Spis treści
Wstęp Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się gryzoni. Przygody Ŝółwia Huberta Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego, a konkretnie dla diabetyka. O Dzielnym Linusie Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się pająków. Przygody Nomika, Drzewika i Drobika - trzech sympatycznych skrzatów Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka, które...boi się owadów. O chłopcu, który bał się owadów Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności. Strach ma wielkie oczy, ale zawsze moŜna go przeskoczyć… Barbara Jasińska Bajka dla dziecka, które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Biedroneczka Ela Ewelina Skawińska Bajeczka dla dziecka, które odczuwa lęk przed alienacją. Szklanki Malwina Berger Bajka dla dziecka, które ma problemy z akceptacją siebie, ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Mały koliberek ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci, które nie chcą, bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. O króliczku, który wszystko jadł łapkami Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka, które poniosło stratę - śmierć czyjąś. Lilia Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców. Wesołek Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych. Gwiazda Prawdy Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemność. Jak Bąbelek pokonał strach Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności. O tym, jak Czarnouszek przestał się bać. 9 13

14

16

18

21

24

28

32

34

36

38

41

46

48

3

Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka, które boi się duchów. Gabryś i duchy Anna Bulanda Bajka dla dziecka, która boi się pójść do szkoły. Mała biedroneczka Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka, które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Łakomczuszek, łakomczuszek ma duŜy brzuszek... Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca, który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. Krzyś i nowy członek rodziny Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka, które boi się nauczyciela lub innej osoby. O kaczuszce, która bała się nauczyciela od matematyki Justyna Jarosz Bajka dla dziecka, które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Przestroga dla samolubów Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka, który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrą. Bajka o Wróbelku, który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. Estera Gilowska Bajka dla dziecka, które jest niegrzeczne. Drzewo Grzeczności Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci, które są nieśmiałe i nie wierzy we własne moŜliwości. Przeprowadzka Emilia Kania Bajka dla dziecka, które nie chce chodzić do przedszkola. Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka, które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Bracia Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić. Bajka o samolubnym misiu Karolku Anna Solak Bajka dla dziecka, które boi się ciemności. O Misiu - Zdzisiu, który pomógł przezwycięŜyć lęk Anna Machelska Bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami. Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie

51

52

54

56

62

66

70

72

78

83

86

87

90

92

4

Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. które boi się wizyty w szpitalu. które są zbyt nieśmiałe. Bajka o cynamonie. które boi się być same podczas burzy. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Szymon ChadŜy Bajka dla dziecka. który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka. Kamila Węglarz Bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości. Aleksandra Naganowska Bajka dla dzieci. Anielska gwiazdka Anna Postoł Bajka dla dziecka. które straciło wzrok. Oczodół i jego Pies. który nie chciał pójść do przedszkola Natalia Zatka O słoniku. który boi się burzy Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. Trudna rozmowa Karolina Tretalska Bajka dla dziecka. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. Leśny szpital. Niezwykły sen Robert Kownacki Bajka dla dziecka. O piesku Keczim. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. Rufus Piotr Szklarz Bajka dla dziecka. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka.Berenika Kapiczenko Bajka skierowana jest do dziecka. Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. które boi się samotności. a co złe. które nie wie. Duch lasu Ewelina Wild Bajka dla dziecka które boi sie burzy. O Antosiu. które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać. które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności). co jest dobre. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. Burzynka Balbinka Adriana Nowak Bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. Pająk Gogo i czerwony kalosz 95 96 103 105 109 112 115 118 123 126 128 133 135 138 140 5 .

Niegrzeczny Dawidek Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. która bała się policjanta. Ŝe jest najlepsze. Piórnikowa rodzina Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. Amelia Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. O Karolku kłamczuszku. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. które bije innych. które notorycznie kłamie.. NieostroŜna rybka Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. lubi dokuczać innym i myśli. Świetlista Dolina 144 146 148 151 154 156 159 162 164 166 168 172 176 178 188 6 . które straciło mamę. Opowieść o matce Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. Bajka o piesku Łatusiu Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Samotny Michał Anna Lonc Bajka dla dzieci. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. który nie potrafił z innymi pracować Joanna Rychlik O dziewczynce. Króliczek Mikuś Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka.. Bajka o Bubie i potworze z kąta Anna Wysocka Bajka dla dziecka. Krystian Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. Patrycja Linke Bajka dla dziecka. które jest odrzucone przez otoczenie. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. niegrzeczne. A czy to prawda? Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. które kłamie. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. Roberta Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. które boją się ciemności. które skarŜy. które jest bardzo nieposłuszne.Anna Socha Bajka dla dziecka. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. które.

pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. a to nie jest niczym strasznym. Mój przyjaciel pajączek Malwina Kulikowska Bajka dla dzieci. Leśne licho Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. które wpadają w złość z błahych powodów. Luneta miłości 194 196 198 202 203 209 210 213 216 220 221 225 226 7 . Czytamy ją równieŜ dzieciom. Męcząca złość Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. które boją się nowego i nieznanego. który nie chciał chodzić do szkoły. Niespokojna Inga Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. Bartek i jego wyobraźnia Katarzyna Rachańska Bajka dla dziecka które zostało odrzucone przez grupę. w których rodzinie planuje się kolejne dziecko. które mają być wysłane do przedszkola. Mały Miś i przyjaciel króliczek Marcin Rzepisko Bajka dla dzieci. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Znajdek Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Śmietniczek Bartek Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci. np. Andy i jego przyjaciel Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. które nie tolerują „inności” kolegów czy z klasy. czy z otoczenia. Rodzeństwo z miłości Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. któremu zmarła mama. które ucieka.Agnieszka Broniszewska Bajka dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i samodzielnym zostawaniem w domu. nowej szkoły. Ŝe będzie miał rodzeństwo. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. przez co jest niepewne siebie. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków.

które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. O rybaku i złotej grypce Mariola Michalik Śpiący miś Mieczysław Pawłowski Bajka dla dziecka. które jest zmęczone. aby wiedziały co liczy się w Ŝyciu. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. przygnębione i potrzebuje relaksu. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu. które nie wierzy w swoje moŜliwości. która bała się ciemności Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. Ballada o Grzesiu Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. Nie szata zdobi człowieka Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego.Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. Tomcio Paluszek 227 229 232 235 237 238 240 243 244 8 . które boi się ciemności. Bajka o samotnym jeŜyku Magdalena Kukieła Bajka dla dzieci. Pies Misiek Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. Bajka o małym misiu Bimbo Adrian Myszka Bajka dla dziecka. Bajka o Mirze.

Bliskość osób znaczących. to nie boli”. Stres pourazowy pozostawiony dziecku. Dziecko zaczyna postrzegać otaczające zjawiska jako normalne i mijające. odczuć. samemu sobie zaprzeczyć. a lęk przed jaskrawym piorunem nie znika wraz ze słowami rodzica. który jest jeszcze obcy. których obraz wytworzył się w wyobraźni na podstawie obserwowania czegoś niezwykłego.bo niezrozumiałe. bliskość fizyczna i psychiczna. potem doświadcza coraz dalszych przestrzeni. bo przecieŜ ukłucie igłą sprawia ból. One są wielkie. gdy niepokój jest naturalnie mały i nie przeraŜa.”Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane. by oswajanie lęków było próbą konkretyzacji i nazywania. W ten sposób oswaja niezrozumiałe dotąd zjawiska przyrody. Maluch poznaje siebie i najbliŜsze otoczenie. Szkodliwe moŜe się okazać zaprzeczanie lękom i niepokojom: „nie ma się czego bać!. Dziecko jest w stanie zrozumieć wiele niepokojących sytuacji. ale i potwory. wichury. Mechanizm uruchamiany przez nadmierny lęk przerwać moŜna poprzez zmianę sposobu myślenia. które ma przecieŜ ograniczone moŜliwości poznawczej interpretacji. odnajdujemy róŜne stany: od radości i zachwytów do mroku i strachu. Istotne jest. dźwięki w ciemności. Coś z nim trzeba zrobić. i tak oto zaczyna się igranie z własnym obszarem uczuć. zagraŜający. ale poprzez swoją tajemniczość skutecznie je wzmacnia. oczywiście na poziomie swoich moŜliwości rozwojowych.” William Blake Świat poznawany oczami dziecka stopniowo poszerza się i pogłębia. a moŜe przenieść na inny obiekt…. a nie tworzeniem tabu.bo oŜywają w wyobraźni i wynurzają się znienacka w mroku. straszne . jak burze. które pozornie tylko tuszuje traumy. moŜe spowodować konieczność depersona9 . pragnień i zahamowań. Na dodatek nie zawsze Ŝyczliwy i przyjazny. straszne . A między nimi są drzwi. Powracając do wspomnień lub obserwując uwaŜnie dzieci. Nie jest w stanie ogarnąć wszystkich nowości naokoło siebie. stanowi most między bezpiecznym światem dobrze znanym i tym. daleki. Tylko moŜe juŜ w podświadomości.

Potrzeba nam duŜo więcej konkretów niŜ złuda zaklęcia.nie dają rozwiązania długotrwałego i właściwego dla budowania przyszłych doświadczeń.” Dzięki temu wychodzimy poza zaklęty krąg własnych dylematów ukrytych w zakamarkach z mnóstwem drzwi. Bo dopóki dziecko nie otworzy szafy swoich lęków. a magię pozostawmy rozkapryszonym księŜniczkom i Ŝabom na brzegu wymyślonego stawu. Zjawisko projekcji pozwala przenieść część samego siebie na istotę Ŝyjącą na zewnątrz naszego „ja”. co przerasta ogromem lub mocą. a jednocześnie spojrzenia „oko w oko” lękom i strachom. ale przede wszystkim jest szansa. nie narysuje potwora. 10 . niwelują chwilowe stany niepokoju. obojętności na ból i odrętwienia. Lęk oswojony oznacza. gdy dziecko szuka sposobu rozwikłania problemów konkretnych. Jak w lustrze Ŝycia. Zwłaszcza w opowieściach psychoterapeutycznych i relaksacyjnych. zgody na obecność lęków i nie zaprzeczania im. by pojawiła się myśl: „skoro On znalazł rozwiązanie w podobnej do mojej trudnej sytuacji. Przyczyniają się bowiem do rozładowania napięcia. nie opowie powracającego złego snu. Ŝe w Ŝyciu czarów nie ma. Jednak brak dla nich miejsca w bajkach psychoedukacyjnych. to ja równieŜ znajdę.lizacji. Trauma nie znika. do których nie mamy kluczy. Ale zmiana odczuwania ani nawet forma amnezji . To tylko chwilowe radzenie sobie z tym. Ŝe straszydło nabiera innych kolorów i zmienia twarz. A ileŜ tam trosk! Elementy magiczne nie muszą przekreślać skuteczności wpływu bajki. ze świata zwierząt. odrealnienia. W bajkach oŜywają bohaterowie ze świata znanego. To w nich dziecko odnajduje własne uczucia i emocje. z wypowiedzeniem magicznego zaklęcia ani trochę nie znika mrok ciemności czy lęk przed utratą aprobaty społecznej. Łatwiej wtedy dostrzec proste przyczyny poplątanych spraw. z nieboskłonu albo fantastyczne stworzenia zaproszone na tę chwilę. MoŜna sympatyzować z kimś zwyczajnym albo nierealnym. Beztroskie lata. zostawia cały ten balast w sobie. MoŜemy próbować uczyć dzieci otwartości. Stanowić mogą wzmocnienie. Maleje złudzenie o wyjątkowości naszych problemów. Ŝyje i trwa w gotowości do stałego reagowania lękiem na podobne. Wiemy doskonale.

to juŜ krok. Pierwszy po uświadomieniu. co w Ŝyciu nam się zdarzy… oby zawsze była to tylko przyjemność wymyślania bajek zabawnych. Literatura dziecięca obfituje w opowieści na granicy świata realnego i wyobraŜonego. My – dorośli równieŜ poszukujemy rozwiązania własnych problemów i niepokojów. Przywołam tu słowa Wisławy Szymborskiej: Czemu ty się..a więc to jest piękne. Ale nazwanie. Tak naprawdę trudno jest czasem zwerbalizować stan niepokoju. Ŝe „Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego. Ale warto spróbować tego.Strach i lęk są naturalnymi stanami nie tylko u dzieci. unikając dysonansu wewnętrznego. co dotąd było moŜe jeszcze niepotrzebne i niekonieczne. Nie jesteśmy w stanie przygotować ani siebie. nie zawsze ze względów czysto racjonalnych. rozweselających. Zbyt skrajne? MoŜliwe. 11 . albo o latawcu. ani dzieci. a nie innych wyborów. relaksujących. Nasze maluchy ciekawymi oczami obserwują nas i wszystko naokoło. z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś . na kaŜdą sytuację. subtelnym motylku. który postanowił zwiedzać świat. Początek drogi wyjścia do przestrzeni wolności. Czasem trzeba reagować intuicyjnie. Miniesz .. Tym razem jeszcze sami wybierali problem dziecka. uścisku dłoni i magicznych słów: „Jestem z tobą”. pełnych emocji i mechanizmów obronnych. zła godzino. Kto wie. Karel Čapek napisał. ale takŜe uciekając przed czymś nieokreślonym.a więc musisz minąć. śycie niesie ze sobą własne pomysły i niespodzianki. ich Ŝyczliwego spojrzenia. elastycznie weryfikować działania i ich kierunek. Jak kojący balsam przed snem działa bajka terapeutyczna o misiu. Dorosłym znacznie trudniej jest przyznać się nawet przed samym sobą: „boję się”. a przecieŜ dokonujemy takich. Z takim właśnie zamierzeniem zaproponowałam studentom tworzenie bajek terapeutycznych. Obracamy się we własnych mikroświatach. o czym milczy”. Potrzebujemy uwaŜnie słuchających przyjaciół.

Doris Brett. Ŝe okaŜe się pomocna przy rozwiązywaniu róŜnych sytuacji rodzinnych w zaciszu dziecięcego pokoju. który aktywnie wspierał pomysł i nadał mu tytuł. czy Gilles Tibo-Zau. Barbary Cain. dla Kolegium Karkonoskiego. Niniejsza ksiąŜka jest kolejną propozycją dla dzieci i rodziców. KaŜda z nich to własna autorska opowieść. którzy przyczynili się do powstania tego zbioru. Jest to ksiąŜka wyjątkowa dla nas. Mam nadzieję. W tym miejscu dziękuję przede wszystkim autorom bajek i dzieciom za rysunki. MoŜe teŜ będzie źródłem pomysłów wykorzystywanych podczas studenckich praktyk zawodowych i w przyszłej pracy dydaktycznej. Podziękowania składam wszystkim. Maria Leszczawska 12 . bo są w niej zebrane bajki terapeutyczne napisane przez studentów Filologii polskiej w ramach zajęć Terapii pedagogicznej. Wdzięczność kieruję takŜe do Krzysztofa Malczuka.Na półkach w księgarni znajdziemy pozycje między innymi Marii Molickiej. szczególnie Edycie Tuz-Jureckiej za pomoc przy wyborze najlepszych bajek i za ich korektę językową.

Wszyscy bardzo lubili Huberta i uwaŜali go za niezwykle odwaŜnego Ŝółwia. gdyŜ bał się. o której tylko on sam wiedział. Hubert zdał sobie sprawę. aby ktokolwiek poznał jego tajemnicę. Wyprawa jednak szybko mu się znudziła i postanowił wyruszyć na Północ. Zwiedzał egzotyczne kraje. śółw panicznie bał się wszystkich gryzoni. Pogodził się z myślą. Niestety. Bardzo wstydził się tego i nie chciał. kolorowych liści. Ŝe przyjaciele nie będą chcieli się z nim bawić. Z dnia na dzień czuł się coraz bardziej wyczerpany z głodu i zimna. w której zatrzymał się Ŝółw. 12 lat śnie panowała późna jesień. Ŝe jeśli tu zostanie nie przeŜyje zimy. gdy zobaczył leŜącego w stercie mokrych liści Huberta. Dni były chłodne i dzień stawał się coraz krótszy. W okolicy. Zwiedzał dalekie kraje. mieszkała rodzina polnych myszy. które boi się gryzoni. Zrobiło mu się Ŝal tego dziwnego stworze13 . gdzie zbierał Ŝołędzie. w którym właJessica Marcinowska.Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. jednak był juŜ zbyt słaby. Pewnego razu Hubert po raz kolejny wybrał się w daleką podróŜ. słońce mniej juŜ grzało. AŜ wreszcie któregoś ranka nie miał nawet siły wstać. Przygody Ŝółwia Huberta śółw Hubert uwielbiał podróŜować. nawet maleńka myszka wzbudzała w nim ogromny. Istotnie. spacerował po plaŜy i kąpał się w ciepłym morzu. coraz częściej padał deszcz i wiał zimny wiatr. ale miał jedną wielką słabość. gdzie poznawał wielu nowych przyjaciół. gdzie jeszcze nigdy nie był. który zbudował sobie z opadających. paraliŜujący strach. Ŝeby wracać do domu. Tata Mysz wracał właśnie z lasu. Ŝe moŜe tej zimy nie przeŜyć. Dotarł do pięknego kraju. nasz bohater był bardzo odwaŜny. Hubert mieszkał na skraju lasu w kopcu.

nia i postanowił zabrać Ŝółwia do swojej norki. Oni takŜe jednak cierpieli z powodu choroby jedynego synka. Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego. bo w przeciwnym razie ciągle przebywałby w szpitalu. Jednak swojej bezsilności nigdy chłopcu nie okazywali. a on tak przeraźliwie krzyczał. a potem podziękował za opiekę i ruszył w drogę do domu. Linus. gdzie prawie kaŜdego dnia świeci słońce. niestety bardzo często płakał. Wszystkie myszki na zmianę nad nim czuwały. pod czujną opieką rodziny polnych myszek. I tak w mysiej norce. zbierać muszelki i patrzeć na piękne. Smuciło to jego zmęczonych i zmartwionych rodziców. a konkretnie dla diabetyka. Musiał jednak otrzymywać niezbędne lekarstwa. budować zamki. Ŝe myszki uratowały go przed śmiercią. Hubert mieszkał z rodziną myszek aŜ do przyjścia wiosny. nasz bohater powoli dochodził do zdrowia. był na nich zły i obraŜony. 14 . PołoŜył go na zrobiony z patyków wózek i poszedł w stronę domu. Od tej pory juŜ się ich nie bał. morskie fale. karmiły go i doglądały. Linus nie rozumiał postępowania rodziców. mieszkał chłopiec. Nigdy nie zapomniał o swoich nowych przyjaciołach. bo tak miał na imię. a na drzewach rosną przepyszne owoce. I za kaŜdym razem kiedy musieli zrobić mu zastrzyk. początkowo się przestraszył. I przede wszystkim przestał bać się gryzoni. to codzienne spacery z rodzicami brzegiem morza. co wywoływało uśmiech na jego ślicznej twarzyczce. O Dzielnym Linusie W pewnym pięknym kraju. Jedyne. Był on jednak bardzo smutny. w czasie których mógł bawić się w piasku. Gdy Hubert wyzdrowiał zupełnie i otworzył oczka. dzięki którym odzyskał zdrowie. czuli tak wielki ból jak on. jednak szybko zrozumiał.

chodził razem z Linusem i jego rodzicami na plaŜę. Nie wiadomo bowiem. Ŝe i Linus. Chłopiec zrozumiał. Rodzice byli bardzo dumni ze swojego syna. spostrzegł nagle leŜącego na brzegu psa. Ŝe będzie pomagał. Chłopiec podszedł i zaczął go głaskać. Ŝeby moŜna było nalać do niej wody dla nowego przyjaciela. jak waŜne jest przyjmowanie lekarstw. Wymyślił równieŜ dla niego imię . Nie Ŝałowali decyzji. Cieszyli się. Wspólnymi siłami zanieśli małego pieska do domu. Rodzice byli bardzo dumni z Linusa. Jak się okazało po wizycie u weterynarza. Cieszyli się teŜ dlatego. Był zupełnie wycieńczony. 15 Dominika Miąso. Mama pochwaliła pomysł chłopca. I postanowił. Trzymał go za łapkę. dbał zawsze o to. Pobiegł co sił w nogach do swojej mamusi i opowiedział o zwierzęciu. przestał juŜ płakać przy robieniu zastrzyków. Ŝeby zrobić pieskowi zastrzyk i w ten sposób przyspieszyć leczenie zwierzęcia. Chłopiec obiecał. I bardzo sumiennie wywiązywał się z danego rodzicom słowa. jak długo leŜał na plaŜy ani jak się tam znalazł. W ten sposób chciał mu okazać wdzięczność za jego dobroć i pokazać mu. Ŝe nie będzie juŜ nigdy płakał.Tego dnia. kiedy Linus jak co dzień bawił się na plaŜy.Cezar. Linus oddał jedną ze swoich ulubionych foremek do piasku. Ŝe moŜe na niego liczyć w kaŜdym momencie. widząc. czy mogliby go zabrać do domu i udzielić mu pomocy. nie odstępując chłopca na krok. Teraz wymagał troskliwej opieki. Głaskał Cezara. Z pieskiem było juŜ prawie dobrze. Ŝe nie jest z nim dobrze. ciągle do niego mówił. gdy przyjeŜdŜał lekarz. bo to wszystko jest dla jego dobra. Zapytał. patrzył na niego swoim błagalnym wzrokiem. by w jego miseczce znajdowały się smakołyki i woda. Ŝe Linus go zauwaŜył. jak dzielnie Cezar przyjmuje lekarstwa. dzielnego. jaką podjęli. małego Linusa. Miał duŜo szczęścia. Ŝe Cezar jest z nimi. 5 lat . poza tym był niedoŜywiony i bardzo wyczerpany. Cezarek miał złamaną tylną łapę. wiedział. Oczy zwierzęcia wyraŜały wdzięczność.

Drobik i Drzewik byli najlepszymi przyjaciółmi. Natomiast skrzat Drzewik dawał wszystkim drzewo na opał i pomagał budować ich piękne domki. za siedmioma lasami i za wielkim oceanem była piękna kraina. aby wyszły z niej i siedziały w lesie przy źródełkach wody. AŜ pewnego dnia w lesie pojawił się chochlik. Codziennie rano przemierzał las w poszukiwaniu czystego. jak co dzień. Nomik. W samym środku tego lasu leŜała piękna wioska. w którym znajdował się ich przeraŜony przyjaciel. Nomik. Skrzaty wzięły trzy świnki z zagrody i wyruszyły do lasu na pomoc Nomikowi. pomagając sobie wzajemnie. Gdy dotarły do Nomika. Zaczął płatać róŜne figle. Skrzat Nomik nosił wszystkim wodę. który wszystko widział i szybko pobiegł po Drobika. Nomik znieruchomiał i ze strachu nie mógł wydusić ani słowa. Rosły tam ogromne drzewa i wielkie paprocie.Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka. Drobik opiekował się zwierzętami. Ŝe pająki nie są tak straszne. jak wydaje 16 . wziął swoje wiaderka i wyruszył do lasu po wodę. w której mieszkały małe skrzaty. który razem zbudowali. Mieszkały tam jeszcze inne skrzaty. Wszystkie Ŝyły zgodnie i szczęśliwie. które miały małą zagrodę na brzegu lasku. zaczęły z nim rozmawiać i tłumaczyć. które boi się pająków. Przygody trzech sympatycznych skrzatów Nomika. Szedł przez gęste zarośla. Chochlik poszedł do wielkiej jaskini i namówił mieszkające tam pająki. a najbardziej lubił dokuczać Nomikowi. Wiedział. Drzewika i Drobika Za siedmioma górami. które pracowały wspólnie na dobro całej wioski. wstrętny pająk. Zawsze po pracy bawili się razem na wielkim placu zabaw. Na szczęście niedaleko był Drzewik. a tu nagle wyskoczył wielki. Wsiadły na zwierzątka i szybko pobiegły do miejsca. Wszystkim Ŝyło się bardzo dobrze i dostatnio. błyszczącego źródełka. Ŝe boi się on pająków. Zawsze przynosił im jedzenie i pyszną wodę od Nomika.

Wieczorem wszyscy zebrali się w domku Drzewika i naradzali się. Namówiły jedynie Nomika. aby wsiadł na świnkę i szybko wróciły do wioski. I tak teŜ się stało. aby poszedł razem z nimi do Nomika. 11 lat pałkach. Jego lęki zniknęły dzięki pomocy towarzyszy. W pewnym momencie Drobik wpadł na genialny pomysł. Drzewik zaczął opowiadać przyjaciołom. Wszyscy zebrali się wkoło skrzata i zastanawiali się. jak moŜna pomóc ich przyjacielowi przezwycięŜyć strach przed pająkami. Nomik przygotował pyszną kolację i przy ciepłej herbatce przegadali całą noc. Na początku zapytali Nomika o jego samopoczucie i zaczęli tłumaczyć mu. Ŝe kiedyś zadomowił się u niego w kredensie mały pajączek . ale Kajtuś zaczął mu opowiadać o sobie. nie potrafiły przekonać swojego przyjaciela. Nomik stał się dzielnym skrzatem i niósł pomoc innym. które stało na szafce nocnej Nomika. w pudełku siedział właśnie on. uciekł z lasu w siną dal i nikt juŜ go nie widział. co się w tym pudełku znajduje. Z czasem nawet zaczął rozmawiać z pająkami w jaskini.się skrzatowi. Ŝe nikomu nie moŜe juŜ dokuczyć. Wtedy to Drzewik powiedział przyjacielowi. Natychmiast pobiegł do swojej chatki. Ŝe przeprowadzi się do niego. trzymając w ręce małe pudełeczko po zaOla Kaczkowska. Chochlik widząc. Ŝe od wielu miesięcy u niego w domu mieszka właśnie taki pajączek i przedstawił Nomikowi Kajtka. Odtąd Nomik pewnie wyruszał do lasu i nie bał się pająków. Od tej pory pajączek co wieczór zasypiał w swoim pudełeczku po zapałkach.Kajtek. Początkowo skrzacik się wystraszył. Wszyscy razem udali się do nadal wystraszonego skrzata. Wrócił po kilku minutach. Jak się okazało. Niestety. 17 . Ŝe pająki nie są wcale takie straszne. Kajtuś bardzo się zaprzyjaźnił z Nomikiem i zdecydował. Skrzaty poprosiły Kajtka.

które. Ŝe ta osa była jeszcze bardziej przestraszona niŜ on! Przez pół nocy chłopiec nie mógł zmruŜyć oka.boi się owadów O chłopcu. Chłopczyk spanikowany krzyknął: 18 . chodził do szkoły i dobrze się uczył. Chłopczyk panicznie bał się owadów. przyleciała mała osa. zwabiona słodkim zapachem.. Chłopczyk tak się jej przestraszył. Ŝe nie ma Ŝadnych zmartwień. skakał. jaki piękny byłby świat. mieszkało sobie małŜeństwo z synkiem Adamem. Chłopczyk bawił się na łące. Zaczęła latać to koło kanapki.. Chłopiec. to koło Adasia. Gdy tylko przyleciała mała pszczółka. Chłopczyk miał juŜ 8 lat. niedaleko Twojego domu. Następnego dnia Adaś wraz z rodzicami wyszedł na spacer. Cały czas myślał. Usiadł sobie pod drzewem tuŜ obok rodziców. chleb i mały słoik z miodem. Ŝe aŜ upuścił lizaka na chodnik. Jednak nie była to prawda. zrobił sobie kanapkę z miodem. biegał.Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka. Po kilku minutach zmęczony postanowił odAla Krajewska. który bał się owadów Kilka. odruchowo odwracał głowę. Bawił się świetnie i juŜ prawie zapomniał o tej historii z osą. a moŜe kilkanaście lat temu. gdyby nie było na nim owadów. pojawiła się pszczoła. W końcu zmęczony usnął. Wydawałoby się. Ojciec wyciągnął koc i rozłoŜył go. kiedy wyszedł przed dom z lizakiem w ręce. gdy zaś zobaczył małą mrówkę. Pewnego dnia. kręcił fikołki. Nie wiedział. Niestety. próbował wykonywać artystyczne figury. 6 lat począć. Mama w tym czasie wyjęła z koszyczka sok. zmęczony i głodny. Adaś od razu dostawał drgawek.

to dzięki nim mamy ten cudowny obraz za oknami. . Chodź ze mną! . kwiecistą łąkę. tu niedaleko jest pasieka. .powiedział tajemniczo pan Edward. wstała i kilkoma zwinnymi ruchami odpędziła małego intruza. syneczku .No.Uciekaj stąd! Poszła! Sio! Mama.rzekł ojciec. co to właściwie jest.Nie bądź niemądry! Ona poczuła tylko słodki zapach miodu. Weszli do jakiegoś ciemnego pomieszczenia. jak poczujesz ten zapach. co powiedzieć. uwaŜnie obserwując całą sytuację. Jednak sparaliŜowany strachem bał się nawet poruszyć. To on opiekuje się tymi pszczółkami . Adaś zgodził się. to była tylko mała pszczółka! Ona nikomu nie chciała zrobić krzywdy! . Adaś wziął ojca za rękę i poszli razem za panem Edwardem.O. .Dzieeeeń Dobryyy . widząc przeraŜenie w oczach syna. to dzięki nim mamy taką piękną. rzekł do syna: . 19 . Popatrz synu. .z trudem wydukał Adaś.rzekł ojciec . one ci nic nie zrobią . a to jest pan Edward.odparł Adaś.nie dawał za wygraną chłopczyk. .. I nie tylko…. Ty. które groźnie brzęczały. Pan Edward zapalił światło i oczom małego Adasia ukazało się tysiące malutkich słoików. gdyŜ nie wiedział. . teŜ od razu przybiegasz.Zobacz. .zabiorę cię na małą wycieczkę. widząc strach w oczach dziecka.Wiesz co. „MoŜe jakiś wodospad? A moŜe to jakiś stary zamek?” .Adasiu. Ojciec.Ale ona chciała mnie uŜądlić! . Chodź.Dzień Dobry! Spokojnie. Adaś nie wiedział. Widział setki latających owadów. Właściwie… jak to się nazywało? „Psieka? Wieka? Pacieka?” Z rozmyślań wyrwał go głos ojca: .dodał po chwili.rzekł pan Edward. to jest pasieka.rozmyślał. . jesteśmy na miejscu.Ona chciała mnie uŜądlić! .

ale moŜe cię ukłuć tylko wtedy. sam nie wiem.Widzisz.Ale świat bez owadów i tak byłby lepszy! . . jak kaŜdy inny owad. Pan Edward otworzył jeden z nich i poczęstował chłopca. 5 lat Adaś trochę zdezorientowany spojrzał na tatę.Pszczoła. 20 .To jest miód .rzekł ponownie pan Edward . Mrówki i pszczoły to bardzo pracowite stworzenia! Często ludzie się ich boją. Dzięki mrówkom masz czyste ścieŜki w lesie. Nie moŜemy się ich bać! One pomagają nam. Adaś trochę zaskoczony powiedział: . dlaczego. a później na pana Edwarda.Ale one gryzą! . nie! mój chłopcze . my pomagamy im! Adaś ponownie spojrzał na tatę i na te wszystkie słoiki. To dzięki nim jest słodki i smaczny.. kaŜdy owad ma w przyrodzie określoną rolę. To właśnie te pszczoły go produkują. to ona ciebie nigdy nie uŜądli! Marysia Klewiado. boi się człowieka! To prawda. gdyŜ mrówki są „sprzątaczami” i usuwają wszystko.Oj nie. Ponadto od owadów moglibyśmy się sporo na- uczyć.Oj.Co to jest? . Po chwili powiedział: . zresztą. czy liście z buku.Pyszny! . pszczoła ma Ŝądło.powiedział Adaś. kiedy poczuje się zagroŜona.zapytał Adaś . Dzięki takim pszczołom masz miód. jak na przykład igły z sosny.rzekł pan Edward . mój chłopcze .odparł Pan Edward. co jest zbędne. JeŜeli nie będziesz jej draŜnił i zrywał jej gniazd.

Tatuś chodził do pracy. ale zawsze moŜna go przeskoczyć… W pewnym małym miasteczku Ŝyła sobie szczęśliwa i bardzo kochająca się rodzina. Piękno podwórza moŜna było szczególnie podziwiać w upalne dni lata. owady nie są naszymi wrogami. baśń czy opowiadanie. jak małe pszczółki pracują na łące.moŜe to będzie Adaś? Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności Strach ma wielkie oczy. Lubił teŜ obserwować cięŜką pracę mrówek. tylko im . Maluchy często bawiły się przed domem. Nie bój się ich. Byli wtedy pewni. Mieszkała w cudownym domku z malowniczym ogrodem.Pamiętaj chłopcze. a mama zajmowała się domem i dziećmi. tatę. . Ŝe dzieci spokojnie i bez problemu 21 . Rodzina liczyła czworo domowników .mamę.. rodzice zawsze czytali maluchom jakąś bajkę. RóŜnorodne kwiaty sprawiały. Teraz Adaś uśmiechał się. na polanę czy na pobliski basen.ruchem ręki pan Edward wskazał na pszczoły brzęczące koło uli. podczas wakacji. dziewięcioletniego Kubusia i czteroletnią Zosię. który wpatruje się w mrówki .To nie mnie naleŜą się słowa uznania. kiedy widział. Od tej pory Adaś nie bał się juŜ owadów. chodziły z rodzicami na zakupy i na długie spacery do lasu. Są naszymi przyjaciółmi. ale zawsze wracały do domu przed zmierzchem. Wtedy było tam cudownie i kolorowo. jak podnoszą przedmioty kilkakrotnie cięŜsze od nich samych! Od tej pory Adaś jest szczęśliwym dzieckiem. poniewaŜ Zosia strasznie bała się ciemności. Pamiętał słowa starego człowieka z pasieki: „Owady są naszymi przyjaciółmi! Pomagają nam!”. przed snem. Ŝe człowiek czuł się w ogrodzie jak w raju. Wieczorem. I kto wie. moŜe jak zobaczysz na łące małego chłopczyka.

Chłopiec płatał Zośce przeróŜne figle i psikusy. strasznych historii opowiadanych przez Kubę. niestety. Ŝeby zanim ona zaśnie. Zosia zaczęła panicznie bać się ciemnych pomieszczeń. Niestety. jak to rodzeństwo. dlaczego tak nie wolno robić. płacze i dziwnie zachowuje się w towarzystwie Kuby. rodzice nie domyślili się. Często prosiła o to. gdy robiło się juŜ ciemno. ale malec nie mógł tego zrozumieć. wieczorów i nocy. a w zamian za to Zośka zepsuła braciszkowi długą.starszemu bratu podobało się straszenie siostry. gdyby nie Kubuś. Bała się spoglądać w okno przed spaniem. Ŝe ktoś tam stoi i zrobi jej krzywdę. czasami dogadywali się. Wtedy zaczynało się skarŜenie na siebie. z jakiej przyczyny. w którym wymyślony stwór zabił jej mamusię. gdzie czuła się bezpieczna. a ona to wszystko widziała na własne oczy. Kiedyś nawet miała sen. a czasami. który nie wiadomo. Rodzice przecieŜ tak samo kochali swoje pociechy. Ŝe jest tam człowiek w czarnym płaszczu z kapturem i z wielkim. ostrym noŜem w ręku. Ŝe Kuba rozdeptał siostrzyczce zrobione z ziemi kotlety mielone. bo bała się być w nocy sama w pokoju. Zosia prosiła rodziców. Ŝe to moŜe być przyczyną lęków córki. WyobraŜała sobie. by spała z nią mama. był zazdrosny o młodszą siostrę. Innym przykładem było głośne pukanie wieczorami w okna i drzwi czy straszenie jej przed snem w pokoju. Po dłuŜszym czasie tato zauwaŜył. Kubie starano się wytłumaczyć. Nazajutrz rodzice przeprowadzili powaŜną rozmowę z dziećmi. Spory wybuchały o drobnostki: o to. Ŝe Zosia boi się. JuŜ wtedy było wszystko wiadomo . tak więc podczas długich wieczorów mamusia z tatusiem prawie zapomnieliby o problemie córeczki. Zosia i Kubuś.zasypiają. nie gasili światła w jej pokoju i nie zamykali drzwi. ekspresową i bardzo krętą autostradę pomiędzy krzewami ogrodowymi. jakie to moŜe mieć konse- 22 . bo miała zawsze wraŜenie. nie. Były wakacje. Na przykład na dworze. chował się za jałowcem wyskakiwał jak upiór zza niego i straszył siostrę. Gdy miała takie sny. często w nocy krzyczała albo biegła do łóŜka rodziców. czyja to jest wina i kto pierwszy zaczął spór.

Zosia nadal odczuwała lęk przed ciemnością. Asia Kęsicka. tego nie ma. by mogła zasnąć. przytulił ją i postanowił się poprawić. o czym opowiadał braciszek. Po powrocie do domu wszyscy poszli szczęśliwie spać. Ŝe to wszystko. bo oni tak samo bardzo kochają jego i Zośkę. która dzięki regulowanemu włącznikowi miała róŜne natęŜenie światła. Kubuś przeprosił siostrzyczkę. Rozwiało to wszelkie wątpliwości chłopca o miłości rodziców. a Zosia trzymała oboje rodziców za ręce. Lecz to nie pomogło. 7 lat 23 . Potem puściła rodziców i zaczęła biegać i śmiać się z Kubusiem. Któregoś dnia. kiedy Zosia juŜ jakby zapomniała o swoim strachu. rodzice postanowili wziąć córkę na spacer. a Zosia pokonała swój lęk. Dziewczynka szczerze uśmiechała się i podziwiała piękno nocy. ile więcej poświęcają czasu siostrze. Tatuś zaś codziennie wieczorem tulił ją do snu i opowiadał bajki o dzielnych dziewczynkach.kwencje i Ŝe nie jest waŜne. to fikcja. uśmiechniętą i zadowoloną dziewczynką. które prawie niczego się nie bały. po kilku tygodniach. to po prostu nie istnieje. księŜyc jasnym blaskiem świecił nad ich domem. Córeczce zaś wyjaśniali. Mamusia więc postanowiła kupić Zosi lampkę nocną. Była to piękna noc. Cała rodzina wyszła z domu. której nie jest juŜ potrzebne światło i uchylone drzwi od pokoju. Do dziś jest szczęśliwą.

poniewaŜ miała głos cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. Głos ten brzmiał tak. Ŝe była ona trzyletnią panienką. Pewnej nocy biedroneczka obudziła się przeraŜona. czerwona biedroneczka Ela. obcy głos. Usłyszała straszny. co się wydarzyło. Niestety. Całą noc nie spała. Spędzała na nim większość swojego czasu spała. swoim koleŜankom. W nocy tak bardzo się bała. WciąŜ było słychać straszne: Uuu! Uuu! Uuu! … Biedroneczka nie mogła zasnąć. czasem zapraszała do siebie inne biedroneczki. Promienie słońca łagodnie ogrzewały listek. Zaczęła płakać i wołać swoje koleŜanki. Biedroneczka Ela połoŜyła się wygodnie na swoim listku. Ŝadna z koleŜanek nie słyszała w nocy strasznego głosu. gdy biedroneczka poruszyła się na listku. który dzięki temu stawał się jeszcze bardziej zielony i przez to piękniejszy. co robić. trzęsąc się ze strachu wtuliła się w swój listek. dlatego poprosiła koleŜanki. Jednak wciąŜ pa- 24 . dawno temu. kiedy straszny głos ucichł. na zielonym listku ogromnego drzewa mieszkała malutka. miała spuchnięte oczka i bolał ją brzuszek. które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. który był mięciutki i wygodny. biedroneczka Ela opowiedziała im całą historię. Na skrzydełkach miała trzy czarne kropki. Ŝe nawet nie zauwaŜyła.Barbara Jasińska Bajka dla dziecka. Było cicho i spokojnie. Tak upływały kolejne dni. więc nie uwierzyły. Biedroneczka postanowiła opowiedzieć o tym. Bała się jednak zejść ze swojego listka. ale nikt jej nie słyszał. by przyszły do niej na herbatę i ciasteczka. które zazdrościły jej pięknego zielonego listka. który dochodził spod listka. zamknęła oczka i próbowała zasnąć. Nadeszła noc. jakby ktoś kogoś wołał: Uuu! Uuu! Uuu! Nie wiedziała. Słoneczko świeciło wysoko na niebie. Gdy biedroneczki wypiły herbatę i zjadły ciasteczka. odpoczywała. Biedroneczka uwielbiała swój listek. co znaczyło. Biedroneczka Ela Dawno. Zrobiło jej się cieplutko.

a młodsza. zmęczona nieprzespaną nocą biedroneczka napiła się wody. po czym połoŜyły się na listku. Wiatr leciutko kołysał listkiem. nie ma koleŜanek i nadal słychać ten okropny głos. I tak teŜ się stało. Poza tym przyjaciółki róŜniły się kolorem . obcy głos: Uuu! Uuu! Uuu! … To było przeraŜające . Gdy biedroneczka juŜ prawie spała. Ŝółta.miętała straszny głos. Biedroneczki przed pójściem spać. z dwiema kropkami. 25 . ale tym razem biedroneczka Ela poprosiła.biedroneczka sama na swoim pięknym listku. Nagle zbudził ją znany juŜ jej głos: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka Ela obudziła śpiącą koleŜankę. obracając się na drugi bok. Biedroneczka Zosia zasnęła bardzo szybko. biedroneczka Zosia. a biedroneczka nie miała nawet odwagi krzyknąć. zgodziła się zostać. bezsenna noc. Bawiły się w berka. Tylko cichutko płakała. zaprosiła do Jessica Marcinowska. natomiast biedroneczka Ela nie mogła zasnąć. natomiast biedroneczka Zosia dwie. Ŝe głos ten wróci. Dzień był cudowny. fruwały nad łąką.biedroneczka Ela miała ich trzy. Gdy biedroneczka zaspokoiła pragnienie. po jakimś czasie usnęła. NajodwaŜniejsza. który słyszała poprzedniej nocy. ale w tym samym czasie głos ucichł i biedroneczka Zosia znów zasnęła. wąchały kwiatki. Głos nie ustawał. wokół jest ciemno. Bała się. KoleŜanki nadal nie wierzyły. by któraś z nich została u niej na noc.starsza była czerwona. Znów opowiedziała im historię obce- go głosu. usłyszała ten sam. zjadły pyszne kanapki z dŜemem truskawkowym. Obie biedroneczki miło spędziły czas. liczyły swoje kropki . Mimo to. poniewaŜ boi się być sama. Bała się. Tak minęła kolejna. Tej nocy głos juŜ nie wrócił. której kropelka spadła na listek. niestety zbliŜała się noc. Co dzień rano jakaś malutka kropla rosy znajdowała się na listku. 4 latka siebie koleŜanki.

Minęła noc. Na pewno sobie poradzisz . Wróciła więc na drzewo.odpowiedział zielony listek. siadała na kwiatkach i wciąŜ myślała o tym. Znów bardzo się bała. nikogo nie widziała. Fruwała nad łąką. Biedroneczka przestała płakać. LeŜała i leŜała. Gdy nadeszła pora snu. Pofrunęła nad łąkę. Robiło się ciemno. biedroneczka wtuliła się w listek i zastanawiała się nad tym. kto co noc mnie budzi. bolał ją brzuszek. Usiadła i spoglądała w dół.pomyślała. . Nie mogła zasnąć. głos nie wracał. Wtuliła się w listek. Głos ucichł. wciąŜ miała spuchnięte oczka od płaczu. ale biedroneczka była smutna. Uuu! Uuu! Uuu!. tym razem z dŜemem z jagód i połoŜyła się na listku. Świeciło słońce. . Wiedziała. LeŜała cichutko. trawie.. Ŝe głos dochodzi spod niego. MoŜe jestem mała.. Jednak nie mogła znaleźć miejsca. gdy biedroneczka postanowiła zostawić swój listek i zamieszkać gdzie indziej.Kim jesteś? 26 . Głos ucichł. gdy usłyszała to straszne: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka wtuliła się w listek z większą siłą. Biedroneczka przesunęła się na brzeg listka. piękne czerwone skrzydełka i umiem fruwać. głos wróci. ale przecieŜ mogę poradzić sobie z tym. przysiadła na listku i zapłakała. Ŝe gdy skończy się dzień i nadejdzie noc. biedroneczko Elu. po czym powolutku wstała i otworzyła oczka. kwiatki kwitły. przyglądała się kwiatkom. Wiedziała.Rano przyjaciółka biedroneczki Eli odleciała na swój listek. „Mam juŜ trzy kropki. zielony listek stawał się wciąŜ piękniejszy. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza.Masz rację. Była późna noc. by ktoś wciąŜ mnie straszył” . Po chwili spytała swoim cieniutkim jak słomka i cichutkim jak szum morza głosem: . czekając na głos. Dzień był ładny. Jesteś mądra i masz juŜ trzy kropki. jestem mądra i nie mogę pozwolić. które byłoby tak wygodne i piękne jak jej zielony listek. Słoneczko jeszcze nie pojawiło się na niebie. Ŝe będzie noc.usłyszała w końcu. Przestraszyła się.Mam juŜ trzy kropki. dlaczego głos słychać tylko nocą i do kogo on naleŜy. Biedroneczka zjadła kanapkę. Po chwili uspokoiła się i powiedziała do swojego listka: .

W tym samym momencie usłyszała głos: .odpowiedziała biedroneczka . mam dopiero trzy kropki. ale jeśli chcesz mogę być twoją przyjaciółką . Biedroneczka patrzyła na ogromną postać. Mieszkam w tym otworze. Była przeraŜona.Uuu! Uuu! Uuu! To nie ma znaczenia.odpowiedziała sowa .Zgadzam się .Dlaczego mnie straszysz? Nie mogę spać.. . Ale bardzo się bała. boli mnie brzuszek i czuję się zmęczona.„Zajrzę do środka”. Nagle zauwaŜyła. by pofruwać.. a mój głos jest gruby jak pień tego drzewa i głośny jak burza. „MoŜe ktoś tutaj mieszka?” . Sfrunęła z listka i zobaczyła otwór w drzewie.odpowiedziała biedroneczka..Ja nazywam się biedroneczka Ela. Biedroneczka postanowiła sprawdzić. Ŝe ma nową przyjaciółkę. Biedroneczka uspokoiła się nieco i cichutko spytała: .zaproponowała sowa.Nie straszę cię . Zaczął boleć ją brzuszek i poczuła.Jestem sową. Mieszkam na zielonym listku.odpowiedziała.Jestem malutka. która wyfrunęła z otworu. Ŝe z otworu w drzewie wychyla się olbrzymia głowa. Nic ci nie zrobię. .Nikt nie odpowiedział. Nie wiedziała.Nie bój się mnie .Mówią na mnie sowa Matylda .W dzień śpię. Bardzo się cieszyła.powtórzył ten sam głosik .pomyślała biedroneczka . a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza . . jak mocno uderza jej serduszko. a w nocy budzę się.spytała sowę.Uuu! Uuu! Uuu! Nie uciekaj. . dlatego mój głos jest taki głośny. A jak ty się nazywasz? . Ja jestem duŜa. Po tej rozmowie biedroneczka pofrunęła na swój listek i o wszystkim mu opowiedziała. Mieszkają daleko. . Nie bój się mnie. co robić. Inne biedroneczki 27 . kto ukrywa się pod listkiem. Jeśli zechcesz moŜemy się zaprzyjaźnić . . I co noc wołam: Uuu! Uuu! Uuu!. trzęsła się ze strachu i nie mogła się odezwać. Biedroneczka chciała uciec jak najszybciej. Czuję się tu bardzo samotna. Nie bój się mnie.ponownie zaproponowała sowa. by przywitać się z moimi przyjaciółmi.

w którym przyszło mu Ŝyć. I juŜ się nie bała. A kiedy w nocy nie mogła spać. rozmawiała z sową. Lubił opowiadać o dawnych czasach. Stary. I tak kaŜdego wieczoru biedroneczka Ela bardzo się cieszyła. które odczuwa lęk przed alienacją. szklanki oraz cukiernica. Szklanki W pewnym stylowym kredensie mieszkała porcelana. mam tu na myśli dzieci niepełnosprawne. która pochodziła z Chin i pamiętała czasy dynastii Mung. Bały się równieŜ zajrzeć do środka. 16 lat 28 . kiedy to porcelana była bardzo szanowana i kaŜdy uwielbiał pić z niej herbatkę. Sowa Matylda równieŜ się cieszyła. Dawid Leszczawski. "Szklaneczki" jest przeznaczona dla dziecka. sędziwy czajnik był przygłuchawy. kto ją bardzo lubi. odbiegają od norm. z nizin społecznych.nie wierzyły. Ŝe ma nową przyjaciółkę. mieszka ktoś. rodzin patologicznych itp. a na nosie miał okulary w czarnych. Był tam czajnik. Ŝe pod listkiem. Chciałam zwrócić uwagę na dzieci. piły razem herbatę i jadły ciasteczka. grubych oprawkach. które na swój sposób są inne. dlatego tylko biedroneczka Ela przyjaźniła się z sową Matyldą. Ewelina Skawińska Bajeczka pt. Ŝe w otworze pod listkiem ktoś mieszka. w duŜym otworze drzewa. Obawia się braku akceptacji ze strony społeczeństwa.

Ŝe z ciebie ktoś chciałby wypić herbatę? .Myślisz. Czajnik codziennie nalewał im herbatki. to co innego! Nagle dostojnie wkroczył czajnik.drwiły .zaśmiały się i odwróciły od niej. Kiedy ona przybliŜyła się nieśmiało. KaŜde słowo było jak kłujące igiełki. a on z gracją nalewał im pyszną herbatkę.Jak śmiesz stawać obok nas! . Ŝe ciągle się przechwalały. JakŜe inna! JakŜe dziwna! Po prostu brzydka. Pewnego dnia zaskrzypiały drzwi kredensu i w smudze światła ukazała się Ona.rzekła pierwsza. zgrabne i ozdobione złotymi kółeczkami. koleŜanki zadrŜały ze złości i prychnęły z oburzeniem. a następnie maszerowały do cukiernicy po swoją porcję cukru. Szklanki zabrzęczały: . nowa szklanka. Stały dumnie na róŜowych podstawkach.Tu nie ma miejsca dla takich. która przyjechała z DodzieŜy.Opowieści tych z zaciekawieniem słuchały szklanki. Wtedy to kaŜda z nich ustawiała się w kolejce po ten pyszny chiński napój.Taka brzydula! My. która była młodą i bardzo mądrą osóbką bacznie obserwowała zachowanie szklanek. Łzy powoli napływały jej do oczu. Tylko cukiernica. Były bardzo ładne. .Na pewno nikt nie zechce wypić z niej herbaty . jak ty! . Szklanki ustawiły się „gęsiego”.Gdzie się pchasz paskudo! . .Co? Z takim uchem? Jakie ucho! Spójrzcie. 29 . Stary czajnik przedstawił ją: . Inna dodała: .Oto wasza nowa koleŜanka.zawołała druga. Ich wygląd wprawiał je w taki zachwyt. KaŜda dumnie ruszała swoim kształtnym uszkiem. jaką ma brzydką podstawkę! Ona jest pewnie z plastiku?! „Nowa” słuchała tego z zaskoczeniem. .

Świata brzydkich. 30 . Wiesz. nalewał herbatkę. opowiadał piękne legendy i baśnie. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej smutna. . „Oto właśnie ja.odpowiedziała ze smutkiem . . Opuściła uszko. Są ozdobą całego kredensu. Ŝe naleŜy do innego świata. małą podstawkę. milcząca. Serduszko ściskał przejmujący Ŝal. Mam krzywe. słuchała z zaciekawieniem.Dlaczego jesteś taka smutna i stronisz od koleŜanek? Czemu nie podejdziesz do czajnika? Tobie teŜ naleŜy się porcja herbaty . Jej rozŜaloną postać powoli zaczął okrywać kurz. mają w sobie tyle elegancji i uroku. Ŝe stojąca w drugim kącie kredensu cukiernica. Miała tyle pytań do niego..rzekła. Staruszek nie dostrzegał jej spod swoich grubych szkiełek. obserwuje ją. A ja..Podchodziłam . Na próŜno. Szklanka nie wiedziała. Ŝe dostaniesz herbatę. Nie próbowała nawet stanąć w kolejce po swoją porcję herbaty. KaŜdy chętnie wypije z nich herbatę.?” Stała tak. jak serduszko zaczyna jej bić coraz mocniej.JeŜeli będziesz stała na uboczu.ale nikt mnie nie dopuścił. to nie spodziewaj się. więc cichutko brzęczała.Ale ja jestem taka brzydka. zachwycona jego opowieściami. tam jest taki tłok. milcząc i rozmyślając o tym. zamknięta w sobie. Och! A te moje róŜyczki.. Łzy wylewały jej się z oczu i spływały po bladej twarzyczce. Tylko dlaczego? Za co? PrzecieŜ nie zrobiła nikomu krzywdy. jakie blade!” Spojrzała nieśmiało na koleŜanki i pomyślała: „One są takie ładne.. Spojrzała na swoje odbicie w szybie.Szklaneczka poczuła. Tymczasem stary czajnik przychodził i odchodził. odeszła bez słowa i stanęła w głębi kredensu. Cukiernica odpowiedziała: . by zwrócić na siebie jego uwagę. Pewnego dnia cukiernica podeszła do niej z codzienną porcją cukru i zapytała: . Szklanka. wielkie ucho.

szklaneczce przypomniały się słowa cukiernicy i wtedy uwaŜnie popatrzyła na siebie. 14 lat 31 . Cukiernica ciągnęła dalej: . jakie masz piękne uszko. Dostrzegła. KaŜda z nich była przecieŜ piękna na swój sposób.Zobacz. który ją od dawna pokrywał. Masz w sobie tyle wspaniałości! Nazajutrz. Dumnie i pewnie ruszyła przed siebie. Ŝe właściwie jest równie piękna jak one. kiedy promienie słoneczne przedostały się przez uchylone drzwi kredensu. Zaskoczone tym faktem szklanki. a te róŜyczki?! Jakie subtelne! Twoja podstawka jest z pięknej białej porcelany oszronionej złotem. chińskiego napoju. Rafał Leszczawski. Stanęła w kolejce po zasłuŜoną herbatkę. mimo Ŝe ma inny wzorek i kształt. iŜ cukiernica mówiła prawdę.. Szklanka z lękiem spojrzała na swoje odbicie w szybie. Jej oczy nabrały blasku. Delikatnie starła kurz. zrobiły jej miejsce. Stary czajnik z uśmiechem spojrzał na nią spod swych okularów i nalał jej pysznego. mimo iŜ róŜniły się od siebie wyglądem.Nieprawda.. Nagle jej postać rozpromieniła się. jesteś piękna! Przyjrzyj się sobie. delikatny wzorek. Od tej pory wszystkie szklanki traktowały ją na równi ze sobą.. Spojrzała na koleŜanki i przekonała się.

kiedy na niebie nie było ani jednej chmurki. Okazało się. ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Mały Koliberek był załamany. bo wraz z nim pojawia się silny wiatr. To samo działo się. Wszystkie były na niego złe. Kiedy tylko udało mu się samodzielnie utrzymać w powietrzu. nie chciał wracać do domu. bo gdy przelatywał nad rzeczką. Pocieszania jednak nic mu nie pomogły. gdy wciąŜ spóźniał się na kolację. Ŝe nie mogą latać. co się stało.Malwina Berger Bajka dla dziecka. jaki powodowały jego szybko poruszające się skrzydełka. 6 lat nym upałem. Ćwiczyli z nim latanie od rana do wieczora. Pewnego bezwietrznego dnia. Ŝe nie mogą płynąć z powodu wiatru. Opowiedział o wszystkim swoim rodzicom. aby nastąpiło to jak najszybciej. kiedy przelatywał obok małych owadów. Rodzice rozumieli małego i nie złościli się na niego. Ŝe kiedy koliberek latał. Koliberek stanął na końcu gałązki drzewa i przypatrywał się zwierzętom. KaŜde z nich było bardzo zmęczone ogromEmilka Kaczkowska. Mały koliberek Mały Koliberek bardzo chciał nauczyć się latać. Nikt nie mógł zrozumieć. Po kilku dniach szaleńczej zabawy i poznawania świata koliberek nagle przestał latać. kaczki kwakały. Starali się mu pomóc. a słońce grzało bardzo mocno. wiele zwierzątek miało do niego pretensje. Jego rodzice postarali się o to. które ma problemy z akceptacją siebie. Kaczki ledwie 32 .

Nie lećcie tak blisko mnie. aby nikomu nie zawadzać. Dziś jest bardzo gorący dzień. On jednak oddalał się. Koliberek nieśmiało powiedział: . widząc Koliberka i czując przyjemny wiatr. Kaczki były zachwycone. bardzo się ucieszyły. podobnie jak owady. aby polatał nad nimi jeszcze troszkę. Kiedy byli juŜ nad rzeczką poŜegnał się z owadami i powoli zniŜał lot. Owady z trudem utrzymywały się w powietrzu.Koliberku. 33 . Wiedział. zaczął lecieć w stronę Kubuś Zieja. Po chwili jednak owady znowu zaczęły się przybliŜać. aby znowu ktoś się na niego skarŜył. przepraszamy cię za nasze wcześniejsze uwagi. która była nagrzana od gorącego słońca. który utrudni wam latanie. Koliberek poczuł pragnienie i powolutku. bo mogę wam zrobić krzywdę. Szybko przeprosiły Koliberka za to. aby kaczki nie skarŜyły się na niego. który orzeźwiałby je w czasie lotu. Od tej pory Koliberek czuł się potrzebny i zaakceptowany przez inne zwierzątka. nie chcąc. jaki wytwarzały skrzydełka Koliberka. Oczywiście leciał ostroŜnie. Moje skrzydełka powodują wiatr. bo nie było wiatru. Koliberek bardzo się ucieszył i chętnie towarzyszył im w czasie lotu. Ŝe wcześniej na niego kwakały i prosiły. 3 latka rzeczki. który dzięki niemu chłodził je. Pozwól nam lecieć blisko ciebie.utrzymywały się na wodzie. Bez namysłu zgodził się. Twoje skrzydełka orzeźwiają nas i dzięki Tobie mamy siłę lecieć dalej. Te jednak. jakim go stworzono. Kiedy owady poczuły wiatr. One jednak odpowiedziały: . Ŝe jest cudowny właśnie taki. zaczęły lecieć bliŜej niego.

Zawsze spóźniał się na obiad. w pięknej. Tata królik był stolarzem. które dawało cień i chroniło ją od wiatru. Znajdowała się tuŜ obok drzewa liczącego sobie trzysta lat. przechylając talerz. Natomiast mama królik zajmowała się domem. a zupę wypijał. wszystko je palcami. który wszystko jadł łapkami Bardzo daleko stąd. które nie chcą. a kiedy siedział juŜ przy stole. szkoda było mu czasu na jedzenie noŜem i widelcem. Nie pomagały ani prośby 34 . 11 lat niejsze rzeczy powstawały przy śpiewie ptaków. Jedyną jego słabością było łakomstwo. ogrodem i trójką dzieci. potrafił zrobić z drzewa wszystko. Nie było Ŝadnego sposobu. który pomimo Ŝe potrafi jeść za pomocą noŜa. drewniana chatka. Najmłodszy z króliczków nazywał się Adaś i miał cztery latka. widelca czy łyŜki. zawsze zielonej krainie połoŜonej pomiędzy trzema wzgórzami stała maleńka. Króliczek wszystko jadł łapkami. Chatkę zamieszkiwała rodzina króliczków. aby nauczyć go posługiwania się sztućcami. Uwielbiał bawić się ze swoimi przyjaciółmi i pomagać innym zwierzątkom. prosta i zadbana. Pomysł na taką bajkę zaczerpnęłam z obserwacji sześcioletniego syna mojej koleŜanki. O króliczku. a najpiękAmanda Marcinowska. bądź nie umieją posługiwać się sztućcami.ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym.

Niestety. co ma z nimi zrobić. Króliczek pobladł. zrobiło mu się gorąco. Kiedy był juŜ na miejscu. Mama króliczka upiekła wielki tort i kiedy pokroiła go na kawałki. Ŝe zamiast lewej łapki ma widelec. Widząc to. Ŝe wszystkie dzieci jedzą sztućcami. Dzieci wybuchnęły śmiechem. Tam ujrzał długi stół uginający się od cięŜaru przeróŜnych smakołyków. aŜ tu nagle zobaczył chatkę i w tym teŜ momencie poczuł ogromny głód. protestował krzykiem oraz płaczem. ZbliŜył się do niej i po chwili wahania wszedł do środka. ale gdy tylko chciał chwycić kawał ciasta. a na koniec krzyknął. a zamiast prawej łapki nóŜ. Ŝe i tak się nie zmieni. Przyśniło mu się. spostrzegł. połoŜył się do łóŜka. Była to nauczka dla niego. gdy Adaś się juŜ uspokoił i doszedł do siebie. pani królik rozpłakała się. Nie zdradzając swoich zamiarów. Adaś próbował go dogonić. co chciał. jednak wcale się nie przejął i nie zmienił swoich zwyczajów. mały króliczek po raz pierwszy poszedł do przedszkola. a mały króliczek dalej robił. nurt był zbyt silny i sweterek króliczka zaczął odpływać. W dniu jego szóstych urodzin dostał wiele wspaniałych prezentów.mamy. Adaś nie zwracał nawet uwagi na złośliwe docinki swojego rodzeństwa. Ŝe wędrował po lesie. Zapadł w twardy sen. Wieczorem. ale nie wiedział. był jednak zbyt łakomy. chwytał coś do jedzenia i wybiegał z domu. w który jego mama włoŜyła wiele serca i długo nad nim pracowała. Ze łzami w oczach opowiedział całą historię mamie. wybiegł z domu i udał się co prędzej nad wodę. Adaś nie wytrzymał i rzucił się na niego niszcząc jednocześnie nowy sweterek. ale gdy przyszła pora obiadowa. z przeraŜeniem zobaczył. Ŝeby odmówić sobie posiłku i zaczął jeść łapkami. Adasiowi zrobiło się Ŝal mamusi. wrzucił ubranie do wody. Adasiowi bardzo się tam spodobało i był naprawdę zachwycony. Gdy lato dobiegało końca. ale na próŜno. Jego przeraŜający 35 . Mijał dzień po dniu. to znowu zimno. szukając odpowiedniej kryjówki. ani groźne słowa taty. Od razu zabrał się do jedzenia. więc postanowił wyprać swój sweterek w pobliskim strumieniu. a kiedy sytuacja w domu stawała się nieznośna. Chwycił więc za nóŜ i widelec. a Adaś rozpłakał się i uciekł do domu. i nie słuchał nikogo.

A teraz ziemia w doniczce wyschła na kość. która mieszkała pod lasem..śmierć czyjąś Lilia Dawno. Króliczek był coraz bardziej głodny.Babciu .. Ŝe zapomniał podlać swoją lilię.pytał dalej chłopiec. o co chodziło chłopcu. mama juŜ przy nim siedziała i powiedziała. .odpowiedziała babcia . Tego wieczora Adaś obiecał mamie.odparła babcia .krzyk rozległ się po całym lesie.powiedział wreszcie . dawno temu. . Ŝe to był tylko zły sen. przypatrywał się babci. które poniosło stratę . jeśli pochowasz ją w ogrodzie. . . Właśnie robiła pyszne ciasteczka. . wtedy opadają na ziemię i stają się kompostem. nie mógł zjeść ani kawałka ciasta.. za górami.rzekła babcia i zastanawiała się.One chowają się same.Szkoda . wtedy . leŜy na blacie biurka i jest zupełnie nieŜywa.spytał Mariusz. Wreszcie Mariusz opowiedział jej.czy kwiaty teŜ moŜna pochować? . . niestety. Kiedy kwiaty więdną na jesień.Co to jest kompost? .Ale jeŜeli nie ma jeszcze jesieni? . Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka.Właściwie to wcale nie trzeba . . poniewaŜ nie umiał posługiwać się sztućcami.Kompost to piękna. 36 . a łzy napłynęły mu do oczu. za lasami w małej wiosce mieszkał mały chłopczyk imieniem Mariusz.MoŜe rzeczywiście będzie lepiej. Siedząc grzecznie przy stole. Ŝe nauczy się ładnie jeść noŜem i widelcem. . Kiedy Adaś zerwał się z łóŜka z płaczem. Pewnego dnia wybrał się on do babci. lilia opadła w dół. czarna ziemia do ogrodu.Ha..

a poza tym ona nie rozłoŜy się w ziemi. 37 Jessica Marcinowska.I dobrze się stało! . . Wracaj do domu. Babcia spojrzała swoimi kochanymi.Wybacz mi lilio. Nie rozłoŜy. 13 lat . włoŜył tam zawiniątko i przykrył wszystko ziemią. radosnymi oczami na lilię. Następnego roku. to znaczy nie stanie się kompostem. . I rzeczywiście: w rogu trawnika lilia lśniła w blasku słońca.powiedziała. Ŝe o tobie zapomniałem. łodygę.zawołała babcia .wszystko razem. potem na wnuka.poprosił Mariusz. Mariuszek owinął swoją lilię w papier: płatki.Po pierwsze. Dokładnie w tym miejscu. jest to jeszcze pamiątka po moim świętej pamięci męŜu. gdzie go pochowałem.Babciu.Czy mogę wziąć twoją puszkę po ciastkach jako trumnę? . cebulkę. . Wyciągnął babcię za rękę do ogrodu. Wracaj do swojej rodziny lilii. a było to w marcu lub w kwietniu. babciu! . Tam teraz wyrosła.W Ŝadnym wypadku! . do swojej rodziny hiacyntów i powiedz.. jak bardzo mi przykro i Ŝe następnym razem nie zapomnę podlewać. Potem poczuł się o wiele lepiej i juŜ nie miał wyrzutów sumienia. Weź piękny papier do pakowania prezentów. . . korzenie .krzyczał Michał podekscytowanym głosem i nie mógł złapać tchu.Lilia wróciła. zdarzył się cud. listki. Zanucił jeszcze ulubioną piosenkę swojej lilii. Polem wykopał dołek w rogu trawnika. Tam na górze stoi pudełko.

Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców.

Wesołek Cześć! Jak masz na imię? Opowiem ci pewną historię, chcesz? …ale, to będzie nasza tajemnica. Dawno temu był sobie chłopiec, który na imię miał Wesołek. Posiadał on wielu przyjaciół i znajomych. Jego koledzy z podwórka bardzo go lubili i codziennie czekali na niego przed domem, aŜ odrobi lekcje i do nich wyjdzie. Razem wymyślali róŜne wesołe zabawy, przy czym bawili się świetnie. Wesołek miał ciekawe pomysły i potrafił kaŜdego rozweselić. Chłopiec dobrze się uczył, pomagał w domu rodzicom i zawsze miał czas dla przyjaciół. Całe dnie mijały Wesołkowi na zabawianiu innych. Był bardzo lubiany i ceniony za to, Ŝe nigdy na jego twarzy nie było smutku. Nawet, jak mu coś nie wyszło, albo gdy mu ktoś dokuczył, nadal był wesoły i powtarzał, Ŝe naleŜy „odkleić” ponurą minę i doczepić uśmiech, który zawsze potrafi przegonić smutek. Pewnego wiosennego dnia koledzy Wesołka bawili się we wspólnie wybudowanej z kartonowych pudełek „bazie dla naukowców”

i czekali na niego. Często tam przebywali, udając odkrywców, którzy wytropili obcych
Dawid Leszczawski, 6 lat

i próbowali nawiązać z nimi

łączność. Czas strasznie im się dłuŜył bez Wesołka. Upłynęło kilka godzin, a jego nadal nie było. Koledzy trochę zniecierpliwieni udali się pod dom, w którym mieszkał. Szymon - najbliŜszy przyjaciel Wesołka - zadzwonił do drzwi, ale zamiast jego mamy wyszła babcia i ze smutnym wyrazem twarzy oznajmiła, Ŝe

38

Wesołek nie moŜe wyjść na dwór. Ani dziś, ani jutro i w ogóle przez najbliŜsze dni. Chłopcy popatrzyli na babcię, później z rozczarowaniem na siebie i odeszli. Przyjaciele Wesołka przeczuwali, Ŝe coś musiało się stać, ale nie dopytywali się. Na drugi dzień, kiedy chłopcy siedzieli na podwórkowym trzepaku, podsłuchali rozmowę dwóch sąsiadów Wesołka: - Słyszałeś o tym wypadku? - Tak… przykra sprawa, biedni ludzie… bardzo mi szkoda Wesołka, to taki cudowny dzieciak. - Co oni teraz z nim zrobią? - Bóg jeden wie. Chłopcy bardzo się bali, nie wiedzieli, co się dokładnie stało, nikt niczego im nie mówił. Posiedzieli jeszcze chwilę i rozeszli się do domów, kaŜdy z nich smutny i zamyślony. Kolejny dzień przyniósł przyjaciołom Wesołka bardzo złe wiadomości. Byli wówczas w szkole, kiedy dyrektor na apelu szkolnym powiedział, Ŝe w dniu jutrzejszym nie będzie lekcji, poniewaŜ wszyscy idą na pogrzeb rodziców Wesołka. Zginęli w wypadku samochodowym. Cała szkoła zamarła, jedni płakali, a drudzy zdziwieni powtarzali, Ŝe to nie moŜe być prawda. Przyjaciele Wesołka bardzo chcieli się z nim spotkać, pocieszyć go, powiedzieć, Ŝe zawsze moŜe na nich liczyć, bo bardzo go kochają, ale to nie było moŜliwe. Zobaczyli go w dniu pogrzebu. Siedział obok babci. Nie płakał, ale jego twarz wyglądała, jak nigdy przedtem - wyraŜała ból, smutek, Ŝal, złość. Chłopcy tak bardzo chcieli do niego podejść i go uściskać, ale bali się. Nie wiedzieli, co mu powiedzieć i jak. Wesołek przez dłuŜszy czas nie chodził do szkoły. Koledzy przynosili mu zadania i wiadomości, w które zawsze wkładali list. To jeden z nich: „Kochany Wesołku! Bardzo nam Ciebie brakuje, na podwórku nie jest tak jak dawniej, kiedy byłeś z nami. Nie wiemy, co czujesz, moŜemy sobie to tylko wyobrazić.
39

MoŜe twoje uczucie jest podobne do naszego, tylko 1000 razy silniejsze. My tęsknimy za Tobą, za Twoim uśmiechem, radością, którą przepełniałeś nas wszystkich. Czekamy na Ciebie w naszym ulubionym miejscu o stałej porze, jak zawsze, aŜ przyjdziesz i pozwolisz nam sobie pomóc. Bardzo Cię kochamy, Wesołku i chcemy, abyś wiedział, Ŝe moŜesz na nas liczyć i będziemy z Tobą zawsze. Twoi przyjaciele PS. Do listu dołączamy pamiętnik, w który wpisała się cała szkoła.” Po miesiącu Wesołek zjawił się w szkole, ale z nikim nie rozmawiał, tylko wchodził do klasy, siadał, a po lekcjach szybko uciekał do domu. Nikt nie chciał go zmuszać do rozmowy, więc wszyscy tylko się uśmiechali do niego tak, jak on to zawsze robił. Wesołek zrozumiał, Ŝe wszyscy przyjaciele i rodzina cierpią razem z nim, bardzo chcą mu pomóc. Pewnego dnia Wesołek zjawił się na podwórku. Nie było nikogo, więc udał się do „bazy dla naukowców”. Wszedł do środka i zobaczył siedzących w kółku przyjaciół. Ze spuszczonymi głowami oglądali zdjęcia z poprzednich wakacji, które spędzili razem z Wesołkiem. Stał chwilę i przysłuchiwał się rozmowom, aŜ zaczął płakać. Chłopcy odwrócili się zdziwieni obecnością Wesołka, podbiegli do niego i zaczęli go ściskać - (Tu mogę ci zdradzić mój Czytelniku, Ŝe to ja jestem Wesołkiem) - wtedy powiedziałem im, Ŝe mam najwspanialszych przyjaciół na świecie, Ŝe przysłuchując się ich rozmowom, zrozumiałem, jak bardzo mi ich brakowało. Od tego spotkania juŜ codziennie byłem na podwórku, a uśmiech pozostał mi aŜ do dziś. Mam wspaniałych dziadków, którzy się mną opiekują i są dla mnie jak rodzice. Tęsknię czasem za Tatą i Mamą, ale wiem, Ŝe kiedyś się spotkamy w niebie i zawsze będziemy razem. Ziemskie dni są krótkie w porównaniu z wiecznością, dlatego korzystam z tego, co mi przynosi los. Spotykam się z przyjaciółmi. Mamy na swoim koncie wiele przygód i jeszcze więcej pomysłów na następne. „Twoje serce jest tam, gdzie Twój skarb. Musisz odnaleźć ten skarb, by wszystko nabrało sensu.”

40

Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych

Gwiazda Prawdy

Dawno, bardzo dawno temu, w pewnej odległej krainie Ŝył chłopiec imieniem Bimbo. Był wysoki, miał ciemną karnację, czarne oczy i włosy. Mieszkał wraz ze swoją chorowitą matką w leśnej chatce. Domek był bardzo mały, Bimbo z matką ledwie się w nim mieścili, ale mimo to byli bardzo zadowoleni, Ŝe mają gdzie mieszkać. Wcześniej włóczyli się po świecie, spali w stodołach, pod domami bogatych ludzi. Patrzyli, jak ci ludzie bawią się, Ŝyją w dostatku i przypominali sobie, jak kiedyś, przed śmiercią ojca, prowadzili podobne Ŝycie. Po wypadku, który wydarzył się, gdy Bimbo miał 13 lat, wszystko się zmieniło. Matka zaczęła chorować i straciła pracę, nie mieli pieniędzy, aby opłacić dom, więc musieli go opuścić. Od tamtego momentu spotykały ich same smutne rzeczy. AŜ do dnia, kiedy zobaczyli tę opuszczoną chatkę w lesie. Tego wieczoru strasznie padało i wiał przeraźliwy wiatr. Bimbo z matką uciekli do lasu, aby schować się przed burzą. Wtedy on zauwaŜył drzewa, których konary tworzyły ścianę. Chłopiec, wraz z matką, pobiegł w tamtą stronę, aby uchronić się od wiatru. Ściana była tak gęsta, Ŝe ledwie przedarli się w jej głąb i wtedy zauwaŜyli tę chatkę. Weszli przeraŜeni do środka. Na środku izby stał stół i trzy krzesła, w jednym rogu stało palenisko, w drugim poukładane drwa,

w trzecim rogu leŜało siano, które słuŜyło za łóŜko. Matka szybko rozpaliła w kominku ogień, okryli się kocami i zasnęli zmęczeni drogą.
41
Emilka Kaczkowska, 9 lat

Obudziły ich ciepłe promienie słoneczne. Wstali i rozejrzeli się po izbie. Była mała, przytulna, ale strasznie zaniedbana. Zaczęli dokładnie jej się przyglądać. Wyszli na zewnątrz. Z tyłu znaleźli mały schowek na narzędzia i studnię. Bimbo poszedł do lasu zapolować, a matka w tym czasie ogarnęła trochę chatkę. Wymiotła śmieci, usunęła pajęczyny, poprawiła siennik. Koło południa wrócił Bimbo, niosąc ze sobą ogromnego ptaka. Od bardzo dawna nie jedli tak wyśmienitego obiadu. Mięso rozpływało się w ustach, było wyborne. Po posiłku Bimbo i jego matka wyszli, by rozejrzeć się po okolicy. Byli zdziwieni, Ŝe nikogo tu nie było. Zastanawiali się, kto wcześniej mógł zamieszkiwać tę chatkę i co stało się z jej właścicielem. Ale nie spotkali niczego i nikogo prócz lasu, polan i zwierzyny. Wrócili z powrotem z uśmiechami na twarzy – mieli swój dom, swój kąt, skrawek swojego świata. Wiedzieli, Ŝe pokochają to miejsce i będą w nim szczęśliwi. Wydawało się, Ŝe na tym odludziu nie ma problemów, krzywd, strachu – jest tylko radość, tylko szczęście. Tak mijały dni i miesiące. Chłopiec i matka wiedli spokojne Ŝycie. Bimbo polował i naprawiał róŜne sprzęty, a matka zajmowała się domem. Pewnego dnia, wracając ze spaceru, potknęła się o wystający konar i przewróciła się, uderzając głową o kamień. Bimbo był w tym czasie w lesie i szukał odpowiedniego drzewa na nowe łóŜko. Gdy wrócił do chatki, na dworze było juŜ szaro. Wszedł do izby, ale była pusta. Ogień nie palił się tak, jak zwykle o tej porze, panowała dziwna cisza. Wyszedł przed dom. ZauwaŜył coś ciemnego w gąszczu. Podszedł bliŜej. LeŜała tam jego matka w kałuŜy krwi. Chłopiec szybko przeniósł ją do domu. PołoŜył do łóŜka, opatrzył zranioną rękę i głowę, rozpalił w kominku i zasnął. Obudziły go jęki. Wstał, podszedł do matki. Była rozpalona, a jej ciało trzęsło się z zimna. Całą noc chłopiec siedział przy matce i pielęgnował ją. Rano usiadł przed kominkiem i nie wychodził do końca dnia z domu. Przez trzy kolejne dni było to samo. Skończyły się drwa, zabrakło jedzenia, a Bimbo ciągle siedział, nie ruszając się z miejsca. Wrzucił do paleniska ostatni klocek drewna, a mimo to w chatce było bardzo chłodno. Po jakimś czasie płomień zniknął, iskrzył się tylko Ŝar w kominku, ale i on po chwili zgasł.

42

Ŝe spała kamiennym snem. to ja. 6 lat niebie gwiazdy. chciał je podpalić. Wydawało się.Skoro to nie matka mnie wołała. Ujrzał na Ala Krajewska. Wyszedł na zewnątrz. Ŝe zaraz coś się stanie. aby rozpalić ognisko. tylko chłód i jakieś dziwne odgłosy. gwiazdko. Chłopiec wybiegł na podwórze. więc chłopiec pomyślał. Gdy usypał mały kopiec. Ŝe to matka obudziła się ze snu i go woła.zapytał chłopiec sam siebie. kto to mówi? . Ale ta. Wtedy usłyszał cichutki głosik: . Chciał znaleźć kawałek drewna. Bimbo szybko wstał z krzesła.Dlaczego to zrobiłeś? . Ale nie było ani kawałeczka drewna.Dlaczego to zrobiłeś? Bimbo myślał.Ale co. coś strasznego. ale nikogo tam nie było.Zapanowała ciemność. Otrząsał ze śniegu gałązki.powtórzyło się pytanie. To była cisza. . co takiego zrobiłem? 43 . ale regularny oddech świadczył o tym.Kto to. . ale sroga. a teraz tak bardzo znienawidzone miejsce. Delikatnie podszedł do niej. który zniszczyłby tę potworną ciemność. to kto? . ale drzewo było mokre i nie chciało się zapalić.zapytał z lekkim strachem chłopiec. Wtedy Bimbo ocknął się. łamał je i szybko znosił do domu. . Ŝe to właściciel domu po wielu miesiącach powrócił do swojej chatki i teraz chce ich wypędzić z niej.Spójrz do góry. która do niego przemawiała. albo chociaŜ rozniecić malutki płomień. Głos dochodził z zewnątrz. niepokojąca.. która opanowała kiedyś tak ukochane. Gwiazda powtórzyła pytanie: . Chłopiec podniósł głowę do góry. . Wszędzie była tylko ciemność. była największa i świeciła najjaśniej.Dlaczego to zrobiłeś? ..

Czy nie moŜna cofnąć tego wydarzenia? Chciałbym. czego nam było trzeba. Chcę tylko.Ty ciągle niczego nie rozumiesz? .zaczął niepewnie .i od tej pory nie wstaje z łóŜka.. który pokochaliśmy bez granic. . Ŝe tego nie wytrzyma..Moja matka upadła . gwiazdko.skarciła go .. choć nie powinnam: twoja matka wyzdrowieje i będzie jak dawniej.Tak. 4 latka niezwykłym darem i bez trudu odnajdziesz kaŜ- dą drogę. . byliśmy tutaj szczęśliwi. . . jeśli o to idzie.nie chodzi mi o gubienie drogi w lesie.Czy to. Nie martw się juŜ o swoją matkę. kiedy do ciebie mówię . Mieliśmy wszystko. Powiem ci. . co 44 . A ty juŜ przy pierwszej próbie poddajesz się. to ja przyprowadziłam was tutaj. bardzo mi ulŜyło .Nie.Gubić się!? .Dlaczego mówisz „byliśmy”? Czy dalej nie jesteście? . Ŝe od pewnego czasu nie doceniasz tego. Mieliśmy poŜywienie i ciepły domek.Nie przerywaj mi. jest taka słaba.Dlaczego zachowałeś się w tak brzydki sposób.. bo widzę.wykrzyknął ze zdziwieniem chłopiec. Martwi mnie jednak to. To ja oświetlałam ci drogę. las pełen owoców i zwierzyny. . ty jesteś obdarzony Kubuś Jurecki. niczego nie rozumiem . abyś dokładnie mnie wysłuchał.Nie.przyznał ze smutkiem Bimbo.. gdy wrócisz do domu.. to było mało? . aby było jak dawniej. Czy teraz juŜ czujesz się lepiej? .Jestem Gwiazdą Prawdy. dałam wam chatkę. Po tej rozmowie.odpowiedział nieco zawstydzony Bimbo. Przemówiłam do ciebie. Boję się. Ŝe od dłuŜszego czasu zaczynasz gubić się w świecie. obudzi się ona ze snu i będzie zdrowa. czym do tej pory ciebie i twoją matkę obdarowywałam.

Jeszcze kilka miesięcy temu czułem. Ale potem los dał ci drugą szansę. Kiedy mieszkałeś w luksusie. Tak.Ja ciebie równieŜ. Kiedyś to widziałeś. matka siedziała juŜ na łóŜku zdrowa. Cieszyłeś się na początku. Przesiedzieli całą noc w uścisku. Los był dla ciebie niemiłosierny i straciłeś to szybko. gwiazdko.Masz rację. . Nie cieszyły cię juŜ krople deszczu uderzające o szybę podczas. przestałeś być szczęśliwym.Tutaj gwiazdy błyszczą najpiękniej na świecie . . który trzeszczał i dawał im tak przyjemne ciepło. . Znalazłeś tę oto chatkę. co to znaczy nie mieć domu. ale juŜ tego nie widziałeś. dlaczego byłeś na podwórzu? . teraz nie potrafiłeś tego dojrzeć. Ŝe jestem najszczęśliwszym chłopcem na ziemi. ale potem… jakbyś zapomniał juŜ.. kochanie . Przechodziłeś obok.odpowiedziała z uśmiechem. Chłopiec stał jeszcze chwilę i wpatrywał się w gwiazdy. Ŝe poświęciłaś mi tyle czasu.Bardzo mocno cię kocham szepnął.Czy coś się stało. poniewaŜ nie potrafiłeś dostrzec tego piękna. Błyszczały na niebie. stało się nieatrakcyjne i nudne. . szczęście i piękno tkwi w szczegółach.wyszeptał i udał się do swojego domu. To wszystko gdzieś uciekło. równieŜ tego nie potrafiłeś docenić.posiadasz. a teraz wszystko stało się dla mnie rutyną. jak powiedziała Gwiazdka. podszedł do matki i przytulił ją . . Nie cieszył cię widok tęczy i roślinności budzącej się po deszczu do Ŝycia. które cię otacza. Przepraszam cię za to i dziękuję. 45 . bo zgasło w kominku .powiedział to i zapalił ogień w kominku.pamiętaj.Od tego ma się przyjaciół . wpatrując się w ogień. A gwiazdka zaglądała przez okienko i błyszczała cudnie na niebie.Przyniosłem trochę drwa.. gdy ty siedziałeś przy kominku ze swoją matką i piłeś ciepłą herbatę.powiedziała gwiazdka i rozbłysła jasno na niebie .

ucałowała go w czółko i zgasiła światło. Przed snem mama przeczytała synkowi jeszcze bajeczkę. bawił się tak dobrze. Mały piesek był szczęśliwy. Ŝe dzień minął mu bardzo szybko i nadeszła noc. Bąbel strasznie bał się ciemności. jednak po chwili rodzice zdjęli przepaskę małemu pieskowi. W tym domku mieszkała psia rodzina. na skraju lasu stał maleńki kolorowy domek. gdyŜ mogli swobodnie biegać po całej łące. Mika . miał on zasłonięte oczka. wskakiwały do jeziora.teŜ pomagała rodzicom przygotować prezenty dla braciszka. ale o tym wcześniej nie wiedział. Ŝe w końcu uśnie we własnym łóŜeczku. by popływać w nim chwileczkę. Od dłuŜszego czasu przygotowywali dla niego pokój. Bąbel cały dzień spędził w swoim pokoju. Pewnego dnia rodzice postanowili zrobić niespodziankę małemu Bąblowi. Bąbelek był zachwycony swoim pokoikiem. a gdy nabrały ochoty.Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności Jak Bąbelek pokonał strach Kubuś Grabski. Wykąpała synka i połoŜyła spać w jego nowym pokoiku. Gdy Reksio i Bunia wprowadzili synka do pokoju.Synku. nie mógł się nacieszyć nowymi zabawkami oraz własnym łóŜeczkiem. by niczego w nim nie brakowało. Mama powiedziała do Bąbla: . czas na kąpiel. Mika i Bąbel bardzo lubili te wyprawy. bo zawsze w łó- 46 . 3 latka Niedaleko miejscowości Pasikonikowo. Starali się. Była ona bardzo szczęśliwa. Tata Reksio codziennie rano zabierał Bunię swoją Ŝonę i dwójkę swych dzieci na spacer nad jezioro.starsza siostra Bąbelka . poniewaŜ od urodzenia spał z rodzicami.

a moi rodzice są Puchaczami i uwaŜam. był zachwycony ich urokiem. Postać wydawała mu się przyjazna. pełne jest lśniących lampeczek. Nagle zauwaŜył. dala mu do snu małego misia i zostawiła zapalone światełko. Ŝe ta noc i ciemność wcale nie są takie straszne. przecieŜ on nic pięknego w niej nie widział.jak podczas nocy jest ozdobione niebo.Zobacz . Ŝe wśród nocy coś się porusza.powiedziała do pieska .powtórzyła sówka. skoro nawet jego nowa koleŜanka się ich nie boi. Była to mała sowa. Gdy stał przy oknie zauwaŜył.Piękna .Cześć! Jak masz na imię? Dlaczego nie boisz się nocy? Kim jesteś? Na to stworzenie odpowiedziało: . Mama przyszła. która jego tak przeraŜała. Ŝe strasznie smaczny musi być taki księŜyc i dalej słuchał opowieści nowej koleŜanki. Jednak sówka nie dała za wygraną i w końcu piesek uległ. PołoŜył się do łóŜeczka i leŜał w nim zwrócony główką ku oknu. Bąbelek juŜ się nie bał.Ŝeczku obok niego byli rodzice. bo nigdy wcześniej ich nie widział. by zgasił światło w pokoju. Powoli zaczął myśleć.Cześć! Mam na imię Maja. jak się jemu wcześniej wydawało. Piękna? Zdziwił się Bąbel. Bąbel zaprotestował. Ŝe noc jest piękna. w którą moŜna bawić się tylko w nocy i to właśnie na tych oświetlonych fragmentach. . ZbliŜył się więc do okna i ta postać równieŜ. 47 . . Na ścianach było mnóstwo oświetlonych fragmentów. a raz . Jestem małą sówką. których przecieŜ w dzień nie widać. Bąbelek był zdziwiony faktem.PokaŜę Ci cudowną zabawę.jak pączek. Ŝe w jego pokoju wcale nie jest tak ciemno. który z kaŜdym dniem zmienia swój kształt: raz wygląda jak rogalik. . W tym momencie Maja powiedziała: . jest równieŜ księŜyc. Nagle piesek zobaczył świetliki. Zawołał więc szybko rodziców. Bąbelek pomyślał wtedy. postanowił otworzyć okno i zadać nieznajomemu stworzeniu kilka pytań. Ale gdy Maja poprosiła. Ŝe ktoś o tej porze jest na dworze i nie boi się tej strasznej nocy.

Piesek był bardzo dumny z siebie i zaczął wymyślać coraz to nowe figury. a Bąbel dalej wymyślał nowe postaci. W pewnym mieście. PoŜegnała się z pieskiem. OGROMNY dom. W pewnym momencie Maja powiedziała. lisy. bo on potrafił bawić się tylko w dzień. Wtedy Babel zawołał: . Ŝe musi juŜ wracać do domu. a na ścianie pojawił się ptaszek. z którymi się spotykał przed snem. Gdy państwo Dziadusiowie szli spać i kładli spać teŜ wszystkie zwierzątka. Ta historia opowiada właśnie o jednym z tych króliczków – najmniejszym z nich – Czarnouszku (bo cały był bielutki jak śnieg. Dziadusiowie bardzo lubili zwierzątka i opiekowali się nimi. bo leŜąc w łóŜku stwarzał sobie nowych kolegów. Byli małŜeństwem juŜ od siedemdziesięciu lat. bardzo szczęśliwym.PokaŜ mi w końcu tę zabawę. pieski i chomiki. ale teŜ i biednym. a na ścianie pojawił się miś. jak Czarnouszek przestał się bać. Wtedy sówka zaczęła w dziwny sposób plątać swoje skrzydełka. JuŜ więcej nie bał się ciemności. sowy. śyli sobie skromnie. ale tym razem juŜ w swoim łóŜeczku. którego nazwy nie pamiętam.Ja teŜ chcę! I skrzyŜował swoje łapki. to po kolei mówili wszystkim „Dobranoc” i wychodzili do swojego pokoju. W ich WIELKIM domu Ŝyły więc najróŜniejsze zwierzątka: misie. 48 . była taka wąska ulica.Bąbelek był coraz bardziej zaciekawiony. co to za zabawa. Była to najciemniejsza ulica na całym osiedlu! A przy tej ulicy stał stary. Czarnouszek bał się ciemności. Powiedział do sówki: . Mieszkali w nim państwo Dziadusiowie. ale miał czarne uszka). za małe pieniąŜki. kotki. jak własnymi wnukami: z sercem i cierpliwością. a nawet króliki. Zawsze świeciło się tam mało latarni. Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności O tym.

.Hej.. Czarnouszek w swoim strachu tak się skurczył. Ale pomyślał sobie: „Zaraz! Nie mogę tak sobie zniknąć! A co. Następnego dnia Czarnouszek bawił się z innymi zwierzątkami i czuł się juŜ całkiem bezpiecznie i dobrze. Ale wieczorem. Ŝe ktoś puka w okno i chce zrobić mu coś złego. Zapomniał o swoim kłopocie i w jasnym pokoju biegał jak szalony po dywanie ze swoimi kolegami króliczkami.. a on nawet nie myślał o spaniu! Bał się teraz innych zwierzątek. to dwa małe czarne uszka Czarnouszka prostowały się natychmiast i czarne oczka rozglądały się czujnie dookoła wystraszone na całego! Czarnouszek trząsł się cały i wtulał się głęboko w swoich kolegów.. Ŝe prawie by zniknął! (był bowiem najmniejszym króliczkiem w całym domu). zawsze sobie radził sam. Jednak zrobiło mu się Ŝal małego króliczka i powiedział: 49 . jeśli wtedy trafię do jeszcze ciemniejszego miejsca niŜ to?! … brr! Muszę kogoś poprosić o pomoc…”. Łatek!. Ŝe ktoś wyjdzie z szafy i go zje. znowu się bał. gdy wszystkie światła pogasły. Czarnouszek myślał bardzo długo o tych wszystkich strasznych rzeczach. bardzo tu ciemno! I tak się boję. które wydawały się takie straszne i wielkie (zwłaszcza misie) – większe niŜ za dnia! Bał się.bać się ciemności. 8 lat oni smacznie juŜ spali.A gdy tylko gasło światło. które na pewno się zaraz staną. więc szturchnął śpiącego niedaleko kotka Łatka. Ale nie umiał poradzić nic Czarnouszkowi. I tak myślał… myślał i głębiej wtulał się w futerko innych króliczków. Ŝe nawet gwiazd nie było widać. ale to nic nie pomagało – Emilka Kaczkowska. Myśl ta wydała mu się dobra. bo nie wiedział. Ŝe się kurczę z tego strachu i zaraz aŜ zniknę! Co mam zrobić? Łatek był sprytnym zwierzątkiem. a na zewnątrz było tak ciemno. aŜ w końcu zasypiał. . co to znaczy .

I w ten sposób mały króliczek . Ŝe czasami w dzień głośno chrapał.wykrzyknął Czarnouszek – No. Jim. a szafa się nie zmienia w nocy. A stary Jim jeszcze wciąŜ przez wiele dni czuwał i ze swojego gniazda na zegarze. drewnianego zegara – Ding-dinga. co dokładnie widać w ciemności. Ding-ding patrzył na Małego i na pokój. Co powiesz na to. Czarnouszek udał się do jego gniazda. bo inne zwierzątka śpią. a później jeszcze sobie trochę rozmawiali. Mały! Ja się nie boję. ale zapytaj sowy. to dam ci znać..Potrzebna Ci zatem Asysta . Ŝe to tylko zwykłe drzewo puka w okno czasami. Zawołał Jima swoim piskliwym głosikiem i zaraz spojrzało na niego dwoje wielkich jasnobrązowych oczu. które mieściło się na szczycie wysokiego. Pewnego dnia Czarnouszek powiedział do Jima: . Wiem. mały króliczku? Czarnouszek opowiedział mu więc o swoim problemie. I tak działo się jeszcze przez kilka nocy.Wspaniale!!! .i rozwinął swoje puchate skrzydła szeroko tak. dlaczego nazywają go Bystrookim oraz o tym.Słuchaj. 50 .odrzekł powoli Jim . . no! Tylko ciszej. Ŝeby płynnie sfrunąć na dół do Czarnuszka . Ŝeby wszystko było w porządku. Jim opowiedział mu o tym. Pilnował. Bystrookiego Jima.JuŜ nie musisz przy mnie czuwać. aŜ króliczek zasnął.Co się stało. to w nocy teŜ nie. gdy on spał. Dzięki tobie juŜ czuję się bezpiecznie. Jakbym się jeszcze czegoś bał. więc skoro za dnia się jej nie boję.Czarnouszek przestał się bać ciemności.Asysta to taka pomoc w trudnych sytuacjach.Taaak? . bo mam bystre oczy i dobrze widzę nawet po ciemku. słynął ze swej mądrości i z tego. Sowa tylko czuwała przy Małym. Ŝebym sobie usiadł koło ciebie i Ŝebyśmy troszkę porozmawiali? . Bystrooki Jim był juŜ starą sową. .Roozuumiem .powiedział niskim głosem Jim . On ci coś poradzi mądrego.

Gdy wracał. zdawało mu się. wstał i pobiegł do łazienki. Pewnej nocy Gabryś obudził się i musiał iść do toalety. Gabryś bał się ostatnio zasnąć. w jego miłym. gdy zapadała noc. Ŝe gdy zapada zmrok. moŜna było zobaczyć mnóstwo skaczących po ścianach plamek światła.Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka. starym domu przy głównej ulicy swojego rodzinnego miasteczka.jęczą. Ŝe noc to czas duchów i od tej pory przeraŜało to Gabrysia. Ŝe Gabryś znał i uwielbiał cały dom. którego normalnie nigdy tam nie było. Jego brat Michał powiedział mu niedawno. cienie przesuwały się po podłogach. Ŝe brat wspominał. Dom był przestronny. Mimo tego. Gabryś nie chodził jeszcze do szkoły i spędzał duŜo czasu w domu. Natychmiast pomyślał o duchach i przestraszył się bardzo. A będąc w saloniku w odpowiednim momencie dnia. Łatwo powiedzieć! Trzeba było wyjść z pokoju i pójść kawałek korytarzem. Razem z nim w domu tym mieszkali jego rodzice oraz dwójka starszego rodzeństwa . które pochodziły z kryształowego Ŝyrandola. myśląc 51 . miał drewniane podłogi w kaŜdym pokoju i duŜe okna. Gabryś zapalił lampkę. Ŝe to jeden z nich. Cały czas wyobraŜał sobie. które boi się duchów. Pobiegł co sił w nogach do swojego pokoju i siedział na łóŜku. Ŝe duchy są okropne. hałasują i straszą ludzi. Ŝe na schodach zauwaŜył jakiś biały kształt. przytulnym domu pojawiają się duchy. bo był on starszy i zapewne więcej rzeczy wiedział. Gabryś i duchy Mały Gabryś mieszkał w pięknym. bo tak zawsze jest w filmach . który znał jak własną kieszeń. Najgorsze było to. aby tam dotrzeć. Gabryś wierzył bratu.najstarszy Michał i Karolina. Wtedy wszystkie dźwięki zdawały się niezwykłe. przez które moŜna było wyglądać na ulicę ocienianą przez rosnące po obu jej stronach drzewa. bał się. a cały dom był dziwnie cichy. ale nie było to spowodowane tylko nocą.

Wszyscy razem zeszli więc do kuchni. by zobaczyć. na pięknej polanie między zielonymi listkami traw i niebieskimi niezapominajkami Ŝyła rodzina biedronek: mama. szczególnie dla straszonego. znalazła na schodach białe prześcieradło. więc zawołała Michała. a rodzice powiedzieli. Gabryś zaś dowiedział się wreszcie. gdyŜ nie jest to nigdy dobry dowcip. Michał spuścił głowę. co się dzieje. Okazało się. Rodzice nakrzyczeli na Michała za jego pomysł i zakazali mu straszyć kogokolwiek. Ŝe muszą porozmawiać z nimi dwoma. schodząc rano na dół. Obudziły go głosy rodziców dochodzące nie. Ŝe duchów tak naprawdę nie ma i od tej pory nie bał się juŜ domu nocą. Mama. by zapytać. w którym zawsze było wesoło.tylko o tym. Mieszkała w pięknym i przytulnym domku. Wtedy Gabryś opowiedział wydarzenia minionej nocy oraz to. Wiedział. Ŝe tak brzydko wobec niego postąpił. Było mu teraz bardzo wstyd. co ono tam robi. która boi się pójść do szkoły Mała biedroneczka Za górami. W końcu nad ranem zasnął wyczerpany i nadal przestraszony tym. Anna Bulanda Bajka dla dziecka. Ŝe starszy brat zabrał je i zrobił z niego „ducha”. odkąd mu o nich opowiadał i myślał. za lasami. jakie to wszystko straszne. 52 . z kuchni. co zobaczył. Rodzice stali na schodach razem z jego bratem Michałem i o coś go wypytywali. Ŝe boi się on duchów. jak zwykle. Dlatego przeprosił za to braciszka. Zobaczywszy Gabrysia. gdyŜ chciał nastraszyć Gabrysia. gdzie wyjaśnił się powód całego zamieszania. tata i mała córeczka Zuzia. Ŝe naprawdę się wystraszył. ale gdzieś z bliŜszej odległości. Wstał i wyszedł z pokoju. Ŝe będzie to niezły psikus.

Cały czas płakała. Biedroneczki szyb- ko przypadły sobie do gustu. PrzeraŜona biedroneczka powoli wchodziła do budynku. by się nie martwiła. która cały czas twierdziła. Usiadła w jedynej wolnej ławce i czekała na nauczycielkę. wszystkie dzieci na nią patrzyły i szeptały na jej temat. Ŝe jest mała. iŜ będzie chodzić do szkoły.mała i nieśmiała. Ŝe nie naleŜy się bać i dobrze jest słuchać mamusi. od początku poczuły. Ale Zuzia nie wierzyła mamie. Był to dzień. moŜe nauczyć się wielu ciekawych rzeczy. Wstydziła się. Biedroneczka codziennie prosiła mamę. Kiedy weszła do swojej klasy. Nagle do klasy weszła jeszcze jedna nowa uczennica. Pierwszy dzień dla Zuzi stał się miłym i dobrym. Ŝe szkoła nie jest zła. aby nie musiała iść do szkoły. Ŝe mogą być przyjaciółkami i tak było. Ŝe inne dzieci będą ją przezywać i wyśmiewać się z niej. Mama tłumaczyła biedroneczce. 53 . Rozglądała się na wszystkie strony. w którym mała biedroneczka miała pójść pierwszy raz do szkoły. Zosia Danielkiewicz. Ŝe moŜe tam poznać duŜo nowych przyjaciół. Zuzia bardzo bała się. była ona podobna do Zuzi . w którym biedroneczka znalazła koleŜankę. Martwiła się. Mama wzięła Zuzię za rączkę i poszła z nią do szkoły. z którymi będzie się bawić i Ŝe dzięki temu. Ŝe nie będzie miała koleŜanek i nikt nie będzie chciał się z nią bawić. Zuzia przekonała się.ZbliŜał się dzień. która do dzisiaj jest jej najlepszą przyjaciółką. 6 Nastał dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Ŝe jest taka mała. Wszyscy przekonywali Zuzię. bo na pewno pozna duŜo koleŜanek. Nauczycielka kazała Basi (tak miała na imię mała biedroneczka) usiąść koło Zuzi.

Bajka ma na celu równieŜ ukształtować w dziecku myśl. przypominał mi świętego Mikołaja . zaczepili mnie chłopcy krzycząc: „Maryśka ma piegi i zadaje się z grubasem. zostaw mnie . pulchne policzki. Dzieci śmiały się z niego. .opowiada babcia Marysia . co miałam zrobić . Następnego dnia. który wyglądał. czego tamci nie potrafią. Kiedyś babcia opowiedziała mi taką historię.te ciągłe śmiechy.Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka. Ŝe nadwaga jest szkodliwa dla zdrowia i powoduje złe samopoczucie. widzisz? pokazałam mu palcem na mój nos i policzki .wierzyłam. a jego cięŜar będzie nie do uniesienia.. jak mała kuleczka: miał odstający brzuszek.. dlatego trzeba starać się o stratę paru kilogramów. Kaziu. biedny był ten chłopiec .. Rówieśnikom chodziło o to.skrzywiła się babcia. wołały: „Ej. zagramy. Ŝe jego brzuch od jedzenia będzie rósł jak balon. łakomczuchu! Niedługo będziesz chodził na brzuchu” . łakomczuszek ma duŜy brzuszek. aŜ wreszcie Kaziu .na babcinych ustach pojawił się lekki uśmiech . Ŝe zawsze moŜesz na mnie liczyć! Poszłam.odburknął mi. Bajka ma pomóc dziecku w zrozumieniu. idąc do szkoły. Łobuzy! Płakałam okrop- 54 .Chcę być twoją koleŜanką. a Kaziu stanie się moim kolegą. które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. cha cha cha”. Ach. Dawno. dawno temu poznałam chłopca. Łakomczuszek. Ŝe kiedyś nadejdzie moment.a jego rączki i nóŜki były miękkie jak poduszeczki. Któregoś dnia podeszłam do niego i powiedziałam: .westchnęła babcia . bo mam piegi: o tu. Ŝe człowiek otyły potrafi być bardzo przyjazny. Pamiętaj. ze mnie teŜ się śmieją..Jestem Marysia.. miły dla innych.Nie chcę. dogadywania.. Mam karty.Na pewno potrafisz zrobić coś. . chodź na ławkę.tak było na imię chłopcu .będzie musiał ciągnąć brzuszek po ziemi.

torciki i ciasteczka ciągle będą przed twoim wzrokiem. Ŝe podkradał ciasteczka.nie. wnusiu kochałam go i do dziś kocham twojego dziadka. dąŜył do celu i schudł! CięŜko mu było. grać w piłkę! Ale nie będziesz mógł jeść słodyczy! . to nie będzie proste. Rozgonił towarzystwo. co stało się z tamtymi? Uciekli i juŜ więcej nie odwaŜyli się nas zaczepiać. Jednak ranek nie okazał się straszny. krzyknęłam: . Nie wiedziałam. bo zobaczył mnie Kaziu. Ŝe nie chce mieć takiego duŜego brzuszka i pulchnych policzków. nie mogłam nic powiedzieć. skakać. Wiesz.mówi .” Jak się cieszyłam! „Mój wybawca” .Hurra! Będę szczuplejszy! . 13 lat 55 .Będziemy biegać. gdy je mama wyciągała z pieca i zostawiała do ostygnięcia.na twarzy babci widniał szeroki uśmiech. Ech! . do dzisiaj pamiętam. Niewiele myśląc. co mam powiedzieć. ale chciałam mu pomóc. Przyznał się teŜ.krzyczałam. Kaziu uwielbiał grać w karty i majsterkować w garaŜu . co to za chłopak . Piękna historia.tak jak ja.odetchnęła babcia I tak pomogłam Kaziowi. znał teŜ skrytkę ze słodyczami. Moje przeczucie się spełniło: zostaliśmy kolegami. Pewnego dnia wyznał mi. widziałam to w jego oczach. A moŜe twoja babcia równieŜ zna ciekawe opowiadanie? Zapytaj! Jessica Marcinowska. co im powiedział: „Lepiej być przy kości.był zawzięty.Pamiętaj. Byłam najszczęśliwszą dziewczynką pod słońcem . Pytasz. bo ma się więcej siły i radości.

. lecz on tego nie mógł zrozumieć.Nie. Ŝe mamusia ma coraz większy brzuch. ścigali się samochodzikami. co. To będzie twój braciszek albo mała siostrzyczka. Coś w Ŝyciu Krzysia zaczęło się zmieniać. pytali czy chciałby braciszka albo siostrzyczkę. który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. To było dziwne. Rodzice mówili do niego jakieś dziwne rzeczy. Mamusia nie połknęła gumy. . Mieszkał on w ślicznym i przytulnym mieszkanku razem z mamusią. Ale nadszedł ten dzień. Krzyś i nowy członek rodziny Dawno temu.Krzysiu. KaŜdego wieczoru. kochanie. tatusiem i ukochanym psem.Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca. w jego malutkiej. Chłopiec zauwaŜył. z którym uwielbiał się bawić. prawda? . u mnie w brzuszku jest teraz taka malutka istotka. mamusia kładła się obok Krzysia i czytała mu fragmenty z jego ulubionych ksiąŜek. ale on nie do końca wiedział. czteroletniej główce pojawiła się wątpliwość. bo trzeba będzie pojechać do lekarza .. JuŜ wcześniej rodzice wysyłali mu jakieś sygnały. Układali razem klocki. w małym i przyjaznym miasteczku Ŝył chłopiec o imieniu Krzyś. zauwaŜyłeś.Tak. ale tatuś mówił. Ŝe mama połknęła duŜą gumę balonową. kiedy dowiedział się całej prawdy. ale pewnego dnia. która juŜ niedługo przyjdzie na świat. Rodzice poświęcali mu duŜo czasu. Pewnego dnia. zaraz po kąpieli i bajce na dobranoc. Krzyś bardzo kochał swoich rodziców i wiedział. . Ŝe nie moŜna jeść tyle gumy balonowej. Ŝe oni bardzo kochają jego. Na początku myślał.odpowiedział trochę zmieszany chłopiec. Ŝe mamusia robi się coraz większa. głaszcze się po brzuchu i mówi sama do siebie. Wiesz. Mamusia postanowiła mu wszystko wytłumaczyć. 56 . Krzyś był bardzo szczęśliwym chłopcem. kolorowali obrazki w małych ksiąŜeczkach dla dzieci.

Chcieliśmy.A po co wam to nowe dziecko? JuŜ mnie nie potrzebujecie. rączki i nóŜki. a on zostanie całkiem sam. .. nie kochacie? PrzecieŜ byłem Karolinka Miąso. Ŝe będzie miał kogoś. pojawia się taka mała fasolka. tak jak ten kwiatuszek. Był bardzo zaniepokojony. o co w tym wszystkim chodzi.To nie tak. zabierze mu mamusię i tatusia. . 3 latka grzeczny. kiedy pewnego dnia mama powiedziała. Krzyś jednak nie do końca rozumiał. Potem przychodzi taki dzień. Ŝebyś miał rodzeństwo.zaczęła tłumaczyć mama .Ale jak ten braciszek czy siostrzyczka dostał się do twojego brzucha?! Krzyś nie mógł tego zrozumieć. Aniołku. potem zaczęły pojawiać się listki i głowa z kolorowych płatków. Zaraz pod serduszkiem. ale z drugiej cały czas się bał. Ty teŜ kiedyś mieszkałeś u mnie w brzuszku. Mamusia pogłaskała chłopca po głowie. Z jednej strony bardzo się cieszył. który stoi u ciebie w pokoju. przytuliła do siebie i zaczęła przygotowywać jego ulubiony obiad.. z kim będzie mógł się bawić. Potem ta fasolka się zmienia. Ŝe muszą oddać jego ukochane zwierzątko. Pamiętasz.z tego uczucia w brzuszku u mamusi. Przestraszył się jeszcze bardziej. bo jesteś naszym synkiem. Pojawia się malutka główka. Ŝebyście mogli się razem bawić i uczyć od siebie róŜnych rzeczy. Razem z tatą bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. na początku była łodyga.. kiedy to malutkie dzieciątko postanawia wyjść z brzuszka mamusi i przywitać się ze światem. Więc ta fasolka teŜ się rozwija. . Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce w domu.Kiedy rodzice bardzo się kochają . 57 .

Będziemy ją odwiedzać. Jeszcze przez jakiś czas będzie ich jedynym dzieckiem. Tina będzie teraz mieszkała u babci na wsi. Nie chciał smucić rodziców. bo w nocy na świat przyszła mała dziewczynka. bo czekał właśnie na dziewczynkę. Ŝe jak teraz musi się rozstać z ukochanym zwierzakiem. on teŜ będzie musiał zamieszkać z babcią albo ciocią. ale nikomu o tym nie mówił. a to przecieŜ niedaleko. Był smutny.. ale Krzyś tylko się zasmucił. ale dlaczego?! Tina była grzeczna! Będę za nią bardzo tęsknił! . ale szybko zmieniał temat. Ŝe będzie miał siostrzyczkę. to pewnie. Powiedział teŜ. Jak ty byłeś malutki. Bał się tego pierwszego spotkania z dzieckiem. Powiedział Krzysiowi. Mówił. bo była bardzo zmęczona. Cały czas tak opowiadał. ale w środku bał się. Tina opiekowała się tobą prawie jak mama. Cały czas się bał. Ŝeby iść do przedszkola. mamy nie było w domu. bo on juŜ nie jest waŜny. Mama próbowała wytłumaczyć mu sytuację z psem.Kochanie. ale teraz jest juŜ stara i mogłaby zrobić dziecku krzywdę. kiedy czytała mu coraz krótsze bajki na dobranoc. które miało zająć jego miejsce w domu. kiedy wstał. bo to imię najbardziej mu się podoba. nie będzie dla niej wystarczająco duŜo miejsca. Ŝe rodzice wcale go nie posłuchają. . To dziwne. bo zawsze o tej porze robiła mu śniadanie i odprowadzała do przedszkola. to pójdą odwiedzić mamę i jego nową siostrę. Ŝe mamusia jest w szpitalu. Ŝe będzie śliczna. Mówił.. a teraz jej miejsce zajął tato. nie chciał teŜ.Mamusiu. Krzyś cały dzień mówił koleŜankom i kolegom w przedszkolu o swojej nowej siostrzyczce. aby się na niego gniewali. bo jak urodzi się dziecko. jego siostrzyczka. Ŝe będzie miała na imię Zuzia. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce. 58 . Któregoś dnia. więc chciał te dni zapamiętać jak najlepiej. Ŝe on zamieszka z Tiną. jak urodzi się dziecko. Ona nie moŜe tu zostać.płakał bardzo smutny chłopiec.. Krzyś mówił wszystkim. Ŝe jak przyjedzie po niego. Strach w nim narastał. kiedy mamusia nie mogła juŜ go brać na ręce. Pomyślał.

Ŝe tata mu ufa i ceni sobie jego zdanie. Ŝeby jego synek poznał swoją siostrę. Ŝeby to Krzyś zadecydował.. Bardzo tęsknił teŜ za mamusią. Gdy weszli do szpitala. więc musiało się udać. bo przecieŜ cały dzień jej nie widział. gdzie leŜą mamy ze swoimi małymi dziećmi. bo przecieŜ to on sam miał wybrać upominek dla maleństwa. bo Krzyś miał dopiero cztery latka. Pielęgniarka „przymknęła oko” i Krzyś mógł spotkać się z rodziną. który będzie pilnował dziewczynkę i róŜową. Krzyś przyglądał się przez chwilę śpiącemu noworodkowi. Ŝe zaczął szukać czegoś. Krzyś wybrał białego.. Ŝeby mała ładnie wyglądała.Kiedy przyjechał po niego tata. udali się do sklepu z rzeczami dla malutkich dzieci. Zuziu. Ŝeby tam wchodzić.Dzień dobry. W drodze do szpitala tata poprosił chłopca jeszcze raz o pomoc. co byłoby najlepsze dla jego siostry. które dopiero przyszło na świat. W pierwszej chwili Krzyś poczuł się trochę zazdrosny. a to znaczy. pocałowała i wskazała dłonią małą róŜową istotkę. a jest juŜ taki duŜy. puszystą szczotkę do włosów. ZniŜył się nad łóŜeczkiem i powiedział ściszając głos: . Tato chciał. kiedy zobaczy małą Zuzię. bo tak mówi się o dziecku. Tata jednak bardzo chciał. Nie mógł się doczekać. owiniętą w jakieś śpioszki. bo przecieŜ cały dzień o tym mówił w przedszkolu. jakie imię wybrać dla nowego dziecka i chciał. Tato musiał podstępem wnieść go na oddział. Poczuł się nawet waŜny. który wybrał dla dziecka. a to za mało. Chłopiec poczuł się jeszcze lepiej i bez wahania odpowiedział „Zuzia”. Mocno go przytuliła. Nie wiedział. ubranka i przyrządy leŜące na półkach. Mamusia pochwaliła go za wybranie tak ładnego imienia dla siostry i powiedziała do swojej córki: 59 . ale tak spodobały mu się te wszystkie zabawki. W końcu to tatuś poprosił go o pomoc. pluszowego niedźwiadka. Krzyś był bardzo szczęśliwy i dumny z pięknego prezentu. Ŝeby chłopiec wybrał jakiś prezent dla swojej małej siostrzyczki. Mama bardzo ucieszyła się na widok swojego synka.

Dlaczego nikt się mną nie interesuje? Dlaczego wszyscy biegają koło Zuzi. Ŝe w końcu ktoś się nim zainteresował. a on dostawał co najwyŜej czekoladowe jajko.. teŜ cały czas płakałeś. Ŝeby jego siostra była najładniejszym dzieckiem na oddziale. brali ją na ręce. Wszyscy chodzili koło Zuzi. nikt juŜ go nie słuchał. to jest twój starszy braciszek. a tego bardzo nie chciał. WłoŜył jej do łóŜeczka białego niedźwiadka i powiedział.Kochanie. bo wcześniej znało tylko brzuszek mamusi. przytulić. jak taka malutka i śliczna istotka moŜe być tak niegrzeczna. Tak samo jak Ty wtedy. szczęśliwy. chciał odpowiedzieć. patrzył na swoją siostrę i zastanawiał się. nawet jeszcze mniejszy od Zuzi. kiedy tata zabierze go z przedszkola i pojadą w odwiedziny. Nie mówił o niczym innym. Jak moŜe zabierać jemu wszystkich bliskich?! Nie wytrzymał. kiedy poszedłeś pierw- 60 . Chciał. Przez następne trzy dni. bo się boi. Goście zadawali mu róŜne pytania. . to nie tak. Gdy ty byłeś malutki. Zaczął płakać i poszedł wyŜalić się mamie.Krzyś w końcu powiedział komuś o tym. jak ładna jest Zuzia i Ŝe juŜ niedługo będzie razem z nim w domu. Ŝeby mógł się jej lepiej przyjrzeć. Krzyś. Po tych słowach wzięła dziewczynkę z łóŜeczka i zbliŜyła się do swojego synka. jak myślisz. bardzo za nimi tęsknił i nie mógł się doczekać. bo akurat mała zrobiła śmieszną minę czy zaczynała płakać. Krzyś od razu wyjął szczotkę. Dla takiego małego dziecka wszystko jest całkiem nowe. którą kupił wcześniej z tatą i zaczął nią głaskać główkę dziecka. bo tak długo jego mama i siostra leŜały jeszcze w szpitalu. przynosili kolorowe prezenty. pogłaskać. niedźwiadek będzie się nią opiekował. co od dawna chodziło mu po głowie i tak bardzo go martwiło. Krzyś często podchodził do jej łóŜeczka. a kiedy on. bo wiedział. kupują jej prezenty? Ja teŜ jestem jeszcze małym chłopcem! Ona cały czas płacze i ja nie mogę spać! JuŜ jej nie lubię . Ŝe moŜe zrobić krzywdę swojej Zuzi. . chłopiec znowu posmutniał. To normalne u noworodków. Płacze. Robił to bardzo delikatnie.Zuziu. tylko o tym. Ŝe kiedy on będzie w przedszkolu. Kiedy w końcu nadszedł tak wyczekiwany przez Krzysia dzień.

to ty takŜe je dostawałeś. a tatuś szedł do Krzysia. Bardzo dobrze zrobiłeś.jak będzie miał jakiś problem. bo to małe dzieci lubią najbardziej. jak chłopiec nie spał. . tak jak kiedyś. co masz w serduszku i co cię smuci. bo jesteś naszym dzieckiem. siadał obok niego i czytał mu bajeczkę albo opowiadał jakąś historię. Krzyś znowu był bardzo szczęśliwy w swoim domu. Ŝe jesteś naszym synkiem. bo nie bawicie się ze mną. czy śpi. Obiecuję. ale to przez to zamieszanie i zmęczenie. To taki zwyczaj. jeśli wszystko było w porządku. Rodzina i znajomi przychodzą poznać nowego członka i na powitanie przynoszą podarunki. a moŜe nawet lepiej. jak kiedyś. Ŝe poświęcamy ci teraz mniej czasu. mamusia kładła się obok niego i czytała mu fragmenty jego ulubionych ksiąŜek. w swojej nowej.szy raz do przedszkola. nie czytasz mi juŜ bajek wieczorem! .Ale wy mnie juŜ nie kochacie. chłopiec albo jej pomagał. Tylko spała.mamusia pocałowała chłopca i przytuliła mocno do siebie. Ŝe powiedziałeś mi o swoich obawach. albo bawił się w tym czasie z tatą. bo Zuzia była jeszcze za malutka. przykrywał go kocykiem i całował w czółko. co zrobić. Sprawdzał. bo teraz wiem. Dowiedział się czegoś bardzo waŜnego . MoŜe masz rację.Jakiś czas temu mówiłam ci. Ŝe urodziła się Zuzia. Faktycznie. Wiem teŜ. To. Ŝe od tej chwili wszystko się zmieni i będzie tak. Ŝe bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. kiedy Krzyś był juŜ czyściutki i najedzony. A kiedy w nocy Zuzia zaczynała płakać. nie zmienia faktu. mama dawała jej mleczko. Kiedy mama zajmowała się Zuzią. TeŜ się bałeś. jadła i płakała. a jeśli nie. bo nikogo nie znałeś. Wieczorem. to znaczy. ale musi 61 Paulinka Średnicka. Ŝebyś był szczęśliwy . 9 lat . bo większej rodzinie. A jeŜeli chodzi o te prezenty. nie moŜe ukrywać tego przed rodzicami.

PrzecieŜ został starszym bratem.z nimi o tym porozmawiać. O kaczuszce. Ŝeby zawsze miał z kim się bawić. Krzyś bardzo pokochał swoją nową siostrę. Ŝe dorośli nie zawsze o wszystkim wiedzą i czasami trzeba im o tym powiedzieć. Wolny czas spędzała ze swoim starszym kaczym bratem. wałęsanie się po ciemnym lesie czy robienie psikusów staremu lisowi. nic ująć . a to wymaga pewnej pracy z jego strony. Była to kaczuszka pogodna i wesoła. Nowe dziecko pojawia się na świecie. Ŝe zje rodzeństwo na kolację. który nie raz groził. Ŝe kiedy jedna się juŜ nie podoba. rozmawiać.5 roku 62 .była dzielną kaczuszką. aby towarzyszyć temu starszemu. a na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie. nieopodal rzeczki mieszkała mała kaczuszka imieniem Mepsi. Zuzią. Zrozumiał. Nic dodać. Chodziła do czwartej klasy Kaczej Szkoły. Ŝe narodziny drugiego dziecka nie są takie złe. 4. chodzenie po wysokich skałkach. Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka. która bała się nauczyciela od matematyki W małym miasteczku. dlatego niestraszne były dla niej pająki. które boi się nauczyciela lub innej osoby. kochającej rodzinie. Wychowywała się w dobrej. Czuł się za nią odpowiedzialny. kupuje się drugą. Rafał Leszczawski. Zrozumiał teŜ. Od tej chwili będzie musiał bronić i opiekować się swoją młodszą siostrą. Ŝeby zastąpić tę starą. To nie jest tak jak z zabawką.

Istniała jednak rzecz. Stary kaczor był dobrym matematykiem. Pewnego dnia do Mepsi przyjechała ciocia Ludmiła. Powtarzała sobie. rodzice wiedzieli o problemach Mepsi. Była to duŜa. ale bardzo nie lubił dzieci. płakała. Skrzydełka farbowała zawsze na kolor niebieski. Mepsi nie lubiła szkoły. Budziła się wtedy cała zlana potem i szybko bijącym serduszkiem. a raczej osoba. Stary kaczor wymyślił dla nich specjalną nazwę „Klasa śywych Trupów” albo „Akwarium”. stary kaczor. koszmar zacznie się od nowa. kaczych tępaków i ogólnie robił im duŜo przykrości. JuŜ wtedy moŜna było dostać gęsiej skórki ze strachu. która bardzo lubiła się stroić. ze spiczastym dziobem. puszysta. Ŝe jest chora – robiła wszystko. bo oczy przez szkła okularów wydawały się pięć razy większe i groźniejsze. Ŝe gdy jutro pójdzie do szkoły. na którym nosił wielkie okulary. Oczywiście. aby uniknąć gniewu i złości nauczyciela. Ŝe to tylko sen. Nauczyciel odwiedzał kaczuszkę w najgorszych snach. Uwielbiał wywoływać ich po nazwisku. gdy za biurkiem był ON. Lekcji matematyki bał się kaŜdy uczeń z klasy Mepsi. Najgorzej było wtedy.NAUCZYCIEL OD MATEMATYKI. Jednak nic to nie pomagało – stary kaczor był jedynym matematykiem w miasteczku. Nie czuła się w niej bezpiecznie. Był to chudy. Matematyki uczyła się całymi dniami i nocami. bogato opierzona kaczka. przed którą Mepsi zamierała w bezruchu i przy której nie umiała wydobyć z siebie głosu . To czyniło go jeszcze straszniejszym. poniewaŜ była ona bardzo 63 . To dlatego. a dziobek podkreślała malinowym sokiem. Uczniów wyzywał od głupków. udawała. kiedy kaczuszka nie rozumiała tematu lekcji i nie potrafiła rozwiązać zadania domowego. Nie raz juŜ interweniowali w szkole i prosili o zmianę nauczyciela. Mepsi kochała ciocię Ludmiłę. Ŝe kaŜdy bał się otworzyć dziób. Nie chciała iść na lekcje. aby był bardziej czerwony. ale i tak wiedziała dobrze. Ostro i sucho.

.Doskonale! .wesoła i umiała znaleźć wyjście z kaŜdej sytuacji. co napisałaś .No widzisz.Popatrz. Wzięła czarny flamaster i dorysowała nauczycielowi długie. strach przed krzykiem. Mepsi spodobał się ten pomysł. Teraz stary profesor nie wyglądał juŜ tak groźnie. zostały spalone. a szczególnie to. jak twoje lęki znikają. Mepsi wzięła duŜą kartkę papieru i zaczęła wypisywać swoje lęki: strach przed dostaniem jedynki. aby nie był juŜ taki straszny. A nie będziesz się juŜ tak bać.Moja droga.A teraz uwaga! Ciocia wzięła listę lęków. Zawsze na lekcji matematyki wyobraŜaj sobie nauczyciela w tym przebraniu. Od razu lepiej. . Była zbulwersowana. a na głowie domalowała śmieszny kapelusz z antenką. weź teraz kartkę i wypisz wszystkie rzeczy. aby zmniejszyć twój lęk przed matematyką. 64 . Ŝe coś wymyśli. Masz jakieś zdjęcie z tym nauczycielem? Kaczuszka przekopała swój album i znalazła zdjęcie starego kaczora. Wieczorem zawołała Mepsi do siebie. Obiecała.poleciła ciocia . Wielkie okulary ozdobiła małymi kwiatuszkami. strach przed gniewem profesora… lista była długa.Przeczytaj sobie jeszcze raz to. . Ale to nie wszystko. kaczą awanturę. Dlatego zaraz po obiedzie kaczuszka poprosiła ciotunię o rozmowę i zwierzyła się jej ze swoich problemów. Ŝe moŜna tak traktować małe kaczuszki. . Ŝe to nic nie da. czego boisz się na lekcji matematyki.Teraz domaluj staremu profesorowi coś śmiesznego. ale twoi rodzice przekonali mnie. Ludmiła bardzo zdenerwowała się całą tą sytuacją. Dlatego wymyśliłam inny sposób. których się boisz.ucieszyła się ciocia . . Ciocia wzięła taśmę klejącą i powiesiła portret nad łóŜkiem Mepsi. złoŜyła ją w mały kwadracik i wrzuciła do kominka. Na początku chciałam pójść do samego starego kaczora i zrobić mu wielką. JuŜ nigdy nie będą cię dręczyć. kręcone wąsy.

poniewaŜ nie była skrępowana lękiem.Mepsi uśmiechnęła się niepewnie. a na kaczej twarzyczce Mepsi coraz częściej gościł uśmiech. . a na lekcji matematyki wyobraŜała sobie profesora w kapeluszu z antenką i z kręconymi wąsami. Ale ona juŜ się tak nie bała. czerwonymi literami: JESTEM SPOKOJNA I OPANOWANA. to nie przejmowała się nią tak mocno jak wcześniej przecieŜ to tylko ocena. . 3 latka nie zmienił. czy to pomoŜe. ROZUMIEM MATEMATYKĘ I DOBRZE ROZWIĄZUJĘ ZADANIA.Zrobione! Myślę. Ludmiła pochyliła się nad kartką papieru i napisała na niej wielkimi. Codziennie przed lustrem powtarzała afirmację.Dobrze ciociu. Jak dostała jedynkę. Nie wiedziała. ale faktycznie poczuła się lepiej i pewniej. śycie bez lęku było o wiele przyjemniejsze.zapewniła Ludmiłę kaczuszka. NIE BOJĘ SIĘ NICZEGO I NIKOGO. wieczorem i zawsze wtedy. I faktycznie dotrzymała obietnicy. Będę pamiętać . Ŝe to ci pomoŜe.A teraz popracujemy nad twoim poczuciem wartości. 65 . Nadal krzyczał i rzucał wściekłym wzrokiem po uczniach. którą będziesz powtarzać sobie rano. Tylko pamiętaj o powtarzaniu sobie tej afirmacji. Ŝe profesor nic się Kubuś Grabski. Napiszemy afirmację. Przy tablicy sprawnie rozwiązywała zadania. . Dziwne dla kaczuszki było to. gdy ogarnie cię lęk. Kartkę powiesiła obok śmiesznego portretu starego kaczora.

mama lew i cztery lwiątka. Lwiątka zrozumiały. aby szedł równo z nimi. który zawsze podąŜał własnymi ścieŜkami i rad był. Przestroga dla samolubów Nie tak dawno temu. zawsze sobie pomagały i wspólnie spędzały większość dnia. Pozostałe lwiątka trzymały się razem. Na samym przedzie wesołego orszaku kroczył dumny Sabian.Sabian.Justyna Jarosz Bajka dla dziecka. które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. iŜ teraz to on będzie przewodniczył wyprawie. tam wyrośniecie na najmęŜniejszych. Ŝe lubiło odłączać się od grupy i chodzić własnymi ścieŜkami. ale Sabian nie słuchał. wy musicie dalej podąŜać ku swojemu przeznaczeniu. Jesteście juŜ na tyle samodzielne. Lwiątka szły tak juŜ kilka godzin.Jestem głodny. spośród których najstarsze. Wolał sam kroczyć z przodu i ustanawiać kierunek drogi. od jutra musicie juŜ dalej kroczyć same. PodróŜ rozpoczęła się następnego ranka. najszybszych i najsprytniejszych w swoim gatunku. młode lwy. PoŜegnały się z mamą i gotowe były do drogi ku Dzikiej Afryce.Moje drogie dzieci. Pewnego letniego wieczora mama lwica powiedziała do nich: . A przeznaczeniem kaŜdego młodego lwa jest Dzika Afryka. Najbardziej z tego cieszył się najstarszy lwik . Czas upływał im słodko i zanim się spostrzegły. Musimy coś zjeść. Ja juŜ jestem stara i nie tak zwinna jak kiedyś. aby mieć siłę do dalszej wędrówki. Zakomunikował pozostałej trójce rodzeństwa. Ŝe powinniście same zadbać o siebie. Ŝe nadszedł nowy etap w ich Ŝyciu. Ŝe wreszcie nie będzie od nikogo zaleŜny. od maleńkości wyróŜniało się tym. wyrosły na piękne. 66 . kiedy nagle odezwał się najmłodszy z nich: . w odległej Afryce Ŝyła sobie lwia rodzina . Rodzeństwo nawoływało go.

