machelska Bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami. Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie

51

52

54

56

62

66

70

72

78

83

86

87

90

92

4

które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. które nie wie. Rufus Piotr Szklarz Bajka dla dziecka. co jest dobre. Niezwykły sen Robert Kownacki Bajka dla dziecka. który boi się burzy Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności). które boi się wizyty w szpitalu. Pająk Gogo i czerwony kalosz 95 96 103 105 109 112 115 118 123 126 128 133 135 138 140 5 . który nie chciał pójść do przedszkola Natalia Zatka O słoniku. który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka. Oczodół i jego Pies. Leśny szpital. które boi się być same podczas burzy. które straciło wzrok. które są zbyt nieśmiałe. Burzynka Balbinka Adriana Nowak Bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. O piesku Keczim. Anielska gwiazdka Anna Postoł Bajka dla dziecka. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. które boi się samotności. Bajka o cynamonie.Berenika Kapiczenko Bajka skierowana jest do dziecka. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Szymon ChadŜy Bajka dla dziecka. Aleksandra Naganowska Bajka dla dzieci. Kamila Węglarz Bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości. Trudna rozmowa Karolina Tretalska Bajka dla dziecka. Duch lasu Ewelina Wild Bajka dla dziecka które boi sie burzy. które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. a co złe. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. O Antosiu. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka.

która bała się policjanta.. Świetlista Dolina 144 146 148 151 154 156 159 162 164 166 168 172 176 178 188 6 . Bajka o piesku Łatusiu Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. które notorycznie kłamie. Króliczek Mikuś Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. NieostroŜna rybka Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. A czy to prawda? Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. Samotny Michał Anna Lonc Bajka dla dzieci. które kłamie. Bajka o Bubie i potworze z kąta Anna Wysocka Bajka dla dziecka. Krystian Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. O Karolku kłamczuszku. które straciło mamę. Ŝe jest najlepsze. które. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. Opowieść o matce Dagna Waleńska Bajka o Eustachym.Anna Socha Bajka dla dziecka. Roberta Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. Patrycja Linke Bajka dla dziecka. Piórnikowa rodzina Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. które skarŜy. Amelia Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. lubi dokuczać innym i myśli. które bije innych. niegrzeczne. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. Niegrzeczny Dawidek Anna Osypiuk Bajka dla dziecka.. który nie potrafił z innymi pracować Joanna Rychlik O dziewczynce. które jest odrzucone przez otoczenie. które boją się ciemności. które jest bardzo nieposłuszne.

które z powodu swojego „duŜego” wyglądu nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Bartek i jego wyobraźnia Katarzyna Rachańska Bajka dla dziecka które zostało odrzucone przez grupę. nowej szkoły. które nie tolerują „inności” kolegów czy z klasy. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. które mają być wysłane do przedszkola. który nie chciał chodzić do szkoły. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Mały Miś i przyjaciel króliczek Marcin Rzepisko Bajka dla dzieci. przez co jest niepewne siebie. Ŝe będzie miał rodzeństwo. które ucieka. Śmietniczek Bartek Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci. Luneta miłości 194 196 198 202 203 209 210 213 216 220 221 225 226 7 . któremu zmarła mama. Męcząca złość Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. np. Czytamy ją równieŜ dzieciom. Andy i jego przyjaciel Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. w których rodzinie planuje się kolejne dziecko. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. które wpadają w złość z błahych powodów. Rodzeństwo z miłości Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci.Agnieszka Broniszewska Bajka dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i samodzielnym zostawaniem w domu. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. Niespokojna Inga Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. czy z otoczenia. Mój przyjaciel pajączek Malwina Kulikowska Bajka dla dzieci. które boją się nowego i nieznanego. Leśne licho Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Znajdek Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. a to nie jest niczym strasznym. Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka.

Nie szata zdobi człowieka Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu. O rybaku i złotej grypce Mariola Michalik Śpiący miś Mieczysław Pawłowski Bajka dla dziecka. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością.Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. które boi się ciemności. która bała się ciemności Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. aby wiedziały co liczy się w Ŝyciu. które jest zmęczone. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. które nie wierzy w swoje moŜliwości. Tomcio Paluszek 227 229 232 235 237 238 240 243 244 8 . Bajka o małym misiu Bimbo Adrian Myszka Bajka dla dziecka. przygnębione i potrzebuje relaksu. Ballada o Grzesiu Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. Bajka o samotnym jeŜyku Magdalena Kukieła Bajka dla dzieci. Bajka o Mirze. Pies Misiek Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka.

samemu sobie zaprzeczyć. bliskość fizyczna i psychiczna. ale i potwory. straszne . które pozornie tylko tuszuje traumy. odczuć. Powracając do wspomnień lub obserwując uwaŜnie dzieci. by oswajanie lęków było próbą konkretyzacji i nazywania. straszne .bo oŜywają w wyobraźni i wynurzają się znienacka w mroku. wichury. jak burze. to nie boli”. ale poprzez swoją tajemniczość skutecznie je wzmacnia. Coś z nim trzeba zrobić.” William Blake Świat poznawany oczami dziecka stopniowo poszerza się i pogłębia.”Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane. Stres pourazowy pozostawiony dziecku. Istotne jest. moŜe spowodować konieczność depersona9 . Nie jest w stanie ogarnąć wszystkich nowości naokoło siebie. dźwięki w ciemności. Mechanizm uruchamiany przez nadmierny lęk przerwać moŜna poprzez zmianę sposobu myślenia. Na dodatek nie zawsze Ŝyczliwy i przyjazny. a moŜe przenieść na inny obiekt…. zagraŜający. daleki. A między nimi są drzwi. które ma przecieŜ ograniczone moŜliwości poznawczej interpretacji. oczywiście na poziomie swoich moŜliwości rozwojowych. Dziecko zaczyna postrzegać otaczające zjawiska jako normalne i mijające. potem doświadcza coraz dalszych przestrzeni. Bliskość osób znaczących. bo przecieŜ ukłucie igłą sprawia ból. Dziecko jest w stanie zrozumieć wiele niepokojących sytuacji. pragnień i zahamowań.bo niezrozumiałe. a lęk przed jaskrawym piorunem nie znika wraz ze słowami rodzica. których obraz wytworzył się w wyobraźni na podstawie obserwowania czegoś niezwykłego. Maluch poznaje siebie i najbliŜsze otoczenie. a nie tworzeniem tabu. stanowi most między bezpiecznym światem dobrze znanym i tym. Tylko moŜe juŜ w podświadomości. W ten sposób oswaja niezrozumiałe dotąd zjawiska przyrody. i tak oto zaczyna się igranie z własnym obszarem uczuć. gdy niepokój jest naturalnie mały i nie przeraŜa. który jest jeszcze obcy. Szkodliwe moŜe się okazać zaprzeczanie lękom i niepokojom: „nie ma się czego bać!. One są wielkie. odnajdujemy róŜne stany: od radości i zachwytów do mroku i strachu.

” Dzięki temu wychodzimy poza zaklęty krąg własnych dylematów ukrytych w zakamarkach z mnóstwem drzwi. A ileŜ tam trosk! Elementy magiczne nie muszą przekreślać skuteczności wpływu bajki. a magię pozostawmy rozkapryszonym księŜniczkom i Ŝabom na brzegu wymyślonego stawu. Stanowić mogą wzmocnienie. zostawia cały ten balast w sobie. MoŜna sympatyzować z kimś zwyczajnym albo nierealnym. Jak w lustrze Ŝycia. co przerasta ogromem lub mocą. Potrzeba nam duŜo więcej konkretów niŜ złuda zaklęcia. Trauma nie znika. Lęk oswojony oznacza. Przyczyniają się bowiem do rozładowania napięcia. by pojawiła się myśl: „skoro On znalazł rozwiązanie w podobnej do mojej trudnej sytuacji. zgody na obecność lęków i nie zaprzeczania im. ze świata zwierząt. nie opowie powracającego złego snu. Ŝe straszydło nabiera innych kolorów i zmienia twarz. Bo dopóki dziecko nie otworzy szafy swoich lęków. ale przede wszystkim jest szansa. To w nich dziecko odnajduje własne uczucia i emocje.nie dają rozwiązania długotrwałego i właściwego dla budowania przyszłych doświadczeń. Łatwiej wtedy dostrzec proste przyczyny poplątanych spraw. z wypowiedzeniem magicznego zaklęcia ani trochę nie znika mrok ciemności czy lęk przed utratą aprobaty społecznej. Ŝe w Ŝyciu czarów nie ma. W bajkach oŜywają bohaterowie ze świata znanego. 10 . a jednocześnie spojrzenia „oko w oko” lękom i strachom.lizacji. nie narysuje potwora. niwelują chwilowe stany niepokoju. Maleje złudzenie o wyjątkowości naszych problemów. Zjawisko projekcji pozwala przenieść część samego siebie na istotę Ŝyjącą na zewnątrz naszego „ja”. do których nie mamy kluczy. odrealnienia. gdy dziecko szuka sposobu rozwikłania problemów konkretnych. MoŜemy próbować uczyć dzieci otwartości. Jednak brak dla nich miejsca w bajkach psychoedukacyjnych. z nieboskłonu albo fantastyczne stworzenia zaproszone na tę chwilę. Zwłaszcza w opowieściach psychoterapeutycznych i relaksacyjnych. Beztroskie lata. to ja równieŜ znajdę. Ale zmiana odczuwania ani nawet forma amnezji . Wiemy doskonale. obojętności na ból i odrętwienia. To tylko chwilowe radzenie sobie z tym. Ŝyje i trwa w gotowości do stałego reagowania lękiem na podobne.

Dorosłym znacznie trudniej jest przyznać się nawet przed samym sobą: „boję się”. uścisku dłoni i magicznych słów: „Jestem z tobą”.. zła godzino. Ale warto spróbować tego. rozweselających. ani dzieci. Miniesz .a więc musisz minąć. pełnych emocji i mechanizmów obronnych. Początek drogi wyjścia do przestrzeni wolności. albo o latawcu. na kaŜdą sytuację. subtelnym motylku. Jak kojący balsam przed snem działa bajka terapeutyczna o misiu. Nie jesteśmy w stanie przygotować ani siebie. Zbyt skrajne? MoŜliwe. to juŜ krok. relaksujących. Czasem trzeba reagować intuicyjnie.a więc to jest piękne. Potrzebujemy uwaŜnie słuchających przyjaciół. który postanowił zwiedzać świat. Tym razem jeszcze sami wybierali problem dziecka. co dotąd było moŜe jeszcze niepotrzebne i niekonieczne. elastycznie weryfikować działania i ich kierunek. Ŝe „Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego. Z takim właśnie zamierzeniem zaproponowałam studentom tworzenie bajek terapeutycznych. ich Ŝyczliwego spojrzenia.Strach i lęk są naturalnymi stanami nie tylko u dzieci. 11 . My – dorośli równieŜ poszukujemy rozwiązania własnych problemów i niepokojów. nie zawsze ze względów czysto racjonalnych. Kto wie. unikając dysonansu wewnętrznego. Obracamy się we własnych mikroświatach. Nasze maluchy ciekawymi oczami obserwują nas i wszystko naokoło. Ale nazwanie.. Literatura dziecięca obfituje w opowieści na granicy świata realnego i wyobraŜonego. z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś . Przywołam tu słowa Wisławy Szymborskiej: Czemu ty się. a nie innych wyborów. ale takŜe uciekając przed czymś nieokreślonym. Tak naprawdę trudno jest czasem zwerbalizować stan niepokoju. Karel Čapek napisał. śycie niesie ze sobą własne pomysły i niespodzianki. co w Ŝyciu nam się zdarzy… oby zawsze była to tylko przyjemność wymyślania bajek zabawnych. a przecieŜ dokonujemy takich. Pierwszy po uświadomieniu. o czym milczy”.

Na półkach w księgarni znajdziemy pozycje między innymi Marii Molickiej. Podziękowania składam wszystkim. czy Gilles Tibo-Zau. Wdzięczność kieruję takŜe do Krzysztofa Malczuka. Mam nadzieję. Niniejsza ksiąŜka jest kolejną propozycją dla dzieci i rodziców. bo są w niej zebrane bajki terapeutyczne napisane przez studentów Filologii polskiej w ramach zajęć Terapii pedagogicznej. Doris Brett. którzy przyczynili się do powstania tego zbioru. Barbary Cain. W tym miejscu dziękuję przede wszystkim autorom bajek i dzieciom za rysunki. KaŜda z nich to własna autorska opowieść. Maria Leszczawska 12 . MoŜe teŜ będzie źródłem pomysłów wykorzystywanych podczas studenckich praktyk zawodowych i w przyszłej pracy dydaktycznej. Jest to ksiąŜka wyjątkowa dla nas. który aktywnie wspierał pomysł i nadał mu tytuł. szczególnie Edycie Tuz-Jureckiej za pomoc przy wyborze najlepszych bajek i za ich korektę językową. dla Kolegium Karkonoskiego. Ŝe okaŜe się pomocna przy rozwiązywaniu róŜnych sytuacji rodzinnych w zaciszu dziecięcego pokoju.

nasz bohater był bardzo odwaŜny. w której zatrzymał się Ŝółw. aby ktokolwiek poznał jego tajemnicę. jednak był juŜ zbyt słaby. Ŝe moŜe tej zimy nie przeŜyć. Przygody Ŝółwia Huberta śółw Hubert uwielbiał podróŜować. spacerował po plaŜy i kąpał się w ciepłym morzu. słońce mniej juŜ grzało. paraliŜujący strach.Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. który zbudował sobie z opadających. w którym właJessica Marcinowska. Wszyscy bardzo lubili Huberta i uwaŜali go za niezwykle odwaŜnego Ŝółwia. Bardzo wstydził się tego i nie chciał. Ŝe jeśli tu zostanie nie przeŜyje zimy. gdyŜ bał się. 12 lat śnie panowała późna jesień. Ŝe przyjaciele nie będą chcieli się z nim bawić. Zwiedzał dalekie kraje. coraz częściej padał deszcz i wiał zimny wiatr. Dotarł do pięknego kraju. o której tylko on sam wiedział. kolorowych liści. gdzie zbierał Ŝołędzie. W okolicy. Niestety. ale miał jedną wielką słabość. Hubert mieszkał na skraju lasu w kopcu. Tata Mysz wracał właśnie z lasu. gdy zobaczył leŜącego w stercie mokrych liści Huberta. mieszkała rodzina polnych myszy. nawet maleńka myszka wzbudzała w nim ogromny. Z dnia na dzień czuł się coraz bardziej wyczerpany z głodu i zimna. Ŝeby wracać do domu. Zrobiło mu się Ŝal tego dziwnego stworze13 . które boi się gryzoni. gdzie jeszcze nigdy nie był. Dni były chłodne i dzień stawał się coraz krótszy. śółw panicznie bał się wszystkich gryzoni. Pogodził się z myślą. AŜ wreszcie któregoś ranka nie miał nawet siły wstać. Wyprawa jednak szybko mu się znudziła i postanowił wyruszyć na Północ. gdzie poznawał wielu nowych przyjaciół. Hubert zdał sobie sprawę. Zwiedzał egzotyczne kraje. Pewnego razu Hubert po raz kolejny wybrał się w daleką podróŜ. Istotnie.

Gdy Hubert wyzdrowiał zupełnie i otworzył oczka. O Dzielnym Linusie W pewnym pięknym kraju. I za kaŜdym razem kiedy musieli zrobić mu zastrzyk.nia i postanowił zabrać Ŝółwia do swojej norki. a on tak przeraźliwie krzyczał. Smuciło to jego zmęczonych i zmartwionych rodziców. niestety bardzo często płakał. karmiły go i doglądały. Jednak swojej bezsilności nigdy chłopcu nie okazywali. czuli tak wielki ból jak on. a konkretnie dla diabetyka. I tak w mysiej norce. Jedyne. 14 . był na nich zły i obraŜony. budować zamki. dzięki którym odzyskał zdrowie. Oni takŜe jednak cierpieli z powodu choroby jedynego synka. nasz bohater powoli dochodził do zdrowia. Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego. Był on jednak bardzo smutny. mieszkał chłopiec. a potem podziękował za opiekę i ruszył w drogę do domu. zbierać muszelki i patrzeć na piękne. w czasie których mógł bawić się w piasku. morskie fale. Od tej pory juŜ się ich nie bał. Ŝe myszki uratowały go przed śmiercią. Musiał jednak otrzymywać niezbędne lekarstwa. a na drzewach rosną przepyszne owoce. pod czujną opieką rodziny polnych myszek. co wywoływało uśmiech na jego ślicznej twarzyczce. gdzie prawie kaŜdego dnia świeci słońce. PołoŜył go na zrobiony z patyków wózek i poszedł w stronę domu. Linus nie rozumiał postępowania rodziców. bo tak miał na imię. jednak szybko zrozumiał. Linus. to codzienne spacery z rodzicami brzegiem morza. początkowo się przestraszył. bo w przeciwnym razie ciągle przebywałby w szpitalu. Wszystkie myszki na zmianę nad nim czuwały. I przede wszystkim przestał bać się gryzoni. Nigdy nie zapomniał o swoich nowych przyjaciołach. Hubert mieszkał z rodziną myszek aŜ do przyjścia wiosny.

wiedział. przestał juŜ płakać przy robieniu zastrzyków. Ŝe nie jest z nim dobrze. Ŝe moŜe na niego liczyć w kaŜdym momencie. Ŝeby moŜna było nalać do niej wody dla nowego przyjaciela. Cieszyli się teŜ dlatego. Cieszyli się. jaką podjęli. Miał duŜo szczęścia. I bardzo sumiennie wywiązywał się z danego rodzicom słowa. Zapytał.Cezar. nie odstępując chłopca na krok. I postanowił. czy mogliby go zabrać do domu i udzielić mu pomocy. Wymyślił równieŜ dla niego imię . widząc. gdy przyjeŜdŜał lekarz. kiedy Linus jak co dzień bawił się na plaŜy. Ŝe będzie pomagał. jak dzielnie Cezar przyjmuje lekarstwa. Chłopiec obiecał. Cezarek miał złamaną tylną łapę. Wspólnymi siłami zanieśli małego pieska do domu. Ŝe Cezar jest z nimi. Z pieskiem było juŜ prawie dobrze. spostrzegł nagle leŜącego na brzegu psa. Był zupełnie wycieńczony. jak długo leŜał na plaŜy ani jak się tam znalazł. ciągle do niego mówił. chodził razem z Linusem i jego rodzicami na plaŜę. Mama pochwaliła pomysł chłopca. Rodzice byli bardzo dumni z Linusa. 5 lat . patrzył na niego swoim błagalnym wzrokiem. Rodzice byli bardzo dumni ze swojego syna. Ŝeby zrobić pieskowi zastrzyk i w ten sposób przyspieszyć leczenie zwierzęcia. dbał zawsze o to. Chłopiec zrozumiał. Trzymał go za łapkę. Oczy zwierzęcia wyraŜały wdzięczność. małego Linusa. Linus oddał jedną ze swoich ulubionych foremek do piasku. dzielnego. Chłopiec podszedł i zaczął go głaskać. jak waŜne jest przyjmowanie lekarstw. Ŝe Linus go zauwaŜył. Ŝe i Linus. W ten sposób chciał mu okazać wdzięczność za jego dobroć i pokazać mu. Pobiegł co sił w nogach do swojej mamusi i opowiedział o zwierzęciu. bo to wszystko jest dla jego dobra. Głaskał Cezara. 15 Dominika Miąso. Nie Ŝałowali decyzji. Ŝe nie będzie juŜ nigdy płakał. Nie wiadomo bowiem.Tego dnia. Jak się okazało po wizycie u weterynarza. Teraz wymagał troskliwej opieki. by w jego miseczce znajdowały się smakołyki i woda. poza tym był niedoŜywiony i bardzo wyczerpany.

który razem zbudowali. Nomik. w którym znajdował się ich przeraŜony przyjaciel. Wsiadły na zwierzątka i szybko pobiegły do miejsca. błyszczącego źródełka. które boi się pająków. Drzewika i Drobika Za siedmioma górami. Zawsze po pracy bawili się razem na wielkim placu zabaw. zaczęły z nim rozmawiać i tłumaczyć. jak wydaje 16 .Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka. za siedmioma lasami i za wielkim oceanem była piękna kraina. wziął swoje wiaderka i wyruszył do lasu po wodę. który wszystko widział i szybko pobiegł po Drobika. Wiedział. Wszystkim Ŝyło się bardzo dobrze i dostatnio. Zawsze przynosił im jedzenie i pyszną wodę od Nomika. Szedł przez gęste zarośla. pomagając sobie wzajemnie. Rosły tam ogromne drzewa i wielkie paprocie. Na szczęście niedaleko był Drzewik. Skrzat Nomik nosił wszystkim wodę. Mieszkały tam jeszcze inne skrzaty. Nomik. Gdy dotarły do Nomika. jak co dzień. W samym środku tego lasu leŜała piękna wioska. Drobik i Drzewik byli najlepszymi przyjaciółmi. Przygody trzech sympatycznych skrzatów Nomika. Natomiast skrzat Drzewik dawał wszystkim drzewo na opał i pomagał budować ich piękne domki. a tu nagle wyskoczył wielki. aby wyszły z niej i siedziały w lesie przy źródełkach wody. Zaczął płatać róŜne figle. w której mieszkały małe skrzaty. AŜ pewnego dnia w lesie pojawił się chochlik. Drobik opiekował się zwierzętami. Chochlik poszedł do wielkiej jaskini i namówił mieszkające tam pająki. które miały małą zagrodę na brzegu lasku. które pracowały wspólnie na dobro całej wioski. Skrzaty wzięły trzy świnki z zagrody i wyruszyły do lasu na pomoc Nomikowi. Ŝe pająki nie są tak straszne. Wszystkie Ŝyły zgodnie i szczęśliwie. Codziennie rano przemierzał las w poszukiwaniu czystego. wstrętny pająk. Ŝe boi się on pająków. a najbardziej lubił dokuczać Nomikowi. Nomik znieruchomiał i ze strachu nie mógł wydusić ani słowa.

Z czasem nawet zaczął rozmawiać z pająkami w jaskini. Ŝe pająki nie są wcale takie straszne. aby poszedł razem z nimi do Nomika. w pudełku siedział właśnie on. nie potrafiły przekonać swojego przyjaciela. Początkowo skrzacik się wystraszył. Natychmiast pobiegł do swojej chatki. Ŝe nikomu nie moŜe juŜ dokuczyć. 11 lat pałkach. Niestety. I tak teŜ się stało. Odtąd Nomik pewnie wyruszał do lasu i nie bał się pająków. jak moŜna pomóc ich przyjacielowi przezwycięŜyć strach przed pająkami. Wszyscy zebrali się wkoło skrzata i zastanawiali się. Namówiły jedynie Nomika. Nomik przygotował pyszną kolację i przy ciepłej herbatce przegadali całą noc. trzymając w ręce małe pudełeczko po zaOla Kaczkowska. 17 . Wrócił po kilku minutach. ale Kajtuś zaczął mu opowiadać o sobie. Nomik stał się dzielnym skrzatem i niósł pomoc innym. Ŝe od wielu miesięcy u niego w domu mieszka właśnie taki pajączek i przedstawił Nomikowi Kajtka. Chochlik widząc. Wtedy to Drzewik powiedział przyjacielowi. Od tej pory pajączek co wieczór zasypiał w swoim pudełeczku po zapałkach. aby wsiadł na świnkę i szybko wróciły do wioski. Jak się okazało. Wieczorem wszyscy zebrali się w domku Drzewika i naradzali się. Kajtuś bardzo się zaprzyjaźnił z Nomikiem i zdecydował.Kajtek. Jego lęki zniknęły dzięki pomocy towarzyszy. co się w tym pudełku znajduje. Skrzaty poprosiły Kajtka. Ŝe kiedyś zadomowił się u niego w kredensie mały pajączek .się skrzatowi. uciekł z lasu w siną dal i nikt juŜ go nie widział. Na początku zapytali Nomika o jego samopoczucie i zaczęli tłumaczyć mu. które stało na szafce nocnej Nomika. Wszyscy razem udali się do nadal wystraszonego skrzata. Drzewik zaczął opowiadać przyjaciołom. W pewnym momencie Drobik wpadł na genialny pomysł. Ŝe przeprowadzi się do niego.

które.boi się owadów O chłopcu. a moŜe kilkanaście lat temu. Ŝe aŜ upuścił lizaka na chodnik. Mama w tym czasie wyjęła z koszyczka sok. próbował wykonywać artystyczne figury. odruchowo odwracał głowę. Wydawałoby się. chodził do szkoły i dobrze się uczył.. Bawił się świetnie i juŜ prawie zapomniał o tej historii z osą. gdy zaś zobaczył małą mrówkę. Zaczęła latać to koło kanapki. Niestety. Ojciec wyciągnął koc i rozłoŜył go. chleb i mały słoik z miodem. Ŝe nie ma Ŝadnych zmartwień. przyleciała mała osa. Chłopczyk tak się jej przestraszył. gdyby nie było na nim owadów. Po kilku minutach zmęczony postanowił odAla Krajewska.. Chłopczyk miał juŜ 8 lat. Pewnego dnia. biegał. to koło Adasia. Następnego dnia Adaś wraz z rodzicami wyszedł na spacer. Chłopczyk panicznie bał się owadów. niedaleko Twojego domu. Nie wiedział. Ŝe ta osa była jeszcze bardziej przestraszona niŜ on! Przez pół nocy chłopiec nie mógł zmruŜyć oka. zmęczony i głodny. W końcu zmęczony usnął. mieszkało sobie małŜeństwo z synkiem Adamem. pojawiła się pszczoła. kiedy wyszedł przed dom z lizakiem w ręce. Adaś od razu dostawał drgawek. zwabiona słodkim zapachem. który bał się owadów Kilka. jaki piękny byłby świat. 6 lat począć. Gdy tylko przyleciała mała pszczółka. Usiadł sobie pod drzewem tuŜ obok rodziców.Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka. Chłopczyk spanikowany krzyknął: 18 . Cały czas myślał. Chłopiec. zrobił sobie kanapkę z miodem. Chłopczyk bawił się na łące. skakał. kręcił fikołki. Jednak nie była to prawda.

. Adaś wziął ojca za rękę i poszli razem za panem Edwardem.odparł Adaś. jesteśmy na miejscu.nie dawał za wygraną chłopczyk.Ale ona chciała mnie uŜądlić! . widząc strach w oczach dziecka. Popatrz synu.rzekł ojciec.rozmyślał.Dzieeeeń Dobryyy . Pan Edward zapalił światło i oczom małego Adasia ukazało się tysiące malutkich słoików. . Ojciec. To on opiekuje się tymi pszczółkami . syneczku . tu niedaleko jest pasieka. rzekł do syna: . „MoŜe jakiś wodospad? A moŜe to jakiś stary zamek?” .Nie bądź niemądry! Ona poczuła tylko słodki zapach miodu. kwiecistą łąkę. one ci nic nie zrobią .Dzień Dobry! Spokojnie. . wstała i kilkoma zwinnymi ruchami odpędziła małego intruza. to jest pasieka.No.O. I nie tylko….z trudem wydukał Adaś.Wiesz co. Chodź.. Adaś zgodził się. . . Właściwie… jak to się nazywało? „Psieka? Wieka? Pacieka?” Z rozmyślań wyrwał go głos ojca: .rzekł ojciec . uwaŜnie obserwując całą sytuację. widząc przeraŜenie w oczach syna. Weszli do jakiegoś ciemnego pomieszczenia.Zobacz. to dzięki nim mamy taką piękną. . Widział setki latających owadów.rzekł pan Edward.Ona chciała mnie uŜądlić! . co powiedzieć. jak poczujesz ten zapach. Chodź ze mną! . teŜ od razu przybiegasz. to była tylko mała pszczółka! Ona nikomu nie chciała zrobić krzywdy! . Adaś nie wiedział. to dzięki nim mamy ten cudowny obraz za oknami.dodał po chwili. Ty.powiedział tajemniczo pan Edward. gdyŜ nie wiedział.Adasiu. 19 .zabiorę cię na małą wycieczkę.Uciekaj stąd! Poszła! Sio! Mama. co to właściwie jest. a to jest pan Edward. . . które groźnie brzęczały. Jednak sparaliŜowany strachem bał się nawet poruszyć.

co jest zbędne. JeŜeli nie będziesz jej draŜnił i zrywał jej gniazd. To właśnie te pszczoły go produkują.Oj nie. my pomagamy im! Adaś ponownie spojrzał na tatę i na te wszystkie słoiki. ale moŜe cię ukłuć tylko wtedy. 5 lat Adaś trochę zdezorientowany spojrzał na tatę. gdyŜ mrówki są „sprzątaczami” i usuwają wszystko. Dzięki takim pszczołom masz miód. jak kaŜdy inny owad.Oj.Pyszny! . nie! mój chłopcze .Widzisz.Co to jest? . Dzięki mrówkom masz czyste ścieŜki w lesie. Ponadto od owadów moglibyśmy się sporo na- uczyć. jak na przykład igły z sosny.odparł Pan Edward.powiedział Adaś. . Po chwili powiedział: .zapytał Adaś .rzekł pan Edward .. 20 . pszczoła ma Ŝądło.rzekł ponownie pan Edward . Mrówki i pszczoły to bardzo pracowite stworzenia! Często ludzie się ich boją. Pan Edward otworzył jeden z nich i poczęstował chłopca.Ale one gryzą! . to ona ciebie nigdy nie uŜądli! Marysia Klewiado.To jest miód . dlaczego. To dzięki nim jest słodki i smaczny. sam nie wiem. boi się człowieka! To prawda. kaŜdy owad ma w przyrodzie określoną rolę. Nie moŜemy się ich bać! One pomagają nam. czy liście z buku. a później na pana Edwarda. mój chłopcze .Ale świat bez owadów i tak byłby lepszy! .Pszczoła. Adaś trochę zaskoczony powiedział: . zresztą. kiedy poczuje się zagroŜona.

Piękno podwórza moŜna było szczególnie podziwiać w upalne dni lata. dziewięcioletniego Kubusia i czteroletnią Zosię. jak podnoszą przedmioty kilkakrotnie cięŜsze od nich samych! Od tej pory Adaś jest szczęśliwym dzieckiem. Od tej pory Adaś nie bał się juŜ owadów. poniewaŜ Zosia strasznie bała się ciemności. RóŜnorodne kwiaty sprawiały. moŜe jak zobaczysz na łące małego chłopczyka. Teraz Adaś uśmiechał się. Pamiętał słowa starego człowieka z pasieki: „Owady są naszymi przyjaciółmi! Pomagają nam!”.To nie mnie naleŜą się słowa uznania. ale zawsze moŜna go przeskoczyć… W pewnym małym miasteczku Ŝyła sobie szczęśliwa i bardzo kochająca się rodzina.. chodziły z rodzicami na zakupy i na długie spacery do lasu. tatę. Lubił teŜ obserwować cięŜką pracę mrówek. baśń czy opowiadanie. ale zawsze wracały do domu przed zmierzchem. Nie bój się ich.Pamiętaj chłopcze.moŜe to będzie Adaś? Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności Strach ma wielkie oczy. który wpatruje się w mrówki . Są naszymi przyjaciółmi. Ŝe dzieci spokojnie i bez problemu 21 . Rodzina liczyła czworo domowników . a mama zajmowała się domem i dziećmi. na polanę czy na pobliski basen. przed snem. podczas wakacji. I kto wie. owady nie są naszymi wrogami. Wieczorem. tylko im . Wtedy było tam cudownie i kolorowo. jak małe pszczółki pracują na łące. .mamę. Byli wtedy pewni. Maluchy często bawiły się przed domem. kiedy widział.ruchem ręki pan Edward wskazał na pszczoły brzęczące koło uli. Tatuś chodził do pracy. Mieszkała w cudownym domku z malowniczym ogrodem. rodzice zawsze czytali maluchom jakąś bajkę. Ŝe człowiek czuł się w ogrodzie jak w raju.

gdyby nie Kubuś. a w zamian za to Zośka zepsuła braciszkowi długą. ekspresową i bardzo krętą autostradę pomiędzy krzewami ogrodowymi. Były wakacje. Wtedy zaczynało się skarŜenie na siebie. strasznych historii opowiadanych przez Kubę. dlaczego tak nie wolno robić. Po dłuŜszym czasie tato zauwaŜył.zasypiają. Bała się spoglądać w okno przed spaniem. gdzie czuła się bezpieczna. Zosia prosiła rodziców. był zazdrosny o młodszą siostrę. Ŝe to moŜe być przyczyną lęków córki. Zosia zaczęła panicznie bać się ciemnych pomieszczeń. gdy robiło się juŜ ciemno. Na przykład na dworze. Kubie starano się wytłumaczyć. ale malec nie mógł tego zrozumieć. tak więc podczas długich wieczorów mamusia z tatusiem prawie zapomnieliby o problemie córeczki. chował się za jałowcem wyskakiwał jak upiór zza niego i straszył siostrę. w którym wymyślony stwór zabił jej mamusię. Chłopiec płatał Zośce przeróŜne figle i psikusy. Nazajutrz rodzice przeprowadzili powaŜną rozmowę z dziećmi. by spała z nią mama. nie. rodzice nie domyślili się. Ŝe jest tam człowiek w czarnym płaszczu z kapturem i z wielkim. Spory wybuchały o drobnostki: o to. Ŝe ktoś tam stoi i zrobi jej krzywdę. z jakiej przyczyny. a czasami. czasami dogadywali się. wieczorów i nocy. jak to rodzeństwo. Gdy miała takie sny. bo bała się być w nocy sama w pokoju. Innym przykładem było głośne pukanie wieczorami w okna i drzwi czy straszenie jej przed snem w pokoju. Ŝe Zosia boi się. który nie wiadomo. często w nocy krzyczała albo biegła do łóŜka rodziców. a ona to wszystko widziała na własne oczy. płacze i dziwnie zachowuje się w towarzystwie Kuby.starszemu bratu podobało się straszenie siostry. bo miała zawsze wraŜenie. Kiedyś nawet miała sen. Ŝe Kuba rozdeptał siostrzyczce zrobione z ziemi kotlety mielone. JuŜ wtedy było wszystko wiadomo . Rodzice przecieŜ tak samo kochali swoje pociechy. nie gasili światła w jej pokoju i nie zamykali drzwi. czyja to jest wina i kto pierwszy zaczął spór. Niestety. Zosia i Kubuś. WyobraŜała sobie. jakie to moŜe mieć konse- 22 . niestety. ostrym noŜem w ręku. Ŝeby zanim ona zaśnie. Często prosiła o to.

kiedy Zosia juŜ jakby zapomniała o swoim strachu. Tatuś zaś codziennie wieczorem tulił ją do snu i opowiadał bajki o dzielnych dziewczynkach. która dzięki regulowanemu włącznikowi miała róŜne natęŜenie światła. o czym opowiadał braciszek. Ŝe to wszystko. by mogła zasnąć. które prawie niczego się nie bały. a Zosia pokonała swój lęk. tego nie ma. po kilku tygodniach. Po powrocie do domu wszyscy poszli szczęśliwie spać. 7 lat 23 . Rozwiało to wszelkie wątpliwości chłopca o miłości rodziców. bo oni tak samo bardzo kochają jego i Zośkę. której nie jest juŜ potrzebne światło i uchylone drzwi od pokoju. Asia Kęsicka. Była to piękna noc. Kubuś przeprosił siostrzyczkę. rodzice postanowili wziąć córkę na spacer. Któregoś dnia. Potem puściła rodziców i zaczęła biegać i śmiać się z Kubusiem. Do dziś jest szczęśliwą. Mamusia więc postanowiła kupić Zosi lampkę nocną.kwencje i Ŝe nie jest waŜne. Zosia nadal odczuwała lęk przed ciemnością. to fikcja. a Zosia trzymała oboje rodziców za ręce. to po prostu nie istnieje. ile więcej poświęcają czasu siostrze. uśmiechniętą i zadowoloną dziewczynką. Córeczce zaś wyjaśniali. Dziewczynka szczerze uśmiechała się i podziwiała piękno nocy. przytulił ją i postanowił się poprawić. Cała rodzina wyszła z domu. Lecz to nie pomogło. księŜyc jasnym blaskiem świecił nad ich domem.

Całą noc nie spała. gdy biedroneczka poruszyła się na listku. który dzięki temu stawał się jeszcze bardziej zielony i przez to piękniejszy. Bała się jednak zejść ze swojego listka. który dochodził spod listka. Biedroneczka Ela Dawno. co znaczyło. swoim koleŜankom. miała spuchnięte oczka i bolał ją brzuszek. Zaczęła płakać i wołać swoje koleŜanki. czasem zapraszała do siebie inne biedroneczki. jakby ktoś kogoś wołał: Uuu! Uuu! Uuu! Nie wiedziała. co robić. W nocy tak bardzo się bała. obcy głos. Jednak wciąŜ pa- 24 . Na skrzydełkach miała trzy czarne kropki. Ŝe była ona trzyletnią panienką. dawno temu. więc nie uwierzyły. Niestety. Głos ten brzmiał tak. Promienie słońca łagodnie ogrzewały listek. Nadeszła noc. co się wydarzyło. czerwona biedroneczka Ela. Ŝadna z koleŜanek nie słyszała w nocy strasznego głosu. by przyszły do niej na herbatę i ciasteczka. Spędzała na nim większość swojego czasu spała. Biedroneczka uwielbiała swój listek. poniewaŜ miała głos cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. ale nikt jej nie słyszał. Słoneczko świeciło wysoko na niebie. Było cicho i spokojnie. Usłyszała straszny. dlatego poprosiła koleŜanki. na zielonym listku ogromnego drzewa mieszkała malutka. kiedy straszny głos ucichł. Pewnej nocy biedroneczka obudziła się przeraŜona.Barbara Jasińska Bajka dla dziecka. Ŝe nawet nie zauwaŜyła. Biedroneczka Ela połoŜyła się wygodnie na swoim listku. biedroneczka Ela opowiedziała im całą historię. trzęsąc się ze strachu wtuliła się w swój listek. który był mięciutki i wygodny. które zazdrościły jej pięknego zielonego listka. Tak upływały kolejne dni. Gdy biedroneczki wypiły herbatę i zjadły ciasteczka. zamknęła oczka i próbowała zasnąć. odpoczywała. WciąŜ było słychać straszne: Uuu! Uuu! Uuu! … Biedroneczka nie mogła zasnąć. Biedroneczka postanowiła opowiedzieć o tym. Zrobiło jej się cieplutko.

a biedroneczka nie miała nawet odwagi krzyknąć. a młodsza. Znów opowiedziała im historię obce- go głosu. po jakimś czasie usnęła. zgodziła się zostać. liczyły swoje kropki . Gdy biedroneczka zaspokoiła pragnienie. niestety zbliŜała się noc. natomiast biedroneczka Ela nie mogła zasnąć. który słyszała poprzedniej nocy. Tak minęła kolejna. 25 . Obie biedroneczki miło spędziły czas. Co dzień rano jakaś malutka kropla rosy znajdowała się na listku. Bała się. ale tym razem biedroneczka Ela poprosiła. ale w tym samym czasie głos ucichł i biedroneczka Zosia znów zasnęła. biedroneczka Zosia. bezsenna noc. Biedroneczka Zosia zasnęła bardzo szybko. wąchały kwiatki. Nagle zbudził ją znany juŜ jej głos: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka Ela obudziła śpiącą koleŜankę. nie ma koleŜanek i nadal słychać ten okropny głos. Tylko cichutko płakała. po czym połoŜyły się na listku. Ŝe głos ten wróci. I tak teŜ się stało. zmęczona nieprzespaną nocą biedroneczka napiła się wody. obracając się na drugi bok. Mimo to. Tej nocy głos juŜ nie wrócił. NajodwaŜniejsza. Poza tym przyjaciółki róŜniły się kolorem . wokół jest ciemno.biedroneczka sama na swoim pięknym listku. usłyszała ten sam. poniewaŜ boi się być sama. Gdy biedroneczka juŜ prawie spała. Ŝółta. z dwiema kropkami.biedroneczka Ela miała ich trzy. Dzień był cudowny. fruwały nad łąką. której kropelka spadła na listek. 4 latka siebie koleŜanki. Bała się. by któraś z nich została u niej na noc. KoleŜanki nadal nie wierzyły.starsza była czerwona. Głos nie ustawał. zaprosiła do Jessica Marcinowska. natomiast biedroneczka Zosia dwie. Wiatr leciutko kołysał listkiem.miętała straszny głos. Bawiły się w berka. obcy głos: Uuu! Uuu! Uuu! … To było przeraŜające . zjadły pyszne kanapki z dŜemem truskawkowym. Biedroneczki przed pójściem spać.

zielony listek stawał się wciąŜ piękniejszy. Na pewno sobie poradzisz . ale biedroneczka była smutna. LeŜała cichutko. . ale przecieŜ mogę poradzić sobie z tym. Minęła noc. Po chwili spytała swoim cieniutkim jak słomka i cichutkim jak szum morza głosem: .usłyszała w końcu. Wróciła więc na drzewo. Biedroneczka zjadła kanapkę. . „Mam juŜ trzy kropki. Znów bardzo się bała. Usiadła i spoglądała w dół. MoŜe jestem mała. Ŝe gdy skończy się dzień i nadejdzie noc. Głos ucichł. Dzień był ładny. Przestraszyła się. czekając na głos. gdy usłyszała to straszne: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka wtuliła się w listek z większą siłą.Masz rację. przysiadła na listku i zapłakała. Uuu! Uuu! Uuu!. Po chwili uspokoiła się i powiedziała do swojego listka: . wciąŜ miała spuchnięte oczka od płaczu. LeŜała i leŜała.odpowiedział zielony listek..pomyślała. Pofrunęła nad łąkę. siadała na kwiatkach i wciąŜ myślała o tym. Jednak nie mogła znaleźć miejsca. dlaczego głos słychać tylko nocą i do kogo on naleŜy. gdy biedroneczka postanowiła zostawić swój listek i zamieszkać gdzie indziej.Rano przyjaciółka biedroneczki Eli odleciała na swój listek. Gdy nadeszła pora snu. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. nikogo nie widziała. Wiedziała. Wtuliła się w listek. kwiatki kwitły. Fruwała nad łąką. Robiło się ciemno.Kim jesteś? 26 . tym razem z dŜemem z jagód i połoŜyła się na listku. Nie mogła zasnąć. kto co noc mnie budzi. Ŝe będzie noc. Była późna noc.. po czym powolutku wstała i otworzyła oczka. Głos ucichł.Mam juŜ trzy kropki. głos nie wracał. Biedroneczka przesunęła się na brzeg listka. Świeciło słońce. biedroneczko Elu. trawie. Wiedziała. by ktoś wciąŜ mnie straszył” . głos wróci. Ŝe głos dochodzi spod niego. przyglądała się kwiatkom. bolał ją brzuszek. biedroneczka wtuliła się w listek i zastanawiała się nad tym. Jesteś mądra i masz juŜ trzy kropki. piękne czerwone skrzydełka i umiem fruwać. jestem mądra i nie mogę pozwolić. Słoneczko jeszcze nie pojawiło się na niebie. Biedroneczka przestała płakać. które byłoby tak wygodne i piękne jak jej zielony listek.

„MoŜe ktoś tutaj mieszka?” . która wyfrunęła z otworu. Zaczął boleć ją brzuszek i poczuła.odpowiedziała biedroneczka . boli mnie brzuszek i czuję się zmęczona. A jak ty się nazywasz? .„Zajrzę do środka”.Ja nazywam się biedroneczka Ela.W dzień śpię. Biedroneczka patrzyła na ogromną postać. by przywitać się z moimi przyjaciółmi. Bardzo się cieszyła. .. Biedroneczka postanowiła sprawdzić. . Czuję się tu bardzo samotna. . Biedroneczka chciała uciec jak najszybciej.pomyślała biedroneczka . ale jeśli chcesz mogę być twoją przyjaciółką . kto ukrywa się pod listkiem. Nie bój się mnie.Jestem malutka. Sfrunęła z listka i zobaczyła otwór w drzewie. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza . Inne biedroneczki 27 .powtórzył ten sam głosik .odpowiedziała. Ŝe ma nową przyjaciółkę. Mieszkają daleko. a mój głos jest gruby jak pień tego drzewa i głośny jak burza. Nie bój się mnie. dlatego mój głos jest taki głośny.Uuu! Uuu! Uuu! Nie uciekaj. Ale bardzo się bała. Biedroneczka uspokoiła się nieco i cichutko spytała: . jak mocno uderza jej serduszko.odpowiedziała sowa . .Jestem sową. co robić. Ŝe z otworu w drzewie wychyla się olbrzymia głowa. Jeśli zechcesz moŜemy się zaprzyjaźnić .Dlaczego mnie straszysz? Nie mogę spać.Nie bój się mnie . . Nagle zauwaŜyła. mam dopiero trzy kropki. W tym samym momencie usłyszała głos: . trzęsła się ze strachu i nie mogła się odezwać.Mówią na mnie sowa Matylda . Nie wiedziała.zaproponowała sowa. by pofruwać.. I co noc wołam: Uuu! Uuu! Uuu!. Mieszkam na zielonym listku.Zgadzam się . Mieszkam w tym otworze.Uuu! Uuu! Uuu! To nie ma znaczenia.Nie straszę cię . Po tej rozmowie biedroneczka pofrunęła na swój listek i o wszystkim mu opowiedziała. a w nocy budzę się. Była przeraŜona.Nikt nie odpowiedział.. Nic ci nie zrobię.ponownie zaproponowała sowa.spytała sowę.odpowiedziała biedroneczka. Ja jestem duŜa. .

które odczuwa lęk przed alienacją. 16 lat 28 . z nizin społecznych. Stary. które na swój sposób są inne. rozmawiała z sową. a na nosie miał okulary w czarnych. rodzin patologicznych itp.nie wierzyły. A kiedy w nocy nie mogła spać. w którym przyszło mu Ŝyć. Bały się równieŜ zajrzeć do środka. Lubił opowiadać o dawnych czasach. grubych oprawkach. mieszka ktoś. Szklanki W pewnym stylowym kredensie mieszkała porcelana. kiedy to porcelana była bardzo szanowana i kaŜdy uwielbiał pić z niej herbatkę. odbiegają od norm. Ŝe w otworze pod listkiem ktoś mieszka. mam tu na myśli dzieci niepełnosprawne. Był tam czajnik. dlatego tylko biedroneczka Ela przyjaźniła się z sową Matyldą. Obawia się braku akceptacji ze strony społeczeństwa. sędziwy czajnik był przygłuchawy. piły razem herbatę i jadły ciasteczka. Dawid Leszczawski. I tak kaŜdego wieczoru biedroneczka Ela bardzo się cieszyła. Ŝe pod listkiem. Ewelina Skawińska Bajeczka pt. która pochodziła z Chin i pamiętała czasy dynastii Mung. Sowa Matylda równieŜ się cieszyła. szklanki oraz cukiernica. I juŜ się nie bała. Ŝe ma nową przyjaciółkę. "Szklaneczki" jest przeznaczona dla dziecka. Chciałam zwrócić uwagę na dzieci. kto ją bardzo lubi. w duŜym otworze drzewa.

Opowieści tych z zaciekawieniem słuchały szklanki. . Ŝe ciągle się przechwalały. Czajnik codziennie nalewał im herbatki. koleŜanki zadrŜały ze złości i prychnęły z oburzeniem. Stary czajnik przedstawił ją: . Wtedy to kaŜda z nich ustawiała się w kolejce po ten pyszny chiński napój. która była młodą i bardzo mądrą osóbką bacznie obserwowała zachowanie szklanek.Taka brzydula! My. a on z gracją nalewał im pyszną herbatkę. Szklanki ustawiły się „gęsiego”. .zaśmiały się i odwróciły od niej. KaŜde słowo było jak kłujące igiełki. KaŜda dumnie ruszała swoim kształtnym uszkiem. Inna dodała: . Ich wygląd wprawiał je w taki zachwyt. Stały dumnie na róŜowych podstawkach. zgrabne i ozdobione złotymi kółeczkami. Szklanki zabrzęczały: . a następnie maszerowały do cukiernicy po swoją porcję cukru.Myślisz. jak ty! .rzekła pierwsza.Oto wasza nowa koleŜanka. to co innego! Nagle dostojnie wkroczył czajnik. 29 .Co? Z takim uchem? Jakie ucho! Spójrzcie. nowa szklanka. jaką ma brzydką podstawkę! Ona jest pewnie z plastiku?! „Nowa” słuchała tego z zaskoczeniem. Pewnego dnia zaskrzypiały drzwi kredensu i w smudze światła ukazała się Ona.zawołała druga.drwiły . Ŝe z ciebie ktoś chciałby wypić herbatę? .Jak śmiesz stawać obok nas! . .Gdzie się pchasz paskudo! .Na pewno nikt nie zechce wypić z niej herbaty . JakŜe inna! JakŜe dziwna! Po prostu brzydka.Tu nie ma miejsca dla takich. Tylko cukiernica. Kiedy ona przybliŜyła się nieśmiało. Były bardzo ładne. Łzy powoli napływały jej do oczu. która przyjechała z DodzieŜy.

. Pewnego dnia cukiernica podeszła do niej z codzienną porcją cukru i zapytała: .. zamknięta w sobie. KaŜdy chętnie wypije z nich herbatę.ale nikt mnie nie dopuścił. to nie spodziewaj się. obserwuje ją.Dlaczego jesteś taka smutna i stronisz od koleŜanek? Czemu nie podejdziesz do czajnika? Tobie teŜ naleŜy się porcja herbaty . Na próŜno.?” Stała tak. słuchała z zaciekawieniem. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej smutna. Świata brzydkich. Ŝe dostaniesz herbatę. „Oto właśnie ja. Cukiernica odpowiedziała: . milcząca. Szklanka nie wiedziała. Mam krzywe. tam jest taki tłok. wielkie ucho. Opuściła uszko.rzekła. 30 . opowiadał piękne legendy i baśnie. Tymczasem stary czajnik przychodził i odchodził. zachwycona jego opowieściami. A ja. Serduszko ściskał przejmujący Ŝal. Staruszek nie dostrzegał jej spod swoich grubych szkiełek. Ŝe naleŜy do innego świata. jak serduszko zaczyna jej bić coraz mocniej. milcząc i rozmyślając o tym. Są ozdobą całego kredensu.odpowiedziała ze smutkiem .Szklaneczka poczuła. by zwrócić na siebie jego uwagę. jakie blade!” Spojrzała nieśmiało na koleŜanki i pomyślała: „One są takie ładne. Łzy wylewały jej się z oczu i spływały po bladej twarzyczce. Ŝe stojąca w drugim kącie kredensu cukiernica. Miała tyle pytań do niego. Jej rozŜaloną postać powoli zaczął okrywać kurz.JeŜeli będziesz stała na uboczu.. więc cichutko brzęczała. . małą podstawkę. Wiesz. Szklanka. Spojrzała na swoje odbicie w szybie. Tylko dlaczego? Za co? PrzecieŜ nie zrobiła nikomu krzywdy.. Och! A te moje róŜyczki. nalewał herbatkę..Ale ja jestem taka brzydka. odeszła bez słowa i stanęła w głębi kredensu. Nie próbowała nawet stanąć w kolejce po swoją porcję herbaty. mają w sobie tyle elegancji i uroku.Podchodziłam .

.Nieprawda. Rafał Leszczawski. Masz w sobie tyle wspaniałości! Nazajutrz. szklaneczce przypomniały się słowa cukiernicy i wtedy uwaŜnie popatrzyła na siebie. Spojrzała na koleŜanki i przekonała się. jakie masz piękne uszko. a te róŜyczki?! Jakie subtelne! Twoja podstawka jest z pięknej białej porcelany oszronionej złotem. Ŝe właściwie jest równie piękna jak one. Jej oczy nabrały blasku. kiedy promienie słoneczne przedostały się przez uchylone drzwi kredensu. Dostrzegła. zrobiły jej miejsce. który ją od dawna pokrywał. Cukiernica ciągnęła dalej: . KaŜda z nich była przecieŜ piękna na swój sposób. Szklanka z lękiem spojrzała na swoje odbicie w szybie. Stary czajnik z uśmiechem spojrzał na nią spod swych okularów i nalał jej pysznego. mimo Ŝe ma inny wzorek i kształt. Nagle jej postać rozpromieniła się. jesteś piękna! Przyjrzyj się sobie. iŜ cukiernica mówiła prawdę.Zobacz. Zaskoczone tym faktem szklanki.. delikatny wzorek. mimo iŜ róŜniły się od siebie wyglądem. Stanęła w kolejce po zasłuŜoną herbatkę. 14 lat 31 . chińskiego napoju.. Delikatnie starła kurz. Dumnie i pewnie ruszyła przed siebie. Od tej pory wszystkie szklanki traktowały ją na równi ze sobą.

nie chciał wracać do domu. Ŝe nie mogą latać. gdy wciąŜ spóźniał się na kolację. Kiedy tylko udało mu się samodzielnie utrzymać w powietrzu. Koliberek stanął na końcu gałązki drzewa i przypatrywał się zwierzętom. jaki powodowały jego szybko poruszające się skrzydełka. Wszystkie były na niego złe. Pocieszania jednak nic mu nie pomogły. Ćwiczyli z nim latanie od rana do wieczora. 6 lat nym upałem. kiedy na niebie nie było ani jednej chmurki. Okazało się. Mały koliberek Mały Koliberek bardzo chciał nauczyć się latać. aby nastąpiło to jak najszybciej. KaŜde z nich było bardzo zmęczone ogromEmilka Kaczkowska. kaczki kwakały. wiele zwierzątek miało do niego pretensje. ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Starali się mu pomóc. Jego rodzice postarali się o to. Po kilku dniach szaleńczej zabawy i poznawania świata koliberek nagle przestał latać. a słońce grzało bardzo mocno. To samo działo się. bo wraz z nim pojawia się silny wiatr. Mały Koliberek był załamany. Ŝe kiedy koliberek latał. Pewnego bezwietrznego dnia. kiedy przelatywał obok małych owadów. Opowiedział o wszystkim swoim rodzicom. Rodzice rozumieli małego i nie złościli się na niego. Nikt nie mógł zrozumieć. bo gdy przelatywał nad rzeczką. co się stało. Ŝe nie mogą płynąć z powodu wiatru. Kaczki ledwie 32 .Malwina Berger Bajka dla dziecka. które ma problemy z akceptacją siebie.

Kaczki były zachwycone. która była nagrzana od gorącego słońca. Pozwól nam lecieć blisko ciebie. One jednak odpowiedziały: . bo mogę wam zrobić krzywdę. który dzięki niemu chłodził je. Koliberek poczuł pragnienie i powolutku. Ŝe jest cudowny właśnie taki. bo nie było wiatru. aby kaczki nie skarŜyły się na niego. Dziś jest bardzo gorący dzień. Oczywiście leciał ostroŜnie. Od tej pory Koliberek czuł się potrzebny i zaakceptowany przez inne zwierzątka. jaki wytwarzały skrzydełka Koliberka. Wiedział. Te jednak. Owady z trudem utrzymywały się w powietrzu. jakim go stworzono. zaczął lecieć w stronę Kubuś Zieja. Po chwili jednak owady znowu zaczęły się przybliŜać.Koliberku. bardzo się ucieszyły. zaczęły lecieć bliŜej niego. podobnie jak owady. Koliberek bardzo się ucieszył i chętnie towarzyszył im w czasie lotu. Koliberek nieśmiało powiedział: . 33 . Kiedy owady poczuły wiatr. Twoje skrzydełka orzeźwiają nas i dzięki Tobie mamy siłę lecieć dalej. Szybko przeprosiły Koliberka za to. widząc Koliberka i czując przyjemny wiatr. Kiedy byli juŜ nad rzeczką poŜegnał się z owadami i powoli zniŜał lot. aby polatał nad nimi jeszcze troszkę. 3 latka rzeczki. Moje skrzydełka powodują wiatr.utrzymywały się na wodzie.Nie lećcie tak blisko mnie. Bez namysłu zgodził się. aby znowu ktoś się na niego skarŜył. On jednak oddalał się. aby nikomu nie zawadzać. przepraszamy cię za nasze wcześniejsze uwagi. który utrudni wam latanie. który orzeźwiałby je w czasie lotu. Ŝe wcześniej na niego kwakały i prosiły. nie chcąc.

który pomimo Ŝe potrafi jeść za pomocą noŜa. w pięknej. a zupę wypijał. Znajdowała się tuŜ obok drzewa liczącego sobie trzysta lat. O króliczku. drewniana chatka. Króliczek wszystko jadł łapkami. aby nauczyć go posługiwania się sztućcami. 11 lat niejsze rzeczy powstawały przy śpiewie ptaków. prosta i zadbana. widelca czy łyŜki. Nie pomagały ani prośby 34 . a kiedy siedział juŜ przy stole. Pomysł na taką bajkę zaczerpnęłam z obserwacji sześcioletniego syna mojej koleŜanki. Zawsze spóźniał się na obiad. wszystko je palcami. Najmłodszy z króliczków nazywał się Adaś i miał cztery latka. potrafił zrobić z drzewa wszystko. który wszystko jadł łapkami Bardzo daleko stąd. zawsze zielonej krainie połoŜonej pomiędzy trzema wzgórzami stała maleńka. Jedyną jego słabością było łakomstwo. Natomiast mama królik zajmowała się domem. Uwielbiał bawić się ze swoimi przyjaciółmi i pomagać innym zwierzątkom. szkoda było mu czasu na jedzenie noŜem i widelcem. które dawało cień i chroniło ją od wiatru. które nie chcą. Tata królik był stolarzem. a najpiękAmanda Marcinowska.ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym. Nie było Ŝadnego sposobu. ogrodem i trójką dzieci. bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. Chatkę zamieszkiwała rodzina króliczków. przechylając talerz.

Króliczek pobladł. nurt był zbyt silny i sweterek króliczka zaczął odpływać. pani królik rozpłakała się. Ŝeby odmówić sobie posiłku i zaczął jeść łapkami. Jego przeraŜający 35 . i nie słuchał nikogo. ale nie wiedział. więc postanowił wyprać swój sweterek w pobliskim strumieniu. Nie zdradzając swoich zamiarów. ale gdy przyszła pora obiadowa. Niestety. Ŝe wędrował po lesie. a na koniec krzyknął. Dzieci wybuchnęły śmiechem. a mały króliczek dalej robił. ani groźne słowa taty. mały króliczek po raz pierwszy poszedł do przedszkola. wrzucił ubranie do wody. chwytał coś do jedzenia i wybiegał z domu. ale gdy tylko chciał chwycić kawał ciasta. spostrzegł. Ŝe i tak się nie zmieni. Widząc to. Adaś nie zwracał nawet uwagi na złośliwe docinki swojego rodzeństwa. Adaś próbował go dogonić. Mama króliczka upiekła wielki tort i kiedy pokroiła go na kawałki. połoŜył się do łóŜka. W dniu jego szóstych urodzin dostał wiele wspaniałych prezentów. Adasiowi zrobiło się Ŝal mamusi. zrobiło mu się gorąco. Mijał dzień po dniu. a kiedy sytuacja w domu stawała się nieznośna. protestował krzykiem oraz płaczem. Gdy lato dobiegało końca. ZbliŜył się do niej i po chwili wahania wszedł do środka. Ze łzami w oczach opowiedział całą historię mamie. Przyśniło mu się. Adaś nie wytrzymał i rzucił się na niego niszcząc jednocześnie nowy sweterek. Kiedy był juŜ na miejscu. był jednak zbyt łakomy. wybiegł z domu i udał się co prędzej nad wodę. Ŝe wszystkie dzieci jedzą sztućcami.mamy. a zamiast prawej łapki nóŜ. jednak wcale się nie przejął i nie zmienił swoich zwyczajów. z przeraŜeniem zobaczył. w który jego mama włoŜyła wiele serca i długo nad nim pracowała. Od razu zabrał się do jedzenia. co ma z nimi zrobić. Wieczorem. Tam ujrzał długi stół uginający się od cięŜaru przeróŜnych smakołyków. szukając odpowiedniej kryjówki. Była to nauczka dla niego. co chciał. Chwycił więc za nóŜ i widelec. to znowu zimno. a Adaś rozpłakał się i uciekł do domu. Ŝe zamiast lewej łapki ma widelec. gdy Adaś się juŜ uspokoił i doszedł do siebie. Adasiowi bardzo się tam spodobało i był naprawdę zachwycony. Zapadł w twardy sen. ale na próŜno. aŜ tu nagle zobaczył chatkę i w tym teŜ momencie poczuł ogromny głód.

. Pewnego dnia wybrał się on do babci. które poniosło stratę .Co to jest kompost? .czy kwiaty teŜ moŜna pochować? .MoŜe rzeczywiście będzie lepiej. .odpowiedziała babcia . jeśli pochowasz ją w ogrodzie. nie mógł zjeść ani kawałka ciasta..spytał Mariusz.One chowają się same. poniewaŜ nie umiał posługiwać się sztućcami.Ha. Siedząc grzecznie przy stole. . mama juŜ przy nim siedziała i powiedziała. lilia opadła w dół. . . która mieszkała pod lasem. Tego wieczora Adaś obiecał mamie. wtedy opadają na ziemię i stają się kompostem.powiedział wreszcie ..Szkoda . Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka. . Króliczek był coraz bardziej głodny. czarna ziemia do ogrodu. przypatrywał się babci. a łzy napłynęły mu do oczu.pytał dalej chłopiec. Kiedy kwiaty więdną na jesień. za górami. Ŝe to był tylko zły sen. leŜy na blacie biurka i jest zupełnie nieŜywa. Ŝe nauczy się ładnie jeść noŜem i widelcem. o co chodziło chłopcu.Właściwie to wcale nie trzeba . 36 .odparła babcia . Wreszcie Mariusz opowiedział jej. . niestety. ..śmierć czyjąś Lilia Dawno.A teraz ziemia w doniczce wyschła na kość. dawno temu. wtedy .Kompost to piękna. Kiedy Adaś zerwał się z łóŜka z płaczem.rzekła babcia i zastanawiała się. Właśnie robiła pyszne ciasteczka. Ŝe zapomniał podlać swoją lilię.krzyk rozległ się po całym lesie.. za lasami w małej wiosce mieszkał mały chłopczyk imieniem Mariusz.Babciu .Ale jeŜeli nie ma jeszcze jesieni? .

Wracaj do swojej rodziny lilii. babciu! . Wracaj do domu. Dokładnie w tym miejscu. Babcia spojrzała swoimi kochanymi. . ..krzyczał Michał podekscytowanym głosem i nie mógł złapać tchu. 37 Jessica Marcinowska. to znaczy nie stanie się kompostem. włoŜył tam zawiniątko i przykrył wszystko ziemią. Ŝe o tobie zapomniałem. potem na wnuka.poprosił Mariusz. cebulkę.Wybacz mi lilio. 13 lat . I rzeczywiście: w rogu trawnika lilia lśniła w blasku słońca. jest to jeszcze pamiątka po moim świętej pamięci męŜu. Nie rozłoŜy. Tam teraz wyrosła. a było to w marcu lub w kwietniu. Wyciągnął babcię za rękę do ogrodu. Mariuszek owinął swoją lilię w papier: płatki. Tam na górze stoi pudełko. radosnymi oczami na lilię. łodygę.powiedziała. Weź piękny papier do pakowania prezentów.wszystko razem. . Polem wykopał dołek w rogu trawnika. a poza tym ona nie rozłoŜy się w ziemi. Zanucił jeszcze ulubioną piosenkę swojej lilii. . listki.zawołała babcia . gdzie go pochowałem. Następnego roku. do swojej rodziny hiacyntów i powiedz. korzenie .W Ŝadnym wypadku! .Lilia wróciła. zdarzył się cud.I dobrze się stało! . jak bardzo mi przykro i Ŝe następnym razem nie zapomnę podlewać.Babciu. Potem poczuł się o wiele lepiej i juŜ nie miał wyrzutów sumienia.Czy mogę wziąć twoją puszkę po ciastkach jako trumnę? . .Po pierwsze.

Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców.

