P. 1
2013_6

2013_6

|Views: 25|Likes:
Brzask - magazyn Komunistycznej Partii Polski, wydawany co miesiąc od roku 2008.
Brzask - magazyn Komunistycznej Partii Polski, wydawany co miesiąc od roku 2008.

More info:

Published by: cpofpolandBRZASK on Aug 17, 2013
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

01/19/2014

pdf

text

original

Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!

BRZASK
CZERWIEC 201 3

P ISMO KOMUNISTYCZNEJ P ARTII P OLSKI
ISSN 1 429-8279
Uchwalona przez Sejm 1 3 czerwca zmiana zapisów kodeksu pracy, faktycznie likwidująca ośmiogodzinny dzień pracy, to bezprecedensowy atak na prawa pracownicze i większy wyzysk. Wprowadzenie ruchomego czasu pracy oraz 1 2 miesięcznego okresu rozliczeniowego oznacza, że zatrudniający będzie mógł narzucać pracownikom jak długo, w których dniach i w jakich godzinach będą pracowali. Zmiana długości okresu rozliczeniowego wiąże się także ze zniesieniem wynagrodzeń za pracę w godzinach nadliczbowych. Wydłużenie czasu pracy spowoduje ograniczenie ilości zatrudnionych pracowników, a więc przyczyni się do wzrostu bezrobocia.

N I E dla

l i kwi d a cj i 8 g od zi n n e g o d n i a p ra cy
2 2 3

NR 06/244

W numerze również:

stycznego kryzysu chcą wzbogacić się kosztem społeczeństwa, które padło jego ofiarą. W celu przezwyciężenia skutków trwającego od prawie 5 lat globalnego kryzysu kapitalizmu należałoby przyjąć dokładnie odwrotne rozwiązania. Skrócić czas pracy do 6 godzin dziennie przy zachowaniu 5 dniowego tygodnia pracy. Wyeliminować pozakodeksowe formy zatrudniania na tzw. umowach śmieciowych. Uznać za nielegalne wszystkie tzw. umowy managerskie, przyznające wynagrodzenia i odprawy, wielokrotnie przewyższające dochody zwykłych obywateli. Zwiększyć kontrolę przestrzegania praw pracowniczych. Wspierać działalność związków zawodowych. A przede wszystkim wywłaszczyć kapitalistów ze znajdujących w ich dyspozycji środków produkcji, poprzez które zniewalają pracowników.

10 powieszonych Quo vadis lewico? Mniej za więcej Konferencja francuskich komunistów Protesty w Turcji Tournee CIA Milion na śmietnik Kazimierz Świtała

4 7 9 12 13

Nowelizując kodeks pracy, rzekomo w imię walki z kryzysem, Bój o pomnik 14 władze państwowe opowiedziały się po stronie kapitału Rynek zbyt wolny 16 przeciwko milionom ludzi pracy. Po raz kolejny sprawcy kapitaliKomunistyczna Partia Polski potępia działania zysku ludzi pracy kapitał osiąga znacznie więkpolskich władz oraz sił politycznych sze zyski. Czas położyć temu kres. i gospodarczych dążących do zniszczenia kodeksu pracy. Ośmiogodzinny dzień pracy to zdo- Dotychczasowe doświadczenie ruchu robotnibycz ruchu robotniczego, wywalczona w toku czego jasno dowodzi, iż skutecznie bronić praw wieloletnich walk strajkowych. To z walką o 8 go- pracowniczych można tylko poprzez skoordynodzinny dzień pracy wiąże się geneza międzyna- waną walkę samych pracowników, w tym rodowego święta ludzi pracy – 1 Maja. Przez zwłaszcza poprzez strajk. lata stanowił niepodważalne prawo pracowników. Jego zniesienie to powrót do dziewiętna- Nie będziemy płacić za wasz kryzys! stowiecznych standardów, w ramach, których 8 godzin pracy i ani minuty dłużej! robotnik, uzależniony od kapitalisty, zmuszany Skrócenie czasu pracy zamiast bezrobocia! był do pracy ponad siły. Dziś, gdy w skutek postępu technologicznego efektywność pracy jest Stanowisko KKW KPP znacznie większa, kosztem nasilającego się wy-

Z ŻYCIA P ARTII

BRZASK

CZERWIEC 2013

7 1 . R o cz n i ca d z i e s i ę ci u p o wi e s z o n ych w D ąb rowi e G órn i cze j

To stało się już tradycją lewicowych środowisk Dąbrowy Górniczej, które 1 2 czerwca w kolejne rocznice oddają hołd ofiarom publicznej egzekucji 1 0 pracowników Huty Bankowej. Lewicowców i komunistów, którzy oddali życie za wolną i sprawiedliwą Polskę ginąc na hitlerowskiej szubienicy. Ale ten akt terroru nie złamał woli walki z niemieckim okupantem. O tej tragedii, mówił tow. Marian Indelak - naoczny świadek egzekucji. Zgromadzeni z przejęciem słuchali jego emocjonalnej relacji i wzruszającego wiersza napisanego dla ich uczczenia. Pod pomnikiem delegacje KPP, SLD, MPZZZ, ZWiRWP złożyły wieńce, wiązanki kwiatów i zapalono znicze- symbole pamięci o bohaterach.

Ostra krytyka jaką na zaprezentowany ostatnio w Sejmie „Niezbędnik polskiej lewicy” przypuścili Młodzi Socjaliści, młodzieżówka SLD skłania po raz kolejny do refleksji nad kondycją mainsteamowej polskiej lewicy. Wydarzenie to, choć istotne, zostało pominięte przez reakcyjne media w naszym kraju. A jest ono istotne z dwóch powodów. Po pierwsze, jak zostało wyżej wspomniane, skłania do przemyślenia kondycji polskiej lewicy głównego dziś nurtu i dyskusji ideologicznych wewnątrz niej się toczących. Po drugie dlatego, iż jest to cenna inicjatywa zmierzająca do przynajmniej częściowego odkłamania polskiej historii ostatnich dziesięcioleci, historii z uporem i namiętnością fałszowanej przez prawicę od ponad dwudziestu lat. Historii fałszowanej z całkiem dobrym skutkiem, zwłaszcza w kontekście zamętu jakiego dokonują owe przekłamania w głowach ludzi młodych, nie pamiętających Polski sprzed roku 1 989 i nie mających porównania. Ale po kolei. „Niezbędnik polskiej lewicy”, publikacja Centrum im. Ignacego Daszyńskiego, zaprezentowany przez po-

Qu o Va d i s Le wi co?

słów SLD w tym jego przewodniczącego Leszka Millera został ostro skrytykowany przez młody narybek swej własnej partii a mianowicie przez Federację Młodych Socjalistów. Ukazała się tym samym olbrzymia przepaść dzieląca stary aparat partyjny od młodych działaczy. Otóż młodzieżówce partyjnej nie spodobała się, jak to nazwali, „manipulacja faktami”. „Nie podejrzewając autorów <<Niezbędnika>> o brak podstawowej znajomości historii polskiej lewicy” sami na siebie owe podejrzenia rzucili zapominając, że znakomitą większość historii polskiej lewicy XX wieku stanowią partie komunistyczne, począwszy od PPS-Lewicy a na współczesnej KPP kończąc. I nie były to bynajmniej „ciemne wieki” polskiej historii jak wydaje się wyzierać z opinii Młodych Socjalistów. Opinii wyraźnie już podszytej prawicowym zakłamaniem wpajanym do głów polskiej młodzieży, jak widać skutecznej nawet wobec młodzieży identyfikującej się w jakiś sposób z lewicą. Widoczny brak spójności pomiędzy partią a jej młodzieżówką stał się tym samym bardzo wyraźny, brak jasnej wizji linii ideologicznej partii i brak

2

CZERWIEC 2013

BRZASK

P OLSKA

wychowania własnych, młodych szeregów w duchu socjalistycznym, prawdziwie lewicowym. W takiej sytuacji samo nasuwa się więc pytanie kto w tej sytuacji jest bardziej szczery w swych poglądach, SLD czy jego młodzieżówka. Wydaje się jednak, iż ta druga robiąca przy tym niedźwiedzią przysługę najwyższym szczeblom partyjnym, której strategia polityczna w ostatnim czasie obliczona jest wyraźnie na zjednanie sobie mocno lewicowego elektoratu mającego diametralnie odmienne zdanie o czasach sprzed zmiany ustroju na kapitalistyczny. Także zablokowanie uchwały dotyczącej uczczenia trzydziestej rocznicy śmierci Grzegorza Przemyka jest wyraźnym mrugnięciem okiem w stronę komunistycznego lub chociaż komunizującego elektoratu. Sojusz przy tym próbuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu- pozostać tzw. „nowoczesną lewicą” wstydzącą się od czasu do czasu swych komunistycznych korzeni oraz, z drugiej strony, pokazać się jako partia tych czerwonych korzeni się niewstydząca, ugrupowanie które zachowuje ciągłość ideologiczną z dawnym PZPR co jest oczywistą nieprawdą. Ugrupowanie Leszka Millera miota się tym samym między dwiema radykalnie odmiennymi koncepcjami a celem takiej strategii jest odróżnienie się od największego obecnie politycznego konkurenta na lewej (czy aby na pewno lewej?) stronie sceny politycznej a mianowicie Ruchu Palikota i związanej z nim nowopowstałej Europy Plus, którym to z lewicowych haseł poza walką o prawa mniejszości nie pozostało już nic. Strategia ta może okazać się jak najbardziej słuszna, gdyż lewicowi wyborcy, rozczarowani Ruchem oraz Platformą Obywatelską, na którą wielu głosowało z obawy przed Prawem i Sprawiedliwością zwrócą się na powrót w stronę Sojuszu przy okazji pójścia do urn w wyborach do europarlamentu i później w wyborach parlamentarnych. SLD może sobie pozwolić na taką strategię także, a może przede wszystkim, dlatego iż brakuje mu konkurenta po lewej stronie, prawdziwie lewicowego adwersaża, który nie ma żadnych wątpliwości co do swojej ideologii i swych komunistycznych korzeni się nie wstydzi. Innymi słowy, konkurenta w postaci partii komunistycznej takiej jak KPP. Drugą wielce istotną kwestią jest sam fakt opubliko-

wania owego „Niezbędnika”. Fakt ten celowo został przemilczany przez prawicowe media. Celem tego zabiegu jak i całej propagandy prowadzonej od ponad dwudziestu lat jest przede wszystkim ukształtowanie sposobu myślenia pokolenia wychowanego w całości lub prawie w całości w ustroju kapitalistycznym. Całkowite obrzydzenie obrazu komunizmu i lewicy w ogóle ma stworzyć nowego, właściwego Polaka bezrefleksyjnie krytykującego pozytywny wkład lewicy w polską historię a w szczególności dorobek okresu PRL-u. Skutki takiej polityki zaczynają przynosić coraz lepsze efekty gdyż swoista moda na prawicę wśród młodzieży jest coraz bardziej widoczna i niebezpieczna. Odpuszczono sobie przy tym starsze pokolenie uznając jego indoktrynację za niepotrzebną gdyż katolicko-narodowej części tej generacji indoktrynować nie trzeba a pozostałych spisano na straty ponieważ, jak wiadomo nie od dziś, starszych zindoktrynować nieporównywalnie trudniej niż młodych. Tym bardziej więc fakt publikacji takiego „Niezbędnika” jest cenny i mimo wszystko warty poparcia, nawet jeśli kryje się za nim doraźny interes polityczny a nie wszystkie zawarte w nim fakty i opinie są stuprocentowo zgodne z prawdą. Niezależnie więc od intencji publikujących i reklamujących tę pozycję należy się cieszyć, że lewa noga naszego społeczeństwa nadal istnieje i działa. Być może to, a także inne przyszłe inicjatywy, staną się zalążkiem do odwrócenia niekorzystnych reakcyjnych tendencji występujących w naszym kraju od ponad dwóch dekad. Tendencji, których celem jest wychowanie wzorcowego kapitalistycznego społeczeństwa i poddanie go wolnorynkowej machinie wyzysku. Machinie, którą owe społeczeństwo, nie znając żadnej alternatywy lub ową alternatywę potępiając, bezkrytycznie przyjmie wraz z całym „dobrodziejstwem” tego niesprawiedliwego ustroju. Tendencji, których celem jest stworzenie człowieka pragnącego i celebrującego katolicko-narodowo-imperialistyczny charakter swojego państwa i społeczeństwa w nim mieszkającego. Tendencji, które są drogą donikąd.
El Compañero

Od 1 czerwca decyzją władz miasta stołecznego Warszawy zlikwidowanych zostało 1 2 linii autobusowych. Wydatki na komunikację miejską zmniejszono o około 1 90 milionów złotych. Gdy w ubiegłym roku warszawski samorząd zatwierdzał podwyżki cen biletów od początku 201 3 r., przedstawiciele ratusza zapewniali, że chodzi o za-

M n i e j z a wi ę ce j

pewnienie funduszy na rozwój transportu publicznego. Jednak sześć miesięcy po wejściu w życie podwyżek władze Warszawy znacznie zredukowały liczbę kursujących linii autobusowych. Ponadto wiele funkcjonujących linii zostało skróconych. Zmniejszono również częstotliwość ich kursowania, co oznacza o wiele trudniejsze dojazdy zwłaszcza w godzinach porannych i wieczornych. Likwidacji

3

Ś WIAT

BRZASK

CZERWIEC 2013

M i ę d zyn a rod owa Kon fe re n cj a fra n cu ski ch kom u n i stów (Paryż, 4-5 maja 201 3 r.)
Pod takim hasłem odbyła się na początku maja 201 3 r. w Paryżu Konferencja francuskich komunistów na temat spraw międzynarodowych. Konferencja zorganizowana została przez Ośrodek Komunistycznego Odrodzenia we Francji (Pôle de Renaissance Communiste en France – PRCF). W Konferencji wzięło udział ponad 1 00 uczestników z Francji i reprezentanci licznych partii komunistycznych z państw euroO niepodległość narodową i socjalizm. Precz z Europą kapitału!

uległy przede wszystkim linie kursujące do rejonów podmiejskich. Niektóre dzielnice stały się o wiele słabiej skomunikowane z centrum niż dotychczas. Stanowi to duży problem dla wielu mieszkańców, którzy na co dzień korzystają z komunikacji miejskiej. Pomimo zapewnień, że alternatywą ma być komunikacja szynowa, pod koniec czerwca z powodu remontu zamknięta została na kilka miesięcy linia średnicowa - główny ciąg komunikacyjny na trasie wschód-zachód. Budowa drugiej linii metra spowodowała z kolei zawieszenie funkcjonowania dwóch głównych stacji metra, utrudniając dojazd do centrum z północnych i południowych dzielnic miasta. Początkowe plany redukcji połączeń były jeszcze większe. Miały objąć między innymi linię autobusową kursującą z lotniska do centrum, jednak ostatecznie, w wyniku licznych protestów mieszkańców, Zarząd Transportu Miejskiego zmniejszył częstotliwość jej kursowania. Cięcia w miejskiej komunikacji są obecnie usprawiedliwiane przez samorząd koniecznością ponoszenia innych „ważniejszych” wydatków. Urzędnicy odpowiedzialni za komunikację publiczną twierdzą, że likwidują przede wszystkim linie autobusowe w miejscach gdzie kursują inne, czyli nie pozbawiają mieszkańców bez dostępu do transportu. W rzeczywistości przyczynia się to głównie do przedłużania czasu przejazdów poprzez zmuszanie ludzi do coraz bardziej uciążliwych przesiadek. Część mieszkańców zacznie z kolei korzystać z samochodów, co jeszcze bardziej zwiększy korki na i tak już zatłoczonych drogach oraz zanieczyszczenie powietrza spalinami. Dotychczasowe cięcia nie są ostatnimi. Władze planują na przykład likwidację jednej z zajezdni autobusowych. Z ruchu wycofywane są pojazdy będące wciąż w dobrym stanie technicznym. Redukcjom linii prawdopodobnie będą towarzyszyć także zwolnienia kierowców. Na razie obarczono ich winą za przyczynianie się do zwiększania wydatków miasta. W ramach „cięcia kosztów” pracownikom komunika-

cji miejskiej miano odebrać „przywileje” polegające na darmowych przejazdach. Rządzący Warszawą samorządowcy z PO oraz wspierający ich lokalni dziennikarze od miesięcy prowadzili kampanię przeciwko kierowcom, rozdmuchując wszelkie przypadki ich niewłaściwego zachowania. Zapomnieli, że za tradycyjny „przywilej” kierowców oraz ich rodzin warszawiacy płacili zdecydowanie mniej niż na przykład za nagrody dla urzędników i burmistrzów dzielnic. Miasto, które cięło właśnie wydatki na komunikację publiczną, jednocześnie przeznaczyło milion złotych na luksusowe gadżety. Umożliwiło też kupowanie miejskim urzędnikom w ramach premii prezentów materialnych. Ostatecznie kierowcy wywalczyli przedłużenie uprawnień do bezpłatnych biletów do 31 marca 201 4. Radni ugięli się dopiero w obliczu strajku, którym zagroziły wszystkie główne związki zawodowe działające w komunikacji miejskiej. To, co dzieje się w Warszawie nie ma nic wspólnego z samorządnością i demokracją, jest wyrazem rosnących w mieście sprzeczności klasowych. Radni w większości reprezentują najlepiej zarabiających mieszkańców, dlatego łatwo przychodzi im na przykład dokonywanie cięć w komunikacji publicznej, z której nie korzystają. Umożliwienie działalności deweloperom budującym drogie apartamentowce czy prestiżowe inwestycje jak np. grające fontanny czy inne miejskie gadżety są dla nich ważniejsze niż usługi publiczne. W dodatku samorząd twierdzi, że niemal wszystkie dziedziny funkcjonowania miasta muszą przynosić zyski lub same się finansować. Tymczasem komunikacja publiczna, jeden z najważniejszych elementów miejskiej infrastruktury, nigdzie nie przynosi zysków. W każdym z miast, w którym funkcjonuje, jest dofinansowywana z przychodów samorządu pochodzących z innych źródeł. Trzeba o tym pamiętać zwłaszcza w obliczu zaplanowanych na przyszły rok kolejnych podwyżek cen biletów.
Beata Karoń

pejskich, Rosji, Kuby, Palestyny i niektórych państw afrykańskich. Do prezydium Konferencji napłynęły także liczne pozdrowienia i wyrazy solidarności od innych partii, które z różnych przyczyn nie mogły przysłać delegacji, np. z Brazylii, WKPB z d. ZSRR i inne. Drugiego dnia na zakończenie Konferencji uczestnicy wzięli udział w potężnej wspólnej manifestacji zjednoczonej francuskiej lewicy na Placu Bastylii z okazji Święta Majowego, która ogółem zgromadziła kilka tysięcy demonstrantów, protestują-

4

CZERWIEC 2013

BRZASK

Ś WIAT

cych przeciwko rosnącemu bezrobociu, obcinaniu programów socjalnych i pogłębianiu się kryzysu, czemu miało zapobiec dojście do władzy francuskich socjalistów pod wodzą F. Hollande. Francuski świat pracy daje wyraz oburzeniu kontynuacją dotychczasowej polityki jednak pod flagą francuskich socjaldemokratów. KPP reprezentował tow. Zbigniew Wiktor, który poinformował o sytuacji w Polsce, rosnącej dyskryminacji komunizmu i rozkolportował 40 egzemplarzy „Brzasku” oraz plakaty. Konferencja PRCF była kolejnym przedsięwzięciem organizacyjno-politycznym francuskich komunistów, ale pierwszym, które w całości poświęcone było analizie spraw międzynarodowych. Ośrodek Odrodzenia Komunistycznego działa już w różnych formach od 20 lat i ma liczący się dorobek ideowo-polityczny i organizacyjny. Jest to organizacja o charakterze stowarzyszenia (l’association), która zawiązała się przed 20 laty z grup francuskich komunistów, którzy nie pogodzili się z upadkiem dawnej Komunistycznej Partii Francji, całkowitego zejścia jej kierownictwa na pozycje oportunistyczne i rewizjonistyczne i przekształcenia się w nową partię socjaldemokratyczną, podobnie jak miało to miejsce w wielu dawnych partiach komunistycznych. Francuscy i zagraniczni komuniści ocenili ten proces bardzo surowo, była to bowiem strata tak dla francuskich komunistów jak i międzynarodowego ruchu komunistycznego. Francja ma wielkie tradycje postępowe, rewolucyjne i republikańskie, które od ponad 200 lat kształtowały postępowe wartości francuskiego narodu, w szczególności mas pracujących, proletariatu. Jego walka, doświadczenia rewolucyjne były podstawą analizy i uogólnień klasyków marksizmu i stanowiły wzór do naśladowania dla mniej zaawansowanych w walce o postęp społeczny narodów. To wielkie tradycje Francji jakobińskiej, powstania paryskiego i tkaczy liońskich Komuny Paryskiej 1 871 r. Rewolucyjny ruch robotniczy we Francji miał wielki wpływ na rozwój ruchu robotniczego w Europie, w szczególności na przełomie XIX i XX wieku. Jego kontynuacją po 1 wojnie światowej była Komunistyczna Partia Francji, która skutecznie organizowała francuski proletariat w walce z kapitalizmem, o front ludowy i przeciwko faszyzmowi, kierowała masowym ruchem oporu w czasie okupacji hitlerowskiej, a po 2 wojnie światowej KPF stała się partią masową o wielkim autorytecie politycznym, m.in. wchodziła ona w skład koalicji w rządzie gen. Ch. de Gaulle’a. W latach 70-tych XX wieku francuscy komuniści byli najsilniejszą frakcją opozycyjną we francuskim parlamencie, mieli silne zaplecze polityczne w robotniczych związkach zawodowych CGT, przez długi czas ich działalności i program cieszyły się poparciem młodych francuzów. Po upadku KPZR, ZSRR i realnego socjalizmu w Europie nastąpiło osłabienie i upadek francuskiego ruchu komunistycznego. Obecnie formalnie jeszcze egzystująca KPF nie odgrywa jako nowa mutacja socjaldemokratyczna większej roli. Utraciła swój tradycyjny elektorat, jej szeregi i program zostały zdominowane przez

reformistów, trockistów, syndykalistów a nawet anarchistów, którzy próbują „zagospodarować” politycznie dotychczasowy wielki elektorat komunistyczny. W tej sytuacji powstało duże zapotrzebowanie wśród lewicowych Francuzów na rewolucyjny socjalizm, marksizm i odbudowę ruchu komunistycznego. Z rozproszonych grup powstał Ośrodek (Pȏle) Renesansu Komunistycznego we Francji, który stawia sobie za zadanie odbudowę partii komunistycznej we Francji. Organizacja liczy już kilka tysięcy członków i sympatyków, ma zorganizowane struktury centralne w Paryżu i regionalne w ważniejszych ośrodkach Francji, m. in. w Nord, Lille, Lyon, Marsylii, Grenoble, Besançon. PRCF zdobywa poparcie w nadal silnym proletariackim ruchu związkowym CGT, do PRCF garna się studenci, młodzi robotnicy, także bezrobotni i robotnicy cudzoziemscy, głównie z dawnych kolonii francuskich w północnej Afryce. Nowy Ośrodek komunistyczny we Francji zbiera siły i staje się znaczącą organizacją radykalnego socjalizmu we Francji. Kierownictwo PRCF to grupa doświadczonych komunistów w części z dawnego pokolenia KPF, w części są to nowi towarzysze, w tym także liczne grupy kobiet i młodzieży. Sekretarzem Generalnym ( Narodowym) jest tow. Prof. Georges Gastaud. W skład Sekretariatu Politycznego poza nim wchodzą Georges Hage, Léon Landini, Pierre Pranchère, Jean-Pierre Hemmen, Annette Mateu-Casado i inni, stanowiący zwarty kolektyw, organizujący pracę Ośrodka. PRCF opracował podstawowe dokumenty, Deklarację ideowo-programową, Statut PRCF, Program odbudowy ruchu komunistycznego, rewolucyjnej walki i stanowienia socjalizmu we Francji, także Apel do komunistów Francji, Apel do rewolucyjnego ruchu robotniczego i patriotycznego republikanów. Aktualnie PRCF opracował ocenę sytuacji międzynarodowej oraz wnioski i zadania dla Francji, Unii Europejskiej i świata. Wszystkie te dokumenty i materiały zostały przygotowane przez wyspecjalizowane gremia, dyskutowane na Konferencji i odzwierciedlają one opinie i stanowisko całej organizacji w kluczowych sprawach wewnętrznych i międzynarodowych komunistów francuskich, którzy nie pogodzili się z upadkiem dotychczasowej KPF i walczą o odnowienie ruchu komunistycznego we Francji i Europie. Podstawą do dyskusji był obszerny dokument przygotowany przez Sekretarza Generalnego Georges’a Gastaud’a. Jego główne treści odnosiły się do kwestii historycznych, oceny obecnej sytuacji międzynarodowej Francji, Unii Europejskiej, kryzysu gospodarczego i możliwości wyjścia z niego a także sytuacji na świecie. Mówca wielokrotnie podkreślał, że Unia Europejska jest ponadnarodową organizacją państwowo-polityczną europejskich narodowych i ponadnarodowych korporacji finansowych i przemysłowych, które odegrały istotną rolę w rozbiciu dawnego ZSRR i krajów demokracji ludowej w Europie. Dzięki temu główne ośrodki kapitalistyczne zdobyły wielkie rynki zbytu na Wschodzie i zaso-

5

Ś WIAT
by taniej siły roboczej, jednocześnie dostęp do bazy surowcowej tych krajów. Unia Europejska jest skutecznym narzędziem osłabiania i rozbijania dotychczasowych państw narodowych i budowy wielkiego super państwa – Unii Europejskiej. Budowa Unii odbywa się w oparciu o reanimację starych narodowych imperializmów, w których dominowały niemieckie i francuskie priorytety. Nastąpił swoisty podział ról. Niemcy mają wolną rękę w opanowaniu Wschodu, a więc w opanowaniu b. krajów demokracji ludowej, państw bałtyckich, Ukrainy, Mołdowy, krajów kaukaskich, ewentualnie dalej Rosji, a Francja zadowala się ekspansją na południe i Bliski Wschód, Afryka, kraje arabskie, Turcja. Osłabienie więzi Wielkiej Brytanii z Unią przyczynia się do wzrostu roli duumwiratu Niemcy-Francja, przy czym coraz bardziej ster polityki europejskiej przenosi się do Berlina. Umacnia się pozycja Niemiec w tzw. jądrze europejskim, w którym geopolitycznie RFN pełni centralną rolę i absorbuje do siebie słabszych gospodarczo partnerów, szczególnie z Europy środkowo-wschodniej. Trzeba pamiętać o naukach historii. Ta część Europy była Niemcom zawsze niezbędna, jako trampolina do dominacji w całej Europie. W związku z tym nasilają się tendencje do przyspieszenia integracji i nadania jej jakościowego skoku, przekształcenia obecnej konfederacji w superpaństwo w formie federacji, w coś na kształt Stanów Zjednoczonych Europy, projektu sprzed ponad 1 00 laty, który bardzo podobał się kajzerowskim Niemcom przed 1 . wojną światową. Tendencje te wyrażają koła nie tylko niemieckie, także usłużni politycy mniejszych państw, np. polski minister spraw zagranicznych, zachęcający ośrodki niemieckie do przyspieszenia integracji. Integracja Unii Europejskiej następuje w warunkach zaostrzania się sprzeczności wewnętrznych i międzynarodowych. Od 2008 r. pogłębia się kryzys gospodarczy i finansowy, który odsłania słabości ekonomiczne i finansowe kapitalizmu. Unia podzieliła się na słabe Południe, szczególnie Grecja, Cypr, Hiszpania, Włochy, Portugalia i silniejszą Północ. Dają o sobie znać tendencje dezintegracyjne i losy Unii nie są jednoznaczne. Spadek produkcji, inflacja, rosnące bezrobocie, redukcja programów socjalnych, spadek poziomu życia mas pracujących przyczyniają się do pogłębienia walki klasowej, powszechne są strajki, masowe demonstracje, starcia z policją. Ocenia się, że w Unii Europejskiej faktyczne bezrobocie obejmuje nie 50 lecz 1 00 mln ludzi, szczególnie dramatyczna jest sytuacja wśród młodzieży, gdzie stopa bezrobocia przekracza nawet 50% populacji. W tej sytuacji Europa trzeszczy w posadach, pogłębiają się sprzeczności między światem kapitału a światem pracy. Kapitalizm nie jest w stanie rozwiązać tych sprzeczności. Burżuazja dzieli profity między siebie, a straty chce rozkładać na świat pracy, w licznych zakładach pracy masowe są redukcje, likwidacja programów socjalnych, wydłużenie czasu pracy, likwidacja postępowych norm

BRZASK

CZERWIEC 2013

prawa pracy, masowe są tzw. umowy śmieciowe. Pod pozorem walki z terroryzmem ogranicza się i likwiduje instytucje i mechanizmy demokratyczne. Nowym zagrożeniem jest wzrost wydatków na zbrojenia, następuje militaryzacja Europy, co jest następstwem militarnego wycofywania się USA z Europy i wchodzenia w tę niszę korpusów europejskich. Rodzi to niebezpieczeństwo nowych imperializmów i wojen. W erze globalizacji pojawia się pokusa nowego podziału świata na sferę wpływów USA, Unii Europejskiej, Rosji i Japonii. Po rozbiciu ZSRR i realnego socjalizmu w Europie nastąpiło osłabienie sił postępu, ale nie wszystkie cele imperialistyczne zostały osiągnięte. Socjalizm w nowej formie obronił się i rozwija się w ludowych Chinach, nie upadł także na Kubie, Wietnamie i KRLD. Liczne kraje Ameryki Łacińskiej nawiązują do ustrojowych rozwiązań Kuby, np. Wenezuela. Nasila się walka krajów rozwijających się, w szczególności BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, Afryka Południowa) jako zapora przed zakusami obecnego zglobalizowanego imperializmu. Rośnie rola Chin jako wiodącego podmiotu Organizacji Szanghajskiej. Chiny dzięki socjalistycznej gospodarce rynkowej wyrosły na drugą ekonomikę świata i stały się czołowym bastionem frontu antyimperialistycznego i antykapitalistycznego. W naszej działalności należy poświęcić więcej uwagi chińskiemu doświadczeniu i budowy socjalizmu z chińską specyfiką. W tej sytuacji przed światem pracy w Europie i na świecie stoją wielkie zadania obrony zdobyczy socjalnych i walki o postęp społeczny. Istnieje pilna potrzeba powstania Międzynarodówki Komunistycznej i stworzenia szerokiego frontu ludowego o wymiarze antyimperialistycznym i antykapitalistycznym. W kwestii form tego projektu zdania dyskutantów były podzielone, że suwerenne ludy, państwa i narody powinny wystąpić z Unii Europejskiej i bronić własnych interesów w formie odrębnych państw narodowych. Inni uważali, że w ruchu powinny przeważać zadania walki o przekształcenie Unii (Europy) we wspólnotę socjalistycznych państw. Droga do tego celu jest trudna, ale zakłada ona możliwość odbudowy socjalizmu w nowych formach w państwach d. ZSRR i Europy środkowo-wschodniej w oparciu o ścisły sojusz z Chińską Republiką Ludową, która dysponowałaby niezbędnymi czynnikami rozwoju, a więc potężnym kapitałem ludzkim, zasobami surowcowymi i przodującą technologią. Taka perspektywa rysuje się jako bardziej humanistyczna wizja rozwiązania głównych sprzeczności współczesnego świata. Oto w wielkim skrócie podstawowe kwestie dyskutowane na sesjach i w kuluarach na Konferencji francuskich komunistów. Wieńczącym akcentem był udział uczestników w masowej demonstracji francuskiego świata pracy na Placu Bastylii, gdzie Marsyliankę i Międzynarodówkę śpiewało tysiące ludzi, Plac wypełniony był czerwonymi flagami i transparentami.
Zbigniew Wiktor

6

CZERWIEC 2013

30 maja turecka policja zaatakowała miasteczko namiotowe założone przez mieszkańców Istambułu protestujących przeciwko planom budowy supermarketu i meczetu na terenie parku Gezi w centrum miasta. W proteście przeciwko przemocy policji dziesiątki tysięcy ludzi wyszły na ulice. Demonstracja sprzeciwu dotycząca sprawy lokalnej przerodziła się w walkę o ustąpienie rządu premiera Recepa Tayyipa Erdogana. Oburzenie mieszkańców Istambułu wywołały początkowo plany przebudowy parku Gezi usytuowanego obok placu Taksim, miejsca symbolicznego dla lewicy i ruchu związkowego, w którym odbywało się wiele wieców i demonstracji. Plac Taksim to również miejsce przesiąknięte krwią ludzi zamordowanych podczas demonstracji pierwszomajowej w 1 977 roku przez wojsko i policję. Zginęło wówczas kilkudziesięciu uczestników demonstracji. 30 i 31 maja na ulice Istambułu wyszły tysiące ludzi, a brutalność policji, która zaatakowała te zgromadzenia tylko zaostrzyła opór. Kilkaset osób zostało rannych, a nawet siedem mogło zginąć od kul policji. Według świadków zdarzały się przypadki, gdy funkcjonariusze odmawiali strzelania do demonstrantów. Brutalna interwencja policji przeciwko pokojowej demonstracji wywołała masowe oburzenie, poparte przez różne ugrupowania polityczne i związki zawodowe. Wybuchło narastające przez lata niezadowolenie z neoliberalnych reform rządu Erdogana. Ograniczał on na przykład wydatki publiczne na edukację, jednocześnie zwiększając budżet Ministerstwa Religii. Promował również prywatne szkoły religijne, które otrzymywały dotacje od państwa. Władze próbowały początkowo zbagatelizować skalę oporu, a także zakazać informowania o nim. Jedna ze stacji telewizyjnych, nadająca relację z protestów, została zmuszona do jej przerwania. W kampanię dezinformacji włączyły się także media korporacyjne, w tym turecki oddział telewizji CNN. Protesty poparły różne siły polityczne, w tym Komunistyczna Partia Turcji (TKP). W wydanym oświadczeniu określiła ona wybuch społecznego niezadowolenia jako walkę przeciwko nieludzkiej polityce Erdogana, a także w obronie świeckiego charakteru państwa, ponieważ reprezentowana przez premiera Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) łączy islamizm z neoliberalizmem ekonomicznym. W miarę narastania protestów coraz silniejsze stały się nawoływania do rezygnacji rządu, a także hasła przeciwko państwu policyjnemu. Wbrew twierdzeniom Erdogana, że protesty są inspirowane przez wrogie siły polityczne oraz zagranicę, na ulice wyszły setki tysięcy mieszkańców Istambułu. Demonstracje miały miejsce również w innych miastach Turcji. Masowe wiece odbyły się w Izmirze i Ankarze pomimo zakazów ze strony władz oraz policyjnych represji. Obywatele odpowiedzieli w ten sposób na prowokacyjne stwierdzenie premiera, że sprzeciw można wyrażać tylko podczas odbywających się raz na cztery lata wyborów.

P rote sty w Tu rcj i

BRZASK

Ś WIAT

W Istambule po kilku dniach protestów policja została zmuszona do opuszczenia okolic placu Taksim. W wielu innych dzielnicach miasta rozpoczęły się lokalne wiece opozycji, mające odciągnąć uwagę sił prewencji od centrum. Mieszkańcy, porozumiewając się za pomocą internetu, przygotowywali różne formy pokojowego oporu. Partie opozycyjne, w tym TKP, podkreślają, że demonstranci nie dali się sprowokować do zbrojnej odpowiedzi mimo powtarzających się aktów brutalności ze strony policji. Według świadków używała ona gazu łzawiącego w ilościach zagrażających zdrowiu i życiu demonstrantów. W internecie pojawiły się też filmy pokazujące, że reżim wysłał na ulice swoich prowokatorów i bojówkarzy działających ramię w ramię z policjantami. Prowokowali oni starcia, a także napadali na przechodniów przy biernej postawie lub wręcz z pomocą oddziałów prewencji. Wyłaniający się ruch oporu jest czymś nowym jak na tureckie standardy, ponieważ zjednoczył różne siły polityczne. Jednym z głównych ugrupowań popierających protesty jest największa partia opozycji, centrolewicowa Republikańska Partia Ludowa (CHP). Do ruchu dołączyli się nawet Kurdowie, a na placu Taksim pojawiły się transparenty z przebywającymi w więzieniu przywódcami Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). PKK stwierdziła, że działania władz są sprzeczne z podpisanym wcześniej porozumieniem pokojowym zakładającym demokratyzację w zamian za wycofanie z okupowanej przez Turcję części Kurdystanu oddziałów partyzanckich. 4 i 5 czerwca, główne związki zawodowe przeprowadziły protesty i wezwały do strajku generalnego przeciwko terrorowi władz. Był to pierwszy tego typu protest od kilku lat, pomimo że jeszcze w niedzielę wydawało się wątpliwe aby do niego doszło. Pracę wstrzymały zakłady różnych branż, w tym na przykład szpitale, które ograniczyły się do leczenia nagłych przypadków oraz rannych demonstrantów. Do walki włączyli się też hakerzy z grupy Anonymous. W geście solidarności z walczącymi zaatakowali rządowe serwery i strony internetowe. Stwierdzili, że wykradli poufne dane personelu kancelarii premiera Erdogana. Ruch mieszkańców Istambułu, od którego działań zaczęła się fala protestów wezwał lokalne władze do wycofania z planów przebudowy parku Gezi i okolic placu Taksim, ale jednocześnie wystąpił z dalej idącymi postulatami, pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich odpowiedzialnych za stosowanie przemocy wobec demonstrantów. Oznacza to w rzeczywistości przyłączenie się do żądań odwołania rządu Erdogana. Protesty w Istambule, które odbyły się od 30 maja do 6 czerwca były największymi antyrządowymi demonstracjami w Turcji od wielu lat. Nie wiadomo jednak co miałoby nastąpić po obaleniu obecnych władz. Protesty poparła opozycja od skrajnej prawicy przez socjaldemokratów po komunistów, a także Kurdowie i związki zawodowe. Również klasowy skład protestu-

7

Ś WIAT

BRZASK

CZERWIEC 2013

jących jest zróżnicowany. Obok opozycyjnych polityków z głównych partii znaleźli się w nim robotnicy i bezrobotni, pracownicy sezonowi i emigranci, a także przedstawiciele drobnomieszczaństwa. Od początku znaczny jest udział młodzieży, w tym studentów. Część uniwersytetów w związku z protestami sama ogłosiła strajk przyłączając się do postulatów odwołania władz. TKP w kolejnym ze swoich oświadczeń przestrzegła, że władze mogą spróbować wykorzystać mobilizację mas dla własnych celów oraz manipulować społeczeństwem. Zapewniła także o gotowości komunistów do długiej i systematycznej walki z rządem, a także współpracy z innymi siłami walczącymi przeciwko dyktaturze Erdogana. Tureckie władze z premierem na czele po próbach ignorowania protestów testowały różne sposoby działania. Erdogan początkowo nazwał demonstrujących chuliganami. Następnie wystąpił z propozycją rozmów z przedstawicielami ruchu broniącego parku Gezi, licząc, że w ten sposób uda mu się się podzielić protestujących. Dał nawet gwarancje, że miasteczko namiotowe w okolicach parku i plac Taksim nie będą atakowane przez policję. Obietnice Erdogana wkrótce zostały złamane. Już następnego dnia policja zaatakowała demonstrantów wkraczając na plac Taksim aby usunąć z niego protestujących. Według świadków w wyniku starć kilkadziesiąt osób zostało rannych, a policja oblewała ludzi wodą z kwasem i polowała na demonstrantów. Sam Erdogan nazwał protestujących „motłochem” i „terrorystami”. Wykorzystał fakt wspólnego wystąpienia Turków i Kurdów, aby oskarżyć opozycję o „wspieranie separatystów”. Postawa władz

spowodowała zradykalizowanie się nastrojów społecznych. Po wydarzeniach z 1 6 czerwca związki zawodowe, również bardziej umiarkowane, ponownie wezwały do strajku generalnego. Demonstranci zapowiadają, że odzyskają plac Taksim z rąk policji. Odbyły się liczne demonstracje zmierzające w kierunku placu. Utworzona została także platforma Solidarni z Taksim zrzeszająca rożne ruchy społeczne. TKP wsparła organizowanie się opozycji. Odpowiedziała również na groźby przedstawicieli władzy, że jeśli sąd zezwoli na zniszczenie parku Gezi, to doprowadzą do utworzenia na jego miejscu koszar. W oświadczeniu TKP zapowiedziała także, że będzie mobilizowała ludzi do udziału w referendum w sprawie parku jeśli się ono odbędzie, a głosowanie w jego obronie będzie także sprzeciwem wobec władz. Sytuacja w Turcji wywołała również międzynarodowe reakcje. Korporacyjne media sprzyjają władzom, jednak sympatia społeczeństw jest zdecydowanie po stronie protestujących. W różnych krajach odbyły się wiece i demonstracje solidarności z walczącymi Turkami. W Polsce demonstracje solidarnościowe, zorganizowane przez tureckich studentów oraz organizacje lewicowe, odbyły się we Wrocławiu, Krakowie i Warszawie. Zgromadziły kilkuset uczestników. Powstały również liczne inicjatywy solidarnościowe z protestującymi Turkami. 3 lipca protestujący przeciwko przebudowie placu Taksim odnieśli zwycięstwo. Sąd uznał decyzję o likwidacji parku Gezi i budowie centrum handlowego za nielegalną.
Beata Karoń

Komunistyczna Partia Polski wyraża solidarność z protestującym tureckim społeczeństwem. Walka przeciwko przebudowie parku Gezi, prowadzonej pod dyktando kapitalistów, wbrew woli lokalnej społeczności, przerodziła się w o wiele szerszy ruch protestu. Turecki lud zrozumiał, że przemiany w miastach oraz neoliberalny system i polityka rządzących są ze sobą ściśle powiązane. Rząd Recepa Tayyipa Erdogana dążąc do brutalnego stłumienia protestów pokazał, że w obronie interesów klasy rządzącej nie cofnie się przed łamaniem zasad demokracji. Pozdrawiamy wszystkich Turków, Kurdów i przedstawicieli innych zamieszkujących w Turcji grup etnicznych oraz narodowych, walczących o sprawiedliwość społeczną, przeciwko autorytarnej władzy. Pozdrawiamy pracowników, którzy wzięli udział w ogłoszonym przez tureckie związki zawodowe strajku generalnym w dniach 4i5 czerwca. Solidaryzujemy się z walką przeciwko władzy Erdogana symbolizującą wszystko to co najgorsze – ekonomiczny neoliberalizm, islamski konserwatyzm oraz imperialistyczną politykę międzynarodo-

O ś w i a d c z e n i e KP P

wą. Rządy Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) od 7 lat prowadzą walkę z własnym społeczeństwem przy pomocy cięć socjalnych oraz narzucania mu konserwatyzmu w sferze światopoglądowej. Wspierają również imperialistyczne ataki przeciwko Syrii oraz destabilizację sytuacji na Bliskim Wschodzie za którą stoją Stany Zjednoczone. Erdogan, mówiący o demokracji w Syrii i konieczności „obalenia reżimu” w tym kraju, dziś sam wysyła policję przeciwko protestującym i usiłuje zbrojnie złamać opór opozycji. Solidaryzujemy się z naszymi towarzyszami z Komunistycznej Partii Turcji (TKP), którzy od początku są na pierwszej linii walki przeciwko autorytarnym władzom. Doceniamy ich zaangażowanie w szerzenie wśród protestujących haseł walki klasowej.Potępiamy działania tureckiej policji, która brutalnie próbowała stłumić protesty społeczne, używając gazu łzawiącego armatek wodnych i pojazdów opancerzonych. Jej działania to wyraz państwowego terroryzmu wymierzonego w przeciwników władz.
W imieniu KKW KPP Krzysztof Szwej

8

CZERWIEC 2013

BRZASK

Ś WIAT

M i ę d zyn a rod owe tou rn é e wsp ółp ra cown i czki CI A

Bohaterka korporacyjnie lojalnych mediów Yoani Sanchez rozpoczęła 1 8 lutego swoją zagraniczną 80 dniową podróż do około 1 0-1 2 krajów, która ma w istocie charakter kampanii dezinformacyjnej. Na trasie podróży Sanchez, której przebieg jest podawany w różnym składzie przez międzynarodowe serwisy informacyjne, nieprzypadkowo figurują niezmiennie Miami i Waszyngton. W rzeczywistości bowiem jest ona ściśle powiązana z Sekcją Interesów Stanów Zjednoczonych w Hawanie i z Centralną Agencją Wywiadowczą (CIA). Pierwszym przystankiem jej podróży była Brazylia. Na brazylijskim lotnisku sławiona przez zachodnie media i najbogatsza bloggerka na świecie spotkała się z protestami studentów, nazywających ją wprost agentką CIA, która się sprzedała. Doszło do kolejnych demonstracji w innych miastach, wskutek czego odwołano spotkanie z Sanchez, na którym miał być wyświetlony film dokumentalny przedstawiający media i wolność prasy na Kubie z perspektywy propagandy zachodniej. Jednak media korporacyjne i sama zainteresowana dwoili się i troili, by zbagatelizować skalę i znaczenie tego protestu. Jednocześnie sama Sanchez po raz kolejny ujawniła swoje prawdziwe oblicze i dała dowód lojalności wobec imperium, kiedy opowiedziała się podczas pobytu w Brazylii za zniesieniem amerykańskiego embarga i uwolnieniem Kubańskiej Piątki, czyli antyterrorystów kubańskich, więźniów sumienia północnoamerykańskiego Imperium o których wolność walczą aktywiści praw człowieka na całym świecie, w tym również w USA. W kwestii zniesienia embarga, można łatwo zauważyć zbieżność tonu wypowiedzi Sanchez i polityków republikańskich w Stanach. Przy tym identyczna jest również jawnie głoszona motywa-

cja tego typu deklaracji zarówno Yoani jak i waszyngtońskich oficjeli. Zaostrzona blokada, z której skutkami społeczeństwo kubańskie musi radzić sobie od ponad 50 lat po prostu nie spełniła ich zdaniem swojej funkcji, przyczyniając się do obalenia rewolucyjnego rządu. Największą burzę i oburzenie w kręgach antysocjalistycznych ekstremistów w Miami i płatnej ekspozytury interesów USA na Kubie wywołały jednak słowa o uwolnieniu Piątki. Co jednak sama Yoani Sanchez szybko zdementowała, wyjaśniając wszem i wobec, że nigdy nie opowiadała się za ich wolnością i że zostali oni słusznie skazani, a jej własna ironia została jedynie źle zinterpretowana. I wolała by po prostu, by rząd nie przeznaczał tak dużych środków na bezsensowne jej zdaniem kampanie. Przy tym przemilczała dyskretnie, że jej własne zagraniczne tournee jest bardzo kosztowną kampanią sponsorowaną przez zagraniczne ośrodki. Podkreślanie praworządności procesu i słuszności skazania Piątki przez Yoani współbrzmi ze stanowiskiem republikańskiej deputowanej w kongresie USA, znanej z wrogiego stosunku do socjalizmu na Kubie, Ileany Ros- Lethinen, która stwierdziła, że był to uczciwy proces, pomijając m.in. fakt, że w 201 0 r. ujawnione zostały taśmy i blingi dziennikarzy, którzy otrzymali od administracji waszyngtońskiej spore sumy pieniędzy, by przedstawiali działalność Piątki w zakłamanym świetle i domagali się jak najwyższych dla niej wyroków, a także to, że rozprawa rewizyjna w 2005 r. udowodniła polityczne podłoże procesu, uzasadniając to w 93 stronicowej analizie. Zbieżność stanowisk Sanchez i waszyngtońskich polityków zdradza jak dalece głoszone przez nią poglądy są zaprogramowane i uzależnione od tego, co głoszą aktualnie jej mocodawcy, mający na celu ocieplenie jej wizerunku. Zgodnie z tym samym mechanizmem wykreowano postać głównego kontrkandydata Chaveza w wyborach w Wenezueli, którym był Enrique Caprilles Radonski, który nagle zaczął krytykować złodziejską prywatyzację ancien regime, której był jednym z beneficjentów i dowodząc własnej wrażliwości społecznej poprzez zmianę retoryki na zbliżoną do socjaldemokracji. -„Ta kobieta jest fałszywa. Zrobi i powie wszystko, by wygrać zwolenników. To co robi, to jest wielki biznes. Ona jest wilkiem w przebraniu owcy” – tak scharakteryzowała postawę Sanchez młoda kubańska bloggerka i dziennikarka o przekonaniach socjalistycznych. Rzeczywiście nagradzaną przez ośrodki szerze-

9

Ś WIAT

BRZASK

CZERWIEC 2013

nia demokracji w wydaniu zachodnim działalność Sanchez można scharakteryzować jako ciąg fałszerstw. Przykładowo w 2009 r. media prozachodnie, również w Polsce solidaryzowały się z kampanią ogłoszoną przez sponsorowaną bloggerkę w postaci napisania kwestionariusza z serią pytań. Powtarzały one twierdzenia Sanchez, że otrzymali je zarówno Obama, jak i Raul Castro, przy czym ten drugi miał nie raczyć odpowiedzieć. W rzeczywistości Yoani wbrew własnym słowom nigdy nie wysłała listu do kubańskiego prezydenta, więc nie miał nawet okazji poznać jego treści. Kwestię tę ujawniły po jakimś czasie poufne dokumenty Sekcji Interesów Stanów Zjednoczonych w Hawanie opublikowane przez Wikileaks. Liczne minięcia się z prawdą przez Sanchez zmuszają niekiedy nawet podmioty nie mające nic wspólnego z Kubą do wyjaśnień obalających jej wywody. Tak było w przypadku, gdy napisała ona swoim twitterowym koncie, że wie o rzekomej dyskryminacji Kubańczyków w dostępie do Internetu prowadzonych za pośrednictwem Hotelu Park Central w Hawanie, będącego według jej twierdzeń w gestii międzynarodowej sieci hotelowej NH. Firma ta odpowiedziała, o czym pisał również hiszpański dziennik El Pais, że nie zarządza ona żadnym hotelem na Kubie. Innym razem oskarżyła rząd kubański o zablokowanie jej konta na twitterze, co spotkało się ze zdecydowanym dementi, zarówno ze strony wiceministra Informatyki i Komunikacji, który oświadczył, że Kuba nie blokuje żadnemu obywatelowi dostępu do sieci społecznościowych, jak i administracji twittera, która sama przyznała, że tymczasowo zawiesiła uczestnictwo wszystkich kubańskich użytkowników i ponosi wyłączną odpowiedzialność za to. Kubańczycy znają również Yoani Sanchez z wyjątkowo pogardliwych wobec własnego społeczeństwa twierdzeń. We wrześniu 2011 r. w rozmowie z portorykańską gazetą „El Nuevo Dia” posunęła się ona do tego, że stwierdziła, że 80 % Kubańczyków to chorągiewki na wietrze, gdyż „oportunizm przeniknął głęboko od wewnątrz jej kraj”. Yoani zręcznie zaniża do 1 0 % skalę publicznych debat i aktywności jej współobywateli broniących socjalistycznego projektu, reprezentowanej nie tylko przez działalność kilku tysięcy bloggerów (wobec liczby zaledwie dwudziestu kilku antykomunistycznych blogów), jak i platform medialno-informacyjnych, nie cenzurujących również krytycznych komentarzy. Nie przeszkadza jej to jednak występować jako rzeczniczka Kubańczyków. Podczas pobytu w Brazylii twierdziła, że choć musi ona walczyć z rządem swego kraju zębami i pazurami ( nie zwracając uwagi, że twierdzenie to stoi w sprzeczności z jej równoczesnymi zapewnieniami, że wojuje ona wyłącznie piórem i metodami pokojowymi

), ma problem z ubytkiem zęba i jest w gorszej sytuacji, gdyż władze jako jedyne mają dostęp do usług dentystycznych. Krytykowała również, że według jej słów, obywatele kubańscy nie mogą rzuć gumy, a „karmieni są jedynie zupą”. To bardzo ciekawe uwagi w kontekście niezależnych danych na temat kubańskiej służby zdrowia i ogólnie kondycji zdrowotnej i społecznej „pozostających masowo w nędzy” (według Sanchez) obywateli kubańskich dostępnych chociażby na stronie oficjalnej UNICEF. Kubańczycy, z którymi zetknął się Piotr Ikonowicz, podczas swojego wyjazdu w 2007 r. , a którzy mieli takie zapotrzebowanie otrzymywali od rządu nie ponosząc za to żadnych opłat zarówno złote koronki, jak i protezy. Yoani Sanchez ujawniła, że otrzymała „amerykańską propozycję” wstawienia złotego zęba, co ma zostać zrealizowane niezwłocznie podczas pobytu w USA. Interesujące, że sponsorowana bloggerka, która za swoją działalność zdołała zgromadzić majątek ponad 250 tys. euro narzeka na swoją kondycję finansowo – społeczną i sama nie może ani zgłosić się do krajowego dentysty, jak czynią to jak widać powyżej inni Kubańczycy, ani sama pokryć tych kosztów, jeśli nie chce realizować tego w swoim kraju. To kolejny element farsy, w której biorą udział zresztą inni opłacani pseudo opozycjoniści na Kubie. Przykładem może być Dagoberto Valdes, jeden z kolegów i bliskich współpracowników Yoani. Zdjęcia z przyjęcia organizowanego przez niego pokazują jak kubańscy najemnicy wycierający sobie usta sloganami o głodującym rzekomo społeczeństwie, bez cienia zażenowania wydają pieniądze otrzymane od swoich mocodawców. Suto zastawiony stół zaopatrzony w napoje alkoholowe i bezalkoholowe nie wymaga nawet komentarza. Na trasie tournee Sanchez znajduje się Meksyk. Domagająca się od Brazylii zdecydowanego stanowiska w sprawie Kuby marionetkowa aktywistka stwierdziła, że gdyby miała możliwość wyboru, gdzie ma przyjść na świat, byłby to właśnie Meksyk bądź Brazylia. Meksykańska lewica piórem dziennikarza Alberto Vulture zauważyła, że gdyby Sanchez była szczerą obrończynią wolności prasy, powinna zwrócić uwagę, że jedzie do kraju, w którym zamordowano jedynie w ostatnim roku 11 niezależnych publicystów. Taka sama liczba ofiar pośród nich została zanotowana w Brazylii, a o pięć mniej w Hondurasie. Według raportu Krajowej Komisji Praw Człowieka w Meksyku od 1 999 r. do chwili obecnej doszło do 85 zabójstw dziennikarzy, 1 8 zaginięć i 33 ataków na media, w sumie 843 zamachów na dziennikarzy. Zgodnie z informacją Press Emblem Campaign (PEC) z siedzibą w Genewie w 201 2 roku, zginęło 1 41 dziennikarzy w 29 krajach Natomiast na Kubie ostatnią taką zbrodnię popełniono za dyktatury Batisty w 1 958 r. na korespondencie pochodzą-

10

CZERWIEC 2013

BRZASK

cym z Ekwadoru nazwiskiem Carlos Bastidas Argüello. Fakty te obnażają jednoznacznie skrajną nieuczciwość kampanii dyskredytowania Kuby, w której Yoani Sanchez i jej koledzy odgrywają jedną z decydujących ról. Dodać można, że równie nieuczciwe standardy kazały „dysydentom” kubańskim, w tym również Damom w Bieli popierać jako przejaw walki o tzw. demokrację krwawy zamach stanu w Hondurasie w 2009 r., którego ofiarą padło wielu rzeczywistych praw człowieka i tak werbalnie popieranej przez nich wolności słowa. Owo opozycyjne towarzystwo wzajemnej adoracji nie dostrzegło również masowych grobów odkrytych w Kolumbii w 201 0 r. Zwolenników rewolucji , swoich współobywateli grupka ta określa mianem motłochu. Z kolei inny wykreowany przez USA bohater, Guilllermo Farinas posunął się w jednym z wywiadów do twierdzenia, że walczący o swoje prawa, zamieszkujący Chile Mapucze, ludność pochodzenia indiańskiego, walczący z dyskryminacją ze strony rządu, jakiej są poddani, to pospolici terroryści. Warto zauważyć, że Mapucze zastosowali praktykowany przezeń strajk głodowy, który prowadzili oni przez 82 dni domagając się m.in. zaprzestania przemocy i prześladowań wobec cywili przez miejscowe wojskowe władze. Media chilijskie, eksponując i wyolbrzymiając znaczenie nie ukrywanego na Kubie strajku Farinasa, równocześnie ocenzurowały film na którym jeden z uratowanych górników z katastrofy kopalni w San Jose wyraził okrzyk solidarności z Mapuczami. Nic lepiej nie pokazuje, kto stosuje podwójne standardy. Nagrodzony przez Parlament Europejski Nagrodą im. Sacharowa Farinas, podobnie jak inni „dysydenci” wykazał się brakiem świadomości, czym są prawa człowieka. Wśród wielu moich przyjaciół i rozmówców na Kubie słyszę nieraz wyrazy wstydu i zażenowania, że tego typu dobrze opłacani najemnicy również są mimo wszystko Kubańczykami, choć zdradzają własny kraj. Jeden z nich zauważył, że bycie rewolucjonistą oznacza wystawianie się na próbę każdego dnia. Potwierdził znane fakty, że w całym kraju w wielu placówkach imperialiści amerykańscy posiadają punkty werbunkowe i trzeba mieć wiele samozaparcia, by nie ulec ich namowom. Opowiedział mi epizod z własnego życiorysu. Kiedy był studentem, jedna z takich komórek na uczelni chciała go zwerbować, zwracając uwagę na jego talent fotograficzny, który jeśli będzie robił to, co mu każą jego nowi mocodawcy, zapewni mu lepszą przyszłość i sytuację ekonomiczną. Komentarz: Motywy działalności opłacanej agentury, której przedstawicielką jest biorąca udział w tej farsie Yoani Sanchez są oczywiste. Budująca swój wize-

runek otwartej na dyskusję nawet z protestującymi komunistami (których protest de facto stara się zbagatelizować)prześladowanej i niewinnej humanistki sponsorowana bloggerka powinna przy takiej okazji usłyszeć następujące pytania. Jak to jest współpracować z władzami i wywiadem kraju, który odpowiada za realizację próby inwazji w Zatoce Świń? Podczas tej agresji ówczesna generacja najemników przeszkolonych w amerykańskich bazach wojskowych m.in. w krajach pod władzą uległych wobec USA dyktatur (wówczas Nikaragua i Gwatemala) wyposażonych przez CIA i ochranianych przez amerykańskie lotnictwo nie wahała się masakrować cywili, z których świadomości antyimperialistycznej i poparcia dla rewolucji zdawali sobie sprawę. Czy miło jest być najemnikiem kraju, który odpowiada za akty terroryzmu na przestrzeni lat wymierzonych w Kubę, również z użyciem innych najemników, podczas których straciło łącznie ponad 4 tys. obywateli kubańskich ? Wreszcie, czy miło współpracuje się z krajem, który w XX stuleciu ma na koncie zrzucanie napalmu i defoliantów na bezbronne wioski w wielu krajach Trzeciego Świata, w tym również na Koreę, Wietnam i Kambodżę ? Czy wystarczy mająca zapewnić dobry PR „prywatna opinia”, że nie popiera się funkcjonowania takich więzień jak Guantanamo, przy równoczesnym twierdzeniu otwartym tekstem, że na Kubie powinna zapanować demokracja taka, jak praktykowana w Stanach Zjednoczonych ? Demokracja tortur, jak te stosowane w Nangar Khel czy Abu Ghraib i agresji międzynarodowych. Zbrodnie te nie miały charakteru odosobnionych nadużyć. Bezlitośnie dowodzą tego fakty, że autorzy memorandum Ministerstwa Sprawiedliwości usprawiedliwiającego tortury w 2002 r., Alberto Gonzales i Jay Bybee, zostali wynagrodzeni mianowaniem odpowiednio na prokuratora generalnego i sędziego federalnego sądu apelacyjnego. Dla porównania standardów warto przyjrzeć się, jakie podejście reprezentowali rewolucjoniści kubańscy, zarówno kiedy byli jeszcze partyzantami, jak i po zdobyciu władzy. Na stronie głównej Międzynarodowego Czerwonego Krzyża można przeczytać następujące wspomnienie wydrukowane pierwotnie w „Marine Corps Gazette” z zaznaczeniem, że jest to relacja opisująca fakty potwierdzone przez wiele innych źródeł: „Wieczorem byłem świadkiem kapitulacji setek batistianos z garnizonu w pewnej mieścinie. Z czterech stron otoczyli ich buntownicy uzbrojeni w thompsony, po czym przemówił Raul Castro: ‘Wierzymy, że przyłączycie się do nas, by walczyć przeciwko panu, który was tak źle potraktował. Jeżeli nie zechcecie skorzystać z tego zaproszenia – a nie zamierzam go powtarzać – jutro odstawimy was do obozu Kubańskiego Czerwonego

Ś WIAT

11

Ś WIAT

BRZASK

CZERWIEC 2013

Krzyża. Wierzymy, że jeżeli wrócicie pod rozkazy Batisty, nie podniesiecie broni przeciwko nam. A jeżeli to uczynicie, pamiętajcie to, co teraz powiem. Złapaliśmy was teraz. Możemy złapać znowu. A kiedy złapiemy, nie będziemy was terroryzować ani torturować, ani zabijać. [ ] Jeżeli złapiemy was drugi albo i trzeci raz [ ] znowu was odeślemy, jak teraz to czynimy’ ”. Jak stwierdzają znawcy przedmiotu, tacy jak Michael Waltzer, z reguły armie partyzanckie dążą raczej do tego, by zabijać jeńców, a nawet jeśli postępują tak jak bojownicy Castro, to i tak nigdy nie mają gwarancji, że przeciwnik wykaże się równą wspaniałomyślnością. Natomiast w okresie klęski inwazji w Zatoce Świń, gdy w warunkach ogromnych zbrodni najemników, musiało dojść do masowych aresztowań krajowych przeciwników, Fidel Castro nie potraktował ich, mimo, że jego kraj padł ofiarą najemnego terroryzm, tak jak potraktowano więźniów baz amerykańskich chociażby w ostatnich latach. W długim przemówieniu wyjaśniającym przyczynę klęski najeźdźców 23 kwietnia 1 961 r. bezpośrednio i otwarcie odniósł się do aresztowań: „W tego rodzaju akcji zawsze oczywiście może mieć miejsce pewna niesprawiedliwość, ale to jest

nieuniknione. Kraj znajdujący się w niebezpieczeństwie musi przedsięwziąć środki obronne. Powtarzam, mogły zaistnieć wypadki niesprawiedliwych aresztowań, przez pomyłkę mogło się nawet zdarzyć, ze został zaaresztowany jakiś rewolucjonista, ale kto naprawdę jest rewolucjonistą, ten to zrozumie. Poza tym po zlikwidowaniu agresji, kiedy sytuacja się unormuje, wszystkie te osoby, na których nie ciąży żadne konkretne przestępstwo, ci wszyscy, którzy zostali zaaresztowani tylko dlatego, że ich osoby budziły podejrzenia, zostaną zwolnieni. Pozostaną oczywiście w więzieniu ci, którym udowodni się ich działalność kontrrewolucyjną. Już od wczoraj rozpoczęto zwalniać osoby zaaresztowane w trybie prewencyjnym”. Rine R. Leal milicjant z Batalionu nr 111 opisał następujące wydarzenie. Na przeraźliwe wrzaski jednego z pojmanych przez jego oddział 40 najemników, że chce by go zabić, bo nie może już dłużej cierpieć z powodu cukrzycy i wrzodu żołądka, Castro spokojnie odpowiedział: - Po co mamy ciebie zabijać. Wyleczymy cię, abyś mógł żyć.
Dawid Jakubowski

Portal bryla.pl z satysfakcją donosi o zwycięstwie polskiego architekta Roberta Koniecznego „w konkursie na najlepszy dyplom architektoniczny na świecie”. Czy rzeczywiście jest to powód do dumy czy raczej do wstydu? Projekt Koniecznego, pod modnym ostatnio w Polsce tytułem "Porozmawiajmy o śmieciach", dotyczy dzielnicy slumsów w Bombaju. Władze tego indyjskiego miasta, kojarzącego się przede wszystkim z wyjątkowo niskim standardem życia, wystawiły na sprzedaż największy na świecie slums Dharavi, w którym żyje i pracuje ponad milion mieszkańców. Działające na jego terenie firmy, głównie szwalnie produkujące odzież na zagraniczne rynki, przynoszą dochód w wysokości ponad 500 milionów dolarów rocznie. Teren istniejącej od ponad stu lat dzielnicy wraz z jej mieszkańcami nabywca otrzyma za 2,3 miliarda dolarów oraz zapewnienie osobom tam zameldowanym (ok. 300 tys. spośród ponad miliona mieszkających) lokalu do 20 metrów kwadratowych na rodzinę, czyli bardzo małą powierzchnię, znacznie mniejszą nawet od obecnie przez nich zajmowanej. Zaprojektowania takiego właśnie osiedla podjął się Konieczny. Na miejsce jego budowy wybrał

M i l i on wyrzu con y n a śm i e tn i k

teren tuż przy wysypisku śmieci Derona, położony w odległości 7 km od obecnej lokalizacji slumsu. Gigantyczną bryłę budynku, mieszczącą 5820 lokali oraz ciągi komunikacyjne (ulice) podzielił na część mieszkalną i „recyklingową”. Otwarty parter ma służyć dostarczaniu śmieci do segregacji oraz odbioru surowców wtórnych, głównie plastiku. Pomimo swych ogromnych rozmiarów obiekt nie będzie wyposażony w standardowe instalacje. Co sam Konieczny tłumaczy to w następujący sposób: „Nie zdecydowałem się w swoim projekcie na wykorzystanie żadnych współczesnych technologii takich jak np. windy ponieważ społeczność ta nie ma nawyku dbania o dobro publiczne, jeśli doszłoby do awarii to windy nie zostałyby naprawione.” W nagrodę za taki projekt jego autor powinien otrzymać możliwość zamieszkania wraz z rodziną w zaprojektowanej przez siebie celi - na 20 metrach kwadratowych śmietniska, aby tam w spokoju zajmował się recyklingiem surowcowym, zamiast tworzeniem następnych architektonicznych bubli.
Krzysztof Szwej

12

CZERWIEC 2013

BRZASK

H ISTORIA

Skoro burżuazyjne władze i politycznie poprawni dziennikarze wpadli po śmierci dr Krzysztofa Kozłowskiego (Kraków, 26 marca br.) w nastrój histerii bliski narodowej żałobie, miałem pełne prawo sądzić, że z nie mniejszą estymą żegnani będą pozostali członkowie rządu Tadeusza Mazowieckiego oraz że państwo polskie uczci pamięć również innych byłych ministrów spraw wewnętrznych. Złudzeń pozbyłem się szybko: o tym, że zasługi osób piastujących ministerialne teki w tym samym gabinecie ocenia się nierówną miarą, można było się przekonać obserwując wzgardliwy dystans z jakim ze strony rządzących kapitalistów spotkała się śmierć byłego ministra obrony narodowej gen. armii w st. spocz. Floriana Siwickiego, zmarłego w Warszawie zaledwie 1 5 dni przed K. Kozłowskim (obecność na pogrzebie tak zastępcy szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, jak i wojskowej asysty honorowej, o której informuje mnie pismem z 11 kwietnia br. starszy specjalista w Wydziale Informacji Publicznej Departamentu Prasowo-Informacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej ppłk Jarosław Zeidler, jest z pewnością chwalebna, choć wybitnemu dowódcy należały się znakomitsze honory). O tym, że nie wszyscy byli ministrowie spraw wewnętrznych zasłużyli na uznanie uczepionych władzy reakcjonistów, świadczy casus poprzednika K. Kozłowskiego, zmarłego 6 marca 2011 r. w Warszawie Kazimierza Świtały. Kazimierz Świtała, urodzony 21 kwietnia 1 923r. w Rakoniewicach, żołnierz II Armii Wojska Polskiego (dowódca plutonu ogniowego i oficer łącznikowy sztabu artylerii), wychowanek Oficerskiej Szkoły Artylerii II AWP, Wyższej Szkoły Prawniczej im. Teodora Duracza w Warszawie i Uniwersytetu Poznańskiego, był wybitnym przedstawicielem polskiego sądownictwa – zrazu sędzią Sądu Powiatowego (od 1 951 r.) i Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu, w latach 1 955-1 958 prezesem Sądu Wojewódzkiego w Katowicach, od 1 958 r. wiceprezesem Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy, po czym prezesem Sądu Wojewódzkiego dla Województwa Warszawskiego a w 1 961 r. prezesem Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy. Skoro mowa o wymiarze sprawiedliwości, warto wspomnieć jeszcze i o tym, że w latach 1 960-1 961 K. Świtała był dyrektorem Departamentu Nadzoru Sądowego w Ministerstwie Sprawiedliwości, w latach 1 961 -1 965 zastępcą prokuratora generalnego natomiast w latach 1 965-1 967 podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Analogiczną godność wiceministra pełnił również w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych (w latach 1 967-1 968), po czym w latach 1 968-1 971 piastował urząd ministra spraw wewnętrznych. Działalność państwową uwieńczył pełnieniem w latach 1 972-1 986 stanowiska Szefa Kancelarii Sejmu.

P a m i ę ci Ka zi m i e rza Ś wi ta ły w 9 0 . roczn i cę u rod zi n

Znany był z autentycznego zaangażowania nie tylko w pracę zawodową lecz również działalność polityczną i społeczną. Od 1 948 r. należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (w latach 1 9481 949 był członkiem Egzekutywy POP przy WSP im. T. Duracza, w latach 1 952-1 954 I sekretarzem POP przy sądach poznańskich, w latach 1 968-1 971 członkiem Komitetu Centralnego). Był ponadto członkiem Związku Bojowników o Wolność i Demokrację (w latach 1 979-1 990 członek Prezydium Zarządu Głównego), Zrzeszenia Prawników Polskich (od 1 968 r. wiceprezes) i Towarzystwa Polska-Turcja (wieloletni prezes). Prezes Sądu Okręgowego w Katowicach (w zastępstwie wiceprezes SSO Grażyna Karolińska) informuje mnie pismem z 22 stycznia br., Prez.008-1 3/1 3, iż SO w Katowicach nie został poinformowany o śmierci prezesa Świtały, toteż prezes tego sądu „nie uczestniczył w pogrzebie ( ), nie był też na tym pogrzebie reprezentowany, nie składał wiązanki pogrzebowej osobiście ani przez osobą [tak w oryg. – przyp. M.K.] upoważnioną, a nadto nie zamieszczał kondolencji w prasie ani też w inny sposób”. Ciekaw jestem, czy w sytuacji w której katowicki sąd powziąłby informację o śmierci byłego prezesa, następca zmarłego pofatygowałby się z nekrologiem do prasy a z kwiatami na pogrzeb, bo o tym prezes Karolińska nie wspomina ani słowem. Z kolei, wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie Małgorzata Kosicka powiadamia mnie pismem z 25 stycznia br., ADO065-66/1 3, że Prezes SO w Warszawie ani nie uczestniczył w pogrzebie poprzednika ani nie był na nim przez nikogo reprezentowany, sam sąd zaś „nie ponosił wydatków na zakup wieńca oraz publikację kondolencji w związku z pogrzebem”, w tajemnicy zachowuje wszakże, czy Prezes SO w Warszawie wiedział o śmierci prezesa Świtały oraz znał datę i miejsce jego pogrzebu. Podobnie sformułował pismo do mnie z 1 7 stycznia br., BM-I-061 -2/1 3/2, dyrektor Biura Ministra Sprawiedliwości Marek Łukaszewicz, powiadamiając mnie, że „Minister Sprawiedliwości nie uczestniczył w pogrzebie Ś.P. K. Świtały”, a „na grobie nie zostały złożone kwiaty” od tegoż ministra, zaś Ministerstwo Sprawiedliwości ani „nie publikowało wyrazów współczucia w prasie”, ani „nie partycypowało w kosztach pogrzebu”. Nie znajduję słów krytyki dla pokrętnego tonu wypowiedzi zawartego w piśmie zastępcy dyrektora Biura Prokuratora Generalnego Piotra Wesołowskiego (pismo z 24 stycznia br., PG VII Ip 3/1 3), ma on bowiem do powiedzenia tylko tyle, że moja prośba o udzielenie informacji „w zakresie dotyczącym udziału Prokuratora Generalnego lub osób przez niego upoważnionych w uroczystościach pogrzebowych ( ) Kazimierza Świtały – byłego zastępcy Prokuratora Generalnego, ( ) nie stanowi informa-

13

H ISTORIA

BRZASK

CZERWIEC 2013

cji publicznej w rozumieniu dyspozycji art. 1 ust. 1 w związku z art. 6 ustawy” z 6 września 2011 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2001 r. nr 11 2, poz. 11 98 ze zm.). Jednoznacznej odpowiedzi unika też zastępca dyrektora Biura Ministra Spraw Wewnętrznych Bartosz Czyczyn (pismo z 25 stycznia br., BME-0667-2/201 3), informując jedynie, iż Minister Spraw Wewnętrznych nie planuje uczcić rocznicy śmierci (zapewne i urodzin) ministra K. Świtały, zaś MSW nie posiada dokumentów, z których wynikałoby, że Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji uczestniczył w jego pogrzebie, składał kwiaty na jego grobie, publikował w prasie kondolencje dla rodziny zmarłego czy partycypował w kosztach jego pogrzebu. Jest dla mnie oczywiste, iż byłego ministra spraw wewnętrznych należało pochować z policyjną asystą honorową. Jako że zdaniem dyrektora Gabinetu Komendanta Głównego Policji mł. insp. Marka Walczaka (pismo z 28 stycznia br., Ga-466/224/1 3/RP) KGP nie dysponuje informacjami dotyczącymi ceremonii pogrzebowej ministra K. Świtały, zapytałem o to – w ślad za jego sugestią – Komendę Stołeczną Policji. Pismem z 1 5 lutego br. specjalista w Wydziale Komunikacji Społecznej KSP Maciej Fuhrmann powiadomił mnie, że do kancelarii tejże komendy żadne pisma zawierające wniosek o przydzielenie takowej asysty nie wpłynęły. Skoro nie ministerstwa, nie sądy, nie prokuratura, nie Policja, to może pogrzebem byłego szefa Kan-

celarii Sejmu zainteresowały się Sejm i jego kancelaria? Gdzieżby tam. „Delegacje Marszałka Sejm [tak w oryg. – przyp. M.K.] i Szefa Kancelarii Sejmu nie wzięły udziału w pogrzebie Kazimierza Świtały, a Kancelaria Sejmu nie poniosła żadnych wydatków związanych z tym pogrzebem” (pismo specjalisty w Biurze Korespondencji i Informacji Kancelarii Sejmu Jakuba Majewskiego z 1 8 stycznia br., BKI-1 41 2079/1 3). Skoro sprawujące władzę Platforma „Obywatelska” i Polskie Stronnictwo „Ludowe” uważają się – skądinąd najzupełniej bezpodstawnie – za idealnie stworzone do tej roli, powołane do dziejowej misji i nieskazitelne etycznie ugrupowania, należy zapytać ich umęczonych ową władzą liderów o to, dlaczego w tak bezceremonialny i bezczelny sposób odmawiają czci należnej zmarłym poprzednikom – tym, którzy jeszcze nie tak dawno sami zasiadali w rządowych gabinetach czy poselskich ławach. Nie da się patrzeć w przyszłość bez oglądania się w przeszłość. Nie wolno sprawować władzy ignorując jej ciągłość, w tym skazując na zapomnienie byłych funkcjonariuszy państwowych tylko dlatego, że sprawowali urzędy i godności w Polsce Ludowej. Im wszystkim, a wśród nich ministrowi Kazimierzowi Świtale, należą się pamięć, cześć i wdzięczność.
Maciej Kijowski

Z inicjatywy ówczesnego wiceprezydenta Poznania - Macieja Frankiewicza - byłego szefa "Solidarności Walczącej" w Poznaniu i popierająca go większość radnych (członków PiS i PO), wraz z IPN, w dniu 6 czerwca 2009 roku został zburzony poznański pomnik gen. Karola Świerczewskiego. Przypomnę, że gen. Świerczewski, po wyzwoleniu był dowódcą III Okręgu Wojskowego w Poznaniu. Wdzięczni Poznaniacy postawili pomnik ku jego pamięci, gdyż swoje życie oddał za Polskę przy wyzwalaniu rubieży naszych granic. Po tej nietolerancji władz Poznania pozostała pamięć po poległych żołnierzach II Armii WP, zwłaszcza rodzin poległych i żołnierzy tej armii jeszcze żyjących oraz wdzięcznych poznaniaków. Z ich inicjatywy powołano komitet budowy pomnika II Armii Wojska Polskiego, tym razem na poznańskiej Cytadeli. Dnia 8 czerwca 201 0 roku radni miasta niewielką większością głosów wyrazili zgodę na budowę tego pomnika - „w przestrzeni publicznej m. Poznania". Powołano komitet budowy pomnika. Przewodniczącym został Zygmunt Maciejny, a wiceprzewodniczącym - Edward Skrzypczak - ostatni dyrektor naczelny HCP w Poznaniu z okresu PRL. Przewod-

B ój o pom n i k

niczącą Komitetu Honorowego została posłanka Krystyna Łybacka z SLD. W uzasadnieniu uchwały radnych czytamy m.in.: "Armia została utworzona 8 sierpnia 1 944 na terenie Małopolski z oddziałów Armii Ludowej, Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich, a także z polskich ochotników z Kresów Wschodnich i Litwy. Ostatecznie II Armia WP liczyła około 1 00 tys. żołnierzy. Kilka tysięcy z nich to mieszkańcy Poznania i Wielkopolski wywiezieni w czasie wojny do centralnej i wschodniej Polski przez Niemców. Drugi Batalion 3 Pułku tej Armii brał udział w walkach o Poznań. W operacji berlińskiej, poprzez działania w Dreźnie, w kwietniu 1 945 roku doszło do bitwy pod Budziszynem z idącą z odsieczą Berlinowi niemiecką armią pancerną. Zakończyła się zatrzymaniem przeciwnika i ciężkimi stratami - prawie 8 tysięcy zabitych i zaginionych i 1 0 tys. rannych po polskiej stronie oraz ponad 20 tys. zabitych po stronie niemieckiej.... Jednostki Armii zdobyły rejon Melnika i następnie brały udział w wyzwoleniu Pragi... Brały udział w ochronie granic na Odrze i Nysie. Armia została rozwiązana 22.8.1 945 r., a jej sztab z gen. Karolem Świerczewskim wykorzystano do sformowania dowództwa Poznańskiego Okręgu

14

CZERWIEC 2013

BRZASK

H ISTORIA

Wojskowego.Wiceprzewodniczący komitetu organizacyjnego budowy tego pomnika - Edward Skrzypczak, w swoich wystąpieniach publicznych oświadczał m.in., że „szlachetna inicjatywa ludzi lewicy i organizacji kombatanckich Wielkopolski uczczenia walki i ofiary z życia w zwycięskim końcu II Wojny Światowej dziesiątków tysięcy żołnierzy II Armii, w tym tysięcy Wielkopolan i Poznaniaków, była przedmiotem ostrych dyskusji w mediach i na forum Rady Miasta Poznania napotykając na opór środowisk prawicowych próbujących utrącić lub całkowicie przekształcić przesłanie tej inicjatywy". Charaktery stycznym przykładem zmierzającym do przekształcenia przesłania tej inicjatywy jest pismo Marszałka Woj. Wielkopolskiego - Marka Woźniaka do Przewodniczącego Komitetu Budowy Pomnika Żołnierzy II Armii WP, płk. dra Zygmunta Maciejnego.Wypowiedź Marszałka Woj. Wielkopolskiego współbrzmi z pismem Prezesa środowiska „Syrena" - Światowego Związku Żołnierzy AK, mgr inż. Janusza Gundermana z 26.9.201 2 r. do Rady Miasta i mieszkańców Poznania w sprawie budowy pomnika II Armii. Charakterystyczna wypowiedź wywodząca się z tego środowiska to: pkt 4) „uważamy, że najwyższy czas skończyć z tym, aby znaczący funkcjonariusze byłej PZPR, będącej posłusznym wykonawcą poleceń wrogiego mocarstwa - próbowali nam w dalszym ciągu narzucać swoje pomysły". Pkt 3) „trudno wyobrazić sobie, aby w najbliższym czasie powstał jeszcze jeden pomnik upamiętniają-

cy żołnierzy innej formacji równie ofiarnie walczących o wolną Polskę (w tym „żołnierzy wyklętych"), dlatego apelujemy, aby Rada Miasta jeszcze raz przeanalizowała swoją decyzję z dnia 8.4.201 0 zezwalającą na realizację pomnika II Armii, a przychyliła się do naszej propozycji budowy pomnika żołnierzy wszystkich formacji". Komitet Budowy Pomnika rozpoczął zbiórkę na jego budowę oraz poprzez konkurs zatwierdził jego kształt. W dniu 8 lutego 201 3 r., na górnym tarasie parku na poznańskiej Cytadeli nastąpiło uroczyste, patriotyczno-wojsko we wmurowanie aktu erekcyjnego „żołnierzom II Armii Wojska Polskiego". Akt ten odbył się mimo złej, zimnej pogody, przy licznej obecności społeczności Wielkopolski i zaproszonych gości. Przybyli m.in.: przedstawiciele Wydziału Kultury MRN m. Poznania, konsul Rosji w Poznaniu oraz posłanka Krystyna Łybacka, która m.in. oświadczyła: „nie wolno dzielić krwi przelanej w walce o Polskę na lepszą i gorszą". Odbyła się warta honorowa Wojska Polskiego. Okazało się, że nie nastąpił jednak koniec boju o pomnik II Armii WP. Bowiem decyzją Wojewody Poznańskiego wstrzymano budowę gdyż komitet nie zdobył opinii Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Komitet Budowy Pomnika odwołał się od tej decyzji. Bój o II Armię trwa!
Stefan Wachowiak

15

P OLSKA

BRZASK

CZERWIEC 2013

R yn e k z b yt wo l n y
W moim poprzednim artykule skrytykowałem postawę SLD-owskiej młodzieżówki, Młodych Socjalistów za ostrą krytykę „Niezbędnika polskiej lewicy”. Tym razem jednak postanowiłem powiedzieć o owej Federacji kilka ciepłych słów w kontekście inicjatywy wysłania do Ministra Pracy i Polityki Społecznej Władysława KosiniakaKamysza listu sprzeciwiającego się powszechnej od dłuższego czasu praktyce zatrudniania młodzieży na bezpłatne staże. O ile sama inicjatywa z całą pewnością pozostanie bez echa ze strony ministerstwa o tyle warto zastanowić się nad tym elementem polskiego rynku pracy. Elementem, który choć istnieć nie powinien istnieje i ma się dobrze. Otóż praktyka ta, słusznie nazwana przez młodzieżówkę Sojuszu „pańszczyzną XXI wieku” jest jednym z najczarniejszych symboli kapitalizmu z jakimi spotyka się polskie społeczeństwo od wielu lat. Praktyką, która boleśnie dotyka młodzież wchodzącą na rynek pracy. Kolejne rządy, niezależnie od wyznawanych poglądów politycznych, po cichu popierają bezpłatne staże, które są złamaniem wszelkich praw pracowniczych jakie powinny obowiązywać w cywilizowanym świecie. Staże, których celem jest zapewnienie sobie całkowicie darmowej siły roboczej naiwnie wierzącej w świetlaną przyszłość jaką zapewnią im kolejne tego typu staże zapisane w CV. Staże, które wyraźnie obnażają prawdziwe intencje ustroju kapitalistycznego jako ustroju opartego na wyzysku pracownika i zapewnieniu jak największego zysku pracodawcy, klasie wyzyskiwaczy. Klasa ta może pozwalać sobie na tę i podobne jej praktyki z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że wykorzystuje globalny kryzys i związaną z nim zapaść na rynku pracy. Nadmiarowi siły roboczej, którą jest każdy młody, chcący się usamodzielnić człowiek i każda jego osobista tragedia związana z bezrobociem lub pracą za nieadekwatne do włożonego weń wysiłku wynagrodzenie trudno się dziwić albowiem „tonący brzytwy się chwyta” i nie mając wyboru poddaje się kapitalistycznym mechanizmom wyzysku. Dziwić się nie należy władzom, które z ową nikczemną praktyką nic nie robią. Brak przeciwdziałania jej jest podyktowany interesom klasy w imieniu której owe władze rządzą i do której same należą. Kapitalistyczne władze, które są sowicie wynagradzane przez wielki biznes będący głównym ogniwem współczesnej polskiej gospodarki nie sprzeciwią się mu gdyż to właśnie on finansuje bieżącą działalność popierających kapitalizm partii a także ich kampanie wyborcze. Występuje tu więc swoista symbioza- biznes finansuje prokapitalistyczne partie będąc zainteresowanym utrzymaniem obecnego stanu rzeczy w zamian za co dając najważniejszym politykom tych partii udział we władzy i zyskach z tytułu jej posiadania. Sami politycy zaś również są zainteresowani utrzymaniem dotychczasowego status quo ponieważ również należą do klasy posiadaczy i zależy im na utrzymaniu jak największej wolności rynku, gdyż tylko to gwarantuje zgodne z prawem wyzyskiwanie a na każde poddające państwu i dobru mas pracujących uregulowania reagują z wielką dezaprobatą i lekceważeniem połączonym z udawanym zrozumieniem i okrągłymi, nie wnoszącymi żadnych wiążących deklaracji zdaniami. Tymczasem jedynie ograniczenie wolności rynku poprzez korzystne dla klasy pracującej uregulowania prawne może przynieść pewne wymierne, choć doraźne efekty. W związku z tym inicjatywa wystosowania owego listu do ministra Kosiniaka-Kamysza, choć cenna i warta poparcia z góry jest skazana na niepowodzenie. Jedyną realną szansą na realną zmianę, nie doraźną lecz tym razem trwałą, jest więc ponowne zdobycie i utrzymanie władzy przez klasę pracującą i reprezentującego ją organu. Innymi słowy jedyną szansą na zmianę jest zmiana ustroju na komunistyczny. Choć, tak na marginesie, biorąc pod uwagę krytykę wspomnianego na samym początku „Niezbędnika” nie wydaje się, żeby młodzieżówce Sojuszu się to uśmiechało.
El Compañero

Publikowane artykuły wyrażają opinie autorów i nie zawsze są zgodne z poglądami Redakcji. Redakcja zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów i nadawania im tytułów. Skład Redakcji: Krzysztof Szwej (redaktor naczelny), Beata Karoń.

Email: brzask@o2.pl. Komunistyczna Partia Polski skr. poczt. 154, 41-300 Dąbrowa Górnicza. Opłatę za „Brzask” należy wpłacać na konto bankowe Partii z dopiskiem „za Brzask”. PKO BP S.A. Oddział I Dąbrowa Górnicza 28 1020 2498 0000 8202 0183 3995

16

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->