Prześlizgnęły się więc między grubymi pniami i spostrzegły swojego najstarszego brata jedzącego sporych rozmiarów antylopę. Dzięki temu.Sabian. Godziny i dni upływały lwiątkom na wędrówce. co robić. jak udało ci się to zrobić!? . . aby podzielić się z braćmi.odparł jego brat bliźniak. .wykrzyknął najmłodszy z braci. . . Była to niestety mała antylopa. . Odwrócili się więc na pięcie i pobiegli poszukać czegoś do jedzenia.Gdzie on moŜe być? . jak mama to robi. 67 .Pewnie znów kroczy swoją ścieŜką .lwiątka nigdy same nic nie upolowały. 7 lat stąd. Sabianowi nie śniło się jednak dzielić z braćmi. widziały jedynie. Lwiątka usłyszały nagle jakiś szelest za drzewami. pozostałe lwiątka musiały sobie radzić we trójkę.Nie wasza sprawa! I idźcie Zosia Klewiado. Sabian przewodniczył wyprawie i polował dla siebie. Stojąc tak i naradzając się we trójkę. bo to moja zdobycz! śeby jeść. Sabian był zbyt samolubny.Chodźmy go poszukać! . trzeba sobie coś upolować! Braciszkowie z burczącymi brzuchami wpatrywali się w wielką antylopę. Lwiątka potrzebowały coraz więcej pokarmu. spostrzegły. udało im się upolować zwierzynę. Ŝe wyśmienicie uzupełniali się nawzajem.wykrzyknął najmłodszy. ale podzielili ją na trzy równe części i zaspokoili to nieznośne burczenie. Ŝe nie ma Sabiana. a kaŜdy dzień był podobny do poprzedniego.Reszta rodzeństwa się z nim zgodziła.spytał średni brat. którą cała ich rodzina mogłaby się posilić. Niestety. Był tylko jeden problem .

. W końcu zniknął z pola widzenia. aŜ nagle ziemia się otworzyła i wpadłem w tę ich pułapkę! Lwiątka pospieszyły z pomocą. .wykrzyknęło najmłodsze z lwiątek. która mówiła im. Sabian zaś nie mógł przestać myśleć o tajemniczych łaniach. Próbowały na wszelkie sposoby. Ale bądźcie ostroŜni. Minęło juŜ kilka godzin.Ciekawe. Trójka lwiątek poszła ścieŜką wiodącą przez środek lasu.powiedział jeden z bliźniaków. Ŝe pantery Ŝyją tylko w okolicach Dzikiej Afryki. Powędrowały czym prędzej naprzód. .Pewnego dnia lwiątka spotkały na swej drodze panterę. kto chciał je upolować. ale nic to nie dawało. Spytały ją więc o drogę. Sabian był uwięziony. a braciszkowie zaczęli się o niego martwić. Ŝe Dzika Afryka jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. co się stało! . by wyciągnąć brata. ale nie miały dość siły. Jednak kaŜdy. Pognały więc między gęstwinami do miejsca. nie polujcie więc na nie.Dzika Afryka jest tuŜ za tym lasem. a jeśli tak.Na pewno nie.On zawsze robi po swojemu i nigdy się nami nie przejmuje! Nagle dało się słyszeć przeraźliwy skowyt. Przypomniały sobie opowieści mamy. Ŝe są one zaczarowane. z którego dobiegł krzyk. . gdzie spodziewał się upolować piękną łanię. wyciągnijcie mnie stąd! . To Sabian! .krzyknął Sabian .pomyślały i zadrŜały z przeraŜenia.te głupie łanie zwabiły mnie tutaj. Ŝe będzie to jego nowe trofeum. Lwiątka ucieszyły się faktem. czy nic mu nie jest? .PomóŜcie mi. Mówi się. W lesie tym Ŝyją piękne łanie. Wił się i szarpał. Zobaczyły swojego brata. trafiał w jakąś dziwną pułapkę. Postanowił więc. to tylko przez swoją krnąbrność wpakował się w tarapaty . wabiące swoją sylwetką. A przecieŜ wiedzieli. a raczej jego głowę wystającą jak gdyby spod ziemi. .odparł drugi bliźniak . ale to nic nie dawało.Biegnijmy lepiej sprawdzić. do Sabiana dotarło. Ŝe bracia ciągle są przy nim. 68 . Ŝe kraina ich dorosłości i przeznaczenia jest tuŜ za lasem. Sabian zaś podąŜył głębiej.

Ŝe ze mną pozostaliście! Gdyby nie wy. Łzy. a łzy coraz cięŜsze. zrozumiał bowiem swą samolubność. kochani bracia. jak bardzo jest mu przykro. tak Ŝe Sabian mógł zacząć powoli się poruszać. Wybaczcie mi. Nagle ziemia zaczęła się stopniowo rozszerzać. Rzucił się braciom na szyję i wszyscy czterej zaczęli się ściskać i cieszyć. Zaczął przepraszać braci za swoje postępowanie. a potem drugą. idźcie więc dalej. Samolubny lew. jakŜe jestem wam wdzięczny. Czwórka kochających się braci poszła więc na spotkanie z Dziką Afryką Martynka Danielkiewicz. Ŝe jesteście mi najbliŜsi. zaczął płakać.Kochani braciszkowie. zrozumiałem. Czemu tam nie zdąŜacie? Mnie i tak juŜ tu nic nie pomoŜe. jak kochane ma rodzeństwo i jak bardzo go nie doceniał. Ŝe tego nie doceniałem! Obiecuję wam. poczęli płakać razem z nim. Nie zostawimy cię tutaj. wolimy tu umrzeć z tobą. Ŝe juŜ nigdy nie będę samolubny. miłość oraz zrozumienie braci okazało się odczarowaniem magicznej pułapki zastawionej przez łanie.Jak moŜemy cię opuścić. który teraz był juŜ szeroki na dwa metry. Dotarło bowiem do niego. jesteś przecieŜ naszym bratem. . niŜ bez ciebie iść do Dzikiej Afryki.. To wy uratowaliście mi Ŝycie! Jakim ja byłem głupcem i niegodziwcem. potem mógł juŜ wyciągnąć jedną łapę. miałbym tu pewną śmierć. . a bracia widząc. aŜ w końcu wyskoczył cały z dołu. 9 lat 69 . Jego Ŝal był ogromny. a nasz wymarzony kraj jest zaraz obok. widząc dobroć i miłość swoich braci.Siedzicie tu przy mnie cały czas. Od tego dnia juŜ wszystko się zmieniło. od dzisiaj będziemy juŜ wszystko robić razem i będziemy sobie pomagać! I bracia mu wybaczyli.

ale nie chcę tego pisklaka! Ja chcę się bawić.Wróbelku. który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrzyczką. który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. a ona będzie się wlokła za mną i tylko przeszkadzała!! . Bajka o Wróbelku. a mamusia Wróbelkowa sprzątała w domu.mieszkała rodzina Wróbli.tłumaczyła i prosiła mamusia. ale nie lubił się nią opiekować. proszę. Ŝe jesteś juŜ duŜym wróblem i zabierzesz Wróbelinkę do parku . Wróbelek był juŜ duŜym ptaszkiem i miał śliczną siostrzyczkę .Kochanie moje… To jest twoja siostrzyczka i potrzebuje twojej pomocy.płakał i ćwierkał zdenerwowany Wróbelek. I kaŜdego dnia tak oto rozmawiał z mamą: . Wiem.Taak! Jestem duŜy.tłumaczyła i tłumaczyła mamusia.Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka. Tatuś Wróbel codziennie rano wychodził do pracy. Ŝe razem moŜecie się świetnie bawić . pomóŜ mi i zaopiekuj się siostrzyczką. .Wróbelinkę. Wiesz. To było nie tak dawno temu… W domu z sąsiedniej ulicy . Maciej Lipnicki 70 .tym z duŜymi oknami .Mamusiu! Ale ja nie chcę się bawić z tą nieupierzoną siostrzyczką!! Ćwirk! Ćwirk! Ona tylko płacze i nie moŜna się z nią fajnie bawić!! . .

Widzisz? I z młodszą siostrą moŜesz się świetnie bawić. .Świetnie. I biegał szybciej niŜ ona.Świetnie! . przecieŜ ona taka malutka… ale tutaj Wróbelinka obroniła bramkę jak prawdziwy piłkarz!! Wszyscy byli w szoku. 71 .Świetnie. ale brakuje nam bramkarza….A moŜe zagramy w piłkę? . . co dobre. a Wróbelek jak najszybciej przejął piłkę i z całej siły strzelił do bramki. I tak Wróbelek zaczął odbijać piłkę. szybko się kończy i ptaszki musiały wracać do domów.Ja mogę być bramkarzem . jak jej braciszek świetnie gra w piłkę.Ty?. Jak tylko rodzeństwo wróciło do domu.PrzecieŜ ty nawet nie urosłaś! .zdenerwował się Wróbelek.krzyczały Skowronki. co Wróbelek zapamiętał na zawsze. Potem zaczęli dalej grać i grać… i śmiali się przy tym.zasmucił się Wróbelek. to od razu opowiedzieli o wszystkim rodzicom. .zazdrościł Skowronek. a potem musiał wlec ze sobą Wróbelinkę. Tego dnia Wróbelek spotkał w parku braci Skowronków. Ŝe Wróbelek i Skowronki uwielbiali bawić się piłką. czasem nawet krzyczał i wyzywał swoją śliczną siostrzyczkę. A Wróbelinka i tak uwielbiała te spacery z braciszkiem. a jej brat stał jak osłupiały. . AŜ tu nagle Skowronki wpadły na świetny pomysł: . . W ciągu tych sekund Wróbelek przestraszył się. Ŝe skrzywdzi siostrzyczkę.I tak kaŜdego dnia Wróbelek sprzeczał się z mamą. Niestety.To stawaj w bramce i gramy!! I tak oto rozpoczął się prawdziwy mecz! Skowronek do Skowronka szybko podał. No i wiedział więcej niŜ ona. Wróbelinka siedziała samotnie pod drzewem i tak przyglądała się. ale… zapomniał o swojej siostrzyczce.przerwały Wróbelkowi Skowronki . Ŝe aŜ się cały wyprostował. Był bardzo zdenerwowany. poniewaŜ dla niej był on prawdziwym bohaterem. Musisz wiedzieć.Chciałbym mieć taką siostrę! .powiedziała nieśmiało Wróbelinka. a tymczasem Wróbelek był tak dumny i radosny. Ŝe jesteś! Poodbijamy piłkę? . Wiesz co? Tak! Dokładnie…. a mamusia odpowiedziała coś.

na przykład ciocia Adela nie mogła od roku znaleźć pracy. ja jadę. Chłopcy radzili sobie inaczej: odpychali Michasia. Niestety. dokuczał kolegom i koleŜankom. W miasteczku Michasia wszyscy się znali od zawsze i wiedzieli o sobie nawet największe tajemnice. nie słuchał pani.Estera Gilowska Bajka dla dziecka. Wśród mieszkańców krąŜyły opowieści. W miasteczku panowała ogólnie przyjazna atmosfera. gdy tylko zobaczyli go na swojej drodze. co tym razem wymyśli i czy na przykład nie wróci się do domu z gumą do Ŝucia we włosach lub na bluzie. Dziewczynki często przychodziły na skargę do nauczycielki.Uwaga. ale mimo wszystko dawała sobie radę. które jest niegrzeczne. szturchali i przewaŜnie odchodzili. nieopodal twojego. szybko! W szkole przeszkadzał na lekcjach. Oczywiście ludzie mieli swoje zwykłe problemy. od jakiegoś czasu coś się zmieniło… Michaś przestał być miłym chłopcem. to zamknął inną w toalecie i nie mogła wyjść lub teŜ śmiał się z ubrania innej. Zaczął się całkiem inaczej zachowywać. silnym dziewięciolatkiem. 72 . Niestety. Wiedziała. Ŝe Michaś jest okropny i Ŝe nawet jego rodzice nie potrafią sobie z nim poradzić. a dzieci mogły bezpiecznie bawić się w parkach i na placach zabaw. a moŜe wcale nie tak dawno temu… w małym miasteczku. Nikt się nie bał wychodzić wieczorami. Nikt nie chciał przebywać zbyt blisko niego. tylko głośno krzyczał: . Ŝe rodzina i przyjaciele jej pomogą. Nikt się nie bał. zejdźcie z drogi. dawno temu. bo Michaś pociągnął którąś za włosy. co nowego?”. łamagi. Miał na imię Michaś i był zdrowym. którego wszyscy lubili. Jeździł szybko na rowerze i nie uwaŜał przy tym na ludzi chodzących po chodniku. Ŝył sobie mały chłopiec. Nie uŜywał teŜ dzwonka. Ŝe moŜe go spotkać coś złego. więc kaŜdego ranka wszędzie było słychać „Dzień dobry. poniewaŜ nigdy nie było wiadomo. Drzewo Grzeczności Dawno.

Postanowił zrobić z nich uŜytek. dość! Przestań proszę… Dlaczego tak mnie krzywdzisz? To boli. To było jego ulubione miejsce.posłuŜył się kamieniem. gdy Michaś ponownie uciekł od rozmowy z matką.Och. Michaś ze złowieszczym błyskiem w oku zaczął wbijać gwoździe w drzewo i wcale mu nie przeszkadzał brak młotka . rzucając kamykami w ptaki przysiadające na gałęziach. Ŝe ludzi trzeba szanować. ale myślał. Pani Sabina często płakała przez swojego synka. Tego dnia. Z kaŜdym kolejnym gwoździem słyszał coraz głośniej i wyraźniej: . ojoj! 73 Dawid Leszczawski. jooj… och joj… Gdy zaczął wbijać ostatniego gwoździa. Na środku górki rosła duŜa.Ojooj. Wybrał się na górkę. Mógł stąd obserwować cały park i jednocześnie pobyć trochę sam. Innym razem zwabiał do siebie wiewiórki i ciągnął je za ogonki lub rzucał w nie kamieniami. stara wierzba płacząca. który znalazł obok pnia. dość juŜ. Jednak nie przynosiło to Ŝadnych efektów. Próbowała mu tłumaczyć. gdyŜ w te okolice nie przychodziły inne dzieci. słyszał ciche jęki. Ŝe lepiej być dobrym niŜ złym. a kora na pniu drzewa kojarzyła mu się ze skórą starego człowieka i napawała obawą. usłyszał czyjś głos: . Ludzie uwaŜali ją za wyjątkowo piękną. Ŝe w kieszeni ma kilka duŜych gwoździ. Wielokrotnie chłopiec bawił się. Denerwowały go wiszące gałęzie. Niestety. obróciło się to przeciw drzewu. Michaś zazwyczaj w połowie rozmowy z matką wychodził z domu i szedł do pobliskiego parku. którego przecieŜ tak mocno kochała. Tak teŜ zrobił i tego popołudnia. Michaś jednak miał odmienne zdanie. zauwaŜył. 6 lat .nie były to tylko złośliwe plotki. Ŝe mu się wydaje. Ŝe tak nie wolno. Gdy wbijał pierwsze gwoździe. tak przeraźliwie boli… och jooj.

Ludzie starają się ciebie unikać.Odzywać? .Jesteś okropnym dzieckiem. . ojoj.tu nic nie ma . ale nikogo nie dostrzegł. och! ojoj! Przestań w końcu! Przestań proszę! Ojoj. ale nic nie zauwaŜył. jak się nimi bawiłeś.Eee tam.pytał zaskoczony .Ach. W momencie. . ale od paru tygodni Ŝadne nie chcą tu przylatywać. Ŝe się zgadza .wyjąkał przestraszony chłopiec. czy ktoś sobie z niego Ŝartuje.Tu jestem. Tak bardzo lubiłem śpiew ptaków. juŜ rozumiem.Michaś rozejrzał się wokół. gdy tylko uderzył kamieniem w gwóźdź ponownie usłyszał: . przesadzasz! . jeśli juŜ któryś tu przyleci. wiewiórki tyle razy płakały mi w gałęzie po tym. na drzewie jesteś! Schodź szybko! PokaŜ się! To nie jest śmieszne! .Ano drzewem… Ojoj… Stoję tu juŜ tyle lat i jeszcze nigdy nie musiałem się odzywać… .wyjąkał przestraszony tym razem chłopiec. och joj! . by sprawdzić.wtrącił Michaś.Cicho! Pozwól. to się nerwowo rozgląda i boi się zaćwierkać. 7 lat . Ptaki się boją. To ja jestem drzewem… Jak boli… Zosia Klawiado.Ojoj.Michaś podrapał się w głowę .Kim jesteś? Gdzie jesteś? PokaŜ się! . Ŝe teraz ja będę mówić! . 74 . .Ojoj… Och joj… Nie jestem na drzewie. Wzruszył więc ramionami i powrócił do swojego zajęcia.Jak to? Gdzie? . Zwierzątka boją się ciebie.usłyszał w odpowiedzi. och joj… .chłopiec skinął głową na znak.Drzewem? A… ale… eee? Jak to drzewem? . Obszedł teŜ drzewo dookoła. . Przed tobą.

Michaś zaczął się źle czuć. Jakiś miesiąc później. a gdy zaczął się źle czuć dostrzegł na twarzach kolegów ulgę.krzyknęła za nim Wierzba. Ŝe nie musieli się juŜ tłumaczyć trenerowi. na przerwach jesteś sam. A ludzie unikali kontaktów z nim. wspomnisz moje słowa! . jak koledzy i koleŜanki odsuwają się albo odwracają twarze.warknął rozdraŜniony chłopiec i juŜ zaczął iść w stronę domu.Cicho! To moja kolej! . widział. . a ludzie z miasteczka nauczyli się całkowicie ignorować wszystko. a nauczyciele twierdzili. Idę juŜ sobie . by nie „prawić mu kazań”. a gdy chodzi po mieście. mimo Ŝe wokół są inni ludzie. odchodzili w inne miejsce. ty marudzisz jeszcze gorzej niŜ moja matka. Ŝe udaje. Ŝe chłopiec przestał uciekać od rozmów z nią. nie zapraszali teŜ go do gier zespołowych. jakby strach i niechęć pomieszane ze sobą. gdy podchodził podczas ich zabaw.Zobaczysz. jak dawniej. Tylko pani Sabina cieszyła się. ma opuszczoną głowę. Chłopiec z kaŜdym dniem marniał. ale jednocześnie zaczął dostrzegać. Ŝe jesteś sam. Gdy przechodził korytarzem szkolnym. W szkole koledzy nie chcą z tobą przebywać. jeszcze kiedyś będziesz Ŝałował swojego zachowania. by zwrócić na siebie uwagę.otóŜ Michaś przestał chodzić na wzgórze. JednakŜe w jego zachowaniu nie było widać Ŝadnych zmian. Na lekcjach w-fu zawsze pozostawał z boku. a chłopiec schylił głowę Twoja mama codziennie wieczorem płacze. W szkole myślano. moŜe poza jednym . jej oczy były ciągle czerwone 75 . dlaczego nie chcą grać razem z Michasiem. Ŝe znalazł nowy sposób na rozbijanie lekcji.Michaś pokręcił przecząco głową . Chłopcy znów nie odzywali się do niego. Mama nie była juŜ pogodna. choć wokół ciebie jest tyle ludzi.. Ŝe jest sam. W oczach dziewczynek zobaczył coś dziwnego.Wiesz co? Nudzi mi się. co było związane z Michasiem. a moŜe trochę dłuŜej. Mama uwaŜała. . W domu teŜ zaczął zauwaŜać zmiany.Zobaczysz. Czy naprawdę nie zauwaŜyłeś niczego? . Jednak nikt mu nie wierzył. Będziesz potrzebował pomocy i dostrzeŜesz. Czy nie zauwaŜyłeś jej zaczerwienionych oczu? Twój tata przestał się śmiać i bawić z tobą. nawet przestała się uśmiechać.krzyknęła Wierzba. No. Przez kolejne dni nic się nie zmieniło. Ŝe wymyśla.

Dostał wysokiej gorączki i nie był w stanie wstać z łóŜka. 76 . Trafnie udzielał odpowiedzi na pytania. głos jej drŜał. a twarz blada z niewyspania. Michaś dostawał silne leki od lekarza i po paru dniach gorączka mu minęła. choć początkowo musiał robić to bez podnoszenia ręki. gdy podawała synowi jedzenie lub picie. Ŝe chłopiec przerwie lekcję. Poza rodzicami nikt go nie odwiedzał. Ŝe marudzi. Ŝe jest bardzo zmęczona. Ŝe boi się być odpytywany i dlatego jest spokojny. Okazało się. ale mimo wszystko zajmuje się nim i stara się nie okazywać. Gdy próbowała z nim rozmawiać. Wtedy ujrzał swoją mamę z innej strony. ale nadal musiał leŜeć w łóŜku. Michasiowi zrobiło się bardzo smutno i zrozumiał.Michaś zaczął brać aktywny udział w lekcjach. Wiedział o tym. a jej ręce drŜały. Nauczyciele myśleli. Siedział więc spokojnie i nie przeszkadzał w prowadzeniu lekcji. a Michaś z kaŜdą chwilą wracał do zdrowia. Kręciło mu się w głowie i nie miał sił nawet. by podnieść się i usiąść. bo usłyszał. Wtedy mama uwierzyła. jak mama mówiła to do taty. ale taki stan utrzymywał się długo i nawet powiem więcej . Ŝe do tej pory robił źle. a wychowawczyni nie zadzwoniła z pytaniem o zdrowie. Później jednak zaczęli powoli się do niego przekonywać i mógł się zgłaszać. jak bardzo jest zmartwiona. jak inni uczniowie. nie uwaŜał juŜ. które było zwyczajnie ignorowane. Ŝaden kolega ze szkoły nie przyszedł do niego z lekcjami. Ŝe nie udawał w ciągu ostatnich dni. Chłopiec postanowił się zmienić. Widział. poniewaŜ nikt nie chciał mu poŜyczyć zeszytów. Jednak leŜał sam. Miał duŜe zaległości. Głównie dlatego teraz chłopiec unikał spotkań z mamą. Ŝe chłopiec ma zaawansowaną chorobę oskrzeli. Pani Sabina wezwała lekarza. a w oczach błyszczały łzy. Jej oczy stawały się jeszcze bardziej czerwone.i opuchnięte. Po paru tygodniach Michasiowi się pogorszyło. Po kilkunastu dniach Michaś mógł wrócić do szkoły. Tymczasem mijały dni. Przypomniały mu się słowa Starej Wierzby i w tej samej chwili po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Ŝe mama go kocha pomimo jego złego zachowania. Zrozumiał. gdyŜ nauczyciele bali się.

a jego tata zaczynał chodzić po mieście z podniesioną głową. ale w końcu koledzy zaczęli akceptować Michasia i włączali go do swoich zajęć.Kocham ciebie. TuŜ przed zimą chłopiec zrobił z tatą karmnik dla ptaków i postanowił zawiesić go na starej wierzbie płaczącej. Jednak chłopiec nie poddawał się. by móc w razie czego pomóc. A na lekcji wychowawczej nawet przeprosił kolegów i koleŜanki za swoje dotychczasowe zachowanie. i jestem z ciebie dumna. Hubert Cel. które prawdopodobnie zapamięta do końca Ŝycia: . Widywano chłopca. Długo to trwało. czy to przypadkiem nie był tylko wiatr. Powoli ludzie zmieniali zdanie o chłopcu. Ŝe Michaś się zmienił. Czasami starał się przynosić do szkoły słodycze i dzielił się nimi z innymi dziećmi. która wyleciała z boiska. Tego samego wieczora usłyszał od swojej mamy zdanie. bo jednak był jeszcze małym chłopcem. Starał się przebywać zawsze gdzieś obok.Z kolegami załagodzenie sytuacji szło Michasiowi gorzej. synku. na przykład podać piłkę. gdy chodził na spacery ze swoją mamą. wprawdzie nie cięŜkie. ale nigdy nie był pewien. jak pomagał nosić jej zakupy. Nadal go unikały i wykluczały ze swoich zajęć. Ŝe mógł się zmienić. Dzieci nie chciały wierzyć. Gdy wieszali budkę z ziarnem. 7 lat 77 . chłopiec usłyszał coś w rodzaju cichego „Dziękuję”. Po pewnym czasie w miasteczku zaczęto mówić. ale jednak.

Przeprowadzka W pewnej małej wsi. Afrodyta. bawiła się jeszcze z rodzicami. Pelagia była po prostu małą. Ŝyła sobie dziewczynka. gdzie mieszkała Pelagia. prawda? Jednak w miejscu. jakie mogą ją spotkać następnego dnia. Spędzali razem czas w szkole oraz po szkole. o których dorośli nie mieli zielonego pojęcia. szczęśliwą dziewczynką. Euzebia. aŜ w końcu mama Pelagii .Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci. to imię było zupełnie normalne. Potem dziewczynka odrabiała lekcje. po czym mama Peli. w chowanego. a kaŜdy dzień Ŝegnała uśmiechem i rozmyślaniami o przygodach. Były to na przykład: Krzysztofa. gdyby taka pojawiła się w ich osadzie. Bawili się w berka. Pewnego dnia. zapadła niezręczna cisza. powiedziała: 78 . a moŜe i na wschodzie pewnego pięknego kraju. 8 lat gdzieś na zachodzie. kiedy wszyscy najedzeni po obiedzie wychodzili na wielkie wspólne podwórko. Miała na imię Pelagia. kiedy Pelka (bo tak właśnie zdrobniale nazywali dziewczynkę rodzice) wraz z rodzicami jadła obiad. a takŜe w mnóstwo innych zabaw.lekko zdenerwowana wołała dziewczynkę na kolację. Franciszka… Dziewczynki nie znały Ŝadnej Kasi czy Ani. Zabawy te trwały do samego wieczora. Jej koleŜanki takŜe miały dość nietypowe imiona. to dopiero byłoby zabawne! Pelagia miała bardzo duŜo koleŜanek i kolegów. Jessica Marcinowska. Śmieszne imię. które są nieśmiałe i nie wierzą we własne moŜliwości.

Całe dnie spędzała z koleŜankami. cała rodzina wyruszyła w drogę. co będzie dalej. Ŝe szybko znajdziesz tam nowe koleŜanki. jak teraz będzie wyglądało jej Ŝycie. jedli. przed zaśnięciem. dokładnie w dwa tygodnie po usłyszeniu od rodziców tej strasznej dla dziewczynki wiadomości. Po tych słowach mama Pelagii wróciła do swych codziennych zajęć. Ŝe ich córka od dłuŜszej chwili nic nie mówi. Została w swoim pokoju i cichutko płakała. córeczko. W poniedziałek mama odprowadziła Pelagię do nowej szkoły. pani Asia wzięła dziewczynkę za rączkę i wprowadziła do sali. Ŝe szybko znajdziesz sobie koleŜanki i kolegów. zastanawiali się. Dwa tygodnie do przeprowadzki minęły Pelce bardzo szybko.. jak urządzić nowy salon i w ogóle nie zauwaŜali. Tego dnia dziewczynka nie uśmiechała się. Pela tego popołudnia nie chciała juŜ wychodzić do swoich koleŜanek. chcąc nacieszyć się ostatnimi wspólnymi chwilami. milcząc. Pani od razu przedstawiła się. Dwadzieścia 79 . AŜ duŜe przeszklone drzwi w końcu korytarza otworzyły się. Ŝe rodzice nie zmienią swojej decyzji i wszyscy będą musieli się przeprowadzić.Musimy powaŜnie porozmawiać. tylko zamyślona spogląda w okno. Wiedziała. w stronę klasy. Ŝe ich zwykle roześmiana córka jest dziwnie milcząca. ale pomyślała. Szła. jak zwykle. a tata pojechał swoim Ŝółtym rowerem z powrotem do pracy. zaprowadzę cię do twojej klasy. Pelagii dziwne wydało się imię nowej pani.Nazywam się Asia Kowalska. po czym Pela poszła z nową Panią nauczycielką. Ŝe moŜe to jedyny tutaj taki przypadek i postanowiła czekać na to. W sobotę. Jestem pewna. Tak samo było kolejnego dnia. Droga minęła błyskawicznie i juŜ wieczorem cała rodzina jadła wspólnie kolację w nowym mieszkaniu. Była smutna i zastanawiała się. przy nowym stole. Chodź. jakie nowe wspaniałe zabawy czekają ją z przyjaciółmi. w nowej kuchni. Rodzice rozmawiali ze sobą i nie zauwaŜyli. ale jestem pewna. Rodzice dalej rozmawiali. Nie rozmyślała teŜ o tym. Jak zwykle mama i córka poŜegnały się całusem w policzek. kochanie. To miejsce jest bardzo daleko stąd i jeszcze nikogo tam nie znasz. . Tata dostał nową pracę i musimy się przeprowadzić.

zapytała Kasia.to nie chcę ich znać. Ania. po czym usiadła przy biurku i zaczęła sprawdzać obecność. .” Tak. Pani przedstawiła dzieciom Pelagię.Masz takie śmieszne imię.myślała . Codziennie w drodze powrotnej ze szkoły Pela mijała małe gospodarstwo.” Po lekcji kilka dziewczynek klasy podeszło do nowej uczennicy. aŜ w końcu wszyscy w klasie przyzwyczaili się. 9 lat 80 . Chciały dowiedzieć się czegoś o nowej koleŜance. Tomek… Pela słuchała tego wszystkiego wielce zdziwiona i zastanawiała się. Dziewczynka wbiła wzrok w podłogę i chciała juŜ jak najszybciej usiąść w ławce. Ŝe grupka uczennic chciała tylko się z niej pośmiać. „Być moŜe wtedy .par oczu spojrzało na Pelę. koleŜanki pomału przestawały ją zagadywać. „Skoro ja i moje imię jesteśmy dla niech takie śmieszne . tak teŜ zrobiła. Kobieta zaprzyjaźniła się Paulinka Średnicka. Ŝe nowa koleŜanka po prostu nie chce z nikim rozmawiać.myślała . Gosia. . Przez kilka kolejnych tygodni Pelagia nie zamieniła z nikim w szkole ani jednego słowa. Ŝe nie będzie z nikim rozmawiać.Chodź z nami na boisko .Skąd jesteś? . czy inne dzieci zaakceptują jej inne imię.dadzą mi spokój i nie będą się śmiać. aŜ w końcu jedna z dziewczynek powiedziała: . Pelagia patrzyła na nie i zastanawiała się. jak postanowiła. czego tak naprawdę od niej chcą. Kasia. Krzysiek. które samotnie prowadziła pewna starsza pani. aŜ w końcu postanowiła. Rodzice jakoś je zdrabniają? W tym momencie Pelka była juŜ pewna. Nic więc nie odpowiedziała i postanowiła nigdy z nikim w nowej szkole nie rozmawiać.powiedziała Karolina. Dziewczynka całą lekcję rozmyślała nad tym.

Dlatego Bułeczka zawsze bawiła się sama. Ŝe jeden z kotków nie ma ogona. gdy pani Afrodyta potrzebowała wolnego popołudnia. Nazywała się Kuleczka. a raczej z jego braku. Pewnego słonecznego dnia pobiegła dalej niŜ zwykle. Pewnego dnia usiadła wraz z Pelą na ganku i zaczęła opowiadać: . by zrobić zakupy czy pojechać do lekarza. by jej opowiadano. gdyŜ wydawało jej się. Pelagia zostawała u starszej pani. swoją siedzibę miała rodzina Ŝółwi. najczęściej biegała po pobliskiej łące. bardzo piękną kotkę. toteŜ czasami. kiedy odezwała się mama Bąbla.Miałam kiedyś. urodziła małe kocięta. by swobodnie chodzić po podwórku. zachęcały do zabawy. Poza tym pani Genowefa okropnie duŜo mówiła i wcale nie oczekiwała tego. Tam właśnie. Ŝe nie ma ona ogonka. zapytał: . Ŝe Ŝółwie nie widziały nigdy Ŝadnego innego kotka i na pewno nie jest dla nich dziwne to. Bułeczka (bo tak nazwaliśmy kotkę bez ogonka) zawsze trzymała się z boku. a było to bardzo dawno temu. ale najwięcej miała do powiedzenia na temat swoich zwierząt.Powiedz mi. Mówiła o wszystkim: o tym. Miała ona na imię Genowefa.z mamą dziewczynki. Było ich pięcioro. co zrobi na kolację. Miesiąc juŜ trwała znajomość Ŝółwiej rodziny z kotką. Ŝe reszta kociaków nie zauwaŜyła tego. Ŝe robią to tylko po to. jak to się stało. ale Bułeczce wydawało się. jak spędzała święta kilka lat wcześniej. Ŝe nie masz ogonka? Czy tak jest od zawsze. Podejrzewam. czy ktoś ci go moŜe zabrał? Bułeczka aŜ zachłysnęła się mlekiem. bardzo mądra Ŝółwica: 81 . Bułeczko. nad brzegiem strumienia. Dopiero po jakimś czasie zauwaŜyłam. które popijała właśnie ze specjalnie dla niej zrobionej przez Ŝółwie miseczki. co strasznie się dziewczynce podobało. Kiedy wszystkie wyrosły juŜ na tyle. Kiedy Kuleczka miała 10 lat. kiedy jeden z Ŝółwi. czuła się między nimi swobodnie. Spojrzała na Bąbla (tak na imię miał najmłodszy z Ŝółwi) i juŜ miała uciekać prosto przed siebie. aŜ na skraj wsi. Inne zwierzęta stale ją zaczepiały. by śmiać się z jej ogonka. Bułeczka polubiła bardzo całą rodzinę. najmłodszy z rodu.

zastanawiała się kotka. potrafię najszybciej ze wszystkich kotów przebiec całe podwórko. gdzie słynęła z tego. bo jest taki niski. bo…. czego inni nie mają i to akurat jest dla nich fajne. a nie z braku ogonka. Ŝe zauwaŜyliśmy. by nie odzywać się do nikogo. ale ja teŜ nic nie mówiłam na to dziwaczne imię mamy Ŝółwicy ani na to. Ŝe nie ma ogonka jest całkiem zabawne. Pelagia pomyślała teŜ o so- 82 . Powiem ci więcej: ja nawet to imię lubię. gdy po Pelę przyjechała mama. Ja. Bułeczka stała oszołomiona. gdy Bułeczka wróciła do zagrody postanowiła.” Tego samego dnia. Ŝe Bąbel jest taki mały. ale w to miejsce ma coś. jak nie jest to problem dla ciebie.. I to jest w nim wyjątkowe. Dziewczynka pomachała kobiecie na poŜegnanie i poszła w stronę swojego domu. Kuleczko? CzyŜbyś myślała. na przykład. ale uwaŜamy. Czy słyszałaś kiedyś by jakiś Ŝółw miał na imię Ewa? Śmieszne! A jednak ja mam tak na imię i nic na to nie poradzę. Ŝe kaŜdy ma coś śmiesznego albo dla innych dziwnego. Pani Genowefa skończyła swoją opowieść w momencie. „No tak. Ŝe najszybciej dobiega do miseczki pełnej mleka. kiedy pani Genowefa wlewa mleko do naszych misek. Od tej pory Bułeczka trochę rzadziej bywała u Ŝółwiej rodziny. ale teraz troszkę więcej czasu spędzała w zagrodzie. iŜ nie masz ogonka? Oczywiście. tak samo. jesteś jedynym kotkiem. Dawno juŜ nie jest dzieckiem. nie wiedząc. bo jest takie wyjątkowe. Ŝe nie zauwaŜyliśmy. Bo chociaŜ mama Ŝółwica ma to śmieszne imię. Ŝe nie będzie więcej unikać kotków i innych zwierząt. „Zatem od początku wiedzieli. to robi pyszne ciasteczka i jest taka miła. Ŝe nie mam ogonka. Ŝe nie jest to dla nas Ŝaden problem. a Bąbel… Bąbel jest taki zabawny! Więc to chyba tak juŜ jest. Zresztą kaŜdy z nas jest wyjątkowy. MoŜe rzeczywiście to. a ciągle za niego uchodzi. jakiego znamy bez ogonka i dlatego jesteś taka wyjątkowa. co powiedzieć. Zjadła kolację i poszła spać. Pamiętała o nich ciągle. Ja na przykład wyjątkowe mam imię. prawda? Na tym polega twój urok. Rozmyślała o kotku bez ogonka i jego problemach. Spójrz na Bąbla. ale to jeszcze nie powód.Co się stało. Ŝe jestem inna niŜ wszystkie kotki i nic nie powiedzieli?” . Kuleczko. Całą noc nie mogła zasnąć.

które nie chce chodzić do przedszkola. Był biały w czarne łatki. Myślała teŜ o innych rzeczach. Śmieszne. spotykali się ze znajomymi zwierzętami. a tata chodził do pracy. nie? „Rzeczywiście. Zajączek był jeszcze za mały. śmieszne nazwisko” .To chodź. Maks bardzo miło spędzał czas z mamą. Doszła do wniosku. które codziennie rano chodziło do szkoły. dawno temu Ŝył sobie mały zajączek.pomyślała Pela i poszła bawić się z nowymi koleŜankami. w których jest dobra i wyszła z tego całkiem spora lista. Następnego dnia w szkole Pelagia jeszcze chwilę obserwowała bawiące się na boisku dziewczynki. Powiedziała: . W końcu podeszła do tej. ale za to na pewno nikt nie potrafi rysować tak pięknie. Mieszkał w duŜym.Rodzice mówią do mnie Pela. zielonym lesie pełnym róŜnych ślicznych zwierzątek. Ŝe ma inne niŜ wszyscy imię. . Dziewczynka stała jeszcze przez chwilę zdziwiona. jak ona. która kiedyś zapytała ją. Ŝeby chodzić ze swoimi braciszkami do szkoły. więc zostawał w domku. zbierali owoce leśne itp. pobawimy się z Marchewką. Zawsze mieli jakieś ciekawe zaję83 . a jak jestem niegrzeczna. Maks wychowywał się z mamą i tatą oraz ze swoim starszym rodzeństwem. . Ŝe nowa koleŜanka zaczęła się do niej odzywać i odparła: . pięknym. Katarzyna Marchewka. Pela.bie.No tak.zdziwiła się Pelagia. to mama mówi do mnie Pelka. Spacerowali oboje po leśnych dróŜkach. a wracało popołudniami. jak zdrobniale Pelagię nazywają rodzice.Marchewką? . Emilia Kania Bajka dla dziecka. Nazywał się Maks. tak ma Kaśka na nazwisko. Dawno.

oświadczyła mama. Maks nie mógł zrozumieć. Okazało się. Mimo to Maks ani razu nie pomyślał. Ŝeby ten przekonał zająca o zaletach i przyjemnościach czekających go w przedszkolu. Codziennie wczesnym rankiem tata prowadził go do babci. Następnego dnia mama zaprowadziła Maksa do przedszkola.cie.Ja nie chcę tam iść! Jestem chory! Boli mnie główka! Boli mnie łapka! Zawsze coś wymyślał. Zajączek codziennie rano wstawał z płaczem i powtarzał: . Tata wymyślił. która nie była zachwycona tym pomysłem. rozległ się głośny płacz. Dopiero po jakimś czasie udało się uspokoić małego i przekonać go. Jednak po namyśle zgodził się. Takie zachowanie sprawiało rodzicom duŜo przykrości. Czasami Maks musiał zająć się sam sobą. Kiedy Robert wszedł do pokoju Maksa.Od jutra będziesz chodził do przedszkola . bo myślał. co go tam czeka i bał się nowego miejsca. Po jakimś czasie babcia tak zaczęła narzekać. Ŝe mógłby wrócić do przedszkola. bo malec nie potrafił zbyt długo posiedzieć w jednym miejscu. Ŝe będzie go pilnowała babcia. Ŝe mama będzie pracować. Kiedy nadszedł moment wyjścia rodzica. musiała poświęcać Maksowi sporo czasu i na dodatek dosyć aktywnie. a one dosyć często ją odwiedzały. I tak właśnie się stało. oczywiście kochała wnuki. W pierwszej chwili bardzo się zdenerwował. ten bardzo się ucieszył i zdziwił zarazem. poniewaŜ martwili się. zwinny zajączek usłyszał niepokojącą wiadomość: . a Maks nie moŜe zostać bez opieki. Postanowili przyprowadzić do Maksa małego jelonka Roberta. Pewnego dnia mały. Teraz wszystko się zmieniło. Ŝe rodzice zajączka nie mogli tego znieść. bo nie wiedział. Dotąd babcia wiodła spokojne Ŝycie. ale zwykle wizyta nie trwała dłuŜej niŜ godzinę. czemu babcia nie chce z nim skakać i biegać. Ŝeby został w przedszkolu. z kim mały zostanie. on jednak nie chciał nawiązać z nimi kontaktu. Ŝe będą się bawić. Jednak jelonek przyszedł z innym zamia- 84 . Zwierzaczki w przedszkolu były przyjazne. PrzecieŜ nie moŜe być bez opieki. a spacery trwają bardzo krótko. poniewaŜ jego mama miała sporo zajęć w domu.

Ŝe nie chce iść do babci. Zaskoczony tata zapytał: . 11 lat . na przykład o zabawki. kiedy Maks kłócił się ze swoimi kolegami. bo wszystko moŜna pogodzić. Pani sowa. jak miło i zabawnie jest w przedszkolu.Co chcesz robić w takim razie?! .rem.przedszkolanką. przecieŜ teraz znam juŜ jelonka” -myślał Maks. jak zechcesz powiedział tata. na którą zawsze mógł liczyć.Zrobimy. Oczywiście bywały chwile. ale gniew szybko mijał i powracał uśmiech. by ta przedstawiła go grupie. Poszedł grzecznie z panią sową . dzieci bawiły się i śmiały. co będzie dalej. lecz z zainteresowaniem czekał.. mały zajączek zaczął się zastanawiać: „babcia jest mną zmęczona i nie chce się ze mną bawić i skakać. Teraz nie stał juŜ z boku. Powiedział Maksowi. Z chęcią zapoznał się z kolegami i ich wysłuchał.hm. Z ust Roberta brzmiało to bardzo wiarygodnie. Następnego dnia zajączek powiedział.. Wiedział juŜ. do którego on chodzi.Chcę iść do przedszkola odparł zajączek. Tym razem Maks nie zrobił zamieszania w przedszkolu swoim płaczem.moŜe spróbuję jeszcze raz. czyli pani Marta. a tata krzyczy na mamę. Wymyślała dzieciaczkom ciekawe gry i zabawy. mama się martwi i jest smutna. . Ŝe w przedszkolu jest bardzo przyjemnie i zabawnie. W przedszkolu na wszystko był czas. była bardzo miła. Ŝe nie musi się niczego bać i czuć się samotnie. I w ten oto sposób Maks zrozumiał.. Przedstawił się i po jakimś czasie zaczął opowiadać.. 85 Amanda Marcinowska. Miał przecieŜ duŜo przyjaciół i panią Martę. Ŝe robią ciekawe rzeczy i jaka to przyjemność mieć przyjaciół rówieśników. pogodna i pełna energii. Kiedy jelonek wyszedł.

które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. dlaczego brat go tak traktuje. Z czasem Kurczuś podrósł. Zosia Danielkiewicz. AŜ tu nagle na świecie pojawił się nowy członek rodziny . Rodzice bardzo kochali swoją pociechę i poświęcali mu mnóstwo czasu. Kurczątka ciągle się kłóciły i sprzeczały. Ŝe Kurczątko nie chce się dzielić zabawkami z Maluchem. Malec był bardzo szczęśliwy i dawał wiele szczęścia rodzicom. Kurczacza mama. kolorowej i przyjaznej. Sam układał klocki. poświęcali wiele czasu. Wtedy to Kurczątko zasmuciło się i pomyślało. Rodzice przyglądali się temu z odległości. Podczas wspólnej zabawy kurcząt mama zauwaŜyła. Z kaŜdym dniem było coraz gorzej. Czekał aŜ mały Kurczuś podrośnie.. Cieszyło się. karmili. miejscowości barwnej. Rodzice zajmowali się młodszym. Nie wiedział. a wszystkie samochodziki były tylko jego. Bracia W Kaczeńcu. Ŝe zdobędzie partnera do zabaw. Kurczątko z utęsknieniem czekało na braciszka.kolejny syn. Ŝe starszy brat nie chce się z nim bawić. Maluszkowi było smutno. Nie chce dzielić się zabawkami z malcem. mieszkała pewna rodzina. kurczaczy tata i ich mały syn . Tata zawsze bawił się z synem.Kurczątko. człapali po zielonych łąkach. zabawiali go. mama pomagała mu w kłopotach i przytulała w cięŜkich chwilach. śyli tak radośnie. 6 lat 86 . pluskali się w porannym deszczu. Ŝe nie jest najwaŜniejsze w rodzinie. Obaj chodzili nad staw. spokojnie.Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka.. spędzał duŜo czasu ze starszym bratem.

które nie chce się niczym dzielić. zobaczyli zmoczone kurczaczki na brzegu jeziora. ile sił w łapach do ukochanych dzieci. Kiedy dotarli na miejsce byli zachwyceni pięknymi widokami. Rodzice zorganizowali piknik. Ŝe moŜe na niego liczyć.nie chciał się niczym dzielić z innymi. Kurczątko ukryło się na pomoście. Błękitne niebo odbijało się w czystej wodzie jeziora. Brat rzucił mu się na ratunek!. Ŝe była bardzo szczęśliwa. Było tam wiele zielonych pastwisk. Wspólnie bawili się w chowanego. Kiedy przybiegli na miejsce. Wystraszeni pędzili. Łabędzie popędziły po dorosłych. KaŜdy. ptaki śpiewały. Ŝe jest dla rodziców tak waŜne jak jego młodszy brat. Jednak tatę i mamę misiów trapił problem. jako najmłodszy z grupy. słoneczny poranek rodzice postanowili zabrać synów na wycieczkę. Od tej pory przestało być zazdrosne o brata i wszyscy Ŝyli w szczęściu i radości. dzieci pobiegły na pomost jeziora z przyjaciółmi – z łabędziem Merkurym i jego siostrą Arlet. Kurczuś. daleko od miasta Ŝyła rodzina misiów. Ŝe był cały i zdrowy! Przytulili go mocno i powiedzieli. Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka. trudno było go odszukać.W niedzielny. Podziękowało Kurczusiowi za ratunek i wiedziało. z którym nie mogli sobie poradzić. szukał reszty. Wyruszyli do doliny zwanej Ptasią. Ich syn . Cała rodzina była bardzo zadowolona z wyjazdu. aŜ tu nagle ześlizgnęło się z hukiem i wpadło do wody. mnóstwo potoków i wielobarwnych roślin. miała wielu przyjaciół i moŜna powiedzieć. Mieszkała w pięknej chatce z ogródkiem. leśnych polan.miś Karol . kto do nich przyszedł z po87 . poniewaŜ oni sami byli bardzo hojni i pomocni. Wzięli najstarszego syna w objęcia i byli najszczęśliwsi na świecie. Bajka o samolubnym misiu Karolku W pewnym lesie. nawet z młodszą siostrzyczką Karolinką. Rodziców bardzo to martwiło. Ŝe bardzo go kochają. Wtedy Kurczątko zrozumiało. a zwierzęta przywitały ich bardzo serdecznie.

.. jak on nas. na pewno będzie chciał zjeść razem z nami. Karolinka przyprowadzi brata. by Karol był dobry jak inne misie.Wręcz przeciwnie.. Następnie zabierzemy go na polanę. tak. Karol.wtrącił się lisek Chytrusek. nie wychodził bez otrzymanej pomocy. Cały dzień próbowała wymyślić coś. śadne lekarstwa nie pomagały jej. Wszyscy o tym wiedzą . .Tak. Postanowiła. której rodzice uchodzili za najmądrzejszych w całym lesie. Niedaleko stąd widziałem piękne. Nigdy nikogo nie poczęstował słodyczami. Karolinka wiedziała. Natomiast Karolek był tak samolubny. Ŝe nie moŜe i kaŜdy przypomni mu sytuację. W końcu głos zabrała mała sowa. dojrzałe maliny . gdzie zawsze się bawimy. lecz nic nie przychodziło jej do głowy.odpowiedziała z entuzjazmem. jak zobaczy taką ilość malin. nie pozwalał bawić się swoimi zabawkami. Myślały juŜ dwie godziny i nikt nie znalazł rozsądnego rozwiązania. lisku. Ŝe mamusię moŜe wyleczyć tylko zmiana zachowania braciszka. Ŝe o problemie opowie przyjaciołom i moŜe wspólnie coś wymyślą. Wieczorem wszystkie młode zwierzątka zebrały się na naradę. w której chciał coś poŜy- 88 . co twój brat bardzo lubi? . . Wtedy my powiemy mu.Musimy znaleźć słaby punkt misia. Potraktujemy Karola tak.zaczęła opowiadać swój plan sowa – Jutro tam pójdziemy i uzbieramy cały koszyk. Ŝe Ŝadne zwierzątka w lesie nie lubiły go i nie chciały się z nim bawić.krzyknęła . jak podczas wakacji miał cały koszyk malin i z nikim nie chciał się podzielić? .Mam pomysł! .trzebą. Karolinko.Hmm.zastanawiała się Karolinka . ale do czego nam jest to potrzebne? Chyba nie zrobimy mu prezentu? . a jak juŜ je poŜyczył.. bo wymyślał ciekawe zabawy i opowiadał śmieszne historie.Oczywiście! Pamiętacie. .burknął oburzony zajączek. Nawet lisek Chytrusek miał więcej znajomych. Pewnego dnia mama misiów nie wytrzymała ze zmartwienia o Karola i rozchorowała się. to musiał otrzymać coś w zamian.PrzecieŜ Karol uwielbia maliny.

Nagle ptaszek Ćwirek zaszczebiotał.czyć lub poczęstować się. . a mama misiów niebawem wyzdrowiała.Ja was bardzo przepraszam. JuŜ nigdy tak nie postąpię. nawet mój ulubiony samochodzik .krzyknęły chórem zwierzątka i kaŜde po kolei opowiedziało. jak coś mieliście. Wszystko szło zgodnie z planem i po dwóch godzinach zwierzątka ze zniecierpliwieniem czekały z malinami na polanie. Następnego dnia rano rozpoczęto realizację pomysłu. Wszyscy pogodzili się z Karolkiem i oczywiście razem z nim zjedli maliny.krzyknęły zwierzątka. czego? PrzecieŜ wiecie. Widząc to. Ale tuŜ przed nim wyskoczyły zwierzątka i zagrodziły mu drogę. Karolku. zaczęły się bawić i zajadać maliny. a Karol nie pozwolił. Ŝebyś nam coś poŜyczył. Czasem sam jadłeś słodycze. Później bawili się do późnego wieczora. a ja będę poŜyczał wam wszystkie zabawki. jaki Karol był samolubny i chytry. jeśli ktoś nie chce się dzielić. Myślę. Macie ich tak duŜo. a my musieliśmy patrzeć. Na początku miś próbował się bronić. MoŜecie przychodzić do mnie. Tak mi wstyd. Chyba poczęstujecie mnie? . Ŝe juŜ widzi misiowe rodzeństwo.Czego chcesz? . My zawsze musieliśmy cię prosić. lecz po chwili zrobił się smutny i zaczął płakać.Bardzo dobry pomysł. . I tak miś zrozumiał swoje złe postępowanie.Widzisz. Miś Karol juŜ z daleka zobaczył swój przysmak i rozpędził się w stronę kosza. Ŝe tym damy mu nauczkę i zrozumie swój błąd. sowa kazała się uspokoić towarzyszom i zaczęła mówić do misia: . . więc zwierzątka rozłoŜyły się na kocu.szlochał miś. jak ty nas traktujesz. 89 . . to moŜe się udać . Co o tym myślicie? . Przez ciebie twoja mama ze zmartwienia jest chora. Ŝe uwielbiam maliny. jakie to jest przykre.pierwszy odezwał się jelonek.Jak to.odpowiedział miś. Chcieliśmy dać ci nauczkę i pokazać.Nie! . Nie zdawałem sobie sprawy. bo wy zawsze dzieliliście się ze mną.

mądry i grzeczny . co chce mu zrobić krzywdę. Dziecko zawsze przed snem mocno go przytulało i pytało: . które boi się ciemności. Gdyby miał jakieś zwierzątko.Zdzisio.cała rodzina tak mówiła. Dziecko to nie miało rodzeństwa ani starszego. Chłopczyk nie był jednak całkiem sam. szare futro.Anna Solak Bajka dla dziecka. kamizelkę czerwoną i bardzo mądre (moŜe trochę smutne) zielonkawe oczy.„niehigieniczne” zwierzę. Ŝeby zostawiła mu włączoną lampkę. czy to tylko przeciąg? Tego typu pytania chłopKubuś Zieja. Nie wiedział dokładnie.A co to był za szelest za oknem? . Nigdy nie sprawiał 90 . Był przecieŜ juŜ duŜy. Wstydził się powiedzieć mamie. względem którego czułby się waŜny. O Misiu . Wydawało mu się. miał całe 40 centymetrów wzrostu.Czy to ktoś idzie.. zimnym pokoju.jak mówili . co mu moŜe grozić.. Wystarczyłby mu chociaŜ mały chomik. który pomógł przezwycięŜyć lęk Pewien mały chłopiec bał się ciemności.. Musiał spać sam w wielkim.Zdzisiu.. poniewaŜ zawsze towarzyszył mu ukochany Misio . Rodzice jednak nie chcieli zgodzić się na Ŝadne . Pluszak był sporych rozmiarów. taki był przeraŜony.Czy nic nie ma w tamtym rogu pokoju.. nie mówię: psa czy kota. Ŝe za szafą lub w rogu pokoju czai się coś strasznego. ale na pewno coś okropnego . sam nawet bał się spojrzeć. 3 latka czyk zadawał pluszakowi. za tą wielką zasłoną? . które by go chroniło. Ŝe jest tam coś.tego był pewien. ani młodszego.

tylko najprawdziwszą w świecie broń?! . A tam za oknem? Podejdź. W tym śnie pluszak miał ogromną latarkę w swojej łapce.. która jest za bardzo wybujała… A to wszystko dzięki jego misiowi. Widzisz w tym świetle. chłopczyk obudził się w wyjątkowo świetnym nastroju. jak za dnia. śal mu się zrobiło jego ukochanego właściciela. rdzawe i Ŝółte! CzyŜ nie są śliczne? Chłopczyk przyznał pluszakowi rację. Pewnej jesiennej nocy było wyjątkowo strasznie. 91 . Było wyjątkowo strasznie.. gdzie mógł. Ŝadnego ducha! Nic! To tylko te same rzeczy i zjawiska. świeci światłem.Mamo?! A moŜesz mi kupić coś takiego wyjątkowego. które rozproszy wszystkie twoje lęki.Popatrz tam! W rogu pokoju jest tylko pudło z twoimi zabawkami! Widzisz? Moja latarka jest bardzo dobra. tylko latarka. proszę! To tylko liście spadają na dach. tak. Pobiegł szybko do mamy i spytał: . jakie mają piękne kolory? Są czerwonawe. dobre słowa. Misio wskoczył na poręcz łóŜka i powiedział spokojnym głosem: . śadnych paskudnych potworów. mocno padał. a na głowie taki kask. Nie mógł się narazić na śmieszność. Wiatr wył za oknem. taką nie . jak pada wczesną jesienią. ogromnych pająków. Wówczas pluszowy Misio Zdzisio postanowił mu pomóc. Następnego ranka. które znał od dawna. Ŝe to nie taka prawdziwa broń. który mają górnicy w kopalniach (równieŜ z mocną halogenową świetlówką). Nigdy nie przysparzał zmartwień. Opadające liście uderzały w szyby i w blaszany dach garaŜu.Czy ty oszalałeś chłopcze?! Jaką broń? Dziecko jednak wyjaśniło. wszystko było takie.zabawkę. straszno… Dziecko mocno tuliło miśka i prawie płakało. Misiek zaczął mu szeptać do ucha kojące.Ŝadnych kłopotów. przeciskając się wszędzie. Rzeczywiście. która stanie się jego bronią na wyobraźnię. Dziecko juŜ zasypiało i za sprawą słów misia przyśniła mu się jego ukochana maskotka. Deszcz oczywiście mocno.

Wszyscy bez wyjątków uznawali ją za najpiękniejszą z rodu. jednak pojawił się problem z Luną. a na dodatek nie pozwalała nikomu ruszać swoich przyborów szkolnych. poniewaŜ była tak zapatrzona w siebie. Ŝe to ona zostanie dziedziczką królestwa. Spośród tej czarności wyłaniały się jedynie Ŝółto-zielone oczka. KaŜdy dostał wszystko. Ostatnią z potomstwa była śliczna kotka.pytała często sama siebie. a czasami nawet więcej.Jestem taka śliczna. czarnymi pręgami Paulinka Średnicka. Ŝe w słońcu błyszczała niczym złoto. Jej futerko było tak czysto białe. w którym nie brakowało niczego. Nawet jej rodzeństwo zaczęło się od niej odsuwać. KsięŜniczka jednak nie widziała tego. bo nikt juŜ nie chciał z nią rozmawiać. Miała na imię Luna. . 8 lat przebiegającymi po grzbiecie. Troje z nich miało zielone oczy i było maści szarej z grubymi. czegóŜ mi więcej potrzeba? . Większość jej rówieśników przestała ją przez takie samolubne zachowanie lubić. Było ich aŜ sześcioro. Wszystkie dzieci szybko zaklimatyzowały się w przedszkolu. która wiedziała. jak na księŜniczkę przystało. 92 . Nie chciała bawić się z innymi. Ŝe ma zostać w przyszłości królową i dlatego strasznie się pyszniła. Mieszkała ona w duŜym.Anna Machelska Bajka dla dziecka. Mama kot i tata . KaŜdy zdawał sobie sprawę. które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie Dawno. fantastycznym zamku. co tylko było mu potrzebne. dawno temu. JuŜ od pierwszych chwil swojego Ŝycia chodziła z dumnie uniesioną główką. w małym królestwie Ŝyła sobie szczęśliwa rodzina kotków. Dwie kotki były całe czarne.kot wychowywali gromadkę kociąt. Na dodatek jej oczy były równieŜ koloru złotego. Kocięta wyrosły i czas było pójść do przedszkola.

jednak kaŜdy zbywał ją. a ona sama o tym zapomniała i nie poszła do szkoły przygotowana. Wiesz.Co mnie to obchodzi. kiedy cię prosiłem? . co się stało. Na zadanie końcowe uczniowie mieli przynieść do szkoły swoje ulubione zabawki i o nich opowiedzieć. JakŜe była zdziwiona. a tego bym nie chciała. Podchodziła do kaŜdego po kolei i prosiła o pomoc.No. Na to Luna tylko się zaśmiała i powiedziała: . Postanowiła jednak spróbować. poŜycz sobie od kogoś innego. Ŝe Pani była bardzo wyrozumiała.A skąd ja mam niby wiedzieć. Ŝe pomóc jej moŜe jedynie Luna. a to.Luna. A dzięki temu.Nie ma mowy. o czym Luna nawet by nie pomyślała.A czy ty mi pomogłaś. Była z tego powodu bardzo smutna. mówiąc: . kotka nie dostała gorszej oceny. Wpadła w rozpacz.Wkrótce doszło w przedszkolu do niespotykanego wydarzenia. a Pani moŜe mi nie postawić najlepszej oceny. odejdź! Takim to sposobem Luna uczyniła koleŜance wielką przykrość. bo nie chciała. zbliŜało się lato i wakacje. Wiedziała. Owa kotka zdawała sobie jednak sprawę z tego. . Ŝe koleŜanka. Jedna z najlepiej uczących się kotek zapomniała swojej ksiąŜeczki. Wolnym krokiem podeszła do Luny i rzekła: . Czas mijał. ale bardzo cię proszę. bo od tego zaleŜało wszystko. ZaleŜało jej takŜe na najlepszej ocenie w grupie. wiec i tym razem nie robiła sobie niepotrzebnych nadziei. Ŝe nie miała tej ksiąŜki. kiedy zorientowała się. Tego dnia mama-kot nie dopilnowała córki. Tego dnia zdarzyło się coś. bo jeszcze będziesz lepsza ode mnie. a w szkole ostatnie ocenianie. 93 . Ŝeby Pani była na nią o to zła. Ŝe tak ci na tym zaleŜy? Zresztą. czy poŜyczyłabyś mi na tę lekcje ksiąŜki? Ja zapomniałam swojej. WyobraŜasz to sobie? śebyś była lepsza ode mnie i to za moją zasługą? Chyba jesteś śmieszna. zapewne nie pomagało. która była w klasie najlepsza. Ŝe ty nie masz. do której chce się zwrócić o pomoc. nigdy nikomu nie pomogła. jak bardzo mi na tym zaleŜy. . co mnie to w ogóle obchodzi? Idź.

Luna nie odwaŜyła się podejść jednak do jednej koleŜanki z klasy. Wiedziała juŜ, jak musiała się czuć wtedy, kiedy ona nie poŜyczyła jej ksiąŜeczki i powiedziała tyle przykrych słów. Stała w oddali i patrzyła na wszystkich, którzy chwalili się swoimi ulubionymi zabawkami. Pierwszy raz w Ŝyciu poczuła się taka samotna i nieszczęśliwa. Teraz, kiedy ona potrzebowała pomocy, wszyscy się od niej odwrócili. - Chciałabym ich przeprosić. Jak mogłam być taka zła? - pomyślała. Wtedy - ku jej zdziwieniu - podeszła do niej ta kotka, którą tak źle wcześniej potraktowała, wyciągnęła w jej stronę swojego ulubionego misia i powiedziała: - Proszę, ja mam jeszcze kilka swoich zabawek. Nie chcę, Ŝebyś była smutna. Luna nie wiedziała, jak się zachować, czuła się głupio, bo teraz juŜ rozumiała, jak samolubne było jej zachowanie wobec swoich koleŜanek. Wzięła misia i odezwała się: - Dziękuję. Nie zasłuŜyłam sobie na to. Byłam taka niedobra dla was. Przepraszam. - Zapomnijmy o tym, co było - uśmiechnęła się Zuzia, bo tak jej było na imię - Zrozumiałaś swój błąd, a to jest najwaŜniejsze - podała Lunie łapkę i razem poszły do reszty bawiących się. Tam Luna przeprosiła wszystMarysia Klewiado, 5, 5 roku

kich i od tej pory kaŜdy bawił się z Luną, co więcej poŜyczali sobie nawzajem zabawki. A Luna i Zuzia??? Zostały przyjaciółkami na dobre i złe. Po wielu latach Luna została mądrą i piękną królową, a przy jej boku wciąŜ była jej przyjaciółka z dzieciństwa - Zuzia. I tak się kończy ta bajka. Co było dalej??? Tego juŜ nikt nie wie.

94

Berenika Kapiczenko

Bajka skierowana jest do dziecka, które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności).