Wesołek Cześć! Jak masz na imię? Opowiem ci pewną historię, chcesz? …ale, to będzie nasza tajemnica. Dawno temu był sobie chłopiec, który na imię miał Wesołek. Posiadał on wielu przyjaciół i znajomych. Jego koledzy z podwórka bardzo go lubili i codziennie czekali na niego przed domem, aŜ odrobi lekcje i do nich wyjdzie. Razem wymyślali róŜne wesołe zabawy, przy czym bawili się świetnie. Wesołek miał ciekawe pomysły i potrafił kaŜdego rozweselić. Chłopiec dobrze się uczył, pomagał w domu rodzicom i zawsze miał czas dla przyjaciół. Całe dnie mijały Wesołkowi na zabawianiu innych. Był bardzo lubiany i ceniony za to, Ŝe nigdy na jego twarzy nie było smutku. Nawet, jak mu coś nie wyszło, albo gdy mu ktoś dokuczył, nadal był wesoły i powtarzał, Ŝe naleŜy „odkleić” ponurą minę i doczepić uśmiech, który zawsze potrafi przegonić smutek. Pewnego wiosennego dnia koledzy Wesołka bawili się we wspólnie wybudowanej z kartonowych pudełek „bazie dla naukowców”

i czekali na niego. Często tam przebywali, udając odkrywców, którzy wytropili obcych
Dawid Leszczawski, 6 lat

i próbowali nawiązać z nimi

łączność. Czas strasznie im się dłuŜył bez Wesołka. Upłynęło kilka godzin, a jego nadal nie było. Koledzy trochę zniecierpliwieni udali się pod dom, w którym mieszkał. Szymon - najbliŜszy przyjaciel Wesołka - zadzwonił do drzwi, ale zamiast jego mamy wyszła babcia i ze smutnym wyrazem twarzy oznajmiła, Ŝe

38

Wesołek nie moŜe wyjść na dwór. Ani dziś, ani jutro i w ogóle przez najbliŜsze dni. Chłopcy popatrzyli na babcię, później z rozczarowaniem na siebie i odeszli. Przyjaciele Wesołka przeczuwali, Ŝe coś musiało się stać, ale nie dopytywali się. Na drugi dzień, kiedy chłopcy siedzieli na podwórkowym trzepaku, podsłuchali rozmowę dwóch sąsiadów Wesołka: - Słyszałeś o tym wypadku? - Tak… przykra sprawa, biedni ludzie… bardzo mi szkoda Wesołka, to taki cudowny dzieciak. - Co oni teraz z nim zrobią? - Bóg jeden wie. Chłopcy bardzo się bali, nie wiedzieli, co się dokładnie stało, nikt niczego im nie mówił. Posiedzieli jeszcze chwilę i rozeszli się do domów, kaŜdy z nich smutny i zamyślony. Kolejny dzień przyniósł przyjaciołom Wesołka bardzo złe wiadomości. Byli wówczas w szkole, kiedy dyrektor na apelu szkolnym powiedział, Ŝe w dniu jutrzejszym nie będzie lekcji, poniewaŜ wszyscy idą na pogrzeb rodziców Wesołka. Zginęli w wypadku samochodowym. Cała szkoła zamarła, jedni płakali, a drudzy zdziwieni powtarzali, Ŝe to nie moŜe być prawda. Przyjaciele Wesołka bardzo chcieli się z nim spotkać, pocieszyć go, powiedzieć, Ŝe zawsze moŜe na nich liczyć, bo bardzo go kochają, ale to nie było moŜliwe. Zobaczyli go w dniu pogrzebu. Siedział obok babci. Nie płakał, ale jego twarz wyglądała, jak nigdy przedtem - wyraŜała ból, smutek, Ŝal, złość. Chłopcy tak bardzo chcieli do niego podejść i go uściskać, ale bali się. Nie wiedzieli, co mu powiedzieć i jak. Wesołek przez dłuŜszy czas nie chodził do szkoły. Koledzy przynosili mu zadania i wiadomości, w które zawsze wkładali list. To jeden z nich: „Kochany Wesołku! Bardzo nam Ciebie brakuje, na podwórku nie jest tak jak dawniej, kiedy byłeś z nami. Nie wiemy, co czujesz, moŜemy sobie to tylko wyobrazić.
39

MoŜe twoje uczucie jest podobne do naszego, tylko 1000 razy silniejsze. My tęsknimy za Tobą, za Twoim uśmiechem, radością, którą przepełniałeś nas wszystkich. Czekamy na Ciebie w naszym ulubionym miejscu o stałej porze, jak zawsze, aŜ przyjdziesz i pozwolisz nam sobie pomóc. Bardzo Cię kochamy, Wesołku i chcemy, abyś wiedział, Ŝe moŜesz na nas liczyć i będziemy z Tobą zawsze. Twoi przyjaciele PS. Do listu dołączamy pamiętnik, w który wpisała się cała szkoła.” Po miesiącu Wesołek zjawił się w szkole, ale z nikim nie rozmawiał, tylko wchodził do klasy, siadał, a po lekcjach szybko uciekał do domu. Nikt nie chciał go zmuszać do rozmowy, więc wszyscy tylko się uśmiechali do niego tak, jak on to zawsze robił. Wesołek zrozumiał, Ŝe wszyscy przyjaciele i rodzina cierpią razem z nim, bardzo chcą mu pomóc. Pewnego dnia Wesołek zjawił się na podwórku. Nie było nikogo, więc udał się do „bazy dla naukowców”. Wszedł do środka i zobaczył siedzących w kółku przyjaciół. Ze spuszczonymi głowami oglądali zdjęcia z poprzednich wakacji, które spędzili razem z Wesołkiem. Stał chwilę i przysłuchiwał się rozmowom, aŜ zaczął płakać. Chłopcy odwrócili się zdziwieni obecnością Wesołka, podbiegli do niego i zaczęli go ściskać - (Tu mogę ci zdradzić mój Czytelniku, Ŝe to ja jestem Wesołkiem) - wtedy powiedziałem im, Ŝe mam najwspanialszych przyjaciół na świecie, Ŝe przysłuchując się ich rozmowom, zrozumiałem, jak bardzo mi ich brakowało. Od tego spotkania juŜ codziennie byłem na podwórku, a uśmiech pozostał mi aŜ do dziś. Mam wspaniałych dziadków, którzy się mną opiekują i są dla mnie jak rodzice. Tęsknię czasem za Tatą i Mamą, ale wiem, Ŝe kiedyś się spotkamy w niebie i zawsze będziemy razem. Ziemskie dni są krótkie w porównaniu z wiecznością, dlatego korzystam z tego, co mi przynosi los. Spotykam się z przyjaciółmi. Mamy na swoim koncie wiele przygód i jeszcze więcej pomysłów na następne. „Twoje serce jest tam, gdzie Twój skarb. Musisz odnaleźć ten skarb, by wszystko nabrało sensu.”

40

Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych

Gwiazda Prawdy

Dawno, bardzo dawno temu, w pewnej odległej krainie Ŝył chłopiec imieniem Bimbo. Był wysoki, miał ciemną karnację, czarne oczy i włosy. Mieszkał wraz ze swoją chorowitą matką w leśnej chatce. Domek był bardzo mały, Bimbo z matką ledwie się w nim mieścili, ale mimo to byli bardzo zadowoleni, Ŝe mają gdzie mieszkać. Wcześniej włóczyli się po świecie, spali w stodołach, pod domami bogatych ludzi. Patrzyli, jak ci ludzie bawią się, Ŝyją w dostatku i przypominali sobie, jak kiedyś, przed śmiercią ojca, prowadzili podobne Ŝycie. Po wypadku, który wydarzył się, gdy Bimbo miał 13 lat, wszystko się zmieniło. Matka zaczęła chorować i straciła pracę, nie mieli pieniędzy, aby opłacić dom, więc musieli go opuścić. Od tamtego momentu spotykały ich same smutne rzeczy. AŜ do dnia, kiedy zobaczyli tę opuszczoną chatkę w lesie. Tego wieczoru strasznie padało i wiał przeraźliwy wiatr. Bimbo z matką uciekli do lasu, aby schować się przed burzą. Wtedy on zauwaŜył drzewa, których konary tworzyły ścianę. Chłopiec, wraz z matką, pobiegł w tamtą stronę, aby uchronić się od wiatru. Ściana była tak gęsta, Ŝe ledwie przedarli się w jej głąb i wtedy zauwaŜyli tę chatkę. Weszli przeraŜeni do środka. Na środku izby stał stół i trzy krzesła, w jednym rogu stało palenisko, w drugim poukładane drwa,

w trzecim rogu leŜało siano, które słuŜyło za łóŜko. Matka szybko rozpaliła w kominku ogień, okryli się kocami i zasnęli zmęczeni drogą.
41
Emilka Kaczkowska, 9 lat

Obudziły ich ciepłe promienie słoneczne. Wstali i rozejrzeli się po izbie. Była mała, przytulna, ale strasznie zaniedbana. Zaczęli dokładnie jej się przyglądać. Wyszli na zewnątrz. Z tyłu znaleźli mały schowek na narzędzia i studnię. Bimbo poszedł do lasu zapolować, a matka w tym czasie ogarnęła trochę chatkę. Wymiotła śmieci, usunęła pajęczyny, poprawiła siennik. Koło południa wrócił Bimbo, niosąc ze sobą ogromnego ptaka. Od bardzo dawna nie jedli tak wyśmienitego obiadu. Mięso rozpływało się w ustach, było wyborne. Po posiłku Bimbo i jego matka wyszli, by rozejrzeć się po okolicy. Byli zdziwieni, Ŝe nikogo tu nie było. Zastanawiali się, kto wcześniej mógł zamieszkiwać tę chatkę i co stało się z jej właścicielem. Ale nie spotkali niczego i nikogo prócz lasu, polan i zwierzyny. Wrócili z powrotem z uśmiechami na twarzy – mieli swój dom, swój kąt, skrawek swojego świata. Wiedzieli, Ŝe pokochają to miejsce i będą w nim szczęśliwi. Wydawało się, Ŝe na tym odludziu nie ma problemów, krzywd, strachu – jest tylko radość, tylko szczęście. Tak mijały dni i miesiące. Chłopiec i matka wiedli spokojne Ŝycie. Bimbo polował i naprawiał róŜne sprzęty, a matka zajmowała się domem. Pewnego dnia, wracając ze spaceru, potknęła się o wystający konar i przewróciła się, uderzając głową o kamień. Bimbo był w tym czasie w lesie i szukał odpowiedniego drzewa na nowe łóŜko. Gdy wrócił do chatki, na dworze było juŜ szaro. Wszedł do izby, ale była pusta. Ogień nie palił się tak, jak zwykle o tej porze, panowała dziwna cisza. Wyszedł przed dom. ZauwaŜył coś ciemnego w gąszczu. Podszedł bliŜej. LeŜała tam jego matka w kałuŜy krwi. Chłopiec szybko przeniósł ją do domu. PołoŜył do łóŜka, opatrzył zranioną rękę i głowę, rozpalił w kominku i zasnął. Obudziły go jęki. Wstał, podszedł do matki. Była rozpalona, a jej ciało trzęsło się z zimna. Całą noc chłopiec siedział przy matce i pielęgnował ją. Rano usiadł przed kominkiem i nie wychodził do końca dnia z domu. Przez trzy kolejne dni było to samo. Skończyły się drwa, zabrakło jedzenia, a Bimbo ciągle siedział, nie ruszając się z miejsca. Wrzucił do paleniska ostatni klocek drewna, a mimo to w chatce było bardzo chłodno. Po jakimś czasie płomień zniknął, iskrzył się tylko Ŝar w kominku, ale i on po chwili zgasł.

42

ale sroga. Ŝe to właściciel domu po wielu miesiącach powrócił do swojej chatki i teraz chce ich wypędzić z niej. 6 lat niebie gwiazdy.zapytał chłopiec sam siebie. . Bimbo szybko wstał z krzesła. Wyszedł na zewnątrz. To była cisza. ale drzewo było mokre i nie chciało się zapalić. Chłopiec podniósł głowę do góry. Ale ta. Ŝe to matka obudziła się ze snu i go woła. Gdy usypał mały kopiec. co takiego zrobiłem? 43 . . .Dlaczego to zrobiłeś? Bimbo myślał. więc chłopiec pomyślał. Głos dochodził z zewnątrz. Ŝe spała kamiennym snem. Delikatnie podszedł do niej. ale regularny oddech świadczył o tym. która opanowała kiedyś tak ukochane.Dlaczego to zrobiłeś? . Wtedy Bimbo ocknął się. . to kto? .. tylko chłód i jakieś dziwne odgłosy.powtórzyło się pytanie.Dlaczego to zrobiłeś? . to ja. coś strasznego. chciał je podpalić. a teraz tak bardzo znienawidzone miejsce. Chciał znaleźć kawałek drewna.zapytał z lekkim strachem chłopiec.Kto to. Otrząsał ze śniegu gałązki. Chłopiec wybiegł na podwórze. który zniszczyłby tę potworną ciemność. albo chociaŜ rozniecić malutki płomień. Ŝe zaraz coś się stanie. ale nikogo tam nie było. Wszędzie była tylko ciemność. Wtedy usłyszał cichutki głosik: . łamał je i szybko znosił do domu. niepokojąca. kto to mówi? .Skoro to nie matka mnie wołała. Wydawało się. Gwiazda powtórzyła pytanie: . Ujrzał na Ala Krajewska.. która do niego przemawiała. gwiazdko. była największa i świeciła najjaśniej.Zapanowała ciemność. Ale nie było ani kawałeczka drewna. aby rozpalić ognisko.Spójrz do góry.Ale co.

bo widzę. dałam wam chatkę.przyznał ze smutkiem Bimbo. choć nie powinnam: twoja matka wyzdrowieje i będzie jak dawniej. .odpowiedział nieco zawstydzony Bimbo. Ŝe tego nie wytrzyma.Nie przerywaj mi. 4 latka niezwykłym darem i bez trudu odnajdziesz kaŜ- dą drogę. .Tak. Chcę tylko. jeśli o to idzie. las pełen owoców i zwierzyny. Mieliśmy wszystko. Powiem ci. aby było jak dawniej.Ty ciągle niczego nie rozumiesz? .Moja matka upadła . co 44 .i od tej pory nie wstaje z łóŜka.Nie.. .. Nie martw się juŜ o swoją matkę.. abyś dokładnie mnie wysłuchał.skarciła go . . To ja oświetlałam ci drogę. Boję się. ty jesteś obdarzony Kubuś Jurecki. bardzo mi ulŜyło . czego nam było trzeba. czym do tej pory ciebie i twoją matkę obdarowywałam.Dlaczego mówisz „byliśmy”? Czy dalej nie jesteście? . byliśmy tutaj szczęśliwi. jest taka słaba.Czy to. obudzi się ona ze snu i będzie zdrowa. Ŝe od dłuŜszego czasu zaczynasz gubić się w świecie.. Czy teraz juŜ czujesz się lepiej? .. gwiazdko. to ja przyprowadziłam was tutaj.Gubić się!? . Przemówiłam do ciebie.nie chodzi mi o gubienie drogi w lesie. A ty juŜ przy pierwszej próbie poddajesz się. to było mało? . Po tej rozmowie.Jestem Gwiazdą Prawdy. kiedy do ciebie mówię .Dlaczego zachowałeś się w tak brzydki sposób. Ŝe od pewnego czasu nie doceniasz tego. .wykrzyknął ze zdziwieniem chłopiec. Martwi mnie jednak to. gdy wrócisz do domu.. Czy nie moŜna cofnąć tego wydarzenia? Chciałbym.Nie.zaczął niepewnie . Mieliśmy poŜywienie i ciepły domek. niczego nie rozumiem . . który pokochaliśmy bez granic.

jak powiedziała Gwiazdka. . Los był dla ciebie niemiłosierny i straciłeś to szybko.Przyniosłem trochę drwa.powiedział to i zapalił ogień w kominku. ale potem… jakbyś zapomniał juŜ. poniewaŜ nie potrafiłeś dostrzec tego piękna. ale juŜ tego nie widziałeś.Bardzo mocno cię kocham szepnął. . . Kiedy mieszkałeś w luksusie.. Przechodziłeś obok.odpowiedziała z uśmiechem. To wszystko gdzieś uciekło.Tutaj gwiazdy błyszczą najpiękniej na świecie .posiadasz. Kiedyś to widziałeś.Od tego ma się przyjaciół . . Jeszcze kilka miesięcy temu czułem. teraz nie potrafiłeś tego dojrzeć. przestałeś być szczęśliwym. Chłopiec stał jeszcze chwilę i wpatrywał się w gwiazdy. Cieszyłeś się na początku. podszedł do matki i przytulił ją . Ŝe jestem najszczęśliwszym chłopcem na ziemi. matka siedziała juŜ na łóŜku zdrowa. Nie cieszyły cię juŜ krople deszczu uderzające o szybę podczas. które cię otacza. równieŜ tego nie potrafiłeś docenić.Ja ciebie równieŜ. Przepraszam cię za to i dziękuję. Błyszczały na niebie.Czy coś się stało. co to znaczy nie mieć domu. . Przesiedzieli całą noc w uścisku. a teraz wszystko stało się dla mnie rutyną. kochanie . wpatrując się w ogień. A gwiazdka zaglądała przez okienko i błyszczała cudnie na niebie. Ale potem los dał ci drugą szansę.powiedziała gwiazdka i rozbłysła jasno na niebie .pamiętaj. który trzeszczał i dawał im tak przyjemne ciepło. Znalazłeś tę oto chatkę.wyszeptał i udał się do swojego domu. Nie cieszył cię widok tęczy i roślinności budzącej się po deszczu do Ŝycia. bo zgasło w kominku .Masz rację. gdy ty siedziałeś przy kominku ze swoją matką i piłeś ciepłą herbatę. Ŝe poświęciłaś mi tyle czasu.. stało się nieatrakcyjne i nudne. Tak. gwiazdko. szczęście i piękno tkwi w szczegółach. 45 . dlaczego byłeś na podwórzu? .

Ŝe dzień minął mu bardzo szybko i nadeszła noc. gdyŜ mogli swobodnie biegać po całej łące. by niczego w nim nie brakowało. Mika i Bąbel bardzo lubili te wyprawy. Wykąpała synka i połoŜyła spać w jego nowym pokoiku.teŜ pomagała rodzicom przygotować prezenty dla braciszka. 3 latka Niedaleko miejscowości Pasikonikowo. czas na kąpiel. a gdy nabrały ochoty. wskakiwały do jeziora. Przed snem mama przeczytała synkowi jeszcze bajeczkę. Mały piesek był szczęśliwy. Tata Reksio codziennie rano zabierał Bunię swoją Ŝonę i dwójkę swych dzieci na spacer nad jezioro. Mika . Była ona bardzo szczęśliwa. Pewnego dnia rodzice postanowili zrobić niespodziankę małemu Bąblowi. miał on zasłonięte oczka. Bąbel strasznie bał się ciemności. na skraju lasu stał maleńki kolorowy domek. poniewaŜ od urodzenia spał z rodzicami. Gdy Reksio i Bunia wprowadzili synka do pokoju. jednak po chwili rodzice zdjęli przepaskę małemu pieskowi. ucałowała go w czółko i zgasiła światło. ale o tym wcześniej nie wiedział. Starali się. by popływać w nim chwileczkę. bo zawsze w łó- 46 . Mama powiedziała do Bąbla: . bawił się tak dobrze.Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności Jak Bąbelek pokonał strach Kubuś Grabski. W tym domku mieszkała psia rodzina.starsza siostra Bąbelka . Bąbel cały dzień spędził w swoim pokoju. nie mógł się nacieszyć nowymi zabawkami oraz własnym łóŜeczkiem. Od dłuŜszego czasu przygotowywali dla niego pokój. Bąbelek był zachwycony swoim pokoikiem. Ŝe w końcu uśnie we własnym łóŜeczku.Synku.

powiedziała do pieska . Bąbelek był zdziwiony faktem.Zobacz . Zawołał więc szybko rodziców. . skoro nawet jego nowa koleŜanka się ich nie boi. Postać wydawała mu się przyjazna.PokaŜę Ci cudowną zabawę. by zgasił światło w pokoju. w którą moŜna bawić się tylko w nocy i to właśnie na tych oświetlonych fragmentach. bo nigdy wcześniej ich nie widział.jak podczas nocy jest ozdobione niebo. Ŝe ta noc i ciemność wcale nie są takie straszne. Ŝe noc jest piękna. PołoŜył się do łóŜeczka i leŜał w nim zwrócony główką ku oknu. jest równieŜ księŜyc. . a raz .Cześć! Jak masz na imię? Dlaczego nie boisz się nocy? Kim jesteś? Na to stworzenie odpowiedziało: . Ŝe wśród nocy coś się porusza. Gdy stał przy oknie zauwaŜył. pełne jest lśniących lampeczek. jak się jemu wcześniej wydawało. .jak pączek. Nagle piesek zobaczył świetliki.Cześć! Mam na imię Maja. Ŝe strasznie smaczny musi być taki księŜyc i dalej słuchał opowieści nowej koleŜanki. Ale gdy Maja poprosiła. których przecieŜ w dzień nie widać. Była to mała sowa. Na ścianach było mnóstwo oświetlonych fragmentów. był zachwycony ich urokiem. Bąbelek juŜ się nie bał. Jestem małą sówką. Bąbelek pomyślał wtedy. Mama przyszła. Jednak sówka nie dała za wygraną i w końcu piesek uległ. Piękna? Zdziwił się Bąbel. ZbliŜył się więc do okna i ta postać równieŜ. Ŝe ktoś o tej porze jest na dworze i nie boi się tej strasznej nocy.Piękna . przecieŜ on nic pięknego w niej nie widział. Powoli zaczął myśleć. który z kaŜdym dniem zmienia swój kształt: raz wygląda jak rogalik. Ŝe w jego pokoju wcale nie jest tak ciemno. która jego tak przeraŜała. postanowił otworzyć okno i zadać nieznajomemu stworzeniu kilka pytań.Ŝeczku obok niego byli rodzice. dala mu do snu małego misia i zostawiła zapalone światełko. a moi rodzice są Puchaczami i uwaŜam. 47 . Bąbel zaprotestował.powtórzyła sówka. Nagle zauwaŜył. W tym momencie Maja powiedziała: .

Bąbelek był coraz bardziej zaciekawiony. Wtedy Babel zawołał: . Byli małŜeństwem juŜ od siedemdziesięciu lat. sowy. 48 . a nawet króliki. ale tym razem juŜ w swoim łóŜeczku.PokaŜ mi w końcu tę zabawę. ale miał czarne uszka). PoŜegnała się z pieskiem. a Bąbel dalej wymyślał nowe postaci. ale teŜ i biednym. Mieszkali w nim państwo Dziadusiowie. śyli sobie skromnie. W pewnym momencie Maja powiedziała. Ta historia opowiada właśnie o jednym z tych króliczków – najmniejszym z nich – Czarnouszku (bo cały był bielutki jak śnieg. to po kolei mówili wszystkim „Dobranoc” i wychodzili do swojego pokoju. lisy. Ŝe musi juŜ wracać do domu. W ich WIELKIM domu Ŝyły więc najróŜniejsze zwierzątka: misie. była taka wąska ulica. co to za zabawa. Wtedy sówka zaczęła w dziwny sposób plątać swoje skrzydełka. Czarnouszek bał się ciemności. JuŜ więcej nie bał się ciemności. Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności O tym. jak Czarnouszek przestał się bać. Gdy państwo Dziadusiowie szli spać i kładli spać teŜ wszystkie zwierzątka.Ja teŜ chcę! I skrzyŜował swoje łapki. bo leŜąc w łóŜku stwarzał sobie nowych kolegów. bardzo szczęśliwym. kotki. a na ścianie pojawił się miś. jak własnymi wnukami: z sercem i cierpliwością. Była to najciemniejsza ulica na całym osiedlu! A przy tej ulicy stał stary. Powiedział do sówki: . za małe pieniąŜki. Piesek był bardzo dumny z siebie i zaczął wymyślać coraz to nowe figury. OGROMNY dom. którego nazwy nie pamiętam. z którymi się spotykał przed snem. Dziadusiowie bardzo lubili zwierzątka i opiekowali się nimi. bo on potrafił bawić się tylko w dzień. Zawsze świeciło się tam mało latarni. W pewnym mieście. a na ścianie pojawił się ptaszek. pieski i chomiki.

. Ale wieczorem.. Następnego dnia Czarnouszek bawił się z innymi zwierzątkami i czuł się juŜ całkiem bezpiecznie i dobrze.. Zapomniał o swoim kłopocie i w jasnym pokoju biegał jak szalony po dywanie ze swoimi kolegami króliczkami. Jednak zrobiło mu się Ŝal małego króliczka i powiedział: 49 . Ŝe nawet gwiazd nie było widać. gdy wszystkie światła pogasły. więc szturchnął śpiącego niedaleko kotka Łatka. znowu się bał. Ŝe ktoś puka w okno i chce zrobić mu coś złego.Hej. Ŝe się kurczę z tego strachu i zaraz aŜ zniknę! Co mam zrobić? Łatek był sprytnym zwierzątkiem.A gdy tylko gasło światło. ale to nic nie pomagało – Emilka Kaczkowska. a na zewnątrz było tak ciemno. to dwa małe czarne uszka Czarnouszka prostowały się natychmiast i czarne oczka rozglądały się czujnie dookoła wystraszone na całego! Czarnouszek trząsł się cały i wtulał się głęboko w swoich kolegów. które na pewno się zaraz staną. bo nie wiedział.. a on nawet nie myślał o spaniu! Bał się teraz innych zwierzątek. Ŝe ktoś wyjdzie z szafy i go zje. Myśl ta wydała mu się dobra.bać się ciemności. I tak myślał… myślał i głębiej wtulał się w futerko innych króliczków. Ŝe prawie by zniknął! (był bowiem najmniejszym króliczkiem w całym domu). Czarnouszek myślał bardzo długo o tych wszystkich strasznych rzeczach. 8 lat oni smacznie juŜ spali. Ale pomyślał sobie: „Zaraz! Nie mogę tak sobie zniknąć! A co. bardzo tu ciemno! I tak się boję. Czarnouszek w swoim strachu tak się skurczył. aŜ w końcu zasypiał. zawsze sobie radził sam. jeśli wtedy trafię do jeszcze ciemniejszego miejsca niŜ to?! … brr! Muszę kogoś poprosić o pomoc…”. Ale nie umiał poradzić nic Czarnouszkowi. Łatek!. które wydawały się takie straszne i wielkie (zwłaszcza misie) – większe niŜ za dnia! Bał się. co to znaczy . .

Wspaniale!!! . Jim opowiedział mu o tym.wykrzyknął Czarnouszek – No. a szafa się nie zmienia w nocy. Ding-ding patrzył na Małego i na pokój. .powiedział niskim głosem Jim . no! Tylko ciszej. Bystrooki Jim był juŜ starą sową.Czarnouszek przestał się bać ciemności. Ŝe to tylko zwykłe drzewo puka w okno czasami. co dokładnie widać w ciemności. Ŝe czasami w dzień głośno chrapał. bo inne zwierzątka śpią. I tak działo się jeszcze przez kilka nocy. Ŝeby wszystko było w porządku.Co się stało. 50 .Potrzebna Ci zatem Asysta . Mały! Ja się nie boję. które mieściło się na szczycie wysokiego. Wiem. Bystrookiego Jima. dlaczego nazywają go Bystrookim oraz o tym. słynął ze swej mądrości i z tego. I w ten sposób mały króliczek . Czarnouszek udał się do jego gniazda. ale zapytaj sowy. A stary Jim jeszcze wciąŜ przez wiele dni czuwał i ze swojego gniazda na zegarze. aŜ króliczek zasnął. mały króliczku? Czarnouszek opowiedział mu więc o swoim problemie.JuŜ nie musisz przy mnie czuwać. Sowa tylko czuwała przy Małym. drewnianego zegara – Ding-dinga. Jim. gdy on spał. Jakbym się jeszcze czegoś bał. Dzięki tobie juŜ czuję się bezpiecznie.i rozwinął swoje puchate skrzydła szeroko tak. Co powiesz na to. On ci coś poradzi mądrego. bo mam bystre oczy i dobrze widzę nawet po ciemku. a później jeszcze sobie trochę rozmawiali.. Ŝeby płynnie sfrunąć na dół do Czarnuszka . . Ŝebym sobie usiadł koło ciebie i Ŝebyśmy troszkę porozmawiali? .Taaak? . Pewnego dnia Czarnouszek powiedział do Jima: . Zawołał Jima swoim piskliwym głosikiem i zaraz spojrzało na niego dwoje wielkich jasnobrązowych oczu. to dam ci znać.Słuchaj.odrzekł powoli Jim .Asysta to taka pomoc w trudnych sytuacjach. Pilnował. więc skoro za dnia się jej nie boję.Roozuumiem . to w nocy teŜ nie.

Łatwo powiedzieć! Trzeba było wyjść z pokoju i pójść kawałek korytarzem. które pochodziły z kryształowego Ŝyrandola. Gabryś bał się ostatnio zasnąć. A będąc w saloniku w odpowiednim momencie dnia.jęczą. Gabryś i duchy Mały Gabryś mieszkał w pięknym. Ŝe brat wspominał. Gabryś wierzył bratu. Ŝe duchy są okropne.najstarszy Michał i Karolina. Gabryś zapalił lampkę. hałasują i straszą ludzi. myśląc 51 . gdy zapadała noc. Najgorsze było to. Ŝe noc to czas duchów i od tej pory przeraŜało to Gabrysia. który znał jak własną kieszeń. którego normalnie nigdy tam nie było. zdawało mu się. Ŝe to jeden z nich. przytulnym domu pojawiają się duchy. Natychmiast pomyślał o duchach i przestraszył się bardzo. starym domu przy głównej ulicy swojego rodzinnego miasteczka. przez które moŜna było wyglądać na ulicę ocienianą przez rosnące po obu jej stronach drzewa. bo tak zawsze jest w filmach . Ŝe gdy zapada zmrok. bał się. ale nie było to spowodowane tylko nocą.Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka. Ŝe na schodach zauwaŜył jakiś biały kształt. Gdy wracał. Ŝe Gabryś znał i uwielbiał cały dom. Razem z nim w domu tym mieszkali jego rodzice oraz dwójka starszego rodzeństwa . Pewnej nocy Gabryś obudził się i musiał iść do toalety. bo był on starszy i zapewne więcej rzeczy wiedział. Gabryś nie chodził jeszcze do szkoły i spędzał duŜo czasu w domu. moŜna było zobaczyć mnóstwo skaczących po ścianach plamek światła. wstał i pobiegł do łazienki. Pobiegł co sił w nogach do swojego pokoju i siedział na łóŜku. cienie przesuwały się po podłogach. Wtedy wszystkie dźwięki zdawały się niezwykłe. w jego miłym. a cały dom był dziwnie cichy. aby tam dotrzeć. Dom był przestronny. Jego brat Michał powiedział mu niedawno. Cały czas wyobraŜał sobie. Mimo tego. które boi się duchów. miał drewniane podłogi w kaŜdym pokoju i duŜe okna.

Dlatego przeprosił za to braciszka. Ŝe starszy brat zabrał je i zrobił z niego „ducha”. w którym zawsze było wesoło. Gabryś zaś dowiedział się wreszcie. co zobaczył. więc zawołała Michała. co się dzieje. a rodzice powiedzieli. na pięknej polanie między zielonymi listkami traw i niebieskimi niezapominajkami Ŝyła rodzina biedronek: mama. za lasami. co ono tam robi. Ŝe będzie to niezły psikus. ale gdzieś z bliŜszej odległości. Zobaczywszy Gabrysia.tylko o tym. Rodzice nakrzyczeli na Michała za jego pomysł i zakazali mu straszyć kogokolwiek. gdyŜ chciał nastraszyć Gabrysia. 52 . Wiedział. znalazła na schodach białe prześcieradło. Ŝe duchów tak naprawdę nie ma i od tej pory nie bał się juŜ domu nocą. Mama. tata i mała córeczka Zuzia. Wstał i wyszedł z pokoju. gdyŜ nie jest to nigdy dobry dowcip. Wszyscy razem zeszli więc do kuchni. gdzie wyjaśnił się powód całego zamieszania. schodząc rano na dół. Obudziły go głosy rodziców dochodzące nie. z kuchni. jakie to wszystko straszne. Anna Bulanda Bajka dla dziecka. Było mu teraz bardzo wstyd. która boi się pójść do szkoły Mała biedroneczka Za górami. odkąd mu o nich opowiadał i myślał. Rodzice stali na schodach razem z jego bratem Michałem i o coś go wypytywali. by zapytać. W końcu nad ranem zasnął wyczerpany i nadal przestraszony tym. Ŝe naprawdę się wystraszył. szczególnie dla straszonego. Michał spuścił głowę. Ŝe tak brzydko wobec niego postąpił. jak zwykle. Ŝe boi się on duchów. Okazało się. by zobaczyć. Mieszkała w pięknym i przytulnym domku. Wtedy Gabryś opowiedział wydarzenia minionej nocy oraz to. Ŝe muszą porozmawiać z nimi dwoma.

Biedroneczka codziennie prosiła mamę. wszystkie dzieci na nią patrzyły i szeptały na jej temat. Zuzia bardzo bała się. Ŝe inne dzieci będą ją przezywać i wyśmiewać się z niej. Ŝe jest mała. Wstydziła się. która do dzisiaj jest jej najlepszą przyjaciółką. moŜe nauczyć się wielu ciekawych rzeczy. z którymi będzie się bawić i Ŝe dzięki temu. Martwiła się. by się nie martwiła. Rozglądała się na wszystkie strony. od początku poczuły. PrzeraŜona biedroneczka powoli wchodziła do budynku. Ŝe jest taka mała.mała i nieśmiała. Nauczycielka kazała Basi (tak miała na imię mała biedroneczka) usiąść koło Zuzi. Zosia Danielkiewicz. była ona podobna do Zuzi . 53 . Wszyscy przekonywali Zuzię. iŜ będzie chodzić do szkoły. Pierwszy dzień dla Zuzi stał się miłym i dobrym. Ŝe szkoła nie jest zła. Mama tłumaczyła biedroneczce. Cały czas płakała. Biedroneczki szyb- ko przypadły sobie do gustu. bo na pewno pozna duŜo koleŜanek. w którym mała biedroneczka miała pójść pierwszy raz do szkoły. Nagle do klasy weszła jeszcze jedna nowa uczennica. Był to dzień. Ŝe moŜe tam poznać duŜo nowych przyjaciół. w którym biedroneczka znalazła koleŜankę. 6 Nastał dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Mama wzięła Zuzię za rączkę i poszła z nią do szkoły. Ŝe nie naleŜy się bać i dobrze jest słuchać mamusi. która cały czas twierdziła. Ŝe nie będzie miała koleŜanek i nikt nie będzie chciał się z nią bawić. Ŝe mogą być przyjaciółkami i tak było. Zuzia przekonała się. aby nie musiała iść do szkoły. Ale Zuzia nie wierzyła mamie. Kiedy weszła do swojej klasy. Usiadła w jedynej wolnej ławce i czekała na nauczycielkę.ZbliŜał się dzień.

biedny był ten chłopiec . jak mała kuleczka: miał odstający brzuszek.skrzywiła się babcia. dlatego trzeba starać się o stratę paru kilogramów.. łakomczuchu! Niedługo będziesz chodził na brzuchu” . aŜ wreszcie Kaziu .. Mam karty. dogadywania. dawno temu poznałam chłopca.odburknął mi. Rówieśnikom chodziło o to.a jego rączki i nóŜki były miękkie jak poduszeczki. co miałam zrobić . bo mam piegi: o tu. które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Kaziu. zagramy.tak było na imię chłopcu . Ŝe kiedyś nadejdzie moment. Pamiętaj.opowiada babcia Marysia . Bajka ma pomóc dziecku w zrozumieniu..wierzyłam. miły dla innych.Chcę być twoją koleŜanką. wołały: „Ej..te ciągłe śmiechy. Któregoś dnia podeszłam do niego i powiedziałam: . cha cha cha”. Ŝe jego brzuch od jedzenia będzie rósł jak balon. a jego cięŜar będzie nie do uniesienia. idąc do szkoły. Kiedyś babcia opowiedziała mi taką historię. ze mnie teŜ się śmieją. Dawno.na babcinych ustach pojawił się lekki uśmiech . zostaw mnie . widzisz? pokazałam mu palcem na mój nos i policzki . czego tamci nie potrafią..westchnęła babcia . . Łobuzy! Płakałam okrop- 54 . Następnego dnia. Ŝe nadwaga jest szkodliwa dla zdrowia i powoduje złe samopoczucie. Ŝe zawsze moŜesz na mnie liczyć! Poszłam. Ŝe człowiek otyły potrafi być bardzo przyjazny. Ach. Łakomczuszek. łakomczuszek ma duŜy brzuszek.. pulchne policzki. przypominał mi świętego Mikołaja .Na pewno potrafisz zrobić coś. zaczepili mnie chłopcy krzycząc: „Maryśka ma piegi i zadaje się z grubasem. Dzieci śmiały się z niego. .Jestem Marysia.Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka. który wyglądał. a Kaziu stanie się moim kolegą. chodź na ławkę.Nie chcę.będzie musiał ciągnąć brzuszek po ziemi. Bajka ma na celu równieŜ ukształtować w dziecku myśl.

Jednak ranek nie okazał się straszny. skakać.tak jak ja. co stało się z tamtymi? Uciekli i juŜ więcej nie odwaŜyli się nas zaczepiać. A moŜe twoja babcia równieŜ zna ciekawe opowiadanie? Zapytaj! Jessica Marcinowska. 13 lat 55 . krzyknęłam: . co mam powiedzieć. torciki i ciasteczka ciągle będą przed twoim wzrokiem. to nie będzie proste. znał teŜ skrytkę ze słodyczami. grać w piłkę! Ale nie będziesz mógł jeść słodyczy! . co to za chłopak . Pewnego dnia wyznał mi. Wiesz.był zawzięty. Przyznał się teŜ. Byłam najszczęśliwszą dziewczynką pod słońcem . Kaziu uwielbiał grać w karty i majsterkować w garaŜu . Niewiele myśląc.nie.krzyczałam. bo ma się więcej siły i radości. bo zobaczył mnie Kaziu. Moje przeczucie się spełniło: zostaliśmy kolegami. widziałam to w jego oczach. Ech! . Piękna historia. ale chciałam mu pomóc.Pamiętaj. Nie wiedziałam. do dzisiaj pamiętam.na twarzy babci widniał szeroki uśmiech. wnusiu kochałam go i do dziś kocham twojego dziadka. co im powiedział: „Lepiej być przy kości.mówi .Będziemy biegać.Hurra! Będę szczuplejszy! . Rozgonił towarzystwo. Ŝe podkradał ciasteczka. nie mogłam nic powiedzieć. Pytasz.odetchnęła babcia I tak pomogłam Kaziowi.” Jak się cieszyłam! „Mój wybawca” . gdy je mama wyciągała z pieca i zostawiała do ostygnięcia. Ŝe nie chce mieć takiego duŜego brzuszka i pulchnych policzków. dąŜył do celu i schudł! CięŜko mu było.

Nie.Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca. ścigali się samochodzikami. Ale nadszedł ten dzień. Ŝe nie moŜna jeść tyle gumy balonowej. co. KaŜdego wieczoru. z którym uwielbiał się bawić. Wiesz. Ŝe mama połknęła duŜą gumę balonową. To będzie twój braciszek albo mała siostrzyczka. Pewnego dnia.odpowiedział trochę zmieszany chłopiec. Ŝe oni bardzo kochają jego.. Na początku myślał. Ŝe mamusia ma coraz większy brzuch. . Krzyś bardzo kochał swoich rodziców i wiedział.Tak. To było dziwne. kochanie. Ŝe mamusia robi się coraz większa. lecz on tego nie mógł zrozumieć. pytali czy chciałby braciszka albo siostrzyczkę. kolorowali obrazki w małych ksiąŜeczkach dla dzieci. 56 . głaszcze się po brzuchu i mówi sama do siebie. zaraz po kąpieli i bajce na dobranoc.. Mieszkał on w ślicznym i przytulnym mieszkanku razem z mamusią. u mnie w brzuszku jest teraz taka malutka istotka. Krzyś i nowy członek rodziny Dawno temu. kiedy dowiedział się całej prawdy. Chłopiec zauwaŜył.Krzysiu. która juŜ niedługo przyjdzie na świat. ale on nie do końca wiedział. prawda? . Mamusia postanowiła mu wszystko wytłumaczyć. Mamusia nie połknęła gumy. w jego malutkiej. Rodzice mówili do niego jakieś dziwne rzeczy. Rodzice poświęcali mu duŜo czasu. ale pewnego dnia. zauwaŜyłeś. Coś w Ŝyciu Krzysia zaczęło się zmieniać. tatusiem i ukochanym psem. mamusia kładła się obok Krzysia i czytała mu fragmenty z jego ulubionych ksiąŜek. JuŜ wcześniej rodzice wysyłali mu jakieś sygnały. bo trzeba będzie pojechać do lekarza . Krzyś był bardzo szczęśliwym chłopcem. . czteroletniej główce pojawiła się wątpliwość. który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. w małym i przyjaznym miasteczku Ŝył chłopiec o imieniu Krzyś. ale tatuś mówił. Układali razem klocki.

Z jednej strony bardzo się cieszył.Ale jak ten braciszek czy siostrzyczka dostał się do twojego brzucha?! Krzyś nie mógł tego zrozumieć. Zaraz pod serduszkiem. Ty teŜ kiedyś mieszkałeś u mnie w brzuszku. bo jesteś naszym synkiem. Mamusia pogłaskała chłopca po głowie. potem zaczęły pojawiać się listki i głowa z kolorowych płatków. 57 . zabierze mu mamusię i tatusia.Kiedy rodzice bardzo się kochają .. Chcieliśmy. Potem przychodzi taki dzień. Potem ta fasolka się zmienia. na początku była łodyga.. nie kochacie? PrzecieŜ byłem Karolinka Miąso. przytuliła do siebie i zaczęła przygotowywać jego ulubiony obiad.. . o co w tym wszystkim chodzi.To nie tak. . Razem z tatą bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. Ŝe muszą oddać jego ukochane zwierzątko. 3 latka grzeczny. rączki i nóŜki. Ŝebyście mogli się razem bawić i uczyć od siebie róŜnych rzeczy.zaczęła tłumaczyć mama . Aniołku. Krzyś jednak nie do końca rozumiał. Był bardzo zaniepokojony. który stoi u ciebie w pokoju. kiedy pewnego dnia mama powiedziała. z kim będzie mógł się bawić. Pamiętasz. . Więc ta fasolka teŜ się rozwija. tak jak ten kwiatuszek.A po co wam to nowe dziecko? JuŜ mnie nie potrzebujecie. ale z drugiej cały czas się bał. a on zostanie całkiem sam. Ŝe będzie miał kogoś. kiedy to malutkie dzieciątko postanawia wyjść z brzuszka mamusi i przywitać się ze światem.z tego uczucia w brzuszku u mamusi. Przestraszył się jeszcze bardziej. Pojawia się malutka główka. Ŝebyś miał rodzeństwo. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce w domu. pojawia się taka mała fasolka.

Będziemy ją odwiedzać. Ŝe on zamieszka z Tiną. Strach w nim narastał. to pójdą odwiedzić mamę i jego nową siostrę. bo jak urodzi się dziecko. Ŝeby iść do przedszkola. Ŝe jak przyjedzie po niego. Tina będzie teraz mieszkała u babci na wsi. ale dlaczego?! Tina była grzeczna! Będę za nią bardzo tęsknił! . Mama próbowała wytłumaczyć mu sytuację z psem. Nie chciał smucić rodziców. które miało zająć jego miejsce w domu.płakał bardzo smutny chłopiec. mamy nie było w domu. jak urodzi się dziecko. a teraz jej miejsce zajął tato. Cały czas się bał. Mówił. To dziwne. Był smutny. bo w nocy na świat przyszła mała dziewczynka. kiedy mamusia nie mogła juŜ go brać na ręce. to pewnie. Ŝe mamusia jest w szpitalu. bo on juŜ nie jest waŜny. ale szybko zmieniał temat. ale Krzyś tylko się zasmucił.. bo czekał właśnie na dziewczynkę. Ŝe jak teraz musi się rozstać z ukochanym zwierzakiem.Mamusiu. Powiedział teŜ. Ŝe rodzice wcale go nie posłuchają. ale teraz jest juŜ stara i mogłaby zrobić dziecku krzywdę. ale nikomu o tym nie mówił. on teŜ będzie musiał zamieszkać z babcią albo ciocią. bo była bardzo zmęczona. bo to imię najbardziej mu się podoba. Ŝe będzie śliczna. bo zawsze o tej porze robiła mu śniadanie i odprowadzała do przedszkola. Pomyślał. Bał się tego pierwszego spotkania z dzieckiem. Jak ty byłeś malutki.Kochanie. aby się na niego gniewali. Ŝe będzie miała na imię Zuzia. ale w środku bał się. kiedy czytała mu coraz krótsze bajki na dobranoc. Ona nie moŜe tu zostać. Krzyś mówił wszystkim. Tina opiekowała się tobą prawie jak mama. kiedy wstał.. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce. . nie będzie dla niej wystarczająco duŜo miejsca. 58 . Krzyś cały dzień mówił koleŜankom i kolegom w przedszkolu o swojej nowej siostrzyczce. Ŝe będzie miał siostrzyczkę. Cały czas tak opowiadał. nie chciał teŜ. Powiedział Krzysiowi.. więc chciał te dni zapamiętać jak najlepiej. Jeszcze przez jakiś czas będzie ich jedynym dzieckiem. jego siostrzyczka. a to przecieŜ niedaleko. Któregoś dnia. Mówił.

bo Krzyś miał dopiero cztery latka. Ŝeby jego synek poznał swoją siostrę. Mocno go przytuliła. Krzyś przyglądał się przez chwilę śpiącemu noworodkowi. a jest juŜ taki duŜy. który będzie pilnował dziewczynkę i róŜową. bo przecieŜ cały dzień o tym mówił w przedszkolu. owiniętą w jakieś śpioszki. puszystą szczotkę do włosów. Zuziu. kiedy zobaczy małą Zuzię. Ŝe tata mu ufa i ceni sobie jego zdanie. Krzyś był bardzo szczęśliwy i dumny z pięknego prezentu. Ŝeby chłopiec wybrał jakiś prezent dla swojej małej siostrzyczki. ale tak spodobały mu się te wszystkie zabawki. Tato chciał.Kiedy przyjechał po niego tata. Chłopiec poczuł się jeszcze lepiej i bez wahania odpowiedział „Zuzia”. co byłoby najlepsze dla jego siostry. Tato musiał podstępem wnieść go na oddział.Dzień dobry. Bardzo tęsknił teŜ za mamusią. gdzie leŜą mamy ze swoimi małymi dziećmi. W pierwszej chwili Krzyś poczuł się trochę zazdrosny. bo tak mówi się o dziecku. ubranka i przyrządy leŜące na półkach. pocałowała i wskazała dłonią małą róŜową istotkę. pluszowego niedźwiadka.. Poczuł się nawet waŜny. Ŝe zaczął szukać czegoś. który wybrał dla dziecka. Gdy weszli do szpitala. bo przecieŜ cały dzień jej nie widział. ZniŜył się nad łóŜeczkiem i powiedział ściszając głos: . a to znaczy.. więc musiało się udać. Ŝeby mała ładnie wyglądała. Pielęgniarka „przymknęła oko” i Krzyś mógł spotkać się z rodziną. a to za mało. Tata jednak bardzo chciał. Nie mógł się doczekać. Mama bardzo ucieszyła się na widok swojego synka. Krzyś wybrał białego. udali się do sklepu z rzeczami dla malutkich dzieci. bo przecieŜ to on sam miał wybrać upominek dla maleństwa. W końcu to tatuś poprosił go o pomoc. W drodze do szpitala tata poprosił chłopca jeszcze raz o pomoc. Ŝeby to Krzyś zadecydował. Ŝeby tam wchodzić. Nie wiedział. Mamusia pochwaliła go za wybranie tak ładnego imienia dla siostry i powiedziała do swojej córki: 59 . jakie imię wybrać dla nowego dziecka i chciał. które dopiero przyszło na świat.

bardzo za nimi tęsknił i nie mógł się doczekać. Ŝe kiedy on będzie w przedszkolu. Chciał. pogłaskać.Kochanie. Ŝeby mógł się jej lepiej przyjrzeć. przynosili kolorowe prezenty. Robił to bardzo delikatnie. nikt juŜ go nie słuchał. co od dawna chodziło mu po głowie i tak bardzo go martwiło. chciał odpowiedzieć. To normalne u noworodków. niedźwiadek będzie się nią opiekował. a tego bardzo nie chciał. WłoŜył jej do łóŜeczka białego niedźwiadka i powiedział. patrzył na swoją siostrę i zastanawiał się. Kiedy w końcu nadszedł tak wyczekiwany przez Krzysia dzień. tylko o tym. Krzyś często podchodził do jej łóŜeczka. bo akurat mała zrobiła śmieszną minę czy zaczynała płakać. chłopiec znowu posmutniał. przytulić. szczęśliwy. bo się boi. Nie mówił o niczym innym. a on dostawał co najwyŜej czekoladowe jajko. Gdy ty byłeś malutki. nawet jeszcze mniejszy od Zuzi. kupują jej prezenty? Ja teŜ jestem jeszcze małym chłopcem! Ona cały czas płacze i ja nie mogę spać! JuŜ jej nie lubię . brali ją na ręce. to jest twój starszy braciszek. Ŝe w końcu ktoś się nim zainteresował.Dlaczego nikt się mną nie interesuje? Dlaczego wszyscy biegają koło Zuzi. kiedy tata zabierze go z przedszkola i pojadą w odwiedziny. jak ładna jest Zuzia i Ŝe juŜ niedługo będzie razem z nim w domu. jak taka malutka i śliczna istotka moŜe być tak niegrzeczna. . Przez następne trzy dni. Krzyś od razu wyjął szczotkę. którą kupił wcześniej z tatą i zaczął nią głaskać główkę dziecka. bo tak długo jego mama i siostra leŜały jeszcze w szpitalu. Płacze.Krzyś w końcu powiedział komuś o tym. Po tych słowach wzięła dziewczynkę z łóŜeczka i zbliŜyła się do swojego synka. kiedy poszedłeś pierw- 60 . Goście zadawali mu róŜne pytania. Jak moŜe zabierać jemu wszystkich bliskich?! Nie wytrzymał.Zuziu. bo wiedział.. to nie tak. . Tak samo jak Ty wtedy. jak myślisz. Dla takiego małego dziecka wszystko jest całkiem nowe. Ŝe moŜe zrobić krzywdę swojej Zuzi. a kiedy on. teŜ cały czas płakałeś. Krzyś. Wszyscy chodzili koło Zuzi. bo wcześniej znało tylko brzuszek mamusi. Ŝeby jego siostra była najładniejszym dzieckiem na oddziale. Zaczął płakać i poszedł wyŜalić się mamie.

Ŝe urodziła się Zuzia. a tatuś szedł do Krzysia. bo jesteś naszym dzieckiem. bo większej rodzinie. Ŝebyś był szczęśliwy . a moŜe nawet lepiej. bo Zuzia była jeszcze za malutka.jak będzie miał jakiś problem. mama dawała jej mleczko. Wieczorem. albo bawił się w tym czasie z tatą. jak chłopiec nie spał. Bardzo dobrze zrobiłeś. Sprawdzał. co masz w serduszku i co cię smuci. Rodzina i znajomi przychodzą poznać nowego członka i na powitanie przynoszą podarunki. jeśli wszystko było w porządku. nie moŜe ukrywać tego przed rodzicami. w swojej nowej.Ale wy mnie juŜ nie kochacie. Ŝe od tej chwili wszystko się zmieni i będzie tak. czy śpi. Ŝe jesteś naszym synkiem.mamusia pocałowała chłopca i przytuliła mocno do siebie. tak jak kiedyś. MoŜe masz rację. Ŝe poświęcamy ci teraz mniej czasu. mamusia kładła się obok niego i czytała mu fragmenty jego ulubionych ksiąŜek. kiedy Krzyś był juŜ czyściutki i najedzony. Ŝe bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. Krzyś znowu był bardzo szczęśliwy w swoim domu. Faktycznie. TeŜ się bałeś. to znaczy. co zrobić.Jakiś czas temu mówiłam ci. nie zmienia faktu. Kiedy mama zajmowała się Zuzią. ale to przez to zamieszanie i zmęczenie. przykrywał go kocykiem i całował w czółko. bo to małe dzieci lubią najbardziej. To taki zwyczaj. bo teraz wiem. chłopiec albo jej pomagał. Wiem teŜ. nie czytasz mi juŜ bajek wieczorem! . Tylko spała. . 9 lat . A jeŜeli chodzi o te prezenty.szy raz do przedszkola. Obiecuję. bo nikogo nie znałeś. jadła i płakała. siadał obok niego i czytał mu bajeczkę albo opowiadał jakąś historię. to ty takŜe je dostawałeś. ale musi 61 Paulinka Średnicka. To. A kiedy w nocy Zuzia zaczynała płakać. Dowiedział się czegoś bardzo waŜnego . Ŝe powiedziałeś mi o swoich obawach. a jeśli nie. bo nie bawicie się ze mną. jak kiedyś.

Zuzią. Ŝe kiedy jedna się juŜ nie podoba. Nic dodać. które boi się nauczyciela lub innej osoby. Nowe dziecko pojawia się na świecie. Chodziła do czwartej klasy Kaczej Szkoły. Rafał Leszczawski. Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka. Ŝe zje rodzeństwo na kolację. chodzenie po wysokich skałkach. kochającej rodzinie. kupuje się drugą. O kaczuszce. Wolny czas spędzała ze swoim starszym kaczym bratem. Ŝeby zastąpić tę starą. Była to kaczuszka pogodna i wesoła. Zrozumiał teŜ. Od tej chwili będzie musiał bronić i opiekować się swoją młodszą siostrą. Wychowywała się w dobrej. nic ująć . To nie jest tak jak z zabawką. Ŝeby zawsze miał z kim się bawić. a na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie.była dzielną kaczuszką.z nimi o tym porozmawiać. 4. wałęsanie się po ciemnym lesie czy robienie psikusów staremu lisowi. Krzyś bardzo pokochał swoją nową siostrę. Ŝe dorośli nie zawsze o wszystkim wiedzą i czasami trzeba im o tym powiedzieć. Ŝe narodziny drugiego dziecka nie są takie złe. która bała się nauczyciela od matematyki W małym miasteczku.5 roku 62 . rozmawiać. dlatego niestraszne były dla niej pająki. a to wymaga pewnej pracy z jego strony. nieopodal rzeczki mieszkała mała kaczuszka imieniem Mepsi. PrzecieŜ został starszym bratem. Zrozumiał. Czuł się za nią odpowiedzialny. który nie raz groził. aby towarzyszyć temu starszemu.

Matematyki uczyła się całymi dniami i nocami. Jednak nic to nie pomagało – stary kaczor był jedynym matematykiem w miasteczku.Istniała jednak rzecz.NAUCZYCIEL OD MATEMATYKI. Ostro i sucho. Najgorzej było wtedy. udawała. Powtarzała sobie. Nauczyciel odwiedzał kaczuszkę w najgorszych snach. płakała. Ŝe jest chora – robiła wszystko. rodzice wiedzieli o problemach Mepsi. bo oczy przez szkła okularów wydawały się pięć razy większe i groźniejsze. przed którą Mepsi zamierała w bezruchu i przy której nie umiała wydobyć z siebie głosu . gdy za biurkiem był ON. aby był bardziej czerwony. Stary kaczor wymyślił dla nich specjalną nazwę „Klasa śywych Trupów” albo „Akwarium”. Skrzydełka farbowała zawsze na kolor niebieski. która bardzo lubiła się stroić. a raczej osoba. Nie chciała iść na lekcje. Stary kaczor był dobrym matematykiem. Mepsi nie lubiła szkoły. Uczniów wyzywał od głupków. Mepsi kochała ciocię Ludmiłę. Lekcji matematyki bał się kaŜdy uczeń z klasy Mepsi. Nie raz juŜ interweniowali w szkole i prosili o zmianę nauczyciela. Uwielbiał wywoływać ich po nazwisku. a dziobek podkreślała malinowym sokiem. stary kaczor. poniewaŜ była ona bardzo 63 . ze spiczastym dziobem. Był to chudy. Budziła się wtedy cała zlana potem i szybko bijącym serduszkiem. To dlatego. aby uniknąć gniewu i złości nauczyciela. Ŝe to tylko sen. ale bardzo nie lubił dzieci. ale i tak wiedziała dobrze. kiedy kaczuszka nie rozumiała tematu lekcji i nie potrafiła rozwiązać zadania domowego. bogato opierzona kaczka. na którym nosił wielkie okulary. To czyniło go jeszcze straszniejszym. kaczych tępaków i ogólnie robił im duŜo przykrości. Oczywiście. JuŜ wtedy moŜna było dostać gęsiej skórki ze strachu. Ŝe kaŜdy bał się otworzyć dziób. Nie czuła się w niej bezpiecznie. puszysta. Była to duŜa. Ŝe gdy jutro pójdzie do szkoły. koszmar zacznie się od nowa. Pewnego dnia do Mepsi przyjechała ciocia Ludmiła.

JuŜ nigdy nie będą cię dręczyć. Mepsi wzięła duŜą kartkę papieru i zaczęła wypisywać swoje lęki: strach przed dostaniem jedynki. Była zbulwersowana. aby nie był juŜ taki straszny. Ŝe coś wymyśli. . Wzięła czarny flamaster i dorysowała nauczycielowi długie. .A teraz uwaga! Ciocia wzięła listę lęków.Teraz domaluj staremu profesorowi coś śmiesznego.Popatrz. kręcone wąsy. . co napisałaś . Ŝe to nic nie da. strach przed krzykiem. Dlatego zaraz po obiedzie kaczuszka poprosiła ciotunię o rozmowę i zwierzyła się jej ze swoich problemów.Doskonale! . czego boisz się na lekcji matematyki.poleciła ciocia . aby zmniejszyć twój lęk przed matematyką. Ŝe moŜna tak traktować małe kaczuszki. Masz jakieś zdjęcie z tym nauczycielem? Kaczuszka przekopała swój album i znalazła zdjęcie starego kaczora. . a na głowie domalowała śmieszny kapelusz z antenką. Zawsze na lekcji matematyki wyobraŜaj sobie nauczyciela w tym przebraniu. ale twoi rodzice przekonali mnie. . których się boisz. Ale to nie wszystko. jak twoje lęki znikają. kaczą awanturę. Mepsi spodobał się ten pomysł.ucieszyła się ciocia . złoŜyła ją w mały kwadracik i wrzuciła do kominka. Ludmiła bardzo zdenerwowała się całą tą sytuacją. Teraz stary profesor nie wyglądał juŜ tak groźnie. weź teraz kartkę i wypisz wszystkie rzeczy. Ciocia wzięła taśmę klejącą i powiesiła portret nad łóŜkiem Mepsi.No widzisz. strach przed gniewem profesora… lista była długa. Od razu lepiej. Wieczorem zawołała Mepsi do siebie. a szczególnie to. 64 . Wielkie okulary ozdobiła małymi kwiatuszkami. Na początku chciałam pójść do samego starego kaczora i zrobić mu wielką.Przeczytaj sobie jeszcze raz to. Dlatego wymyśliłam inny sposób. Obiecała.Moja droga. zostały spalone.wesoła i umiała znaleźć wyjście z kaŜdej sytuacji. A nie będziesz się juŜ tak bać.

Mepsi uśmiechnęła się niepewnie. 3 latka nie zmienił. . którą będziesz powtarzać sobie rano. Będę pamiętać .Dobrze ciociu. Ŝe to ci pomoŜe. Ŝe profesor nic się Kubuś Grabski. Ludmiła pochyliła się nad kartką papieru i napisała na niej wielkimi. ROZUMIEM MATEMATYKĘ I DOBRZE ROZWIĄZUJĘ ZADANIA. Dziwne dla kaczuszki było to. Codziennie przed lustrem powtarzała afirmację. Nie wiedziała. 65 . Przy tablicy sprawnie rozwiązywała zadania. Jak dostała jedynkę.A teraz popracujemy nad twoim poczuciem wartości. Ale ona juŜ się tak nie bała. Kartkę powiesiła obok śmiesznego portretu starego kaczora. I faktycznie dotrzymała obietnicy. . poniewaŜ nie była skrępowana lękiem. Tylko pamiętaj o powtarzaniu sobie tej afirmacji. czy to pomoŜe. śycie bez lęku było o wiele przyjemniejsze.zapewniła Ludmiłę kaczuszka. . czerwonymi literami: JESTEM SPOKOJNA I OPANOWANA.Zrobione! Myślę. ale faktycznie poczuła się lepiej i pewniej. wieczorem i zawsze wtedy. Napiszemy afirmację. a na lekcji matematyki wyobraŜała sobie profesora w kapeluszu z antenką i z kręconymi wąsami. NIE BOJĘ SIĘ NICZEGO I NIKOGO. to nie przejmowała się nią tak mocno jak wcześniej przecieŜ to tylko ocena. Nadal krzyczał i rzucał wściekłym wzrokiem po uczniach. gdy ogarnie cię lęk. a na kaczej twarzyczce Mepsi coraz częściej gościł uśmiech.

w odległej Afryce Ŝyła sobie lwia rodzina .Moje drogie dzieci. aby szedł równo z nimi. zawsze sobie pomagały i wspólnie spędzały większość dnia. spośród których najstarsze. 66 . który zawsze podąŜał własnymi ścieŜkami i rad był. PoŜegnały się z mamą i gotowe były do drogi ku Dzikiej Afryce. najszybszych i najsprytniejszych w swoim gatunku. Na samym przedzie wesołego orszaku kroczył dumny Sabian. wyrosły na piękne. młode lwy. Ŝe wreszcie nie będzie od nikogo zaleŜny. Rodzeństwo nawoływało go. Zakomunikował pozostałej trójce rodzeństwa. tam wyrośniecie na najmęŜniejszych. iŜ teraz to on będzie przewodniczył wyprawie.Sabian. Ŝe lubiło odłączać się od grupy i chodzić własnymi ścieŜkami. Jesteście juŜ na tyle samodzielne. Wolał sam kroczyć z przodu i ustanawiać kierunek drogi. od jutra musicie juŜ dalej kroczyć same. Lwiątka szły tak juŜ kilka godzin. PodróŜ rozpoczęła się następnego ranka.Jestem głodny.Justyna Jarosz Bajka dla dziecka. Czas upływał im słodko i zanim się spostrzegły. Lwiątka zrozumiały.mama lew i cztery lwiątka. Ŝe powinniście same zadbać o siebie. A przeznaczeniem kaŜdego młodego lwa jest Dzika Afryka. Musimy coś zjeść. wy musicie dalej podąŜać ku swojemu przeznaczeniu. kiedy nagle odezwał się najmłodszy z nich: . ale Sabian nie słuchał. Pewnego letniego wieczora mama lwica powiedziała do nich: . od maleńkości wyróŜniało się tym. Pozostałe lwiątka trzymały się razem. Ja juŜ jestem stara i nie tak zwinna jak kiedyś. Przestroga dla samolubów Nie tak dawno temu. Najbardziej z tego cieszył się najstarszy lwik . aby mieć siłę do dalszej wędrówki. Ŝe nadszedł nowy etap w ich Ŝyciu. które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić.

Chodźmy go poszukać! . którą cała ich rodzina mogłaby się posilić. aby podzielić się z braćmi. Była to niestety mała antylopa.Pewnie znów kroczy swoją ścieŜką . Sabian był zbyt samolubny. udało im się upolować zwierzynę. Sabianowi nie śniło się jednak dzielić z braćmi. Dzięki temu. widziały jedynie. ale podzielili ją na trzy równe części i zaspokoili to nieznośne burczenie. trzeba sobie coś upolować! Braciszkowie z burczącymi brzuchami wpatrywali się w wielką antylopę.spytał średni brat. 67 .wykrzyknął najmłodszy z braci. a kaŜdy dzień był podobny do poprzedniego. Niestety. Sabian przewodniczył wyprawie i polował dla siebie. Odwrócili się więc na pięcie i pobiegli poszukać czegoś do jedzenia. jak mama to robi. Był tylko jeden problem .Gdzie on moŜe być? . jak udało ci się to zrobić!? . pozostałe lwiątka musiały sobie radzić we trójkę.Reszta rodzeństwa się z nim zgodziła. . 7 lat stąd. . Prześlizgnęły się więc między grubymi pniami i spostrzegły swojego najstarszego brata jedzącego sporych rozmiarów antylopę. spostrzegły. Lwiątka potrzebowały coraz więcej pokarmu. Godziny i dni upływały lwiątkom na wędrówce. Ŝe wyśmienicie uzupełniali się nawzajem. bo to moja zdobycz! śeby jeść. . . .wykrzyknął najmłodszy.lwiątka nigdy same nic nie upolowały. Stojąc tak i naradzając się we trójkę. Ŝe nie ma Sabiana.Sabian. co robić.odparł jego brat bliźniak.Nie wasza sprawa! I idźcie Zosia Klewiado. Lwiątka usłyszały nagle jakiś szelest za drzewami.

Próbowały na wszelkie sposoby.Na pewno nie. a jeśli tak. Ŝe Dzika Afryka jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. aŜ nagle ziemia się otworzyła i wpadłem w tę ich pułapkę! Lwiątka pospieszyły z pomocą.Dzika Afryka jest tuŜ za tym lasem.PomóŜcie mi. Spytały ją więc o drogę. Ŝe będzie to jego nowe trofeum. Jednak kaŜdy.Biegnijmy lepiej sprawdzić. by wyciągnąć brata. to tylko przez swoją krnąbrność wpakował się w tarapaty . Minęło juŜ kilka godzin. Sabian był uwięziony. Trójka lwiątek poszła ścieŜką wiodącą przez środek lasu.te głupie łanie zwabiły mnie tutaj. Ŝe są one zaczarowane. Ale bądźcie ostroŜni. Postanowił więc. Mówi się. . Przypomniały sobie opowieści mamy. Sabian zaś nie mógł przestać myśleć o tajemniczych łaniach. nie polujcie więc na nie. ale nie miały dość siły. wabiące swoją sylwetką. wyciągnijcie mnie stąd! . . ale nic to nie dawało. do Sabiana dotarło. co się stało! . W końcu zniknął z pola widzenia. . ale to nic nie dawało.wykrzyknęło najmłodsze z lwiątek.odparł drugi bliźniak . a raczej jego głowę wystającą jak gdyby spod ziemi.pomyślały i zadrŜały z przeraŜenia. W lesie tym Ŝyją piękne łanie. To Sabian! . Powędrowały czym prędzej naprzód. . kto chciał je upolować. Ŝe kraina ich dorosłości i przeznaczenia jest tuŜ za lasem. 68 . czy nic mu nie jest? . .krzyknął Sabian . Wił się i szarpał. gdzie spodziewał się upolować piękną łanię. która mówiła im.Pewnego dnia lwiątka spotkały na swej drodze panterę. Lwiątka ucieszyły się faktem.powiedział jeden z bliźniaków.On zawsze robi po swojemu i nigdy się nami nie przejmuje! Nagle dało się słyszeć przeraźliwy skowyt. Pognały więc między gęstwinami do miejsca.Ciekawe. A przecieŜ wiedzieli. trafiał w jakąś dziwną pułapkę. Ŝe bracia ciągle są przy nim. Ŝe pantery Ŝyją tylko w okolicach Dzikiej Afryki. Zobaczyły swojego brata. z którego dobiegł krzyk. a braciszkowie zaczęli się o niego martwić. Sabian zaś podąŜył głębiej.

.Kochani braciszkowie. idźcie więc dalej. Ŝe juŜ nigdy nie będę samolubny. Czemu tam nie zdąŜacie? Mnie i tak juŜ tu nic nie pomoŜe. Ŝe ze mną pozostaliście! Gdyby nie wy. jak bardzo jest mu przykro. Ŝe tego nie doceniałem! Obiecuję wam. a potem drugą. który teraz był juŜ szeroki na dwa metry. Rzucił się braciom na szyję i wszyscy czterej zaczęli się ściskać i cieszyć. . a łzy coraz cięŜsze. zaczął płakać. zrozumiał bowiem swą samolubność. Ŝe jesteście mi najbliŜsi. Zaczął przepraszać braci za swoje postępowanie.. Łzy. Samolubny lew. potem mógł juŜ wyciągnąć jedną łapę.Jak moŜemy cię opuścić. jesteś przecieŜ naszym bratem. kochani bracia. Wybaczcie mi. a bracia widząc. niŜ bez ciebie iść do Dzikiej Afryki. To wy uratowaliście mi Ŝycie! Jakim ja byłem głupcem i niegodziwcem. Czwórka kochających się braci poszła więc na spotkanie z Dziką Afryką Martynka Danielkiewicz. poczęli płakać razem z nim. jakŜe jestem wam wdzięczny. a nasz wymarzony kraj jest zaraz obok. Nie zostawimy cię tutaj. wolimy tu umrzeć z tobą. od dzisiaj będziemy juŜ wszystko robić razem i będziemy sobie pomagać! I bracia mu wybaczyli. Od tego dnia juŜ wszystko się zmieniło.Siedzicie tu przy mnie cały czas. tak Ŝe Sabian mógł zacząć powoli się poruszać. 9 lat 69 . zrozumiałem. Dotarło bowiem do niego. jak kochane ma rodzeństwo i jak bardzo go nie doceniał. miałbym tu pewną śmierć. aŜ w końcu wyskoczył cały z dołu. Jego Ŝal był ogromny. widząc dobroć i miłość swoich braci. Nagle ziemia zaczęła się stopniowo rozszerzać. miłość oraz zrozumienie braci okazało się odczarowaniem magicznej pułapki zastawionej przez łanie.

płakał i ćwierkał zdenerwowany Wróbelek.Wróbelinkę.Taak! Jestem duŜy. Wróbelek był juŜ duŜym ptaszkiem i miał śliczną siostrzyczkę . I kaŜdego dnia tak oto rozmawiał z mamą: .tłumaczyła i prosiła mamusia. Wiem. proszę.mieszkała rodzina Wróbli.Wróbelku. Bajka o Wróbelku. Maciej Lipnicki 70 . ale nie chcę tego pisklaka! Ja chcę się bawić.Mamusiu! Ale ja nie chcę się bawić z tą nieupierzoną siostrzyczką!! Ćwirk! Ćwirk! Ona tylko płacze i nie moŜna się z nią fajnie bawić!! . Ŝe jesteś juŜ duŜym wróblem i zabierzesz Wróbelinkę do parku . pomóŜ mi i zaopiekuj się siostrzyczką. .Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka. .Kochanie moje… To jest twoja siostrzyczka i potrzebuje twojej pomocy.tłumaczyła i tłumaczyła mamusia.tym z duŜymi oknami . a mamusia Wróbelkowa sprzątała w domu. Ŝe razem moŜecie się świetnie bawić . Tatuś Wróbel codziennie rano wychodził do pracy. ale nie lubił się nią opiekować. a ona będzie się wlokła za mną i tylko przeszkadzała!! . który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrzyczką. To było nie tak dawno temu… W domu z sąsiedniej ulicy . Wiesz.

szybko się kończy i ptaszki musiały wracać do domów.krzyczały Skowronki. a mamusia odpowiedziała coś. Wróbelinka siedziała samotnie pod drzewem i tak przyglądała się.A moŜe zagramy w piłkę? . Tego dnia Wróbelek spotkał w parku braci Skowronków. jak jej braciszek świetnie gra w piłkę. przecieŜ ona taka malutka… ale tutaj Wróbelinka obroniła bramkę jak prawdziwy piłkarz!! Wszyscy byli w szoku.powiedziała nieśmiało Wróbelinka. a Wróbelek jak najszybciej przejął piłkę i z całej siły strzelił do bramki. co dobre. Niestety. to od razu opowiedzieli o wszystkim rodzicom.I tak kaŜdego dnia Wróbelek sprzeczał się z mamą.To stawaj w bramce i gramy!! I tak oto rozpoczął się prawdziwy mecz! Skowronek do Skowronka szybko podał. W ciągu tych sekund Wróbelek przestraszył się.Chciałbym mieć taką siostrę! . Ŝe skrzywdzi siostrzyczkę. 71 . Musisz wiedzieć.Świetnie.zdenerwował się Wróbelek. Był bardzo zdenerwowany. No i wiedział więcej niŜ ona. I biegał szybciej niŜ ona. Wiesz co? Tak! Dokładnie…. Ŝe aŜ się cały wyprostował. AŜ tu nagle Skowronki wpadły na świetny pomysł: . A Wróbelinka i tak uwielbiała te spacery z braciszkiem. czasem nawet krzyczał i wyzywał swoją śliczną siostrzyczkę. I tak Wróbelek zaczął odbijać piłkę. a tymczasem Wróbelek był tak dumny i radosny.Świetnie! . . ale brakuje nam bramkarza…. . . Potem zaczęli dalej grać i grać… i śmiali się przy tym.przerwały Wróbelkowi Skowronki . a potem musiał wlec ze sobą Wróbelinkę.zazdrościł Skowronek. poniewaŜ dla niej był on prawdziwym bohaterem. Ŝe jesteś! Poodbijamy piłkę? . co Wróbelek zapamiętał na zawsze.Widzisz? I z młodszą siostrą moŜesz się świetnie bawić. .Świetnie.Ja mogę być bramkarzem . ale… zapomniał o swojej siostrzyczce. .PrzecieŜ ty nawet nie urosłaś! . a jej brat stał jak osłupiały.Ty?. Jak tylko rodzeństwo wróciło do domu. Ŝe Wróbelek i Skowronki uwielbiali bawić się piłką.zasmucił się Wróbelek.

Chłopcy radzili sobie inaczej: odpychali Michasia. od jakiegoś czasu coś się zmieniło… Michaś przestał być miłym chłopcem. a dzieci mogły bezpiecznie bawić się w parkach i na placach zabaw. Zaczął się całkiem inaczej zachowywać. poniewaŜ nigdy nie było wiadomo. Drzewo Grzeczności Dawno. które jest niegrzeczne. bo Michaś pociągnął którąś za włosy. więc kaŜdego ranka wszędzie było słychać „Dzień dobry. Niestety.Estera Gilowska Bajka dla dziecka. Oczywiście ludzie mieli swoje zwykłe problemy. dawno temu. Nikt się nie bał. Dziewczynki często przychodziły na skargę do nauczycielki. Ŝe Michaś jest okropny i Ŝe nawet jego rodzice nie potrafią sobie z nim poradzić. na przykład ciocia Adela nie mogła od roku znaleźć pracy. 72 . Ŝe rodzina i przyjaciele jej pomogą. Nikt się nie bał wychodzić wieczorami. Ŝe moŜe go spotkać coś złego. szturchali i przewaŜnie odchodzili. nie słuchał pani. ja jadę. którego wszyscy lubili. Nie uŜywał teŜ dzwonka. co tym razem wymyśli i czy na przykład nie wróci się do domu z gumą do Ŝucia we włosach lub na bluzie. Niestety. ale mimo wszystko dawała sobie radę. gdy tylko zobaczyli go na swojej drodze. co nowego?”. to zamknął inną w toalecie i nie mogła wyjść lub teŜ śmiał się z ubrania innej. zejdźcie z drogi. Wiedziała. W miasteczku Michasia wszyscy się znali od zawsze i wiedzieli o sobie nawet największe tajemnice. dokuczał kolegom i koleŜankom. łamagi. Miał na imię Michaś i był zdrowym. Wśród mieszkańców krąŜyły opowieści. nieopodal twojego. tylko głośno krzyczał: . Jeździł szybko na rowerze i nie uwaŜał przy tym na ludzi chodzących po chodniku. a moŜe wcale nie tak dawno temu… w małym miasteczku. W miasteczku panowała ogólnie przyjazna atmosfera. silnym dziewięciolatkiem.Uwaga. Nikt nie chciał przebywać zbyt blisko niego. szybko! W szkole przeszkadzał na lekcjach. Ŝył sobie mały chłopiec.

Ŝe mu się wydaje. Na środku górki rosła duŜa.Ojooj. Wybrał się na górkę. To było jego ulubione miejsce. Próbowała mu tłumaczyć. gdy Michaś ponownie uciekł od rozmowy z matką. Mógł stąd obserwować cały park i jednocześnie pobyć trochę sam. Gdy wbijał pierwsze gwoździe. Innym razem zwabiał do siebie wiewiórki i ciągnął je za ogonki lub rzucał w nie kamieniami. Ŝe w kieszeni ma kilka duŜych gwoździ. usłyszał czyjś głos: . Ŝe tak nie wolno. gdyŜ w te okolice nie przychodziły inne dzieci. obróciło się to przeciw drzewu. rzucając kamykami w ptaki przysiadające na gałęziach. Pani Sabina często płakała przez swojego synka. Jednak nie przynosiło to Ŝadnych efektów. ojoj! 73 Dawid Leszczawski. Michaś jednak miał odmienne zdanie. którego przecieŜ tak mocno kochała. słyszał ciche jęki. ale myślał. zauwaŜył. Denerwowały go wiszące gałęzie. Ŝe ludzi trzeba szanować. Postanowił zrobić z nich uŜytek. który znalazł obok pnia.posłuŜył się kamieniem. 6 lat . Niestety. Michaś ze złowieszczym błyskiem w oku zaczął wbijać gwoździe w drzewo i wcale mu nie przeszkadzał brak młotka . stara wierzba płacząca. jooj… och joj… Gdy zaczął wbijać ostatniego gwoździa.Och. Ŝe lepiej być dobrym niŜ złym. Z kaŜdym kolejnym gwoździem słyszał coraz głośniej i wyraźniej: . tak przeraźliwie boli… och jooj. dość juŜ. a kora na pniu drzewa kojarzyła mu się ze skórą starego człowieka i napawała obawą. Wielokrotnie chłopiec bawił się. Michaś zazwyczaj w połowie rozmowy z matką wychodził z domu i szedł do pobliskiego parku. Tego dnia. dość! Przestań proszę… Dlaczego tak mnie krzywdzisz? To boli. Ludzie uwaŜali ją za wyjątkowo piękną. Tak teŜ zrobił i tego popołudnia.nie były to tylko złośliwe plotki.

Zwierzątka boją się ciebie.Eee tam.usłyszał w odpowiedzi.Ojoj.Jak to? Gdzie? . jak się nimi bawiłeś. Tak bardzo lubiłem śpiew ptaków.Ano drzewem… Ojoj… Stoję tu juŜ tyle lat i jeszcze nigdy nie musiałem się odzywać… .Kim jesteś? Gdzie jesteś? PokaŜ się! . Ŝe się zgadza . 74 . wiewiórki tyle razy płakały mi w gałęzie po tym. czy ktoś sobie z niego Ŝartuje.chłopiec skinął głową na znak.Drzewem? A… ale… eee? Jak to drzewem? .wyjąkał przestraszony tym razem chłopiec. ale nikogo nie dostrzegł. na drzewie jesteś! Schodź szybko! PokaŜ się! To nie jest śmieszne! . . och! ojoj! Przestań w końcu! Przestań proszę! Ojoj.Odzywać? .Michaś rozejrzał się wokół.Jesteś okropnym dzieckiem. Ludzie starają się ciebie unikać. ale od paru tygodni Ŝadne nie chcą tu przylatywać. ojoj. to się nerwowo rozgląda i boi się zaćwierkać.wtrącił Michaś. Ŝe teraz ja będę mówić! . To ja jestem drzewem… Jak boli… Zosia Klawiado. . 7 lat . juŜ rozumiem.wyjąkał przestraszony chłopiec. . gdy tylko uderzył kamieniem w gwóźdź ponownie usłyszał: . och joj! . Ptaki się boją.Ojoj… Och joj… Nie jestem na drzewie. och joj… . Obszedł teŜ drzewo dookoła. ale nic nie zauwaŜył. W momencie. przesadzasz! . by sprawdzić.Tu jestem. .Ach. jeśli juŜ któryś tu przyleci.tu nic nie ma .Cicho! Pozwól.pytał zaskoczony . Przed tobą.Michaś podrapał się w głowę . Wzruszył więc ramionami i powrócił do swojego zajęcia.

Chłopcy znów nie odzywali się do niego. Ŝe nie musieli się juŜ tłumaczyć trenerowi. W oczach dziewczynek zobaczył coś dziwnego. . a gdy chodzi po mieście.otóŜ Michaś przestał chodzić na wzgórze. a nauczyciele twierdzili. by zwrócić na siebie uwagę. Ŝe chłopiec przestał uciekać od rozmów z nią. JednakŜe w jego zachowaniu nie było widać Ŝadnych zmian..Wiesz co? Nudzi mi się. jej oczy były ciągle czerwone 75 . Będziesz potrzebował pomocy i dostrzeŜesz. moŜe poza jednym . odchodzili w inne miejsce. a gdy zaczął się źle czuć dostrzegł na twarzach kolegów ulgę. ty marudzisz jeszcze gorzej niŜ moja matka. W domu teŜ zaczął zauwaŜać zmiany. Chłopiec z kaŜdym dniem marniał. jak dawniej. by nie „prawić mu kazań”.Zobaczysz. co było związane z Michasiem. W szkole koledzy nie chcą z tobą przebywać. choć wokół ciebie jest tyle ludzi. Ŝe jesteś sam. widział. Na lekcjach w-fu zawsze pozostawał z boku. Mama uwaŜała. gdy podchodził podczas ich zabaw. mimo Ŝe wokół są inni ludzie. nawet przestała się uśmiechać. Ŝe jest sam. Gdy przechodził korytarzem szkolnym.Zobaczysz.warknął rozdraŜniony chłopiec i juŜ zaczął iść w stronę domu.krzyknęła za nim Wierzba. na przerwach jesteś sam. Przez kolejne dni nic się nie zmieniło. ma opuszczoną głowę. Ŝe wymyśla. Czy nie zauwaŜyłeś jej zaczerwienionych oczu? Twój tata przestał się śmiać i bawić z tobą. nie zapraszali teŜ go do gier zespołowych. Ŝe udaje. wspomnisz moje słowa! . Tylko pani Sabina cieszyła się. Jakiś miesiąc później. jak koledzy i koleŜanki odsuwają się albo odwracają twarze.krzyknęła Wierzba. .Cicho! To moja kolej! . Ŝe znalazł nowy sposób na rozbijanie lekcji. W szkole myślano. Idę juŜ sobie . Michaś zaczął się źle czuć. a ludzie z miasteczka nauczyli się całkowicie ignorować wszystko. No. a moŜe trochę dłuŜej. jakby strach i niechęć pomieszane ze sobą.Michaś pokręcił przecząco głową . jeszcze kiedyś będziesz Ŝałował swojego zachowania. Jednak nikt mu nie wierzył. dlaczego nie chcą grać razem z Michasiem. A ludzie unikali kontaktów z nim. Mama nie była juŜ pogodna. ale jednocześnie zaczął dostrzegać. a chłopiec schylił głowę Twoja mama codziennie wieczorem płacze. Czy naprawdę nie zauwaŜyłeś niczego? .

jak bardzo jest zmartwiona. Chłopiec postanowił się zmienić. Michaś dostawał silne leki od lekarza i po paru dniach gorączka mu minęła. ale nadal musiał leŜeć w łóŜku. Wtedy ujrzał swoją mamę z innej strony. głos jej drŜał. które było zwyczajnie ignorowane.Michaś zaczął brać aktywny udział w lekcjach. Później jednak zaczęli powoli się do niego przekonywać i mógł się zgłaszać. Tymczasem mijały dni. Trafnie udzielał odpowiedzi na pytania. Dostał wysokiej gorączki i nie był w stanie wstać z łóŜka. Ŝe do tej pory robił źle. ale mimo wszystko zajmuje się nim i stara się nie okazywać. Widział. gdyŜ nauczyciele bali się. Jej oczy stawały się jeszcze bardziej czerwone. Zrozumiał. Ŝe chłopiec ma zaawansowaną chorobę oskrzeli. Ŝe jest bardzo zmęczona. a jej ręce drŜały.i opuchnięte. Wtedy mama uwierzyła. 76 . Wiedział o tym. Poza rodzicami nikt go nie odwiedzał. Po paru tygodniach Michasiowi się pogorszyło. Po kilkunastu dniach Michaś mógł wrócić do szkoły. a Michaś z kaŜdą chwilą wracał do zdrowia. jak inni uczniowie. bo usłyszał. Pani Sabina wezwała lekarza. gdy podawała synowi jedzenie lub picie. Miał duŜe zaległości. Kręciło mu się w głowie i nie miał sił nawet. Siedział więc spokojnie i nie przeszkadzał w prowadzeniu lekcji. Michasiowi zrobiło się bardzo smutno i zrozumiał. Przypomniały mu się słowa Starej Wierzby i w tej samej chwili po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Ŝe chłopiec przerwie lekcję. a twarz blada z niewyspania. nie uwaŜał juŜ. choć początkowo musiał robić to bez podnoszenia ręki. poniewaŜ nikt nie chciał mu poŜyczyć zeszytów. Ŝe marudzi. Ŝe nie udawał w ciągu ostatnich dni. a w oczach błyszczały łzy. Ŝaden kolega ze szkoły nie przyszedł do niego z lekcjami. ale taki stan utrzymywał się długo i nawet powiem więcej . jak mama mówiła to do taty. Ŝe mama go kocha pomimo jego złego zachowania. Jednak leŜał sam. Głównie dlatego teraz chłopiec unikał spotkań z mamą. Gdy próbowała z nim rozmawiać. by podnieść się i usiąść. Okazało się. Ŝe boi się być odpytywany i dlatego jest spokojny. a wychowawczyni nie zadzwoniła z pytaniem o zdrowie. Nauczyciele myśleli.

jak pomagał nosić jej zakupy. chłopiec usłyszał coś w rodzaju cichego „Dziękuję”. na przykład podać piłkę. Tego samego wieczora usłyszał od swojej mamy zdanie. Jednak chłopiec nie poddawał się. ale w końcu koledzy zaczęli akceptować Michasia i włączali go do swoich zajęć. by móc w razie czego pomóc. 7 lat 77 . synku. Czasami starał się przynosić do szkoły słodycze i dzielił się nimi z innymi dziećmi. Ŝe Michaś się zmienił. gdy chodził na spacery ze swoją mamą. Długo to trwało. i jestem z ciebie dumna. Hubert Cel. wprawdzie nie cięŜkie. Ŝe mógł się zmienić.Z kolegami załagodzenie sytuacji szło Michasiowi gorzej. Dzieci nie chciały wierzyć. bo jednak był jeszcze małym chłopcem. Nadal go unikały i wykluczały ze swoich zajęć. ale nigdy nie był pewien. czy to przypadkiem nie był tylko wiatr. A na lekcji wychowawczej nawet przeprosił kolegów i koleŜanki za swoje dotychczasowe zachowanie. które prawdopodobnie zapamięta do końca Ŝycia: .Kocham ciebie. Powoli ludzie zmieniali zdanie o chłopcu. Starał się przebywać zawsze gdzieś obok. Gdy wieszali budkę z ziarnem. Po pewnym czasie w miasteczku zaczęto mówić. która wyleciała z boiska. Widywano chłopca. a jego tata zaczynał chodzić po mieście z podniesioną głową. TuŜ przed zimą chłopiec zrobił z tatą karmnik dla ptaków i postanowił zawiesić go na starej wierzbie płaczącej. ale jednak.

Przeprowadzka W pewnej małej wsi. Pewnego dnia. Euzebia. a takŜe w mnóstwo innych zabaw. Franciszka… Dziewczynki nie znały Ŝadnej Kasi czy Ani. powiedziała: 78 . w chowanego. 8 lat gdzieś na zachodzie.lekko zdenerwowana wołała dziewczynkę na kolację. bawiła się jeszcze z rodzicami. Były to na przykład: Krzysztofa. Potem dziewczynka odrabiała lekcje. Jej koleŜanki takŜe miały dość nietypowe imiona. Afrodyta. Spędzali razem czas w szkole oraz po szkole. prawda? Jednak w miejscu. Miała na imię Pelagia. szczęśliwą dziewczynką. Śmieszne imię. aŜ w końcu mama Pelagii . gdyby taka pojawiła się w ich osadzie. zapadła niezręczna cisza. Ŝyła sobie dziewczynka. które są nieśmiałe i nie wierzą we własne moŜliwości. a moŜe i na wschodzie pewnego pięknego kraju. to dopiero byłoby zabawne! Pelagia miała bardzo duŜo koleŜanek i kolegów. Pelagia była po prostu małą.Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci. kiedy wszyscy najedzeni po obiedzie wychodzili na wielkie wspólne podwórko. to imię było zupełnie normalne. kiedy Pelka (bo tak właśnie zdrobniale nazywali dziewczynkę rodzice) wraz z rodzicami jadła obiad. a kaŜdy dzień Ŝegnała uśmiechem i rozmyślaniami o przygodach. po czym mama Peli. jakie mogą ją spotkać następnego dnia. gdzie mieszkała Pelagia. Bawili się w berka. Jessica Marcinowska. Zabawy te trwały do samego wieczora. o których dorośli nie mieli zielonego pojęcia.

tylko zamyślona spogląda w okno. Pela tego popołudnia nie chciała juŜ wychodzić do swoich koleŜanek. ale pomyślała. Tata dostał nową pracę i musimy się przeprowadzić. Dwadzieścia 79 . w nowej kuchni. jak teraz będzie wyglądało jej Ŝycie. cała rodzina wyruszyła w drogę. Droga minęła błyskawicznie i juŜ wieczorem cała rodzina jadła wspólnie kolację w nowym mieszkaniu. chcąc nacieszyć się ostatnimi wspólnymi chwilami. jak urządzić nowy salon i w ogóle nie zauwaŜali. kochanie. Rodzice rozmawiali ze sobą i nie zauwaŜyli. pani Asia wzięła dziewczynkę za rączkę i wprowadziła do sali.Musimy powaŜnie porozmawiać. Została w swoim pokoju i cichutko płakała. AŜ duŜe przeszklone drzwi w końcu korytarza otworzyły się. Dwa tygodnie do przeprowadzki minęły Pelce bardzo szybko. a tata pojechał swoim Ŝółtym rowerem z powrotem do pracy. Chodź. Ŝe szybko znajdziesz tam nowe koleŜanki. W poniedziałek mama odprowadziła Pelagię do nowej szkoły. jedli. Pani od razu przedstawiła się. jakie nowe wspaniałe zabawy czekają ją z przyjaciółmi. Wiedziała. Ŝe moŜe to jedyny tutaj taki przypadek i postanowiła czekać na to. Jestem pewna.. Nie rozmyślała teŜ o tym. Tego dnia dziewczynka nie uśmiechała się.Nazywam się Asia Kowalska. zastanawiali się. Rodzice dalej rozmawiali. Ŝe ich zwykle roześmiana córka jest dziwnie milcząca. co będzie dalej. . To miejsce jest bardzo daleko stąd i jeszcze nikogo tam nie znasz. Ŝe rodzice nie zmienią swojej decyzji i wszyscy będą musieli się przeprowadzić. dokładnie w dwa tygodnie po usłyszeniu od rodziców tej strasznej dla dziewczynki wiadomości. przed zaśnięciem. Szła. Jak zwykle mama i córka poŜegnały się całusem w policzek. jak zwykle. Pelagii dziwne wydało się imię nowej pani. Była smutna i zastanawiała się. milcząc. w stronę klasy. po czym Pela poszła z nową Panią nauczycielką. Ŝe ich córka od dłuŜszej chwili nic nie mówi. zaprowadzę cię do twojej klasy. córeczko. przy nowym stole. Tak samo było kolejnego dnia. W sobotę. Ŝe szybko znajdziesz sobie koleŜanki i kolegów. Całe dnie spędzała z koleŜankami. Po tych słowach mama Pelagii wróciła do swych codziennych zajęć. ale jestem pewna.

. Tomek… Pela słuchała tego wszystkiego wielce zdziwiona i zastanawiała się. koleŜanki pomału przestawały ją zagadywać. Pelagia patrzyła na nie i zastanawiała się.par oczu spojrzało na Pelę. Przez kilka kolejnych tygodni Pelagia nie zamieniła z nikim w szkole ani jednego słowa. tak teŜ zrobiła. 9 lat 80 . „Być moŜe wtedy .myślała .” Po lekcji kilka dziewczynek klasy podeszło do nowej uczennicy. po czym usiadła przy biurku i zaczęła sprawdzać obecność. aŜ w końcu jedna z dziewczynek powiedziała: .Masz takie śmieszne imię. czy inne dzieci zaakceptują jej inne imię. Kasia. „Skoro ja i moje imię jesteśmy dla niech takie śmieszne . Pani przedstawiła dzieciom Pelagię. jak postanowiła. czego tak naprawdę od niej chcą. Ŝe nowa koleŜanka po prostu nie chce z nikim rozmawiać. Krzysiek. Ania.dadzą mi spokój i nie będą się śmiać. Dziewczynka wbiła wzrok w podłogę i chciała juŜ jak najszybciej usiąść w ławce.to nie chcę ich znać. Rodzice jakoś je zdrabniają? W tym momencie Pelka była juŜ pewna. Ŝe nie będzie z nikim rozmawiać. Ŝe grupka uczennic chciała tylko się z niej pośmiać. Nic więc nie odpowiedziała i postanowiła nigdy z nikim w nowej szkole nie rozmawiać. które samotnie prowadziła pewna starsza pani.Skąd jesteś? . Kobieta zaprzyjaźniła się Paulinka Średnicka.Chodź z nami na boisko . Chciały dowiedzieć się czegoś o nowej koleŜance. . aŜ w końcu postanowiła. aŜ w końcu wszyscy w klasie przyzwyczaili się. Codziennie w drodze powrotnej ze szkoły Pela mijała małe gospodarstwo. Dziewczynka całą lekcję rozmyślała nad tym.” Tak. Gosia.zapytała Kasia.powiedziała Karolina.myślała .

Miesiąc juŜ trwała znajomość Ŝółwiej rodziny z kotką. Spojrzała na Bąbla (tak na imię miał najmłodszy z Ŝółwi) i juŜ miała uciekać prosto przed siebie. Tam właśnie. Inne zwierzęta stale ją zaczepiały. Ŝe reszta kociaków nie zauwaŜyła tego. Mówiła o wszystkim: o tym. gdyŜ wydawało jej się. Było ich pięcioro. Kiedy Kuleczka miała 10 lat. a było to bardzo dawno temu. swoją siedzibę miała rodzina Ŝółwi. Pewnego słonecznego dnia pobiegła dalej niŜ zwykle.Miałam kiedyś.Powiedz mi. Poza tym pani Genowefa okropnie duŜo mówiła i wcale nie oczekiwała tego. by śmiać się z jej ogonka. kiedy odezwała się mama Bąbla. ale najwięcej miała do powiedzenia na temat swoich zwierząt. Ŝe jeden z kotków nie ma ogona. Ŝe robią to tylko po to. by swobodnie chodzić po podwórku. Bułeczka (bo tak nazwaliśmy kotkę bez ogonka) zawsze trzymała się z boku. Ŝe Ŝółwie nie widziały nigdy Ŝadnego innego kotka i na pewno nie jest dla nich dziwne to. a raczej z jego braku. aŜ na skraj wsi. bardzo mądra Ŝółwica: 81 . Ŝe nie ma ona ogonka. Kiedy wszystkie wyrosły juŜ na tyle. co strasznie się dziewczynce podobało. Pewnego dnia usiadła wraz z Pelą na ganku i zaczęła opowiadać: . toteŜ czasami. najczęściej biegała po pobliskiej łące. czy ktoś ci go moŜe zabrał? Bułeczka aŜ zachłysnęła się mlekiem. bardzo piękną kotkę. nad brzegiem strumienia. gdy pani Afrodyta potrzebowała wolnego popołudnia. zapytał: . jak spędzała święta kilka lat wcześniej. czuła się między nimi swobodnie. by zrobić zakupy czy pojechać do lekarza. ale Bułeczce wydawało się. Podejrzewam. zachęcały do zabawy. które popijała właśnie ze specjalnie dla niej zrobionej przez Ŝółwie miseczki. jak to się stało. Nazywała się Kuleczka. by jej opowiadano. Ŝe nie masz ogonka? Czy tak jest od zawsze. Miała ona na imię Genowefa. urodziła małe kocięta. Dlatego Bułeczka zawsze bawiła się sama. Pelagia zostawała u starszej pani. najmłodszy z rodu.z mamą dziewczynki. co zrobi na kolację. Bułeczka polubiła bardzo całą rodzinę. Dopiero po jakimś czasie zauwaŜyłam. Bułeczko. kiedy jeden z Ŝółwi.

Dawno juŜ nie jest dzieckiem. Ja. Zresztą kaŜdy z nas jest wyjątkowy. I to jest w nim wyjątkowe.zastanawiała się kotka. Ŝe nie ma ogonka jest całkiem zabawne. Ŝe nie jest to dla nas Ŝaden problem. tak samo. Rozmyślała o kotku bez ogonka i jego problemach.Co się stało. ale w to miejsce ma coś.. jak nie jest to problem dla ciebie. Czy słyszałaś kiedyś by jakiś Ŝółw miał na imię Ewa? Śmieszne! A jednak ja mam tak na imię i nic na to nie poradzę. Zjadła kolację i poszła spać. Ŝe Bąbel jest taki mały. Ŝe jestem inna niŜ wszystkie kotki i nic nie powiedzieli?” . a ciągle za niego uchodzi. potrafię najszybciej ze wszystkich kotów przebiec całe podwórko. Ŝe nie będzie więcej unikać kotków i innych zwierząt. ale teraz troszkę więcej czasu spędzała w zagrodzie. Ŝe najszybciej dobiega do miseczki pełnej mleka. bo jest taki niski. Spójrz na Bąbla. nie wiedząc. jesteś jedynym kotkiem. Ŝe zauwaŜyliśmy. Pelagia pomyślała teŜ o so- 82 . Bo chociaŜ mama Ŝółwica ma to śmieszne imię. ale ja teŜ nic nie mówiłam na to dziwaczne imię mamy Ŝółwicy ani na to. gdy po Pelę przyjechała mama. czego inni nie mają i to akurat jest dla nich fajne. MoŜe rzeczywiście to. Bułeczka stała oszołomiona. Ja na przykład wyjątkowe mam imię. bo…. Pani Genowefa skończyła swoją opowieść w momencie. Powiem ci więcej: ja nawet to imię lubię.” Tego samego dnia. gdzie słynęła z tego. a nie z braku ogonka. to robi pyszne ciasteczka i jest taka miła. Całą noc nie mogła zasnąć. Kuleczko. prawda? Na tym polega twój urok. iŜ nie masz ogonka? Oczywiście. Dziewczynka pomachała kobiecie na poŜegnanie i poszła w stronę swojego domu. Od tej pory Bułeczka trochę rzadziej bywała u Ŝółwiej rodziny. jakiego znamy bez ogonka i dlatego jesteś taka wyjątkowa. Ŝe nie mam ogonka. ale uwaŜamy. ale to jeszcze nie powód. Ŝe kaŜdy ma coś śmiesznego albo dla innych dziwnego. bo jest takie wyjątkowe. gdy Bułeczka wróciła do zagrody postanowiła. co powiedzieć. Ŝe nie zauwaŜyliśmy. Pamiętała o nich ciągle. na przykład. kiedy pani Genowefa wlewa mleko do naszych misek. Kuleczko? CzyŜbyś myślała. „Zatem od początku wiedzieli. by nie odzywać się do nikogo. „No tak. a Bąbel… Bąbel jest taki zabawny! Więc to chyba tak juŜ jest.

Ŝeby chodzić ze swoimi braciszkami do szkoły. nie? „Rzeczywiście.pomyślała Pela i poszła bawić się z nowymi koleŜankami.bie. śmieszne nazwisko” . spotykali się ze znajomymi zwierzętami. . dawno temu Ŝył sobie mały zajączek. Emilia Kania Bajka dla dziecka. Śmieszne. Myślała teŜ o innych rzeczach. Powiedziała: . Następnego dnia w szkole Pelagia jeszcze chwilę obserwowała bawiące się na boisku dziewczynki. W końcu podeszła do tej. a tata chodził do pracy. która kiedyś zapytała ją. Zawsze mieli jakieś ciekawe zaję83 .zdziwiła się Pelagia. Zajączek był jeszcze za mały. Był biały w czarne łatki. pięknym. jak zdrobniale Pelagię nazywają rodzice. Maks bardzo miło spędzał czas z mamą. które codziennie rano chodziło do szkoły. jak ona. Maks wychowywał się z mamą i tatą oraz ze swoim starszym rodzeństwem. w których jest dobra i wyszła z tego całkiem spora lista.No tak. Doszła do wniosku. . Dziewczynka stała jeszcze przez chwilę zdziwiona. Ŝe ma inne niŜ wszyscy imię.To chodź. zielonym lesie pełnym róŜnych ślicznych zwierzątek. Mieszkał w duŜym. Nazywał się Maks. tak ma Kaśka na nazwisko.Rodzice mówią do mnie Pela. Katarzyna Marchewka. zbierali owoce leśne itp. pobawimy się z Marchewką. Dawno. Pela. więc zostawał w domku. Ŝe nowa koleŜanka zaczęła się do niej odzywać i odparła: . to mama mówi do mnie Pelka. Spacerowali oboje po leśnych dróŜkach.Marchewką? . a wracało popołudniami. które nie chce chodzić do przedszkola. a jak jestem niegrzeczna. ale za to na pewno nikt nie potrafi rysować tak pięknie.

bo malec nie potrafił zbyt długo posiedzieć w jednym miejscu. Tata wymyślił. zwinny zajączek usłyszał niepokojącą wiadomość: . bo nie wiedział.cie. Ŝeby został w przedszkolu. oczywiście kochała wnuki. Jednak jelonek przyszedł z innym zamia- 84 . a spacery trwają bardzo krótko. a Maks nie moŜe zostać bez opieki. Maks nie mógł zrozumieć. poniewaŜ martwili się.Od jutra będziesz chodził do przedszkola . Dopiero po jakimś czasie udało się uspokoić małego i przekonać go. Codziennie wczesnym rankiem tata prowadził go do babci. Ŝe rodzice zajączka nie mogli tego znieść. musiała poświęcać Maksowi sporo czasu i na dodatek dosyć aktywnie. Kiedy Robert wszedł do pokoju Maksa. W pierwszej chwili bardzo się zdenerwował. a one dosyć często ją odwiedzały. z kim mały zostanie. Ŝe mama będzie pracować.oświadczyła mama. Pewnego dnia mały. Takie zachowanie sprawiało rodzicom duŜo przykrości. I tak właśnie się stało. PrzecieŜ nie moŜe być bez opieki. Teraz wszystko się zmieniło. Jednak po namyśle zgodził się. Ŝe będzie go pilnowała babcia.Ja nie chcę tam iść! Jestem chory! Boli mnie główka! Boli mnie łapka! Zawsze coś wymyślał. Postanowili przyprowadzić do Maksa małego jelonka Roberta. on jednak nie chciał nawiązać z nimi kontaktu. Dotąd babcia wiodła spokojne Ŝycie. Po jakimś czasie babcia tak zaczęła narzekać. Okazało się. Ŝe będą się bawić. czemu babcia nie chce z nim skakać i biegać. bo myślał. Mimo to Maks ani razu nie pomyślał. ten bardzo się ucieszył i zdziwił zarazem. Ŝe mógłby wrócić do przedszkola. Zwierzaczki w przedszkolu były przyjazne. ale zwykle wizyta nie trwała dłuŜej niŜ godzinę. która nie była zachwycona tym pomysłem. Ŝeby ten przekonał zająca o zaletach i przyjemnościach czekających go w przedszkolu. Czasami Maks musiał zająć się sam sobą. Zajączek codziennie rano wstawał z płaczem i powtarzał: . Kiedy nadszedł moment wyjścia rodzica. co go tam czeka i bał się nowego miejsca. rozległ się głośny płacz. poniewaŜ jego mama miała sporo zajęć w domu. Następnego dnia mama zaprowadziła Maksa do przedszkola.

Przedstawił się i po jakimś czasie zaczął opowiadać. Następnego dnia zajączek powiedział. jak zechcesz powiedział tata. Wiedział juŜ. . co będzie dalej. Oczywiście bywały chwile. a tata krzyczy na mamę. Teraz nie stał juŜ z boku. Ŝe nie chce iść do babci. 85 Amanda Marcinowska. W przedszkolu na wszystko był czas.Zrobimy. Ŝe robią ciekawe rzeczy i jaka to przyjemność mieć przyjaciół rówieśników. Z chęcią zapoznał się z kolegami i ich wysłuchał..hm. na którą zawsze mógł liczyć.przedszkolanką. mały zajączek zaczął się zastanawiać: „babcia jest mną zmęczona i nie chce się ze mną bawić i skakać. pogodna i pełna energii... Kiedy jelonek wyszedł. przecieŜ teraz znam juŜ jelonka” -myślał Maks. Pani sowa.moŜe spróbuję jeszcze raz.Chcę iść do przedszkola odparł zajączek. do którego on chodzi. Wymyślała dzieciaczkom ciekawe gry i zabawy. Z ust Roberta brzmiało to bardzo wiarygodnie. Ŝe nie musi się niczego bać i czuć się samotnie. dzieci bawiły się i śmiały. czyli pani Marta. by ta przedstawiła go grupie. Miał przecieŜ duŜo przyjaciół i panią Martę. I w ten oto sposób Maks zrozumiał. lecz z zainteresowaniem czekał.rem. Poszedł grzecznie z panią sową . Zaskoczony tata zapytał: . Ŝe w przedszkolu jest bardzo przyjemnie i zabawnie. była bardzo miła.. 11 lat . ale gniew szybko mijał i powracał uśmiech. bo wszystko moŜna pogodzić. Tym razem Maks nie zrobił zamieszania w przedszkolu swoim płaczem. jak miło i zabawnie jest w przedszkolu.Co chcesz robić w takim razie?! . na przykład o zabawki. Powiedział Maksowi. mama się martwi i jest smutna. kiedy Maks kłócił się ze swoimi kolegami.

zabawiali go.kolejny syn. spędzał duŜo czasu ze starszym bratem. Cieszyło się. Obaj chodzili nad staw.. Tata zawsze bawił się z synem. Z kaŜdym dniem było coraz gorzej. spokojnie. człapali po zielonych łąkach. pluskali się w porannym deszczu. karmili. Wtedy to Kurczątko zasmuciło się i pomyślało. Rodzice przyglądali się temu z odległości. Maluszkowi było smutno. Malec był bardzo szczęśliwy i dawał wiele szczęścia rodzicom. kurczaczy tata i ich mały syn . AŜ tu nagle na świecie pojawił się nowy członek rodziny . Nie wiedział. miejscowości barwnej. Z czasem Kurczuś podrósł. mama pomagała mu w kłopotach i przytulała w cięŜkich chwilach. Nie chce dzielić się zabawkami z malcem. mieszkała pewna rodzina. Czekał aŜ mały Kurczuś podrośnie. Rodzice bardzo kochali swoją pociechę i poświęcali mu mnóstwo czasu. kolorowej i przyjaznej. Kurczątko z utęsknieniem czekało na braciszka. Ŝe nie jest najwaŜniejsze w rodzinie. Podczas wspólnej zabawy kurcząt mama zauwaŜyła. dlaczego brat go tak traktuje. Kurczacza mama.. Zosia Danielkiewicz. które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Ŝe Kurczątko nie chce się dzielić zabawkami z Maluchem. 6 lat 86 . Rodzice zajmowali się młodszym. Kurczątka ciągle się kłóciły i sprzeczały. Sam układał klocki. Ŝe starszy brat nie chce się z nim bawić. Ŝe zdobędzie partnera do zabaw. a wszystkie samochodziki były tylko jego. poświęcali wiele czasu.Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka. śyli tak radośnie. Bracia W Kaczeńcu.Kurczątko.

KaŜdy. leśnych polan. Od tej pory przestało być zazdrosne o brata i wszyscy Ŝyli w szczęściu i radości. Było tam wiele zielonych pastwisk. Ŝe moŜe na niego liczyć. Błękitne niebo odbijało się w czystej wodzie jeziora. zobaczyli zmoczone kurczaczki na brzegu jeziora.miś Karol . miała wielu przyjaciół i moŜna powiedzieć. Rodzice zorganizowali piknik. Ŝe bardzo go kochają. słoneczny poranek rodzice postanowili zabrać synów na wycieczkę. Ŝe jest dla rodziców tak waŜne jak jego młodszy brat. Mieszkała w pięknej chatce z ogródkiem. daleko od miasta Ŝyła rodzina misiów. Kiedy przybiegli na miejsce. Ŝe był cały i zdrowy! Przytulili go mocno i powiedzieli. mnóstwo potoków i wielobarwnych roślin.nie chciał się niczym dzielić z innymi. z którym nie mogli sobie poradzić.W niedzielny. Ich syn . aŜ tu nagle ześlizgnęło się z hukiem i wpadło do wody. Kurczątko ukryło się na pomoście. Kiedy dotarli na miejsce byli zachwyceni pięknymi widokami. Ŝe była bardzo szczęśliwa. Bajka o samolubnym misiu Karolku W pewnym lesie. Łabędzie popędziły po dorosłych. jako najmłodszy z grupy. Rodziców bardzo to martwiło. Wyruszyli do doliny zwanej Ptasią. nawet z młodszą siostrzyczką Karolinką. szukał reszty. Wzięli najstarszego syna w objęcia i byli najszczęśliwsi na świecie. poniewaŜ oni sami byli bardzo hojni i pomocni. dzieci pobiegły na pomost jeziora z przyjaciółmi – z łabędziem Merkurym i jego siostrą Arlet. Podziękowało Kurczusiowi za ratunek i wiedziało. Wtedy Kurczątko zrozumiało. Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka. trudno było go odszukać. Brat rzucił mu się na ratunek!. Cała rodzina była bardzo zadowolona z wyjazdu. Kurczuś. ile sił w łapach do ukochanych dzieci. Jednak tatę i mamę misiów trapił problem. Wystraszeni pędzili. ptaki śpiewały. które nie chce się niczym dzielić. kto do nich przyszedł z po87 . a zwierzęta przywitały ich bardzo serdecznie. Wspólnie bawili się w chowanego.

Ŝe mamusię moŜe wyleczyć tylko zmiana zachowania braciszka. co twój brat bardzo lubi? . lecz nic nie przychodziło jej do głowy.PrzecieŜ Karol uwielbia maliny. Karolinka wiedziała.Tak. W końcu głos zabrała mała sowa. w której chciał coś poŜy- 88 . by Karol był dobry jak inne misie. Wieczorem wszystkie młode zwierzątka zebrały się na naradę.wtrącił się lisek Chytrusek. Postanowiła.. Myślały juŜ dwie godziny i nikt nie znalazł rozsądnego rozwiązania. lisku. Wtedy my powiemy mu. jak on nas. Wszyscy o tym wiedzą .burknął oburzony zajączek. tak. Nigdy nikogo nie poczęstował słodyczami. Potraktujemy Karola tak. Niedaleko stąd widziałem piękne. Karolinka przyprowadzi brata.Hmm. . Nawet lisek Chytrusek miał więcej znajomych. na pewno będzie chciał zjeść razem z nami. Karol. jak podczas wakacji miał cały koszyk malin i z nikim nie chciał się podzielić? . ale do czego nam jest to potrzebne? Chyba nie zrobimy mu prezentu? . dojrzałe maliny . bo wymyślał ciekawe zabawy i opowiadał śmieszne historie.krzyknęła . . a jak juŜ je poŜyczył. Natomiast Karolek był tak samolubny.. . Ŝe nie moŜe i kaŜdy przypomni mu sytuację.odpowiedziała z entuzjazmem.zaczęła opowiadać swój plan sowa – Jutro tam pójdziemy i uzbieramy cały koszyk.zastanawiała się Karolinka . nie wychodził bez otrzymanej pomocy. to musiał otrzymać coś w zamian. której rodzice uchodzili za najmądrzejszych w całym lesie. Cały dzień próbowała wymyślić coś. .Musimy znaleźć słaby punkt misia. gdzie zawsze się bawimy. Ŝe o problemie opowie przyjaciołom i moŜe wspólnie coś wymyślą.Mam pomysł! . jak zobaczy taką ilość malin. Następnie zabierzemy go na polanę. Pewnego dnia mama misiów nie wytrzymała ze zmartwienia o Karola i rozchorowała się. Ŝe Ŝadne zwierzątka w lesie nie lubiły go i nie chciały się z nim bawić. nie pozwalał bawić się swoimi zabawkami.Oczywiście! Pamiętacie..trzebą. Karolinko. śadne lekarstwa nie pomagały jej.Wręcz przeciwnie.

Nie! . Nagle ptaszek Ćwirek zaszczebiotał. Co o tym myślicie? . 89 . Chyba poczęstujecie mnie? . jak coś mieliście. lecz po chwili zrobił się smutny i zaczął płakać.czyć lub poczęstować się. My zawsze musieliśmy cię prosić. Wszystko szło zgodnie z planem i po dwóch godzinach zwierzątka ze zniecierpliwieniem czekały z malinami na polanie. czego? PrzecieŜ wiecie. więc zwierzątka rozłoŜyły się na kocu. a mama misiów niebawem wyzdrowiała. Ŝebyś nam coś poŜyczył. jak ty nas traktujesz.Czego chcesz? . to moŜe się udać . jakie to jest przykre. Ŝe juŜ widzi misiowe rodzeństwo.Bardzo dobry pomysł.szlochał miś. . Wszyscy pogodzili się z Karolkiem i oczywiście razem z nim zjedli maliny. sowa kazała się uspokoić towarzyszom i zaczęła mówić do misia: . a Karol nie pozwolił. Karolku. nawet mój ulubiony samochodzik . Ŝe tym damy mu nauczkę i zrozumie swój błąd. jeśli ktoś nie chce się dzielić. Później bawili się do późnego wieczora. JuŜ nigdy tak nie postąpię. Czasem sam jadłeś słodycze.Widzisz. Ŝe uwielbiam maliny.pierwszy odezwał się jelonek. . MoŜecie przychodzić do mnie. Przez ciebie twoja mama ze zmartwienia jest chora. Nie zdawałem sobie sprawy. Myślę. . Ale tuŜ przed nim wyskoczyły zwierzątka i zagrodziły mu drogę.Jak to. Miś Karol juŜ z daleka zobaczył swój przysmak i rozpędził się w stronę kosza. Na początku miś próbował się bronić.Ja was bardzo przepraszam. a my musieliśmy patrzeć. zaczęły się bawić i zajadać maliny. Tak mi wstyd. jaki Karol był samolubny i chytry.krzyknęły chórem zwierzątka i kaŜde po kolei opowiedziało. bo wy zawsze dzieliliście się ze mną. a ja będę poŜyczał wam wszystkie zabawki. I tak miś zrozumiał swoje złe postępowanie. Następnego dnia rano rozpoczęto realizację pomysłu. Chcieliśmy dać ci nauczkę i pokazać. . Macie ich tak duŜo.odpowiedział miś.krzyknęły zwierzątka. Widząc to.

Ŝe jest tam coś. zimnym pokoju. Nie wiedział dokładnie. kamizelkę czerwoną i bardzo mądre (moŜe trochę smutne) zielonkawe oczy. 3 latka czyk zadawał pluszakowi. ani młodszego. Chłopczyk nie był jednak całkiem sam. Musiał spać sam w wielkim. które by go chroniło.. Rodzice jednak nie chcieli zgodzić się na Ŝadne . mądry i grzeczny .. Dziecko zawsze przed snem mocno go przytulało i pytało: . szare futro. ale na pewno coś okropnego . czy to tylko przeciąg? Tego typu pytania chłopKubuś Zieja. sam nawet bał się spojrzeć. które boi się ciemności.Zdzisiu. co chce mu zrobić krzywdę.. Był przecieŜ juŜ duŜy. co mu moŜe grozić. Pluszak był sporych rozmiarów.A co to był za szelest za oknem? .tego był pewien. Dziecko to nie miało rodzeństwa ani starszego.. który pomógł przezwycięŜyć lęk Pewien mały chłopiec bał się ciemności. poniewaŜ zawsze towarzyszył mu ukochany Misio . nie mówię: psa czy kota. miał całe 40 centymetrów wzrostu. Ŝe za szafą lub w rogu pokoju czai się coś strasznego.Czy to ktoś idzie. Wystarczyłby mu chociaŜ mały chomik.Czy nic nie ma w tamtym rogu pokoju. taki był przeraŜony. Wydawało mu się. względem którego czułby się waŜny.cała rodzina tak mówiła. Gdyby miał jakieś zwierzątko. Wstydził się powiedzieć mamie.Zdzisio. Nigdy nie sprawiał 90 .. O Misiu . za tą wielką zasłoną? .„niehigieniczne” zwierzę. Ŝeby zostawiła mu włączoną lampkę.Anna Solak Bajka dla dziecka.jak mówili .

śadnych paskudnych potworów. przeciskając się wszędzie. Nie mógł się narazić na śmieszność.Popatrz tam! W rogu pokoju jest tylko pudło z twoimi zabawkami! Widzisz? Moja latarka jest bardzo dobra.. Deszcz oczywiście mocno. rdzawe i Ŝółte! CzyŜ nie są śliczne? Chłopczyk przyznał pluszakowi rację. jak za dnia. A tam za oknem? Podejdź. ogromnych pająków. tak.. jakie mają piękne kolory? Są czerwonawe. proszę! To tylko liście spadają na dach. Następnego ranka. Wiatr wył za oknem. które rozproszy wszystkie twoje lęki. Było wyjątkowo strasznie. Misiek zaczął mu szeptać do ucha kojące. która stanie się jego bronią na wyobraźnię. Dziecko juŜ zasypiało i za sprawą słów misia przyśniła mu się jego ukochana maskotka. dobre słowa. gdzie mógł. śal mu się zrobiło jego ukochanego właściciela.Czy ty oszalałeś chłopcze?! Jaką broń? Dziecko jednak wyjaśniło. który mają górnicy w kopalniach (równieŜ z mocną halogenową świetlówką). straszno… Dziecko mocno tuliło miśka i prawie płakało. tylko najprawdziwszą w świecie broń?! .zabawkę. jak pada wczesną jesienią. Ŝe to nie taka prawdziwa broń.Mamo?! A moŜesz mi kupić coś takiego wyjątkowego. Widzisz w tym świetle. która jest za bardzo wybujała… A to wszystko dzięki jego misiowi. Wówczas pluszowy Misio Zdzisio postanowił mu pomóc. a na głowie taki kask. chłopczyk obudził się w wyjątkowo świetnym nastroju. Pewnej jesiennej nocy było wyjątkowo strasznie. mocno padał. taką nie . Rzeczywiście. Ŝadnego ducha! Nic! To tylko te same rzeczy i zjawiska.Ŝadnych kłopotów. świeci światłem. Pobiegł szybko do mamy i spytał: . Nigdy nie przysparzał zmartwień. 91 . tylko latarka. Misio wskoczył na poręcz łóŜka i powiedział spokojnym głosem: . W tym śnie pluszak miał ogromną latarkę w swojej łapce. wszystko było takie. Opadające liście uderzały w szyby i w blaszany dach garaŜu. które znał od dawna.

Było ich aŜ sześcioro. Miała na imię Luna. Większość jej rówieśników przestała ją przez takie samolubne zachowanie lubić. czegóŜ mi więcej potrzeba? . Spośród tej czarności wyłaniały się jedynie Ŝółto-zielone oczka. które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie Dawno. która wiedziała. Dwie kotki były całe czarne. Kocięta wyrosły i czas było pójść do przedszkola.pytała często sama siebie. czarnymi pręgami Paulinka Średnicka. dawno temu.Jestem taka śliczna. Mama kot i tata . KaŜdy dostał wszystko. Nawet jej rodzeństwo zaczęło się od niej odsuwać. a na dodatek nie pozwalała nikomu ruszać swoich przyborów szkolnych. a czasami nawet więcej. Na dodatek jej oczy były równieŜ koloru złotego. Jej futerko było tak czysto białe. Ŝe ma zostać w przyszłości królową i dlatego strasznie się pyszniła. Nie chciała bawić się z innymi. bo nikt juŜ nie chciał z nią rozmawiać. Ostatnią z potomstwa była śliczna kotka. Mieszkała ona w duŜym. co tylko było mu potrzebne. 8 lat przebiegającymi po grzbiecie. JuŜ od pierwszych chwil swojego Ŝycia chodziła z dumnie uniesioną główką. Wszystkie dzieci szybko zaklimatyzowały się w przedszkolu. poniewaŜ była tak zapatrzona w siebie. w małym królestwie Ŝyła sobie szczęśliwa rodzina kotków. jednak pojawił się problem z Luną. 92 . . KsięŜniczka jednak nie widziała tego. Troje z nich miało zielone oczy i było maści szarej z grubymi.Anna Machelska Bajka dla dziecka. Ŝe w słońcu błyszczała niczym złoto. Wszyscy bez wyjątków uznawali ją za najpiękniejszą z rodu. fantastycznym zamku.kot wychowywali gromadkę kociąt. Ŝe to ona zostanie dziedziczką królestwa. w którym nie brakowało niczego. KaŜdy zdawał sobie sprawę. jak na księŜniczkę przystało.

jednak kaŜdy zbywał ją. bo od tego zaleŜało wszystko. która była w klasie najlepsza. Tego dnia mama-kot nie dopilnowała córki. Ŝe nie miała tej ksiąŜki. a to. Ŝe Pani była bardzo wyrozumiała.Co mnie to obchodzi. Owa kotka zdawała sobie jednak sprawę z tego. Ŝeby Pani była na nią o to zła. co się stało. Ŝe tak ci na tym zaleŜy? Zresztą. czy poŜyczyłabyś mi na tę lekcje ksiąŜki? Ja zapomniałam swojej. Na to Luna tylko się zaśmiała i powiedziała: .No. Postanowiła jednak spróbować. kiedy zorientowała się. WyobraŜasz to sobie? śebyś była lepsza ode mnie i to za moją zasługą? Chyba jesteś śmieszna. Podchodziła do kaŜdego po kolei i prosiła o pomoc. Ŝe ty nie masz. kiedy cię prosiłem? . odejdź! Takim to sposobem Luna uczyniła koleŜance wielką przykrość. mówiąc: . jak bardzo mi na tym zaleŜy. a ona sama o tym zapomniała i nie poszła do szkoły przygotowana. Na zadanie końcowe uczniowie mieli przynieść do szkoły swoje ulubione zabawki i o nich opowiedzieć. a w szkole ostatnie ocenianie. . Ŝe koleŜanka. bo nie chciała. Wpadła w rozpacz. poŜycz sobie od kogoś innego.Wkrótce doszło w przedszkolu do niespotykanego wydarzenia. wiec i tym razem nie robiła sobie niepotrzebnych nadziei.A czy ty mi pomogłaś. do której chce się zwrócić o pomoc. bo jeszcze będziesz lepsza ode mnie. ZaleŜało jej takŜe na najlepszej ocenie w grupie.Luna. Była z tego powodu bardzo smutna. A dzięki temu. nigdy nikomu nie pomogła. JakŜe była zdziwiona. zapewne nie pomagało. kotka nie dostała gorszej oceny. co mnie to w ogóle obchodzi? Idź. ale bardzo cię proszę. Wiedziała. a tego bym nie chciała. Czas mijał. Wiesz.Nie ma mowy. . Wolnym krokiem podeszła do Luny i rzekła: . 93 . a Pani moŜe mi nie postawić najlepszej oceny.A skąd ja mam niby wiedzieć. Ŝe pomóc jej moŜe jedynie Luna. zbliŜało się lato i wakacje. Jedna z najlepiej uczących się kotek zapomniała swojej ksiąŜeczki. o czym Luna nawet by nie pomyślała. Tego dnia zdarzyło się coś.

Luna nie odwaŜyła się podejść jednak do jednej koleŜanki z klasy. Wiedziała juŜ, jak musiała się czuć wtedy, kiedy ona nie poŜyczyła jej ksiąŜeczki i powiedziała tyle przykrych słów. Stała w oddali i patrzyła na wszystkich, którzy chwalili się swoimi ulubionymi zabawkami. Pierwszy raz w Ŝyciu poczuła się taka samotna i nieszczęśliwa. Teraz, kiedy ona potrzebowała pomocy, wszyscy się od niej odwrócili. - Chciałabym ich przeprosić. Jak mogłam być taka zła? - pomyślała. Wtedy - ku jej zdziwieniu - podeszła do niej ta kotka, którą tak źle wcześniej potraktowała, wyciągnęła w jej stronę swojego ulubionego misia i powiedziała: - Proszę, ja mam jeszcze kilka swoich zabawek. Nie chcę, Ŝebyś była smutna. Luna nie wiedziała, jak się zachować, czuła się głupio, bo teraz juŜ rozumiała, jak samolubne było jej zachowanie wobec swoich koleŜanek. Wzięła misia i odezwała się: - Dziękuję. Nie zasłuŜyłam sobie na to. Byłam taka niedobra dla was. Przepraszam. - Zapomnijmy o tym, co było - uśmiechnęła się Zuzia, bo tak jej było na imię - Zrozumiałaś swój błąd, a to jest najwaŜniejsze - podała Lunie łapkę i razem poszły do reszty bawiących się. Tam Luna przeprosiła wszystMarysia Klewiado, 5, 5 roku

kich i od tej pory kaŜdy bawił się z Luną, co więcej poŜyczali sobie nawzajem zabawki. A Luna i Zuzia??? Zostały przyjaciółkami na dobre i złe. Po wielu latach Luna została mądrą i piękną królową, a przy jej boku wciąŜ była jej przyjaciółka z dzieciństwa - Zuzia. I tak się kończy ta bajka. Co było dalej??? Tego juŜ nikt nie wie.

94

Berenika Kapiczenko

Bajka skierowana jest do dziecka, które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności).

Anielska gwiazdka

Był sobie chłopiec, który bał się ciemności. Rodzice dziecka bezradnie rozkładali ręce, nawet zapalone światło nie pomagało chłopcu przy zasypianiu. Zawsze w nocy budził się z płaczem i któryś z rodziców musiał spać razem z nim. Sytuacja powtarzała się co noc, nie pomagał mu nawet jego ukochany misiu. Jednak którejś nocy miało miejsce dziwne zdarzenie. Chłopiec zobaczył przez okno gwiazdę, która świeciła nadzwyczaj jasno. Tej nocy udało mu się zasnąć wyjątkowo spokojnie i przyśnił mu się anioł. Świecił on pięknym blaskiem i powiedział chłopcu, Ŝe to właśnie on był tą gwiazdą, którą ujrzał przez okno swojego pokoju. Powiedział mu równieŜ, Ŝe moŜe być przy nim zawsze i będzie czuwał nad jego spokojnym snem. I oto stała się rzecz niesłychana - malec przespał spokojnie całą noc. Rodzice nie mogli uwierzyć w to, Ŝe ich dziecko nie budziło się w nocy z płaczem. Natomiast w pokoju chłopca - nie wiadomo skąd - pojawiła się piękna błyszcząca i fosforyzująca gwiazdka. Taka sama, jaką chłopiec widział na niebie tej pamiętnej nocy. Tak, to był właśnie ten sam anioł. Od tamtej pory chłopiec nie boi się juŜ ciemności, zasypia normalnie i nie budzi się w nocy pełen lęku. Ten sam anioł pomaga zasypiać innym malcom, które boją się ciemności. Więc spójrz w okno - moŜe i Ty ujrzysz takiego anioła, a w Twoim pokoju, nie wiadomo skąd, pojawi się piękna gwiazda, która będzie odtąd zawsze czuwać nad spokojnym snem kaŜdego dziecka.

95

Anna Postoł Bajka dla dziecka, które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać.

Trudna rozmowa

Będzie to historia, która mogła zdarzyć się kaŜdemu. Być moŜe sami doświadczyliście tego, o czym dalej opowiem, być moŜe zdarzyło się to którejś z Waszych koleŜanek, kolegów czy całkiem obcej osobie. Czy jest to opowieść wesoła czy smutna? Sami osądźcie, ale myślę, Ŝe historia ta jest godna uwagi kaŜdego. Posłuchajcie...
Amanda Marcinowska, 10 lat

Nie tak dawno temu był dzień, który niczym nie róŜnił się od innych, jesiennych dni. Mały chłopiec stał ze spuszczoną głową na środku klasy i milczał. Był znów nieprzygotowany do odpowiedzi. Wyglądał na zrezygnowanego, trochę znudzonego słowami, które kierowała w jego stronę nauczycielka. Nie były to pochwały, lecz karcące uwagi dotyczące jego nieprzykładania się do nauki. Wyglądało na to, Ŝe kolejny zły stopień przy jego nazwisku nie robi mu teraz róŜnicy. Nauczycielka nie zdąŜyła

skończyć zwracać mu uwagę, gdy nagle rozległ się dzwonek. Był to koniec ostatniej lekcji. Oznaczało to ulgę dla większości dzieci w klasie, lecz nie dla niego... Rówieśnicy z uśmiechem wybiegli z klasy, by czym prędzej znaleźć się w domu, ale nie on. Chyba ten ostatni dzwonek nie przyniósł mu takiej radości jak jego kolegom. Wolnym krokiem opuścił próg szkoły, zakładając niezdarnie nieco za

96

duŜą kurtkę. Szedł wolno, ale nie zmierzał do domu. Właściwie sam chyba nie wiedział, dokąd idzie... Było chłodno, niebo zachmurzyło się, a chłopiec wydawał się być odzwierciedleniem tej jesiennej aury. Nagle, kiedy przechodził obok sklepu, w jego niebieskich, smutnych i obojętnie spoglądających oczach pojawił się błysk. Był to jeden z nielicznych sklepów w okolicy, który kolorami swojej kuszącej wystawy przyciągał spojrzenia chyba kaŜdego dziecka w tym miasteczku. Chłopiec zatrzymał się przed wystawą na dłuŜszą chwilę. Wydawał się nieobecny, oczarowany. Jego wiecznie smutne oczy jakby śmiały się na widok kolorowej wystawy. Czekolady, batoniki, cukierki, owoce i wiele, wiele innych łakoci stanowiło przedmiot poŜądania chyba kaŜdego dziecka w jego wieku. I nagle spojrzenie chłopca zmieniło się, zniknął płomyk niewinności, a zastąpił go płomień poŜądania. Młody człowiek, jakby kuszony złą mocą, postanowił wejść do środka. Niepewnie otworzył cięŜkie, skrzypiące drzwi, a jego oczom ukazała się duŜa, nieprzyjemnie wyglądająca postać właściciela sklepu. Chłopiec zamarł, lecz trwało to chwilę, bo jak tylko przekroczył próg, właściciel z uśmiechem zapytał, czego potrzebuje. W myślach mały zaczął wyszukiwać jakiegoś wytłumaczenia, gdyŜ głupio mu było przyznać, Ŝe chciał tylko popatrzeć. Krępującą chwilę ciszy przerwał jeden ze stałych klientów, który wkroczył do sklepu i w odróŜnieniu od niego dobrze wiedział, co chciałby kupić. Wyciągając długą listę zakupów, zaczął wymieniać. Chłopiec odetchnął, w tym samym momencie jego uwagę zwróciły półki wręcz uginające się od cięŜaru łakoci, które na nich leŜały. Było tam cudownie, raj dla kaŜdego dziecka! Kolorowe opakowania, błyszczące papierki aŜ prosiły, Ŝeby je kupić. I wtedy czar prysł, a w sercu chłopca pojawił się wielki smutek i Ŝal. Nie miał przy sobie ani grosza, nigdy nie dostał od rodziców nawet złotówki, a przecieŜ za wszystko trzeba zapłacić. Chęć posiadania jednak wzięła górę. W tej chwili nie istniało dla niego nic poza skarbami. Jakikolwiek strach, lęk i inne uczucia nie miały teraz Ŝadnego znaczenia. Liczyło się tylko jedno. Chłopiec pomyślał, Ŝe przecieŜ nie powinno zrobić Ŝadnej róŜnicy to, Ŝe weźmie

97

sobie któryś z łakoci tak, Ŝeby właściciel nic nie zauwaŜył, zwłaszcza Ŝe był teraz Ŝywo zajęty obsługą stałego klienta. Chłopiec niepewnym krokiem zbliŜył się do jednej ze sklepowych półek i niedługo zwlekając szybkim ruchem chwycił jedną z tabliczek czekolady, chowając ją do kieszeni swojej zbyt duŜej kurtki. Był przeraŜony. Nagle, zamiast poŜądania, które kazało mu to zrobić, w jego głowie pojawiły się miliony innych myśli. Nie czekając, wyszedł ze sklepu. Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, poczuł ulgę. Miał to, czego chciał. Miał całą tabliczkę czekolady tylko dla siebie. Czuł się szczęśliwy. Jego szczęście nie trwało jednak długo, bo radość, jakiej teraz doświadczał, zakłócił nagle donośny głos sprzedawcy: - Złodziej! - wykrzykiwał rozwścieczony, wymachując pięścią i rzucając się w pościg za małym złodziejem. Chłopiec przeraŜony biegł szybko. Strach dodawał mu sił, mimo to sprzedawca wydawał się być coraz bliŜej. Chłopiec wręcz prawie czuł na plecach jego wściekły oddech. Nagle zaczął Ŝałować tego, co zrobił. Pragnął, Ŝeby to wszystko nie działo się naprawdę, chciał cofnąć czas, pójść ze szkoły prosto do domu, tak, jak robią to inne dzieci, i przywitać się serdecznie z mamą i tatą, zjeść ciepły obiad i na deser dostać czekoladę. Jednak było inaczej. Dobiegał właśnie do zakrętu, za którym znajdowała się szkoła. Oj, ile by dał, by móc się teraz w niej znaleźć... Gdy tylko pokonał zakręt, ni stąd ni zowąd jego oczom ukazała się postać. Nie zdąŜył się zatrzymać i z całym pędem uderzył w nią, upadając na chodnik. W ręce wciąŜ ściskał swój nieszczęsny łup. Właściciel sklepu znalazł się na miejscu prawie w tym samym momencie i nagle... w osobie, w którą uderzył z taką siłą, mały złodziej rozpoznał swoją nową szkolną panią pedagog. Obejmowała stanowisko dopiero parę miesięcy, była juŜ jednak bardzo chwalona za uczynność. Kobieta była wyraźnie zaskoczona całym zajściem, ale mimo to zachowała się bardzo spokojnie i w ciągu kilku chwil udało jej się ustalić powody całego zajścia. Mimo usilnych starań srogiego sprzedawcy, zdołała odwieść go od zamiaru powiadomienia o wszystkim policji, obiecując, Ŝe sama zajmie się

98

Ŝe pani pedagog lituje się nad nim. JuŜ widział oczami wyobraźni.unikał wzroku. który znał – krzyki i wyzwiska przecieŜ juŜ dawno powinny paść w jego stronę. jak ta pani. Kobieta siedziała naprzeciwko chłopca i patrzyła mu w oczy. jak powiadamia o wszystkim jego rodziców. wystraszonego winowajcę i oboje udali się w stronę szkoły.5 roczku czony. Ŝeby opowiedział. Ze spokojem pytała dalej: . Usiadł pokornie. Kobieta posadziła chłopca na krześle i ciepłym głosem poprosiła. Co gorszego moŜe go teraz spotkać od wiecznej kary. Nie pasowało to do schematu. nie mieli takiego wzroku pełnego zrozumienia. by wymierzyła chłopcu surową karę za ten postępek. aby uspokoił się i ochłonął. która czeka go w domu? Kobieta poprosiła. Pani pedagog wzięła cichego. ale w sumie było mu wszystko jedno. Było to trudne. Sprzedawca. 1. Było to dla chłopca dziwne pytanie. gdyŜ chłopiec . Tak bardzo chciałby cofnąć czas. Ŝe sklep pozostał bez nadzoru. co się stało.czując się speszony i zawstydzony . co dokładnie się wydarzyło. JuŜ widział. Weszli do jednej z sal. Był wystraszony.małym złodziejem. Ŝe przecieŜ wie. 99 . Odpowiedział. Chłopiec był zaskoZuzia Zieja. bo przecieŜ sprzedawca wszystko wykrzyczał na miejscu zderzenia się jego z panią pedagog. którzy się dotąd litowali nad nim. nakłaniając kobietę. z racji tego. a oni rozzłoszczeni surowo go karcą. Chłopiec szedł ze spuszczoną głową. Ludzie. lecz po chwili uznał. Ŝe to nie litość. krzyczy na niego i grozi wyrzuceniem ze szkoły.Czemu wziąłeś czekoladę? Jesteś głodny? Chłopiec w pierwszym momencie poczuł. przystał na tę propozycję. która go teraz spokojnie prowadzi.

Z chęcią wysłucham. czuł się kochany. a tata pomagał robić karmnik dla ptaków. W jego głowie pojawiało się mnóstwo pytań. gdy ktoś śmiał się z nich. 8 lat nas boli. przez którą o mało nie trafił do domu dziecka. 100 . Wtedy czuł się ich synem. jestem tu dla ciebie. Wtedy było inaczej. wyzywając od najgorszych pijaków. kiedy mama gotowała pyszne obiadki. Inni tego nie pamiętają. Potem miał wyrzuty. Ŝe to moŜe przez niego tak piją? MoŜe przez to. marząc o normalnym. przed którą moŜe się otworzyć? JuŜ w przeszłości zaufał pewnej pani. tylko trzeba im umiejętnie pomóc. Ŝe postąpiłeś nieładnie. której moŜe zaufać. Ŝe jest taki niegrzeczny? Ale to nieprawda. które za alkohol zrobiłyby wszystko. Widzą tylko dwie upite do nieprzytomności osoby. Chcę tylko wiedzieć. kochał swoich rodziców i bolało go. PrzecieŜ oni są chorzy. które nie zachowują się jak mama i tata.Spokojnie. Ŝe potrzebuje się pomocy. mimo wszystkich smutnych słów i czynów. co Amanda Marcinowska. Chłopiec teŜ często ze złością patrzył na pijanych rodziców. Rodzice mogą przestać pić. Ŝe wziąłeś tę czekoladę. Chłopiec pamięta przecieŜ czasy. Czy moŜe bez obaw powiedzieć o tym. Osoby. co go gnębi? Czy rzeczywiście to jest osoba. które duŜo krzyczą i awanturują się. Pewnie dobrze wiesz. AŜeby pomóc. czy mogę w jakiś sposób ci pomóc? Jestem po twojej stronie. nie będę krzyczała ani robiła ci wyrzutów. Trzeba umieć rozmawiać o tym. trzeba umieć przyznać się do tego.. A chłopiec. a chorobę taką jak alkoholizm da się wyleczyć. co cię dręczy? Mały chłopiec długo milczał. pełnym ciepła i miłości domu.

na jej twarzy widoczne było Ŝywe zainteresowanie tym. wstydu.Nagle natłok myśli chłopca o lęku. . jak tylko będziesz gotowy. Mimo to czuł. to mów śmiało i nie obawiaj się.. pomocy. Ŝe czasem samemu trudno uporać się z jakimiś problemami. a które tak źle go traktowały. 101 . Chłopiec nie zapraszał znajomych. Wiem. by ci pomóc. a trochę ze złością. bo był głodny. bo chciał. obojętności. co mówił chłopiec. Ŝe potrzebuje wsparcia. Pani pedagog patrzyła z serdecznym uśmiechem. Taka jest moja rola w szkole. poniewaŜ nie miał tak naprawdę gdzie – w domu wiecznie było. Oni. Zobaczyliby warunki. spojrzał w pełne ciepła oczy pani pedagog. Dlatego wolał trzymać to wszystko w tajemnicy przed całym światem. Ŝe musi coś zrobić. po czym ponownie opuścił głowę i mimo uczucia niepewności. małym bohaterem. jak uda nam się rozwiązać gnębiące cię sprawy. Chłopiec popadał tak łatwo w tarapaty. bo bał się.. i pewnie niektórzy śmialiby się.Bo moi rodzice. Oni duŜo piją. dlatego jestem teraz tutaj. Czy pani pedagog będzie potrafiła mu pomóc? Pomóc jego rodzicom? Bo przecieŜ to oni mieli problem z alkoholem. „przyjęcie”.. którego tak dotknęło Ŝycie. Ŝalu i innych skomplikowanych uczuć zebrał w sobie odwagę i rzekł: . jestem tu po to. rozumiem.. inni czuli litość albo powiedzieliby swoim rodzicom. jak mówili rodzice. bo nie mógł się nauczyć na sprawdzian. Razem mamy siłę.Mamy czas. a przecieŜ naprawdę będę szczęśliwa. Nie odwiedzał teŜ rówieśników. często błędnie rozumiana. złości na siebie. wstydził się ciągłego bałaganu i mnóstwa pustych butelek. Podniósł głowę. Ŝe następnym razem to oni będą chcieli pobawić się u niego. w jakich mieszka. na rodziców przerwał ciepły i serdeczny głos pani pedagog: . tak jak mu kazali rodzice. które kochał. Trudno mu było mówić przykre rzeczy o osobach. by ktoś go zauwaŜył. Po długiej ciszy w chłopcu zrodziła się odwaga zmieszana z obojętnością.. jaka sytuacja panuje u chłopca. a to było niemoŜliwe. kiedy chłopiec mówił te słowa.. Jednak chłopiec wciąŜ długo milczał.Ach. Bo przecieŜ jest tylko małym chłopcem.

Ŝe dzięki odwadze. a naprawdę były to straszne losy dzieci alkoholików. Ŝe pragnie normalnego domu. Ŝe nie jest sam z tym. Mimo smutku. Zrozumiał. o tym. Choć trudno ją zacząć i trudno znaleźć właściwą osobę. Zrozumiał. a on upewnił się. oczekiwaniach. zanim uda nam się coś osiągnąć. Niestety. Pani pedagog powtórzyła to. która teŜ miała taki problem. by pomóc sobie. czy naprawdę pani pedagog to rozumie. czego się obawiał. Wspólnie postanowiłyśmy znaleźć najlepsze rozwiązanie. bo dzięki współpracy. marzeniach. Opowiedziała mi dokładnie o swoich obawach. co masz na myśli. co myślał. z którymi sama miała styczność.Wiesz. a do jego oczu napłynęły łzy. To nie jest jego wina. Ŝe wiele dzieci Ŝyje w takiej rodzinie jak jego. lepsze Ŝycie. w końcu poczuł się pewniejszy siebie. Poczuł. by pomóc rodzicom. Ŝe tę chorobę da się wyleczyć. 102 . nie była pierwsza i pewnie nie ostatnia. która nas wysłucha. nie wiedział jak. aŜ w końcu wybuchnął płaczem. Wczoraj odwiedziła mnie dziewczynka. ani zadręczać się tym. Ŝeby jak najprędzej pomóc jego rodzinie i zmienić jej Ŝycie na lepsze. Chłopiec juŜ bez krępowania opowiedział wszystko to. co mówi pani pedagog. czuł się dobrze. co chciał jej powiedzieć. dzięki zburzeniu murów milczenia. Ogarnął go niezrozumiały dla niego stan. ale nie umiał. Ŝe wiem.Chłopiec zastanawiał się. Pani pedagog opowiedziała jeszcze kilka podobnych historii. W tym momencie pani pedagog zaczęła opowiadać: . by pomóc jej rodzicom i pokazać. moŜe pomóc. zabłysnęła nadzieja na to. co go gnębi. Ŝe nie są sami i ona nie jest sama. Poczuł ulgę. co się dzieje w domu pełnym alkoholu. Czy rozumie. Wiedział juŜ. co chłopiec juŜ wiedział. Wiedział juŜ. co czuł. Zrozumiał. Ŝe chciałby to zmienić. ale warto poświęcić ten czas na to. która się przecieŜ naleŜy. Ŝe picie rodziców to nie jest jego wina i wiedział juŜ na pewno. Ŝe ma rację. wydaje mi się. moŜna zyskać nowe. Ŝe nie moŜe brać odpowiedzialności za czyny swoich rodziców. to warto. Ŝe jej rodzina moŜe liczyć na zrozumienie i wsparcie. Chłopiec słuchał tego. co boli. obawiał się. czego pragnął i wspólnie z panią pedagog zabrali się do działania. Ŝe czasem zwykła rozmowa o problemie. przyjęciu pomocy. Trochę czasu minie.

śyli oni sobie szczęśliwie i spokojnie. na wspólnych zabawach i długich wycieczkach do pobliskiego lasu. stała mała chatka z pomarańczowym dachem i wielkimi. Daleko. a miliony gwiazd wyruszały w swoją niekończącą się wędrówkę po czarnym niebie. Codziennie. zielonymi drzwiami. daleko stąd. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. Ŝycząc mu spokojnej nocy. gdyby nie jedna rzecz. Wydawałoby się. gdy z pokoju jej wnusia dobiegał do niej przeraźliwy krzyk. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. a na pytanie. Jednak babcia króliczek nie zdąŜyła nawet dobrze ułoŜyć się w swoim łóŜku. którego kochała najmocniej na świecie. Ŝe ich Ŝycie jest wprost idealne i moŜe by tak było. a róŜnokolorowe ptaszki śpiewają cudne piosenki przez cały rok. wielu lat. 6 lat 103 . zawsze otrzymywała tę samą odpowiedź: Zosia Danielkiewicz. gdy tylko pomarańczowy dach znikał w głębokim mroku. Babci i jej wnusiowi dni upływały na pracy w wielkim marchewkowym ogrodzie za domem.Karolina Tretalska Jest to bajka dla dziecka. Biegła wtedy do małego. gdzie nigdy nie pada śnieg. co się stało. W chatce tej mieszkała babcia króliczek razem ze swoim wnusiem króliczkiem. OtóŜ babcię od dawna trapił pewien problem: jej wnusio. płacz i szlochanie. babcia okrywała swego wnusia króliczka kołdrą z zielonych liści i całowała go w policzek. tam. nie przespał spokojnie całej nocy juŜ od wielu.

zobaczył leŜące na ziemi dwie wspaniałe. aŜ wystawię łapkę albo ogonek spod kołdry. gdy mały króliczek podlewał marchewki w ogrodzie. Ŝe będzie siedział tam i czekał. które znalazł w lesie. Otworzył go i wyciągnął latarkę i duŜy drewniany miecz. Ŝe widać było tylko jego długie. szarych uszach i powiedziała: . w którym stało jego łóŜko.. Ŝe jesteś juŜ duŜym. co pomogłoby mu pokonać potwora. Lecz tym razem mały króliczek nie poszedł spać. Ŝe w końcu uporasz się z tym okropnym potworem spod łóŜka! Tego samego dnia króliczek wybrał się do lasu w poszukiwaniu czegoś. za oknem słychać było tylko starą sowę mieszkającą w ogrodzie króliczków. strasznie się boję. aby mnie złapać i porwać do swojej strasznej krainy. Postanowił. Ŝe Ŝadnego potwora nie ma. ten POTWÓR! Ciągle siedzi pod moim łóŜkiem i czeka tylko. Miecz ten zrobił króliczek zupełnie sam z tych samych dębowych gałęzi. Babcia próbowała wytłumaczyć małemu króliczkowi. pięknych. szare uszy. jak zwykle. aŜ potwór wyjdzie spod łóŜka i wtedy to on pierwszy go zaatakuje i pokona! Mijały godziny. Koszmar ten powtarzał się co noc. bojąc się coraz bardziej. wierzę w ciebie i w to. mocne gałęzie dębowe. wiem. W pewnym momencie króliczek usłyszał jakiś odgłos dochodzący z miejsca. po czym schował się za kufer tak. Wkładała nawet obydwie łapki pod łóŜko. babcia króliczek ułoŜyła wnusia do snu. co to było. Króliczek wziął drewniany miecz w jedną i latarkę w drugą łapkę. mądrym i odwaŜnym króliczkiem. Nie miał pojęcia. on tam wciąŜ jest. Wieczorem. Nakryła go kołderką z zielonych liści i pocałowała na dobranoc. ale wnusia nic nie przekonało. gdzie stał wielki. on.pomyślał i zabrał gałęzie ze sobą do chatki. ale ścisnął 104 . „To będzie idealne” . Maluch bacznie obserwował swój pokój. drewniany kufer. Pewnego razu. Gdy tak spacerował. podeszła do niego babcia.Babciu. pogłaskała go po długich.Kochany wnusiu. Szybciutko wyślizgnął się spod liściastej kołderki i pobiegł pod okno.

Króliczek stał w bezruchu z szeroko otwartą buAla Krajewska. wpatrzony w miejsce. Ŝe będą spotykały się w lasku. A tam… nie było Ŝadnego okropnego stwora. tylko… malutka myszka. wlepiając swoje małe oczka w króliczka. Rufus Pewnego słonecznego dnia w gęstym.No. zapalił ją i . które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. niedźwiadek i zajączek. gdy coś wyskoczyło wprost spod materaca i zaczęło szybko biec w jego kierunku. Ale maluch nigdy by się o tym nie przekonał. Okazało się. zielonym lesie spotkały się trzy leśne zwierzątka: lisek. gdzie blask latarki rozjaśniał podłogę. Siedziała przeraŜona i bezbronna w świetle latarki. Ŝe kaŜde 105 . W tym momencie króliczek skierował latarkę na potwora. gdyby nie stanął oko w oko ze swoim własnym strachem! Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. 7 lat zią. Był juŜ mniej więcej na środku pokoju. ty wstrętny potworze. Podczas rozmowy umówiły się. To zadziałała tylko bujna wyobraźnia króliczka.krzyknął: . aby wspólnie się bawić.mocniej swój miecz i powoli wynurzał się zza kufra. nie boję się ciebie!!! Nagle wszystko ucichło. Dodały równieŜ. chodź tu.mocno ściskając drewniany miecz w łapce . Ŝe nie było Ŝadnego potwora.

Zajączek przyniósł mnóstwo swoich zabawek. wymieniały się swoimi zabawkami o róŜnych kolorach i kształtach. Zwierzątka umówiły się w lesie następnego dnia.Bardzo was przepraszam. korzystały z promieni słonecznych. Następnego dnia zwierzątka spotkały się w tym samym miejscu. więc podzielili się z nim wszystkimi swoimi zabawkami. Niedźwiadek z zajączkiem zastanowili się. więc zbył przyjaciół krótką odpowiedzią: . ale róŜne były tłumaczenia. co odpowiedzieć. Nawet nie zauwaŜyły. niedźwiadek równieŜ. ale poŜyczyli liskowi swoje zabawki. Zajączek z niedźwiadkiem postanowili uczciwie podejść do sprawy i zrezygnować ze 106 . Niedźwiadek z zajączkiem jeszcze kilka razy próbowali rozmawiać z liskiem. Zwierzątka bawiły się bardzo wesoło. Biegały po całym lesie. Z dnia na dzień było to samo. a lisek. Powiedział. lisek znów zapomniał swoich zabawek. niestety. . jak poprzedniego dnia. ale dlaczego ty ciągle zapominasz swoich zabawek? Po tym pytaniu lisek speszył się trochę i nie bardzo wiedział. ale po prostu zapomniałem. Lisek w dalszym ciągu zapominał o swoich Kubuś Jurecki (5 lat) i jego Tata zabawkach. nie przyniósł ani jednej zabawki. Zabawa była równie wspaniała. Ŝe moŜe lisek nie ma Ŝadnych zabawek i po prostu wstydzi się do tego przyznać. bardzo cię lubimy i lubimy się z tobą bawić. Zajączek i niedźwiadek postanowili porozmawiać z liskiem na ten temat. kiedy zapadł zmierzch i musiały się poŜegnać. czemu lisek cały czas zapomina o swoich zabawkach.Lisku. RozwaŜali nawet myśli. Niedźwiadek i zajączek byli zawiedzeni. Ŝe zapomniał.z nich będzie przynosiło swoje zabawki. Zajączek i niedźwiadek bardzo zaprzyjaźnili się z liskiem. zapachu leśnych owoców. Niestety.

Ŝe nie miał juŜ. Ŝe ja przynosiłem 107 . Ŝe jest po prostu samolubny. więc teraz czuł się samotny.Dzień dobry lisku! Czemu płaczesz? Czy coś się stało? Lisek odparł: . z kim się bawić. . gdyŜ czuli. Lisek bardzo przyzwyczaił się do wspólnych zabaw z niedźwiadkiem i zajączkiem. Jeszcze niedawno byłem w podobnej sytuacji jak ty. RóŜnica między nami jest taka. Ŝe jestem wobec nich nieszczery. Rufus podszedł do szlochającego zwierzątka i zaczął z nim rozmawiać. z którymi bardzo się zŜyłem. a teraz jestem sam i jest mi bardzo źle.Straciłem swoich najbliŜszych przyjaciół. Ŝe mógłbym się nimi z kimś dzielić. Nie wyobraŜałem sobie. Ŝeby pobiec do domu po zabawki i przyłączyć się do zabawy. gdzie zawsze bawił się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i obserwował ich z ukrycia. a ja swoimi bawiłem się tylko w domu. Ŝe zapominam. Ŝe nie moŜe się do nich przyłączyć.zapytał Rufus . Cały czas mówiłem. który bardzo płakał. Lisek dowiedział się o tej decyzji. Ŝe mógłby dzielić się z kimś swoimi zabawkami. TeŜ miałem bardzo wielu przyjaciół. był trochę zawiedziony i było mu smutno. RównieŜ spotykaliśmy się dość często. Ŝe nie jest on całkowicie z nimi szczery.A dlaczego straciłeś swoich przyjaciół. Ale w dalszym ciągu nie zdawał sobie sprawy z tego. Jednak dalej nie przyszło mu do głowy.Bo nie chciałem dzielić się z niedźwiadkiem i zajączkiem swoimi zabawkami podczas naszych codziennych zabaw w lesie. Oni poŜyczali mi zabawki. bo swoimi zabawkami woli bawić się tylko w domu i to w dodatku sam. Zwierzątka przecieŜ bardzo by się ucieszyły. Byli dla mnie niemal wszystkim. Pewnego dnia spacerował po lesie mały chłopiec o imieniu Rufus. lisku? . Przyjaciele odwrócili się ode mnie. Było mu bardzo przykro. gdyŜ spostrzegli. jak się bawią.wspólnych zabaw z liskiem. ale nie wyobraŜał sobie. . aby się wspólnie bawić. Przywiązałem się do nich. Chłopiec powiedział: . co czujesz lisku. Spotkał on siedzącego pod drzewem przy strumyku liska. Lisek codziennie przychodził do lasku w to miejsce.Wiem.

aby odzyskać ich przyjaźń? . Lisek odpowiedział: . Bardzo się ucieszyli i byli zaskoczeni. Ŝe następnego dnia spotka się z niedźwiadkiem i zajączkiem i przeprosi ich. Następnego dnia lisek wziął wszystkie swoje zabawki i przyszedł na miejsce zabaw. po co do nich przyszedł. Lisek odparł: . Wreszcie postanowił. Bawiłem się nimi. Brakuje mi zabaw z wami. Nikt nie chciał się ze mną bawić. ale zrozumiałem swój błąd i postanowiłem przeprosić swoich przyjaciół.Przyszedłem was przeprosić za moje ostatnie zachowanie. Ŝe się zmieniłeś. Nie chciałem dzielić się z wami moimi zabawkami. Lisku. 6 lat 108 . Wreszcie zostałem sam jak ty. Nasze losy znów się połączyły i teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Zapytały się. bo wtedy wszyscy się od ciebie odwracają. Jest mi teraz bardzo głupio. Ŝe przyjaciele są bardzo waŜni. nie warto być samolubnym. jak ich potraktowałem. Bo teraz juŜ wiesz. Lisek jeszcze bardzo długo siedział nad strumykiem i zastanawiał się nad słowami wypowiedzianymi przez Rufusa. Pewnego dnia przyniosłem cały worek róŜnych zabawek i rozdałem je swoim przyjaciołom. Nie chcę stracić takich przyjaciół jak wy. ale tylko sam. Co mam zrobić. ale boję się. Czy wybaczycie mi mój błąd? Marysia Klewiado. ale nikomu nie pozwoliłem ich dotknąć. Zwierzątka były bardzo zaskoczone widokiem liska.swoje zabawki. choć byliście dla mnie tacy Ŝyczliwi. Bez nich Ŝycie jest puste i bez sensu. Czułem się źle z tym. Ŝe niedźwiadek i zajączek juŜ nie będą chcieli się ze mną bawić.Masz całkowitą rację.Spotkaj się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i przekonaj ich. Przyjęli moje przeprosiny i zaprosili do wspólnej zabawy.

Była to wspaniała. Pewnego dnia do doliny przybył znany łucznik zwany Błyskiem Cięciwy i zaproponował mieszkańcom doliny turniej łuczniczy. ale mimo wszystko opiekował się chłopcem.odparli niedźwiadek i zajączek. Zabawa była lepsza niŜ kiedykolwiek. którzy mieli wzrok gorszy od niego. nierozłączna para. Zwierzątka uśmiechały się i cieszyły z kaŜdej chwili spędzonej razem. a lisek juŜ zawsze dzielił się swoimi zabawkami i nigdy nie był samolubny.Oczywiście. Dawno. Wydaje mi się. który miał wykute oczy. Cieszymy się.. Najbardziej nie lubił chłopca o imieniu Oczodół. Ŝe bajka moŜe sprawić duŜo radości dzieciom niewidomym. uwaŜał ich za postaci bez wartości i w ogóle niegodne uwagi. Ŝe to bajka dla dziecka. Oczodół i jego Pies. Miał on doskonały wzrok i gardził wszystkimi. Piotr Szklarz Myślę. Sokole Oko zawsze szydził z nich. które straciło wzrok. Ŝe ci wybaczymy. wyciągnęły swoje zabawki i zaczęły się razem bawić. Ŝe zrozumiałeś swój błąd . Nam teŜ ciebie brakowało. Ŝe do nas wróciłeś. był on obdarzony najlepszym wzrokiem. a Ŝe tereny były opustoszałe i ludzi było niewielu. W zamian za to Oczodół darzył Psa szacunkiem i dawał mu duŜo ciepła i miłości. Oczodół Ŝył z Psem. bo był ślepcem. a więc gardził wszystkimi. niedźwiadek i zajączek Ŝyli ze sobą w zgodzie. Od tej pory lisek. Tym bardziej cieszymy się. Zwierzątka wyjaśniły sobie wszystko. Bajka o wyŜszości uczuć nad zmysłami. lisku. Najbardziej cieszył się tym So- 109 . dawno temu w Dolinie Kolorowych Jeziorek i Dumnej Jaskini Ciemności mieszkał oschły człowiek o imieniu Sokole Oko. Mieszkańcy zgodzili się na propozycję i niedługo miał odbyć się turniej.

Na imię miał Dobroduch. bo odgłos wody zagłu- 110 . Błysk Cięciwy powiedział mu. czego tylko chciał. Ŝe nic nie jest w stanie wygrać z jego wspaniałym wzrokiem. Lubipies został zaatakowany przez groźne ciemności i tkwił pod wodospadem. ale nikt go nie mógł usłyszeć. ale Sokole Oko groził im swoim łukiem i Oczodół wraz z wiernym towarzyszem. Rafał Leszczawski. Dolinę raz na trzysta tysięcy lat zalewała niezmierzona ciemność wypływająca z jaskini ciemności. aŜ wszyscy się bali. 16 lat Twierdził. stawał się coraz bardziej pewny siebie i szydził ze wszystkich dookoła. Ŝe nagrodą. Przyjechał z synem o imieniu Lubipies. W finałowej potyczce Sokole Oko stanął do walki z Błyskiem Cięciwy. Śmiał się głośno i szyderczo. Jedyni smutni tego dnia. Z upływającego biegiem czasu Sokole Oko pokonywał kolejnych przeciwników. I akurat nastało to na następny dzień po przybyciu Dobroducha i jego syna Lubipsa. Sokole Oko wygrał zawody i był bardzo zadowolony. Mieszkańcy doliny zaczęli się buntować. Wołał o pomoc. dzięki któremu liczył na zwycięstwo w rozstrzygającej potyczce. Dolina pokrywała się mrokiem. Poszedłszy na spacer w okolice Wodospadu Zapomnienia. skakał z radości i oznajmił. nic sobie z tego nie robiąc. Sokole Oko. Zaczęło się święto i rozpoczęły się pierwsze zawody. Mieli na to 3 dni. będzie wygonienie z doliny Oczodoła i jego Psa. musieli opuścić dolinę. a do tego miał doskonały wzrok. gdyŜ był on dobrym łucznikiem. W międzyczasie do doliny przyjechał brat Sokolego Oka. której sobie Ŝyczy. iŜ są waŜniejsze w Ŝyciu rzeczy. Nagrodę miał sobie wybrać wygrywający i mógł on sobie zaŜyczyć tego. Ŝe nie tylko wzrok jest waŜny i kiedyś zobaczy. Jedynymi niestartującymi w zawodach byli Oczodół i jego Pies.kole Oko.

Nikt go juŜ nigdy nie widział. Do tego mieli znakomity węch i byli w stanie rozpoznać ludzkie zapachy. ale usłyszał szczekanie psa i zatrzymał się. jak strasznie jest być niewidomym. Ŝe jeśli znajdą Lubipsa. ale mrok był zbyt wielki. Jego największy przyjaciel . Wcześniejsza ciemność spowodowała. bo Sokole Oko nie dotrzymał obietnicy i powiedział. Stał na środku wielkiej doliny i krzyczał.szał jego wołanie. Oni i tak nie widzieli. Nad doliną świeciło niesłychanie jasne światło słoneczne. na początku się przestraszył i zaczął uciekać. Nie sądził on. Sokole Oko oślepł. Ŝe widział światło zbyt wyraźnie i cięło jego oczy ostrymi promieniami. 111 . Dopiero teraz zrozumiał.stał się dla niego wrogiem. Ŝe potrafią znaleźć Lubipsa. Jednak nie byli szczęśliwi. to nie będą musieli opuszczać doliny. Mimo długich poszukiwań nie udało się odnaleźć syna Dobroducha. obijając się o drzewa i krzaki. bo przecieŜ z jego wzrokiem znajdą Lubipsa bez problemu.uczucia. a światło wręcz oślepiające. a ich Ŝycie wiecznie wypełniała ciemność. Wszyscy z trudem znosili raŜące promienie słońca. Lubipies bał się ruszyć z miejsca. Oczodół i jego Pies mogli zostać w dolinie. kiedy został odnaleziony. Zmiana ta była wielka. najpotęŜniejszej osoby skończyło się to tragicznie. Sokole Oko powiedział. Jednak dla jednej. Był rozwścieczony. Po godzinach poszukiwań znaleźli Lubipsa zmarzniętego i przestraszonego. Mieszkańcy doliny próbowali go odnaleźć. Wrócili do doliny. Sokole Oko powiedział. Jego wzrok był tak dobry. Jego brat był zrozpaczony. Ŝeby się nie martwił. Ŝe moŜe być coś potęŜniejszego niŜ jego wspaniały wzrok . I wtedy Oczodół i jego Pies powiedzieli. dorośli i zwierzaki. Ten. Ŝe mają juŜ tylko jeden dzień. Nazajutrz zmartwiony Oczodól i jego Pies zaczęli opuszczać dolinę. A morał z tego jaki? Znają go wszystkie dzieci. Nawet Sokole Oko nie mógł nic zrobić. a wszyscy mieszkańcy cieszyli się niezmiernie. To go oślepiło. Ŝe po jej ustąpieniu zrobiło się dla mieszkańców doliny nieznośnie jasno. Było przeciwnie.niesłychany wzrok . Podczas ich podróŜy nastąpiło nagłe opuszczenie kurtyny ciemności. Uciekał przed siebie. jednak byli niezwykle czuli i potrafili wyczuwać ludzi. by opuścić dolinę.

Kamilka Węglarz Jest to bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości.

Bajka o cynamonie, który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni

Nie tak dawno temu, nie za siedmioma górami czy siedmioma rzekami, ani teŜ nie za siedmioma lasami, tylko tuŜ obok nas (kto wie, moŜe właśnie w Twojej kuchni, mały czytelniku? a moŜe u twojego sąsiada?) Ŝył sobie cynamon o imieniu Grześ. Inne przyprawy nie lubiły cynamonu. UwaŜały, Ŝe jest on bezuŜyteczny. - Ja nadaję wspaniały smak wszystkim potrawom - chwaliła się sól. - A ja sprawiam, Ŝe dania są niesamowicie pikantne - wtórował jej pieprz. - Ja natomiast - dodawał swoje trzy grosze cukier - jestem idealny do deserów. Potrafię osłodzić kaŜdy podwieczorek. Mniam.. mniam. - Tylko ja jestem do niczego - martwił się cynamon - Nie posolę obiadu, nie posłodzę deseru. Oj, nie mam łatwego Ŝycia w kuchni! Grześ był smutny, ale postanowił nie zamartwiać się i jako Ŝe miał duŜo wolnego czasu, zaczął czytać ksiąŜki. Szczególnie podobały mu się te o niesamowitych przypadkach fantastycznych bohaterów. Cynamon w głębi serca marzył o takich przygodach. Fantazjował, Ŝe on teŜ, gdy tylko dorośnie, wyruszy na wyprawę na sam koniuszek świata, a moŜe i jeszcze dalej. I tak mijał dzień za dniem, a w Ŝyciu Grzesia nie działo się nic nadzwyczajnego. Do czasu... Pewnego zimowego poranka Grześ postanowił udać się na długi spacer. Ubrał ciepły szalik, rękawiczki, czapkę, wziął ze sobą teŜ plecak, a w nim kilka kanapek na drogę i termos z ciepłą herbatką, no i oczywiście migdały. Wędrował nasz mały przyjaciel przez pola, łąki i lasy. Spacerek był bardzo przyjemny, ale w pewnym momencie cynamon zauwaŜył, Ŝe na niebie zaczynają zapalać się pierwsze gwiazdki.

112

- Ojej! - zmartwił się Grześ - muszę jak najszybciej znaleźć jakieś ciepłe miejsce, w którym mógłbym przenocować, bo inaczej zamarznę. Grześ wędrował jeszcze jakiś czas, aŜ spostrzegł małą chatkę. - Ciekawe, czy ktoś tu mieszka? - zastanowił się i poszedł w stronę domku. Z bliska ujrzał, Ŝe w największym okienku pali się światło. - Na pewno ktoś tu jest. Mam nadzieję, Ŝe będę mógł przenocować - pomyślał głośno. Puk, puk, zastukał cichutko w drzwi. - Kto tam? - z chatki odezwał się jakiś uprzejmy głosik. - Mam na imię Grześ, wyruszyłem na długi spacer i chyba się zgubiłem. Czy mogłaby mnie pani wpuścić? Strasznie zmarzłem. Drzwi zaskrzypiały i stanęła w nich urocza staruszka, która zaprosiła malca do domu. Poczęstowała go ciepłym mleczkiem i chciała wysłuchać jego historii. Jednak cynamon był tak zmęczony, Ŝe zasnął zanim babulka zdąŜyła go o cokolwiek spytać. Następnego dnia rano, gdy cynamon juŜ wstał i podreptał do kuchni, czekało tam na niego smakowite śniadanko. Najpierw jednak opowiedział babulce swoją historię. Wysłuchała jej z zainteresowaniem, po czym zaczęła piec ciasto. - Czy mogę pani w czymś pomóc? - zapytał nieśmiało cynamon. Bał się bowiem, Ŝe znów się do niczego nie przyda. - AleŜ oczywiście! - odpowieNatalka Kossowska, 8 lat

działa radośnie babulka - usiądź na szafce i pocieraj rączką o rączkę. - Dobrze, zgodził się nie do końca przekonany cynamon.
113

Po chwili zauwaŜył, Ŝe z jego rączek sypie się złoty proszek, który babulka skrzętnie zbiera do miseczki. Gdy cynamon skończył, zobaczył, jak babulka wsypuje złoty proszek do ciasta. - Po co pani ten złoty proszek? - dopytywał się z ciekawością cynamon. - Dowiesz się za chwilę, chłopcze. Gdy ciasto juŜ było gotowe, babulka zrobiła herbatkę i poprosiła Grzesia, by spróbował jej wypieku. Cynamon zgodził się bez wahania, bo był juŜ troszkę głodny. - Ojej! Jakie to pyszne! - zachwycił się Grześ - Nigdy nie jadłem równie wyśmienitego ciasta. - Cieszę się, Ŝe ci smaAsia Kęsicka, 7 lat

kuje.

Gdyby

nie

proszek

z twoich rączek, moja szarlotka nie byłaby taka smaczna. - Naprawdę, to moja zasługa? - zadziwił się cynamon. - Naprawdę, mój drogi. Musisz bardziej w siebie wierzyć. MoŜe i nie posolisz obiadu, ani nie sprawisz, by był on bardzo pikantny, ale bez ciebie szarlotka nie miałaby tak cudownego smaku. Pamiętaj, mój miły, kaŜdy ma swoją rolę do spełnienia i tylko on się do tego nadaje! Czasem jednak trzeba czasu, by to zrozumieć... Po tej rozmowie cynamon podziękował staruszce za wszystko i udał się z powrotem do swojej kuchni, w której podrzucił gospodyni przepis babulki, właśnie na szarlotkę. Pewnej niedzieli, gdy gospodyni upiekła szarlotkę, wszyscy domownicy zajadali się ciastem z wielkim apetytem. Od tej pory nikt nie zarzucił cynamonowi, Ŝe jest bezuŜyteczny. t o b i e: *)

114

Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka, które boi się być same podczas burzy.

O Antosiu, który boi się burzy

Wszystko otaczała ciemność. Gdzieniegdzie jedynie szkliło się światło ulicznych latarni, a ich blask przerywany był gwałtownymi i niezwykle jaskrawymi błyskami otaczającej wszystko burzy. Antoś zakrył się kołdrą po same uszy i - starając się zasnąć - wyobraŜał sobie, Ŝe przeraźliwe grzmoty za oknem to jedynie odgłosy przejeŜdŜających ulicą samochodów. Jednak sposób ten nie pomagał przeraŜonemu chłopcu na długo. Jego lęk przed burzą istniał od zawsze i Antoś nie wiedział nawet, dlaczego. Odkąd sięgał pamięcią, burzowe grzmoty wywoływały u niego efekt bezgranicznej paniki i nieopisanego strachu. Po kolejnym uderzeniu pioruna, którego grzmot chłopiec usłyszał tak głośno i wyraźnie, iŜ był przekonany, Ŝe uderzył on wprost pod jego oknem, Antoś postanowił poszukać schronienia w sypialni mamy. We własnym pokoju chłopiec nie czuł się bezpiecznie, a zabawki, stojące na półkach i rzucające na ścianę przeraźliwe cienie, jeszcze bardziej potęgowały strach chłopca. Tak więc, rozglądając się uwaŜnie wokoło i tuląc do siebie swojego ulubionego misia, chłopiec wymknął się z pokoju. Starając się iść na paluszkach, aby nie obudzić uspokojonych na chwilę piorunów, Antoś skradał się przez pokój gościnny. Wtem usłyszał jakiś hałas. Odwracając się, zauwaŜył swojego dziadka wychodzącego z kuchni z kubkiem gorącego mleka. Uspokajając zbyt szybkie bicie serca spowodowane ogromnym strachem, chłopiec z radością zareagował na obecność osoby, która była dla niego uosobieniem bezpieczeństwa. Natomiast dziadek, spostrzegłszy swojego ukochanego wnuczka i jego przeraŜoną buzię, uśmiechnął się przyjaźnie, aby go uspokoić. Antoś wyznał dziadkowi powód swojej bezsenności i z zadowoleniem zgodził się towarzyszyć mu podczas picia gorącego mleka. Wiedział bowiem, Ŝe dziadek, jako osoba mająca w zwyczaju opowiadanie róŜnych wspaniałych i nieprawdopodobnych histo115

rii, takŜe tym razem zaszczyci go którąś z nich. Chłopiec się nie mylił. Mając na względzie przeraŜenie wnuczka wywołane panującą wokoło burzą, postanowił podzielić się z nim historią, której nie opowiedział jeszcze nikomu na świecie. Antoś poczuł się wyróŜniony. Wiedział, Ŝe spotyka go coś nadzwyczajnego i skupiając z całych sił swoją uwagę na słowach dziadka, zaczął wyobraŜać sobie opowiadaną historię… Dawno temu, kiedy na świecie nie było zmartwień ani rzeczy niemoŜliwych, kiedy wszędzie dookoła panowała magia, urzeczywistniając marzenia, Ŝył pośrodku lasu, w małej chatce chłopiec o imieniu Staś. Jego rodzice pracowali bardzo cięŜko i poświęcali swojemu synkowi mało czasu. Co wieczór byli zbyt zmęczeni, aby pomagać chłopcu w lekcjach i obowiązkach domowych, więc kładli się wcześnie spać. Staś wiedział, Ŝe rodzice go kochają i nie miał im za złe, iŜ nie poświęcają mu wiele uwagi. On takŜe bardzo ich kochał. Kładąc się wieczoOla Kaczkowska, 5 lat

rem do łóŜka, rozmyślał, jak to będzie w przyszłości, kiedy będzie pomagał rodzicom, aby mogli odpoczywać i cieszyć się Ŝyciem. Mimo tych przeciwności losu Staś był chłopcem radosnym i dobrym. Jednak jego spokój zakłócała jedna myśl. Staś bowiem panicznie bał się burzy. KaŜdy grzmot i błysk pioruna przyprawiały go o gęsią skórkę. Nie pomagało chowanie się pod łóŜko, stawianie na parapecie pluszowego tygrysa w celu obrony przed błyskawicami. Stasia nie opuszczał strach. Chłopiec wiedział, Ŝe jedynie przy rodzi-

cach czułby się bezpiecznie, jednak byli oni zbyt zmęczeni, aby się obudzić i go przytulić. Staś leŜał więc w swoim łóŜeczku i płakał. Płakał tak długo i tak głośno, Ŝe usłyszały go leśne elfy znane ze swej wielkiej odwagi. Zaciekawione były, kto jest aŜ tak nieszczęśliwy, Ŝe wylewa tyle łez. Kierując się dźwiękiem pła-

116

skąd dochodzi muzyka. Staś usłyszał łagodny dźwięk dochodzący spod okna. Postanowił. który moŜe oglądać te wspaniałe stworzenia. rozkwitające kwiaty. który pochłonięty wyobraŜaniem sobie historii Stasia.spokojnie zasnął. Przytulił się do ciepłej poduszki. ich oczom ukazał się opatulony kołdrą i zapłakany Staś. przypominały chłopcu dwa piękne. iŜ jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem. spokojnie zapadł w sen.mimo błyskających na zewnątrz piorunów . a po odsłonięciu zasłonki zauwaŜył trzy elfy. 14 lat się zasnąć. z których jeden grał na harmonijce. Ŝe postanowiły zagrać mu na harmonijce ich ulubioną. Postanowił im nie przeszkadzać i cichutko wrócił do swojego łóŜka. Od tej pory w czasie burzy. opatulił kołderką i . uspokajającą i kojącą ból melodię. Elfy poczuły tak wielkie współczucie dla nieszczęśliwego chłopca. Wiedział. Ŝe mimo szalejącej na zewnątrz burzy i przeraŜających grzmotów piorunów. rozprawiały o moŜliwych powodach tak ogromnej rozpaczy. Staruszek delikatnie wziął wnuczka na ręce i zaniósł do jego łóŜeczka. mimo ogromnego strachu. uda mu Rafał Leszczawski. Po zakończeniu opowieści dziadek spojrzał na swego wnuczka. sprawdzić. Gdy po wielu próbach udało wdrapać im się na parapet. kładąc przy nim ulubionego misia. Staś zawsze słyszał pod oknem łagodny dźwięk harmonijki i radosny śmiech elfów. trafiły pod dom Stasia. chroniących go przed burzą.czu. Wymknął się z pokoju i zaczął zmierzać w stronę własnej sypialni. Skradał się niepostrzeŜenie. Tańczące w swych kolorowych strojach elfy. Staś był oczarowany elfami i świadomy tego. Skradając się pod okno chłopca. gdyŜ za oknem kolejny raz usłyszy znaną mu z dzieciństwa melodię… 117 . a dwa pozostałe tańczyły w rytm delikatnej melodii. gdy strach nie pozwalał spokojnie spać.

nie poznawała owoców. Była zupełnie inna niŜ pozostałe dwie dziewczynki . a choć była najmniejsza. zobaczyła bardzo jasne światło kierujące się w głąb lasu. miała krótkie. Deptała czerwone muchomorki. Dokuczała małym ptaszkom. Krysia była średnią córką.w domowych obrządkach. pielęgnując czerwone róŜe.starowince . bo wolała cukier w kostkach. gdy tłumaczyli jej. Ŝe bez problemu będzie mogła zwiedzić cały las zupełnie sama i opowiedzieć o tym siostrom.nie chciała się uczyć piec chleba. Jola była najstarsza. co chciała. Lubiła śpiewać i gotować. nie zwaŜając na to. Nie tylko one poznały się na jej złośliwości. Ŝe jest niegrzeczna i moŜe kogoś tym zasmucić. Miała długie. Duch lasu Dawno. Krysią i Adelą. mówiła to. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. rude włosy. gdyŜ bały 118 . jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać w lesie na małe dzieci. bardzo dokuczała swoim siostrom. kogutem i kozą Amelią. dawno temu. gdy dziewczynka juŜ prawie zasypiała. niszcząc ich gniazda. Nie lubiła gotować ani śpiewać. nie słuchała ostrzeŜeń rodziców. gdy zabraniali jej chodzić samej do lasu. lecz takŜe las i kwitnące w nim Ŝycie. jakie zwierzęta naleŜy omijać w lesie. których nie wolno jeść. Miała kasztanowe kręcone włosy. Adela była najmłodszą córką swoich rodziców. Ŝółte tulipany i wielobarwne krokusy. co chciała. bo będzie bolał brzuszek i jakie grzyby dobre są na zupkę. Nie chciała pić zdrowego mleka ani jeść kaszy manny z sokiem malinowym. czarne włosy.Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. Pewnej nocy. gdzieś w zielonym lesie. Opiekowała się teŜ pięcioma kurami. więc często pomagała swojej matce . toteŜ często przesiadywała w ogródku. Adela robiła zawsze to. Nie słuchała ich. Adela pomyślała. W jej wieku uczyły się tego wszystkiego jej siostry i dobrze wiedziały. Deptała kwiaty i męczyła zwierzątka. Lubiła kwiaty i zwierzęta.

choć starała się to ukryć. Nagle światło zniknęło i zrobiło się bardzo ciemno. Adela szła przed siebie bardzo długo. Ŝe oddałaby wszystko.chwytała małe. Ŝe nawet ich nie gryzła. a przede wszystkim rodziców. póź119 . czerwone kuleczki garściami. których wcześniej nie cierpiała. Nie wiedziała niestety. wspominała chatkę. aby nie potykać się o niewidoczne wcześniej dla niej kamienie i korzenie. to te. za którą tak tęskniła. Choć w środku lasu sama stoję. Emilka Kaczkowska. było trochę jaśniej i choć nie wszędzie docierały promienie słońca. oparła główkę o pień drzewa i zasnęła. 13 lat potykając się co rusz o ja- kieś kamienie i duŜe wystające korzenie. za ojczulkiem pachnącym świeŜym zboŜem. które zupełnie jakby specjalnie wyrastały pod jej nóŜkami. Ŝe te owoce to kalina. za Jolą pachnącą błogim chlebem. Była bardzo głodna. aby móc znów ich zobaczyć. które zdołały przedostać się przez gęste korony drzew. Pomyślała wtedy. Ubrała więc buciki. usiadła na ziemi. Niedługo po tym natknęła się na jakiś owocowy krzaczek . za Krysią pachnącą tysiącami róŜ. załoŜyła katankę i wybiegła w stronę lasu. I szła przed siebie. Była tak głodna. jednak dziewczynka nie chciała ich słuchać. Tęskniła za matulą pachnącą świeŜym mlekiem. bała się. Rodzice ostrzegali Adelę przed nią. oddałaby teŜ wiele za kubek ciepłego mleka i kaszę mannę z sokiem malinowym. Ciemności się nie boję. Gdy się obudziła. Adela nic nie widziała.się one zawsze same chodzić do lasu. bolał ją brzuszek. więc usiadła skulona pod sosną i płakała z bólu. lecz połykała od razu. zupełnie wystarczały dziewczynce. nucąc wymyśloną piosenkę: Jestem duŜą dziewczyną. Strach się mnie nie ima. Po jakimś czasie Adela poczuła się zmęczona. napychając nimi całą buzię.

Przytulić się do mamy i taty Podlewać z Krysią kwiaty. czy ominąć powoli? Nagle wąŜ syknął na Adelę i ta w popłochu. Ŝe ubrała na nóŜki swoje najlepsze buty. wpadła do rzeczki. była to bowiem mała sikoreczka. Rozpłakała się dziewczynka. Ŝeby szanowała swoje nowe rzeczy i zakładała je wtedy. Nastał ranek. matki. biegnąc przed siebie. WskaŜ mi drogę do mej chatki. Ledwo szła przed siebie popłakując Ŝałośnie: Mała ze mnie dziewczynka Chcę do czerwonego kominka. jak mama ostrzegała ją. Niech mój płacz poniesie Mego Ŝalu dźwięki Do mej matuleńki. Nie wiedziała. a nie kiedy ma na to ochotę. gdyŜ ubrudziła swoje najlepsze buciki. dziewczynka czuła się bardzo źle i było jej słabo. I szła tak przed siebie. Usiadła dziewczynka na duŜym kamieniu i zaczęła łkać: Sama jestem w lesie. Ku zaskoczeniu Adeli ptaszek podfrunął do niej i zaćwierkał donośnie: Gniazdo moje wywróciłaś! Daszek grzybka obróciłaś. bo szybko się zniszczą. Rozpoznała do od razu. Zawołała więc do niej: Sikoreczko! Sikoreczko! Tylko ty widzisz słoneczko. co zrobić . kiedy naprawdę musi. śałowała wtedy Adela. Do sióstr drogich. ojca. która wiła gniazdo niedaleko jej chatki.czy podeptać go. aŜ Adela zasnęła. Za czyn musisz swój zapłacić! 120 .niej bolała główka i tak na przemian. Nagle Adela zobaczyła na gałęzi małego ptaszka. aŜ natknęła się na pełzające stworzenie. Przypomniała sobie wtedy.

chciała tylko wrócić do domu. jak morze i powiedział: Łzy twoje szczere i szczere słowa Mokre twe ubranie i mokra głowa Serce twoje krwawi z tęsknoty do matki Wracaj więc skruszona do przytulnej chatki Bądź pracowita i miła dla swej rodziny Nie gnęb roślin Ŝadnych i Ŝadnej zwierzyny GdyŜ mieszkasz w moim królestwie. Wtedy łzy jej rozjaśniły się tysiącem iskier niczym szlachetne kamienie. co zrobiła. Adela ze szczęścia zaczęła płakać. Płacz jej był tak donośny. a z nich wyłonił się srebrny jeleń z oczami tak błękitnymi. Dziewczynka ubrała się szybko.duchem lasu”. Długo nie mogła w to uwierzyć.Musisz sobie sama radzić! I odfrunął ptaszek w stronę nieba. kawałki mchu i gałązek. Gdy dziewczynka otworzyła oczy. Dawid Leszczawski. 6 lat Nagle usłyszała znajomy głos wołający jej imię: Adelcia! Adelcia! Był to głos jej matuli. raz dwa wyskoczyła z pokoju. bo bardzo tęskniła za rodzicami i siostrami. Posmutniała bardzo Adela. rozejrzała się wokoło i zrozumiała. Nie chciała ich skrzywdzić. Ŝe nagle wiatr porwał w górę liście. zbiegła po schodach i rzuciła się w objęcia swojej ma- 121 . Ŝałowała tego. królestwie zieleni szałasu A ja udzielam ci gościny bo jestem . łzy tak gorące. głos tak skruszony.. Ŝe jest w swoim pokoju. I wtedy znów zaczął wiać mocny wiatr i srebrny jeleń zniknął. aŜ zniknął dziewczynce z oczu.

co złego im uczyniła. Ŝe to nie mała gratka Poczuć tej miłości smak. Ŝe nigdy nie pójdzie do lasu. Wystukując raz po raz: Aby w sercu znaleźć siłę. Wita nas drzew świeŜa zieleń. oczy zaś pełne czystej radości. Jak ojczulek oraz matka. lubiła mleko i kaszę mannę z sokiem malinowym. z tatą. Cała buzia dziewczynki czerwona była od płaczu. By uczynnym być i małym. Krysią i Adelcią. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. Lubiła teŜ wymyślać wierszyki… oto jeden z nich: W naszym lesie o poranku Siadamy na małym ganku Z mamą. Wtulając się w ramiona matuli. Z zapachem pieczonego chleba. przepraszała swoich bliskich za wszystko.my. zaś Adelcia najmłodsza . Jola była najstarsza. Dawno. Krysia była średnia. Nawet mała nasza chatka Wie. dawno temu. 122 . z mlekiem w kubku. By miłości mówić: TAK! Tak jak mówi jej i ptak.kochała swoje siostry i swoich rodziców. A w oddali srebrny jeleń Pod swą pieczę bierze las. Z ptaszkiem na świerkowym czubku. Wszystkie były bardzo dobre i grzeczne. Obiecała teŜ. gdzieś w zielonym lesie. Ze słońcem na błękicie nieba.

a byli nimi: słońce. były dość głośne. Ŝe aŜ cała ziemia się trzęsła. Mieli oni małą córeczkę o imieniu Balbinka. Jest to przede wszystkim świetna zabawa i pewnego rodzaju festyn rodzinny. to była kraina zamieszkiwana przez to wszystko.te duŜe i te maleńkie. księŜyc. Swoim potęŜnym grzmotem poruszają suchą ziemię. Zamieszkiwali ją dość nietypowi mieszkańcy. W tej niezwykłej krainie Ŝyła sobie pewna rodzinka Burz. Burze pomagają rolnikom i wszystkim ludziom. oczyszczają wraz z deszczem powietrze. a grzmoty. Jego grzmoty były strasznie głośne i mocne. co moŜemy ujrzeć na pięknym niebie. Uczestnicy bawią się w chowanego za chmu123 Jessica Marcinowska. Pewnego razu rodzice małej burzynki Balbinki wybierali się. gwiazdy. Mama była piękna. by rośliny mogły swobodne wyjść na jej powierzchnię podczas bardzo gorącego i suchego lata. drogie dzieci wiedzieć. by ktokolwiek mógł ją usłyszeć. Ŝe dla burz nie jest to zwykła wyprawa. Tato był bardzo szybkim. deszcze. ale bardzo łagodne. istniała przepiękna i jakŜe niezwykła kraina. Inaczej mówiąc. KaŜdy na świecie wie. dokąd dorośli nigdy nie dotarli i najprawdopodobniej nigdy nie dotrą. burze. wiatry . które boi sie burzy Burzynka Balbinka Gdzieś w dalekich przestworzach. po co są burze. bardzo potęŜnym i najlepszym wśród wszystkich. chmury. Była bardzo śliczna. ale nie umiała wydawać z siebie tak głośnego grzmotu.Ewelina Wild Bajka dla dziecka. które wydawała. 5 lat . A musicie. jej błyskawice bardzo jasne i rozłoŜyste. aby pomóc roślinkom i wstrząsnąć trochę ziemią.

Ŝe będziesz najpiękniej grzmieć w naszej całej krainie. skoro nie umiem ładnie błyskać. aby znaleźć ciche i spokojne miejsce. Balbinka bardzo się ucieszyła na te słowa swojej mamy i nie chciała dłuŜej czekać. Mała burzynka wróciła do mamy ze łzami w oczach i opowiedziała jej wszystko. Schowała go do woreczka i ruszyła w drogę. ślicznego domku. płacząc i zamykając okno.Mamuniu. postanowiła. Dziewczynka tym razem bawiła się w piaskownicy.rami. Początkowo nie wychodziło jej to za dobrze. Burzynka zaczęła podchodzić bardzo powoli do dziewczynki mówiąc: 124 . Niewiele czekając. Gdy próbuję wydać grzmot. Balbinka ruszyła w stronę dziewczynki. . Usiadła w kąciku podwórka i zaczęła ćwiczenia. kochanie. Gdy mała dziewczynka ją ujrzała. Ruszyła w drogę. a Balbinka powiedziała: . Balbince zrobiło się przykro. a grzmotów moich to nawet nie słychać. bardzo się zmartwili. dlaczego jest taka smutna. był piękny letni dzień. Mama małej zapytała się. Musisz duŜo ćwiczyć. w berka. Znalazła takie koło małego. poniewaŜ bardzo się bała burz. Kiedy Balbinka kładła się spać. Nagle spostrzegła w oknie domku siedzącą małą dziewczynkę. Ŝe dziewczynka boi się jej. uciekła szybko. nie chciała się bawić. Kiedy jej rodzice to zobaczyli. Postanowiła od razu wziąć się do pracy. MoŜe nawet się zaprzyjaźnią? Balbinka postanowiła wziąć dla dziewczynki coś niezwykłego z ich krainy . ale po dłuŜszej chwili efekty ćwiczeń były zdumiewające więc Balbinka bardzo się ucieszyła. to piszczę jak piszczałka i wszyscy się ze mnie śmieją. jak mogę się bawić ze wszystkimi. Ŝe jutro znowu pójdzie do dziewczynki i będzie tak do niej przychodzić. Urządzany jest równieŜ konkurs na najpiękniejszą błyskawicę oraz najgłośniejszy i najpotęŜniejszy grzmot.Nie martw się. Burzynka pomyślała.mały prezent: trochę gwiezdnego pyłu. Mała burzynka podczas całej zabawy była bardzo smutna i siedziała w kącie. Ŝe moŜe dziewczynka zechce się z nią pobawić w berka albo chowanego. aŜ ona przestanie się jej bać. a zobaczysz. bo burze nigdy nie robią krzywdy ludziom.

Nie bój się mnie. Natalka Ala Krajewska. Ŝe nawet nie potrafię jeszcze grzmieć. nie uciekaj..Proszę cię. Natalka słuchała z zaciekawieniem i nie bała się juŜ Balbinki.. Natalka codziennie sprawdzała postępy Balbinki w grzmieniu i błyskaniu. Balbinka wyjaśniła jej. Nie bała się juŜ wcale burz. Mała burzynka opowiedziała.Jak masz na imię? . gdzie mieszka i czym jest tajemniczy. Natalka nie mogła w nich uczestniczyć. naprawdę nie zrobię ci krzywdy.odpowiedziała dziewczynka. ale obserwowała je z zaciekawieniem z okna. Zaczęła rozwiązywać węzełek. a Balbinka zapraszała ją na pokaz ich zabaw na niebie podczas festynów. którą wyciągnęła Balbinka i wzięła do ręki woreczek. . Dziewczynki zostały najlepszymi przyjaciółkami i bardzo często bawiły się razem. Dziewczynka spojrzała na burzynkę z przeraŜeniem i chciała uciec do domu. gdyŜ deszcze by ją bardzo zmoczyły.Ale wy tak głośno i przeraŜająco grzmicie. nie zrobię ci krzywdy. ale Balbinka powiedziała: . Jestem małą burzą i mam na imię Balbinka. bo czego?? 125 .zapytała burzynka. .Nie bój się mnie.. 6 lat bardzo polubiła burze i gdy tylko zaczynały się grzmoty. dlaczego tak jest i jak wygląda cała zabawa. Dziewczynka spojrzała na malutką paczuszkę. No. pięknie błyszczący proszek w woreczku. . Burze nigdy nie robią nikomu nic złego. mam nawet dla ciebie prezent. Natalka siedziała w oknie i nigdy więcej się nie bała. Poza tym chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić. Jestem tak mała.Mam na imię Natalka . .

Keczi był bardzo smutny. samoloty i bardzo duŜo samochodów.Adriana Nowak Jest to bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. oprócz rodziców. Ŝe trzeba się dzielić i bawić z innymi dziećmi. którymi uwielbiał się bawić. Ŝeby pozwoliła mu zostać w domu. W końcu nadszedł ten wielki dzień. Mama tłumaczyła Kecziemu. gdy to usłyszał i odpowiedział: . jednak piesek był uparty i nie słuchał. O piesku Keczim. Inne zwierzątka z podwórka nie rozumiały pieska. Miał duŜo wspaniałych zabawek: kolorowe misie. domy i drogi dla swoich wspaniałych samochodów. Keczi bardzo nie lubił bawić się razem z innymi zwierzątkami. piłki. od kiedy dowiedział się. dopóki w piaskownicy nie pojawiło się jakieś inne zwierzątko. Pewnego dnia mama powiedziała do niego: . kiedy mama zostawiła go w zupełnie obym dla niego miejscu. ubrała go i zaprowadziła do przedszkola. Ŝe musi iść do przedszkola. Keczi bardzo płakał. Ŝe nie pozwalał dotykać ich nikomu. Rano mama obudziła pieska. skakanki. rower. który nazywał się Keczi. Prosił mamę. Często brał ze sobą swoje skarby i wychodził z mamą na podwórko. który nie chciał pójść do przedszkola W pewnej pięknej krainie razem z rodzicami mieszkał rudy piesek. Mamusia siadała na ławce.Synku.Ale ja nie chcę! W przedszkolu jest bardzo duŜo dzieci i nie będę mógł zabierać tam swoich zabawek! Będę musiał bawić się zabawkami razem z innymi dziećmi. Bawił się świetnie. jesteś juŜ duŜym pieskiem i musisz zacząć chodzić do przedszkola tak. jednak jego wysiłki poszły na marne. a on bawił się w piaskownicy. Rodzice bardzo go kochali i był on bardzo szczęśliwym pieskiem. Keczi zapłakał. Mama musiała chodzić do pracy i nie mogła juŜ być z nim cały czas w domu. Jakaś pani zaprowadziła go do sali pełnej 126 . jak robią to inne zwierzątka w twoim wieku. Budował zamki. Tak bardzo kochał swoje zabawki.

jak Ci się wydaje. inne układają puzzle. Poszedł za Lolusiem do kącika z samochodami. 7 lat Piesek i kotek wybrali auta. który ucieka przed radiowozem. 127 . rzucali piłką i ze wszystkimi zwierzątkami bawili się w chowanego. Kecziemu spodobały się wspólne zabawy i od tej pory chętnie chodził do przedszkola. które musiał zostawić w domu. Od rana do południa bawił się zabawkami w przedszkolu razem z innymi dziećmi.krzyknął Loluś .Tu wcale nie jest tak źle. a po powrocie do domu mógł poświęcić czas na zabawy swoimi zabawkami. Potem piesek i kotek układali klocki. Ŝe zabawy z innymi zwierzątkami są bardzo fajne. Kecziemu było bardzo smutno i ciągle płakał za mamą i swoimi zabawkami. jak zwierzątka siedzą razem przy stole i rysują piękne domki. Wstał i usiadł przy jednym ze stolików. Przekonasz się. Rozpoczęli zabawę. Kecziego bardzo to zaciekawiło.zwierzątek. . bo nie chcę tutaj być. co dzieje się w tej ogromnej sali. Siedział w kąciku i obserwował.odpowiedział . Hubert Cel.krzyknął Loluś . A ty jak się nazywasz? No i dlaczego jesteś taki smutny? . Musiałem zostawić swoje samochody w domu.Płaczę. .Pobawmy się w pościg! . ale zgodził się. Dał się nawet namówić na zamianę samochodów i zmianę ról w pościgu.Nie martw się! . pobawimy się razem! Piesek nie był zbyt zadowolony. a tutaj takich nie ma. Kecziemu bardzo się to spodobało i na jego twarzy nareszcie pojawił się uśmiech.Cześć! Jestem Loluś.Ty będziesz policją.Jestem Keczi . a ja złodziejem. O dziwo. a jeszcze inne skaczą na skakance. Widział. Nigdy przecieŜ nie był w takim miejscu. Na dodatek trzeba dzielić się zabawkami z innymi. Chodź. Wtedy odezwał się do niego mały kotek: .

dzielić się z innymi ludźmi swoimi rzeczami. Słonik wprost przepadał za zabawą z innymi słonikami. a bardzo pragnął braciszka. a do tego był tak niegrzeczny jak trójka jego sąsiadów. Czasami był niesforny. niestety. Słonik nie lubił teŜ. Starał się nie robić przykrości najbliŜszym. którzy uciekali od mamy w sklepie albo puszczali rękę taty na bardzo ruchliwej ulicy. jak to zaplanował. nieopodal lasu. Ogromną radość sprawiało słonikowi przebywanie pośród innych maluchów. lwiątek. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. Czuł się dobrze. aby było dokładnie tak. Ŝe to nieładnie. 5 lat W niewielkim miasteczku otoczonym pięknego. co zresztą martwiło całą rodzinę. kiedy miał swoją własność tylko dla siebie. Niestety. A Ŝe często myślał tylko o sobie. JuŜ od samego 128 .Natalia Zatka O słoniku. proste włoski i duŜe. nie słuchał poleceń rodziców i dziadków. Marianek nie zawsze go przypominał pod względem zachowania. mieszkał słonik Marianek. którzy z nim mieszkali. Ludzie porównywali go nawet do małego aniołka. Marianek kochał ogromnie swoją rodzinę. pachnącego w nieduŜym domku z czerwonej cegły. Marianek nie chciał się zmienić. mądre oczka. ale w wielu sytuacjach chciał. Niemal kaŜdy dzień zaczynał od szerokiego uśmiechu i buziaków dla wszystkich. Miał krótkie. Asia Śliwińska. rodzina gniewała się na malca. Był jedynym synkiem swojej mamy i swojego taty. I choć tłumaczono mu. Był bardzo ładnym i kochanym przez rodziców maluszkiem. Na szczęście w pobliŜu domku Marianka mieszkało wiele małych zwierzątek. górami.

letniego dnia tata i Marianek wybrali się zaraz po śniadaniu do piaskownicy.Bolka. Mamie. Słonik niósł przed sobą ogromny worek z zabawkami. Rodzinie słonika zrobiło się przykro. W szczególności uwielbiał harce na placu zabaw. Ŝe dostał tak wspaniały prezent od tatusia. Ŝeby obejrzeć zawartość worka naleŜącego do Marianka. ale Marian nie pozwolił tacie go wziąć. ale z reguły nie umieli gniewać się zbyt długo na ich ukochanego synka. Maluchy były zachwycone. wspinającego się po drabince. Na ławeczkach wokół placu siedzieli rodzice wszystkich dzieci. a w szczególności pięknie błyszczące zielone grabki. siedzieli puchacz . Bartek i Benek. koparkami i wieloma innymi zabawkami. W zamku. Od razu spostrzegł pieska . który mieścił się w pobliŜu jego domu.Lonek i kot . babci i dziadkowi podobał się nowy zakup i chcieli oni obejrzeć cały zestaw. Lecz Marianek wcale nie miał ochoty pokazywać swoich zabawek.lwiątka: Boguś. samochodami. Marianek był ogromnie zadowolony. Na karuzeli jeździli bracia . pojemniczkami. Kiedy mały łobuziak usiadł na skraju piaskownicy i zaczął rozpakowywać swoje skarby. chciały chociaŜ dotknąć pięknych drobiazgów. znajdującej się obok huśtawki. zanim Marian znalazł się na placu. które tato kupił swojemu synkowi poprzedniego dnia.ranka marzył tylko o tym.Jalek. ale niespodziewanie mały Marian zaczął zabierać im swoją własność krzycząc przy tym: . poniewaŜ zobaczył mnóstwo swoich małych przyjaciół. Pewnego słonecznego. Piaskownica wypełniła się barwnymi łopatkami. A na huśtawce z drewna bujała się małpka Aurelia. niemal wszystkie zwierzątka z placu zabaw zbiegły się. grabkami. Marianek i tatuś pozdrowili ich skinieniem głowy. Z wieŜy wyglądała Ŝyrafka . którymi moŜna bawić się właśnie w piasku. aby wyjść na spacer i spotkać inne maluchy.Oddajcie! To moje! To nie dla was! Nie zabierzecie mi ich! 129 . prawie na dachu.Narina. foremkami. Spakowali wszystkie kolorowe zabawki. Był bardzo cięŜki. więc mama pomogła tylko zapiąć buty i nie minęło nawet dziesięć minut. Uśmiech od razu zagościł na twarzy słonika.

Ŝeby wziąć je dla siebie! Bo jesteście zazdrosne! . Rodzice powstawali z ławek.Tylko tak mówicie! – wrzasnął słonik – Zrobicie wszystko. Marian nie wiedział. Zwierzątka miały zupełnie inny zamiar. a na ich buziach widać było smutek. jak tylko potrafiła . Marianek pomyślał. co powiedzieć. a jego tato nie potrafił uspokoić syna. Spojrzał w stronę huśtawek. Mały Marian krzyczał coraz głośniej. gdyby jej nie miał.odpowiedział zdenerwowany Marian. Milczał.Bo mi je zabierzecie! . Nie bardzo wiedział. Nie mógł uwierzyć własnym oczom! Zobaczył maluchy. Zabawki naleŜą do ciebie. Tacie było strasznie wstyd i nie wiedział. a my chcemy je obejrzeć i tylko chwilę się nimi pobawić. A teraz juŜ wiadomo. Ŝebyś się smucił. co ma zrobić. dzieci zostałyby tutaj. To go rozzłościło. Ŝe trzeba wstać i pójść do domu.zapewnił Jalek . co to wszystko 130 . Nagle odezwała się Aurelia: . ale był jednak zbyt uparty i chciał zrobić innym na złość. Siedział więc ze spuszczoną głową i z zamkniętymi oczami. .PrzecieŜ nie chcielibyśmy. ale nie zwracali uwagi na słonika. Marianek nie chciał rozmawiać ze swoim tatą. Marian niespodziewanie usłyszał czyjeś kroki. niezadowolenie i zaskoczenie. jak bardzo się mylił.dlaczego nie pozwalasz nam obejrzeć twoich zabaweczek? . Poza tym. Ŝe ma rację.PrzecieŜ nikt tego nie chce – przemówiła Narina . . wokół niego nie było juŜ dzieci.powiedziała najmilej.Nie zrobimy tak . Gdy otworzył oczka i podniósł główkę. a kaŜde z nich miało ze sobą jakąś zabawkę. Nadal myślał.Obecni na placu zabaw byli zdziwieni nieładnym zachowaniem.Bardzo cię lubimy i nie weźmiemy twojej własności. Ŝe chodziło im tylko o zabranie jego zabawek. W końcu słonik zamilkł i zapłakany usiadł odwrócony do wszystkich plecami.Marianku . Rodzice siedzieli na ławkach i czytali gazety. Słonik nie wiedział.

o czym mówił Lonek.Tylko tyle .Nasi rodzice nie mają pieniąŜków na nowe zabawki. Nigdy niczego ci nie zabierzemy i zawsze o tym pamiętaj. Słonik spojrzał na zwierzęta i na przyniesione przez nie przedmioty. I wtedy przemówił Lonek. odwrócił się w przeciwną stronę. po czym poŜegnały się ze słonikiem.A my . który z uwagą wysłuchał tego. Kiedy opowiedział w domu z wielkim przejęciem o tym. jeszcze mocniej trzymając wszystkie swoje drobiazgi.Nie jest waŜne.auto ze świecącymi kołami. jeden z najmądrzejszych puchaczy z podwórka: . abyś ty teŜ potrafił. TuŜ za progiem domu Marianek rozpłakał się. I tak: Aurelia przyniosła swoją najpiękniejszą lalkę w niebieskiej sukni. mama odpowiedziała ze spokojem: 131 . Poczuł wielki smutek i ból w serduszku. Traktujemy cię jak swojego najlepszego przyjaciela.odezwał się smutny Boguś . Lonek dodał: . co kaŜde z nas przyniosło. co mamy i chcemy. Ŝe potrafimy dzielić się tym. Zaskoczony Marianek pozbierał zabawki i podarki od dzieci. . Jalek .bo one są dla nas najwaŜniejsze. a Lonek . a piłeczki są ostatnimi z prezentów. co mamy najcenniejsze. co wydarzyło się na podwórku. .wielkiego misia z łatką na brzuszku.Przynieśliśmy dla ciebie to. Narina . Liczy się to. 5 lat i zniszczone piłeczki. Gdy puchacz skończył.znaczy. A przyjaciele muszą sobie pomagać w kaŜdej chwili.odpowiedział Bartek . bo w ten sposób czasami bardzo sobie pomagamy. . czym moŜna się podzielić. Zapamiętaj teŜ. jakie od nich dostaliśmy odrzekł przygnębiony Benek. Kiedy były zaledwie kawałek drogi od niego. dzieci połoŜyły przed Mariankiem wszystkie swoje skarby. złapał go za rękę i razem udali się do domu.grubą księgę najładniejszych bajek. Ŝe trzeba dzielić się wszystkim. Podszedł do siedzącego w oddali taty.mamy dla ciebie tylko trzy malutkie Kubuś Jurecki.

Chciałbym dać wam moje nowe zabawki. 132 . z twarzą wtuloną w poduszkę i postanowieniem poprawy zasnął i spał smacznie aŜ do rana. Benek. Od dziś będę dzielił się wszystkim. ile tylko chcecie! Na twarzach wszystkich zgromadzonych zagościł promienny uśmiech. Ŝe tylko dzielenie się z innymi zapewnia szczęście. Bawcie się nimi. Marianek natychmiast do nich podbiegł. ale gdy wziął do siebie wszystkie wspaniałe rzeczy. Wiercił się w swoim łóŜeczku. co ma dla niego najwyŜszą wartość.Witajcie. twoi przyjaciele mają rację. Rodzice malca byli bardzo szczęśliwi z powodu zmiany zachowania ukochanego syna. Przed wyjściem ucałował i uścisnął serdeczniej niŜ zwykle dziadków. Narina.Zrozumiałem.po czym oddał kaŜdemu jego skarb . MoŜe ta niemiła przygoda nauczy cię dzielenia się z innymi. Tej nocy mały słonik długo nie mógł zasnąć. kochani! Chciałem was pięknie przeprosić i podziękować za wasze wspaniałe zabawki .Synku. Lonek oraz Jalek. a rodziców poprosił o pomoc w zaniesieniu zabawek do piaskownicy. tata. Wszyscy kochają go jeszcze mocniej. które dostałem od taty. ciągnąc za sobą worek z zabawkami. A śniły mu się same piękne sny! Kolejnego dnia równieŜ była ładna pogoda. I tym razem na placu zabaw było mnóstwo zwierzątek. Ja. Bartek i Boguś. Byli teŜ: Aurelia. co mam. babcia i dziadek próbowaliśmy ci to wytłumaczyć. poniewaŜ umie dzielić się nawet tym. Uśmiechnął się z całego serca do malców i odezwał się: . jeszcze większy Hubert Cel. Maluszki były bardzo szczęśliwe i od tej pory Marianek bawi się ze swoimi przyjaciółmi i wciąŜ poznaje nowych. Marianek zaproponował mamie i tacie wspólne wyjście na plac zabaw. ale nie chciałeś nas słuchać. 7 lat niŜ poprzedniego dnia. którymi obdarowały go dzieci..

dlatego często wyjeŜdŜał z domu na róŜne olimpiady. Oczywiście mama zawsze pilnowała. Mieszkańcy tej krainy byli bardzo szczęśliwi i pogodni. Dolina słynęła z rosnących nieopodal lasu ogromnych poziomek. aby tygrysek po Dawid Leszczawski. a jeszcze inne swą łagodnością zapraszały do zimowych zabaw lub letnich spacerów w promieniach słońca. które boi się samotności. śpiewać piosenki. znajdowała się Dolina Rapachołków. Mama tygrysica całe dnie opiekowała się swym synkiem Fikumikiem. iŜ spowodowane to było tym. Właśnie w tym magicznym miejscu mieszkała rodzina tygrysków. a przede wszystkim uwielbiał piec z nią czekoladowe ciasteczka i dekorować je poziomkami. dawno temu. Ŝe pośród traw rosły tylko czterolistne koniczynki oraz kolorowe kwiaty o cudnym zapachu. Mały tygrysek uwielbiał spacerować z mamą po górach. grać z nią w łapki. których stoki przybierały najdziwniejsze kształty. inne były szpiczaste niczym wieŜa w zamku. których zapach unosił się nad nią. w tak odległym krańcu świata. Było to bardzo piękne i magiczne miejsce. Tata tygrys był najszybszy w okolicy. z których zawsze przywoził medale. Jedne przypominały statek. Ŝe nawet kot w siedmiomilowych butach nie doszedłby tam przez rok. MoŜliwe.Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. Otaczały je góry. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Dawno. 16 lat 133 .

Fikumik pobiegł szybko do kuchni i przyniósł rodzicom ogromne czekoladowe ciastko. Mały tygrysek przestał płakać. Chcę być z tobą .Nie. Pewnego dnia mama powiedziała Fikumikowi: . Ŝe chociaŜ mama pracuje. Mama.czekoladowej uczcie dokładnie mył ząbki! Fikumik czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. KałuŜa łez wyschła. bardzo go kocha i. Spójrz w kałuŜę. sercem jest zawsze przy nim. Poczuł się opuszczony przez mamę. Ŝe przestała go kochać i juŜ nigdy do niego nie wróci. aby upiekli mamie wielkie czekoladowe ciasteczko w kształcie tygrysiego serduszka. Tygrysek był tak szczęśliwy. wracając z pracy. Tygrysek zobaczył w niej mamusię pracującą w cukierni. Wtedy do pokoju weszła Dobra WróŜka i powiedziała: . jesteś juŜ na tyle duŜy. jak łzy napływają mu do oczu. lecz zamiast mamy śniadanie przygotowała mu Dobra WróŜka. cały czas o nim myśli. Ŝe paski na jego sierści ułoŜyły się w kształt serduszka. które dla nich upiekł. Następnego ranka Fikumik otworzył oczka i zauwaŜył. Ŝe jest w pokoju sam. Ŝe jest z niego bardzo dumna. Do tej pory zawsze zasypiał z mamą i budził się obok niej. Twoja mama bardzo cię kocha. spotkała tatę.Kochanie. Ŝe obok łóŜka powstała wielka kałuŜa łez. będąc w pracy. PrzeraŜony pobiegł do kuchni. do domu weszli rodzice tygryska.powiedziała mama tygrysica i utuliła tygryska do snu. . Rodzina tygrysków wraz 134 . który właśnie ukończył kolejną olimpiadę obwieszony medalami. a on zrozumiał. Tygrysica sprzedawała ciasteczka i wszystkim klientom opowiadała o swoim małym synku Fikumiku. tygrysku. Ŝe mogę wrócić do pracy. Kiedy skończyli. nie smuć się! Po pracy będę wracała do ciebie i będziemy razem piekli czekoladowe ciasteczka . przytulił poduszkę i zaczął mocno płakać. mamusiu. .Synku. Płakał tak mocno. Mały tygrysek pobiegł szybko do swojego pokoju. Bał się.Dobra WróŜka. Mówiła.odpowiedział mały tygrysek i poczuł. Z radości przytulił mocno Dobrą WróŜkę i zaproponował.Nie płacz. Od jura będzie się tobą opiekowała nasza sąsiadka .

czarny skórzany portfel. Od tej pory dni mijały małemu tygryskowi na zabawie. W końcu chłopiec wolnym krokiem rusza w stronę domu. a co złe. MoŜe jednak uczyć się jedynie na własnych błędach. bawił się z Dobrą WróŜką i czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. co zrobić ze znaleziskiem. oczach.z Dobrą WróŜką zasiadła do stołu. Niezwykły sen Hania Klewiado. a park oświetla juŜ tylko kilka starych. Okna we wszystkich domach pozasłaniane. Szymon ChadŜy Bajka terapeutyczna dla dziecka. Tata tygrysek opowiadał o tym. co zrobić. Nie wie. a co złe. Najczęściej zabierali go na wycieczki po skałach.. jak zdobywał kolejne medale. zastanawiając się.? Nagle. Bezradnie stoi na rozdroŜu. Pośrodku alejki usłanej wyblakłymi juŜ i podeptanymi liśćmi stoi on. co jest dobre. ulice prawie puste. Mały chłopiec i o brązowych chciwych włosach wiedzy mądrych. 4 latka Deszczowy wieczór. po raz kolejny tego dnia.. Rodzice kaŜdą wolną chwilę spędzali z ukochanym synkiem. Gdy rodzice tygryska byli w pracy. Nie wie. a w małej zmarzniętej rączce trzyma gruby. co jest dobre. 135 . z nieba spadają przezroczyste krople. Kacper jest tam od kilku minut. które nie wie. Wokół z kaŜdą chwilą robi się coraz ciemniej. oblepionych ogłoszeniami latarni. z powodu których wszędzie jest tak ponuro i pusto. gdzie przeŜywali najdziwniejsze przygody. Jest zagubione w świecie i ma dość szarej rzeczywistości.

.jak zwykle o tej porze .mówił głos w jego głowie.. to jego problem.A co to jest piekło? .Ale co takiego zrobiłem? . doszedł do domu..Władcą piekła. jego juŜ nie ma.pyta chłopiec. Ma zabawkę... Banknoty chowa do kieszeni. "Nie. Tak rozmyślając. co się w takiej sytuacji robi. Ale to nie jego wina. a dokumenty wyrzuca do stawu. Chłopiec odwraca się na chwilę. Idzie do domu. Ale zamiast niego jest koperta.Kim jesteś? .Właśnie tu jesteś. Rodziców . . Kacper dotyka jej i nagle znajduje się w innym miejscu! Jest tam ciemno i strasznie gorąco. Jak zwykle jest sam. 136 . Wyciąga z niego pieniądze. bo są mu bardzo potrzebne. . . naprzeciwko siebie sadzając brązowego pluszaka. Kacper siada na łóŜku.Będziesz teraz smaŜył się w piekle ha!ha!ha! . "Kup sobie słodycze. Chłopiec jest z siebie zadowolony. . przepraszam. Ŝe nikt mu nie wyjaśnił. Mały chłopiec w parku znajduje portfel." Chłopiec nie wiedział. a kiedy z powrotem chce spojrzeć na misia. A teraz ktoś ich szuka. o jakiej zawsze marzył. . a resztę wyrzuć" . schował portfel i postanowił zrobić coś z tym jutro." "Sprawdź. Na dodatek wyrzuciłeś czyjeś dokumenty. .Ale ja nie wiedziałem. Po chwili przed zdezorientowanym dzieckiem staje sam Diabeł.mówi diabeł. co robić. by po chwili zapłacić nimi za wielkiego misia w sklepie z zabawkami. czyj on jest!" "Po co? Jak ktoś go zgubił. O.pyta przeraŜony..Znalazłeś coś i zamiast to oddać. Teraz ma misia. kupiłeś sobie zabawkę. . W moim królestwie.Ale jak to? Dlaczego się tu znalazłem? .nie ma..Bo zrobiłeś coś złego i teraz musisz ponieść za to karę.odezwał się drugi."Weź pieniądze. nie! Zanieś portfel na policję" . a sam poszedł spać.

po co przyszedł. Marysia Klewiado. Co sobie postanowił. zaledwie kilka bloków dalej w kierunku szkoły. postanawia przemyśleć to. wpada mu pomysł do głowy . Przemaszerował dziesięć minut i odnalazł adres wskazany w dokumentach. dzieci zaprzyjaźniają się.wystrzałowy! Postanawia dokładnie sprawdzić zawartość portfela i znaleźć dokładny adres właściciela zguby. Jak się okazało. 6 lat 137 . jak kupił wielkiego misia i jak po chwili dotknął jakiejś dziwnej koperty i przeniósł się do tego strasznego miejsca.. Ŝe nic mu nie grozi. to bardzo niedaleko. Ŝe drzwi otworzy mu jakiś biznesmen albo ktoś w rodzaju gosposi… Mimo wcześniejszych obaw. ale Ŝeby poczekał z tym portfelem. Krępej postury. która jest w podobnym wieku co on. bez Ŝadnego ostrzeŜenia. juŜ jest spokojny. Uff! To był tylko sen. Spodziewał się. Ŝe taty nie ma. Ŝe portfel nadal tam się znajduje. Zagląda pod poduszkę i ku własnemu zaskoczeniu odkrywa. W ten sposób. a ona. Po uświadomieniu sobie. Kacper zapamiętał ten szary dzień. Nieoczekiwanie.krzyczy Kacper Chłopiec budzi się cały zlany potem. zmarznięty chłopiec o imieniu Kacper tuŜ po szkole postanowił wyruszyć z domu oddać czarny portfel. Powiedział jej. KaŜdy następny dzień w Ŝyciu Kacperka był juŜ kolorowy. po spędzeniu wielu godzin razem. chłopiec juŜ się nie denerwuje. stojąc juŜ pod drzwiami. Przypomina mu się to.Niee!!!. to teŜ zrobił… JuŜ następnego dnia zguba znalazła się u właściciela. co jeszcze parę godzin temu mogłoby wydawać się prawdziwe. Ku jego zaskoczeniu wejście otwiera dziewczynka. kiedy znalazł portfel jako jeden z najszczęśliwszych dni w swoim Ŝyciu.

Chcę Ci opowiedzieć historię wilczka. to w chowanego. Usiądź więc wygodnie. bawiąc się to w berka. Wilczek był smutnym zwierzątkiem. kiedy przemyka gdzieś w oddali ze swoją wilczą rodziną. to Ŝyje dalej. za siedmioma lasami Ŝył sobie mały wilczek… …Przepraszam. Słyszał o tym miejscu bardzo wiele strasznych historii. moŜe kiedyś go zobaczysz. Tata wilk stwierdził. Dawno. Mały wilczek był temu przeciwny. wyglądając przez okno. mały wilczek siedział w domu. Podczas gdy inne wilczki biegały radosne. Ŝe będzie mógł się pobawić wraz z kolegami. A tak w ogóle. ale juŜ nie jest wcale taki mały. Co widzisz? Las? Drogę? Pole? A moŜe piękną łąkę. Martwił się o swoją pociechę. silny i mądry wilk. Leśny szpital. dawno temu. Wyobraź sobie las.Robert Kownacki Bajka dla dziecka. Pomyliłem się. A moŜe jest to ten sam las? W lesie tym Ŝył sobie mały wilczek z mamą i tatą oraz mnóstwem braci i sióstr. za siedmioma górami. z nadzieją. Ŝe małego wilczka trzeba zabrać do szpitala. gdzie Marysia Klewiado. I wilczek ów nie Ŝył za siedmioma górami i za siedmioma lasami. Raz od małej wie- 138 . przykryj się kocykiem i zamknij oczy. 5 lat źdźbła trawy tańczą w rytm muzyki wiatru? JeŜeli przyjrzysz się uwaŜnie. Często chorował. Wyjrzyj przez okno. które boi się wizyty w szpitalu. bo teraz to ogromny. był słaby. Całkiem podobny do tego. Bał się iść do szpitala. Mały wilczek Ŝył sobie całkiem niedawno. nie miał apetytu. do którego chodzisz z mamą na spacer.

który był OGROMNYM niedźwiedziem powiedział wilczkowi. bo są one bardzo często kłamstwami. No. Jak się okazało. która tam była. Ŝe jego syn zrozumiał. Dziś jest juŜ dorosłym wilkiem. iŜ szpital to jedyne miejsce. Drugim razem od kogoś innego. to dalej będzie chory i nie będzie się mógł bawić z innymi zwierzątkami. Miał duŜo przyjaciół. To juŜ koniec bajeczki. Nawet słowa mamy nie dodały mu otuchy. Mały wilczek zdecydował. mógł się bawić z innymi zwierzątkami. a w szczególności wilczków. Mama wilczka zawsze mówiła. Ŝe się w nim zgubi. ale będzie jeszcze musiał tutaj pobyć. Ŝe wilki potrafią zawsze odnaleźć słuszną drogę. małych i duŜych. Ŝe w dziwnych okolicznościach zniknął niedźwiadek. Szybko się zaprzyjaźnił z innymi zwierzątkami. Tata wilk się ucieszył. jak on. Ŝe pracujące tam lisice pielęgniarki są bardzo złe i nie lubią małych zwierzątek. Po tym. Ŝe ostatnio widziałem wilczka. usłyszał. rodzina odwiedzała go bardzo często. Z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. ale tata natychmiast mu wytłumaczył. Powiedział mi. Mały się tym nie przejmował. jak jest tam naprawdę. Było tam mnóstwo zwierzątek. Nawet zaczął biegać. Pan lekarz. Trzeba się samemu przekonać. by nie słuchał takich opowieści. powoli trzeba iść spać. A lekarze i pielęgniarki pomogli mu wyzdrowieć. a wilki są odwaŜne. ale zwierzątka nie były wystraszone. jak ze szpitala wyszedł. dzięki czemu mógł się bawić w chowanego i w berka. Ŝe szpital nie jest taki straszny. Ŝe jeŜeli nie pójdzie do leśnego szpitala. leśny szpital nie był aŜ tak bardzo straszny. Po długiej wędrówce przez bór dotarli w końcu do leśnego szpitala. jak inne dzieci. Ŝe on równieŜ nie będzie się bał. Ŝe chce być taki. W końcu jest wilkiem.wiórki. Ŝe niedługo wyzdrowieje. wziął swoją ukochaną zabawkę i powiedział rodzicom. Muszę Ci powiedzieć. Równie chorych. To był bardzo duŜy dom i wilczek bał się. gdzie mogą mu pomóc. Ale wiedział równieŜ. W końcu wyjął swoją ulubioną piŜamkę. Mały wilczek bardzo długo nad tym rozmyślał. 139 .

W powietrzu unosił się tylko zapach bitej śmietany i truskawek. bardziej owłosiony niŜ wszystkie inne stworzonka. jak zwykle panował w nim półmrok.Aleksandra Naganowska Bajka jest przeznaczona dla dzieci. drwili sobie z niego. Gogo zawsze był sam. rysował lub oglądał telewizję. Nagle jednak coś wybudziło pająka. starym strychu . Gdy zasypiał. Nosił wielkie okulary w czarnych oprawkach i niemodne ubranie. Ŝe przy ulicy Chabrowej . To sąsiedzi znów się kłócą albo pani karaluch robi pranie . jak palec i zgnębiony był ten nasz Gogo.pomyślał. Samotny. Nie zapraszano go nigdzie. na niewielkim. Bał się. Pająk Gogo i czerwony kalosz Wcale nie tak dawno temu. Był większy. Ŝuki. Było cicho i spokojnie.zdaje się. Ŝe jest gruby i zbyt owłosiony. Te dźwięki 140 . Często płakał w ukryciu. Nigdy nie miał przyjaciela. Biedronki śmiały się. Brakowało mu tylko przyjaciela. Ŝe znowu natknie się na kogoś. Zaraz by mówiono. kto zechce mu dokuczyć. coraz rzadziej wychodził. Tej nocy takŜe śnił się Gogo ten sen. bo i teŜ nie miał Ŝadnych powodów ku temu. I nagle rozbłyskało światło. Ŝe jest mięczakiem i beksą. Miesiące płynęły. przystroili jego mieszkanie. Wszyscy. Gogo był coraz bardziej zamknięty w sobie. które są zbyt nieśmiałe. Wolał posiedzieć w ukryciu. a on płakał tylko z powodu swojej samotności. zawsze śnił mu się ten sam sen: wchodził do mieszkania. To byli jego wspaniali przyjaciele.mieszkał pająk Gogo. Czasem coś czytał. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. a inne pająki wciąŜ naśmiewały się z jego okularów. PrzecieŜ niczego się nie bał. Urządzili mu przyjęcie urodzinowe. które zamieszkiwały strych. Ŝe nie ma kropek. Rzadko się uśmiechał. by pospacerować. Przygotowali mnóstwo łakoci. na stole leŜał stos prezentów. nie bawił się z nikim. bo przecieŜ nie mógł robić tego jawnie. ale na pewno za siedmioma górami i lasami. których znał. miał wszystkiego pod dostatkiem.

Wiedział.Hmm. nic się nie da zrobić. Widocznie nie tylko jego musiały obudzić te hałasy. co teŜ się dzieje. Nie było. Ŝe otwierają się kolejne drzwi. Postanowił sprawdzić. które Gogo znał. równieŜ cała rodzina biedronek wyległa zobaczyć. który nie wierzył w duchy.Edmund w swojej niebieskawej szlafmycy. mieszkał i poszedł spać. Kroczył dziarsko w kierunku kalosza.To juŜ koniec. wysłuŜony but.. śuk Mikołaj zapalił w końcu światło. Stonogi dostały nauczkę . Ŝe jeszcze Ŝyją. tak się płaci za nocne harce i nieuwagę.rzekła stara Mucha Tekla. Miał mało czasu. ale Gogo wierzył. co lub kto robi tyle zamieszania i to w środku nocy. przeraźliwe historie o czerwonym bucie. .krzyknął śuk Mikołaj. Ŝe nie moŜe liczyć na niczyją pomoc. 141 . Nikt się tam nie zbliŜał od 20 lat . Postanowił sam ruszyć na odsiecz bliźniaczkom. czerwony kalosz przewrócił się i przygniótł stonogi bliźniaczki: . Znowu zaatakował ten stary trep. Teraz słyszał. Został tylko Gogo. Powolutku wstał. Nic jednak nie widział . rzecz jasna. 3 latka Stary. co się dzieje.było zbyt ciemno. po czym zatrzasnął drzwi swojego młynka do kawy. Po tych słowach reszta towarzystwa rozeszła się pośpiesznie. Kubuś Grabski. czy jest moŜe jakiś prosty sposób na uwolnienie stonóg. bo jest rzeczą. który nie moŜe nikogo skrzywdzić. ale to tylko zwykły. Obszedł kalosz dookoła. Stonogi były nieprzytomne. Kalosz jest nawiedzony. Wiedział. zjawy i widma. by sprawdzić. Na korytarzu stał juŜ wyraźnie zaspany pan karaluch . Ŝe opowiadano róŜne. otworzył drzwi. W korytarzu rozległy się okrzyki przeraŜenia. Ten kalosz zawsze był niebezpieczny i dlatego wszyscy go omijaliśmy.były jednak inne od tych. w którym. Dotarł na miejsce.

Mamy skrzydła. But był zbyt cięŜki nawet dla niego. oprócz muchy Tekli. PomoŜemy ci. bo nikt nas nie lubił. Ŝe nielubiany i odrzucony przez wszystkich pająk Gogo z pomocą ciem zdołał uwolnić małe. nie odwaŜył się jednak spojrzeć w oczy staremu stonodze Zygmuntowi. Wiemy. Ŝe sam nie przesunie kalosza nawet o milimetr. dwie przywiązał do skrzydeł ciem. Upleć trzy nici. PołoŜył się spać do ciepłego łóŜka i znowu śnił swój piękny sen.. Gogo podziękował grzecznie ćmom i ruszył pod domek dla lalek.przedstawił się grzecznie Gogo .czy państwo są duchami? .AleŜ skąd. jesteśmy starymi ćmami. 3 latka Nazajutrz wszyscy opowiadali. Po cichutku więc wymknął się w stronę swojego mieszkanka. po co przybywasz.Gogo wiedział. w którym mieszkały stonogi. Tak teŜ się stało. nieroztropne stonogi. które zamieszkały w tym bucie. Nikt.Dobry wieczór . Wspólnymi siłami udało się uwolnić stonogi. Bliźniaczki zostały uwolnione. Wszedł ostroŜnie i zobaczył parę staruszków. ostatnią ciągnął sam. . Ŝe stał się cud. Zapukał. Kubuś Zieja. a wtedy wspólnymi siłami przesuniemy but i uwolnimy stonogi. Nikt nie wiedział.. która dokładnie widzia- 142 . Były to dwie ćmy. Wtem usłyszał jakiś hałas wyraźnie dobiegający ze środka czerwonego kalosza. a ty jesteś świetnym rzemieślnikiem. Gogo uplótł trzy nici.

Biedronki grały z nim w kropki. a nawet wesela nie mogły odbyć się bez naszego dzielnego pająka. Gogo był odtąd uwielbiany. Ŝuki bawiły się w chowanego. czerwonego kalosza i słuch o nich zaginął. Gogo zaimponował starej musze. co się nie zmieniło na strychu przy Chabrowej. Ŝe tak naprawdę nigdy nawet nie rozmawiali z pająkiem Gogo. Stara mucha. Prawdopodobnie wyprowadziły się ze starego. kiedy my odwróciliśmy się od nich. co z dwoma. Wielu przyznało. MoŜe jestem stara. bale.zawołała Tekla Sama wszystko widziałam. a tego nikt przecieŜ się po nim nie spodziewał. Powinniście mu podziękować. co się stało minionej nocy. prosili. . niespodziankę. ale wzrok mam doskonały. Urządzono wielkie przyjęcie. Ŝe nareszcie został zaakceptowany. którego honorowym gościem był . mimo iŜ dotąd nie lubiła Gogo. Mucha Tekla codziennie bywała na herbatce. Po prostu uznano.rzecz jasna . Teraz postanowiono naprawić swój błąd. Przestano odtąd na strychu przy ulicy Chabrowej zwracać uwagę na jego ciemne okulary i niemodny strój. poczuła do niego cień sympatii. Pająk był wzruszony. małe uczty. Ŝe jest inny. brzydki. jak uwolnił stonogi. MoŜe teraz mieszkają w waszych butach? 143 . to sny naszego pająka.Gogo. ale wykazał się odwagą. Okazał się dzielny i bezinteresowny. które pomogły Gogo. Pewnie zapytacie. Taka postawa zasługuje na szacunek. więc nie warto się z nim zadawać. Jedyne. Gogo czuł. jak mogli nie doceniać tego przezabawnego pająka tylko dlatego. Uratował stonogi. Ŝe odróŜniał się od reszty. Po raz pierwszy w Ŝyciu miał przyjaciół. Gogo stał się duszą towarzystwa. Wszyscy dziwili się. starymi ćmami. Ze zdaniem tej starej muchy wszyscy się liczyli. urodziny. by jeszcze raz opowiedział. Powinniśmy mu podziękować. Nie wiadomo.ła. MoŜe nie jest najpiękniejszy i najmodniej ubrany. tańczyć.To Gogo i jakieś dwie stare ćmy pomogły maluchom . Wszyscy chcieli z nim rozmawiać. Wszystkie przyjęcia.

144 . lecz był on zbyt wysoki. wsunął łapkę i dalej nie mógł juŜ przejść. W końcu po wielu próbach zauwaŜyli koło drzewka malutką dziurkę w płocie. jak zawsze. bawi się i śmieje. Nagle jeden z piesków tak niefortunnie kopnął piłeczkę. WyobraŜał sobie. Podszedł drugi i trzeci. bo był za duŜy. Inne pieski były duŜe i czarne. Bajka o piesku Łatusiu Mały piesek Łatuś chodził do szkoły. jak grają w piłkę. Ŝe gra razem z nimi. czy mógłby pograć razem ze wszystkimi. Pewnego dnia Łatuś. Podszedł jeden piesek. Ŝeby przejść na drugą stronę. Piesek skrzywił się i powiedział. siedział na huśtawce i przyglądał się innym pieskom grającym w piłkę. podbiegł do jednego z piesków i zapytał. śmieją się i wygłupiają. Od tego dnia inne pieski przezywały biednego Łatka. a on chodził smutny. siedział na huśtawce i patrzył z zaciekawieniem na inne pieski. bo bardzo było mu przykro z tego powodu. które jest odrzucone przez otoczenie (rówieśników. Ŝe takie małe i dziwne pieski na pewno nie potrafią grać w piłkę. Łatuś zapragnął pograć razem z nimi. Ŝaden nie był w stanie przejść przez dziurę. spuścił główkę i odszedł smutny z powrotem na huśtawkę. W tym czasie reszta piesków zaczęła się głośno śmiać z Łatusia. tylko Łatuś był malutki i miał białe łatki. przez którą mogliby wyciągnąć piłeczkę. kolegów). zrezygnowały i poszły do szkoły pobawić się w coś innego. bo róŜnił się wyglądem od całej reszty. Pieski zmęczone próbami. Łatuś bardzo się przejął tymi słowami. uczył się bardzo dobrze i lubił grać w piłkę noŜną. Pieski na róŜne sposoby próbowały wspiąć się na płotek. zebrał się na odwagę.Anna Socha Bajka dla dziecka. Często bywał na podwórku szkolnym. Zaczął się śmiać i wrócił do kolegów na boisko. Ŝe wpadła ona za bardzo wysoki płot.

kopał. porzucił piłeczkę i zaczął uciekać. który uwaŜnie przyglądał się całemu zajściu. której inni mogą mu pozazdrościć. Bardzo się zdziwił. Ŝe jest malutki. a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. Odtąd juŜ zawsze Łatek gra z wszystkimi pieskami w piłkę i jest duŜym wsparciem dla grupy. sprytniej przebiega z piłeczką miedzy łapkami duŜych piesków i zdobywa wiele goli dla swojej druŜyny. raz noskiem. Bez zastanowienia i w podskokach pobiegł z kolegami na boisko. Całą sytuację obserwował przez okno jeden z piesków. bo ćwiczył w domku codziennie) Łatuś podrzucał piłeczkę. to znowu łapką. 5 lat 145 . Był tak mały. zaczął grać (a grać potrafił bardzo dobrze. a gdy wrócił z nią na boisko. W pewnej chwili Łatuś zauwaŜył obserwujące go pieski.Łatuś. Potem pochwaliły Łatusia. szybko zeskoczył z huśtawki i podbiegł do płotka. Wszyscy wybiegli na podwórko i z niedowierzaniem patrzyli na Łatusia. przytuliły do siebie i zaczęły przepraszać za to. nawet w malutkim piesku jest jakaś zdolność. Jednak pieski dogoniły go. Ŝe śmiały się z niego. co widział. poniewaŜ przez to. podziękowały za wydostanie piłeczki zza płotu. Ŝe ładnie gra i zaprosiły do wspólnej zabawy. szybko pobiegł do swoich kolegów i opowiedział im o tym. Dominika Miąso. Łatuś i jego koledzy zrozumieli. odbijał raz główką. Łatuś bardzo się ucieszył. doskonale bawiąc się przy tym. Ŝe z łatwością przeszedł przez dziurkę i wyciągnął piłeczkę. które wcześniej się śmiały z Łatusia. jak ślicznie gra. Ŝe w kaŜdym. odetchnął z ulgą.

kiedy okazało Dawid Leszczawski. Raz przyszła bardzo schorowana staruszka. Jego fantazja do tworzenia róŜnorakich gier była olbrzymia. kiedy tylko nadarzyła się okazja. aby dowiedzieć się na miejscu. ale nadal kłamał. kiedy oni byli w lesie. Innym razem poinformował straŜ poŜarną o wielkim poŜarze lasu daleko za miastem. bo Piotruś był strasznym kłamcą. Ŝeby ich jedyny syn przestał kłamać. Ŝe nie ma Ŝadnego poŜaru. Ŝe nie ma Ŝadnej paczki. znajomi. StraŜ szybko wskazane pojechała na miejsce i wielki był gniew straŜaków. Piotr powiedział jej. Jednak odnoszono się do niego z duŜą dawką nieufności. Zarówno młodsze dzieci. 146 . poniewaŜ od bardzo dawna nie widziała swojego ukochanego wnuczka. w pewnej wiosce mieszkał sobie chłopiec imieniem Piotruś. Powoli szła na drugi koniec miasta. A przecieŜ w tym momencie. Rodzice załamywali nad Piotrusiem ręce. które kłamie. Codziennie zjawiali się u nich sąsiedzi. Był lubianym chłopcem za swą niezwykłą radość i pomysłowość. mógł ktoś naprawdę potrzebować ich pomocy. 6 lat się. Babcia bardzo się ucieszyła z tego powodu. Ŝe na poczcie czeka na nią paczka od wnuczka.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. którzy padli ofiarą kłamstw chłopca. A czy to prawda? Dawno temu. jak i rówieśnicy z chęcią spędzali z nim długie godziny na zabawie. co mają zrobić. sami juŜ nie wiedzieli. Piotrowi nieźle się dostało od rodziców.

lody i .Chciałbym zaprosić was na moje urodziny .uradowany Piotruś pobiegł do domu.powiedział ze spuszczoną głową .PrzecieŜ was zapraszałem.popatrzył na nich z nadzieją. Ŝe tak jest. Raz jeszcze spojrzał na zastawiony stół. za godzinę przyjdziemy do ciebie . która była najstarsza z całej grupki dzieci. . Kiedy przyszedł ten wyczekiwany przez niego dzień. szybko odnalazł swoich przyjaciół. aby wszystko było zaplanowane w najdrobniejszym szczególe. Zapłakany. a w jego oczach pojawiły się łzy . I to są przyjaciele .świetna zabawa.myślał . ale nie wiedziałem.powiedziała Zuzia ze smutkiem.Są smutni i źli.spytał. którzy bawili się beztrosko..popatrzył na nich z nadzieją.Widzisz. z wielkim podnieceniem czekał na gości.zapomnieli nawet o moich urodzinach. ciastka. a nikt się nie pojawił. Mijały godziny. aby powiadomić mamę. aby pomóc mamie w przygotowaniach. .Teraz rozumiem.Jasne.A kiedy one mają się odbyć? .Za dwa dni. Piotrusiu . To co. ile osób przyjdzie do niego na urodziny. . MoŜe w takim wypadku przyszlibyście do mnie dzisiaj? . . gdyŜ dzieci zrozumiały. kiedy tylko wyszedł na podwórko.Tak często nas okłamujesz. A przecieŜ powiedzieli.powiedział Piotruś do swoich przyjaciół podczas jednej z zabaw. pobiegł do swojego pokoju.Oczywiście. których okłamałem . . Ŝe zaproszenie nie było kłamstwem . przyjdziecie? .spytała Zuzia. Będzie tort z mnóstwem świeczek. Ŝe nikt do niego nie przyszedł. ale gości nie było widać. Ŝe przyjdą. . a wy się zgodziliście. Ŝe to kłamstwo . Ŝe i tym razem uznaliśmy. czemu nie? . Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwał Piotruś. .reszta przytaknęła smutno. jak i innych. Na drugi dzień. Zaraz pobiegł do domu. 147 .Dlaczego nie przyszliście do mnie na urodziny? .co najwaŜniejsze . jak się czują ludzie. gdzie stały juŜ owoce i słodkości. dopóki sam tego nie doświadczyłem.odpowiedzieli chórem.

Pewnego razu był sobie chłopczyk imieniem Karolek. uczynne i nie w głowie im było rozrabianie. Wszyscy tam się znali. Zawsze świeciło tam słońce. 148 . które notorycznie kłamie O Karolku kłamczuszku. a wszędzie było słychać muzykę i śmiech dzieci. a to w szkole podstawowej. A kiedy mama wniosła duŜy tort i postawiła go przed solenizantem. kolorowymi kwiatami. które mogłoby się spełnić. Ale za to chciałbym wam złoŜyć obietnicę. a to w przedszkolu. białym domku razem z mamusią. Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. Wioska była cała zielona. co w Prawdziwowicach nie było spotykane.Nie mam Ŝyczenia.po tych słowach zdmuchnął świeczkę. Z jednym chłopczykiem jednak od początku były problemy. Wszyscy oni Ŝyli oni w ślicznej. szanowali i pomagali sobie nawzajem. dziadkiem i babcią. gdyŜ Piotruś dotrzymał słowa i naprawdę przestał kłamać. 5 lat A Ŝycie w miasteczku uspokoiło się. Ŝe juŜ nigdy nie będę kłamał . Mieszkał on w małym. ten powiedział: . Dzieci były bardzo grzeczne. urodzinową Rafał Leszczawski. porośnięta pięknymi. niewielkiej wiosce Prawdziwowice. tatusiem. Zdarzało mu się często mówić nieprawdę.Po godzinie przyszli jego przyjaciele z prezentami i z Ŝyczeniami.

myśląc. Wtedy miarka się przebrała.Pewnego dnia postanowił zrobić „psikusa” rodzinie.bardziej zabawnego. dając chłopcu do zrozumienia. Gdy wybiła godzina. Okazało się. Dziadek jednak tylko pokiwał głową. przecieŜ w wiosce nigdy nie zdarzały się takie rzeczy. 149 .Dziadku.według niego . Ŝe ciocia Marysia nic nie wie o swoim przyjeździe. dziadku! Szybko. Nie zastanawiając się długo. aŜ zbiegli się sąsiedzi. Tam juŜ Karolek tarzał się ze śmiechu po trawniku. tatuś skosił trawnik i przyciął Ŝywopłot. Dziadek zaczął coś podejrzewać. w której miała pojawić się ciocia. cóŜ to dzieje się przed domem sąsiadów. wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeć . nadal nie było po gościu ani śladu. było włamanie do komórki. trzymając się za brzuch. Mama tylko klasnęła w dłonie i krzyknęła: . Ŝe za trzy dni sprawi nam wizytę. Pobiegł do kuchni i oznajmił: . mamusia wysprzątała cały dom od góry do dołu na błysk. a z piekarnika juŜ było czuć wspaniały zapach pieczonego babcinego sernika. tylko leŜał i się śmiał. Śmiechu było.Kochani rodzice! Dzisiaj. Ŝe się myli.. taki był uradowany ze swojego pomysłu. mówiła. Ŝe to moŜe się jeszcze powtórzyć. co niemiara. jak byliście w mieście. Przygotowania ruszyły całą parą. Postanowił wymyślić coś nowego.. Karolek z trudem powstrzymywał śmiech. tym razem . Złapał czym prędzej laskę i pognał przed dom. babciu upieczesz jakieś ciasto. a ty. trzeba się szybko wziąć do roboty! Ja posprzątam cały dom. a Karolek znów zaczął się nudzić.Ojej. Babcia zaniepokojona postanowiła zadzwonić. Rodzice nie przypuszczali. Przyjedzie na kilka dni. Ŝeby godnie przywitać gościa. dzwoniła ciocia Marysia. Karolek nawet nie zszedł na dół. ale miał nadzieję. Nie minęły dwa dni. ukradli twój rower!!! Dziadek mało nie spadł z krzesła. Ŝe nie postąpił dobrze i wrócił smutny do domu. więc wolał lepiej pobiec do swojego pokoju. poniewaŜ bardzo się za nami stęskniła. poniewaŜ pierwszy raz takie coś miałoby miejsce w Prawdziwowicach.

by mu uwierzyli. pobiegł z chłopczykiem do lasu. Na miejscu okazało się. przestraszoną dziewczynkę. W domu. Ona czym prędzej się po niej wciągnęła na górę. Okazało się. Karolkowi takŜe podziękowała uściskiem. Dziadek połoŜył się na ziemi i podał laskę dziewczynce. Nie chciał juŜ więcej sprawiać rodzinie ani innym przykrości. 150 .Cała rodzina postanowiła porozmawiać z chłopcem. wiedząc. Mela Krajewska. niestety. Gdy rodzice wyszli z pokoju. Minął tydzień i chłopczyk dotrzymywał danego sobie słowa… Pewnego dnia. Ŝe takŜe była na spacerze i zachwycona piękną przyrodą nie zauwaŜyła dziury. gdy był na spacerze w lesie. Ŝe naleŜy kaŜdemu dać szansę i wziąwszy swą laskę. 5 lat Od tej pory Karolek mówił samą prawdę i wszyscy byli z niego bardzo zadowoleni. Karolek pocieszył dziewczynkę i natychmiast pobiegł po pomoc. Karolek wziął to sobie tym razem powaŜnie do serca. ale nikt nie brał jego słów powaŜnie. Uradowana rzuciła się na szyję dziadkowi i mocno go ucałowała. co się stało. Zaniepokojony postanowił sprawdzić. Tylko dziadek zaczął się zastanawiać nad tym. usiadł przed oknem i zaczął szlochać. poniewaŜ kaŜdy pamiętał jego wcześniejsze wybryki. jakby dochodzący z niedaleka. Ŝe się poprawi. Ŝe stał się dobrym chłopcem. usłyszał cichutki płacz. w sam raz na kolację. Ŝe bardzo się na nim zawiedli i Ŝe to bardzo źle tak oszukiwać innych po to. Rodzice z niedowierzaniem słuchali opowieści dziadka i Karolka. Powiedział. po czym mocno ucałowali syna. Uświadomili mu. Ŝe Karolek mówił prawdę. co mówi wnuczek. by tylko mieć tę chwilę zabawy. Karolek wręcz błagał. Za krzakiem jałowca spostrzegł głęboki dół. Wszyscy razem wrócili do domu chłopca. Spojrzał w niebo i przyrzekł sobie. a w nim małą. nikt mu nie chciał wierzyć.

Co się stało.Tatusiu. poniewaŜ był to najodwaŜniejszy tata na świecie. Skarbie? Miałeś zły sen. więc chłopczyk uspokoił się i poszedł zjeść podwie- 151 . Chodź mamusia cię mocno przytuli . Był on bardzo odwaŜnym i ciekawym świata chłopcem. . Pewnego spokojnego dnia. Wiedział jednak. Mamusia była bardzo fajna i potrafiła mocno przytulać. co ma zrobić. kiedy Buba obudził się z popołudniowej drzemki zauwaŜył. pękaty brzuszek i cały był pokryty niebieską sierścią.powiedziała. ale kątem oka zerkał tam. tatusiu. świecące oczy. Ŝe tata nie boi się niczego. PRAWIE niczego. poniewaŜ nie bał się PRAWIE niczego.. Buba nie bał się. Bubie udało się dojrzeć jego wielkie. tak? JuŜ sobie poszedł.Patrycja Linke Jest to bajka dla dziecka.. Buba nie wiedział. Na krótkiej szyjce miał okrągłą głowę i pomimo ciemności.. Uwielbiał chodzić wraz z mamusią i tatusiem na długie wycieczki do parku i przeŜywać tam ciekawe przygody. „Jak mam sobie poradzić z potworem bez taty?” . Tata zawsze ratował chłopczyka z opresji i niczego się nie bał. Zawołał więc głośno: . w jakiej siedział. Wystraszył się okropnie. Stwór miał krótkie rączki i nóŜki. Ŝe coś siedzi w kącie jego pokoiku. Ŝe nawet. to tata go uratuje.pomyślał i przytulił się do mamy. Teraz nikogo tam nie było. jednak zamiast tatusia Buba zobaczył mamusię. Bajka o Bubie i potworze z kąta W starym domu niedaleko parku mieszkał wraz z rodzicami mały Buba.. przyjdź tutaj i mi pomóŜ! Po chwili otworzyły się drzwi od pokoiku. Wiedział. gdzie przed chwilą siedział straszny stwór. jeśli pojawi się jakieś niebezpieczeństwo. ale nikt nie potrafił ratować z kłopotów tak jak tata. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem.

jeŜeli potwór zjadł herbatniki.zapytał tata. 152 . Co ty na to? . Ŝeby pokazać mu pusty talerz. Wieczorem. Wiedział jednak. nie był snem . Buba stwierdził. . i powiedział w tajemnicy. Złe potwory raczej nie zjadają ciasteczek. jest pusty. którego zobaczył. Buba opowiedział mu o tym.Oswoimy go herbatnikami.powiedział tatuś . potwór na pewno je polubi .Ale jak tatusiu? PrzecieŜ on jest taaaaaki straszny.powiedział tata i razem z Bubą poszedł przyszykować ciasteczka dla potwora. Ŝe był najodwaŜniejszy na świecie. na którym leŜały herbatniki. „Potwór zjadł ciasteczka” .czorek. 6 lat ka talerzyk z herbatnikami i codziennie rano talerzyk był pusty. które juŜ w kuchni przygotowała mamusia. kiedy tata wrócił z pracy. . Rano okazało się. Kiedy juŜ wszystko w pokoiku był przygotowane. .pomyślał Buba i zawołał tatusia. co stało się po południu. Tak spokojnie minęło kilka dni. Wytłumaczył chłopcu. Tata. Ŝe tata na pewno ma rację.Spróbujemy go oswoić. Ŝe boi się iść spać do swojego pokoiku. pomyśl . Codziennie wieczorem tata ustawiał koło Bubusiowego łóŜeczZosia Danielkiewicz. oprócz tego. Ŝe talerzyk. Buba spokojnie zasnął. Ŝe potwór. Ŝe nie naleŜy uciekać przed strachem. Uśmiechnął się szeroko i obaj poszli zjeść śniadanie. był teŜ bardzo mądry i pomysłowy. Ŝe jest dobrym potworem.Bubusiu.był najprawdziwszy na świecie. który przygotowała mamusia. jest w końcu taki mądry. . to chyba oznacza.

odpowiedział potworek i uśmiechnął się do Buby. Ŝe Buba całkowicie przestał się go bać. Ŝe musi juŜ iść do siebie. a nie potworem. PrzecieŜ tata mówił. Uwielbiam herbatniki i ciebie teŜ lubię.powiedział chłopiec. Ten widok sprawił. Chłopiec zgodził się ze słowami taty. pokazując przy tym ząbki oklejone ciastkami.Nie. . tatusiu – odpowiedział Buba i szybko opowiedział tacie swoją poranną przygodę. Ŝe to miło mieć takiego ciekawego przyjaciela jak Ciastek. a tata jest bardzo mądry i wie wszystko. który teraz. Nie śpisz juŜ? . codziennie wieczorem Buba szykuje herbatniki. Wystraszył się mocno. które piecze babcia). Kiedy słońce było juŜ wysoko na niebie potworek powiedział.Pewnego poranka Bubę obudziło chrupanie. . . Buba rozmawiał z Ciastkiem bardzo długo i dowiedział się. co powiedział tatuś. Ŝe tylko dobre potwory jedzą herbatniki. .Yhmmm . bo mnie nimi częstujesz . Ŝe ma takiego odwaŜnego synka i pochwalił Bubę. .Cześć! .powiedział tata. Powiedział teŜ.Jestem Ciastek. no i oczywiście ciasteczka (najbardziej czekoladowe z rodzynkami. 153 . jednak za chwilę przypomniał sobie. które rano zjada wraz ze swoim przyjacielem Ciastkiem. więc musiał mieć rację. Ŝe wróci jutro. kiedy wcinał ciastka. Ŝe obaj lubią te same zabawy. wydawał mu się juŜ tylko potworkiem. Ŝe chłopiec nie śpi .Dzień dobry. przecieŜ tata był bardzo mądry. Chwilę potem do pokoju wszedł tata. synku. ale obiecał. Chłopczyk powolutku otworzył oczy i koło swojego łóŜka zobaczył potwora z kąta. który dotychczas nie zauwaŜył.” Buba przez chwilę przyglądał się potworowi. Od tamtej pory.Jak się nazywasz? Ja jestem Buba .powiedział do stworka.opowiedział potworek.Smakują ci herbatniki? . „To musi być dobry potwór. Tata bardzo ucieszył się.

154 . zaczął częściej przebywać w domu (w miarę moŜliwości) i pomagał córce w obowiązkach domowych. Na domiar złego wkrótce sytuacja materialna rodziny pogorszyła się. byle tylko nadal wywiązywać się z roli pani domu. Mimo wszystko nie moŜna powiedzieć o niej. zawsze uśmiechniętą i pomocną osóbką. czego potrzebowała Rózia. Ojciec więcej pracował. Sprawy jednak zaszły za daleko. a wciąŜ musiał kupować coraz to droŜsze lekarstwa dla swojej chorej Ŝony.. sympatyczną. Dlatego teŜ lubili ją wszyscy mieszkańcy wioski. Mała. Kiedy Rózia skończyła 8 lat. a rodzice darzyli ją ogromną miłością. cięŜko było jej pogodzić ze sobą obowiązki domowe ze szkolnymi.pałac.Anna Wysocka Bajka przeznaczona jest dla dziecka. Z kaŜdym dniem była coraz bardziej osłabiona wskutek wysiłku fizycznego i psychicznego. Była bardzo miłą. tata Rózi bardzo mało zarabiał. jej mama bardzo zachorowała i zmuszona była cały czas leŜeć w łóŜku. lecz nie wszystkim obowiązkom mogła sprostać. Była teŜ ukochaną córeczką swoich rodziców. jak mogła. Ŝe było w nim schludnie i przytulnie. Gdy tata Rózi dowiedział się o problemach w szkole. niedaleko stąd Ŝyła sobie dziewczynka o imieniu Rózia. przychodził zmęczony do domu i nie miał juŜ na nic siły. Ŝe była szczęśliwą dziewczynką. w rezultacie zaczęła opuszczać się w nauce. Tym samym wszystkie obowiązki spadły na Rózię. Mieszkała w ślicznym domku z ganeczkiem i schodkami. ale najwaŜniejsze.. Rodzinie było coraz trudniej wiązać koniec z końcem. W związku z tym ktoś musiał zająć się domem i ta praca przypadła w udziale Rózi. szczuplutka dziewczynka nie potrafiła poradzić sobie z takim nawałem pracy. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. Dziewczynka pomagała w domu. Nie był to co prawda . Znajdowało się tam takŜe wszystko. Opowieść o matce W małej wiosce..

zapytała zaniepokojona . jest tam tylko wieczna radość i szczęście. Pan Bóg zabrał ją do swojej rajskiej krainy.W ten oto sposób wszystko wróciło do normy. 7 lat i przekwitnie. najpierw była małą roślinką. Te tabletki. które dostawała mama były tylko lekami przeciwbólowymi. prawda? . . córeczko. na którą nie ma lekarstwa. Teraz juŜ ją nic nie boli. ale stało się coś. jak mija czas kaŜdego człowieka na tej ziemi. pamiętasz. gdy dziewczynka wróciła juŜ ze szkoły zastała w domu tatę siedzącego na kanapie. co zmusiło mnie do przerwania pracy.Kochanie.Tato. .Twoja babcia do mnie zadzwoniła i powiedziała. a dzisiaj nadszedł czas mamy. a gdzie jest mama? . .Wiem kochanie. Jej czas minie tak. ale dajesz jej przecieŜ lekarstwa. Za jakiś czas jednak zacznie gubić swoje listki Ala Krajewska. Widzisz. 155 . nie ma bólu ani łez. Ale juŜ nie musi ich brać. Ŝe tata płacze: . Tak przynajmniej mogłoby się wydawać. Po chwili zauwaŜyła.spytała ze łzami w oczach dziewczynka. bo stało się coś strasznego. Ŝe mama jest bardzo chora? . Zdziwiła się bardzo. Pewnego popołudnia. którą tak pielęgnujesz. dzięki twojemu podlewaniu urosła i stała się pięknym kwiatem. bo tam gdzie zabrali ją aniołowie.Pamiętam. Tak samo ta róŜa. jak mówiłem ci.Co takiego? .Niestety nie. ale wtedy stało się coś kompletnie nieoczekiwanego.Dlaczego? .Co się stało? – zapytała . poniewaŜ ojciec miał wrócić dzisiaj późno z pracy.PrzecieŜ miałeś wrócić wieczorem. Ŝebym natychmiast przyjechał do domu.Bo wszystko w Ŝyciu ma swój czas. to jest bardzo groźna choroba. . dzięki którym wyzdrowieje. .

który nie potrafił z innymi pracować Nie tak dawno temu. jak ja chcę .Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. wyskakiwał w górę i tyle go było widać. a Owadzie Miasteczko wyglądało coraz piękniej. na Wrzosowej Polanie było Owadzie Miasteczko. albowiem wszyscy przygotowywali się do wielkiego festynu z okazji pierwszego dnia wiosny. Pośród tej owadziej harmonii Ŝył sobie konik polny imieniem Eustachy. Koronkowe girlandy z płatków stokrotek rozciągały się od starego mrowiska aŜ do domków Błękitnych Muszek. aby mieszkańcy mieli co pić. 5 lat zawsze panował ruch i gwar. Nie lubił współpracować z innymi.Wszyscy robią wszystko źle! Nic od początku do końca nie jest zrobione tak. a orkiestra Ŝuczków i biedronek czyniła ostatnie muzyczne próby na trąbkach i klarnetach z konwaliowych dzwonków. który nigdy od nikogo nie chciał pomocy i sam nikomu nie pomagał. Tymczasem przygotowania do hucznej zabawy trwały w najlepsze. Pomiędzy źdźbłami trawy rozpościerały się srebrno-szare. co sił w zielonych nóŜkach. to teraz było jeszcze głośniej i weselej. lepkie pajęczyny chroniące miasteczko przed intruzami. Gdy go pytano „dlaczego?”. tkane przez Pajączki Śmieszki.po czym naburmuszony. W muchomorach i borowikach mieszkały małe Błękitne Muszki. Choć w miasteczku Marysia Klewiado. nie całkiem daleko stąd. Osada wręcz tętniła owadzim Ŝyciem. Na nakrywanych dębowymi liśćmi sto- 156 . a pani DŜdŜownica co dzień podwoziła na swym grzbiecie małe mrówki do Wrzosowej Szkoły. które kaŜdego ranka zbierały rosę. zawsze opowiadał to samo: .

za wyjątkiem konika Eustachego.MoŜe wy.łach aŜ roiło się od smakołyków.powiedział donośnym barytonem Chrabąszczykiewicz. jest młody i silny i nie przyklei się do pajęczyny! .Porozmawiam z Eustachym. kto to moŜe zrobić . róŜany nektar i zimowy miód. co zrobimy . Gdy wszystko było dopięte prawie na ostatni guzik.Nie! To nie moŜliwe . która dwa dni temu wypadła z kieszeni urwisa Wojtusia. charakterystycznym dla siebie krokiem toczącej się baryłki. a burmistrz Chrabąszczykiewicz miał ogłosić rozpoczęcie festynu.Ja jestem juŜ za stary i za gruby. jeŜeli pani Wiosna nie zauwaŜy naszej osady i nie przyjdzie? PrzecieŜ nikt nie rozwiesił krokusowych lampionów na ściętym pniu brzozy.mówiły robaczki.stwierdziła . który akurat ucinał sobie drzemkę w łupinie orzecha i nie był specjalnie zainteresowany festynem. Nie polecę tak wysoko.Oczywiście.odparły muszki. 157 . . .powiedział doktor Trzmiel . doktorze Trzmielu? .przecieŜ skacze wysoko. oczywiście. Eustachy .A ty. A cóŜ to były za pyszności! Jagody czerwone i czarne. ale prawdziwym cymesem była cytrynowa landrynka. .pytały siebie nawzajem owady.Wiem.My jesteśmy zbyt małe i słabe. jak wszystkie robaczki wspólnie pracują i pomagają sobie nawzajem. a nieoświetlonej osady nikt nie zauwaŜy! Nagle wśród mieszkańców Owadziego Miasteczka zapadła martwa cisza.ucieszyła się Amelia. na której wiszą światełka . rety! A co będzie.martwiły się mrówki. . aby unieść lampiony. JuŜ ja go przekonam! Doktor Trzmiel. . . Wszystkie. . mała mrówka Amelia pisnęła z przeraŜeniem: . . Poza tym przykleiłybyśmy się do pajęczyny.Wiem. podszedł do konika Eustachego.Kto? Kto to moŜe być? . gdy wracał tędy ze szkoły.O. Błękitne Muszki mogłybyście to zrobić? .My nie umiemy latać . AŜ miło było patrzeć.

jednym ruchem rozwiesił światełka na pniu po ściętej brzozie i przyłączył się do zabawy. niedorajdy! . skąd wiesz. choć jestem leciwy. mój drogi . tym razem przyznał rację swojemu rozmówcy. połamane czułki nastawię. nie chwaląc się. zamieniam się w słuch. jak dotąd. to nasze Owadzie Miasteczko będzie istnieć i rozkwitać.rzekł Trzmiel. zawstydził się i choć był bardzo dumny i uparty. mrówki robią zapasy na zimę.Widzisz. yyyy. .wyszeptał do siebie doktor Trzmiel i zmarszczył krzaczaste brwi. Eustachy. . czyŜbyś zapomniał o tym? . doktorku. ale masz dwie minuty. Przekonaj mnie.PrzecieŜ wiesz.Sam jeden nic nie znaczę i ty takŜe..Trzmiel nie dokończył jeszcze zdania.Posłuchaj uwaŜnie. ale jeŜeli będziemy pracować wspólnie. Teraz chwycił cały sznur krokusowych lampionów. w grupie i kaŜdy będzie robił to. W tej wysokiej trawie pełnej niebezpieczeństw w pojedynkę jesteśmy słabi. jeŜeli potrafisz . Ŝe nic z tego. .. 158 . z całej siły odbił się od ziemi. nooo.Eustachy.Ja wiem wszystko.. Eustachy wyraźnie zaciekawiony poprosił.. więc przestań się kwasić. Chyba moŜesz to dla mnie zrobić? . .CóŜ znowu? Dlaczego mnie budzisz? . .Jak mu to wytłumaczyć. a i na bolący brzuszek zawsze mam lekarstwo. Eustachy! Obudź się.... to skrzydełka chore opatrzę. jestem przecieŜ najmądrzejszy.powiedział z szyderczym uśmiechem konik polny.. bo przecieŜ sam teŜ korzystał z pracy mieszkańców miasteczka. a świetliki rozświetlają niebo nad miastem w bezksięŜycowe noce. gdy Eustachy mu odburknął: . pomóŜ nam przy lampionach i przyłącz się do zabawy .. Ŝe chodzi o lampiony? . przyjacielu . chodzi o twoją pomoc .Motyle przynoszą nam nektar w niedzielę.rozpoczął. Eustachy spuścił wzrok na swoje zielone butki.zaczął doktor stanowczo .Mam waŜną sprawę. Ja. Te lampiony są na pewno źle zrobione i dlatego nie umiecie ich powiesić. aby doktor mówił dalej.Niech ci będzie.Ale.wyszeptał doktor. co potrafi najlepiej. Potem idę spać. .

a tacie w pielęgnowaniu ogrodu. Rodzice nie mieli z nią Ŝadnego problemu. I wiecie. gdy wszyscy są wdzięczni za twoją pomoc. Koledzy i koleŜanki lubili ją. ale jeszcze fajniej jest. pani Wiosna oczywiście zauwaŜyła osadę i przyszła. śe kaŜdy z nas umie coś innego. 7 lat Joanna Rychlik O dziewczynce. W szkole teŜ świetnie sobie radziła. Była zawsze chętna do pomocy. Wszyscy uwaŜali ją za niezwykłą osóbkę. Istotnie. a nauczyciele chwalili ją za osiągnięcia i wyniki w nauce. A w nim wraz z rodzicami mieszkała mała dziewczynka o imieniu Roberta. wspólnie bawili się. grzeczna i nad wyraz spokojna.Burmistrz uroczyście ogłosił rozpoczęcie festynu. a Eustachy po raz pierwszy w swoim Ŝyciu przyłączył się do zabawy z innymi owadami. Pomagała mamie w pracach domowych. spokojnym miasteczku z dala od centrum. Był bardzo piękny i pełen uroku. Lecz jeśli siły się złączy ze sobą. tańcząc do białego rana. Na koniec mam dla was receptę doktora Trzmiela: Pamiętaj koleŜanko i drogi kolego. Była ona bardzo miła. Nic nie moŜna było jej zarzucić. Zawsze widniał uśmiech na 159 . bowiem mieszkańcy Owadziego Miasteczka dziękowali naszemu bohaterowi za pomoc w organizacji przyjęcia. co odkrył? śe to całkiem przyjemne bawić się z innymi. która bała się policjanta Roberta W małym. bo jak się słusznie domyślacie. Wszyscy więcej zdziałać mogą! Zosia Klewiado. tuŜ koło drogi stał malutki domek.

słonecznego dnia Roberta. Rodzice. dlaczego ich córka tak się zachowuje. gdy sytuacja się powtórzyła. Ŝe Roberta panicznie bała się kaŜdego napotkanego policjanta. a jej oczy były zalane łzami. MoŜna by pomyśleć. starała się go rozweselić i pocieszyć i zazwyczaj udawało jej się to. Wówczas domyślili się. bo . a nawet dziadkowie usilnie i z wielkim trudem starali się wytłumaczyć Robercie. a wręcz przeciwnie: stara się im pomóc. aŜ do momentu. Dni i tygodnie mijały. był to policjant. 160 . Nie potrafili zrozumieć. Niestety. a dziewczynkę nadal ogarniał strach na widok stróŜa prawa. 5 lat na spacerze. jednak nie do końca. z czym sama sobie nie radziła i nikt nie potrafił jej pomóc.jak kaŜdy wie . będąc z rodzicami Rafał Leszczawski. dlaczego tak się dzieje. Rodzice przez dłuŜszy czas nie wiedzieli.jej twarzy. Była tak bardzo wystraszona. Było w niej coś. Sama nie potrafiła zrozumieć ani wyjaśnić. Rzecz polegała na tym.policjant nie krzywdzi ludzi. Ŝe nie ma powodów do obaw. Jak nie trudno się domyślić. Ŝe nie potrafiła wydusić z siebie Ŝadnego słowa. Gdy tylko ktoś się smucił. Dziewczynka tak bardzo się przeraziła. te rozmowy nie dawały Ŝadnych efektów. co się stało. Strach i lęk przechodził jej. kogo tak bardzo się boi Roberta. bo dziewczynka ze strachu cała się trzęsła. Ŝe była bardzo szczęśliwa…. Serce biło jej jak oszalałe. Pewnego pięknego. gdy tylko policjant się oddalał. PrzeraŜeni rodzice nie wiedzieli. w oddali ujrzała zbliŜającego się w jej kierunku męŜczyznę w mundurze. patrolujący okolicę. co spowodowało u ich córki taką reakcję. Ŝe w mgnieniu oka podbiegła do swoich rodziców i z całej siły ścisnęła im ręce.

a wręcz przeciwnie. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym i . Gdy zobaczyła to Roberta.Jakie to wielkie szczęście. Policjanci podeszli do nich. Co my byśmy zrobiły bez ich pomocy? Dopiero wtedy Roberta zrozumiała. w oddali śpiewały ptaki. jednak ani ona. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym. Jednak musiała wydarzyć się taka nieprzyjemna historia. Nic nie zapowiadało. Zaobserwowali całą sytuację i udało im się schwytać złodzieja. od razu poczuła ulgę. zapytali. AŜ tu nagle zza rogu ulicy wyszło dwóch policjantów z pojmanym złodziejem i z torebką mamy. Bardzo się martwiły. Ŝe policjanci byli w pobliŜu.AŜ do pewnego wydarzenia… Nie był to szczególny dzień. ludzie spacerowali w pobliskim parku. przyjaznym i przede wszystkim pomocnym człowiekiem. Roberta szła spokojnie z mamą chodnikiem. aby ten dzień zapisał się na zawsze w pamięci dziewczynki. czy nic im się nie stało i po chwili wraz ze złodziejem odjechali na posterunek. 161 . Potrzeba było jej czasu. Na dworze świeciło słońce. Przestraszona Roberta pomogła mamie wstać z chodnika. porozmawiali. wyrwał jej z rąk torebkę i zaczął uciekać.mimo swojego powaŜnego wyglądu za sprawą munduru . gdy tylko ich napotka. aby dziewczynka zrozumiała. poniewaŜ w torebce znajdowały się waŜne dokumenty. klucze do mieszkania i portfel z pieniędzmi. i Ŝe nie powinno oceniać się człowieka po jego wyglądzie. Przewrócił mamę. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa. gdy nagle podbiegł do nich zamaskowany męŜczyzna. był podobny do innych. Od tamtej pory dziewczynka nie boi się policjantów. nie ucieka przed nimi. Ŝe policjanci im pomogli. a Roberta właśnie wracała z mamą z zakupów. aby pokonać swój lęk. zastanawiając się. z uśmiechem na twarzy serdecznie się z nimi wita. ani mama nie były w stanie dogonić uciekającego człowieka. nie płacze. co robić. Powiedziała do mamy: .jest miłym. Stały chwilkę bezradne.

pisaniu i kreśleniu tak dobrze. Wszyscy oni tworzą rodziny.Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. opowiadali sobie zabawne historie.Mamusiu.wieczne pióro i rodzeństwo – linijka i ekierka. więc kiedy rano jego mamusia wychodziła. jak tylko będziesz umiał. Był duŜy i czerwony. W piórniku Ani mieszkała równieŜ pewna rodzina: Ŝółty ołówek o imieniu Rysik. Chodzili wtedy na wspólne spacery. które straciło mamę. bawili się w berka lub w chowanego. Piórnikowa rodzina Piórnik Ani. . róŜnokolorowe kredki. znają się i kochają. jednak kaŜdą wolną chwilę poświęcali swoim dzieciom. proszę. Ŝe kaŜdy piórnik jest czymś więcej . Rysik uwielbiał te chwile. ołówków i długopisów. czyli gumka do zmazywania . pisaniu i kreśleniu. tak jak piórniki wielu dzieci. pozornie był tylko przedmiotem słuŜącym do przechowywania w nim przyborów szkolnych.jest domem dla kredek. flamastrów. Będziesz pomagał dzieciom w rysowaniu. Pięknie zatemperowane. gumek. Rodzice byli bardzo zapracowani. pytał zasmucony: . od czasu do czasu pomagając dzieciom w rysowaniu. Mało kto jednak wie. ale równieŜ innych dzieci. więc chętnie dzieliła się swoimi rzeczami z innymi dziećmi. a całe jego wyposaŜenie budziło zachwyt nie tylko jego właścicielki. 162 .Kiedy dorośniesz i ty często będziesz zajęty.Przykro mi. Ania otrzymała swój piórnik od cioci mieszkającej za granicą. pogramy z kredkami w bierki. Jednak największą popularnością wśród wszystkich przyborów cieszyła się gumka do mazania. Ania była bardzo koleŜeńska. znowu idziesz do pracy? Zostań. barwne mazaki i czarne wieczne pióro były chętnie uŜywane przez kolegów i koleŜanki Ani. tata .mówiła wtedy mama. Ŝyją sobie szczęśliwie w swoim piórnikowym mieszkanku. kochany Rysiku . jego mama – gumka do zmazywania.

Ŝe mama-gumka. Ŝe bardzo się juŜ starłam. . Zrozumiała jednak.Ludzie uŜywają mnie tak często. Gumka długo i wiernie jej słuŜyła. kiedy ołówek pytał się. Niestety. jednak tak jak jej obiecał. co rusz zmazywała niepotrzebne lub krzywe linie.I tak mijały kolejne dni. którzy bardzo cię kochają. szybko się Karolinka Miąso. Ŝe niedługo urzeczywistni się to. z którą Rysik. nie zostaniesz sam. starał się być dzielny. I tak mama gumka na zawsze opuściła piórnikową rodzinę. kiedy z mamusią gumką zaczęło dziać się coś dziwnego. śliczna gumkę do zmazywania.Kochany synku . Pamiętaj jednak. W tym czasie Ania miała lekcję rysunku. Ŝe nadszedł czas. w którym Rysik widział mamę po raz ostatni. więc choć była juŜ bardzo mała. Niedługo po tym Ania dostała od swojej babci nową. po kaŜdym powrocie z pracy. piórnikowej rodziny. Będę ścierała się coraz bardziej. 3 latka 163 . Wszyscy zaczęli powoli uświadamiać sobie. a Ŝe nie była w tym najlepsza. W końcu nadszedł dzień. dziewczynce równieŜ cięŜko było się z nią rozstać. Ołówka zmartwiły słowa mamy. była słabsza i mniejsza. a długopis wcześniej czy później wypisze się. Ŝe kiedy mnie juŜ nie będzie. NoŜyczki się stępią. wśród szczęśliwej. czeka to kaŜdego z nas. choć bardzo smutny po stracie mamusi.mówiła mama. o czym mówiła: Ŝe zniknie całkowicie i na zawsze zabraknie jej wśród szkolnych przyborów Ani. Cała kochająca się rodzina Ŝyła sobie spokojnie i szczęśliwie. Ŝycie płynęło zwykłym tokiem z tą jednak róŜnicą. aby zastąpić ją nową gumką do mazania. aŜ do czasu. kredki połamią. dlaczego z dnia na dzień robi się coraz mniejsza . Czas mijał. Masz wokół siebie duŜą rodzinę i mnóstwo przyjaciół. aŜ któregoś dnia zniknę zupełnie.

a nieraz nawet dorosłym. nawet przez chwilę nie czuł się samotny. Dorosłe zwierzątka pracowały i troszczyły się o swoje dzieci. Wśród zwierzątek wyróŜniał się króliczek Mikuś. Ŝeby Mikuś się zmienił. Sam uwaŜał siebie za najlepszego królika w krainie.zaprzyjaźnił. spoglądając na rysunek. co narysowała Ania na swojej lekcji rysunku? Piórnikową rodzinę . Rysik. Często rozmawiali z synkiem Amanda Marcinowska. Został otoczony troskliwą opieką ze strony reszty rodziny i przyjaciół. w swoim ołówkowym sercu. choć tak naprawdę jej obraz przez cały czas nosił głęboko w środku. który dokuczał dzieciom.ołówek. przypominał sobie swoją ukochaną mamusię. Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. wieczne pióro i linijki. Poza tym tak jak mówiła mu mama. pomagały sobie i uśmiech nie znikał z ich twarzy. Nie kłóciły się. 11 lat i prosili.królik nie mogli sobie z nim poradzić. Tata . które lubi dokuczać innym i myśli. On jednak lubił robić psikusy innym i śmiać się z nich. które były bardzo szczęśliwe. gumkę. Ŝe jest najlepsze. Te zaś bawiły się i lubiły słuchać opowiadań starego śółwia. ZłoŜyła pracę na cztery części i umieściła ją w piórniku. Jego psikusy i wy- 164 . Króliczek Mikuś W pewnej krainie Ŝyły sobie zwierzątka. A wiecie.królik i Mama .

królik musieli wysłuchiwać skarg dorosłych zwierzątek: pani Kaczki.. Później obok studni przechodził Królik i Miś jego teŜ poprosił o pomoc. Rodzice króliczka coraz częściej prosili go. Mama .. Poprosił ją. Ŝe jest najlepszy i chciał wszystko mieć. pana Misia. Kiedy śółw skończył opowiadać. Miś wiedział. Pewnego razu. które upiekła. Postanowił więc przeprosić wszystkich i zmienić się. 165 . dlatego najpierw go przeprosił i obiecał. któremu króliczek podstawił nogę i innych. Króliczek zgodził się. a nie psoci. Jeleń widząc. jaki jest Mikuś. Króliczkowi zrobiło się smutno. W lesie często spacerowały zwierzęta. Pierwsza Misia zobaczyła Wiewiórka. Postanowił więc opowiedzieć mu pewną historię: . Królik jednak przypomniał sobie. a Stary śółw dobrze wiedział. a bez nich nie mogła nic zobaczyć. pomógł mu wydostać się ze studni. Ŝe juŜ nikogo nie zobaczy i zostanie w tej studni. które gromadziła przez cały rok na zimę i nie pomogła mu. Jednak pojawił się Jeleń. Ŝe Mikuś im pomaga.. a dorosłe zwierzątka były złe na Mikusia za jego zachowanie. który myślał. którym Mikuś dokuczał. z której nie mógł się sam wydostać. Tak nadszedł wieczór. Ŝe Jeleniowi teŜ kiedyś zrobił psikusa. Ŝeby zmienił swoje zachowanie i przestał dokuczać innym.królik i Tata .królik poprosiła Mikusia. by zaniósł do starego śółwia ciasteczka. Ŝe juŜ nigdy nie będzie mu dokuczał. Dzieci płakały. Pewnego razu Mama . Teraz juŜ wiedział. I równieŜ odmówił mu pomocy.głupy sprawiały innym przykrość.. a jak będzie dalej dokuczał innym. Ŝe on zachowuje się tak samo. której Mikuś schował okulary. jak Miś i Ŝe kiedyś teŜ będzie potrzebował pomocy. to nikt mu nie pomoŜe. Ŝeby pomogła mu wyjść ze studni. poniewaŜ lubił słuchać opowiadań. Miś myślał. idąc przez las. Ŝe Miś zrobił się smutny i zaczął płakać. jednak Wiewiórka pamiętała. jak Miś zjadł jej wszystkie zapasy. Odtąd w krainie zwierzątka cieszyły się. jak Miś zamknął go kiedyś w jego norze i śmiał się z tego długo.śył sobie kiedyś Miś. wpadł do studni.

aŜ połączony z mrozem przykrył pokrywą lodu nasze jezioro. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. No. szukając czegoś do jedzenia. nałoŜył na wędkę i wielkim zamachem rzucił spławik z robakiem do wody. a zimą… jak zimą. Latem było bardzo gorąco i nasza rybka wygrzewała się w jasnym słoneczku. Jesienią spadały liście. Bajka ta ma na celu uświadomienie mu. Wiosną kwitły piękne lilie pływające po wodzie. 166 . Nasza rybka zaciekawiona widokiem człowieka. Ale nasza historia wydarzyła się pewnego letniego poranka. Było to przed porą obiadową. I tak mijały róŜne pory roku w naszym jeziorku. Wszędzie czuło się zapach miodu wydobywającego się z małych domków pszczółek.W końcu byście przestali mnie chlapać i wymyślili sobie inną zabawę! Lecz oni właśnie to lubili najbardziej. Biedny i cały mokry zawsze narzekał: . wypłynęła ponad taflę wody. Miała kilku przyjaciół: pana Kraba. w niewielkim jeziorku mieszkała sobie rybka.Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. czarną wędkę. Nazywała się Neonka. iŜ nie wolno ufać obcym ludziom NieostroŜna rybka Za pewną górą. pluskając głośno w wodzie i chlapiąc powaŜnego pana Kraba. Wtedy to nad jezioro przyszedł chłopiec. Bawili się całymi dniami. Ŝabkę Malwinkę oraz malutkiego konika morskiego. ZauwaŜył to chłopiec i dziwnie uśmiechnął się do rybki. a o którym słyszała juŜ kiedyś od mamy. Za bardzo ufa obcym ludziom. którego nazywano Kary. Ściągnął swój plecak i wyjął z niego duŜą. Wyciągnął robaczka z puszki. którego widziała juŜ wcześniej. Neonka pływała sobie pod wodą. które mieniły się róŜnymi barwami. Śnieg padał całymi dniami.

Pamiętaj. Jeszcze parę takich i mogę wracać do domu. którego dziś głodna nie mogła znaleźć. Neonko! Nie ufaj nigdy człowiekowi. Neonka podziękowała panu Krabowi i od tego dnia wiedziała juŜ. Bardzo przestraszyła się nasza rybka. Nagle tuŜ nad wodą chłopiec zaczął nucić jakąś melodię: . nagle przypomniała sobie słowa swojej mamy: . a ta szybciutko wskoczyła z powrotem do wody. bo nie znał mowy rybek. zawsze pamiętaj o tym. będę ja dziś miał pyszną kolacyjkę. Płakała i płakała. A nade wszystko nie ufaj ludziom. KONIEC 167 . których nie znasz. Kiedy juŜ miała pogodzić się z losem. nie wiedząc. nagle chłopiec bardzo wysoko podskoczył i krzyknął: . Ŝe nie jest juŜ w wodzie i jakiś haczyk trzyma jej pyszczek. młody Czytelniku. Ŝe nie moŜe tak łatwo ufać człowiekowi. I wtedy rybka przypomniała sobie słowa mamy i zrozumiała. co się dzieje. Okazało się. lecz człowiek nic nie słyszał. W jednej chwili poczuła. A chłopiec śmiał się bardzo głośno i zadowolony mówił: . Ŝe została schwytana podstępem. Ŝe to nasz powaŜny.Nasza rybka myśląc. gdyŜ będzie on chciał wyrządzić tobie krzywdę. gdyŜ nie zawsze on ma dobre intencje. A był to jej ulubiony przysmak.JAUUUUĆ !!!!! Wypuścił on przypadkiem Maja Golian.Ta ta ta…la li li laj…! Rybka słysząc tę zabawną i wesołą przyśpiewkę. Gdy tak podpływała. lat 16 Neonkę z rąk. lecz kochany pan Krab ukłuł chłopca swoimi szczypcami w pupę i ten z wielkim bólem i płaczem uciekł znad jeziorka. zaczęła zbliŜać się do robaczka. Ŝe człowiek chce ją nakarmić. co mówi twoja mama i tata.Oj. A Ty. zapomniała o słowach swojej mamy i połknęła robaczka. od którego nie moŜe się uwolnić.

Kubuś Jurecki. to wszyscy tego biednego chłopca oskarŜają. Ale rzadko kto do niego tak mówił. A czy to jego wina."złośnikiem". Ŝe jej lalka świetnie odpowiada wizerunkowi poszkodowanej w wypadku spowodowanym przez jego autko? Zaraz Zośka zabiera lalkę. Chłopiec zaśmiał się szczerze. co moŜe zrobić w takiej sytuacji nasz Dawidek? Zabrać lalkę i nakrzyczeć na siostrę. "uparciuszkiem". Ŝe nikt go „nie rozumiał”. A to wszystko – myślał sobie – dlatego.Ty łobuzie! Gdy tylko Zośka ryczy. Ŝe gdy mama kazała mu posprzątać zabawki. 5 lat 168 . Dla kolegów .Tylko tobie mogę zaufać i tylko ty mnie rozumiesz .skarŜył się chłopiec swojemu pieskowi Maksiowi .uderzyć ją! PrzecieŜ sama się prosiła! Nigdy nie bawi się tą lalką. .Nie chcę! Nie będę! Bo i po co? Na drugi dzień znów będzie musiał budować super tor przeszkód dla swojego autka.Ciągle ktoś ma do mnie jakieś pretensje .Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. Tatuś zawsze mówił: . które jest bardzo nieposłuszne i niegrzeczne. To. Niegrzeczny Dawidek Był sobie raz chłopiec. który miał na imię Dawid. był przecieŜ zwyczajnym chłopcem. a dla babci i młodszej siostry Zośki po prostu "niedobrym chłopcem". Co z tego. Tylko ten piesek słyszał jego szczery śmiech. jakby go próbował pocieszyć. wołał: . Dla rodziców był "leniem". "łobuzem".Maksio usłyszawszy te słowa polizał chłopca po policzku. albo jeszcze lepiej .

bo – zastanawiał się . I takie było właśnie Ŝycie naszego bohatera. w którym musi być uczesany. aby go rozbawić. Ŝe rodzice szykują dla niego niespodziankę i tylko udają. No i niedzielna wizyta babci. .Zosieńko! Jak ty pięknie wyglądasz! Jaka sukienka! A fryzura! No masz tu moja Zosiu cukiereczka. biegał. ślinił się i skakał co rusz na chłopca. a za nim pędził równym krokiem z uniesioną głową Maksio. Było mu bardzo przykro. ÓSME urodziny . Ale tym razem było troszkę inaczej. 169 . ale o urodzinach zawsze pamiętała i rzuciła parę złotych. Ale Zosia odpowiadała zawsze grzecznie i tak samo: . Nadeszła kolejna znienawidzona przez Dawida niedziela. choćby na przykład w czasie obiadu. tylko krzyki i kłótnie. a piesek.Dziękuję ci.Dawidek szczególnie nie lubił niedzieli.Łobuzie! Jaką ty masz brudną buzię! Taki duŜy chłopak. Ale co miał robić Dawidek? Biegł obraŜony do swojego pokoju.O! Jaka mądra dziewczynka! .jak to dumnie brzmi! Dawidek był pewien. a taki brudas! i nigdy nie częstowała cukierkami. Od rana chodził zadowolony i wesoły. a karę ponosi za to Dawidek. O! To był dopiero koszmar! Babcia jak tylko wchodziła od razu mówiła: . Lecz było juŜ południe.czy ma sens dzień. jedzenie samo spada z widelca. jaka była. Nic. muszę dbać o zęby. jak kaŜdej niedzieli Dawidek musiał się odświętnie ubrać.A gdzie ten niedobry chłopak? .odpowiadała babcia . To były jego urodziny. Ŝeby gdzieś się przypadkiem ubrudził! A przecieŜ. To nie było sprawiedliwe ani miłe. moja kochana babciu! Ty teŜ wyglądasz ładnie! Ale za cukierka to ja podziękuję. umyty i ubrany w jakieś głupie eleganckie ciuszki? A broń BoŜe. Ŝe zapomnieli. zawsze wykrzykiwała: . To znaczy tak. a nikt nawet nie złoŜył mu Ŝyczeń! Babcia się spóźniała! Była.pytała. a tu juŜ trzynasta i jej nie ma! Jak zwykle chłopiec mógł liczyć tylko na Maksia. A gdy zobaczyła Dawidka.

i zacisnął pięści. jak Zośka podbiega. ale nic szczególnego. Nie podobało mu się to. to zaraz je otwierał i choć mocno ziewał . . aby je troszkę uchylić. Wtedy im się przypomina. Ale jak trzeba ustąpić Zosi. Babcia przywitała Dawida ciut inaczej niŜ zwykle. ale cóŜ.Zejdziesz do nas? Babcia przyszła .Jak będą chcieli. nawet na wychodzenie samemu z Maksem do parku. Czas na sen. Co przymknął oczy. "Mama by mi nie pozwoliła" . Jednak udawał nasz mały Dawidek. Westchnął. jakaś bluza od mamy. "Ja juŜ mam 8 lat. bo gdyby zachował się inaczej. a siostrą). jak ma na imię. Na nic mu nie pozwalano. Ŝe jednak uległ. Nastał późny wieczór. trochę słodyczy (które i tak zostaną podzielone między nim. na pewno tak nie będzie" – myślał . czego nikt nie zauwaŜył. Dawidek wziął więc Maksa na ręce i zaniósł do swego pokoju na łóŜko. Po chwili drzwi jego pokoju lekko uchyliły się i Dawidek ujrzał niepewnie uśmiechającą się mamę. chłopiec wciąŜ się kręcił i kręcił. Ŝe to tylko dzięki temu. słyszał. PołoŜył się obok pieska i próbował usnąć. 170 . to wszyscy mówią : "Jesteś takim duŜym chłopcem". ale dlaczego. Nie wyszedł z pokoju obraŜony i zawiedziony. a ten zamerdał ogonkiem. a od Zośki .nie mógł usnąć. to sami przyjdą . otwiera je i wita babcię. Ŝe jest w porządku. znów by mu się oberwało. jest jeszcze dzieckiem. Babcia poszła. no i ciekawość zwycięŜyła.powiedział do Maksia.Nagle Dawidek usłyszał dzwonek do drzwi. Wszyscy nagle przypomnieli sobie. Spóźniła się. Wstał i podszedł do okna. "Ale gdy dorosnę. a tego chciał uniknąć choć w dniu urodzin. ile ma lat. Od kaŜdego dostał jakiś prezent. Zrobiło mu się bardzo gorąco. Ale gdy Maksio juŜ wtulony smacznie sapał. Ale chłopiec wiedział. zawołał Maksa i poszedł za mamą na dół. Zawsze to samo: samochodzik. co by mu się wyjątkowo podobało.powiedziała. nic. a jutro wszystko wróci do normy. Ale chłopiec nic nie odpowiedział."Jeszcze im wszystkim pokaŜę" . . juŜ dawno było po kolacji.laurka.pomyślał i westchnął. to tego chłopiec juŜ nie dosłyszał. iŜ ma urodziny.

uwielbiał to. Od tej pory. Wybiła północ. Zośka. co widzisz? . a głos jego lekko drŜał. I tak było przez całą noc. a robił to tylko wtedy. Nagle Maksio podniósł głowę i zaczął wpatrywać się w okno. o niczym nie pamiętał.i usiadł na wolnym miejscu. gdy wstał. lecz Dawidek. Po czym wrócił do łóŜka. tak okropnie. ale w takiej sytuacji przestraszyłby się nawet dorosły. Stał się grzecznym i miłym chłopcem. Dawidkowi było okropnie smutno. więc szybko rezygnował z tego. Ŝe aŜ przez sen zaczęły mu płynąć po policzku łzy.Dzień dobry! . wiedział. A śniły mu się róŜne rzeczy. Dawidek juŜ chciał ją zepchnąć. A rano. a tu przecieŜ było cicho! . zawsze przypominał mu się tamten sen. gdy nagle przypomniał mu się ten zły sen. Jednak… Zszedł na śniadanie. Śnił o tym. ilekroć Dawidek chciał zrobić coś złego. Więc chłopiec szybko się wycofał. Wszyscy sobie juŜ na zawsze przypomnieli. Ŝe mu się to wszystko tylko przyśniło. Wszyscy go po prostu źle traktowali.przecieŜ jestem juŜ prawie dorosły!" Postał chwilkę przy otwartym oknie i wsłuchiwał się w nocną ciszę . Nikt się z nim nie dzielił jedzeniem. gdy nie mógł czegoś zrobić. co zamierzał. co się dzieje.Piesku. gdy działo się coś. Kubuś Grabski. a chłopiec nadal nie spał. jak zwykle zajęła jego ulubione miejsce przy stole. 3 latka 171 .spytał. W końcu jednak udało się chłopcu usnąć. To znaczy starał się nie pamiętać. jak wszyscy zaczęli być dla niego niemili i było mu przez to bardzo przykro. Ŝe nie ma on na imię Ŝaden "łobuz". Nikt nie chciał mu pomóc. Dawidek był odwaŜnym chłopcem. bo piesek stawiał uszy do góry. choć był bardzo głodny. chłopca to zaciekawiło. tylko powiedział grzecznie do wszystkich: .

otoczony sporym parkiem. 172 . Krystian Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu. usiądźcie więc wygodnie i posłuchajcie.mówiły do siebie . . patrząc na Krystiana z ukosa -Takiego lepiej omijać z daleka. Były tam: ślizgawki. gdyŜ zawsze miło spędzały tam czas. Ŝe do tej grupy naleŜał Krystian.Masz zupełną rację . gdzie znajdował się plac zabaw. Krystian popatrzył na nich ze złością. którą ktoś się juŜ bawił.zacisnął mocno pięści i popchnął jednego z chłopców. przede wszystkim potrafiły wymyślić najróŜniejsze zabawy. a opiekunki uczyły ich ciekawych rzeczy. Często podczas zabaw siedział więc samotnie. huśtawki. Była jednak pewna grupa przedszkolaków. czytały przeróŜne historyjki. gdyŜ Ŝadne z dzieci nie chciało być w parze z takim łobuzem. chociaŜ . Ŝe wydarzyła się w pewnym przedszkolu i teraz często jest powtarzana przez tamtejsze opiekunki innym dzieciom.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. piaskownice.przytaknęła reszta dzieci. gdy coś mu się nie podobało. Dzieci lubiły chodzić do przedszkola. . . co mu przyjdzie do głowy.nikt dokładnie nie pamięta. która z mniejszym zapałem chodziła do przedszkola. Po prostu zwykły dwupiętrowy budynek. w którym dzieje się nasza historia. który upadł na podłogę. które bije innych. Wiadomo tylko.Nie wiadomo. kiedy i gdzie miała miejsce. było bardzo zwyczajne. drabinki i masa jeszcze innych urządzeń.Lepiej na takiego uwaŜać . Dzieci go nie lubiły i bały się go. A wszystko to było spowodowane tym.Coś wam nie pasuje? . Chłopiec wszystkich zaczepiał i bił.szczerze mówiąc . Przedszkole. A jeszcze mu coś się nie spodoba i nas zacznie bić. albo kiedy chciał wziąć zabawkę. z duŜą ilością okien i wielkim kominem. A dziś ja opowiem ją wam.

Reszta dzieci patrzyła z przeraŜeniem na Krystiana.Drogie dzieci . ale w tym momencie pojawiła się pani przedszkolanka. pokazując najciekawsze zabawki i opowiadając o tym. 173 . Po chwili do środka weszła pani. którego byli niezmiernie ciekawi. Ŝe pani stoi za drzwiami.powiedziała . jak spędzają tutaj dzień. Kiedy juŜ wszystko zostało mu przedstawione i Norbert znał imię niemal kaŜdego dziecka.zapytał zaciekawiony. kiedy pani przyprowadzi nowego kolegę. a obok niej szedł lekko podenerwowany chłopiec. jego wzrok padł na Krystiana. . bo chciał mieć lepszy widok. by móc zobaczyć nowego chłopca. Norbert uśmiechnął się niemrawo. Podbiegł takŜe i Krystian. który siedział z dala od reszty dzieci.Poznajcie Norberta. Pewnego dnia do przedszkola przyszedł nowy chłopiec i trafił właśnie do grupy Krystiana. ukarała Krystiana i zajęła się resztą dzieci. Wszyscy z podnieceniem czekali.powiedział chłopiec przez łzy. Gdy tylko usłyszeli. wypytując o najróŜniejsze rzeczy. . 4 latka okazał się bardzo wesołym chłopcem i szybko zjednał sobie sympatię grupy. rozpychając się na boki.Nikt cię tu nie lubi . Dzieci od razu podbiegły do niego. podbiegli do drzwi. Kiedy wszyscy zajęci byli zabawą.A on jak się nazywa i dlaczego nie bawi się z wami? . Krystian ze smutkiem patrzył na bawiących się kolegów. Chcieli wywrzeć na nim jak najlepsze wraŜenie. Pomimo wcześniejszej nieśmiałości Norbert Kubuś Jurecki.. który od dzisiaj będzie waszym nowym kolegą. Oprowadziły go po sali.

a Norbert za kaŜdym razem. Podczas jednej z zabaw. który jakby się uspokoił. Krystian odmówił wzięcia udziału w zabawie. odwrócił się i zajął swoje poprzednie miejsce. Krystian z początku był bardzo zdziwiony.To Krystian.zapytał uśmiechając się do niego. kiedy to dzieci dobierały się w pary. Norbert podszedł do Krystiana. Dzieci zauwaŜyły zmianę w Krystianie. . .znowu szepnęła dziewczynka .powiedziała szeptem jedna z dziewczynek . kiedy była proponowana nowa zabawa.Widzisz. nie znam tutejszych zabaw tak dobrze.dopytywał się Norbert. . Kiedy podszedł do niego Norbert. Podszedł więc do nich. gdyŜ nikt dotąd nie chciał się z nim bawić.. Ŝe o nim rozmawiają. Przyglądał się jednak z ciekawością owemu nowemu chłopcu. czy będzie się z nim bawił.i nikt się z nim nie bawi.dodała. I w końcu nastąpił przełom. więc jestem pewny. . ale nikt go tutaj nie lubi . Mijały dni.powiedział groźnie . .On tylko najchętniej biłby innych .A mówiłam.Ale dlaczego? . który wydał mu się ciekawą osobą. Chwilami 174 . Ŝe naleŜy na niego uwaŜać? . Krystian wstał i z uśmiechem na twarzy zgodził się wziąć udział w zabawie. to poszłoby mi znacznie lepiej. Krystian zauwaŜył. Jednak odpowiedź była taka sama. Ŝe gdybyś był ze mną. a ich rozmowy za kaŜdym razem stawały się coraz dłuŜsze i dłuŜsze.czy pozwoliłem ci na siebie patrzeć? Norbert pokręcił głową. Jednak pomimo ostrzeŜeń innych dzieci Norbert był bardzo ciekaw Krystiana.No to masz pierwsze ostrzeŜenie .UwaŜaj lepiej. juŜ tak często nie wszczynał bijatyk ani nie kłócił się z nikim. bo dostaniesz . zawsze podchodził najpierw do Krystiana i pytał się. .Czy zechciałbyś być ze mną w parze? .powiedziawszy to.

odpowiedział bez zastanowienia Norbert . czy nie lepiej jest Ŝyć z resztą w zgodzie. Dominika Miąso. . czy chcę się z tobą bawić? . Powiedz. co on im kazał. Ŝe reszta dzieci teŜ cię polubi. niŜ ich ciągle bić.Ale mnie nikt nie lubi . .Tak . a wręcz przeciwnie . Dzieci przestały się juŜ go bać. Ŝe się zgadza. . spędzały 175 . abyś się uśmiechnął tak jak dzisiaj i został moim przyjacielem.przecieŜ było tam wiele innych dzieci.miał ataki gniewu. przecieŜ jesteśmy kolegami.uśmiechnął się do niego. kiedy inne dzieci nie chciały robić tego.Chciałem. . To był cudowny dzień zarówno dla Krystiana. tłumacząc zachowanie innych dzieci. który został jego przyjacielem. Wtedy Norbert starał się go uspokoić.Musisz więc trochę popracować nad swoim gniewem . jak stopniowo zmieniało się zachowanie Krystiana. A wszystko dzięki uporowi Norberta. jak i dla reszty dzieci.zapytał Krystian. co nie? . a tym samym odpychać od siebie? Krystian kiwną głową na znak. .PoniewaŜ ty miałeś najsmutniejszy wyraz twarzy .Na pewno potrafisz. czy potrafię. ja cię lubię.Dlaczego codziennie pytałeś mnie.powiedział ze smutkiem.Ale nie wiem. kiedy wracali razem do domu . musisz się tylko zmienić. . 5 Od tamtej pory Ŝycie grupy zmieniało się stopniowo tak. a ja ci pomogę. .z wielką przyjemnością z nim czas. I jestem przekonany.odpowiedział z uśmiechem Krystian.Nieprawda.

czy to przypadkiem on jej nie popsuł. kto ściągał na sprawdzianie. kto to zrobił. Niczym ani nikim się nie przejmował. kolegę z klasy. Kacper odpowiedział. Nagle zabawka spadła mu z ławki i się połamała. Chłopiec nie wiedział. Jakie było zdziwienie na twarzy chłopca. Był on jedenastoletnim. grzecznym i uczynnym dzieckiem. gdzie siedziała jego pani i skarŜył jej. Kacper został w klasie i dalej się nią bawił. Ŝe nie. Po sprawdzianie równieŜ przychodził do biurka.Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. Ŝe niepoprawne postępowanie trzeba zgłosić. Kacper wystraszony odłoŜył ją na miejsce. On i tak postępował po swojemu. kto nie odrobił zadania domowego. Pewnego dnia ulubieniec klasowy . Chłopiec bardzo posmutniał. Spytał kolegów.Kacper bawił się po cichu na lekcji zabawką przyniesioną przez Jacka. Jednak nikt się nie odezwał. zawsze pomagał swojej mamie i swoim bliskim. Na nic zdawały się prośby kolegów. gdy Michał szedł przed lekcją do nauczycielki i zgłaszał jej. Jego znajomi i koledzy nie chcieli za bardzo się z nim kolegować. Jednak nie miał przyjaciół. Spytał Kacpra. Ŝe nikt go nie widział i wyszedł z klasy. bo to była jego nowa i ulubiona zabawka. a gdy ten podchodził do jakiejś grupy. Nigdy go nie zapraszali do wspólnych rozmów na korytarzu. Kiedy wszyscy wyszli na przerwę. który miał na imię Michał. które skarŜy. by nie skarŜył. upewnił się. Nieraz zdarzały się przypadki. Ŝe robi źle. KaŜdy obawiał się. do którego naleŜała zabawka. Samotny Michał Był sobie kiedyś chłopiec. Po dzwonku na lekcję uczniowie weszli do środka sali i zajęli swoje miejsca. Wszyscy uczniowie musieli uwaŜać na Michała i pilnowali się na kaŜdym kroku. oni od razu przestawali rozmawiać i odchodzili na bok. Myślał. jaką zrobią. Po lekcji Michał podszedł do Kacpra i powiedział: 176 . Ŝe Michał moŜe pójść na skargę do nauczycielki za kaŜdą niepoprawną rzecz.

JeŜeli nadal będziesz tak postępował. Ŝe ani teraz. Spojrzał na niego. ale pomyślał sobie. Ŝe on jest tym. lecz odwróciła się z powrotem na dźwięk odsuwanego krzesła. Wczoraj wieczorem Kacper przyjechał do mnie ze swoją mamą i z odkupioną zabawką. Czy wiesz co to jest? Jest nią przyjaźń. 4 latka to wykrzyczał. Michał wiedz.Michał prawie Hania Klewiado. co się zaraz stanie. Ŝe to twoja wina. Popatrzył na Michała i powiedział: . A ty. Wszyscy w klasie siedzieli cicho i patrzyli na Michała.. To Jacek wstał. . czy nawet chciał ci zaufać.Ja i tak wiem. 177 . dostatecznie głośno i wyraźnie. Widziałem cię. Kacper strasznie się wystraszył. gdyŜ on naprawi jakoś swój błąd. Ŝe nie raz jeszcze zapłaczesz z braku bratniej duszy. Wszedł jako ostatni. jak wyszedłeś na przerwę. Jedna z najwaŜniejszych wartości opiera się na zaufaniu. Ŝe nawet Kacper nie jest w porządku. Powiedział Michałowi. Zrzucił ją z ławki i się nie przyznał . to wiedz. po czym zaczął mówić. który wskaŜe winnego. Cała klasa spojrzała na Kacpra. PrzecieŜ się nie przyznał. chociaŜ przeczuwał.Wiem o tym. a jest winny. Nie ma rzeczy. Michał wkładasz nos w nie swoje sprawy i wciąŜ skarŜysz. Ŝe jutro przy całej klasie powie o tym i pokaŜe wszystkim. Jednak Michał pozostał nieugięty. Ten wziął oddech. ani w przyszłości nikt nigdy nie będzie mógł. Ŝe to ty ją popsułeś. idę teraz i powiem mu. Nie dogonił on Jacka.To Kacper popsuł ci wczoraj zabawkę. Michał podszedł do Jacka. aŜ wszyscy wejdą do klasy. której byś nie doniósł. Kacper tylko pochylił głowę i nic nie powiedział. Powolnym krokiem przeszedł koło ławki Kacpra i spojrzał na niego. Nazajutrz rano przed pierwszą lekcją Michał poczekał. aby wszyscy go słyszeli i przekonali się. Ŝe nie ma potrzeby mu o tym mówić.

które zasługują na całą miłość świata! Dziewczynka została teraz sama na świecie . Jednak przygarnęła ją pod swoje skrzydła i postanowiła wychować razem z własnymi dwiema córkami. cechowała ją wielka dobroć i miłość do wszystkich Ŝywych stworzeń. nagle przypomniała sobie o niej daleka krewna. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie.„wydaje się taka.. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. dawno temu Ŝyła sobie dziewczynka. Jednak jej beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo zostało w brutalny sposób przerwane: mając zaledwie 10 lat. Miała około pięćdziesięciu lat i raczej nie sprawiała wraŜenia osoby szczególnie Ŝyczliwej bliźnim.. Szanowała teŜ wszystkich i była niezwykle skromna.Anna Lonc Hmm. Sama bajka uczy odróŜniać dobro od zła oraz tego.miała kochających. dobrych rodziców i była bardzo szczęśliwa. Jaki to los potrafi być niesprawiedliwy dla istot. nawet wtedy. to był to bardziej złośliwy niŜ sympatyczny uśmiech) i często krzyczała.znów poczuła. którą widziała moŜe dwa razy w Ŝyciu.. które szybko jednak wytarła. Amelia bardzo z tego powodu cierpiała. jak i pod względem charakteru. straciła oboje rodziców. „Ech. Lecz gdy się okazało. Ŝe za okazane komuś dobro moŜe nas spotkać nagroda.nie miała Ŝadnej bliŜszej rodziny. cięŜko będzie Ŝyć z ciocią pod jednym dachem” . Historia bohaterki (a właściwie jej koniec) moŜe być pocieszeniem dla młodych czytelników. Amelia ledwo rozpoznała ciotkę. Amelia ..mówili o niej Ŝyczliwi ludzie. Prawie w ogóle się nie uśmiechała (a jeśli juŜ. bo posta- 178 . Ŝe odziedziczyła po mamie i tacie spory majątek. Pomimo Ŝe niczego jej nigdy nie brakowało. Amelia Dawno.. Jest to bajka dla dzieci. zarówno z wyglądu.tak jej było na imię . Aniołek . gdy nie miała ku temu powodów.” . Ŝe jej oczy robią się mokre od łez. taka zupełnie inna niŜ mama.myślała w duchu ciągle smutna Amelia . a mama była dobra i miła. które były wiernymi kopiami swojej matki.

Mijały tygodnie. Agata wszak była kobietą okropnie łasą na pieniądze i wszelkie bogactwa. dziewczynka się dla niej w ogóle nie liczyła. Nie kupowała jej sukienek i bucików. nie była w stanie pojąć. aby nikt przypadkiem nie zainteresował się losem Amelii i nie odebrał ciotce spadku. co rzeczywiście było przyczyną takiego zainteresowania ciotki jej osobą. 179 .. córki ciotki Agaty: Luizę i Elizę. rzecz jasna. Ciotka zainteresowała się tylko i wyłącznie jej spadkiem. „Teraz jednak minęły dwa lata!” . ale o tym dziewczynka jeszcze nie wiedziała.. Krewna dziewczynki zabrała ją do niewielkiego dworku w równie niewielkiej. nie dla siebie. Szła tak w swoich potarganych i znoszonych ubraniach. którym mogła swobodnie dysponować. Córki Agaty traktowały ją tak samo jak ich matka: poniŜały i kazały sobie usługiwać. Nie zdawała sobie sprawy z tego. Przydzieliła jej przytulny pokoik i starała się być miła.nowiła być dzielna. Ŝe znowu jesteś smutna i jest ci bardzo zimno. PrzecieŜ na początku wcale tak nie było! Dobre serce Amelii mogłoby nie znieść prawdy. Fiołkowe oczka wyraŜały jedynie smutek. zabraniała jeść bez pozwolenia. Ŝe będzie miała koło siebie dwie rówieśniczki. ale dla dwóch rozkapryszonych sióstr: Elizy i Luizy. i daleka krewna . co powinno naleŜeć do niej. a ta dziewczyna powinna się w ogóle cieszyć z tego. dopóki dziecko nie dorośnie. Ciotka coraz gorzej traktowała małą Amelię. Nawet dla małej naiwnej Amelii te uśmiechy wydawały się sztuczne.Agata świetnie zdawała sobie z tego sprawę. wygoniła ją nawet z pokoju na piętrze do małej izdebki przeznaczonej dla słuŜby. Ŝe ma gdzie mieszkać!” Pewnego dnia Amelia przechadzała się po lesie w poszukiwaniu jagód. Nagle usłyszała za sobą głos: . Oczywiście na początku postanowiła traktować ją dobrze.Witaj. Sama dziewczynka nic nie wiedziała o tym.myślała złośliwa ciotka – „spadek będzie mój i tylko mój. miesiące i w końcu lata. kochane dziecko! Widzę. Z dnia na dzień sytuacja dziewczynki stawała się coraz bardziej nieznośna. dlaczego jest w taki sposób traktowana. Pewnym pocieszeniem dla młodej sierotki było to. ale malowniczej wsi połoŜonej niedaleko wielkiego miasta.

ale ładnej chatce. Staruszka wpadła na pewien pomysł: poprosiła dziewczynkę. o tym.Amelia odwróciła się i zauwaŜyła staruszkę. bo rzadko zdarza mi się widzieć tak smutnego człowieka.Nie powinnaś o tej porze sama chodzić po lesie .zapraszam cię do siebie na herbatę i ciastka. Amelia opowiedziała wszystko: o swoim wczesnym dzieciństwie. Dawid Leszczawski. Obie rozmawiały ze sobą długo i wydawało się. i oczywiście pojęła od razu. która nosi- ła imię Kornelia. Amelia oczywiście zgodziła się. Ŝe się ze sobą zaprzyjaźniają.mówiła dalej starsza kobieta .. cho- 180 . rozpaliła ogień w kominku i poprosiła. aby ta przychodziła do niej codziennie i pomagała w róŜnych pracach domowych. o kochanych rodzicach i o ich śmierci. miała miły. . spotka ją kara. gdy tego słuchała. Po chwili wahania dziewczynka zgodziła się. jaki był cel tej dalekiej krewnej. chociaŜ wiedziała.jak sama to określiła. chętnie wysłucham twojej historii. o ciotce Agacie i jej córkach. Staruszka wała Amelię poczęstojuŜ dwunastoletnią gorącą herbatą i ciastkami. Ŝe gdy się spóźni do domu. Staruszka mieszkała niedaleko lasu w niewielkiej. do kar wymierzanych za nic. którą czasami widywała w lesie lub na łące. przyzwyczaiła się do kar. ale jeszcze nigdy z nią nie rozmawiała. aby ta opowiedziała jej swoją historię. co przeŜywała przez ostatnie lata w ich domu..Dziękuję bardzo za zaproszenie . a będzie za to otrzymywać upominki i inne niespodzianki . Staruszce serce się krajało.. 17 lat zaufała staruszce. No cóŜ. I.odparła nieśmiało i zdecydowała się pójść. Amelia była zaskoczona taką Ŝyczliwością. . ciepły głos i sprawiała wraŜenie bardzo sympatycznej osoby.. jednak nie ośmieliła się tego wyznać wraŜliwej dziewczynce.

pomyślała Amelia i poŜegnała się ze swoją starszą przyjaciółką.zawyła chwytając się za policzek . W ogrodzie zajmowała się kwiatami . myła okna. a w środku całe mnóstwo świeŜych warzyw i owoców. nie mogła. Ale Amelia bardzo się z podarku ucieszyła! W domu ciotki nie jadała owoców. jak to przewidziała: oprócz bury za kolejne spóźnienie spadł na nią cały stek pytań: gdzie była tak długo? co robiła? i skąd ma ten KOSZYK? Dziewczynka nic nie powiedziała. bo siostrzyczki dopadły do koszyka i jednym szarpnięciem otworzyły wieko. Taki dar niewielu ludziom sprawiłby przyjemność . dziwo! obeszło się bez kary. ..to zajęcie uwielbiała. który zawczasu przygotowała. o.moje zęby! Tu coś jest w środku jabłka! Coś bardzo twardego! 181 . Dziewczynka postanowiła na razie nic nie mówić o swoich zamiarach i odwiedzać staruszkę podczas wypasania owiec (kobieta miała spory kawałek pola wokół chatki. Serdecznie dziękowała za pomoc i obiecała.. Amelia pomagała w ogrodzie i w chacie: wycierała kurze. które tak bardzo lubiła. Na poŜegnanie Kornelia przyniosła jej obiecaną nagrodę: wielki kosz.rzekła któraś z nich do matki ale mimo to wyglądają smakowicie! Eliza z wielkim apetytem ugryzła piękne. .. gdy ta będzie szła do domu. Tam oczywiście spotkała ją ogromna reprymenda za spóźnialstwo. tak zrobiła. jak na ten pomysł zareaguje ciotka. Tym razem. Po wszystkim staruszka zaprosiła Amelię na obiad. soczyste jabłko.Ech. W domu stało się tak. poniewaŜ zapach róŜ i bzu działał na nią jakby kojąco. to tylko jakieś owoce i warzywa! . cerowała firaneczki itd.ciaŜ nie wiedziała. Ŝe wynagrodzi dziewczynkę. Ŝe nie ukryje przed nimi takiego wielkiego kosza i nie zdąŜy zjeść choćby jednej gruszki. Wiedziała jednak.kaŜdy wolałby pieniądze. „AleŜ ten koszyk jest strasznie cięŜki!” .. więc tam bezpiecznie mogłaby je zostawić). Jak postanowiła. PoŜegnała się następnie z Kornelią i pobiegła do domu. Następnie wzięła jeszcze jeden kęs i jeszcze.Auuuuuuu!! .

a nawet kolie i sznur pereł! A wszystko to wyciągały z owoców. Ŝe teraz to juŜ nie dostanie jej się z tego ani jeden malutki brylancik. Ŝe kłamstwo nie ujdzie jej na sucho i przyznała się skąd i za co otrzymała kosz.No mów.oświadczyła "łaskawie" ciotka . który mogłaby sprzedać i kupić sobie za to choćby jakieś buty. co się kryje w owocach! Przysięga! Rodzinka odwróciła się teraz od niej i trzy niemiłe istoty coś do siebie szeptały. to oczywiste! Ty za to będziesz wykonywać prace za nie. 182 .zakończyła ciotka swoim ulubionym wyrazem "oczywiście". jakby przesiąknięty jadem! Na powrót skierowały się w stronę Amelii: . Eliza trzymała w ręce ten dziwny przedmiot. Ŝe i one chcą jej pomagać! Oczywiście nie będą niczego robić. złote łańcuszki.Skąd masz ten kosz z owocami i warzywami? Odpowiadaj teraz! Dwie siostry skierowały się do swojej matki: .... Nie wiedziała absolutnie. skąd masz te wszystkie klejnoty!? Amelię płacz dławił w gardle.. Teraz dopadły do niej i ciotka i córki: .AleŜ matko! Tu jest ich więcej! W gruszkach i w marchewkach nawet! Agata oniemiała na chwilę i znów naskoczyła na Amelię: . które miała na nogach przypominały jedynie strzępy.Oczywiście dalej będziesz mogła chodzić do domu staruszki! . oczywiście! . taki. małe i większe brylanty. a oczy matki i Luizy robiły się coraz większe i większe. które ofiarowała jej staruszka! Niesamowite! Amelia pomyślała z goryczą.Druga z sióstr i matka juŜ przy niej były i kazały pokazać to znalezisko.No mówŜe teraz. bo te. ale wiedziała.. co tak wzburzyło i jednocześnie uradowało mieszkanki dworku: trzymały one w rękach piękne pierścionki. Agata gwałtownie odwróciła się w stronę stojącej ze spuszczoną głową Amelii i zawołała: .ale.. A koszyk otrzymacie obie i obie mi swój oddacie. będziesz musiała zabierać ze sobą na zmianę jedną z sióstr! Powiesz kobiecie. dziewczyno! Skąd to masz? Bo na pewno nie ukradłaś! Dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na to. A ten szept był taki złośliwy..

wielkie pająki i wije! Jak to moŜliwe? Ciotka i córki były w szoku. Ŝeby jej skinąć w podzięce. jak Eliza się spodziewała.jeden dla Amelii.. Amelia poŜegnała się z Kornelią. a Amelia z Elizą w domu. wykrzywiały twarz z obrzydzenia i ciągle krzyczały! Agata podbiegła do Amelii i szarpnęła ją za ramię: 183 . dlaczego przyprowadziła "siostrę". Kobieta pracowała w ogrodzie.Córki były zadowolone..w nagrodę czekały na nie dwa kosze pełne owoców i warzyw . i za Elizę. To znaczy Amelia pracowała i za siebie. Amelia wiedziała. Praca dobiegła końca..Nagle Amelia usłyszała wrzask: . Po powrocie do domu matka i Luiza dopadły najpierw do koszyka Amelii. Ŝe nie dostanie Rafał Leszczawski.Tfu! Tfu! Co to ma być!!! CóŜ to za obrzydlistwo! . zawstydziła się. Kolejnego dnia Amelia wybrała się do staruszki w towarzystwie Elizy..” . I tak.. Ŝe dostaną pewną część drogocenności. szmaragdy i inne klejnoty. Ale przynajmniej będzie widywać się ze swoją przyjaciółką! To było jej jedyne pocieszenie. 12 lat nic. matka wszak bardzo je rozpieszczała.i swoim oczom nie wierzyła! Z jabłek. gruszek i winogron wypełzało jakieś dziwne robactwo! Karaluchy. bo wiedziały. drugi zaś dla Elizy. a jej "siostra" nawet się nie obróciła. Wszystkie trzy chwyciły po owocu i ugryzły. „Wyglądają jak sępy przy. rubiny.krztusiły się i pluły. Staruszka spoglądała na obie przenikliwie i zgodziła się na taki układ. Ŝe coś takiego przychodzi jej do głowy..Amelia nie dokończyła swojej myśli.. Nie powinna tak myśleć. Porozgryzały owoce i wydobywały ze środka kolejne pierścionki. Ta druga tylko siedziała i ciągle marudziła. w końcu ciotka dobrodusznie przygarnęła ją do siebie! Teraz kolej na koszyk Elizy.. W chatce wyjaśniła ze smutnym wzrokiem.. Amelia podeszła bliŜej .

Lecz ta siostra była bardziej bystra i postanowiła trochę pomóc... ja naprawdę nie wiem. Nie da się tak oszukać jak młodsza siostra.Tak czy siak. jak stoisz! I nie pokazuj tu się więcej! 184 .wrzasnęła ciotka . .. proszę cioci. podziękowała za pomoc i poŜegnała się z Amelią. tak na wszelki wypadek. Lecz teraz kobiety postanowiły rozkroić noŜem warzywa i owoce. Następnego dnia wszystko odbyło się podobnie.. bo ta dobiegła z koszem aŜ za płot.Wynoś się stąd. „albo przynajmniej.. kurze z podłogi zamiotła.. W domu tym razem zajęto się najpierw koszykiem Luizy.Co to ma być!!? To jest jakiś podstęp!! Czemu ty dostałaś klejnoty.myślała. co mogło się stać. połoŜyła się na łóŜko. Ŝeby to wyglądało na pomoc” . jutro pójdziesz tam z Luizą! A jeśli ona dostanie owoce wypełnione jakimś robactwem.zawodziła. Jaki był ich gniew.Amelia cała się trzęsła ze strachu. Ŝe ona znowu dostała piękne świecidełka! Tego było za wiele! Ze złości po prostu zaczęły się dławić! Amelia dostanie za swoje! . kiedy ze środka posypały się mrówki. Ŝaby i inne okropne stworzenia! Rzuciły się do koszyka Amelii i od razu odkryły. Luiza przystąpiła do sprzątania: pościeli nie miała zamiaru zmieniać.. aby wyglądała na świeŜą.. Zaczęła udawać.. ale pod łóŜko. które bardziej przypominało kawałek skrzynki i zaczęła płakać: „Mamusiu! Tak bardzo mi was brakuje. Tak wyglądało całe jej sprzątanie! I tak była juŜ wyczerpana i chciała wracać do domu.Nie ma juŜ dla ciebie miejsca w tym domu! .. to ty tego poŜałujesz!! A teraz idź!! Amelia ze spuszczoną głową poszła do swojej małej izdebki. Staruszka przyniosła kosze. tak..Ale.. z Luizą nie zdąŜyła. ja nie wiem..” . Ŝe boli ją brzuch i Ŝe trzeba wracać. a moja córeczka takie obrzydlistwo!!? Natychmiast mów! . skropiła ją tylko wodą tak. o nie! Podczas gdy Amelka ze staruszką zajmowały się przesadzaniem kwiatów w ogrodzie. . Amelia odwiedziła staruszkę razem z Luizą.

. Ŝe wokół niej zrobiło się jakoś jaśniej..Jesteś dobrym dzieckiem i dlatego dostawałaś ode mnie takie.uśmiechnęła się do siebie . gdy tak wędrowała przez ciemny las. ale nic nie powiedziała.nawet srebrne puzderko z jedynym zdjęciem rodziców! „Co ja teraz zrobię. dlaczego tak chętnie przyjęła cię pod swój dach.Jak ciotka mogła mi to zrobić.. Kiedy poznała prawdę. Staruszka pocieszała ją. Ŝe jesteś niezwykle dobrą osobą. a nie inne prezenty. 185 .Amelia? To ty? . Ŝe nadszedł czas. na co zasłuŜyły..myślę. za które mogłaby się utrzymać... Ŝe protesty i błaganie na nic się zdadzą. Powiem ci.. ale jednocześnie bardzo naiwną. przyjazny głos Kornelii . co ją spotkało i dlaczego została wyrzucona z domu. Amelia nie wierzyła własnym uszom.. aby powiedzieć ci prawdę o twojej ciotce. Luiza i Eliza natomiast dostały to. Myślę..łzy cisnęły jej się do oczu..Oczywiście będziesz mogła zostać u mnie! Nie zostawię cię samej w takiej sytuacji! Ale.. widzę. Nie mogła teŜ zabrać ze sobą części podarków Kornelii. . jak moŜna by było ukarać jej dalekie krewniaczki.. Ŝe twoja ciotka i jej córki powinny dostać nauczkę! Amelia nie bardzo wiedziała. gdzie pójdę.Moja droga Amelio.. ale i teŜ za duŜo nie miała.Ja juŜ nie mam domu. Kornelia zastanawiała się przez chwilę i zaprowadziła dziewczynkę do swojej chatki.?” .Amelia wiedziała.ciągnęła Kornelia .. Przygotowała jej ciepłe kakao i pszenne ciasteczka. .AleŜ dziecko drogie! Dlaczego płaczesz? I dlaczego nie jesteś w domu? . kochana Kornelio. a później odrzuciła. Wszystko kiedyś odebrała jej ciotka .. Nagle miała wraŜenie. ufała przecieŜ swojej przyjaciółce.? . . jak mogła... gorzko płakała. I opowiedziała swojej przyjaciółce o tym.myślała. poczekała aŜ Amelia zje i zaczęła mówić: . . Ale nie! Nie śmiała nawet prosić o jeden maleńki szmaragdzik! Nie mogła ze sobą niczego z domu zabrać. ale ufała staruszce.usłyszała znajomy. To nie są dobre istoty ..

która była taka.Na Boga! CóŜ to ma znaczyć.. co jej zabrałyście! Amelia w dalszym ciągu stała przeraŜona przed staruszką.. W niewielkim przedpokoju nagle zrobiło się tak jasno.. Agata .. Po chwili wszystko wróciło do normy.nieziemska! Miała dłu- 186 ..teraz wystrojona w kolie i pierścienie . którą miały zamiar złoŜyć ciotce. W końcu Agata wyrzuciła z siebie: . młodą kobietę. Do środka weszły Amelia i Kornelia. która straciła rodziców! Wykorzystałyście ją. zaleŜało wam tylko na jej majątku! Zabrałyście jej prezenty ode mnie i jeszcze wyrzuciłyście ją z domu! Jak tak moŜna? . ciotka Agata i jej córki musiały zakryć oczy.nie dokończyła.. oddajcie jej wszystko. Dawid Leszczawski. obydwie! Nie Ŝyczę sobie was w moim do. co teŜ przyjaciółka planuje. natomiast dziewczynka była przeraŜona wizytą. nie śmiała się odezwać. akurat do tego dworku. Amelia. 15 lat Na środku przedpokoju. tam. umilkła. Nie wiedziała..A teraz.. ze spuszczoną głową. gdzie przed chwilą stała staruszka widzieli teraz niezwykle piękną.ucięła na chwilkę . jak potraktowałaś moje córeczki! A teraz wynoście się stąd. jakby samo słońce spadło na ziemię. i na widok tego. Staruszka sprawiała wraŜenie osoby pewnej siebie. jak postępowałyście z biedną dziewczynką. Agata i jej córki stały i wpatrywały się w starszą kobietę z cokolwiek głupimi minami.zdziwiona podeszła do drzwi i otworzyła je.Wiem.. Amelka powoli otwierała powieki. Staruszka zaczęła: .Następnego ranka Kornelia i jej mała podopieczna wybrały się do dworku Agaty i jej córek..AleŜ cóŜ to ma oznaczać!? Nie masz prawa tak do nas mówić. ty stara babo! Nic nie muszę jej oddawać! Opiekowałam się nią całe dwa lata! Nic jej się nie naleŜy! A poza tym nie wybaczę ci tego. . co zobaczyła całkiem oniemiała! Odezwała się tylko ciotka: .

uśmiechnęła się i rzuciła w ramiona swojej przyjaciółki. Zanim Agata i jej córki zdąŜyły cokolwiek powiedzieć rozległ się tylko huk i naraz wszystkie trzy zostały zamienione w ropuchę. wiedziałam. kochana Amelio! To jestem ja.. co naleŜy do ciebie. tak.powiedziała Kornelia. Kornelia.gie włosy. tak. jakie powinny być . .wy potraktowałyście ją tak strasznie! To jest niewybaczalne! Teraz spotka was za to kara! Piękna czarownica uniosła obie ręce i zaczęła wymawiać zaklęcia w jakimś dziwnym języku. kiedy spotkałam ciebie. którą dawno straciła. która w rzeczywistości była dobrą wiedźmą. . Amelia teraz zaczęła się uśmiechać i cieszyć Ŝyciem. Ŝe naleŜy ci się moja pomoc. Uklękła przed lekko przeraŜoną Amelią. niŜ ta stara chatynka na skraju lasu. jak to obiecałam. ale na jej ustach pojawiał się powoli delikatny uśmiech. który znajdował się bliŜej miasta. które opiekują się wszystkimi dobrymi istotami na tym świecie. pogłaskała ją po policzku i rzekła: . poniewaŜ ja zostanę z tobą.Teraz juŜ nie musisz się niczego bać.. 187 . I jej oczy. wyciągając dłonie ku słońcu. aŜ serce się krajało! A wy . Byłaś taka samotna i nieszczęśliwa. Dlatego. Ja naleŜę do tych dobrych czarownic. ale młodej kobiety..zwróciła się do wystraszonych właścicielek dworku . Dziewczynka uniosła oczy i spojrzała w tę pełną ciepła i dobroci twarz. Obie zamieszkały razem w wielkim i pięknym domu Kornelii. czarownicą. Ale tak. JuŜ nigdy nie będziesz cierpieć biedy! Samotności równieŜ nie musisz się obawiać.pomyślała dziewczynka. „Ach! Jak to dobrze kochać i być kochaną!” . Odzyskałaś to..Teraz są takie. Nareszcie była szczęśliwa i miała wielu przyjaciół.Jestem. takich nie miał Ŝaden człowiek! Biło z nich całe dobro świata! Amelia nie mogła oderwać od nich wzroku. Ŝmiję i karalucha. teraz juŜ nie staruszki. Dziewczynka miała teraz oczy jak dwa talary. W końcu po dłuŜszej chwili młoda kobieta zwróciła się do Amelii: . jak pozostałe kobiety zresztą.Nie musisz się mnie bać. Kornelia była dla niej jak matka. a lśniły wszystkimi kolorami tęczy. nie musisz się mnie bać. jak powiedziałam.

Mieszkańcy nigdy dotąd nie widzieli nocy. To jeszcze kaŜdy moŜe sobie wyobrazić. a mianowicie Świetlista Dolina. co go przeraŜało: była to noc. ale było coś. nie mógł sobie tego wyobrazić i tego najbardziej się obawiał. które boją się ciemności. Nad głowami fruwają ptaszki. Wiedział. To była jedyna rzecz. które umilają czas mieszkańcom swoim krystalicznie czystym śpiewem oraz motyle o wszystkich kolorach tęczy. ludzie są zawsze uśmiechnięci. Ŝe w nocy nic nie widać. Kajtek był zafascynowany opisem nieznanego świata. Kraina ta jest niewielka. które są złe i krzywdzą innych ludzi. 188 . Noc kojarzyła mu się tylko z potworami. daleko od naszego świata istnieje kraina o bardzo pięknej. Wiedzą oni. ale nie są sobie nawet w stanie tego wyobrazić. Znał ją tylko z opisów w ksiąŜkach. który od czasu do czasu odwiedzał Kajtka i przy okazji przynosił nowe lektury. na łąkach rosną wszystkie Jessica Marcinowska. Jednak w krainie był pewien dziesięcioletni chłopiec i miał na imię Kajtek. w którym występuje noc. ale jest coś bardziej niesamowitego. Przez wszystkie pory roku zawsze świeci słoneczko. a przede wszystkim ciepłej nazwie. KsiąŜki dostarczał mu jego jedyny przyjaciel. Nie czytał tylko o swojej krainie. 11 lat kwiaty świata. ale równieŜ o świecie. poniewaŜ w Świetlistej Dolinnie słońce świeci bez przerwy. Ŝe gdzie indziej na świecie występuje coś takiego jak noc.Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. Czytał bardzo duŜo ksiąŜek. to było praktycznie jego główne zajęcie. bocian Amadeusz. Świetlista Dolina Daleko.

czym tak naprawdę jest noc. lubił o niej czytać i słuchać opowieści Amadeusza. Jest to równieŜ czas odpoczynku od codziennych problemów. miesiące. strach go do tego stopnia paraliŜował. która została przedstawiona w sposób zupełnie inny. Amadeusz juŜ nie raz. O tym. niŜ do tej pory Kajtek miał okazję juŜ czytać. I tak mijały dni. jak wygląda noc i czy w rzeczywistości jest taka sama jak w ksiąŜkach. Nadeszła wiosna. Kajtek od razu zaczął czytać pierwszą ksiąŜkę. Ciekawość nie dawała mu spokoju. jest prawdą. Ŝe noc wcale nie jest przeraŜająca. ale jak sobie przypomniał opisy nocy z ksiąŜek. Rodziny wtedy są pod jednym dachem. moŜe być prawdą. trosk. jak jest w rzeczywistości. Chłopiec Ŝył sobie w swojej Świetlistej Dolinie i pochłaniał kolejne powieści. przyleciał go odwiedzić i przy okazji dostarczył mu nowe ksiąŜki. Po wielogodzinnej rozmowie. no i przede wszystkim. czy to. jego strach wygrywał.której Kajtek tak naprawdę się bał. jedyny przyjaciel Kajtka . Ŝe noc to nie tylko ciemność. Był pochłonięty lekturą i nagle po raz pierwszy natrafił na opis nocy.chciał ją kiedyś zobaczyć. pomyślał sobie. jak tam. Jeszcze nigdy dotąd chłopiec nie pragnął tak bardzo przekonać się. na drzewach zaczynały pojawiać się juŜ pierwsze pąki oraz kwiaty powoli zaczynały budzić się do Ŝycia. Był zdecydowany. Ŝe jest wtedy bardzo ciemno. bocian musiał wracać do swojego domu. w nieznanym świecie. co przed chwilą przeczytał. ale równieŜ przepiękna cisza. tygodnie. Z tego opisu wynikało. cicho i nic złego ludziom nie grozi. Bocian Amadeusz zapewniał Kajtka. podczas ich cotygodniowych spotkań proponował mu. Ŝe tak przeraŜała go noc.mimo Ŝe się bał nocy .bocian Amadeusz. Mimo tego. Ŝe nie był w stanie wydusić z siebie jednego słowa ani się poruszyć. Kajtek zwątpił. Kajtek . ludzie Ŝyją. Jednak chłopiec nigdy nie zdobył się na taką odwagę. Zapewnienia bociana wcale nie uspokajały chłopca. Ŝe to. co mu opowiadał Amadeusz o nocy. spokój. Jak co tydzień. a noc po prostu zbliŜa ludzi. Ŝe chce na własne oczy sprawdzić. Przyjaciele spotykali się 189 . które do tej pory przeczytał. Ŝe moŜe go zabrać do nieznanego Kajtkowi świata i sam będzie mógł zobaczyć na własne oczy. Gdy Amadeusz odleciał.

. nie mógł się na niczym skupić.I co w związku z tym? .JuŜ nie mogłem się doczekać spotkania z tobą. Nie ukrywam. jesteś lekki jak piórko. to w moim świecie powinna być właśnie noc.AleŜ oczywiście. . Przeczytałem ksiąŜkę. . którą mi ostatnio podarowałeś i natrafiłem na opis nocy.w kaŜdą sobotę. Kajtek zaczął go wołać. przyjacielu. .To wskakuj mi na grzbiet. czy Amadeusz juŜ nadlatuje. które dzisiaj dla ciebie zdobyłem i moŜemy wyruszać. jaka naprawdę jest noc. w głowie cały czas miał opis nocy. Ŝe się boję. ale kiedyś trzeba przezwycięŜyć strach i ja chcę to zrobić właśnie dzisiaj. JuŜ teraz chcesz wyruszyć w podróŜ? .Jestem juŜ gotowy przekonać się. Bocian zauwaŜył chłopca i przyleciał na szczyt. Ŝe jak dolecimy.Poczekaj chwilkę. Zabierzesz mnie do swojego świata i pokaŜesz noc? .zapytał Amadeusz. . by móc dojrzeć. nocy. Ŝe właśnie tu chłopiec będzie na niego czekał. która nie przeraŜa. Czekał przez kilka godzin. JuŜ od rana stał na najwyŜszym szczycie Świetlistej Doliny.To cudownie. aŜ nagle ujrzał w oddali pięknego. Po raz pierwszy widział Świetlistą Dolinę z góry i widok 190 . .zapytał bocian coraz bardziej zaciekawiony dziwnym zachowaniem Kajtka.Co tu robisz? . . .zapytał podekscytowany Kajtek. czyli chłopiec musiał zaczekać cały tydzień na kolejne odwiedziny Amadeusza. białego bociana. bo Amadeusz nie wiedział. która jest przyjazna człowiekowi. Kajtek był zachwycony widokiem. tylko odłoŜę ksiąŜki. Z moich obliczeń wynika. lećmy. więc powinniśmy szybko dolecieć na miejsce. Bocian zdjął z grzbietu ksiąŜki i połoŜył je na trawie.Tak. . Dni mu się dłuŜyły. Kajtek jednak doczekał się soboty. Amadeusz wraz z Kajtkiem wzbili się wysoko do góry..

Mam dobry pomysł.odparł bocian. nie widział zbyt duŜej róŜnicy między Świetlistą Doliną a światem Amadeusza. .zapierał mu dech w piersiach. źle obliczył i gdy przybyli na miejsce. Gdy tak siedzieli na trawie juŜ kolejną godzinę. Jezioro było bardzo duŜe. Był pod wraŜeniem.JuŜ nie mogę się doczekać.Co zapadnie? .To takie przejście z dnia w noc . gdy tak obserwował. Tam jest bardzo ładnie. . Amadeusz. z błękitnego na pomarańczowy. a ja przy okazji moŜe upoluję jakieś jedzenie. jeszcze trwał dzień. co widział. Kajtek zauwaŜył coś. Bo nie wiedział. .wyjaśnił Amadeusz. . ale za kilka godzin na pewno zapadnie zmrok . 5 lat 191 .zapytał zdziwiony Kajtek. poczekamy na noc obok mojego ulubionego jeziorka. w około mnóstwo drzew i kwiatów. słychać było róŜnorodny śpiew ptaków. Ŝowy. . W dzień ich krainy były całkiem do siebie podobne. Lecieli około dwóch godzin. Był to najpiękniejszy widok. jaki do tej pory jego oczy mogły ujrzeć. Zdumiał się tym. . Ŝe wszystko z góry wydaje się być takie małe. Kajtek. Po chwili zapytał: .Będziemy musieli poczekać.Co to jest? Asia Śliwińska. czego do tej pory nie widział. niestety. Niebo zaczęło zmieniać swój kolor. ró- czerwony. ale czuł jednocześnie wzrastający niepokój.Dobrze. czego się moŜe po tym spodziewać.

To jeszcze jedna zaleta nocy. mam jedno pytanie. Ŝe jak nastanie noc. .Niebo zmienia barwy. wzrok jest jednym ze zmysłów i gdy w nocy w pewien sposób tracisz ten zmysł. o których czytał w ksiąŜkach. jak cudownie moŜe szumieć las. trawa. Po dłuŜszej chwili. przyjacielu? Kajtek odparł: Asia Śliwińska. siedział nadal na trawie całkiem nieruchomy. nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem. pierwszy raz nic nie widzę i to jest zdumiewające. I wreszcie nastąpił ten moment. Ale jednocześnie teŜ czuł spokój. przyjacielu. .Amadeuszu. Czuję równieŜ. jakby czekał na te wszystkie potwory i nieszczęścia. jak zapadła noc. co tak świeci na niebie? To jest coś pięknego.. bocian zapytał chłopca: . 192 . Dopiero.Bo widzisz. Ŝe noc nie musi być straszna.I jak się czujesz. poniewaŜ nadchodzi powoli zachód słońca i wtedy zapadnie noc. Tymczasem jest juŜ ciemno. w przeciągu sekundy nagle stało się wszędzie ciemno. to wyostrzają ci się pozostałe. poniewaŜ z ostatniej ksiąŜki wiedział. drzewa. Siedział razem z Amadeuszem w kompletnej ciszy. Ŝe coś dziwnego się ze mną dzieje.Czuję się dobrze. to coś złego mi się przytrafi. jak pięknie pachną te wszystkie kwiaty wokół nas. a my nadal siedzimy obok siebie i czuję spokój. 5 lat . poczułem. w tym przypadku słuch i węch. Myślałem. Kajtek trząsł się cały ze strachu.

. . bo tyle pięknych nocy przegapiłem. Czasami. . A Kajtek był bardzo szczęśliwym chłopcem. Ŝe nie ma czego. Mam prośbę: chciałbym do końca nocy siedzieć w ciszy i cieszyć się nią oraz patrzeć w gwiazdy. Kajtek stwierdził. Ale od tamtej pory co sobotę Amadeusz przylatywał po Kajtka i chociaŜ w jeden dzień w tygodniu chłopiec mógł cieszyć się z uroków nocy. usiadł na grzbiet bociana i poszybowali wysoko do góry w stronę Świetlistej Doliny.Nie myśl o tym w ten sposób.To są gwiazdy. Cały czas był pod wraŜeniem zachwycającego widoku nocy.Masz rację. Po kilku godzinach niebo znowu zaczynało zmieniać barwy. czasami autorzy coś wymyślają. I tak było przez następne długie lata. bo zrozumiał. dlaczego w takim razie w tych wszystkich ksiąŜkach noc była opisana jako coś bardzo złego i przeraŜającego? . cały strach przeszedł w niepamięć. Teraz ciemność kojarzyła mu się z szumem lasu. Amadeuszu. 193 . jest to coś pięknego. Bardzo mnie uspokajają i mogę wtedy w spokoju pomyśleć. Tak Kajtkowi i bocianowi upłynęła cała noc. Tylko tego nie rozumiem. Ŝeby powieść była ciekawsza. jak nie mogę zasnąć. Siedzieli w ciszy wpatrzeni w gwiazdy. Ŝe nie moŜe widzieć nocy codziennie. To. tylko pomyśl sobie.Dobrze. śałował tylko. Ŝe jest ciemno. . . Ŝe tak długo nie mogłem przełamać swojego strachu. ile jeszcze tych pięknych nocy jest przed tobą.śałuję tylko. widać je tylko w nocy. JuŜ się nie bał. przychodzę nad to jezioro i wpatruję się w nie.PoniewaŜ nie zawsze w ksiąŜkach jest opisana prawda. Ŝe pora wracać do domu. zapachem trawy i widokiem milionów gwiazd na niebie.Niepotrzebnie się obawiałem nocy. Gdy juŜ było całkiem jasno. z ciemnego zaczynało przeistaczać się w coraz jaśniejsze.. juŜ dla niego nie oznaczało niebezpieczeństwa.

wystającą. nie udało się.Agnieszka Broniszewska Bajka jest przeznaczona dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i z samodzielnym zostawaniem w domu. "Tak." Po usłyszeniu dźwięku zatrzaskującego się zamka w drzwiach Bartek wie. Ŝe szafa ta jest siedzibą potwora. potwory. Jego ciało było zroszone zimnym potem. nie omijając równieŜ pokoju chłopca. Tak ukryty leŜał nieruchomo. Ten widok najbardziej go przeraził. W takim razie jest 7:35. uchyla się. w której przechowuje ubrania i resoraki w pudełku. nasłuchując z niecierpliwością ciepłego przywitania babci: „JuŜ jestem mój kochany! Przyniosłam świeŜe bułeczki na śniadanie!” Tym razem bardzo dłuŜył mu się czas oczekiwania na babcię. tj. Chwilę potem było jeszcze słychać bardzo zamaszysty chód po domu. mających lęki związane z oglądaniem nieodpowiednich programów telewizyjnych. bajek. kątem oka. filmów (przemoc. Niestety. Raz zaobserwował nawet. Hałas z dołu dobiegał na pierwsze piętro bardzo wyraźnie. zaś 194 . Zapewne mamusia zaspała i stąd ten pośpiech. poniewaŜ z rana chodzi na zabiegi do szpitala. jakby zapaliły się wszystkie światła jego samochodzików.. duchy itp. Bartek podejrzewał. ale nie wtedy. nie! Zostaję sam . jakich mało na tym świecie. Chłopiec zaczął naciągać kołdrę na głowę. przeszywając jednocześnie ściany i drzwi.. Bartek i jego wyobraźnia Bartek znów obudził się dość wcześnie. w szpilkach. Ŝe został porzucony przez najbliŜszych na pastwę losu. Niestety.). czego chce jego niechciany współlokator. oschłą rękę ze szponami jak u sępa. W tym czasie jego szafa. kiedy nikogo nie ma w domu. dzięki czemu czuł się nieco bezpieczniej. "O. Na początku próbował dociec. jego babcia przyjdzie dopiero o godzinie dziesiątej. Chłopiec z przyjemnością poszedłby spać.myślał. Z jej wnętrza wydobywają się głośne stęki i wrzaski. to mamusia szykuje się do pracy'' . a niekiedy błyski.

Mój lekarz zachorował i zabiegi przeniesiono mi na następny tydzień. Z szafy nie dochodziły Ŝadne odgłosy i ku ogromnemu zdziwieniu Bartka.odgłosy z szafy wydały się wzmoŜone. aby kontynuować grę w Chińczyka. Ŝe nie wszystkie bajki warto oglądać. zaś potwór opuścił jego wyobraźnię na dobre. Godzina dziesiąta z minutami . babcia spała z nim przez trzy kolejne noce oraz sprawdzała zawartość tajemniczego mebla. Babcia Danusia poszła z nim do pokoju i mimo protestów wnuka otworzyła szafę. Bartek wybiega z pokoju. 5 lat . Okazało się. w domu było jak makiem zasiał. Aby chłopiec był pewien. Pamiętaj. którą mamusia ci zabroniła? I oto przyczyna przykrych poranków spędzonych w towarzystwie potwora. jej drzwi były stale zamknięte. Ŝe nikogo tam nie ma. 195 Mela Krajewska. poniewaŜ z kaŜdym dniem coraz bardziej obawiał się o swoje Ŝycie. kochanie. mimo Ŝe cały był przykryty kołdrą. Babcia podsumowała: .Ciekawa jestem. Oczywiście nie było łatwo dowieść. Ŝe szafa nie kryje w sobie potwora. jaką bajkę oglądałeś w ostatnim czasie? CzyŜby tę. Ŝe istnienie potwora w pokoju to tylko wytwór jego bujnej wyobraźni. Postanowiła. Babcia oznajmiła: .słychać otwierające się drzwi i ciepły głos babci. Ŝe dziś wszystko powie babci o potworze. Chłopiec postanowił. Po czym wzięła wnuka na ręce i poszła z nim do salonu. Bartek patrzył z niedowierzaniem we wnętrze szafy. Tym razem nad ranem. Ŝe tej nocy będzie spać z małym w jego pokoju. więc będę miała teraz czas . I tak teŜ się stało. po całym domu niesie się odgłos małych stóp zbiegających w pośpiechu ze schodów. po wyjściu mamy. Od czasu rozwikłania zagadki Bartek stał się bardzo pogodny i otwarty. Na jego ciele pojawiła się gęsia skórka.

Katarzyna Rachańska Jest to bajka dla dziecka, które zostało odrzucone przez grupę, przez co jest niepewne siebie.

Śmietniczek Bartek

Gdzieś w środku gęstego lasu znajdowała się piękna polana. Rosły tam okazałe, kolorowe kwiaty, słychać było ćwierkanie ptaków. Trawa była soczyście zielona, roiło się wszędzie od tęczowych motyli. Ludzie cenili sobie to miejsce, poniewaŜ rosły tam najwspanialsze grzyby, jakie kiedykolwiek widzieli. Na skraju polany stał szary śmietniczek. Na imię miał Bartek. Mama często powtarzała Bartkowi: - Jesteś juŜ duŜym synkiem. Pamiętaj, Ŝe musisz pilnować porządku, to jest twój obowiązek. Stój na polanie, tam się kręci sporo ludzi, a gdzie ludzie tam teŜ niestety, śmieci.
Ola Kaczkowska, 4 lata

Szary niczek

śmietbył

bardzo

uradowany, Ŝe moŜe pełnić swoją słuŜbę. UwaŜał kolorową

polanę za magiczne miejsce. Uwielbiał się

przypatrywać ptakom,

roślinom

i owadom. Czuł się tam wspaniale, aŜ do pewnego dnia. Z samego rana, gdy jeszcze rosa otulała delikatnie wszystko dookoła, usłyszał, jak maki cichutko szepczą do siebie: - A ten, co tu tak ciągle stoi? Gapi się i gapi.

196

- Na dodatek jest szary i brzydki! I ten zapach! He, he! - Zasłania nam słońce, jak mamy się prezentować w cieniu? Bartkowi zrobiło się bardzo przykro. Zarumienił się, usunął w cień drzew, a wieczorem opowiedział wszystko matce. Ona poradziła mu: - Nie przejmuj się, synku. Jesteś wspaniałym śmietniczkiem. Maki nie zdają sobie sprawy, ile jesteś wart. Zrozumiem, jeŜeli nie zechcesz wrócić na polanę. Śmietniczkowi było smutno. Postanowił stać na parkingu samochodowym w środku miasta. Tam nie było pięknie ani magicznie. Kolorowe kwiaty zastąpiły samochody, a zamiast trawy leŜał rozgrzany od słońca asfalt. Bartkowi się tu nie podobało, jednak przynajmniej nikt się z niego nie śmiał. A co się działo w tym czasie na polanie? Maki miały tyle słońca, ile chciały. Ludzie nadal chodzili na grzyby, a w przerwie jedli kanapki i pili napoje z puszek. Bartka nikt tam nie zastąpił, więc ludzie wyrzucali śmieci na ziemię. Wszędzie było brudno i brzydko. Owady wyniosły się z polany, grzyby przestały rosnąć. Kwiaty straciły swój blask. Nikt nie chciał rozmawiać z makami. Najstarsze stokrotki powiedziały: - Zdajecie sobie sprawę z tego, Ŝe to wasza wina? Wasza próŜność doprowadziła polanę do ruiny. Sprawiłyście przykrość Bartkowi. Chyba wiecie, co powinno się zrobić w takiej sytuacji. Maki wiedziały. Wieczorem, purpurowe ze wstydu, udały się do domu Bartka. - Przepraszamy. Byłyśmy głupie i próŜne. Jesteś bardzo dobry i szlachetny, a my tego nie doceniałyśmy. Robisz tyle dobrego. Wrócisz na naszą polanę? Bartek nie zastanawiał się długo. Z samego rana dumnie stanął na środku polany pomiędzy kwiatami. Powoli wszystko wróciło do normy, a polana znów stała się najpiękniejszym miejscem w lesie. Szary śmietniczek juŜ nigdy nie wstydził się siebie, a maki opowiadały wszystkim, jaki jest wspaniały.

197

Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci (w przedziale wiekowym mniej więcej od 5-8 lat), w których rodzinie, rodzice planują kolejne dziecko. Czytamy ją równieŜ dzieciom, które mają być wysłane do przedszkola. Bajka ma na celu przygotowanie dziecka na mającą się pojawić zmianę w Ŝyciu rodziny.

Niespokojna Inga

Całkiem niedawno temu w maleńkiej miejscowości o nazwie Ślimaczek, Ŝyło sobie bardzo młode i szczęśliwe małŜeństwo - Aurelia i Eryk. Mieli oni prześliczną córeczkę o rzadko spotykanym imieniu Inga. Dziewczynka miała cztery latka. W Ślimaczku uwaŜano ją za jedno z najgrzeczniejszych, najweselszych i najśliczniejszych dzieci. Po pewnym czasie rodzice oznajmili, Ŝe Inga będzie miała siostrzyczkę lub braciszka. JakaŜ to była radość dla dziewczynki, kiedy wyobraŜała sobie, jak będzie chodziła na spacer z siostrzyczką (bo brata nie chciała mieć). W oczekiwaniu na przyjście na świat dziecka Inga całymi dniami wyobraŜała sobie, Ŝe opiekuje się maleństwem. W końcu nadszedł ten moment. Aurelia urodziła prześlicznego chłopca Igora. Jednak Inga nie cieszyła się juŜ tak bardzo, jak wcześniej. W ogóle nie zwracała uwagi na dziecko. W jej zachowaniu coś się zmieniło. JuŜ nie była tą grzeczną i uroczą dziewczynką, jak dawniej. Często płakała, denerwowała się i krzyczała, kiedy mama prosiła ją o załoŜenie czapki. Pewnego wieczora, kiedy dziewczynka była juŜ wykąpana i leŜała w łóŜeczku, pomyślała: „Rodzice juŜ mnie tak nie kochają jak kiedyś, wolą Igora. Mama kaŜe mi jeść płatki z mlekiem, ubierać czapkę. JuŜ się ze mną tyle nie bawi. A tata? Tata mi powiedział, Ŝe czas najwyŜszy iść do przedszkola. To straszne! Rodzice chcą się mnie pozbyć, Ŝeby mieć więcej czasu dla chłopca! Nie pójdę do przedszkola po to, Ŝeby jakaś wstrętna pani się mną opiekowała. Boję się,

198

nie chcę, Ŝeby ktoś inny dawał mi jeść pić, a tym bardziej mówił mi, co mam robić i jak mam się zachowywać. O nie!!!Nie pozwolę na to!". Mając takie myśli, dziewczynka postanowiła uciec. Doszła do wniosku, Ŝe i tak nikt nie zauwaŜy jej nieobecności, bo wszyscy są zafascynowani „nowym" dzieckiem. Tak teŜ zrobiła. Kiedy wszyscy poszli spać, Inga ubrała się, wzięła swojego ukochanego misia, oszczędności ze skarbonki i ruszyła w świat. Wokół roztaczała swe uroki zima. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła po wyjściu z domu, był zakup cukierków, których mama nie pozwalała jej jeść przed obiadem. Dziewczynka długo maszerowała. Mimo to czuła, Ŝe jest jej coraz zimniej. Postanowiła, Ŝe znajdzie jakieś schronienie, gdzie nie pada śnieg i nie wieje wiatr. Schowała się w niewielkiej jaskini w lesie, nieopodal Ślimaczka. Tam przespała noc. W wielką rozpacz wpadli rodzice, kiedy rano Ingi nie było w pokoju. Zrozumieli, co się stało. Zaczęły się poszukiwania.
Paulinka Średnicka, 8 lat

Tymczasem dziewczynkę obudził jakiś potworny hałas. Otworzyła swoje zaspane oczka i zobaczyła przeogromnego, przestraszonego niedźwiedzia. Bardzo się bała. śałowała teraz, Ŝe nie ma obok niej taty, który na pewno by ją obronił. Uciekła z jaskini. Nie miała nic do jedzenia ani do picia, poniewaŜ wszystkie pieniąŜki wydała na cukierki, które łapczywie zjadła zaraz po ich kupieniu. Była głodna, zmarznięta, wystraszona. Myślała teraz o tym, jak cudownie jest w domu pod ciepłą kołderką.
199

Ponownie nastał mrok. Teraz Inga nie mogła się juŜ schronić w jaskini. Las był straszny. Wydawało jej się, Ŝe drzewa chcą ją złapać swoimi bezlistnymi rękoma. KaŜdy szelest, kaŜdy dźwięk ją przeraŜał. Nagle usłyszała w krzakach przeraźliwy pisk. Bała się niesamowicie, ale mimo to postanowiła sprawdzić, co się stało. - Auuaa! PomóŜ mi proszę. Wiem, Ŝe tam jesteś. Ojojoj, jak boli... !!! - Kto to? Kim jesteś? Ja nie jestem smaczna, mam chude rączki. Na pewno nie będę ci smakowała - odrzekła Inga. - Ja nie chcę cię zjeść. Ja tylko proszę, Ŝebyś mi pomogła. Oj, jak boli! - A co się stało? Kim jesteś? - powiedziała niepewnie dziewczynka. - Mam na imię Bimbo. Wpadłem w sidła okropnych myśliwych i nie mogę się wydostać. Teraz Inga postanowiła podejść. Faktycznie, był tam mały jelonek, który miał ranną nóŜkę. Nie zastanawiając się długo, dziewczynka wyciągnęła Bimba z pułapki. - Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił. MoŜe mi powiesz teraz, jak masz na imię i co robisz w nocy sama w lesie ? Inga opowiedziała jelonkowi całą historię. Dowiedziała się, Ŝe Bimbo się zgubił, poniewaŜ nie posłuchał mamy i pobiegł za małym motylkiem. Później błąkał się po lesie, bo nie mógł znaleźć drogi do domu, no i na koniec wpadł w sidła. - Strasznie tęsknię za mamą. Nawet nie wiesz, jakbym chciał, Ŝeby teraz była przy mnie. Taki głupi byłem, Ŝe jej nie posłuchałem. Teraz wiem, Ŝe tylko się o mnie martwiła i chciała dla mnie dobrze - powiedział jelonek. - Doskonale cię rozumiem. Pomogę ci odnaleźć twoją rodzinę - zaoferowała Inga. No i ruszyli razem. PoniewaŜ Bimbo miał ranną nóŜkę nie szli zbyt szybko. Po drodze rozmawiali, tęsknili za rodzicami, ale razem było im raźniej. W końcu zasnęli pod drzewem. Kiedy wstali rano, jelonek zobaczył, Ŝe zna polankę, na której się znajdowali.

200

Teraz Inga wiedziała.. Rodzice nie byli źli. Obiecała. Z tą tylko róŜnicą. Okazało się. Inga znowu była tą grzeczną i kochaną dziewczynką jak kiedyś. Ŝe ich kochana córeczka wróciła cała i zdrowa. doprowadziła Ingę do pobliskich domów. wcale nie była taka straszna. ale szczęśliwi. PoniewaŜ miała doskonały węch. jak się wydawało. 8 lat 201 . której Inga tak bardzo się bała. Opowiedziała mamie i tacie o swoich przygodach i o przyczynach ucieczki. Ŝe udało jej się wrócić do domu. Postanowiła pomóc dziewczynce.Mama!!!!! Rozległ się nagle radosny krzyk. Ŝe doceniała i kochała swoich rodziców oraz braciszka jeszcze mocniej. Ŝe pani. Ŝe zrobiła bardzo źle. z którymi chętnie się bawiła. bo wiedziała. Słuchała mamy i taty. Od tej pory dziewczynka juŜ nie była zazdrosna o Igorka. Mama jelonka była bardzo wdzięczna Indze za to. Był szczęśliwy. ale czy rodzice jej to wybaczą? Wróciła wystraszona do domu. Dziewczynka miała bardzo duŜo szczęścia. Ŝe ich nakazy i zakazy są tylko i wyłącznie z troski o nią. Bimbo odnalazł swoją rodzinę. Ŝe juŜ nigdy tak nie postąpi. Poszła do przedszkola i poznała tam wiele dzieci. Jessica Marcinowska. Ŝe uratowała jej synka.

Ŝe nie mógł dalej iść. W swoim pięknym śnie usłyszał tajemniczy głos. Zasnął pod najbliŜszym drzewem na miękkim posłaniu z zielonego mchu. jeŜeli dotrzesz do zamku. który mu wskazał tajemniczy głos. Zabrał ze sobą tylko trochę jedzenia. Chłopiec obudził się i natychmiast wyruszył w stronę zamku. aby go poznać i zaprzyjaźnić się z nim. zapas wody i wyruszył w drogę.Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. Ŝe nie jest juŜ taki nieśmiały i łatwo udało mu się nawiązać rozmowę Asia Śliwińska. Bał się takiej trudnej. 6 lat z nieznajomym. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Oni takŜe nie podejmowali działań. Po pewnym czasie ogarnęła go taka senność. poniewaŜ był nieśmiały i trudno mu było nawiązać kontakt z rówieśnikami. ale po policzeniu głosów „za” i „przeciw” zdecydował się. ZbliŜył się do małego. Nie miał on przyjaciół. Pewnego dnia postanowił wyruszyć w podróŜ. a po krótkiej rozmowie nakarmił go i razem wyruszyli w dalszą drogę. który znajduje się na niebieskim wzgórzu. spotkał pod zielonym krzewem leŜącego zająca. Zając zaś był mu bardzo wdzięczny za okazaną pomoc. Długo się zastanawiał.Odnajdziesz przyjaciela. Chłopiec spostrzegł. Po przejściu odcinka drogi. by spełnić swoje marzenie i znaleźć prawdziwego przyjaciela. Ŝyciowej decyzji. który przemówił do niego: . 202 . Andy i jego przyjaciel Był sobie raz mały chłopiec o imieniu Andy.

Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Jednak potrafiła przysporzyć swoim rodzicom wielu zmartwień. ale zając wiedział. . mieszkała mała dziewczynka o imieniu Sara. jak ją pokonać i dotrzeć bezpiecznie do zamku. Wszyscy ją bardzo lubili. dawno temu. które tak często były moimi towarzyszami długich wędrówek? . udało mu się nawiązać wiele przyjaźni z mieszkańcami okolicznych krain. bez problemu minął znajdujące się na drodze „ziemne” pułapki. Chłopiec wszedł do jednej z komnat i znalazł tablicę z napisem: „Prawdziwego przyjaciela spotykasz na swej drodze. aby juŜ nigdy nie uciekała. Starsi ludzie.Wędrowali całą noc i cały dzień. którego nazwy nikt juŜ nie pamięta. Znajdek Dawno.” Od tamtej chwili chłopiec zamieszkał w zamku ze swoim przyjacielem. Pierwszy ruszył w stronę zamkowych drzwi. aby poznać dalekie okolice.Co moŜe być niebezpiecznego w leśnych zwierzątkach. a poniewaŜ był lŜejszy od chłopca. 203 . gdyŜ do kaŜdego odnosiła się z szacunkiem i zawsze chętnie słuŜyła pomocą. Andy mógł teraz bez przeszkód wejść do zamku. Droga była bardzo niebezpieczna. Przestał być nieśmiały. ale mieszkańcy kręcili tylko głowami. Zając był szczęśliwy.pytała. jeŜeli mu pomoŜesz . w miasteczku. aŜ wreszcie dotarli do celu wyprawy. Ŝe niczego i nikogo się nie boi. którzy doskonale znali świat.on pomoŜe Tobie. Ŝe mógł odwdzięczyć się za okazaną pomoc. ostrzegali małą Sarę. które ucieka. Ale Sara uśmiechała się tylko i mówiła wojowniczo. bo w lesie czyha wielkie niebezpieczeństwo. śył z nimi w zgodzie długo i szczęśliwie. Dziewczynka często uciekała z domu.

ze wszystkimi jego urokami i tajemnicami. „JakŜe chciałabym zobaczyć cały świat. kiedy na to wszystko patrzyła. a obok nich błękitne. ŚcieŜka prowadziła ciągle naprzód pomiędzy wielkimi świerkami i brzozami.” Po dłuŜszym czasie poczuła.odpowiadała dziewczynka. Ŝe zapomniała wziąć ze sobą coś do jedzenia. Zmęczona usiadła na zwalonym drzewie i zaczęła się zastanawiać. Ŝe Sara wcale nie miała zamiaru wracać do domu. Na tym kończyła się zazwyczaj ich rozmowa. Wszyscy ruszyli na poszukiwanie dziewczynki z nadzieją. Ŝe i tym razem uda się ją odnaleźć. jakie dała jej babcia. co postawiło na nogi całe miasteczko. dziewczynko. Sara natomiast szła przed siebie przez zielony las. Na drugi dzień Sara znowu zniknęła. jakie czyha w nim niebezpieczeństwo.Pewnego dnia przekonasz się. Dookoła rosły wielkie paprocie. na temat chodzenia do lasu.Witaj. Wszystko wyglądało tutaj tak przyjaźnie i wspaniale. Oczy dziewczynki błyszczały z radości.powiedziała jej babcia. 204 . o których taki brzdąc mało wie. Sara szła pobawić się z koleŜankami i zapominała o przestrogach. A często i my dorośli nie zdajemy sobie sprawy z tego. . . co ma teraz zrobić.Las skrywa wiele tajemnic.. siedząc na ławeczce przed domem . A śpiew ptaków tylko pogłębiał jej błogi stan.To są stare zabobony . Ŝe nie tylko zwierzęta mieszkają w tym lesie . to jaka musi być reszta!” – myślała. Nie myślała nawet o tym. Tak szybko opuściła dom rodzinny.Doskonale wszystkim jest wiadomo. fioletowe i białe kwiatki. jak bardzo mogą się martwić o nią rodzice. które pokryte były gęstym mchem. „Skoro ten kawałek świata jest tak wspaniały. która wygrzewała swoje stare kości w letnim słońcu. tylko iść dalej naprzód. idąc przed siebie. więc babciu nie strasz mnie takimi opowieściami. która juŜ często słyszała ostrzeŜenia babci i powoli zaczynały ją juŜ nudzić . Ŝe jest bardzo głodna. Ŝe w lesie niczego nie ma.

Wolą Ŝyć w swoim małym miasteczku. gdyŜ duŜo z nich jest trujących. Dom czarnego pana był równie dziwny jak i on sam.powiedziała odwaŜnie .CzyŜbyś się zgubiła? Odwróciła się w jego stronę.Zostali w domu. który znajduje się w środku tego pięknego lasu. Jego ściany stały pod róŜnymi kątami. Spojrzał na Sarę swoimi perłowo-zielonymi oczami i uśmiechnął się. gdyŜ nie pamiętała przestróg babci. ale chyba równie głodna.Nie zgubiłam się . Sam lubię podróŜe. . czyŜby ci nie towarzyszyli? . . a Sara bez zastanowienia odpowiedziała.Widzę. O tej porze roku las obfituje w róŜne owoce.dopytywał Rafał Leszczawski. .ruszyłam na wyprawę. . ale trzeba je znać. więc moŜe kiedyś się jeszcze spotkamy? Sara zgodziła się bez zastanowienia. 205 . zaprowadzę cię do mojego domu. . Nie mają takiej odwagi jak ja. Obok niej stał wysoki pan z włochatym cylindrem na głowie i długą czarną peleryną. kiedy usłyszała za sobą cudzy głos. Tam będziesz mogła coś zjeść i ruszyć dalej. Ŝe jesteś więc bardzo dzielna. mam zamiar świat. jakby miały za chwilę się rozpaść. 15 lat odkryć cały dalej pan. JeŜeli chcesz. aby ruszyć w świat. która ostrzegała ją przed rozmową z nieznajomym.A gdzie twoi rodzice.AŜ podskoczyła ze strachu.

To wszystko pozory . . Sara. a wędrówka nocą po lesie jest niezwykle niebezpieczna. Wstała i po cichu wyszła ze swojego pokoju. W końcu zatrzymała się przed małymi. Szła długim korytarzem. Słowa Pii ogromnie zdziwiły Sarę. Więc jeŜeli zechcesz. . 206 . . bardzo mi cię Ŝal odpowiedziała dziewczynka i znowu zaczęła płakać.powiedziała smutno . a twój tata jest bardzo sympatyczny. W ciemnym pokoju na łóŜku siedziała dziewczynka w jej wieku. Otworzyła je delikatnie. . zielonymi oczami.Robi się późno. które zgubiły się swoDominika Miąso. a kiedy tylko się zbliŜyła. Sara podeszła do niej.Pii. moŜesz tutaj przenocować. która rzeczywiście była zmęczona długą drogą. co nie zostało zgubione.Mój ojciec nazywany jest przez swoich przyjaciół Znajdkiem..Dlaczego mnie Ŝałujesz? . W środku nocy obudził ją dziwny szloch. . jestem córką czarnoksięŜnika.powiedziała oburzona.dopytywała . 5 im rodzicom. gdyŜ budzą się wtedy najróŜniejsze drapieŜniki. która strasznie płakała.spytała Sara. a oni cię poszukują. A ty jesteś Sara.Ale ja się nie zgubiłam.Ale według twoich rodziców zgubiłaś się.Kim jesteś? . gdyŜ znajduje dzieci. Nie szuka się przecieŜ kogoś bądź czegoś. . dziewczynka spojrzała na nią smutnymi. ja po prostu wyruszyłam w świat . szarymi drzwiami. z wielką przyjemnością skorzystała z moŜliwości odpoczynku. mijając róŜne obrazy.PrzecieŜ nic mi tutaj nie grozi. które w większości przedstawiały odległe krainy.

krzyknęła Sara. obiecuję wam. otworzyła drzwi wyjściowe i nie zamykając ich.MoŜe więc istnieje dla ciebie ratunek . aby zły czarnoksięŜnik jej nie usłyszał. pobiegła przed siebie.Tak się bałam. Ŝe juŜ nigdy was nie zobaczę . Ŝe juŜ nigdy od was nie ucieknę.Gdybym tylko słuchała babci.Mamo. Odnalazła drogę. 207 . . którzy potrzebują dzieci do pracy. gdyŜ nawet najmniejszy hałas moŜe go obudzić. JakŜe byłam głupia! . patrząc prosto w im oczy.wpadła w rozpacz. Sara pobladła.popatrzyła na dziewczynkę błagalnie . usłyszała głośne chrapanie. a ojciec z ponurą miną spoglądał w ciemność lasu.Czy nie ma więc dla mnie Ŝadnego ratunku? . Jak mogła najostroŜniej. Musisz bardzo ostroŜnie i cicho minąć jego drzwi i równie bezszelestnie otworzyć drzwi wejściowe. ale nikomu nie udało się znaleźć Sary.przytuliła się jeszcze mocniej . Sara podziękowała dziewczynce i ruszyła w stronę drzwi wejściowych. . rzucając się matce na szyję . którą wcześniej szła i z ogromną radością w sercu wbiegła do wioski. cała zalana łzami. Obiecuję! – powtórzyła. Kiedy mijała drzwi do jego sypialni. kiedy powróci do domu z nowo odnalezionym dzieckiem.zaczęła płakać . Szła powoli. ale ja uwaŜałam to za bajki i zabobony. Widziałaś obrazy na ścianach? To są przejścia.Tak bardzo was przepraszam za to. W środku stała jej matka. Właśnie niedawno wrócili z lasu. ale zgodnie z przestrogą dziewczynki nie straciła czujności i nadal szła powolutku. tato!! . którzy duŜo zapłacą. Jutro rano na kilku tych obrazach pojawią się kupcy.wytarła zapłakane oczy .uśmiechnęła się do Sary .Mój ojciec zawsze wpada w głęboki sen.Dzięki temu znalazł cię Znajdek i teraz odda jednemu ze swoich przyjaciół. Na duŜym placu stało grono dorosłych z latarkami w rękach i z psami. Mama ucałowała swoją córeczkę. dopiero teraz doszło do niej. abyś to u nich pracowała. A tym razem wędrował przez całe trzy tygodnie. Ŝe uciekłam . która ostrzegała mnie przed tyloma rzeczami.Ja chcę wrócić do moich rodziców . w jakiej znalazła się sytuacji. starając się iść jak najciszej. .Kochani rodzice.

mój drugi przyjaciel nigdy nie powrócił. 7 lat 208 .powiedziała babcia. ale dopiero pod wieczór pojawił się jeden z moich przyjaciół.Kim był ten przyjaciel.To był twój dziadek. kładąc dziewczynkę spać. moja droga. miałam dwoje najlepszych przyjaciół. który powrócił do wioski? . gdy byłam młodsza. Od tamtej pory Sara dotrzymywała danego rodzicom słowa o tym. o którym chcieli mi później opowiedzieć. gdyŜ nie usłyszał płaczu Najdy i został wysłany do nieznanej mu krainy.spytała zaskoczona Sara.Więc spotkałaś Znajdka i jego córkę Pii . aby ich przestrzec o tym. które nie słuchały rodziców. Ŝe nie będzie juŜ nigdy uciekała z domu. Babcia uśmiechnęła się dobrodusznie. .. która pomogła mu uciec. A swoją niezwykłą historię opowiadała niegrzecznym dzieciom. Sara spojrzała przez okno na ciemny las. A teraz śpij . tak jak ty. Wszyscy się o nich martwili. .Skąd babcia wie? . co moŜe ich spotkać. . Pewnego dnia moi przyjaciele uciekli z domu. . Niestety.spytała sennie Sara. Asia Kęsicka. Dla nich to miała być wyprawa w daleki nieznany świat. po czym usnęła.pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. Poszukiwania trwały cały dzień. Kiedyś. który opowiedział mi historię spotkania ze Znajdkiem i jego córką Pii.Moje dziecko. który juŜ nie był dla niej tak przyjaznym miejscem.

Wszyscy byli niesamowicie dumni z misia i od tamtej pory nikt juŜ się z niego nie śmiał. Przestraszony i zmęczony tą szarpaniną wołał o pomoc.zorganizować wycieczkę klasową. 209 . naśmiewają się z jego nadwagi i duŜej postury. panią Borsukową . pani Borsukowa za mała. gdyŜ nikt nie chciał iść z nim w parze. w małej chatce nieopodal ciemnozielonego lasu mieszkał miś. ogromnie się ucieszyła. wraz z nauczycielką. Ta wiadomość zasmuciła rodziców misia i zdecydowali . Cała klasa. Było bardzo wesoło i gwarno. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. szybko wyciągnął kolegę z opresji. Schylił się.Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. pani Borsukowa pokazała dzieciom krokusa. a Ŝe był duŜych rozmiarów i bardzo silny. Tylko miś nie cieszył się z tej wyprawy i nie chciał szukać Ŝadnych znaków nadchodzącej wiosny. znajdującej się na środku lasu. Dwie lisiczki. by pomóc koledze. aby dzieciaki mogły się bliŜej poznać. Ŝe dzieciaki w szkole. nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. był on przecieŜ ich jedyną pociechą. Dochodzili juŜ do Wielkiej Polany. Porozmawiali z synem. Jola i Mariola znalazły pierwiosnka. gdy nagle Chytry Lisek wpadł do ogromnej jamy i za nic w świecie nie mógł się z niej wydostać. Wszyscy usłyszeli Chytrego Liska i pobiegli na ratunek. Dawno. gdyŜ ich tłuściutki syn nieustannie chodził smutny i na domiar złego nie chciał chodzić do szkoły. Niestety dwie lisiczki były za słabe. Mama i tata bardzo go kochali. a zwłaszcza Chytry Lisek. ale martwili się okropnie. Oczywiście nasz misiu szedł na szarym końcu. Przyjaźnią się jeszcze obaj po dziś dzień. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu. Dwa dni później cała klasa ruszyła przez las w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny. dawno temu. a reszta zbyt przejęta całą sytuacją. Tylko nasz tłuściutki bohater zachował zimną krew.wraz z nauczycielką. a Chytry Lisek został jego najlepszym przyjacielem. i Ŝe nikt nie chce się z nim zadawać. Okazało się. który nie chciał chodzić do szkoły.

psotami. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. kiedy miś jeszcze spał. w którym mieszkało duŜo zwierzątek. Mały Miś i przyjaciel króliczek Za wielką górą był mały lasek. a to bardzo dziwne. Niedźwiadek miał przyjaciela króliczka. Rodzice bardzo się zdziwili. bardzo się przestraszył i powiedział: . Na środku lasku stała wielka skała. kiedy to usłyszał.Musimy powiedzieć Kuleczce . Kiedy misiu przybył do domu królików. pomagały sobie i wspierały nawzajem. a w niej wykute drzwi. jak jego mały przyjaciel biega po domu jak opętany.Ŝe za parę dni idzie do szkoły. Tam właśnie mieszkała rodzina króliczka. Mieszkała tam rodzina niedźwiedzi: mama.Jak to do szkoły? A co z moimi pieszymi wędrówkami. a one chciały dać nauczkę misiowi za jego postępki. Był on bardzo psotliwym misiem.mówi tata miś . który znajdował się na skraju lasu w wielkim dębie. bo niedźwiadek lubił sobie pojeść i miał duŜy apetyt. Starsza siostra króliczka chodziła juŜ do szkoły. aby nauczył się czytać.Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Porozmawiamy z nim jutro przy kolacji. wyjadał miód pszczołom. zobaczył. Miś szybko pobiegł do domu króliczka. Postanowił jak najszybciej spotkać się z przyjacielem. co mnie tam czeka?” – zastanawiał się miś. miodem. pisać i skończył z psotami. Zawsze mama musiała dawać mu dokładkę. Bardzo się kochały. Pewnego dnia. z którym chodził na piesze wycieczki i razem z nim przeŜywał nowe przygody. 210 . JuŜ ma siedem lat i czas. Rano nawet nie zjadł śniadania. przyjacielem Patyczkiem? (tak miał na imię przyjaciel króliczek) „Boję się iść do szkoły. była bardzo mądra i miała same piątki. tata i mały niedźwiadek o imieniu Kuleczka. usłyszał głośną rozmowę swoich rodziców: . Miś.

ale on nie chce słuchać.Za kilka dni idziemy do szkoły i bardzo się cieszę. zapra211 . 11 lat Patyczek obiecał mamie niedźwiadka.Wiesz. króliczku. będziemy mogli pisać listy do naszych przyjaciół z innego lasku. Ŝe tobie ten pomysł teŜ się nie spodoba i razem znajdziecie na to jakieś rozwiązanie. zobaczył przyjaciela. misiu nie podzielał radości przyjaciela. Niestety. idąc nad strumień. spotkał tam mamę niedźwiadka i zapytał. Na to króliczek: . Opowiedziała mi. misiu. a pomoŜe mu jego siostra. który czekał juŜ na niego. poczuł się zdradzony i pobiegł szybko do domu. która opowiadała. Na to mama: . Nie chciał się bawić z króliczkiem przez następne dni. Rozmawialiśmy z nim. a nawet z nim rozmawiać. Kiedy misiu dotarł na miejsce. Ŝe przekona misia co do szkoły. jak to w szkole jest fajnie. ja kiedyś teŜ bałem się szkoły. jak ty teraz. Ŝe jesteś taki wesoły? Na to króliczek: . aby pokazać mu szkołę. Przejęty króliczek pewnego popołudnia. Amanda Marcinowska. dlaczego niedźwiadek się do niego nie odzywa. Myślał.Co się stało. aby do niej nie iść. Ŝe w szkole duŜo się nauczymy. Rano siostra króliczka przyszła do misia i po dłuŜszych namowach zabrała go na spacer.Kuleczka nie chce iść do szkoły.Niedźwiadek pyta: . ale siostra pomogła mi przezwycięŜyć ten strach.

.czuł się szczęśliwy. Zuzanna. jak nasi rodzice opowiadają nam. Na twarzy misia widać było uśmiech . Będziemy mogli czytać piękne bajki i opowiadać je później tak. tato! JuŜ nie mogę się doczekać. zobaczył salę. Zrozumiał. pomogło to im zdobyć pracę i nas utrzymać. Oni teŜ przecieŜ chodzili do szkoły.Ale duŜo zabawek. Na zakończenie udanego dnia w lasku odbył się wielki piknik dla wszystkich mieszkańców. Dzieci poszły obejrzeć szkołę. którzy byli bardzo sympatyczni. Asia Kęsicka. kredek. bo tak miała na imię siostra króliczka. Wychowawczyni i pani dyrektor przywitała ich bardzo miło i o pierwszoklasistach mówiła najwięcej. gdzie było mnóstwo zabawek. kiedy pójdę do szkoły. Poznali nowych kolegów. malowanek. Jestem szczęśliwy – powiedział miś.Jutro pierwszy dzień nauki. koleŜanki. Kiedy wszyscy wracali do domu. super! Na jego twarzy pojawił się uśmiech. A miś wykrzyknął: . obiecała swoją pomoc w razie potrzeby. przeprosił przyjaciela za swoje złe zachowanie. w której stało duŜo piłek.Mamo.Patyczku. Wchodząc do domu. będziemy grać w piłkę! Poczuł się szczęśliwy. pokazała chłopcom klasy. śyczyła im wielu sukcesów. krzyknął na cały głos: . 6 lat 212 . świetlice. Na drugi dzień niedźwiadek i króliczek poszli na rozpoczęcie roku szkolnego. Ŝe szkoła jest bardzo waŜna i potrzebna kaŜdemu. Misiu bardzo lubił grać w piłkę.szać ich na nasze urodziny. Nagle z radością powiedział: .

czy masz zamiar w ogóle dzisiaj wstać? . Po chwili chłopiec zajadał się kanapkami z ulubionym dŜemem jagodowym przyrządzonym przez mamę. .odpowiedział Jaś. Schował się pod kołderkę ozdobioną w kolorowe samochody i postanowił. .Kończy się juŜ twój dŜem . Był to juŜ trzeci dzień wakacji. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. Najbardziej bał się chyba nieznanego. które boją się nowego i nieznanego. Nie wiedział dokładnie.rzekła mama . 213 . nowej szkoły.szybko odpowiedział Jaś.usłyszał głos mamy dobiegający z kuchni.JuŜ idę. który zawsze napawał go niewyjaśnionym lękiem.Dzisiaj umówiłem się z kolegami. gdy rodzice proponowali wycieczkę do lasu lub wyprawę na grzyby. . Ŝe pojedziemy na rowerową wycieczkę nad rzekę . aby uzbierać jagód.Marcin Rzepisko Jest to bajka dla dzieci. Przeciągnął się ospale i rozejrzał po pokoju. wtedy będę mogła zrobić ci kolejną porcję twojego smakołyku. wyjrzał przez okno i jego oczom ukazał się pobliski las. np. Zacisnął mocno oczy z nadzieją. Ubierając się. Zawsze. kiedy mały Jaś obudził się w swoim łóŜeczku. Ŝe w ciemnych zakamarkach lasu zobaczył leśne licho. czego naprawdę się boi i jak wygląda licho. Leśne licho Był piękny. aby nie iść. próbując zmienić temat. którego otrzymał w prezencie od wujka Tomka. Ŝe gdy juŜ je otworzy leśny stwór zniknie.Jasiu. Ŝe poleŜy jeszcze chwilę w łóŜku. więc nie musiał wcześnie wstawać. mamo! Muszę tylko pościelić łóŜko! .Wybierzmy się któregoś popołudnia. Wpatrywał się w niego dłuŜszy czas i przez chwilę nawet wydawało mu się. . Jego wzrok przyciągnął kolorowy pajacyk wiszący na ścianie. Jaś miał gotową wymówkę. letni poranek.

Cześć Jasiek! . Łańcuch nadawał się tylko do wyrzucenia. umył zęby i wyjechał na rowerze w miejsce. gdy uświadomił sobie.Synek pomógł mamie pozbierać talerze po śniadaniu. aby na niego zaczekali. Huczało mu 214 .rzekł z wielkim entuzjazmem Kuba.Kto ostatni. po czym zdecydował sie wejść do lasu. Stał w miejscu przez kilka minut. ten fajtłapa! . Serce zaczęło bić mu szybciej.Musiałem pomóc mamie posprzątać . zanim zauwaŜyli. . Na umówiony znak wszyscy wyruszyli z miejsca. Ŝe jedyną drogą prowadzącą do jego domu jest leśna ścieŜka. Paweł i Kuba juŜ na niego czekali.odrzekł. Spędzili tam kilka godzin na wspólnej zabawie.Trzeba jechać do domu. . .powiedział Paweł. Gdy dotarli na polanę. . Ŝe zerwał mu się łańcuch w rowerze. W czasie jazdy Jaś zauwaŜył. lecz oni byli juŜ za daleko i nie słyszeli jego wołań.co tak długo? .uradował się Jaś.Wczoraj znaleźliśmy nową drogę. która znajdowała się nad rzeką. który był stałym punktem spotkań chłopców. ale ta nie przyniosła skutków. . trzymając kierownicę.Masz rację. chichocząc radośnie i podziwiając piękne widoki. Jasia niepokoił tylko widok pobliskiego lasu. Kuba. Ŝe zbliŜa się pora obiadowa. w którym nigdy nie był i Ŝe zabrnął w ślepą uliczkę. bo rodzice zaczną się martwić.odparł Kuba. szukając na dnie rzadkich kamieni. więc musiał prowadzić rower. Gdy dotarł pod wielki stary dąb.krzyknął Paweł . w którym umówił się z kolegami. Poza tym zaczęło burczeć mi w brzuchu. usiedli przy jej brzegu.ścigajmy się! .krzyknęli . .No to jedźmy! . która prowadzi w fajne miejsce! . Jaś zabrał się za naprawę. Chłopcy przemierzali drogę. Ŝe znajduje się w miejscu.Na pewno ci się spodoba! Jest tam fantastyczna polana i pełno nowych miejsc do odkrycia! . Po przebyciu kawałka drogi spostrzegł. Umiejętnie wyhamował i zaczął wołać chłopców. .Mam pomysł! .

Wystraszony Jaś zaczął biec. Prawie w kaŜdą niedzielę urządzają zawody w grzybobraniu. Wtedy zdał sobie sprawę z tego.5 roku z nim częściej na leśne wyprawy. 215 . Ŝe się tego nie zna. oświetlając wszystko pięknym blaskiem. mama zawołała ze zdziwieniem: . wyglądał teraz zupełnie inaczej. w którym był. Teraz to on nalegał. gdzie byłeś tyle czasu? I dlaczego masz takie fioletowe usta? Wtedy Jaś wręczył mamie torbę pełną dorodnych i dojrzałych jagód mówiąc: . a Jaś niemal zawsze zajmuje pierwsze miejsce. aby jak najszybciej znaleźć się w domu. Ŝe będziesz mogła zrobić duŜo konfitur. jakby dookoła tańczyły przeraŜające cienie. Las. myśląc tylko o tym. Spostrzegł wiewiórkę. Mały Jaś zachwycił się zielenią mchu. Nagle promienie słońca przedarły się przez gałęzie drzew.w głowie i wydawało mu się. która w swoich łapkach łupała małe Ŝołędzie oraz jelenia z imponującym poroŜem. Kiedy wbiegł do domu z wielkim uśmiechem na twarzy. Zewsząd dobiegały go tajemnicze dźwięki i wydawało mu się. i zwierzętami biegającymi beztrosko po polanie. kształtem drzew.Nazbierałem tyle jagód. które juŜ nie wyglądały tak strasznie. Ŝe konary drzew sięgają po niego. Ŝe jego strach był bezpodstawny i Ŝe nie moŜna bać się czegoś tylko dlatego. 4. aby rodzice wybierali się Rafał Leszczawski.Jasiu. Starczy nam na całą zimę!!! Od tamtej pory las stał się ulubionym miejscem do wędrówek i zabaw dla Jasia.

Historia tego chłopca rozgrywała się niedaleko twojej miejscowości. to przywiezie mu duŜy prezent. Rodzeństwo z miłości Opowiem ci bajkę o chłopcu imieniem Adaś. Był dzień. co nie wyglądało bynajmniej na klocki czy samochód. Właśnie tego pochmurnego i deszczowego dnia pięcioletni Adaś nigdy nie zapomni. które zapowiadały nadejście jesiennych chłodów. Marzył bowiem o ogromnym pudle klocków albo o nowym samochodzie straŜackim na pilota.Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Stał teraz w oknie i oglądał ten ponury świat. Ŝe jak tylko wróci. Ŝe kiedyś kupi mu takie zabawki. Więc chłopiec oczekiwał z niecierpliwością na jej powrót. jeden z tych. jak mówił o tym mamie. Nadszedł wreszcie moment. a ptaki zamiast radośnie ćwierkotać. by się z nią przywitać i zdziwił się. a tatuś wciąŜ powtarzał. na ulicach widać było przemokniętych ludzi z parasolami. Ŝe będzie miał rodzeństwo. Adaś. Mamusi nie było w domu od czterech dni. a to nie jest niczym strasznym. a ona obiecała. gdy zamiast toreb zobaczył. Deszcz siąpił. schowały się w koronach drzew i ani myślały się stamtąd ruszać. gdy w drzwiach mieszkania pojawiła się mama. gdy tata wziął go na ręce i powiedział: Dominika Miąso. Na dworze od kilku juŜ dni nie świeciło słońce. który całym swym sercem nienawidził siostry. 6 lat 216 . Pamiętał doskonale. Ŝe trzyma w rękach coś. RozŜalił się jeszcze bardziej. szybko pobiegł. słysząc jej głos.

a nie on.Nigdzie nie pójdę! Nienawidzę swojej siostry! Chciałem zabawki. Co prawda. Łzy napłynęły mu do oczu. Codziennie do znudzenia słyszał: „nie skacz!”. Odpowiedział szybko: . To do niej przychodzili wszyscy.Adasiu. a na głowie lśnił jej diadem. dostawała prezenty. ..Proszę. by się z nim pobawić. chodził on z mamą na spacery. chcę spać! 217 . Chodź ze mną. Była to mała dziewczynka o jasnych. bo niby po co? I tak ciągle słyszał. pokaŜę ci świat. Którejś nocy przyszła do niego wróŜka. Ŝe zachowuje się za głośno i robi jej na złość. „nie biegaj!”. Ŝe zamiast obiecanego prezentu dostał ją. Ŝe juŜ ją widział. a złość ogarnęła jego serce. a nie ją! WróŜka znowu poprosiła: . gdy otworzy oczy. „nie krzycz!”.. Chłopiec nigdy nie wchodził do jej pokoju. gdy chłopiec przerwał jej po raz drugi. w najgorszym wypadku na zwykły pistolet. Adaś czasami robił to specjalnie. Przybywam z Irnes. Pewnego razu. Nie skończyła jeszcze mówić... ale. Zdawało mu się. Ŝeby było tak jak dawniej. Miała w ręce malutką róŜdŜkę.. to twoja siostrzyczka.. a zamiast tego w prezencie dostał siostrę. w którym spotkasz ludzi podobnych do ciebie. Chciał. jak kiedyś. Ani nie było na świecie. gdy leŜał juŜ w łóŜeczku. Ŝe kogoś mu przypominała. Poczuł. Ale to siostra. Liczył na klocki. Adaś popatrzył przez chwilę na dziewczynkę. Nie dość. długich włosach i skrzydełkach podobnych do motyla. . Świat. a.. aby następnego dnia. Ma na imię Ania i to o tym prezencie mówiłem ci juŜ od dawna. Chłopiec nie mógł uwierzyć.. by ją chwalić i uśmiechać się. w którym nie będzie twojej siostry. Ŝeby ktoś wreszcie zwrócił na niego uwagę. Ŝe z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzi Ani. ale nawet ona nie biegała z nim tak. kiedy był sam..Idź sobie. to teraz nawet nikt nie ma czasu. Krainy Snów i Marzeń. zapragnął.Mam na imię Amelia. choć ze mną.

który siedział na ławce i spoglądał na Asia Śliwińska. Amelia po raz kolejny uniosła róŜdŜkę i teraz stali juŜ w duŜym mieście. a ptaki fruwały po błękitnym niebie.Kasiu. .Proszę. taki sam jak jego. ale noga strasznie boli . usiądziemy na ławce . Wzięła go za rękę i otworzyła drzwi do szafy.powiedziała Amelka prawie ze łzami w oczach. Było tam równieŜ rodzeństwo .Chodź. Nie miał zamiaru schodzić z łóŜka. Na ustach wróŜki pojawił się uśmiech. Ŝe nie jest juŜ pięcioletnim chłopcem. Kasia uśmiechnęła się szeroko i otarła łzy z twarzy.Kamil i Kasia. Świeciło słońce.zawołał Kamil. Gdy tylko przekroczyli jej próg.powiedział. Był to pokój. Przed ogromnie wysokim budynkiem zobaczyli młodego człowieka. 5 lat 218 . a skrzydła zatrzepotały radośnie. Spojrzał na Amelkę.powiedział chłopiec . Podczas zabawy w berka dziewczynka przewróciła się i zaczęła płakać. .odpowiedziała.Chodź. nic ci nie jest? . . Na dywanie siedział mały chłopiec i bawił się nowym samochodem straŜackim. Adaś westchnął głęboko. a ona lekko podniosła swoją róŜdŜkę i nagle świat wokół nich się zmienił.Nic. ale gdy spojrzał na dziewczynkę.. bo przecieŜ nie chciał na nią krzyczeć. . pójdziemy na lody. ale dorosłym męŜczyzną. Właśnie o takim aucie marzył Adaś. Dziecko było pochłonięte zabawą i wesoło naśladowało odgłosy wozu straŜackiego.a jak przestanie cię boleć noga. Kasiu. idziemy! . Chłopiec siedział na huśtawce i spoglądał na dzieci bawiące się w piaskownicy. Chwilę później zauwaŜył. znaleźli się w jakimś pomieszczeniu. zrobiło mu się Ŝal. pójdź ze mną .

Mamo. Zrozumiał wtedy Adaś. z którą mógłbym się pośmiać.Widzisz. jaki mogłem dostać. Ŝe Ania to największy prezent. tato. rodzeństwo. ale co z tego.powiedziała..Zapytaj go . Moi znajomi mają rodziny. by nie być na świecie sam. Po co mi pieniądze. porozmawiać. ani pieniądze nie są aŜ tak waŜne w Ŝyciu jak rodzina. samochód.. 9 lat 219 . jak Ania urośnie. Pojął wówczas. . a siostra jest darem bezcennym. bo zrozumiałem. skoro jestem samotny. co rodzina. pieniądze. powygłupiać. I nie chcę juŜ zabawek. otworzył oczy i spostrzegł. a obok niego nie ma juŜ wróŜki.Przepraszam. Gdy tylko sobie to uświadomił.. Mam 25 lat i duŜo pieniędzy. to będę się z nią bawił i dbał o nią. Obserwuję tych ludzi i czasami marzę o tym. Przyjaciele to nie to samo.przechodzących obok ludzi. Podeszli bliŜej. .odpowiedział . jak wielki prezent otrzymał od swoich rodziców. dlaczego ten człowiek jest taki smutny. Jessica Marcinowska. dlaczego jest pan taki smutny i zamyślony? . Nie mam i nigdy nie miałem osoby. Zawsze byłem jedynakiem i od dziecka pragnąłem mieć siostrę lub brata. oddałbym wszystko. co posiadam: dom... Adaś zapytał dziewczynkę. jeśli i tak jestem nieszczęśliwy. Zeskoczył szybko z łóŜeczka i pobiegł do pokoju rodziców: . Ŝe ani zabawki.Siedzę przed swoją firmą. Ja nie mam nikogo. Bo przecieŜ z klocków i innych zabawek się wyrasta i moŜna je kupić zawsze. Ŝeby tak właśnie było. . Ŝe leŜy w swoim łóŜku..

o co chodzi.Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. 5 lat mogłem kontynuować ucieczki. więc staram się poznawać nowe miejsca. Las. Bez wahania postanowiłem iść dalej. 220 . Nagle Jola krzyknęła. Gdy doszedłem do lasu. który uwielbia długie spacery pełne przygód. Ruszyłem z miejsca najszybciej. skowronka Tomka i jeszcze kilka innych sympatycznych zwierząt. Mama przygotowała mi kanapki z miodem. Ŝe idzie wstrętny pająk i wszystkie zwierzęta zaczęły uciekać w popłochu. Wziąłem jeszcze coś do picia i wyruszyłem w drogę. Ja równieŜ. które nie tolerują „inności” kolegów z klasy albo z otoczenia. który bardzo lubi miód. Bardzo bolało. powitał mnie piękny zapach iglastych drzew i uroczy śpiew ptaków. bo jestem misiem. myszkę Jolę. Mój przyjaciel pajączek Był piękny. gdzie poznałem wiewiórkę Ewę. lisa Michała. jak mogłem. a u nas to rodzinne. które być moŜe dostarczą mi nowych przyjaciół. znam juŜ bardzo dobrze. słoneczny i bardzo ciepły dzień. których imion nie zapamiętałem. poniewaŜ jestem misiem. poniewaŜ misie mają króciutką pamięć. w którym mieszkam z rodzicami i siostrzyczką. Postanowiłem wybrać się do sąsiedniego lasu. poniewaŜ byłem tam pierwszy raz i nie bardzo wiedziałem. Nie Mela Krajewska. lecz upadłem i w łapkę wbiła mi się drzazga. Po przejściu kilku metrów natknąłem się na wioskę leśnych zwierząt.

Uśmiechnąłem się do niego serdecznie i wyciągnąłem z plecaka kanapki z miodem. moŜe nie był tak ładny. gdyŜ wszyscy przed nim uciekają. a śnieg topniał od promieni słońca. „Fantastycznie!” – pomyślałem. poniewaŜ był bardzo mały. jak wiewiórka Ewa czy skowronek Tomek. Nikt nie chce go zrozumieć i zostać jego przyjacielem. lecz niestety. Ale to była ulga! Pajączek przedstawił się. Te pierwsze oznaki wiosny napawały tylko niepokojem Ćwirka. Lecz on panicznie bał się wysokości. Malwina Kulikowska Jest to bajka dla dzieci. Ŝe jest bardzo samotny. Wiatr przywiewał coraz to cieplejsze powietrze. Ćwirek bardzo bał się tego. braciszkiem i siostrzyczką na drzewie dębu. okazało się. Nigdy nie wystawiał główki z gniazdka. ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. a mianowicie swojego pierwszego lotu. tatą. Ŝe ma zainteresowania dokładnie takie jak ja. na imię miał Robert. co miało się zdarzyć w najbliŜszym czasie. a on był bardzo szczęśliwy. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. Odkąd się urodził mówiono mu. Wiosna coraz bardziej dawała o sobie znać. Ŝe ja miś Maciek i pajączek Robert zostaniemy najwspanialszymi przyjaciółmi na świecie. Ŝe bardzo mu smakowały. Poczęstowałem go i widziałem. w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa. Wydawałoby się.Nagle podszedł do mnie pająk. podobnie i liście na drzewach. Opowiedział mi. zaproponowałem mu przyjaźń. Pączki kwiatów zaczynały się rozwijać. Pajączek podszedł bliŜej i wyciągnął drzazgę z mojej spuchniętej łapki. Rozmawialiśmy długo. Przyroda budziła się do Ŝycia. Ŝe pierwszy lot dla ptaka jest bardzo waŜny w jego całym Ŝyciu. tak nie było. które było bardzo pod- 221 . Myślę. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Wróbelek Ćwirek Ŝył sobie w gniazdku ze swoją rodziną: mamą. Ŝe wiedzie on szczęśliwe Ŝycie. a raczej pajączek.

Ćwirek znał ją. . a on został sam w gnieździe.oznajmił tata. Czuł się bardzo samotny. Ŝe braciszek nie wylatuje z gniazda juŜ dłuŜszy czas. I w ten sposób Ćwirek odłoŜył swój pierwszy lot.ekscytowane mającym nastąpić wydarzeniem. . A na dodatek wiedział. który ma dziś wejść w dorosłe Ŝycie . Ŝe to dziś ich trójka potomstwa odbędzie swój pierwszy lot w Ŝyciu.Co ci jest. iŜ boi się latać.oznajmili rodzice.jaskółka Klara.Musisz odbyć swój pierwszy lot.Źle się dziś czuję . I nadszedł decydujący dzień.W takim razie jutro z rana spróbujesz polecieć.Cześć Ćwirku! Przyleciałam do twojej mamy poradzić się.odrzekł wróbelek. A biedny Ćwirek siedział skulony w gniazdku i panicznie bał się.powiedział brat.nie wiadomo skąd . Ŝe kłopotałam się na próŜno. . A biedny Ćwirek nie wiedział. . więc wychylił główkę znad brzegu gniazdka i opadł cięŜko z powrotem na dno. Ćwirku? . Ŝe nie powiedział rodzicom prawdy. 222 . Z radością rozwinęła skrzydełka i poszybowała nad koronami drzew.Co się stało. jak przystało na wróbla. rozwinął pięknie skrzydełka. nie wiedząc. Ŝe okropnie boi się latania. była ona dobrą przyjaciółką rodziny. Dręczyły go wyrzuty sumienia. ZbliŜająca się wiosna wywoływała tylko coraz większy lęk we wróbelku. jak powiedzieć. Ćwirku? Dlaczego nie lecisz z nami? . widząc. kiedy wróci? . Pierwsza wyfrunęła z gniazda siostrzyczka Ćwirka. gdy reszta rodziny poleciała zwiedzać okolice. powróciło ze swojego lotu. Podobnie jak siostra. co zrobić. Nie wiesz. . Kiedy tak rozmyślał nad tym. Następny w kolejce był brat wróbelka.No chodź z nami! To cudowna zabawa . . bo ma lęk wysokości. nagle zjawiła się . co zrobił. iŜ jutro ponownie będzie musiał oszukać swoją rodzinę. Rano państwo Ćwirkowie postanowili. kiedy twoje rodzeństwo ponownie wyleci na odkrywanie przestworzy . .zapytała siostra.zapytała mama. ale widzę. Rodzeństwo. gdyŜ jesteś sam. wypręŜył się dumnie i poleciał.zapytała jaskółka.

Dzień dobry. bo do tego jestem stworzona. Byłam wtedy taka malutka. Ŝe juŜ tego prawie nie pamiętam. panicznie bałam się latać i miałam lęk wysokości. One wyfrunęły z gniazda. A co najfajniejsze. I po takiej rozmowie na następny dzień wyleciałam z gniazda z moimi siostrzyczkami. I to cała historia.O. Bałam się ich reakcji na wieść. Ten wiatr pomiędzy piórkami… Wspaniałe uczucie. Na dodatek z góry podczas lotu mam okazję do podziwiania świata i nic się przede mną nie ukryje. Ale to tak dawno było. Pewnie niedługo wrócą .Hmmm… . . jak pokonała pani swój lęk? . W końcu mam piórka i skrzydełka.zaczęła myśleć jaskółka .Źle się dziś czułem i nie wyleciałem razem z moim rodzeństwem. . Ŝe mam straszny lęk przed opuszczeniem gniazda. Rodzice polecieli wraz z moim rodzeństwem pozwiedzać okolicę juŜ spory czas temu. Ŝe latanie to cudowna rzecz i Ŝe nie mam się czego bać.odpowiedział wróbelek. Bałam się lecieć razem ze swoimi siostrami. W końcu powiedziałam rodzicom.. Ŝe ptak moŜe się bać latać! Lecz oni okazali się pełni zrozumienia i spokojnie wytłumaczyli mi. odkąd się urodziłam. a nie jesteś ze swoją rodziną? . 12 lat 223 . które unoszą mnie w powietrzu. pani Klaro. a było to najpiękniejsze uczucie w całym moim Ŝyciu.Było juŜ czuć wiosnę w coraz cieplejszym powietrzu. . tak cudownie pamiętam swój pierwszy lot.Błagam panią. a ja się ociągałam. Rafał Leszczawski. czy mogłaby sobie pani przypomnieć.A dlaczego ty tu siedzisz sam w gniazdku.

A teraz Ŝegnaj. lecz zaczęło juŜ się ściemniać i wróciła jego rodzina. Pierwsza znowu wyleciała siostrzyczka. Postanowił spróbować sam wyfrunąć z gniazda. Wychylił on łebek znad brzegu gniazdka i zakręciło mu się w główce. Nadal nie widzę twojej rodziny. Wróbelek znowu został sam i zaczął rozmyślać.. Ŝe nie warto oszukiwać własnej rodziny. Zaczął spadać. drugi był oczywiście braciszek i nadeszła kolej na Ćwirka. by wracała ze swojego pierwszego wspólnego lotu. Lęk wysokości teŜ od razu odszedł w zapomnienie. Ŝe moŜe zaraz w coś uderzyć i szybko otworzył oczy. więc o lataniu po ciemku nie mogło być mowy.rzekł Ćwirek. pani Klaro . o czym nie ma się najmniejszego pojęcia. Ćwirek przez cały dzień latał. Nagle zdał sobie sprawę. Lecz tym razem nie poddał się tak łatwo. Zamknął oczy i rzucił się z brzegu gniazda w dół. Ćwirku odpowiedziała jaskółka i odleciała. Następnego dnia rano po raz pierwszy dzieci państwa Ćwirków miały wylecieć z gniazda i samodzielnie poszukać sobie jedzenia. 224 . by moŜna go było przezwycięŜyć. A wieczorem odpoczywając sobie po dniu pełnym wraŜeń. zdał sobie sprawę. Wtedy pewnie zastanę twoją mamę. Chyba juŜ czas na mnie. bo juŜ zaczynało się robić ciemno i jeszcze by zabłądził. więc rozpoczął machać skrzydłami. Trzeba poznać swój lęk.AleŜ proszę cię bardzo. a rodzice musieli go przywołać do porządku. Widok zaparł mu dech w piersiach. . Ŝeby wracał do gniazda. W takim razie przylecę jutro z rana. Ŝe latanie faktycznie moŜe być przyjemne i nie ma się czego bać. Odwiedziny Klary napełniły jego małe serduszko odrobiną nadziei.Dziękuję. Od razu zdał sobie sprawę. Ŝe latanie to najcudowniejsza rzecz pod słońcem i juŜ nigdy nie będzie się bał latać. zatajać przed nią czegokolwiek ani lękać się czegoś.

Teraz juŜ nawet nie pamiętał. po których latały radośnie motyle. Postanowił. jak promyki słońca delikatnie ogrzewają jego pyszczek. uspokajający szum. nerwowo machał ogonkiem i myślał tylko o tym. jak bawił się ze swoim braciszkiem w berka i zrobiło mu się smutno. Jednocześnie stwierdził. z którym się pokłócił. Przypominało to trochę zabawę w berka. Ŝe leŜy na pięknej polanie.pomyślał sobie – „o wiele bardziej lubię być zmęczony po zabawie”. z którym przed chwilą się pokłócił.Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. ale pamiętał. a później pójdzie dalej przed siebie i nadal będzie się złościł. Ŝe od tego maszerowania zrobił się zmęczony. poniewaŜ ta cała złość strasznie go zmęczyła. Męcząca złość Pewnego dnia malutki kotek szedł drogą do lasku. „Tak” . mocno uderzając łapkami o ziemię. Postanowił odpocząć chwilkę. do leŜącego nieopodal lasku. PołoŜył się wygodnie na miękkiej trawie i poczuł. przypominający płynący strumyk. otworzył jedno oko i zobaczył. Kotek podniósł lekko główkę. które wpadają w złość z błahych powodów. I uśmiechnął się do siebie. Pszczółki skakały z kwiatka na kwiatek. a wiatr lekko kołysał drzewami. goniąc się nawzajem. W końcu poczuł. 225 . biegały radośnie. Ŝe kiedy juŜ odpocznie. Ŝe jego tu z nim nie ma. Zamknął oczy. dlaczego się zezłościł. to wróci do domu i pogodzi się z bratem. a jutro przyjdą tu razem i pobawią się w berka. Szedł szybko. tworząc w ten sposób przyjemny. gdzie rosły prześliczne kolorowe kwiatki. tworząc w powietrzu wspaniałe piruety. Nagle na skraju polany pojawiły się dwa zajączki. Ŝe woli być sam i dlatego wybrał się na wycieczkę. Ptaszki ćwierkały wesoło. w którego wszyscy tak uwielbiają się bawić. jaki jest zły. był bardzo rozgniewany na swojego braciszka. Kotek przyglądał się zajączkom i zaczął myśleć o swoim braciszku. zbierając pracowicie nektar. połoŜył się znowu wygodnie na trawie i postanowił jeszcze chwilę odpocząć.

któremu zmarła mama. aŜ pewnego dnia zasnęła na zawsze. gdy płakała. czuła w serduszku pustkę i popłakiwała samotnie w sadzie nieopodal domu. Pewnego dnia. moje drogie dziecko. Pamiętaj. iŜ miała tatusia.Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. Mimo. Ŝe jest to tylko zwykła bajka i po pewnym czasie zupełnie o niej zapomniała . biały pies. podszedł do niej piękny. gotowała przepyszne obiady. aby zmarli rodzice mogli spoglądać na swe dzieci z niebiańskiego balkonu. Mama dziewczynki była wspaniałą kobietą. Mijały lata i mama coraz gorzej się czuła. Sylwia słuchała tej historii z zaciekawieniem. 7 lat Tę lunetę nazywamy w niebie Lunetą miłości.odpowiedziało zwierzę.Czemu się smucisz? PrzecieŜ twoja mama cały czas jest przy tobie? . którą dobry anioł umieścił w niebie. jednak uwaŜała. Jedną z nich była opowieść o czarodziejskiej lunecie. 226 . pies przemówił: . którą kiedyś opowiadała ci twoja mamusia.Przypomnij sobie historię lunety.zapytała dziewczynka . którego oczy miały jakąś przedziwną moc.Jak to jest przy mnie? . piekła wyśmienite ciasta na święta i opowiadała bardzo ciekawe historie. Zosia Klewiado. Ŝe tych lunet jest bardzo wiele i kaŜdy ze zmarłych rodziców patrzy przez nie na swe pociechy . Luneta miłości W pewnej odległej krainie Ŝyła sobie Sylwia wraz ze swoją mamusią i tatusiem. Sylwunia była bardzo smutna. dlaczego odeszła tak wspaniała osoba. Nie mogła zrozumieć. kochała rodzinę. Gdy w nie spojrzała.

które nam tutaj na Ziemi wydają się być niepojęte. nad niewielką i krętą rzeką.Powiedz mi. Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. będą oni zawsze z nami. Nosiła ją na wypadek przypadkowego przebywania w ciemnym miejscu. tylko przechodzą do innego świata. Niestety. Była podobna do swoich rówieśniczek. Nie zapominają o swoich najbliŜszych. nosząc ich w sercu i patrząc na nich z nieba. która bała się ciemności W pewnym wielce uroczym miasteczku. które prawdopo227 . Uwielbiała się bawić i chodzić do szkoły. Ŝe jej mamusia spogląda na nią przez lunetę. Bajka o Mirze. Mira bała się ciemności. Ŝe w gęstym mroku czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo pod postacią okropnych stworów. . gdy była zapalona pomarańczowa lampka.oznajmił pies zamieniając się w przepięknego anioła o skrzydłach bielszych od mleka i wspaniałym uśmiechu. Sylwunię uspokoiły słowa anioła i od tej pory juŜ się nie smuciła.Dziewczynka uśmiechnęła się. odpowiedział jej. dlaczego moja mama umarła? . która miała rudego kotka. poniewaŜ czuła się w niej bardzo zagubiona i wyobraŜała sobie. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. która stała na stoliku przy jej łóŜku. poniewaŜ wiedziała.lęk przed ciemnością. Gdy zapadał zmrok. jej Ŝycie wydawało się zupełnie normalne i było w tym sporo prawdy. unosząc się do nieba. jednak dzięki miłości i pamięci o naszych bliskich. którzy odeszli. Ŝe ludzie nie umierają. Usnąć mogła tylko wtedy.Muszę juŜ iść . Ŝe w niebie czasami zapadają decyzje. Ŝyła mała Mira. który nie dawał jej spokoju .zapytała dziewczynka. Anioł. istniał jeden problem. Mira nie rozstawała się z małą latarką. poniewaŜ zrozumiała. . wspierając ją i będąc przy niej przez cały czas.

które przestały widzieć. w którym jej rodziców odwiedziło zaprzyjaźnione małŜeństwo. Przyniósł on ze sobą lampę i był ogromnie zaskoczony widokiem wesołej córki. Michał został jej wiernym przyjacielem na Mela Krajewska. Był on niewidomy. Od tamtego pamiętnego wieczora Mira nigdy więcej nie bała się ciemności. Mira wiedziała. Jego wysiłek nie poszedł na marne. Zapewnienia rodziców o tym. to takie. były dla niej zdecydowania za mało przekonujące. kiedy to nagle zgasło światło w pokoju dziewczynki. Zrobiło się całkowicie ciemno. potrafił zachować spokój. dziewczynka uspokoiła się i nabrała pewności siebie. Ŝe osoby ociemniałe. Ŝe urządzenie stało się zupełnie bezuŜyteczne. Mira bardzo się przeraziła i natychmiast próbowała włączyć latarkę. Mira bała się ciemności aŜ do pewnego dnia. Miło spędzili czas do wieczora. a stwory są jedynie wytworami wyobraźni. w którym czas spędzali rodzice dzieci. Wówczas z niewielkiego przydomowego ogródka. lecz wyczerpane baterie sprawiły. dla którego brak światła nie był czymś wyjątkowym.dobnie nie pochodzą ze znanego jej świata. Dziewczynka nie miała dotąd okazji poznać takiej osoby. 4. Tylko Michał. a stwory zniknęły. Straszna ciemność przestała wydawać się jej czymś okropnym. przyszedł tato Miry. Ŝe przebywanie w ciemności jest czymś naturalnym. która go zewsząd otacza. Mira i Michał szybko się polubili. Chłopiec postanowił pomóc przeraŜonej Mirze i zaczął opowiadać jej historię utraty wzroku i o ciemności. Przyprowadzili oni syna Michała.5 roku zawsze. 228 .

Misek zyskał równieŜ powaŜanie i szacunek wśród mieszkańców domowej zagrody . kochający i posłuszny”. Zamysł jednak był dla tego.Misiek. Zawsze był w gotowości do wykonania powierzonego mu zadania. co ukrywają te smutne oczęta? 229 . a uszy stawały się wtedy szpiczaste. jakby potrafiły się unosić w powietrzu . przeszywał jednocześnie strach i zaciekawienie . lecz mało prawdopodobne. Pies Misiek W spokojnej. gęsi. a w wierności i oddaniu nie miał sobie równych. Za dnia pilnował gospodarstwa. daleko połoŜonej od miasta wiosce mieszkał dostojny. Misiek równieŜ pomagał gospodarzowi: to jako doskonały kompan dziecięcych zabaw. Ach! Jaka sielankowa atmosfera panowała w gospodarstwie.czy on ma jakiś niedostępny dla nikogo sekret? MoŜe w Wigilię zacznie szeptać ludzkim głosem i powie. to ciekawe. które boi się ciemności. śycie tętniło blaskiem słonecznego lata w harmonii i spokoju. Misiek pokazywał swe dostojeństwo. długowłosy Misiek o oczkach frapujących.latający pies. Cechowała go niezwykła odwaga. Lubił wybiegać się po górzystej okolicy i obserwować kołyszące się na wietrze drzewa i ptaki.koni. Co prawda dodałabym jeszcze dla dziecka. Wpatrującego się w te oczy. krów… Mówiono o nim. które boi się ciemności. jako o symbolu bezpieczeństwa i przyjaźni między światem zwierząt a światem ludzi. mądry i przyjazny dla człowieka pies . Postawny.Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. ale na co dzień uszy miał oklapnięte. stróŜujący pies. chlubnie wyraŜali się oni o swoim pupilku: „rozsądny. to doglądał pasących się na łąkach stad. wyglądały tak. Był ulubieńcem właścicieli. czuwał nad bezpieczeństwem swoich domowych przyjaciół oraz gospodarzy. które budowały swe gniazda dla potomstwa. któremu brakuje odwagi.

Piesek skulił się.zapytał Wróbelek Caluś. zmrok. gdy zapadała noc.zadrŜał z przeraŜenia. to zaczął jeszcze padać deszcz.odpowiedział Misiek. . Nie dość. a serce mocniej zaczęło bić . czworonoga. poczuł przechodzący dreszcz po skórze. Jasnobrązowy. aby ukryć się przed wichurą.Jednak. a sierść „stanęła dęba”. przeraŜonego i płochliwego PodłuŜne oklapnięte. strapiony całą sytuacją. nie zauwaŜając. co te przygnębione oczy w sobie skrywały . Kiedy zapadał się zmieniał w potulnego. 11 lat Ŝone oczy. a ciemność trwała i trwała. . Zamyślił się w swej trosce.Witaj Przyjacielu! Dlaczego jesteś taki przeraŜony? . jasne okazywało się. Misiek siedział co noc zwinięty w kłębek w swej ukochanej budzie.Zły sen mi się przyśnił… . Tej nocy zerwał się silny wiatr. Piesek ostroŜnie odwrócił głowę i zauwaŜył siedzącego obok zmokniętego ptaszka. skulony ogonek świadczył o płochliwym nastawieniu zwierzęcia do mroku. jak wleciał zmoknięty wróbelek do budy. uszy były lecz ze strachu przed ciemnością mimowolnie przysłaniały mu przeraAmanda Marcinowska. Ten niepokój był wielki. cisza i spokój zapanowały na dworze. tak Ŝe drzewa uginały się pod jego podmuchami.nie był w stanie wykonać powierzonej mu roli . czuł się bezradny . niebo pokryły migocące gwiazdy. W międzyczasie ustał silny wiatr.pilnowania posesji swoich gospodarzy.Misiek bał się ciemności. Z lękiem rozejrzał się przez malutką szparkę w desce czy nastał juŜ ranek. a zasmucone spojrzenie było wyrazem jego strachliwej natury. Ŝe była wokół ciemność. 230 .

Okazało się. co cię trapi.Kochany Wróbelku Calusiu. one kochają noc. jak docierają róŜne dźwięki.zamilknął .Powoli otwórz oczy i spójrz. Od tej pory Misiek czuł się dumny z siebie. Uspokojony Misiek popatrzył w górę. a Ŝycie na wsi upływało w spokoju i harmonii. gdzie siedział jego przyjaciel . jak pisklęta domagają się pokarmu.Wróbelek Caluś wyczuł w głosie psa przeraŜenie. Niedługo świt nastanie. czuł się wreszcie bezpiecznie. a w nocy . Na to odpowiedział Wróbelek Caluś: . co ma zrobić. Piesek Misiek juŜ nieco inaczej zaczął postrzegać to. Nie minęło kilka minut od odlotu Wróbelka. wyszedł z budy na podwórze. Ŝe mógł się komuś wyŜalić i pokonać strach przed ciemnością.łamiącym się głosem wyszeptał . gdy nastaje ciemność.wykrzyczał Wróbelek Caluś.aaa! . Masz Misiaku wyjątkowo dobry słuch. Popatrz. a momentami ta niesamowicie bajeczna i spokojna cisza. Zebrał się w sobie. Przypomniał sobie. Teraz znów słyszysz. 231 . Serce uspokoiło się. jak zbudził Misiaka hałas na dworze. A śpiew Wróbelka Calusia utulił do snu Misiaka. jak świetliki oświetlają twoją budę. Ŝe Misiek własnymi siłami potrafił pokonać strach przed ciemnością. Wyglądał na zadowolonego widząc. Przestraszony piesek wahał się. Ŝe dachówka spadła z dachu i narobiła hałasu. . moŜesz mi wyznać. co się dzieje. Spójrz. Ŝe nie musi się wstydzić swojego sekretu. Zapytał: .Czy ty się czegoś boisz? Jestem ci oddanym przyjacielem. odwagi nabrał i poszczekując. Długą chwilę panowała bezdenna przepaść oczekiwania. Chwilo trwaj. jesteś piękna!!! . za dnia jestem powaŜny. jakie uroki w sobie ma ciemność i to. cechuje mnie odwaga i spryt. staję w obronie bezbronnych.Wróbelek Caluś. który czuł radość z tego. tam na wzgórzu para zakochanych w blasku księŜyca huśta się i podziwia migocące gwiazdy.b o j ę s i ę c i e m n o ś c i.

Nagrodą jest ręka księŜniczki Katarzyny . W karczmie siedział juŜ Timon .największy ludoŜerca w okolicy. z jakiego to powodu.Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. przewracając się o swój ogonek. 232 . gruby chłopiec o wdzięcznym imieniu Grzesio biegł na swoich owłosionych stópkach. Ballada o Grzesiu Deszcz topił w kroplach miasteczko Elfów połoŜone na siedmiu wzgórzach Styczogrodu. pozostawiając tylko smutne. wylewali na niego pomyje. Ŝe jak nie będą się uczyć. wyobraŜając sobie. Wieczorami. skończą właśnie tak jak on.wybiegł z chaty. sen pryskał jak bańka mydlana. swoim mieczykiem. wystruganym z rosnącej nieopodal brzózki. tęskne wspomnienie. Grzesio wpadł do karczmy. którą mógł się szczycić – szermierka. Poranek był cudowny. a rodzice straszyli swoje pociechy tym. Czesław VII ogłasza turniej rycerski.Król Styczogrodu. Ŝe jest dzielnym rycerzem toczącym batalię z czarnoksięŜnikiem.zacierając ręce . trzymając w ręku zachlapaną od błota depeszę. walczył z własnym cieniem. Ptaki śpiewały na gałązkach. Śnił często o Katarzynie.przeczytał jeden z bywalców karczmy. Timon aŜ zrobił się czerwony i . ale i tak nikogo to nie interesowało. . kiedy słońce budziło się. a Grzesio w swoim podartym kubraczku od samego rana biegał. po czym gruchnął na podłogę. ale zawsze. Jednak była rzecz. Usłyszawszy to. które nie wierzy w swoje moŜliwości. Obrzucali biedaka starymi warzywami. Zaklęty we włochatego stworka przez złą czarownicę. ostatkiem sił połoŜył depeszę na stole. Wyśmiewali go chłopi. Był gońcem. To jego wizytówka. Często był pośmiewiskiem ludzi.władca Ogrów . kiedy księŜyc uśmiechał się do niego zza chmur. rosa srebrzyła się na trawie. Nie jest wiadomo tak dokładnie. kiedy mały.

Nad zamczyskiem unosiła się niebywała wrzawa. Kiedy smok zniszczył juŜ prawie wszystkich rycerzy. popchnął go wprost w paszczę smoka. Na murach potęŜnego zamku. Turniej rozpoczął się. Timon władca Ogrów. krzyczeli. stała się ulubionym tematem piosenek podróŜnych bardów. Pierwszą konkurencją było strzelanie z łuku do tarczy. KsięŜniczka Katarzyna była znana ze swej nie- przeciętnej urody: miała czarne jak heban włosy. aŜeby nie poŜarły publiczności. Stworzenia te. Wszyscy bili brawo.5 roku Trębacze wygrywali owacyjny hymn. Katarzyna wraz z ojcem Czesławem. Timon uknuł sprytny plan. z uśmiechem na twarzy. Rafał Leszczawski. szczupła. W trzeciej konkurencji trzeba było zabić smoka. Łzy spływały jej po delikatnych policzkach. zwanego przez okolicznych chłopów Atralą.walka na kopie.. aŜ bestia zacznie poŜerać nieszczęśnika i rzucił się na niego. a na dziedzińcu ustawiali się jeden za drugim: potęŜny Paweł z Pawłowic. jak giną walczący o jej rękę. przywiązywano do ogromnych słupów drewnianych. wywieszono ogromne chorągwie z wizerunkiem KsięŜniczki. To była ulubiona konkurencja Timona. Cała batalia toczona była na dziedzińcu. Timon podbiegł do niego. poczekał.. brązowe oczy. 233 . Orków. Smok padł raŜony ostrzem.wrzeszczał rozwścieczony tłum. drugą . kiedy widziała. Michał WszystkoŜerca próbował walczyć ze smokiem. . 4. ziejące ogniem.W czwartek miał odbyć się turniej. Hobbitów. Pojawili się teŜ przedstawiciele Elfów. swoją świtą i w towarzystwie dwóch rycerzy spoglądała na walczących.To niesprawiedliwe! . Michał zwany WszystkoŜercą.

Trębacze na murach wygrywali mroczną melodię. Nagle Timon został powalony potęŜnym uderzeniem nogą przez Pawła. stając w szranki z Timonem. Na dziedzińcu nastała cisza. Nawet nadworny błazen . unik. pozdrowił tłum gestem zwycięzcy. uderzenie. pchnięcie. Nie chciał. raz Paweł miaŜdŜył Timona swoim mieczem. z której ściekała krew smoka. Timon nie mógł przeboleć poraŜki.Timon oparł się o rękojeść swojego miecza. stracił przytomność. postrach łupieŜców. Grzesio złapał za miecz Pawła. przystawił mu ostrze swojej broni i spojrzał na Katarzynę.zrywając się na równe nogi . Cięcie. W finale spotkał się PotęŜny Paweł z Pawłowic.Walcz chłopcze! Walcz! Timon padł po uderzeniu mieczem w głowę. Raz Timon nacierał na Pawła. Grześ patrzył na KsięŜniczkę tęsknym wzrokiem. Kiedy Paweł spoglądał na swoją przyszłą Ŝonę. Tylko Katarzyna krzyczała: . z buta wyciągnął nóŜ i . 234 . wyrzucając swój miecz daleko za siebie. Ostatnią konkurencją była walka na miecze.Bartek w tym momencie miał grobową minę. publiczność wrzała. Wszyscy oniemieli. Triumfującym gestem pozdrowił Katarzynę. brzdęk.wbił go Pawłowi prosto w serce. Walka była zacięta. wymachując swoim mieczykiem z brzozy.Oto mąŜ mojej córki! Publiczność szalała. świst miecza. Ŝeby go ktoś zobaczył. Grzesio wymachiwał mieczem jak szalony.władca Ogrów. Schodząc z areny. Paweł padł na ziemię. uderzył Grzesia. Przechodząc po nim. Grzesio oglądał całą walkę zza filara. Grzesio wybiegł zza filara. Grześ oblany potem padł obok niego. który spadł po schodach z wielkim piskiem. kiedy to zazwyczaj tryskał humorem. rzezimieszków oraz Timon . Król Czesław uniósł ręce w górę i krzyknął: . Upadł na ziemię. Paweł podszedł do niego. unik i znów pchnięcie. postrach okolicznych wiosek. młodych kobiet i bogatych ludzi. Jego oczy stały się senne.

Stworek uniósł się w powietrzu niesiony blaskiem. Niestety. a przez okna do komnaty wleciały gołębie. Od tej pory w królestwie Styczogrodu rządził Król Grzegorz i Królowa Katarzyna. Ŝeby go pocałować. które jest zmęczone. nerwowo przeskakując z gałązki na gałązkę. Dlatego mały miś zaczął swój dzień od spóźnienia się na lekcję rachowania i liczenia słoiczków miodu. Z potwora przeobraził się w pięknego młodzieńca. Za oknem kanarek świergotał. Miał być symbolem zwycięstwa dobra nad złem i przestrogą dla wszystkich. Mama misia za wszelka cenę próbowała zbudzić synka. Dookoła niego stali lekarze. rycerze. na którym spoczywał Grześ. kto odwiedzał Atralę. Przerwa na posiłek okazała się równieŜ niemiłą 235 . Na sobie zamiast śmierdzącej kamizelki miał pozłacaną szatę. Zły czar rzucony na nieboraka został zdjęty. Ale robił to bardzo niechętnie. miś Bimbo tak się spieszył do szkoły. Czesław i Katarzyna. Dalej równieŜ nie było lepiej. Pan zajączek Pryś na początku zajęć sprawdzał zadanie: trzeba było przygotować plakat na temat: „śycie w lesie”. słuŜący. w sali zapachniało róŜami. Bajka o małym misiu Bimbo Piętnaście minut temu miś Bimbo powinien juŜ wstać i ruszyć do szkoły. KaŜdy. Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. lecz jej starania okazały się poraŜką. Zaszklone oczy stworka spoglądały na KsięŜniczkę. Nagle w całej Sali rozległ się huk. kiedy ta podchodziła. widział grób władcy Ogrów. magowie. przygnębione i potrzebuje relaksu. którzy z wyŜszością traktują innych. zwłaszcza Ŝe za oknem padał deszcz i było strasznie zimno. Ŝe zapomniał własnej pracy. Wszyscy upadli na ziemię.Nastał kolejny dzień. spoglądając na łóŜko. Nikczemnego Timona pochowano tuŜ pod murami zamku. Grzesio obudził się w komnacie całej ze złota.

a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Zamknął oczy i zaczął wyobraŜać sobie. Dotarł nareszcie do domu. ale nagle przyjemny słodki zapach połaskotał go po nosku. masując je. które szepczą do niego czule. Ŝe wszystkie moje smutki odpływają w dal. Po pysznym posiłku Bimbo ułoŜył się wygodnie w łóŜeczku. Mój brzuszek równiutko i spokojnie oddycha. Wstał i otrząsnął futerko.pomyślał miś. Wybiła upragniona godzina trzynasta. poniewaŜ mały miś pomylił torebki z jedzeniem i . Bimbo był juŜ bardzo zły i zmęczony wszystkimi przygodami. Miś szybko spakował swój czerwony tornister i ruszył do domku. Nagle Bimbo usłyszał leciutkie klaśnięcie w dłonie. lecz zimny wiatr i mocny deszcz nie pozwalały o sobie zapomnieć. W kuchni czekała mama misia z jego ulubionym daniem – naleśniki z bitą śmietaną i z owocami. „Jak mi dobrze” . leŜy na zielonej łące. Szum wody płynącej w strumyku sprawia. Czuję się taki odpręŜony i zrelaksowany”. Otworzył powoli oczy i zobaczył przed sobą mamę.wziął taty i nie skosztował ulubionego puddingu z odrobinką miodu. jednocześnie rytmicznie kołysze mnie do snu. aby jak najszybciej wrócić do domu i rozłoŜyć się na swoim mięciutkim łóŜeczku. a wokół niego kwitną przepiękne stokrotki. Ŝe robi się coraz bardziej senny. Orzeźwiony i pełen energii zaczął opowiadać mamie swój sen. jakie go dziś spotkały. 236 .chwilą. Jestem bardzo spokojny i bezpieczny. zły na cały dzisiejszy dzień. Głowa jest wygodnie ułoŜona. Myślał o tym. nie chce mi się ich podnosić. Otworzył drzwi i juŜ chciał coś krzyknąć. Czuję. Jest mi coraz cieplej i jestem taki spokojny.zamiast zabrać swoją .myśli miś – „Moje łapki są coraz cięŜsze i cięŜsze. zaczynając powoli od głowy poprzez ramiona i kończąc na stopach. Śpiew słowików tworzy wspaniałą melodię i całkowicie go uspokaja. Rozluźnił zmęczone nóŜki i łapki. Próbował wyobrazić sobie piękny letni krajobraz i zastąpić nim tę szarą ponurą rzeczywistość. Owiewa moje ciało delikatnie. Ŝe znajduje się w pięknej krainie. Leciutki wiaterek sprawia. jak małe promyczki słońca ogrzewają po kolei moje nogi i łapki.

bo moŜe go porwać nurt. Niestety. Cała historia wydarzyła się w piękny wiosenny dzień przy szosie. JeŜyk nie potrafił zrzucić tak duŜego cięŜaru i długo chodził z jabłkami na plecach. którego łapka zaczepiła się o krzak jeŜyny. Bajka o samotnym jeŜyku Pewnego razu w lesie. Był bardzo samotny. które coraz bardziej mu dokuczały. spostrzegł małego zajączka. Zajączek poprosił je237 Emilka Kaczkowska. by pijąc wodę nie nachylał się za bardzo. Ponad to nie potrafił poradzić sobie z problemami. jeŜyk był tak spragniony. lecz był juŜ daleko. JeŜyk wybrał się wraz z mamą nad strumyk. jabłka spadały mu na grzbiet i przyczepiały się do kolców.Adrian Myszka Bajka dla dziecka. by podpłynąć bliŜej brzegu i zaczerpnąć powietrza. w którym się znalazł. gdy przechodził pod jabłonią. Nagle stracił grunt pod łapkami i wpadł do niej. gdyŜ niedawno rozstał się z mamą. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. Owoce były bardzo cięŜkie dla małego zwierzątka. Nurt był silny i porwał malca. Ŝył sobie mały jeŜyk. i nie mógł odnaleźć swojej mamy. Ŝe nie posłuchał mamy i mocno się nachylił. Pewnego dnia. nieopodal małej wsi. Nie znał miejsca. aby się napić zimnej wody. mama przestrzegła jeŜyka. ale malec był juŜ bardzo zmęczony. który dla tak małego zwierzątka był bardzo silny. który znajdował się pod lasem po drugiej stronie drogi. W końcu gubił je. Gdy byli juŜ na miejscu. gdy wyczerpany noszeniem jabłka na grzbiecie szedł do jeziorka napić się wody. Za kaŜdym razem. W końcu udało mu się wyjść z wody. Wędrował więc po nieznanej okolicy i czuł się bardzo samotny i smutny. 6 lat . JeŜyk machał łapkami.

aby wiedziały. Czy nie wyciągnąłeś Ŝadnych wniosków ze spotkania z małym zajączkiem? Gdy będziesz pomagał innym. Ŝe jest bardzo samotny. podmuch wiatru strącił kolejne dojrzałe jabłko. ucieszył się bardzo i podziękował za pomoc. pomimo wszelkich przeciwności losu nie jesteś sam. podziękował za pomoc i pobiegł do lasu. Nie szata zdobi człowieka W małej wiosce za miastem. co się stało. JeŜyk opowiedział jej swoją historię i stwierdził. Podbiegła do zrozpaczonego zwierzątka i zapytała. I w ten sposób znajdziesz przyjaciół. gdy przechodził przez sad. czy myszka niczego nie potrzebuje. wszedł między gałęzie i odczepił łapkę Szaraczka. zdjął jabłko z igieł. znalazł wielu przyjaciół.JeŜyku. co liczy się w Ŝyciu. by zdąŜyć wyprawić siebie i młodszych członków swojej rodziny do 238 . Usłyszała to mała polna myszka. Nie zapomniał równieŜ o tym. w ubogiej chacie mieszkał Krzyś z siedmiorgiem swojego rodzeństwa i rodzicami. Uradowany malec napił się wody i postanowił wracać. które spadło wprost na jego kolce. JeŜyk bardzo zmartwił się swoim problemem. połoŜył się pod drzewem i zaczął płakać. nie bojąc się kłujących kolców. Codziennie rano wcześnie wstawał. by zapytać. Krzyś był najstarszy spośród braci i sióstr i w związku z tym miał bardzo duŜo obowiązków. JeŜyk zrozumiał słowa nowej przyjaciółki. Myszka zdjęła czym prędzej jabłko z grzbieciku małego i powiedziała mu: . na których zawsze będziesz mógł liczyć. którzy pomagali mu rozwiązywać jego problemy i nie był juŜ nigdy smutny. Od tej pory malec zaczął pomagać innym. Zajączek zaś spostrzegł problem jeŜyka. Kukieła Magdalena Bajka dla dzieci.Ŝyka o pomoc. Niestety. oni odwdzięczą ci się tym samym. Ten.

nie chodził do szkoły juŜ sześć dni. Dziewczynki ze szkoły Krzysia były kolorowo ubrane. kim są i jacy są. sam teŜ spacerował po korytarzu szkolnym. poniewaŜ był bardzo biedny i odróŜniał się od nich dość znacznie. Ŝe Krzyś był miłym i Ŝyczliwym chłopcem. poniewaŜ bardzo chciał odwiedzić chorego Jasia. Krzyś w szkolnej ławce zawsze siedział sam. a chłopcy mieli zawsze modne dresy i buty sportowe. poniewaŜ ona była dla niego ogromną przyjemnością. by Jaś nie miał zaległości w szkole po tak długiej nieobecności. spodnie nosiły ślady cerowania na kolanach. zabrał ze sobą równieŜ sok z malin.szkoły i przedszkola. choć bardzo biedną. poniewaŜ nikt przez te sześć dni choroby nie odwiedził go. Ŝe mógłby go odwiedzić. który chodził z Krzysiem do klasy. ale zawsze moŜe na niej polegać. ale w tym wszystkim znajdował równieŜ czas na naukę. 239 . Jasiowi było tylko bardzo wstyd. który dostał od mamy. Dzieci ze szkoły Krzysia nie chciały bawić się z takim biednym chłopcem. Koledzy ze szkoły. Krzyś pomyślał. Ŝe ma kochającą się rodzinę. a była to tym większa radość. Jego odzieŜ była stara i zniszczona. Po powrocie ze szkoły opowiedział o wszystkim rodzicom. Po szkole Krzyś pomagał tacie w polu i przy zwierzętach. Zawsze pocieszała go myśl. Ŝe jeden z chłopców. który dostał od mamy i powędrował do chorego kolegi. do której uczęszczał. szydzili i drwili z niego. Było mu przykro z tego powodu. bo tak nazywał się chory chłopiec. a nie po tym. Ŝe do tej pory oceniał ludzi po wyglądzie. a dziury na koszulkach zakrywały naszywki. Jaś bardzo ucieszył się z odwiedzin. Jaś. wytykały go palcami. Najbardziej interesował się matematyką i fizyką. zachorował na grypę. Krzyś posiadał tylko dwie pary spodni i trzy koszulki. Przed wyjściem z domu Krzyś nazbierał w sadzie jabłek i gruszek. przekonał się. Dla lepszego zdrowia Krzyś podarował Jasiowi owoce i sok. Jaś bardzo polubił Krzysia. Przyniósł mu równieŜ zeszyty i wytłumaczył niezrozumiałe informacje w trosce o to. które zresztą nosił na zmianę ze swoim o rok młodszym bratem. poprosił ich o zwolnienie go na ten dzień z obowiązków. Pewnego dnia w szkole okazało się.

Staruszek na próŜno próbował się pozbyć rybek z ładowni. Od jakiegoś czasu „polowano” na rybaków łowiących śledzie. Po wejściu na kuter włączył sobie radio i nucąc „Złote Przeboje” wypłynął na szerokie wody Bałtyku. 3 latka a delikatna bryza niosła cudowną woń wydobywającą się z restauracji promu przepływającego niedaleko. W przeraźliwej fali akustycznej rozpoznał głos swojej Ŝony. jak co ranek. okazało się. Rozdarta Ŝona 240 . echosonda nie wykrywała Ŝadnej ławicy. Staruszek postanowił się zdrzemnąć. Staruszek poczuł. O rybaku i złotej grypce Był piękny. Kubuś Zieja. Delikatny wiaterek muskał obnaŜone stopy starego rybaka. rybak zwinął sieci i poszedł na przystań. Niefortunnie po chwili nadpłynęła straŜ wodna. gdyŜ normy unijne dla Polski juŜ dawno były przekroczone. Sieci były pełne ryb. a pot zalewał go jak maratończyka przy mecie. Płuca paliły go Ŝywym ogniem. Po powrocie do domu staruszek nie czuł się juŜ tak dobrze. słoneczny dzień. pozostawiając po sobie jedynie głuche echo. Parę godzin później rybaka obudził jazgot mew unoszących się nad łodzią.Bajki relaksacyjne Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego i trochę starszego. Ŝe trafił na ławicę śledzi. poganiała go do roboty. Przemili panowie wręczyli mu zaproszenie na kameralne spotkanie z sędzią. Pogoda była wspaniała. wylegującego się na ławce przed domem. Baba. jak tysiące małych igiełek penetrują jego bębenki w uszach. Gdy je wciągnął. gdy rozległ się przeraźliwy dźwięk. Nie chcąc naraŜać się na utratę słuchu.

Wyjawił rybakowi. Ŝe rybak zmarł. Ŝe podobne objawy ma nowy. Nie chcąc słuchać zrzędzenia. Stała się rzecz niebywała . Rtęć tańczyła niczym equalizer na sprzęcie audio. W panice szybko zawiadomiła pogotowie. zatrzymani na obserwację. gdyŜ do niej zaglądał tylko sprzątacz i nikt się nią nie interesował. iŜ złowił duŜo świeŜego powietrza. Baba wyczytała w Internecie.wypytywała o połowy. zmutowany wirus ptasiej grypy. Aby uniknąć rozgłosu oświadczono. Rybak natomiast resztkami sił wystukał SMSa do sąsiada . Nałykał się więc APAPów i padł wycieńczony na łóŜko. chłop udał się do sypialni i wcisnął termometr pod pachę. Po chwili przedstawił diagnozę. zbierając pot ze schorowanego czoła. Ŝe jej mąŜ przysłuŜy się społeczeństwu napełniając niemal pusty skarbiec narodowy. gdyŜ jako jedyny we wsi obejrzał wszystkie odcinki „ Z archiwum X” i miał rozległą wiedzę na temat „dziwnych” zjawisk. UwaŜał go za najodpowiedniejszą osobę do diagnozy tej choroby. Babę zŜerała zazdrość. W tejŜe chwili do domu wparowała brygada ludzi w białych kombinezonach i zabrali chorego do ośrodka badawczego znajdującego się pod szczytem pobliskiej góry.znachora. Ŝe złapał on Złotą Grypkę. Ŝe chory poci się czystym złotem. Badania wykazały. po czym wyszukał na półce dezodorant antyperspiracyjny i wysmarował nim całe ciało starca twierdząc. a baba wróciła do domu z Ŝałosną rentą po męŜu. To jego rozdarta Ŝona skakała nad łóŜkiem. Po paru dniach do kobiety przyszedł minister finansów i oświadczył. policję. Sąsiad wparował do chaty i rozpoczął badania za pomocą przedziwnych przedmiotów. Znachor zaginął. na co zmarniały staruszek odpowiadał. sztab zarządzania kryzysowego oraz koleŜanki z gangu kółka róŜańcowego. iŜ to powinno powstrzymać Gorączkę Złota. Realizowano wszystkie jego zachcianki.kropelki spływające po ciele staruszka miały piękny bursztynowy odcień i po chwili przybierały stałą konsystencję. 241 . Był traktowany jak król. Baba i znachor równieŜ tam pojechali. Wkrótce zbudził go znajomy jazgot. straŜ poŜarną. W laboratorium przy rybaku kręciły się piękne asystentki w króciutkich spódniczkach.

Od dwudziestu lat Ŝona nie przygotowywała mu tej potrawy. Po chwili zmieszania jej chaotyczne myśli zbiegły się ku jednemu – to był tylko zły sen. Ŝe „warchoł na to nie zasługuje”. gdzie stanęła jak wryta. Starzec po paru operacjach plastycznych bawił się na jakimś przyjęciu otoczony pięknymi kobietami. po czym zemdlała. Jeszcze przez długi czas rybak nie mógł się przyzwyczaić do nowej. Rzuciła się starcowi w ramiona i powiedziała. by sprawdzić datę. W telewizji leciał kolejny odcinek „Mody na sukces”. jaką poślubił ponad trzydzieści lat wcześniej. Dawid Leszczawski. Zdezorientowany staruszek jeszcze przez pół godziny leŜał przed domem. Rozejrzała się dookoła. Lekko spanikowana zaczęła się kręcić po domu. Obudził ją delikatny wietrzyk wpadający przez uchylone okno. przyjaznej kobiety. gdy jego nozdrza rozpoznały cudowny zapach pieczeni czosnkowej. 14 lat 242 . Po paru minutach obściskiwania pobiegła do kuchni. Zszokowana wyciągnęła telefon komórkowy. Wybiegła na podwórze. twierdząc. a u jego boku stał zaginiony znachor. Ŝeby nigdzie dzisiaj nie wypływał. takiej. ale nie znalazła gazety z bulwersującym zdjęciem.Po paru miesiącach samotna kobieta rozpoznała swojego męŜa na zdjęciu w „Pani Domu”. Widok ten spowodował u baby palpitację serca. Jej oczom ukazał się rybak drzemiący spokojnie na ławce przed domem.

wypoczęty. kolorowych motyli. Jest mu bardzo wygodnie. próbując je złapać. Idzie właśnie na łąkę. Wstąpiła w niego nowa energia. Nagle miś w jednej z chmurek dostrzega jakby kształt baryłki miodu. aby odpocząć. Nabrał sił. miarowo. Dookoła niego lata pełno pięknych. co go przytłacza i martwi. Jeszcze tylko pochyla się nad strumyczkiem. Siada na kamieniu. piękną woń kwiatów. Problemy wydają mu się błahe. to z ptakiem. pochyla się i pije wodę. Czuje zapach ziemi. chłodna. Ręce podłoŜył sobie pod głowę. jak nowo narodzony. Teraz wchodzi do niej. to z drzewami. Czuje się. aby napić się wody i schłodzić się nieco. to z wiewiórką. 243 Zosia Danielkiewicz. Miał piękne sny. zasypia. To jego sposób na rozładowanie nagromadzonych napięć. Oddalają się od niego. Zmęczony kładzie się na miękkiej. ciągle mu się wymykają. Zamyka oczy. zielonej trawce i zapomina o wszystkim. brzęczenie owadów. I nie wiadomo kiedy. 6 lat . Zaczerpnął sił i moŜe wracać do swej chatki. to z helikopterem. Jest orzeźwiająca. ma znów chęć do Ŝycia. Miś biegnie za nimi. Miś patrzy na chmurki i ich kształty kojarzą mu się róŜnie. Budzi się rześki. zwiewne. spokojnie. zrelaksować się. Jego ciało jest bezwładne i lekkie. Delikatny wietrzyk zabiera je ze sobą tak. Jednak te. Słyszy cykanie świerszczy. Miś przypomina sobie wszystkie miłe chwile. do pracy. Ŝe wszystko staje się łatwe i piękne.Mariola Michalik Śpiący miś Jest piękna pogoda. Promyki słońca ogrzewają twarz małego misia. Odpoczywa. Miś oddycha powoli. moczy łapkę i polewa się nią. Jest całkowicie odpręŜony. Czuje się zrelaksowany. wypoczęty.

bieli i syneczka sobie mieli. kaŜdy powie. zawsze miły.” Ojciec płacze. jak laleczki. Stał krzaczek malusieczki. śe odjeŜdŜa w świat daleki. Tomek zwał się ich syneczek. Tomcio ściska i całuje. A tam dalej gdzieś są cudy. 244 . Raz ten Tomcio myśli sobie: „u nas cicho niby w grobie. lecz prawdziwy. Mieczysław Pawłowski Ilustracje do tej bajki wykonał Andrzej Rychlik. prędko wrócić obiecuje. bo był dobry i serdeczny. był najpierwszym oczkiem w głowie. Łódkę sobie wybuduję i w świat sobie powędruję. W tym kraiczku niegdyś Ŝyli staruszkowie siwi. matka szlocha. Choć rodzice biedni byli. dziwy jakieś. Czemu ja się nic nie dziwię. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu Tomcio Paluszek Za górami wysokimi. był malutki jako ćwieczek.Na zakończenie jeszcze jedna opowieść. czarnym chlebem się Ŝywili. wielkoludy. choć malutki. za morzami głębokimi. Ale Tomcio był szczęśliwy. Zawsze grzeczny i rodzicom. Ŝe ich Tomek juŜ nie kocha. Bajka dla dziecka. Ŝe porzuca ich na wieki. a w nim ludzie.

JuŜ przepłynął oceany i zobaczył kraj nieznany. cały i przywiozę dar wspaniały. odwróć na mnie wzrok wspaniały. „Patrzcie! .” Olbrzym stanął zadziwiony. A leciuchny. Zaraz go do zamku nieście i w pokojach mych umieśćcie. ni to ryba.” Tomek chodził w cudnych szatach. Na krzesełkach miękkich siadał. lecz na taki widok srogi ZadrŜał biedak w głębi duszy. w aksamitach i szkarłatach. by na Twoim brzegu spocząć. tak postąpił. cały świat się mu rozstąpił. Olbrzymowi ukłon składa i do niego tak powiada: „Królu wielki i wspaniały. Jakby ujrzał dziw nie lada i do oka szkła przykłada.” Jak pomyślał. 245 . niechaj zowie się Paluszek. ujrzał Tomek wieloryba.Mówi: „Wrócę zdrowy. z tej i z owej patrzy strony. ale śmiało naprzód ruszył. Pozwól Panie tu odpocząć. Jestem podróŜny ubogi i z dalekiej przybyłem drogi. dla lepszego zobaczenia tak dziwnego tu stworzenia. wysokiego. A wy w zdrowiu zostawajcie. Tylko będę tu do rana i poŜegnam króla Pana. Klasnął w ręce raz i drugi na swych dworzan i na sługi. Dalej ujrzał Tomek pana. jako puszek. same słodkie rzeczy jadał. jak stos siana. Ni to zwierz.woła . o swym Tomciu wspominajcie. Choć nasz chłopak jest bez trwogi.człek malutki! Jaki zgrabny i milutki.

AŜ do niego raz zajrzała myszka mała. czemu łezka z nich się toczy?” Tomek upadł na kolana i tak błaga swego Pana: „ChociaŜ Ŝyję tu. Ta Paluszka prośba szczera. Niech mnie niesie przez głębiny do mej ziemi. jako ścięty kwiat usycha.Nie dopuszczę ja do tego! Jam król wielki i bogaty. czy im Tomek nie ucieka. Król powiada: „Mój Paluszku. Ŝebyś ty mi powiedziała. Lecz dla Ciebie mój karliku dosyć klatki na stoliku!” Tam. A nasz Tomcio ledwo Ŝyje.Ale smutne jego oczy. do rodziny. choć obrazy nie zawiera. niewdzięczniku mały! W skarbach mych opływasz cały I chcesz uciec z państwa mego?! . mam łańcuchy. lecz do mego tęsknię kraju. niech mnie morska woda chłodzi. Tylko jęczy. tam. wielkoluda obraziła i gniew jego oburzyła: „A ty. gdzie krzewy najwaŜniejsze Szczerozłota klatka stoi. tylko wzdycha. Pozwól niech wsiądę do łodzi. kraty. mury. co masz na serduszku? Czemu smutne masz swe oczy. przy niej stróŜów aŜ się roi. juŜ nic nie je i nie pije. jak śnieg biała. gdzie drzewa najpiękniejsze. Tęskni biedak za swą chatką. za tatusiem i za matką. W jaki sposób wyjść z tej klatki i powrócić do swej chatki?” 246 . myszko mała. jak w raju. po jagodach łza się toczy. „Myszko dobra. Patrzą z bliska i z daleka.

muszę wrócić do swych dziatek. Ten juŜ myszkę zębem rani. by wyciągnąć z niej Tomeczka. jak na konia. w tym wiatr straszny głos przyniesie. o skały się gdzieś rozbiło. ciemny.choć mi Ŝal za serce ściska. Lecz łupinka tylko mała się przy brzegu kołysała. Tu Paluszek z myszką swoją juŜ niczego się nie boją. ale myszka naprzód rusza. jak wilczyska. tylko przy klateczce siada. „Tu Cię Ŝegnam . a Ty. JuŜ zamarła w Tomku dusza.Myszka nic nie odpowiada.” 247 . korytarzyk wąski.” Nagle. tak ogromne. Tomcio wsiądź na statek i szczęśliwie płyń przez wody do rodzinnej swej zagrody. Potem głośno raz gwizdnęła i o ziemię się cisnęła. Był to dom kreta podziemny. pojedziemy przez te błonia. „Siadaj na mnie. I powiodła się ucieczka. Nasz Paluszek do niej siada i tak do siebie powiada: „Niech mnie niosą same wody do rodzinnej mej zagrody. Wnet juŜ myszka i Paluszek wpadli w przepaść jak kłębuszek.mówi myszka . Popłyniesz przez te wody do rodzinnej swej zagrody. Korytarzem w kreciej norze dostali się aŜ nad morze. jakby w gęstym lesie.” Ale czółna juŜ nie było. Wnet klateczkę gryźć zaczyna i po chwili pręt odgina. ten do Tomka z pazurami. Spojrzał Tomek. a tu w ślady pędzą za nimi dwa kociska.

A tam świat się właśnie wali i naprawdę jest kosmaty.” Puk.z lotu ptaka. 248 . I przeniosę cię przez morze zanim ranne błysną zorze. mój syneczku. co wracała do gniazdeczka. jaskółeczko? CóŜ tam. cóŜ tam za nowina? Czy widziałaś mego syna?” Otworzyła drzwi mateczka i poznała wnet syneczka.jak widać . Ujrzysz ojca. Ojciec mówi: „Moje dziecię. ja jestem tu bogaty z kromeczką czarnego chleba. Czy rodzinę mieć daleko i bogactwa wielkie trzeba? Nie. I przypadła i krzyknęła. aŜ zawoła jaskółeczka: „Patrz rodziców twych chateczka! JuŜ obniŜam lot ku ziemi. matkę drogą i chałupkę swą ubogą. śe ten piękny świat w oddali. Do Tomka się zbliŜyła i te słowa przemówiła: „Nadleciałam w samą porę. ile szczęścia i miłości.Nadleciała jaskółeczka. czy teŜ zawsze jest bogaty. obłokami. Przywitasz się wkrótce z nimi. nie opowie… Tylko myśl przychodzi taka i .„To ty. na me skrzydła cię zabiorę. leci nad morzami. Leci. puk! W okieneczko . tego nikt juŜ w ludzkiej mowie nie opisze. jesteś przecie?! Zatęskniłeś za swoimi? Powróciłeś do swej ziemi!” Ile było tam radości.” Do jaskółki przytulony leci Tomek w swoje strony. i do serca przycisnęła.

więc teraz znajomo skrzypią nieotwierane w świetle dnia zamki. Stawiam krok.Kochana Bajko! Jest juŜ ciemno. a potargane włosy niefrasobliwie otulają mojego misia. Słońce schowało się za lasem. Bajko. Delikatny wietrzyk trąca liście. ja-Dziecko 249 ... a motyl wielobarwny lekko usiadł na maleńkim fiołku. słyszę jeszcze szelest Twoich kartek. szeleszczą cicho w rytm słów z Twojej opowieści.. Ŝe jeszcze nie śpisz. JuŜ czuję zapach leśnych malin i słodkich poziomek. Wiem.. Dobrze.. Ŝe jesteś. Drzwi do Krainy Snów za chwilę znów się otworzą. gdy ja juŜ mocno śpię.. zachwycam się ciszą. Ty zawsze milkniesz dopiero wtedy. ze mną wbiega roześmiany zajączek.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful