Spis treści
Wstęp Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się gryzoni. Przygody Ŝółwia Huberta Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego, a konkretnie dla diabetyka. O Dzielnym Linusie Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka, które boi się pająków. Przygody Nomika, Drzewika i Drobika - trzech sympatycznych skrzatów Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka, które...boi się owadów. O chłopcu, który bał się owadów Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności. Strach ma wielkie oczy, ale zawsze moŜna go przeskoczyć… Barbara Jasińska Bajka dla dziecka, które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Biedroneczka Ela Ewelina Skawińska Bajeczka dla dziecka, które odczuwa lęk przed alienacją. Szklanki Malwina Berger Bajka dla dziecka, które ma problemy z akceptacją siebie, ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Mały koliberek ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci, które nie chcą, bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. O króliczku, który wszystko jadł łapkami Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka, które poniosło stratę - śmierć czyjąś. Lilia Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców. Wesołek Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych. Gwiazda Prawdy Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemność. Jak Bąbelek pokonał strach Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności. O tym, jak Czarnouszek przestał się bać. 9 13

14

16

18

21

24

28

32

34

36

38

41

46

48

3

Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka, które boi się duchów. Gabryś i duchy Anna Bulanda Bajka dla dziecka, która boi się pójść do szkoły. Mała biedroneczka Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka, które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje. Łakomczuszek, łakomczuszek ma duŜy brzuszek... Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca, który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. Krzyś i nowy członek rodziny Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka, które boi się nauczyciela lub innej osoby. O kaczuszce, która bała się nauczyciela od matematyki Justyna Jarosz Bajka dla dziecka, które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. Przestroga dla samolubów Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka, który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrą. Bajka o Wróbelku, który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. Estera Gilowska Bajka dla dziecka, które jest niegrzeczne. Drzewo Grzeczności Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci, które są nieśmiałe i nie wierzy we własne moŜliwości. Przeprowadzka Emilia Kania Bajka dla dziecka, które nie chce chodzić do przedszkola. Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka, które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. Bracia Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić. Bajka o samolubnym misiu Karolku Anna Solak Bajka dla dziecka, które boi się ciemności. O Misiu - Zdzisiu, który pomógł przezwycięŜyć lęk Anna Machelska Bajka dla dziecka, które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami. Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie

51

52

54

56

62

66

70

72

78

83

86

87

90

92

4

które są zbyt nieśmiałe. Aleksandra Naganowska Bajka dla dzieci. które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności). Duch lasu Ewelina Wild Bajka dla dziecka które boi sie burzy. a co złe. które boi się być same podczas burzy. Oczodół i jego Pies. Burzynka Balbinka Adriana Nowak Bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać. Trudna rozmowa Karolina Tretalska Bajka dla dziecka. Pająk Gogo i czerwony kalosz 95 96 103 105 109 112 115 118 123 126 128 133 135 138 140 5 . Bajka o cynamonie. co jest dobre. który boi się burzy Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców. O piesku Keczim. który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka. Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka.Berenika Kapiczenko Bajka skierowana jest do dziecka. które boi się wizyty w szpitalu. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. Leśny szpital. który nie chciał pójść do przedszkola Natalia Zatka O słoniku. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Szymon ChadŜy Bajka dla dziecka. które nie wie. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. Kamila Węglarz Bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości. Rufus Piotr Szklarz Bajka dla dziecka. które boi się samotności. Niezwykły sen Robert Kownacki Bajka dla dziecka. Anielska gwiazdka Anna Postoł Bajka dla dziecka. O Antosiu. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. które straciło wzrok. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł.

które straciło mamę. które jest bardzo nieposłuszne. Świetlista Dolina 144 146 148 151 154 156 159 162 164 166 168 172 176 178 188 6 . która bała się policjanta. Samotny Michał Anna Lonc Bajka dla dzieci. które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. Króliczek Mikuś Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. NieostroŜna rybka Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. Niegrzeczny Dawidek Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka..Anna Socha Bajka dla dziecka. Ŝe jest najlepsze. które jest odrzucone przez otoczenie. Piórnikowa rodzina Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. Patrycja Linke Bajka dla dziecka. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. które. które notorycznie kłamie. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. O Karolku kłamczuszku. które kłamie. Krystian Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. które skarŜy. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. które boją się ciemności. Bajka o Bubie i potworze z kąta Anna Wysocka Bajka dla dziecka. lubi dokuczać innym i myśli. Opowieść o matce Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. Roberta Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. niegrzeczne.. A czy to prawda? Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. które bije innych. który nie potrafił z innymi pracować Joanna Rychlik O dziewczynce. Amelia Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. Bajka o piesku Łatusiu Anna Osypiuk Bajka dla dziecka.

nowej szkoły. przez co jest niepewne siebie. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. Bartek i jego wyobraźnia Katarzyna Rachańska Bajka dla dziecka które zostało odrzucone przez grupę. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. Ŝe będzie miał rodzeństwo. które nie tolerują „inności” kolegów czy z klasy. Mój przyjaciel pajączek Malwina Kulikowska Bajka dla dzieci. w których rodzinie planuje się kolejne dziecko. Andy i jego przyjaciel Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Męcząca złość Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka.Agnieszka Broniszewska Bajka dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i samodzielnym zostawaniem w domu. Znajdek Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Mały Miś i przyjaciel króliczek Marcin Rzepisko Bajka dla dzieci. Leśne licho Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Śmietniczek Bartek Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci. które wpadają w złość z błahych powodów. które mają być wysłane do przedszkola. a to nie jest niczym strasznym. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. Luneta miłości 194 196 198 202 203 209 210 213 216 220 221 225 226 7 . Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. czy z otoczenia. Rodzeństwo z miłości Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. Czytamy ją równieŜ dzieciom. np. które ucieka. Niespokojna Inga Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. który nie chciał chodzić do szkoły. Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. któremu zmarła mama. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. które boją się nowego i nieznanego.

które nie wierzy w swoje moŜliwości. aby wiedziały co liczy się w Ŝyciu. przygnębione i potrzebuje relaksu. Bajka o Mirze. które jest zmęczone. Bajka o samotnym jeŜyku Magdalena Kukieła Bajka dla dzieci. Tomcio Paluszek 227 229 232 235 237 238 240 243 244 8 .Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. Nie szata zdobi człowieka Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego. Pies Misiek Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. które boi się ciemności. Bajka o małym misiu Bimbo Adrian Myszka Bajka dla dziecka. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu. która bała się ciemności Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. O rybaku i złotej grypce Mariola Michalik Śpiący miś Mieczysław Pawłowski Bajka dla dziecka. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. Ballada o Grzesiu Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka.

daleki. odczuć. dźwięki w ciemności. Powracając do wspomnień lub obserwując uwaŜnie dzieci. Bliskość osób znaczących. Stres pourazowy pozostawiony dziecku. pragnień i zahamowań. wichury.bo niezrozumiałe. oczywiście na poziomie swoich moŜliwości rozwojowych.” William Blake Świat poznawany oczami dziecka stopniowo poszerza się i pogłębia. straszne . bliskość fizyczna i psychiczna. potem doświadcza coraz dalszych przestrzeni. Maluch poznaje siebie i najbliŜsze otoczenie. ale poprzez swoją tajemniczość skutecznie je wzmacnia. Nie jest w stanie ogarnąć wszystkich nowości naokoło siebie. One są wielkie. których obraz wytworzył się w wyobraźni na podstawie obserwowania czegoś niezwykłego. W ten sposób oswaja niezrozumiałe dotąd zjawiska przyrody. gdy niepokój jest naturalnie mały i nie przeraŜa.”Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane. Istotne jest. stanowi most między bezpiecznym światem dobrze znanym i tym.bo oŜywają w wyobraźni i wynurzają się znienacka w mroku. które ma przecieŜ ograniczone moŜliwości poznawczej interpretacji. jak burze. Dziecko zaczyna postrzegać otaczające zjawiska jako normalne i mijające. A między nimi są drzwi. Na dodatek nie zawsze Ŝyczliwy i przyjazny. to nie boli”. Coś z nim trzeba zrobić. który jest jeszcze obcy. Dziecko jest w stanie zrozumieć wiele niepokojących sytuacji. Szkodliwe moŜe się okazać zaprzeczanie lękom i niepokojom: „nie ma się czego bać!. straszne . a lęk przed jaskrawym piorunem nie znika wraz ze słowami rodzica. a moŜe przenieść na inny obiekt…. które pozornie tylko tuszuje traumy. a nie tworzeniem tabu. Mechanizm uruchamiany przez nadmierny lęk przerwać moŜna poprzez zmianę sposobu myślenia. by oswajanie lęków było próbą konkretyzacji i nazywania. ale i potwory. odnajdujemy róŜne stany: od radości i zachwytów do mroku i strachu. zagraŜający. bo przecieŜ ukłucie igłą sprawia ból. moŜe spowodować konieczność depersona9 . samemu sobie zaprzeczyć. Tylko moŜe juŜ w podświadomości. i tak oto zaczyna się igranie z własnym obszarem uczuć.

to ja równieŜ znajdę. Lęk oswojony oznacza. Przyczyniają się bowiem do rozładowania napięcia. Zwłaszcza w opowieściach psychoterapeutycznych i relaksacyjnych. nie opowie powracającego złego snu.nie dają rozwiązania długotrwałego i właściwego dla budowania przyszłych doświadczeń. ale przede wszystkim jest szansa. a magię pozostawmy rozkapryszonym księŜniczkom i Ŝabom na brzegu wymyślonego stawu. Łatwiej wtedy dostrzec proste przyczyny poplątanych spraw. gdy dziecko szuka sposobu rozwikłania problemów konkretnych. MoŜemy próbować uczyć dzieci otwartości. z nieboskłonu albo fantastyczne stworzenia zaproszone na tę chwilę. Maleje złudzenie o wyjątkowości naszych problemów. Ŝe w Ŝyciu czarów nie ma. z wypowiedzeniem magicznego zaklęcia ani trochę nie znika mrok ciemności czy lęk przed utratą aprobaty społecznej. Ale zmiana odczuwania ani nawet forma amnezji . by pojawiła się myśl: „skoro On znalazł rozwiązanie w podobnej do mojej trudnej sytuacji. Jak w lustrze Ŝycia. co przerasta ogromem lub mocą. Beztroskie lata. Bo dopóki dziecko nie otworzy szafy swoich lęków.lizacji. obojętności na ból i odrętwienia. zgody na obecność lęków i nie zaprzeczania im. Jednak brak dla nich miejsca w bajkach psychoedukacyjnych. a jednocześnie spojrzenia „oko w oko” lękom i strachom. 10 . Ŝe straszydło nabiera innych kolorów i zmienia twarz. odrealnienia. W bajkach oŜywają bohaterowie ze świata znanego. To w nich dziecko odnajduje własne uczucia i emocje. nie narysuje potwora. ze świata zwierząt. Ŝyje i trwa w gotowości do stałego reagowania lękiem na podobne. A ileŜ tam trosk! Elementy magiczne nie muszą przekreślać skuteczności wpływu bajki. zostawia cały ten balast w sobie. Potrzeba nam duŜo więcej konkretów niŜ złuda zaklęcia. MoŜna sympatyzować z kimś zwyczajnym albo nierealnym. niwelują chwilowe stany niepokoju.” Dzięki temu wychodzimy poza zaklęty krąg własnych dylematów ukrytych w zakamarkach z mnóstwem drzwi. Stanowić mogą wzmocnienie. Wiemy doskonale. Zjawisko projekcji pozwala przenieść część samego siebie na istotę Ŝyjącą na zewnątrz naszego „ja”. To tylko chwilowe radzenie sobie z tym. do których nie mamy kluczy. Trauma nie znika.

uścisku dłoni i magicznych słów: „Jestem z tobą”. elastycznie weryfikować działania i ich kierunek. co w Ŝyciu nam się zdarzy… oby zawsze była to tylko przyjemność wymyślania bajek zabawnych. Obracamy się we własnych mikroświatach. Pierwszy po uświadomieniu. rozweselających. Miniesz . zła godzino. Nasze maluchy ciekawymi oczami obserwują nas i wszystko naokoło. Karel Čapek napisał.Strach i lęk są naturalnymi stanami nie tylko u dzieci.a więc to jest piękne. Zbyt skrajne? MoŜliwe. Potrzebujemy uwaŜnie słuchających przyjaciół. Ŝe „Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego. Z takim właśnie zamierzeniem zaproponowałam studentom tworzenie bajek terapeutycznych. ani dzieci. Literatura dziecięca obfituje w opowieści na granicy świata realnego i wyobraŜonego.. a przecieŜ dokonujemy takich. Początek drogi wyjścia do przestrzeni wolności. Ale warto spróbować tego. albo o latawcu. Przywołam tu słowa Wisławy Szymborskiej: Czemu ty się. subtelnym motylku. My – dorośli równieŜ poszukujemy rozwiązania własnych problemów i niepokojów. ale takŜe uciekając przed czymś nieokreślonym. ich Ŝyczliwego spojrzenia. Kto wie. o czym milczy”. 11 . który postanowił zwiedzać świat. Nie jesteśmy w stanie przygotować ani siebie.a więc musisz minąć. na kaŜdą sytuację. Tym razem jeszcze sami wybierali problem dziecka. Ale nazwanie. pełnych emocji i mechanizmów obronnych. z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś . Jak kojący balsam przed snem działa bajka terapeutyczna o misiu. nie zawsze ze względów czysto racjonalnych.. śycie niesie ze sobą własne pomysły i niespodzianki. relaksujących. Tak naprawdę trudno jest czasem zwerbalizować stan niepokoju. Czasem trzeba reagować intuicyjnie. Dorosłym znacznie trudniej jest przyznać się nawet przed samym sobą: „boję się”. co dotąd było moŜe jeszcze niepotrzebne i niekonieczne. a nie innych wyborów. unikając dysonansu wewnętrznego. to juŜ krok.

Jest to ksiąŜka wyjątkowa dla nas. Wdzięczność kieruję takŜe do Krzysztofa Malczuka. Podziękowania składam wszystkim. czy Gilles Tibo-Zau. KaŜda z nich to własna autorska opowieść. Barbary Cain. który aktywnie wspierał pomysł i nadał mu tytuł. Maria Leszczawska 12 . Mam nadzieję. W tym miejscu dziękuję przede wszystkim autorom bajek i dzieciom za rysunki. dla Kolegium Karkonoskiego. Niniejsza ksiąŜka jest kolejną propozycją dla dzieci i rodziców. szczególnie Edycie Tuz-Jureckiej za pomoc przy wyborze najlepszych bajek i za ich korektę językową. Ŝe okaŜe się pomocna przy rozwiązywaniu róŜnych sytuacji rodzinnych w zaciszu dziecięcego pokoju.Na półkach w księgarni znajdziemy pozycje między innymi Marii Molickiej. bo są w niej zebrane bajki terapeutyczne napisane przez studentów Filologii polskiej w ramach zajęć Terapii pedagogicznej. MoŜe teŜ będzie źródłem pomysłów wykorzystywanych podczas studenckich praktyk zawodowych i w przyszłej pracy dydaktycznej. Doris Brett. którzy przyczynili się do powstania tego zbioru.

Hubert zdał sobie sprawę. W okolicy. gdyŜ bał się. Zrobiło mu się Ŝal tego dziwnego stworze13 . coraz częściej padał deszcz i wiał zimny wiatr. Pewnego razu Hubert po raz kolejny wybrał się w daleką podróŜ. mieszkała rodzina polnych myszy. słońce mniej juŜ grzało. Dotarł do pięknego kraju. o której tylko on sam wiedział. paraliŜujący strach. które boi się gryzoni. Z dnia na dzień czuł się coraz bardziej wyczerpany z głodu i zimna. Pogodził się z myślą. gdzie poznawał wielu nowych przyjaciół. spacerował po plaŜy i kąpał się w ciepłym morzu. ale miał jedną wielką słabość. Tata Mysz wracał właśnie z lasu. Ŝeby wracać do domu. Zwiedzał egzotyczne kraje. gdzie zbierał Ŝołędzie. w której zatrzymał się Ŝółw. Wszyscy bardzo lubili Huberta i uwaŜali go za niezwykle odwaŜnego Ŝółwia. Hubert mieszkał na skraju lasu w kopcu. Istotnie. Zwiedzał dalekie kraje. nasz bohater był bardzo odwaŜny. śółw panicznie bał się wszystkich gryzoni. Ŝe jeśli tu zostanie nie przeŜyje zimy. w którym właJessica Marcinowska. gdy zobaczył leŜącego w stercie mokrych liści Huberta. Wyprawa jednak szybko mu się znudziła i postanowił wyruszyć na Północ. 12 lat śnie panowała późna jesień. Przygody Ŝółwia Huberta śółw Hubert uwielbiał podróŜować. Dni były chłodne i dzień stawał się coraz krótszy. Ŝe moŜe tej zimy nie przeŜyć. jednak był juŜ zbyt słaby. Bardzo wstydził się tego i nie chciał.Emilia Wdowikowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. Niestety. aby ktokolwiek poznał jego tajemnicę. AŜ wreszcie któregoś ranka nie miał nawet siły wstać. nawet maleńka myszka wzbudzała w nim ogromny. gdzie jeszcze nigdy nie był. Ŝe przyjaciele nie będą chcieli się z nim bawić. kolorowych liści. który zbudował sobie z opadających.

nasz bohater powoli dochodził do zdrowia. morskie fale. Gdy Hubert wyzdrowiał zupełnie i otworzył oczka. Oni takŜe jednak cierpieli z powodu choroby jedynego synka. dzięki którym odzyskał zdrowie. budować zamki.nia i postanowił zabrać Ŝółwia do swojej norki. pod czujną opieką rodziny polnych myszek. 14 . zbierać muszelki i patrzeć na piękne. Nigdy nie zapomniał o swoich nowych przyjaciołach. Małgorzata Kornaś Bajka jest dla dziecka chorego. I przede wszystkim przestał bać się gryzoni. Jedyne. gdzie prawie kaŜdego dnia świeci słońce. bo tak miał na imię. Był on jednak bardzo smutny. niestety bardzo często płakał. a na drzewach rosną przepyszne owoce. w czasie których mógł bawić się w piasku. co wywoływało uśmiech na jego ślicznej twarzyczce. Jednak swojej bezsilności nigdy chłopcu nie okazywali. a konkretnie dla diabetyka. a on tak przeraźliwie krzyczał. O Dzielnym Linusie W pewnym pięknym kraju. Linus nie rozumiał postępowania rodziców. bo w przeciwnym razie ciągle przebywałby w szpitalu. jednak szybko zrozumiał. Linus. I tak w mysiej norce. czuli tak wielki ból jak on. I za kaŜdym razem kiedy musieli zrobić mu zastrzyk. mieszkał chłopiec. Od tej pory juŜ się ich nie bał. a potem podziękował za opiekę i ruszył w drogę do domu. Smuciło to jego zmęczonych i zmartwionych rodziców. to codzienne spacery z rodzicami brzegiem morza. początkowo się przestraszył. Hubert mieszkał z rodziną myszek aŜ do przyjścia wiosny. Ŝe myszki uratowały go przed śmiercią. karmiły go i doglądały. PołoŜył go na zrobiony z patyków wózek i poszedł w stronę domu. Musiał jednak otrzymywać niezbędne lekarstwa. był na nich zły i obraŜony. Wszystkie myszki na zmianę nad nim czuwały.

Oczy zwierzęcia wyraŜały wdzięczność. dzielnego. Chłopiec zrozumiał. ciągle do niego mówił.Tego dnia. Cezarek miał złamaną tylną łapę. Ŝe moŜe na niego liczyć w kaŜdym momencie. jaką podjęli. Cieszyli się teŜ dlatego. 15 Dominika Miąso. Nie Ŝałowali decyzji. bo to wszystko jest dla jego dobra. Cieszyli się. jak długo leŜał na plaŜy ani jak się tam znalazł. nie odstępując chłopca na krok. jak waŜne jest przyjmowanie lekarstw. patrzył na niego swoim błagalnym wzrokiem. Miał duŜo szczęścia. wiedział. Jak się okazało po wizycie u weterynarza.Cezar. jak dzielnie Cezar przyjmuje lekarstwa. Ŝe nie jest z nim dobrze. Zapytał. Ŝeby zrobić pieskowi zastrzyk i w ten sposób przyspieszyć leczenie zwierzęcia. Rodzice byli bardzo dumni z Linusa. Linus oddał jedną ze swoich ulubionych foremek do piasku. Ŝe będzie pomagał. Ŝe Linus go zauwaŜył. Ŝe Cezar jest z nimi. kiedy Linus jak co dzień bawił się na plaŜy. Ŝeby moŜna było nalać do niej wody dla nowego przyjaciela. gdy przyjeŜdŜał lekarz. Nie wiadomo bowiem. widząc. czy mogliby go zabrać do domu i udzielić mu pomocy. poza tym był niedoŜywiony i bardzo wyczerpany. Z pieskiem było juŜ prawie dobrze. by w jego miseczce znajdowały się smakołyki i woda. Chłopiec podszedł i zaczął go głaskać. Pobiegł co sił w nogach do swojej mamusi i opowiedział o zwierzęciu. Chłopiec obiecał. przestał juŜ płakać przy robieniu zastrzyków. Mama pochwaliła pomysł chłopca. małego Linusa. Ŝe i Linus. Głaskał Cezara. I bardzo sumiennie wywiązywał się z danego rodzicom słowa. Wspólnymi siłami zanieśli małego pieska do domu. I postanowił. dbał zawsze o to. W ten sposób chciał mu okazać wdzięczność za jego dobroć i pokazać mu. Teraz wymagał troskliwej opieki. spostrzegł nagle leŜącego na brzegu psa. 5 lat . Wymyślił równieŜ dla niego imię . Ŝe nie będzie juŜ nigdy płakał. Rodzice byli bardzo dumni ze swojego syna. Był zupełnie wycieńczony. chodził razem z Linusem i jego rodzicami na plaŜę. Trzymał go za łapkę.

zaczęły z nim rozmawiać i tłumaczyć. a tu nagle wyskoczył wielki. Na szczęście niedaleko był Drzewik. który razem zbudowali. za siedmioma lasami i za wielkim oceanem była piękna kraina. Ŝe pająki nie są tak straszne. Wiedział. Rosły tam ogromne drzewa i wielkie paprocie. W samym środku tego lasu leŜała piękna wioska. aby wyszły z niej i siedziały w lesie przy źródełkach wody. Zawsze przynosił im jedzenie i pyszną wodę od Nomika. które pracowały wspólnie na dobro całej wioski. które miały małą zagrodę na brzegu lasku. Skrzaty wzięły trzy świnki z zagrody i wyruszyły do lasu na pomoc Nomikowi.Joanna Filip Bajka terapeutyczna dla dziecka. Nomik znieruchomiał i ze strachu nie mógł wydusić ani słowa. który wszystko widział i szybko pobiegł po Drobika. Wszystkim Ŝyło się bardzo dobrze i dostatnio. Drobik i Drzewik byli najlepszymi przyjaciółmi. Mieszkały tam jeszcze inne skrzaty. Ŝe boi się on pająków. Przygody trzech sympatycznych skrzatów Nomika. pomagając sobie wzajemnie. Nomik. AŜ pewnego dnia w lesie pojawił się chochlik. Drobik opiekował się zwierzętami. Chochlik poszedł do wielkiej jaskini i namówił mieszkające tam pająki. Wszystkie Ŝyły zgodnie i szczęśliwie. Drzewika i Drobika Za siedmioma górami. Codziennie rano przemierzał las w poszukiwaniu czystego. jak wydaje 16 . Natomiast skrzat Drzewik dawał wszystkim drzewo na opał i pomagał budować ich piękne domki. Szedł przez gęste zarośla. Zawsze po pracy bawili się razem na wielkim placu zabaw. Wsiadły na zwierzątka i szybko pobiegły do miejsca. Gdy dotarły do Nomika. wstrętny pająk. w którym znajdował się ich przeraŜony przyjaciel. w której mieszkały małe skrzaty. które boi się pająków. Skrzat Nomik nosił wszystkim wodę. Zaczął płatać róŜne figle. a najbardziej lubił dokuczać Nomikowi. błyszczącego źródełka. wziął swoje wiaderka i wyruszył do lasu po wodę. Nomik. jak co dzień.

się skrzatowi. Z czasem nawet zaczął rozmawiać z pająkami w jaskini. Ŝe przeprowadzi się do niego. Od tej pory pajączek co wieczór zasypiał w swoim pudełeczku po zapałkach. I tak teŜ się stało. Skrzaty poprosiły Kajtka. Wszyscy razem udali się do nadal wystraszonego skrzata. Wrócił po kilku minutach. Natychmiast pobiegł do swojej chatki. które stało na szafce nocnej Nomika.Kajtek. Nomik przygotował pyszną kolację i przy ciepłej herbatce przegadali całą noc. Ŝe pająki nie są wcale takie straszne. ale Kajtuś zaczął mu opowiadać o sobie. Niestety. Odtąd Nomik pewnie wyruszał do lasu i nie bał się pająków. Jak się okazało. 17 . uciekł z lasu w siną dal i nikt juŜ go nie widział. nie potrafiły przekonać swojego przyjaciela. Wszyscy zebrali się wkoło skrzata i zastanawiali się. co się w tym pudełku znajduje. 11 lat pałkach. W pewnym momencie Drobik wpadł na genialny pomysł. Początkowo skrzacik się wystraszył. w pudełku siedział właśnie on. aby poszedł razem z nimi do Nomika. Drzewik zaczął opowiadać przyjaciołom. Ŝe kiedyś zadomowił się u niego w kredensie mały pajączek . jak moŜna pomóc ich przyjacielowi przezwycięŜyć strach przed pająkami. Namówiły jedynie Nomika. Kajtuś bardzo się zaprzyjaźnił z Nomikiem i zdecydował. Ŝe od wielu miesięcy u niego w domu mieszka właśnie taki pajączek i przedstawił Nomikowi Kajtka. Jego lęki zniknęły dzięki pomocy towarzyszy. Nomik stał się dzielnym skrzatem i niósł pomoc innym. Wtedy to Drzewik powiedział przyjacielowi. trzymając w ręce małe pudełeczko po zaOla Kaczkowska. aby wsiadł na świnkę i szybko wróciły do wioski. Chochlik widząc. Wieczorem wszyscy zebrali się w domku Drzewika i naradzali się. Ŝe nikomu nie moŜe juŜ dokuczyć. Na początku zapytali Nomika o jego samopoczucie i zaczęli tłumaczyć mu.

biegał. zmęczony i głodny. gdyby nie było na nim owadów. Chłopczyk miał juŜ 8 lat. kiedy wyszedł przed dom z lizakiem w ręce. mieszkało sobie małŜeństwo z synkiem Adamem. Ŝe ta osa była jeszcze bardziej przestraszona niŜ on! Przez pół nocy chłopiec nie mógł zmruŜyć oka. Chłopczyk panicznie bał się owadów. Chłopczyk spanikowany krzyknął: 18 .. Gdy tylko przyleciała mała pszczółka. Nie wiedział.. Adaś od razu dostawał drgawek. zrobił sobie kanapkę z miodem. skakał. Chłopczyk bawił się na łące. Chłopiec. próbował wykonywać artystyczne figury. Następnego dnia Adaś wraz z rodzicami wyszedł na spacer. Chłopczyk tak się jej przestraszył. przyleciała mała osa. Niestety. Po kilku minutach zmęczony postanowił odAla Krajewska. a moŜe kilkanaście lat temu. Ŝe nie ma Ŝadnych zmartwień. 6 lat począć. które. pojawiła się pszczoła. Zaczęła latać to koło kanapki. który bał się owadów Kilka. to koło Adasia. Wydawałoby się. Ŝe aŜ upuścił lizaka na chodnik. odruchowo odwracał głowę. jaki piękny byłby świat. gdy zaś zobaczył małą mrówkę.Gniewomir Kukiel Bajka dla dziecka. Mama w tym czasie wyjęła z koszyczka sok. W końcu zmęczony usnął. Pewnego dnia. kręcił fikołki. Usiadł sobie pod drzewem tuŜ obok rodziców.boi się owadów O chłopcu. chodził do szkoły i dobrze się uczył. zwabiona słodkim zapachem. Bawił się świetnie i juŜ prawie zapomniał o tej historii z osą. Ojciec wyciągnął koc i rozłoŜył go. Cały czas myślał. chleb i mały słoik z miodem. Jednak nie była to prawda. niedaleko Twojego domu.

rzekł ojciec. . a to jest pan Edward.Ona chciała mnie uŜądlić! .Dzień Dobry! Spokojnie. To on opiekuje się tymi pszczółkami .odparł Adaś. . . . .Wiesz co.Nie bądź niemądry! Ona poczuła tylko słodki zapach miodu. kwiecistą łąkę. . Pan Edward zapalił światło i oczom małego Adasia ukazało się tysiące malutkich słoików.Dzieeeeń Dobryyy .No. wstała i kilkoma zwinnymi ruchami odpędziła małego intruza.dodał po chwili. Ty.O.Adasiu. jak poczujesz ten zapach. Chodź ze mną! . Popatrz synu. one ci nic nie zrobią . to jest pasieka.rozmyślał. . Weszli do jakiegoś ciemnego pomieszczenia. rzekł do syna: .rzekł ojciec . tu niedaleko jest pasieka.powiedział tajemniczo pan Edward. uwaŜnie obserwując całą sytuację.. 19 . co powiedzieć. Widział setki latających owadów. Adaś wziął ojca za rękę i poszli razem za panem Edwardem. Właściwie… jak to się nazywało? „Psieka? Wieka? Pacieka?” Z rozmyślań wyrwał go głos ojca: . „MoŜe jakiś wodospad? A moŜe to jakiś stary zamek?” . to dzięki nim mamy ten cudowny obraz za oknami.Ale ona chciała mnie uŜądlić! . widząc przeraŜenie w oczach syna.rzekł pan Edward. gdyŜ nie wiedział. Chodź. syneczku . Jednak sparaliŜowany strachem bał się nawet poruszyć. widząc strach w oczach dziecka. jesteśmy na miejscu. Adaś nie wiedział.zabiorę cię na małą wycieczkę. które groźnie brzęczały. to dzięki nim mamy taką piękną. .nie dawał za wygraną chłopczyk. I nie tylko…. co to właściwie jest.Zobacz. Adaś zgodził się.z trudem wydukał Adaś. to była tylko mała pszczółka! Ona nikomu nie chciała zrobić krzywdy! . Ojciec. teŜ od razu przybiegasz.Uciekaj stąd! Poszła! Sio! Mama.

my pomagamy im! Adaś ponownie spojrzał na tatę i na te wszystkie słoiki. a później na pana Edwarda. Dzięki takim pszczołom masz miód.powiedział Adaś.rzekł ponownie pan Edward . mój chłopcze . pszczoła ma Ŝądło. boi się człowieka! To prawda.To jest miód . zresztą. kaŜdy owad ma w przyrodzie określoną rolę.Ale świat bez owadów i tak byłby lepszy! .rzekł pan Edward .Pszczoła. sam nie wiem. jak kaŜdy inny owad. ale moŜe cię ukłuć tylko wtedy.odparł Pan Edward. co jest zbędne. Pan Edward otworzył jeden z nich i poczęstował chłopca. 5 lat Adaś trochę zdezorientowany spojrzał na tatę.Co to jest? . jak na przykład igły z sosny. Mrówki i pszczoły to bardzo pracowite stworzenia! Często ludzie się ich boją. czy liście z buku. Dzięki mrówkom masz czyste ścieŜki w lesie. nie! mój chłopcze . to ona ciebie nigdy nie uŜądli! Marysia Klewiado.Widzisz. dlaczego. 20 . Ponadto od owadów moglibyśmy się sporo na- uczyć.. JeŜeli nie będziesz jej draŜnił i zrywał jej gniazd. Nie moŜemy się ich bać! One pomagają nam. Po chwili powiedział: . To dzięki nim jest słodki i smaczny. kiedy poczuje się zagroŜona. gdyŜ mrówki są „sprzątaczami” i usuwają wszystko.Oj nie. Adaś trochę zaskoczony powiedział: . To właśnie te pszczoły go produkują.Oj.Ale one gryzą! .Pyszny! .zapytał Adaś . .

Piękno podwórza moŜna było szczególnie podziwiać w upalne dni lata. Mieszkała w cudownym domku z malowniczym ogrodem. rodzice zawsze czytali maluchom jakąś bajkę. ale zawsze wracały do domu przed zmierzchem. Rodzina liczyła czworo domowników .. przed snem. tatę. na polanę czy na pobliski basen.To nie mnie naleŜą się słowa uznania.Pamiętaj chłopcze.mamę. baśń czy opowiadanie. Teraz Adaś uśmiechał się.ruchem ręki pan Edward wskazał na pszczoły brzęczące koło uli. . który wpatruje się w mrówki . Tatuś chodził do pracy. owady nie są naszymi wrogami. Pamiętał słowa starego człowieka z pasieki: „Owady są naszymi przyjaciółmi! Pomagają nam!”. dziewięcioletniego Kubusia i czteroletnią Zosię. Ŝe człowiek czuł się w ogrodzie jak w raju. poniewaŜ Zosia strasznie bała się ciemności. RóŜnorodne kwiaty sprawiały. Lubił teŜ obserwować cięŜką pracę mrówek. Wtedy było tam cudownie i kolorowo. I kto wie. kiedy widział. Byli wtedy pewni. Wieczorem. Nie bój się ich.moŜe to będzie Adaś? Joanna Antoniak Bajka terapeutyczna dla dziecka które boi się ciemności Strach ma wielkie oczy. jak podnoszą przedmioty kilkakrotnie cięŜsze od nich samych! Od tej pory Adaś jest szczęśliwym dzieckiem. moŜe jak zobaczysz na łące małego chłopczyka. Maluchy często bawiły się przed domem. Od tej pory Adaś nie bał się juŜ owadów. tylko im . chodziły z rodzicami na zakupy i na długie spacery do lasu. Ŝe dzieci spokojnie i bez problemu 21 . jak małe pszczółki pracują na łące. Są naszymi przyjaciółmi. podczas wakacji. a mama zajmowała się domem i dziećmi. ale zawsze moŜna go przeskoczyć… W pewnym małym miasteczku Ŝyła sobie szczęśliwa i bardzo kochająca się rodzina.

Gdy miała takie sny. Niestety. gdzie czuła się bezpieczna. płacze i dziwnie zachowuje się w towarzystwie Kuby. Zosia prosiła rodziców. Ŝe jest tam człowiek w czarnym płaszczu z kapturem i z wielkim. gdyby nie Kubuś. rodzice nie domyślili się. jakie to moŜe mieć konse- 22 . Ŝe to moŜe być przyczyną lęków córki. Ŝeby zanim ona zaśnie. Bała się spoglądać w okno przed spaniem. chował się za jałowcem wyskakiwał jak upiór zza niego i straszył siostrę. wieczorów i nocy. który nie wiadomo. Kiedyś nawet miała sen. ostrym noŜem w ręku. Ŝe Zosia boi się. w którym wymyślony stwór zabił jej mamusię. WyobraŜała sobie. był zazdrosny o młodszą siostrę. tak więc podczas długich wieczorów mamusia z tatusiem prawie zapomnieliby o problemie córeczki. jak to rodzeństwo. strasznych historii opowiadanych przez Kubę. Były wakacje. Ŝe Kuba rozdeptał siostrzyczce zrobione z ziemi kotlety mielone. Na przykład na dworze. Po dłuŜszym czasie tato zauwaŜył. Rodzice przecieŜ tak samo kochali swoje pociechy. Zosia zaczęła panicznie bać się ciemnych pomieszczeń. Zosia i Kubuś. a czasami. ale malec nie mógł tego zrozumieć. a ona to wszystko widziała na własne oczy.starszemu bratu podobało się straszenie siostry. gdy robiło się juŜ ciemno.zasypiają. Często prosiła o to. często w nocy krzyczała albo biegła do łóŜka rodziców. Innym przykładem było głośne pukanie wieczorami w okna i drzwi czy straszenie jej przed snem w pokoju. Ŝe ktoś tam stoi i zrobi jej krzywdę. niestety. dlaczego tak nie wolno robić. z jakiej przyczyny. bo bała się być w nocy sama w pokoju. a w zamian za to Zośka zepsuła braciszkowi długą. bo miała zawsze wraŜenie. czyja to jest wina i kto pierwszy zaczął spór. czasami dogadywali się. JuŜ wtedy było wszystko wiadomo . Kubie starano się wytłumaczyć. nie gasili światła w jej pokoju i nie zamykali drzwi. Spory wybuchały o drobnostki: o to. Wtedy zaczynało się skarŜenie na siebie. by spała z nią mama. Chłopiec płatał Zośce przeróŜne figle i psikusy. ekspresową i bardzo krętą autostradę pomiędzy krzewami ogrodowymi. Nazajutrz rodzice przeprowadzili powaŜną rozmowę z dziećmi. nie.

Asia Kęsicka. Ŝe to wszystko. kiedy Zosia juŜ jakby zapomniała o swoim strachu.kwencje i Ŝe nie jest waŜne. a Zosia pokonała swój lęk. Lecz to nie pomogło. Rozwiało to wszelkie wątpliwości chłopca o miłości rodziców. Mamusia więc postanowiła kupić Zosi lampkę nocną. ile więcej poświęcają czasu siostrze. księŜyc jasnym blaskiem świecił nad ich domem. rodzice postanowili wziąć córkę na spacer. przytulił ją i postanowił się poprawić. Dziewczynka szczerze uśmiechała się i podziwiała piękno nocy. tego nie ma. której nie jest juŜ potrzebne światło i uchylone drzwi od pokoju. Tatuś zaś codziennie wieczorem tulił ją do snu i opowiadał bajki o dzielnych dziewczynkach. Cała rodzina wyszła z domu. o czym opowiadał braciszek. Kubuś przeprosił siostrzyczkę. Zosia nadal odczuwała lęk przed ciemnością. by mogła zasnąć. która dzięki regulowanemu włącznikowi miała róŜne natęŜenie światła. bo oni tak samo bardzo kochają jego i Zośkę. to fikcja. Któregoś dnia. uśmiechniętą i zadowoloną dziewczynką. 7 lat 23 . Córeczce zaś wyjaśniali. a Zosia trzymała oboje rodziców za ręce. Potem puściła rodziców i zaczęła biegać i śmiać się z Kubusiem. które prawie niczego się nie bały. Po powrocie do domu wszyscy poszli szczęśliwie spać. Do dziś jest szczęśliwą. po kilku tygodniach. to po prostu nie istnieje. Była to piękna noc.

Zaczęła płakać i wołać swoje koleŜanki. dawno temu. Biedroneczka Ela połoŜyła się wygodnie na swoim listku. kiedy straszny głos ucichł. więc nie uwierzyły. Biedroneczka Ela Dawno. Usłyszała straszny. na zielonym listku ogromnego drzewa mieszkała malutka. by przyszły do niej na herbatę i ciasteczka. które boi się zasypiać z powodu potwora mieszkającego pod łóŜkiem. Spędzała na nim większość swojego czasu spała. Tak upływały kolejne dni. trzęsąc się ze strachu wtuliła się w swój listek. który dzięki temu stawał się jeszcze bardziej zielony i przez to piękniejszy. Bała się jednak zejść ze swojego listka. czerwona biedroneczka Ela. który był mięciutki i wygodny. co robić. Słoneczko świeciło wysoko na niebie. Niestety. czasem zapraszała do siebie inne biedroneczki. Całą noc nie spała. co się wydarzyło. W nocy tak bardzo się bała. Biedroneczka postanowiła opowiedzieć o tym. które zazdrościły jej pięknego zielonego listka. jakby ktoś kogoś wołał: Uuu! Uuu! Uuu! Nie wiedziała. Promienie słońca łagodnie ogrzewały listek. Ŝe była ona trzyletnią panienką. Ŝadna z koleŜanek nie słyszała w nocy strasznego głosu. Pewnej nocy biedroneczka obudziła się przeraŜona. Głos ten brzmiał tak. który dochodził spod listka. dlatego poprosiła koleŜanki. Zrobiło jej się cieplutko. swoim koleŜankom. Ŝe nawet nie zauwaŜyła. gdy biedroneczka poruszyła się na listku. Gdy biedroneczki wypiły herbatę i zjadły ciasteczka. Nadeszła noc. miała spuchnięte oczka i bolał ją brzuszek. ale nikt jej nie słyszał. Biedroneczka uwielbiała swój listek. WciąŜ było słychać straszne: Uuu! Uuu! Uuu! … Biedroneczka nie mogła zasnąć.Barbara Jasińska Bajka dla dziecka. Jednak wciąŜ pa- 24 . biedroneczka Ela opowiedziała im całą historię. zamknęła oczka i próbowała zasnąć. odpoczywała. Na skrzydełkach miała trzy czarne kropki. Było cicho i spokojnie. co znaczyło. poniewaŜ miała głos cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. obcy głos.

a młodsza.miętała straszny głos. po czym połoŜyły się na listku. fruwały nad łąką. Bała się. obracając się na drugi bok. ale tym razem biedroneczka Ela poprosiła. by któraś z nich została u niej na noc. natomiast biedroneczka Zosia dwie. NajodwaŜniejsza. Znów opowiedziała im historię obce- go głosu.biedroneczka Ela miała ich trzy. bezsenna noc. wąchały kwiatki. Ŝółta. Dzień był cudowny. nie ma koleŜanek i nadal słychać ten okropny głos. KoleŜanki nadal nie wierzyły. biedroneczka Zosia. Tylko cichutko płakała. zgodziła się zostać. niestety zbliŜała się noc. Tej nocy głos juŜ nie wrócił. usłyszała ten sam. po jakimś czasie usnęła. zaprosiła do Jessica Marcinowska. Gdy biedroneczka juŜ prawie spała. Biedroneczki przed pójściem spać. Nagle zbudził ją znany juŜ jej głos: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka Ela obudziła śpiącą koleŜankę. Obie biedroneczki miło spędziły czas. ale w tym samym czasie głos ucichł i biedroneczka Zosia znów zasnęła. zjadły pyszne kanapki z dŜemem truskawkowym. Gdy biedroneczka zaspokoiła pragnienie. zmęczona nieprzespaną nocą biedroneczka napiła się wody. obcy głos: Uuu! Uuu! Uuu! … To było przeraŜające . liczyły swoje kropki . Bała się. Ŝe głos ten wróci. I tak teŜ się stało. Tak minęła kolejna. z dwiema kropkami. a biedroneczka nie miała nawet odwagi krzyknąć. poniewaŜ boi się być sama. wokół jest ciemno.starsza była czerwona. natomiast biedroneczka Ela nie mogła zasnąć. Co dzień rano jakaś malutka kropla rosy znajdowała się na listku. której kropelka spadła na listek. Biedroneczka Zosia zasnęła bardzo szybko. Mimo to. 25 . który słyszała poprzedniej nocy.biedroneczka sama na swoim pięknym listku. Głos nie ustawał. Poza tym przyjaciółki róŜniły się kolorem . Wiatr leciutko kołysał listkiem. 4 latka siebie koleŜanki. Bawiły się w berka.

Gdy nadeszła pora snu. które byłoby tak wygodne i piękne jak jej zielony listek. czekając na głos. LeŜała cichutko. Wróciła więc na drzewo.usłyszała w końcu. przyglądała się kwiatkom. Wiedziała. Minęła noc. Głos ucichł. Pofrunęła nad łąkę.pomyślała. przysiadła na listku i zapłakała. Dzień był ładny. Wiedziała. biedroneczko Elu. gdy biedroneczka postanowiła zostawić swój listek i zamieszkać gdzie indziej. Nie mogła zasnąć. Była późna noc. dlaczego głos słychać tylko nocą i do kogo on naleŜy. Uuu! Uuu! Uuu!. Jednak nie mogła znaleźć miejsca. głos nie wracał. . kto co noc mnie budzi. trawie. gdy usłyszała to straszne: Uuu! Uuu! Uuu! Biedroneczka wtuliła się w listek z większą siłą. biedroneczka wtuliła się w listek i zastanawiała się nad tym. głos wróci. Jesteś mądra i masz juŜ trzy kropki. Robiło się ciemno. Świeciło słońce.odpowiedział zielony listek.. Słoneczko jeszcze nie pojawiło się na niebie. Biedroneczka zjadła kanapkę. . Głos ucichł. zielony listek stawał się wciąŜ piękniejszy. piękne czerwone skrzydełka i umiem fruwać. bolał ją brzuszek. Wtuliła się w listek. Po chwili uspokoiła się i powiedziała do swojego listka: . Na pewno sobie poradzisz .Masz rację.Rano przyjaciółka biedroneczki Eli odleciała na swój listek. by ktoś wciąŜ mnie straszył” . kwiatki kwitły. siadała na kwiatkach i wciąŜ myślała o tym. LeŜała i leŜała. Fruwała nad łąką. Po chwili spytała swoim cieniutkim jak słomka i cichutkim jak szum morza głosem: . jestem mądra i nie mogę pozwolić. tym razem z dŜemem z jagód i połoŜyła się na listku. wciąŜ miała spuchnięte oczka od płaczu. po czym powolutku wstała i otworzyła oczka. ale przecieŜ mogę poradzić sobie z tym. nikogo nie widziała. Ŝe głos dochodzi spod niego. Usiadła i spoglądała w dół. Przestraszyła się. Ŝe gdy skończy się dzień i nadejdzie noc. MoŜe jestem mała.Mam juŜ trzy kropki.Kim jesteś? 26 . Ŝe będzie noc. Znów bardzo się bała.. Biedroneczka przestała płakać. Biedroneczka przesunęła się na brzeg listka. ale biedroneczka była smutna. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza. „Mam juŜ trzy kropki.

ale jeśli chcesz mogę być twoją przyjaciółką . Mieszkam w tym otworze.odpowiedziała biedroneczka .pomyślała biedroneczka . Bardzo się cieszyła. Ŝe ma nową przyjaciółkę. Nie bój się mnie. kto ukrywa się pod listkiem. trzęsła się ze strachu i nie mogła się odezwać. mam dopiero trzy kropki. która wyfrunęła z otworu. dlatego mój głos jest taki głośny.. . Zaczął boleć ją brzuszek i poczuła. boli mnie brzuszek i czuję się zmęczona. Nie wiedziała. Sfrunęła z listka i zobaczyła otwór w drzewie.Mówią na mnie sowa Matylda .Dlaczego mnie straszysz? Nie mogę spać.. a w nocy budzę się.Nie straszę cię ..Jestem sową.Nikt nie odpowiedział.odpowiedziała. by pofruwać. Mieszkam na zielonym listku. Czuję się tu bardzo samotna.powtórzył ten sam głosik . .Jestem malutka.Ja nazywam się biedroneczka Ela. .Nie bój się mnie . A jak ty się nazywasz? .odpowiedziała biedroneczka. Ja jestem duŜa. „MoŜe ktoś tutaj mieszka?” . Nic ci nie zrobię. Jeśli zechcesz moŜemy się zaprzyjaźnić . jak mocno uderza jej serduszko. Biedroneczka uspokoiła się nieco i cichutko spytała: .„Zajrzę do środka”. Biedroneczka postanowiła sprawdzić. co robić. Biedroneczka patrzyła na ogromną postać.spytała sowę. .odpowiedziała sowa .Zgadzam się . Nagle zauwaŜyła. .zaproponowała sowa. by przywitać się z moimi przyjaciółmi.Uuu! Uuu! Uuu! Nie uciekaj. Ale bardzo się bała. Inne biedroneczki 27 . Ŝe z otworu w drzewie wychyla się olbrzymia głowa. Mieszkają daleko. a mój głos jest gruby jak pień tego drzewa i głośny jak burza. Po tej rozmowie biedroneczka pofrunęła na swój listek i o wszystkim mu opowiedziała. .ponownie zaproponowała sowa. I co noc wołam: Uuu! Uuu! Uuu!. Była przeraŜona. a mój głos jest cieniutki jak słomka i cichutki jak szum morza .Uuu! Uuu! Uuu! To nie ma znaczenia. Nie bój się mnie. Biedroneczka chciała uciec jak najszybciej. W tym samym momencie usłyszała głos: .W dzień śpię.

nie wierzyły. a na nosie miał okulary w czarnych. odbiegają od norm. Dawid Leszczawski. mieszka ktoś. szklanki oraz cukiernica. piły razem herbatę i jadły ciasteczka. Bały się równieŜ zajrzeć do środka. Ŝe w otworze pod listkiem ktoś mieszka. Stary. w którym przyszło mu Ŝyć. grubych oprawkach. Ŝe ma nową przyjaciółkę. Ewelina Skawińska Bajeczka pt. Szklanki W pewnym stylowym kredensie mieszkała porcelana. Sowa Matylda równieŜ się cieszyła. dlatego tylko biedroneczka Ela przyjaźniła się z sową Matyldą. które na swój sposób są inne. Obawia się braku akceptacji ze strony społeczeństwa. sędziwy czajnik był przygłuchawy. 16 lat 28 . rodzin patologicznych itp. która pochodziła z Chin i pamiętała czasy dynastii Mung. "Szklaneczki" jest przeznaczona dla dziecka. Był tam czajnik. kiedy to porcelana była bardzo szanowana i kaŜdy uwielbiał pić z niej herbatkę. w duŜym otworze drzewa. rozmawiała z sową. I juŜ się nie bała. Lubił opowiadać o dawnych czasach. A kiedy w nocy nie mogła spać. Chciałam zwrócić uwagę na dzieci. które odczuwa lęk przed alienacją. kto ją bardzo lubi. I tak kaŜdego wieczoru biedroneczka Ela bardzo się cieszyła. Ŝe pod listkiem. z nizin społecznych. mam tu na myśli dzieci niepełnosprawne.

a on z gracją nalewał im pyszną herbatkę.Opowieści tych z zaciekawieniem słuchały szklanki.Jak śmiesz stawać obok nas! . KaŜde słowo było jak kłujące igiełki.Tu nie ma miejsca dla takich. Tylko cukiernica. Pewnego dnia zaskrzypiały drzwi kredensu i w smudze światła ukazała się Ona. JakŜe inna! JakŜe dziwna! Po prostu brzydka. .Na pewno nikt nie zechce wypić z niej herbaty . Ŝe ciągle się przechwalały. a następnie maszerowały do cukiernicy po swoją porcję cukru. Były bardzo ładne.rzekła pierwsza. Wtedy to kaŜda z nich ustawiała się w kolejce po ten pyszny chiński napój. nowa szklanka.zawołała druga.Gdzie się pchasz paskudo! . która przyjechała z DodzieŜy. koleŜanki zadrŜały ze złości i prychnęły z oburzeniem. Szklanki ustawiły się „gęsiego”.drwiły . zgrabne i ozdobione złotymi kółeczkami. KaŜda dumnie ruszała swoim kształtnym uszkiem. Stały dumnie na róŜowych podstawkach. 29 . Łzy powoli napływały jej do oczu.Co? Z takim uchem? Jakie ucho! Spójrzcie. jak ty! . jaką ma brzydką podstawkę! Ona jest pewnie z plastiku?! „Nowa” słuchała tego z zaskoczeniem. która była młodą i bardzo mądrą osóbką bacznie obserwowała zachowanie szklanek. . Stary czajnik przedstawił ją: . Czajnik codziennie nalewał im herbatki. Ŝe z ciebie ktoś chciałby wypić herbatę? .Oto wasza nowa koleŜanka. to co innego! Nagle dostojnie wkroczył czajnik.zaśmiały się i odwróciły od niej. Kiedy ona przybliŜyła się nieśmiało. Inna dodała: . Ich wygląd wprawiał je w taki zachwyt. Szklanki zabrzęczały: .Taka brzydula! My.Myślisz. .

Serduszko ściskał przejmujący Ŝal.. Staruszek nie dostrzegał jej spod swoich grubych szkiełek. by zwrócić na siebie jego uwagę. Wiesz. Tymczasem stary czajnik przychodził i odchodził.rzekła. Tylko dlaczego? Za co? PrzecieŜ nie zrobiła nikomu krzywdy. więc cichutko brzęczała.. 30 . słuchała z zaciekawieniem. obserwuje ją.Ale ja jestem taka brzydka.. . Na próŜno. nalewał herbatkę. jakie blade!” Spojrzała nieśmiało na koleŜanki i pomyślała: „One są takie ładne. małą podstawkę. Jej rozŜaloną postać powoli zaczął okrywać kurz. Szklanka nie wiedziała.Podchodziłam . Nie próbowała nawet stanąć w kolejce po swoją porcję herbaty.Dlaczego jesteś taka smutna i stronisz od koleŜanek? Czemu nie podejdziesz do czajnika? Tobie teŜ naleŜy się porcja herbaty . KaŜdy chętnie wypije z nich herbatę.?” Stała tak. milcząca. Mam krzywe.odpowiedziała ze smutkiem . Ŝe naleŜy do innego świata. Opuściła uszko. opowiadał piękne legendy i baśnie. mają w sobie tyle elegancji i uroku. jak serduszko zaczyna jej bić coraz mocniej. A ja. Łzy wylewały jej się z oczu i spływały po bladej twarzyczce. Pewnego dnia cukiernica podeszła do niej z codzienną porcją cukru i zapytała: . . zamknięta w sobie. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej smutna.ale nikt mnie nie dopuścił. Świata brzydkich.JeŜeli będziesz stała na uboczu. „Oto właśnie ja. Ŝe stojąca w drugim kącie kredensu cukiernica. Są ozdobą całego kredensu. Ŝe dostaniesz herbatę. Szklanka.. milcząc i rozmyślając o tym. to nie spodziewaj się. Miała tyle pytań do niego. tam jest taki tłok. odeszła bez słowa i stanęła w głębi kredensu. wielkie ucho. zachwycona jego opowieściami. Och! A te moje róŜyczki. Cukiernica odpowiedziała: . Spojrzała na swoje odbicie w szybie.Szklaneczka poczuła.

delikatny wzorek. Dostrzegła. Dumnie i pewnie ruszyła przed siebie. chińskiego napoju. Spojrzała na koleŜanki i przekonała się. Szklanka z lękiem spojrzała na swoje odbicie w szybie. KaŜda z nich była przecieŜ piękna na swój sposób. iŜ cukiernica mówiła prawdę. 14 lat 31 . Jej oczy nabrały blasku. Rafał Leszczawski. szklaneczce przypomniały się słowa cukiernicy i wtedy uwaŜnie popatrzyła na siebie. kiedy promienie słoneczne przedostały się przez uchylone drzwi kredensu. Stanęła w kolejce po zasłuŜoną herbatkę.. mimo iŜ róŜniły się od siebie wyglądem.. Masz w sobie tyle wspaniałości! Nazajutrz. Cukiernica ciągnęła dalej: .Zobacz. jakie masz piękne uszko. który ją od dawna pokrywał.. Delikatnie starła kurz. a te róŜyczki?! Jakie subtelne! Twoja podstawka jest z pięknej białej porcelany oszronionej złotem. jesteś piękna! Przyjrzyj się sobie. Zaskoczone tym faktem szklanki.Nieprawda. Stary czajnik z uśmiechem spojrzał na nią spod swych okularów i nalał jej pysznego. zrobiły jej miejsce. Ŝe właściwie jest równie piękna jak one. Nagle jej postać rozpromieniła się. Od tej pory wszystkie szklanki traktowały ją na równi ze sobą. mimo Ŝe ma inny wzorek i kształt.

bo gdy przelatywał nad rzeczką. Ŝe kiedy koliberek latał. 6 lat nym upałem. bo wraz z nim pojawia się silny wiatr. Ŝe nie mogą płynąć z powodu wiatru. Rodzice rozumieli małego i nie złościli się na niego. kiedy przelatywał obok małych owadów. ma trudności ze znalezieniem przyjaciół i nie podoba się sobie. Pewnego bezwietrznego dnia. nie chciał wracać do domu. Nikt nie mógł zrozumieć. Mały Koliberek był załamany. Po kilku dniach szaleńczej zabawy i poznawania świata koliberek nagle przestał latać. To samo działo się. aby nastąpiło to jak najszybciej. Okazało się. a słońce grzało bardzo mocno. jaki powodowały jego szybko poruszające się skrzydełka. Kaczki ledwie 32 . kiedy na niebie nie było ani jednej chmurki. Ŝe nie mogą latać. Starali się mu pomóc. co się stało. kaczki kwakały. które ma problemy z akceptacją siebie. KaŜde z nich było bardzo zmęczone ogromEmilka Kaczkowska. Pocieszania jednak nic mu nie pomogły. Jego rodzice postarali się o to. gdy wciąŜ spóźniał się na kolację. Opowiedział o wszystkim swoim rodzicom. wiele zwierzątek miało do niego pretensje. Mały koliberek Mały Koliberek bardzo chciał nauczyć się latać. Koliberek stanął na końcu gałązki drzewa i przypatrywał się zwierzętom. Ćwiczyli z nim latanie od rana do wieczora. Kiedy tylko udało mu się samodzielnie utrzymać w powietrzu.Malwina Berger Bajka dla dziecka. Wszystkie były na niego złe.

3 latka rzeczki. Moje skrzydełka powodują wiatr. Ŝe jest cudowny właśnie taki. One jednak odpowiedziały: . Bez namysłu zgodził się. Szybko przeprosiły Koliberka za to. Kiedy owady poczuły wiatr. przepraszamy cię za nasze wcześniejsze uwagi. aby znowu ktoś się na niego skarŜył. 33 . który dzięki niemu chłodził je. bo mogę wam zrobić krzywdę. który orzeźwiałby je w czasie lotu. widząc Koliberka i czując przyjemny wiatr. aby kaczki nie skarŜyły się na niego. nie chcąc. zaczęły lecieć bliŜej niego. Te jednak.Koliberku. jakim go stworzono. Dziś jest bardzo gorący dzień. bardzo się ucieszyły. aby nikomu nie zawadzać. Po chwili jednak owady znowu zaczęły się przybliŜać. Pozwól nam lecieć blisko ciebie. podobnie jak owady. Kiedy byli juŜ nad rzeczką poŜegnał się z owadami i powoli zniŜał lot. jaki wytwarzały skrzydełka Koliberka. Wiedział. Twoje skrzydełka orzeźwiają nas i dzięki Tobie mamy siłę lecieć dalej. która była nagrzana od gorącego słońca. Koliberek poczuł pragnienie i powolutku. Kaczki były zachwycone. Od tej pory Koliberek czuł się potrzebny i zaakceptowany przez inne zwierzątka. On jednak oddalał się. bo nie było wiatru. aby polatał nad nimi jeszcze troszkę. Koliberek nieśmiało powiedział: . Owady z trudem utrzymywały się w powietrzu. zaczął lecieć w stronę Kubuś Zieja. Oczywiście leciał ostroŜnie.Nie lećcie tak blisko mnie. Ŝe wcześniej na niego kwakały i prosiły. Koliberek bardzo się ucieszył i chętnie towarzyszył im w czasie lotu. który utrudni wam latanie.utrzymywały się na wodzie.

Natomiast mama królik zajmowała się domem. przechylając talerz. O króliczku. Nie było Ŝadnego sposobu. ogrodem i trójką dzieci. Nie pomagały ani prośby 34 .ElŜbieta Filipińska Bajka ta skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym. zawsze zielonej krainie połoŜonej pomiędzy trzema wzgórzami stała maleńka. które nie chcą. Chatkę zamieszkiwała rodzina króliczków. potrafił zrobić z drzewa wszystko. Zawsze spóźniał się na obiad. wszystko je palcami. prosta i zadbana. Jedyną jego słabością było łakomstwo. który pomimo Ŝe potrafi jeść za pomocą noŜa. widelca czy łyŜki. który wszystko jadł łapkami Bardzo daleko stąd. bądź nie umieją posługiwać się sztućcami. w pięknej. Króliczek wszystko jadł łapkami. Najmłodszy z króliczków nazywał się Adaś i miał cztery latka. aby nauczyć go posługiwania się sztućcami. Uwielbiał bawić się ze swoimi przyjaciółmi i pomagać innym zwierzątkom. 11 lat niejsze rzeczy powstawały przy śpiewie ptaków. Tata królik był stolarzem. które dawało cień i chroniło ją od wiatru. a kiedy siedział juŜ przy stole. szkoda było mu czasu na jedzenie noŜem i widelcem. Pomysł na taką bajkę zaczerpnęłam z obserwacji sześcioletniego syna mojej koleŜanki. a najpiękAmanda Marcinowska. drewniana chatka. a zupę wypijał. Znajdowała się tuŜ obok drzewa liczącego sobie trzysta lat.

Jego przeraŜający 35 . Adaś nie zwracał nawet uwagi na złośliwe docinki swojego rodzeństwa. Ŝe wszystkie dzieci jedzą sztućcami. Adasiowi zrobiło się Ŝal mamusi. co chciał. Zapadł w twardy sen. Ze łzami w oczach opowiedział całą historię mamie. nurt był zbyt silny i sweterek króliczka zaczął odpływać. Dzieci wybuchnęły śmiechem. wybiegł z domu i udał się co prędzej nad wodę. ZbliŜył się do niej i po chwili wahania wszedł do środka. zrobiło mu się gorąco. Adaś próbował go dogonić. połoŜył się do łóŜka. ale gdy tylko chciał chwycić kawał ciasta. Od razu zabrał się do jedzenia. Mijał dzień po dniu. Ŝeby odmówić sobie posiłku i zaczął jeść łapkami. a na koniec krzyknął. ale nie wiedział. Widząc to. Ŝe i tak się nie zmieni. szukając odpowiedniej kryjówki. Adaś nie wytrzymał i rzucił się na niego niszcząc jednocześnie nowy sweterek. a kiedy sytuacja w domu stawała się nieznośna. Ŝe zamiast lewej łapki ma widelec. ale na próŜno. ale gdy przyszła pora obiadowa. w który jego mama włoŜyła wiele serca i długo nad nim pracowała. Chwycił więc za nóŜ i widelec. z przeraŜeniem zobaczył. Ŝe wędrował po lesie. chwytał coś do jedzenia i wybiegał z domu. wrzucił ubranie do wody. spostrzegł. Wieczorem. był jednak zbyt łakomy. Niestety. co ma z nimi zrobić. a zamiast prawej łapki nóŜ. i nie słuchał nikogo. Gdy lato dobiegało końca. a Adaś rozpłakał się i uciekł do domu. Nie zdradzając swoich zamiarów. Przyśniło mu się. pani królik rozpłakała się. jednak wcale się nie przejął i nie zmienił swoich zwyczajów. Tam ujrzał długi stół uginający się od cięŜaru przeróŜnych smakołyków. Mama króliczka upiekła wielki tort i kiedy pokroiła go na kawałki. ani groźne słowa taty. Adasiowi bardzo się tam spodobało i był naprawdę zachwycony. więc postanowił wyprać swój sweterek w pobliskim strumieniu. gdy Adaś się juŜ uspokoił i doszedł do siebie. Była to nauczka dla niego. Kiedy był juŜ na miejscu. W dniu jego szóstych urodzin dostał wiele wspaniałych prezentów. protestował krzykiem oraz płaczem. aŜ tu nagle zobaczył chatkę i w tym teŜ momencie poczuł ogromny głód. Króliczek pobladł. mały króliczek po raz pierwszy poszedł do przedszkola. to znowu zimno. a mały króliczek dalej robił.mamy.

Magdalena Kępczyńska Bajka ta przeznaczona jest dla dziecka. . Ŝe to był tylko zły sen. Kiedy kwiaty więdną na jesień. o co chodziło chłopcu. ..odpowiedziała babcia . Króliczek był coraz bardziej głodny. za górami.Co to jest kompost? . Właśnie robiła pyszne ciasteczka. Ŝe zapomniał podlać swoją lilię.Ha. Ŝe nauczy się ładnie jeść noŜem i widelcem. wtedy . .spytał Mariusz.. mama juŜ przy nim siedziała i powiedziała. wtedy opadają na ziemię i stają się kompostem. nie mógł zjeść ani kawałka ciasta. za lasami w małej wiosce mieszkał mały chłopczyk imieniem Mariusz. jeśli pochowasz ją w ogrodzie. lilia opadła w dół. Tego wieczora Adaś obiecał mamie. leŜy na blacie biurka i jest zupełnie nieŜywa.A teraz ziemia w doniczce wyschła na kość.One chowają się same. .MoŜe rzeczywiście będzie lepiej. a łzy napłynęły mu do oczu.Ale jeŜeli nie ma jeszcze jesieni? .rzekła babcia i zastanawiała się. które poniosło stratę .pytał dalej chłopiec. Wreszcie Mariusz opowiedział jej.powiedział wreszcie . poniewaŜ nie umiał posługiwać się sztućcami. która mieszkała pod lasem.czy kwiaty teŜ moŜna pochować? .Właściwie to wcale nie trzeba .. .Babciu . .odparła babcia . . Pewnego dnia wybrał się on do babci.. Kiedy Adaś zerwał się z łóŜka z płaczem. 36 .śmierć czyjąś Lilia Dawno.Kompost to piękna. niestety. dawno temu.krzyk rozległ się po całym lesie. Siedząc grzecznie przy stole. . przypatrywał się babci. czarna ziemia do ogrodu.Szkoda .

37 Jessica Marcinowska. radosnymi oczami na lilię. Polem wykopał dołek w rogu trawnika. jest to jeszcze pamiątka po moim świętej pamięci męŜu.Czy mogę wziąć twoją puszkę po ciastkach jako trumnę? . . korzenie . cebulkę.krzyczał Michał podekscytowanym głosem i nie mógł złapać tchu. Wracaj do domu. Babcia spojrzała swoimi kochanymi. do swojej rodziny hiacyntów i powiedz. to znaczy nie stanie się kompostem. Zanucił jeszcze ulubioną piosenkę swojej lilii. a poza tym ona nie rozłoŜy się w ziemi. Następnego roku. 13 lat . . babciu! . zdarzył się cud.W Ŝadnym wypadku! . Ŝe o tobie zapomniałem. . Mariuszek owinął swoją lilię w papier: płatki.Lilia wróciła. .zawołała babcia . Potem poczuł się o wiele lepiej i juŜ nie miał wyrzutów sumienia. Dokładnie w tym miejscu.wszystko razem.poprosił Mariusz. łodygę. Tam na górze stoi pudełko. Nie rozłoŜy.Babciu. Wyciągnął babcię za rękę do ogrodu.Po pierwsze. Tam teraz wyrosła. I rzeczywiście: w rogu trawnika lilia lśniła w blasku słońca. Wracaj do swojej rodziny lilii. .powiedziała. listki. jak bardzo mi przykro i Ŝe następnym razem nie zapomnę podlewać. potem na wnuka.Wybacz mi lilio. włoŜył tam zawiniątko i przykrył wszystko ziemią.I dobrze się stało! . gdzie go pochowałem. Weź piękny papier do pakowania prezentów. a było to w marcu lub w kwietniu..

Marzena Purzycka Bajka terapeutyczna dla dziecka, które straciło rodziców.

Wesołek Cześć! Jak masz na imię? Opowiem ci pewną historię, chcesz? …ale, to będzie nasza tajemnica. Dawno temu był sobie chłopiec, który na imię miał Wesołek. Posiadał on wielu przyjaciół i znajomych. Jego koledzy z podwórka bardzo go lubili i codziennie czekali na niego przed domem, aŜ odrobi lekcje i do nich wyjdzie. Razem wymyślali róŜne wesołe zabawy, przy czym bawili się świetnie. Wesołek miał ciekawe pomysły i potrafił kaŜdego rozweselić. Chłopiec dobrze się uczył, pomagał w domu rodzicom i zawsze miał czas dla przyjaciół. Całe dnie mijały Wesołkowi na zabawianiu innych. Był bardzo lubiany i ceniony za to, Ŝe nigdy na jego twarzy nie było smutku. Nawet, jak mu coś nie wyszło, albo gdy mu ktoś dokuczył, nadal był wesoły i powtarzał, Ŝe naleŜy „odkleić” ponurą minę i doczepić uśmiech, który zawsze potrafi przegonić smutek. Pewnego wiosennego dnia koledzy Wesołka bawili się we wspólnie wybudowanej z kartonowych pudełek „bazie dla naukowców”

i czekali na niego. Często tam przebywali, udając odkrywców, którzy wytropili obcych
Dawid Leszczawski, 6 lat

i próbowali nawiązać z nimi

łączność. Czas strasznie im się dłuŜył bez Wesołka. Upłynęło kilka godzin, a jego nadal nie było. Koledzy trochę zniecierpliwieni udali się pod dom, w którym mieszkał. Szymon - najbliŜszy przyjaciel Wesołka - zadzwonił do drzwi, ale zamiast jego mamy wyszła babcia i ze smutnym wyrazem twarzy oznajmiła, Ŝe

38

Wesołek nie moŜe wyjść na dwór. Ani dziś, ani jutro i w ogóle przez najbliŜsze dni. Chłopcy popatrzyli na babcię, później z rozczarowaniem na siebie i odeszli. Przyjaciele Wesołka przeczuwali, Ŝe coś musiało się stać, ale nie dopytywali się. Na drugi dzień, kiedy chłopcy siedzieli na podwórkowym trzepaku, podsłuchali rozmowę dwóch sąsiadów Wesołka: - Słyszałeś o tym wypadku? - Tak… przykra sprawa, biedni ludzie… bardzo mi szkoda Wesołka, to taki cudowny dzieciak. - Co oni teraz z nim zrobią? - Bóg jeden wie. Chłopcy bardzo się bali, nie wiedzieli, co się dokładnie stało, nikt niczego im nie mówił. Posiedzieli jeszcze chwilę i rozeszli się do domów, kaŜdy z nich smutny i zamyślony. Kolejny dzień przyniósł przyjaciołom Wesołka bardzo złe wiadomości. Byli wówczas w szkole, kiedy dyrektor na apelu szkolnym powiedział, Ŝe w dniu jutrzejszym nie będzie lekcji, poniewaŜ wszyscy idą na pogrzeb rodziców Wesołka. Zginęli w wypadku samochodowym. Cała szkoła zamarła, jedni płakali, a drudzy zdziwieni powtarzali, Ŝe to nie moŜe być prawda. Przyjaciele Wesołka bardzo chcieli się z nim spotkać, pocieszyć go, powiedzieć, Ŝe zawsze moŜe na nich liczyć, bo bardzo go kochają, ale to nie było moŜliwe. Zobaczyli go w dniu pogrzebu. Siedział obok babci. Nie płakał, ale jego twarz wyglądała, jak nigdy przedtem - wyraŜała ból, smutek, Ŝal, złość. Chłopcy tak bardzo chcieli do niego podejść i go uściskać, ale bali się. Nie wiedzieli, co mu powiedzieć i jak. Wesołek przez dłuŜszy czas nie chodził do szkoły. Koledzy przynosili mu zadania i wiadomości, w które zawsze wkładali list. To jeden z nich: „Kochany Wesołku! Bardzo nam Ciebie brakuje, na podwórku nie jest tak jak dawniej, kiedy byłeś z nami. Nie wiemy, co czujesz, moŜemy sobie to tylko wyobrazić.
39

MoŜe twoje uczucie jest podobne do naszego, tylko 1000 razy silniejsze. My tęsknimy za Tobą, za Twoim uśmiechem, radością, którą przepełniałeś nas wszystkich. Czekamy na Ciebie w naszym ulubionym miejscu o stałej porze, jak zawsze, aŜ przyjdziesz i pozwolisz nam sobie pomóc. Bardzo Cię kochamy, Wesołku i chcemy, abyś wiedział, Ŝe moŜesz na nas liczyć i będziemy z Tobą zawsze. Twoi przyjaciele PS. Do listu dołączamy pamiętnik, w który wpisała się cała szkoła.” Po miesiącu Wesołek zjawił się w szkole, ale z nikim nie rozmawiał, tylko wchodził do klasy, siadał, a po lekcjach szybko uciekał do domu. Nikt nie chciał go zmuszać do rozmowy, więc wszyscy tylko się uśmiechali do niego tak, jak on to zawsze robił. Wesołek zrozumiał, Ŝe wszyscy przyjaciele i rodzina cierpią razem z nim, bardzo chcą mu pomóc. Pewnego dnia Wesołek zjawił się na podwórku. Nie było nikogo, więc udał się do „bazy dla naukowców”. Wszedł do środka i zobaczył siedzących w kółku przyjaciół. Ze spuszczonymi głowami oglądali zdjęcia z poprzednich wakacji, które spędzili razem z Wesołkiem. Stał chwilę i przysłuchiwał się rozmowom, aŜ zaczął płakać. Chłopcy odwrócili się zdziwieni obecnością Wesołka, podbiegli do niego i zaczęli go ściskać - (Tu mogę ci zdradzić mój Czytelniku, Ŝe to ja jestem Wesołkiem) - wtedy powiedziałem im, Ŝe mam najwspanialszych przyjaciół na świecie, Ŝe przysłuchując się ich rozmowom, zrozumiałem, jak bardzo mi ich brakowało. Od tego spotkania juŜ codziennie byłem na podwórku, a uśmiech pozostał mi aŜ do dziś. Mam wspaniałych dziadków, którzy się mną opiekują i są dla mnie jak rodzice. Tęsknię czasem za Tatą i Mamą, ale wiem, Ŝe kiedyś się spotkamy w niebie i zawsze będziemy razem. Ziemskie dni są krótkie w porównaniu z wiecznością, dlatego korzystam z tego, co mi przynosi los. Spotykam się z przyjaciółmi. Mamy na swoim koncie wiele przygód i jeszcze więcej pomysłów na następne. „Twoje serce jest tam, gdzie Twój skarb. Musisz odnaleźć ten skarb, by wszystko nabrało sensu.”

40

Katarzyna Furmanowicz Bajka przeznaczona dla dzieci biednych

Gwiazda Prawdy

Dawno, bardzo dawno temu, w pewnej odległej krainie Ŝył chłopiec imieniem Bimbo. Był wysoki, miał ciemną karnację, czarne oczy i włosy. Mieszkał wraz ze swoją chorowitą matką w leśnej chatce. Domek był bardzo mały, Bimbo z matką ledwie się w nim mieścili, ale mimo to byli bardzo zadowoleni, Ŝe mają gdzie mieszkać. Wcześniej włóczyli się po świecie, spali w stodołach, pod domami bogatych ludzi. Patrzyli, jak ci ludzie bawią się, Ŝyją w dostatku i przypominali sobie, jak kiedyś, przed śmiercią ojca, prowadzili podobne Ŝycie. Po wypadku, który wydarzył się, gdy Bimbo miał 13 lat, wszystko się zmieniło. Matka zaczęła chorować i straciła pracę, nie mieli pieniędzy, aby opłacić dom, więc musieli go opuścić. Od tamtego momentu spotykały ich same smutne rzeczy. AŜ do dnia, kiedy zobaczyli tę opuszczoną chatkę w lesie. Tego wieczoru strasznie padało i wiał przeraźliwy wiatr. Bimbo z matką uciekli do lasu, aby schować się przed burzą. Wtedy on zauwaŜył drzewa, których konary tworzyły ścianę. Chłopiec, wraz z matką, pobiegł w tamtą stronę, aby uchronić się od wiatru. Ściana była tak gęsta, Ŝe ledwie przedarli się w jej głąb i wtedy zauwaŜyli tę chatkę. Weszli przeraŜeni do środka. Na środku izby stał stół i trzy krzesła, w jednym rogu stało palenisko, w drugim poukładane drwa,

w trzecim rogu leŜało siano, które słuŜyło za łóŜko. Matka szybko rozpaliła w kominku ogień, okryli się kocami i zasnęli zmęczeni drogą.
41
Emilka Kaczkowska, 9 lat

Obudziły ich ciepłe promienie słoneczne. Wstali i rozejrzeli się po izbie. Była mała, przytulna, ale strasznie zaniedbana. Zaczęli dokładnie jej się przyglądać. Wyszli na zewnątrz. Z tyłu znaleźli mały schowek na narzędzia i studnię. Bimbo poszedł do lasu zapolować, a matka w tym czasie ogarnęła trochę chatkę. Wymiotła śmieci, usunęła pajęczyny, poprawiła siennik. Koło południa wrócił Bimbo, niosąc ze sobą ogromnego ptaka. Od bardzo dawna nie jedli tak wyśmienitego obiadu. Mięso rozpływało się w ustach, było wyborne. Po posiłku Bimbo i jego matka wyszli, by rozejrzeć się po okolicy. Byli zdziwieni, Ŝe nikogo tu nie było. Zastanawiali się, kto wcześniej mógł zamieszkiwać tę chatkę i co stało się z jej właścicielem. Ale nie spotkali niczego i nikogo prócz lasu, polan i zwierzyny. Wrócili z powrotem z uśmiechami na twarzy – mieli swój dom, swój kąt, skrawek swojego świata. Wiedzieli, Ŝe pokochają to miejsce i będą w nim szczęśliwi. Wydawało się, Ŝe na tym odludziu nie ma problemów, krzywd, strachu – jest tylko radość, tylko szczęście. Tak mijały dni i miesiące. Chłopiec i matka wiedli spokojne Ŝycie. Bimbo polował i naprawiał róŜne sprzęty, a matka zajmowała się domem. Pewnego dnia, wracając ze spaceru, potknęła się o wystający konar i przewróciła się, uderzając głową o kamień. Bimbo był w tym czasie w lesie i szukał odpowiedniego drzewa na nowe łóŜko. Gdy wrócił do chatki, na dworze było juŜ szaro. Wszedł do izby, ale była pusta. Ogień nie palił się tak, jak zwykle o tej porze, panowała dziwna cisza. Wyszedł przed dom. ZauwaŜył coś ciemnego w gąszczu. Podszedł bliŜej. LeŜała tam jego matka w kałuŜy krwi. Chłopiec szybko przeniósł ją do domu. PołoŜył do łóŜka, opatrzył zranioną rękę i głowę, rozpalił w kominku i zasnął. Obudziły go jęki. Wstał, podszedł do matki. Była rozpalona, a jej ciało trzęsło się z zimna. Całą noc chłopiec siedział przy matce i pielęgnował ją. Rano usiadł przed kominkiem i nie wychodził do końca dnia z domu. Przez trzy kolejne dni było to samo. Skończyły się drwa, zabrakło jedzenia, a Bimbo ciągle siedział, nie ruszając się z miejsca. Wrzucił do paleniska ostatni klocek drewna, a mimo to w chatce było bardzo chłodno. Po jakimś czasie płomień zniknął, iskrzył się tylko Ŝar w kominku, ale i on po chwili zgasł.

42

Skoro to nie matka mnie wołała. która opanowała kiedyś tak ukochane.Zapanowała ciemność.. co takiego zrobiłem? 43 . . tylko chłód i jakieś dziwne odgłosy. ale drzewo było mokre i nie chciało się zapalić.Kto to. . Wtedy Bimbo ocknął się. ale nikogo tam nie było. ale regularny oddech świadczył o tym. to kto? . Ŝe zaraz coś się stanie. To była cisza. Głos dochodził z zewnątrz.Dlaczego to zrobiłeś? Bimbo myślał.Dlaczego to zrobiłeś? .zapytał chłopiec sam siebie. Ŝe to matka obudziła się ze snu i go woła. niepokojąca. chciał je podpalić. Chciał znaleźć kawałek drewna. Ale ta. Ujrzał na Ala Krajewska.powtórzyło się pytanie. Wyszedł na zewnątrz. to ja. Wtedy usłyszał cichutki głosik: . Ŝe spała kamiennym snem. . Chłopiec wybiegł na podwórze. aby rozpalić ognisko. Gwiazda powtórzyła pytanie: .Ale co. więc chłopiec pomyślał. ale sroga. Chłopiec podniósł głowę do góry. Bimbo szybko wstał z krzesła.Dlaczego to zrobiłeś? .Spójrz do góry. a teraz tak bardzo znienawidzone miejsce. Otrząsał ze śniegu gałązki.zapytał z lekkim strachem chłopiec. Wydawało się. Delikatnie podszedł do niej. Wszędzie była tylko ciemność. która do niego przemawiała. coś strasznego. 6 lat niebie gwiazdy. Ale nie było ani kawałeczka drewna.. łamał je i szybko znosił do domu. . Gdy usypał mały kopiec. albo chociaŜ rozniecić malutki płomień. gwiazdko. była największa i świeciła najjaśniej. Ŝe to właściciel domu po wielu miesiącach powrócił do swojej chatki i teraz chce ich wypędzić z niej. który zniszczyłby tę potworną ciemność. kto to mówi? .

dałam wam chatkę. Chcę tylko.skarciła go . 4 latka niezwykłym darem i bez trudu odnajdziesz kaŜ- dą drogę. Powiem ci. choć nie powinnam: twoja matka wyzdrowieje i będzie jak dawniej.Moja matka upadła . To ja oświetlałam ci drogę.Nie przerywaj mi.zaczął niepewnie . obudzi się ona ze snu i będzie zdrowa.odpowiedział nieco zawstydzony Bimbo.. jest taka słaba.wykrzyknął ze zdziwieniem chłopiec. czego nam było trzeba.Czy to. to ja przyprowadziłam was tutaj. Mieliśmy wszystko.. . co 44 . czym do tej pory ciebie i twoją matkę obdarowywałam. który pokochaliśmy bez granic.. niczego nie rozumiem . Ŝe od dłuŜszego czasu zaczynasz gubić się w świecie. Ŝe tego nie wytrzyma. .Jestem Gwiazdą Prawdy. Po tej rozmowie. ty jesteś obdarzony Kubuś Jurecki. aby było jak dawniej. Ŝe od pewnego czasu nie doceniasz tego..Gubić się!? .Nie. Przemówiłam do ciebie.Dlaczego mówisz „byliśmy”? Czy dalej nie jesteście? .i od tej pory nie wstaje z łóŜka. Nie martw się juŜ o swoją matkę. abyś dokładnie mnie wysłuchał. Boję się. las pełen owoców i zwierzyny.. Martwi mnie jednak to. jeśli o to idzie. bardzo mi ulŜyło . A ty juŜ przy pierwszej próbie poddajesz się.. Czy nie moŜna cofnąć tego wydarzenia? Chciałbym. . kiedy do ciebie mówię . .Nie. to było mało? .nie chodzi mi o gubienie drogi w lesie. . Mieliśmy poŜywienie i ciepły domek. Czy teraz juŜ czujesz się lepiej? . byliśmy tutaj szczęśliwi. gwiazdko. . gdy wrócisz do domu.przyznał ze smutkiem Bimbo. bo widzę.Tak.Ty ciągle niczego nie rozumiesz? .Dlaczego zachowałeś się w tak brzydki sposób.

Ŝe poświęciłaś mi tyle czasu. Ŝe jestem najszczęśliwszym chłopcem na ziemi. ale juŜ tego nie widziałeś. Cieszyłeś się na początku.powiedziała gwiazdka i rozbłysła jasno na niebie . gdy ty siedziałeś przy kominku ze swoją matką i piłeś ciepłą herbatę. przestałeś być szczęśliwym. Tak. ale potem… jakbyś zapomniał juŜ. gwiazdko. 45 . a teraz wszystko stało się dla mnie rutyną. Jeszcze kilka miesięcy temu czułem.Przyniosłem trochę drwa. Los był dla ciebie niemiłosierny i straciłeś to szybko. matka siedziała juŜ na łóŜku zdrowa. które cię otacza.Bardzo mocno cię kocham szepnął. Przepraszam cię za to i dziękuję. podszedł do matki i przytulił ją .Tutaj gwiazdy błyszczą najpiękniej na świecie . szczęście i piękno tkwi w szczegółach.pamiętaj.Ja ciebie równieŜ.Od tego ma się przyjaciół . wpatrując się w ogień. Kiedy mieszkałeś w luksusie. Ale potem los dał ci drugą szansę. Przesiedzieli całą noc w uścisku.Czy coś się stało. który trzeszczał i dawał im tak przyjemne ciepło. .Masz rację. Nie cieszył cię widok tęczy i roślinności budzącej się po deszczu do Ŝycia. poniewaŜ nie potrafiłeś dostrzec tego piękna. stało się nieatrakcyjne i nudne. Chłopiec stał jeszcze chwilę i wpatrywał się w gwiazdy.wyszeptał i udał się do swojego domu. . Przechodziłeś obok. Kiedyś to widziałeś. A gwiazdka zaglądała przez okienko i błyszczała cudnie na niebie.odpowiedziała z uśmiechem. co to znaczy nie mieć domu. dlaczego byłeś na podwórzu? . jak powiedziała Gwiazdka. teraz nie potrafiłeś tego dojrzeć. bo zgasło w kominku .. Znalazłeś tę oto chatkę.. .powiedział to i zapalił ogień w kominku.posiadasz. Nie cieszyły cię juŜ krople deszczu uderzające o szybę podczas. równieŜ tego nie potrafiłeś docenić. kochanie . . To wszystko gdzieś uciekło. Błyszczały na niebie. .

Ŝe w końcu uśnie we własnym łóŜeczku. Bąbelek był zachwycony swoim pokoikiem. Mika .Monika Buchwald Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności Jak Bąbelek pokonał strach Kubuś Grabski. bo zawsze w łó- 46 . Była ona bardzo szczęśliwa. nie mógł się nacieszyć nowymi zabawkami oraz własnym łóŜeczkiem. Tata Reksio codziennie rano zabierał Bunię swoją Ŝonę i dwójkę swych dzieci na spacer nad jezioro. Starali się. Ŝe dzień minął mu bardzo szybko i nadeszła noc. Bąbel strasznie bał się ciemności. Przed snem mama przeczytała synkowi jeszcze bajeczkę. wskakiwały do jeziora. Mika i Bąbel bardzo lubili te wyprawy. Od dłuŜszego czasu przygotowywali dla niego pokój. gdyŜ mogli swobodnie biegać po całej łące. a gdy nabrały ochoty.Synku. Mama powiedziała do Bąbla: . Bąbel cały dzień spędził w swoim pokoju.starsza siostra Bąbelka . czas na kąpiel. Wykąpała synka i połoŜyła spać w jego nowym pokoiku. bawił się tak dobrze. Pewnego dnia rodzice postanowili zrobić niespodziankę małemu Bąblowi. miał on zasłonięte oczka. Gdy Reksio i Bunia wprowadzili synka do pokoju. by popływać w nim chwileczkę. Mały piesek był szczęśliwy. ale o tym wcześniej nie wiedział. by niczego w nim nie brakowało. W tym domku mieszkała psia rodzina. ucałowała go w czółko i zgasiła światło. 3 latka Niedaleko miejscowości Pasikonikowo.teŜ pomagała rodzicom przygotować prezenty dla braciszka. poniewaŜ od urodzenia spał z rodzicami. jednak po chwili rodzice zdjęli przepaskę małemu pieskowi. na skraju lasu stał maleńki kolorowy domek.

Zobacz . Nagle piesek zobaczył świetliki. PołoŜył się do łóŜeczka i leŜał w nim zwrócony główką ku oknu. Postać wydawała mu się przyjazna. . Bąbelek pomyślał wtedy. 47 .Cześć! Mam na imię Maja. bo nigdy wcześniej ich nie widział. Bąbel zaprotestował. których przecieŜ w dzień nie widać. Ŝe noc jest piękna.PokaŜę Ci cudowną zabawę. Nagle zauwaŜył. a raz . jest równieŜ księŜyc. ZbliŜył się więc do okna i ta postać równieŜ. która jego tak przeraŜała. . W tym momencie Maja powiedziała: . Ŝe strasznie smaczny musi być taki księŜyc i dalej słuchał opowieści nowej koleŜanki. Bąbelek juŜ się nie bał. Była to mała sowa. w którą moŜna bawić się tylko w nocy i to właśnie na tych oświetlonych fragmentach. Ŝe ktoś o tej porze jest na dworze i nie boi się tej strasznej nocy. skoro nawet jego nowa koleŜanka się ich nie boi. . Piękna? Zdziwił się Bąbel. Jestem małą sówką. by zgasił światło w pokoju. Mama przyszła. Ŝe ta noc i ciemność wcale nie są takie straszne.Ŝeczku obok niego byli rodzice.jak podczas nocy jest ozdobione niebo. a moi rodzice są Puchaczami i uwaŜam. Na ścianach było mnóstwo oświetlonych fragmentów. Ŝe w jego pokoju wcale nie jest tak ciemno.powtórzyła sówka. Powoli zaczął myśleć. który z kaŜdym dniem zmienia swój kształt: raz wygląda jak rogalik. Zawołał więc szybko rodziców. pełne jest lśniących lampeczek. przecieŜ on nic pięknego w niej nie widział.Cześć! Jak masz na imię? Dlaczego nie boisz się nocy? Kim jesteś? Na to stworzenie odpowiedziało: . postanowił otworzyć okno i zadać nieznajomemu stworzeniu kilka pytań. Gdy stał przy oknie zauwaŜył. Jednak sówka nie dała za wygraną i w końcu piesek uległ. Ale gdy Maja poprosiła.Piękna .powiedziała do pieska . dala mu do snu małego misia i zostawiła zapalone światełko.jak pączek. Ŝe wśród nocy coś się porusza. Bąbelek był zdziwiony faktem. jak się jemu wcześniej wydawało. był zachwycony ich urokiem.

a Bąbel dalej wymyślał nowe postaci. OGROMNY dom. Piesek był bardzo dumny z siebie i zaczął wymyślać coraz to nowe figury. ale miał czarne uszka). 48 . z którymi się spotykał przed snem. była taka wąska ulica. W ich WIELKIM domu Ŝyły więc najróŜniejsze zwierzątka: misie. W pewnym mieście. ale tym razem juŜ w swoim łóŜeczku. a nawet króliki. PoŜegnała się z pieskiem. Powiedział do sówki: . kotki. Była to najciemniejsza ulica na całym osiedlu! A przy tej ulicy stał stary.Ja teŜ chcę! I skrzyŜował swoje łapki. Mieszkali w nim państwo Dziadusiowie. Zawsze świeciło się tam mało latarni. W pewnym momencie Maja powiedziała. którego nazwy nie pamiętam. Wtedy sówka zaczęła w dziwny sposób plątać swoje skrzydełka. a na ścianie pojawił się ptaszek.Bąbelek był coraz bardziej zaciekawiony. Gdy państwo Dziadusiowie szli spać i kładli spać teŜ wszystkie zwierzątka. JuŜ więcej nie bał się ciemności.PokaŜ mi w końcu tę zabawę. za małe pieniąŜki. pieski i chomiki. Ŝe musi juŜ wracać do domu. sowy. jak Czarnouszek przestał się bać. bo leŜąc w łóŜku stwarzał sobie nowych kolegów. a na ścianie pojawił się miś. jak własnymi wnukami: z sercem i cierpliwością. Byli małŜeństwem juŜ od siedemdziesięciu lat. śyli sobie skromnie. Wtedy Babel zawołał: . Czarnouszek bał się ciemności. bo on potrafił bawić się tylko w dzień. Dziadusiowie bardzo lubili zwierzątka i opiekowali się nimi. lisy. bardzo szczęśliwym. ale teŜ i biednym. Kornel Bąk Bajka terapeutyczna dla dziecka bojącego się ciemności O tym. Ta historia opowiada właśnie o jednym z tych króliczków – najmniejszym z nich – Czarnouszku (bo cały był bielutki jak śnieg. co to za zabawa. to po kolei mówili wszystkim „Dobranoc” i wychodzili do swojego pokoju.

A gdy tylko gasło światło. . Ale wieczorem. gdy wszystkie światła pogasły. a na zewnątrz było tak ciemno.. które wydawały się takie straszne i wielkie (zwłaszcza misie) – większe niŜ za dnia! Bał się. ale to nic nie pomagało – Emilka Kaczkowska. Myśl ta wydała mu się dobra. które na pewno się zaraz staną. Czarnouszek myślał bardzo długo o tych wszystkich strasznych rzeczach.bać się ciemności. jeśli wtedy trafię do jeszcze ciemniejszego miejsca niŜ to?! … brr! Muszę kogoś poprosić o pomoc…”. Ale pomyślał sobie: „Zaraz! Nie mogę tak sobie zniknąć! A co. a on nawet nie myślał o spaniu! Bał się teraz innych zwierzątek. Ŝe ktoś puka w okno i chce zrobić mu coś złego. zawsze sobie radził sam. więc szturchnął śpiącego niedaleko kotka Łatka.. Ŝe się kurczę z tego strachu i zaraz aŜ zniknę! Co mam zrobić? Łatek był sprytnym zwierzątkiem. Ale nie umiał poradzić nic Czarnouszkowi. Jednak zrobiło mu się Ŝal małego króliczka i powiedział: 49 . co to znaczy . to dwa małe czarne uszka Czarnouszka prostowały się natychmiast i czarne oczka rozglądały się czujnie dookoła wystraszone na całego! Czarnouszek trząsł się cały i wtulał się głęboko w swoich kolegów. aŜ w końcu zasypiał.. Następnego dnia Czarnouszek bawił się z innymi zwierzątkami i czuł się juŜ całkiem bezpiecznie i dobrze.. Zapomniał o swoim kłopocie i w jasnym pokoju biegał jak szalony po dywanie ze swoimi kolegami króliczkami. bo nie wiedział. Czarnouszek w swoim strachu tak się skurczył. Ŝe ktoś wyjdzie z szafy i go zje. 8 lat oni smacznie juŜ spali. Ŝe prawie by zniknął! (był bowiem najmniejszym króliczkiem w całym domu). I tak myślał… myślał i głębiej wtulał się w futerko innych króliczków. Ŝe nawet gwiazd nie było widać. znowu się bał. Łatek!.Hej. bardzo tu ciemno! I tak się boję.

Pewnego dnia Czarnouszek powiedział do Jima: . drewnianego zegara – Ding-dinga.Czarnouszek przestał się bać ciemności. więc skoro za dnia się jej nie boję. Wiem. On ci coś poradzi mądrego.i rozwinął swoje puchate skrzydła szeroko tak. to dam ci znać. 50 . Sowa tylko czuwała przy Małym. Ding-ding patrzył na Małego i na pokój. . gdy on spał. Bystrookiego Jima.powiedział niskim głosem Jim . Pilnował. Mały! Ja się nie boję.odrzekł powoli Jim . to w nocy teŜ nie. Ŝeby wszystko było w porządku. I w ten sposób mały króliczek . aŜ króliczek zasnął. ale zapytaj sowy. słynął ze swej mądrości i z tego. A stary Jim jeszcze wciąŜ przez wiele dni czuwał i ze swojego gniazda na zegarze. . Ŝebym sobie usiadł koło ciebie i Ŝebyśmy troszkę porozmawiali? . I tak działo się jeszcze przez kilka nocy. Zawołał Jima swoim piskliwym głosikiem i zaraz spojrzało na niego dwoje wielkich jasnobrązowych oczu. bo mam bystre oczy i dobrze widzę nawet po ciemku.Słuchaj. Co powiesz na to. Ŝe czasami w dzień głośno chrapał.Asysta to taka pomoc w trudnych sytuacjach. Ŝe to tylko zwykłe drzewo puka w okno czasami. co dokładnie widać w ciemności. które mieściło się na szczycie wysokiego. a szafa się nie zmienia w nocy. bo inne zwierzątka śpią.JuŜ nie musisz przy mnie czuwać. Ŝeby płynnie sfrunąć na dół do Czarnuszka . Dzięki tobie juŜ czuję się bezpiecznie. Bystrooki Jim był juŜ starą sową.Taaak? . no! Tylko ciszej. Jim opowiedział mu o tym.wykrzyknął Czarnouszek – No. Jim. Czarnouszek udał się do jego gniazda. Jakbym się jeszcze czegoś bał.Wspaniale!!! .Co się stało. mały króliczku? Czarnouszek opowiedział mu więc o swoim problemie. dlaczego nazywają go Bystrookim oraz o tym. a później jeszcze sobie trochę rozmawiali..Potrzebna Ci zatem Asysta .Roozuumiem .

Gdy wracał. Pewnej nocy Gabryś obudził się i musiał iść do toalety. przytulnym domu pojawiają się duchy. Ŝe duchy są okropne. Gabryś wierzył bratu. Gabryś nie chodził jeszcze do szkoły i spędzał duŜo czasu w domu. Ŝe brat wspominał. Gabryś i duchy Mały Gabryś mieszkał w pięknym. Gabryś bał się ostatnio zasnąć. hałasują i straszą ludzi. bo tak zawsze jest w filmach . starym domu przy głównej ulicy swojego rodzinnego miasteczka. Ŝe na schodach zauwaŜył jakiś biały kształt. Dom był przestronny. przez które moŜna było wyglądać na ulicę ocienianą przez rosnące po obu jej stronach drzewa. bał się. Mimo tego. Ŝe noc to czas duchów i od tej pory przeraŜało to Gabrysia. A będąc w saloniku w odpowiednim momencie dnia. wstał i pobiegł do łazienki. a cały dom był dziwnie cichy. Natychmiast pomyślał o duchach i przestraszył się bardzo. który znał jak własną kieszeń.jęczą. które pochodziły z kryształowego Ŝyrandola. Wtedy wszystkie dźwięki zdawały się niezwykłe. bo był on starszy i zapewne więcej rzeczy wiedział. aby tam dotrzeć. które boi się duchów. Łatwo powiedzieć! Trzeba było wyjść z pokoju i pójść kawałek korytarzem. Pobiegł co sił w nogach do swojego pokoju i siedział na łóŜku. którego normalnie nigdy tam nie było. myśląc 51 . cienie przesuwały się po podłogach. ale nie było to spowodowane tylko nocą. zdawało mu się. Cały czas wyobraŜał sobie. moŜna było zobaczyć mnóstwo skaczących po ścianach plamek światła. Razem z nim w domu tym mieszkali jego rodzice oraz dwójka starszego rodzeństwa . gdy zapadała noc. Ŝe Gabryś znał i uwielbiał cały dom.najstarszy Michał i Karolina. Gabryś zapalił lampkę. Jego brat Michał powiedział mu niedawno. Ŝe gdy zapada zmrok. miał drewniane podłogi w kaŜdym pokoju i duŜe okna. Ŝe to jeden z nich. w jego miłym. Najgorsze było to.Katarzyna Chmura Bajka dla dziecka.

Ŝe naprawdę się wystraszył. Wszyscy razem zeszli więc do kuchni. co się dzieje. Ŝe starszy brat zabrał je i zrobił z niego „ducha”. Wiedział. Wstał i wyszedł z pokoju. która boi się pójść do szkoły Mała biedroneczka Za górami. znalazła na schodach białe prześcieradło. Mama. Okazało się. z kuchni. Ŝe duchów tak naprawdę nie ma i od tej pory nie bał się juŜ domu nocą. tata i mała córeczka Zuzia. gdyŜ nie jest to nigdy dobry dowcip. Zobaczywszy Gabrysia. za lasami. jakie to wszystko straszne. szczególnie dla straszonego. na pięknej polanie między zielonymi listkami traw i niebieskimi niezapominajkami Ŝyła rodzina biedronek: mama. Michał spuścił głowę. W końcu nad ranem zasnął wyczerpany i nadal przestraszony tym. Ŝe będzie to niezły psikus. odkąd mu o nich opowiadał i myślał. Ŝe tak brzydko wobec niego postąpił. Gabryś zaś dowiedział się wreszcie. ale gdzieś z bliŜszej odległości. Obudziły go głosy rodziców dochodzące nie. Ŝe boi się on duchów. by zobaczyć. by zapytać. Było mu teraz bardzo wstyd.tylko o tym. co zobaczył. Dlatego przeprosił za to braciszka. Wtedy Gabryś opowiedział wydarzenia minionej nocy oraz to. 52 . schodząc rano na dół. Rodzice stali na schodach razem z jego bratem Michałem i o coś go wypytywali. Rodzice nakrzyczeli na Michała za jego pomysł i zakazali mu straszyć kogokolwiek. gdyŜ chciał nastraszyć Gabrysia. jak zwykle. co ono tam robi. a rodzice powiedzieli. Anna Bulanda Bajka dla dziecka. gdzie wyjaśnił się powód całego zamieszania. w którym zawsze było wesoło. więc zawołała Michała. Ŝe muszą porozmawiać z nimi dwoma. Mieszkała w pięknym i przytulnym domku.

Ale Zuzia nie wierzyła mamie. Ŝe jest taka mała. Był to dzień. Pierwszy dzień dla Zuzi stał się miłym i dobrym. Ŝe nie naleŜy się bać i dobrze jest słuchać mamusi. Ŝe jest mała. Ŝe szkoła nie jest zła. Nauczycielka kazała Basi (tak miała na imię mała biedroneczka) usiąść koło Zuzi. Kiedy weszła do swojej klasy. moŜe nauczyć się wielu ciekawych rzeczy. która do dzisiaj jest jej najlepszą przyjaciółką. Mama tłumaczyła biedroneczce. Ŝe nie będzie miała koleŜanek i nikt nie będzie chciał się z nią bawić.ZbliŜał się dzień. z którymi będzie się bawić i Ŝe dzięki temu. od początku poczuły. Zuzia bardzo bała się. Usiadła w jedynej wolnej ławce i czekała na nauczycielkę. bo na pewno pozna duŜo koleŜanek. w którym biedroneczka znalazła koleŜankę. w którym mała biedroneczka miała pójść pierwszy raz do szkoły. Martwiła się. Wszyscy przekonywali Zuzię. Wstydziła się. Biedroneczki szyb- ko przypadły sobie do gustu. wszystkie dzieci na nią patrzyły i szeptały na jej temat. Zosia Danielkiewicz. Zuzia przekonała się. Rozglądała się na wszystkie strony. była ona podobna do Zuzi . PrzeraŜona biedroneczka powoli wchodziła do budynku. aby nie musiała iść do szkoły.mała i nieśmiała. Ŝe inne dzieci będą ją przezywać i wyśmiewać się z niej. by się nie martwiła. iŜ będzie chodzić do szkoły. która cały czas twierdziła. Biedroneczka codziennie prosiła mamę. Nagle do klasy weszła jeszcze jedna nowa uczennica. Mama wzięła Zuzię za rączkę i poszła z nią do szkoły. 6 Nastał dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Cały czas płakała. Ŝe moŜe tam poznać duŜo nowych przyjaciół. 53 . Ŝe mogą być przyjaciółkami i tak było.

.te ciągłe śmiechy. Kiedyś babcia opowiedziała mi taką historię. jak mała kuleczka: miał odstający brzuszek. Mam karty.. ze mnie teŜ się śmieją. miły dla innych. zagramy. Ŝe jego brzuch od jedzenia będzie rósł jak balon. Pamiętaj. idąc do szkoły.a jego rączki i nóŜki były miękkie jak poduszeczki. Następnego dnia.opowiada babcia Marysia . przypominał mi świętego Mikołaja . biedny był ten chłopiec .Na pewno potrafisz zrobić coś. chodź na ławkę.Lucyna Adamczuk Bajka dla dziecka.Nie chcę. czego tamci nie potrafią.będzie musiał ciągnąć brzuszek po ziemi. pulchne policzki.odburknął mi. zaczepili mnie chłopcy krzycząc: „Maryśka ma piegi i zadaje się z grubasem. bo mam piegi: o tu. a jego cięŜar będzie nie do uniesienia.tak było na imię chłopcu . dawno temu poznałam chłopca. Ach. dogadywania.Jestem Marysia. Dzieci śmiały się z niego. Ŝe człowiek otyły potrafi być bardzo przyjazny. a Kaziu stanie się moim kolegą.na babcinych ustach pojawił się lekki uśmiech . widzisz? pokazałam mu palcem na mój nos i policzki . Dawno. wołały: „Ej.. Łobuzy! Płakałam okrop- 54 . Bajka ma pomóc dziecku w zrozumieniu. Ŝe kiedyś nadejdzie moment.. Kaziu. . co miałam zrobić .. Bajka ma na celu równieŜ ukształtować w dziecku myśl. łakomczuchu! Niedługo będziesz chodził na brzuchu” . Któregoś dnia podeszłam do niego i powiedziałam: . które ma kłopoty z nadwagą i źle się z tym czuje..wierzyłam.Chcę być twoją koleŜanką. Łakomczuszek. zostaw mnie . dlatego trzeba starać się o stratę paru kilogramów. . łakomczuszek ma duŜy brzuszek. Ŝe zawsze moŜesz na mnie liczyć! Poszłam. aŜ wreszcie Kaziu . cha cha cha”. Rówieśnikom chodziło o to.westchnęła babcia . Ŝe nadwaga jest szkodliwa dla zdrowia i powoduje złe samopoczucie.skrzywiła się babcia. który wyglądał.

co mam powiedzieć.nie.był zawzięty. co to za chłopak . to nie będzie proste. skakać. wnusiu kochałam go i do dziś kocham twojego dziadka. Wiesz. widziałam to w jego oczach.Hurra! Będę szczuplejszy! . Rozgonił towarzystwo. nie mogłam nic powiedzieć. co stało się z tamtymi? Uciekli i juŜ więcej nie odwaŜyli się nas zaczepiać. bo zobaczył mnie Kaziu. co im powiedział: „Lepiej być przy kości. bo ma się więcej siły i radości.na twarzy babci widniał szeroki uśmiech. Jednak ranek nie okazał się straszny. Pewnego dnia wyznał mi. Przyznał się teŜ. 13 lat 55 .krzyczałam.” Jak się cieszyłam! „Mój wybawca” . znał teŜ skrytkę ze słodyczami. Ŝe podkradał ciasteczka.tak jak ja. Niewiele myśląc.Pamiętaj. dąŜył do celu i schudł! CięŜko mu było. Nie wiedziałam.odetchnęła babcia I tak pomogłam Kaziowi. Pytasz. Kaziu uwielbiał grać w karty i majsterkować w garaŜu . krzyknęłam: . Ŝe nie chce mieć takiego duŜego brzuszka i pulchnych policzków. torciki i ciasteczka ciągle będą przed twoim wzrokiem. grać w piłkę! Ale nie będziesz mógł jeść słodyczy! . Moje przeczucie się spełniło: zostaliśmy kolegami. do dzisiaj pamiętam. A moŜe twoja babcia równieŜ zna ciekawe opowiadanie? Zapytaj! Jessica Marcinowska.Będziemy biegać.mówi . Ech! . Piękna historia. ale chciałam mu pomóc. gdy je mama wyciągała z pieca i zostawiała do ostygnięcia. Byłam najszczęśliwszą dziewczynką pod słońcem .

Mamusia postanowiła mu wszystko wytłumaczyć... Ŝe mama połknęła duŜą gumę balonową. Ŝe mamusia robi się coraz większa. czteroletniej główce pojawiła się wątpliwość. lecz on tego nie mógł zrozumieć. . prawda? . bo trzeba będzie pojechać do lekarza . w jego malutkiej. Rodzice poświęcali mu duŜo czasu. zaraz po kąpieli i bajce na dobranoc. Krzyś bardzo kochał swoich rodziców i wiedział. która juŜ niedługo przyjdzie na świat. Coś w Ŝyciu Krzysia zaczęło się zmieniać. co.Nie. Wiesz. tatusiem i ukochanym psem. zauwaŜyłeś. Pewnego dnia. ścigali się samochodzikami. Chłopiec zauwaŜył.Magdalena Handtke Bajka terapeutyczna dla chłopca. kiedy dowiedział się całej prawdy.Krzysiu. Na początku myślał. który boi się odrzucenia z powodu narodzin siostrzyczki. z którym uwielbiał się bawić. w małym i przyjaznym miasteczku Ŝył chłopiec o imieniu Krzyś.Tak. KaŜdego wieczoru. ale pewnego dnia. Ŝe oni bardzo kochają jego. Mieszkał on w ślicznym i przytulnym mieszkanku razem z mamusią. . 56 . To będzie twój braciszek albo mała siostrzyczka. pytali czy chciałby braciszka albo siostrzyczkę. Krzyś był bardzo szczęśliwym chłopcem. JuŜ wcześniej rodzice wysyłali mu jakieś sygnały. głaszcze się po brzuchu i mówi sama do siebie. Ŝe nie moŜna jeść tyle gumy balonowej. Rodzice mówili do niego jakieś dziwne rzeczy. Ale nadszedł ten dzień. To było dziwne. Krzyś i nowy członek rodziny Dawno temu. mamusia kładła się obok Krzysia i czytała mu fragmenty z jego ulubionych ksiąŜek. Mamusia nie połknęła gumy.odpowiedział trochę zmieszany chłopiec. u mnie w brzuszku jest teraz taka malutka istotka. Układali razem klocki. ale tatuś mówił. Ŝe mamusia ma coraz większy brzuch. kochanie. ale on nie do końca wiedział. kolorowali obrazki w małych ksiąŜeczkach dla dzieci.

Przestraszył się jeszcze bardziej. Ŝebyście mogli się razem bawić i uczyć od siebie róŜnych rzeczy. a on zostanie całkiem sam.Ale jak ten braciszek czy siostrzyczka dostał się do twojego brzucha?! Krzyś nie mógł tego zrozumieć. Pojawia się malutka główka. Chcieliśmy. Więc ta fasolka teŜ się rozwija. Mamusia pogłaskała chłopca po głowie.zaczęła tłumaczyć mama . Potem przychodzi taki dzień. . Ty teŜ kiedyś mieszkałeś u mnie w brzuszku. Ŝe muszą oddać jego ukochane zwierzątko. pojawia się taka mała fasolka. Ŝe będzie miał kogoś. który stoi u ciebie w pokoju. Był bardzo zaniepokojony. Razem z tatą bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. nie kochacie? PrzecieŜ byłem Karolinka Miąso. z kim będzie mógł się bawić. ale z drugiej cały czas się bał. przytuliła do siebie i zaczęła przygotowywać jego ulubiony obiad.z tego uczucia w brzuszku u mamusi. Krzyś jednak nie do końca rozumiał. kiedy pewnego dnia mama powiedziała. o co w tym wszystkim chodzi. Aniołku.. . 57 . Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce w domu. rączki i nóŜki.. potem zaczęły pojawiać się listki i głowa z kolorowych płatków. ..A po co wam to nowe dziecko? JuŜ mnie nie potrzebujecie. Pamiętasz. Zaraz pod serduszkiem. 3 latka grzeczny. Ŝebyś miał rodzeństwo. na początku była łodyga. Potem ta fasolka się zmienia.To nie tak. zabierze mu mamusię i tatusia.Kiedy rodzice bardzo się kochają . bo jesteś naszym synkiem. tak jak ten kwiatuszek. Z jednej strony bardzo się cieszył. kiedy to malutkie dzieciątko postanawia wyjść z brzuszka mamusi i przywitać się ze światem.

nie chciał teŜ. to pewnie. Krzyś mówił wszystkim. ale teraz jest juŜ stara i mogłaby zrobić dziecku krzywdę. mamy nie było w domu.. Mówił. Jeszcze przez jakiś czas będzie ich jedynym dzieckiem. Mama próbowała wytłumaczyć mu sytuację z psem. Ŝe jak przyjedzie po niego. ale szybko zmieniał temat. Nie chciał smucić rodziców. ale Krzyś tylko się zasmucił. Tina będzie teraz mieszkała u babci na wsi. ale nikomu o tym nie mówił. Ŝe będzie miała na imię Zuzia. Ona nie moŜe tu zostać. Był smutny. Ŝe będzie śliczna. kiedy wstał.płakał bardzo smutny chłopiec. jego siostrzyczka. Ŝe to nowe dziecko zajmie jego miejsce. Ŝe jak teraz musi się rozstać z ukochanym zwierzakiem. Cały czas tak opowiadał. a teraz jej miejsce zajął tato. Powiedział teŜ. które miało zająć jego miejsce w domu. Tina opiekowała się tobą prawie jak mama. 58 .Mamusiu. Ŝe on zamieszka z Tiną. Ŝe rodzice wcale go nie posłuchają. a to przecieŜ niedaleko.Kochanie. bo to imię najbardziej mu się podoba. bo w nocy na świat przyszła mała dziewczynka. bo jak urodzi się dziecko. Ŝe mamusia jest w szpitalu. Ŝeby iść do przedszkola. Jak ty byłeś malutki. bo on juŜ nie jest waŜny. kiedy czytała mu coraz krótsze bajki na dobranoc. Będziemy ją odwiedzać. Któregoś dnia. aby się na niego gniewali. Powiedział Krzysiowi. Pomyślał. Strach w nim narastał.. . To dziwne. bo była bardzo zmęczona. ale w środku bał się.. ale dlaczego?! Tina była grzeczna! Będę za nią bardzo tęsknił! . więc chciał te dni zapamiętać jak najlepiej. Bał się tego pierwszego spotkania z dzieckiem. on teŜ będzie musiał zamieszkać z babcią albo ciocią. Cały czas się bał. nie będzie dla niej wystarczająco duŜo miejsca. kiedy mamusia nie mogła juŜ go brać na ręce. to pójdą odwiedzić mamę i jego nową siostrę. Ŝe będzie miał siostrzyczkę. jak urodzi się dziecko. bo czekał właśnie na dziewczynkę. Mówił. Krzyś cały dzień mówił koleŜankom i kolegom w przedszkolu o swojej nowej siostrzyczce. bo zawsze o tej porze robiła mu śniadanie i odprowadzała do przedszkola.

Krzyś wybrał białego. gdzie leŜą mamy ze swoimi małymi dziećmi. więc musiało się udać.. pluszowego niedźwiadka. a to znaczy. Ŝeby tam wchodzić.. Poczuł się nawet waŜny. bo Krzyś miał dopiero cztery latka. Zuziu. ubranka i przyrządy leŜące na półkach.Dzień dobry. Ŝeby chłopiec wybrał jakiś prezent dla swojej małej siostrzyczki. bo przecieŜ cały dzień o tym mówił w przedszkolu. puszystą szczotkę do włosów. Gdy weszli do szpitala. pocałowała i wskazała dłonią małą róŜową istotkę. Nie wiedział. Mamusia pochwaliła go za wybranie tak ładnego imienia dla siostry i powiedziała do swojej córki: 59 . Krzyś był bardzo szczęśliwy i dumny z pięknego prezentu. Bardzo tęsknił teŜ za mamusią. W pierwszej chwili Krzyś poczuł się trochę zazdrosny. Tata jednak bardzo chciał. ZniŜył się nad łóŜeczkiem i powiedział ściszając głos: . Mocno go przytuliła. Tato musiał podstępem wnieść go na oddział. które dopiero przyszło na świat. W końcu to tatuś poprosił go o pomoc. Chłopiec poczuł się jeszcze lepiej i bez wahania odpowiedział „Zuzia”. bo przecieŜ to on sam miał wybrać upominek dla maleństwa. Mama bardzo ucieszyła się na widok swojego synka. Tato chciał. Krzyś przyglądał się przez chwilę śpiącemu noworodkowi. W drodze do szpitala tata poprosił chłopca jeszcze raz o pomoc. który wybrał dla dziecka. Pielęgniarka „przymknęła oko” i Krzyś mógł spotkać się z rodziną. kiedy zobaczy małą Zuzię.Kiedy przyjechał po niego tata. a jest juŜ taki duŜy. Ŝeby mała ładnie wyglądała. ale tak spodobały mu się te wszystkie zabawki. co byłoby najlepsze dla jego siostry. bo tak mówi się o dziecku. Ŝe tata mu ufa i ceni sobie jego zdanie. Ŝeby jego synek poznał swoją siostrę. a to za mało. Nie mógł się doczekać. owiniętą w jakieś śpioszki. udali się do sklepu z rzeczami dla malutkich dzieci. bo przecieŜ cały dzień jej nie widział. Ŝeby to Krzyś zadecydował. który będzie pilnował dziewczynkę i róŜową. Ŝe zaczął szukać czegoś. jakie imię wybrać dla nowego dziecka i chciał.

brali ją na ręce.Krzyś w końcu powiedział komuś o tym. Wszyscy chodzili koło Zuzi. Ŝeby jego siostra była najładniejszym dzieckiem na oddziale. bardzo za nimi tęsknił i nie mógł się doczekać. to jest twój starszy braciszek. Ŝe kiedy on będzie w przedszkolu. a on dostawał co najwyŜej czekoladowe jajko. chłopiec znowu posmutniał. Robił to bardzo delikatnie.Zuziu. Ŝe moŜe zrobić krzywdę swojej Zuzi. nikt juŜ go nie słuchał.. nawet jeszcze mniejszy od Zuzi. bo wcześniej znało tylko brzuszek mamusi. Krzyś często podchodził do jej łóŜeczka. tylko o tym. . bo akurat mała zrobiła śmieszną minę czy zaczynała płakać. co od dawna chodziło mu po głowie i tak bardzo go martwiło. Po tych słowach wzięła dziewczynkę z łóŜeczka i zbliŜyła się do swojego synka. Gdy ty byłeś malutki. patrzył na swoją siostrę i zastanawiał się. pogłaskać. Jak moŜe zabierać jemu wszystkich bliskich?! Nie wytrzymał. WłoŜył jej do łóŜeczka białego niedźwiadka i powiedział. jak ładna jest Zuzia i Ŝe juŜ niedługo będzie razem z nim w domu. bo się boi. Tak samo jak Ty wtedy. bo tak długo jego mama i siostra leŜały jeszcze w szpitalu. Zaczął płakać i poszedł wyŜalić się mamie. Przez następne trzy dni. szczęśliwy. to nie tak. a kiedy on. bo wiedział. Nie mówił o niczym innym. . jak myślisz. Ŝeby mógł się jej lepiej przyjrzeć. a tego bardzo nie chciał. przytulić. chciał odpowiedzieć. kiedy poszedłeś pierw- 60 .Kochanie. niedźwiadek będzie się nią opiekował.Dlaczego nikt się mną nie interesuje? Dlaczego wszyscy biegają koło Zuzi. Krzyś. Ŝe w końcu ktoś się nim zainteresował. Płacze. jak taka malutka i śliczna istotka moŜe być tak niegrzeczna. którą kupił wcześniej z tatą i zaczął nią głaskać główkę dziecka. To normalne u noworodków. kupują jej prezenty? Ja teŜ jestem jeszcze małym chłopcem! Ona cały czas płacze i ja nie mogę spać! JuŜ jej nie lubię . przynosili kolorowe prezenty. Dla takiego małego dziecka wszystko jest całkiem nowe. teŜ cały czas płakałeś. Chciał. Goście zadawali mu róŜne pytania. Kiedy w końcu nadszedł tak wyczekiwany przez Krzysia dzień. Krzyś od razu wyjął szczotkę. kiedy tata zabierze go z przedszkola i pojadą w odwiedziny.

MoŜe masz rację. nie zmienia faktu. To.Ale wy mnie juŜ nie kochacie. co masz w serduszku i co cię smuci. to znaczy. co zrobić. Dowiedział się czegoś bardzo waŜnego . A jeŜeli chodzi o te prezenty.szy raz do przedszkola. mamusia kładła się obok niego i czytała mu fragmenty jego ulubionych ksiąŜek. jak chłopiec nie spał. bo większej rodzinie. Krzyś znowu był bardzo szczęśliwy w swoim domu. bo nie bawicie się ze mną. . Kiedy mama zajmowała się Zuzią. nie moŜe ukrywać tego przed rodzicami. przykrywał go kocykiem i całował w czółko. jeśli wszystko było w porządku. jadła i płakała. bo to małe dzieci lubią najbardziej. a jeśli nie. Faktycznie. tak jak kiedyś. Tylko spała. ale to przez to zamieszanie i zmęczenie. Ŝe powiedziałeś mi o swoich obawach. nie czytasz mi juŜ bajek wieczorem! .Jakiś czas temu mówiłam ci. bo Zuzia była jeszcze za malutka. Ŝe jesteś naszym synkiem. to ty takŜe je dostawałeś. mama dawała jej mleczko. a tatuś szedł do Krzysia. Wieczorem. Ŝe poświęcamy ci teraz mniej czasu. ale musi 61 Paulinka Średnicka. bo jesteś naszym dzieckiem.mamusia pocałowała chłopca i przytuliła mocno do siebie. A kiedy w nocy Zuzia zaczynała płakać. Rodzina i znajomi przychodzą poznać nowego członka i na powitanie przynoszą podarunki. jak kiedyś. To taki zwyczaj. bo teraz wiem. Wiem teŜ.jak będzie miał jakiś problem. chłopiec albo jej pomagał. Sprawdzał. Bardzo dobrze zrobiłeś. czy śpi. kiedy Krzyś był juŜ czyściutki i najedzony. 9 lat . TeŜ się bałeś. Ŝe urodziła się Zuzia. albo bawił się w tym czasie z tatą. Ŝe bardzo cię kochamy i zawsze będziemy. w swojej nowej. Obiecuję. bo nikogo nie znałeś. Ŝebyś był szczęśliwy . a moŜe nawet lepiej. Ŝe od tej chwili wszystko się zmieni i będzie tak. siadał obok niego i czytał mu bajeczkę albo opowiadał jakąś historię.

Zuzią. która bała się nauczyciela od matematyki W małym miasteczku. Nic dodać. a to wymaga pewnej pracy z jego strony. rozmawiać. To nie jest tak jak z zabawką.z nimi o tym porozmawiać. chodzenie po wysokich skałkach.była dzielną kaczuszką. O kaczuszce. które boi się nauczyciela lub innej osoby. Rafał Leszczawski. Ŝe narodziny drugiego dziecka nie są takie złe. Była to kaczuszka pogodna i wesoła. Chodziła do czwartej klasy Kaczej Szkoły. Ŝe dorośli nie zawsze o wszystkim wiedzą i czasami trzeba im o tym powiedzieć. wałęsanie się po ciemnym lesie czy robienie psikusów staremu lisowi. który nie raz groził. Wychowywała się w dobrej. Od tej chwili będzie musiał bronić i opiekować się swoją młodszą siostrą. Ŝe zje rodzeństwo na kolację. Zrozumiał teŜ.5 roku 62 . PrzecieŜ został starszym bratem. aby towarzyszyć temu starszemu. kupuje się drugą. a na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie. Czuł się za nią odpowiedzialny. Marlena Giedrojć Bajka dla dziecka. nieopodal rzeczki mieszkała mała kaczuszka imieniem Mepsi. Nowe dziecko pojawia się na świecie. nic ująć . Ŝeby zastąpić tę starą. Wolny czas spędzała ze swoim starszym kaczym bratem. Krzyś bardzo pokochał swoją nową siostrę. Ŝe kiedy jedna się juŜ nie podoba. Zrozumiał. 4. Ŝeby zawsze miał z kim się bawić. dlatego niestraszne były dla niej pająki. kochającej rodzinie.

bogato opierzona kaczka. Nie chciała iść na lekcje. aby był bardziej czerwony. Matematyki uczyła się całymi dniami i nocami. Nauczyciel odwiedzał kaczuszkę w najgorszych snach.NAUCZYCIEL OD MATEMATYKI. aby uniknąć gniewu i złości nauczyciela. poniewaŜ była ona bardzo 63 . płakała. a dziobek podkreślała malinowym sokiem. Skrzydełka farbowała zawsze na kolor niebieski. Mepsi kochała ciocię Ludmiłę. ale bardzo nie lubił dzieci. To czyniło go jeszcze straszniejszym. koszmar zacznie się od nowa. rodzice wiedzieli o problemach Mepsi. puszysta. Uwielbiał wywoływać ich po nazwisku. ale i tak wiedziała dobrze. ze spiczastym dziobem. bo oczy przez szkła okularów wydawały się pięć razy większe i groźniejsze. Oczywiście. kaczych tępaków i ogólnie robił im duŜo przykrości. stary kaczor. Uczniów wyzywał od głupków. Jednak nic to nie pomagało – stary kaczor był jedynym matematykiem w miasteczku. kiedy kaczuszka nie rozumiała tematu lekcji i nie potrafiła rozwiązać zadania domowego. Nie raz juŜ interweniowali w szkole i prosili o zmianę nauczyciela. Nie czuła się w niej bezpiecznie. Budziła się wtedy cała zlana potem i szybko bijącym serduszkiem. udawała. Ŝe to tylko sen. Mepsi nie lubiła szkoły. która bardzo lubiła się stroić. Była to duŜa. Pewnego dnia do Mepsi przyjechała ciocia Ludmiła. na którym nosił wielkie okulary. Ŝe jest chora – robiła wszystko. Powtarzała sobie. Stary kaczor wymyślił dla nich specjalną nazwę „Klasa śywych Trupów” albo „Akwarium”. a raczej osoba. gdy za biurkiem był ON. To dlatego. Stary kaczor był dobrym matematykiem. Był to chudy. Ŝe kaŜdy bał się otworzyć dziób. przed którą Mepsi zamierała w bezruchu i przy której nie umiała wydobyć z siebie głosu . Ostro i sucho. JuŜ wtedy moŜna było dostać gęsiej skórki ze strachu. Najgorzej było wtedy.Istniała jednak rzecz. Lekcji matematyki bał się kaŜdy uczeń z klasy Mepsi. Ŝe gdy jutro pójdzie do szkoły.

kaczą awanturę. czego boisz się na lekcji matematyki. .Popatrz.poleciła ciocia . zostały spalone. których się boisz.No widzisz. Wzięła czarny flamaster i dorysowała nauczycielowi długie. Ludmiła bardzo zdenerwowała się całą tą sytuacją. Ŝe coś wymyśli. Ale to nie wszystko. ale twoi rodzice przekonali mnie. Dlatego wymyśliłam inny sposób. Mepsi wzięła duŜą kartkę papieru i zaczęła wypisywać swoje lęki: strach przed dostaniem jedynki. Zawsze na lekcji matematyki wyobraŜaj sobie nauczyciela w tym przebraniu. aby nie był juŜ taki straszny.Doskonale! . weź teraz kartkę i wypisz wszystkie rzeczy. co napisałaś .Moja droga. 64 . . JuŜ nigdy nie będą cię dręczyć. Była zbulwersowana. Ŝe to nic nie da. . Dlatego zaraz po obiedzie kaczuszka poprosiła ciotunię o rozmowę i zwierzyła się jej ze swoich problemów. Mepsi spodobał się ten pomysł. strach przed gniewem profesora… lista była długa.Przeczytaj sobie jeszcze raz to. A nie będziesz się juŜ tak bać. a na głowie domalowała śmieszny kapelusz z antenką. .wesoła i umiała znaleźć wyjście z kaŜdej sytuacji. . Obiecała. Teraz stary profesor nie wyglądał juŜ tak groźnie. aby zmniejszyć twój lęk przed matematyką. Masz jakieś zdjęcie z tym nauczycielem? Kaczuszka przekopała swój album i znalazła zdjęcie starego kaczora. Wielkie okulary ozdobiła małymi kwiatuszkami. Ciocia wzięła taśmę klejącą i powiesiła portret nad łóŜkiem Mepsi. Wieczorem zawołała Mepsi do siebie. złoŜyła ją w mały kwadracik i wrzuciła do kominka.Teraz domaluj staremu profesorowi coś śmiesznego. Na początku chciałam pójść do samego starego kaczora i zrobić mu wielką. kręcone wąsy. strach przed krzykiem. Od razu lepiej. Ŝe moŜna tak traktować małe kaczuszki.ucieszyła się ciocia . a szczególnie to. jak twoje lęki znikają.A teraz uwaga! Ciocia wzięła listę lęków.

I faktycznie dotrzymała obietnicy.zapewniła Ludmiłę kaczuszka. ROZUMIEM MATEMATYKĘ I DOBRZE ROZWIĄZUJĘ ZADANIA. Ŝe to ci pomoŜe.Dobrze ciociu. .Mepsi uśmiechnęła się niepewnie. czy to pomoŜe. 65 . Nie wiedziała. Codziennie przed lustrem powtarzała afirmację. którą będziesz powtarzać sobie rano. poniewaŜ nie była skrępowana lękiem. Jak dostała jedynkę. Będę pamiętać . Ŝe profesor nic się Kubuś Grabski. a na lekcji matematyki wyobraŜała sobie profesora w kapeluszu z antenką i z kręconymi wąsami. 3 latka nie zmienił. ale faktycznie poczuła się lepiej i pewniej. a na kaczej twarzyczce Mepsi coraz częściej gościł uśmiech. Dziwne dla kaczuszki było to. śycie bez lęku było o wiele przyjemniejsze. Nadal krzyczał i rzucał wściekłym wzrokiem po uczniach. .A teraz popracujemy nad twoim poczuciem wartości. gdy ogarnie cię lęk. Przy tablicy sprawnie rozwiązywała zadania. Napiszemy afirmację. NIE BOJĘ SIĘ NICZEGO I NIKOGO. Tylko pamiętaj o powtarzaniu sobie tej afirmacji. . Ludmiła pochyliła się nad kartką papieru i napisała na niej wielkimi. Ale ona juŜ się tak nie bała. Kartkę powiesiła obok śmiesznego portretu starego kaczora. to nie przejmowała się nią tak mocno jak wcześniej przecieŜ to tylko ocena. wieczorem i zawsze wtedy.Zrobione! Myślę. czerwonymi literami: JESTEM SPOKOJNA I OPANOWANA.

Ja juŜ jestem stara i nie tak zwinna jak kiedyś. Ŝe lubiło odłączać się od grupy i chodzić własnymi ścieŜkami. Najbardziej z tego cieszył się najstarszy lwik . PodróŜ rozpoczęła się następnego ranka. spośród których najstarsze. Przestroga dla samolubów Nie tak dawno temu. Na samym przedzie wesołego orszaku kroczył dumny Sabian. Rodzeństwo nawoływało go. A przeznaczeniem kaŜdego młodego lwa jest Dzika Afryka. Ŝe wreszcie nie będzie od nikogo zaleŜny.Sabian. iŜ teraz to on będzie przewodniczył wyprawie. 66 . od jutra musicie juŜ dalej kroczyć same. Ŝe nadszedł nowy etap w ich Ŝyciu.Justyna Jarosz Bajka dla dziecka. wy musicie dalej podąŜać ku swojemu przeznaczeniu. Musimy coś zjeść. aby mieć siłę do dalszej wędrówki. Wolał sam kroczyć z przodu i ustanawiać kierunek drogi. najszybszych i najsprytniejszych w swoim gatunku. który zawsze podąŜał własnymi ścieŜkami i rad był. Pewnego letniego wieczora mama lwica powiedziała do nich: . w odległej Afryce Ŝyła sobie lwia rodzina .Jestem głodny. wyrosły na piękne. ale Sabian nie słuchał. Zakomunikował pozostałej trójce rodzeństwa. zawsze sobie pomagały i wspólnie spędzały większość dnia. Czas upływał im słodko i zanim się spostrzegły. od maleńkości wyróŜniało się tym. Lwiątka szły tak juŜ kilka godzin. Ŝe powinniście same zadbać o siebie. aby szedł równo z nimi. kiedy nagle odezwał się najmłodszy z nich: . Pozostałe lwiątka trzymały się razem. młode lwy. które myśli tylko o sobie lub które nie chce się dzielić. PoŜegnały się z mamą i gotowe były do drogi ku Dzikiej Afryce. Jesteście juŜ na tyle samodzielne. tam wyrośniecie na najmęŜniejszych.Moje drogie dzieci.mama lew i cztery lwiątka. Lwiątka zrozumiały.

Sabian przewodniczył wyprawie i polował dla siebie. ale podzielili ją na trzy równe części i zaspokoili to nieznośne burczenie. widziały jedynie.Nie wasza sprawa! I idźcie Zosia Klewiado. . Odwrócili się więc na pięcie i pobiegli poszukać czegoś do jedzenia. a kaŜdy dzień był podobny do poprzedniego. Sabianowi nie śniło się jednak dzielić z braćmi. aby podzielić się z braćmi.Chodźmy go poszukać! .Sabian. Sabian był zbyt samolubny. jak udało ci się to zrobić!? .lwiątka nigdy same nic nie upolowały. jak mama to robi. Prześlizgnęły się więc między grubymi pniami i spostrzegły swojego najstarszego brata jedzącego sporych rozmiarów antylopę. Stojąc tak i naradzając się we trójkę. Godziny i dni upływały lwiątkom na wędrówce.wykrzyknął najmłodszy.Gdzie on moŜe być? . udało im się upolować zwierzynę. . Ŝe wyśmienicie uzupełniali się nawzajem. 67 .Reszta rodzeństwa się z nim zgodziła. którą cała ich rodzina mogłaby się posilić. co robić. Lwiątka potrzebowały coraz więcej pokarmu. Dzięki temu. Była to niestety mała antylopa. bo to moja zdobycz! śeby jeść.wykrzyknął najmłodszy z braci. Niestety. pozostałe lwiątka musiały sobie radzić we trójkę. .Pewnie znów kroczy swoją ścieŜką . Był tylko jeden problem . Lwiątka usłyszały nagle jakiś szelest za drzewami. spostrzegły. . . Ŝe nie ma Sabiana.spytał średni brat.odparł jego brat bliźniak. trzeba sobie coś upolować! Braciszkowie z burczącymi brzuchami wpatrywali się w wielką antylopę. 7 lat stąd.

Spytały ją więc o drogę. Przypomniały sobie opowieści mamy. Powędrowały czym prędzej naprzód. nie polujcie więc na nie. Ale bądźcie ostroŜni.On zawsze robi po swojemu i nigdy się nami nie przejmuje! Nagle dało się słyszeć przeraźliwy skowyt. W lesie tym Ŝyją piękne łanie. Ŝe Dzika Afryka jest dosłownie na wyciągnięcie ręki.krzyknął Sabian . gdzie spodziewał się upolować piękną łanię. a braciszkowie zaczęli się o niego martwić. Pognały więc między gęstwinami do miejsca.Na pewno nie. Ŝe pantery Ŝyją tylko w okolicach Dzikiej Afryki. Ŝe będzie to jego nowe trofeum. Trójka lwiątek poszła ścieŜką wiodącą przez środek lasu. wabiące swoją sylwetką.pomyślały i zadrŜały z przeraŜenia. To Sabian! . . Mówi się. . . kto chciał je upolować. co się stało! .Dzika Afryka jest tuŜ za tym lasem. Ŝe są one zaczarowane. ale nie miały dość siły.PomóŜcie mi. Ŝe kraina ich dorosłości i przeznaczenia jest tuŜ za lasem.Biegnijmy lepiej sprawdzić. trafiał w jakąś dziwną pułapkę. wyciągnijcie mnie stąd! .Ciekawe. aŜ nagle ziemia się otworzyła i wpadłem w tę ich pułapkę! Lwiątka pospieszyły z pomocą. W końcu zniknął z pola widzenia. a jeśli tak. Minęło juŜ kilka godzin. . Postanowił więc.te głupie łanie zwabiły mnie tutaj.Pewnego dnia lwiątka spotkały na swej drodze panterę. 68 . to tylko przez swoją krnąbrność wpakował się w tarapaty . . czy nic mu nie jest? . Wił się i szarpał. Ŝe bracia ciągle są przy nim. która mówiła im. Lwiątka ucieszyły się faktem. Próbowały na wszelkie sposoby. a raczej jego głowę wystającą jak gdyby spod ziemi. Sabian był uwięziony.wykrzyknęło najmłodsze z lwiątek.powiedział jeden z bliźniaków. by wyciągnąć brata. z którego dobiegł krzyk. Sabian zaś podąŜył głębiej. ale nic to nie dawało. Jednak kaŜdy. ale to nic nie dawało. Zobaczyły swojego brata.odparł drugi bliźniak . A przecieŜ wiedzieli. Sabian zaś nie mógł przestać myśleć o tajemniczych łaniach. do Sabiana dotarło.

a nasz wymarzony kraj jest zaraz obok. potem mógł juŜ wyciągnąć jedną łapę. zaczął płakać. tak Ŝe Sabian mógł zacząć powoli się poruszać. jak bardzo jest mu przykro. 9 lat 69 . od dzisiaj będziemy juŜ wszystko robić razem i będziemy sobie pomagać! I bracia mu wybaczyli. a bracia widząc. jakŜe jestem wam wdzięczny. jak kochane ma rodzeństwo i jak bardzo go nie doceniał. zrozumiał bowiem swą samolubność. który teraz był juŜ szeroki na dwa metry. niŜ bez ciebie iść do Dzikiej Afryki.. kochani bracia. Zaczął przepraszać braci za swoje postępowanie. Samolubny lew. Nie zostawimy cię tutaj.Kochani braciszkowie. Dotarło bowiem do niego. Czwórka kochających się braci poszła więc na spotkanie z Dziką Afryką Martynka Danielkiewicz. Nagle ziemia zaczęła się stopniowo rozszerzać.Siedzicie tu przy mnie cały czas. . idźcie więc dalej. jesteś przecieŜ naszym bratem. Od tego dnia juŜ wszystko się zmieniło. poczęli płakać razem z nim. Jego Ŝal był ogromny. Czemu tam nie zdąŜacie? Mnie i tak juŜ tu nic nie pomoŜe. zrozumiałem. Ŝe jesteście mi najbliŜsi. aŜ w końcu wyskoczył cały z dołu. widząc dobroć i miłość swoich braci. Łzy. miałbym tu pewną śmierć. Rzucił się braciom na szyję i wszyscy czterej zaczęli się ściskać i cieszyć. a potem drugą. a łzy coraz cięŜsze.Jak moŜemy cię opuścić. wolimy tu umrzeć z tobą. Ŝe tego nie doceniałem! Obiecuję wam. . Ŝe juŜ nigdy nie będę samolubny. Wybaczcie mi. Ŝe ze mną pozostaliście! Gdyby nie wy. To wy uratowaliście mi Ŝycie! Jakim ja byłem głupcem i niegodziwcem. miłość oraz zrozumienie braci okazało się odczarowaniem magicznej pułapki zastawionej przez łanie.

To było nie tak dawno temu… W domu z sąsiedniej ulicy .Taak! Jestem duŜy.tym z duŜymi oknami . Bajka o Wróbelku. . Ŝe jesteś juŜ duŜym wróblem i zabierzesz Wróbelinkę do parku . . pomóŜ mi i zaopiekuj się siostrzyczką. Ŝe razem moŜecie się świetnie bawić .Wróbelku. Tatuś Wróbel codziennie rano wychodził do pracy. Wiesz. Wróbelek był juŜ duŜym ptaszkiem i miał śliczną siostrzyczkę .Agata Gonera Jest to bajka dla chłopczyka. który nie chciał się bawić z młodszą siostrzyczką. a mamusia Wróbelkowa sprzątała w domu.Wróbelinkę.tłumaczyła i tłumaczyła mamusia.mieszkała rodzina Wróbli.Kochanie moje… To jest twoja siostrzyczka i potrzebuje twojej pomocy. proszę. Maciej Lipnicki 70 . I kaŜdego dnia tak oto rozmawiał z mamą: . Wiem. ale nie chcę tego pisklaka! Ja chcę się bawić.tłumaczyła i prosiła mamusia. który nie chce się bawić i opiekować młodszą siostrzyczką.płakał i ćwierkał zdenerwowany Wróbelek. ale nie lubił się nią opiekować.Mamusiu! Ale ja nie chcę się bawić z tą nieupierzoną siostrzyczką!! Ćwirk! Ćwirk! Ona tylko płacze i nie moŜna się z nią fajnie bawić!! . a ona będzie się wlokła za mną i tylko przeszkadzała!! .

A Wróbelinka i tak uwielbiała te spacery z braciszkiem. ale brakuje nam bramkarza….To stawaj w bramce i gramy!! I tak oto rozpoczął się prawdziwy mecz! Skowronek do Skowronka szybko podał. to od razu opowiedzieli o wszystkim rodzicom.przerwały Wróbelkowi Skowronki . Ŝe skrzywdzi siostrzyczkę. Wiesz co? Tak! Dokładnie….zasmucił się Wróbelek. Ŝe aŜ się cały wyprostował.powiedziała nieśmiało Wróbelinka. Musisz wiedzieć. czasem nawet krzyczał i wyzywał swoją śliczną siostrzyczkę. 71 .Chciałbym mieć taką siostrę! .zdenerwował się Wróbelek. I biegał szybciej niŜ ona.zazdrościł Skowronek. a mamusia odpowiedziała coś. Potem zaczęli dalej grać i grać… i śmiali się przy tym. W ciągu tych sekund Wróbelek przestraszył się.Świetnie! . . Jak tylko rodzeństwo wróciło do domu.Ja mogę być bramkarzem . a Wróbelek jak najszybciej przejął piłkę i z całej siły strzelił do bramki. I tak Wróbelek zaczął odbijać piłkę. Wróbelinka siedziała samotnie pod drzewem i tak przyglądała się.PrzecieŜ ty nawet nie urosłaś! .I tak kaŜdego dnia Wróbelek sprzeczał się z mamą. .A moŜe zagramy w piłkę? . co dobre. jak jej braciszek świetnie gra w piłkę. Tego dnia Wróbelek spotkał w parku braci Skowronków.Widzisz? I z młodszą siostrą moŜesz się świetnie bawić. a potem musiał wlec ze sobą Wróbelinkę. a jej brat stał jak osłupiały. Ŝe Wróbelek i Skowronki uwielbiali bawić się piłką. ale… zapomniał o swojej siostrzyczce. a tymczasem Wróbelek był tak dumny i radosny. co Wróbelek zapamiętał na zawsze.krzyczały Skowronki.Świetnie.Ty?. szybko się kończy i ptaszki musiały wracać do domów. . Ŝe jesteś! Poodbijamy piłkę? . Był bardzo zdenerwowany. poniewaŜ dla niej był on prawdziwym bohaterem. . AŜ tu nagle Skowronki wpadły na świetny pomysł: . No i wiedział więcej niŜ ona. Niestety. przecieŜ ona taka malutka… ale tutaj Wróbelinka obroniła bramkę jak prawdziwy piłkarz!! Wszyscy byli w szoku.Świetnie. .

Ŝe Michaś jest okropny i Ŝe nawet jego rodzice nie potrafią sobie z nim poradzić. Chłopcy radzili sobie inaczej: odpychali Michasia. na przykład ciocia Adela nie mogła od roku znaleźć pracy. dawno temu. od jakiegoś czasu coś się zmieniło… Michaś przestał być miłym chłopcem. ale mimo wszystko dawała sobie radę. co tym razem wymyśli i czy na przykład nie wróci się do domu z gumą do Ŝucia we włosach lub na bluzie. Ŝył sobie mały chłopiec. gdy tylko zobaczyli go na swojej drodze. które jest niegrzeczne.Uwaga. którego wszyscy lubili. Ŝe moŜe go spotkać coś złego. Oczywiście ludzie mieli swoje zwykłe problemy. Jeździł szybko na rowerze i nie uwaŜał przy tym na ludzi chodzących po chodniku. ja jadę. a moŜe wcale nie tak dawno temu… w małym miasteczku. W miasteczku Michasia wszyscy się znali od zawsze i wiedzieli o sobie nawet największe tajemnice. poniewaŜ nigdy nie było wiadomo. Nie uŜywał teŜ dzwonka. szybko! W szkole przeszkadzał na lekcjach. silnym dziewięciolatkiem. Nikt się nie bał. szturchali i przewaŜnie odchodzili. Wiedziała. Ŝe rodzina i przyjaciele jej pomogą. a dzieci mogły bezpiecznie bawić się w parkach i na placach zabaw. Drzewo Grzeczności Dawno. Zaczął się całkiem inaczej zachowywać. Wśród mieszkańców krąŜyły opowieści. nieopodal twojego. Nikt nie chciał przebywać zbyt blisko niego. dokuczał kolegom i koleŜankom. łamagi. Dziewczynki często przychodziły na skargę do nauczycielki. zejdźcie z drogi. więc kaŜdego ranka wszędzie było słychać „Dzień dobry. nie słuchał pani. Niestety. Miał na imię Michaś i był zdrowym. Niestety. to zamknął inną w toalecie i nie mogła wyjść lub teŜ śmiał się z ubrania innej. bo Michaś pociągnął którąś za włosy. 72 . co nowego?”. W miasteczku panowała ogólnie przyjazna atmosfera. Nikt się nie bał wychodzić wieczorami.Estera Gilowska Bajka dla dziecka. tylko głośno krzyczał: .

usłyszał czyjś głos: . Tego dnia. Innym razem zwabiał do siebie wiewiórki i ciągnął je za ogonki lub rzucał w nie kamieniami. Niestety. Gdy wbijał pierwsze gwoździe. ojoj! 73 Dawid Leszczawski. ale myślał. gdy Michaś ponownie uciekł od rozmowy z matką. a kora na pniu drzewa kojarzyła mu się ze skórą starego człowieka i napawała obawą. Ludzie uwaŜali ją za wyjątkowo piękną. Michaś zazwyczaj w połowie rozmowy z matką wychodził z domu i szedł do pobliskiego parku. dość juŜ. Ŝe mu się wydaje. Na środku górki rosła duŜa. słyszał ciche jęki. jooj… och joj… Gdy zaczął wbijać ostatniego gwoździa. Z kaŜdym kolejnym gwoździem słyszał coraz głośniej i wyraźniej: . stara wierzba płacząca. Pani Sabina często płakała przez swojego synka. tak przeraźliwie boli… och jooj.Ojooj. Tak teŜ zrobił i tego popołudnia.Och. gdyŜ w te okolice nie przychodziły inne dzieci. który znalazł obok pnia. Wybrał się na górkę.posłuŜył się kamieniem. Próbowała mu tłumaczyć. Ŝe lepiej być dobrym niŜ złym. zauwaŜył. To było jego ulubione miejsce. dość! Przestań proszę… Dlaczego tak mnie krzywdzisz? To boli. rzucając kamykami w ptaki przysiadające na gałęziach. Mógł stąd obserwować cały park i jednocześnie pobyć trochę sam. Jednak nie przynosiło to Ŝadnych efektów. Wielokrotnie chłopiec bawił się. Denerwowały go wiszące gałęzie. obróciło się to przeciw drzewu. 6 lat . Ŝe ludzi trzeba szanować. Michaś jednak miał odmienne zdanie.nie były to tylko złośliwe plotki. którego przecieŜ tak mocno kochała. Postanowił zrobić z nich uŜytek. Ŝe w kieszeni ma kilka duŜych gwoździ. Ŝe tak nie wolno. Michaś ze złowieszczym błyskiem w oku zaczął wbijać gwoździe w drzewo i wcale mu nie przeszkadzał brak młotka .

Ach.Odzywać? . ale nic nie zauwaŜył.Tu jestem.Kim jesteś? Gdzie jesteś? PokaŜ się! . na drzewie jesteś! Schodź szybko! PokaŜ się! To nie jest śmieszne! .Eee tam. Zwierzątka boją się ciebie.wyjąkał przestraszony chłopiec.wyjąkał przestraszony tym razem chłopiec.usłyszał w odpowiedzi. . Przed tobą. Wzruszył więc ramionami i powrócił do swojego zajęcia. wiewiórki tyle razy płakały mi w gałęzie po tym.chłopiec skinął głową na znak. och! ojoj! Przestań w końcu! Przestań proszę! Ojoj. Ŝe się zgadza . 7 lat . ale od paru tygodni Ŝadne nie chcą tu przylatywać. och joj! .Michaś rozejrzał się wokół. .Ojoj. ojoj. jeśli juŜ któryś tu przyleci. juŜ rozumiem.Drzewem? A… ale… eee? Jak to drzewem? . Ŝe teraz ja będę mówić! . jak się nimi bawiłeś. To ja jestem drzewem… Jak boli… Zosia Klawiado. ale nikogo nie dostrzegł. Ptaki się boją. Ludzie starają się ciebie unikać.pytał zaskoczony . przesadzasz! .Cicho! Pozwól.Ojoj… Och joj… Nie jestem na drzewie.Jesteś okropnym dzieckiem. Tak bardzo lubiłem śpiew ptaków. by sprawdzić.Michaś podrapał się w głowę . gdy tylko uderzył kamieniem w gwóźdź ponownie usłyszał: . czy ktoś sobie z niego Ŝartuje. to się nerwowo rozgląda i boi się zaćwierkać. och joj… . Obszedł teŜ drzewo dookoła.Ano drzewem… Ojoj… Stoję tu juŜ tyle lat i jeszcze nigdy nie musiałem się odzywać… . .tu nic nie ma . .Jak to? Gdzie? . 74 .wtrącił Michaś. W momencie.

Ŝe jesteś sam. Czy naprawdę nie zauwaŜyłeś niczego? .krzyknęła za nim Wierzba. Ŝe jest sam. nie zapraszali teŜ go do gier zespołowych.Cicho! To moja kolej! . choć wokół ciebie jest tyle ludzi. a nauczyciele twierdzili. moŜe poza jednym . W szkole myślano. Idę juŜ sobie .. Mama uwaŜała. odchodzili w inne miejsce. W oczach dziewczynek zobaczył coś dziwnego. ma opuszczoną głowę.otóŜ Michaś przestał chodzić na wzgórze. Ŝe wymyśla. Przez kolejne dni nic się nie zmieniło. co było związane z Michasiem. mimo Ŝe wokół są inni ludzie. a gdy chodzi po mieście. jeszcze kiedyś będziesz Ŝałował swojego zachowania. A ludzie unikali kontaktów z nim. Chłopiec z kaŜdym dniem marniał. by zwrócić na siebie uwagę. a gdy zaczął się źle czuć dostrzegł na twarzach kolegów ulgę. Ŝe znalazł nowy sposób na rozbijanie lekcji. a moŜe trochę dłuŜej. Ŝe chłopiec przestał uciekać od rozmów z nią. Ŝe udaje. gdy podchodził podczas ich zabaw. Na lekcjach w-fu zawsze pozostawał z boku. . . Ŝe nie musieli się juŜ tłumaczyć trenerowi. Tylko pani Sabina cieszyła się.warknął rozdraŜniony chłopiec i juŜ zaczął iść w stronę domu. na przerwach jesteś sam. W szkole koledzy nie chcą z tobą przebywać. No. W domu teŜ zaczął zauwaŜać zmiany. a chłopiec schylił głowę Twoja mama codziennie wieczorem płacze. Będziesz potrzebował pomocy i dostrzeŜesz. jej oczy były ciągle czerwone 75 . ale jednocześnie zaczął dostrzegać. a ludzie z miasteczka nauczyli się całkowicie ignorować wszystko.Zobaczysz. dlaczego nie chcą grać razem z Michasiem. jakby strach i niechęć pomieszane ze sobą. jak dawniej.Wiesz co? Nudzi mi się. Jednak nikt mu nie wierzył. wspomnisz moje słowa! . Jakiś miesiąc później. Gdy przechodził korytarzem szkolnym. jak koledzy i koleŜanki odsuwają się albo odwracają twarze.Michaś pokręcił przecząco głową . Czy nie zauwaŜyłeś jej zaczerwienionych oczu? Twój tata przestał się śmiać i bawić z tobą. nawet przestała się uśmiechać. widział. Chłopcy znów nie odzywali się do niego. JednakŜe w jego zachowaniu nie było widać Ŝadnych zmian. Mama nie była juŜ pogodna. ty marudzisz jeszcze gorzej niŜ moja matka. by nie „prawić mu kazań”.krzyknęła Wierzba. Michaś zaczął się źle czuć.Zobaczysz.

Ŝe nie udawał w ciągu ostatnich dni. głos jej drŜał. Po kilkunastu dniach Michaś mógł wrócić do szkoły. a jej ręce drŜały. Wtedy mama uwierzyła. Pani Sabina wezwała lekarza. nie uwaŜał juŜ. by podnieść się i usiąść. Później jednak zaczęli powoli się do niego przekonywać i mógł się zgłaszać. Ŝe marudzi. a Michaś z kaŜdą chwilą wracał do zdrowia. Okazało się. 76 . Ŝe mama go kocha pomimo jego złego zachowania. Dostał wysokiej gorączki i nie był w stanie wstać z łóŜka. Trafnie udzielał odpowiedzi na pytania. Po paru tygodniach Michasiowi się pogorszyło. Przypomniały mu się słowa Starej Wierzby i w tej samej chwili po policzkach zaczęły mu płynąć łzy. Widział. jak bardzo jest zmartwiona. które było zwyczajnie ignorowane. a w oczach błyszczały łzy. Wiedział o tym. Wtedy ujrzał swoją mamę z innej strony. Siedział więc spokojnie i nie przeszkadzał w prowadzeniu lekcji. Ŝe chłopiec ma zaawansowaną chorobę oskrzeli. Ŝe chłopiec przerwie lekcję. ale nadal musiał leŜeć w łóŜku. Zrozumiał. Ŝe do tej pory robił źle. a twarz blada z niewyspania. Ŝaden kolega ze szkoły nie przyszedł do niego z lekcjami. Jej oczy stawały się jeszcze bardziej czerwone. Ŝe boi się być odpytywany i dlatego jest spokojny. Tymczasem mijały dni. ale taki stan utrzymywał się długo i nawet powiem więcej . Ŝe jest bardzo zmęczona. gdyŜ nauczyciele bali się.i opuchnięte. jak mama mówiła to do taty. ale mimo wszystko zajmuje się nim i stara się nie okazywać.Michaś zaczął brać aktywny udział w lekcjach. Michaś dostawał silne leki od lekarza i po paru dniach gorączka mu minęła. poniewaŜ nikt nie chciał mu poŜyczyć zeszytów. Głównie dlatego teraz chłopiec unikał spotkań z mamą. choć początkowo musiał robić to bez podnoszenia ręki. a wychowawczyni nie zadzwoniła z pytaniem o zdrowie. bo usłyszał. Kręciło mu się w głowie i nie miał sił nawet. Chłopiec postanowił się zmienić. Miał duŜe zaległości. jak inni uczniowie. Michasiowi zrobiło się bardzo smutno i zrozumiał. Nauczyciele myśleli. Poza rodzicami nikt go nie odwiedzał. Gdy próbowała z nim rozmawiać. Jednak leŜał sam. gdy podawała synowi jedzenie lub picie.

A na lekcji wychowawczej nawet przeprosił kolegów i koleŜanki za swoje dotychczasowe zachowanie. Hubert Cel. na przykład podać piłkę.Kocham ciebie. synku. Powoli ludzie zmieniali zdanie o chłopcu.Z kolegami załagodzenie sytuacji szło Michasiowi gorzej. Jednak chłopiec nie poddawał się. która wyleciała z boiska. chłopiec usłyszał coś w rodzaju cichego „Dziękuję”. TuŜ przed zimą chłopiec zrobił z tatą karmnik dla ptaków i postanowił zawiesić go na starej wierzbie płaczącej. Ŝe Michaś się zmienił. Długo to trwało. ale w końcu koledzy zaczęli akceptować Michasia i włączali go do swoich zajęć. Po pewnym czasie w miasteczku zaczęto mówić. Tego samego wieczora usłyszał od swojej mamy zdanie. Widywano chłopca. jak pomagał nosić jej zakupy. Dzieci nie chciały wierzyć. 7 lat 77 . które prawdopodobnie zapamięta do końca Ŝycia: . Czasami starał się przynosić do szkoły słodycze i dzielił się nimi z innymi dziećmi. czy to przypadkiem nie był tylko wiatr. bo jednak był jeszcze małym chłopcem. a jego tata zaczynał chodzić po mieście z podniesioną głową. Starał się przebywać zawsze gdzieś obok. Gdy wieszali budkę z ziarnem. ale jednak. Ŝe mógł się zmienić. Nadal go unikały i wykluczały ze swoich zajęć. wprawdzie nie cięŜkie. gdy chodził na spacery ze swoją mamą. i jestem z ciebie dumna. ale nigdy nie był pewien. by móc w razie czego pomóc.

Były to na przykład: Krzysztofa. kiedy Pelka (bo tak właśnie zdrobniale nazywali dziewczynkę rodzice) wraz z rodzicami jadła obiad. Zabawy te trwały do samego wieczora. Pewnego dnia. Jej koleŜanki takŜe miały dość nietypowe imiona. po czym mama Peli. o których dorośli nie mieli zielonego pojęcia. Miała na imię Pelagia. bawiła się jeszcze z rodzicami. powiedziała: 78 . Bawili się w berka. aŜ w końcu mama Pelagii . gdyby taka pojawiła się w ich osadzie. Przeprowadzka W pewnej małej wsi. 8 lat gdzieś na zachodzie. to imię było zupełnie normalne. Afrodyta. Spędzali razem czas w szkole oraz po szkole. Potem dziewczynka odrabiała lekcje.Aldona Reczek Bajka terapeutyczna przeznaczona dla dzieci. to dopiero byłoby zabawne! Pelagia miała bardzo duŜo koleŜanek i kolegów. Ŝyła sobie dziewczynka. w chowanego. Pelagia była po prostu małą. a takŜe w mnóstwo innych zabaw. Jessica Marcinowska. kiedy wszyscy najedzeni po obiedzie wychodzili na wielkie wspólne podwórko. a kaŜdy dzień Ŝegnała uśmiechem i rozmyślaniami o przygodach. które są nieśmiałe i nie wierzą we własne moŜliwości. prawda? Jednak w miejscu. jakie mogą ją spotkać następnego dnia. gdzie mieszkała Pelagia. szczęśliwą dziewczynką. zapadła niezręczna cisza. a moŜe i na wschodzie pewnego pięknego kraju.lekko zdenerwowana wołała dziewczynkę na kolację. Franciszka… Dziewczynki nie znały Ŝadnej Kasi czy Ani. Śmieszne imię. Euzebia.

jak teraz będzie wyglądało jej Ŝycie. Była smutna i zastanawiała się. Tak samo było kolejnego dnia. Pela tego popołudnia nie chciała juŜ wychodzić do swoich koleŜanek. Chodź. przy nowym stole. ale jestem pewna. Ŝe szybko znajdziesz sobie koleŜanki i kolegów.Musimy powaŜnie porozmawiać. zaprowadzę cię do twojej klasy. Ŝe rodzice nie zmienią swojej decyzji i wszyscy będą musieli się przeprowadzić. Dwa tygodnie do przeprowadzki minęły Pelce bardzo szybko. Ŝe szybko znajdziesz tam nowe koleŜanki. To miejsce jest bardzo daleko stąd i jeszcze nikogo tam nie znasz. przed zaśnięciem. chcąc nacieszyć się ostatnimi wspólnymi chwilami. Została w swoim pokoju i cichutko płakała. W poniedziałek mama odprowadziła Pelagię do nowej szkoły. Tego dnia dziewczynka nie uśmiechała się. Szła.. W sobotę. Ŝe ich zwykle roześmiana córka jest dziwnie milcząca. w nowej kuchni. a tata pojechał swoim Ŝółtym rowerem z powrotem do pracy. Droga minęła błyskawicznie i juŜ wieczorem cała rodzina jadła wspólnie kolację w nowym mieszkaniu. Rodzice dalej rozmawiali. Ŝe ich córka od dłuŜszej chwili nic nie mówi. pani Asia wzięła dziewczynkę za rączkę i wprowadziła do sali. Rodzice rozmawiali ze sobą i nie zauwaŜyli. Pelagii dziwne wydało się imię nowej pani. jedli. jakie nowe wspaniałe zabawy czekają ją z przyjaciółmi. cała rodzina wyruszyła w drogę.Nazywam się Asia Kowalska. . Dwadzieścia 79 . Po tych słowach mama Pelagii wróciła do swych codziennych zajęć. Jak zwykle mama i córka poŜegnały się całusem w policzek. Tata dostał nową pracę i musimy się przeprowadzić. milcząc. Nie rozmyślała teŜ o tym. zastanawiali się. Jestem pewna. Pani od razu przedstawiła się. Ŝe moŜe to jedyny tutaj taki przypadek i postanowiła czekać na to. dokładnie w dwa tygodnie po usłyszeniu od rodziców tej strasznej dla dziewczynki wiadomości. ale pomyślała. po czym Pela poszła z nową Panią nauczycielką. córeczko. jak urządzić nowy salon i w ogóle nie zauwaŜali. jak zwykle. Całe dnie spędzała z koleŜankami. w stronę klasy. AŜ duŜe przeszklone drzwi w końcu korytarza otworzyły się. kochanie. co będzie dalej. Wiedziała. tylko zamyślona spogląda w okno.

Tomek… Pela słuchała tego wszystkiego wielce zdziwiona i zastanawiała się.myślała .zapytała Kasia.powiedziała Karolina. Rodzice jakoś je zdrabniają? W tym momencie Pelka była juŜ pewna. . 9 lat 80 . Chciały dowiedzieć się czegoś o nowej koleŜance. . Ŝe nie będzie z nikim rozmawiać. czy inne dzieci zaakceptują jej inne imię. Pani przedstawiła dzieciom Pelagię. aŜ w końcu wszyscy w klasie przyzwyczaili się.” Tak. Kobieta zaprzyjaźniła się Paulinka Średnicka. po czym usiadła przy biurku i zaczęła sprawdzać obecność. tak teŜ zrobiła. Nic więc nie odpowiedziała i postanowiła nigdy z nikim w nowej szkole nie rozmawiać. Ania.to nie chcę ich znać. Ŝe grupka uczennic chciała tylko się z niej pośmiać. „Być moŜe wtedy . koleŜanki pomału przestawały ją zagadywać. czego tak naprawdę od niej chcą. aŜ w końcu jedna z dziewczynek powiedziała: . Dziewczynka wbiła wzrok w podłogę i chciała juŜ jak najszybciej usiąść w ławce. Krzysiek.dadzą mi spokój i nie będą się śmiać. Dziewczynka całą lekcję rozmyślała nad tym.” Po lekcji kilka dziewczynek klasy podeszło do nowej uczennicy.myślała .Chodź z nami na boisko .Masz takie śmieszne imię. aŜ w końcu postanowiła. Codziennie w drodze powrotnej ze szkoły Pela mijała małe gospodarstwo. Gosia.par oczu spojrzało na Pelę.Skąd jesteś? . Pelagia patrzyła na nie i zastanawiała się. Ŝe nowa koleŜanka po prostu nie chce z nikim rozmawiać. jak postanowiła. które samotnie prowadziła pewna starsza pani. Przez kilka kolejnych tygodni Pelagia nie zamieniła z nikim w szkole ani jednego słowa. „Skoro ja i moje imię jesteśmy dla niech takie śmieszne . Kasia.

aŜ na skraj wsi. Dlatego Bułeczka zawsze bawiła się sama. gdy pani Afrodyta potrzebowała wolnego popołudnia. Pelagia zostawała u starszej pani.Powiedz mi. kiedy odezwała się mama Bąbla. Ŝe nie masz ogonka? Czy tak jest od zawsze. Mówiła o wszystkim: o tym. by swobodnie chodzić po podwórku. bardzo mądra Ŝółwica: 81 . zapytał: . a było to bardzo dawno temu. swoją siedzibę miała rodzina Ŝółwi. toteŜ czasami. co zrobi na kolację. Kiedy Kuleczka miała 10 lat. Bułeczka (bo tak nazwaliśmy kotkę bez ogonka) zawsze trzymała się z boku. Bułeczka polubiła bardzo całą rodzinę. które popijała właśnie ze specjalnie dla niej zrobionej przez Ŝółwie miseczki. urodziła małe kocięta. Kiedy wszystkie wyrosły juŜ na tyle. Ŝe reszta kociaków nie zauwaŜyła tego. Nazywała się Kuleczka. Miesiąc juŜ trwała znajomość Ŝółwiej rodziny z kotką. Było ich pięcioro. jak spędzała święta kilka lat wcześniej.Miałam kiedyś. kiedy jeden z Ŝółwi. bardzo piękną kotkę. Ŝe Ŝółwie nie widziały nigdy Ŝadnego innego kotka i na pewno nie jest dla nich dziwne to. Inne zwierzęta stale ją zaczepiały. Pewnego dnia usiadła wraz z Pelą na ganku i zaczęła opowiadać: . Dopiero po jakimś czasie zauwaŜyłam. nad brzegiem strumienia. Pewnego słonecznego dnia pobiegła dalej niŜ zwykle. jak to się stało. Bułeczko. czuła się między nimi swobodnie. Poza tym pani Genowefa okropnie duŜo mówiła i wcale nie oczekiwała tego. Ŝe jeden z kotków nie ma ogona. Ŝe nie ma ona ogonka. a raczej z jego braku. najczęściej biegała po pobliskiej łące. Ŝe robią to tylko po to. Miała ona na imię Genowefa. gdyŜ wydawało jej się. ale Bułeczce wydawało się. ale najwięcej miała do powiedzenia na temat swoich zwierząt. zachęcały do zabawy.z mamą dziewczynki. by zrobić zakupy czy pojechać do lekarza. najmłodszy z rodu. co strasznie się dziewczynce podobało. by śmiać się z jej ogonka. Tam właśnie. by jej opowiadano. Podejrzewam. Spojrzała na Bąbla (tak na imię miał najmłodszy z Ŝółwi) i juŜ miała uciekać prosto przed siebie. czy ktoś ci go moŜe zabrał? Bułeczka aŜ zachłysnęła się mlekiem.

kiedy pani Genowefa wlewa mleko do naszych misek.Co się stało. bo jest takie wyjątkowe. Zjadła kolację i poszła spać. bo…. nie wiedząc. co powiedzieć. Czy słyszałaś kiedyś by jakiś Ŝółw miał na imię Ewa? Śmieszne! A jednak ja mam tak na imię i nic na to nie poradzę. czego inni nie mają i to akurat jest dla nich fajne. ale ja teŜ nic nie mówiłam na to dziwaczne imię mamy Ŝółwicy ani na to. Ja na przykład wyjątkowe mam imię. ale uwaŜamy. Ŝe nie jest to dla nas Ŝaden problem.. „No tak. a nie z braku ogonka. ale teraz troszkę więcej czasu spędzała w zagrodzie. Ŝe nie ma ogonka jest całkiem zabawne. Zresztą kaŜdy z nas jest wyjątkowy. to robi pyszne ciasteczka i jest taka miła. Ŝe Bąbel jest taki mały. Całą noc nie mogła zasnąć. gdy po Pelę przyjechała mama. Spójrz na Bąbla. jakiego znamy bez ogonka i dlatego jesteś taka wyjątkowa.zastanawiała się kotka. Bułeczka stała oszołomiona. prawda? Na tym polega twój urok. Ŝe nie będzie więcej unikać kotków i innych zwierząt. Dziewczynka pomachała kobiecie na poŜegnanie i poszła w stronę swojego domu. MoŜe rzeczywiście to. Pamiętała o nich ciągle. „Zatem od początku wiedzieli. jak nie jest to problem dla ciebie. tak samo. gdy Bułeczka wróciła do zagrody postanowiła. Bo chociaŜ mama Ŝółwica ma to śmieszne imię. iŜ nie masz ogonka? Oczywiście. Ja. jesteś jedynym kotkiem. Pelagia pomyślała teŜ o so- 82 . a ciągle za niego uchodzi. a Bąbel… Bąbel jest taki zabawny! Więc to chyba tak juŜ jest. potrafię najszybciej ze wszystkich kotów przebiec całe podwórko. Ŝe nie zauwaŜyliśmy. gdzie słynęła z tego. I to jest w nim wyjątkowe. Pani Genowefa skończyła swoją opowieść w momencie. ale to jeszcze nie powód. Ŝe zauwaŜyliśmy. Kuleczko? CzyŜbyś myślała. Ŝe nie mam ogonka. Od tej pory Bułeczka trochę rzadziej bywała u Ŝółwiej rodziny. Ŝe jestem inna niŜ wszystkie kotki i nic nie powiedzieli?” . na przykład. bo jest taki niski. Ŝe kaŜdy ma coś śmiesznego albo dla innych dziwnego. Powiem ci więcej: ja nawet to imię lubię. Kuleczko. ale w to miejsce ma coś. Ŝe najszybciej dobiega do miseczki pełnej mleka. by nie odzywać się do nikogo. Dawno juŜ nie jest dzieckiem.” Tego samego dnia. Rozmyślała o kotku bez ogonka i jego problemach.

Pela. Dziewczynka stała jeszcze przez chwilę zdziwiona. Ŝe nowa koleŜanka zaczęła się do niej odzywać i odparła: . które codziennie rano chodziło do szkoły. zielonym lesie pełnym róŜnych ślicznych zwierzątek. Maks wychowywał się z mamą i tatą oraz ze swoim starszym rodzeństwem. jak ona. Nazywał się Maks. więc zostawał w domku. Śmieszne. Doszła do wniosku. które nie chce chodzić do przedszkola. Następnego dnia w szkole Pelagia jeszcze chwilę obserwowała bawiące się na boisku dziewczynki. a jak jestem niegrzeczna. jak zdrobniale Pelagię nazywają rodzice. a tata chodził do pracy. Ŝe ma inne niŜ wszyscy imię.Rodzice mówią do mnie Pela. Maks bardzo miło spędzał czas z mamą. nie? „Rzeczywiście. Mieszkał w duŜym. śmieszne nazwisko” . tak ma Kaśka na nazwisko. w których jest dobra i wyszła z tego całkiem spora lista. pobawimy się z Marchewką. pięknym. ale za to na pewno nikt nie potrafi rysować tak pięknie. W końcu podeszła do tej. a wracało popołudniami.Marchewką? . Dawno.To chodź. to mama mówi do mnie Pelka. dawno temu Ŝył sobie mały zajączek. Spacerowali oboje po leśnych dróŜkach.pomyślała Pela i poszła bawić się z nowymi koleŜankami.zdziwiła się Pelagia. Zajączek był jeszcze za mały. Zawsze mieli jakieś ciekawe zaję83 . Powiedziała: . spotykali się ze znajomymi zwierzętami.bie. . Katarzyna Marchewka. Emilia Kania Bajka dla dziecka. Był biały w czarne łatki. która kiedyś zapytała ją. Myślała teŜ o innych rzeczach. . zbierali owoce leśne itp. Ŝeby chodzić ze swoimi braciszkami do szkoły.No tak.

Jednak po namyśle zgodził się.Od jutra będziesz chodził do przedszkola . ale zwykle wizyta nie trwała dłuŜej niŜ godzinę. ten bardzo się ucieszył i zdziwił zarazem. Zajączek codziennie rano wstawał z płaczem i powtarzał: . poniewaŜ jego mama miała sporo zajęć w domu. Ŝeby został w przedszkolu. z kim mały zostanie. bo myślał. musiała poświęcać Maksowi sporo czasu i na dodatek dosyć aktywnie. poniewaŜ martwili się. a one dosyć często ją odwiedzały. Następnego dnia mama zaprowadziła Maksa do przedszkola. która nie była zachwycona tym pomysłem. Jednak jelonek przyszedł z innym zamia- 84 . Czasami Maks musiał zająć się sam sobą. PrzecieŜ nie moŜe być bez opieki. czemu babcia nie chce z nim skakać i biegać. Ŝeby ten przekonał zająca o zaletach i przyjemnościach czekających go w przedszkolu. Ŝe będzie go pilnowała babcia. Mimo to Maks ani razu nie pomyślał. Ŝe będą się bawić. Okazało się. Kiedy Robert wszedł do pokoju Maksa. rozległ się głośny płacz. co go tam czeka i bał się nowego miejsca. Takie zachowanie sprawiało rodzicom duŜo przykrości. Pewnego dnia mały. bo nie wiedział. Tata wymyślił. Dotąd babcia wiodła spokojne Ŝycie. Dopiero po jakimś czasie udało się uspokoić małego i przekonać go. Ŝe mama będzie pracować. Teraz wszystko się zmieniło. bo malec nie potrafił zbyt długo posiedzieć w jednym miejscu.cie. Kiedy nadszedł moment wyjścia rodzica. zwinny zajączek usłyszał niepokojącą wiadomość: . Ŝe rodzice zajączka nie mogli tego znieść. a Maks nie moŜe zostać bez opieki. Zwierzaczki w przedszkolu były przyjazne. I tak właśnie się stało.Ja nie chcę tam iść! Jestem chory! Boli mnie główka! Boli mnie łapka! Zawsze coś wymyślał. W pierwszej chwili bardzo się zdenerwował. Po jakimś czasie babcia tak zaczęła narzekać.oświadczyła mama. oczywiście kochała wnuki. a spacery trwają bardzo krótko. Codziennie wczesnym rankiem tata prowadził go do babci. Ŝe mógłby wrócić do przedszkola. Maks nie mógł zrozumieć. on jednak nie chciał nawiązać z nimi kontaktu. Postanowili przyprowadzić do Maksa małego jelonka Roberta.

mały zajączek zaczął się zastanawiać: „babcia jest mną zmęczona i nie chce się ze mną bawić i skakać. Ŝe robią ciekawe rzeczy i jaka to przyjemność mieć przyjaciół rówieśników.przedszkolanką.. lecz z zainteresowaniem czekał. mama się martwi i jest smutna. Zaskoczony tata zapytał: ..moŜe spróbuję jeszcze raz. jak miło i zabawnie jest w przedszkolu. Ŝe w przedszkolu jest bardzo przyjemnie i zabawnie. ale gniew szybko mijał i powracał uśmiech. Teraz nie stał juŜ z boku..Chcę iść do przedszkola odparł zajączek.Zrobimy. co będzie dalej.. Wiedział juŜ. Z chęcią zapoznał się z kolegami i ich wysłuchał. na którą zawsze mógł liczyć. Ŝe nie musi się niczego bać i czuć się samotnie. 85 Amanda Marcinowska. I w ten oto sposób Maks zrozumiał. jak zechcesz powiedział tata. Poszedł grzecznie z panią sową . Pani sowa. kiedy Maks kłócił się ze swoimi kolegami. 11 lat . Wymyślała dzieciaczkom ciekawe gry i zabawy. Przedstawił się i po jakimś czasie zaczął opowiadać. przecieŜ teraz znam juŜ jelonka” -myślał Maks. pogodna i pełna energii. Tym razem Maks nie zrobił zamieszania w przedszkolu swoim płaczem. na przykład o zabawki. bo wszystko moŜna pogodzić. by ta przedstawiła go grupie. Z ust Roberta brzmiało to bardzo wiarygodnie. . a tata krzyczy na mamę. Kiedy jelonek wyszedł. była bardzo miła. dzieci bawiły się i śmiały. W przedszkolu na wszystko był czas.rem.Co chcesz robić w takim razie?! . do którego on chodzi. Miał przecieŜ duŜo przyjaciół i panią Martę. Powiedział Maksowi. Następnego dnia zajączek powiedział. czyli pani Marta.hm. Ŝe nie chce iść do babci. Oczywiście bywały chwile.

które doznało uczucia zazdrości o młodsze rodzeństwo. człapali po zielonych łąkach. poświęcali wiele czasu.Daria Smolarczyk Bajka przeznaczona jest dla dziecka. Kurczątka ciągle się kłóciły i sprzeczały. miejscowości barwnej. spędzał duŜo czasu ze starszym bratem. mieszkała pewna rodzina. Z kaŜdym dniem było coraz gorzej. Z czasem Kurczuś podrósł. Ŝe starszy brat nie chce się z nim bawić. Nie chce dzielić się zabawkami z malcem. Nie wiedział. kurczaczy tata i ich mały syn . mama pomagała mu w kłopotach i przytulała w cięŜkich chwilach.kolejny syn.. Kurczacza mama. Wtedy to Kurczątko zasmuciło się i pomyślało. Bracia W Kaczeńcu. Malec był bardzo szczęśliwy i dawał wiele szczęścia rodzicom. śyli tak radośnie. Maluszkowi było smutno. Obaj chodzili nad staw. Tata zawsze bawił się z synem. Rodzice zajmowali się młodszym. Zosia Danielkiewicz.Kurczątko. Ŝe nie jest najwaŜniejsze w rodzinie. dlaczego brat go tak traktuje. 6 lat 86 .. zabawiali go. AŜ tu nagle na świecie pojawił się nowy członek rodziny . Sam układał klocki. pluskali się w porannym deszczu. karmili. Rodzice bardzo kochali swoją pociechę i poświęcali mu mnóstwo czasu. Kurczątko z utęsknieniem czekało na braciszka. Czekał aŜ mały Kurczuś podrośnie. kolorowej i przyjaznej. Ŝe Kurczątko nie chce się dzielić zabawkami z Maluchem. Rodzice przyglądali się temu z odległości. Ŝe zdobędzie partnera do zabaw. Podczas wspólnej zabawy kurcząt mama zauwaŜyła. Cieszyło się. a wszystkie samochodziki były tylko jego. spokojnie.

poniewaŜ oni sami byli bardzo hojni i pomocni. Rodzice zorganizowali piknik. Łabędzie popędziły po dorosłych. ptaki śpiewały. Brat rzucił mu się na ratunek!. Wtedy Kurczątko zrozumiało.W niedzielny. daleko od miasta Ŝyła rodzina misiów. mnóstwo potoków i wielobarwnych roślin. Ich syn . Kiedy dotarli na miejsce byli zachwyceni pięknymi widokami. Kurczuś. Bajka o samolubnym misiu Karolku W pewnym lesie. Było tam wiele zielonych pastwisk. Ŝe moŜe na niego liczyć. Wyruszyli do doliny zwanej Ptasią. Wspólnie bawili się w chowanego. Kiedy przybiegli na miejsce. Ŝe był cały i zdrowy! Przytulili go mocno i powiedzieli. miała wielu przyjaciół i moŜna powiedzieć. dzieci pobiegły na pomost jeziora z przyjaciółmi – z łabędziem Merkurym i jego siostrą Arlet. Ŝe jest dla rodziców tak waŜne jak jego młodszy brat. aŜ tu nagle ześlizgnęło się z hukiem i wpadło do wody. Mieszkała w pięknej chatce z ogródkiem. Błękitne niebo odbijało się w czystej wodzie jeziora. kto do nich przyszedł z po87 . leśnych polan. zobaczyli zmoczone kurczaczki na brzegu jeziora. a zwierzęta przywitały ich bardzo serdecznie. które nie chce się niczym dzielić. Wystraszeni pędzili. jako najmłodszy z grupy. Cała rodzina była bardzo zadowolona z wyjazdu. szukał reszty. Wzięli najstarszego syna w objęcia i byli najszczęśliwsi na świecie.miś Karol . Judyta Kawczyńska Jest to bajka dla dziecka. nawet z młodszą siostrzyczką Karolinką. trudno było go odszukać. Jednak tatę i mamę misiów trapił problem. z którym nie mogli sobie poradzić. Od tej pory przestało być zazdrosne o brata i wszyscy Ŝyli w szczęściu i radości. KaŜdy. Rodziców bardzo to martwiło. Podziękowało Kurczusiowi za ratunek i wiedziało. Ŝe była bardzo szczęśliwa. słoneczny poranek rodzice postanowili zabrać synów na wycieczkę. ile sił w łapach do ukochanych dzieci. Ŝe bardzo go kochają. Kurczątko ukryło się na pomoście.nie chciał się niczym dzielić z innymi.

Myślały juŜ dwie godziny i nikt nie znalazł rozsądnego rozwiązania. jak podczas wakacji miał cały koszyk malin i z nikim nie chciał się podzielić? .Oczywiście! Pamiętacie.zastanawiała się Karolinka . lecz nic nie przychodziło jej do głowy. Pewnego dnia mama misiów nie wytrzymała ze zmartwienia o Karola i rozchorowała się. w której chciał coś poŜy- 88 . Karolinko... co twój brat bardzo lubi? . by Karol był dobry jak inne misie.. Wtedy my powiemy mu. tak.Hmm. Wieczorem wszystkie młode zwierzątka zebrały się na naradę. Karolinka wiedziała. dojrzałe maliny .PrzecieŜ Karol uwielbia maliny. nie pozwalał bawić się swoimi zabawkami. Karol.trzebą.Mam pomysł! . Ŝe nie moŜe i kaŜdy przypomni mu sytuację. . na pewno będzie chciał zjeść razem z nami.zaczęła opowiadać swój plan sowa – Jutro tam pójdziemy i uzbieramy cały koszyk. Ŝe o problemie opowie przyjaciołom i moŜe wspólnie coś wymyślą. lisku. . . Cały dzień próbowała wymyślić coś. Nigdy nikogo nie poczęstował słodyczami. jak zobaczy taką ilość malin. ale do czego nam jest to potrzebne? Chyba nie zrobimy mu prezentu? . Wszyscy o tym wiedzą .krzyknęła . Ŝe mamusię moŜe wyleczyć tylko zmiana zachowania braciszka.Musimy znaleźć słaby punkt misia.Wręcz przeciwnie. nie wychodził bez otrzymanej pomocy. jak on nas. Potraktujemy Karola tak. Następnie zabierzemy go na polanę. śadne lekarstwa nie pomagały jej. której rodzice uchodzili za najmądrzejszych w całym lesie. Postanowiła. Niedaleko stąd widziałem piękne. .Tak. Natomiast Karolek był tak samolubny. a jak juŜ je poŜyczył. Ŝe Ŝadne zwierzątka w lesie nie lubiły go i nie chciały się z nim bawić.odpowiedziała z entuzjazmem.wtrącił się lisek Chytrusek.burknął oburzony zajączek. gdzie zawsze się bawimy. Nawet lisek Chytrusek miał więcej znajomych. W końcu głos zabrała mała sowa. bo wymyślał ciekawe zabawy i opowiadał śmieszne historie. to musiał otrzymać coś w zamian. Karolinka przyprowadzi brata.

bo wy zawsze dzieliliście się ze mną. Co o tym myślicie? . Miś Karol juŜ z daleka zobaczył swój przysmak i rozpędził się w stronę kosza. Wszystko szło zgodnie z planem i po dwóch godzinach zwierzątka ze zniecierpliwieniem czekały z malinami na polanie. jaki Karol był samolubny i chytry. My zawsze musieliśmy cię prosić. Chyba poczęstujecie mnie? . Ŝebyś nam coś poŜyczył. a mama misiów niebawem wyzdrowiała. a Karol nie pozwolił. Chcieliśmy dać ci nauczkę i pokazać. nawet mój ulubiony samochodzik . Następnego dnia rano rozpoczęto realizację pomysłu.szlochał miś. . jeśli ktoś nie chce się dzielić. lecz po chwili zrobił się smutny i zaczął płakać. jak ty nas traktujesz.krzyknęły zwierzątka. Nagle ptaszek Ćwirek zaszczebiotał. I tak miś zrozumiał swoje złe postępowanie. Macie ich tak duŜo. .odpowiedział miś.krzyknęły chórem zwierzątka i kaŜde po kolei opowiedziało. Nie zdawałem sobie sprawy. . Myślę. .Czego chcesz? . Ŝe tym damy mu nauczkę i zrozumie swój błąd. Widząc to. 89 . więc zwierzątka rozłoŜyły się na kocu. Później bawili się do późnego wieczora. Przez ciebie twoja mama ze zmartwienia jest chora. Karolku. MoŜecie przychodzić do mnie.Widzisz.Ja was bardzo przepraszam. Na początku miś próbował się bronić. sowa kazała się uspokoić towarzyszom i zaczęła mówić do misia: . a my musieliśmy patrzeć. Ŝe juŜ widzi misiowe rodzeństwo. jak coś mieliście. Ŝe uwielbiam maliny. Tak mi wstyd. czego? PrzecieŜ wiecie. to moŜe się udać . jakie to jest przykre. Wszyscy pogodzili się z Karolkiem i oczywiście razem z nim zjedli maliny. Czasem sam jadłeś słodycze.Jak to. Ale tuŜ przed nim wyskoczyły zwierzątka i zagrodziły mu drogę.Bardzo dobry pomysł. JuŜ nigdy tak nie postąpię.czyć lub poczęstować się. zaczęły się bawić i zajadać maliny.Nie! . a ja będę poŜyczał wam wszystkie zabawki.pierwszy odezwał się jelonek.

. szare futro.Anna Solak Bajka dla dziecka.Zdzisio. ani młodszego. względem którego czułby się waŜny. Ŝeby zostawiła mu włączoną lampkę. zimnym pokoju.jak mówili . Nie wiedział dokładnie. nie mówię: psa czy kota. Ŝe za szafą lub w rogu pokoju czai się coś strasznego. Ŝe jest tam coś.tego był pewien.„niehigieniczne” zwierzę.A co to był za szelest za oknem? . Nigdy nie sprawiał 90 . mądry i grzeczny .cała rodzina tak mówiła. Musiał spać sam w wielkim. miał całe 40 centymetrów wzrostu. które boi się ciemności. Dziecko to nie miało rodzeństwa ani starszego. za tą wielką zasłoną? .Czy nic nie ma w tamtym rogu pokoju.Czy to ktoś idzie. taki był przeraŜony. Gdyby miał jakieś zwierzątko. Był przecieŜ juŜ duŜy.. Wystarczyłby mu chociaŜ mały chomik. ale na pewno coś okropnego . O Misiu . Wstydził się powiedzieć mamie. Chłopczyk nie był jednak całkiem sam. Dziecko zawsze przed snem mocno go przytulało i pytało: . poniewaŜ zawsze towarzyszył mu ukochany Misio . czy to tylko przeciąg? Tego typu pytania chłopKubuś Zieja. co mu moŜe grozić. które by go chroniło. Wydawało mu się. który pomógł przezwycięŜyć lęk Pewien mały chłopiec bał się ciemności.. co chce mu zrobić krzywdę.. Rodzice jednak nie chcieli zgodzić się na Ŝadne . 3 latka czyk zadawał pluszakowi. Pluszak był sporych rozmiarów.Zdzisiu. sam nawet bał się spojrzeć.. kamizelkę czerwoną i bardzo mądre (moŜe trochę smutne) zielonkawe oczy.

Popatrz tam! W rogu pokoju jest tylko pudło z twoimi zabawkami! Widzisz? Moja latarka jest bardzo dobra.Czy ty oszalałeś chłopcze?! Jaką broń? Dziecko jednak wyjaśniło. ogromnych pająków. Ŝadnego ducha! Nic! To tylko te same rzeczy i zjawiska. chłopczyk obudził się w wyjątkowo świetnym nastroju. dobre słowa. Wiatr wył za oknem. rdzawe i Ŝółte! CzyŜ nie są śliczne? Chłopczyk przyznał pluszakowi rację. świeci światłem. Następnego ranka.Mamo?! A moŜesz mi kupić coś takiego wyjątkowego. tak. straszno… Dziecko mocno tuliło miśka i prawie płakało. tylko najprawdziwszą w świecie broń?! . który mają górnicy w kopalniach (równieŜ z mocną halogenową świetlówką).. Pobiegł szybko do mamy i spytał: .. mocno padał. proszę! To tylko liście spadają na dach. a na głowie taki kask. jak za dnia. jakie mają piękne kolory? Są czerwonawe. Widzisz w tym świetle. A tam za oknem? Podejdź. Dziecko juŜ zasypiało i za sprawą słów misia przyśniła mu się jego ukochana maskotka. W tym śnie pluszak miał ogromną latarkę w swojej łapce. śadnych paskudnych potworów. które rozproszy wszystkie twoje lęki. która jest za bardzo wybujała… A to wszystko dzięki jego misiowi.zabawkę. Misio wskoczył na poręcz łóŜka i powiedział spokojnym głosem: .Ŝadnych kłopotów. 91 . Misiek zaczął mu szeptać do ucha kojące. Rzeczywiście. która stanie się jego bronią na wyobraźnię. Ŝe to nie taka prawdziwa broń. gdzie mógł. Było wyjątkowo strasznie. Nigdy nie przysparzał zmartwień. Opadające liście uderzały w szyby i w blaszany dach garaŜu. które znał od dawna. wszystko było takie. jak pada wczesną jesienią. Wówczas pluszowy Misio Zdzisio postanowił mu pomóc. taką nie . Pewnej jesiennej nocy było wyjątkowo strasznie. tylko latarka. Nie mógł się narazić na śmieszność. śal mu się zrobiło jego ukochanego właściciela. przeciskając się wszędzie. Deszcz oczywiście mocno.

pytała często sama siebie. Dwie kotki były całe czarne. JuŜ od pierwszych chwil swojego Ŝycia chodziła z dumnie uniesioną główką. Jej futerko było tak czysto białe. co tylko było mu potrzebne. a na dodatek nie pozwalała nikomu ruszać swoich przyborów szkolnych. Mieszkała ona w duŜym. Wszystkie dzieci szybko zaklimatyzowały się w przedszkolu. Ŝe ma zostać w przyszłości królową i dlatego strasznie się pyszniła. Ŝe w słońcu błyszczała niczym złoto. Większość jej rówieśników przestała ją przez takie samolubne zachowanie lubić. Było ich aŜ sześcioro. czarnymi pręgami Paulinka Średnicka. czegóŜ mi więcej potrzeba? .Jestem taka śliczna. fantastycznym zamku. 92 . w którym nie brakowało niczego. Ŝe to ona zostanie dziedziczką królestwa. a czasami nawet więcej. jak na księŜniczkę przystało. 8 lat przebiegającymi po grzbiecie. jednak pojawił się problem z Luną.kot wychowywali gromadkę kociąt. Troje z nich miało zielone oczy i było maści szarej z grubymi. Nie chciała bawić się z innymi. Mama kot i tata . bo nikt juŜ nie chciał z nią rozmawiać. która wiedziała. dawno temu. poniewaŜ była tak zapatrzona w siebie. Wszyscy bez wyjątków uznawali ją za najpiękniejszą z rodu. KaŜdy dostał wszystko. Kocięta wyrosły i czas było pójść do przedszkola. które nie chce się niczym dzielić ze swoimi rówieśnikami Bajka o samolubnej księŜniczce Lunie Dawno. KaŜdy zdawał sobie sprawę. Na dodatek jej oczy były równieŜ koloru złotego. Nawet jej rodzeństwo zaczęło się od niej odsuwać. Miała na imię Luna. KsięŜniczka jednak nie widziała tego. . Spośród tej czarności wyłaniały się jedynie Ŝółto-zielone oczka. Ostatnią z potomstwa była śliczna kotka.Anna Machelska Bajka dla dziecka. w małym królestwie Ŝyła sobie szczęśliwa rodzina kotków.

Podchodziła do kaŜdego po kolei i prosiła o pomoc. Wiedziała. a tego bym nie chciała. poŜycz sobie od kogoś innego. jednak kaŜdy zbywał ją. Ŝeby Pani była na nią o to zła.Nie ma mowy. 93 . Ŝe Pani była bardzo wyrozumiała. Tego dnia mama-kot nie dopilnowała córki.A skąd ja mam niby wiedzieć. czy poŜyczyłabyś mi na tę lekcje ksiąŜki? Ja zapomniałam swojej. jak bardzo mi na tym zaleŜy. Czas mijał. zbliŜało się lato i wakacje. kotka nie dostała gorszej oceny. kiedy zorientowała się.Wkrótce doszło w przedszkolu do niespotykanego wydarzenia. co się stało. Tego dnia zdarzyło się coś. Wiesz. ale bardzo cię proszę. WyobraŜasz to sobie? śebyś była lepsza ode mnie i to za moją zasługą? Chyba jesteś śmieszna. do której chce się zwrócić o pomoc. JakŜe była zdziwiona. A dzięki temu. Jedna z najlepiej uczących się kotek zapomniała swojej ksiąŜeczki. a w szkole ostatnie ocenianie. Wolnym krokiem podeszła do Luny i rzekła: . kiedy cię prosiłem? .Co mnie to obchodzi.A czy ty mi pomogłaś. a ona sama o tym zapomniała i nie poszła do szkoły przygotowana. Ŝe koleŜanka. o czym Luna nawet by nie pomyślała. Ŝe pomóc jej moŜe jedynie Luna. a to. bo od tego zaleŜało wszystko. Na to Luna tylko się zaśmiała i powiedziała: . odejdź! Takim to sposobem Luna uczyniła koleŜance wielką przykrość. mówiąc: .No. Wpadła w rozpacz. ZaleŜało jej takŜe na najlepszej ocenie w grupie. co mnie to w ogóle obchodzi? Idź. . Była z tego powodu bardzo smutna.Luna. nigdy nikomu nie pomogła. . która była w klasie najlepsza. wiec i tym razem nie robiła sobie niepotrzebnych nadziei. Ŝe ty nie masz. Postanowiła jednak spróbować. zapewne nie pomagało. bo nie chciała. Na zadanie końcowe uczniowie mieli przynieść do szkoły swoje ulubione zabawki i o nich opowiedzieć. Ŝe tak ci na tym zaleŜy? Zresztą. bo jeszcze będziesz lepsza ode mnie. Ŝe nie miała tej ksiąŜki. a Pani moŜe mi nie postawić najlepszej oceny. Owa kotka zdawała sobie jednak sprawę z tego.

Luna nie odwaŜyła się podejść jednak do jednej koleŜanki z klasy. Wiedziała juŜ, jak musiała się czuć wtedy, kiedy ona nie poŜyczyła jej ksiąŜeczki i powiedziała tyle przykrych słów. Stała w oddali i patrzyła na wszystkich, którzy chwalili się swoimi ulubionymi zabawkami. Pierwszy raz w Ŝyciu poczuła się taka samotna i nieszczęśliwa. Teraz, kiedy ona potrzebowała pomocy, wszyscy się od niej odwrócili. - Chciałabym ich przeprosić. Jak mogłam być taka zła? - pomyślała. Wtedy - ku jej zdziwieniu - podeszła do niej ta kotka, którą tak źle wcześniej potraktowała, wyciągnęła w jej stronę swojego ulubionego misia i powiedziała: - Proszę, ja mam jeszcze kilka swoich zabawek. Nie chcę, Ŝebyś była smutna. Luna nie wiedziała, jak się zachować, czuła się głupio, bo teraz juŜ rozumiała, jak samolubne było jej zachowanie wobec swoich koleŜanek. Wzięła misia i odezwała się: - Dziękuję. Nie zasłuŜyłam sobie na to. Byłam taka niedobra dla was. Przepraszam. - Zapomnijmy o tym, co było - uśmiechnęła się Zuzia, bo tak jej było na imię - Zrozumiałaś swój błąd, a to jest najwaŜniejsze - podała Lunie łapkę i razem poszły do reszty bawiących się. Tam Luna przeprosiła wszystMarysia Klewiado, 5, 5 roku

kich i od tej pory kaŜdy bawił się z Luną, co więcej poŜyczali sobie nawzajem zabawki. A Luna i Zuzia??? Zostały przyjaciółkami na dobre i złe. Po wielu latach Luna została mądrą i piękną królową, a przy jej boku wciąŜ była jej przyjaciółka z dzieciństwa - Zuzia. I tak się kończy ta bajka. Co było dalej??? Tego juŜ nikt nie wie.

94

Berenika Kapiczenko

Bajka skierowana jest do dziecka, które boi się spać w ciemności (ogólnie boi się ciemności).

Anielska gwiazdka

Był sobie chłopiec, który bał się ciemności. Rodzice dziecka bezradnie rozkładali ręce, nawet zapalone światło nie pomagało chłopcu przy zasypianiu. Zawsze w nocy budził się z płaczem i któryś z rodziców musiał spać razem z nim. Sytuacja powtarzała się co noc, nie pomagał mu nawet jego ukochany misiu. Jednak którejś nocy miało miejsce dziwne zdarzenie. Chłopiec zobaczył przez okno gwiazdę, która świeciła nadzwyczaj jasno. Tej nocy udało mu się zasnąć wyjątkowo spokojnie i przyśnił mu się anioł. Świecił on pięknym blaskiem i powiedział chłopcu, Ŝe to właśnie on był tą gwiazdą, którą ujrzał przez okno swojego pokoju. Powiedział mu równieŜ, Ŝe moŜe być przy nim zawsze i będzie czuwał nad jego spokojnym snem. I oto stała się rzecz niesłychana - malec przespał spokojnie całą noc. Rodzice nie mogli uwierzyć w to, Ŝe ich dziecko nie budziło się w nocy z płaczem. Natomiast w pokoju chłopca - nie wiadomo skąd - pojawiła się piękna błyszcząca i fosforyzująca gwiazdka. Taka sama, jaką chłopiec widział na niebie tej pamiętnej nocy. Tak, to był właśnie ten sam anioł. Od tamtej pory chłopiec nie boi się juŜ ciemności, zasypia normalnie i nie budzi się w nocy pełen lęku. Ten sam anioł pomaga zasypiać innym malcom, które boją się ciemności. Więc spójrz w okno - moŜe i Ty ujrzysz takiego anioła, a w Twoim pokoju, nie wiadomo skąd, pojawi się piękna gwiazda, która będzie odtąd zawsze czuwać nad spokojnym snem kaŜdego dziecka.

95

Anna Postoł Bajka dla dziecka, które wychowuje się w rodzinie patologicznej i boi się o tym rozmawiać.

Trudna rozmowa

Będzie to historia, która mogła zdarzyć się kaŜdemu. Być moŜe sami doświadczyliście tego, o czym dalej opowiem, być moŜe zdarzyło się to którejś z Waszych koleŜanek, kolegów czy całkiem obcej osobie. Czy jest to opowieść wesoła czy smutna? Sami osądźcie, ale myślę, Ŝe historia ta jest godna uwagi kaŜdego. Posłuchajcie...
Amanda Marcinowska, 10 lat

Nie tak dawno temu był dzień, który niczym nie róŜnił się od innych, jesiennych dni. Mały chłopiec stał ze spuszczoną głową na środku klasy i milczał. Był znów nieprzygotowany do odpowiedzi. Wyglądał na zrezygnowanego, trochę znudzonego słowami, które kierowała w jego stronę nauczycielka. Nie były to pochwały, lecz karcące uwagi dotyczące jego nieprzykładania się do nauki. Wyglądało na to, Ŝe kolejny zły stopień przy jego nazwisku nie robi mu teraz róŜnicy. Nauczycielka nie zdąŜyła

skończyć zwracać mu uwagę, gdy nagle rozległ się dzwonek. Był to koniec ostatniej lekcji. Oznaczało to ulgę dla większości dzieci w klasie, lecz nie dla niego... Rówieśnicy z uśmiechem wybiegli z klasy, by czym prędzej znaleźć się w domu, ale nie on. Chyba ten ostatni dzwonek nie przyniósł mu takiej radości jak jego kolegom. Wolnym krokiem opuścił próg szkoły, zakładając niezdarnie nieco za

96

duŜą kurtkę. Szedł wolno, ale nie zmierzał do domu. Właściwie sam chyba nie wiedział, dokąd idzie... Było chłodno, niebo zachmurzyło się, a chłopiec wydawał się być odzwierciedleniem tej jesiennej aury. Nagle, kiedy przechodził obok sklepu, w jego niebieskich, smutnych i obojętnie spoglądających oczach pojawił się błysk. Był to jeden z nielicznych sklepów w okolicy, który kolorami swojej kuszącej wystawy przyciągał spojrzenia chyba kaŜdego dziecka w tym miasteczku. Chłopiec zatrzymał się przed wystawą na dłuŜszą chwilę. Wydawał się nieobecny, oczarowany. Jego wiecznie smutne oczy jakby śmiały się na widok kolorowej wystawy. Czekolady, batoniki, cukierki, owoce i wiele, wiele innych łakoci stanowiło przedmiot poŜądania chyba kaŜdego dziecka w jego wieku. I nagle spojrzenie chłopca zmieniło się, zniknął płomyk niewinności, a zastąpił go płomień poŜądania. Młody człowiek, jakby kuszony złą mocą, postanowił wejść do środka. Niepewnie otworzył cięŜkie, skrzypiące drzwi, a jego oczom ukazała się duŜa, nieprzyjemnie wyglądająca postać właściciela sklepu. Chłopiec zamarł, lecz trwało to chwilę, bo jak tylko przekroczył próg, właściciel z uśmiechem zapytał, czego potrzebuje. W myślach mały zaczął wyszukiwać jakiegoś wytłumaczenia, gdyŜ głupio mu było przyznać, Ŝe chciał tylko popatrzeć. Krępującą chwilę ciszy przerwał jeden ze stałych klientów, który wkroczył do sklepu i w odróŜnieniu od niego dobrze wiedział, co chciałby kupić. Wyciągając długą listę zakupów, zaczął wymieniać. Chłopiec odetchnął, w tym samym momencie jego uwagę zwróciły półki wręcz uginające się od cięŜaru łakoci, które na nich leŜały. Było tam cudownie, raj dla kaŜdego dziecka! Kolorowe opakowania, błyszczące papierki aŜ prosiły, Ŝeby je kupić. I wtedy czar prysł, a w sercu chłopca pojawił się wielki smutek i Ŝal. Nie miał przy sobie ani grosza, nigdy nie dostał od rodziców nawet złotówki, a przecieŜ za wszystko trzeba zapłacić. Chęć posiadania jednak wzięła górę. W tej chwili nie istniało dla niego nic poza skarbami. Jakikolwiek strach, lęk i inne uczucia nie miały teraz Ŝadnego znaczenia. Liczyło się tylko jedno. Chłopiec pomyślał, Ŝe przecieŜ nie powinno zrobić Ŝadnej róŜnicy to, Ŝe weźmie

97

sobie któryś z łakoci tak, Ŝeby właściciel nic nie zauwaŜył, zwłaszcza Ŝe był teraz Ŝywo zajęty obsługą stałego klienta. Chłopiec niepewnym krokiem zbliŜył się do jednej ze sklepowych półek i niedługo zwlekając szybkim ruchem chwycił jedną z tabliczek czekolady, chowając ją do kieszeni swojej zbyt duŜej kurtki. Był przeraŜony. Nagle, zamiast poŜądania, które kazało mu to zrobić, w jego głowie pojawiły się miliony innych myśli. Nie czekając, wyszedł ze sklepu. Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, poczuł ulgę. Miał to, czego chciał. Miał całą tabliczkę czekolady tylko dla siebie. Czuł się szczęśliwy. Jego szczęście nie trwało jednak długo, bo radość, jakiej teraz doświadczał, zakłócił nagle donośny głos sprzedawcy: - Złodziej! - wykrzykiwał rozwścieczony, wymachując pięścią i rzucając się w pościg za małym złodziejem. Chłopiec przeraŜony biegł szybko. Strach dodawał mu sił, mimo to sprzedawca wydawał się być coraz bliŜej. Chłopiec wręcz prawie czuł na plecach jego wściekły oddech. Nagle zaczął Ŝałować tego, co zrobił. Pragnął, Ŝeby to wszystko nie działo się naprawdę, chciał cofnąć czas, pójść ze szkoły prosto do domu, tak, jak robią to inne dzieci, i przywitać się serdecznie z mamą i tatą, zjeść ciepły obiad i na deser dostać czekoladę. Jednak było inaczej. Dobiegał właśnie do zakrętu, za którym znajdowała się szkoła. Oj, ile by dał, by móc się teraz w niej znaleźć... Gdy tylko pokonał zakręt, ni stąd ni zowąd jego oczom ukazała się postać. Nie zdąŜył się zatrzymać i z całym pędem uderzył w nią, upadając na chodnik. W ręce wciąŜ ściskał swój nieszczęsny łup. Właściciel sklepu znalazł się na miejscu prawie w tym samym momencie i nagle... w osobie, w którą uderzył z taką siłą, mały złodziej rozpoznał swoją nową szkolną panią pedagog. Obejmowała stanowisko dopiero parę miesięcy, była juŜ jednak bardzo chwalona za uczynność. Kobieta była wyraźnie zaskoczona całym zajściem, ale mimo to zachowała się bardzo spokojnie i w ciągu kilku chwil udało jej się ustalić powody całego zajścia. Mimo usilnych starań srogiego sprzedawcy, zdołała odwieść go od zamiaru powiadomienia o wszystkim policji, obiecując, Ŝe sama zajmie się

98

Chłopiec był zaskoZuzia Zieja. lecz po chwili uznał. gdyŜ chłopiec . jak ta pani. Był wystraszony. Weszli do jednej z sal. Ze spokojem pytała dalej: . Kobieta posadziła chłopca na krześle i ciepłym głosem poprosiła. Kobieta siedziała naprzeciwko chłopca i patrzyła mu w oczy.unikał wzroku. Tak bardzo chciałby cofnąć czas. Pani pedagog wzięła cichego. nakłaniając kobietę. Odpowiedział. Co gorszego moŜe go teraz spotkać od wiecznej kary. wystraszonego winowajcę i oboje udali się w stronę szkoły. Było to dla chłopca dziwne pytanie. bo przecieŜ sprzedawca wszystko wykrzyczał na miejscu zderzenia się jego z panią pedagog. Nie pasowało to do schematu. a oni rozzłoszczeni surowo go karcą. 99 . Ŝe przecieŜ wie. Ŝe to nie litość. jak powiadamia o wszystkim jego rodziców. by wymierzyła chłopcu surową karę za ten postępek. który znał – krzyki i wyzwiska przecieŜ juŜ dawno powinny paść w jego stronę.5 roczku czony. nie mieli takiego wzroku pełnego zrozumienia. krzyczy na niego i grozi wyrzuceniem ze szkoły. aby uspokoił się i ochłonął. którzy się dotąd litowali nad nim.Czemu wziąłeś czekoladę? Jesteś głodny? Chłopiec w pierwszym momencie poczuł. Ŝeby opowiedział. Sprzedawca. co się stało. która go teraz spokojnie prowadzi.małym złodziejem. przystał na tę propozycję. 1. JuŜ widział. Ludzie. która czeka go w domu? Kobieta poprosiła. z racji tego. Było to trudne. Chłopiec szedł ze spuszczoną głową. co dokładnie się wydarzyło. Usiadł pokornie. JuŜ widział oczami wyobraźni.czując się speszony i zawstydzony . ale w sumie było mu wszystko jedno. Ŝe pani pedagog lituje się nad nim. Ŝe sklep pozostał bez nadzoru.

Czy moŜe bez obaw powiedzieć o tym. czuł się kochany. Ŝe jest taki niegrzeczny? Ale to nieprawda. jestem tu dla ciebie. Ŝe postąpiłeś nieładnie.Spokojnie. Rodzice mogą przestać pić. której moŜe zaufać. Z chęcią wysłucham. Wtedy czuł się ich synem. Osoby. mimo wszystkich smutnych słów i czynów. Chłopiec teŜ często ze złością patrzył na pijanych rodziców. A chłopiec. trzeba umieć przyznać się do tego. Widzą tylko dwie upite do nieprzytomności osoby. co go gnębi? Czy rzeczywiście to jest osoba. Pewnie dobrze wiesz. co Amanda Marcinowska. 8 lat nas boli. pełnym ciepła i miłości domu. Ŝe wziąłeś tę czekoladę. Inni tego nie pamiętają. przez którą o mało nie trafił do domu dziecka. a tata pomagał robić karmnik dla ptaków. AŜeby pomóc. które za alkohol zrobiłyby wszystko. kiedy mama gotowała pyszne obiadki. Chłopiec pamięta przecieŜ czasy. 100 . kochał swoich rodziców i bolało go. co cię dręczy? Mały chłopiec długo milczał.. PrzecieŜ oni są chorzy. które duŜo krzyczą i awanturują się. czy mogę w jakiś sposób ci pomóc? Jestem po twojej stronie. wyzywając od najgorszych pijaków. tylko trzeba im umiejętnie pomóc. nie będę krzyczała ani robiła ci wyrzutów. a chorobę taką jak alkoholizm da się wyleczyć. Ŝe potrzebuje się pomocy. gdy ktoś śmiał się z nich. które nie zachowują się jak mama i tata. W jego głowie pojawiało się mnóstwo pytań. Wtedy było inaczej. Chcę tylko wiedzieć. Ŝe to moŜe przez niego tak piją? MoŜe przez to. przed którą moŜe się otworzyć? JuŜ w przeszłości zaufał pewnej pani. marząc o normalnym. Trzeba umieć rozmawiać o tym. Potem miał wyrzuty.

kiedy chłopiec mówił te słowa. co mówił chłopiec. . małym bohaterem. Ŝe potrzebuje wsparcia. którego tak dotknęło Ŝycie. poniewaŜ nie miał tak naprawdę gdzie – w domu wiecznie było. Chłopiec nie zapraszał znajomych. dlatego jestem teraz tutaj. by ktoś go zauwaŜył. po czym ponownie opuścił głowę i mimo uczucia niepewności. rozumiem. wstydził się ciągłego bałaganu i mnóstwa pustych butelek. Taka jest moja rola w szkole.Bo moi rodzice. Zobaczyliby warunki. złości na siebie. Bo przecieŜ jest tylko małym chłopcem. jaka sytuacja panuje u chłopca.. to mów śmiało i nie obawiaj się. by ci pomóc. pomocy. Nie odwiedzał teŜ rówieśników. bo był głodny..Ach. Chłopiec popadał tak łatwo w tarapaty. Oni duŜo piją. na rodziców przerwał ciepły i serdeczny głos pani pedagog: .Nagle natłok myśli chłopca o lęku. Razem mamy siłę. Trudno mu było mówić przykre rzeczy o osobach. bo chciał. na jej twarzy widoczne było Ŝywe zainteresowanie tym. obojętności.Mamy czas. „przyjęcie”. w jakich mieszka. często błędnie rozumiana.. jak mówili rodzice. Ŝalu i innych skomplikowanych uczuć zebrał w sobie odwagę i rzekł: . a przecieŜ naprawdę będę szczęśliwa. inni czuli litość albo powiedzieliby swoim rodzicom. a trochę ze złością.. Jednak chłopiec wciąŜ długo milczał. i pewnie niektórzy śmialiby się. Czy pani pedagog będzie potrafiła mu pomóc? Pomóc jego rodzicom? Bo przecieŜ to oni mieli problem z alkoholem. jestem tu po to. a które tak źle go traktowały. spojrzał w pełne ciepła oczy pani pedagog. jak tylko będziesz gotowy. Po długiej ciszy w chłopcu zrodziła się odwaga zmieszana z obojętnością. tak jak mu kazali rodzice. jak uda nam się rozwiązać gnębiące cię sprawy. Oni. 101 . Dlatego wolał trzymać to wszystko w tajemnicy przed całym światem. Ŝe następnym razem to oni będą chcieli pobawić się u niego. które kochał. Podniósł głowę. bo nie mógł się nauczyć na sprawdzian. Ŝe musi coś zrobić. wstydu.. Ŝe czasem samemu trudno uporać się z jakimiś problemami. Wiem. bo bał się. Pani pedagog patrzyła z serdecznym uśmiechem.. Mimo to czuł. a to było niemoŜliwe.

by pomóc sobie. Ŝe wiele dzieci Ŝyje w takiej rodzinie jak jego. a on upewnił się. Poczuł ulgę. Mimo smutku. Choć trudno ją zacząć i trudno znaleźć właściwą osobę. Niestety. ale nie umiał. co go gnębi. Zrozumiał. oczekiwaniach. Ŝe nie moŜe brać odpowiedzialności za czyny swoich rodziców. Poczuł. przyjęciu pomocy. zanim uda nam się coś osiągnąć. Ŝe jej rodzina moŜe liczyć na zrozumienie i wsparcie. a do jego oczu napłynęły łzy. Zrozumiał. Trochę czasu minie. Pani pedagog opowiedziała jeszcze kilka podobnych historii. co mówi pani pedagog. to warto. Wczoraj odwiedziła mnie dziewczynka. Zrozumiał. nie była pierwsza i pewnie nie ostatnia. z którymi sama miała styczność.Chłopiec zastanawiał się. obawiał się. Ŝe tę chorobę da się wyleczyć. by pomóc jej rodzicom i pokazać. Ŝe pragnie normalnego domu. co się dzieje w domu pełnym alkoholu. czuł się dobrze. ani zadręczać się tym. w końcu poczuł się pewniejszy siebie. lepsze Ŝycie. Ŝeby jak najprędzej pomóc jego rodzinie i zmienić jej Ŝycie na lepsze. Ogarnął go niezrozumiały dla niego stan. Ŝe dzięki odwadze. czy naprawdę pani pedagog to rozumie. wydaje mi się. która nas wysłucha. Ŝe nie jest sam z tym. która teŜ miała taki problem. co myślał. Chłopiec słuchał tego. marzeniach. o tym. Pani pedagog powtórzyła to. by pomóc rodzicom. Chłopiec juŜ bez krępowania opowiedział wszystko to. nie wiedział jak. bo dzięki współpracy. ale warto poświęcić ten czas na to. Czy rozumie. czego pragnął i wspólnie z panią pedagog zabrali się do działania. moŜe pomóc. Wiedział juŜ. co boli.Wiesz. To nie jest jego wina. moŜna zyskać nowe. co czuł. Wiedział juŜ. czego się obawiał. dzięki zburzeniu murów milczenia. Ŝe picie rodziców to nie jest jego wina i wiedział juŜ na pewno. Ŝe chciałby to zmienić. co chciał jej powiedzieć. co chłopiec juŜ wiedział. Opowiedziała mi dokładnie o swoich obawach. Ŝe wiem. Ŝe czasem zwykła rozmowa o problemie. Ŝe ma rację. 102 . Wspólnie postanowiłyśmy znaleźć najlepsze rozwiązanie. aŜ w końcu wybuchnął płaczem. a naprawdę były to straszne losy dzieci alkoholików. Ŝe nie są sami i ona nie jest sama. zabłysnęła nadzieja na to. która się przecieŜ naleŜy. W tym momencie pani pedagog zaczęła opowiadać: . co masz na myśli.

którego kochała najmocniej na świecie. OtóŜ babcię od dawna trapił pewien problem: jej wnusio. gdzie nigdy nie pada śnieg. a róŜnokolorowe ptaszki śpiewają cudne piosenki przez cały rok. zawsze otrzymywała tę samą odpowiedź: Zosia Danielkiewicz. Daleko. nie przespał spokojnie całej nocy juŜ od wielu. babcia okrywała swego wnusia króliczka kołdrą z zielonych liści i całowała go w policzek. Jednak babcia króliczek nie zdąŜyła nawet dobrze ułoŜyć się w swoim łóŜku. Bajka o dzielnym króliczku i potworze spod łóŜka. Wydawałoby się. śyli oni sobie szczęśliwie i spokojnie. Ŝe ich Ŝycie jest wprost idealne i moŜe by tak było. na wspólnych zabawach i długich wycieczkach do pobliskiego lasu. wielu lat. W chatce tej mieszkała babcia króliczek razem ze swoim wnusiem króliczkiem. 6 lat 103 . a na pytanie. daleko stąd. Biegła wtedy do małego. a miliony gwiazd wyruszały w swoją niekończącą się wędrówkę po czarnym niebie. płacz i szlochanie. gdyby nie jedna rzecz. gdy z pokoju jej wnusia dobiegał do niej przeraźliwy krzyk. Codziennie. Babci i jej wnusiowi dni upływały na pracy w wielkim marchewkowym ogrodzie za domem. zielonymi drzwiami.Karolina Tretalska Jest to bajka dla dziecka. stała mała chatka z pomarańczowym dachem i wielkimi. Ŝycząc mu spokojnej nocy. co się stało. które boi się przeróŜnych potworów i straszydeł. gdy tylko pomarańczowy dach znikał w głębokim mroku. tam.

Pewnego razu. aŜ potwór wyjdzie spod łóŜka i wtedy to on pierwszy go zaatakuje i pokona! Mijały godziny. w którym stało jego łóŜko. strasznie się boję. zobaczył leŜące na ziemi dwie wspaniałe. pięknych. on tam wciąŜ jest. Otworzył go i wyciągnął latarkę i duŜy drewniany miecz. ale wnusia nic nie przekonało. Miecz ten zrobił króliczek zupełnie sam z tych samych dębowych gałęzi. które znalazł w lesie. aby mnie złapać i porwać do swojej strasznej krainy. jak zwykle. „To będzie idealne” . Króliczek wziął drewniany miecz w jedną i latarkę w drugą łapkę. gdzie stał wielki. ale ścisnął 104 . W pewnym momencie króliczek usłyszał jakiś odgłos dochodzący z miejsca.pomyślał i zabrał gałęzie ze sobą do chatki. mądrym i odwaŜnym króliczkiem. on. Lecz tym razem mały króliczek nie poszedł spać. Maluch bacznie obserwował swój pokój. ten POTWÓR! Ciągle siedzi pod moim łóŜkiem i czeka tylko. pogłaskała go po długich. aŜ wystawię łapkę albo ogonek spod kołdry.. gdy mały króliczek podlewał marchewki w ogrodzie. bojąc się coraz bardziej. Nakryła go kołderką z zielonych liści i pocałowała na dobranoc. Ŝe widać było tylko jego długie. Ŝe jesteś juŜ duŜym. wierzę w ciebie i w to.Babciu. za oknem słychać było tylko starą sowę mieszkającą w ogrodzie króliczków. Postanowił. szare uszy. mocne gałęzie dębowe. Wieczorem. Ŝe Ŝadnego potwora nie ma. Gdy tak spacerował. co pomogłoby mu pokonać potwora. Ŝe w końcu uporasz się z tym okropnym potworem spod łóŜka! Tego samego dnia króliczek wybrał się do lasu w poszukiwaniu czegoś. po czym schował się za kufer tak. szarych uszach i powiedziała: . Koszmar ten powtarzał się co noc. Babcia próbowała wytłumaczyć małemu króliczkowi. co to było.Kochany wnusiu. podeszła do niego babcia. Szybciutko wyślizgnął się spod liściastej kołderki i pobiegł pod okno. Wkładała nawet obydwie łapki pod łóŜko. Ŝe będzie siedział tam i czekał. babcia króliczek ułoŜyła wnusia do snu. wiem. drewniany kufer. Nie miał pojęcia.

Siedziała przeraŜona i bezbronna w świetle latarki. wpatrzony w miejsce. W tym momencie króliczek skierował latarkę na potwora. Ŝe będą spotykały się w lasku. gdy coś wyskoczyło wprost spod materaca i zaczęło szybko biec w jego kierunku. zapalił ją i . aby wspólnie się bawić. gdyby nie stanął oko w oko ze swoim własnym strachem! Nina Osyra Bajka terapeutyczna dla dziecka. ty wstrętny potworze. Rufus Pewnego słonecznego dnia w gęstym. nie boję się ciebie!!! Nagle wszystko ucichło.No. tylko… malutka myszka. Ale maluch nigdy by się o tym nie przekonał. wlepiając swoje małe oczka w króliczka.krzyknął: . Dodały równieŜ. które nie chce dzielić się swoimi zabawkami. A tam… nie było Ŝadnego okropnego stwora. gdzie blask latarki rozjaśniał podłogę.mocno ściskając drewniany miecz w łapce . 7 lat zią. chodź tu. Ŝe kaŜde 105 . niedźwiadek i zajączek. Króliczek stał w bezruchu z szeroko otwartą buAla Krajewska. Ŝe nie było Ŝadnego potwora. zielonym lesie spotkały się trzy leśne zwierzątka: lisek. Okazało się. To zadziałała tylko bujna wyobraźnia króliczka. Podczas rozmowy umówiły się. Był juŜ mniej więcej na środku pokoju.mocniej swój miecz i powoli wynurzał się zza kufra.

Zwierzątka bawiły się bardzo wesoło. ale dlaczego ty ciągle zapominasz swoich zabawek? Po tym pytaniu lisek speszył się trochę i nie bardzo wiedział. ale róŜne były tłumaczenia. nie przyniósł ani jednej zabawki.Lisku. Ŝe zapomniał. Zwierzątka umówiły się w lesie następnego dnia.z nich będzie przynosiło swoje zabawki. Zajączek przyniósł mnóstwo swoich zabawek. co odpowiedzieć. Zajączek i niedźwiadek bardzo zaprzyjaźnili się z liskiem. Następnego dnia zwierzątka spotkały się w tym samym miejscu. bardzo cię lubimy i lubimy się z tobą bawić. Niedźwiadek z zajączkiem jeszcze kilka razy próbowali rozmawiać z liskiem. niestety. zapachu leśnych owoców. więc podzielili się z nim wszystkimi swoimi zabawkami. kiedy zapadł zmierzch i musiały się poŜegnać. lisek znów zapomniał swoich zabawek. Niedźwiadek z zajączkiem zastanowili się. czemu lisek cały czas zapomina o swoich zabawkach. Zajączek i niedźwiadek postanowili porozmawiać z liskiem na ten temat. a lisek. RozwaŜali nawet myśli. jak poprzedniego dnia. wymieniały się swoimi zabawkami o róŜnych kolorach i kształtach. Z dnia na dzień było to samo. Ŝe moŜe lisek nie ma Ŝadnych zabawek i po prostu wstydzi się do tego przyznać.Bardzo was przepraszam. więc zbył przyjaciół krótką odpowiedzią: . . niedźwiadek równieŜ. ale po prostu zapomniałem. Powiedział. ale poŜyczyli liskowi swoje zabawki. Niestety. Niedźwiadek i zajączek byli zawiedzeni. korzystały z promieni słonecznych. Lisek w dalszym ciągu zapominał o swoich Kubuś Jurecki (5 lat) i jego Tata zabawkach. Zajączek z niedźwiadkiem postanowili uczciwie podejść do sprawy i zrezygnować ze 106 . Nawet nie zauwaŜyły. Zabawa była równie wspaniała. Biegały po całym lesie.

Pewnego dnia spacerował po lesie mały chłopiec o imieniu Rufus. bo swoimi zabawkami woli bawić się tylko w domu i to w dodatku sam. lisku? . Rufus podszedł do szlochającego zwierzątka i zaczął z nim rozmawiać. z kim się bawić. Ŝe jestem wobec nich nieszczery. . Zwierzątka przecieŜ bardzo by się ucieszyły.zapytał Rufus . Ŝe ja przynosiłem 107 .A dlaczego straciłeś swoich przyjaciół. Spotkał on siedzącego pod drzewem przy strumyku liska. RównieŜ spotykaliśmy się dość często. co czujesz lisku. Przyjaciele odwrócili się ode mnie. Nie wyobraŜałem sobie. a teraz jestem sam i jest mi bardzo źle. TeŜ miałem bardzo wielu przyjaciół. Jeszcze niedawno byłem w podobnej sytuacji jak ty. z którymi bardzo się zŜyłem.Dzień dobry lisku! Czemu płaczesz? Czy coś się stało? Lisek odparł: . aby się wspólnie bawić. Oni poŜyczali mi zabawki. Ŝe nie miał juŜ. gdyŜ czuli. Ŝe jest po prostu samolubny. jak się bawią. Chłopiec powiedział: . który bardzo płakał. więc teraz czuł się samotny. Ale w dalszym ciągu nie zdawał sobie sprawy z tego. był trochę zawiedziony i było mu smutno.Bo nie chciałem dzielić się z niedźwiadkiem i zajączkiem swoimi zabawkami podczas naszych codziennych zabaw w lesie. ale nie wyobraŜał sobie. gdzie zawsze bawił się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i obserwował ich z ukrycia. Jednak dalej nie przyszło mu do głowy. Ŝe nie moŜe się do nich przyłączyć. Lisek dowiedział się o tej decyzji. gdyŜ spostrzegli. Lisek codziennie przychodził do lasku w to miejsce. RóŜnica między nami jest taka. Cały czas mówiłem.Straciłem swoich najbliŜszych przyjaciół. Ŝe mógłby dzielić się z kimś swoimi zabawkami. Byli dla mnie niemal wszystkim. Ŝe nie jest on całkowicie z nimi szczery. Przywiązałem się do nich.wspólnych zabaw z liskiem. . a ja swoimi bawiłem się tylko w domu. Ŝeby pobiec do domu po zabawki i przyłączyć się do zabawy. Lisek bardzo przyzwyczaił się do wspólnych zabaw z niedźwiadkiem i zajączkiem. Było mu bardzo przykro. Ŝe mógłbym się nimi z kimś dzielić. Ŝe zapominam.Wiem.

ale zrozumiałem swój błąd i postanowiłem przeprosić swoich przyjaciół. Następnego dnia lisek wziął wszystkie swoje zabawki i przyszedł na miejsce zabaw.swoje zabawki. po co do nich przyszedł.Przyszedłem was przeprosić za moje ostatnie zachowanie. bo wtedy wszyscy się od ciebie odwracają. aby odzyskać ich przyjaźń? . Bawiłem się nimi. Lisek odparł: . Zapytały się. Pewnego dnia przyniosłem cały worek róŜnych zabawek i rozdałem je swoim przyjaciołom. Nikt nie chciał się ze mną bawić. Brakuje mi zabaw z wami. Wreszcie postanowił. Lisku.Spotkaj się ze swoimi leśnymi przyjaciółmi i przekonaj ich. Czułem się źle z tym. Ŝe przyjaciele są bardzo waŜni. Przyjęli moje przeprosiny i zaprosili do wspólnej zabawy. Ŝe się zmieniłeś. Nie chcę stracić takich przyjaciół jak wy. Czy wybaczycie mi mój błąd? Marysia Klewiado. nie warto być samolubnym. jak ich potraktowałem. Bardzo się ucieszyli i byli zaskoczeni. Jest mi teraz bardzo głupio. Nie chciałem dzielić się z wami moimi zabawkami. ale nikomu nie pozwoliłem ich dotknąć. 6 lat 108 . choć byliście dla mnie tacy Ŝyczliwi. Lisek odpowiedział: . Bo teraz juŜ wiesz. Wreszcie zostałem sam jak ty.Masz całkowitą rację. ale boję się. Ŝe następnego dnia spotka się z niedźwiadkiem i zajączkiem i przeprosi ich. Zwierzątka były bardzo zaskoczone widokiem liska. Lisek jeszcze bardzo długo siedział nad strumykiem i zastanawiał się nad słowami wypowiedzianymi przez Rufusa. Ŝe niedźwiadek i zajączek juŜ nie będą chcieli się ze mną bawić. Co mam zrobić. ale tylko sam. Nasze losy znów się połączyły i teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Bez nich Ŝycie jest puste i bez sensu.

Zabawa była lepsza niŜ kiedykolwiek. Piotr Szklarz Myślę. Zwierzątka wyjaśniły sobie wszystko. Pewnego dnia do doliny przybył znany łucznik zwany Błyskiem Cięciwy i zaproponował mieszkańcom doliny turniej łuczniczy.Oczywiście. Zwierzątka uśmiechały się i cieszyły z kaŜdej chwili spędzonej razem. Ŝe to bajka dla dziecka. Od tej pory lisek. Ŝe zrozumiałeś swój błąd . Oczodół Ŝył z Psem. Cieszymy się. był on obdarzony najlepszym wzrokiem. Była to wspaniała. Bajka o wyŜszości uczuć nad zmysłami. wyciągnęły swoje zabawki i zaczęły się razem bawić. lisku. Oczodół i jego Pies. Ŝe do nas wróciłeś.odparli niedźwiadek i zajączek. nierozłączna para. Miał on doskonały wzrok i gardził wszystkimi. Najbardziej nie lubił chłopca o imieniu Oczodół. ale mimo wszystko opiekował się chłopcem. a Ŝe tereny były opustoszałe i ludzi było niewielu. bo był ślepcem. Wydaje mi się. Sokole Oko zawsze szydził z nich. Ŝe bajka moŜe sprawić duŜo radości dzieciom niewidomym. które straciło wzrok.. Mieszkańcy zgodzili się na propozycję i niedługo miał odbyć się turniej. a lisek juŜ zawsze dzielił się swoimi zabawkami i nigdy nie był samolubny. niedźwiadek i zajączek Ŝyli ze sobą w zgodzie. Nam teŜ ciebie brakowało. który miał wykute oczy. W zamian za to Oczodół darzył Psa szacunkiem i dawał mu duŜo ciepła i miłości. Tym bardziej cieszymy się. Ŝe ci wybaczymy. uwaŜał ich za postaci bez wartości i w ogóle niegodne uwagi. którzy mieli wzrok gorszy od niego. Dawno. Najbardziej cieszył się tym So- 109 . dawno temu w Dolinie Kolorowych Jeziorek i Dumnej Jaskini Ciemności mieszkał oschły człowiek o imieniu Sokole Oko. a więc gardził wszystkimi.

Śmiał się głośno i szyderczo. nic sobie z tego nie robiąc.kole Oko. I akurat nastało to na następny dzień po przybyciu Dobroducha i jego syna Lubipsa. dzięki któremu liczył na zwycięstwo w rozstrzygającej potyczce. Na imię miał Dobroduch. stawał się coraz bardziej pewny siebie i szydził ze wszystkich dookoła. bo odgłos wody zagłu- 110 . Dolinę raz na trzysta tysięcy lat zalewała niezmierzona ciemność wypływająca z jaskini ciemności. Mieli na to 3 dni. Lubipies został zaatakowany przez groźne ciemności i tkwił pod wodospadem. Wołał o pomoc. będzie wygonienie z doliny Oczodoła i jego Psa. Rafał Leszczawski. Nagrodę miał sobie wybrać wygrywający i mógł on sobie zaŜyczyć tego. Jedyni smutni tego dnia. Ŝe nagrodą. 16 lat Twierdził. której sobie Ŝyczy. ale Sokole Oko groził im swoim łukiem i Oczodół wraz z wiernym towarzyszem. aŜ wszyscy się bali. W finałowej potyczce Sokole Oko stanął do walki z Błyskiem Cięciwy. Mieszkańcy doliny zaczęli się buntować. Sokole Oko. Z upływającego biegiem czasu Sokole Oko pokonywał kolejnych przeciwników. ale nikt go nie mógł usłyszeć. Sokole Oko wygrał zawody i był bardzo zadowolony. czego tylko chciał. musieli opuścić dolinę. gdyŜ był on dobrym łucznikiem. Przyjechał z synem o imieniu Lubipies. skakał z radości i oznajmił. Poszedłszy na spacer w okolice Wodospadu Zapomnienia. Jedynymi niestartującymi w zawodach byli Oczodół i jego Pies. Błysk Cięciwy powiedział mu. W międzyczasie do doliny przyjechał brat Sokolego Oka. Ŝe nic nie jest w stanie wygrać z jego wspaniałym wzrokiem. a do tego miał doskonały wzrok. iŜ są waŜniejsze w Ŝyciu rzeczy. Dolina pokrywała się mrokiem. Zaczęło się święto i rozpoczęły się pierwsze zawody. Ŝe nie tylko wzrok jest waŜny i kiedyś zobaczy.

niesłychany wzrok .uczucia. Jego brat był zrozpaczony. Podczas ich podróŜy nastąpiło nagłe opuszczenie kurtyny ciemności. najpotęŜniejszej osoby skończyło się to tragicznie. a wszyscy mieszkańcy cieszyli się niezmiernie. Ŝeby się nie martwił. Jego największy przyjaciel . Oczodół i jego Pies mogli zostać w dolinie. na początku się przestraszył i zaczął uciekać.szał jego wołanie. Był rozwścieczony. Nie sądził on. Jednak nie byli szczęśliwi. bo Sokole Oko nie dotrzymał obietnicy i powiedział. I wtedy Oczodół i jego Pies powiedzieli. To go oślepiło. obijając się o drzewa i krzaki. a światło wręcz oślepiające. ale mrok był zbyt wielki. A morał z tego jaki? Znają go wszystkie dzieci. Sokole Oko oślepł. 111 . Wcześniejsza ciemność spowodowała. Ŝe po jej ustąpieniu zrobiło się dla mieszkańców doliny nieznośnie jasno. Sokole Oko powiedział. ale usłyszał szczekanie psa i zatrzymał się. by opuścić dolinę. kiedy został odnaleziony. Dopiero teraz zrozumiał. to nie będą musieli opuszczać doliny. Ŝe widział światło zbyt wyraźnie i cięło jego oczy ostrymi promieniami. Do tego mieli znakomity węch i byli w stanie rozpoznać ludzkie zapachy. Oni i tak nie widzieli. Nazajutrz zmartwiony Oczodól i jego Pies zaczęli opuszczać dolinę. Jego wzrok był tak dobry. Po godzinach poszukiwań znaleźli Lubipsa zmarzniętego i przestraszonego. dorośli i zwierzaki. Było przeciwnie. Nawet Sokole Oko nie mógł nic zrobić. Uciekał przed siebie. Ten. Mieszkańcy doliny próbowali go odnaleźć. Wszyscy z trudem znosili raŜące promienie słońca. bo przecieŜ z jego wzrokiem znajdą Lubipsa bez problemu. Stał na środku wielkiej doliny i krzyczał. Jednak dla jednej. Nad doliną świeciło niesłychanie jasne światło słoneczne. Ŝe potrafią znaleźć Lubipsa. Mimo długich poszukiwań nie udało się odnaleźć syna Dobroducha. Ŝe jeśli znajdą Lubipsa. a ich Ŝycie wiecznie wypełniała ciemność. Ŝe mają juŜ tylko jeden dzień. Sokole Oko powiedział. Nikt go juŜ nigdy nie widział. jak strasznie jest być niewidomym. Lubipies bał się ruszyć z miejsca.stał się dla niego wrogiem. Wrócili do doliny. Zmiana ta była wielka. Ŝe moŜe być coś potęŜniejszego niŜ jego wspaniały wzrok . jednak byli niezwykle czuli i potrafili wyczuwać ludzi.

Kamilka Węglarz Jest to bajka dla dziecka z obniŜonym poczuciem własnej wartości.

Bajka o cynamonie, który stał się najwaŜniejszy w całej kuchni

Nie tak dawno temu, nie za siedmioma górami czy siedmioma rzekami, ani teŜ nie za siedmioma lasami, tylko tuŜ obok nas (kto wie, moŜe właśnie w Twojej kuchni, mały czytelniku? a moŜe u twojego sąsiada?) Ŝył sobie cynamon o imieniu Grześ. Inne przyprawy nie lubiły cynamonu. UwaŜały, Ŝe jest on bezuŜyteczny. - Ja nadaję wspaniały smak wszystkim potrawom - chwaliła się sól. - A ja sprawiam, Ŝe dania są niesamowicie pikantne - wtórował jej pieprz. - Ja natomiast - dodawał swoje trzy grosze cukier - jestem idealny do deserów. Potrafię osłodzić kaŜdy podwieczorek. Mniam.. mniam. - Tylko ja jestem do niczego - martwił się cynamon - Nie posolę obiadu, nie posłodzę deseru. Oj, nie mam łatwego Ŝycia w kuchni! Grześ był smutny, ale postanowił nie zamartwiać się i jako Ŝe miał duŜo wolnego czasu, zaczął czytać ksiąŜki. Szczególnie podobały mu się te o niesamowitych przypadkach fantastycznych bohaterów. Cynamon w głębi serca marzył o takich przygodach. Fantazjował, Ŝe on teŜ, gdy tylko dorośnie, wyruszy na wyprawę na sam koniuszek świata, a moŜe i jeszcze dalej. I tak mijał dzień za dniem, a w Ŝyciu Grzesia nie działo się nic nadzwyczajnego. Do czasu... Pewnego zimowego poranka Grześ postanowił udać się na długi spacer. Ubrał ciepły szalik, rękawiczki, czapkę, wziął ze sobą teŜ plecak, a w nim kilka kanapek na drogę i termos z ciepłą herbatką, no i oczywiście migdały. Wędrował nasz mały przyjaciel przez pola, łąki i lasy. Spacerek był bardzo przyjemny, ale w pewnym momencie cynamon zauwaŜył, Ŝe na niebie zaczynają zapalać się pierwsze gwiazdki.

112

- Ojej! - zmartwił się Grześ - muszę jak najszybciej znaleźć jakieś ciepłe miejsce, w którym mógłbym przenocować, bo inaczej zamarznę. Grześ wędrował jeszcze jakiś czas, aŜ spostrzegł małą chatkę. - Ciekawe, czy ktoś tu mieszka? - zastanowił się i poszedł w stronę domku. Z bliska ujrzał, Ŝe w największym okienku pali się światło. - Na pewno ktoś tu jest. Mam nadzieję, Ŝe będę mógł przenocować - pomyślał głośno. Puk, puk, zastukał cichutko w drzwi. - Kto tam? - z chatki odezwał się jakiś uprzejmy głosik. - Mam na imię Grześ, wyruszyłem na długi spacer i chyba się zgubiłem. Czy mogłaby mnie pani wpuścić? Strasznie zmarzłem. Drzwi zaskrzypiały i stanęła w nich urocza staruszka, która zaprosiła malca do domu. Poczęstowała go ciepłym mleczkiem i chciała wysłuchać jego historii. Jednak cynamon był tak zmęczony, Ŝe zasnął zanim babulka zdąŜyła go o cokolwiek spytać. Następnego dnia rano, gdy cynamon juŜ wstał i podreptał do kuchni, czekało tam na niego smakowite śniadanko. Najpierw jednak opowiedział babulce swoją historię. Wysłuchała jej z zainteresowaniem, po czym zaczęła piec ciasto. - Czy mogę pani w czymś pomóc? - zapytał nieśmiało cynamon. Bał się bowiem, Ŝe znów się do niczego nie przyda. - AleŜ oczywiście! - odpowieNatalka Kossowska, 8 lat

działa radośnie babulka - usiądź na szafce i pocieraj rączką o rączkę. - Dobrze, zgodził się nie do końca przekonany cynamon.
113

Po chwili zauwaŜył, Ŝe z jego rączek sypie się złoty proszek, który babulka skrzętnie zbiera do miseczki. Gdy cynamon skończył, zobaczył, jak babulka wsypuje złoty proszek do ciasta. - Po co pani ten złoty proszek? - dopytywał się z ciekawością cynamon. - Dowiesz się za chwilę, chłopcze. Gdy ciasto juŜ było gotowe, babulka zrobiła herbatkę i poprosiła Grzesia, by spróbował jej wypieku. Cynamon zgodził się bez wahania, bo był juŜ troszkę głodny. - Ojej! Jakie to pyszne! - zachwycił się Grześ - Nigdy nie jadłem równie wyśmienitego ciasta. - Cieszę się, Ŝe ci smaAsia Kęsicka, 7 lat

kuje.

Gdyby

nie

proszek

z twoich rączek, moja szarlotka nie byłaby taka smaczna. - Naprawdę, to moja zasługa? - zadziwił się cynamon. - Naprawdę, mój drogi. Musisz bardziej w siebie wierzyć. MoŜe i nie posolisz obiadu, ani nie sprawisz, by był on bardzo pikantny, ale bez ciebie szarlotka nie miałaby tak cudownego smaku. Pamiętaj, mój miły, kaŜdy ma swoją rolę do spełnienia i tylko on się do tego nadaje! Czasem jednak trzeba czasu, by to zrozumieć... Po tej rozmowie cynamon podziękował staruszce za wszystko i udał się z powrotem do swojej kuchni, w której podrzucił gospodyni przepis babulki, właśnie na szarlotkę. Pewnej niedzieli, gdy gospodyni upiekła szarlotkę, wszyscy domownicy zajadali się ciastem z wielkim apetytem. Od tej pory nikt nie zarzucił cynamonowi, Ŝe jest bezuŜyteczny. t o b i e: *)

114

Angelika Kruszelnicka Bajka dla dziecka, które boi się być same podczas burzy.

O Antosiu, który boi się burzy

Wszystko otaczała ciemność. Gdzieniegdzie jedynie szkliło się światło ulicznych latarni, a ich blask przerywany był gwałtownymi i niezwykle jaskrawymi błyskami otaczającej wszystko burzy. Antoś zakrył się kołdrą po same uszy i - starając się zasnąć - wyobraŜał sobie, Ŝe przeraźliwe grzmoty za oknem to jedynie odgłosy przejeŜdŜających ulicą samochodów. Jednak sposób ten nie pomagał przeraŜonemu chłopcu na długo. Jego lęk przed burzą istniał od zawsze i Antoś nie wiedział nawet, dlaczego. Odkąd sięgał pamięcią, burzowe grzmoty wywoływały u niego efekt bezgranicznej paniki i nieopisanego strachu. Po kolejnym uderzeniu pioruna, którego grzmot chłopiec usłyszał tak głośno i wyraźnie, iŜ był przekonany, Ŝe uderzył on wprost pod jego oknem, Antoś postanowił poszukać schronienia w sypialni mamy. We własnym pokoju chłopiec nie czuł się bezpiecznie, a zabawki, stojące na półkach i rzucające na ścianę przeraźliwe cienie, jeszcze bardziej potęgowały strach chłopca. Tak więc, rozglądając się uwaŜnie wokoło i tuląc do siebie swojego ulubionego misia, chłopiec wymknął się z pokoju. Starając się iść na paluszkach, aby nie obudzić uspokojonych na chwilę piorunów, Antoś skradał się przez pokój gościnny. Wtem usłyszał jakiś hałas. Odwracając się, zauwaŜył swojego dziadka wychodzącego z kuchni z kubkiem gorącego mleka. Uspokajając zbyt szybkie bicie serca spowodowane ogromnym strachem, chłopiec z radością zareagował na obecność osoby, która była dla niego uosobieniem bezpieczeństwa. Natomiast dziadek, spostrzegłszy swojego ukochanego wnuczka i jego przeraŜoną buzię, uśmiechnął się przyjaźnie, aby go uspokoić. Antoś wyznał dziadkowi powód swojej bezsenności i z zadowoleniem zgodził się towarzyszyć mu podczas picia gorącego mleka. Wiedział bowiem, Ŝe dziadek, jako osoba mająca w zwyczaju opowiadanie róŜnych wspaniałych i nieprawdopodobnych histo115

rii, takŜe tym razem zaszczyci go którąś z nich. Chłopiec się nie mylił. Mając na względzie przeraŜenie wnuczka wywołane panującą wokoło burzą, postanowił podzielić się z nim historią, której nie opowiedział jeszcze nikomu na świecie. Antoś poczuł się wyróŜniony. Wiedział, Ŝe spotyka go coś nadzwyczajnego i skupiając z całych sił swoją uwagę na słowach dziadka, zaczął wyobraŜać sobie opowiadaną historię… Dawno temu, kiedy na świecie nie było zmartwień ani rzeczy niemoŜliwych, kiedy wszędzie dookoła panowała magia, urzeczywistniając marzenia, Ŝył pośrodku lasu, w małej chatce chłopiec o imieniu Staś. Jego rodzice pracowali bardzo cięŜko i poświęcali swojemu synkowi mało czasu. Co wieczór byli zbyt zmęczeni, aby pomagać chłopcu w lekcjach i obowiązkach domowych, więc kładli się wcześnie spać. Staś wiedział, Ŝe rodzice go kochają i nie miał im za złe, iŜ nie poświęcają mu wiele uwagi. On takŜe bardzo ich kochał. Kładąc się wieczoOla Kaczkowska, 5 lat

rem do łóŜka, rozmyślał, jak to będzie w przyszłości, kiedy będzie pomagał rodzicom, aby mogli odpoczywać i cieszyć się Ŝyciem. Mimo tych przeciwności losu Staś był chłopcem radosnym i dobrym. Jednak jego spokój zakłócała jedna myśl. Staś bowiem panicznie bał się burzy. KaŜdy grzmot i błysk pioruna przyprawiały go o gęsią skórkę. Nie pomagało chowanie się pod łóŜko, stawianie na parapecie pluszowego tygrysa w celu obrony przed błyskawicami. Stasia nie opuszczał strach. Chłopiec wiedział, Ŝe jedynie przy rodzi-

cach czułby się bezpiecznie, jednak byli oni zbyt zmęczeni, aby się obudzić i go przytulić. Staś leŜał więc w swoim łóŜeczku i płakał. Płakał tak długo i tak głośno, Ŝe usłyszały go leśne elfy znane ze swej wielkiej odwagi. Zaciekawione były, kto jest aŜ tak nieszczęśliwy, Ŝe wylewa tyle łez. Kierując się dźwiękiem pła-

116

Przytulił się do ciepłej poduszki. iŜ jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem. który moŜe oglądać te wspaniałe stworzenia. Wiedział. Tańczące w swych kolorowych strojach elfy. Po zakończeniu opowieści dziadek spojrzał na swego wnuczka. rozkwitające kwiaty.mimo błyskających na zewnątrz piorunów . Gdy po wielu próbach udało wdrapać im się na parapet. Skradając się pod okno chłopca. chroniących go przed burzą. Skradał się niepostrzeŜenie. 14 lat się zasnąć. Staruszek delikatnie wziął wnuczka na ręce i zaniósł do jego łóŜeczka. mimo ogromnego strachu. trafiły pod dom Stasia. Postanowił im nie przeszkadzać i cichutko wrócił do swojego łóŜka. Postanowił. Ŝe mimo szalejącej na zewnątrz burzy i przeraŜających grzmotów piorunów. Staś był oczarowany elfami i świadomy tego. opatulił kołderką i . sprawdzić. Staś usłyszał łagodny dźwięk dochodzący spod okna. Ŝe postanowiły zagrać mu na harmonijce ich ulubioną. uda mu Rafał Leszczawski. uspokajającą i kojącą ból melodię. kładąc przy nim ulubionego misia. Wymknął się z pokoju i zaczął zmierzać w stronę własnej sypialni. gdyŜ za oknem kolejny raz usłyszy znaną mu z dzieciństwa melodię… 117 . spokojnie zapadł w sen. przypominały chłopcu dwa piękne. skąd dochodzi muzyka. który pochłonięty wyobraŜaniem sobie historii Stasia. Elfy poczuły tak wielkie współczucie dla nieszczęśliwego chłopca. z których jeden grał na harmonijce.czu. Od tej pory w czasie burzy. a po odsłonięciu zasłonki zauwaŜył trzy elfy. gdy strach nie pozwalał spokojnie spać. a dwa pozostałe tańczyły w rytm delikatnej melodii. rozprawiały o moŜliwych powodach tak ogromnej rozpaczy. Staś zawsze słyszał pod oknem łagodny dźwięk harmonijki i radosny śmiech elfów. ich oczom ukazał się opatulony kołdrą i zapłakany Staś.spokojnie zasnął.

nie zwaŜając na to. Nie tylko one poznały się na jej złośliwości. dawno temu. Nie słuchała ich. Ŝe jest niegrzeczna i moŜe kogoś tym zasmucić. W jej wieku uczyły się tego wszystkiego jej siostry i dobrze wiedziały. gdy dziewczynka juŜ prawie zasypiała. Opiekowała się teŜ pięcioma kurami. Lubiła śpiewać i gotować. Adela pomyślała. Była zupełnie inna niŜ pozostałe dwie dziewczynki . więc często pomagała swojej matce . gdy tłumaczyli jej. Krysią i Adelą. Ŝe bez problemu będzie mogła zwiedzić cały las zupełnie sama i opowiedzieć o tym siostrom. czarne włosy. toteŜ często przesiadywała w ogródku. Deptała kwiaty i męczyła zwierzątka. Lubiła kwiaty i zwierzęta. niszcząc ich gniazda. Miała długie. Nie chciała pić zdrowego mleka ani jeść kaszy manny z sokiem malinowym. bo będzie bolał brzuszek i jakie grzyby dobre są na zupkę. Miała kasztanowe kręcone włosy. których nie wolno jeść. Pewnej nocy. co chciała. Krysia była średnią córką. bo wolała cukier w kostkach. Adela robiła zawsze to. Duch lasu Dawno. jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać w lesie na małe dzieci. Nie lubiła gotować ani śpiewać. Ŝółte tulipany i wielobarwne krokusy. rude włosy. mówiła to. gdzieś w zielonym lesie. gdyŜ bały 118 .starowince . nie poznawała owoców.w domowych obrządkach. Jola była najstarsza. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. miała krótkie. Adela była najmłodszą córką swoich rodziców. Deptała czerwone muchomorki. Dokuczała małym ptaszkom.Ewa Lesińska Bajeczka dla dzieci leniwych i nie słuchających rodziców.nie chciała się uczyć piec chleba. nie słuchała ostrzeŜeń rodziców. pielęgnując czerwone róŜe. gdy zabraniali jej chodzić samej do lasu. a choć była najmniejsza. zobaczyła bardzo jasne światło kierujące się w głąb lasu. lecz takŜe las i kwitnące w nim Ŝycie. co chciała. kogutem i kozą Amelią. bardzo dokuczała swoim siostrom. jakie zwierzęta naleŜy omijać w lesie.

Nagle światło zniknęło i zrobiło się bardzo ciemno. Była bardzo głodna. Ŝe nawet ich nie gryzła. usiadła na ziemi. to te. Ŝe oddałaby wszystko. bała się.się one zawsze same chodzić do lasu. zupełnie wystarczały dziewczynce. Tęskniła za matulą pachnącą świeŜym mlekiem. było trochę jaśniej i choć nie wszędzie docierały promienie słońca. Choć w środku lasu sama stoję. napychając nimi całą buzię. czerwone kuleczki garściami. Adela szła przed siebie bardzo długo. Adela nic nie widziała. I szła przed siebie. załoŜyła katankę i wybiegła w stronę lasu. Emilka Kaczkowska. oparła główkę o pień drzewa i zasnęła. za Jolą pachnącą błogim chlebem. za którą tak tęskniła. Ubrała więc buciki. jednak dziewczynka nie chciała ich słuchać. Ciemności się nie boję. wspominała chatkę. aby nie potykać się o niewidoczne wcześniej dla niej kamienie i korzenie. Była tak głodna. Strach się mnie nie ima. a przede wszystkim rodziców. Gdy się obudziła. nucąc wymyśloną piosenkę: Jestem duŜą dziewczyną. Pomyślała wtedy. Rodzice ostrzegali Adelę przed nią. które zdołały przedostać się przez gęste korony drzew. póź119 . Ŝe te owoce to kalina. więc usiadła skulona pod sosną i płakała z bólu. oddałaby teŜ wiele za kubek ciepłego mleka i kaszę mannę z sokiem malinowym. Nie wiedziała niestety. które zupełnie jakby specjalnie wyrastały pod jej nóŜkami. aby móc znów ich zobaczyć. 13 lat potykając się co rusz o ja- kieś kamienie i duŜe wystające korzenie. Po jakimś czasie Adela poczuła się zmęczona. za Krysią pachnącą tysiącami róŜ. za ojczulkiem pachnącym świeŜym zboŜem.chwytała małe. których wcześniej nie cierpiała. choć starała się to ukryć. Niedługo po tym natknęła się na jakiś owocowy krzaczek . bolał ją brzuszek. lecz połykała od razu.

Za czyn musisz swój zapłacić! 120 . WskaŜ mi drogę do mej chatki. Niech mój płacz poniesie Mego Ŝalu dźwięki Do mej matuleńki. ojca. Usiadła dziewczynka na duŜym kamieniu i zaczęła łkać: Sama jestem w lesie. Przytulić się do mamy i taty Podlewać z Krysią kwiaty. Ŝe ubrała na nóŜki swoje najlepsze buty. a nie kiedy ma na to ochotę. aŜ natknęła się na pełzające stworzenie. Ku zaskoczeniu Adeli ptaszek podfrunął do niej i zaćwierkał donośnie: Gniazdo moje wywróciłaś! Daszek grzybka obróciłaś.niej bolała główka i tak na przemian. Rozpoznała do od razu. matki. Rozpłakała się dziewczynka. wpadła do rzeczki. Nagle Adela zobaczyła na gałęzi małego ptaszka.czy podeptać go. Zawołała więc do niej: Sikoreczko! Sikoreczko! Tylko ty widzisz słoneczko. bo szybko się zniszczą. Nastał ranek. Przypomniała sobie wtedy. czy ominąć powoli? Nagle wąŜ syknął na Adelę i ta w popłochu. gdyŜ ubrudziła swoje najlepsze buciki. Ŝeby szanowała swoje nowe rzeczy i zakładała je wtedy. kiedy naprawdę musi. śałowała wtedy Adela. Do sióstr drogich. która wiła gniazdo niedaleko jej chatki. biegnąc przed siebie. Ledwo szła przed siebie popłakując Ŝałośnie: Mała ze mnie dziewczynka Chcę do czerwonego kominka. aŜ Adela zasnęła. była to bowiem mała sikoreczka. Nie wiedziała. jak mama ostrzegała ją. co zrobić . dziewczynka czuła się bardzo źle i było jej słabo. I szła tak przed siebie.

łzy tak gorące. Gdy dziewczynka otworzyła oczy.duchem lasu”. Ŝe jest w swoim pokoju. 6 lat Nagle usłyszała znajomy głos wołający jej imię: Adelcia! Adelcia! Był to głos jej matuli. jak morze i powiedział: Łzy twoje szczere i szczere słowa Mokre twe ubranie i mokra głowa Serce twoje krwawi z tęsknoty do matki Wracaj więc skruszona do przytulnej chatki Bądź pracowita i miła dla swej rodziny Nie gnęb roślin Ŝadnych i Ŝadnej zwierzyny GdyŜ mieszkasz w moim królestwie.. kawałki mchu i gałązek. Posmutniała bardzo Adela.Musisz sobie sama radzić! I odfrunął ptaszek w stronę nieba. a z nich wyłonił się srebrny jeleń z oczami tak błękitnymi. co zrobiła. Płacz jej był tak donośny. królestwie zieleni szałasu A ja udzielam ci gościny bo jestem . I wtedy znów zaczął wiać mocny wiatr i srebrny jeleń zniknął. aŜ zniknął dziewczynce z oczu. rozejrzała się wokoło i zrozumiała. Wtedy łzy jej rozjaśniły się tysiącem iskier niczym szlachetne kamienie. chciała tylko wrócić do domu. Dziewczynka ubrała się szybko. raz dwa wyskoczyła z pokoju. zbiegła po schodach i rzuciła się w objęcia swojej ma- 121 . Długo nie mogła w to uwierzyć. Dawid Leszczawski. głos tak skruszony. bo bardzo tęskniła za rodzicami i siostrami. Ŝałowała tego. Ŝe nagle wiatr porwał w górę liście. Nie chciała ich skrzywdzić. Adela ze szczęścia zaczęła płakać.

Ŝe to nie mała gratka Poczuć tej miłości smak.my. z mlekiem w kubku. dawno temu. 122 . przepraszała swoich bliskich za wszystko. oczy zaś pełne czystej radości. Wystukując raz po raz: Aby w sercu znaleźć siłę. Ze słońcem na błękicie nieba. lubiła mleko i kaszę mannę z sokiem malinowym. Lubiła teŜ wymyślać wierszyki… oto jeden z nich: W naszym lesie o poranku Siadamy na małym ganku Z mamą. By uczynnym być i małym. co złego im uczyniła. Obiecała teŜ. Wtulając się w ramiona matuli. Z zapachem pieczonego chleba. Dawno. Wszystkie były bardzo dobre i grzeczne. z tatą. Z ptaszkiem na świerkowym czubku. Ŝe nigdy nie pójdzie do lasu. zaś Adelcia najmłodsza . Wita nas drzew świeŜa zieleń. Cała buzia dziewczynki czerwona była od płaczu. Nawet mała nasza chatka Wie. Jola była najstarsza. Jak ojczulek oraz matka.kochała swoje siostry i swoich rodziców. A w oddali srebrny jeleń Pod swą pieczę bierze las. Krysią i Adelcią. w malutkiej chatce z czerwonym kominkiem mieszkało stare małŜeństwo z trzema córkami: Jolą. gdzieś w zielonym lesie. By miłości mówić: TAK! Tak jak mówi jej i ptak. Krysia była średnia.

KaŜdy na świecie wie. jej błyskawice bardzo jasne i rozłoŜyste. Pewnego razu rodzice małej burzynki Balbinki wybierali się. Ŝe dla burz nie jest to zwykła wyprawa. które boi sie burzy Burzynka Balbinka Gdzieś w dalekich przestworzach. dokąd dorośli nigdy nie dotarli i najprawdopodobniej nigdy nie dotrą. Mama była piękna. aby pomóc roślinkom i wstrząsnąć trochę ziemią. księŜyc. gwiazdy. Swoim potęŜnym grzmotem poruszają suchą ziemię. wiatry . a byli nimi: słońce. by rośliny mogły swobodne wyjść na jej powierzchnię podczas bardzo gorącego i suchego lata. Jest to przede wszystkim świetna zabawa i pewnego rodzaju festyn rodzinny. które wydawała. by ktokolwiek mógł ją usłyszeć. burze. co moŜemy ujrzeć na pięknym niebie. Burze pomagają rolnikom i wszystkim ludziom. Uczestnicy bawią się w chowanego za chmu123 Jessica Marcinowska. ale bardzo łagodne. Ŝe aŜ cała ziemia się trzęsła. Zamieszkiwali ją dość nietypowi mieszkańcy. 5 lat . Inaczej mówiąc. ale nie umiała wydawać z siebie tak głośnego grzmotu. Jego grzmoty były strasznie głośne i mocne. po co są burze. bardzo potęŜnym i najlepszym wśród wszystkich. były dość głośne. A musicie. deszcze. drogie dzieci wiedzieć. istniała przepiękna i jakŜe niezwykła kraina. to była kraina zamieszkiwana przez to wszystko. W tej niezwykłej krainie Ŝyła sobie pewna rodzinka Burz. Mieli oni małą córeczkę o imieniu Balbinka. Była bardzo śliczna. chmury. a grzmoty. oczyszczają wraz z deszczem powietrze. Tato był bardzo szybkim.te duŜe i te maleńkie.Ewelina Wild Bajka dla dziecka.

a Balbinka powiedziała: . Musisz duŜo ćwiczyć. jak mogę się bawić ze wszystkimi. Ŝe dziewczynka boi się jej. Burzynka zaczęła podchodzić bardzo powoli do dziewczynki mówiąc: 124 . Kiedy jej rodzice to zobaczyli. Gdy próbuję wydać grzmot.rami. a zobaczysz. Balbinka bardzo się ucieszyła na te słowa swojej mamy i nie chciała dłuŜej czekać.Mamuniu. Mama małej zapytała się.mały prezent: trochę gwiezdnego pyłu. aŜ ona przestanie się jej bać. Postanowiła od razu wziąć się do pracy. bo burze nigdy nie robią krzywdy ludziom. Dziewczynka tym razem bawiła się w piaskownicy. Mała burzynka podczas całej zabawy była bardzo smutna i siedziała w kącie. był piękny letni dzień. dlaczego jest taka smutna. postanowiła. Balbinka ruszyła w stronę dziewczynki. uciekła szybko. Ŝe będziesz najpiękniej grzmieć w naszej całej krainie. w berka. a grzmotów moich to nawet nie słychać. Balbince zrobiło się przykro. Ruszyła w drogę. nie chciała się bawić.Nie martw się. Początkowo nie wychodziło jej to za dobrze. Gdy mała dziewczynka ją ujrzała. Znalazła takie koło małego. Urządzany jest równieŜ konkurs na najpiękniejszą błyskawicę oraz najgłośniejszy i najpotęŜniejszy grzmot. Ŝe moŜe dziewczynka zechce się z nią pobawić w berka albo chowanego. płacząc i zamykając okno. Niewiele czekając. Schowała go do woreczka i ruszyła w drogę. ślicznego domku. Nagle spostrzegła w oknie domku siedzącą małą dziewczynkę. aby znaleźć ciche i spokojne miejsce. . Ŝe jutro znowu pójdzie do dziewczynki i będzie tak do niej przychodzić. MoŜe nawet się zaprzyjaźnią? Balbinka postanowiła wziąć dla dziewczynki coś niezwykłego z ich krainy . poniewaŜ bardzo się bała burz. Usiadła w kąciku podwórka i zaczęła ćwiczenia. Burzynka pomyślała. to piszczę jak piszczałka i wszyscy się ze mnie śmieją. skoro nie umiem ładnie błyskać. bardzo się zmartwili. kochanie. Kiedy Balbinka kładła się spać. ale po dłuŜszej chwili efekty ćwiczeń były zdumiewające więc Balbinka bardzo się ucieszyła. Mała burzynka wróciła do mamy ze łzami w oczach i opowiedziała jej wszystko.

Ale wy tak głośno i przeraŜająco grzmicie. Burze nigdy nie robią nikomu nic złego. Nie bała się juŜ wcale burz. pięknie błyszczący proszek w woreczku. Dziewczynki zostały najlepszymi przyjaciółkami i bardzo często bawiły się razem. gdyŜ deszcze by ją bardzo zmoczyły. Natalka siedziała w oknie i nigdy więcej się nie bała.Nie bój się mnie. dlaczego tak jest i jak wygląda cała zabawa. Natalka codziennie sprawdzała postępy Balbinki w grzmieniu i błyskaniu.. Zaczęła rozwiązywać węzełek. . a Balbinka zapraszała ją na pokaz ich zabaw na niebie podczas festynów. Natalka Ala Krajewska. Balbinka wyjaśniła jej. bo czego?? 125 ..Jak masz na imię? . Jestem małą burzą i mam na imię Balbinka.. Natalka nie mogła w nich uczestniczyć. 6 lat bardzo polubiła burze i gdy tylko zaczynały się grzmoty. ale obserwowała je z zaciekawieniem z okna.odpowiedziała dziewczynka.Mam na imię Natalka . nie uciekaj. gdzie mieszka i czym jest tajemniczy.Proszę cię. Poza tym chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić. No. Mała burzynka opowiedziała. Jestem tak mała. Dziewczynka spojrzała na malutką paczuszkę. ale Balbinka powiedziała: . Ŝe nawet nie potrafię jeszcze grzmieć.zapytała burzynka. . naprawdę nie zrobię ci krzywdy. nie zrobię ci krzywdy. którą wyciągnęła Balbinka i wzięła do ręki woreczek. . Natalka słuchała z zaciekawieniem i nie bała się juŜ Balbinki. Dziewczynka spojrzała na burzynkę z przeraŜeniem i chciała uciec do domu. mam nawet dla ciebie prezent.Nie bój się mnie. .

Mamusia siadała na ławce. kiedy mama zostawiła go w zupełnie obym dla niego miejscu. Tak bardzo kochał swoje zabawki. Mama tłumaczyła Kecziemu. który nazywał się Keczi.Ale ja nie chcę! W przedszkolu jest bardzo duŜo dzieci i nie będę mógł zabierać tam swoich zabawek! Będę musiał bawić się zabawkami razem z innymi dziećmi. Keczi bardzo nie lubił bawić się razem z innymi zwierzątkami.Synku. Pewnego dnia mama powiedziała do niego: . jednak piesek był uparty i nie słuchał. ubrała go i zaprowadziła do przedszkola. Keczi bardzo płakał. od kiedy dowiedział się. Budował zamki. Jakaś pani zaprowadziła go do sali pełnej 126 . jesteś juŜ duŜym pieskiem i musisz zacząć chodzić do przedszkola tak. a on bawił się w piaskownicy. skakanki. samoloty i bardzo duŜo samochodów. jednak jego wysiłki poszły na marne. domy i drogi dla swoich wspaniałych samochodów. który nie chciał pójść do przedszkola W pewnej pięknej krainie razem z rodzicami mieszkał rudy piesek. Ŝe musi iść do przedszkola. Rodzice bardzo go kochali i był on bardzo szczęśliwym pieskiem.Adriana Nowak Jest to bajka dla dziecka które nie chce iść do przedszkola. Miał duŜo wspaniałych zabawek: kolorowe misie. dopóki w piaskownicy nie pojawiło się jakieś inne zwierzątko. którymi uwielbiał się bawić. Keczi zapłakał. Często brał ze sobą swoje skarby i wychodził z mamą na podwórko. W końcu nadszedł ten wielki dzień. Ŝe trzeba się dzielić i bawić z innymi dziećmi. rower. piłki. Ŝeby pozwoliła mu zostać w domu. Inne zwierzątka z podwórka nie rozumiały pieska. oprócz rodziców. O piesku Keczim. Ŝe nie pozwalał dotykać ich nikomu. gdy to usłyszał i odpowiedział: . Bawił się świetnie. Prosił mamę. Mama musiała chodzić do pracy i nie mogła juŜ być z nim cały czas w domu. Rano mama obudziła pieska. Keczi był bardzo smutny. jak robią to inne zwierzątka w twoim wieku.

. Siedział w kąciku i obserwował. pobawimy się razem! Piesek nie był zbyt zadowolony. jak Ci się wydaje. Przekonasz się. A ty jak się nazywasz? No i dlaczego jesteś taki smutny? . Kecziemu bardzo się to spodobało i na jego twarzy nareszcie pojawił się uśmiech.Płaczę.Jestem Keczi . Musiałem zostawić swoje samochody w domu.Ty będziesz policją. Widział. 127 . a ja złodziejem. Kecziemu spodobały się wspólne zabawy i od tej pory chętnie chodził do przedszkola.Tu wcale nie jest tak źle. Na dodatek trzeba dzielić się zabawkami z innymi. 7 lat Piesek i kotek wybrali auta. Poszedł za Lolusiem do kącika z samochodami. Hubert Cel. Kecziemu było bardzo smutno i ciągle płakał za mamą i swoimi zabawkami. Dał się nawet namówić na zamianę samochodów i zmianę ról w pościgu. .krzyknął Loluś . a tutaj takich nie ma.Pobawmy się w pościg! . Potem piesek i kotek układali klocki.zwierzątek. O dziwo. a po powrocie do domu mógł poświęcić czas na zabawy swoimi zabawkami. który ucieka przed radiowozem.Nie martw się! . co dzieje się w tej ogromnej sali. Kecziego bardzo to zaciekawiło. Nigdy przecieŜ nie był w takim miejscu. które musiał zostawić w domu. Ŝe zabawy z innymi zwierzątkami są bardzo fajne. rzucali piłką i ze wszystkimi zwierzątkami bawili się w chowanego.krzyknął Loluś . Wstał i usiadł przy jednym ze stolików. ale zgodził się. a jeszcze inne skaczą na skakance.Cześć! Jestem Loluś. Chodź. inne układają puzzle. Wtedy odezwał się do niego mały kotek: . bo nie chcę tutaj być. jak zwierzątka siedzą razem przy stole i rysują piękne domki.odpowiedział . Od rana do południa bawił się zabawkami w przedszkolu razem z innymi dziećmi. Rozpoczęli zabawę.

Na szczęście w pobliŜu domku Marianka mieszkało wiele małych zwierzątek. lwiątek. Ludzie porównywali go nawet do małego aniołka. A Ŝe często myślał tylko o sobie. co zresztą martwiło całą rodzinę. Czasami był niesforny. Był jedynym synkiem swojej mamy i swojego taty. nieopodal lasu. ale w wielu sytuacjach chciał. rodzina gniewała się na malca. jak to zaplanował. który nie umiał dzielić się z innymi swoimi rzeczami. proste włoski i duŜe. Słonik wprost przepadał za zabawą z innymi słonikami. mądre oczka. 5 lat W niewielkim miasteczku otoczonym pięknego. którzy z nim mieszkali. a bardzo pragnął braciszka. Starał się nie robić przykrości najbliŜszym. Czuł się dobrze. którzy uciekali od mamy w sklepie albo puszczali rękę taty na bardzo ruchliwej ulicy. pachnącego w nieduŜym domku z czerwonej cegły. kiedy miał swoją własność tylko dla siebie. nie słuchał poleceń rodziców i dziadków. Asia Śliwińska. niestety.Natalia Zatka O słoniku. górami. Niestety. Był bardzo ładnym i kochanym przez rodziców maluszkiem. Ŝe to nieładnie. Marianek nie zawsze go przypominał pod względem zachowania. Ogromną radość sprawiało słonikowi przebywanie pośród innych maluchów. Słonik nie lubił teŜ. Miał krótkie. mieszkał słonik Marianek. Marianek nie chciał się zmienić. Niemal kaŜdy dzień zaczynał od szerokiego uśmiechu i buziaków dla wszystkich. I choć tłumaczono mu. Marianek kochał ogromnie swoją rodzinę. dzielić się z innymi ludźmi swoimi rzeczami. JuŜ od samego 128 . a do tego był tak niegrzeczny jak trójka jego sąsiadów. aby było dokładnie tak.

Uśmiech od razu zagościł na twarzy słonika. koparkami i wieloma innymi zabawkami. Marianek był ogromnie zadowolony. Ŝeby obejrzeć zawartość worka naleŜącego do Marianka. Na karuzeli jeździli bracia . W zamku. a w szczególności pięknie błyszczące zielone grabki. ale Marian nie pozwolił tacie go wziąć. A na huśtawce z drewna bujała się małpka Aurelia. Słonik niósł przed sobą ogromny worek z zabawkami. którymi moŜna bawić się właśnie w piasku. znajdującej się obok huśtawki.lwiątka: Boguś. niemal wszystkie zwierzątka z placu zabaw zbiegły się. pojemniczkami. letniego dnia tata i Marianek wybrali się zaraz po śniadaniu do piaskownicy. Marianek i tatuś pozdrowili ich skinieniem głowy. Kiedy mały łobuziak usiadł na skraju piaskownicy i zaczął rozpakowywać swoje skarby. ale z reguły nie umieli gniewać się zbyt długo na ich ukochanego synka. aby wyjść na spacer i spotkać inne maluchy.Bolka.ranka marzył tylko o tym. Maluchy były zachwycone. babci i dziadkowi podobał się nowy zakup i chcieli oni obejrzeć cały zestaw. Od razu spostrzegł pieska . który mieścił się w pobliŜu jego domu. które tato kupił swojemu synkowi poprzedniego dnia. samochodami. więc mama pomogła tylko zapiąć buty i nie minęło nawet dziesięć minut. prawie na dachu. chciały chociaŜ dotknąć pięknych drobiazgów. foremkami. Spakowali wszystkie kolorowe zabawki. grabkami.Lonek i kot .Narina. Ŝe dostał tak wspaniały prezent od tatusia. Mamie. Rodzinie słonika zrobiło się przykro. ale niespodziewanie mały Marian zaczął zabierać im swoją własność krzycząc przy tym: . siedzieli puchacz . Na ławeczkach wokół placu siedzieli rodzice wszystkich dzieci. Bartek i Benek. Był bardzo cięŜki. Z wieŜy wyglądała Ŝyrafka . Piaskownica wypełniła się barwnymi łopatkami. poniewaŜ zobaczył mnóstwo swoich małych przyjaciół. Lecz Marianek wcale nie miał ochoty pokazywać swoich zabawek.Oddajcie! To moje! To nie dla was! Nie zabierzecie mi ich! 129 . zanim Marian znalazł się na placu. W szczególności uwielbiał harce na placu zabaw. wspinającego się po drabince. Pewnego słonecznego.Jalek.

ale nie zwracali uwagi na słonika. To go rozzłościło. Zabawki naleŜą do ciebie. ale był jednak zbyt uparty i chciał zrobić innym na złość. Gdy otworzył oczka i podniósł główkę. co powiedzieć.powiedziała najmilej.Bo mi je zabierzecie! . a jego tato nie potrafił uspokoić syna. Mały Marian krzyczał coraz głośniej. Marian niespodziewanie usłyszał czyjeś kroki.Bardzo cię lubimy i nie weźmiemy twojej własności. Poza tym.odpowiedział zdenerwowany Marian. Ŝe ma rację.dlaczego nie pozwalasz nam obejrzeć twoich zabaweczek? . Nie mógł uwierzyć własnym oczom! Zobaczył maluchy. Marian nie wiedział. Siedział więc ze spuszczoną głową i z zamkniętymi oczami. Rodzice siedzieli na ławkach i czytali gazety. Marianek pomyślał. W końcu słonik zamilkł i zapłakany usiadł odwrócony do wszystkich plecami. wokół niego nie było juŜ dzieci. . gdyby jej nie miał. a kaŜde z nich miało ze sobą jakąś zabawkę. jak bardzo się mylił.PrzecieŜ nie chcielibyśmy.PrzecieŜ nikt tego nie chce – przemówiła Narina . a my chcemy je obejrzeć i tylko chwilę się nimi pobawić. jak tylko potrafiła . Marianek nie chciał rozmawiać ze swoim tatą.Marianku . . Spojrzał w stronę huśtawek.Tylko tak mówicie! – wrzasnął słonik – Zrobicie wszystko. a na ich buziach widać było smutek. Rodzice powstawali z ławek. Nadal myślał. Ŝebyś się smucił. niezadowolenie i zaskoczenie.Nie zrobimy tak . Ŝe chodziło im tylko o zabranie jego zabawek. co ma zrobić. Ŝeby wziąć je dla siebie! Bo jesteście zazdrosne! .Obecni na placu zabaw byli zdziwieni nieładnym zachowaniem. dzieci zostałyby tutaj. Tacie było strasznie wstyd i nie wiedział.zapewnił Jalek . Zwierzątka miały zupełnie inny zamiar. co to wszystko 130 . A teraz juŜ wiadomo. Milczał. Słonik nie wiedział. Nie bardzo wiedział. Nagle odezwała się Aurelia: . Ŝe trzeba wstać i pójść do domu.

Zaskoczony Marianek pozbierał zabawki i podarki od dzieci. a Lonek . Liczy się to.grubą księgę najładniejszych bajek.wielkiego misia z łatką na brzuszku. co mamy i chcemy.mamy dla ciebie tylko trzy malutkie Kubuś Jurecki. . jakie od nich dostaliśmy odrzekł przygnębiony Benek.znaczy. po czym poŜegnały się ze słonikiem. A przyjaciele muszą sobie pomagać w kaŜdej chwili. .Nie jest waŜne.Nasi rodzice nie mają pieniąŜków na nowe zabawki. Podszedł do siedzącego w oddali taty. TuŜ za progiem domu Marianek rozpłakał się. 5 lat i zniszczone piłeczki.odezwał się smutny Boguś . który z uwagą wysłuchał tego. co kaŜde z nas przyniosło. a piłeczki są ostatnimi z prezentów. Lonek dodał: . Ŝe trzeba dzielić się wszystkim.auto ze świecącymi kołami. co wydarzyło się na podwórku.Tylko tyle . Kiedy były zaledwie kawałek drogi od niego. Słonik spojrzał na zwierzęta i na przyniesione przez nie przedmioty. jeszcze mocniej trzymając wszystkie swoje drobiazgi. złapał go za rękę i razem udali się do domu. dzieci połoŜyły przed Mariankiem wszystkie swoje skarby. jeden z najmądrzejszych puchaczy z podwórka: . czym moŜna się podzielić. . I tak: Aurelia przyniosła swoją najpiękniejszą lalkę w niebieskiej sukni. abyś ty teŜ potrafił. co mamy najcenniejsze. Ŝe potrafimy dzielić się tym. Nigdy niczego ci nie zabierzemy i zawsze o tym pamiętaj. odwrócił się w przeciwną stronę. Poczuł wielki smutek i ból w serduszku.odpowiedział Bartek . Narina .A my . Zapamiętaj teŜ.bo one są dla nas najwaŜniejsze. bo w ten sposób czasami bardzo sobie pomagamy. Gdy puchacz skończył.Przynieśliśmy dla ciebie to. Kiedy opowiedział w domu z wielkim przejęciem o tym. I wtedy przemówił Lonek. Traktujemy cię jak swojego najlepszego przyjaciela. mama odpowiedziała ze spokojem: 131 . o czym mówił Lonek. Jalek .

Bartek i Boguś.. 132 . co mam. Przed wyjściem ucałował i uścisnął serdeczniej niŜ zwykle dziadków. ciągnąc za sobą worek z zabawkami. kochani! Chciałem was pięknie przeprosić i podziękować za wasze wspaniałe zabawki . co ma dla niego najwyŜszą wartość. poniewaŜ umie dzielić się nawet tym.Witajcie. A śniły mu się same piękne sny! Kolejnego dnia równieŜ była ładna pogoda. ale gdy wziął do siebie wszystkie wspaniałe rzeczy. Bawcie się nimi. Byli teŜ: Aurelia. MoŜe ta niemiła przygoda nauczy cię dzielenia się z innymi. jeszcze większy Hubert Cel. I tym razem na placu zabaw było mnóstwo zwierzątek. Ja. Wiercił się w swoim łóŜeczku. Wszyscy kochają go jeszcze mocniej. którymi obdarowały go dzieci. tata. Maluszki były bardzo szczęśliwe i od tej pory Marianek bawi się ze swoimi przyjaciółmi i wciąŜ poznaje nowych.Zrozumiałem. Lonek oraz Jalek. Rodzice malca byli bardzo szczęśliwi z powodu zmiany zachowania ukochanego syna. ile tylko chcecie! Na twarzach wszystkich zgromadzonych zagościł promienny uśmiech. ale nie chciałeś nas słuchać. Benek. Narina. babcia i dziadek próbowaliśmy ci to wytłumaczyć.Synku. Od dziś będę dzielił się wszystkim. Uśmiechnął się z całego serca do malców i odezwał się: . Tej nocy mały słonik długo nie mógł zasnąć. Marianek zaproponował mamie i tacie wspólne wyjście na plac zabaw.po czym oddał kaŜdemu jego skarb . z twarzą wtuloną w poduszkę i postanowieniem poprawy zasnął i spał smacznie aŜ do rana. które dostałem od taty. twoi przyjaciele mają rację. Chciałbym dać wam moje nowe zabawki. Ŝe tylko dzielenie się z innymi zapewnia szczęście. a rodziców poprosił o pomoc w zaniesieniu zabawek do piaskownicy. Marianek natychmiast do nich podbiegł. 7 lat niŜ poprzedniego dnia.

Otaczały je góry. Mieszkańcy tej krainy byli bardzo szczęśliwi i pogodni.Ewa Ziajkiewicz Bajka dla dziecka. znajdowała się Dolina Rapachołków. 16 lat 133 . Oczywiście mama zawsze pilnowała. aby tygrysek po Dawid Leszczawski. Mama tygrysica całe dnie opiekowała się swym synkiem Fikumikiem. których zapach unosił się nad nią. Tata tygrys był najszybszy w okolicy. Dolina słynęła z rosnących nieopodal lasu ogromnych poziomek. Właśnie w tym magicznym miejscu mieszkała rodzina tygrysków. Ŝe nawet kot w siedmiomilowych butach nie doszedłby tam przez rok. Ŝe pośród traw rosły tylko czterolistne koniczynki oraz kolorowe kwiaty o cudnym zapachu. śpiewać piosenki. a jeszcze inne swą łagodnością zapraszały do zimowych zabaw lub letnich spacerów w promieniach słońca. z których zawsze przywoził medale. dlatego często wyjeŜdŜał z domu na róŜne olimpiady. inne były szpiczaste niczym wieŜa w zamku. Mały tygrysek uwielbiał spacerować z mamą po górach. MoŜliwe. grać z nią w łapki. Było to bardzo piękne i magiczne miejsce. iŜ spowodowane to było tym. Mały tygrysek Fikumik i jego rodzina Dawno. dawno temu. Jedne przypominały statek. które boi się samotności. których stoki przybierały najdziwniejsze kształty. a przede wszystkim uwielbiał piec z nią czekoladowe ciasteczka i dekorować je poziomkami. w tak odległym krańcu świata.

odpowiedział mały tygrysek i poczuł. . Rodzina tygrysków wraz 134 . wracając z pracy. jesteś juŜ na tyle duŜy. sercem jest zawsze przy nim. Ŝe jest w pokoju sam. lecz zamiast mamy śniadanie przygotowała mu Dobra WróŜka. będąc w pracy. Tygrysek był tak szczęśliwy. Ŝe mogę wrócić do pracy. Ŝe chociaŜ mama pracuje. Do tej pory zawsze zasypiał z mamą i budził się obok niej. Ŝe paski na jego sierści ułoŜyły się w kształt serduszka.Kochanie. Od jura będzie się tobą opiekowała nasza sąsiadka . mamusiu. Chcę być z tobą . Poczuł się opuszczony przez mamę. Tygrysek zobaczył w niej mamusię pracującą w cukierni. tygrysku. Płakał tak mocno. spotkała tatę. nie smuć się! Po pracy będę wracała do ciebie i będziemy razem piekli czekoladowe ciasteczka .Dobra WróŜka. Tygrysica sprzedawała ciasteczka i wszystkim klientom opowiadała o swoim małym synku Fikumiku. cały czas o nim myśli. przytulił poduszkę i zaczął mocno płakać. Mały tygrysek przestał płakać. Kiedy skończyli.czekoladowej uczcie dokładnie mył ząbki! Fikumik czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. . Spójrz w kałuŜę. które dla nich upiekł. Bał się. Z radości przytulił mocno Dobrą WróŜkę i zaproponował. bardzo go kocha i. aby upiekli mamie wielkie czekoladowe ciasteczko w kształcie tygrysiego serduszka. jak łzy napływają mu do oczu. Ŝe przestała go kochać i juŜ nigdy do niego nie wróci. Ŝe obok łóŜka powstała wielka kałuŜa łez. Wtedy do pokoju weszła Dobra WróŜka i powiedziała: . PrzeraŜony pobiegł do kuchni. Twoja mama bardzo cię kocha. Mama. Mówiła. który właśnie ukończył kolejną olimpiadę obwieszony medalami. a on zrozumiał.Synku. KałuŜa łez wyschła. do domu weszli rodzice tygryska. Ŝe jest z niego bardzo dumna. Pewnego dnia mama powiedziała Fikumikowi: .Nie. Następnego ranka Fikumik otworzył oczka i zauwaŜył.powiedziała mama tygrysica i utuliła tygryska do snu.Nie płacz. Fikumik pobiegł szybko do kuchni i przyniósł rodzicom ogromne czekoladowe ciastko. Mały tygrysek pobiegł szybko do swojego pokoju.

które nie wie. a park oświetla juŜ tylko kilka starych. Kacper jest tam od kilku minut. po raz kolejny tego dnia. 135 . Bezradnie stoi na rozdroŜu. oblepionych ogłoszeniami latarni. Mały chłopiec i o brązowych chciwych włosach wiedzy mądrych. Niezwykły sen Hania Klewiado. MoŜe jednak uczyć się jedynie na własnych błędach. Pośrodku alejki usłanej wyblakłymi juŜ i podeptanymi liśćmi stoi on. Gdy rodzice tygryska byli w pracy. Nie wie. co zrobić ze znaleziskiem. 4 latka Deszczowy wieczór. Okna we wszystkich domach pozasłaniane. a co złe. Rodzice kaŜdą wolną chwilę spędzali z ukochanym synkiem. Tata tygrysek opowiadał o tym.? Nagle. Wokół z kaŜdą chwilą robi się coraz ciemniej. co jest dobre. z nieba spadają przezroczyste krople.. jak zdobywał kolejne medale. gdzie przeŜywali najdziwniejsze przygody. Najczęściej zabierali go na wycieczki po skałach.z Dobrą WróŜką zasiadła do stołu. W końcu chłopiec wolnym krokiem rusza w stronę domu. a co złe. Nie wie. Jest zagubione w świecie i ma dość szarej rzeczywistości.. co zrobić. z powodu których wszędzie jest tak ponuro i pusto. czarny skórzany portfel. ulice prawie puste. co jest dobre. zastanawiając się. bawił się z Dobrą WróŜką i czuł się najszczęśliwszym tygryskiem na świecie. Szymon ChadŜy Bajka terapeutyczna dla dziecka. a w małej zmarzniętej rączce trzyma gruby. oczach. Od tej pory dni mijały małemu tygryskowi na zabawie.

Ale to nie jego wina. W moim królestwie. o jakiej zawsze marzył..Właśnie tu jesteś." "Sprawdź.Ale co takiego zrobiłem? . Kacper dotyka jej i nagle znajduje się w innym miejscu! Jest tam ciemno i strasznie gorąco. . nie! Zanieś portfel na policję" . Jak zwykle jest sam. Ŝe nikt mu nie wyjaśnił. Tak rozmyślając. Chłopiec odwraca się na chwilę. A teraz ktoś ich szuka. jego juŜ nie ma. Mały chłopiec w parku znajduje portfel. Na dodatek wyrzuciłeś czyjeś dokumenty. czyj on jest!" "Po co? Jak ktoś go zgubił. Wyciąga z niego pieniądze. a dokumenty wyrzuca do stawu. Ma zabawkę.mówi diabeł.. Teraz ma misia. . naprzeciwko siebie sadzając brązowego pluszaka..Kim jesteś? . co robić. Ale zamiast niego jest koperta..Ale jak to? Dlaczego się tu znalazłem? ..Będziesz teraz smaŜył się w piekle ha!ha!ha! . . co się w takiej sytuacji robi.Ale ja nie wiedziałem.nie ma. schował portfel i postanowił zrobić coś z tym jutro. a resztę wyrzuć" .pyta przeraŜony. Idzie do domu. przepraszam. . 136 . Chłopiec jest z siebie zadowolony. Kacper siada na łóŜku. bo są mu bardzo potrzebne. "Kup sobie słodycze.jak zwykle o tej porze .Znalazłeś coś i zamiast to oddać. Banknoty chowa do kieszeni.Władcą piekła. ." Chłopiec nie wiedział. . by po chwili zapłacić nimi za wielkiego misia w sklepie z zabawkami. "Nie.pyta chłopiec. O.."Weź pieniądze. Po chwili przed zdezorientowanym dzieckiem staje sam Diabeł.mówił głos w jego głowie. doszedł do domu. a kiedy z powrotem chce spojrzeć na misia.A co to jest piekło? . to jego problem. .odezwał się drugi. . Rodziców . kupiłeś sobie zabawkę.Bo zrobiłeś coś złego i teraz musisz ponieść za to karę. a sam poszedł spać.

6 lat 137 . Spodziewał się. to teŜ zrobił… JuŜ następnego dnia zguba znalazła się u właściciela. Marysia Klewiado. a ona. to bardzo niedaleko.Niee!!!. Uff! To był tylko sen. Przypomina mu się to. Ŝe drzwi otworzy mu jakiś biznesmen albo ktoś w rodzaju gosposi… Mimo wcześniejszych obaw. Ŝe portfel nadal tam się znajduje. jak kupił wielkiego misia i jak po chwili dotknął jakiejś dziwnej koperty i przeniósł się do tego strasznego miejsca. chłopiec juŜ się nie denerwuje. Krępej postury. Ku jego zaskoczeniu wejście otwiera dziewczynka.krzyczy Kacper Chłopiec budzi się cały zlany potem. stojąc juŜ pod drzwiami. Ŝe nic mu nie grozi. po spędzeniu wielu godzin razem. Zagląda pod poduszkę i ku własnemu zaskoczeniu odkrywa. Ŝe taty nie ma. W ten sposób. Jak się okazało. Co sobie postanowił. Po uświadomieniu sobie.. Powiedział jej. Przemaszerował dziesięć minut i odnalazł adres wskazany w dokumentach. zaledwie kilka bloków dalej w kierunku szkoły. zmarznięty chłopiec o imieniu Kacper tuŜ po szkole postanowił wyruszyć z domu oddać czarny portfel. KaŜdy następny dzień w Ŝyciu Kacperka był juŜ kolorowy. wpada mu pomysł do głowy . juŜ jest spokojny. co jeszcze parę godzin temu mogłoby wydawać się prawdziwe.wystrzałowy! Postanawia dokładnie sprawdzić zawartość portfela i znaleźć dokładny adres właściciela zguby. Kacper zapamiętał ten szary dzień. która jest w podobnym wieku co on. postanawia przemyśleć to. dzieci zaprzyjaźniają się. po co przyszedł. Nieoczekiwanie. ale Ŝeby poczekał z tym portfelem. bez Ŝadnego ostrzeŜenia. kiedy znalazł portfel jako jeden z najszczęśliwszych dni w swoim Ŝyciu.

A moŜe jest to ten sam las? W lesie tym Ŝył sobie mały wilczek z mamą i tatą oraz mnóstwem braci i sióstr. Często chorował. to w chowanego. Co widzisz? Las? Drogę? Pole? A moŜe piękną łąkę. Dawno. bawiąc się to w berka. do którego chodzisz z mamą na spacer. z nadzieją. ale juŜ nie jest wcale taki mały. Ŝe będzie mógł się pobawić wraz z kolegami. I wilczek ów nie Ŝył za siedmioma górami i za siedmioma lasami. które boi się wizyty w szpitalu. Słyszał o tym miejscu bardzo wiele strasznych historii. Podczas gdy inne wilczki biegały radosne. kiedy przemyka gdzieś w oddali ze swoją wilczą rodziną. Martwił się o swoją pociechę. Raz od małej wie- 138 . moŜe kiedyś go zobaczysz. Bał się iść do szpitala. nie miał apetytu. bo teraz to ogromny. Tata wilk stwierdził. za siedmioma lasami Ŝył sobie mały wilczek… …Przepraszam. Pomyliłem się. dawno temu. Wyjrzyj przez okno. Chcę Ci opowiedzieć historię wilczka. silny i mądry wilk. gdzie Marysia Klewiado. A tak w ogóle. Mały wilczek Ŝył sobie całkiem niedawno. Mały wilczek był temu przeciwny. 5 lat źdźbła trawy tańczą w rytm muzyki wiatru? JeŜeli przyjrzysz się uwaŜnie. był słaby. Wilczek był smutnym zwierzątkiem. przykryj się kocykiem i zamknij oczy. Ŝe małego wilczka trzeba zabrać do szpitala. mały wilczek siedział w domu. to Ŝyje dalej. Wyobraź sobie las. wyglądając przez okno. za siedmioma górami. Usiądź więc wygodnie. Całkiem podobny do tego.Robert Kownacki Bajka dla dziecka. Leśny szpital.

Po tym. W końcu jest wilkiem. Ŝe on równieŜ nie będzie się bał. Było tam mnóstwo zwierzątek. Nawet słowa mamy nie dodały mu otuchy. Muszę Ci powiedzieć. Ŝe pracujące tam lisice pielęgniarki są bardzo złe i nie lubią małych zwierzątek. To juŜ koniec bajeczki. Tata wilk się ucieszył. mógł się bawić z innymi zwierzątkami. Pan lekarz. Ŝe ostatnio widziałem wilczka. W końcu wyjął swoją ulubioną piŜamkę. a w szczególności wilczków. 139 . Nawet zaczął biegać. powoli trzeba iść spać. która tam była. Dziś jest juŜ dorosłym wilkiem. Ŝe jego syn zrozumiał. rodzina odwiedzała go bardzo często. Po długiej wędrówce przez bór dotarli w końcu do leśnego szpitala. Ŝe chce być taki. małych i duŜych. Trzeba się samemu przekonać. wziął swoją ukochaną zabawkę i powiedział rodzicom. jak inne dzieci. Ŝe wilki potrafią zawsze odnaleźć słuszną drogę. Mały wilczek zdecydował. Ŝe niedługo wyzdrowieje. To był bardzo duŜy dom i wilczek bał się. Mama wilczka zawsze mówiła. jak ze szpitala wyszedł. a wilki są odwaŜne. Miał duŜo przyjaciół. usłyszał. ale zwierzątka nie były wystraszone. A lekarze i pielęgniarki pomogli mu wyzdrowieć. ale tata natychmiast mu wytłumaczył. gdzie mogą mu pomóc. Mały wilczek bardzo długo nad tym rozmyślał. leśny szpital nie był aŜ tak bardzo straszny. ale będzie jeszcze musiał tutaj pobyć. który był OGROMNYM niedźwiedziem powiedział wilczkowi. Mały się tym nie przejmował. dzięki czemu mógł się bawić w chowanego i w berka. No. jak jest tam naprawdę. Powiedział mi. Drugim razem od kogoś innego. Ale wiedział równieŜ. Szybko się zaprzyjaźnił z innymi zwierzątkami. Równie chorych. bo są one bardzo często kłamstwami. by nie słuchał takich opowieści.wiórki. Ŝe szpital nie jest taki straszny. Ŝe jeŜeli nie pójdzie do leśnego szpitala. Ŝe się w nim zgubi. iŜ szpital to jedyne miejsce. Ŝe w dziwnych okolicznościach zniknął niedźwiadek. jak on. to dalej będzie chory i nie będzie się mógł bawić z innymi zwierzątkami. Z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. Jak się okazało.

kto zechce mu dokuczyć. Nie zapraszano go nigdzie. Wolał posiedzieć w ukryciu. starym strychu . które zamieszkiwały strych.zdaje się. których znał.Aleksandra Naganowska Bajka jest przeznaczona dla dzieci. a inne pająki wciąŜ naśmiewały się z jego okularów. Był większy. Brakowało mu tylko przyjaciela. coraz rzadziej wychodził. Tej nocy takŜe śnił się Gogo ten sen. drwili sobie z niego.mieszkał pająk Gogo. przystroili jego mieszkanie. Wszyscy. a on płakał tylko z powodu swojej samotności. miał wszystkiego pod dostatkiem. jak zwykle panował w nim półmrok. To sąsiedzi znów się kłócą albo pani karaluch robi pranie . Gdy zasypiał. na stole leŜał stos prezentów. Bał się. Ŝe nie ma kropek. Gogo był coraz bardziej zamknięty w sobie. Rzadko się uśmiechał. Gogo zawsze był sam. Było cicho i spokojnie. Ŝe przy ulicy Chabrowej . Często płakał w ukryciu. Miesiące płynęły. Ŝe jest gruby i zbyt owłosiony. Samotny. na niewielkim.pomyślał. Ŝe znowu natknie się na kogoś. Przygotowali mnóstwo łakoci. Urządzili mu przyjęcie urodzinowe. bo przecieŜ nie mógł robić tego jawnie. Ŝe jest mięczakiem i beksą. Nagle jednak coś wybudziło pająka. Pająk Gogo i czerwony kalosz Wcale nie tak dawno temu. Nigdy nie miał przyjaciela. Czasem coś czytał. zawsze śnił mu się ten sam sen: wchodził do mieszkania. bo i teŜ nie miał Ŝadnych powodów ku temu. jak palec i zgnębiony był ten nasz Gogo. nie bawił się z nikim. ale na pewno za siedmioma górami i lasami. I nagle rozbłyskało światło. Biedronki śmiały się. W powietrzu unosił się tylko zapach bitej śmietany i truskawek. by pospacerować. rysował lub oglądał telewizję. Nosił wielkie okulary w czarnych oprawkach i niemodne ubranie. Zaraz by mówiono. Te dźwięki 140 . Ŝuki. bardziej owłosiony niŜ wszystkie inne stworzonka. które są zbyt nieśmiałe. To byli jego wspaniali przyjaciele. odrzucone przez swych rówieśników z powodu swojej inności. PrzecieŜ niczego się nie bał.

Kroczył dziarsko w kierunku kalosza.rzekła stara Mucha Tekla. otworzył drzwi. Kubuś Grabski.Hmm. mieszkał i poszedł spać. przeraźliwe historie o czerwonym bucie. które Gogo znał.. . Nikt się tam nie zbliŜał od 20 lat .było zbyt ciemno. Ŝe opowiadano róŜne. Ŝe nie moŜe liczyć na niczyją pomoc. Postanowił sprawdzić. Po tych słowach reszta towarzystwa rozeszła się pośpiesznie. czerwony kalosz przewrócił się i przygniótł stonogi bliźniaczki: . Wiedział. który nie wierzył w duchy. 141 . Stonogi dostały nauczkę . Wiedział. tak się płaci za nocne harce i nieuwagę. nic się nie da zrobić. w którym. równieŜ cała rodzina biedronek wyległa zobaczyć. Miał mało czasu.Edmund w swojej niebieskawej szlafmycy. ale to tylko zwykły. Obszedł kalosz dookoła. Ŝe otwierają się kolejne drzwi. Nic jednak nie widział . który nie moŜe nikogo skrzywdzić. Został tylko Gogo. Teraz słyszał. Na korytarzu stał juŜ wyraźnie zaspany pan karaluch . ale Gogo wierzył.były jednak inne od tych. Kalosz jest nawiedzony. Widocznie nie tylko jego musiały obudzić te hałasy. 3 latka Stary. Ŝe jeszcze Ŝyją. po czym zatrzasnął drzwi swojego młynka do kawy. Postanowił sam ruszyć na odsiecz bliźniaczkom. zjawy i widma. wysłuŜony but. Nie było. Powolutku wstał. co lub kto robi tyle zamieszania i to w środku nocy.krzyknął śuk Mikołaj. Dotarł na miejsce. śuk Mikołaj zapalił w końcu światło. rzecz jasna. czy jest moŜe jakiś prosty sposób na uwolnienie stonóg. co teŜ się dzieje. Stonogi były nieprzytomne. W korytarzu rozległy się okrzyki przeraŜenia. Ten kalosz zawsze był niebezpieczny i dlatego wszyscy go omijaliśmy.To juŜ koniec. bo jest rzeczą. co się dzieje. by sprawdzić. Znowu zaatakował ten stary trep.

Mamy skrzydła.Gogo wiedział. Wszedł ostroŜnie i zobaczył parę staruszków. Zapukał. po co przybywasz. Wiemy. która dokładnie widzia- 142 . Były to dwie ćmy. Upleć trzy nici. ostatnią ciągnął sam. Nikt. oprócz muchy Tekli. PołoŜył się spać do ciepłego łóŜka i znowu śnił swój piękny sen. nieroztropne stonogi. a ty jesteś świetnym rzemieślnikiem. Gogo uplótł trzy nici. PomoŜemy ci.. bo nikt nas nie lubił. But był zbyt cięŜki nawet dla niego. Ŝe nielubiany i odrzucony przez wszystkich pająk Gogo z pomocą ciem zdołał uwolnić małe. Wtem usłyszał jakiś hałas wyraźnie dobiegający ze środka czerwonego kalosza.. 3 latka Nazajutrz wszyscy opowiadali. Bliźniaczki zostały uwolnione. które zamieszkały w tym bucie. a wtedy wspólnymi siłami przesuniemy but i uwolnimy stonogi. Ŝe stał się cud.AleŜ skąd. Wspólnymi siłami udało się uwolnić stonogi.czy państwo są duchami? . jesteśmy starymi ćmami. nie odwaŜył się jednak spojrzeć w oczy staremu stonodze Zygmuntowi. w którym mieszkały stonogi. Nikt nie wiedział. Gogo podziękował grzecznie ćmom i ruszył pod domek dla lalek. Po cichutku więc wymknął się w stronę swojego mieszkanka. Tak teŜ się stało.przedstawił się grzecznie Gogo . Ŝe sam nie przesunie kalosza nawet o milimetr.Dobry wieczór . Kubuś Zieja. . dwie przywiązał do skrzydeł ciem.

czerwonego kalosza i słuch o nich zaginął. Przestano odtąd na strychu przy ulicy Chabrowej zwracać uwagę na jego ciemne okulary i niemodny strój. MoŜe nie jest najpiękniejszy i najmodniej ubrany. ale wykazał się odwagą. Nie wiadomo. tańczyć. jak uwolnił stonogi. jak mogli nie doceniać tego przezabawnego pająka tylko dlatego. Ŝe tak naprawdę nigdy nawet nie rozmawiali z pająkiem Gogo. Wszystkie przyjęcia. by jeszcze raz opowiedział.ła. Gogo czuł. starymi ćmami. Taka postawa zasługuje na szacunek. co z dwoma.Gogo. małe uczty. co się stało minionej nocy. Prawdopodobnie wyprowadziły się ze starego. Wielu przyznało. Wszyscy dziwili się. to sny naszego pająka. Wszyscy chcieli z nim rozmawiać. które pomogły Gogo. prosili. brzydki. mimo iŜ dotąd nie lubiła Gogo. Jedyne. Gogo był odtąd uwielbiany. Stara mucha. Powinniśmy mu podziękować. Pewnie zapytacie. Biedronki grały z nim w kropki. poczuła do niego cień sympatii. więc nie warto się z nim zadawać. MoŜe jestem stara.To Gogo i jakieś dwie stare ćmy pomogły maluchom . . Urządzono wielkie przyjęcie. Ŝe odróŜniał się od reszty.rzecz jasna . Mucha Tekla codziennie bywała na herbatce. ale wzrok mam doskonały. co się nie zmieniło na strychu przy Chabrowej. Po raz pierwszy w Ŝyciu miał przyjaciół. Po prostu uznano.zawołała Tekla Sama wszystko widziałam. Pająk był wzruszony. a nawet wesela nie mogły odbyć się bez naszego dzielnego pająka. Okazał się dzielny i bezinteresowny. Uratował stonogi. Ŝe jest inny. Gogo zaimponował starej musze. MoŜe teraz mieszkają w waszych butach? 143 . Ze zdaniem tej starej muchy wszyscy się liczyli. Gogo stał się duszą towarzystwa. Teraz postanowiono naprawić swój błąd. którego honorowym gościem był . Ŝuki bawiły się w chowanego. Powinniście mu podziękować. urodziny. bale. kiedy my odwróciliśmy się od nich. niespodziankę. Ŝe nareszcie został zaakceptowany. a tego nikt przecieŜ się po nim nie spodziewał.

144 . bawi się i śmieje. jak grają w piłkę. spuścił główkę i odszedł smutny z powrotem na huśtawkę. Ŝe gra razem z nimi. Piesek skrzywił się i powiedział. Podszedł drugi i trzeci. bo róŜnił się wyglądem od całej reszty. tylko Łatuś był malutki i miał białe łatki. Ŝe wpadła ona za bardzo wysoki płot. jak zawsze. śmieją się i wygłupiają. przez którą mogliby wyciągnąć piłeczkę. Inne pieski były duŜe i czarne. Od tego dnia inne pieski przezywały biednego Łatka. Ŝe takie małe i dziwne pieski na pewno nie potrafią grać w piłkę. bo bardzo było mu przykro z tego powodu.Anna Socha Bajka dla dziecka. siedział na huśtawce i patrzył z zaciekawieniem na inne pieski. Bajka o piesku Łatusiu Mały piesek Łatuś chodził do szkoły. czy mógłby pograć razem ze wszystkimi. lecz był on zbyt wysoki. W tym czasie reszta piesków zaczęła się głośno śmiać z Łatusia. które jest odrzucone przez otoczenie (rówieśników. Pieski na róŜne sposoby próbowały wspiąć się na płotek. kolegów). zebrał się na odwagę. W końcu po wielu próbach zauwaŜyli koło drzewka malutką dziurkę w płocie. Ŝaden nie był w stanie przejść przez dziurę. zrezygnowały i poszły do szkoły pobawić się w coś innego. bo był za duŜy. Ŝeby przejść na drugą stronę. Łatuś zapragnął pograć razem z nimi. Zaczął się śmiać i wrócił do kolegów na boisko. Pieski zmęczone próbami. Pewnego dnia Łatuś. siedział na huśtawce i przyglądał się innym pieskom grającym w piłkę. Łatuś bardzo się przejął tymi słowami. WyobraŜał sobie. Podszedł jeden piesek. podbiegł do jednego z piesków i zapytał. wsunął łapkę i dalej nie mógł juŜ przejść. a on chodził smutny. uczył się bardzo dobrze i lubił grać w piłkę noŜną. Często bywał na podwórku szkolnym. Nagle jeden z piesków tak niefortunnie kopnął piłeczkę.

Ŝe śmiały się z niego. kopał. odbijał raz główką. jak ślicznie gra. nawet w malutkim piesku jest jakaś zdolność. Ŝe z łatwością przeszedł przez dziurkę i wyciągnął piłeczkę. a gdy wrócił z nią na boisko. Potem pochwaliły Łatusia. zaczął grać (a grać potrafił bardzo dobrze. szybko zeskoczył z huśtawki i podbiegł do płotka. Ŝe jest malutki. której inni mogą mu pozazdrościć. Bez zastanowienia i w podskokach pobiegł z kolegami na boisko. Całą sytuację obserwował przez okno jeden z piesków. porzucił piłeczkę i zaczął uciekać. raz noskiem. Ŝe w kaŜdym. Bardzo się zdziwił. Wszyscy wybiegli na podwórko i z niedowierzaniem patrzyli na Łatusia. które wcześniej się śmiały z Łatusia. odetchnął z ulgą. W pewnej chwili Łatuś zauwaŜył obserwujące go pieski. podziękowały za wydostanie piłeczki zza płotu. Jednak pieski dogoniły go. sprytniej przebiega z piłeczką miedzy łapkami duŜych piesków i zdobywa wiele goli dla swojej druŜyny. Ŝe ładnie gra i zaprosiły do wspólnej zabawy. Łatuś i jego koledzy zrozumieli. który uwaŜnie przyglądał się całemu zajściu. Dominika Miąso. to znowu łapką.Łatuś. Był tak mały. doskonale bawiąc się przy tym. Odtąd juŜ zawsze Łatek gra z wszystkimi pieskami w piłkę i jest duŜym wsparciem dla grupy. bo ćwiczył w domku codziennie) Łatuś podrzucał piłeczkę. przytuliły do siebie i zaczęły przepraszać za to. a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. co widział. 5 lat 145 . poniewaŜ przez to. Łatuś bardzo się ucieszył. szybko pobiegł do swoich kolegów i opowiedział im o tym.

bo Piotruś był strasznym kłamcą. co mają zrobić. kiedy tylko nadarzyła się okazja.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. znajomi. Zarówno młodsze dzieci. Jego fantazja do tworzenia róŜnorakich gier była olbrzymia. którzy padli ofiarą kłamstw chłopca. Babcia bardzo się ucieszyła z tego powodu. 146 . StraŜ szybko wskazane pojechała na miejsce i wielki był gniew straŜaków. które kłamie. Ŝe nie ma Ŝadnego poŜaru. Ŝe nie ma Ŝadnej paczki. jak i rówieśnicy z chęcią spędzali z nim długie godziny na zabawie. Powoli szła na drugi koniec miasta. Był lubianym chłopcem za swą niezwykłą radość i pomysłowość. Piotrowi nieźle się dostało od rodziców. poniewaŜ od bardzo dawna nie widziała swojego ukochanego wnuczka. Ŝe na poczcie czeka na nią paczka od wnuczka. kiedy okazało Dawid Leszczawski. A przecieŜ w tym momencie. Ŝeby ich jedyny syn przestał kłamać. Codziennie zjawiali się u nich sąsiedzi. 6 lat się. Raz przyszła bardzo schorowana staruszka. Jednak odnoszono się do niego z duŜą dawką nieufności. mógł ktoś naprawdę potrzebować ich pomocy. aby dowiedzieć się na miejscu. Rodzice załamywali nad Piotrusiem ręce. Piotr powiedział jej. kiedy oni byli w lesie. w pewnej wiosce mieszkał sobie chłopiec imieniem Piotruś. ale nadal kłamał. Innym razem poinformował straŜ poŜarną o wielkim poŜarze lasu daleko za miastem. A czy to prawda? Dawno temu. sami juŜ nie wiedzieli.

Tak często nas okłamujesz. Raz jeszcze spojrzał na zastawiony stół. Na drugi dzień.Dlaczego nie przyszliście do mnie na urodziny? .Widzisz. gdyŜ dzieci zrozumiały. pobiegł do swojego pokoju.A kiedy one mają się odbyć? .powiedziała Zuzia ze smutkiem.. kiedy tylko wyszedł na podwórko.PrzecieŜ was zapraszałem. aby pomóc mamie w przygotowaniach. Ŝe i tym razem uznaliśmy. Ŝe przyjdą. Będzie tort z mnóstwem świeczek. Kiedy przyszedł ten wyczekiwany przez niego dzień. czemu nie? . których okłamałem .zapomnieli nawet o moich urodzinach.Teraz rozumiem. Piotrusiu . a wy się zgodziliście. która była najstarsza z całej grupki dzieci.reszta przytaknęła smutno.Jasne.odpowiedzieli chórem. . Ŝe zaproszenie nie było kłamstwem . a nikt się nie pojawił. Ŝe nikt do niego nie przyszedł.Oczywiście. .powiedział ze spuszczoną głową . a w jego oczach pojawiły się łzy .spytała Zuzia. z wielkim podnieceniem czekał na gości. szybko odnalazł swoich przyjaciół. przyjdziecie? . MoŜe w takim wypadku przyszlibyście do mnie dzisiaj? .Za dwa dni. . .popatrzył na nich z nadzieją.Chciałbym zaprosić was na moje urodziny . za godzinę przyjdziemy do ciebie . . aby wszystko było zaplanowane w najdrobniejszym szczególe. Mijały godziny. aby powiadomić mamę. ile osób przyjdzie do niego na urodziny.Są smutni i źli. lody i . . I to są przyjaciele . jak i innych. Zaraz pobiegł do domu.uradowany Piotruś pobiegł do domu.popatrzył na nich z nadzieją. dopóki sam tego nie doświadczyłem. Zapłakany. ale nie wiedziałem.co najwaŜniejsze . którzy bawili się beztrosko. jak się czują ludzie.spytał. ale gości nie było widać. ciastka. . Ŝe to kłamstwo .myślał . To co. 147 . Ŝe tak jest. A przecieŜ powiedzieli. gdzie stały juŜ owoce i słodkości. Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwał Piotruś.powiedział Piotruś do swoich przyjaciół podczas jednej z zabaw.świetna zabawa.

a wszędzie było słychać muzykę i śmiech dzieci. dziadkiem i babcią. kolorowymi kwiatami. uczynne i nie w głowie im było rozrabianie. tatusiem. Ŝe juŜ nigdy nie będę kłamał . 5 lat A Ŝycie w miasteczku uspokoiło się. gdyŜ Piotruś dotrzymał słowa i naprawdę przestał kłamać. ten powiedział: . niewielkiej wiosce Prawdziwowice. Dzieci były bardzo grzeczne. a to w przedszkolu. które mogłoby się spełnić. białym domku razem z mamusią. Wioska była cała zielona. Małgorzata Macan Jest to bajka dla dziecka. porośnięta pięknymi. Ale za to chciałbym wam złoŜyć obietnicę. szanowali i pomagali sobie nawzajem. Wszyscy oni Ŝyli oni w ślicznej.po tych słowach zdmuchnął świeczkę.Nie mam Ŝyczenia.Po godzinie przyszli jego przyjaciele z prezentami i z Ŝyczeniami. Mieszkał on w małym. urodzinową Rafał Leszczawski. a to w szkole podstawowej. Zawsze świeciło tam słońce. Z jednym chłopczykiem jednak od początku były problemy. Pewnego razu był sobie chłopczyk imieniem Karolek. Wszyscy tam się znali. co w Prawdziwowicach nie było spotykane. które notorycznie kłamie O Karolku kłamczuszku. 148 . Zdarzało mu się często mówić nieprawdę. A kiedy mama wniosła duŜy tort i postawiła go przed solenizantem.

a ty. Ŝe ciocia Marysia nic nie wie o swoim przyjeździe. Śmiechu było. Tam juŜ Karolek tarzał się ze śmiechu po trawniku. Ŝe nie postąpił dobrze i wrócił smutny do domu. tylko leŜał i się śmiał.według niego . Ŝe to moŜe się jeszcze powtórzyć. tatuś skosił trawnik i przyciął Ŝywopłot. Ŝe się myli. Przyjedzie na kilka dni. Okazało się.Ojej. w której miała pojawić się ciocia. więc wolał lepiej pobiec do swojego pokoju. Dziadek jednak tylko pokiwał głową. dając chłopcu do zrozumienia. co niemiara. mamusia wysprzątała cały dom od góry do dołu na błysk. ukradli twój rower!!! Dziadek mało nie spadł z krzesła. myśląc. Postanowił wymyślić coś nowego. jak byliście w mieście. nadal nie było po gościu ani śladu. poniewaŜ bardzo się za nami stęskniła. Karolek z trudem powstrzymywał śmiech.Kochani rodzice! Dzisiaj. cóŜ to dzieje się przed domem sąsiadów. tym razem . było włamanie do komórki. wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeć . Nie zastanawiając się długo. Rodzice nie przypuszczali. Babcia zaniepokojona postanowiła zadzwonić. Mama tylko klasnęła w dłonie i krzyknęła: . Dziadek zaczął coś podejrzewać. Ŝe za trzy dni sprawi nam wizytę. przecieŜ w wiosce nigdy nie zdarzały się takie rzeczy. poniewaŜ pierwszy raz takie coś miałoby miejsce w Prawdziwowicach. Nie minęły dwa dni. Karolek nawet nie zszedł na dół. Pobiegł do kuchni i oznajmił: . a Karolek znów zaczął się nudzić. taki był uradowany ze swojego pomysłu.Pewnego dnia postanowił zrobić „psikusa” rodzinie. trzymając się za brzuch. trzeba się szybko wziąć do roboty! Ja posprzątam cały dom..bardziej zabawnego. ale miał nadzieję. a z piekarnika juŜ było czuć wspaniały zapach pieczonego babcinego sernika. Przygotowania ruszyły całą parą. aŜ zbiegli się sąsiedzi.Dziadku. dzwoniła ciocia Marysia. 149 . dziadku! Szybko. Wtedy miarka się przebrała. Złapał czym prędzej laskę i pognał przed dom. Gdy wybiła godzina. Ŝeby godnie przywitać gościa. babciu upieczesz jakieś ciasto.. mówiła.

w sam raz na kolację. Gdy rodzice wyszli z pokoju. Spojrzał w niebo i przyrzekł sobie. Ŝe bardzo się na nim zawiedli i Ŝe to bardzo źle tak oszukiwać innych po to.Cała rodzina postanowiła porozmawiać z chłopcem. 150 . Okazało się. Na miejscu okazało się. ale nikt nie brał jego słów powaŜnie. by tylko mieć tę chwilę zabawy. Minął tydzień i chłopczyk dotrzymywał danego sobie słowa… Pewnego dnia. W domu. Ona czym prędzej się po niej wciągnęła na górę. Karolkowi takŜe podziękowała uściskiem. Mela Krajewska. 5 lat Od tej pory Karolek mówił samą prawdę i wszyscy byli z niego bardzo zadowoleni. usłyszał cichutki płacz. Uradowana rzuciła się na szyję dziadkowi i mocno go ucałowała. Powiedział. wiedząc. niestety. Rodzice z niedowierzaniem słuchali opowieści dziadka i Karolka. Ŝe naleŜy kaŜdemu dać szansę i wziąwszy swą laskę. by mu uwierzyli. co mówi wnuczek. pobiegł z chłopczykiem do lasu. Karolek wręcz błagał. Ŝe stał się dobrym chłopcem. Ŝe takŜe była na spacerze i zachwycona piękną przyrodą nie zauwaŜyła dziury. usiadł przed oknem i zaczął szlochać. Zaniepokojony postanowił sprawdzić. przestraszoną dziewczynkę. Za krzakiem jałowca spostrzegł głęboki dół. co się stało. Uświadomili mu. Dziadek połoŜył się na ziemi i podał laskę dziewczynce. Ŝe Karolek mówił prawdę. Ŝe się poprawi. gdy był na spacerze w lesie. Nie chciał juŜ więcej sprawiać rodzinie ani innym przykrości. Wszyscy razem wrócili do domu chłopca. Tylko dziadek zaczął się zastanawiać nad tym. nikt mu nie chciał wierzyć. poniewaŜ kaŜdy pamiętał jego wcześniejsze wybryki. Karolek wziął to sobie tym razem powaŜnie do serca. jakby dochodzący z niedaleka. Karolek pocieszył dziewczynkę i natychmiast pobiegł po pomoc. a w nim małą. po czym mocno ucałowali syna.

Bajka o Bubie i potworze z kąta W starym domu niedaleko parku mieszkał wraz z rodzicami mały Buba. co ma zrobić. Buba nie bał się. które boi się jakiegoś wyimaginowanego potwora i nie potrafi poradzić sobie z tym strachem. w jakiej siedział. Tata zawsze ratował chłopczyka z opresji i niczego się nie bał. Buba nie wiedział. Wystraszył się okropnie..powiedziała. Na krótkiej szyjce miał okrągłą głowę i pomimo ciemności. Ŝe nawet. Teraz nikogo tam nie było.. ale nikt nie potrafił ratować z kłopotów tak jak tata. jeśli pojawi się jakieś niebezpieczeństwo.pomyślał i przytulił się do mamy. PRAWIE niczego. tatusiu. Wiedział. tak? JuŜ sobie poszedł. Ŝe coś siedzi w kącie jego pokoiku. Ŝe tata nie boi się niczego. przyjdź tutaj i mi pomóŜ! Po chwili otworzyły się drzwi od pokoiku. Chodź mamusia cię mocno przytuli . gdzie przed chwilą siedział straszny stwór.Co się stało. Mamusia była bardzo fajna i potrafiła mocno przytulać. Skarbie? Miałeś zły sen. pękaty brzuszek i cały był pokryty niebieską sierścią.. Uwielbiał chodzić wraz z mamusią i tatusiem na długie wycieczki do parku i przeŜywać tam ciekawe przygody. jednak zamiast tatusia Buba zobaczył mamusię. to tata go uratuje. poniewaŜ nie bał się PRAWIE niczego. ale kątem oka zerkał tam. więc chłopczyk uspokoił się i poszedł zjeść podwie- 151 . . Stwór miał krótkie rączki i nóŜki.Patrycja Linke Jest to bajka dla dziecka. kiedy Buba obudził się z popołudniowej drzemki zauwaŜył. „Jak mam sobie poradzić z potworem bez taty?” .Tatusiu. poniewaŜ był to najodwaŜniejszy tata na świecie. Pewnego spokojnego dnia.. Wiedział jednak. Bubie udało się dojrzeć jego wielkie. Zawołał więc głośno: . Był on bardzo odwaŜnym i ciekawym świata chłopcem. świecące oczy.

152 .jeŜeli potwór zjadł herbatniki. Wytłumaczył chłopcu.czorek. „Potwór zjadł ciasteczka” . Ŝe jest dobrym potworem.pomyślał Buba i zawołał tatusia.był najprawdziwszy na świecie. kiedy tata wrócił z pracy. Złe potwory raczej nie zjadają ciasteczek. na którym leŜały herbatniki. Wieczorem. Tata. nie był snem . Kiedy juŜ wszystko w pokoiku był przygotowane. Ŝe tata na pewno ma rację.Spróbujemy go oswoić.Oswoimy go herbatnikami. Buba spokojnie zasnął. 6 lat ka talerzyk z herbatnikami i codziennie rano talerzyk był pusty. Codziennie wieczorem tata ustawiał koło Bubusiowego łóŜeczZosia Danielkiewicz. Ŝe boi się iść spać do swojego pokoiku. . potwór na pewno je polubi . którego zobaczył.zapytał tata. Ŝe talerzyk. . jest w końcu taki mądry. Ŝeby pokazać mu pusty talerz. Co ty na to? . Ŝe był najodwaŜniejszy na świecie. Rano okazało się. był teŜ bardzo mądry i pomysłowy. to chyba oznacza. Buba stwierdził. który przygotowała mamusia.Bubusiu. Buba opowiedział mu o tym. Uśmiechnął się szeroko i obaj poszli zjeść śniadanie. Ŝe nie naleŜy uciekać przed strachem. co stało się po południu. które juŜ w kuchni przygotowała mamusia. . Ŝe potwór. jest pusty. Wiedział jednak. Tak spokojnie minęło kilka dni.powiedział tatuś . oprócz tego. pomyśl .powiedział tata i razem z Bubą poszedł przyszykować ciasteczka dla potwora.Ale jak tatusiu? PrzecieŜ on jest taaaaaki straszny. i powiedział w tajemnicy. .

Chwilę potem do pokoju wszedł tata.Yhmmm . Ŝe tylko dobre potwory jedzą herbatniki. Ŝe ma takiego odwaŜnego synka i pochwalił Bubę. Chłopczyk powolutku otworzył oczy i koło swojego łóŜka zobaczył potwora z kąta.” Buba przez chwilę przyglądał się potworowi. Ŝe obaj lubią te same zabawy. Ten widok sprawił. Ŝe wróci jutro. Od tamtej pory. Powiedział teŜ. wydawał mu się juŜ tylko potworkiem.Pewnego poranka Bubę obudziło chrupanie.Jak się nazywasz? Ja jestem Buba . które piecze babcia). Ŝe musi juŜ iść do siebie. Chłopiec zgodził się ze słowami taty. Ŝe to miło mieć takiego ciekawego przyjaciela jak Ciastek.odpowiedział potworek i uśmiechnął się do Buby. . Nie śpisz juŜ? .opowiedział potworek. tatusiu – odpowiedział Buba i szybko opowiedział tacie swoją poranną przygodę. kiedy wcinał ciastka. no i oczywiście ciasteczka (najbardziej czekoladowe z rodzynkami. jednak za chwilę przypomniał sobie. który dotychczas nie zauwaŜył. więc musiał mieć rację. 153 . pokazując przy tym ząbki oklejone ciastkami. „To musi być dobry potwór. synku. . . Kiedy słońce było juŜ wysoko na niebie potworek powiedział. Buba rozmawiał z Ciastkiem bardzo długo i dowiedział się.powiedział chłopiec. Wystraszył się mocno.Smakują ci herbatniki? .Dzień dobry.Nie. .Cześć! .Jestem Ciastek. Ŝe Buba całkowicie przestał się go bać. . Tata bardzo ucieszył się. Uwielbiam herbatniki i ciebie teŜ lubię. a nie potworem.powiedział do stworka. który teraz. Ŝe chłopiec nie śpi .powiedział tata. a tata jest bardzo mądry i wie wszystko. co powiedział tatuś. przecieŜ tata był bardzo mądry. ale obiecał. codziennie wieczorem Buba szykuje herbatniki. bo mnie nimi częstujesz . PrzecieŜ tata mówił. które rano zjada wraz ze swoim przyjacielem Ciastkiem.

a wciąŜ musiał kupować coraz to droŜsze lekarstwa dla swojej chorej Ŝony. niedaleko stąd Ŝyła sobie dziewczynka o imieniu Rózia. Ŝe było w nim schludnie i przytulnie. jej mama bardzo zachorowała i zmuszona była cały czas leŜeć w łóŜku. w rezultacie zaczęła opuszczać się w nauce. 154 . Tym samym wszystkie obowiązki spadły na Rózię. tata Rózi bardzo mało zarabiał. szczuplutka dziewczynka nie potrafiła poradzić sobie z takim nawałem pracy. Na domiar złego wkrótce sytuacja materialna rodziny pogorszyła się. byle tylko nadal wywiązywać się z roli pani domu. Ŝe była szczęśliwą dziewczynką.pałac. przychodził zmęczony do domu i nie miał juŜ na nic siły.. które straciło bliską osobę i nie potrafi się z tym pogodzić. cięŜko było jej pogodzić ze sobą obowiązki domowe ze szkolnymi. Dziewczynka pomagała w domu. Ojciec więcej pracował. a rodzice darzyli ją ogromną miłością. Nie był to co prawda . Gdy tata Rózi dowiedział się o problemach w szkole. zawsze uśmiechniętą i pomocną osóbką. Była bardzo miłą. W związku z tym ktoś musiał zająć się domem i ta praca przypadła w udziale Rózi. ale najwaŜniejsze. sympatyczną.Anna Wysocka Bajka przeznaczona jest dla dziecka. lecz nie wszystkim obowiązkom mogła sprostać. Opowieść o matce W małej wiosce. Mimo wszystko nie moŜna powiedzieć o niej. Mała. Dlatego teŜ lubili ją wszyscy mieszkańcy wioski. czego potrzebowała Rózia. Była teŜ ukochaną córeczką swoich rodziców. Znajdowało się tam takŜe wszystko... Sprawy jednak zaszły za daleko. Rodzinie było coraz trudniej wiązać koniec z końcem. jak mogła. Kiedy Rózia skończyła 8 lat. Mieszkała w ślicznym domku z ganeczkiem i schodkami. zaczął częściej przebywać w domu (w miarę moŜliwości) i pomagał córce w obowiązkach domowych. Z kaŜdym dniem była coraz bardziej osłabiona wskutek wysiłku fizycznego i psychicznego.

to jest bardzo groźna choroba.Bo wszystko w Ŝyciu ma swój czas.Twoja babcia do mnie zadzwoniła i powiedziała. pamiętasz. Teraz juŜ ją nic nie boli.PrzecieŜ miałeś wrócić wieczorem. a gdzie jest mama? . bo stało się coś strasznego. gdy dziewczynka wróciła juŜ ze szkoły zastała w domu tatę siedzącego na kanapie.Dlaczego? .zapytała zaniepokojona .W ten oto sposób wszystko wróciło do normy. Za jakiś czas jednak zacznie gubić swoje listki Ala Krajewska. jak mija czas kaŜdego człowieka na tej ziemi. jak mówiłem ci. córeczko. Po chwili zauwaŜyła. Tak samo ta róŜa. nie ma bólu ani łez. Jej czas minie tak. ale dajesz jej przecieŜ lekarstwa. Zdziwiła się bardzo. Ale juŜ nie musi ich brać. prawda? . dzięki którym wyzdrowieje.Niestety nie. . Pan Bóg zabrał ją do swojej rajskiej krainy. najpierw była małą roślinką. ale wtedy stało się coś kompletnie nieoczekiwanego.Kochanie. Te tabletki.Co się stało? – zapytała .Co takiego? .Pamiętam. jest tam tylko wieczna radość i szczęście. Widzisz. . . Ŝebym natychmiast przyjechał do domu. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać. którą tak pielęgnujesz. poniewaŜ ojciec miał wrócić dzisiaj późno z pracy. Ŝe mama jest bardzo chora? . które dostawała mama były tylko lekami przeciwbólowymi. a dzisiaj nadszedł czas mamy. dzięki twojemu podlewaniu urosła i stała się pięknym kwiatem. co zmusiło mnie do przerwania pracy. na którą nie ma lekarstwa. . . Pewnego popołudnia. bo tam gdzie zabrali ją aniołowie. ale stało się coś. Ŝe tata płacze: . 155 .Wiem kochanie. 7 lat i przekwitnie.Tato.spytała ze łzami w oczach dziewczynka.

a orkiestra Ŝuczków i biedronek czyniła ostatnie muzyczne próby na trąbkach i klarnetach z konwaliowych dzwonków. lepkie pajęczyny chroniące miasteczko przed intruzami. Tymczasem przygotowania do hucznej zabawy trwały w najlepsze. co sił w zielonych nóŜkach. Gdy go pytano „dlaczego?”.Dagna Waleńska Bajka o Eustachym. Nie lubił współpracować z innymi. albowiem wszyscy przygotowywali się do wielkiego festynu z okazji pierwszego dnia wiosny. na Wrzosowej Polanie było Owadzie Miasteczko. Pośród tej owadziej harmonii Ŝył sobie konik polny imieniem Eustachy. to teraz było jeszcze głośniej i weselej. który nie potrafił z innymi pracować Nie tak dawno temu. a Owadzie Miasteczko wyglądało coraz piękniej. a pani DŜdŜownica co dzień podwoziła na swym grzbiecie małe mrówki do Wrzosowej Szkoły. jak ja chcę . który nigdy od nikogo nie chciał pomocy i sam nikomu nie pomagał. które kaŜdego ranka zbierały rosę. nie całkiem daleko stąd. W muchomorach i borowikach mieszkały małe Błękitne Muszki. Koronkowe girlandy z płatków stokrotek rozciągały się od starego mrowiska aŜ do domków Błękitnych Muszek. Na nakrywanych dębowymi liśćmi sto- 156 . 5 lat zawsze panował ruch i gwar. Choć w miasteczku Marysia Klewiado. Pomiędzy źdźbłami trawy rozpościerały się srebrno-szare. Osada wręcz tętniła owadzim Ŝyciem. wyskakiwał w górę i tyle go było widać.po czym naburmuszony.Wszyscy robią wszystko źle! Nic od początku do końca nie jest zrobione tak. aby mieszkańcy mieli co pić. zawsze opowiadał to samo: . tkane przez Pajączki Śmieszki.

Oczywiście. JuŜ ja go przekonam! Doktor Trzmiel. jeŜeli pani Wiosna nie zauwaŜy naszej osady i nie przyjdzie? PrzecieŜ nikt nie rozwiesił krokusowych lampionów na ściętym pniu brzozy.Nie! To nie moŜliwe . .martwiły się mrówki.MoŜe wy. na której wiszą światełka . jak wszystkie robaczki wspólnie pracują i pomagają sobie nawzajem. .A ty.pytały siebie nawzajem owady.powiedział doktor Trzmiel . kto to moŜe zrobić .Kto? Kto to moŜe być? .powiedział donośnym barytonem Chrabąszczykiewicz. mała mrówka Amelia pisnęła z przeraŜeniem: . za wyjątkiem konika Eustachego. a nieoświetlonej osady nikt nie zauwaŜy! Nagle wśród mieszkańców Owadziego Miasteczka zapadła martwa cisza. 157 . . gdy wracał tędy ze szkoły.stwierdziła . aby unieść lampiony. .Wiem. doktorze Trzmielu? .ucieszyła się Amelia.mówiły robaczki.przecieŜ skacze wysoko. . rety! A co będzie. Błękitne Muszki mogłybyście to zrobić? . a burmistrz Chrabąszczykiewicz miał ogłosić rozpoczęcie festynu. Eustachy . róŜany nektar i zimowy miód. . . co zrobimy . oczywiście. charakterystycznym dla siebie krokiem toczącej się baryłki. Poza tym przykleiłybyśmy się do pajęczyny. A cóŜ to były za pyszności! Jagody czerwone i czarne.My jesteśmy zbyt małe i słabe. jest młody i silny i nie przyklei się do pajęczyny! . która dwa dni temu wypadła z kieszeni urwisa Wojtusia. który akurat ucinał sobie drzemkę w łupinie orzecha i nie był specjalnie zainteresowany festynem.Porozmawiam z Eustachym.łach aŜ roiło się od smakołyków.O.Wiem. ale prawdziwym cymesem była cytrynowa landrynka. Nie polecę tak wysoko.My nie umiemy latać . podszedł do konika Eustachego. Wszystkie. AŜ miło było patrzeć. Gdy wszystko było dopięte prawie na ostatni guzik. .odparły muszki.Ja jestem juŜ za stary i za gruby.

to nasze Owadzie Miasteczko będzie istnieć i rozkwitać.Niech ci będzie. . . chodzi o twoją pomoc ..rzekł Trzmiel. zawstydził się i choć był bardzo dumny i uparty.. nie chwaląc się. Potem idę spać.Eustachy. w grupie i kaŜdy będzie robił to. Przekonaj mnie. jeŜeli potrafisz .wyszeptał do siebie doktor Trzmiel i zmarszczył krzaczaste brwi. Eustachy wyraźnie zaciekawiony poprosił. tym razem przyznał rację swojemu rozmówcy.. jednym ruchem rozwiesił światełka na pniu po ściętej brzozie i przyłączył się do zabawy.Motyle przynoszą nam nektar w niedzielę. yyyy.powiedział z szyderczym uśmiechem konik polny. mój drogi . skąd wiesz.. połamane czułki nastawię..Sam jeden nic nie znaczę i ty takŜe. a świetliki rozświetlają niebo nad miastem w bezksięŜycowe noce.Trzmiel nie dokończył jeszcze zdania. W tej wysokiej trawie pełnej niebezpieczeństw w pojedynkę jesteśmy słabi.. bo przecieŜ sam teŜ korzystał z pracy mieszkańców miasteczka. a i na bolący brzuszek zawsze mam lekarstwo. mrówki robią zapasy na zimę.CóŜ znowu? Dlaczego mnie budzisz? . Ŝe nic z tego.Ale. choć jestem leciwy. Eustachy spuścił wzrok na swoje zielone butki. ale jeŜeli będziemy pracować wspólnie. . Ŝe chodzi o lampiony? . aby doktor mówił dalej.wyszeptał doktor. pomóŜ nam przy lampionach i przyłącz się do zabawy . to skrzydełka chore opatrzę. jestem przecieŜ najmądrzejszy. co potrafi najlepiej. ale masz dwie minuty. przyjacielu . zamieniam się w słuch. Te lampiony są na pewno źle zrobione i dlatego nie umiecie ich powiesić. Eustachy.. jak dotąd. Chyba moŜesz to dla mnie zrobić? .Jak mu to wytłumaczyć.rozpoczął. więc przestań się kwasić..Ja wiem wszystko. 158 . Eustachy! Obudź się. nooo. czyŜbyś zapomniał o tym? .Mam waŜną sprawę.Widzisz.Posłuchaj uwaŜnie. doktorku. Teraz chwycił cały sznur krokusowych lampionów. .. gdy Eustachy mu odburknął: .zaczął doktor stanowczo . z całej siły odbił się od ziemi. . . Ja. niedorajdy! .PrzecieŜ wiesz.

bowiem mieszkańcy Owadziego Miasteczka dziękowali naszemu bohaterowi za pomoc w organizacji przyjęcia. która bała się policjanta Roberta W małym. Rodzice nie mieli z nią Ŝadnego problemu. śe kaŜdy z nas umie coś innego. Była ona bardzo miła. Istotnie. tańcząc do białego rana. tuŜ koło drogi stał malutki domek. I wiecie. a tacie w pielęgnowaniu ogrodu. Na koniec mam dla was receptę doktora Trzmiela: Pamiętaj koleŜanko i drogi kolego. spokojnym miasteczku z dala od centrum. A w nim wraz z rodzicami mieszkała mała dziewczynka o imieniu Roberta. Był bardzo piękny i pełen uroku. Pomagała mamie w pracach domowych.Burmistrz uroczyście ogłosił rozpoczęcie festynu. Wszyscy więcej zdziałać mogą! Zosia Klewiado. a nauczyciele chwalili ją za osiągnięcia i wyniki w nauce. Nic nie moŜna było jej zarzucić. gdy wszyscy są wdzięczni za twoją pomoc. Lecz jeśli siły się złączy ze sobą. 7 lat Joanna Rychlik O dziewczynce. co odkrył? śe to całkiem przyjemne bawić się z innymi. pani Wiosna oczywiście zauwaŜyła osadę i przyszła. Była zawsze chętna do pomocy. ale jeszcze fajniej jest. W szkole teŜ świetnie sobie radziła. bo jak się słusznie domyślacie. Koledzy i koleŜanki lubili ją. Wszyscy uwaŜali ją za niezwykłą osóbkę. Zawsze widniał uśmiech na 159 . a Eustachy po raz pierwszy w swoim Ŝyciu przyłączył się do zabawy z innymi owadami. wspólnie bawili się. grzeczna i nad wyraz spokojna.

Ŝe nie ma powodów do obaw. Ŝe w mgnieniu oka podbiegła do swoich rodziców i z całej siły ścisnęła im ręce. w oddali ujrzała zbliŜającego się w jej kierunku męŜczyznę w mundurze. Nie potrafili zrozumieć. Dziewczynka tak bardzo się przeraziła. co spowodowało u ich córki taką reakcję. co się stało. a dziewczynkę nadal ogarniał strach na widok stróŜa prawa. Rzecz polegała na tym. Ŝe nie potrafiła wydusić z siebie Ŝadnego słowa. jednak nie do końca. gdy sytuacja się powtórzyła. słonecznego dnia Roberta.policjant nie krzywdzi ludzi. Ŝe była bardzo szczęśliwa….jak kaŜdy wie . PrzeraŜeni rodzice nie wiedzieli. a wręcz przeciwnie: stara się im pomóc. Serce biło jej jak oszalałe.jej twarzy. te rozmowy nie dawały Ŝadnych efektów. aŜ do momentu. Rodzice przez dłuŜszy czas nie wiedzieli. 5 lat na spacerze. a jej oczy były zalane łzami. Niestety. Jak nie trudno się domyślić. MoŜna by pomyśleć. z czym sama sobie nie radziła i nikt nie potrafił jej pomóc. Rodzice. Wówczas domyślili się. bo dziewczynka ze strachu cała się trzęsła. a nawet dziadkowie usilnie i z wielkim trudem starali się wytłumaczyć Robercie. Dni i tygodnie mijały. 160 . bo . Pewnego pięknego. Ŝe Roberta panicznie bała się kaŜdego napotkanego policjanta. gdy tylko policjant się oddalał. Była tak bardzo wystraszona. dlaczego tak się dzieje. starała się go rozweselić i pocieszyć i zazwyczaj udawało jej się to. patrolujący okolicę. był to policjant. kogo tak bardzo się boi Roberta. Gdy tylko ktoś się smucił. Strach i lęk przechodził jej. dlaczego ich córka tak się zachowuje. będąc z rodzicami Rafał Leszczawski. Sama nie potrafiła zrozumieć ani wyjaśnić. Było w niej coś.

Jednak musiała wydarzyć się taka nieprzyjemna historia. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym i . od razu poczuła ulgę. Nic nie zapowiadało. Ŝe policjanci im pomogli. Bardzo się martwiły. co robić. gdy tylko ich napotka. Przestraszona Roberta pomogła mamie wstać z chodnika. zastanawiając się. w oddali śpiewały ptaki. Policjanci podeszli do nich. zapytali.AŜ do pewnego wydarzenia… Nie był to szczególny dzień. Przewrócił mamę. nie płacze. a Roberta właśnie wracała z mamą z zakupów. aby dziewczynka zrozumiała. przyjaznym i przede wszystkim pomocnym człowiekiem. Powiedziała do mamy: . aby ten dzień zapisał się na zawsze w pamięci dziewczynki. Potrzeba było jej czasu. Na dworze świeciło słońce. ludzie spacerowali w pobliskim parku. nie ucieka przed nimi. jednak ani ona. wyrwał jej z rąk torebkę i zaczął uciekać. poniewaŜ w torebce znajdowały się waŜne dokumenty. 161 . Dziewczynka była bardzo szczęśliwa. AŜ tu nagle zza rogu ulicy wyszło dwóch policjantów z pojmanym złodziejem i z torebką mamy. i Ŝe nie powinno oceniać się człowieka po jego wyglądzie. Ŝe policjanci byli w pobliŜu. Co my byśmy zrobiły bez ich pomocy? Dopiero wtedy Roberta zrozumiała. czy nic im się nie stało i po chwili wraz ze złodziejem odjechali na posterunek. Roberta szła spokojnie z mamą chodnikiem.jest miłym. z uśmiechem na twarzy serdecznie się z nimi wita. aby pokonać swój lęk. był podobny do innych. klucze do mieszkania i portfel z pieniędzmi. a wręcz przeciwnie. Od tamtej pory dziewczynka nie boi się policjantów. ani mama nie były w stanie dogonić uciekającego człowieka. porozmawiali. Ŝe policjant nie jest nikim groźnym. Gdy zobaczyła to Roberta. gdy nagle podbiegł do nich zamaskowany męŜczyzna. Zaobserwowali całą sytuację i udało im się schwytać złodzieja. Stały chwilkę bezradne.mimo swojego powaŜnego wyglądu za sprawą munduru .Jakie to wielkie szczęście.

Ania otrzymała swój piórnik od cioci mieszkającej za granicą. jak tylko będziesz umiał. znowu idziesz do pracy? Zostań. ale równieŜ innych dzieci. Mało kto jednak wie. tata . które straciło mamę.Przykro mi. Piórnikowa rodzina Piórnik Ani. Ŝe kaŜdy piórnik jest czymś więcej . Będziesz pomagał dzieciom w rysowaniu. 162 . Był duŜy i czerwony. pozornie był tylko przedmiotem słuŜącym do przechowywania w nim przyborów szkolnych. pisaniu i kreśleniu tak dobrze. barwne mazaki i czarne wieczne pióro były chętnie uŜywane przez kolegów i koleŜanki Ani. Chodzili wtedy na wspólne spacery. Ŝyją sobie szczęśliwie w swoim piórnikowym mieszkanku. tak jak piórniki wielu dzieci.wieczne pióro i rodzeństwo – linijka i ekierka.Mamusiu. pisaniu i kreśleniu. Rysik uwielbiał te chwile. Ania była bardzo koleŜeńska. flamastrów. proszę. a całe jego wyposaŜenie budziło zachwyt nie tylko jego właścicielki. Rodzice byli bardzo zapracowani. kochany Rysiku . pytał zasmucony: . róŜnokolorowe kredki. jego mama – gumka do zmazywania. ołówków i długopisów. od czasu do czasu pomagając dzieciom w rysowaniu. opowiadali sobie zabawne historie.mówiła wtedy mama. . więc chętnie dzieliła się swoimi rzeczami z innymi dziećmi. W piórniku Ani mieszkała równieŜ pewna rodzina: Ŝółty ołówek o imieniu Rysik.Monika Kobeszko Bajka terapeutyczna dla dziecka. Jednak największą popularnością wśród wszystkich przyborów cieszyła się gumka do mazania. Pięknie zatemperowane. Wszyscy oni tworzą rodziny. jednak kaŜdą wolną chwilę poświęcali swoim dzieciom. bawili się w berka lub w chowanego. gumek. pogramy z kredkami w bierki.Kiedy dorośniesz i ty często będziesz zajęty. znają się i kochają.jest domem dla kredek. czyli gumka do zmazywania . więc kiedy rano jego mamusia wychodziła.

Zrozumiała jednak. I tak mama gumka na zawsze opuściła piórnikową rodzinę. a Ŝe nie była w tym najlepsza. piórnikowej rodziny. śliczna gumkę do zmazywania. którzy bardzo cię kochają. aby zastąpić ją nową gumką do mazania. w którym Rysik widział mamę po raz ostatni. Cała kochająca się rodzina Ŝyła sobie spokojnie i szczęśliwie. czeka to kaŜdego z nas. Będę ścierała się coraz bardziej. wśród szczęśliwej. kiedy ołówek pytał się. aŜ któregoś dnia zniknę zupełnie. dziewczynce równieŜ cięŜko było się z nią rozstać. 3 latka 163 . Pamiętaj jednak. Czas mijał. jednak tak jak jej obiecał. aŜ do czasu. o czym mówiła: Ŝe zniknie całkowicie i na zawsze zabraknie jej wśród szkolnych przyborów Ani. W tym czasie Ania miała lekcję rysunku. Wszyscy zaczęli powoli uświadamiać sobie. po kaŜdym powrocie z pracy.Kochany synku . NoŜyczki się stępią. szybko się Karolinka Miąso. Ŝe niedługo urzeczywistni się to. Gumka długo i wiernie jej słuŜyła. starał się być dzielny. była słabsza i mniejsza. co rusz zmazywała niepotrzebne lub krzywe linie. . kiedy z mamusią gumką zaczęło dziać się coś dziwnego.I tak mijały kolejne dni. Niedługo po tym Ania dostała od swojej babci nową. nie zostaniesz sam. a długopis wcześniej czy później wypisze się. Niestety. Ŝe bardzo się juŜ starłam. Ŝe kiedy mnie juŜ nie będzie. dlaczego z dnia na dzień robi się coraz mniejsza . Masz wokół siebie duŜą rodzinę i mnóstwo przyjaciół. W końcu nadszedł dzień.Ludzie uŜywają mnie tak często. Ŝe mama-gumka. Ołówka zmartwiły słowa mamy.mówiła mama. Ŝe nadszedł czas. z którą Rysik. Ŝycie płynęło zwykłym tokiem z tą jednak róŜnicą. kredki połamią. choć bardzo smutny po stracie mamusi. więc choć była juŜ bardzo mała.

ZłoŜyła pracę na cztery części i umieściła ją w piórniku. które były bardzo szczęśliwe. Wśród zwierzątek wyróŜniał się króliczek Mikuś. Te zaś bawiły się i lubiły słuchać opowiadań starego śółwia. Poza tym tak jak mówiła mu mama. Ŝe jest najlepsze. przypominał sobie swoją ukochaną mamusię.zaprzyjaźnił. a nieraz nawet dorosłym. Ewelina Majewska Bajka dla dziecka. spoglądając na rysunek. pomagały sobie i uśmiech nie znikał z ich twarzy. A wiecie. Dorosłe zwierzątka pracowały i troszczyły się o swoje dzieci. Tata . Rysik. Jego psikusy i wy- 164 . Często rozmawiali z synkiem Amanda Marcinowska.królik i Mama . Króliczek Mikuś W pewnej krainie Ŝyły sobie zwierzątka. On jednak lubił robić psikusy innym i śmiać się z nich. Został otoczony troskliwą opieką ze strony reszty rodziny i przyjaciół. Sam uwaŜał siebie za najlepszego królika w krainie.ołówek.królik nie mogli sobie z nim poradzić. co narysowała Ania na swojej lekcji rysunku? Piórnikową rodzinę . Nie kłóciły się. nawet przez chwilę nie czuł się samotny. wieczne pióro i linijki. które lubi dokuczać innym i myśli. w swoim ołówkowym sercu. gumkę. 11 lat i prosili. Ŝeby Mikuś się zmienił. choć tak naprawdę jej obraz przez cały czas nosił głęboko w środku. który dokuczał dzieciom.

.królik musieli wysłuchiwać skarg dorosłych zwierzątek: pani Kaczki. a bez nich nie mogła nic zobaczyć. Ŝe juŜ nigdy nie będzie mu dokuczał. Ŝe Jeleniowi teŜ kiedyś zrobił psikusa. Ŝe Miś zrobił się smutny i zaczął płakać. by zaniósł do starego śółwia ciasteczka. jaki jest Mikuś. Ŝeby zmienił swoje zachowanie i przestał dokuczać innym. Postanowił więc opowiedzieć mu pewną historię: . które upiekła. dlatego najpierw go przeprosił i obiecał. jak Miś zamknął go kiedyś w jego norze i śmiał się z tego długo. Dzieci płakały. Ŝe jest najlepszy i chciał wszystko mieć. Postanowił więc przeprosić wszystkich i zmienić się. Ŝe juŜ nikogo nie zobaczy i zostanie w tej studni. pomógł mu wydostać się ze studni. a dorosłe zwierzątka były złe na Mikusia za jego zachowanie. jednak Wiewiórka pamiętała. Teraz juŜ wiedział. Jeleń widząc. z której nie mógł się sam wydostać. jak Miś i Ŝe kiedyś teŜ będzie potrzebował pomocy. Ŝeby pomogła mu wyjść ze studni. to nikt mu nie pomoŜe.śył sobie kiedyś Miś. Króliczek zgodził się.. Poprosił ją. Kiedy śółw skończył opowiadać. Rodzice króliczka coraz częściej prosili go. wpadł do studni. Królik jednak przypomniał sobie..głupy sprawiały innym przykrość. Odtąd w krainie zwierzątka cieszyły się. a jak będzie dalej dokuczał innym. a Stary śółw dobrze wiedział. Króliczkowi zrobiło się smutno. Mama . której Mikuś schował okulary. W lesie często spacerowały zwierzęta. Pewnego razu Mama .królik poprosiła Mikusia. 165 . Pierwsza Misia zobaczyła Wiewiórka.królik i Tata . Ŝe Mikuś im pomaga. Później obok studni przechodził Królik i Miś jego teŜ poprosił o pomoc. pana Misia. Miś myślał. idąc przez las. Miś wiedział. poniewaŜ lubił słuchać opowiadań.. Tak nadszedł wieczór. a nie psoci. Jednak pojawił się Jeleń. które gromadziła przez cały rok na zimę i nie pomogła mu. któremu króliczek podstawił nogę i innych. Ŝe on zachowuje się tak samo. I równieŜ odmówił mu pomocy. którym Mikuś dokuczał. jak Miś zjadł jej wszystkie zapasy. Pewnego razu. który myślał.

Neonka pływała sobie pod wodą. Ale nasza historia wydarzyła się pewnego letniego poranka. czarną wędkę. nałoŜył na wędkę i wielkim zamachem rzucił spławik z robakiem do wody. szukając czegoś do jedzenia. którego widziała juŜ wcześniej. które mieniły się róŜnymi barwami. Wiosną kwitły piękne lilie pływające po wodzie. Wtedy to nad jezioro przyszedł chłopiec. No. aŜ połączony z mrozem przykrył pokrywą lodu nasze jezioro. 166 . iŜ nie wolno ufać obcym ludziom NieostroŜna rybka Za pewną górą. Latem było bardzo gorąco i nasza rybka wygrzewała się w jasnym słoneczku. Wszędzie czuło się zapach miodu wydobywającego się z małych domków pszczółek. Śnieg padał całymi dniami. Nasza rybka zaciekawiona widokiem człowieka. Biedny i cały mokry zawsze narzekał: . Wyciągnął robaczka z puszki. którego nazywano Kary.W końcu byście przestali mnie chlapać i wymyślili sobie inną zabawę! Lecz oni właśnie to lubili najbardziej. a zimą… jak zimą. ZauwaŜył to chłopiec i dziwnie uśmiechnął się do rybki. Bajka ta ma na celu uświadomienie mu. I tak mijały róŜne pory roku w naszym jeziorku. pluskając głośno w wodzie i chlapiąc powaŜnego pana Kraba. Jesienią spadały liście. wypłynęła ponad taflę wody.Rafał Przyszlak Bajka przeznaczona jest dla dziecka. w niewielkim jeziorku mieszkała sobie rybka. a o którym słyszała juŜ kiedyś od mamy. które za szybko przywiązuje się do pierwszego napotkanego człowieka. Było to przed porą obiadową. Nazywała się Neonka. Ściągnął swój plecak i wyjął z niego duŜą. Miała kilku przyjaciół: pana Kraba. Za bardzo ufa obcym ludziom. Ŝabkę Malwinkę oraz malutkiego konika morskiego. Bawili się całymi dniami.

którego dziś głodna nie mogła znaleźć. Ŝe człowiek chce ją nakarmić. Neonka podziękowała panu Krabowi i od tego dnia wiedziała juŜ. których nie znasz. Ŝe nie jest juŜ w wodzie i jakiś haczyk trzyma jej pyszczek. KONIEC 167 . A chłopiec śmiał się bardzo głośno i zadowolony mówił: .Oj. zawsze pamiętaj o tym. A był to jej ulubiony przysmak. Gdy tak podpływała. Ŝe została schwytana podstępem. gdyŜ nie zawsze on ma dobre intencje. A Ty. W jednej chwili poczuła. nie wiedząc. nagle chłopiec bardzo wysoko podskoczył i krzyknął: . lecz kochany pan Krab ukłuł chłopca swoimi szczypcami w pupę i ten z wielkim bólem i płaczem uciekł znad jeziorka. A nade wszystko nie ufaj ludziom.Nasza rybka myśląc.Ta ta ta…la li li laj…! Rybka słysząc tę zabawną i wesołą przyśpiewkę. nagle przypomniała sobie słowa swojej mamy: . lat 16 Neonkę z rąk. młody Czytelniku.Pamiętaj. Okazało się. Ŝe to nasz powaŜny. Neonko! Nie ufaj nigdy człowiekowi. Jeszcze parę takich i mogę wracać do domu. Płakała i płakała. Bardzo przestraszyła się nasza rybka. co mówi twoja mama i tata. zapomniała o słowach swojej mamy i połknęła robaczka. lecz człowiek nic nie słyszał. zaczęła zbliŜać się do robaczka. Ŝe nie moŜe tak łatwo ufać człowiekowi. będę ja dziś miał pyszną kolacyjkę. Nagle tuŜ nad wodą chłopiec zaczął nucić jakąś melodię: . Kiedy juŜ miała pogodzić się z losem. od którego nie moŜe się uwolnić. I wtedy rybka przypomniała sobie słowa mamy i zrozumiała. gdyŜ będzie on chciał wyrządzić tobie krzywdę. bo nie znał mowy rybek. a ta szybciutko wskoczyła z powrotem do wody. co się dzieje.JAUUUUĆ !!!!! Wypuścił on przypadkiem Maja Golian.

Ciągle ktoś ma do mnie jakieś pretensje . był przecieŜ zwyczajnym chłopcem.skarŜył się chłopiec swojemu pieskowi Maksiowi . co moŜe zrobić w takiej sytuacji nasz Dawidek? Zabrać lalkę i nakrzyczeć na siostrę. Chłopiec zaśmiał się szczerze. Ŝe nikt go „nie rozumiał”. "łobuzem". Tylko ten piesek słyszał jego szczery śmiech. To. Co z tego. Kubuś Jurecki.Tylko tobie mogę zaufać i tylko ty mnie rozumiesz . Ŝe gdy mama kazała mu posprzątać zabawki. "uparciuszkiem".Nie chcę! Nie będę! Bo i po co? Na drugi dzień znów będzie musiał budować super tor przeszkód dla swojego autka. Ŝe jej lalka świetnie odpowiada wizerunkowi poszkodowanej w wypadku spowodowanym przez jego autko? Zaraz Zośka zabiera lalkę. które jest bardzo nieposłuszne i niegrzeczne. a dla babci i młodszej siostry Zośki po prostu "niedobrym chłopcem". A czy to jego wina.uderzyć ją! PrzecieŜ sama się prosiła! Nigdy nie bawi się tą lalką.Maksio usłyszawszy te słowa polizał chłopca po policzku. jakby go próbował pocieszyć. to wszyscy tego biednego chłopca oskarŜają. 5 lat 168 . . A to wszystko – myślał sobie – dlatego. Dla rodziców był "leniem". który miał na imię Dawid. albo jeszcze lepiej . wołał: . Tatuś zawsze mówił: .Ty łobuzie! Gdy tylko Zośka ryczy. Ale rzadko kto do niego tak mówił. Dla kolegów .Alicja Kunecka Bajka dla dziecka. Niegrzeczny Dawidek Był sobie raz chłopiec."złośnikiem".

pytała. O! To był dopiero koszmar! Babcia jak tylko wchodziła od razu mówiła: .A gdzie ten niedobry chłopak? . aby go rozbawić. biegał. Ale Zosia odpowiadała zawsze grzecznie i tak samo: . w którym musi być uczesany. Ŝeby gdzieś się przypadkiem ubrudził! A przecieŜ.jak to dumnie brzmi! Dawidek był pewien. To znaczy tak. Było mu bardzo przykro. umyty i ubrany w jakieś głupie eleganckie ciuszki? A broń BoŜe.odpowiadała babcia .Dawidek szczególnie nie lubił niedzieli. . jak kaŜdej niedzieli Dawidek musiał się odświętnie ubrać. No i niedzielna wizyta babci. a nikt nawet nie złoŜył mu Ŝyczeń! Babcia się spóźniała! Była. a tu juŜ trzynasta i jej nie ma! Jak zwykle chłopiec mógł liczyć tylko na Maksia. Nadeszła kolejna znienawidzona przez Dawida niedziela. a taki brudas! i nigdy nie częstowała cukierkami. bo – zastanawiał się . 169 .czy ma sens dzień. moja kochana babciu! Ty teŜ wyglądasz ładnie! Ale za cukierka to ja podziękuję. jaka była. Ale co miał robić Dawidek? Biegł obraŜony do swojego pokoju. jedzenie samo spada z widelca. choćby na przykład w czasie obiadu. I takie było właśnie Ŝycie naszego bohatera. To nie było sprawiedliwe ani miłe.Dziękuję ci. Nic. ale o urodzinach zawsze pamiętała i rzuciła parę złotych. ÓSME urodziny . Ŝe rodzice szykują dla niego niespodziankę i tylko udają. muszę dbać o zęby. Lecz było juŜ południe. a karę ponosi za to Dawidek. Ŝe zapomnieli. ślinił się i skakał co rusz na chłopca.O! Jaka mądra dziewczynka! . Ale tym razem było troszkę inaczej.Zosieńko! Jak ty pięknie wyglądasz! Jaka sukienka! A fryzura! No masz tu moja Zosiu cukiereczka. a piesek. To były jego urodziny. Od rana chodził zadowolony i wesoły. zawsze wykrzykiwała: . A gdy zobaczyła Dawidka. a za nim pędził równym krokiem z uniesioną głową Maksio.Łobuzie! Jaką ty masz brudną buzię! Taki duŜy chłopak. tylko krzyki i kłótnie.

PołoŜył się obok pieska i próbował usnąć. czego nikt nie zauwaŜył. Ale chłopiec nic nie odpowiedział. Wstał i podszedł do okna. juŜ dawno było po kolacji. Czas na sen. jak Zośka podbiega. a jutro wszystko wróci do normy. bo gdyby zachował się inaczej. Ŝe jest w porządku. Nastał późny wieczór. trochę słodyczy (które i tak zostaną podzielone między nim. a ten zamerdał ogonkiem. Nie wyszedł z pokoju obraŜony i zawiedziony. ale nic szczególnego. iŜ ma urodziny. to wszyscy mówią : "Jesteś takim duŜym chłopcem". Dawidek wziął więc Maksa na ręce i zaniósł do swego pokoju na łóŜko. Zrobiło mu się bardzo gorąco. Nie podobało mu się to. Wtedy im się przypomina.laurka. "Ja juŜ mam 8 lat.powiedziała.powiedział do Maksia. ile ma lat. Wszyscy nagle przypomnieli sobie. "Ale gdy dorosnę. to tego chłopiec juŜ nie dosłyszał. Na nic mu nie pozwalano.nie mógł usnąć. jest jeszcze dzieckiem.pomyślał i westchnął. Spóźniła się. a siostrą).Jak będą chcieli. Od kaŜdego dostał jakiś prezent. jakaś bluza od mamy. Jednak udawał nasz mały Dawidek. Babcia przywitała Dawida ciut inaczej niŜ zwykle. jak ma na imię."Jeszcze im wszystkim pokaŜę" . a od Zośki . Babcia poszła. to sami przyjdą . Zawsze to samo: samochodzik. ale dlaczego. no i ciekawość zwycięŜyła.i zacisnął pięści. chłopiec wciąŜ się kręcił i kręcił. Ŝe to tylko dzięki temu.Nagle Dawidek usłyszał dzwonek do drzwi. "Mama by mi nie pozwoliła" . . ale cóŜ. to zaraz je otwierał i choć mocno ziewał . zawołał Maksa i poszedł za mamą na dół. słyszał.Zejdziesz do nas? Babcia przyszła . 170 . Ale gdy Maksio juŜ wtulony smacznie sapał. . znów by mu się oberwało. Ale jak trzeba ustąpić Zosi. Ŝe jednak uległ. aby je troszkę uchylić. Ale chłopiec wiedział. nawet na wychodzenie samemu z Maksem do parku. Po chwili drzwi jego pokoju lekko uchyliły się i Dawidek ujrzał niepewnie uśmiechającą się mamę. Co przymknął oczy. Westchnął. co by mu się wyjątkowo podobało. otwiera je i wita babcię. na pewno tak nie będzie" – myślał . nic. a tego chciał uniknąć choć w dniu urodzin.

spytał. a chłopiec nadal nie spał. Dawidek juŜ chciał ją zepchnąć. Po czym wrócił do łóŜka. Wszyscy go po prostu źle traktowali. Śnił o tym. I tak było przez całą noc. Kubuś Grabski. Od tej pory. ilekroć Dawidek chciał zrobić coś złego. Wybiła północ. Ŝe aŜ przez sen zaczęły mu płynąć po policzku łzy. tak okropnie. choć był bardzo głodny. co się dzieje. chłopca to zaciekawiło. lecz Dawidek. 3 latka 171 . co zamierzał. gdy działo się coś. gdy nagle przypomniał mu się ten zły sen. Nikt nie chciał mu pomóc. jak wszyscy zaczęli być dla niego niemili i było mu przez to bardzo przykro. Stał się grzecznym i miłym chłopcem. Dawidek był odwaŜnym chłopcem. Nikt się z nim nie dzielił jedzeniem. gdy wstał. Ŝe mu się to wszystko tylko przyśniło. jak zwykle zajęła jego ulubione miejsce przy stole. Ŝe nie ma on na imię Ŝaden "łobuz". zawsze przypominał mu się tamten sen.Dzień dobry! . A śniły mu się róŜne rzeczy. W końcu jednak udało się chłopcu usnąć. Wszyscy sobie juŜ na zawsze przypomnieli. więc szybko rezygnował z tego. Dawidkowi było okropnie smutno. Zośka. a głos jego lekko drŜał. o niczym nie pamiętał. tylko powiedział grzecznie do wszystkich: . wiedział. A rano. gdy nie mógł czegoś zrobić. Więc chłopiec szybko się wycofał. bo piesek stawiał uszy do góry.i usiadł na wolnym miejscu.uwielbiał to. a tu przecieŜ było cicho! .Piesku. a robił to tylko wtedy. To znaczy starał się nie pamiętać. co widzisz? .przecieŜ jestem juŜ prawie dorosły!" Postał chwilkę przy otwartym oknie i wsłuchiwał się w nocną ciszę . Jednak… Zszedł na śniadanie. Nagle Maksio podniósł głowę i zaczął wpatrywać się w okno. ale w takiej sytuacji przestraszyłby się nawet dorosły.

patrząc na Krystiana z ukosa -Takiego lepiej omijać z daleka.zacisnął mocno pięści i popchnął jednego z chłopców. chociaŜ .Coś wam nie pasuje? . Wiadomo tylko. otoczony sporym parkiem. co mu przyjdzie do głowy. który upadł na podłogę.Nie wiadomo.nikt dokładnie nie pamięta. gdy coś mu się nie podobało. Chłopiec wszystkich zaczepiał i bił. . które bije innych. albo kiedy chciał wziąć zabawkę. Były tam: ślizgawki.mówiły do siebie . w którym dzieje się nasza historia. którą ktoś się juŜ bawił.Masz zupełną rację . A wszystko to było spowodowane tym. gdyŜ Ŝadne z dzieci nie chciało być w parze z takim łobuzem. Ŝe wydarzyła się w pewnym przedszkolu i teraz często jest powtarzana przez tamtejsze opiekunki innym dzieciom. drabinki i masa jeszcze innych urządzeń. a opiekunki uczyły ich ciekawych rzeczy. Po prostu zwykły dwupiętrowy budynek. Ŝe do tej grupy naleŜał Krystian. . kiedy i gdzie miała miejsce.przytaknęła reszta dzieci. czytały przeróŜne historyjki. Przedszkole.szczerze mówiąc . z duŜą ilością okien i wielkim kominem. Dzieci lubiły chodzić do przedszkola. . huśtawki. piaskownice. przede wszystkim potrafiły wymyślić najróŜniejsze zabawy. usiądźcie więc wygodnie i posłuchajcie. było bardzo zwyczajne. Dzieci go nie lubiły i bały się go.Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. Krystian Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu. A jeszcze mu coś się nie spodoba i nas zacznie bić.Lepiej na takiego uwaŜać . gdzie znajdował się plac zabaw. Krystian popatrzył na nich ze złością. która z mniejszym zapałem chodziła do przedszkola. A dziś ja opowiem ją wam. Była jednak pewna grupa przedszkolaków. Często podczas zabaw siedział więc samotnie. gdyŜ zawsze miło spędzały tam czas. 172 .

by móc zobaczyć nowego chłopca. a obok niej szedł lekko podenerwowany chłopiec. 173 .. 4 latka okazał się bardzo wesołym chłopcem i szybko zjednał sobie sympatię grupy. bo chciał mieć lepszy widok. Oprowadziły go po sali. Krystian ze smutkiem patrzył na bawiących się kolegów. Ŝe pani stoi za drzwiami.Drogie dzieci . Pomimo wcześniejszej nieśmiałości Norbert Kubuś Jurecki. wypytując o najróŜniejsze rzeczy.Nikt cię tu nie lubi .Poznajcie Norberta. Gdy tylko usłyszeli. Po chwili do środka weszła pani.powiedziała . Kiedy wszyscy zajęci byli zabawą.powiedział chłopiec przez łzy. Kiedy juŜ wszystko zostało mu przedstawione i Norbert znał imię niemal kaŜdego dziecka. Pewnego dnia do przedszkola przyszedł nowy chłopiec i trafił właśnie do grupy Krystiana. ukarała Krystiana i zajęła się resztą dzieci. . który siedział z dala od reszty dzieci. Reszta dzieci patrzyła z przeraŜeniem na Krystiana. Norbert uśmiechnął się niemrawo. kiedy pani przyprowadzi nowego kolegę. pokazując najciekawsze zabawki i opowiadając o tym. podbiegli do drzwi. Dzieci od razu podbiegły do niego. którego byli niezmiernie ciekawi.A on jak się nazywa i dlaczego nie bawi się z wami? . który od dzisiaj będzie waszym nowym kolegą. .zapytał zaciekawiony. ale w tym momencie pojawiła się pani przedszkolanka. Chcieli wywrzeć na nim jak najlepsze wraŜenie. jego wzrok padł na Krystiana. Podbiegł takŜe i Krystian. jak spędzają tutaj dzień. Wszyscy z podnieceniem czekali. rozpychając się na boki.

Ŝe o nim rozmawiają.No to masz pierwsze ostrzeŜenie . nie znam tutejszych zabaw tak dobrze. .znowu szepnęła dziewczynka . gdyŜ nikt dotąd nie chciał się z nim bawić. Chwilami 174 .i nikt się z nim nie bawi. Krystian zauwaŜył.zapytał uśmiechając się do niego. Podczas jednej z zabaw. zawsze podchodził najpierw do Krystiana i pytał się. Krystian wstał i z uśmiechem na twarzy zgodził się wziąć udział w zabawie. juŜ tak często nie wszczynał bijatyk ani nie kłócił się z nikim.To Krystian. więc jestem pewny. Przyglądał się jednak z ciekawością owemu nowemu chłopcu. ale nikt go tutaj nie lubi . a ich rozmowy za kaŜdym razem stawały się coraz dłuŜsze i dłuŜsze. który wydał mu się ciekawą osobą.czy pozwoliłem ci na siebie patrzeć? Norbert pokręcił głową.dopytywał się Norbert. to poszłoby mi znacznie lepiej.powiedział groźnie .UwaŜaj lepiej.Ale dlaczego? . Norbert podszedł do Krystiana. Podszedł więc do nich. . Ŝe gdybyś był ze mną.Czy zechciałbyś być ze mną w parze? . Krystian odmówił wzięcia udziału w zabawie.dodała. odwrócił się i zajął swoje poprzednie miejsce. kiedy była proponowana nowa zabawa.Widzisz. Krystian z początku był bardzo zdziwiony. a Norbert za kaŜdym razem.A mówiłam. Dzieci zauwaŜyły zmianę w Krystianie. . czy będzie się z nim bawił. który jakby się uspokoił.On tylko najchętniej biłby innych . . Jednak odpowiedź była taka sama. Ŝe naleŜy na niego uwaŜać? .powiedziawszy to. . I w końcu nastąpił przełom. kiedy to dzieci dobierały się w pary. Jednak pomimo ostrzeŜeń innych dzieci Norbert był bardzo ciekaw Krystiana. .. Kiedy podszedł do niego Norbert. Mijały dni.powiedziała szeptem jedna z dziewczynek . bo dostaniesz .

. A wszystko dzięki uporowi Norberta. kiedy wracali razem do domu .Ale nie wiem. który został jego przyjacielem. co nie? . Ŝe reszta dzieci teŜ cię polubi. .Musisz więc trochę popracować nad swoim gniewem .przecieŜ było tam wiele innych dzieci. To był cudowny dzień zarówno dla Krystiana. Wtedy Norbert starał się go uspokoić.odpowiedział z uśmiechem Krystian. niŜ ich ciągle bić. abyś się uśmiechnął tak jak dzisiaj i został moim przyjacielem. kiedy inne dzieci nie chciały robić tego. spędzały 175 . jak i dla reszty dzieci. co on im kazał.Chciałem. jak stopniowo zmieniało się zachowanie Krystiana.miał ataki gniewu. czy nie lepiej jest Ŝyć z resztą w zgodzie. Dzieci przestały się juŜ go bać.Tak . Powiedz. czy potrafię.zapytał Krystian.odpowiedział bez zastanowienia Norbert .PoniewaŜ ty miałeś najsmutniejszy wyraz twarzy . tłumacząc zachowanie innych dzieci.Dlaczego codziennie pytałeś mnie.Ale mnie nikt nie lubi . a wręcz przeciwnie . . I jestem przekonany.Na pewno potrafisz. musisz się tylko zmienić. . .Nieprawda. a tym samym odpychać od siebie? Krystian kiwną głową na znak. a ja ci pomogę. 5 Od tamtej pory Ŝycie grupy zmieniało się stopniowo tak. przecieŜ jesteśmy kolegami. . ja cię lubię. czy chcę się z tobą bawić? . Ŝe się zgadza. Dominika Miąso. .uśmiechnął się do niego.powiedział ze smutkiem.z wielką przyjemnością z nim czas.

Kacper wystraszony odłoŜył ją na miejsce. On i tak postępował po swojemu. Ŝe nikt go nie widział i wyszedł z klasy. Ŝe nie. kto to zrobił.Kacper bawił się po cichu na lekcji zabawką przyniesioną przez Jacka. Nagle zabawka spadła mu z ławki i się połamała. Wszyscy uczniowie musieli uwaŜać na Michała i pilnowali się na kaŜdym kroku. Nieraz zdarzały się przypadki. które skarŜy. Chłopiec bardzo posmutniał. Po sprawdzianie równieŜ przychodził do biurka. Po dzwonku na lekcję uczniowie weszli do środka sali i zajęli swoje miejsca. Kacper został w klasie i dalej się nią bawił. Chłopiec nie wiedział. kto nie odrobił zadania domowego. oni od razu przestawali rozmawiać i odchodzili na bok. a gdy ten podchodził do jakiejś grupy. zawsze pomagał swojej mamie i swoim bliskim. by nie skarŜył. Jego znajomi i koledzy nie chcieli za bardzo się z nim kolegować. gdy Michał szedł przed lekcją do nauczycielki i zgłaszał jej. kolegę z klasy. grzecznym i uczynnym dzieckiem. do którego naleŜała zabawka.Oskar Matkowski Bajka dla dziecka. Kacper odpowiedział. Jednak nie miał przyjaciół. KaŜdy obawiał się. bo to była jego nowa i ulubiona zabawka. Pewnego dnia ulubieniec klasowy . Niczym ani nikim się nie przejmował. Ŝe Michał moŜe pójść na skargę do nauczycielki za kaŜdą niepoprawną rzecz. który miał na imię Michał. jaką zrobią. Kiedy wszyscy wyszli na przerwę. Spytał kolegów. upewnił się. Po lekcji Michał podszedł do Kacpra i powiedział: 176 . gdzie siedziała jego pani i skarŜył jej. Był on jedenastoletnim. Samotny Michał Był sobie kiedyś chłopiec. Nigdy go nie zapraszali do wspólnych rozmów na korytarzu. Spytał Kacpra. Ŝe robi źle. Jednak nikt się nie odezwał. Myślał. Ŝe niepoprawne postępowanie trzeba zgłosić. czy to przypadkiem on jej nie popsuł. Na nic zdawały się prośby kolegów. Jakie było zdziwienie na twarzy chłopca. kto ściągał na sprawdzianie.

Czy wiesz co to jest? Jest nią przyjaźń. Ŝe nie raz jeszcze zapłaczesz z braku bratniej duszy. Ŝe nawet Kacper nie jest w porządku.To Kacper popsuł ci wczoraj zabawkę. Ŝe nie ma potrzeby mu o tym mówić. który wskaŜe winnego. Wczoraj wieczorem Kacper przyjechał do mnie ze swoją mamą i z odkupioną zabawką. PrzecieŜ się nie przyznał. 177 . To Jacek wstał. idę teraz i powiem mu. ani w przyszłości nikt nigdy nie będzie mógł. Ŝe to twoja wina. aby wszyscy go słyszeli i przekonali się. czy nawet chciał ci zaufać. której byś nie doniósł.Wiem o tym. Nazajutrz rano przed pierwszą lekcją Michał poczekał. Cała klasa spojrzała na Kacpra. Kacper tylko pochylił głowę i nic nie powiedział. Ŝe ani teraz. Spojrzał na niego. Ten wziął oddech. Nie ma rzeczy. Powiedział Michałowi. JeŜeli nadal będziesz tak postępował. 4 latka to wykrzyczał. Wszedł jako ostatni. Michał wkładasz nos w nie swoje sprawy i wciąŜ skarŜysz. Ŝe to ty ją popsułeś. lecz odwróciła się z powrotem na dźwięk odsuwanego krzesła. Ŝe on jest tym. a jest winny. jak wyszedłeś na przerwę. dostatecznie głośno i wyraźnie. co się zaraz stanie. Zrzucił ją z ławki i się nie przyznał . Powolnym krokiem przeszedł koło ławki Kacpra i spojrzał na niego. Jedna z najwaŜniejszych wartości opiera się na zaufaniu. ale pomyślał sobie. Michał podszedł do Jacka. po czym zaczął mówić. Wszyscy w klasie siedzieli cicho i patrzyli na Michała.Ja i tak wiem. Jednak Michał pozostał nieugięty. Nie dogonił on Jacka. Kacper strasznie się wystraszył. A ty. Michał wiedz.. aŜ wszyscy wejdą do klasy. Ŝe jutro przy całej klasie powie o tym i pokaŜe wszystkim. Popatrzył na Michała i powiedział: .Michał prawie Hania Klewiado. to wiedz. . Widziałem cię. chociaŜ przeczuwał. gdyŜ on naprawi jakoś swój błąd.

„Ech. które szybko jednak wytarła. jak i pod względem charakteru. którą widziała moŜe dwa razy w Ŝyciu.mówili o niej Ŝyczliwi ludzie. Amelia ledwo rozpoznała ciotkę. dobrych rodziców i była bardzo szczęśliwa. Prawie w ogóle się nie uśmiechała (a jeśli juŜ.. zarówno z wyglądu. Jednak jej beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo zostało w brutalny sposób przerwane: mając zaledwie 10 lat. straciła oboje rodziców. Amelia . bo posta- 178 .„wydaje się taka.” . Historia bohaterki (a właściwie jej koniec) moŜe być pocieszeniem dla młodych czytelników. cięŜko będzie Ŝyć z ciocią pod jednym dachem” . które jak na swój młody wiek zdąŜyły przeŜyć coś przykrego i mają wraŜenie. które były wiernymi kopiami swojej matki.. Sama bajka uczy odróŜniać dobro od zła oraz tego. Amelia Dawno. Ŝe za okazane komuś dobro moŜe nas spotkać nagroda. Pomimo Ŝe niczego jej nigdy nie brakowało. Jest to bajka dla dzieci. Miała około pięćdziesięciu lat i raczej nie sprawiała wraŜenia osoby szczególnie Ŝyczliwej bliźnim.tak jej było na imię .Anna Lonc Hmm. Amelia bardzo z tego powodu cierpiała. nagle przypomniała sobie o niej daleka krewna. Szanowała teŜ wszystkich i była niezwykle skromna.. Aniołek .myślała w duchu ciągle smutna Amelia .znów poczuła.miała kochających. Lecz gdy się okazało. Ŝe "świat" się od nich odwrócił. Jaki to los potrafi być niesprawiedliwy dla istot. Jednak przygarnęła ją pod swoje skrzydła i postanowiła wychować razem z własnymi dwiema córkami. to był to bardziej złośliwy niŜ sympatyczny uśmiech) i często krzyczała. dawno temu Ŝyła sobie dziewczynka. które zasługują na całą miłość świata! Dziewczynka została teraz sama na świecie . nawet wtedy. taka zupełnie inna niŜ mama. cechowała ją wielka dobroć i miłość do wszystkich Ŝywych stworzeń.nie miała Ŝadnej bliŜszej rodziny. gdy nie miała ku temu powodów.. Ŝe odziedziczyła po mamie i tacie spory majątek. Ŝe jej oczy robią się mokre od łez. a mama była dobra i miła..

a ta dziewczyna powinna się w ogóle cieszyć z tego. dlaczego jest w taki sposób traktowana. Fiołkowe oczka wyraŜały jedynie smutek. ale o tym dziewczynka jeszcze nie wiedziała.. Szła tak w swoich potarganych i znoszonych ubraniach.myślała złośliwa ciotka – „spadek będzie mój i tylko mój. rzecz jasna.nowiła być dzielna. Krewna dziewczynki zabrała ją do niewielkiego dworku w równie niewielkiej. zabraniała jeść bez pozwolenia. Nie zdawała sobie sprawy z tego.. kochane dziecko! Widzę. Pewnym pocieszeniem dla młodej sierotki było to. Nagle usłyszała za sobą głos: . Przydzieliła jej przytulny pokoik i starała się być miła. i daleka krewna . Z dnia na dzień sytuacja dziewczynki stawała się coraz bardziej nieznośna.Agata świetnie zdawała sobie z tego sprawę. PrzecieŜ na początku wcale tak nie było! Dobre serce Amelii mogłoby nie znieść prawdy.Witaj. „Teraz jednak minęły dwa lata!” . ale dla dwóch rozkapryszonych sióstr: Elizy i Luizy. Ŝe ma gdzie mieszkać!” Pewnego dnia Amelia przechadzała się po lesie w poszukiwaniu jagód. Nie kupowała jej sukienek i bucików. Ciotka coraz gorzej traktowała małą Amelię. Córki Agaty traktowały ją tak samo jak ich matka: poniŜały i kazały sobie usługiwać. Oczywiście na początku postanowiła traktować ją dobrze. dziewczynka się dla niej w ogóle nie liczyła. którym mogła swobodnie dysponować. Sama dziewczynka nic nie wiedziała o tym. Ŝe będzie miała koło siebie dwie rówieśniczki. miesiące i w końcu lata. Ciotka zainteresowała się tylko i wyłącznie jej spadkiem. Ŝe znowu jesteś smutna i jest ci bardzo zimno. Nawet dla małej naiwnej Amelii te uśmiechy wydawały się sztuczne. córki ciotki Agaty: Luizę i Elizę. Mijały tygodnie. dopóki dziecko nie dorośnie. nie dla siebie. co rzeczywiście było przyczyną takiego zainteresowania ciotki jej osobą. co powinno naleŜeć do niej. aby nikt przypadkiem nie zainteresował się losem Amelii i nie odebrał ciotce spadku. ale malowniczej wsi połoŜonej niedaleko wielkiego miasta. 179 . Agata wszak była kobietą okropnie łasą na pieniądze i wszelkie bogactwa. wygoniła ją nawet z pokoju na piętrze do małej izdebki przeznaczonej dla słuŜby. nie była w stanie pojąć.

No cóŜ.odparła nieśmiało i zdecydowała się pójść. a będzie za to otrzymywać upominki i inne niespodzianki . która nosi- ła imię Kornelia. Staruszka wała Amelię poczęstojuŜ dwunastoletnią gorącą herbatą i ciastkami. Po chwili wahania dziewczynka zgodziła się.mówiła dalej starsza kobieta . aby ta przychodziła do niej codziennie i pomagała w róŜnych pracach domowych. o ciotce Agacie i jej córkach. miała miły. o kochanych rodzicach i o ich śmierci. chociaŜ wiedziała. ciepły głos i sprawiała wraŜenie bardzo sympatycznej osoby. chętnie wysłucham twojej historii. Ŝe się ze sobą zaprzyjaźniają.. Staruszka mieszkała niedaleko lasu w niewielkiej. ale jeszcze nigdy z nią nie rozmawiała. jaki był cel tej dalekiej krewnej. przyzwyczaiła się do kar. 17 lat zaufała staruszce. cho- 180 .Amelia odwróciła się i zauwaŜyła staruszkę. Staruszce serce się krajało. rozpaliła ogień w kominku i poprosiła. Obie rozmawiały ze sobą długo i wydawało się. Amelia oczywiście zgodziła się... gdy tego słuchała. co przeŜywała przez ostatnie lata w ich domu. Amelia była zaskoczona taką Ŝyczliwością. do kar wymierzanych za nic. Amelia opowiedziała wszystko: o swoim wczesnym dzieciństwie. Staruszka wpadła na pewien pomysł: poprosiła dziewczynkę. Dawid Leszczawski. aby ta opowiedziała jej swoją historię. spotka ją kara.. bo rzadko zdarza mi się widzieć tak smutnego człowieka. Ŝe gdy się spóźni do domu. którą czasami widywała w lesie lub na łące. I.Dziękuję bardzo za zaproszenie .zapraszam cię do siebie na herbatę i ciastka.jak sama to określiła. . jednak nie ośmieliła się tego wyznać wraŜliwej dziewczynce.Nie powinnaś o tej porze sama chodzić po lesie . . ale ładnej chatce. o tym. i oczywiście pojęła od razu.

moje zęby! Tu coś jest w środku jabłka! Coś bardzo twardego! 181 . Taki dar niewielu ludziom sprawiłby przyjemność . cerowała firaneczki itd. Jak postanowiła. Ŝe wynagrodzi dziewczynkę. jak to przewidziała: oprócz bury za kolejne spóźnienie spadł na nią cały stek pytań: gdzie była tak długo? co robiła? i skąd ma ten KOSZYK? Dziewczynka nic nie powiedziała..Ech. dziwo! obeszło się bez kary. myła okna. o. „AleŜ ten koszyk jest strasznie cięŜki!” .Auuuuuuu!! . PoŜegnała się następnie z Kornelią i pobiegła do domu. Tam oczywiście spotkała ją ogromna reprymenda za spóźnialstwo. Ŝe nie ukryje przed nimi takiego wielkiego kosza i nie zdąŜy zjeść choćby jednej gruszki. to tylko jakieś owoce i warzywa! . soczyste jabłko. jak na ten pomysł zareaguje ciotka.to zajęcie uwielbiała. Serdecznie dziękowała za pomoc i obiecała. które tak bardzo lubiła..kaŜdy wolałby pieniądze.ciaŜ nie wiedziała. bo siostrzyczki dopadły do koszyka i jednym szarpnięciem otworzyły wieko. tak zrobiła. Na poŜegnanie Kornelia przyniosła jej obiecaną nagrodę: wielki kosz. Następnie wzięła jeszcze jeden kęs i jeszcze. Ale Amelia bardzo się z podarku ucieszyła! W domu ciotki nie jadała owoców. a w środku całe mnóstwo świeŜych warzyw i owoców. Po wszystkim staruszka zaprosiła Amelię na obiad. Wiedziała jednak. Tym razem. poniewaŜ zapach róŜ i bzu działał na nią jakby kojąco. więc tam bezpiecznie mogłaby je zostawić)..zawyła chwytając się za policzek . gdy ta będzie szła do domu.. Dziewczynka postanowiła na razie nic nie mówić o swoich zamiarach i odwiedzać staruszkę podczas wypasania owiec (kobieta miała spory kawałek pola wokół chatki.rzekła któraś z nich do matki ale mimo to wyglądają smakowicie! Eliza z wielkim apetytem ugryzła piękne. który zawczasu przygotowała. . Amelia pomagała w ogrodzie i w chacie: wycierała kurze. nie mogła. W domu stało się tak. . W ogrodzie zajmowała się kwiatami .pomyślała Amelia i poŜegnała się ze swoją starszą przyjaciółką.

AleŜ matko! Tu jest ich więcej! W gruszkach i w marchewkach nawet! Agata oniemiała na chwilę i znów naskoczyła na Amelię: . Eliza trzymała w ręce ten dziwny przedmiot. złote łańcuszki. A koszyk otrzymacie obie i obie mi swój oddacie. skąd masz te wszystkie klejnoty!? Amelię płacz dławił w gardle.Skąd masz ten kosz z owocami i warzywami? Odpowiadaj teraz! Dwie siostry skierowały się do swojej matki: . taki. jakby przesiąknięty jadem! Na powrót skierowały się w stronę Amelii: . co się kryje w owocach! Przysięga! Rodzinka odwróciła się teraz od niej i trzy niemiłe istoty coś do siebie szeptały. 182 .No mówŜe teraz. Nie wiedziała absolutnie. to oczywiste! Ty za to będziesz wykonywać prace za nie.Oczywiście dalej będziesz mogła chodzić do domu staruszki! . Ŝe kłamstwo nie ujdzie jej na sucho i przyznała się skąd i za co otrzymała kosz. które miała na nogach przypominały jedynie strzępy. będziesz musiała zabierać ze sobą na zmianę jedną z sióstr! Powiesz kobiecie. dziewczyno! Skąd to masz? Bo na pewno nie ukradłaś! Dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na to. A ten szept był taki złośliwy.oświadczyła "łaskawie" ciotka . który mogłaby sprzedać i kupić sobie za to choćby jakieś buty.Druga z sióstr i matka juŜ przy niej były i kazały pokazać to znalezisko.. ale wiedziała. Teraz dopadły do niej i ciotka i córki: . oczywiście! . a nawet kolie i sznur pereł! A wszystko to wyciągały z owoców.zakończyła ciotka swoim ulubionym wyrazem "oczywiście". małe i większe brylanty. co tak wzburzyło i jednocześnie uradowało mieszkanki dworku: trzymały one w rękach piękne pierścionki..ale. które ofiarowała jej staruszka! Niesamowite! Amelia pomyślała z goryczą. Ŝe teraz to juŜ nie dostanie jej się z tego ani jeden malutki brylancik.. bo te..No mów. Agata gwałtownie odwróciła się w stronę stojącej ze spuszczoną głową Amelii i zawołała: . a oczy matki i Luizy robiły się coraz większe i większe... Ŝe i one chcą jej pomagać! Oczywiście nie będą niczego robić..

. rubiny. Staruszka spoglądała na obie przenikliwie i zgodziła się na taki układ.. w końcu ciotka dobrodusznie przygarnęła ją do siebie! Teraz kolej na koszyk Elizy. jak Eliza się spodziewała.” . Amelia wiedziała.Tfu! Tfu! Co to ma być!!! CóŜ to za obrzydlistwo! . Ta druga tylko siedziała i ciągle marudziła..jeden dla Amelii. a jej "siostra" nawet się nie obróciła. dlaczego przyprowadziła "siostrę". Porozgryzały owoce i wydobywały ze środka kolejne pierścionki.. Kobieta pracowała w ogrodzie. Ŝeby jej skinąć w podzięce. a Amelia z Elizą w domu. szmaragdy i inne klejnoty. W chatce wyjaśniła ze smutnym wzrokiem. Amelia podeszła bliŜej . wykrzywiały twarz z obrzydzenia i ciągle krzyczały! Agata podbiegła do Amelii i szarpnęła ją za ramię: 183 . gruszek i winogron wypełzało jakieś dziwne robactwo! Karaluchy. zawstydziła się. matka wszak bardzo je rozpieszczała.. Ŝe nie dostanie Rafał Leszczawski. drugi zaś dla Elizy. Amelia poŜegnała się z Kornelią. Po powrocie do domu matka i Luiza dopadły najpierw do koszyka Amelii.w nagrodę czekały na nie dwa kosze pełne owoców i warzyw .krztusiły się i pluły.i swoim oczom nie wierzyła! Z jabłek. Nie powinna tak myśleć. i za Elizę..Nagle Amelia usłyszała wrzask: . To znaczy Amelia pracowała i za siebie. I tak. „Wyglądają jak sępy przy. Kolejnego dnia Amelia wybrała się do staruszki w towarzystwie Elizy. Ŝe coś takiego przychodzi jej do głowy..Córki były zadowolone. 12 lat nic. Wszystkie trzy chwyciły po owocu i ugryzły. bo wiedziały. Ale przynajmniej będzie widywać się ze swoją przyjaciółką! To było jej jedyne pocieszenie.Amelia nie dokończyła swojej myśli. Ŝe dostaną pewną część drogocenności. wielkie pająki i wije! Jak to moŜliwe? Ciotka i córki były w szoku. Praca dobiegła końca...

Tak wyglądało całe jej sprzątanie! I tak była juŜ wyczerpana i chciała wracać do domu. o nie! Podczas gdy Amelka ze staruszką zajmowały się przesadzaniem kwiatów w ogrodzie..Nie ma juŜ dla ciebie miejsca w tym domu! .Wynoś się stąd. Ŝeby to wyglądało na pomoc” .myślała. Ŝe boli ją brzuch i Ŝe trzeba wracać. a moja córeczka takie obrzydlistwo!!? Natychmiast mów! .Ale. Amelia odwiedziła staruszkę razem z Luizą.. które bardziej przypominało kawałek skrzynki i zaczęła płakać: „Mamusiu! Tak bardzo mi was brakuje. Luiza przystąpiła do sprzątania: pościeli nie miała zamiaru zmieniać.” . Nie da się tak oszukać jak młodsza siostra. . kurze z podłogi zamiotła. co mogło się stać. skropiła ją tylko wodą tak. ja naprawdę nie wiem. aby wyglądała na świeŜą.. Jaki był ich gniew. proszę cioci.Amelia cała się trzęsła ze strachu.. Ŝe ona znowu dostała piękne świecidełka! Tego było za wiele! Ze złości po prostu zaczęły się dławić! Amelia dostanie za swoje! . tak... kiedy ze środka posypały się mrówki. bo ta dobiegła z koszem aŜ za płot. W domu tym razem zajęto się najpierw koszykiem Luizy.wrzasnęła ciotka .zawodziła. ja nie wiem. jutro pójdziesz tam z Luizą! A jeśli ona dostanie owoce wypełnione jakimś robactwem.. to ty tego poŜałujesz!! A teraz idź!! Amelia ze spuszczoną głową poszła do swojej małej izdebki. podziękowała za pomoc i poŜegnała się z Amelią. Następnego dnia wszystko odbyło się podobnie. „albo przynajmniej. Ŝaby i inne okropne stworzenia! Rzuciły się do koszyka Amelii i od razu odkryły.. Lecz teraz kobiety postanowiły rozkroić noŜem warzywa i owoce. połoŜyła się na łóŜko.Tak czy siak.Co to ma być!!? To jest jakiś podstęp!! Czemu ty dostałaś klejnoty. tak na wszelki wypadek.. . Zaczęła udawać. Staruszka przyniosła kosze. z Luizą nie zdąŜyła.... Lecz ta siostra była bardziej bystra i postanowiła trochę pomóc.. jak stoisz! I nie pokazuj tu się więcej! 184 . ale pod łóŜko.

Wszystko kiedyś odebrała jej ciotka .. a później odrzuciła.łzy cisnęły jej się do oczu. ale jednocześnie bardzo naiwną. . Ŝe jesteś niezwykle dobrą osobą. Ŝe nadszedł czas. Ale nie! Nie śmiała nawet prosić o jeden maleńki szmaragdzik! Nie mogła ze sobą niczego z domu zabrać.nawet srebrne puzderko z jedynym zdjęciem rodziców! „Co ja teraz zrobię. Amelia nie wierzyła własnym uszom.. Ŝe protesty i błaganie na nic się zdadzą. za które mogłaby się utrzymać.. 185 . . poczekała aŜ Amelia zje i zaczęła mówić: ..? .... ale nic nie powiedziała.usłyszała znajomy. Nagle miała wraŜenie. co ją spotkało i dlaczego została wyrzucona z domu. Kornelia zastanawiała się przez chwilę i zaprowadziła dziewczynkę do swojej chatki. I opowiedziała swojej przyjaciółce o tym. Powiem ci..Jesteś dobrym dzieckiem i dlatego dostawałaś ode mnie takie.Amelia wiedziała. Nie mogła teŜ zabrać ze sobą części podarków Kornelii. ale i teŜ za duŜo nie miała. na co zasłuŜyły. Ŝe wokół niej zrobiło się jakoś jaśniej.myślała..Amelia? To ty? . ale ufała staruszce.. Przygotowała jej ciepłe kakao i pszenne ciasteczka.ciągnęła Kornelia . Kiedy poznała prawdę. Myślę. aby powiedzieć ci prawdę o twojej ciotce.Moja droga Amelio. jak mogła.. dlaczego tak chętnie przyjęła cię pod swój dach. jak moŜna by było ukarać jej dalekie krewniaczki. gdzie pójdę. To nie są dobre istoty . kochana Kornelio. Staruszka pocieszała ją.. gdy tak wędrowała przez ciemny las.Ja juŜ nie mam domu. .AleŜ dziecko drogie! Dlaczego płaczesz? I dlaczego nie jesteś w domu? .?” . Luiza i Eliza natomiast dostały to. a nie inne prezenty. Ŝe twoja ciotka i jej córki powinny dostać nauczkę! Amelia nie bardzo wiedziała.uśmiechnęła się do siebie . . gorzko płakała.. ufała przecieŜ swojej przyjaciółce.. przyjazny głos Kornelii . widzę...myślę.Jak ciotka mogła mi to zrobić.Oczywiście będziesz mogła zostać u mnie! Nie zostawię cię samej w takiej sytuacji! Ale...

jakby samo słońce spadło na ziemię. akurat do tego dworku.Następnego ranka Kornelia i jej mała podopieczna wybrały się do dworku Agaty i jej córek.. W końcu Agata wyrzuciła z siebie: . nie śmiała się odezwać.nieziemska! Miała dłu- 186 . W niewielkim przedpokoju nagle zrobiło się tak jasno... Nie wiedziała.ucięła na chwilkę .nie dokończyła. Amelka powoli otwierała powieki..teraz wystrojona w kolie i pierścienie . która straciła rodziców! Wykorzystałyście ją. Agata . 15 lat Na środku przedpokoju.. która była taka. jak postępowałyście z biedną dziewczynką. młodą kobietę. i na widok tego.Wiem. oddajcie jej wszystko. tam.Na Boga! CóŜ to ma znaczyć.. Agata i jej córki stały i wpatrywały się w starszą kobietę z cokolwiek głupimi minami. Do środka weszły Amelia i Kornelia. co teŜ przyjaciółka planuje. co jej zabrałyście! Amelia w dalszym ciągu stała przeraŜona przed staruszką. ze spuszczoną głową. ty stara babo! Nic nie muszę jej oddawać! Opiekowałam się nią całe dwa lata! Nic jej się nie naleŜy! A poza tym nie wybaczę ci tego. ciotka Agata i jej córki musiały zakryć oczy. Po chwili wszystko wróciło do normy.A teraz.. Staruszka zaczęła: . Staruszka sprawiała wraŜenie osoby pewnej siebie.. natomiast dziewczynka była przeraŜona wizytą. Dawid Leszczawski.zdziwiona podeszła do drzwi i otworzyła je. gdzie przed chwilą stała staruszka widzieli teraz niezwykle piękną.. zaleŜało wam tylko na jej majątku! Zabrałyście jej prezenty ode mnie i jeszcze wyrzuciłyście ją z domu! Jak tak moŜna? . jak potraktowałaś moje córeczki! A teraz wynoście się stąd. . obydwie! Nie Ŝyczę sobie was w moim do.. co zobaczyła całkiem oniemiała! Odezwała się tylko ciotka: . umilkła. Amelia. którą miały zamiar złoŜyć ciotce.AleŜ cóŜ to ma oznaczać!? Nie masz prawa tak do nas mówić.

poniewaŜ ja zostanę z tobą. JuŜ nigdy nie będziesz cierpieć biedy! Samotności równieŜ nie musisz się obawiać. aŜ serce się krajało! A wy . który znajdował się bliŜej miasta.wy potraktowałyście ją tak strasznie! To jest niewybaczalne! Teraz spotka was za to kara! Piękna czarownica uniosła obie ręce i zaczęła wymawiać zaklęcia w jakimś dziwnym języku. takich nie miał Ŝaden człowiek! Biło z nich całe dobro świata! Amelia nie mogła oderwać od nich wzroku. niŜ ta stara chatynka na skraju lasu. jakie powinny być . tak. jak pozostałe kobiety zresztą. . uśmiechnęła się i rzuciła w ramiona swojej przyjaciółki. Nareszcie była szczęśliwa i miała wielu przyjaciół. Odzyskałaś to. Obie zamieszkały razem w wielkim i pięknym domu Kornelii. wiedziałam. Amelia teraz zaczęła się uśmiechać i cieszyć Ŝyciem. ale młodej kobiety. pogłaskała ją po policzku i rzekła: .pomyślała dziewczynka.. 187 . W końcu po dłuŜszej chwili młoda kobieta zwróciła się do Amelii: . czarownicą.Teraz juŜ nie musisz się niczego bać. kiedy spotkałam ciebie.Teraz są takie.. Kornelia była dla niej jak matka. Dziewczynka miała teraz oczy jak dwa talary. ale na jej ustach pojawiał się powoli delikatny uśmiech.powiedziała Kornelia. tak. Kornelia... . wyciągając dłonie ku słońcu. która w rzeczywistości była dobrą wiedźmą.Nie musisz się mnie bać.zwróciła się do wystraszonych właścicielek dworku . jak to obiecałam. „Ach! Jak to dobrze kochać i być kochaną!” . Ŝe naleŜy ci się moja pomoc. które opiekują się wszystkimi dobrymi istotami na tym świecie. Dziewczynka uniosła oczy i spojrzała w tę pełną ciepła i dobroci twarz. teraz juŜ nie staruszki. Byłaś taka samotna i nieszczęśliwa. jak powiedziałam. nie musisz się mnie bać. I jej oczy. Dlatego.Jestem.gie włosy. którą dawno straciła. Uklękła przed lekko przeraŜoną Amelią. Ja naleŜę do tych dobrych czarownic. Zanim Agata i jej córki zdąŜyły cokolwiek powiedzieć rozległ się tylko huk i naraz wszystkie trzy zostały zamienione w ropuchę. a lśniły wszystkimi kolorami tęczy. Ŝmiję i karalucha. Ale tak. co naleŜy do ciebie. kochana Amelio! To jestem ja.

188 . ludzie są zawsze uśmiechnięci. Jednak w krainie był pewien dziesięcioletni chłopiec i miał na imię Kajtek. to było praktycznie jego główne zajęcie. który od czasu do czasu odwiedzał Kajtka i przy okazji przynosił nowe lektury. bocian Amadeusz. Świetlista Dolina Daleko. daleko od naszego świata istnieje kraina o bardzo pięknej. Czytał bardzo duŜo ksiąŜek. nie mógł sobie tego wyobrazić i tego najbardziej się obawiał. Noc kojarzyła mu się tylko z potworami. Kraina ta jest niewielka. ale jest coś bardziej niesamowitego.Daria Krupa Bajka terapeutyczna dla dzieci. a przede wszystkim ciepłej nazwie. Przez wszystkie pory roku zawsze świeci słoneczko. To jeszcze kaŜdy moŜe sobie wyobrazić. Nad głowami fruwają ptaszki. w którym występuje noc. KsiąŜki dostarczał mu jego jedyny przyjaciel. które są złe i krzywdzą innych ludzi. Nie czytał tylko o swojej krainie. ale było coś. ale nie są sobie nawet w stanie tego wyobrazić. Ŝe gdzie indziej na świecie występuje coś takiego jak noc. Kajtek był zafascynowany opisem nieznanego świata. 11 lat kwiaty świata. które umilają czas mieszkańcom swoim krystalicznie czystym śpiewem oraz motyle o wszystkich kolorach tęczy. co go przeraŜało: była to noc. Wiedział. które boją się ciemności. Wiedzą oni. Znał ją tylko z opisów w ksiąŜkach. poniewaŜ w Świetlistej Dolinnie słońce świeci bez przerwy. a mianowicie Świetlista Dolina. Mieszkańcy nigdy dotąd nie widzieli nocy. To była jedyna rzecz. ale równieŜ o świecie. Ŝe w nocy nic nie widać. na łąkach rosną wszystkie Jessica Marcinowska.

bocian musiał wracać do swojego domu. co przed chwilą przeczytał. Był zdecydowany. jak tam. jest prawdą. Ŝe to. Jeszcze nigdy dotąd chłopiec nie pragnął tak bardzo przekonać się. w nieznanym świecie. jego strach wygrywał. Kajtek . no i przede wszystkim. która została przedstawiona w sposób zupełnie inny. lubił o niej czytać i słuchać opowieści Amadeusza. czy to. Kajtek zwątpił. Ŝe chce na własne oczy sprawdzić. Ŝe tak przeraŜała go noc. Jednak chłopiec nigdy nie zdobył się na taką odwagę. Przyjaciele spotykali się 189 . Ŝe noc to nie tylko ciemność. przyleciał go odwiedzić i przy okazji dostarczył mu nowe ksiąŜki. czym tak naprawdę jest noc. tygodnie. Z tego opisu wynikało. jak wygląda noc i czy w rzeczywistości jest taka sama jak w ksiąŜkach. ale równieŜ przepiękna cisza. pomyślał sobie. jedyny przyjaciel Kajtka . cicho i nic złego ludziom nie grozi. Ŝe noc wcale nie jest przeraŜająca. Ŝe nie był w stanie wydusić z siebie jednego słowa ani się poruszyć. ludzie Ŝyją. Zapewnienia bociana wcale nie uspokajały chłopca. Ŝe jest wtedy bardzo ciemno. niŜ do tej pory Kajtek miał okazję juŜ czytać. na drzewach zaczynały pojawiać się juŜ pierwsze pąki oraz kwiaty powoli zaczynały budzić się do Ŝycia. strach go do tego stopnia paraliŜował. spokój. Bocian Amadeusz zapewniał Kajtka. jak jest w rzeczywistości.której Kajtek tak naprawdę się bał. Jak co tydzień. Po wielogodzinnej rozmowie.chciał ją kiedyś zobaczyć.bocian Amadeusz. miesiące. Ŝe moŜe go zabrać do nieznanego Kajtkowi świata i sam będzie mógł zobaczyć na własne oczy. Amadeusz juŜ nie raz. Mimo tego. O tym. Ciekawość nie dawała mu spokoju.mimo Ŝe się bał nocy . Był pochłonięty lekturą i nagle po raz pierwszy natrafił na opis nocy. moŜe być prawdą. I tak mijały dni. podczas ich cotygodniowych spotkań proponował mu. ale jak sobie przypomniał opisy nocy z ksiąŜek. trosk. co mu opowiadał Amadeusz o nocy. Kajtek od razu zaczął czytać pierwszą ksiąŜkę. które do tej pory przeczytał. Gdy Amadeusz odleciał. a noc po prostu zbliŜa ludzi. Nadeszła wiosna. Jest to równieŜ czas odpoczynku od codziennych problemów. Rodziny wtedy są pod jednym dachem. Chłopiec Ŝył sobie w swojej Świetlistej Dolinie i pochłaniał kolejne powieści.

czy Amadeusz juŜ nadlatuje.JuŜ nie mogłem się doczekać spotkania z tobą. Zabierzesz mnie do swojego świata i pokaŜesz noc? . nie mógł się na niczym skupić. . .zapytał bocian coraz bardziej zaciekawiony dziwnym zachowaniem Kajtka. która nie przeraŜa. Z moich obliczeń wynika. czyli chłopiec musiał zaczekać cały tydzień na kolejne odwiedziny Amadeusza. Ŝe się boję. w głowie cały czas miał opis nocy. . Nie ukrywam.Jestem juŜ gotowy przekonać się. białego bociana. Bocian zdjął z grzbietu ksiąŜki i połoŜył je na trawie. nocy.To cudownie. bo Amadeusz nie wiedział. Czekał przez kilka godzin. którą mi ostatnio podarowałeś i natrafiłem na opis nocy. Kajtek był zachwycony widokiem. która jest przyjazna człowiekowi.w kaŜdą sobotę. Dni mu się dłuŜyły. Bocian zauwaŜył chłopca i przyleciał na szczyt.AleŜ oczywiście. jesteś lekki jak piórko. by móc dojrzeć.To wskakuj mi na grzbiet. jaka naprawdę jest noc. lećmy. ale kiedyś trzeba przezwycięŜyć strach i ja chcę to zrobić właśnie dzisiaj.zapytał podekscytowany Kajtek. . więc powinniśmy szybko dolecieć na miejsce. to w moim świecie powinna być właśnie noc. Kajtek zaczął go wołać. Amadeusz wraz z Kajtkiem wzbili się wysoko do góry.I co w związku z tym? . JuŜ teraz chcesz wyruszyć w podróŜ? . Przeczytałem ksiąŜkę.zapytał Amadeusz. . .. . przyjacielu. JuŜ od rana stał na najwyŜszym szczycie Świetlistej Doliny. Ŝe właśnie tu chłopiec będzie na niego czekał. które dzisiaj dla ciebie zdobyłem i moŜemy wyruszać.. tylko odłoŜę ksiąŜki.Co tu robisz? .Poczekaj chwilkę. Ŝe jak dolecimy. aŜ nagle ujrzał w oddali pięknego.Tak. Kajtek jednak doczekał się soboty. Po raz pierwszy widział Świetlistą Dolinę z góry i widok 190 . .

a ja przy okazji moŜe upoluję jakieś jedzenie. niestety. jeszcze trwał dzień. . gdy tak obserwował. źle obliczył i gdy przybyli na miejsce. Tam jest bardzo ładnie. . ró- czerwony. Ŝowy. Kajtek zauwaŜył coś. czego się moŜe po tym spodziewać. słychać było róŜnorodny śpiew ptaków.zapytał zdziwiony Kajtek.Mam dobry pomysł. Amadeusz. Gdy tak siedzieli na trawie juŜ kolejną godzinę.Będziemy musieli poczekać. co widział. jaki do tej pory jego oczy mogły ujrzeć. Kajtek. z błękitnego na pomarańczowy.odparł bocian. Bo nie wiedział.Co zapadnie? . czego do tej pory nie widział.Dobrze.Co to jest? Asia Śliwińska. .JuŜ nie mogę się doczekać.wyjaśnił Amadeusz. W dzień ich krainy były całkiem do siebie podobne. Po chwili zapytał: . .To takie przejście z dnia w noc . . Niebo zaczęło zmieniać swój kolor. ale za kilka godzin na pewno zapadnie zmrok . 5 lat 191 . Był to najpiękniejszy widok. poczekamy na noc obok mojego ulubionego jeziorka. Lecieli około dwóch godzin.zapierał mu dech w piersiach. Jezioro było bardzo duŜe. Ŝe wszystko z góry wydaje się być takie małe. Był pod wraŜeniem. ale czuł jednocześnie wzrastający niepokój. . w około mnóstwo drzew i kwiatów. Zdumiał się tym. nie widział zbyt duŜej róŜnicy między Świetlistą Doliną a światem Amadeusza.

jakby czekał na te wszystkie potwory i nieszczęścia. poniewaŜ nadchodzi powoli zachód słońca i wtedy zapadnie noc. drzewa. w tym przypadku słuch i węch.Amadeuszu. 5 lat . o których czytał w ksiąŜkach. przyjacielu? Kajtek odparł: Asia Śliwińska. pierwszy raz nic nie widzę i to jest zdumiewające. To jeszcze jedna zaleta nocy. jak pięknie pachną te wszystkie kwiaty wokół nas. jak zapadła noc. a my nadal siedzimy obok siebie i czuję spokój.. to wyostrzają ci się pozostałe. trawa. Siedział razem z Amadeuszem w kompletnej ciszy. . Ale jednocześnie teŜ czuł spokój. . I wreszcie nastąpił ten moment. siedział nadal na trawie całkiem nieruchomy. bocian zapytał chłopca: . Tymczasem jest juŜ ciemno. nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem. jak cudownie moŜe szumieć las. mam jedno pytanie. Czuję równieŜ. Dopiero. co tak świeci na niebie? To jest coś pięknego. 192 . poczułem.Bo widzisz. Ŝe noc nie musi być straszna. to coś złego mi się przytrafi. Kajtek trząsł się cały ze strachu.I jak się czujesz.Czuję się dobrze. Myślałem. Ŝe jak nastanie noc. wzrok jest jednym ze zmysłów i gdy w nocy w pewien sposób tracisz ten zmysł.Niebo zmienia barwy. poniewaŜ z ostatniej ksiąŜki wiedział. Po dłuŜszej chwili. Ŝe coś dziwnego się ze mną dzieje. przyjacielu. w przeciągu sekundy nagle stało się wszędzie ciemno.

.Niepotrzebnie się obawiałem nocy. Gdy juŜ było całkiem jasno. To. jak nie mogę zasnąć.Masz rację.PoniewaŜ nie zawsze w ksiąŜkach jest opisana prawda. widać je tylko w nocy. dlaczego w takim razie w tych wszystkich ksiąŜkach noc była opisana jako coś bardzo złego i przeraŜającego? . Teraz ciemność kojarzyła mu się z szumem lasu. zapachem trawy i widokiem milionów gwiazd na niebie. cały strach przeszedł w niepamięć. Siedzieli w ciszy wpatrzeni w gwiazdy. Ŝe nie moŜe widzieć nocy codziennie. Ŝe nie ma czego. Cały czas był pod wraŜeniem zachwycającego widoku nocy. ile jeszcze tych pięknych nocy jest przed tobą. przychodzę nad to jezioro i wpatruję się w nie. Tylko tego nie rozumiem.śałuję tylko. . bo tyle pięknych nocy przegapiłem.Dobrze. Po kilku godzinach niebo znowu zaczynało zmieniać barwy. Ŝe jest ciemno. Tak Kajtkowi i bocianowi upłynęła cała noc. Ŝeby powieść była ciekawsza. usiadł na grzbiet bociana i poszybowali wysoko do góry w stronę Świetlistej Doliny. z ciemnego zaczynało przeistaczać się w coraz jaśniejsze.To są gwiazdy. Czasami. A Kajtek był bardzo szczęśliwym chłopcem.Nie myśl o tym w ten sposób. Ŝe tak długo nie mogłem przełamać swojego strachu. Bardzo mnie uspokajają i mogę wtedy w spokoju pomyśleć. juŜ dla niego nie oznaczało niebezpieczeństwa. Mam prośbę: chciałbym do końca nocy siedzieć w ciszy i cieszyć się nią oraz patrzeć w gwiazdy. jest to coś pięknego. . Kajtek stwierdził. Amadeuszu. . Ŝe pora wracać do domu. JuŜ się nie bał. śałował tylko.. czasami autorzy coś wymyślają. tylko pomyśl sobie. bo zrozumiał. I tak było przez następne długie lata. . Ale od tamtej pory co sobotę Amadeusz przylatywał po Kajtka i chociaŜ w jeden dzień w tygodniu chłopiec mógł cieszyć się z uroków nocy. 193 .

bajek. Bartek i jego wyobraźnia Bartek znów obudził się dość wcześnie. Hałas z dołu dobiegał na pierwsze piętro bardzo wyraźnie. nie! Zostaję sam . Na początku próbował dociec. to mamusia szykuje się do pracy'' . a niekiedy błyski. Z jej wnętrza wydobywają się głośne stęki i wrzaski. jego babcia przyjdzie dopiero o godzinie dziesiątej.myślał. Ŝe szafa ta jest siedzibą potwora. potwory. Chłopiec z przyjemnością poszedłby spać. kiedy nikogo nie ma w domu.). czego chce jego niechciany współlokator. Jego ciało było zroszone zimnym potem. Chłopiec zaczął naciągać kołdrę na głowę. oschłą rękę ze szponami jak u sępa. Ten widok najbardziej go przeraził. jakby zapaliły się wszystkie światła jego samochodzików. Bartek podejrzewał. w której przechowuje ubrania i resoraki w pudełku. wystającą. uchyla się... duchy itp. w szpilkach. tj.Agnieszka Broniszewska Bajka jest przeznaczona dla dzieci mających lęki związane z rozłąką z najbliŜszymi osobami i z samodzielnym zostawaniem w domu. dzięki czemu czuł się nieco bezpieczniej. nie omijając równieŜ pokoju chłopca." Po usłyszeniu dźwięku zatrzaskującego się zamka w drzwiach Bartek wie. Niestety. filmów (przemoc. W takim razie jest 7:35. Chwilę potem było jeszcze słychać bardzo zamaszysty chód po domu. ale nie wtedy. Tak ukryty leŜał nieruchomo. jakich mało na tym świecie. zaś 194 . "O. nasłuchując z niecierpliwością ciepłego przywitania babci: „JuŜ jestem mój kochany! Przyniosłam świeŜe bułeczki na śniadanie!” Tym razem bardzo dłuŜył mu się czas oczekiwania na babcię. kątem oka. "Tak. przeszywając jednocześnie ściany i drzwi. Zapewne mamusia zaspała i stąd ten pośpiech. nie udało się. Niestety. W tym czasie jego szafa. Ŝe został porzucony przez najbliŜszych na pastwę losu. poniewaŜ z rana chodzi na zabiegi do szpitala. mających lęki związane z oglądaniem nieodpowiednich programów telewizyjnych. Raz zaobserwował nawet.

Po czym wzięła wnuka na ręce i poszła z nim do salonu. babcia spała z nim przez trzy kolejne noce oraz sprawdzała zawartość tajemniczego mebla. Ŝe nikogo tam nie ma. po całym domu niesie się odgłos małych stóp zbiegających w pośpiechu ze schodów. Aby chłopiec był pewien. Ŝe istnienie potwora w pokoju to tylko wytwór jego bujnej wyobraźni. Od czasu rozwikłania zagadki Bartek stał się bardzo pogodny i otwarty. I tak teŜ się stało. 5 lat . Pamiętaj. po wyjściu mamy.Ciekawa jestem. Postanowiła. jej drzwi były stale zamknięte. Oczywiście nie było łatwo dowieść. Z szafy nie dochodziły Ŝadne odgłosy i ku ogromnemu zdziwieniu Bartka. kochanie. 195 Mela Krajewska. jaką bajkę oglądałeś w ostatnim czasie? CzyŜby tę. mimo Ŝe cały był przykryty kołdrą. zaś potwór opuścił jego wyobraźnię na dobre.słychać otwierające się drzwi i ciepły głos babci. Babcia Danusia poszła z nim do pokoju i mimo protestów wnuka otworzyła szafę. Ŝe nie wszystkie bajki warto oglądać. którą mamusia ci zabroniła? I oto przyczyna przykrych poranków spędzonych w towarzystwie potwora. poniewaŜ z kaŜdym dniem coraz bardziej obawiał się o swoje Ŝycie. Okazało się. Babcia oznajmiła: . więc będę miała teraz czas . Na jego ciele pojawiła się gęsia skórka. Ŝe dziś wszystko powie babci o potworze. Ŝe szafa nie kryje w sobie potwora. w domu było jak makiem zasiał. Ŝe tej nocy będzie spać z małym w jego pokoju. aby kontynuować grę w Chińczyka. Godzina dziesiąta z minutami . Chłopiec postanowił. Tym razem nad ranem. Bartek wybiega z pokoju. Babcia podsumowała: .Mój lekarz zachorował i zabiegi przeniesiono mi na następny tydzień. Bartek patrzył z niedowierzaniem we wnętrze szafy.odgłosy z szafy wydały się wzmoŜone.

Katarzyna Rachańska Jest to bajka dla dziecka, które zostało odrzucone przez grupę, przez co jest niepewne siebie.

Śmietniczek Bartek

Gdzieś w środku gęstego lasu znajdowała się piękna polana. Rosły tam okazałe, kolorowe kwiaty, słychać było ćwierkanie ptaków. Trawa była soczyście zielona, roiło się wszędzie od tęczowych motyli. Ludzie cenili sobie to miejsce, poniewaŜ rosły tam najwspanialsze grzyby, jakie kiedykolwiek widzieli. Na skraju polany stał szary śmietniczek. Na imię miał Bartek. Mama często powtarzała Bartkowi: - Jesteś juŜ duŜym synkiem. Pamiętaj, Ŝe musisz pilnować porządku, to jest twój obowiązek. Stój na polanie, tam się kręci sporo ludzi, a gdzie ludzie tam teŜ niestety, śmieci.
Ola Kaczkowska, 4 lata

Szary niczek

śmietbył

bardzo

uradowany, Ŝe moŜe pełnić swoją słuŜbę. UwaŜał kolorową

polanę za magiczne miejsce. Uwielbiał się

przypatrywać ptakom,

roślinom

i owadom. Czuł się tam wspaniale, aŜ do pewnego dnia. Z samego rana, gdy jeszcze rosa otulała delikatnie wszystko dookoła, usłyszał, jak maki cichutko szepczą do siebie: - A ten, co tu tak ciągle stoi? Gapi się i gapi.

196

- Na dodatek jest szary i brzydki! I ten zapach! He, he! - Zasłania nam słońce, jak mamy się prezentować w cieniu? Bartkowi zrobiło się bardzo przykro. Zarumienił się, usunął w cień drzew, a wieczorem opowiedział wszystko matce. Ona poradziła mu: - Nie przejmuj się, synku. Jesteś wspaniałym śmietniczkiem. Maki nie zdają sobie sprawy, ile jesteś wart. Zrozumiem, jeŜeli nie zechcesz wrócić na polanę. Śmietniczkowi było smutno. Postanowił stać na parkingu samochodowym w środku miasta. Tam nie było pięknie ani magicznie. Kolorowe kwiaty zastąpiły samochody, a zamiast trawy leŜał rozgrzany od słońca asfalt. Bartkowi się tu nie podobało, jednak przynajmniej nikt się z niego nie śmiał. A co się działo w tym czasie na polanie? Maki miały tyle słońca, ile chciały. Ludzie nadal chodzili na grzyby, a w przerwie jedli kanapki i pili napoje z puszek. Bartka nikt tam nie zastąpił, więc ludzie wyrzucali śmieci na ziemię. Wszędzie było brudno i brzydko. Owady wyniosły się z polany, grzyby przestały rosnąć. Kwiaty straciły swój blask. Nikt nie chciał rozmawiać z makami. Najstarsze stokrotki powiedziały: - Zdajecie sobie sprawę z tego, Ŝe to wasza wina? Wasza próŜność doprowadziła polanę do ruiny. Sprawiłyście przykrość Bartkowi. Chyba wiecie, co powinno się zrobić w takiej sytuacji. Maki wiedziały. Wieczorem, purpurowe ze wstydu, udały się do domu Bartka. - Przepraszamy. Byłyśmy głupie i próŜne. Jesteś bardzo dobry i szlachetny, a my tego nie doceniałyśmy. Robisz tyle dobrego. Wrócisz na naszą polanę? Bartek nie zastanawiał się długo. Z samego rana dumnie stanął na środku polany pomiędzy kwiatami. Powoli wszystko wróciło do normy, a polana znów stała się najpiękniejszym miejscem w lesie. Szary śmietniczek juŜ nigdy nie wstydził się siebie, a maki opowiadały wszystkim, jaki jest wspaniały.

197

Arleta Kucharska Bajka jest skierowana do dzieci (w przedziale wiekowym mniej więcej od 5-8 lat), w których rodzinie, rodzice planują kolejne dziecko. Czytamy ją równieŜ dzieciom, które mają być wysłane do przedszkola. Bajka ma na celu przygotowanie dziecka na mającą się pojawić zmianę w Ŝyciu rodziny.

Niespokojna Inga

Całkiem niedawno temu w maleńkiej miejscowości o nazwie Ślimaczek, Ŝyło sobie bardzo młode i szczęśliwe małŜeństwo - Aurelia i Eryk. Mieli oni prześliczną córeczkę o rzadko spotykanym imieniu Inga. Dziewczynka miała cztery latka. W Ślimaczku uwaŜano ją za jedno z najgrzeczniejszych, najweselszych i najśliczniejszych dzieci. Po pewnym czasie rodzice oznajmili, Ŝe Inga będzie miała siostrzyczkę lub braciszka. JakaŜ to była radość dla dziewczynki, kiedy wyobraŜała sobie, jak będzie chodziła na spacer z siostrzyczką (bo brata nie chciała mieć). W oczekiwaniu na przyjście na świat dziecka Inga całymi dniami wyobraŜała sobie, Ŝe opiekuje się maleństwem. W końcu nadszedł ten moment. Aurelia urodziła prześlicznego chłopca Igora. Jednak Inga nie cieszyła się juŜ tak bardzo, jak wcześniej. W ogóle nie zwracała uwagi na dziecko. W jej zachowaniu coś się zmieniło. JuŜ nie była tą grzeczną i uroczą dziewczynką, jak dawniej. Często płakała, denerwowała się i krzyczała, kiedy mama prosiła ją o załoŜenie czapki. Pewnego wieczora, kiedy dziewczynka była juŜ wykąpana i leŜała w łóŜeczku, pomyślała: „Rodzice juŜ mnie tak nie kochają jak kiedyś, wolą Igora. Mama kaŜe mi jeść płatki z mlekiem, ubierać czapkę. JuŜ się ze mną tyle nie bawi. A tata? Tata mi powiedział, Ŝe czas najwyŜszy iść do przedszkola. To straszne! Rodzice chcą się mnie pozbyć, Ŝeby mieć więcej czasu dla chłopca! Nie pójdę do przedszkola po to, Ŝeby jakaś wstrętna pani się mną opiekowała. Boję się,

198

nie chcę, Ŝeby ktoś inny dawał mi jeść pić, a tym bardziej mówił mi, co mam robić i jak mam się zachowywać. O nie!!!Nie pozwolę na to!". Mając takie myśli, dziewczynka postanowiła uciec. Doszła do wniosku, Ŝe i tak nikt nie zauwaŜy jej nieobecności, bo wszyscy są zafascynowani „nowym" dzieckiem. Tak teŜ zrobiła. Kiedy wszyscy poszli spać, Inga ubrała się, wzięła swojego ukochanego misia, oszczędności ze skarbonki i ruszyła w świat. Wokół roztaczała swe uroki zima. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła po wyjściu z domu, był zakup cukierków, których mama nie pozwalała jej jeść przed obiadem. Dziewczynka długo maszerowała. Mimo to czuła, Ŝe jest jej coraz zimniej. Postanowiła, Ŝe znajdzie jakieś schronienie, gdzie nie pada śnieg i nie wieje wiatr. Schowała się w niewielkiej jaskini w lesie, nieopodal Ślimaczka. Tam przespała noc. W wielką rozpacz wpadli rodzice, kiedy rano Ingi nie było w pokoju. Zrozumieli, co się stało. Zaczęły się poszukiwania.
Paulinka Średnicka, 8 lat

Tymczasem dziewczynkę obudził jakiś potworny hałas. Otworzyła swoje zaspane oczka i zobaczyła przeogromnego, przestraszonego niedźwiedzia. Bardzo się bała. śałowała teraz, Ŝe nie ma obok niej taty, który na pewno by ją obronił. Uciekła z jaskini. Nie miała nic do jedzenia ani do picia, poniewaŜ wszystkie pieniąŜki wydała na cukierki, które łapczywie zjadła zaraz po ich kupieniu. Była głodna, zmarznięta, wystraszona. Myślała teraz o tym, jak cudownie jest w domu pod ciepłą kołderką.
199

Ponownie nastał mrok. Teraz Inga nie mogła się juŜ schronić w jaskini. Las był straszny. Wydawało jej się, Ŝe drzewa chcą ją złapać swoimi bezlistnymi rękoma. KaŜdy szelest, kaŜdy dźwięk ją przeraŜał. Nagle usłyszała w krzakach przeraźliwy pisk. Bała się niesamowicie, ale mimo to postanowiła sprawdzić, co się stało. - Auuaa! PomóŜ mi proszę. Wiem, Ŝe tam jesteś. Ojojoj, jak boli... !!! - Kto to? Kim jesteś? Ja nie jestem smaczna, mam chude rączki. Na pewno nie będę ci smakowała - odrzekła Inga. - Ja nie chcę cię zjeść. Ja tylko proszę, Ŝebyś mi pomogła. Oj, jak boli! - A co się stało? Kim jesteś? - powiedziała niepewnie dziewczynka. - Mam na imię Bimbo. Wpadłem w sidła okropnych myśliwych i nie mogę się wydostać. Teraz Inga postanowiła podejść. Faktycznie, był tam mały jelonek, który miał ranną nóŜkę. Nie zastanawiając się długo, dziewczynka wyciągnęła Bimba z pułapki. - Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił. MoŜe mi powiesz teraz, jak masz na imię i co robisz w nocy sama w lesie ? Inga opowiedziała jelonkowi całą historię. Dowiedziała się, Ŝe Bimbo się zgubił, poniewaŜ nie posłuchał mamy i pobiegł za małym motylkiem. Później błąkał się po lesie, bo nie mógł znaleźć drogi do domu, no i na koniec wpadł w sidła. - Strasznie tęsknię za mamą. Nawet nie wiesz, jakbym chciał, Ŝeby teraz była przy mnie. Taki głupi byłem, Ŝe jej nie posłuchałem. Teraz wiem, Ŝe tylko się o mnie martwiła i chciała dla mnie dobrze - powiedział jelonek. - Doskonale cię rozumiem. Pomogę ci odnaleźć twoją rodzinę - zaoferowała Inga. No i ruszyli razem. PoniewaŜ Bimbo miał ranną nóŜkę nie szli zbyt szybko. Po drodze rozmawiali, tęsknili za rodzicami, ale razem było im raźniej. W końcu zasnęli pod drzewem. Kiedy wstali rano, jelonek zobaczył, Ŝe zna polankę, na której się znajdowali.

200

Ŝe pani. której Inga tak bardzo się bała. Ŝe ich kochana córeczka wróciła cała i zdrowa. Od tej pory dziewczynka juŜ nie była zazdrosna o Igorka. Jessica Marcinowska. Ŝe doceniała i kochała swoich rodziców oraz braciszka jeszcze mocniej. Rodzice nie byli źli. Teraz Inga wiedziała. Bimbo odnalazł swoją rodzinę. jak się wydawało. Ŝe zrobiła bardzo źle. Z tą tylko róŜnicą. Obiecała. ale czy rodzice jej to wybaczą? Wróciła wystraszona do domu. Ŝe udało jej się wrócić do domu. Był szczęśliwy. bo wiedziała. Opowiedziała mamie i tacie o swoich przygodach i o przyczynach ucieczki. Inga znowu była tą grzeczną i kochaną dziewczynką jak kiedyś. Okazało się. Postanowiła pomóc dziewczynce.Mama!!!!! Rozległ się nagle radosny krzyk. Dziewczynka miała bardzo duŜo szczęścia. Ŝe ich nakazy i zakazy są tylko i wyłącznie z troski o nią. Mama jelonka była bardzo wdzięczna Indze za to. PoniewaŜ miała doskonały węch. Ŝe juŜ nigdy tak nie postąpi. doprowadziła Ingę do pobliskich domów. z którymi chętnie się bawiła. Ŝe uratowała jej synka. Słuchała mamy i taty. wcale nie była taka straszna. 8 lat 201 .. ale szczęśliwi. Poszła do przedszkola i poznała tam wiele dzieci.

a po krótkiej rozmowie nakarmił go i razem wyruszyli w dalszą drogę. 6 lat z nieznajomym. poniewaŜ był nieśmiały i trudno mu było nawiązać kontakt z rówieśnikami. Ŝe nie jest juŜ taki nieśmiały i łatwo udało mu się nawiązać rozmowę Asia Śliwińska. Po pewnym czasie ogarnęła go taka senność.Grzegorz Widziak Bajka dla dziecka. aby go poznać i zaprzyjaźnić się z nim. Chłopiec obudził się i natychmiast wyruszył w stronę zamku. Bał się takiej trudnej. Nie miał on przyjaciół.Odnajdziesz przyjaciela. 202 . Długo się zastanawiał. Andy i jego przyjaciel Był sobie raz mały chłopiec o imieniu Andy. ZbliŜył się do małego. który przemówił do niego: . Zając zaś był mu bardzo wdzięczny za okazaną pomoc. Po przejściu odcinka drogi. Zabrał ze sobą tylko trochę jedzenia. Oni takŜe nie podejmowali działań. zapas wody i wyruszył w drogę. W swoim pięknym śnie usłyszał tajemniczy głos. który znajduje się na niebieskim wzgórzu. Pewnego dnia postanowił wyruszyć w podróŜ. Ŝyciowej decyzji. Chłopiec spostrzegł. spotkał pod zielonym krzewem leŜącego zająca. ale po policzeniu głosów „za” i „przeciw” zdecydował się. by spełnić swoje marzenie i znaleźć prawdziwego przyjaciela. Ŝe nie mógł dalej iść. które jest nieśmiałe i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni z rówieśnikami. który mu wskazał tajemniczy głos. jeŜeli dotrzesz do zamku. Zasnął pod najbliŜszym drzewem na miękkim posłaniu z zielonego mchu.

Pierwszy ruszył w stronę zamkowych drzwi. które ucieka. Dziewczynka często uciekała z domu. Ŝe niczego i nikogo się nie boi. udało mu się nawiązać wiele przyjaźni z mieszkańcami okolicznych krain. śył z nimi w zgodzie długo i szczęśliwie. dawno temu. aby juŜ nigdy nie uciekała. Wszyscy ją bardzo lubili. ale mieszkańcy kręcili tylko głowami. Zając był szczęśliwy. bo w lesie czyha wielkie niebezpieczeństwo. aby poznać dalekie okolice.on pomoŜe Tobie. mieszkała mała dziewczynka o imieniu Sara.pytała. aŜ wreszcie dotarli do celu wyprawy. które tak często były moimi towarzyszami długich wędrówek? . Ale Sara uśmiechała się tylko i mówiła wojowniczo. Andy mógł teraz bez przeszkód wejść do zamku. w miasteczku. a poniewaŜ był lŜejszy od chłopca. 203 . bez problemu minął znajdujące się na drodze „ziemne” pułapki.Co moŜe być niebezpiecznego w leśnych zwierzątkach. Droga była bardzo niebezpieczna. Chłopiec wszedł do jednej z komnat i znalazł tablicę z napisem: „Prawdziwego przyjaciela spotykasz na swej drodze.Wędrowali całą noc i cały dzień. Jednak potrafiła przysporzyć swoim rodzicom wielu zmartwień. Ŝe mógł odwdzięczyć się za okazaną pomoc. ale zając wiedział. . jak ją pokonać i dotrzeć bezpiecznie do zamku. jeŜeli mu pomoŜesz . którzy doskonale znali świat.” Od tamtej chwili chłopiec zamieszkał w zamku ze swoim przyjacielem. gdyŜ do kaŜdego odnosiła się z szacunkiem i zawsze chętnie słuŜyła pomocą. Anna Osypiuk Bajka dla dziecka. ostrzegali małą Sarę. Przestał być nieśmiały. którego nazwy nikt juŜ nie pamięta. Starsi ludzie. Znajdek Dawno.

. 204 . Nie myślała nawet o tym. Ŝe i tym razem uda się ją odnaleźć..powiedziała jej babcia. a obok nich błękitne. Dookoła rosły wielkie paprocie. Wszystko wyglądało tutaj tak przyjaźnie i wspaniale. . Na tym kończyła się zazwyczaj ich rozmowa. fioletowe i białe kwiatki. „JakŜe chciałabym zobaczyć cały świat. idąc przed siebie.Las skrywa wiele tajemnic. jakie dała jej babcia. kiedy na to wszystko patrzyła. o których taki brzdąc mało wie. więc babciu nie strasz mnie takimi opowieściami. Ŝe w lesie niczego nie ma. ze wszystkimi jego urokami i tajemnicami. jak bardzo mogą się martwić o nią rodzice.To są stare zabobony . A śpiew ptaków tylko pogłębiał jej błogi stan. Oczy dziewczynki błyszczały z radości. „Skoro ten kawałek świata jest tak wspaniały. Ŝe nie tylko zwierzęta mieszkają w tym lesie . Wszyscy ruszyli na poszukiwanie dziewczynki z nadzieją. które pokryte były gęstym mchem.odpowiadała dziewczynka. Sara natomiast szła przed siebie przez zielony las. która juŜ często słyszała ostrzeŜenia babci i powoli zaczynały ją juŜ nudzić . ŚcieŜka prowadziła ciągle naprzód pomiędzy wielkimi świerkami i brzozami. Ŝe jest bardzo głodna.Doskonale wszystkim jest wiadomo. co postawiło na nogi całe miasteczko.Pewnego dnia przekonasz się. siedząc na ławeczce przed domem . na temat chodzenia do lasu. która wygrzewała swoje stare kości w letnim słońcu.Witaj. Ŝe zapomniała wziąć ze sobą coś do jedzenia. Na drugi dzień Sara znowu zniknęła. Ŝe Sara wcale nie miała zamiaru wracać do domu. dziewczynko. jakie czyha w nim niebezpieczeństwo. A często i my dorośli nie zdajemy sobie sprawy z tego.” Po dłuŜszym czasie poczuła. Tak szybko opuściła dom rodzinny. tylko iść dalej naprzód. co ma teraz zrobić. Zmęczona usiadła na zwalonym drzewie i zaczęła się zastanawiać. Sara szła pobawić się z koleŜankami i zapominała o przestrogach. to jaka musi być reszta!” – myślała.

zaprowadzę cię do mojego domu. Nie mają takiej odwagi jak ja.A gdzie twoi rodzice.Zostali w domu. Spojrzał na Sarę swoimi perłowo-zielonymi oczami i uśmiechnął się. . który znajduje się w środku tego pięknego lasu.CzyŜbyś się zgubiła? Odwróciła się w jego stronę. Tam będziesz mogła coś zjeść i ruszyć dalej. Wolą Ŝyć w swoim małym miasteczku.Nie zgubiłam się . ale chyba równie głodna. 15 lat odkryć cały dalej pan. 205 .Widzę. czyŜby ci nie towarzyszyli? . . jakby miały za chwilę się rozpaść. aby ruszyć w świat. ale trzeba je znać. gdyŜ duŜo z nich jest trujących. . . a Sara bez zastanowienia odpowiedziała. gdyŜ nie pamiętała przestróg babci. JeŜeli chcesz. O tej porze roku las obfituje w róŜne owoce. Sam lubię podróŜe. Dom czarnego pana był równie dziwny jak i on sam. Jego ściany stały pod róŜnymi kątami.ruszyłam na wyprawę. więc moŜe kiedyś się jeszcze spotkamy? Sara zgodziła się bez zastanowienia.AŜ podskoczyła ze strachu. kiedy usłyszała za sobą cudzy głos. która ostrzegała ją przed rozmową z nieznajomym. Obok niej stał wysoki pan z włochatym cylindrem na głowie i długą czarną peleryną. .powiedziała odwaŜnie . Ŝe jesteś więc bardzo dzielna. mam zamiar świat.dopytywał Rafał Leszczawski.

Kim jesteś? . dziewczynka spojrzała na nią smutnymi. a oni cię poszukują.Ale ja się nie zgubiłam. Wstała i po cichu wyszła ze swojego pokoju. gdyŜ znajduje dzieci. W środku nocy obudził ją dziwny szloch.Pii.dopytywała . Otworzyła je delikatnie. z wielką przyjemnością skorzystała z moŜliwości odpoczynku. mijając róŜne obrazy. moŜesz tutaj przenocować. .To wszystko pozory .Mój ojciec nazywany jest przez swoich przyjaciół Znajdkiem. które zgubiły się swoDominika Miąso. Sara podeszła do niej.powiedziała oburzona. szarymi drzwiami.powiedziała smutno . Nie szuka się przecieŜ kogoś bądź czegoś. W ciemnym pokoju na łóŜku siedziała dziewczynka w jej wieku.Dlaczego mnie Ŝałujesz? . co nie zostało zgubione.spytała Sara. . 5 im rodzicom. zielonymi oczami. Więc jeŜeli zechcesz. W końcu zatrzymała się przed małymi. Słowa Pii ogromnie zdziwiły Sarę. która rzeczywiście była zmęczona długą drogą. . a twój tata jest bardzo sympatyczny. które w większości przedstawiały odległe krainy.Robi się późno. bardzo mi cię Ŝal odpowiedziała dziewczynka i znowu zaczęła płakać. a kiedy tylko się zbliŜyła. która strasznie płakała.Ale według twoich rodziców zgubiłaś się. A ty jesteś Sara.. . a wędrówka nocą po lesie jest niezwykle niebezpieczna. Szła długim korytarzem.PrzecieŜ nic mi tutaj nie grozi. 206 . ja po prostu wyruszyłam w świat . . jestem córką czarnoksięŜnika. . gdyŜ budzą się wtedy najróŜniejsze drapieŜniki. Sara.

a ojciec z ponurą miną spoglądał w ciemność lasu.Ja chcę wrócić do moich rodziców . Mama ucałowała swoją córeczkę. Musisz bardzo ostroŜnie i cicho minąć jego drzwi i równie bezszelestnie otworzyć drzwi wejściowe. dopiero teraz doszło do niej. aby zły czarnoksięŜnik jej nie usłyszał. w jakiej znalazła się sytuacji. Ŝe juŜ nigdy was nie zobaczę . JakŜe byłam głupia! . obiecuję wam. pobiegła przed siebie. patrząc prosto w im oczy. . abyś to u nich pracowała.wytarła zapłakane oczy .Tak się bałam. usłyszała głośne chrapanie. Szła powoli. Widziałaś obrazy na ścianach? To są przejścia.uśmiechnęła się do Sary . otworzyła drzwi wyjściowe i nie zamykając ich. kiedy powróci do domu z nowo odnalezionym dzieckiem. 207 .przytuliła się jeszcze mocniej . cała zalana łzami. Obiecuję! – powtórzyła. Sara pobladła. Na duŜym placu stało grono dorosłych z latarkami w rękach i z psami. rzucając się matce na szyję . którzy duŜo zapłacą.Gdybym tylko słuchała babci.Mój ojciec zawsze wpada w głęboki sen.popatrzyła na dziewczynkę błagalnie . .zaczęła płakać . ale nikomu nie udało się znaleźć Sary. ale ja uwaŜałam to za bajki i zabobony. ale zgodnie z przestrogą dziewczynki nie straciła czujności i nadal szła powolutku.Mamo. Ŝe juŜ nigdy od was nie ucieknę. starając się iść jak najciszej. Odnalazła drogę. Ŝe uciekłam .krzyknęła Sara. którą wcześniej szła i z ogromną radością w sercu wbiegła do wioski.Czy nie ma więc dla mnie Ŝadnego ratunku? .Dzięki temu znalazł cię Znajdek i teraz odda jednemu ze swoich przyjaciół. Właśnie niedawno wrócili z lasu. która ostrzegała mnie przed tyloma rzeczami. Sara podziękowała dziewczynce i ruszyła w stronę drzwi wejściowych.Kochani rodzice.wpadła w rozpacz. Jutro rano na kilku tych obrazach pojawią się kupcy. A tym razem wędrował przez całe trzy tygodnie.MoŜe więc istnieje dla ciebie ratunek . Jak mogła najostroŜniej. tato!! . . gdyŜ nawet najmniejszy hałas moŜe go obudzić.Tak bardzo was przepraszam za to. Kiedy mijała drzwi do jego sypialni. W środku stała jej matka. którzy potrzebują dzieci do pracy.

ale dopiero pod wieczór pojawił się jeden z moich przyjaciół.pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. Sara spojrzała przez okno na ciemny las. po czym usnęła.To był twój dziadek. Niestety. Dla nich to miała być wyprawa w daleki nieznany świat.Skąd babcia wie? . Kiedyś. miałam dwoje najlepszych przyjaciół. Ŝe nie będzie juŜ nigdy uciekała z domu. Asia Kęsicka. Poszukiwania trwały cały dzień.powiedziała babcia. . Babcia uśmiechnęła się dobrodusznie. aby ich przestrzec o tym. która pomogła mu uciec. tak jak ty. A swoją niezwykłą historię opowiadała niegrzecznym dzieciom. gdyŜ nie usłyszał płaczu Najdy i został wysłany do nieznanej mu krainy. . który opowiedział mi historię spotkania ze Znajdkiem i jego córką Pii. Od tamtej pory Sara dotrzymywała danego rodzicom słowa o tym. A teraz śpij ..Kim był ten przyjaciel. kładąc dziewczynkę spać.spytała sennie Sara. . 7 lat 208 . Pewnego dnia moi przyjaciele uciekli z domu. który powrócił do wioski? .Moje dziecko. o którym chcieli mi później opowiedzieć.spytała zaskoczona Sara. Wszyscy się o nich martwili. moja droga. gdy byłam młodsza. które nie słuchały rodziców.Więc spotkałaś Znajdka i jego córkę Pii . . który juŜ nie był dla niej tak przyjaznym miejscem. co moŜe ich spotkać. mój drugi przyjaciel nigdy nie powrócił.

Mama i tata bardzo go kochali.zorganizować wycieczkę klasową. a zwłaszcza Chytry Lisek. Niestety dwie lisiczki były za słabe. Tylko nasz tłuściutki bohater zachował zimną krew. Schylił się. Było bardzo wesoło i gwarno. w małej chatce nieopodal ciemnozielonego lasu mieszkał miś. Jola i Mariola znalazły pierwiosnka. ogromnie się ucieszyła. a Chytry Lisek został jego najlepszym przyjacielem. a Ŝe był duŜych rozmiarów i bardzo silny. Bajka o pewnym tłuściutkim misiu. Ta wiadomość zasmuciła rodziców misia i zdecydowali . nie umie odnaleźć się w grupie i nie chce chodzić do szkoły. Okazało się. wraz z nauczycielką. gdyŜ ich tłuściutki syn nieustannie chodził smutny i na domiar złego nie chciał chodzić do szkoły. Przyjaźnią się jeszcze obaj po dziś dzień. gdy nagle Chytry Lisek wpadł do ogromnej jamy i za nic w świecie nie mógł się z niej wydostać.Katarzyna Latkowska Bajka terapeutyczna dla dziecka. aby dzieciaki mogły się bliŜej poznać. pani Borsukowa za mała. naśmiewają się z jego nadwagi i duŜej postury. a reszta zbyt przejęta całą sytuacją. Cała klasa. Wszyscy byli niesamowicie dumni z misia i od tamtej pory nikt juŜ się z niego nie śmiał. dawno temu. pani Borsukowa pokazała dzieciom krokusa. Wszyscy usłyszeli Chytrego Liska i pobiegli na ratunek. ale martwili się okropnie. Oczywiście nasz misiu szedł na szarym końcu. Porozmawiali z synem. Dochodzili juŜ do Wielkiej Polany. był on przecieŜ ich jedyną pociechą. Tylko miś nie cieszył się z tej wyprawy i nie chciał szukać Ŝadnych znaków nadchodzącej wiosny. Dawno. Dwa dni później cała klasa ruszyła przez las w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny.wraz z nauczycielką. szybko wyciągnął kolegę z opresji. Dwie lisiczki. by pomóc koledze. które z powodu swojego „duŜego” wyglądu. Ŝe dzieciaki w szkole. 209 . Przestraszony i zmęczony tą szarpaniną wołał o pomoc. który nie chciał chodzić do szkoły. gdyŜ nikt nie chciał iść z nim w parze. panią Borsukową . i Ŝe nikt nie chce się z nim zadawać. znajdującej się na środku lasu.

bo niedźwiadek lubił sobie pojeść i miał duŜy apetyt. który znajdował się na skraju lasu w wielkim dębie. jak jego mały przyjaciel biega po domu jak opętany. Porozmawiamy z nim jutro przy kolacji. a one chciały dać nauczkę misiowi za jego postępki.mówi tata miś . Na środku lasku stała wielka skała. przyjacielem Patyczkiem? (tak miał na imię przyjaciel króliczek) „Boję się iść do szkoły. Miś. była bardzo mądra i miała same piątki. Postanowił jak najszybciej spotkać się z przyjacielem. kiedy to usłyszał. Mały Miś i przyjaciel króliczek Za wielką górą był mały lasek. pomagały sobie i wspierały nawzajem. zobaczył. usłyszał głośną rozmowę swoich rodziców: . a to bardzo dziwne. psotami. Miś szybko pobiegł do domu króliczka. Pewnego dnia. tata i mały niedźwiadek o imieniu Kuleczka. kiedy miś jeszcze spał. Starsza siostra króliczka chodziła juŜ do szkoły. JuŜ ma siedem lat i czas.Ŝe za parę dni idzie do szkoły. wyjadał miód pszczołom.Jak to do szkoły? A co z moimi pieszymi wędrówkami. Tam właśnie mieszkała rodzina króliczka. które boi się pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Niedźwiadek miał przyjaciela króliczka. co mnie tam czeka?” – zastanawiał się miś. w którym mieszkało duŜo zwierzątek.Aldona Kowalska Bajka terapeutyczna dla dziecka. pisać i skończył z psotami. miodem. 210 . Rano nawet nie zjadł śniadania. Był on bardzo psotliwym misiem. aby nauczył się czytać. bardzo się przestraszył i powiedział: . Zawsze mama musiała dawać mu dokładkę. a w niej wykute drzwi.Musimy powiedzieć Kuleczce . Mieszkała tam rodzina niedźwiedzi: mama. Kiedy misiu przybył do domu królików. z którym chodził na piesze wycieczki i razem z nim przeŜywał nowe przygody. Rodzice bardzo się zdziwili. Bardzo się kochały.

który czekał juŜ na niego. ale siostra pomogła mi przezwycięŜyć ten strach. ja kiedyś teŜ bałem się szkoły. która opowiadała.Niedźwiadek pyta: . Ŝe tobie ten pomysł teŜ się nie spodoba i razem znajdziecie na to jakieś rozwiązanie. misiu nie podzielał radości przyjaciela.Za kilka dni idziemy do szkoły i bardzo się cieszę. Amanda Marcinowska. Nie chciał się bawić z króliczkiem przez następne dni. idąc nad strumień. dlaczego niedźwiadek się do niego nie odzywa. Ŝe jesteś taki wesoły? Na to króliczek: . króliczku. jak to w szkole jest fajnie. Przejęty króliczek pewnego popołudnia. Ŝe w szkole duŜo się nauczymy. Na to króliczek: . ale on nie chce słuchać. a pomoŜe mu jego siostra.Kuleczka nie chce iść do szkoły. poczuł się zdradzony i pobiegł szybko do domu. Kiedy misiu dotarł na miejsce. będziemy mogli pisać listy do naszych przyjaciół z innego lasku. aby do niej nie iść. zobaczył przyjaciela. zapra211 . spotkał tam mamę niedźwiadka i zapytał. Myślał. Rano siostra króliczka przyszła do misia i po dłuŜszych namowach zabrała go na spacer. jak ty teraz. Rozmawialiśmy z nim. Na to mama: . a nawet z nim rozmawiać. Opowiedziała mi.Wiesz. misiu. 11 lat Patyczek obiecał mamie niedźwiadka.Co się stało. Niestety. aby pokazać mu szkołę. Ŝe przekona misia co do szkoły.

Misiu bardzo lubił grać w piłkę. śyczyła im wielu sukcesów. malowanek. Wychowawczyni i pani dyrektor przywitała ich bardzo miło i o pierwszoklasistach mówiła najwięcej. krzyknął na cały głos: . którzy byli bardzo sympatyczni. A miś wykrzyknął: . gdzie było mnóstwo zabawek. pokazała chłopcom klasy. będziemy grać w piłkę! Poczuł się szczęśliwy. Oni teŜ przecieŜ chodzili do szkoły.Mamo. świetlice. Na twarzy misia widać było uśmiech .Jutro pierwszy dzień nauki. jak nasi rodzice opowiadają nam. Dzieci poszły obejrzeć szkołę. 6 lat 212 . . Zuzanna. obiecała swoją pomoc w razie potrzeby. Poznali nowych kolegów. tato! JuŜ nie mogę się doczekać. pomogło to im zdobyć pracę i nas utrzymać. Na drugi dzień niedźwiadek i króliczek poszli na rozpoczęcie roku szkolnego. Kiedy wszyscy wracali do domu. Na zakończenie udanego dnia w lasku odbył się wielki piknik dla wszystkich mieszkańców. przeprosił przyjaciela za swoje złe zachowanie. kredek. Będziemy mogli czytać piękne bajki i opowiadać je później tak. Wchodząc do domu. Zrozumiał. zobaczył salę.Patyczku. bo tak miała na imię siostra króliczka. w której stało duŜo piłek. Jestem szczęśliwy – powiedział miś. Asia Kęsicka. koleŜanki. Nagle z radością powiedział: . super! Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Ŝe szkoła jest bardzo waŜna i potrzebna kaŜdemu. kiedy pójdę do szkoły.szać ich na nasze urodziny.Ale duŜo zabawek.czuł się szczęśliwy.

JuŜ idę.Kończy się juŜ twój dŜem . Był to juŜ trzeci dzień wakacji. Jego wzrok przyciągnął kolorowy pajacyk wiszący na ścianie. aby nie iść. Ŝe poleŜy jeszcze chwilę w łóŜku. czego naprawdę się boi i jak wygląda licho. . pierwszej wizyty w nowym miejscu itd. . którego otrzymał w prezencie od wujka Tomka. Zawsze. Przeciągnął się ospale i rozejrzał po pokoju. mamo! Muszę tylko pościelić łóŜko! . który zawsze napawał go niewyjaśnionym lękiem. nowej szkoły. czy masz zamiar w ogóle dzisiaj wstać? .Wybierzmy się któregoś popołudnia.Jasiu. Po chwili chłopiec zajadał się kanapkami z ulubionym dŜemem jagodowym przyrządzonym przez mamę. Schował się pod kołderkę ozdobioną w kolorowe samochody i postanowił. . Jaś miał gotową wymówkę. Ŝe gdy juŜ je otworzy leśny stwór zniknie. Wpatrywał się w niego dłuŜszy czas i przez chwilę nawet wydawało mu się.rzekła mama . Ŝe w ciemnych zakamarkach lasu zobaczył leśne licho. Leśne licho Był piękny. Nie wiedział dokładnie. Ubierając się. np. aby uzbierać jagód. Zacisnął mocno oczy z nadzieją. .odpowiedział Jaś.szybko odpowiedział Jaś. 213 . letni poranek. kiedy mały Jaś obudził się w swoim łóŜeczku. wyjrzał przez okno i jego oczom ukazał się pobliski las. Ŝe pojedziemy na rowerową wycieczkę nad rzekę . Najbardziej bał się chyba nieznanego. próbując zmienić temat.usłyszał głos mamy dobiegający z kuchni.Marcin Rzepisko Jest to bajka dla dzieci. wtedy będę mogła zrobić ci kolejną porcję twojego smakołyku. gdy rodzice proponowali wycieczkę do lasu lub wyprawę na grzyby. więc nie musiał wcześnie wstawać. które boją się nowego i nieznanego.Dzisiaj umówiłem się z kolegami.

umył zęby i wyjechał na rowerze w miejsce.odparł Kuba.Na pewno ci się spodoba! Jest tam fantastyczna polana i pełno nowych miejsc do odkrycia! .Masz rację.co tak długo? .ścigajmy się! .odrzekł. Ŝe znajduje się w miejscu. Paweł i Kuba juŜ na niego czekali.Mam pomysł! .Kto ostatni. więc musiał prowadzić rower. Jaś zabrał się za naprawę. szukając na dnie rzadkich kamieni. . Ŝe jedyną drogą prowadzącą do jego domu jest leśna ścieŜka. Na umówiony znak wszyscy wyruszyli z miejsca. chichocząc radośnie i podziwiając piękne widoki. Chłopcy przemierzali drogę. Spędzili tam kilka godzin na wspólnej zabawie. Ŝe zbliŜa się pora obiadowa. zanim zauwaŜyli.uradował się Jaś. W czasie jazdy Jaś zauwaŜył.Musiałem pomóc mamie posprzątać . .rzekł z wielkim entuzjazmem Kuba.Trzeba jechać do domu. w którym umówił się z kolegami.Cześć Jasiek! . Stał w miejscu przez kilka minut.powiedział Paweł. gdy uświadomił sobie. Łańcuch nadawał się tylko do wyrzucenia. po czym zdecydował sie wejść do lasu. trzymając kierownicę.krzyknęli . w którym nigdy nie był i Ŝe zabrnął w ślepą uliczkę. ale ta nie przyniosła skutków. która znajdowała się nad rzeką. aby na niego zaczekali.No to jedźmy! . . Gdy dotarli na polanę. Umiejętnie wyhamował i zaczął wołać chłopców. ten fajtłapa! . Kuba.Synek pomógł mamie pozbierać talerze po śniadaniu.Wczoraj znaleźliśmy nową drogę. . . bo rodzice zaczną się martwić. Serce zaczęło bić mu szybciej. Jasia niepokoił tylko widok pobliskiego lasu. Huczało mu 214 . który był stałym punktem spotkań chłopców. . . usiedli przy jej brzegu.krzyknął Paweł . Ŝe zerwał mu się łańcuch w rowerze. która prowadzi w fajne miejsce! . lecz oni byli juŜ za daleko i nie słyszeli jego wołań. Po przebyciu kawałka drogi spostrzegł. Poza tym zaczęło burczeć mi w brzuchu. Gdy dotarł pod wielki stary dąb.

Las. Ŝe konary drzew sięgają po niego. 4. Ŝe jego strach był bezpodstawny i Ŝe nie moŜna bać się czegoś tylko dlatego. mama zawołała ze zdziwieniem: . 215 .Jasiu. Wtedy zdał sobie sprawę z tego.w głowie i wydawało mu się. które juŜ nie wyglądały tak strasznie. Wystraszony Jaś zaczął biec. Ŝe się tego nie zna. Prawie w kaŜdą niedzielę urządzają zawody w grzybobraniu.5 roku z nim częściej na leśne wyprawy. aby rodzice wybierali się Rafał Leszczawski. aby jak najszybciej znaleźć się w domu. jakby dookoła tańczyły przeraŜające cienie. w którym był. Kiedy wbiegł do domu z wielkim uśmiechem na twarzy. oświetlając wszystko pięknym blaskiem. Ŝe będziesz mogła zrobić duŜo konfitur. kształtem drzew. wyglądał teraz zupełnie inaczej. Spostrzegł wiewiórkę. Zewsząd dobiegały go tajemnicze dźwięki i wydawało mu się. myśląc tylko o tym. Teraz to on nalegał. gdzie byłeś tyle czasu? I dlaczego masz takie fioletowe usta? Wtedy Jaś wręczył mamie torbę pełną dorodnych i dojrzałych jagód mówiąc: . która w swoich łapkach łupała małe Ŝołędzie oraz jelenia z imponującym poroŜem. i zwierzętami biegającymi beztrosko po polanie.Nazbierałem tyle jagód. Starczy nam na całą zimę!!! Od tamtej pory las stał się ulubionym miejscem do wędrówek i zabaw dla Jasia. Mały Jaś zachwycił się zielenią mchu. Nagle promienie słońca przedarły się przez gałęzie drzew. a Jaś niemal zawsze zajmuje pierwsze miejsce.

Ŝe jak tylko wróci. na ulicach widać było przemokniętych ludzi z parasolami. a to nie jest niczym strasznym. schowały się w koronach drzew i ani myślały się stamtąd ruszać. to przywiezie mu duŜy prezent.Małgorzata Słupek Jak wytłumaczyć dziecku. Mamusi nie było w domu od czterech dni. który całym swym sercem nienawidził siostry. które zapowiadały nadejście jesiennych chłodów. gdy tata wziął go na ręce i powiedział: Dominika Miąso. Historia tego chłopca rozgrywała się niedaleko twojej miejscowości. co nie wyglądało bynajmniej na klocki czy samochód. Był dzień. Adaś. by się z nią przywitać i zdziwił się. Ŝe będzie miał rodzeństwo. Rodzeństwo z miłości Opowiem ci bajkę o chłopcu imieniem Adaś. a ptaki zamiast radośnie ćwierkotać. Na dworze od kilku juŜ dni nie świeciło słońce. Więc chłopiec oczekiwał z niecierpliwością na jej powrót. a ona obiecała. Właśnie tego pochmurnego i deszczowego dnia pięcioletni Adaś nigdy nie zapomni. 6 lat 216 . RozŜalił się jeszcze bardziej. gdy w drzwiach mieszkania pojawiła się mama. jak mówił o tym mamie. gdy zamiast toreb zobaczył. Ŝe trzyma w rękach coś. Ŝe kiedyś kupi mu takie zabawki. słysząc jej głos. jeden z tych. Marzył bowiem o ogromnym pudle klocków albo o nowym samochodzie straŜackim na pilota. Stał teraz w oknie i oglądał ten ponury świat. Deszcz siąpił. szybko pobiegł. Pamiętał doskonale. a tatuś wciąŜ powtarzał. Nadszedł wreszcie moment.

a nie on. Ale to siostra.. Chodź ze mną.. to teraz nawet nikt nie ma czasu. bo niby po co? I tak ciągle słyszał. Ŝe zachowuje się za głośno i robi jej na złość. gdy chłopiec przerwał jej po raz drugi. to twoja siostrzyczka. Chłopiec nie mógł uwierzyć. chodził on z mamą na spacery. Ŝe juŜ ją widział.. Ŝe z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzi Ani. . Ŝe kogoś mu przypominała. Ma na imię Ania i to o tym prezencie mówiłem ci juŜ od dawna.Idź sobie. gdy otworzy oczy.. Była to mała dziewczynka o jasnych. Adaś czasami robił to specjalnie. ale. Przybywam z Irnes. Nie dość. długich włosach i skrzydełkach podobnych do motyla. zapragnął. Którejś nocy przyszła do niego wróŜka. w którym nie będzie twojej siostry.Adasiu. choć ze mną. Ŝeby ktoś wreszcie zwrócił na niego uwagę. gdy leŜał juŜ w łóŜeczku. a złość ogarnęła jego serce. Pewnego razu. chcę spać! 217 . Zdawało mu się. a. dostawała prezenty. Codziennie do znudzenia słyszał: „nie skacz!”. jak kiedyś. Nie skończyła jeszcze mówić. ale nawet ona nie biegała z nim tak. Ani nie było na świecie. a na głowie lśnił jej diadem. a nie ją! WróŜka znowu poprosiła: . Łzy napłynęły mu do oczu.. Poczuł.. aby następnego dnia. w najgorszym wypadku na zwykły pistolet.Proszę.Nigdzie nie pójdę! Nienawidzę swojej siostry! Chciałem zabawki. by się z nim pobawić. Odpowiedział szybko: . To do niej przychodzili wszyscy. „nie krzycz!”. „nie biegaj!”. Co prawda. Ŝeby było tak jak dawniej.. Miała w ręce malutką róŜdŜkę. Krainy Snów i Marzeń. w którym spotkasz ludzi podobnych do ciebie. Świat. by ją chwalić i uśmiechać się. . a zamiast tego w prezencie dostał siostrę.. pokaŜę ci świat. Chłopiec nigdy nie wchodził do jej pokoju. Liczył na klocki.Mam na imię Amelia. Adaś popatrzył przez chwilę na dziewczynkę.. kiedy był sam. Chciał. Ŝe zamiast obiecanego prezentu dostał ją.

Wzięła go za rękę i otworzyła drzwi do szafy. .powiedział chłopiec . Gdy tylko przekroczyli jej próg. pójdziemy na lody.Chodź. Był to pokój. Chwilę później zauwaŜył. Chłopiec siedział na huśtawce i spoglądał na dzieci bawiące się w piaskownicy. znaleźli się w jakimś pomieszczeniu.a jak przestanie cię boleć noga. 5 lat 218 . . ale noga strasznie boli . . Kasia uśmiechnęła się szeroko i otarła łzy z twarzy. zrobiło mu się Ŝal. Ŝe nie jest juŜ pięcioletnim chłopcem.powiedziała Amelka prawie ze łzami w oczach. a ptaki fruwały po błękitnym niebie. nic ci nie jest? .powiedział.Kasiu. Nie miał zamiaru schodzić z łóŜka.Nic. Było tam równieŜ rodzeństwo . pójdź ze mną . Świeciło słońce. Amelia po raz kolejny uniosła róŜdŜkę i teraz stali juŜ w duŜym mieście. idziemy! .Chodź. który siedział na ławce i spoglądał na Asia Śliwińska. Na dywanie siedział mały chłopiec i bawił się nowym samochodem straŜackim. Przed ogromnie wysokim budynkiem zobaczyli młodego człowieka. usiądziemy na ławce . Podczas zabawy w berka dziewczynka przewróciła się i zaczęła płakać.zawołał Kamil. Kasiu. a skrzydła zatrzepotały radośnie. Adaś westchnął głęboko. bo przecieŜ nie chciał na nią krzyczeć.Proszę. . a ona lekko podniosła swoją róŜdŜkę i nagle świat wokół nich się zmienił. Właśnie o takim aucie marzył Adaś. taki sam jak jego. ale dorosłym męŜczyzną..Kamil i Kasia. ale gdy spojrzał na dziewczynkę. Dziecko było pochłonięte zabawą i wesoło naśladowało odgłosy wozu straŜackiego. Spojrzał na Amelkę. Na ustach wróŜki pojawił się uśmiech.odpowiedziała.

Mamo. Mam 25 lat i duŜo pieniędzy.powiedziała. Ja nie mam nikogo. jeśli i tak jestem nieszczęśliwy. Nie mam i nigdy nie miałem osoby. Jessica Marcinowska.Widzisz. co rodzina. Gdy tylko sobie to uświadomił. I nie chcę juŜ zabawek. dlaczego jest pan taki smutny i zamyślony? . samochód... Bo przecieŜ z klocków i innych zabawek się wyrasta i moŜna je kupić zawsze.odpowiedział . dlaczego ten człowiek jest taki smutny. jak Ania urośnie.. co posiadam: dom. Podeszli bliŜej. ani pieniądze nie są aŜ tak waŜne w Ŝyciu jak rodzina. Ŝe leŜy w swoim łóŜku. oddałbym wszystko. skoro jestem samotny. jaki mogłem dostać. . jak wielki prezent otrzymał od swoich rodziców. Zeskoczył szybko z łóŜeczka i pobiegł do pokoju rodziców: .Siedzę przed swoją firmą. rodzeństwo. porozmawiać. Adaś zapytał dziewczynkę. pieniądze.. z którą mógłbym się pośmiać. 9 lat 219 . Pojął wówczas.Zapytaj go . . Przyjaciele to nie to samo. otworzył oczy i spostrzegł. Zrozumiał wtedy Adaś. Ŝeby tak właśnie było. Obserwuję tych ludzi i czasami marzę o tym. Po co mi pieniądze. bo zrozumiałem. to będę się z nią bawił i dbał o nią... a obok niego nie ma juŜ wróŜki. Moi znajomi mają rodziny. Ŝe ani zabawki. powygłupiać. a siostra jest darem bezcennym.Przepraszam. tato. Ŝe Ania to największy prezent.przechodzących obok ludzi. . by nie być na świecie sam. Zawsze byłem jedynakiem i od dziecka pragnąłem mieć siostrę lub brata. ale co z tego.

poniewaŜ jestem misiem. Nagle Jola krzyknęła. jak mogłem. bo jestem misiem. Postanowiłem wybrać się do sąsiedniego lasu. Ruszyłem z miejsca najszybciej. 5 lat mogłem kontynuować ucieczki. w którym mieszkam z rodzicami i siostrzyczką. powitał mnie piękny zapach iglastych drzew i uroczy śpiew ptaków. o co chodzi. Mój przyjaciel pajączek Był piękny. 220 . lisa Michała. których imion nie zapamiętałem. więc staram się poznawać nowe miejsca. skowronka Tomka i jeszcze kilka innych sympatycznych zwierząt. Ŝe idzie wstrętny pająk i wszystkie zwierzęta zaczęły uciekać w popłochu. Ja równieŜ. lecz upadłem i w łapkę wbiła mi się drzazga. Bez wahania postanowiłem iść dalej. Las. który uwielbia długie spacery pełne przygód. które nie tolerują „inności” kolegów z klasy albo z otoczenia.Marcin Brzyski Bajka jest dla dzieci. który bardzo lubi miód. Wziąłem jeszcze coś do picia i wyruszyłem w drogę. które być moŜe dostarczą mi nowych przyjaciół. gdzie poznałem wiewiórkę Ewę. Nie Mela Krajewska. Gdy doszedłem do lasu. Po przejściu kilku metrów natknąłem się na wioskę leśnych zwierząt. słoneczny i bardzo ciepły dzień. znam juŜ bardzo dobrze. poniewaŜ byłem tam pierwszy raz i nie bardzo wiedziałem. a u nas to rodzinne. Mama przygotowała mi kanapki z miodem. Bardzo bolało. myszkę Jolę. poniewaŜ misie mają króciutką pamięć.

ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. które mają opory w przezwycięŜeniu swoich lęków. Odkąd się urodził mówiono mu. Wydawałoby się. Te pierwsze oznaki wiosny napawały tylko niepokojem Ćwirka. Ŝe pierwszy lot dla ptaka jest bardzo waŜny w jego całym Ŝyciu. Lecz on panicznie bał się wysokości. na imię miał Robert. a raczej pajączek. a on był bardzo szczęśliwy. które było bardzo pod- 221 . lecz niestety. Pączki kwiatów zaczynały się rozwijać. a śnieg topniał od promieni słońca. Ale to była ulga! Pajączek przedstawił się. jak wiewiórka Ewa czy skowronek Tomek. podobnie i liście na drzewach. Ŝe ma zainteresowania dokładnie takie jak ja. Nigdy nie wystawiał główki z gniazdka. Ŝe jest bardzo samotny. Bajka o wróbelku Ćwirku i jaskółce Klarze Wróbelek Ćwirek Ŝył sobie w gniazdku ze swoją rodziną: mamą. Myślę. Uśmiechnąłem się do niego serdecznie i wyciągnąłem z plecaka kanapki z miodem. Ŝe ja miś Maciek i pajączek Robert zostaniemy najwspanialszymi przyjaciółmi na świecie. tak nie było. Nikt nie chce go zrozumieć i zostać jego przyjacielem. okazało się. Malwina Kulikowska Jest to bajka dla dzieci. Ŝe wiedzie on szczęśliwe Ŝycie. gdyŜ wszyscy przed nim uciekają. Wiatr przywiewał coraz to cieplejsze powietrze. Poczęstowałem go i widziałem. Pajączek podszedł bliŜej i wyciągnął drzazgę z mojej spuchniętej łapki. moŜe nie był tak ładny. w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa. co miało się zdarzyć w najbliŜszym czasie. „Fantastycznie!” – pomyślałem. Ŝe bardzo mu smakowały. a mianowicie swojego pierwszego lotu. poniewaŜ był bardzo mały. Opowiedział mi. braciszkiem i siostrzyczką na drzewie dębu.Nagle podszedł do mnie pająk. Przyroda budziła się do Ŝycia. tatą. Rozmawialiśmy długo. Ćwirek bardzo bał się tego. zaproponowałem mu przyjaźń. Wiosna coraz bardziej dawała o sobie znać.

I nadszedł decydujący dzień. Ćwirku? . Ŝe to dziś ich trójka potomstwa odbędzie swój pierwszy lot w Ŝyciu.powiedział brat. . Rano państwo Ćwirkowie postanowili. więc wychylił główkę znad brzegu gniazdka i opadł cięŜko z powrotem na dno.Co się stało. powróciło ze swojego lotu. wypręŜył się dumnie i poleciał.Cześć Ćwirku! Przyleciałam do twojej mamy poradzić się. była ona dobrą przyjaciółką rodziny. gdyŜ jesteś sam. Ćwirku? Dlaczego nie lecisz z nami? . gdy reszta rodziny poleciała zwiedzać okolice.ekscytowane mającym nastąpić wydarzeniem. ZbliŜająca się wiosna wywoływała tylko coraz większy lęk we wróbelku. . Dręczyły go wyrzuty sumienia. Ŝe nie powiedział rodzicom prawdy. rozwinął pięknie skrzydełka. A biedny Ćwirek siedział skulony w gniazdku i panicznie bał się.zapytała jaskółka. Pierwsza wyfrunęła z gniazda siostrzyczka Ćwirka.No chodź z nami! To cudowna zabawa . jak przystało na wróbla. .Musisz odbyć swój pierwszy lot. Z radością rozwinęła skrzydełka i poszybowała nad koronami drzew.Źle się dziś czuję . kiedy twoje rodzeństwo ponownie wyleci na odkrywanie przestworzy . widząc. A na dodatek wiedział. nagle zjawiła się . Ŝe braciszek nie wylatuje z gniazda juŜ dłuŜszy czas. . . Rodzeństwo. a on został sam w gnieździe. nie wiedząc. Czuł się bardzo samotny. . .zapytała mama. Ŝe okropnie boi się latania. co zrobił.Co ci jest. A biedny Ćwirek nie wiedział. jak powiedzieć. Podobnie jak siostra.oznajmili rodzice. 222 .zapytała siostra. Następny w kolejce był brat wróbelka. kiedy wróci? .odrzekł wróbelek. co zrobić.oznajmił tata. iŜ boi się latać.W takim razie jutro z rana spróbujesz polecieć.nie wiadomo skąd . Ŝe kłopotałam się na próŜno. bo ma lęk wysokości. ale widzę. który ma dziś wejść w dorosłe Ŝycie .jaskółka Klara. Ćwirek znał ją. I w ten sposób Ćwirek odłoŜył swój pierwszy lot. Kiedy tak rozmyślał nad tym. Nie wiesz. iŜ jutro ponownie będzie musiał oszukać swoją rodzinę.

Rodzice polecieli wraz z moim rodzeństwem pozwiedzać okolicę juŜ spory czas temu. panicznie bałam się latać i miałam lęk wysokości. Rafał Leszczawski.Błagam panią. Bałam się lecieć razem ze swoimi siostrami. Pewnie niedługo wrócą . a nie jesteś ze swoją rodziną? .odpowiedział wróbelek. 12 lat 223 . Bałam się ich reakcji na wieść. Ŝe latanie to cudowna rzecz i Ŝe nie mam się czego bać. A co najfajniejsze.zaczęła myśleć jaskółka . W końcu powiedziałam rodzicom. Byłam wtedy taka malutka. odkąd się urodziłam. tak cudownie pamiętam swój pierwszy lot. W końcu mam piórka i skrzydełka. czy mogłaby sobie pani przypomnieć. a ja się ociągałam.Źle się dziś czułem i nie wyleciałem razem z moim rodzeństwem. Na dodatek z góry podczas lotu mam okazję do podziwiania świata i nic się przede mną nie ukryje..O.Dzień dobry. Ŝe mam straszny lęk przed opuszczeniem gniazda.Hmmm… . Ŝe ptak moŜe się bać latać! Lecz oni okazali się pełni zrozumienia i spokojnie wytłumaczyli mi.Było juŜ czuć wiosnę w coraz cieplejszym powietrzu. I po takiej rozmowie na następny dzień wyleciałam z gniazda z moimi siostrzyczkami. One wyfrunęły z gniazda. które unoszą mnie w powietrzu. pani Klaro. bo do tego jestem stworzona. . a było to najpiękniejsze uczucie w całym moim Ŝyciu. . Ale to tak dawno było. jak pokonała pani swój lęk? .A dlaczego ty tu siedzisz sam w gniazdku. Ŝe juŜ tego prawie nie pamiętam. Ten wiatr pomiędzy piórkami… Wspaniałe uczucie. . I to cała historia.

Następnego dnia rano po raz pierwszy dzieci państwa Ćwirków miały wylecieć z gniazda i samodzielnie poszukać sobie jedzenia. drugi był oczywiście braciszek i nadeszła kolej na Ćwirka. Zamknął oczy i rzucił się z brzegu gniazda w dół. Odwiedziny Klary napełniły jego małe serduszko odrobiną nadziei. zatajać przed nią czegokolwiek ani lękać się czegoś. A teraz Ŝegnaj. Lecz tym razem nie poddał się tak łatwo. by moŜna go było przezwycięŜyć. Zaczął spadać. a rodzice musieli go przywołać do porządku. więc o lataniu po ciemku nie mogło być mowy. Od razu zdał sobie sprawę. Chyba juŜ czas na mnie. by wracała ze swojego pierwszego wspólnego lotu.. o czym nie ma się najmniejszego pojęcia. Ŝe latanie to najcudowniejsza rzecz pod słońcem i juŜ nigdy nie będzie się bał latać. Wróbelek znowu został sam i zaczął rozmyślać.Dziękuję. W takim razie przylecę jutro z rana. Ŝe latanie faktycznie moŜe być przyjemne i nie ma się czego bać. Ŝeby wracał do gniazda. Wychylił on łebek znad brzegu gniazdka i zakręciło mu się w główce. Ŝe nie warto oszukiwać własnej rodziny. Ŝe moŜe zaraz w coś uderzyć i szybko otworzył oczy. Wtedy pewnie zastanę twoją mamę. Ćwirku odpowiedziała jaskółka i odleciała. Ćwirek przez cały dzień latał. więc rozpoczął machać skrzydłami. Lęk wysokości teŜ od razu odszedł w zapomnienie. Trzeba poznać swój lęk.AleŜ proszę cię bardzo. pani Klaro . 224 . . Nagle zdał sobie sprawę. zdał sobie sprawę. Postanowił spróbować sam wyfrunąć z gniazda.rzekł Ćwirek. bo juŜ zaczynało się robić ciemno i jeszcze by zabłądził. lecz zaczęło juŜ się ściemniać i wróciła jego rodzina. Pierwsza znowu wyleciała siostrzyczka. Nadal nie widzę twojej rodziny. Widok zaparł mu dech w piersiach. A wieczorem odpoczywając sobie po dniu pełnym wraŜeń.

jak bawił się ze swoim braciszkiem w berka i zrobiło mu się smutno. zbierając pracowicie nektar. W końcu poczuł.Mateusz Dutka Bajka przeznaczona dla dzieci. przypominający płynący strumyk. ale pamiętał. Ŝe woli być sam i dlatego wybrał się na wycieczkę. mocno uderzając łapkami o ziemię. 225 . z którym się pokłócił. Postanowił. Zamknął oczy. Nagle na skraju polany pojawiły się dwa zajączki. Jednocześnie stwierdził. był bardzo rozgniewany na swojego braciszka. Ptaszki ćwierkały wesoło. Ŝe leŜy na pięknej polanie. Ŝe od tego maszerowania zrobił się zmęczony. PołoŜył się wygodnie na miękkiej trawie i poczuł. w którego wszyscy tak uwielbiają się bawić. Kotek przyglądał się zajączkom i zaczął myśleć o swoim braciszku. po których latały radośnie motyle. a jutro przyjdą tu razem i pobawią się w berka. a później pójdzie dalej przed siebie i nadal będzie się złościł. otworzył jedno oko i zobaczył. dlaczego się zezłościł. gdzie rosły prześliczne kolorowe kwiatki. biegały radośnie. „Tak” . Męcząca złość Pewnego dnia malutki kotek szedł drogą do lasku. Pszczółki skakały z kwiatka na kwiatek. z którym przed chwilą się pokłócił.pomyślał sobie – „o wiele bardziej lubię być zmęczony po zabawie”. I uśmiechnął się do siebie. tworząc w ten sposób przyjemny. to wróci do domu i pogodzi się z bratem. a wiatr lekko kołysał drzewami. do leŜącego nieopodal lasku. Przypominało to trochę zabawę w berka. Postanowił odpocząć chwilkę. nerwowo machał ogonkiem i myślał tylko o tym. połoŜył się znowu wygodnie na trawie i postanowił jeszcze chwilę odpocząć. tworząc w powietrzu wspaniałe piruety. poniewaŜ ta cała złość strasznie go zmęczyła. jak promyki słońca delikatnie ogrzewają jego pyszczek. uspokajający szum. jaki jest zły. które wpadają w złość z błahych powodów. Kotek podniósł lekko główkę. Teraz juŜ nawet nie pamiętał. Ŝe kiedy juŜ odpocznie. Szedł szybko. Ŝe jego tu z nim nie ma. goniąc się nawzajem.

iŜ miała tatusia. pies przemówił: . Ŝe tych lunet jest bardzo wiele i kaŜdy ze zmarłych rodziców patrzy przez nie na swe pociechy . 226 . dlaczego odeszła tak wspaniała osoba. Nie mogła zrozumieć. Mijały lata i mama coraz gorzej się czuła. któremu zmarła mama. Luneta miłości W pewnej odległej krainie Ŝyła sobie Sylwia wraz ze swoją mamusią i tatusiem.zapytała dziewczynka . biały pies. Sylwia słuchała tej historii z zaciekawieniem. Ŝe jest to tylko zwykła bajka i po pewnym czasie zupełnie o niej zapomniała . czuła w serduszku pustkę i popłakiwała samotnie w sadzie nieopodal domu.Przypomnij sobie historię lunety. Sylwunia była bardzo smutna. Pamiętaj. Jedną z nich była opowieść o czarodziejskiej lunecie. gotowała przepyszne obiady. podszedł do niej piękny. piekła wyśmienite ciasta na święta i opowiadała bardzo ciekawe historie.odpowiedziało zwierzę. Mimo. moje drogie dziecko.Jak to jest przy mnie? . Pewnego dnia. którego oczy miały jakąś przedziwną moc. 7 lat Tę lunetę nazywamy w niebie Lunetą miłości. gdy płakała. Zosia Klewiado. Mama dziewczynki była wspaniałą kobietą. Gdy w nie spojrzała. jednak uwaŜała. kochała rodzinę.Czemu się smucisz? PrzecieŜ twoja mama cały czas jest przy tobie? . aŜ pewnego dnia zasnęła na zawsze. aby zmarli rodzice mogli spoglądać na swe dzieci z niebiańskiego balkonu. którą dobry anioł umieścił w niebie.Łukasz śukowski Bajka terapeutyczna dla dziecka. którą kiedyś opowiadała ci twoja mamusia.

która miała rudego kotka. Mira bała się ciemności. Niestety.Dziewczynka uśmiechnęła się. Nie zapominają o swoich najbliŜszych. Ŝe ludzie nie umierają. Anioł. Była podobna do swoich rówieśniczek. Gdy zapadał zmrok.oznajmił pies zamieniając się w przepięknego anioła o skrzydłach bielszych od mleka i wspaniałym uśmiechu. istniał jeden problem.Muszę juŜ iść . Sylwunię uspokoiły słowa anioła i od tej pory juŜ się nie smuciła.Powiedz mi. Usnąć mogła tylko wtedy. Ŝe jej mamusia spogląda na nią przez lunetę. odpowiedział jej. które prawdopo227 . Bajka o Mirze. jednak dzięki miłości i pamięci o naszych bliskich. Nosiła ją na wypadek przypadkowego przebywania w ciemnym miejscu. jej Ŝycie wydawało się zupełnie normalne i było w tym sporo prawdy. .zapytała dziewczynka. poniewaŜ czuła się w niej bardzo zagubiona i wyobraŜała sobie. Uwielbiała się bawić i chodzić do szkoły. który nie dawał jej spokoju . gdy była zapalona pomarańczowa lampka. wspierając ją i będąc przy niej przez cały czas. która stała na stoliku przy jej łóŜku. poniewaŜ wiedziała. Mira nie rozstawała się z małą latarką. będą oni zawsze z nami. którzy odeszli. unosząc się do nieba. . nad niewielką i krętą rzeką. tylko przechodzą do innego świata. które w wieku wczesnoszkolnym odczuwa lęk przed ciemnością. która bała się ciemności W pewnym wielce uroczym miasteczku. poniewaŜ zrozumiała.lęk przed ciemnością. które nam tutaj na Ziemi wydają się być niepojęte. dlaczego moja mama umarła? . Ŝe w niebie czasami zapadają decyzje. nosząc ich w sercu i patrząc na nich z nieba. Maciej Rogaliński Bajka dla dziecka. Ŝe w gęstym mroku czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo pod postacią okropnych stworów. Ŝyła mała Mira.

Był on niewidomy. 228 . Przyniósł on ze sobą lampę i był ogromnie zaskoczony widokiem wesołej córki. dla którego brak światła nie był czymś wyjątkowym. Ŝe urządzenie stało się zupełnie bezuŜyteczne. przyszedł tato Miry. Zrobiło się całkowicie ciemno. w którym czas spędzali rodzice dzieci. Ŝe osoby ociemniałe. dziewczynka uspokoiła się i nabrała pewności siebie. 4. lecz wyczerpane baterie sprawiły. Mira bała się ciemności aŜ do pewnego dnia. to takie. Straszna ciemność przestała wydawać się jej czymś okropnym. a stwory są jedynie wytworami wyobraźni. Mira bardzo się przeraziła i natychmiast próbowała włączyć latarkę. były dla niej zdecydowania za mało przekonujące. Tylko Michał. kiedy to nagle zgasło światło w pokoju dziewczynki. Ŝe przebywanie w ciemności jest czymś naturalnym. Wówczas z niewielkiego przydomowego ogródka. Michał został jej wiernym przyjacielem na Mela Krajewska. potrafił zachować spokój. Jego wysiłek nie poszedł na marne. Miło spędzili czas do wieczora. Przyprowadzili oni syna Michała.5 roku zawsze. Od tamtego pamiętnego wieczora Mira nigdy więcej nie bała się ciemności. Mira i Michał szybko się polubili. w którym jej rodziców odwiedziło zaprzyjaźnione małŜeństwo. które przestały widzieć. a stwory zniknęły.dobnie nie pochodzą ze znanego jej świata. Chłopiec postanowił pomóc przeraŜonej Mirze i zaczął opowiadać jej historię utraty wzroku i o ciemności. Dziewczynka nie miała dotąd okazji poznać takiej osoby. Mira wiedziała. Zapewnienia rodziców o tym. która go zewsząd otacza.

które boi się ciemności. Misek zyskał równieŜ powaŜanie i szacunek wśród mieszkańców domowej zagrody . śycie tętniło blaskiem słonecznego lata w harmonii i spokoju.koni. chlubnie wyraŜali się oni o swoim pupilku: „rozsądny. gęsi. ale na co dzień uszy miał oklapnięte. Ach! Jaka sielankowa atmosfera panowała w gospodarstwie. przeszywał jednocześnie strach i zaciekawienie . mądry i przyjazny dla człowieka pies . a uszy stawały się wtedy szpiczaste. Pies Misiek W spokojnej. to doglądał pasących się na łąkach stad.Misiek. co ukrywają te smutne oczęta? 229 . któremu brakuje odwagi. Postawny. Wpatrującego się w te oczy. Zawsze był w gotowości do wykonania powierzonego mu zadania. stróŜujący pies.czy on ma jakiś niedostępny dla nikogo sekret? MoŜe w Wigilię zacznie szeptać ludzkim głosem i powie. krów… Mówiono o nim. jakby potrafiły się unosić w powietrzu . jako o symbolu bezpieczeństwa i przyjaźni między światem zwierząt a światem ludzi. kochający i posłuszny”. wyglądały tak. Misiek równieŜ pomagał gospodarzowi: to jako doskonały kompan dziecięcych zabaw. Zamysł jednak był dla tego. to ciekawe. a w wierności i oddaniu nie miał sobie równych. Co prawda dodałabym jeszcze dla dziecka. które boi się ciemności. Cechowała go niezwykła odwaga. daleko połoŜonej od miasta wiosce mieszkał dostojny. które budowały swe gniazda dla potomstwa.Katarzyna KałuŜa Bajka dla dziecka. lecz mało prawdopodobne.latający pies. Był ulubieńcem właścicieli. Za dnia pilnował gospodarstwa. czuwał nad bezpieczeństwem swoich domowych przyjaciół oraz gospodarzy. długowłosy Misiek o oczkach frapujących. Lubił wybiegać się po górzystej okolicy i obserwować kołyszące się na wietrze drzewa i ptaki. Misiek pokazywał swe dostojeństwo.

zmrok. Piesek ostroŜnie odwrócił głowę i zauwaŜył siedzącego obok zmokniętego ptaszka. Ten niepokój był wielki. Ŝe była wokół ciemność. czworonoga. niebo pokryły migocące gwiazdy. jasne okazywało się. jak wleciał zmoknięty wróbelek do budy.Zły sen mi się przyśnił… .nie był w stanie wykonać powierzonej mu roli . Misiek siedział co noc zwinięty w kłębek w swej ukochanej budzie. aby ukryć się przed wichurą. Jasnobrązowy. Tej nocy zerwał się silny wiatr.zapytał Wróbelek Caluś. .Misiek bał się ciemności. gdy zapadała noc. W międzyczasie ustał silny wiatr. co te przygnębione oczy w sobie skrywały . strapiony całą sytuacją. Nie dość. Piesek skulił się.pilnowania posesji swoich gospodarzy. tak Ŝe drzewa uginały się pod jego podmuchami. Kiedy zapadał się zmieniał w potulnego. . skulony ogonek świadczył o płochliwym nastawieniu zwierzęcia do mroku. poczuł przechodzący dreszcz po skórze. a serce mocniej zaczęło bić . 230 . przeraŜonego i płochliwego PodłuŜne oklapnięte. nie zauwaŜając.odpowiedział Misiek. czuł się bezradny . uszy były lecz ze strachu przed ciemnością mimowolnie przysłaniały mu przeraAmanda Marcinowska. Zamyślił się w swej trosce. a zasmucone spojrzenie było wyrazem jego strachliwej natury. cisza i spokój zapanowały na dworze. Z lękiem rozejrzał się przez malutką szparkę w desce czy nastał juŜ ranek. to zaczął jeszcze padać deszcz.zadrŜał z przeraŜenia.Jednak. a sierść „stanęła dęba”.Witaj Przyjacielu! Dlaczego jesteś taki przeraŜony? . a ciemność trwała i trwała. 11 lat Ŝone oczy.

moŜesz mi wyznać. Serce uspokoiło się. Wyglądał na zadowolonego widząc. Ŝe nie musi się wstydzić swojego sekretu. jak zbudził Misiaka hałas na dworze. jakie uroki w sobie ma ciemność i to. Uspokojony Misiek popatrzył w górę. Ŝe mógł się komuś wyŜalić i pokonać strach przed ciemnością. Spójrz.b o j ę s i ę c i e m n o ś c i. cechuje mnie odwaga i spryt. jak pisklęta domagają się pokarmu. Piesek Misiek juŜ nieco inaczej zaczął postrzegać to. tam na wzgórzu para zakochanych w blasku księŜyca huśta się i podziwia migocące gwiazdy. Ŝe Misiek własnymi siłami potrafił pokonać strach przed ciemnością. wyszedł z budy na podwórze.wykrzyczał Wróbelek Caluś.Powoli otwórz oczy i spójrz.Czy ty się czegoś boisz? Jestem ci oddanym przyjacielem. jak docierają róŜne dźwięki. odwagi nabrał i poszczekując. A śpiew Wróbelka Calusia utulił do snu Misiaka. Nie minęło kilka minut od odlotu Wróbelka. co cię trapi. gdzie siedział jego przyjaciel . Zapytał: . staję w obronie bezbronnych. jak świetliki oświetlają twoją budę.zamilknął . a Ŝycie na wsi upływało w spokoju i harmonii. . który czuł radość z tego. Długą chwilę panowała bezdenna przepaść oczekiwania.Wróbelek Caluś. za dnia jestem powaŜny. Na to odpowiedział Wróbelek Caluś: . Chwilo trwaj. Masz Misiaku wyjątkowo dobry słuch. a momentami ta niesamowicie bajeczna i spokojna cisza. Popatrz. Przestraszony piesek wahał się. co się dzieje. one kochają noc. Okazało się. Teraz znów słyszysz. Od tej pory Misiek czuł się dumny z siebie. co ma zrobić. 231 . czuł się wreszcie bezpiecznie.Kochany Wróbelku Calusiu.łamiącym się głosem wyszeptał .Wróbelek Caluś wyczuł w głosie psa przeraŜenie. gdy nastaje ciemność. a w nocy . Zebrał się w sobie.aaa! . Ŝe dachówka spadła z dachu i narobiła hałasu. Niedługo świt nastanie. jesteś piękna!!! . Przypomniał sobie.

władca Ogrów . Wieczorami. walczył z własnym cieniem. gruby chłopiec o wdzięcznym imieniu Grzesio biegł na swoich owłosionych stópkach. Wyśmiewali go chłopi. Śnił często o Katarzynie. To jego wizytówka. którą mógł się szczycić – szermierka. Nie jest wiadomo tak dokładnie. a rodzice straszyli swoje pociechy tym. Ŝe jak nie będą się uczyć.przeczytał jeden z bywalców karczmy. sen pryskał jak bańka mydlana. swoim mieczykiem. Usłyszawszy to. ale i tak nikogo to nie interesowało. z jakiego to powodu. kiedy księŜyc uśmiechał się do niego zza chmur. . wystruganym z rosnącej nieopodal brzózki.Król Styczogrodu. Nagrodą jest ręka księŜniczki Katarzyny . Ptaki śpiewały na gałązkach.największy ludoŜerca w okolicy. W karczmie siedział juŜ Timon . Był gońcem. po czym gruchnął na podłogę. ale zawsze. które nie wierzy w swoje moŜliwości.zacierając ręce . trzymając w ręku zachlapaną od błota depeszę. Obrzucali biedaka starymi warzywami. Zaklęty we włochatego stworka przez złą czarownicę. Czesław VII ogłasza turniej rycerski.wybiegł z chaty. ostatkiem sił połoŜył depeszę na stole. 232 . rosa srebrzyła się na trawie. kiedy słońce budziło się. Poranek był cudowny. Ŝe jest dzielnym rycerzem toczącym batalię z czarnoksięŜnikiem. Jednak była rzecz. pozostawiając tylko smutne.Grzegorz Lewandowski Moja ballada niech będzie dla dziecka. Grzesio wpadł do karczmy. skończą właśnie tak jak on. tęskne wspomnienie. wyobraŜając sobie. wylewali na niego pomyje. Często był pośmiewiskiem ludzi. przewracając się o swój ogonek. Timon aŜ zrobił się czerwony i . a Grzesio w swoim podartym kubraczku od samego rana biegał. Ballada o Grzesiu Deszcz topił w kroplach miasteczko Elfów połoŜone na siedmiu wzgórzach Styczogrodu. kiedy mały.

stała się ulubionym tematem piosenek podróŜnych bardów. Hobbitów. Turniej rozpoczął się. aŜeby nie poŜarły publiczności. Timon podbiegł do niego. 4. Pojawili się teŜ przedstawiciele Elfów. Smok padł raŜony ostrzem. poczekał.. popchnął go wprost w paszczę smoka. Cała batalia toczona była na dziedzińcu. a na dziedzińcu ustawiali się jeden za drugim: potęŜny Paweł z Pawłowic. Katarzyna wraz z ojcem Czesławem. zwanego przez okolicznych chłopów Atralą. kiedy widziała.walka na kopie. wywieszono ogromne chorągwie z wizerunkiem KsięŜniczki. Michał zwany WszystkoŜercą.To niesprawiedliwe! .. aŜ bestia zacznie poŜerać nieszczęśnika i rzucił się na niego. Kiedy smok zniszczył juŜ prawie wszystkich rycerzy. szczupła. ziejące ogniem. Łzy spływały jej po delikatnych policzkach. Pierwszą konkurencją było strzelanie z łuku do tarczy.W czwartek miał odbyć się turniej. Wszyscy bili brawo. . Timon władca Ogrów. Stworzenia te. jak giną walczący o jej rękę. Michał WszystkoŜerca próbował walczyć ze smokiem. przywiązywano do ogromnych słupów drewnianych. Orków. Nad zamczyskiem unosiła się niebywała wrzawa. Rafał Leszczawski. drugą . swoją świtą i w towarzystwie dwóch rycerzy spoglądała na walczących. 233 . krzyczeli. To była ulubiona konkurencja Timona. z uśmiechem na twarzy. KsięŜniczka Katarzyna była znana ze swej nie- przeciętnej urody: miała czarne jak heban włosy. W trzeciej konkurencji trzeba było zabić smoka.5 roku Trębacze wygrywali owacyjny hymn.wrzeszczał rozwścieczony tłum. Timon uknuł sprytny plan. Na murach potęŜnego zamku. brązowe oczy.

wyrzucając swój miecz daleko za siebie. Raz Timon nacierał na Pawła. unik. Grześ oblany potem padł obok niego. z buta wyciągnął nóŜ i .Walcz chłopcze! Walcz! Timon padł po uderzeniu mieczem w głowę. z której ściekała krew smoka. Schodząc z areny. przystawił mu ostrze swojej broni i spojrzał na Katarzynę. Grzesio wymachiwał mieczem jak szalony. Triumfującym gestem pozdrowił Katarzynę. Paweł podszedł do niego. rzezimieszków oraz Timon . Grzesio oglądał całą walkę zza filara.Oto mąŜ mojej córki! Publiczność szalała. Cięcie. Trębacze na murach wygrywali mroczną melodię. W finale spotkał się PotęŜny Paweł z Pawłowic. Kiedy Paweł spoglądał na swoją przyszłą Ŝonę. kiedy to zazwyczaj tryskał humorem. Paweł padł na ziemię. Ŝeby go ktoś zobaczył. publiczność wrzała. postrach łupieŜców. Nie chciał. uderzenie. pchnięcie. Tylko Katarzyna krzyczała: . Grzesio złapał za miecz Pawła. brzdęk. raz Paweł miaŜdŜył Timona swoim mieczem. 234 .Bartek w tym momencie miał grobową minę. Król Czesław uniósł ręce w górę i krzyknął: . Timon nie mógł przeboleć poraŜki.Timon oparł się o rękojeść swojego miecza. który spadł po schodach z wielkim piskiem. stracił przytomność. Jego oczy stały się senne. świst miecza. młodych kobiet i bogatych ludzi. Ostatnią konkurencją była walka na miecze. Nawet nadworny błazen .wbił go Pawłowi prosto w serce. Wszyscy oniemieli. stając w szranki z Timonem.władca Ogrów. postrach okolicznych wiosek.zrywając się na równe nogi . Na dziedzińcu nastała cisza. wymachując swoim mieczykiem z brzozy. Grzesio wybiegł zza filara. Walka była zacięta. Nagle Timon został powalony potęŜnym uderzeniem nogą przez Pawła. uderzył Grzesia. Grześ patrzył na KsięŜniczkę tęsknym wzrokiem. Upadł na ziemię. pozdrowił tłum gestem zwycięzcy. Przechodząc po nim. unik i znów pchnięcie.

rycerze. Nagle w całej Sali rozległ się huk. spoglądając na łóŜko. Stworek uniósł się w powietrzu niesiony blaskiem. lecz jej starania okazały się poraŜką. Ale robił to bardzo niechętnie. Na sobie zamiast śmierdzącej kamizelki miał pozłacaną szatę. na którym spoczywał Grześ. zwłaszcza Ŝe za oknem padał deszcz i było strasznie zimno. nerwowo przeskakując z gałązki na gałązkę. słuŜący. kiedy ta podchodziła. Dalej równieŜ nie było lepiej. Dookoła niego stali lekarze. miś Bimbo tak się spieszył do szkoły. magowie. Ŝe zapomniał własnej pracy. w sali zapachniało róŜami. Od tej pory w królestwie Styczogrodu rządził Król Grzegorz i Królowa Katarzyna. KaŜdy. a przez okna do komnaty wleciały gołębie. Za oknem kanarek świergotał. Ewelina Simoniuk Bajka dla dziecka. Zaszklone oczy stworka spoglądały na KsięŜniczkę. przygnębione i potrzebuje relaksu. które jest zmęczone. Nikczemnego Timona pochowano tuŜ pod murami zamku. Bajka o małym misiu Bimbo Piętnaście minut temu miś Bimbo powinien juŜ wstać i ruszyć do szkoły.Nastał kolejny dzień. Wszyscy upadli na ziemię. Przerwa na posiłek okazała się równieŜ niemiłą 235 . Ŝeby go pocałować. kto odwiedzał Atralę. widział grób władcy Ogrów. Niestety. Grzesio obudził się w komnacie całej ze złota. Miał być symbolem zwycięstwa dobra nad złem i przestrogą dla wszystkich. którzy z wyŜszością traktują innych. Mama misia za wszelka cenę próbowała zbudzić synka. Dlatego mały miś zaczął swój dzień od spóźnienia się na lekcję rachowania i liczenia słoiczków miodu. Z potwora przeobraził się w pięknego młodzieńca. Czesław i Katarzyna. Pan zajączek Pryś na początku zajęć sprawdzał zadanie: trzeba było przygotować plakat na temat: „śycie w lesie”. Zły czar rzucony na nieboraka został zdjęty.

poniewaŜ mały miś pomylił torebki z jedzeniem i . W kuchni czekała mama misia z jego ulubionym daniem – naleśniki z bitą śmietaną i z owocami. Zamknął oczy i zaczął wyobraŜać sobie. Bimbo był juŜ bardzo zły i zmęczony wszystkimi przygodami. zły na cały dzisiejszy dzień. „Jak mi dobrze” . Ŝe wszystkie moje smutki odpływają w dal. Ŝe znajduje się w pięknej krainie. Jestem bardzo spokojny i bezpieczny. Ŝe robi się coraz bardziej senny. Jest mi coraz cieplej i jestem taki spokojny. aby jak najszybciej wrócić do domu i rozłoŜyć się na swoim mięciutkim łóŜeczku. Wybiła upragniona godzina trzynasta. Dotarł nareszcie do domu. Szum wody płynącej w strumyku sprawia. Głowa jest wygodnie ułoŜona. Próbował wyobrazić sobie piękny letni krajobraz i zastąpić nim tę szarą ponurą rzeczywistość. Myślał o tym. nie chce mi się ich podnosić. które szepczą do niego czule. leŜy na zielonej łące. a wokół niego kwitną przepiękne stokrotki. Czuję. Po pysznym posiłku Bimbo ułoŜył się wygodnie w łóŜeczku. jednocześnie rytmicznie kołysze mnie do snu. Otworzył drzwi i juŜ chciał coś krzyknąć. jak małe promyczki słońca ogrzewają po kolei moje nogi i łapki. Owiewa moje ciało delikatnie. Śpiew słowików tworzy wspaniałą melodię i całkowicie go uspokaja. Mój brzuszek równiutko i spokojnie oddycha. 236 . Leciutki wiaterek sprawia. Orzeźwiony i pełen energii zaczął opowiadać mamie swój sen. Wstał i otrząsnął futerko.chwilą. Miś szybko spakował swój czerwony tornister i ruszył do domku. zaczynając powoli od głowy poprzez ramiona i kończąc na stopach. ale nagle przyjemny słodki zapach połaskotał go po nosku. Rozluźnił zmęczone nóŜki i łapki. Otworzył powoli oczy i zobaczył przed sobą mamę.zamiast zabrać swoją . Czuję się taki odpręŜony i zrelaksowany”.myśli miś – „Moje łapki są coraz cięŜsze i cięŜsze. a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. jakie go dziś spotkały.wziął taty i nie skosztował ulubionego puddingu z odrobinką miodu. masując je. Nagle Bimbo usłyszał leciutkie klaśnięcie w dłonie. lecz zimny wiatr i mocny deszcz nie pozwalały o sobie zapomnieć.pomyślał miś.

gdy przechodził pod jabłonią. jeŜyk był tak spragniony. które coraz bardziej mu dokuczały. Cała historia wydarzyła się w piękny wiosenny dzień przy szosie. który znajdował się pod lasem po drugiej stronie drogi. Zajączek poprosił je237 Emilka Kaczkowska. którego łapka zaczepiła się o krzak jeŜyny. bo moŜe go porwać nurt. by podpłynąć bliŜej brzegu i zaczerpnąć powietrza. Pewnego dnia. i nie mógł odnaleźć swojej mamy. Nie znał miejsca. spostrzegł małego zajączka. Był bardzo samotny. gdy wyczerpany noszeniem jabłka na grzbiecie szedł do jeziorka napić się wody. gdyŜ niedawno rozstał się z mamą.Adrian Myszka Bajka dla dziecka. 6 lat . lecz był juŜ daleko. Ŝe nie posłuchał mamy i mocno się nachylił. Nagle stracił grunt pod łapkami i wpadł do niej. Za kaŜdym razem. ale malec był juŜ bardzo zmęczony. W końcu gubił je. Ŝył sobie mały jeŜyk. jabłka spadały mu na grzbiet i przyczepiały się do kolców. Nurt był silny i porwał malca. które jest samotne i nie radzi sobie z problemami. W końcu udało mu się wyjść z wody. który dla tak małego zwierzątka był bardzo silny. JeŜyk machał łapkami. Wędrował więc po nieznanej okolicy i czuł się bardzo samotny i smutny. Owoce były bardzo cięŜkie dla małego zwierzątka. w którym się znalazł. Ponad to nie potrafił poradzić sobie z problemami. Niestety. Bajka o samotnym jeŜyku Pewnego razu w lesie. aby się napić zimnej wody. by pijąc wodę nie nachylał się za bardzo. Gdy byli juŜ na miejscu. nieopodal małej wsi. JeŜyk nie potrafił zrzucić tak duŜego cięŜaru i długo chodził z jabłkami na plecach. JeŜyk wybrał się wraz z mamą nad strumyk. mama przestrzegła jeŜyka.

JeŜyk bardzo zmartwił się swoim problemem. znalazł wielu przyjaciół. Codziennie rano wcześnie wstawał. by zapytać. pomimo wszelkich przeciwności losu nie jesteś sam. JeŜyk zrozumiał słowa nowej przyjaciółki. co się stało.JeŜyku. Usłyszała to mała polna myszka. JeŜyk opowiedział jej swoją historię i stwierdził. Od tej pory malec zaczął pomagać innym. Myszka zdjęła czym prędzej jabłko z grzbieciku małego i powiedziała mu: . Nie zapomniał równieŜ o tym. Zajączek zaś spostrzegł problem jeŜyka. aby wiedziały. w ubogiej chacie mieszkał Krzyś z siedmiorgiem swojego rodzeństwa i rodzicami. Podbiegła do zrozpaczonego zwierzątka i zapytała. Krzyś był najstarszy spośród braci i sióstr i w związku z tym miał bardzo duŜo obowiązków. ucieszył się bardzo i podziękował za pomoc. Czy nie wyciągnąłeś Ŝadnych wniosków ze spotkania z małym zajączkiem? Gdy będziesz pomagał innym. co liczy się w Ŝyciu. które spadło wprost na jego kolce. którzy pomagali mu rozwiązywać jego problemy i nie był juŜ nigdy smutny. by zdąŜyć wyprawić siebie i młodszych członków swojej rodziny do 238 . Uradowany malec napił się wody i postanowił wracać. zdjął jabłko z igieł. wszedł między gałęzie i odczepił łapkę Szaraczka. podmuch wiatru strącił kolejne dojrzałe jabłko. oni odwdzięczą ci się tym samym.Ŝyka o pomoc. Ten. Niestety. Nie szata zdobi człowieka W małej wiosce za miastem. gdy przechodził przez sad. nie bojąc się kłujących kolców. czy myszka niczego nie potrzebuje. podziękował za pomoc i pobiegł do lasu. Ŝe jest bardzo samotny. I w ten sposób znajdziesz przyjaciół. Kukieła Magdalena Bajka dla dzieci. połoŜył się pod drzewem i zaczął płakać. na których zawsze będziesz mógł liczyć.

szkoły i przedszkola. Krzyś w szkolnej ławce zawsze siedział sam. Po powrocie ze szkoły opowiedział o wszystkim rodzicom. spodnie nosiły ślady cerowania na kolanach. Było mu przykro z tego powodu. zachorował na grypę. kim są i jacy są. poniewaŜ był bardzo biedny i odróŜniał się od nich dość znacznie. Krzyś posiadał tylko dwie pary spodni i trzy koszulki. by Jaś nie miał zaległości w szkole po tak długiej nieobecności. Jego odzieŜ była stara i zniszczona. Ŝe Krzyś był miłym i Ŝyczliwym chłopcem. do której uczęszczał. ale zawsze moŜe na niej polegać. Ŝe jeden z chłopców. Dzieci ze szkoły Krzysia nie chciały bawić się z takim biednym chłopcem. Dziewczynki ze szkoły Krzysia były kolorowo ubrane. wytykały go palcami. a dziury na koszulkach zakrywały naszywki. który dostał od mamy i powędrował do chorego kolegi. Krzyś pomyślał. a nie po tym. Koledzy ze szkoły. poniewaŜ bardzo chciał odwiedzić chorego Jasia. Ŝe mógłby go odwiedzić. a była to tym większa radość. który dostał od mamy. który chodził z Krzysiem do klasy. Dla lepszego zdrowia Krzyś podarował Jasiowi owoce i sok. Jaś. nie chodził do szkoły juŜ sześć dni. Jaś bardzo polubił Krzysia. szydzili i drwili z niego. poprosił ich o zwolnienie go na ten dzień z obowiązków. Pewnego dnia w szkole okazało się. sam teŜ spacerował po korytarzu szkolnym. zabrał ze sobą równieŜ sok z malin. poniewaŜ ona była dla niego ogromną przyjemnością. bo tak nazywał się chory chłopiec. a chłopcy mieli zawsze modne dresy i buty sportowe. Jasiowi było tylko bardzo wstyd. Zawsze pocieszała go myśl. choć bardzo biedną. Przed wyjściem z domu Krzyś nazbierał w sadzie jabłek i gruszek. 239 . Po szkole Krzyś pomagał tacie w polu i przy zwierzętach. Ŝe ma kochającą się rodzinę. poniewaŜ nikt przez te sześć dni choroby nie odwiedził go. Jaś bardzo ucieszył się z odwiedzin. ale w tym wszystkim znajdował równieŜ czas na naukę. przekonał się. Przyniósł mu równieŜ zeszyty i wytłumaczył niezrozumiałe informacje w trosce o to. które zresztą nosił na zmianę ze swoim o rok młodszym bratem. Ŝe do tej pory oceniał ludzi po wyglądzie. Najbardziej interesował się matematyką i fizyką.

Staruszek poczuł. Przemili panowie wręczyli mu zaproszenie na kameralne spotkanie z sędzią. Delikatny wiaterek muskał obnaŜone stopy starego rybaka. Płuca paliły go Ŝywym ogniem. Nie chcąc naraŜać się na utratę słuchu. Po wejściu na kuter włączył sobie radio i nucąc „Złote Przeboje” wypłynął na szerokie wody Bałtyku. jak co ranek. Rozdarta Ŝona 240 . 3 latka a delikatna bryza niosła cudowną woń wydobywającą się z restauracji promu przepływającego niedaleko. słoneczny dzień. echosonda nie wykrywała Ŝadnej ławicy. jak tysiące małych igiełek penetrują jego bębenki w uszach. Sieci były pełne ryb. Pogoda była wspaniała. Staruszek na próŜno próbował się pozbyć rybek z ładowni. gdyŜ normy unijne dla Polski juŜ dawno były przekroczone. Gdy je wciągnął. Ŝe trafił na ławicę śledzi. rybak zwinął sieci i poszedł na przystań. gdy rozległ się przeraźliwy dźwięk. O rybaku i złotej grypce Był piękny. a pot zalewał go jak maratończyka przy mecie. poganiała go do roboty. Po powrocie do domu staruszek nie czuł się juŜ tak dobrze. Baba. okazało się. Niefortunnie po chwili nadpłynęła straŜ wodna. Parę godzin później rybaka obudził jazgot mew unoszących się nad łodzią. pozostawiając po sobie jedynie głuche echo. Kubuś Zieja. W przeraźliwej fali akustycznej rozpoznał głos swojej Ŝony.Bajki relaksacyjne Krzysztof Budnicki Bajka dla dziecka wesołego i trochę starszego. wylegującego się na ławce przed domem. Od jakiegoś czasu „polowano” na rybaków łowiących śledzie. Staruszek postanowił się zdrzemnąć.

W tejŜe chwili do domu wparowała brygada ludzi w białych kombinezonach i zabrali chorego do ośrodka badawczego znajdującego się pod szczytem pobliskiej góry. Rybak natomiast resztkami sił wystukał SMSa do sąsiada . Po paru dniach do kobiety przyszedł minister finansów i oświadczył. Wkrótce zbudził go znajomy jazgot. UwaŜał go za najodpowiedniejszą osobę do diagnozy tej choroby.znachora. straŜ poŜarną. zmutowany wirus ptasiej grypy. gdyŜ do niej zaglądał tylko sprzątacz i nikt się nią nie interesował. Ŝe podobne objawy ma nowy. a baba wróciła do domu z Ŝałosną rentą po męŜu. Nie chcąc słuchać zrzędzenia. zbierając pot ze schorowanego czoła. W laboratorium przy rybaku kręciły się piękne asystentki w króciutkich spódniczkach. policję. gdyŜ jako jedyny we wsi obejrzał wszystkie odcinki „ Z archiwum X” i miał rozległą wiedzę na temat „dziwnych” zjawisk.kropelki spływające po ciele staruszka miały piękny bursztynowy odcień i po chwili przybierały stałą konsystencję. Po chwili przedstawił diagnozę. Rtęć tańczyła niczym equalizer na sprzęcie audio. Ŝe złapał on Złotą Grypkę. Babę zŜerała zazdrość. Ŝe jej mąŜ przysłuŜy się społeczeństwu napełniając niemal pusty skarbiec narodowy. Znachor zaginął. 241 . Nałykał się więc APAPów i padł wycieńczony na łóŜko. zatrzymani na obserwację.wypytywała o połowy. sztab zarządzania kryzysowego oraz koleŜanki z gangu kółka róŜańcowego. Baba i znachor równieŜ tam pojechali. na co zmarniały staruszek odpowiadał. W panice szybko zawiadomiła pogotowie. Był traktowany jak król. To jego rozdarta Ŝona skakała nad łóŜkiem. Aby uniknąć rozgłosu oświadczono. Badania wykazały. Baba wyczytała w Internecie. iŜ złowił duŜo świeŜego powietrza. Stała się rzecz niebywała . chłop udał się do sypialni i wcisnął termometr pod pachę. Ŝe chory poci się czystym złotem. Ŝe rybak zmarł. po czym wyszukał na półce dezodorant antyperspiracyjny i wysmarował nim całe ciało starca twierdząc. Wyjawił rybakowi. Sąsiad wparował do chaty i rozpoczął badania za pomocą przedziwnych przedmiotów. iŜ to powinno powstrzymać Gorączkę Złota. Realizowano wszystkie jego zachcianki.

twierdząc. Ŝeby nigdzie dzisiaj nie wypływał. Po chwili zmieszania jej chaotyczne myśli zbiegły się ku jednemu – to był tylko zły sen. Obudził ją delikatny wietrzyk wpadający przez uchylone okno. Jeszcze przez długi czas rybak nie mógł się przyzwyczaić do nowej. jaką poślubił ponad trzydzieści lat wcześniej. Lekko spanikowana zaczęła się kręcić po domu. Rozejrzała się dookoła. przyjaznej kobiety. ale nie znalazła gazety z bulwersującym zdjęciem. Ŝe „warchoł na to nie zasługuje”. Starzec po paru operacjach plastycznych bawił się na jakimś przyjęciu otoczony pięknymi kobietami. gdzie stanęła jak wryta. Od dwudziestu lat Ŝona nie przygotowywała mu tej potrawy. Widok ten spowodował u baby palpitację serca. 14 lat 242 . a u jego boku stał zaginiony znachor. takiej. Dawid Leszczawski. W telewizji leciał kolejny odcinek „Mody na sukces”. Zdezorientowany staruszek jeszcze przez pół godziny leŜał przed domem. Rzuciła się starcowi w ramiona i powiedziała. gdy jego nozdrza rozpoznały cudowny zapach pieczeni czosnkowej.Po paru miesiącach samotna kobieta rozpoznała swojego męŜa na zdjęciu w „Pani Domu”. Po paru minutach obściskiwania pobiegła do kuchni. po czym zemdlała. Wybiegła na podwórze. Zszokowana wyciągnęła telefon komórkowy. by sprawdzić datę. Jej oczom ukazał się rybak drzemiący spokojnie na ławce przed domem.

Jego ciało jest bezwładne i lekkie. zwiewne. Dookoła niego lata pełno pięknych. miarowo. jak nowo narodzony. Ręce podłoŜył sobie pod głowę. wypoczęty. Teraz wchodzi do niej. Zmęczony kładzie się na miękkiej. Wstąpiła w niego nowa energia. do pracy. Czuje zapach ziemi. pochyla się i pije wodę. Ŝe wszystko staje się łatwe i piękne. kolorowych motyli. co go przytłacza i martwi. to z helikopterem. Odpoczywa. Jest orzeźwiająca. Promyki słońca ogrzewają twarz małego misia. Zaczerpnął sił i moŜe wracać do swej chatki. aby napić się wody i schłodzić się nieco. aby odpocząć. 6 lat . brzęczenie owadów. Oddalają się od niego. Idzie właśnie na łąkę. Nagle miś w jednej z chmurek dostrzega jakby kształt baryłki miodu. to z ptakiem. Budzi się rześki. moczy łapkę i polewa się nią. Jeszcze tylko pochyla się nad strumyczkiem. Jednak te. Delikatny wietrzyk zabiera je ze sobą tak. piękną woń kwiatów. Miś przypomina sobie wszystkie miłe chwile. Słyszy cykanie świerszczy. Miś oddycha powoli. Miś biegnie za nimi. próbując je złapać. wypoczęty. spokojnie. Czuje się zrelaksowany. Siada na kamieniu. zasypia. Problemy wydają mu się błahe. zielonej trawce i zapomina o wszystkim. Miał piękne sny. 243 Zosia Danielkiewicz. to z drzewami. Jest całkowicie odpręŜony. Jest mu bardzo wygodnie. Zamyka oczy. I nie wiadomo kiedy.Mariola Michalik Śpiący miś Jest piękna pogoda. Nabrał sił. Czuje się. To jego sposób na rozładowanie nagromadzonych napięć. Miś patrzy na chmurki i ich kształty kojarzą mu się róŜnie. to z wiewiórką. zrelaksować się. ma znów chęć do Ŝycia. ciągle mu się wymykają. chłodna.

za morzami głębokimi. a w nim ludzie. Zawsze grzeczny i rodzicom. Łódkę sobie wybuduję i w świat sobie powędruję. Tomek zwał się ich syneczek. prędko wrócić obiecuje. Bajka dla dziecka. choć malutki. lecz prawdziwy. jak laleczki. matka szlocha. Choć rodzice biedni byli. dziwy jakieś.” Ojciec płacze. Ŝe porzuca ich na wieki. W tym kraiczku niegdyś Ŝyli staruszkowie siwi. Stał krzaczek malusieczki. które najbezpieczniej czuje się we własnym domu Tomcio Paluszek Za górami wysokimi. Ŝe ich Tomek juŜ nie kocha. bo był dobry i serdeczny. śe odjeŜdŜa w świat daleki. był najpierwszym oczkiem w głowie. był malutki jako ćwieczek. wielkoludy. Czemu ja się nic nie dziwię. zawsze miły. czarnym chlebem się Ŝywili. Raz ten Tomcio myśli sobie: „u nas cicho niby w grobie. A tam dalej gdzieś są cudy. kaŜdy powie. Tomcio ściska i całuje. bieli i syneczka sobie mieli. Mieczysław Pawłowski Ilustracje do tej bajki wykonał Andrzej Rychlik. 244 . Ale Tomcio był szczęśliwy.Na zakończenie jeszcze jedna opowieść.

cały świat się mu rozstąpił. niechaj zowie się Paluszek. by na Twoim brzegu spocząć. ujrzał Tomek wieloryba.człek malutki! Jaki zgrabny i milutki. Ni to zwierz. o swym Tomciu wspominajcie. Olbrzymowi ukłon składa i do niego tak powiada: „Królu wielki i wspaniały. Jestem podróŜny ubogi i z dalekiej przybyłem drogi.” Olbrzym stanął zadziwiony. JuŜ przepłynął oceany i zobaczył kraj nieznany. same słodkie rzeczy jadał. Na krzesełkach miękkich siadał.woła . Tylko będę tu do rana i poŜegnam króla Pana. z tej i z owej patrzy strony. Dalej ujrzał Tomek pana. ale śmiało naprzód ruszył.Mówi: „Wrócę zdrowy. A wy w zdrowiu zostawajcie. jako puszek. w aksamitach i szkarłatach. odwróć na mnie wzrok wspaniały. Pozwól Panie tu odpocząć. jak stos siana. 245 . wysokiego. lecz na taki widok srogi ZadrŜał biedak w głębi duszy. Jakby ujrzał dziw nie lada i do oka szkła przykłada. „Patrzcie! . tak postąpił.” Tomek chodził w cudnych szatach. Zaraz go do zamku nieście i w pokojach mych umieśćcie.” Jak pomyślał. ni to ryba. Klasnął w ręce raz i drugi na swych dworzan i na sługi. cały i przywiozę dar wspaniały. dla lepszego zobaczenia tak dziwnego tu stworzenia. Choć nasz chłopak jest bez trwogi. A leciuchny.

gdzie drzewa najpiękniejsze. Tęskni biedak za swą chatką. Tylko jęczy. Lecz dla Ciebie mój karliku dosyć klatki na stoliku!” Tam. AŜ do niego raz zajrzała myszka mała. jak śnieg biała. mam łańcuchy. juŜ nic nie je i nie pije.Ale smutne jego oczy. przy niej stróŜów aŜ się roi. wielkoluda obraziła i gniew jego oburzyła: „A ty. jak w raju. kraty. za tatusiem i za matką. do rodziny.Nie dopuszczę ja do tego! Jam król wielki i bogaty. niewdzięczniku mały! W skarbach mych opływasz cały I chcesz uciec z państwa mego?! . choć obrazy nie zawiera. czy im Tomek nie ucieka. gdzie krzewy najwaŜniejsze Szczerozłota klatka stoi. tam. po jagodach łza się toczy. czemu łezka z nich się toczy?” Tomek upadł na kolana i tak błaga swego Pana: „ChociaŜ Ŝyję tu. Ŝebyś ty mi powiedziała. A nasz Tomcio ledwo Ŝyje. tylko wzdycha. Pozwól niech wsiądę do łodzi. Niech mnie niesie przez głębiny do mej ziemi. Patrzą z bliska i z daleka. W jaki sposób wyjść z tej klatki i powrócić do swej chatki?” 246 . jako ścięty kwiat usycha. Ta Paluszka prośba szczera. myszko mała. lecz do mego tęsknię kraju. niech mnie morska woda chłodzi. Król powiada: „Mój Paluszku. „Myszko dobra. mury. co masz na serduszku? Czemu smutne masz swe oczy.

” 247 . Tomcio wsiądź na statek i szczęśliwie płyń przez wody do rodzinnej swej zagrody. Nasz Paluszek do niej siada i tak do siebie powiada: „Niech mnie niosą same wody do rodzinnej mej zagrody. w tym wiatr straszny głos przyniesie. tylko przy klateczce siada. tak ogromne.choć mi Ŝal za serce ściska. ten do Tomka z pazurami. Spojrzał Tomek. jakby w gęstym lesie. Ten juŜ myszkę zębem rani. Potem głośno raz gwizdnęła i o ziemię się cisnęła. ale myszka naprzód rusza.” Nagle. Był to dom kreta podziemny. jak na konia.mówi myszka . Tu Paluszek z myszką swoją juŜ niczego się nie boją. a tu w ślady pędzą za nimi dwa kociska. ciemny.” Ale czółna juŜ nie było. JuŜ zamarła w Tomku dusza. jak wilczyska. a Ty. Wnet juŜ myszka i Paluszek wpadli w przepaść jak kłębuszek. by wyciągnąć z niej Tomeczka.Myszka nic nie odpowiada. Wnet klateczkę gryźć zaczyna i po chwili pręt odgina. pojedziemy przez te błonia. Lecz łupinka tylko mała się przy brzegu kołysała. I powiodła się ucieczka. Popłyniesz przez te wody do rodzinnej swej zagrody. „Siadaj na mnie. „Tu Cię Ŝegnam . muszę wrócić do swych dziatek. o skały się gdzieś rozbiło. Korytarzem w kreciej norze dostali się aŜ nad morze. korytarzyk wąski.

z lotu ptaka. Leci. ja jestem tu bogaty z kromeczką czarnego chleba. Ujrzysz ojca.” Do jaskółki przytulony leci Tomek w swoje strony. 248 . leci nad morzami.” Puk.jak widać . Przywitasz się wkrótce z nimi. nie opowie… Tylko myśl przychodzi taka i . A tam świat się właśnie wali i naprawdę jest kosmaty. aŜ zawoła jaskółeczka: „Patrz rodziców twych chateczka! JuŜ obniŜam lot ku ziemi.Nadleciała jaskółeczka. co wracała do gniazdeczka. i do serca przycisnęła. Do Tomka się zbliŜyła i te słowa przemówiła: „Nadleciałam w samą porę. jesteś przecie?! Zatęskniłeś za swoimi? Powróciłeś do swej ziemi!” Ile było tam radości. śe ten piękny świat w oddali. Ojciec mówi: „Moje dziecię. Czy rodzinę mieć daleko i bogactwa wielkie trzeba? Nie. cóŜ tam za nowina? Czy widziałaś mego syna?” Otworzyła drzwi mateczka i poznała wnet syneczka.„To ty. jaskółeczko? CóŜ tam. puk! W okieneczko . mój syneczku. czy teŜ zawsze jest bogaty. I przypadła i krzyknęła. matkę drogą i chałupkę swą ubogą. ile szczęścia i miłości. na me skrzydła cię zabiorę. I przeniosę cię przez morze zanim ranne błysną zorze. obłokami. tego nikt juŜ w ludzkiej mowie nie opisze.

szeleszczą cicho w rytm słów z Twojej opowieści.Kochana Bajko! Jest juŜ ciemno. Słońce schowało się za lasem. Ŝe jeszcze nie śpisz. Stawiam krok. JuŜ czuję zapach leśnych malin i słodkich poziomek. ja-Dziecko 249 . więc teraz znajomo skrzypią nieotwierane w świetle dnia zamki. zachwycam się ciszą. Bajko... Delikatny wietrzyk trąca liście. a potargane włosy niefrasobliwie otulają mojego misia. Wiem. słyszę jeszcze szelest Twoich kartek. Ŝe jesteś. Drzwi do Krainy Snów za chwilę znów się otworzą.. Ty zawsze milkniesz dopiero wtedy. a motyl wielobarwny lekko usiadł na maleńkim fiołku.... ze mną wbiega roześmiany zajączek. gdy ja juŜ mocno śpię. Dobrze.