Anielska gwiazdka

Był sobie chłopiec, który bał się ciemności. Rodzice dziecka bezradnie rozkładali ręce, nawet zapalone światło nie pomagało chłopcu przy zasypianiu. Zawsze w nocy budził się z płaczem i któryś z rodziców musiał spać razem z nim. Sytuacja powtarzała się co noc, nie pomagał mu nawet jego ukochany misiu. Jednak którejś nocy miało miejsce dziwne zdarzenie. Chłopiec zobaczył przez okno gwiazdę, która świeciła nadzwyczaj jasno. Tej nocy udało mu się zasnąć wyjątkowo spokojnie i przyśnił mu się anioł. Świecił on pięknym blaskiem i powiedział chłopcu, Ŝe to właśnie on był tą gwiazdą, którą ujrzał przez okno swojego pokoju. Powiedział mu równieŜ, Ŝe moŜe być przy nim zawsze i będzie czuwał nad jego spokojnym snem. I oto stała się rzecz niesłychana - malec przespał spokojnie całą noc. Rodzice nie mogli uwierzyć w to, Ŝe ich dziecko nie budziło się w nocy z płaczem. Natomiast w pokoju chłopca - nie wiadomo skąd - pojawiła się piękna błyszcząca i fosforyzująca gwiazdka. Taka sama, jaką chłopiec widział na niebie tej pamiętnej nocy. Tak, to był właśnie ten sam anioł. Od tamtej pory chłopiec nie boi się juŜ ciemności, zasypia normalnie i nie budzi się w nocy pełen lęku. Ten sam anioł pomaga zasypiać innym malcom, które boją się ciemności. Więc spójrz w okno - moŜe i Ty ujrzysz takiego anioła, a w Twoim pokoju, nie wiadomo skąd, pojawi się piękna gwiazda, która będzie odtąd zawsze czuwać nad spokojnym snem kaŜdego dziecka.

95

Anna Postoł Bajka dla dziecka, które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać.

Trudna rozmowa

Będzie to historia, która mogła zdarzyć się kaŜdemu. Być moŜe sami doświadczyliście tego, o czym dalej opowiem, być moŜe zdarzyło się to którejś z Waszych koleŜanek, kolegów czy całkiem obcej osobie. Czy jest to opowieść wesoła czy smutna? Sami osądźcie, ale myślę, Ŝe historia ta jest godna uwagi kaŜdego. Posłuchajcie...
Amanda Marcinowska, 10 lat

Nie tak dawno temu był dzień, który niczym nie róŜnił się od innych, jesiennych dni. Mały chłopiec stał ze spuszczoną głową na środku klasy i milczał. Był znów nieprzygotowany do odpowiedzi. Wyglądał na zrezygnowanego, trochę znudzonego słowami, które kierowała w jego stronę nauczycielka. Nie były to pochwały, lecz karcące uwagi dotyczące jego nieprzykładania się do nauki. Wyglądało na to, Ŝe kolejny zły stopień przy jego nazwisku nie robi mu teraz róŜnicy. Nauczycielka nie zdąŜyła

skończyć zwracać mu uwagę, gdy nagle rozległ się dzwonek. Był to koniec ostatniej lekcji. Oznaczało to ulgę dla większości dzieci w klasie, lecz nie dla niego... Rówieśnicy z uśmiechem wybiegli z klasy, by czym prędzej znaleźć się w domu, ale nie on. Chyba ten ostatni dzwonek nie przyniósł mu takiej radości jak jego kolegom. Wolnym krokiem opuścił próg szkoły, zakładając niezdarnie nieco za

96

duŜą kurtkę. Szedł wolno, ale nie zmierzał do domu. Właściwie sam chyba nie wiedział, dokąd idzie... Było chłodno, niebo zachmurzyło się, a chłopiec wydawał się być odzwierciedleniem tej jesiennej aury. Nagle, kiedy przechodził obok sklepu, w jego niebieskich, smutnych i obojętnie spoglądających oczach pojawił się błysk. Był to jeden z nielicznych sklepów w okolicy, który kolorami swojej kuszącej wystawy przyciągał spojrzenia chyba kaŜdego dziecka w tym miasteczku. Chłopiec zatrzymał się przed wystawą na dłuŜszą chwilę. Wydawał się nieobecny, oczarowany. Jego wiecznie smutne oczy jakby śmiały się na widok kolorowej wystawy. Czekolady, batoniki, cukierki, owoce i wiele, wiele innych łakoci stanowiło przedmiot poŜądania chyba kaŜdego dziecka w jego wieku. I nagle spojrzenie chłopca zmieniło się, zniknął płomyk niewinności, a zastąpił go płomień poŜądania. Młody człowiek, jakby kuszony złą mocą, postanowił wejść do środka. Niepewnie otworzył cięŜkie, skrzypiące drzwi, a jego oczom ukazała się duŜa, nieprzyjemnie wyglądająca postać właściciela sklepu. Chłopiec zamarł, lecz trwało to chwilę, bo jak tylko przekroczył próg, właściciel z uśmiechem zapytał, czego potrzebuje. W myślach mały zaczął wyszukiwać jakiegoś wytłumaczenia, gdyŜ głupio mu było przyznać, Ŝe chciał tylko popatrzeć. Krępującą chwilę ciszy przerwał jeden ze stałych klientów, który wkroczył do sklepu i w odróŜnieniu od niego dobrze wiedział, co chciałby kupić. Wyciągając długą listę zakupów, zaczął wymieniać. Chłopiec odetchnął, w tym samym momencie jego uwagę zwróciły półki wręcz uginające się od cięŜaru łakoci, które na nich leŜały. Było tam cudownie, raj dla kaŜdego dziecka! Kolorowe opakowania, błyszczące papierki aŜ prosiły, Ŝeby je kupić. I wtedy czar prysł, a w sercu chłopca pojawił się wielki smutek i Ŝal. Nie miał przy sobie ani grosza, nigdy nie dostał od rodziców nawet złotówki, a przecieŜ za wszystko trzeba zapłacić. Chęć posiadania jednak wzięła górę. W tej chwili nie istniało dla niego nic poza skarbami. Jakikolwiek strach, lęk i inne uczucia nie miały teraz Ŝadnego znaczenia. Liczyło się tylko jedno. Chłopiec pomyślał, Ŝe przecieŜ nie powinno zrobić Ŝadnej róŜnicy to, Ŝe weźmie

97

sobie któryś z łakoci tak, Ŝeby właściciel nic nie zauwaŜył, zwłaszcza Ŝe był teraz Ŝywo zajęty obsługą stałego klienta. Chłopiec niepewnym krokiem zbliŜył się do jednej ze sklepowych półek i niedługo zwlekając szybkim ruchem chwycił jedną z tabliczek czekolady, chowając ją do kieszeni swojej zbyt duŜej kurtki. Był przeraŜony. Nagle, zamiast poŜądania, które kazało mu to zrobić, w jego głowie pojawiły się miliony innych myśli. Nie czekając, wyszedł ze sklepu. Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, poczuł ulgę. Miał to, czego chciał. Miał całą tabliczkę czekolady tylko dla siebie. Czuł się szczęśliwy. Jego szczęście nie trwało jednak długo, bo radość, jakiej teraz doświadczał, zakłócił nagle donośny głos sprzedawcy: - Złodziej! - wykrzykiwał rozwścieczony, wymachując pięścią i rzucając się w pościg za małym złodziejem. Chłopiec przeraŜony biegł szybko. Strach dodawał mu sił, mimo to sprzedawca wydawał się być coraz bliŜej. Chłopiec wręcz prawie czuł na plecach jego wściekły oddech. Nagle zaczął Ŝałować tego, co zrobił. Pragnął, Ŝeby to wszystko nie działo się naprawdę, chciał cofnąć czas, pójść ze szkoły prosto do domu, tak, jak robią to inne dzieci, i przywitać się serdecznie z mamą i tatą, zjeść ciepły obiad i na deser dostać czekoladę. Jednak było inaczej. Dobiegał właśnie do zakrętu, za którym znajdowała się szkoła. Oj, ile by dał, by móc się teraz w niej znaleźć... Gdy tylko pokonał zakręt, ni stąd ni zowąd jego oczom ukazała się postać. Nie zdąŜył się zatrzymać i z całym pędem uderzył w nią, upadając na chodnik. W ręce wciąŜ ściskał swój nieszczęsny łup. Właściciel sklepu znalazł się na miejscu prawie w tym samym momencie i nagle... w osobie, w którą uderzył z taką siłą, mały złodziej rozpoznał swoją nową szkolną panią pedagog. Obejmowała stanowisko dopiero parę miesięcy, była juŜ jednak bardzo chwalona za uczynność. Kobieta była wyraźnie zaskoczona całym zajściem, ale mimo to zachowała się bardzo spokojnie i w ciągu kilku chwil udało jej się ustalić powody całego zajścia. Mimo usilnych starań srogiego sprzedawcy, zdołała odwieść go od zamiaru powiadomienia o wszystkim policji, obiecując, Ŝe sama zajmie się

98

bo przecieŜ sprzedawca wszystko wykrzyczał na miejscu zderzenia się jego z panią pedagog. gdyŜ chłopiec . która czeka go w domu? Kobieta poprosiła. nakłaniając kobietę. krzyczy na niego i grozi wyrzuceniem ze szkoły. 99 . co dokładnie się wydarzyło. przystał na tę propozycję. Ŝe sklep pozostał bez nadzoru.unikał wzroku. Sprzedawca. wystraszonego winowajcę i oboje udali się w stronę szkoły. ale w sumie było mu wszystko jedno. Tak bardzo chciałby cofnąć czas. co się stało.Czemu wziąłeś czekoladę? Jesteś głodny? Chłopiec w pierwszym momencie poczuł. Był wystraszony.czując się speszony i zawstydzony . JuŜ widział oczami wyobraźni. Było to trudne. Ŝeby opowiedział. który znał – krzyki i wyzwiska przecieŜ juŜ dawno powinny paść w jego stronę. jak powiadamia o wszystkim jego rodziców. Kobieta posadziła chłopca na krześle i ciepłym głosem poprosiła. Chłopiec szedł ze spuszczoną głową. Co gorszego moŜe go teraz spotkać od wiecznej kary.5 roczku czony. Ŝe pani pedagog lituje się nad nim. a oni rozzłoszczeni surowo go karcą. jak ta pani. Kobieta siedziała naprzeciwko chłopca i patrzyła mu w oczy. z racji tego. Weszli do jednej z sal. Ŝe przecieŜ wie. by wymierzyła chłopcu surową karę za ten postępek.małym złodziejem. nie mieli takiego wzroku pełnego zrozumienia. JuŜ widział. którzy się dotąd litowali nad nim. która go teraz spokojnie prowadzi. aby uspokoił się i ochłonął. Było to dla chłopca dziwne pytanie. Odpowiedział. Ludzie. Chłopiec był zaskoZuzia Zieja. 1. Nie pasowało to do schematu. Usiadł pokornie. Ze spokojem pytała dalej: . Pani pedagog wzięła cichego. Ŝe to nie litość. lecz po chwili uznał.

tylko trzeba im umiejętnie pomóc. Trzeba umieć rozmawiać o tym. trzeba umieć przyznać się do tego. przed którą moŜe się otworzyć? JuŜ w przeszłości zaufał pewnej pani. które duŜo krzyczą i awanturują się. AŜeby pomóc. co go gnębi? Czy rzeczywiście to jest osoba. 100 . Chcę tylko wiedzieć. Wtedy było inaczej. czy mogę w jakiś sposób ci pomóc? Jestem po twojej stronie. marząc o normalnym. które za alkohol zrobiłyby wszystko.. Chłopiec teŜ często ze złością patrzył na pijanych rodziców. co cię dręczy? Mały chłopiec długo milczał. 8 lat nas boli. nie będę krzyczała ani robiła ci wyrzutów. przez którą o mało nie trafił do domu dziecka. Ŝe wziąłeś tę czekoladę. Ŝe jest taki niegrzeczny? Ale to nieprawda. Potem miał wyrzuty. Pewnie dobrze wiesz. czuł się kochany. Ŝe to moŜe przez niego tak piją? MoŜe przez to. które nie zachowują się jak mama i tata. Czy moŜe bez obaw powiedzieć o tym. a tata pomagał robić karmnik dla ptaków. kochał swoich rodziców i bolało go. Ŝe potrzebuje się pomocy. pełnym ciepła i miłości domu. Inni tego nie pamiętają. a chorobę taką jak alkoholizm da się wyleczyć. PrzecieŜ oni są chorzy. Ŝe postąpiłeś nieładnie. Rodzice mogą przestać pić. Wtedy czuł się ich synem. A chłopiec.Spokojnie. gdy ktoś śmiał się z nich. co Amanda Marcinowska. której moŜe zaufać. mimo wszystkich smutnych słów i czynów. Widzą tylko dwie upite do nieprzytomności osoby. jestem tu dla ciebie. wyzywając od najgorszych pijaków. kiedy mama gotowała pyszne obiadki. Chłopiec pamięta przecieŜ czasy. Osoby. W jego głowie pojawiało się mnóstwo pytań. Z chęcią wysłucham.

. którego tak dotknęło Ŝycie. jak tylko będziesz gotowy. jak uda nam się rozwiązać gnębiące cię sprawy. na jej twarzy widoczne było Ŝywe zainteresowanie tym. Wiem. które kochał. a trochę ze złością. na rodziców przerwał ciepły i serdeczny głos pani pedagog: . obojętności. Pani pedagog patrzyła z serdecznym uśmiechem. Chłopiec nie zapraszał znajomych. Dlatego wolał trzymać to wszystko w tajemnicy przed całym światem. a które tak źle go traktowały. jestem tu po to.. Podniósł głowę. a przecieŜ naprawdę będę szczęśliwa. po czym ponownie opuścił głowę i mimo uczucia niepewności. Bo przecieŜ jest tylko małym chłopcem. tak jak mu kazali rodzice. Czy pani pedagog będzie potrafiła mu pomóc? Pomóc jego rodzicom? Bo przecieŜ to oni mieli problem z alkoholem. Trudno mu było mówić przykre rzeczy o osobach. co mówił chłopiec. Ŝe potrzebuje wsparcia.. a to było niemoŜliwe. by ci pomóc. Oni duŜo piją. Ŝe czasem samemu trudno uporać się z jakimiś problemami. bo był głodny. kiedy chłopiec mówił te słowa. wstydził się ciągłego bałaganu i mnóstwa pustych butelek. Taka jest moja rola w szkole. Ŝalu i innych skomplikowanych uczuć zebrał w sobie odwagę i rzekł: .. poniewaŜ nie miał tak naprawdę gdzie – w domu wiecznie było. jaka sytuacja panuje u chłopca. złości na siebie. to mów śmiało i nie obawiaj się. Ŝe następnym razem to oni będą chcieli pobawić się u niego. rozumiem. i pewnie niektórzy śmialiby się. wstydu. bo bał się. jak mówili rodzice.Ach. Oni.Bo moi rodzice. Po długiej ciszy w chłopcu zrodziła się odwaga zmieszana z obojętnością. . Ŝe musi coś zrobić. bo nie mógł się nauczyć na sprawdzian.. by ktoś go zauwaŜył.Nagle natłok myśli chłopca o lęku. Chłopiec popadał tak łatwo w tarapaty. Zobaczyliby warunki. spojrzał w pełne ciepła oczy pani pedagog. 101 . Nie odwiedzał teŜ rówieśników. małym bohaterem. Jednak chłopiec wciąŜ długo milczał. „przyjęcie”. często błędnie rozumiana. inni czuli litość albo powiedzieliby swoim rodzicom. w jakich mieszka. pomocy. Mimo to czuł. bo chciał. Razem mamy siłę.Mamy czas.. dlatego jestem teraz tutaj.

która teŜ miała taki problem. lepsze Ŝycie. ale warto poświęcić ten czas na to. z którymi sama miała styczność. Poczuł. Ŝe pragnie normalnego domu. czuł się dobrze. Ŝe nie są sami i ona nie jest sama. Ŝe ma rację. nie wiedział jak. przyjęciu pomocy. co czuł. to warto. Ŝe czasem zwykła rozmowa o problemie. Wspólnie postanowiłyśmy znaleźć najlepsze rozwiązanie. wydaje mi się. Ŝe tę chorobę da się wyleczyć. Ŝe nie moŜe brać odpowiedzialności za czyny swoich rodziców. co masz na myśli. co go gnębi. co boli.Chłopiec zastanawiał się. Zrozumiał. o tym. Zrozumiał. Niestety. dzięki zburzeniu murów milczenia. czy naprawdę pani pedagog to rozumie. Ogarnął go niezrozumiały dla niego stan. która się przecieŜ naleŜy. marzeniach. Poczuł ulgę. Ŝe wiele dzieci Ŝyje w takiej rodzinie jak jego. a do jego oczu napłynęły łzy. a on upewnił się. by pomóc sobie. Wiedział juŜ. co myślał. Choć trudno ją zacząć i trudno znaleźć właściwą osobę.Wiesz. Ŝe picie rodziców to nie jest jego wina i wiedział juŜ na pewno. Chłopiec juŜ bez krępowania opowiedział wszystko to. Mimo smutku. czego się obawiał. Ŝe wiem. nie była pierwsza i pewnie nie ostatnia. zanim uda nam się coś osiągnąć. zabłysnęła nadzieja na to. Ŝeby jak najprędzej pomóc jego rodzinie i zmienić jej Ŝycie na lepsze. obawiał się. która nas wysłucha. Trochę czasu minie. Pani pedagog powtórzyła to. W tym momencie pani pedagog zaczęła opowiadać: . Wiedział juŜ. To nie jest jego wina. co chciał jej powiedzieć. ale nie umiał. Ŝe jej rodzina moŜe liczyć na zrozumienie i wsparcie. Zrozumiał. aŜ w końcu wybuchnął płaczem. moŜna zyskać nowe. by pomóc rodzicom. Ŝe dzięki odwadze. oczekiwaniach. w końcu poczuł się pewniejszy siebie. co się dzieje w domu pełnym alkoholu. a naprawdę były to straszne losy dzieci alkoholików. Ŝe nie jest sam z tym. moŜe pomóc. Ŝe chciałby to zmienić. Pani pedagog opowiedziała jeszcze kilka podobnych historii. by pomóc jej rodzicom i pokazać. Opowiedziała mi dokładnie o swoich obawach. co chłopiec juŜ wiedział. Wczoraj odwiedziła mnie dziewczynka. 102 . Chłopiec słuchał tego. bo dzięki współpracy. czego pragnął i wspólnie z panią pedagog zabrali się do działania. Czy rozumie. ani zadręczać się tym. co mówi pani pedagog.

wielu lat. na wspólnych zabawach i długich wycieczkach do pobliskiego lasu. płacz i szlochanie. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. gdzie nigdy nie pada śnieg. Wydawałoby się. babcia okrywała swego wnusia króliczka kołdrą z zielonych liści i całowała go w policzek. gdy tylko pomarańczowy dach znikał w głębokim mroku. Ŝe ich Ŝycie jest wprost idealne i moŜe by tak było. a miliony gwiazd wyruszały w swoją niekończącą się wędrówkę po czarnym niebie. co się stało. którego kochała najmocniej na świecie.Karolina Tretalska Jest to bajka dla dziecka. 6 lat 103 . Biegła wtedy do małego. OtóŜ babcię od dawna trapił pewien problem: jej wnusio. a na pytanie. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. tam. śyli oni sobie szczęśliwie i spokojnie. Jednak babcia króliczek nie zdąŜyła nawet dobrze ułoŜyć się w swoim łóŜku. a róŜnokolorowe ptaszki śpiewają cudne piosenki przez cały rok. Codziennie. Babci i jej wnusiowi dni upływały na pracy w wielkim marchewkowym ogrodzie za domem. W chatce tej mieszkała babcia króliczek razem ze swoim wnusiem króliczkiem. daleko stąd. nie przespał spokojnie całej nocy juŜ od wielu. gdy z pokoju jej wnusia dobiegał do niej przeraźliwy krzyk. Ŝycząc mu spokojnej nocy. gdyby nie jedna rzecz. zawsze otrzymywała tę samą odpowiedź: Zosia Danielkiewicz. stała mała chatka z pomarańczowym dachem i wielkimi. Daleko. zielonymi drzwiami.

Otworzył go i wyciągnął latarkę i duŜy drewniany miecz. po czym schował się za kufer tak. mocne gałęzie dębowe. Nakryła go kołderką z zielonych liści i pocałowała na dobranoc. W pewnym momencie króliczek usłyszał jakiś odgłos dochodzący z miejsca. aby mnie złapać i porwać do swojej strasznej krainy. ten POTWÓR! Ciągle siedzi pod moim łóŜkiem i czeka tylko. Koszmar ten powtarzał się co noc. w którym stało jego łóŜko. mądrym i odwaŜnym króliczkiem. Babcia próbowała wytłumaczyć małemu króliczkowi. które znalazł w lesie. Ŝe będzie siedział tam i czekał. on tam wciąŜ jest. szare uszy. Postanowił. zobaczył leŜące na ziemi dwie wspaniałe. pięknych. co pomogłoby mu pokonać potwora. Króliczek wziął drewniany miecz w jedną i latarkę w drugą łapkę. Ŝe widać było tylko jego długie. wiem. Gdy tak spacerował. podeszła do niego babcia. Wkładała nawet obydwie łapki pod łóŜko.Babciu. Maluch bacznie obserwował swój pokój. ale wnusia nic nie przekonało. Ŝe Ŝadnego potwora nie ma. wierzę w ciebie i w to. Pewnego razu. strasznie się boję. Nie miał pojęcia.. aŜ wystawię łapkę albo ogonek spod kołdry. Wieczorem. gdy mały króliczek podlewał marchewki w ogrodzie. gdzie stał wielki. Ŝe w końcu uporasz się z tym okropnym potworem spod łóŜka! Tego samego dnia króliczek wybrał się do lasu w poszukiwaniu czegoś. Lecz tym razem mały króliczek nie poszedł spać. aŜ potwór wyjdzie spod łóŜka i wtedy to on pierwszy go zaatakuje i pokona! Mijały godziny. za oknem słychać było tylko starą sowę mieszkającą w ogrodzie króliczków. drewniany kufer. pogłaskała go po długich. Ŝe jesteś juŜ duŜym. babcia króliczek ułoŜyła wnusia do snu. bojąc się coraz bardziej. „To będzie idealne” . ale ścisnął 104 . Szybciutko wyślizgnął się spod liściastej kołderki i pobiegł pod okno. jak zwykle. Miecz ten zrobił króliczek zupełnie sam z tych samych dębowych gałęzi. on.Kochany wnusiu. szarych uszach i powiedziała: . co to było.pomyślał i zabrał gałęzie ze sobą do chatki.

Ŝe nie było Ŝadnego potwora. gdyby nie stanął oko w oko ze swoim własnym strachem! Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. chodź tu. zapalił ją i . Siedziała przeraŜona i bezbronna w świetle latarki.mocniej swój miecz i powoli wynurzał się zza kufra. Króliczek stał w bezruchu z szeroko otwartą buAla Krajewska. A tam… nie było Ŝadnego okropnego stwora. ty wstrętny potworze. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. aby wspólnie się bawić. To zadziałała tylko bujna wyobraźnia króliczka. Był juŜ mniej więcej na środku pokoju. niedźwiadek i zajączek.krzyknął: . Ŝe będą spotykały się w lasku.No. Ale maluch nigdy by się o tym nie przekonał. 7 lat zią. wpatrzony w miejsce. gdy coś wyskoczyło wprost spod materaca i zaczęło szybko biec w jego kierunku. Dodały równieŜ. gdzie blask latarki rozjaśniał podłogę. tylko… malutka myszka. Okazało się. zielonym lesie spotkały się trzy leśne zwierzątka: lisek. wlepiając swoje małe oczka w króliczka. Rufus Pewnego słonecznego dnia w gęstym. Ŝe kaŜde 105 . Podczas rozmowy umówiły się.mocno ściskając drewniany miecz w łapce . W tym momencie króliczek skierował latarkę na potwora. nie boję się ciebie!!! Nagle wszystko ucichło.

Z dnia na dzień było to samo. kiedy zapadł zmierzch i musiały się poŜegnać. Zabawa była równie wspaniała. Niestety. nie przyniósł ani jednej zabawki. niedźwiadek równieŜ. Zajączek i niedźwiadek postanowili porozmawiać z liskiem na ten temat. bardzo cię lubimy i lubimy się z tobą bawić. czemu lisek cały czas zapomina o swoich zabawkach.z nich będzie przynosiło swoje zabawki. niestety.Lisku. wymieniały się swoimi zabawkami o róŜnych kolorach i kształtach. lisek znów zapomniał swoich zabawek. ale po prostu zapomniałem. jak poprzedniego dnia. Powiedział. ale róŜne były tłumaczenia. więc podzielili się z nim wszystkimi swoimi zabawkami. ale dlaczego ty ciągle zapominasz swoich zabawek? Po tym pytaniu lisek speszył się trochę i nie bardzo wiedział. korzystały z promieni słonecznych. Zajączek i niedźwiadek bardzo zaprzyjaźnili się z liskiem. RozwaŜali nawet myśli. Biegały po całym lesie. Lisek w dalszym ciągu zapominał o swoich Kubuś Jurecki (5 lat) i jego Tata zabawkach. Ŝe zapomniał. ale poŜyczyli liskowi swoje zabawki. Niedźwiadek z zajączkiem zastanowili się. zapachu leśnych owoców. więc zbył przyjaciół krótką odpowiedzią: . a lisek. Zajączek z niedźwiadkiem postanowili uczciwie podejść do sprawy i zrezygnować ze 106 . . Zwierzątka bawiły się bardzo wesoło. co odpowiedzieć. Ŝe moŜe lisek nie ma Ŝadnych zabawek i po prostu wstydzi się do tego przyznać. Niedźwiadek i zajączek byli zawiedzeni. Niedźwiadek z zajączkiem jeszcze kilka razy próbowali rozmawiać z liskiem. Zwierzątka umówiły się w lesie następnego dnia. Nawet nie zauwaŜyły.Bardzo was przepraszam. Następnego dnia zwierzątka spotkały się w tym samym miejscu. Zajączek przyniósł mnóstwo swoich zabawek.

gdyŜ spostrzegli. co czujesz lisku. gdyŜ czuli. Cały czas mówiłem. aby się wspólnie bawić. Spotkał on siedzącego pod drzewem przy strumyku liska. Ŝe nie miał juŜ. lisku? . Ŝe nie jest on całkowicie z nimi szczery. Przywiązałem się do nich. Ŝeby pobiec do domu po zabawki i przyłączyć się do zabawy.zapytał Rufus . Lisek codziennie przychodził do lasku w to miejsce. był trochę zawiedziony i było mu smutno. jak się bawią. Jeszcze niedawno byłem w podobnej sytuacji jak ty. Rufus podszedł do szlochającego zwierzątka i zaczął z nim rozmawiać. z kim się bawić. ale nie wyobraŜał sobie.A dlaczego straciłeś swoich przyjaciół. gdzie zawsze bawił się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i obserwował ich z ukrycia.Straciłem swoich najbliŜszych przyjaciół. z którymi bardzo się zŜyłem. Lisek dowiedział się o tej decyzji. Jednak dalej nie przyszło mu do głowy.Wiem.Dzień dobry lisku! Czemu płaczesz? Czy coś się stało? Lisek odparł: . RównieŜ spotykaliśmy się dość często. Ŝe jestem wobec nich nieszczery. Chłopiec powiedział: . Było mu bardzo przykro. który bardzo płakał. Nie wyobraŜałem sobie. bo swoimi zabawkami woli bawić się tylko w domu i to w dodatku sam. Ŝe zapominam. Przyjaciele odwrócili się ode mnie. . a teraz jestem sam i jest mi bardzo źle. Ŝe mógłby dzielić się z kimś swoimi zabawkami. a ja swoimi bawiłem się tylko w domu.wspólnych zabaw z liskiem. TeŜ miałem bardzo wielu przyjaciół. Lisek bardzo przyzwyczaił się do wspólnych zabaw z niedźwiadkiem i zajączkiem. RóŜnica między nami jest taka. Ŝe jest po prostu samolubny. Oni poŜyczali mi zabawki. Zwierzątka przecieŜ bardzo by się ucieszyły. Ŝe mógłbym się nimi z kimś dzielić. więc teraz czuł się samotny.Bo nie chciałem dzielić się z niedźwiadkiem i zajączkiem swoimi zabawkami podczas naszych codziennych zabaw w lesie. . Ale w dalszym ciągu nie zdawał sobie sprawy z tego. Pewnego dnia spacerował po lesie mały chłopiec o imieniu Rufus. Byli dla mnie niemal wszystkim. Ŝe nie moŜe się do nich przyłączyć. Ŝe ja przynosiłem 107 .

Pewnego dnia przyniosłem cały worek róŜnych zabawek i rozdałem je swoim przyjaciołom. Lisek odparł: . Bawiłem się nimi. Zapytały się.Spotkaj się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i przekonaj ich. Jest mi teraz bardzo głupio. Bardzo się ucieszyli i byli zaskoczeni. Nikt nie chciał się ze mną bawić. Ŝe niedźwiadek i zajączek juŜ nie będą chcieli się ze mną bawić. Nasze losy znów się połączyły i teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nie chciałem dzielić się z wami moimi zabawkami. ale tylko sam. Brakuje mi zabaw z wami. Ŝe przyjaciele są bardzo waŜni. ale boję się.swoje zabawki. Lisku. bo wtedy wszyscy się od ciebie odwracają. Ŝe następnego dnia spotka się z niedźwiadkiem i zajączkiem i przeprosi ich. ale zrozumiałem swój błąd i postanowiłem przeprosić swoich przyjaciół. Bo teraz juŜ wiesz. 6 lat 108 . Bez nich Ŝycie jest puste i bez sensu. Przyjęli moje przeprosiny i zaprosili do wspólnej zabawy. Nie chcę stracić takich przyjaciół jak wy.Masz całkowitą rację. Wreszcie zostałem sam jak ty. po co do nich przyszedł. Następnego dnia lisek wziął wszystkie swoje zabawki i przyszedł na miejsce zabaw. Co mam zrobić. nie warto być samolubnym. Czy wybaczycie mi mój błąd? Marysia Klewiado. choć byliście dla mnie tacy Ŝyczliwi. Wreszcie postanowił. jak ich potraktowałem.Przyszedłem was przeprosić za moje ostatnie zachowanie. Lisek odpowiedział: . Ŝe się zmieniłeś. aby odzyskać ich przyjaźń? . Lisek jeszcze bardzo długo siedział nad strumykiem i zastanawiał się nad słowami wypowiedzianymi przez Rufusa. ale nikomu nie pozwoliłem ich dotknąć. Zwierzątka były bardzo zaskoczone widokiem liska. Czułem się źle z tym.

Tym bardziej cieszymy się. Ŝe zrozumiałeś swój błąd . które straciło wzrok. którzy mieli wzrok gorszy od niego. a więc gardził wszystkimi. Zabawa była lepsza niŜ kiedykolwiek. W zamian za to Oczodół darzył Psa szacunkiem i dawał mu duŜo ciepła i miłości. Najbardziej cieszył się tym So- 109 . Dawno. Była to wspaniała.Oczywiście. wyciągnęły swoje zabawki i zaczęły się razem bawić. Od tej pory lisek. był on obdarzony najlepszym wzrokiem. Pewnego dnia do doliny przybył znany łucznik zwany Błyskiem Cięciwy i zaproponował mieszkańcom doliny turniej łuczniczy. Ŝe ci wybaczymy. Zwierzątka wyjaśniły sobie wszystko. Nam teŜ ciebie brakowało. Cieszymy się. Ŝe do nas wróciłeś. Bajka o wyŜszości uczuć nad zmysłami. Wydaje mi się. Oczodół Ŝył z Psem. lisku.. a lisek juŜ zawsze dzielił się swoimi zabawkami i nigdy nie był samolubny. bo był ślepcem. dawno temu w Dolinie Kolorowych Jeziorek i Dumnej Jaskini Ciemności mieszkał oschły człowiek o imieniu Sokole Oko. Miał on doskonały wzrok i gardził wszystkimi. uwaŜał ich za postaci bez wartości i w ogóle niegodne uwagi. Zwierzątka uśmiechały się i cieszyły z kaŜdej chwili spędzonej razem. Piotr Szklarz Myślę. Ŝe bajka moŜe sprawić duŜo radości dzieciom niewidomym. a Ŝe tereny były opustoszałe i ludzi było niewielu.odparli niedźwiadek i zajączek. który miał wykute oczy. nierozłączna para. Najbardziej nie lubił chłopca o imieniu Oczodół. niedźwiadek i zajączek Ŝyli ze sobą w zgodzie. Oczodół i jego Pies. Ŝe to bajka dla dziecka. ale mimo wszystko opiekował się chłopcem. Mieszkańcy zgodzili się na propozycję i niedługo miał odbyć się turniej. Sokole Oko zawsze szydził z nich.

Jedyni smutni tego dnia. której sobie Ŝyczy. Ŝe nic nie jest w stanie wygrać z jego wspaniałym wzrokiem. Lubipies został zaatakowany przez groźne ciemności i tkwił pod wodospadem. bo odgłos wody zagłu- 110 . Jedynymi niestartującymi w zawodach byli Oczodół i jego Pies. Mieli na to 3 dni. Poszedłszy na spacer w okolice Wodospadu Zapomnienia. Dolinę raz na trzysta tysięcy lat zalewała niezmierzona ciemność wypływająca z jaskini ciemności. dzięki któremu liczył na zwycięstwo w rozstrzygającej potyczce. będzie wygonienie z doliny Oczodoła i jego Psa. Dolina pokrywała się mrokiem. Sokole Oko. Wołał o pomoc. Na imię miał Dobroduch. W finałowej potyczce Sokole Oko stanął do walki z Błyskiem Cięciwy. czego tylko chciał. Śmiał się głośno i szyderczo. 16 lat Twierdził. ale Sokole Oko groził im swoim łukiem i Oczodół wraz z wiernym towarzyszem. stawał się coraz bardziej pewny siebie i szydził ze wszystkich dookoła. Sokole Oko wygrał zawody i był bardzo zadowolony. Ŝe nie tylko wzrok jest waŜny i kiedyś zobaczy. Nagrodę miał sobie wybrać wygrywający i mógł on sobie zaŜyczyć tego. nic sobie z tego nie robiąc. gdyŜ był on dobrym łucznikiem. W międzyczasie do doliny przyjechał brat Sokolego Oka. Zaczęło się święto i rozpoczęły się pierwsze zawody. skakał z radości i oznajmił. a do tego miał doskonały wzrok. ale nikt go nie mógł usłyszeć. musieli opuścić dolinę. Błysk Cięciwy powiedział mu. iŜ są waŜniejsze w Ŝyciu rzeczy. Przyjechał z synem o imieniu Lubipies. I akurat nastało to na następny dzień po przybyciu Dobroducha i jego syna Lubipsa. Z upływającego biegiem czasu Sokole Oko pokonywał kolejnych przeciwników.kole Oko. aŜ wszyscy się bali. Rafał Leszczawski. Ŝe nagrodą. Mieszkańcy doliny zaczęli się buntować.

Stał na środku wielkiej doliny i krzyczał. Ŝe moŜe być coś potęŜniejszego niŜ jego wspaniały wzrok . A morał z tego jaki? Znają go wszystkie dzieci. ale usłyszał szczekanie psa i zatrzymał się.szał jego wołanie. najpotęŜniejszej osoby skończyło się to tragicznie. Jego wzrok był tak dobry. Jego brat był zrozpaczony. Wrócili do doliny. Dopiero teraz zrozumiał. by opuścić dolinę. Uciekał przed siebie. obijając się o drzewa i krzaki. Wcześniejsza ciemność spowodowała. Jego największy przyjaciel . dorośli i zwierzaki. Oni i tak nie widzieli. Do tego mieli znakomity węch i byli w stanie rozpoznać ludzkie zapachy. Ŝe widział światło zbyt wyraźnie i cięło jego oczy ostrymi promieniami. a ich Ŝycie wiecznie wypełniała ciemność. Jednak dla jednej. Mimo długich poszukiwań nie udało się odnaleźć syna Dobroducha. Zmiana ta była wielka. Ŝe jeśli znajdą Lubipsa. Było przeciwnie. Lubipies bał się ruszyć z miejsca.uczucia. Nad doliną świeciło niesłychanie jasne światło słoneczne. Oczodół i jego Pies mogli zostać w dolinie. ale mrok był zbyt wielki. a światło wręcz oślepiające.stał się dla niego wrogiem. Nikt go juŜ nigdy nie widział. Nie sądził on.niesłychany wzrok . Ten. Sokole Oko powiedział. na początku się przestraszył i zaczął uciekać. bo Sokole Oko nie dotrzymał obietnicy i powiedział. Ŝeby się nie martwił. I wtedy Oczodół i jego Pies powiedzieli. to nie będą musieli opuszczać doliny. a wszyscy mieszkańcy cieszyli się niezmiernie. jak strasznie jest być niewidomym. Nazajutrz zmartwiony Oczodól i jego Pies zaczęli opuszczać dolinę. Ŝe potrafią znaleźć Lubipsa. Nawet Sokole Oko nie mógł nic zrobić. Wszyscy z trudem znosili raŜące promienie słońca. Był rozwścieczony. Mieszkańcy doliny próbowali go odnaleźć. Podczas ich podróŜy nastąpiło nagłe opuszczenie kurtyny ciemności. Jednak nie byli szczęśliwi. Sokole Oko oślepł. kiedy został odnaleziony. 111 . Ŝe mają juŜ tylko jeden dzień. bo przecieŜ z jego wzrokiem znajdą Lubipsa bez problemu. Ŝe po jej ustąpieniu zrobiło się dla mieszkańców doliny nieznośnie jasno. Sokole Oko powiedział. Po godzinach poszukiwań znaleźli Lubipsa zmarzniętego i przestraszonego. To go oślepiło. jednak byli niezwykle czuli i potrafili wyczuwać ludzi.

Kamilka Węglarz Jest to bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości.

Bajka o cynamonie, który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni

Nie tak dawno temu, nie za siedmioma górami czy siedmioma rzekami, ani teŜ nie za siedmioma lasami, tylko tuŜ obok nas (kto wie, moŜe właśnie w Twojej kuchni, mały czytelniku? a moŜe u twojego sąsiada?) Ŝył sobie cynamon o imieniu Grześ. Inne przyprawy nie lubiły cynamonu. UwaŜały, Ŝe jest on bezuŜyteczny. - Ja nadaję wspaniały smak wszystkim potrawom - chwaliła się sól. - A ja sprawiam, Ŝe dania są niesamowicie pikantne - wtórował jej pieprz. - Ja natomiast - dodawał swoje trzy grosze cukier - jestem idealny do deserów. Potrafię osłodzić kaŜdy podwieczorek. Mniam.. mniam. - Tylko ja jestem do niczego - martwił się cynamon - Nie posolę obiadu, nie posłodzę deseru. Oj, nie mam łatwego Ŝycia w kuchni! Grześ był smutny, ale postanowił nie zamartwiać się i jako Ŝe miał duŜo wolnego czasu, zaczął czytać ksiąŜki. Szczególnie podobały mu się te o niesamowitych przypadkach fantastycznych bohaterów. Cynamon w głębi serca marzył o takich przygodach. Fantazjował, Ŝe on teŜ, gdy tylko dorośnie, wyruszy na wyprawę na sam koniuszek świata, a moŜe i jeszcze dalej. I tak mijał dzień za dniem, a w Ŝyciu Grzesia nie działo się nic nadzwyczajnego. Do czasu... Pewnego zimowego poranka Grześ postanowił udać się na długi spacer. Ubrał ciepły szalik, rękawiczki, czapkę, wziął ze sobą teŜ plecak, a w nim kilka kanapek na drogę i termos z ciepłą herbatką, no i oczywiście migdały. Wędrował nasz mały przyjaciel przez pola, łąki i lasy. Spacerek był bardzo przyjemny, ale w pewnym momencie cynamon zauwaŜył, Ŝe na niebie zaczynają zapalać się pierwsze gwiazdki.

112

- Ojej! - zmartwił się Grześ - muszę jak najszybciej znaleźć jakieś ciepłe miejsce, w którym mógłbym przenocować, bo inaczej zamarznę. Grześ wędrował jeszcze jakiś czas, aŜ spostrzegł małą chatkę. - Ciekawe, czy ktoś tu mieszka? - zastanowił się i poszedł w stronę domku. Z bliska ujrzał, Ŝe w największym okienku pali się światło. - Na pewno ktoś tu jest. Mam nadzieję, Ŝe będę mógł przenocować - pomyślał głośno. Puk, puk, zastukał cichutko w drzwi. - Kto tam? - z chatki odezwał się jakiś uprzejmy głosik. - Mam na imię Grześ, wyruszyłem na długi spacer i chyba się zgubiłem. Czy mogłaby mnie pani wpuścić? Strasznie zmarzłem. Drzwi zaskrzypiały i stanęła w nich urocza staruszka, która zaprosiła malca do domu. Poczęstowała go ciepłym mleczkiem i chciała wysłuchać jego historii. Jednak cynamon był tak zmęczony, Ŝe zasnął zanim babulka zdąŜyła go o cokolwiek spytać. Następnego dnia rano, gdy cynamon juŜ wstał i podreptał do kuchni, czekało tam na niego smakowite śniadanko. Najpierw jednak opowiedział babulce swoją historię. Wysłuchała jej z zainteresowaniem, po czym zaczęła piec ciasto. - Czy mogę pani w czymś pomóc? - zapytał nieśmiało cynamon. Bał się bowiem, Ŝe znów się do niczego nie przyda. - AleŜ oczywiście! - odpowieNatalka Kossowska, 8 lat

działa radośnie babulka - usiądź na szafce i pocieraj rączką o rączkę. - Dobrze, zgodził się nie do końca przekonany cynamon.
113

Po chwili zauwaŜył, Ŝe z jego rączek sypie się złoty proszek, który babulka skrzętnie zbiera do miseczki. Gdy cynamon skończył, zobaczył, jak babulka wsypuje złoty proszek do ciasta. - Po co pani ten złoty proszek? - dopytywał się z ciekawością cynamon. - Dowiesz się za chwilę, chłopcze. Gdy ciasto juŜ było gotowe, babulka zrobiła herbatkę i poprosiła Grzesia, by spróbował jej wypieku. Cynamon zgodził się bez wahania, bo był juŜ troszkę głodny. - Ojej! Jakie to pyszne! - zachwycił się Grześ - Nigdy nie jadłem równie wyśmienitego ciasta. - Cieszę się, Ŝe ci smaAsia Kęsicka, 7 lat

kuje.

Gdyby

nie

proszek

z twoich rączek, moja szarlotka nie byłaby taka smaczna. - Naprawdę, to moja zasługa? - zadziwił się cynamon. - Naprawdę, mój drogi. Musisz bardziej w siebie wierzyć. MoŜe i nie posolisz obiadu, ani nie sprawisz, by był on bardzo pikantny, ale bez ciebie szarlotka nie miałaby tak cudownego smaku. Pamiętaj, mój miły, kaŜdy ma swoją rolę do spełnienia i tylko on się do tego nadaje! Czasem jednak trzeba czasu, by to zrozumieć... Po tej rozmowie cynamon podziękował staruszce za wszystko i udał się z powrotem do swojej kuchni, w której podrzucił gospodyni przepis babulki, właśnie na szarlotkę. Pewnej niedzieli, gdy gospodyni upiekła szarlotkę, wszyscy domownicy zajadali się ciastem z wielkim apetytem. Od tej pory nikt nie zarzucił cynamonowi, Ŝe jest bezuŜyteczny. t o b i e: *)

114

Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka, które boi się być same podczas burzy.

O Antosiu, który boi się burzy

Wszystko otaczała ciemność. Gdzieniegdzie jedynie szkliło się światło ulicznych latarni, a ich blask przerywany był gwałtownymi i niezwykle jaskrawymi błyskami otaczającej wszystko burzy. Antoś zakrył się kołdrą po same uszy i - starając się zasnąć - wyobraŜał sobie, Ŝe przeraźliwe grzmoty za oknem to jedynie odgłosy przejeŜdŜających ulicą samochodów. Jednak sposób ten nie pomagał przeraŜonemu chłopcu na długo. Jego lęk przed burzą istniał od zawsze i Antoś nie wiedział nawet, dlaczego. Odkąd sięgał pamięcią, burzowe grzmoty wywoływały u niego efekt bezgranicznej paniki i nieopisanego strachu. Po kolejnym uderzeniu pioruna, którego grzmot chłopiec usłyszał tak głośno i wyraźnie, iŜ był przekonany, Ŝe uderzył on wprost pod jego oknem, Antoś postanowił poszukać schronienia w sypialni mamy. We własnym pokoju chłopiec nie czuł się bezpiecznie, a zabawki, stojące na półkach i rzucające na ścianę przeraźliwe cienie, jeszcze bardziej potęgowały strach chłopca. Tak więc, rozglądając się uwaŜnie wokoło i tuląc do siebie swojego ulubionego misia, chłopiec wymknął się z pokoju. Starając się iść na paluszkach, aby nie obudzić uspokojonych na chwilę piorunów, Antoś skradał się przez pokój gościnny. Wtem usłyszał jakiś hałas. Odwracając się, zauwaŜył swojego dziadka wychodzącego z kuchni z kubkiem gorącego mleka. Uspokajając zbyt szybkie bicie serca spowodowane ogromnym strachem, chłopiec z radością zareagował na obecność osoby, która była dla niego uosobieniem bezpieczeństwa. Natomiast dziadek, spostrzegłszy swojego ukochanego wnuczka i jego przeraŜoną buzię, uśmiechnął się przyjaźnie, aby go uspokoić. Antoś wyznał dziadkowi powód swojej bezsenności i z zadowoleniem zgodził się towarzyszyć mu podczas picia gorącego mleka. Wiedział bowiem, Ŝe dziadek, jako osoba mająca w zwyczaju opowiadanie róŜnych wspaniałych i nieprawdopodobnych histo115

rii, takŜe tym razem zaszczyci go którąś z nich. Chłopiec się nie mylił. Mając na względzie przeraŜenie wnuczka wywołane panującą wokoło burzą, postanowił podzielić się z nim historią, której nie opowiedział jeszcze nikomu na świecie. Antoś poczuł się wyróŜniony. Wiedział, Ŝe spotyka go coś nadzwyczajnego i skupiając z całych sił swoją uwagę na słowach dziadka, zaczął wyobraŜać sobie opowiadaną historię… Dawno temu, kiedy na świecie nie było zmartwień ani rzeczy niemoŜliwych, kiedy wszędzie dookoła panowała magia, urzeczywistniając marzenia, Ŝył pośrodku lasu, w małej chatce chłopiec o imieniu Staś. Jego rodzice pracowali bardzo cięŜko i poświęcali swojemu synkowi mało czasu. Co wieczór byli zbyt zmęczeni, aby pomagać chłopcu w lekcjach i obowiązkach domowych, więc kładli się wcześnie spać. Staś wiedział, Ŝe rodzice go kochają i nie miał im za złe, iŜ nie poświęcają mu wiele uwagi. On takŜe bardzo ich kochał. Kładąc się wieczoOla Kaczkowska, 5 lat

rem do łóŜka, rozmyślał, jak to będzie w przyszłości, kiedy będzie pomagał rodzicom, aby mogli odpoczywać i cieszyć się Ŝyciem. Mimo tych przeciwności losu Staś był chłopcem radosnym i dobrym. Jednak jego spokój zakłócała jedna myśl. Staś bowiem panicznie bał się burzy. KaŜdy grzmot i błysk pioruna przyprawiały go o gęsią skórkę. Nie pomagało chowanie się pod łóŜko, stawianie na parapecie pluszowego tygrysa w celu obrony przed błyskawicami. Stasia nie opuszczał strach. Chłopiec wiedział, Ŝe jedynie przy rodzi-

cach czułby się bezpiecznie, jednak byli oni zbyt zmęczeni, aby się obudzić i go przytulić. Staś leŜał więc w swoim łóŜeczku i płakał. Płakał tak długo i tak głośno, Ŝe usłyszały go leśne elfy znane ze swej wielkiej odwagi. Zaciekawione były, kto jest aŜ tak nieszczęśliwy, Ŝe wylewa tyle łez. Kierując się dźwiękiem pła-

116

skąd dochodzi muzyka. Postanowił im nie przeszkadzać i cichutko wrócił do swojego łóŜka. Wiedział. 14 lat się zasnąć. Skradając się pod okno chłopca. który moŜe oglądać te wspaniałe stworzenia. Staś zawsze słyszał pod oknem łagodny dźwięk harmonijki i radosny śmiech elfów. Elfy poczuły tak wielkie współczucie dla nieszczęśliwego chłopca. gdyŜ za oknem kolejny raz usłyszy znaną mu z dzieciństwa melodię… 117 .czu. rozkwitające kwiaty. rozprawiały o moŜliwych powodach tak ogromnej rozpaczy. Staruszek delikatnie wziął wnuczka na ręce i zaniósł do jego łóŜeczka. Postanowił. z których jeden grał na harmonijce. kładąc przy nim ulubionego misia. Od tej pory w czasie burzy. Wymknął się z pokoju i zaczął zmierzać w stronę własnej sypialni. iŜ jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem. a dwa pozostałe tańczyły w rytm delikatnej melodii.mimo błyskających na zewnątrz piorunów . spokojnie zapadł w sen. Ŝe postanowiły zagrać mu na harmonijce ich ulubioną. Tańczące w swych kolorowych strojach elfy. ich oczom ukazał się opatulony kołdrą i zapłakany Staś. mimo ogromnego strachu. Po zakończeniu opowieści dziadek spojrzał na swego wnuczka. trafiły pod dom Stasia. chroniących go przed burzą. gdy strach nie pozwalał spokojnie spać. Skradał się niepostrzeŜenie. który pochłonięty wyobraŜaniem sobie historii Stasia. Staś usłyszał łagodny dźwięk dochodzący spod okna. Staś był oczarowany elfami i świadomy tego. przypominały chłopcu dwa piękne. Ŝe mimo szalejącej na zewnątrz burzy i przeraŜających grzmotów piorunów.spokojnie zasnął. opatulił kołderką i . Przytulił się do ciepłej poduszki. uspokajającą i kojącą ból melodię. uda mu Rafał Leszczawski. Gdy po wielu próbach udało wdrapać im się na parapet. a po odsłonięciu zasłonki zauwaŜył trzy elfy. sprawdzić.

Jola była najstarsza. dawno temu. Ŝe jest niegrzeczna i moŜe kogoś tym zasmucić. bo będzie bolał brzuszek i jakie grzyby dobre są na zupkę. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. Lubiła kwiaty i zwierzęta. Ŝółte tulipany i wielobarwne krokusy. Dokuczała małym ptaszkom. Opiekowała się teŜ pięcioma kurami. Adela była najmłodszą córką swoich rodziców. Krysią i Adelą. nie słuchała ostrzeŜeń rodziców. których nie wolno jeść. toteŜ często przesiadywała w ogródku. Pewnej nocy. nie zwaŜając na to. Krysia była średnią córką.Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. a choć była najmniejsza.starowince . jakie zwierzęta naleŜy omijać w lesie. Miała długie. czarne włosy. Była zupełnie inna niŜ pozostałe dwie dziewczynki .nie chciała się uczyć piec chleba. gdy zabraniali jej chodzić samej do lasu. miała krótkie. pielęgnując czerwone róŜe. zobaczyła bardzo jasne światło kierujące się w głąb lasu.w domowych obrządkach. jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać w lesie na małe dzieci. Miała kasztanowe kręcone włosy. nie poznawała owoców. kogutem i kozą Amelią. Deptała czerwone muchomorki. gdyŜ bały 118 . lecz takŜe las i kwitnące w nim Ŝycie. gdy dziewczynka juŜ prawie zasypiała. mówiła to. Ŝe bez problemu będzie mogła zwiedzić cały las zupełnie sama i opowiedzieć o tym siostrom. niszcząc ich gniazda. co chciała. Deptała kwiaty i męczyła zwierzątka. Nie słuchała ich. Nie lubiła gotować ani śpiewać. bardzo dokuczała swoim siostrom. Adela robiła zawsze to. Adela pomyślała. więc często pomagała swojej matce . Nie tylko one poznały się na jej złośliwości. gdzieś w zielonym lesie. Lubiła śpiewać i gotować. Nie chciała pić zdrowego mleka ani jeść kaszy manny z sokiem malinowym. rude włosy. Duch lasu Dawno. gdy tłumaczyli jej. co chciała. W jej wieku uczyły się tego wszystkiego jej siostry i dobrze wiedziały. bo wolała cukier w kostkach.

Ŝe oddałaby wszystko. których wcześniej nie cierpiała. I szła przed siebie. Pomyślała wtedy. usiadła na ziemi. Ŝe nawet ich nie gryzła. Emilka Kaczkowska. oddałaby teŜ wiele za kubek ciepłego mleka i kaszę mannę z sokiem malinowym. 13 lat potykając się co rusz o ja- kieś kamienie i duŜe wystające korzenie. aby móc znów ich zobaczyć. wspominała chatkę. Ubrała więc buciki. Ciemności się nie boję. jednak dziewczynka nie chciała ich słuchać. które zupełnie jakby specjalnie wyrastały pod jej nóŜkami. Rodzice ostrzegali Adelę przed nią. Adela szła przed siebie bardzo długo. załoŜyła katankę i wybiegła w stronę lasu. czerwone kuleczki garściami. Gdy się obudziła. choć starała się to ukryć. napychając nimi całą buzię. bała się.chwytała małe. a przede wszystkim rodziców. bolał ją brzuszek. póź119 . lecz połykała od razu. Nagle światło zniknęło i zrobiło się bardzo ciemno. za Krysią pachnącą tysiącami róŜ. Strach się mnie nie ima. za Jolą pachnącą błogim chlebem. Niedługo po tym natknęła się na jakiś owocowy krzaczek . to te. które zdołały przedostać się przez gęste korony drzew. Była bardzo głodna. więc usiadła skulona pod sosną i płakała z bólu. Tęskniła za matulą pachnącą świeŜym mlekiem. Nie wiedziała niestety. Ŝe te owoce to kalina. Była tak głodna. za którą tak tęskniła. oparła główkę o pień drzewa i zasnęła. Choć w środku lasu sama stoję. było trochę jaśniej i choć nie wszędzie docierały promienie słońca. Po jakimś czasie Adela poczuła się zmęczona. aby nie potykać się o niewidoczne wcześniej dla niej kamienie i korzenie. nucąc wymyśloną piosenkę: Jestem duŜą dziewczyną. Adela nic nie widziała. zupełnie wystarczały dziewczynce. za ojczulkiem pachnącym świeŜym zboŜem.się one zawsze same chodzić do lasu.

Niech mój płacz poniesie Mego Ŝalu dźwięki Do mej matuleńki. Nastał ranek. jak mama ostrzegała ją. Nagle Adela zobaczyła na gałęzi małego ptaszka. Rozpoznała do od razu. która wiła gniazdo niedaleko jej chatki. bo szybko się zniszczą. Przytulić się do mamy i taty Podlewać z Krysią kwiaty. gdyŜ ubrudziła swoje najlepsze buciki. Nie wiedziała. Zawołała więc do niej: Sikoreczko! Sikoreczko! Tylko ty widzisz słoneczko. matki. co zrobić . biegnąc przed siebie.niej bolała główka i tak na przemian. Ŝeby szanowała swoje nowe rzeczy i zakładała je wtedy.czy podeptać go. I szła tak przed siebie. śałowała wtedy Adela. Przypomniała sobie wtedy. Rozpłakała się dziewczynka. dziewczynka czuła się bardzo źle i było jej słabo. Za czyn musisz swój zapłacić! 120 . aŜ natknęła się na pełzające stworzenie. kiedy naprawdę musi. była to bowiem mała sikoreczka. Ledwo szła przed siebie popłakując Ŝałośnie: Mała ze mnie dziewczynka Chcę do czerwonego kominka. Usiadła dziewczynka na duŜym kamieniu i zaczęła łkać: Sama jestem w lesie. WskaŜ mi drogę do mej chatki. Ŝe ubrała na nóŜki swoje najlepsze buty. ojca. aŜ Adela zasnęła. czy ominąć powoli? Nagle wąŜ syknął na Adelę i ta w popłochu. a nie kiedy ma na to ochotę. wpadła do rzeczki. Do sióstr drogich. Ku zaskoczeniu Adeli ptaszek podfrunął do niej i zaćwierkał donośnie: Gniazdo moje wywróciłaś! Daszek grzybka obróciłaś.

Dawid Leszczawski. Wtedy łzy jej rozjaśniły się tysiącem iskier niczym szlachetne kamienie. Ŝe jest w swoim pokoju. bo bardzo tęskniła za rodzicami i siostrami. 6 lat Nagle usłyszała znajomy głos wołający jej imię: Adelcia! Adelcia! Był to głos jej matuli. Dziewczynka ubrała się szybko. aŜ zniknął dziewczynce z oczu. chciała tylko wrócić do domu. co zrobiła. jak morze i powiedział: Łzy twoje szczere i szczere słowa Mokre twe ubranie i mokra głowa Serce twoje krwawi z tęsknoty do matki Wracaj więc skruszona do przytulnej chatki Bądź pracowita i miła dla swej rodziny Nie gnęb roślin Ŝadnych i Ŝadnej zwierzyny GdyŜ mieszkasz w moim królestwie. a z nich wyłonił się srebrny jeleń z oczami tak błękitnymi. królestwie zieleni szałasu A ja udzielam ci gościny bo jestem . zbiegła po schodach i rzuciła się w objęcia swojej ma- 121 . I wtedy znów zaczął wiać mocny wiatr i srebrny jeleń zniknął. Gdy dziewczynka otworzyła oczy. rozejrzała się wokoło i zrozumiała. głos tak skruszony. Adela ze szczęścia zaczęła płakać.Musisz sobie sama radzić! I odfrunął ptaszek w stronę nieba. raz dwa wyskoczyła z pokoju. Posmutniała bardzo Adela. Ŝałowała tego. Płacz jej był tak donośny. Długo nie mogła w to uwierzyć.. łzy tak gorące. Ŝe nagle wiatr porwał w górę liście. Nie chciała ich skrzywdzić.duchem lasu”. kawałki mchu i gałązek.

lubiła mleko i kaszę mannę z sokiem malinowym. Ze słońcem na błękicie nieba. Obiecała teŜ. Ŝe nigdy nie pójdzie do lasu. A w oddali srebrny jeleń Pod swą pieczę bierze las. dawno temu. Ŝe to nie mała gratka Poczuć tej miłości smak. gdzieś w zielonym lesie. oczy zaś pełne czystej radości. Nawet mała nasza chatka Wie. Z zapachem pieczonego chleba. zaś Adelcia najmłodsza . Jola była najstarsza. co złego im uczyniła.kochała swoje siostry i swoich rodziców. Dawno. Wita nas drzew świeŜa zieleń. Wystukując raz po raz: Aby w sercu znaleźć siłę. Krysia była średnia. By uczynnym być i małym. Z ptaszkiem na świerkowym czubku. By miłości mówić: TAK! Tak jak mówi jej i ptak. Lubiła teŜ wymyślać wierszyki… oto jeden z nich: W naszym lesie o poranku Siadamy na małym ganku Z mamą. Cała buzia dziewczynki czerwona była od płaczu. z tatą. Jak ojczulek oraz matka. Krysią i Adelcią.my. 122 . przepraszała swoich bliskich za wszystko. z mlekiem w kubku. Wszystkie były bardzo dobre i grzeczne. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. Wtulając się w ramiona matuli.

jej błyskawice bardzo jasne i rozłoŜyste. Pewnego razu rodzice małej burzynki Balbinki wybierali się. ale nie umiała wydawać z siebie tak głośnego grzmotu. aby pomóc roślinkom i wstrząsnąć trochę ziemią. które boi sie burzy Burzynka Balbinka Gdzieś w dalekich przestworzach. Ŝe dla burz nie jest to zwykła wyprawa. Była bardzo śliczna. Zamieszkiwali ją dość nietypowi mieszkańcy. Uczestnicy bawią się w chowanego za chmu123 Jessica Marcinowska. były dość głośne. by rośliny mogły swobodne wyjść na jej powierzchnię podczas bardzo gorącego i suchego lata. 5 lat . księŜyc. W tej niezwykłej krainie Ŝyła sobie pewna rodzinka Burz. Inaczej mówiąc. Mama była piękna. po co są burze. bardzo potęŜnym i najlepszym wśród wszystkich. Jest to przede wszystkim świetna zabawa i pewnego rodzaju festyn rodzinny. dokąd dorośli nigdy nie dotarli i najprawdopodobniej nigdy nie dotrą. Swoim potęŜnym grzmotem poruszają suchą ziemię. burze. co moŜemy ujrzeć na pięknym niebie.Ewelina Wild Bajka dla dziecka. które wydawała. Burze pomagają rolnikom i wszystkim ludziom. a byli nimi: słońce. a grzmoty. istniała przepiękna i jakŜe niezwykła kraina. Tato był bardzo szybkim. wiatry . Ŝe aŜ cała ziemia się trzęsła. gwiazdy. A musicie. drogie dzieci wiedzieć. ale bardzo łagodne. by ktokolwiek mógł ją usłyszeć.te duŜe i te maleńkie. Jego grzmoty były strasznie głośne i mocne. Mieli oni małą córeczkę o imieniu Balbinka. deszcze. KaŜdy na świecie wie. oczyszczają wraz z deszczem powietrze. to była kraina zamieszkiwana przez to wszystko. chmury.

Gdy próbuję wydać grzmot. a grzmotów moich to nawet nie słychać. aby znaleźć ciche i spokojne miejsce. Nagle spostrzegła w oknie domku siedzącą małą dziewczynkę. ale po dłuŜszej chwili efekty ćwiczeń były zdumiewające więc Balbinka bardzo się ucieszyła. Burzynka pomyślała. jak mogę się bawić ze wszystkimi. Ŝe dziewczynka boi się jej. Urządzany jest równieŜ konkurs na najpiękniejszą błyskawicę oraz najgłośniejszy i najpotęŜniejszy grzmot. Mała burzynka podczas całej zabawy była bardzo smutna i siedziała w kącie. Gdy mała dziewczynka ją ujrzała. Burzynka zaczęła podchodzić bardzo powoli do dziewczynki mówiąc: 124 . postanowiła. to piszczę jak piszczałka i wszyscy się ze mnie śmieją. bo burze nigdy nie robią krzywdy ludziom. Balbinka bardzo się ucieszyła na te słowa swojej mamy i nie chciała dłuŜej czekać. Dziewczynka tym razem bawiła się w piaskownicy. Musisz duŜo ćwiczyć. skoro nie umiem ładnie błyskać. bardzo się zmartwili. był piękny letni dzień. Znalazła takie koło małego. Kiedy Balbinka kładła się spać. Ruszyła w drogę. Usiadła w kąciku podwórka i zaczęła ćwiczenia. Ŝe moŜe dziewczynka zechce się z nią pobawić w berka albo chowanego. płacząc i zamykając okno. Ŝe będziesz najpiękniej grzmieć w naszej całej krainie. nie chciała się bawić. dlaczego jest taka smutna. kochanie. Kiedy jej rodzice to zobaczyli. w berka.Nie martw się. ślicznego domku. Mała burzynka wróciła do mamy ze łzami w oczach i opowiedziała jej wszystko. Mama małej zapytała się. aŜ ona przestanie się jej bać. Balbince zrobiło się przykro. a Balbinka powiedziała: . poniewaŜ bardzo się bała burz.rami. a zobaczysz. Ŝe jutro znowu pójdzie do dziewczynki i będzie tak do niej przychodzić. uciekła szybko. Niewiele czekając. Schowała go do woreczka i ruszyła w drogę.Mamuniu. Postanowiła od razu wziąć się do pracy. Początkowo nie wychodziło jej to za dobrze. .mały prezent: trochę gwiezdnego pyłu. Balbinka ruszyła w stronę dziewczynki. MoŜe nawet się zaprzyjaźnią? Balbinka postanowiła wziąć dla dziewczynki coś niezwykłego z ich krainy .

którą wyciągnęła Balbinka i wzięła do ręki woreczek. Jestem małą burzą i mam na imię Balbinka. . . nie zrobię ci krzywdy. Poza tym chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić.Ale wy tak głośno i przeraŜająco grzmicie. Dziewczynka spojrzała na burzynkę z przeraŜeniem i chciała uciec do domu. Dziewczynka spojrzała na malutką paczuszkę. Nie bała się juŜ wcale burz. Natalka siedziała w oknie i nigdy więcej się nie bała. pięknie błyszczący proszek w woreczku. Balbinka wyjaśniła jej. . Mała burzynka opowiedziała.Mam na imię Natalka . bo czego?? 125 . .odpowiedziała dziewczynka.Nie bój się mnie. Burze nigdy nie robią nikomu nic złego. nie uciekaj. 6 lat bardzo polubiła burze i gdy tylko zaczynały się grzmoty.Proszę cię. Jestem tak mała. gdyŜ deszcze by ją bardzo zmoczyły.. ale obserwowała je z zaciekawieniem z okna. Zaczęła rozwiązywać węzełek. naprawdę nie zrobię ci krzywdy. ale Balbinka powiedziała: . Natalka słuchała z zaciekawieniem i nie bała się juŜ Balbinki. Ŝe nawet nie potrafię jeszcze grzmieć.Jak masz na imię? . a Balbinka zapraszała ją na pokaz ich zabaw na niebie podczas festynów. dlaczego tak jest i jak wygląda cała zabawa. gdzie mieszka i czym jest tajemniczy. mam nawet dla ciebie prezent.Nie bój się mnie.zapytała burzynka. Natalka Ala Krajewska. No. Dziewczynki zostały najlepszymi przyjaciółkami i bardzo często bawiły się razem... Natalka codziennie sprawdzała postępy Balbinki w grzmieniu i błyskaniu. Natalka nie mogła w nich uczestniczyć.

Ale ja nie chcę! W przedszkolu jest bardzo duŜo dzieci i nie będę mógł zabierać tam swoich zabawek! Będę musiał bawić się zabawkami razem z innymi dziećmi. Bawił się świetnie. O piesku Keczim. Prosił mamę. Keczi bardzo nie lubił bawić się razem z innymi zwierzątkami. samoloty i bardzo duŜo samochodów. który nazywał się Keczi. Inne zwierzątka z podwórka nie rozumiały pieska. Budował zamki. który nie chciał pójść do przedszkola W pewnej pięknej krainie razem z rodzicami mieszkał rudy piesek. ubrała go i zaprowadziła do przedszkola. gdy to usłyszał i odpowiedział: . piłki. Keczi bardzo płakał. Ŝe musi iść do przedszkola. którymi uwielbiał się bawić. Jakaś pani zaprowadziła go do sali pełnej 126 .Synku. jesteś juŜ duŜym pieskiem i musisz zacząć chodzić do przedszkola tak. jak robią to inne zwierzątka w twoim wieku. W końcu nadszedł ten wielki dzień. kiedy mama zostawiła go w zupełnie obym dla niego miejscu. od kiedy dowiedział się. rower. domy i drogi dla swoich wspaniałych samochodów. Mamusia siadała na ławce. oprócz rodziców. Ŝeby pozwoliła mu zostać w domu. jednak piesek był uparty i nie słuchał. skakanki. a on bawił się w piaskownicy. Mama tłumaczyła Kecziemu. Mama musiała chodzić do pracy i nie mogła juŜ być z nim cały czas w domu. jednak jego wysiłki poszły na marne. Keczi był bardzo smutny.Adriana Nowak Jest to bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. Ŝe nie pozwalał dotykać ich nikomu. Często brał ze sobą swoje skarby i wychodził z mamą na podwórko. Rodzice bardzo go kochali i był on bardzo szczęśliwym pieskiem. dopóki w piaskownicy nie pojawiło się jakieś inne zwierzątko. Miał duŜo wspaniałych zabawek: kolorowe misie. Tak bardzo kochał swoje zabawki. Pewnego dnia mama powiedziała do niego: . Rano mama obudziła pieska. Keczi zapłakał. Ŝe trzeba się dzielić i bawić z innymi dziećmi.

a po powrocie do domu mógł poświęcić czas na zabawy swoimi zabawkami. jak zwierzątka siedzą razem przy stole i rysują piękne domki. Siedział w kąciku i obserwował.Tu wcale nie jest tak źle. Widział.Pobawmy się w pościg! . Rozpoczęli zabawę. a tutaj takich nie ma. Kecziemu było bardzo smutno i ciągle płakał za mamą i swoimi zabawkami. który ucieka przed radiowozem.Ty będziesz policją. rzucali piłką i ze wszystkimi zwierzątkami bawili się w chowanego. Kecziego bardzo to zaciekawiło. A ty jak się nazywasz? No i dlaczego jesteś taki smutny? . które musiał zostawić w domu.Jestem Keczi . Chodź. a ja złodziejem. Na dodatek trzeba dzielić się zabawkami z innymi. Wstał i usiadł przy jednym ze stolików. . O dziwo. jak Ci się wydaje. Od rana do południa bawił się zabawkami w przedszkolu razem z innymi dziećmi.Nie martw się! .krzyknął Loluś .zwierzątek. Potem piesek i kotek układali klocki. Kecziemu spodobały się wspólne zabawy i od tej pory chętnie chodził do przedszkola. bo nie chcę tutaj być. . Nigdy przecieŜ nie był w takim miejscu. Musiałem zostawić swoje samochody w domu.odpowiedział . pobawimy się razem! Piesek nie był zbyt zadowolony. Ŝe zabawy z innymi zwierzątkami są bardzo fajne. Kecziemu bardzo się to spodobało i na jego twarzy nareszcie pojawił się uśmiech.Cześć! Jestem Loluś.Płaczę.krzyknął Loluś . a jeszcze inne skaczą na skakance. ale zgodził się. co dzieje się w tej ogromnej sali. Dał się nawet namówić na zamianę samochodów i zmianę ról w pościgu. Wtedy odezwał się do niego mały kotek: . Poszedł za Lolusiem do kącika z samochodami. inne układają puzzle. Przekonasz się. 7 lat Piesek i kotek wybrali auta. 127 . Hubert Cel.

Słonik wprost przepadał za zabawą z innymi słonikami. Asia Śliwińska. dzielić się z innymi ludźmi swoimi rzeczami. rodzina gniewała się na malca. Był bardzo ładnym i kochanym przez rodziców maluszkiem. Na szczęście w pobliŜu domku Marianka mieszkało wiele małych zwierzątek. Ŝe to nieładnie. JuŜ od samego 128 .Natalia Zatka O słoniku. którzy uciekali od mamy w sklepie albo puszczali rękę taty na bardzo ruchliwej ulicy. I choć tłumaczono mu. nieopodal lasu. aby było dokładnie tak. górami. Marianek nie chciał się zmienić. co zresztą martwiło całą rodzinę. lwiątek. Marianek nie zawsze go przypominał pod względem zachowania. Był jedynym synkiem swojej mamy i swojego taty. Słonik nie lubił teŜ. pachnącego w nieduŜym domku z czerwonej cegły. niestety. proste włoski i duŜe. mieszkał słonik Marianek. a bardzo pragnął braciszka. Marianek kochał ogromnie swoją rodzinę. Niemal kaŜdy dzień zaczynał od szerokiego uśmiechu i buziaków dla wszystkich. mądre oczka. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. a do tego był tak niegrzeczny jak trójka jego sąsiadów. Czuł się dobrze. nie słuchał poleceń rodziców i dziadków. Czasami był niesforny. Ludzie porównywali go nawet do małego aniołka. jak to zaplanował. kiedy miał swoją własność tylko dla siebie. A Ŝe często myślał tylko o sobie. Ogromną radość sprawiało słonikowi przebywanie pośród innych maluchów. Niestety. 5 lat W niewielkim miasteczku otoczonym pięknego. Starał się nie robić przykrości najbliŜszym. Miał krótkie. ale w wielu sytuacjach chciał. którzy z nim mieszkali.

niemal wszystkie zwierzątka z placu zabaw zbiegły się. Bartek i Benek. Ŝeby obejrzeć zawartość worka naleŜącego do Marianka. Marianek był ogromnie zadowolony. letniego dnia tata i Marianek wybrali się zaraz po śniadaniu do piaskownicy. A na huśtawce z drewna bujała się małpka Aurelia. chciały chociaŜ dotknąć pięknych drobiazgów. Ŝe dostał tak wspaniały prezent od tatusia.Oddajcie! To moje! To nie dla was! Nie zabierzecie mi ich! 129 . zanim Marian znalazł się na placu. Uśmiech od razu zagościł na twarzy słonika. ale Marian nie pozwolił tacie go wziąć. aby wyjść na spacer i spotkać inne maluchy. którymi moŜna bawić się właśnie w piasku. Z wieŜy wyglądała Ŝyrafka . siedzieli puchacz .ranka marzył tylko o tym. babci i dziadkowi podobał się nowy zakup i chcieli oni obejrzeć cały zestaw.Bolka. Lecz Marianek wcale nie miał ochoty pokazywać swoich zabawek. Kiedy mały łobuziak usiadł na skraju piaskownicy i zaczął rozpakowywać swoje skarby. Marianek i tatuś pozdrowili ich skinieniem głowy. wspinającego się po drabince. które tato kupił swojemu synkowi poprzedniego dnia. Pewnego słonecznego. Spakowali wszystkie kolorowe zabawki.Jalek.Lonek i kot .Narina. Był bardzo cięŜki. samochodami. Na ławeczkach wokół placu siedzieli rodzice wszystkich dzieci. ale z reguły nie umieli gniewać się zbyt długo na ich ukochanego synka. a w szczególności pięknie błyszczące zielone grabki. Słonik niósł przed sobą ogromny worek z zabawkami. Rodzinie słonika zrobiło się przykro. grabkami. więc mama pomogła tylko zapiąć buty i nie minęło nawet dziesięć minut. Na karuzeli jeździli bracia . Maluchy były zachwycone. który mieścił się w pobliŜu jego domu. ale niespodziewanie mały Marian zaczął zabierać im swoją własność krzycząc przy tym: . koparkami i wieloma innymi zabawkami. poniewaŜ zobaczył mnóstwo swoich małych przyjaciół. pojemniczkami. Mamie. Piaskownica wypełniła się barwnymi łopatkami. Od razu spostrzegł pieska . prawie na dachu. foremkami. W szczególności uwielbiał harce na placu zabaw.lwiątka: Boguś. W zamku. znajdującej się obok huśtawki.

Ŝe chodziło im tylko o zabranie jego zabawek.Marianku . a kaŜde z nich miało ze sobą jakąś zabawkę.dlaczego nie pozwalasz nam obejrzeć twoich zabaweczek? . Marianek pomyślał. Nie bardzo wiedział. Poza tym.PrzecieŜ nikt tego nie chce – przemówiła Narina . Nagle odezwała się Aurelia: . Siedział więc ze spuszczoną głową i z zamkniętymi oczami. Zwierzątka miały zupełnie inny zamiar. To go rozzłościło. Zabawki naleŜą do ciebie. Marianek nie chciał rozmawiać ze swoim tatą.Bardzo cię lubimy i nie weźmiemy twojej własności.Bo mi je zabierzecie! . co powiedzieć. ale był jednak zbyt uparty i chciał zrobić innym na złość.Nie zrobimy tak . Mały Marian krzyczał coraz głośniej. . niezadowolenie i zaskoczenie. a na ich buziach widać było smutek. Słonik nie wiedział.Tylko tak mówicie! – wrzasnął słonik – Zrobicie wszystko.powiedziała najmilej. . Gdy otworzył oczka i podniósł główkę. Ŝebyś się smucił. Marian nie wiedział. Ŝeby wziąć je dla siebie! Bo jesteście zazdrosne! . W końcu słonik zamilkł i zapłakany usiadł odwrócony do wszystkich plecami. co to wszystko 130 . Nie mógł uwierzyć własnym oczom! Zobaczył maluchy.zapewnił Jalek .Obecni na placu zabaw byli zdziwieni nieładnym zachowaniem. Rodzice powstawali z ławek. Tacie było strasznie wstyd i nie wiedział. wokół niego nie było juŜ dzieci. Rodzice siedzieli na ławkach i czytali gazety. gdyby jej nie miał. A teraz juŜ wiadomo.odpowiedział zdenerwowany Marian. Nadal myślał.PrzecieŜ nie chcielibyśmy. co ma zrobić. Spojrzał w stronę huśtawek. jak bardzo się mylił. Milczał. Marian niespodziewanie usłyszał czyjeś kroki. Ŝe trzeba wstać i pójść do domu. Ŝe ma rację. ale nie zwracali uwagi na słonika. dzieci zostałyby tutaj. jak tylko potrafiła . a my chcemy je obejrzeć i tylko chwilę się nimi pobawić. a jego tato nie potrafił uspokoić syna.

złapał go za rękę i razem udali się do domu. co mamy i chcemy. Ŝe trzeba dzielić się wszystkim. mama odpowiedziała ze spokojem: 131 . a Lonek . po czym poŜegnały się ze słonikiem.grubą księgę najładniejszych bajek. co mamy najcenniejsze. TuŜ za progiem domu Marianek rozpłakał się.Nie jest waŜne. Ŝe potrafimy dzielić się tym. jeden z najmądrzejszych puchaczy z podwórka: .mamy dla ciebie tylko trzy malutkie Kubuś Jurecki. A przyjaciele muszą sobie pomagać w kaŜdej chwili.A my .bo one są dla nas najwaŜniejsze. Poczuł wielki smutek i ból w serduszku. Słonik spojrzał na zwierzęta i na przyniesione przez nie przedmioty.Tylko tyle . Liczy się to. Gdy puchacz skończył.auto ze świecącymi kołami. co kaŜde z nas przyniosło. czym moŜna się podzielić. Nigdy niczego ci nie zabierzemy i zawsze o tym pamiętaj. Narina . jakie od nich dostaliśmy odrzekł przygnębiony Benek. I tak: Aurelia przyniosła swoją najpiękniejszą lalkę w niebieskiej sukni. Zaskoczony Marianek pozbierał zabawki i podarki od dzieci. . Kiedy były zaledwie kawałek drogi od niego. Zapamiętaj teŜ.znaczy. Traktujemy cię jak swojego najlepszego przyjaciela. Jalek . co wydarzyło się na podwórku. jeszcze mocniej trzymając wszystkie swoje drobiazgi. bo w ten sposób czasami bardzo sobie pomagamy. o czym mówił Lonek. a piłeczki są ostatnimi z prezentów.Przynieśliśmy dla ciebie to. Kiedy opowiedział w domu z wielkim przejęciem o tym. Lonek dodał: .odezwał się smutny Boguś . .Nasi rodzice nie mają pieniąŜków na nowe zabawki.wielkiego misia z łatką na brzuszku. odwrócił się w przeciwną stronę. dzieci połoŜyły przed Mariankiem wszystkie swoje skarby. I wtedy przemówił Lonek. Podszedł do siedzącego w oddali taty.odpowiedział Bartek . abyś ty teŜ potrafił. . który z uwagą wysłuchał tego. 5 lat i zniszczone piłeczki.

co ma dla niego najwyŜszą wartość. ciągnąc za sobą worek z zabawkami. które dostałem od taty.. Rodzice malca byli bardzo szczęśliwi z powodu zmiany zachowania ukochanego syna. Tej nocy mały słonik długo nie mógł zasnąć. Wiercił się w swoim łóŜeczku. tata. I tym razem na placu zabaw było mnóstwo zwierzątek. Bartek i Boguś. Lonek oraz Jalek. którymi obdarowały go dzieci. co mam. Chciałbym dać wam moje nowe zabawki.Synku. MoŜe ta niemiła przygoda nauczy cię dzielenia się z innymi. kochani! Chciałem was pięknie przeprosić i podziękować za wasze wspaniałe zabawki . a rodziców poprosił o pomoc w zaniesieniu zabawek do piaskownicy. Wszyscy kochają go jeszcze mocniej.po czym oddał kaŜdemu jego skarb . z twarzą wtuloną w poduszkę i postanowieniem poprawy zasnął i spał smacznie aŜ do rana.Zrozumiałem. 132 . poniewaŜ umie dzielić się nawet tym. Byli teŜ: Aurelia. Ja. Od dziś będę dzielił się wszystkim. 7 lat niŜ poprzedniego dnia. ile tylko chcecie! Na twarzach wszystkich zgromadzonych zagościł promienny uśmiech. Przed wyjściem ucałował i uścisnął serdeczniej niŜ zwykle dziadków. ale gdy wziął do siebie wszystkie wspaniałe rzeczy. Benek. Marianek natychmiast do nich podbiegł. twoi przyjaciele mają rację. ale nie chciałeś nas słuchać. jeszcze większy Hubert Cel. Uśmiechnął się z całego serca do malców i odezwał się: . babcia i dziadek próbowaliśmy ci to wytłumaczyć.Witajcie. Narina. Bawcie się nimi. Ŝe tylko dzielenie się z innymi zapewnia szczęście. Marianek zaproponował mamie i tacie wspólne wyjście na plac zabaw. A śniły mu się same piękne sny! Kolejnego dnia równieŜ była ładna pogoda. Maluszki były bardzo szczęśliwe i od tej pory Marianek bawi się ze swoimi przyjaciółmi i wciąŜ poznaje nowych.

inne były szpiczaste niczym wieŜa w zamku. z których zawsze przywoził medale. Jedne przypominały statek. 16 lat 133 . iŜ spowodowane to było tym. dlatego często wyjeŜdŜał z domu na róŜne olimpiady. Oczywiście mama zawsze pilnowała.Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. Mały tygrysek uwielbiał spacerować z mamą po górach. Ŝe pośród traw rosły tylko czterolistne koniczynki oraz kolorowe kwiaty o cudnym zapachu. Było to bardzo piękne i magiczne miejsce. które boi się samotności. w tak odległym krańcu świata. których stoki przybierały najdziwniejsze kształty. a jeszcze inne swą łagodnością zapraszały do zimowych zabaw lub letnich spacerów w promieniach słońca. MoŜliwe. Dolina słynęła z rosnących nieopodal lasu ogromnych poziomek. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Dawno. których zapach unosił się nad nią. znajdowała się Dolina Rapachołków. grać z nią w łapki. Tata tygrys był najszybszy w okolicy. Mama tygrysica całe dnie opiekowała się swym synkiem Fikumikiem. a przede wszystkim uwielbiał piec z nią czekoladowe ciasteczka i dekorować je poziomkami. Ŝe nawet kot w siedmiomilowych butach nie doszedłby tam przez rok. dawno temu. aby tygrysek po Dawid Leszczawski. Właśnie w tym magicznym miejscu mieszkała rodzina tygrysków. Mieszkańcy tej krainy byli bardzo szczęśliwi i pogodni. śpiewać piosenki. Otaczały je góry.

Rodzina tygrysków wraz 134 . Tygrysek zobaczył w niej mamusię pracującą w cukierni. Tygrysek był tak szczęśliwy.odpowiedział mały tygrysek i poczuł. Ŝe paski na jego sierści ułoŜyły się w kształt serduszka. jesteś juŜ na tyle duŜy.Dobra WróŜka. Z radości przytulił mocno Dobrą WróŜkę i zaproponował. Ŝe przestała go kochać i juŜ nigdy do niego nie wróci. Mówiła. Mały tygrysek pobiegł szybko do swojego pokoju. Ŝe obok łóŜka powstała wielka kałuŜa łez. a on zrozumiał. Od jura będzie się tobą opiekowała nasza sąsiadka .Nie. Kiedy skończyli. KałuŜa łez wyschła.powiedziała mama tygrysica i utuliła tygryska do snu. bardzo go kocha i. tygrysku. sercem jest zawsze przy nim. Ŝe jest w pokoju sam. który właśnie ukończył kolejną olimpiadę obwieszony medalami. Fikumik pobiegł szybko do kuchni i przyniósł rodzicom ogromne czekoladowe ciastko. Mały tygrysek przestał płakać. Pewnego dnia mama powiedziała Fikumikowi: . do domu weszli rodzice tygryska. cały czas o nim myśli. Wtedy do pokoju weszła Dobra WróŜka i powiedziała: . aby upiekli mamie wielkie czekoladowe ciasteczko w kształcie tygrysiego serduszka. jak łzy napływają mu do oczu. Poczuł się opuszczony przez mamę. Bał się. PrzeraŜony pobiegł do kuchni.Synku. Chcę być z tobą . Twoja mama bardzo cię kocha. Tygrysica sprzedawała ciasteczka i wszystkim klientom opowiadała o swoim małym synku Fikumiku. Ŝe chociaŜ mama pracuje. nie smuć się! Po pracy będę wracała do ciebie i będziemy razem piekli czekoladowe ciasteczka .czekoladowej uczcie dokładnie mył ząbki! Fikumik czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. przytulił poduszkę i zaczął mocno płakać.Nie płacz. wracając z pracy. Ŝe mogę wrócić do pracy. Mama. które dla nich upiekł. będąc w pracy. lecz zamiast mamy śniadanie przygotowała mu Dobra WróŜka. Do tej pory zawsze zasypiał z mamą i budził się obok niej. Płakał tak mocno. spotkała tatę. Spójrz w kałuŜę. . Następnego ranka Fikumik otworzył oczka i zauwaŜył.Kochanie. . Ŝe jest z niego bardzo dumna. mamusiu.

a co złe. Niezwykły sen Hania Klewiado. Od tej pory dni mijały małemu tygryskowi na zabawie. oblepionych ogłoszeniami latarni. MoŜe jednak uczyć się jedynie na własnych błędach. Kacper jest tam od kilku minut. a park oświetla juŜ tylko kilka starych. co zrobić ze znaleziskiem. a w małej zmarzniętej rączce trzyma gruby. Nie wie. Najczęściej zabierali go na wycieczki po skałach. W końcu chłopiec wolnym krokiem rusza w stronę domu. co zrobić. Jest zagubione w świecie i ma dość szarej rzeczywistości. po raz kolejny tego dnia. Wokół z kaŜdą chwilą robi się coraz ciemniej. Bezradnie stoi na rozdroŜu. jak zdobywał kolejne medale. a co złe. zastanawiając się. ulice prawie puste. bawił się z Dobrą WróŜką i czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. Gdy rodzice tygryska byli w pracy.z Dobrą WróŜką zasiadła do stołu. które nie wie. czarny skórzany portfel. Okna we wszystkich domach pozasłaniane.? Nagle. Tata tygrysek opowiadał o tym.. Mały chłopiec i o brązowych chciwych włosach wiedzy mądrych. gdzie przeŜywali najdziwniejsze przygody. Szymon ChadŜy Bajka terapeutyczna dla dziecka. oczach. 135 .. z nieba spadają przezroczyste krople. Rodzice kaŜdą wolną chwilę spędzali z ukochanym synkiem. z powodu których wszędzie jest tak ponuro i pusto. 4 latka Deszczowy wieczór. Pośrodku alejki usłanej wyblakłymi juŜ i podeptanymi liśćmi stoi on. co jest dobre. Nie wie. co jest dobre.

przepraszam. co się w takiej sytuacji robi. A teraz ktoś ich szuka. . Chłopiec jest z siebie zadowolony. bo są mu bardzo potrzebne..Władcą piekła. jego juŜ nie ma. a sam poszedł spać. Tak rozmyślając. O.mówił głos w jego głowie. Ŝe nikt mu nie wyjaśnił.Ale ja nie wiedziałem..Ale jak to? Dlaczego się tu znalazłem? . Na dodatek wyrzuciłeś czyjeś dokumenty. to jego problem.jak zwykle o tej porze . .Kim jesteś? . Po chwili przed zdezorientowanym dzieckiem staje sam Diabeł.mówi diabeł. czyj on jest!" "Po co? Jak ktoś go zgubił.. naprzeciwko siebie sadzając brązowego pluszaka. Wyciąga z niego pieniądze.odezwał się drugi. a dokumenty wyrzuca do stawu. Kacper siada na łóŜku. .A co to jest piekło? . W moim królestwie. nie! Zanieś portfel na policję" .Będziesz teraz smaŜył się w piekle ha!ha!ha! . co robić. Jak zwykle jest sam. "Nie.nie ma. . schował portfel i postanowił zrobić coś z tym jutro." Chłopiec nie wiedział."Weź pieniądze. Teraz ma misia. 136 .. by po chwili zapłacić nimi za wielkiego misia w sklepie z zabawkami.." "Sprawdź.Ale co takiego zrobiłem? ..Bo zrobiłeś coś złego i teraz musisz ponieść za to karę. Ma zabawkę. Mały chłopiec w parku znajduje portfel. Banknoty chowa do kieszeni. Ale to nie jego wina. Rodziców .Właśnie tu jesteś. . Chłopiec odwraca się na chwilę. a resztę wyrzuć" . . a kiedy z powrotem chce spojrzeć na misia.pyta chłopiec. doszedł do domu. o jakiej zawsze marzył. "Kup sobie słodycze. kupiłeś sobie zabawkę. . . Idzie do domu. Kacper dotyka jej i nagle znajduje się w innym miejscu! Jest tam ciemno i strasznie gorąco. Ale zamiast niego jest koperta.Znalazłeś coś i zamiast to oddać.pyta przeraŜony.

W ten sposób. Ŝe taty nie ma. a ona. kiedy znalazł portfel jako jeden z najszczęśliwszych dni w swoim Ŝyciu. Powiedział jej. Nieoczekiwanie. zmarznięty chłopiec o imieniu Kacper tuŜ po szkole postanowił wyruszyć z domu oddać czarny portfel. 6 lat 137 . Ku jego zaskoczeniu wejście otwiera dziewczynka. Spodziewał się. ale Ŝeby poczekał z tym portfelem. to teŜ zrobił… JuŜ następnego dnia zguba znalazła się u właściciela. zaledwie kilka bloków dalej w kierunku szkoły. co jeszcze parę godzin temu mogłoby wydawać się prawdziwe. wpada mu pomysł do głowy .wystrzałowy! Postanawia dokładnie sprawdzić zawartość portfela i znaleźć dokładny adres właściciela zguby. bez Ŝadnego ostrzeŜenia. chłopiec juŜ się nie denerwuje. Ŝe drzwi otworzy mu jakiś biznesmen albo ktoś w rodzaju gosposi… Mimo wcześniejszych obaw. Uff! To był tylko sen. KaŜdy następny dzień w Ŝyciu Kacperka był juŜ kolorowy. Marysia Klewiado. po co przyszedł. po spędzeniu wielu godzin razem. Jak się okazało. to bardzo niedaleko. Krępej postury. która jest w podobnym wieku co on. Przypomina mu się to. Zagląda pod poduszkę i ku własnemu zaskoczeniu odkrywa. Ŝe nic mu nie grozi. Co sobie postanowił. Po uświadomieniu sobie.. dzieci zaprzyjaźniają się. stojąc juŜ pod drzwiami. postanawia przemyśleć to. juŜ jest spokojny. Kacper zapamiętał ten szary dzień. Ŝe portfel nadal tam się znajduje.krzyczy Kacper Chłopiec budzi się cały zlany potem. jak kupił wielkiego misia i jak po chwili dotknął jakiejś dziwnej koperty i przeniósł się do tego strasznego miejsca.Niee!!!. Przemaszerował dziesięć minut i odnalazł adres wskazany w dokumentach.

wyglądając przez okno. A moŜe jest to ten sam las? W lesie tym Ŝył sobie mały wilczek z mamą i tatą oraz mnóstwem braci i sióstr. Ŝe małego wilczka trzeba zabrać do szpitala. do którego chodzisz z mamą na spacer. Chcę Ci opowiedzieć historię wilczka. Bał się iść do szpitala. był słaby. Ŝe będzie mógł się pobawić wraz z kolegami. bo teraz to ogromny. Wilczek był smutnym zwierzątkiem. Całkiem podobny do tego. z nadzieją. Martwił się o swoją pociechę. gdzie Marysia Klewiado. 5 lat źdźbła trawy tańczą w rytm muzyki wiatru? JeŜeli przyjrzysz się uwaŜnie. które boi się wizyty w szpitalu. Usiądź więc wygodnie. dawno temu. Słyszał o tym miejscu bardzo wiele strasznych historii. I wilczek ów nie Ŝył za siedmioma górami i za siedmioma lasami. Pomyliłem się. za siedmioma górami. Raz od małej wie- 138 . przykryj się kocykiem i zamknij oczy. bawiąc się to w berka. Co widzisz? Las? Drogę? Pole? A moŜe piękną łąkę. za siedmioma lasami Ŝył sobie mały wilczek… …Przepraszam. moŜe kiedyś go zobaczysz. Mały wilczek był temu przeciwny. Podczas gdy inne wilczki biegały radosne. Mały wilczek Ŝył sobie całkiem niedawno. silny i mądry wilk. A tak w ogóle. Dawno. ale juŜ nie jest wcale taki mały. Leśny szpital. Często chorował. Tata wilk stwierdził. mały wilczek siedział w domu. nie miał apetytu.Robert Kownacki Bajka dla dziecka. to w chowanego. to Ŝyje dalej. Wyjrzyj przez okno. kiedy przemyka gdzieś w oddali ze swoją wilczą rodziną. Wyobraź sobie las.

jak on. usłyszał. Miał duŜo przyjaciół. Ŝe szpital nie jest taki straszny. Ŝe jego syn zrozumiał. No.wiórki. a w szczególności wilczków. Nawet słowa mamy nie dodały mu otuchy. jak jest tam naprawdę. ale tata natychmiast mu wytłumaczył. jak inne dzieci. Jak się okazało. Pan lekarz. A lekarze i pielęgniarki pomogli mu wyzdrowieć. Ŝe on równieŜ nie będzie się bał. to dalej będzie chory i nie będzie się mógł bawić z innymi zwierzątkami. Nawet zaczął biegać. dzięki czemu mógł się bawić w chowanego i w berka. gdzie mogą mu pomóc. Równie chorych. To był bardzo duŜy dom i wilczek bał się. który był OGROMNYM niedźwiedziem powiedział wilczkowi. ale zwierzątka nie były wystraszone. wziął swoją ukochaną zabawkę i powiedział rodzicom. iŜ szpital to jedyne miejsce. Mały wilczek zdecydował. To juŜ koniec bajeczki. Ŝe chce być taki. Ŝe wilki potrafią zawsze odnaleźć słuszną drogę. mógł się bawić z innymi zwierzątkami. małych i duŜych. powoli trzeba iść spać. Ŝe niedługo wyzdrowieje. rodzina odwiedzała go bardzo często. Powiedział mi. W końcu wyjął swoją ulubioną piŜamkę. leśny szpital nie był aŜ tak bardzo straszny. Ŝe jeŜeli nie pójdzie do leśnego szpitala. Po długiej wędrówce przez bór dotarli w końcu do leśnego szpitala. Ŝe ostatnio widziałem wilczka. jak ze szpitala wyszedł. Ale wiedział równieŜ. W końcu jest wilkiem. Szybko się zaprzyjaźnił z innymi zwierzątkami. Mały się tym nie przejmował. Po tym. która tam była. Mały wilczek bardzo długo nad tym rozmyślał. a wilki są odwaŜne. Było tam mnóstwo zwierzątek. Trzeba się samemu przekonać. Mama wilczka zawsze mówiła. Ŝe w dziwnych okolicznościach zniknął niedźwiadek. 139 . Dziś jest juŜ dorosłym wilkiem. Ŝe się w nim zgubi. Z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. bo są one bardzo często kłamstwami. Ŝe pracujące tam lisice pielęgniarki są bardzo złe i nie lubią małych zwierzątek. Drugim razem od kogoś innego. Muszę Ci powiedzieć. Tata wilk się ucieszył. ale będzie jeszcze musiał tutaj pobyć. by nie słuchał takich opowieści.

coraz rzadziej wychodził. Pająk Gogo i czerwony kalosz Wcale nie tak dawno temu. które zamieszkiwały strych. Czasem coś czytał. Gdy zasypiał. Był większy. by pospacerować. które są zbyt nieśmiałe. Wszyscy. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. Gogo był coraz bardziej zamknięty w sobie. Często płakał w ukryciu. Urządzili mu przyjęcie urodzinowe. W powietrzu unosił się tylko zapach bitej śmietany i truskawek. rysował lub oglądał telewizję. I nagle rozbłyskało światło. starym strychu . Zaraz by mówiono. przystroili jego mieszkanie. Wolał posiedzieć w ukryciu. drwili sobie z niego. miał wszystkiego pod dostatkiem. bo przecieŜ nie mógł robić tego jawnie. Rzadko się uśmiechał. zawsze śnił mu się ten sam sen: wchodził do mieszkania. Te dźwięki 140 . a on płakał tylko z powodu swojej samotności. na niewielkim. Ŝuki. To sąsiedzi znów się kłócą albo pani karaluch robi pranie .Aleksandra Naganowska Bajka jest przeznaczona dla dzieci.mieszkał pająk Gogo. Biedronki śmiały się. nie bawił się z nikim. Miesiące płynęły. To byli jego wspaniali przyjaciele. Samotny. Ŝe nie ma kropek. Ŝe przy ulicy Chabrowej . Gogo zawsze był sam.pomyślał. Ŝe znowu natknie się na kogoś. których znał. Bał się. Brakowało mu tylko przyjaciela. Nie zapraszano go nigdzie. Ŝe jest gruby i zbyt owłosiony. bo i teŜ nie miał Ŝadnych powodów ku temu. Było cicho i spokojnie. Nosił wielkie okulary w czarnych oprawkach i niemodne ubranie. na stole leŜał stos prezentów. bardziej owłosiony niŜ wszystkie inne stworzonka. ale na pewno za siedmioma górami i lasami. Ŝe jest mięczakiem i beksą. PrzecieŜ niczego się nie bał. jak palec i zgnębiony był ten nasz Gogo. Przygotowali mnóstwo łakoci. Nigdy nie miał przyjaciela. Nagle jednak coś wybudziło pająka. kto zechce mu dokuczyć.zdaje się. jak zwykle panował w nim półmrok. Tej nocy takŜe śnił się Gogo ten sen. a inne pająki wciąŜ naśmiewały się z jego okularów.

czerwony kalosz przewrócił się i przygniótł stonogi bliźniaczki: . przeraźliwe historie o czerwonym bucie. Widocznie nie tylko jego musiały obudzić te hałasy. Po tych słowach reszta towarzystwa rozeszła się pośpiesznie. co się dzieje. w którym. Postanowił sam ruszyć na odsiecz bliźniaczkom. który nie moŜe nikogo skrzywdzić. Został tylko Gogo. równieŜ cała rodzina biedronek wyległa zobaczyć. . Na korytarzu stał juŜ wyraźnie zaspany pan karaluch . Wiedział. Znowu zaatakował ten stary trep. ale Gogo wierzył. Ŝe otwierają się kolejne drzwi. wysłuŜony but. ale to tylko zwykły. mieszkał i poszedł spać. zjawy i widma. Teraz słyszał. Powolutku wstał. Miał mało czasu. Stonogi dostały nauczkę . które Gogo znał. tak się płaci za nocne harce i nieuwagę. Ŝe jeszcze Ŝyją. Postanowił sprawdzić.były jednak inne od tych. Kroczył dziarsko w kierunku kalosza. po czym zatrzasnął drzwi swojego młynka do kawy.Edmund w swojej niebieskawej szlafmycy. Ten kalosz zawsze był niebezpieczny i dlatego wszyscy go omijaliśmy. rzecz jasna.rzekła stara Mucha Tekla. Wiedział. Ŝe nie moŜe liczyć na niczyją pomoc. bo jest rzeczą. co teŜ się dzieje.Hmm.. nic się nie da zrobić. Nic jednak nie widział .krzyknął śuk Mikołaj. Kubuś Grabski. by sprawdzić. 141 . Ŝe opowiadano róŜne.było zbyt ciemno. 3 latka Stary. otworzył drzwi. Nie było. Nikt się tam nie zbliŜał od 20 lat . Dotarł na miejsce.To juŜ koniec. co lub kto robi tyle zamieszania i to w środku nocy. Stonogi były nieprzytomne. czy jest moŜe jakiś prosty sposób na uwolnienie stonóg. Obszedł kalosz dookoła. który nie wierzył w duchy. Kalosz jest nawiedzony. śuk Mikołaj zapalił w końcu światło. W korytarzu rozległy się okrzyki przeraŜenia.

w którym mieszkały stonogi. po co przybywasz. Ŝe sam nie przesunie kalosza nawet o milimetr. . nie odwaŜył się jednak spojrzeć w oczy staremu stonodze Zygmuntowi. Tak teŜ się stało.czy państwo są duchami? . But był zbyt cięŜki nawet dla niego. która dokładnie widzia- 142 . Gogo uplótł trzy nici. Zapukał. PołoŜył się spać do ciepłego łóŜka i znowu śnił swój piękny sen. Były to dwie ćmy. Wspólnymi siłami udało się uwolnić stonogi. Bliźniaczki zostały uwolnione. oprócz muchy Tekli. nieroztropne stonogi. 3 latka Nazajutrz wszyscy opowiadali. Po cichutku więc wymknął się w stronę swojego mieszkanka. PomoŜemy ci. a ty jesteś świetnym rzemieślnikiem. Wiemy.Dobry wieczór .przedstawił się grzecznie Gogo . Kubuś Zieja. Wtem usłyszał jakiś hałas wyraźnie dobiegający ze środka czerwonego kalosza. bo nikt nas nie lubił. Nikt. Wszedł ostroŜnie i zobaczył parę staruszków. Ŝe nielubiany i odrzucony przez wszystkich pająk Gogo z pomocą ciem zdołał uwolnić małe. Upleć trzy nici.Gogo wiedział. Nikt nie wiedział. dwie przywiązał do skrzydeł ciem. Gogo podziękował grzecznie ćmom i ruszył pod domek dla lalek. które zamieszkały w tym bucie. a wtedy wspólnymi siłami przesuniemy but i uwolnimy stonogi..AleŜ skąd.. Ŝe stał się cud. ostatnią ciągnął sam. Mamy skrzydła. jesteśmy starymi ćmami.

ale wzrok mam doskonały. co się nie zmieniło na strychu przy Chabrowej. Wszyscy dziwili się. Ŝuki bawiły się w chowanego. ale wykazał się odwagą.rzecz jasna . małe uczty. brzydki. urodziny. Gogo stał się duszą towarzystwa. Wielu przyznało.To Gogo i jakieś dwie stare ćmy pomogły maluchom . jak mogli nie doceniać tego przezabawnego pająka tylko dlatego. Ŝe tak naprawdę nigdy nawet nie rozmawiali z pająkiem Gogo. Mucha Tekla codziennie bywała na herbatce. Po raz pierwszy w Ŝyciu miał przyjaciół. co z dwoma. Gogo zaimponował starej musze. Teraz postanowiono naprawić swój błąd.zawołała Tekla Sama wszystko widziałam. mimo iŜ dotąd nie lubiła Gogo. Prawdopodobnie wyprowadziły się ze starego. by jeszcze raz opowiedział. które pomogły Gogo. a tego nikt przecieŜ się po nim nie spodziewał. a nawet wesela nie mogły odbyć się bez naszego dzielnego pająka. Ŝe odróŜniał się od reszty. Po prostu uznano. Pająk był wzruszony. jak uwolnił stonogi. którego honorowym gościem był . MoŜe jestem stara. Wszystkie przyjęcia. Nie wiadomo. Powinniśmy mu podziękować. MoŜe nie jest najpiękniejszy i najmodniej ubrany. tańczyć. Przestano odtąd na strychu przy ulicy Chabrowej zwracać uwagę na jego ciemne okulary i niemodny strój. niespodziankę. Taka postawa zasługuje na szacunek. Wszyscy chcieli z nim rozmawiać. Ŝe nareszcie został zaakceptowany. prosili. MoŜe teraz mieszkają w waszych butach? 143 . bale.Gogo. Gogo był odtąd uwielbiany. Biedronki grały z nim w kropki. Okazał się dzielny i bezinteresowny. Powinniście mu podziękować. co się stało minionej nocy. Ze zdaniem tej starej muchy wszyscy się liczyli. kiedy my odwróciliśmy się od nich. Ŝe jest inny.ła. poczuła do niego cień sympatii. Jedyne. . starymi ćmami. Stara mucha. Pewnie zapytacie. Uratował stonogi. czerwonego kalosza i słuch o nich zaginął. to sny naszego pająka. Gogo czuł. Urządzono wielkie przyjęcie. więc nie warto się z nim zadawać.

Pieski na róŜne sposoby próbowały wspiąć się na płotek. bo róŜnił się wyglądem od całej reszty. czy mógłby pograć razem ze wszystkimi. W tym czasie reszta piesków zaczęła się głośno śmiać z Łatusia. WyobraŜał sobie. Ŝe wpadła ona za bardzo wysoki płot. Ŝe gra razem z nimi. jak grają w piłkę. Piesek skrzywił się i powiedział. Łatuś zapragnął pograć razem z nimi. przez którą mogliby wyciągnąć piłeczkę. które jest odrzucone przez otoczenie (rówieśników. bawi się i śmieje. zrezygnowały i poszły do szkoły pobawić się w coś innego. Zaczął się śmiać i wrócił do kolegów na boisko. siedział na huśtawce i patrzył z zaciekawieniem na inne pieski. bo był za duŜy. tylko Łatuś był malutki i miał białe łatki. lecz był on zbyt wysoki. Ŝe takie małe i dziwne pieski na pewno nie potrafią grać w piłkę. Pieski zmęczone próbami. W końcu po wielu próbach zauwaŜyli koło drzewka malutką dziurkę w płocie. a on chodził smutny. Ŝeby przejść na drugą stronę. Często bywał na podwórku szkolnym. Podszedł drugi i trzeci. jak zawsze. uczył się bardzo dobrze i lubił grać w piłkę noŜną. Łatuś bardzo się przejął tymi słowami. Bajka o piesku Łatusiu Mały piesek Łatuś chodził do szkoły. podbiegł do jednego z piesków i zapytał. kolegów). Inne pieski były duŜe i czarne. 144 . siedział na huśtawce i przyglądał się innym pieskom grającym w piłkę. zebrał się na odwagę. wsunął łapkę i dalej nie mógł juŜ przejść. spuścił główkę i odszedł smutny z powrotem na huśtawkę. Nagle jeden z piesków tak niefortunnie kopnął piłeczkę. bo bardzo było mu przykro z tego powodu. Pewnego dnia Łatuś. Od tego dnia inne pieski przezywały biednego Łatka. Ŝaden nie był w stanie przejść przez dziurę. śmieją się i wygłupiają. Podszedł jeden piesek.Anna Socha Bajka dla dziecka.

Całą sytuację obserwował przez okno jeden z piesków. Wszyscy wybiegli na podwórko i z niedowierzaniem patrzyli na Łatusia. podziękowały za wydostanie piłeczki zza płotu. Ŝe ładnie gra i zaprosiły do wspólnej zabawy.Łatuś. Jednak pieski dogoniły go. nawet w malutkim piesku jest jakaś zdolność. odbijał raz główką. porzucił piłeczkę i zaczął uciekać. Dominika Miąso. przytuliły do siebie i zaczęły przepraszać za to. Ŝe śmiały się z niego. jak ślicznie gra. które wcześniej się śmiały z Łatusia. Ŝe w kaŜdym. Odtąd juŜ zawsze Łatek gra z wszystkimi pieskami w piłkę i jest duŜym wsparciem dla grupy. a gdy wrócił z nią na boisko. Bez zastanowienia i w podskokach pobiegł z kolegami na boisko. sprytniej przebiega z piłeczką miedzy łapkami duŜych piesków i zdobywa wiele goli dla swojej druŜyny. doskonale bawiąc się przy tym. kopał. Łatuś i jego koledzy zrozumieli. to znowu łapką. a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. Ŝe jest malutki. Bardzo się zdziwił. Łatuś bardzo się ucieszył. bo ćwiczył w domku codziennie) Łatuś podrzucał piłeczkę. 5 lat 145 . szybko zeskoczył z huśtawki i podbiegł do płotka. Był tak mały. zaczął grać (a grać potrafił bardzo dobrze. poniewaŜ przez to. który uwaŜnie przyglądał się całemu zajściu. W pewnej chwili Łatuś zauwaŜył obserwujące go pieski. Ŝe z łatwością przeszedł przez dziurkę i wyciągnął piłeczkę. co widział. szybko pobiegł do swoich kolegów i opowiedział im o tym. odetchnął z ulgą. raz noskiem. której inni mogą mu pozazdrościć. Potem pochwaliły Łatusia.

mógł ktoś naprawdę potrzebować ich pomocy. kiedy oni byli w lesie. Ŝeby ich jedyny syn przestał kłamać. Raz przyszła bardzo schorowana staruszka. Rodzice załamywali nad Piotrusiem ręce. kiedy okazało Dawid Leszczawski. Ŝe nie ma Ŝadnego poŜaru. Piotrowi nieźle się dostało od rodziców. Jego fantazja do tworzenia róŜnorakich gier była olbrzymia. znajomi. bo Piotruś był strasznym kłamcą. ale nadal kłamał. 146 . Innym razem poinformował straŜ poŜarną o wielkim poŜarze lasu daleko za miastem. 6 lat się. Codziennie zjawiali się u nich sąsiedzi. Zarówno młodsze dzieci. poniewaŜ od bardzo dawna nie widziała swojego ukochanego wnuczka. aby dowiedzieć się na miejscu. które kłamie. Powoli szła na drugi koniec miasta. w pewnej wiosce mieszkał sobie chłopiec imieniem Piotruś. Ŝe na poczcie czeka na nią paczka od wnuczka. Babcia bardzo się ucieszyła z tego powodu. kiedy tylko nadarzyła się okazja. A czy to prawda? Dawno temu. Ŝe nie ma Ŝadnej paczki. którzy padli ofiarą kłamstw chłopca. Jednak odnoszono się do niego z duŜą dawką nieufności. StraŜ szybko wskazane pojechała na miejsce i wielki był gniew straŜaków. co mają zrobić. Piotr powiedział jej. jak i rówieśnicy z chęcią spędzali z nim długie godziny na zabawie. A przecieŜ w tym momencie. Był lubianym chłopcem za swą niezwykłą radość i pomysłowość.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. sami juŜ nie wiedzieli.

zapomnieli nawet o moich urodzinach.reszta przytaknęła smutno. a nikt się nie pojawił. jak i innych. .Dlaczego nie przyszliście do mnie na urodziny? .świetna zabawa. . Zaraz pobiegł do domu. czemu nie? . MoŜe w takim wypadku przyszlibyście do mnie dzisiaj? . Ŝe i tym razem uznaliśmy. .Widzisz. a w jego oczach pojawiły się łzy . gdyŜ dzieci zrozumiały.powiedział ze spuszczoną głową . z wielkim podnieceniem czekał na gości. a wy się zgodziliście.popatrzył na nich z nadzieją.Tak często nas okłamujesz. . .spytał. jak się czują ludzie. przyjdziecie? . aby pomóc mamie w przygotowaniach.Są smutni i źli. aby powiadomić mamę. . dopóki sam tego nie doświadczyłem. Kiedy przyszedł ten wyczekiwany przez niego dzień.uradowany Piotruś pobiegł do domu.myślał . A przecieŜ powiedzieli. która była najstarsza z całej grupki dzieci. których okłamałem . Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwał Piotruś. Na drugi dzień. 147 . Będzie tort z mnóstwem świeczek.PrzecieŜ was zapraszałem.Za dwa dni. lody i .co najwaŜniejsze .odpowiedzieli chórem.Jasne. gdzie stały juŜ owoce i słodkości.spytała Zuzia. Ŝe to kłamstwo .Oczywiście. aby wszystko było zaplanowane w najdrobniejszym szczególe. ile osób przyjdzie do niego na urodziny. ciastka. którzy bawili się beztrosko. ale nie wiedziałem. Zapłakany. Ŝe przyjdą. kiedy tylko wyszedł na podwórko.Teraz rozumiem.A kiedy one mają się odbyć? .powiedziała Zuzia ze smutkiem. I to są przyjaciele . To co. Ŝe tak jest. pobiegł do swojego pokoju.. Mijały godziny.popatrzył na nich z nadzieją. Ŝe nikt do niego nie przyszedł. za godzinę przyjdziemy do ciebie . Ŝe zaproszenie nie było kłamstwem .powiedział Piotruś do swoich przyjaciół podczas jednej z zabaw. ale gości nie było widać. Piotrusiu . szybko odnalazł swoich przyjaciół.Chciałbym zaprosić was na moje urodziny . . Raz jeszcze spojrzał na zastawiony stół.

niewielkiej wiosce Prawdziwowice. a to w szkole podstawowej. dziadkiem i babcią. które notorycznie kłamie O Karolku kłamczuszku. tatusiem. A kiedy mama wniosła duŜy tort i postawiła go przed solenizantem. 5 lat A Ŝycie w miasteczku uspokoiło się. szanowali i pomagali sobie nawzajem. 148 .Po godzinie przyszli jego przyjaciele z prezentami i z Ŝyczeniami. porośnięta pięknymi.po tych słowach zdmuchnął świeczkę. Wszyscy oni Ŝyli oni w ślicznej. kolorowymi kwiatami.Nie mam Ŝyczenia. białym domku razem z mamusią. uczynne i nie w głowie im było rozrabianie. Ŝe juŜ nigdy nie będę kłamał . Pewnego razu był sobie chłopczyk imieniem Karolek. Wioska była cała zielona. gdyŜ Piotruś dotrzymał słowa i naprawdę przestał kłamać. co w Prawdziwowicach nie było spotykane. Zdarzało mu się często mówić nieprawdę. które mogłoby się spełnić. a to w przedszkolu. Wszyscy tam się znali. a wszędzie było słychać muzykę i śmiech dzieci. urodzinową Rafał Leszczawski. Mieszkał on w małym. ten powiedział: . Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. Ale za to chciałbym wam złoŜyć obietnicę. Zawsze świeciło tam słońce. Z jednym chłopczykiem jednak od początku były problemy. Dzieci były bardzo grzeczne.

Ŝe to moŜe się jeszcze powtórzyć.. a ty. Ŝe się myli. Ŝeby godnie przywitać gościa. Dziadek jednak tylko pokiwał głową. cóŜ to dzieje się przed domem sąsiadów. przecieŜ w wiosce nigdy nie zdarzały się takie rzeczy. tym razem . Nie zastanawiając się długo. było włamanie do komórki. Gdy wybiła godzina. Ŝe za trzy dni sprawi nam wizytę. Mama tylko klasnęła w dłonie i krzyknęła: . 149 . więc wolał lepiej pobiec do swojego pokoju. tylko leŜał i się śmiał. trzeba się szybko wziąć do roboty! Ja posprzątam cały dom. mówiła. dzwoniła ciocia Marysia. taki był uradowany ze swojego pomysłu. a z piekarnika juŜ było czuć wspaniały zapach pieczonego babcinego sernika. trzymając się za brzuch. tatuś skosił trawnik i przyciął Ŝywopłot. poniewaŜ bardzo się za nami stęskniła.według niego . Przygotowania ruszyły całą parą.Dziadku. Okazało się. Przyjedzie na kilka dni. Dziadek zaczął coś podejrzewać. mamusia wysprzątała cały dom od góry do dołu na błysk. co niemiara. Karolek z trudem powstrzymywał śmiech. myśląc.Kochani rodzice! Dzisiaj. Nie minęły dwa dni. Karolek nawet nie zszedł na dół. Babcia zaniepokojona postanowiła zadzwonić. ale miał nadzieję. babciu upieczesz jakieś ciasto. Postanowił wymyślić coś nowego. dziadku! Szybko. Wtedy miarka się przebrała. Tam juŜ Karolek tarzał się ze śmiechu po trawniku. wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeć . Ŝe nie postąpił dobrze i wrócił smutny do domu.. Rodzice nie przypuszczali. Ŝe ciocia Marysia nic nie wie o swoim przyjeździe. aŜ zbiegli się sąsiedzi. dając chłopcu do zrozumienia. poniewaŜ pierwszy raz takie coś miałoby miejsce w Prawdziwowicach.bardziej zabawnego. ukradli twój rower!!! Dziadek mało nie spadł z krzesła. Złapał czym prędzej laskę i pognał przed dom. nadal nie było po gościu ani śladu.Ojej.Pewnego dnia postanowił zrobić „psikusa” rodzinie. w której miała pojawić się ciocia. Pobiegł do kuchni i oznajmił: . a Karolek znów zaczął się nudzić. jak byliście w mieście. Śmiechu było.

Mela Krajewska. Uradowana rzuciła się na szyję dziadkowi i mocno go ucałowała. Ŝe naleŜy kaŜdemu dać szansę i wziąwszy swą laskę. 5 lat Od tej pory Karolek mówił samą prawdę i wszyscy byli z niego bardzo zadowoleni. Karolek pocieszył dziewczynkę i natychmiast pobiegł po pomoc. ale nikt nie brał jego słów powaŜnie. Dziadek połoŜył się na ziemi i podał laskę dziewczynce. usłyszał cichutki płacz. Ŝe bardzo się na nim zawiedli i Ŝe to bardzo źle tak oszukiwać innych po to. niestety. Okazało się. Ona czym prędzej się po niej wciągnęła na górę. by tylko mieć tę chwilę zabawy. W domu. w sam raz na kolację. Ŝe Karolek mówił prawdę. Gdy rodzice wyszli z pokoju. co się stało. Zaniepokojony postanowił sprawdzić. gdy był na spacerze w lesie. Na miejscu okazało się. Tylko dziadek zaczął się zastanawiać nad tym. Nie chciał juŜ więcej sprawiać rodzinie ani innym przykrości. Uświadomili mu. Ŝe się poprawi. Minął tydzień i chłopczyk dotrzymywał danego sobie słowa… Pewnego dnia. Powiedział. Karolkowi takŜe podziękowała uściskiem. przestraszoną dziewczynkę. Karolek wręcz błagał. 150 . a w nim małą. nikt mu nie chciał wierzyć. Za krzakiem jałowca spostrzegł głęboki dół. pobiegł z chłopczykiem do lasu. jakby dochodzący z niedaleka. po czym mocno ucałowali syna. co mówi wnuczek. by mu uwierzyli.Cała rodzina postanowiła porozmawiać z chłopcem. Karolek wziął to sobie tym razem powaŜnie do serca. Wszyscy razem wrócili do domu chłopca. Ŝe stał się dobrym chłopcem. Rodzice z niedowierzaniem słuchali opowieści dziadka i Karolka. usiadł przed oknem i zaczął szlochać. wiedząc. Ŝe takŜe była na spacerze i zachwycona piękną przyrodą nie zauwaŜyła dziury. poniewaŜ kaŜdy pamiętał jego wcześniejsze wybryki. Spojrzał w niebo i przyrzekł sobie.

Na krótkiej szyjce miał okrągłą głowę i pomimo ciemności. poniewaŜ był to najodwaŜniejszy tata na świecie. Chodź mamusia cię mocno przytuli . Buba nie wiedział. poniewaŜ nie bał się PRAWIE niczego. Stwór miał krótkie rączki i nóŜki. jednak zamiast tatusia Buba zobaczył mamusię. Zawołał więc głośno: .Co się stało. „Jak mam sobie poradzić z potworem bez taty?” . ale nikt nie potrafił ratować z kłopotów tak jak tata. Ŝe coś siedzi w kącie jego pokoiku.powiedziała.. Wystraszył się okropnie. Tata zawsze ratował chłopczyka z opresji i niczego się nie bał. Ŝe nawet. Teraz nikogo tam nie było. przyjdź tutaj i mi pomóŜ! Po chwili otworzyły się drzwi od pokoiku. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. to tata go uratuje. Bubie udało się dojrzeć jego wielkie. . Buba nie bał się. co ma zrobić... Mamusia była bardzo fajna i potrafiła mocno przytulać. Skarbie? Miałeś zły sen. Był on bardzo odwaŜnym i ciekawym świata chłopcem. Bajka o Bubie i potworze z kąta W starym domu niedaleko parku mieszkał wraz z rodzicami mały Buba. w jakiej siedział.Tatusiu. PRAWIE niczego. jeśli pojawi się jakieś niebezpieczeństwo. kiedy Buba obudził się z popołudniowej drzemki zauwaŜył. tak? JuŜ sobie poszedł. Pewnego spokojnego dnia. więc chłopczyk uspokoił się i poszedł zjeść podwie- 151 . tatusiu. Ŝe tata nie boi się niczego.Patrycja Linke Jest to bajka dla dziecka. świecące oczy. pękaty brzuszek i cały był pokryty niebieską sierścią.. ale kątem oka zerkał tam.pomyślał i przytulił się do mamy. gdzie przed chwilą siedział straszny stwór. Wiedział jednak. Uwielbiał chodzić wraz z mamusią i tatusiem na długie wycieczki do parku i przeŜywać tam ciekawe przygody. Wiedział.

„Potwór zjadł ciasteczka” . pomyśl . Tata. Złe potwory raczej nie zjadają ciasteczek. Buba stwierdził. co stało się po południu. Uśmiechnął się szeroko i obaj poszli zjeść śniadanie. jest pusty. nie był snem .Ale jak tatusiu? PrzecieŜ on jest taaaaaki straszny. oprócz tego. jest w końcu taki mądry. to chyba oznacza. . Co ty na to? . Ŝe talerzyk. Wiedział jednak.jeŜeli potwór zjadł herbatniki. Codziennie wieczorem tata ustawiał koło Bubusiowego łóŜeczZosia Danielkiewicz. Ŝe potwór. Rano okazało się. Buba spokojnie zasnął. . którego zobaczył. Kiedy juŜ wszystko w pokoiku był przygotowane. Ŝe tata na pewno ma rację.zapytał tata. Ŝe nie naleŜy uciekać przed strachem. i powiedział w tajemnicy. Wytłumaczył chłopcu. który przygotowała mamusia. które juŜ w kuchni przygotowała mamusia. Ŝe jest dobrym potworem. . potwór na pewno je polubi .Bubusiu. Ŝe był najodwaŜniejszy na świecie. Ŝe boi się iść spać do swojego pokoiku.powiedział tata i razem z Bubą poszedł przyszykować ciasteczka dla potwora.pomyślał Buba i zawołał tatusia. Tak spokojnie minęło kilka dni. był teŜ bardzo mądry i pomysłowy.czorek. 152 . Ŝeby pokazać mu pusty talerz. Buba opowiedział mu o tym. 6 lat ka talerzyk z herbatnikami i codziennie rano talerzyk był pusty.Spróbujemy go oswoić.powiedział tatuś . na którym leŜały herbatniki.był najprawdziwszy na świecie.Oswoimy go herbatnikami. . kiedy tata wrócił z pracy. Wieczorem.

wydawał mu się juŜ tylko potworkiem. Powiedział teŜ. PrzecieŜ tata mówił.Cześć! . Chłopiec zgodził się ze słowami taty. Wystraszył się mocno. który teraz. Od tamtej pory. codziennie wieczorem Buba szykuje herbatniki. bo mnie nimi częstujesz . Ŝe tylko dobre potwory jedzą herbatniki. a tata jest bardzo mądry i wie wszystko.Yhmmm .Nie. Ŝe wróci jutro. przecieŜ tata był bardzo mądry.opowiedział potworek. kiedy wcinał ciastka. który dotychczas nie zauwaŜył.powiedział tata. Ten widok sprawił. . no i oczywiście ciasteczka (najbardziej czekoladowe z rodzynkami. Ŝe to miło mieć takiego ciekawego przyjaciela jak Ciastek.powiedział do stworka. Nie śpisz juŜ? . co powiedział tatuś.Smakują ci herbatniki? .Pewnego poranka Bubę obudziło chrupanie.Jestem Ciastek. .odpowiedział potworek i uśmiechnął się do Buby. które piecze babcia). Chłopczyk powolutku otworzył oczy i koło swojego łóŜka zobaczył potwora z kąta.powiedział chłopiec. Tata bardzo ucieszył się. Uwielbiam herbatniki i ciebie teŜ lubię. . Buba rozmawiał z Ciastkiem bardzo długo i dowiedział się. synku. „To musi być dobry potwór. więc musiał mieć rację. tatusiu – odpowiedział Buba i szybko opowiedział tacie swoją poranną przygodę. Kiedy słońce było juŜ wysoko na niebie potworek powiedział. jednak za chwilę przypomniał sobie. Ŝe musi juŜ iść do siebie. . Chwilę potem do pokoju wszedł tata. . Ŝe obaj lubią te same zabawy. 153 . ale obiecał. Ŝe Buba całkowicie przestał się go bać. Ŝe chłopiec nie śpi .Dzień dobry.” Buba przez chwilę przyglądał się potworowi. pokazując przy tym ząbki oklejone ciastkami.Jak się nazywasz? Ja jestem Buba . a nie potworem. które rano zjada wraz ze swoim przyjacielem Ciastkiem. Ŝe ma takiego odwaŜnego synka i pochwalił Bubę.

niedaleko stąd Ŝyła sobie dziewczynka o imieniu Rózia. Ojciec więcej pracował. Kiedy Rózia skończyła 8 lat. Ŝe było w nim schludnie i przytulnie. czego potrzebowała Rózia. Dlatego teŜ lubili ją wszyscy mieszkańcy wioski. a rodzice darzyli ją ogromną miłością.pałac. Rodzinie było coraz trudniej wiązać koniec z końcem. Ŝe była szczęśliwą dziewczynką. a wciąŜ musiał kupować coraz to droŜsze lekarstwa dla swojej chorej Ŝony. Nie był to co prawda . tata Rózi bardzo mało zarabiał. Na domiar złego wkrótce sytuacja materialna rodziny pogorszyła się. lecz nie wszystkim obowiązkom mogła sprostać. Mimo wszystko nie moŜna powiedzieć o niej. Mała. Była bardzo miłą. Mieszkała w ślicznym domku z ganeczkiem i schodkami. W związku z tym ktoś musiał zająć się domem i ta praca przypadła w udziale Rózi.. Była teŜ ukochaną córeczką swoich rodziców. 154 . Znajdowało się tam takŜe wszystko. sympatyczną. byle tylko nadal wywiązywać się z roli pani domu. Z kaŜdym dniem była coraz bardziej osłabiona wskutek wysiłku fizycznego i psychicznego. w rezultacie zaczęła opuszczać się w nauce. cięŜko było jej pogodzić ze sobą obowiązki domowe ze szkolnymi. Tym samym wszystkie obowiązki spadły na Rózię. przychodził zmęczony do domu i nie miał juŜ na nic siły. szczuplutka dziewczynka nie potrafiła poradzić sobie z takim nawałem pracy. zawsze uśmiechniętą i pomocną osóbką.. jej mama bardzo zachorowała i zmuszona była cały czas leŜeć w łóŜku.. ale najwaŜniejsze. Sprawy jednak zaszły za daleko.Anna Wysocka Bajka przeznaczona jest dla dziecka. jak mogła. Dziewczynka pomagała w domu. Gdy tata Rózi dowiedział się o problemach w szkole. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. Opowieść o matce W małej wiosce. zaczął częściej przebywać w domu (w miarę moŜliwości) i pomagał córce w obowiązkach domowych.

. jak mija czas kaŜdego człowieka na tej ziemi. Ŝebym natychmiast przyjechał do domu. gdy dziewczynka wróciła juŜ ze szkoły zastała w domu tatę siedzącego na kanapie. a gdzie jest mama? .W ten oto sposób wszystko wróciło do normy. co zmusiło mnie do przerwania pracy. 7 lat i przekwitnie.PrzecieŜ miałeś wrócić wieczorem. ale dajesz jej przecieŜ lekarstwa. Ale juŜ nie musi ich brać. prawda? . Te tabletki. które dostawała mama były tylko lekami przeciwbólowymi. Za jakiś czas jednak zacznie gubić swoje listki Ala Krajewska.Twoja babcia do mnie zadzwoniła i powiedziała. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać. a dzisiaj nadszedł czas mamy. . na którą nie ma lekarstwa. .Wiem kochanie. Pan Bóg zabrał ją do swojej rajskiej krainy. 155 . Zdziwiła się bardzo. Po chwili zauwaŜyła. ale wtedy stało się coś kompletnie nieoczekiwanego.Co takiego? .Kochanie.Tato. .Dlaczego? . bo stało się coś strasznego.Co się stało? – zapytała . dzięki twojemu podlewaniu urosła i stała się pięknym kwiatem. ale stało się coś. poniewaŜ ojciec miał wrócić dzisiaj późno z pracy. bo tam gdzie zabrali ją aniołowie. Jej czas minie tak. którą tak pielęgnujesz. dzięki którym wyzdrowieje. Widzisz. nie ma bólu ani łez. pamiętasz. Ŝe tata płacze: . Ŝe mama jest bardzo chora? . córeczko. Teraz juŜ ją nic nie boli. Tak samo ta róŜa.Bo wszystko w Ŝyciu ma swój czas.zapytała zaniepokojona . Pewnego popołudnia. najpierw była małą roślinką.Pamiętam. jak mówiłem ci. . jest tam tylko wieczna radość i szczęście.Niestety nie.spytała ze łzami w oczach dziewczynka. to jest bardzo groźna choroba.

W muchomorach i borowikach mieszkały małe Błękitne Muszki. lepkie pajęczyny chroniące miasteczko przed intruzami. który nigdy od nikogo nie chciał pomocy i sam nikomu nie pomagał. Na nakrywanych dębowymi liśćmi sto- 156 . to teraz było jeszcze głośniej i weselej.po czym naburmuszony. albowiem wszyscy przygotowywali się do wielkiego festynu z okazji pierwszego dnia wiosny. jak ja chcę . a Owadzie Miasteczko wyglądało coraz piękniej. Pośród tej owadziej harmonii Ŝył sobie konik polny imieniem Eustachy. który nie potrafił z innymi pracować Nie tak dawno temu.Wszyscy robią wszystko źle! Nic od początku do końca nie jest zrobione tak. aby mieszkańcy mieli co pić. Choć w miasteczku Marysia Klewiado. które kaŜdego ranka zbierały rosę. Gdy go pytano „dlaczego?”. Tymczasem przygotowania do hucznej zabawy trwały w najlepsze. Koronkowe girlandy z płatków stokrotek rozciągały się od starego mrowiska aŜ do domków Błękitnych Muszek. na Wrzosowej Polanie było Owadzie Miasteczko. co sił w zielonych nóŜkach. a orkiestra Ŝuczków i biedronek czyniła ostatnie muzyczne próby na trąbkach i klarnetach z konwaliowych dzwonków. Osada wręcz tętniła owadzim Ŝyciem. 5 lat zawsze panował ruch i gwar. Nie lubił współpracować z innymi. tkane przez Pajączki Śmieszki. Pomiędzy źdźbłami trawy rozpościerały się srebrno-szare. wyskakiwał w górę i tyle go było widać.Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. nie całkiem daleko stąd. a pani DŜdŜownica co dzień podwoziła na swym grzbiecie małe mrówki do Wrzosowej Szkoły. zawsze opowiadał to samo: .

. AŜ miło było patrzeć. a nieoświetlonej osady nikt nie zauwaŜy! Nagle wśród mieszkańców Owadziego Miasteczka zapadła martwa cisza. JuŜ ja go przekonam! Doktor Trzmiel. . Nie polecę tak wysoko.Porozmawiam z Eustachym. ale prawdziwym cymesem była cytrynowa landrynka. kto to moŜe zrobić . .martwiły się mrówki. charakterystycznym dla siebie krokiem toczącej się baryłki. A cóŜ to były za pyszności! Jagody czerwone i czarne.ucieszyła się Amelia. doktorze Trzmielu? . Wszystkie.przecieŜ skacze wysoko.O. a burmistrz Chrabąszczykiewicz miał ogłosić rozpoczęcie festynu. . który akurat ucinał sobie drzemkę w łupinie orzecha i nie był specjalnie zainteresowany festynem.My jesteśmy zbyt małe i słabe.Nie! To nie moŜliwe . gdy wracał tędy ze szkoły. jak wszystkie robaczki wspólnie pracują i pomagają sobie nawzajem.Oczywiście. Poza tym przykleiłybyśmy się do pajęczyny. .łach aŜ roiło się od smakołyków.Ja jestem juŜ za stary i za gruby.pytały siebie nawzajem owady. jest młody i silny i nie przyklei się do pajęczyny! . mała mrówka Amelia pisnęła z przeraŜeniem: . 157 . róŜany nektar i zimowy miód.MoŜe wy. Eustachy .stwierdziła .powiedział doktor Trzmiel . na której wiszą światełka . za wyjątkiem konika Eustachego. rety! A co będzie. Błękitne Muszki mogłybyście to zrobić? . jeŜeli pani Wiosna nie zauwaŜy naszej osady i nie przyjdzie? PrzecieŜ nikt nie rozwiesił krokusowych lampionów na ściętym pniu brzozy. aby unieść lampiony. co zrobimy .odparły muszki. Gdy wszystko było dopięte prawie na ostatni guzik.mówiły robaczki.Kto? Kto to moŜe być? .Wiem.powiedział donośnym barytonem Chrabąszczykiewicz. która dwa dni temu wypadła z kieszeni urwisa Wojtusia. oczywiście.Wiem.A ty. . . . podszedł do konika Eustachego.My nie umiemy latać .

. .. jestem przecieŜ najmądrzejszy.PrzecieŜ wiesz. Eustachy spuścił wzrok na swoje zielone butki. Eustachy wyraźnie zaciekawiony poprosił.. Chyba moŜesz to dla mnie zrobić? . więc przestań się kwasić. choć jestem leciwy. połamane czułki nastawię.Ja wiem wszystko.. w grupie i kaŜdy będzie robił to. doktorku. z całej siły odbił się od ziemi. 158 .Ale. jak dotąd. nooo. Eustachy.zaczął doktor stanowczo . czyŜbyś zapomniał o tym? .Posłuchaj uwaŜnie.Jak mu to wytłumaczyć.rozpoczął.. Ŝe chodzi o lampiony? .. Przekonaj mnie. ale masz dwie minuty. nie chwaląc się.Sam jeden nic nie znaczę i ty takŜe. niedorajdy! . bo przecieŜ sam teŜ korzystał z pracy mieszkańców miasteczka.Widzisz.wyszeptał doktor. aby doktor mówił dalej. .Trzmiel nie dokończył jeszcze zdania.Mam waŜną sprawę. Ja. tym razem przyznał rację swojemu rozmówcy. ale jeŜeli będziemy pracować wspólnie. co potrafi najlepiej. zawstydził się i choć był bardzo dumny i uparty. Teraz chwycił cały sznur krokusowych lampionów.Niech ci będzie.. . a świetliki rozświetlają niebo nad miastem w bezksięŜycowe noce. . Ŝe nic z tego.powiedział z szyderczym uśmiechem konik polny. jednym ruchem rozwiesił światełka na pniu po ściętej brzozie i przyłączył się do zabawy. skąd wiesz. W tej wysokiej trawie pełnej niebezpieczeństw w pojedynkę jesteśmy słabi. Potem idę spać.rzekł Trzmiel. jeŜeli potrafisz . yyyy.CóŜ znowu? Dlaczego mnie budzisz? . mój drogi .. to nasze Owadzie Miasteczko będzie istnieć i rozkwitać. to skrzydełka chore opatrzę. . chodzi o twoją pomoc . mrówki robią zapasy na zimę. zamieniam się w słuch. gdy Eustachy mu odburknął: . pomóŜ nam przy lampionach i przyłącz się do zabawy .. a i na bolący brzuszek zawsze mam lekarstwo.Eustachy. Te lampiony są na pewno źle zrobione i dlatego nie umiecie ich powiesić. Eustachy! Obudź się. .wyszeptał do siebie doktor Trzmiel i zmarszczył krzaczaste brwi. przyjacielu .Motyle przynoszą nam nektar w niedzielę.

Lecz jeśli siły się złączy ze sobą. pani Wiosna oczywiście zauwaŜyła osadę i przyszła. Wszyscy uwaŜali ją za niezwykłą osóbkę. a tacie w pielęgnowaniu ogrodu.Burmistrz uroczyście ogłosił rozpoczęcie festynu. Koledzy i koleŜanki lubili ją. Na koniec mam dla was receptę doktora Trzmiela: Pamiętaj koleŜanko i drogi kolego. Była ona bardzo miła. W szkole teŜ świetnie sobie radziła. Istotnie. Rodzice nie mieli z nią Ŝadnego problemu. Wszyscy więcej zdziałać mogą! Zosia Klewiado. bo jak się słusznie domyślacie. spokojnym miasteczku z dala od centrum. Nic nie moŜna było jej zarzucić. tańcząc do białego rana. I wiecie. gdy wszyscy są wdzięczni za twoją pomoc. a Eustachy po raz pierwszy w swoim Ŝyciu przyłączył się do zabawy z innymi owadami. co odkrył? śe to całkiem przyjemne bawić się z innymi. która bała się policjanta Roberta W małym. 7 lat Joanna Rychlik O dziewczynce. wspólnie bawili się. Był bardzo piękny i pełen uroku. A w nim wraz z rodzicami mieszkała mała dziewczynka o imieniu Roberta. śe kaŜdy z nas umie coś innego. Była zawsze chętna do pomocy. Zawsze widniał uśmiech na 159 . bowiem mieszkańcy Owadziego Miasteczka dziękowali naszemu bohaterowi za pomoc w organizacji przyjęcia. Pomagała mamie w pracach domowych. a nauczyciele chwalili ją za osiągnięcia i wyniki w nauce. ale jeszcze fajniej jest. grzeczna i nad wyraz spokojna. tuŜ koło drogi stał malutki domek.

Sama nie potrafiła zrozumieć ani wyjaśnić. Rzecz polegała na tym.policjant nie krzywdzi ludzi. Gdy tylko ktoś się smucił. Ŝe w mgnieniu oka podbiegła do swoich rodziców i z całej siły ścisnęła im ręce. MoŜna by pomyśleć. Rodzice. Nie potrafili zrozumieć. gdy tylko policjant się oddalał. PrzeraŜeni rodzice nie wiedzieli. kogo tak bardzo się boi Roberta. Ŝe Roberta panicznie bała się kaŜdego napotkanego policjanta. Było w niej coś. co spowodowało u ich córki taką reakcję. z czym sama sobie nie radziła i nikt nie potrafił jej pomóc. a wręcz przeciwnie: stara się im pomóc. Dziewczynka tak bardzo się przeraziła. bo . był to policjant. Ŝe nie ma powodów do obaw. a dziewczynkę nadal ogarniał strach na widok stróŜa prawa. dlaczego tak się dzieje. Dni i tygodnie mijały. 160 . jednak nie do końca. gdy sytuacja się powtórzyła.jej twarzy. będąc z rodzicami Rafał Leszczawski. a nawet dziadkowie usilnie i z wielkim trudem starali się wytłumaczyć Robercie. patrolujący okolicę. te rozmowy nie dawały Ŝadnych efektów. Ŝe nie potrafiła wydusić z siebie Ŝadnego słowa. aŜ do momentu. co się stało. bo dziewczynka ze strachu cała się trzęsła. starała się go rozweselić i pocieszyć i zazwyczaj udawało jej się to. Wówczas domyślili się. Rodzice przez dłuŜszy czas nie wiedzieli. Serce biło jej jak oszalałe. dlaczego ich córka tak się zachowuje. Ŝe była bardzo szczęśliwa…. Była tak bardzo wystraszona. w oddali ujrzała zbliŜającego się w jej kierunku męŜczyznę w mundurze.jak kaŜdy wie . Strach i lęk przechodził jej. Pewnego pięknego. Niestety. 5 lat na spacerze. a jej oczy były zalane łzami. słonecznego dnia Roberta. Jak nie trudno się domyślić.

porozmawiali. poniewaŜ w torebce znajdowały się waŜne dokumenty. 161 . był podobny do innych. i Ŝe nie powinno oceniać się człowieka po jego wyglądzie. z uśmiechem na twarzy serdecznie się z nimi wita. wyrwał jej z rąk torebkę i zaczął uciekać. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa. czy nic im się nie stało i po chwili wraz ze złodziejem odjechali na posterunek. od razu poczuła ulgę. jednak ani ona. Zaobserwowali całą sytuację i udało im się schwytać złodzieja. Gdy zobaczyła to Roberta. Roberta szła spokojnie z mamą chodnikiem. Stały chwilkę bezradne.mimo swojego powaŜnego wyglądu za sprawą munduru . nie ucieka przed nimi. AŜ tu nagle zza rogu ulicy wyszło dwóch policjantów z pojmanym złodziejem i z torebką mamy. gdy nagle podbiegł do nich zamaskowany męŜczyzna. a Roberta właśnie wracała z mamą z zakupów. aby dziewczynka zrozumiała. Policjanci podeszli do nich.Jakie to wielkie szczęście. zastanawiając się. Od tamtej pory dziewczynka nie boi się policjantów. Przestraszona Roberta pomogła mamie wstać z chodnika.jest miłym. Nic nie zapowiadało. aby ten dzień zapisał się na zawsze w pamięci dziewczynki. Co my byśmy zrobiły bez ich pomocy? Dopiero wtedy Roberta zrozumiała. Jednak musiała wydarzyć się taka nieprzyjemna historia. Ŝe policjanci byli w pobliŜu. gdy tylko ich napotka. a wręcz przeciwnie. Powiedziała do mamy: . zapytali. nie płacze. Przewrócił mamę. co robić. aby pokonać swój lęk. przyjaznym i przede wszystkim pomocnym człowiekiem.AŜ do pewnego wydarzenia… Nie był to szczególny dzień. Potrzeba było jej czasu. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym. Bardzo się martwiły. Ŝe policjanci im pomogli. w oddali śpiewały ptaki. Na dworze świeciło słońce. ludzie spacerowali w pobliskim parku. klucze do mieszkania i portfel z pieniędzmi. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym i . ani mama nie były w stanie dogonić uciekającego człowieka.

Rysik uwielbiał te chwile. 162 . pogramy z kredkami w bierki. proszę. pozornie był tylko przedmiotem słuŜącym do przechowywania w nim przyborów szkolnych. Rodzice byli bardzo zapracowani. jego mama – gumka do zmazywania.Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. Pięknie zatemperowane. czyli gumka do zmazywania .Mamusiu. barwne mazaki i czarne wieczne pióro były chętnie uŜywane przez kolegów i koleŜanki Ani. tak jak piórniki wielu dzieci.Kiedy dorośniesz i ty często będziesz zajęty. . ale równieŜ innych dzieci. pisaniu i kreśleniu. znowu idziesz do pracy? Zostań. Chodzili wtedy na wspólne spacery. Mało kto jednak wie. gumek. kochany Rysiku . Jednak największą popularnością wśród wszystkich przyborów cieszyła się gumka do mazania.jest domem dla kredek. znają się i kochają. Ŝe kaŜdy piórnik jest czymś więcej . Ania otrzymała swój piórnik od cioci mieszkającej za granicą. więc kiedy rano jego mamusia wychodziła. róŜnokolorowe kredki.wieczne pióro i rodzeństwo – linijka i ekierka. Będziesz pomagał dzieciom w rysowaniu. Ŝyją sobie szczęśliwie w swoim piórnikowym mieszkanku. opowiadali sobie zabawne historie. tata . pytał zasmucony: . pisaniu i kreśleniu tak dobrze.Przykro mi. od czasu do czasu pomagając dzieciom w rysowaniu. ołówków i długopisów. Ania była bardzo koleŜeńska. Wszyscy oni tworzą rodziny. Piórnikowa rodzina Piórnik Ani. Był duŜy i czerwony.mówiła wtedy mama. jak tylko będziesz umiał. które straciło mamę. bawili się w berka lub w chowanego. więc chętnie dzieliła się swoimi rzeczami z innymi dziećmi. jednak kaŜdą wolną chwilę poświęcali swoim dzieciom. flamastrów. a całe jego wyposaŜenie budziło zachwyt nie tylko jego właścicielki. W piórniku Ani mieszkała równieŜ pewna rodzina: Ŝółty ołówek o imieniu Rysik.

czeka to kaŜdego z nas. a długopis wcześniej czy później wypisze się. piórnikowej rodziny. po kaŜdym powrocie z pracy. Ŝe niedługo urzeczywistni się to. Niestety. w którym Rysik widział mamę po raz ostatni. Będę ścierała się coraz bardziej. z którą Rysik. Ŝe kiedy mnie juŜ nie będzie. kredki połamią. była słabsza i mniejsza. Czas mijał. Niedługo po tym Ania dostała od swojej babci nową. dlaczego z dnia na dzień robi się coraz mniejsza . kiedy ołówek pytał się. W końcu nadszedł dzień. Ŝycie płynęło zwykłym tokiem z tą jednak róŜnicą. aby zastąpić ją nową gumką do mazania. nie zostaniesz sam. Ŝe bardzo się juŜ starłam. choć bardzo smutny po stracie mamusi. o czym mówiła: Ŝe zniknie całkowicie i na zawsze zabraknie jej wśród szkolnych przyborów Ani. aŜ do czasu. starał się być dzielny.Kochany synku .I tak mijały kolejne dni. a Ŝe nie była w tym najlepsza. NoŜyczki się stępią. Wszyscy zaczęli powoli uświadamiać sobie. 3 latka 163 . kiedy z mamusią gumką zaczęło dziać się coś dziwnego. W tym czasie Ania miała lekcję rysunku. Ŝe nadszedł czas. szybko się Karolinka Miąso. Ŝe mama-gumka. Cała kochająca się rodzina Ŝyła sobie spokojnie i szczęśliwie. Masz wokół siebie duŜą rodzinę i mnóstwo przyjaciół. jednak tak jak jej obiecał. I tak mama gumka na zawsze opuściła piórnikową rodzinę. Ołówka zmartwiły słowa mamy. Gumka długo i wiernie jej słuŜyła. co rusz zmazywała niepotrzebne lub krzywe linie. wśród szczęśliwej. Zrozumiała jednak. którzy bardzo cię kochają. więc choć była juŜ bardzo mała.Ludzie uŜywają mnie tak często.mówiła mama. śliczna gumkę do zmazywania. dziewczynce równieŜ cięŜko było się z nią rozstać. aŜ któregoś dnia zniknę zupełnie. . Pamiętaj jednak.

ZłoŜyła pracę na cztery części i umieściła ją w piórniku. Tata .królik nie mogli sobie z nim poradzić. 11 lat i prosili. spoglądając na rysunek. Te zaś bawiły się i lubiły słuchać opowiadań starego śółwia. Sam uwaŜał siebie za najlepszego królika w krainie.ołówek. gumkę. A wiecie. Dorosłe zwierzątka pracowały i troszczyły się o swoje dzieci. Wśród zwierzątek wyróŜniał się króliczek Mikuś. przypominał sobie swoją ukochaną mamusię. Jego psikusy i wy- 164 . Ŝe jest najlepsze. które były bardzo szczęśliwe. Często rozmawiali z synkiem Amanda Marcinowska. który dokuczał dzieciom. On jednak lubił robić psikusy innym i śmiać się z nich. choć tak naprawdę jej obraz przez cały czas nosił głęboko w środku. wieczne pióro i linijki.królik i Mama . Został otoczony troskliwą opieką ze strony reszty rodziny i przyjaciół. w swoim ołówkowym sercu. Rysik. Nie kłóciły się. pomagały sobie i uśmiech nie znikał z ich twarzy. co narysowała Ania na swojej lekcji rysunku? Piórnikową rodzinę . Króliczek Mikuś W pewnej krainie Ŝyły sobie zwierzątka. Ŝeby Mikuś się zmienił. Poza tym tak jak mówiła mu mama. nawet przez chwilę nie czuł się samotny. a nieraz nawet dorosłym.zaprzyjaźnił. które lubi dokuczać innym i myśli. Ewelina Majewska Bajka dla dziecka.

Ŝe on zachowuje się tak samo. Ŝe jest najlepszy i chciał wszystko mieć. Poprosił ją. jak Miś zjadł jej wszystkie zapasy. a jak będzie dalej dokuczał innym. którym Mikuś dokuczał. Miś myślał. by zaniósł do starego śółwia ciasteczka.królik musieli wysłuchiwać skarg dorosłych zwierzątek: pani Kaczki. Odtąd w krainie zwierzątka cieszyły się. Dzieci płakały. Później obok studni przechodził Królik i Miś jego teŜ poprosił o pomoc. jaki jest Mikuś. Teraz juŜ wiedział. Jednak pojawił się Jeleń. Królik jednak przypomniał sobie. Pewnego razu Mama . Mama .głupy sprawiały innym przykrość. a bez nich nie mogła nic zobaczyć. Jeleń widząc. jak Miś i Ŝe kiedyś teŜ będzie potrzebował pomocy. Ŝe Miś zrobił się smutny i zaczął płakać. dlatego najpierw go przeprosił i obiecał. Pewnego razu. Króliczek zgodził się. to nikt mu nie pomoŜe. jednak Wiewiórka pamiętała. Ŝeby zmienił swoje zachowanie i przestał dokuczać innym. Ŝe juŜ nigdy nie będzie mu dokuczał. wpadł do studni.. z której nie mógł się sam wydostać.śył sobie kiedyś Miś. Ŝe Mikuś im pomaga.. który myślał.królik poprosiła Mikusia. Postanowił więc opowiedzieć mu pewną historię: . poniewaŜ lubił słuchać opowiadań. pana Misia. jak Miś zamknął go kiedyś w jego norze i śmiał się z tego długo. Ŝeby pomogła mu wyjść ze studni. Miś wiedział. Króliczkowi zrobiło się smutno. które upiekła.królik i Tata . Rodzice króliczka coraz częściej prosili go. Tak nadszedł wieczór. Postanowił więc przeprosić wszystkich i zmienić się. której Mikuś schował okulary. 165 . a dorosłe zwierzątka były złe na Mikusia za jego zachowanie. a nie psoci. Pierwsza Misia zobaczyła Wiewiórka.. Ŝe juŜ nikogo nie zobaczy i zostanie w tej studni. Ŝe Jeleniowi teŜ kiedyś zrobił psikusa. któremu króliczek podstawił nogę i innych. pomógł mu wydostać się ze studni. Kiedy śółw skończył opowiadać.. które gromadziła przez cały rok na zimę i nie pomogła mu. I równieŜ odmówił mu pomocy. idąc przez las. a Stary śółw dobrze wiedział. W lesie często spacerowały zwierzęta.

czarną wędkę. Ŝabkę Malwinkę oraz malutkiego konika morskiego. w niewielkim jeziorku mieszkała sobie rybka. a o którym słyszała juŜ kiedyś od mamy. Wiosną kwitły piękne lilie pływające po wodzie. Wtedy to nad jezioro przyszedł chłopiec. Nasza rybka zaciekawiona widokiem człowieka. Było to przed porą obiadową. Za bardzo ufa obcym ludziom. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. Nazywała się Neonka. Neonka pływała sobie pod wodą.W końcu byście przestali mnie chlapać i wymyślili sobie inną zabawę! Lecz oni właśnie to lubili najbardziej. a zimą… jak zimą. szukając czegoś do jedzenia.Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. które mieniły się róŜnymi barwami. wypłynęła ponad taflę wody. Ale nasza historia wydarzyła się pewnego letniego poranka. ZauwaŜył to chłopiec i dziwnie uśmiechnął się do rybki. którego widziała juŜ wcześniej. No. Bajka ta ma na celu uświadomienie mu. Wyciągnął robaczka z puszki. Jesienią spadały liście. Miała kilku przyjaciół: pana Kraba. 166 . pluskając głośno w wodzie i chlapiąc powaŜnego pana Kraba. iŜ nie wolno ufać obcym ludziom NieostroŜna rybka Za pewną górą. którego nazywano Kary. aŜ połączony z mrozem przykrył pokrywą lodu nasze jezioro. Bawili się całymi dniami. Latem było bardzo gorąco i nasza rybka wygrzewała się w jasnym słoneczku. Ściągnął swój plecak i wyjął z niego duŜą. nałoŜył na wędkę i wielkim zamachem rzucił spławik z robakiem do wody. Śnieg padał całymi dniami. Biedny i cały mokry zawsze narzekał: . Wszędzie czuło się zapach miodu wydobywającego się z małych domków pszczółek. I tak mijały róŜne pory roku w naszym jeziorku.

Ta ta ta…la li li laj…! Rybka słysząc tę zabawną i wesołą przyśpiewkę. a ta szybciutko wskoczyła z powrotem do wody. Bardzo przestraszyła się nasza rybka. zawsze pamiętaj o tym.Oj. lat 16 Neonkę z rąk. będę ja dziś miał pyszną kolacyjkę. A chłopiec śmiał się bardzo głośno i zadowolony mówił: . Ŝe nie jest juŜ w wodzie i jakiś haczyk trzyma jej pyszczek. Gdy tak podpływała. co się dzieje. A był to jej ulubiony przysmak. lecz kochany pan Krab ukłuł chłopca swoimi szczypcami w pupę i ten z wielkim bólem i płaczem uciekł znad jeziorka. nagle chłopiec bardzo wysoko podskoczył i krzyknął: . Kiedy juŜ miała pogodzić się z losem. nagle przypomniała sobie słowa swojej mamy: . Płakała i płakała. Ŝe nie moŜe tak łatwo ufać człowiekowi. młody Czytelniku. nie wiedząc. gdyŜ nie zawsze on ma dobre intencje. W jednej chwili poczuła. gdyŜ będzie on chciał wyrządzić tobie krzywdę. Neonko! Nie ufaj nigdy człowiekowi. Ŝe to nasz powaŜny. od którego nie moŜe się uwolnić. KONIEC 167 .Pamiętaj. A nade wszystko nie ufaj ludziom.Nasza rybka myśląc. Ŝe człowiek chce ją nakarmić. lecz człowiek nic nie słyszał. którego dziś głodna nie mogła znaleźć. I wtedy rybka przypomniała sobie słowa mamy i zrozumiała. Okazało się. Ŝe została schwytana podstępem. bo nie znał mowy rybek. zaczęła zbliŜać się do robaczka.JAUUUUĆ !!!!! Wypuścił on przypadkiem Maja Golian. co mówi twoja mama i tata. Nagle tuŜ nad wodą chłopiec zaczął nucić jakąś melodię: . Neonka podziękowała panu Krabowi i od tego dnia wiedziała juŜ. A Ty. Jeszcze parę takich i mogę wracać do domu. zapomniała o słowach swojej mamy i połknęła robaczka. których nie znasz.

który miał na imię Dawid. Tatuś zawsze mówił: . to wszyscy tego biednego chłopca oskarŜają. . a dla babci i młodszej siostry Zośki po prostu "niedobrym chłopcem". Tylko ten piesek słyszał jego szczery śmiech. Ŝe nikt go „nie rozumiał”. Ŝe jej lalka świetnie odpowiada wizerunkowi poszkodowanej w wypadku spowodowanym przez jego autko? Zaraz Zośka zabiera lalkę. wołał: . 5 lat 168 . "łobuzem". A to wszystko – myślał sobie – dlatego.Ty łobuzie! Gdy tylko Zośka ryczy."złośnikiem". Dla rodziców był "leniem". Niegrzeczny Dawidek Był sobie raz chłopiec.Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. co moŜe zrobić w takiej sytuacji nasz Dawidek? Zabrać lalkę i nakrzyczeć na siostrę.Maksio usłyszawszy te słowa polizał chłopca po policzku. Ŝe gdy mama kazała mu posprzątać zabawki.Nie chcę! Nie będę! Bo i po co? Na drugi dzień znów będzie musiał budować super tor przeszkód dla swojego autka. "uparciuszkiem". był przecieŜ zwyczajnym chłopcem. To. które jest bardzo nieposłuszne i niegrzeczne. Kubuś Jurecki. Dla kolegów . Co z tego.skarŜył się chłopiec swojemu pieskowi Maksiowi . albo jeszcze lepiej . jakby go próbował pocieszyć.Ciągle ktoś ma do mnie jakieś pretensje . A czy to jego wina.uderzyć ją! PrzecieŜ sama się prosiła! Nigdy nie bawi się tą lalką. Chłopiec zaśmiał się szczerze.Tylko tobie mogę zaufać i tylko ty mnie rozumiesz . Ale rzadko kto do niego tak mówił.

Dawidek szczególnie nie lubił niedzieli. jaka była. . Ale tym razem było troszkę inaczej.czy ma sens dzień. ale o urodzinach zawsze pamiętała i rzuciła parę złotych.odpowiadała babcia .jak to dumnie brzmi! Dawidek był pewien. Ŝeby gdzieś się przypadkiem ubrudził! A przecieŜ. Lecz było juŜ południe. To nie było sprawiedliwe ani miłe.Łobuzie! Jaką ty masz brudną buzię! Taki duŜy chłopak. jedzenie samo spada z widelca. a za nim pędził równym krokiem z uniesioną głową Maksio. zawsze wykrzykiwała: .O! Jaka mądra dziewczynka! .A gdzie ten niedobry chłopak? . I takie było właśnie Ŝycie naszego bohatera. Było mu bardzo przykro.Dziękuję ci. Ale co miał robić Dawidek? Biegł obraŜony do swojego pokoju. tylko krzyki i kłótnie. Ŝe zapomnieli. Nic. ślinił się i skakał co rusz na chłopca. choćby na przykład w czasie obiadu.pytała. moja kochana babciu! Ty teŜ wyglądasz ładnie! Ale za cukierka to ja podziękuję. a tu juŜ trzynasta i jej nie ma! Jak zwykle chłopiec mógł liczyć tylko na Maksia. jak kaŜdej niedzieli Dawidek musiał się odświętnie ubrać. bo – zastanawiał się . 169 . biegał. Nadeszła kolejna znienawidzona przez Dawida niedziela. w którym musi być uczesany. Od rana chodził zadowolony i wesoły. To znaczy tak.Zosieńko! Jak ty pięknie wyglądasz! Jaka sukienka! A fryzura! No masz tu moja Zosiu cukiereczka. Ale Zosia odpowiadała zawsze grzecznie i tak samo: . ÓSME urodziny . To były jego urodziny. a piesek. A gdy zobaczyła Dawidka. a karę ponosi za to Dawidek. O! To był dopiero koszmar! Babcia jak tylko wchodziła od razu mówiła: . a taki brudas! i nigdy nie częstowała cukierkami. aby go rozbawić. No i niedzielna wizyta babci. muszę dbać o zęby. a nikt nawet nie złoŜył mu Ŝyczeń! Babcia się spóźniała! Była. Ŝe rodzice szykują dla niego niespodziankę i tylko udają. umyty i ubrany w jakieś głupie eleganckie ciuszki? A broń BoŜe.

powiedział do Maksia. jakaś bluza od mamy. Dawidek wziął więc Maksa na ręce i zaniósł do swego pokoju na łóŜko. Czas na sen. a ten zamerdał ogonkiem. Ŝe jest w porządku. a siostrą). bo gdyby zachował się inaczej.i zacisnął pięści. PołoŜył się obok pieska i próbował usnąć. Ŝe jednak uległ. czego nikt nie zauwaŜył.Jak będą chcieli. Od kaŜdego dostał jakiś prezent.nie mógł usnąć. . Babcia przywitała Dawida ciut inaczej niŜ zwykle. a tego chciał uniknąć choć w dniu urodzin. jak Zośka podbiega.Zejdziesz do nas? Babcia przyszła .Nagle Dawidek usłyszał dzwonek do drzwi. "Mama by mi nie pozwoliła" . Nastał późny wieczór. "Ale gdy dorosnę. Co przymknął oczy."Jeszcze im wszystkim pokaŜę" . ile ma lat. to tego chłopiec juŜ nie dosłyszał. Babcia poszła. jak ma na imię. ale nic szczególnego. Ŝe to tylko dzięki temu. a od Zośki . nic. co by mu się wyjątkowo podobało.pomyślał i westchnął. Ale gdy Maksio juŜ wtulony smacznie sapał. to sami przyjdą . trochę słodyczy (które i tak zostaną podzielone między nim. zawołał Maksa i poszedł za mamą na dół. Nie wyszedł z pokoju obraŜony i zawiedziony. otwiera je i wita babcię. juŜ dawno było po kolacji. Zrobiło mu się bardzo gorąco. Wstał i podszedł do okna. Jednak udawał nasz mały Dawidek. Nie podobało mu się to. Ale chłopiec nic nie odpowiedział. Spóźniła się. jest jeszcze dzieckiem. Ale chłopiec wiedział. a jutro wszystko wróci do normy. 170 . . iŜ ma urodziny. ale dlaczego. Wszyscy nagle przypomnieli sobie.laurka. Zawsze to samo: samochodzik. Na nic mu nie pozwalano. Po chwili drzwi jego pokoju lekko uchyliły się i Dawidek ujrzał niepewnie uśmiechającą się mamę. słyszał. to wszyscy mówią : "Jesteś takim duŜym chłopcem". na pewno tak nie będzie" – myślał . to zaraz je otwierał i choć mocno ziewał . no i ciekawość zwycięŜyła. Wtedy im się przypomina. ale cóŜ.powiedziała. nawet na wychodzenie samemu z Maksem do parku. "Ja juŜ mam 8 lat. Westchnął. znów by mu się oberwało. Ale jak trzeba ustąpić Zosi. chłopiec wciąŜ się kręcił i kręcił. aby je troszkę uchylić.

I tak było przez całą noc. bo piesek stawiał uszy do góry. jak wszyscy zaczęli być dla niego niemili i było mu przez to bardzo przykro. A śniły mu się róŜne rzeczy. jak zwykle zajęła jego ulubione miejsce przy stole.Dzień dobry! . gdy wstał. Nagle Maksio podniósł głowę i zaczął wpatrywać się w okno. co widzisz? . chłopca to zaciekawiło. Wszyscy go po prostu źle traktowali. choć był bardzo głodny. Dawidek był odwaŜnym chłopcem. Wszyscy sobie juŜ na zawsze przypomnieli. Śnił o tym. Ŝe mu się to wszystko tylko przyśniło. a robił to tylko wtedy. A rano. więc szybko rezygnował z tego. lecz Dawidek. Kubuś Grabski. Dawidkowi było okropnie smutno. tak okropnie. ale w takiej sytuacji przestraszyłby się nawet dorosły. gdy nie mógł czegoś zrobić.Piesku. Jednak… Zszedł na śniadanie. ilekroć Dawidek chciał zrobić coś złego. W końcu jednak udało się chłopcu usnąć. gdy działo się coś. Nikt się z nim nie dzielił jedzeniem. gdy nagle przypomniał mu się ten zły sen. Zośka. Ŝe aŜ przez sen zaczęły mu płynąć po policzku łzy. Po czym wrócił do łóŜka.uwielbiał to. Od tej pory. tylko powiedział grzecznie do wszystkich: . Więc chłopiec szybko się wycofał. co się dzieje.przecieŜ jestem juŜ prawie dorosły!" Postał chwilkę przy otwartym oknie i wsłuchiwał się w nocną ciszę . co zamierzał. Ŝe nie ma on na imię Ŝaden "łobuz".i usiadł na wolnym miejscu. Stał się grzecznym i miłym chłopcem. wiedział. 3 latka 171 . zawsze przypominał mu się tamten sen. Dawidek juŜ chciał ją zepchnąć. a tu przecieŜ było cicho! .spytał. Nikt nie chciał mu pomóc. a głos jego lekko drŜał. To znaczy starał się nie pamiętać. a chłopiec nadal nie spał. o niczym nie pamiętał. Wybiła północ.

Krystian popatrzył na nich ze złością. drabinki i masa jeszcze innych urządzeń. chociaŜ . huśtawki. którą ktoś się juŜ bawił. która z mniejszym zapałem chodziła do przedszkola. .zacisnął mocno pięści i popchnął jednego z chłopców. A wszystko to było spowodowane tym. czytały przeróŜne historyjki. A dziś ja opowiem ją wam. Krystian Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu. gdyŜ zawsze miło spędzały tam czas. Dzieci lubiły chodzić do przedszkola.Nie wiadomo. Były tam: ślizgawki. co mu przyjdzie do głowy. Przedszkole. usiądźcie więc wygodnie i posłuchajcie. otoczony sporym parkiem.przytaknęła reszta dzieci.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. 172 . z duŜą ilością okien i wielkim kominem. a opiekunki uczyły ich ciekawych rzeczy. Po prostu zwykły dwupiętrowy budynek. Ŝe wydarzyła się w pewnym przedszkolu i teraz często jest powtarzana przez tamtejsze opiekunki innym dzieciom. Wiadomo tylko. . w którym dzieje się nasza historia. kiedy i gdzie miała miejsce. które bije innych.szczerze mówiąc . A jeszcze mu coś się nie spodoba i nas zacznie bić. przede wszystkim potrafiły wymyślić najróŜniejsze zabawy.Coś wam nie pasuje? . Ŝe do tej grupy naleŜał Krystian. gdy coś mu się nie podobało. który upadł na podłogę. patrząc na Krystiana z ukosa -Takiego lepiej omijać z daleka. gdyŜ Ŝadne z dzieci nie chciało być w parze z takim łobuzem.mówiły do siebie . piaskownice. Chłopiec wszystkich zaczepiał i bił. gdzie znajdował się plac zabaw. Często podczas zabaw siedział więc samotnie. Była jednak pewna grupa przedszkolaków.Masz zupełną rację . było bardzo zwyczajne. albo kiedy chciał wziąć zabawkę.Lepiej na takiego uwaŜać . Dzieci go nie lubiły i bały się go.nikt dokładnie nie pamięta. .

Nikt cię tu nie lubi .zapytał zaciekawiony. który siedział z dala od reszty dzieci. Ŝe pani stoi za drzwiami. Kiedy juŜ wszystko zostało mu przedstawione i Norbert znał imię niemal kaŜdego dziecka. rozpychając się na boki. bo chciał mieć lepszy widok. Norbert uśmiechnął się niemrawo. wypytując o najróŜniejsze rzeczy. którego byli niezmiernie ciekawi. jak spędzają tutaj dzień. 173 . który od dzisiaj będzie waszym nowym kolegą. Po chwili do środka weszła pani.. Oprowadziły go po sali. Pomimo wcześniejszej nieśmiałości Norbert Kubuś Jurecki.A on jak się nazywa i dlaczego nie bawi się z wami? . jego wzrok padł na Krystiana. kiedy pani przyprowadzi nowego kolegę. pokazując najciekawsze zabawki i opowiadając o tym.powiedziała . . ukarała Krystiana i zajęła się resztą dzieci. by móc zobaczyć nowego chłopca.Poznajcie Norberta. . ale w tym momencie pojawiła się pani przedszkolanka. podbiegli do drzwi. Pewnego dnia do przedszkola przyszedł nowy chłopiec i trafił właśnie do grupy Krystiana. Gdy tylko usłyszeli. Reszta dzieci patrzyła z przeraŜeniem na Krystiana. Kiedy wszyscy zajęci byli zabawą.powiedział chłopiec przez łzy. Dzieci od razu podbiegły do niego. Krystian ze smutkiem patrzył na bawiących się kolegów. Chcieli wywrzeć na nim jak najlepsze wraŜenie. a obok niej szedł lekko podenerwowany chłopiec.Drogie dzieci . Podbiegł takŜe i Krystian. Wszyscy z podnieceniem czekali. 4 latka okazał się bardzo wesołym chłopcem i szybko zjednał sobie sympatię grupy.

dodała.Czy zechciałbyś być ze mną w parze? . .dopytywał się Norbert. . . Krystian z początku był bardzo zdziwiony. który wydał mu się ciekawą osobą.No to masz pierwsze ostrzeŜenie . . ale nikt go tutaj nie lubi . Chwilami 174 . Dzieci zauwaŜyły zmianę w Krystianie. Krystian zauwaŜył. Podszedł więc do nich. a Norbert za kaŜdym razem. odwrócił się i zajął swoje poprzednie miejsce. I w końcu nastąpił przełom. Ŝe o nim rozmawiają. Ŝe naleŜy na niego uwaŜać? . Krystian odmówił wzięcia udziału w zabawie. . Jednak pomimo ostrzeŜeń innych dzieci Norbert był bardzo ciekaw Krystiana. Mijały dni.. czy będzie się z nim bawił. Przyglądał się jednak z ciekawością owemu nowemu chłopcu.znowu szepnęła dziewczynka . Krystian wstał i z uśmiechem na twarzy zgodził się wziąć udział w zabawie. Podczas jednej z zabaw.powiedział groźnie .UwaŜaj lepiej. który jakby się uspokoił.A mówiłam.czy pozwoliłem ci na siebie patrzeć? Norbert pokręcił głową. juŜ tak często nie wszczynał bijatyk ani nie kłócił się z nikim. gdyŜ nikt dotąd nie chciał się z nim bawić. więc jestem pewny. Norbert podszedł do Krystiana. bo dostaniesz .On tylko najchętniej biłby innych . nie znam tutejszych zabaw tak dobrze. a ich rozmowy za kaŜdym razem stawały się coraz dłuŜsze i dłuŜsze. . zawsze podchodził najpierw do Krystiana i pytał się. kiedy była proponowana nowa zabawa.i nikt się z nim nie bawi. to poszłoby mi znacznie lepiej.To Krystian.Widzisz.Ale dlaczego? . Kiedy podszedł do niego Norbert.powiedziawszy to. Jednak odpowiedź była taka sama.zapytał uśmiechając się do niego. kiedy to dzieci dobierały się w pary. Ŝe gdybyś był ze mną.powiedziała szeptem jedna z dziewczynek .

. musisz się tylko zmienić.Na pewno potrafisz.Dlaczego codziennie pytałeś mnie.Nieprawda. który został jego przyjacielem. Powiedz. kiedy inne dzieci nie chciały robić tego. Dzieci przestały się juŜ go bać. Dominika Miąso. . spędzały 175 . czy potrafię. . a tym samym odpychać od siebie? Krystian kiwną głową na znak.PoniewaŜ ty miałeś najsmutniejszy wyraz twarzy .Musisz więc trochę popracować nad swoim gniewem .uśmiechnął się do niego. Wtedy Norbert starał się go uspokoić. co on im kazał. 5 Od tamtej pory Ŝycie grupy zmieniało się stopniowo tak. Ŝe się zgadza. co nie? .miał ataki gniewu. abyś się uśmiechnął tak jak dzisiaj i został moim przyjacielem. a wręcz przeciwnie . kiedy wracali razem do domu . . niŜ ich ciągle bić. a ja ci pomogę. I jestem przekonany. czy nie lepiej jest Ŝyć z resztą w zgodzie.odpowiedział bez zastanowienia Norbert . ja cię lubię. .z wielką przyjemnością z nim czas.Ale nie wiem.przecieŜ było tam wiele innych dzieci. . .Ale mnie nikt nie lubi .powiedział ze smutkiem. jak i dla reszty dzieci. To był cudowny dzień zarówno dla Krystiana.zapytał Krystian.odpowiedział z uśmiechem Krystian. Ŝe reszta dzieci teŜ cię polubi. A wszystko dzięki uporowi Norberta. przecieŜ jesteśmy kolegami. jak stopniowo zmieniało się zachowanie Krystiana. tłumacząc zachowanie innych dzieci.Chciałem. czy chcę się z tobą bawić? .Tak .

kto ściągał na sprawdzianie. oni od razu przestawali rozmawiać i odchodzili na bok. Był on jedenastoletnim. do którego naleŜała zabawka. upewnił się. Po sprawdzianie równieŜ przychodził do biurka. KaŜdy obawiał się. Ŝe robi źle. gdzie siedziała jego pani i skarŜył jej. zawsze pomagał swojej mamie i swoim bliskim. Jego znajomi i koledzy nie chcieli za bardzo się z nim kolegować. Nagle zabawka spadła mu z ławki i się połamała. Kacper wystraszony odłoŜył ją na miejsce. Pewnego dnia ulubieniec klasowy . Kacper został w klasie i dalej się nią bawił. Nieraz zdarzały się przypadki. Po lekcji Michał podszedł do Kacpra i powiedział: 176 . Niczym ani nikim się nie przejmował. Jednak nikt się nie odezwał. by nie skarŜył. kto to zrobił. grzecznym i uczynnym dzieckiem. Wszyscy uczniowie musieli uwaŜać na Michała i pilnowali się na kaŜdym kroku. Kacper odpowiedział.Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. jaką zrobią. czy to przypadkiem on jej nie popsuł. On i tak postępował po swojemu. Nigdy go nie zapraszali do wspólnych rozmów na korytarzu. Kiedy wszyscy wyszli na przerwę. gdy Michał szedł przed lekcją do nauczycielki i zgłaszał jej. które skarŜy. Samotny Michał Był sobie kiedyś chłopiec. Jakie było zdziwienie na twarzy chłopca. Myślał. Na nic zdawały się prośby kolegów. Ŝe Michał moŜe pójść na skargę do nauczycielki za kaŜdą niepoprawną rzecz. Po dzwonku na lekcję uczniowie weszli do środka sali i zajęli swoje miejsca.Kacper bawił się po cichu na lekcji zabawką przyniesioną przez Jacka. kto nie odrobił zadania domowego. Chłopiec nie wiedział. kolegę z klasy. który miał na imię Michał. Ŝe niepoprawne postępowanie trzeba zgłosić. Ŝe nikt go nie widział i wyszedł z klasy. Chłopiec bardzo posmutniał. Spytał kolegów. Spytał Kacpra. a gdy ten podchodził do jakiejś grupy. Jednak nie miał przyjaciół. Ŝe nie. bo to była jego nowa i ulubiona zabawka.

Popatrzył na Michała i powiedział: . Nie ma rzeczy. Zrzucił ją z ławki i się nie przyznał . Czy wiesz co to jest? Jest nią przyjaźń. a jest winny.To Kacper popsuł ci wczoraj zabawkę. aŜ wszyscy wejdą do klasy. Kacper tylko pochylił głowę i nic nie powiedział. Powiedział Michałowi. ale pomyślał sobie. czy nawet chciał ci zaufać. jak wyszedłeś na przerwę. Ŝe nie ma potrzeby mu o tym mówić. dostatecznie głośno i wyraźnie. Widziałem cię. A ty. Powolnym krokiem przeszedł koło ławki Kacpra i spojrzał na niego. gdyŜ on naprawi jakoś swój błąd. Wczoraj wieczorem Kacper przyjechał do mnie ze swoją mamą i z odkupioną zabawką.Wiem o tym. Nie dogonił on Jacka. aby wszyscy go słyszeli i przekonali się. Ŝe to twoja wina. co się zaraz stanie. Wszyscy w klasie siedzieli cicho i patrzyli na Michała. chociaŜ przeczuwał. Michał wkładasz nos w nie swoje sprawy i wciąŜ skarŜysz. Ŝe nie raz jeszcze zapłaczesz z braku bratniej duszy.Ja i tak wiem. PrzecieŜ się nie przyznał. Ŝe on jest tym. Michał podszedł do Jacka. 177 . Ŝe ani teraz. Ten wziął oddech. To Jacek wstał. Ŝe nawet Kacper nie jest w porządku. Nazajutrz rano przed pierwszą lekcją Michał poczekał. który wskaŜe winnego. JeŜeli nadal będziesz tak postępował. Ŝe to ty ją popsułeś. to wiedz. Michał wiedz. Jednak Michał pozostał nieugięty. idę teraz i powiem mu. 4 latka to wykrzyczał. Wszedł jako ostatni. Ŝe jutro przy całej klasie powie o tym i pokaŜe wszystkim. Jedna z najwaŜniejszych wartości opiera się na zaufaniu. . ani w przyszłości nikt nigdy nie będzie mógł. lecz odwróciła się z powrotem na dźwięk odsuwanego krzesła. Kacper strasznie się wystraszył.Michał prawie Hania Klewiado. Spojrzał na niego. której byś nie doniósł. po czym zaczął mówić.. Cała klasa spojrzała na Kacpra.

które były wiernymi kopiami swojej matki. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. Jaki to los potrafi być niesprawiedliwy dla istot. Amelia . cięŜko będzie Ŝyć z ciocią pod jednym dachem” . Amelia bardzo z tego powodu cierpiała. Ŝe "świat" się od nich odwrócił.” . Sama bajka uczy odróŜniać dobro od zła oraz tego.nie miała Ŝadnej bliŜszej rodziny.tak jej było na imię . Jednak przygarnęła ją pod swoje skrzydła i postanowiła wychować razem z własnymi dwiema córkami. dawno temu Ŝyła sobie dziewczynka.. Prawie w ogóle się nie uśmiechała (a jeśli juŜ. bo posta- 178 .. Jest to bajka dla dzieci. którą widziała moŜe dwa razy w Ŝyciu. to był to bardziej złośliwy niŜ sympatyczny uśmiech) i często krzyczała. jak i pod względem charakteru. Historia bohaterki (a właściwie jej koniec) moŜe być pocieszeniem dla młodych czytelników. Jednak jej beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo zostało w brutalny sposób przerwane: mając zaledwie 10 lat.. Ŝe odziedziczyła po mamie i tacie spory majątek. które zasługują na całą miłość świata! Dziewczynka została teraz sama na świecie .miała kochających.mówili o niej Ŝyczliwi ludzie. a mama była dobra i miła.znów poczuła. które szybko jednak wytarła. straciła oboje rodziców. Amelia Dawno. Ŝe jej oczy robią się mokre od łez. Amelia ledwo rozpoznała ciotkę.. nagle przypomniała sobie o niej daleka krewna. gdy nie miała ku temu powodów.myślała w duchu ciągle smutna Amelia . Pomimo Ŝe niczego jej nigdy nie brakowało.Anna Lonc Hmm. Ŝe za okazane komuś dobro moŜe nas spotkać nagroda.. zarówno z wyglądu. Szanowała teŜ wszystkich i była niezwykle skromna. Lecz gdy się okazało.„wydaje się taka. taka zupełnie inna niŜ mama. Miała około pięćdziesięciu lat i raczej nie sprawiała wraŜenia osoby szczególnie Ŝyczliwej bliźnim. dobrych rodziców i była bardzo szczęśliwa. nawet wtedy. „Ech. Aniołek . cechowała ją wielka dobroć i miłość do wszystkich Ŝywych stworzeń.

Nagle usłyszała za sobą głos: . kochane dziecko! Widzę. nie dla siebie.Witaj.nowiła być dzielna. Szła tak w swoich potarganych i znoszonych ubraniach. którym mogła swobodnie dysponować. Ŝe ma gdzie mieszkać!” Pewnego dnia Amelia przechadzała się po lesie w poszukiwaniu jagód. Ŝe znowu jesteś smutna i jest ci bardzo zimno. Ciotka zainteresowała się tylko i wyłącznie jej spadkiem. ale dla dwóch rozkapryszonych sióstr: Elizy i Luizy. co rzeczywiście było przyczyną takiego zainteresowania ciotki jej osobą. córki ciotki Agaty: Luizę i Elizę. Ciotka coraz gorzej traktowała małą Amelię. Mijały tygodnie. Córki Agaty traktowały ją tak samo jak ich matka: poniŜały i kazały sobie usługiwać. Ŝe będzie miała koło siebie dwie rówieśniczki. ale o tym dziewczynka jeszcze nie wiedziała. wygoniła ją nawet z pokoju na piętrze do małej izdebki przeznaczonej dla słuŜby. a ta dziewczyna powinna się w ogóle cieszyć z tego. zabraniała jeść bez pozwolenia. rzecz jasna. Fiołkowe oczka wyraŜały jedynie smutek. Pewnym pocieszeniem dla młodej sierotki było to. i daleka krewna .Agata świetnie zdawała sobie z tego sprawę. nie była w stanie pojąć. 179 . PrzecieŜ na początku wcale tak nie było! Dobre serce Amelii mogłoby nie znieść prawdy. dziewczynka się dla niej w ogóle nie liczyła. Nawet dla małej naiwnej Amelii te uśmiechy wydawały się sztuczne. Nie zdawała sobie sprawy z tego. Krewna dziewczynki zabrała ją do niewielkiego dworku w równie niewielkiej.. Nie kupowała jej sukienek i bucików. Agata wszak była kobietą okropnie łasą na pieniądze i wszelkie bogactwa.. dopóki dziecko nie dorośnie. Oczywiście na początku postanowiła traktować ją dobrze. Przydzieliła jej przytulny pokoik i starała się być miła. Sama dziewczynka nic nie wiedziała o tym. co powinno naleŜeć do niej.myślała złośliwa ciotka – „spadek będzie mój i tylko mój. ale malowniczej wsi połoŜonej niedaleko wielkiego miasta. „Teraz jednak minęły dwa lata!” . Z dnia na dzień sytuacja dziewczynki stawała się coraz bardziej nieznośna. dlaczego jest w taki sposób traktowana. aby nikt przypadkiem nie zainteresował się losem Amelii i nie odebrał ciotce spadku. miesiące i w końcu lata.

Amelia była zaskoczona taką Ŝyczliwością.. chociaŜ wiedziała.zapraszam cię do siebie na herbatę i ciastka. I. Dawid Leszczawski. No cóŜ.mówiła dalej starsza kobieta . przyzwyczaiła się do kar. Ŝe się ze sobą zaprzyjaźniają. ciepły głos i sprawiała wraŜenie bardzo sympatycznej osoby. a będzie za to otrzymywać upominki i inne niespodzianki .. Po chwili wahania dziewczynka zgodziła się. aby ta opowiedziała jej swoją historię. bo rzadko zdarza mi się widzieć tak smutnego człowieka. chętnie wysłucham twojej historii. i oczywiście pojęła od razu. Amelia oczywiście zgodziła się. którą czasami widywała w lesie lub na łące. o tym. . o kochanych rodzicach i o ich śmierci.Nie powinnaś o tej porze sama chodzić po lesie . Staruszka wpadła na pewien pomysł: poprosiła dziewczynkę. rozpaliła ogień w kominku i poprosiła. Amelia opowiedziała wszystko: o swoim wczesnym dzieciństwie.Dziękuję bardzo za zaproszenie . gdy tego słuchała. aby ta przychodziła do niej codziennie i pomagała w róŜnych pracach domowych. cho- 180 .odparła nieśmiało i zdecydowała się pójść.Amelia odwróciła się i zauwaŜyła staruszkę. o ciotce Agacie i jej córkach. co przeŜywała przez ostatnie lata w ich domu. Ŝe gdy się spóźni do domu. która nosi- ła imię Kornelia. do kar wymierzanych za nic. Staruszka mieszkała niedaleko lasu w niewielkiej. ale ładnej chatce. spotka ją kara.. Obie rozmawiały ze sobą długo i wydawało się.jak sama to określiła. ale jeszcze nigdy z nią nie rozmawiała.. Staruszce serce się krajało. jednak nie ośmieliła się tego wyznać wraŜliwej dziewczynce. jaki był cel tej dalekiej krewnej. miała miły. Staruszka wała Amelię poczęstojuŜ dwunastoletnią gorącą herbatą i ciastkami. . 17 lat zaufała staruszce.

Taki dar niewielu ludziom sprawiłby przyjemność . który zawczasu przygotowała. bo siostrzyczki dopadły do koszyka i jednym szarpnięciem otworzyły wieko. Tam oczywiście spotkała ją ogromna reprymenda za spóźnialstwo. Po wszystkim staruszka zaprosiła Amelię na obiad. Wiedziała jednak. Ŝe wynagrodzi dziewczynkę. . Tym razem. Serdecznie dziękowała za pomoc i obiecała. Ale Amelia bardzo się z podarku ucieszyła! W domu ciotki nie jadała owoców. soczyste jabłko.Ech. które tak bardzo lubiła.Auuuuuuu!! .to zajęcie uwielbiała. Następnie wzięła jeszcze jeden kęs i jeszcze. jak na ten pomysł zareaguje ciotka. „AleŜ ten koszyk jest strasznie cięŜki!” . tak zrobiła. myła okna.rzekła któraś z nich do matki ale mimo to wyglądają smakowicie! Eliza z wielkim apetytem ugryzła piękne. W ogrodzie zajmowała się kwiatami .kaŜdy wolałby pieniądze. więc tam bezpiecznie mogłaby je zostawić). jak to przewidziała: oprócz bury za kolejne spóźnienie spadł na nią cały stek pytań: gdzie była tak długo? co robiła? i skąd ma ten KOSZYK? Dziewczynka nic nie powiedziała. cerowała firaneczki itd. o.pomyślała Amelia i poŜegnała się ze swoją starszą przyjaciółką. nie mogła. Ŝe nie ukryje przed nimi takiego wielkiego kosza i nie zdąŜy zjeść choćby jednej gruszki. Amelia pomagała w ogrodzie i w chacie: wycierała kurze. gdy ta będzie szła do domu. a w środku całe mnóstwo świeŜych warzyw i owoców.moje zęby! Tu coś jest w środku jabłka! Coś bardzo twardego! 181 .ciaŜ nie wiedziała. Na poŜegnanie Kornelia przyniosła jej obiecaną nagrodę: wielki kosz. PoŜegnała się następnie z Kornelią i pobiegła do domu... poniewaŜ zapach róŜ i bzu działał na nią jakby kojąco.. dziwo! obeszło się bez kary. to tylko jakieś owoce i warzywa! . Dziewczynka postanowiła na razie nic nie mówić o swoich zamiarach i odwiedzać staruszkę podczas wypasania owiec (kobieta miała spory kawałek pola wokół chatki.zawyła chwytając się za policzek . Jak postanowiła.. W domu stało się tak. .

.. a nawet kolie i sznur pereł! A wszystko to wyciągały z owoców. złote łańcuszki. co się kryje w owocach! Przysięga! Rodzinka odwróciła się teraz od niej i trzy niemiłe istoty coś do siebie szeptały.zakończyła ciotka swoim ulubionym wyrazem "oczywiście".. 182 . małe i większe brylanty. Ŝe teraz to juŜ nie dostanie jej się z tego ani jeden malutki brylancik. które ofiarowała jej staruszka! Niesamowite! Amelia pomyślała z goryczą.. jakby przesiąknięty jadem! Na powrót skierowały się w stronę Amelii: . Ŝe kłamstwo nie ujdzie jej na sucho i przyznała się skąd i za co otrzymała kosz. a oczy matki i Luizy robiły się coraz większe i większe.No mów. Eliza trzymała w ręce ten dziwny przedmiot.Druga z sióstr i matka juŜ przy niej były i kazały pokazać to znalezisko. Nie wiedziała absolutnie. taki. który mogłaby sprzedać i kupić sobie za to choćby jakieś buty. będziesz musiała zabierać ze sobą na zmianę jedną z sióstr! Powiesz kobiecie.. skąd masz te wszystkie klejnoty!? Amelię płacz dławił w gardle. ale wiedziała.ale. A ten szept był taki złośliwy.No mówŜe teraz.oświadczyła "łaskawie" ciotka . Agata gwałtownie odwróciła się w stronę stojącej ze spuszczoną głową Amelii i zawołała: .. Teraz dopadły do niej i ciotka i córki: . A koszyk otrzymacie obie i obie mi swój oddacie.Oczywiście dalej będziesz mogła chodzić do domu staruszki! .. bo te.Skąd masz ten kosz z owocami i warzywami? Odpowiadaj teraz! Dwie siostry skierowały się do swojej matki: . dziewczyno! Skąd to masz? Bo na pewno nie ukradłaś! Dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na to. to oczywiste! Ty za to będziesz wykonywać prace za nie. Ŝe i one chcą jej pomagać! Oczywiście nie będą niczego robić. oczywiście! . co tak wzburzyło i jednocześnie uradowało mieszkanki dworku: trzymały one w rękach piękne pierścionki. które miała na nogach przypominały jedynie strzępy.AleŜ matko! Tu jest ich więcej! W gruszkach i w marchewkach nawet! Agata oniemiała na chwilę i znów naskoczyła na Amelię: .

Amelia poŜegnała się z Kornelią..w nagrodę czekały na nie dwa kosze pełne owoców i warzyw . Staruszka spoglądała na obie przenikliwie i zgodziła się na taki układ. gruszek i winogron wypełzało jakieś dziwne robactwo! Karaluchy. To znaczy Amelia pracowała i za siebie... Kobieta pracowała w ogrodzie. Kolejnego dnia Amelia wybrała się do staruszki w towarzystwie Elizy. Ŝe nie dostanie Rafał Leszczawski. Porozgryzały owoce i wydobywały ze środka kolejne pierścionki.krztusiły się i pluły. 12 lat nic.. bo wiedziały. Ŝeby jej skinąć w podzięce.i swoim oczom nie wierzyła! Z jabłek.” . a jej "siostra" nawet się nie obróciła. Ta druga tylko siedziała i ciągle marudziła. Ŝe coś takiego przychodzi jej do głowy.. Praca dobiegła końca.jeden dla Amelii. matka wszak bardzo je rozpieszczała. jak Eliza się spodziewała. Nie powinna tak myśleć. Amelia wiedziała. I tak. drugi zaś dla Elizy.. rubiny.Nagle Amelia usłyszała wrzask: . wykrzywiały twarz z obrzydzenia i ciągle krzyczały! Agata podbiegła do Amelii i szarpnęła ją za ramię: 183 . „Wyglądają jak sępy przy. wielkie pająki i wije! Jak to moŜliwe? Ciotka i córki były w szoku. szmaragdy i inne klejnoty. Ŝe dostaną pewną część drogocenności. W chatce wyjaśniła ze smutnym wzrokiem.Córki były zadowolone. Po powrocie do domu matka i Luiza dopadły najpierw do koszyka Amelii. zawstydziła się....Tfu! Tfu! Co to ma być!!! CóŜ to za obrzydlistwo! . Ale przynajmniej będzie widywać się ze swoją przyjaciółką! To było jej jedyne pocieszenie. dlaczego przyprowadziła "siostrę". a Amelia z Elizą w domu.Amelia nie dokończyła swojej myśli. w końcu ciotka dobrodusznie przygarnęła ją do siebie! Teraz kolej na koszyk Elizy. Amelia podeszła bliŜej . Wszystkie trzy chwyciły po owocu i ugryzły. i za Elizę.

Lecz ta siostra była bardziej bystra i postanowiła trochę pomóc. kiedy ze środka posypały się mrówki.. Zaczęła udawać. Ŝaby i inne okropne stworzenia! Rzuciły się do koszyka Amelii i od razu odkryły. tak. Ŝe boli ją brzuch i Ŝe trzeba wracać...Nie ma juŜ dla ciebie miejsca w tym domu! . z Luizą nie zdąŜyła. jak stoisz! I nie pokazuj tu się więcej! 184 .wrzasnęła ciotka . Amelia odwiedziła staruszkę razem z Luizą. Lecz teraz kobiety postanowiły rozkroić noŜem warzywa i owoce. Nie da się tak oszukać jak młodsza siostra.. które bardziej przypominało kawałek skrzynki i zaczęła płakać: „Mamusiu! Tak bardzo mi was brakuje. bo ta dobiegła z koszem aŜ za płot. Tak wyglądało całe jej sprzątanie! I tak była juŜ wyczerpana i chciała wracać do domu. Ŝeby to wyglądało na pomoc” . Ŝe ona znowu dostała piękne świecidełka! Tego było za wiele! Ze złości po prostu zaczęły się dławić! Amelia dostanie za swoje! . .. Luiza przystąpiła do sprzątania: pościeli nie miała zamiaru zmieniać. połoŜyła się na łóŜko.Co to ma być!!? To jest jakiś podstęp!! Czemu ty dostałaś klejnoty... to ty tego poŜałujesz!! A teraz idź!! Amelia ze spuszczoną głową poszła do swojej małej izdebki. o nie! Podczas gdy Amelka ze staruszką zajmowały się przesadzaniem kwiatów w ogrodzie.Amelia cała się trzęsła ze strachu. aby wyglądała na świeŜą.myślała. „albo przynajmniej..zawodziła. Następnego dnia wszystko odbyło się podobnie.Ale. ale pod łóŜko.. ja nie wiem.. kurze z podłogi zamiotła. co mogło się stać. a moja córeczka takie obrzydlistwo!!? Natychmiast mów! . tak na wszelki wypadek. Staruszka przyniosła kosze. proszę cioci. Jaki był ich gniew.. .Wynoś się stąd.Tak czy siak.” . skropiła ją tylko wodą tak. jutro pójdziesz tam z Luizą! A jeśli ona dostanie owoce wypełnione jakimś robactwem. ja naprawdę nie wiem.. W domu tym razem zajęto się najpierw koszykiem Luizy. podziękowała za pomoc i poŜegnała się z Amelią..

na co zasłuŜyły. ale jednocześnie bardzo naiwną. Kornelia zastanawiała się przez chwilę i zaprowadziła dziewczynkę do swojej chatki. a później odrzuciła. Staruszka pocieszała ją. gdzie pójdę..Amelia? To ty? . dlaczego tak chętnie przyjęła cię pod swój dach. .. Ŝe jesteś niezwykle dobrą osobą. Luiza i Eliza natomiast dostały to. ale ufała staruszce. Ŝe protesty i błaganie na nic się zdadzą..łzy cisnęły jej się do oczu. gdy tak wędrowała przez ciemny las. gorzko płakała.. jak mogła.usłyszała znajomy. co ją spotkało i dlaczego została wyrzucona z domu..Moja droga Amelio.. Ale nie! Nie śmiała nawet prosić o jeden maleńki szmaragdzik! Nie mogła ze sobą niczego z domu zabrać. Przygotowała jej ciepłe kakao i pszenne ciasteczka.AleŜ dziecko drogie! Dlaczego płaczesz? I dlaczego nie jesteś w domu? ..nawet srebrne puzderko z jedynym zdjęciem rodziców! „Co ja teraz zrobię.myślę.ciągnęła Kornelia . ufała przecieŜ swojej przyjaciółce. Nie mogła teŜ zabrać ze sobą części podarków Kornelii.. widzę. .?” .Jesteś dobrym dzieckiem i dlatego dostawałaś ode mnie takie. przyjazny głos Kornelii . a nie inne prezenty. Powiem ci. Wszystko kiedyś odebrała jej ciotka .? .... Ŝe wokół niej zrobiło się jakoś jaśniej.. jak moŜna by było ukarać jej dalekie krewniaczki. Ŝe twoja ciotka i jej córki powinny dostać nauczkę! Amelia nie bardzo wiedziała. kochana Kornelio.Jak ciotka mogła mi to zrobić..Amelia wiedziała.. To nie są dobre istoty . ale i teŜ za duŜo nie miała. . 185 . Nagle miała wraŜenie.. Myślę. za które mogłaby się utrzymać.. poczekała aŜ Amelia zje i zaczęła mówić: .. Amelia nie wierzyła własnym uszom. Ŝe nadszedł czas.myślała. aby powiedzieć ci prawdę o twojej ciotce.Ja juŜ nie mam domu. Kiedy poznała prawdę. I opowiedziała swojej przyjaciółce o tym..uśmiechnęła się do siebie .Oczywiście będziesz mogła zostać u mnie! Nie zostawię cię samej w takiej sytuacji! Ale. . ale nic nie powiedziała.

15 lat Na środku przedpokoju.Wiem. W końcu Agata wyrzuciła z siebie: . ciotka Agata i jej córki musiały zakryć oczy. akurat do tego dworku. natomiast dziewczynka była przeraŜona wizytą. Staruszka sprawiała wraŜenie osoby pewnej siebie. ... która była taka. gdzie przed chwilą stała staruszka widzieli teraz niezwykle piękną.Na Boga! CóŜ to ma znaczyć. i na widok tego.. Staruszka zaczęła: . którą miały zamiar złoŜyć ciotce. ty stara babo! Nic nie muszę jej oddawać! Opiekowałam się nią całe dwa lata! Nic jej się nie naleŜy! A poza tym nie wybaczę ci tego. umilkła. ze spuszczoną głową.nie dokończyła. Agata . W niewielkim przedpokoju nagle zrobiło się tak jasno. zaleŜało wam tylko na jej majątku! Zabrałyście jej prezenty ode mnie i jeszcze wyrzuciłyście ją z domu! Jak tak moŜna? . Agata i jej córki stały i wpatrywały się w starszą kobietę z cokolwiek głupimi minami.A teraz. Po chwili wszystko wróciło do normy.ucięła na chwilkę . Amelka powoli otwierała powieki. co jej zabrałyście! Amelia w dalszym ciągu stała przeraŜona przed staruszką... nie śmiała się odezwać. która straciła rodziców! Wykorzystałyście ją.. tam. jak potraktowałaś moje córeczki! A teraz wynoście się stąd. jak postępowałyście z biedną dziewczynką. oddajcie jej wszystko. obydwie! Nie Ŝyczę sobie was w moim do. Dawid Leszczawski. Do środka weszły Amelia i Kornelia.. co teŜ przyjaciółka planuje.zdziwiona podeszła do drzwi i otworzyła je. Nie wiedziała.Następnego ranka Kornelia i jej mała podopieczna wybrały się do dworku Agaty i jej córek.teraz wystrojona w kolie i pierścienie . jakby samo słońce spadło na ziemię..nieziemska! Miała dłu- 186 . młodą kobietę. co zobaczyła całkiem oniemiała! Odezwała się tylko ciotka: . Amelia..AleŜ cóŜ to ma oznaczać!? Nie masz prawa tak do nas mówić..

co naleŜy do ciebie. . niŜ ta stara chatynka na skraju lasu. jakie powinny być . Kornelia.Teraz juŜ nie musisz się niczego bać.Jestem. która w rzeczywistości była dobrą wiedźmą. ale młodej kobiety. Dlatego. Obie zamieszkały razem w wielkim i pięknym domu Kornelii.pomyślała dziewczynka. Ŝmiję i karalucha. Zanim Agata i jej córki zdąŜyły cokolwiek powiedzieć rozległ się tylko huk i naraz wszystkie trzy zostały zamienione w ropuchę. W końcu po dłuŜszej chwili młoda kobieta zwróciła się do Amelii: . Ja naleŜę do tych dobrych czarownic. kiedy spotkałam ciebie. jak to obiecałam. wiedziałam. ale na jej ustach pojawiał się powoli delikatny uśmiech. nie musisz się mnie bać. jak pozostałe kobiety zresztą.. 187 . I jej oczy. Dziewczynka miała teraz oczy jak dwa talary. Uklękła przed lekko przeraŜoną Amelią.zwróciła się do wystraszonych właścicielek dworku ..Teraz są takie. poniewaŜ ja zostanę z tobą. który znajdował się bliŜej miasta. które opiekują się wszystkimi dobrymi istotami na tym świecie. tak. Amelia teraz zaczęła się uśmiechać i cieszyć Ŝyciem. takich nie miał Ŝaden człowiek! Biło z nich całe dobro świata! Amelia nie mogła oderwać od nich wzroku. wyciągając dłonie ku słońcu. Ale tak. Kornelia była dla niej jak matka.powiedziała Kornelia. „Ach! Jak to dobrze kochać i być kochaną!” .. uśmiechnęła się i rzuciła w ramiona swojej przyjaciółki. Nareszcie była szczęśliwa i miała wielu przyjaciół. którą dawno straciła. teraz juŜ nie staruszki. kochana Amelio! To jestem ja. Ŝe naleŜy ci się moja pomoc. Byłaś taka samotna i nieszczęśliwa. jak powiedziałam. . aŜ serce się krajało! A wy .wy potraktowałyście ją tak strasznie! To jest niewybaczalne! Teraz spotka was za to kara! Piękna czarownica uniosła obie ręce i zaczęła wymawiać zaklęcia w jakimś dziwnym języku. JuŜ nigdy nie będziesz cierpieć biedy! Samotności równieŜ nie musisz się obawiać. tak.gie włosy. a lśniły wszystkimi kolorami tęczy. Dziewczynka uniosła oczy i spojrzała w tę pełną ciepła i dobroci twarz. Odzyskałaś to. pogłaskała ją po policzku i rzekła: ..Nie musisz się mnie bać. czarownicą.

w którym występuje noc. które są złe i krzywdzą innych ludzi. bocian Amadeusz. 188 . Nie czytał tylko o swojej krainie. To jeszcze kaŜdy moŜe sobie wyobrazić. to było praktycznie jego główne zajęcie. daleko od naszego świata istnieje kraina o bardzo pięknej. Ŝe gdzie indziej na świecie występuje coś takiego jak noc.Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. Mieszkańcy nigdy dotąd nie widzieli nocy. a mianowicie Świetlista Dolina. na łąkach rosną wszystkie Jessica Marcinowska. ale nie są sobie nawet w stanie tego wyobrazić. co go przeraŜało: była to noc. Wiedzą oni. Świetlista Dolina Daleko. nie mógł sobie tego wyobrazić i tego najbardziej się obawiał. Wiedział. ludzie są zawsze uśmiechnięci. Czytał bardzo duŜo ksiąŜek. KsiąŜki dostarczał mu jego jedyny przyjaciel. 11 lat kwiaty świata. Znał ją tylko z opisów w ksiąŜkach. Ŝe w nocy nic nie widać. ale było coś. a przede wszystkim ciepłej nazwie. Przez wszystkie pory roku zawsze świeci słoneczko. Kajtek był zafascynowany opisem nieznanego świata. ale równieŜ o świecie. Jednak w krainie był pewien dziesięcioletni chłopiec i miał na imię Kajtek. Kraina ta jest niewielka. To była jedyna rzecz. poniewaŜ w Świetlistej Dolinnie słońce świeci bez przerwy. które boją się ciemności. Nad głowami fruwają ptaszki. które umilają czas mieszkańcom swoim krystalicznie czystym śpiewem oraz motyle o wszystkich kolorach tęczy. Noc kojarzyła mu się tylko z potworami. ale jest coś bardziej niesamowitego. który od czasu do czasu odwiedzał Kajtka i przy okazji przynosił nowe lektury.

Gdy Amadeusz odleciał. Zapewnienia bociana wcale nie uspokajały chłopca. ale równieŜ przepiękna cisza. Bocian Amadeusz zapewniał Kajtka. Przyjaciele spotykali się 189 . Ŝe jest wtedy bardzo ciemno. czym tak naprawdę jest noc. moŜe być prawdą. tygodnie. Ŝe noc to nie tylko ciemność. Ŝe tak przeraŜała go noc. Nadeszła wiosna. Ŝe nie był w stanie wydusić z siebie jednego słowa ani się poruszyć. Rodziny wtedy są pod jednym dachem. Amadeusz juŜ nie raz.mimo Ŝe się bał nocy . Był zdecydowany. Mimo tego. Jest to równieŜ czas odpoczynku od codziennych problemów. Kajtek . O tym. Jednak chłopiec nigdy nie zdobył się na taką odwagę. Jeszcze nigdy dotąd chłopiec nie pragnął tak bardzo przekonać się. strach go do tego stopnia paraliŜował. jak tam. trosk. co przed chwilą przeczytał. jak wygląda noc i czy w rzeczywistości jest taka sama jak w ksiąŜkach. jedyny przyjaciel Kajtka . a noc po prostu zbliŜa ludzi. ludzie Ŝyją. która została przedstawiona w sposób zupełnie inny. lubił o niej czytać i słuchać opowieści Amadeusza. Ŝe chce na własne oczy sprawdzić. Ŝe to. no i przede wszystkim. podczas ich cotygodniowych spotkań proponował mu.której Kajtek tak naprawdę się bał. miesiące. Kajtek zwątpił. I tak mijały dni. co mu opowiadał Amadeusz o nocy. jak jest w rzeczywistości. Kajtek od razu zaczął czytać pierwszą ksiąŜkę. Ŝe moŜe go zabrać do nieznanego Kajtkowi świata i sam będzie mógł zobaczyć na własne oczy.bocian Amadeusz. jest prawdą. które do tej pory przeczytał. Był pochłonięty lekturą i nagle po raz pierwszy natrafił na opis nocy. czy to. Chłopiec Ŝył sobie w swojej Świetlistej Dolinie i pochłaniał kolejne powieści. Po wielogodzinnej rozmowie. ale jak sobie przypomniał opisy nocy z ksiąŜek. bocian musiał wracać do swojego domu. Jak co tydzień. Z tego opisu wynikało. w nieznanym świecie. Ŝe noc wcale nie jest przeraŜająca. cicho i nic złego ludziom nie grozi. Ciekawość nie dawała mu spokoju. przyleciał go odwiedzić i przy okazji dostarczył mu nowe ksiąŜki. jego strach wygrywał.chciał ją kiedyś zobaczyć. niŜ do tej pory Kajtek miał okazję juŜ czytać. pomyślał sobie. spokój. na drzewach zaczynały pojawiać się juŜ pierwsze pąki oraz kwiaty powoli zaczynały budzić się do Ŝycia.

jaka naprawdę jest noc. Kajtek był zachwycony widokiem.Poczekaj chwilkę. która nie przeraŜa. lećmy. czyli chłopiec musiał zaczekać cały tydzień na kolejne odwiedziny Amadeusza.w kaŜdą sobotę. Przeczytałem ksiąŜkę. Po raz pierwszy widział Świetlistą Dolinę z góry i widok 190 . nie mógł się na niczym skupić. Czekał przez kilka godzin. . ale kiedyś trzeba przezwycięŜyć strach i ja chcę to zrobić właśnie dzisiaj. Dni mu się dłuŜyły. . czy Amadeusz juŜ nadlatuje. . Zabierzesz mnie do swojego świata i pokaŜesz noc? .. Bocian zauwaŜył chłopca i przyleciał na szczyt.zapytał bocian coraz bardziej zaciekawiony dziwnym zachowaniem Kajtka.JuŜ nie mogłem się doczekać spotkania z tobą. Kajtek jednak doczekał się soboty. tylko odłoŜę ksiąŜki. to w moim świecie powinna być właśnie noc. Ŝe właśnie tu chłopiec będzie na niego czekał. JuŜ teraz chcesz wyruszyć w podróŜ? . białego bociana.zapytał podekscytowany Kajtek.To wskakuj mi na grzbiet. Bocian zdjął z grzbietu ksiąŜki i połoŜył je na trawie. przyjacielu. którą mi ostatnio podarowałeś i natrafiłem na opis nocy.Tak. Z moich obliczeń wynika. bo Amadeusz nie wiedział. Amadeusz wraz z Kajtkiem wzbili się wysoko do góry. w głowie cały czas miał opis nocy. JuŜ od rana stał na najwyŜszym szczycie Świetlistej Doliny.AleŜ oczywiście. Ŝe się boję.Co tu robisz? . Kajtek zaczął go wołać. więc powinniśmy szybko dolecieć na miejsce. która jest przyjazna człowiekowi. .zapytał Amadeusz. . nocy. . aŜ nagle ujrzał w oddali pięknego. by móc dojrzeć.Jestem juŜ gotowy przekonać się. .. które dzisiaj dla ciebie zdobyłem i moŜemy wyruszać.I co w związku z tym? . Nie ukrywam. Ŝe jak dolecimy. . jesteś lekki jak piórko.To cudownie.

źle obliczył i gdy przybyli na miejsce. ale czuł jednocześnie wzrastający niepokój. jeszcze trwał dzień. W dzień ich krainy były całkiem do siebie podobne. 5 lat 191 . Był pod wraŜeniem.Co zapadnie? . Gdy tak siedzieli na trawie juŜ kolejną godzinę. niestety.wyjaśnił Amadeusz. .Będziemy musieli poczekać. co widział. czego się moŜe po tym spodziewać. Po chwili zapytał: . . w około mnóstwo drzew i kwiatów. jaki do tej pory jego oczy mogły ujrzeć. ale za kilka godzin na pewno zapadnie zmrok . Kajtek zauwaŜył coś. .zapierał mu dech w piersiach. z błękitnego na pomarańczowy. Ŝowy. Jezioro było bardzo duŜe. ró- czerwony. Bo nie wiedział. Lecieli około dwóch godzin. Niebo zaczęło zmieniać swój kolor. Amadeusz. czego do tej pory nie widział. .To takie przejście z dnia w noc .Mam dobry pomysł. Kajtek. . a ja przy okazji moŜe upoluję jakieś jedzenie.odparł bocian. poczekamy na noc obok mojego ulubionego jeziorka.Dobrze. Zdumiał się tym. Był to najpiękniejszy widok. Ŝe wszystko z góry wydaje się być takie małe. Tam jest bardzo ładnie.JuŜ nie mogę się doczekać. słychać było róŜnorodny śpiew ptaków. nie widział zbyt duŜej róŜnicy między Świetlistą Doliną a światem Amadeusza.zapytał zdziwiony Kajtek.Co to jest? Asia Śliwińska. gdy tak obserwował. .

jak pięknie pachną te wszystkie kwiaty wokół nas.Bo widzisz.Niebo zmienia barwy. Myślałem. .Czuję się dobrze. 192 . 5 lat . co tak świeci na niebie? To jest coś pięknego. przyjacielu? Kajtek odparł: Asia Śliwińska. to wyostrzają ci się pozostałe. przyjacielu. jak zapadła noc. drzewa. Ŝe noc nie musi być straszna. Tymczasem jest juŜ ciemno. . bocian zapytał chłopca: . poniewaŜ z ostatniej ksiąŜki wiedział. Po dłuŜszej chwili. o których czytał w ksiąŜkach. trawa. Czuję równieŜ. w tym przypadku słuch i węch. jak cudownie moŜe szumieć las. nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem. w przeciągu sekundy nagle stało się wszędzie ciemno. mam jedno pytanie. poczułem. Dopiero. siedział nadal na trawie całkiem nieruchomy. a my nadal siedzimy obok siebie i czuję spokój. Kajtek trząsł się cały ze strachu. I wreszcie nastąpił ten moment.I jak się czujesz. to coś złego mi się przytrafi. To jeszcze jedna zaleta nocy. wzrok jest jednym ze zmysłów i gdy w nocy w pewien sposób tracisz ten zmysł. pierwszy raz nic nie widzę i to jest zdumiewające. Ŝe coś dziwnego się ze mną dzieje. Ale jednocześnie teŜ czuł spokój. poniewaŜ nadchodzi powoli zachód słońca i wtedy zapadnie noc.Amadeuszu. Siedział razem z Amadeuszem w kompletnej ciszy. jakby czekał na te wszystkie potwory i nieszczęścia. Ŝe jak nastanie noc..

.Dobrze. Tak Kajtkowi i bocianowi upłynęła cała noc. To. z ciemnego zaczynało przeistaczać się w coraz jaśniejsze.Nie myśl o tym w ten sposób. bo zrozumiał. Mam prośbę: chciałbym do końca nocy siedzieć w ciszy i cieszyć się nią oraz patrzeć w gwiazdy. Cały czas był pod wraŜeniem zachwycającego widoku nocy. Kajtek stwierdził. przychodzę nad to jezioro i wpatruję się w nie.. Ŝe tak długo nie mogłem przełamać swojego strachu. widać je tylko w nocy. tylko pomyśl sobie. Po kilku godzinach niebo znowu zaczynało zmieniać barwy. . Amadeuszu. Ŝe nie moŜe widzieć nocy codziennie. zapachem trawy i widokiem milionów gwiazd na niebie. Teraz ciemność kojarzyła mu się z szumem lasu. Ŝe jest ciemno.Niepotrzebnie się obawiałem nocy. cały strach przeszedł w niepamięć. usiadł na grzbiet bociana i poszybowali wysoko do góry w stronę Świetlistej Doliny. I tak było przez następne długie lata. ile jeszcze tych pięknych nocy jest przed tobą. Ŝe pora wracać do domu. Gdy juŜ było całkiem jasno. czasami autorzy coś wymyślają. Ale od tamtej pory co sobotę Amadeusz przylatywał po Kajtka i chociaŜ w jeden dzień w tygodniu chłopiec mógł cieszyć się z uroków nocy. Ŝeby powieść była ciekawsza. Siedzieli w ciszy wpatrzeni w gwiazdy. A Kajtek był bardzo szczęśliwym chłopcem. 193 . Ŝe nie ma czego. . bo tyle pięknych nocy przegapiłem. juŜ dla niego nie oznaczało niebezpieczeństwa. dlaczego w takim razie w tych wszystkich ksiąŜkach noc była opisana jako coś bardzo złego i przeraŜającego? . śałował tylko. Czasami. Tylko tego nie rozumiem.To są gwiazdy.PoniewaŜ nie zawsze w ksiąŜkach jest opisana prawda. JuŜ się nie bał. Bardzo mnie uspokajają i mogę wtedy w spokoju pomyśleć.Masz rację. jak nie mogę zasnąć. jest to coś pięknego.śałuję tylko. . .

"Tak. Tak ukryty leŜał nieruchomo." Po usłyszeniu dźwięku zatrzaskującego się zamka w drzwiach Bartek wie. Hałas z dołu dobiegał na pierwsze piętro bardzo wyraźnie. potwory. poniewaŜ z rana chodzi na zabiegi do szpitala. Z jej wnętrza wydobywają się głośne stęki i wrzaski. nasłuchując z niecierpliwością ciepłego przywitania babci: „JuŜ jestem mój kochany! Przyniosłam świeŜe bułeczki na śniadanie!” Tym razem bardzo dłuŜył mu się czas oczekiwania na babcię. filmów (przemoc. Chłopiec z przyjemnością poszedłby spać. duchy itp.).Agnieszka Broniszewska Bajka jest przeznaczona dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i z samodzielnym zostawaniem w domu. Raz zaobserwował nawet. mających lęki związane z oglądaniem nieodpowiednich programów telewizyjnych. kiedy nikogo nie ma w domu. w której przechowuje ubrania i resoraki w pudełku. kątem oka. W takim razie jest 7:35. jakby zapaliły się wszystkie światła jego samochodzików. Chwilę potem było jeszcze słychać bardzo zamaszysty chód po domu. Jego ciało było zroszone zimnym potem. W tym czasie jego szafa. uchyla się. "O. czego chce jego niechciany współlokator. Na początku próbował dociec. jakich mało na tym świecie. Niestety.. Ŝe szafa ta jest siedzibą potwora. Zapewne mamusia zaspała i stąd ten pośpiech. nie udało się. wystającą. Niestety. Ŝe został porzucony przez najbliŜszych na pastwę losu. nie omijając równieŜ pokoju chłopca. ale nie wtedy. nie! Zostaję sam . zaś 194 . a niekiedy błyski.. Chłopiec zaczął naciągać kołdrę na głowę. tj. dzięki czemu czuł się nieco bezpieczniej. Bartek i jego wyobraźnia Bartek znów obudził się dość wcześnie. jego babcia przyjdzie dopiero o godzinie dziesiątej. to mamusia szykuje się do pracy'' . bajek. Ten widok najbardziej go przeraził.myślał. przeszywając jednocześnie ściany i drzwi. oschłą rękę ze szponami jak u sępa. w szpilkach. Bartek podejrzewał.

Bartek wybiega z pokoju. Na jego ciele pojawiła się gęsia skórka. babcia spała z nim przez trzy kolejne noce oraz sprawdzała zawartość tajemniczego mebla. Pamiętaj. aby kontynuować grę w Chińczyka. Babcia Danusia poszła z nim do pokoju i mimo protestów wnuka otworzyła szafę. Z szafy nie dochodziły Ŝadne odgłosy i ku ogromnemu zdziwieniu Bartka.słychać otwierające się drzwi i ciepły głos babci. którą mamusia ci zabroniła? I oto przyczyna przykrych poranków spędzonych w towarzystwie potwora. poniewaŜ z kaŜdym dniem coraz bardziej obawiał się o swoje Ŝycie. Ŝe istnienie potwora w pokoju to tylko wytwór jego bujnej wyobraźni. zaś potwór opuścił jego wyobraźnię na dobre. jej drzwi były stale zamknięte. Babcia podsumowała: . jaką bajkę oglądałeś w ostatnim czasie? CzyŜby tę.odgłosy z szafy wydały się wzmoŜone. Po czym wzięła wnuka na ręce i poszła z nim do salonu. więc będę miała teraz czas . Ŝe nie wszystkie bajki warto oglądać. kochanie.Mój lekarz zachorował i zabiegi przeniesiono mi na następny tydzień. I tak teŜ się stało. Chłopiec postanowił. 195 Mela Krajewska. Aby chłopiec był pewien.Ciekawa jestem. Od czasu rozwikłania zagadki Bartek stał się bardzo pogodny i otwarty. Bartek patrzył z niedowierzaniem we wnętrze szafy. 5 lat . Ŝe szafa nie kryje w sobie potwora. Babcia oznajmiła: . Postanowiła. Tym razem nad ranem. Ŝe dziś wszystko powie babci o potworze. w domu było jak makiem zasiał. po całym domu niesie się odgłos małych stóp zbiegających w pośpiechu ze schodów. mimo Ŝe cały był przykryty kołdrą. po wyjściu mamy. Okazało się. Ŝe tej nocy będzie spać z małym w jego pokoju. Ŝe nikogo tam nie ma. Godzina dziesiąta z minutami . Oczywiście nie było łatwo dowieść.

Katarzyna Rachańska Jest to bajka dla dziecka, które zostało odrzucone przez grupę, przez co jest niepewne siebie.

Śmietniczek Bartek

Gdzieś w środku gęstego lasu znajdowała się piękna polana. Rosły tam okazałe, kolorowe kwiaty, słychać było ćwierkanie ptaków. Trawa była soczyście zielona, roiło się wszędzie od tęczowych motyli. Ludzie cenili sobie to miejsce, poniewaŜ rosły tam najwspanialsze grzyby, jakie kiedykolwiek widzieli. Na skraju polany stał szary śmietniczek. Na imię miał Bartek. Mama często powtarzała Bartkowi: - Jesteś juŜ duŜym synkiem. Pamiętaj, Ŝe musisz pilnować porządku, to jest twój obowiązek. Stój na polanie, tam się kręci sporo ludzi, a gdzie ludzie tam teŜ niestety, śmieci.
Ola Kaczkowska, 4 lata

Szary niczek

śmietbył

bardzo

uradowany, Ŝe moŜe pełnić swoją słuŜbę. UwaŜał kolorową

polanę za magiczne miejsce. Uwielbiał się

przypatrywać ptakom,

roślinom

i owadom. Czuł się tam wspaniale, aŜ do pewnego dnia. Z samego rana, gdy jeszcze rosa otulała delikatnie wszystko dookoła, usłyszał, jak maki cichutko szepczą do siebie: - A ten, co tu tak ciągle stoi? Gapi się i gapi.

196

- Na dodatek jest szary i brzydki! I ten zapach! He, he! - Zasłania nam słońce, jak mamy się prezentować w cieniu? Bartkowi zrobiło się bardzo przykro. Zarumienił się, usunął w cień drzew, a wieczorem opowiedział wszystko matce. Ona poradziła mu: - Nie przejmuj się, synku. Jesteś wspaniałym śmietniczkiem. Maki nie zdają sobie sprawy, ile jesteś wart. Zrozumiem, jeŜeli nie zechcesz wrócić na polanę. Śmietniczkowi było smutno. Postanowił stać na parkingu samochodowym w środku miasta. Tam nie było pięknie ani magicznie. Kolorowe kwiaty zastąpiły samochody, a zamiast trawy leŜał rozgrzany od słońca asfalt. Bartkowi się tu nie podobało, jednak przynajmniej nikt się z niego nie śmiał. A co się działo w tym czasie na polanie? Maki miały tyle słońca, ile chciały. Ludzie nadal chodzili na grzyby, a w przerwie jedli kanapki i pili napoje z puszek. Bartka nikt tam nie zastąpił, więc ludzie wyrzucali śmieci na ziemię. Wszędzie było brudno i brzydko. Owady wyniosły się z polany, grzyby przestały rosnąć. Kwiaty straciły swój blask. Nikt nie chciał rozmawiać z makami. Najstarsze stokrotki powiedziały: - Zdajecie sobie sprawę z tego, Ŝe to wasza wina? Wasza próŜność doprowadziła polanę do ruiny. Sprawiłyście przykrość Bartkowi. Chyba wiecie, co powinno się zrobić w takiej sytuacji. Maki wiedziały. Wieczorem, purpurowe ze wstydu, udały się do domu Bartka. - Przepraszamy. Byłyśmy głupie i próŜne. Jesteś bardzo dobry i szlachetny, a my tego nie doceniałyśmy. Robisz tyle dobrego. Wrócisz na naszą polanę? Bartek nie zastanawiał się długo. Z samego rana dumnie stanął na środku polany pomiędzy kwiatami. Powoli wszystko wróciło do normy, a polana znów stała się najpiękniejszym miejscem w lesie. Szary śmietniczek juŜ nigdy nie wstydził się siebie, a maki opowiadały wszystkim, jaki jest wspaniały.

197

Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci (w przedziale wiekowym mniej więcej od 5-8 lat), w których rodzinie, rodzice planują kolejne dziecko. Czytamy ją równieŜ dzieciom, które mają być wysłane do przedszkola. Bajka ma na celu przygotowanie dziecka na mającą się pojawić zmianę w Ŝyciu rodziny.

Niespokojna Inga

Całkiem niedawno temu w maleńkiej miejscowości o nazwie Ślimaczek, Ŝyło sobie bardzo młode i szczęśliwe małŜeństwo - Aurelia i Eryk. Mieli oni prześliczną córeczkę o rzadko spotykanym imieniu Inga. Dziewczynka miała cztery latka. W Ślimaczku uwaŜano ją za jedno z najgrzeczniejszych, najweselszych i najśliczniejszych dzieci. Po pewnym czasie rodzice oznajmili, Ŝe Inga będzie miała siostrzyczkę lub braciszka. JakaŜ to była radość dla dziewczynki, kiedy wyobraŜała sobie, jak będzie chodziła na spacer z siostrzyczką (bo brata nie chciała mieć). W oczekiwaniu na przyjście na świat dziecka Inga całymi dniami wyobraŜała sobie, Ŝe opiekuje się maleństwem. W końcu nadszedł ten moment. Aurelia urodziła prześlicznego chłopca Igora. Jednak Inga nie cieszyła się juŜ tak bardzo, jak wcześniej. W ogóle nie zwracała uwagi na dziecko. W jej zachowaniu coś się zmieniło. JuŜ nie była tą grzeczną i uroczą dziewczynką, jak dawniej. Często płakała, denerwowała się i krzyczała, kiedy mama prosiła ją o załoŜenie czapki. Pewnego wieczora, kiedy dziewczynka była juŜ wykąpana i leŜała w łóŜeczku, pomyślała: „Rodzice juŜ mnie tak nie kochają jak kiedyś, wolą Igora. Mama kaŜe mi jeść płatki z mlekiem, ubierać czapkę. JuŜ się ze mną tyle nie bawi. A tata? Tata mi powiedział, Ŝe czas najwyŜszy iść do przedszkola. To straszne! Rodzice chcą się mnie pozbyć, Ŝeby mieć więcej czasu dla chłopca! Nie pójdę do przedszkola po to, Ŝeby jakaś wstrętna pani się mną opiekowała. Boję się,

198

nie chcę, Ŝeby ktoś inny dawał mi jeść pić, a tym bardziej mówił mi, co mam robić i jak mam się zachowywać. O nie!!!Nie pozwolę na to!". Mając takie myśli, dziewczynka postanowiła uciec. Doszła do wniosku, Ŝe i tak nikt nie zauwaŜy jej nieobecności, bo wszyscy są zafascynowani „nowym" dzieckiem. Tak teŜ zrobiła. Kiedy wszyscy poszli spać, Inga ubrała się, wzięła swojego ukochanego misia, oszczędności ze skarbonki i ruszyła w świat. Wokół roztaczała swe uroki zima. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła po wyjściu z domu, był zakup cukierków, których mama nie pozwalała jej jeść przed obiadem. Dziewczynka długo maszerowała. Mimo to czuła, Ŝe jest jej coraz zimniej. Postanowiła, Ŝe znajdzie jakieś schronienie, gdzie nie pada śnieg i nie wieje wiatr. Schowała się w niewielkiej jaskini w lesie, nieopodal Ślimaczka. Tam przespała noc. W wielką rozpacz wpadli rodzice, kiedy rano Ingi nie było w pokoju. Zrozumieli, co się stało. Zaczęły się poszukiwania.
Paulinka Średnicka, 8 lat

Tymczasem dziewczynkę obudził jakiś potworny hałas. Otworzyła swoje zaspane oczka i zobaczyła przeogromnego, przestraszonego niedźwiedzia. Bardzo się bała. śałowała teraz, Ŝe nie ma obok niej taty, który na pewno by ją obronił. Uciekła z jaskini. Nie miała nic do jedzenia ani do picia, poniewaŜ wszystkie pieniąŜki wydała na cukierki, które łapczywie zjadła zaraz po ich kupieniu. Była głodna, zmarznięta, wystraszona. Myślała teraz o tym, jak cudownie jest w domu pod ciepłą kołderką.
199

Ponownie nastał mrok. Teraz Inga nie mogła się juŜ schronić w jaskini. Las był straszny. Wydawało jej się, Ŝe drzewa chcą ją złapać swoimi bezlistnymi rękoma. KaŜdy szelest, kaŜdy dźwięk ją przeraŜał. Nagle usłyszała w krzakach przeraźliwy pisk. Bała się niesamowicie, ale mimo to postanowiła sprawdzić, co się stało. - Auuaa! PomóŜ mi proszę. Wiem, Ŝe tam jesteś. Ojojoj, jak boli... !!! - Kto to? Kim jesteś? Ja nie jestem smaczna, mam chude rączki. Na pewno nie będę ci smakowała - odrzekła Inga. - Ja nie chcę cię zjeść. Ja tylko proszę, Ŝebyś mi pomogła. Oj, jak boli! - A co się stało? Kim jesteś? - powiedziała niepewnie dziewczynka. - Mam na imię Bimbo. Wpadłem w sidła okropnych myśliwych i nie mogę się wydostać. Teraz Inga postanowiła podejść. Faktycznie, był tam mały jelonek, który miał ranną nóŜkę. Nie zastanawiając się długo, dziewczynka wyciągnęła Bimba z pułapki. - Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił. MoŜe mi powiesz teraz, jak masz na imię i co robisz w nocy sama w lesie ? Inga opowiedziała jelonkowi całą historię. Dowiedziała się, Ŝe Bimbo się zgubił, poniewaŜ nie posłuchał mamy i pobiegł za małym motylkiem. Później błąkał się po lesie, bo nie mógł znaleźć drogi do domu, no i na koniec wpadł w sidła. - Strasznie tęsknię za mamą. Nawet nie wiesz, jakbym chciał, Ŝeby teraz była przy mnie. Taki głupi byłem, Ŝe jej nie posłuchałem. Teraz wiem, Ŝe tylko się o mnie martwiła i chciała dla mnie dobrze - powiedział jelonek. - Doskonale cię rozumiem. Pomogę ci odnaleźć twoją rodzinę - zaoferowała Inga. No i ruszyli razem. PoniewaŜ Bimbo miał ranną nóŜkę nie szli zbyt szybko. Po drodze rozmawiali, tęsknili za rodzicami, ale razem było im raźniej. W końcu zasnęli pod drzewem. Kiedy wstali rano, jelonek zobaczył, Ŝe zna polankę, na której się znajdowali.

200

Ŝe pani. Ŝe doceniała i kochała swoich rodziców oraz braciszka jeszcze mocniej. Jessica Marcinowska. ale szczęśliwi. Z tą tylko róŜnicą. Dziewczynka miała bardzo duŜo szczęścia.Mama!!!!! Rozległ się nagle radosny krzyk. 8 lat 201 .. jak się wydawało. ale czy rodzice jej to wybaczą? Wróciła wystraszona do domu. doprowadziła Ingę do pobliskich domów. Ŝe juŜ nigdy tak nie postąpi. Poszła do przedszkola i poznała tam wiele dzieci. Słuchała mamy i taty. Ŝe ich nakazy i zakazy są tylko i wyłącznie z troski o nią. Inga znowu była tą grzeczną i kochaną dziewczynką jak kiedyś. Okazało się. Ŝe ich kochana córeczka wróciła cała i zdrowa. Był szczęśliwy. z którymi chętnie się bawiła. Rodzice nie byli źli. Postanowiła pomóc dziewczynce. Mama jelonka była bardzo wdzięczna Indze za to. Bimbo odnalazł swoją rodzinę. bo wiedziała. Obiecała. której Inga tak bardzo się bała. Ŝe zrobiła bardzo źle. Ŝe udało jej się wrócić do domu. PoniewaŜ miała doskonały węch. Teraz Inga wiedziała. Od tej pory dziewczynka juŜ nie była zazdrosna o Igorka. Opowiedziała mamie i tacie o swoich przygodach i o przyczynach ucieczki. Ŝe uratowała jej synka. wcale nie była taka straszna.

by spełnić swoje marzenie i znaleźć prawdziwego przyjaciela. Ŝyciowej decyzji. ZbliŜył się do małego. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami.Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. Oni takŜe nie podejmowali działań. Ŝe nie jest juŜ taki nieśmiały i łatwo udało mu się nawiązać rozmowę Asia Śliwińska. a po krótkiej rozmowie nakarmił go i razem wyruszyli w dalszą drogę. 202 . Chłopiec spostrzegł.Odnajdziesz przyjaciela. jeŜeli dotrzesz do zamku. Długo się zastanawiał. Andy i jego przyjaciel Był sobie raz mały chłopiec o imieniu Andy. który mu wskazał tajemniczy głos. Po pewnym czasie ogarnęła go taka senność. Po przejściu odcinka drogi. który znajduje się na niebieskim wzgórzu. poniewaŜ był nieśmiały i trudno mu było nawiązać kontakt z rówieśnikami. W swoim pięknym śnie usłyszał tajemniczy głos. ale po policzeniu głosów „za” i „przeciw” zdecydował się. zapas wody i wyruszył w drogę. aby go poznać i zaprzyjaźnić się z nim. Zasnął pod najbliŜszym drzewem na miękkim posłaniu z zielonego mchu. 6 lat z nieznajomym. który przemówił do niego: . Zabrał ze sobą tylko trochę jedzenia. Zając zaś był mu bardzo wdzięczny za okazaną pomoc. spotkał pod zielonym krzewem leŜącego zająca. Ŝe nie mógł dalej iść. Pewnego dnia postanowił wyruszyć w podróŜ. Bał się takiej trudnej. Chłopiec obudził się i natychmiast wyruszył w stronę zamku. Nie miał on przyjaciół.

ale zając wiedział.Wędrowali całą noc i cały dzień. bo w lesie czyha wielkie niebezpieczeństwo. dawno temu. Ŝe niczego i nikogo się nie boi. które ucieka. Chłopiec wszedł do jednej z komnat i znalazł tablicę z napisem: „Prawdziwego przyjaciela spotykasz na swej drodze. Pierwszy ruszył w stronę zamkowych drzwi. aby juŜ nigdy nie uciekała. aŜ wreszcie dotarli do celu wyprawy. ale mieszkańcy kręcili tylko głowami. bez problemu minął znajdujące się na drodze „ziemne” pułapki. Dziewczynka często uciekała z domu.on pomoŜe Tobie. którzy doskonale znali świat.Co moŜe być niebezpiecznego w leśnych zwierzątkach. a poniewaŜ był lŜejszy od chłopca. Jednak potrafiła przysporzyć swoim rodzicom wielu zmartwień. . udało mu się nawiązać wiele przyjaźni z mieszkańcami okolicznych krain. Znajdek Dawno. mieszkała mała dziewczynka o imieniu Sara. które tak często były moimi towarzyszami długich wędrówek? . Przestał być nieśmiały. aby poznać dalekie okolice. 203 .” Od tamtej chwili chłopiec zamieszkał w zamku ze swoim przyjacielem. w miasteczku. Ŝe mógł odwdzięczyć się za okazaną pomoc. Ale Sara uśmiechała się tylko i mówiła wojowniczo. jak ją pokonać i dotrzeć bezpiecznie do zamku. ostrzegali małą Sarę. śył z nimi w zgodzie długo i szczęśliwie. Wszyscy ją bardzo lubili. którego nazwy nikt juŜ nie pamięta.pytała. Starsi ludzie. Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Droga była bardzo niebezpieczna. gdyŜ do kaŜdego odnosiła się z szacunkiem i zawsze chętnie słuŜyła pomocą. Andy mógł teraz bez przeszkód wejść do zamku. Zając był szczęśliwy. jeŜeli mu pomoŜesz .

która wygrzewała swoje stare kości w letnim słońcu. A często i my dorośli nie zdajemy sobie sprawy z tego.Las skrywa wiele tajemnic. Wszystko wyglądało tutaj tak przyjaźnie i wspaniale. Tak szybko opuściła dom rodzinny. Na drugi dzień Sara znowu zniknęła.Doskonale wszystkim jest wiadomo. fioletowe i białe kwiatki. Sara natomiast szła przed siebie przez zielony las. więc babciu nie strasz mnie takimi opowieściami. .To są stare zabobony ..Witaj. a obok nich błękitne. które pokryte były gęstym mchem. to jaka musi być reszta!” – myślała.odpowiadała dziewczynka. ŚcieŜka prowadziła ciągle naprzód pomiędzy wielkimi świerkami i brzozami. jakie czyha w nim niebezpieczeństwo. „JakŜe chciałabym zobaczyć cały świat. idąc przed siebie. kiedy na to wszystko patrzyła. siedząc na ławeczce przed domem .” Po dłuŜszym czasie poczuła. A śpiew ptaków tylko pogłębiał jej błogi stan. co postawiło na nogi całe miasteczko. Sara szła pobawić się z koleŜankami i zapominała o przestrogach. Ŝe Sara wcale nie miała zamiaru wracać do domu. jakie dała jej babcia. która juŜ często słyszała ostrzeŜenia babci i powoli zaczynały ją juŜ nudzić .powiedziała jej babcia. Nie myślała nawet o tym. Ŝe zapomniała wziąć ze sobą coś do jedzenia. Ŝe jest bardzo głodna. 204 . co ma teraz zrobić. jak bardzo mogą się martwić o nią rodzice. Na tym kończyła się zazwyczaj ich rozmowa. o których taki brzdąc mało wie. Ŝe nie tylko zwierzęta mieszkają w tym lesie . Oczy dziewczynki błyszczały z radości.Pewnego dnia przekonasz się. Ŝe i tym razem uda się ją odnaleźć. Wszyscy ruszyli na poszukiwanie dziewczynki z nadzieją. Ŝe w lesie niczego nie ma. dziewczynko. . Zmęczona usiadła na zwalonym drzewie i zaczęła się zastanawiać. ze wszystkimi jego urokami i tajemnicami. Dookoła rosły wielkie paprocie. na temat chodzenia do lasu. tylko iść dalej naprzód. „Skoro ten kawałek świata jest tak wspaniały.

gdyŜ duŜo z nich jest trujących. aby ruszyć w świat. 205 . Dom czarnego pana był równie dziwny jak i on sam. czyŜby ci nie towarzyszyli? . Spojrzał na Sarę swoimi perłowo-zielonymi oczami i uśmiechnął się. gdyŜ nie pamiętała przestróg babci. JeŜeli chcesz. a Sara bez zastanowienia odpowiedziała. który znajduje się w środku tego pięknego lasu. kiedy usłyszała za sobą cudzy głos.Widzę. . Ŝe jesteś więc bardzo dzielna. . ale chyba równie głodna. .dopytywał Rafał Leszczawski.Zostali w domu.A gdzie twoi rodzice.ruszyłam na wyprawę. Obok niej stał wysoki pan z włochatym cylindrem na głowie i długą czarną peleryną. ale trzeba je znać. zaprowadzę cię do mojego domu. . Jego ściany stały pod róŜnymi kątami. Wolą Ŝyć w swoim małym miasteczku. Sam lubię podróŜe. jakby miały za chwilę się rozpaść. Tam będziesz mogła coś zjeść i ruszyć dalej. O tej porze roku las obfituje w róŜne owoce.CzyŜbyś się zgubiła? Odwróciła się w jego stronę.Nie zgubiłam się . . która ostrzegała ją przed rozmową z nieznajomym. 15 lat odkryć cały dalej pan.powiedziała odwaŜnie .AŜ podskoczyła ze strachu. Nie mają takiej odwagi jak ja. więc moŜe kiedyś się jeszcze spotkamy? Sara zgodziła się bez zastanowienia. mam zamiar świat.

gdyŜ znajduje dzieci. a kiedy tylko się zbliŜyła. gdyŜ budzą się wtedy najróŜniejsze drapieŜniki.powiedziała smutno . 206 .Ale ja się nie zgubiłam. . moŜesz tutaj przenocować. Szła długim korytarzem. ja po prostu wyruszyłam w świat . bardzo mi cię Ŝal odpowiedziała dziewczynka i znowu zaczęła płakać. Więc jeŜeli zechcesz. dziewczynka spojrzała na nią smutnymi.dopytywała . Otworzyła je delikatnie. a twój tata jest bardzo sympatyczny. które w większości przedstawiały odległe krainy. a wędrówka nocą po lesie jest niezwykle niebezpieczna. . W końcu zatrzymała się przed małymi.Mój ojciec nazywany jest przez swoich przyjaciół Znajdkiem. .Kim jesteś? . 5 im rodzicom. Słowa Pii ogromnie zdziwiły Sarę. jestem córką czarnoksięŜnika.Robi się późno. co nie zostało zgubione. a oni cię poszukują.To wszystko pozory . .Pii. W środku nocy obudził ją dziwny szloch. mijając róŜne obrazy. która strasznie płakała. . A ty jesteś Sara. z wielką przyjemnością skorzystała z moŜliwości odpoczynku. Wstała i po cichu wyszła ze swojego pokoju.powiedziała oburzona. Sara podeszła do niej. Sara. .Ale według twoich rodziców zgubiłaś się. które zgubiły się swoDominika Miąso. zielonymi oczami. szarymi drzwiami.PrzecieŜ nic mi tutaj nie grozi..Dlaczego mnie Ŝałujesz? . W ciemnym pokoju na łóŜku siedziała dziewczynka w jej wieku. która rzeczywiście była zmęczona długą drogą. Nie szuka się przecieŜ kogoś bądź czegoś.spytała Sara.

wytarła zapłakane oczy . Kiedy mijała drzwi do jego sypialni.Tak się bałam. kiedy powróci do domu z nowo odnalezionym dzieckiem. obiecuję wam.wpadła w rozpacz. . A tym razem wędrował przez całe trzy tygodnie.Tak bardzo was przepraszam za to. którzy potrzebują dzieci do pracy. którą wcześniej szła i z ogromną radością w sercu wbiegła do wioski. otworzyła drzwi wyjściowe i nie zamykając ich. starając się iść jak najciszej. tato!! .Mój ojciec zawsze wpada w głęboki sen. JakŜe byłam głupia! . 207 .popatrzyła na dziewczynkę błagalnie . aby zły czarnoksięŜnik jej nie usłyszał. Szła powoli. Ŝe juŜ nigdy was nie zobaczę . Mama ucałowała swoją córeczkę. dopiero teraz doszło do niej. abyś to u nich pracowała.uśmiechnęła się do Sary . która ostrzegała mnie przed tyloma rzeczami. W środku stała jej matka. ale nikomu nie udało się znaleźć Sary.przytuliła się jeszcze mocniej . Jutro rano na kilku tych obrazach pojawią się kupcy.Mamo.MoŜe więc istnieje dla ciebie ratunek . patrząc prosto w im oczy. gdyŜ nawet najmniejszy hałas moŜe go obudzić.Gdybym tylko słuchała babci.zaczęła płakać . a ojciec z ponurą miną spoglądał w ciemność lasu.Dzięki temu znalazł cię Znajdek i teraz odda jednemu ze swoich przyjaciół. Sara podziękowała dziewczynce i ruszyła w stronę drzwi wejściowych. usłyszała głośne chrapanie. Jak mogła najostroŜniej.Czy nie ma więc dla mnie Ŝadnego ratunku? .krzyknęła Sara. Sara pobladła. Na duŜym placu stało grono dorosłych z latarkami w rękach i z psami. ale ja uwaŜałam to za bajki i zabobony. Widziałaś obrazy na ścianach? To są przejścia. Obiecuję! – powtórzyła.Ja chcę wrócić do moich rodziców . Ŝe uciekłam . pobiegła przed siebie. Musisz bardzo ostroŜnie i cicho minąć jego drzwi i równie bezszelestnie otworzyć drzwi wejściowe. . Odnalazła drogę. . Właśnie niedawno wrócili z lasu. ale zgodnie z przestrogą dziewczynki nie straciła czujności i nadal szła powolutku. rzucając się matce na szyję . w jakiej znalazła się sytuacji. którzy duŜo zapłacą.Kochani rodzice. Ŝe juŜ nigdy od was nie ucieknę. cała zalana łzami.

tak jak ty.Więc spotkałaś Znajdka i jego córkę Pii . który juŜ nie był dla niej tak przyjaznym miejscem. . co moŜe ich spotkać.. moja droga.To był twój dziadek. A swoją niezwykłą historię opowiadała niegrzecznym dzieciom. aby ich przestrzec o tym.powiedziała babcia. ale dopiero pod wieczór pojawił się jeden z moich przyjaciół. kładąc dziewczynkę spać. Pewnego dnia moi przyjaciele uciekli z domu. która pomogła mu uciec.spytała zaskoczona Sara. który opowiedział mi historię spotkania ze Znajdkiem i jego córką Pii. mój drugi przyjaciel nigdy nie powrócił. o którym chcieli mi później opowiedzieć. Babcia uśmiechnęła się dobrodusznie.Skąd babcia wie? .pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. . A teraz śpij .Kim był ten przyjaciel. gdyŜ nie usłyszał płaczu Najdy i został wysłany do nieznanej mu krainy.Moje dziecko. Wszyscy się o nich martwili. Od tamtej pory Sara dotrzymywała danego rodzicom słowa o tym. Poszukiwania trwały cały dzień. gdy byłam młodsza. 7 lat 208 . Dla nich to miała być wyprawa w daleki nieznany świat. po czym usnęła. miałam dwoje najlepszych przyjaciół. .spytała sennie Sara. Niestety. . Ŝe nie będzie juŜ nigdy uciekała z domu. Kiedyś. które nie słuchały rodziców. Sara spojrzała przez okno na ciemny las. który powrócił do wioski? . Asia Kęsicka.

naśmiewają się z jego nadwagi i duŜej postury. Jola i Mariola znalazły pierwiosnka. Ta wiadomość zasmuciła rodziców misia i zdecydowali . był on przecieŜ ich jedyną pociechą. Tylko miś nie cieszył się z tej wyprawy i nie chciał szukać Ŝadnych znaków nadchodzącej wiosny. szybko wyciągnął kolegę z opresji. Dwie lisiczki. Wszyscy usłyszeli Chytrego Liska i pobiegli na ratunek. gdy nagle Chytry Lisek wpadł do ogromnej jamy i za nic w świecie nie mógł się z niej wydostać. panią Borsukową . Dwa dni później cała klasa ruszyła przez las w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny. aby dzieciaki mogły się bliŜej poznać. a Chytry Lisek został jego najlepszym przyjacielem. a reszta zbyt przejęta całą sytuacją. i Ŝe nikt nie chce się z nim zadawać. Oczywiście nasz misiu szedł na szarym końcu. nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. dawno temu. Tylko nasz tłuściutki bohater zachował zimną krew. który nie chciał chodzić do szkoły. Cała klasa. gdyŜ nikt nie chciał iść z nim w parze. ale martwili się okropnie. w małej chatce nieopodal ciemnozielonego lasu mieszkał miś.wraz z nauczycielką. Wszyscy byli niesamowicie dumni z misia i od tamtej pory nikt juŜ się z niego nie śmiał. Przestraszony i zmęczony tą szarpaniną wołał o pomoc. Porozmawiali z synem. Przyjaźnią się jeszcze obaj po dziś dzień. Mama i tata bardzo go kochali. wraz z nauczycielką. Schylił się. ogromnie się ucieszyła. a Ŝe był duŜych rozmiarów i bardzo silny. znajdującej się na środku lasu. gdyŜ ich tłuściutki syn nieustannie chodził smutny i na domiar złego nie chciał chodzić do szkoły. 209 . Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. Niestety dwie lisiczki były za słabe. Ŝe dzieciaki w szkole. by pomóc koledze. Było bardzo wesoło i gwarno. Dochodzili juŜ do Wielkiej Polany. Dawno. pani Borsukowa za mała. a zwłaszcza Chytry Lisek. pani Borsukowa pokazała dzieciom krokusa.zorganizować wycieczkę klasową. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu. Okazało się.Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka.

zobaczył. w którym mieszkało duŜo zwierzątek. Miś. pisać i skończył z psotami. który znajdował się na skraju lasu w wielkim dębie. przyjacielem Patyczkiem? (tak miał na imię przyjaciel króliczek) „Boję się iść do szkoły.Musimy powiedzieć Kuleczce . Na środku lasku stała wielka skała. Porozmawiamy z nim jutro przy kolacji. Mieszkała tam rodzina niedźwiedzi: mama. 210 . Tam właśnie mieszkała rodzina króliczka. bardzo się przestraszył i powiedział: . Niedźwiadek miał przyjaciela króliczka. była bardzo mądra i miała same piątki. usłyszał głośną rozmowę swoich rodziców: . a to bardzo dziwne.Ŝe za parę dni idzie do szkoły.Jak to do szkoły? A co z moimi pieszymi wędrówkami. Mały Miś i przyjaciel króliczek Za wielką górą był mały lasek. Rano nawet nie zjadł śniadania. Miś szybko pobiegł do domu króliczka. Postanowił jak najszybciej spotkać się z przyjacielem. kiedy miś jeszcze spał. Bardzo się kochały. aby nauczył się czytać. pomagały sobie i wspierały nawzajem.Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. kiedy to usłyszał. Starsza siostra króliczka chodziła juŜ do szkoły. jak jego mały przyjaciel biega po domu jak opętany. Rodzice bardzo się zdziwili. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. tata i mały niedźwiadek o imieniu Kuleczka. Zawsze mama musiała dawać mu dokładkę. wyjadał miód pszczołom. Kiedy misiu przybył do domu królików. co mnie tam czeka?” – zastanawiał się miś. psotami. a one chciały dać nauczkę misiowi za jego postępki.mówi tata miś . JuŜ ma siedem lat i czas. Był on bardzo psotliwym misiem. a w niej wykute drzwi. bo niedźwiadek lubił sobie pojeść i miał duŜy apetyt. miodem. Pewnego dnia. z którym chodził na piesze wycieczki i razem z nim przeŜywał nowe przygody.

Niestety. misiu.Za kilka dni idziemy do szkoły i bardzo się cieszę. Ŝe jesteś taki wesoły? Na to króliczek: . Kiedy misiu dotarł na miejsce. ja kiedyś teŜ bałem się szkoły. zobaczył przyjaciela. Opowiedziała mi. ale siostra pomogła mi przezwycięŜyć ten strach. będziemy mogli pisać listy do naszych przyjaciół z innego lasku. Myślał. a nawet z nim rozmawiać. Rano siostra króliczka przyszła do misia i po dłuŜszych namowach zabrała go na spacer. zapra211 . Nie chciał się bawić z króliczkiem przez następne dni. dlaczego niedźwiadek się do niego nie odzywa.Wiesz. Na to mama: .Niedźwiadek pyta: . aby do niej nie iść.Kuleczka nie chce iść do szkoły. króliczku. a pomoŜe mu jego siostra. jak to w szkole jest fajnie. misiu nie podzielał radości przyjaciela. Na to króliczek: . Ŝe tobie ten pomysł teŜ się nie spodoba i razem znajdziecie na to jakieś rozwiązanie. Przejęty króliczek pewnego popołudnia. jak ty teraz.Co się stało. Rozmawialiśmy z nim. aby pokazać mu szkołę. idąc nad strumień. spotkał tam mamę niedźwiadka i zapytał. ale on nie chce słuchać. Ŝe w szkole duŜo się nauczymy. która opowiadała. Ŝe przekona misia co do szkoły. Amanda Marcinowska. 11 lat Patyczek obiecał mamie niedźwiadka. poczuł się zdradzony i pobiegł szybko do domu. który czekał juŜ na niego.

śyczyła im wielu sukcesów. obiecała swoją pomoc w razie potrzeby. Wchodząc do domu. Będziemy mogli czytać piękne bajki i opowiadać je później tak. A miś wykrzyknął: . kredek. koleŜanki.Jutro pierwszy dzień nauki. Asia Kęsicka. krzyknął na cały głos: .Patyczku. Zuzanna. Oni teŜ przecieŜ chodzili do szkoły. gdzie było mnóstwo zabawek. jak nasi rodzice opowiadają nam. super! Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Dzieci poszły obejrzeć szkołę.szać ich na nasze urodziny. Na zakończenie udanego dnia w lasku odbył się wielki piknik dla wszystkich mieszkańców. Nagle z radością powiedział: . w której stało duŜo piłek. zobaczył salę. kiedy pójdę do szkoły. Na drugi dzień niedźwiadek i króliczek poszli na rozpoczęcie roku szkolnego. Misiu bardzo lubił grać w piłkę. Na twarzy misia widać było uśmiech .czuł się szczęśliwy. pokazała chłopcom klasy. Ŝe szkoła jest bardzo waŜna i potrzebna kaŜdemu. 6 lat 212 . .Mamo. będziemy grać w piłkę! Poczuł się szczęśliwy. Wychowawczyni i pani dyrektor przywitała ich bardzo miło i o pierwszoklasistach mówiła najwięcej. Zrozumiał. tato! JuŜ nie mogę się doczekać. pomogło to im zdobyć pracę i nas utrzymać. Jestem szczęśliwy – powiedział miś. Poznali nowych kolegów. malowanek. Kiedy wszyscy wracali do domu.Ale duŜo zabawek. świetlice. bo tak miała na imię siostra króliczka. przeprosił przyjaciela za swoje złe zachowanie. którzy byli bardzo sympatyczni.

JuŜ idę. aby uzbierać jagód. . mamo! Muszę tylko pościelić łóŜko! . . wyjrzał przez okno i jego oczom ukazał się pobliski las. Ubierając się. Najbardziej bał się chyba nieznanego. próbując zmienić temat. Zawsze. którego otrzymał w prezencie od wujka Tomka. gdy rodzice proponowali wycieczkę do lasu lub wyprawę na grzyby. Wpatrywał się w niego dłuŜszy czas i przez chwilę nawet wydawało mu się. Ŝe pojedziemy na rowerową wycieczkę nad rzekę . . które boją się nowego i nieznanego. czy masz zamiar w ogóle dzisiaj wstać? . czego naprawdę się boi i jak wygląda licho. np. Po chwili chłopiec zajadał się kanapkami z ulubionym dŜemem jagodowym przyrządzonym przez mamę. Przeciągnął się ospale i rozejrzał po pokoju. Zacisnął mocno oczy z nadzieją. który zawsze napawał go niewyjaśnionym lękiem. Schował się pod kołderkę ozdobioną w kolorowe samochody i postanowił. letni poranek. . Jaś miał gotową wymówkę. Był to juŜ trzeci dzień wakacji.Dzisiaj umówiłem się z kolegami.rzekła mama . Jego wzrok przyciągnął kolorowy pajacyk wiszący na ścianie. Ŝe w ciemnych zakamarkach lasu zobaczył leśne licho.Wybierzmy się któregoś popołudnia.usłyszał głos mamy dobiegający z kuchni.odpowiedział Jaś.Kończy się juŜ twój dŜem . nowej szkoły. Nie wiedział dokładnie. wtedy będę mogła zrobić ci kolejną porcję twojego smakołyku. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. kiedy mały Jaś obudził się w swoim łóŜeczku. Ŝe gdy juŜ je otworzy leśny stwór zniknie. więc nie musiał wcześnie wstawać.Jasiu. Ŝe poleŜy jeszcze chwilę w łóŜku. 213 .Marcin Rzepisko Jest to bajka dla dzieci.szybko odpowiedział Jaś. aby nie iść. Leśne licho Był piękny.

Serce zaczęło bić mu szybciej.Kto ostatni.krzyknął Paweł . . umył zęby i wyjechał na rowerze w miejsce. lecz oni byli juŜ za daleko i nie słyszeli jego wołań. Ŝe jedyną drogą prowadzącą do jego domu jest leśna ścieŜka. więc musiał prowadzić rower.krzyknęli . Huczało mu 214 . szukając na dnie rzadkich kamieni. Jaś zabrał się za naprawę.uradował się Jaś. . po czym zdecydował sie wejść do lasu. aby na niego zaczekali. Umiejętnie wyhamował i zaczął wołać chłopców. która prowadzi w fajne miejsce! .Masz rację.Mam pomysł! . Ŝe znajduje się w miejscu. Łańcuch nadawał się tylko do wyrzucenia. Gdy dotarli na polanę. ten fajtłapa! .odparł Kuba.odrzekł. Kuba. gdy uświadomił sobie.Cześć Jasiek! .rzekł z wielkim entuzjazmem Kuba.Musiałem pomóc mamie posprzątać . .Wczoraj znaleźliśmy nową drogę. bo rodzice zaczną się martwić. Stał w miejscu przez kilka minut.Na pewno ci się spodoba! Jest tam fantastyczna polana i pełno nowych miejsc do odkrycia! . który był stałym punktem spotkań chłopców. Spędzili tam kilka godzin na wspólnej zabawie. . która znajdowała się nad rzeką. zanim zauwaŜyli.powiedział Paweł.Synek pomógł mamie pozbierać talerze po śniadaniu. trzymając kierownicę. Na umówiony znak wszyscy wyruszyli z miejsca. Ŝe zerwał mu się łańcuch w rowerze.No to jedźmy! . Ŝe zbliŜa się pora obiadowa. Gdy dotarł pod wielki stary dąb. w którym nigdy nie był i Ŝe zabrnął w ślepą uliczkę.co tak długo? .ścigajmy się! . . Jasia niepokoił tylko widok pobliskiego lasu. usiedli przy jej brzegu.Trzeba jechać do domu. Chłopcy przemierzali drogę. Poza tym zaczęło burczeć mi w brzuchu. W czasie jazdy Jaś zauwaŜył. Po przebyciu kawałka drogi spostrzegł. . chichocząc radośnie i podziwiając piękne widoki. . ale ta nie przyniosła skutków. w którym umówił się z kolegami. Paweł i Kuba juŜ na niego czekali.

która w swoich łapkach łupała małe Ŝołędzie oraz jelenia z imponującym poroŜem. aby jak najszybciej znaleźć się w domu. Prawie w kaŜdą niedzielę urządzają zawody w grzybobraniu.Nazbierałem tyle jagód. 4. Teraz to on nalegał. które juŜ nie wyglądały tak strasznie. Ŝe będziesz mogła zrobić duŜo konfitur. myśląc tylko o tym. Ŝe się tego nie zna. Wtedy zdał sobie sprawę z tego. mama zawołała ze zdziwieniem: . wyglądał teraz zupełnie inaczej. oświetlając wszystko pięknym blaskiem. a Jaś niemal zawsze zajmuje pierwsze miejsce. Zewsząd dobiegały go tajemnicze dźwięki i wydawało mu się. jakby dookoła tańczyły przeraŜające cienie. Wystraszony Jaś zaczął biec. Nagle promienie słońca przedarły się przez gałęzie drzew. Ŝe konary drzew sięgają po niego. Ŝe jego strach był bezpodstawny i Ŝe nie moŜna bać się czegoś tylko dlatego. Mały Jaś zachwycił się zielenią mchu.5 roku z nim częściej na leśne wyprawy. w którym był. Spostrzegł wiewiórkę. 215 .Jasiu.w głowie i wydawało mu się. i zwierzętami biegającymi beztrosko po polanie. Las. kształtem drzew. Starczy nam na całą zimę!!! Od tamtej pory las stał się ulubionym miejscem do wędrówek i zabaw dla Jasia. gdzie byłeś tyle czasu? I dlaczego masz takie fioletowe usta? Wtedy Jaś wręczył mamie torbę pełną dorodnych i dojrzałych jagód mówiąc: . Kiedy wbiegł do domu z wielkim uśmiechem na twarzy. aby rodzice wybierali się Rafał Leszczawski.

Był dzień. Historia tego chłopca rozgrywała się niedaleko twojej miejscowości. Stał teraz w oknie i oglądał ten ponury świat. gdy w drzwiach mieszkania pojawiła się mama. Ŝe będzie miał rodzeństwo. by się z nią przywitać i zdziwił się. gdy zamiast toreb zobaczył. to przywiezie mu duŜy prezent. słysząc jej głos. szybko pobiegł. Więc chłopiec oczekiwał z niecierpliwością na jej powrót. RozŜalił się jeszcze bardziej. Rodzeństwo z miłości Opowiem ci bajkę o chłopcu imieniem Adaś. schowały się w koronach drzew i ani myślały się stamtąd ruszać. na ulicach widać było przemokniętych ludzi z parasolami. który całym swym sercem nienawidził siostry. 6 lat 216 . jak mówił o tym mamie. jeden z tych. a ona obiecała. a ptaki zamiast radośnie ćwierkotać. gdy tata wziął go na ręce i powiedział: Dominika Miąso. które zapowiadały nadejście jesiennych chłodów. Ŝe kiedyś kupi mu takie zabawki. Nadszedł wreszcie moment. Pamiętał doskonale. Właśnie tego pochmurnego i deszczowego dnia pięcioletni Adaś nigdy nie zapomni. Marzył bowiem o ogromnym pudle klocków albo o nowym samochodzie straŜackim na pilota.Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Adaś. a to nie jest niczym strasznym. co nie wyglądało bynajmniej na klocki czy samochód. Ŝe trzyma w rękach coś. Mamusi nie było w domu od czterech dni. a tatuś wciąŜ powtarzał. Na dworze od kilku juŜ dni nie świeciło słońce. Ŝe jak tylko wróci. Deszcz siąpił.

ale nawet ona nie biegała z nim tak. Ŝe z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzi Ani. Nie skończyła jeszcze mówić.. Odpowiedział szybko: .Idź sobie. kiedy był sam.Nigdzie nie pójdę! Nienawidzę swojej siostry! Chciałem zabawki. Chciał. chcę spać! 217 . Ŝe zamiast obiecanego prezentu dostał ją. bo niby po co? I tak ciągle słyszał.. by ją chwalić i uśmiechać się. jak kiedyś. Przybywam z Irnes. Którejś nocy przyszła do niego wróŜka. Krainy Snów i Marzeń. a zamiast tego w prezencie dostał siostrę. gdy chłopiec przerwał jej po raz drugi. choć ze mną. Była to mała dziewczynka o jasnych. dostawała prezenty. „nie biegaj!”. to twoja siostrzyczka... a nie ją! WróŜka znowu poprosiła: . pokaŜę ci świat. ale. Świat. by się z nim pobawić. Zdawało mu się.. Liczył na klocki. „nie krzycz!”. . Ŝeby było tak jak dawniej. gdy otworzy oczy. Pewnego razu. Codziennie do znudzenia słyszał: „nie skacz!”. Ale to siostra.Proszę. długich włosach i skrzydełkach podobnych do motyla. Ŝe zachowuje się za głośno i robi jej na złość. w najgorszym wypadku na zwykły pistolet.Mam na imię Amelia. . Chłopiec nigdy nie wchodził do jej pokoju. Chodź ze mną. zapragnął. Adaś popatrzył przez chwilę na dziewczynkę.. gdy leŜał juŜ w łóŜeczku. a złość ogarnęła jego serce. Poczuł..Adasiu. Ŝeby ktoś wreszcie zwrócił na niego uwagę.. to teraz nawet nikt nie ma czasu. a na głowie lśnił jej diadem. aby następnego dnia.. Co prawda. Ani nie było na świecie. a. a nie on. Nie dość. To do niej przychodzili wszyscy. Miała w ręce malutką róŜdŜkę. Ŝe juŜ ją widział. w którym spotkasz ludzi podobnych do ciebie. Adaś czasami robił to specjalnie. Łzy napłynęły mu do oczu. chodził on z mamą na spacery. Chłopiec nie mógł uwierzyć. Ma na imię Ania i to o tym prezencie mówiłem ci juŜ od dawna. w którym nie będzie twojej siostry. Ŝe kogoś mu przypominała.

Chodź. zrobiło mu się Ŝal.Proszę. pójdziemy na lody.powiedziała Amelka prawie ze łzami w oczach. Przed ogromnie wysokim budynkiem zobaczyli młodego człowieka. Wzięła go za rękę i otworzyła drzwi do szafy. idziemy! . Amelia po raz kolejny uniosła róŜdŜkę i teraz stali juŜ w duŜym mieście. .odpowiedziała.Chodź. Właśnie o takim aucie marzył Adaś. taki sam jak jego.powiedział. Było tam równieŜ rodzeństwo . Ŝe nie jest juŜ pięcioletnim chłopcem. ale dorosłym męŜczyzną.Kamil i Kasia. Kasiu. bo przecieŜ nie chciał na nią krzyczeć. a skrzydła zatrzepotały radośnie. Kasia uśmiechnęła się szeroko i otarła łzy z twarzy. Dziecko było pochłonięte zabawą i wesoło naśladowało odgłosy wozu straŜackiego. . Na dywanie siedział mały chłopiec i bawił się nowym samochodem straŜackim. a ptaki fruwały po błękitnym niebie. Chłopiec siedział na huśtawce i spoglądał na dzieci bawiące się w piaskownicy.. ale gdy spojrzał na dziewczynkę. a ona lekko podniosła swoją róŜdŜkę i nagle świat wokół nich się zmienił.a jak przestanie cię boleć noga. . Nie miał zamiaru schodzić z łóŜka. Podczas zabawy w berka dziewczynka przewróciła się i zaczęła płakać. ale noga strasznie boli . znaleźli się w jakimś pomieszczeniu. Świeciło słońce.powiedział chłopiec . Na ustach wróŜki pojawił się uśmiech.Nic. Adaś westchnął głęboko. 5 lat 218 . Spojrzał na Amelkę. nic ci nie jest? . Był to pokój.Kasiu. usiądziemy na ławce . który siedział na ławce i spoglądał na Asia Śliwińska. Chwilę później zauwaŜył.zawołał Kamil. Gdy tylko przekroczyli jej próg. . pójdź ze mną .

dlaczego jest pan taki smutny i zamyślony? . ani pieniądze nie są aŜ tak waŜne w Ŝyciu jak rodzina. Zrozumiał wtedy Adaś. porozmawiać. skoro jestem samotny.. a obok niego nie ma juŜ wróŜki. oddałbym wszystko. jaki mogłem dostać. co posiadam: dom. Moi znajomi mają rodziny.przechodzących obok ludzi..Zapytaj go . jak Ania urośnie. otworzył oczy i spostrzegł.. co rodzina. Ŝeby tak właśnie było. jeśli i tak jestem nieszczęśliwy.. Bo przecieŜ z klocków i innych zabawek się wyrasta i moŜna je kupić zawsze. Pojął wówczas. bo zrozumiałem.Siedzę przed swoją firmą. Ŝe ani zabawki. Ja nie mam nikogo. tato. Nie mam i nigdy nie miałem osoby. Adaś zapytał dziewczynkę. Po co mi pieniądze. Mam 25 lat i duŜo pieniędzy. 9 lat 219 . to będę się z nią bawił i dbał o nią. rodzeństwo. powygłupiać. Ŝe leŜy w swoim łóŜku.Mamo. Zeskoczył szybko z łóŜeczka i pobiegł do pokoju rodziców: .Przepraszam. pieniądze. jak wielki prezent otrzymał od swoich rodziców. Podeszli bliŜej.Widzisz. z którą mógłbym się pośmiać. . Gdy tylko sobie to uświadomił. by nie być na świecie sam. a siostra jest darem bezcennym.powiedziała. Ŝe Ania to największy prezent. Przyjaciele to nie to samo.odpowiedział . dlaczego ten człowiek jest taki smutny. Obserwuję tych ludzi i czasami marzę o tym.. . Zawsze byłem jedynakiem i od dziecka pragnąłem mieć siostrę lub brata.. samochód. I nie chcę juŜ zabawek. ale co z tego. Jessica Marcinowska. .

lecz upadłem i w łapkę wbiła mi się drzazga. Nagle Jola krzyknęła. w którym mieszkam z rodzicami i siostrzyczką. które nie tolerują „inności” kolegów z klasy albo z otoczenia.Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. 220 . o co chodzi. znam juŜ bardzo dobrze. więc staram się poznawać nowe miejsca. bo jestem misiem. poniewaŜ misie mają króciutką pamięć. Po przejściu kilku metrów natknąłem się na wioskę leśnych zwierząt. które być moŜe dostarczą mi nowych przyjaciół. Ruszyłem z miejsca najszybciej. gdzie poznałem wiewiórkę Ewę. powitał mnie piękny zapach iglastych drzew i uroczy śpiew ptaków. lisa Michała. których imion nie zapamiętałem. poniewaŜ byłem tam pierwszy raz i nie bardzo wiedziałem. słoneczny i bardzo ciepły dzień. Bez wahania postanowiłem iść dalej. skowronka Tomka i jeszcze kilka innych sympatycznych zwierząt. poniewaŜ jestem misiem. Wziąłem jeszcze coś do picia i wyruszyłem w drogę. Bardzo bolało. Las. Mama przygotowała mi kanapki z miodem. Ŝe idzie wstrętny pająk i wszystkie zwierzęta zaczęły uciekać w popłochu. myszkę Jolę. Nie Mela Krajewska. 5 lat mogłem kontynuować ucieczki. który uwielbia długie spacery pełne przygód. Gdy doszedłem do lasu. jak mogłem. a u nas to rodzinne. Mój przyjaciel pajączek Był piękny. Postanowiłem wybrać się do sąsiedniego lasu. Ja równieŜ. który bardzo lubi miód.

a raczej pajączek. Ŝe wiedzie on szczęśliwe Ŝycie. Ŝe jest bardzo samotny. okazało się. Opowiedział mi. Ŝe ja miś Maciek i pajączek Robert zostaniemy najwspanialszymi przyjaciółmi na świecie. a on był bardzo szczęśliwy. Lecz on panicznie bał się wysokości. Te pierwsze oznaki wiosny napawały tylko niepokojem Ćwirka. Ale to była ulga! Pajączek przedstawił się. Odkąd się urodził mówiono mu. Ŝe bardzo mu smakowały. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. Malwina Kulikowska Jest to bajka dla dzieci. tak nie było. a śnieg topniał od promieni słońca. co miało się zdarzyć w najbliŜszym czasie. „Fantastycznie!” – pomyślałem. Pączki kwiatów zaczynały się rozwijać. Myślę. ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Wróbelek Ćwirek Ŝył sobie w gniazdku ze swoją rodziną: mamą. Nigdy nie wystawiał główki z gniazdka. Wiosna coraz bardziej dawała o sobie znać. Pajączek podszedł bliŜej i wyciągnął drzazgę z mojej spuchniętej łapki. Poczęstowałem go i widziałem. tatą. poniewaŜ był bardzo mały. Nikt nie chce go zrozumieć i zostać jego przyjacielem.Nagle podszedł do mnie pająk. jak wiewiórka Ewa czy skowronek Tomek. Rozmawialiśmy długo. Ŝe pierwszy lot dla ptaka jest bardzo waŜny w jego całym Ŝyciu. Ćwirek bardzo bał się tego. Uśmiechnąłem się do niego serdecznie i wyciągnąłem z plecaka kanapki z miodem. w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa. Ŝe ma zainteresowania dokładnie takie jak ja. Wiatr przywiewał coraz to cieplejsze powietrze. Przyroda budziła się do Ŝycia. gdyŜ wszyscy przed nim uciekają. braciszkiem i siostrzyczką na drzewie dębu. a mianowicie swojego pierwszego lotu. podobnie i liście na drzewach. lecz niestety. zaproponowałem mu przyjaźń. moŜe nie był tak ładny. Wydawałoby się. które było bardzo pod- 221 . na imię miał Robert.

. Ŝe nie powiedział rodzicom prawdy. Czuł się bardzo samotny. Następny w kolejce był brat wróbelka. . Pierwsza wyfrunęła z gniazda siostrzyczka Ćwirka. Ćwirek znał ją. A biedny Ćwirek siedział skulony w gniazdku i panicznie bał się.oznajmił tata. co zrobił. kiedy twoje rodzeństwo ponownie wyleci na odkrywanie przestworzy . jak powiedzieć. jak przystało na wróbla. 222 . nie wiedząc.zapytała mama. Ŝe braciszek nie wylatuje z gniazda juŜ dłuŜszy czas.Co się stało. wypręŜył się dumnie i poleciał.oznajmili rodzice. iŜ jutro ponownie będzie musiał oszukać swoją rodzinę. kiedy wróci? . była ona dobrą przyjaciółką rodziny. A biedny Ćwirek nie wiedział. . Ŝe kłopotałam się na próŜno. więc wychylił główkę znad brzegu gniazdka i opadł cięŜko z powrotem na dno.powiedział brat.zapytała jaskółka. Kiedy tak rozmyślał nad tym. ale widzę. Nie wiesz. Z radością rozwinęła skrzydełka i poszybowała nad koronami drzew.odrzekł wróbelek.ekscytowane mającym nastąpić wydarzeniem. gdy reszta rodziny poleciała zwiedzać okolice. I w ten sposób Ćwirek odłoŜył swój pierwszy lot. I nadszedł decydujący dzień.jaskółka Klara. A na dodatek wiedział. powróciło ze swojego lotu. .Cześć Ćwirku! Przyleciałam do twojej mamy poradzić się. bo ma lęk wysokości. Podobnie jak siostra. ZbliŜająca się wiosna wywoływała tylko coraz większy lęk we wróbelku. Ćwirku? Dlaczego nie lecisz z nami? . który ma dziś wejść w dorosłe Ŝycie . . nagle zjawiła się . iŜ boi się latać. rozwinął pięknie skrzydełka.W takim razie jutro z rana spróbujesz polecieć.No chodź z nami! To cudowna zabawa . Ŝe okropnie boi się latania. gdyŜ jesteś sam.Co ci jest. a on został sam w gnieździe. co zrobić.Źle się dziś czuję . Ćwirku? . widząc.nie wiadomo skąd . Dręczyły go wyrzuty sumienia. Ŝe to dziś ich trójka potomstwa odbędzie swój pierwszy lot w Ŝyciu.Musisz odbyć swój pierwszy lot. . Rano państwo Ćwirkowie postanowili. Rodzeństwo.zapytała siostra. .

I po takiej rozmowie na następny dzień wyleciałam z gniazda z moimi siostrzyczkami. Pewnie niedługo wrócą .zaczęła myśleć jaskółka . Byłam wtedy taka malutka. 12 lat 223 .Hmmm… . . Ŝe juŜ tego prawie nie pamiętam.. . pani Klaro. Rafał Leszczawski. Ten wiatr pomiędzy piórkami… Wspaniałe uczucie.Błagam panią. bo do tego jestem stworzona. W końcu powiedziałam rodzicom.A dlaczego ty tu siedzisz sam w gniazdku. Ŝe ptak moŜe się bać latać! Lecz oni okazali się pełni zrozumienia i spokojnie wytłumaczyli mi. Rodzice polecieli wraz z moim rodzeństwem pozwiedzać okolicę juŜ spory czas temu. Na dodatek z góry podczas lotu mam okazję do podziwiania świata i nic się przede mną nie ukryje. Bałam się ich reakcji na wieść. .Było juŜ czuć wiosnę w coraz cieplejszym powietrzu. Ŝe mam straszny lęk przed opuszczeniem gniazda. a było to najpiękniejsze uczucie w całym moim Ŝyciu. a nie jesteś ze swoją rodziną? . a ja się ociągałam.odpowiedział wróbelek. One wyfrunęły z gniazda. Ale to tak dawno było.O. odkąd się urodziłam. Bałam się lecieć razem ze swoimi siostrami. W końcu mam piórka i skrzydełka.Źle się dziś czułem i nie wyleciałem razem z moim rodzeństwem. A co najfajniejsze. Ŝe latanie to cudowna rzecz i Ŝe nie mam się czego bać. jak pokonała pani swój lęk? . czy mogłaby sobie pani przypomnieć. I to cała historia. które unoszą mnie w powietrzu.Dzień dobry. panicznie bałam się latać i miałam lęk wysokości. tak cudownie pamiętam swój pierwszy lot.

Wróbelek znowu został sam i zaczął rozmyślać. Wtedy pewnie zastanę twoją mamę. o czym nie ma się najmniejszego pojęcia. Ŝeby wracał do gniazda. A wieczorem odpoczywając sobie po dniu pełnym wraŜeń.. Od razu zdał sobie sprawę. więc rozpoczął machać skrzydłami. by moŜna go było przezwycięŜyć. A teraz Ŝegnaj. Następnego dnia rano po raz pierwszy dzieci państwa Ćwirków miały wylecieć z gniazda i samodzielnie poszukać sobie jedzenia. Postanowił spróbować sam wyfrunąć z gniazda. Ŝe latanie faktycznie moŜe być przyjemne i nie ma się czego bać. Widok zaparł mu dech w piersiach. Chyba juŜ czas na mnie. więc o lataniu po ciemku nie mogło być mowy. pani Klaro . Ŝe latanie to najcudowniejsza rzecz pod słońcem i juŜ nigdy nie będzie się bał latać. a rodzice musieli go przywołać do porządku. Ŝe moŜe zaraz w coś uderzyć i szybko otworzył oczy. Nagle zdał sobie sprawę. Lęk wysokości teŜ od razu odszedł w zapomnienie. . bo juŜ zaczynało się robić ciemno i jeszcze by zabłądził. W takim razie przylecę jutro z rana. lecz zaczęło juŜ się ściemniać i wróciła jego rodzina. Lecz tym razem nie poddał się tak łatwo. by wracała ze swojego pierwszego wspólnego lotu. Ŝe nie warto oszukiwać własnej rodziny. 224 . drugi był oczywiście braciszek i nadeszła kolej na Ćwirka. zatajać przed nią czegokolwiek ani lękać się czegoś.AleŜ proszę cię bardzo. Ćwirku odpowiedziała jaskółka i odleciała. Wychylił on łebek znad brzegu gniazdka i zakręciło mu się w główce. Zaczął spadać.Dziękuję. Ćwirek przez cały dzień latał. Pierwsza znowu wyleciała siostrzyczka. Nadal nie widzę twojej rodziny. Odwiedziny Klary napełniły jego małe serduszko odrobiną nadziei. zdał sobie sprawę.rzekł Ćwirek. Zamknął oczy i rzucił się z brzegu gniazda w dół. Trzeba poznać swój lęk.

Ŝe woli być sam i dlatego wybrał się na wycieczkę. uspokajający szum.Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. to wróci do domu i pogodzi się z bratem. „Tak” . goniąc się nawzajem. był bardzo rozgniewany na swojego braciszka. Kotek przyglądał się zajączkom i zaczął myśleć o swoim braciszku. Pszczółki skakały z kwiatka na kwiatek. tworząc w ten sposób przyjemny. ale pamiętał. połoŜył się znowu wygodnie na trawie i postanowił jeszcze chwilę odpocząć. poniewaŜ ta cała złość strasznie go zmęczyła. Ŝe od tego maszerowania zrobił się zmęczony. do leŜącego nieopodal lasku. które wpadają w złość z błahych powodów. Postanowił odpocząć chwilkę. a później pójdzie dalej przed siebie i nadal będzie się złościł. tworząc w powietrzu wspaniałe piruety. PołoŜył się wygodnie na miękkiej trawie i poczuł. Szedł szybko.pomyślał sobie – „o wiele bardziej lubię być zmęczony po zabawie”. przypominający płynący strumyk. Zamknął oczy. Kotek podniósł lekko główkę. Ptaszki ćwierkały wesoło. Ŝe leŜy na pięknej polanie. 225 . jak promyki słońca delikatnie ogrzewają jego pyszczek. Ŝe kiedy juŜ odpocznie. Jednocześnie stwierdził. w którego wszyscy tak uwielbiają się bawić. jak bawił się ze swoim braciszkiem w berka i zrobiło mu się smutno. jaki jest zły. I uśmiechnął się do siebie. po których latały radośnie motyle. Ŝe jego tu z nim nie ma. biegały radośnie. mocno uderzając łapkami o ziemię. z którym się pokłócił. zbierając pracowicie nektar. gdzie rosły prześliczne kolorowe kwiatki. a wiatr lekko kołysał drzewami. Postanowił. Nagle na skraju polany pojawiły się dwa zajączki. Przypominało to trochę zabawę w berka. W końcu poczuł. Teraz juŜ nawet nie pamiętał. otworzył jedno oko i zobaczył. a jutro przyjdą tu razem i pobawią się w berka. z którym przed chwilą się pokłócił. dlaczego się zezłościł. Męcząca złość Pewnego dnia malutki kotek szedł drogą do lasku. nerwowo machał ogonkiem i myślał tylko o tym.

226 . którą kiedyś opowiadała ci twoja mamusia. pies przemówił: . Mimo. któremu zmarła mama. Pamiętaj. Mama dziewczynki była wspaniałą kobietą. dlaczego odeszła tak wspaniała osoba. Luneta miłości W pewnej odległej krainie Ŝyła sobie Sylwia wraz ze swoją mamusią i tatusiem. aby zmarli rodzice mogli spoglądać na swe dzieci z niebiańskiego balkonu. Gdy w nie spojrzała. czuła w serduszku pustkę i popłakiwała samotnie w sadzie nieopodal domu. aŜ pewnego dnia zasnęła na zawsze. którą dobry anioł umieścił w niebie.Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. jednak uwaŜała.Przypomnij sobie historię lunety. gdy płakała. gotowała przepyszne obiady. którego oczy miały jakąś przedziwną moc. Jedną z nich była opowieść o czarodziejskiej lunecie. piekła wyśmienite ciasta na święta i opowiadała bardzo ciekawe historie. Sylwunia była bardzo smutna. kochała rodzinę.Jak to jest przy mnie? . Nie mogła zrozumieć. Sylwia słuchała tej historii z zaciekawieniem. Zosia Klewiado.odpowiedziało zwierzę. Mijały lata i mama coraz gorzej się czuła. biały pies.Czemu się smucisz? PrzecieŜ twoja mama cały czas jest przy tobie? . podszedł do niej piękny. Ŝe jest to tylko zwykła bajka i po pewnym czasie zupełnie o niej zapomniała . iŜ miała tatusia. Pewnego dnia. moje drogie dziecko.zapytała dziewczynka . 7 lat Tę lunetę nazywamy w niebie Lunetą miłości. Ŝe tych lunet jest bardzo wiele i kaŜdy ze zmarłych rodziców patrzy przez nie na swe pociechy .

lęk przed ciemnością. jednak dzięki miłości i pamięci o naszych bliskich. Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka.oznajmił pies zamieniając się w przepięknego anioła o skrzydłach bielszych od mleka i wspaniałym uśmiechu. poniewaŜ czuła się w niej bardzo zagubiona i wyobraŜała sobie.Muszę juŜ iść . które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. . którzy odeszli. Była podobna do swoich rówieśniczek. jej Ŝycie wydawało się zupełnie normalne i było w tym sporo prawdy. Ŝe jej mamusia spogląda na nią przez lunetę. odpowiedział jej. Ŝe w niebie czasami zapadają decyzje. nosząc ich w sercu i patrząc na nich z nieba. nad niewielką i krętą rzeką. Anioł. istniał jeden problem. Gdy zapadał zmrok. wspierając ją i będąc przy niej przez cały czas. poniewaŜ wiedziała. które nam tutaj na Ziemi wydają się być niepojęte. Sylwunię uspokoiły słowa anioła i od tej pory juŜ się nie smuciła. Bajka o Mirze. która bała się ciemności W pewnym wielce uroczym miasteczku. gdy była zapalona pomarańczowa lampka. Uwielbiała się bawić i chodzić do szkoły. która miała rudego kotka.zapytała dziewczynka.Dziewczynka uśmiechnęła się. . Nie zapominają o swoich najbliŜszych. Usnąć mogła tylko wtedy. Nosiła ją na wypadek przypadkowego przebywania w ciemnym miejscu. Ŝe ludzie nie umierają.Powiedz mi. dlaczego moja mama umarła? . Ŝyła mała Mira. które prawdopo227 . Niestety. unosząc się do nieba. poniewaŜ zrozumiała. która stała na stoliku przy jej łóŜku. tylko przechodzą do innego świata. będą oni zawsze z nami. Ŝe w gęstym mroku czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo pod postacią okropnych stworów. Mira bała się ciemności. który nie dawał jej spokoju . Mira nie rozstawała się z małą latarką.

Od tamtego pamiętnego wieczora Mira nigdy więcej nie bała się ciemności. kiedy to nagle zgasło światło w pokoju dziewczynki. 228 . Ŝe urządzenie stało się zupełnie bezuŜyteczne. Zapewnienia rodziców o tym.dobnie nie pochodzą ze znanego jej świata. dziewczynka uspokoiła się i nabrała pewności siebie. to takie. potrafił zachować spokój. dla którego brak światła nie był czymś wyjątkowym.5 roku zawsze. Straszna ciemność przestała wydawać się jej czymś okropnym. Przyniósł on ze sobą lampę i był ogromnie zaskoczony widokiem wesołej córki. która go zewsząd otacza. Był on niewidomy. Przyprowadzili oni syna Michała. Zrobiło się całkowicie ciemno. Michał został jej wiernym przyjacielem na Mela Krajewska. a stwory zniknęły. w którym jej rodziców odwiedziło zaprzyjaźnione małŜeństwo. Mira bardzo się przeraziła i natychmiast próbowała włączyć latarkę. przyszedł tato Miry. Jego wysiłek nie poszedł na marne. Miło spędzili czas do wieczora. Ŝe przebywanie w ciemności jest czymś naturalnym. były dla niej zdecydowania za mało przekonujące. w którym czas spędzali rodzice dzieci. a stwory są jedynie wytworami wyobraźni. Dziewczynka nie miała dotąd okazji poznać takiej osoby. Mira i Michał szybko się polubili. Mira wiedziała. Tylko Michał. Chłopiec postanowił pomóc przeraŜonej Mirze i zaczął opowiadać jej historię utraty wzroku i o ciemności. które przestały widzieć. Mira bała się ciemności aŜ do pewnego dnia. 4. lecz wyczerpane baterie sprawiły. Ŝe osoby ociemniałe. Wówczas z niewielkiego przydomowego ogródka.

Misiek pokazywał swe dostojeństwo. daleko połoŜonej od miasta wiosce mieszkał dostojny. któremu brakuje odwagi. Postawny. śycie tętniło blaskiem słonecznego lata w harmonii i spokoju.koni. krów… Mówiono o nim. które boi się ciemności. Misek zyskał równieŜ powaŜanie i szacunek wśród mieszkańców domowej zagrody .czy on ma jakiś niedostępny dla nikogo sekret? MoŜe w Wigilię zacznie szeptać ludzkim głosem i powie. Misiek równieŜ pomagał gospodarzowi: to jako doskonały kompan dziecięcych zabaw. co ukrywają te smutne oczęta? 229 . Zamysł jednak był dla tego. Co prawda dodałabym jeszcze dla dziecka. a uszy stawały się wtedy szpiczaste.Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. Był ulubieńcem właścicieli. jakby potrafiły się unosić w powietrzu . które boi się ciemności. lecz mało prawdopodobne. Za dnia pilnował gospodarstwa. mądry i przyjazny dla człowieka pies . czuwał nad bezpieczeństwem swoich domowych przyjaciół oraz gospodarzy. Pies Misiek W spokojnej. to ciekawe. gęsi. długowłosy Misiek o oczkach frapujących. a w wierności i oddaniu nie miał sobie równych. stróŜujący pies. ale na co dzień uszy miał oklapnięte.latający pies. chlubnie wyraŜali się oni o swoim pupilku: „rozsądny. Lubił wybiegać się po górzystej okolicy i obserwować kołyszące się na wietrze drzewa i ptaki. kochający i posłuszny”. Wpatrującego się w te oczy. przeszywał jednocześnie strach i zaciekawienie . Ach! Jaka sielankowa atmosfera panowała w gospodarstwie.Misiek. które budowały swe gniazda dla potomstwa. Cechowała go niezwykła odwaga. Zawsze był w gotowości do wykonania powierzonego mu zadania. to doglądał pasących się na łąkach stad. wyglądały tak. jako o symbolu bezpieczeństwa i przyjaźni między światem zwierząt a światem ludzi.

odpowiedział Misiek. cisza i spokój zapanowały na dworze. gdy zapadała noc. poczuł przechodzący dreszcz po skórze. niebo pokryły migocące gwiazdy.zapytał Wróbelek Caluś. czuł się bezradny .nie był w stanie wykonać powierzonej mu roli . Kiedy zapadał się zmieniał w potulnego. a ciemność trwała i trwała. strapiony całą sytuacją. Nie dość. 11 lat Ŝone oczy. czworonoga. jak wleciał zmoknięty wróbelek do budy. a serce mocniej zaczęło bić . uszy były lecz ze strachu przed ciemnością mimowolnie przysłaniały mu przeraAmanda Marcinowska. W międzyczasie ustał silny wiatr. Tej nocy zerwał się silny wiatr. aby ukryć się przed wichurą.Misiek bał się ciemności. Z lękiem rozejrzał się przez malutką szparkę w desce czy nastał juŜ ranek. a zasmucone spojrzenie było wyrazem jego strachliwej natury. Misiek siedział co noc zwinięty w kłębek w swej ukochanej budzie. zmrok. Ten niepokój był wielki. a sierść „stanęła dęba”. co te przygnębione oczy w sobie skrywały .pilnowania posesji swoich gospodarzy. Piesek skulił się.Jednak. Jasnobrązowy. .Zły sen mi się przyśnił… . skulony ogonek świadczył o płochliwym nastawieniu zwierzęcia do mroku. . przeraŜonego i płochliwego PodłuŜne oklapnięte. nie zauwaŜając. jasne okazywało się.Witaj Przyjacielu! Dlaczego jesteś taki przeraŜony? . Ŝe była wokół ciemność. tak Ŝe drzewa uginały się pod jego podmuchami. Piesek ostroŜnie odwrócił głowę i zauwaŜył siedzącego obok zmokniętego ptaszka. 230 .zadrŜał z przeraŜenia. Zamyślił się w swej trosce. to zaczął jeszcze padać deszcz.

gdy nastaje ciemność. Niedługo świt nastanie.zamilknął . co się dzieje. Ŝe dachówka spadła z dachu i narobiła hałasu.aaa! .b o j ę s i ę c i e m n o ś c i. czuł się wreszcie bezpiecznie. Chwilo trwaj. Przypomniał sobie. 231 . A śpiew Wróbelka Calusia utulił do snu Misiaka. Ŝe nie musi się wstydzić swojego sekretu. Spójrz. jak pisklęta domagają się pokarmu. tam na wzgórzu para zakochanych w blasku księŜyca huśta się i podziwia migocące gwiazdy.wykrzyczał Wróbelek Caluś. staję w obronie bezbronnych. a w nocy . jak świetliki oświetlają twoją budę. a momentami ta niesamowicie bajeczna i spokojna cisza. Ŝe Misiek własnymi siłami potrafił pokonać strach przed ciemnością. Od tej pory Misiek czuł się dumny z siebie. moŜesz mi wyznać. Zebrał się w sobie. Zapytał: . jak docierają róŜne dźwięki. za dnia jestem powaŜny. Teraz znów słyszysz.Wróbelek Caluś. cechuje mnie odwaga i spryt. Na to odpowiedział Wróbelek Caluś: . odwagi nabrał i poszczekując. co ma zrobić. Piesek Misiek juŜ nieco inaczej zaczął postrzegać to.Kochany Wróbelku Calusiu.Czy ty się czegoś boisz? Jestem ci oddanym przyjacielem. Popatrz. Ŝe mógł się komuś wyŜalić i pokonać strach przed ciemnością. Uspokojony Misiek popatrzył w górę. . który czuł radość z tego.łamiącym się głosem wyszeptał . Okazało się. jesteś piękna!!! . Przestraszony piesek wahał się.Wróbelek Caluś wyczuł w głosie psa przeraŜenie. Serce uspokoiło się. gdzie siedział jego przyjaciel . a Ŝycie na wsi upływało w spokoju i harmonii. jak zbudził Misiaka hałas na dworze. jakie uroki w sobie ma ciemność i to. wyszedł z budy na podwórze. Nie minęło kilka minut od odlotu Wróbelka. one kochają noc. Długą chwilę panowała bezdenna przepaść oczekiwania. Masz Misiaku wyjątkowo dobry słuch. Wyglądał na zadowolonego widząc.Powoli otwórz oczy i spójrz. co cię trapi.

Ptaki śpiewały na gałązkach. które nie wierzy w swoje moŜliwości. Zaklęty we włochatego stworka przez złą czarownicę. Czesław VII ogłasza turniej rycerski. walczył z własnym cieniem. Ballada o Grzesiu Deszcz topił w kroplach miasteczko Elfów połoŜone na siedmiu wzgórzach Styczogrodu. Obrzucali biedaka starymi warzywami.Król Styczogrodu. a Grzesio w swoim podartym kubraczku od samego rana biegał. kiedy księŜyc uśmiechał się do niego zza chmur. ale zawsze. którą mógł się szczycić – szermierka. Grzesio wpadł do karczmy.zacierając ręce . wyobraŜając sobie. Jednak była rzecz. swoim mieczykiem. Był gońcem. Nie jest wiadomo tak dokładnie. po czym gruchnął na podłogę. sen pryskał jak bańka mydlana.władca Ogrów . a rodzice straszyli swoje pociechy tym. Usłyszawszy to.największy ludoŜerca w okolicy.przeczytał jeden z bywalców karczmy. Nagrodą jest ręka księŜniczki Katarzyny .Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. gruby chłopiec o wdzięcznym imieniu Grzesio biegł na swoich owłosionych stópkach. .wybiegł z chaty. rosa srebrzyła się na trawie. To jego wizytówka. wylewali na niego pomyje. ale i tak nikogo to nie interesowało. Śnił często o Katarzynie. Wyśmiewali go chłopi. ostatkiem sił połoŜył depeszę na stole. Ŝe jest dzielnym rycerzem toczącym batalię z czarnoksięŜnikiem. Poranek był cudowny. Wieczorami. wystruganym z rosnącej nieopodal brzózki. 232 . tęskne wspomnienie. skończą właśnie tak jak on. Timon aŜ zrobił się czerwony i . Często był pośmiewiskiem ludzi. z jakiego to powodu. przewracając się o swój ogonek. kiedy mały. kiedy słońce budziło się. Ŝe jak nie będą się uczyć. trzymając w ręku zachlapaną od błota depeszę. pozostawiając tylko smutne. W karczmie siedział juŜ Timon .

zwanego przez okolicznych chłopów Atralą. stała się ulubionym tematem piosenek podróŜnych bardów. z uśmiechem na twarzy. poczekał. swoją świtą i w towarzystwie dwóch rycerzy spoglądała na walczących. ziejące ogniem. Na murach potęŜnego zamku. aŜ bestia zacznie poŜerać nieszczęśnika i rzucił się na niego. Stworzenia te. aŜeby nie poŜarły publiczności. Cała batalia toczona była na dziedzińcu. Pojawili się teŜ przedstawiciele Elfów. Smok padł raŜony ostrzem. Michał zwany WszystkoŜercą. kiedy widziała. jak giną walczący o jej rękę. . Łzy spływały jej po delikatnych policzkach. Hobbitów. Timon uknuł sprytny plan. Wszyscy bili brawo. To była ulubiona konkurencja Timona. Kiedy smok zniszczył juŜ prawie wszystkich rycerzy. popchnął go wprost w paszczę smoka.To niesprawiedliwe! ..wrzeszczał rozwścieczony tłum.walka na kopie. 4. Timon władca Ogrów.. a na dziedzińcu ustawiali się jeden za drugim: potęŜny Paweł z Pawłowic. 233 . Rafał Leszczawski. krzyczeli. Orków. drugą . Michał WszystkoŜerca próbował walczyć ze smokiem. Katarzyna wraz z ojcem Czesławem. KsięŜniczka Katarzyna była znana ze swej nie- przeciętnej urody: miała czarne jak heban włosy. brązowe oczy. Timon podbiegł do niego. W trzeciej konkurencji trzeba było zabić smoka. Pierwszą konkurencją było strzelanie z łuku do tarczy. przywiązywano do ogromnych słupów drewnianych. Turniej rozpoczął się.W czwartek miał odbyć się turniej. wywieszono ogromne chorągwie z wizerunkiem KsięŜniczki. szczupła.5 roku Trębacze wygrywali owacyjny hymn. Nad zamczyskiem unosiła się niebywała wrzawa.

Jego oczy stały się senne. Triumfującym gestem pozdrowił Katarzynę. 234 . Grzesio wybiegł zza filara. wyrzucając swój miecz daleko za siebie.wbił go Pawłowi prosto w serce. Na dziedzińcu nastała cisza. W finale spotkał się PotęŜny Paweł z Pawłowic. Grzesio oglądał całą walkę zza filara. brzdęk. stając w szranki z Timonem. Nagle Timon został powalony potęŜnym uderzeniem nogą przez Pawła. postrach łupieŜców. stracił przytomność. Przechodząc po nim. Nawet nadworny błazen . Schodząc z areny. Grześ patrzył na KsięŜniczkę tęsknym wzrokiem. świst miecza. który spadł po schodach z wielkim piskiem. Walka była zacięta.zrywając się na równe nogi . kiedy to zazwyczaj tryskał humorem. postrach okolicznych wiosek.Walcz chłopcze! Walcz! Timon padł po uderzeniu mieczem w głowę. unik i znów pchnięcie. uderzył Grzesia. Kiedy Paweł spoglądał na swoją przyszłą Ŝonę. wymachując swoim mieczykiem z brzozy. pchnięcie. Raz Timon nacierał na Pawła. Grzesio wymachiwał mieczem jak szalony. pozdrowił tłum gestem zwycięzcy. Paweł podszedł do niego. Cięcie. unik.Oto mąŜ mojej córki! Publiczność szalała. publiczność wrzała. młodych kobiet i bogatych ludzi. z buta wyciągnął nóŜ i . Ostatnią konkurencją była walka na miecze. Nie chciał.Bartek w tym momencie miał grobową minę. z której ściekała krew smoka. przystawił mu ostrze swojej broni i spojrzał na Katarzynę. Wszyscy oniemieli. Timon nie mógł przeboleć poraŜki. raz Paweł miaŜdŜył Timona swoim mieczem. Upadł na ziemię. Ŝeby go ktoś zobaczył.Timon oparł się o rękojeść swojego miecza.władca Ogrów. Trębacze na murach wygrywali mroczną melodię. Grześ oblany potem padł obok niego. Tylko Katarzyna krzyczała: . rzezimieszków oraz Timon . Grzesio złapał za miecz Pawła. Król Czesław uniósł ręce w górę i krzyknął: . uderzenie. Paweł padł na ziemię.

a przez okna do komnaty wleciały gołębie. Wszyscy upadli na ziemię. nerwowo przeskakując z gałązki na gałązkę. zwłaszcza Ŝe za oknem padał deszcz i było strasznie zimno. miś Bimbo tak się spieszył do szkoły. rycerze. w sali zapachniało róŜami. Niestety. Dookoła niego stali lekarze. Przerwa na posiłek okazała się równieŜ niemiłą 235 . spoglądając na łóŜko. Ale robił to bardzo niechętnie. kto odwiedzał Atralę. Od tej pory w królestwie Styczogrodu rządził Król Grzegorz i Królowa Katarzyna. Grzesio obudził się w komnacie całej ze złota. Czesław i Katarzyna. kiedy ta podchodziła. Ŝeby go pocałować.Nastał kolejny dzień. Nikczemnego Timona pochowano tuŜ pod murami zamku. Pan zajączek Pryś na początku zajęć sprawdzał zadanie: trzeba było przygotować plakat na temat: „śycie w lesie”. Dlatego mały miś zaczął swój dzień od spóźnienia się na lekcję rachowania i liczenia słoiczków miodu. którzy z wyŜszością traktują innych. Miał być symbolem zwycięstwa dobra nad złem i przestrogą dla wszystkich. lecz jej starania okazały się poraŜką. na którym spoczywał Grześ. Na sobie zamiast śmierdzącej kamizelki miał pozłacaną szatę. Zaszklone oczy stworka spoglądały na KsięŜniczkę. Z potwora przeobraził się w pięknego młodzieńca. Ŝe zapomniał własnej pracy. Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. widział grób władcy Ogrów. które jest zmęczone. słuŜący. Dalej równieŜ nie było lepiej. magowie. Stworek uniósł się w powietrzu niesiony blaskiem. przygnębione i potrzebuje relaksu. Mama misia za wszelka cenę próbowała zbudzić synka. Bajka o małym misiu Bimbo Piętnaście minut temu miś Bimbo powinien juŜ wstać i ruszyć do szkoły. Nagle w całej Sali rozległ się huk. Zły czar rzucony na nieboraka został zdjęty. KaŜdy. Za oknem kanarek świergotał.

Bimbo był juŜ bardzo zły i zmęczony wszystkimi przygodami. Dotarł nareszcie do domu. masując je. leŜy na zielonej łące. Otworzył powoli oczy i zobaczył przed sobą mamę. lecz zimny wiatr i mocny deszcz nie pozwalały o sobie zapomnieć.wziął taty i nie skosztował ulubionego puddingu z odrobinką miodu. Otworzył drzwi i juŜ chciał coś krzyknąć. Owiewa moje ciało delikatnie. Wstał i otrząsnął futerko. Mój brzuszek równiutko i spokojnie oddycha. Leciutki wiaterek sprawia. W kuchni czekała mama misia z jego ulubionym daniem – naleśniki z bitą śmietaną i z owocami. które szepczą do niego czule. Orzeźwiony i pełen energii zaczął opowiadać mamie swój sen. zły na cały dzisiejszy dzień. Wybiła upragniona godzina trzynasta. a wokół niego kwitną przepiękne stokrotki.zamiast zabrać swoją .myśli miś – „Moje łapki są coraz cięŜsze i cięŜsze. Czuję się taki odpręŜony i zrelaksowany”. Czuję. jak małe promyczki słońca ogrzewają po kolei moje nogi i łapki. Próbował wyobrazić sobie piękny letni krajobraz i zastąpić nim tę szarą ponurą rzeczywistość. a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Jestem bardzo spokojny i bezpieczny.pomyślał miś. zaczynając powoli od głowy poprzez ramiona i kończąc na stopach. jakie go dziś spotkały. jednocześnie rytmicznie kołysze mnie do snu. aby jak najszybciej wrócić do domu i rozłoŜyć się na swoim mięciutkim łóŜeczku. poniewaŜ mały miś pomylił torebki z jedzeniem i .chwilą. Szum wody płynącej w strumyku sprawia. nie chce mi się ich podnosić. „Jak mi dobrze” . Po pysznym posiłku Bimbo ułoŜył się wygodnie w łóŜeczku. ale nagle przyjemny słodki zapach połaskotał go po nosku. Nagle Bimbo usłyszał leciutkie klaśnięcie w dłonie. Jest mi coraz cieplej i jestem taki spokojny. Ŝe znajduje się w pięknej krainie. Ŝe wszystkie moje smutki odpływają w dal. Ŝe robi się coraz bardziej senny. Głowa jest wygodnie ułoŜona. 236 . Miś szybko spakował swój czerwony tornister i ruszył do domku. Myślał o tym. Śpiew słowików tworzy wspaniałą melodię i całkowicie go uspokaja. Zamknął oczy i zaczął wyobraŜać sobie. Rozluźnił zmęczone nóŜki i łapki.

Był bardzo samotny. JeŜyk nie potrafił zrzucić tak duŜego cięŜaru i długo chodził z jabłkami na plecach. by pijąc wodę nie nachylał się za bardzo. Cała historia wydarzyła się w piękny wiosenny dzień przy szosie. Pewnego dnia. W końcu gubił je. gdyŜ niedawno rozstał się z mamą. Bajka o samotnym jeŜyku Pewnego razu w lesie. Nagle stracił grunt pod łapkami i wpadł do niej. bo moŜe go porwać nurt. JeŜyk machał łapkami. ale malec był juŜ bardzo zmęczony. W końcu udało mu się wyjść z wody. jeŜyk był tak spragniony. w którym się znalazł. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. lecz był juŜ daleko. które coraz bardziej mu dokuczały. Owoce były bardzo cięŜkie dla małego zwierzątka. Ponad to nie potrafił poradzić sobie z problemami. mama przestrzegła jeŜyka. Nurt był silny i porwał malca. jabłka spadały mu na grzbiet i przyczepiały się do kolców. Wędrował więc po nieznanej okolicy i czuł się bardzo samotny i smutny. nieopodal małej wsi. Gdy byli juŜ na miejscu. JeŜyk wybrał się wraz z mamą nad strumyk. aby się napić zimnej wody. Za kaŜdym razem. Niestety. Nie znał miejsca. który dla tak małego zwierzątka był bardzo silny. który znajdował się pod lasem po drugiej stronie drogi. i nie mógł odnaleźć swojej mamy. gdy wyczerpany noszeniem jabłka na grzbiecie szedł do jeziorka napić się wody. Ŝe nie posłuchał mamy i mocno się nachylił. 6 lat .Adrian Myszka Bajka dla dziecka. którego łapka zaczepiła się o krzak jeŜyny. Zajączek poprosił je237 Emilka Kaczkowska. gdy przechodził pod jabłonią. by podpłynąć bliŜej brzegu i zaczerpnąć powietrza. Ŝył sobie mały jeŜyk. spostrzegł małego zajączka.

co liczy się w Ŝyciu. podmuch wiatru strącił kolejne dojrzałe jabłko. I w ten sposób znajdziesz przyjaciół. na których zawsze będziesz mógł liczyć. Od tej pory malec zaczął pomagać innym. Nie szata zdobi człowieka W małej wiosce za miastem.JeŜyku. Nie zapomniał równieŜ o tym. oni odwdzięczą ci się tym samym. Usłyszała to mała polna myszka.Ŝyka o pomoc. którzy pomagali mu rozwiązywać jego problemy i nie był juŜ nigdy smutny. Czy nie wyciągnąłeś Ŝadnych wniosków ze spotkania z małym zajączkiem? Gdy będziesz pomagał innym. ucieszył się bardzo i podziękował za pomoc. w ubogiej chacie mieszkał Krzyś z siedmiorgiem swojego rodzeństwa i rodzicami. Codziennie rano wcześnie wstawał. Uradowany malec napił się wody i postanowił wracać. Ŝe jest bardzo samotny. Kukieła Magdalena Bajka dla dzieci. by zapytać. które spadło wprost na jego kolce. JeŜyk opowiedział jej swoją historię i stwierdził. połoŜył się pod drzewem i zaczął płakać. by zdąŜyć wyprawić siebie i młodszych członków swojej rodziny do 238 . JeŜyk bardzo zmartwił się swoim problemem. Krzyś był najstarszy spośród braci i sióstr i w związku z tym miał bardzo duŜo obowiązków. Zajączek zaś spostrzegł problem jeŜyka. JeŜyk zrozumiał słowa nowej przyjaciółki. zdjął jabłko z igieł. nie bojąc się kłujących kolców. co się stało. wszedł między gałęzie i odczepił łapkę Szaraczka. znalazł wielu przyjaciół. gdy przechodził przez sad. pomimo wszelkich przeciwności losu nie jesteś sam. podziękował za pomoc i pobiegł do lasu. Myszka zdjęła czym prędzej jabłko z grzbieciku małego i powiedziała mu: . Ten. aby wiedziały. czy myszka niczego nie potrzebuje. Podbiegła do zrozpaczonego zwierzątka i zapytała. Niestety.

bo tak nazywał się chory chłopiec. 239 . Koledzy ze szkoły. Krzyś pomyślał. szydzili i drwili z niego. spodnie nosiły ślady cerowania na kolanach. który dostał od mamy i powędrował do chorego kolegi. Zawsze pocieszała go myśl. poprosił ich o zwolnienie go na ten dzień z obowiązków. Ŝe Krzyś był miłym i Ŝyczliwym chłopcem. poniewaŜ ona była dla niego ogromną przyjemnością. kim są i jacy są. ale w tym wszystkim znajdował równieŜ czas na naukę. Po powrocie ze szkoły opowiedział o wszystkim rodzicom. wytykały go palcami. Jego odzieŜ była stara i zniszczona. Dla lepszego zdrowia Krzyś podarował Jasiowi owoce i sok. Krzyś posiadał tylko dwie pary spodni i trzy koszulki. ale zawsze moŜe na niej polegać. by Jaś nie miał zaległości w szkole po tak długiej nieobecności. Pewnego dnia w szkole okazało się. Przyniósł mu równieŜ zeszyty i wytłumaczył niezrozumiałe informacje w trosce o to. a dziury na koszulkach zakrywały naszywki. nie chodził do szkoły juŜ sześć dni. Ŝe jeden z chłopców. Jasiowi było tylko bardzo wstyd. choć bardzo biedną. sam teŜ spacerował po korytarzu szkolnym. Dzieci ze szkoły Krzysia nie chciały bawić się z takim biednym chłopcem. Jaś bardzo ucieszył się z odwiedzin. Po szkole Krzyś pomagał tacie w polu i przy zwierzętach. Przed wyjściem z domu Krzyś nazbierał w sadzie jabłek i gruszek. poniewaŜ nikt przez te sześć dni choroby nie odwiedził go. Było mu przykro z tego powodu. które zresztą nosił na zmianę ze swoim o rok młodszym bratem.szkoły i przedszkola. Ŝe do tej pory oceniał ludzi po wyglądzie. poniewaŜ był bardzo biedny i odróŜniał się od nich dość znacznie. Jaś bardzo polubił Krzysia. a była to tym większa radość. który dostał od mamy. przekonał się. a chłopcy mieli zawsze modne dresy i buty sportowe. Jaś. zabrał ze sobą równieŜ sok z malin. Ŝe ma kochającą się rodzinę. zachorował na grypę. Najbardziej interesował się matematyką i fizyką. Ŝe mógłby go odwiedzić. do której uczęszczał. Dziewczynki ze szkoły Krzysia były kolorowo ubrane. który chodził z Krzysiem do klasy. Krzyś w szkolnej ławce zawsze siedział sam. poniewaŜ bardzo chciał odwiedzić chorego Jasia. a nie po tym.

a pot zalewał go jak maratończyka przy mecie. Baba. 3 latka a delikatna bryza niosła cudowną woń wydobywającą się z restauracji promu przepływającego niedaleko. Staruszek poczuł. Pogoda była wspaniała. gdy rozległ się przeraźliwy dźwięk. Od jakiegoś czasu „polowano” na rybaków łowiących śledzie. Delikatny wiaterek muskał obnaŜone stopy starego rybaka. Sieci były pełne ryb. Gdy je wciągnął. okazało się. jak tysiące małych igiełek penetrują jego bębenki w uszach. Niefortunnie po chwili nadpłynęła straŜ wodna. rybak zwinął sieci i poszedł na przystań. echosonda nie wykrywała Ŝadnej ławicy. wylegującego się na ławce przed domem. pozostawiając po sobie jedynie głuche echo. jak co ranek. Parę godzin później rybaka obudził jazgot mew unoszących się nad łodzią. poganiała go do roboty. gdyŜ normy unijne dla Polski juŜ dawno były przekroczone. O rybaku i złotej grypce Był piękny. Przemili panowie wręczyli mu zaproszenie na kameralne spotkanie z sędzią. Płuca paliły go Ŝywym ogniem. Staruszek postanowił się zdrzemnąć.Bajki relaksacyjne Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego i trochę starszego. Kubuś Zieja. Po wejściu na kuter włączył sobie radio i nucąc „Złote Przeboje” wypłynął na szerokie wody Bałtyku. Po powrocie do domu staruszek nie czuł się juŜ tak dobrze. Rozdarta Ŝona 240 . Ŝe trafił na ławicę śledzi. słoneczny dzień. Nie chcąc naraŜać się na utratę słuchu. W przeraźliwej fali akustycznej rozpoznał głos swojej Ŝony. Staruszek na próŜno próbował się pozbyć rybek z ładowni.

Po chwili przedstawił diagnozę. To jego rozdarta Ŝona skakała nad łóŜkiem. Badania wykazały. Ŝe podobne objawy ma nowy. gdyŜ jako jedyny we wsi obejrzał wszystkie odcinki „ Z archiwum X” i miał rozległą wiedzę na temat „dziwnych” zjawisk. Aby uniknąć rozgłosu oświadczono. Baba i znachor równieŜ tam pojechali. Ŝe złapał on Złotą Grypkę. Wyjawił rybakowi. iŜ to powinno powstrzymać Gorączkę Złota. Ŝe rybak zmarł. Rybak natomiast resztkami sił wystukał SMSa do sąsiada . Realizowano wszystkie jego zachcianki. Ŝe chory poci się czystym złotem. zatrzymani na obserwację. 241 .kropelki spływające po ciele staruszka miały piękny bursztynowy odcień i po chwili przybierały stałą konsystencję. zbierając pot ze schorowanego czoła. Sąsiad wparował do chaty i rozpoczął badania za pomocą przedziwnych przedmiotów. sztab zarządzania kryzysowego oraz koleŜanki z gangu kółka róŜańcowego. Stała się rzecz niebywała . Rtęć tańczyła niczym equalizer na sprzęcie audio.znachora. gdyŜ do niej zaglądał tylko sprzątacz i nikt się nią nie interesował. UwaŜał go za najodpowiedniejszą osobę do diagnozy tej choroby. Wkrótce zbudził go znajomy jazgot. a baba wróciła do domu z Ŝałosną rentą po męŜu. W laboratorium przy rybaku kręciły się piękne asystentki w króciutkich spódniczkach. policję. straŜ poŜarną. zmutowany wirus ptasiej grypy. Ŝe jej mąŜ przysłuŜy się społeczeństwu napełniając niemal pusty skarbiec narodowy. Nie chcąc słuchać zrzędzenia. Znachor zaginął. Po paru dniach do kobiety przyszedł minister finansów i oświadczył. po czym wyszukał na półce dezodorant antyperspiracyjny i wysmarował nim całe ciało starca twierdząc. na co zmarniały staruszek odpowiadał.wypytywała o połowy. chłop udał się do sypialni i wcisnął termometr pod pachę. iŜ złowił duŜo świeŜego powietrza. W tejŜe chwili do domu wparowała brygada ludzi w białych kombinezonach i zabrali chorego do ośrodka badawczego znajdującego się pod szczytem pobliskiej góry. W panice szybko zawiadomiła pogotowie. Był traktowany jak król. Baba wyczytała w Internecie. Babę zŜerała zazdrość. Nałykał się więc APAPów i padł wycieńczony na łóŜko.

a u jego boku stał zaginiony znachor. Od dwudziestu lat Ŝona nie przygotowywała mu tej potrawy. Ŝeby nigdzie dzisiaj nie wypływał. W telewizji leciał kolejny odcinek „Mody na sukces”. gdy jego nozdrza rozpoznały cudowny zapach pieczeni czosnkowej. Obudził ją delikatny wietrzyk wpadający przez uchylone okno. Ŝe „warchoł na to nie zasługuje”. przyjaznej kobiety. Wybiegła na podwórze. Jeszcze przez długi czas rybak nie mógł się przyzwyczaić do nowej. Po paru minutach obściskiwania pobiegła do kuchni. Widok ten spowodował u baby palpitację serca.Po paru miesiącach samotna kobieta rozpoznała swojego męŜa na zdjęciu w „Pani Domu”. Jej oczom ukazał się rybak drzemiący spokojnie na ławce przed domem. Starzec po paru operacjach plastycznych bawił się na jakimś przyjęciu otoczony pięknymi kobietami. Zszokowana wyciągnęła telefon komórkowy. twierdząc. gdzie stanęła jak wryta. po czym zemdlała. Rzuciła się starcowi w ramiona i powiedziała. Zdezorientowany staruszek jeszcze przez pół godziny leŜał przed domem. Dawid Leszczawski. ale nie znalazła gazety z bulwersującym zdjęciem. Rozejrzała się dookoła. Lekko spanikowana zaczęła się kręcić po domu. 14 lat 242 . Po chwili zmieszania jej chaotyczne myśli zbiegły się ku jednemu – to był tylko zły sen. jaką poślubił ponad trzydzieści lat wcześniej. by sprawdzić datę. takiej.

chłodna. ciągle mu się wymykają. Jest mu bardzo wygodnie. 243 Zosia Danielkiewicz. Jego ciało jest bezwładne i lekkie. Czuje się zrelaksowany. Dookoła niego lata pełno pięknych. zasypia. Delikatny wietrzyk zabiera je ze sobą tak. zwiewne. Zamyka oczy. Miś patrzy na chmurki i ich kształty kojarzą mu się róŜnie. aby odpocząć. I nie wiadomo kiedy.Mariola Michalik Śpiący miś Jest piękna pogoda. Czuje się. Nagle miś w jednej z chmurek dostrzega jakby kształt baryłki miodu. zielonej trawce i zapomina o wszystkim. ma znów chęć do Ŝycia. Zaczerpnął sił i moŜe wracać do swej chatki. moczy łapkę i polewa się nią. Teraz wchodzi do niej. To jego sposób na rozładowanie nagromadzonych napięć. Problemy wydają mu się błahe. Jednak te. pochyla się i pije wodę. 6 lat . Miś biegnie za nimi. Nabrał sił. Jest orzeźwiająca. aby napić się wody i schłodzić się nieco. co go przytłacza i martwi. brzęczenie owadów. Słyszy cykanie świerszczy. zrelaksować się. Siada na kamieniu. Miś przypomina sobie wszystkie miłe chwile. to z helikopterem. Miał piękne sny. piękną woń kwiatów. wypoczęty. Ŝe wszystko staje się łatwe i piękne. wypoczęty. to z wiewiórką. do pracy. Miś oddycha powoli. Oddalają się od niego. to z drzewami. Ręce podłoŜył sobie pod głowę. jak nowo narodzony. Idzie właśnie na łąkę. Jest całkowicie odpręŜony. Jeszcze tylko pochyla się nad strumyczkiem. Budzi się rześki. spokojnie. Zmęczony kładzie się na miękkiej. Wstąpiła w niego nowa energia. to z ptakiem. kolorowych motyli. miarowo. Odpoczywa. Promyki słońca ogrzewają twarz małego misia. próbując je złapać. Czuje zapach ziemi.

był malutki jako ćwieczek. bo był dobry i serdeczny. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu Tomcio Paluszek Za górami wysokimi. Zawsze grzeczny i rodzicom. Ale Tomcio był szczęśliwy. Łódkę sobie wybuduję i w świat sobie powędruję. śe odjeŜdŜa w świat daleki. Tomek zwał się ich syneczek. choć malutki. za morzami głębokimi. Tomcio ściska i całuje. Raz ten Tomcio myśli sobie: „u nas cicho niby w grobie. dziwy jakieś. matka szlocha. Choć rodzice biedni byli. Ŝe ich Tomek juŜ nie kocha. był najpierwszym oczkiem w głowie. A tam dalej gdzieś są cudy.” Ojciec płacze. 244 .Na zakończenie jeszcze jedna opowieść. prędko wrócić obiecuje. lecz prawdziwy. Ŝe porzuca ich na wieki. jak laleczki. zawsze miły. bieli i syneczka sobie mieli. a w nim ludzie. Czemu ja się nic nie dziwię. Stał krzaczek malusieczki. czarnym chlebem się Ŝywili. wielkoludy. Bajka dla dziecka. W tym kraiczku niegdyś Ŝyli staruszkowie siwi. Mieczysław Pawłowski Ilustracje do tej bajki wykonał Andrzej Rychlik. kaŜdy powie.

A leciuchny. ujrzał Tomek wieloryba. z tej i z owej patrzy strony. A wy w zdrowiu zostawajcie. Olbrzymowi ukłon składa i do niego tak powiada: „Królu wielki i wspaniały. Zaraz go do zamku nieście i w pokojach mych umieśćcie. cały świat się mu rozstąpił. Choć nasz chłopak jest bez trwogi. ni to ryba. same słodkie rzeczy jadał. lecz na taki widok srogi ZadrŜał biedak w głębi duszy.woła . ale śmiało naprzód ruszył. o swym Tomciu wspominajcie. niechaj zowie się Paluszek. Tylko będę tu do rana i poŜegnam króla Pana. Klasnął w ręce raz i drugi na swych dworzan i na sługi.człek malutki! Jaki zgrabny i milutki. Jakby ujrzał dziw nie lada i do oka szkła przykłada. JuŜ przepłynął oceany i zobaczył kraj nieznany. cały i przywiozę dar wspaniały.” Tomek chodził w cudnych szatach. dla lepszego zobaczenia tak dziwnego tu stworzenia. Pozwól Panie tu odpocząć. Na krzesełkach miękkich siadał. Ni to zwierz. by na Twoim brzegu spocząć.Mówi: „Wrócę zdrowy. wysokiego. Jestem podróŜny ubogi i z dalekiej przybyłem drogi. odwróć na mnie wzrok wspaniały.” Olbrzym stanął zadziwiony. jako puszek. tak postąpił. „Patrzcie! . 245 . Dalej ujrzał Tomek pana. w aksamitach i szkarłatach. jak stos siana.” Jak pomyślał.

czemu łezka z nich się toczy?” Tomek upadł na kolana i tak błaga swego Pana: „ChociaŜ Ŝyję tu. AŜ do niego raz zajrzała myszka mała. lecz do mego tęsknię kraju. jak śnieg biała. niewdzięczniku mały! W skarbach mych opływasz cały I chcesz uciec z państwa mego?! . Niech mnie niesie przez głębiny do mej ziemi. gdzie krzewy najwaŜniejsze Szczerozłota klatka stoi. mury. „Myszko dobra. tam. A nasz Tomcio ledwo Ŝyje. czy im Tomek nie ucieka. przy niej stróŜów aŜ się roi.Ale smutne jego oczy. jak w raju. kraty. po jagodach łza się toczy. choć obrazy nie zawiera. za tatusiem i za matką. W jaki sposób wyjść z tej klatki i powrócić do swej chatki?” 246 . Pozwól niech wsiądę do łodzi. Tęskni biedak za swą chatką. Ŝebyś ty mi powiedziała. juŜ nic nie je i nie pije. niech mnie morska woda chłodzi. mam łańcuchy. wielkoluda obraziła i gniew jego oburzyła: „A ty. jako ścięty kwiat usycha. gdzie drzewa najpiękniejsze. Król powiada: „Mój Paluszku. Lecz dla Ciebie mój karliku dosyć klatki na stoliku!” Tam.Nie dopuszczę ja do tego! Jam król wielki i bogaty. Tylko jęczy. co masz na serduszku? Czemu smutne masz swe oczy. tylko wzdycha. Ta Paluszka prośba szczera. Patrzą z bliska i z daleka. myszko mała. do rodziny.

choć mi Ŝal za serce ściska. Lecz łupinka tylko mała się przy brzegu kołysała. muszę wrócić do swych dziatek. ale myszka naprzód rusza. w tym wiatr straszny głos przyniesie. Wnet juŜ myszka i Paluszek wpadli w przepaść jak kłębuszek.” Nagle. korytarzyk wąski. jakby w gęstym lesie. Spojrzał Tomek. ciemny. Tomcio wsiądź na statek i szczęśliwie płyń przez wody do rodzinnej swej zagrody. I powiodła się ucieczka.Myszka nic nie odpowiada. „Tu Cię Ŝegnam . by wyciągnąć z niej Tomeczka. tak ogromne. Tu Paluszek z myszką swoją juŜ niczego się nie boją. a Ty. Korytarzem w kreciej norze dostali się aŜ nad morze. Ten juŜ myszkę zębem rani.” 247 . jak wilczyska. tylko przy klateczce siada. pojedziemy przez te błonia. Nasz Paluszek do niej siada i tak do siebie powiada: „Niech mnie niosą same wody do rodzinnej mej zagrody. jak na konia.” Ale czółna juŜ nie było. ten do Tomka z pazurami. „Siadaj na mnie. Popłyniesz przez te wody do rodzinnej swej zagrody. Był to dom kreta podziemny. a tu w ślady pędzą za nimi dwa kociska. Wnet klateczkę gryźć zaczyna i po chwili pręt odgina. Potem głośno raz gwizdnęła i o ziemię się cisnęła. JuŜ zamarła w Tomku dusza. o skały się gdzieś rozbiło.mówi myszka .

tego nikt juŜ w ludzkiej mowie nie opisze. I przypadła i krzyknęła. Czy rodzinę mieć daleko i bogactwa wielkie trzeba? Nie. matkę drogą i chałupkę swą ubogą. jesteś przecie?! Zatęskniłeś za swoimi? Powróciłeś do swej ziemi!” Ile było tam radości. na me skrzydła cię zabiorę. mój syneczku.z lotu ptaka. A tam świat się właśnie wali i naprawdę jest kosmaty. i do serca przycisnęła. aŜ zawoła jaskółeczka: „Patrz rodziców twych chateczka! JuŜ obniŜam lot ku ziemi. Ojciec mówi: „Moje dziecię.„To ty. cóŜ tam za nowina? Czy widziałaś mego syna?” Otworzyła drzwi mateczka i poznała wnet syneczka.” Do jaskółki przytulony leci Tomek w swoje strony. co wracała do gniazdeczka.jak widać . śe ten piękny świat w oddali. ile szczęścia i miłości. ja jestem tu bogaty z kromeczką czarnego chleba. puk! W okieneczko .” Puk. Do Tomka się zbliŜyła i te słowa przemówiła: „Nadleciałam w samą porę. Przywitasz się wkrótce z nimi. 248 . Leci.Nadleciała jaskółeczka. I przeniosę cię przez morze zanim ranne błysną zorze. nie opowie… Tylko myśl przychodzi taka i . Ujrzysz ojca. czy teŜ zawsze jest bogaty. obłokami. leci nad morzami. jaskółeczko? CóŜ tam.

. więc teraz znajomo skrzypią nieotwierane w świetle dnia zamki. zachwycam się ciszą. gdy ja juŜ mocno śpię. Słońce schowało się za lasem. Bajko.. JuŜ czuję zapach leśnych malin i słodkich poziomek. Dobrze..Kochana Bajko! Jest juŜ ciemno. Drzwi do Krainy Snów za chwilę znów się otworzą. a motyl wielobarwny lekko usiadł na maleńkim fiołku. Wiem. Ŝe jeszcze nie śpisz. a potargane włosy niefrasobliwie otulają mojego misia.. słyszę jeszcze szelest Twoich kartek. ze mną wbiega roześmiany zajączek.. szeleszczą cicho w rytm słów z Twojej opowieści. Delikatny wietrzyk trąca liście. ja-Dziecko 249 .. Ŝe jesteś. Ty zawsze milkniesz dopiero wtedy. Stawiam krok.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful